<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="10791" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/10791?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-26T16:06:21+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="10769">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/e1db9b42c6ca09dfc6c68f72158f30c5.pdf</src>
      <authentication>390bfe99a6a97c58615e82dbfe42e2c5</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="128615">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3997</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="128616">
              <text>1961</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="49">
          <name>Subject</name>
          <description>The topic of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="128617">
              <text>sztuka ludowa - wystawy</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="128618">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3740</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="128619">
              <text>Refleksje po wystawach malarstwa, drzeworytu i rzeźby w Krakowie / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1961 t.15 z.1</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="128620">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1961 t.15 z.1, s. 54-60</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="128621">
              <text>Jackowski, Aleksander</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="128622">
              <text>pol.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="128623">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="51">
          <name>Type</name>
          <description>The nature or genre of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="128624">
              <text>czas.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="128625">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="128626">
              <text>Warunki
bytowe garncarzy.
Wydaje się pewne,
że garncarze zalascy n i e zajmowali się — poza spo­
radycznymi w y p a d k a m i — uprawą r o l i , a żyli t y l k o ze
swego rzemiosła. Świadczy o t y m fakt, że od schył­
k u X V I I I w . w y m i e n i a n i są oni zwykle jako chałup­
nicy wzgl. komornicy, nie opłacający żadnego podat­
k u poza komorniczym podatkiem od domu. W i n ­
wentarzu z 1756/7 r. wpisana jest własnoręcznie d y ­
spozycja komisarza dóbr, który poleca, aby garnca-

rzom t y m dostarczano co r o k u „jarzynę", za którą
m i e l i płacić 180 zł. Najprawdopodobniej chodzi t u
o kapustę, marchew i rzepę, gdyż pod nazwą „ja­
rzyna" te właśnie rośliny wymieniane są w księgach
prowentowych hrabstwa.
Oczywiście o stopie życiowej tych garncarzy m o ­
glibyśmy powiedzieć coś więcej, gdybyśmy m i e l i
chociaż przybliżone dane o wysokości dochodu, j a k i
osiągali. O t y m zaś można t y l k o snuć przypuszcze­
nia, choć „Wykaz dóbr" z 1821 r. stwierdza, że garn­
carze z Zalasu, podobnie j a k i z Brodły, „mają się
dobrze" (s. 5). W każdym razie można przypuszczać,
że garncarze zalascy dysponowali gotówką, na jaką
mógł się zdobyć n i e każdy gospodarz, nawet zamoż­
ny . I choć musieli z tych pieniędzy pokrywać koszty
całego utrzymania, to posiadanie gotówki miało nie­
wątpliwie pewne znaczenie społeczne. Charaktery­
styczna d l a Zalasu jest m . i n . ilość spożywanego
alkoholu, zwłaszcza wódki. T a k np. w 1765/6 r. Z a las miał, w g rachunków prowentowych, zdecydowa­
ną przewagę w spożyciu wódki nad i n n y m i wsiami,
wyrażającą się ilością 2178 garnców, gdy druga po
n i m Morawica wykazywała 1 784 garnce, a Krzeszo­
wice jako trzecie — 1 240 garncy. Zalas był jedną
z największych w s i hrabstwa, ale Krzeszowice i M o ­
rawica, leżące przy ważnych drogach, miały austerie
zajezdne, w których zapewne sporo gorzałki w y p i l i
przyjezdni. W 1796 r. zajmował Zalas drugie miejsce
po Krzeszowicach jeśli chodzi o wysokość zysku
z propinacji (inw. z 1796/7 r.). Podobny stan utrzy­
mał się w następnych latach.

Np. 13 paźdz. 1826 r. poleca komisarz dóbr
ekonomowi generalnemu: „Od garncarzy pod żadnym
pretekstem nie brać bezpłatnie naczyń a n i samemu
ani dozwalać komu, co pod odpowiedzialnością po­
lecam." (Pot. 1756, s. 186). Sformułowanie to jest

niejasne i zdawałoby
się przeczyć spotykanemu
w inwentarzach, iż garncarze mają „ w miarę po­
trzeb" dostarczać naczyń d l a d w o r u bezpłatnie.
Por.: Stan majątkowy garncarzy, „Polska Sztu­
ka L u d o w a " , 1960, n r 2, s. 110—111.

mieniają już określonej ilości naczynia, jaką p o w i n n i
b y l i dostarczyć garncarze, t y l k o zawierają stwier­
dzenie, że. mają „naczynia glinianego na potrzebę
zamkową co potrzeba dawać bez zapłaty" ( i n w .
z 1733/4 r. i in.). Mogło to oznaczać zwiększenie l u b
zmniejszenie wysokości tej daniny. Takie nieokreślo­
ne j e j sformułowanie powodowało, że z żądaniami
dostarczania naczyń zwracali się do garncarzy różni
oficjaliści, na co jeszcze w latach dwudziestych
X I X w . uskarżali się garncarze komisarzowi dóbr .
Obowiązek stawiania pieców z własnych k a f l i utrzy­
mał się przez cały czas, ale wydaje się, że ciężar
jego z biegiem czasu znacznie zmalał, gdyż więk­
szość folwarków w hrabstwie została zlikwidowana,
a poza t y m obowiązek ten został nałożony także na
garncarzy z nowych ośrodków.
19

Poza t y m i obciążeniami, związanymi ściśle z w y ­
k o n y w a n y m rzemiosłem, garncarze zalascy zobowią­
zani b y l i „powabę do żniwa d w a razy odprawić"
(inw. z 1712 r.) i obowiązek t e n utrzymany został
do końca.

19

(c.

20

20

d . nastąpi)

Edward
Fot. E. Pietraszek.

zsander

Rys. Maria

Czarnecka

rysunku

E.

Pietraszka.

Jackowski

PO
RE FLEKSJE
D I? Z E W O R Y T U

W Y S T A W A C H
MALARSTWA,
I R Z E Ź B Y
W
K R A K O W I E

Jeszcze n a początku naszego stulecia mało k o m u
przychodziło n a myśl, aby w muzeach etnograficz­
nych szukać artystycznych wzruszeń. Szukano i c h
w salach wystawowych, w muzeach sztuki. Etnogra­
fia dawała określoną wiedzę i tego o d niej oczeki­
wano.
Trzeba było zasadniczej zmiany pojęć, zmiany
obowiązujących kryteriów estetycznych, a b y w ludo­
wej twórczości odnaleźć podobne przeżycia a r t y -

54

na podstawie

Pietraszek

styczne, jakie daje zetknięcie się z każdą prawdzi­
wie wielką sztuką — zarówno epok minionych, jak
i współczesną.
Najwcześniej dostrzeżono ludowe rzemiosło arty­
styczne, precyzyjną snycerkę, celową i piękną sztukę
góralskiej ciesiołki, zdobnictwo.
Uznanie wartości
ludowego rzemiosła wiązało się z postępującą kry­
tyką eklektyzmu X I X - w i e c z n e j sztuki mieszczańskiej,
z n o w y m i poglądami w y s u w a n y m i z jednej strony

��nianą tradycją. A l e f o r m i z m nie miał na naszym
terenie takich konsekwencji artystycznych, jakie miał
kubizm n a zachodzie Europy. Twórczość l a t między­
wojennych potoczyła się w i n n y m kierunku, który
wprawdzie nadawał wysoką rangę sztuce ludowej,
ale uczulał przede wszystkim, jeśli nie wyłącznie, na
jej w a l o r dekoracyjny nawet w odniesieniu do m a ­
larstwa czy rzeźby.

' • p u n i i '*- :
1

ï

I I . 3. Fragm. ekspozycji rzeźby na wy­
stawie sztuki ludowej w Muz. Etno­
graf, w Krakowie, 1960 r.

przez Morrisa i Ruskina, z drugiej strony — z b u j ­
n y m rozkwitem secesji, która stworzyła k l i m a t sprzy­
jający rozwojowi sztuki dekoracyjnej.
Właśnie w t y m okresie rozwija się działalność
Tow. „Polska Sztuka Stosowana", programowo postu­
lująca nawiązanie do ludowego rzemiosła, do tra­
dycji ludowego zdobnictwa. Sztuka ludowa staje się
niemal synonimem dobrego rzemiosła, wysokich w a ­
lorów dekoracyjnych. T o się w niej dostrzega, tego
się od niej oczekuje.
Drzeworyt, malarstwo, rzeźba pozostają nieomal
że nie zauważone, n i e interesuje się n i m i a n i społe­
czeństwo, ani nawet środowisko plastyczne. Nie do­
strzega ich jeszcze St. Witkiewicz, k r y t y k i artysta
szczególnie przecież uczulony na wartości ludowej
sztuki. Nie dostrzega i c h i n i e wyciąga konsekwencji
ani Wyspiański, ani całe środowisko krakowskie, sty­
kające się przecież z l u d o w y m i świątkami, zachodzą­
ce do wiejskich chat, snobizujące się na „ludowo".
Po prostu rzeźba, malarstwo i drzeworyt tak jesz­
cze szokują, t a k daleko odbiegają o d panujących
i nie podważonych wciąż konwencji estetycznych, że
środowisko plastyczne w ogóle nie odbiera i c h w k a ­
tegoriach sztuki, nie rozumie ich.
Dopiero Wł. Skoczylas rozmiłuje się w świątkach,
zacznie głosić wartość wiejskich drzeworytów, obraz­
ków n a szkle malowanych. Dopiero formiści, już
w czasie I w o j n y światowej, odkryją zbieżne p u n k t y
między sztuką, którą tworzą, a tą wiejską, nie doce­

56

Można oczywiście i w t a m t y m okresie znaleźć
przykłady innych, głębszych powiązań z malarstwem
l u d o w y m i rzeźbą (W. Wąsowicz, T. Makowski,
Tytus Czyżewski, Z. Waliszewski, J . Szczepkowski,
T. Kulisiewicz czy Z. Stryjeńska). A l e są to przykłady
inspiracji, jeśli t a k wolno powiedzieć, bardzo i n d y ­
widualnych, nawiązujących t y l k o do pewnych frag­
mentarycznych wartości ludowej sztuki. D l a Stryjeńskiej będzie to słowiańska jurność, sięgnięcie nie
tyle do istoty plastycznej dzieł, ile do obrzędu, oby­
czaju, folklorystycznej mitologii, okraszonej jaskrawą
kolorystyką, przypominającą raczej łowickie pasiaki
niż ludowe obrazy. D l a Wąsowicza czy Makowskiego
inspiracja ludowa jest j a k b y próbą stworzenia innego
świata, naiwnego i prostego, stylizacją na jasełka
czy pastorałkę. Czyżewski znajdzie w ludowych obra­
zach przejmującą ekspresję wyrażaną niezwykle pro­
stymi środkami, naiwnie i statycznie.
Kulisiewicz
w c y k l u ze Szlembarka dotrze do ludzkiej nędzy
i krzywdy.
Sztuka ludowa frapuje odmiennością w i z j i , n a i w ­
nością wyobrażeń, żarliwością, odpowiada t y p o w i emo­
cji artystycznej, który w sposób powściągliwy w y ­
raża sprawy największe, bez patosu, bez zbędnej
gestykulacji.
A l e nawiązania te są krótkotrwałe, nie stają się
doświadczeniem społecznym, są przy t y m — j a k to
już podkreślałem — dość wąskie i ograniczone. A n i
rzeźba, ani malarstwo ludowe nie zostają t a k roz­
szyfrowane, t a k doskonale pojęte, j a k to się działo
np. w e Francji z rzeźbą murzyńską czy sztuką ludów
egzotycznych. Dlaczego?
Sądzę, że recepcji sztuki ludowej nie można od­
rywać o d aktualnej sytuacji twórczości plastycznej,
od problematyki, jaką ona zarysowuje i upowszech­
nia. Sztukę ludową widziano więc tak, j a k ją umiano
zobaczyć poprzez pryzmat istniejących poglądów arty­
stycznych, doświadczeń i zainteresowań.
T o nie przypadek, że właśnie w 1906 r. Modigliani
zachwyca się znalezioną murzyńską statuetką, że P i ­
casso właśnie wtedy stanie zafrapowany przed m u ­
rzyńską maską, że Brancussi, Derain, Matisse, K i r e h ner, Lipsohitz czy Klee świadomie zwracają się ku
sztuce ludów Oceanii, Wybrzeża Kości Słoniowej czy
A m e r y k i Południowej. W t y m samym przecież czasie
doświadczenia awangardy artystycznej Paryża do­
prowadzą do powstania kubizmu, do różnorodnych
poszukiwań, których istotą będzie zwrot k u formie,
ku nowemu widzeniu świata. Sztuka murzyńska stała
się t y l k o katalizatorem, przyśpieszyła pewne procesy,
nadała i m może szczególny kształt; ale istota zja-

�4

II. 4. „Narodziny N.M.P.",
obraz na szkle,
wym.
36 x 30 cm. Zamagórze, pow. Nowy Targ. Własność
Muz. Etnograf, w Krakowie.
II. 5. „Matka
Boska",
rzeźba w drzewie, polichr.,
wys. 25 cm. Wł. Muz.
Ziemi Bocheńskiej.

wiska polegała na t y m , że sztuka ta odpowiedziała
na problematykę, jaką podjęli w t y m czasie twórcy
ówczesnej awangardy artystycznej.
I tak jak nie było przypadkiem, że dopiero w 1906 r.
zrozumiano we Francji, czym jest rzeźba murzyńska
i maska maoryjska, t a k też nie jest przypadkiem, że
w klimacie naszych stosunków plastycznych zrozu­
mienie tej problematyki nastąpiło znacznie później,
i w dodatku — w wąskim kręgu oddziaływania
formistów. I tak j a k f o r m i z m był epizodem pozba­
wionym przez wiele l a t konsekwencji plastycznych,
tak też i widzenie nowej problematyki, która t k w i
w rzeźbie czy malarstwie l u d o w y m , stało się właści­
wie dopiero zdobyczą l a t p o w o j e n n y c h .
Rewelacją artystyczną w najlepszym tego słowa
znaczeniu stała się wystawa 1948 r. w K r a k o w i e ,
po raz pierwszy pokazująca w szerokim przekroju
rzeźbę i malarstwo l u d u . Rewelacją — i n a t y m
koniec, bo przez 12 następnych l a t nie dało się za­
uważyć konsekwentnej kontynuacji tego rodzaju po­
kazów. Było wprawdzie wiele wystaw, często nawet
doskonale przygotowanych, ale demonstrowały one
raczej rzemiosło ludowe czy twórczość współczesną —
l

Ściślej — już w 1937 r. sztuce tej poświęcono
sporo miejsca na wystawie w warszawskim Instytucie
Propagandy Sztuki, ale i ten pokaz w zasadzie fawo­
ryzował czynnik zdobniczy, aspekt dekoracyjny, nawet
rzeźby i malarstwa.
1

a nie te najwyższe wartości plastyczne, które zawarte
były właśnie w dawnej rzeźbie k u l t o w e j , malarstwie
i drzeworycie, to jest — dopowiedzmy — w tych
działach sztuki ludowej, które dziś są już niemal
zupełnie martwe, coraz bardziej obce mentalności
i upodobaniom współczesnej w s i , które jednak — j a k
sądzę — reprezentują w naszej sztuce ludowej n a j ­
wyższe wartości artystyczne, stając się cennym i t r w a ­
łym wkładem w dorobek naszej k u l t u r y narodowej
i zjawiskiem w y b i t n y m nawet w zestawieniu z twór­
czością ludową i n n y c h narodów.
Dzisiaj może bardziej niż kiedykolwiek bliska
nam jest ta sztuka. Jej wyraz plastyczny, dawniej nie
do przyjęcia d l a odbiorcy wychowanego na akade­
mickich normach estetycznych, teraz — stał się wręcz
urzekający. Ponad 50 l a t w a l k i z akademicką kon­
wencją w sztuce obaliło te k r y t e r i a naturalistycznej
57

�poprawności, które kazały dawniej oceniać malarstwo
i rzeźbę ludową j a k o twórczość nieudolną i zbarbaryzowaną. 50 l a t doświadczeń sztuki X X w i e k u po­
mogły odkryć w twórczości ludowej jej własne fascy­
nujące wartości artystyczne; nauczyły cenić zarówno
jej autentyzm, zaskakujące środki ekspresji, lapidar­
ność i celowość plastycznych sformułowań, j a k —
przede wszystkim — bogactwo i n w e n c j i twórczej,
śmiałość i celność rozwiązań.
Bliskie są te wartości współczesnemu artyście,
który niejednokrotnie w malarstwie l u d o w y m czy rzeź­
bie znajduje dziś echo swoich własnych intencji i po­
trzeb artystycznych. Bliskie są one i szerszym kręgom
odbiorców. Deformacja — już nie szokuje. N a i w ­
ność — już nie razi, przeciwnie, odczuwamy ją jako
szczerość i autentyzm emocji, których jesteśmy sprag­
nieni, t y m bardziej że sztuka oglądana na oficjalnych
wystawach jest często zbyt oschła w s w y m intelektualizmie, albo — z drugiej strony — zbyt k o n ­
wencjonalna w swej tradycjonalności.
W tej sytuacji wydaje m i się, że sztuka ludowa
może dziś zaspokoić dość szerokie potrzeby natury
emocjonalnej i artystycznej. Na ile może być ona
przydatna d l a współczesnej twórczości — t r u d n o w y ­
rokować. Jedno jest pewne, że aby sztuka ta mogła
inspirować, pobudzać inwencję, radować i wzruszać —
musi być znana, musi się stać własnością wszystkich.
A t a k niestety nie jest, dowodem czego są liczne
głosy pełne zdumienia, nawet w y b i t n y c h naszych
twórców, znajdujących w ludowej rzeźbie i malar­
stwie wartości, których — j a k t w i e r d z i l i — nawet
nie przeczuwali.
Dobrze się więc stało, że po długiej przerwie zo­
baczyliśmy w K r a k o w i e w lecie i jesieni ub. r. dwie
wystawy malarstwa, grafiki i rzeźby ludowej — w y ­
stawy, powiedzmy to od razu — świetne.
P i e r w s z a była eksponowana w k r a k o w s k i m Pa­
łacu Sztuki i już samo miejsce określało jej charak­
ter. Była to wystawa najcelniejszych dzieł ludowego
drzeworytnictwa i malarstwa. Organizatorzy, m i m o
krótkiego czasu i m i n i m a l n y c h środków (dlaczego?),
zdołali zgromadzić doskonały zestaw 259 eksponatów,
pochodzących ze zbiorów krakowskich •— głównie
z Muzeum Etnograficznego,
Muzeum Narodowego,
Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz p r y w a t ­
nych kolekcji prof. d r a K a r o l a Estreichera i m g r
M a r i i Woleńskiej. Wiele z tych dzieł nie było dotąd
nigdy wystawianych na w i d o k publiczny, wiele ujrze­
liśmy po raz pierwszy w pełnej i c h krasie — myślę
tu zwłaszcza o obrazach na drzewie, płótnie i papie­
rze, działających śmiałymi i jakże charakterystycz­
n y m i dla polskiej sztuki ludowej zestawieniami kolo­
rystycznymi — czystymi, ostrymi błękitami, zielenia­
mi, żółciami, czerwieniami, różami i bielami. Obrazy,
2

„Wystawa malarstwa ludowego". Komitet w y ­
konawczy: K a r o l Estreicher, Tadeusz Seweryn, Teo­
dor Grott, Ignacy Trybowski. A d a m Bochnak. Bożena
Daszyńska, Maria Woleńska, Juliusz Zborowski. K a ­
talog ilustr.
2

5H

pokazywane wielokrotnie na różnych wystawach w
k r a j u i za granicą, pieczołowicie przez p p . Zofię W a l ­
czewską i Halinę Urbanowicz oczyszczone z b r u d u
i w e r n i k s u — ujawniły nowe, znakomite wartości.
Twórcy wystawy z prof. T. Sewerynem na czele
włożyli dużo wysiłku, aby pokazać na dobrych przy­
kładach różne grupy malarstwa, j a k też bogaty prze­
gląd używanych przez l u d technik (łącznie z r z a d k i m i
przykładami eglomizowania czy zdobienia drzewory­
tów gufrowaną blaszką-pozłotką).
Szkoda tylko, że ograniczono się, ze względu na
czas i budżet, jedynie do zbiorów k r a k o w s k i c h , zna­
komicie pokazujących malarstwo krakowskie na pa­
pierze i płótnie, czy podhalańskie na szkle, ale już
nierównie słabiej dokumentujące śląskie obrazy na
szkle, a jedynie fragmentarycznie —• kaszubskie, łódz­
kie, lubelskie i t p .
3

Wielkość w y s t a w y i niemal pełna reprezentacja
w i e l u grup stwarzały doskonały materiał d l a studiów,
pozwalając uważnemu w i d z o w i na zapoznanie się
niemal z w s z y s t k i m ważniejszymi odmianami czy
technikami. T y m bardziej wypada żałować, że układ
ekspozycji n i e ułatwiał orientacji, szczególnie w sa­
lach z m a l a r s t w e m n a szkle, gdzie Spisz, Orawa,
Rabka i Śląsk występowały nieraz obok siebie, a co
gorsza, w większych zespołach np. m a l a t u r podhalań­
skich organizatorzy umieścili jedną śląską, wyraźnie
odbiegającą charakterem. Nie zawsze wątpliwości
mógł rozwiać katalog — przygotowany wyjątkowo
niestarannie, z niepełnymi, a w k i l k u przypadkach
fałszywymi atrybucjami. a nawet ilustracjami obiek­
tów, których w ogóle nie było na wystawie (podobno
ze względów oszczędnościowych musiano posłużyć się
w y k o n a n y m i już dawniej kliszami).
Znacznie ciekawiej przedstawiała się ekspozycja
malarstwa na płótnie, drzewie i papierze, gdzie układ
w g zbieżności cech formalnych pokrywał się na ogół
z podziałem na grupy czy typy, a zestawienia w po­
bliżu siebie tych samych tematów ikonograficznych
(M. Boska Saletyńska, M . Boska Dzikowska) pozwa­
lały na obserwowanie, j a k w t y m samym układzie
zmieniają się szczegóły, a nawet j a k tradycja lokalna
czy zainteresowanie osobiste malarza wpływają na
odmienne — „realistyczne" czy „dekoracyjne" — trak­
towanie tematu.
W oddzielnej salce pokazano obrazy z ostatnich
trzydziestu l a t : F. Janeczki, R. Barańskiej, D. Lam­
part oraz k i l k a kartonów R. Zaród, F. Curyło i i n .
Widać t u przemiany zachodzące w malarstwie ludo­
w y m , odstępowanie od tradycyjnych ujęć na rzecz
zdobnictwa,
przełamywanie
schematów
kompozy­
cyjnych i ikonograficznych, aż po dyletancko-amatorski obrazek tematyczny. L. Kosiniak „Sceny z oku­
pacji". Nie bardzo orientuję się w intencjach orgaJedynie 5 obrazów wypożyczono z Muzeum i m .
W. Orkana w Rabce, a 2 z Muzeum Tatrzańskiego
w Zakopanem.
3

�nizatorów. Jeśli chodziło i m o pokazanie degene­
racji malarstwa — przykład w y b r a n o świetnie, jeśli
jednak o pokazanie tego, co cenne w sztuce ludowej,
to podobny obraz w ogóle n i e powinien był t u się
znaleźć. A może chodziło o pokazanie choć jednej
pracy o tematyce współczesnej? Za t y m przemawia­
łoby umieszczenie n a okładce katalogu „Wesela"
0. Czajki, obrazu raczej przecież reprezentatywnego
dla sztuki „naiwnej" niż tradycyjnej ludowej, stano­
wiącej 99% eksponatów.
Nie Chciałbym oczywiście wątpliwościami t y m i
pomniejszyć wielkiego osiągnięcia, j a k i m się stała
wystawa; jeśli wyrażam t u obiekcje, to t y l k o dla­
tego, że bogactwo w y s t a w y upoważnia do szukania
w niej nie t y l k o źródła estetycznych doznań, ale
i określonej koncepcji naukowej.
Wystawa przynosi zresztą szereg ważkich przy­
czynków do naszej wiedzy o ludowej sztuce. Szcze­
gólnie interesujące są drzeworyty z okolic Jasła ( i l . 7),
tworzone przez jeden ośrodek, a przeznaczone zarówno
dla ludności prawosławnej, j a k i d l a katolickiej,
polskiej. Nie różnią się one cechami f o r m a l n y m i ,
tylko napisy cyrylicą (i to niekonsekwentną) świadczą
o tym, dla kogo były przeznaczone. Sąd t a k i po­
twierdza interesująca informacja umieszczona n a o d ­
wrocie jednego z drzeworytów, pochodzących z k o ­
lekcji prof. Estreichera sporządzona przez nabywcę.
Cytuję ją w dosłownym b r z m i e n i u : „Utwory X y l o grafii wieyskiej artystów naszokrajowych. Następne
drzeworyty dostarczone m i zostały z Galicyi z c y r ­
kułu Jasielskiego, zatym n i e wątpię, iż są w y r o b e m
włościan produkujących te grube u t w o r y , w którego
chacie jest pracownia r y t o w n i k a , koloratora i który
razem wyroby swoje na plecach roznosi po odpustach,
jarmarkach, targach i gdziekolwiek jest liczniejsze
zgromadzenie wieyskiego l u d u . Wnoszę, że te x y l o grafy przeznaczone są d l a ludzi wieyskich Obrządku
ruskiego".
Innym n o v u m wystawy jest zaskakujący w swej
ekspresji i dynamice
obraz
Ukrzyżowania ( i l . 1)
utrzymany w gamie brązowo-żółtej, nie znajdujący
odpowiednika w znanych n a m zbiorach. Analiza obra­
zu pozwala przypuszczać, że n i e był o n przypadko­
wym wyskokiem; kontur pirowadzony jest t a k pewną
ręką i z t a k i m rozmachem, że należy raczej sądzić,
iż mamy t u do czynienia z j e d y n y m zabytkiem, po­
chodzącym z ręki twórcy, który podobny schemat
kompozycyjny wykonywał wielokrotnie, dochodząc do
swoistej wirtuozerii.
Bardzo ciekawy jest również „Sąd Ostateczny"
Doroty Lampart, m a l a r k i z Zawoi, sprawiający n a
pierwszy rzut oka wrażenie gobelinu. Obraz w y k o ­
nany jest farbą klejową i w y k l e j a n y różnokoloro­
wymi papierkami; stanowi o n również u n i k a t w n a ­
szej sztuce ludowej, reprezentując jednak typowe
dla niej cechy, j a k strojnoiść, świetne poczucie r y t ­
mu, typizacja postaci.
Nieludowy, ale niezmiernie interesujący d l a etno­
grafa jest obraz przedstawiający „Napad zbójników"

11. 6. „Napad zbójników", obraz nie­
ludowy. Fragment. Wym. całości 161,5 x
91,5 cm. Własność Muz. V. J. w Kra­
kowie. II. 7. „Sw. Mikołaj",
drzewo­
ryt łemkowski, kolorowany, wym. 31 x
21 cm. Własność Karola
Estreichera,
Kraków.

�(ii, 6), dokumentujący strój, zapewne orawski p r a w ­
dopodobnie z pierwszej połowy X I X w . Sam obraz
przypomina w układzie, a nawet we fragmentach
(łóżko z dzieckiem) obrazy w o t y w n e ; wykonany jest
z wyraźną troską o wierność przedstawienia każdego
szczegółu, zwłaszcza interesujących nas strojów.

O ile przy wystawie w Pałacu Sztuki można było
zarzucać autorom pewną niekonsekwencję, polega­
jącą na t y m , że albo pokazano za mało — jeśli chcia­
no dać pełen obraz ludowego malarstwa, albo za dużo
— jeśli zamierzano pokazać jedynie najcelniejsze
dzieła, o tyle późniejszy pokaz urządzony w salach
Muzeum Etnograficznego z okazji pobytu gości Mię­
dzynarodowego Kongresu Krytyków Sztuki (AICA) —
ocenić należy w samych superlatywach. Goście nasi
z zagranicy, a także wielotysięczna rzesza zwiedza­
jących zobaczyli wystawę, która byłaby wydarzeniem
artystycznym w każdej stolicy i w każdym większym
centrum sztuki.
Wielką zasługą prof. T. Seweryna była t u ostra
i celowa selekcja. Na wystawie nie było rzeczy sła­
bych — niemal że nie było średnich. Pokazano

I I . 8. „Więzień Oświęcimia", rzeźba w drzewie, polichr., wys. 44 cm. Wyk. Szczepan Woźniak. Własność
Muz. Etnograf, w
Krakowie.

w jednej salce obrazy na szkle, każdy inny, każdy
0 własnych, odrębnych wartościach. Wszystkie, zda­
wałoby się, już znane, ale dopiero teraz demonstru­
jące całą swą krasę. Obok — współczesne obrazy na
papierze i rzeźby, nowa zdobycz badań Instytutu
Sztuki — aniołek Kożuchowskiego, oraz najlepsza
chyba rzeźba Szczepana Woźniaka „Więzień Oświę­
c i m i a " (11, 8). W innych salach świetnie dobrane
obrazy na płótnie i drzewie oraz rzeźby; wśród nich
Chrystus Frasobliwy z Rabki, prawdziwe arcydzieło
naszej rzeźby ludowej, t r y p t y k ze Św. O n u f r y m z L i ­
manowej oraz n a prawdę najlepsze obiekty zarówno
z. K r a k o w a , j a k Rabki, Nowego Sącza i Bochni. Nie
można się więc było dziwić, że wystawa wywołała
niezwykle żywy oddźwięk u gości, którzy uznali ją
Cobok krakowskiego Biennale grafiki) za najciekawsze
zjawisko artystyczne, komentując długo, a nawet r y ­
sując poszczególne eksponaty.
Do sukcesu wystawy przyczynił się również spo­
sób ekspozycji; inwencja i w y b o r n y smak prof. T. Se­
weryna pozwoliły stworzyć wystawie ramy wręcz nie­
powtarzalne, poczynając o d żywych kształtów drzew,
dosłownie puszczających świeże pędy w muzealnych
salach (ile t r u d u kosztowało wyławianie po powodzi
tych nasiąkłyCh wodą pni), aż po mądrą i skromną
ekspozycję mniejszych figurek znakomicie rozmiesz­
czonych na tle parkanowych desek.
Ilość eksponatów nie była w i e l k a , ale przejrzystość
ekspozycji, dobre rozmieszczenie i zestawienie rzeźb
potęgowało i c h wyraz.
Przy okazji poddano r e w i z j i i sąsiednie sale, za­
stępując słabsze obiekty (zwłaszcza rzeźby, płasko­
rzeźby) i n n y m i , lepszymi. Wygrał na t y m również
1 J . Wawro, reprezentowany przez k i l k a najlepszych
swoich prac.
Z okazji w y s t a w y wydano mały voider zawiera­
jący 16 zdjęć z podpisami w językach angielskim
i francuskim.
Kończąc tę recenzję nie mogę powstrzymać się
od wyrażenia głębokiego żalu, że nie udało się w y ­
stawy zamienić n a stałą ekspozycję. Muzeum Etno­
graficzne posiada bowiem wspaniałe zbiory, które
jedynie w małej części dostępne są d l a zwiedzających.
Zbiory w magazynie nie pełnią r o l i społecznej. Sądzę,
że w interesie władz K r a k o w a byłoby powiększenie
Muzeum, chociażby przez tymczasowe oddanie do
jego dyspozycji k i l k u sal w sąsiedztwie na rozsze­
rzenie ekspozycji. Jest też n a pewno w interesie
Muzeum powiększenie stałej kolekcji rzeźb i malar­
stwa — Choćby dlatego, że Muzeum to jest jedną
z największych a t r a k c j i d l a turystów zagranicznych
i gości, bawiących n a „Dniach K r a k o w a " . Jest to też
na pewno w interesie naszej k u l t u r y , a nawet wię­
cej — jest to naszym obowiązkiem wobec przeszłości,
wobec społeczeństwa i przyszłych pokoleń.

Fot.: Jan Swiderski
— U. 1—3, 5, 8, Stefan
szewski — U. 4, 6, 7.

Deptu-

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
