<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="10399" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/10399?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-27T19:15:01+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="10377">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/beca7c290501e1833e9ab854407d1677.pdf</src>
      <authentication>d04e0f77ee63e2ebb7aaadcbde11d42f</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="4">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25236">
                <text>Lud</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154689">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154690">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154691">
                <text>pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154692">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154693">
                <text>czasopismo</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="123664">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4330</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="123665">
              <text>1978</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="49">
          <name>Subject</name>
          <description>The topic of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="123666">
              <text>malarstwo na szkle</text>
            </elementText>
            <elementText elementTextId="123667">
              <text>malarstwo ludowe</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="123668">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4031</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="123669">
              <text>Obrazy na szkle (współczesne malarstwo ludowe) / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1978 t.32 z.1</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="123670">
              <text>Polska Sztuka Ludowa 1978 t.32 z.1; s.21-42</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="123671">
              <text>Jackowski, Aleksander</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="123672">
              <text>pol</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="123673">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="123674">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="123675">
              <text>I I . 1. Jan G ą s i e n i c a - S z o s t a k (starszy), Zakopane, Madonna
lowa kwiatów,
w y m . 28 X 20 cm, 1929 r.

— kró­

Aleksander Jackowski

OBRAZY NA SZKLE
( W S P Ó Ł C Z E S N E MALARSTWO
Dawne ludowe malarstwo na szkle zanikło w sześć­
dziesiątych — s i e d e m d z i e s i ą t y c h latach ubiegłego stule­
cia
P r z e s t a ł o być potrzebne. Z m i e n i ł y się gusty, mody,
i jeśli nawet p r z e t r w a ł y upodobania dekoracyjne, zami­
ł o w a n i e do ornamentyki i zdecydowanej kolorystyki, to
w przystroju w n ę t r z a — a nie w figurach i obrazach
dewocyjnych. Z a m i ł o w a n i e do zdobnictwa widoczne jest
w przybraniu sztucznymi k w i a t a m i ś w i ę t y c h obrazów,
krzyży i kapliczek, ale j u ż nie w interpretacji tematyki
kultowej. W niej obowiązuje bowiem wzorzec idealistyczno-realistyczny kupnych w i z e r u n k ó w dewocyjnych
oraz wzorzec znanych i czcią otaczanych o b r a z ó w ,
zwłaszcza M a t k i Boskiej C z ę s t o c h o w s k i e j .
Przy takich kryteriach ocen nie ma oczywiście m i e j ­
sca na o d r ę b n e sakralne malarstwo na szkle przezna­
czone dla „ l u d u " i utrzymane w tradycyjnym charakte­
rze, -malarstwo, w k t ó r y m warstwa ornamentalna t r a k t o ­
wana b y ł a b y na r ó w n i z postacią świętą, a czasem
nawet w y s u w a ł a b y się zdecydowanie na plan pierwszy.
Współczesne malarstwo na szkle n a w i ą z u j e do sty­
l i s t y k i dawnych obrazów, do techniki wykonania, nie­
kiedy nawet do tematyki, ale to n a w i ą z a n i e stanowi
tylko p u n k t wyjścia w twórczości n i e k t ó r y c h a u t o r ó w .

UDOWE I JEGO POGRANICZA)
I s t o t n ą cechą tego malarstwa jest to, iż w y k o n y w a ­
n e j e s t n a p o t r z e b y ,,m i a s t a", na konkursy,
wystawy, na sprzedaż w Cepelii. Malarstwo to w swym
kształcie najbardziej bliskim tradycji n a w i ą z u j e z pełną
p r e m e d y t a c j ą do w z o r ó w muzealnych. Jest więc w opinii
k u p u j ą c y c h k o n t y n u a c j ą i n a m i a s t k ą dawnych obrazów.
Ale w formach bardziej zindywidualizowanych — m a ­
larstwo na szkle jest j u ż raczej j e d n ą z dziedzin plastyki
amatorskiej l u b zawodowej.
Jednak nawet w tradycyjnej wersji malarstwo to
pełni funkcję i n n ą niż to m i a ł o miejsce w dawnej k u l ­
turze ludowej. Nawet, gdy eksponuje dwa najbardziej
popularne dziś w ą t k i : sakralny i zbójnicki. W ą t k i te
traktowane są w obu przypadkach umownie. Obrazy nie
przybliżają bowiem ani ś w i ę t y c h postaci, ani historii
Podhala. I n f o r m u j ą nie o nich, lecz o t y m , jak niegdyś
przedstawiano święte postacie. Zamiast zaś rzeczywistego
wizerunku t a t r z a ń s k i e j społeczności, u t w i e r d z a j ą m i t g ó ­
ralszczyzny, m i t wolnego i szlachetnego harnasia, rodzi­
mego Robin Hooda i Winnetou. S t a j ą się t e a t r a l n ą apo­
teozą junackiej góralszczyzny „ n a szkle malowanej.".
J e d n o c z e ś n i e n a s t ę p u j e w t y m malarstwie desakralizacja o b r a z ó w o tematyce „ ś w i ę t e j " . Odbierane są j u ż
21

�F

2

П. 2. Michał S t a ń k o , Na hali, w y m . 25,5 X 20 cm, ok.
1933 "г. I I . 3. K a r o l Oskwarek, J a b ł o n k a , w o j . nowo­
sądeckie,
Zbójnik.

one tylko w kategoriach estetycznych, jako przedmiot
ł a d n y , zdobiący ściany pokoju, jako p a m i ą t k a , czasem —
jako dzieło sztuki. Temat przestaje w takich obrazach
o d g r y w a ć rolą istotną, i zazwyczaj nie on w a ż y na de­
cyzji k u p n a (co miało miejsce w dawnej społeczności
ludowej), lecz walor artystyczny, kolorystyka.
2

Współczesne malarstwo na szkle, n a w i ą z u j ą c e do
tradycji, jest więc zjawiskiem diametralnie r ó ż n y m od
uprzednio omawianej grupy o b r a z ó w na papierze, powsta­
łej w w y n i k u w e w n ę t r z n e j potrzeby wypowiedzi. Różni
je motywacja twórcza, stosunek do odbiorcy i tematu,

3

ś w i a d o m o ś ć wzoru. W innych kategoriach musimy też
oceniać „ l u d o w o ś ć " obu grup.
„ S a m o r o d n i " nie szukają b e z p o ś r e d n i c h w z o r ó w , for­
ma jest spontanicznym efektem interpretacji treści, k t ó r e
chcą w y r a z i ć . Współcześni obraźnicy na szkle n a w i ą z u j ą
zaś ś w i a d o m i e do w z o r ó w muzealnych i współczesnych.
Temat jest dla „ s a m o r o d n y c h " z w i ą z a n y ściśle z p o t r z e b ą
wypowiedzi, ale dla malarzy na szkle bywa p r z e w a ż n i e
tylko pretekstem, osią k r y s t a l i z a c y j n ą p o m y s ł u i r e a l i ­
zacji. „ S a m o r o d n i " t w o r z ą przede wszystkim dla siebie,
aby w y r a z i ć swoje wizje, malarze na szkle — dla od­
biorcy. Jedni — p o n i e w a ż m a j ą odpowiednio silną po­
t r z e b ę w y r a ż e n i a w ł a s n y c h idei i emocji, drudzy —
p o n i e w a ż jest na ich obrazy zapotrzebowanie.
L u d o w o ś ć t w ó r c ó w z „ w e w n ę t r z n e g o i m p u l s u " do­
strzegamy w ich ś w i a t o p o g l ą d z i e , w t y m , co ich w na­
szym odczuciu wiąże z czasem przeszłym k u l t u r y c h ł o p ­
skiej. Ś w i a t o p o g l ą d ten stanowi wyraz ścisłej więzi z
ziemią, p r z y r o d ą , p r a c ą na r o l i , a w i ę c rozszerza sferę
w i a r y na m a g i ę , m i t , dość d o w o l n ą i n t e r p r e t a c j ę treści
religijnych.
„ L u d o w o ś ć " zaś malarstwa na szkle w y r a ż a się prze­
de wszystkim w kategorii artystycznej, w stylu, n a w i ą ­
zaniu do określonego k r ę g u tematycznego, sposobu prze­
twarzania w ą t k ó w tematycznych.
Istnieje jednak r ó w n i e ż malarstwo na szkle, k t ó r e g o
„ l u d o w o ś ć " zasadza się przede wszystkim na t y m , że
stanowi ono ż y w ą twórczość ś r o d o w i s k chłopskich i pe­
r y f e r i i k u l t u r o w y c h miasta, twórczość, k t ó r a n a w i ą z u j e
do estetyki ludowej, zwłaszcza „ d y w a n ó w " . Malarstwa
tego nie znajdziemy ani w sklepach Cepelii, ani na w y ­
stawach ludowej sztuki, istnieje bowiem na podobnej
zasadzie i prawach — jak m a k a t k i z jeleniami. Jest to
więc twórczość ś r o d o w i s k a na potrzeby w ł a s n e .
Między t y m malarstwem a oficjalnym, „ k o n k u r s o w o -cepeliowskim" r ó ż n i c e są duże: s p e ł n i a n e j roli, źródeł
inspiracji, estetyki, stosunku do ś r o d o w i s k a , w k t ó r y m
powstaje. R ó ż n i c e te są tak znaczne, że na ogół żaden
z a u t o r ó w o b r a z ó w rzeczywiście malowanych dla ś r o d o ­
wiska nie p r ó b u j e ich zgłosić na konkurs „ m a l a r s t w a
ludowego na szkle". Dowodzi to, między i n n y m i faktu,
że pojęcie „ l u d o w e " zaczyna się powszechnie k o j a r z y ć
ze s z t u k ą p r z e z n a c z o n ą dla miasta, dla Cepelii, n a w i ą ­
zującą do tradycji minionych «zy w y g a s a j ą c y c h na wsi.
Ci zaś, k t ó r z y p r a c u j ą dla siebie i swego ś r o d o w i s k a ,
nie u w a ż a j ą już siebie za „ l u d o w y c h " . W i ą ż e się to
między i n n y m i z t y m , że „ l u d o w o ś ć " staje się coraz
bardziej stylem, czymś na pokaz, czymś co się odwołuje
do p a m i ę c i a nie do rzeczywistości współczesnych wzo­
r ó w estetycznych . O m ó w m y więc kolejno te dwie grupy
ludowego malarstwa na szkle.
3

Obrazy przeznaczone „dla miasta"
W osiemdziesiątych latach ubiegłego stulecia ma­
larstwo na szkle zanikło j u ż niemal zupełnie. Dawne
obrazy z a s t ę p o w a n o n o w y m i , realistycznymi. Na Pod­
halu ksiądz Stolarczyk w z y w a ł do niszczenia „ b o h o m a ­
zów
obrażających
uczucia
religijne" .
Wzywał
ze
skutkiem.
O d w r ó c e n i e się wsi (nie t y l k o Podhala!) od daw­
nych o b r a z ó w w y n i k ł o nie z tego powodu, że p r z e s t a ł y
one zaspokajać n a w y k i estetyczne, że zaczęła d r a ż n i ć
ornamentyka czy zestaw barw. W ocenie o b r a z ó w sa­
k r a l n y c h przez l u d d e c y d u j ą c ą r o l ę o d g r y w a ł o k r y t e r i u m
tematu, sposób przedstawienia świętej osoby. Sztuka rea­
listyczna, oleodruk, litografia — zmieniły radykalnie
stosunek do dawnych, umownych, dekoracyjnie t r a k t o ­
wanych p r z e d s t a w i e ń . P r z e s t a ł a działać na w y o b r a ź n i ę ,
tak wysoko oceniana przez Michała Walickiego, „...żywa,
4

22

�malarska par excellence plama barwna, ekspresja j ę d r n e j
i celowej kreski, śmiała bujność ornamentu i bezpo­
średniość tkwiących... (w tych obrazach) emocjonalnych
przeżyć" .
Te w ł a ś n i e cechy s p r a w i ł y , że w latach poprzedza­
jących wybuch I wojny ś w i a t o w e j p o d h a l a ń s k i m m a ­
larstwem na szkle zainteresowali się formiści. Poczucie
więzi ideowo-artystycznej z t r a d y c j ą tego malarstwa
p o d k r e ś l i l i publicznie, umieszczając k i l k a n a ś c i e starych
ludowych o b r a z ó w na honorowej ścianie w czasie p i e r w ­
szej grupowej w y s t a w y G ó r a l s k i e malarstwo na szkle
i n s p i r o w a ł o drzeworyty Włodzimierza Skoczylasa, obrazy
Andrzeja i Zygmunta P r o n a s z k ó w , Tytusa Czyżewskiego,
a nieco później r ó w n i e ż W ł a d y s ł a w a Wąsowicza.
5

Obok a r t y s t ó w z k r ę g u ówczesnej awangardy, na­
wiązującej do ludowego malarstwa z pobudek głównie
artystycznych, zaczęto i m i t o w a ć i stylizować dawne obra­
zy na szkle r ó w n i e ż z p o w o d ó w emocjonalnych, fascy­
nacji Podhalem, g ó r a l s k ą l e g e n d ą i m i t e m . M a l o w a ł
więc na szkle, m.in. tematy zbójnickie, w z o r u j ą c się na
powierzchownie zrozumianej warstwie stylistycznej —
Konstanty K i e t l i c z - R a y s k i , propagator sztuki Podhala,
autor książki Sztuka góralska
na Podhalu. W Muzeum
T a t r z a ń s k i m i m . T. C h a ł u b i ń s k i e g o w Zakopanem za­
c h o w a ł y się trzy jego obrazki, d w a z 1918 r. i jeden
z 1921 r . . M a l o w a ł też dobrze zorientowany w sztuce
góralskiej S t a n i s ł a w Barabasz (1857—1949), ale i on igno­
r o w a ł specyfikę m a t e r i a ł u i techniki, zbliżając się w
swych obrazach na szkle do stylizowanej ilustracji. K o ­
p i o w a ł stare obrazy S t a n i s ł a w Sobczak oraz Tadeusz
M a l i c k i (1892—1943), nauczyciel z zawodu, działacz spo­
łeczny i plastyk. Wiele kopii w y k o n a ł też Konstanty
Stecki (ur. 1885) , botanik, kolekcjoner, pracownik M u ­
zeum T a t r z a ń s k i e g o w latach 1922 i 1923, autor książki
Ludowe obrazy na szkle z okolic
podtatrzańskich.
Do nielicznych malarzy zainteresowanych w latach
m i ę d z y w o j e n n y c h Drzede wszystkim specyfiką o b r a z ó w
7

8

9

na szkle a nie ich w a r s t w ą t e m a t y c z n ą n a l e ż a ł Michał
S t a ń k o (ur. 1901), malarz z Sosnowca. P r z e b y w a ł w Za­
kopanem w 1933 roku i wiele w ó w c z a s m a l o w a ł , m.in.
na szkle. Nie n a w i ą z y w a ł w tych pracach do „stylu", do
ornamentyki, p o d k r e ś l a ł tylko (w znanych m i p r a c a c h )
takie cechy, jak l a p i d a r n o ś ć , uogólnienie k s z t a ł t u , p ł a s z czyznowość. O b ł e linie k o n t u r u o k r e ś l a ł y płaszczyznę —
jak w w i t r a ż u czy malarstwie Gauguina. S t a ń k o nie
p r z e j ą ł takich charakterystycznych sposobów r ó ż n i c o w a ­
nia płaszczyzny, jak powszechne w malarstwie podha­
l a ń s k i m szrafowanie ( r ó w n o l e g ł e b i a ł e kreski, s t a n o w i ą c e
dekoracyjny odpowiednik cieniowania bryły), zastąpił je
z r ó ż n i c o w a n i e m w a l o r o w y m płaszczyzn, z a c h o w u j ą c na­
dal d e k o r a c y j n ą z a s a d ę budowy obrazu. W odróżnieniu
jednak od r o z w i ą z a ń ludowych s t a r a ł się o zachowanie
logicznych proporcji p r z e d m i o t ó w oraz ich s t o s u n k ó w
przestrzennych.
10

A górale? Czy podjęli r ó w n i e ż te zainteresowania,
obcując, a nawet p r z y j a ź n i ą c się z artystami i m i ł o ś n i ­
kami k u l t u r y Podhala? W k r ę g u bliskim
Kietlicz-Rayskiemu zaczął m a l o w a ć na szkle Jan G ą s i e n i c a -Szostak (1895—1949). W ł a ś n i e Kietlicz-Rayski ofiarował
Muzeum wczesny, bo z 1922 г., obrazek Szostaka. Była
to niewielkich r o z m i a r ó w „scena zbójnicka przy ognisku,
malowana w stylu dziecięcej sztuki" .
M a l o w a ł r ó w n i e ż , jeszcze w latach wojny, Jan G ą ­
sienica W a l c z a k - B u ń d o w s k i . Zainteresowanie obrazkami
na szkle podsycał dyrektor Muzeum T a t r z a ń s k i e g o , J u ­
liusz Zborowski, p o k a z u j ą c je w muzeum . Nie w y s t a r ­
czyło to jednak dla jakiejś większej akcji, dla rzeczy­
wistego odrodzenia dawnej techniki i tradycji. N a w i ą z y ­
wano do niej — ale sporadycznie i bez dostatecznej
świadomości tego, czym były te dawne obrazy.
W 1924 r. z a i n t e r e s o w a ł się malarstwem na szkle
B r o n i s ł a w Czech (1908—1944), jedna z n a j p i ę k n i e j s z y c h
postaci naszego sportu. P o d e j m o w a ł różne tematy —
i religijne, i l e g e n d a r n o - g ó r a l s k i e , ale u j m o w a ł je inaczej
n

12

I I . 4. K a r o l K u l a w i a k , J a b ł o n k a , Sw. Michał Archanioł,
w y m . 43 X 33 cm. I I . 5. K a r o l Oskwarek, J a b ł o n k a ,
Sw. Michał
Archanioł,
w y m . 34,5 X 26 cm, przed 1958 r.
4

5

23

�koracyjnie potraktowany m o t y w ptaszka na gałązce.
Najlepszym i zresztą jedynym jego uczniem, k t ó r y nie
p o p r z e s t a ł na p r ó b a c h , lecz stał się d o j r z a ł y m mala­
rzem — był Jan Jachimiak, m ł o d y góral z Tylmanowej.
4

Podobnie j a k Miklaszewski — r ó w n i e ż Buszek u w a ­
żał, że malarstwo na odwrociu szklanej tafli powinno
z a c h o w a ć o d r ę b n o ś ć t e c h n o l o g i c z n o - a r t y s t y c z n ą i nie na­
ś l a d o w a ć o b r a z ó w na płótnie. Obaj dążyli do tego, aby
w prostej wypowiedzi r e a l i z o w a ł a się i n d y w i d u a l n o ś ć
m a l u j ą c e g o , jego temperament, w r a ż l i w o ś ć , fantazja, upo­
dobania. Obaj uczyli podstaw technicznych, przygoto­
wania spoiwa (u Buszka było to żółtko rozcieńczone
z w o d ą ) i rozrabiania sproszkowanych farb. O ile jednak
Miklaszewski w ogóle nie z w r a c a ł uwagi na związki z
t r a d y c j ą p o d h a l a ń s k i e g o malarstwa na szkle, o tyle B u ­
szek s t a r a ł się przerzucić pomost m i ę d z y m a l a r s k ą w y ­
o b r a ź n i ą swych u c z n i ó w a d a w n ą t r a d y c j ą . Jak wspo­
mina Zofia R o j - G ą s i e n i c a , nie p o z w a l a ł k o p i o w a ć m u ­
zealnych e k s p o n a t ó w , choć zachęcał do ich o g l ą d a n i a
oraz inspirowania się n i m i . Chciał, aby malowano obrazy
na szkle ,,od r ę k i " bez stosowania rysunkowych pod­
kładów.
Wśród u c z e s t n i k ó w kursu w y r ó ż n i a ł y się H e l e n a
R o j - K o z ł o w s k a (1899—1955) i jej siostrzenica Z o ­
f i a R o j (ur. 1923). R e p r e z e n t o w a ł y jednak różne oso­
bowości twórcze. Helena, obdarzona ż y w i o ł o w y m tem­
peramentem, m i a ł a dużą s w o b o d ę bycia, talent organi­
zatorski i z a m i ł o w a n i e działacza. P i s a ł a , r e ż y s e r o w a ł a
i g r a ł a w góralskich przedstawieniach . Była nieprze­
ciętnie urodziwa, i z d a w a ł a sobie z tego s p r a w ę . M a ł ­
ż e ń s t w o z pisarzem Jerzym M i e c z y s ł a w e m K o z ł o w s k i m
(literacki pseudonim Rytard) w p r o w a d z i ł o ją w k r ą g
warszawskiej bohemy, d a ł o jej otrzaskanie z r ó ż n y m i
zjawiskami w sztuce, pozostała jednak przede wszystkim
g ó r a l k ą , z w i ą z a n ą z r o d z i m ą k u l t u r ą . Nic też dziwnego,
że od pierwszych miesięcy po wyzwoleniu współdziałała
z Ministerstwem K u l t u r y i Sztuki, i już w 1947 r. została
etatowym pracownikiem Muzeum T a t r z a ń s k i e g o . W ma­
larstwie widziała szansę nie tylko odrodzenia dawnych
tradycji, ale i twórczej wypowiedzi. Z n a j ą c dzieje Pod­
hala i b ę d ą c głęboko z w i ą z a n a z życiem górali, c h ę t n i e
podjęła te tematy w pięćdziesiątych latach, na fali
ówczesnych haseł p o l i t y k i k u l t u r a l n e j .
I7

в

niż to m i a ł o miejsce na dawnych obrazkach. K ł a d z e n i e
cieni, d ą ż e n i e do p o p r a w n o ś c i proporcji rysunku, ope­
rowanie p ł a s k ą p l a m ą — zbliżały jego prace z lat t r z y ­
dziestych do o b r a z k ó w M i c h a ł a S t a ń k i , k t ó r e g o dobrze
znał.
Malowanie m u s i a ł o mieć dla Czecha głębsze zna­
czenie, skoro t u ż przed ś m i e r c i ą , oczekując
na nią,
n a m a l o w a ł w więzieniu w ł a ś n i e obrazek na szkle... Pod
w p ł y w e m brata zaczęła w 1926 r. m a l o w a ć S t a n i s ł a w a
Czcch-Walczakowa, rozpoczynając od kopii jego obraz­
ków .
13

Sytuacja uległa zmianie po wojnie. Jednym z p i e r w ­
szych z a m i e r z e ń W y d z i a ł u Sztuki L u d o w e j w nowo
p o w s t a ł y m Ministerstwie K u l t u r y i Sztuki było r e a k t y ­
wowanie na Podhalu malarstwa na szkle.
Do Zakopanego pojechał A n t o n i Buszek, d o s k o n a ł y
znawca technologii malarskiej. Miał on j u ż d o ś w i a d c z e ­
nie w animowaniu twórczości spontanicznej, wypraco­
w a n ą przez siebie m e t o d ę pracy z a m a t o r a m i . Zorga­
n i z o w a ł on w k o ń c u 1946 r. i na p o c z ą t k u 1947 r. dwa
kursy malowania na szkle. Dwutygodniowy — dla d w ó c h
osób oraz miesięczny, w k t ó r y m uczestniczyło 7 o s ó b ,
a Wśród nich Helena R o j - K o z ł o w s k a , jej siostrzenica
Zofia G ą s i e n i c a - R o j oraz architekt W i k t o r Dalbor, znaw­
ca i entuzjasta sztuki g ó r a l s k i e j .
14

I 5

le

W t y m samym niemal czasie dla k i l k u uczniów Za­
k o p i a ń s k i e j Szkoły P r z e m y s ł u Drzewnego p o p r o w a d z i ł
kurs malowania na szkle Jan Samuel Miklaszewski, pro­
fesor rysunku w tejże szkole. Chodziło o to, aby pomóc
materialnie najbiedniejszym uczniom, n a u c z y ć ich malo­
wania o b r a z k ó w na sprzedaż, dla t u r y s t ó w . A l e nie
m y ś l a n o o dawnej tematyce p o d t a t r z a ń s k i c h obrazów,
Miklaszewski uczył jedynie techniki oraz zasad kompo­
zycyjnych, w y k o r z y s t u j ą c płaszczyznowo i wybitnie de­
24

A Zofia? Była Wtedy m ł o d a , w r a ż l i w a , t r o c h ę nie­
ś m i a ł a . Nie m i a ł a siły przebojowej, szerokości zaintere­
s o w a ń i organizatorskich t a l e n t ó w swej ciotki. B y ć m o ż e
dynamika Heleny h a m o w a ł a nawet rozwój jej osobo­
wości. Talent m i a ł a nie mniejszy, choć inny. T w o r z y ł a
obrazy p i ę k n e , d o s k o n a ł e w kolorystyce, ale skromne, nie
rozbudowane kompozycyjnie. K o n t u r p r o w a d z i ł a w r a ż ­
liwą, d e l i k a t n ą k r e s k ą , ornament w p r o w a d z a ł a oszczęd­
nie. W ostatnich jej pracach z 1976—1977 r. ogranicza
go nieraz do delikatnej, „ k o r o n k o w e j " arabeski l i n i i
(il. 13). Nie m i a ł a jednak fantazji Heleny, nie m i a ł a jej
łatwości rysunkowej i ochoty do w y m y ś l a n i a coraz to
nowych t e m a t ó w o b r a z k ó w . Czuła się najlepiej, prze­
t w a r z a j ą c formy j u ż widziane, bliskie jej emocjonalnie.
Malarstwo na szkle znała zresztą dobrze, m i a ł a przecież
w obu izbach swego domu dawne obrazy na szkle z
Czerwiennege. Helena natomiast n a l e ż a ł a do t w ó r c ó w
ludowych, k t ó r z y inicjowali nowe „mody", przewodzili
innym.
P o z o s t a w a ł a więc Zofia w cieniu swej ciotki. W k i l k a
miesięcy po kursie wyszła za m ą ż , a wtedy p r z e s t a ł a
m a l o w a ć na d ł u g i e lata. Wróciła do o b r a z ó w dopiero
w 1972 r.
Helena zaś szybko s t a ł a się znana jako najlepsza
malarka Podhala. Toteż w ł a ś n i e jej z a p r o p o n o w a ł a Zofia

��wówczas w obrazach otoczka ornamentacyjna, na plan
pierwszy wysuwa się narracja coraz bardziej ożywiona,
szczegółowa. M a l a r k a eksperymentuje, coraz mniej trosz­
cząc się o w i e r n o ś ć d a w n y m wzorom kompozycji. Prze­
ł a m u j ą c s t a t y k ę , buduje scenę na diagonalach, p r ó b u j e
różnicować plany, u z y s k a ć — jak w amatorskim obraz­
k u — w r a ż e n i e głębi. Widoczne jest to zwłaszcza w g r u ­
pie o b r a z ó w o tematyce historycznej oraz współczesnej
(np. elektryfikacja). Wielokrotnie opracowuje te same
tematy, z historycznych zwłaszcza bunt K o s t k i - N a p i e r skiego i b i t w ę górali o Nowy Targ. Dąży do coraz
większej wierności ilustratorskiej, niestety za cenę osła­
bienia z w a r t o ś c i kompozycyjnej i oderwania się od t r a ­
dycyjnego charakteru p o d h a l a ń s k i c h obrazów. Pozbawio­
na oparcia w tradycyjnej formule, nie m i a ł a jednak na
tyle silnej osobowości artystycznej, by z a p r o p o n o w a ć
inną, a równie cenną i konsekwentną formułę malarską.
Otoczenie, praca, działacze k u l t u r y — nie pomogli
jej. Przeciwnie. Nowe obrazy przyjęto bezkrytycznie,
nagradzano, chwalono — przede wszystkim za n o w ą
t e m a t y k ę , za odejście od ś w i ą t k o w e j tradycji. S p e ł n i a ł y
postulaty w y s u n i ę t e w pięćdziesiątych latach przez po­
litykę k u l t u r a l n ą , były z a a n g a ż o w a n e , p o k a z y w a ł y h i ­
storię w i d z i a n ą z perspektywy klasy ciemiężonej, a przy
t y m z a c h o w y w a ł y cechy ludowego malarstwa .
Poszerzenie k r ę g u tematycznego przez R o j - K o z ł o w s k ą
m i a ł o znaczenie dla dalszego rozwoju malarstwa na
szkle, zwłaszcza dla k r ę g u jej n a ś l a d o w c ó w i kontynua­
t o r ó w . Widziana jednak z perspektywy czasu — t w ó r ­
czość a r t y s t k i blednie i wydaje się dość n i e r ó w n a ,
n a j s ł a b s z a w ł a ś n i e w tych pracach, k t ó r e najdalej od­
chodziły od t r a d y c j i , z a s t ę p u j ą c p o r z ą d e k dekoracyjny
s w o b o d n ą n a r r a c j ą i l u s t r a c y j n ą (np. sceny z K o s t k ą -Napierskim).
N o w ą t e m a t y k ę podjęły w swych obrazach nawet
dzieci góralskie, b i o r ą c udział w kursach prowadzonych
przez R o j - K o z ł o w s k ą . Było tych uczniów 28. M a l a r k a
nie n a r z u c a ł a i m dawnych w z o r ó w , ale p o k a z y w a ł a w ł a s ­
ne prace o prostym u k ł a d z i e , uczyła podstaw technicz­
nych i zachęcała, wzorem prof. Buszka, do malowania
tego, co chciały, od razu, bez uprzedniego ^rysunku.
W rezultacie prace jej podopiecznych przy licznych na­
w i ą z a n i a c h do w z o r ó w i n s t r u k t o r k i z a c h o w a ł y wiele cech
w ł a ś c i w y c h malarstwu dzieci — p r o s t o t ę , śmiałość ze­
s t a w i e ń kolorystycznych, płaszczyznowość i u m o w n o ś ć
r o z w i ą z a ń . Toteż, o m a w i a j ą c je, zastanawia się Roman
Reinfuss, na ile są one jeszcze k o n t y n u a c j ą sztuki ludo­
wej. „ B r a k ciągłości — pisał — p o w i ą z a n i a z t r a d y c j ą
sprawia, że jest to raczej sztuka dziecka i to dziecka
słabo już zżytego z t r a d y c y j n ą k u l t u r ą swej g r u p y " .
Nie mogło być chyba inaczej. N a s t ę p n e ćwierćwiecze
p o k a z a ł o , że trzeba było już ś w i a d o m i e te tradycje p r z y ­
w r a c a ć , poprzez wystawy, konkursy, w i t r y n y cepeliow­
skich sklepów, festiwale, albumy, ś r o d k i masowego prze­
kazu, działalność s t o w a r z y s z e ń regionalnych, Stowarzy­
szenia T w ó r c ó w L u d o w y c h itp.
I9

II.

9. Jan

Jachimiak, Zakopane,
Rój
22,5 X 33,5 cm.

ptaków,

wym.

Czasznicka, k i e r u j ą c a w y d z i a ł e m sztuki ludowej w M i n i ­
sterstwie K u l t u r y i Sztuki, zorganizowanie k u r s ó w ma­
larstwa na szkle dla młodzieży g ó r a l s k i e j . Z a c h ę c o n a
przez dyr. Juliusza Zborowskiego oraz przez W a n d ę
G e n t i l - T i p p e n h a u e r o w ą (plastyczkę z H a i t i (1899—1965),
z a k o c h a n ą bez reszty w Podhalu, na k t ó r y m spędziła
całe swe dorosłe życie) — p o p r o w a d z i ł a w l u t y m 1951 r.
trzy kursy dla młodzieży g ó r a l s k i e j : w Dębnie, Szlemb a r k u i Maniowach. Miała j u ż wtedy za sobą k i l k a faz
swej twórczości. A l e nawet w c h o d z ą c w n o w ą fazę,
w r a c a ł a do replik i w a r i a n t ó w wcześniejszych o b r a z ó w .
Bodźcem dla zmian kompozycyjnych i kolorystycznych
było niemal zawsze podjęcie nowej t e m a t y k i .
Po k r ó t k i m okresie pracy z Buszkiem zaczęła k o ­
p i o w a ć obrazy z Muzeum T a t r z a ń s k i e g o i d o s t ę p n y c h
jej reprodukcji słowackiego malarstwa na szkle.
W pierwszym okresie kopiowania (1947—1949) d b a ł a
o w i e r n o ś ć k o l o r y s t y c z n ą i r y s u n k o w ą , co się jej zresztą
nie w pełni u d a w a ł o . P o k a z u j ą c m i — po latach —
wczesne obrazki, w y r a ź n i e się w s t y d z i ł a za m a ł y c h „ m y ­
sich rączek". Po pierwszych, „ c i e m n y c h " w tonacji obra­
zach, rozjaśniła p a l e t ę barw, u p r a s z c z a j ą c i niewiele
t y l k o zmieniając wzór. P r ó b o w a ł a też w y r a z i ć ruch w
scenach „ j a n o s i k o w y c h " , ale nie bardzo się to u d a w a ł o .
W drugiej fazie swej twórczości, ok. 1950 г., pod­
jęła w ą t e k r e l i g i j n o - j a s e ł k o w y , a później rodzajowy .
Stosując róże i b ł ę k i t y , m a l o w a ł a naiwno-ludowe sceny
p r z e d s t a w i a j ą c e anioły. U s t a w i a ł a je symetrycznie, w y ­
posażając w ogromne s k r z y d ł a i t r ą b y , na k t ó r y c h grały.
l s

Z rygorem symetrii z e r w a ł a w trzeciej fazie swego
malowania, po 1951 г., gdy z a i n t e r e s o w a ł a ją idea przed­
stawienia zajęć, o b r z ę d ó w i obyczajów góralskich. Ginie
26

20

N i e m a ł e znaczenie w odrodzeniu tradycji malarstwa
na szkle o d e g r a ł y kursy z a r ó w n o j u ż wymieniane, jak
też i inne, prowadzone w późniejszych latach.
E f e k t y w n o ś ć k u r s ó w m o ż e się w y d a w a ć niewielka,
jeśli je m i e r z y ć procentem działających później malarzy.
A jednak odegrały one swoją rolę, zwłaszcza w p i e r w ­
szych dwudziestu latach. Co najmniej 200 osób poznało
dzięki n i m t e c h n i k ę malowania i w n i k n ę ł o głębiej w
problemy artystyczne ludowych obrazów. Istotne też było
to, że zorganizowane po kursach wystawy obejrzało
k i l k a , a m o ż e i k i l k a n a ś c i e tysięcy osób.
K u r s y w p r o w a d z i ł y malarstwo w żywy obieg k u l ­
tury. Obrazy na szkle weszły do s k l e p ó w Cepelii, po-

�J. Jachimiak: i l . 10. Góralska
Madonna; i l . 11. Obieranie
33 X 23 cm, 1953 г.

kazywano
zeach.

je

w prasie,

telewizji,

wystawiano

w mu­

Z a r y s o w a ł o się w t y m czasie pięć w a ż n i e j s z y c h grup
„ l u d o w y c h " obrazów, z w i ą z a n y c h przede wszystkim z
twórczością: Andrzeja G a ł k a (grupa „ s t y l i z o w a n a " ) ; K a ­
rola Oskwarka (grupa „ r e l i k t o w a " ) ; Heleny R o j - K o z ł o w skiej; Jana Jachimiaka, oraz młodzieży i dzieci, uczestni­
k ó w r ó ż n y c h k o n k u r s ó w , o k t ó r y c h malarstwie już m ó ­
wiliśmy.
A n d r z e j G a ł e k (ur. 1916) r e p r e z e n t o w a ł n u r t ele­
ganckiego, sprawnego p a m i ą t k a r s t w a . Profesjonalny pla­
styk, syn S t a n i s ł a w a G a ł k a , jednego z n e s t o r ó w zako­
piańskiego ś r o d o w i s k a twórczego — m a l o w a ł górali,
sceny ze z b ó j n i k a m i , folklor. Obrazy jego odznaczały się
p e w n o ś c i ą rysunku, u m i a r k o w a n ą stylizacją, oszczędnym
i sprawnym p o s ł u g i w a n i e m się kolorem, przede wszyst­
k i m czerwienią, b ł ę k i t e m , złotem i bielą. Przez lata całe
obrazki takie, zawsze zręczne i ł a d n e , m o ż n a było zna­
leźć w sklepach Cepelii. Po dzień dzisiejszy s t a n o w i ą
one wzór dobrego p a m i ą t k a r s t w a , podejmowany przede
wszystkim przez profesjonalnych malarzy — d o s t a w c ó w
do DESY i Cepelii.
Druga grupa najbliższa tradycji,
reprezentowana
przez K a r o l a O s k w a r k a z J a b ł o n k i jest zarazem
najbardziej samorodna i p r y m i t y w n a . Więź z d a w n y m
o b r a ź n i c t w e m została t u zachowana głównie dzięki temu,
że oparta była na wzorze stosunkowo t r w a ł y m , zako­
rzenionym i realizowanym w licznych kopiach i w a ­
riantach przez górali najbardziej jeszcze bliskich dawnej
k u l t u r z e i d a w n y m w a r u n k o m życia. J u ż w 1936 r.

jabłek,

wym.

�Zofia R o j - G ą s i e n i c a , Zakopane: i l . 12. Święta, w y m . 23 X 15 cm, obraz z 1947 г.; i l . 13. Sw. Barbara, w y m . 35,5 X
X 28,5 cm, obraz z obecnego okresu. U, 14, Janina Jarosz, Zakopane, Legenda
o Św. Cecylii,
w y m . 29,5 X 39,5 cm,
1976 r.

28

�I I . 15. Helena Roj-Ciaptakowa, Zakopane, Sw. Rodzina,wym.
39 X 31 cm, 1968 г. I I . 16. S t a n i s ł a w a Czech-Walczakowa, Zakopane, Sw. Michał Archanioł,
w y m . 39,5 X 29 cm, 1975 r. (ze wzoru muzealnego). I I . 17. Zdzisław W a l ­
czak, Zakopane, Opowiastki mojej babci, w y m . 38,5 X 62 cm, 1976 r.

29

�Norbert Lippóczy, znakomity znawca i kolekcjoner ma­
larstwa na szkle, Węgier osiadły w Tarnowie, n a p o t k a ł
w J a b ł o n c e na Orawie falsyfikaty dawnych o b r a z ó w .
M a l o w a ł je K a r o l Oskwarek przy pomocy Augustyna
Zachary i K a r o l a Szczerbiaka . Oskwarek po latach
milczenia wziął udział w konkursie na s z t u k ę l u d o w ą
Podhala, k t ó r y odbył się w g r u d n i u 1958 r. w Zakopa­
nem. Obrazy jego, przy wszelkich różnicach, w y r a ź n i e
n a w i ą z y w a ł y do miejscowej tradycji. C e c h o w a ł a je p ł a skość, pewna sztywność i n i e p o r a d n o ś ć rysunku, brak
rozbudowanej dekoracji, zimne kolory, zredukowane t ł a
(il. 3, 5).
21

Trzecią g r u p ę s t a n o w i ą prace Heleny R o j - K o z ł o w skiej i k r ę g u jej n a ś l a d o w n i c . Zaliczyć do nich wypada
przede wszystkim jej siostrzenicę H e l e n ę R o j - C i a p takową
(ur. w 1924 г.), c ó r k ę gajowego. Mieszkała
ona po wojnie w domu swej ciotki. Od niej uczyła się
poszanowania dla góralskich tradycji, tkania, haftowania,
a wreszcie — w 1953 r. r ó w n i e ż malowania na szkle.
K o p i o w a ł a dawne szkła, p o d p a t r u j ą c sposób pracy R o j - K o z ł o w s k i e j i p r z e j m u j ą c jej styl a nawet t e m a t y k ę .
Gdy ciężka choroba nie pozwoliła j u ż R o j - K o z ł o w s k i e j
w y w i ą z a ć się ze swych obietnic, kończyła jej obrazki,
i zajęła p o n i e k ą d jej miejsce, p i e l ę g n u j ą c do ostatka
u m i e r a j ą c ą ciotkę. Po jej śmierci, w 1956 г., więcej k o ­
p i o w a ł a , o g r a n i c z y ł a się też g ł ó w n i e do t e m a t y k i r e l i ginej oraz zbójnickiej. Wiele w y s t a w i a ł a w k r a j u i za
granicą.
2 2

I I . 18. B r o n i s ł a w Bednarz, S k r z y p n ę (Podhale), Sw.
Kry­
styna, w y m . 37,5 X 28 cm, 1976 г. I I . 19. W ł a d y s ł a w W a l ­
czak, Zakopane, Sw. Marcin, ok. 1970 r.

Obok R o j - K o z ł o w s k i e j n a j c i e k a w s z ą i n d y w i d u a l n o ­
ścią tego okresu był J a n J a c h i m i a k (pisany r ó w ­
nież Jachymiak). Urodzony 17.Х.1930 r. w T y l m a n o w e j ,
p r z y j e c h a ł w 1944 r. do Zakopanego . Miał w ó w c z a s
23

19

�14 lat i n i e w ą t p l i w y talent plastyczny, toteż p r z y j ę t o go
bez t r u d u do Z a k o p i a ń s k i e j Szkoły P r z e m y s ł u Drzew­
nego. Namawiano, by uczył się rzeźbić, w y b r a ł jednak
budownictwo, w y ż e j s t a w i a j ą c dobry fach nad niepewny
los r z e ź b i a r z a . M a l o w a ł p o c z ą t k o w o z m y ś l ą o zarobku,
ale szybko zajęcie to zaczęło go w c i ą g a ć , zaspokajać
istniejące w n i m potrzeby wypowiedzi artystycznej. P r ó ­
b o w a ł zresztą t a k ż e rzeźbienia, robił meble, metalopla­
stykę, tkal, p r o j e k t o w a ł i nawet sam p r o w a d z i ł budowy;
skończyło się to zresztą smutnie, był bardziej a r t y s t ą ,
niż organizatorem i kalkulatorem.
Powoli wchodził w ś r o d o w i s k o z a k o p i a ń s k i e , oglądał
wystawy, albumy malarstwa, i n t e r e s o w a ł y go nowe p r ą ­
dy w sztuce. O d b i e r a ł je jednak raczej powierzchownie,
przez pryzmat zakorzenionych w nim od dzieciństwa
n a w y k ó w dekoracyjnych.
W 1951 r. posłał swe obrazy na konkurs sztuki l u ­
dowej w N o w y m Sączu, ale pod nazwiskiem kolegi. B a ł
się b l a m a ż u . Jego prace d o s t a ł y p i e r w s z ą n a g r o d ę , zro­
biło się t r o c h ę zamieszania, o Jachimiaku zaczęto mówić.
Później zgłosił w 1953 r. d w a d z i e ś c i a prac na konkurs
p a m i ą t k a r s t w a p o d h a l a ń s k i e g o w Zakopanem. P a m i ę t a m
różne dyskusje z tego czasu, k r y t y k ę zwłaszcza etno­
grafów, k t ó r z y u w a ż a l i , że skoro k t o ś jest g ó r a l e m , po­
winien m a l o w a ć w duchu tradycyjnych o b r a z ó w na
szkle. A l e jednocześnie Jachimiak został entuzjastycznie
oceniony przez wielu p l a s t y k ó w , ludzi z k r ę g u sztuki,
dziennikarzy. Jego obrazy były dynamiczne, o zamaszy­
stym biegu l i n i i , r o z j a ś n i o n e j , żywej kolorystyce. Cecho­
w a ł a je świeżość i śmiałość j a k b y sztuki dziecka, ale
dziecka urzeczonego w s p ó ł c z e s n y m malarstwem. Chyba
w ł a ś n i e niezrozumienie mechanizmu tego
malarstwa
p o z w a l a ł o mu na przejmowanie tylko pewnych z e w n ę ­
trznych zapożyczeń, zwłaszcza z Picassa (takich, jak np.
deformacja postaci). Jachimiaka nie i n t e r e s o w a ł y k i e ­
r u n k i sztuki, ani programy artystyczne, w y s t a r c z y ł o m u
że coś d z i a ł a ł o na jego w y o b r a ź n i ę . Wyrósł z tradycji
g ó r a l s k i e j k u l t u r y , ale p r z y j ą ł w r ó w n i e oczywisty i spon­
taniczny sposób bodźce, k t ó r y c h mu dostarczyło nowe
środowisko, szkoła, miasto. Nazwano go „Picassem z T y l ­
manowej" . O k r e ś l e n i e to p o j a w i a ł o się często w prasie.
W y s t a w i a ł w r ó ż n y c h miastach k r a j u , w samej stolicy
miał dwie indywidualne ekspozycje (w 1968 i 1969 г.).
24

W 1969 r. p o j e c h a ł z w y s t a w ą o b r a z ó w do S t a n ó w
Zjednoczonych. Tam wszedł w ś r o d o w i s k o góralskiej
Polonii, zaczął p r a c o w a ć w fabryce, potem jako k r e ś l a r z ,
i m a l o w a ć . Obecnie mieszka w Chicago. Wystawia, jego
prace są rozchwytywane, i co n a j w a ż n i e j s z e , prowadzi
kursy malowania dla Polonii. W ostatnim swym liście
do Heleny Sredniawy donosi o wystawie, k t ó r ą m i a l
w Chicago
(kwiecień 1977 r.) wraz ze swymi uczniami:
Gąsienicą Byrcynem, H a n n ą L a t (14-letnia), P i o t r k i e m
Lat (9-letni), M a r i ą Cukier (38 lat), H e l e n ą Cukier
(16 lat) i W. Króżel (56 lat).
2 5

Z r e s z t ą Jachimiak p r o w a d z i ł kursy jeszcze przed
wyjazdem z k r a j u . W k o ń c u 1967 roku Muzeum T a ­
t r z a ń s k i e p o s t a n o w i ł o bowiem z o r g a n i z o w a ć konkurs
malowania na szkle. K o n k u r s starannie przygotowano,
p o p r z e d z a j ą c go nie tylko r e k l a m ą , ale kursami, pro­
wadzonymi w r ó ż n y c h ś r o d o w i s k a c h . Szczególnie w a ż n y
był kurs zorganizowany w Z w i ą z k u Podhalan z a r ó w n o
dla młodzieży, j a k i dla dorosłych górali. P o p r o w a d z i ł
go Jachimiak, a Wpływ jego artystycznej osobowości
zaznaczył się dość silnie w p o w s t a ł y c h w ó w c z a s pracach.
Konkurs o d e g r a ł tak istotną rolę w rozwoju malar­
stwa na szkle, że datę jego zorganizowania p r z y j m u j ę
za cezurę. Przemawia za t y m r ó w n i e ż fakt, że w 1968 r o ­

l i . 20. Jan Rapciak, P o r ę b a Wielka, w o j . n o w o s ą d e c k i e ,
Anioł Stróż, w y m . 36,5 X 27,5 cm, ok. 1976 r.

k u umiera Helena Roj^Ciaptakowa, a k r a j ogląda ostat­
nie w y s t a w y Jachimiaka przed jego wyjazdem za gra­
nicę. Po konkursie natomiast zaczynają d o m i n o w a ć nowe
nazwiska — Eweliny P ę k s o w e j , W ł a d y s ł a w a Walczaka,
Karola K u l a w i a k a , Józefa Donajezana. Rośnie liczba ma­
lujących, nie tylko zresztą na Podhalu. W K r a k o w i e
ok. 1967—8 r. tworzy pierwsze swe znakomite obrazy na
szkle A d a m S ł o w i ń s k i , m a l u j ą na Pomorzu, w Kosza­
lińskiem, a sporadycznie — i w innych miejscach k r a j u ,
niestety w oderwaniu od tradycji lokalnej, nieciekawie.
P a t r z ą c z perspektywy lat, w y r a ź n i e widać k o n ­
s e k w e n t n ą linię p o s t ę p o w a n i a Muzeum T a t r z a ń s k i e g o w
Zakopanem, a ściślej m ó w i ą c , kustosza działu malarstwa
mgr. Heleny Sredniawy. W 1960 r. z o r g a n i z o w a ł a ona
(wraz z W. G e n t i l - T i p p e n h a u e r o w ą ) p r o b l e m o w ą
Wy­
stawę malarstwa
na szkle .
Pokazano na niej obrazy
zabytkowe, wznowione malarstwo na szkle od p o c z ą t k u
X X wieku, prace t w ó r c ó w ludowych, a r t y s t ó w - p l a s t y ­
k ó w oraz a m a t o r ó w i zespołów młodzieżowych.
2S

W osiem lat później muzeum podjęło a k c j ę zmie­
r z a j ą c ą do rozszerzenia k r ę g u m a l u j ą c y c h . K o n k u r s po­
przedziły indywidualne konsultacje, pokazywanie zainte­
resowanym zbiorów muzealnych, penetracja terenu —
wspólnie z Cepelią. Do udziału w konkursie zaproszono
r ó w n i e ż t w ó r c ó w z innych dziedzin, którzy w y r a z i l i za­
interesowanie malarstwem na szkle. N a w i ą z a n o k o n t a k t y
ze szkołami w Zakopanem, k t ó r e p o p r o w a d z i ł y u siebie
kursy dla młodzieży. Razem w konkursie o b e j m u j ą c y m
dawny powiat nowotarski wzięło udział 33 t w ó r c ó w i n ­
dywidualnych, w t y m 8 a r t y s t ó w - p l a s t y k ó w oraz 5 ze­
społów o b e j m u j ą c y c h 80 o s ó b . N a d e s ł a l i oni 473 prace.
„ I n d y w i d u a l n y c h " podzielono na grupy: l u d o w ą , a r t y ­
s t ó w - p l a s t y k ó w i a m a t o r ó w . W t y m ostatnim przypadku
2 7

31

�k r y t e r i a okazały się najtrudniejsze do ustalenia. Tak np.
w ś r ó d a m a t o r ó w z a d e b i u t o w a ł a Ewelina P ę k s o w a , w k r ó t ­
ce potem uznana za j e d n ą z najbardziej reprezentatyw­
nych t w ó r c z y ń ludowych, Tomasz Ligas — późniejszy
„rzeźbiarz ludowy", g ó r a l k a Jolanta Biernacik, córka
kowala, znanego t w ó r c y ludowego.
P ł y n n o ś ć granic między amatorami a „ l u d o w y m i "
wynika w malarstwie na szkle przede wszystkim z tego,
że jest to dziedzina, w k t ó r e j zerwana została ciągłość
tradycji, przekaz z pokolenia w pokolenie. A skoro się
n a w i ą z u j e do wzoru już nie f u n k c j o n u j ą c e g o w n o r m a l ­
nym obiegu, różnice zależą nie tyle od u w a r u n k o w a ń
ś r o d o w i s k o w y c h , co od indywidualnego talentu. Zresztą
te uwarunkowania ś r o d o w i s k o w e s ł a b n ą , podczas gdy
coraz istotniejsze staje się poczucie w e w n ę t r z n e j więzi
z t r a d y c j ą l o k a l n ą , ś w i a d o m a chęć n a w i ą z a n i a do daw­
nych w z o r ó w . Trudno oczekiwać, że m o g ł o b y być ina­
czej, zwłaszcza że malarstwo na szkle tworzone jest dziś
głównie z m y ś l ą o mieście, i nie w y r a ż a rzeczywistych,
współczesnych potrzeb ś r o d o w i s k a chłopskiego. A n i na
Podhalu, ani na Kaszubach czy w Koszalińskiem. A n i
treść, ani sposób ujęcia, symbolika, czy ornamentyka nie
w y n i k a j ą z jakiejś istotnej odrębności k u l t u r o w e j . Forma
nie wskazuje w sposób jednoznaczny na w y k o n a w c ę .
Oderwana od dawnych determinant stała się już tylko
znakiem w s k a z u j ą c y m na wzorzec inspiracji. Dochodzi
do pozornego paradoksu — najbardziej bliskie t r a d y c y j ­
nym formom są obrazy ludzi obdarzonych s p r a w n o ś c i ą
m a n u a l n ą , inteligentnych, w d u ż y m stopniu ś w i a d o m y c h
ś r o d k ó w , k t ó r y m i się posługują i r o z u m i e j ą c y c h istotę
dawnego malarstwa. Najbardziej natomiast p r y m i t y w n e
są obrazy ludzi ze wsi, zwłaszcza starych, pozbawionych
w y k s z t a ł c e n i a . Forma ich wypowiedzi jest bowiem zde­
terminowana przede wszystkim ich m o ż l i w o ś c i a m i i na­
w y k a m i psycho-fizycznymi, k r ę g i e m k u l t u r o w y m : ogra­
niczeniami, k t ó r e powoduje tkwienie w t y m r e l i k t o w y m
już k r ę g u .
O ile więc w r z e m i o s ł a c h i tradycyjnych postaciach
zdobnictwa doskonałość idzie w parze z p r z y n a l e ż n o ś c i ą
do reliktowego k r ę g u k u l t u r y chłopskiej, to w malar­
stwie na szkle — w k t ó r y m nie istnieje przekaz poko­
leniowy, zakorzenione n a w y k i estetyczne, a r ó w n i e ż m a ł e
jest uwarunkowanie t e c h n i k ą — doskonałość wymaga
innej świadomości, niż ją daje dziesiejsze r e l i k t o w e ś r o ­
dowisko wiejskie. Inaczej m ó w i ą c : więź z d a w n y m , re­
l i k t o w y m ś r o d o w i s k i e m wiejskim nie zapewnia sama
przez się doskonałości, przeciwnie — często w i ą ż e się
w malarstwie na szkle z p r y m i t y w n o ś c i ą wyrazu, w ó w ­
czas gdy ś w i a d o m e n a w i ą z a n i e do dawnych konwencji
może p r z y n i e ś ć rezultat znacznie efektowniejszy i bar­
dziej zbliżony do tradycyjnego modelu np. p o d h a l a ń ­
skiego malarstwa. P r y m i t y w n y wyda się więc nam L u d ­
w i k Kubaszczyk (ur. 1905 r.) z K o n i a k o w a czy Józef
Donajczan z B u k o w i n y T a t r z a ń s k i e j (ur. w 1888 г.),
podczas gdy najbardziej ludowe okażą się obie panie
P ę k s o w e , Ewelina i Jolanta.
Dawniej w y s t a r c z y ł o zobaczyć obraz, aby wiedzieć
kto go m a l o w a ł — chłop czy inteligent miejski. Dziś
samo patrzenie nie wystarcza. Trzeba wiedzieć, к i m
jest autor. Toteż zdarzało się już, że j u r y zmieniało
decyzję, d o w i a d u j ą c się w ostatniej c h w i l i , iż t y p o w a n y
do nagrody r z e ź b i a r z czy malarz... jest amatorem, a nie
oryginalnym chłopem. P a t r z ą c na same obrazy, nie zaw­
sze m o ż n a powiedzieć — to robił chłop, a to inteligent.
Bo t e ż coraz częściej ten chłop jest już inteligentem,
inteligent z a ś zna i rozumie . k u l t u r ę l u d o w ą , zwłaszcza
wtedy, gdy sam się z niej wywodzi.
Coraz częściej więc o klasyfikacji decyduje w p i e r w ­
szym rzędzie stylistyka dzieła. E w e l i n a
Pęksowa
32

(ur. 1923 r.) dlatego mogła się w y d a ć na konkursie w
Zakopanem a m a t o r k ą , p o n i e w a ż ó w c z e s n e jej obrazy
były bezpośrednio inspirowane b i z a n t y j s k ą ikoną. M a l o ­
w a ł a w t y m okresie w ł a ś n i e takie obrazy dla siebie
i dla Veritasu. W y k o n y w a ł a też na s p r z e d a ż stylizowane
kapliczki z r y t e m w y p a l a n y m w drewnie lub nabijanym
metalem. U m i a ł a p o s ł u g i w a ć się r ó w n i e dobrze d ł u t e m
jak p ę d z l e m ; p o m a g a ł a przecież ojcu — snycerzowi i w y ­
t w ó r c y nart, S t a n i s ł a w o w i Zubkowi. K i m b y ł a ? G ó r a l k ą ,
pieczołowicie pielęgnującą dawne tradycje, d u m n ą z tego,
że dziad b y ł znanym „ b u d a r z e m " , a jeszcze ktoś inny —
m a l o w a ł niegdyś na szkle. A przy t y m : i n t e l i g e n t k ą ,
w y k s z t a ł c o n ą , czytającą l i t e r a t u r ę współczesną, o g l ą d a ­
jącą albumy, wystawy, zwiedzającą z m ę ż e m zabytki w
dalekich krajach. Do dziś p o s ł u g u j e się r ó w n i e dobrze
g w a r ą , jak i j ę z y k i e m literackim. Jej dom w y p e ł n i o n y
jest obrazami, przedmiotami sztuki ludowej, k s i ą ż k a m i ,
m a l o w i d ł a m i — wszędzie, na stropach, ś c i a n a c h , me­
blach, szybach a nawet na rurze od piecyka. Nie jest to
ż a d n a imitacja góralskiej c h a ł u p y , ale panuje w t y m
domu atmosfera sztuki i p o d h a l a ń s k i e j tradycji.
;

O t y m czy P ę k s o w a zostanie „ a m a t o r k ą " , czy „ l u ­
d o w ą " m i a ł a więc z a d e c y d o w a ć forma jej twórczości.
Po konkursie o t r z y m a ł a od pani Sredniawy i n t e r e s u j ą c ą
propozycję — zrobienia przeszło stu k o p i i starych obra­
zów. Była to znakomita lekcja techniki sposobu p r o w a ­
dzenia l i n i i , kolorystyki, kompozycji. P ę k s o w a weszła,
jak m a ł o kto, w świat dawnych o b r a z ó w . O d t ą d mj.low a ł a kopie i w ł a s n e prace inspirowane t r a d y c y j n ą te­
m a t y k ą i stylistyką.
A m a t o r k a u m a r ł a , n a r o d z i ł a się malarka ludowa.
Niekwestionowana. Działaczka Stowarzyszenia T w ó r c ó w
L u d o w y c h , Z w i ą z k u Podhalan, o t r z y m a ł a n a j w y ż s z e w y ­
różnienia jako t w ó r c a ludowy — n a g r o d ę w o j e w ó d z k ą ,
a w 1976 r. n a g r o d ę im. Oskara K o l b e r g a .
28

Szybko p r z e s t a ł a k o p i o w a ć . Nudziło ją to. Wypo­
w i a d a ł a się więc we w ł a s n y c h kompozycjach, najbardziej
bliskich muzealnym wzorom. Tworzy je do dzisiaj —
obrazy o ciemnej tonacji, nasycone c i e p ł y m i b r ą z a m i
i niebieskościami, c i e m n ą zielenią, p r z e ł a m y w a n e złotem.
Ten w i e l k i cykl realizuje po dziś dzień, c y k l oparty na
tradycji ś w i ą t k a r s k o - z b ó j n i c k i e j .
D r u g i cykl, w k i l k a lat p ó ź n i e j zaczęty, Stanowią
obrazy bliższe inspiracjom z a c z e r p n i ę t y m z r u m u ń s k i e g o
malarstwa. Spotykamy t a m Sw. Eliasza, Wozy
ogniste,
Sądy Ostateczne. Obrazy te są od d w ó c h lat p r z e w a ż n i e
dużego formatu, dochodzące do 60 X 80 c m ( i l . 25). Mają
one bardziej d y n a m i c z n ą kompozycję, czasem b u d o w a n ą
nawet na p r z e k ą t n e j . I s t o t n ą rolę stanowi w nich inter­
pretacja tematu, poszczególne elementy p o z o s t a j ą jednak
bliskie ujęciu tradycyjnemu, podobnie jak dekoracyjna
zasada kompozycji.
Trzeci cykl, najbardziej ambitny, ale t e ż i najbar­
dziej dyskusyjny — to obrazy odchodzące od muzealnych
wzorów, o i n n y m typie rozbudowanej dekoracji. Przewa­
żają w ś r ó d nich obrazy ś w i e c k i e — np. różne wersje
Zalipia, pejzaży budowanych na zasadzie w e r t y k a l n e j
(рэг. np. i l . 26). Z tematyki na poły religijnej szczególnie
udana jest kompozycja Izydora — Oracza, zwarta, dobrze
u p o r z ą d k o w a n a i w y w a ż o n a . Ten c y k l rozpoczęty w nie­
cały rok po podjęciu tradycyjnej t e m a t y k i i wciąż po­
dejmowany maluje P ę k s o w a i n n ą p a l e t ą barw. Dużo t u
zieleni, niebieskości, jasnych b r ą z ó w . Tonacja ż y w a ,
jasna. Takie są też k w i a t y i p t a k i .
Tematy te podejmuje P ę k s o w a r ó w n i e ż w c y k l u
witraży, w y r a ź n i e j u ż traktowanych dekoracyjnie, u s ł u ­
gowo w stosunku do w n ę t r z a .
A r t y s t k a maluje d u ż o , szybko, bez długich n a m y s ł ó w .

�I I . 21. Michał Boczek, Rajcza (żywieckie), w o j . bielskie, Ucieczka do Egiptu, w y m . 24 X 39 cm, 1976 г. I I . 22. Maria
K a m i ń s k a , Zakopane, Sw. Franciszek,
w y m . 23 X 23 cm. 1960 r.

�П. 23. Pracownia Eweliny P ę k s o w e j w Zakopanem.

bez poprawiania obrazu, toteż bywa n i e r ó w n a , zwłaszcza
w p o c z ą t k o w y c h ujęciach nowego tematu.
Obecnie jest ona najbardziej z n a n ą t w ó r c z y n i ą obra­
zów na s z k l e . Do p a ź d z i e r n i k a 1977 r. m i a ł a 15 w y ­
staw indywidualnych w Polsce, A n g l i i i Szwecji.
29

1

' _

-,

K

0r
E. P ę k s o w a : i l . 24. Ikona
bizantyjska,
w y m . 35 X
X 24 cm, olej na desce, 1967 г. I I . 25, 26. Obrazy na
szkle — Sw. Eljasz, w y m . 78 X 58 cm, 1976 r. i Moje
Tatry, w y m . 58 X 48 cm, 1976 г. I I . 27. Jolanta P ę k s o ­
wa, K i r y k/Zakopanego, Przy warculi,
w y m . 39 X
X 30 cm, 1976 r.
34

W 1976 r. z a d e b i u t o w a ł a jej synowa — J o l a n t a
P ę k s o w a (ur. 1952 г.), śliczna, m ł o d a , w r a ż l i w a dziew­
czyna urodzona w Sopocie. M i e s z k a j ą c w domu Eweliny,
zbliżyła się do malarstwa, p o z n a ł a je, w c h ł o n ę ł a w sie­
bie tak, iż stało się jej d o ś w i a d c z e n i e m . Zaczęła zna­
komicie, nie m u s i a ł a przecież s z u k a ć w z o r ó w w k s i ą ż ­
kach i muzeach, m a l o w a ł a bowiem w klimacie bardzo
bliskim „ t r a d y c y j n y m " obrazom swej teściowej ( i l . 27).
Jest w swych pracach nie mniej g ó r a l s k a , i gdyby ktoś
nie wiedział, nie p o z n a ł b y k t ó r a z p a ń jest r o d o w i t ą ,
a k t ó r a p r z y s z y w a n ą g ó r a l k ą . Obie d o s t a ł y najwyższe
nagrody na konkursie „Rodzina w sztuce ludowej", zor­
ganizowanym w 1977 r. przez P a ń s t w o w e Muzeum Etno­
graficzne w Warszawie (Ewelina I , Jolanta I I n a g r o d ę ) .
Obie p r z y j e c h a ł y na uroczystość rozdania n a g r ó d w g ó ­
ralskich strojach. Ewelina, zwłaszcza od kiedy jest „ l u ­
dowa", zawsze w y s t ę p u j e publicznie w stroju, Jolanta
uczyniła to po raz pierwszy... Nie sądzę, aby to było
potrzebne. Jolanta i bez kostiumu jest d o s k o n a ł ą m a ­
l a r k ą , skupioną, r o z w a ż n ą , o znakomitym poczuciu k o m ­
pozycji, łatwości r y s u n k u i b e z b ł ę d n e j kolorystyce. Znam
wszystkie jej prace i zadziwia mnie ich w y r ó w n a n y .
-

�wysoki poziom. Ewelina g ó r u j e nad s y n o w ą rozpiętością
tematyki, śmiałością p o m y s ł ó w , temperamentem i „siłą
przebicia" — ale Jolanta na pewno jej nie u s t ę p u j e
wrażliwością m a l a r s k ą .
Czy jest ludowa? W e d ł u g d a w n y c h k r y t e r i ó w —
nie, skoro jednak uznamy za n a j w a ż n i e j s z y znak ludo­
wości f o r m ę — jest nią na pewno.
S p ó j r z m y na jeszcze jeden p r z y k ł a d , na twórczość
A d a m a S ł o w i ń s k i e g o {ur. 1931 г.). Gdy zaczął
rzeźbić, zaskoczył widzów, nawet e t n o g r a f ó w , p o k a z u j ą c
prace bardzo bliskie dawnym figurom l u d o w o - k o ś c i e l n y m . Nie znając autora, m o ż n a b y ł o sądzić, że są to
autentyczne ludowe ś w i ą t k i . A l e autor nie p r z y p o m i n a ł
w niczym dawnego w i e ś n i a k a , a w y g l ą d a ł miejsko i pra­
cował w jednej z k r a k o w s k i c h bibliotek. Miał w ó w c z a s
35 lat, mieszkanie u r z ą d z o n e ze smakiem, antyki, s t a r ą
p o r c e l a n ę i ś w i e t n i e p a s u j ą c e do tego w n ę t r z a — rzeźby
i kapliczki w ł a s n e j roboty. Czy „ l u d o w o ś ć " tych r z e ź b
b y ł a t y l k o udawana?
3 0

Nie. S ł o w i ń s k i w p o c z ą t k o w y m okresie rzeźbienia,
gdy chciał coś w y k o n a ć , nie u m i a ł wyjść z o b r ę b u ludo­
wych inspiracji. P r ó b o w a ł , ale m u to nie wychodziło.
Bliska m u była tylko forma ś w i ą t k a . Gdy po n i e d ł u g i m
czasie zaczął m a l o w a ć na szkle, znowu okazało się to
samo. Obrazy b y ł y w swej istocie bliskie muzealnym
wzorom, choć już we wczesnych pracach m o ż n a b y ł o
z a u w a ż y ć typowe tylko dla S ł o w i ń s k i e g o cechy — d e l i ­
katny, j a k b y nieco w i b r u j ą c y kontur, liryczny n a s t r ó j
kompozycji, s u b t e l n ą i b o g a t ą k o l o r y s t y k ę .
Nie b y ł y to pastisze, nie b y ł a to inspiracja, do j a ­
kiej p r z y w y k l i ś m y , w k t ó r e j widać z a r ó w n o źródło pod­
niety, jak i e s t e t y k ę , k t ó r e j h o ł d u j e t w ó r c a . Wczesne
obrazy S ł o w i ń s k i e g o w y d a j ą się ludowe, podobnie jak
jego rzeźby, choć nie p r z y p o m i n a j ą żadnej znanej grupy.
Dawniej, gdy inteligent sięgał do ludowego źródła
inspiracji, czynił to, by je zbliżyć do konwencji a r t y ­
stycznej danego okresu, by je „uszlachetnić". Ale S ł o ­
w i ń s k i niczego nie uszlachetnia, nie poprawia. Zwyczaj­
nie jest sobą, w ł a ś n i e w ramach ludowej f o r m u ł y sztuki.
U t o ż s a m i a się z nią — bez ż a d n e j egzaltacji czy k o m ­
pleksu. Od niej w y c h o d z ą c , rozwija swój w ł a s n y ś w i a t
malarski, podejmuje stopniowo zadania coraz bardziej
odległe od dawnych góralskich tradycji. Sięga do wzo­
r ó w rokokowych, a w arabesce k r e s k i czy s k r ę c i e postaci
w y c z u ć m o ż n a nawet ślady z a i n t e r e s o w a ń manieryzmem.
W okresie ostatnich 2—3 lat z a i n t e r e s o w a ł a go m i n i a ­
tura perska, indyjska, tematy Wschodu. P r z e k ł a d a je na
język kompozycji o b r a z ó w na szkle.
A b y zrozumieć fenomen Słowińskiego, trzeba sięgnąć
do lat jego młodości, do k l i m a t u w k t ó r y m u k s z t a ł t o w a ł a
się jego artystyczna osobowość. Urodził się i w y c h o w a ł
na Podhalu, w rodzinie bardzo licznej, utalentowanej,
w k t ó r e j s z t u k ą z a j m o w a ł się po trosze k a ż d y z 18 braci
i sióstr. M a t k a p r o w a d z i ł a s ł y n n ą k a r c z m ę w K i r a c h ,
dzieciństwo u p ł y n ę ł o więc S ł o w i ń s k i e m u w atmosferze
nasyconej g ó r a l s k ą i c y g a ń s k ą m u z y k ą , w b a r w n e j i nie­
powtarzalnej scenerii Podhala. Do szkół chodził w Zako­
panem, a gdy m i a ł 20 lat, w y j e c h a ł do K r a k o w a , gdzie
u k o ń c z y ł p o l o n i s t y k ę , po czym p o d j ą ł p r a c ę w b i b l i o ­
tece. Nie z e r w a ł jednak więzi ani z domem, ani z k u l ­
t u r ą , w k t ó r e j -się w y c h o w a ł .
Często, gdy tylko mógł — jeździł ido m a t k i : na P o d ­
halu czuł się najlepiej.
Miasto, ze s w ą a g r e s y w n o ś c i ą , zgiełkiem, pospiesz­
nym r y t m e m życia s p r a w i ł o , że zaczął s z u k a ć w n i m
azylu, domu, w k t ó r y m by się czuł spokojny, pracy —
k t ó r a by m u d a ł a w e w n ę t r z n ą satysfakcję. Zaczął rzeź­
bić, potem m a l o w a ć .
35

�Malarstwa na Szkle K a r p a t Polskich. W m y ś l założeń
regulaminowych, sygnowanych przez Departament Pla­
styki Ministerstwa K u l t u r y i Sztuki, celem konkursu
m i a ł być (§ 1/1): „ P r z e g l ą d współczesnego malarstwa na
szkle t w ó r c ó w ludowych z a m i e s z k u j ą c y c h regiony górskie
województw..." W § 2/1 w y r a ź n i e określono, iż: „W K o n ­
kursie może b r a ć udział k a ż d y t w ó r c a ludowy, zamiesz­
k a ł y na terenie objętym konkursem". Tymczasem okazało
się, że nie jest ł a t w o stwierdzić, k t o jest t w ó r c ą ludowym.
Muzeum przyjęło w y k ł a d n i ę bardzo szeroką, tak szeroką,
że praktycznie e l i m i n u j ą c ą jedynie osoby m a j ą c e studia
plastyczne. Zaakceptowano nawet udział etnografa pra­
cującego w Muzeum (!).
R ó w n i e ż j u r y rozdzieliło nagrody nie licząc się z t y m ,
komu je w r ę c z a . Podzieliło ono u c z e s t n i k ó w na d w i e
grupy, k i e r u j ą c się ich s t o s u n k i e m d o
tradycji.
Do grupy pierwszej zaliczono twórczość n a w i ą z u j ą c ą do
tradycyjnego malarstwa na szkle, do drugiej — prace,
w k t ó r y c h n a w i ą z a n i a takie nie w y s t ę p u j ą . P o m i n i ę t o
przy t y m pochodzenie a u t o r ó w , ich k u l t u r o w ą otoczkę,
a nawet p o w ó d i charakter n a w i ą z a n i a do miejscowych
tradycji. W jednej grupie znaleźli się w ten sposób za­
r ó w n o Zofia R o j - G ą s i e n i c a , Ewelina P ę k s o w a , j a k i ma­
lujący ł a d n e pastisze etnograf Muzeum — Piotr Pio­
t r o w s k i . Wszyscy o n i otrzymali pierwsze nagrody.

И. 28. Maria B i e r n a c i k - Ć w i k ł o , Zakopane, Sw.
Archanioł,
w y m . 36 X 29 cm, 1976 r.

Michał

N i e p r z e c i ę t n a w r a ż l i w o ś ć , a nawet pewna bezrad­
ność, n i e u m i e j ę t n o ś ć agresywnego przebijania się przez
życie s p r a w i ł y , że twórczość stała się dla S ł o w i ń s k i e g o
swoistą ucieczką, powrotem w ś w i a t
młodzieńczych
d o z n a ń , w k l i m a t domu nasyconego g ó r a l s k ą sztuką.
Był j a k emigrant, k t ó r y i m silniej odczuwa s w ą samot­
ność w n o w y m ś r o d o w i s k u , t y m bardziej utwierdza w
sobie ś w i a d o m o ś ć z w i ą z k u z r o d z i m ą k u l t u r ą .
Na twórczości S ł o w i ń s k i e g o z a w a ż y ł y więc trzy pod­
stawowe c z y n n i k i : p o d g l e b i e — ż y w a więź z l u ­
dową kulturą; c e c h y o s o b o w o ś c i — wrażliwość,
brak przebojowości, a nawet t r u d n o ś c i adaptacji w no­
w y m ś r o d o w i s k u ; c h a r a k t e r u z d o l n i e ń — a więc
przede wszystkim w y b i t n y talent kolorystyczny, talent
u j a w n i a j ą c y się nie w bujnej fantazji, lecz w subtelnym
przetworzeniu m o t y w ó w już istniejących.
31

Jeszcze o jednym trzeba w s p o m n i e ć , gdy się m ó w i
o rozwoju osobowości t w ó r c z e j malarza — o fascynacji
a r t y s t ą i c z ł o w i e k i e m , z k t ó r y m z w i ą z a n y jest od lat
najgłębszą p r z y j a ź n i ą . Jest n i m znakomity scenograf
Andrzej Majewski. K o n t a k t t y c h d w ó c h ludzi nie mógł
pozostać bez w p ł y w u na ich twórczość. U S ł o w i ń s k i e g o
z a w a ż y ł zapewne na nieco manierystyczno-rokokowej
galanterii o b r a z ó w , zwłaszcza późniejszych.

Decyzja j u r y n a r u s z a ł a regulaminowe wytyczne, cho­
ciaż m i a ł a swe merytoryczne uzasadnienie. Zamiast usta­
lać, kto jest ,,ludowy", a kto n i m nie jest, poprzestano
jedynie na ocenie stylistyki prac.
K r y t y k u j ę więc nie sens decyzji, ale jej niedopusz­
czalność z formalnego p u n k t u widzenia. Spowodowano
bowiem s y t u a c j ę p r e m i u j ą c ą osoby, k t ó r e wiedząc, iż nie
są „ l u d o w e " , z a r y z y k o w a ł y udział (czasem w r ę c z z a c h ę ­
cone przez o r g a n i z a t o r ó w ) , natomiast pozbawiono szans
nagrody i zobaczenia swych prac na wystawie a m a t o r ó w
t r a k t u j ą c y c h regulamin na serio.
P o m i j a j ą c ten fakt, trzeba konkurs ocenić wysoko.
Nie n a r z u c a j ą c t e m a t y k i , pozwolił on m a l u j ą c y m na
w y p o w i e d ź stosunkowo szczerą, w k a ż d y m razie ś w i a d ­
czącą o t y m , co u w a ż a l i za wskazane zgłosić na konkurs.
Objął on większość osób m a l u j ą c y c h obecnie na szkle,
zgłosiło się bowiem 65 osób d o r o s ł y c h i 32 w w i e k u do
lat 17. N a d e s ł a l i oni 416 o b r a z ó w . M o ż n a więc t r a k t o ­
w a ć i m p r e z ę r a b c z a ń s k ą za m i a r o d a j n ą dla oceny obec­
nego stanu zjawiska, m i m o iż w r ó ż n y c h rejestrach po­
wojennych (muzeów, M K i S , I n s t y t u t u Sztuki) p o j a w i ł o
się w sumie ok. 320 nazwisk. Wielu ludzi m a l o w a ł o
jednak bardzo k r ó t k o , t y l k o na kursach, względnie w y ­
s t a w i a ł o tylko jeden raz.
3 2

Oczywiście i w Rabce p o j a w i ł y się nazwiska osób,
k t ó r e tylko z racji konkursu s p r ó b o w a ł y techniki ma­
lowania na szkle, normalnie w y p o w i a d a j ą c się w i n n y m
materiale {np. Albina Żołnierska).

Czy S ł o w i ń s k i jest „ l u d o w y " ? Podobnie jak i n n i ma­
larze na szkle — w pewnych elementach i n i e k t ó r y c h
obrazach t a k , w innych n i e . Trudno więc o jedno­
znaczną klasyfikację. Nie sądzę zresztą, aby d ą ż e n i e do
takiej jednoznaczności było potrzebne i w a ż n e . S ł o w i ń s k i
jest po prostu a r t y s t ą , d r a ż l i w y m , ciekawym, choć dzia­
ł a j ą c y m w w ą s k i e j p r z e d z i a ł c e swych z a i n t e r e s o w a ń i
możliwości wyrazowych, a r t y s t ą z w i ą z a n y m emocjonalnie
z ludową tradycją.

Prace pokazano w s z y s t k i e . W t r o c h ę mrocznym
w n ę t r z u starego kościółka, zamienionego na muzeum.
Nie u s u n i ę t o niczego, nawet kiczów. O b n i ż y ł o to poziom
artystyczny wystawy, p o d w a ż a j ą c zapewne jej rolę w
k s z t a ł t o w a n i u postaw estetycznych odbiorcy, ale zarazem
uczyniło z tej wystawy bardzo i n t e r e s u j ą c y p r z e g l ą d
rzeczywistego stanu malarstwa na szkle i r ó ż n y c h ten­
dencji estetycznych. Dało to s z a n s ę zorientowania się
w c a ł y m dorobku konkursu. P r z y j m u j ą c więc t ę w y s t a ­
w ę jako p u n k t wyjścia, u z u p e ł n i o n y i n n y m i wiadomo­
ściami, zgromadzonymi w Pracowni Sztuki Nieprofesjo­
nalnej I n s t y t u t u Sztuki P A N — s p r ó b u j m y d o k o n a ć
klasyfikacji t y p ó w współczesnej twórczości na szkle.

O t r u d n o ś c i p o d z i a ł u na t w ó r c ó w ludowych i ama­
t o r ó w świadczy też p r z y k ł a d I K o n k u r s u Współczesnego

Klasyfikacja taka zależna jest oczywiście od przy­
jętej zasady podziału, od tego, j a k i e przyjmiemy k r y t e -

36

�П. 29. Anna Janowiak, J a b ł o n k a , Matka Boska
w y m . 30 X 34 cm, 1977 r.

r i a : osobę wykonawcy, stosunek do t r a d y c j i , k r ą g k u l t u ­
rowy, m o t y w twórczości czy cechy stylistyczne.
Najbardziej u ż y t e c z n y w t y m t e k ś c i e wydaje się po­
dział, b i o r ą c y za p u n k t wyjścia s t o s u n e k d o
tra­
d y c j i , z a r ó w n o ludowej, jak i sztuki „ k w a l i f i k o w a n e j " .
W ramach tego p o d z i a ł u postaramy się (tam, gdzie to
możliwe) omówić prace tzw. t w ó r c ó w l u d o w y c h , ama­
torów i profesjonalistów.
33

I. T W Ó R C Z O Ś Ć N A W I Ą Z U J Ą C A DO T R A ­
DYCYJNYCH
LUDOWYCH
FORM
I
ZA­
SAD
KOMPOZYCJI
a — kopie i
m.in. wspomniany
wem, a t a k ż e pod
znajduje się K a r o l
mieszka w USA).

p a s t i s z e . G r u p ę tę reprezentuje
już K a r o l Oskwarek. Pod jego w p ł y ­
w p ł y w e m malarstwa grupy orawskiej
K u l a w i a k z Zubrzycy Dolnej (obecnie

Obrazki bardzo bliskie wzorom pokuckim maluje w
K r a k o w i e Jan K r c h a , syn znanego malarza — Emila.
Niestety jego pastisze są dość ubogie i surowe w kolo­
rze, co obniża ich w a r t o ś ć .
Kopie zabytkowych o b r a z ó w w y k o n y w a ł o i w y k o ­
nuje wielu malarzy z a r ó w n o ludowych, jak i s t u d e n t ó w
uczelni plastycznych. Po wojnie pierwsza w y k o n y w a ł a
kopie muzealne Helena R o j - K o z ł o w s k a . M a l o w a ł a je też
Helena Roj-Ciaptakowa, a w późniejszych latach Ewe­
lina P ę k s o w a . Obecnie k o p i u j ą dawne obrazy m.in. Zofia
R o j - G ą s i e n i c a , Janina C z e c h - K a p ł a n o w a oraz S t a n i s ł a w a
Czech-Walczakowa. Kopie w y k o n u j e też wielu d o s t a w c ó w
o b r a z ó w do RBS Cepelia.

z

Dzieciątkiem,

Spośród p l a s t y k ó w zawodowych — m a l o w a ł a w Za­
kopanem kopie Wanda G e n t i l - T i p p e n h a u e r
zarówno
dla w ł a s n e j satysfakcji (miała kilkanaście w swoim po­
koju) jak i dla znajomych oraz na sprzedaż. Dla w ł a s n e j
przyjemności maluje obrazy-pastisze zbieracz sztuki l u ­
dowej, doc. Zbigniew Kowalewski z ASP w K r a k o w i e .
Ok. 1972 r. p o j a w i ł y się na bazarze w Warszawie
niewielkiego formatu d o s ł o w n e kopie dawnych o b r a z k ó w
dolnośląskich. Prawdopodobnie malowano je w celach
zarobkowych przy k t ó r y m ś z k l a s z t o r ó w , na podstawie
dawnych wzorów. Jeden z nich przez o m y ł k ę sprzedane
wraz z r e p l i k ą . K u p i ł je znany zbieracz L u d w i g
Zimmerer.
34

35

b — kontynuacja
zasadniczych
cech
i
form
malarstwa
tradycyjnego.
W najczy­
stszej postaci w y s t ę p u j e na Podhalu. P r z y k ł a d e m —
znaczna część twórczości Zofii R o j - G ą s i e n i c y , S t a n i s ł a w y
Czech-Walczakowej, a zwłaszcza Eweliny
i Jolanty
P ę k s o w y c h . Poza J o l a n t ą — wszyscy i n n i p o d e j m u j ą
r ó w n i e ż p r ó b y bardziej samodzielnych kompozycji, nieraz
odbiegających znacznie od tradycyjnych s c h e m a t ó w k o m ­
pozycyjnych i kolorystycznych.
Do tradycyjnych w z o r ó w n a w i ą z u j ą też w wielu
pracach: M a ł g o r z a t a T a r n o w s k a - W i e c h e ć (ur. 1953 r.)
z Nowego Targu; B r o n i s ł a w Bednarz (ur. 1927 r.) ze
Skrzypnego; Jan Rapciak (ur. 1922 r.) z P o r ę b y W i e l ­
kiej, Maria B i e r n a c i k - C w i k ł o , Marta Gombos.
Spośród i n t e l i g e n t ó w — do grupy tej zaliczyć m o ż n a
wczesną twórczość Adama S ł o w i ń s k i e g o . Wśród malarzy
zawodowych najbliższy formom tradycyjnym był Stani­
sław Kuba Kostynowicz, plastyk warszawski, m a l u j ą c y
w ciemnych tonacjach barwnych.
37

�O wiele więcej prac zaliczyć
grupy, k t ó r ą stanowi:

można

do

następnej

с — twórczość rozszerzająca
krąg
tema­
t y c z n y , p r z e ł a m u j ą c ą np. s t a t y k ę
układu,
typ dawnej kolorystyki — przy
zachowa­
niu
jednak
częściowego
związku
z tra­
dycją.
Do tej grupy zaliczam przede wszystkim p o k a ź n ą
część twórczości H . R o j - K o z ł o w s k i e j , w k t ó r e j podejmuje
ona t e m a t y k ę o b r z ę d o w ą , a zwłaszcza h i s t o r y c z n ą , całego
J. Jachimiaka, cykle ś w i e c k i e Eweliny P ę k s o w e j , np.
takie obrazy, jak Zalipie (1973) — i l . 26 czy Moje Tatry,
а t a k ż e wszystkie dzieła W ł a d y s ł a w a Walczaka, Zdzisła­
wa Walczaka, Janiny Jarosz. P u n k t e m wyjścia jest dla
nich wzór tradycyjny, ale interpretowny swobodnie.
Szczególnie w a r t o ś c i o w e w y d a j ą się w tej grupie
prace Jachimiaka, P ę k s o w e j oraz W ł a d y s ł a w a Walczaka,
g ó r a l a z Zakopanego, k t ó r y samodzielnie w y p r a c o w a ł
sobie w ł a s n ą f o r m u ł ę malarstwa. W a l c z a k (ur. 1934),
jest j e d n y m z ciekawszych t w ó r c ó w . N i e szafuje roz­
rzutnie p o m y s ł a m i , obrazy o b m y ś l a d o k ł a d n i e i długo,
kolor stosuje oszczędne i z d u ż y m wyczuciem, np. czer­
nie '— złoto i fiolet lub tonacja: b r ą z y , czernie, złoto.
Obrazy jego są dobrze w y w a ż o n e w kompozycji, syn­
tetyczne, zwarte, p r z e m y ś l a n e w szczególe. Tematy długo

I I . 30. W i t o l d Mizerski, Piaski, w o j . lubelskie, Upadek pod krzyżem,
w y m . 38 X 25 cm, 1972 r.
I I . 31. Piotr Piotrowski, Rabka, Zmartwychwstanie,
w y m . 37 X 46 cm, 1976 r.

31

�cyzeluje, potem z gotowego p o d k ł a d u rysunkowego w y ­
konuje k i l k a —• k i l k a n a ś c i e o b r a z ó w , różniących się już
tylko k o l o r y s t y k ą .
36

Walczak był r o l n i k i e m , potem p r a c o w a ł jako pa­
lacz, maluje oczywiście dla zarobku, ale z dużą a m b i c j ą
i z a a n g a ż o w a n i e m . Zaczął m a l o w a ć w 1962 г., by popra­
wić swą s y t u a c j ę m a t e r i a l n ą , ale przez niemal pięć lat
nikomu nie p o k a z y w a ł o b r a z ó w , powoli w p r a w i a ł się.
Dopiero, gdy doszedł do wniosku, że „ u m i e " , zaczął swe
prace w y s t a w i a ć i s p r z e d a w a ć . Wciąż zresztą p r z e ż y w a
okresy niepokoju, niezadowolenia. Szuka w ó w c z a s no­
wych r o z w i ą z a ń . W 1976 r. o t r z y m a ł n a g r o d ę i m . Oskara
Kolberga. W 1977 r. — p o k a z a ł na wystawie w Zako­
panem nowy, bardzo ł a d n y c y k l obrazów.
Poza Walczakiem, k t ó r y nie ma n a ś l a d o w c ó w , R o j - K o z ł o w s k a , Jachimiak a ostatnio i Ewelina P ę k s o w a
oddziałali w sposób w y r a ź n y na twórczość innych mala­
rzy. Stali się dla nich wzorem. Tak więc w p ł y w y obra­
zów R o j - K o z ł o w s k i e j odnajdujemy u jej siostrzenicy —
Ciaptakowej, u Zofii G ą s i e n i c a - S z e l i g o w e j , w pracach
W ł a d y s ł a w a Koszarka (ur. 1929 г.), w n i e k t ó r y c h obra­
zach Zofii R o j - G ą s i e n i c y , Jana Jaroszka, Janiny Czech- K a p ł a n o w e j . Jachimiak i n s p i r o w a ł Z d z i s ł a w a Walczaka,
Jana Jarosza i Adama Doleżuchowicza, a w p e w n y m
okresie (1963) nawet art. m a l a r k ę W a n d ę Gentil-Tippenh a u e r o w ą . W p ł y w y Eweliny P ę k s o w e j na J o l a n t ę tak
są widoczne, że na pierwszy rzut oka trudno odróżnić
n i e k t ó r e ich obrazki.
I n t e r e s u j ą c ą p o s t a c i ą jest Z d z i s ł a w
Walczak
(ur. 1926 r. w Jarszowej) . C e n i ę go jako człowieka
n i e z w y k ł e j solidności, ambitnego i zafascynowanego g ó ­
r a l s k ą przeszłością. Gdy zaczęto niszczyć stare szałasy
na halach, potajemnie w k r a d a ł się na teren P a r k u
Narodowego, aby je fotografować i d o k u m e n t o w a ć . M a ­
lować na szkle n a u c z y ł się na kursach prowadzonych
w Z w i ą z k u Podhalan przez Jachimiaka. Przedtem w y ­
k o n y w a ł na papierze kopie... Rubensa. Z a i n t e r e s o w a ł a
go jednak rodzima tradycja. F a n t a z j ę ma b o g a t ą , tematy
traktuje często z humorem, satyrycznie. K ł ę b i ą się na
jego obrazach postacie górali, chłopy o b ł a p i a j ą baby,
zbójcy srożą się, a w scenach z Raju — w ł ą c z a j ą się
w ogólny ruch t a k ż e z w i e r z ę t a , niczym w „ D ż u n g l a c h "
Ociepki.
37

Walczak ma d w a — biegunowo r ó ż n e — wzory. T r a ­
dycyjny
i współczesny — ilustratorsko-fotograficzny.
Czym bliższy jest tradycji, t y m bardziej prace jego są
zdyscyplinowane. A l e i tam, gdzie p r z e w a ż a j ą jego
skłonności narracyjne, wiodą one nieraz autora na ma­
nowce złego ilustratorstwa, maluje wtedy obrazy, w k t ó ­
rych pomijając wszystko inne — gubi się specyfika ma­
lowania na szkle (konkurs w N . Sączu, 1976 г.).
Bardzo i n t e r e s u j ą c e są też w tej grupie obrazy
Bronisława
B e d n a r z a (ur. 1927) utrzymywane
w konwencji dekoracyjnej, rozbudowane kompozycyjnie
i operujące
liściastym ornamentem, o d b i e g a j ą c y m w
swym charakterze od tradycyjnych o b r a z ó w ( i l . 18).
S p o ś r ó d a m a t o r ó w w y r ó ż n i a j ą się w tej grupie K r y ­
styna Czaykowska i Janina S i e r o s ł a w s k a z Rabki,
zwłaszcza w pracach w y k o n y w a n y c h na sprzedaż dla
Cepelii. Czaykowska (ur. 1929 r.) najciekawsza jest j e d ­
nak w pracach odbiegających od tradycyjnych wzorów.
Operuje m i ę k k ą , czasem r o z p ł y w a j ą c ą się p l a m ą b a r w n ą
i w swych obrazach pokazuje n i e p r z e c i ę t n ą w r a ż l i w o ś ć
m a l a r s k ą . Nie stosuje na ogół k o n t u r u .
W tej grupie w y m i e n i ć r ó w n i e ż m o ż n a amatora
Piotra C h r a c ę . Stosuje on często złote tła, co w y r ó ż n i a
jego obrazy. Do tej grupy zaliczyłbym też obrazy Adama

S ł o w i ń s k i e g o z dojrzałego okresu jego twórczości, od­
chodzące od tradycyjnych w z o r ó w , oraz prace K r y s t y n y
Zabierzewskiej, zwłaszcza te, w k t ó r y c h wprowadza
efekty „ n e o n o w e " , ś w i e c ą c y się kontur ( K r a k ó w 1977,
wystawa w czasie T a r g ó w Sztuki Ludowej, K r a m y Do­
minikańskie).
W ś r ó d zawodowych p l a s t y k ó w należy tu w y m i e n i ć
przede wszystkim Andrzeja G a ł k a z Zakopanego, k t ó r y
s t w o r z y ł w ł a s n y styl o b r a z ó w p r z e d s t a w i a j ą c y c h sceny
folklorystyczne, a przede wszystkim zbójnickie. Dekora­
cyjne, p i ę k n e w kolorze, dobrze zakomponowane przez
k i l k a n a ś c i e lat zdobiły sklepy Cepelii. W stylu o b r a z k ó w
G a ł k a maluje obecnie art. plastyk P a w e ł Karasek.
d — twórczość inspirowana tylko pewny­
mi
cechami
sztuki
ludowej,
np.
typem
rozwiązań dekoracyjnych, motywami
haf­
tu, d r z e w o r y t u .
J a n i n a S i e r o s ł a w s k a (ur. 1921 г.), zachęcona
do malowania przez o r g a n i z a t o r ó w konkursu w Rabce,
inspiruje się nie t y l k o Podhalem. W Rabce p o k a z a ł a np.
Ucieczkę
do Egiptu, obraz, w k t ó r y m pejzaż s k ł a d a się
z czerwonych, żółtych i zielonych ł a n ó w na p o d o b i e ń ­
stwo łowickiego pasiaka. Była to p r ó b a bardzo ciekawa.
W ogóle S i e r o s ł a w s k a w y r a ź n i e różni się od innych g a m ą
k o l o r y s t y c z n ą . Może j a k i m ś w y t ł u m a c z e n i e m tego jest to,
iż urodziła się ona we L w o w i e .
Do w a r t o ś c i dekoracyjnych sztuki ludowej n a w i ą ­
zują m a l a r k i z Paszyna. W Koszalinie dekoracyjne obraz­
k i o tematyce sakralnej i historycznej maluje Szarlota
Makucka.
Drzeworyt ludowy, k o ł t r y n a , haft kaszubski — sta­
n o w i ą r ó w n i e ż źródło inspiracji obrazów. Drzeworyt i n ­
spiruje np. Tomasza Bigosa z K r o ś c i e n k a . R ó w n i e ż u k ł a d
dekoracyjny i ekspresja o b r a z ó w Andrzeja K r ó l a oraz
n i e k t ó r e elementy ornamentalne w pracach Wandy Rzegocińskiej k a ż ą myśleć o l u d o w y m ich źródle. Bardzo
ł a d n e i w y r a ź n i e wzorowane na
ludowej sztuce są
obrazy na szkle Danuty Piotrowskiej ze Szczecina, inteligentki w y k o n u j ą c e j t a k ż e zbliżone w kompozycji obrazy
haftowane.
Spośród a r t y s t ó w - p l a s t y k ó w na szczególną u w a g ę
z a s ł u g u j e Leokadia P ł o n k o w a , k t ó r a znakomicie rozumie
o d r ę b n o ś ć techniki malowania na szkle, a kolor dopro­
wadziła do zadziwiającej perfekcji. Jej ś w i ą t k i w swym
wyrazie bliskie s ą l u d o w y m legendom. P ł o n k o w a maluje
niewiele, zawsze u t r z y m u j ą c się w ramach swego stylu.
Nigdy jednak nie stylizuje „na ludowo".
Czyni to m.in. Jadwiga Marschalko-Kosalowa z N o ­
wego Sącza, najbardziej wyrazista reprezentantka na­
s t ę p n e j grupy, k t ó r ą s t a n o w i ą :
e — s t y l i z a c j e s z t u k i l u d o w e j . Ze stylizacji
„na ludowo" w y m i e n i ć jeszcze c h c i a ł b y m prace art.
plastyka, g ó r a l a z pochodzenia — W ł a d y s ł a w a Trzebuni.
c.d.n.

PRZYPISY
1

O d a w n y m malarstwie pisali m.in. Józef Gra­
bowski, Ludowe malarstwo na szkle, W r o c ł a w 1968; Jo­
sef Vydra, Die Hinterglassmalerei,
Praha 1957; Hanna
P i e ń k o w s k a , Podtatrzańskie
obrazy na szkle, Warszawa
1961.
Kupuje się niekiedy obraz swego patrona. Pół
serio, pół ż a r t e m , jak emblematy ze swoim znakiem
zodiaku.
2

39

�П. 32. A d a m Słowiński, K r a k ó w , Panna

3

młoda, w y m . 38,5 X 28,5 cm, 1976 г. I I . 33. Obraz orawski, Sw.
w y m . 34,4 X 25,2 cm, ok. 1920 r.

Pojęcie „ l u d " nie jest dziś akceptowane jako w y ­
r ó ż n i k o k r e ś l o n y c h ś r o d o w i s k . Nie m ó w i się „ n a w o z y
dla ludu", t y l k o „dla w s i " i t d . Pojęcie „ l u d " zbliża się
w odczuciu powszechnym do pojęcia „ n a r ó d " , często
u ż y w a n e wymiennie. W y s t ę p u j e też w k o n t e k ś c i e histo­
r y c z n y m lub etnograficznym, obecnie — w odniesieniu
do tradycyjnej sztuki chłopskiej lub jej współczesnej
„ c e p e l i o w s k i e j " wersji.
Por. Konstanty Kietlicz-Rayski, Sztuka
góralska
na Podhalu, L u b l i n 1928.
s Michał Walicki, Obrazy ludowe z Podhala, „Wiek",
R. X X , 1928, nr 19.
Polskie życie artystyczne
w latach 1915—1939, pra­
ca zbiorowa pod red. Aleksandra Wojciechowskiego,
W r o c ł a w — W a r s z a w a 1974, s. 34.
Różnice stosunku f o r m i s t ó w i Kietlicz-Rayskiego
do o b r a z ó w na szkle polegały na odmiennej ocenie w a r ­
tości tych o b r a z ó w . Dla Skoczylasa lub Czyżewskiego
były to w swoim rodzaju d o j r z a ł e dzieła sztuki, podczas
gdy Kietlicz-Rayski widział w nich
„niefrasobliwość,
u j a w n i a j ą c ą się w naiwnych ujęciach p o m y s ł u i rysunku,
a pochodzącą z n i e u m i e j ę t n o ś c i w ł a d a n i a f o r m ą u osob­
n i k ó w bądź co b ą d ź obdarzonych talentem i ognistym
temperamentem". F o r m i ś c i rozumieli
z a s a d ę budowy
formy tych obrazów, ich deformacje, e k s p r e s j ę — Rayski
p r z y j m o w a ł t y l k o w a r s t w ę najbardziej widoczną, i l u ­
stracyjną.
Informacja ta, jak r ó w n i e ż n a s t ę p n e , została m i
z w i e l k ą życzliwością udzielona przez p. mgr H e l e n ę
S r e d n i a w ę , za co s k ł a d a m jej na t y m miejscu serdeczne
podziękowanie.
Informacja z listu otrzymanego od p. H . Srednia­
w y , oparta na relacji rodziny K . Steckiego w Zako­
panem.
O Michale S t a ń k o i n f o r m o w a ł mnie B r o n i s ł a w
Cukier, prezes Stowarzyszenia T w ó r c ó w Ludowych, ba­
dacz historii r o d ó w z a k o p i a ń s k i c h , kowal-metaloplastyk.
P o k a z a ł m i r ó w n i e ż dwa obrazy na szkle S t a ń k i , malo­
wane w 1926 r.
4

6

7

8

9

1 0

40

Rozalia,

O S t a ń c e pisała W. Tippenhauer w „ D z i e n n i k u Pol­
skim", 1961 г., nr 163.
1 1

Informacja w liście p. H . Sredniawy. W latach
m i ę d z y w o j e n n y c h Szostak m a l o w a ł dużo, p r z e w a ż n i e były
to sceny folklorystyczne, ale utrzymane w
konwencji
bliskiej sztuce profesjonalnej.
12

Informacja w liście p. S t a n i s ł a w y Czech-Walczakowej, k t ó r e j w t y m miejscu p r a g n ę serdecznie podzię­
k o w a ć za życzliwość i trud, j a k i sobie zadała, aby udzie­
lić odpowiedzi na moje pytania. List ten wnosi tyle
i n t e r e s u j ą c y c h u s t a l e ń , że redakcja z d e c y d o w a ł a się opu­
b l i k o w a ć go w obecnym numerze „Polskiej Sztuki L u ­
dowej".
"

Jw.
O metodzie Buszka patrz: S t a n i s ł a w Ignacy W i t ­
kiewicz, Teoria Antoniego
Buszka i pewne
wątpliwości
co do niej w kwestii odrodzenia sztuki czystej [w:] Nowe
formy malarstwa
i inne pisma estetyczne,
Warszawa
1959 r.
Edyta Starek, Twórczość
Heleny
Roj-Kozlowskiej,
„Pol. Szt. lud.", R. V I , 1952, nr 1.
Informacji udzieliła m i uprzejmie w listopadzie
1976 r. p. Zofia R o j - G ą s i e n i c a .
Zycie i twórczość Heleny R o j - K o z ł o w s k i e j oma­
wia m.in. E. Starek,
Twórczość...
O p i s u j ę fazy twórczości zgodnie z ustaleniem
E. Starek w cyt. w y ż e j artykule.
Uproszczone p r ó b y klasowego spojrzenia na a r t y ­
styczną k u l t u r ę l u d o w ą , jakie m i a ł y miejsce w t y m okre­
sie, s p r o w a d z a ł y się do tego, że postulowano istnienie
z a r ó w n o dawnych, j a k i w s p ó ł c z e s n y c h dzieł sztuki chłop­
skiej, u k a z u j ą c y c h z całą ostrością ucisk wsi, w a l k ę
k l a s o w ą . Tymczasem w plastyce chłopskiej tematy te
w zasadzie nigdzie nie w y s t ę p o w a ł y bezpośrednio. Znamy
jedynie p a r ę k a f l i mazurskich i jedno m a l o w i d ł o na
drzwiach z X V I I / X V I I I (?) w., p r z e d s t a w i a j ą c e
kon­
f l i k t m i ę d z y c h ł o p e m a panem. Nie dostrzegano, że w ł a ś 14

15

16

1 7

18

19

�nie z e p c h n i ę t a w ó w c z a s w cień rzeźba ludowa o tema­
tyce sakralnej więcej mogła p o ś r e d n i o
powiedzieć
o c h ł o p s k i m losie, niż wszelkie tworzone w pięćdziesią­
tych latach ś w i a d e c t w a ex-post, łącznie z obrazkami
Roj-Kozłowskiej.
Roman Reinfuss, Kursy
malowania
obrazów
na
szkle, „Pol. Szt. lud.", R. V, 1951, nr 1, s. 61.
В. В., Współczesne
obrazy na szkle z Jabłonki
na
Orawie, „Pol. Szt. lud.", R. I I , 1948, nr 2; Norbert L i p p ó czy, Oskwarek
znowu maluje, „Pol. Szt. lud.", R. X I V ,
1960, nr 2. H . Sredniawa zwróciła m i u w a g ę , na to, iż
koloryt o b r a z ó w powojennych Oskwarka w y n i k a ł nie
z jego u p o d o b a ń , ale z braku odpowiednich farb, t r u d ­
nych do nabycia w latach powojennych.
Helena Sredniawa, Helena
Roj-Ciaptakowa
—
malarka na szkle. 1924—1968, „Pol. Szt. lud.", R. X X I X ,
1970, nr 2.
Wanda Gentil-Tippenhauer, Wystawa obrazów
na
szkle Jana Jachimiaka,
„Pol. Szt. lud.", R. X I I I , 1959,
nr 1/2; Józef Grabowski, Artysta dwojga imion, „ K u l t u ­
ra", 5.1.1969 r.;Roman Wójcik, Jan Jachymiak,
„Chłopska
Droga", nr 92, 17.XI.1968 r. O Jachimiaku n a k r ę c i ł 3-minutowy f i l m w 1958 r. Konstanty Gordon, Jan
Hybaj
haw Jachimiak
— twórca szklanych
bajd. O malarstwie
Jachimiaka pisali wiersze: A d a m Pach, S t a n i s ł a w N ę d z a -Kubiniec. Spory zestaw prac artysty ma P a ń s t w o w e
Muzeum Etnograficzne w Warszawie, k i l k a n a ś c i e — nie
najlepszych — Muzeum T a t r z a ń s k i e w Zakopanem. 14
o b r a z ó w — Stacji — znajduje się w kaplicy na Ja­
szczurówce.
Np. Marek Jaworski, Picasso
z
Tylmanowej,
„Współczesność", nr 15, 19.VII—1.VIII.1967; W ł a d y s ł a w a
Maiewska. Picasso z Tulmanoioej, „Nowa Wieś", 23.III.
2 0

2 1

2 2

2 3

2 4

1969. Te same t y t u ł y : „Dziennik ludowy", 9.II.1969; „Zie­
lony Sztandar", 28.V.1969. Por. też „ITD", 28.X.1962.
P a u l Waggoner Gallery, 2269, К. L i n c o l n Ave.
Wystawa malarstwa
na szkle. Muzeum T a t r z a ń ­
skie w Zakopanem, Centralne Biuro Wystaw Artystycz­
nych. Katalog. Zakopane, w r z e s i e ń 1960 r.
Helena Sredniawa, w s t ę p do: Malarstwo
na szkle.
Katalog
wystawy
pokonkursowej,
Muzeum T a t r z a ń s k i e
w Zakopanem. Zakopane 1968. Tejże: Współczesne
pod­
halańskie
malarstwo na szkle. Materiały
z wystawy
po­
konkursowej
w Zakopanem,
„Pol. Szt. lud.", R. X X I V ,
1970, nr 3/4.
Ewelina P ę k s o w a , Malarstwo
na szkle. B W A i
STL, s i e r p i e ń 1977. W s t ę p : Anna Bełzowa.
Malarstwo
na szkle Eweliny
Pęksowej.
Muzeum
Etnograficzne w Krakowie, listopad 1972 r. W s t ę p : Ro­
man Reinfuss; Malarstwo
na szkle Eweliny
Pęksowej.
Warszawa, Dom Chłopa, marzec 1973 r. W s t ę p : Józef
Grabowski; Malarstwo
na szkle Eweliny
Pęksowej,
Desa,
Sa'on Plastyki Współczesnej, Warszawa, g r u d z i e ń 1975.
W s t ę p : Aleksander Jackowski.
Ewa S n i e ż y ń s k a - S t o l o t , Ludowe
rzeźby
Adama
Słowińskiego,
„Pol. Szt. lud.", R. X X I , 1967, nr 2.
Adam Słowiński,
Malarstwo
na szkle, marzec—
k w i e c i e ń 1976, DESA, Galeria „ K r a m y D o m i n i k a ń s k i e " ,
K r a k ó w . W s t ę p : Aleksander Jackowski.
I Konkurs
Współczesnego
malarstwa
na
szkle
Karpat Polskich,
Katalog wystawy pokonkursowej,
Muz.
im. Wł. Orkana w Rabce [1976 г.].
Zgodnie z definicją p r z y j ę t ą przez Stowarzyszenie
T w ó r c ó w Ludowych
i przez K o m i s j ę
Weryfikacyjną
T w ó r c ó w Ludowych przy M i n . K u l t u r y i Sztuki — za
2 5
28

2 7

2 8

29

3 0

3 1

32

3 3

11. 34. Janina S i e r o s ł a w s k a , Rabka, Ostatnia wieczerza,
w y m . 33 X 55,5 cm, 1976 r.
I I . 35. S t a n i s ł a w Stożek, P o r ę b a Wielka, Grzech
pierworodny.

41

�t w ó r c ę ludowego u w a ż a się osobę pochodzenia c h ł o p s k i e ­
go lub robotniczego, z w i ą z a n ą przez znaczną część swego
życia z p r a c ą fizyczną, u k s z t a ł t o w a n ą w k r ę g u k u l t u r y
swego ś r o d o w i s k a i t w o r z ą c ą w n a w i ą z a n i u do trady­
cyjnych zasad, f o r m i technik. Por. Kazimiera Zawistowicz-Adamska, Polska Sztuka Ludowa,
„Łódzkie Studia
Etnograficzne", T. X V I I I , 1976, s. 68.
3 4

1899—

3 5

fascy­

A n n a Micińska, Wanda Gentil-Tippenhauer
—1965, „Pol. Szt. lud.", R. X X , 1966, nr 1.
Aleksander Jackowski, W k r ę g u ludowych

nacji — o zbiorach Zbigniewa
Kowalewskiego.
„Pol. Szt.
lud.", R. X X I X , 1975, nr 1/2.
Życiorys Wł. Walczaka p o d a ł „ B i u l e t y n Informa­
cyjny STL", nr 7—8. O Walczaku pisała H . Sredniawa
we w s t ę p i e do katalogu Malarstwo
na szkle
Władysława
Walczaka-Banieckiego.
Zakopane, w r z e s i e ń 1977.
3 6

3 7

Por. M a r i a n Pokropek, Jarmark
Płocki,
cz. I I .
Katalog t w ó r c ó w ludowych b i o r ą c y c h po raz pierwszy
udział w Kiermaszu sztuki ludowej w P ł o c k u w 1974 r.
Płock, 1975 г., s. 95—97.

Fet.: St. Deptuszewski — il. 8, 9, 12, 22; J . Swiderski — il. 1, 2, 4, 5, 11, 13—20, 21, 23—34.

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
