<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="11021" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/11021?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-27T02:11:54+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="10999">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/9a28a7d6851de8a36bc7f86bc5dc07d8.pdf</src>
      <authentication>7c3fda4b0808455c49258945cc58fea3</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="131392">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2345</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="131393">
              <text>1991</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="131394">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2176</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="131395">
              <text>List z podróży / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1991 t.45 z.3-4</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="131396">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1991 t.45 z.3-4, s.63</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="131397">
              <text>Czyżewski, Krzysztof</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="131398">
              <text>pol.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="131399">
              <text>Polski Instytut Sztuki</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="131400">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="131401">
              <text>Krzysztof Czyżewski

LIST Z PODRÓŻY
S z a n o w n y Panie Aleksandrze! Ten list piszę w o d p o w i e d z i na
pańską prośbę o refleksję nad r u c h e m a m a t o r s k i m , kulturą
a l t e r n a t y w n ą , teatrem — o c z y w i ś c i e w t y m t y l k o obszarze, który
stał się d o s t ę p n y m o j e m u d o ś w i a d c z e n i u . T r o c h ę z w l e k a ł e m
z o d p o w i e d z i ą . J u ż trzeci miesiąc jesteśmy w Podróży na W s c h ó d
— t a k n a z w a l i ś m y nasze o b e c n e przedsięwzięcie, które w jakiś
s p o s ó b realizuje marzenie o ciągłej w ę d r ó w c e , łączącej w j e d n o
życie i pracę, miłość i o b o w i ą z e k , o g i e ń i n i e b o , marzenie, które
ma s w e ź r ó d ł o w czasach, o k t ó r y c h będę pisał. M y ś l ę , że
z a r ó w n o t o , jak i fakt, że w tej drodze s p o t k a ł o się w i e l u ludzi,
u c z e s t n i k ó w zdarzeń, które będę p r z y z y w a ł — że t o w s z y s t k o
p o m o ż e mi t y l k o w r o z m o w i e z przeszłością.
U w a g ę s w o j ą s k u p i ę na d o ś w i a d c z e n i u „ G a r d z i e n i c " , w k t ó ­
rym brałem udział w latach 1 9 7 8 — 1 9 8 3 i na c a ł y m kontekście
z t y m z w i ą z a n y m . Zacznę j e d n a k o d r o b i n ę w c z e ś n i e j , o d recytacji
poezji. W Polsce m ł o d y c z ł o w i e k , p o c z ą w s z y już o d szkoły
p o d s t a w o w e j , m o ż e w z i ą ć udział w r u c h u , k t ó r y ma s w o j ą
tradycję, ma s w o j e w z l o t y i u p a d k i , ma s w o i c h m i s t r z ó w i w y ­
c h o w a n k ó w , i który w najczystszym s ł o w a t e g o sensie jest
r u c h e m a l t e r n a t y w n y m . C h o d z i o u w a g ę s k u p i o n ą na b r z m i e n i u
s ł o w a p o e t y c k i e g o , a l b o inaczej, o pracę w obrębie w ł a s n e j
w r a ż l i w o ś c i , charakteru i ś w i a d o m o ś c i . W ó w c z a s była t o cała
sieć s p o t k a ń w r ó ż n y c h miejscach Polski, w ciągu c a ł e g o r o k u ,
s p o t k a ń ludzi g ł o d n y c h d u c h o w e j p r z y g o d y , p o u c z e n i a , d o s t ę p ­
n y c h j e d n a k w innej f o r m i e niż p r o p o n o w a ł a t o szkoła czy kościół.
Poezja, a w i ę c przestrzeń w o b r ę b i e której działali, c h r o n i ł a ich
szczelnie, czy chcieli t e g o czy nie, przed kulturą oficjalną,
komercyjną, mass m e d i a m i , p r o f e s j o n a l i z m e m i t d . T u t a j alter­
n a t y w n o ś ć nie jest czymś przyjętym czy w y m y ś l o n y m — p o
prostu przynależy d o natury rzeczy. I nie p o m o g ą nic różne
ingerencje z z e w n ą t r z w ten ś w i a t — różni l o g o p e d z i , aktorzy
z a w o d o w i i inni specjaliści, którzy c h ę t n i e by p o w y r y w a l i c h w a s ­
t y w t y m o g r ó d k u , żeby c h o ć t r o c h ę p r z y p o m i n a ł ich w ł a s n y .
Istota poezji b r o n i się sama i kontestuje. Otóż ja jestem w y ­
c h o w a n k i e m t e g o r u c h u . Po o d e j ś c i u z „ G a r d z i e n i c " na n o w o się
w tę s p r a w ę z a a n g a ż o w a ł e m , bardziej już j a k o w y c h o w a w c a
i juror, ale też w e w ł a s n e j praktyce teatralnej, w której recytacja,
czyli sztuka u w a g i s k u p i o n e j na b r z m i e n i u s ł o w a p o e t y c k i e g o ,
s p o t y k a się z w y p r a c o w a n ą w „ G a r d z i e n i c a c h " ś w i a d o m o ś c i ą
ciała i o d d e c h u . A l e nie o t y m c h c i a ł e m pisać. Faktem jest, że t o
m o j e d o ś w i a d c z e n i e recytatorskie w a r s z t a t o w o w pracy w „ G a r ­
d z i e n i c a c h " się nie przydało — w i ę c e j , s t a n o w i ł o przeszkodę,
którą trzeba b y ł o przezwyciężyć.
Z c z y m ja przyszedłem d o „ G a r d z i e n i c " ? Z poezją M i ł o s z a ,
( t o m i k Ocalenie cały przepisany ręcznie w czytelni u n i w e r s y t e c ­
k i e j ) , z i n t e n s y w n i e p r z e ż y w a n y m s p o t k a n i e m ze Stachurą, z j e g o
ż y c i e m i książkami, z p o c h ł o n i ę t ą w r ę c z książką Brauna o n o w y m
teatrze na świecie... i z całą s w o j ą bezradnością. A t a m , w p o m i e ­
szczeniu przed salą, na p ó ł c e stał M i c k i e w i c z , Rabelais, B a c h t i n ,
M o s z y ń s k i , Kolberg... Pamiętam też a l b u m z rycinami Blake'a,
które nakładają mi się teraz na obraz l u d z k i c h ciał p o d d a n y c h
ekspresji i muzyce, obraz jaki u j a w n i a ł się po o t w o r z e n i u d r z w i d o
sali, w której p r a c o w a l i ś m y . G ł o w a na dół, brzuch d o góry,
ś m i e c h d o t r z e w i , akrobacje, c z u p r y n y jak p ł o m y k i ś w i e c na
w i e t r z e , gitary, flety i b ę b e n , r y t m i dotyk... O d t e g o w s z y s t k i e g o
aż gęste b y ł o p o w i e t r z e .
Ten czas t o była dla m n i e p r a w d z i w a szkoła. Proszę sobie
w y o b r a z i ć m ł o d e g o c h ł o p a k a ( k o ń c z y ł e m w t e d y 2 0 lat) z a k o c h a ­
n e g o w sobie, n i e p o r a d n e g o ż y c i o w o , a m b i t n e g o , który już coś
t a m m a ł e g o osiągnął, czegoś d o t k n ą ł , i który nagle w r z u c o n y jest
w n o w y ś w i a t , gdzie trzeba cały s w ó j bagaż w y r z u c i ć , b o może
t y l k o przeszkadzać, z a p o m n i e ć o sobie i p o d d a ć się n i e z n a n e m u .
W takiej sytuacji m o ż l i w e są d w i e reakcje: a l b o c z ł o w i e k o k o p u j e
62

się w s w o j e j f o r t e c y i broni z d o b y t y c h p o z y c j i , a l b o c o ś pęka
i przez wąską szczelinę w y c h o d z i nagi, by w s ł u c h a ć się i w s p ó ł i s ­
tnieć. Ten d r u g i w a r i a n t jest o c z y w i ś c i e w a r i a n t e m k o c h a n k a i tak
też się ze mną stało — serdeczna kropla zaczęła drążyć skałę
i p o w o l i zacząłem przystawać d o zespołu. A była t o n i e z w y k ł a
konstelacja ludzi, n a p r a w d ę d u ż y c h i n d y w i d u a l n o ś c i . B y ł e m o d
nich młodszy, n a w e t d u ż o młodszy. M i e l i już za sobą d o ś w i a d ­
czenia teatru s t u d e n c k i e g o lat siedemdziesiątych i Teatru „ L a b o ­
r a t o r i u m " . Na p o s z u k i w a n i e n o w e g o n a t u r a l n e g o ś r o d o w i s k a
teatru w y r u s z y l i w 1 9 7 7 r o k u . S p o t k a ł e m ich w K r a k o w i e w 1 9 7 8
roku na M i ę d z y n a r o d o w y m Biennale Teatru A m a t o r s k i e g o i w y ­
ruszyłem z n i m i na w y p r a w ę d o C y g a n ó w . N i g d y nie w i d z i a ł e m
ich pracy z zewnątrz. J u ż t a m , w Szaflarach, w
Spektaklu
Wieczornym
działałem w e w n ą t r z , w y k o n u j ą c małą etiudę.
P o t e m w s z y s t k o p o t o c z y ł o się szybko: w e w n ę t r z n a praca,
w y p r a w y , ludzie na w s i , p o d r ó ż e p o Europie... I n t e n s y w n y
s t r u m i e ń . N i e b y ł o czasu na w ł a s n e p r o b l e m y , na refleksje t y p u
czy m n i e t o realizuje czy nie, na w ą t p l i w o ś c i i roztrząsania decyzji.
T o był s t r u m i e ń d o ś w i a d c z e n i a , o c z y w i s t y , s p o n t a n i c z n y , bez­
graniczny. Nie w i e się w t e d y c o t o kalendarz, rachuby, zmęczenie,
dystans. I ciągle trzeba s t a w a ć na w y s o k o ś c i zadania, czy t o
w o b e c t y c h dziesięciu przyjaciół, którzy stawiają duże w y m a g a ­
nia, czy w o b e c ludzi na w s i , czy w o b e c b i o r ą c y c h udział
w w y p r a w i e . Jesteś t a k i , jakie w tej c h w i l i dajesz ś w i a d e c t w o
o sobie. I t u nic nie da się zatrzymać, p o w t ó r z y ć , zagadać czy
ukryć.
Czy stół w „ G a r d z i e n i c a c h " był s u t o czy u b o g o z a s t a w i o n y ?
Nie w i e m . Nie m y ś l a ł e m o t y m . Zawsze t y l k o i r y t o w a ł y m n i e
u w a g i czy a r t y k u ł y o t y m , jak t a m jest ciężko i biednie. T o ciągnie
się d o dziś.
B y ł e m syty w „ G a r d z i e n i c a c h " i t o o d rana d o późnej n o c y . Czy
ciężko p r a c o w a l i ś m y ? W y d a w a ł o mi się, że tak, zwłaszcza p e w ­
n y m i okresami. A l e , g d y po odejściu z zespołu, kolega z Poznania
poprosił m n i e , ż e b y m przez tydzień p o p r o w a d z i ł za n i e g o lekcje
języka p o l s k i e g o w t e c h n i k u m , ugryzłem się w język i w i ę c e j
0 ciężkiej pracy w „ G a r d z i e n i c a c h " nie w s p o m i n a ł e m . A ż n i e w i a ­
r y g o d n e , ile p o d o b n y c h m i t ó w i klisz f u n k c j o n u j e w ś r ó d ludzi.
Z z e w n ą t r z t o może w y g l ą d a ć n a w e t atrakcyjnie, ale jest bardzo
niebezpieczne dla w e w n ę t r z n e j pracy. Wystarczy taką kliszę
przyjąć — a cóż bardziej kuszącego — i ma się garb na całe lata,
k t ó r e g o z b i e g i e m czasu coraz t r u d n i e j jest się pozbyć.
Porzucam już dygresje i p o w r a c a m d o okresu z przełomu lat 7 0
1 8 0 . N a d c h o d z i ł czas kondensacji d o t y c h c z a s o w y c h d o ś w i a d ­
czeń, nadania im jeszcze i n n e g o w y m i a r u . Rodził się spektakl
Gusła.
Pamiętam dużą salę na piętrze pałacu w „ G a r d z i e n i c a c h " , która
była w ó w c z a s naszym d o m e m : t a m w s z y s c y spaliśmy, t a m
jedliśmy, t a m p r z y j m o w a l i ś m y g o ś c i . Kto nas o d w i e d z a ł ? Na
przykład H i d e o Kanze, mistrz teatru N ó , k t ó r e g o grę na flecie
słyszę d o dziś, Jerzy G r o t o w s k i , o p o w i a d a j ą c y n a m przy stole
o „ s y z y g o s " — ś w i e t l i s t y m bliźniaku g n o s t y k ó w ; Paco M a y a n o ,
ś p i e w a j ą c y f l a m e n c o tak, jak t y l k o Lorca o t y m pisać potrafił: „ Z
o l i w e k ciężko zwisają krzyki. T o chmara p t a k ó w u w i ę z i o n y c h
rozpościera w c i e m n o ś c i a c h d ł u g i e o g o n y " .
Przychodził też pan J a n , stróż, by o p o w i a d a ć s w o j e n i e z w y k ł e
s n y o p o d r ó ż a c h d o nieba, r o z m o w a c h z a n i o ł a m i i d u c h a m i , a l b o
też p r o r o c t w a z ksiąg M i c h a l d y ( S y b i l l i ) zaczerpnięte.
Był t a m piecyk, trociniak, z i m o w ą porą rozgrzany d o czer­
w o n o ś c i i prychający d y m e m , duży stół, szafa, półka z książkami,
a za przesłoną w różne s t r o n y p o r o z s t a w i a n e tapczany, w o k ó ł
k t ó r y c h p r ó b o w a ł y się z a g o s p o d a r o w a ć i n d y w i d u a l n e ś w i a t y
k a ż d e g o z nas: szafki, małe p ó ł k i , plecaki, instrumenty... Z książek
p a m i ę t a m o c z y w i ś c i e różne w y d a n i a M i c k i e w i c z a , teksty Pigonia

�0 Dziadach,

Ev-

o d c z u c i e m ó w c z e s n e j pracy w „ G a r d z i e n i c a c h " . Nie z d z i w i ł b y m

d o k i m o w a . Mój wiek W a t a , Fabuła rasę Stachury, pisma S i m o n e

Miłosza poezje i Ziemię

się też, g d y b y Pan o d n i ó s ł się d o tej relacji z p o d e j r z l i w o ś c i ą , czy

Ulro,

Prawosławie

Weil.

n a w e t z i r o n i c z n y m u ś m i e c h e m . J a sam chętniej u m i e ś c i ł b y m t o

Olaf dostał w ó w c z a s c y m b a ł y , Jasiek harmonię, przy p o m o c y

w j a k i c h ś bardziej s t a b i l n y c h , teatralnych ramach. T y m c z a s e m tak

której r o z p i s y w a ł na głosy ukraińskie pieśni p r z y w i e z i o n e z D u -

się nie da. Czy o w o niegranie oznaczało bycie sobą w spektaklu?

biażyna. Były też pieśni białoruskie o d n a l e z i o n e przez Piotrka

Nie. T o nie p o l e g a ł o na w y t y c z e n i u bezpośredniej linii z życia d o

1 W a n d ę podczas „ W y p r a w y z i m o w e j " , pierwsze pieśni ż y d o w s ­

zdarzenia. Wręcz p r z e c i w n i e , n a s t ę p o w a ł o przeistoczenie, w c i e ­

kie, chasydzkie n i g u n y , a także pieśni i m e l o d i e z Lubelszczyzny,

lenie w inną postać egzystencji, d o t k n i ę c i e u k r y t e g o , z u p e ł n i e

jak c h o ć b y oberek ze w s i Piłatka, a l b o Hej, dołóż

pieśń

nieznanego lądu. Jeżeli spektakle Guseł o d b y w a ł y się w k o ń c ó w ­

zapisana na j e d n e j z p i e r w s z y c h w y p r a w nad B u g . Były też kasety

ce t y g o d n i a , t o w ó w c z a s w s z y s t k o ku tej s o b o c i e czy niedzieli

moja,

z mojej pierwszej podróży na Grabarkę, ze spotkania z Babką

ciążyło, b y ł o p r z y g o t o w a n i e m i o c z e k i w a n i e m na c h w i l ę w z m o ­

z Otrocza, która leczyła przykładając d o ciała saganek z t o p i o n y m

ż o n e g o życia, na bycie i n n y m sobą. A l e t o d o ś w i a d c z e n i e w c a l e

woskiem

i zaklinając: „ N i e c h a j

wszystkie

bóle śpią, i teraz

i zawsze, i na w i e k i w i e k ó w . A m e n " , a p o t e m

odczytywała

c h o r o b ę z kształtu zastygłego w o s k u i przepisywała zioła. Oczy­
w i ś c i e są t o j e d y n i e o k r u c h y w y ł o n i o n e z c a ł e g o

kontekstu

nie musi zakładać k o n w e n c j i i gry. I nie ma t u sprzeczności.
A może t o s t a n o w i ukrytą istotę i m o c teatru w ł a ś n i e ?
M o j a o p o w i e ś ć d o b i e g a kresu. Z k o ń c e m 1 9 8 3 roku o d s z e d ł e m
z zespołu. I w ó w c z a s także nie towarzyszyła t e m u żadna przemyś­

naszych w y p r a w i r e k o n e s a n s ó w , s p o t k a ń ze starcami i z ł o w r o g ą ,

lana decyzja, żadna rachuba; musiałem zebrać w s z y s t k i e s w e siły,

pijaną ciżbą, cisnącą się w d r z w i a c h izby, gdzie o d b y w a ł o się

całą o d w a g ę , by być p o s ł u s z n y m w e w n ę t r z n e m u g ł o s o w i , który

Zgromadzenie

l e d w i e słyszalnie n a k a z y w a ł mi p a k o w a ć m a n a t k i i ruszać w d r o ­

Wieczorne.
Na salę

gę. T o był ten sam głos, który p r z y p r o w a d z i ł m n i e d o „ G a r ­

c h o d z i l i ś m y czasem p o j e d y n c z o z W ł o d k i e m , czasem w m a ł y c h

d z i e n i c " , d l a t e g o nie śmiałem m u się sprzeciwiać. Przede mną

g r u p a c h , czasem wszyscy, budząc się na zmianę w c i ą g u całej

była c i e m n o ś ć , zupełnie nie w i e d z i a ł e m d o k ą d idę. Na szczęście

nocy.

nie b y ł e m sam, jeszcze kilka o s ó b o d c h o d z i ł o w ó w c z a s z zespołu

T o w s z y s t k o r ó ż n y m i d r o g a m i przenikało d o Guseł.

Kończyliśmy

często ś w i t e m

i wtedy

zdarzało się, że

w blasku jutrzenki graliśmy mecz w piłkę nożną, a l b o p o prostu

i bardzo sobie w t e d y p o m o g l i ś m y .
Zacząć trzeba by n o w ą o p o w i e ś ć , ale nie czas na t o . M y ś l ę teraz

szło się na mszę poranną d o kościoła w W y g n a n o w i c a c h .
O b e c n i e u ś w i a d a m i a m sobie, że tak n a p r a w d ę Gusła n i g d y nie

o idei, którą przez te kilka lat p r ó b o w a l i ś m y u r z e c z y w i s t n i ć i która

zaistniały dla m n i e w kategoriach teatralnych. N i g d y nie o d ­

ciągle pozostaje ż y w ą , może już nie w s a m y c h „ G a r d z i e n i c a c h " ,

czułem t e g o zdarzenia j a k o p e w n e j k o n w e n c j i

a bardziej w każdym z nas z o s o b n a , w ludziach „ G a r d z i e n i c " .

i umowności

sytuacji, relacji z w i d z e m , ś w i a d o m o ś c i f o r m y . Nie p r z y p o m i n a m

N i g d y sobie w s p ó l n i e takiej idei nie z w e r b a l i z o w a l i ś m y ,

sobie też, a b y m k i e d y k o l w i e k przejął się t y m , jak t o jest o d b i e r a n e

bardziej, że pozostaje ona w c i ą ż ż y w a , a w i ę c ukryta. Pragnę t y l k o

przez i n n y c h i jakie ma recenzje. B y ł o i n t e n s y w n e

działanie

z najbliższymi, o t w a r t e na pracę d u c h o w ą . Nie b y ł o żadnej linii

wskazać

Panu

p e w i e n t r o p , ten

mianowicie,

który

tym

poprzez

w y p r a w y i rekonesanse p r o w a d z i ł ku l u d z i o m na w s i . P r z y n a j m ­

h o r y z o n t a l n e j , j e d y n i e linia p i o n o w a , b e z i n t e r e s o w n e w o ł a n i e

niej dla n i e k t ó r y c h z nas ta podróż już d a w n o przestała być

z w n ę t r z a , k o n i e c z n e tak, jak lament u w d o w y , a l b o pieśń u pana

podróżą po n o w e ś r o d o w i s k o dla teatru, po w i e d z ę k r a j o z n a w ­

m ł o d e g o . A k t o r — z t y m s ł o w e m n i g d y nie m o g ł e m się o s w o i ć ,

czą, czy historyczną, p o atrakcyjny materiał, który później można

nie d l a t e g o , że ż y w i ę d o n i e g o jakąś urazę, bo nie, ale d l a t e g o , że

by na różny s p o s ó b w y k o r z y s t a ć . Niepostrzeżenie g o d z i n y s p ę ­

o n o nie mieściło się w ż a d n y m p o l u odniesienia d o ó w c z e s n e j

d z o n e w izbach ze starcami przy w t ó r z e ich pieśni, m o d l i t w y ,

pracy. J a p o prostu nie grałem. Przez w i e l e w i e c z o r ó w w ciągu

skargi i t ę s k n o t y s t a w a ł y się g o d z i n a m i w t a j e m n i c z e n i a na takiej

kilku lat k o c h a ł e m , cierpiałem, t ę s k n i ł e m i w o ł a ł e m bez żadnej

samej zasadzie na jakiej kiedyś chcąc przyuczyć c h ł o p a k a d o

u m o w n o ś c i , w j e d n y m s t r u m i e n i u u c z e s t n i c t w a p ł y n ą c y m dzięki

ś p i e w u w c e r k i e w n y m chórze s t a w i a n o g o p o m i ę d z y ś p i e w a k ó w

o b e c n o ś c i najbliższych przyjaciół. Tak w ł a ś c i w i e nic n a d z w y ­

podczas każdej liturgii, aż sam nie dosłyszał t o n u , który o d t ą d

c z a j n e g o , powtarzająca się m o d l i t w a w i e c z o r n a z r a c h u n k i e m

zestrajał będzie j e g o duszę i p r z y w o ł y w a ł .

sumienia i inkantacją. Szczególne może t y l k o t o , że m o ż l i w a
w

g r u p i e , w ł a ś c i w i e t y l k o dzięki g r u p i e , i w

teatrze

Otóż podczas w y p r a w . Z g r o m a d z e ń W i e c z o r n y c h , r e k o n e s a n ­

wobec

sów... d a w a ł się słyszeć ó w t o n p r z y p o m i n a j ą c y głos d z w o n u

w i d z ó w , d o k t ó r y c h nic nie jest s k i e r o w a n e , a j e d n o c z e ś n i e

z d a w n o już opuszczonej ś w i ą t y n i . Szukaliśmy ścieżki w y j ś c i a

zdarza się, że o d c z u w a j ą silniej w s p ó l n o t ę z t y m i , którzy ich

z krainy w y d z i e d z i c z e n i a ? P r z y w o ł u j ę ten t r o p , b o w i e m m n i e

goszczą p o d j e d n y m d a c h e m .

s a m e g o o n najbardziej n i e p o k o i i inspiruje.

T o w s z y s t k o jest o c z y w i ś c i e

moim

bardzo

subiektywnym

Łączę w y r a z y s z a c u n k u .

DROGI PANIE ALEKSANDRZE

(...) O b e c n i e na W i g r a c h r o z p o c z y n a m y pierwszy nasz p o w a ż ­
ny projekt w t y m regionie — „ P a m i ę ć s t a r o w i e k u " . Poza uczest­

i p r a w o s ł a w n i . Szykuje się też w i e l k i e ś w i ę t o pieśni s t a r o w i e k u
z udziałem z e s p o ł ó w i ś p i e w a k ó w z całego pogranicza.

n i k a m i z Polski i zagranicy, którzy przewinęli się przez „ P o d r ó ż na

Myślę o t y m wszystkim jako o pierwszym impulsie do spot­

W s c h ó d " i będą tutaj p r e z e n t o w a ć spektakle, koncerty, w y s t a w y

kania, w z a j e m n e g o rozpoznania i przełamania l o d ó w . Następne

oraz p r o w a d z i ć warsztaty i seminaria, t o będzie też spora g r u p a

s p o t k a n i e z t e g o c y k l u z a p l a n o w a l i ś m y na w i o s n ę .

ludzi z S u w a l s z c z y z n y i Białostocczyzny (młodzież, nauczyciele,
instruktorzy, e t n o g r a f o w i e , m u z y k a n c i

. . . ) . Będą w ś r ó d

nich

L i t w i n i , Ukraińcy, B i a ł o r u s i n i , będą starowiercy, u n i c i , katolicy

W i g r y , 15 listopad 1 9 9 0 r.

Z radością dzielę się z Panem n o w i n ą , że otrzymaliśmy p o m i e ­
szczenie w b u d y n k u przy s y n a g o d z i e w S e j n a c h , gdzie o n g i ś
mieściła się jesziwa i rabinat.
P o z d r o w i e n i a serdeczne
Krzysztof

Czyżewski
63

�Podróż na Wschód
Przystępujemy d o realizacji projektu „ P o d r ó ż na W s c h ó d " .

Z a m i a r e m naszym jest przekształcenie d o t y c h c z a s o w e j f o r m u ł y

Projekt t e n jest k o n s e k w e n c j ą i k o n t y n u a c j ą działań t e a t r a l n y c h ,

s p o t k a ń . J u ż nie Wioska Spotkania,

które p r o w a d z i m y o d kilku lat na terenie całej Polski. Każdego

nieprzerwana, trwająca o d trzech d o czterech miesięcy (czerwiec

roku działania te miały s w o j ą k u l m i n a c j ę w o r g a n i z o w a n e j przez

— wrzesień 1 9 9 0 г.), z k o ń m i i w o z a m i . Podróż ku l u d z i o m i ku

nas Wiosce

Spotkania

w Czarnej D ą b r ó w c e , kaszubskiej w s i

p o ł o ż o n e j na p ó ł n o c y Polski. I n s t y t u c j o n a l n y m w s p a r c i e m S p o t ­
kań był istniejący t a m Ośrodek Kultury. K a ż d o r a z o w o i n i c j o w a l i ś ­

a Podróżna

Wschód.

Podróż

naturze. Przez d n i i noce. Z w ł a s n y m e k w i p u n k i e m zabezpieczają­
c y m b y t i w a r u n k i d o pracy.
T r z o n e m Podróży na Wschód b y ł a b y m i ę d z y n a r o d o w a g r u p a

m y te S p o t k a n i a podróżą p o rejonie Kaszub, w ę d u j ą c przez lasy

ludzi złożona z d o t y c h c z a s o w y c h u c z e s t n i k ó w Wioski

i w i o s k i , z k o n i e m i w o z e m , szukając ś l a d ó w k u l t u r y t r a d y c y j n e j ,

( 2 0 — 2 5 o s ó b ) , która o p r ó c z c z y n n o ś c i o r g a n i z a c y j n y c h i g o s ­

o b r z ę d ó w , d a w n y c h pieśni i o p o w i e ś c i . Często b y ł o t o b e z p o ­

p o d a r c z y c h , p r o w a d z i ł a b y w y t ę ż o n ą pracę teatralną. Celem tej

Spotkania

średnią inspiracją dla f o r m y i treści przedstawienia, nad k t ó r y m

pracy b y ł o b y p o w o ł a n i e w s p ó l n e g o s p e k t a k l u . P o n a d t o w p o ­

p r a c o w a l i ś m y w podróży. Zdarzało się także, że p o k a z y w a l i ś m y

d r ó ż y k o n t y n u o w a n a byłaby praca d o k u m e n t a c y j n a , zbierająca

przedstawienia l u d z i o m w e w s i a c h . Po tej p o d r ó ż y p r z y s t ę p o w a ­

ślady k u l t u r y t r a d y c y j n e j ; praca muzyczna nad p i e ś n i a m i , b y ł b y

liśmy d o b u d o w a n i a Wioski Spotkania

także p r z y g o t o w a n y

n i e o p o d a l Czarnej D ą b r ó ­

i p r e z e n t o w a n y spektakl dla dzieci, itp.

w k i , w s z c z e g ó l n y m miejscu ze w z g l ę d u na m o c i czystość natury.

Spotkania z i n n y m i zaproszonymi l u d ź m i i g r u p a m i o d b y w a ł y b y

D o tej W i o s k i przyjeżdżali zaproszeni przez nas ludzie z c a ł e g o

się w drodze, na krótszy czy też dłuższy okres czasu, i o b e j ­

ś w i a t a , aby uczestniczyć w e w s p ó l n e j w y m i a n i e d o ś w i a d c z e ń

m o w a ł y b y t w ó r c z ą w y m i a n ę d o ś w i a d c z e ń . Finałem Podróży

teatralnych, muzycznych, n a u k o w y c h . W większości były to

Wschód

teatry, g r u p y m u z y c z n e , czy n a u k o w c y , k t ó r y c h praca w jakiś

drodze.

s p o s ó b o d n o s i się d o k u l t u r y t r a d y c y j n e j , d o korzeni czy d o źródeł
ojczyzny z której p o c h o d z ą . Tak w i ę c byli Ż y d z i , Rosjanie, W ł o s i ,
Skandynawowie,

Francuzi, N i e m c y ,

Hindusi,

przedstawiciele

A m e r y k i p o ł u d n i o w e j p i e l ę g n u j ą c y w ł a s n e tradycje

będzie

prezentacja

Ideą projektu Podróż

przedstawienia

stworzonego

na
w

na Wschód jest p o w o ł a n i e przestrzeni

spotkania d o ś w i a d c z e ń teatralnych, p l a s t y c z n y c h , m u z y c z n y c h ,
n a u k o w y c h p r o w a d z o n y c h w p o d o b n y m d u c h u na obszarze

muzyczne

całego ś w i a t a . P o w o ł a n i e przestrzeni s p o t k a n i a , w której m o g ł y ­

i teatralne, e t n o m u z y k o l o d z y i aktorzy, badający i p r a k t y k u j ą c y

by się przeciąć ścieżki bliskich sobie d u c h o w o ludzi oraz zebranie

kulturę tradycyjną s w e g o kraju. Ta część t w ó r c z e j pracy w
Spotkania

Wiosce

ich d o ś w i a d c z e ń w j e d e n strumień d ł u g i e j , p e r m a n e n t n e j p o ­

t r w a ł a 2 t y g o d n i e . Finałem pracy była M i ę d z y n a r o d o ­

dróży, w której poprzez k o n f r o n t a c j ę i w y m i a n ę d o ś w i a d c z e ń

w a Sesja każdego roku p o ś w i ę c o n a i n n y m w y b r a n y m z a g a d ­
nieniom.

p o w o ł a n y by został spektakl teatralny.
Taki spektakl b y ł b y z j e d n e j s t r o n y ś w i a d e c t w e m w s p ó l n o t y

I tak t e m a t a m i t y c h sesji były:

d u c h o w e j u c z e s t n i k ó w p o d r ó ż y , a z drugiej s t r o n y ś w i a d e c t w e m

w 1 9 8 7 г.: Teatr — M i t — Tradycja,

i n d y w i d u a l n e g o losu każdego w s p ó ł t w o r z ą c e g o . B y ł a b y t o „ P o ­

w 1 9 8 8 г.: Teatr — Ś w i ę t o

d r ó ż " d o d u c h o w e j ojczyzny w s p ó l n e j n a m w s z y s t k i m , ale ze

Rytuał,

w 1 9 8 9 г.: Teatr — Pieśń — Poezja.
Na Sesję przyjechała d o d a t k o w o liczna grupa o s ó b z Polski i ze
ś w i a t a . P r e z e n t o w a n e były spektakle, o d b y w a ł y się w y k ł a d y ,

ś w i a d o m o ś c i ą , że każdy dociera d o niej ścieżką p r o w a d z ą c ą ku
ź r ó d ł o m — k o r z e n i o m w ł a s n e j małej ojczyzny, jej t r a d y c j i , historii,
jej języka i pieśni.

biesiady m u z y c z n e , projekcje f i l m ó w . W y d a w a n e i k o l p o r t o w a n e
były materiały związane z t e m a t a m i sesji.

Krzysztof
Czarna D ą b r ó w k a , 8 . 0 1 . 1 9 9 0 r.

Czyżewski

Wojciech Szroeder

„Pogranicze - sztuk, kultur, narodów"
Istnieją na ś w i e c i e obszary, przez które przebiegają granice
n a r o d ó w , ojczyzn, kultur, w y z n a ń i ras. Są t o przestrzenie
pogranicza. W i e l u ludzi nosi w sobie pamięć o n i c h ; dla w i e l u są
treścią t ę s k n o t i marzeń. J a w i ą się o n e j a k o obszary o t w a r t o ś c i ;
granice, często w b r e w r ó ż n y m z e w n ę t r z n y m i w e w n ę t r z n y m
n a c i s k o m i i d e o l o g i o m , nie dzielą i izolują, lecz p r z e c i w n i e
— spotykają.
W przestrzeniach pogranicza życie d u c h o w e n a c e c h o w a n e jest
szczególną tolerancją, szerokością h o r y z o n t ó w . N i e w ą t p l i w i e są
t o miejsca, które mają s w o j ą siłę, w ł a s n y klimat i n i e p o w t a r z a l n e
b o g a c t w o . O b e c n i e j e d n a k coraz t r u d n i e j natrafić na takie miejsca
pozostające w p i e r w o t n e j s w e j m o c y i ocalające wszystkie
w y p r a c o w a n e niegdyś w a r t o ś c i . Rosnąca o d p o ł o w y XIX w i e k u
n a w a ł n i c a Historii, której g ł ó w n e prądy w z b i e r a ł y p o ś r ó d haseł
n a c j o n a l i s t y c z n y c h , r a s i s t o w s k i c h i d e o l o g i i i nietolerancji, niosła
przestrzeniom pogranicza spustoszenie. Docierający d o n a j o d ­
leglejszych w i o s e k n a m i e s t n i c y Historii, i d e o l o d z y , misjonarze
r ó ż n y c h o p c j i p o l i t y c z n y c h i r e l i g i j n y c h p r z e c i w s t a w i a l i brata
bratu, n a r o d o w i n a r ó d , m o d l i t w i e m o d l i t w ę . Rany p o w s t a ł e po
rozpętanej w ó w c z a s n i e n a w i ś c i pozostają nie z a g o j o n e d o d z i ­
siaj, a m ł o d e p o k o l e n i a ciągle w y c h o w y w a n e są w d u c h u ,
p o d ś w i a d o m e j często, nietolerancji. W i e k XX niósł ze sobą
jeszcze j e d n ą siłę, dla przestrzeni pogranicza r ó w n i e z ł o w r o g ą jak
p o p r z e d n i a . N o w o c z e s n o ś ć , laicyzacja, kult t e c h n i k i , kultura

64

masowa, pragmatyzm — to wszystko elementy potężnego prądu,
n a z y w a n e g o często ś w i a t o p o g l ą d e m n a u k o w y m , k t ó r y kształ­
t o w a ł u m y s ł y f i l o z o f ó w i u c z o n y c h już o d kilku stuleci, ale
d o p i e r o teraz z l a b o r a t o r i ó w i p r a c o w n i na poddaszu przeniknął
na ulice miast i d o w i o s e k , osiągając w y m i a r m a s o w y . T o , na
czym wyrastała kultura pogranicza, a w i ę c tradycja, w i a r a p r z o d ­
k ó w , w s p ó l n a pamięć, folklor, zostało z a k w e s t i o n o w a n e . Nic
w i ę c d z i w n e g o , że często te p o g r a n i c z n e e n k l a w y najdłużej
opierały się erozji n o w o c z e s n e g o ś w i a t o p o g l ą d u i d o dziś,
broniąc się przed w y k o r z e n i e n i e m , z a c h o w a ł y ż y w ą łączność
z przeszłością.
T e n , kto dzisiaj uzna się za c z y n n e g o s p a d k o b i e r c ę d z i e d z i c t w a
pogranicza, p o w i n i e n być ś w i a d o m przede w s z y s t k i m d w ó c h
w a r t o ś c i , które należy ocalić i p r a k t y k o w a ć . Są t o szeroko
rozumiana tolerancja, p o s z a n o w a n i e p r a w każdej mniejszości, c o
jest tożsame, zwłaszcza w c h w i l i o b e c n e j , z o d b u d o w y w a n i e m
z g o d n e g o sąsiedztwa i przezwyciężaniem w z a j e m n y c h u r a z ó w ,
oraz c z u w a n i e nad ciągłością t r a d y c j i , d b a ł o ś ć o pamięć, o ż y w ą
o b e c n o ś ć mądrości p r z o d k ó w . Staje się t o dzisiaj w i e l k i m w y ­
zwaniem.
Ludzie, którzy p o w o ł u j ą d o istnienia Fundację „ P o g r a n i c z e " ,
pragną podjąć t o w y z w a n i e . C z u j e m y się o c z y w i ś c i e najbardziej
związani z naszą rodzimą, polską tradycją, ale przecież d o p i e r o
rozpoznanie w ł a s n y c h korzeni jest d o ś w i a d c z e n i e m , które p o -

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
