<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="10856" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/10856?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-27T06:57:21+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="10834">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a780b460e92796c90ee1c20047266aee.pdf</src>
      <authentication>72fed2945b7720c1e351ef1654878797</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="4">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25236">
                <text>Lud</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154689">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154690">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154691">
                <text>pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154692">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154693">
                <text>czasopismo</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="129461">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3905</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="129462">
              <text>1953</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="49">
          <name>Subject</name>
          <description>The topic of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="129463">
              <text>folklor tradycyjny</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="129464">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3658</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="129465">
              <text>O wartości poznawczej folkloru / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1953 t.7 z.1</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="129466">
              <text>Polska Sztuka Ludowa 1953 t.7 z.1; s.9-25</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="129467">
              <text>Jackowski, Aleksander</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="129468">
              <text>pol</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="129469">
              <text>Państwowy Instytut Sztuki</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="129470">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="129471">
              <text>O WARTOŚCI P O Z N A W C Z E J

FOLKLORU

ALEKSANDER

,.Sztuka — pisał Czernyszewski —• nie tylko
odtwarza życie, nie tylko je objaśnia, lecz bar­
dzo często oskarża samą e p o k ę " . S f o r m u ł o w a ­
nie to, stanowiące k a m i e ń w ę g i e l n y materialistycznej koncepcji pojmowania sztuki, odno­
si się o c z y w i ś c i e zarówno do sztuki profesjo­
nalnej, w y k s z t a ł c o n e j , jak też i do sztuki l u ­
dowej, a szczególnie do tego jej działu, który
nazywamy folklorem.
2

:i

Sztuka — uczy leninowska teoria odbicia —
stanowi jedną z form
ludzkiego
poznania,
szczególną formę wiedzy o świecie. Sztuka jest
w i ę c jedną z form ludzkiej świadomości, w k t ó ­
rej znajduje odbicie społeczny byt człowieka.
Marks n a z y w a ł sztukę artystyczno-praktycznym sposobem opanowania świata; określenie
to najpełniej w y r a ż a społeczny sens sztuki
na wszystkich etapach rozwoju ludzkości, za­
równo w ustroju w s p ó l n o t y pierwotnej, jak
w ustrojach klasowych czy wreszcie w czasach
dzisiejszych.
W klasowym, antagonistycznym s p o ł e c z e ń ­
stwie rozwój sztuki nie przebiega jednak jako
jednolity,
nieprzerwany proces
poznawczy,
lecz odbywa się w walce sprzecznych tendencji,
z których jedne odzwierciedlają p o s t ę p o w e , i n ­
ne zaś wsteczne d ą ż e n i a . Podział na sztukę l u 4

5

1

A r t y k u ł n i n i e j s z y s i a n o w i f r a g m e n t w i ę k s z e j ca­
łości.
- M . Czernyszewski:
Stosunek
estetyczny
sztuki
do r z e c z y w i s t o ś c i — ze z b i o r u , , E s t e t i k a i l i t e r a t u r n a j a k r i t i k a " . M o s k w a — L e n i n g r a d 1951 s. 51.
Pod p o j ę c i e m folklor r o z u m i e m ten zakres a r t y ­
stycznej t w ó r c z o ś c i l u d o w e j , k t ó r e g o c e c h ą charakte­
r y s t y c z n ą jest przekaz p a m i ę c i o w y — a w i ę c p i e ś ń ,
muzykę, literaturę ludową, obrzędy, dramat itd.
P o r . G . N i e d o s z i w i n : O s t o s u n k u s z t u k i do r z e ­
czywistości. „Materiały
do
studiów
i
dyskusji..."
P.I.S. 1950 n r 3—4 s. 161—203.
' Por. K . A . S i t n i k : L e n i n a zagadnienia estetyki.
P.I.S. 1952 s. 16—17 ( s k r y p t p o w i e l o n y ) .
я

4

r

1

JACKOWSKI

dową i sztukę w y k s z t a ł c o n ą jest w ł a ś n i e kon­
sekwencją rozwarstwienia klasowego s p o ł e ­
czeństw w ustrojach klasowych. Sztuka ludowa
kształtowała się w masach pracujących, pozba­
wionych kultury pisanej, pozbawionych m o ż ­
liwości u t r w a l e n i a swej twórczości lite­
rackiej, poetyckiej, muzycznej czy dramatycz­
nej. Stąd też w y w o d z ą się charakterystyczne
cechy folkloru, jak p r z e k a z
pamięcio­
w y (a co za tym idzie zmienność u t w o r ó w ) ,
lapidarność formy i p o s ł u g i w a n i e się takimi
środkami artystycznymi, które ułatwiają zapa­
miętanie utworu (obrazowość, typizacja, paralelizmy, rytm i r y m w pieśniach itd.).
Najistotniejszą cechą folkloru jest jednak je­
go powszechność. O ile bowiem sztuka w kla­
sach p a n u j ą c y c h uprawiana b y ł a w zasadzie
przez grupę zawodowych m u z y k ó w , poetów,
pisarzy, aktorów litd. — o tyle wśród ludu
sztuka b y ł a niejako własnością
powszechną.
Niezależnie bowiem od istnienia zdolniejszych
twórców czy w y k o n a w c ó w , k a ż d y jest czy też
może b y ć w s p ó ł t w ó r c ą utworu, jego wykonaw­
cą.
Przechodząc drogą tradycji p a m i ę c i o w e j
z ust do ust, utwór ludowy ulega r ó ż n y m ś w i a ­
domym czy n i e ś w i a d o m y m zmianom, osiąga­
jąc w rezultacie kształt będący wynikiem zbio­
rowego procesu twórczego. Stąd też charakte­
rystyczną cechą utworu ludowego jest jego
powszechność
i b e z i m i e n n o ś ć Wiąże się z tym i inna cecha — z m i e n ­
n o ś ć . O ile bowiem u t w ó r zawodowego artys­
ty posiada zasadniczo kształt raz na zawsze
ustalony w piśmie czy nutach, o tyle u t w ó r
ludowy zawsze jest ż y w y , zmienny, ulega dos­
konaleniu czy rozpadowi, a gdy przestaje w y ­
rażać z b i o r o w e potrzeby czy odczucia —
9

�zanika, bądź ulega daleko nieraz idącym prze­
kształceniom.
Twórczość
ludowa w znacznie silniejszym
stopniu niż sztuka profesjonalna w y r a ż a opinię
masy, świadomość i upodobania ludu pracują­
cego. O ile bowiem twórczość kompozytora czy
pisarza jest przy wszystkich uwarunkowaniach
klasowych i historycznych w dużej mierze wy­
nikiem jego indywidualnych uzdolnień, indy­
widualnego sposobu widzenia i wyrażania rze­
czywistości, o tyle twórczość ludowa jest bez­
imiennym w y k ł a d n i k i e m doświadczeń grupy
społecznej.
Puszkin, Mickiewicz czy Tołstoj,
niezależnie od pochodzenia i przynależności do
określonej klasy społecznej, w twórczości swo­
jej podejmowali s u r o w ą k r y t y k ę otaczającego
świata, zdobywali się na osąd w y b i e g a j ą c y poza
poglądy ich klasy czy epoki. U t w ó r ludowy
natomiast staje się powszechnym jedynie w ó w ­
czas, gdy w y r a ż a opinię określonej grupy spo­
łecznej, zbiorowe doświadczenia, potrzeby czy
dążenia. Pieśń, ułożona przez bardziej uzdol­
nionego twórcę ludowego, staje się l u d o w ą ,
powszechną, dopiero w ó w c z a s , gdy w procesie
przekazu nabierze ostatecznego kształtu, gdy
korektura masy nada jej wartość utworu bez­
imiennego, wyrażającego potrzeby ogółu. Spe­
cyficzna wartość folkloru polega w i ę c na tym,
że odzwierciedla on myśli, dążenia i nastroje
mas ludowych.

Jak wszystkie
dziedziny ideologii, sztuka
również jest narzędziem walki społecznej, w a l ­
ki klas. W folklorze przejawia się to m. in.
w w y r a ź n i e klasowej ocenie zjawisk społecz­
nych, co w y s t ę p o w a ł o szczególnie ostro w okre­
sie narastania e l e m e n t ó w układu kapitalistycz­
nego na naszej wsi. Folklor, przekazując w ar­
tystycznej formie doświadczenia ż y c i o w e mas
pracujących, przyczynił się również do rozwo­
ju świadomości tych mas, mobilizowania ich
przeciwko uciskowi pańszczyźnianemu.

„Ludowa poezja — pisał Paul Lafargue —
utwory kolektywu powstają z samego życia
ludowych mas. L u d ś p i e w a swe pieśni pod bez­
pośrednim i naturalnym w p ł y w e m uczuć, któ­
rych doznaje... Na skutek tej wierności i praw­
dziwości, literatura ustna ma w i ę c e j wartości
historycznych niż utwór jakiejkolwiek jedno­
stki.'"

0 bohaterach ludowych, p r z y w ó d c a c h b u n t ó w
1 rabacji — o Ś c i e g i e n n y m , Szeli, Marku z Je­
mielnicy i innych. Opowiadał bajki o chłopie,
który okpił swego s k ą p e g o a bogatego pana.
który p r z e m y ś l n y m fortelem pokonał nawet
samego diabła itd.

1

Folklor przekazuje jednak nie tylko uczucia
i nastroje ludu. Jest on także w a ż n y m źródłem
poznania stosunku ludu do otaczających go zja­
wisk, zawiera bowiem w sobie zarówno ele­
menty artystycznego uogólnienia, jak i wie­
dzę, którą lud posiadł o świecie. Toteż folklor
jest — obok ustnego przekazywania d o ś w i a d ­
czeń praktycznych — istotnym sposobem wy­
rażania wiedzy ludu w artystycznej formie.
Stąd bogactwo widowisk obrzędowych, zwy­
czajów dorocznych, literatury ludowej itp., w y ­
rażających s u m ę doświadczeń ludu na okreś­
lonym etapie rozwoju historycznego.
(i

P. L a f a r g u e :
1926 s. 53—54.

10

O c z e r k i po

istorii

kultury.

Moskwa

Nic w i ę c dziwnego, że klasy rządzące zdając
sobie s p r a w ę z siły oddziaływania folkloru, nie­
raz p o d e j m o w a ł y w a l k ę z nim. Tak np. zabra­
niano ś p i e w a n i a i rozpowszechniania
pieśni
a n t y p a ń s z c z y ź n i a n y c h , buntowniczych, rewolu­
cyjnych. W K i e l e c c z y ź n i e groziła np. kara zes­
łania za ś p i e w a n i e pieśni o spisku Piotra Ś c i e ­
giennego, gdzie indziej za pieśń o Szeli karano
chłostą i t d . Nie osiągając rezultatów w drodze
zakazów, próbowano zaszczepić ludowi obce
mu ideolcgicznie treści, podkładając np. pod l u ­
dowe melodie s ł o w a wyrażające wdzięczność
wobec pana. pokorę i miłość chrześcijańską
wobec c i e m i ę ż y c i e l i .
7

8

Pomimo jednak znacznych nawet w y s i ł k ó w ,
próby takie nie d a w a ł y rezultatu i lud nadal
śpiewał
satyryczne, zjadliwe,
antydworskie
pieśni, pieśni przeciwko u r z ę d n i k o m dwors­
kim, bezpośrednim ciemięzcom chłopa. Ś p i e w a ł

Niestety, zbieracze nasi nie rejestrowali nie­
mal wcale takich pieśni czy opowiadań. Wędru­
jąc p r z e w a ż n i e od dworu do dworu, od plebanii
do plebanii, nie mogli pozyskać zaufania c h ł o ­
pa, który wiedział przecież jak ciężkie kary
spotkać go m o g ł y za ś p i e w a n i e buntowniczych
czy antydworskich pieśni.
Dlatego też, jeśli
7

J. C h o r o s i ń s k i : Ż y c i e i w a l k a l u d u z i e m i k i e l e c ­
kiej w pieśni.
„Polska Sztuka L u d o w a "
1952 n r 6
s. 301—315. W y p a d k i te n i e b y ł y o d o s o b n i o n e . B y s t r o ń
tak o t y m m ó w i : ..Jeżeli n a w e t ustawa Senatu wolnego
m i a s t a K r a k o w a z 12 g r u d n i a 1834 u z n a j e za „ c i ę ż k i e
p o l i c y j n e p r z e s t ę p s t w o " , k t ó r e g o z w a l c z a n i e j e s t obowiązkiem wójtów gmin okręgowych,
„wywoływa­
nie m o d l i t w , pieśni, p o e m a t ó w ,
nowin
wojennych,
o p i s a ń etc,", to c ó ż d o p i e r o d z i a ł o s i ę t a m , g d z i e w ł a ­
dze n a k a ż d y m k r o k u w i e t r z y ł y
niebezpieczeństwo
dla p o r z ą d k u p a ń s t w o w e g o " . „ K u l t u r a l u d o w a " W a r ­
s z a w a 1947 s. 264.
* P o r . St. W a l l i s : Ś l ą s k i e p i e ś n i g ó r n i c z e . „ P o l s k a
S z t u k a L u d o w a " 1952 n r 3 s. 142.

�pieśni takie powszechnie nawet były wykony­
wane,
rzadko kiedy docierały do przybysza
z miasta. Inna rzecz, że i sami zbieracze szu­
kali p r z e w a ż n i e pieśni o sentymentalnym uro­
ku, pastoralnej błogości i pięknie lub też śla­
dów dawnej S ł o w i a ń s z c z y z n y , która w m y ś l
popularnych koncepcji przechować się miała
w ludowej twórczości artystycznej.
Do prawdziwych w y j ą t k ó w należał Łukasz
Wallis i jeszcze kilku zbieraczy śląskich, po­
chodzących z ludu. Pozostawili nam oni sporo
pieśni o niedoli górniczej, o krzywdzie i po­
niewierce w niemieckich kopalniach, o tułacz­
ce za emigracyjnym chlebem.
Inni zbieracze
albo zupełnie pomijali t e m a t y k ę społeczną czy
a n t y d w o r s k ą (np. Z. Gloger, który traktował
swoje zbiory jako .,wybór etyczny" dla ludu ):
albo też u w z g l ę d n i a l i ją jedynie w nieznacz­
nym zakresie, jak to czynił najwybitniejszy
nasz folklorysta — Oskar Kolberg. Warto
przypomnieć, że Kolberg, niezależnie już od
samej sprawy sposobu zbierania, stosował se­
lekcję zarówno w czasie zapisu jak i podczas
wydawania swych zbiorów, opuszczając pieśni,
które uważał za niezgodne z przyzwoitością
i dobrym smakiem.
Charakterystyczna pod
tym w z g l ę d e m jest w y p o w i e d ź jego we w s t ę p i e
do serii I ,,Pieśni L u d u Polskiego".
Kolberg
polemizuje tam z p o g l ą d e m W a c ł a w a z Oleska
jakoby krakowiaki d a w a ł y odbicie życia ludu
polskiego i należały do najpowszechniejszych
pieśni.
11

„ S ł o w a zaś i treść ś p i e w e k krótkich, ucinkowych — czytamy — mimo rozlanego w nich
humoru i czucia nie zawsze godzą się z przy­
zwoitością i dobrym smakiem. Wiele podobnie
rubasznych piosnek odrzucić m u s i a ł e m , lecz
i m i ę d z y p o z o s t a ł y m i znaleźć m o ż n a niejedną
małoznaczącą, nawet lichą, umieszczoną tu je­
dynie dla wskazania w jaki sposób lud w y r a ­
zy układa, szykuje i w wiersz splata, jak łą­
czy sylaby z tonami, gdzie wytrzymuje, wzmac­
nia lub osłabia głos. w k t ó r y m miejscu daje
przycisk itp."

T u Kolberg cytuje kilkanaście przykładów.
„Śpiewki takie nie zawsze lud w tańcu lub
w karczmie przy kieliszku nuci, owszem s ł y ­
szeć one się często dają przy robocie w domu
i na polu, podczas żniw, sianożęci, w ogrodzie,
na paszy za b y d ł e m ; także przy dojeniu krów,
w czasie jazdy, przy kołysce. Nieprzebrana ich
mnogość jest owocem chwilowego natchnienia
podnieconego trunkiem i miejscowymi
oko­
licznościami, do czego lada codzienna przygo­
da dać może pochop; inne w s z a k ż e są znane
i ś p i e w a n e powszechnie na równi z dłuższymi
pieśniami i dumami, zwłaszcza gdy w sobie
zawierają p e w n ą sentencję..." (s. X ) .
Interesujące jest sięgnięcie do tych cy­
towanych przez Kolberga piosenek. Okazuje
się, że wśród tych „nie zawsze godzących się
z przyzwoitością i dobrym smakiem"
przy­
ś p i e w e k znajduje się wiele o akcentach spo­
łecznych. Np.
Oj

panowie,

Da

daliście

Da

ani ja koszuli

Da

ani

ja

dali

sukmany.

Oj

panowie,

Da

daliście m i

Da

ćwierć gnoju z obory

panowie
chleba

Da i trzy ć w i e r c i z chlewa.
(s. 333, n r

78)

Nie żenię się z d w o r s k ą
Nie

żenię

Rad

się przy

tej

dziwką

dworskiej

dziwce

Rozlenię
Będzie

m i się dworska

dziwka

Stroiła
Nie

będzie

mi

dworska

dziwka

Robiła.
(s. 348, n r

Oj

dobry

Kiedy

chłop

wódki

Karbowego
Albo

Pana

na

127)

pańszczyźnie

gwiżnie
poczęstuje

obiecuje.

Ekonoma
'•' Z . G l o g e r t a k p i s a ł o s w o i c h z b i o r a c h : . . D z i ś w ł a ś ­
nie, k i e d y c h o d z i o u c z c i w e z a s ł o n i ę c i e l u d u p r z e d
spaczonymi p o j ę c i a m i o m o r a l n o ś c i i
p r z y r o ­
d z o n y c h
stosunkach s p o ł e c z n y c h (podkr. moje —
A . J.). a n a w r ó c e n i e b ł ą k a j ą c y c h s i ę u m y s ł ó w k u p o ­
j ę c i o m e t y c z n y m , k u czystej i zacnej u c z u c i o w o ś c i
serca i m i ł o ś c i , p r z e d s i ę w z i ę l i ś m y s a m i
opracowanie
antologii, w k t ó r e j oświeceni z n a j d ą w y b ó r i pod­
r ę c z n i k c a ł e j naszej s t a r e j l i t e r a t u r y n i e p i ś m i e n n e j ,
a l u d otrzyma s u m ę r o d z i m y c h estetycznych
pojęć,
k r z e p k i j ę z y k starodawny i obraz poezji w p i e ś n i a c h ,
wybranych
według
najpiękniejszych
wariantów".
„ K ł o s y " T . X X X I I I r. 1881 n r 836.

panowie
mi

się nic

się nie

lęku

boi

Chociaż

z kijem

nad

nim

stoi

Chociaż

z kijem

nad

nim

stoi.

(s. 362, n r

Mówiła

mi moja

Nie trza darmo
A ż k t o doda

172)

mać
serca

dać

pieniędzy

Bo zła m i ł o ś ć o n ę d z y .

12

�Ale

Maciek

Rozpedai
Lepsze

rozumnie

mi

na

serce

gumnie
tysiące.

is. 368. n r
Da

sierotka

Da

to m n i e b y ł o n i e

ja

Da

było

Do

bogatej

jechać.

Oj

sieroty,

sieroty

Da

w i e l e was

na

Oj

n i ojca n i

matki

se

1

gorące

Niż p i e n i ą ż k ó w

193)

była
brać

Jasiulku

świecie

D a g d z i e s i ę podziejecie?...
(s
Uboga
Da

nie

ja

Oj j u ż ja

372. n r 204)

sieroteczka

mam

ja

pierzyny

się nie

cej zgodne są z duchem narodu, ale razem są
n a j p i ę k n i e j s z y m tego rodzaju pomnikiem". "
Także Z. Gloger podkreślał:
„Charakter pieśni ma ścisły związek z ż y ­
ciem rodzimym i charakterem narodu, pieśni
bowiem są z w i e r c i a d ł e m uczuć, pojęć i oby­
czajów narodowych". "
Stwierdzenie faktu nie pociągnęło jednak za
sobą dalszych konsekwencji, takich jak opra­
cowanie i analiza zależności istniejących m i ę ­
dzy ż y c i e m ludu a jego twórczością. T a m zaś,
gdzie próby tego rodzaju czyniono, na prze­
szkodzie stawała cenzura, konfiskująca takie
np. prace, jak Henryka Biegeleisena „Szlachta
w ś w i e t l e poezji ludowej" i „ D u c h o w i e ń s t w o
w poezji ludowej"
Próby takie były jednak
sporadyczne, g ł ó w n y nurt zainteresowań prze­
sunął się, od czasu pojawienia się pierwszych
prac Karłowicza, w kierunku badania genezy
wątków
t r e ś c i o w y c h i w p ł y w ó w oddziałują­
cych na folklor i sztukę ludową. Nawet B y ­
stroń, pomimo szerokich zainteresowań socjo­
logicznych, nie zdołał przełamać tych tenden­
cji metodologicznych i ograniczył się właści­
wie tylko do mało w y c z e r p u j ą c e g o o m ó w i e n i a
stosunku pieśni do historii, pozostawiając na
uboczu interesujące nas zagadnienie poznaw­
czych wartości folkloru.

ożenię

A Bożesz m ó j jedyny.
(s. 393, n r 280)

Pieśni takich, w y r a ź n i e określonych przez
Kolberga jako „mało znaczące", można by za­
c y t o w a ć w i ę c e j . N i e w ą t p l i w i e wśród odrzuco­
nych ,,piosnek" wiele było m ó w i ą c y c h o chłop­
skiej krzywdzie, pańszczyźnie, różnicach ma­
j ą t k o w y c h itp.
Znikome u w z g l ę d n i e n i e pieśni o w y d ź w i ę k u
s p o ł e c z n y m przez ogół naszych zbieraczy spo­
w o d o w a ł o w konsekwencji szereg f a ł s z y w y c h
ocen, p o k u t u j ą c y c h jeszcze do dnia dzisiejsze­
go. Charakterystycznym p r z y k ł a d e m jest J . St.
Bystroń, nieprzeciętnej miary znawca polskiej
pieśni ludowej. I on jednak, opierając się na
nader jednostronnie dobranym materiale, nie
mógł we w ł a ś c i w y sposób ocenić roli i znacze­
nia pieśni społecznej, pieśni wyrażającej życie
i dążenia ludu.
Dopiero powojenne już badania nad folklo­
rem, podjęte na szeroką skalę przez P a ń s t w o ­
wy Instytut Sztuki, przyniosły obfity materiał,
pozwalający na zupełnie nowe spojrzenie na
naszą pieśń, na rewizję
wielu dotychczaso­
wych ocen i poglądów. Dopiero w oparciu o te
materiały prześledzić można istotny związek
zachodzący m i ę d z y pieśnią a życiem i charak­
terem ludu.
N i e s ł u s z n y m jednak byłoby sądzić, że daw­
niejsi zbieracze i miłośnicy twórczości ludo­
wej nie dostrzegali związku
między pieśnią
i życiem. Już K . Brodziński twierdził:

Dlatego celowym będzie przypomnienie na
tym miejscu postawy wielkich materialistów
rosyjskich X I X w.: Bielińskiego, Dobrolubowa
i Hercena, którzy widzieli w twórczości ludo­
wej klucz do zrozumienia zagadnienia ludowo­
ści sztuki, do zrozumienia w ę z ł o w e g o w owym
czasie problemu — położenia mas chłopskich
w Rosji. Tak np. Hercen pisał:
„Nie znając ludu można go gnębić, wyzyski­
w a ć i podbijać, ale nie można go wyzwolić". "'
Z a r ó w n o Hercen, jak Bieliński i Dobrolubow dużo uwagi poświęcali zagadnieniu folk­
loru, przy czym zainteresowanie ich nie ogra­
niczało się tylko do strony artystycznej. W i ­
dzieli oni r ó w n i e ż w ustnej twórczości ludowej
nieocenione źródło wiedzy
o ludzie, wiedzy
1

" ' K a z i m i e r z B r o d z i ń s k i : L i s t do r e d a k t o r a D z i e n ­
nika Warszawskiego
(o p i e ś n i a c h ) . D z . W a r s z a w s k i
1826 г. I V s. 173.
1 1

1 3

„Jeżeli dziś zaczynamy cenić poezję natu­
ralną, a często tylko niby naturalną, godna po­
znać naprzód te pieśni, które nie tylko n a j w i ę ­
12

Z . G l o g e r , 1. c.

' - S k o n f i s k o w a n e w 1886 r. w p i ś m i e
„Przegląd
S p o ł e c z n y " , cyt. w g K . D u n i n - W ą s o w i c z a :
Czasopiś­
m i e n n i c t w o l u d o w e w G a l i c j i . W r o c ł a w 1952 s. 70.
A . Hercen: P o ł n o j e sobranije soczinienii — pod
r e d . M . L e m k e , t. X V s. 181. W i n n y m m i e j s c u H e r c e n
pisze: „ D ą ż e n i a l u d u r o s y j s k i e g o n i e s ą p r z e d s t a w i o ­
ne w f o r m i e t e o r i i , ale i s t n i e j ą w ż y c i u l u d u , w j e g o
p i e ś n i a c h i b a j k a c h " (op. с. V I . s. 305).

�potrzebnej w ł a ś n i e w tym celu. aby zrozumieć
lud i w y z w o l i ć go z jarzma pańszczyzny.
Szczególnie w a ż n e są jednak dla nas uwagi
Lenina, zanotowane we wspomnieniach W.
Boncz-Brujewicza, a odnoszące się do okresu
zesłania:
..Włodzimierz Iljicz, studiujący stale s ł o w ­
nik języka
rosyjskiego
Dala,
zaintereso­
wał się przytoczonymi w nim p r z y s ł o w i a m i
i przypowieściami. Nie p a m i ę t a m już teraz jak.
ale rozmowa zeszła na zagadnienia eposu l u ­
dowego i gdy powiedziałem, że mam w biblio­
tece dość dobrze dobrany
zbiór
opowiadań,
pieśni ludowych i bylin, Włodzimierz Iljicz za­
pytał, czy m o g ę dać mu je do przejrzenia.
Oczywiście z radością s p e ł n i ł e m prośbę i jesz­
cze tego wieczoru w i d z i a ł e m , jak Włodzimierz
Iljicz czytał u w a ż n i e „Smolenskij
etnograficzeskij sbornik". zestawiony przez W. N. Do­
browolskiego.
Cóż to za ciekawy materiał — powiedział
do mnie Lenin, kiedy zaszedłem rankiem do
niego. P r z e j r z a ł e m te książki pobieżnie, ale
jak w i d z ę brak albo rąk do pracy albo chęci,
aby to wszystko uogólnić, przejrzeć ze społecz­
no-politycznego punktu widzenia. Przecież na
podstawie tego materiału można by napisać
piękną rozprawę o marzeniach i tęsknotach
ludu... Oto, na co należałoby zwrócić u w a g ę
naszym historykom literatury. To jest przecież
najprawdziwsza ludowa twórczość, tak ważna
i potrzebna dla badania psychologii ludu w
nasze dni". "
W y p o w i e d ź ta wskazuje na to, jak wielkie
znaczenie
przykładał
Lenin do badań
nad
twórczością ludową, ,,tak ważną i potrzebną
dla badania psychologii ludu w nasze dni".
S ł o w a Lenina aktualne są również i dla nas
szczególnie w obecnym okresie walki o uspółdzielczenie wsi. o kształtowanie nowej moral­
ności socjalistycznej, nowego stosunku do pra­
cy itp. Aby d o k o n y w a ć zmian w
psychice
ludzkiej trzeba opierać się o znajomość psy­
chologii ludu, trzeba znać jego dawne t ę s k n o ­
ty i marzenia, umieć w y k o r z y s t a ć je i rozwi­
nąć. Folklor nasz daje bogaty materiał dla
tego rodzaju uogólnień.
Lenin podkreśla jednak w swej wypowiedzi,
że należy ten materiał ocenić z politycznospołecznego punktu widzenia, a w i ę c umieć

w y c i ą g n ą ć z niego w ł a ś c i w e wnioski. Zadanie
to obowiązuje
nas zarówno w stosunku do
dawnych zbiorów, jak i w pracy nad współ­
czesnym m a t e r i a ł e m folklorystycznym. Zasta­
n ó w m y się w i ę c , jakie wartości poznawcze po­
siadać dla nas może polska pieśń ludowa, baj­
ka, opowiadanie czy przysłowie.
*

Czy pieśń ludowa
może stać się dla nas
źródłem wiadomości o dawnych czasach? B y stroń tak pisał o tym:
..Pieśń tworzy świat dla siebie zamknięty,
wyniesiony ponad codzienne stosunki ludzkie,
stąd też normalnie nie opisuje zdarzeń histe­
rycznych czy też s t o s u n k ó w s p o ł e c z n y c h itd..
mamy jednak i pieśni, które bezpośrednio czy
pośrednio okazują łączność z przeszłością poli­
tyczną czy kulturalną narodu." •'
1

Zarówno ta w y p o w i e d ź , jak i wiele innych
świadczy o tym, że B y s t r o ń widział pewien
związek m i ę d z y pieśnią a ż y c i e m , ale nie do­
strzegł tego. w jakiej mierze pieśń może być
odbiciem życia, przekazać informacje o przesz­
łości. Bystroń zawężał zagadnienie do szukania
jedynie prawdziwości danych histerycznych,
stwierdzając przy tym. że:
,,...lud nie ma z m y s ł u historycznego. Pamięć
ludu jest krótka; czasy i wypadki giną w nie­
pamięci pokoleń. Jeżeli zechcemy się dowie­
dzieć, co wieśniak nasz wie o dziejach kraju
z tradycji bezpośredniej, przekazywanej z oj­
ca na syna, nie uzupełnionej
wiadomościami
ze szkoły i książek, to zadziwi nas zupełne
ubóstwo ludowej wiedzy historycznej". "'
Na uzasadnienie swego poglądu B y s t r o ń przy­
tacza wiele przykładów ś w i a d c z ą c y c h o tym, że
lud istotnie nie ma z m y s ł u historycznego, że
dowolnie zestawia fakty, przeinacza je i prze­
suwa w czasie. Pogląd ten zaciążył na naszej
folklorystyce, zwalniając niejako z obowiązku
dokładniejszej analizy pieśni historycznych lub
dotyczących dawnych w y d a r z e ń czy postaci.
Wydaje się jednak,
że Bystroń mając w
pewnym w ą s k i m zakresie rację, nie dostrzegł
istoty zagadnienia. Sprowadza on bowiem po­
znawczą rolę folkloru
jedynie do wierności
opisu historycznych w y d a r z e ń
i
wychodząc
z tego założenia n i e w ą t p l i w i e ma rację,
gdy
l : &gt;

J. St. B y s t r o ń : P o l s k a p i e ś ń l u d o w a . K r a k ó w .
N a r o d o w a , s. 28.
J. St. B y s t r o ń : H i s t o r i a w p i e ś n i l u d u p o l s k i e g o .
K r a k ó w 1925 s. 6.

Bibl.
1 4

W. D . B o n c z - B r u j e w i c z : L e n i n o poezji (cyt. w g
N . A n d r e j e w a : R u s s k i j f o l k l o r . L e n i n g r a d 1938 s. 29).

1,1

7Л

�odmawia dokumentarnej wartości
pieśniom jak:
Posłuchajcie
0

wojnie

Jak

to

król

niedzielę

Wpłynęły
Na

tym

Gdzie
W

temu

bardzo

miejscu

niedzielę

1 do

lat

Sobieski.
rano

okręty

był

Bramy

pilnie

tureckiej

dwieście

Walczył
W

proszę

takim np.

obraz

stanęły
święty.

bardzo

rano

otworzyli
miasteczka

Turków

Widnia

napuścili...

1 7

Sprawa jednak
polega na c z y m ś zupełnie
innym. Już W a c ł a w z Oleska (Zaleski) wie­
dział, że:
„...jeżeli zechcemy w pieśniach ludu szu­
kać dat historycznych, mniejszą może odnie­
siemy korzyść jak się spodziewamy. W pieś­
niach ludu daty historyczne , pomieszane są
z bajkami i baśniami, od których je czasem
nie podobna odróżnić." Niemniej twierdził on,
że „...pieśni ludu będąc obrazami, w których
każdy naród s w ó j charakter najwierniej ma­
luje i przedstawia, w y n u r z a j ą c swoje uczucia,
opisując
zwyczaje i wszelki obyczaj — są
n a j d o k ł a d n i e j s z y m
w y r a z e m
życia
n a r o d o w e g o."

pozwalają bowiem stwierdzić np. popularność
takich ludowych p r z y w ó d c ó w jak Piotr Ś c i e ­
gienny, Jakób Szela czy Kcstka-Napierski.
O życiu i spisku Ś c i e g i e n n e g o wiemy z histo­
rii, ale jedynie pieśń ludowa m ó w i nam o po­
pularności jego postaci. Badania prowadzone
na terenie Kielecczyzny w okresie przedwo­
jennym przez J . Chorosińskiego oraz poszuki­
wania prowadzone w obecnym okresie przez
p r a c o w n i k ó w P a ń s t w o w e g o Instytutu Sztuki
p o z w o l i ł y stwierdzić dużą popularność postaci
Ściegiennego.
Okazuje się, że liczne pieśni
o nim lub też poszczególne
fragmenty tych
pieśni znaleziono zarówno w pow. iłżeckim,
jak i w kieleckim, jędrzejowskim, radomskim
czy w ł o s z c z o w s k i m . Ś w i a d c z y to o d u ż y m od­
dźwięku, jaki znalazł ruch ks. Ś c i e g i e n n e g o
wśród ludu Kielecczyzny.
1 0

O n i e k t ó r y c h postaciach bohaterów
histo­
rycznych dowiadujemy
się w ł a ś n i e dopiero
z ludowych pieśni. Tak np. powojenne już ba­
dania na
Opolszczyźnie
przyniosły
pieśń
o Marku z Jemielnicy,
przywódcy
buntów
chłopskich na początku X I X wieku. Oto pieśń
o nim:
W Jemielnicy
Od

Płaczą

N i e w ą t p l i w i e Zaleski słusznie rozumiał za­
gadnienie, szukając w pieśni nie prawdy hi­
storycznego faktu, ale prawdy „pod w z g l ę d e m
psychologii".
Wartość folkloru, jako źródła wiedzy o l u ­
dzie, polega w i ę c nie na dokładności opisu
historycznych faktów, ale na tym, że daje on
pojęcie o ustosunkowaniu się ludu do tych
faktów. Tego zaś nie dadzą nam często ani
żadne źródła pisane, ani oficjalna historiogra­
fia, czy też pamiętniki lub listy, niemal zawsze
zabarwione subiektywnymi ocenami piszących.
Pieśni, opowiadania,
legendy, bajki
czy
przysłowia świadczyć mogą jedynie o tym. jak
lud reagował na wydarzenia historyczne i na
krzywdy doznawane ze strony dworu. O czym
marzył, do czego dążył, z czym walczył, co ko­
chał i kogo nienawidził. Pieśni ludowe są więc
dla nas cennym ś w i a d e c t w e m historycznym,
1 7

Jeden z licznych w a r i a n t ó w zapisany, w r a m a c h
A k c j i Zbierania Folkloru (AZF) P a ń s t w o w e g o Insty­
t u t u S z t u k i , w 1950 r. p r z e z M . i J. S o b i e s k i c h od
54-letniego
Walentego Kunysza,
wieś
Kraczkowa,
pow. Ł a ń c u t .
1 8

W a c ł a w z Oleska: Pieśni polskie i ruskie
g a l i c y j s k i e g o . L w ó w 1833 s. X V I — X V I I .

14

ludu

chłopcy

i starzyki
i

N i e masz M a r k a
Cieszyciela
Przedoł
Za

miłego

go z d r a d ż c a

judaszkie
się

Płacze

nasze

sm;ai.u.ią.

Nie

ujrzymy

Od

pańskiego
dziecia

Taką

porę

wiary

ogibają

chłopom

Może

bez

talary.

tym Markiem,

Ziemia

dziecia.

naszego

Drzewa
Za

dzień

zawodzeń

dziołchy

Baby,

I S

sądny

żałosnych

co n a m

padół:

i wola...

zelżenia
rzemienia
co

płaczą

obaczą.

2 0

Zdarza się, że oficjalna ocena
historyków
różna jest od oceny danej przez lud. Charak­
terystyczne przykłady daje nam w tej dziedzi­
nie folklorystyka radziecka. Gorki stwierdził
np. na I W s z e c h z w i ą z k o w y m Zjeździe Pisarzy
Radzieckich, że:
„...poezja ludowa ma swoje zdanie o dzia­
łalności Iwana Groźnego, i zdanie to zdecydol ! l

P o r . a r t . J. C h o r o s i ń s k i e g o : Ż y c i e i w a l k a l u d u
ziemi kieleckiej w pieśni. „ P o l s k a Sztuka L u d o w a ' '
1952 n r 6 s. 301—315.
-° Z a p i s a ł a E w a
Dziewkowice.

Domaradzka

w

r.

1946

we

wsi

�waníe różni się od oceny historyków, których
nie bardzo interesowało, co w n o s i ł a walka mo­
narchów z feudałami w życie ludu pracują­
cego".
Żyjący na początku X I X w. historyk K a ramzin oceniał np. zdecydowanie negatyw­
nie działalność Iwana Groźnego widząc w nim
okrutnego despotę,
natomiast
przedstawiał
bojarów jako niewinne
ofiary carskiej ty­
ranii. Karamzin musiał jednak przyznać, że
w pamięci ludu, w pieśniach jego i opowiada­
niach Iwan Groźny
w y s t ę p u j e jako car-zdobywca, jako jeden z t w ó r c ó w potęgi Rosji
i bezwzględny
przeciwnik samowoli
bojar­
skiej. - Innym przykładem jest ogromna po­
pularność postaci Pugaczowa czy Stieńki R a ­
zina w pamięci ludu. Katarzyna I I , chcąc po
wyroku na Pugaczowa zatrzeć w s z e l k ą pamięć
o nim, zabroniła surowo śpiewania jakichkol­
wiek pieśni z w i ą z a n y c h z buntem i z osobą P u ­
gaczowa. Za przekroczenie tego zakazu groziło
zesłanie. Ale lud śpiewał o Razinie i śpiewał
również o Pugaczowie, nazywając go „ojcem
rodzonym" i „ j a s n y m słoneczkiem".
1

L u d jednak nie zawsze ocenia wydarzenia
zgodnie z prawdą faktyczną, często w sądach
swych, w y r a ż o n y c h w twórczości artystyczne],
daje w ł a s n ą ocenę w y d a r z e ń czy osób. Niez­
miernie ciekawa jest ludowa „prawda" o Kostce-Napierskim. Jak w y k a z a ł w swym cennym
studium Julian Krzyżanowski, legenda ludo­
wa poprawiła histerię, ratując Kostkę-Napierskiego spod szubienicy. Nie dopuściła, aby orę­
downik góralskiej krzywdy zginął
śmiercią
hańbiącą na palu. W ł a ś n i e pod w p ł y w e m l u ­
dowej legendy ukształtował wydarzenia L u ­
cjan S i e m i e ń s k i w balladzie o Napierskim.
Idealizowanie postaci
bohaterów ludowych
połączone jest czasem z wprowadzeniem róż­
nych e l e m e n t ó w dawnych opowieści czy le­
gend; niejednokrotnie
następuje jakby na­
kładanie się na siebie obrazu postaci legendar­
nej i rzeczywistej. Tak w i ę c nieraz twórczość
ludu nie przekazuje nam autentycznego opisu
wydarzeń, ale jego subiektywnie zabarwioną
interpretację. Można to określić jako rezultat
swoistej oceny faktów historycznych z klaso­
wej, ludowej pozycji.

L u d ocenia przy tym i zachowuje w pamięci
bynajmniej nie wszystkie wydarzenia, ale j e ­
dynie te, które w p o w a ż n i e j s z y sposób odbiły
się na jego życiu. Z pieśni czy legendy nie od­
czytamy w i ę c historii k r ó l ó w polskich ani dat
w a ż n i e j s z y c h w y d a r z e ń p a ń s t w o w y c h . L u d po­
został obojętny na różne zmiany m o n a r c h ó w ,
wojny i wydarzenia, w których nie b y ł zaan­
g a ż o w a n y . Nic w i ę c dziwnego, że wojny tu­
reckie plątały się potem z odsieczą w i e d e ń s k ą ,
a całość p r z y p o m i n a ł a znane z czasów szkol­
nych wierszyki, np. „Kara Mustafa, wielki w ó d z
Krzyżaków..." Znamienny jest fakt, że postać
Napoleona znacznie silniej odbiła się w folklo­
rze rosyjskim niż we francuskim. T ł u m a c z y się
to tym, ze pochód na M o s k w ę i n i e b e z p i e c z e ń ­
stwo grożące krajowi z m o b i l i z o w a ł o w Rosji
masy ludowe przeciw najeźdźcom. W ł a ś n i e ma­
sowy, ogarniający cały kraj ruch partyzancki
spowodował, że wojna z Napoleonem stała się
sprawą całego narodu, że przeszła do historii
pod n a z w ą „ojczyźnianej", że znalazła silne
odbicie w pieśniach i opowiadaniach ludowych.
Nasz lud, uginający się pod jarzmem p a ń ­
szczyzny, nie i n t e r e s o w a ł się zmianami i wy­
darzeniami, które r o z g r y w a ł y się w politycz­
nych kręgach stolicy, p o z o s t a w a ł o b o j ę t n y wo­
bec poczynań, które nie m i a ł y żadnego z w i ą z ­
ku z jego losem. T y m należy t ł u m a c z y ć nikły
oddźwięk p o w s t a ń narodowych w pamięci l u ­
du, przy jednoczesnym przechowywaniu tra­
dycji Bartosza Głowackiego, Kościuszki, Mar­
ka z Jemielnicy, Ś c i e g i e n n e g o , Pantoczka czy
Szeli. Tak np. oddźwięk powstania listopado­
wego znajdujemy
zaledwie
w
jednej czy
dwóch pieśniach, a i rok 1863
znalazł
nie
o wiele bogatszy wyraz w ludowej twórczości.
Pieśń daje w i ę c charakterystyczne ś w i a d e c t w o
oderwania p o w s t a ń od ludu,
dokument po­
twierdzający obojętność mas ludowych w sto­
sunku do wydarzeń, po k t ó r y c h nie obiecywa­
ły sobie zmiany swego p o ł o ż e n i a .
24

- ' B y s t r o ń podaje w swej pracy „ H i s t o r i a w p i e ś n i
ludu polskiego" dwa zaledwie p r z y k ł a d y
dotyczące
1863 r. D o t y c z ą one j e d n a k n i e t y l e p o w s t a n i a , i l e
o d d ź w i ę k u b i t w y pod G r o c h o w i s k a m i w ś r ó d okolicz­
nej l u d n o ś c i . J e d e n p r z y k ł a d t o :
„Będzie bitwa, będzie
Pod G r o c h o w i s k a m i
Pojedzie
matusia
Ze s w y m i s y n a m i . "

1

- W. K . S o k o ł o w a :
Russkije
istoriczeskije pieśni
X V I w i e k a . „ S ł a w i a n s k i j F o l k l o r " ( M a t e r i a ł y issledowanija
po
istoriczesko.i n a r o d n o j poezji S ł a w i a n ) .
I z d . A k a d e m i i N a u k Z S S R , M o s k w a 1951 s. 10.
-- N . K o ł p a k o w a :
Kniga o russkom folklore.
Le­
n i n g r a d 1948 s. 11.
Julian Krzyżanowski:
Paralele. Warszawa
1935
s. 173 o r a z „ W i e ś " n r 25 z d n i a 24.VI.1951 s. 2.

i

Drugi,
Kasi:

wpleciony

w

wątek

balladowy

o

Jasiu

„...Kasia z a p ł a k a ł a
Kaz moja
rodzina?

15

�Nie miał w i ę c racji Bystroń. w y p o w i a d a j ą c
negatywny sąd o wartości historycznej mate­
riału folklorystycznego.
Nie miał, ponieważ
szukał jedynie zgodności dat i faktów, a po­
mijał to co najistotniejsze — l u d o w y
spo­
sób oceny zjawisk, inieraz przejawiający się
w ł a ś n i e w przeinaczaniu historycznych wyda­
rzeń, w zabarwianiu ich marzeniami i prag­
nieniami ludu.

w s p o m i n a j ą c y c h stoczoną przed dwoma wie­
kami b i t w ę pod Zawichostem. N i e j e d n ą inte­
resującą informację znajdujemy
również w
starych księgach sądowych, kronikach i in­
nych materiałach archiwalnych.
Właśnie z archiwów
dworskich
pochodzi
ciekawa pieśń z 1788 r. o zbiegostwie chłopów
do ..lepszego" pana.
R z u c i m na zawsze

Wartość poznawcza folkloru polega przede
wszystkim na tym, że uzupełnia on historię
oceną w y d a r z e ń z punktu widzenia ludu, co
jest niezmiernie w a ż n e dla wytworzenia praw­
dziwego obrazu przeszłości. Tak rozumiał to
M. Gorki twierdząc, że:

Brzeg Wisły
A

na

Przejdziemy
to

Ci

Krakowianie

przybyli

cię

zoczyli

Łaskawy

Z

panie.

temi

przebrnęli

Prośbami
Bych
Pod

swą

16

żelazem

tu

chwalą

nie

palą.

P e ł n a wymowy jest pieśń o pańszczyźnie:
Со/, to za
Cztery
W

ojczyzna

dni

pańszczyzna

piecu ogień

Na

zalij

pańszczyznę

dalij. -'

Echem rugowania chłopów ze wsi jest p i e ś ń
podana przez Kolberga:

I

stodoły

I

służącym

Oj,

nas

pan,

wygnał,

1938

powywracał
nie

dobrześ

Będziesz

trzeci roczek, c a ł y k r w i ą zalany,
cały k r w i ą zalany
K t ó r y chłopiec najzdatniejszy, k t ó r y chło­
piec n a j z d a t n i e j s z y
do w o j s k a w y b r a n y .
i folklor. Leningrad

Że

W s z y s t k i c h c h ł o p ó w ze w s i w y g n a ł

Sześćdziesiąty

Gorki

zakazem
się

Oj, wygnał

J a k w i d a ć , t r u d n o to n a z w a ć ś l a d a m i
powstania,
sam z r e s z t ą B y s t r o ń stwierdza, że tradycja o powsta­
n i u ..nie z n a l a z ł a g ł o ś n i e j s z e g o echa w p i e ś n i l u d o ­
w e j " . ( „ H i s t o r i a . . . " s. 101—102). N i e l i c z n e p i e ś n i d o ­
t y c z ą c e w y d a r z e ń 1863 r „ z n a l e z i o n e o b e c n i e w r a m a c h
badań
terenowych
Państwowego
Instytutu Sztuki,
r ó w n i e ż p r z e d s t a w i a j ą j e w s p o s ó b p o ś r e d n i . T a k np.
p i e ś ń z a p i s a n a w 1950 r. przez M . i J. S o b i e s k i c h
w p o w . ł a ń c u c k i m od W a l e n t e g o K u n y s z a
stanowi
nieznacznie zmieniony w a r i a n t znanej pieśni r e k r u c ­
kiej :

K. Piksanow:

wzięli

opiekę.

Ludzie
Boków

M o j a rodzineczka
Marnie wyginęła
Braciska zabili
Siostra
utonęła
Brata m i zabili
Pod G r o c h o w i s k a m i
Siostra
utonęła
W rzece p o d l o d a m i . "

2 5

rzekę

cię ich

Waszym

N
s. 34.

murawy.

Po
By

,,...nie można znać prawdziwej historii nie
znając ustnej twórczości ludowej... Nie znając
tego co było, nie można pojąć
prawdziwego
sensu teraźniejszości i celów przyszłości."

S p r ó b u j m y zilustrować to twierdzenie przy­
kładami pieśni ludowych. Dają one ciekawy
materiał do badania przeszłości naszego ludu,
jego życia i poglądów, chociaż pochodzą prze­
ważnie z czasów nie w c z e ś n i e j s z y c h niż połowa
X V I I I wieku. O czasach w c z e ś n i e j s z y c h do­
wiedzieć się m o ż e m y jedynie z pieśni utrwa­
lonych w druku, a w i ę c poprzez
śpiewniki,
zbiory pastorałek czy kolęd, w których znaj­
dujemy niekiedy ludowe motywy i pieśni. Cen­
ny bywa także przekaz pośredni. Z kronik
Długosza dowiadujemy się np. o cyklu pieśni

prawy

łaskawsze

sam

wypłacał.

parchu
na

zrobił,

siebie

robił. -

s

Wiele interesujących przykładów ilustrują­
cych związek pieśni pańszczyźnianej z ż y c i e m

B

- R k p . n r 17186 z B i b l i o t e k i C z a r t o r y s k i c h w K r a ­
kowie. W dalszych strofach p i e ś ń ma charakter pochlebczy, przypuszczalnie
została ułożona dla „ n o ­
wego" pana. Ostatnia z w r o t k a jej b r z m i :
„Chcecie
pam — wiemv l ż y c i e przedłużyć I W a m też będziemy]
T y m ż y c i e m s ł u ż y ć " . Z a p e w n e te m o m e n t y w p i e ś n i
z a d e c y d o w a ł y o jej spisaniu i zachowaniu.
- ' A Z F . Z a p i s a ł J. C h o r o s i ń s k i od 4 5 - l e t n i e j A n n y
Michalskiej, wieś Bieliny, pow. kielecki. W y k o n a w c z y ­
n i zna p i e ś ń od s w e j o k . 9 0 - l e t n i e j m a t k i .
-• O. K o l b e r g : Seria

X I I I n r 341.

�podaje St. Czernik, przytaczając pieśni siero­
ce, buntownicze i inne.'"'
W pieśniach znajdziemy również ślady bun­
tów chłopskich, p o w s t a ń i rabacji. Wspomina
się w nich nazwiska ludowych p r z y w ó d c ó w :
Kostki-Napierskiego,
Marka
z
Jemielnicy,
Ś c i e g i e n n e g o i Szeli. Warto z a c y t o w a ć pieśń
o Jakubie Szeli i wydarzeniach 1846 r. P i e ś ń
ta w y r a ż a nie tylko przyczyny rabacji chłop­
skiej — straszny ucisk i bezprawie ze strony
panów, ale zawiera r ó w n i e ż wezwanie do bun­
tu, do rewolucji. Jest to jedna z kilku pieśni
o rabacji galicyjskiej, zanotowanych w ramach
badań terenowych P a ń s t w o w e g o
Instytutu
Sztuki:
W

roku

osiemset c z t e r d z i e s t y m

T y ś s t a n ą ł , Szelo, na
już

miał

Ciemnym

gromada

Przyszli

do

Wyroki

biedy

wieczorem

Chłopów

za
w

Francyjo, ty
rodzina

W

cudzej

Szczęśliwy

z

Co

przyjdzie... -

żałować,

Umrzesz

ze

tysiąca

Powiadają

ludzie

Że

to

w

Prusach

W

Prusach

Nie

byla

Więc
Bo

robić

Aż

się

skóra

podrze.

bezprawiem

Aż

się

skóra

podrze

Koszula
ogrodzie

popęka

Kto

pojedzie

Ten

se

do

Prus

Ach,

Boże

kochany,

Boże

mój

jedyny

m

popamięta.

dziedzica

i prosi

Z

tej

mnie,

pruskiej

Boże

krainy.

łzami
panie

swymi

T o naszej z e m s t y
nam

dobrze

trzeba

ukryta

dziedzicu

Ach,

grzechami.

B y ł e ś ty straszny dla o j c ó w
Biłeś

landzie
bądzie

: i

nazad

wiele.

to u p a d l

O s w o j e ż y c i e ze
Późno

płakać

Dużo pieśni opowiada o niedoli bandosów
w ę d r u j ą c y c h za pracą, o ciężkim losie emi­
granta zmuszonego do pracy na obcej ziemi.

odczytać.

dziedzic na

cię

zginie

Wyprowadź
Pan

nieszczęsny

na

krainie

Niejeden

szóstym

dworskim

pana, pana

śmierci

Francyjo,
Niejedna

przeważnie

czele

B y wreszcie s k o ń c z y ć z szlachty
Chłop

W pieśniach takich w y s t ę p u j e
motyw niedoli żołnierza.

naszych

Boże kochany,

Boże, twoja

wola

Wyprowadź

mnie.

Na

te p o l s k i e

,
Boże

pola.

przyczyna

dzieci p r o s z ą c e
ich

wtedy

śmiało,

chłopi,

chleba

Ciekawa jest również pieśń malująca roz­
czarowanie chłopa, który za chlebem w y w ę d rował do Ameryki.

wina.
idziemy

droga

długa

nas

Podpálím

pałac.

Krwawe

dalej

czeka
płomienie

Sprzedałem

ja

rolę

: l

Niech w i d z ą wszyscy z daleka. "

I

Na
Na

wojnę

Sierotoma. "

1951

dużej

ja

Do

s i ę dosta)

:)

fabryki.
piszą

odpisał

tu

nie

tak

sobie

dom,

Swojej

:)

pojechał

z matką

im

Jakżem

dobrze

c h ł o p c y , do
roli

:)

myślał.
dom

orać

(: N i ż w tej A m e r y c e :)

sie

Z

L

chłopów

A Z F . Z a p i s a l i w 1950
J o d ł o w a , pow. jasielski.
:

Ameryki

tej

(: Ż e

doma

St. C z e r n i k : P o e z j a
s. 63 — 111.

ja

Do

I

piniondzoma

Zastawiajom

Jakżem

Ojciec

som.
w

się zabieram

Ameryki.

(: Z a r a z ż e m

pobrali

B o g o c e som

tej

Do

sieroty

wojnie

Trzęsom

Do

sieroty

Wszystkie

koniki

(: A s a m

W pieśniach z okresu wojny niemiecko-francuskiej í e T O ^ l przewijają się dwa motywy —
ciężkiej doli żołnierza, narażonego w każdej
chwili na śmierć, i motyw krzywdy chłopskiej.
B y ł y one popularne o c z y w i ś c i e tylko w zabo­
rze austriackim. Oto jedna z nich:
Wszystkie

białe

polskich.

Warszawa

r. M . i J. S o b i e s c y w e

wsi

" A Z F . Z a p i s a ł w 1950 r. A d o l f D y g a c z od 6 7 - l e t n i e j
Franciszki Geluzda, w i e ś Poliwoda, pow. opolski.

:l

panną

maszerować.

2

' A Z F . Z a p i s a ł w 1950 r. A d o l f D y g a c z o d 4 9 - l e t niego P i o t r a B ł a s z c z y k a ,
wieś
Kieszki, pow. l u b l i niecki.
A Z F . Z a p i s a ł w 1951 r. T a d e u s z D u t k i e w i c z o d
34-letniej M a r i i Dziuba, w i e ś I r z ą d z e , pow. w ł o s z c z o w ski.
; l 3

17

�Nú
negal
riału
szukc
mijał
sób &lt;
właśi
rzeń,
nieni
Wi
wszy
ocen;
jest ;
dziw
M. С

Do

dom,

Swojej

chłopcy,

łączki

(: N i ż w

do

dom

Zebrali

kosić

tej

Ameryce

Piwko

kuflem

Bo

ta

Ameryka

To

obłuda

:)

: A t y m reśte

(: O n a

śmiele

:)

marnuje

chłopcom

niewinni

:)

: A u n i j i m ó w i ą — dej n a m p a n i i n n y c h :)
:)

lata.

3 - 1

o w o m i n n y c h nie

dom

: B o m n i e w s z y s t k i c h s z k o d a :)

Ś w i a d e c t w e m postępującego procesu rozwar­
stwienia wsi są pieśni m ó w i ą c e o wyzuwaniu
m a ł o r o l n y c h chłopów przez bogatych gospo­
darzy. Są one aktualne gdzieniegdzie jeszcze
w naszych latach.
Oto p r z y ś p i e w k a podana przez S t a n i s ł a w a
Dziurdzia:

: N i e c h sie z n a m i d z i e j e w o l o P a n a B o g a :)
Wtenczas ich
Dużymi
Aze

ubili

palkami

krew

:)

płynęła

ze

ścian

s t r u m i e n i a m i :)

A k i e d y ci d r u d z y
Kule sykowali

:)

T o sie n a s i c h ł o p c y ze s o b ą ż e g n a l i :)
Myśleliście, kmiecie, że m n i e
Ja k o n i k i sprzedom,
Górowanie
A

Wase na

pieniędzy

wyzeniecie

w y g n a ć się W a m nie dom.
pieniądzach

k u p y Dziurdzia się nie boi.

Oj

żarna,

Oj

melłybyście,

żarna

z

kamienia

żeby

co

A

k i e d y te
W

stoi

twardego

godnego...

śwaby

górę wystrzelili

T o sie n a s i

3 5

Krótkie p r z y ś p i e w k i
w y r a ż a j ą nieraz w
skondensowanej, pięknej formie w i e j s k ą biedę.

"У
Dłu{

iść kazali

tłomacy

: Że chłopcy

świata

tak

Młodym

:)

do d o m

nosić.
'łomacka

,,...
znajć
tego
sensi

Sp
kład;
mate
jego
ważr
XVI]
wied
lonyi
zbio:
duje

dwudziestu

: Postawili w tyle

A

wy

nimcy

: Będziecie

:

Pieśń pozwala nam zapoznać się nie tylko
z przeszłością ludu, jest ona również ciekawym
dokumentem
o d z w i e r c i e d l a j ą c y m czasy nie­
dawne i teraźniejszość. Interesujące są liczne
pieśni z czasów okupacji hitlerowskiej, nieraz
drobiazgowo i wiernie rejestrujące poszczegól­
ne wydarzenia. Pieśń, którą przytaczamy, po­
chodzi z 1944 r. i opisuje akcję zatrzymania
przez p a r t y z a n t ó w pod w s i ą Topola pociągu
z zarekwirowanym b y d ł e m . Hitlerowcy zasto­
sowali ostre represje, paląc w i e ś Michniów
i rozstrzeliwując ludność. Ciekawe są dwie
ostatnie zwrotki, zawierające komentarz do
wydarzeń.

o ż y c i e p r o s i l i :)

śwaby

: P r z y j d z i e n a w o s k a r a :)
lecieli

Jak ' t r a w a na

3 6

:)

chłopcy

Leży

ak

zabili

: Na

ćtery

sie o d b y w a ł a

wziny

I d z ,ie p o c i ą g

u l i c y :)

n i e w o l a :)

Com

idzie

Tyś

(: P o c i ą g t o w a r o w y :)

S k o r o sie
(: Z a r a z

krowy

:)

3 7

Michniowie
się

chodził

w

wioska

po

tobie
t o b i e :)

pod

lasem

żołnierzy

(: P r z y p a t r z c i e

giestapo
wczesnym

:)

nieszczęśliwy

Ojczyzna
Ile

(: O t y m d o w i e d z i a ł o

stał

(: A j a

(: A t a l e ś n o b a n d a r o z p u ś c i ł a

go n a r ę c e :)

śwaba

środku

Katyń

Polaków

:)

Wydarzenia w Michniowie jeszcze dziś ż y w e
są w pamięci okolicznej ludności. D z i e w c z ę t a ,
które ś p i e w a ł y zbieraczowi o masakrze w Mich­
niowie, b y ł y tak
wzruszone, że w y k o n u j ą c
pieśń nie m o g ł y się p o w s t r z y m a ć od łez.

tam pod Skalbmierzym

(: T a m

stosami

: N i m i a ł go k t o p ł a k a ć , p r z y s ł a ś w i n i a , k w i c y

(: J e s t w i o s k a T o p o l a :)
Jal
sam
niu
woj"
tyczg
bada
lówn
pieśr
w
p
niezr
kiej:

polach

:)

panny

Michniowie,
Hej

:)

żołnierz

: N a zielonej ł ą c e
: Przysły

trawa

:)

b ę d z i e c i e na

U m a r ł polski

łące

łące

pokosami

: I w y tak

j a k na

trupów

się

tylko

l e ż y :)

:)

rankiem

do

wsi

przyjechało

Jadą

:)

partyzanci

Powiedzieć

w

Michniowie

(: Ż e ż a n d a r m i

jadą

Sprawią

t o b i e :)

3 J

A Z F . Z a p i s a ł w 1950 r. J a n C h o r o s i ń s k i o d 9 0 - l e t niej Józefy Zelgi, Stara Wieś, pow. iłżecki.
3 5

A Z F . Z a p i s a ł a w 1950 r . Z o f i a Z a c h a r o w a

Siedlce,
3 0

pow.

klęskę

we wsi

bocheński.

s. 34

A Z F . Z a p i s a ł w 1950 r. W ł a d y s ł a w D y l ą g o d J a n a
Kaczmarczyka z Kobylec, pow. bocheński.

16

18

3 7

AZF. Zapisał w
45-letniej S t a n i s ł a w y
pow. w ł o s z c z o w s k i .

1951 r. T a d e u s z D u t k i e w i c z od
Kostrzejewskiej
w
Sadowie,

�Pod

naszym M i c h n i o w e m

Dymy
(: A
W

w górę

stodołach

synem

(: K l ę k a
Błaga

przed

żandarmem

d z i e c k u :)

masz t r z y

(: I g i n i e s z
Przez

matką

r ę c e :)

żandarmi

robicie z n a m i

(: C ó ż w i n n y
Z

z

niemieckie

Żandarmi,
Cóż

miesiące

wraz

małymi

Gdy

te

mówią

żandarm

matka

Piersią

matki

d z i e c i a r n i :)

słowa

Bagnet
(: A

wom

Jeśli

wbija

Przez

dziś

:)

michniowskie

(: T o t y l k o
Spalone
Na

przez

(: I n u c i

Żyli

niwy

M y kolejno

(: T e r a z

ci

:)

Runęły

Może
Już

n ó m nie
wszyscy

'Żodnego

t u nie

patrzycie?
robota,

będzie!

Bije

nas

trony,

marsz!

sprawdzali,

znikną

marsz!.

tyrany,

m u s i za k r z y w d y

A Z F . Z a p i s a ł w 1950 r . J a n C h o r o s i ń s k i o d 2 0 - l e t niej A n t o n i n y K a r y ś , w i e ś M ą c h o w i c e , p o w . k i e l e c k i .

rozprawy

Próżna

swe...

4 1

godzina

już przemoc

Nową

s i ę era

Budzi

się miasto

d rzeź

zaczyna
i

wieś...

4 2

Wiele takich pieśni jeszcze obecnie pamiętają
starzy działacze robotniczy, z a r ó w n o w mia­
stach jak i po wsiach. Nie wszystkie jednak
przetrwały do naszych dni, wiele zanikło, u s t ę ­
pując miejsca innym, bardziej aktualnym i ar­
tystycznie d o s k o n a ł y m .

Warto poruszyć z kolei zagadnienie, które
n i e w ą t p l i w i e m o ż e n a s u n ą ć się przy czytaniu
S 9

St. W a l l i s : Ś l ą s k i e p i e ś n i g ó r n i c z e . „ P o l s k a S z t u ­
k a L u d o w a " 1952 n r 3 s. 134 — 145.
„ P o l s k i e p i e ś n i r e w o l u c y j n e z l a t 1918— 1939".
W a r s z a w a 1950 s. 219.
A Z F . Z a p i s a n a w 1950 r . o d 6 4 - l e t n i e g o J a n a
Bajdy z Gorzkowic, pow. bocheński.
P i e ś ń z 1917 r. u ł o ż o n a p r z e z K P P - o w c a . C y t .
w g c z a s o p i s m a „ W i e ś " z d n . 13 m a j a 1951 r .
4 0

4 1

: i H

biegiem

*

wierzycie?

kładą

zbiórka,

odliczali,

x s

:t!l

co

marsz!

zerwano,

przyśni
w g r o b i e :)

Cennym dokumentem są r ó w n i e ż pieśni żoł­
nierskie, rzemieślnicze, a zwłaszcza robotnicze.
W a r t o ś c i o w y materiał p r z y t o c z y ł niedawno na
ł a m a c h „Polskiej Sztuki Ludowej" St. W a l lis.
Spośród podanych przez niego pieśni na
szczególną u w a g ę zasługują te, które związane
są z w a l k ą przeciwko kapitalizmowi, przeciw
niemieckiemu w ł a ś c i c i e l o w i kopalń. Niektóre
z nich układano do melodii niemieckich, narzu­
canych w ś p i e w n i k a c h wraz z tekstami sła­
w i ą c y m i „szczęśliwą" pracę górnika, niemiec­
kich s z t y g a r ó w itp. Do takiej w ł a ś n i e pieśni
„Schon wieder t ó n t vom Schachte her..." do­
robiono polski tekst, w y r a ż a j ą c y prawdziwe,
rewolucyjne nastroje górników:
...Panie s z t a j g e r

nas

Lud pomścić

tobie

się

siedzieć:

N i e k t ó r e z pieśni wzorowano na znanych
już melodiach i tekstach rewolucyjnych, jak
пр.:

Michniowie

dziatwa

dowiedzieć,

na d r u g i g w i z d e k

Komendanci

piosenkę

ten ż e b r a k wolny

Twoja

3 3

Czy n i e u c i e k ł c z a s e m k t ó r y — b i e g i e m

płocie

dzieci w

fedrują!

zagwizdano

z sienników

A

zobaczysz

Michniowie,

się

rano

Michniów

Siedzi ptaszek p o l n y
Jak

fedrują,

chcecie

Czwarta

k o m i n y :)

spalonym

boli,

fedrują,

A n i siedzieć, ani leżeć, biegiem
I

Przejedź

teraz

Jak w Berezie było

zemdlona

go z a k r y w a

pany

niewoli,

bardzo

Treść pieśni robotniczych
wyrażona
jest
często w formie nieporadnej, daleko odbiega­
jącej od tradycyjnej formy pieśni wiejskiej;
mimo to pieśni robotnicze o d g r y w a ł y ogromną
rolę mobilizującą i agitującą. Pieśni te są rów­
nież cennym przyczynkiem do historii naszego
ruchu robotniczego. Wiele z nich nadesłano po
wojnie do W y d z i a ł u Historii Partii К С P Z P R .
Ze ś p i e w n i k a
„Polskie pieśni
rewolucyjne
z lat 1918 — 1939" cytujemy fragment pieśni
więźnia Berezy Kartuskiej:

ręku

Synu m ó j , synu m ó j
Dziś

od lat

Fedrują,

matka

życia

nos

Niech

s i ę p a l ą :)

s w y m na

d o ś ć jest naszej

Co

m a t k i z dzieciarni

Jedna m ł o d a
Z

Już

walą

4 2

�Ni
nega
riału
szuk;
mija
sób
właś
rzeń
nien:
W
WSZJ

ocen
jest
dziw
M. (
)) • •

znaj,
tego
sens

podanych w y ż e j przykładów — w jakim stop­
niu przytaczane przez nas pieśni wiejskie czy
robotnicze b y ł y powszechne, w jakiej mierze
wyrażają one ocenę powszechną, a nie jednost­
kową.
Odpowiedź na to pytanie należałoby
o c z y w i ś c i e u d o k u m e n t o w a ć szerzej, ale na tym
miejscu musimy ograniczyć się jedynie dc k i l .
ku uwag i przykładów.
A w i ę c sprawa powszechności. Badania pro­
wadzone przez P a ń s t w o w y Instytut Sztuki po­
zwalają na w y c i ą g n i ę c i e ciekawych w n i o s k ó w
co do trwałości i powszechności pewnych w ą t ­
ków czy pieśni. Tak np. okazuje się, że na te­
renie niemal całego kraju spotyka się prawie
identyczne teksty m ó w i ą c e o nienawiści do
e k o n o m ó w , karbowych, pisarzy dworskich itd.
Teksty takie, notowane rzadko przez dawnych
zbieraczy, p r z e t r w a ł y do naszych dni. U K o l ­
berga (Seria X V I I I nr 12) znajdujemy zwrotki
d o ż y n k o w e spod Proszowic:
O j , za d w o r e m , za
Szubieniczka
Któż

kład
mat&lt;
jego
ważi
XVI
wiec
lony
zbio
duje

tam

Ekonom
Oj,
Bo
A
Bo

z

dziewki

za

A stoi
Za

dworym.

za

to,

ludziom

zapisuje.''

dniówki

1

Podobnie można zestawić liczne w c a ł y m
kraju warianty innych bardzo
popularnych
pieśni:
słoneczko zaszło

za g ó r e c z k ę w

P u ś ć t y nas do d o m u , e j , t y d z i a d z i e
B o j a k nas n i e p u ś c i s z , t o s a m i
C i e b i e , ł y s y d z i a d z i e , do k r z a

я

Żebym

ja

Orałbym

nad
miał

ja

nami
nad

was,

wami.

Panem b y m ci oral
Ekunumem

włóczył.

A pisarzem

radlił.

Robić

was

bym

(Prace i M a t e r i a ł y

...Trzeba

w gbura

Dowiedzieliby

uczył.
A n t r . - A r c h . V Etn.

o r a ć , w szlachcica

się, j a k

czeladź

s.

170)

bronować

szanować.

( A Z F . Z a p i s a n a w 1950 r. n a

Warmii)

jak onych

nauczyć

rządcą

dziedzicem

o r a ć , gdzie

włóczyć.

najcięższa

w ł ó c z y ć , gdzie

się perz

rola,
wywala.

P r z y k ł a d ó w takich c y t o w a ć
można
wiele,
stwierdzając tym samym szeroką popularność
i trwałość pieśni społecznych, buntowniczych,
klasowych. Wyrażają w i ę c one nie poglądy
jednego, bezimiennego t w ó r c y , ale opinię ca­
łego ludu. W tym też leży wielka wartość po­
znawcza tych pieśni.

wisiał?

katuje,

A pisarczyk

Już

moc

z karbowym.

A karbowy winien

Ja
sam
niu
wej"
tycz:
bada
rówr
piesi
w p
niezi
kiej:

panowie

Macie

to,

katuje.

A któż tam będzie

Licho

Panowie,

( A Z F . Z a p i s a n a w 1951 r. w p o w . w ł o s z c z o w s k i m )

szubienica

Ż e ludzi

bronować

łobszanować.

( A Z F . Z a p i s a n a w 1951 r. w p o w . o l s z t y ń s k i m )

A

to,

d w o r y m , za

Pisarczyk

wola,
rola

We ś p e k t o r y lorać, a w pany
B y łoni ziedzieli ludzi

Panem

P o r ó w n a j m y je z zapisanymi w 1952 r.
zwrotkami z powiatu w ł o s z c z o w s k i e g o
(wieś
Siedlce):

ny
Dłu;

śpektory

Panem r z ą d c ą orać, a dziedzicem

całuje,

ekonom
ludzi

za

ziedzieli Pana Boga

m y łorać we

...Żebyśmy wiedzieli

wisiał?

karbowym.

karbowy

my

Daliby

dworem

stoi.

będzie

Kiedy

ciszy,
łysy,

pójdziemy,

przywiążemy.

s. 34

* A Z F . Z a p i s a ł Tadeusz D u t k i e w i c z od
53-letniej
Joanny Kucharczyk. Z publikowanych w a r i a n t ó w tych
zwrotek, pochodzących z innych regionów,
wymienić
m o ż n a zawarte u Steffena: ,.Zbiór polskich p i e ś n i lu­
d o w y c h z W a r m i i " , P o z n a ń 1931 t. I . s. 181, o r a z u K o l ­
b e r g a : L u d I , S a n d o m i e r s k i e , n r 203.

16

20

M ó w i ą c o znaczeniu folkloru, należy z w r ó ­
cić u w a g ę również na w a r t o ś ć jego jako źró­
dła wiadomości etnograficznych o życiu i pra­
cy ludu.
Szczególnie interesujące są pod tym w z g l ę ­
dem pieśni górnicze, w pewnych przypadkach
stanowiące jedyne i nieocenione źródło wia­
domości o dawnych czasach.
„...pieśni górnicze m ó w i ą nam nie tylko
o tym, co czuł górnik, ale dają również cenny
materiał etnograficzny, i n f o r m u j ą c y nas o jego
życiu, zwyczajach, pracy, stroju, posiłkach..."
— pisze ś w i e t n y znawca folkloru górniczego
S t a n i s ł a w Wallis w cytowanym już przez nas
artykule. Wallis podaje m. in. pieśń opisującą
codzienne życie górnicze, z której przytaczamy
pierwsze zwrotki:

�Gdy

rano

Żonka
Przy

zadzwonią,

lampka

górnik

daje

tern go o b ł a p i , m i l e

Szczęśliwej
Przyjdzie
Czeko

roboty

na

i

pocałuje,

szychty

a ż ze

opłacił,

Sztygar

lampką,

recytuje,

kilofem

stracił?

robota,

gdy t a k u s ł y s z y , lepszo m a

Uzbrojony

idzie,

wyjdzie.

albo wcale

Kolega odpowie: dobro tam
A

winszuje.

szybu

P o t e m go sie p y t o , j e l i sie
sie g a l m ó n ,

cie wzajemnych zależności m i ę d z y literaturą
pisaną i l u d o w ą . Ciekawe b y ł y b y n i e w ą t p l i w i e
studia z zakresu wzajemnego o d z i a ł y w a n i a np.
literatury r y b a ł t o w s k i e j i pieśni ludowej, jak
też studia nad popularnością w ś r ó d ludu nie­
których u t w o r ó w k l a s y k ó w naszej literatury
itd. Materiał folklorystyczny, k t ó r y m rozporzą­
dzamy, jest pod tym w z g l ę d e m zupełnie niedo­
statecznie wykorzystany.

ubiero,
otwiéro.

k o p a l n i a , do c e c h o w n i

na k a m r a t a ,

Poprawiół

sie

i dźwierze

ochota.

i

rogiem,

powie: idźcie

z

Bogiem...

44

D u ż o materiału etnograficznego zawierają
również pieśni
wędrownych
rzemieślników,
pieśni dziadowskie, owczarskie, pasterskie itp.
Czasem w p r z y ś p i e w c e znaleźć można infor­
macje o stroju czy p o ż y w i e n i u , o nędzy wiej­
skiej. Zacytujemy jedną z takich p r z y ś p i e w e k :
W c z o r a j b y ł y z i y m n i o k i , a dzisiaj som
Cały
I

tydzień

tak

k o r p i e l e , a ż do s a m y

piyknie

wyglondom,

chociaż

buroki

niedziele.
miysa

nie

jodom.

4 5

P i e ś ń ludowa niejednokrotnie była wyko­
rzystana w pracach naukowych, jako jeden
z pomocniczych m a t e r i a ł ó w informacyjnych.
Tak np. F r . Engels, o m a w i a j ą c stosunki panu­
jące w dawnej rodzinie, p o w o ł u j e się na świa­
dectwo starorosyjskiej pieśni." Pieśni i przy­
śpiewki góralskie wykorzystuje w charakterze
pomocniczego materiału dr W ł a d y s ł a w Och­
mański w pracy „Zbójnictwo góralskie".
1

P i e ś ń ludowa przedstawia także istotną war­
tość dla j ę z y k o z n a w c y , pozwala bowiem na
uchwycenie niejednej
charakterystycznej ce­
chy wymowy czy akcentowania, które w pieś­
ni zachowują się w formie starszej, bardziej
skostniałej niż mowa potoczna.
Precyzyjna
technika w s p ó ł c z e s n y c h nagrań u m o ż l i w i a j ę ­
zykoznawcom korzystanie w szerokim zakresie
ze zbiorów ludowych pieśni.
Studia nad m a t e r i a ł e m
folklorystycznym
mogą mieć również niemałą wartość dla histo­
ryka literatury, pozwalają bowiem na w y k r y -

Z

e

z

b

i

o

r

ó

w

IQO
Łukasza
Wallisa. P o w s t a ł a
ok.
1820 г., z a w i e r a 40 z w r o t e k . C y t u j ę w g St. W a l l i s a :
bląskie
pieśni
górnicze.
„Polska Sztuka L u d o w a "
1952 n r 3 s. 138.
4

" A Z F . Zapisana
ląga od 55-letniego
myślenicki.
4 6

Kończąc o m ó w i e n i e wartości poznawczych
pieśni ludowej należałoby jeszcze zwrócić uwa­
gę na zagadnienie, w jakim stopniu p o m ó c nam
może w naszych badaniach analiza strony mu­
zycznej. P o m i j a l i ś m y ją bowiem dotychczas,
rozpatrując jedynie teksty pieśni. Melodia jest
jednak nierozdzielną, integralną częścią skła­
dową pieśni. Jeżeli w i ę c o g r a n i c z a l i ś m y się
do tekstu, to dlatego, że w nim przede wszyst­
kim można znaleźć odbicie konkretnej rzeczy­
wistości, odbicie
różnych zjawisk życia co­
dziennego. Jednak m ó w i ą c o poznawczych w a r ­
tościach pieśni nie należy pomijać
zupełnie
strony muzycznej. Niejednokrotnie
bowiem
analiza łączna tekstu i melodii m o ż e przyczy­
nić się do ustalenia przypuszczalnego czasu po­
wstania pieśni. R ó w n i e ż zestawienie warian­
tów tekstowych i melodycznych pozwala na in­
teresujące obserwacje dotyczące rozwoju pieś­
ni, w p ł y w ó w z z e w n ą t r z itd. Badając stronę
muzyczną można nieraz dotrzeć do e l e m e n t ó w
ludowych
wtopionych w inne utwory, zaa­
doptowanych przez kościół itd. Pierwiastki l u ­
dowe znajdujemy bowiem m. in. w dawnych
kolędach, pastorałkach, mszach ludowych. Tak
np. w drukowanym w 1631 r. zbiorze Dachnowskiego „ S y m f o n i e anielskie" znajdujemy
kilka
kolęd, dziś jeszcze
śpiewanych
(np.
„Przybieżeli do Betlejem"), k t ó r y c h melodie
zapożyczone są ze ś w i e c k i c h pieśni ludowych.
Z tegoż zbiorku kolęda „Przy onej górze" u ł o ­
żona jest na m e l o d i ę pieśni ludowej „Hej, tam
na górze",melodia zaś k o l ę d y „Cztery lata za­
wszeni pasał"
jest identyczna
z
piosenką
..Cztery lata wiermem służył" itd.' K i l k a tych
przykładów wskazuje, jak pomocna może być
analiza melodii przy badaniu zapożyczeń z kul­
tury ludowej. Dlatego też, o m a w i a j ą c ogólnie
wartości poznawcze folkloru, na ten moment
należy również zwrócić u w a g ę czytelnika.
7

w 1950 r. p r z e z W ł a d y s ł a w a D y ­
Teofila Ł a c i a k a , G r u s z ó w , pow.

F r y d e r y k Engels: Pochodzenie r o d z i n y , w ł a s n o ś ­
c i p r y w a t n e j i p a ń s t w a . W a r s z a w a 1947 s. 67.

4 7

D r Jan J . Dunicz: Pierwiastek narodowy w pol­
skiej k o l ę d z i e .
„ M u z y k a P o l s k a " 1937
zeszyt X I I
s. 553.

21

�Ni
nega
riału
szuk,
mija
sób
właś
rzeń
nien
W
j
W S Z

o

c

e

n

jest
dziw
M. (
j;
tego
,
z n a

s e n s

To wszystko, co p o w i e d z i e l i ś m y uprzednio,
daje odpowiedź na pytanie czy pieśń ludowa
zawiera wartości
poznawcze, czy m o ż e ona
s ł u ż y ć jako źródło wiadomości o dawnych czasach, o historii ludu pracującego. Trzeba w i ę c
odrzucić pogląd Bystronia, że
„...pieśń ludowa bliższa jest naszemu odczuciu artystycznemu niż mogła nią b y ć kiedykolwiek; jej naiwność i w d z i ę k bezpośredniości,
brak wszelkiego alembiku intelektualnego w
przygotowaniu, obrazowość i konkretność w
przeprowadzeniu, jej ponadspołeczność i jej
„sztuka dla sztuki" — to cechy łączące pieśń
l u d o w ą z najbardziej w y s u n i ę t y m i awangardałS

mi poezji w s p ó ł c z e s n e j " .
Twierdzenie o „ponadspołeczności" pieśni,
o realizowaniu w niej haseł idei „sztuki dla
sztuki" jest bowiem w n a j w y ż s z y m stopniu
niesłuszne i k r z y w d z ą c e dla ludu, którego
wielka i prawdziwa sztuka polega w ł a ś n i e na
g ł ę b o k i m z w i ą z k u z ż y c i e m , ze s p o ł e c z n y m i
warunkami bytu.
• *

kład
matť
jego
ważr
XVI
wied
lony
zbio
duje
У
Ułu{
П

jal
s

a

m

'"j..'
tycza
,.¿ n
pieśń
P
-i
w

W

m e Z
k i e

:

W k a ż d y m niemal narodzie znane są opowiadania o szlachetnych i mocarnych bohaterach ludowych. Wystarczy w y m i e n i ć babilońskiego Gilgamesa, ż y d o w s k i e g o Samsona, greckiego Heraklesa, rzymskiego Herkulesa, skandynawskiego Thora czy wreszcie polskiego Toczygroszka czyli Żelazną P a ł k ę . Wszystkie te
postacie, niezależnie
od istniejących różnic,
wyrażają pewne cechy wspólne. Są to: szla­
chetność i moc ogromna, pozwalająca na roz-

J. St. B y s t r o ń : A r t y z m
W a r s z a w a 1921 s. 62.

s. 34.

22
16

*

Podania, opowieści i bajki ludowe są dla
nas r ó w n i e cennym jak pieśni m a t e r i a ł e m do
poznania psychologii ludu, jego marzeń, tęsknot
i uczuć. Najbardziej konkretne są o c z y w i ś c i e
opowiadania o niedalekiej przeszłości, np. opowiadania o pańszczyźnie.
Dają
one mocny
i prawdziwy obraz życia naszego ludu. Nieco
inaczej jednak przedstawia się zagadnienie bajek i legend. Sięgają one p r z e w a ż n i e w głąb
dziejów, opowiadają o z a m i e r z c h ł y c h czasach
i wydarzeniach. Postacie i fakty niewiele ma­
ją o c z y w i ś c i e w s p ó l n e g o z prawdą historycz­
ną, nie na tym też polega ich wartość. Znacze­
nie bajek, podań czy legend opiera się bowiem
na tym, że wyrażają
one tęsknoty, dążenia
i uczucia ludu, że m ó w i ą cne o psychologii
ludu.

4 8

2 5

.

pieśni ludowej.

prawianie się z dzikimi bestiami, olbrzymami
czy g r o ź n y m i tyranami. Bohaterzy ludowych
baśni personifikują najpiękniejsze idee mas
ludowych, u m i ł o w a n i e
wolności i
poczucie
sprawiedliwości, w i a r ę w nieuniknione
zwy­
c i ę s t w o nad ciemięzcami. Są to prawdziwi „bo­
haterzy pozytywni",
nie schematyczni,
nie
konwencjonalni, ale w n a j g ł ę b s z y sposób t yp o w i. Właśnie na przykładzie takich posta­
ci można w y k a z a ć istotę zjawiska t y p i z ac j i: uogólnienie najistotniejszych cech i dą­
żeń, zaostrzenie r y s ó w charakteru, u m i e j ę t ­
ność wyboru nie tych m o m e n t ó w , które prze­
w a ż a ł y statystycznie, ale tych, które b y ł y naj­
bardziej istotne.
Postacie takie wyrażają o c z y w i ś c i e nie tyl­
ko siłę ludu, ale i jego typowe
dla danego
okresu słabości. Toteż śledząc rozwój postaci
w ludowej bajce czy legendzie, przekonujemy
się o p o s t ę p u j ą c y m procesie
uświadamiania
sobie przez lud swojej
krzywdy,
klasowej
prawdy. Postacie dawnych b o h a t e r ó w — jak
np. wymienionego przez nas Toczygroszka czyli
Żelazną P a ł k ę — cechuje w ł a ś c i w i e tylko s i ła
fizyczna.
Wielkopolska o p o w i e ś ć o
Żelaznej Pałce kończy się w ten sposób, że
dobry siłacz poznaje wreszcie, iż był dotych­
czas wyzyskiwany i poniewierany przez swego
pana. Wymierza w i ę c swemu ciemięzcy za­
służoną karę. Jak słusznie zauważa przy tym
Czarnowski,
„...sama kara bywa przedstawiana tak, jak
gdyby dobry siłacz nie miał zamiaru zabi­
cia, jak gdyby epilog, dla wyzyskiwacza tra­
giczny, w y n i k ł tylko z nadmiernej siły cie­
miężonego. Tak w i ę c wyzyskiwany i oszukany
przez szlachcica polskiego parobek
Żelazna
Pałka wyzywa w k o ń c u pana swego na wza­
jemne w y c h ł o s t a n i e się biczem; zaczyna pan
i u m y ś l n i e zadaje siłaczowi razy jak najdo­
tkliwsze, które jednak Żelazna Pałka
znosi
jak ukąszenie komara; po czym kładzie się
pan. a Żelazna Pałka chcąc tylko uderzyć lek­
ko, przecina pana biczem w p ó ł ; nie opłakuje
go jednak i wchodzi w posiadanie pańskich
dóbr i bogactw, które n i e g d y ś sam w y t w o r z y ł
lub zdobył dla swego c i e m i ę ż y c i e l a w ł a s n ą
pracą i w y s i ł k i e m " .
ш

Zupełnie już inne jest podanie o Szewczyku,
który zabił wawelskiego smoka. Wyraża ono
świadomość innej klasy, innego okresu.
Nie
siła fizyczna d e c y d o w a ł a
w tym czasie, ale

Poznań-

4 ! )

s.

Stefan
184.

Czarnowski:

Kultura.

Warszawa

1948

�znajomość rzemiosła, zręczność, rozum. Szew­
czyk pokonuje smoka nie dzięki odwadze czy
sile, lecz sprytem, „smykałką".
Porównując
Toczygroszka z Szewczykiem w y r a ź n i e widać
różnicę czasu, w k t ó r y m p o w s t a ł y te o p o w i e ś ­
ci. P r z y k ł a d y podobne m o ż n a znaleźć w lite­
raturze każdego narodu.
Z p o d o b i e ń s t w a jednak postaci i ich losów
nie n a l e ż y w y p r o w a d z a ć wniosku, jakoby to
b y ł y tylko różne warianty tego samego w ą t k u .
Dostrzegając w s p ó l n e cechy, które są pochod­
ną podobnej sytuacji mas pracujących, trzeba
r ó w n o c z e ś n i e w i d z i e ć i różnice, w i d z i e ć w j a ­
kiej mierze specyfika s t o s u n k ó w historycznos p o ł e c z n y c h w p ł y n ę ł a na u k s z t a ł t o w a n i e się
cech różnych legendarnych postaci. Inny jest
Herakles, inny rosyjski Swiatogor, inny nasz
Toczygroszek. C z y m o ż n a więc m ó w i ć o w p ł y ­
wach i zapożyczeniach?
Wydaje się n i e w ą t p l i w e , że pewne w p ł y w y
istniały, że niejeden wątek
rozpowszechniał
się, przenoszony przez w ę d r o w n y c h
bajów,
przez d r u ż y n ę książęcą, przez igrców i szpilmanów.
B ł ę d e m b y ł o b y jednak przecenianie
tego procesu. B ł ę d e m b y ł o b y ograniczenie się
w y ł ą c z n i e do śledzenia w p ł y w ó w
i zapoży­
czeń, przydawanie im zbyt wielkiego znacze­
nia.
Folklorystyka radziecka u d o w o d n i ł a np. zu­
pełną samorodność postaci bylin staroruskiego, kijowskiego czy nowogrodzkiego okresu.
Znając historię Rusi nie trudno dostrzec w lu­
dowych
bylinach o Swiatogorze,
Mikule
i Wołdze odbicie nieustannych walk toczonych
z Tatarami, P o ł o w c a m i i Pieczeniegami. S ą to
przecież postacie jak najbardziej realnie osa­
dzone w ó w c z e s n e j rzeczywistości społecznej.
Swiatogor w y r a ż a w i e l k ą siłę fizyczną, której
nie umie jeszcze w ł a ś c i w i e s p o ż y t k o w a ć . Poru­
sza góry, przesuwa ciężary — ale jego siła nie
jest kierowana ś w i a d o m ą wolą, nie jest poży­
teczna. Mikuła
Sielaninowicz
jest symbolem
rolników, najbardziej szanowanej warstwy w
kraju. Siła jego znajduje zastosowanie w celo­
wej, p o ż y t e c z n e j pracy. Wołga, natomiast re­
prezentuje d r u ż y n ę książęcą, przy czym byli­
ny podkreślają, że Wołga nie umie nawet po­
s ł u g i w a ć się narzędziami pracy, umie
tylko
bronić kraju. Bohaterem tego czasu jest oczy­
wiście m ą d r y i silny Mikuła. Umie on rzucić
pracę na roli, gdy zajdzie tego potrzeba i z ca­
ł y m p o ś w i ę c e n i e m w a l c z y ć o w o l n o ś ć swojej
ojczyzny.

Jak widać, postacie te personifikują ówczes­
ne siły społeczne, tak jak z kolei bohaterowie
bylin kijowskich czy nowogrodzkich są w y r a ­
zicielami s t o s u n k ó w innych o k r e s ó w
histo­
rycznych i społecznych. O ile w i ę c byliny okre­
su kijowskiego określić m o ż n a jako bohater­
skie, o tyle nowogrodzkie mają już w y r a ź n i e
charakter obyczajowy, co znajduje uzasadnie­
nie w tym, że N o w o g r ó d nie prowadzi w owym
czasie ż a d n y c h walk, należy do z w i ą z k u miast
hanzeatyckich i nastawiony jest na w y m i a n ę
handlową. Bohaterami bylin tego okresu są
bogaty kupiec Sadko i Wasyli B u s ł a j e w —
j a k b y ś m y to dziś określili — reprezentant zło­
tej młodzieży, lubiący zabawić się i użyć roz­
koszy życia. Byliny opowiadają o dalekich
podróżach, kupcach, przygodach, o hulaszczym
życiu bogatych mieszczan, ale przy całej fan­
tastyce ukazują one w zasadzie p r a w i d ł o w y
obraz handlowego Nowogrodu. Jak w i ę c w i ­
dać z tego krótkiego zestawienia, postacie by­
lin rosyjskich dowodzą
istnienia
głębokiego
związku m i ę d z y twórczością l u d o w ą i życiem.
Folklorystyka nasza od czasów Karłowicza
interesowała
się przede wszystkim filiacją
wątków.
P r o w a d z i ł o to do zaprzeczania po­
znawczych wartości legend czy bajek, skoro
bowiem w y w o d z i ł o się je od w s p ó l n e g o pnia,
trudno b y ł o d o s z u k i w a ć się w nich specyfiki
danego narodu czy okresu.
Jak podkreśliliśmy, zapożyczenia w ą t k ó w są
m o ż l i w e i niejednokrotnie mamy p e ł n ą doku­
mentację świadczącą o ich w ę d r ó w c e . Zagad­
nienie jednak nie na tym polega. W ą t e k przyj­
muje się bowiem jedynie w tym przypadku,
gdy odpowiada on potrzebom
ludu. Istotne
więc w naszych badaniach jest nie to, że został
on zapożyczony z zewnątrz, ale — d 1 а с z eg o przyjął się w nowym środowisku, dlacze­
go i j a k zrósł się z m i e j s c o w ą tradycją.
Zresztą podobne w różnych krajach w ą t k i
i motywy wcale nie m u s i a ł y w y w o d z i ć się ze
w s p ó l n e g o źródła. N i e w ą t p l i w i e wiele z nich
m o g ł o p o w s t a ć niezależnie od siebie, jeśli ist­
niały o c z y w i ś c i e zbliżone warunki życia. C z y
nie jest rzeczą naturalną, że wydarzenia znane
i często powtarzające się w ś r ó d ludzi, w y d a ­
rzenia typowe,
powstać
mogą w różnych
miejscach, niezależnie od siebie? C z y tragedia
starego ojca, w ę d r u j ą c e g o od córki do córki na
ł a s k a w y chleb, nie jest aktualna u wszystkich
ludów?
Toteż niesłuszna wydaje się postawa n i e k t ó ­
rych uczonych (np. K a r ł o w i c z a czy Bystronia),
23

�Ni
nega
riału
szuk.
mija
sób
właś
rzeń
nien
W
WSZJ

ocen
jest
dziw
M. (
znaj;
tego
sens

kład
matt
jego
ważr
XVI
wiec
lony
zbio
duje
ny
Dłuj

Jal
sam
niu
wej"
tyczć
bada
równ
pieśń
w
p
niezr
kiej:

którzy w y w o d z ą popularny w ą t e k
„Króla
Leara" ze zbioru p r z y p o w i e ś c i ś r e d n i o w i e c z ­
nych „Gesta Romanorum". Wątek ten bowiem
został tam zapisany. N i e z a l e ż n i e od tego mógł
on istnieć w c z e ś n i e j i nawet poza krajami, w
których „Gesta Romanorum" b y ł y znane (Indie.
Chiny), m ó g ł on także p o w s t a ć później w swej
innej odmianie, np. komiczny. P r z y k ł a d e m tego
m o ż e b y ć powiastka Hansa Sachsa z X V I I w.,
w której córki ponoszą ośmieszającą karę za
złą opiekę nad ojcem.
Przesadne szukanie zapożyczeń, tak popu­
larne do niedawna wśród naszych h i s t o r y k ó w
literatury i etnografów, prowadziło w rezulta­
cie na manowce jakiejś pseudowiedzy, w k t ó ­
rej gubiły się zasadnicze problemy twórczości
ludu i związki folkloru z życiem.
Warto w i ę c z a c y t o w a ć pogląd na te sprawy
wybitnego znawcy zagadnień sztuki ludowej,
Paula Lafargue'a:
„Poezja ludowa ma na ogół charakter lo­
kalny. Czasem tylko w ą t e k t r e ś c i o w y m o ż e b y ć
wniesiony z zewnątrz, ale przyjmuje się on
jedynie w tym wypadku, jeśli odpowiada l u ­
dowi, jeśli jest bliski zwyczajom tych, którzy
go sobie przyswajają. Nie m o ż n a narzucić pieś­
ni, tak jak narzuca się m o d ę na suknię. Po­
dobne pieśni, opowiadania i obyczaje znajdo­
wano w najbardziej oddalonych od siebie k r a ­
jach. Niektórzy uczeni uważają, że pieśni takie
przechodziły z narodu do narodu, lub też że
s t a n o w i ł y one część tego bogactwa duchowe­
go, które posiadały n i e g d y ś narody przed póź­
niejszym rozdzieleniem. A przecież w Europie
człowiek z epoki kamiennej kształtował swe
noże, krzesiwa, czy topory w te same formy,
co w s p ó ł c z e s n e
nam plemiona australijskie.
Nie m o ż n a w i ę c sądzić, żeby ta zbieżność po­
chodziła z tradycji czy zapożyczeń. Identycz­
ność surowca prowadziła, zarówno tam i tu,
do jednakowej techniki jego obróbki. W ten
sam sposób ludzie, odbierając takie same wra­
żenia i znajdując się w podobnych warunkach,
odtwarzają te wrażenia w zbliżenych do siebie
pieśniach, opowiadaniach i obyczajach... Poezja
ludowa powstaje z życia ludu, który tworzy
swe pieśni pod w p ł y w e m naturalnych impul­
sów, jakie odczuwa..."

16

„...zbójnictwo góralskie powstałc&lt; w w y ­
niku tworzenia
gospodarki
folwarcznej na
Podhalu i w Beskidzie Zachodnim, wprowa­
dzania p a ń s z c z y z n y oraz zwiększania powin­
ności i danin chłopskich..." "
ъ

Wszędzie, gdzie warunki b y ł y podobne, gdzie
góry i lasy u ł a t w i a ł y zbójnicki proceder — po­
w s t a w a ł y lub p r z y j m o w a ł y się podobne pieśni,
legendy i opowiadania. Janosik b y ł zbójnikiem
s ł o w a c k i m , ale imię jego stało się symbolem
mściciela krzywdy góralskiej, zarówno w Sło­
wacji jak na W ę g r z e c h czy w Polsce. O Janosi­
ku lud tworzy liczne opowieści, ale nie dlatego,
że w ą t e k Janosika p r z y w ę d r o w a ł ze Słowacji.
Wątek ten zdobył popularność, p o n i e w a ż i na­
sze góry m i a ł y niejednego Janosika, niejedne­
go ludowego bohatera-zbójnika.
Analogiczne
w ą t k i pojawiają się we wszystkich
krajach,
w których warunki naturalne i ekonomiczne
sprzyjały zbójnictwu (np. na W ę g r z e c h , w S ł o ­
wacji, Bułgarii, Jugosławii, Albanii).
Innym p r z y k ł a d e m tego, że legendy i opo­
wieści, mimo iż przyniesione z zewnątrz, mają
dla nas dużą wartość poznawczą, jest w ą t e k
w ł a d c y zagryzionego przez myszy — znany
u nas jako podanie o królu Popielu. Otóż za­
r ó w n o Bielowski, Berwiński, jak Bruckner
przytaczają argumenty świadczące o tym, że
podanie nie jest zgodne z prawdą historyczną,
że w ą t e k ten spotykamy wcześniej u D ł u g o ­
sza, który w i ą ż e go z M i e c z y s ł a w e m K u j a w ­
skim, że w ą t e k ten znany b y ł również w in­
nych krajach Europy Zachodniej, a szczegól­
nie w Niemczech (legendy o okrutnych wład­
cach i biskupach zagryzionych przez myszy
w w i e ż y ) . Istnieje nawet w pracy K . Wehrhana „Die Sage" (Lipsk 1908) specjalny roz­
dział („Mauseturm"), w k t ó r y m autor zesta­
wia ze sobą różne odmiany tego w ą t k u . Bruck­
ner przypuszcza więc, że legenda została prze­
niesiona do Polski w X I wieku przez niemiec­
kiego szpilmana (igrea). Bystroń zaś dodaje, że
niemieckie pochodzenie motywu rzuca pewne
ś w i a t ł e n a 'stosunki kulturalne m i ę d z y nie­
mieckimi sąsiadami a Kruszwicą, po czym
kończy:

Nie trudno z a u w a ż y ć пр., że wątek zbójni­
ka — obrońcy pokrzywdzonych był popularny
tam, gdzie było rozwinięte zbójnictwo. gdzie

„...widzimy w y r a ź n i e , że podanie ma charak­
ter w ę d r o w n y i że zostało luźnie przyczepione

•'" P a u l L a f a r g u e : „ L e s c h a n s o n s et les
p o p u l a i r e s d u m a r i a g e " 1886.

~'
Władysław
Ochmański:
W a r s z a w a 1950 s. 15.

25 ,
s. 34

specyficzne
warunki e k o n o m i c z n o - s p o ł e c z n e
t w o r z y ł y w i ę ź m i ę d z y z b ó j n i c t w e m a miejsco­
w ą ludnością. W. Ochmański dowodzi na przy­
kład, że:

24

céremionies

1

Zbójnictwo

góralskie.

�do nielubianego w ł a d c y i że wobec tego nie ma
żadnej wartości historycznej".
Fakt zastosowania w ą t k u .,mysiej w i e ż y " do
Popiela wskazuje jednak na stosunek ludu do
Popiela, „nielubianego w ł a d c y " — jak go na­
zywa Bystroń. Nie jest przecież przypadkiem,
że lud w swej fantazji każe ponieść taki koniec
właśnie Pcpielowi, a nie np. Kazimierzowi
Wielkiemu.
P r z y k ł a d legendy o Popielu pozwala zrozu­
mieć, o jaką p r a w d ę historyczną nam chodzi
i dlaczego w tym wypadku szczególnie intere­
suje nas nie zagadnienie, skąd p r z y w ę d r o w a ł
motyw złego w ł a d c y zagryzionego przez my­
szy, ale fakt, że został on powszechnie przyję­
ty i zastosowany do konkretnej postaci.
Podobnych p r z y k ł a d ó w m o g l i b y ś m y wymie­
nić znacznie w i ę c e j , np. wystarczy przypoJ . St. B y s t r o ń : W s t ę p do l u d o z n a w s t w a p o l s k i e g o .
W a r s z a w a 1939, I I w y d . s. 39. P o r . r ó w n i e ż p o d o b n e
p o g l ą d y R. B e r w i ń s k i e g o : S t u d i a . . . s. 2 1 , B i e l o w s k i e go:
W s t ę p k r y t y c z n y do d z i e j ó w P o l s k i , L w ó w 1850
s. 290 o r a z B r u c k n e r a : D z i e j e k u l t u r y p o l s k i e j , K r a ­
k ó w 1931 t o m I s. 289.

mnieć chociażby legendę o Wandzie, która uto­
piła się w Wiśle, aby nie w y j ś ć za Niemca.
Legenda, z m y ś l o n a bodaj że przez Janka
z Czarnkowa w s i e d e m d z i e s i ą t y c h latach X I V
w i e k u z y s k a ł a ogromną popularność w ś r ó d
ludu w ł a ś n i e dlatego, że w y r a ż a ł a w niezmier­
nie sugestywny, obrazowy sposób stosunek do
Niemiec. Z drugiej strony, podanie o Lechu.
Czechu i Rusie m o ż e ś w i a d c z y ć o w y r a ź n i e
i s t n i e j ą c y m wśród ludu przekonaniu co do
w s p ó l n o t y pochodzenia n a r o d ó w słowiańskich,
ich bliskości i braterstwa.
K i l k a tych p r z y k ł a d ó w dowodzi, jak istotny
jest związek m i ę d z y ż y c i e m i psychologią l u ­
du a jego twórczością. Dowodzi również, że
sprawa oryginalności
danego w ą t k u czy też
m o ż l i w e g o zapożyczenia
jest dla nas drugo­
planowa i w ż a d n y m wypadku nie może prze­
słonić n a j w a ż n i e j s z e g o
zagadnienia,
którym
jest badanie na podstawie materiału folklory­
stycznego psychologii ludu i jego stosunku do
świata.
r,:l

Aleksander Bruckner:
Encyklopedia
ska. W a r s z a w a 1937 t o m I I s. 845.

staropol­

25

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
