<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="10471" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/10471?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-27T10:49:08+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="10449">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/5bb94eb0db0e5349cfb806276c58bd36.pdf</src>
      <authentication>abc0cd1dbfc68a46f49955c1b9cf8272</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="124632">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3303</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="124633">
              <text>1985</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="124634">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3096</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="124635">
              <text>Moi przyjaciel Łemkowie / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1985 t.39 z.3-4</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="124636">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1985 t.39 z.3-4, s.211-216</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="124637">
              <text>Reinfuss, Roman</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="124638">
              <text>pol.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="124639">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="124640">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="124641">
              <text>Tl. 1. N a j d a c h , stary pasterz z R y c h w a ł e m , 1929

r.

Roman Reinfuss

M O I

P R Z Y J A C I

Zainteresowanie Ł e m k a m i , a p ó ź n i e j e t n o g r a f i ą z r o d z i ł y się

Ł E M K O W I E

m u codzienny p o s i ł e k , w r a c a ł dopiero p ó ź n ą j e s i e n i ą . Zaintereso-

u m n i e z czystego p r z y p a d k u . P a r ę l a t przed w o j n ą m i e s z k a ł e m

луа1о mnie ż y c i e starego s a m o t n i k a , s i a d ł e m z n i m na

z m a t k ą w Gorlicach, gdzie na

poczęstoлyałem

kałem Lemków\
z i m ą saniami

cotygodniowych targach spoty­

P r z y j e ż d ż a l i w o z a m i w y ł a d o w a n y m i drewnem,

z a p r z ę ż o n y m i лу konie l u b w o ł y . 2лугаеаН m o j ą

papierosem,

później

zjedliśmy

trawie,

wspólnie

moją

луусДоегколл'а „ w a ł ó w k ę " , a stary opoлyiadał i o p o w i a d a ł . TJ Ł e m колу

ОЛУСО

nie e t ^ v a j a się dobrze, z a p a d a j ą c z ę s t o na

„moty-

m c a g ę sлrymi l u d o w y m i s t r o j a m i , л\чес o g l ą d a ł e m ich z zainte­

l y c i u " , trzeba je ЛУ jesieni z a b i j a ć na

resowaniom, czasem z r o b i ł e m j a k i e ś zdjęcie i na t y m w ł a ś c n v i e

m a j ą nawet takie , . p o z w o l e ń s t w o " o d j a k i e g o ś k r ó l a , żo m o g ą

лс.-^л^ко się. k o ń c z y ł o .

b i t e i o s k ó r o w a n e barany spгzedaлyać na targach w Gorlicach

- D o p i e r o w r. 19:11 w czasie jednej z луакасуппуек wycieczek
na M a g u r ę Malastoлyską z a c z ę ł a się m o j a t r w a j ą c a j u ż p r z e s z ł o
pól

wieku

„przygoda

z Łemkowszczyziia".

Szedłem

śródleśną

d r o g ą b i e g n ą c ą grzbietem Magury, gdy na polanoo po lewoj stro­
nie

drogi z w r ó c i ł a

m i ę s o . Ryclnvaldzianie

moją

m y a g ę spora r u d a sterta liści, obok

i ОгуЬоллае.
„ A s k ą d ż e w t a k i m razie b i o r ą się owce w n a s t ę p n y m r o k u ? "
N a w i o s n ę c h o d z i l i ś m y po nie aż do B o j k ó w i H u c u ł ó w , t a m się
je киролуа1о i p ę d z i ł o g ó r a m i do d o m u .
ZafasoyiKwalo m n i e opoлviadanie starego, o d w i e d z a ł e m

k t ó i e j 7.гсф1олса1о się coś, j a k b y buda dla psa, t y l k o t r o c h ę d ł u ż ­

jeszcze parę razy na polanie i w d o i n u w R y c h w a ł d z i e

sza,

Олусгагу). O n opoлviadał, j a n o t o w a ł e m i f o t o g r a f o w a ł e m . W

Z a c z ą ł e m s c h o d z i ć w k i e r u n k u dziwnej b u d o w l i , w ó w c z a s

zaszczekał pies u k r y t y w cieniu a z b u d y na czworakach w y g r a ­

sposób

m o l i ł się siwy, ł y ą s a t y m ę ż c z y z n a . B y ł to m ó j pierwszy przyjaciel

Т^етколузгсгу z n y .

Ł e i n k o . n a z y w a ł się N a j d u c h . O d wiosny do jesieni p a s ł na

tej

powstał

cionym

późmej

polud-

n i o w ą d r z e m k ę w ciasnej ,,kołybie"'. D o wsi, s k ą d przynoszono

dгukoлл'any

artykuł

na

ten

temat

R y c h w a ł d b y ł w s i ą niezmiernie c i e k a w ą . N i e g d y ś , jak nazwa
луэкаг^е

stary pasterz o d b y w a ł

pierwszy

1

polance k i l k a k r ó w i owiec, teraz s p o c z y w a j ą c y c h w s z a ł a s i e ple­
z g a ł ę z i , podczas gdy

mój

go

(obecnie

(Reichwald) z a ł o ż o n y przez k o l o n i s t ó w

niemieckich,

„ d o k w a t e r o w a n y " przez pasterzy w o ł o s k i c h i r u s k i c h

r o l n i k ó w , znany b y ł w okolicy j a k o g ł ó w n e c e n t r u m

hodowli
211

�milicjantów.

2 M ą d z i k i e m nie w i d z i a ł e m się w ó w c z a s .

Później

n a s t ą p i ł a akcja „ W " , ft w k i l k a n a ś c i e hu po niej zaczęły się pierw sze p o w r o t y . B y ł e m w t e d y k i e r o w n i k i e m

swiozo r e a . k t y u n « a n o j

K a t e d r y E t n o l o g i i na U M C S w L u b l i n i e , k t ó r e j w r. 1900 p r z y ­
znano po raz pierwszy n a b ó r s t u d e n t ó w . N a l e ż a ł o ieli z a p o z n a ć
z p r a c ą t e r e n o w ą , z a d z i a ł a ć mocno na i c h w y o b r a ź n i ę , p o k a z a ć
coś nieznanego i prawie egzotycznego. T a k więc po wielu l a t a c h
z n a l a z ł e m się z n o w u w B a r t n e m , t y m razem z g r o m a d k ą stu­
d e n t ó w . M i e s z k a l i ś m y w pustej c h a ł u p i e ł o m k o w s k i e j , p e ł n i ą c e j
f u n k c j ę schronu P T T K .

O p i e k u n e m b y ł Ł e m k o , Stefan

Felen­

czak, k t ó r y b y ł naszyn „ e t a t o w y m " i n f o r m a t o r e m .
„ P a n i e Felenczak nie wie pan co s ł y c h a ć z M ą d z i k i e m , t y m
co m i a ł t a k i e d ł u g i e

„bajusy"?

„ B y ł n a w y s i e d l e n i u i niedawno w r ó c i ł z r o d z i n ą . Mieszka
t a m gdzie d a w n i e j . Teraz pewnie pasie k o n i e na p a s t w i s k u , jeden
jest k a s z t a n a d r u g i

siwy".

Zebrałem studentów i poszliśmy szukać Mądzika.

Niedaleko

c e r k w i n a ł ą c z c e p a s ł y się dwa konie, siwy i kasztan, a, p r z y n i c h
na k o ż u c h u o d w r ó c o n y m sierścią do g ó r y leżał M i c h a ł M ą d z i k .
P o z n a ł e m go od razu, t y l k o że kruczo-czarno „ b a j u s y " przez to
k i l k a n a ś c i e łat, bardzo

posiwiały.

„ D z i e ń d o b r y panie M ą d z i k , poznaje m n i e p a n ? "
W p a t r z y ł się wo m n i o u w a ż n i e c z a r n y m i , ś w i d r u j ą c y m i

na

w y l o t oczami.
„ C o ś n i b y poznaje... ale nic w i o m . . . "
P r z y p o m n i a ł e m m u dawne czasy i studenta, k t ó r y p r z y j e ż ­
d ż a ł do niego na rowerzo. S t a r y u c i e s z y ł się i r o z g a d a ł j a k dawniej,
a studenci obsiedli nas w i a n k i e m i s ł u c h a l i . O p o w i a d a ł o wysied­
l e n i u , o pobycie „ n a Zachodzie", p ó ź n i e j p r z o s z o d ł na

dawno

czasy m i ę d z y i n n y m i o p o w i e d z i a ł n a m o S y p k u , d z i e l n y m z b ó j ­
n i k u ł e m k o w s k i m , k t ó r y m i a ł s w o j ą k r y j ó w k ę w j a s k i n i na K o r ­
n u t a c h , a ż a d e n p o ś c i g nio m ó g ł go d o s i ę g n ą ć , p o n i e w a ż k o ń
S y p k i m i a ł p o d k o w y p r z y b i t e t y ł e m do p r z o d u , wobec czego
ślady

jakie pozostawiały

wskazywały

kierunek

odwrotny

do

jazdy.
P a r ę n a ś c i e l a t t e m u z m a r ł M i c h a ł M ą d z i k . P o z o s t a ł o po n i m
d w ó c h s y n ó w : I w a n c z y l i Janek i Osif ( J ó z e f ) . Janek p o m i m o ,
że nie p o s i a d a ł ż a d n e g o w t y m k i e r u n k u p r z y g o t o w a n i a , z a p a l i ł
się do e t n o g r a f i i . C h o d z i ł po wsiach, z b i e r a ł m a t e r i a ł y , z a c z ą ł
2

n a w e t p u b l i k o w a ć . M i a ł zamiar o p r a c o w a ć całość k u l t u r y
i h a n d l u o w c a m i . C h o d z i ł e m t a m w i e l o k r o t n i e nio aby dowie
dzieć się czegoś bliższego o t a j e m n i c z y m p r z y w i l e j u ,

którego

w p r a w d z i e n i k t nie w i d z i a ł , ale k t ó r y b y l przez wszystkie w ł a d z e
aż do I I w o j n y ś w i a t o w e j respektowany. I n f o r m a c j e rychwał-i
dzian na t e m a t p r z y w i l e j u b y ł y r o z b i e ż n e . J e d n i t w i e r d z i l i , ż e
n a d a l go Stefan B a t o r y za dostawy b a r a n i n y w czasie wojennej
potrzeby, i n n i p r z y p i s y w a l i go M a r i i Teresie l u b c a r o w i M i k o ł a ­
j o w i I za j a k i e ś p r z y s ł u g i na rzecz wojsk rosyjskich, g d y prze­
c h o d z i ł y przez K a r p a t y na W ę g r y w r . 1848, a ż e b y A u s t r i a k o m
d o p o m ó c w zgnieceniu powstania K o s u t h a .
Drugim

bliskim

przyjacielem

moim

był

7, B a r t n e g o , z n a k o m i t y „ r a b s i k " , specjalista
borsuków

z

nor.

Człowiok

posiadający

Michał
od

Mądzik

„wybierania"

najdłuższe

„bajusy"

( w ą s y ) na całej Ł e m k o w s z c z y ź n i e . D o m M ą d z i k a , a raczej w y s o k i
s t ó g siana przed jego d o m e m , b y ł m o i m s t a ł y m miejscem nocle­
g o w y m . J e ź d z i ł e m t a m c z ę s t o bo M i c h a ł M ą d z i k nie t y l k o o bor­
sukach i i n n y c h polowaniach u m i a ł o p o w i a d a ć . P r z y jego po­
mocy nawiązałem kontakt z b a r t n e ń s k i m i kamieniarzami, o któ­
rych

artystycznej

działalności

świadczą

zachowane

do

dziś

setki k r z y ż ó w p r z y d r o ż n y c h i c m e n t a r n y c h ozdobionych p ł a s k o ­
rzeźbami

Chrystusa.

W o j n a p r z e r w a ł a na czas d ł u ż s z y moje w ę d r ó w k i po Ł e m ­
kowszczyźnie.
okupacji,

w

Wprawdzie byłem

raz

B a r t n o m z Tadeuszem

jeden,

bezpośrednio

Sewerynem,

po

dyrektorem

M u z e u m Etnograficznego w K r a k o w i e , k t ó r y chciał t a m f d m o w a ć
„ K o z y b r a t y " (humorystyczny w y s t ę p d w u braci samochwałów)
ale b y l i ś m y w B a r t n e m zaledwie p a r ę godzin, bo w okolicy gra­
s o w a ł y liczne i g r o ź n e b a n d y . Ż a d e n kierowca z Gorlic nie c h c i a ł
ryzykować

w y j a z d u . Ostatecznie

Soweryn w y k o ł a t a ł

jakiegoś

gruchota i p o s t a r a ł się o o b s t a w ę w postaci trzech u z b r o j o n y c h

212

dycyjnej

Łemków. Wyjechał

jednak

do A m e r y k i

do

tra­

Stanów

Zjednoczonych, gdzie pracuje j a k o r o b o t n i k a r ó w n o c z e ś n i e na
niwie k u l t u r a l n e j w Ł e m k o - S o j u z i e . B r a t jego Osif gospodarzy
w B a r t n e m i z d u ż y m oddaniem p e ł n i o p i e k ę n a d t a m t e j s z ą za­
b y t k o w ą c e r k i e w k ą . P r z y j a ź ń j a k ą z a w a r ł e m z ojcom „ p r a w e m
dziedziczenia" p r z e s z ł a n a obu s y n ó w .
W czasie jednej z z i m o w y c h w y p r a w badawczych na Ł e m k o w s z c z y z n ę k r y n i c k ą p o z n a ł o m przed wojną, w Ż e g i e s t o w i e —•
W s i r o d z i n ę M i l a n i c z ó w (przyczynek do t e o r i i K . Dobrowolskie­
go n a t e m a t u d z i a ł u p o ł u d n i o w y c h S ł o w i a n w osadnictwie wo­
ł o s k i m ? ) . G d y ś m y bardziej się z a p r z y j a ź n i l i ojciec r o d z i n y po­
k a z a ł m i z w i e l k i m n a b o ż e ń s t w e m p o ż ó ł k ł y pergamin z p i e c z ę ­
ciami, z k t ó r e g o w y n i k a ł o , żo król Stefan

Batory

nobilitował

jednego z p r z o d k ó w Milanicza za z a s ł u g i wojenne, n a d a j ą c m u
herb i t y t u ł szlachecki. P o d o b n y c h d o k u m e n t ó w b y ł o na Ł e m ­
k o w s z c z y ź n i e w i ę c e j p o n i e w a ż s o ł t y s i wsi k r ó l e w s k i c h i b i s k u p i c h
z o b o w i ą z a n i b y l i konno i zbrojno s t a w a ć w razio wojennej po­
T

trzeby. Ciekawe ile z t j c h d o k u m e n t ó w p r z e t r w a ł o z a w i o r u c h ę ,
k t ó r a p r z e s z ł a przez

Łemkowszczyznę.

B y ł o to chyba w r. 1936. J e c h a ł e m rowerem na p e n e t r a c j ę
wschodniej

Łemkowszczyzny.

Przejeżdżając

przez

Olchowioc

(dawny p o w i a t K r o s n o ) z o b a c z y ł e m p r z y drodze m ł o d e g o Ł e m k a
ubranego j a k wszyscy w s t r ó j l u d o w y . Z a t r z y m a ł e m się i zagad­
n ą ł e m po ł e m k o w s k u :
„ S ł a w a I z u s u C h r y s t u , majete w y u d o m u ozuhu, ja ohoozu
z r o b y t y sobi

znimku".

O k a z a ł o się, żo c h ł o p a k m a po ojcu nie t y l k o c z u h ę ale i d a w n y
„ u h e r s k y k a p e l u c h " i c h ę t n i e da się w t y m s f o t o g r a f o w a ć

ale

z s i o s t r ą i joj m a ł ą c ó r e c z k ą . P r z y g o t o w a n i a t r w a ł y d o s y ć d ł u g o ,

�II.

3.

Ks. T y tar,

proboszcz p a r a f i i greko-katolickiej
ezowej, ok. 1933 r.

I I . 5. Teodora Szlantowa, u r . 1880, Ł o s i e

w Hań-

I I . 4. M i c h a ł M ą d z i k , B a r t n e , 1961 r.

I I . 6. W a s y l T o r o p y ł a z s i o s t r ą i s i o s t r z e n i c ą , Olchowiec, 1933 r.
213

�bo musieli się g r u n t o w n i e u m y ć , u c z e s a ć j a k do cerkwi i w y s t r o i ć ,

tyzm

wreszcie s t a n ę l i przed o b i e k t y w e m .

i nuda, więc lubił

że

przyślę,

zapisałem

nazwisko

do

gdy

Wasyl

Toropyla

łóżka.

Dokuczała

mu

bezczynność

p r z y c h o d z i l i ś m y do niego.

oczywiście o m a z i a r s k i m

„ Ł e m p r y s l i j t o n a m pane z n i m k u . no z u b u d t e " .
Obiecałem,

trwale przykuł

handlu, o zwyczajach

Opowiadał

i przesądach,

a t a k ż e ś p i e w a ł . U niego n a g r a ł e m dwie rzadkie polskie p i e ś n i

— Olchowiec i zdjęcia... nie p o s ł a ł e m . Po wojnie w r. 1963 b y ł e m

dziadowskie, k t ó r e p r z y w i ó z ł zo swych m a z i a r s k i c h

wędrówek,

w Olchowcu ze s t u d e n t a m i . P y t a ł e m

z okolicy I n o w r o c ł a w i a . Od niego t e ż z a n o t o w a l i ś m y

informację

o Toropylę, był,

wrócił

z przesiedlenia ale go nie o d w i e d z i ł e m bo nas burza w y p ę d z i ł a
z Olchowca i trzeba b y ł o w r a c a ć do K r e m p n o j , gdzie m i e l i ś m y
r

b a z ę . W n a s t ę p n y m r o k u z n o w u o d w i e d z i l i ś m y Olchow ico.

Po

o sposobie chowania p o r o n i o n y c h p ł o d ó w . G d y S p ó l n i k b y ł ma­
ł y m c h ł o p c o m m a t k a jego p r a c u j ą c c i ę ż k o w czasie ciąży poro­
n i ł a . Niedonoszony p ł ó d został

zwyczajem

łemkowskim

zako­

p r a c y m i e l i ś m y z e b r a ć się p r z y samochodzie. N a d e s z ł a u m ó w i o n a

pany w izbie pod s t o ł e m , gdzie mial c z e k a ć do m o i n e n l i i , w k t ó r y m

godzina, c z e k a ł e m na miejscu z b i ó r k i . W oddali z o b a c z y ł e m t r z y

powunien n a s t ą p i ć prayyidlowy p o r ó d . W e d ł u g w iorzeń

z b l i ż a j ą c e się postacie. B y ł y to dwie s t u d e n t k i i i d ą c y

w t y m momencie p r z y b y w a dusza nienarodzonego dziecka i wo­

między

łaniem

n i m i starszy m ę ż c z y z n a . D o m y ś l i ł e m się od r a z u .

domaga się c h r z t u . W

tym

Łemków

w ł a ś n i e czasie S p ó l n i k

ze

„Wyste Wasyl Toropyla?"

swoim starszymi b r a t e m lożoli na, ł ó ż k u . B r a t p o w r ó c i ł z handlo­

„ A wyste, pane, t o j profesor z L u b l y n a szto sia o mene p y t a u V"

wej p o d r ó ż y i opowdadal o niej Piotrowu. D ł u g o w nocy c h ł o p c y

r

7

I s t a ł o się coś bardzo dziwnego! C h w y c i l i ś m y się w objęcia i w y ­

r o z m a w i a l i ze s o b ą , gdy

c a ł o w a l i j a k b r a c i a . On p ł a k a ł otwarcie a j a z a g r y z a ł e m w a r g i bo

S p ó l n i k , usly szcli w y r a ź n e w o ł a n i e „ c h r z t u , c h r z t u " .

m i b y ł o w s t y d przed s t u d e n t a m i . J a k się u s p o k o i ł z a c z ą ł opowia­

szydi się i dali szybko z n a ć rodzicom, a w ó w c z a s ojciec p o k r o p i ł

d a ć j a k t o c z e k a ł na moje „ z n i m k i " , j a k s z u k a ł swej f o t o g r a f i i na

miejsce p o c h ó w k u p o ś w i ę c o n ą w o d ą i w o b e c n o ś c i m a t k i d o k o n a ł

w y s t a w a c h r e k l a m o w y c h f o t o g r a f ó w w R y m a n o w i e i Sanoku. A l e

„ c h r z t u z w o d y " . Stary S p ó l n i k b y l g ł ę b o k o przekonany, że nie

nie z n a l a z ł , a p ó ź n i e j n a d e s z ł a w o j n a . C z u ł e m się j a k z b i t y pies.

twierdził

uległ wraz z b r a t e m h a l u c y n a c j i .

7

Wystra-

7

7

N a szczęście m a m p r z e c i e ż klisze. W a s y l T o r o p y l a w t y d z i e ń po

Pewnego razu p o s k o ń c z o n y m w y w i a d z i e u Spóhnka- c o f n ą ł e m

naszym s p o t k a n i u d o s t a ł swoje „ z n i m k i " p o w i ę k s z o n e do f o r m a t u

taśmę i przegrałom mu

1 8 x 2 4 , t y l k o , że siostra nie m o g ł a ich j u ż obejrzoć bo

maziarskim

zmarła

w p e w n y m momencie, j a k

zawołaniom

fragment

jego opowieści

„ K o l o m a ź ...

zakończonej

Kupujto

kolomaź... ".

przed p a r u l a t y , a joj m a ł a c ó r e c z k a jest joszczo na zachodzie,

Stary w pierwszej c h w i l i o n i e m i a ł i w p a t r y w a ł się w magne­

t a m w y s z ł a za m ą ż i ma k i l k o r o dzieci. P ó ź n i e j k o r e s p o n d o w a ł e m

tofon n i e p r z y t o m n y m w z r o k i e m , n a s t ę p n i e poderw a,ł się, usiadł

z T o r p y ł ą , z a p r a s z a ł m n i e do „ O l c h i u c i a na

na ł ó ż k u , z a c z ą ł k l e p a ć się d ł o ń m i po udach, wroHzoio w y k r z t i i s d

hryby".

Sporo jest t y c h ł e m k o w s k i c h p r z y j a c i ó ł . Chciało b y się k a ż ­
demu

poświęcić

choć

s ł o w o , ale

M u s z ę jednak w s p o m n i e ć

co

to

obchodzi c z y t e l n i k a ?

o Ł o s i a n a c h , bo

d r ż ą c y m z emocji głosom „ D i a b ł a m i a ł w sobie ton co to p u d e ł k o
7

wymy ślił".

położono

Z p o d o b n y m i r e a k c j a m i w s z e ś ć d z i e s i ą t y c h lał.a-h s p o t y k a l i ś ­

wyjątkową

m y się u starszych Ł e m k ó w c z ę s t o . Szkoda, że n i e hylo drugiego

Łosie

k i l k a n a ś c i e k i l o m e t r ó w na p o ł u d n i e od Gorlic jost

7

w s i ą . O d n i e p a m i ę t n y c h c z a s ó w jej m i e s z k a ń c y u p r a w i a l i o b w o ź n y
handel m a z i ą i i n n y m i s m a r a m i . „ Z a A u s t r i i " o b j e ż d ż a l i s w o i m i

magnetofonu,

który by

7

to spontaniczne odezwania nagryw al,

7

by/lby to niezwykle ciekawy m a t e r i a ł .

ciężko z a ł a d o w a n y m i wozami W ę g r y , Siedmiogród, Kongresów­

7

7

7

P ó ź n ą j e s i e n i ą c h o d z i l i ś m y oczy w i.ście w Ł o s i u na, ,.v&gt; e c z i r k i " ,

k ę , Ł o t w ę , L i t w ę , U k r a i n ę . Po I wojnie ś w i a t o w e j jawnie handlo­

gdzie k o b i e t y d a r ł y pierze, p l o t k o w a ł y , ś p i e w a ł y , a

w a l i na terenie całej P o l s k i

r o b i l i t o samo t y l e , że nie d a r l i pierza.. W czasie t y c h wieczornych

a „ n a szvraro" r ó w n i e ż po Słowacji

i M o r a w a c h , bo p r z e j ś c i e granicy c a ł y m

taborem wozów

mężczyźni

nie

p o p i s ó w ś p i e w a c k i c h w y s t ę p o w a ł a w całej p e ł n i mieszanka k u l ­

s t a n o w i ł o dla n i c h z b y t wielkiej t r u d n o ś c i . Ł o s i a n i e b y l i z a m o ż n i

t u r o w a j a k ą t w o r z y l i maziarze z n o s z ą c do swej wsi z różny ch

7

a nawet bogaci. B u d o w a l i p i ę k n e d o m y , u b i e r a l i się po m i e j s k u ,

stron melodie

dobrze j e d l i , więc b y l i w y r o ś n i ę c i j a k d ę b y , a i c h

w ę g i e r s k u czardasze, P i o t r S p ó l n i k d ł u g ą b a l l a d ę po

dziewczęta

oraz t e k s t y . D u d r a

spod

Kiezery ś p i e w a ł

po

słowacku

s ł y n ę ł y z u r o d y . W y g l ą d e m s w y m łosianie w y r ó ż n i a l i się w y r a ź ­

o ż o ł n i e r z u , k t ó r y z o s t a ł rozstrzelany za, dezercję u nad wszyst­

nie w masie zabiedzonych, d r o b n y c h Ł e m k ó w . N a tej podstawie

kimi

p o w s t a ł m i t , że łosianio są p o t o m k a m i szwedzkich j e ń c ó w wo­

Szaliapin z a d r ż a ł b y z z a z d r o ś c i . T a k b y ł o ЛУ Ł o s i u . G d y ś m y stam­

j e n n y c h z czasu „ p o t o p u " .

tąd

W Łosiu spędziliśmy z przerwami kilka tygodni,

penetrując

r ó w n i e ż s t a m t ą d wsie okoliczne. Z iosianami z ż y l i ś m y się bardzo

górował p o t ę ż n y
odjeżdżali

pytano

bas
nas

Stefana
„A

Trębacza,

kiedy

woboc

легасасю?".

którego
Najdłużej

„ w r a c a ł a " jedna ze studentek, k t ó r a na t e m a t Łosia i losian na­
pisała ciokawą książkę opublikowimą w wydawnictwio

3

PAN .

p r ę d k o , a najbardziej z r o d z i n ą Grzegorza Jewusiaka, d o ś w i a d ­

Po w o j n i e przez k i l k a n a ś c i e lat z r z ę d u s p ę d z a ł e m z r o d z i n ą

czonego maziarza, k t ó r y dawniej o p e r o w a ł g ł ó w n i e po p o ł u d n i o ­

wakacje w W y s o w e j . B y ł o t o okazja do odnowienia starych zna­

wej

j o m o ś c i i n a w i ą z y w a n i a n o w y c h . M i e s z k a l i ś m y u Łemkóлv. Nasi

stronie K a r p a t i to p r z e w a ż n i e

zieloną

granicę.

Doskonały

narrator

„na

szwarc" c z y l i przez

opowiadał

z

humorem

gospodarze Hichniewiczowie n a l e ż e l i do badaczy pisma ś w i ę t e g o
czyli tzw.

maziarskich

z t ą r o d z i n ą pod w s p ó l n y m dachem d o s t a r c z y ł o n a m

wozów

przechodziły

nielegalnie granice, j a k

ich

polscy ł u b czescy s t r a ż n i c y t r o p i l i i j a k s p r y t n i e maziarze po­

popularnie „ k o e i a r z y " .

Wiele miesięcy

7

o przygodach w ł a s n y c h i swoich k o l e g ó w , j a k n o c ą c a ł e k a r a w a n y

spędzonych
niezwykle

i n t e r e s u j ą c e g o m a t e r i a ł u do obserwacji. Przez cały czas naszego

t r a f i l i w y m o t a ć się z opałów , a t a ś m a magnetofonowa n o t o w a ł a .

p o b y t u nie s ł y s z e l i ś m y ЛУ t y m d o m u podniesionego głosu, prze­

Z m a t e r i a ł ó w , k t ó r e t a m są utrwalone m o ż n a b y n a p i s a ć w s p a n i a ł ą

k l e ń s t w a czy prostej (1отол\чп sprzeczki. Gdy

p o w i e ś ć . Opowiadania swoje p r z e p l a t a ł Jewusiak ś p i e w o m i g r ą

вкаволсапо o g r ó d e k przed d o m e m i w y c i ę t o śliwy, k t ó r o t a m p i ę k ­

na h a r m o n i i . Ś p i e w a ł a z r e s z t ą c a ł a rodzina J e w u s i a k ó w czasom

nie o w o c o w a ł y , stary Sylwester z a p y t a n y pizezo m n i e co o t y m

wspomagana przez ciekawe s ą s i a d k i . P r z y d u ż e j

m y ś l i , o d p o w i e d z i a ł spokojnie: ,,po

7

muzykalności

Michniewiozowi

drugiej stronio drogi

jost

7

Ł e m k ó w i p r z y z w y c z a j o n y c h do w i e l o g ł o s o w y c h ś p i e w ó w cer­

pusta ł ą k a m o g l i stamtoj s t r o n y u l i c ę p o s z e r z y ć , alo л\ id.aó bardziej

k i e w n y c h r o d z i ł y się na poczekaniu c h ó r a l n e k o n c e r t y l u d o w y c h

ра8олса!о po naszej".

p i e ś n i ł e m k o w s k i c h . U J e w u s i a k ó w s p ę d z a l i ś m y d ł u g i e i nieza­

U

Michniewiozow

7

nie s ł y c h a ć b y ł o ani ś m i e c h u ani *р1ел\ и.

pomniane wieczory. Podobnie b y ł o u m i e s z k a j ą c y c h po s ą s i e d z k u

Gdy- p r z e g r y w a ł e m t a ś m y z n a g r a n y m i j ń o s e n k a m i ł e m k o w s k i -

S z l a n t ó w , gdzie c e n n ą i n f o r m a t o r k ą b y ł a 80-letnia m a t k a gos­

m i M i c h m ^ v i c z o w a s ł u c h a ł a ich z \yidoczny m zaintoresoлvanicm ,

podarza Teodora Szlantowa. Rej

a палл-et p r z y j e m n o ś c i ą .

wodziła

j e d n a k jej

synowa

7

Sama nio d a ł a się j e d n a l i ujrrosić

by

M a r i a , rodem ze Ś n i e t n i c y , k t ó r a n i e s ł y c h a n i o barwnie i d o k ł a d n i e

z a ś p i e w a ł a „ b o n a m t a k i c h ś w i a t o w y c h pisenek śpiew-uć nie wol­

o p o w i a d a ł a i i l u s t r o w a ł a piosenkami „ j a k to persze Ł e m k i we-

no".

czirki odprawiały".

PeAvnogo razu ЛУ czasie d ł u g o t r w a ł o j „ l e j b y "

gdy

wszystko

O k a ż d e j porze d o s t ę p n y i c h ę t n y do udzielania w y w i a d u b y l

co m i a ł o m do dy spozyeji z o s t a ł o już przerzytaue, p o s z e d ł e m do

P i o t r S p ó l n i k , urodzony w r. 1883, ex-maziarz, k t ó r e g o reuma­

Мтптеллисголу po j a k ą ś k s i ą ż k ę . O k a z a ł o się, że d y s p o n u j ą je-

214

7

�I I . 7. N a j d u c h , stary pasterz z R y c h w a ł d u , 1929 r.

dynie Pismem ś w . W z i ą l e m Stary Testament l p r z e t r z y m a ł e m

Oddaleni l i s t , p r z e c z y t a ł na g a n k u i p o p r o s i ł m n i e do ś r o d k a .

go, o de p a m i ę t a m , z t y d z i e ń . Ogromnie przez t o a w a n s o w a ł e m

Plebania b y ł a mroczna, c z u ć b y ł o g r z y b e m . N a ś c i a n a c h b y ł y

w oczach naszych gospodarzy, zaczęli na m n i o s p o z i e r a ć j a k na

szare rozległe p l a m y z m u c h . T y s i ą c e ich k ł ę b i ł o się i b r z ę c z a ł o

potencjatiiego k a n d y d a t a ,,na b r a t a " t y m bardziej, że niejedno­

w p o w i e t r z u . U d e r z a ł y w t w a r z , w p a d a ł y do ust p r z y m ó w i e n i u .

k r o t n i e z a d a w a ł e m i m p y t a n i a na t e m a t ich w y z n a n i a .

S i e d z i e l i ś m y z k s i ę d z e m naprzeciw siebie p r z y stole w j a d a l n y m

W czasie licznych s p a c e r ó w i wycieczek o d b y w a n y c h z Wyso­
wej, c h o d z i ł e m d u ż o po omento,rzach. Po pierwsze dlatego, że
i n t e r e s o w a ł y mnie kamienne n a g r o b k i , k t ó r o r y s o w a ł e m l u b fo­
t o g r a f o w a ł e m , po drugie z tego p o w o d u , żo s p o t y k a ł e m na. n i c h

p o k o j u , k t ó r y pelnil r ó w n i e ż f u n k c j ę saloniku.
„ D o b r o d z i e j a s z k u , to w ł a ś c i w i e o co w a m chodzi, co j a m a m
wam

powiedzieć?"

„ C h c i a ł e m , p r o s z ę k s i ę d z a proboszcza

nazwiska l u d z i , k t ó r y c h z n a ł e m l u b o k t ó r y c h t y l k o s ł y s z a ł e m .

na t e m a t

Л\" nadgranicznej

lat... T o k s i ą d z doskonale i t d . i t d . "

Blocbnarcc na r u i n i e omenta,rza za.cliował się

nagrobek J a c k a Babnja zwanego „ G y r d a " , znanego w okolicy
,,baczy", czyli znachora,, k t ó r y leczył, p r z e p o w i a d a ł ,
z ł u d z i ,,zle" i b y ł bohaterom licznych
W

Hańczowcj

natrafiłem

na

wypędzał

opowiadań.

nagrobek

d o w i e d z i e ć się czegoś

wierzeń i przesądów Ł e m k ó w . Ksiądz przecież

tyle

„ D o b r o d z i e j a s z k u tego t o j a nic w i e m . O n i m i tego nawet na
ś w i ę t e j spowiedzi nie m ó w i ą , ale p o p r o s z ę j e j m o ś ć ona

więcej

z b a b a m i przestaje t o ona z p e w n o ś c i ą p o t r a f i coś p o w i e d z i e ć " .

miejscowego

pro­

boszcza ks. T y t a r a , Nazwisko jego n a l e ż a ł o b y w p i s a ć na pierw­

r

I

zaw ołal ż o n ę . W p r z e c i w i e ń s t w i e do k s i ę d z a j e j m o ś ć b y ł a

bardzo wysoka i n i e z w y k l e t ę g a . U b r a n a j a k do r o b o t y p r z y

szym miejscu na liście m o i c h i n f o r m a t o r ó w sprzed l a t pięćdziesię­

gospodarstwie, p r z y s z ł a z k u c h n i , więo świeciła się p o t e m j a k

ciu.

r z y m s k i z a p a ś n i k namaszczony

Trudno m i o n i m nie w s p o m n i e ć j a k o , że w i z y t a u niego

w r. 1932 ł u b 1933 do
właśnie

rozszerzyłem

szczyzny

i

dziś
moje

szukałem

tkwi

w

mojej

ama,torskie

odpow iednieh

pamięci.

,,badanie"

informatorów,

o p r z e s ą d y i wierzenia. U z b r o j o n y w list p o l e c a j ą c y

Wtedy

Łemkow­

oliwą.

W y t ł u m a c z y ł e m jej o co chodzi i z a d a ł e m k o n k r e t n e p y t a n i e :
„ C z y Ł e m k o w i e o p o w i a d a j ą coś o p ł a n e t n i k a c h ?"

chodziło

„ O p ł a n e t n i k a c h ? T a k , o p o w i a d a j ą , że to t a k i e duchy czy

pojechałem

ludzie co w p o w i e t r z u p r z e n o s z ą c h m u r y gradow e. One s ą bardzo

na, row erze z Gorlic do l l a ń c z o w e j do ks. T y t a r a ,,bo on ta,m

ciężkie i s ł y c h a ć j a k p ł a n e t n i k i w o ł a j ą t a m z g ó r y m i ę d z y s o b ą :

j u ż t r z y d z i e ś c i la,t jest na p a r a f i i ,

„puść!

7

najlepiej wszystko

r

Ł e m k ó w dobrze zna,, t o c i

wyjaśni".

T

T

p u ś ć ! bo nie w y t r z y m a m " .

„ I co w t e d y ? "
po werte­

„ W t e d y najlepiej w z i ą ć p a s k ę w i e l k a n o c n ą . Pan wie to t a k a

pach, z w a n y c h nioslusznie „ d r o g ą " , spocony i z m ę c z o n y s t a n ą ł e m

Po dwudziestu k i l k u k i l o m e t r a c h przejechanych

b u ł k a , u s k r o b a ć spod spodu t r o c h ę m ą k i i w r z u c i ć do pieca. J a k

przed p l e b a n i ą . B y ł to b u d y n e k drewniany, n i s k i , d ł u g i , k r y t y

się spali i j a k ton d y m dojdzie do c h m u r , to p ł a n e t n i k i się t y m

gontem. Od frontu

w z m o c n i ą i p r z e n i o s ą c h m u r ę dalej, ż e b y g r a d nie n a r o b i ł szkody.

w połowie

długości

znajdował

się ganek

k r z y w y od s t a r o ś c i . Z d u s z ą na r a m i e n i u z a p u k a ł e m do d r z w i .
P o c h w i l i p o j a w i ł się w n i c h n i s k i , chudy człowieczek, o l i s i m
pyszczku, odziany w s f a t y g o w a n ą c z a r n ą c z a r n a r ę ,
, , A dobrodziejaszek

w jakiej

sprawie?"

A l e j a k p a n m y ś l i , t o chyba
W

czasie obiadu, na

nieprawda?"

który

zostałem

zaproszony,

podano

r o s ó ł , w k t ó r y m b y ł o t r z y rodzaje m u c h . T a k i e k t ó r e u t o p i ł y się
w czasie gotowania i r o z l a z ł y się na części s k ł a d o w e , t a k i e , k t ó r e

215

�u t o p i ł y się p ó ź n i e j i nieruchomo ale w całości u n o s i ł y się na

„ D o b r o d z i e j a s z k u , m o j a p a r a f i a jest w i e l k a . T u na miejscu

powierzchni i t a k i e , k t ó r e w p a d ł y do talerza w drodzo z k u c h n i

w H a ń c z o w e j jost dusz niewiele, ale w A m e r y c o jost i c h pareset.

lub j u ż na stole, b y ł y ż y w e , r u c h l i w e i dzielnie w i o s ł o w a ł y wszyst­

O n i c z ę s t o p i s u j ą do swogo ojca duchownogo, jeden o m e t r y k ę ,

k i m i s z e ś c i o m a n o g a m i . W pierwszej c h w i l i t r o c h ę m n i e t a p r z y ­

d r u g i o ś w i a d e c t w o ś l u b u , trzeci o inne j a k i e ś

p r a w a z a s z o k o w a ł a . S p o j r z a ł e m u k r a d k i e m co r o b i k s i ą d z , a on

N i o w i e d z ą j a k za t o p ł a c i ć , w i ę c p r z y s y ł a j ą w łiścio d o l a r y , co

najspokojniej w y ł a w i a ł m u c h y ł y ż k ą i l o k o w a ł j o d n ą p r z y drugiej

ł a s k a i w e d ł u g z a m o ż n o ś c i . Jeden dolara, i n n y 5 d o l a r ó w , a po­

n a o b r z e ż u talerza, n a s t ę p n i e z a b r a ł się do jedzenia.

niektóry

Zrobiłem

zaświadczenie.

to i 20 d o l a r ó w w ł o ż y do l i s t u . Co j a b i e d n y proboszcz

t o samo. Co b y ł o „na. d r u g i e " nie p a m i ę t a m , w i d a ć w m e n u uio

z d o l a r a m i m a m robić, ? D o b a n k u p r z e c i e ż nio o d d a m , a j a k

b y ł o j u ż nic specjalnie

schowam

atrakcyjnego.

Po obiedzie p o p r o s i ł e m ks. T y t a r a aby m i p o k a z a ł cerkiew,

do siennika

to wypatrzą

i ukradną.

Jeszcze

może

p r z y tej o k a z j i z a b i j ą . W k ł a d a ł e m je więc do t a k i e j k o p e r t y

z n a j d u j ą c ą s i ę p a r ę k r o k ó w od p l e b a n i i . K s i ą d z jednak nie b y ł

i t r z y m a ł e m w o ł t a r z u p o d s e r w e t k ą , na k t ó r e j s t a ł k i e l i c h . A c i

wcale zachwycony m o j ą p r o p o z y c j ą . W k o ń c u j e d n a k

w y p a t r z y l i , w ł a m a l i się n o c ą do c e r k w i i u k r a d l i k o p e r t ę z do-

się. W y s z l i ś m y przed p l e b a n i ę , a k s i ą d z po drodze

zgodził

larmi.

mówił:

„ D o b r o d z i e j a s z k u , a ż serce b o l i w c h o d z i ć do tej z n i e w a ż o n e j

zbrodniarze

ołtarza.

Świętokradcy!".

m i się to wszystko g d y s t a n ą ł e m n a d

grobem

D z i ś w nowej m u r o w a n e j plebanii mieszka z r o d z i n ą k s i ą d z

„ Z n i e w a ż o n e j ?"
tak

uszanowali

ks. T y t a r a .

świątyni pańskiej".
,,A

Nie

Przypomniało

dobrodziejaszku,

znieważonoj

i okradzionej!

Nie

p r a w o s ł a w n y . Cerkiew w y r e m o n t o w a n a jost za p i e n i ą d z e p r z y ­
s ł a n e przez Ł e m k ó w z A m e r y k i , a ikonostas z o s t a ł p i ę k n i e odno­

uszanowali zbrodniarze d o m u B o ż e g o ! "
„Było włamanie i "

w i o n y n a koszt p a ń s t w a przez p r a c o w n i ę k o n s e r w a t o r s k ą w Ł a ń ­

„ P a t r z dobrodziejaszku, zamek w y ł a m a l i , d r z w i u s z k o d z i l i ! "

cucie.

K s i ą d z o l b r z y m i m kluczem o t w o r z y ł prowizorycznie n a p r a w i o n y

O d p a r u l a t nie j e ż d ż ę j u ż do W y s o w e j . M a m w ł a s n ą c h a ł u p ę
z o g r ó d k i e m p o d K r a k o w e m i t a m s p ę d z a m czas w o l n y od z a j ę ć ,

zamek i w e s z l i ś m y do ś r o d k a .
„ C z y złodzieje u k r a d l i a p a r a t y k o ś c i e l n e ? "

ale m o j a „ p r z y g o d a z Ł e m k o w s z c z y z n ą " wcalo się nio s k o ń c z y ł a .

„ O co t o , t o n i e ! "

O d ż y w a g d y na l i c z n y c h prelekcjach o p o w i a d a m o

, , Z n i e w a ż y ł i sakrament ?''

i i c h k u l t u r z e , g d y o n i c h p i s z ę , g d y p r z e g l ą d a m fotografie ro­

„Nio!"

bione p r z e d l a t y . W ó w c z a s s t a j ą

„ N o w i ę c co się t u w ł a ś c i w i e s t a ł o ? "

stary N a j d u c h , M ą d z i k ,

„Świętokradztwo

dobrodziejaszku,

świętokradztwo!!".

m i o c h n ą ł się s m u t n i e i z p e w n y m oporem z a c z ą ł

Uś-

opowiadać.

Toropyła,

Łemkach

m i przed oczyma j a k ż y w i
Jewusiak,

Spólnik,

Dudra

spod K i c z o r y i w i e l u , w i e l u i n n y c h , o k t ó r y c h t u nie wspomnia­
ł e m , a b y l i t o „ d u ż e , fajno h i d e " .

P R Z Y P I S Y

1

R . Reinfuss, Pasterstwo na Łemkowszczyżnic
dawniej a dziś,
D o d a t e k L i t e r a c k o - N a u k o w y „ I l u s t r o w a n e g o K u r i o r a Codzien­
nego" nr 3 1 , 3 . V I I I , 1 9 3 1
Nad rzeką Ropą, zarys kultury ludowej powiatu
gorlickiego,
K r a k ó w 1965; J . M ą d z i k , Z . C i c ś l a - R e i n f u s s o w a ,
Łowiectwo
i rybołóstwo;
M . G r y b e l , J . M ą d z i k , Bartnictwo i
pszczelarstwo;
J . M ą d z i k , Zwyczaje doroczne
Łemków
M . B r y l a k - Z a l u s k a . Maziarska wieś Łosie, Ossolineum 1983
1

3

I I . 8. „ N a . w y w i a d z i e u S z l a n t ó w " , Ł o s i c , 1963 r.
I I . 9. „ W e c z i r k i " w Ł o s i u , 1963 r.
I I . 10. M a r i a S z ł a n t o w a z m ę ż o m , Ł o s i o , 1963 r.

10

Jot.: E . Keinfusa

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
