<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="10933" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/10933?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-26T16:27:21+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="10911">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ee882e483e1b14217c9c25c056edaf73.pdf</src>
      <authentication>19cbc00271a00b1679e0624c75553293</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="130370">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2770</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="130371">
              <text>1999</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="130372">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2580</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="130373">
              <text>Opowiedz o swojej podróży: Michel Leiris / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1999 t.53 z.1-2</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="130374">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1999 t.53 z.1-2, s.181-184</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="130375">
              <text>Clifford, James</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="130376">
              <text>pol.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="130377">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="130378">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="130379">
              <text>Opowiedz o swojej podróży
Michel Leiris*
J a m e s Clifford
Guinie, de ton cri, de ta main, de ta patience
II nous reste toujours des terres arbitraires.
АГМЁ CESAIRE

L'Afrique fantóme to monstrum: 533 strony gęstych zapi­
sków etnograficznych, dziennika z podróży, badania samego
siebie, „onirografii". Weźmy priere d'inserer do tej książki,
reklamową ulotkę wsuniętą pomiędzy kartki skończonego
dzieła. W trakcie całej swojej kariery zawodowej Michel Lei­
ris uprawiał taki właśnie mikroskopijny gatunek: chłodny
esej, który opisuje książkę, będąc z nią związany jednocześnie
intymnie i niezobowiązująco, prowadząc czytelnika lub wpro­
wadzając go w błąd, pozwalając autorowi na zatarcie za sobą
śladów. Ostatnio priere d'inserer zaczęto drukować na tylnej
stronie okładki lub skrzydełku obwoluty opublikowanej książ­
ki - w unieruchomieniu, nad czym Leiris ubolewał. W pierw­
szym wydaniu L'Afrique fantóme (1934) była to luźna kartka
papieru:
„Chory z powodu życia w Paryżu, postrzegając podróż ja­
ko poetycką przygodę, metodę zdobycia wiedzy konkretnej,
próbę, symboliczny sposób na powstrzymanie starzenia się,
zaprzeczenie czasowi przez przekraczanie przestrzeni, autor,
zainteresowany etnografią ze względu na wartość, którą przy­
pisywał tej nauce w rozjaśnianiu kontaktów międzyludzkich,
przyłączył się do wyprawy przemierzającej Afrykę.
Cóż tam znajduje?
Niewiele przygód, badania, które pierwotnie pobudzają go,
wkrótce okazują się zbyt nieludzkie, by mogły dostarczać sa­
tysfakcji, wzrastającą obsesję erotyczną, ciągle powiększającą
się pustkę emocjonalną. Pomimo niechęci do ludzi cywilizo­
wanych i życia miast-metropolii, jeszcze przed końcem
podróży zatęsknił za powrotem.
Próba ucieczki okazała się kompletną porażką, i tak czy
owak przestał już wierzyć w wartość ucieczki. Nawet jeśli
zważymy na wzrastającą w kapitalizmie tendencję, by wszel­
kie kontakty ludzkie uczynić niemożliwymi, czy nie jest tak,
że to właśnie w obrębie swojej własnej cywilizacji człowiek
Zachodu może odnaleźć okazję do samorealizacji na poziomie
emocjonalnym? W każdym razie ponownie przekona się, że tu,
podobnie jak gdzie indziej, człowiek nie może uciec przed
własnym osamotnieniem: wynik tego będzie taki, że któregoś
dnia, porwany przez nowe fantomy, zacznie na nowo - tym ra­
zem już bez złudzeń. Tak wygląda schemat pracy, którą autor
być może napisałby, gdyby nie fakt, że będąc zainteresowany
przede wszystkim przedstawieniem możliwie najbardziej

* Niniejszy tekst jest 6 rozdziałem książki Jamesa Clifforda, The
Predicament of Culture. Twentieth-Century Ethnography, Literature, and
Art, Cambridge, M.A. Harvard Univ. Press. Polskie tłumaczenie książki
ukaże się w Wydawnictwie KR. Wydawcy dziękujemy za zgodę na druk.
Teksty Clifforda z niniejszej książki drukowaliśmy już w następujących
numerach naszego pisma: 3-4/92, 1/93, 3-4/95 oraz omówienie całej
książki i postaci Clifforda w nr 1/91.

obiektywnego i szczerego dokumentu, wytrwał przy swoim
notatniku z podróży, publikując go w tej właśnie formie.
Plan ten można dostrzec, przynajmniej w utajonej formie,
w obrębie całego dziennika, w którym bez ładu i składu zano­
towane są wydarzenia, obserwacje, odczucia, sny, myśli.
Od czytelnika zależy, odkrycie zarodków budzącej się
świadomości, którą osiągnął już dobrze po powrocie, i jedno­
czesne podążanie za autorem pośród ludów, miejsc, zmiennych
kolei losu między Atlantykiem a Morzem Czerwonym." (Lei­
ris 1966a: 54-55)
Priere d'inserer nie została umocowana - nie jest ani wstę­
pem, ani konkluzją, została napisana z myślą o czytelnikach,
którzy nie mają czasu na czytanie - dla wydawców pism,
sprzedawców książek, dystrybutorów, recenzentów. (Klasyfi­
katorzy gatunków: gdzie umieścić tę niezręczną i budzącą za­
kłopotanie Afriquel) Dla kartkujących tę książkę ciekawskich,
jest ona tylko niewielką frunącą do kosza na śmieci kartką pa­
pieru. Autor opisuje stronice przeznaczone dla anonimowych
czytelników: szansa na to, by ruszyli oni właściwym tropem,
powiedzenia, o czym (o kim) jest ta książka, i w końcu, dostar­
czenia tym stronicom tematu. Ostatnia szansa, żeby powie­
dzieć to, co zostało powiedziane, przywołać schemat, opo­
wieść, którą zamierzał napisać. (Jednak autor opisuje historię,
której nie zamierzał napisać i którą odrzucił.) Szansa, by za­
cząć pisać od początku...
Pięćdziesiąt lat później, mimo pomocy nowego objaśniają­
cego wprowadzenia i jeszcze innego „Preambule", nadal trud­
no zorientować się, co należy zrobić z 638 nie tworzącymi
zwartej całości zapiskami w tej książce: „Od czytelnika zale­
ży, odkrycie zarodków budzącej się świadomości, którą osią­
gnął już dobrze po powrocie, i jednoczesne podążanie za au­
torem pośród ludów, miejsc, zmiennych kolei losu..." Nie­
możliwe do wykonania dwojakie czytanie: ponieważ jeśli ma­
my w pamięci kształt narracji ukazujący się (zawsze) dzięki
spojrzeniu wstecz, to nie możemy wówczas śledzić rozrasta­
jącego się nadmiernie we wszystkich kierunkach dziennika;
a jeśli naprawdę poświęcimy się tym doraźnym wędrówkom,
wówczas problematyczne staje się stworzenie jakiejkolwiek
opowieści, która by je relacjonowała i tłumaczyła. Autor
odrzuca tworzenie narracji ze skrawków doświadczeń, publi­
kując je teł quel, w chronologicznym następstwie - jak gdyby
mogło to rozwiązać ostateczny dylemat związany ze stworze­
niem publicznej formy dla osobistych doświadczeń bez zdra­
dzania ich szczególnej, przeżytej autentyczności. Leiris do
czytelników: „Ostrzeżenie - ta książka nie nadaje się do czy­
tania."
„... tak obiektywny i szczery dokument, jak to tylko możli­
we." L'Afrique fantóme nie gromadzi swoich obiektów w taki
sposób, jak gdyby były one artefaktami, których przeznacze­
n i

�niem są oczekujące gabloty muzealne. Etnograficzne kolekcjo­
nerstwo, jakie w niej znajdujemy, nie kieruje się wyraźnymi
wskazówkami, ani estetycznymi ani naukowymi. Stronice te
nie odbijają też żadnego autorytatywnego punktu widzenia, ani
też nie przybierają tonu niezaangażowania: muszą sobie wza­
jemnie przeczyć. Będą też dziwnie drobiazgowe: „Mam zabło­
cone buty, długie włosy i brudne paznokcie. Ale lubię ten brud,
gdyż wtedy wszystko, co kocham, staje się tak czyste i tak od­
ległe" (s. 287). Nadmiar subiektywności, gwarantuje rodzaj
obiektywności - takiej, jaką (paradoksalnie) niesie osobista et­
nografia. Realistyczna wyobraźnia, wytwórczym vraisemblable, została odrzucona na rzecz nieprawdopodobnie szczerego
zapisu rzeczywistości: postrzeżenia, nastroje, fakty.
W Afryce Leiris zaczyna prowadzić terenowe notatki na te­
mat samego siebie, czy może bardziej precyzyjnie - na temat
niepewności egzystencji. Notatki te prowadzone na pieczoło­
wicie zestawionych kartkach, stworzą dane dla L'age d'homme
{Wiek maski, przełożony przez Teresę i Jana Błońskich) oraz
czterech tomów La regle du jeu: nie tyle autobiografii, co zbio­
ru „zdarzeń i obrazów, których nie chciałem wykorzystywać,
pozwalając wyobraźni, aby je obrabiała i rozpracowywała.
Słowem, szło o zaprzeczenie powieści. Odrzucić wszelkie
zmyślenia i jako materiał przyjmować tylko fakty prawdziwe
(...) tylko te fakty i wszystkie te fakty" (1972 [1946]: 12).
,Д1еп que ces faits." „Lecz podróż musi zostać opowie­
dziana." Nie może być stosem obserwacji, notatek, pamiątek
- poszczególne elementy przedstawione są w kolejności na­
stępowania. Dziennik ma sens jako „budzącej się świadomo­
ści"; opowieść konsoliduje się wokół tożsamości. (Opowiedz
nam o swojej podróży!) Ale co stanie się jeśli odmówimy
opowiadania? (Jak każde dziecko Leiris uczył się opowiadać
prawidłową historię. Co było dziś w szkole? Nie, nie chodzi
o to, żeby powiedzieć, co rzeczywiście się wydarzyło - że
byłeś w klasie, że było gorąco i nudno, latały muchy, zao­
strzyłeś ołówek i poszedłeś do tablicy. Nie musisz przywoły­
wać wszystkich rzeczy, które były urocze, ani tych, które cię
zirytowały: ptak uderzający skrzydłami o okienną szybę,
wstrętna kupa w łazience.) „Pisząc ten dziennik, od samego
początku walczyłem z trucizną, jaką jest myśl o publikacji"
(1934: 215).
Czy wystarczyłoby wrócić z Afryki, tak jak Marlow u Con­
rada, wrócić z jednym tylko mocnym słowem? Jakiego rodza­
ju retuszu trzeba i kłamstw, żeby stworzyć możliwą do przyję­
cia historię? Czy może trzeba wyprowadzić w pole opowiada­
nie i w jakiś sposób powiedzieć wszystko, transkrybując z jed­
nakowym rygorem to, co nudne, i to, co pasjonujące, interesu­
jące, nieoczekiwane i banalne? Inny sposób opowiadania: jak
gdyby tysiąc fotografii mogło zaświadczyć o tym, co rzeczy­
wiste na swój własny sposób: tak było. Ca a ite. Et ca, ca, ca.
„Być w faktach jak dziecko. Tam chciałbym się dostać" (1934:
234). Pragnienie cofnięcia się do egzystencji poprzedzającej
stan, kiedy zaistniała potrzeba kontrolowania się, wyjaśnienia
rzeczy i siebie samego.
Ale L'Afrique fantóme przedstawia surrealistę-etnografa
usidlonego w pisanie - pisanie siebie poprzez innych. Pod ko­
niec intensywnego okresu badań nad opętaniem zar w Etiopii,
specjalnie dla Leirisa złożona została ofiara. Dziennik donosi,
że próbował on krwi ofiarnego zwierzęcia, lecz nie wykonał
gourri, tańca opętanych. Widzimy go kiedy siedzi pośród
adeptów obrzędu zar - pomieszczenie wypełnia zapach kadzi­
dła, potu i perfum. Głowę posmarowaną ma masłem i - jak te­
go wymaga rytuał - wnętrzności martwego zwierzęcia owinię­
te są wokół jego czoła. Tym niemniej nie przerywa sporządza­
nia notatek.

182

Leiris nosi wspaniały tytuł „sekretarza-archiwisty" misji
Dakar-Djibouti. W związku z tym oczekuje się od niego, że
stworzy historię wyprawy, historycznej przeprawy przez Czar­
ny Kontynent; lecz historia ta w rzeczywistości została napisa­
na zanim sporządził pierwszą notatkę czy wypełnił pierwszą
kartę identyfikacyjną, dla któregokolwiek spośród 3600 pozy­
skanych przez misję obiektów. Opowieść ukryta jest w samej
nazwie: Misja Dakar-Djibouti. Słowo misja funkcjonuje jako
uniwersalny termin dla każdego zbawczego kolonialnego za­
dania, czy będzie ono miało charakter militarny, ewangeliczny,
medyczny czy etnograficzny (patrz Barthes 1979). Podsuwa to
na myśl setki innych podróży, z których wszystkie są heroicz­
nymi, pewnymi siebie gestami, stanowczego i silnego podmio­
tu, który podbija, naucza, nawraca, opisuje, podziwia, repre­
zentuje ... inne ludy i ich światy.
„Ne visitez pas l'Exposition Coloniale" (brzmi hasło surrealistów z 1931 roku).
Dokładnie wtedy, gdy członkowie zespołu Dakar-Djibouti
przygotowywali się do drogi, w bois de Vincennes szykowano
wielką pompę egzotycznych światów. Pawilony z wszystkich
kolonii, stroje, posągi, maski, wszelkiego rodzaju ciekawostki,
„dzikie tańce" miały bawić podróżującego po lądzie dobrze
uporządkowanego oczarowania. Oficjalnie wyznaczone ścież­
ki gładko wiodły zwiedzającego od jednej placówki postępu
do kolejnej - Indochiny, Francuska Afryka Zachodnia, Mada­
gaskar, Nowa Kaledonia, Gwinea, Martynika, Reunion. Histo­
ria Misji Dakar-Djibouti, której oczekiwano od Leirisa, ekspe­
dycji, która przecina trzynaście krajów afrykańskich, spośród
których dziesięć znajduje się pod panowaniem Francji niesie
w sobie ryzyko stania się właśnie tego typu sekwencją.
Kolejne gładko przebiegające etapy ekspedycji zostały za­
trzymane na granicy ówczesnej nigdy nie skolonizowanej
Etiopii - sytuacja ta prowokuje do tego, że spod pióra secretaire-archiviste wychodzą najdłuższe, najbardziej niespokojne
i dręczące stronice. Tu właśnie autorytet i władza, authority,
misji spotyka się z pierwszymi, poważnymi przeszkodami;
zmuszeni są zmienić trasę, starając się wybrnąć z kłopotów
związanych z napiętą sytuację polityczną. W Gondar Leiris bo­
ryka się ze zmieniającymi się rolami, szachrajstwem i podstę­
pami, nieoswojonym erotyzmem własnej pracy z adeptami zar,
na dobre traci resztki pewności siebie niezbędnej do sformuło­
wania autorytatywnej opowieści o Afryce. Opowieść, która
w założeniu miała być prowadzona w imię misji, rozwija się
w postaci codziennych efemerycznych zapisków jego dzienni­
ka.
By być zastąpiony przez co? Przez pewien czas Leiris opie­
rał się ustalonym podejściom narracyjnymi, stanowiskom ści­
śle przypisanym białym w koloniach, jakiekolwiek byłoby ich
osobiste, polityczne czy estetyczne inklinacje. Na początku
podróży przy okazji pokazów gry na bębnach i tańców notuje:
„Zatrzymałem się na chwilę, zagubiony w tłumie, później, kie­
dy zobaczyłem, że zarezerwowano dla mnie miejsce koło ad­
ministratora, po wielu wahaniach zdecydowałem się tam
usiąść" (1934: 32).
O ile można rozpoznać kolonialne stanowisko i do pewne­
go stopnia zachować wobec niego dystans, o tyle inne postawy
są już mniej widoczne. Dopiero pod koniec podróży Leiris ze­
rwał z alternatywnym, liberalnym nastawieniem proponowa­
nym przez naukową etnografię, dyskursywną postawą „rozu­
mienia" Afryki, jej ludów i kultur, jeśli to tylko możliwe, w ich
własnych kategoriach. Etnografia bada swoje przedmioty
z empatią, rozumiejąco i systemowo. „Intensywna praca,
której się oddałem z pewną wytrwałością, lecz bez krztyny pa­
sji. Wolałbym raczej stać się opętanym, niż badać innych opę­
tanych ludzi, raczej poznać cieleśnie wiedzę 'zanine', niż wie-

�dzieć o niej wszystko z punktu widzenia nauki. Wiedza ab­
strakcyjna nigdy nie będzie dla mnie niczym więcej jak kiep­
ską namiastką wiedzy" (1934: 324).
Kolejny punkt widzenia, z którego (z pewnością siebie)
podróżny proponuje nam opowiedzieć o tym, jak wchodzi
w lokalną kulturę i wraca, żeby przywołać inicjację, utratę sie­
bie, przerażenie, oświecenie. Nim jeszcze wyjechał do Afryki
Leiris był pod wrażeniem napisanej przez Williama Seabrooka
powieści przygodowej na temat haitańskiego voodoo, The Ma­
gie Island (przełożonej na francuski w 1929 roku). Seabrook
pojawia się na fotografii przy ołtarza voodoo z namalowanym
na czole krwią krzyżem, znakiem przebytej inicjacji. W czasie
przeciągającego się bez końca opóźnienia na granicy angloegipskiego Sudanu Leiris powtórnie czyta afrykańską fanta­
styczną opowieść podróżniczą Les secrets de la jungle (1931).
Ponownie kusi go ta „raczej olśniewająca fantazja" (1934:
202). Jednak pewna pudeur zawsze wydaje się powstrzymy­
wać Leirisa, który w każdym razie robi wrażenie, że czerpie
przynajmniej tyle samo natchnienia z Notes and Queries on
Anthropology (lektura W. H. Riversa na temat teorii snów
Freuda i Junga, stała się przewodnikiem po tej rozwijającej się
etnografii samego siebie) i Klubu Pickwicka, znalezionego
przypadkiem w domu gościnnym.
Utknąwszy na granicy etiopskiej, czytając co się trafi i gryzmoląc dla zabicia czasu, Leiris zostaje pochłonięty rodzajem
narracji, którą zbiera. Które spośród wszelkich możliwych po­
staw związanych z wypowiadaniem się, enunciative position,
powinien przyjmować niechętny historyk, a których powinien
unikać? Jak nie napisać książki podróżniczej, opowieści przy­
godowej, grand reportage, utopii, sprawozdania z pielgrzym­
ki, pełnego zachwytu (lub ironii) dostępu do mądrości, etno­
graficznej bajki na temat kontaktu, humanistycznego obrzędu
przejścia, naukowego mitu odkrycia, wędrówki w poszukiwa­
niu (kobiety, dziwaczności, cierpienia, sztuki, odnowy, auten­
tycznego głosu)? Napotykamy listę ,jmagerie africaine" (które
zostaną zapomniane) - Prester John, śmierć Livingstona, Fachoda, Rimbaud, Kitchener, Impressions d'Afrique Raymonda
Roussela, „les amazones de Behanzin" ... (s. 294).
Leiris spędza senne dni szkicując zarysy przedmów (dwie
spośród nich znalazły się w środku LAfriquefantóme). Do pro­
blemów z gatunkiem i formą narracji dochodzą kłopoty i niepo­
koje związane z zasadami włączania i wykluczania. Broni ry­
gorystycznej subiektywności, prawa (obowiązku), by zapisać
przebieg snu czy napisać o problemach gastrycznych - wraz
z obserwacjami dotyczącymi miejsca, wydarzeń związanych
z misją i dociekaniami naukowymi. Chciał, żeby jego tekst po­
został otwarty na obiektywny przypadek, zapisując wszystkie
myśli, problemy czy fantazje, które mu się narzucały.

Leiris kontynuuje poszukiwanie satysfakcjonującego spo­
sobu opowiedzenia - zebrania i przedstawienia - egzystencji.
Ostatnie strony L'Afrique fantóme zawierają szkic powieści,
skoncentrowanej wokół oczywistego alter ego, postaci nazwa­
nej od Axela Heysta, bohatera ze Zwycięstwa Conrada. Heyst
odgrywa różnorodne seksualne obsesje i lęki Leirisa - niepo­
koje związane z nadciągającym powrotem do Europy, spotka­
niem z żoną, wiecznym problemem sprostania mrocznej, re­
strykcyjnej normie wieku męskiego. Skłębienie wątku jest in­
trygujące, chociaż nie wiedzie do żadnego rozstrzygnięcia (ss.
499-504). Ważniejszy jest dający się z tego dzieła wywniosko­
wać model narracji, który stanowi prefigurację dla późniejszej
twórczości literackiej Leirisa.
Projektowana powieściowa forma zawdzięcza mniej Con­
radowskiemu Zwycięstwu niż Jądru ciemności, które to opo­

wiadanie Leiris bardzo podziwiał (s. 196). Podobnie jak Con­
rad przedstawił śmierć tajemniczej kolonialnej postaci (Heyst/Kurtz) w taki sposób, w jaki widzi ją druga osoba („le docteur"/Marlow), składając opowieść z fragmentów - listów,
dokumentów, pogłosek, wymykającego się i nieuchwytnego
osobistego kontaktu. Kiedy wiarygodna relacja o śmierci bo­
hatera zostaje już ustalona, druga postać stwarza fikcyjną wer­
sję, by wykorzystać ją w szczególnym kontekście, w którym
stanie się ona wiarogodna. Odgrywany proces zbierania i opo­
wiadania osobistej historii, sam staje się ogniskową narracji.
Szkic powieści Leirisa obejmuje żmudną dokumentację histo­
rii życia, kłamstwo każdej z pojedynczych jego wersji oraz
wzajemną grę bohatera, pisarza i publiczności na scenie po­
wieści.
Teatralne pojęcie podmiotu pojawia się później w nauko­
wych rozważaniach Leirisa dotyczących badań nad obrzędem
zdr, jego dwuznacznej, niepokojącej grze ról: La possession et
ses aspects thiatraux chez les Ethiopiens de Gondar (1958).
W rzeczy samej jego literackie prace zawsze objawiają
„aspects theatraux", posyłając częste spojrzenia poza scenę pi­
sania. Praktyka Leirisa przypomina tę, którą posiada wyćwi­
czony, disciplined, aktor, łącząc jednocześnie udawanie
i szczerość w poszukiwaniu obecności, która nie udaje się nig­
dy do końca.
Ta dyscyplina widoczna jest w dziele, które przychodzi po
L'Afrique fantóme. Wiek męski (1946) przybiera formę narra­
cji, która z powodzeniem czerpie z intymnego dziennika i fik­
cji powieściowej, nie ulegając żadnej z tych form do końca.
W pierwotnej priere d'inserer (włączonej później do wprowa­
dzającego eseju Literatura a tauromachia) autor nadal poszu­
kuje sposobu, żeby „mówić o sobie z możliwie największą
trzeźwością i szczerością." Wszelako robi to, paradoksalnie,
unikając form prezentujących się jako ekspresje podmiotu,
który ujawnia siebie. Leiris odwraca naszą uwagę od auten­
tycznego głosu, kierując ją na ,,1'objet fabrique", oferowaną
nam krzykliwą samokreację, kamienną twarz zwróconą do pu­
bliczności. Wiek męski, powieść o edukacji, nie kończy się wy­
łonieniem tożsamości, lecz osoby. Urywa się krótko, nie za­
kończona, słowami, które są cytatem ze snu: „Wyjaśniłem
swojej przyjaciółce, że muszę koniecznie zbudować wokół sie­
bie mur - przy pomocy ubrania."
„Szczerość", której szuka Leiris ma tak niewiele wspólne­
go z romantycznym pojęciem wyznania (niezapośredniczona
prawdziwa mowa), jak „obiektywność", którą uprawia, z nau­
kowym oderwaniem. W każdym z tych przypadków autor wy­
daje się przyjmować zasadę obowiązującego sposobu bycia,
lecz później wywierając na nią nacisk i badając do granic moż­
liwości ujawnia, że takie postępowanie jest jeszcze jednym
podstępem subiektywizmu, który wiecznie opowiada i powtór­
nie opowiada siebie. („Podstęp" nie jest dobrym słowem, po­
nieważ zawsze następuje kolejny zwrot, dzięki któremu Leiris
przekonuje nas w pewien sposób o prostocie tego przedsię­
wzięcia.) „Nieudawane wykorzystanie retoryki", wyrażenie
Leirisa zastosowane wobec Raymonda Queneau (w przedmo­
wie do Contes et propos, 1981), opisuje w równym stopniu je­
go własne konstrukcje narracyjne na temat siebie samego, jak
i tego, co się wokół niego dzieje - przebrania, które tworzą
człowieka. L'Afrique fantóme z uporczywą naiwnością utrzy­
muje dystans do akceptowanych form narracji, napomykając
jednocześnie (w priere d'inserer) o ich niezbędności. Wiek mę­
ski przechodzi ponad antynarracją dziennika, zwykłą chrono­
logiczną kolekcją cytatów i zdjęć. Konstmuje opowieść, po­
wiada nam Leiris, wzorując się na fotomontażu (1946: 13).
Ułożona w ten sposób antologia własnego ,ja", kultywuje fo­
tograficzny punkt widzenia - dokumentalny, quasi-naukowy,
183

�lecz także surrealny ton. Nie ma próby - jak w przypadku antyretorycznego romantyzmu - mówienia bez sztuczności i for­
telu, prosto z serca. „Obiektywna", „szczera" postawa Leirisa
uporczywie objawia się jako skutek działania stylu, w dużym
stopniu poprzez systematyczną, niezdarną i skomplikowaną
inscenizację tekstu, której rekwizytami są różnorodne skom­
plikowane wyjaśnienia, dodatkowe noty, ukryte przedmowy
i priere d'inserer.
To, co jednak najtrudniejsze do wyjaśnienia w L'Afrique
fantóme, nie wiąże się wcale z niezdarnością, dadaistycznym
podejściem do danych, odrzuceniami, a nawet z jego nudą
(forma disponibilite). Nie chodzi też o stałe rozczarowanie,
które dziennik odgrywa. (Jeśli zdana się coś jasnego i zrozu­
miałego, to szybko okazuje się być to niegodziwym spekta­
klem, kupiecką transakcją, dalszą sposobnością dla ambiwalencji, depresji i temu podobnych.) Po Conradzie przyzwycza­
iliśmy się już do tristes tropiques, z ich bajkami o rozczarowa­
niu. To, co pozostaje niewyjaśnialne, to dziwna dziecięca nie­
winność wyłaniająca się w jakiś sposób za każdym razem po
doświadczeniu. To zupełnie niewiarygodne, że Leiris nie za­
przestaje pisania, a my nie przestajemy czytać, zanurzając się
i wynurzając z tych kart. Jednak każdego dnia pojawiają się
skrupulatne zapiski dziennika - długie, krótkie, zawiłe i wy­
pracowane lub zwięzłe - a każdy z nich obiecuje, że coś się ja­
koś zdarzy i wkrótce zobaczymy, do czego prowadzi ten nieu­
błagany ciąg. Nie doczekamy się tego. Żadnego momentu
prawdy: L'Afrique fantóme - to pióro, które zaczyna pisać każ­
dego dnia na nowo.
Przypominamy sobie później intensywność, spotkania,
przypadki zwątpienia w siebie, diatryby przeciwko koloniali­
zmowi i etnografii, jak gdyby znaczyły one wątek, postęp
opowieści. Zapominamy wszystkie drobne wstępy, zapiski:
„Coup de theatre sur coup de theatre" ... „Źle spałem" ... „In­
tensywna praca, której oddałem się z pewną wytrwałością" ...
„Jesteśmy znudzeni, wszyscy" ... „Zamaskowane matki,
którym składa się ofiary z ludzi; oto opowieść Tabyon" ...
„Odjazd z Bordeaux o 5:50 po południu" ... „Kolejna noc
w Malkam Ayahou" ... „Zbliżamy się do Malakal. Zielone tra­
wy. Żółte trawy."
Pisarskie życie Leirisa łączy ostre odczucie daremności ist­
nienia z nieustępliwym pragnieniem uratowania pełnych zna­
czenia detali - cytat, postrzeżenie, wspomnienie. Wraca do
swoich notatek terenowych. Praca z 1981 roku, Le ruban au
сои d'Olympia, ponownie przybiera formę złożoną z fragmen­
tów - zebranych tekstowych świadectw pewnego istnienia.
Priere d'inserer do niej rejestruje podwójny cel: „na chwilę
pozwolić tego rodzaju bohaterowi (czasem szczeremu, czasem
zawoalowanemu) na publiczne wyznanie, na upajające odczu­
cie prowadzenia drugiego życia; zmuszenie adresata, by do­
strzegł to, co mówiąc o aktorze i jego grze [son jeu] nazwałby
'obecnością'."

Priere d'inserer - uwolniona gdzieś pomiędzy stronami na­
pisanej książki a upragnionym czytelnikiem. Zaczynamy od
nowa. Kolejny Leiris...
*

L'Afrique fantóme rozpoczyna proces pisania, który będzie
bez końca stwarzał i przetwarzał tożsamość. Jej poetyka wiąże
się z niezakończeniem i procesem, pozostawiając miejsce dla
tego, co obce i nie związane. Przerywając gładką opowieść et­
nograficzną o dostępności Afryki, podkopuje przypuszczenie,
że ,ja" i inny mogą być uchwyceni w stabilnej, koherentnej
narracji. Dziwną „książkę" Leirisa o otwartym zakończeniu
można umieścić w obrębie nowej, heterogenicznej sytuacji hi­
storycznej. W przełomowej dekadzie po drugiej wojnie świato­
wej Leiris zostanie przyjacielem Aime Cesaire'a, w czasie gdy
surrealizm jako kulturowo-polityczna krytyka powróci na ro­
dzinną ziemię, do Paryża, choć tym razem w jego mowie sły­
chać będzie akcenty negritude. (Leiris jest być może pierw­
szym zawodowym etnografem, który w 1950 roku nazwał i za­
nalizował kolonializm, jako nieuchronne ideologiczne podło­
że.) Powszechne stało się rozróżnienie dwóch rodzajów negri­
tude. Jako spojrzenia wstecz na tradycję i elokwentne groma­
dzenie wspólnej „afrykańskiej" esencji w wydaniu Senghora.
I bardziej synkretyczne, modernistyczne i parodystyczne negri­
tude Cesaire'a - karaibskie w swojej akceptacji dla fragmentów
i docenieniu mechanizmu kolażu w życiu kulturowym.
Obecnie w naszych urbanistycznych archipelagach wszy­
scy jesteśmy Karaibami. „Gwineo - (Cesaire pisze - stara
Afryko) - z twojego krzyku z twojej dłoni z twojej cierpliwo­
ści / ciągle mamy pewne arbitralne ziemie" (1983: 207). Być
może nikt już nie może powrócić do rodzimej ziemi - zostały
jedynie terenowe notatki, żeby ją ponownie wynaleźć. Powieściopisarz i krytyk gujański, Wilson Harris, zaleca „zasadę ze­
stawienia" jako sposób na wytłumaczenie „stwarzania tradycji
(...) heterogenicznej podstawy autentycznej społeczności". Za­
interesowany jest on czymś, co nazywa „piłką krzywką natury
i dialogiem rzeczywistości" (1973: 7, 9, 81). Możemy rozpo­
znać w tej wizji postrzępioną inscenizację dla współczesnej et­
nografii i etnopoetyki. Zaczynając od burzącej równowagę iro­
nii Cesaire'a (1983: 51):
I znasz już całą resztę
Że 2 plus 2 daje 5
że las miauczy
że drzewo wydobywa z ognia maroons
że niebo gładzi sobie brodę
etc. etc. (...)
Kim i czym jesteśmy?
Pytanie zasługujące na najwyższy szacunek!
Przełożył Sławomir Sikora

BIBLIOGRAFIA:
Barthes Roland.
1979

thologies, ss. 103-109. New York: Hill and Wang.
Cesaire Aime
1983

1958

La possession et ses aspects theatraux chez les Ethiopiens de

1966

Brisćes. Paris: Mercure de France.

African Grammar, (w:) tenże, The Eiffel Tower and Other My­

Gondar. Reprint. Paris: Le Sycomore, 1980.
1972

Aime Cesaire: The Collected Poetry, Berkeley: University of Ca­
lifornia Press.

Wiek męski. Przełożyli Teresa i Jan Błońscy, Warszawa, PIW.
Wyd. francuskie L'age d'homme 1946.

Leiris Michel

Harris Wilson

1981

1973

Quaneau Raymond

The Whole Armour and the Secret Ladder. London: Faber and
Faber.

1981

Leiris Michel
1934

L'Afrique fantóme.
Gallimard, 1950.

184

Le ruban au сои d'Olympia. Paris: Gallimard
Contes et propos. Paris: Gallimard.

Seabrook William
Kolejne wydanie z nowym wstępem. Paris:

1931

Les secrets de la jungle. Paris: J. Haumont

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
