<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="10726" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/10726?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-27T00:45:57+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="10704">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/dfe070e84f0da4eea34e4b8de3af5c78.pdf</src>
      <authentication>e978f6410ab22df202bb5d7a058e7458</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="4">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25236">
                <text>Lud</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154689">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154690">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154691">
                <text>pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154692">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154693">
                <text>czasopismo</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="127872">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4160</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="127873">
              <text>1958</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="127874">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3880</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="127875">
              <text>Recenzje / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1958 t.12 z.3</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="127876">
              <text>Polska Sztuka Ludowa 1958 t.12 z.3; s.180-183</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="127877">
              <text>pol</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="127878">
              <text>Państwowy Instytut Sztuki</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="127879">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="127880">
              <text>miejscowe zespoły regionalne oraz urządzili w czasie wystawy zjazd
odtworzono tradycyjne wesele ksdę- twórców, na którym mówcy n a ­
woływali do z b y t u rzeźb „wśród
żackie.
szerokich rzesz l u d z i miast i m i a ­
*
steczek".
W Poznaniu w czasie Międzyna­
rodowych
Targów
Poznańskich
Stowarzyszenie „ P A X " j poznański
oddział Redakcji „Słowa Powszech­
nego" zorganizowali wystawę w i e l ­
kopolskiej twórczości l u d o w e j
i
amatorskiej. Znalazły się na n i e j
rzeźby w drzewie, rzeźby w g l i ­
nie oraz w y r o b y ze słomy. Prze­
ważała (tematyka r e l i g i j n a . Celem
wystawy było zachęcenie twórców
do dalszej pracy oraz zaintereso­
wanie właściwych i n s t y t u c j i p r o ­
blemem zbytu wyrobów l u d o w y c h .

Zupełne
nieporozumienie!
Czy
chodzi o rozwój twórczości ama­
torskiej, czy o warsztat p r o d u k c j i ,
dla której szuka się zbytu? W a ­
lor prac amatorskich leży w t y m ,
że r o d z i j e umiłowanie sztuka, p o ­
trzeba wypowiadania się w p l a ­
styce. A l e łączenie tego z hasłami
handlowymi
przekreśla
przecież
sens zjawiska twórczości amator­
skiej. Nie wprowadzajmy w błąd
skromnych
samouków
nazywając
ich artystami i roztaczając przed
n i m i miraże stałego zarobku ze
zbytu swych prac. Trzeba u t r z y ­
mać jakąś proporcję między „nie­
sieniem pomocy" amatorom a h a n ­
dlem i c h twórczością. N i e lękajmy
się, że twórczość amatorska, nie
poparta c z y n n i k i e m h a n d l o w y m , za­
ginie. N i c nie wskazuje na t o , aby
miała w ludziach
zaginąć
chęć
„wyżywania się" w twórczości wła­
snej i na pewno zawsze znajdą się
tacy, którzy po pracy zawodowej
chwytać będą za pędzel czy dłuto.
Pomóżmy i m — ale n i e przez roz­
budzanie
fałszywych
ambicji
i
stwarzanie nierealnych nadziei na
łatwy zarobek.

Koncepcja w y s t a w y nasuwa j e d ­
nak sporo wątpliwości. Mieszanie
sztuki l u d o w e j z twórczością ama­
torską jest w ogóle t r u d n e , n i e
mówiąc już o t y m , że w zestawie­
niu t a k i m sztuka amatorów w y ­
gląda na ogół b. niekorzystnie. Cóż
dopiero, gdy zestawia się n p . rzeź­
by zmarłych już artystów l u d o ­
wych t e j m i a r y co A . M a j c h r z a k —
z m i e r n y m i pracami a m a t o r s k i m i
wykonanymi ze słomka. Wystawa
nie stała się więc a n i przeglądem
rzeźby wielkopolskiej, zasługującej
na pewno na to, żeby zaintereso­
wać j e j w a l o r a m i szeroką p u b l i c z ­
*
ność, a n i też nie pokazała czystego
obrazu
współczesnej
twórczości,
W Puławach odbyła się lokalna
ograniczając się t y l k o do rzeźb
wystawa sztuki l u d o w e j oraz zjazd
i wyrobów ze słomy.
twórców l u d o w y c h z pow. puław­
A p r z y t y m t r u d n o dziś mówić skiego, zorganizowane przez W y ­
o współczesnej, żyjącej w i e l k o p o l ­ działy K u l t u r y Rad Narodowych w
skiej rzeźbie l u d o w e j . To, co ist­ L u b l i n i e i Puławach.
nieje, t o przeważnie prace amator­
skie, pozbawione
l o k a l n y c h cech Różne
etnicznych i ciągłości t r a d y c j i i n i ­
18.1. w e w s i Widie (pow. Choj­
czym
nie różniące się od rzeźb
amatorów
n p . z Kieleckiego czy nice) zmarł w w i e k u 85 l a t n a j ­
Rzeszowskiego. Co więcej, są to starszy pieśniarz i gawędziarz k a ­
zwany
prace — i trzeba to wyraźnie p o ­ szubski W i n c e n t y Rogala,
Znany
z
wiedzieć — artystycznie raczej m a ­ „kaszubskim Sabałą".
ło ciekawe. Można więc zrozumieć działalności społecznej w okresie
hasła do roztaczania opieki i n i e ­ zaboru pruskiego i dwudziestolecia
sienia pomocy amatorom —
ale międzywojennego, do ostatnich d n i
budzi poważną wątpliwość nada­ brał czynny udział w życiu swej
wanie całej imprezie sensu h a n d l o ­ wsi.
wego.
Tymczasem
organizatorzy

P

R

Z

E

G

„Gazeta H a n d l o w a " n r 14 z dnia
18.11. w a r t y k u l e p t . „ W rzemiośle
wiejskim nadal niewesoło" podaje
ciekawą statystykę stanu rzemiosła na w s i .
„Warsztaty wiejskie stanowią zaledwie niecałą 1/3 ogólnej liczby
warsztatów rzemieślniczych w P o l sce [...], w w o j . zielonogórskim
400 tys. chłopów obsługuje 1 b e d narz, 4 zdunów, 6 r y m a r z y ; w w o j .
szczecińsm pracuje 4 rymarzy, 2
zdunów, 1 koszykarz. [...] Poważ-

L

Ą

D

n y m i h a m u l c a m i rozwoju rzemiosła wiejskiego są: b r a k l o k a l i , n i e dostateczne zaopatrzenie w surowce i narzędzia oraz trudności k r e dytowe."
*
„Tygodnik Demokratyczny" n r 7
z d n i a 19—25.n. w a r t y k u l e p t . ,,Nie
t y l k o węgiel i stal mogą być źródłem dolarów"
podaje
ciekawą
wiadomość: „Sensacją Międzynarodowych Targów w Hanowerze b y -

W dniach 10—11 maja Polskie
Towarzystwo Historyczne, Oddział
w Krakowie
i Rzeszowie
oraz
P T T K , Okręg w K r a k o w i e i Rze­
szowie — zorganizowały w Bieczu
i Gorlicach regionalną konferencją
naukową
poświęconą
przeszłości
i zabytkom Z i e m i Bieckiej. M . i n .
prof. d r R. Reinfuss wygłosił r e ­
ferat p t . Zagadnienia
etnografii
Z i e m i Bieckiej.
*
W dniach 24—28 maja odbyła
się w B r n i e M o r a w s k i m konferen­
cja etnograficzna na temat ekspo­
zycji w muzeach regionalnych. Ze
strony polskiej udział wzięli: prof.
dr M .
Znamierowska-Priifferowa,
kusztosz
Działu Etnografii M u ­
zeum w T o r u n i u oraz doc. F r a n c i ­
szek K o t u l a — d y r e k t o r Muzeum
Okręgowego w Rzeszowie.

*
W 1958 r . zakopiańska szkoła k o ­
ronkarska (obecnie znana pod naz­
wą Zasadniczej Szkoły Zawodowej)
obchodzi 75-lecie
istnienia. Jak
wiadomo, powstała ona w 1883 r.
z inicjatywy
Heleny
Modrzejew­
skiej, która ofiarowała na t e n cel
znaczną kwotę. Historia szkoły jest
bardzo interesująca ze względu na
to, że j e j p r o g r a m
dydaktyczny
zawsze uwzględniał prądy artysty­
czne panujące w d a n y m okresie.
Wyróżnić można n p . okres wzoro­
wania się na secesyjnych k o r o n ­
kach austriackich, francuskich i
belgijskich — pod k o l e j n y m kierow­
n i c t w e m szkoły przez J . Neuziilową
(1883—1905) i Leontynę Reihardt
(1906—1913) oraz okres nieskrystałizowanych poszukiwań i tworzenia
za wszelką cenę wzorów „włas­
nych" — pod kolejnym kierownic­
t w e m Dudrewiczowej (1914—1920),
J . Galletówny (1920—1931) i J . Gołdzińskiej (1931—1946). Od 1946 r .
prowadzi szkołę aitt. piast. Maria
Bujakowa i dzięki j e j świadomym
poszukiwaniom
szkoła
Wkroczyła
na nową drogę — oparcia się w
m a k s y m a l n y m stopniu n a rodzi­
mej sztuce l u d o w e j .

P

R

A

S

Y

ły szeroko reklamowane l a l k i w
polskich strojach ludowych, w y produkowane
przez
firmę A l t man Bruder. F i r m a ta prosperuje
— i to dobrze — w N R F . Zainteresowanie Polską, szczególnie wśród
ponad 10-milionowej rzeszy w y chodźstwa polskiego — emigrantów i i c h potomstwa — nieustannie
wzrasta. K u p c y i przemysłowcy
zachodnioeuropejscy zwietrzyli doskonały interes i przystąpili do
p r o d u k c j i ludowych pasiaków ło-

�wanych. Wydzielony dlań fundusz
«rozpłyniie się» po b i u r a c h i n n y c h
placówek. Grosz publiczny, który
w rękach Polskiego Towarzystwa
Ludoznawczego
mógłby
przyspo­
rzyć polskiej nauce wiele znako­
m i t y c h dzieł — zastanie zwyczaj­
Sprawa ta m a nie t y l k o aspekt
n i e «przejeżdżony»."
gospodarczy. Możemy sobie w y o ­
brazić j a k wygląda „polska sztu­
ka l u d o w a " produkowana w N R F
i Szwajcarii. Nie dziwmy się p o ­
„Trybuna L u d u " n r 164 z dnia
tem, że n a Zachodzie rodzą się 13.VI. w korespondencji Z. P r z y najdziwniejsze
pojęcia
o naszej górskiego p t . „Pożyteczna współ­
kulturze narodowej. N i e w y s t a r ­ praca C P L i A ze szkołą K e n a r a "
czy wysłanie za granicę k i l k u w y ­ podaje
ciekawą
wiadomość,
że
staw autentycznej sztuki ludowej, C P L i A w Zakopanem nawiązała
„Mazowsze" ii „Śląsk" też t y l k o współpracę w zakresie pamiątkar­
rozbudzają ciekawość dla naszej stwa z Państw. L i c . Tecbn. Piast,
k u l t u r y . W ślad za imprezami t y ­ prowadzonym przez prof. A. K e ­
pu propagandowego musi iść eks­ nara. Uczniowie w ramach zajęć
port wyrobów ludowych, eksport lekcyjnych o t r z y m a l i zadanie opra­
sztuki, a nie tandety. Oo prawda, cowania w drzewie pamiątek r e ­
C P L i A poczyniła już pierwsze k r o ­ gionalnych.
Po
kilkumiesięcznej
ki
w
rozsądnym organizowaniu pracy wykonano kilkaset wzorców
eksportu naszej sztuki l u d o w e j , ale pamiątek — przedmiotów użytko­
są to t y l k o pierwsze k r o k i . . .
wych, stojących na bardzo d o b r y m
poziomie artystycznym. N a zakoń­
*
czenie r o k u szkolnego urządzono
konkursowy, na
którym
„Dziennik L u d o w y " n r 61 z dnia pokaz
12.111. w a r t y k u l e Jana Rzeckiego C P L i A zakupiła kilkadziesiąt eks­
(ps. A. Błachowskiego) p t . „Sztuka ponatów, przeznaczając je do swe­
Ciekawe,
ludowa m u s i żyć" porusza sprawy go sklepu w B r u k s e l i .
obecnego stanu opieki nad sztuką j a k rozwinie się t a współpraca da­
lej i kiedy pamiątki w g wzorców
ludową Opolszczyzny.
„Po przełomowej imprezie [ k o n ­ wykonanych przez uczniów prof.
kurs .strojów i wystawa opolskiej Kenara znajdą się w sprzedaży w
sztuki l u d o w e j w 1953 r . — Red.] Zakopanem.
winna była nastąpić
praca nad
podtrzymaniem żywej sztuki. Nie­
Andrzej Cepiel w nrze 21 „Zie­
stety, niedołęstwo niektórych praco­
wników w radach narodowych, nie­ lonego Sztandaru" w a r t y k u l e p t .
udolność Centrali Przemysłu L u ­ „Zmiany konieczne" porusza p r o ­
dowego i Artystycznego, b r a k k o n ­ b l e m rozwoju przemysłu l u d o w e ­
sekwencji
w
realizacji
planów go. Uważa, że C P L i A niesłusznie
opieki
nad szituką ludową
— przestała się zajmować produkcją
wszystko to sprawiło, że m i m o zor­ nieartystyczną, że podział przemy­
na artystyczny i
ganizowania do 1957 r o k u trzech słu ludowego
konkursów oraz jednej wystawy, użytkowy jest sztuczny. W związ­
sprawa dalszego rozwoju t e j dzie­ k u z t y m postuluje utworzenie n o ­
dziny
k u l t u r y na Opolszozyźnie wej centrali przemysłu ludowego
i stworzenie
muzeum przemysłu
utknęła na m a r t w y m p u n k c i e . "
ludowego.
*
w i c k i c h , latek — k r a k o w i a n e k , k o ­
ronek...
cieszyńskich,
góralskich
rzeźbionych świątków i dziesiątków
innych «pamiątek» i «podarunków»
z Polski. Centrum p r o d u k c j i z n a j ­
duje się w N B F i Szwajcarii."

Ten sam dziennik w n r 92 z dnia
17.IV. w a r t y k u l e Stanisława Z i e maka p t . „Rzecznicy k u l t u r y n a ­
szej w s i " porusza sprawy sejmowej
subwencji dla prac ludoznawczych
P T L . Mianowicie, Sejmowa K o m i ­
sja Oświaty i N a u k i przyznała pół
miliona złotych na rozszerzenie ba­
dań ludoznawczych mając na myśli
Polskie Towarzystwo Ludoznawcze,
ale...
„Nie dość precyzyjne sformuło­
wanie uchwały stało się furtką do
nazbyt dowolnej interpretacji po stanowień K o m i s j i : w półmiliono­
w y m funduszu na badania l u d o ­
znawcze chce partycypować k i l k a
instytucji [...]. Nawet t a k i c h , które
dopiero zamierzają rozpocząć ba­
dania n a d kulturą l u d u . Jakie będą
s k u t k i podziału między k i l k u i n ­
stytucjami kredytów
przeznaczo­
nych na badania ludoznawcze —
nie trudno przewidzieć. P T L nie
zdoła wydać p u b l i k a c j i przygoto­
188

Z artykułem Cepieia polemizuje
A. Błachowski n a łamach „Orki"
(Rozważania
o
przemyśle l u d o ­
w y m — „Orka" n r 20). A u t o r pró­
buje wyjaśnić różnice między l u ­
dową wytwórczością artystyczną i
nieartystyczną oraz określić pers­
pektywy
ich r o z w o j u na p r z y ­
szłość.
Pisze
on:
„Przemysł
ludowy
obejmuje te dziedziny p r o d u k c j i ,
rozpowszechnione
szczególnie na
w s i i w małych miasteczkach, któ­
re
obejmują
półfabrykaty,
czy
przedmioty
o
charakterze
w yłącznie
użytkowym,
nawet
jeśli mają one specjalnie estetycz­
ny wygląd... Są to więc rzemiosła,
czy
dziedziny
produkcji,
które
częściowo stanowią pozostałość po
feudalnych stosunkach, k i e d y wieś
musiała być samowystarczalna.
W dużej części istnieją one jesz­
cze dzisiaj z powodu wielkiego za­
cofania naszego przemysłu l e k k i e ­

go. Jednak żywot w i e l u dziedzin
przemysłu ludowego,
które mają
potężnego k o n k u r e n t a w przemy­
śle maszynowym, jest skazany na
rychły zanik. W i e m y bowiem, że
produkcja
przemysłu
ludowego
opiera
się wyłącznie na pracy
ręcznej i na tradycyjnych n a j ­
droższych
surowcach,
takich
j a k drewno, wełna, len, żelazo.
Opłacalność więc takiej produkcji
jest 'możliwa jedynie w k r a j u tak
zacofanym pod względem technicz­
n y m , j a k nasz. Opłaca się n a m bo­
w i e m rozwijać niektóre dziedziny
przemysłu ludowego
t y l k o dlate­
go, że m a m y niezmiernie t a n i ą
siłę roboczą.
Płacimy grosze za
pracę ręczną.
Gdybyśmy
chcieli
płacić tyle, i l e jest w a r t czas chło­
pa
stracony
nad rękodzielniczą
produkcją, t o automatycznie za­
częlibyśmy do tej p r o d u k c j i do­
płacać.
O ile więc przemysł l u d o w y ma
'dla nas jedynie znaczenie
e k o ­
n o m i c z n e ,
o tyle s z t u ­
k a
l u d o w a
obejmuje tylko
te dziedziny pozarolniczej produk­
c j i w s i , które obecnie mają dla nas
głównie w a r t o ś ć
a r t y ­
s t y c z n ą .
Oczywiście tradycje
sztuki l u d o w e j pochodzą z tego sa­
mego okresu, co przemysł ludowy,
a więc są w i e k o w e — ale w t y m
właśnie t k w i ich wartość. To, co
w
tradycyjności
sztuki
ludowej
jest najcenniejsze, wcale nie jest
istotne
w
przemyśle
ludowym.
Sztuka ludowa dlatego, że jest
s z t u k ą
r ę k o d z i e l n i c z ą, ma wartości artystyczne,
niepowtarzalne, jakich n i e zastąpi
żadna, najpiękniejsza nawet pro­
dukcja maszynowa. M a więc w a r ­
tości cenione w każdej epoce, a
najbardziej chyba w epoce zwy­
cięstwa maszyny n a d ręką ludzką.
Dzięki więc swojej nowej funkcji
społecznej sztuka ludowa ma przed
sobą całą przyszłość."
W nrze 70 „Trybuny L u d u " L e ­
szek Galiński w a r t y k u l e p t . „De­
w i z y leżą na u l i c y " t w i e r d z i , że
sztukę ludową można podzielić „na
twórczość ludową niepowtarzalną,
ograniczającą się do unikatów i na
twórczość masową, opartą wsze­
lako n a wzorach l u d o w y c h " . Na­
stępnie proponuje wzorowanie się
na sposobie p r o d u k c j i sztuki ludo­
wej i j e j eksportu w i n n y c h k r a ­
jach.
„Wszystkie k r a j e Europy szczy­
cące się posiadaniem sztuki ludo­
wej
przeszły
już na twórczość
zmechanizowaną.
Używane
są
sztuczne włókna, obmyślane tań­
sze środki p r o d u k c j i ,
stosowane
przemyślne f o r m y łączenia stare­
go, ludowego w z o r u z nowoczes­
n y m kształtem. To w i e l k a odrębna
dziedzina p r o d u k c j i piękna, naj­
pełniejsza chyba realizacja w y t a r ­
tego nieco n a łokciach hasła: na­
rodowa treść.

�Można pogodzić jedno z d r u g i m .
Można produkcji seryjnej n i e w i e l ­
kim wysiłkiem nadać wygląd u n i ­
katu. Jeden ruch pędzlem, jedno
uderzenie dłutem — i już t o w a r
staje się niepowtarzalnym dziełem,
i już wartość jego idzie niepropor­
cjonalnie w górę."
Z t y m i tezami Golińskiego pole­
mizuje A. Błachowski w „Trybu­
nie L i t e r a c k i e j "
z
dnia 15.VI.
(Jeszcze
o
eksporcie
kultury).
Twierdzi on: „Sztuki l u d o w e j nie
da się podzielić według i n d y w i ­
dualnego uznania. Jest t o z j a w i ­
sko wprawdzie złożone, lecz o k o n ­
kretnym obliczu.
Możemy
mieć
bowiem do czynienia albo ze sztu­
ką ludową, 'której przedmioty, n i e ­
zależnie od ilości wytwarzanej czy
powtarzanej
przez
jednego
czy
przez
zespół
twórców,
mają
wszystkie
cechy
sztuki
a u t e n t y c z n e j , związanej
z naturalną tradycją artystyczną
wsi — albo z produkcją p s e u d o l u d o w ą ,
t y l k o opartą na
wzorach
ludowych,
po
prostu
p r z e d r z e ź n i a j ą c ą
prawdziwą twórczość ludową. Pseudoludowa
nie będzie
tylko ta
t w ó r c z o ś ć ,
która, n i e
p o d s z y w a j ą c
się
p o d
m i a n o l u d o w e j ,
wyko­
rzystywać będzie ludowe osiągnię­
cia artystyczne
dla
budowania
nowych wartości
k u l t u ­
r a 1 n y c h."

W obliczu żywej u nas wytwór­
czości ludowej, każda decyzja w
takich sprawach musi być podjęta
po rzetelnych rozważaniach, i to
w kręgu fachowców. Istnieje b o ­
wiem
zawsze
niebezpieczeństwo
z l i k w i d o w a n i a cennych artystycz­
nie ośrodków i przyśpieszenia p r o ­
cesu zaniku twórczości l u d o w e j .
Nie zawsze argument ekonomicz­
ny jest dostatecznie ważki — cza­
sem po prostu może... nie opłacać
się. A l e nie zmienia to f a k t u , że
problem postawiony przez Goliń­
skiego przecież istnieje.

„Dziennik L u d o w y " w nrze 34
donosi, że n a K u r p i a c h powstał
komitet
organizacyjny
Towarzy­
stwa Rozwoju Sztuki i K u l t u r y .
Wydaje się, że lepszego opiekuna
dla k u r p i o w s k i e j sztuki nie po­
trzeba niż takie Towarzystwo zło­
żone
z samych
Kurpiów.
Ale
„Dziennik
Ludowy"
podaje,
że
sekcja twórczości ludowej „zorga­
nizować ma szkołę zawodową sztu­
k i kurpiowskiej".
Nie wiadomo,
czy to jest przysłowiowa „kaczka",
czy takie p l a n y są naprawdę. Bo
jeśli to jest wiadomość serio, to
należy
j a k najprędzej
poprosić
K o m i t e t Organizacyjny
Towarzy­
stwa,
aby
skonsultował się ze
znawcami zagadnienia i zrezygno­
wał z t y c h ze wszech m i a r n i e ­
słusznych planów.
*

Dalej

Błachowski

twierdzi:

„Przyjmując propozycję
uprze­
mysłowienia sztuki l u d o w e j , n a j ­
prawdopodobniej w krótkim cza­
sie
zniszczylibyśmy
tradycyjną
sztukę
(skutki takiego u p r z e m y ­
słowienia widoczne są w innych
krajach),
a
artystów
ludowych
przekształcilibyśmy
w
jarmarcz­
nych tandeciarzy l u b w w y r o b n i ­
ków mechanicznie
wykonujących
jednostajne
czynności.
Wkrótce
również cała atrakcyjność
naszej
autentycznej s z t u k i l u d o w e j , zwła­
szcza dla zagranicy,
przestałaby
istnieć i nasze w y r o b y stałyby się
podobne i n n y m , co w konsekwen­
cji wpłynęłoby z k o l e i na z m n i e j ­
szenie korzyści gospodarczych."
Oczywiście tezy Golińskiego są w
pewnym stopniu słuszne. N a pewno
są w twórczości l u d o w e j u n i k a t y ,
których powielanie byłoby n o n ­
sensem (np. rzeźba, malarstwo na
szkle). Są jednak i takie dziedziny,
w których przejęcie w z o r u l u d o ­
wego do p r o d u k c j i fabrycznej m o ­
że okazać się celowe. Niedaleko
szukając, wspomnieć można ekspe­
rymenty
Instytutu
Wzornictwa
Przemysłowego, zwłaszcza
użycie
ludowych desek
drukarskich
do
produkcji t k a n i n dekoracyjnych i
Ubraniowych i t p .

„Nasza Ojczyzna" — miesięcz­
n i k przeznaczony dla Polaków za
granicą — prowadzi dział popula­
ryzujący sztukę ludową.
Piękne
fotografie — nawet barwne, krót­
kie teksty zwięźle informujące o
poszczególnych technikach ludowej
twórczości
plastycznej,
słowem
właściwa forma trafienia do p o l ­
skiego
czytelnika
spragnionego
wiadomości o k r a j u , stęsknionego
za w i d o k i e m przedmiotów przypo­
minających
często lata dzieciń­
stwa. Niestety, to co ze sztuki l u ­
dowej pokazuje i co pisze „Na­
sza Ojczyzna" — (dalekie jest od
ideału. N p . w m a r c o w y m numerze
znalazł się artykuł p t . „Wyroby
z drzewa ludowe i artystyczne".
Tekst
t r a k t u j e t y l k o o ludowej
snycerce — o artystycznej nie ma
w n i m mowy. Po co więc mylić
czytelnika i dawać tytuł „ludowe
i artystyczne"? Czyżby „ludowe"
nie znaczyło „artystyczne"? Poza
t y m tekst .napisany jest źle. N i e ­
wiele wyjaśniają tafcie zwroty j a k :
„najpiękniejsze f o r m y " , „oryginal­
ne zdobiny" i t d . — bez podania
charakterystycznych cech
snycer­
k i polskiej. Choć tekst jest krót­
k i , nie uniknięto w n i m błędów,
np.: „Zdobnictwo snycerskie roz­
winęło się również w północnej
części, a zwłaszcza na K u r p i a c h ,

gdzie łączy się często z uprawianą
tam infcrustacją, tworząc t a k t y ­
powe dla tego regionu motywy
dekoracyjne". Jakie m o t y w y
—
autor nie podaje.
Bo skąd ma je
wziąć, skoro na K u r p i a c h infcru­
stacją wcale nie jest szczególnie
rozwinięta.
Fotografie i podpisy
pod n i m i to cały kryminał. Stary,
muzealny, podhalański czerpak ma
podpis: „Oryginalny czerpak"
—
nie wiadomo skąd, a n i z jakiego
czasu. Śląska stępa do soli podpi­
sana jest: „Kubek śląski z Istebn y " (po polsku mówi się: z Isteb­
nej). Wydziwiona forma odwróco­
nego do góry dnem czerpaka, nie
mającego nic wspólnego ze sztu­
ką ludową, m a podpis: „Ludowa
forma czerpaka, opracowana przez
artystę plastyka"... Po co ta foto­
grafia? Od kiedy t o u nas plasty­
cy opracowują ludowe formy? M o ­
gą one być
źródłem
inspiracji,
mogą je plastycy naśladować, ale
ludowe f o r m y opracowują
t y 1k o artyści l u d o w i . Niezła skąd­
inąd popielniczka p r o j e k t u plasty­
ka ma podpis: „Popielniczka w y ­
cinana w drzewie palonym"... Jak
to, więc najpierw p a l i się drzewo,
a potem wycina się coś z niego?
Tyle na temat jednego artykułu,
zobaczymy
co będzie w następ­
nych numerach „Naszej Ojczyzny".
*
R. Kozłowska zachwyca się w
„Chłopskiej
Drodze",
że
rzeźby
Józefa
Grzegorego
ze
Złakowa
Borowego są „jak żywe". Superla­
t y w y określające twórczość tego
zdolnego rzeźbiarza, który niestety
zszedł zdecydowanie na drogę na­
t u r a l i z m u i naśladowania
sztuki
uczonej — wpływają j a k najgorzej
na jego rozwój twórczy. Bezsen­
sowne zachwyty laików d r u k o w a ­
ne na łamach prasy wciąż jeszcze
przeszkadzają stojącym na rozdro­
żu twórcom l u d o w y m w odnale­
zieniu własnej drogi, w w y k r y s t a ­
lizowaniu własnej indywidualności
artystycznej. W w y p a d k u Grzego­
rego sprawa jest poważna,
gdyż
nie t y l k o „Chłopska Droga", ale
w s z y s t k i e
p r a w i e dzienni­
k i i t y g o d n i k i w Polsce r e p r o d u ­
kowały w marcu i k w i e t n i u foto­
grafie tego rzeźbiarza, a podpisy
pod n i m i zaczynały się z reguły:
„Do najciekawszych artystów l u ­
dowych regionu łowickiego należy
Józef Grzegory". Szkoda, że nie
było przedstawiciela
CAF i R.
Kozłowskiej
na
rozstrzygnięciu
konkursu sztuki ludowej w Łowi­
czu. T a m dowiedzieliby się, d l a ­
czego prace Grzegorego nie zosta­
ły nagrodzone,
dlaczego trudno
dziś mówić o n i m jako o rzeźbiarzu
l u d o w y m . O t y m , czy ktoś jest
„ludowy", czy nie, decyduje bo­
w i e m nie pochodzenie twórcy czy
miejsce zamieszkania.

189

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
