<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="10954" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/10954?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-27T00:02:35+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="10932">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/6e72b40e474abaef738d5a1b99a00aeb.pdf</src>
      <authentication>e60633cb8e87ab6200d620e8b68e1418</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="130583">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6545</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="130584">
              <text>2005</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="49">
          <name>Subject</name>
          <description>The topic of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="130585">
              <text>Brook, Peter</text>
            </elementText>
            <elementText elementTextId="130586">
              <text>teatr</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="130587">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:6117</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="130588">
              <text>Dlaczego Pan podróżuje?.../Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2005 t.59 z.1</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="130589">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2005 t.59 z.1 s.29-32</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="130590">
              <text>Brook, Peter</text>
            </elementText>
            <elementText elementTextId="130591">
              <text>Rodzińska, Justyna (tł.)</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="130592">
              <text>pol</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="130593">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="51">
          <name>Type</name>
          <description>The nature or genre of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="130594">
              <text>czas.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="130595">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="130596">
              <text>Dlaczego Pan
podróżuje? •••
Zapis spotkania z Peterem Brookiem
w Teatrze Polskim we Wrocławiu,
9 marca 2005, przed próbą spektaklu
Tierno Bokar prezentowanego na zaproszenie
Ośrodka im. Jerzego Grotowskiego

Pytanie: Dlaczego p a n tyle podróżuje? Czemu słu­
żą podróże warsztatowe i p r y w a t n e , czym się one róż­
nią o d siebie i jakie znajdują p o t e m odbicie na scenie,
w teatrze?
Peter B r o o k : To pytanie, które sam sobie zadaję
każdego dnia. Wydaje m i się, że zawsze należy patrzeć
na teatr z dwóch punktów widzenia jednocześnie: z te­
go, który s t a n o w i czyjeś osobiste, skryte marzenie i te­
go, który jest praktyczny. Jeśli teatr nie jest zakorze­
n i o n y w życiu, nie jest praktyczny. Dlatego osobiście
Bogdan Tosza: Dzień dobry, chciałbym serdecznie

nie lubię, gdy ktoś mówi o teatrze jako o sztuce. To

powitać państwa w Teatrze Polskim we Wrocławiu,

kwestia odróżnienia rzemiosła o d k u n s z t u . W y k o n u j e ­

przede wszystkim zaś chciałbym

my naszą pracę, aby utrzymać się jako zawodowcy, jak

powitać

naszego

i n n i artyści czy rzemieślnicy wyrabiający krzesło czy

wspaniałego gościa - Petera Brooka.
Dziękuję dyrekcji Ośrodka Badań Twórczości Je­

d y w a n , a marzeniem jest, by robić to możliwie najle­

rzego Grotowskiego i Poszukiwań T e a t r a l n o - K u l t u r o -

piej. Wówczas może pojawić się jakość. Jesteśmy j e d ­

wych, gospodarzowi wizyty Petera Brooka we W r o c ł a ­

n a k zanurzeni w życiu, zatem jeśli podróżujemy, t o dla­

wiu, dyrektorowi Jarosławowi F r e t o w i i d y r e k t o r o w i

tego, że gdybyśmy pozostawali w j e d n y m miejscu, nie

programowemu Grzegorzowi Ziółkowskiemu, że n a

moglibyśmy się utrzymać, z drugiej j e d n a k strony - na­

prośbę, aby to spotkanie odbyło się w naszym teatrze,

sza praca ograniczyłaby się wówczas gwałtownie do

odpowiedzieli z entuzjazmem. Ta

jest d o ­

k o n t a k t u z j e d n y m rodzajem ludzi, j e d n y m miastem,

wodem, że mieliśmy rację. Spotkanie poprowadzi au­

językiem, jedną kulturą, j e d n y m systemem wartości,

tor monografii Petera Brooka Grzegorz Ziółkowski,

j e d n y m zestawem uprzedzeń. Po pierwsze jednak, t o

a tłumaczyć będzie Jacek D o b r o w o l s k i . To wszystko,

nie m y decydujemy, dokąd jedziemy; musimy zostać

co należy do mnie. Życzę państwu wspaniałej rozmo­

zaproszeni. A kiedy t a k się stanie, jesteśmy wdzięczni,

wy. Dziękuję.

ale widzimy też, że m u s i m y dać coś w zamian. Otrzy­

frekwencja

m u j e m y wciąż impulsy, które uzmysławiają n a m , iż je­

Grzegorz Ziółkowski: Przedstawianie Petera Brooka

steśmy o d m i e n n i niż ludzie w miejscach, do których

byłoby nietaktem. Również zabieranie czasu s w o i m i

przyjeżdżamy. Za każdym razem jest to nowe wyzwa­

pytaniami byłoby nietaktem. Chciałbym oddać w pań­

nie. A zatem dokądkolwiek jedziemy, staramy się być

stwa ręce Petera Brooka, rezerwując sobie p r a w o do

tak bardzo pożyteczni, jak to t y l k o możliwe. Jednak

zadania ostatniego pytania, które zakończy spotkanie,

każdy p o w i n i e n sobie otwarcie zadawać to f u n d a m e n ­

ponieważ, jak państwo wiedzą, zespół gra dzisiaj wie­

talne i o k r u t n e pytanie - jaką to wszystko ma wartość?

czorem spektakl i potrzebuje jeszcze czasu n a próbę.

- w odniesieniu do wszystkich aspektów życia, nie ne­

A zatem zamieniam się w strażnika czasu.

gując a n i nie niszcząc samego siebie, bo byłoby t o zbyt

Peter B r o o k : Ja mogę zadać pierwsze pytanie: jak

łatwe. Trzeba po prostu uwolnić się o d iluzji, w której

udało wam się t u , we Wrocławiu, osiągnąć t o , co pró­

t k w i niestety w i e l u l u d z i t e a t r u , że jesteśmy nadzwy­

bują osiągnąć kobiety na całym świecie? Ponieważ w i ­

czajnymi i s t o t a m i , które mogą zmienić świat. Dlatego

dzę, że to kobiety dominują na sali. Jestem j e d n a k go­

nie cierpię słowa: „artysta". N i e m a n i c bardziej pre­

towy odpowiedzieć na pytania zarówno o d kobiet, j a k

tensjonalnego niż stwierdzenie: „Poeci i artyści - to

od mężczyzn; obie płcie są mile widziane. Żadnej dys­

my zmienimy świat".

kryminacji.

29

�Dlaczego Pan podróżuje

• ZAPIS S P O T K A N I A Z PETEREM B R O O K I E M W T E A T R Z E P O L S K I M W E W R O C Ł A W I U

Wielką wartością, jaką niesie ze sobą grupa ludzi
pracująca

razem w teatrze,

grupa, która

P y t a n i e : C h c i a ł b y m zapytać o pana ścieżkę d u ­

wchodzi

chową

kształtowaną

przez mistrzów d u c h o w y c h .

w k o n t a k t z nieznaną publicznością, jest t o , że p o wie­

Czy mógłby p a n i c h p o d a ć w k o l e j n o ś c i c h r o n o l o ­

l u latach o d k r y w a się, iż jej praca pewnego wieczora

gicznej ?

w szczególny sposób poruszyła jedną czy dwie osoby.

Peter Brook: Dlaczego w kolejności chronologicznej?

Tak bywa naprawdę. Ktoś powiedział - widziałem t e n

Pytanie: N i e chodzi m i ściśle o chronologię, ale

spektakl wiele lat t e m u , gdy przechodziłem akurat

o wewnętrzny rozwój duchowy.

t r u d n y okres w życiu. I przedstawienie t o pokrzepiło

Peter B r o o k : Kiedy ktoś mówi o duchowości, nie

m n i e i przywróciło m i nadzieję. Jest t o najlepsza n a ­

rozumie znaczenia słowa, j a k i m się posługuje. Jeśli my­

groda, jakiej można sobie życzyć.

śli, że wie, co t o znaczy, t o n i e m a t o n i c wspólnego

Pytanie: Towarzyszył p a n zawsze t e a t r o w i ekspery­

z duchowością. Mówiąc o c h r o n o l o g i i , przenosi się d u ­

m e n t a l n e m u w Polsce. Czy sądzi pan, że nowe t e c h n o ­

chowość w codzienność, a więc t r a c i się d u c h o w y w y ­

logie, które t a k pociągają młodych ludzi, m a j ą sens

miar. T y m , d o czego naprawdę odsyła duchowość, sta­

w teatrze?

n o w i bardzo i n t y m n e , bardzo osobiste poszukiwanie.

Peter B r o o k : Kiedy jako młody człowiek pełen

To niekończące się poszukiwanie jest o d k r y w a n i e m te­

ekscytacji i energii zaczynałem pracę w teatrze, wszyst­

go, co oznacza duchowość. Jest t a k poważne i i n t y m ­

kie technologiczne możliwości tamtego czasu, czyli

ne dlatego, że można się podzielić n i m tylko z jedną

siedemdziesiąt lat t e m u , wydawały m i się bardzo k u ­

czy d w i e m a osobami w bardzo szczególnych okoliczno­

szące i chciałem wypróbować każdą z n i c h . S t o p n i o w o

ściach. A l e mówienie o duchowości na o t w a r t y m spo­

j e d n a k odkrywałem, że niektóre były użyteczne, a i n ­

t k a n i u oznacza, że prostytuuje się temat, o którym nie

ne n i e . N o , może przesadziłem - t o było n i e siedem­

p o w i n n o się rozmawiać w t e n sposób. N i e chodzi więc

dziesiąt, ale p o n a d sześćdziesiąt lat t e m u . E l i m i n o w a ­

o t o , że nie c h c ę odpowiedzieć n a pańskie pytanie, ale

łem je n i e dlatego, że poszukiwałem prostoty. Prostota

w t y m kontekście nie mogę.

przychodzi sama, kiedy rezygnuje się z tego, co n i e w y ­

Pytanie: C z y m dla pana jest kolor, który t a k bar­

daje się niezbędne. Myślę, że katastrofą byłoby, gdyby

dzo nas uderza w pańskich przedstawieniach? Jaką ro­

jakaś młoda osoba próbowała podążyć moją drogą,

lę odgrywa w pana życiu?

ponieważ urodziłem się w pierwszej ćwiartce X X wie­

Peter B r o o k : To jedna z rzeczy, które dają m i naj­

k u , a więc wszystkie wpływy, jakie m n i e ukształtowały,

więcej radości. Jest dla m n i e niczym metafora nas ja­

spowodowały, że chciałem zbuntować się przeciw te­

ko grupy międzynarodowej. N i g d y n i e byłem w stanie

a t r o w i dziewiętnastowiecznemu;

złamać i zniszczyć

zrozumieć rasizmu. N i e tyle z teoretycznego, politycz­

wszelkie k o n w e n c j e , które istniały wokół m n i e , aby

nie poprawnego p u n k t u widzenia dobrego obywatela,

odnaleźć t o , co żywe w X X w i e k u .

ale p o prostu z uwagi na różnice między nacjami, i c h

Dzisiaj ktoś młody, pracujący w teatrze, m u s i p o ­

k o l o r e m skóry, ciałami, językami, religiami, sposobami

sługiwać się technologią, i n t e r n e t e m , k o m p u t e r a m i ,

bycia - wykraczając poza antropologię. T o między i n ­

wideo i wszystkim, co się z t y m wiąże, ponieważ t o jest

n y m i sprawia, że t e n o k r u t n y świat jest jednocześnie

świat, w którym się teraz pracuje i należy przekonać

t a k i wspaniały.

się, co z tego można wykorzystać, a co jest bezużytecz­

Pytanie: A l e m n i e n i e d o końca o t e n kolor cho­

ne. Kamery w i d e o i telewizję wykorzystałem w dwóch

dziło. Chodziło m i bardziej o kolor scenografii, kolor

zrealizowanych przez nas sztukach o mózgu, ponieważ

w przedstawieniach.

uznaliśmy t o za konieczne; ale technologia sama w so­

Peter B r o o k : A l e t o jest właśnie kolor! P u n k t e m

bie mało m n i e interesuje. Dzisiaj interesuje m n i e coś

wyjścia jest przyjemność, która z niego wynika, i fakt,

innego. I dlatego mówię, że młodemu człowiekowi n i ­

że wszystko jest wibracją. Nasi muzycy są bardzo świa­

gdy nie wychodzi na dobre podążanie cudzą ścieżką.

d o m i relacji zachodzącej między wibracją muzyki a w i ­

Przeciwnie, należy pławić się z radością w dzisiejszej

bracją poruszającego się aktora. W i d o c z n a jest tylko

t e c h n o l o g i i i zobaczyć, co może mieć wartość, a co

różnica w formie. A k t o r stojący n i e r u c h o m o jest jed­

niszczy jakość. T o jest różnica między techniką i tre­

n y m dźwiękiem, a aktor w r u c h u - i n n y m . Wszystko

ścią. Stanisławski jest dla m n i e bardzo ważny, p o n i e ­

jest r y t m e m , a kolor stanowi oczywiście wibrację w ryt­

waż był j e d n y m z pierwszych, którzy poszukiwali j a k o ­

mie. O s t a t n i o zastanawiałem się n a d t y m , że ludzki

ści; dlatego stale s t a n o w i dla m n i e inspirację. O s o b i ­

umysł nie jest w stanie wymyślić nowego k o l o r u . Żad­

ście jednak jego metody raczej mało m n i e interesują,

na technologia nie może wynieść ludzkiego umysłu po­

ponieważ nie należą d o mojego czasu. A mój czas z k o ­

nad jego wysoko rozwiniętą zdolność postrzegania już

lei n i e koresponduje z czasem kogoś innego. Można

istniejących barw. Można je widzieć coraz lepiej, ale nie

powiedzieć, że każda technologia, każda f o r m a , każda

można i c h całkiem na n o w o wymyślić. Radzimy więc

możliwość m u s i być testowana wciąż n a n o w o . N a j ­

sobie z t y m , co m a m y do dyspozycji.

gorszą rzeczą, jaką można stwierdzić, jest t o , czym te­

Pytanie:

atr p o w i n i e n być i czym nie w o l n o m u być. To d y k t a ­

O s t a t n i o wyszedł t o m pańskich

pism

przełożonych n a język polski, który nosi tytuł Ruchomy

tura k u l t u r a l n a .

punkt. Byłabym bardzo wdzięczna, gdyby zechciał pan

30

�Dlaczego Pan podróżuje

• ZAPIS S P O T K A N I A Z PETEREM B R O O K I E M W T E A T R Z E P O L S K I M W E W R O C Ł A W I U

odnieść t e n metaforyczny tytuł do pańskiego doświad­

do dzieła kompozytora pozostaje pańska Tragedia

czenia teatralnego.

men. C h c i a ł a m zapytać, j a k i jest dzisiaj, po latach, pa­

Peter B r o o k : G d y b y m był poetą, malarzem,

Car­

na stosunek do opery.

foto­

grafem, wszystko, co pokazywałbym i n n y m ludziom,

Peter B r o o k : O d p o w i e m w bardzo prosty sposób.

pokazywałbym z jednego p u n k t u widzenia. Naprzeciw­

Jeśli ktoś powiedziałby dzisiaj: „W j a k i c h o k r o p n y c h

ko mnie jest fotograf. Może nas ukazać tylko z jednego

czasach żyjemy" - zgodziłaby się p a n i . Czy chciałaby

p u n k t u widzenia, który właśnie zajmuje. P u n k t widze­

więc p a n i zostać prezydentem S t a n ó w

nia kogoś siedzącego obok jest zupełnie inny. Jeśli coś

nych? Jeśli ktoś pracuje tak, jak ja kiedyś w wielkiej

pojawi się w p o l u widzenia fotografa, przesłoni obraz,

operze, to w p e w n y m sensie przypomina to bycie pre­

zablokuje go i wpłynie na całkowitą jego zmianę.

Zjednoczo­

zydentem S t a n ó w Zjednoczonych. C o k o l w i e k się robi,
jest się przytłoczonym presją gigantycznej m a c h i n y

Sfilmowałem k i l k a spektakli, które wystawiliśmy
na scenie, dlatego mogłem dobrze się t e m u przyjrzeć.

pełnej

Praca w teatrze polega na zebraniu w i e l u różnych

złości, tak że życie staje się k o m p r o m i s e m . Żyje się jak

punktów widzenia. D o b r y autor, który oczywiście dys­

prezydent, który próbuje przetrwać jedynie do następ­

ponuje p u n k t e m

zmieniać,

n y c h wyborów. Taka okazała się moja praca w C o v e n t

„wprawić w r u c h " — jednak zdarza się to niezwykle

G a r d e n i w M e t r o p o l i t a n O p e r a - dość szybko zdałem

rzadko. Jeśli więc mówi coś, o czym sądzi się, że jest

sobie sprawę, że to ogromna strata energii, ponieważ,

dobre, to próbuje zrozumieć również, dlaczego uważa

kiedy zaczynałem pracę z grupą aktorów w małej prze­

się to za złe. Udało się t o osiągnąć tylko w i e l k i m auto­

strzeni, przestawałem być prezydentem kraju czy kor­

rom, na przykład Szekspirowi. Żaden z tysięcy profeso­

p o r a c j i wewnątrz o k r o p n e j m a c h i n y .

rów na setkach uniwersytetów nie był j a k dotąd w sta­

w zwyczajną ludzką relację z i n n y m i żywymi ludźmi.

nie ustalić, j a k i był p u n k t widzenia Szekspira, ponie­

Zdecydowałem się więc nie ruszać opery przez trzy­

waż jego p u n k t widzenia jest ruchomy, a w jego sztu­

dzieści lat; uważałem t o za stratę czasu. A l e p o t e m

kach w każdej kolejnej c h w i l i t o , co było dobre, oka­

nadszedł etap, kiedy dysponowaliśmy własnym

zuje się złe, a to, co złe - dobre, t o , co moralne - nie­

a t r e m i własną instytucją, i Opera Paryska wystąpiła

moralne i t d . Z m i e n i a się to w t a k i sposób, że każda

z propozycją, abym wystawił operę w naszym teatrze.

osoba na w i d o w n i wyrabia sobie własny p u n k t widze­

Odpowiedziałem, że to bardzo interesujące, ponieważ

nia, otwarty na chwilę. Dobry, szczery i uczciwy autor

mogliśmy zmienić każdy najdrobniejszy jej element,

ma inne podejście, kiedy pracuje w teatrze, a i n n e kie­

a jednocześnie poświęcić k i l k a miesięcy na próby.

w i d z e n i a , próbuje

go

skostniałych

struktur, namiętności, ambicji,

Wchodziłem

te­

dy pisze powieść. Również reżyser musi próbować

Mieliśmy trzy obsady, które cały czas pracowały razem,

otworzyć się na wszystkie p u n k t y widzenia. A k t o r ,

więc nie pojawiała się pomiędzy n i m i zawiść czy nie­

który przychodzi na próbę z gotową koncepcją r o l i ,

zdrowa rywalizacja. Wszystkie były równorzędne, nie

jest złym aktorem, ponieważ każdy człowiek jest bar­

było podziału na pierwszą i drugą obsadę. K i e d y pre­
zentowaliśmy spektakl i wszyscy przyszli go zobaczyć,

dziej złożony, niż się to może wydawać.

byłem głęboko poruszony widząc, jak jedna C a r m e n

Jednak przy kręceniu f i l m u jest dokładnie o d w r o t ­

na w i d o w n i oklaskuje drugą na scenie. Możliwe oka­

nie. Wszyscy wielcy reżyserzy f i l m o w i , począwszy o d

zało się, by wszyscy, łącznie z orkiestrą, przez p o n a d

Alfreda H i t c h c o c k a , pracują w oparciu o jeden p u n k t

pół r o k u pracowali razem n a d t y m samym t e m a t e m ,

widzenia - swój własny. Po t y m rozpoznaje się i c h styl

by poświęcali cały czas na próby i drążyli temat, p o d ­

i chodzi się na nowy f i l m „takiego a takiego" reżysera.

czas gdy w zwykłej operze ludzie rozchodzą się po pię­

Na tym polega różnica między t y m , co jest dobre

c i u przedstawieniach. Możliwy był więc między n i m i

i mocne w przypadku jednego p u n k t u widzenia, a t y m

organiczny rozwój. Mogliśmy wówczas

kiedy jest o n zmienny. Dlatego właśnie w teatrze zda­

zrealizować

własną ideę, która polegała na wyzbyciu się w tej pra­

rzenie teatralne jest stale do pewnego stopnia „w r u ­

cy wszystkiego, co nie pasowało do naszej koncepcji,

chu". Relacja pomiędzy sceną a publicznością jest

a co należało do „wielkiej opery". Mogliśmy umieścić

wówczas bogatsza niż w zastanym, staroświeckim te-

orkiestrę poza kanałem orkiestrowym, do

attze o jednym punkcie widzenia.

którego

przywykła. I odkryliśmy coś fundamentalnego: grupa

Pytanie: Co pana dzisiaj interesuje w teatrze?

śpiewaków mogła znakomicie pracować, nie widząc

Peter Brook: Jeśli coś jest żywe, jest interesujące.

dyrygenta. W t e n sposób r y t m spektaklu tworzyli sami

Jeśli nie jest żywe, nie jest interesujące. Jeśli jestem

aktorzy. Postaci pracujące razem i ludzie prowadzący

poruszony, interesuje m n i e t o . Jeśli nie jestem p o r u ­

opowieść pozostawali w bezpośrednim kontakcie z p u ­

szony, nie intetesuje. I to zmienia się cały czas, zarów­

blicznością. W

no dla mnie, jak dla pani.

t y m celu umieściliśmy orkiestrę po

dwóch stronach, tak że zarówno ona, jak dyrygent po­

Pytanie: Chciałabym zapytać o pana doświadcze­

zostawali niewidoczni. Jasne jest teraz, jak radykalne

nia operowe, ponieważ w i e m , że d a w n o t e m u praco­

było to posunięcie - treść podawana była przez żywych

wał pan w Covent Garden, realizował opery w M e t r o ­

wykonawców, a orkiestra i dyrygent dawali jedynie

politan Opera House. Oczywiście najbardziej k o n t r o ­

oparcie. W k o n w e n c j o n a l n e j operze hierarchia jest i n -

wersyjnym przykładem, skrajnym podejściem reżysera

31

�Dlaczego Pan podróżuje

• ZAPIS S P O T K A N I A Z PETEREM B R O O K I E M W T E A T R Z E P O L S K I M W E W R O C Ł A W I U

na, c e n t r u m ekspresji stanowi dyrygent, następnie -

Proszę n i e wymagać ode m n i e , abym stworzył teraz

petne brzmienie orkiestry, a dopiero p o t e m - historia.

wykładnię tego, czym się zajmowali i jakie t o miało

Wyobraźmy sobie, co by było, gdybym dzisiaj próbował

znaczenie - t o element czegoś bardzo szczególnego, co

mówić z tej samej odległości, a przede m n ą znajdowa­

jest poszukiwaniem prawdy, a co stanowi prywatną

łoby się osiemdziesięciu ludzi grających najgłośniej j a k

sprawę każdego człowieka.

potrafią, między n a m i zaś stałby dyrygent. Byłby t o

Pytanie: Jest p a n uważany za klasyka, za wzór do

S ą d Ostateczny.

naśladowania. Proszę m i powiedzieć, gdy widzi p a n

Pytanie: C h c i a ł e m się dowiedzieć, co dokładnie

kogoś w orbicie swoich dokonań, czy p o t r a f i p a n się

spowodowało, że t a k bardzo zainteresował się pan po­

z tego cieszyć, czy raczej myśli pan: „Dlaczego o n nie

stacią T i e r n o Bokara i poświęcił m u swój o s t a t n i spek­

szuka swojej własnej drogi?".

takl?

Peter B r o o k : To pytanie trafia w samo sedno po­

Peter B r o o k : Myślę, że t o jedno z pytań, n a które

przedniej kwestii. Dziś bardziej niż k i e d y k o l w i e k ota­

bardzo t r u d n o odpowiedzieć, ponieważ przy układaniu

czają nas odpowiedzi. O f e r u j e się n a m tysiące sposo­

planów używa się r o z u m u . A przecież r o b i m y wiele a l ­

bów życia, tysiące postaw, tysiące rzeczy, w które moż­

t e r n a t y w n y c h planów, m a m y wiele a l t e r n a t y w n y c h

na uwierzyć l u b które można odrzucić. Każdy p o l i t y k

możliwości. Podejmowana decyzja s t a n o w i zaś p o ­

żyje, mówiąc kłamstwa w t a k atrakcyjny sposób, że

c h o d n ą i n t u i c j i . Powiedziałbym więc, że każdej decyzji

w końcu głosujemy n a niego, a nie n a kogoś innego.

(dlaczego robić t o , a n i e coś innego) towarzyszy prze­

Sądzę, że na t y m polega praca polityków - są kłamca­

czucie szczególnego znaczenia tego właśnie m o m e n t u .

m i , którzy próbują mówić prawdę. W i d a ć więc, że

W długotrwałej pracy n a d w i e l o m a t e m a t a m i pojawia

w rzeczywistości społecznej, politycznej czy religijnej

się chwila, która - j a k owoc na drzewie - nagle okazu­

możemy znaleźć jedynie odpowiedzi k o m p r o m i s o w e .

je się „dojrzała". Jak w i a d o m o , temat przemocy jest te­

Podążanie za kimś ślepo pokazuje, że sami jesteśmy

m a t e m a k t u a l n y m . Temat n i e t o l e r a n c j i t o temat, k t ó ­

ślepi, zazwyczaj n i e zdając sobie z tego sprawy. W y d a ­

ry d o nas trafia. W Tiemo

Bokar poruszyliśmy sprawę

je się n a m , że myślimy jasno. Powtarzam zatem: jeśli

tego, co naprawdę znaczy tolerancja, czego wymaga,

ktoś chce ( t o jego w o l n y wybór), może próbować roz­

z j a k i m i trudnościami m u s i się zmierzyć. Wydaje m i

wijać postawę poszukiwacza. Oznacza t o bycie otwar­

się, że w czasach, gdy religia wkracza z ogromną siłą n a

t y m i p o z b a w i o n y m j a k i c h k o l w i e k podejrzeń. Dlatego

t e r e n życia politycznego, społecznego i wojskowego,

Gurdżijew mówił o drodze człowieka przebiegłego.

p o n o w n i e ożywić trzeba kwestię, czym jest d l a nas

Oznacza t o bycie n i e w i n n y m j a k głupek, a jednocze­

prawda dzisiaj. Można t o uczynić dzięki prawdziwej h i ­

śnie - bardzo przebiegłym i n i e dającym się łatwo w o ­

storii skromnego człowieka, który spędził swe życie n a

dzić za nos. W t y m celu w danej c h w i l i może n a m po­

próbach o d k r y c i a , co znaczy być prawdziwym w t y m

m ó c wiele rzeczy. Rola wszystkich sztuk polega na t y m ,

złożonym świecie. Zawsze sądziłem, że w teatrze te­

by n a chwilę zaspokoić nasze pragnienie bardziej ja­

m a t , j a k i m a się pojawić, m u s i być czymś nieznanym -

snego widzenia - wiedząc jednocześnie, że nigdy nie

tak j a k kolory scenografii - w p r z e c i w n y m razie k w e ­

można tego osiągnąć raz n a zawsze. Jesteśmy ślepi,

stia religii, t o l e r a n c j i i n i e t o l e r a n c j i nie będzie się n i ­

chcemy przejrzeć. Przez chwilę widzimy trochę wyraź­

czym różnić o d tego, o czym czytamy w gazetach

niej i wtedy o r i e n t u j e m y się, że ślepota wraca, i zaczy­

i oglądamy w telewizji przez cały czas. T y m , co m n i e

namy n a n o w o . N i e poddajemy się, musimy robić t o ,

przyciągnęło, była prawdziwa historia, niewywołująca

o czym mówi w spektaklu T i e r n o Bokar: szukać wie­

jednocześnie oczywistych skojarzeń.

dzy w najdalszym zakątku świata.

Pytanie: Jak w i a d o m o T i e r n o Bokar był mistrzem

Grzegorz Ziółkowski: Pozwolę sobie zadać ostat­

sufizmu - czym jest dla pana sufizm w kontekście na­

nie pytanie. Jest o n o bardzo niebezpieczne. Zapytam

uczania Gurdżijewa?

o ciszę.

Peter B r o o k : T o pytanie również otwiera t a k o b ­

Peter B r o o k : To wyjątkowe wydarzenie w m o i m

szerny temat, że odpowiedź m u s i być bardzo prosta.

życiu. Tak często słyszałem ludzi rozprawiających o c i ­

Gurdżijew był młodym człowiekiem, który opuścił

szy, a teraz po raz pierwszy ktoś wypowiedział t o w i e l ­

swój d o m i zaczął podróżować po Wschodzie z grupą

kie słowo i zamilknął. Mogę więc t y l k o pójść za jego

przyjaciół, którzy wówczas, w X I X w i e k u , zajmowali

wspaniałym przykładem.

się różnymi dziedzinami: filozofią, muzyką, nauką - l u ­
dzi, których nie satysfakcjonowały istniejące o d p o w i e ­

Spisała

dzi n a pytania, jakie sobie stawiali. N a z w a l i siebie Po­
szukiwaczami Prawdy. Zaszli bardzo daleko w swych
poszukiwaniach i o d k r y l i , że w sercu tego, co popular­
nie rozumiane jest jako religia, istnieje prosty rdzeń całkowite poświęcenie poszukiwaniu prawdy. Bractwa
sufich gromadzą się z tego samego p o w o d u . S ą poszu­
kiwaczami prawdy.

32

i przełożyła Justyna

Rodzińska

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
