<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="10433" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/10433?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-27T00:45:03+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="10411">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/2ae2d4d6aa846068b3b2d773fc1e619f.pdf</src>
      <authentication>1d27b27974271e4404642a6bc6c89362</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="124091">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3384</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="124092">
              <text>1982</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="124093">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3171</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="124094">
              <text>Biografia i twórczość. O Bronisławie Krawczuku / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1982 t.36 z.1-4</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="124095">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1982 t.36 z.1-4, s.27-34</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="124096">
              <text>Jackowski, Aleksander</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="124097">
              <text>pol.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="124098">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="124099">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="124100">
              <text>Aleksander Jackowski
BIOGRAFIA I TWÓRCZOŚĆ, O BRONISŁAWIE KRAWCZUKU

Biografia

o d g r y w a s z c z e g ó l n e znaczenie p r z y opisie

twór­

emocjonalnym, osobistym. Zwłaszcza w tych przypadkach, g d y

czości z a l e ż n e j n i e m a l w y ł ą c z n i e o d n a k a z ó w i d y s p o z y c j i wew­

d z i e ł o zawiera w sobio w a r s t w ę s y m b o l i c z n ą , g d y jest

n ę t r z n y c h t w ó r c y . Czym bliżej znajdujemy

kompensacji — b i o g r a f i a a r t y s t y s t a n o w i ć m o ż e i s t o t n y k l u c z

się „ n a t u r y " , t y m

mniejszy w p ł y w c z y n n i k ó w z e w n ę t r z n y c h , k u l t u r o w y c h .

Czło­

w i e k , m a l u j ą c y z w ł a s n e j p o t r z e b y , bez w z o r ó w , bez s c h e m a t ó w

do zrozumienia

sensu d z i e ł a , d i a l o g u c z ł o w i e k a

M o ż n a p o w i e d z i e ć , że i m s ł a b s z a jest i n t e r w e n c j a

ze

formą

światem.

świadomości

prawda

t w ó r c y , i m mniejsza jego wiedza o p r ą d a c h , s t y l a c h , f o r m a c h

r ó w n i e ż z w i ą z a n y ze s w y m czasem i miejscem, ale t e z a l e ż n o ś c i

w y r a z u , t y m w i ę c e j w s k a z ó w e k do zrozumienia jego d z i e ł m o ż e

s ą w jego dziele mniej u c h w y t n e i m n i e j w a ż n e . Zapis ż y c i a ,

d a ć biografia.

narzucanych

m u przez e p o k ę czy ś r o d o w i s k o jest co

determinanty wynikające z osobowości, potencjału intelektual­

Badania

t w ó r c z o ś c i „ n a i w n e j " , czy

jak-ją-tam-zecheemy-

nego, k o n f l i k t ó w , s t r e s ó w , t r w a ł y c h n a p i ę ć o k r e ś l a j ą w znacznio

n a z w a ć , zmusza do szukania przede w s z y s t k i m i n d y w i d u a l n y c h

w i ę k s z y m s t o p n i u charakter t w ó r c z o ś c i l u d z i „ s p o z a ś r o d o w i s k a " ,

czynników, wpływających

n i ż osadzonych

sztukę

w y r a z s y m b o l i c z n y i s p o s ó b u j ę c i a . N i e w y s t a r c z y w nich o d w o ­

silnie w k u l t u r z e . D l a t e g o p a t r z ą c na

na c h a r a k t e r

dzieła,, na jego

treść,

l u d o w ą nie m u s i m y w istocie niczego w i e d z i e ć o k o n k r e t n y m

ł a n i e się do ś r o d o w i s k a , k u l t u r y , s c h e m a t ó w a r t y s t y c z n y c h , nie

garncarzu c z y m a l a r z u . K a ż d y ż y c i o r y s „ l u d o w y " m o ż e b y ć cie­

w y s t a r c z y t e ż doszukiwanie się a n a l o g i i (opisanie

k a w y , ale nie t ł u m a c z y c h a r a k t e r u t w ó r c z o ś c i . T a jest b o w i e m

przez p r z y r ó w n a n i e go do j u ż znanego). T r o p i e n i e a n a l o g i i i za­

przede w s z y s t k i m r e z u l t a t e m

zbiorowej m y ś l i i p r a c y .

Kiedy

nieznanego

p o ż y c z e ń jest oczywiście pomocne w i n t e r p r e t a c j i s z t u k i , wskazu­

j e d n a k z a j m u j ę się N i k i f o r e m w a ż n e s ą jego m y ś l i , t o co k s z t a ł ­

j e b o w i e m na preferencje,

t o w a ł o jego o s o b o w o ś ć , a co za t y m idzio t w ó r c z o ś ć . N a t o m i a s t

stwa

J u s t y n a Grzegory czy C z e s ł a w a K o n o p k ó w n a s ą w p i e r w s z y m

2&gt;ostrzeżcnia d z i e ł a , w r ę c z niebezpieczny,

r z ę d z i e k o n t y n u a t o r k a m i t r a d y c j i , i ona t o w ł a ś n i e (a nie oso­

dywidualność dzieła i twórcy.

p o k r e w i e ń s t w a m y ś l i czy p o d o b i e ń ­

w e w n ę t r z n e , alo jest t o w ł a ś c i w i e t y l k o p i e r w s z y

etap

kiedy przesłania i n ­

b o w o ś ć a r t y s t y ) s t a n o w i p u n k t odniesienia. T r a d y c j a oraz ś r o ­

K l a s y f i k a c j e s ą pomocne, z w ł a s z c z a w t e d y , k i e d y opisywacz

dowisko. W i ą ż e się t o o c z y w i ś c i o ze stopniem ekspresji osobo­

porusza się po n o w y m , n i e p e w n y m gruncie, zdany t y l k o na w ł a s n ą

w o ś c i w dziele, z nasyceniem o b r a z u c z y - r z e ź b y p i e r w i a s t k i e m

intuicję.

Pozwalają

uchwycić

związki,

sformułować

pytania

27

�П. 1. B r o n i s ł a w Kra"wczuk z c ó r k ą i s y n e m ; i l . 2. B r o n i s ł a w K r a w c z u k , Kraków,

A l e p o r ó w n u j ą c i s z u f l a d k u j ą c w c i ą ż j e s t e ś m y zdani na

swoją

i l . 3. B r o n i s ł a w K r a w c z u k , Gliwice w zimie

niepoznawalnego,

refleks w i e l k i e j t a j e m n i c y , k t ó r a

nas

w r a ż l i w o ś ć , n a s u b i e k t y w i z m s k o j a r z e ń i ocen, a w i ę c na pozna­

otacza i jest cudowna w ł a ś n i e przez t o , że jest. C z y ż i s t n i a ł y b y

nie nie t y l e n a u k o w e , co i n t u i c y j n e .

religia, sztuka, d z i a ł a l n o ś ć t w ó r c z a , n a u k a , w y o b r a ź n i a ,

K i e d y ś t o m n i e m a r t w i ł o , zło w i d z i a ł e m
warsztatu

pisarskiego,

Dlatego szukałem

w za m a ł e j

natarczywie

w

świadomości

przynajmniej

wraż­

niedostatkach

liwość, i n t u i c j a , fantazja — g d y b y ilość p y t a ń b y ł a s k o ń c z o n a ,

artystycznej.

a o d p o w i e d z i m o g ł y z a l e ż e ć t y l k o o d czasu i ś r o d k ó w przezna­

pozorów

nauko­

czonych na ,,badania p o d s t a w o w e " ?

Z a j m u j ą c się od wielu lat

op is

s z t u k ą , ze s m u t k i e m k o n s t a t u j ę , że coraz m n i e j r o z u m i e m jej

c z ł o w i e k a , w socjologizowanio. C z y n i ę to i teraz, m o ż e z j e d n ą

fenomen, ż e p r z y b l i ż a j ą c się do celu, w i d z ę go w coraz w i ę k s z e j

różnica. — zdaję, sobie s p r a w ę nie t y l k o z w ł a s n y c h o g r a n i c z e ń ,

o d d a l i . C z y m jest

ale i n i e m o ż n o ś c i d o t a r c i a do sedna, pochwycenia

k t ó r y się niespodzianie

wych

zabiegów.

Budowałem

klasyfikacje,

uciekałem

w

istoty pło­

m i e n i a " . M o ż e m y t y l k o u s i ł o w a ć lepiej i precyzyjniej go o p i s a ć .
Opisując,

dochodzimy jednak

zawsze do j a k i e g o ś

progu,

niesprzyjających

b o w i e m o l ś n i e n i e malarskie ? C z y m

talent,

p o j a w i a w najbardziej, z d a w a ł o b y się,

okolicznościach ? S k ą d

się bierze

dojrzałość,

niewiadomo j a k o s i ą g n i ę t a ? Co b y ł o s z k o ł ą w r a ż l i w o ś c i F e l i c j i

poza k t ó r y m jest t o , co nieopisywalne, do czego m o ż o m y t y l k o

G ł o w a c k i e j , j a k d o s z ł o do tego, że nagle choroba

się z b l i ż a ć . Tajemnica n i e p r z ' 3 k ł a d a m o ś c i jednego rodzaju s z t u k i

w czterdziestoletniej kobiecie w s p a n i a ł ą w y o b r a ź n i ę k o l o r y s t y c z ­

na d r u g i , specyfika, k t ó r ą s ł o w o osacza t y l k o z o d d a l i . Wszelkie

n ą , ż e nie s z u k a j ą c z n a l a z ł a t o , do czego w mozole d ą ż y ł o w i e l u

starania nasze d a j ą j e d n a k t o , ż e p r z y b l i ż a j ą c się do i s t o t y zja­

ś w i e t n i e k s z t a ł c o n y c h m a l a r z y . J a k o s i ą g n ą ł w r a ż l i w o ś ć , subtel­

w i s k a s t a w i a m y coraz nowo p y t a n i a , na k t ó r e albo nie m a m y

ność i precyzję rysunku Zdzisław Piekarski, rolnik o ciężkich,

o d p o w i e d z i , albo s ą t o w y j a ś n i e n i a c z ą s t k o w e . Ale nawet w t e d y ,

spracowanych d ł o n i a c h . Ski%d m ą d r o ś ć i g ł ę b i a p r z e ż y c i a r e l i g i j ­

g d y t y l k o s t a w i a m y pyt? nia, c z y n i m y opisywane d z i e ł o bardziej

nego, a zarazem artystycznego

i n t r y g u j ą c y m i z r o z u m i a ł y m dla c z y t e l n i k a . S a m i jednak t a j e m ­

Romana

nica d z i e ł a nie daje się łj,two z g ł ę b i ć . Czujemy j ą , ale

przemawiania

w rzeźbach Józefa

wyzwoliła

L u r k i czy

J

możemy
niż

raczej przoz tworzenie emocjonalnych

racjonalnych

wyjaśnień.

Sam,

zajmując

opisać

ekwiwalentów
się

twórczością

n a i w n ą " c z u j ę s i ę j a k kolekcjoner m o t y l i , k t ó r y w i e gdzie j e

Ś l e d z i a ? S k ą d n i e s a m o w i t y dar J a n i n y W i t k o w s k i e j
językiem

dawnych

mistrzów,

kobiety

p r z e c i e ż p&gt;za ś r o d o w i s k i e m a r t y s t y c z n y m , z dala o d

żyjącej
muzeów,

bibliotek z albumami sztuki?
Skąd

„naiwność"

Krawczuka ?

Czym

ją

wytłumaczyć,

z n a l e ź ć , j a k p o c h w y c i ć , o p i s a ć czy s k l a s y f i k o w a ć , p r z y s z p i l i ć —

skoro odpada w t y m p r z y p a d k u a r g u m e n t psychicznej b l o k a d y ,

bezradny wobec i c h p i ę k n a . S k ą d się ono biorze? N a to odpowie­

i n f a n t y l i z m u czy s z c z e g ó l n e j , szalonej w y o b r a ź n i ? J a k

d z i n i k t nie zna i c h y b a z n a ć nie b ę d z i e . B y ł czas, ż e n i e p o k o i ł y

d o j r z a ł y talent jego syna, r o z w i j a j ą c y s i ę bez z a h a m o w a ń i k o n ­

m n i e b a r i e r y , k t ó r y c h nie m o g ł e m p r z e k r o c z y ć . Teraz

sekwentnie o d wczesnych l a t m ł o d o ś c i po m ł o d z i e ń c z ą d o j r z a ł o ś ć T

w r ę c z rodzaj

28

dostrzegam

s a t y s f a k c j i z tego, ż e istnieje poza n a m i

sfora

wyjaśnić

R e j e s t r u j ę p y t a n i a . F r a p u j ą m n i e samego, ale nie u m i e m na nie

�n l p o w i c d z i e ć . Mogę natomiast s t a r a ć się p r z y b l i ż y ć c z y t e l n i k o m

nie z a m a z a ć . M i e l i ś m y toż w d o m u c h a r a k t e r y s t y c z n y dla t a m t y c h

эзоЬз i dzieło B r o n i s ł a w a K r a w c z u k a , w s p o m n i e ć o jego rodzinie,

okolic w i e l k i pioc g l i n i a n y , z a j m u j ą c y p ó l i z b y . M a t k a zawsze

o jej ż y c i u w sztuce. W ł a ś n i e przez opis c z ł o w i e k a i jego l o s ó w .

przed w i e l k i m i ś w i ę t a m i w y p r o w a d z a ł o na n i m f a r b a m i

P o s ł u ż ę się p r z y t y m f r a g m e n t a m i ż y c i o r y s u , a n k i e t y , zanoto­

i liście."

w a n y c h r o z m ó w i c y t a t a m i z l i s t ó w , k t ó r e do m n i e p i s a ł .
j a k zaczyna s w ą

Oto

autobiografię:

kwiaty

Przypuszczam, że ten r o z m a l o w a n y d o m m i a ł w p ł y w na pobudze­
nie w r a ż l i w o ś c i estetycznej m ł o d e g o c h ł o p c a . W rozmowie wspo­

„ U r o d z i ł e m się 24 g r u d n i a 1935 r. w P a n a s ó w c e . B y ł t o p o w i a t
s k a ł a c k i w w o j . t a r n o p o l s k i m . M ó j ojciec — J a n

—• p r a c o w a ł

m i n a , że na ś c i a n a c h w i s i a ł y o l e o d r u k i , o b r a z y religijne i m a k a t y
z k w i a t a m i . M i a l 8 l a t k i e d y front p r z e s u n ą ł się na z a c h ó d . Zo­

folwarku,

b a c z y ł w ó w c z a s w p o b l i s k i m miasteczku strzaskany pociskami

m i t k a —- R o z a l i a — z a j m o w a ł a się gospodarstwem. S z k o ł ę p o d ­

k o ś c i ó ł , w k t ó r y m m o d l i l i się ludzie. W i e l k i e w r a ż e n i e w y w a r ł y

jako maszynista m ł o e a r n i

parowej

w

miejscowym

radzieckiej.

na c h ł o p c u m a l o w i d ł a , k t ó r y c h f r a g m e n t y o c a l a ł y , a z w ł a s z c z a

W d z i e c i ń s t w i e p r z e s z e d ł e m t r u d n ą do z i d e n t y f i k o w a n i a c h o r o b ę ,

w i t r a ż e . N a ich w z ó r z a m a l o w a ł p r y m i t y w n y m i f a r b a m i o k n a

k t ó r a s p o w o d o w a ł a p a r a l i ż lewej r ę k i i n i e d o w ł a d n o g i . B y ł o to

w s t a r y m spichrzu. P ó ź n i e j pisze:

stawową

ukończyłem

w

Skalacie, j u ż

za

władzy

w czasie w o j n y i nio m o ż n a b y ł o n a w e t m a r z y ć o opiece lekar­

„ P r z e n i o s ł e m się do opuszczonogo f o l w a r k u i z a c z ą ł e m t a m

skiej. W dzieciństwie p r a g n ą ł e m zostać m a s z y n i s t ą

m a l o w y w a ć wszystkie o k n a . K o s z a r o w a l i t a m w ó w c z a s rosyjscy

Interesowały

mnie

pojazdy

mechaniczne

kolejowym.

i pragnąłem

pójść

roz-

ż o ł n i e r z e i c h w a l i l i m n i e za te w i t r a ż e . N a k a w a ł k a c h s z k ł a g d y

w ś l a d y ojca, ale p a r a l i ż r ę k i p r z e k r e ś l i ł c a ł k o w i c i e te marzenia.

je t y l k o z n a l a z ł e m bo w czasach w o j n y t r u d n o b y ł o o s z k ł o —

W p ó ź n i e j s z y c h l a t a c h m i a ł e m k ł o p o t y ze znalezieniem pracy,

m i ł o w a ł e m mało obrazki o motywach wojennyoh i sakralnych

ponieważ inwalidztwo

a t a k ż o k w i a t y , p t a k i , sceny rodzajowe i o r n a m e n t y . T r a k t o ­

nie p o z w a l a ł o m i na w y k o n y w a n i e cięż­

szych r o b ó t . W d o m u r o d z i n n y m p r z e b y w a ł e m do 16 r o k u ż y c i a ,

w a ł e m to zajęcie przede w s z y s t k i m j a k o z a b a w ę , nie m o g ą c ze

do ś m i e r c i m a t k i . P ó ź n i e j p r a c o w a ł e m w o k o l i c z n y c h k o ł c h o z a c h ,

w z g l ę d u na i n w a l i d z t w o u c z e s t n i c z y ć w zabawach r ó w i e ś n i k ó w .

a nawet k o ł o Odessy. R o d z i n a m o j a nie b y ł a z a m o ż n a , m a t k a

P ó ź n i e j , kiedy n a b r a ł e m w p r a w y w malowaniu i kiedy kupiono

j e d n a k bardzo d b a ł a o w y g l ą d mioszkania. M i a ł a d u ż o z d o l n o ś c i

m i p r a w d z i w e akwarele i tusze moje o b r a z k i , z w ł a s z c z a r e l i g i j n e ,

do m a l o w a n i a . Jej m a k a t k i i zdobione kolorowe f i r a n k i z p a p i e r u

zaczęły

kupowali nawet sąsiedzi. A w soboty m a l o w a ł a r ó ż n y m i barwni­

d a w n y c h r u b l i . Te skromne k w o t y s t a n o w i ł y j e d n a k j a k i ś w k ł a d

znajdować

nabywców.

Otrzymywałem

za

nie

po

10

k a m i g l i n i a n ą p o d ł o g ę , bo nie s t a ć nas b y ł o na d r e w n i a n ą . W y ­

do b u d ż e t u d o m o w e g o . "

g l ą d a ł a w t e d y j a k d y w a n i trzeba b y ł o u w a ż a ć , b y tego p i ę k n a

29

�П . 4. B r o n i s ł a w K r a w c z u k , Polonez As

S k o ń c z y ł a się w o j n a , P a n a s ó w k a z n a l a z ł a się na

obszarze

Z w i ą z k u Radzieckiego. Z i m a b y ł a m r o ź n a i ś n i e g p a d a ł o b f i t y .

Dur

na w y s t a w y o k r ę g o w e t w ó r c ó w l u d o w y c h . J a k i e to b y ł y obrazy?
N i c się nie z a c h o w a ł o . Sam K r a w c z u k m ó w i :

N i e c h o d z i ł e m do s z k o ł y z b r a k u o d z i e ż y i o b u w i a , nie p o z o s t a ł o
nic innego j a k m a l o w a n i e . T y l k o d z i ę k i k r o w i e p r z e t r w a l i ś m y

„ M i m o , że o t r z y m y w a ł e m

za nie p o c h w a ł y i n a g r o d y nie

g ł ó d , a w k o ń c u z j e d l i ś m y k r o w ę , g d y nie s t a r c z y ł o dla niej po­

p o t r a f i ę o c e n i ć i c h w a r t o ś c i a r t y s t y c z n e j . W y c h o w a ł e m się b o w i e m

żywienia.

z dala od ś r o d o w i s k a a r t y s t y c z n e g o , nie m i a ł e m k o n t a k t u z za­
w o d o w y m i p l a s t y k a m i , nie c z y t a ł e m i nie z n a ł e m z u p e ł n i e k s i ą ż e k

,,(...) W 1955 r. za n a m o w ą i p r z y p o m o c y miejscowej nauczy­

z zakresu h i s t o r i i s z t u k i . "

c i e l k i s t a r a ł e m się o p r z y j ę c i e do s z k o ł y plastycznej w Kosowie
( o d p o w i e d n i k naszego L i c e u m K e n a r a ) . N a podstawie p r z e d ł o ­
ż o n y c h o b r a z ó w na szkle z o s t a ł e m p r z y j ę t y bez egzaminu, ale
o d r z u c o n y przez k o m i s j ę l e k a r s k ą , g d y ż g ł ó w n y m
szkoły była rzeźba, wymagająca

pełnej sprawności

kierunkiem
fizycznej.

B y ł o to dla m n i e bardzo p r z y k r y m p r z e ż y c i o m , bo z n ó w musia­
ł e m w r ó c i ć do d o m u n a ł o n o k o ł c ł i o z u , gdzie nie n a d a w a ł e m się
do

c i ę ż s z y c h i lepiej p ł a t n y c h r o b ó t . Ż y c z l i w y m i

kierownik

z n a j d o w a ł d l a mnie od czasu do czasu l ż e j s z ą p r a c ę , p o l e g a j ą c ą
n p . na w y p i s y w a n i u r ó ż n y c h z o b o w i ą z a ń i h a s e ł . B y ł e m w t e d y
n a d w o r n y m m a l a r z e m w k o ł c h o z i e . P o r t r e t o w a ł e m stachanow­
c ó w , uiirnieolinięte ś w i n i a r k i z d o r o d n y m i p r o s i ę t a m i na rakach,
(...) ż y w y c h i u m a r ł y c h tego ś w i a t a (...). W y p i s y w a ł e m z o b o w i ą ­
zania na k o m b a j n a c h i i n n y c h r o l n i c z y c h maszynach, żo t y l e
to a t y l e k a ż d a z n i c h zaorze, skosi czy zbiorze. P o ł n e ręce malo­
wania, m i a ł e m z w ł a s z c z a p r z e d 1 maja i p r z e d ś w i ę t e m Rewo­
l u c j i P a ź d z i e r n i k o w e j . D o s t a w a ł e m za to ziaTno, p o t e m p i e n i ą d z e

W 1957 r. żeni się z „ c z a r n i u t k ą w d o w ą spod z n a k u Skor­
p i o n a " . M i m o , że p o w o d z i i m się c a ł k i e m dobrze d e c y d u j ą się na
r e p a t r i a c j ę do P o l s k i . K r a w c z u k o w i e o s i e d l a j ą się w Gliwicach
„ w s a m y m s?rcu g ó r n i c z e g o Ś l ą s k a " . P o c z ą t e k b y ł t r u d n y ,
wszystko t r z e b a b y ł o z a c z y n a ć o d p o c z ą t k u .
„ M a l o w a n i e s z y l d ó w nie w c h o d z i ł o w r a c h u b ę . N i e z n a ł e m
p r z e c i e ż l i t e r i polskiego pisma. A m b i c j a nie p o z w a l a ł a m i na
p o d j ę c i e p r a c y w charakterze nocnego s t r ó ż a czy i n n y c h zawo­
d ó w , k t ó r o m i proponowano. Ż y ł e m przez k i l k a l a t z prac do­
r y w c z y c h . M u s i a k m j e d n a k p o d j ą ć s y s t e m a t y c z n ą p r a c ę zarob­
k o w ą , g d y ż 9 . I X . 1958 r. u r o d z i ł m i się syn Eugeniusz, a w cztery
lata później córka Zofia. P r a c o w a ł e m więc jako stróż nocny,
p o r t i e r i wreszcie palacz centralnego ogrzewania w P r z y c h o d n i
Lekarskiej P K P w Gliwicach. Zawodowi temu jestom wierny
do dnia dzisiejszego i nie zamierzam go z m i e n i ć , c h o c i a ż jest dla
mnie dość t r u d n y .

i t a k w c i ą g n ą ł e m się w m a l a r s t w o dekoracyjno-transparentowo-sloganowe." Przez pewien czas pracuje w „ s z y l d z i a r n i " w Ska­

C i ę ż k o m i j e d n a k b y ł o ż y ć n a Ś l ą s k u . Nie m o g ł e m p r z y ­

lacie. Jego obrazy na szkle miejscowi d z i a ł a c z e k u l t u r y w y s ł a l i

z w y c z a i ć się do z m i a n y k o l o r y t u po z i e l o n y m P o d o l u . Przez

30

�I I . 5. B r o n i s ł a w K r a w c z u k , Autoportret w czapce

pewien czas w ogólo nie m a l o w a ł e m . C z ę s t o d o k u c z a ł a m i ę
t ę s k n o t a , a ż m y ś l a ł e m , czy b y nie w r ó c i ć . (...) W r a c a ł e m p a m i ę c i ą
na moje ukochano Podole, do t y c h z i m w b i a ł e ś n i e g i o b f i t y c h
i do toj soozystej, polnej b a r w zieloni, p a c h n ą c e g o s ł o ń c o m po­
w i e t r z a , i ziemi p u l c h n e j , blyszczp^cej w s ł o ń c u , czarnej jak s m o ł a ,
k t ó r a r o d z i p ł o d y w k s z t a ł c i e i b a r w i e b a r o k u . W s z y s t k o to starałom się p r z o n i e ś ć na o b r a z . "

się to na j e d n ą , to na d r u g ą s t r o n ę . Otoczenie o d n o s i ł o się lekce­
w a ż ą c o do jego w y s i ł k ó w . Z a c i ą ł s i ę , m a l o w a ł m i m o wszystko,
s t a r a j ą c się p o d p a t r z y ć w p r z y r o d z i e i w d z i e ł a c h i n n y c h m a l a r z y
„ j a k n a p r a w d ę ś w i a t w y g l ą d a " . D z i w i ł o go, że p r z e c i e ż w i d z i
miasteczko, d e m y — „ f a m i l i c k i " , a gdy

do rodzinnego p e j z a ż u , z

po­

t r z e b y oswojenia zadymionego Ś l ą s k a , w k t ó r y z t r u d o m w r a s t ' d .
A l o n a w e t g d y p r ó b o w a ł m a l o w a ć Ś l ą s k , b y ł o t o w c i ą ż P. .dolo.
Z a c z ą ł się w ó w c z a s i n t e r e s o w a ć s z t u k ą .

chce je w y r a z i ć

na

p ł ó t n i e okazuje się to szalenie s k o m p l i k o w a n e . Stopniowo j e d n a k
e l i m i n o w a ł niechciane deformacje. D o s z e d ł do s t o p n i a d u ż e j po­
p r a w n o ś c i . Móeł zapewno na

Stal się m a l a r z o m . Z t ę s k n o t y

Stańczyka

t y m p o p r z e s t a ć , iść w k i e r u n k u

poprawnego r e a l i z m u , ale czy t o k i e r o w a n y w ł a s n y m i n s t y n k t e m ,
czy c z y i m ś u w a g a m i z a c z ą ł w y k o r z y s t y w a ć efekt

doformacji.

Ś w i a d o m i e p o s z e d ł w k i e r u n k u n a i w n e j p o e t y k i . Owocem tego
b y ł a m i n . I nagroda, k t ó r ą o t r z y m a ł w 1970 r o k u n a o g ó l n o ­

,,Z w y s t a w y w G l i w i c k i m D o m u P l a s t y k a w y s z e d ł e m rozcza­
r o w a n y . Nie m o g ł o m i s i ę p o m i e ś c i ć w g ł o w i e , że obrazy, k t ó r e
o g l ą d a ł e m s t a n o w i ą d z i e ł a s z t u k i . N i e r o z u m i a ł e m m o d n y c h kie­
r u n k ó w , n p . a b s t r a k e j o n i z m u . (...) Z a p i s a ł e m się do Ogniska
Plastycznego w G l i w i c a c h , ale w y s t ą p i ł e m s t a m t ą d , g d y ż znu­
dziło m i się ciągle malowanie „ m a r t w y c h n a t u r " . P r z e s z e d ł e m
do Ogniska Plastycznego p r z y K o p a l n i „ Z a b r z e " , z k t ó r y m
z w i ą z a n y jestem do dzisiaj. M a l o w a ł e m j e d n a k zawsze w d o m u ,
p o k a z u j ą c w O g n i s k u j u ż gotowe prace. W z b u d z a ł y one zawsze
k o n t r o w e r s y j n e opinie. Z a c z ą ł e m p o c h ł a n i a ć k s i ą ż k i z dziedziny
sztuki, zarówno w języku polskim jak i rosyjskim. Oglądałem
a l b u m y i w m i a r ę m o ż l i w o ś c i f i l m y o sztuce. Jedno z najsilniej­
szych w r a ż e ń w y w a r ł a n a m n i e w y s t a w a V a n Gogha w Warsza­
wie. C z ę s t o m i a ł e m k o n f l i k t y z i n s t r u k t o r a m i p l a s t y c z n y m i ,
a t a k ż e z n a j b l i ż s z y m otoczeniem k t ó r e nie a k c e p t o w a ł o m o i c h
obrazów."

polskiej w y s t a w i e z w i ą z k o w c ó w - a m a t o r ó w w K r a k o w i e . N a g r o d a

D o p i e r o w 1966 r. z a c z ą ł m a l o w a ć p e j z a ż e ś l ą s k i e . S p r a w i a ł o

wentnie i ś w i a d o m i e r o z w i j a n y w p ó ź n i e j s z y c h l a t a c h . Zawsze

m u t r u d n o ś ć opanowanie p e r s p e k t y w y , d o m y p r z y ulicach w a l i ł y

c e c h o w a ł a go ś m i a ł o ś ć r y s u n k u , wyczucie k o m p o z y c y j n e ( z w ł a s z -

z m i e n i ł a stosunek r o d z i n y i s ą s i a d ó w do malarza. Z a c z ę l i

do­

s z u k i w a ć się w jego pracach w a r t o ś c i . U w i e r z y l i w to, ż e m o ż n a
m a l o w a ć również tak, jak on.
W t e d y w ł a ś n i e z a c z ę ł y się k r y s t a l i z o w a ć a r t y s t y c z n e z a i n ­
teresowania m ł o d e g o K r a w c z u k a . „ W y d a j e m i się — k o m e n t u j e
ojciec — że s t a ł o się to za m o i m p r z y k ł a d e m . N i e

udzielałem

m u jednak ż a d n y c h rad, pozostawiając pełną swobodę rozwoju."
Syn, w ankiecie w y p e ł n i o n e j d l a P r a c o w n i S z t u k i Nieprofesjo­
nalnej I S P A N p o t w i e r d z a t o . N a p y t a n i e co w y w a r ł o w p ł y w na
jego zainteresowania o d p o w i e d z i a ł — ojciec, atmosfera d o m u .
P r z y t y m r z e c z y w i ś c i e m a l o w a ł inaczej n i ż ojciec, inaczej n i ż
otoezonie.

Frapował

go

przede

wszystkim

kołor.

Problemy

p e r s p e k t y w y nie z a j m o w a ł y go z b y t n i o . M a l o w a ł p ł a s k o , deko­
r a c y j n i e . B y ł o w t y m sporo ze s z t u k i dziecka, ale j u ż w pracach
12 letniego c h ł o p c a

dostrzec m o ż n a k i e r u n e k d ą ż e ń

konsek­

31

�I I . 6. B r o n i s ł a w K r a w c z u k , Portret

oza r y t m i z a c j i

p ł a s z c z y z n y ) , ł a t w o ś ć decyzji

kolorystycznych.

W o d r ó ż n i e n i u od ojca, o p e r u j ą c e g o przode w s z y s t k i m c i e m n ą

rodzinny

namalował dużych rozmiarów tryptyki przedstawiające

odsło­

nięcie p o m n i k a g d a ń s k i e g o , sceny z p a t r i o t y c z n y c h manifestacji

zielenią, b r ą z a m i , bielą, kolorami ciemnymi, k ł a d z i o n y m i płasko,

i w y d a r z e ń historycznych. Nie

laserunkowo Eugeniusz operuje p e ł n ą p a l e t ą , p ł a s z c z y z n ę b r r w n ą

wczesnych prac z a c z ą ł sprawnie p o s ł u g i w a ć się „ e f e k t e m

ł a m i e a r i b e s k ą l i n i i , o r n a m e n t y k ą , zostawia w y r a ź n y ś l a d p ę d z l a ,

i w n o ś c i " . Stal sio w r ę c z z n a w c ą togo k i e r u n k u s z t u k i . Z p r a w ­

próbuje

dziwym

efektów

fakturowych.

Pierwsze o b r a z y maluje

do p ó ł t o r a m e t r a w y s o k o ś c i , p r z e w a ż n i e na t w a r d y m

duże,

podłożu

(podobnie j a k ojciec). O d t e m p e r y szybko p r z o d u dzi

do

oleju.

zainteresowaniem

oglądaniu

Triennale

t r a c ą c niczego z

słuchałem

Sztuki

jego

autentyzmu
na­

komentarzy

Nieprofesjonalnej

oraz

Ludwiga Z i m m т е г а . B y ł tam c z ę s t y m gościem. Nie

przy

kolekcji
pozostało

M a ł o m ó w n y , s k u p i o n y , o d p o c z ą t k u w i e d z i t i i w i e r z y ł w t i , ż&gt;'

to bez w p l v w u na d e c y z j ę p o d j ę t ą g d z i e ś p r z e d 10 l a t y s t w r z o n i r ,

malarstwo m o ż e się p r z e j a w i a ć w r ó ż n e j postaci. Dlatego zr/pewnj

sobi'

z d o ł a ł t a k n a t u r a l n i e i b e z p o ś r e d n i o p r z e j ś ć od fazy d z i e c i ę c e g o

opinio,

m a l o w a n i a do d o j r z a ł e g o . W i e d z i a ł czego chce. Czul silne oparcie

właśnie

wKsnego z b i o r u m a l a r s t w a ś l ą s k i c h n a i w i s t ó w .
toteż

od

Wybierał

o r g a n i z u j ą c d z i t i l p o l s k i w Zagrzebiu na Naivi
niego w y p o ż y c z y ł e m

najlepsze

w ojcu i m i a ł , j a k m o ż n a p r z y p u s z c z a ć , m y ś l ą c y c h a w k a ż d y m

Wróbla, Erwina

Z g r o m a d z i ł t y c h prac blisko s e t k ę . S k a r ż y ł się j e d n a k p ó ź n i e j ,

ż y c i a w y s t a w i a ł z r e s z t ą wraz z ojcem. Jego obrazy z tego okresu

że to obrazy, z a p e ł n i a j ą c e ś c i a n y mieszkania, p r z e s z k a d z a j ą

( i l . 8) z n a l a z ł y się na zasadzie w y j ą t k u na I Triennale P l a s t y k i

we

twórczości.

W

zadymionych,

Leopolda

77

Pawła

razie nie p r z e s z k a d z a j ą c y c h nauczycieli w szkole. Od 15 r o k u

własnej

S ó w k i , Eugeniusza B ą k a ,

obrazy —

szarych

Wróbla.
mu

Gliwicach

powszechne zaintere­

mieszkanie K r a w c z u k ó w jest j a k oaza. C a ł a rodzina żyje w k r ę g u

sowanie. K i l k a z n i c h k u p i o n o do z b i o r ó w m u z e a l n y c h w W a r ­

s z t u k i . Trzeba b o w i e m d o d a ć , że z a c z ę ł a t a k ż e m a l o w a ć (pozo­

szawie, K r a k o w i e i W r o c ł a w i u .

s t a j ą c pod w p ł y w o m b r a t a ) — c ó r k a Zofia. N a w e t ż o n ę p r ó b o w a ł

Nieprofesjonalnej

w Szczecinie. B u d z i ł y

Ojca i syna w i d z i a ł e m wiele r a z y , czy to k i e d y z a w z i ę c i e
d y s k u t o w a l i o B o t i c e l l i m i malarstwie Quatroeonta po

wyjściu

B r o n i s ł a w z a c h ę c i ć do m i ł o w a n i a ! S z t u k ą K r a w c z u k ó w intere­
s u j ą się s ą s i e d z i . N i e k t ó r z y m a j ą nawet ( i to k u p i o n e ) obrazy

z sal M u z e u m Narodowego w Warszawie, czy to podczas o g l ą d a ­

ojca i syna. Jest t o w i ę c fenomen nie t y l k o a r t y s t y c z n y ,

nia

i

prac

amatorów.

wrażliwości

Konstatowałem

i horyzontów

myślenia

ze

zdziwieniem

Bronisława,

rozwój

podczas

gdy

ale

kulturowy.
K r a w c z u k i wie m i e s z k a j ą c na Ś l ą s k u i w r a s t a j ą c w otoczenie

w m a l a r s t w i e nie w y c h o d z i ł poza w y p r a c o w a n y w c z e ś n i e j s t y l .

zachowali j e d n a k , nawet z e w n ę t r z n i e , p e w n ą o d r ę b n o ś ć .

D o s k o n a l i ł go j e d n a k , cechy „ n a i w n e " u c z y n i ł ś w i a d o m i e k s z t a ł ­

inne t w a r z e , szerokie, u ś m i e c h n i ę t e , inne s y l w e t k i , i n n ą m o w ę —

t o w a n ą w a r t o ś c i ą . O p e r o w a ł coraz bardziej p r e c y z y j n ą

m i ę k k ą , z t y p o w o k r e s o w y m z a ś p i e w e m . W o d r ó ż n i e n i u od w i e l u

kreską,

coraz lepiej d a w a ł sobie r a d ę z k o m p o z y c j ą , p l a n a m i , perspek­

nieprofesjonalnych

tywą,

p r ę d z e j p o z b y ć się statusu a m a t o r a , K r a w c z u k o w i e nie

porządkowaniem

elementów,

co

we

wczesnym

okresie

malarzy, m a r z ą c y c h

o t y m , aby

jak

Mają

naj­
mają

nie zawsze m u się u d a w a ł o . W c i e k a w y s p o s ó b p r z e s z e d ł od p r y ­

tego rodzaju d ą ż e ń . M a l u j ą przecie w s z y s t k i m z p o t r z e b y we­

m i t y w u w y n i k a j ą c e g o z n i e u m i e j ę t n o ś c i do ś w i a d o m e g o

w n ę t r z n e j , dla satysfakcji, w zasadzie nie dla z a r o b k u .

giwania

się

wypracowanym

przez

siebie

stylem.

posłu­

Zaskoczył

swoją

pracę

zarobkową

(Eugeniusz s k o ń c z y ł

szkołę

Mają

rzemiosł

m n i e w 1979 г., k i e d y to n a m a l o w a ł d u ż y c h r o z m i a r ó w t r y p t y k

i jest z ł o t n i k i e m ) . N i k t z n i c h nie chce się d o k s z t a ł c a ć , u c z ę s z c z a ć

przedstawiający

na k u r s y malarskie. I d ą s w o j ą d r o g ą , a o s i ą g n i ę t e sukcesy (z re­

jak

mrowisko pokryte t ł u m e m

niegdzie

32

„ Z r y w " . N a t r z e c h obrazach w i d n i e j ą

transparentami,

postaci z w i d n i e j ą c y m i

sztandarami.

Później

hałdy,
gdzie

kilkakrotnie

g u ł y I n a g r o d y na k o n k u r s a c h w k t ó r y c h b i o r ą u d z i a ł ) p o t w i e r ­
d z a j ą s ł u s z n o ś ć obranego k i e r u n k u .

�, . N a i w n o ś ć " ojca b y ł a na p o c z ą t k u po prostu najbardziej
o d p o w i a d a j ą c ą m u f o r m ą wypowiedzi. K o m p o z y c j a , rysunek —•

Z a najbardziej i n t e r e s u j ą c y c h malarzy uznaje Chagalla a w Polsce
Gielniaka, Suberlaka i D u d ę - G r a c z a .

s p r a w i a ł y mu t r u d n o ś ć . E f e k t n a i w n o ś c i w y n i k a ł więc ze sposobu
takiego

Zarówno ojciec j a k i syn najwięcej cenią s z t u k ę

porządkowania elementów wyobrażanego świata, który

dawną,

u m o ż l i w i a ł jego umowny opis. B r a k tu warstwy symbolicznej,

najmniej w s p ó ł c z e s n ą — a w a n g a r d o w ą oraz l u d o w ą . S y n , zapy­

wieloznacznej roli e l e m e n t ó w , tego co pojawi s i ę dopiero we wspa­

tany o swe fascynacje wymienia Leonarda da V i n c i a ze współ­

n i a ł y c h p ł ó t n a c h p o w s t a ł y c h po 1979 г., ś w i a d o m i e o p e r u j ą c y c h

czesnych Suberlaka. Z wystaw, które w y w a r ł y na nim n a j w i ę k s z e

symboliką,

wrażenie wymienia kolekcję Zimmerera, Nikifora, Zagajewskiego,

skojarzeniami, alegorią.

We

wczesnych

pracach

„ n a i w n y c h " obraz jest p ł a s k i , g ł a d k i , w i d a ć w t y m d o ś w i a d c z e ­

Ociepkę,

nie nabyte przez malowanie s z y l d ó w . Ś w i a t przedstawiony m a

w ankiecie czym się różnią malarze profesjonalni od nieprofesjo­

jednak s w ą p o e t y k ę , jest w nim p r ó b a uchwycenia atmosfery

nalnych odpowiada: „ T y m że zawodowcy m a l u j ą obrazy współ­

ft laska. Borykanie s i ę z p e j z a ż e m

czesne, podczas gdy m y malujemy to, co k a ż d y m a od siebie

jest t u przede wszystkim

Triennale P l a s t y k i

Nieprofesjonalnej.

Na

pytanie

w a l k ą ze s o b ą , z n a t a r c z y w o ś c i ą p a m i ę c i , k t ó r a w pierwszych

do powiedzenia". A c z y m jest dla Ciebie malowanie — koniecz­

obrazach j a k b y n a k ł a d a ł a wizję podolskioh ziem na ś l ą s k i e hał­

nością

dy. S ą d z ę nawet, że w ł a ś n i e poczucie o b c o ś c i b y ł o z a s a d n i c z ą

odpowiada. „ M a l o w a n i e daje m i zadowolenie".

p r z y c z y n ą dla k t ó r e j K r a w c z u k zaczął m i ł o w a ć . To m u pomaga­
ło o s w o i ć nowe ś r o d o w i s k o , to m u dało uspokojenie i s a t y s f a k c j ę
a nawet ś w i a d o m o ś ć społecznej w a r t o ś c i tego co robi (stwierdze­
nie w ankiecie).

wewnętrzną,

źródłem

zarobku itd. 1 „ R o z r y w k ą "

—

W t y m punkcie odpowiedzi syna i ojca różnią się chyba naj­
bardziej. „Malarstwo daje mi w i e l k ą s a t y s f a k c j ę i nie w y o b r a ż a m
sobie j a k b y m m ó g ł ż y ć bez niego. W 1979 r. o t r z y m a ł e m do­
roczną n a g r o d ę miasta Gliwic z a osiągnięcia twórcze i to b y ł

W swoich pracach ceni „ s z c z e r o ś ć " ( „ m o j e prace — pisze —

zaszczyt n a j w i ę k s z y j a k i mnie s p o t k a ł w ż y c i u . " pisze B r o n i s ł a w .

są bardziej szczere od uczonych a więc prawdziwe"). N a pytanie

P y t a m : a gdyby nie b y ł o tych s u k c e s ó w czy również by P a n

kogo u w a ż a za swego mistrza odpowiada zdecydowanie: nikogo.

m a l o w a ł ? „ N a powno, ale chyba mniej... malarstwo mnie rozpię­

l i . 7. Eugeniusz K r a w c z u k , Portret jubileuszowy,

olej na p ł y c i e , w y m . 128x 108 cm

33

�I I . 8. Eugeniusz K r a w c z u k , Akwarium 2

fa, m u s z ę m a l o w a ć . J u ż nie m ó g ł b y m nie m a l o w a ć . Bo to dla
mnie nie zabawa, ale azyl. T a k , a z y l ! " — powtarza z naciskiem.
Prace K r a w o z u k ó w z n a j d u j ą się w zbiorach Muzeum w Z a ­
brzu, Muzeum O k r ę g o w e g o w R a d o m i u , P a ń s t w o w e g o Muzeum
Etnograficznego w Warszawie, Muzeum Etnograficznego w K r a ­
kowie, w kolekcji L . Zimmerera.

P . S . Krawczukowie n a l e ż ą do najczęściej w y s t a w i a j ą c y c h
t w ó r c ó w nieprofesjonalnych w Polsce. Mieli i n d y w i d u a l n ą wy­
s t a w ę w Winterthur (1980). Obrazy swoje pokazywali w Gli­
wicach (wielokrotnie), B ę d z i n i e , K a t o w i c a c h , Krakowie, Szcze­
cinie, Warszawie W r o c ł a w i u . I c h prace wystawiano za granicą
w R F N , Szwajcarii, J u g o s ł a w i i , Czechosłowacji, Szwecji, Nor­
wegii, D a n i i itd.

Fot.: Z. Czajkowski, il. 1; J. Świderski, il. 8

34

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
