<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="10763" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/10763?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-27T02:11:52+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="10741">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ee6668b97cc34893a7aa70d3101904aa.pdf</src>
      <authentication>d4b9b62b2ee8bb525ad477dfb27e6c69</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="4">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25236">
                <text>Lud</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154689">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154690">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154691">
                <text>pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154692">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154693">
                <text>czasopismo</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="128275">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4476</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="128276">
              <text>1975</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="49">
          <name>Subject</name>
          <description>The topic of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="128277">
              <text>praktyki magiczno-religijne</text>
            </elementText>
            <elementText elementTextId="128278">
              <text>pieśni wotywne</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="128279">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4163</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="128280">
              <text>Pieśni wotywne / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1975 t.29 z.4</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="128281">
              <text>Polska Sztuka Ludowa 1975 t.29 z.4, s.225-236</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="128282">
              <text>Olędzki, Jacek</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="128283">
              <text>pol</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="128284">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="128285">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="128286">
              <text>Jacek O l ę d z k i

PIEŚNI

WOTYWNE

— Jak powiada Franciszok K o t u l a w drukowanym obok
Htykule — różne „ d r u c z k i " odpustowo b y ł y często t r a k t o wano niczym wota. S k ł a d a n o jo w p r z y d r o ż n y c h kaplicz­
kach, a ten, k t ó r y składał, łączył z o d ś p i e w a n i e m piośni
przez nieznane osoby takie intencjo, jakie m i a ł b y , gdyby
sam śpiewał. Zachęciło t o mnie do przyjrzonia się t y m
pieśniom. Wszystkio cytowano niżoj teksty i wiole objaśnień
zaczerpnąłem z oryginałów u d o s t ę p n i o n y c h m i życzliwie
przez Franciszka K o t u l ę , posiadacza rzadkiej w kraju ko­
lekcji druków odpustowych. Zbiór liczy kilkaset pozycji.
Gromadzony b y ł w ciągu kilkudziesięciu lat. Samych piośni
odpustowych ma K o t u l a około setki. Większość z nich
wiąże się bozpośrednio z k u l t o m m a r y j n y m . P o z o s t a ł e sławią
imię Jozusa.
Ten w y r a ź n y związek l i t e r a t u r y odpustowej z kultom
Matki Boskiej charakterystyczny jest nie t y l k o dla Rzoszowszczyzny. Alo toż, zdaniom wielu, katolicyzm polski wy­
różnia się bogactwom i r o z m a i t o ś c i ą form togo właśnie k u l t u .
Uznawany jest on jako charakterystyczny dla roligijności
polskiej. I chyba m o ż n a go nawet t r a k t o w a ć jako w a ż n y
wskaźnik naszoj kulturowej odrębności. Oto K a r o l Górski
w Dziejach życia wewnętrznego w Polsce pisze: „ W ducho­
wości polskiej Matka B o ż a w y s t ę p u j e jako natura ludzka
w stopniu d o s k o n a ł y m , przoz k t ó r ą zbliżenie do Chrystusa
stajo się łatwiejsze. To cochy polskiej duchowości znajdu­
jemy we wszystkich zakonach i w ś r ó d mas wiernych, k t ó r o
oparły się reformie protestanckiej. W kole przyjaciół i ucz­
niów o. Drużbickiogo (jozuita Kasper D r u ż b i c k i , głośny

w X V I I w. pisarz „ a s c e t y c z n e - m i s t y c z n } ' " —• JO.) k u l t
maryjny p r z y b r a ł cechy „świętego niewolnictwa", właściwy
Polsce X V I I i p o c z ą t k u X V I I I w. Wydaje się tedy, pisze
Górski, iż m o ż n a mówić o istnieniu polskiej szkoły życia
w e w n ę t r z n e g o , opartoj przode wszystkim o k u l t m a r y j n y . "
K u l t ton w Ziemi Rzeszowskiej rozwijał się wo wszyst­
kich sławniojszych o ś r o d k a c h odpustowych. Jogo p o d s t a w ą
są cudowne obrazy i figury. Na niewielkim stosunkowo
obszarzo istnieje ich kilkanaście. Najgłośniojszo to — Cu­
downa Matka Boska Rzeszowska i Leżajska, ale istniejo
ponadto Dzikowska (w Tarnobrzegu), Pocieszenia ( w Krze­
mienicy), P ł o m i e n n a (w Brzozowio), Przoworska (w Prze­
worsku), Starowiojska (w Staroj Wsi), Borecka (w Borku
Starym), K o ł a c z y c k a (w K o ł a c z y c a c h ) , K o b y l a ń s k a (w K o ­
bylance), P a c ł a w s k a (w K a l w a r i i Pacławskiej) oraz Cudowana Matka Boska w H y ż n o m .
Ogromno zasługi w pojawieniu się i rozwoju t y c h miejsc
świętych m i a ł y zgromadzenia zakonne, szczogólnio bernar­
d y n ó w . I m też podlegają t r z y najgłośniejsze sanktuaria —
rzeszowskio, leżajskie i przoworskie. W Tarnobrzegu i Borku
Starym działali zaś clominikanio, a w Tarnowcu, Brzostku,
Kobylance i K o ł a c z y c a c h — benedyktyni.
K a ż d e z t y c h miejsc opromieniają piękno w swej nie­
zwykłości legendy. Odnoszą się one do pierwszego cudow­
nego zdarzenia, jego rozgłosu, najwcześniejszej historii danogo sanktuarium. Zdarzenia te p r z y p a d a j ą na okres od
p o c z ą t k u X V I do 2. poł. X V I I I w. W y b r a ń c a m i cudownych
objawień b y l i ludzie określani jako gminnego czy podłego
1

I I . 1,2. K r z y ż y k srebrny—• awers i rewers, 6 , 5 x 4 , 5 cm, w o t u m w kaplicy M a t k i Boskiej w Leżajsku.

225

�urodzenia. W Rzeszowie b y ł t a k i m człowiekiem Jakub A d o ,
w Leżajsku Tomasz Michałek. N i m jednak „ z urodzenia
podły, ale w cnoty znakomity k m i o t e k " — A d o , d o s t ą p i ł
wielkiego wyróżnienia, wcześniej przed n i m zostali „ c h r o m i
uleczeni, ślepi oświeceni, s m ę t n i pocieszeni, chorzy zdrowie,
niemi m o w ę , głuszy słuch o t r z y m a l i " 2. W t y m ż e jeszcze
„ R o k u P. 1513 ślepy dziad ze wsi L u c y n imieniem Wojciech
Wido, gdy się t u ofiarował łaski d o z n a ł gdy wzrok o t r z y m a ł " .
I dopiero w n a s t ę p n e j kolejności pojawia się w zapiskach
archiwalnych sam A d o . „ R o k u 1513 klęczy z n a b o ż e ń s t w e m
Jakub Ado y z M a ł ż o n k ą swoją y y n n e m i przed gruszką,
gruszkę światłość o t a c z a j ą c a y słowa do n i c h " . W t y m ż e
roku j u ż nic więcej się nie w y d a r z y ł o . Ale w n a s t ę p n y m :
„ J a d ą c nimo Rzeszowa ieszcze stare Miosteczko żołnierz
Kazimierz I g n a c k i z konia zapadszy we troie nogę złamał
t u ofiarowany zdrów z o s t a ł " . T a k więc Jakub A d o wyróż­
niony został podwójnie, nie t y l k o przez samo objawienie, ale
również przez 00. b e r n a r d y n ó w . W e d ł u g cytowanych za­
pisków archiwalnych, A d o ujrzał t y l k o „światłość otaczającą
g r u s z k ę " . Jednak z czasem zdarzenie t o pełniej opisano.
Oto jedno z późniejszych, dziewiętnastowiecznych opraco­
w a ń , drukowane w Rzeszowie. Nazwisko autora nie jest
znane. Tekst j e d n a k ż e zdradza pióro oczytanej, uczonej
osoby3. „ N a t e m miejscu, na k t ó r y m jest kościół 0 0 . Ber­
n a r d y n ó w mieszkał n i j a k i J a k ó b Ado z urodzenia ubogi
kmiotek, z cnoty znamienity człowiek. Ten gdy się po sadzie
swoim wieczór przechodził w dzień Wniebowzięcia M a t k i
Boskiej, z n a g ł a obaczy światłość otaczającą gruszkowe drze­
wo, i u w a ż a szum w liściach drzewa owego, bojaźnią z a j ę t y ,
p r z y s t ą p i bliżej i głos s ł y s z y : N i e b ó j się, chcę j a na t e m
miejscu chwałę Syna mego widzieć, i pociechy d o d a ć utrapionym. A że blisko tego drzewa b y ł o jego mieszkanie,
słyszeli ten głos i i n n i , lecz g d y J a k ó b powiedział, co się t o
dzieje, wybiegli wszyscy i obaczyli na gruszce obraz, to jest
s t a t u ę z drzewa r z n i ę t ą najświętszej M a r y i piastującej Syna
na lewej ręce a w prawej berło królewskie t r z y m a j ą c e j . "

T a k więc p i ę k n a rzeźba gotyeka Madonny n i m umiesz­
czona została w s ł y n ą c y m j u ż wcześniej cudami kośoiele,
pojawiła się na gruszce w sadzie przyklasztornym. Według
autora Historyi zjawienia statuy ... na g r u s z k ę j ą „anielskie
przyniosły r ę c e " . Zdaniem tego pisarza podobne legendy,
w k t ó r y c h właśnie drzewo gruszy ma symboliczne znaczenie,
o p r o m i e n i a j ą historię cudownych w i z e r u n k ó w M a t k i Boskiej
w J a r o s ł a w i u , Żyrowicach, L e ś n e j , Gołowskiej Woli, Studziannej. A u t o r Historyi ... faktowi t e m u poświęca w swej
pracy sporo miejsca. Dowiadujemy się dzięki niemu, dla­
czego właśnie grusza jest t y m w y b r a n y m drzowom:

„ P r z y zjawieniu tego obrazu jawnie B ó g powtórzył
n i e g d y ś D a w i d o w i w y ś w i a d c z o n ą łaskę, ten gdy prosi, czy
ma na nieprzyjaciela u d e r z y ć , aby go zwyciężył, odbiera
t a k ą r a d ę : gdy usłyszysz; wiatr, szum na wierzchołkach
gruszkowych, t o zaczniesz wojnę, albowiem wtenczas wyj­
dzie Pan przed t o b ą b y ś zbił wojsko filistyjskie. (2. Reg 5.).
Co ten szum z n a c z y ł ? t ł u m a c z y J a k ó b Legers: Szelest ten
jest natchnienie Boga poruszającego, gdy usłuchasz, zwy­
ciężywszy F i l i s t y n a u ż y w a ć będziesz wielkiego pokoju,
Do zwyciężenie nieprzyjaciela duszy i ciała, słuchać nam
trzeba boskiego natchnienia. A l o dalej z w a ż y ć ! czemu ten
głos i moc boska daje się słyszeć nie na woniejących cypry­
sach, nie na ś m i e r t e l n y c h cedrach, nie na zwycięzkich laurach
i palmach, l u b innem drogiem drzewie, ale na prostej
gruszce ? P o m i n ą w s z y o t e m różne uwagi tłumaczów pisma
Bożego, s t a j ę na gruntownem zdaniu Korneliusza a Lapide,
mówiącego w ł a c i ń s k i m j ę z y k u : gruszka (pirum) jakby od
p ł o m i e n i a nazwana, p o d o b i e ń s t w o m a j ą c
do
dążącego
w górę ognia, a zatem t o drzewo służyć m o ż e do oznaczenia
p o ż y t k u z łask niebieskich, i jasnej czyli jawnej przytom­
ności Boga a p r z y t e m oczywistym jest dowodem świadczo­
nych d o b r o c z y n n o ś c i uszczęśliwionemu miastu Rzeszo­
wowi ..."
T a k więo Jakub A d o usłyszał szum gruszy, tak jak
usłyszał go D a w i d r u s z a j ą c do w a l k i z Filistynami. Jedyna

I I . 3,4. K r z y ż y k srebrny — awers i rewers, 7,5 X 5,5 cm, 1877 r., inicjały złotnicze

226

A
s

z &gt; w o t u m w Leżajsku.

�wątpliwość, jaka może się z a k r a ś ć , to ta, że D a w i d słyszał
szum nie na gruszy, lecz na morwie ... Ale i t a w ą t p l i w o ś ć
znika, kiody przyjmiemy, że grusza i morwa to jedno i to
samo drzowo owocowe, różnie t y l k o nazywane zależnie od
tłumaczenia B i b l i i .
Od 1513 roku, w Archivwm convenłus ressoviensis
patrum
bernardinorum na blisko t r z y s t u kartach tego bezcennego
dokumontu, odnotowywana jest powolnie, lecz stale wzra­
stająca popularność cudownego wizerunku M a t k i Boskiej
Rzeszowskiej. Jeśli p o c z ą t k o w o w y b r a ń c a m i cudownych
objawień byli wyłącznie wierni podłego urodzonia, to już
w 1516 r. zaznała łaski pierwsza mieszczka, a w 1520 —
kupiec. Grono to poszerza, —• pierwsza szlachcianka w 1541 r.,
a pierwszy szlachcic dopiero po u p ł y w i e 56 lat od 1513 r.
W 1509 r., bo wówczas właśnio t o się w y d a r z y ł o , o w y m
szlachcicom nie b y ł jeszcze m ą ż w a ż n y i dostojny, lecz
„młodzian dworu J . O . I m c i p. Krakowskiego s t r z a ł ą od Ta­
tarów szkodliwie w piersi r a n i o n y " . Dostojni i powszochnio
szanowani, ważni mężowie szlacheckiego urodzenia, pierwsze
zeznania o cudownych ł a s k a c h zeznają (odnotowywane
w tymże Archiimm ...) dopiero około połowy X V I I wieku.
Wcześniej jednak w y d a r z y ł o się przed cudownym wizerunkiom wiele n i e z w y k ł y c h z d a r z e ń , zdolnych przolamać naj bardziej zatwardziałe u m y s ł y i serca:
„K.P.I531. Gdy się z g r o m a d z a ł o m n ó s t w o ludzi na
nabożoństwo, i kościółok s z c z u p ł y objąć ich niemógł, w y ­
stawiono drewniany obszerniejszy, a gdy w t y m czasie Ta­
tarzy ziemię P r z e m y s k ą , i S a n d o m i e r s k ą pustoszyli ogniem
imioczem kościół ten spalić chcieli, lecz cudownym sposobem
ani kościołowi, ani obrazowi ogień nieszkodził, i j a k b y krzak
Mojżeszów w ogniu cały z o s t a ł . Ogień zaś r z u c a ł się jako na
owych palaczów B a b i l o ń s k i e g o pieca dla n i e w i n i ą t e k w k t ó ­
rym tyrańska zapaliła r ę k a . T y m cudem przestraszeni Ta­
tarzy uciekli."
Oprócz T a t a r ó w g r o ż ą kościołowi pierwsi złodzieje ...
Pokusą stają się wota. Musi ich b y ć sporo i dostatecznie

cennych, skoro pojawia się śmiałek ś w i ę t o k r a d z t w a .
„ R . P . 1 5 7 5 . Człowiek złodziejstwem się bawiący, po dra­
binie do kościoła wszedłszy ś w i ę t o k r a d z k ą r ę k ą zbierał wota
z obrazu, c u d o w n ą m o c ą zrzucony na ziemię w p ó ł u m a r ł y
leżał, aż do kościoła ludzie przyszli. Cud łaski pokazała
Marya że m o g ą c , niemści się, życia nieodbiera, lecz napom­
niawszy p o p r a w i ć się k a ż e . "
A w cztery lata p ó ź n i e j :
„ R . P . 1 5 7 9 . I m ć ks. Marcin Olbrski pleban przy mszy
rzecz osobliwszą widział, bo świeca nieostrożnie p o m k n i ę t a
szatę obrazu zapaliła, ogień do g ó r y w y b u c h n ą ł i sukienkę
zapalił, gdy zaś do ugaszenia skoczyli ludzie, bez skazy
i naruszenia całą s z a t ę z n a l e ź l i . "
Kasztelan sandomierski — Spytek funduje najcen­
niejsze w o t u m :
„ R . 1 6 1 0 . J.W. Mikołaj Spytek z B o b r k u Ligęza Kasz­
telan Sandomierski i t . d . kościół ten zaczyna m u r o w a ć , na
podziękowanio za wiele doznanych dobrodziejstw od M a t k i
Boskioj, co sam w fundatorskich przywilejach i w ostatnim
w y z n a ł tostamencio.
R. 1618. Córka tegoż fundatora Zofia Pudencyanna
z K r a s i ń s k i c h Ligęzianka, potem księżna na Ostrogu i Zasławiu, koniuszyna koronna i t . d . dla wielkiej słabości już
u m i e r a j ą c a ofiarowana, odbiera zdrowie, na zawdzięczenie
oddano znaczne w o t u m srebrne. "
W słynącej cudami kaplicy M a t k i Boskioj kościoła
b e r n a r d y ń s k i e g o w Rzeszowie s k ł a d a n o wota nie t y l k o
srebrne. Ów pierwszy szlachcic-młodzieniec, raniony śmier­
telnie s t r z a ł ą t a t a r s k ą , t ę właśnie strzałę złożył jako wotum.
Chromi na nogi, skoro ozdrowieli, pozostawiali kule. I n n i
cierpiący na dolegliwości w chodzeniu składali wyobrażenie
swych cierpień, nogi woskowe. „Tegoż r o k u (1679—JO.)
Tomasz, syn p. Nawrockiego na nogę chory, nogę woskową
za w o t u m o d d a ł ..."s.
Podobne zwyczaje m u s i a ł y b y ć wówczas bardzo po­
pularne. W innych miejscach s ł y n ą c y c h cudami w Polsco
4

227

�składanie wot woskowych jost w X V I I w. regułą. Wspomi­
nana na p o c z ą t k u Matka Boska P ł o m i e n n a z kościoła
w Brzozowie czczona b y ł a jeszcze do niedawna w o t a m i
zwanymi babkami. B y ł y t o b r y ł y wosku w formie mis.
W a ż y ł y około p ó ł t o r a do d w ó c h kilogramów. Część z t y c h
ofiar przetapiano na świece, a resztę do dziś przechowujo się
w kruchcio togo kościoła jako wota. W kościolo rzeszowskim
żadne w o t u m woskowe do naszych czasów nie p r z o t r w a ł o .
Ale też w ś w i ą t y n i toj s k ł a d a n e b y ł y najbardziej w y m y ś l n o
wota srobrne. Poza opisom żadnego po nich śladu.
„Tegoż roku (1739) ojciec wspomnianego książęcia
Toodora, Jerzy hrabia na W i ś n i c z u i J a r o s ł a w i u Lubomirski
podpisał t o n cud w ł a s n ą r ę k ą dnia 2-go W r z e ś n i a , jako
b ę d ą c przypadkiem postrzelony ś r ó t o m w twarz i prawe oko,
ofiarował się Toj Matce najcudowniejszej i w prędco uloczony został a nawet boz ruszonia źrenicy wszystkie s r ó t y
wyjęte zostały, osobliwio dwa k t ó r e b y ł y w b i a ł k u oka,
a w twarzy 27, na w i e c z n ą zawdzięczenia p a m i ą t k ę o d d a ł
w o t u m złoto, i w n i m te ś r ó t y z a m k n i ę t e , przyłączył do tego
z n a c z n ą ilość srebra, sześć l i c h t a r z ó w wiolkich, k r u c y f i x ,
między niemi obszerną l a m p ę uczyniwszy na nio wieczną
fundacyję, oprócz tego ołtarz i inne wystawne ozdoby" .
Tak więc 226 lat po cudownym objawieniu Jakuba
Ado, w gronie wielkich dobrodziejów kościoła rzeszowskiego
pojawił się pierwszy książę i hrabia. Ale n i m do togo do­
szło — w „ R . 1625. W . O . Floryan Piastkiewicz świętobliwy
Bernardyn, egzorcysta, wielu przy t y m obrazio uwolnił
ludzi od r ó ż n y c h c h o r ó b i o p ę t a n i a czartowskiego". A w sa­
mej stolicy świętej apostolskiej odprawiona została przez
Benedykta X I V ceremonia koronacji obrazu. Ostatecznie,
dzięki staraniom wspomnianych k s i ą ż ą t Lubomirskich
(przede wszystkim wdowy po w i e l k i m księciu Teodorze,
Joanny z B a r o n ó w Stein), dokonano w 1763 r. oficjalnej
koronacji cudownoj figury. B y ł o to możliwe dzięki rozlicz­
nym i niewiarygodnym wprost dobrodziejstwom, jakich
6

przez 250 lat doświadczali wiorni przed oudownym wizerun­
kiem M a t k i Boskiej Rzeszowskiej.
Z u r o c z y s t o ś c i ą koronacji w 1763 r. łączy się sporządzonie d w ó c h dokumentalnych malowideł wielkich roz­
m i a r ó w , któro zawieszono przód o ł t a r z o m M a t k i Boskiej
Rzoszowskiej na bocznych ś c i a n a c h togo sanktuarium —
kaplicy. Malowidła podziolono z o s t a ł y na sto pól jodnakow y c h r o z m i a r ó w . W k a ż d y m z t y c h pól ukazano zostało
jodno z najważniojszych cudownych zdarzeń przypisywa
nych Matco Boskiej Rzeszowskiej od 1513 do 1770 roku.
Ta ostatnia data wskazujo, żo jeden z d w ó c h obrazów nie
został w całości u k o ń c z o n y na czas wiolkiej uroczystości —
koronacji w 250-lecie pierwszych cudownych wydarzeń.
Joszczo przez t r z y n a ś c i e lat od tej ćwierćtysięcznoj rocznicy
domalowywano pojedynczo w y o b r a ż e n i a , mające uwiocznić
chwałę świętego miejsca w Rzeszowie. Przy wszystkich
stu malunkach wymalowana została w y r a ź n i e data zdarzenia
i zwięzło jogo objaśnienie. N p . pod d a t ą 1620 — „IMC. P.
J A K U B P I R S K I M A I A C S Y N A C Z K A W P O W I C I U KTÓ­
R E G O M A M K A P R Z E Z N I E O S T R O Ż N O Ś Ć UDUSIŁA,
G D Y T U W K A Y D A N A C H Y Z D Z I E C K I E M UMARŁYM
P R Z Y S Z Ł A N A , K A Y D A N Y Z A R A Z Z M A M K I ZPADŁY,
D Z I E C K O Z O S T A Ł O Ż Y W E " . Na malowidło ukazano zo­
stało ubogio mieszkanie, w k t ó r o g o górnej lowoj części uka­
zuj o się wizorunok M a t k i Boskioj z Dziooiątkiom, po prze­
k ą t n e j na dole klęczy kobieta zo złożonymi rękoma, prze­
pasana b i a ł y m fartuchom, a przed nią, u s t ó p loży dziecko
w czerwonym powijaku. A l b o : „ I M C P. ALEKSANDER
N O W O Y S K I S Ł U G Ę M A I A C S Z A L O N E G O G D Y T U BYŁ
PRZYPROWADZONY
DO R O Z U M U PIERWSZEGO
P R Z Y S Z E D Ł " . Zdarzenie to opatrzono zostało d a t ą 1631 ro­
k u i odpowiednim malunkiom. Ukazano na n i m mężczyznę
w zaroście, w długiej czerwonoj sukni, przy szabli, zgrabnie
składającego dłonie k u wizerunkowi M a t k i Boskiej Rzeszo^
skiej. Cała scena zlokalizowana została w krajobrazie —

I I . 7. K r z y ż y k srebrny, dwustronnie rytowany, z aplikacjami, 1 0 x 7 cm, w o t u m w Leżajsku. I I . 8. K r z y ż y k srobrny, dwu
stronnie rytowany, z aplikacjami, 1 0 x 7 , 5 cm, w o t u m w Leżajsku. I I . 9. W y o b r a ż e n i e dłoni, srobro, w o t u m z X I X w. W kościele
00. B e r n a r d y n ó w w S k ę p e m .

i—
•

�łąk, rzekł i drzew. A l b o : „ P A N J A N M A L I N K O W S K I
KOŁODZIEY OKO NIEOSTROŻNOŚCIĄ UTRACIWSZY
01 SIE N I E M Ó G Ł Ż A D N Y M SPOSOBEM U L E C Z Y Ć , N A
TO M I E J S C E O F I A R O W A N Y O K O W C A Ł O Ś C I O D E ­
B R A Ł " . Stało się to w 1674 roku. N a malowidle ukazana
została p o s t a ć m ę ż c z y z n y w b r ą z o w y m płaszczu i czerwo­
nych długich butach, k t ó r y klęczy przed wizerunkiem
Matki Boskiej Rzeszowskiej wznosząc k u niej złożone dłonio.
Dookoła krajobraz wiejski. A l b o : „IMĆ P A N N A W O Y S K I
T A K B O L G Ł O W Y C I E R P I A Ł I Ż MO D O S Z A L E Ń S T W A
PRZYCHODZIŁO G D Y SIE T U O F I A R O W A Ł , W O T U M
ODDAŁ, Z D R Ó W Z O S T A Ł " . Obok — p o s t a ć m ę ż c z y z n y
Męczącego w przepysznym stroju — w kontuszu z obszlegami; p o s t a ć unosi złożone dłonie w k i e r u n k u w y o b r a ż e n i a
Matki Boskiej Rzeszowskiej. I wreszcie malunek przedsta­
wiający m ę ż c z y z n ę w białej peruce, w mundurze wyszywa­
nym z ł o t y m i sznurami. P o s t a ć ukazana na klęczkach ze zło­
żonymi d ł o ń m i , a ponad n i ą wizerunek M a t k i Boskiej Rze­
szowskiej. Obok w y r a ź n i e wymalowana i obwiodziona elipsą
data 1739. Pod n i ą : „IMC. P. J E R Z Y H R A B I A N A W I Ś N I ­
CZU L U B O M I R S K I P O D P I S A Ł T E N C U D W Ł A S N A
R E K A I N A 2 GO W R Z E Ś N I A J A K O B E D A C P O S T R Z E ­
LONY SROTEM W T W A R Z I P R A W E OKO OFIARO­
WAŁ SIE MATCE N A J Ś W I Ę T S Z E J I W K R Ó T C E U L E ­
CZONY Z O S T A Ł " . P a m i ę t a m y to zdarzenie. A inne,
wspomniane t u wcześniej, k t ó r e odnosiło się do 1625 r.
mówiło o: „ W . O . P I A T K I E W I C Z B E R N A R D Y N I E ZAC­

NO Ś W I Ę T O B L I W Y M E G Z O R C Y Ś C I E K T Ó R Y W I E L U
U W O L N I Ł P R Z Y T Y M O B R A Z I E L U D Z I OD R O Ż N Y C H
C H O R Ó B Y O P Ę T A N I A C Z A R T O W S K I E G O " ... Egzor­
cysta przedstawiony został przed o ł t a r z e m . Ponad kapła­
nem — wizerunek M a t k i Boskiej Rzeszowskiej, a przed
n i m — wijące się w szalonym o p ę t a n i u postaci w czerwonych
kaftanach. K a p ł a n kieruje w ich s t r o n ę dwa wyprostowane
palce prawej dłoni! Trzeba oczywiście „ b a d a w c z e g o " nasta­
wienia, aby wyróżnić t e n obraz spośród i n n y c h . Przede
wszystkim odbiera się całość malarskiego przedsięwzięcia.
Jest ono s u m i e n n ą rejestracją nieprawdopodobnych w y ­
darzeń, jakio rozegrały się w skromnej kaplicy. Sumienność
granicząca z m o n o t o n i ą w ukazaniu rzeczy niezwykłych.
Same m a l u n k i nie sugerują przez swój stereotyp powagi
sprawy. Ale w c z y t u j ą c się w podpisy, j a k b y uczestniczymy
w niebywałej serii c u d ó w . Ogarniając j e d n y m spojrzeniem
obydwa p ł ó t n a , jeszcze bardziej aniżeli poznając dokumenty
pisane o cudownych zdarzeniach, czujemy ich rozmiar i siłę
o d d z i a ł y w a n i a . K i e d y t y c h malowideł jeszcze nie przybrudził
kurz, kiedy napisy b y ł y wyraziste, i c h oddziaływanie było
nieporównywalnie większe. K a ż d y t e ż , k t o je wówczas
oglądał, m u s i a ł p r z e ż y w a ć nieznane dziś stany uniesień
i wiary.
P i s z ą c y w X I X w . Historyię ... nazywa M a t k ę Boską
Rzeszowską „ C u d o t w ó r k ą " , „najpewniejszą i najmożniejszą
l e k a r k ą n i e b i e s k ą " . Niezliczona ilość d o w o d ó w potwierdza
c u d o t w ó r c z ą rolę sanktuarium — ozdrowienie k o n a j ą c y c h

.229

�i cierpiących aa nieuleczalne choroby. Wiolo z nich przestało
b y ć dziś g r o ź n y m i , a nawet nio z d a r z a j ą się. Ale jeszcze
przed stu l a t y b y ł y nieraz klęską.
Osławiony k o ł t u n , kaduk, łuszczka albo zaćmienie czy
chociażby „ r o b a k " . Ten ostatni zalęgał się nawet w u c h u :
„ K a z i m i e r z a Stachę ze Słociny ciorpiącego strzykanie
W uchu, gdy matka do tej Najświętszej M a t k i przyprowa­
dziła, i ofiarowała mszy ś. słuchając, w y p a d ł m u robak
z ucha, i ból na zawsze u s t ą p i ł " . P a r a l i ż zwano z a r a z ą . Cechy
epidemii m i a ł y ciorpionia z powodu „ k a m i e n i " , wrzodów,
febry, „ k r w a w e j afekcji", garbu, gangreny, towarzyszącej
nieodłącznie bodaj wszelkim poranioniom. W X V I I I i X I X w.
wywołuje zgrozę petocja i pleura.
Osobny rozdział t w o r z ą nieszczęścia wynikło z porażenia
piorunom, kąpieli i nieuważnego obchodzenia się z zaprzę­
gami. To ostatnio b y ł y niegdyś zagrożeniem, p r z y p o m i n a j ą ­
cym dzisiejszo, motoryzacyjne. Wpada.nie woźniców pod
koła w ł a s n y c h wozów, to w y p a d k i nader często. Nie umiano
ustrzec się przód n i m i zarówno w X V I , j a k i w X I X w . ;
w warunkach stałego, od wieków, stykania się z z a p r z ę g a m i !
Ofiary t y c h w y p a d k ó w nie raz zawdzięczały ozdrowienie po
„ o d d a n i u się w o p i e k ę " Cudownej Matce Boskiej: ,,R. 1630.
P. Wojcioch Kostora mieszczanin rzeszowski pod sumieniem
zeznał, że będąc wyrostkiom t a k i widział przypadek: chłopiec
imieniem Szymon wożąc tarcice na- tutejszy kościół przez
nieostrożność spadł z wozu pod koło, k t ó r y ciężar wnętrzności
z niego wycisnął, ofiarowany do M a t k i Boskiej w t y m obrazie
wstał, ozdrowiał i woły z wozem p o g n a ł " .
7

Zależnie od okoliczności w y p a d k u , statusu potrzebu­
jącego, różnie p r z e d s t a w i a ł się akt ofiarowania — p r o ś b y ,
błagania, dziękczynienia. Bodaj równio często ofiarowanie
odbywało się za p o ś r e d n i c t w o m kogoś bliskiego, czy naj­
bliższego, j a k t e ż osobiście. M a t k i prosiły o zdrowie dla
dzieci. Ż o n y s k ł a d a ł y podziękowania za zdrowie własne
i mężów. Zdarzało się, że szlachcic w s t a w i a ł się w imieniu
cierpiącego sługi, a rzemieślnik — czeladnika. Na^jezęścioj
j e d n a k ż e przychodziły przed ołtarz m a t k i . Modlitwa b y ł a
najprostszą t u formą. Alo nie zawsze. Z d a r z a ł o się, że nie­
szczęśliwi kładli t y l k o na o ł t a r z u powijak i oczekiwali cudu.
Może te oczokiwania s t a ł y się powodem współdziałania
służby kościelnej, braci, zakrystian. Stało się zwyczajem
podawanie przez kogoś z nich wina ... Pewnie t e ż , kiedy i to
nie przynosiło natychmiastowego ozdrowienia, podawano
wino „ p r z e m y t o z w i z e r u n k u " : ,,P. S o c h y ń s k a , córkę
w trzecim miesiącu m a j ą c niebezpiecznie chorą, gdy uprosiła
wina z obtarcia obrazu tego, i togoż w usta dziecku wpuściła,
ozdrowiało". W y d a r z y ł o się to w r o k u 1747. W t y m ż e
joszcze r o k u : „ T e r e s a Kuczmerowa, mieszczka z Rzeszowa,
wylicza nie jedno dobrodziejstwo, raz chorując na febrę
niedziel dziewięć, u w o l n i o n ą od niej b y ł a , gdy na mszę ś. d a ł a
i tejże wysłuchała, drugi raz w wiolkiej b ę d ą c słabości, prosi
aby l i t a n i ę o Matce najświętszej przed obrazem zaśpiowali
zakonnicy, po n a b o ż e ń s t w i e skończyła się i słabość i córkę
M a r y a n n ę z bólu na oczy z a p u c h ł ą ofiarowuje, winem obrazu
otartego przemywa i leczy, to wszystko Matce Boskiej
Przypisuje". I t u również w t y m ż e t y l k o r o k u : ,,P. M a r y a n i a
Augustowa z Rzeszowa, na synu swoim Janie doznała łask,
najpierwiej przoz niedziel pięć nio mógł ssać piersi, i t y l k o go
zakrapiano, lecz ofiarowany od b a b k i swojej przyjął p o k a r m
od m a t k i . Potem na zapalenie oczu chorował, po mszy ś.,
na jego intencję odprawionej, oczy zbolałe przemyto winem
z obrazu, i rzeczywiście zagasł ogień w oczach"*.
W Archivum conventus ... z n a j d u j ą się również stwier­
dzone pod przysięgą relacje o otrzymanej pomocy bez ko­
rzystania z przedstawionych przed chwilą sposobów, wię­
cej •—• bez stawania przed cudownym wizerunkiem. Są to
relacje o „ c u d o w n y m r a t u n k u na odległość", nieraz z n a c z n ą
od samego Rzeszowa. W e d ł u g zeznających, w s p o m a g a ł y ich
najprostsze słowa skierowano do M a t k i Boskiej Rzeszowskiej.
230

I I . 10. W y o b r a ż e n i e M a t k i Boskiej Rzeszowskiej i bliźniąt,
srebro, 18 x 14 cm, w o t u m z X I X w. w kolekcji Franciszka
K o t u l i . I I . 11. Seroe gorejące, r y t na p ł y t c e srebrnej o wym.
9 X 8,5 om, punca z d a t ą 1833, inicjały złotnika rzeszowskiego
D Z , w o t u m w Rzeszowie.

�I I . 12. Wyobrażenie twarzy w Oku Opatrzności, płytka srebrna o wyra. 8 , 5 x 8 om, wotum w Rzeszowie.

�I I . 13—15. W y o b r a ż e n i e objawienia M a t k i Boskiej w, Leżajsku, obraz na p ł ó t n i e , 250x 170 cm, 2. poł. X V I I I w. Autor
nieznany.

��Z d a r z e ń t a k i c h w Archwum...
zanotowanych jost kilka­
naście. Jedno wszakże zasługuje t u na osobną u w a g ę . Wiążo
się ono z m a ł ż o n k ą sławnego lekarza Strassera. Działał on
w połowie X V I I I w. K i e d y lekarz walczył z plourą, potocją
i i n n y m i g r o ź n y m i chorobami, żonę jogo s p o t k a ł o nieszczęście
daleko od Rzeszowa:
p. Eufrozyna Strassorowa, lekarza
Rzeszowskiego żona, gdy j e c h a ł a do Warszawy na W iśle
pod Kazimierzem j a d ą c y wózek z k o ń m i z a ł a m a ł się, i joden
osobliwie k o ń k i l k a godzin pod lodem zostawał, a sama
p. Strasserowa p i e c h o t ą i d ą c ze służącymi t a k ż e się zała­
mała, w tak wielkim niebezpieczeństwie wzywa r a t u n k u od
M a t k i Rzeszowskiej i doznaje go w p r ę d c e bez szkody ze
wszystkiem wyratowana, oddając w o t u m potwierdziła t ę
p r a w d ę sumiennie". Przypadek ten zasługuje na wyróżnie­
nie, albowiem dotyczy osoby, k t ó r ą z posiadanego t y t u ł u
„ l e k a r z o w e j " mogła mieć powody do jakiejś powściągli­
wości wobec p r a k t y k i p r z e k o n a ń nagminnych. Ale może
właśnie dzięki temu t y t u ł o w i mogła t y m bardziej b y ć ufną.
No a dzięki Archwum ... ufność t ę poznajemy w rozmiarach
i przejawach b u d z ą c y c h na przemian zdumienie i podziw.
Oto t y l k o pod d a t ą 1747 r. takie opisane z o s t a ł y zdarzenia:
T

„ W . I m ć . p. Stanisław P i n i ń s k i , starosta Pilźnioński, w y ­
z n a ł to przy wielu zakonnikach, jako nagle zachorował, a t a k
niebezpiecznie, że wszyscy o życiu jego zwątpili, lecz gdy
w swej mdłości wyrzekł te słowa: Matko Najświętsza Rze­
szowska B e r n a r d y ń s k a ratuj mnie! w tej c h w i l i , jakoby
nigdy nie chorował, t a k z d r ó w s t a n ą ł .
W . I m ć . p. Ołtarzewski, Miecznik Bełzki, wraz z żoną
swoją przy wielu ludziach ogłosił łaskę o d e b r a n ą , że t a ż
p. Miecznikowa w czasie porodzenia w wielkim życia nie­
bezpieczeństwie b y ł a , g d y ż i znające się na t a k i c h u s ł u g a c h
białogłowy j ą odstąpiły, n i e m a j ą c sposobu r a t o w a ć , pani
zaczem ostatnim tchem wołać poczęła: Najświętsza Matko
cudowna w obrazie Rzeszowskim, ratuj mnie! w t y m mo­
mencie w y s ł u c h a n ą b y ł a , bo szczęśliwie porodziła.
Służąca tegoż p a ń s t w a Miecznikostwa, panna Magda­
lena Górska, powiedziała pod sumieniem, że przed lat dwoma,
chorując na bok prawy, i w znacznej zostając słabości, gdy
uczyniła ślub nawiedzenia tego obrazu, zaraz ból u s t ą p i ł . "
9

Przedstawione z o s t a ł y zeznania lekarzowej, starosty,
miecznika i służącej. A b y w y c z e r p a ć listę, s p ó j r z m y na
jeszcze jeden wypadek. Uczestniczą w n i m książę i ko­
misarz t r y b u n a ł u : „ R . 1 7 6 3 . Dnia 7. Lipca do zapisania
między cuda p o d a ł w liście swoim z Opola pisanym A n t o n i
Lubomirski rzecz t a k ą : p. M a c h c z y ń s k i z D o b r z y ń s k i e j
ziemi, komisarz na t r y b u n a ł skarbowy Radomski, delego­
wany z kolegą ze strony tegoż t r y b u n a ł u przyjochał do
I m ć p. Krakowskiego H . W . X . , a przejechawszy do Opola
śmiertelnie zachorował na g a n g r e n ę w e w n ę t r z n ą odstąpił go
lekarz, zaczem d y s p o n o w a ł się zupełnie i Sakramentami
ś. opatrzony, czekał skonania, w tem Wojewoda, jako po­
b o ż n y klient M a r y i przyniósłszy obraz najświętszej M a t k i
Rzeszowskiej, rzocze aby się z całem sercem do tej cudownej
Pani u d a ł , co gdy uczynił, choroba się przesilać zaczęła,
co raz to lepsze znaki życia się p o k a z y w a ł y , aż nakoniec
bez wszelkiego niebezpieczeństwa z o s t a ł " .
1 0

Można wreszcie p o s t a w i ć pytanie. Jak dawna społecz­
ność Polski w jednej ze swych w a ż n y c h dzielnic o d c z u w a ł a
i formułowała pojęcia o istocie M a t k i Boskiej ? W świetle
tego, co dotychczas zostało powiedziane, odpowiedź nio jest
ł a t w a . Poza opisami cudownych z d a r z e ń nie m a m y innych
relacji. D u ż ą p o m o c ą są t u wspominane na wstępie pieśni.
Jak stwierdza w swym artykule Franciszek K o t u l a , wiele
spośród pieśni śpiewanych w miejscach odpustowych Rzeszowszczyzny b y ł o drukowanych w Krakowie, Lwowie
a nawet na Śląsku. A zatem b y ł y t o pieśni j a k b y ogólno­
polskie. I wreszcie, mimo że drukowano je w X I X i X X w.,
p o w s t a ł y w X V I I I w., a n i e k t ó r e jeszcze wcześniej. Jedna
z t y c h najstarszych pieśni poświęcona jest Matce Boskiej
234

Lożajskiej. Przypomnijmy, sanktuarium leżajskie również
n a l e ż y do b e r n a r d y n ó w i t a k j a k rzeszowskio zawdzięcza
swój p o c z ą t e k objawieniu się M a t k i Boskiej osobie „nisko
urodzonej". W Rzoszowie w y b r a ń c o m b y ł — j a k pamięta­
m y — w 1513 roku J a k u b Ado, natomiast w Leżajsku
239 lat później, Tomasz Michałek. Wymienia go też t y t u ł
jednej z piośni: Pieśń nowa o Najśw. P. M. Leżajskiej obja­
wionej na piasku wiernemu słudze Tomaszowi
Michałkowi
w roku 1752. Ta i wydana w Tarnowie Pieśń o Najśw.
Maryi
Pannie Leżajskiej opiewają cudowne wydarzenia:
W i t a j ż e śliczna Panienko, Marja!
Pod Leżajskiem cna jutrzonko, Marja!
Marja, Marja, o Marja L e ż a j s k a !
Wielkieś cuda uczyniła, Marja!
K i e d y ś się t u objawiła, Marja!
Marja — i t d .
Rzeszotarski z miasta tego, Marja!
Nie wierząc miejsca świętego, Marja!
Marja — i t d .
J a d ą c y do Sandomierza, Marja!
Sześciu k o ń m i , gdy się zbliża, M a r i a !
Marja — i t d .
Nie o d d a ł M a r j i c h w a ł y , Marja!
Wszystkie konio p o k l ę k a ł y , Marja!
Marja — i t d .
W i e l k i to cud u c z y n i ł a , Marja!
Szymonowi się zjawiła, Marja!
Marja — i t d .
K i e d y na n o ^ ę chorował, Marja !
N i k t go w biedzie nie r a t o w a ł , Marja!
Marja — i t d .
A gdy p r z y s z e d ł na t o miejsco, Marja!
T y ś m u zdrowie d a ł a jeszcze, Marja!
Marja — i t d .
Budowa pieśni tej jest t a k a : c y t o w a n ą t u z w r o t k ę •—
„ W i t a j żo śliczna Panienko" poprzedza inwokacja, w której
ś p i e w a c y ogłaszają „ w i t a j w obrazie" (pierwsze słowa pieśni),
„ K r ó l o w o nad K r ó l o w e m i " , „sławo nieba na tej ziemi",
„ c n a ozdobo miejsca tego" oraz „ P a n i miasta Leżajskiego".
N a s t ę p n i e pieśń głosi, że „ d a w n o ś m y o t e m mówili b y ś m y
T w ó j kościół zwiedzili" i o wyruszaniu w d r o g ę z „żegna­
niem swych d o m o w n i k ó w , jako swoich s p o w i e d n i k ó w " ! ! !
I dopiero po t y m w s t ę p i e pojawia się „ w i t a j ż e śliczna Pa­
nienko". A dalej — opowieść o cudownych wydarzeniach.
L a p i d a r n y s t y l relacji z poznawanych wcześniej zapisów —
archiwalnego i broszurki dewocyjnej wydaje się b y ć w tej
i innych pieśniach jeszcze bardziej zwięzły. To zrozumiałe.
Zachwyca j e d n a k ż e sam w y b ó r z d a r z e ń : „ N i e o d d a ł Maryji
c h w a ł y ... wszystkie konie p o k l ę k a ł y ' ' ... A l b o :
A n n a Kowalska z P r z e m y ś l a , Marja!
Pokurczona t u t a j p r z y s z ł a , Marja!
Marja — i t d .
Gdy się do Ciebie u d a ł a , Marja!
Zaraz zdrowie o d e b r a ł a , Marja!
Marja — itcl. (...)
Z dworom j a d ą c Opaliński, Marja!
W i e r n y sługa M a t k i Boskiej, Marja!
Marja — i t d .
Przez Trzebosę się przewozi, Marja!
Pan B ó g Jemu śmiercią grozi! Marja,
Marja — i t d .
Z k a r e t ą wóz w y w a l i ł a , Marja!
Woda wszystkich z a t o p i ł a , Marja!
Marja — i t d .
Do M a r j i zawołali, Marja
Zaraz pomocy doznali, Marja
Marja — i t d . (...)

�Dziecię bez t w a r z y zrodzone, Marja!
Na tem miejscu uzdrowione, Marja
Marja — i t d . (...)
K t ó ż wyliczyć wszystkie może, Marja
J a k i e ś czynił cuda Boże, Marja
Marja — i t d .
Za p r z y c z y n ą tej Panienki, Marja
Jasnej pod laskiem Jutrzenki, Marja
Marja — i t d . (...)
K o ń c z y t ę pieśń j a k b y uogólnienie dobrodziejstw otrzy­
mywanych od M a t k i Boskiej. „ M a t k o w Leżajskim obrazie,
ratujżo nas w k a ż d y m razie". Ostatnia z w r o t k a : „ A gdy już
konać będziemy, niechaj szczęśliwie pomrzemy!"
Pieśń odpustowa u t r w a l a ł a i czyniła z w y k ł y m i zdarzenia
najbardziej nieprawdopodobne. W t y m t e ż chyba w y r a ż a się
doniosła funkcja toj i innych P i e ś n i . Wydaje się, że dawne
społeczeństwo Rzeszowszczyzny podobnie j a k całej Polski
i innych części ś w i a t a chrześcijańskiego było — mimo swej
„nędzy materialnej" — bogate w n i e d o s t ę p n e nam dziś
zupełnie odczucia, pojęcia i w y o b r a ż e n i a . Sprzyjało to
harmonijności k u l t u r y , z r ó w n o w a ż e n i u p i e r w i a s t k ó w racjo­
nalnych i irracjonalnych. Mogło to mieć wzbogacające kon­
sekwencje o s o b o t w ó r c z e .
Matka Boska w Pieśni o Najśw. Maryi Pannie
Leżajskiej
przedstawiona jost jako „ P a n i e n k a " , „ J u t r z e n k a " — istota
pośrednicząca m i ę d z y Bogiem a człowiekiem. „ K t ó ż w y ­
liczyć wszystkie może, jakieś czynił cuda Bożo, za p r z y c z y n ą
tej Panienki".
W innej j e d n a k ż e pieśni istota M a r i i ukazywana jost
jakby inaczej. Oto wydana przez „ F r a n c i s z k a Orła i Syna
we F r y d k u na A u s t r y j a c k i m Ś l ą s k u " — Pieśń do Panny
Maryi :
D z i ę k u j e m y Tobie (c.d. pierwszej z w r o t k i ) , złota Matko
D z i ę k u j e m y Tobie, złota M a t k o
D z i ę k u j e m y Ci t y s i ą c k r o ć .
2. N i m t ę ziemię B ó g s t w o r z y ł ,
Ja j u ż b y ł a p o c z ę t a ,
Jeszcze nie b y ł o p r z e p a ś c i ,
A ja b y ł a zrodzona,
T y ś o M a t k o nasza,
Była już wybrana,
Dziękujemy itd.
3. G d y ś u t w i e r d z i ł fundamenta,
Na t y m o k r ę g u ziemi.
K i e d y ś noc od ś w i a t ł a dzielił,
Dał i m porządek piękny,
Ja z n i m p r a c o w a ł a
W ż d y we wszystkich rzeczach,
Dziękujemy i t d .
4. K i e d y ś u t w i e r d z a ł niebiosa,
Ja t a m o b e c n ą b y ł a ,
K i e d y ś u t w i e r d z a ł przepaści,
Ja przy tem wszystkiem b y ł a ,
Zawsze w k a ż d e j dobie,
Dziękujemy i t d .
5. Jeszcze wielkich gór ciężary,
Nie b y ł y u ł o ż o n e ,
W p r z ó d ja b y ł a w y w y ż s z o n a ,
N i m pagórki i skały,
Pan upodobanie,
Miewał we mnie zawsze, (...)
6. K i e d y u t w i o r d z a ł powietrze,
Słońce, księżyc i gwiazdy,
K i e d y w y w y ż s z a ł planety,
D a ł i m moc wielką w s z ę d y ,
Ja t a m w k a ż d e j dobie
W ż d y b y ł a przy Panu. (...)
I t d . do k o ń c a strony czwartej. Natomiast już na stronie
sąsiedniej:

14. G d y b y nie b y ł o M a r y i ,
Nie b y ł o b y zbawienia,
Całe ludzkie pokolenie,
Czekałoby r a t u n k u ,
W i ę c t e ż Jej serdecznie,
Ś p i e w a j m y ochotnie.
„ G d y b y nio b y ł o M a r y i . . . " Można sądzić, że w y r a ż a się
w tej strofie cała pełnia odczuć i w y o b r a ż e ń związanych
z wypowiadanym t u t a k często imieniem. Po pierwsze —zgodnie z tokstem pieśni — istniała Matka Boska n i m ziemia
została stworzona. Po drugio, w tworzoniu ziemi przez Boga
nie t y l k o , żo uczestniczyła, lecz również Bogu p o m a g a ł a .
Po trzecie, w budowaniu k s z t a ł t ó w ziemi, „ p a g ó r k ó w i s k a ł "
w s p o m a g a ł a Boga. Po czwarte, b y ł a również obecną przy
„ u t w i e r d z a n i u " ziomi wokół słońca, księżyca , gwiazd
i planet! „ J a t a m w każdoj dobie w ż d y b y ł a przy Panu".
I tak w odpustowej pieśni w y r a ż o n a została bardziej niż
p o w a ż n a , a na pewno głęboka refleksja o istnieniu, powsta­
waniu, tworzeniu się ziemi, ś w i a t a . Matce Boskiej w dziele
t y m obok Pana Boga przyznano pierwsze miejsce.
Pieśni odpustowe u t r w a l a ł y obraz istoty M a t k i Boskiej.
U z y s k a ł a ona w a r t o ś ć n a c z e l n ą . Miała w y m i a r y konkretu,
jak toż ogólności. W k r ę g u t a k i c h odczuć i p r z e k o n a ń zro­
dziła się w Ziemi Rzeszowskiej — nieznana w innych czę­
ściach k r a j u — forma k u l t u maryjnego. Oto we wsi Borek
Stary oraz w K a l w a r i i Pacławskiej obchodzi się uroczystość
z w a n ą Pogrzebem M a t k i Boskiej (patrz ił. 3 s. 238). O uro­
czystości tej głosi Pieśń o zaśnięciu, pogrzebie i wniebo­
wzięciu Najświętszej
Maryi Panny (Na melodyę: Z dalekiej
my
krainy):
K i e d y Panna Marja Ten świat opuścić
m i a ł a , Całą J e r o z o l i m ę Z w i e l k i m żalem
żegnała.
N a j p r z ó d górę Golgotę, Gdzie b y ł Jej
Syn kochany, u m ę c z o n y u b i t y , Potem
ukrzyżowany.
W sam dzień zaśnięcia swego Wszystko
powiedziała, Miejsca m ę k i Jezusa
N a b o ż n i e całowała. (...)
Ż e g n a ł a i Nazaret, w k t ó r y m się naro­
dziła, I miasteczko Betleem, Gdzie Jezusa
powiła.
Marja żegnała się z „ c a ł ą P a l e s t y n ą " i w „ k o m n a t c e
swojej" zanosiła m o d ł y do Pana. W ó w c z a s pojawił się
Anioł Gabryiel i „cieszył P a n n ę M a r y ą " , że w s t ą p i do nie­
bios. Dalej jest opis w n i e b o w s t ą p i e n i a i ż a l u :
Do kogóż się sieroty Na t y m świecie
udamy, kiedy M a t k i najmilszej J u ż na
ziemi nie m a m y .
Niewiasty zaś p o b o ż n e , W z i ą w s z y ciało
Panienki, U b r a ł y w prześcieradło, Wło­
ż y ł y do t r u m i e n k i .
I dalej opiewany jest sam pogrzeb i cudowny powrót
duszy M a t k i Boskiej do ciała:
Zaraz dusza najświętsza Weszła do
swego ciała, Znikła z oczu p a t r z ą c y m ,
I Marya p o w s t a ł a (...)
P o d n i o s ł a r ą c z k ę Swoją, Wszystkich
błogosławiła, I o łaskę dla wszystkich
Syna Twego prosiła.
Po t y m p o ż e g n a n o ostatecznie Maryję. Ale „ w tem
prześliczną lilią W trumience zobaczyli":
W z i ą w s z y t e d y lilią, W grobie j ą po­
chowali, Gdzie M a r y a b y ć m i a ł a , I Bogu
dziękowali.
K o ń c z y pieśń p r o ś b a :
Ż e b y n a m u Jezusa t ę łaskę uprosiła,
A po s k o ń c z o n e m życiu W niebo nas
wprowadziła
AMEN

235

�P i e ś ń t a s t a ł a się scenariuszem uroczystości obchodzo­
nych w d n i u W n i e b o w s t ą p i e n i a w K a l w a r i i P a c ł a w s k i e j
i B o r k u Starym. W ś r ó d najrozmaitszych koncepcji życia
i śmierci m a ł o jest na pewno t a k w z r u s z a j ą c y c h w y z n a ń ,
jakie zawarte z o s t a ł y w tej pieśni i jakie k r y j ą się w owych
uroczystościach.
Podobnie w y r a ż a n ą t ę s k n o t ę za spełnianiem się ideal­
nych rozstrzygnięć odnajdujemy w n i e k t ó r y c h wotach. Sto­
sunkowo najwięcej zachowało się i c h w L e ż a j s k u i Rzeszo wio.
Chociaż t y c h najstarszych i dla nas najciekawszych naj­
mniej. W kościele OO. B e r n a r d y n ó w w Rzoszowio ekspono­
wane s ą ono w d w ó c h gablotach, k t ó r o zawieszono na
s k r z y d ł a c h ołtarza w kaplicy Cudownej M a t k i Boskiej.
Znajduje się t u około 100 w o t ó w metalowych. P r z e w a ż a j ą c a
większość t o współczesno sorca, nogi, ręce produkowane
fabrycznie. Trzy zaledwie wota, sporych r o z m i a r ó w , srebrne
p ł y t k i , najprawdopodobniej z X V I I I w., umieszczone zo­
s t a ł y u samego szczytu O ł t a r z a . Nie u d a ł o m i się do nich
d o s t a ć . W kościele nie ma t a k wysokiej drabiny. Co się stało
z setkami w o t ó w dawnych, zabytkowych nie wiadomo.
Prawdopodobnie z o s t a ł y przetopione na przedmioty u ż y t ­
kowe, chociażby takie j a k świeczniki.
W zbiorze w o t ó w leżajskich również odnajdujemy ś l a d y
podobnego działania. Ale Leżajsk to miejsce nawiedzane
głównie przez pielgrzymów wiejskich, przede wszystkim
starsze kobiety. I t e ż wota leżajskie t o przeważnie naszyj­
n i k i z korali, najcenniejsza i zarazem najbardziej szykowna
rzecz, j a k ą mogła mieć dziewczyna wiejska. W ś r ó d t y c h
naszyjników znajduje się kilkanaście srebrnych k r z y ż y
z X I X w. Noszono je na piersiach nioraz przez wielo l a t .
Świadczą o t y m obłości, starcia na k r a w ę d z i a c h ... (ił. 1, 2,
7, 8). D l a p r z e t a p i a j ą c y c h wota na „ z ł o m srebrny" k r z y ż e te
nie p r z e d s t a w i a ł y większej wartości. I t e m u zawdzięczać
należy istnienie jedynej chyba w kraju tego rodzaju kolekcji.
Jest ona cennym dokumentom obyczajów. W ś r ó d t y c h
w o t ó w powtarza się charakterystyczna forma k r z y ż a r ó w n o ­
ramiennego. W z b o g a c a j ą je rytowane inicjały i symbole
m ę k i p a ń s k i e j : drabina, korona cierniowa, cęgi i pejcz,
ćwieki i m ł o t oraz kości ( i l . 3, 4, 7, 8). K t o b y ł t w ó r c ą t y c h
w o t ó w ? N a j e d n y m z k r z y ż y znajduje się punca srebrnika
z Rzeszowa, korzystającego z inicjałów M R B i w y b i t a data
1832. Najprawdopodobniej krzyże to i i m podobno kute
b y ł y nie t y l k o w Rzeszowie, ale również w i n n y c h miastach
galicyjskich. Sprzedawano jo na odpustach.
Zwraca u w a g ę k i l k a jeszcze w o t ó w . Są to p r o s t o k ą t n e ,
srebrne p ł y t k i . Wszystko wskazuje na t o , że wykonano
zostały t ą s a m ą r ę k ą . Nie znamy nazwiska a r t y s t y . B y ł on
niewątpliwie mistrzem r y t u . W y o b r a ż e n i a serca gorejącego,
oka opatrzności i dłoni rytowane b y ł y sposobem zwielokrot­
niania cięć ( i l . 5, 6, 12). P o w s t a ł ciekawy efekt formalny.
To rytowanie ujawnia s p o r ą dozę zadowolenia z pracy, jaka
musiała t o w a r z y s z y ć p o m y s ł o w e m u a r t y ś c i e . W o t a te są
p r a w d z i w ą o z d o b ą pośród b e r n a r d y ń s k i c h zbiorów na Rzeszowszczyźnie: w Leżajsku, Przeworsku i samym Rzeszowie.
Cudowno zdarzenia opromieniające kilkanaście cudow­
nych wizerunków M a t k i Boskiej, związane z t y m legendy
i opowieści, rozwój l i t e r a t u r y i pieśni odpustowych, grafiki
dewocyjnej, w s t r z ą s a j ą c y c h widowisk i uroczystości, nie­
z w y k ł y c h p r a k t y k i zabiegów, jedyne w swoim rodzaju
galerie malowideł, wreszcie wytwórczość i ekspozycja wo­
t ó w ... Jest to zwarta kompozycja nieraz r ó ż n i ą c y c h się
zasadniczo elementów. Scala je idea k u l t u maryjnogo, w y ­
obrażenia i przekonania o boskiej naturze M a r i i . Zaryso­
wane t u t a j t y l k o pobieżnie przojawy togo k u l t u k s z t a ł t o w a ł y
przez wiele wieków życie duchowe ludzi zamieszkujących
t ę ziemię. Można d o p a t r z y ć się w t y m k o n t y n u a c j i pewnych
składników prastarych czy stale o d r a d z a j ą c y c h się. Dziś
rozwijający się na Rzeszowszczyźnie k u l t m a r y j n y korespon­
duje z ideami współczesnymi, bo swoista forma gorliwości
ideowej (dewocja?) w wymiarach masowych, nieelitarnych

zdaje się b y ć t r w a ł ą p o t r z e b ą społeczeństw, niezależnie od
miejsca i czasu.
S p ó j r z m y jeszcze na pewien obraz, j a k i znajduje się
w kościele leżajskim ( i l . 13,14). Obraz t e n ujawnia jedną
z postaw, o jakiej dotychczas nie b y ł o m o w y .
N a obrazie przedstawiona została M a t k a Boska w obło­
kach i aureoli ponad Leżajskiem. W koronie i z berłem
spogląda na postaci zo złożonymi r ę k a m i uwidocznione na
pierwszym planie obrazu. Spośród budowli miasta wyodręb­
niony został jasny fronton kościoła OO. Bernardynów.
Kościół znajduje się p o ś r ó d o g r o d ó w i zagród wiejskich,
na peryferiach miasta. P r z ó d kośoiołem ukazanych zostało
pięć postaci r e p r e z e n t u j ą c y c h ówczosne warstwy i stany.
S t o j ą — k a p ł a n , mieszczanin, szlachcianka i szlachcic. Na
ś r o d k u z a ś klęczy p r z y łóżku obok porzuconej k u l i ozdrowieniec, osoba — j a k wskazuje strój — „ n i s k o urodzona".
Obraz z Leżajska w y r ó ż n i a się spośród podobnych mu
malowideł szczegółami — w y d a w a ł o b y się — mało istot­
n y m i . Nie ma w n i m , j a k b y nieudolnie m o ż n a powiedzieć,
„ a k t y w n e j relacji wzrokowej i gestycznej" m i ę d z y ukaza­
n y m i postaciami ludzi a samym wizerunkiem M a t k i Boskiej.
Postaci wiernych nie kierują swych spojrzeń w kierunku
Madonny. Przeciwnie — p a t r z ą w nieokreśloną przestrzeń
przed sobą i k a ż d a z postaci na swój sposób inaczej! Tylko
klęczący — m o ż e dlatego, że ukazany został z profilu — jak­
b y kierował wzrok w s t r o n ę kościoła. Chociaż grymas za­
ciśniętych ust i fałda na skręconej szyi i t u zdradza jakąś
osobliwość w zachowaniu. Ale że są t o zamierzono, świado­
mie przez malarza t a k właśnie potraktowane wyrazy twarzy
i gesty, ś w i a d c z y technika malarska t a k samo dojrzała na
całej powierzchni p ł ó t n a . Wskazuje ona w y r a ź n i e , że arty­
sta radził sobie z n i ą swobodnie.
Oto jeszcze sposób ukazania dłoni t r z y m a n y c h w geścio
modlitownym. K a ż d a z osób ma ręco złożone blisko przed
sobą. Alo t y l k o k a p ł a n starannio złożono dłonie dociska
prawio do piorsi, sztywno. I sam t e ż podobnie sztywno jest
zespolony z t y m gestom. J u ż p o s t a ć s t o j ą c a obok inaczej
w y r a ż a ton sam a k t wiary. Spojrzenie nie koresponduje ze
złożonymi d ł o ń m i . M a t k a Boska spogląda z wysokości ku
ziemi w s t r o n ę k a p ł a n a . B y ć m o ż e w t y m wyrazistym i jedno­
znacznie skierowanym spojrzeniu Madonny malarz wypo­
wiedział swoje rozumienie sensu zawartego w obrazie ...
Malowany b y ł on niewątpliwie na oficjalne zamówienie i za­
pewne, ściśle i szczegółowo określone. Wszystko przemawia
za t y m , że zamówienie pochodzi od zgromadzenia OO. Ber­
n a r d y n ó w w Leżajsku. A u t o r z zadania — gloryfikacji
bernardynskiogo sanktuarium w Leżajsku — wywiązał się
bezbłędnie. J e d n o c z e ś n i e potrafił p r z e k a z a ć sugestywny
portret ludzi sobie współczesnych. A d o r u j ą oni oficjalno
treści, lecz ani ż y w i e j , a n i głębiej ich nie p r z e ż y w a j ą c !
Jeszcze raz przyjrzyjmy się wyrazom twarzy. Twarz
kobiety j a k b y m ó w i ł a — „ w i e m swoje", stojący obok
mężczyźni, j a k b y pozostawali z a p r z ą t n i ę c i s o b ą : jeden za
żywo, drugi apatycznie, natomiast k a p ł a n całą postacią
wypowiada swoje „ t a k n a l e ż y " . I w jego s t r o n ę skiorowano
jest spojrzenie M a t k i Boskiej. Lecz czy usta Madonny nie
s k r y w a j ą grymasu ?
PRZYPISY
1

Księga

Tysiąclecia

katolicyzmu w Polsce, L u b l i n 1969,

s. 340.
2

Archiwum conventus ressoviensis patrum bernardinorum, s. 57.
Historya zjawienia Statuy Najświętszej
Maryi Panny
która w kościele O.O. Bernardynów
Rzeszowskich cudnemi
słynie łaskami, d r u k z 1765 r., wznowiony i uzupełniony
opisem łask do 1855 r., n a k ł a d księgarni J.A. Pelara w Rze­
szowie; por. O. Czesław Bogdalski, Pamiętnik
kościoła
i klasztoru OO. Bernardynów
w Leżajsku, K r a k ó w 1929.
Wszystkie c y t a t y p o c h o d z ą z Historyi ..
sio J . w.
3

4

Fot.: Autor

236

...

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
