<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="11088" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/11088?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-26T16:28:03+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="11066">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/2b43fe94b4919fb463f2533c33dc73c0.pdf</src>
      <authentication>ee12d168527c281144a175aa11c53e1b</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="132249">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3382</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="132250">
              <text>1982</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="132251">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3169</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="132252">
              <text>Sztuka naiwnych / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1982 t.36 z.1-4</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="132253">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1982 t.36 z.1-4, s.13-22</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="132254">
              <text>Jackowski, Aleksander</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="132255">
              <text>pol.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="132256">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="132257">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="132258">
              <text>Aleksander Jackowski
SZTUKA NAIWNYCH
my

Pierwsze p y t a n i e , k t ó r e n a l e ż y r o z s t r z y g n ą ć d o t y c z y feno­

sami, o d b i o r c y tej s z t u k i . To m y d e c y d u j e m y co jest naiwne a co

m e n u n a i w n o ś c i . Czy istnieje coś takiego j a k niezmienna k a t e ­

d o j r z a ł e . To m y t w o r z y m y s z u f l a d k i , do k t ó r y c h w p y c h a m y bogu

goria n a i w n o ś c i ? O t ó ż s ą d z ę , że skoro przez n a i w n o ś ć b ę d z i e m y

ducha w i n n y c h m a l a r z y czy r z e ź b i a r z y , s p i e r a j ą c się o to

pojmowali p o g l ą d y na świat, k t ó r e grupa „ n a z y w a j ą c a "

J e d y n y m dowodem na istnienie „ n a i w n y c h " j e s t e ś m y

czy

jeszcze s ą l u d o w i czy j u ż n a i w n i , u ł a d z e n i przez k u l t u r ę czy od
niej n i e z a l e ż n i , j a k c i , k t ó r y c h J e a n D u b u f f e t

zalicza do

ka­

dążeń ogółu, związane z

sądami

wartościującymi,

O b i e k t y w n e k r y t e r i a „ n a i w n o ś c i " t r u d n e są do ustalenia.

cych w k u l t u r z e s p o ł e c z e ń s t w a , w jego p o g l ą d a c h

n y m c h ł o p , w i e r z ą c y iż w noc w i g i l i j n ą z w i e r z ę t a m ó w i ą l u d z k i m

wartościowania.

g ł o s e m . N a i w n y m w y d a się w ł a d c a , k t ó r y od h o r o s k o p u u z a l e ż n i a
wypowiedzenia

wojny,

hippis,

anachoreta,

buddyjski

m n i c h . A l e dla niego w ł a ś n i e m y j e s t e ś m y n a i w n i , z n a s z ą p o g o n i ą
za d o b r a m i m a t e r i a l n y m i , niszczeniem p r z y r o d y , w i a r ą w nieo­
graniczony p o s t ę p

nauki.

Są

to

wszystko s p r a w y

filozofów,

e s t e t y k ó w , j a c h c i a ł b y m t y l k o z w r ó c i ć u w a g ę na j e d e n aspekt
zagadnienia — n a s z ą p e w n o ś ć siebie, nasze poczucie w y ż s z o ś c i .
M ó w i m y : dzicy, p r y m i t y w n i , n a i w n i . A t a m : w i e l k i e
sztuka

Beninu,

Gabonu,

symbolizm

kultury,

sztuki

tana-

t r y j s k i e j , d o ś w i a d c z e n i e mistyczne i n d i a n m e k s y k a ń s k i c h , zadzi­
wiające

światy

Nikifora,

Monsiela czy

jugosłowiańskiego

Bosilja. S t ą d w i ę c s k r u p u ł y i n i e c h ę ć przed t a k ą

Tlj i

klasyfikacją.

N i e c h ę ć , w y n i k a j ą c a z r e s z t ą przede w s z y s t k i m z p e j o r a t y w n e j
o t o c z k i , k t ó r ą m a u nas o k r e ś l e n i e „ n a i w n y " . O k r e ś l e n i e ? E p i ­
tet ! T o t e ż g d y zachodzi potrzeba, w o l a ł e m w swojej d z i a ł a l n o ś c i
z a s t ą p i ć jo i n n y m , nie d e z a w u u j ą c y m
„inni", „samorodni",

człowieka. S t ą d nazwy:

„nieprofesjonalni".

Ale u n i k nio l i k w i d u j e p r o b l e m u . P r z y j m u j ą c wszelkie po­
p r a w k i z w i ą z a n e z r e l a t y w i z a c j ą zjawiska, trzeba p r z e c i e ż

do­

to

i sposobach

N a i w n o ś ć , j a k o kategoria, estetyczna, b ę d z i e więc zawsze
w stosunku do c z e g o ś , do zastanych czy p a n u j ą c y c h
wypowiedzi.

„Naiwność"

Venus

z Lespugues,

sposobów

obrazów

Dirka

Boutsa czy G i o t t a w s w o i m czasie b y ł a n o r m ą czy w r ę c z o d k r y w ­
c z o ś c i ą . S p o s ó b przedstawiania p e j z a ż u , selekcji e l e m e n t ó w , i c h
hierarchizacji, w y d a w a ł się na tle ó w c z e s n e j p r a k t y k i n a t u r a l n y
(podczas g d y n a i w n o ś ć wydaje się n a m o d e j ś c i e m o d tej n a t u r a l ­
ności). K i e d y na obrazach K a t a r z y n y G a w ł o w e j p o s t a ć k s i ę d z a
j e s t niemal t a k w i e l k a j a k k o ś c i ó ł , przed k t ó r y m s t o i — odbie­
r a m y to j a k o efekt n a i w n o ś c i . A l e g d y G i o t t o m a l o w a ł ś w . F r a n ­
ciszka znaczonego s t y g m a t a m i w tej

samej skali co

bazylikę

S a n t a - С г о с е we F l o r e n c j i , b y ł o to n a t u r a l n e , p r z y j m o w a ł b o w i e m
p e r s p e k t y w ę i n t e l e k t u a l n o - h i e r a r c h i c z n ą , a nie z w i ą z a n ą ze z ł u d ­
n ą fizjologią w z r o k u . A l e w ó w c z a s ten s p o s ó b m y ś l e n i a b y ł n o r m ą ,
podczas gdy d z i ś wydaje się efektem „ n a i w n o ś c i " , b y nie rzec —
infantylizmu

czy n i e d o r o z w o j u .

Czym jest dzisiaj n a i w n o ś ć ? Co k o j a r z y m y z t y m p o j ę c i e m 1
K t o w y d a się n a m n a i w n y ? O t ó ż n a i w n e są w n a s z y m odczuciu

strzec istnienie c z e g o ś takiego j a k n p . kategoria n a i w n o ś c i w este­

dzieci, ludzie,

którzy

t y c e , sztuce. Mało p r e c y z y j n a , jeszcze nie oswojona, nie

postępowania,

nie

zdefi­

nie

t a k a n a i w n o ś ć i s t n i a ł a i istnieje, n i e z a l e ż n i e od z m i a n z a c h o d z ą ­

Z a l e ż ą b o w i e m od k u l t u r o w e g o k o n t e k s t u . D l a nas b ę d z i e naiw­

wspaniała

które

z n a j d u j ą potwierdzenia w brutalnej konkretyzacji życia —

t e g o r i i I'art brut.

datę

uważa

za anachroniczne, i n f a n t y l n e , dziwaczne, sprzeczne z k i e r u n k i e m

odrzucają

dążą

do

powszechnie

sukcesu,

uznane

materialnych

normy

wartości.

niowana do k o ń c a , ale p r z e c i e ż b u d z ą c a zainteresowania este­

N a i w n e s ą i d e a ł y i s ł o w a , k t ó r e z d a j ą się n a m na miejscu t y l k o

t y k ó w , k r y t y k ó w sztuki. Poświęcił jej c y k l konwersatoriów

Ro­

wtedy, gdy padają z ambon kościołów: miłosierdzie, szlachetność,

m a n I n g a r d e n , o n a i w n o ś c i p i s a ł a M a r i a G o ł a s z e w s k a , za g r a n i c ą

p o k o r a , d o b r o ć , w z n i o s ł o ś ć . . . Z w r ó ć m y u w a g ę , te s ł o w a b r z m i ą

Bihalji-Merin, Keleman, Jakovsky.

j u ż podobnie s t a r o ś w i e c k o j a k s u r d u t , honor, r a p t u l a r z , g e t r y .

13

�Zresztą s p r ó b u j m y jeszcze inaczej określić sferę n a i w n o ś c i ,
przez wymienienie p o j ę ć , k t ó r e odczuwamy jako o d w r o t n o ś ć
naiwności. Oto pierwsze z n a s u w a j ą a y c h się n a m y ś l : t r z e ź w o ś ć ,
dojrzałość, rozsądek, spryt, zapobiegliwość, koniunkturalizm,
racjonalność, b r u t a l n o ś ć . Zdecydowanym przeciwstawieniem
n a i w n o ś c i w y d a j ą s i ę więc nam te pojęcia, k t ó r e w i ą ż ą się z tzw.
realizmem ż y c i o w y m , te zachowania, które p r z y n o s z ą wymierne
korzyści. W opozycji: idealizm — realizm, n i e w ą t p l i w i e ten pier­
wszy wyda nam się b l i ż s z y naiwnośoi. Podobnie, gdy zastano­
wimy się nad (traktowanymi opozycyjnie) p o j ę c i a m i : romantyzm
— pozytywizm, d z i e c i ń s t w o — wiek dojrzały.
Ś w i a d o m i e rzeoz sprowadzam do kategorii etyoznej. Naiw­
n o ś ć bowiem jako w a r t o ś ć estetyczna jest tylko p o c h o d n ą na­
iwnej postawy. Naiwnej, a więc przed-rozumowej, intuicyjnej,
w y w o d z ą o e j się z wiary, z prostyoh o d r u c h ó w c z ł o w i e c z y c h .
Naiwna jest bowiem nie kreska czy k s z t a ł t wyoiosany n i e p o r a d n ą
ręką — ale z a m y s ł , realizowany d o s t ę p n y m i sobie ś r o d k a m i .
Naiwni oswajają ś w i a t na miarę swych m o ż l i w o ś c i , w n o s z ą w e ń
i n n ą z a s a d ę p o r z ą d k o w a n i a , selekcji. Nawet wtedy, gdy pilnie
p r z y p a t r u j ą się p e j z a ż o w i czy p o o z t ó w c e interpretują je zgodnie
z w ł a s n ą hierarchią z a i n t e r e s o w a ń . Malują nie tylko to, co
w i d z ą , ale i to, co w i e d z ą . L a s przedstawiony w oddali zachowuje
d o s ł o w n o ś ć widzenia n a odległość ręki. K a ż d y listek namalowany
jest oddzielnie, z w i e r z ą t k o , którego nie mamy prawa z tej per­
spektywy z o b a c z y ć , na obrazie widoczne jest d o k ł a d n i e . Bo
jest w a ż n e , podczas gdy efekty fizjologii wzroku s ą c z y m ś nie­
istotnym, niegodnym analizy. N a i w n o ś ć jest więo konoepcją
w y o b r a ż e n i a r z e c z y w i s t o ś c i , s z c z e g ó l n ą p o e t y k ą ; i chociaż jest
ona uzalożniona od psychicznych i manualnych m o ż l i w o ś c i
malarza etanowi c o ś w i ę c e j niż tylko n i e u d o l n o ś ć , n i e z a m i e r z o n ą
prymitywizację.
Naiwni t w o r z ą w ł a s n y ł a d , w ł a s n y p o r z ą d e k , w ł a s n ą formę
opisu ś w i a t a z e w n ę t r z n e g o czy w e w n ę t r z n e g o . Nie mieszajmy
więo ich poetyki z nieporadnośoią prymitywa, z n i e u d o l n o ś c i ą
pozbawionego talentu amatora. N a i w n o ś ć — jako w a r t o ś ć po­
z y t y w n a — w y r a ż a się bowiem w koncepcji, w o s o b o w o ś c i artysty
a nie w katalogu rzeczy, k t ó r y c h nie zna, nie umie, ozy u w a ż a
za nieistotne.
H e r ó d e k m i a ł trudności z w y r z e ź b i e n i e m rąk, jego r z e ź b y są
w oczywisty s p o s ó b w y p a d k o w ą ograniczeń manualnych i wizji,
które w tych warunkach realizował. R a c j ę m i a ł Goethe; artysta
realizuje się w pokonywaniu o g r a n i c z e ń , nawet gdy są one tak
drastycznie „ d a n e " j a k w t y m przypadku. H e r ó d e k m.in. właśnie
dlatego nie m ó g ł w y r z e ź b i ć Matki Boskiej czy A n i o ł ó w , j a k by
to u c z y n i ł w p e ł n i sprawny snycerz-rzemieślnik, zmuszony
b y ł s t a r a ć się o u o g ó l n i e n i a , o podkreślenie t y c h oeoh postaci,
które u w a ż a ł z a n a j w a ż n i e j s z e . Ledwo zaznaczona w szczapie
drewna twarz Matki Boskiej w y w o ł u j e ogromne w r a ż e n i e , trudno
z a p o m n i e ć p e ł n y c h w y r a z u oczu. C z y m o ż n a b y ł o z n a c z ą c w drew­
nie tak niewiele, w y r a z i ć więcej t Widzimy j a k ograniozenie
w y z w o l i ł o w rzeźbiarzu w y o b r a ź n i ę , wręoz z m u s i ł o go do znale­
zienia ekwiwalentu emocjonalnego na m i a r ę tematu, k t ó r y chciał
w pokorze i miłości w y r a z i ć . „ J a k u m i a ł e m " — p i s a ł n a swych
p ł ó t n a o h V a n E y c k . T o samo m ó g ł b y u o z y n i ć H e r ó d e k , gdyby
u m i a ł pisać. Zadziwiająca prawda s z t u k i ! D z i e ł o beskidzkiego
kaleki, zrodzone z cierpienia i wzruszenia sprowadzone do naj­
prostszego znaku zdolne jest w y w r z e ć n a widzu g ł ę b o k i e w r a ż e n i e ,
nie mniejsze n i ż r z e ź b y ozy obrazy n i e p o r ó w n a n i e bardziej
skomplikowane i d o s k o n a ł e warsztatowo. D l a mnie, na p r z y k ł a d .
Matka Boska z Dzieciątkiem
H e r ó d k a r ó w n i e jest w a ż n a j a k Ma­
donny — Cimabue czy Simone Martini. Ale t u w grę w c h o d z ą nie
tylko estetyczne kryteria, ale i zdolności przebicia się treści,
ujrzenia na nowo, z oalą m o c ą , istoty p r z e ż y c i a , k t ó r y m jest
fenomen Matki Boskiej. P r z y prostocie tej r z e ź b y , nawet mis­
trzostwo formalne m o ż e się w y d a ć k o k i e t e r i ą , odejściem od spraw
n a j w a ż n i e j s z y c h . Więo zaskoczenie. Że tak m a ł o — znaozy tak
wiele, że i tak m o ż n a , że z trudem r y t y zarys oozu — uet —
twarzy tak silnie m o ż e działać na n a s z ą w y o b r a ź n i ę .
Zaskoczenie. I n n o ś ć . O tych ozynnikaoh nie wolno zapora-

U

nieć, analizując działanie sztuki naiwnej. Stają s i ę , szczególnie
w k o n t e k ś c i e naszej kultury, w a r t o ś c i a m i estetycznymi. Posze­
rzają horyzont w y o b r a ź n i , p o m a g a j ą p r z e c i w s t a w i ć się n a t ł o k o w i
o b r a z ó w , informacji, s z u m ó w — wszystkiomu co g ł u s z y , wypa­
cza a nawet zabija o s o b o w o ś ć .
Jest to z r e s z t ą zaskoczenie nie mistrzostwem, nie fantas­
t y c z n ą p r e c y z j ą , lecz k o n s t a t a c j ą , ż e i tak m o ż n a . Zaskoczenie,
jakiego doznajemy, kiedy k t o ś w prostej p r z y p o w i e ś c i u ś w i a d a ­
mia nam p r a w d ę , istota k t ó r e j zda się n a l e ż e ć do r o z w a ż a ń
teologa ozy filozofa. W przypadku H e r ó d k a n i e p o r a d n o ś ć zmusza
go wręoz do znajdowania e k w i w a l e n t ó w zdolnych s t a ć się n o ś n i ­
kiem treści emocjonalnyoh. N i e u d o l n o ś ć s t a ć s i ę więc m o ż e pod­
n i e t ą dla oryginalnych ujęć. P o n i e w a ż obok niej jest jeszcze coś
innego — o s o b o w o ś ć rzeźbiarza, jego wiara, wrażliwość, dobroć,
niezależność od otoczenia. Zakrawa to n a paradoks, ale w ł a ś n i e
n i e u m i e j ę t n o ś ć rzeźbienia tak j a k inni, stała się w t y m przy­
padku źródłem w ł a s n e j formy z m u s z a j ą c e j nie do p o w t ó r z e n i a
wzoru, ale do w y r a ż e n i a jego istoty.
Ł a t w i e j b y ć szczerym i n a p r a w d ę s o b ą , gdy s i ę jest „ p o z a "
ś r o d o w i s k i e m , gdj nie m o ż n a p o s ł u ż y ć się r o z w i ą z a n i a m i już
i s t n i e j ą c y m i . P o n i e w a ż szczerość i w y p o w i e d ź r z e c z y w i ś c i e
w ł a s n a , k s z t a ł t o w a n a „ o d ś r o d k a " bliższe są sferze natury niż
kultury. T a szczerość wypowiedzi, m ó w i e n i a o sobio stanowi j e d n ą
z n a j w a ż n i e j s z y c h cech sztuki naiwnyoh. Nie boją się ś m i e s z n o ś c i ,
nie boją s i ę tego, że k t o ś ich przezwie naiwnymi. P o n i e w a ż nie
w i e d z ą , ż e nimi s ą .
r

T a szczerość jest c e c h ą o s o b o w o ś c i . R z e ź b i ą , m a l u j ą aby
o s w o i ć ś w i a t , aby go z r o z u m i e ć i u k a z a ć i n n y m . A b y r o z w i k ł a ć
sprawy, które ich dręczą. Czasem n a tej zasadzie, k t ó r ą u w a ż a m y
za t y p o w ą dla d z i a ł a ń magicznych. Oto dwa p r z y k ł a d y .
1. W ę g i e r s k i malarz „ n a i w n y " Csontvary. Przez wiele lat
u w a ż a ł za s w ą p o w i n n o ś ć i n f o r m o w a ć Cesarza Franciszka J ó z e f a
o w a ż n i e j s z y c h wydarzeniach swego ż y c i a . „ N a j j a ś n i e j s z y Panie
— p i s a ł — moja grypa m a się k u k o ń c o w i . W k r ó t c e znowu
zabiorę się z a malowanie...". Ale Cesarz nigdy nie o d p o w i e d z i a ł .
Po śmierci malarza znaleziono jednak w ś r ó d setek obrazów jeden,
n a k t ó r y m w i d n i a ł w paradnym mundurze sam Cesarz, pochylony
nad k a r t k ą listowego papieru. G ę s i m p i ó r e m , d u ż y m i , kaligra­
ficznymi literami p i s a ł : ,,M6j drogi Csontvary...".
2. Nikifor. W ś r ó d t e m a t ó w , które p o d e j m o w a ł wielokrot­
nie, w r ó ż n y c h okresaoh swego ż y c i a , kilka powtarza się stale,
przez lata. Oto Nikifor-Malarz przychodzi do c z y j e g o ś miesz­
kania, do c h a ł u p y , willi, kuchni D o m u Zdrojowego — a wszyscy
z radością go w i t a j ą , w y c i ą g a j ą k u niemu ręce... Drugi cykl —
uczty Malarzy. Po śmierci, t ł u m a c z y ł , malarze z o s t a n ą zapro­
szeni do P a ń s k i e g o s t o ł u , s i e d z ą więc obok siebie, wszyscy (jak
za c z a s ó w m ł o d o ś c i Nikifora) w czarnych pelerynach, kapelu­
szach z d u ż y m rondem, fontaziami z a w i ą z a n y m i na k o ł n i e r z y k u
koszuli. P o n i e w a ż — j a k wierzył — malarze z n a j d u j ą się W hie­
rarchii ś w i a t a przed innymi l u d ź m i . I m bowiem d a ł P a n z d o l n o ś ć
tworzenia.
I trzeci temat — wymierzanie kary tym, k t ó r z y go skrzyw­
dzili. Nikifor staje (czasem w stroju archimandryty) przy oł­
tarzu i r ę k ą skazuje na p o t ę p i e n i e . I d ź do p i e k ł a ! ! A kośoiół
j a k sala teatralna. Po lewej stronie w „ l o ż a c h " c i , k t ó r z y z a s ł u ­
żyli n a niebo, po prawej — w ś r ó d j ę z y k ó w ognia — p o t ę p i e n i .
N a jednym z o b r a z k ó w kościół obwieszony jest k i e ł b a s k a m i .
Skazana — kobieta. „ O n a mnie o s z u k a ł a n a wadze!" m a m r o t a ł
Nikifor, gdy go p r o s i ł e m o interpretację tej dziwnej sceny"
Zmiany proporcji, selekcja e l e m e n t ó w , hieratyzacja —
wszystko to s ł u ż y koncepcji dzieła. Sytuacje, które naszemu
d o ś w i a d c z e n i u z d a d z ą się „ n a i w n e " w y n i k a j ą z innych k r y t e r i ó w
w a r t o ś c i . T o , co w a ż n e jest duże. Ale czasem w a ż n y bywa w ł a ś n i e
szczegół. V i v i n precyzyjnie n a m a l o w a ł k i e d y ś Partenon, d o k ł a d ­
nie licząc kamienie, k t ó r e w y r a ź n i e z a z n a c z a ł czarnym konturem.
Model nigdy nie jest w e d ł u g naszych p o j ę ć zgodny ze swoim wi­
zerunkiem, ale dla malarza czy rzeźbiarza jego p o d o b i e ń s t w o
jest oczywiste. Nikifor, gdy p o p r o s i ł e m go, by zrobił m ó j portret,
usiadł przy ł ó ż k u ( l e ż a ł e m chory), i wciąż p o p a t r u j ą c n a mnie

�I I . 3. Nikifor, akwarela na kartce z zeszytu, ok. 1928—30

starannie r y s o w a ł szkic. P ó ź n i e j , śliniąc p ę d z e l , m a l o w a ł . G d y

W a ż n e b y ł o nie to, oo malarz w i d z i a ł , ale to oo — i j a k — ohoiał

s k o ń c z y ł p o d a ł mi swe dzieło. Т а к , to b y ł e m j a , s t a ł e m sztywny

p r z e d s t a w i ć . Co w i e d z i a ł . T a k w i ę o Tomasz T e r e ń , gdy m a l o w a ł

w czarnym garniturze, w czerwonym krawacie, koło pieca, obok

gospodarstwo, na prostokąoie p ł ó t n a umieścił widziane — j a k

regalu z k s i ą ż k a m i . Jedna ręka oparta b y ł o o biurko, w drugiej

z lotu ptaka — dom mieszkalny i dwie obory. Ale same budynki,

trzymałem

zeszyt

czy k s i ą ż k ę . N a u c z y ł e m się j u ż p o z n a w a ć

a t a k ż e to, co w nich się z n a j d o w a ł o , p r z e d s t a w i ł z innego punktu

portrety Nikifora, relacje m i ę d z y nimi a osobami, k t ó r e przed­

widzenia. C z y tylko dlatego, że nie m ó g ł sobie poradzić z perspek­

s t a w i a ł y . Zawsze różnił je zestaw e l e m e n t ó w , które Nikifor uznał

t y w ą ? Nie, nie tylko, najważniejsze b y ł o bowiem

za istotne w charakterystyce postaci. Okulary, broda, linia za­

by p o k a z a ć wszystko, oo u z n a ł za w a ż n e , lekoe sobie w a ż ą o

dla niego,

rostu, k s z t a ł t g ł o w y , atrybut zawodu. Obserwaoja m i a ł a o o z y w i ś -

takie drobiazgi, j a k w y b ó r i prawda punktu z k t ó r e g o patrzy

nio znaczenie, ale s t a n o w i ł a tylko punkt w y j ś c i a dla dzieła.

n a to gospodarstwo. O n nie p a t r z y ł na nie, on je p r z e d s t a w i a ł .

15

�I I . 4. N i k i f o r , Amcłyka

, a k w a r e l a n a papierze, w y m . 3 4 x 2 7 c m .

II.

5. Nikifor

przyszedł,
akwarela na
ok. 1955 r.

papierze,

�II.

6.

N i k i f o r , Uczta malarzy'
akwarela na papierze

N a j w i ę k s z ą t r u d n o ś ć sprawia „ n a i w n y m " uchwycenie r u c h u
postaci,

osiągnięcie

m i ę d z y postaciami.

wierności
Dlatego

budowy

anatomicznej,

t e ż , m i m o iż rysunek

relacji
Nikifora,

Ociepki, Chajca czy Kaweckiego sam w sobie jost z n a k o m i t y ,
w sensie realistycznego

sposobu opisu zawodzi

zdecydowanie.

1

„ s t w o r z y ł e m sobie w c i ą g u l a t w ł a s n ą t e c h n i k ę i z: , p ó ź n o j u ż ,
b y m j ą m ó g ł z m i e n i ć " . K t o zna pierwszy obraz
mistrza, przechowywany

w muzeum

francuskiego

j .'g &gt; i ż n u n i a

(w

Laval,

we F r a n c j i ) zdaje sobie s p r a w ę j a k dlugę. d r o g ę m u s i a ł on prze­
b y ć o d nieudolnie realistycznego

l o r e m . T y m na ogół p o s ł u g u j ą się ze s w a d ą t w o r z ą c d z i e ł a w r ę c z

Pierre L o t i . Z a r ó w n o Rousseau j a k i nasz N i k i f o r czy Ociepka

zdumiewająco

r z e c z y w i ś c i e s t w o r z y l i sobie w t o k u pracy w ł a s n ą f o r m ę w y ­

doskonałe

(Nikifor,

Rybkowski,

Michałowska,

Płonkowa).

„Zaklinaczkę

wężów"'

b i t w y po za­

chwycającą

Wnękowa, Wojtowicz,

„Yadwigę",

przedstawienia

Cechuje to z r e s z t ą n a i w n y c h nie t y l k o u nas. Inaczoj jest z k o ­

czy

portret

powiedzi.

N i o w a d y czy ograniczenia m o ż l i w o ś c i w y r a z o w y c h s t a n o w i ą

I c h s t y l powstaje j o d n a k z u p e ł n i e inaczej niż a r t y s t y pro­

jednak o charakterze prac n a i w n y c h a r t y s t ó w , lecz u m i e j ę t n o ś ć

fesjonalnego.

tworzenia j e d n o l i t y c h s t r u k t u r a l n i e d z i e ł , k t ó r e p r z y r ó ż n o r o d ­

c y c h k i e r u n k ó w , p r ą d ó w a r t y s t y c z n y c h , m ó d , toehnik. L'prasz-

T o n o s t a t n i t w o r z y go b o w i e m ś w i a d o m

istnieją­

Każdy

c z a j ą e m o ż n a p o w i e d z i e ć , że w y b i e r a s p o ś r ó d w i e l u m o ż l i w o ś c i .

bowiem z prawdziwie utalentowanych „ n a i w n y c h " wypracowuje

N a t o m i a s t n a i w n y musi w y j ś ć od w ł a s n y c h , s z c z e g ó l n y c h i ogra­

i doskonali sobie t y l k o w ł a ś c i w ą t e c h n i k ę . H e n r i Rousseau, g d y

niczonych d y s p o z y c j i . N i o szuka — lecz znajduje. N i o zasta­

mu

nawia się, j a k b y t u tak m a l o w a ć , aby osiągnąć własny „ e h a r a k -

ności postaw i ś r o d k ó w m a j ą swój i n d y w i d u a l n y s t y l .

zarzucano, iż maluje podobnie

wszystkie obrazy

odparł:

17

�ter pisma", ale dochodzi do swej t e c h n i k i sam, przez mniej czy

p o n i e w a ż w t e n s p o s ó b m o g l i się w y p o w i e d z i e ć , a czuli tego po­

bardziej u ś w i a d o m i o n e w y k o r z y s t a n i e w ł a s n y c h m o ż l i w o ś c i .

t r z e b ę . K a ż d y z nieh m a s w ó j w ł a s n y ś w i a t , z d e t e r m i n o w a n y

M a l u j e p r z y t y m lub r z e ź b i nie po to, aby b a d a ć p r o b l e m y

przede w s z y s t k i m o s o b o w o ś c i ą , rodzajem w y o b r a ź n i , dyspozycja­

a r t y s t y c z n e , t w o r z y ć nowe w a r t o ś c i czy d o s k o n a l i ć w a r s z t a t —

m i p s y c h o - f i z y c z n y m i . K e ż d y z n i c h jest i n n y —• i w ł a ś n i e

Iocz po to by p o w i e d z i e ć i n n y m o t y m , co u w a ż a za istotne, p i ę k n e ,

i n n o ś ć o d s z t u k i „ u c z o n e j " sprawia, że w i d z i m y ich j a k b y poza

ważne.

czasem a c z ę s t o i poza p r z e s t r z e n i ą .

Interesują

go

zagadnienia

egzystencjalne,

etyczne,

ta

czym jest ś w i a t ? czym ż y c i e ? P o j ę e i a ogólne p r z e k ł a d a j e d n a k

Nie dostrzegamy m i ę d z y n i m i z a l e ż n o ś c i , -wpływów — tepo

na j ę z y k n a r r a c j i , s y m b o l i k i , opowiada prostodusznie j ę z y k i e m

wszystkiego co t a k charakterystyczne d l a p o d r ę c z n i k ó w h i s t o r i i

b a j k i , ewangelicznej p r z y p o w i e ś c i . T r u d n o t u z r e s z t ą o u o g ó l ­

s z t u k i . Odniesieni© do

nienia. I s t o t ą t w ó r c z o ś c i istotnie naiwnej jest b o w i e m t o , że nie

w s z c z e g ó l e , w r e k w i z y t a c h p a m i ę c i . Oto

czasu historycznego p o j a w i a się

stanowi żadnego p r ą d u , żadnego kierunku, żadnej

Ucieczka do

tylko
Egiptu

konwencji.

N i k i f o r a . Ś w i ę t a R o d z i n a p ł y n i e na l o d z i , k t ó r e j d z i ó b m a kszt łt

N a i w n i r ó ż n i ą się b o w i e m od siobie cechami o s o b o w o ś c i , dyspo­

g ł o w y o s i o ł k a . Morze, niebo, k r w a w y z a e h ó d s ł o ń c a , a w c h m u r a c h

z y c j a m i , d o ś w i a d c z e n i a m i ż y c i o w y m i . I to ich r ó ż n i od regional­

aeroplan, jeszcze t a k i j a k przed I w ' j n ą ś w i a t o w ą . A u E d m u n d a

nej s z t u k i ludowej (stroju, z d o b n i c t w a , snycerki), a z b l i ż a

Monsiela: f a n t a s t y c z n y , g r o ź n y ś w i a t oczu, s z p i e g u j ą c y c h

zjawisk m a r g i n a l n y c h i s z c z e g ó l n y c h w r z e ź b i o
Właśnie

różnorodność

postaw

frapuje

do

nas

—•

n a k a z u j ą c y c h — p i l n u j ą c y c h . Oczy Boga. I w tej g ę s t w i n i e a ż

ludowej.
najbardziej

pulsującej

tymi

tylko

jedon ś l a d

genoralny O N Z — H a m m e r s k j o l d . W i ę c p i s z ą c o sztuce n a i w n e j
nieprzydatno

W i ę k s z o ś ć z nas żyje c u d z y m i p r a w d a m i , w i e d z ą , k t ó r e j nawot

h i s t o r i i s z t u k i , b u d o w a n a na koncepcji r o z w o j u linoarnego czy

nie p r ó b u j e m y k o n t r o l o w a ć . Żyje niejako na k r e d y t . A oni s ą sami

spirali. Abraham spłodził Izaaka, Izaak Jakuba, Jakub Józefa.

dla siebie p r a w o d a w c a m i , m a l u j ą i r z e ź b i ą t a k j a k i m to d y k t u j e

A t u nic z tego. Rozsypmy r e p r o d u k c j e d z i e ł s z t u k i „ o f i c j a l n e j "

w y o b r a ź n i a , ich r z e c z y w i s t o ś ć w e w n ę t r z n a . J e ś l i element „ n a i w ­

— d r o g ą logicznej d e d u k c j i z r e k o n s t r u u j e m y i c h c h r o n o l o g i c z n ą

n o ś c i " t o w a r z y s z y t o m u , to w ł a ś n i e w t y m sensie, że dajo i m

k o l e j n o ś ć . A l o d o w o l i m o g ę t a s o w a ć reprodukcje

o d w a g ę b y c i a s o b ą . I s t o t ą zjawiska jest b o w i e m z d o l n o ś ć w y p o ­

P o m i j a j ą c „ g n i a z d a " t a k i e j a k H l e b i n e , nie d o s t r z e ż e m y z w i ą z ­

wiedzenia swych

k ó w m i ę d z y n i m i , s ą b o w i e m w istocie poza m o d a m i , p r ą d a m i

wizji,

przeżyć

kulturowych.

—
Łączy

niezależnie
więc

ich

od

wpływów

podobieństwo

r o z w i ą z a ń : nie s t y l , z k t ó r y m się i d e n t y f i k u j ą (jak t o m a miejsce

chronologie,

filiacje,

sekretarz

ś w i a t a n i e z a l e ż n ą od t r a d y c j i , w p ł y w ó w — a n a w e t w z o r ó w .

środowiskowych,

będą

zginął

czasu

s z t u k i z a r ó w n o uczonej, j a k i l u d o w e j .

wizję

zarys s a m o l o t u , w k t ó r y m

naszego

teraźniejszego

T y m , że kreuje

—

oczami raz

w t w ó r c z o ś c i n a i w n y c h . Interesuje nas t y m , ż e jest t a k inna od

tradycyjna

metoda

„naiwnych".

a r t y s t y c z n y m i , poza czasem. J e d y n i e dostrzec m o ż n a

pogłos

ś r o d o w i s k a k u l t u r o w e g o , z k t ó r e g o się w y w o d z ą . Z w ł a s z c z a g d y

w k u l t u r z e l u d o w e j ) lecz z d o l n o ś ć i potrzeba t w o r z e n i a w ł a s n e j

jest ono p r ę ż n o i o d r ę b n e od i n n y c h . D l a t e g o tak w y r a ź n i e rysuje

w i z j i a r t y s t y o z n e j . K a ż d y z n i c h jest skazany na samogo siobie,

się g r u p a „ n a i w n y c h " w y r a s t a j ą c y c h z podglebia k u l t u r

na p i e k ł o czy niebo, k t ó r e jest w n i c h . B r a k i m s p r a w n o ś c i ,

skich.

chłop­

k t ó r a pozwala łatwo s z u k a ć , n a ś l a d o w a ć , m a l o w a ć w r ó ż n y c h

N i k t nie jest i z o l o w a n y szczelnie od ś w i a t a . Z niego czerpie

konwencjaoh. Z r e s z t ą n a w e t nie s z u k a j ą w o k ó ł siebie, łecz d r ą ż ą .

cegiełki w y o b r a ź n i , c h o ć m o ż e z n i c h p o t e m w y b u d o w a ć g m a c h

I d ą w g ł ą b w ł a s n ą d r o g ą . Nie w y b i e r a l i swego losu, p r z y j ę l i go,

nie p o d o b n y do i n n y c h . N a i w n y u r o k o b r a z ó w G a w ł o w e j zwraca

18

�П . 7. S t a n i s ł a w K a r u l a k , Obrona Częstochowy,

o l e j ; i l . 8. J a n P i l a r s k i , Złocisty

n a s z ą u w a g ę w s t r o n ę dawnej k u l t u r y c h ł o p s k i e j : w i a r y , legend
o ś w i ę t y c h , a zarazem n a w y k ó w w y o b r a ź n i — u p o d o b n i a do
b a r w c z y s t y c h , j a s k r a w o zestawianych, r o z w i ą z a ń k o m p o z y c y j ­
n y c h z a m k n i ę t y c h , z b u d o w a n y c h na zasadzie s y m e t r i i , r y t m i z a c j i
e l e m e n t ó w , stosowaniu o r n a m e n t y k i r o ś l i n n e j . G a w l o w a nie
posługuje się p e r s p e k t y w ą zbieżną, maluje p ł a s k o — t w o r z y
w o k ó ł siebie na ś c i a n a c h swej i z b y , na k a r t o n a c h — niebo,
a n i o ł ó w , ś w i ę t y c h . Z podglebia ludowego w y r a s t a t w ó r c z o ś ć
N i k i f o r a , H e r ó d k a , S z c z y p a w k i - G o ł ę b i e w s k i e j , Szczepana M u c h y
c h o ć jost t o t y l k o p u n k t w y j ś c i a , t o oo n a z w a ł e m c e g i e ł k a m i
w y o b r a ź n i . Decyduje b o w i e m i c h o s o b o w o ś ć , w y o b r a ź n i a , rodzaj
t a l e n t u , p r z y c z y n y dla k t ó r y c h t w o r z ą . A b y t o dostrzec wystar­
cza p o r ó w n a ć z jednej s t r o n y w ł a ś n i e G a w l o w ą , S z c z y p a w k ę
czy H e r ó d k a — z d r u g i e j z a ś N i k i f o r a , W n ę k o w ą , M u c h ę . Pierwsi
m ó w i ą o niebie, d o b r o c i . G a w l o w a z a c z ę ł a o d tego, że s w ą m a ł ą ,
z i m n ą i z b ę rozmalowala w b ł ę k i t nieba, a n i o ł y a d o r u j ą c e
Matkę Boską wśród k w i a t ó w ; H e r ó d e k rzeźbił z klocków małe
a n i o ł k i , k t ó r e u s t a w i a ł na k a m i e n i a c h w p o t o k u . I ona i o n
sprowadzali niebo na z i e m i ę . A l e g d y i c h ś w i a t k o j a r z y się n a m
z n i e b i e m , t w ó r c z o ś ć M u c h y czy W n ę k o w e j p r z y w i e d z i e na m y ś l
raczej p i e k ł o , k a r y d l a g r z e s z n i k ó w , p o t ę p i e n i e z ł a , przestrogi
dla l u d z k o ś c i , k t ó r a stacza się w o d m ę t p o t ę p i e n i a . Czasem
nawet — j a k N i k i f o r czy W n ę k o w a w r ę c z w y m i e r z a j ą na s w y c h
obrazach k a r ę t y m , k t ó r z y i c h s k r z y w d z i l i .
Te i inne p o s t a w y m o ż n a dostrzec t a k ż e w t w ó r c z o ś c i l u d z i
zo ś r o d o w i s k m i e j s k i c h . A l o odniesienia k u l t u r o w e nie zawsze s ą
w ich pracach z a u w a ż a l n e , w k a ż d y m razie nie t a k w y r a z i ś c i e
j a k t o m a miejsce w p r z y p a d k u l u d o w e j k u l t u r y . C z y m sil­
niejsza jost praca w y o b r a ź n i , t a m bardziej zaciera się p i e r w o t n e
ź r ó d ł o samych w y o b r a ż e ń . Czasem trzeba z n a ć c z ł o w i e k a ,
w i d z i e ć j a k się ubiera, j a k mieszka, j a k pracuje a b y dostrzec
ź r ó d ł a t a k i c h czy i n n y c h r o z s t r z y g n i ę ć w jego sztuce. I n t u i c y j n i -)
o d c z u w a ł e m „ l u d o w o ś ć " b u k i e t ó w W o j t o w i e ż o w e j , ale dopiero
g d y p o z n a ł e m j e j t r o s k i , niepokoje, g d y z o b a c z y ł e m j a k się
ubiera — z y s k a ł e m tego potwierdzenie. Obrazy, b l u z k i , s u k i e n k i

karp,

olej na p ł . , w y m . 4 4 , 5 x 8 0 cm

— t o b y ł t e n sam ś w i a t , h o r r o r v a c u i , g ę s t y splot
b a r w — z t y m , żo na obrazach z a d z i w i a j ą c o

kwiatów,

doskonały.

D l a R y b k o w s k i e g o ( k t ó r y podobnie j a k M i c h a ł o w s k a z a c z ą ł
m a l o w a ć j u ż u s c h y ł k u ż y c i a ) t w ó r c z o ś ć n a w i ą z u j e do p r z e s z ł o ś c i ,
k l i m a t u d z i e c i ń s t w a . Jest w niej b a j k o w a f l o r a , fauna.

Leśno

zwierzątka

bajek

i owady zachowujące

G r i m m a i zarazem

rzeczywistość

się j a k l u d z i e , ś w i a t
zderzona

z tą

konwencją:

Król Bambula II napada na Vietnam, Kongres Pokoju w
Michałowska

zaś wraca

do pierwszych u c z u c i o w y c h

dżungli.
uniesień

z l a t m ł o d o ś c i , do m a l a r s t w a o k t ó r y m p o d ś w i a d o m i e m a r z y ł a
cało ż y c i e , i k t ó r e w i ą z a ł o się z o s o b ą j e j ukochanego,

malarza-

-amatora, j e ń c a rosyjskiego, k t ó r y m o p i e k o w a ł a się w s z p i t a l u
podczas I w o j n y

ś w i a t o w e j . T w o r z y ś w i a t y , k t ó r y c h nio

ада.

Time p l a n e t y , lepsze, ale p r z e c i e ż i na n i c h spostrzega z ł o , k t ó r o
kala ziemię.
N a t o m i a s t Ociepka (podobnie j a k Monsiel) przede w s z y s t k i m
k o m u n i k u j e i n n y m o rzeczach n a j w a ż n i e j s z y c h .
Pokazuje,
ostrzega. N a k a z a ł m u t o w czasie snu jego p r z y j a c i e l , k t ó r y
przed l a t y w p r o w a d z a ł go w t a j n i k i w i e d z y tajemnej, t e o z o f i i .
Ociepka n i g d y nie z a m i e r z a ł b y ć m i l a r z e m , s t a ł się n i m po t o ,
a b y głosić p r a w d ę , p o k a z y w a ć t o , co d l a i n n y c h jest u k r y t o .
Patrzcie j a k i jest ś w i a t ! — zdaje się m ó w i ć . Lecicie w kosmos?
to j a w a m p o k a ż ę j a k w y g l ą d a Człowiek Saturna czy Krowa na
ksiqiycu. I pokazuje. A wio t o wszystko z k s i ą g teozoficznych.
Postronnemu w i d z o w i z d a w a ć się m o ż e , że c o ś jest po p r o s t u
s u r r e a l i s t y c z n ą k o m p o z y c j ą : ucho w y r a s t a z t u ł o w i a , oko znaj­
duje się na ł y d c o , r ę c e , n o g i dziwacznie s p l ą t a n e . A t o — t ł u ­
maczy Ociepka — s t a n o w i po p r o s t u d o w ó d na t o , że m u s i b y ć
B ó g , k t ó r y d a ł w s z y s t k i e m u w ł a ś c i w y k s z t a ł t i miejsce. M a r k ­
siści m ó w i ą , że nie m a Boga? P r o s z ę , popatrzcie j a k b y w t e d y
wyglądał świat...
:

Czasem zdarza s i ę , że m o t y w a c j e u l e g a j ą zmianie a n a w y k
czy c h ę ć t w o r z e n i a zostaje.

T a k i o sytuacje z r e g u ł y w i ą ż ą się

z i n g e r e n c j ą c z y n n i k a z e w n ę t r z n e g o , z w ł a s z c z a z zaintoresowa-

19

�n i e m k o l e k c j o n e r ó w , a więc z b o d ź o a m i h a n d l o w y m i . T w ó r c z o ś ć ,
k t ó r a b y ł a p o t r z e b ą w e w n ę t r z n e j ekspresji staje się w ó w c z a s
zawodem, k t ó r y się w y k o n u j e z w i ę k s z ą l u b m n i e j s z ą saty­
sfakcją.
O c z y w i ś c i e zainteresowanie m o ż e w p ł y w a ć p o b u d z a j ą c o na
t w ó r c z o ś ć . T a k się s t a ł o z G a w l o w ą czy S t a n i s ł a w e m Zagajew­
s k i m . A l e g d y liczba z a m ó w i e ń nadmiernie się z w i ę k s z a a f a k t
n i e w y w i ą z a n i a się z obiotnic lub obaw% nie w y k o r z y s t a n i a
szansy s p r z e d a ż y prac zaczyna c i ą ż y ć —- t w ó r c z o ś ć uloga stag­
n a c j i , zaczyna się (jak w ł a ś n i e u Ociepki, M a r i i K o r s a k , Zbignie­
w a W a r c z y g l o w y czy L u d w i k a Holesza) powielanie w ł a s n y c h
p o m y s ł ó w . T w ó r c z o ś ć staje się r z e m i o s ł o m , p r o f e s j ą . Czasem
z r e s z t ą na w y s o k i m poziomie, j a k n p . u Zonona Rj,dkogo. Z d a r z a
się t e ż , że w p r a w a , k t ó r ą się uzyskuje w t o k u pracy sprawia, że
malarz, pierwotnie „ n a i w i z u j ą e y " — ponieważ w t a k i sposób
najlepiej m ó g ł się w y p o w i e d z i e ć , stajo wobec d y l e m a t u : j u ż
u m i e m a l o w a ć „ j a k ż y w i " w i d o c z k i , c h c i a ł b y iść w t y m k i e r u n k u ,
ale w t e d y p r z e s t a ł b y b y ć uznawany za „ n i i w n g o " , a co za t y m
idzie s p r z e d a w a ć . P r z ó d t a k i m wybor3na s t a n ę ł a n p . M a r i a K o r ­
sak. W y b r a ł a . Zaczęła p o w i e l a ć j u ż w y p r a c o w a n y przez siebio
naiwny styl.
K i e d y więc p a t r z y m y na zjawisko zwano s z t u k ą n i i w n ą ,
dostrzegamy dwa bieguny. Są n i m i : a u t e n t y z m i k o n w e n c j a ;
a u t e n t y z m — c z y l i p e ł n e zespolenie c z ł o w i e k a z d z i e ł o m , skazonio

9

20

na f o r m ę w y p o w i e d z i , a z drugiej s t r o n y konwencja, s t y l , p r z y .
j ę t y s p o s ó b m a l o w a n i a . N i e t r u d n o z a u w a ż y ć , że s ą c z y n n i k i
s p r z y j a j ą c e z a r ó w n o jednej j a k i drugiej postawie t w ó r c z e j .
P o p y t na „ n a i w n y c h " , z w ł a s z c z a g d y nie jest k o n t r o l o w a n y
ś w i a d o m o ś c i ą odbiorcy, wiedzie do ich sztucznego r o z m n a ż a n i a .
S t a j ą się j e d n ą z a t r a k c j i t u r y s t y c z n y c h , rodzajom l o k a l n y c h
„ p a m i ą t e k " . W i d z i a ł e m w Spoleto, u r o c z y m miasteczku w ł o s k i m ,
w k t ó r y m o d b y w a j ą się co r o k u s ł y n n o festiwale, k i l k u n a s t u
„ n a i w n y c h " f r y z j e r ó w , f o t o g r a f ó w , właścicieli t a w o r n . Jeden
p o d p a t r y w a ł drugiego i t a k k s z t a ł t o w a ł się miejscowy „ s t y l
naiwny".
S t y l miejscowy powstaje z r e s z t ą t a m , gdzie d z i e ł o w y b i t n i e
utalentowanego a r t y s t y staje s i ę wzorem dla i n n y o h , a i s t n i e j ą
dostatecznie silne m o t y w y do zajęcia się tego r o d z a j u t w ó r ­
czością. N i e i n n y b y ł p r z e c i e ż m e c h a n i z m k s z t a ł t o w a n i a się
s z t u k i l u d o w o j . Jost s p r a w ą miejscowych t r a d y c j i j a k tego
r o d z a j u zjawisko n a z w i e m y . W J u g o s ł a w i i H l e b i n e u c h o d z i za
c o n t r u m naiwnej s z t u k i , u nas j e d n a k , gdzie w c i ą ż ż y w a jest
t r a d y c j a s z t u k i ludowej, podobne p r z e j a w y o k r e ś l a się m i a n e m
w s p ó ł c z e s n e j s z t u k i ludowej. M a m y w i ę c nowe „ l u d o w e " o ś r o d k i
m a l a r s t w a na szkle (Podhale), o ś r o d k i r z e ź b y ludowej (Sierpc,
Ł u k ó w , Paszyn, Ł ę c z y c a , R a d o m ) .
tów

10

I s t n i e n i e w Polsce w c i ą ż ż y w y c h t r a d y c j i l u d o w y c h i r e l i k ­
dawnoj gospodarski c h ł o p s k i e j sprzyja t e m u , że w ś r ó d

�П . 9. T e o f i l Ociepka, Mamut, olej na p ł . , w y m . 50 X 70 c m ; i l . 10. J ó z e f Szul ort, Spotkanie rodzinne, olej, s k l e j k a ; i l . 11. Tomasz T e r e ń ,
Pejzaż z krówkami,
olej, w y m . 3 6 x 4 0 c m ; i l . 12. Seweryn O d r z y w o l s k i , Damy na dziulzińcu,
olej na p ł y c i e , w y m . 6 1 x 7 3 c m ; i l . 13.
W ł a d y s ł a w B y b k o w s k i , Zamek króla Jombego IV, olej, w y m . 66,5 x 86,5 c m ; i l . 14. M a r i a K o r s a k , Ogród Saski, olej na p ł . , w y m . 68 X
95 c m

14

21

�П. 15. J a n P ł a s k o c i ń s k i , Lew i antylopa, olej

„ n a i w n y c h " silnio zaznacza się grupa t w ó r c ó w w y w o d z ą c y c h się

Oczywiście dla nas najbardziej

z podglebia ludowego, a zarazem na mapie pojęć w y r a ź n i e od­

grupa „ a u t e n t y c z n y c h n a i w n y c h " , l u d z i , j a k ż e c z ę s t o z d o l n y c h

dziela się granice tego co „ n a i w n e " o d togo co „ l u d o w e " . ( R ó ż n i ­

w y p o w i a d a ć s i ę t y l k o w jeden s p o s ó b , w ł a ś n i e „ n a i w n y " . N a ­

ca d o t y c z y stosunku j e d n o s t k i do otoczenia. W sztuce ludowej

i w n o ś ć jest n i e m a l z r e g u ł y i c h w ł a s n ą f o r m ą opisu ś w i a t a , pro­

d z i e ł o j o d n o s t k i s t a n o w i w a r i a n t t w ó r c z o ś c i akceptowanej

przez

j e k c j ą ż y c i a w e w n ę t r z n e g o . C z ę s t o w y n i k a z izolacji c z ł o w i e k a ,

ś r o d o w i s k o , podczas g d y n a i w n i s ą poza ś r o d o w i s k i e m , osamot­

skazy psychicznej, poczucia p o s ł a n n i c t w a , z w y b i ó r c z e g o r o z w o j u

n i e n i w n i m , i n n i , a i c h w y p o w i e d ź z w i ą z a n a jest przede wszyst­

o s o b o w o ś c i . Skaza, l e ż ą c a u ź r ó d ł a t w ó r c z o ś c i staje się w ó w c z a s

k i m z osobowością, z indywidualnymi

darem

predyspozycjami).

Moda na „ n a i w n y c h " s p o w o d o w a ł a j e d n a k , że ze zjawiska
indywidualnego zaczyna się ono p r z e k s z t a ł c a ć w „ s t y l n a i w n y " .
Ściślej m ó w i ą c , o b o k autentycznej t w ó r c z o ś c i n a i w n y c h powstaje
malarstwo i r z e ź b a n a ś l a d u j ą c a naiwność. M a m y więc

obecnie

w naszej k u l t u r z e k i l k a zjawisk, o p a t r y w a n y c h e t y k i e t k ą

„na­

i w n i " . S p r ó b u j m y je w y m i e n i ć . B ę d ą t o :
1. M a l a r s t w o i r z e ź b a nieudolne, p r y m i t y w n e w p e j o r a t y w n y m

naiwności;

interesującym

p r z e ż y c i e , izolacja, c h ę ć

d o z n a ń —• b o d ź c e m

z j a w i s k i e m jest

wyrażenia

dla w y p o w i e d z i osobistej,

swych

niekorygowanej

j ę k i e m p r z e d otoczeniem.
N a koniec jeszcze dwie u w a g i . N i e k i e d y m ó w i s i ę , że sztuka
n a i w n a jest w s p ó ł c z e s n ą „ s z t u k ą l u d o w ą " p e r y f e r i i m i e j s k i c h .
N i e , „ s z t u k ą l u d o w ą " e p o k i i n d u s t r i a l n e j jest kicz.
Zainteresowanie s z t u k ą n a i w n ą m a r ó ż n e ź r ó d ł a .

Wynika

cechom

z a r ó w n o z tego, co w n o s i w s p ó ł c z e s n a s z t u k a j a k i z tego, czego

c h a r a k t e r y s t y c z n y m dla autentycznej s z t u k i naiwnej ( t a k i m

niezdolna jest d a ć c z ł o w i e k o w i . W y d a j e m i się j e d n a k , że „ n a ­

jak

i w n o ś ć " w naszyoh czasach s p e ł n i a przede w s z y s t k i m t a k ą r o l ę ,

znaczeniu
np.

tego

słowa.

zakłócenie

Odpowiadające

proporcji,

błędy

niektórym
rysunku,

rytmizacja

f o r m y , n a r r a c y j n o ś e , z a t r z y m a n i e r u c h u , hieratyzaoja postaci),

j a k ą dawniej o d g r y w a ł a e g z o t y k a . Rozszerza nasze

alo pozbawiono w a r t o ś c i p o z y t y w n y c h t a k i c h j a k s t r u k t u r a l n a

porusza

j e d n o ś ć dziel;:, jego p o e t y c k i w y r a z i t d ;

e g z o t y k a u t r a c i ł a s w ą a t r a k o y j n o ś ć , s p o w s z e d n i a ł a przez tele­

2. N a i w n o ś ć inspirowana wzorcem, k s z t a ł t o w a n a

na

zasadzie

wyobraźnię,

odrywa od codzienności.

doznania,

O d czasu g d y

w i z j ę , f i l m , i l u s t r a c j ę , m a s o w ą t u r y s t y k ę — n a i w n o ś ć w sztuce

z b l i ż o n e j do m e c h a n i z m u r o z w o j u s z t u k i ludowej (w H l e b i n e

z a c z ę ł a , po ozęśoi p r z e j m o w a ć j e j r o l ę . Zaspokaja

—

innym światem, barwnym, baśniowym, zredukowanym — jak

będzio n i m m . i n . twórczość

Generalicia, a w

dalszym

t ę s k n o t ę za

jed­

k o m i k s y — do e l e m e n t ó w najprostszych, ale w o d r ó ż n i e n i u od

np.

k o m i k s ó w — p o z b a w i o n y c h zła, b r u t a l n o ś c i , k o n f l i k t ó w , n a p i ę ć .

osobowości,

raozej uspakaja n i ż bulwersuje. O d r y w a o d c o d z i e n n o ś c i , o d ż y ­

4. N a i w n o ś ć ś w i a d o m i e k s z t a ł t o w a n a j a k o s t y l , przez a m a t o r ó w ,

w i e m y , iż jest to s z t u k a naiwna. N a t o m i a s t o n i , k t ó r z y t ę s z t u k ę

planie inspiracjo m . i n . B r e u g h l e m , u nas: p r o p o z y c j a
nostki

przyjęta

i rozwijana

w

licznych

wariantach,

w .Pfiszynie, o ś r o d k u sierpeckim czy ł u k o w s k i m ) ;
3. N a i w n o ś ć

„autentyczna",

stanowiąca

wyraz

proji k e j ę ś w i a t a w e w n ę t r z n e g o ;

Sztuka

naiwna, niezależnie

od i n t e n c j i

swych

cia p r a w d z i w e g o , j a k b a j k a — dla d o r o s ł y c h . A l b o w i e m to m y

p o d k s z t a ł c o n y c h p l a s t y k ó w a nawet i n s p i r u j ą c y c h się t y m

t w o r z ą , c z ę s t o n a w e t nie w i e d z ą o t y m , iż istnieje c o ś takiego

s t y l e m profesjonalnych

j a k p o j ę c i e s z t u k i n a i w n e j , naiwnego

artystów-plastyków.

stylu.

Kot.; S. D^ptuszewski, il. 8; A. Jackowski, il. ?; T. Kaźmierski, 11, 5; L . Sempoliński, il, 1, 15; J . Świderski, il. 3, 4, Г—H

22

twórców,

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
