<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="10711" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/10711?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-26T15:59:55+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="10689">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/170496d3b17d3befa17210a433cc8643.pdf</src>
      <authentication>5cb20bf0096a174135a57b6eeadc0f94</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="127713">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5321</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="47">
          <name>Rights</name>
          <description>Information about rights held in and over the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="127714">
              <text>Licencja PIA</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="127715">
              <text>2003</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="49">
          <name>Subject</name>
          <description>The topic of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="127716">
              <text>pamięć - aspekt antropologiczny</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="127717">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4942</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="127718">
              <text>Antropologia i problem pamięci/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2003 t.57 z.3-4</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="127719">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2003 t.57 z.3-4; s.57-65</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="127720">
              <text>Kaniowska, Katarzyna</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="127721">
              <text>pol</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="127722">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="127723">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="127724">
              <text>KATARZYNA KANIOWSKA

O

d jakiegoś czasu w humanistyce i w naukach
społecznych toczą się dyskusje wokół proble­
mu pamięci. W metodologicznym wymiarze
tych dyskusji zwraca się uwagę na kłopoty, jakie stwa­
rza pamięć, gdy obieramy ją jako przedmiot poznania,
oraz na trudności z wyborem procedur jej poznania.
Socjologowie zainteresowani są głównie badaniem te­
go, co pamiętamy, gdy rozpatrują społecznie uwarun­
kowane i społecznie funkcjonujące treści pamięci. H i­
storycy włączyli kwestie pamięci w dyskurs metodolo­
giczny o narracji i źródłach historycznej wiedzy. Filo­
zofowie przywołują pamięć w kontekście rozważań
0 tożsamości i wiedzy (samowiedzy).1
W arto zastanowić się, jak problem ten widzą dziś
antropologowie, którzy bodaj najwcześniej dostrzegli
istotną rolę pamięci w poznaniu. Zanim jednak antro­

Antropologia
i problem pamięci
samym wytworem umysłu ludzkiego. W pierwszym
przypadku mamy do czynienia z pamięcią, nazwijmy
to, w sensie czynnościowym, w drugim - z przedmio­
towym. Jednakże, jak się zdaje, nie można oderwać od
siebie obydwu tych aspektów i pewnie to ich koniecz­
ne współwystępowanie powoduje, że przy wszelkich
próbach definiowania pamięci miesza się je ze sobą.
Powoduje to, że częściej definicje zastępują rozmaite
klasyfikacje rodzajów pamięci. W yróżniając rodzaje
mamy przeświadczenie, że tym samym wskazujemy na
złożoność problemu oraz wskazujemy, iż jakkolwiek
wciąż nie jesteśmy w stanie opisać i zrozumieć w pełni
fenomenu pamięci, to przynajmniej zdajemy sobie
sprawę ze stopnia skomplikowania przedmiotu.
Wprowadzenie i posługiwanie się terminami okre­
ślającymi różne rodzaje pamięci jest skutkiem przyję­
cia w nauce tezy o strukturze pamięci. Dzięki temu
można - nie definiując pamięci - budować jej mode­
le, co ułatwia pogodzenie obydwu wcześniej wspo­
mnianych aspektów: funkcjonalnego i przedmioto­
wego. Konstruowanie modelu pamięci daje możliwość
wyróżnienia rodzajów pamięci (a więc zwrócenie uwa­
gi na jej strukturę, „budowę”) oraz funkcjonalnych jej
cech (operuje się wtedy najczęściej pojęciem funkcjo­
nalnego systemu pam ięci).2
Jednym z najczęściej stosowanych w badaniach

pologiczne podejście będzie mogło być scharakteryzo­
wane, ustalić trzeba, jakie rozumienie pamięci nas in ­
teresuje. Bez tego bowiem ustalenia nie wiadomo,
w jakim znaczeniu używa się terminu „pamięć” i jakie
znaczenia tego terminu są istotne dla antropologa.
Sprawa ta jest tym bardziej ważna, że w literaturze
przedmiotu używa się rozmaitych definicji pamięci
(a raczej - różnych prób opisu tegoż fenom enu), budu­
ją c je najczęściej poprzez wskazanie i uwypuklenie ja ­
kiejś cechy pamięci.
Ukazując tym samym złożoność przedmiotu, sy­
gnalizują te określenia skupienie uwagi badacza decy­
dującego się na wybór któregoś z nich, że dla badają­
cego pamięć ważna jest szczególnie jakaś cecha (lub
cechy) pamięci, jakaś jej funkcja spośród innych wy­
odrębniona i uznana z punktu widzenia celów badaw­
czych za najistotniejszą.
N a pytanie „czym jest pamięć?” znajdujemy więc
rozmaite odpowiedzi, a ich przegląd pozwala najogól­
niej powiedzieć, że jest ona szczególną zdolnością
ludzkiego umysłu, dla wyjaśnienia której musimy od­
wołać się do wiedzy psychologicznej, fizjologicznej
(neurofizjologicznej), biochem icznej i biofizycznej.
Jest rzeczą oczywistą, że antropologia nie jest zaintere­
sowana samym faktem posiadania pamięci i zdolności
posługiwania się nią przez człowieka, ale indywidual­
nym i kulturowym skutkiem pamięci, indywidualnym
1 kulturowym świadectwem jej obecności w sposobie
myślenia człowieka.
Największy problem dotyczy zdefiniowania pamię­
ci. Zadowolenie się stwierdzeniem, że pamięć jest
efektem ludzkiej zdolności do utrwalenia doświadcze­
nia i budowania wiedzy o sobie i świecie, nie wystar­

psychologów jest model R. A tkinsona i R. Shiffrina,
który zakłada istnienie trzech rodzajów pamięci: sen­
sorycznej, krótkotrwałej i długotrwałej. M odel ten,
w przekonaniu autorów, ilustruje przepływ inform acji
w systemie pamięci, co oznacza, że ukazuje proces
tworzenia się treści zapamiętanych, tj. opisuje m echa­
nizm pamięci jako układu wzajemnie zależnych od sie­
bie relacji pomiędzy rozmaitymi poziomami i treściami

cza. Pojmowanie pamięci jako zdolności sprowadza
pamięć do funkcji umysłu lub też do jednej z wielu
czynności umysłu ludzkiego, której mechanizm nie
jest dostatecznie wyjaśniony ani przez neurologów, ani
przez psychologów. Mówimy tu więc o pamięci jako
skutku zapamiętywania. Rozumienie zaś pamięci jako
efektu owej ludzkiej zdolności każe nam skupić uwa­
gę na treściach zapamiętanych - pamięć staje się tym

nie za jeden system, ale raczej złożony zestaw współ­
działających podsystemów, nazywany też pamięcią
operacyjną) dokonuje się przetwarzanie, kodowanie
i reagowanie na dane z poziomu pamięci sensorycznej;
zaś pamięć długotrwałą tworzą utrwalone treści, infor­
m acje przechowywane trwale. Model ten zatem łączy
w sobie dynamikę procesu zapamiętywania z pamięcią-wiedzą, zbiorem utrwalonych informacji. W arto

pamięci. I tak: poziom pamięci sensorycznej gromadzi,
przechowuje informacje wzrokowe, słuchowe i doty­
kowe wywołane bodźcami środowiska; w poziomie pa­
m ięci krótkotrwałej (uznawanym przez wielu badaczy

57

�Katarzyna Kaniowska ♦ ANTROPOLOGIA I PROBLEM PAMIĘCI

zwrócić uwagę, że wyróżniona w modelu pamięć dłu­
gotrwała jest niezwykle złożona. Składa się na nią kil­
ka typów pamięci, tj. pamięć epizodyczna i semantycz­
na oraz pamięć świadoma i utajona. Pamięć epizodycz­
na to utrwalona rejestracja określonych wydarzeń. Pa­
mięć semantyczna w zasadzie obejmuje wiedzę o świecie. Ten rodzaj pamięci „dotyczy skojarzeń między sło­
wami, ale faktycznie jest ona związana raczej z pojęcia­
mi lub ideami, które czasem są blisko związane ze sło­
wami, ale nimi nie są” (Baddeley 1998: 132). A zatem
przechowuje ona wiedzę, dzięki której nie jedynie re­
jestrujemy i klasyfikujemy bodźce (fakty i zdarzenia),

śnianiu elementy, które dotychczas uznawane były ja ­
ko pozalogiczne. Za jedną z najważniejszych cech
współczesnej antropologii uznałabym w tym przypadku
włączenie do procesu poznania pozalogicznych ele­
mentów poznania oraz uprawomocnienie subiektywi­
zmu w poznaniu. Uznanie subiektywizmu jako dodat­
kowej wartości oraz dostrzeżenie, że wartość ta pojawia
się w dialogu, który buduje wiedzę obu uczestników te­
goż dialogu, jest ważne, ponieważ tym samym dostrze­
ga się, że wiedza antropologii wyrasta z subiektywnego
doświadczenia, przeżycia, interpretowania i rozumienia
świata przez badanego, a także z subiektywnego do­
świadczenia, przeżycia, interpretowania (czasem także
rozumienia) świata przez badacza, i to zarazem jego
własnego świata, jak i rzeczywistości badanej.
To inne myślenie o poznaniu i wiedzy antropolo­

ale je rozumiemy. Rozróżnienie pamięci świadomej
i nieświadomej wiążą psychologowie z procesem ucze­
nia świadomego i utajonego. Czasem interpretuje się
te dwa rodzaje uczenia się i pamięci jeszcze inaczej,
wprowadzając terminy: pamięć deklaratywna - odno­
sząca się do faktów i wydarzeń - i pamięć niedeklaratywna, odnosząca się do pozostałych treści zapamięta­
nych czy też „obecnych w pamięci”.
W arto zadać sobie pytanie, które z tych rodzajów
pamięci m ają szczególne znaczenie dla antropologa.
Zasadniczo każdy z rodzajów pamięci ujętych we
wspomnianym modelu może budzić zainteresowanie
antropologii - badanie mechanizmów pamięci pozwa­
la m.in. na poszerzenie wiedzy o socjalizacji, kulturo­
wych uwarunkowaniach zapamiętywania i zapamięty­
wanych treści. Najwięcej jednak uwagi przywiązujemy
do pamięci semantycznej. Dzieje się tak dlatego, że
pamięć tak rozumiana pozwala skupić się na dwu n a j­
bardziej in teresu jących współczesną antropologię
aspektach pamięci - pamięci jako wiedzy i pamięci ja ­
ko składnika poznania.
Zainteresowanie pamięcią pojawiło się w antropo­
logii wraz z ową szczególną autorefleksją (dokonaną
i dokonującą się wciąż jeszcze w obrębie naszej dyscy­
pliny), której owocem stała się zmiana paradygmatu.
Pojawienie się tych zmian, wzmocnione bezsprzecznie
silnym wpływem hermeneutyki na antropologię, spo­
wodowało, że przejęte od hermeneutów myślenie
0 wiedzy i poznaniu przyniosło antropologii rezygnację
z wysiłku budowania kolejnych teorii kultury na rzecz
pogłębionej samowiedzy zdającej sprawę ze specyfiki
antropologicznego poznania. Konieczne stało się prze­
dyskutowanie od nowa starych problemów obiektyw­
ności poznania, podmiotu i przedmiotu, źródeł, inter­
pretacji, a także dostrzeżenia wagi takich składników
poznania, których stary paradygmat nie uznawał lub je
lekceważył. Tekst, retoryka, narracja rozpatrywane ja ­
ko ważne elementy procedury poznania wywołały zain­
teresow anie uwarunkowaniami dialogu, dyskursu
1 specyfiką wiedzy antropologicznej. Dokonywana

gicznej spowodowało zainteresowanie antropologów
pamięcią, przede wszystkim - pamięcią semantyczną.
W dyskusjach o pamięci toczonych we współczesnej
antropologii łatwo dostrzec, że rozpatrywana jest ona
rozmaicie. C hcę zwrócić uwagę na trzy, zasadnicze
moim zdaniem, sposoby rozumienia pamięci ujawnia­
jące się w tych dyskusjach oraz wskazać problemy, k tó ­
re z każdym z nich się łączą. Te trzy sposoby analizo­
wania pamięci i jej roli w poznaniu pojawiają się dziś
w antropologii w ślad za którymś z następujących prze­
konań:
- pamięć to źródło wiedzy antropologicznej;
- pamięć to przedmiot wiedzy antropologów;
- pamięć to w antropologii narzędzie poznania.
Każde z tych założeń pociąga za sobą konieczność
rozpatrzenia innych kwestii i wiąże się z odmiennymi,
specyficznymi problemami epistemologicznymi.

Pamięć jako źródło.
Z krytycznej autorefleksji, jaka dokonała się we
współczesnej antropologii, szczególnie zaś w tym jej
nurcie, który ukształtował się pod wpływem idei hermeneutycznych, wyrosło przekonanie o dialogicznym
charakterze wiedzy. Uznanie dialogu za konstytutywny
elem ent wiedzy antropologicznej pociągnęło za sobą
ważne konsekwencje. O kilku z nich trzeba przynaj­
mniej wspomnieć. Zmienił się status poznającego pod­
miotu. Badany przestał być informatorem, biernym
i neutralnym źródłem, a badacz utracił władzę i auto­
rytet, stając się autorem antropologicznej narracji.
C hoć role prowadzących dialog nie są równorzędne
(badacz nadal decyduje o końcowym efekcie rozmowy
z badanym), to jednak role obydwu są teraz zgoła inne
od tych, które przyjmowały koncepcje poznania w an­
tropologii starego paradygmatu. Zmiana ta uprawo­
m ocniła subiektywizm poznania. Uporczywe wysiłki
podejmowane na rzecz pozyskania wiedzy obiektywnej
zastąpione zostały poszukiwaniem argumentów
- a przede wszystkim takich kategorii, dzięki którym

z perspektywy nowego paradygmatu analiza procesów
poznania przyjmowanych w antropologii ukazała, że
stosowane dotychczas sposoby wyjaśniania muszą ulec
przebudowie i rozszerzeniu. Jeśli celem wyjaśniania ma
być rozumienie, należy dopuścić do udziału w wyja­
58

�Katarzyna Kaniowska ♦ ANTROPOLOGIA I PROBLEM PAMIĘCI

nia pracę historyka i antropologa, o tyle realizacja te­
go zadania jest już różna. Różnica tkwi w źródłach
wiedzy, jakie przez każdego z nich są wykorzystywane.
Wykorzystanie ich zaś służy - ponownie - wspólnej

treści subiektywne stać się mogły pełnoprawnym i po­
żądanym składnikiem wiedzy. Wydaje się, że kategoriami
takimi stały się doświadczenie i pamięć właśnie. W ia­
rę w to, że obiektywny ogląd dostępnej poznaniu rze­
czywistości zapewni prawdziwą wiedzę, zastąpiła wiara
w wiedzę przekazującą doświadczenie, co usankcjono­
wało zarazem subiektywność tej wiedzy, jak i owe pozalogiczne - jakby je dawniej nazwano - elementy
procedury poznania. Subiektywne doświadczenie empiryczne i pozaempiryczne - stało się ważnym ogni­
wem, a nawet swoistą wartością antropologicznej wie­
dzy. Dotychczasowy model poznania, sprowadzany
najczęściej do schematu: eksperyment/obserwacja opis - wyjaśnianie - progno/retrognozowanie, musiał
zostać rozbudowany. Musiał też zostać uzupełniony,
a konotacje występujących w nim składowych - zmie­

sprawie jaką jest stworzenie narracji naukowej.
Różnica dotycząca źródeł jest pozornie głęboka.
Historyk dysponuje źródłami historycznymi, pośredni­
mi i bezpośrednimi, które wydają się tworzyć solidną
podstawę (uwiarygodnioną „konkretnością” doku­
mentu historycznego). Źródła antropologa są mniej
„pewne” - są nimi przecież zsubiektywizowane, niepi­
sane wypowiedzi informatorów, opisy badaczy, a zatem
narracje, których przyczyną i przedmiotem są do­
świadczenia przeszłej rzeczywistości i pamięć o nich.
Jednakże te pozornie głębokie odrębności m aleją
w świetle współczesnych ocen epistemologicznych
i nieepistemologicznych wartości źródeł; ocen, jakie
w tym względzie formułują konstruktywistyczny (post­
modernistyczny) model filozofii historii i antropologia
krytyczna.
Współczesne dyskusje dotyczące wartości źródeł
historycznych i antropologicznych wychodzą z podob­
nych założeń - przeszłość nie jest rzeczywistością
obiektywną, którą historyk czy antropolog może od­
kryć bez trudu i bez trudu do niej dociera, bo prze­
szłość obiektywna nie istnieje. Odkrycie przeszłości
oznacza jedynie odkrycie zasłon interpretacji, z który­
m i - jako faktycznymi źródłami - stykają się rekonstruktorzy i narratorzy tego wszystkiego, co „mówi
nam” o przeszłym świecie. Przekonanie, że historyk ma
dostęp do przeszłej rzeczywistości, zostaje przez konstruktywistyczny model filozofii historii odrzucone.
Prawda źródeł historycznych staje się mitem. M it ten

nione. Obserwacja, opis i wyjaśnianie (zastąpione te­
raz rozumieniem) pojmowane zaczęły być jako czyjaś
obserwacja, czyjś opis i czyjeś wyjaśnianie. Pam ięć zaś
stała się świadectwem doświadczenia. Pojawiająca się
w dialogu konfrontacja subiektywnego doświadczenia
badanego z subiektywnym doświadczeniem badacza to
zarazem konfrontacja dwóch sposobów widzenia świa­
ta, dwóch pamięci przeżyć, em ocji i treści, a więc dwu
semantycznych obszarów należących do porozumie­
w ających się podmiotów.
W arto jednak zapytać, jak i czy powyższe zmiany
wpływają na status źródła wiedzy antropologicznej.
Jeśli bowiem wiedza wyrasta z dialogu, a przedmiotem
dialogu staje się doświadczenie i pam ięć o nim, to za­
razem są one właśnie rzeczywistym źródłem wiedzy.
Pojawia się zatem konkretne pytanie, czy źródłom
tym można wierzyć. W szukaniu odpowiedzi na to py­
tanie inspirujące wydają się dyskusje toczące się na
gruncie nauk antropologii pokrewnych. Myślę tu
szczególnie o koncepcjach historiografów i filozofów
historii, którzy zainteresowani ideami postm oderni­
stycznymi i przemianami w myśleniu o celach historii
i specyfice narracji historycznej koncentrują swą uwa­
gę na problem ach epistemologicznych. Problemem
szczególnym jest w tych dyskusjach właśnie problem
źródeł i ich wartości. Znaczące są tu dla mnie rozwa­
żania m.in. A ntoona Van den Braem bussche, Franklina R. Ankersm ita, Jerzego Topolskiego, dla k tó ­
rych doświadczenie i pam ięć jako elementy wiedzy h i­
storycznej stają się - podobnie jak dla zainteresowa­
nych problematyką epistemologiczną antropologów ważnymi kategoriami w ocenie wartości źródeł historycznych.3
Van den Braembussche przypomina, że historia
oznacza właściwie dwie postawy wobec przeszłości.
Zgodnie z jedną - przeszłość traktujemy jako rzeczywi­
stość, która minęła; zgodnie z drugą - domagamy się
wiedzy o tej rzeczywistości. Historyk, podobnie jak an­
tropolog, staje wobec podwójnego zadania, tj. zrekon­
struowania i opisania przeszłej rzeczywistości poprzez
rekonstrukcję wiedzy o niej. O ile zadanie to upodob­

trwa z dotychczasową siłą pośród wielu historyków, ale
dla zwolenników postm odernistycznej (narratywistycznej) historii prawda o przeszłości zależy od epistemologicznej wartości metafor wyrażających relację po­
między źródłem a konkretną przeszłą rzeczywistością.
Takie metafory jak „dostęp”, „kontakt”, dotyk” „odbi­
cie” itp., zastosowane w odniesieniu do przeszłości
mają wskazać to przede wszystkim, że źródło jako świa­
dectwo przeszłości jest zawsze świadectwem już zinter­
pretowanym. N arracja historyczna zatem opowiada
o wcześniejszej opowieści.4
Antropologia postmodernistyczna jest także świa­
doma konieczności zmiany w myśleniu o prawdzie
o poznawanym świecie i źródle tegoż poznania. Wpływ
hermeneutyki utrwalił w antropologii przekonanie
o dialogowości wiedzy, co już musiało zmienić stosu­
nek do źródła wiedzy i przydać źródłu inny od dotych­
czasowego status. Postmodernistyczna refleksja skon­
centrowana wokół problemów narracji ukazała niemal
to samo, co nowy model historii odkrył przed history­
kami - narracja antropologiczna jest zawsze przetwo­
rzeniem czyjegoś przedstawienia świata. Wiedzę an­
tropologiczną winniśmy traktować więc jako znarratywizowaną interpretację faktów i doświadczeń bada­
59

�Katarzyna Kaniowska ♦ ANTROPOLOGIA I PROBLEM PAMIĘCI

nych i badaczy. Nie ma zatem innego „prawdziwego”
źródła niż narracja.
Zainteresowanie antropologii pamięcią staje się
w tym kontekście czymś, co nie może budzić zdziwienia.

W antropologii współczesnej, dostrzegającej i do­
ceniającej znaczenie pamięci w poznaniu, wiadomo, że
pamięć jest selektywna, wybiórcza, obciążona warto­
ściowaniem, przysłonięta rozmaitymi normatywnymi
schematami. Śledząc antropologii stosunek do pamię­
ci można by sądzić, że antropologia dawnego paradyg­
m atu chętniej rekonstruowała, badała pamięć zbioro­
wą. Zainteresowana bowiem była budowaniem i wyja­
śnianiem całościowego obrazu kultury, będącego wy­
padkową doświadczeń (a więc i pamięci) badanych.
Badacz zostawiał sobie rolę konstruktora tej pamięci.
Antropologię nowego paradygmatu, nobilitującej su­
biektywizm w poznaniu, zajmuje przede wszystkim pa­
m ięć indywidualna jako świadectwo „inności” pod­
miotu, mimo jego kulturowego ukształtowania i zanu­
rzenia w konkretnej rzeczywistości kulturowej. Pamięć
indywidualna jest tu swoistym świadectwem jednost­
kowego bycia w świecie i rozumienia tegoż świata.
Jednakże zaznaczyć trzeba, że powyższe rozróżnie­
nie jest dość powierzchowne. Świadomość złożonej
gry doświadczenia i pamięci badanego i badacza obec­

Pamięć nabywa epistemologicznej wartości. Jest - po­
dobnie jak historia - dokumentem rzeczywistej prze­
szłości („realnej” przeszłości), a zarazem wiedzą o prze­
szłości. Jest narracją, która wyraża jakąś prawdę i w tym
sensie wydaje się jedynym tej prawdy nośnikiem i gwa­
rantem. Pamięć staje się przez to nieodzownym źródłem
(ale źródłem rozumianym na nowy sposób), bez które­
go poznanie nie mogłoby się dokonać, choć oznacza
ono inne procedury i inne cele niż te, z którymi łączyła
poznanie antropologia starego paradygmatu.

Pamięć jako przedmiot wiedzy.
Przyjrzyjmy się teraz pamięci, stawiając inne od po­
przedniego pytanie. Zapytajmy więc nie o to, czy pa­
mięć może być źródłem wiedzy antropologicznej (a je ­
śli tak, to jak je traktować i jaką przypisać mu war­
tość), ale o to, jak traktować pamięć, gdy uczynimy
z niej przedmiot wiedzy. W poszukiwaniu odpowiedzi
trzeba być świadomym innego jeszcze podziału pamię­
ci, istotnego przy jej przedmiotowym ujęciu. Myślę tu
oczywiście o funkcjonującym od dawna w naukach
humanistycznych rozróżnieniu na pamięć indywidual­
ną i pamięć zbiorową. Rozróżnienie to jest ważne dla­
tego, że w innym jeszcze świetle i w innej niejako ska­
li stawia kategorie doświadczenia i rzeczywistości.
Dzięki temu łatwiej przychodzi sprecyzować obszary,
które badanie pamięci musi objąć. A zatem mamy tu
do czynienia ze znanymi już sposobami rozumienia pa­
mięci, ale innymi zależnościami: 1. Pamięć przywołuje
rzeczywistość przeszłości - doświadczenie przełożone
jest na wspomnienie; 2. Pamięć jest wiedzą o przeszło­
ści, a to oznacza, że kształtuje świadomość historycz­
ną. Każdy z tych sposobów interpretacji pamięci poka­
zuje inne wymiary pamięci. Pamięć-wspomnienie, re­
konstruu jąca doświadczenie przeszłości, pozwala
przede wszystkim badać pamięć w jej indywidualnym,
jednostkowym wymiarze, którego poznanie pozwoli
skupić się na rekonstrukcji m entalności „podmiotu
pam iętającego”, a więc na poznaniu czyjegoś świata.

ne były w naszej dyscyplinie wcześniej. Ich znaczenie
w poznaniu nie zostało odkryte przez nowy model an­
tropologii. Można by powiedzieć, że gdzieś na margi­
nesie, na poboczu antropologii uprawianej pod dyk­
tanda kolejnych, dominujących teorii kultury i towa­
rzyszących im metodologii, obecny był namysł nad de­
likatną kwestią zrozumienia inności kulturowych
światów badanych przez antropologa i przetłumacze­
nia obcego świata na kategorie świata własnego. N a­
mysł ten obecny był częściej w nurcie osobistej reflek­
sji, wplatanej w narracje „oficjalne”, niemniej jednak
widać go wyraźnie w pracach E.E. Evans-Pritcharda,
M. Leirisa (szczególnie w L'Afrique fa n tom e), M.
Griaule’a, później u N. Barleya, a najwcześniej w pa­
m iętnikach B. Malinowskiego. Zanim więc antropo­
logia przyjęła i przekształciła na swój własny użytek
hermeneutyczną koncepcję Innego, pytanie, czy in ­
ność, osobność nie stanowi ostatecznie najistotniej­
szego problemu, jakiem u procedury poznania muszą

Badanie świadomości historycznej jako wytworu wie­
dzy o przeszłości nadaje pamięci-wiedzy o przeszłości
ponadindywidualny wymiar i kieruje badacza ku re­
konstrukcji wiedzy zbiorowej, a w miejsce mentalności

sprostać, pojawiało się wielokrotnie i na różne sposo­
by już wcześniej.
N iechęć antropologii współczesnej do wyraźnego
oddzielania pamięci zbiorowej i pamięci indywidualnej
bierze się pewnie i stąd, że staje się owo oddzielenie kło­
potliwe, gdy chcąc rozstrzygać zasadniczą właściwie dla
antropologii kwestię rozumienia inności badanego
świata, a w szczególności Innego, który ze świata tego
pochodzi i doń przynależy. Kłopot ten wynika z faktu

stawia ideologie i światopoglądy, a nie „prywatne” ob­
razy świata. Historycy i socjologowie najczęściej roz­
dzielają te dwa typy pamięci. Wspomnienie i świado­
mość historyczna stanowią dla nich odrębne katego­
rie, choć w nurcie tzw. Nowej Historii czy mikrohistorii uznaje się, że badanie pamięci indywidualnej i zbio­
rowej zarazem jest niezbędne dla rzetelnej analizy pro­
wadzącej do zrozumienia przeszłości.5

specyficznej zmiany tożsamości Innego. O ile - jak
wcześniej to zaznaczyłam, wspominając paradygmatyczne różnice w antropologii - kiedyś Inny był raczej pod­
miotem rekonstruowanym przez badacza z treści wydo­
bywanych ze zbiorowej pamięci uczestników kultury, ja ­
ką antropolog poznawał, o tyle dzisiaj procedury pozna­
nia antropologicznego pozwalają Innemu jako współ­
twórcy wiedzy i współtwórcy dialogu „pokazać” samego
60

�Katarzyna Kaniowska ♦ ANTROPOLOGIA I PROBLEM PAMIĘCI

siebie poprzez swoistą autointerpretację własnego do­
świadczenia i utrwalającej je własnej pamięci. Pojawia
się tym samym jeden z największych dylematów współ­
czesnej antropologii: badany Inny jest tworem samego
siebie, ale jest zarazem wizerunkiem tworzonym przez
badacza, a co najważniejsze - także realnym bytem, bo­
wiem antropologia nie zrezygnowała przecież z empi­
rycznego wymiaru poznania. Z metodologicznego punk­
tu widzenia na ów dylemat patrząc, trzeba by zapytać
o to, czy potrafimy dokonać takiego zabiegu, dzięki któ­
remu w procesie poznania udałoby się uchwycić wszyst­
kie te trzy wymiary. Wydaje się, że kategorie doświad­
czenia i pamięci mogą być szczególnie przydatne, ale nie
przesądzają one o ewentualnych metodologicznych roz­
wiązaniach. Tych wciąż jeszcze antropologia poszukuje.
Metodologiczne problemy komplikują się bardziej,
jeśli uświadomimy sobie, że pamięć (gdy nadal rozu­
m ieć ja będziemy jako przedmiot wiedzy) najściślej
związana jest z tożsamością podmiotu. Spośród rozma­
itych koncepcji roli pamięci w poznaniu, a szczególnie
w poznaniu tożsamości osoby, tożsamości Ja (piszą

Jednakże pamięć - niezależnie od tego, czy ujmie­
my ją jako siłę ograniczającą czy integrującą - nie wy­
starcza do rekonstrukcji i gwarancji naszej tożsamości.
Skarga przywołuje z kolei rozważania H. Bergsona,
który uznaje, iż czas buduje i wzbogaca. A więc egzy­
stujące w czasie Ja jest tym bogatsze, im więcej dozna­
ło, ale też i tym bogatsze, gdy wspomnienia o swoich
doznaniach Ja „umie przywołać, gdy potrafi je uczynić
żywymi i wykorzystać w procesie nieustannej samokreacji” (Skarga 1995: 6). W owym procesie samokreacji
pamięć żywo więc uczestniczy. To właśnie antropolog
musi zawsze brać pod uwagę. Jeśli bogactwo Ja zależy
od tego, czy w procesie sam okreacji potrafimy czy nie
potrafimy uczynić naszą przeszłość żywą, to pamięć
właśnie staje się jedną z najbardziej istotnych katego­
rii w poznaniu siebie. Proces budowania sobości bez
pamięci gwarantującej przetrwanie wszelkiemu nasze­
mu doświadczeniu jest nie do pomyślenia.
Przypomina Skarga także stanowisko M. Heidegge­
ra, który tożsamość Ja uznaje za wciąż tworzącą się. N a­
sze istnienie zanurzone jest w czasie. Zależy od przeszło­
ści, teraźniejszości, która już jest przeszłością (bowiem
to, co jest w momencie, gdy to sobie uświadamiam - już
minęło) oraz przyszłości. Spośród tych trzech, przyszłość
najbardziej odsłania czasowość egzystencji, wyznacza
bycie ku czemuś, ale też i nadaje sens przeszłości, która
z kolei będąc przyszłości źródłem sprawia, że egzystencja
Ja jest nieustannym oczekiwaniem tego, co dopiero bę­
dzie; oczekiwaniem „ukształtowanym” niejako przez to,
co już się zdarzyło. „Jestestwo, egzystując, nie może ni­
gdy ustalić siebie jako obecnego faktu, który wraz
z upływem czasu powstaje i ginie i który częściowo jest
już przeszły... Pierwotny egzystencjalny sens faktyczno-

o tym ciekawie m.in. F. Ankersmit, H. Kellner) nie­
zwykle interesujące dla antropologa są, w moim prze­
konaniu, rozważania B. Skargi.6 Punktem wyjścia czyni
Skarga założenie, iż pamięć jest tym obszarem „gdzie
najczęściej szuka się najpewniejszej gwarancji sobości”
(Skarga 1995:4). A le też - powołując się na R. Ingar­
dena (tj. esej o czasie zamieszczony w Książeczce o czło­
wieku) - zastrzega, że kruchość pamięci i jej skompliko­
wany przebieg czyni z niej gwarancję sobości, o której
wiedzę niezmiernie trudno zdobyć. Pełnej wiedzy
0 tym, co było, co się nam zdarzyło, cośmy myśleli
1 czuli - nie posiadamy. „Nie rozporządzamy też takimi
metodami wiedzy o sobie, które by gwarantowały wie­
dzy tej adekwatność. Pamięć na pewno takiej adekwat­
ności nie daje” (Skarga 1995:5). Ingarden twierdzi, że
tworzenie się tożsamości potrzebuje pamięci, bowiem
jest ona (pamięć) budulcem sobości o tyle, o ile jest też
świadectwem, utrwaleniem doświadczenia. Proponuje
więc podejście niezmiernie bliskie antropologom. Pa­
m ięć jest dla nas źródłem wiedzy o nas samych, ale
w tym sensie przede wszystkim, że kumuluje ona
i utrwala nasze bycie, doświadczenie. Ingarden wiąże
tu problem sobości i pamięci z dwiema koncepcjami
czasu. Według pierwszej Ja istnieje jakby „obok” czasu.

ści tkwi w byłości” (Heidegger 1994: 460). W takim ra­
zie przeszłość stanowi fundament tożsamości; przeszłość
to Ja. Czym jest zatem pamięć opisująca przeszłość? H e­
idegger przydaje pamięci dynamikę podobną do tej, ja ­
ka rządzi czasem. Pamięć, a właściwie pamiętanie, zapo­
minanie i przypominanie to nieustanna gra. Pamięć jest
sposobem bycia, ponieważ wiąże to, co było, z teraźniej­
szością i przyszłością. Współtworzy, a pewnie nawet
wręcz tworzy tożsamość Ja, ponieważ łącząc przeszłość
z przyszłością pozwala Ja wciąż na nowo określać siebie,
rozumieć swoje pojmowanie przeszłych i przyszłych wy­
darzeń. Stając się wciąż kimś innym, Ja interpretuje
swoją własną przeszłość, ustala swą tożsamość, która
niemal za chwilę stanie się inną, gdy pamięć i niepa­
mięć utworzą inną konfigurację. Bez wiedzy o tym
współczesna antropologia nie mogłaby realizować swo­

„Czas spływa po mnie, pozostawia mnie nienaruszo­
nym” (Ingarden 1995:47). Pamięć przypomina to, co
było, ale nie to tworzy mojej tożsamości. Pozostajemy
tu w tradycji scholastyków: Ja to byt substancjalny. Pa­
mięć działa jakby wbrew pamiętającemu. „Gdyby cała
przeszłość znikła (...) byłbym wolny pod wieloma
względami (Ingarden 1995: 56), a więc jest siłą ograni­
czającą, zmusza i zobowiązuje do czegoś. Według dru­
giej - Ja jest wplecione w nurt czasu i istnieje zawsze
„pomiędzy” tj. pomiędzy przeszłością a przyszłością. Pa­
mięć pełni teraz funkcję integracyjną, bo wiąże ze sobą
te dwa pola, integrując istnienie.

ich celów poznawczych.

Pamięć jako narzędzie.
Motyw budowania sobości w nieustannej, nieprze­
rwanej pracy pamięci odkryć można u P. Ricoeura.
Ale Ricoeur kładzie nacisk na coś innego. Utrw alają­
61

�Katarzyna Kaniowska ♦ ANTROPOLOGIA I PROBLEM PAMIĘCI

język. Poziom reguł sensu to poziom, w którym możli­
we staje się uporządkowanie narracji. W tej warstwie
dokonuje się swoisty zabieg na tkance wytworzonej
przez dwie poprzednie. Porządkowanie treści wyrażo­
nych w języku wymaga takiej ich interpretacji, która
pam iętającem u podmiotowi pozwala szukać sensu rzą­
dzącego narracją pamięci. Na tym poziomie właściwie
dokonuje się więc jakaś faza interpretacji. Wymaga to
pewnego dystansu wobec własnej pamięci; dystansu,
który zrodzić się może jedynie z analizy własnych do­
świadczeń, em ocji, przeżyć, działań. Taka analiza po­
zwala podmiotowi uzasadnić swoją przeszłość, zrozu­
m ieć przyczyny i motywy swoich myśli i działań, uwi­
kłanie w zależności zewnętrzne, w siły działające nań
ze strony otaczającego go świata. Odkrycie reguł sen­
su oznacza więc zarazem pozyskanie świadomości te­
go, co tworzy naszą tożsamość, oraz tego, jak tę tożsa­
mość „wyraża” narracja pamięci. O statnia warstwa,
warstwa epistemy, wspomaga i pogłębia poprzednią.
W tej fazie oglądu pamięci narzędziem interpretacji
staje się zbiór (a nie zawsze jest to system) idei i war­
tości, zawsze obecny, choć zmienny w czasie. Ta
zmienność jest szczególnie ważna, bowiem to ona
w największym pewnie stopniu decyduje o dynamice
pamięci, a przede wszystkim o dynamice interpretacji
narracji pamięci. B. Skarga dostrzega zatem dobrze
znane każdemu antropologowi zjawisko, gdy mówi, że
filtr epistemy może zniekształcać pamięć, zmieniać jej

ca przeszłe doświadczenie pamięć jest „odpowiedzial­
na” za opis tegoż doświadczenia. Rozpatrywać i badać
pamięć to badać narracje o przeszłości. Pamiętając,
każdy z nas staje się autorem tej narracji, co sprawia,
że będąc narratorem i bohaterem naszej przeszłości, to
my nadajemy jej sensy.
Wydaje się jednak, że nie możemy poprzestać na
stwierdzeniu, że narracja, jaką jest pamięć, opisuje
i tłumaczy naszą przeszłość, nas samych, ponieważ od­
krywa sensy, jakie im nadajemy. Skądinąd wiadomo
przecież, że dotarcie do sensów i znaczeń niesionych
przez narrację wymaga analizy tej narracji. Aby zaś
analiza ta była możliwa, musimy - zanim sensy owe
dadzą się uchwycić - poświęcić uwagę strukturze nar­
racji. Pamięć, nieustannie konstruując znaczenie te ­
go, co było, jest zależna od wartości, tradycji, przeko­
nań moralnych, wyobrażeń i wielu innych elementów
współtworzących sens zapamiętanego. Jednakże ów
sens pojmiemy wtedy, gdy wyodrębnimy i zbadamy
najpierw warstwy narracji, to znaczy gdy dostrzeżemy
„części składowe” czy inaczej: strukturę narracji. W y­
różnienie i zbadanie ich pokaże - jak zakłada to Hyden W h ite - wszechobecność narracji, która będąc
„naturalną”7 formą przedstawienia rzeczywistych zda­
rzeń „wynika z pragnienia, by zdarzenia te prezento­
wały spójność, integralność, pełnię i kom pletność ob­
razu życia, który może być tylko wyobrażeniowy
(W hite 2000: 169).
W szechobecność narracji uzasadnia z kolei pytanie
0 to, czy narracja ma jakąś stałą strukturę. Jeśli zaś pa­
mięć traktować będziemy jako narrację, to tym samym
zapytać należy, czy pamięć posiada taką strukturę; czy
możemy zasadnie mówić o warstwach pamięci. Odpo­

sensy i przyjęte sposoby narracji. Gdy „patrzę na to, co
było, pragnę nie tylko zrozumieć, dlaczego tak, a nie
inaczej postąpiłem, pragnę także się usprawiedliwić.
Przypominam sobie własne błędy, niefortunne, a n a­
wet zbrodnicze wybory. Mogę się potępić, bo dziś my­
ślę już inaczej. Pragnę jednak zmniejszyć winę, tłum a­
czę się, tworzę mit siebie i przeszłości, jakąś historię
fikcyjną” (Skarga 1995:18).
Mitotwórcza siła tej warstwy (choć wkraczamy tu

wiedź na te pytania będzie łatwiejsza, gdy przyjmiemy
założenie, że struktura pamięci odpowiada strukturze
tekstu. Taka analogia jest uzasadniona, skoro tylko pa­
mięć zgodziliśmy się traktować jako narrację. Struktu­
ralne podobieństwo pamięci i tekstu widać - wracam
tu znów do rozważań B. Skargi8 - wyraźnie, bowiem
w obu przypadkach mamy do czynienia z czterema
ważnymi elementami: treściami (Skarga nazywa je
„problemami”), językiem, regułami sensu i epistemą.
Te elementy to warstwy pamięci/tekstu, których ana­
liza pozwoli na odkrycie i zrozumienie ukrytych sen­
sów niesionych przez pamięć lub tekst.
Pierwsza warstwa to warstwa wszelkich treści prze­
chowywanych w pamięci. Wszelkich - a więc ważnych
1 nieważnych, ujawnianych i najintymniejszych, skry­
wanych. Zbiór tych treści jest nieuporządkowany, dy­
namiczny, podlega nieustannej interpretacji i reinterpretacji. Druga warstwa - język - w największym stop­
niu uwidacznia narracyjny charakter pamięci. Język

na grunt psychologii i problem przestaje być jedynie za­
gadnieniem ontologicznym) jest bezsprzeczna. Pamięć
może stać się obszarem przekłamań, zafałszowań, może
także, uczestnicząc w kreacji Ja, fundować fałszywą toż­
samość. W tym kontekście tym bardziej warto czytać na
nowo zapomnianiego dziś M arcela Griaule’a, który
z właściwą sobie przesadą opowiadał się za manipulacją
rozmówcami-tubylcami w celu wydobycia z nich infor­
macji, których nie zamierzają wyjawić.9 Jak słusznie od­
notowuje to J. Clifford, Griaule zakładał, że „każdy in­
formator wyraża odmienny rodzaj prawdy i etnograf
musi stale zdawać sobie sprawę z jego ograniczeń, siły
i słabości” (Clifford 2 0 00:84). Ten odmienny rodzaj
prawdy zależy, zdaniem Griaule’a, po prostu od uczci­
wości, szczerości i pamięci informatora. „Każdy infor­
mator, nawet ten najszczerszy, doświadcza instynktow­
nej potrzeby ukrywania szczególnie delikatnych kwestii.
Z chęcią korzysta z najdrobniejszej okazji ucieczki od te­
matu i przeskoczenia na inny” (Griaule 1957:58, za
Cliffordem). Badania kłamią, ale te kłamstwa nie są je ­

także decyduje o samej narracji. C hoć jest niejedno­
znaczny, odsłania jednak prawdę mówiącego. Retory­
ka, konstrukcja, em ocjonalność językowej wypowiedzi
przedstawia, interp retuje i utrwala przekaz. Pa­
mięć/tekst, zamknięte w języku odsłaniają się poprzez
62

�Katarzyna Kaniowska ♦ ANTROPOLOGIA I PROBLEM PAMIĘCI

dynie kwestią złej woli (choć oczywiście być mogą).
Część kłamstw to nie nasza wina - to pamięć kłamie.
Wyróżnienie tych czterech warstw narracji bez
wątpienia przyczynić się może do uporządkowania
i pogłębienia analizy pamięci/tekstu. Trzeba jednak
podkreślić, że jeśli analizę tę miałby przeprowadzić
antropolog, to powinien on być świadom tego, w ja ­
kim stopniu każda z tych warstw jest także ukształto­
wana kulturowo. Treści, jak i język (o czym przekony­
wał m.in. B. L. W horf) naszej pamięci zależą także od
kulturowej tożsamości, a reguły sensu i epistema wy­
magają m etarefleksji i znajomości własnej kultury.
Można by zastanawiać się (i tu pomocne okazać się
mogą badania np. M argaret M ead), czy i w jakim
stopniu kultura „przygotowuje” nas do zdobywania
samowiedzy; na ile proces socjalizacji uposaża nas

upostaciowiony, ograniczony do tylko tych rysów oso­
bowych, które wiążą się bezpośrednio czy pośrednio
z użytkowaniem języka”; i dalej: „... ja przedstawione
w tekście może być wyposażone we wszelkie cechy
osobowościowe, lecz pozostaje zawsze ja wymagającym
weryfikacji, zmediatyzowanym i unieruchomionym
przez język, krótko mówiąc - ja uprzedmiotowionym”
(Okopień-Sławińska 2001: 119). Tę prawidłowość an­
tropologia zna od dawna. Wszelkie antropologiczne
narracje - tak jak zwykło się je widzieć w ramach an­
tropologii nowego paradygmatu - nieuchronnie to
uprzedmiotowienie przedstawionego w tekście Ja po­
wodują. Najważniejsze zatem wydaje się to, że każda
wypowiedź, każda narracja, każdy tekst, z jakim mamy
do czynienia w antropologii, stawia nas wobec zjawi­
ska, które literaturoznawca nazywa paradoksem twór­
cy. „Paradoks ten polega na tym, że z jednej strony
wszystko, co jest w dziele (wypowiedzi, tekście, narra­
cji - K. K .) powołane zostało do istnienia przez in ten ­
cję i działanie autora (...) on odpowiada za sens każde­
go słowa, każde zdanie może przedstawić jako swoje
zdanie (...) - z drugiej jednak strony z żadnym swoim
słownym wcieleniem nie może być w pełni utożsamio­
ny (...) i zawsze pozostaje na zewnątrz treści swej mo­
wy i swego dzieła” (Okopień-Sławińska 2 0 0 1 :1 2 1 ).

w zdolność do autorefleksji. C ho ć prawda pamięci
jest zawsze subiektywna, ciekawym i ważnym dla an­
tropologa pytaniem jest pytanie o to, czy podmiot jest
zdolny do rozpoznania owej subiektywności i czy roz­
poznanie to uzależnione jest od kulturowego zdeter­
m inowania tej zdolności. A zatem interesujące było­
by tu to, w jakim sensie m oja sobość zależy też od m o­
jego kulturowego wyposażenia.
Uznanie narracyjności pamięci i rozważanie roli
pamięci z zastosowaniem metafory tekstu pomocne
jest również antropologii w rozważaniach nad inną
jeszcze, a bardzo ważną funkcją pamięci. Skoro tekst,
przez który pamięć się przebija i poprzez który pamięć
się wyraża, ujawnia, prezentuje, kreuje jakieś Ja, to
zwrócić trzeba koniecznie uwagę na konsekwencje,
o których dotychczas jedynie wspomniałam. Chodzi
m i teraz o to, że pamięć uruchamia podmiotowy pier­

A dzieje się tak też i dlatego, że opowiadający kontro­
luje swą narrację. W antropologii kontrola tej narracji
jest podwójna, ponieważ mamy dwóch opowiadają­
cych w postaciach badanego i badacza - dwie narracje
i dwie kontrole. Uprzedmiotowienie przedstawionego
w tekście Ja, leżące u podstaw wspomnianego para­
doksu twórcy, zmienia w sposób zasadniczy antropolo­
giczną narrację. Podmiot budujący narrację przeista­
cza się w bohatera narracji. Odnosząc to do pamięci
„odpowiedzialnej” za antropologiczne narracje, można
powiedzieć, że stosunek pam iętającego do pamięci poprzez tę kontrolę właśnie - poprzez swoistą władzę
nad pamięcią/tekstem, przypomina stosunek autora
do tekstu jego autorstwa. W ładza pamiętającego nad
pamięcią uzasadnia i tłumaczy nie tylko to, co J. Clif­
ford dostrzegał w naturze etnograficznych narracji,
gdy pisał o etnograficznej autokreacji.11 Jeśli bowiem
antropologiczne teksty uznamy za narracje pamięci, to
problemu fikcji, który interesuje Clifforda, nie można
rozpatrywać jedynie w kategoriach kreacji literackiej
współobecnej czy współuczestniczącej w dyskursie n a­
ukowym. Trzeba raczej iść tropem owego paradoksu
twórcy i wychwycić wszystkie uwikłania i konsekwen­
cje zmiany Ja podmiotowego w Ja przedmiotowe.
Trop ten nie jest łatwy, bowiem wcale nie rozwią­
zuje, ale stawia w bardziej jaskrawym świetle te kwe­
stie, które w antropologii nowego paradygmatu,
a szczególnie antropologii postmodernistycznej spra­
wiają metodologom najwięcej kłopotu. O dwu kwe­
stiach (choć jest ich znacznie więcej) chciałabym tu
przede wszystkim wspomnieć. Po pierwsze - przywoła­
ny przeze mnie już wcześniej problem dystansu. Para­

wiastek w sposób podobny do tego, który ma miejsce
w akcie twórczości. Realizuje się semantycznie nie
przez to, co jednostka o sobie wprost mówi, ale przez
sam sposób, w jaki się wypowiada i komunikuje z in­
nymi. Na ten problem, w moim przekonaniu niezmier­
nie ważny, zwraca uwagę m.in. Aleksandra Okopień-Sław ińska.10 Powołując się na poglądy Benveniste’a,
Ricoeura i Meada, powiada ona: „Właśnie ten sposób
- przez który rozumiem zarówno organizację wypowie­
dzi, jak jej nastawienie komunikacyjne - jest źródłem
implikowanych znaczeń składających się na wyobraże­
nie podmiotowego Ja, tj. reprezentację twórcy w jego
dziele” (Okopień-Sławińska 2 0 0 1 :1 1 9 ).
D la antropologa niezmiernie ważne jest owo wy­
obrażenie podmiotowego Ja; pamięć tworzy reprezen­
tację narratora zawartą, w jego wypowiedzi. Przyjąwszy to, możemy założyć, że w relacji badanego stykamy
się z przedstawieniem, reprezentacją, którą jego narra­
cja (pamięć/tekst) niesie. Charakteryzując bliżej ów
zabieg, Okopień-Sławińska zastrzega: „Podmiotowego
ja nie przedstawia żadne sformułowane wprost znacze­
nie tekstu, natom iast wszystkie składniki tekstu jakoś
się doń odnoszą i jego wizerunek współtworzą. Za­
strzec trzeba jednak, że zawsze jest to wizerunek nie63

�Katarzyna Kaniowska ♦ ANTROPOLOGIA I PROBLEM PAMIĘCI

doks twórcy, paradoks „twórcy pam ięci” nie daje się
zrozumieć bez namysłu nad tym, co rzeczywiście dy­
stans ów w badaniu narracji antropologicznych znaczy.
Namysł ten jest tym bardziej konieczny, że w moim
przekonaniu nie możemy w antropologii zadowolić się
stwierdzeniem, iż dystans zmienia stosunek do przed­
miotu antropologicznego poznania i zmienia nasz (an­
tropologów) stosunek do badanej rzeczywistości. S ta ­
nowisko poprzestające na tym nie wystarcza i nie wy­

nowy sposób potraktowania przedmiotów antropolo­
gicznej wiedzy (np. przeszła rzeczywistość, tożsamość,
sobość i kulturowe jej gwarancje) oraz na poświęcenie
uwagi problemom i kategoriom metodologicznym,

jaśnia problemów epistemologicznych współczesnej
antropologii. A nie wyjaśnia dlatego, że nie pozwala
na zmierzenie się w jakiś nowy sposób (zgodny z przy­
jętymi przez tę antropologię kategoriami i oczekiwa­
niami) z, moim zdaniem, fundamentalnym proble­
mem postmodernistycznej antropologii, jakim jest empiryzm, którego antropologia ta się nie wyrzekła.

nakazuje wręcz podjęcie nowej dyskusji o problemie
prawdy, obiektywności, statusu rzeczywistości itp.
Ukazanie znaczenia pam ięci w poznaniu stwarza z ko­
lei konieczność sprawdzenia, jakie szanse daje antro­
pologii przejęcie nowego języka (R. Rorty powiedział­
by: nowego słownika), w którym dyskurs o narracji pa­
m ięci mógłby być sensownie prowadzony. Przy bada­
niu pamięci właśnie, która z oczywistych względów
sankcjonuje dystans wobec rzeczywistości, szczególnie
przydatne stają się np. takie pojęcia owego nowego ję ­
zyka metodologicznych rozważań antropologii, jak po­
jęcie przedstawienia, pojęcie reprezentacji. Już sam
ten język otwiera przed naszą dyscypliną horyzonty
postmodernistycznych interpretacji. D ość wspomnieć
reguły czytania i odkrywania sensów tekstów; koncep­
cję struktur dyspatywnych, za pomocą których, zda­
niem Ilyi Prigogine’a, porządkujemy rzeczywistość,
rozpraszając obiektywność tej rzeczywistości, czy też
Derridiańskie pojęcie inwencji, która - moim zdaniem
- podobnie jak pamięć odkrywa, odsłania prawdę tek­
stu. Również problemy metaforyczności narracji pa­
m ięci czy fikcji (swoiście ujawniającej swoją rolę
w kontekście paradoksu twórcy, o którym wcześniej
była mowa) pokazują, jak ważnym odkryciem stało się
odkrycie pamięci i jak ogromny metodologiczny wysi­
łek muszą w ślad za tym podjąć antropologowie. O d­
krycie pamięci stwarzające antropologii nowe per­
spektywy uznaję za jedno z największych dokonań

które, obecne we współczesnej antropologii, m ają wy­
tyczać nowe ścieżki postępowania, nowe analizy i pro­
cedury poznawcze, zgodne z wymogami nowego para­
dygmatu.
Zwrócenie się antropologii ku problemowi pamięci

O bok problemu dystansu jako drugi pojawia się
więc problem poznania empirycznej rzeczywistości.
Najbardziej zatem palącym pytaniem i zarazem n a j­
trudniejszym jest pytanie, jak utrzymać empiryczny
charakter poznania i pogodzić je z poznaniem, które
ustanawia i zawierza metapoziomowi, gromadzącemu
narzędzia poznania innej natury. W rezultacie, w mo­
im przekonaniu, udając postmodernistów i tęskniąc za
możliwością spełnienia epistemologicznych wymogów
antropologii tego rodzaju, nie jesteśmy w stanie roz­
stać się z empiryczną wiedzą, chęć posiadania której
każdy antropolog nosi nadal - choć ukrytą - w sobie.
Czy zatem zgoda na postmodernistyczne idee nie jest
w przypadku antropologów zgodą na konwencję, któ­
rą przyjmujemy ze świadomością (pogłębioną coraz
większą wiedzą metodologiczną), konsekw encji tej
zgody. Jeśli tak, to realizujemy w dzisiejszej antropolo­
gii postulat K. Szaniawskiego, który o nauce współ­
czesnej myślał jako o nauce nieodrzucającej ideału po­
znania prawdy, ale przy pełnej świadomości uczonych,
iż ideał ten wyznacza cele, do których nauka dąży,
a nie oznacza rzeczywistej zdolności nauki przyjmują­
cej nowy swój paradygmat.12 Podejmujemy zatem
w naszej dyscyplinie, na różne sposoby, wysiłek pogo­
dzenia elementów starego paradygmatu z nowym, nie
zawsze czyniąc to w pełni świadomie.
N a pewno w rozważaniach nad tymi dylematami
pomóc może właśnie refleksja nad pamięcią. Propono­
wane tu trzy sposoby traktowania pamięci ukazują, jak
złożony jest to problem. Każde z wymienionych przeze
mnie podejść zakłada inny sposób rozumienia pamięci
i wymaga rozwiązań innych kwestii metodologicznych,
a także pokazuje, gdzie szukać wsparcia przy ich roz­
wiązywaniu. Zakresy obszarów znaczeń nie są rozłącz­
ne; wyodrębniłam je po to, by pokazać, jak wielo­
znaczna i trudna w badaniu jest pamięć.

współczesnej antropologii.

Literatura
D om ańska E. (red.) O jed en św iat za d a le k o ?, Poznań 1997
D om ańska E. (red.), Pam ięć, etyka i historia, Poznań 2002
Topolski J., J a k się pisze i rozum ie historię. Tajem nice narracji histo­
rycznej, Warszawa 1996
Skarga B., T ożsam ość J a i pam ięć, Znak 1995, nr. 4 8 0 (5), s. 4-1 9
W h ite H ., P oetyka pisarstw a historycznego, Kraków 2 0 0 0
B arth es R ., W stęp d o analizy strukturalnej opow iadań , /w:/ M . G ło ­
wiński, H. M arkiew icz (red.) Studia z teorii literatury. A rchiw u m p rze­
k ład ów „Pam iętnika L itera ckieg o ”, t. I, W rocław 1971
Skarga B., G ran ice historyczności, Warszawa 1989

Jednakże niezależnie od tego, czy traktow ać b ę­
dziemy ją chcieli w antropologii jako źródło, przed­
miot czy narzędzie, okazuje się, że narracyjność pamię­
ci jest najważniejszą, konstytutywną cechą pamięci.
Uznanie narracyjnego charakteru pamięci pozwala na

Clifford J., K łopoty z kulturą, Warszawa 2 0 0 0
Okopień-Sławińska A ., Semantyka wypowiedzi poetyckiej, Kraków 2001
Szaniawski K., O nauce, rozum ow aniu i w artościach, Warszawa 1994
Ingarden R ., K sią ż ecz k a o człow ieku, Kraków 1972
H eidegger M ., B ycie i czas, Warszawa 1994

64

�Katarzyna Kaniowska ♦ ANTROPOLOGIA I PROBLEM PAMIĘCI

Przypisy
1

6

W śród polskich publikacji w spomnieć tu trzeba m .in. „Kulturę
i Społeczeństw o”, t. XLV, nr. 3 -4 (2 0 0 1 ), zdający sprawę z zakre­

2

3

4

7

O dw ołuję się tu do rozważań H. W h ite ’a Z naczenie narracyjno-

su i sposobu zainteresow ania pam ięcią w gronie socjologów ; pu­

ści dla przedstaw iania rzeczyw istości (H. W h ite , Poetyka pisarstw a

blikacje poznańskich historyków, zapoczątkow ane przez o stat­

historycznego, Kraków 2 0 0 0 , s. 1 3 5 -1 7 1 .), które zaczyna W h ite

nie prace Jerzego Topolskiego, kontynuow ane przez m .in. E.

od znanego stwierdzenia, iż „odruch opowiadania jest tak n a tu ­

D om ańską, W. W rzoska i innych. O zainteresow aniach filozo­

ralny, a form a n arracyjna tak dalece n ieu n ikn ion a w przypadku

fów inform uje m .in. „Znak” (1 9 9 5 , nr. 480/5) i prace B. Skargi.

jakiegokolw iek opisu wydarzeń zgodnego z ich rzeczywistym

W yróżnienia rodzajów pam ięci dokonał w dziewięćdziesiątych

przebiegiem, że narracyjność m ogłaby wydać się problem atycz­

la ta ch X IX w. W illiam Jam es, ch o ć aż do połowy X X w. wielu

n a tylko w kulturze, w której byłaby n ieo becna, lub też - jak ma

psychologów nie widziało takiej potrzeby. W ciągu następnych

to m iejsce w pew nych dziedzinach współczesnej kultury umy­

dziesięcioleci pojawiło się bardzo wiele kon cep cji podziału pa­

słowej i artystycznej Zachodu - z której została programowo wy­

m ięci.

rugowana. Traktow ane jako globalne kulturowe fakty, n arracja

Część ty ch dyskusji dostępna je st polskiem u czytelnikow i dzię­

i n arracyjnośc należą nie tyle do sfery problemów, ile po prostu

ki publikowanym przez E. D om ańską przekładom i m ateriałom

danych” (s. 1 35). I przytacza zdanie R . Barth esa: „[opow iada­

z kon feren cji. Patrz np. E. D om ańska (red.) O jed en św iat za d a ­

nie] je st m iędzynarodowe, ponadczasowe, ogólnokulturalne,

le k o ?, Poznań 19 9 7 ; oraz E. D om ańska (red.), Pam ięć, etyka i hi­

jest w szechobecne ja k życie”; R . Barth es, W stęp do analizy

storia, Poznań 2 0 0 2

strukturalnej opowiadań, /w:/ M . G łow iński, H. M arkiewicz

N a pytanie, ja k poradzić sobie z problem am i n arracji historycz­

(red.) Studia z teorii literatury. A rchiw u m p rzek ład ó w „Pam iętnika

nej i w yjaśnianiem faktów i procesów historycznych, przyjmując

Literackiego, t. I, W rocław 1971, s. 156

konstruktyw istyczny m odel filozofii historii, odpowiada częścio­

8

Zob. B. Skarga G ran ice historyczności, Warszawa 1989

wo m .in. J. Topolski w: J a k się pisze i rozum ie historię. Tajem nice

9

Zob. J. Clifford, K łopoty z kulturą, Warszawa 2 0 0 0 , s. 65 -1 0 5

narracji historycznej, Warszawa 1 9 9 6 oraz C zy historyk m a dostęp

10

d o przeszłej rzeczywistości? /w:/ E. D om ańska (red.) O jed en

Zob. A . O kop ień-Sław iń ska, S em an tyka w ypow iedzi poetyckiej,
Kraków 2001

św iat za d a le k o ?, Poznań 19 9 7 , a także: H istoria ja k o n a u k a po

11

postm odernizm ie /w:/ E. D om ańska (red.), Pam ięć, etyka i histo­

J. Clifford, O etnograficznej autokreacji /w:/ J. Clifford, K łopoty
z kulturą, Warszawa 2 0 0 0 , s. 105-131

ria, Poznań 2 0 0 2
5

Zob. B. Skarga, T ożsam ość J a i pam ięć, Znak 1995, nr 4 8 0 (5), s.
4 -1 9

12

O pow iada się za tym m .in. A n to o n V an den Braem bussche.

Patrz K. Szaniawski, O nau ce, rozum ow aniu i w artościach, W ar­
szawa 1994 (szczególnie s. 3 -1 3 9 ).

Zob. H istoria i p a m ięć /w:/ E. D om ańska (red.), O jed en św iat za
daleko?, Poznań 19 9 7 , s. 1 0 1 -1 1 9

A fganistan. M azar-i-Sharit. Fot. A n n a B e a ta Bohdziewicz

65

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
