<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="10594" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/10594?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-27T06:57:42+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="10572">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/2dafd05266607ad2bc874a87a89813a9.pdf</src>
      <authentication>fb699e22418e1680a8d14415eacabf6d</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="126219">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5305</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="126220">
              <text>2003</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="126221">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4927</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="126222">
              <text>Pomniki - "figury" zwodniczej pamięci / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2003 t.57 z.1-2</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="126223">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2003 t.57 z.1-2; s.209-216</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="126224">
              <text>Melbechowska-Luty, Aleksandra</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="126225">
              <text>pol</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="126226">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="126227">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="126228">
              <text>omniki to symbole pamięci utrwalanej w rzeź­
biarskich dziełach, które były zawsze najbardziej
masowo odbieraną dziedziną plastyki. Ustawia­
ne w m iejscach ogólnie dostępnych miały, podobnie
jak architektura, najszerszy zasięg oddziaływania. Ta­
kie było ich przeznaczenie; dlatego jest rzeczą oczywi­
stą, że budziły największe em ocje, ponieważ nie mogły
zadowolić wszystkich. Przeciwnie, często nie spełniały
społecznych oczekiwań, dzieliły ludzi, prowokowały
wiele dyskusji, zatargów, nieporozumień, konfliktów
i urazów. Ich kształt i przesłanie zależały od walorów
artystycznych, talentu twórców, „stylu” i smaku epoki,
klimatu czasów, ideologii i polityki, sentymentów i do­
raźnych propagandowych celów. I od tego, jakiego du­
cha pamięci miały zatrzymać, ocalić. Bywały piękne
i szpetne, upragnione i niechciane, otaczane kultem
i niszczone, wyrzucane na śmietnik. Poddane nieprze­
widywalnym kolejom losu, pojawiały się i znikały,
a czasem znów powracały na swoje miejsca.
Rzeźba w ogóle uchodzi za sztukę „trudną”, ale -

P

jak pisał Konrad W inkler - „nie ma nic bardziej nie­
bezpiecznego dla skulptora, jak zamówienie na po­
mnik. Prawdziwa to zasadzka”. Jakie istotne czy wyjąt­
kowe cechy i znaczenia można przypisać pomnikom?
D efinicje encyklopedyczne i podręcznikowe mówią, że
jest to dzieło rzeźbiarskie często związane z architektu­
rą, wzniesione dla upamiętnienia osoby lub zdarzenia,
najczęściej w postaci posągu, grupy figur, kolumny,
obelisku, budowli, kopca lub naturalnego głazu. Takie
sformułowanie nie wyczerpuje tematu. D o tego zwię­
złego opisu powinny dojść jeszcze refleksje o wielkości,
ciężarze, trwałości, właściwościach tworzywa, miejscu
usytuowania, osadzeniu w przestrzeni, wymownej idei,
wzniosłości i wspaniałości „stylu” i przede wszystkim
o m onumentalności, która z założenia jest podstawo­
wym wyróżnikiem rzeźby pomnikowej. Co stanowi
0 tym, że dzieło rzeźbiarskie spełnia ów warunek? W ie­
lu teoretyków usiłowało rozwiązać tę kwestię, której
poświęcono dziesiątki rozpraw w X IX i X X wieku.
Rozważano różne jej aspekty, wysuwano rozmaite, czę­
sto sprzeczne, punkty i „zasady” odnoszące się do tego
pojęcia. Najbardziej pożądanymi cecham i prawdziwie
monumentalnych pomników miały być: harmonia for­
my i treści, szlachetność tworzywa, jednolitość i zwię­
złość bryły, statyka (której „skulptura gwałtu zadawać
nie powinna”), zarys wielkiego konturu i sylwety, syn­
tetyczna konstrukcja, frontalność, potężna „budowa”
1 ogromna skala, zmysł architektoniczny, prostota bądź
patos, znamiona apoteozy, heroizacja, idealizacja lub przeciwnie - naturalność wizerunku upamiętnianej
osoby, umiarkowany lub ekspresyjny ruch i gest posta­
ci, wyniesienie stojącego posągu na piedestał i nada­
nie mu „wejrzenia spokojnej godności”. Wszystkie te
zalecenia zmieniały się, ewoluowały, w zależności od
estetycznych kanonów epoki, dlatego część z nich
brzmi dziś staroświecko. Nasuwało się też pytanie, czy
lepiej stanąć „twarzą w twarz” z pomnikiem, czy wi-

209

ALEKSANDRA
MELBECHOWSKA-LUTY

Pomniki - „figury”
\♦ ♦
♦ ♦
zwodniczej pamięci
D edykuję B arbarze Kowalskiej
—wiernej przyjaciółce

dzieć go w perspektywicznym oddaleniu, co wiązało
się ze społecznym odbiorem dzieła, bardzo ważnym dla
wielu rzeźbiarzy. Wszelako, bywali i tacy twórcy - jak
np. Edward W ittig, który „nie myślał o m onum ental­
ności, jako sposobie oddziaływania na widza”.1
Można sądzić, że o m onumentalności rzeźby decy­
duje przede wszystkim jej „morfologia”, to jest struktu­
ra, tkanka i wewnętrzny „skład” dzieła, które zależą od
wyobraźni i siły twórczej artysty. Rzeźba m onumental­
na może, ale wcale nie musi być „ogromna” w swoim
kształcie fizycznym. Zdarzały się takie osobliwe zjawi­
ska, że nieduże figurki i portrety zatracały zamierzoną
kameralność i nabierały pod ręką mistrza niespodzie­
wanego zakroju monumentalności - rozrastały się, wy­
piętrzały i potężniały. Przykładem takiej metamorfozy
mogą być wspaniałe formistyczne głowy przyjaciół mo­
delowane przez Augusta Zamoyskiego, przepełnione jak sam mówił - „alegorią dynamiczną” opartą na mak­
symalnym skrócie i mistrzowskim opanowaniu sub­
stancji tworzywa, „siły materiału”. Taka syntetyczna
budowa „organizmu” rzeźbiarskiej bryły sprawia, że nie­
które portrety (np. Antoniego Słonimskiego) i drobne
akty kobiet odkuwane przez Zamoyskiego tak olbrzy­
miały, że można je było wynieść na piedestały. To
tchnienie wielkości dotyczy też licznych rzeźb Xawerego Dunikowskiego. Z kolei niektóre kolosalne figury
pomnikowe przechodziły odwrotną transformację podlegały wizualnej „redukcji”, z niewiadomych przy­
czyn nagle malały w oczach widzów, kurczyły się do mi­
niaturowych rozmiarów, upodabniając się do banal­
nych posążków-bibelotów przechowywanych w miesz­
kaniach jako ozdobna lub patriotyczna pamiątka.
O
szczególnych cechach pomników pisał Janusz
Kębłowski, wymieniając w czterech punktach ich pod­
stawowe właściwości: m onumentalność, wartościowa­
nie pozytywne, intencję upamiętnienia i problem w ąt­
ków treściowych.2 W niniejszym tekście, opierając się
na wybranych przykładach, opowiemy pokrótce
o wiernej, zwodniczej lub poniżonej pamięci, jaka to­
warzyszyła polskim pomnikom X IX i X X wieku. Do
1918 roku władze zaborcze - poza paroma wyjątkami
- nie pozwalały na wznoszenie narodowych monu­

�Aleksandra Melbechowska-Luty ♦ POMNIKI - „FIGURY” ZWODNICZEJ PAMIĘCI

mentów na placach i ulicach, zatem pomnikowe posą­
gi lokowano w świątyniach, na cm entarzach, czasem
na terenie prywatnych posesji, w ogrodach. Idea pa­
m ięci uwidoczniła się najwyraźniej w imaginacyjnych
wizerunkach dawnych władców, bohaterów, wodzów,
uczonych i poetów, a także ludzi zmarłych niedawno
i dobrze zapamiętanych. W warszawskim kościele W i­
zytek znalazły się np. posągi Kazimierza Brodzińskiego
i Tadeusza Czackiego wykonane przez Władysława
Oleszczyńskiego w 1863 roku i Tomasza Oskara So ­
snowskiego w roku 1861. Swoistą odmianą pomników
były rzeźby komemoratywne przeznaczone do wnętrz
kościelnych. W katedrze św. Jana zbudowano okazały
pomnik Stanisława Małachowskiego - męża wielkich
cnót obywatelskich - zaprojektowany przez Francesca
M. Laboureura w latach 1819-1923. W pierwszej po­
łowie X IX wieku rodziny zamówiły do katedry wawel­
skiej nagrobki dla swych bliskich u artystów włoskich.
Stefano R icci stworzył wówczas pomnik M ichała B o­
gorii Skotnickiego, a Francesco Pozzi - figuralny sar­
kofag Stanisława Ankwicza.3 W 1904 roku postacie
z tych nagrobków powołał do życia Stanisław W y­
spiański w dramacie A kropolis, m.in. Niewiastę i A m o­
ra z sarkofagu Ankwicza, Panią-Załobnicę z pomnika
Skotnickiego, a także A nioły podtrzymujące trumnę
świętego Stanisława i posąg Włodzimierza Potockiego
dłuta Thorvaldsena. Owe figury zeszły z piedestałów
w W ielką N oc Zmartwychwstania, gdy „stał się m o­
m ent wielki czaru” i przyszedł czas na rozrachunek
między przeszłością a przyszłością.

2. Francesco Pozzi, Pom nik nagrobny Stanisław a A n kiew icza, 1840,
K atedra na W awelu, repr. wg K . M ikocka-R ach ubow a, C an ow a,
jeg o krąg i Polacy, t. 2, Warszawa 2001.

Już idą,
Kędy, skryty za złomów filarem,
grób przygasłej Ankw icza pamięci:
A m or za zgaszonym ogarem
u stóp słupa - w sen głazu ujęci. Przystanęli. - I rąk wzniesień czarem
napierśnie zatrzęśli egidą.
Kam ień naraz oto stał się żywy.
[...]
O Strato!
O strzaskana kolumno!
O trumno,
czyliżeś wszystko szczęście skryła?
O lato!
0 skoszone zboże;
Któż to cię wiąże w snopy
1 rzuca snopy n a wicher?
Skąd te n wicher dmie? - co porywa?

(O statnie wersy tego fragmentu odnoszą się do
krajobrazu wyrzeźbionego na podstawie nagrobka
A nkw icza.)4

1. W ładysław Oleszczyński Pom nik K azim ierza
Brodzińskiego, 1863, Kościół
W izytek w Warszawie,
repr. wg M . I.
Kwiatkowska, R zeźbiarze
w arszaw scy X IX w ieku,
W arszawa 1995.

Portret szanowanego człowieka mógł też pełnić
funkcję pomniejszonego pomnika, jako skromniejszy
dowód czci i pamięci. W 1854 roku Jakub Tatarkie­
wicz podjął inicjatywę realizacji czterdziestu ośmiu
wizerunków zasłużonych Polaków, które „nie na za­
mówienie wykonywane były [ale] z poczucia narodo­
wego i spełniały obowiązek, z którego sztuce i krajowi
wypłacić się był powinien.”5 W cześniej, między 1834

210

�Aleksandra Melbechowska-Luty ♦ POMNIKI - „FIGURY” ZWODNICZEJ PAMIĘCI

a 1836 rokiem, Tatarkiewicz stworzył jedno z n a j­
świetniejszych swych dzieł - leżące posągi Aleksandry
i Stanisława Potockich w ich wilanowskim mauzo­
leum, rzeźby wielkiej piękności, o portretowo ujętych
głowach, pokrewne wawelskim pomnikom królów
polskich, które artysta oglądał w czasie niedawnego
pobytu w Krakowie.
W kraju pracowało wielu utalentowanych rzeźbia­
rzy, ale najbardziej okazałe monumenty stworzył dla
Polski cudzoziemski mistrz Bertel Thorvaldsen, autor
pomnika Kopernika, Włodzimierza Potockiego i księ­
cia Józefa Poniatowskiego. Kopernik nie budził więk­
szych sprzeciwów i em ocji, gdyż był w miarę neutralny,
natomiast projekt konnego m onumentu Poniatow­
skiego wywołał prawdziwą burzę. Również klasyczny
posąg Potockiego był często krytykowany. Ten młody
pułkownik, który przeżył zaledwie 23 lata, brał udział
w kampanii napoleońskiej i marzył o wielkich czynach
w ojennych (zapewne pragnął zmazać hańbę z rodowe­
go nazwiska, był bowiem synem targowiczanina Szczę­
snego Potockiego). Nie doczekał się heroicznej sławy,
zmarł na tyfus w 1812 roku. Zona zamówiła dlań
u Thorvaldsena dedykacyjny pomnik, który w 1831
roku stanął w katedrze wawelskiej. Rzeźba przedstawia
półnagiego wojownika rzymskiego, okrytego jedynie
krótką tuniką odsłaniającą atletyczny tors i mocne,
kształtne nogi „godne hoplity”. Zmysłowy wdzięk tego
posągu ustawionego w narodowym sanktuarium
u wielu współczesnych wzbudził zgorszenie. Stanisław
Wodzicki odnotował we wspomnieniach, że „owa po­
gańska rzeźba nie odpowiada charakterem swoim
świątyni”, a Ambroży Grabowski zganił „arcymistrzowsko rzeźbioną sztukę kararyjskiego marmuru,
pozbawioną ducha, nieruchomą, niemą i jakże niesto­
sowną w katedrze”. Oburzony W incenty Pol dziwił się,
że Thorvaldsen „nie uląkł się tego w sobie, że spoganił
dom Boży”, a malarz-towiańczyk Józef Kossowicz n a­
zwał rzeźbę „przedmiotem boleśnie raniącym uczucia
narodu”. W 1840 roku Grabowski opisał wydarzenie
wiele mówiące o powszechnym odbiorze takiego dzie­
ła: do katedry weszli kiedyś wieśniacy przybyli na od­
pust; „jeden z tej gromadki poczciwców, sądząc że
w kościele tylko posągi świętych znajdować się powin­
ny, rzekł o wojowniku rzymskim Thorvaldsena: widać
to jakiś święty... ale nie ma portek”. I tak to „lud nasz,
biorący rzeczy zwykle za to, czym są istotnie, trafnie
wyrzeka nieraz sąd o nich.”6 Opinie były jednak po­
dzielone. Niektórzy uważali pomnik Potockiego za
najwspanialszą rzeźbę Thorvaldsena wykonaną dla
Polski. Jej uroda budziła podziw i zachwyt „miłośni­
ków” i znawców, ale pamięć o pięknym młodzieńcu,
który niczym szczególnym się nie wsławił, szybko za­
tarła się i zagasła. Pozostało dzieło.
Pomysł wystawienia pomnika księcia Józefa Ponia­
towskiego zrodził się w trzy miesiące po śmierci wodza;
miał być wyrazem „nie utulonego żalu ludu polskiego
po jego stracie”. O d stycznia 1814 roku toczyły się

211

w tej sprawie rozmowy polskich arystokratów z A lek ­
sandrem I. Upewniono go, że jest to inicjatywa osób
prywatnych i w 1815 roku car wydał zezwolenie na
wykonanie monumentu. W krótce jednak to przedsię­
wzięcie stało się sprawą ogólnonarodową i przeszło
pod dozór społeczny. Realizację pomnika powierzono
Thorvaldsenowi, który w 1818 roku podpisał w Rzy­
mie umowę, przystając - acz niechętnie - na propozy­
cje w sprawie stroju księcia (mundur i czako na gło­
wie). A le po dwóch latach mistrz zmienił zdanie; i tak
konna statua miała być wzorowana na pomniku M ar­
ka Aureliusza, a strój zbliżony do szat rzymskich. Pra­
ca nad tym dziełem szła opornie; rzeźbiarz latam i zwle­
kał z ukończeniem dużego gipsowego modelu. D opie­
ro w 1829 roku wystawiono go na placu Krasińskich
obok sal redutowych Teatru Narodowego (odlew brą­
zowy sporządzono w roku 1832). W Warszawie za­
wrzało. Gwałtowne polemiki i spory ogarnęły miasto,
toczyły się na ulicach, w domach, urzędach, kawiar­
niach i koszarach. Ludziom wychowanym na klasycz­
nych doktrynach odpowiadał książę o portretowo u ję­
tych rysach (z wąsami i bakami), ale przedstawiony ja ­
ko rzymski rycerz jadący na rumaku idącym powolnym
stępem, ubrany w pancerz z orłem i chlamidę osuwa­
jącą się na grzbiet konia, z nagimi nogami w sanda­
łach. N atom iast żołnierze księcia trwali w nieustępli­
wym sprzeciwie, oceniając projekt „podług własnego
instynktu”. To oni na wystawie wyrażali swe oburzenie
okrzykami: „Niepodobny! A cóż za ubranie! Czy od
pławienia koni powraca? Bodaj ich diabli z tym rzymiaństwem! Co nam po tym golcu w koszuli”. Zapi­
sem owych wydarzeń była „scena artystyczna” Stan i­
sława Platera pt. Posąg bohatera opublikowana w 1840
roku, która oddawała ówczesne nastroje (zabierali
w niej głos: Oficerowie księcia, Koneser i Rom antyk).7 W iadomości o tym zamieszaniu wcześnie dotar­
ły do Thorvaldsena, który odniósł się do nich z polito­
waniem i złością. Według relacji Antoniego E. Odyńca, stary mistrz nie mógł zrozumieć, że Polacy odrzuca­
li ponadczasowe klasyczne piękno i chcieli widzieć
swego bohatera w zwykłym mundurze lub polowej
burce, com m e un C osacco (!). „Jesteście barbarzyńcy,
moi panowie! I dlatego nie lubię posyłać m oich dzieł
do krajów, gdzie nie ma poczucia sztuki.”8
Dalsze dzieje pomnika miały przebieg dramatyczny.
Żołnierze nie doczekali się nigdy spiżowego wizerunku
swego wodza; wybuch powstania listopadowego prze­
kreślił plany odsłonięcia go przed Pałacem N am iestni­
kowskim. W czasie powstania był przechowywany na
terenie posesji rejenta Ostrowskiego przy ulicy D łu ­
giej. Niebawem anulowano zezwolenie Aleksandra I
i car M ikołaj I polecił wywieźć rzeźbę do Modlina;
w 1840 roku, wizytując twierdzę, natknął się na kon­
nego rycerza i wydał rozkaz: „razbit’ i zapisat’ w łom”.
W krótce jednak zmienił zdanie i podarował go Iwano­
wi Paskiewiczowi, który wywiózł pomnik do swej po­
siadłości w Homlu (miejsce przeznaczone dla księcia

�Aleksandra Melbechowska-Luty ♦ POMNIKI - „FIGURY” ZWODNICZEJ PAMIĘCI

Józefa zajął posąg Paskiewicza!). Dopiero w 1922 ro­
ku, na mocy postanowień traktatu ryskiego, dzieło
Thorvaldsena zwrócono Polsce i w następnym roku
odsłonięto na placu Saskim. Nie na długo. W 1944 ro­
ku zniszczyli je Niemcy po powstaniu warszawskim.
Nowy odlew sporządzony w latach 1948-1951 według
modelu zachowanego w Kopenhadze zawdzięcza W ar­
szawa Danii. Spór o ten pomnik, a zwłaszcza o wybór
ubioru, przez długie lata (a może nawet do dziś?) upor­
czywie tkwił w świadomości zbiorowej jako kwestia
właściwie nierozstrzygnięta - kto za mundurem, kto
przeciw?
Najwięcej szczęścia (a może nieszczęścia?) miał do
pomników Mickiewicz, którego otaczano wyjątkowym
kultem. W X IX wieku władze zezwoliły na wystawie­
nie trzech posągów poety. D la Poznania wyrzeźbił go
Władysław Oleszczyński w swobodnej pozie pielgrzy­
ma, z portretowo ujętą twarzą, bowiem starał się „aby
naszego wieszcza nie sfrancuzić, nie zniemczyć, ale
ożywić słowiańskim tchnieniem ”. Pomnik był gotowy
w 1857 roku, ale dwa lata czekał na swoje miejsce. Nie
wolno było go ustawić na eksponowanej ulicy czy pla­
cu i w końcu odsłonięto na odgrodzonym parkanem
cmentarzu przy kościele świętego M arcina, w obecno­
ści milczących tłumów.9 W Krakowie pomnik M ickie­
wicza stanął w 1898 roku, poprzedzony trzema kon­
kursami przebiegającymi w atmosferze polemik praso­
wych, sporów i awantur od 1882 do 1888 roku. Ów
„przetarg” wygrał Teodor Rygier, ale jego monum ent
został oceniony jako nieudolny, niespójny, pretensjo­
nalny, teatralnie „sztuczny”, niepotrzebnie obciążony

3. B ertel
Thordvaldsen,
Pomnik
W łodzim ierza
Potockiego, 1831,
K atedra na
W awelu, repr. wg
folderu wystawy
T horvaldsen
w Polsce, Zamek
Królewski
w Warszawie,

4. B ertel Thordvaldsen, Pom nik ks. J ó z e fa P oniatow skiego w W arsza­
wie, 18 3 2 , stanpo 1922 r., repr. wg K. M iko cka-R ach u b ow a,
C an ow a , jego krąg i Polacy, t. 2, Warszawa 2001.

zagadkowymi alegorycznymi figurami. Jak pisał Kazi­
mierz Bartoszewicz, już podczas próbnego odsłonięcia,
gdy „zrzucono przykrywającą go budę, naród literalnie
zgłupiał. Opinia otworzyła usta i zamknąć ich nie mo­
gła. [Potem] śmieli się wszyscy - demokrata i artystokrata, stańczyk i liberał, pan i chłop, Zyd i antysemi­
ta”.10 Niemniej jednak z upływem lat wtopił się
w miejski pejzaż i dziś, stojąc przy kwiatowym targu,
jest nieodłącznym elementem krakowskiego rynku.
Warszawski m onum ent M ickiew icza zrealizowany
w stulecie jego urodzin przez Cypriana Godebskiego
miał kształt i wyraz zupełnie odmienny. Wprawdzie
należał do „gatunku” tak popularnych w Europie,
wielkich „machin” pomnikowych - ze schodami, wy­
sokim cokołem i figurą poety upozowanego na proro­
ka z ręką złożoną na sercu - ale nacechowany był po­
wagą, spokojem, prostotą i naturalnością.11 Dlatego
podobał się publiczności, która nie miała ochoty na
rozwiązywanie żadnych rzeźbiarskich rebusów, lecz
chciała widzieć swego wieszcza wyniesionego na „oł­
tarz Narodu”.
Po pierwszej wojnie światowej, kiedy to nastąpiła
erupcja ruchów awangardowych - formizmu i kon­
struktywizmu - nowa koncepcja pomników zarysowa­
ła się w twórczości Zbigniewa Pronaszki i Mieczysława
Szczuki. Pronaszko stworzył prawdziwie wielkie dzieło,
m onumentalną, ponaddwunastometrową figurę M ic­
kiewicza, która stała się jednym z najbardziej godnych
pomników poety. Jego prowizoryczną makietę zbitą
z sosnowych desek (a przeznaczoną do odlewu w be­
tonie) odsłonięto w 1924 roku w W ilnie. Posąg nie
miał cokołu ani żadnych atrybutów, stał samotnie,
wrośnięty w ziemię jak drzewo. Był rzeźbą wyrosłą
z idei formizmu, o syntetycznych formach, uproszczo­

X 1 9 9 4 - I 1995

212

�Aleksandra Melbechowska-Luty ♦ POMNIKI - „FIGURY” ZWODNICZEJ PAMIĘCI

nych, twardych i ostro ciętych płaszczyznach z piono­
wymi uskokami drewnianych elementów. W oczach
współczesnych jawił się jako widmowa postać, zjawa
z uroczyska, pierwotne bóstwo litewskie srogie i demo­
niczne o nieco spazmatycznej ekstatyczności. Znawcy
i zwolennicy awangardy doceniali plastyczny kunszt
niepospolitej rzeźby (która nie miała odpowiednika
w żadnym z krajów europejskich), ale ów kolos wywo­
łał równocześnie niemałe zamieszanie, wiele „hałasów,
utyskiwań i napaści”; w obiegowym odczuciu był po­
strzegany jako upiór „przed którym baby na targ idące
z jajkam i żegnają się, strachem wielkim zdjęte”.12 Ten
jednorodny, wspaniały, wzniosły m onum ent nie docze­
kał się realizacji w przeznaczonym dlań materiale. Stał
nad rzeką czternaście lat; jesienią 1938 roku nad W il­
nem przeszła burza i powódź zniosła W ilią szczątki po­
gruchotanej makiety pomnika.
O
tym, jak różne bywały koncepcje pomników,
świadczą awangardowe prace Szczuki, artysty silnie
związanego z ideologią lewicową, współpracującego
z Komunistyczną Partią Polski. Jego rzeźby były abs­
trakcyjnymi, czasem „mechanicznymi” konstrukcjami
zbudowanymi z różnych elementów, takich jak sztaby,
łańcuchy, pręty, stożki i półwalce. Niektóre z nich opi­
sywano jako ruchomą „maszynkę”, której drewniane
ramię podnosiło się i opadało w takt dziwacznego ryt-

6. Zbigniew Pronaszko, Pom nik A d a m a M ickiew icza w W ilnie,
1 9 2 2 -1 9 2 4 , zniszczony, repr. wg J. Starzyński, P olska d rog a do
sam odzieln ości w sztuce, W arszawa 1973

mu, lub kompozycję obracającą się z „wieczną, strasz­
liwą, powolną m onotonią”.13 W latach dwudziestych
Szczuka wystawił takie obiekty nazywając je projekta­
mi pomników: Wolności, Rewolucjonisty, Fiodora D osto­
jewskiego, Ludw ika Zam enhofa, K arola Liebkn echta oraz
teoretyków anarchizmu M axa Stirnera i Piotra Krapotkina; jednak trudno w nich dostrzec jakiś rys pomni­
kowy. Te niewielkie konstrukcje były raczej przedmio­
tami „dedykowanymi pam ięci” różnych osób i zdarzeń.
Wszystkie przepadły po wystawie w berlińskiej galerii
D er Sturm w 1923 roku.
W dwudziestoleciu międzywojennym Warszawa
otrzymała osobliwy dar - secesyjny pomnik Chopin a.14 Jego wstępny projekt wykonał już w 1904 roku
W acław Szymanowski - w 1909 wygrał konkurs,
a w 1912 przygotował do odlewu w brązie model cało­
ści: pięciometrową figurę kompozytora i siedmiome­
trową wierzbę. Jednak, jak to zwykle bywało, nastąpi­
ły różne komplikacje (również natury finansowej),
a w dwa lata później wybuchła wojna. Po konkurso­
wym sukcesie oceniano rzeźbę jako „projekt niesły­
chanie śmiały i prosty” pozbawiony zbędnej dekoracyj­
ności, a w postaci i twarzy Chopina podobał się „jed­
nolity wyraz zasłuchania się i nastroju”. Wszelako, kry­
tyka nie dawała za wygraną. Wskazywano na pewną

5. Cyprian Godebski, Pom nik A d a m a M ickiew icza w Warszawie,
1 8 9 8 , stan z 1 9 2 8 r., stan z 1 9 2 8 r., repr. wg. M . I. Kwiatkowska,
R zeźbiarze w arszaw scy X IX w ieku , Warszawa 1995

213

�Aleksandra Melbechowska-Luty ♦ POMNIKI - „FIGURY” ZWODNICZEJ PAMIĘCI

skłonność do patetyczności ruchu, która przechodzi
w teatralność. Najbardziej kategoryczne sądy o pracy
Szymanowskiego publikował „Goniec” i wygłaszał A n ­
toni Sygietyński. Chopin wydał mu się figurą chybio­
ną w rysunku i źle upozowaną, „tak iż nie wiadomo, na
czym ona i jak siedzi?”. Pisał, że pomnikowi zbywa na
poezji i artyzmie; „jest to jakaś nowela czułostkowa,
[... ] godna raczej Boruty, czy innego diabła zakocha­
nego w przełamanej wierzbie, nie zaś Chopina”.
Po wojnie gotowy już m onument odsłonięto w Ła­
zienkach 14 listopada 1926 roku. I znów na przemian
zachwycano się i ganiono m.in. jego literacką i symbo­
liczną koncepcję, „zasady impresjonistyczne” i secesyj­
ną, malowniczą stylizację. Dawniej wyśmiewano dwie
(rychło usunięte) gigantyczne żaby siedzące na krawę­
dzi sadzawki, które wraz z płaczącą wierzbą miały być
elem entem „rodzimego krajobrazu” przypisanego
Chopinowi; teraz złośliwie porównywano kompozycję
rzeźby do kałamarza lub secesyjnej popielniczki.
W maju 1940 roku okupanci zniszczyli pomnik; po
wojnie odtworzono go i odsłonięto w roku 1958. Jaki
jest naprawdę warszawski Chopin? N a pewno w swo­
im czasie odznaczał się koncepcją oryginalną, ponie­
waż w pom nikach rzadko wykorzystywano motyw
drzewa, które tu wprowadziło bryłę rzeźby w prze­
strzeń giętkimi, płynnymi liniami ogromnej wierzbo­
wej korony. Jeśli ktoś jest miłośnikiem „nastroju”, to
odnajdzie w twarzy muzyka romantyczny wyraz marzycielstwa, liryzmu, czułego „sentymentu”. Dziś ten mo­
num ent został jeszcze dodatkowo naznaczony stygmatem podwójnej pamięci: o osobie Chopina i o samym
pomniku, który działa na wyobraźnię narastającą
z biegiem lat s i ł ą p r z y z w y c z a j e n i a . Można go
często oglądać lub widzieć na reprodukcjach. Tak się
zrósł ze ścianą zieleni Łazienek i z pejzażem Warszawy,
że mało kto zastanawia się, czy to świetna rzeźba, czy
może pretensjonalna i mierna? Pamięć utrwaliła jakiś

(Mieczysława Lubelskiego), Wolności (Jana Szczep­
kowskiego), D ow borczyka (M ichała Kamieńskiego).
„Dyżurną” postacią był znowu Mickiewicz. Na począt­
ku 1925 roku powołano sąd konkursowy na pomnik
poety dla W ilna (kontrowersyjne dzieło Pronaszki nie
było w ogóle brane pod uwagę). W 1926 roku do ry­
walizacji przystąpili: Stanisław Szukalski, Rafał Jachimowicz, Mieczysław Lubelski; w drugim etapie (1930)
projekty nadesłali: Xawery Dunikowski, A ntoni Madeyski i Henryk Kuna, którego wyróżniono pierwszą
nagrodą za figurę poety-pielgrzyma. Jednak pewna
niezręczność w ujęciu postaci wieszcza oraz ksenofo­
biczna nagonka na Kunę i w końcu wybuch wojny
przekreśliły to przedsięwzięcie. Nieukończony odlew
został zniszczony przez Niemców.16
Stanisław Lack w swojej książce Spór o pomnik.
Uwagi o sztuce monumentalnej (Kraków 1906) pisał, że
„dla rzeźby istnieje ten jeden moment: o b e c n y ” . Po
śmierci Józefa Piłsudskiego w maju 1935 roku, w trak­
cie gorączkowej kampanii nasiliły się starania o uczcze­
nie pamięci twórcy i Naczelnika państwa. W ilno stało
się znów miejscem hołdu składanego wielkiemu czło­
wiekowi. Decyzja o wzniesieniu tam pomnika Marszał­
ka zapadła 22 maja, dziesięć dni po jego zgonie. Ale i to
zamierzenie nie doszło do skutku, podobnie jak projekt
architektoniczno-rzeźbiarskiego kompleksu - pomnika
i dzielnicy im. Józefa Piłsudskiego w Warszawie.17 Nie
zdołano też - mimo wielu starań - rzeźbiarsko opraco­
wać sarkofagu Marszałka, który spoczywa w prostej
metalowej trumnie w krypcie katedry wawelskiej pod
Wieżą Srebrnych Dzwonów.
Mówiąc o monumentalnej rzeźbie dwudziestolecia
międzywojennego nie sposób pominąć dzieł Edwarda
W ittiga, który brał udział w licznych konkursach,
przygotował wiele projektów i zrealizował kilka zna­
czących pomników: W itolda Lisa-Kuli dla Rzeszowa,
W ładysław a W arneńczyka dla mauzoleum w Warnie,

stereotyp i dlatego nie jesteśmy do końca pewni dzieło to czy kicz?
W dwudziestoleciu międzywojennym nastąpiło
niezwykłe przyspieszenie idei i realizacji artystycznych.
Pracowali twórcy awangardowi i zwolennicy nowego
klasycyzmu; powstawały dziesiątki projektów pomni­
ków, często związanych z architekturą, ujawniły się
nowe priorytety polityczne i państwowe. W 1927 roku
podjęto dawną ideę Jakuba Tatarkiewicza i rozpisano
konkurs na popiersia zasłużonych Polaków; w Zachę­
cie wystawiono wówczas portrety Staszica, Lelewela,
Wysockiego, Łukasińskiego, Sowińskiego, Wyspiań­
skiego i Zeromskiego. W oficjalnej rzeźbie tego czasu
istotną rolę odgrywały aktualne cele „ojczyste”, które
Katarzyna Kobro nazwała „dzikim rykiem sztuki «na­

skiej. Jest to jeden z najpiękniejszych pomników pol­
skich. Ustawiona na wysokim cokole potężna figura
z brązu, odznaczająca się masywnie modelowaną bry­
łą, wyobraża lotnika we współczesnym, stylizowanym
mundurze, opartego o śmigło samolotu. Rzeźbiarz
w niezrównany sposób potrafił wyrazić jej tektonikę
i ta klasycyzująca statyczność, jedność, zwięzłość kom­
pozycyjna stanowi o monum entalności dzieła, a jed­
nocześnie jest wykładnikiem jego znaczenia ideowego,
duchowego. W ittig nieskazitelnie z b u d o w a ł swój
syntetyczny posąg, harm onijnie „zamknął” sylwetę po­
staci, związał ją z kształtem wygiętego śmigła i skoor­

rodowej», rezygnacją ze zdobyczy plastyki współcze­
snej i likwidacją wszelkich wzlotów twórczości artystycznej”.15 Organizowano kolejne konkursy na pomni­
ki o wymowie patriotycznej, m.in. N ocy Listopadowej
(A leksandra Zurakowskiego), K ościuszki i Sapera

dynował jej profile z otaczającą powietrzną przestrze­
nią. Lekko wygięte płaszczyzny poddał „łagodnemu
kubizowaniu”, stosując na powierzchni rzeźby dyskret­
ne „obciosania” i regularne cięcia (zgodne z ówczesną
estetyką Rytmu). W odczuciu współczesnych ów lot-

214

P eow iaka i Lotnika dla Warszawy. Projekt tego ostat­
niego monumentu powstał w 1922 roku, odsłonięcie
nastąpiło 11 listopada 1932 roku na placu Unii Lubel­

�Aleksandra Melbechowska-Luty ♦ POMNIKI - „FIGURY” ZWODNICZEJ PAMIĘCI

7. M ieczysław Szczuka, Projekt p om n ika rew olucjonisty, 1922, rekonstru kcja
z 1975 r., M uzeum Sztuki w Łodzi, repr. wg A . Turowski, B u dow n iczow ie
św iata, Kraków 2000.
8. W acław

Szym anow ski,

Pom n ik F r y d er y k a C h o p in a

w W arszaw ie,

1 9 2 6 -1 9 5 8 , repr. wg H. Kotkow ska-Bareja, W acław Szym anow ski, k a ta ­
log wystawy, M uzeum Narodowe, Warszawa 1981.
9. Edward W ittig, Pom nik Poległych L otn ików w Warszawie (fragm ent),
1 9 2 2 -1 9 3 2 , repr. wg. A . O lszew ski, D zieje sztuki p o lskiej w zarysie
1 8 9 0 -1 9 8 0 , Warszawa 1988
10. M irosław M . Biskupski, P om n ik Poległym i P o m o rd ow a n y m na
W schodzie, Warszawa 1995, fot. P Jam ski

215

�Aleksandra Melbechowska-Luty ♦ POMNIKI - „FIGURY” ZWODNICZEJ PAMIĘCI

łych”. Tam, obok okazałych rzeźbionych grobowców,
milczą opuszczone i bezimienne mogiły. W 2002 roku
otwarto w Gdańsku ekumeniczny Cmentarz N ieist­
niejących Cmentarzy, gdzie zbudowano symboliczny
nagrobek-ołtarz, na którym wyryto napis: „Tym, co
imion nie m ają na grobie, a tylko Bóg jedyny wie, jak
kto się zowie”. Ale to już jest zupełnie inna historia.

nik był „uosobieniem męskości, energii żołnierskiej
i spokojnej siły ducha”. W 1943 roku hitlerowcy zde­
montowali pomnik i przeznaczyli go na złom. Po woj­
nie został zrekonstruowany przez Alfreda Jesiona na
podstawie gipsowego modelu iw 1967 roku ustawiony
u zbiegu ulicy Wawelskiej i alei Zwirki i Wigury. Pa­
mięć, która towarzyszyła temu dziełu, była niejedno­
znaczna i zmienna. Początkowo miał być poświęcony
kapitanowi Stefanowi Bastyrowi zastrzelonemu nad
Lwowem w 1920 roku, potem tym pilotom, którzy zgi­
nęli w czasie wojny polsko-bolszewickiej. A le od daw­
na, w powszechnym mniemaniu, jest to monument
dedykowany wszystkim lotnikom bądź (jak wielu są­
dzi) pionierom polskiego lotnictw a - Franciszkowi
Zwirce i Stanisławowi Wigurze.
Każda nowa władza rozdaje karty, a zatem eliminu­
je to, co jej zagraża, jest kłopotliwe, niewygodne lub
wydaje się niestosowne - niszczy więc wszelkie znaki,
symbole i świadectwa pamięci poprzedników. W czasie
drugiej wojny światowej poległy prawie wszystkie po­
mniki polskie. Część z nich zrekonstruowano według
zachowanych szczątków, modeli i fotografii.18 Po roku
1945 namnożyło się wiele posągów i popiersi Lenina,
Stalina, ideologów i wodzów rewolucji, żołnierzy A r­
mii Czerwonej i przywódców partyjnych. W pierw­
szych latach transformacji ustrojowej III Rzeczypo­
spolitej rzeźby te poszły do lamusa, niektóre sprzedano
lub zniszczono, inne znalazły miejsce w magazynach
pałacu w Kozłówce. Szybko zniknął wystawiony w sta­
nie wojennym pomnik Poległym w służbie i obronie Pol­
ski Ludow ej dłuta Jana Bogdana Chmielewskiego, n a­
zwany przez Andrzeja Osękę „ubeliskiem”, a przez
warszawiaków grupą „utrwalaczy władzy ludowej”.
W 1989 roku runął posąg Feliksa Dzierżyńskiego na
placu Bankowym, wykonany przez Zbigniewa D una­
jewskiego w 1951 roku (spiker Telewizji Polskiej skwi­
tował wówczas to wydarzenie okrzykiem: „Zegnaj Fe­
liksie Edmundowiczu!”). N a tym miejscu wzniesiono
w 2001 roku pomnik Słowackiego zaprojektowany
przed siedemdziesięciu laty przez Edwarda W ittiga,
a teraz odtworzony według ocalałego modelu.
Aż do naszych dni wielu rzeźbiarzom trudno było
przełamać tradycyjną dosłowność figuracji pomniko­
wej. A le pojawiły się też nowe treści i rozwiązania for­
malne. W 1995 roku powstał jeden z najlepszych po­
mników Warszawy poświęcony Poległym i Pom ordow a­
nym n a Wschodzie, autorstwa Mirosława Maksymiliana
Biskupskiego; dzieło, w którym rzeźbiarz nie poddał się
łatwo akceptowalnej estetyce i kanonom powierz­
chownie pięknej, „obłaskawionej” formy. Dlatego tak
wstrząsający jest ów niby zwyczajny, ale zmierzający
„donikąd” wycinek szyn i sunąca po nich platforma
kolejowa, z której wyrasta las niezwykłych „figur” pogiętych krzyży i nagrobnych tablic innych wyznań,
wyrażających symboliczne rumowisko ludzkich losów.
W ielką przestrzenią pamięci, tej stale żywej, ale
czasem też zaniechanej, są nekropole, „miasta umar­

Przypisy
1

O ty ch zagadnieniach pisali: A . W rońska, O m onum entalności
w polskiej teorii i krytyce rzeźby dw udziestolecia m iędzyw ojennego,
„Ikon oth eka”, Warszawa 1994, z. 8, s. 9 3 -1 0 6 , cytat s. 97;
P Szubert, Pomniki A d a m a M ickiew icza. Zarys problem atyki,
„Blok-N otes M uzeum Literatury im. A , M ickiew icza”, 1983,
s. 2 1 7 -2 2 7

2

J. Kębłow ski, Pom niki Piastów Śląskich, W rocław 1971, s. 12-24

3

O pom nikach polskich X IX wieku zob. Posągi i ludzie. A ntologia
tekstów o rzeźbie polskiej 1 8 1 5 -1 8 8 9 , t. 1, część 1, wybrali, opra­
cow ali i w stępem opatrzyli A . M elbechow ska-Luty i P Szubert,
Warszawa 1993, s. 1 1 -1 0 7 ; M. I. Kwiatkowska, R zeźbiarze w a r­
szaw scy X IX w ieku , Warszawa 1995. O rzeźbiarzach włoskich
pracu jących dla Polski zob. T. Dobrowolski, R zeź ba neoklasyczn a i rom antyczn a w Polsce, W rocław 1974; K. M ikocka-R ach u bowa, C an ova, jego krąg i Polacy (około 1 7 8 0 -1 8 5 0 ), t. 1-2, W ar­
szawa 2001

4

216

S. W yspiański, A kropolis, [w:] S. W yspiański, D zieła, oprac. A.
Chm iel i T. Sin ko, t. 4: D ram aty, Warszawa 1927, s. 461

5

„Gazeta Warszawska”, 1854 nr 235, s. 3

6

Posągi i ludzie, op. cit., s. 2 7 -2 8

7

S. Plater, Posąg bohatera, S cen a artystyczna, „Przyjaciel Ludu”,
1 8 3 9 -1 8 4 0 , t. 2, nr 42 , s. 3 2 9 -3 3 1 . O pom niku księcia Józefa
zob. H. Kotkow ska-Bareja, Pom nik P oniatow skiego, Warszawa
1 9 7 1 ; P o sąg i ludzie, op. cit., s. 3 4 -3 8 , 163-185

8

List A . E. O d yń ca do I. Chodźki z 9 III 1 8 3 0 r., [w:] A . E. O dy­
n iec, Listy z podróży, oprac. M . Toporowski i M. Dernałowicz,
Warszawa 1961, t. 2, s. 1 9 5 -1 9 7

9
10

P o sąg i ludzie, op. cit., s. 33 , 100
Cyt. za: P Szubert, Pom nik A d a m a M ickiew icza w K ra k ow ie idea i realizacja, [w:] D zieła czy kicze, pod red. E. G rabskiej i T
S. Jaroszewskiego, Warszawa 1981, s. 2 20

11

J. Jarnuszkiewiczowa, Pom nik M ickiew icza, Warszawa 19 7 5 ; P
Szubert, Pom niki A d a m a M ickiew icza, op. cit., s. 2 1 7 -2 2 0 , 2 3 2 ­
2 34

12

E. M . Schum m er, W oły przed B ran d en bu rską B ra m ą , „Świat”,
1928, nr 47 , s. 1 1 -1 2 ; P Szubert, Pomniki A d a m a M ickiew icza,
op. cit., s. 2 3 8 -2 4 1

13

A . Stern , G łód jedn ozn aczn ości, [w:] A . Stern , M . Berm an,
S zczu ka, Warszawa 1965, s. 39, 42

14
15

H. Kotkow ska-Bareja, Pom nik C hopin a, Warszawa 1970
K. Kobro, [O dpow iedź n a an kietę rzeźby], A n k ieta rzeźby, „Głos
Plastyków ”, 1937, nr 1, s. 43

16

P. Szubert, Pom nik A d a m a M ickiew icza w W ilnie, „Blok-N otes
M uzeum Literatury im. A dam a M ickiew icza”, 1988, s. 205-2 2 3

17

D. Konstantynów, Pom nik J ó z e fa Piłsudskiego w W ilnie, „Biuletyn
H istorii Sztuki” 1993, nr 2-3 , s. 2 2 3 -2 3 3 ; I. Grzesiuk-Olszewska, K onkurs n a pom n ik i dzielnicę im. J ó z e fa Piłsudskiego w W ar­
szaw ie, [w:] Sztu ka lat trzydziestych. M ateriały S e sji Stowarzysze­
nia Historyków Sztuki, Niedzica, IV 1988, Warszawa 1991,
s. 2 0 3 -2 3 1 ; Taż sama, Św iątynia O patrzności i dzielnica Piłsud­
skiego. K onkursy w latach 1 9 2 9 -1 9 3 9 , Warszawa 1993

18

I. Grzesiuk-Olszewska, Polska rzeźba pom nikow a w latach 1945-1995,
Warszawa 1995, s. 1 9 2 -1 9 7 , 2 66

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
