<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="11085" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/11085?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-26T13:12:39+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="11063">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/18afbd49986cec4b42c624aab960f8a5.pdf</src>
      <authentication>b701a02bcdf13f67fb549fa6808691a3</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="132217">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3373</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="132218">
              <text>1983</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="49">
          <name>Subject</name>
          <description>The topic of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="132219">
              <text>twórcy ludowi</text>
            </elementText>
            <elementText elementTextId="132220">
              <text>malarstwo ludowe</text>
            </elementText>
            <elementText elementTextId="132221">
              <text>Wnęk, Maria (1922-2005 )</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="132222">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3161</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="132223">
              <text>Wnęk Maria, Nowy Sącz, Skrytka Pocztowa 148 / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1983 t.37 z.3-4</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="132224">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1983 t.37 z.3-4, s.227-240</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="132225">
              <text>Krasińska, Ewa</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="132226">
              <text>pol.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="132227">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="132228">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="132229">
              <text>Ewa Krasińska

WNĘK MARIA
NOWY SĄCZ, SKRYTKA POCZTOWA 148

Na t a k i adres m o ż n a pisać do m a l a r k i od w i e l u
lat żyjącej w t y m m i e ś c i e , t a k i m też adresem poczto­
w y m z w y k ł a ona s y g n o w a ć swoje obrazy. M i e s z k a ń ­
com Nowego S ą c z a nieobca jest ta p o s t a ć , k t ó r a za­
r ó w n o w y g l ą d e m , j a k i zachowaniem zazwyczaj zwraca
p o w s z e c h n ą u w a g ę . Natomiast nieliczni tylko w i e d z ą ,
że ta w ę d r u j ą c a ulicami kobieta, często
dźwigająca
t o b o ł k i , torby i p r z e s i a d u j ą c a c a ł y m i godzinami w k o ś ­
ciele — zajmuje się, też malarstwem.
Malarstwo M a r i i W n ę k znane jest g ł ó w n i e w k r ę ­
gach m i ł o ś n i k ó w twórczości nieprofesjonalnej, a w i ę k ­
szość jej o b r a z ó w znajduje się w kolekcjach p r y w a t ­
nych. S w o i m i pracami z n a c z y ł a też miejsca, w k t ó r y c h
przez pewien czas p r z e b y w a ł a (szpital), bądź często
o d w i e d z a ł a (plebania w Paszynie), czy też p o z o s t a w a ł a
w w i e l o l e t n i m kontakcie (Dom K u l t u r y Kolejarza w
N o w y m S ą c z u ) . Pewna ich ilość została też w y w i e ­
ziona za g r a n i c ę , czego ślady odnajdujemy w kores­
pondencji osób z m a l a r k ą z a p r z y j a ź n i o n y c h . Natomiast
w Muzeach Etnograficznych dorobek M a r i i W n ę k re­
prezentowany jest tylko w 3 p l a c ó w k a c h w K r a k o w i e ,
N o w y m Sączu i Warszawie.
1

Grono zainteresowanych malarstwem M a r i i W n ę k
p o w i ę k s z a ł o w ciągu lat swój k r ą g ; nie bez znaczenia
w t y m w y p a d k u b y ł fakt, iż obrazy jej eksponowano
na w i e l u wystawach p o ś w i ę c o n y c h twórczości niepro­
fesjonalnej organizowanych z a r ó w n o w k r a j u , jak i za
g r a n i c ą (w t y m jednej i n d y w i d u a l n e j w N o w y m S ą c z u
w 1976 г . ) . Wielokrotnie b r a ł a też udział w k o n k u r ­
sach dia t w ó r c ó w a m a t o r ó w , o t r z y m u j ą c na w i ę k ­
szości z nich nagrody i w y r ó ż n i e n i a .
2

3

W literaturze przedmiotu m o ż n a
informacji o malarce.

znaleźć

niewiele

4

Obrazy przez n i ą namalowane ( p o w s t a w a ł y one na
przestrzeni ostatnich dwudziestu lat) niezbicie ś w i a d ­
czą, iż motorem t w ó r c z e g o d z i a ł a n i a dla M a r i i W n ę k
p o z o s t a w a ł y w e w n ę t r z n e p r z e ż y c i a i doznania duchowe,
z drugiej strony zaś niepokoje i l ę k zrodzone z obawy
nrzed otaczającą ją rzeczywistością. Jednak potrzeba

„ w y p o w i a d a n i a " tych w ł a ś n i e p r z e m y ś l e ń nie sprowa­
dza się, w c a ł y m o m a w i a n y m okresie, l i tylko do obra­
zów. Od k i l k u lat b o w i e m na rewersach zdecydowanej
większości prac p o j a w i ł y się rozbudowane teksty pisa­
ne, k t ó r e ona nazywa „ ż y c i o r y s a m i " . Dzięki n i m w ł a ś ­
nie uzyskujemy dodatkowe informacje dla p e ł n e g o
i p r a w i d ł o w e g o odczytania treści obrazu, a r ó w n o c z e ś ­
nie s t a n o w i ą one kompendium wiedzy o malarce żyją­
cej jak gdyby na granicy d w ó c h ś w i a t ó w : rzeczywis­
tego i urojonego. W t y m d r u g i m dominuje p r z e ś l a d o w ­
czy lęk przed w y i m a g i n o w a n y m i w r o g a m i d y b i ą c y m i na
jej życie i zdrowie.
R ó w n i e ż dla samej M a r i i W n ę k „ ż y c i o r y s y " p e ł n i ą
d w o j a k ą rolę, co z r e s z t ą czytelne jest w formie, j a k ą
t y m zapisom nadaje. W p i e r w s z y m członie umieszcza
zazwyczaj i n f o r m a c j ę o treści przedstawienia, nieod­
miennie z a c z y n a j ą c zdanie od słów: „Ten obraz przed­
stawia
а n a s t ę p n i e mniej lub bardziej szczegóło­
wo opisuje zdarzenie, k t ó r e zamierza n a m a l o w a ć . W
pozostałej części „życiorysu", znacznie
obszerniejszej
od poprzedniej, koncentruje u w a g ę na sprawach r e l i ­
g i i . W y s t ę p u j ą c w r o l i nie tylko o r ę d o w n i c z k i w i a r y ,
ale w r ę c z p o s ł a n n i c z k i Boga, ostrzega ś w i a t przed nie­
c h y b n ą z a g ł a d ą w w y n i k u wojen, upadku m o r a l n o ś c i
i grzesznego życia. Tego rodzaju w y p o w i e d z i poprze­
dza zazwyczaj f o r m u ł ą : „Nagląca w i a d o m o ś ć przeka­
zana przez Pana Jezusa! Pan Jezus prosi: C ó r k o moja
ogłoś ś w i a t u to moje p o s ł a n n i c t w o , nie bój się niczego,
bo ja cię o b r o n i ę ; działaj szybko i to bardzo szybko...".
Zakazy i nakazy jakie n a s t ę p n i e w y m i e n i a , podane w
formie m o r a l i t e t ó w , p o c h o d z ą zapewne z nauk k o ś ­
cielnych, bo przecież M a r i a Wnęk nie czyta gazet, nie
s ł u c h a radia i nie zajmuje się leż w y d a r z e n i a m i p o l i ­
tycznymi.
Od napisania „ ż y c i o r y s u " malarka rozpoczyna p r a c ę
nad k a ż d y m obrazem. Obrazy k t ó r y c h nie o p i s a ł a
u w a ż a za „ n i e s k o ń c z o n e " , jest b o w i e m przekonana, iż
te m o r a l i z u j ą c e teksty, w i e l e k r o ć przez n i ą powielane,
są r ó w n i e w a ż n e jak samo malowanie, k t ó r e m u po­
ś w i ę c a się z t a k ą p a s j ą .
227

T

�I I . 3. Madonna

z

Dzieciątkiem
71 X 50 cm

i

aniołkami,

wym.

M a r i a W n ę k nie tylko więc maluje obrazy, ale
t a k ż e je opisuje, a ścisły z w i ą z e k zapisu z obrazem
jest cechą, k t ó r a w y r ó ż n i a jej t w ó r c z o ś ć spośród i n ­
nych, jej podobnych.
Jak już w s p o m i n a ł a m , wszystko co Maria W n ę k
maluje jest swego rodzaju r e j e s t r a c j ą p r z e ż y ć i zda­
rzeń, przede w s z y s t k i m tych, k t ó r e z m i e n i ł y bieg jej
życia.
M a r i a W n ę k od p r z e s z ł o 20 lat mieszka w N o w y m
Sączu, z a c h o w a ł a jednak silny z w i ą z e k z r o d z i n n ą
w s i ą O l s z a n k ą ( w w o j . n o w o s ą d e c k i m ) , w k t ó r e j przysz­
ła na ś w i a t 16 czerwca 1922 г., jako jedna z k i l k o r g a
dzieci w m a ł o r o l n e j rodzinie c h ł o p s k i e j .
Do domu
często z a g l ą d a ł głód; M a r i a W n ę k w w i e k u k i l k u ­
nastu lat zmuszona b y ł a p o d j ą ć p r a c ę z a r o b k o w ą . M i m o
to okres d z i e c i ń s t w a j a w i się w jej p a m i ę c i jako n a j ­
szczęśliwszy. Przede wszystkim dlatego, że żyła w ó w ­
czas w atmosferze życzliwości, kochana przez rodzi­
ców. Przekonanie o miłości najbliższych (mimo suro­
w y c h metod wychowawczych stosowanych przez ojca),
zdecydowanie łagodzi wspomnienia z d z i e c i ń s t w a . Czy
już wtedy choroba pozostawiła t r w a ł e ślady w jej psy­
chice, trudno dociec, bo przecież chodziła do s z k o ł y '
(szczególnie lubiła, jak dziś utrzymuje, lekcje r y s u n ­
k ó w ) , a k o l e ż a n k i p o n o ć c h ę t n i e włączały j ą do zabaw.
Potem p r a c o w a ł a , najpierw przy regulacji Dunajca,
a później w kuchni wojskowej. Codziennie w r a c a ł a do
domu, p o m a g a ł a w gospodarstwie. Wolny od zajęć
czas p o ś w i ę c a ł a p r a k t y k o m r e l i g i j n y m .
Wychowana w atmosferze
głębokiej
religijności
(szczególnie „ ś w i ę t o b l i w a " b y ł a matka), w w i e k u 16 lat
złożyła śluby czystości, a wszelkiego rodzaju p r a k t y k i
5

228

kultowe j a w i ł y się jej zawsze jako n a j w a ż n i e j s z e . P i l ­
nie p r z e s t r z e g a ł a więc uczestnictwa we mszach, do­
c h o w y w a ł a wszelkich p o s t ó w , b r a ł a też udział w p i e l ­
grzymkach i odpustach, nie szczędziła p i e n i ę d z y na
msze za dusze z m a r ł y c h , j a k r ó w n i e ż w intencji znajo­
mych.
Uciec od c o d z i e n n o ś c i jednak nie mogła, bo n a l e ż a ł a
przecież do pewnej grupy s p o ł e c z n e j , w k t ó r e j rządziły
o k r e ś l o n e prawa. Z relacji M a r i i W n ę k nie w y n i k a , aby
i n t e r e s o w a ł y ją j a k i e k o l w i e k sprawy wioskowe, o ile
jej b e z p o ś r e d n i o nie dotyczyły. Za życia r o d z i c ó w po­
m a g a ł a jedynie w gospodarstwie, a po ich ś m i e r c i zo­
stała p r a w o w i t ą w ł a ś c i c i e l k ą 69 a r ó w g r u n t u . W jej
c h ł o p s k i e j m e n t a l n o ś c i ziemia ta j a w i się jako naj­
w y ż s z a w a r t o ś ć , s t a n o w i ą c a r ó w n o c z e ś n i e o pozycji
i s p o ł e c z n y m p r e s t i ż u c z ł o w i e k a . Z drugiej strony nigdy
n a l e ż y c i e jej nie w y k o r z y s t y w a ł a , co z kolei w i e ś j e d ­
noznacznie negatywnie o c e n i a ł a W tej sytuacji wszel­
kiego rodzaju pomoc s ą s i e d z k a rodziła u M a r i i W n ę k
obawy, iż w i e ś chce p o z b a w i ć ją p r a w do ojcowizny.
Ziemia była nieustannym zarzewiem nieporozumienia,
k t ó r e t r w a ł o przez wiele lat. Wieś nie r o z u m i a ł a M a r i i
W n ę k , ona przecież tylko b r o n i ł a swojego słusznego
prawa do rodzinnego m a j ą t k u .
Praca zarobkowa oraz rozbudowane p r a k t y k i r e l i ­
gijne p o c h ł a n i a ł y w i ę k s z o ś ć jej czasu i dlatego też p r o ­
wadzeniem gospodarstwa z a j m o w a ł a się macocha, z
k t ó r ą z a m i e s z k i w a ł a po ś m i e r c i ojca (matka z m a r ł a , gdy
M a r i a m i a ł a 20 lat). W ostatmch latach te dwie k o b i e ­
ty z k t ó r y c h jedna b y ł a stara i n i e d o ł ę ż n a , a o d r u ­
giej, tzn. M a r i i , we w s i m ó w i o n o , że to t a k i „ m a n i j o k "
(fanatyczka religijna?) żyły w w a r u n k a c h u r ą g a j ą c y c h
wszelkim w y o b r a ż e n i o m , w w a l ą c y m się domu.
Nic się pod t y m w z g l ę d e m nie z m i e n i ł o , gdy w
1960 r. M a r i a W n ę k po w y p a d k u w mleczarni, o s t a t n i m
s w o i m miejscu pracy, p r z e s z ł a na r e n t ę i n w a l i d z k ą .
Zaczęła w ó w c z a s d o r a b i a ć p o d e j m u j ą c się s p r z ą t a n i a
m i e s z k a ń p r y w a t n y c h w N o w y m S ą c z u . I nie wiadomo
jakby potoczyło się jej życie, gdyby na swej drodze
nie s p o t k a ł a Ewy Harsdorf, a r t y s t k i m a l a r k i , k i e r u ­
j ą c e j w t y m czasie z e s p o ł e m plastycznym przy D o m u
K u l t u r y Kolejarza w t y m m i e ś c i e (w n a w i ą z a n i u k o n ­
t a k t u p o m o g ł a siostra m a l a r k i , u k t ó r e j M a r i a W n ę k
z n a l a z ł a zajęcie).
Wraz z zezwoleniem na uczestnictwo w pracach
zespołu o t r z y m a ł a r ó w n o c z e ś n i e szansę na rozpoczęcie
nowego etapu w życiu. I z uzansy tej s k w a p l i w i e sko­
r z y s t a ł a , b i o r ą c nieprzerwanie u d z i a ł w pracach zes­
połu przez kolejnych 13 l a t . Nazywana przez wszyst­
k i c h „Nikiforką", bo tak p r z e d s t a w i ł a ją opiekun­
ka p o z o s t a ł y m c z ł o n k o m zespołu, szybko z y s k a ł a sobie
powszechny szacunek i uznanie, C e c h o w a ł a j ą b o w i e m
wielka p r a c o w i t o ś ć , dzięki k t ó r e j w stosunkowo k r ó t ­
k i m czasie zgłębiła t a j n i k i warsztatu malarskiego i w y ­
p r a c o w a ł a w ł a s n y styl malowania. J u ż w 1963 r. po
raz pierwszy obrazki jej wysiano na w y s t a w ę do K r a ­
kowa, później Warszawy i tak rozpoczął się „pochód
do s ł a w y " p o c z ą t k u j ą c e j m a l a r k i (często p r z e c i e ż w
„ ż y c i o r y s a c h " pisze o sobie: „ M a l a r k a s ł y n n a po c a ł y m
świecie").
Zaczęła m a l o w a ć stosunkowo późno, bo w w i e k u
40 lat, ale p r a c o w a ł a i n t e n s y w n i e , gdyż wiele chciała
p r z e k a z a ć . B y ć m o ż e Ewie Harsdorf zawdzięczać na­
leży, iż n a k ł o n i ł a M a r i ę W n ę k do rejestrowania na ob­
razach tego, co aktualnie z a p r z ą t a ł o jej u w a g ę . Dziś
Ewa Harsdorf t w i e r d z i , że nie m o g ł a w ó w c z a s p o ś w i ę ­
cać zbyt wiele czasu na długie rozmowy z M a r i ą W n ę k ,
k t ó r y c h ta nieustannie
oczekiwała.
Prawdopodobnie
r ó w n i e ż pod w p ł y w e m inspiracji z z e w n ą t r z , pani M a r i a
zaczęła z czasem o p a t r y w a ć swoje obrazy „życiorysa7

�m i ' ' . P r z y p u s z c z a ć n a l e ż y , iż p o c z ą t e k t y m zapisom dało
z a m ó w i e n i e na c y k l o b r a z ó w m a j ą c y c h i l u s t r o w a ć jej
życie.
Ewa Harsdorf wspomina, iż pozostawiono M a r i i
W n ę k c a ł k o w i t ą s w o b o d ę d z i a ł a n i a , ona jednak podej­
m o w a ł a się r ó w n i e ż malowania m a r t w y c h natur, a r c h i ­
t e k t u r y ; t e m a t ó w , k t ó r e były ć w i c z e n i a m i dla człon­
k ó w zespołu plastycznego. Z a c h o w a ł y się n i e k t ó r e prace
z tego okresu, jednak do najlepszych należą te obrazy,
na k t ó r y c h r e j e s t r o w a ł a swoje bogate p r z e ż y c i a i doz­
nania duchowe. Z r e s z t ą sama M a r i a W n ę k zdaje się
z u p e ł n i e nie p a m i ę t a ć o obrazach z a w i e r a j ą c y c h niereligijne treści. M u s i a ł a szybko o nich z a p o m i n a ć , bo
nie p o b u d z a ł y jej w y o b r a ź n i , nie w y w o ł y w a ł y też ż a d ­
nych głębszych w z r u s z e ń . Niezmiennie n a j w a ż n i e j s z a
pozostaje dla niej nadal tematyka religijna. Nawet
wtedy, gdy rejestruje k o n k r e t n e zdarzenia, na obrazie
umieszcza co najmniej jeden wizerunek świętej po­
staci. Dla j e j ś w i a t o p o g l ą d u najistotniejsza jest w i a r a
w bożą wszechmoc
i w boskie z a a n g a ż o w a n i e we
wszystkie sprawy doczesne.
M a r i a W n ę k utrzymuje, iż u m i e j ę t n o ś ć malowania
posiadła z w o l i boskiej, k t ó r e j jest c a ł k o w i c i e podpo­
r z ą d k o w a n a . Obcuje na codzień ze ś w i ę t y m i , k t ó r z y
j ą o d w i e d z a j ą b ą d ź tylko słyszy ich głosy. S ł u c h a j ą c
p o u c z e ń stara się r ó w n o c z e ś n i e z a p a m i ę t a ć ich w y g ąd,
aby później móc n a m a l o w a ć ich p o r t r e t y . Niekiedy
otrzymuje
polecenie
w y k o n a n i a obrazu nie tylko o
o k r e ś l o n e j treści, ale r ó w n i e ż informowana jest w j a k i
sposób w i n n a go z a k o m p o n o w a ć . O t y m w s z y s t k i m
m ó w i z g ł ę b o k i m przekonaniem, t w i e r d z ą c , że malo­
wanie jest jej o b o w i ą z k i e m , a r ó w n o c z e ś n i e
formą
8

I

r e w a n ż u za rozliczne dowody łaski boskiej, jakie w
s w y m życiu o t r z y m a ł a .
Do najczęściej przez n i ą malowanych postaci na­
leży M a t k a Boska, k t ó r ą różnie przedstawia, jako K r ó ­
l o w ą Polski, Ś w i a t a , p ł a c z ą c ą k r w a w y m i ł z a m i , z Dzie­
c i ą t k i e m b ą d ź m o d l ą c y m i się a n i o ł k a m i i t p . Podobnie
z r e s z t ą wiele razy m a l o w a ł a Pana Jezusa (m.in. wize­
runek jego twarzy, k t ó r y nieodmiennie t y t u ł u j e Prze­
mienienie P a ń s k i e , serce Pana Jezusa, p o s t a ć jego w
otoczeniu A p o s t o ł ó w itp.). M a l o w a ł a t a k ż e postacie ś w i ę ­
tych p a t r o n ó w (np. ś w . ś w . Franciszka, M i k o ł a j a , T a ­
deusza) oraz p a p i e ż y (Jan X X I I I , P a w e ł V I ) .
C h ę t n i e zawsze s p r z e d a w a ł a swoje obrazy, bo stale
b r a k o w a ł o jej pieniędzy, przy czym najczęściej naby­
w a l i je kolekcjonerzy. Oni też, pozostając z n i ą w nie­
przerwanym kontakcie, b y l i zazwyczaj dostarczycielami
n i e z b ę d n y c h m a t e r i a ł ó w do malowania (papieru, t e k t u ­
ry, pilśni, sklejki, rzadziej płótna) i farb (temper, olej­
nych, l a k i e r ó w itp.). J e ż e l i o d c z u w a ł a b r a k i w t y m za­
kresie w ó w c z a s listownie ich a l a r m o w a ł a , w m i ę d z y ­
czasie m a l u j ą c na t y m co w ł a s n y m sumptem zdobyła
(blacha, derma, siedzenia k r z e s e ł i in.). Zazwyczaj w
takich wypadkach odpowiadano na jej p r o ś b y (nierzad­
ko p r z y w o ż ą c farby zza granicy), a ona
korzystając
z tych m a t e r i a ł ó w często zaznaczała na obrazie dla
kogo jest przeznaczony. Z d a r z a ł o się też, że z wdzięcz­
ności za pomoc i opiekę o f i a r o w y w a ł a o k r e ś l o n e j oso­
bie swoją p r a c ę : „Proszę p r z y j ą ć obraz jako prezent
n a j d r o ż s z a pani Ewa Harsdorf od M a r i i W n ę k " lub na
i n n y m „ M a l a r k a ludowa s ł y n n a po c a ł y m świecie ofia­
r u j ę (L. Macakowi) jako podarunek na 6 grudnia na
Mikołaja dla szanownego pana jako m a ł y prezencik,

�aby mie szanowny pan moci objął opieką, jak do tej
pory, bo jestem bez ż a d n e g o mieszkania i w brudzie
chcę zgnić".
Z w i ą z a n a była z O l s z a n k ą , do k t ó r e j
codziennie
wieczorem p o w r a c a ł a , tak długo jak żyła macocha
(zmarła ona w 1972 г.), a praktycznie do połowy lat 70,
t j . do c h w i l i gdy istniał dom rodziców, aby po jego
pożarze ostatecznie z e r w a ć kontakt ze w s i ą . W m i ę ­
dzyczasie osiadła na stale w N o w y m Sączu gdzie otrzy­
m a ł a swoje pierwsze mieszkanie. Po paru
latach
w z g l ę d n i e spokojnego
i uladzonego życia rozpoczęła
się jej tragedia mieszkaniowa, t r w a j ą c a nieprzerwanie
do c h w i l i obecnej i nie pozostająca bez w p ł y w u na
możliwości pracy t w ó r c z e j .
P o c z ą t e k jej dało w y k w a t e r o w a n i e M a r i i W n ę k (w
połowie lat 70) z zajmowanego przez n i ą mieszkania,
k t ó r e całkowicie ją z a d a w a l a ł o . O t r z y m a ł a w ó w c z a s
lokal zastępczy. Ten jednak nie z a s p a k a j a ł o c z e k i w a ń
m a l a r k i , podobnie zresztą jak i kolejne mieszkania, ja­
kie na przestrzeni lat kilkakrotnie jej oferowano. W
swoich zabiegach o godziwe w a r u n k i bytowania nie
pozostawała
osamotniona, z n a j d u j ą c
s o j u s z n i k ó w po­
śród z a p r z y j a ź n i o n y c h z n i ą m i ł o ś n i k ó w jej twórczości.
K a ż d o r a z o w o o d w o ł y w a ł a się w i ę c od decyzji w ł a d z ,
w y r a ż a j ą c przy t y m swe niezadowolenie o d n o ś n i e l o ­
kalizacji aktualnie przydzielonego lokalu, jego m e t r a ż u
lub k o m f o r t u . Przede wszystkim jednalk s k a r ż y ł a sio.
na n i e p o m y ś l n e u k ł a d y z n o w y m i s ą s i a d a m i czy w s p ó ł lokatorami c z y n i ą c y m i , j a k t w i e r d z i ł a , nieustanne za­
kusy na jej życie i m a j ą t e k . Szeroko z r e s z t ą o t y m
w o k ó ł r o z p o w i a d a ł a i n f o r m u j ą c też listownie r ó ż n e i n ­
stytucje i osoby z nią z a p r z y j a ź n i o n e . Stale też szukała
bezpiecznego dla siebie schronienia, a z n a j d o w a ł a je

230

n o c u j ą c w k o ś c i e l e , u znajomych a nawet z d a r z a ł o się,
że s y p i a ł a przez pewien czas w ubikacji.
O d p o w i e d ź na pytanie czy słuszne były roszczenia
mieszkaniowe M a r i i W n ę k (oczywiście n i e z a l e ż n i e od
tego, co na ten temat w n o s z ą dokumenty), d a j ą zdjęcia
w y k o n y w a n e w zajmowanych przez n i ą lokalach. Brud,
p r y m i t y w n e s p r z ę t y z b a r ł o g i e m do spania — oto naj­
częściej p o w t a r z a j ą c y się widok
Z d a w a ć by się mogło, iż problem mieszkania M a r i i
•Wnęk ostatecznie r o z w i ą z a n o w 1982 г., kiedy to w y ­
r o k i e m S ą d u W o j e w ó d z k i e g o w N o w y m Sączu z o s t a ł a
c a ł k o w i c i e u b e z w ł a s n o w o l n i o n a , a na przydzielonym jej
opiekunie s p o ł e c z n y m (został n i m sołtys z Olszanki)
spoczął o b o w i ą z e k zapewnienia malarce godziwych w a ­
r u n k ó w bytowania. Decyzja ta w z b u d z i ł a jednak głę­
boki jej sprzeciw. Nie zgadza się b o w i e m z odebrania
prawa dysponowania z i e m i ą i nie godzi się r ó w n i e ż
na w s p ó l n e zamieszkanie ze swoim opiekunem, a już
z u p e ł n i e słyszeć nie chce o projekcie umieszczenia w
zakładzie z a m k n i ę t y m . Jest głęboko nieszczęśliwa, bo
dodatkowo g n ę b i o n a c h o r o b ą , co pewien czas trafia do
szpitala (była w n i m już t r z y k r o t n i e i aktualnie tam
przebywa). Nieustannie więc m y ś l i i mówi o powrocie
do „ n o r m a l n e g o " życia, n i e K r ę p o w a n e g o przez nikogo.
Na wolności, choć zaniedbana i osamotniona, jest j e d ­
nak szczęśliwa, bo wolna. W szpitalu, k t ó r y daje spokój
i zapewnia unormowane, bezproblemowe życie czuje się
zniewolona i marzy tylko o t y m , aby j a k najszybciej
z niego uciec p r o s z ą c wszystkich w o k ó ł o pomoc w za­
ł a t w i e n i u jakiegokolwiek mieszkania, byle było ono
w N o w y m Sączu. W ó w c z a s też najczęściej M a r i a W n ę k
r o z p a m i ę t u j e swoją przeszłość, w r a c a j ą c m y ś l a m i do
czasów młodości.

�I I . 5. Pan Jezus z Apostołami
idzie na Górą Tabor, w y m . 70 X 100 cm; i l . 6.
Matka Boska Saletyńska
bawi Dzieciątko,
w y m . 39,5 X 37 cm

Wszystkie „ t r a g i c z n e p r z e ż y c i a " z Olszanki, jak też
k r z y w d y doznane w N o w y m Sączu, s t a n o w i ą zasadni­
czy m o t y w w i e l u o b r a z ó w , jaitie n a m a l o w a ł a w latach
s i e d e m d z i e s i ą t y c h . Trudno ocenić p r a w d z i w o ś ć f a k t ó w
przez m a l a r k ę podawanych, k t ó r e wiele razy powta­
r z a j ą c , wzbogaca lub zuboża w szczegółach, przeka­
zując je z r ó ż n y m z a b a r w i e ń . e m emocjonalnym w za­
leżności od aktualnego samopoczucia. W swoich o p i ­
niach i ocenach ludzi, z k t ó r y m i los j ą z e t k n ą ł , jest
najczęściej niezwykle krytyczna, surowa i w r ę c z obse­
syjnie p r z y p i s u j ą c a większości złe intencje w stosunku
do siebie. P r z y c z y n ę swoicn nieszczęść w i d z i w za­
wiści, chciwości i mściwości ludzkiej. W r o g ó w znajduje
zawsze w najbliższym otoczeniu.
Tak więc wspomnienia o domu r o d z i n n y m to cykl
o b r a z ó w m ó w i ą c y c h o t y m jak sąsiedzi niszczą zabu­
dowania: „.Rozbiórka domu w n o c n ą godzinę przy k s i ę ­
życu i w nocy my m u s i a ł y u c i e k a ć pod gołe niebo, b y ł
przy rozwalaniu (wymienia nazwiska s ą s i a d ó w . . . ) . Na
i n n y m obrazie pisze: „ W n ę k M a r i i z r y w a j ą ze m ś c i w o ­
ści pape z dachu k i l k a k r o t n i e i dach zrywają...". W jej
przekonaniu dom rodzinny podpalili r ó w n i e ż sąsiedzi:
„Ten obraz przedstawia jak ja w mieszkaniu się palę
przez czary uczynione od (wymienia nazwiska s ą s i a ­
dów)...". Na d r u g i m obrazie o podobnej treści odnoto­
w a ł a : „...jak pan N a w r o c k i z kolegą r a t u j ą po oparze­
niu w mieszkaniu jak jem sie paliła...".
9

Obawy przed u t r a t ą ziemi i systematycznie czy­
n i o n y m i zakusami na jej w ł a s n o ś ć w y r a z i ł a w takich
przedstawieniach jak: „... (wymienia nazwisko s ą s i a d k i )
niesie z pola Zofii W n ę k (macochy) w y r w a n ą p s z e n i c ę
z korzeniami we w o r k u u k r a d z i o n ą dla kóz i prosia­
k ó w dla siebie..." lub na i n n y m „... j a k ja jestem w
mieszkaniu, śpię w nocy... w niedzielę rano o b u d z i ł a m
się o p i ą t e j i p a t r z ę bo mnie coś niepokoi. P a t r z ę dy­
my okropne z mych k ó p zboża, widzę przy tych k o ­
pach (wymienia nazwiska podpalaczy z s ą s i e d z t w a ) ,
ale dla mnie jest Pan Bóg tak litościwy, że ten o g i e ń
deszcz polewał...". Żali się r ó w n i e ż na u k ł a d y z s ą s i a ­
dami: „...jak t r a k t o r na jej ojcowiźnie zabiera z .pola
M a r i i W n ę k i nie pozwoli robić w polu, żeby pole
jej zabrali...". Ubolewa też nad t y m , że k i l k u s ą s i a d ó w
buntuje gospodarzy z innych w s i : „...aby jej w polu
n i k t nie robił, żeby leżało ugorem, żeby jej zabrali to
pole (wymienia n a s t ę p n i e k i l k a nazwisk...". D o d a ć na­
leży, iż malarka l ę k a j ą c się utraty ojcowizny postano­
w i ł a w p e w n y m okresie p r z e z n a c z y ć j ą pod b u d o w ę
kościoła w Olszance. Zamierzenia tego nigdy jednak
nie z r e a l i z o w a ł a z powodu u b e z w ł a s n o w o l n i e n i a . Po­
z o s t a ł po niej jedynie ślad w postaci obrazu, k t ó r e m u
n a d a ł a t y t u ł Ołtarz w
Olszance.
Sporadycznym p o w r o t o m do wsi (przed p o ż a r e m
domu, a po ś m i e r c i macochy), gdy j e c h a ł a n a k a r m i ć
pozostawione tam koty t o w a r z y s z y ł y w i e l k i e emocje,
231

I

�232

�bowiem r e j e s t r u j ą c te „ w y p r a w y " maluje takie sceny
jak: . P o d r ó ż w Olszance przez pola do domu, jak m y ś ­
l i w i i milicja i wojsko strzela za m n ą . O b ł a w a na moją
osobę, aby mie z a m o r d o w a ć , abym o b r a z ó w nie malo­
w a ł a , aby się c h w a ł a Boża po c a ł y m ś w i e c i e nie roz­
chodziła... jestem w strasznej o b ł a w i e jak na zające...".
Na i n n y m obrazie odnotowuje: „Ten obraz przedstawia
jak milicjanci, tylko w jednej osobie n a m a l o w a ł a m ,
ale to wszyscy, nie dopuszczają abym k a r m i ł a ptaszki,
bo m u s z ą ptaszki razem ze m n ą w y z d y c h a ć , razem z
k o t a m i i psami, bo j e s t e ś m y na świecie niepotrzebni...".
Lecz podczas tych w y p r a w Maria W n ę k d o ś w i a d ­
czała też „ c u d o w n y c h " o b j a w i e ń i tak też je malo­
w a ł a : „ C u d o w n a droga przez pola w Olszance do k o ­
tów..." lub „...jak j e c h a ł a m do Olszanki do mych zwie­
r z ą t na spalenisko, aby i m dać jeść, to w i d z i a ł a m
s t r a s z n ą j a s n o ś ć od nieba białą, i s k r z ą c ą jak ten śnieg,
a (w) tej błyszczącej bieli były trzy osoby: Bóg Ojciec,
Syn Boży i Duch Święty...".
Później był Nowy Sącz i nowy c y k l o b r a z ó w , w
k t ó r y m m a l o w a ł a tragiczne z r e g u ł y wydarzenia, z w i ą ­
zane przede w s z y s t k i m z p r o b l e m a m i mieszkaniowymi.
Źle u k ł a d a j ą c e się, zapewne z r ó ż n y c h przyczyn, sto­
sunki z s ą s i a d a m i i w s p ó ł l o k a t o r a m i ,
Maria
Wnęk
zawsze i n t e r p r e t o w a ł a jednoznacznie. Maluje więc k o ­
l e j n ą p r z e p r o w a d z k ę ( „ w y r z u c a n i e z mieszkania"), a
przy tej okazji okradanie j e j : „ . . . w y r y w a n i e d r z w i w
mojej n i e o b e c n o ś c i (wymienia nazwiska) i wynoszenie

T

w mojej n i e o b e c n o ś c i na pole za dom pod sad, a w
k o ń c u wszystko ukradzione (podaje listę rzeczy, aby
później na obrazie s ł o w n i e oznaczyć)...". „ Ś m i e r t e l n e
zastrzyki", sypanie trucizny, bicie i fizyczne n ę k a n i e —
to też tematy, do któTych często powraca, podobnie,
jak do przeżyć zamierzonego na niej g w a ł t u : „ T e n obraz
przedstawia o b r o n ę swoją przed wrogami, swojej cnoty
b r o n i ę do ostatniego (przed) dwoma
krzywdzicielami
mojej cnoty nienaruszonej (dalsza relacja dotyczy p r z y ­
czyn i przebiegu zajścia)". Z opresji tej w y s z ł a jednak
o b r o n n ą r ę k ą i w p o d z i ę c e maluje obraz jak: „ M a t k a
Boża ratuje M a r i ę W n ę k przed n i e s z c z ę ś c i e m odebra­
nia cnoty".
Prócz tych tragicznych z d a r z e ń były w życiu M a r i i
W n ę k r ó w n i e ż momenty radosne, a n a l e ż a ł y do nich
m.in. odwiedziny w instytucjach k u l t u r a l n y c h , g ł ó w n i e
z okazji wystaw. Tematem dla jednego z p r z e d s t a w i e ń
było пр.: „ P o w i t a n i e M a r i i W n ę k i wprowadzenie M a r i i
W n ę k przez pana D y r e k t o r a który m i ę trzyma za r ę k ę
i drugi pan K i e r o w n i k m i ę trzyma za d r u g ą r ę k ę i tak
m i ę panowie w p r o w a d z a j ą na salę... i p r z e d s t a w i a j ą
m i ę na sali wszystkim gościom., jako m a l a r k ę nowo­
s ą d e c k ą , k t ó r e j obrazy chodziły za granicą..." (było to
przyjęcie autorki w K D K „Pod B a r a n a m i " w K r a k o w i e
z okazji wystawy). Na i n n y m obrazie komponuje r ó w ­
n o c z e ś n i e dwie sceny: „Gościna w K r a k o w i e z p a ń ­
stwem derektorstwem przy stole w czasie wystawy
M a r i i W n ę k " oraz „ P r z e d s t a w i e n i e M a r i i W n ę k p u ­
bliczności na sali w K r a k o w i e " .

�I I . 10. Do słupa

przywiązany

Pan Jezus w środku
70 X 49,5 cm, 1976 r.

Na t r w a ł e do jej w s p o m i i i e ń w p i s a ł y się t a k ż e nie­
k t ó r e w i z y t y s k ł a d a n e znajomym np. z okazji i m i e n i n :
„ M a r i a W n ę k usadzona w g o ś c i n n y m pokoju przez ks.
proboszcza N i t k ę na plebanii w Paszynie z w i e l k i m
szacunkiem wprowadzona...".
Jest jeszcze jeden temat, do k t ó r e g o malarka po­
wraca nie tylko w rozmowie, przy k a ż d e j n a d a r z a j ą c e j
się okazji, ale r ó w n i e ż z a r e j e s t r o w a ł a go na w i e l u j u ż
obrazach. Był to p a r a l i ż , o k t ó r y m mówi, too brak na
to dowodu, że p r z y k u ł ją do łóżka na k i l k a miesięcy:
Trzy miesiące
sparaliżowana
— oto t y t u ł jednego spoś­
ród nich. Z p r z y p a d ł o ś c i ą tą w i ą ż e cudowne uzdrowie­
nie „...z ciężkiego trzech miesięcznego s p a r a l i ż u wogóle
niewyleczonego... było to 9 sierpnia 1924 r. ..." i dalej
snuje h i s t o r i ę cudownego ozdrowienia, co umożliwiło
jej pójście od razu ('miała wtedy dwa lata!) z k o m p a n i ą
na K a l w a r i ę .
Nie z a p o m n i a ł a r ó w n i e ż o wvpadkach przy pracy,
m.in. gdy b y ł a zatrudniona przy regulacji Dunajca czy
234

piwnicy

stojący,

wym.

w mleczarni; po ostatnim zresztą p r z e s z ł a na r e n t ę .
M a l u j ą c scenę w szpitalu pisze: „ J e s t to sala operacyj­
na, na jednej części operuje lekarz pewnego mężczyznę,
a na reszty sali jestem j a z bardzo dużo lek(arzami?)"
— informacja n i e d o k o ń c z o n a .
W c y k l u „ ż y c i o r y s ó w " mieszczą się t a k ż e obrazy-wspomnienia z u r o c z y s t o ś c i k o ś c i e l n y c h , procesji, p i e l ­
grzymek w k t ó r y c h b r a ł a udział.
M a r i a W n ę k maluje obrazy statyczne, na k t ó r y c h
o ś r o d k o w o umieszczone postacie w y p e ł n i a j ą
znaczne
partie t ł a wzbogaconego rozbudowanym ornamentem
r o ś l i n n y m . W p o c z ą t k o w y m okresie t w ó r c z o ś c i ten w ł a ś ­
nie sposób przedstawiania nie b y ł przypadkowy, bo
przecież tak malowane obrazy zdobiły ściany jej r o d z i n ­
nego domu i mieszkania s ą s i a d ó w . Zapewne inspiracje
p ł y n ą c e z z e w n ą t r z , j a k też systematyczne doskonale­
nie warsztatu malarskiego s p r a w i ł y , iż z czasem pojawił
się nowy sposób ujęcia temaui, a mianowicie lokowanie

�I I . 11. Podziękowanie

Panu Bogu za cudowną
przeprowadzkę
41 X 29,5 cm, 1974 r.

na jednym obrazie k i l k u scen d o k u m e n t u j ą c y c h relacje
m a l a r k i , b ą d ź rozbudowane, p e ł n e d y n a m i k i i ekspre­
sji sceny zbiorowe (np. M ę k a P a ń s k a ,
manifestacje
i pochody 1-Majowe).
Dla M a r i i W n ę k n a j w a ż n i e j s z y m elementem k a ż ­
dego obrazu, n i e z a l e ż n i e od jego treści, są postacie,
a maluje je p ł a s k o w y d o b y w a j ą c z tła ciemnym, pogru­
b i o n y m k o n t u r e m . Postacie p e ł n i ą c e n a j w a ż n i e j s z ą w
danym obrazie rolę są w i ę k s z e niż p o z o s t a ł e . Wszystkie
są zazwyczaj nieruchome, p e ł n e godności, hieratyczne,
umieszczone frontalnie, z w y r a ź n y m zaznaczeniem r y ­
sów twarzy ( i l . 11). Szczególnie przy t y m starannie
opracowuje oczy, k t ó r e k s z t a ł t e m i wyrazem p r z y w o ­
dzą na m y ś l malarstwo ikonowe. Stara się przy t y m
być konsekwentna w realistycznym t r a k t o w a n i u po­
staci, a wszystkie w t y m względzie o d s t ę p s t w a , defor­
macje, schematyzm ujęć są najczęściej niezamierzone,
a powodowano zapewne z m i e n n o ś c i ą samopoczucia ma­
larki.

księdza,

wym.

D u ż e znaczenie dla ekspresji o b r a z ó w ma kolor,
k t ó r y malarka t r a k t u j e umownie. K o l o r e m nie tylko
dodatkowo modeluje k a ż d ą f o r m ę , ale też często r ó ż ­
nicuje przestrzenie tła, a w kompozycjach o złożonych
t r e ś c i a c h — poszczególne sceny przedstawieniowe. U ż y ­
wa ciepłej gamy barw o przewadze b r ą z ó w , żółci, czer­
w i e n i urozmaiconych bielą, c z e r n i ą , zielenią, b ł ę k i t e m .
R o z k ł a d a je przy t y m p ł a s k o i w y r a ź n i e odgranicza
od siebie. Konsekwentnie też stosuje p r z y j ę t ą przez
siebie s y m b o l i k ę k o l o r ó w . Jasnymi, r o z b i e l o n y m i znaczy
boskość, d o b r o ć i n i e w i n n o ś ć , zielonymi miłość, zaś k o ­
lorem czerwonym cierpienie i d r a m a t y c z n o ś ć sytuacji.
Zdarza się też, że maluje r ó ż n e tematy, u ż y w a podob­
nych z e s t a w ó w b a r w z w y r a ź n ą p r z e w a g ą jednego lub
d w u o k r e ś l o n y c h , co powoduje, iż pewne obrazy t w o r z ą
grupy kolorystyczne. Ta spokojna i w s w y m wyrazie
pogodna
kolorystyka, przy swobodzie w u j m o w a n i u
treści, sprawia, żc obrazy M a n i W n ę k p o s i a d a j ą r ó w ­
nież walor dekoracyjny.
235

�И. 12. Przemienienie

Pańskie,

Maria W n ę k w y p r a c o w a ł a pewien o k r e ś l o n y ka­
non w y r a ż a n i a swych p r z e m y ś l e ń stosując jeden sposób
przedstawiania zdarzenia, postaci, malowania twarzy,
komponowania
przestrzeni. Wzorzec, j a k i
przyjęła,
k s z t a ł t o w a ł się przez lata, a to co u z n a ł a za najlepsze
s t a w a ł o się dla niej r e g u ł ą . Zapewne nigdy nie za­
braknie jej t e m a t ó w do malowania, k t ó r e bierze z co­
dziennego życia. Maluje też nieustannie i jak twierdzi,
nie w y o b r a ż a sobie życia bez tego zajęcia. S w o i m i ob­
razami wraz z „ ż y c i o r y s a m i " dostatecznie określiła już
w ł a s n ą twórczość, a sposób w j a k i nas o t y m informuje
stawia M a r i ę W n ę k w rzędzie tak uznanych już i n d y ­
w i d u a l n o ś c i jak N i k i f o r , M a r i a Wisznios czy K a t a r z y n a
G a w ł o w a . Malowanie pozwala jej na w y r a ż e n i e boga­
tych, trudnych przeżyć, l ę k ó w , u n i e s i e ń religijnych.
W l i p c u 1983 r. z o s t a ł a o t w a r t a w Muzeum Etno­
graficznym w K r a k o w i e wystawa p o ś w i ę c o n a t w ó r ­
czości M a r i i W n ę k . W w y d a n y m z tej okazji katalogu
opisano życic i t w ó r c z o ś ć m a l a r k i , zamieszczono zdjęcia
z a r ó w n o o b r a z ó w , jak i jej samej w r ó ż n y c h momen­
tach życia.
236

w y m . 102 X 55 cm

Autorom tego całościowego przedsięwzięcia, t j . ka­
talogu i w y s t a w y , p r z y ś w i e c a ł o generalne założenie
nadania jednorodnego charakteru t y m d w u m rodzajom
wypowiedzi. W w y p a d k u M a r i i W n ę k zdarzenia życio­
we i p r z e ż y c i a duchowe p o z o s t a j ą niezmiennie moto­
rem twórczości. W m y ś l tego założenia opracowany
został katalog i w podobnie czytelny sposób opraco­
wana została koncepcja w y s t a w y .
M a t e r i a ł ekspozycyjny umieszczono w d w ó c h sa­
lach, a każdej z n i c h nadano o d r ę b n y charakter. W
pierwszej „ o p o w i e d z i a n o " o życiu M a r i i W n ę k w y k o ­
r z y s t u j ą c do tego zdjęcia z r ó ż n y c h o k r e s ó w jej życia.
Opracowane w formie 23 f o t o g r a m ó w s t a n o w i ł y jak
gdyby k r ó t k i r e p o r t a ż fotograficzny o malarce », k t ó r y
wzbogacony został kilkunastoma obrazami r e j e s t r u j ą ­
cymi zdarzenia, j a k i c h na przeslrzeni lat d o ś w i a d c z a ł a .
Fotogramy zestawiono w k i l k a grup b i o r ą c pod u w a g ę
miejsca, w j a k i c h Maria W n ę k p r z e b y w a ł a w r ó ż n y c h
okresach (Olszanka, Nowy Sącz, szpital w K r a k o w i e ) .
Sytuacje te w i ą ż ą w całość zdjęcia wykonane w szpita­
lu, w k t ó r y m k i l k a k r o t n i e była leczona.
10

�U. 13. Redaktor

„Polskiej

Sztuki

Ludowej",

I s t o t n ą s p r a w ą b y ł a r ó w n i e ż oprawa plastyczna w y ­
stawy, w k t ó r e j j a k założono w i n n a b y ć czytelna oso­
b o w o ś ć t w ó r c z a m a l a r k i . P o n i e w a ż M a r i a W n ę k nie
tylko maluje obrazy, ale t a k ż e je opisuje, a pisanie to
jest nie mniej w a ż n e n i ż samo malowanie, bo znacz­
nie więcej pragnie p r z e k a z a ć niż w y r a z i ć może p ę d z l e m ,
dlatego też wszystkie d r u k i t o w a r z y s z ą c e wystawie, a
mianowicie plakat, zaproszenie, o k ł a d k a katalogu za­
w i e r a ł y fragmenty jej „życiorysu". Podobny
zamysł
t o w a r z y s z y ł samej ekspozycji ukazanej na tle t e k s t ó w
pisanych przez M a r i ę W n ę k . W sali „ r e p o r t a ż o w e j " ,
poza ś c i a n a m i w y t a p e t o w a n y m i „ ż y c i o r y s a m i " , w do­
d a t k o w y sposób p o d k r e ś l o n o istotę opisu w twórczości
m a l a r k i , u m i e s z c z a j ą c dodatkowo k i l k a f o t o g r a m ó w na
s p ł y w a j ą c y c h od sufitu szarfach p o k r y t y c h opisem.
W sali drugiej obrazy zawieszone na ś c i a n a c h w y tapetowanych „ ż y c i o r y s a m i " , m i a ł y nieustannie p r z y ­
p o m i n a ć w i d z o w i j a k w a ż n y iest z w i ą z e k tego co M a r i a
W n ę k maluje z jej przekonaniami r e l i g i j n y m i . Ponie­
waż tekstem pisanym na rewersach o b r a z ó w malarka
nadaje r ó ż n e formy, przeto na jednej ze ścian poka­

w y m . 30 X 20 cm, 1974 т.

zano k i l k a o b r a z ó w od strony r e w e r s ó w . Pisane na ca­
łej szerokości b ą d ź długości obrazu, niekiedy zakompo­
nowane w kolumnach i dodatkowo obrysowane piono­
w y m i kreskami teksty s t a n o w i ł y r ó w n i e ż swego rodzaju
kompozycje.
Wszystkie obrazy umieszczono za szkłem, a k i l k a ­
n a ś c i e spośród nich zawieszono w przestrzeni, d a j ą c
t y m samym możliwość r ó w n o c z e s n e g o o g l ą d a n i a i od­
czytywania „życiorysów". O k o n i e c z n o ś c i takiego w ł a ś ­
nie sposobu eksponowania prac wspomina sama ma­
l a r k a w j e d n y m ze swoich z a p i s ó w : „Wsadzić m i ę d z y
szyby, aby z jednej strony czytać, a z drugiej o g l ą d a ć " .
Zapewne r ó ż n e b y ł y refleksje z w i e d z a j ą c y c h k r a ­
k o w s k ą w y s t a w ę , ale jednego m o g l i ś m y b y ć p e w n i —
że chwila zadumy nad losem samotnego i opuszczonego
przez wszystkich człowieka t o w a r z y s z y ć będzie k a ż d e ­
mu k t o o b e j r z a ł tę e k s p o z y c j ę .
PRZYPISY
Obrazy M a r i i W n ę k są w posiadaniu
przede
wszystkim trzech k o l e k c j o n e r ó w : B. Nawrockiego (ok.
180 prac) i L . Z i m m e r e r a (ponad 60) z Warszawy oraz
1

23T
I

�238

�I I . 16. Pochód

1 Majowy

z muzykantami,

L . Macaka (23 prace) z K r a k o w a . Od k i l k u do k i l k u ­
nastu jej o b r a z ó w stanowi w ł a s n o ś ć : Specjalistycznego
Psychiatrycznego Z e s p o ł u Opieki Zdrowotnej w K r a k o w i e - K o b i e r z y n i e , gdzie b y ł a 4-krotnie leczona; Domu
K u l t u r y Kolejarza w N o w y m Sączu, z k t ó r y m przez
wiele lat w s p ó ł p r a c o w a ł a oraz Plebanii kościoła r z y m ­
sko-katolickiego w Paszynie (woj. n o w o s ą d e c k i e ) , gdzie
gromadzone są od lat w y t w o r y sztuki ludowej. N i e ­
liczne obrazy M a r i i W n ę k w z b o g a c i ł y też m.in. zbiory
prywatne M . Surego, A . Stroriskiej i dr Loevensteina.
Niezaprzeczalnym dowodem na to, iż obrazy M a r i i
W n ę k znalazły się poza granicami k r a j u , jest list, j a k i
n a d s z e d ł ze Szwecji do Muzeum O k r ę g o w e g o w No­
w y m Sączu od A . A l t m e j d a z L u n d . P r o s i ł on o na­
d e s ł a n i e noty biograficznej m a l a r k i , bowiem, j a k i n ­
formuje, posiada z n a c z n ą ilość o b r a z ó w jej autorstwa
i zamierza w n a j b l i ż s z y m czasie p r z y g o t o w a ć w y s t a w ę .
Szczegółowej informacji o wystawach, na jakich
eksponowane były obrazy M a r i i W n ę k dostarcza ka­
talog: Maria Wnęk, czlon,ek zespołu plastyCiznegj
DKK,
Malarstwo. D o m K u l t u r y Kolejarza w N o w y m Sączu,
1976 wydany z okazji i n d y w i d u a l n e j wystawy m a l a r k i .
Wielokrotnie
obrazy j.e j eksponowane były z a r ó w n o
w k r a j u (m.in, w K r a k o w i e , N o w y m Sączu, Rzeszowie,
2

w y m . 100 X 70 cm

Szczecinie, Warszawie, W r o c ł a w i u ) , jak i poza g r a n i ­
cami (Berlin, Monachium, P a r y ż , Zagrzeb).
O uczestnictwie M a r i i W n ę k w konkursach i w y ­
stawach zob. „Pol. Szt. L u d . " (Kronika) z lat 1970,
1973, 1974 i 1976.
A. Jackowski, Obrazy na płótnie
i
papierze.
Współczesne
malarstwo ludowe i jego pogranicza, „Pol.
Szt. Lud.", R. X X X I , 1977 nr 4, s. 209; t e n ż e , Miejsce
i rola plastyki amatorskiej w naszej kulturze
współ­
czesnej (w:) Plastyka nieprofesjonalna pod red. A. Jac­
kowskiego, Warszawa 1980, s. 51; M . R a i ń s k a , I Bien­
nale współczesnej
twórczości
ludowej województwa
no­
wosądeckiego.
Katalog konsursu i wystawy, Nowy
Sącz 1981, s. 29; A . S t r o ń s k a , Tyle szczęścia dla
szewców,
Warszawa 1981, s. 156—183; w z m i a n k i o malarstwie
M a r i i W n ę k znaleźć m o ż n a r ó w n i e ż w „ P o l i t y c e " (1970),
„ M a g a z y n i e P o l s k i m " (1970) oraz w „Gazecie K r a k o w ­
skiej" (1982). Ostatnim, w m i a r ę p e ł n y m opracowaniem
jest katalog E. K r a s i ń s k a , Malarstwo
Marii
Wnęk,
K r a k ó w 1983, k t ó r y w y d a n y został z okazji otwarcia
wystawy w M u z e u m Etnograficznym w K r a k o w i e .
Maria W n ę k wspomina iż m i a ł a 7-ro r o d z e ń s t w a ,
ale p r z e ż y ł a tylko ona. Sąsiedzi z Olszanki nie p o t r a f i ą
p o w i e d z i e ć ile było dzieci w tej rodzinie: „Rodziły się,
3

4

5

239

�I I . 17. Maria W n ę k przed swym domem rodzinnym w Olszance; i l . 18. M a r i a

u m i e r a ł y , kto by tam w i e d z i a ł " i w przewadze t a k i m
twierdzeniem k w i t u j ą k a ż d e pytanie.
M a r i a W n ę k u k o ń c z y ł a w Olszance 4 klasy szkoły
powszechnej, a u z u p e ł n i ł a w y k s z t a ł c e n i e podstawowe
w szkole specjalnej dla d o r o s ł y c h w N o w y m S ą c z u
w 1969 r.
Odeszła z zespołu plastycznego z c h w i l ą rezyg­
nacji E. Harsdorf z kierowania pracami grupy, co zbieg­
ło się z r ó w n o c z e s n y m remontem D K K w N o w y m S ą ­
czu. P ó ź n i e j przez pewien czas „zachodziła" m a l o w a ć
do Redakcji ,,Za i Przeciw".
6

7

Fot.

J.

Wnęk

5

Niestety, nie d o t a r ł a m do d w ó c h a l b u m ó w prze­
kazanych w t y m celu M a r i i W n ę k przez L . Zimmerera,
ale w jego p r y w a t n e j korespondencji z m a l a r k ą znaj­
dujemy potwierdzenie, iż podjęła się ona tego zadania.
Wszystkie przytoczone fragmenty
„życiorysów"
podaję w d o s ł o w n y m brzmieniu, z m i e n i a j ą c jedynie i n ­
t e r p u n k c j ę i o r t o g r a f i ę , aby uczynić teksty w pełni
zrozumiałymi.
A u t o r e m p r o j e k t u ekspozycji wystawy, plakatu,
zaproszenia i opracowania graficznego katalogu b y ł
Janusz Trzebiatowski.
9

1(1

Kubiena, il. 3—8, 12, 14, 15, 16; B. Nawrocki! il. 2, 17, 18; J . Swiderski, 1, 9- •11, 13
Ob.razy zi zbiorów B.Nawrockiego, il. 4—8, 16, 16 i L Zimmerera, il. 3, 14

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
