<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="10990" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/10990?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-26T14:08:32+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="10968">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b2079fd3bb68b3526ece6eae934c6347.pdf</src>
      <authentication>9562627e4c68e7d7fd425a5972aefc48</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="1">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="174">
                <text>Książki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="131034">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5010</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="47">
          <name>Rights</name>
          <description>Information about rights held in and over the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="131035">
              <text>Licencja PIA</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="131036">
              <text>2010</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="49">
          <name>Subject</name>
          <description>The topic of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="131037">
              <text>grafitti</text>
            </elementText>
            <elementText elementTextId="131038">
              <text>Zadrożyńska, Anna</text>
            </elementText>
            <elementText elementTextId="131039">
              <text>antropologia miasta</text>
            </elementText>
            <elementText elementTextId="131040">
              <text>street art</text>
            </elementText>
            <elementText elementTextId="131041">
              <text>sztuka uliczna - aspekt antropolgiczny</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="131042">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4647</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="131043">
              <text>Kilka uwag o zmienionych sytuacjach i kontekstach</text>
            </elementText>
            <elementText elementTextId="131044">
              <text>Grafitti/ Antropolog wobec współczesności</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="131045">
              <text>tom w darze Profesor Annie Zadrożyńskiej</text>
            </elementText>
            <elementText elementTextId="131046">
              <text>Antropolog wobec współczesności pod red. Anny Malewskiej-Szałygin i Magdaleny Radkowskei-Walkowicz s.366-378</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="131047">
              <text>Czapiga, Małgorzata</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="131048">
              <text>pol</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="131049">
              <text>Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="131050">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="131051">
              <text>Małgorzata Czapiga
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UJ

Graffiti.
Kilka uwag o zmienionych sytuacjach i kontekstach

SCENA 1 : D a c h j e d n e g o z w i e ż o w c ó w . R a c z k u j ą c y c h ł o p i e c zbliża się d o krawędzi
płaskiego d a c h u , c i ą g n ą c za s o b ą na s z n u r k u s a m o c h o d z i k - c i ę ż a r ó w k ę .
SCENA 2: M e t a l o w e , szare, odrapane d r z w i t y l n e g o wyjścia b u d y n k u o n i e w i a d o m y m
p r z e z n a c z e n i u z w i e ń c z ą c ą je p o d m u r ó w k ą . N a p o r o ś n i ę t y m kłączami b e t o n o w y m
s z e ś c i a n i e p r o f i l d z i e w c z y n k i , s i e d z ą c e j na skraju s t o p n i a , p a t r z ą c e j p r z e d siebie.
SCENA 3: Pusta, cicha k l a t k a s c h o d o w a . R o z c h o d z ą c e się o d starości d r e w n i a n e f r a m u ­
g i w białej ścianie z płatami o d c h o d z ą c e j f a r b y D z i e w c z y n k a z w a r k o c z y k a m i związa­
n y m i wstążkami w s p i n a się na palcach, b y s i ę g n ą ć p a l c e m w s k a z u j ą c y m d o włącznika
w i n d y O b o k niej o t w a r t e d r z w i o b n a ż a j ą c e z i e j ą c e szarością d w a p u s t e s z y b y w i n d y
Czarne zastygłe plamy postaci, unieruchomione w swoich pozach.

Opisane sytuacje nie są, jak można by przypuszczać, scenopisem sztuki teatralnej,
lecz stanowią próbę opisania zjawiska, obok którego trudno przejść obojętnie.
Wszystkie trzy postaci t o graffiti powstałe na murach Czarnobyla opuszczonego po
katastrofie w w y n i k u awarii reaktora w 1986 r. Czarne sylwetki dzieci i dorosłych,
przypominające cienie zostawiane przez ludzkie postaci na ścianach budynków,
a w przestrzeni 30-kilometrowej strzeżonej Strefy, która d o niedawna była 50-tysięcznym miastem, pełnym ludzi żyjących w sąsiedztwie elektrowni atomowej, tak¬
że na domu kultury, placach zabaw, ścianach kin, przedszkoli, bibliotek, hali sporto¬
wej, basenu, w parkach i wesołym miasteczku, zyskują zupełnie nowe, nieoczeki¬
wane znaczenia. W wyludnionym mieście-widmie graffiti postaci odgrywających swój
niemy teatr zmuszają d o refleksji. Strefa jawi się jako coś nienaturalnego i wbrew
zdrowemu rozsądkowi. Czarnobyl, powołany d o istnienia z założeniem gromadze¬
nia ludzi i stanowienia przestrzeni wspólnoty, przypomina teraz miasto z koszmaru
- pustynny senny labirynt, w którym nie można odnaleźć drogi. Niepokojąca jest
wszechogarniająca cisza, nieobecność, pustka, która
b y w a na o g ó ł u t o ż s a m i a n a ze ś m i e r c i ą a l b o z n i e i s t n i e n i e m . W t e n s p o s ó b p r z y p i s u ¬
je się jej rolę d r u g i e j strony, z a p r z e c z e n i a życia, a n a w e t jego j e d y n e j sensownej f o r m y
- ż y c i a s p o ł e c z n e g o . Pustka sama w s o b i e n i e istnieje, m o ż e b y ć z d e f i n i o w a n a j e d y n i e

366

�Graffiti. Kilka uwag o zmienionych sytuacjach i kontekstach

negatywnie, jako p r z e c i w i e ń s t w o tego, c z y m nie jest. Przez swoją n i e o k r e ś l o n o ś ć i n i e o p i s y w a l n o ś ć z y s k u j e a s p e k t y nadnaturalne, n i c z y m Bóg, k t ó r e g o w e d ł u g n i e k t ó r y c h
o p i s a ć m o ż n a c o n a j w y ż e j słowami t a k i m i , jak p r z e p a ś ć , s a m o t n o ś ć , cisza, n i e o b e c ­
n o ś ć , k t ó r e t o określenia kojarzą się p r z e d e w s z y s t k i m z pustką ( K o c i a t k i e w i c z , K o ­
stera 1997, s. 8 1 ) .

Strefa zyskuje konotacje śmiertelnej krainy z jednej strony przez nieobecność
i pustkę, a z drugiej przez historię miejsca, w którym czas nie płynie — wszystko zo­
stało zatrzymane: buciki dzieci w przedszkolu stoją, jak stały, poukładane równiutko
w rzędach małych szafek, pociągi wstrzymane w środku trasy, porzucone barki, bu­
dynki przystrojone propagandowymi symbolami wciąż czekające na majowe świę­
to, które już nigdy nie nadejdzie. Jedynym przejawem egzystencji wydaje się teatr
cieni — szablonowe graffiti wprowadzone na ściany bloków, mieszkań, magazynów,
życie toczące się mimo wszystko, w przestrzeni śmierci i zatrzymanym czasie.

Przykład graffiti z Czarnobyla i Prypeci — miast, które otoczono drutem kolczastym
i odcięto od reszty świata — nie byłby może tak w y m o w n y i szokujący, gdyby nie
szczególna przestrzeń, w której można je oglądać. Właściwie przecież rysunki te
nie są przeznaczone do oglądania, bo do Strefy, oficjalnie nadal uznawanej za teren
silnie skażony promieniowaniem, wchodzą tylko mężczyźni pracujący przy roz-

367

�Małgorzata Czapiga

biórce starego reaktora oraz, nielegalnie, amatorzy - poszukiwacze przygód. T y m
większa jest ekspresja obrazów, które w pustce nie mogą znaleźć swoich od¬
biorców, są autoteliczne i nieme, jak miasta po katastrofie.
Być może lekcja tych graffiti jest tak dramatyczna również dlatego, że w dzisiej­
szym urbanistycznym krajobrazie przechodzień często przesuwa wzrokiem po mi¬
janych obiektach, coraz rzadziej naprawdę je dostrzega. Dlatego też graffiti wtopi¬
ło się w codzienność kolejnych dni i przestało być zauważalne, a w każdym razie:
czytane.
A j e d n a k w i d z e n i e jest n a j b a r d z i e j ludzką, aktywną i o t w a r t ą r e a k c j ą na u n a o c z n i a j ą c ą
się p r z e s t r z e ń miasta. [ . . . ] R z e c z z a t e m raczej w t y m , że w i d z e n i e w y p i e r a n e b y w a
c z ę s t o w m o d e r n i s t y c z n e j p r z e s t r z e n i m i e j s k i e j p r z e z p a t r z e n i e i spoglądanie. Pa­
t r z e n i e t o c z y n n o ś ć a u t o m a t y c z n a , nie w y m a g a j ą c a s z c z e g ó l n e j a k t y w n o ś c i i s k u p i e ­
nia u w a g i . S p o g l ą d a n i e jest nieuważne i o m y l n e . J e d n o i d r u g i e p o z b a w i o n e t r o s k i
o p o c h ł a n i a j ą c ą je p r z e s t r z e ń . T e n b r a k o d p o w i e d z i a l n o ś c i m o ż e m y o d c z y t a ć jako
swoistą o b r o n ę p r z e d n a d m i a r e m w i z u a l n y c h w r a ż e ń (Rewers 1997, s. 46)

Graffiti w znanej do dziś postaci pojawiło się na murach polskich miast w latach
90. X X w., nie było jednak czymś radykalnie nowym, lecz wyrastało ze zjawisk
wcześniejszych. Napisy, inskrypcje, rysunki, szablony naścienne to przecież jedna
z form małego sabotażu podczas I I wojny światowej. W marcu 1942 r. ogłoszono
konkurs na znak patriotyczny, który mógłby być rozpowszechniany, aby podtrzy¬
mać na duchu społeczeństwo i przeciwdziałać propagandzie hitlerowskiej. Konkurs
wygrała studentka tajnego Uniwersytetu Warszawskiego, a jej projekt to znana d o
dziś i rozpoznawana „kotwica" - znak Polski Walczącej. Kotwicę malowano na mu¬
rach, słupach ogłoszeniowych i elektrycznych, na przystankach tramwajów i zna¬
nych pomnikach. Początkowo używano trudnej do usunięcia farby smołowej i pędz¬
la, ostatecznie stworzono szablon i pieczątkę, ułatwiające pracę harcerzom, którzy
zostali wyznaczeni do prowadzenia akcji (zob. Welker 2000).
Czasem, w którym przeprowadzano podobne akcje, choć może bez tak bardzo
charakterystycznych i rozpoznawanych do dzisiaj znaków, był oczywiście okres
PRL-u, kiedy walka z władzą ludową przejawiała się również w podobnej formie ak¬
tywności: wypisywaniu na murach haseł „konkurencyjnych", polemicznych i pamfletowych wobec plakatów i sloganów propagandowych. Znaczące były nie tylko
same napisy czy szablony, ale mówiące były także ślady pozostałe po ich zniszcze¬
niu przez opresyjne władze.
K i e d y p o l i c j a zamalowywała g r a f f i t i Solidarności, zostawiała b e z k s z t a ł t n e p l a m y na m u ­
rach. Po d o m a l o w a n i u k i l k u d o d a t k o w y c h p l a m y te p r z y p o m i n a ł y k r a s n o l u d k i - jak
g d y b y z g o d n i e z myślą H e g l a teza i a n t y t e z a prowadziły d o s y n t e z y [ . . . ] F r y d r y c h
nazwał t o m a l a r s t w e m t a k t y c z n y m . C h c i a ł z a c h ę c i ć s p o ł e c z e ń s t w o d o s a m o d z i e l n e ­
g o t w o r z e n i a napisów i z m i e n i ć p o p r z e z t o s z a t ę g r a f i c z n ą miasta. M i a ł o t o w efekcie
p r o w a d z i ć d o „totalnej surrealistycznej r e w o l u c j i s p o ł e c z n e j " (Paczoska 2 0 0 8 , s. 8 1 ) .

368

�Graffiti. Kilka uwag o zmienionych sytuacjach i kontekstach

O analogicznej sytuacji znaczenia „nieobecnego" wspomina Richard Shusterman, przytaczając opowiadanie berlińskiego pisarza Kurta Tucholsky'ego Plamy.
O p i s u j e o n p l a m y n i e o b e c n e g o k o l o r u na b r ą z o w y m g r a n i t o w y m murze b y ł e j akade¬
m i i w o j s k o w e j na D o r o t h e n s t r a s s e w d z i e l n i c y M i t t e . Te „ n i e k o ń c z ą c e s i ę " l i s t y ofiar
W i e l k i e j W o j n y , listy, k t ó r e o b r ó c i ł y się w p r o c h i stały się n i e o b e c n e , t a k samo jak
w y m i e n i a n e p r z e z nie ofiary, lecz p o z o s t a ł y u p i o r n i e w i d o c z n e dzięki białym pla¬
m o m , s y m b o l e m c z a r n y c h w s p o m n i e ń o g o r z k i e j p o r a ż c e ( S h u s t e r m a n 2 0 0 7 , s. 149).

Zamalowywane przez policję napisy zostawiane przez członków Pomarańczo¬
wej Alternatywy czy Solidarności być może nie mają w sobie aż tyle dramatyzmu,
co te z Mitte, ale w obu przypadkach są wyraźniej obecne przez swoją nieobecność
właśnie. Ślad pozostaje zapisem pamięci - ekspresywnie nacechowanym anarchicz¬
nym gestem.
Polskie graffiti, wykorzystując kontestatorski potencjał nielegalnego malowania
ścian, rodziło się zatem w czasie zniewolenia, stanowiło głos buntu i dawało pod¬
stawy do tworzenia wspólnoty, z którą można by się utożsamiać. Sprzyjały temu
okresy przełomów, przewartościowań, budzenia się świadomości. Jednocześnie wią¬
zało się z zachowaniami nieformalnych grup młodych ludzi ze szkół, osiedli, którzy
stanowili zróżnicowaną, lecz p o d wieloma względami w miarę spójną subkulturę.
Zjawisko w Polsce miało zatem inne przyczyny niż w Stanach Zjednoczonych,
gdzie wypracowano te formy ekspresji, które przyjąć się miały także w Polsce.
W Stanach Zjednoczonych zaistnienie graffiti było nierozerwalnie związane
z muzyką hiphopową. Połączył je topos walki z opresorami i poczucie alienacji wo¬
bec zewnętrznej, oficjalnej władzy Oba zjawiska powstawały od lat 70. X X w. , naj­
pierw na przedmieściach Nowego Jorku, żeby potem objąć całe Stany przenieść się
do Europy, a ostatecznie w najdalsze zakątki świata . Najpodatniejszym gruntem
dla amerykańskiego graffiti były getta mniejszości etnicznych Bronksu i Brooklynu.
1

2

T e r m i n „ g e t t o " z o s t a ł u ż y t y p o raz p i e r w s z y w 1516 r. w W e n e c j i na o z n a c z e n i e spec­
jalnej d z i e l n i c y w k t ó r e j Ż y d z i z o s t a l i p r z y m u s o w o o d s e p a r o w a n i i g d z i e k a z a n o i m
m i e s z k a ć . O f i c j a l n e z a m y k a n i e Ż y d ó w w s p e c j a l n y c h d z i e l n i c a c h stało się p o w s z e c h ­
ną praktyką w t y c h miastach c h r z e ś c i j a ń s k i e j E u r o p y k t ó r e p o s i a d a ł y z n a c z n ą p o p u ­
lację ż y d o w s k ą , zaś t e r m i n „ g e t t o " przyjął się jako o g ó l n a nazwa t a k i c h miejsc ( S h u s t e r m a n 2 0 0 7 , s. 4 6 ) .

1

W t y m czasie na r y n k u amerykańskim pojawiły się pisaki w o d o o d p o r n e , które pozwalały na

t w o r z e n i e najpierw tagów - podpisów grafficiarzy a p o t e m bardziej skomplikowanych rysunków.
Technika szybko się rozwijała, powstawały coraz t o nowe style w g r a f f i t i - bubble style czy wide style.
O s t a t e c z n i e z a c z ę t o rysować całe o b r a z y - przyczyniło się d o tego z pewnością pojawienie się spra­
y ó w z k o l o r o w y m i farbami i różnorodnymi końcówkami, dających nieograniczone możliwości.
2

Dziś graffiti t w o r z y się także w najodleglejszych rejonach A m e r y k i Południowej, A z j i i A f r y k i .

D o r o b e k najsłynniejszych writerów zebrany został w albumie Świat graffiti. Sztuka ulicy z pięciu kontynen­
tów (Gane 2008).

369

�Małgorzata Czapiga

Znaczenie terminu szybko się rozszerzyło i stało się właściwie synonimem prze­
strzeni alienowanej, odseparowanej, naznaczonej piętnem obcości, izolacji i stra­
chu. Gettami zaczęto nazywać przedmieścia wielkich metropolii, zamieszkiwanych
przez przedstawicieli mniejszości rasowych bądź etnicznych. T u właśnie swoje
korzenie ma graffiti. W języku hiphopowców i writerów — twórców graffiti, częściej
pojawia się jednak określenie hood — dzielnica. Identyfikacja z własną dzielnicą jest
silniejsza niż rasowa czy narodowa, choć często się one pokrywały Społeczność nie
organizuje się tu wokół tradycyjnego domu — wydającego się jedynym w przestrzeni
miejskiej miejscem uporządkowanym i skupiającym wartości (a więc miejscem jako
takim), nad którym mieszkańcy mają władzę i jednocześnie wokół którego, jako
punktu centralnego, organizują swe życie. W nowej sytuacji teren wspólnoty obej¬
muje dzielnicę i ulicę, na której toczy się życie.
U l i c a , a nie d o m , jest m i e j s c e m , g d z i e nawiązuje się n a j w i ę c e j k o n t a k t ó w . W y n i k a t o
p r z e d e w s z y s t k i m z tego, ż e c z ę s t o w i e l o d z i e t n e r o d z i n y ż y j ą c e w g e t t a c h miały d o
d y s p o z y c j i małe mieszkania: n a t u r a l n y m ś r o d o w i s k i e m dla d o r a s t a j ą c y c h d z i e c i b y ł y
t e r e n y p o z a d o m e m . T a k w i ę c ulica odgrywała rolę p i e r w s z e g o d o m u , p o d c z a s g d y
z n a c z e n i e w ł a ś c i w e g o d o m u r o d z i n n e g o jest m a r g i n a l i z o w a n e ( P i e k a r s k a - D u r a j
2 0 0 8 , s. 179).

Jedyną wartością zachowaną z pola semantycznego domu pozostaje instytucja
i autorytet matki. Getta kierują się własną polityką i zasadami, odrzucają znaczenie
domu jako podstawowego waloru, świętością pozostaje jednak matka jako uosobie¬
nie wartości i poczucia ładu w znaczeniu przestrzennym, ale także i czasowym — jako
organizator losu jednostki. N i e przeszkadza to oczywiście zaistnieniu zjawisk z ka­
tegorii Black English, czyli rytualnych obelg w angielszczyźnie Murzynów amery¬
kańskich i generalnie brutalizacji języka. Nastoletni czarni chłopcy uprawiają pew¬
ną formę „mowy ulicznej", związanej z rodzajem b i t w y słownej — tzw. dozens. Są to
zbiorowe, męskie zajęcia podejmowane dla zabawy, które angażują publiczność
i polegają na mówieniu obraźliwych rzeczy o słuchającym, ale bez rzeczywistego
zamiaru obrażenia go (Wierzbicka 1997). W bitwach tych często pojawiają się obel¬
gi dotyczące matek, ale mogą one wystąpić tylko w takim kontekście.
Przeludnione, małe mieszkanka w obskurnych dzielnicach, gdzie powszedniość
wyznacza bieda, zwalczające się gangi i narkotyki powszechniejsze niż woda, to
obraz, który niedługo potem mogliśmy spotkać już w większych miastach Europy
Zachodniej. Przykładem niech będzie Francja, w której problem różnorodności
etnicznej i wielokulturowości szybko stał się udziałem przedmieść nazwanych
przez prezydenta Francois Mitteranda „dzielnicami bez duszy":
Jakie n a d z i e j e m o ż e m i e ć m ł o d y człowiek, k t ó r y p r z y c h o d z i na świat w d z i e l n i c y b e z
d u s z y dorasta w o h y d n y m b l o k u , o t o c z o n y s z a r y m i m u r a m i w s z a r y m p e j z a ż u na c a ł e
szare ż y c i e ? C o ma myśleć o społeczeństwie, k t ó r e w o l i o d w r a c a ć o d niego w z r o k , a i n ­
terweniuje, g d y w y p a d a się na coś o b u r z y ć albo czegoś zabronić? (za: K r a c o ń 2008, s. 6 ) .

370

�Graffiti. Kilka uwag o zmienionych sytuacjach i kontekstach

Młodzi ludzie, mimo pesymistycznej perspektywy „szarego życia", nie poddają
się ostatecznie tej wizji przegranych i wykluczonych; grupa ta odnalazła w swojej
izolacji poczucie dumy i szacunku - paradoksalnie czerpie je z tych samych źródeł,
które uznano za godne pogardy.
Z ową dialektyką d u m y i w s t y d u powiązana jest d i a l e k t y k a w z a j e m n e g o w y k l u c z e n i a ,
p o l e g a j ą c a na t y m , ż e w y k l u c z o n a , p r z e ś l a d o w a n a m n i e j s z o ś ć u m a c n i a się dzięki te¬
mu, ż e c h l u b i się s w o i m w y k l u c z e n i e m o r a z c z y s t o ś c i ą e t n i c z n ą , jaką t o w y k l u c z e n i e
g w a r a n t u j e , i w z a j e m n i e w y k l u c z a d o m i n u j ą c ą w i ę k s z o ś ć jako w p e w n y m sensie g o r ­
szą, n i e b e z p i e c z n ą i n i e g o d n ą przyjęcia, tak samo jak w i ę k s z o ś ć wykluczyła ją - i z p o ­
d o b n y c h p o w o d ó w ( S h u s t e r m a n 2 0 0 7 , s. 4 7 ) .

Duma owa znalazła skuteczne narzędzia ekspresji w postaci graffiti i hip-hopu,
jako środków ekspresji umożliwiających wykrzyczenie własnych problemów, cięż¬
kiej sytuacji, ale też swojej wyższości nad pogardzaną „resztą" - w przypadku Sta­
nów Zjednoczonych: rasistowską klasą białych. W Polsce przeważa raczej postawa
antysystemowa - szczególnie widoczna w czasach PRL-u, ale także później, w latach
90. X X w. Grupami dominującymi, przeciw którym zwracają się kontestatorzy
reprezentujący różne systemy wartości, są „oni": w hasłach graffiti były to przede
wszystkim władze państwowe („Dosyć burdelu PRL-u", „Komuno wróć. D o Mosk¬
w y " - Gregorewicz, Waloch 1991), szkolne (jeśli graffiti pojawiało się na terenie
szkoły albo w jej pobliżu), wojsko („Fuck the army!") i duchowieństwo („Księża na
Księżyc"), a więc to, co mieści się w kulturze oficjalnej, w swobodnie definiowanym
establishmencie. Niechęć wyrażana w graffiti dotyczyła też przedstawicieli innych
subkultur - nie oszczędzano przede wszystkim skinów („Zabij skina, zgwałć mu
żonę, miejsce w niebie zapewnione", „Jeszcze Polska nie skinęła, Punki my żyjemy").
Podobnie jednak graffiti lat 90. i późniejsze skupiło się przede wszystkim na przed¬
mieściach i na dużych osiedlach - blokowiskach, gdzie poczucie odizolowania
i anonimowości dawało się odczuć ze szczególną intensywnością. T u narodziło się
analogiczne poczucie dumy, np. przejawiające się podkreślaniem, że wychowało się
„na (Nowej) H u c i e " - nie w Krakowie, i tęsknota za wspólnotą, przełamującą ano¬
nimowość wyznaczoną przez socjalistyczny t y p przestrzeni wielkomiejskiej.
Poczucie, d o ś w i a d c z e n i e , r ó w n i e ż p o t o c z n e myślenie, w s z y s t k o p o d p o w i a d a , ż e po¬
t r z e b u j e m y c z e g o ś , co nie p o z w o l i nam się r o z t o p i ć w a n o n i m o w e j masie. Potrze¬
b u j e m y p o c z u c i a o d r ę b n o ś c i w g r a n i c a c h miasta, w k t ó r y m mieszkamy. Przestrzeń,
w k t ó r e j się w y c h o w u j e m y jest p r z e c i e ż z n a c z n i e mniejsza. M i j a k i l k a a l b o n a w e t
kilkanaście lat naszego życia, z a n i m z a c z n i e m y p o z n a w a ć m i a s t o jako c a ł o ś ć . T o
d z i e l n i c e i osiedla są naszą pierwszą małą o j c z y z n ą . P o s z c z e g ó l n e d z i e l n i c e nie są dla
nas a n o n i m o w e , o b o j ę t n e . I c h n a z w y c o ś z n a c z ą . N a w e t jeśli i c h nie z n a m y m a m y na
i c h t e m a t p e w n e w y o b r a ż e n i a . Jedne są s y n o n i m e m n i e s p o t y k a n y c h luksusów, inne
krainą zamieszkałą p r z e z s m o k i i l u d o ż e r c ó w - i te przekonania w jakimś s t o p n i u
p r z e n o s z ą się na i c h m i e s z k a ń c ó w . M i e s z a n k a s t e r e o t y p ó w i w s p o m n i e ń
nasze p r y w a t n e narracje o m i e ś c i e ( P a r a f i a n o w i c z 2 0 0 8 , s. 4 1 ) .

371

tworzy

�Małgorzata Czapiga

Potrzeba porządkowania przestrzeni i naznaczania jej przez własne w niej
uczestnictwo, a równocześnie uporczywe poszukiwanie wspólnoty podobnych d o
siebie - niekoniecznie równych p o d względem fizycznym, psychicznym czy inte­
lektualnym - jest doświadczeniem pożądanym: o t o co dawało się odczytać z dzia­
łań odbieranych jako chuligańskie niszczenie wspólnej własności, tzn. budynków czy
małej architektury miejskiej.
Wobec pustki anonimowej przestrzeni dramatyczne musi być poszukiwanie p o ­
czucia wspólnotowości, w wersji najpełniejszej objęte przez Turnera określeniem
communitas (Turner 1974). Jest ono chyba stale obecne w początkach tworzenia graf­
fiti. Człowiek żyjący w strukturze układów prawnych, politycznych, społecznych,
w których odgrywa coraz t o nowe role, tęskni w gruncie rzeczy za communitas - od¬
najdując ją w pielgrzymkach do miejsc świętych, w festiwalach, w meczach piłkar¬
skich. Wspólnota graffiti (grafficiarzy tych, którzy potrafią czytać inskrypcje czy
tagi) byłaby analogicznym konstruktem, w którym dojść do głosu mogła krytyka nie­
sprawiedliwości, poniżenia, a równocześnie tęsknota za wyjściem z samotności.
Piotr Kowalski, analizując pojawiające się pod koniec lat 80. ubiegłego wieku i n ­
skrypcje w przestrzeniach współczesnego życia, pisze o tworzeniu się takich wspól­
not wśród dzieci zostawiających swoje napisy na ławkach szkolnych, w toaletach, na
murach.
W r a d o s n y m akcie kreślenia na ścianach, c h o d n i k a c h , ławkach z n a j d u j e ona [działal­
n o ś ć d z i e c i - M . C . ] u r o d ę t w ó r c z e g o i n s t y n k t u , s p o n t a n i c z n o ś c i , lekkość i b e z t r o s k ę
w a d z e n i a się z o p o r e m t w o r z y w a [ . . . ] . W t y m p o c z y n a n i u t k w i j e d n a k t a k ż e i egzys­
tencjalna p o t r z e b a - d z i e c i o w y m g e s t e m „zawłaszczają" p r z e s t r z e ń . [ . . . ] G e s t „ma­
l o w a n i a " jest w i ę c b l i s k i o p a n o w a n i a świata, jakie d o k o n u j e się w r a m a c h t z w . s y n k r e t y z m u magicznego. [ . . . ] M a j ą one r ó w n i e ż w a l o r i n t e g r a t y w n y : p o r z ą d k o w a n i e prze¬
s t r z e n i jest w y k ł a d n i k i e m k o n s t y t u o w a n i a się g r u p y ( w s p ó ł t w ó r c y z n a j ą c y k o d y ) ,
ustalania i c h h i e r a r c h i i , jak t e ż i c h w e w n ę t r z n y c h l i n i i d e m a r k a c y j n y c h (gesty p r z y j ę ­
cia i w y k l u c z e n i a ) ( K o w a l s k i 1993, s. 8 5 - 8 6 ) .

Graffiti, choćby z racji swojego anarchicznego charakteru, było związane z łama¬
niem tabu, dlatego często posługiwano się wewnątrz grupy tworzącej dane napisy
czy rysunki zakazanymi formami. Język tajemny zapewniał szansę na budowanie
jedności grupy Jeśli napisy dotyczyły wyznań miłosnych - tylko zorientowani wie­
dzieli, k t o komu wyznaje miłość, jeśli inskrypcja obrażała nauczyciela - dzieci uży­
wały raczej „ksywek" nadawanych belfrom, jeśli obrażano władzę - często odwoły¬
wano się d o pseudonimów, znaków charakterystycznych, rzadko stosowano całe
nazwiska czy nazwy partii. Łamanie tabu łączyło się czasem z podkreśleniem eks¬
presji przez użycie wulgaryzmu czy słów powszechnie uważanych za niestosowne,
ale służyło to stwarzaniu pewnej emocjonalnej aury - wulgaryzmy nie oznaczają w ta¬
kich przypadkach swoich leksykalnych desygnatów, lecz są często elementem ko¬
munikacyjnej gry inkluzji i ekskluzji. Dziwić zatem muszą radykalne opinie t y p u :
372

�Graffiti. Kilka uwag o zmienionych sytuacjach i kontekstach

„Graffitierzy mają skłonności nacjonalistyczne i są ksenofobami". I dalej: „Wyrazem
bezsilności, rozgoryczenia są wyrażenia obsceniczne i wulgaryzmy oraz licznie zgro­
madzone seksualizmy" (Stępień, Żakowska 2005, s. 186 i 190).
Zaskakujący jest już sam termin używany przez autorki - „graffitierzy" - który
brzmi nieswojo i chyba zbyt poważnie, żeby nie powiedzieć „majestatycznie"; ob¬
serwacje poczynione później są jednak równie zagadkowe i zbyt jednoznacznie, ar¬
bitralnie klasyfikujące. Być może wynika to z pytania, które często zadawane jest
w dyskursie publicznym - czy graffiti to sztuka czy wandalizm - na które w prze¬
ważającej części odpowiada się jednak: wandalizm. Jak pisze Halina Zgółkowa:
Z j a w i s k o g r a f f i t i jest b a r d z o c z ę s t o p r z e d m i o t e m refleksji p u b l i c y s t y c z n e j , z reguły na­
cechowanej e m o c j a m i , t a k i m i jak n i e c h ę ć , sprzeciw, oburzenie, w najlepszym w y p a d k u
zaś p o t r a k t o w a n i e t y c h napisów jako c z e g o ś e g z o t y c z n e g o ( Z g ó ł k o w a 2 0 0 5 , s. 2 4 4 ) .

C h o ć środki wyrazu writerów bywają niekiedy nieporadne, innym razem wulgarne
czy po prostu szokujące, graffiti jest dziś jednak nadal przejawem oswajania prze¬
strzeni i szukania wspólnoty w świecie, w którym już tak naprawdę wszystko wolno,
każdy może być t y m , k i m chce. Warunki, w których można było zyskać wolność,
przynosiły nie wyzwolenie, lecz raczej konieczność dokonywania wyborów w świe¬
cie naznaczonym kryzysem wartości, w trudnych warunkach ekonomicznych i t d .
Wolność w połączeniu z zasadami political correctness może jedynie prowadzić do p o ­
głębiania poczucia samotności (Baudrillard 1998, s. 126).
N a j g ł ę b s z ą i n a j m n i e j u l e c z a l n ą z d o l e g l i w o ś c i t e g o życia, jak p o w i a d a A l f H a r n b o r g ,
jest „ s z a m o t a n i e się m i ę d z y t ę s k n o t ą za communitas, żądzą b y c i a c z ę ś c i ą c z e g o ś po¬
t ę ż n i e j s z e g o o d ułomnej jaźni, a strachem p r z e d utratą jestestwa" - szamotanie się b e z ­
skuteczne, k o ń c z ą c e się z reguły o d k r y c i e m , ż e w o l n o ś ć b e z w s p ó l n o t y równa się
szaleństwu, a w s p ó l n o t a b e z w o l n o ś c i jest niewolą ( B a u m a n 1997, s. 147).

Pytanie o to, czy graffiti jest wandalizmem czy sztuką, jest źle postawione, bo
ono może być i jednym, i drugim. Graffiti przez to, że cechuje je anonimowość, a co
za t y m idzie - bezkarność tekstu, który jest oderwany od nadawcy w poczuciu wol¬
ności ekspresji posługuje się często wulgaryzmami, ale ma też pokazać i wzmocnić
negację ładu społecznego, kulturowego czy politycznego i bunt wobec niego, ale pra¬
wie nigdy nie wiąże się z nihilizmem, a stanowi raczę próbę rozwiązania problemu.
*
Nowoczesne graffiti ma już blisko pół wieku i jak każda forma kontestacyjnej eks¬
presji, pewna postać komunikacji i tworzenia, zaczyna stopniowo stawać się klasy¬
ką: choć wciąż bywa częścią działań wynikających z młodzieńczego buntu i anar¬
chicznych gestów, to jednocześnie niektóre prace są akceptowane i poszukiwane,
wolne od destrukcyjnych intencji i wpisują się w panoramę współczesnej sztuki. Z a 373

�Małgorzata Czapiga

legalizowane i pożądane jako towar, coraz częściej bywa oceniane w kategoriach arcydzielności i stanowi przedmiot zabiegów marszandów. Wkomponowuje się w d z i ­
siejszą przestrzeń miejską i nie razi już swoją obecnością zarówno w N o w y m Jorku,
jak i N o w e j Hucie. Okazuje się, że
j e d n o s t k a w s p o ł e c z e ń s t w i e m a s o w y m musi w c o r a z w i ę k s z y m s t o p n i u p o l e g a ć na
samej sobie, ma d o d y s p o z y c j i c o r a z m n i e j w s p ó l n o t c z y i n s t y t u c j i , w k t ó r y c h o d n a j ­
d u j e t o ż s a m o ś ć i w a r t o ś c i jej b l i s k i e oraz posiada c o r a z mniejsze
o m o r a l n i e w ł a ś c i w y c h s p o s o b a c h życia, d z i e j e się tak, p o n i e w a ż

wyobrażenie
społeczeństwo

masowe, ze w z g l ę d u na p r o c e s y k t ó r e je u f o r m o w a ł y nie m o ż e d o s t a r c z y ć p o d s t a w
trwałego ładu s p o ł e c z n e g o i h a r m o n i i m o r a l n e j ( S t r i n a t i 1998, s. 19).

Dodatkowo globalizacja przyczyniła się znacząco do rozwoju lokalnych ruchów
kulturowych, do „glokalizacji", a dzięki mediom cyfrowym to, co atrakcyjne, a na­
wet buntownicze, mogło być powielane w niezliczonych wersjach i w różnych miejs­
cach globalnej wioski. Graffiti przestało być niszową, awangardową sztuką ulicy
Mieszkaniec miasta przyzwyczaił się do jego obecności, a sami twórcy porzucili już
tagowanie (umieszczanie własnych podpisów) na rzecz tworzenia indywidualnych
wrzutów (mniejszych rysunków) czy murali (wielkoformatowych obrazów), którymi
nie rządzi już w pierwszej kolejności potrzeba formowania trwałych wspólnot. Poza
t y m często tworzenie takich wypowiedzi przestaje być anarchizującą i nielegalną
działalnością, a spotyka się z życzliwym przyjęciem, a nawet niekiedy sponsoringiem
ze strony władz miejskich.
Coraz częściej tworzone są graffiti takie jak to w Krakowie, przy al. Powstańców
Śląskich - nazwane Silva Rerum. Mural długości 90 m i wysokości 5 m jest największym
na świecie projektem o charakterze historycznym. Stworzono go w 2007 r. w ramach
obchodów jubileuszu 750-lecia lokacji miasta. Projekt graficzny obrazu został opraco­
wany przez studenta Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, Jerzego Rojkowskiego „Impasa", i skonsultowany z miejscowymi historykami. D o wykonania go zaproszono czo­
łowych polskich artystów graffiti. W pracy przedstawiającej 1000-letnią historię Kra¬
kowa uwzględniono zdobycze krakowskiej sztuki zdobniczej, odwzorowano przemia¬
ny formy w kaligrafii, typografii, grafice, architekturze i malarstwie (Całkowska 2007).
Na to, że graffiti zaczęło przybierać nowe formy wpłynęło kilka czynników: z jed­
nej strony zaostrzenie prawa, prywatyzacja przestrzeni publicznej, z drugiej - co w y ­
daje się najistotniejsze - komercjalizacja samej sztuki ulicy (zob. Biskupski 2008).
Na pierwszym planie sytuuje się jednak funkcja estetyczna graffiti i innych przeja¬
wów street-artu, które charakteryzuje „przede wszystkim zabawa formą, dokładne pro¬
jektowanie działań oraz zawarte explicite wątki krytyczne" (Biskupski 2007, s. 169).
I choć graffiti w założeniu miało wyprowadzić sztukę na ulicę - pomysł znany
z ruchów awangardowych np. futurystów, artystów sztuki ziemi spod znaku Rober­
ta Smithsona czy brytyjskiego ruchu community arts - ostatecznie... trafiło do gale­
rii i muzeów!
374

�Graffiti. Kilka uwag o zmienionych sytuacjach i kontekstach

W s p ó ł c z e s n e malowidła uliczne, p o z o s t a w i o n e na m u r a c h z n a k i , a u t o g r a f y hasła, r y ­
s u n k i stają się p r z e d m i o t e m specjalnie d o tego c e l u o r g a n i z o w a n y c h w y s t a w i k o ­
l e k c j i . S t a j ą się t e m a t e m o b s z e r n y c h k a t a l o g ó w , s p o r ó w o a r t y s t y c z n ą w a r t o ś ć . Ta
w s p ó ł c z e s n a m o d a na kontestującą s z t u k ę awangardową, u t o ż s a m i e n i e n i e m a l w s z y s t ­
k i e g o ze sztuką, nie p o z w a l a już na p r o s t e o d d z i e l e n i e g r u b ą linią tego, c o „wysokie",
o d tego, c o „niskie", tego, co na u l i c y o d tego, c o w g a l e r i i ( C i a r k a 1990, s. 3 3 ) .

Jednym z pierwszych (dość wczesnych) przykładów może tu być wystawa m o ­
nachijskiego muzeum życia codziennego i kultury ludowej - Alltag und Volkskultur,
dokumentująca zjawiska z przestrzeni miejskiej, w t y m graffiti, której owocem był
album Das Graffiti-Lexikon. Wand-Kunst von A bis Z (Krauzer 1986).
Dzisiejsze graffiti jest dzieckiem kultury popularnej, która ma prawdziwą war­
tość artystyczną, a przy t y m służy pewnym celom społecznym: jest nastawiona na
komunikowanie wartości o p o z y c y j n y c h w o b e c systemu d y s t r y b u c j i władzy w kultu¬
rze, p o d e j m o w a n i e k r y t y k i p ó ź n e j n o w o c z e s n o ś c i oraz g o s p o d a r k i k a p i t a l i s t y c z n e j
w warunkach prywatyzacji i monopolizacji środków komunikacji (mediów i innych
n o ś n i k ó w ) (Żakowski 2 0 0 6 , s. 7 4 ) .

Przy t y m jednak współczesne graffiti zwraca na siebie uwagę nie tylko wielkim
kunsztem i krytyczną postawą, ale również dużą dawką dystansu i humoru. Jeden
z czołowych przedstawicieli dzisiejszej sceny graffiti, nieznany z imienia i nazwiska
Banksy którego dzieła można oglądać w Londynie, N o w y m Jorku, ale też na jego
stronie internetowej (www.banksyyco.uk), bardzo dosadnie krytykuje np. pokolenie
konsumpcyjne - jedna z prac przedstawia typową współczesną rodzinę, której człon­
kowie z prawą ręką na sercu, w skupieniu oddają hołd naciągniętej na maszt fladze:
jednorazowej, plastikowej torbie Tesco. Na innym rysunku Banksy wykorzystuje
malarski cytat - to scena opłakiwania, gdy kobiety p o d krzyżem, z dramatycznie
wyciągniętymi rękami rozpaczają, patrząc na mękę Chrystusa. Na graffiti brakuje
krzyża i Chrystusa, a kobiety załamują ręce, patrząc na napis: „Sale ends today".
Prace Banksy'ego spotykamy na ulicach. Ale też na aukcjach w domu Sotheby's
osiągają ponoć ceny kilkudziesięciu tysięcy funtów, a wśród nabywców są celebrities
(Biskupski 2008, s. 175). Polscy writerzy prawdopodobnie nie odnoszą tak spektaku¬
larnych sukcesów, jakie przypadły w udziale brytyjskiemu grafficiarzowi, ale częs¬
to pracują dziś w dużych koncernach reklamowych i firmach zajmujących się grafiką
komputerową, tworzą za pieniądze własne dzieła dla przyjemności swojej i innych.
Część wychodzi oczywiście na ulicę, bo widzimy nowo powstałe wrzuty w których
jednak nadrzędną jest już funkcja estetyczna.
Ja p o k a z u j ę , a o n i t o widzą. W r a z z daną r z e c z ą widzą m n i e jako tego, k t o p o z w a l a i m
ją o g l ą d a ć . Podziwiając ją, podziwiają mnie. Miratio,

k t ó r a o d n o s i się d o tego, c o w a r t e

oglądania, p r z e m i e n i a się w admiratio, k t ó r a o d n o s i się d o tego, k t o ją ma i k t o ją
p o k a z u j e . [ . . . ] To, co w y t w o r z y l i ś m y w s p ó ł z a w o d n i c z y ze s o b ą - p o d o b n i e jak m y

375

�Małgorzata Czapiga

sami — o p r z y c i ą g n i ę c i e u w a g i . R z e c z y rywalizują o o p t y c z n e z a i n t e r e s o w a n i e , a m y
r o b i m y t o samo za i c h p o m o c ą ( S o m m e r 2 0 0 3 , s. 67—69).

Coraz częściej grafficiarze nie muszą już nielegalnie malować pociągów czy
zbierać się po zmroku, żeby zostawić swój piece — wrzut (od ang. masterpiece — arcy­
dzieło) na murze sąsiedniego budynku, gdyż powstają takie inicjatywy jak te podej­
mowane przez warszawskie stowarzyszenie M i a s t o M o j e A w N i m , polegające na
wygospodarowywaniu przestrzeni d o legalnego malowania.
W dzisiejszej przestrzeni postindustrialnej nie sposób już ulec zdziwieniu, szo­
kowi czy oburzeniu na w i d o k graffiti. Przez lata wrosło ono w nasze życie i staliśmy
się wobec niego raczej bierną publicznością niż aktywną społecznością. Nadmierna
semiotyzacja przestrzeni miejskiej doprowadziła paradoksalnie do jej odsemantycznienia. Naszą obojętną akceptację mogą złamać już tylko gesty, rzeczy, obrazy
szczególne, o wyjątkowym ładunku emocjonalnym i znaczeniowym.
Takimi właśnie są ludzie-cienie ze Strefy Rysunki majaczące na murach świadczą
o dramatycznej próbie przywrócenia życia na t y m pustynnym obszarze — próbie za
wszelką cenę i mimo wszystko. Chcą być świadectwem — t o t u kiedyś toczyły się
normalne rozmowy pracowano, odpoczywano. W opuszczonym mieście zniszczo­
nym przez katastrofę - notabene jej sprawcami byli ci, którzy
wcześniej stworzyli miasto dla
ludzi - komunikacja nie jest
możliwa, bo nie ma nikogo, k t o
zastanawiałby się nad przesła¬
niem malowanych postaci. Być
może właśnie dlatego, że w ci¬
szy opuszczonych przestrzeni
graffiti zdają się d o nikogo nie
mówić, ich milczenie jest tak tra¬
giczne i pełne sensu. Zupełnie
inaczej niż to, co widuje się na
murach, pociągach, małej archi¬
tekturze - w kakofonii napisów
i kolorów nie słychać już nicze¬
go ważnego.

G r a f f i t i w C z a r n o b y l u , f o t . K . Biliński

376

�Graffiti. Kilka uwag o zmienionych sytuacjach i kontekstach

Bibliografia
Baudrillard J.
1998

Ameryka, Warszawa

Bauman Z .
1997

Wśród nas nieznajomych - czyli o obcych w (po)nowoczesnym mieście, w: Pisanie

miasta - czytanie miasta, red. A . Zeidler-Janiszewska, Poznań, s. 145-158
Biskupski Ł.
2008
Graffiti i street-art.: na pograniczu sztuki publicznej i ruchu alternatywnego, „Przegląd
Kulturoznawczy", nr 1(4), s. 163-180
Całkowska A.
2007

Największe graffiti powstaje w Krakowie, „Gazeta.pl Kraków", 21 maja
http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35823,4150804.html (dostęp 28.04.2009)

Ciarka R.
1990
Napisy na murach i etnografia współczesnego miasta, „Konteksty Polska Sztuka
Ludowa", nr 2, s. 3 3 - 3 4
Gane N .
2008

Świat graffiti. Sztuka ulicy z pięciu kontynentów, Warszawa

Gregorewicz R., Waloch J.
1991

Polskie mury. Graffiti: sztuka czy wandalizm, Toruń

Kociatkiewicz J., Kostera M .
1997

Antropologia pustych przestrzeni, w: Pisanie miasta - czytanie miasta, red. A. Z e i dler-Janiszewska, Poznań, s. 7 3 - 8 2

Kracoń E.
2008

„Dzielnice bez duszy"-filmowy

obraz przedmieścia, „Kultura Miasta. Miasto w K u l ­

turze", nr 2/3(2), s. 6-13
Krauzer P.
1986

Das Graffiti-Lexikon. Wand-Kunst von A bis Z, Wilhelm Heyne Verlag, München

Kowalski P.
1993

Samotność i wspólnota. Inskrypcje w przestrzeniach współczesnego życia, Opole

Paczoska K.E.
2008

Pomarańczowy karnawał we Wrocławiu, „Kultura Miasta. Miasto w Kulturze",
nr 2/3(2), s. 79-88
Parafianowicz W.
2008
Zizkov, Praga 3. W poszukiwaniu lokalnej wspólnoty, „Kultura Miasta. Miasto
w Kulturze", nr 2/3(2), s. 41-45
377

�Małgorzata Czapiga

Piekarska-Duraj Ł.
2008
ZBronksu do Nowej Huty - początki hip-hopu w Polsce, w : Tworzenie i odtwarzanie
kultury, red. G. Kubica, M . Lubaś, Kraków
Rewers E.
1997
Ekran miejski, w : Pisanie miasta - czytanie miasta, red. A. Zeidler-Janiszewska,
Poznań, s. 41—50
Sommer M .
2003

Zbieranie, Warszawa

Stępień A., Żakowska M .
2005

Obraz współczesnej rzeczywistości w graffiti, w : Humanista wobec tradycji i współ­
czesności. Prace z etnolingwistyki i logopedii, red. S. Wasiuta, M . Wójcicka, L u b ­
lin, s. 181—191

Shusterman R.
2007

O sztuce i życiu. Od poetyki hip-hopu do filozofii somatycznej, Wrocław

Strinati D.
1998
Turner
1974
Welker
2000

Wprowadzenie do kultury popularnej, Poznań
V
The Ritual Process Structure and Anti-Structure, Harmondsworth
L.
Symbolika znaków Polski Walczącej 1939-1989, Toruń

Wierzbicka A .
1997
Akty i gatunki mowy w różnych językach i kulturach, w: Język umysł, kultura, War¬
szawa, s. 228—269
Zgółkowa H .
2005

Agresja na murze, czyli o tekstach graffiti, „Język a Kultura", t. 17, Wrocław,
s. 243—250

Żakowski M .
2006

Street-art i indywidualizacja. W stronę tożsamości awangardowej, „Kultura Popular¬
na", nr 2, s. 71—79

378

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
