<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="10725" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/10725?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-27T06:57:27+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="10703">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/4042dc4753038c4ffb2847e57f7892a7.pdf</src>
      <authentication>998f29249250323afadbe4b6b457606c</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="127862">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3296</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="127863">
              <text>1985</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="127864">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3089</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="127865">
              <text>Problemy współczesnej kultury łemkowskiej na przykładzie Muzeum w Zyndranowej / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1985 t.39 z.3-4</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="127866">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1985 t.39 z.3-4, s.131-136</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="127867">
              <text>Kroh, Antoni</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="127868">
              <text>pol.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="127869">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="127870">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="127871">
              <text>I I . 1. K r z y ż z k o p u ł y spalonej c e r k w i , obecnie M u z e u m Regio­
nalnej k u l t u r y łemkowAkiej w Zyndranowej

Antoni Kroh

PROBLEMY WSPÓŁCZESNEJ KULTURY ŁEMKOWSKIEJ
NA PRZYKŁADZIE MUZEUM W ZYNDRANOWEJ

Jest to m u z e u m ogromnie i n t e r e s u j ą c e , w p e w n y m sensie
nawet u n i k a l n e . N i e z p o w o d u z a s o b n o ś c i , g d y ż m u z e u m w Z y n ­
dranowej jost p l a c ó w k ą s k r o m n ą . A l e co j ą w y r ó ż n i a s p o ś r ó d
wielu i n n y c h m u z e ó w w Polsce, r ó w n i e ż t y c h s ł a w n y c h , dyspo­
n u j ą c y c h w i e l o m i l i o n o w y m i funduszami, zwiedzanych przez
d z i e s i ą t k i i setki t y s i ę c y t u r y s t ó w rocznie — t o rola, j a k ą p e ł n i ,
zakres .społecznych potrzeb, k t ó r e stara się z a s p o k a j a ć . Jest to
bo\v\em m u z e u m ogromnie potrzebne. Ł e m k o m i P o l a k o m . N i e
b y w a t u t a j t u r y s t y c z n a ..stonka", w o ż o n a a u t o k a r a m i — lecz
ludzie, k t ó r z y s z u k a j ą p r a w d y o dawnej i w s p ó ł c z e s n e j Ł e m k o w s z c z y ź n i e , bo t a prawda, jest i m potrzebna, a nie bardzo
m a j ą jak i k t ó r ę d y do niej d o t r z e ć .
Muzeum jest skromno, g d y ż u t r z y m y w a n o jost c a ł k o w i c i e
s p o ł e c z n i e , bez j a k i e j k o l w i e k pomocy z z e w n ą t r z — ani finanso­
w e j , ani organizacyjnej. G d y u ś w i a d o m i m y sobie ten f a k t , a jed­
n o c z e ś n i e p r z y j r z y m y się efektom p r a c y m u z e u m , zrozumiemy,
j a k bardzo godni szacunku są ludzie, k t ó r z y p o w o ł a l i do ż y c i a t ę
p l a c ó w k ę i d ź w i g a j ą c i ę ż a r jej u t r z y m a n i a .
W y d a j e się, że p r z y k ł a d m u z e u m w Z y n d r a n o w e j m o ż e b y ć
i n t e r e s u j ą c y nic t y l k o dla m i ł o ś n i k ó w Ł e m k o w s z c z y z n y , ale
w ogóle dla socjologów k u l t u r y , e t n o g r a f ó w , h i s t o r y k ó w ; szczegól­
nie z a ś dla a n i m a t o r ó w r u c h u regionalnego i k u l t u r y ludowej

z całej P o l s k i . Z w ł a s z c z a c i o s t a t n i m o g ą s i ę t u t a j wiele n a u c z y ć .
W i e ś Z y n d r a n o w a leży na Środkowo-Wschodniej Ł e m k o w s z c z y ź n i e , na p o ł u d n i e od K r o s n a , p r z y samej granicy czechosło­
wackiej, o k i l k a k i l o m e t r ó w od p r z e ł ę c z y D u k i e l s k i e j . Wiedzie
t ę d y w a ż n e p r z e j ś c i e przez K a r p a t y , ongiś jeden z n a j r u c h l i w szych s z l a k ó w h a n d l o w y c h dawnej Rzeczypospolitej. W D u k l i
o d b y w a ł y się s ł y n n e j a r m a r k i , na k t ó r e zjeżdżali t a k ż e R u s i n i
z g ó r n y c h W ę g i e r , czyli ze wschodniej S ł o w a c j i , czyli z P r i a szewszczyzny, zwanej t a k o d m i a s t a Preszowa (Preaov), obecnie
ważnego centrum kulturalnego U k r a i ń c ó w czechosłowackich.
Okolice p r z e ł ę c z y D u k i e l s k i e j to region, gdzie k o n t a k t y m i ę d z y
Rusinami z północy i południowych stoków K a r p a t były od
stuleci bardzo ścisłe i w i e l o p ł a s z c z y z n o w e , w y w i e r a j ą c p r z o m o ż n y
w p ł y w na k u l t u r ę l u d o w ą a w szczególności na s a m o ś w i a d o m o ś ć
e t n i c z n ą . Poczucie, że tereny po obu stronach g ó r s t a n o w i ą
j e d n ą całość a ich m i e s z k a ń c y s ą p o b r a t y m c a m i , b y ł o i jest
w c i ą ż ż y w e . S p r z y j a ł a t e m u r ó w n i e ż o k o l i c z n o ś ć , że l u d n o ś ć
r u s k ą otaczały narody o odmiennym języku, religii, kulturze —
Polacy, S ł o w a c y , W ę g r z y , Ż y d z i .
Podczas pierwszej i drugiej w o j n y ś w i a t o w e j w i e l o k r o t n i e
p r z e t a c z a ł się t ę d y f r o n t . P r z e ł ę c z D u k i e l s k a s t a n o w i ł a k l u c z o w y
p u n k t strategiczny. T o c z y ł y się o n i ą straszliwe zmagania,

131

I

�I I . 2. Teodor Gocz,

1984

I I . 3. , . K ą c i k b r a t e r s t w a ' ' nu terenie M u z e u m w Z y n d r a n o u e j

I

w k t ó r y c h s t r a c i ł y życie setki t y s i ę c y ż o ł n i e r z y r ó ż n y c h a r m i i ,
a

t a k ż e wielu miejscowych. Ponurej s ł a w y

„Dolina

dom.

Śmierci"

t y l k o Ł e m k o w i e od p o c z ą t k u u w a ż a l i te strony za
Bez

zastrzeżeń,

na

przekór

wszystkiemu

i

swój

wszystkim.

m i ę d z y l w i ą a H y r o w ą , jedno z n a j w i ę k s z y c h pobojowisk w tej

D o m , k t ó r e g o nie w y b i e r a m y , a k t ó r y nosimy w sercu przez całe

części E u r o p y , znajduje się niedaleko Z y n d r a n o w e j .

ż y c i e , bo t a k j u ż jest. D l a Ł e m k ó w jest to ziemia łemkowska,,
dla P o l a k ó w — p o ł o m k o w s k a . Cała r ó ż n i c a .

Po r o k u 1945 okolica n i e m a l c a ł k o w i c i e się w y l u d n i ł a . N a j ­

Z t y c h i i n n y c h w z g l ę d ó w Polacy, s p r o w a d z a j ą c y się w B e s k i d

pierw w w y n i k u d z i a ł a ń w o j e n n y c h , p ó ź n i e j r e p a t r i a c j i części
l u d n o ś c i na U k r a i n ę R a d z i e c k ą , p o t e m zaś s k u t k i e m tragicznej

N i s k i i Bieszczady, b y l i p o d

,,Akcji Wisła".

m e n t e m nie n a z b y t a k t y w n y m . N a w e t Podhalanie, m i e s z k a j ą c y

względem kulturotwórczym

ele­

dość z w a r t y m i s k u p i s k a m i w Banici.' kolo I z b , Czarnej, Mochnaez-

G d y od p o l o w y l a t p i ę ć d z i e s i ą t y c h Ł e m k o w i e zaczęli w r a c a ć
w te s t r o n y , Bieszczady i B e s k i d N i s k i o t a c z a ł a świeżej d a t y ,

ee i i n n y c h wsiach, a m a j ą c y

alo mocno j u ż zakorzeniona w s p o ł e c z e ń s t w i e p o l s k i m legenda:

z przystosowaniem się do nowych w a r u n k ó w , w znacznej mierze

legenda ziemi niczyjej,

zatracili swe p o d h a l a ń s k i e cechy w y r ó ż n i a j ą c e .

„ d z i k i e g o zachodu", okolicy

do p r z e ż y c i a r o m a n t y c z n e j , m ę s k i e j p r z y g o d y

sposobnej

w stylu

stosunkowo najmniej

kłopotów

.Tacka

Ł e m k o w i e zaś prawie n a t y c h m i a s t po r o z p a k o w a n i u t ł u m o k ó w

L o n d o n a . P u s t k a , ostry k l i m a t , d r a p i e ż n a zwiorzyna, z a r a s t a j ą c e

r o z p o c z ę l i d z i a ł a l n o ś ć k u l t u r a l n ą . W i d a ć u w a ż a l i j ą za n i e z b ę d n y

pogorzeliska, cmentarze, tajemnicze m o g i ł y — coś j a k
Pola z Ogniem

i mieczem.

а w i ę c fałszywej

D o powstania tej

Dzikie

element swego istnienia jako s p o ł e c z n o ś c i . J u ż

powierzchownej,

roku przy Spółdzielni Produkcyjnoj

legendy p r z y c z y n i a ł y się, niestety, dzieła l i ­

jesienią

„Solidarność" w

nowej p o w s t a ł trzydziestoosobowy zespól

1954

Zyndra­

folklorystyczny,

za­

terackie, f i l m o w e , a r t y k u ł y prasowe — z b y t często o d z n a c z a j ą c e

ł o ż o n y i prowadzony przez Teodora Gocza. Opracowano m . i n .

się

widowisko „ W e s e l e ł e m k o w s k i e " . W

moralnym

daltonizmom.

Modna

była

wówczas

piosenka

o Bieszczadach, w k t ó r y c h m o ż n a sobie „ p o k o w b o i ć " .

1955 r o k u telewizja rze­

szowska n a g r a ł a z t y m zespoleni p r o g r a m „ U Ł e m k ó w w Z y n ­

Ściągali w i ę c t u z całej P o l s k i a w a n t u r n i c y , r o m a n t y c y , tra­

d r a n o w e j " . W Bielan cc, K o m a ń c z y , G r a b i n , Olchowcn, T y l a w i e .

perzy, niespokojne duchy i z w y k l i k r y m i n a l i ś c i — na za,robek,

Polanach k. D u k l i na p r z e ł o m i e lat p i ę ć d z i e s i ą t y c h i sześćdzie­

na przeczekanie, dla malowniczej autokreaeji. Sprowadzali się

s i ą t y c h i s t n i a ł y zespoły p i e ś n i i t a ń c a . W k i l k u wsiach d/.ialaly

t u r ó w n i e ż c h ł o p i z n i z i n , na ogół wiedzeni ż y c i o w y m p r z y m u s e m

chóry

— g d y ż z r ó ż n y c h p o w o d ó w nie b y ł o dla n i c h miejsca w rodzin­

Hajiczowa, Konieczna, Z d y n i a i inne m i e j s c o w o ś c i .

n y c h stronach. A l e że nic i m się nie r o d z i ł o w o b c y m , g ó r s k i m
klimacie, więc po p a r u latach m o r d ę g i najczęściej

zauważymy,

obraz nie

jest b u d u j ą c y .

się

aktywnością:

B a l tue,

że a k t y w n a d z i a ł a l n o ś ć k u l t u r a l n a m a ł e j

grupki
wielu

nowoczesnych n a r o d ó w . W ton w ł a ś n i e s p o s ó b zaczynali się prze­
v

p o c z w a r z a ć Czosi, S ł o w a c y , U k r a i ń c y , R u m u n i , n i e k t ó r e n a r o d y

W i e l u P o l a k ó w się przez Ł e m k o w s z c z y z n ę p r z e w i n ę ł o , niewielu % p o ł u d n i o w o s ł o w i a ń s k i e .

Początki

zostało.

Pierwsi

132

swą,

l u d z i niejednokrotnie s t a w i ł a p o c z ą t e k ś w i a d o m e g o b y t u

n p . s ą d e c k a wieś K a m i a n n a , wspaniale zagospodarowana przez
Lecz o g ó l n y

Wyróżniały

Ś l e d z ą c dzieje E u r o p y wschodniej i p o ł u d n i o w e j X I X w i e k u

uciekali.

O d tej smutnej r e g u ł y i s t n i e j ą dość liczne chlubne w y j ą t k i ,
nowych mieszkańców.

cerkiewne.

Щ działywania

niewielki.

bywały
budziciele

skromne, zasięg
czescy

zbierali

od­
się

�w j e d n y m n i e w i e l k i m p o k o j u ; nad Wełtawą, k r ą ż y ł o powiedzon­

czy, p o ś r ó d

ko, że g d y b y w t y m p o k o j u r u n ą ł strop, dalszy rozwój nowoczes­

Doński,

nego p i ś m i e n n i c t w a , czeskiego s t a n ą ł b y p o d znakiem

zapytania.

Nawiasem m ó w i ą c , Stofanowski p r o w a d z i ł przoz wielo lat w Bie-

Szturowcy (grupa skupiona w o k ó ł L ' u d o v i t a Stura,

pierwszogo

lanco ł e m k o w s k ą i z b ę r e g i o n a l n ą , b o r y k a j ą c się z l i c z n y m i t r u d ­

ideologa s ł o w a c k i e g o ) —

to garstka

romantycznych

młodzień­

k t ó r y c h w y r ó ż n i a l i się P a w e ł Stofanowski, M i c h a ł

Teodor

K u z i a k , a kierowano przez Teodora

n o ś c i a m i . Obecnie izba t a jest n i e d o s t ę p n a dla

Gocza.

zwiedzających;

c ó w . Z w o l e n n i k ó w „ R u s k i e j T r ó j c y " , k t ó r a dala p o d w a l m y pod

ustalono, żo zbiory z o s t a n ą przeniesiono do Z y n d r a n o w o j , g d y

nowoczesną

t y l k o z a i s t n i e j ą w a r u n k i do ich oksponowania.

kulturę ukraińską, t a k ż o m o ż n a było policzyć

na

palcach o b u r ą k . S ł o w e ń c y , z w a n i w ó w c z a s I l i r a m i , zaczynali

Zespół „ Ł o m k o w y n a " i m u z e u m zyndranowskio m a j ą

jedną

od w y d a w a n i a ka,lon d a r z y r o l n i c z y c h i p o d r ę c z n i k ó w pszczelar­

wspólna, cochę, k t ó r a stanowi ź r ó d ł o i c h s i ł y , a zarazem p r z y c z y n ę

stwa.

nieustannych

k ł o p o t ó w , u t r a p i e ń , poczucia n i e p e w n o ś c i . S ą to

N a t u r a l n i e , p i s z ą c to nie m a m -zamiaru s u g e r o w a ć , że ak­

mianowicie i n s t y t u c j e c a ł k o w i c i e s p o ł e c z n e , p o w o ł a n o do ż y c i a

tywność kulturalna Ł e m k ó w możo w podobny sposób konstytu­

i u t r z y m y w a n o przez m a ł ą g a r s t k ę l u d z i , i s t n i e j ą c e d z i ę k i ich

o w a ć i c h ś w i a d o m o ś ć n a r o d o w ą . Procesy, o k t ó r y c h w s p o m i n a m ,

p o ś w i ę c e n i u , h a r ó w c e — - k t ó r a , g d y się j ą obserwuje z z e w n ą t r z ,

m i a ł y p r z e c i e ż miejsce przed p ó ł t o r a stuleciem, w k r a ń c o w o od-

r o b i czasom w r a ż e n i e b e z n a d z i e j n o ś c i , a z p e w n o ś c i ą m a cechy

społecznych, politycznych, ustrojowych.

heroizmu. J e d y n y m m o t o r e m d z i a ł a n i a t y c h ludzi jost w i e r n o ś ć

Chodzi m i t u w y ł ą c z n i e o z w r ó c e n i e u w a g i na w y b i t n i e i n t e g r u j ą c ą

t r a d y c j i ł e m k o w s k i e j . O n i po p r o s t u rozpaczliwio w a l c z ą o ż y c i e ,

i

o istnienie swej s p o ł e c z n o ś c i , o prawo

mionnyeh

warunkach

reprezentacyjną

w grupach

funkcji}

zbiorowej

działalności

kulturalnej

regionalnych, etnicznych, m n i e j s z o ś c i o w y c h ,

któro

p r a g n ą b r o n i ć swojej t o ż s a m o ś e i . W i a d o m o b o w i e m , że d z i a ł a l ­
ność' k u l t u r a l n a s p e ł n i a
w

społecznościach,

(Podhalanie,

także przemożną

nic p r z e j a w i a j ą c y c h

Tyrolczycy),

a tylko

funkcję

dumy.

Lecz s ą to i n s t y t u c j e nie p o w i ą z a n e z t z w . p i o n o m k u l t u r y .

integrującą

P i o n k u l t u r y to z a m k n i ę t y system, w y m y ś l o n y i a d m i n i s t r o w a n y

narodowych

o d g ó r n i e , podobnie j a k n p . p i o n s ł u ż b y z d r o w i a . W s z y s t k o nia

p i e l ę g n o w a ć swą,

t u swoje miejseo, h i e r a r c h i ę , b u d ż e t , p l a n y pracy, e t a t y . Wszyst­

aspiracji

chcących

do plemiennej

K t o j a k k t o , alo Polacy p o w i n n i to z r o z u m i e ć .

o d r ę b n o ś ć . W i a d o m o r ó w n i e ż , że p a t r i o t y z m l o k a l n y nie umniej­

ko jest przewidziane, u j ę t e , a n a s t ę p n i e realizowano i zamykane

sza p a t r i o t y z m u narodowego l u b p a ń s t w o w e g o , a wprost prze­

лу sprawozdaniach.

ciwnie -

d z i a ł a l n o ś ć p o z o r n ą i m o ż e j ą u t r z y m y w a ć , nawet przez d ł u ż s z y

wzbogaca, go i o ż y w i a .

R o z u m i e j ą to np. w ł a d z e X E 1 ) , p o p i e r a j ą c k u l t u r a l n y r u c h

Ó w sy-stern m o ż e z powodzeniem

czas, b y ł o t y l k o z o s t a ł a odpowiednio zaszufladkowana.

tolorować
A l e nie

S o r b o l u ż y c z a i i . Xii, w y o b r a ź n i ę Ł e m k ó w d z i a ł a z a ś szczególnie

m o ż e w ł ą c z y ć w swe s t r u k t u r y zjawiska, k t ó r o nie jest do k o ń c a

przykład Ukraińskiego Muzeum w Svidniku

nazwano i sklasyfikowane.

wacji,

mającego

około

trzydziestu

etatów

na p ó ł n o c n e j

Sło­

merytorycznych,

skansen, k o l e k c j ę i k o n , bogate zbiory etnograficzne,

wydające

prace naukowo i popularne i t d .
Łemkowie,

zamieszkali

w

Z a ś m u z e u m w Z y n d r a n o w e j i w ogóle ł o m k o w s k i e g o r u c h u
k u l t u r a l n e g o , g d y spojrzy się n a ń z u r z ę d n i c z e g o p u n k t u w i ­
dzenia, jednoznacznie

Polsce, m a j ą

obecnie

na

z a k w a l i f i k o w a ć się nie da.

dobrą,

Ł e m k o w i e b o w i e m nie zostali oficjalnie uznani j a k o o d r ę b n a

s p r a w ę t y l k o dwie pozaroligijne i n s t y t u c j e k u l t u r a l n o , s p e ł n i a ­

m n i e j s z o ś ć n a r o d o w a , leoz zaliczono i c h cło n a r o d u u k r a i ń s k i o g o

j ą c e dla n i c h funkcje reprezentacyjne i i n t e g r u j ą c e . S ą t o : Z e s p ó ł

Z r ó ż n y c h p r z y c z y n , o k t ó r y c h w- t y m miejscu p i s a ć nie b ę d ę

P i e ś n i i Tańca, .,Lemko w y n a " z siedzibą, w Bielnnee, w o j . nowo­

wielu Ł e m k o m ó w stan rzeczy nie odpowiada, p o n i e w a ż silnie

s ą d e c k i e (kierownik

artystyczny

J a r o s ł a w Trochanowski) oraz

o d c z u w a j ą s w ą o d r ę b n o ś ć z a r ó w n o wobec U k r a i ń c ó w , j a k Po­

Wojennej

l a k ó w . T o powoduje, że c h o c i a ż U k r a i ń s k i e T o w a r z y s t w o Spo­

w Z y n d r a n o w e j , w o j . k r o ś n i e ń s k i e , z a ł o ż o n e przez g r u p ę działa­

ł e c z n o - K u l t u r a l n o , d z i a ł a j ą c e w Polsce, u w z g l ę d n i a t a k ż e (zgod-

Regionalne Muzeum K u l t u r y Ł e m k o w s k i e j i P a m i ę c i

I I . 4. Tablice p r z y w e j ś c i u do M u z e u m w Z y n d r a n o w e j

133

1

�I I . 5. Zagroda muzealna, ekspozycja

pamiątek

wojennych

p o t r z e b y k u l t u r a l n o Ł e m k ó w , to jednak

nie

Teodor Gocz, jeden z z a ł o ż y c i e l i i od p o c z ą t k u kiorownik

m a j ą oni w łonie Towarzystwa, p e ł n y c h w a r u n k ó w rozwoju.

Po

zoum, w c i ą g u

nie ze statutem)

szesnastu l a t istnionia swej

placówki

mu

poznał

p r o s t u —• c z u j ą się t a m nie w p e ł n i u siebie. N i e m a m t u zamiaru

doskonale wszystkie te t r z y sposoby na w ł a s n e j s k ó r z e . M i e j m y

rozpisywać

n a d z i e j ę , że k i e d y ś spisze i o p u b l i k u j e swoje p r z e ż y c i a . B ę d z i o

się o relacjach

łomkowsko-ukraińskich

w

z w ł a s z c z a że różnio się one k s z t a ł t o w a ł y w c i ą g u
lecia; niemniej

faktem

jost, że w i e l u

działaczy

Polsce,

czterdziesto­
łemkowskich

pozostaje poza T o w a r z y s t w e m . M u z e u m w Z y n d r a n o w e j , dzia­
łające

n i e z a l e ż n i o od U T S - K ,

nie

jest

więc,

traktując

rzecz

rzeczy.

Looz j a k p o m ó c

muzeum

k w e s t i ę dalszego rozwoju

w Zyndranowoj, jak

rozwiązać

tej i n s t y t u c j i ? B o że trzeba

pomóc,

nie m u s z ę chyba u d o w a d n i a ć . Ł e m k o w i o s ą w s p ó ł m i e s z k a ń c a m i

u r z ę d o w o , m u z o u m m n i e j s z o ś c i narodowej.
N i e jest to r ó w n i e ż m u z e u m regionu etnograficznego,
n p . Podhala czy O r a w y , p o n i e w a ż j e d n y m z

to ogromnie i n t e r e s u j ą c y d o k u m e n t ; d o w i o m y się z niogo wielu
zaskakujących

jak

najtrudniejszych

p r o b l e m ó w ł e m k o w s k i c h jest problem s a m o o k r e ś l e n i a .

Podha­

P o l s k i , b i o r ą u d z i a ł w w y t w a r z a n i u narodowego m a j ą t k u ,

mają

w i ę c oczywiste prawo do k o r z y s t a n i a z tego m a j ą t k u , do pie­
l ę g n o w a n i a swej k u l t u r y , j a k m y wszyscy.

lanie, m i m o swej o d r ę b n o ś c i , s ą P o l a k a m i i n i k t tego nie kwestio­

Pomoc, k t ó r a jest n i e z b ę d n a , t y l k o w ó w c z a s j e d n a k

będzie

nuje. N i e k t ó r z y Orawoy czują s i ę P o l a k a m i , i n n i S ł o w a k a m i , alo

m i a ł a sens, g d y nie naruszy samej i s t o t y m u z o u m , to

znaczy

nie istnieje n a r o d o w y p r o b l e m O r a w c ó w . Ł e m k o w i e

s p o ł e c z n e g o charakteru tej p l a c ó w k i .

natomiast,

z o c z y w i s t y c h w z g l ę d ó w , nie u w a ż a j ą się za o d ł a m n a r o d u pol­

W y d a j e się, że najlepszym r o z w i ą z a n i e m b y ł o b y powolanio

skiego, z a ś p r z y n a l e ż n o ś ć do n a r o d u u k r a i ń s k i e g o jest u n i c h

Towarzystwa Przyjaciół Muzeum Łemkowskiego w Zyndranowej,

k w e s t i ą s k o m p l i k o w a n ą , a nierzadko b o l e s n ą ; t r u d n o w i ę c t r a k ­

organizacji

prawną.

Organi­

t o w a ć Ł e m k o w s z c z y z n ę w y ł ą c z n i e j a k jeden z r o g i o n ó w P o l s k i ,

zacja taka,, k t ó r a s t a ł a b y się f o r m a l n y m właścicielem

muzeum

mającej

o s o b o w o ś ć

j a k n p . Podhale. W t y m sensie m u z e u m w Zyndra,no\voj nie jost

(dotychczas

muzeum

niaUrby n i e z b ę d n y c h p r a c o w n i k ó w , n p . p r z e w o d n i k ó w na, sezon

regionalnym,

lecz c z y m ś więcoj.

zatrud-

J a k ż e więc t ę p l a c ó w k ę z a k w a l i f i k o w a ć ?

t u r y s t y c z n y , z l e c a ł a b y r o b o t y konserwatorskie

itp. Działalność

G d y s p o t y k a m y zjawisko, k t ó r e g o do k o ń c a nie r o z u m i e m y ,

takiego

przez

a k t ó r e b u r z y naszo m y ś l o w e schematy, m o ż e m y p o s t ą p i ć
jeden z n a s t ę p u j ą c y c h

na

sposobów:

— zignorowa,ć, nie p r z y j ą ć do w i a d o m o ś c i jego istnienia;
— w c i s n ą ć w o b o w i ą z u j ą c e r a m y , „ p o d c i ą g n ą ć " p o d znane
schematy;
— p r ó b o w a ć zniszczyć, unicestwić.

134

kwestia ta nie jest w polni uregulowana),

towarzystwa

winna

być

dotowana

państwo,

j a k to się z r e g u ł y u nas dzieje. T o w a r z y s t w o winno p o w o ł a ć
radę naukową, komórkę wydawniczą itd.
Działając

w ten

s p o s ó b , nie n a r u s z y ł o b y

się

społecznego

c h a r a k t e r u m u z o u m , a p o s t a w i ł o b y się t ę p l a c ó w k ę na odpowied­
n i m poziomic m e r y t o r y c z n y m , p r o w a d z ą c j ą zgodnio z zasadami
nowoczesnego m u z e a l n i c t w a .

�Zarówno

w p r z e s z ł o ś c i , j a k obecnio i s t n i a ł y

liczne prece­

czasem w d r a m a t y c z n y c h o k o l i c z n o ś c i a c h . Z w r a c a w ś r ó d
uwagę swą przejmującą

J a n a K a s p r o w i c z a na Harendzie w Zakopanem jest w ł a s n o ś c i ą

p i ę k n i e k u t y w żelazie, dzieło c h ł o p s k i e g o a r t y z m u ; zgiął się,

T o w a r z y s t w a i m . J a n a Kasprowicza. T o w a r z y s t w o i m . F r y d e r y ­

j a k b y w b ó l u , p a d a j ą c z dachu p ł o n ą c e j c e r k w i we w s i Czeremcha

ka Chopina w Warszawie r ó w n i e ż posiada m u z e u m (prócz innej

za J a ś l i s k a m i .

d z i a ł a l n o ś c i ) , n a t u r a l n i e k o r z y s t a j ą c z finansowej pomocy p a ń ­

urodą wschodniochrześcijański

nich

densy takiego r o z w i ą z a n i a sprawy. N a p r z y k ł a d M u z e u m i m .

krzyż,

Po przeciwnej stronie p o d w ó r z a , w stodole, Teodor

Gocz

stwa. J a k w i a d o m o , w dziejach kolekcjonerstwa polskiego nie­

zainstalował w

m a ł ą r o l ę o d e g r a ł y muzoa, z a ł o ż o n e przez Polskie T o w a r z y s t w o

o przełęcz Dukielską, w y s t a w ę

Krajoznawcze, Polskie T o w a r z y s t w o T a t r z a ń s k i e , a

drugi dział m u z e u m w Z y n d r a n o w e j . O g l ą d a m y m u n d u r y

pol­

skie, radzieckie, c z e c h o s ł o w a c k i e

tych

następnie

ich kontynuatora — P T T K . Przykła,dy m o ż n a mnożyć.
Z r e s z t ą w 1968 r o k u , j e d n o c z e ś n i e z otw-arciem etnograficz­
nej części m u z e u m , p o w o ł a n a z o s t a ł a za w i e d z ą i z g o d ą w ł a d z

1969 r o k u ,

w dwudziestą piątą rocznicę
wojennych p a m i ą t e k .
(Łemkowie

walk

Jost

walczyli w

to

armiach), z a r d z e w i a ł ą b r o ń , z n a j d o w a n ą po d z i ś d z i e ń na okolicz­
n y c h polach, nieco w y d a w n i c t w , zdjęcia.

teronowych S p o ł e c z n a R a d a Muzealna. Ciało to, s p e ł n i a j ą c e o d

W t y m miejscu w y p a d a p r z y p o m n i e ć , że wioś Z y n d r a n o w a

siedemnastu l u t swe funkcjo opiniodawcze i n a d z o r u j ą c e woboc

z o s t a ł a odznaczona przez prezydenta L u d v i k a Svobode orderem

m u z e u m , nie jest jednak uznawano j a k o organ

c z e c h o s ł o w a c k i e j Czerwonej G w i a z d y za pomoc ż o ł n i e r z o m cze­

oficjalny.

W k a ż d y m razie wydaje się r z e c z ą o c z y w i s t ą , że m u z e u m
w Z y n d r a n o w e j , aby się r o z w i j a ć , m u s i u z y s k a ć s t a t u t i osobo­
w o ś ć p r a w n ą , m . i n . po t o , aby k o r z y s t a ć

z systematycznych

d o t a c j i p a ń s t w o w y c h — a j e d n o c z e ś n i e m u s i p o z o s t a ć s o b ą , to

c h o s ł o w a c k i m podczas operacji karpacko-dukielskiej.
Silno w r a ż e n i e r o b i ą na z wiedza jacy cłi p r z e d m i o t y , b ę d ą c e
ongiś

własnością

żołnierza

Armii

Radzieckiej I . R .

Plechowa,

k t ó r y u m i e r a j ą c o d r a n na g ó r z e Suchania k . P o l a n z o s t a w i ł

zna,ozy z a c h o w a ć charakter p l a c ó w k i w p o l n i s p o ł e c z n e j i samo­

w butelce list do r o d z i n y . L i s t t e n z o s t a ł znaleziony w z a r o ś l a c h

r z ą d n e j , s t a n o w i ą c e j c e n t r u m i n f o r m a c j i o dawnej i w s p ó ł c z e s n e j

po d w u d z i e s t u p i ę c i u l a t a c h i przyniesiony do m u z e u m . Teodor

Łeiukowszozyźiiie, zaspokajającej

Gocz o d e s ł a ł go w d o w i e , k t ó r a t y m sposobem d o w i e d z i a ł a się

p o t r z e b y k u l t u r a l n o społecz­

n o ś c i ł e m k o w s k i e j w Polsce.

dopiero w 1969 r o k u , gdzie i w j a k i s p o s ó b z g i n ą ł jej m ą ż .

(.!dyby t a k i e decyzje z a p a d ł y , można, się s p o d z i e w a ć , że zbio­

D o m u z e u m n a l e ż y t a k ż e spora parcela p r z y zagrodzie. R o ś ­

r y muzeum od razu p o w i ę k s z y ł y b y się znacznie. W i e ś ć o powsta­

nie t a m wierzba o trzech p n i a c h . Goez d o j r z a ł w t y m s y m b o l ,

niu

pew­

n a z w a ł to miejsce „ k ą c i k i e m b r a t e r s t w a " (napis po polsku i po

n o ś c i ą p o b u d z i ł a b y do ofiarności licznych Ł e m k ó w , rozsianych

ł e m k o w s k u ) , p o d drzewem u s t a w i ł ł a w e c z k ę , а п а trzech k o ­

reprezentacyjnej

placówki

łemkowskiej

z

zoba­

narach, ł ą c z ą c y c h się p r z y samej ziomi, p o u m i e s z c z a ł t a b l i c z k i :

czyć p a m i ą t k i , dzisiaj przechowywane w mieszkaniach p r y w a t ­

Lech, Rus, Czech. O k i l k a n a ś c i e k r o k ó w od „ k ą c i k a b r a t e r s t w a "

n y c h , a pokazywane

z n a j d o w a ł się k i l k u m e t r o w e j w y s o k o ś c i p o m n i k ż o ł n i e r z y A r m i i

po

Polsce i poza

T

jej granicami. M o g l i b y ś m y
tylko najbliższym

w ówczas

— p a m i ą t k i niekiedy

o wielkiej w a r t o ś c i historycznej i emocjonalnej. Nasz k r a j , w y ­

Radzieckiej, p o l e g ł y c h w w a l k a c h o p r z e ł ę c z D u k i e l s k ą , w y k o ­

niszczony przez t y l e w o j e n , niebogaty w z a b y t k i , m i a ł b y j e d n ą

n a n y przez g r u p ę k o m b a t a n t ó w z P o l s k i , Z S R R i C z e c h o s ł o w a c j i

dotkliwą

p r z y w s p ó ł u d z i a l e S p o ł e c z n e j R a d y M u z e u m oraz miejscowego

Łemków

k o ł a T P P R . Towarzysze b r o n i ze S ł o w a c j i ofiarowali granitowe,

b y ł a b y p o w o d e m do s ł u s z n e j , n a l e ż n e j i m o d dawna satysfakcji.

starannie w y k o n a n e tablice w j ę z y k u r o s y j s k i m , p o l s k i m i sło­

więcej
lukę

aktywną

instytucję

kulturalną,

w polskiej samowiedzy;

wypełniającą

instytucję,

która

dla

Obecnie m u z e u m pracuje w b a i d z o s k r o m n y c h w a r u n k a c h .

wackim.

P o m n i k t o n j u ż nie istnieje. Z o s t a ł y po n i m t y l k o

Mieści się w starej, dobrze zachowanej zagrodzie, j a k i c h w terenio p o z o s t a ł o j u ż bardzo niewiele. (Zagroda wpisana jest

do

rejestru z a b y t k ó w przez W o j e w ó d z k i e g o K o n s e r w a t o r a Z a b y t k ó w
w Rzeszowie, obecnie w K r o ś n i c ) . G ł ó w n y b u d y n e k , m i e s z c z ą c y
p o d j e d n y m dachem część m i e s z k a l n ą , o b o r ę i s t a j n i ę , pochodzi
z 1860 r o k u . T a m u r z ą d z o n a jest w y s t a w a etnograficzna,
k t ó r ą s k ł a d a się o k o ł o p ó ł t o r a t y s i ą c a

na

eksponatów.

Zwiedzamy o d t w o r z o n ą t r a d y c y j n ą mieszkalną izbę łemkow­
s k ą z z a b y t k a m i p r z e w a ż n i e z X I X i p o c z ą t k u X X w i e k u . Pier­
w o t n i e b y ł a ona k u r n a ; w 1901 r o k u zbudowano w niej piec
z okupem. Meble, obrazy, naczynia, d r o b n y s p r z ę t kuchenny i inne
elementy dawnego w y p o s a ż e n i a w n ę t r z a eksponowane s ą z po­
szanowaniem i c h pierwotnej f u n k c j i — s p e ł n i a j ą w i ę c n a t u r a l n e
w r a ż e n i e , wielo m ó w i ą c o ż y c i u ł e m k o w s k i c h g a z d ó w sprzed k i l k u ­
d z i e s i ę c i u l a t . Jeden z o l o o d r u k ó w , Seroo M a t k i Boskiej, podziu­
r a w i o n y jest w k i l k u miejscach k u l a m i . S t a n o w i przez to dys­
k r e t n y , a j e d n o c z e ś n i e bardzo w y r a z i s t y s y m b o l ł e m k o w s k i c h
łosów .
Za i z b ą m i e s z k a l n ą druga, mniejsza izba, t z w . d r u h a c h y ż a .
D a w n i e j p e ł n i ł a ona f u n k c j ę kancelarii w ó j t a . W czasie oporacji
karpacko-dukielskiej
dowodzący

stacjonował

t y m odcinkiem frontu.

w

radziecki

generał,

Obocnie znajduje

niej

się t a m

niewielka ekspozycja s t r o j ó w , wydawnictwa, o Ł e m k o w s z c z y ź n i e
( n i e k t ó r e d r u k i bardzo rzadkie i cenne), nieco fotografii, m . i n .
młodzieńczy

portret

Nikifora.

Są takżo

monety,

dokumenty

oraz amatorskie obrazy, przedstawia juce cerkwie, w t y m j u ż nie
i s t n i e j ą c e , malowano przez Teodora K u z i a k a z Bartnego.
Dalsza część ekspozycji etnograficznej

znajduje

się w po­

mieszczeniach s ą s i e d n i c h , o n g i ś gospodarczych (stajnia, boisko,
wozownia). S ą t a m n a r z ę d z i a do u p r a w y r o l i , h o d o w l i
obróbki

produktów

rolnych i hodowlanych,

bydła,

charakterystycz­

n y c h dla dawnej g ó r s k i e j g a z d ó w k i . Jest t a k ż e niewielka w y s t a ­
wa

sprzętu

liturgicznego i p r z e d m i o t ó w

kultu,

uratowanych,

11. 6. Рот nil

Żołnierzu

Armii

Radzieckiej

w Zyndranowej,

obraz

Teodora K u z i a k a , 1983 r .

135

�owe tablice, częściowo

uszkodzone,

korespondencji.

m n i e j s z o ś c i narodowe — aż do t a k i c h , k t ó r z y przyjechali z dru­

Jak

z o r i e n t o w a ć się z olejnego obrazu T .

giej p ó ł k u l i i m a j ą ł z y w oczach. P r z y c h o d z ą t a k ż o ł u d z i e nio

K u z i a k a . Obecnie w t y m miejscu znajduje się drugi p o m n i k ,

w o l n i od a n t y ł e m k o w s k i e g o nacjonalizmu. Trzoba u m i o ć na to

wyglądał, możemy

i teczka

znacznie skromniejszy.

z a r e a g o w a ć spokojnie, z g o d n o ś c i ą . W y j a ś n i a ć . W i o l u zwiedza­

M i ę d z y z a g r o d ą m u z e a l n ą a p o m n i k i e m ż o ł n i e r z y radzieckich

jących

(zwłaszcza. Ł e m k ó w

z ZSRR, Czechosłowacji,

Stanów

stoi n i e w i e l k i obelisk, wzniesiony k u czci ofiar obozu w Taler-

Zjednoczonych, K a n a d y ) chce r ó w n i e ż p o r o z m a w i a ć , usiąść za

hofio

s t o ł e m . Gocz musi z n a l e ź ć na to czas i c i e r p l i w o ś ć . A t u r o b o t a

(miejsce

kaźni

Łemków

podczas

I

wojny

światowoj).

Postawiono go w 1936 r o k u , p i e r w o t n i e w Baniey k . Bartnego —

czoka,; w iadomo, sezon t u r y s t y c z n y p r z y p a d a w okresio n a j p i l ­

w s i , k t ó r a po 1947 r o k u przostala i s t n i e ć . G d y k i l k a l a t t e m u

niejszych prac p o l o w y c h .

budowano t a m szosę, p o m n i k b y l z a g r o ż o n y , więc Gocz prze­
niósł go do Z y n d r a n o w e j .
O kilkadziesiąt

metrów

U t r z y m a n i e m u z e u m kosztuje nie t y l k o sporo czasu i ner­
w ó w , ale t a k ż e p i e n i ę d z y . Podobno w 1985 r o k u m u z e u m w Z y n ­

zagrody stoi n o w y ,

dranowej m a o t r z y m a ć dotacje z M i n i s t e r s t w a K u l t u r y (na razie

o k a z a ł y d o m r o d z i n y G o c z ó w , ciesząc w z r o k c z e r w i e n i ą świeżej

od muzealnej

jest to t y l k o n i e z o b o w i ą z u j ą c a informacja ustna). J e ś l i t a k , b y ­

c e g ł y . O n t a k ż e jest s y m b o l e m : s y m b o l e m moralnej siły Ł o m k ó w ,

ł a b y to pierwsza, k o n k r e t n a pomoc ze strony p a ń s t w a o d siedem­

p r z y w i ą z a n i a do r o d z i n n y c h stron, p r ę ż n o ś c i , z w y c i ę s k i e j w a l k i

nastu l a t .

z p r z e c i w n o ś c i a m i losu.

Teodor Gocz szyjo t a k ż o stroje ludowo dla z e s p o ł u „ Ł o m k o -

Z a ł o ż y ć m u z e u m , g r o m a d z i ć p a m i ą t k i , o p i e k o w a ć się n i m i —
to d u ż a praca. Ale z p e w n o ś c i ą w i ę k s z y m t r u d e m jost ż m u d n e

w y n a " . Jest s t a r o s t ą z e s p o ł u , s o l i s t ą i konferansjerem w jednej
osobie. Spolocznie. rzecz jasna.

p r z y j m o w a n i e wciąż n o w y c h i n o w y c h gości, niezmiennie od siodomnastu lat. Z u ś m i e c h e m , uprzejmie, bezinteresownie. A gościo
są r ó ż n i . O d t a k i c h , k t ó r z y dopiero w Z y n d r a n o w e j d o w i a d u j ą
się k u swemu z d u m i e n i u , żo we w s p ó ł c z e s n e j

Polsco

istnieją

Za s w ą d z i a ł a l n o ś ć Teodor Gocz o t r z y m a ł wiele d y p l o m ó w ,
medali p a m i ą t k o w y c h , listów gratulacyjnych.
W i ę c e j z C z e c h o s ł o w a c j i i Z S R R niż z P o l s k i .

I I . 7. P o m n i k ofiar Talerfhofu, M u z e u m w Z y n d r a n o w f

Fol.: A. Kroh

236'

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
