<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="11093" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/11093?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-26T18:20:25+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="11071">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/92a64a0b021f2ff1f19e26dc01f68744.pdf</src>
      <authentication>83ae775a4cd68debe5a342bfc2f7b71c</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="4">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25236">
                <text>Lud</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154689">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154690">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154691">
                <text>pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154692">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154693">
                <text>czasopismo</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="132304">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3727</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="132305">
              <text>1956</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="49">
          <name>Subject</name>
          <description>The topic of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="132306">
              <text>sztuka ludowa - wystawy</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="132307">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3501</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="132308">
              <text>Sprawozdania z wystaw/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1956 t.10 z.6</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="132309">
              <text>Polska Sztuka Ludowa 1956 t.10 z.6, s. 336-339</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="132310">
              <text>Reinfuss, Roman</text>
            </elementText>
            <elementText elementTextId="132311">
              <text>Mulkiewicz, Olga</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="132312">
              <text>pol</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="132313">
              <text>Państwowy Instytut Sztuki</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="132314">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="132315">
              <text>Rye. 1. Fragment

ekspozycji

wystawy

sztuki

ludowej

w

Łęczycy.

OBJAZDOWA WYSTAWA SZTUKI LUDOWEJ
WOJEWÓDZTWA ŁÓDZKIEGO
OLGA MULKIEWICZ
W dniach od 16 — 30.IX.1956 r.
otwarta b y ł a w Łęczycy wystawa
sztuki ludowej w o j e w ó d z t w a ł ó d z kiego. Wystawa ta, zorganizowana
przez W y d z i a ł K u l t u r y W.R.N. przy
w s p ó ł p r a c y Muzeum Etnograficznego w Łodzi oraz m u z e ó w w Ł o w i czu i Łęczycy, m i a ł a d a ć obraz rozw o j u sztuki ludowej w ostatnim
dziesięcioleciu i opieki, j a k ą się
t ę dziedzinę k u l t u r y otacza. Jako
wystawa objazdowa docierała ona
kolejno do w i ę k s z y c h miast powiatowych w o j e w ó d z t w a łódzkiego, niejednokrotnie
otwierając
ludziom
oczy na nieznane i m d o t ą d p r ó b i e my.
U z n a ć n a l e ż y za bardzo słuszne,
że zasadniczym zagadnieniem, k t ó re s t a n o w i ł o niejako oś wystawy,
był strój ludowy i tkanina. Stroje
eksponowano w sposób ciekawy" i
z uwzględnieniem różnorodnych typów:
najbogaciej
reprezentowany
strój ł o w i c k i — z a r ó w n o w s p ó ł czesny j a k i dawny — pokazany
był w zestawach kobiecych i m ę s kich. Ciekawsze, bardziej ozdobne
części stroju, j a k np. haftowane
koszule czy „ r ę k a w k i " , wystawione
były na osobnym ekranie. S t r ó j
r a w s k i r ó w n i e ż pokazany b y ł w
paru starszych i w s p ó ł c z e s n y c h zestawach. Ciekawy, bo w terenie j u ż
nie spotykany, jest m ę s k i s t r ó j z
okolic Łęczycy' s k ł a d a j ą c y się z
krótkiego,
do
pasa
sięgającego
„ s p a n c e r a " z zielonej w e ł n y w poprzeczne czerwone p r ą ż k i , spodni
r ó w n i e ż zielonych w węższe czerwone paseczki, krojonych „z far-

336

tuszkiem" tak j a k łowickie, oraz
tkanego pasa.
T k a n i n y s t a n o w i ł y z a r ó w n o przedmiot ekspozycji, j a k i element dekoracyjny, zwłaszcza jeśli chodzi
o p i ę k n e w kolorze nospy. Wystawioną była r ó w n i e ż tkanina przetykana biała, kolorowe k i l i m y , pasiaki i tkaniny w „koziołki". P r a c ę
i r o z w ó j spółdzielni tkackich, przede
wszystkim C P L i A , u k a z y w a ł y t a k ż e
plansze p o ł ą c z o n e z w y k r e s a m i i
fotografiami.
Dział sztuki ludowej reprezentowany niezwykle bogato s t a n o w i ł y
wycinanki, najczęściej p o c h o d z ą c e
z ostatniego k o n k u r s u zorganizowanego w m a j u br. w Ł o w i c z u ;
w pierwszej sali były one obok paru
p a j ą k ó w j e d y n y m i eksponatami, a
ekspozycję ich starannie opracowano. Na osobnych ekranach przedstawiono w y c i n a n k i w e d ł u g poszczególnych r e g i o n ó w , zastosowano
t a k ż e podział ze w z g l ę d u na f o r m ę ,
w y o d r ę b n i a j ą c kodry, k w i a t y naklejane itp. W drugiej sali w y c i n a n k i
pełniły rolę elementu dekoracyjnego.
Starannie zebrane eksponaty z
zakresu ceramiki dają p r z e g l ą d o ś r o d k ó w garncarskich całego województwa.
Zgodnie ze stanem rzeczywistym
w terenie, na wystawie jest m a ł o ,
bo zaledwie k i l k a , rawskich pisanek
dwukolorowych i t y l k o p a r ę r z e ź b ,
w t y m „ M ł o d a w i e ś " Józefa Grzegorego
ze
Złakowa
Borowego,
„ K s i ę ż a c y " Kotlarskiego z R ó ż y c
oraz „ Ż n i w i a r k a " nieznanego autora,

Nie pokazano natomiast z u p e ł nie ani meblarstwa, k t ó r e na t y m
obszarze jest d o ś ć ciekawe (np.
malowane skrzynie), ani architekt u r y . B r a k j a k i e j k o l w i e k fotografii
czy r y s u n k u domu, a zamieszczenieich p r z y c z y n i ł o b y się p r z e c i e ż do
uzyskania bardziej p e ł n e g o obrazu
k u l t u r y wsi.
,
.
, .
" e r w s z a saia wystawy, p o s w i ę . wycinance, jest n i e w ą t p l i w i e
p r z e ł a d o w a n a w y k r e s a m i i planszaobrazującymi
[°
"czDy org » °wanycn
Korusursow,
uosc
przyznanycn n a g r ó d czy momenty
dekorowania t w ó r c ó w ludowych.
Dość p o w a ż n y m zarzutem wobec
ekspozycji wystawy jest n i e z u p e ł nie jasne w y o d r ę b n i e n i e poszczególnych r e g i o n ó w ; tak np. stroje
łowickie przemieszane są z r a w s k i m i z a r ó w n o w u k ł a d z i e stoisk,
jak i na ekranach T p o s z c z e g ó l n y m i elementami. Jedynie stoisko ł ę czyckie p o ś w i ę c o n e jest regionowi
w całości, u k a z u j ą c s t r ó j , garncarstwo, koszykarstwo; w innych w y padkach nie trzymano się tej zasady dzieląc eksponaty w e d ł u g zag a d n i e ń . T y p o w y m p r z y k ł a d e m pomieszania o ś r o d k ó w
jest
stoisko
ceramiki, bardzo ł a d n i e r o z w i ą z a ne plastycznie, jednak o u k ł a d z i e
z u p e ł n i e chaotycznym, nawet jeżeli
idzie o poszczególne
pracownie,
M e t r y c z k i przy "eksponatach są na
ogół bardzo d o k ł a d n i e datowane,
w n i e k t ó r y c h jednak wypadkach,
np. przy stroju r a w s k i m , zapewne
przez przeoczenie brak ich z u p e ł -

c o n a

w

a l

z

z

s

t

�nie. Zamieszczona na p o c z ą t k u ma­
pa o ś r o d k ó w sztuki ludowej w o j e ­
w ó d z t w a łódzkiego nie jest opraco­
wana z n a l e ż y t ą d o k ł a d n o ś c i ą , za­
znaczono na niej t y l k o ilościowo
o ś r o d k i garncarskie, tkackie i w y c i nankarskie, nie p o d a j ą c nazw miejs­
cowości ani t e ż nie o b j a ś n i a j ą c , na
podstawie j a k i c h źródeł m a p ę spo­
rządzono.

Wystawę opracował
plastycznie
Z. P ą g o w s k i , w sposób niezwykle
estetyczny; stoiska
zaprojektowane
są bardzo starannie, z dużą u m i e ­
j ę t n o ś c i ą w t r a k t o w a n i u ekspona­
tu. Jedynie na stoisku ceramiki nie­
zbyt szczęśliwy, bo chaotyczny u k ł a d jest m o ż e częściowo w i n ą p l a ­
styka.
Właściwe

wydobycie

Fotografował

DWUGŁOS

Jan

O

i

w s k r ó c i e n a j w a ż n i e j s z y c h zagad­
n i e ń pozwala z w i e d z a j ą c e m u
za­
p o z n a ć się niemal z c a ł o k s z t a ł t e m
t w ó r c z o ś c i ludowej na terenie w o ­
j e w ó d z t w a łódzkiego, a u m i e j ę t n a
ekspozycja z a p o b i e g a ' z n u ż e n i u . W y ­
staw tego t y p u i podobnie zorgani­
zowanych n a l e ż a ł o b y sobie życzyć
jak najwięcej.

ukazanie

Swiderski

WYSTAWIE

Ogólnopolska
wystawa sztuki ludowej dziesięciolecia
dała bogaty materiał
do roz­
ważań zarówno
nad problemami
ludowej twórczości
artystycznej
i opieki nad nią,
jak też nad sprawami
samego wystawiennictwa.
Przyczynił
się do tego
ambitny
scenariusz
i udział w realizacji
wybitnych
architektów-plastyków.
Dając
niejako
wyraz żywym, powystawowym
dyskusjom
Redakcja
zamieszcza
dwie
wypowiedzi:
etnografa oraz krytyka.
Sądzimy,
że poruszane
w nich problemy
są istotne
po­
mimo czasu, j a k i u p ł y n ą ł j u ż od z a m k n i ę c i a wystawy. Dwugłos
ten,
wzbogacony
wypowiedzią
o wystawie
sztuki ludowej w Londynie (patrz str. 289), daje
pewien
przekrój
różnych
stanowisk
w sprawach wystaw sztuki ludowej i byłoby
rzeczą
bardzo pożyteczną
kontynuować
rozpoczętą
dyskusję
— co jednak zależy już teraz
tylko od naszych
Czytelników.

NA MARGINESIE W Y S T A W Y
10-LECIA POLSKIEJ SZTUKI LUDOWEJ
ROMAN
K o n c e p c j ę w y s t a w y dziesięciolecia
polskiej sztuki ludowej m o ż n a b y ł o
u j ą ć w r ó ż n y sposób, np. p o t r a k t o w a ć dobrobek tego okresu w y ł ą c z nie od strony artystycznej d a j ą c
p r z e g l ą d najlepszych osiągnięć z l a t
1945—1955, albo też u c z y n i ć nicią
p r z e w o d n i ą j a k i ś problem w i ą ż ą c y
się z a k t u a l n y m i czy historycznymi
zagadnieniami ludowej twórczości,
K a ż d a z t y c h koncepcji ma swoje
strony dodatnie i ujemne, k a ż d a
jest do przyjęcia pod w a r u n k i e m ,
że zostanie konsekwentnie przeprowadzona do k o ń c a .
A u t o r scenariusza, prof. Tadeusz
Seweryn, w y b r a ł k o n c e p c j ę d r u g ą ,
Zamiarem jego b y ł o pokazanie dor o b k u dziesięciolecia p o j ę t e g o jako
jeden z e t a p ó w w rozwoju sztuki
iudowej. A b y u ł a t w i ć n a l e ż y t e zrozumienie charakteru tego etapu, scenarzysta s t a r a ł się p o d b u d o w a ć obraz w s p ó ł c z e s n e j sztuki ludowej m a t e r i a ł a m i czerpanymi z przeszłości
czasem nawet odległej, t w o r z ą c c i ą gi historyczne sięgające niekiedy
czasów
wczesnego
średniowiecza,
Z drugiej zaś strony scenariusz
u w z g l ę d n i a ł te momenty w s p ó ł c z e s nej t w ó r c z o ś c i ludowej, k t ó r e w j a kiś sposób r z u t u j ą w przyszłość
w s k a z u j ą c pewne możliwości czy
tendencje rozwojowe sztuki l u d o wej w p r z y s z ł y m socjalistycznym
społeczeństwie.
Czy tego rodzaju koncepcja scenariusza b y ł a s ł u s z n a ? Wydaje m i
sie, że tak. D u ż a , o g ó l n o k r a j o w a
wystawa,
stanowiąca
dokument
dziesięcioletniego
okresu,
posiada

zupełnie w y j ą t k o w y ciężar gatunkowy. Dziesięć lat pracy w dziedżinie ochrony sztuki ludowej, ponad 150 w y s t a w i k o n k u r s ó w w
r ó ż n y c h stronach k r a j u , dziesiątki
wystaw polskiej sztuki ludowej zag r a n i c ą , prowadzone na niespotyk a n ą dotychczas s k a l ę badania naukowe s z t u k i ludowej p o w i n n y na
wystawie dziesięciolecia znaleźć swój
wyraz. W y s i ł k u tego nie m o ż n a b y ł o
p o k w i t o w a ć samym t y l k o podsumowaniem osiągnięć w postaci n a j lepszych prac a r t y s t ó w l u d o w y c h
wykonanych w okresie dziesięciolecia. Dorobek ten p r ó c z podsumowania w y m a g a ł też oceny, k t ó r a nie
b y ł a b y m o ż l i w a , g d y b y ś m y okres
1945 r. — 1955 r. t r a k t o w a l i w z u p e ł n y m oderwaniu od przeszłości.
Jedynie w zestawieniu z twórczością
czasów m i n i o n y c h w y s t ą p i ć m o g ą
z n a l e ż y t ą w y r a z i s t o ś c i ą zmiany zac h o d z ą c e w ostatnim dziesięcioleciu,
Scenariusz w y s t a w y p r z e w i d y w a ł
ekspozycję materiału w układzie
rzeczowym, co b y ł o uzasadnione,
gdyż wprowadzenie u k ł a d u geograficznego przy bardzo niejednolitym
stanie ilościowym e k s p o n a t ó w z r ó ż nych r e g i o n ó w nasuwa w czasie
urządzania wystawy duże trudności,
Jedne bowiem dzielnice Polski (np.
wschodnie czy p o ł u d n i o w e ) dostarczają z n a c z n ą ilość m a t e r i a ł u w y stawowego, inne zaś (np. W i e l k o polska czy Ziemie Zachodnie) są
pod t y m w z g l ę d e m ubogie, co z k o l e i zmusza o r g a n i z a t o r ó w do zadawalania się nawet mniej w a r t o ś c i o w y m i eksponatami.

REINFUSS

Opracowany przez prof. Seweryna scenariusz został po przedyskut o w a n i u przez Komitet Organizacyjny (w k t ó r y m b r a l i u d z i a ł r ó w n i e ż
plastycy) zatwierdzony i oddany do
realizacji. Gdy jednak p r z y s t ą p i o n o
do projektowania ekspozycji, niem a i od pierwszej c h w i l i z a r y s o w a ł y
się zasadnicze różnice z d a ń m i ę d z y
s c e n a r z y s t ą a autorami oprawy p l a stycznej, k t ó r z y w swej koncepcji
wystawienniczej coraz dalej odchod z i l i od t r e ś c i scenariusza podpor z ą d k o w u j ą c f o r m ę ekspozycji s w y m
z a ł o ż e n i o m plastycznym.
W w y n i k u rozbieżności
dwóch
koncepcji p o w s t a ł a wystawa, k t ó r a
ani nie r e a l i z o w a ł a założeń scenariusza, p r z y j ę t y c h przez
Komitet
Organizacyjny, ani zapewne nie dała
p e ł n i zadowolenia u r z ą d z a j ą c y m j ą
plastykom.
W pierwszej części w y s t a w y , k t ó ra m i a ł a d a ć p r z e g l ą d ludowej t w ó r czości w u k ł a d z i e rzeczowym i chronoiogicznym, m a t e r i a ł ekspozycyjny
został tak przemieszany, że znikła
nie t y l k o przewodnia m y ś l scenariusza, ale z a t r a c i ł o się to, co w k a ż dej ekspozycji jest podstawowe: k o m u n i k a t y w n o ś ć . B r a k ł o w tej części
więzi logicznej, k t ó r a p o z w o l i ł a b y
z w i e d z a j ą c e m u p r z e c h o d z i ć kolejno
od zagadnienia do zagadnienia. W e ź m y jako p r z y k ł a d budownictwo,
W sali pierwszej, gdzie w e d ł u g k o n cepcji p l a s t y k ó w znalazła się a r c h i tektura ludowa, na ścianie po p r a ­
wej stronie pokazano serię plansz
fotograficznych
przedstawiających
współczesne budownictwo góralskie,

337

�Rye.

po lewej — serię zdjęć c h a ł u p z P o l ­
ski zachodniej i ś r o d k o w e j , a do­
piero na ścianie sąsiedniej —• z d j ę ­
cia budownictwa historycznego, j a k
np. rekonstrukcje Biskupina, wczes­
n o ś r e d n i o w i e c z n e fragmenty z Opo­
la, po k t ó r y c h znowu p o w r ó c o n o do
architektury w s p ó ł c z e s n e j . Interesu­
j ą c e modele architektoniczne zna­
lazły się w znacznym oddaleniu od
reszty m a t e r i a ł u i l u s t r u j ą c e g o za­
gadnienie
budownictwa.
Wzdłuż
plansz p r z e d s t a w i a j ą c y c h architek­
t u r ę poustawiano s ł u p y , na k t ó r y c h
Umieszczono d r o b n ą c e r a m i k ę w i ą ­
żącą się z budownictwem chrono­
logicznie lub terytorialnie. Drobiazgi
te w niczym oczywiście nie p r z y ­
czyniały się do lepszego zrozumie­
nia problemu architektury, o d w r a ­
cały jedynie i r o z p r a s z a ł y u w a g ę
zwiedzających
przestawiając
ich
z percepcji bardziej całościowej na
w y c h w y t y w a n i e l u ź n y c h , nie p o w i ą ­
zanych ze sobą szczegółów. Akcent
k o ń c z ą c y serię plansz przedstawia­
jących architekturę stanowił kilim
D o m i n i k i Bujnowskiej („Droga przez
wieś"), k t ó r e g o z w i ą z e k z budow­
nictwem nie b y ł niczym p o d k r e ś ­
lony. Przewodnicy opowiadali w
t y m miejscu o dwuosnowowych d y ­
wanach u p r z e d z a j ą c w y k ł a d o tkac­
twie. Rzeźby b y ł y w o b r ę b i e sali
porozrzucane w sposób u n i e m o ż l i ­
wiający
p r z e ś l e d z e n i e jakiegokol­
wiek w ą t k u rozwojowego czy tema­
tycznego.
Podobnie j a k w sali pierwszej
p r z e d s t a w i a ł a się sprawa w po­
mieszczeniu n a s t ę p n y m , gdzie za­
tracony został całkowicie obraz roz­
woju
wycinanki
czy m a l o w a n k i
ś c i e n n e j . Rozproszono t a k ż e zdobnic­
two w metalu, a z luźnego u k ł a d u
s k r z y ń ozdobnych n i k t nie d o m y ś l i ł ­
by się nawet, że gdzieś t a m w sce­
nariuszu chciano na ich p r z y k ł a d z i e
p o k a z a ć r o z w ó j ludowego meblar­
stwa.
Zamiast logicznych, problemowo

338

w scenariuszu potraktowanych ca­
łości, znalazły się na wystawie ze­
stawy przypadkowe, k t ó r y c h j e d y ­
n y m uzasadnieniem b y ł t a k i czy
inny
efekt
plastyczny.
Jednym
z licznych p r z y k ł a d ó w jest t u stoi­
sko z a w i e r a j ą c e zakomponowane w
jednolitą całość d r u k i na p ł ó t n i e
(sztance i tkaniny) oraz m a l o w a n k i
ścienne z Zalipia. B e z p o ś r e d n i e s ą ­
siedztwo oraz brak odpowiednich
napisów orientujących
przyczyniał
się do tego, że u w i d z ó w powstawa­
ły najbardziej bezpodstawne skoja­
rzenia na temat z w i ą z k u d r u k ó w
na płótnie z m a l o w a n k a m i .
Skutkiem z l e k c e w a ż e n i a scenariu­
sza i łączenia e k s p o n a t ó w w zespo­
ły przypadkowe stworzono w y s t a w ę ,
k t ó r a nie r e a l i z o w a ł a j a k i e j ś m y ś l i
przewodniej, przez k t ó r ą nie m o ż n a
było w y t y c z y ć sensownej trasy dla
z w i e d z a j ą c y c h , k t ó r e j nie t ł u m a c z y ­
ły należycie napisy i nie b y l i w sta­
nie o b j a ś n i ć przewodnicy. C h c ą c
z w i e d z a j ą c y m p r z e d s t a w i ć j a k i e ś za­
gadnienie
musieliby
oni
biegać
zygzakami po wystawie w i ą ż ą c w
całość przedmioty porozrzucane bez­
trosko po r ó ż n y c h k ą t a c h . Rola d y ­
daktyczna w y s t a w y p r z y tego r o ­
dzaju ekspozycji r ó w n a ł a się zeru.
Jest rzeczą oczywistą, że plastyk
dający ekspozycji o p r a w ę artystycz­
ną ma prawo a nawet o b o w i ą z e k
p o d c h o d z i ć do swej pracy w spo­
sób twórczy. Ma on p r a w o ekspe­
rymentowania i szukania nowych
r o z w i ą z a ń . Skoro jednak j a k o pod­
stawa realizacji w y s t a w y p r z y j ę t y
został scenariusz, o b o w i ą z k i e m p l a ­
styka jest d ą ż y ć — przy użyciu
wszystkich d o s t ę p n y c h ; m u ś r o d k ó w
artystycznych — do j a k n a j p e ł n i e j ­
szego wydobycia e l e m e n t ó w t r e ś ­
ciowych zawartych w scenariuszu,
nigdy
zaś do
podporządkowania
treści ekspozycji t a k i m czy i n n y m
założeniom f o r m a l n y m .
Należy p r z y z n a ć , że w a r u n k i , w
k t ó r y c h realizowano e k s p o z y c j ę w y ­

1. Fragment

wystawy

10-lécxa.

stawy, b y ł y trudne. Sztuka ludowa,
k t ó r a zrodziła się w ciasnej c h a ł u ­
pie, nie czuje s i ę dobrze w p a ł a ­
cach. Drobne zazwyczaj i ubogie
w sensie m a t e r i a ł u dzieła ludowej
twórczości plastycznie „nie w y c h o ­
d z ą " na tle m a r m u r ó w i m o n u ­
mentalnej architektury. Zorganizo­
wanie w y s t a w y sztuki ludowej w
wysokiej na dwa p i ę t r a sali k o l u m ­
nowej było w i ę c z natury rzeczy
eksperymentem r y z y k o w n y m i w y ­
m a g a j ą c y m d u ż e j ostrożności w w y ­
borze ś r o d k ó w .
Podstawową
zasadą
wszelkiej
ekspozycji czy to muzealnej, czy
wystawowej jest to, że oprawa p l a ­
styczna s t a n o w i ć powinna j a k gdy­
by ramy do obrazu nie k o n k u r u j ą ­
ce oczywiście z n i m samym. S t ą d
proste i nie w p a d a j ą c e w oko s p r z ę ­
t y muzealne, obojętne w kolorze t ł a
ścian i w n ę t r z gablotek. Przedmiot
musi b y ć w i d o c z n y , należy go
więc w y o d r ę b n i ć , u n i k a j ą c g m a t w a ­
niny e l e m e n t ó w wzajemnie sobie
przeszkadzających.
Koncepcja plastyczna omawianej
t u w y s t a w y oparta została na za­
sadach w r ę c z odwrotnych. P r y m a t
formy nad treścią b y ł t u absolut­
ny — aż do unicestwienia tej d r u ­
giej. Eksponat stał się jedynie p r e ­
tekstem dla w y b u j a ł e j , agresywnej
oprawy, k t ó r a go p r z y t ł a c z a ł a . W i ­
doczne to b y ł o z a r ó w n o w szcze­
gółach, j a k i w ogólnej kompozycji
w y s t a w y : na plan pierwszy w y b i ­
jał się las b i a ł y c h pionowych d r ą ż ­
ków podtrzymujących
tu i ó w ­
dzie
ciężkie
czarne
obramienia
sztucznych
stropów.
Zestawienie
czerni z b i e l ą u w a ż a l i autorowie
plastycznej oprawy za najbardziej
„ o b o j ę t n e " i nie k o n k u r u j ą c e z bar­
w ą eksponatu. Zapomnieli jednak,
że to zestawienie o w y b i t n i e ostrym
k o n t r a ś c i e w a l o r ó w p r z y c i ą g a nie­
z w y k l e silnie u w a g ę człowieka i
z tej w ł a ś n i e r a c j i znajduje zasto­
sowanie przy malowaniu ramp na

�przejazdach
kolejowych,
znaków
ostrzegawczych na drogach itp.
Poprzez g ę s t w i n ę b i a ł y c h d r ą ż k ó w
eksponaty wystawowe r o b i ł y w r a ­
żenie umieszczonych w klatkach.
I n n y m r ó w n i e ż n i e s z c z ę ś l i w y m po­
m y s ł e m b y ł o ustawienie przed eks­
ponatami umieszczonymi na ś c i a ­
nach półek ż y w o p r z y p o m i a n a j ą c y c h
n i e w y k o ń c z o n e futryny okienne, na
k t ó r y c h poustawiano lub pozawie­
szano r ó ż n e przedmioty. Ta „ d w u ­
w a r s t w o w a " ekspozycja spowodowa­
ła oczywiście, że jeden zespół eks­
ponatów konkurował z drugim i n i ­
czego w zasadzie nie m o ż n a było
dobrze zobaczyć. Na skutek nie­
w ł a ś c i w e j ekspozycji zgubiły się na
wystawie nie t y l k o przedmioty d r o ­
bne, ale i takie, jak np. p o t ę ż n e w
swych rozmiarach ule c z ł e k o k s z t a ł t ­
ne, k t ó r y c h nie z a u w a ż y l i nawet
i n t e r e s u j ą c y się r z e ź b ą l u d o w ą p l a ­
stycy.
Do kategorii chybionych pomy­
słów zaliczyć też należy sposób w y ­
stawienia ceramiki umieszczonej na
niskim p o d e ś c i e — p a r ę centyme­
t r ó w ponad p o d ł o g ą — otoczonym
gęstym płotem białych
drążków,
skutkiem czego p i ę k n e w formie
dzbanki i g a r n k i m o ż n a b y ł o o g l ą ­
d a ć t y l k o z góry, w d u ż y m skrócie,
kiedy p r z y b i e r a j ą one k s z t a ł t p ł a ­
skich misek. S z c z e g ó l n y m nonsen­
sem było zastosowanie pod n i e k t ó r e
eksponaty podsypki z rzecznych k a ­
mieni. Element ten słuszny np. przy
ekspozycji n a r z ę d z i rolniczych nie
miał
żadnego
uzasadnienia
jako
podstawa dla malowanych s k r z y ń
czy tło dla t k a n i n projektowanych
przez I W P . Ustawione na szarym
ż w i r z e zabawki z niemalowanego
drzewa b y ł y w ogóle p r a w i e nie­
widoczne.

dem
może
być
monumentalnie
zakomponowane
stoisko
z
tka­
ninami I n s t y t u t u Wzornictwa Prze­
m y s ł o w e g o , gdzie s p ł y w a j ą c e z w y ­
sokości kilkunastu m e t r ó w
pasy
p i ę k n i e drukowanych tkanin zostały
brutalnie p r z e c i ę t e p o t ę ż n ą c z a r n ą
poziomą b e l k ą , w s p a r t ą na podsta­
wach p r z y p o m i n a j ą c y c h ż y w o szkie­
lety d w ó c h metalowych szaf, „ ż r ą ­
cych" się zawzie.de swymi kancia­
stymi f o r m a m i z p r z e z i e r a j ą c y m i od
tyłu słupami białych połyskliwych
k o l u m n w s p i e r a j ą c y c h strop sali.
W a d l i w y r o z k ł a d m a t e r i a ł u i nie­
u d a n ą o p r a w ę p l a s t y c z n ą kompen­
s o w a ł w pewnej mierze d o s k o n a ł y
na ogół d o b ó r e k s p o n a t ó w , choć
i t u w poszukiwaniu w y s u b l i m o w a ­
nych s m a c z k ó w wprowadzono spo­
ro p r z e d m i o t ó w , k t ó r e ze s z t u k ą l u ­
d o w ą niewiele m a j ą w s p ó l n e g o , j a k
np. p r o s t ą nie zdobioną p r a s ę do
sera, drewniane w i d ł y itp.
Pewna p r z y p a d k o w o ś ć w doborze
e k s p o n a t ó w widoczna b y ł a nato­
miast w gablocie z a w i e r a j ą c e j w y ­
dawnictwa z zakresu sztuki ludo­
wej, gdzie umieszczono k i l k a po­
zycji z u p e ł n i e z zagadnieniami pla­
styki nie z w i ą z a n y c h , jak praca
o procesach czarownic w Lublinie
czy o dziejach z b ó j n i c t w a na Ż y ­
wiecczyźnie, b r a k o w a ł o
natomiast
wydanych j u ż w ó w c z a s p u b l i k a c j i
o l u d o w y m garncarstwie i w y c i ­
nankach.

na b i a ł y m cokole kolumny pod r z e ź ­
bą), albo nieczytelne z powodu
wadliwego umieszczenia (któż jest
w stanie p r z e c z y t a ć pismo maszy­
nowe na kartce umieszczonej 10 cmv
nad poziomem podłogi?) albo wresz­
cie z m i ę t e i pozawijane szpeciły
eksponaty
(tkanina).
Lakoniczna
z natury rzeczy t r e ś ć tych n a p i ­
sów nie zawsze odznaczała się na­
leżytą ścisłością. I tak np. N i k i f o r
z K r y n i c y został obdarowany nie
wiadomo z jakiej przyczyny i m i e ­
niem Jan, przy manekinie odzianym
w b o j k o w s k ą „ c z a p y h ę " umieszczo­
no informacje, że jest t u „Ubiór
m ę s k i z Ustrzyk Dolnych z X V I I I
i X I X w i e k u " , co jest o tyle nie­
słuszne, że w Ustrzykach Dolnych,
k t ó r e są miasteczkiem, nigdy t a k i c h
s t r o j ó w nie noszono, zaś wspomnia­
ny u b i ó r pochodził z Ustrzyk G ó r ­
nych, z a p a d ł e j w s i g ó r a l s k i e j , gdzie
u ż y w a n y b y ł do k o ń c a I I w o j n y
ś w i a t o w e j . Czy podobnych u c h y b i e ń
nie z n a l a z ł o b y się w i ę c e j , trudno
powiedzieć, gdyż nawet od recen­
zenta nie m o ż n a w y m a g a ć , by np.
s t u d i o w a ł m e t r y k i o k a z ó w ceramiki
czołgając się dla ich odczytania po
podłodze.
Pewne b r a k i s p o t y k a ł o się r ó w ­
nież w podpisach map. W jednej
z gablot znalazła się np. mapa ba­
d a ń sztuki ludowej w Polsce (zgeneralizowana zresztą w ten sposób,
że nie d a w a ł a ż a d n e g o pojęcia o ich
istotnym nasileniu) z napisem „ B a ­
dania terenowe Sekcji Badania P l a ­
s t y k i Ludowej", ale czyjej sekcji?
Przecież sekcja taka m o ż e istnieć
z a r ó w n o przy Polskim Towarzystwie
Ludoznawczym, j a k i przy P T T K ,
czy kole n a u k o w y m k a ż d e j z k a ­
tedr etnografii.

J e d n ą ze słabszych stron wystawy
s t a n o w i ł y napisy objaśniające. M i a ­
ły one charakter d w o j a k i : jedne ob­
j a ś n i a ł y w s p o s ó b ogólny całą serię
wystawionych p r z e d m i o t ó w (skut­
kiem w y k o ś l a w i e n i a koncepcji sce­
nariusza b r a k o w a ł o i m często pod­
budowy w ekspozycji); drugie —
w typie muzealnej metryczki — za­
W i n n y m z n ó w miejscu pokazano
Wspomniane t u p r z y k ł a d o w o spo­ w i e r a ł y k r ó t k ą i n f o r m a c j ę o przed­ m a p ę o ś r o d k ó w garncarskich
nie
soby ekspozycji złożyły się na to, miocie i b y ł y albo w ogóle n i e w i ­ p o d a j ą c w legendzie, przez j a k ą i n ­
że wystawa (szczególnie zaś sala doczne (biała karteczka naklejona s t y t u c j ę została ona wykonana, a
ś r o d k o w a ) r o b i ł a w r a ż e n i e nieopi­
sanego chaosu, w k t ó r y m na plan
pierwszy
wybijała
się
gasząca
wszystko
biało-czarna
obudowa.
Sporo z a s t r z e ż e ń
budził
również
sposób wystawienia czterech zespo­
ł ó w regionalnych m a j ą c y c h d a ć syn­
tetyczny obraz k u l t u r y
Kurpiów,
Ł o w i c z a n , Ś l ą z a k ó w i Podhalan; ze­
społy
rozdzielono
parawanikami
p r z y p o m i n a j ą c y m i falistą b l a c h ę , co
w całości t w o r z y ł o rodzaj pawilonu
wznoszonego zazwyczaj dla celów
bynajmniej niewystawowych. N i e ­
udana
była
również
„fontanna"
7. w y r o b a m i C P L i A umieszczona w
ostatniej sali.
Zastosowane dla obniżenia sali
sztuczne stropy w postaci niskich
b a l d a c h i m ó w nie spełniły w r e z u l ­
tacie swej r o l i , gdyż p o d k r e ś l a ł y j e ­
dynie r o z d ź w i ę k m i ę d z y architek­
t u r ą sali a o b u d o w ą wystawy. Po­
nadto p s u ł y one n i e z b ę d n ą w pew­
nych wypadkach p e r s p e k t y w ę , k r a ­
j ą c np. poprzecznie o t w i e r a j ą c e w y ­
stawę malowidło
przedstawiające
gołębie lecące na tle p r z e c i ę t e g o t ę ­
czą nieba.
Niejednokrotnie nawet dobre po­
m y s ł y były w rezultacie zepsute
Hyc 2, Stoisko
strojów,
przez niepotrzebne dodatki. P r z y k ł a ­

339

�przecież s p o r z ą d z e n i e takiej mapy
jest p e w n y m osiągnięciem nauko­
w y m , z k t ó r e g o nie bardzo wypada
k o r z y s t a ć w sposób anonimowy.
W y t y k a j ą c liczne usterki, powo­
d u j ą c e , że w y s t a w a nie spełniła r o l i ,
k t ó r e j się po niej m o ż n a było spo­
dziewać, nie trzeba, z a p o m i n a ć r ó w ­
nież o elementach pozytywnych,
a w i ę c np. o — p o d k r e ś l o n y m j u ż
w y ż e j — d o s k o n a ł y m na ogół po­
ziomie e k s p o n a t ó w czy o udanej
formie
ekspozycji
kurpiowskich
wycinek.
W całości jednak p r z e w a ż a ł y m o ­
menty ujemne ( n i e p o r z ą d e k w u k ł a ­
dzie,
ahistoryczność,
efekciarska
ekspozycja nie licząca się z od­
biorcą), k t ó r e s p o w o d o w a ł y , że ta

d u ż a impreza adresowana do sze­
rokich mas trafiła w p r ó ż n i ę . D y ­
daktyczny sens w y s t a w y zagubił
się s k u t k i e m z l e k c e w a ż e n i a scena­
riusza przez r e a l i z a t o r ó w , z a ś nie­
w ł a ś c i w a oprawa plastyczna stwo­
r z y ł a s z t u c z n ą z a p o r ę m i ę d z y ekspo­
natem a z w i e d z a j ą c y m .
J e d n ą z g ł ó w n y c h przyczyn, dla
k t ó r y c h wystawa nie m o g ł a osiągnąć
w y n i k u p o z v t w n ę g o , b y ł o wzajem­
ne zmaganie się d w ó c h sprzecznych
ze sobą koncepcji, czego przy or­
ganizacji p r z y s z ł y c h w y s t a w nale­
żałoby j a k najstaranniej u n i k a ć .
Plastycy w s p ó ł p r a c u j ą c y przy or­
ganizacji w y s t a w y m u s z ą p o g o d z i ć
się z m y ś l ą , że poza ekspozycjami
o charakterze ściśle artystycznym,
Fotografował

Stefan

gdzie swoboda ich wypowiadania
się plastycznego jest w zasadzie nie­
ograniczona, należy jednak podpo­
r z ą d k o w y w a ć się koncepcji scena­
rzysty a nie w a l c z y ć z n i ą w imię
w ł a s n y c h — s ł u s z n y c h czy n i e s ł u s z ­
nych — założeń.
Jak d ł u g o ten podstawowy po­
stulat nie zostanie p r z y j ę t y jako za­
sada, nie b ę d z i e m y m i e ć dobrych
wystaw ani w zakresie sztuki l u d o ­
w e j , ani innych, gdyż, tak samo j a k
w w y p a d k u omawianej t u w y s t a w y
sztuki ludowej, sens ekspozycji b y w a
zatracony przez n i e w ł a ś c i w ą o p r a w ę
p l a s t y c z n ą w ekspozycjach o cha­
rakterze p r z e m y s ł o w y m , h a n d l o w y m
itp., o czym w i e l o k r o t n i e pisano
j u ż przy r ó ż n y c h okazjach.

Deptuszewski

GŁOS W DYSKUSJI O W Y S T A W I E DZIESIĘCIOLECIA

JADWIGA

Sprzeczne oceny wystawy Dzie­
sięciolecia Sztuki L u d o w e j są odbi­
ciem nieporozumienia, k t ó r e t k w i ł o
u samych podstaw j e j realizacji, są
także odbiciem szeregu innych nie­
p o r o z u m i e ń , szerszych i bardziej ge­
neralnych, k t ó r e znalazły t u wyraz
w dość charakterystycznym spięciu.
Wystawa p o w s t a ł a w w y n i k u zde­
rzenia d w u całkowicie odmiennych
koncepcji: scenarzysty i p l a s t y k ó w ,
co w rezultacie z a m ą c i ł o czytelność
i k o n s e k w e n c j ę z a r ó w n o jednych,
j a k i drugich założeń. B y w a tak
zazwyczaj wtedy, kiedy zła jest nie
t y l k o w s p ó ł p r a c a , ale i n i e w ł a ś c i w e
.samo j e j rozumienie, kiedy stojąc
na gruncie oczywistej zasady, że
punktem wyjścia dla w y s t a w y jest
scenariusz, oczekuje się, iż plastyk
będzie całkowicie p o d p o r z ą d k o w a ­
n y m m u w y k o n a w c ą — i jedynie
wykonawcą.
Nie m o ż n a w y m a g a ć od artysty,
aby b y ł n a r z ę d z i e m , skoro jest
t w ó r c ą . Takie wymagania m a j ą co
prawda swoją t r a d y c j ę , ale sięga
ona okresu, gdy rolę plastyka spro­
wadzano do r o l i dekoratora. W s p ó ł ­
czesne wystawiennictwo natomiast
zupełnie inaczej określa funkcje p l a ­
styka: jako czynnego w s p ó ł t w ó r c y
wystawy, w s p ó ł t w ó r c y koncepcji, a
więc t a k ż e — w s p ó ł t w ó r c y sce­
nariusza. Daje to jednak pozytywne
rezultaty t y l k o w t y m w y p a d k u ,
gdy intencje w s p ó ł t w ó r c ó w s ą zgod­
ne, gdy łączy ich w s p ó l n a postawa.
Nie m o ż n a w i ę c z a p r a s z a ć p l a ­
styka do w s p ó ł p r a c y t y l k o dlatego,
że jest on d o b r y m a r t y s t ą , nie licząc
się jednocześnie z t y m , co s o b ą re­
prezentuje, j a k ą ma p o s t a w ę a r t y ­
styczną. Co w i ę c e j — należy b r a ć
pod u w a g ę , że i m silniejsza jest

340

i n d y w i d u a l n o ś ć plastyka, t y m w i ę k ­
sza będzie jego rola w ustalaniu
w s p ó l n e j koncepcji wystawy.
J e ś l i się chce m i e ć deski na p ó ł k i
— w z y w a się stolarza. Jeżeli p r z y j ­
muje się założenie, że scenarzysta
decyduje o w s z y s t k i m i t y l k o on
ustala kolejność e k s p o n a t ó w i ich
u k ł a d w przestrzeni wystawowej —
to potrzebny jest raczej tapicerdekorator niż plastyk*. J e ż e l i za­
mierzano
zorganizować
wystawę
sztuki ludowej na zasadzie sce­
nariusza, k t ó r y b u d z i ł
najżywszy
sprzeciw p l a s t y k ó w , p o w o ł a n y c h do
jego realizacji — nie m o ż n a się d z i ­
wić, że u s i ł o w a l i o n i w ramach tego
scenariusza z b u d o w a ć s w o j ą , o d ­
m i e n n ą k o n c e p c j ę . Ostatecznie, jeśli
się jest a r t y s t ą i ma swoje o k r e ś ­
lone d ą ż e n i a , to się je realizuje
często niezależnie od w a r u n k ó w .
I trudno ż ą d a ć od t w ó r c z e g o p l a ­
styka, aby b y ł „grzeczny".
'
M o ż n a natomiast ż ą d a ć od tych,
k t ó r z y ustalali zespół o r g a n i z a t o r ó w
wystawy, aby umieli w ł a ś c i w i e do­
b r a ć ludzi, aby do jednego wozu
nie z a p r z ę g a n o — j a k w bajce K r y ­
lowa — szczupaka i ptaka.
Jeżeli powierzono scenariusz tak
w y t r a w n e m u znawcy sztuki l u d o ­
wej i p r o b l e m ó w muzealniczych j a k
prof. T. Seweryn, to wiadomo było,
j a k ą k o n c e p c j ę m o ż e on reprezen­
t o w a ć : n a l e ż a ł o raczej zapropono­
w a ć m u , aby d o b r a ł sobie odpo­
wiedniego w y k o n a w c ę tej koncepcji.
Jeżeli jednak r ó w n o c z e ś n i e s t r o n ę
* Oczywiście założenie takie nie wy­
daje mi się słuszne w swej zasadzie, ale
w szczególnych wypadkach — do których
zaliczę m.in. kompetencje artystyczne sce­
narzysty — jest ono dopuszczalne.

JARNUSZKIEWICZ

p l a s t y c z n ą w y s t a w y oddano w r ę c e
artystów o tak określonej i n d y w i ­
dualności t w ó r c z e j j a k prof. J. S o ł tan i prof. O. Hansen, to trzeba
się b y ł o liczyć z t y m , że m a j ą oni
s w o j ą k o n c e p c j ę w y s t a w y sztuki
ludowej, k o n c e p c j ę i n a e r e s u j ą c ą i
logicznie w y n i k a j ą c ą z k i e r u n k u ich
m y ś l e n i a artystycznego, z k t ó r e j
na pewno nie m i e l i powodu rezyg­
n o w a ć . Zwłaszcza, że i s t n i a ł y p o d ­
stawy, aby u w a ż a ć ją za słuszną.
Sztuka ludowa jest zjawiskiem
t a k wielostronnym, że m o ż n a , a na­
wet należy, b a d a ć j ą i p o k a z y w a ć
w r ó ż n y c h aspektach; k a ż d y m o ż e
być r ó w n i e s ł u s z n y i i n t e r e s u j ą c y ,
m o ż n a jedynie z a s t a n a w i a ć się nad
przydatnością
jego dla k o n k r e t ­
nego celu. Toteż o d m i e n n o ś ć k o n ­
cepcji p l a s t y k ó w nie p r z e k r e ś l a ł a
wartości
scenariusza
budowanego
przez etnografa, po prostu chodziło
t u o dwa spojrzenia z r ó ż n y c h
p u n k t ó w na to samo zjawisko. Jed­
na racja nie w y k l u c z a ł a drugiej —
k a ż d a m i a ł a szereg a t u t ó w po swo­
jej stronie.
Prof. Seweryn, jako autor sce­
nariusza, k i e r u j ą c się w z g l ę d a m i
dydaktycznymi p r a g n ą ł u k a z a ć ob­
raz sztuki ludowej w czytelnie zor­
ganizowanej całości, k t ó r a by u j a w ­
n i a ł a ciągi rozwojowe poszczegól­
nych g a t u n k ó w . D ą ż e n i a te, adre­
sowane do najszerszego k r ę g u o d ­
biorców, k t ó r y c h t ł u m y p r z e w i j a j ą
się przez P a ł a c K u l t u r y ,
miały
szczególnie istotny sens w Warsza­
wie, gdzie odczuwa się d o t k l i w i e
brak muzeum sztuki ludowej. {Mło­
ciny— s ą daleko, w stanie r u i n y ,
częst© w ogóle n i e d o s t ę p n e dla p u ­
bliczności). Wystawa Dziesięciolecia
dawała więc niecodzienną możność

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
