<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="11202" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/11202?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-26T15:28:04+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="11180">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7c38ae1e8e23e54bb9d8bddd0b580ce4.pdf</src>
      <authentication>441b2d4c885256adfd503dd3100b044f</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="4">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25236">
                <text>Lud</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154689">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154690">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154691">
                <text>pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154692">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154693">
                <text>czasopismo</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="133518">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3982</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="133519">
              <text>1954</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="49">
          <name>Subject</name>
          <description>The topic of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="133520">
              <text>garncarstwo</text>
            </elementText>
            <elementText elementTextId="133521">
              <text>Podlasie - garncarstwo</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="133522">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3726</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="133523">
              <text>Siwaki z Białej Podlaskiej / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1954 t.8 z.5</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="133524">
              <text>Polska Sztuka Ludowa 1954 t.8 z.5 ; s.273-295</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="133525">
              <text>Cieśla-Reinfussowa, Zofia</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="133526">
              <text>pol</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="133527">
              <text>Państwowy Instytut Sztuki</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="133528">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="133529">
              <text>Ryc.

1. Kazimierz

Rogowski,

garncarz

z Białej

Podlaskiej.

SIWAKI
Z BIAŁEJ

PODLASKIEJ
ZOFIA

Naczynia

gliniane o srebrz/stoszarym

albo

czarnym

o rzadko

CIEŚLA

spotykanej

REINFUSSOWA

doskonałości

wypału

i

pięknie

kolorze czerepu, czyli t z w . p o p u l a r n i e „siwaki", wystę­

w y g ł a d z o n e j p o w i e r z c h n i . S i w a k i zbliżone p o d w z g l ę ­

powały na terenach

dem

ziem

p o l s k i c h już

czasach starożytnych. W i d z i m y
ramiki

kultury

łużyckiej

której występują

również

w

odległych

to n a przykładzie

(1300 —
naczynia

500 r.p.n.e.),
czarno

ce­

wśród

wypalane

1

techniki

ludowych

wykonania

znajdujemy

w

d o współczesnych
ceramice

wyrobów

celtyckiej,

która

p o j a w i a się u n a s w I I I w . p.n.e.' , o r a z w późniejszych
2

od n i e j w y r o b a c h g l i n i a n y c h z t z w . o k r e s u

rzymskiego

273

�Rye.

Z. B r a c i a

Rogowscy:

Kazimierz

(z

lewej)

i Ludwik.

�(0-400 n.e.), k i e d y s t o s o w a n o
naczyń, a l e r ó w n i e ż

nie tylko ciemny

i zdobienie

ornamentem

wypał
gładzo­

n y m , w y k o n y w a n y m w sposób i d e n t y c z n y j a k n a n a ­
czyniach

współczesnych.

historycznych,

w

zabytków i nielicznych
ubiegłych

wiekach

wy­

r a b i a n e były s i w a k i n a t e r e n i e całej P o l s k i . Z c z a s e m
jednak

—

głównie

produkcja

zaś

w

ciągu

i malowane .

efektowne

Obecnie

3

wschodnich

skie), o w i e l e

ubiegłego

zachodnich

ośrodki g a r n a r s k i e

wyrabiające

się g ł ó w n i e w

(białostockie,

rzadziej

zachodnich

Na

bardziej

wschodniej

wojewódz­

lubelskie,

spotykamy

(Lubień,

rzeszow­

je na terenie

do

niedawna

chętnie

mleka.

Handlarze

trudniący

Polski

nabywała

strawy i
się

t a m d o 30. P r z e d p i e r w s z ą

n y m 8. Spośród g a r n c a r z y ,

przecho­

niej,

garnków

to

mało, a d w i e

polewanych

informatorzy:

Siedlakowskich

(2),

Balickich

Serafinowiczów

(2),

Rogowskich

(3),

Czeczelewskich

i

wymieniają

Suszczyńskiego. Z e

dłużej

starej

czarnych

za

dużo"!

Rogowski,

na

naczynia

Wzrastająca

glazurowane

pod

niechęć

zmieniać

wpływem

mody

do n a b y w a n i a s i ­

w a k ó w p o w o d u j e , że i t u c o r a z t o n o w e ośrodki g a r n ­
carskie

ogranic-zają

przechodząc
lub

całkowicie

porzucają

(np. Pawłów,

(Kaznów,

rób c z e r w o n y c h
się c o r a z

czy

częściowo

pow.

ich

Dawniej, gdy garncarzy
wała

nazwę

rozrzucone

wy­

kurczącej

liczbie ośrodków wyrabiających

dziś s i w a k i w y b i j a się n a czoło Biała P o d l a s k a ,
stają

były w

do

stare

było

pożaru

zaczęto

na peryferie.

kopania

ulic Nowej

W

obrębie

i Grabanowskiej

o

czym
w

G a r n c a r z e z Białej P o d l a s k i e j
ganizacji

cechowej,

sięgają

nie­

świadczy

pierwszej

fakt,

połowie

lecz

rzecu, gdzie w y z w a l a l i
d o ksiąg c e c h o w y c h

c y majstra-specjalistę,
twórnię

fajansów,

garncarze .
1

W

materiałach

po b i a l s k i e j f a r f u r n i
czan z a t r u d n i o n y c h w
jednak nie pokrywa
garncarzy

zorganizować

mu

w

z

wy­

pozostałych

Żadne

nazwiskami

należący

ponoć

Balickiego.

miesz­
z

nich

dzisiejszych

bądź t y c h , k t ó r y c h z n a m y już t y l k o z t r a ­

s w y c h uczniów

cechu

garncar­

i

i

Między­
zapisywali

czeladników.

zawodem wcale i n ­

w y p a l a l i wówczas po 1 piecu n a ­

a r y n e k b y ł t a k chłonny, że „ i l e b y

zapotrzebowaniu,
w warsztacie,

zwykle

cała

rodzina

pracowała

często zaś z a t r u d n i a n o jeszcze

majątku,

ponadto

g a r n c a r z dorobił się

jak np. wspomniany

przez

m a t o r ó w Suszczyński, k t ó r y pracą p r z y k r ę g u
sobie niemałą fortunkę, u m o ż l i w i a j ą c ą
Począwszy

od pierwszej

wojny

rok

spadek

naczynia
nymi

zajęciami

Wśród
nowie

koniunktury.

młodych

w

stawało się c o r a z
zjawiskiem

nastąpił

z roku na

się p o p y t

porównaniu
mniej

na
z in­

opłacalne.
stała

się

o d g a r n c a r s t w a , b r a k ł o uczniów, n a w e t

sy­

powszechnym

m i s t r z ó w n i e c h c i e l i się uczyć z a w o d u

d o i n n y c h zajęć, zdarzały
ki

się

Zmniejszył

gliniane, garncarstwo

czynszowych.

światowej,

w z a w o d z i e g a r n c a r s k i m pogłębiający

infor­
uciułał

m u kupno kil­

k u n a s t u morgów z i e m i i dwóch domów

ojców. W i e l u w y s z k o l o n y c h

S. K r u k o w s k i , J . K o s t r z e w s k i , R. J a k i m o w i c z : P r e ­
h i s t o r i a z i e m p o l s k i c h . K r a k ó w 1948, s t r . 260.

do

o k o l i c y Białej P o d l a s k i e j

ucieczka

dycji.

n i e m i e l i własnej o r ­

i c h n i e z r o b i l i , w s z y s t k o b y ł o za m a ł o " . A ż e b y nadążyć

miejscowi

parę n a z w i s k

manufakturze.
się

tym

historycznych

występuje

fachow­

d o Białej z z a g r a n i ­

mającego

pomagali

również

miejscowych

c ó w . G d y w r . 1738 s p r o w a d z o n o

zbiegu

Jeszcze z p o c z ą t k i e m bieżącego s t u l e c i a g a r n c a r s t w o

wówczas

brano

a

u

garncarski, w y ­

się n a m a j s t r ó w

pod

miejsca

wykorzystania

daw­

niekiedy

s k i e g o w o d l e g ł y m o dwadzieścia k i l k a k m

wątpliwie

wyborze

garn­

ślady

i t a k n p . w r . 1925,

należeli

c z e l a d n i k ó w i uczniów. N i e j e d e n

przy

niebezpie­

natrafiono

pełniony w y p a l o n y m i s i w a k a m i ,

Nie­

możność

zacho­

warsztaty

się

n a piec

X V I I I w . j e d n a z najstarszych w Polsce f a r f u m i .
uwagę

dużo, z a ­

pracownie

miasta

do z m a r ł e g o p r z e d l a t y g a r n c a r z a

czyń t y g o d n i o w o ,
odległych,

tylko

przenosić

fundamentów,

t r a t n y m . Garncarze

czasów

Białej

nych pracowni garncarskich odkrywa

było w

wątpliwie

w

W m i a r ę r o z w o j u m i a s t a , ze w z g l ę d u n a

się o s t a t ­

artystyczne.

że t u w ł a ś n i e założona została

w
—

i n n y c h częściach m i a s t a l u b s k u ­

ne w a l o r y

g a r n c a r s k i e Białej P o d l a s k i e j

zastrzelony

—

Garncarskiej. Nieliczne

n i o s z e r o k o w P o l s c e z n a n e ze w z g l ę d u n a s w e w y b i t ­

Tradycje

czasie

piały się n a p o b l i s k i e j W o l i

chełmski)

lubartowski) na

c e n t r u m g a r n c a r s k i e , którego w y r o b y

naj­

w

produkcję,

pow.

naczyń g l a z u r o w a n y c h . W

bardziej

zmarły

z m a r ł y w r . 1954, w w i e k u l a t 74.

podczas

odbiorców.

Pawłowskiego
garncarzy

i A n t o n i Czeczelewski

w związku z r o b o t a m i z i e m n y m i ,

gusty

—

1. 72

1944 p r z e z h i t l e r o w c ó w ,

terenie województw

zaczęły się

(4),

generacji

p r z e t r w a l i : Suszczyński

okupacji, Stefan
r.

(2),

W ciągu o s t a t n i c h p a r u d z i e s i ą t k ó w l a t r ó w n i e ż i n a
wschodnich

Białej

(2),

pośredni­

sto f u r

którzy p o s i a d a l i w

Dymitruków

carskie

„że

światową

międzywojen­

swe p r a c o w n i e p r z e d pierwszą wojną światową i póź­

wet

twierdząc,

poważny
czynnych

wojną

było i c h jeszcze o k o ł o 20, a w o k r e s i e

czeństwo

„siwy"

stanowiła

kilkadziesiąt

pracowni. Pod koniec u b . stulecia liczba garncarzy do­

c t w e m w sprzedaży w y r o b ó w g a r n c a r s k i c h w o l e l i n a ­
towar

liczący

m i e s z k i w a l i o n i oddzielną ulicę, która d o dziś

terenach

s i w a k i i używała j e do g o t o w a n i a
wywania

Pol­

wojewódz­

p o w . włocławski).

konserwatywnych

ludność

wy­

glazurowane

s k i ś r o d k o w e j , a już zupełnie w y j ą t k o w o w
twach

—

naczynia

c e r a m i k ę siwą koncentrują
twach

wieku

i c h zaginęła, n a t e r e n a c h

p a r t a przez bardziej

garncarski,

chodziła

Jak w y n i k a z zachowanych
wzmianek

W X I X s t u l e c i u Biała P o d l a s k a
ośrodek

garncarzy

swoich

przerzucało się

się też w ś r ó d n i c h

wypad­

emigracji.

1

=

j w . , s t r . 290.

R.
pis).
3

Reinfuss:

Według t r a d y c j i , w Białej P o d l a s k i e j

podstawą p r o ­

d u k c j i g a r n c a r s k i e j były zawsze s i w a k i . Zupełnie n i e ­
Polskie

garncarstwo

ludowe

(ręko­

Z. P r z y r e m b e l : F a r f u r n i e p o l s k i e d a w n e i d z i s i e j ­
sze. L w ó w 1936, s t r . 32.

istotną część w y t w ó r c z o ś c i s t a n o w i ł y w y r a b i a n e w n i e ­
wielkiej

ilości n a c z y n i a

glazurowane, zdobione

wypalane

n a czerwono,

nie

c z a s e m n a brzuścu d w o m a l u b

4

t r z e m a r ó w n o l e g ł y m i p a s k a m i pobiałki.

275

�Ь о w y p a l a n i a naczyń g a r n c a r z e b i a l s c y u ż y w a l i p i e ­
ców p o d o b n y c h d o d z i s i e j s z y c h ,

t o z n a c z y podłużnych,

j ą c y c h dziś g a r n c a r z y ,

A n t o n i , który

p o d z i e l o n y c h n a d w i e części p o z i o m y m r u s z t e m , z z a ­

gruncie,

sklepioną komorą o g n i o w ą . P o n i e w a ż p i e c e d o

padł n a g a r n c a r s t w o , rokujące w t e d y

lania

siwaków

część p i e c a

muszą być w y j ą t k o w o

wypa­

szczelne, d o l n a

- m n i e j w i ę c e j po r u s z t — b y w a ł a z r e ­

guły w k o p a n a , górna zaś o b s y p a n a

ziemią. G d y p r o ­

j a k o syn mato-'

r o l n e g o chłopa n i e mając możności g o s p o d a r o w a n i a
postanowił

uczyć

widoki. Do terminu
z nazwiska

przyjął

majster,

Garncarskiej.

Po

się rzemiosła. W y b ó r
jeszcze

go n i e z n a n y

mający

ukończeniu

nauki

niezłe

nam

pracownię

otworzył własny w a r s z t a t , w którym pracował

wypełnia

palenisko

intensywnie.

szczelnie

ziemią

wszelkie

a następnie

otwory,

którymi

może dostać się d o w n ę t r z a p i e c a . D a l s z y
mienia"

naczyń

chemicznych.

jest

Na

wynikiem

zasypuje
powietrze

proces „dy­

zachodzących

s k u t e k zamknięcia

reakcji

dopływu

po­

Wiodło

m u się d o b r z e ,

40. Z a w ó d p o n i m o d z i e d z i c z y l i
(który

do śmierci, która

spotkała

zwyczajom

się czad,

czyli

tlenek

węgla,

synowie: A n t o n i
i

wyemigrował

go w

72 r. życia o d

g a r n c a r s k i c h , żona S t e f a n a , odnosząca się

warty

do z a w o d u

g l i n i e trójtlenek

glinę n a c z e r w o n o ) ,

żelaza

(barwiący

o d b i e r a m u d w a a t o m y t l e n u i za­

m i e n i a n a t l e n e k żelaza, nadający
glinianym

owo

Podobnie

wypaloną

ciemnoszare

jak w

innych

właśnie

l u b czarne
ośrodkach

naczyniom
zabarwienie.

produkujących

ceramikę siwą, t a k i w Białej P o d l a s k i e j

powierzchnię

naczyń z d o b i się o r n a m e n t e m g ł a d z o n y m .

Używa

się

f i l a , która
umiała

czynia na kole. W y r o b y
ców d u ż y m

przeschnię­

Stefan
interesów,

ornament,

złożony

z wygładzonych

płaszczyzn

i li-

n i j . Błyszcząca p o w i e r z c h n i a w y g ł a d z o n y c h p a r t i i o d ­
c i n a się o d m a t o w e g o tła r e s z t y c z e r e p u , dając
efekty

ośrodek

przed

garncarski, j a k i m

kilkudziesięciu

laty,

była

Biała

Pod­

reprezentują

dziś

d w i e p r a c o w n i e . W j e d n e j z n i c h , mieszczącej się
przedmieściach B i a ł e j , w y r a b i a j ą
Kazimierz

swe naczynia

i L u d w i k R o g o w s c y , d r u g a zaś należy

J a k u b a C z e c z e l e w s k i e g o , który p r z e d k i i k u l a t y
niósł się z Białej d o o d l e g ł e g o o 3 k m
Rodzina
Pierwszym

Ryc.

:&gt;76

na

bracia
prze­

Sielczyka.

Rogowskich

pochodzi

garncarzem

tego n a z w i s k a b y l dziadek

z Białej

3. Forma
do pieczenia
babek
w pracowni
Rogowskich.

do

po g a r n c a r z u

Rogowski,

prowadził
sytuacji

—

nie tylko

toczyła

sama n a ­

j e j cieszyły się wśród

odbior­

mając

widać

p o t r a f i ! dorobić
12 m o r g ó w

równolegle

ziemi

wdrażał

zmysł

Mimo

którą

korzystnej

s w e , a zwłaszcza

Rogowski

do

znacznego m a ­

i piekarnię,

z pracownią.

m a t e r i a l n e j , dzieci

młodości

niemały

się dosyć

do z a w o d u

synów,
garncar­

s k i e g o . N i e ominęło t o r ó w n i e ż córek, z których j e d n a ,
Janina, wykazywała
magając

Najstarszy
Kazimierz
stym

duże

zdolności

zdobnicze,

po­

w p r a c o w n i p r z y d e k o r a c j i naczyń.

roku

z

trzech

synów

Stefana

Rogowskiego,

( r y e . 1), u r o d z o n y w r. 1906, już w d w u n a ­
życia

musiał p o d k i e r u n k i e m o j c a

rozpo­

cząć żmudną naukę t o c z e n i a naczyń n a k o l e . T r a g e d i ą

Podlaskiej.

wykonana

warszta­

powodzeniem.

jątku. Z a k u p i ł

od

dekoracyjne.

Duży
laska

ciekawe

jako wdowa

pięknie zdobić, a l e r ó w n i e ż

wypaleniem

k r z e m i e n i a , którym

pogardliwie

się j e g o

m u natomiast wraz z dwoma czeladnikami matka, Teo­

na

tego kawałka

męża, n i e interesowała

t e m i w żadnych p r a c a c h udziału n i e brała. P o m a g a ł a

t y m c z e r e p i e n a c z y n i a w y k o n u j e się p r z e d

do

kuli

panującym w r o d z i n a c h

który — mając s i l n e własności r e d u k c y j n e — a t a k u j e z a ­
w

bardzo
większej

do A m e r y k i ) i S t e f a n . T e n o s t a t n i w y t r w a ł w z a w o d z i e
okupanta. Wbrew

wytwarza

dwaj

w r. 1914 porzucił g a r n c a r s t w o

ku

—

ale d o

zamożności n i e doszedł, gdyż umarł młodo, mając l a t

w i e t r z a , p r z y s p a l a n i u się d r z e w a — z a m i a s t d w u t l e n ­
węgla

ulicy

Rogowski

ces w y p a l a n i a naczyń m a s:e już k u końcowi, g a r n c a r z
drzewem,

dziś

przy

Antoni

na
jego

ży-

chłopca b y ł o t o , że n i e miał w k i e r u n k u

garncarstwa

a b s o l u t n i e żadnych zainteresowań. N a u k a , j a k z całą

Ryc.

4.

Doniczka
w pracowni

„zwyczajna"
Rogowskich.

wykonana

�Ryc.

szczerością

opowiada

tępo", n i e mógł
glinę ciągnie

5. Ładyszka

Kazimierz

bowiem

wykonana

Rogowski.

„szła

w pracowni
miejscowy.

mu

kiedy

dobrze

„ani

r u s z pojąć,

j a k się t o

dobrym

do góry". Ojciec

co p r a w d a

Dokazywał

leko

m u , j a k sio t o c z y , a l e d o n a u k i cierpliwości n i e miał
i

tego

Rogowskich

Kazimierzowi

n i e szła

robota,

wyrywał

mu

Stefan

gorzej

od
z

rynek

Rogowski,

garncarzem,

Kazimierz

jednak

który

b y l co

na wypale

prawda

znał się d a ­

Czeczelewskiego.
kolei

uczył

toczenia

naczyń

swych

młodszych b r a c i , L u d w i k a i M a r i a n a . Zastosował j e d ­

z ręki glinę, a chłopaka przeganiał k i j e m . Po n i e u d a -

nak

i y c h próbach, kończących się d l a K a z i m i e r z a

ojciec.

boleśnie,

na

metodę

inną

Pokazał

o d t e j , którą

wobec niego

przyjął

b r a c i o m , j a k się p r z y g o t o w u j e

suro­

chłopak zniechęcony uciekał o d koła, a „jak rzucił g l i ­

wiec,

nę, t o go o j c i e c

a p o t e m zostawiał i c h s a m n a s a m z materiałem, dając

za

warsztat

c z a s e m i p r z e z pół r o k u

n i c mógł

zagnać".

W

rzemieniem

takich warunkach

następnie —- j a k się „ p r o w a d z i g l i n ę n a k o l e " ,

uczniom

całkowitą

swobodę

w

czasie p r a c y . L u d w i k

zawód g a r n c a r s k i obrzydł K a z i m i e r z o w i d o r e s z t y . G d y

okazał się b a r d z o z d o l n y m g a r n c a r z e m i s z y b k o

miał 15 l a t . murzył o t y m , a b y zostać ślusarzem.

„Tu

arkana

była f a b r y k a samolotów, j a się chciał uczyć, żeby s a ­

Niemcy

m o l o t y naprawiać, ale o j c i e c do r o b o t y zaganiał, a o j c u

t r z y l i się w k a r t y rzemieślnicze, L u d w i k w y j e c h a ł

nie

L u b l i n a i zdał e g z a m i n , uzyskując tytuł m i s t r z a g a r n ­

można

się było

sprzeciwić."

Nauka

toczenia

po­

swego

rzemiosła.

zarządzili,

aby

W

wsi:yscy

rzemieślnicy

zaopa­

suwała się w o l n o i długo trwała. D o p i e r o p o 7 l a t a c h

carskiego,

K a z i m i e r z , mając l a t niespełna 20, nauczył

W Białej n i e było w ó w c z a s d r u g i e g o g a r n c a r z a

wać

na kole

wszystkie

formy

naczyń.

się w y k o n y ­
Gdy

zaś p o ­

dającego

uprawniający

go

pojął

czasie o k u p a c j i , k i e d y

do w y z w a l a n i a

do

uczniów.
posia­

d y p l o m m i s t r z o w s k i . N i e d ł u g o później, w

r.

siadł tę sztukę, r o b o t a w y d a ł a m u się ł a t w ą i t r u d n o

1942, L u d w i k w y z w o l i ł s w e g o b r a t a , K a z i m i e r z a , i J a ­

m u było pojąć, , . j a k j a m ó g ł t e g o n i e u m i e ć " . W y p a l a ­

kuba

nia

naczyń

Czeczelewski,

nauczył

Kazimierza

Rogowskiego A n t o n i

uchodzący w ó w c z a s za n a j l e p s z e g o

n o l o g a wśród b i a l s k i c h g a r n c a r z y . C z e c z e l e w s k i

tech­
poka­

zał K a z i m i e r z o w i , j a k się „ o g i e ń p r o w a d z i " , j a k
drzewo

dobiera

żeby g a r n k i

na

wypał,

osiągnęły

jak

należytą

się
barwę

piec

się

uszczelnia,

itd. Nie

umiał

Czeczelewskiego

Kazimierz Rogowski
n i k i e m , uprawiającym

na

czeladników

garncarskich.

jest więc w tej c h w i l i

czelad­

rzemiosło g a r n c a r s k i e n a p o d ­

s t a w i e k a r t y rzemieślniczej. O u z y s k a n i e d y p l o m u m i ­
strzowskiego
okupacji

nigdy

się

nie

starał,

stał m u n a p r z e s z k o d z i e

ły p o d s t a w o w e j ,

obecnie

gdyż

za

b r a k 7 klas

czasów
szko­

zaś, g d y w a r u n e k t e n został

277

�zwężającymi
dobne

się l e k k o k u p o d s t a w i e ( t a b l . I , 8) i p o ­

do n i c h

w

kształcie d z b a n k i z a o p a t r z o n e

na

k r a w ę d z i w y l e w u w n i e w i e l k i dzióbek ( t a b l . I , 9, 10),
( t a b l . I , 11), u ż y w a n e

do

p r z e c h o w y w a n i a o l e j u l u b w o d y (stąd d r u g a n a z w a

b a n i a s t e flasze,

t z w . buńki

—

wodziaki), miski
I,

( t a b l . I , 3), m a k u t r y , d o n i c z k i ( t a b l .

1) i p o k r y w k i ,

bez których

dawniej

nikt

nie k u ­

piłby g a r n k a .
Specjalnie
niskie,

d l a ludności ż y d o w s k i e j

pękate

garnki

dwuuszne,

wyrabiane
tzw.

były

szabasówki.

służące d o g o t o w a n i a i p r z e c h o w y w a n i a s o b o t n i e j s t r a ­
w y , oraz r y n i e n k i , używane do przyrządzania r y b . Z a
czasów o j c a R o g o w s k i c h

w y r a b i a n o też s p e c j a l n e

g i e l k i d o smażenia słoniny, w p o s t a c i m i s e c z k i

ty-

zaopa­

t r z o n e j w 4 nóżki o r a z t u l e j k o w a t ą rączkę d o c h w y t a ­
nia.

Sezonowy

czenia

babek

c h a r a k t e r miał

oraz

doniczek,

ilości n a wiosnę i w
Tradycyjne

formy

wyrób

form

do

kupowanych w

pie­

wielkiej

jesieni.
naczyń, p o w t a r z a n e

dawniej

we

wszystkich bialskich pracowniach garncarskich, utrzy­
mały się d o dziś z w y j ą t k i e m r y n i e n e k d o p r z y r z ą d z a ­
n i a r y b , t y g i e l k ó w n a słoninę i p o k r y w e k , k t ó r y c h w y ­
rób o d d a w n a

już zaginął. W

z w i ą z k u ze z m i a n a m i ,

j a k i e w ciągu o s t a t n i c h dziesiątków l a t zaszły w życiu
gospodarczym

w s i , niektóre n a c z y n i a użytkowe, zwła­

szcza t y p u z a s o b o w e g o , w y r a b i a n e są o b e c n i e w
szych

wymiarach. Nie

ma

bowiem

mniej­

zapotrzebowania

n a duże, dochodzące d o 10 l i t r ó w pojemności,
d w u u s z n e czy

garnki

ładyszki

Zasób e l e m e n t ó w z d o b n i c z y c h , o d z i e d z i c z o n y c h
Ryc.

6. Ładyszka

wykonana
na rynek

w pracowni
miejscowy.

Rogowskich

Rogowskich
Do

po d z i a d k u i ojcu, n i e był

najstarszych, stosowanych

należą
linia

różnej

łamana

szerokości
ciągła

pasy

jeszcze

zbyt

przez

gładzone

( t a b l . I I , 7, 8),

przez
obfity.

dziadka,

( t a b l . I I , 6),

lub przerywana

( t a b l . I I , 5) o r a z w y c i ą g n i ę t a s p i r a l a ( t a b l . I I , 10, 12).
zniesiony
rań

dla ludzi

starszych,

n i e czyni, wychodząc

strzowski

również

żadnych

z założenia, że

jest m u niepotrzebny, gdyż

sta­

tytuł m i ­

„ i t a k już n i ­

Ludwik

Rogowski

Rogowskiemu

przypisują

synowie

skompo­

literę „ W " ( t a b l . I I ,

17) c z y złożonej z ł u k ó w ( t a b l . I I , 9) o r a z

wyciągnię­

t e j r ó w n o m i e r n i e s p i r a l i ( t a b l . I I , 11).

kogo wyzwalać n i e będzie".
zaledwie

Stefanowi

n o w a n i e z d o b i n y przypominającej

prowadził

samodzielny

d o r . 1942, k i e d y t o przerzucił

Z a czasów d z i a d k a i o j c a R o g o w s k i c h

warsztat

się n a p a r ę

czyń

było

koniecznością,

podyktowaną

zdobienie n a ­
zarówno

l a t do h a n d l u . Obecnie, p o z l i k w i d o w a n i u sklepu, p o ­

s t a m i odbiorców, j a k i o b a w ą p r z e g r a n e j w w a l c e

maga

kurencyjnej.

bratu

dorywczo

w

pracowni garncarskiej.

Trzeci z synów Stefana Rogowskiego,
toczyć

garnki,

ale zawodu

nieuleczalnie chory

Marian, umie

nie wykonuje,

i pozostaje

gdyż

na utrzymaniu

jest

rodzi­

zdobił

swe w y r o b y ,

garnka". Stefan Rogowski,
„stać

było

n a porządne

„bo m u ­

niezdobionego

k t ó r e g o w e d ł u g słów s y n a

zdobienie",

traktował

deko­

rację j a k o zło k o n i e c z n e . Z d o b i e n i a n i e lubił, u w a ż a ł

ny.
W dzisiejszej

produkcji

pracowni braci

Rogowskich

dadzą się w y r ó ż n i ć d w a zespoły. J e d e n z n i c h stanowią
wyroby

użytkowe,

przeznaczone

na

rynek

lokalny,

d r u g i zaś t o t a k z w a n a p r z e z n i c h „ c e r a m i k a a r t y s t y ­
czna", w y k o n y w a n a n a z b y t do m i a s t a .
cie w y r o b ó w , j a k i w

zdobnictwie formy

d r u g i m zaś, p r z e z n a c z o n y m

elementy
występują

tradycyjne
obok

z zewnątrz, przez

ulegają

elementów

tradycyjne,

d o użytku

m i a s t a •—

pewnej transformacji,
nowych,

zaszczepionych

odbiorców.

brzuścach,

z

(„robił
zdobie­

n i e naczyń

maksymalnym

profi­

wychyleniem

przerzucał

najchętniej

n a matkę i

jedną

z córek.
wzory

i sposoby

zdobienia,

d z i a d k u i ojcu, stosowane
do

dziś

przy

odziedziczone

są w p r a c o w n i

dekorowaniu wyrobów

t u raczej

przeznaczonych

ubogi. N a p l a n p i e r w s z y wysuwają

ciągnięta s p i r a l a ( t a b l . I I , 10, 12) o r a z l i n i a
( t a b l . I I , 5, 7, 8),

a

przede

po

Rogowskich

n a r y n e k l o k a l n y . Zespół e l e m e n t ó w z d o b n i c z y c h

wata

D o f o r m t r a d y c y j n y c h należą g a r n k i o słabo
lowanych

j e za stratę czasu i w m i a r ę możności z b y w a ł
t y l k o a b y prędko, a b y p r ę d k o " ) . W p r a c o w n i

Stare

W zespole p i e r w s z y m p r z e w a ż a j ą z a r ó w n o w kształ­
w

Garncarz

siał", g d y ż „ n i k t n i e kupiłby o d n i e g o

gu­
kon­

jest

się w y ­
zygzako­

wszystkim

pasy

gładzone ( t a b l . I I , 6). O r n a m e n t zapełnia ściśle

po­

wierzchnię naczynia, którego brzusiec podzielony

jest

p o w y ż e j p o ł o w y wysokości, m n i e j s z e , z j e d n y m u c h e m

zwykle

( t a b l . I , 7), u ż y w a n e d o g o t o w a n i a , i w i ę k s z e , d w u u s z -

większą w y p u k ł o ś ć brzuśca. Dolną część zdobią

n e ( t a b l . I , 6) l u b w o g ó l e p o z b a w i o n e u s z u ( t a b l . I , 4),

nące p i o n o w o p a s y , złożone z l i n i i z y g z a k o w a t e j

lub

służące d o k i s z e n i a o g ó r k ó w , ładyszki — n a k w a s l u b

s i l n i e gładzone, m i ę d z y k t ó r y m i p o l a n a zmianę

wy­

mleko, o szerokich szyjkach i w y l e w a c h

pełnione są g ę s t y m skośnym k r e s k o w a n i e m i w y c i ą g -

278

z

brzuścami

na dwie

części linią rytą, podkreślającą

naj­
bieg­

�2

p — ^ &gt;

О
1

6

niętą spiralą
gładzenie w

( r y c . 6). Górną

10

część brzuśca

I I , 5) l u b ł u k ó w ( t a b l . I I , 9), s z y j k i zaś w
i

pokrywa

p o s t a c i krótkich k r e s e k p o z i o m y c h

ładyszkach

obiega

najczęściej

motyw

(tabl.

dzbankach

wyciągniętej

s p i r a l i ( t a b l . I I , 10, 44, 45) ( r y c . 6).
Różnorodność

motywów,

zajmują

się

nie Kazimierz

i c h k o m b i n a c j i czy

na t a r g zdobione

są

sposo­

wszystkie
jednakowo

( r y c . 5). W y g ł a d z a n i e n a zupełnie w y s c h n i ę t y m

czere­

i

Ludwik

Jak

wynika

sprzedawane

z

powyższego,

na rynku

Z

zagadnieniem

naczynia

miejscowym,

p r o d u k c j i „artystycznej",

г., k i e d y
Wanda

to po

raz pierwszy

Kromkowska, dawna

wyroby

warzystwa

„artystyczne"

wyroby

15

12

Formy

naczyń

wyrabianych

„odkryła"

w i k a R o g o w s k i e g o , k t ó r y posiadał s k l e p w Białej

Pod­

o n a n a sprzedaż

Ludowego.

To­
Lud­

zakupiła

Przemysłu

miesz­

na Tamce,
U

laskiej,

Popierania

ich

w

Warszawie

se-

14

18

17

T a b l . I.

Rogowskich.

n a sprzedaż l o k a l ­

przezna­

współpracownica

czynia, n i e tworząc t y c h r e l i e f o w y c h
charakteryzują

za­

dekoracyjne.

czonej n a u ż y t e k m i a s t a , zetknęli się R o g o w s c y w 1946

czącego się p r z e d w o j n ą w W a r s z a w i e ,

Z d o b i e n i e m naczyń p r z e z n a c z o n y c h

użytkowe,

kontynuują

kształty, j a k i f o r m y

pie p o w o d u j e , że w z ó r leży n i e j a k o n a p o w i e r z c h n i n a ­
zagłębień, j a k i e

Rogowscy,

t y l k o i c h żony.

równo t r a d y c y j n e

bów k o m p o z y c j i jest t u m i n i m a l n a . P r a w i e
naczynia przeznaczone

ną

J

19

w pracowni

Kazimierza

20

i Ludwika

Rogowskich

21

w

Białej

Podlaskiej.

279

�7. Szabasówka

Ryc.

rię

siwaków

towar

Kazimierza

okazał

Rogowskiego,

się „ c h o d l i w y " ,

k i zacząły się zacieśniać
Wanda

Kromkowska

odbiorcą,
szą

ale

i

twórczość

„artystyczna"

nabierać c e c h
się

inspiratorem
artystyczną

nie tylko

wień

aż

do

Kazimierza

w

Rogowskiego.
„arty­

nowych

zamó­

kształtów,

się z a s a d n i c z y

profil

„artystyczny"

kształ­

ceramiki

Kazimierza Rogowskiego, znanej n a m z w i t r y n
wych

i licznych

weń

wystaw

szereg f o r m

sztuki

ludowej.

t r a d y c y j n y c h , j a k ładyszki

10), szabasówki ( r y c . 12, 7), g a r n k i d w u u s z n e
15),

buńki

zachowują

(ryc.

cji.

13), które

dawny

zmniejszeniu
Zamiast

w

kształt,

i poważnej
naczyń

nowym

ale

w

sklepo­
Wchodzi
( r y c . 11,
(ryc.

pewnemu

zakresie

paru

8,

zastosowaniu

ulegają

zmianie

o pojemności

w y r a b i a się n a sprzedaż

nie

p r o d u k c j i Rogowskiego.

W okresie współpracy z Wandą K r o m k o w s k a
tował

dal­

— o d ogólnych

szczegółowych

wzorów

dawnej

na

dekora­

litrów,

które

targową, p r o d u k o w a n e

teraz

naczyńka o pojemności 1 — 2 l i t r ó w kalkulują się l e ­
piej w transporcie i jako drobiazgi dekoracyjne
dują ł a t w i e j n a b y w c ó w w ś r ó d m i e j s k i e j
W

związku

zimierz
wzory

z wzrastającym

Rogowski
dostarcza

su z Warszawy
leżą f l a k o n y
wiającą
16,

wykonuje

i inne

formy,

Ka­

których

o d czasu d o c z a ­

o kształtach

podpatrzonych

przez

w zbiorach starej c e a r m i k i egipskiej
ułatwiać

podstawy

trzymanie

w

pod
nich

miski
roślin o

zama­

(tabl. I ,
( r y c . 23),

( r y c . 19), w a z y

zwisają­

( r y c . 20, 22) i

r

kształt t a l e r z a

inne

ska

n i e dawał

kompozycji
Prócz
wych,

pełnego

swoje­

Kromkow­
rozwinięcia

( t a b l . I , 2).

wyżej

zaczął R o g o w s k i

wienie

„po

przez Wandę

m u możliwości

dekoracyjnej

opisanych

bez z m i a n ,

rozwiązał bardziej

m u " , gdyż wzór dostarczony

naczyń
wyrabiać

W. K r o m k o w s k i e j )

tradycyjnych
(również

i no­

n a zamó­

różne d r o b i a z g i , dające

określić o g ó l n y m m i a n e m g a l a n t e r i i c e r a m i c z n e j .
leżały t u m i s e c z k i
podstawki

pod

o średnicy k i l k u

flakony,

kowo

wyrób

i

czarki

t y c h drobiazgów

się
Na­

cm, popielniczki,

maleńkie,

w e j wysokości f l a k o n i k i

parocentymetro(ryc.

sprawiał

21).

Począt­

Rogowskiemu

z n a c z n e trudności, dziś, g d y się już p r z y z w y c z a i ł , w o l i
je

toczyć

z

tym

niż

fakt

naczynia

duże,

większej

opłacalności.

zwłaszcza

że

łączy

„Bardzo

się

lubię

robić te małe r z e c z y , b o to nieciężka p r a c a , a s z y b k a ,
p r ę d k o można

t e g o dużo zrobić, a n i e namęczyć

ani przy mieszaniu gliny, ani przy
Naczynia
sposobem

Rogowskich

wszystkim
Naczynia

się

toczeniu."

p r z e z n a c z o n e n a z b y t w mieście różnią się
dekoracji
zmianie

od tych,

które

sprzedawane

na miejscowym
uległa

„artystyczne"

sama

Rogowski

rynku.

technika
zdobi

n i e m o kształcie o w a l n y m , k t ó r y d a j e

nie

są

Przede
zdobnicza.
krzemie­

kreskę szeroką

i płytką, a l e b e l e m n i t e m , p r z y p o m i n a j ą c y m f o r m ą o ł ó ­
wek.

Poza

t y m wzór

rysuje

n a c z y n i u , s k u t k i e m czego

na lekko

przeschniętym

b e l e m n i t równocześnie

gła­

d z i i r y j e zdobioną p o w i e r z c h n i ę , t w o r z ą c w z ó r o c h a ­
rakterze

reliefowym.

opisana

wyżej

rozszerzających się k u d o ł o w i ( t a b l . I , 14) ( r y c . 24, 25),

lazkiem

Kazimierza

280

dw uuszne

Zamówione f o r m y wykonywał Rogowski
jedynie

d z b a n k i o brzuścach

c y c h łodygach ( t a b l . I , 18—21),

Rogowskich.

( r y c . 26).

przez

Wanda K r o m k o w s k a . Do tej grupy n a ­

18), t u l e j k o w a t e

mające

klienteli.

zapotrzebowaniem

m u przyjeżdżająca

znaj­

w pracowni

talerze

trwałości.
poważnym

s w o j e zdobił b a r d z i e j

zupełnie

•— z p o d a n i e m

występujących

stosun­

wpływającym

I n s p i r a c j a t a przybierała różne f o r m y
stycznie",

ponieważ

raz nawiązane

i

stała

wskazówek, a b y w y r o b y

a

wykonana

Trudno

jest

rozstrzygnąć,

t e c h n i k a gładzenia j e s t i s t o t n i e
Rogowskiego,

czy

też

czy
wyna­

wynikiem

�Ryc.

10 i 11. Ładyszki

„artystyczne"

wykonane

w pracowni

Rogowskich.

�AAA

c

3

2

4

8

12

13

14

18

19

20

21

22

23

24

25

26

27

28

29

та

30

32

Ł

Ł

Ł

^

A- A-

lilii

1

33

&lt;k

34

36

ijijil
40

56

/^/^/\/^/^/^/&lt;v^/^/^•^•
,

"jJLUMJL

/ v w w w w v

U

J

U

ПТГШШ1

45

43

Tabl. Л.

282

Elementy

i motywy

zdobnicze
występujące
na garnkach
z pracowni
Rogowskich
w Białej
Podlaskiej.

Kazimierza

i

Ludwika

�czyjejś

inspiracji.

Faktem

monopol pracowni
Stosowane
stycznych"

przez
wzory

jest,

że

dziś

stanowi

ona

Rogowskich.
Rogowskich
są n i e c o

wierzchni

naczynia,

w

inaczej

one b o w i e m

na skutek

większe p a r t i e wolnego
cinają
W

się

szczegóły

rysunku

prócz

wyrobach

„arty­

komponowane

c z y c h występują
2b), l i n i a

gładzonych

wężyk

są

(ryc.

9).

zdobni­

z k r o p k a m i l u b bez ( t a b l . I I ,

( t a b l . I I , 3) ( r y c .

18),

jest

meander

kratka,

jeszcze l i ­

zespołami

paskami

i nowe, j a k np. linia falista (tabl. I I ,

zygzakowata

2c), p i o n o w y

dekoracji

podzielona

głych k r e s e k p i o n o w y c h l u b j e d n o l i c i e

widoczne

n a m elementów

brzuśca,

dodatkowo

na

t a k szczelnie p o ­

czego

część

niekiedy

( t a b l . I I , 2c). D o l n a , z w y k l e

niż

tła, n a k t ó r y m t y m l e p i e j o d ­

znanych

biegnie

nia zygzakowata

na „ z w y k ł y c h " n a c z y n i a c h ( r y c . 5), s p r z e d a w a n y c h
t a r g u . N i e wypełniają

równoległymi

na k i l k a
pionowy

pól z d o b n i c z y c h ,
wężyk

większa
równole­

wygładzonymi

które

wypełniają:

( r y c . 5), rozciągnięta

spirala,

k i l k a ślimacznic, ułożonych j e d n a n a d drugą ( r y c . 26),
w i ą z k i ukośnych k r e s e k . T e o s t a t n i e , a w i ę c

ślimacz­

nice

niekiedy

czy

wiązki

kresek,

oddzielone

bywają

od siebie linią z y g z a k o w a t ą ( t a b l . I I , 20 — 27) ( r y c . 3).
Górna, m n i e j s z a
czaj

część

brzuśca

zdobiona

jest

zazwy­

kilkoma wachlarzykowatymi palmetkami,

wionymi

podstawami

na krawędzi

paska,

usta­

dzielącego

( t a b l . I I , 4) czy r o d z a j w a c h l a r z y k o w a t e j p a l m e t k t z g a ­

brzusiec

n a d w i e części ( t a b l . I I , 15, 3 1 ,

41,

(ryc.

łązkami w y c h o d z ą c y m i z j e d n e g o p u n k t u ( t a b l . I I , 15).

spotyka

Z d o b i n y t e (których d a r m o szukalibyśmy n a r ó w n o l e g l e

( t a b l . I I , 32, 34). O d d z i e l n i e

p r o d u k o w a n e j ceramice użytkowej) w r a z z e l e m e n t a m i

ka

tradycyjnymi

b i o n a p i o n o w y m i p o l a m i w y g ł a d z o n y m i l u b złożonymi

układane są w

różne zespoły,

których

różnorodność i l u s t r u j e t a b ' i c a I I (18 — 43).
Kompozycja
naczynia
rytych

w z o r u polega

na dwie

linii

na podziale

równoległych,

przecinających

na

dwóch
naczynie

się p r z e w a ż n i e

m a k s y m a l n y m w y c h y l e n i u brzuśca. M i ę d z y

Ryc.

12. Szabasówka

16).

Czasem

się linię spiralną

(np. w

tymi

„artystyczna"

watą

albo

zamiast

w

zakolach

potraktowana bywa

d z b a n k a c h , ładyszkach

wężykowatą

33, 35, 38,

wachlarzyków

z kropkami

z k i l k u kresek rozdzielonych

powierzchni

n i e r ó w n e części za pomocą

h o r y z o n t a l n i e ( r y c . 16), a znajdujących

42)

czy buńkach)

od siebie

( t a b l . I I , 38 —

linią

szyj­
zdo­

zygzako­

43) ( r y c . 22).

W dzbankach ponadto na krawędzi w y l e w u (tzw. „ran­
tu"

górnego) znajduje

której

zagięciach

się z a z w y c z a j

często

umieszczone

l i n i a łamana,
są

jedno-

w

lub

d w u s t r o n n i e k r o p k i ( t a b l . I I , 41 — 43) ( r y c . 24).

wykonana

w pracowni.

Rogowskich.

283

�Rye.
'Xl

13. Buńka

na olej

„artystyczna"

wykonana

w pracowni

Rogowskich.

�Ryc.

16. Ładyszka

Ryc.

17. Dzieżka

„artystyczna"
„artystyczna"

wykonana
wykonana

w pracowni

Rogowskich.

w pracowni

Rogowskich.

�Ryc.

Osobno

należy

18. Skarbona

omówić

wyko-пи па на wystawę.

dekorację

misek

i

talerzy.

Wys. 33 ст. Wyk.

Kazimierz

Rogowski.

n y c h w p r a c o w n i R o g o w s k i c h , zmuszają d o z a s t a n o w i e ­

Z d o b i o n e są o n e j e d y n i e p o s t r o n i e w e w n ę t r z n e j , p r z y

n i a się n a d genezą z d o b i n i d e k o r a c y j n y c h

czym w m i s k a c h zazwyczaj

które t a k n a g l e całą serią, i t o o d r a z u w

c o n a ślimacznica, dająca
rowanej

gładkiej

d n o p o k r y w a silnie skrę­

w efekcie

powierzchni

wrażenie

( r y c . 14), zaś

r z a c h s p o t y k a się częściej j e d n o l u b k i l k a

wypole­

p o s t a c i , z j a w i ł y się z chwilą, g d y p r o w i n c j o n a l n y w a r ­

w

s z t a t g a r c a r s k i zaczął s w e w y r o b y w y s y ł a ć d o s t o l i c y .

tale­

koncentry­

c z n i e ułożonych kół, m i ę d z y k t ó r y m i b i e g n i e l i n i a z y g ­
zakowata

lub kropki

i talerzy zdobione
metkami

( r y c . 19).

Ściany

się promieniście o d d n a k u k r a w ę d z i
Wyroby

i wybrakowywane

rannie. Usterki formy l u b wady
czy

misek

rozchodzących

szabasówka

„do

świa­

są b a r d z i e j

sta­

wypału powodują,

zostaje

przez

że

wytwórców

k w a l i f i k o w a n a n a r y n e k m i e j s c o w y l u b w ogóle u z n a ­
na

za

n i e nadającą

ceramiki

się d o

sprzedaży.

„ a r t y s t y c z n e j " zajmują

ko sami bracia Rogowscy, przy

Zdobnictwem

się n i e k o b i e t y ,

tyl­

czym prace

Kazimie­

r z a i L u d w i k a są d o t e g o s t o p n i a d o s i e b i e

podobne,

że prócz n i c h s a m y c h
poznać

286

roz­

wykonawcy.

Różnice
nych"

— n i k t n i e jest w stanie

zachodzące

Interpelowany
że n o w e

o to K a z i m i e r z

z d o b i n y czy f o r m y

dekoracji

( r y c . 4) i „ a r t y s t y c z n y c h "

naczyń

„zwyczaj­

( r y c . 17), w y t w a r z a ­

opowiada,

dekoracyjnych

„ w y m y ś l i ł s a m z własnej g ł o w y " , a j e d y n i e
szeregu

lat w

dekoracji

meandro­

c e r a m i k i „artystycznej"

żadne z m i a n y ,

nagły

i jednorazowy

pływ" inwencji artystycznej u Kazimierza
go n i e w y d a j e

czasie w y w i a d u , d l a c z e g o o b e c n i e
wych

wzorów, K a z i m i e r z

nie

„przy­

Rogowskie­

się zupełnie zrozumiały.

Zapytany

w

nie komponuje no­

Rogowski

odpowiada

dosyć

w y m i j a j ą c o . Wyjaśnia, że w y m y ś l a n i e n o w y c h

wzorów

to rzecz b a r d z o t r u d n a i t r z e b a n a to „dobrej

głowy".

Jak w y n i k a z rozmowy,

Rogowski

zasób s t o s o w a n y c h

w

niczych

posłużyłby

i

chętnie

swej

chciałby

się

jakimiś

w z o r a m i , ale i c h niestety

n i e posiada.

waniem

m u naczynia

oglądał p o k a z a n e

Józefa

Głuszka

z

rozszerzyć

pracowni motywów

łowa i plastycznie zdobione
w

Rogowski

rozwiązań

w a ł y w ę ż y k ( t a b l . I I , 4) p r z y p i s u j e b r a t u . P o n i e w a ż o d
zachodzą

naczynia.

t z w . „artystyczne", przeznaczone

ta", wykonywane
ładyszka

zaś

są z w y k l e w a c h l a r z y k o w a t y m i p a l -

l u b pękami p r o s t y c h kresek,

układów,
doskonałej

Z

zdob­

gotowymi
zaintereso­
z

Paw­

dzbanki, wykonane

przez

Chałupek.

siwe

Ornament

plastyczny

zrobił n a n i m w i e l k i e w r a ż e n i e — w y r a ż a ł się o n i m

�Ryc.
Ryc.

19. Talerz.

20. Naczynie

Forma

Forma

z dużym u z n a n i e m . O s t a t n i o K a z i m i e r z
brał

się

na Wystawę

łem — p o w i a d a

inspirowana.

dwuszne.

Rolniczą

do

Rogowski

Lublina.

— zobaczyć n o w e f a s o n y ,

wprowadzić, bo trzeba

odmiany;

Wykonany

inspirowana.

Lublinie,

i n n y c h na Wystawie."
s k u t k i e m złego

przewodnika,

Rogowski

w y w i a d u — lubię s w o j e g a r n k i i d o śmierci j e robić
b ę d ę . " W o k r e s i e , k i e d y zaczynał zdobić swą „ a r t y s t y ­

aby je t u

Będąc d w a d n i

nie widział

ludowej,

n i e widział

też

ceramiki

z Lubelszczyzny.

szczególnie

grupy

wystawy
go

w

przez
sztuki

interesującej

Wrócił d o Białej

Rogowskich.

wy­

chciałem się czegoś

oprowadzania

Rogowskich.

w pracowni

„Chcia­

nauczyć o d i n n y c h i zobaczyć, j a k m o j e g a r n k i w y g l ą ­
dają p r z y

w pracowni

Wykonane

rozcza­

c z n ą " ceramikę, napotykał
techniczne:

znaczne

„Krzemień

trudności, m . i n .

n i e chciał

chodzić,

chciał, t y l k o chodził, j a k o n chciał". O b e c n i e
t e n m a już w

dekorowaniu

nowym

j a k ja
garncarz

sposobem

wielką

w p r a w ę i w y k o n u j e tę pracę z dużą łatwością. W c h w i ­
li, gdy bierze

naczynie

d o ręki, już z g ó r y

wie, jak

j e m a ozdobić. „Ja czuję, j a k t o m a być, i z a r a z z d o ­
bię,

bez n a m y s ł u . " R o z m i e s z c z e n i e d e k o r a c j i n a

bry­

r o w a n y : „ C o t o za w y s t a w a , g d z i e ż a d n e g o g a r n k a l u ­

l e i r y s u n e k poszczególnych z d o b i n w y k o n u j e bez n a j ­

dowego nie było".

mniejszych

Nie

przesądzając

mierze
nym
ale

dekoracja

jego

odpowiedzi
ceramiki

pomysłem,

a w

na pytanie,

„artystycznej"
jakiej

dyskretnie przemilczanego

jakiej

Od

włas­

kowską

wynikiem

instruktażu —

dzić należy, że i n t e n s y w n a p r a c a
d z o n a p o r o k u 1946 w y w o ł a ł a

w
jest

artystyczna

w psychice

dobrego,

w

u s t e r e k l u b śladów

czasu,

gdy

wyroby

sprzedaży

w

sprowadzone
Warszawie,

nimi

prowa­

a w ślad za n i m i

Kazimierza

Po

organizatorzy
raz pierwszy

stawione

n i e niechętnie u s t o s u n k o w a n y d o s w e g o z a w o d u ,

wystawie

dziś

w

roku

przez

Wandę

z pracowni Rogowskich

stwier­

Rogowskiego poważne z m i a n y . G a r n c a r z ten, p i e r w o t ­

przypadkowości.

zaczęli

różnych
wyroby
1951 w

sztuki ludowej,

interesować

wystaw

C P L i A oraz

sztuki

Rogowskich
L u b l i n i e , na

i od

zostały

t e g o czasu

my

j e s t ze s w o j e j

od

rzeczą charakterystyczną, że d o e k s p o z y c j i

p r a c y . J a k k o l w i e k toczenie

dawna

nie sprawia

m u już trudności, w o l i żmudne, a l e d a ­

i

jące w i ę c e j

satysfakcji

łu

trzeć n a ładnie z d o b i o n y

zdobienie
garnek

naczyń. „ L u b i ę p a ­
— wyznaje

w czasie

wszystkich

wystawowej
produkcji

większych

wy­

spotyka­

wystawach.

u ż y w a n e są w y ł ą c z n i e
„artystycznej",

ludowej,

wojewódzkiej

zadowolony

na

się
się

Dessa.

o d n o s i się d o n i e g o z u z n a n i e m i w pełni

je

Krom-

znalazły

wyroby

posiadające

Jest

muzealnej
z

dzia­

tradycyjne

f o r m y , a l e odmienną, „ u d o s k o n a l o n ą " już szatę

deko-

287

�21, 22 ? 2.3. Wazo?), naczynie

Ryc.

dwuuszne

i miska

na podstawce.

w pracowni

racyjną,
robami

nie interesowano
„zwyczajnymi",

n y m Rogowskich

się n a t o m i a s t zupełnie w y ­

które

w

dorobku

artystycz­

p o w i n n y być t r a k t o w a n e r ó w n o r z ę d ­

W związku z w a r u n k a m i ekspozycji
na w y s t a w a c h
rozmiarach.

w muzeach

— z w r ó c o n o się d o R o g o w s k i c h

d a n i e m , aby w y r o b y

swoje

Kazimierz

wykonywali w

Rogowski,

który

micznych,

traktuje

niechętnie

takie

czy

z żą­

większych

przyzwyczaił

się już d o w y r a b i a n i a d r o b n y c h p r z e d m i o t ó w

cera­

propozycje,

„bo

t o m o z o l n a p r a c a " , a p o w t ó r e duże n a c z y n i a n i e p o ­
dobają m u się. W y k o n u j e j e t y l k o n a s p e c j a l n e
wienie,

j a k np. na

Wystawę

(1954 г.), n a którą k a z a n o

Rolniczą

w

zamó­

Lublinie

m u zrobić s z e r e g

naczyń

w e d ł u g p o d a n y c h r ó w n o c z e ś n i e t y p ó w i w y m i a r ó w (40
i p o n a d 40 c m w y s o k o ś c i ) . R o g o w s k i

co p r a w d a z r e a l i ­

zował to zamówienie, ale w y t o c z o n e n a c z y n i a w c a l e m u
n i e p r z y p a d ł y d o g u s t u , a n a w e t b y ł y m u jakieś obce.
„ T e duże r z e c z y t o d o b r e g o

w y m i a r u (proporcji?)

mają, n a j l e p s z e są małe, t e mają f o r m ę

nie

i n a n i c h można

dać ładny o r n a m e n t i d o b r z e go rozmieścić. R o b i ę t e d u ­
że p r z e d m i o t y , b o każą i płacą, a l e żeby t o ładne było,
to w c a l e

nie" —

stwierdza

zrobić d l a Dessy

Rogowski,

do Warszawy

który

p o 10

obecnie

analogicz­

n y c h naczyń, j a k i e dał n a w y s t a w ę , i jakoś n i e może
się d o n i c h zabrać. P o w o d e m niechęci d o

wykonywa­

n i a dużych g a r n k ó w j e s t m . i n . t r u d n y w y p a ł t y c h n a ­
czyń. M a ł e p r z e d m i o t y w s t a w i o n e w w i ę k s z e
się

równomiernie,

osiągając

piękną,

wypalają

gładką

po­

wierzchnię, p o d c z a s g d y p r z y dużych n i e u n i k n i o n e są
różne s t y k i i p l a m y , s p o w o d o w a n e p r z e z l o k a l n y d o p ł y w
p o w i e t r z a w czasie w y p a i u r e d u k c y j n e g o .
Od

paru

ostatnich lat, kiedy

pracowni Rogowskich
dukcja

warsztatu w

stały się z n a n e
znacznej

mierze

są w

co p e w i e n

chwili

czas przysyłają

mówienia. N i e k i e d y

28X

obecnej
zdarza

CPLiA

Wykonane

ty, K a z i m i e r z Rogowski
nie

wstając

o d koła

d o s ł o w n i e p r a c u j e dzień i noc,

garncarskiego.

t y l k o trochę n a siedząco
cają

uwagę
jest

od wyrobów

na rynek

przez

„Przedrzemię

nich

się

znów dalej robię." P r a c e

c e r a m i k i „artystycznej"

Rogowskich

przeznaczonych
dukcji

i

miejscowy.

wyraźnie

odwra­

„zwyczajnych",
T e n dział

lekceważony.

pro­
Przy­

czyną t e g o p o z a niższą ceną t y c h naczyń j e s t i t o , że
— j a k twierdzi Kazimierz Rogowski — miejscowa
ność n i e u m i e poznać

się n a „ a r t y s t y c z n e j

„Dla

nie

tutejszych

ludzi

warto* dobrze

lud­

robocie".

zdobić,

bo

Biała w y ś m i e w a się z m o i c h g a r n k ó w , że t o c z e r u p a . "
W

rozmowie

przyznaje

„zwyczajnymi"
wane

wyroby

rozkupią.
dawał

j e d n a k , że

g a r n k a m i znajdą
„artystyczne",

Gdyby

na tani

jednak
rynek

takie

jak tylko

się jakieś

między

wybrako­

natychmiast je
pracochłonne

miejscowy,

„to

ludzie
wyroby

chleba

by

nie

najadł", m u s i więc d o sprzedaży l o k a l n e j p r o d u k o w a ć ,
„ c o szybsze i tańsze".
Poglądy
nych

Rogowskiego na temat

gustów

słuszne.

miejscowych

Wprost

przeciwnie

n i e dość

odbiorców
—

Białej, j a k i o k o l i c z n y c h w i o s e k

wyrobio­

n i e są

zarówno

jednak

mieszkańcy

znakomicie

orientują

się w t e c h n i c z n e j i a r t y s t y c z n e j wartości k u p o w a n y c h
siwaków

i

garncarza",

dlatego,
podają

być
—

z braci Rogowskich,
Czeczelewskiego,
by

może,

zapytani

rzecz c i e k a w a
mimo

który

w

ich wykonanie

o

ale J a k u b a
swoje

wkłada

i dekorację,

„dobrego

n i e któregoś

że i c h znają,

przygotowując

wyłącznie na r y n e k miejscowy,

kliwości

—

że

n e ze „ z w y c z a j n y m i " n a c z y n i a m i z p r a c o w n i
s k i c h wybijają

garncar­

i pokupne, pro­

w mieście, a d o odległego o 3 k m S i e l c z y k a

przeniósł

idzie

się d o p i e r o w 1934 r „ w z w i ą z k u z m a ł ż e ń s t w e m .

oraz

Dessa,

zaspo­
odbior­
które

dość duże i t e r m i n o w e z a ­
się, że mając

pilne

robo­

s k i w Białej p o o j c u ,

Czeczelewski

odziedziczył

Rogow­
pierwszy.
pracował

na

Czeczelewski

zestawio­

warsztat

wyroby

Jakub

się s w y m w y g l ą d e m n a p l a n

wyro­

tyle tros­

Początkowo

„artystyczne"

kojenie potrzeb klienteli miejskiej. Głównymi
cami

inspirowane.

związane z w y r o b e m

nie.

ma

Formy

Rogowskich.

Adamie.

pochodzi

z

rodziny

garncarskiej,

za­

mieszkałej o d d a w n a w B i a ł e j . „ M y jeszcze R a d z i w i ł lowscy

mieszkańcy" — p o w i a d a

o swej

rodzinie. O j ­

ciec J a k u b a , A d a m , o r a z d z i a d e k , I g n a c y — b y l i g a r n -

�carzami.

Czy

pradziadek

pracował

w

tym

t e g o już J a k u b n i e w i e . Oprócz A d a m a
Ignacy

Czeczelewski

zawodzie,

miał

jeszcze

trzech synów: A n t o n i e g o , S t a n i ­

sława i P i o t r a , z k t ó r y c h k a ż d y umiał w y r a b i a ć g a r n ­
ki, jednak zawodowymi

g a r n c a r z a m i d o końca

swego

życia z o s t a l i t y l k o A d a m i A n t o n i . Stanisław przeniósł
się około 1905 r . d o W a r s z a w y ,

g d z i e o t r z y m a ł posadę

n a k o l e i , zaś P i o t r , żyjący d o d n i a dzisiejszego,

odszedł

d a w n o o d z a w o d u g a r n c a r s k i e g o , d o k t ó r e g o n i e miał
nigdy

zamiłowania. Obecnie

kowo trudni
Jakub

pracuje na r o l i i dodat­

się s t o l a r s t w e m .

Czeczelewski,

urodzony

w

1907 r „

uczyć się t o c z e n i a g a r n k ó w , mając l a t 14, w
s w e g o o j c a . N a u k a szła m u dość d o b r z e .
I r z e c h l a t a c h umiał

już w y k o n y w a ć

zaczął

warsztacie
Po

blisko

wszystkie

formy,

s t o s o w a n e w p r a c o w n i ojca, i zdobić j e . D o w y p a l a n i a
garnków

ojciec

n i e dopuszczał

syna, n i e

dowierzając

m u , że d o b r z e „ o g i e ń p o p r o w a d z i " . J a k u b nauczył się
w y p a l a ć g a r n k i d a l e k o później, d o p i e r o w czasie c h o ­
r o b y s w e g o o j c a , w 1932 r . E g z a m i n n a c z e l a d n i k a zdał
w

1942 г., k i e d y

Niemcy

zażądali, a b y w s z y s c y

pra­

cujący rzemieślnicy b y l i w y k w a l i f i k o w a n y m i f a c h o w ­
cami. J a k wiemy,
ladnika

Ludwik

Czeczelewski

Czeczelewskiego wyzwalał

n a cze­

Rogowski.
pracuje

w

sw3'm

zawodzie

d o dziś,

łącząc go z u p r a w ą r o l i , s k u t k i e m czego g a r n c a r s t w u
n i e m o ż e poświęcić
kiedy

—

wypalania
jesieni

całego

zdaniem jego —
garnków.

O d wczesnej

pracuje przy

roli. Zimową

porą

przygotowanie

czasu, zwłaszcza
są n a j l e p s z e

kole

„pieca"

wiosny

dorywczo,

można
jest

wtedy

do

zajęty

wprawdzie

w

lecie,

warunki

do

późnej

pracą n a

wypalać,

ale

utrudnione,

gdyż

Ryc.

t o c z e n i e i suszenie g a r n k ó w t r w a d a l e k o dłużej. Cały

24. Dzbanek
Wykonany

„szerszy u dołu".
w pracowni

Forma
inspirowana.
Rogowskich.

w a r s z t a t C z e c z e l e w s k i e g o z n a j d u j e się w k u c h n i , g d z i e
oprócz koła i półek
i

do suszenia

glinę, którą t r z y m a w

k u c h e n n y m . Podobnie
k u b Czeczelewski

naczyń

głębokiej

ma

również

jamie pod

piecem

j a k bracia Rogowscy, t a k i J a ­

w y k o n u j e przede

wszystkim siwaki.

N a c z y n i a z d o b i o r n a m e n t e m g ł a d z o n y m , uważając, a b y
c z e r e p n i e był z b y t p r z e s u s z o n y , g d y ż w t e d y

„brzydkc

się n a n i m p i s z e " . D e k o r a c j ę w y k o n u j e za pomocą k r z e ­
mienia

kształtu

Czeczelewski
aby

były

owalnego.
bardzo dba o wygląd swych

dobrze

wypalone

wyrobów,

i ładnie o z d o b i o n e ,

mimo

że — j a k t w i e r d z i — kupujący n i e umieją t e g o ocenić
i

t a k samo

i

za m n i e j s t a r a n n i e w y k o n a n e . „ M i ł o spojrzeć,

płacą za n a c z y n i a

pięknie o z d o b i o n e , j a k
jak

n a c z y n i e j e s t d o b r z e w y p a l o n e i ładnie o z d o b i o n e ,

ale

mało j e s t . k t o b y się n a t y m znał." L u b i zdobić i z d o b i
dla

swojej

przyjemności,

bo: „Mnie

się m o j a

praca

p o d o b a i z a w s z e podobała, a j a k m : się t o w a r u d a , t o
człowiek jest bardzo z a d o w o l o n y ! "

Nigdy

n i e pragnął

p r a c o w a ć w i n n y m z a w o d z i e , j a k n p . b r a t j e g o , Józef,
który „ n i e miał ż a d n e g o pociągu d o g a r n c a r s t w a , w o ­
lał zostać na r o l i " . „ T o c z e n i e t o ciężka r o b o t a , w i ę c d o
lego t r z e b a mieć z a m i ł o w a n i e ; każdy j e d e n , j a k n i e m a
zamiłowania, t p n i c z tego n i e w y j d z i e . " W p r a c y p o ­
magają m u żona, Z o f i a , i s y n , I g n a c y , mający

obecnie

17 l a t , którzy zdobią g a r n k i . T r o s k ę J a k u b a C z e c z e l e w ­
s k i e g o s t a n o w i f a k t . że s y n , umiejący
naczynia,

nie ma

garncarstwa. „Przy

właśnie

owego

toczyć i zdobić

„zamiłowania"

chać z t o w a r e m i t a r g o w a ć — t o l u b i , a l e n i e
lepić."

Ogromnie

..bylejakie"

do

k o l e o n n i e chce siedzieć, t a k j e ­
garnki

n i e r a z się g n i e w a n a s y n a za j e g o

zdobienie.

„Nie

chce

m u się zdobić,

bo

m ó w i , że t o n i e p o t r z e b n e , a j a k t a k i b r z y d k o z d o b i o n y

Ryc.

25. Dzbanek
„szerszy u dołu".
Wykonany
w pracowni

Forma
inspirowana.
Rogowskich.

289

�Ryc.

garnek

20. Naczynie

wygląda! W s t y d

na kwialy.

Forma

mnie taki garnek

inspirowana.

komuś p o ­

kazać czy dać n a r y n e k . N i e m o g ę patrzeć n a taką r o ­
b o t ę . " S a m t a k s t a r a się zdobić, a b y „całość jakoś w y ­

Wykonane

w pracowni

Rogowskich.

z b i e r a n i a j a g ó d i duże n a c z y n i a d w u u s z n e d o k i s z e n i a
o g ó r k ó w ( t a b l . I I I ) ( r y c . 27 i 29).
Naczynia

wyrabiane

w

warsztacie

Czeczelewskiego

glądała", a b y p o w y p a l e n i u w z ó r „ n i e z m a t o w i a ł " , t y l ­

są r a c z e j

k o srebrzyście odcinał się o d c z a r n e g o tła.

4 l i t r y , a g a r n k i d w u u s z n e dochodzą d o 10 l i t r ó w p o ­

Czeczelewski r o b i g a r n k i jedynie
Naczynia

swe wozi

ale n a j w i ę c e j

na rynek

n a t a r g i d o Piszcząca,

do Białej. N a c z y n i a

lokalny.
Terespola,

j e g o są b a r d z o

po-

duże, n p . ładyszki i d z b a n k i mierzą

jemności. M a ł y c h
właściwie

garnków,

nie robi,

chyba

poniżej

litrów,

zamówienie.

J a k widać z powyższego, p r o d u k c j a Czeczelewskiego

k u p n e i n i e m o ż e nadążyć z i c h w y r o b e m . „ W zeszłym

charakterem s w y m odpowiada

t y g o d n i u t y l e było p r a c y ( n a t u r a l n i e garncarskiej),

wykonywanym

że

dwóch

na specjalne

ponad

przez

ojca

m n i e j więcej

Rogowskich,

wyrobom

Stefana.

Jest

m i aż p a l c e o m d g l a ł y (sic!) o d r o b o t y . " S i w a k i u w a ż a ­

przeznaczona

n e są p r z e z ludność z o k o l i c Białej za g o r s z e i b r z y d ­

j e g o w y m a g a ń i t r a d y c y j n a , bez o b c e j i n s p i r a c j i i l i ­

sze o d g l a z u r o w a n y c h . „ T o t a k i e s m o t r u c h y i ciekną."

czenia

Nic

wyroby

więc dziwnego,

że C z e c z e l e w s k i , chcąc

zadowolić

dla odbiorcy

się z g u s t e m

przykład f o r m

garnków

skich garncarzy.

na czerwono

( G a r n k i t a k i e widział w

Białej w

i

glazurowanych.

okresie

międzywo­

miejskiej

potrzebowania

j e n n y m , przywożone t u na t a r g przez garncarzy z Sie­

wszystkich

miatycz.)

wykonywanych
Niestety
dziś

rodzajów

dostosowana

dzięki t e m u

bial­

w z w i ą z k u ze zmianą

za­

ten nie wyrabia

naczyń. N i e w y k o n u j e

R e z u l t a t miał c a ł k i e m niezły. G a r n k i

dobrze

szabasówek, b u n i e k n a o l e j , p o k r y w e k ,

rozku-

słoniny

piła. O k a z a ł y się o n e j e d n a k d a l e k o
ków, g d y ż
glejta,

wyrób

dlatego

icfi ogromnie

Czeczelewski

droższe o d s i w a ­

podrażała

chwilowo

kosztowna

zaniechał i c h

produkcji.
Z

wyrabia

dziś

Jakub

Czeczelewski,

są różnej wielkości d o n i c z k i n a k w i a t y ,

m i s k i , m a k u t r y , ładyszki n a m l e k o i k w a s , d z b a n k i d o

290

do

przyrządzania

dużo s p r z e d a j e

garnków,

więc

rynienek

ryb,

już
już
do

natomiast

ładyszek, a

w

l e t n i m i dzbanków.

F o r m y g a r n k ó w j e d n o - l u b d w u u s z n y c h są d o s i e b i e
zbliżone. Mają

form, jakie

najczęstszymi

stosunkowo
okresie

form

dobry

przez

garncarz

od dawna

się w y p a l i ł y , a ludność m o m e n t a l n i e w s z y s t k i e

czy

do

k l i e n t e l i . Współczesne

C z e c z e l e w s k i e g o stanowią

kupujących, zrobił w t y m r o k u z wiosną d w a „ p i e c e "
wypalanych

wiejskiego,

o n e dość w y d a t n e

m a l n y m w y c h y l e n i u przypadającym

brzuśce, o

maksy­

m n i e j więcej n a

3'5 wysokości. Górna część brzuśca, p o w y ż e j

najwięk­

szej wydętości, s k l e p i o n a j e s t półkuliście, p o d c z a s g d y

�d o l n a , o łagodnie w y g i ę t y m p r o f i l u , z w ę ż a się k u p o d ­
stawie

z wyraźnie

zaznaczoną stopką, c z y l i

.jak ją n a z y w a C z e c z e l e w s k i .
skich

wylewach,

„rantem",

Krawędź garnków o wą­

rozchylonych

p o d kątem

45'', łączy

się z j e d n y m , a w dużych n a c z y n i a c h z d w o m a
mi,

szerokości

zgrubiałych.

około 3 c m ,

Stosunek

maksymalnego

o

k r a j a c h od

podstawy

wychylenia

i

garnka

średnicy

ucha­

zewnątrz

do

średnicy

szyjki

ma

się

najczęściej j a k 1 : 1,8 : 1,2.
Ładyszki
tych

i

samych

z tym,

mniej

zajmuje

Szyjka

mają

więcej

brzusiec

średnicy

zbudowany

proporcjach

co

mniej

więcej

podstawy

w

garnki,

g a r n k a c h r e d u k u j e się

b r u z d y , t u o t r z y m u j e kształt

j e s t pośrodku

wydłużony

wylewu

m a się j a k

taśmowe

ucho

o lekko

pomocą

k u i o j c u ( t a b l . I V , 3—10, 15, 16), o r a z n o w e ,
jak twierdzi —

przez

siebie

tzw. ..winca")

jakiejś
mający

obydwoma

gła­

wprowa­

(tabl. IV,

2 a b c d , 11—14). N i e k t ó r e ze s t o s o w a n y c h w z o r ó w

1,

mają

już ustaloną p r z e z C z e c z e l e w s k i e g o nomenklaturę, i t a k
np.

ślimacznicę,

(tabl.

IV,

która

11), n a z y w a

dawniej

była

„kółkiem",

mniej

linię

zwarta

zygzakowatą

drugą

„ząbkami", schematycznie

zdobinę,

nieco

podobną

I V , 13) —

„drabinką". Stare

przodkach

( t a b l . I V , 5—9)

do

poprzedniej

wzory,

—

traktowa­
(tabl.

odziedziczone po

nazywa

„pospolitymi".

L i n i ę falistą, którą zapożyczył z książki s z k o l n e j
uformowany

mają

nie­

go s y n a , n a z w a ł

„wężykiem

e g i p s k i m " . Obecnie

w y m y ś l a już n o w y c h w z o r ó w , b o „już n i e m a

swe­
nie
głowy

k u t e m u a n i czasu, ż e b y coś n o w e g o w y k o m b i n o w a ć " .

dzióbek.

dwuuszny,

za

( t a b l . I V , 2b) —

Jedyną formą obcą, którą C z e c z e l e w s k i

wanych

naczynia

n y m o t y w roślinny ( t a b l , I V , 12) — „ d r z e w k i e m " , zaś

D z b a n k i o d ładyszek różnią się t y m , że n a k r a w ę d z i

zamówienie

swe

Stosunek

wypu­

wielki

zdobi

naczynia.

brzegach.
(czyli

Czeczelewski

d z e n i a , stosując s t a r e m o t y w y , o d z i e d z i c z o n e p o d z i a d ­

wysokości

lenia

wylewu

n e n a d „ r a n t e m " d o l n y m ( t a b l . I I I , 6).

przewężona.

cio średnicy

biegnie

tuż p o d

umieszczo­

1/4

wychy­

brzuśca

k r a w ę d z i ą górną, d r u g i e , b a r d z i e j w y d a t n e ,

łagodnie

1 : 1,4. O d k r a w ę d z i w y l e w u d o m a k s y m a l n e g o
kłych

l e w u m a się z w y k l e j a k 1 : 2,5. P r o f i l m i s k i m a d w u ­
k r o t n e przewężenie: jedno, l e k k o zarysowane,

dzone —

że s z y j k a , która p r z y

do g ł ę b o k i e j
i

dzbanki

raźnie z a z n a c z o n e . Średnica p o d s t a w y d o średnicy w y ­

kobiety
ucha

w

końcami

( t a b l . I I I , 4). C i e c z t l e w s k i

z

Terespola,

kształcie pętli

wykonał n a
był

wazon

przymoco­

do p o w i e r z c h n i

brzuśca

wykonał zamówienie, ale t a

Czeczelewski
np. dziadek
„pospolite"
żowi

za b a r d z o nieudaną, zwłaszcza raził go kształt u c h .

motywy

M i s k i i donice, z w a n e również wierzcioszkami,
i podstawy

dolne

mają
wy­

że

w

jego

rodzinie

każdy

jego, Ignacy,

najchętniej

stosował

( t a b l . I V , 5, 8, 10), ojciec,

Adam,

wzory
a

wła­

ściwie m a t k a , A n t o n i n a , która w y d a t n i e pomagała m ę ­

n o w a f o r m a w y r a ź n i e m u się n i e podobała, u w a ż a ł ją

dość g r u b e k r a w ę d z i e w y l e w u

opowiada,

z g a r n c a r z y „miał upodobanie do innego w z o r u " . I t a k

przy

„glansowaniu"

naczyń,

( t a b l . I V , 7, 8, 10) o r a z

lubiła

kratki

„pospolite"

( t a b l . I V , 15,

16), k t ó r y m i z a k r y w a ł a w o k ó ł całą p o w i e r z c h n i ę n a c z y ­
nia.

Stryj,

A n t o n i , zazwyczaj

zdobił

naczynia

moty-

�Tabl.

292

IV.

Elementy

i motywy

zdobnicze
występujące
na garnkach
z
w Siei czy ku, pow. Biała
Podlaska.

pracowni

Jakuba

Czeczelewskiego

�Ryc.

27. Garnek

dwuuszny

w a m i ślimacznic (które d a w n i e j
te,

jakie

dziś

stosuje

Jakub

o •pojemności 10 litrów.
Wyk. Jakub
pow. Biała
Podlaska.

były m n i e j z w a r t e
Czeczelewski),

niętymi s p i r a l a m i ( t a b l . I V , 9, 10), z y g z a k o w a t y m i
skami

( t a b l . I V , 6) a l b o p r o s t y m i p a s k a m i ,

niż

rozciąg­
kre­

polerowa­

wo,

przestrzeń

między

zygzakowata,

s i l n i e gładzcnych

( t a b l . I V , 4, 5)

—

l u b u j e się

we

dzo często s t o s u j e

czy

t y w y roślinne ( t a b l . I V , 12, 13).
które

przede

wszystkim

uwarunkowane

kształtem n a c z y n i a . P o d s t a w ą k o m p o z y c j i
naczynia
poziomych
nych,

na d w a pola
linii

dzielących

zdobnicze

równoległych,
garnek

J a k u b Czeczelewski

pasowym,

biegnącym

przybiera

linii

formę

zygzakowatej.

wyciągniętej
Rrzadko

w z ó r złożony z m o t y w ó w

Z motywów tych t w o r z y J a k u b Czeczelewski k o m p o ­
zycje,

Część górną, d a l e k o

za

blisko

na dwie

są

jest

podział

pomocą

dwóch

siebie
nierówne

położo­
części.

podziału

naczynia

wierzchnia
umieszcza

s p i r a l i ( r y c . 29)

n a ogół w i d z i m y t u

„ d r z e w k a " , o p a r t e g o o linię

( t a b l . I V , 29—37).

szyjki,
motyw

zygzakowatych

W

ładyszkach

gdzie

Czeczelewski

pionowych

(ryc.

najchętniej

pasków, skośnych

28), o r n a m e n t

„drzewka",

ciągniętej s p i r a l i ( t a b l . I V , 38, 39). M i s k i z d o b i
lewski

sków j e d n a k o w e j

nątrz

południko-

zwykle

równoleżnikowo.

i d z b a n k a c h j a k o trzecie pole zdobnicze występuje p o ­

Część d o l n a , z n a c z n i e większa, m a z a w y c z a j k i l k a p a ­
szerokości, biegnących

wypełnia

Złożony o n b y w a z s z e r e g u ślimacznic ( r y c . 27), częściej
jednak

traktowane mo­

linia

ślimacznica
mniejszą

w s z e l k i e g o r o d z a j u k r a t k a c h ( t a b l . I V . 14 — 16). B a r ­
też i a b s t r a k c y j n i e

kratka,

czy

przedsta­

ornamentem

pasków

wypełnia
spirala

w i a t a b l i c a I V (17—28).

spiralnych

( t a b l . I V , 9-11) i

Sielczyk,

( r y c . 28). S z e r e g k o m b i n a c j i t y c h m o t y w ó w
od poprzedniej,

ślimacznic

nimi

rozciągnięta

n y m i n a g ł a d k o ( t a b l . I V , 5). S a m i n f o r m a t o r — oprócz
linii,

Czeczelewski,

po stronie
cały

zewnętrznej

ornament

sprowadza

i

linii
roz­

Czecze­

wewnętrznej.

Zew­

się d o d w ó c h

tylko

l'93

�Antoniego

Czeczelewskiego, stryja

Czeczelewski,

zmarły w

reprezentował

starsze

Jakuba.

Antoni

c z e r w c u r b . , w w i e k u l a t 74,

pokolenie

bialskich

garncarzy.

C h o r o w i t y o d l a t młodych, niechętnie i t y l k o ulegając
woli

ojca

poświecił

się g a r n c a r s t w u . U p r a w i a ł

ten

ciężki z a w ó d p r z e z l a t z górą 50. W o s t a t n i m dziesię­
cioleciu
Chory

n i e był już

w

stanie i n t e n s y w n i e

n a gruźlicę, siadał p r z y k o l e w

pracować.

okresach

lep­

szego s a m o p o c z u c i a . Z d a r z a ł o się, że w y p a l a ł j e d e n l u b
d w a p i e c e n a r o k , a p o d k o n i e c życia z a l e d w i e

jeden

p i e c n a d w a l a t a . D r u g a żona, którą poślubił w 1934 г.,
nie

potrafiła

cały
na

trud

nauczyć

toczenia

się z d o b n i c t w a

i

dekorowania

naczyń, t a k że

spadał

wyłącznie

niego.
Antoni

Czeczelewski

garncarza,

który

uchodził

za

niejednokrotnie

bardzo

swych

zdolnego

mniej

doś­

w i a d c z o n y c h k o l e g ó w uczył t a j n i k ó w rzemiosła, z w ł a ­
szcza

zaś

strem

„prowadzenia"

wypału,

nieprześcignionym.

w

czym

Podobnie

rze, t a k i A n t o n i Czeczelewski

był

jak inni

maj­

garnca­

toczył buńki, ładyszki,

szabasówki, g a r n k i , d z b a n k i , d o n i c z k i , m a k u t r y ,

miski

i tzw. durszlaki, to jest m i s k i z d z i u r k o w a n y m dnem,
służące

do

głębokiej

odcedzania.

czerni,

namentem

na

Wyroby

gładzonym. F o r m y

l e w s k i przejął
Wyroby

jego

powierzchni

miały

zdobione

naczvii A n t o n i

o d s w e g o ojca,

bialskich,

czym

granicę

zdobi

stref

or­

Czecze­

Ignacego.

jego, p o d o b n i e j a k i w y r o b y

carzy

odcień

były

innych

garn­

ornament dwustrefowy,

przy

stanowi

maksymalne

wychylenie

brzuśca, podkreślone p o d w ó j n ą kreską, obiegającą n a ­
Ryc.

28. Łady sika.

Wyk. Jakub
Czeczelewski,
pow. Binla
Podlaska.

Sielczyk,

czynie
wał

równoleżnikowo.

ułożonymi

gładzonymi

w

biegnących

w

nieznacznej

odleg­

brzuśca

pokry­

od

między

siebie

nimi

wy­

skośnym k r e s k o w a n i e m . Górną

partię

brzuśca zakreślał l i n i a m i f a l i s t y m i l u b k i l k o m a

umie­

szczonymi obok siebie
równoległych,

część

odległościach

p a s a m i , zaś przestrzeń

pełniał czasem

linii

Dolną

pewnych

dzbanków

ślimacznicami.

i ładyszek

wykonywał

Na

szyjkach

pionowe

paski lub

łości o d k r a w ę d z i g ó r n e j , m i ę d z y k t ó r y m i z n a j d u j e się

p o z i o m o biegnącą w y c i ą g n i ę t ą spiralę. O t w o r y w d n a c h

l i n i a f a l i s t a ( t a b l . I I I , 6a), w e w n ą t r z zaś częstym m o ­

durszlaków

rozmieszczał w t e n sposób, że

tywem bywa

dekoracyjny

motyw

s p i r a l a , wypełniająca

dno, z

wybiegają­

c y m i o d n i e j n a b o k i p ę k a m i p r o s t y c h , rozchodzących
się w a c h l a r z y k o w a t o k u g ó r z e ( t a b l . I I I , 6b).
Na

specjalne

uwagę

wśród

wyrobów

s k i e g o zasługują duże d o n i c z k i n a k w i a t y , n i e r a z

cie­

5, której p o w i e r z c h n i ę , podzieloną n a t r z y s t r e f y

róż­

n e j szerokości, w y p e ł n i a

fali­

..drzewka"

i linii

stych.
wykonującym

który j e s t z d o l n y m g a r n c a r z e m ,

swe w y r o b y

technicznym i

na nieprzeciętnym

a r t y s t y c z n y m , n i e został

czas „ o d k r y t y " p r z e z o r g a n y spełniające w

Dziś

Porównując
pracowni
badań,

Czeczelewskiego

p o k u p e m i ł a t w o rozchodziły

biorców.

jednak
ze

trudno

sobą

pozio­
dotych­

wojewódz­

kuba

z

Czeczelewskich

gowskich.
garnki
te same

z wystaw,

organizowanych

w

stolicy

woje­

N i e s p o t y k a się

formy

pochodzące

nicza

w ó d z t w a , a n i przesłane do W a r s z a w y .

Widzimy

kształtowania

t w i e l u b e l s k i m opiekę n a d l u d o w ą twórczością p ' a s t y c z -

i

t u niemal
—

krzywdząca.

jest

dla

Czynniki

Czeczelewskiego
terenowe,

niewątpliwie

sprawujące

j e w ó d z t w i e l u b e l s k i m opiekę n a d l u d o w ą
artystyczną,

powinny

wreszcie

w

wo­

twórczością

przełamać

tę

jaką s t a n o w i odległość 3 k m . dzieląca Białą

zaporę,

Podlaską

Sielczyka.

kształty. Wspólna

2i)4

Białej

można pominąć działalności t r z e c i e g o
czynny

t a m był do n i e d a w n a ,

a

trzech

identycznych

dzbanki

czy

prawie
zdob­

rozwiązywania

sposób

zdobienia

stosowanym

w i d z i m y n i e t y l k o sze­
zdobniczych

ca, w y c i ą g n i ę t a s p i r a l a , z y g z a k ,
dobieństwo

Ro­

zasady

jest także t e c h n i k a

elementów

i Ja­

produkcji

sposób

do

wspól­

Antoniego

identyczne

problemu dekoracji. Gdy zestawimy

(ślimaczni­

wężyk itp.), ale i p o ­

układów k o m p o z y c y j n y c h , wyrażające

się

w t e n d e n c j i d o c a ł k o w i t e g o w y p e ł n i e n i a dekoracją p o ­
wierzchni

naczynia, zachowania

Podlaskiej,

obok

siebie

z garncarzy,

łych

układów

mianowicie

cech

s t o s o w a n y p r z e z R o g o w s k i c h ze s p o s o b e m

działu brzuśca, o p e r o w a n i a

Pisząc o ośrodku g a r n c a r s k i m w

z

p r a c o w n i mają

(gładzenie), j a k r ó w n i e ż

reg

który

wiele

n p . ładyszki,

z różnych

przez o b y d w u Czeczelewskich,

sytuacja

się

odszukać.

„zwyczajnej"

ju

nie

już

pochodzące

łatwością

i c h r ó w n i e ż w s k l e p a c h C P L i A czy Dessy. T e g o r o d z a ­

od

je

wyroby,

cieszyły

się wśród o d ­

g a r n c a r s k i c h , k t ó r e są jeszcze dostępne

dostrzegamy

ną. W y r o b y j e g o n i e b y ł y d o t y c h c z a s e k s p o n o w a n e n a
żadnej

Antoniego

naj­

gwiazdy.

n y c h . O d n o s i się t o d o w y t w ó r c z o ś c i

J a k u b Czeczelewski,
mie

wielkim

stanowiły

komponowany

p o s t a c i ośmiopromiennej

Wyroby

Czeczelew­

k a w i e zdobione, j a k n p . przedstawiona n a t a b l i c y I I I ,
wzór

częściej w

ośrodkowy,

zachodzą

dwustrefowego

kontrastem w

czy t o p o j e d y n c z y c h

e l e m e n t ó w , czy c a ­

dekoracyjnych. Pewne

między

poszczególnymi

po­

zestawieniu

różnice,

warsztatami,

jakie
doty-

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
