<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="10911" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/10911?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-27T00:45:53+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="10889">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ccbec2036551964971a2cfde3b57dfcc.pdf</src>
      <authentication>1319be452959a3828cb459fe72acc888</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="4">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25236">
                <text>Lud</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154689">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154690">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154691">
                <text>pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154692">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154693">
                <text>czasopismo</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="130121">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4501</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="130122">
              <text>1974</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="49">
          <name>Subject</name>
          <description>The topic of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="130123">
              <text>Afryka - sztuka</text>
            </elementText>
            <elementText elementTextId="130124">
              <text>malarstwo nieprofesjonalne</text>
            </elementText>
            <elementText elementTextId="130125">
              <text>Afryka - malarstwo nieprofesjonalne</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="130126">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4186</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="130127">
              <text>Malowidła współczesnej Afryki / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1974 t.28 z.1</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="130128">
              <text>Polska Sztuka Ludowa 1974 t.28 z.1 ; s.3-28</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="130129">
              <text>Olędzki, Jacek</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="130130">
              <text>pol</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="130131">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="130132">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="130133">
              <text>Я

If?

«Г*

INTERNATIONAL.

4»

ш\

•iRBEH STÜDIO.

I I . 1. Salon fryzjerski. Zaria (Nigeria).

Jacek

Olędzki

MALOWIDŁA WSPÓŁCZESNEJ AFRYKI
Chciałbym p r z e d s t a w i ć garść w r a ż a ń zgromadzo nych
w czasie p o d r ó ż y do 13 krajów a f r y k a ń s k i c h .
Był to m ó j pierwszy k o n t a k t z wielkim kontynentem.
300-dniowa lekcja, najczęściej pod g o ł y m niebem (ani
jednego noclegu w hotelu), zdecydowanie o charakterze
biwakowym. Sprzyjało to k o n t a k t o m z przedmiotem po­
szukiwań, ale t e ż ograniczało szanse dociekliwszego po­
znania wciąż nowych z a g a d n i e ń , jakie w y ł a n i a ł y się za k a ż d ą
setką przebytych k i l o m e t r ó w . Cała zaś trasa liczyła ich
blisko 30 000'.
Czego p o s z u k i w a ł e m ? W zasadzie z a r ó w n o t y t u ł ,
jak i zamieszczone t u zdjęcia, o d p o w i a d a j ą na to pytanie.
Chciałbym jednak odpowiedzieć na nie ściślej. Przedtem
konieczna jest k r ó t k a informacja.
W literaturze poświęconej sztuce plemiennej Afryki
malarstwo na tle innych rodzajów twórczości artystycznej
przede wszystkim rzeźbiarskiej, nie m ó w i ą c j u ż o muzycz
nej i tanecznej, przedstawia się zdecydowanie najskromniej
Pomijam t u r y t y i prehistoryczne malarstwo naskalne
które stanowi o d r ę b n y rozdział w dziejach sztuki a f r y k a ń
skiej. Czy jest to jednak obraz prawdziwy? F a k t e m jest
że w plastycznej twórczości plemiennej, jaka rozwijała się
na obszarach A f r y k i do ostatnich dziesiątków lat X I X w
dominowała zdecydowanie rzeźba. Jest ona bez w ą t p i e n i a
dla tego k o n t y n e n t u zjawiskiem niesłychanie charaktery
stycznym. Przypomina to nieraz sytuacje znane z Europy
szczególnie z Polski, L i t w y lub Słowacji, kiedy stwierdzamy
w jakiejś grupie terytorialnej n i e z w y k ł y wprost rozwój

r z e ź b i a r s t w a (np. figuralnej rzeźby religijnej) przy swoistych
niedostatkach wypowiedzi malarskiej, występującej w tak
skromnych rozmiarach, j a k malatury garncarzy i stolarzy
lub pisankarstwo. Ale w opracowaniach sztuki A f r y k i
podobne niesamoistne formy wypowiedzi malarskiej są
z reguły pomijane. Gdyby zaś je uwzględnić, okazałoby się,
że malarstwo wcale nie jest nieobecne w tej sztuce.
Zresztą doskonale znane są fakty wspaniałego rozkwitu
sztuki malarskiej w Sudanie i E t i o p i i . To prawda, że jest
to sztuka innej zasadniczo tradycji kulturowej, bo nawią­
zującej do bardzo wczesnego chrystianizmu i t y c h syste­
mowych u k ł a d ó w kulturowych, k t ó r e bliższe są feudalnym
u k ł a d o m europejskim i bliskoazjatyckim aniżeli afrykań­
skim. Zdecydowanie jednak afrykański rodowód ma t a
sztuka, a w niej również malarstwo, k t ó r e rozwijało się
w okresie od X V I do X I X w . na obszarze „ f e u d a l n y c h "
p a ń s t w i miast w zachodniej Afryce (Nigeria, Mali i in.).
Chodzi t u przede wszystkim o malatury ścienne pałaców
i d o m ó w . Jest to j e d n a k ż e — j a k powiedzieliśmy — sztuka
„ f e u d a l n a " , dodajmy jeszcze — miejska. Nie m o ż n a też
jej wywodzić od społeczności plemiennych — pasterzy, rol­
n i k ó w (kopieniaczy) czy t e ż l u d ó w zbieracko-łowieckich.
W r ó ć m y więc do postawionego na wstępie pytania.
Czy tradycyjne społeczeństwa plemienne A f r y k i legity­
m u j ą się w zakresie sztuk plastycznych dokonaniami
kompletnymi, w k t ó r y c h harmonijnie związane są działania
podstawowe — rzeźbiarskie, malarskie i t z w . rzemiosło
artystyczne — czy też t a k nie jest. Jeśli nie, to czy w naj­
nowszych czasach obserwujemy trwanie przy dawnym

3

�modelu czy „odejście" od niego. Jeśli mamy do czynienia
z „odejściem", to czy m o ż n a je u z n a ć za przejaw swoistej
kompensaty, względnie czegoś zasadniczo innego, przez co
i w jakiej mierze uwarunkowanego.
Tak w zarysach s t a r a ł b y m się określić cel poszukiwań
i zarazem p o w ó d przedstawienia zgromadzonych materia­
łów w piśmie z a j m u j ą c y m się s z t u k ą l u d o w ą Polski.
Twórczość środowisk wiejskich, dawnych plemiennych
i środowisk o charakterze plebejskim lub proletariackim
współczesnych ośrodków miejskich — rozróżnienia te nie
zawsze rysują się wyraziście, ale p r z y j m i j m y je na razie.
Zacznę od przedstawienia przejawów działań malarskich
z j a k i m i s p o t k a ć się m o ż n a najczęściej w miastach.
Szyldy.
Malowidła o t y m przeznaczeniu należą do nader cha­
rakterystycznych w wielu krajach afrykańskich. Szczególnio
szyldy fryzjerskie — wzorniki strzyżenia i zaplatania wło­
sów uznać należy za charakterystyczne dla A f r y k i ; w tak
rozwiniętej postaci nie znane są bowiem nigdzie indziej
na świecie. Szyldy te związane są ściśle z obszarami A f r y k i
zwanej czarną. Pojawiają się sporadycznie w Nigrze i K e n i i ,
a w y s t ę p u j ą w ogromnym nasileniu na c a ł y m bodaj ob­
szarze Nigerii. Z d a r z a j ą się również w Kamerunie, Zairze
i Republice Środkowoafrykańskiej.
Nigeria to jeden z najbardziej zaawansowanych w roz­
woju społeczno-gospodarczym krajów A f r y k i . K r a j wybitnie
m u r z y ń s k i o najciekawszej historycznie przeszłości i zarazem
niezwykle burzliwie kształtującej się współczesności. W daw­
nych dzielnicach wielkich miast prastarych k u l t u r — Ife,
Benin, Bida, Oszogbo, Zaria, Kano żyją zasiedziałe, mnogie
zbiorowości. P r z e t r w a ł o t u wiele s k ł a d n i k ó w dawnego
obyczaju miejskiego, a jednocześnie n a w a r s t w i ł y się żywio­
łowo w stopniu n a j w y ż s z y m współczesne formy z a c h o w a ń
i sposoby życia. Jest to m e l a n ż wartości z j a k i m s p o t k a ć się

m o ż n a t y l k o w n i e k t ó r y c h najludniejszych miastach-portach Dalekiego Wschodu.
W zgiełku, w n i e b y w a ł y m zagęszczeniu t ł u m u , j a k i
w y p e ł n i a wąskie uliczki starego K a n o , Zari, B i d y , naj­
u b o ż s z y c h dzielnic t y c h i innych miast nigeryjskich, agre­
sywne barwy — czerwieni, zieleni, żółci (tła szyldów) —
a t a k u j ą szczególnie skutecznie. Poprzez zwielokrotnienie
i n i e p o w t a r z a l n o ś ć w p r o w a d z a j ą oczekiwany ład. Sens
zaś zawarty w wizerunkach szyldowych stwarza optymi­
s t y c z n ą wizję człowieka zindywidualizowanego w t ł u m i e .
Podobne odczucia t o w a r z y s z y ć m u s z ą klientom tamtejszych
salonów fryzjerskich, salonów „ m i ę d z y n a r o d o w y c h " (jak
w s k a z u j ą napisy), w k t ó r y c h odnaleźć m o ż n a co najmniej
kilkanaście propozycji przemiany czy zamanifestowania
swego ja. I t a k i też chyba z a m y s ł towarzyszy samym
fryzjerom, skoro d o k o n u j ą szczególnych s t a r a ń reklamo­
wych, nie zrażając się k o n k u r e n c j ą . B y w a , że salony fryzjer­
skie prawie sąsiadują ze sobą. W K a n o na jednej t y l k o
uliczce naliczyłem ich kilkadziesiąt.
„ W y b i e r z swój s t y l " , „ w y b i e r z j e d n ą " (z fryzur),
„wejdź t u " , i t d . Napisy te to ś w i a d e c t w o , że golarze m a j ą
świadomość swego p o s ł a n n i c t w a . W y r a ż a j ą go też w takich
oto propozycjach „ s t y l u " : s t y l „ C l a y " (od sławnego bok­
sera a m e r y k a ń s k i e g o ) , policyjny (również a m e r y k a ń s k i ) ,
federalny, „ S a p h i m o " (od Armstronga), „ K e n n e d y " , , , E l v i s "
(od Presleya), l o n d y ń s k i , młodego Amecalo, James Brown,
artystyczny, wodzowski, „ O l y d e " , „ B a y " , marynarski,
„ S l a n t i n " , Low, beatlesowski, „ A f r o " , „ S a h a r a " , „ S a l o m e y " .
Są to t y l k o najczęściej spotykane style, d o c h o d z ą bowiem
do nich style kombinowane, np. p e ł n y beatlesowski czy
saharyjsko-beatlesowski ( i l . 1—8, 12).
N a dawniejszych szyldach, p o c h o d z ą c y c h prawdopo­
dobnie sprzed 10—20 lat, wzorce b y w a j ą uboższe. Na
j e d n y m z nich wymalowano 8 propozycji, w t y m : styl

�ITERNATIONAt'
27

У О Ш А -Sr. ' / . X A K t A - ,y,
t

3

�federalny, „ G h a n a " , „ S a h a r a " , ,,Canada" i „ A b a m s o s "
(il. 6).
Wszystkie te wzorniki fryzur męskich pochodzą t y l k o
z Nigerii. W innych krajach, w m i a r ę tego j a k maleje
p o p u l a r n o ś ć samych szyldów, zmniejsza się również liczba
proponowanych sposobów strzyżenia. W K e n i i zanoto­
w a ł e m takie na p r z y k ł a d nazwy s t y l ó w : „angielski", „ a m e ­
r y k a ń s k i " , „ a f r y k a ń s k i " , „ M c h i n t o " , „ K o m e r e r a " i „Teen-age" (młodociany).
W większości t y c h szyldów lansowany jest styl tzw.
mocnego m ę ż c z y z n y (bokserski, marynarski, policyjny,
wodzowski), lub czegoś zbliżonego do naszego niegdysiej­
szego bikiniarza czy rosyjskiego stilagi (style: federalny,
„ G h a n a " , ,,Canada" — k a ż d y z plerezą). Dołączają się
do tego wzorce nawiązujące do sposobu czesania się sław­
nych śpiewaków (Armstrong, Presley i in.), mężów stanu,
j a k Kennedy, a t a k ż e ogólnokulturowe — saharyjski, ame­
r y k a ń s k i , a f r y k a ń s k i czy angielski. W najnowszych szyldach
pojawiają się wizerunki bez nazwy, ale j a k ż e charaktery­
styczne— twarze w okularach „ d o b r z e u ł o ż o n y c h " m ł o ­
dzieńców, k r ó t k i e włosy, uczesanie bez ż a d n y c h „ e k s t r a ­
wagancji" ( i l . 1, 5).
Nazwy poszczególnych fryzur, względnie ich numeracja
p o r z ą d k o w a na szyldzie-wzorniku ( i l . 1—6, 12) przy jedna­
kowej cenie k a ż d e g o wzoru ( i l . 7) g w a r a n t u j ą swobodne
porozumienie się m i ę d z y klientem i fryzjerem. Szyldy te
są rozwinięciem swoistego savoir-vivre'u wszelkich salonów
fryzjerskich. W przeciwieństwie jednak do w z o r n i k ó w - f o t o grafii, k t ó r e w innych salonach w większej mierze służą
celom dekoracyjnym niż p r a k t y c z n y m , a f r y k a ń s k i e ma­
l u n k i m a j ą przede wszystkim znaczenie „ u ż y t k o w e " ,
służą porozumieniu m i ę d z y „fryzjerem ekspertem", „fryzje­
rem m i ę d z y n a r o d o w y m " a klientem.

Oprócz fryzjerów d y s p o n u j ą c y c h salonami prosperują
w wielu krajach a f r y k a ń s k i c h , w miastach i wsiach —
golarze, k t ó r z y d o k o n u j ą najprostszej operacji zgolenia
włosów do gołej s k ó r y . Przy czym zarówno klient, jak i
golarz, siedzą na ziemi. Ten t r a d y c y j n y sposób golenia
głowy do gołej s k ó r y lub z pozostawieniem bardzo krótkich
włosów nazywany jest często saharyjskim, bo w rejonie
bezwodnym i s t a ł y c h burz piaskowych utrzymuje się on
najtrwalej, m a j ą c przede wszystkim uzasadnienie prak­
tyczne. A zatem, jeśli w salonach fryzjerskich uwzględniane
jest tego rodzaju saharyjskie strzyżenie, to jest ono zarazem
j e d y n y m u s t ę p s t w e m na rzecz t r a d y c j i . Afrykańscy fryz­
jerzy, j a k wszyscy reprezentanci tego zawodu na świecie,
włączeni są w wielkie dzieło propagowania m ó d światowych.
Dodajmy jeszcze, że to salonowe fryzjerstwo obejmuje
w Afryce s w ą działalnością głównie mężczyzn. Sporadycznie
t y l k o (oczywiście nie w k a ż d y m k r a j u i nie w każdj^m
mieście t a k samo) w salonach czesze się kobiety. Lanso­
wane są przy t y m również t y l k o fryzury współczesne,
nawet jeśli b y ł y niegdyś pierwotnymi. W s p o m n ę t u o „afro",
tak popularnej fryzurze w ś r ó d pewnych grup Murzynów
a m e r y k a ń s k i c h , a t a k ż e w ś r ó d E t i o p c z y k ó w obojga płci.
W k i l k u krajach czarnej A f r y k i jest to aktualny szlagier
elegancji damskiej. W Tanzanii afro noszone jest nagminnie
przez p r o s t y t u t k i . Natomiast ogół m ł o d y c h i w średnim
wieku kobiet a f r y k a ń s k i c h r ó ż n y c h środowisk i warstw
społecznych, a t a k ż e całkiem m a ł e dziewczynki, kultywują
fryzury tradycyjne. Pewne wzory (np. oplatanie nitkami
k ę p e k włosów, t a k aby p o w s t a ł y z nich sztywne „pręciki",
n a s t ę p n i e splatanie włosów w niezliczoną ilość drobnych
w a r k o c z y k ó w , t r z y m a j ą c y c h się blisko głowy (il. 11) wy­
s t ę p u j ą na c a ł y m obszarze A f r y k i , niezależnie od granic
p a ń s t w o w y c h i różnic etnicznych, z k t ó r y m i b y ł y pierwotnie
I

6

�6—8. Szyldy fryzjerskie: Zaria (Nigeria), Babadju (Bamileke, Kamerun), Enugu (Nigeria).

�П. 9. Zakład fryzjerski. Bamenda (Kamerun). I I . 10. Salon fryzjerski, N a n j u k i (Kenia).

ściśle związane. To tradycyjne fryzowanie kobiet nie wy­
maga salonu, odbywa się przed domem. Cały „ w a r s z t a t "
fryzjerski stanowi niski stołeczek dla k l i e n t k i , spora ilość
nici oraz drewniany solidny grzebień „ p i o n o w o - w z d ł u ż n y "
(w odróżnieniu od naszego, k t ó r y jest ,,poziomo-poprzeczny").
W p o r ó w n a n i u do tej damskiej obyczajowości, tak
silnie powiązanej z t r a d y c j ą a f r y k a ń s k ą , jeszcze dobitniej
rysuje się rola męskich salonów. Jest ona t y m bardziej
doniosła, że w salonach t y c h dokonywane s ą nie t y l k o
zabiegi toaletowe. Otóż często zdarza się, że obok s z y l d ó w wzorników w y g l ą d u głowy zawieszane są na ścianach pla­
katy, odezwy, sentencje, mapy, w y c i n k i gazetowe i t p . ,
propagujące aktualne treści społeczno-polityczne w Afryce
czy nawet na świecie ( i l . 10). W takich otoczeniach zabiegi
fryzjerskie n a b i e r a j ą bez żadnej przesady znaczenia ideo­
wego. S t ą d t e ż fryzjerskie szyldy afrykańskie m o ż n a b y
u z n a ć za przejaw czy symbol sztuki ideowej, „głęboko
z a a n g a ż o w a n e j " — przynajmniej w procesy cywilizacyjne
obejmujące Afrykę.
Naiwna formuła wyrazu plastycznego, zdecydowanie
amatorski (lecz nie niezarobkowy) charakter t y c h malo­
wideł, przy szczegółowym ukazywaniu cech określonych
„ m o d e l i " , pozwalają mówić o szczerości i swoistej żarliwości
środowiska t y c h afrykańskich malarzy i odbiorców ich dzieł.
W n i e k t ó r y c h malowidłach artysta uzupełnił wzorniki
w y o b r a ż e n i e m fryzjera przy pracy ( i l . 6, 8). W y o b r a ż e n i a te
nie pozostawiają j u ż ż a d n y c h wątpliwości, j a k bardzo
bezpośredni i śmiały jest sposób widzenia t y c h a r t y s t ó w .
N i e k t ó r z y podpisali swoje dzieła nazwiskiem. Czasem t e ż
uzupełnili oni nazwisko d o d a t k o w ą i n f o r m a c j ą : „ B y super­
man artis co boy B . Kasuwa Zaria c i t y " albo „ R a i n B o w
Arts N o K o g u i R. D . E n u g u " .
W a r t o jeszcze powiedzieć, że twarze na szyldach nie
są malowane na ciemno, t a k aby p o z o s t a w a ł y w zgodzie
z rzeczywistym w y g l ą d e m osób do jakich się odnoszą.

Twarze te s ą białe, żółtawe, różowawe i czasami tylko
„ s z a r e " , czyli odpowiadające m u r z y ń s k o ś c i . Nie zawsze też
ukazywane są rysy negroidalne, często zaś są wyraźnie
upodabniane do rysów „ludzi b i a ł y c h " . Malowanie twarzy
na biało, żółtawo czy różowawo wiąże się niewątpliwie
z t r u d n o ś c i a m i technicznymi, jakie m u s z ą n a w i e d z a ć nie­
wprawnego a r t y s t ę , kiedy pragnie wyraziście i szczegółowo
w y o d r ę b n i ć na malowidle ciemny zarost i włosy od nie­
mniej ciemnego lica. Ale jest t e ż inna zasadniczo przyczyna,
że twarze te nie są ciemne. Podobnie bowiem j a k biali
u siebie w Europie (lecz nie w Afryce) zabiegają, aby mieć
twarze opalone i to j a k najciemniej, t a k Afrykańczycy
zdani na niezmienność barwy twarzy rozjaśniają je „umow­
nie", d o k o n u j ą c swoistej falsyfikacji swych wizerunków.
D ą ż e n i e to najsilniej uwidacznia się w życzeniach klienteli
afrykańskiej, odwiedzającej z a k ł a d y fotograficzne; sprawa
„ ł a d n o ś c i " dotyczy najczęściej nie wyrazu oczu czy
zmarszczek, lecz jasności ciała. Wydaje się więc, że biała
twarz i nieafrykańskie rysy w i z e r u n k ó w szyldowych, tak
j a k a m e r y k a ń s k i czy europejski styl czesania, jest prze­
jawem dążenia o szerszych aspiracjach, aniżeli t y l k o este­
tyczne, bo odnoszącego się do idei więzi czy utożsamienia się
z cywilizowaną ludzkością na świecie.
P r z e j d ź m y do drugiej grupy malowideł, z jakimi
spotykamy się w pewnych krajach afrykańskich, a które
wiązać m o ż e m y z działalnością a r t y s t ó w miejskich. Mam t u
na myśli m a l o w i d ł a oraz napisy spotykane na środkach
lokomocji, głównie ciężarówkach swoiście przystosowanych
do transportu znacznej liczby osób. Przyozdabianie takich
p o j a z d ó w w różne w y o b r a ż e n i a , głównie zwierząt i ludzi,
oraz zaopatrywanie w specjalne napisy-nazwy, a także
sentencje spotyka się podobnie j a k malarstwo szyldowe
w n a j w i ę k s z y m nasileniu na obszarach Nigerii. Łączy się
ono z żywiołowym rozwojem prywatnej inicjatywy w orga­
nizowaniu masowych ś r o d k ó w transportu i komunikacji.
W Tanzanii i E t i o p i i , gdzie ś r o d k i te zostały upaństwo-

����wionę, gdzie k u r s u j ą regularnie autobusy, nie spotykamy się
oczywiście ze spontanicznymi formami przyozdabiania aut.
Podobnie rzecz się przedstawia t a m gdzie środki transportu
i komunikacji — j a k np. w K e n i i — s t a n o w i ą własność
wielkich przedsiębiorstw przewozowych. Ale już w Sudanie,
w k t ó r y m tak j a k w Nigerii, prosperują liczni drobni trans­
portowcy, obserwujemy podobne zjawisko.
Malunki i napisy p r z y o z d a b i a j ą c e c i ę ż a r ó w k i - a u t o b u s y ,
furgonetki i mikrobusy na szlakach nigeryjskich m a j ą
dosyć jednoznaczny sens. Służą przede wszystkim w y o d r ę b ­
nieniu określonego pojazdu i jego właścicieła-przedsiębiorcy
spośród licznej rzeszy jemu podobnych. Tak j a k nazwy:
„ B ł ę k i t n a s t r z a ł a " , „ O r i e n t - e x p r e s s " czy nasze — „ K r a k u s " ,
„ B e r o l i n a " i „ N e p t u n " na pociągach, tak w Nigerii na
samochodach — „ S u p e r - m a n " , „ D e m o o n service" lub
„Apollo 1 1 " w y r a ż a j ą t ę s a m ą p o t r z e b ę oznakowania.
Ale potrzeba ta w wydaniu nigeryjskim jest niewątpliwie
pełniejsza. T y m bardziej że w y m y ś l o n y m przez właścicieli
nazwom pojazdów t o w a r z y s z ą często różnego rodzaju
napisy-sentencje, k t ó r e łącznio z malunkami w y r a ż a j ą
swoistą filozofię życiową (il. 14, 15). Dzięki mobilności
przedmiotu, na k t ó r y m umieszczono napisy i malowidła,
ta filozofia głoszona jest z d u ż ą skutecznością i ma nie­
wątpliwie służyć tonowaniu czy zapobieganiu niezadowo­
lenia pasażerów. B y w a bowiem, że przewozi się ludzi w t y c h
pojazdach niczym śledzie w beczkach. I wówczas jak hasło
na jednym z szyldów fryzjerskich — „ T y l k o Pan Bóg się
nie m y l i " , tak napis na ciężarówce-autobusie stwierdzający,
że „ L u d z i e rosyjscy nigdy się nie ś p i e s z ą " służyć ma jako
argument na rzecz przewoźnika. Przypatrzmy się zresztą
i n n y m jeszcze nazwom i napisom:
KTO W I E
Ż Y J I P O Z W Ó L ŻYĆ
N I E MA NIC STAŁEGO
P R Z E T R W A J I N I G D Y SIE N I E B Ó J
BEZPIECZNA JAZDA
NADZIEJA I ODWAGA
BÓG ZNA SWOICH L U D Z I
N I K T PONAD BOGIEM
N I E M A K R Ó L A N A D BOGA
BÓG M N I E P R O W A D Z I
NIC PONAD BOGIEM
WIERZE BOGU
MOIM PANEM BÓG
BÓG N I E WYMYŚLIŁ ZEGARA
K R Ó L N I E JEST BOGIEM
Z JEGO Ł A S K I
Z BOGIEM
P S A L M 19
P S A L M 121
P S A L M 11
MIŁOSIERDZIE
D Z I E Ł O BOGA
K R Ó L PRZYSZŁOŚCI
ZABAWNY CHŁOPAK
PRZYSZŁOŚĆ
JEDNOŚĆ
ODWAGA
Napisy te wykonane są zazwyczaj z d u ż ą s t a r a n n o ś c i ą ,
wielkimi „ p l a s t y c z n y m i " literami, są żółte, ocieniowane
czerwienią, białe, ocieniowane czernią i t d . Nierzadko przy­
ozdabiają je k w i a t y . I co jest najważniejsze, wkompono­
wane są one w m a l u n k i w y o b r a ż a j ą c e słonie, l w y , pantery,
krokodyle, koguty, anioły, k r z y ż e , bukiety k w i a t ó w ,
uskrzydlonych ludzi, błyskawice, gwiazdy i liczne inne
tematy.
D u ż o prawdziwej radości przynosi oglądanie na spec­
jalnych parkingach w większych miastach nigeryjskich

12

18

lub k a m e r u ń s k i c h zgromadzonych t a m w d u ż y c h ilościach
t y c h p o t ę ż n y c h ciężarówek, z k t ó r y c h k a ż d a jest swoistą
w ę d r o w n ą galerią wizualnych d o z n a ń . A u t o r a m i napisów
i malowideł są zazwyczaj malarze miejscy, ci sami k t ó r z y
w y k o n u j ą szyldy fryzjerom i nie t y l k o fryzjerom.
Oto szyld: „ P r e m i e r a t a b a k i z Dolnego E n u g u " ( i l . 17).
Szyld jest dwustronnie malowany. N a pierwszej i drugiej
stronie powtarza się: „ I n o m a premier t a b a k i dolne Enugu.
Premier t a b a k i rozwiązuje wszystkie problemy. To wspo­
maga na u m y ś l e . To przynosi ulgę w smutkach. Zawsze
do uzyskania u ... (adres)". Ponadto z obydwu stron przed­
stawiony jest sam I n o m a przy pracy. W czymś, co przy­
pomina m a s z y n k ę do mięsa, miele t a b a k ę , po k t ó r ą usta­
w i l i się ludzie w kolejce. W scenie frontowej jest ich czterech
i kolejkę otwiera biały człowiek, na odwrocie zaś za czar­
n y m stoi biały i postaci jest więcej. Wreszcie całość uzupełnia
również z jednej i drugiej strony malunek przedstawiający
człowieka pod drzewem, z k t ó r e g o zwisa sznur. Przy ma­
lunkach znajduje się o b j a ś n i e n i e : „ P r z y k ł a d . Pewnego
dnia w m o i m mieście Opobo m i a ł e m k ł o p o t y z rodziną
i p o s t a n o w i ł e m powiesić się z tego powodu. K i e d y chciałem
się j u ż powiesić, p r z y p o m n i a ł e m sobie w pobliżu drzewa,
że w mojej torbie znajduje się tabaka. W t e d y pomyślałem
sobie, że nie jestem j e d y n y m , k t ó r y ma k ł o p o t y z rodziną.
W t e d y premier t a b a k i ocalił mnie od przedwczesnej śmierci".
Z drugiej strony opis tego zdarzenia jest nieco szczegółowszy
i samo zdarzenie rozpoczyna się od „ O n e night . . . " Szyld
ten n a m a l o w a ł R a i n Bow z Enugu.
R ó w n i e starannie wykonane szyldy, r e k l a m u j ą c e usługi
k r a w c ó w , szewców, stolarzy ozy fotografów spotyka się
w licznych miastach południowej i zachodniej Nigerii.

��Malowidło na śoianio baru. Busisi n . jeziorem W i k t o r i a (Tanzania). I I . 22. Malowidło w barze. M a i . Gdo K i a r i . Nasadżineli (Tanzania). I I . 23. Malarz Suly z Dawanau (Nigeria).

�23

Sporadycznie pojawiają się również w n i e k t ó r y c h miastach
Kamerunu, Zairu, K e n i i ( i l . 16). Ostatni z p r z y k ł a d ó w
dużych r o z m i a r ó w to m a l o w i d ł o na frontonie b u d y n k u
reklamujące fotografa. W miasteczku, z k t ó r e g o pochodzi
to malowidło, w podobny sposób reklamowane b y ł y usługi
krawca, szewca oraz rzeźnika. W Nigerii ci właśnie rze­
mieślnicy k o r z y s t a j ą w swych szyldach-reklamach z t y t u ł u
nie mistrza lub majstra, lecz doktora. D o k t o r szewc, kra­
wiec i t d . T y t u ł y doktora i premiera {prime minister) m o g ą
świadczyć o wysokiej pozycji społecznej t y c h rzemieślników
albo też o niezłym poczuciu humoru, zrozumieniu śmiesz­
ności wszelkiej poważnej t y t u l a t u r y . Prawdopodobnie w grę
wchodzi jedno i drugie.
Osobną w dużej mierze dziedziną w ś r ó d malowideł
rozwijających się w miastach są dekoracje b a r ó w . W Afryce,
w warunkach tropikalnych, są to instytucje o szczególnym
znaczeniu. Sprzedaje się w nich przede wszystkim w znacz­
nych ilościach napoje chłodzące. W m a ł y c h wsiach, całkiem
w buszu, z dala od w i ę k s z y c h ośrodków, m o ż n a zawsze
natrafić na dobrze zaopatrzony bar i o t r z y m a ć n a p ó j wy­
jęty z lodówki. B a r y te spełniają często rolę k l u b ó w , w k t ó ­
rych gromadzi się starszyzna i młodzież. Służą przejezdnym,
chętnie goszczą w nich biali (ale t y l k o przejezdni). Sprzedaż
piwa czyni nieraz z t y c h i n s t y t u c j i miejsca rozpusty, co
często znajduje wyraz w m a l o w i d ł a c h p o t ę p i a j ą c y c h zdecy­
dowanie pijacki obyczaj.
Temat antyalkoholowy rozwijany b y w a niekiedy
w rozbudowane sceny, sugestywnie u k a z u j ą c e zgubne
skutki picia. Stosowne obrazki p o k r y w a j ą wszystkie ściany
baru, t o w a r z y s z ą i m objaśnienia tekstowe. Jest to pozy­
tywny w y n i k u m o r a l n i a j ą c e j działalności misji, a t a k ż e

surowych obostrzeń, wprowadzanych przez n i e k t ó r e r z ą d y .
W Zairze i w Republice Środkowoafrykańskiej obowiązuje
zakaz picia piwa w biały dzień.
Gdzie indziej jednak ten sam temat ujmowany bywa
dyskretniej. W pojedynczych, nie z w i ą z a n y c h ze sobą
scenach ukazywana bywa szafarka, pijący i (niczym rezultat)
taniec. A b s t r a h u j ą c od tego czy podobne malowidła
w barach spełniają swą d y d a k t y c z n ą rolę, należy stwierdzić,
że p i j a ń s t w o nie jest p i ę t n e m A f r y k i . Jeśli się pojawia,
to w formie łagodnej i chyba częściej na wsi niż w mieście,
a jego rozsadnikiem jest nie tyle bar, co obyczaj pędzenia
przez wieśniaków wina palmowego i spożywanie go rytualnie
przy wszelkich o b r z ę d a c h i uroczystościach.
I n s t y t u c j a baru jest miejscem przekazywania wizual­
nego innych jeszcze treści. Landszaft u k a z u j ą c y p r z y r o d ę
a f r y k a ń s k ą , zawsze z palmami, często z d z i k i m i zwierzę­
t a m i w dżungli, lśniące w słońcu rozlewiska wielkich rzek,
po k t ó r y c h p ł y n ą pirogi — oto akcesoria baru, którego
właściciel chce u r a c z y ć przybyszy z dalekich stron. Bliższe
natomiast stałej klienteli są obrazy sławiące męskość,
j a k w malowidłach u k a z u j ą c y c h walczącego ze słoniem
lub lwem (il. 19), wreszcie piękne malowidło — mocują­
cego się z ciężarem ( i l . 20). Ten ostatni obraz nawiązuje
do szczególnie popularnej t e m a t y k i sportowej. W algier­
skich barach na Saharze mogłem podziwiać dowody t y c h
zainteresowań w d u ż y c h obrazach olejnych, sławiącycłi
sukcesy algierskiej reprezentacji piłkarskiej. Przedstawieni
na nich b y l i zawodnicy obu d r u ż y n . Jeden z obrazów
u k a z y w a ł w a l k ę ciemniejszoskórych Algierczyków z całkiem
białą d r u ż y n ą p i ł k a r s k ą .
W t y m samym barze w miejscowości I n Salah, obok

15

�11. 24, 25. Malowidło na ścianie budynku w Dawanau (Nigeria). Fragment i całość. Mai. Suly.

16

�I I . 26, 27. Malowidło na ścianie budynku w Dawanau (Nigeria). Fragment i całość. M a i . Suly.

17

�obrazów z p i ł k a r z a m i , znajdował się mniejszych r o z m i a r ó w
obrazek malowany przez tego samego a r t y s t ę . P r z e d s t a w i a ł
on wielbłąda i lwa. Lew rozparty na grzbiecie w i e l b ł ą d a
szarpał garb swojej ofierze.
Obrazek ten u z n a ć m o ż n a jako znamienny dla t e m a t y k i ,
k t ó r a przewija się w m a l o w i d ł a c h wielu b a r ó w położonych
przy s ł a w n y c h szlakach. W barach północnej Tanzanii
oraz K e n i i t e m a t y k a ta bywa d o m i n u j ą c a , a często nawet
wyłączna. Zwierzęta afrykańskie to przede wszystkim słoń
i lew, ale t a k ż e g r o ź n y niezwykle bawół, wąż i ptak, k t ó r y
nie lęka się węży ( i l . 22). Z d a r z a j ą się również w y o b r a ż e n i a
innych z w i e r z ą t : nosorożec, k r o k o d y l i najrzadziej żyrafa.
Dlatego chyba najrzadziej, że z zasady wszystkie te bary
m a j ą nisko położone stropy...
W y o b r a ż e n i a t y c h zwierząt ukazywane są nieraz
w wielkich malowidłach p o k r y w a j ą c y c h fronton b u d y n k u ,
a t a k ż e poszczególne ściany w sali lub salach baru. W y ­
czuwa się w t y m malarstwie swoisty resentyment dla afry­
kańskiej fauny. Pojawił się on zapewne w najnowszych
czasach i nie tyle jako coś samoistnego, lecz w y n i k a j ą c e g o
z innej potrzeby — przypodobania się licznym rzeszom
m y ś l i w y c h i t u r y s t ó w n a w i e d z a j ą c y c h p a r k i i rezerwaty,
jedyne miejsca, w k t ó r y c h te zwierzęta p r z e t r w a ł y . W po­
bliżu t y c h miejsc wszystkie bary przyozdabiane są z reguły
w y o b r a ż e n i a m i zwierząt. I c h stylistyka p o w t a r z a j ą c a się,
mało zindywidualizowana, bliska jest stereotypowej figuracji,
w której m o ż n a d o p a t r z y ć się pewnej roli ilustracji z książek
dla dzieci.
Niekiedy jednak pojawiają się prawdziwej urody
malunki, w k t ó r y c h podziwiać m o ż n a zarówno z n a k o m i t ą
formę, jak też p o w a ż n y stosunek malującego do popular­
nego tematu. I chyba bez przesady m o ż n a powiedzieć,
że w Afryce t y l k o w barach, przy t y c h skromnych malo­
widłach zrodzić się może, albo już się rodzi uszanowanie
pośród ludzi miejscowych dla jednego z ich największych
s k a r b ó w . Może też popularne w y o b r a ż e n i e ptaka, węża
i b a w o ł u uzyska pełniejszą s y m b o l i k ę . N a w i ą z y w a ć będzie
do f a k t u możliwej harmonii w ś r ó d zwierząt, bez „opie­
k u ń c z e j " roli m y ś l i w y c h .
Wymieniony p r z y k ł a d m a l o w i d ł a z Tanzanii i podobne
jemu z innych miejsc tego kraju, a t a k ż e z K e n i i nie zmie­
niają jednak ogólnego odczucia, że jest to malarstwo dosyć
stereotypowe, m a ł o zindywidualizowane, w nikłej mierze
związane z t r a d y c j ą . Pod t y m względem sławne m a l a t u r y
k a m e r u ń s k i e z k r a i n y Bamileke u r a s t a j ą do dzieł o pierwszo­
r z ę d n y m znaczeniu. Ukazywane w nich zwierzęta, chociażby
w scenach polowania, z a c h o w u j ą wiele ze swej legendarnej
czy mitycznej r o l i . A przy t y m swoista figuracja w niczym
nie przypomina współczesnej, ilustracyjno-fotograficznej.
To utrzymywanie się treści m i t y c z n y c h czy t y l k o
przypowieściowych o d k r y ć m o g ł e m jeszcze w niezwykle
bujnie rozwijającej się twórczości malarzy z wioski Msasani
pod Dar es Salaam. Obrazy z Msasani m a j ą wspólne cechy:
płaskie traktowanie p r z e d s t a w i e ń , zawsze zwierząt, d u ż e
jednobarwne płaszczyzny, niekiedy obwiedzione konturem,
swobodne rozstrzyganie proporcji. K o l o r y zasadnicze ze­
stawiane są w silnym kontrastowaniu (wykorzystanie
emalii rowerowych). Kompozycja z w i ą z a n a z powierzchnią
t y p o w y c h k w a d r a t ó w p ł y t y pilśniowej. Malarze — na ogół
młodzi — К . H . Tedo, Agaba k o n t y n u u j ą
doświadczenia
swego krewniaka Tinga-Tinga, zmarłego w 1972 r. w Msasani.
R o z w ó j tego malarstwa coraz silniej łączy się z zaintereso­
waniami nie tyle samych A f r y k a ń c z y k ó w , co białych,
licznych t u r y s t ó w o d w i e d z a j ą c y c h T a n z a n i ę . Dlatego też
trudno b y ł o b y tej sztuce p r z y p i s y w a ć większe znaczenie
w t y m , co nas najbardziej zajmuje — w k s z t a ł t o w a n i u się
m e n t a l n o ś c i artystycznej ogółu.
Dlatego z u w a g ą n a l e ż a ł o b y się przyjrzeć t y m indy­
w i d u a l n y m t w ó r c o m , k t ó r z y swoją działalność ściśle wiążą

18

��П. 33, 34. Chaty bielone w cętki. Ndokayo, Garua-Bulai (Kamerun).

z potrzebami najbliższego sobie otoczenia. J e d n ą z takich
wyróżniających się indywidualności jest malarz Suly
z Dawanau w okolicach K a n o w Nigerii. Urodził się w 1943 r.
Ojcem jego b y ł Bala, nauczyciel w szkole koranicznej.
Sam Suly do żadnej szkoły nie uczęszczał. To, czego n a u c z y ł
go ojciec z a p o m n i a ł . Natomiast stare księgi, w t y m ręcznie
pisany K o r a n , k t ó r e odziedziczył po ojcu, przechowuje
z n a l e ż y t ą czcią. U z n a ć należy Sulyego za a n a l f a b e t ę , zresztą
nie kryje się z t y m wcale. Nie służył w wojsku. Wcześnie
się ożenił. Obecnie ma dwie żony, d r u g ą p i ę k n ą , m ł o d ą .
Jest ojcem kilkunastoletniego chłopca i całkiem małego
dziecka z d r u g ą żoną. Mieszka dosyć ubogo z najbliższą
i dalszą rodziną. Zachowuje t r a d y c y j n y styl życia, charak­
terystyczny dla h a u s a ń s k i e j zbiorowości, z k t ó r e j się w y ­
wodzi.
Od wczesnych l a t młodzieńczych zajmował się m u rarstwem i malarstwem (malował domy i mieszkania).
Korzysta z t y t u ł u m a i ł a m (czcigodny, szanowany), t y t u ł u
j a k i m i a ł jego ojciec i j a k i m obdarza się wielu szanowanych
rzemieślników czy nauczycieli. Suly w y r ó ż n i a się spośród
swego otoczenia rozwagą, spokojem, z a d u m ą . Niekiedy
stwarza wrażenie j a k b y p r z e b y w a ł w i n n y m , w ł a s n y m
świecie.
Zawsze m a l o w a ł dla innych, j a k mówi, dla zdobycia
jedzenia l u b pieniędzy. J e d y n ą rzeczą, k t ó r ą w y m a l o w a ł
dla siebie jest torba na farby i pędzle. T o r b ę t ę — symbol
swego zawodu — p o m a l o w a ł w k w i a t y , wozi j ą rowerem

20

na b a g a ż n i k u ( i l . 23). W podobny sposób t o r b ą zaopatrzoną
w odpowiedni napis i z a m o n t o w a n ą na rowerze, skuterze
czy m o t o c y k l u i n n i rzemieślnicy (fotografowie, elektrycy,
ślusarze) m a n i f e s t u j ą swój z a w ó d . Suly objeżdża rowerem
okolicę w k r ę g u ok. 360 k m i na t y m obszarze zbiera za­
m ó w i e n i a murarskie l u b malarskie. Za j e d n ą dekorację
domu pobiera 2 funty. Jest to z a p ł a t a r ó w n a naszym kilkuset
złotym.
Co maluje ? W samym t y l k o Dawanau, wyłączając
dom w ł a s n y , ozdobił prawie wszystkie b u d y n k i , jedne
bogaciej, inne skromniej. Najskromniejsze jego malowidła
t o drobne sceny rodzajowe wymalowane na szczycie bu­
d y n k u wzdłuż charakterystycznych dla h a u s a ń s k i c h domów
sterczyn-attyk. Najokazalsze
s ą znacznych rozmiarów
m a l o w i d ł a zapełniające całą ścianę frontową budynku,
a nieraz również ściany boczne ( i l . 26, 27). Do t y c h okazałych
przedsięwzięć należy również zaliczyć dekoracje rezydencji
h a u s a ń s k i c h n o t a b l i . Rezydencje te m a j ą przed właściwym
budynkiem rodzaj kordegard, ponadto ganki i werandy.
Zostały one przyozdobione w m a l u n k i - k w i a t y , przypomina­
j ą c e bardzo nasze zalipiańskie. S t a n o w i ą one wyraźne
o d s t ę p s t w o od tego, co zazwyczaj maluje Suly. Najczęściej
bowiem przedstawia lwa, zawsze groźnego, wąsatego,
z uniesionym ogonem, a t a k ż e inne zwierzęta — krowę,
krokodyla, konia, k u r ę ; a ponadto ludzi przy pracy: rol­
n i k ó w , tragarzy, m e c h a n i k ó w samochodowych, wszelkie
współczesne pojazdy, nie wyłączając s a m o l o t ó w ; ukazuje

�wreszcie charakterystyczne dla swego otoczenia postaci —•
np. muezinów n a w o ł u j ą c y c h do m o d l i t w przed meczetem,
pijaków i p r o s t y t u t k i , bokserów, w a l c z ą c y c h na miecze,
żołnierzy oraz wielmożów na przejażdżce konnej pod para­
solem.
W tych różnych z pozoru tematach m o ż n a d o p a t r z y ć się
pewnych założeń całościowych, pewnej idei przewodniej.
Oto obok wizerunku z z a p a ł e m i p r z y k ł a d n i e pracującego
rolnika — stoi kobieta, k t ó r a przyniosła w pole jedzenie.
Nieopodal tej sceny widzimy znacznie większą p o s t a ć
robotnika, k t ó r y coś niezbyt ochoczo miesza czy gniecie
w wielkim naczyniu. Przed robotnikiem stoi nie kobieta
z naczyniami, lecz olbrzymi lew ( i l . 24, 25). Lew uzyskuje
tutaj i w innych scenach symboliczne znaczenie. Gdzie
indziej takiż lew czatuje obok kobiety k a r m i ą c e j k r o w ę ,
a ponad wężem, k t ó r e g o m ę ż c z y z n a pragnie rozdrażnić
i zabić szablą ( i l . 31).
W innej kompozycji u k a z a ł Suly nienaturalnej wiel­
kości elegantkę „ ł y p i ą c ą oczyma i szczerzącą z ę b y " (postać
namalowana jest na węgle b u d y n k u , t a k j a k b y „ s t a ł a na
rogu"), a nie opodal j u ż mniejszych znacznie r o z m i a r ó w
tragarzy rozładowujących ciężarówkę, dalej i n n y c h męż­
czyzn — bokserów, żołnierzy i p a r z ą c e się konie ( i l . 30, 32).
Motyw złej kobiety s t a r a ł się najwyraziściej p r z e d s t a w i ć
w obrazku, na k t ó r y m dziewczyna dzierżąc w jednej ręce
szklanicę, d r u g ą r ę k ę w y c i ą g a j u ż po n a s t ę p n ą . Całość
uzupełnił w y o b r a ż e n i e m kwoczki z k u r c z ę t a m i d r e p c z ą c y c h
wśród traw. Ale j e d n ą scenę od drugiej oddzielił szerokim
pasem (il. 39). Podobne obramienia p o j a w i a j ą się w i n n y c h
jeszcze malunkach, a niekiedy szeroki ciemny pas ozdo­
biony w zwielokrotniony zygzak w kształcie 3 jest g ł ó w n y m
motywem, znakomicie zestrojonym z niewielkich r o z m i a r ó w
wyobrażeniem jeźdźca i podmalowanymi od spodu żygaczami rynien sterczących z dachu ( i l . 26).
Malarstwo m a i ł a m Suly m i m o swych p o w a ż n y c h ,
nieraz wyraźnie u m o r a l n i a j ą c y c h treści, jest niezwykle
pogodne, barwne — b y nie rzec wesołe. Ale takie właśnie
odczucie rodzi się przy pierwszym, b e z p o ś r e d n i m z n i m
kontakcie. Ubogie domy-warsztaty, sklepy o ż y w a j ą . Malo­
widła wyodrębniające budynek z całości szarej zabudowy
nadają m u n o w ą , w y ż s z ą r a n g ę . I t y l k o dzięki t e m u —

j a k m o ż n a p r z y p u s z c z a ć — udaje się malarzowi zdobywać
kolejne zamówienia. Bo przecież malarstwo to znacznie
silniej ukazuje s ą d a r t y s t y o t y m , co go otacza, aniżeli
informuje, co określony sklep czy warsztat oferują klientom.
N a t y m k o ń c z y się m ó j przegląd najważniejszych
p r z e j a w ó w malarstwa rozwijającego się w afrykańskich
miastach. C h c i a ł b y m obecnie u k a z a ó drugi n u r t tej twór­
c z o ś c i — malarstwo rozwijające się w środowiskach wiej­
skich.
Jeśli w przypadku malarstwa „ m i e j s k i e g o " najcie­
kawsze jego przejawy poznajemy w krajach p r z o d u j ą c y c h —
Nigerii, K e n i i , Tanzanii, to w przypadku n u r t u wiejskiego
odwrotnie. Najciekawiej przedstawia się malarstwo w t y c h
krajach, k t ó r e u z n a ć należy za opóźnione w rozwoju. Pod
t y m t e ż względem na u w a g ę zasługuje szczególnie Republika
Ś r o d k o w o a f r y k a ń s k a oraz blisko graniczące z n i ą rejony
K a m e r u n u i Zairu.
Całość zgromadzonego na t y m obszarze m a t e r i a ł u
dotyczy malarstwa b u d y n k ó w mieszkalnych i kościołów.
W przeważającej mierze są to m a l u n k i w y s t ę p u j ą c e na
z e w n ą t r z d o m ó w (bardzo rzadko we w n ę t r z u , a wówczas
w sieniach), a w przypadku kościołów t y l k o we w n ę t r z u .
W t a k i m t e ż sposobie korzystania z malarstwa ujawnia się
ogólne założenie tej sztuki. W zastosowaniu do b u d y n k ó w
mieszkalnych jest ona zdecydowanie reprezentacyjno-prestiżowa, służy celom społecznym. W kościołach służyć ma
pogłębianiu określonych praw w i a r y i t y m samym ma
ideowo-kontemplatywne znaczenie.
Najprostsze przejawy pierwszego rodzaju potrzeb ma­
larstwa t o bielenie domu. I t u m o ż n a o d n o t o w a ć pewien
charakterystyczny fakt, k t ó r y odnieść m o ż n a nie t y l k o
do afrykańskich w a r u n k ó w . Otóż, wkraczając od północy
w kraje czarnej A f r y k i natrafia się, począwszy od N i g r u ,
na wybitnie m u r z y ń s k i e osiedla wiejskie. I jeśli wcześniej
na obszarach algierskich i m a r o k a ń s k i c h w y s t ę p u j e swoista
architektura arabska w r ó ż n y c h swych odmianach, zawsze
oparta na konstrukcji budowli p r o s t o k ą t n e j , to właśnie
p o c z y n a j ą c od N i g r u zmienia się ona zasadniczo. P o j a w i a j ą
się domy okrągłe. U s t ę p u j ą one ponownie na obszarze
Nigerii domom p r o s t o k ą t n y m , b u d o w n i c t w u cywilizacji
h a u s a ń s k i e j . Jeszcze na obszarze k a m e r u ń s k i m pojawia się

I I . 35. Dekoracja malarska na ścianie domu wiejskiego. Zengolaga (Kamerun).

21

�I I . 36. W y o b r a ż e n i e radia i mężczyzny wskazującego na gwiazdę. Malowidło na ścianie
chaty. (Republ. Ś r o d k o w o a f r y k a ń s k a ) .
swoiste dla tego k r a j u oryginalne budownictwo „wielkich
chat" oraz n i e p o r ó w n y w a l n e do czegokolwiek „wszelkie
g l i n i a n k i - u l o w n i k i " , aby już dalej w Republice Ś r o d k o w o ­
afrykańskiej i w większości t e r e n ó w Zairu istniały prawie
wyłącznie chaty — budownictwo bardzo p r z y p o m i n a j ą c e
rozwiązania znane z E u r o p y , w t y m również i z Polski.
W s p ó l n ą cechą budowli p o p r z e d z a j ą c y c h od p ó ł n o c y
strefę chat jest zachowanie w architekturze naturalnej
barwy tworzywa. W y n i k a to przede wszystkim z dosko­
nałości formalnej obiektu, u k s z t a ł t o w a n e g o niewątpliwie
w długim procesie doświadczeń budowlanych. Zazwyczaj
budowle te m a j ą n a t u r a l n ą b a r w ę wyschniętej na słońcu
g l i n y - b ł o t a , z k t ó r e g o ulepione zostały na odpowiednim
wzmocnieniu cegło-pacynowe ściany b u d y n k u . Zależnie od
strefy geograficznej zmienia się barwa tego podstawowego
dla całej A f r y k i budulca. Ale w strefie algiersko-, nigrycko-nigeryjskiej dominuje barwa dosyć w y r ó w n a n a . Jest ona
ugrowata, cielista. K o l o r y t t a k i akceptowany jest na ogół
we wszelkich społecznościach. Natomiast nie s ą akcepto­
wane z reguły barwy budulca szaroziomistego. A takiego
właśnie surowca d o s t a r c z a j ą często ziemie w strefie tro­
pikalnej, w sąsiedztwie dżungli i rozlewisk wielkich rzek.
Jednocześnie w pewnych miejscach tego obszaru poja­
wiają się glinki laterytowe o zabarwieniu cynobrowym.
One to s ą surowcem uznanym jako strojny, atrakcyjny.
I właśnie w t y m obszarze znacznego zróżnicowania
k o l o r y t u naturalnego surowca, j a k t e ż niezbyt silnie utrwa­
lonych czy też z b y t gwałtownie naruszonych tradycji
budowlanych, rozwinął się zwyczaj bielenia i malowania
chat. Są to w c a ł y m tego słowa znaczeniu chaty budow­
le — stosunkowo trwałe, o nieźle izolujących ś c i a n a c h
nakrywanych mniej ł u b bardziej t r w a ł y m czy skutecznym
d a c h e m - s t r z e c h ą . W osadach r o b o t n i k ó w zorganizowanych
przy plantacjach, w osiedlach ludności, k t ó r a nie t a k dawno
porzuciła swoje własne leśne siedliska, rozwinęło się budow­
nictwo chat najprostszych — ściany p r o s t o k ą t n e g o b u d y n k u
są nakrywane dwuspadowym dachem. W osiedlach bardziej
już zasiedziałych wykształciły się iście europejskie c h a ł u p y
z solidnymi strzechami czterospadowymi, n a c z ó ł k o w y m i
i przyczółkowymi, nigdy płaskimi, lecz zawsze s t r o m y m i .
Poznany wcześniej t y p domu okrągłego z N i g r u czy pół­
nocnych rejonów K a m e r u n u ( „ u l o w n i k " ) pojawia się w t y m
przytropikalnym obszarze dopiero w górzystej Rwandzie,
względnie w zachodnich stronach Zairu.

22

P r o s t o k ą t n e ściany chat, szczególnie w domach o wąs­
k i c h dachach, chat bez podcieni czy o k a p ó w prowokują
do zamalowania i pobielenia. Potrzeba taka jest t y m sil­
niejsza, i m bardziej zwarte i bezpośrednio przylegające
do „ u l i c y " t w o r z ą się osiedla. A z t a k i m i właśnie ulicówk o w y m i osiedlami spotykamy się w i n t e r e s u j ą c y m
nas
obszarze w y s t ę p o w a n i a m a l o w i d e ł na domach. S t ą d toż —
j a k s ą d z ę — w y w o d z i się powszechna w ś r ó d mieszkańców
wsi ś r o d k o w o a f r y k a ń s k i c h potrzeba bielenia d o m ó w . Po­
dziwiać t u m o ż n a n a j p r o s t s z ą , a zarazem najbardziej
fascynującą t e c h n i k ę — chlapania czy opryskiwania, wzglę­
dnie c ę t k o w a n i a ścian b i a ł ą f a r b ą ( i l . 33, 34). Powstają
śmiałe kompozycje, zadziwiające harmonijnością, chociaż
czuje się, że p o w s t a ł y w w i e l k i m z a p a m i ę t a n i u „pacykow a n i a " czy „ c h l a p a n i a " bez u m i a r u .
Do t y c h malarskich p o c z y n a ń należałoby zaliczyć
również sposób bielenia ścian poprzez odciskanie umacza­
n y c h w farbie dłoni. Ś l a d y odciśniętej na ścianie dłoni
b y w a j ą nieraz do tego stopnia zwielokrotniane, że pobielony
t y m sposobom dom wydaje się z daleka całkiem biały.
I n n y m d o s y ć popularnym sposobem dekorowania
d o m ó w w tej strefie jest malowanie ciemnych obramowali
podstawy, wejścia i okien. Najczęściej s ą to czarne pasy.
Ale niekiedy pas t a k i zostaje „ r o z b i t y " na k w a d r a t y i trój­
k ą t y , skontrastowany w rodzaj szachownicy ugrem i bielą
(il. 35). Jest t o niewątpliwie malowanie nawiązujące bez­
pośrednio do t r a d y c y j n y c h dekoracji malarskich, jakie
w przeszłości rozwijały się w dziedzinach innych niż bu­
downictwo. Takie właśnie obrzeżenia geometryczne miały
n i e g d y ś zastosowanie przy najrozmaitszych „ d r o b n y c h "
w y t w o r a c h : torbach, garnkach, tarczach. Jest to zatem
malarstwo p r z e j ę t e i zdecydowanie służebne jako forma
wypowiedzi artystycznej w stosunku do innych sztuk
czy rzemiosł.
Dlatego t e ż najbardziej a n g a ż u j ą u w a g ę całkiem
współczesne m a l o w i d ł a figuralne. P o j a w i a j ą się w nich
m o t y w y z a c z e r p n i ę t e z bardzo rozmaitych dziedzin. Z jednej
strony w y o b r a ż e n i a roślin i zwierząt, k w i a t y w doniczkach,
gałązki, liście oraz motyle, r y b y , p t a k i , drobne drapieżniki,
wreszcie l w y , antylopy, węże i słonie; a z drugiej — takie
symbole współczesności, j a k : samochody, helikopter, radio.
To znów jakieś tradycyjne w ą t k i — taniec, gra na bębnie,
zabawa, polowanie, łowienie r y b — i całkiem współczesne —
p i ł k a r z , bokserzy, postacie z filmów czy komiksów oraz

�popularni śpiewacy zespołów estradowych ( i l . 37, 38).
Niektóre malunki u k r y w a j ą j a k ą ś z a g m a t w a n ą a n e g d o t ę ,
tym trudniejszą do rozszyfrowania, że w y r a ż o n ą poprzez
rysunek prymitywny, umowny. Inne działają dosyć jedno­
znacznie, jak np. w malowidle, w k t ó r y m przedstawione
jest dużych rozmiarów radio na s t o ł k u i m ę ż c z y z n a ukazu­
jący palcem gwiazdę, znajdującą się m i ę d z y n i m a t y m
radiem (il. 36). Ale j u ż inne obrazy są znacznie zawilsze.
Oto między j a k i m ś zwierzęciem i r y b ą , ukazanymi w r y ­
sunku swoiście uproszczonym, pojawia się p o s t a ć człowieka
z czymś jakby teczką, idącego w k i e r u n k u samochodu —
autobusu (il. 40). Albo taka kompozycja. Ściana na lewo
od wejścia do chaty ozdobiona kwiatami i w i e l k i m motylem,
a druga strona na prawo p e ł n a drobnych r y s u n k ó w , w ś r ó d
których widać również w y o b r a ż e n i e k w i a t ó w (na samym
węgle), ale już w pobliżu k r z y ż , s a m o c h ó d s t r a ż a c k i , nad
nim człowiek powieszony, inny biegnący oraz r y b a k i polu­
jący na zwierzę, u k t ó r e g o m a l u j ą c y p r z e d s t a w i ł strach
rzędem kropek „ s p a d a j ą c y c h " równolegle do ogona.
Można by oczywiście zbyć te m a l u n k i j e d n y m słowem —
prymitywne bazgroły, jakich zawsze wiele wszędzie. Lecz

już sam fakt, że społeczności tamtejszych wiosek tolerują
tego rodzaju malowidła, bynajmniej nieprzypadkowe,
czy j a k nasze -— polskie napisy na domach czynione pota­
jemnie, nakazuje, aby przyjrzeć się zjawisku z n a l e ż y t ą
u w a g ą . T y m bardziej że niewymuszoność t y c h m a l u n k ó w ,
ich b a r w n o ś ć jest przejawem tej ludzkiej słabości, b y nie
powiedzieć uniesienia, k t ó r e właśnie zawsze i wszędzie
budzi pełne życzliwości zainteresowanie. Takie zaś odczucie
sprawy pogłębia się, kiedy przychodzi obcować z j e d y n ą
tego rodzaju galerią, rozciągniętą na przestrzeni setek
k i l o m e t r ó w w bujnym, niewątpliwie cudownym, lecz powo­
d u j ą c y m znużenie a f r y k a ń s k i m krajobrazie. S t ą d może
warto powiedzieć o t a k i m odczuciu. N i e p o r a d n o ś ć formalna
t y c h ż e malowideł, nieporadność s k ą d i n ą d znana i ceniona,
czyni nieprawdopodobny w swym bogactwie i rozmaitości
ś w i a t przyrody c z y m ś bardzo bliskim i z r o z u m i a ł y m .
Gdzieś przy samym k o ń c u szlaku chat malowanych
pojawia się jeszcze wieś w y j ą t k o w a . N a jej k r a ń c a c h w po­
bliżu dżungli zbudowano plac taneczny. Jest on otoczony
rodzajem p ł o t u - ś c i a n y , nakrytej dachem. Młodzież wioski
Yahila z plemienia Mobango (wszystko na terenie zachod-

I I . 37, 38. Malowidło na ścianie chaty. Całość i fragment. Yambula (Zair).

23

�Malowidła na ścianach chat (Republ. Ś r o d k o w o a f r y k a ń s k a ) :
Б . 39. Polowanie. Gyabe. I I . 40. W y o b r a ż e n i a zwierząt, człowieka i autobusu. Businga. I I . 4 1 . Zabawa. Ngoto.

�niego Zairu), do k t ó r e j n a l e ż y ten plac, w y m a l o w a ł a ota­
czające go ś c i a n y w takie oto obrazy: młodzieżowy zespół
muzyczny, m ó w c a - p o l i t y k , m ę ż c z y z n a w a l c z ą c y z w ę ż e m ,
lokalna piękność, k o t , kobieta-syrena oraz Goby R i c h a r d —
żużlowiec ( i l . 43). Malowidła te w y r ó ż n i a j ą się od dekoracji
domowych b o g a t s z ą p a l e t ą barw, u ż y c i e m farb chemicz­
nych. W całości jest t o przejaw twórczości samorodnej,
którą u z n a ć m o ż n a za r e p r e z e n t a t y w n ą dla u m i e j ę t n o ś c i
i zainteresowań wielu innych, nie t y l k o wiejskich, o d ł a m ó w
społeczności m ł o d z i e ż o w y c h w Afryce. Wydaje się t e ż ,
że fakt skorzystania przez młodzież z zairskiej wioski
Yahila przy realizowaniu swych ambicji życiowych z ma­
larskiej formy wypowiedzi jest w a ż n y m rysem przemian
kulUirowych, jakie d o k o n u j ą się w t y m i w innych krajach
afrykańskich.
Z w r ó ć m y jeszcze u w a g ę na t o , że malarstwo o j a k i m
mowa nie jest t y l k o dziełem spontanicznym młodzieży
lub dzieci. Otóż w e d ł u g informacji uzyskanych od starszych
mieszkańców t y c h wsi, n i e k t ó r e m a l o w i d ł a s ą dziełem
specjalnie w t y m celu a n g a ż o w a n y c h malarzy. Potwier­
dzeniem t y c h w i a d o m o ś c i b y ł y b y m a l o w i d ł a z r ó ż n y c h
domów w jednej wsi, w y r a ź n i e z d r a d z a j ą c e m a n i e r ę jakiegoś
jednego t w ó r c y . Spotkanie z t a k i m wyspecjalizowanym
malarzem, dwudziestoczteroletnim Danielem Kulagna z wio­
ski Garua-Petel (w zachodniej części Republiki Środkowo­
afrykańskiej) d o s t a r c z a j ą danych jeszcze szczegółowszych.
Oto t w ó r c a p i ę k n y c h malowideł u k a z u j ą c y c h zwierzęta
(słonie, p t a k i , antylopy) rośliny i ludzi powiada, że „nie

k a ż d y potrafi m a l o w a ć " , że „ t r z e b a się tego n a u c z y ć " .
Daniel K u l a g n uczęszczał do miejscowej szkoły przy
misji protestanckiej i , j a k twierdzi, w szkole n a u c z y ł się
„ f a c h u " . Szkoły misyjne, i nie t y l k o misyjne, s ą też nie­
wątpliwie j e d n y m z g ł ó w n y c h c z y n n i k ó w wyzwalających
u młodzieży afrykańskiej p o t r z e b ę malowania. Obfitość
reklamy, różnego rodzaju ilustrowanych wydawnictw od­
działuje t e ż pewnie dodatkowo, zachęcając, aby ściana
domu traktowana b y ł a jako swoisty zeszyt do r y s u n k ó w .
Napis cahier obok m a l o w i d e ł p r z e d s t a w i a j ą c y c h kowbojów
zdaje się p o t w i e r d z a ć to przypuszczenie ( i l . 38).
S p ó j r z m y jeszcze na mocno związano z t y m malarstwem
dekoracje z kościoła w Yamolomba koło Lisali w Zairze.
Yamolomba to wioska zamieszkała przez ludność Bambura.
P o ś r ó d ok. 2000 m i e s z k a ń c ó w polowa zalicza się do kato­
lików, 28 do k i m b a n g i s t ó w oraz 20 do p r o t e s t a n t ó w . K a ż d e
z w y z n a ń m a w ł a s n y niewielki kościół. Kościół prote­
s t a n t ó w — nieco większych r o z m i a r ó w chata — pobudo­
wany został w 1971 r. i w t y m t e ż czasie udekorowali go
wierni, rysując i m a l u j ą c w e w n ą t r z k i l k a symbolicznych
o b r a z ó w . Jeden z nich zwraca szczególną u w a g ę . Jest to
rysunek p r z e d s t a w i a j ą c y serce człowieka. Umieszczono go
przy wejściu do kościoła. D u ż y c h r o z m i a r ó w serce, spoza
k t ó r e g o w y ł a n i a się głowa z szyją m ę ż c z y z n y . N a d p r a w ą
częścią serca w y o b r a ż e n i e Anioła S t r ó ż a z rozpostartymi
r ę k a m i , nad lewą Ducha Świętego — gołębica w promie­
niach. Natomiast w e w n ą t r z serca ukazane zostały drobne
w y o b r a ż e n i a symboliczne: oko, t u ż pod piersią człowieka —

25

�42

П. 42. Motocyklista. Fragment dekoracji malarskiej na ścianach K l u b u młodzieżowego. Yahila (Zair).
I I . 43. Naczelnik Odozi Oboda i jego okrutne czyny. Malowidło ścienne. A b a k a l i k i (Nigeria).

„coś co bije w sercu", w j ę z y k u kimbuza, mbuma'ya
mutema; nieco niżej gwiazda — „ s a m o serce" mutema
penda, w ś r o d k u diabeł z t r ó j z ę b e m — główny demon
d r z e m i ą c y w sercu k a ż d e g o człowieka; pod d i a b ł e m na
samym dole żółw — symbolizujący demona lenistwa; po
prawej stronie pod Aniołem S t r ó ż e m — ropucha, symbolizu­
j ą c a demona „niemiłego B o g u " ; p o n i ż e j — w ą ż , symbo­
lizujący zdradliwość i pokusy; leopard — s y m b o l i z u j ą c y
„siłę n i e p o s k r o m i o n ą " ; po stronie lewej nad Duchom
Ś w i ę t y m — pies, symbol b r a k u s k r u p u ł ó w i dwulicowości;
wieprz — „ d e m o n niemiły B o g u " ( i l . 44). N a tejże ścianie
frontowej wymalowano ponadto s y m b o l i c z n ą wizję „ D o m u
wiernych Bogu", do k t ó r e j prowadzi główny szlak z napisem
„Wierzcie w Pana Jezusa" oraz cztery boczne drogi z t a k i m i
oto napisami: „Wierzcie w Boga", „Módlcie się do Boga",
„ D o b r z e pracujcie" i „ T ł u m a c z c i e serca wasze". Obydwa
te m a l o w i d ł a są jednobarwne, p r z y p o m i n a j ą
rysunek,
wykonano je c i e m n o b r ą z o w ą glinką.
Boczne ściany kościoła przyozdobiono w y o b r a ż e n i a m i
k w i a t ó w , roślin drobnolistnych i palm kokosowych. U ż y ­
to do tego zieleni i b r ą z u . D e k o r a c j ę t ę wykonali konfirmanci.
P o ś r ó d t y c h malowideł zwraca u w a g ę wizerunek „serce
człowieka". Wprawdzie twarz człowieka nie została namalo­
wana na czarno — co t a k często jest p o d k r e ś l a n e przy
p r ó b a c h charakteryzowania chrześcijańskiej sztuki A f r y k i —
niemniej jest ona, j a k cała koncepcja „ s e r c a " pełnego
najrozmaitszych d e m o n ó w , swoiście a f r y k a ń s k a . Nie ulega
wątpliwości, że w malowidle t y m w y r a ż a się synkretyzm
lokalnych wierzeń kongijskiej ludności Bambura i chrystia.
nizmu. Z uznaniem t e ż należy spojrzeć na „ ł a t w o ś ć " przy­
swojenia przez B a m b u r ó w w a ż n y c h p r z y k a z a ń protestan­

26

t y z m u . Ś w i a d e c t w e m tego jest obraz drugi „ D o m wiernych
Bogu".
N a t y m c h c i a ł b y m z a k o ń c z y ć ten dosyć pobieżny
przegląd rozmaitych d o k o n a ń malarskich, jakie obserwu­
jemy dziś pośród szerszych o d ł a m ó w społecznych poszcze­
gólnych krajów a f r y k a ń s k i c h . W szkicu t y m pominięte
zostały liczne inno jeszcze dowody bujnie rozwijającej się
twórczości malarskiej w Afryce. Nie w s p o m i n a ł e m o zupełnie
samodzielnej, frapującej sztuce współczesnej E t i o p i i . Jest to
temat w y m a g a j ą c y osobnego opracowania. Wreszcie nic
nie powiedziałem o w y s t ę p u j ą c y c h dziś dosyć często w osie­
dlach egipskich p i ę k n y c h m a l o w i d ł a c h n a ś c i e n n y c h . A jest
to również temat, k t ó r y zasługuje na oddzielne potrakto­
wanie. Oto w kulturze tradycyjnie unikającej malarskich
w y o b r a ż e ń figuralnych,
pomijającej zaciekle wizerunki
człowieka, właśnie wizerunek ten krzewi się dziś z godnym
zastanowienia z a p a ł o m . O fakcie t y m m o ż e m y t y l k o wspom­
nieć gwoli przypomnienia, postawionego na wstępie pytania.
Czy współczesne m a l o w i d ł a w Afryce w y r a ż a j ą jakąś nie­
spełnioną historycznie p o t r z e b ę społeczną ? Odpowiedź na
t o pytanie w y m a g a ł a b y dłuższych w czasie i doćiekliwszych
r o z p o z n a ń , a t a k ż e konfrontacji zgromadzonego materiału
z t y m , co m o ż n a b y odnaleźć w literaturze. M a m t u na myśli
w i a d o m o ś c i o życiu w s p ó ł c z e s n y m poszczególnych grup
ludnościowych, k t ó r y c h dzieła mogliśmy poznać. Co zaś
się tyczy samego przedmiotu — przedstawionych t u malo­
wideł — to j a k j u ż m ó w i ł e m , nie odnajdujemy na ten temat
szezegółowszych wzmianek . F a k t ten utrudnia też bardzo
pełniejszą ocenę zjawiska. Pozostaje nam więc sugerować
jedynie w ł a s n e i na t y m etapie znajomości przedmiotu
zdecydowanie robocze rozpoznania. Oto one.
2

Współczesne m a l o w i d ł a z Nigerii, Kamerunu, Repu-

�bliki Środkowoafrykańskiej, Zairu, Tanzanii i K e n i i to
przejaw nowego całkiem zjawiska w t r a d y c j i sztuki afry­
kańskiej. Nie są te m a l o w i d ł a przejawem sztuki plemiennej.
Zarówno wartości formalno-ideowe, j a k też funkcje peł­
nione przez to malarstwo, nie w y k a z u j ą silniejszych związ­
ków z partykularnym, swoistym pod względem obowiązu­
jących norm, życiem plemiennym. Poznawana przez nas
twórczość artystyczna z życiem t y m u t r a c i ł a więź, albowiem
sama struktura k u l t u r y plemiennej nie t y l k o w o ś r o d k a c h
o charakterze miejskim, ale i na wsi, uległa zasadniczym
przeobrażeniom. W wielu przypadkach (rozpoznawanych
głównie poprzez dzieło sztuki) mieliśmy okazję zetknięcia się
z takimi oto nowymi dla A f r y k i u k ł a d a m i życia społecz­
nego: w zbiorowości parafialnej czy przypisanej do określo­
nego kościoła (a wiadomo, że r o z m a i t o ś ć t y c h kościołów
w Afryce przerasta i n n ą z n a n ą na świecie); w zbiorowości
wiejskiej (w granicach nie t y l k o jednej wsi, lecz ich zespołów,
powiązanych t r a d y c j ą więzi społeczno-gospodarczej z ukształtowaną w czasach kolonialnych przez przynależności
do określonych plantacji, areałów upraw i przyjmowania
wzorców życia narzuconego z z e w n ą t r z ) ; w nieelitarnych zbiorowościach miejskich, p o c z u w a j ą c y c h się do więzi
z innymi podobnymi zbiorowościami, nie t y l k o w Afryce,
lecz na całym świecie. W stosunku do wszystkich t y c h
środowisk posłużyć się m o ż n a — j a k sądzę — jednym
ogólnym terminem, l u d . Dokonania t y c h współczesnych
środowisk należałoby n a z w a ć ludowymi, a nie plemiennymi.
Jeśli nie zakwestionujemy tego wniosku, wówczas należa­
łoby z całym naciskiem twierdzić, że przedstawione przejawy
twórczości malarskiej wy rażają proces narodzin w Afryce
nowej dla tego kontynentu formuły sztuki — sztuki l u ­
dowej. To stwierdzenie z a k ł a d a jednocześnie istnienie
sztuki nioludowej, w stosunku do niej mniej lub bardziej
7

opozycyjnej. Jest n i ą niewątpliwie sztuka elitarna. Prze­
j a w y jej coraz częściej m o ż e m y p o z n a w a ć w najrozmait­
szych oficjalnych prezentacjach dorobku m ł o d y c h p a ń s t w
afrykańskich.
Pakt, że tak późno i w tak szczególnych okoliczno­
ściach (ich osobliwy charakter określa chociażby moment
funkcjonowania nowoczesnych środków przekazu, reklam,
pism, radia itd.) narodziła się ta sztuka, określa jej odręb­
ność w stosunku do tego, co p r z y w y k l i ś m y u z n a w a ć jako
ludowe. Zrozumiałe też jest, żo t ę ludowość sztuki afry­
kańskiej określa żarliwość w chłonięciu współczesnych
(a nie tradycyjnych) treści. I może w t y m właśnie, że ma­
larstwo najbliższe jest — jako środek artystycznego wy­
razu — współczesnej ikonosferze, należy d o p a t r y w a ć się
podstaw tale dynamicznego rozwoju tej sztuki. Natomiast
o d r ę b n ą k w e s t i ą będzie to czy w rozwoju t y c h współczesnych
malowideł m o ż n a odnaleźć momenty kompensacyjne.
W s k a ż m y , że wyłaniają się one, co i raz, przy analizie
historii każdej sztuki, w t y m również ludowej. W naszym
a f r y k a ń s k i m przypadku, jeśli dostrzegamy momenty kom­
pensacyjne, to t y m samym skłonni j e s t e ś m y do uściślenia
teoretycznego wniosku: jeśli w dziejach określonej sztuki
czegoś nie było, to wcześniej czy później pojawić się musi.
Dotyczy to zarówno podstawowych ś r o d k ó w wyrazu,
z w i ą z a n y c h z n i m i gałęzi twórczości, jak też o d r ę b n y c h
n u r t ó w rozwojowych, całościowych strukturalnie.
Oryginalna m y ś l architektoniczna, rzeźbiarska, przede
wszystkim zaś muzyczna i taneczna, w afrykańskiej sztuce
plemiennej zrealizowała się już w najdonioślejszych roz­
miarach. Wszystkie z t y c h rodzajów wypowiedzi b y ł y
inspiracją w a ż n y c h współcześnie p r ą d ó w artystycznych
na świecie. Jedynie malarstwo pozostaje nadal t ą dziedziną,
k t ó r a musi spełniać swą równie doniosłą rolę. N a gruncie

27

�a f r y k a ń s k i c h środowisk intelektualnych artystyczne za­
interesowania w y r a ż a j ą się dziś najsilniej poprzez malar­
stwo. Bo nie jest ono t a k j a k inne tego rodzaju działania
obciążone mianem „ d z i k o ś c i " , czy „ p l e m i e n n o ś c i " . Wśród
w y k s z t a ł c o n y c h w Europie a r t y s t ó w a f r y k a ń s k i c h bez
p o r ó w n a n i a więcej jest malarzy niż rzeźbiarzy. I znacznie
też częściej i głębiej p r z e n i k a j ą dziś do A f r y k i europejskie
czy ś w i a t o w e dokonania malarskie, aniżeli rzeźbiarskie.
Ale b y ł a b y to t e ż d r a s t y c z n o ś ć dla niejednego Afrykań­
czyka szczególna, g d y b y ich kraje inspirowały się w Europie
t y m , co t a k bujnie rozwinęło się na naszym kontynencie
pod w p ł y w e m inspiracji z czarnej A f r y k i .

PRZYPISY

П . 44. W y o b r a ż e n i e serca człowieka, malowidło w kościele
protestanckim. Yamolomba (Zair).

i P o d r ó ż została zorganizowana przez studentów
i m ł o d s z y c h p r a c o w n i k ó w Studium Afrykanistycznego
Uniwersytetu Warszawskiego. I A f r y k a ń s k a Wyprawa,
t a k ą n a z w ę p r z y j ę t o dla tego przedsięwzięcia. W wyprawie
b r a ł o u d z i a ł 13 osób, suahilista i arabista, archeologa historyk
sztuki, socjolog, etnolog, geograf, ekonomiści i kierowcy
s a m o c h o d ó w . K i e r o w n i k i e m W y p r a w y b y ł dr Eugeniusz
Rzewuski.
г Por. a r t y k u ł y w : ,.African A r t s " , 1972—1973,
w y d . Uniwersytetu Kalifornijskiego
w
Los Angeles;
L ' A f r i q u e L i t t é r a i r e et A r t i s t i q u e " , nr 16—21, 1971/72;
„ I n s i t a " , nr 5, 1972.

Fotografował i rysował autor.

28

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
