<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="10474" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/10474?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-27T01:40:34+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="10452">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/75d1b2a204c49c72491f9a6b779cff1f.pdf</src>
      <authentication>c6e2540e71bfb2962406f69714445206</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="124663">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3305</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="124664">
              <text>1985</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="124665">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3098</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="124666">
              <text>Przyczynek do biografii Nikifora Drowniaka nzwanego "Krynickim" / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1985 t.39 z.3-4</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="124667">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1985 t.39 z.3-4, s.219-226</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="124668">
              <text>Wisłocki, Seweryn A.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="124669">
              <text>pol.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="124670">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="124671">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="124672">
              <text>Seweryn A. Wis'ocki

P R Z Y C Z Y N E K

D

O

B I O G R A F I I

N A Z W A N E G O

W

k s i ą ż c e E l i i Andrzeja .Banuchów U Шоу in о

Nikiforze

N I K I F O R A

D R O W N I A K A

„ K R Y N I C K I M "

roku

m u s i a ł z n a ć jego personalia.

Przyznaje

to

bezpośrednio

w y d a n e j w 1966 r. w K r a k o w i e piv.cz W y d a w n i c t w o L i t e r a c k i e ,

na stronie 43 Historii

r o z d z i a ł 22 z a t y t u ł o w a n y jest: Nikifor

ocalić Nikifora, od wysiedlenia wraz z i n n y m i Ł e m k a m i z K r y n i c y

staje si}

Krynickim".

o Nikiforze,

opowiadając jak próbował

Oto p o c z ą t e k : , , W dniach o d 11 do 16 lutego 1903 r. Agencja

w ramach a k c j i

Prasowa, r o z e s ł a ł a do d z i e n n i k ó w

więc u nas w y r a ź n i e p r z e r a ż o n y . P r z y n i ó s ł j a k i e ś papiery, p a p i e r y

znanego

prymitywisty

następującą

k r y n i c k i e g o Nikifora,

notatkę:
powoli

,,Życie

się

nor­

„Wisła":

„ P e w n e g o ranka Nikifor

zjawił się

g r o ź n o , a r e s z t ę d o p o w i e d z i a ł n i e w y r a ź n ą m o w ą . " Jost r z e c z ą

malizuje. O t r z y m a ł nowe mieszkanie, zainstalowano m u telefon

o c z y w i s t ą , iż p a p i e r y d o t y c z ą c e wysiodlenia m u s i a ł y

i dano nazwisko — K r y n i c k i . ( . . . ) "

d o k ł a d n e porsonalia, o s ó b na to skazany cli. N i o m o g ł o więc by ć

r

W w y d a n y m przez , , A r k a d y " w 1983 r. albumie z a t y t u ł o ­
w a n y m Nikifor
bowiem

Banach przyznaje, ż e N i k i f o r m i a l swoje nazwisko,

byl nieślubnym

dzieckiem Llusinki

zawierać

(Łemkini)

Derowniak, t a k więc zgodnie zo s t o s o w a n ą o d w i e k ó w

Marii

praktyką

w t a k i c h p r z y p a d k a c h , m u s i a ł nosić p a n i e ń s k i e nazwisko m a t k i !
W o w s z y s t k i c h p u b l i k a c j a c h prasowych i k s i ą ż k o w y c h

Ba­

mowy

o nieznajomości

nazwiska N i k i f o r a

w okresie

pisania

pierwszej o n i m k s i ą ż k i .
Na

teronie K r y n i c y mieszka liczna, i rozgałęziona, rodzina

ł e m k o w s k a K r y n i c k i c h , p o c h o d z ą c a z P o w r o ź n i k a , wsi leżącej
w p o b l i ż u K r y n i c y D o l n e j ( D a w n a W i e ś ) . W momencie nadania
D r e w n i a k o w i togo nazwiska, a trzoba wiedzieć, że jego m a t k a po-

nach przedstawia się j a k o j e d y n y mecenas N i k i f o r a i j a k o czło­

ehodzila z P o w r o ź n i k a ,

w i e k , k t ó r y wie o n i m wszystko. N a w e t jeżeli jest to w j a k i e j ś

k r e w n y m i w y e l i m i n o w a ć z tej roli B a n a c h ó w . Zabiegali t a k ż o

mierze p r a w d ą , nio znaczy iż autor rzotolnie i p r a w d z i w i e referuje

po ś m i e r c i N i k i f o r a o spadok po n i m , d o w o d z ą c rzeczywistego

zderzeniu obu i n f o r m a c j i ,

usiłowali

„ z a o p i e k o w a ć " się

p o k r e w i e ń s t w a , k t ó r o i c h ł ą c z y ł o ze s ł a w n y m m a l a r z e m - p r y m i -

biografię Nikifora.
W

Kryniccy

k t ó r e przytoczy dom

powyżej,

t у wista.

przedzielonych i n t e r w a ł e m 17 l a t — k r y j e się wiele p o d t e k s t ó w .

W t y m miojscu n a l e ż y p r z y t o c z y ć dano z odnalezionoj przez

Nasuwa się p y t a n i e : dlaczego, po oo m i a ł o miejsco takie m ą c e n i e

P a w ł a Stefanowskiego m e t r y k i , aby to co piszę b y ł o z r o z u m i a ł o :

w o d y w o k ó ł nazwiska N i k i f o r a ? B a n a c h , c h o ć b y t y l k o z racji

N i k i f o r , a w ł a ś c i w i e E p i f a n D r o w n i a k u r o d z i ł się 21 maja 1895 r.

piastowanej przez siebie w y s o k i e j , u r z ę d o w e j f u n k c j i j u ż w 1947

w ' K r y n i c y w d o m u n r 49 (oczywiście K r y n i c y - W s i ) . M a t k ą jogo

219

�N e f y f o r . " Jest w t y m s ł w i e r d z o n i u , obok przeinaczenia nazwiska
joszcze i n n y b ł ą d , p o w a ż n y i r a ż ą c y . N a terenie K r y n i c y i zachod­
niej Ł e m k o w s z c z y z n y n i g d y w p r z e s z ł o ś c i nio b y ł o prawosław-ia,
autochtoniczna l u d n o ś ć ł e m k o w s k a b y ł a wyznania grecko-katolickiego, t a k

więc w

Krynicy znajdowała

się cerkiew u n i c k a ,

lub j a k m ó w i ł o się w y m i e n n i e — kościół u n i c k i . Jest to bardzo
istotna r ó ż n i c a . Ten b ł ą d w zestawieniu z p o d a n y m w albumie
. . A r k a d " r z e k o m y m b r z m i e n i o m nazwiska „ D r e w n i a k "

sugerują

d o ś ć przewrotnie u k r a i ń s k i r o d o w ó d N i k i f o r a . Za-chodzi w t y m
przypadku
będziemy

pewna

subtelność

podawać

jako Derewniak
z fonetyką

—

jako

fonetyczna:

Drewniak,

zukrainizujemy

j ę z y k a - czy j a k

jeżeli

nazwisko

spolonizujemy

jo,

je, podczas g d y

zgodnie

wolą i n n i , g w a r y ł e m k o w s k i e j

nazwisko to b r z m i D r o w n i a k

to

jeżeli
—

i tydko t a k n a l e ż y je p o p r a w n i e

p i s a ć oraz w y m a w i a ć . Zgodna z zapisem w m e t r y c e jest t a k ż e
pisownia na-zwiska N i k i f o r a w w y d a w a n y c h przez a m e r y k a ń s k o -kanadyjskio

emigracyjno

skupiska

łemkowskie

kalendarzach

i i n n y c h d r u k a c h , gdzie d o ś ć c z ę s t o w s p o m i n a n y jest

„artysta

N i k i f o r D r o w n i a k z K r y n i c y " . J u ż w 1961 r. Karpatoruskij

ka-

lendar zamieszcza dwa jego zdjęcia w y k o n a n e na d e p t a k u w K r y ­
nicy. P r z e d s t a w i a j ą N i k i f o r a w otoczeniu c z ł o n k ó w zespołu piośni
i t a ń c a z B i e l a n k i . b ę d ą c e g o z a l ą ż k i e m obecnej „ Ł e m k o w y n y - " .
Kalendarz ten,

podobnie j a k

inno w y d a w n i c t w a m i a ł o

wielu

Ł e m k ó w rozproszonych w diasporzo na torenie Polski. Z licznych
relacji w y n i k a , iż f a k t y te b y ł y znane B a n a c h o w i przed p o d j ę c i o m
i n i c j a t y w y nadania N i k i f o r o w i nazwiska — K r y n i c k i .
I m i ę N i k i f o r w r z e c z y w i s t o ś c i b y ł o przezwiskiem,
zastępczym,

lub

czymś

w tym

rodzaju,

nadanym

imieniem
mu

przez

Ł e m k ó w , k t ó r e zrosło się z n i m nierozerwalnie. W i e m

o

tym

z p r z e k a z ó w r o d z i n n y c h . M a t k a mówiła, m i , żo i m i ę E p i f a n bydo
w ś r o d o w i s k u ł e m k o w s k i m rzadkie, dziwne, a w i ę c t r u d n e

do

z a p a m i ę t a n i a ; p o n a d t o jego rodzicielka b y ł a n i e m o w ą , r o d z i n y
nie m i e l i , t u ł a l i się po s ł u ż b i e w ś r ó d obcych — k t ó ż więc m i a l
z a p a m i ę t a ć , że c h ł o p i e c n a z y w a się E p i f a n ? K t o ś , coś p i ą t e przez
d z i e s i ą t e p r z y p o m i n a ł sobie, w i ę c j a k b y p o w t ó r n i e go nazwano,
nio mniej niezwykle i nieco d ź w i ę k o p o d o b n i o —

Nicefor.

W K r y n i c y Dolnej naprzeciwko szpitala, stoi jeszcze, c h o ć
d n i jego są j u ż policzone, d r e w n i a n y d o m wzniesiony przed w o j n ą
w nowszym s t y l u ł e m k o w s k i m . U l i c a n a z y w a się Kraszewskiego,
d o m m a n u m e r 147 i jest j e d n y m z w i e l u , j a k i e w l a t a c h m i ę d z y ­
wojennych
i

budowało

urlopowiczach

się

tłumnie

wyłącznie

z myślą

zjeżdżających

do

o

kuracjuszach

modnego

kurortu

latem i zimą.
Ton dom na. p ó l p o k r y t y b l a c h ą , na p ó l d a c h ó w k ą , z balko­
n i k i e m od f r o n t u , jest o s t a t n i ą z a c h o w a n ą b u d o w l ą z zasobnego
ongiś obejścia

szanowanego o b y w a t e l a k r y n i c k i e g o

Harasyma

Gromosiaka. Z t y l u , po lewej stronie — p a t r z ą c od szpitala —
s t a ł o szczytem do uliey w ł a ś c i w e domostwo. Rozebrane z o s t a ł o
T

zaraz po drugiej wojnie światow oj. W i e k o w e , wzniesione z solid­
n y c h b i e r w i o n zwiezionych z J a w o r y n y — zwanej „ g ó r ą

Gro-

m o s i a - k ó w " , d ł u g i e i parterowe, k r y t e s t r z e c h ą , a p ó ź n i e j d a c h ó w ­
J c w d o k i a D r e w n i a k , m a t k a N i k i f o r a . Zdjęcie ..ze s k r z y n i , "

k ą — bydo przez p o n a d ć w i e r ć w i e k u stałymi p u n k t e m p o b y t u ,

retuszowane o ł ó w k i e m przez malarza

a raczej s t a l ą b a z ą k r y n i c k ą N i k i f o r a D r o w n i a k a .
H a r a s y m Gromosiak, m ó j dziadek po k ą d z i e l i , zasobny gospo­
darz, ale
cześnie

b y k i Jcwdokia, D r e w n i a k , c ó r k a

Hryhoria

i Tatiany z

domu

też z n a k o m i t y m y ś l i w y i pszczelarz, u c h o d z i ł jedno­

za

autorytet moralny

krynickiej

gminy

łemkowskiej.

Byd p a t r i a r c h ą w p e ł n y m tego s ł o w a znaczeniu. B y ć m o ż e z odru­

K r y n i c k i e j ze wsi P o w o r o z n y k . Ojciec nieznany. P o ł o ż n a A k u l i n a

chu serca, hyc

Szkwarla, E p i f a n

nego przez Pismo Ś w i ę t e — p r z y g a r n ą ł biednego w ł ó c z ę g ę , u p o ś ­

b vł ochrzczony
t

maja. 1895

r. w grecko-

m o ż e z poczucia moralnego o b o w i ą z k u nakaza­

-katolickiej cerkwi w K r y n i e y - W s i . Ochrzcił go M y k o l a K o r o p a ś ,

ledzone, n i e ś l u b n e dziecko n i e s z c z ę s n e j n i e m o w y J e w d o k j i D r o w ­

greeko-katolieki duszpasterz w K r y n i c y . R o d z i c a m i chrzestnymi

n i a k . Pod

b y l i A n d r e j H o r a k i K a i ery na. w d o w a po J a k o w i - R y s t w cju —

dzielącej domostwo na dwie części, k a z a ł Haras z r o b i ć

miejscowi w i e ś n i a c y . B y l w i ę c po babce N i k i f o r k r o w n y m

Kry­

- k l i t k ę z d r z w i a m i z a m y k a n y m i na p r o s t ą z a w o r k ę . T a m

miał

n i c k i c h , a nadanie m u tego nazwiska o k a z a ł o się p ó ź n i e j p r z y c z y n ą

N i k i f o r legowisko i p ó ł e c z k i na swoje r ó ż n e p r z y b o r y , w

tym

dość kłopotliwych

i malarskie, na ś w i ę t e o b r a z k i , r ó ż n e oleodruki, gazetowe ilustracje

1'rzy

okazji

w publikacjach

sytuacji

dla

inicjatorów

owego

humbugu.

n a l e ż y s p r o s t o w a ć dwie inne . . w o l t y "
Andrzeja

Uanaoha, W łfisfoiii

zawarte

&lt;i Xi!:ijoi~t'.

na

wspomnianej 43 stronicy pisze, że przed 1947 r. N i k i f o r „ c h o d z i ł
w n i e d z i e l ę do
220

cerkwi,

b y l więc prawosławnymi, n a z y w a ł

się

o b s z o m y m i schodami w i o d ą c y m i na s t r y c h , w sieni
pokoik-

i t p . T u m też s p o c z y w a ł a jego skrzynia, k t ó r ą w y p r o s i ł u b a b c i ;
AS- niej trzy mai swe n a j w i ę k s z e

„skarby".

W d u ż e j izbie, zwanej ś w i e t l i c ą j a d a l i wszyscy razem — do­
mownicy

i s ł u ż b a . K a ż d y m i a ł swoje s t a ł e miejsce p r z y stole.

�N i k i f o r t a k ż e . W czasie jego corocznych w ę d r ó w e k , n i k t tego

lubił m a l o w a ć na denkacb pudelek

miejsca nie z a j m o w a ł i zawsze s t a ł p r z y n i m talerz z n a k r y c i e m ,

r o s ó w z u s t n i k i e m o nazwie „ E g i p s k i e " . B y ł a to dobra g a t u n k ó w o.

b o w i e m m i a ł N i k i f o r swojo s t a ł o miejsce t a k ż o w domowej spo­

biała tektura

łeczności. N i e b y ł o ono wysokie, ale i nie p o d ł e . R o b o t y od niego

szczególnie u r o c z y ś c i e . T a k i e t e ż , obok i n n y c h , w i ę k s z y c h , m u ­

nie wymagano, bo się do ż a d n e j nie n a d a w a ł , c h o ć czasem coś

lów anych na kartonie i b y l e j a k i m papierze w r ę c z a ł Gromosia-

z w ł a s n e j fantazji p o m ó g ł . Ci z p o ś r ó d d o m o w n i k ó w , czy t e ż

k o w i . Scena t a niezmiennie, co r o k u w y w o ł y w a ł a wiele wesołości

i malowane

d u ż \ c h . eleganckich

na niej obrazki N i k i f o r

papie­

traktował

s ł u ż b y , k t ó r z y z p o c z ą t k u p r ó b o w a l i t r a k t o w a ć go l e k c e w a ż ą c o ,

u d o m o w n i k ó w , ale dziadek, m i m o , iż nio p r z y k ł a d a ł wagi do

skarceni surowo przez dziadka, zaniechali z biegiem czasu uszczyp­

o w y c h m a l u n k ó w , c h c ą c o k a z a ć N i k i f o r o w i , żc t r a k t u j e go po-

liwości. B y ł t r a k t o w a n y j a k o to „ b o ż e stworzenie",

któremu

w a ż n i o i godnie, nie t y l k o ich nie w y r z u c a ł , ale c h o w a ł w swojej

trzeba po c h r z e ś c i j a ń s k u p o m ó c . Po wsiach ł e m k o w s k i c h , leżą­

izbie obok p r z y b o r ó w m y ś l i w s k i c h , co b y ł o nio lada w y r ó ż n i e ­

cych dalej o d K r y n i c y , gdzie w czasie swojej m ł o d o ś c i lubił się

n i e m . G d y D r e w n i a k p r z y c h o d z i ł z i m o w a ć , p o k a z y w a ł m u je

w letnie m i e s i ą c e w ł ó c z y ć , miano go przez p ó ł za p r z y g l u p a ,

wszystkie, co s p r a w i a ł o m a l a r z o w i w i e l k ą r a d o ś ć .

ale przez drugie p ó ł za nawiedzonego,

„jurodiwego"

„bożego

W ten s p o s ó b u z b i e r a ł o się w d o m u dziadka d u ż o wspania­

s z a l e ń c a " — a więc t r a k t o w a n o go z p o g a r d ą , ale t e ż z przymiesz­

ł y c h , przedwojennych

k ą zabobonnego strachu, bo n u ż k t o wie, czy nie jest w kon­

Co się z n i m i s t a ł o ? Przet r w a ł y w o j n ę , p r z e t r w a ł y

szachtach zo „ z ł y m " i p o t e m ludziom zaszkodzi. Lepiej j u ż b y ł o

który

d a ć m u j a ł m u ż n ę , coś do zjedzenia, j a k trzeba t o i s k r o m n y nocleg

z K O P E - o m w Muszynie i za pomoc w u k r y w a n i u b r o n i w Czar­

w

latach

i z czasu okupacji m a l u n k ó w

okupacji

zadeiuinojowaiiy

za

Nikifora.

Gromosiaka,

współdziałanie

cim Jarze, więziony b y ł na M o n t e l u p i c h w K r a k o w i e ,

na sianie, byle sobie j a k najszybciej p o s z e d ł dalej.
D z i w n y m b y ł dla otoczenia przez swój „ d z i a ł k a j ą c y " b e ł k o t

razom

w jednej celi ze S t a n i s ł a w e m Marusarzem, a p o t e m zestal roz­

i to malowanie od n a j m ł o d s z y c h lat, k t ó r e do niczego p o r z ą d n e g o

strzelany na W z g ó r z a c h Krzoslawiokich. Przeniesiono ze starego,

nie b y ł o podobne. Z a t r z y m y w a ł się n i z tego n i z owego, c h o ć b y

rozebranego domu j u ż po z a k o ń c z e n i u w o j n y , do d o m u dla let­

p o d c e r k w i ą w T y l i c z u i m a l o w a ł . Czasem r y s y czyjejś t w a r z y

n i k ó w , p r z e t r w a ł y a k c j ę w y s i e d l e ń c z ą w 1947 r o k u .

p o c h w y c i ł , ale c z ł o w i e k a j a k b y p r z e m i e n i ł

w

świętego. I strój

Po wywiezieniu N i k i f o r a ria z a c h ó d , m i m o i n t e r w e n c j i pana-

b o g a t y cerkiewny m u p r z y d a ł i a u r e o l ę n a m a l o w a ł , a b y ł to

banaohowych, k i e d y o k a z a ł o się, żc wrócił on, n a p r z ó d bez swojej

z w y k ł y opilec i ludzie sarkali na to. D z i w n o to b y ł o , niezwyczajne.
B a n o się, że t y m i o b r a z k a m i czary m o ż e c z y n i ć , u r o k i na ludzi
i doby tok r z u c a ć . J a k i ż i n n y m ó g ł b y ć p o ż y t e k i cel malowania
t a k i c h b o h o m a z ó w , k t ó r y m k u d y b y ł o do cerkiewnej

doskona­

łości ?
N i k i f o r o d c z u w a ł b o l e ś n i e takie t r a k t o w a n i e i z biegiem l a t
coraz rzadziej w y p u s z c z a ł się poza K r y n i c ę , k t ó r ą u k o c h a ł sobie,
bo to i b y ł y w nioj „ e l e g a n c k i e p a n y " , k t ó r e czasem wzięły obra­
zek i groszaka r z u c i ł y , no i H a r a s y m

Gromosiak, k t ó r y

umiał

się z n i m od n a j m ł o d s z y c h l a t d o g a d y w a ć i n i g d y nio o k a z y w a ł
r

m u l e k c e w a ż e n i a , a i od s w o j a k ó w lepszego doznaw al t r a k t o Wania,
W e d ł u g mojej, niestety j u ż nie żyjącej m a t k i Olgi,

sprawa

u p o ś l e d z e n i a w y m o w y w y n i k a ł a nic t y l e z p r z y c z y n u ł o m n o ś c i
fizycznej, ile z f a k t u , iż N i k i f o r b y ł j a k M o w g l i , bohater „ K s i ę g i
d ż u n g l i " K i p l i n g a , w okresie n i e m o w l ę c y m i wczesnego dzieciń­
stwa w y c h o w y w a n y w y ł ą c z n i e przez m a t k ę - n i e m o w ę . B y ł a n ę d z a r k ą — m ó w i ł a m o j a m a t k a —- w ogóle b y ł a u p o ś l e d z o n a f i ­
zycznie. C h o d z i ł a

na

palcach

i zawsze spiesznym

truchtem.

W y d a w a ł a k r ó t k i o , wysokie d ź w i ę k i p r z y p o m i n a j ą c e szczekanie
psa, nic w i ę c dziwnego, że c h ł o p i e c nie n a u c z y ł się m ó w i ć . C h o w a ł a
go sama, n o s i ł a w t o b o ł k u na plecach. G n i e ź d z i l i się w r ó ż n y c h
miejscach

T

w zależności od tego, u kogo z n a l a z ł a się robota.

T r z y m a n o się p r z e w a ż n i e od nich na odległość jak od z a d ż u m i o n y c h : n i e z g u ł a , do tego z n i e ś l u b n y m dzieckiem! To b y ł y inne,
z u p e ł n i e inne czasy. Ona nic n a u c z y ł a go a r t y k u ł o w a n i a d ź w i ę ­
k ó w znaczących w mowie ludzkiej,

bo sama ich

artykułować

nie p o t r a f i ł a . P a m i ę t a m , j a k b y ł a m d z i e w c z y n k ą , j a k ona zawsze
za s o b ą w l o k ł a m a ł e g o N i k i f o r k a , zawsze biegiem. On nio n a d ą ż a ł ,
nogi m u się p l ą t a ł y , w t e d y gniewnie na niego dzialkala i bila.
.lak m u z m a r ł a m a t k a , k t ó r e j nic ż a ł o w a ł z b y t n i o , m ó w i ł nieraz
do t a t y , że b y ł a biedna i g ł u p i a , s t r a c i ł na powiem czas swój p u n k t
oparcia. Z o s t a ł sam. Nasz d o m u l u b i ł sobie j u ż w c z e ś n i e j , a to
za s p r a w ą ojca, k t ó r y z a p r a s z a ł go na obiady w niedziele i on
p r z y c h o d z i ł . M i a ł t a k i osobliwy zwyczaj, żo za. k a ż d y m daniom
T

d z w o n i ł ł y ż k ą w talerz.
K i e d y dziadek z a p r o p o n o w a ł m u s t a ł y k ą t ucieszył się. Prze­
m i e s z k i w a ł w n i m od jesieni do wiosny bez p r z e r w y , a potem
u d a w a ł się na wspomniano wcześniej w ę d r ó w k i po L e m k o w s z o z y ź nie. M i a l o i l m ł o d y c h Jat poczucie

g o d n o ś c i , a swojo obrazki

t r a k t o w a ł j a k o swoisty ś r o d e k w y m i o i i n o - p l a t n i e z y . Zawsze po
zimie, k i e d y zbierał się do drogi p r z y g o t o w u j ą c węzełek z nie­
z b ę d n y m i w jego p o j ę c i u p r z e d m i o t a m i , robił z dziadkiem „ r o z hczenio" za g o ś c i n ę . B y ł a t o forma r e w a n ż u , j a k m i ę d z y r ó w n y m i
sobie.

Nikifor

honorowo

wręczał

Harasymowi

kilka,

więcej o b r a z k ó w , w y k o n a n y c h w zimowe m i e s i ą c e . Przed

czasem
wojną

N i k i f o r sfotografowany z listem proszalnym na d e p t a k u w K r y ­
nicy. Zdjęcie z l a t dwudziestych

221

�N i k i f o r p r z y obrazach. T o zdjęcie, podobnie j a k inno, pochodzi „zo s k r z y n i " malarza. Widoczne z a m i ł o w a n i e malarza uo ujęć
hieratycznych

�skrzyni, a p o t e m i skrzynia się z n a l a z ł a , ale bez obfitości przecho­

t o w y w a n o balie z g o r ą c ą w o d ą , a oni zrzucali swoje ł a c h y , od-

w y w a n y c h w niej przedwojennych o b r a z k ó w , r u s z y ł B a n a c h na

wiązywali

teren K r y n i c y W s i s z u k a ć , czy jeszcze czegoś się w ś r ó d l u d z i nie

z głów-, w cudowny

znajdzie. Dowiedziawszy się o p r z y j a ź n i m i ę d z y Gromosiakiom

poczym zaczynali się m y ć i p r z e b i e r a ć . B y l i w ś r ó d nich i p r a w d z i ­

i N i k i f o r e m d o t a r ł do d o m u p o d n u m e r e m 147 na u l i c y

w i kalecy, alo stanowili oni z d e c y d o w a n ą m n i e j s z o ś ć . S t r o i l i się

Kra­

„ropiejące
7

rany",

zdejmowali

strupioszale

peruki

s p o s ó b o d z y s k i w a l i b r a k u j ą c e ręce i nogi,

szewskiego. M i e s z k a ł w n i m pewien dezerter z a r m i i r u m u ń s k i e j ,

w

k t ó r y K a r p a t a m i aż do K r y n i c y uciokł i u dziadka Harasa schro­

0 w s p a n i a ł o ś c i . G u d a k i j u ż z cicha p r z y g r y w a l i . W k u c h n i k o ń -

nienie z n a l a z ł , za p a r o b k a z o s t a ł p r z y j ę t y , p a p i e r y „ l e w e " otrzy­

czydy się piec i g o t o w a ć m i ę s i w a , sosy, zupy i inne frykasy

m a ł , d z i ę k i czemu u n i k n ą ł k u l i w leb, a p o t o m się z G r o m o s i a k o w ą

całonocną ucztę.

cudaczno stroje,

będąco

jakimiś

ich

projekcjami

marzeń

7

p a s i e r b i c ą ożenił i j a k Ł o m k ó w wysiedlono — za g a z d ę z o s t a ł .

P o n i e w a ż o caloj sprawie n i k t nio ś m i a ł się d o w i e d z i e ć

na
pod

K i e d y d o w i e d z i a ł się za c z y m chodzi ten pan z K r a k o w a , zdecy­

g r o ź b ą u t r a t y ż y c i a , a j e d n o c z e ś n i e do p o s ł u g i p r z y

d o w a ł , że o b r a z k i , k t ó r e j a k o rodzinne p a m i ą t k i (tak jo t r a k ­

żebrakach

towano) po ojcu m i a ł a o t r z y m a ć m o j a m a t k a , sprzeda i n t r a t n i e .

więc za zgodą, „ k r ó l a " i r a d y starszych ż e b r a c z e j

I t a k też zrobił. Owe p l a e i d ł a z serca i w d z i ę c z n o ś c i Nikiforow'ej

czasem do pomocy dobierano k o g o ś z r o d z i n y . I t a k p a r ę razy

s p r z e d a ł o n ż o R u m u n n i e z w y k l e korzystano panu Banachowi za

moja m a t k a b y ł a przy t a k i m karnawale dziadowskim, ale zawsze

dwa l i t r y w ó d k i czystej, p ę t o k i e ł b a s y i kilkaset- z ł o t y c h (przed

brano do

wymianą.) na

a j e d n o c z e ś n i e , zafascynowany n i e s a m o w i t y m m i s t e r i u m ,

dokładkę.

B y l to biznes dla obu stron znakomity

- jedna z nich m o g ł a

We

wszystkich

publikacjach,

лее

wszystkich

pomocy

N i k i f o r a , który- jako niemowa b y l p e w n y ,

rozmowach

oży­

S z c z e g ó l n i e f a s c y n u j ą c a b y ł a druga noc, j u ż po z a k o ń c z e n i u
odpustu. W t e d y , zgodnie z ż y c z e n i a m i

granicą.

karczmy,
konfraterni

wiony i dzięki t e m u p r z y d a t n y .

efektownie k o n t y n u o w a ć „ g a u z b a l " w gronie kolegów, a druga
p r z y g o t o w a ć się do w i e l k i c h w y s t a w w k r a j u i za

7

c z ę s t o nie wy starczala n o r m a l n a o b s ł u g a

licznych

żebraków,

wyganiano

ostatnich gości przed d z i o w i ą t ą , z r e s z t ą większość p ą t n i k ó w j u ż

0 N i k i f o r z o przejawia się w ą t e k jego ż e b r a c z y c h u p o d o b a ń . Jest

opuściła

w t y m wiele zdziwienia.: po co'r dlaczego ; t y m bardziej, że w k o ń ­

jeszcze efoktow-niejsze niż poprzedniego wieczora. N i k i f o r p a t r z y ł

7

cu otoczony by 1 o p i e k ą , z a r a b i a j ą c y p o w a ż n e sumy, t a k ż o w obcej
7

w alucie, nie t y l k o , że nie m u s i a ł , ale u i o

p o w in ie n

był

Krynicę.

rozszerzonymi
w dziesięcioro,

Abluoje

były

zo zdumienia
jęczący,

szczególnie

oczami, j a k

ropiejący,

uroczysto,

ci n ę d z n i ,

skamlający

stroje

skręceni

ludzkioj

łaski,

ż e b r a ć . T e n m a n i a k a l n y n a w y k coniedziolnego ż e b r a n i a w p i j a l n i ,

j a k te s t r z ę p y ludzkiego rodzaju, n a g ł o p r z e c h o d z ą z d u m i e w a j ą c ą

czy

m e t a m o r f o z ę . P r o s t u j ą się, c z y s z c z ą , t r e f i ą , liczą na s t o ł a c h ba­

w y s t a w i a n i a kapelusza na

datki

ogromnie u t r u d n i a ł

jogo

opiekunom w y w i n d o w a n i e N i k i f o r a na p i e d e s t a ł Wielkiego A r t y s ­

jońskie kwoty,

t y w r o z u m i e n i u t e g o ż t e r m i n u przez t a k

w pas

zwanego masowego

c h o ć w groszakach, g u d a k i i m g r a j ą ,

Kusyki

7

się k ł a n i a j ą . Ż e b r a k i , a pany ! W i e l k i e p a n y ! N i e

raz,

możnych

niejeden z n i c h n ó ż ostry j a k b r z y t w a p r z y ł o ż y ł m u do g a r d ł a

Moja m a t k a p o w i e d z i a ł a m i k i e d y ś , że ci ludzie z u p e ł n i e nie

c h o ć s ł o w o m o t y m co w i d z i a ł , a N i k i f o r p a d a ł na kolana, r ę c e

r o z u m i e j ą o co t u chodzi. Jest to historia stara i b a r w n a . W K r y ­

b ł a g a l n i e w znosił i d z i a ł k u j ą c z a p e w n i a ł , ż e on — n i g d y ! Ś m i a ł y

nicy wsi s t a ł a cerkiew u n i c k a pod wezwaniem P i o t r a i P a w ł a ,

się z niego ż e b r a k i , aż karczma się t r z ę s ł a , ałe k i e d y zabawili

oboemo zamieniona na k o ś c i ó ł r z y m s k o - k a t o l i c k i . B y ł o t o miejsce

się d o ś ć , t y m jeszcze od n i c h n ę d z n i o j s z y m stworzeniem, p o t r a ­

k u l t u s ł a w n o na całej Ł e m k o w s z c z y ź n i o po obu stronach granicy

f i l i m u r z u c i ć nieraz całe d w a d z i e ś c i a z ł o t y c ł i ! D o s t o ł u go

polsko-słowackiej. Na

praszali, alo bal się do nicłi d o s i ą ś ć , za w i e l k i b u d z i l i w n i m res­

odbiorcę. Powodował

zżymanie

się na

niego

wielu

1 ś m i e j ą c się z p r z e r a ż e n i a n i e z g u ł y , groził ś m i e r c i ą j a k

1 „światłych".

piśnie

:

7

początku

lipca rokrocznie odby-wał

się

za­

w toj cerkwi w i e l k i odpust, na k t ó r y ciągnęli ludzie w p i e l g r z y m ­

p e k t . P a t r z y ł na t a ń c e , na swawolne h u l a n k i , p a t r z y ł na t o , jak

kach pieszo i wozami nieraz aż spod Koszyc, z H u c u ł s z c z y z n y .

szef miojseowoj p o l i c j i , j u ż w c y w i l n y m u b r a n i u bierze „ d o l ę "

Po obu stronach p o t o k u K r y n i c z a n k a od szpitala w dól do cerkwi

od ż e b r a k ó w i j a k i jest grzeczny dla ich „ k r ó l a " . S ł y s z a ł w roz­

rozkładały- się g ę s t y m szpalerem kra-my z j a r m a r e z o - o d p u s t o w y m i

m o w a c h w karczmie, że t a k i c h p o t r a w , że t a k i c h w i n nie

wspaniałościami.

i nie je wielu t y c h

Dewocjonalia,

zabawki, kramy

z jedzeniem,

z n a p o j a m i , k r z y k , wrzask, rwetes, stroje o d ś w i ę t n e p ą t n i k ó w ,

polskich p a n ó w , co t a m

w y ż e j do

pije

zdroju

przyjechali!
P a t r z y ł j a k n a d ranem k ł a d l i się ż e b r a c y s p a ć p o k o t e m a po­

bogate ludowe, ale i skromne chudzin r ó ż n o r a k i c h . B a r w y rw-aly
ognia, zjadacze szklanek, k i e l i s z k ó w , siłacze r o z r y w a j ą c y

wszelkich r a c h u n k ó w , o p ł a t na rzecz swojej organizacji, jeszcze

chy b a w i l i p o b o ż n y c h p i e l g r z y m ó w . P r z y b y w a l i t a k ż e

łańcu­

żebracy.

To b y ł o ich ś w i ę t o . D o K r y n i c y ś c i ą g a ł y rzesze o w y c h oczaj­
7

s p r a w n ą , o r g a n i z a c j ę , wedle zasad

r

u nich o b o w i ą z u j ą c y c h o t r z y m y w a ł i miejsce do ż e b r a n i a . Pokry­
7

wały się ono z terenem objętymi k r a m a m i . E l i t a ż e b r a c z e j
fraterni sadowiła, się zawsze n a j b l i ż e j

kon­

I n k u mijamy

7

a za n i ą budyneczek k u ź n i . D a l e j , naprzeciw szkoły podstawowej,
przed pawilonem

mieszczącym

sklep

7

spożywczy ,

znajduje

się

zapłaceniu

I t a l i to p o z o s t a ł o w jego ś w i a d o m o ś c i . T a k i m zawsze chciał
b y ć . P o d j ą ł raz nawet p r ó b ę , p r z e ł a m a w s z y n i e ś m i a ł o ś ć , dostania
się do klanu ż e b r a c z e g o . N i o przy-jęli go, w y ś m i a l i , kazali „ t r e ­
n o w a ć " , to w t e d y , b y ć m o ż e , b y ć m o ż e . . .
Wspomina

u l i c z k ę s k o ś n i e biegnącą, w s t r o n ę t o r u kolejowego,

się w r ó ż n o strony , po

u w o ż ą c niezłe sumy zmienione j u ż na p i e n i ą d z e papierowe lub

cerkwi.

I d ą c od szpitala, w dól l e w ą s t r o n ą ulicy Kraszewskiego, na

rozjeżdżali

srebrne.

d u s z ó w , k t ó r z y żorowali na ludzkioj n a i w n o ś c i i g ł u p o c i e . K a r n i ,
zdyscyplinowani, posiadający

chyłkiem

7

oczy, zawsze p r z y j e ż d ż a ł j a k i ś p r z e w o ź n y l u n a p a r k . Polykaezo

tem

się. czasem o perypetiach

Nikifora

Drowniaka

z w i ą z a n y c h z wysiedleniem go z K r y n i c y , alo j a k d o t ą d

nikt

sprawy rzetelnie nie p r z e d s t a w i ł a ociera się ona o tragifars;,.
Otóż. w 1947 r o k u m a l u j ą c y na swoim m u r k u , na
d e p t a k u , z o s t a ł aresztowany

7

kryniekiem

i postawiony w stan

oskarżenia

wolna p r z e s t r z e ń . W ł a t a c h m i ę d z y w o j e n n y c h s t a ł a t a m obszerna

j a k o szpieg, nacjonalista p r z y g o t o w u j ą c y szkice m a j ą c e

k a r c z m a , k t ó r a należała, do mojej c i o t k i J u l i i , po m ę ż u K u s y k .

inw azję K r y n i c y przez TJPA! 11 T a k p o w a ż n e podejrzenia miejsco­

ułatwić

O t ó ż „ k r ó l " ż o b r a k ó w - Ł e n i k ó w (bo tydko oni mogli w t e d y źebra,ć)

wej m i l i c j i w y w o ł a ł y fantastyczne transformacje architektoniczne,

na p a r ę d n i przed odpustem co r o k u u s t a l a ł z c i o t k ą , j a k i e to

k t ó r e m i a l pecha, tego d n i a m a l o w a ć . K o n t a k t ó w z banderowcami

ekstra delicje m a j ą b y ć dla ż e b r a c z e j b r a c i sprowadzone. P a m i ę ­

m u nie udowodniono, ale s t r z e ż o n o go bardzo. Stale m i a l kolo

t a m z j a k i m wzburzeniem o p o w i a d a ł a m i m o j a m a t k a , żo specjal­

siebio k i l k u uzbrojonych l u d z i . „ J a z e m b y ł wy siedlany 17 lipca

7

nie dla n i c h sprowadzano w t a j e m n i c y najlepsze w i n a w ę g i e r s k i e ,

1947 r o k u

h i s z p a ń s k i e , w ó d k i ekstra od Baczewskiego ze L w o w a i t d . Za­

w Krynicy

m a w i a n o t a k ż e dwde, а czasem t r z y kapole g u d a k ó w — ł e m k o w ­

Strasznie go obstawiali, bo szpiega p r z y w i e ź l i ! On w naszym

7

- m ó w i B a z y l i Sowa, Ł o m k o z a m i e s z k a ł y obecnie
- - i wtedy

7

p r z y w i e ź l i do Ł a b o w e j togo N i k i f o r a .

skich C y g a n ó w . W pierwszy d z i e ń o d p u s t u — t r w a ł on dwa d n i -

transporcie j e c h a ł do Krzy-ża i do P i ł y biedaczy-sko. Znalem go

po

zwykle,

z K r y n i c y z p r z e d w o j n y i t a k sobie m y ś l a ł e m , ż e b y n i e m o w a b y l

t y d n y m w e j ś c i e m schodzili się ż e b r a c y . Z a s ł a n i a n o okna, przygo­

szpiegiem — to raczej dziwno. P r z e c i e ż to bydo ry sow ane i m a ł o -

zamknięciu

karczmy

o dziesiątej

wieczorem, j a k

7

7

223

�wane z jego fantazji i ukochania Ł e m k o w s z c z y z n y . Może dlatego

p r z y k r e w r a ż e n i e . W n i o s k o d a w c o m c h o d z i ł o o t o , b y wreszcie

t a k d u ż o m a l o w a ł , bo nie m ó g ł się w y g a d a ć ? Zawieźli go gdzieś

t e n oberwaniec p r z e s t a ł

do w o j e w ó d z t w a g d a ń s k i e g o , a on p o m a ł u u c i e k a ł do K r y n i c y .

uzdrowiska.

szpecić

ulice k u l t u r a l n e g o i czystego

T r o c h ę się wiózł a t r o c h ę pieszo d o t a r ł spowrotem t u t a j . Л а к się

Osoby z n a j ą c e N i k i f o r a bliżej i d o k ł a d n i e j , w s k a z u j ą n a jego

zjawił, z n ó w go w y w i e ź l i , teraz jako Ł o i n k a , j u ż nie szpiega,

b e z p o ś r e d n i e i mocne emocjonalnie z w i ą z k i z c e r k w i ą grecko-

ale gdy znów w r ó c i ł to go chcieli w y w i e ź ć trzeci raz jako że­

- katolicka, i ze s z t u k ą b i z a n t y j s k ą . M i a l o n o g r o m n ą s ł a b o ś ć do

braka."

c e r k w i , p o p ó w i i c h r o d z i n . T o b y ł jego c a ł y , j a k b y pozareligijny

Z a Nikiforem ujął się w k o ń c u Juliusz Zawadowski, ó w c z e s n y
Naczelny Lekarz uzdrowiska i zarazem b u r m i s t r z K r y n i c y .

To

w ł a ś n i e Zawadowski u c h r o n i ł N i k i f o r a od d e f i n i t y w n e j deportacji.
W t y m dziele p o m a g a ł t a k ż e d o k t ó r Saw czak, co trzeba p o d k r e ś l i ć
gwoli prawdzie i sprawiedliwości.
dzie j u ż

potom,

a w

swoich

Banach

książkach

p o j a w i ł się w zasa­
rzecz

zmistyfikowal.

k u l t . C h o ć m o ż e t o z a b r z m i e ć paradoksalnie, w h i e r a r c h i i w a r t o ś c i
j a k ą sobie w y t w o r z y ł , k u l t cerkwi s t a ł co p r a w d a na n a j w y ż s z y m
poziomie, alo w z n o s i ł się b e z p o ś r e d n i o nad
Miał

Nikifor

także

swojo

kultem

żebractwa.

sądy

estetyczne.

zdecydowane

Z o p i n i i k i l k u o s ó b , k t ó r e p o t r a f i ł y się z n i m d o g a d a ć w y n i k a , iż
nio u z n a w a ł on m a l a r s t w a europejskiego. U w a ż a ł , że j o d y n i e

dlatego

w a ż n e jost, t o , k t ó r e p r z y s z ł o z B i z a n c j u m . Specjalnym uwiel­

wielo f a k t ó w przekręcił lub nic p o d a ł do publicznej w i a d o m o ś c i ,

bieniem o t a c z a ł i k o n ę . Bardzo lubił k r ę c i ć się po c e r k w i . U d a w a ł ,

bo t a k b y ł o m u wygodnie i dla k o n i u n k t u r y politycznej i dla

że w niej s ł u ż y . Przed w o j n ą , j a k b y ł o w cerkwi pusto r o z s i a d a ł

„ B a n a c h m o i m zdaniem — m ó w i B a z y l i Sowa. --

interesu. On się p r z e c i e ż

rozpytywał

o Nikifora

u

tutejszych

się czasem w gospodarskich ł a w k a c h

i u d a w a ł , że jest

kimś

Ł e m k ó w , k t ó r z y zostali. R o z m a w i a ł t a k ż e ze m n ą k i l k a razy,

bardzo w a ż n y m , ale po wojnie k i e d y j u ż o s i ą g n ą ł sukces, k i e d y

a z tego. eo m y ś m y m u powiedzieli nic do k s i ą ż k i nie

to z r o z u m i a ł , c h o d z i ł specjalnie do tej c e r k w i , c h o ć t o już by I

weszło."

Niecli n i k o m u się nie wydaje, że na t y m z a k o ń c z y ł y się p r ó b y

kościół r z y m s k o - k a t o l i c k i , r o z s i a d a ł się w ł a w c e , r o z w a l a ł w r ę c z

usunięcia, N i k i f o r a z. K r y n i c y . Mówił mi A n t o n i K r o h , ż e w czasie

po p a ń s k u , p o d p i e r a ł g ł o w ę r ę k ą . Cała ł a w k a b y ł a jego, а d o s i ą ś ć

kiedy pracował w M u z e u m O k r ę g o w y m w Nowym S ą c z u z e t k n ą ł

się m ó g ł j e d y n i e ten, kogo on znal.

się t a m

z. pismem K o m e n d y Miejskiej

MO w K r y n i c y

wysto­

„ P r z y c h o d z i ł do m n i e c z ę s t o na r o z m o w ę — m ó w i

Bazyli

sowanym do w ł a d z p o w i a t o w y c h . Pismo to, ostre w tonie, po­

Sowa — c i ą g n ę ł o go, bo j a k s i ę d z a (popa) syn. On do p o w a ż n e j

chodzi z r o k u

r o z m o w y to c h c i a ł t y l k o k s i ę d z a , k s i ę ż e g o syna, a j ą k n i e — t o

1954

czy

1955

i wnosi o wysiedlenie N i k i f o r a ,

j a k o żo jost ż e b r a k i e m , że jest n a t r ę t n y , napastuje l u d z i , u b r a n y

świętego

jest niechlujnie i na, kuracjuszach i na t u r y s t a c h m o ż e s p r a w i a ć

P a m i ę t a m j u k nieraz po swojemu p r z y g a d y w a ł m i : nie m a

224

Mikołaja.

Miał

ogromno

poczucie

swojej

wartości.
kra-

�w a t u , nie m a niczego, a ze mną, rozmawia ? T y bez k r a w a t y dziad,

tacjo

a j a jest w i e l k i malarz. Mówił nieraz, że n a j w y ż e j i k o n ę p o w a ż a ,

idealizowania i w y o l b r z y m i a n i a — kreowania m a l a r s t w a i osoby

a natura

N i k i f o r a D r o w n i a k a , p r z y p i s y w a n i e m u intencji i a t r y b u t ó w nie­

jego przedstawiania d z i w n a b y ł a w obrazach,

które

m a l o w a ł . Ś w . .Mikołaja c z ę s t o r y s o w a ł w rosyjskiej czapce, tak
samo ś w . P i o t r a i na dodatek w" kufajce. P y t a ł e m go o t o , ale nie
c h c i a ł p o w i e d z i e ć czemu t a k maluje,

funkcji

społecznej,

idąca

w kierunku

mesjanistycznego

i s t n i e j ą c y c h faktycznie.
N a jego g r ó b w K r y n i c y p r z y j e ż d ż a j ą Ł e m k o w i e 7. r ó ż n y c h
stron P o l s k i , a czasem i z zagranicy, b y z ł o ż y ć na n i m k w i a t y

L u b i ł j a k k t o ś do niego po ł e m k o w s k i ! z a g a d a ł . T o go w r ę c z

i p o m o d l i ć s i ę za N i k i f o r a . D w a l a t a t e m u w K r y n i c y

byłem

u z d r a w i a ł o . Raz do niego, na jego u r o d z i n y p r z y j e c h a ł a z M o k r e ­

ś w i a d k i e m , j a k ż e ń s k i c h ó r greeko-katolicki p r z y k o ś c i e l e 0 . 0 . B a ­

go do K r y n i c y grupa ś p i e w a c z a , m o ż e sześć o s ó b . Chcieli m u

z y l i a n ó w w Warszawie, prowadzony przez J a r o s ł a w a P o l a ń s k i e g o

o d ś p i e w a ć k i l k a p i e ś n i , że t a k rozsławił n a r ó d ł e m k o w s k i w świe­

( Ł e m k a p o c h o d z ą c o g o ze wsi P o l a n y ) , p r z y g o t o w u j ą c y

cie. Było to w 196") i'. P y t a l i mnie gdzie N i k i f o r mieszka. Odpo­

w y s t ę p ó w w R z y m i e , na zaproszenie Ojca Ś w i ę t e g o , przed w y ­

się do

w i e d z i a ł e m : N i k i f o r mieszka m i ę d z y l u d ź m i , trzeba go s z u k a ć .

jazdem o d ś p i e w a ł p r z y g o t o w a n y p r o g r a m N i k i f o r o w i n a d gro­

P o s z l i ś m y razem. Prawie kolo Starego D o m u Zdrojowego w i d z ę

b e m ! J e m u na c h w a l ę , a sobie na... szczęście w w i e l k i m świecie.

go j a k idzie z t ą t a b l i c z k ą , l a s e c z k ą się p o d p i e r a ł i w białej czapce.

P o w s t a j ą wiersze o N i k i f o r z e . M a m na m y ś l i nic k o k i e t l i w i e -

Zaraz ci ś p i e w a c y otoczyli go i z a ś p i e w a l i m u ,,Mnohaja l i t a " .

- n i a k i j a ż o w ą , a o d pewnego czasu s a m o c h w a l c z ą t w ó r c z o ś ć na

T l u i u y l u d z i , kuracjuszy się z e b r a ł y w o k ó ł nas, niesamowite t ł u ­

t e m a t y ł e m k o w s k i e Jerzego H a r a s y m o w i c z a , ale p r ó b y poetyckie

m y nas obskoezyly. N i k t z n i c h chyba nie słyszał, j a k m y śpie­

powstające

wamy elegancko ..Mnohaja l i t a " , nasze ł e m k o w s k i e „ S t o l a t " —

silnie m o t y w i d e n t y f i k a c j i

a on j a k to u s ł y s z a ł , po prostu się r o z p ł a k a ł , o p a r ł się r ę k a m i

podkreśla

0 nas. o b e z w ł a d n i a ł c a ł k i e m z w r a ż e n i a , j a k b y z e m d l a ł .

z a w ł a s z c z e n i a jego osoby, s ł a w y . Oto jeden z t a k i c h wierszy:

wśród młodzieży

łemkowskiej. Występuje

narodowej

się jego ł e m k o w s k i e

z krynickim

pochodzenie,

ale

w nieli

mistrzem,

też. i

próby

•lak miał j u ż t ę b u d k ę do m a l o w a n i a , w y m a g a ł , że m a m go
i b o ć raz na t y d z i e ń o d w i e d z i ć i p o g a d a ć z n i m n a s z ą

gwarą.

G d y b y m go nie odwiedzi), to b y k r z y c z a ł , po p r o s t u b y n m i o
o p l u ł . Co by to m i a ł o z n a c z y ć , ż e b y m go t a k z n i e w a ż y ł . "
I

tak z a r y s o w a ł się d o ś ć niespodziewanie n o w y w ą t e k

—

roli jaką zaczął p e ł n i ć dla swego m a ł e g o n a r o d u , jeszcze za ż y c i a ,
w m i a r ę jak s ł a w a jego z a t a c z a ł a coraz to szersze k r ę g i na świecie.
S t a ł o się tak j a k jest powiedziane w P i ś m i e Ś w i ę t y m , że ostatni
s i a n ą się p i e r w s z y m i . N i k i f o r z pogardzanego niedorajdy, z po­
pychania stuł się ł e m k o w s k i m

bohaterem,

tytułem

do d u m y ,

k i m ś k t o jednoczy ł e m k o w s k ą s p o ł e c z n o ś ć w diasporze!

Żaden

z n a j w y b i t n i e j s z y c h m a l a r z y — p r y m i t y w i s t ó w w świecie t a k i e j
r o l i nic o d e g r a ł . P r z y t y m w s z y s t k i m , trzeba sobie z d a w a ć spra­
w ę , iż nie oznacza to wcale, że wszyscy Ł e m k o w i e

akceptują

jego m a l a r s t w o , czy, żo c h o ć b y je z n a j ą . N i c z t y c h

rzeczy

P r z y z n a j ą się do N i k i f o r a j e d y n i e j a k o do rodaka, k t ó r y s t a ł się
w świecie n a j s ł a w n i e j s z y m
Należy

s p o ś r ó d n i c h wszystkich.

w t y m miejscu z w r ó c i ć u w a g ę na f a k t

narastania

specyficznego m i t u N i k i f o r a D r o w n i a k a w ś r ó d Ł e m k ó w , na coraz
częstsze p r z y p a d k i otaczania go po ś m i e r c i s w o i s t y m k u ł t e m
R o d z i się m i t , k t ó r y zaczyna coraz swobodniej o d c h o d z i ć od
faktów, kreując

go na ł e m k o w s k i e g o

„narodowego

świętego".

,,-la w swoich zapiskach — m ó w i B a z y l i Sowa — n a p i s a ł e m
t a k ą u w a g ę co do N i k i f o r a : od m ł o d o ś c i w y c h o w a n y w biedzie,
wyz\ sku

— m a t k a s ł u ż ą c a , on bez przestanku w y d a w a n y na

p o ś m i e w i s k o , b y w a ł za s ł u ż ą c e g o — p a ś ć b y d ł o w y p a d ł o

mu

nieraz, czy gęsi albo ś w i n i e , czy co inne r o b i ć — u c i e k a ł od togo
1 b e z przestanku widział siebie p o n a d to wszystko. O n się w y ­
o d r ę b n i a ł od z w y c z a j n o ś c i i to j u ż o d bardzo dawna przed w o j n ą .
Chciał

się z r o b i ć j a k i m ś p r z y w ó d c ą

tego t y p u ,

który

widział

niedolę l u d u biednego j a k o n sam b y ł . On b y ł w y r a z i c i e l e m tej
biedy ł e m k o w s k i e g o l u d u i m y ś l a ł , że j a k ludzie od niego w y k u p i ą
i r o z n i o s ą po świecie o b r a z k i , to przedstawi ś w i a t u , j a k skrajnie
jeszcze t u t a j ludzie ż y j ą . Ja wiem, że on dzisiejszej r z e c z y w i s t o ś c i
nie odpow iadal. t ł u nic g ó r o w a ł w w i e l k i c h p o ł a c i a c h
w swoich wyrazach

stali',

lxv. p r z e s t a n k u :

i pisał

P o m ó ż c i e m i , bo

jestem b i e d n y , bo jestem n i e d o ł ę ż n y . M ó w i ą o N i k i f o r z e , że nie
u m i a ł c z y t a ć i p i s a ć ! T y l u ludzi jest k s z t a ł c o n y c h wysoko, а nic
poti'cfia

tyle. tak prosto i od serca p o w i e d z i e ć , co on

swymi

obrazkami.
Nikifor,

ten nieuk, ten n i e d o ł ę g a , n i e ś l u b n y

syn

gęglawej

poslugaczki, nagle stal się w i e l k i m tego ś w i a t a , geniuszem, a to
oznacza, że nic on m u s i a ł iść do ś w i a t u , t y l k o ś w i a t p r z y s z e d ł
do niego, a on z naszogo n a r o d u p o c h o d z i . "
Opinio Bazylego

Sowy

przez

fakt

jego

wysokiej

pozycji

m o r a l n e j , a u t o r y t e t u , j a k i m się cieszy w ś r ó d swych w s p ó ł b r a c i ,
warte s ą przytoczenia, c h o ć b y dlatego, że nio s ą jego p r y w a t n y m ,

Podobnie j u k na z d j ę c i a c h p r z e d s t a w i a ł siebie N i k i f o r n a obra­

odosobnionym zdaniem. S t a r a ł e m się z a c h o w a ć ich o r y g i n a l n y

zach. O t o jeden z t a k i c h w y i d e a l i z o w a n y c h p o r t r e t ó w , z k s i ę g ą

k s z t a ł t s t y l i s t y c z n y , k l i m a t i b a r w ę . Rzuca się w oczy interpre­

w dłoni

225

�„Drowniak"

S p o t k a ł e m się w r ó ż n y c h stronach P o l s k i z d o w o d a m i takiego
stanu rzeczy. Z b i e r a j ą c m a t e r i a ł y na terenie J a n o w a d o t y c z ą c e
k o ł a , do k t ó r e g o n a l e ż a ł o k i l k u w y b i t n y c h p r y m i t y w i s t ó w , j a k

T y c o ś na d e p t a k u g ł o d n y nieraz stal

Ociepka, U r b a n e k , Stolorz, B ą k , W r ó b e l i S ó w k a n a t r a f i ł e m na

Niejednemu willę w y k r e ś l i ł e ś n o w ą
Za k ą t i k a w a ł e k

t a k ą c i e k a w ą r e l a c j ę . „ N i e w i e l u b y ł o t a k i c h u nos — m ó w i ł nie­

chleba

ż y j ą c y j u ż A n t o n i J a r o m i n — w kole, co b y m i e l i coś osobistego

Szczerze i s ł o n o p ł a c i ł e ś

do w y r a ż e n i a . N o , a wszyscy chcieli się w y b i ć , co t u r o b i ć w t a k i m

D w a razy n a z a c h ó d w y s ł a ł a cię W i s ł a

razie? B y ł a m o d a na tego n i e m o w ę z K r y n i c y , na

D z i ś genialny polski

Pisali o n i m , b ę b n i l i , o b r ó ż k i p o k a z y w a l i w r o z m a i t y c h gazetach,

artysta

Nikifora.

to Stolorz i B ą k z a c z ę l i s i ę p o w t a r z a ć po N i k i f o r z e . S t a ł się on
A u t o r e m jest P i o t r S z k w a r ł a z K r y n i c y . Wiersz p r z y t a c z a m ,

dla n i c h wzorcem, nawet pisali n a obrazach j a k on, ż e b y się j a k

m i m o jego n i e d o s k o n a ł o ś c i , g d y ż oddaje syntetycznie i emocjo­

najbardziej u p o d o b n i ć . I co? C h w y c i ł o , komisje n a g r o d y d a w a l i ,

n a l n i e w j a k i s p o s ó b m y ś l i o „ K r y n i c k i m M a t e j c e " m ł o d e po­

w gazetach zaczeni i c h w y c h w a l a ć , że p r i m a sort, że oryginalne
i t a k i e i n n e b z d u r k i . B ą k t o n a w e t specjalnie b y ł w K r y n i c y

kolenie Ł e m k ó w .
Skoro jest m o w a o N i k i f o r z e i jego t w ó r c z o ś c i , o t w o r z e n i u
się m i t ó w po jego ś m i e r c i , m y ś l ę , że w a r t o p r z y okazji z a z n a c z y ć ,

u N i k i f o r a . J a k w r ó c i ł , t o s i ę d z i w o w a ł , żo s p a ł za

iż za ż y c i a stal s i ę on t a k ż e wzorcem a r t \ s t y c z n y m do k o p i o w a n i a

z tego

( i t o d o s ł o w n i e ) przez m a l a r z y - a m a t o r ó w spragnionych s u k c e s ó w .

p o t e m p l u ł do f a r b ó w . "

r

specjalno

odcienie k o l o r ó w

Jedno z ostatnich zdjęć N i k i f o r a . Stary, z m ę c z o n y , schorowany

Nikifor

miał już to,

o c z y m dawniej m a r z y ł — d o m , s a m o c h ó d , r a d i o , zegarki — ale nie u m i a ł się j u ż
t y m cieszyć

226

tapczanem

n a p o d ł o d z e , a ś l i n a m i f a r b y r o z r a b i a ł . M y ś l a ł nawet,
wydobywa i

że to
sam

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
