<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="10392" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/10392?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-26T18:52:39+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="10370">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b17263327c71c141dff3cc4628a642f1.pdf</src>
      <authentication>32fff71d16600b181ae6b075f895c7e7</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="4">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25236">
                <text>Lud</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154689">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154690">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154691">
                <text>pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154692">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154693">
                <text>czasopismo</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="123586">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4464</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="123587">
              <text>1975</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="49">
          <name>Subject</name>
          <description>The topic of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="123588">
              <text>sztuka ludowa - teoria</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="123589">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4153</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="123590">
              <text>Uwagi o zagadnieniu tak zwanej sztuki ludowej / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1975 t.29 z.3</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="123591">
              <text>Polska Sztuka Ludowa 1975 t.29 z.3 ; s.131-132</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="123592">
              <text>Piwocki, Ksawery</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="123593">
              <text>pol</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="123594">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="123595">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="123596">
              <text>Ksawery Piwocki
UWAGI O ZAGADNIENIU TAK ZWANEJ WSPÓŁCZESNEJ SZTUKI LUDOWEJ
P o n i ż s z e u w a g i razić m o g ą a u t o r y t a t y w n o ś c i ą : w y n i k a

f o r m w y r a z u . Jeszcze w y r a ź n i e j w p ł y w z m i a n y k l i e n t e l i odbił

o n a j e d n a k z konieczności u n i k a n i a o b s z e r n y c h uzasadnień

się n a twórczości K u d ł y , k t ó r y s t o i j u ż w y r a ź n i e p o z a t r a d y ­

(któro znaleźć m o ż n a w o p u b l i k o w a n y c h d o t ą d m y c h p r a ­

c y j n y m kręgiem s n y c e r z y l u d o w y c h X I X w . M o ż n a p o w i e ­

c a c h , n a które się n i e k i e d y p o w o ł u j ę ) .

dzieć, że g ł ó w n y m r y s e m charakteryzującym z m i a n y w s z t u ­

D r u g i m ograniczeniem m y c h wywodów jest skoncentro­

ce t e g o t y p u a r t y s t ó w , w c i ą ż jeszcze b l i s k i c h w
i

n i m i i i n n y m i gałęziami s z t u k i zachodzą l i c z n e r e l a c j e i a n a ­

s i l n a i n d y w i d u a l i z a c j a f o r m y i j e j cech w y r a z o w y c h . O d w r ó ­

l o g i e — więc u w a g i t e m o g ą przyczynić się d o z o b a c z e n i a i c h

cenie się t r a d y c y j n e g o o d b i o r c y w i e j s k i e g o o d własnych t w ó r ­

również w e w ł a ś c i w y m świetle.

mentalności t w ó r c o m

wyrazie

w a n i e się n a z j a w i s k a c h p l a s t y k i . M y ś l ę j e d n a k , że m i ę d z y

l u d o w y m ubiegłego w i e k u — b y ł a

ców — umożliwia i m f o l g o w a n i e

i n d y w i d u a l n y m upodoba­

G ł ó w n y m założeniem m o i c h r o z w a ż a ń j e s t r o z p a t r y w a ­

n i o m w f o r m i e i treści dzieł, n i e k o r y g o w a n y c h opinią włas­

n i e z j a w i s k a s z t u k i l u d o w e j , którą n a n a s z y m g r u n c i e p o z w a ­

n e g o środowiska i j e g o n a w y k ó w . P o d o b n e z j a w i s k a m o ż n u

ze sztuką chłopską i d l a chłop­

spostrzec w sztuce b a r d z i e j d e k o r a c y j n e j , a więc z p o z o r u

stwa — w kategoriach historycznych, jako zjawiska histo­

m n i e j narażonej n a z m i a n y i n d y w i d u a l n e . M a m t u n a m y ś l i

rycznego.

pracach:

n p . „ d y w a n y d w u o s n o w o w e " , z których Plutyńska była t a k

W r o c ł a w 1953

d u m n a i które w j e j o p i n i i b y ł y w s k r z e s z e n i e m i kontynuacją

l a m sobie i d e n t y f i k o w a ć
Uzasadnienie

0 historycznej
1 Niektóre

genezie

zagadnienia

m o ż n a znaleźć w m y c h

polskiej
teorii

sztuki
sztuki

ludowej,

ludowej

(„Studia estetycz­

n e " , t . I I I , 1966). O odrębnej sztuce w s i p o l s k i e j , a n a l f a b e ­

sztuki tradycyjnej i „odwiecznej". Przy zachowaniu

„pra­

s t a r e j " t e c h n i k i wdzierają się t u n o w o w ą t k i i k o n o g r a f i c z n e

t y c z n e j , można mówić dopiero o d X V I w . , g d y o d s k o k p o ­

i

z i o m u k u l t u r y m a s chłopskich w y r a ź n i e począł się różnić o d

W z b o g a c a t o n i e j e d n o k r o t n i e wartość a r t y s t y c z n ą

coraz

większa

ilość

indywidualnych i c h interpretacji.

t z w . w y ż s z y c h stanów. N a j w y r a ź n i e j s z e r y s y treściowe i s t y ­

styczną i ekspresyjną) t y c h dzieł, a l e w y z w a l a j e coraz w y ­

l i s t y c z n e t e j s z t u k i występują w X I X w . — k i e d y , j a k m y ś l ę ,

raźniej z o k o w ó w krępującej t r a d y c j i .

(kolory­

nastąpiła w procesie h i s t o r y c z n y m s w o i s t a postać s a m o w i e -

Z m i a n y , j a k i e zaszły wśród w i e j s k i c h odbiorców „ d z i e ł

d z y k l a s o w e j chłopstwa i równocześnie w s k u t e k o c z y n s z o w a -

s z t u k i " p o d w p ł y w e m naleciałości z k r ę g ó w s z t u k i m a s o w o -

n i a i uwłaszczenia zmieniła się b a z a m a t e r i a l n a j e g o k u l t u r y .

-przemysłowej — świetnie i l u s t r u j e c h y b a o s t a t n i a ż y w a d o

R o z k w i t t e n nastąpił j e d n a k w czasie wystąpienia

pierwszej

n i e d a w n a gałąź „ p r a w d z i w e j " s z t u k i l u d o w e j , t o j e s t t w o ­

r e w o l u c j i p r z e m y s ł o w e j , poczynającej dostarczać p r o d u k t ó w

r z o n e j z myślą o w i e j s k i m o d b i o r c y i t y l k o d l a n i e g o . Z p r z y ­

zaspokajających również p o t r z e b y „ e s t e t y c z n e " coraz szer-

c z y n , które s t a r a m się wyjaśnić w a r t y k u l e Polnisohe

szyoh mas ludzkich.

Volksteppiche

w Festschrift

fur

Robert

gemalte
z

Wildhaber

roku

W s z t u c e l u d o w e j X I X w . p r z e t r w a ł y oczywiście p r z e ­

1972 — r o z p r z e s t r z e n i a się o n a w c a ł y m k r a j u w l a t a c h p o ­

ż y t k i - e p o k d a w n i e j s z y c h , co pozwalało r o m a n t y k o m n a s z u ­

w o j e n n y c h . E x d e f i n i t i o n e jest t o n a p e w n o „sztuka l u d o ­

k a n i e w n i e j „ p r a s ł o w i a ń s k i c h " elementów i stworzyło ż y w ą

w a " , b o d l a chłopa p r z e z n a c z o n a

d o t ą d w i a r ę w niezmienność i ahistoryczność t e j s z t u k i . P r z e ­

p r z e z w i e j s k i e środowisko. A l e w o a l e n i e dostrzeżemy a n i
tematyce,

i b a r d z o szeroko

a n i n a w e t w i s t o t n y c h ceohach

przyjęta

ż y t k i t a k i e , ale j u ż o p a r t e w p i e r w s z y m rzędzie n a osiągnię­

w

c i a c h s z t u k i l u d o w e j X I X w . , ciągną się w głąb naszego s t u l e -

wpływu t r a d y c j i klasycznej sztuki ludowej. Poza p e w n y m i

formalnych

o i a , t r w a j ą d o dziś i p o t ę g o w a n e są fałszywą oceną wynikającą

t e c h n i c z n y m i p r o c e d e r a m i i l a s t n o t least s p o s o b a m i j e j p r o ­

w n i e m n i e j s z e j m i e r z e z p o d w y ż s z e n i a przeciętnego w i e k u

d u k c j i i sprzedaży n i c właściwie n i e łączy j e j z d a w n ą sztuką

d z i s i e j s z y c h mieszkańców w s i , które są dziś s i e d l i s k i e m l u d z i

ludową. J e s t t o s z t u k a j u ż w y r a ź n i e j a r m a r c z n a , choć n i e ­

s t a r y c h , s t a r y c h „ k o n o p i e l k ó w " . W ś r ó d n i c h obracają się

k i e d y a r t y s t y c z n i e interesująca. N a p e w n o zaś b a r d z o i n t e ­

w dużej m i e r z e działacze „ p o d t r z y m u j ą c y " t r a d y c j e d a w n e j

resująca j a k o z j a w i s k o społeczno-artystyczne.

s z t u k i l u d o w e j . W c a l e liczne zastępy „ t w ó r c ó w l u d o w y c h " ,

W y p a d e k o p i s a n y j e s t b a r d z o pouczający i r z u c a j a s k r a ­

wciąż n a n o w o o d k r y w a n y c h p r z e z entuzjastów i p r z e z s z u ­

w e światło n a d o t y c h c z a s o w e

kające „ t o w a r u " p l a c ó w k i C e p e l i i , n i e pracują j e d n a k w c a l e

cyjną sztuką ludową. W o k r e s i e m i ę d z y w o j e n n y m i d e o l o g i a

metody „opieki" n a dtrady­

d l a s w o i c h środowisk, lecz „ d l a m i a s t " , d l a k l i e n t e l i zupełnie

i m e t o d y k a t a k i e j o p i e k i została o p r a c o w a n a najpełniej i n a j -

różnej niż w X I X w . , c o oczywiście m u s i mieć i m a p r z e ­

logiczniej przez Związek P o p i e r a n i a Przemysłu

m o ż n y w p ł y w n a wspomnianą produkcję. R o z u m i a ł a t o z n a ­

z siedzibą w W i l n i e . J e g o i d e o l o g a m i b y l i : Bronisław L i c h t a -

k o m i c i e E . P l u t y ń s k a — g d y n a Zjeździe T o w a r z y s t w a P o ­

rowicz,

p i e r a n i a P r z e m y s ł u L u d o w e g o w W i l n i e w r o k u 1937 żądała

Schrarnmówna. C e l e m t y c h z a b i e g ó w — o b o k usiłowań e k o ­

zabronienia w p r o w a d z a n i a r a d i a n a w s i , które „ p s u ł o " t r a ­

n o m i c z n e j p o m o c y d l a z a n i e d b a n y c h Kresów — było ocalenie

Eleonora

Plutyńska

i przede

Ludowego

wszystkim

Helena

d y c y j n ą kulturę ludową i odcinało w i e j s k i c h odbiorców o d

„ c z y s t e j " , t r a d y c y j n e j s z t u k i l u d o w e j , t a k i e j , j a k a istniała

„ludowej p r o d u k c j i " .

w X I X w . P r z e z s t w o r z e n i e możliwości z b y t u j e j t w o r ó w p o ­

B r a k odbiorców w obrębie własnego kręgu k u l t u r a l n e g o

p r z e z t z w . B a z a r y P r z e m y s ł u L u d o w e g o — usiłowano zastą­

odbił się i musiał się odbić n a c h a r a k t e r z e n i e t y l e f o r m a l n y m ,

pić wygasających

co t r e ś c i o w y m i i d e o w y m t e j s z t u k i , n a w e t u a r t y s t ó w o b r a ­

p r z e z m i e j s k i c h . W i a r a w p o z a h i s t o r y c z n e wartości t e j s z t u k i ,

nabywców

wiejskich dla tej produkcji,

cających się wciąż w kręgu t r a d y c y j n y c h t e m a t ó w i sche­

j e j głęboką mądrość i wartość a r t y s t y c z n ą w y n i k ł a z t r a d y c j i

m a t ó w s z t u k i l u d o w e j X I X w . P r z y k ł a d ó w m o ż e dostarczyć

zakopiańskiej działalności W i t k i e w i c z a , P o l s k i e j S z t u k i S t o ­

s z t u k a międzywojennych mistrzów, j a k W o w r o ,

Kosiarski

sowanej

Warchałowskiego

oraz

Krakowskich

Jastrzębowskiego

t r a d y c y j n y c h „indywidualne" odmiany i interpretacje, p o d

międzywojennym przez warszawski Ł a d . Prace t y c h T o w a ­

w p ł y w e m Zegadłowicza p r ó b y t w o r z e n i a

r z y s t w cieszyły się społecznym p o p a r c i e m i m i a ł y

drzeworytniczych

i Buszka,

Warsztatów

c z y P a s t u s z k i e w i c z . U W o w r y pojawiają się w s c h e m a t a c h

kontynuowanych w

okresie
znaczne

„pieczątek". Iłżeccy garncarze: K o s i a r s k i i Pastuszkiewicz

s u k c e s y , o c z y m w i e m , j a k o jakiś czas P r e z e s t y c h T o w a ­

przechodzą całkowicie l u b n i e m a l całkowicie d o twórczości

r z y s t w c z y raczej i c h Związku. P o l s k a międzywojenna, a już

przedstawiającej: d r o b n y c h f i g u r e k c e r a m i c z n y c h o t r a d y ­

szczególnie j e j K r e s y W s c h o d n i e — b y ł a j e d n a k c z y m ś z u ­

c y j n y m t e m a c i e . Już t o samo wskazuje n a tęsknotę w poszu­

pełnie i n n y m niż o b e c n a . P r z e n i e s i e n i e i d e o l o g i i t y c h T o w a ­

„czyste"

r z y s t w n a g r u n t p o w o j e n n y ( p r z e z Z o f i ę Czasznioką, w s p ó ł ­

g a r n c a r s t w o . Równocześnie można w analizie i c h prac d o ­

pracownicę P l u t y ń s k i e j , stojącą n a czele o d p o w i e d n i e j k o ­

strzec c o r a z więcej e l e m e n t ó w i n d y w i d u a l n e g o p o s z u k i w a n i a

mórki M i n i s t e r s t w a K u l t u r y i S z t u k i w l a t a c h powojennych)

kiwaniu

tematów

bardziej

i n d y w i d u a l n y c h niż

1.31

�zapoczątkowało

„współczesną o p i e k ę " n a d ludową

sztuką

i g ł ó w n i e u jego schyłku p o j a w i a się n o w a „ g a ł ą ź " s z t u k i :

i przeniosło na nią dawną j e j m e t o d y k ę i ideologię. Z t y c h

sztuka

usiłowań zrodziła się C e p e l i a j a k o p r a k t y c z n e ramię o p i e k i ,

w ó w " i j a k ją t a m różnie n a z y w a j ą . U p r a w i a j ą ją urzędnicy,

zastępujące d a w n e B a z a r y . W l a t a c h 5 0 - t y c h n a c i s k i d e o l o ­

j a k R o u s s e a u c z y u n a s Płaskociński, l e k a r z e —

gów zorganizowanej

i a n o n i m o w y „ d e r M a l e r P a p s " , chłopi, j a k Generalić, rze­

unifikującej

„ s p ó ł d z i e l c z o ś c i " ( Z w i ą z k u Spółdzielni),

schematy organizacyjne

amatorów,

dyletantów,

„współczesnych

prymity­
Głowacka

spółdzielni i kładącej

mieślnicy, j a k u n a s Skrętowicz i t d . J e s t t o s z t u k a już w y ­

n a c i s k n a opłacalność p r o d u k c j i — d o p r o w a d z i ł d o w y p a c z e ­

raźnie i n d y w i d u a l n a i n i e a d r o s o w a n a d o żadnego k o n k r e t ­

n i a p i e r w o t n y c h założeń. N a j b a r d z i e j s m u t n y m p r z y k ł a d e m

nego o d b i o r c y , u p r a w i a n a d o r y w c z o l u b t a k ż e z a w o d o w o , j a k

m o ż e b y ć t u p r o d u k c j a iłżeckiej spółdzielni,

u n a s p r z e z M a r i ę K o r s a k i w i e l u i n n y c h . Są t o l u d z i e n i e

„ w z o r y " Kosiarskiego
niczny i masowy.

i Pastuszkiewicza

powielającej

w sposób

mecha­

Z a t a r c i e różnic m i ę d z y produkcją

chcący się pogodzić z bierną konsumpcją w y t w o r ó w

pla­

spół­

s t y c z n y c h , k t ó r z y choą i muszą w z i ą ć udział w p r z e k a z y w a n i u

dzielczą i „ l u d o w ą " m o ż n a śledzić w m a s o w y m w y r o b i e s n y ­

i n n y m s w y c h przożyć c z y przemyśleń, chcą p o z o s t a w i ć p o

c e r k i „zakopiańskiej", dywanów wiązanych z Czorsztyna i t d .

sobie t r w a ł y ślad. Są wśród n i c h l i c z n i — j a k t o n a z y w a j ą

N a w e t t a k u t a l e n t o w a n i ludzie, j a k Konopkówna z T a t a r ,

w Nałęczowie —

ulegając konieczności „ w i e r n e g o " p o w i e l a n i a „ d o b r y c h w z o ­

n i e d o s t a t k i f i z y c z n e c z y p s y c h i c z n e w y r z u c e n i za społeczną

r ó w l u d o w y c h " , tracą n i e m a l w s z e l k i o s o b i s t y w k ł a d w swą

burtę, j a k N i k i f o r c z y H e r ó d o k , ale t a k ż e zupełnie

produkcję w y c i n a n e k , p o d o b n i e j a k m a l a r k i z Z a l i p i a . P r z y ­

m a l n i " , j a k Ociepka czy R y b k o w s k i , j a k hafciarka M i c k i o -

niespołniacy, l u d z i e w y a l i e n o w a n i , p r z e z
„nor­

kłady n a „sztukę l u d o w ą " prawdziwą i „ p o w i e l a n ą " można

w i c z o w a . I c h s z t u k a n i e m a z dawną ludową właściwie n i c

b y m n o ż y ć w nieskończoność i k a ż d y s k l e p C e p e l i i m o ż e d o ­

wspólnego, choć n i e r a z n a z y w a się i c h t w ó r c a m i l u d o w y m i .

starczyć t u a r g u m e n t ó w . Okazało się b o w i e m , że p i l n o w a n i e

W c a ł y m świecie i s t n i e j e dziś m o d a n a i c h sztukę, co często

, , c z y s t e j " f o r m y l u d o w e j j e s t niemożliwo w
w a n i u

masowej

p i e l ę g n o ­

p o d a ż y d l a r y n k ó w m i e j s k i c h i musiało

doprowadzić „twórczość l u d o w ą " do bezdusznej
nej k a r y k a t u r y . Liczne k o n k u r s y prowadzone

p r o w a d z i d o k a t a s t r o f y , podobnej j a k „ w sztuce

ludowej"

t y p u C e p e l i i . M a s o w y p o p y t n i s z s z y jakość i szczerość t y c h

i bezmyśl­

w y p o w i e d z i ; n i e obmyślono d o t ą d właściwych f o r m „ o p i e k i " .

p o d hasłom

M o ż e o n e w ogóle n i e są p o t r z e b n e ? C e p e l i a i D e s a w z i ę ł y

„kontynuacji" d a w n y c h t r a d y c j i i technik, d a w n y c h f o r m

w o b r o t y w i e l u spośród t y c h t w ó r c ó w . I j a k t o b y w a — p o ­

i

magają i m i równocześnie i c h niszczą.

procederów — b y w a j ą

n i e r a z interesujące, ale n i e m o g ą

wskrzesić umarłoj s z t u k i : umarłej d l a s a m e g o „ l u d u " , o ż y ­
wianej

sztuczną p o ż y w k ą

masowego miejskiego

odbiorcy.

C o r a z większe m a s y w y t w ó r c ó w „ s z t u k i l u d o w e j " próbuje
się o b e c n i e zorganizować p o p r z e z w y d a w a n i e d y p l o m ó w a r t y ­
s t o m ( l u b i c h p o w i e l a c z o m ) , k t ó r y c h jedną z c e c h i s t o t n y c h
był b r a k dyplomów.

M o d a n a twórczość „ n a i w n y c h " powstała n a t l e s y t u a c j i
w całej s z t u c e współczesnej. M a m t u n a m y ś l i t e j s z t u k i n i e zrozumiałość, społeczną nieprzydatność, j e j pracę d l a wąs­
k i c h kręgów „wtajemniczonych", d l a k r y t y k ó w i muzeolog ó w . Twórczość p r y m i t y w ó w j e s t d o s t a t e c z n i e „ w s p ó ł c z e s n a "
i t a j e m n i c z a , b y zadowolić s n o b i z m y l u d z i idących z m o d ą ,

Z g r y ź l i w e t e u w a g i n i e przeoczają f a k t u , że z a h a m o w a ­

a równocześnie d o s t a t e c z n i e ł a t w a , b y b y ć z r o z u m i a ł ą i d o ­

nie tego r u c h u nie t y l k o jest p r a k t y c z n i e n i e w y k o n a l n e , ale

stępną, j a k o że o p e r u j e najczęściej p o w s z e c h n y m i

b y ł o b y n i e d o b r e , g d y ż n i e w i a d o m o co m i a ł o b y zastąpić j e g o

p a m i s y m b o l i c z n y m i i — m i m o częstej f a n t a s t y k i —

archety­

p r o d u k t y . P o d o b n e starcie masowej p r o d u k c j i z tradycyjną

dekoracyjną i „ s t r a w n ą " , ł a t w o przyswajalną. J a k już w s p o ­

sztuką ludową m o ż e m y zresztą zaobserwować w e w s z y s t k i c h

m n i a ł e m , m o d a t a g r o z i autentyczności t e j s z t u k i : już są

k r a j a c h środkowej i w s c h o d n i e j E u r o p y o r a z n a Bałkanach

w c a l e n i e n a i w n i „ z a w o d o w i " artyści p o d nią się p o d s z y w a ­

formą

i t o z p o d o b n y m i r e z u l t a t a m i : chęć u t r z y m a n i a i k o n t y n u o ­

j ą c y , a i sprzedający za g r u b e pieniądze s w e dzieła „ w i e l c y

w a n i a t r a d y c j i k o l i d u j e z masowością o d b i o r u , f o r m y s z t u k i

n a i w n i " — muszą stracić n a swej „ n a i w n o ś c i " . M y ś l ę w i ę c ,

o b l i c z o n e j n a k l i e n t ó w z własnej „ p a r a f i i " z m a s o w y m o d ­

że m o d a n a t ę gałąź s z t u k i p r z e m i n i e t a k ż e w h i s t o r y c z n y m

biorcą, m i e s z k a j ą c y m w m i a s t a c h , s z t u k i a u t e n t y c z n e j z p o ­

czasie — zależnie z a p e w n e o d dalszego r o z b o j u

wielaną w e d ł u g określonych w z o r c ó w .

s z t u k i , j e j społecznych k o n t a k t ó w

Nie

można

jednak

zakończyć

t y c h rozważań

takim

„uczonej"

i ewentualnie

podjęcia

z n o w u społecznej swej f u n k c j i . M y ś l ę j e d n a k równocześnie,

j e d n o s t r o n n y m i p e s y m i s t y c z n y m a k c e n t e m . Wspomniałem

że odrzucając obecną tendencję d o w y s u w a n i a t e j s z t u k i ,

n a wstępie, że w s z e l k i e t y p y s z t u k i , w t y m t a k ż e s z t u k a l u ­

j a k o n i b y ludowej — przeciw „internacjonalnej" i z b u n t o ­

d o w a — muszą b y ć rozważane w k a t e g o r i a c h h i s t o r y c z n y c h .

w a n e j s z t u c e „ u c z o n e j " — w a r t o i należy myśleć o o r g a n i z o ­

Jednakże d o tego r o d z a j u s t w i e r d z e n i a trzeba wprowadzić

w a n i u l u d z i parających się plastyczną w y p o w i e d z i ą , o śle­

t a k ż e p l a s t y c z n a , a więc r o ­

d z e n i u i c h twórczości, j e j d o k u m e n t o w a n i u i g r o m a d z e n i u .

dząca k o n k r e t n e p r z e d m i o t y — j e s t trwałą, j a k m y ś l ę , cechą

M y ś l ę , że t a k i c h „ a m a t o r ó w " i „ n a i w n y c h " c z y „ p r y m i t y w ­

istotną p o p r a w k ę . S z t u k a —

l u d z k i e j a k t y w n o ś c i n a w s z y s t k i c h szczeblach

historycznej

n y c h " laików będzie c o r a z w i ę c e j . M y ś l ę , że w y b i t n e t a l e n t y

i k l a s o w o zróżnicowanej k u l t u r y . Z w r ó c i ł n a t o uwagę m . i n .

w

M a r k s , g d y rozważał „ t r w a ł e w a r t o ś c i " s z t u k i . W społeczeń­

a opiekować się społecznie t y l k o t y m i

tej plejadzie

s t w a c h p r z e d pierwszą rewolucją przemysłową w X I X w .

o d c i ę t y m i p r z e z swój l u d z k i „ s t a t u s " o d społeczeństwa.

k a ż d y n i e m a l człowiek miał bezpośrednio l u b pośrednio d o
czynienia

z jakąś formą m a n u a l n e j twórczości —

nawet

wśród k r ó l ó w i m o ż n o w ł a d c ó w szerzyło się a m a t o r s k i e u p r a ­

należy

traktować

jak

innych

artystów,

„niewydarzonymi",

M y ś l ę , że C e p e l i a m o ż e n a d a l produkować u p r a g n i o n e
wciąż n a m i a s t k i s z t u k i „ l u d o w e j " , choćby m a s z y n o w o

od­

bijając w z o r y w y c i n a n e k — t a k długo j a k n a t e n a m i a s t k i

w i a n i e s z t u k i : Z y g m u n t I I I n i e b y ł t u w y j ą t k i e m , a Kościusz­

i s t n i e j e p o p y t w społeczeństwie n i e p r z y g o t o w a n y m d o o d ­

k o c z y Stanisław K o s t k a P o t o c k i u n i k a t o m . Szczególnie zaś

b i o r u i n n e j s z t u k i . M y ś l ę t a k ż e , że n a i n n y c h z a s a d a c h z o r g a ­

k o b i e t y ze w s z y s t k i c h w a r s t w społecznych brały udział w t e j

nizowana

„twórczości". Zamknięte w s w y m k u l t u r a l n y m i ekonomicz­

z o w a n e s k l e p y D e s y ) w i n n a się zająć sztuką ,,współczeenych

n y m g e t c i e społeczeństwo chłopskie korzystało

p r y m i t y w ó w " , póki o n a istnieje

z dobrodziejstw p r a c y m a n u a l n e j . Mówię

powszechnie

„dobrodziejstw",

instytucja

(może

BWA

czy

wyspecjali­

i pełni w a ż n e f u n k c j e d l a

odbiorców i s a m y c h twórców.

b o wierzę ( j a k J u n g ) w j e j „ o c z y s z c z a j ą c e " wartości. K a ż d y

Z d a j ę sobie sprawę, że m o j e w n i o s k i są j a ł o w e i „lese-

n i e m a l coś w y t w a r z a ł , nadawał czemuś kształt, n i e k i e d y —

f e r n e " . N i e u m i e m podać i n n y c h — być m o ż e d l a t e g o , że d o ­

i c h y b a w c a l e n i e t a k r z a d k o — o trwałej wartości e s t e t y c z ­

świadczenie nauczyło m n i e nieufności d o w s z e l k i c h z b y t d a ­

n e j . P r z e m y s ł p r z e r y w a t ę działalność, w y s y c h a więc j e d n o

leko

każdym

razie

z g ł ó w n y c h źródeł l u d z k i e j t w ó r c z e j s a t y s f a k c j i . S e t k i i t y ­

należy — i t o w g r o n i e e t n o g r a f ó w n a d e w s z y s t k o —

zdać

idących i n g e r e n c j i w ż y c i e s z t u k i . W

siące l u d z i pogodziło się z t a k i m k a l e c t w e m , ale n i e w s z y s c y .

sobie sprawę z c h a r a k t e r u „współczesnej

I z n ó w , już w k a t e g o r i i h i s t o r y c z n e j , właśnie w X I X w i e k u

i z t e g o , co w p r a s i e i h a n d l u t a k się n a z y w a .

132

sztuki

ludowej"

�U . 1. H e l e n a S z c z y p a w k a - P t a s z y i ' i s k a , M a l u s z y n , g m . S z c z u t o w o ,

w o j . płockie.

Aleksander Jackowski
SZTUKA LUDOWA — RELIKT CZY WARTOŚĆ ŻYWA
świąt, r o c z n i c , „ o k r ą g ł y c h d a t " s t w a r z a

rają d o s z e r o k i c h rzesz odbiorców, n a w e t d o w i e l u k r a j ó w ,

s w o i s t y k a l e n d a r z każdej k u l t u r y , społeczności, r o d z i n y , j e d ­

Obchodzenie

j a k t o m a miejsce z o b c h o d a m i rocznic, którym p a t r o n u j e

n o s t k i . W y n i k a z r y t m u życia, z r y t m u b i o l o g i c z n e g o , z n i e ­

U N E S C O . W t e n sposób stają się o n e i s t o t n y m e l e m e n t e m

u s t a n n e g o p r z e c i w s t a w i e n i a sobie działania i o d p o c z y n k u ,

w y c h o w a n i a , kształtowania z a s o b u wspólnej w i e d z y

r u c h u i p a u z . Z p o t r z e b y o r g a n i z o w a n i a czasu, o r g a n i z o w a n i a

mięci społeczeństw.

z b i o r o w e j pamięci. K a l e n d a r z , n a w e t t e n z w y k ł y , c o d z i e n n y ,
n a r z u c a w s p ó l n y r y t m działań społecznych, w y z n a c z a

i pa­

Istnienie w k u l t u r z e f a k t u cyklicznego wspominania czy

dnie

myślenia o p e w n y c h treściach b y ł o i j e s t w y k o r z y s t y w a n e

świąt i p r a c y , d n i e — w k t ó r y c h członkowie d a n e j społecz­

przoz w s z y s t k i e s y s t e m y . T o oczywiste. A l e p o t r z e b a r e f l e k s j i

ności wspólnie p r z e ż y w a j ą

( w m y ś l i c z y określonym d z i a ­

spojrzenia wstecz, k o n f r o n t a c j i — istnieje i w nas s a m y c h .

łaniu) pamięć w y d a r z e ń w a ż n y c h w h i s t o r i i r e l i g i i , n a r o d u ,

W ciągłej z a d y s z c e , pogrążeni w kłopotach c o d z i e n n e g o d n i a ,

g r u p y społecznej, r o d z i n y . Są t o d n i e , w k t ó r y c h i s t n i e j e

ciągle w b i e g u , p r a c y — o d c z u w a m y p o t r z e b ę p r z e r w y , ogar­

p r e s j a pamięci o r o c z n i c a c h , t e m a t a c h . K a l e n d a r z r e l i g i j n y

nięcia myślą o b s z a r u m i n i o n e g o c z a s u , z a s t a n o w i e n i a się n a d

w y z n a c z a całoroczny t o k w s p o m i n a n i a i w s p ó l n e g o przeży­

sytuacją, n a d n a s z y m w n i e j m i e j s c e m .

w a n i a treści ukształtowanych p r z e z kościół. K a l e n d a r z pań­
stwowy

akcentuje

podstawowe

fakty

z historii

narodu,

Trzydziestolecie

p o w o j e n n e s t a n o w i o d c i n e k czasu d o ­

s t a t e c z n i e długi, a b y pokusić się o p r ó b ę s p o j r z e n i a w s t e c z ,

k t ó r y c h pamięć w i n n a konsolidować społeczeństwo n a o k r e ­

o konfrontację

ślonej płaszczyźnie i d o o l o g i c z n e j . 8 m a r c a m y ś l i m y o k o b i e ­

w y c h z rzeczywistością, która nas o t a c z a . „ O k r ą g ł a d a t a " —

t a c h , n i e d a w n o przecież w p r o w a d z o n y rytuał t e g o d n i a każe

j e s t t u n i e j a k o p r e t e k s t e m , w i e l u z n a s , k t ó r z y zajmują się

naszych

dotychczasowych

sądów

obiego­

obdarowywać k o b i e t y k w i a t a m i c z y d r o b n y m i p o d a r k a m i .

sztuką ludową, coraz w y r a ź n i e j d o s t r z e g a p o t r z e b ę r z e c z o ­

W

w e j a n a l i z y obecnej

d n i u zmarłych, n i e j a k o p o d presją społeczną w r a c a m y

sytuacji. Wyrazem

tego jest p o s t u l o ­

pamięcią d o najbliższych, s t r o i m y g r o b y , n a które n i e m a m y

wana. prz-3z różne o s o b y

często czasu iść w ciągu r o k u . U k r e s u żniw

świętujemy

0 s t a n i e s z t u k i l u d o w e j . Sądzę, że zarówno p u b l i k a c j e , j a k

wojewódz­

1 w y s t a w y , które m i e l i ś m y w o s t a t n i m o k r e s i e , zwłaszcza

Święta, r o c z n i c e , „ o k r ą g i o d a t y " u r o d z i n c z y śmierci

stępujących p r z e m i a n , w y z n a c z y ć p o l e rozważań i d y s k u s j i .

w i e l k i c h l u d z i — dzięki środkom m a s o w e g o p r z e k a z u docie­

W ł a ś n i e d y s k u s j i — g d y ż n i e stać n a s c h y b a jeszcze n a

t r a d y c y j n e d o ż y n k i — niegdyś l o k a l n e , obecnie
k i e , ogólnopaństwowe.

i instytucje potrzeba

„raportu"

7, o k a z j i Х Х Х - l e c i a P R L , pozwalają zauważyć k i e r u n k i n a ­

133

�a u t o r y t a t y w n ą ocenę, n i e stać t a k ż e d l a t e g o , że z m i e n i a się

w z n i k o m y m t y l k o s t o p n i u m o g ł a korzystać z działalnośoi

ciągle j e j p r z e d m i o t , z m i e n i a s y t u a c j a — a pozostają u t a r t e ,

w y k w a l i f i k o w a n y c h rzemiosł, z droższych t o w a r ó w i m p o r t o ­

n a w y k o w o s t o s o w a n e określenia, które w r ó ż n y c h s y t u a c j a c h

w a n y c h . Zmuszona była d o gospodarki

m o g ą znaczyć coś zupełnie i n n e g o . D l a t e g o

w

w a r t o spojrzeć

n a n i e z p e r s p e k t y w y doświadczeń m i n i o n e g o

trzydziesto­

dużym

i tanie p r o d u k t y p r a c y — wiejskiego

lecia.

samowystarczalnej,

s t o p n i u n a t u r a l n e j , kupując t y l k o

podstawowe

i małomiasteczkowego

rzemiosła. P o w o d o w a ł o t o w z a k r e s i e z a s p o k o j e n i a
estetycznych,

Czym była dawna sztuka ludowa?

a częściowo i m a t e r i a l n y c h —

potrzeb

wytwarzanie

w i e l u f o r m z a s t ę p c z y c h , tańszych i p r o s t s z y c h niż w i d z i a n e
w e d w o r z e , w mieście c z y n a p l e b a n i i .

K o n s t a t a c j a w y j ś c i o w a . S z t u k a l u d o w a b y ł a formą w y ­

K u l t u r a w s i opierała się p r z y t y m w n i e w i e l k i m t y l k o

r a z u k u l t u r y l u d o w e j , p r o d u k t e m t e j k u l t u r y , w y n i k i e m róż­
n y c h p o t r z e b i n a w y k ó w e s t e t y c z n y c h , k t ó r e określały o d ­

s t o p n i u n a p o d z i a l e p r a c y , k t ó r y z a p e w n i a ł r o z w ó j i postęp

rębność r e g i o n a l n e j g r u p y , a z a r a z e m j e j łączność z i n n y m i

umiejętności t e c h n i c z n y c h , n a u k i , s z t u k i .
S y t u a c j a p o l i t y c z n a , zwłaszcza w okresie p r z e d uwłasz­

p o k r e w n y m i g r u p a m i społeczności w i e j s k i e j .
t r z e b a w i ę c zacząć o d

c z e n i e m , sprzyjała n a r a s t a n i u świadomości odrębnych i n t e ­

p r z y p o m n i e n i a , c z y m b y ł a k u l t u r a l u d o w a . N i e wdając się

resów społecznych, k l a s o w y c h , odrębności k u l t u r o w y c h (co

w d e f i n i c j e (a j e s t i c h m n o g o ś ć ) , m o ż n a p o w i e d z i e ć , że s t a ­

w y r a ż a ł o się zresztą w r ó ż n y c h p o s t a w a c h ) . P r o w a d z i ł o t o

nowiła o n a swoistą sumę w a r t o ś c i , n a p o w s t a n i e

d o w z r o s t u w i ę z i społecznych, m i ę d z y l u d z k i c h , d o kształto­

Rozważania

o sztuce l u d o w e j

których

z ł o ż y ł y się p r z y c z y n y wynikające p r z e d e w s z y s t k i m z s y t u a ­

wania

cji w s i .

w p ł y w zarówno n a kształtowanie się treści k u l t u r y l u d o w e j ,

1

się w s p ó l n o t y .

Sytuacja

polityczna

wywarła

więc

K a ż d a k u l t u r a powstaje b o w i e m z co n a j m n i e j dwóch

j a k i n a różnicowanie się i k o n k r e t y z o w a n i e f o r m s t y l o w y c h

z a s a d n i c z y c h przesłanek: z p o t r z e b y określenia i z a c h o w a n i a

poszczególnych g r u p r e g i o n a l n y c h . O d g r y w a ł a b o w i e m i s t o t ­

tożsamości g r u p y , k t ó r a t ę kulturę s t w a r z a — i z p r z e c i w ­

ną rolę w f o r m o w a n i u się s t r u k t u r y w y s t ę p u j ą c y c h w określo­

s t a w i e n i a się k u l t u r z e otaczającej. P o w o d e m odrębności w s i ,

n y m czasie f u n k c j i , w a k c e n t o w a n i u c z y n n i k a

a w rezultacie i jej k u l t u r y , były: — sytuacja

i

ekonomiczna,

s y t u a c j a p o l i t y c z n a , b r a k dostępu d o w i e d z y . O m ó w m y p o ­

prestiżowego

reprezentacyjnego.
N a c h a r a k t e r z e k u l t u r y a r t y s t y c z n e j l u d u z a w a ż y ł y też

krótce t e c z y n n i k i .

t a k i e p r z y c z y n y , j a k b r a k dostępu d o w i e d z y i a n a l f a b e t y z m .
W s z y s t k o t o w p ł y n ę ł o n a stabilizację p e w n e g o z a s o b u f o r m

N i e t r u d n o z a u w a ż y ć , że u p o d s t a w odrębności l u d o w e j
( w i e j s k i e j ) k u l t u r y leżało upośledzenie w s i . T a k w i ę c b o d ź c e

stylowych, przekazywanych

o

z a t a r c i e d y s t a n s u m i ę d z y t w ó r c ą a odbiorcą, n a a k c e n t o ­

2

„znaku u j e m n y m " sprowokowały powstanie w d o r o b k u

w pokolenie, n a

w a n i e r o l i t r a d y c j i i pamięciowego — bezpośredniego

naszego n a r o d u wartości t a k i c h , j a k f o l k l o r i s z t u k a l u d o w a .

spo­

s o b u p r z e j m o w a n i a d o r o b k u i umiejętności p o p r z e d n i c h p o ­

U p o ś l e d z e n i e e k o n o m i c z n e w s i w porównaniu z sytuacją

koleń.

i n n y c h w a r s t w społecznych n i e w y m a g a k o m e n t a r z a . W i e ś

. 3. K a t a r z y n a Gaweł, Z i e l o n k i , g m . Z i e l o n k i , w o j . k r a k o w s k i e

U . 2. W a c ł a w S u s k a , B u d z i s k a , g m . A d a m ó w , w o j . siedleckie.

3

134

z pokolenia

�135

�W r e z u l t a c i e k u l t u r a l u d o w a kształtowała się j a k o s t o ­
sunkowo

spoista

artystycznego,

suma

n o r m , zwyczajów

i form

wyrazu

p r z y c z y m opierała się n a t r a d y c j i , n a p o ­

c z u c i u wewnętrznej w i ę z i g r u p y , n a s z a c u n k u d l a z b i o r o ­

m o d y f i k a c j i d o powszechnie akceptowanego w z o r u l u b też —
r z a d z i e j — t w o r z e n i e f o r m z g o d n y c h z ogólną „ g r a m a t y k ą " ,
które zaakceptowane,

s t a n o w i ł y z k o l e i p u n k t wyjścia d l a

n o w y c h wariantów.

wości, która b y ł a s y g n a t a r i u s z e m p o c z y n a ń j e d n o s t k i .

P o r ó w n u j ą c t ę sytuację z istniojącą o b e c n i e w k u l t u r z e

D l a t e g o s z t u k a l u d o w a stanowiła emanację świadomości

artystycznej, dostrzegamy

i s t o t n e różnice. W naszej współ­

i podświadomości k u l t u r o w e j g r u p y , w y r a z p o t r z e b i u p o d o ­

czesnej s z t u c e i s t n i e j o równolegle w i e l e r ó ż n y c h k o n w e n o j i

bań całej społeczności, a w n i e w i e l k i m t y l k o s t o p n i u i n d y ­

a rozwój o d b y w a

widualności tworzącej j e d n o s t k i . Sztukę t ę cechowała p r z y

coraz t o i n n y c h p r o p o z y c j i a r t y s t y c z n y c h . W k u l t u r z e l u d o ­

tym

wej wzorzec s z t u k i był w zasadzie jeden, a krystalizacja tego

większa

niż

w

k u l t u r z o oświeconej

więź

człowieka

w z o r c a następowała p o p r z e z i n d y w i d u a l n e w a r i a n t y . W i d o c z ­

z ziemią, p r z y r o d ą , zajęciem, t w o r z y w e m , narzędzim.
Kultura
w

się

ne t o b y ł o zwłaszcza w r ę k o d z i e l e : t k a c t w i e , h a f c i a r s t w i e ,

niej

z d o b n i c t w i e , w rzeźbie c z y m a l a r s t w i e określonego ośrodka.

l u d o w a , o której t u m ó w i m y , zmieniała

czasie, zmieniała

się s t r u k t u r a

występujących

się w d r o d z e l i c y t a c j i m ó d , w y m y ś l a n i a

w

f u n k c j i , n i e m n i e j p ó k i istniała — stanowiła m o d e l , c z y m o ż e

W

a r t y s t y c z n y m rękodziele l u d o w y m m a m y

więc d o

l e p i e j powiedzieć — m a c i e r z , w r a m a c h której mieściło się

c z y n i e n i a w z a s a d z i e n i e z formą i n d y w i d u a l n ą , a z sumą

ż y c i e człowieka.

wariantów. N i e m a jednej „najlepszej" w y c i n a n k i czy t k a ­

K u l t u r a t a m o g ł a się przekształcać, p ó k i trwała j a k o

n i n y , jest t y l k o suma wariantów tego t e m a t u , z których

określona całość „ m o d e l o w a " , p ó k i miała w sobio m o c k r y ­

k a ż d y m o ż e b y ć r ó w n o u p r a w n i o n y , jeśli mieści się w r a m a c h

s t a l i z a c j i , d o p ó k i s a m a stanowiła a t r a k c y j n y w z o r z e c życia.

„wiązki".

L u d z i e urodzeni i żyjący w r a m a c h tej k u l t u r y nie m i e l i

s k r a j n y c h p r z y p a d k ó w — s t a n o w i swoistą sumę m o ż l i w o ś c i

dużej s w o b o d y w y b o r u . Przynależność d o g r u p y d e t e r m i n o ­

d a n e g o „ t e m a t u " , a więc określonego r o d z a j u t k a n i n y , de­

wała i c h psychikę.

koracji malarskiej mebla, ornamentu, stroju, haftu.

W t e j s y t u a c j i s z t u k a była w y r a z e m p o t r z e b i nawyków
a r t y s t y c z n y c h ukształtowanych w r a m a c h l u d o w e j

kultury

Właśnie

t a wiązka

wariantów,

po

odrzuceniu

I n d y w i d u a l n o ś ć a r t y s t y c z n ą w k u l t u r z e oświeconej p r z y ­
w y k l i ś m y ( n i e zawsze słusznie) rozumieć właśnie w k a t e g o r i i

i opierała się n a p o d s t a w o w y c h z a s a d a c h myślenia p l a s t y c z ­

opozycji wobec zastanej k o n w e n c j i . W t r a d y c y j n e j k u l t u r z e

n e g o , u t r w a l o n y c h w świadomości z b i o r o w e j . D z i ę k i t e m u

l u d o w e j , w i e j s k i e j — indywidualność, zwłaszcza w

miała o n a m o c a s y m i l a c j i r ó ż n y c h w z o r ó w przejętych z z e -

rzemiosł i z d o b n i c t w a ( t z n . s z t u k i u ż y t k o w e j ) w y r a ż a ł a się

w n ą t r z.

w t w o r z e n i u w a r i a n t ó w istniejącego s c h e m a t u , realizowała się

A

skoro

t r a d y c j a własna g r u p y

b y ł a szkołą

gustów

zakresio

więc w r a m a c h „ w i ą z k i " — sytuując się bliżej j e j s t a t y s t y c z ­

i s i t e m , w k t ó r y m ostać się m o g ł y j e d y n i e t e f o r m y , które

nego s k r a j u .

były zgodne z ogólnym c h a r a k t e r e m s z t u k i l u d o w e j i z istnie­

upodobań g r u p y , n i e z g o d n a

jącymi w d a n y m czasie n a w y k a m i p e r c e p c y j n y m i , t o zrozu­

ferencji estetycznych

miałe b y ł o , że k s z t a ł t o w a ł y

w a ł a się p r z y p a d k i e m j e d n o s t k o w y m , n i e „ t y p o w y m " . Jeśli

się w

sztuce

ludowej

pewno

reguły a r t y s t y c z n e , s t y l c h a r a k t e r y s t y c z n y d l a d a n e j

dzie­

O ile wykraczała
—

poza granice

pozostawała n a m a r g i n e s i e ,

j e d n a k inwencja j e d n o s t k i zgodna

w z ó r , k t ó r y w d a n y m m o m e n c i e stawał się a t r a k c y j n y , p r z y ­

zauważalną

cechę

sztuki ludowej,

regionów. N i c więc d z i w n e g o ,
i

badaczy

s z t u k i poszczególnych

że d l a w i e l u

k u l t u r y artystycznej

c e c h s t y l i s t y c z n y c h stała się w i d o m y m z n a k i e m

pewnych

rozpoznaw­

czym tej sztuki.

stanowił s t a t y s t y c z n ą oś k r y s t a l i z a c j i n o w o

twórczość

powstających

wariantów.
T a k w i ę c w d a w n e j k u l t u r z e l u d o w e j istniała z a r ó w n o
twórczość a k c e p t o w a n a p r z e z g r u p ę , j a k też i „ i n n a " , w y ­
odrębniająca się, n i e znajdująca p o d t r z y m a n i a i k o n t y n u a c j i
w

Zespołowa, a więc w z a s a d z i e a n o n i m o w a ,

„modę",

n a j m n i e j d l a p e w n e j części społeczności, i w k r ó t k i m czasie

obserwatorów

l u d u , wspólnota

t o tworzyła

prze­

jący stosunkowo powolnej ewolucji.
stanowiła ł a t w o

grupy,

b y ł a z tendencją

kształceń

t y p ó w e k s p r e s j i , s t y l i z a c j i , uproszczeń —

upodobaniach

sta­

d z i n y i g r u p y ( r e g i o n u ) i w o g ó l n y c h s w y c h zrębach u l e g a ­
W s p ó l n o t a f o r m , m o t y w ó w , zestawień k o l o r y s t y c z n y c h ,

w

istniejących

z a k t u a l n y m k i e r u n k i e m pre­

danej

społeczności. B y ł a t o twórczość l u d z i m a r g i n e s u ,

wiejskich

dziwaków,

kalek,

niemrawców.

Marginesowość

w i e j s k a opierała się o n a w y k i e s t e t y c z n e organizujące w y ­

z j a w i s k a n i e oznaczała j e d n a k j e g o w y j ą t k o w o ś c i .

obraźnię a r t y s t y c z n ą j e d n o s t k i . W s p ó l n o t a k r y t e r i ó w

równolegle, t o w a r z y s z y ł o s z t u c e l u d o w e j , s p r a w n e j , m o d n e j ,

ocen

p r o w a d z i ł a d o t e g o , że w t o k u z b i o r o w e g o p r o c e s u t w ó r c z e g o
o d p a d a ł y i n n o w a c j e p r z y p a d k o w e , a f o r m a ulegała d o s k o n a ­
l e n i u . Z a c h o d z i ł t u p r o c e s p o d o b n y d o t e g o , k t ó r y sprawił,

Istniało

typowej.
Wielu

badaczy

(np. Grabowski)

rezerwowało

jednak

określenie „ s z t u k a l u d o w a " t y l k o d l a t e j części twórczości

że w pieśni c z y m u z y c e l u d o w e j następowało d o s k o n a l e n i e się,

a r t y s t y c z n e j w s i , która miała społeczny a k c e p t środowiska,

szlifowanie wariantów}.

charakterystyczne cechy stylistyczne.

Analogiczne
sprecyzowany

zjawisko

obserwujemy

t a m , g d z i e istniał

k a n o n piękna, g r a m a t y k a f o r m

powszechnie

z n a n a i obowiązująca. K a n o n stanowił p o d s t a w ę
łości

s z t u k i egipskiej,

greckiej,

bizantyjskiej.

umożliwiający ogólny w y s o k i p o z i o m —

doskona­

Kanon

—

P o z a obrębem zainteresowania i d o k u m e n t a c j i pozosta­
w a ł y więc z j a w i s k a i n d y w i d u a l n e , s p o r a d y c z n e ,

odbiegające

zarówno o d k o n w e n c j i „ l u d o w e j " , j a k i o d wzorów
czości w a r s t w oświeconych. W

t a k i m ograniczeniu

twór­
pojęcia

niwelował j e d n a k

„ s z t u k i l u d o w e j " n i e b y ł o b y n i c złego, g d y b y n i e s m u t n a

k i e r u n k i s p o n t a n i c z n e j i n w e n c j i a r t y s t y c z n e j , określał k i e ­

właściwość l u d z k i e j n a t u r y , skłonnej d o n i e d o s t r z e g a n i a t e g o ,

r u n e k i n n o w a c j i ; s f o r m a l i z o w a n y — prowadził d o stagnacji,

co n i e n a z w a n e , n i e u c u k r o w a n e i o d p o w i e d n i o

do b u n t u przeciw m a r t w y m k o n w e n c j o m .

w a n e . D l a t e g o u w a g i obserwatorów w y m y k a ł y się z j a w i s k a

S z t u k a l u d o w a n i e opierała się o k a n o n

przestrzegany

przez a u t o r y t e t y g r u p y i jednoznacznie z d e f i n i o w a n y . Zespo-

ciekawe,

sklasyfiko­

ale n i e mieszczące się w zakreślonych p r z e z n i c h

samych granicach obserwacji.

łowość p r o c e s u t w ó r c z e g o n i e l i k w i d o w a ł a r o l i i n w e n c j i j e d ­

Pojęcie „sztuki l u d o w e j " stworzono z zewnątrz, zgodnie

n o s t k i , mód i wpływów, ale podporządkowywała j e podsta­

z t y m co uważano za w y t w ó r t a k i e j s z t u k i , z g o d n i e z k r y ­

wowym

t e r i a m i ocen w y p r a c o w a n y m i w r a m a c h k u l t u r y a r t y s t y c z n e j

regułom

percepcyjnym

(stosunkowo

stabilnym)

i możliwościom

g r u p y . Stąd w sztuce l u d o w e j rozwój

form

w a r s t w oświeconych w końcu X I X w . i n a początku X X w . ,

następował n i e p r z e z z d e r z e n i e coraz t o i n n y c h p r o p o z y c j i

a więc akcentując wartości z d o b n i c z e , s t y l o w e . P o j ę c i e zaś

( j a k t o się d z i e j e n p . współcześnie), a l e p o p r z e z

ewolucyjny

rozwój wariantów.
Ambicją twórczą j e d n o s t e k było w p r o w a d z e n i e

136

raz stworzone i u f o r m o w a n e u z n a n o za o d p o w i e d n i k rzeczy­
wistości t a k , że zaczęło

własnej

o n o ograniczać

S z u k a n o więc t y l k o t e g o , co s p o d z i e w a n o

pole

obserwacji.

się znaleźć. S t w o -

�rzono

pewien

stereotyp

s z t u k i l u d o w e j , którego

i r o z s z e r z e n i e w c a l e nie b y ł o ł a t w e . W e f e k c i e

rozbicie

pominięto

zastygłe w d a w n y m kształcie. Z a c z ę t o w i ę c badać t o , c o
wykraczało

poza

model

s z t u k i profesjonalnej,

twórczość

w opisie i d o k u m e n t a c j i m u z e a l n e j t a k i e z j a w i s k a , j a k twór­

z a r ó w n o w s i , j a k i środowisk r o b o t n i c z y c h , górniczych, m i e j ­

czość p o g r a n i c z a

s k i c h przedmieść.

wiejsko-miejskiego,

malowane

karuzele,

dekorację s t r z e l n i c , e k r a n y u l i c z n y c h f o t o g r a f ó w , p r o d u k t y
sztuki jarmarcznej
a

znakomicie

(wyroby

zorganizowane

z c u k r u , ciasta), n i e zdobione
plastycznie

formy

narzędzi,

p r z e d m i o t ó w g o s p o d a r s k i c h , pełne w y r a z u i g r o t e s k o w e g o
h u m o r u s t r a c h y n a w r ó b l e c z y n a d z i k i , ekspresje
wych i zwyczajowych

obrzędo­

Świadomość ograniczoń d a w n y c h d e f i n i c j i s z t u k i l u d o ­
w e j zaczęła się p o t ę g o w a ć z a r ó w n o n a s k u t e k pogłębiania
i przyjęcia m e t o d o l o g i i

marksistow­

s k i e j , j a k też n a s k u t o k n a p o r u n o w y c h zjawisk twórczych,
n i e mieszczących się w d o t y c h c z a s o w e j

—

d o r e w i z j i pojęcia „ s z t u k a l u d o w a " w w a r u n k a c h współ­
czesnych, d o rozszerzenia

s z t u k i . Doświadczenia

p l a s t y k i współartystycz­

n e g o , а1э i naszą w r a ż l i w o ś ć . D a w n a formuła s z t u k i l u d o w e j
ukształtowana była w kręgu d w ó c h p o j ę ć :

dokoracyjności

i funkcjonalności, którą r o z u m i a n o p r z e d e w s z y s t k i m j a k o
zgodność f o r m y z funkcją, t w o r z y w e m

i narzędziem . A l e
4

f o r m i z m , k o n s t r u k t y w i z m , ekspresjonizm,

abstrakcja

geo­

t e g o określenia n a twórczość

m a s pracujących ( „ s z k o ł a ś l ą s k a " — B a z i e l i c h , F l o r e n s k a ) , n a twórczość w y c h o d z ą c ą p o z a „ t y p o w o ś ć " r e g i o n u .

Czy istnieje dziś sztuka ludowa
w tradycyjnym rozumieniu tego pojęcia?

t y p s t y l u , j a k toż i n a s k u t e k p r z e m i a n , j a k i e nastąpiły w n a ­
pojmowaniu

dwie

d o k o r y g o w a n i a , rozszerzania d a w n y c h d e f i n i c j i s z t u k i
l u d o w e j , o b e j m o w a n i a kręgiem zainteresowań z j a w i s k
dotychczas niedocenianych;

klasyfikacji. Zmie­

czosnej r o z s z e r z y ł y n i e t y l k o s a m o pojęcie f a k t u

są w y r a ź n i e

—

niły się k r y t e r i a ocen z a r ó w n o n a s k u t e k wyjścia p o z a sterooszym

ostatnich l a t widoczne

tendencje:

ceremonii, „zdarzeń" o charakterze

b l i s k i m współczesnym h a p p e n i n g o m ( n p . h e r o d y ) .

postaw teoretycznych

T a k więc zarówno w l i t e r a t u r z e n a u k o w e j , j a k i p r a k t y c e
dokumentacyjnej

N a t o p y t a n i e o d p o w i a d a l i ś m y p o w o j n i e n a o g ó ł bez
w a h a n i a — t a k . D z i ś coraz częściej k w e s t i o n u j e się w o g ó l e
f a k t i s t n i e n i a a u t e n t y c z n e j s z t u k i l u d o w o j ( P i w o c k i ) l u b też
o g r a n i c z a się t o pojęcie t y l k o d o n i e k t ó r y c h z j a w i s k .
Różnice stanowisk n i e wynikają j e d n a k z o d m i e n n y c h
o b s e r w a c j i , p r z e c i w n i e — w s z y s c y g o t o w i jesteśmy się z g o ­

m e t r y c z n a , p o p - a r t , a n a w e t h a p p e n i n g i , pozwoliły n a m do­

dzić n a o p i s s t a n u f a k t y c z n e g o . Rzecz t y l k o w t y m с o b ę ­

strzec

dziemy

dawniej

n i e zauważane wartości, ekspresję

r z e ź b y , więź b u d o w n i c t w a z k r a j o b r a z o m ,

dawnej

r o z u m i e l i p r z e z pojęcie s z t u k i l u d o w o j w e w s p ó ł ­

aluzyjność f o r m

czesnych w a r u n k a c h i czy będziemy p a t r z y l i n a s t a n obecny

n a t u r a l n y c h (gałęzi, k o r z e n i ) , s t r a c h y n a wróble, j a r m a r c z n e

z p e r s p e k t y w y zachodzących p r z e m i a n , c z y toż s t a t y c z n i e .

c u k r y , m a k a t y , bibułkowe k w i a t y , o p - a r t o w s k i e

działanie

w z o r ó w n a białostockich c z y m a z u r s k i c h t k a n i n a c h .
Z

k o l e i u h i s t o r y c z n i e n i o podejścia

do sztuki

p o z w o l i ł o spojrzeć n a nią j a k o n a z j a w i s k o

Jeśli p o w i e m y , ż e s z t u k a l u d o w a j e s t p l a s t y c z n y m w y ­
r a z e m różnorodnych p o t r z e b l u d z k i c h powstałych i f u n k c j o ­

ludowej

zmienno, nie

nujących w r a m a c h k u l t u r y l u d o w e j ( n a t y l e s p o i s t e j i a u t e n ­
t y c z n e j , że dającej się w y r a ź n i e odróżnić o d n u r t u

kultury

I I . 6. W ł a d y s ł a w Chajec, K a m i e n i c a Górna, g m . Jasło, w o j . krośnieńskie. I I . 7. I z y d o r L i p i e c , Garbacz-Skała, g m . W a ś n i ó w ,
w o j . kieleckie.

137

�w a r s t w oświeconych, k u l t u r y r e p r e z e n t a c y j n e j )

— t o oczy­

d o w z o r ó w p o w s z e c h n i e występujących, a s t r e f a odrębności,

w i s t e j e s t , że t a k i e j „ a u t e n t y c z n e j " s z t u k i już n i e m a . N i e

d a w n i e j b a r d z o rozległa, dziś k u r c z y się d o r o z m i a r u m a r ­

m a b o w i e m k u l t u r y l u d o w o j odrębnej j a k o całość, różniącej

g i n e s u , wspólnego zresztą d l a p e w n y c h środowisk w i e j s k i c h

się n i e t y l k o s p o s o b a m i p r z o k a z u , ale i trościami. W y s t ę p u j ą

i m i e j s k i c h (co m o ż n a d o s t r z e c n p . w d e k o r a c j i w n ę t r z ) .

jedynie —

ale już w r a m a c h k u l t u r y ogólnonarodowej

—

T r a d y c j a , w z o r y własnej d a w n e j k u l t u r y istnieją o c z y ­

różne r e l i k t o w e f o r m y o w e j d a w n e j k u l t u r y , określone t r a ­

wiście

d y c j o , n a w y k i , m n i e j c z y b a r d z i e j świadomie k o n t y n u o w a n e .

l u d z i e s t a r s i , kontynuują t r a d y c j e , w k t ó r y c h w y r o ś l i . Są t o

Zmieniła się b a z a , n a g r u n c i e której powstała i istniała

j e d n a k coraz m n i e j l i c z n e e n k l a w y , w k t ó r y c h zachowała się

i obecnie.

Wciąż

jeszcze

część mieszkańców w s i ,

nega­

jeszcze d a w n a k u l t u r a , d o k t ó r y c h „ n o w e " n i e m a l n i e d o ­

t y w n e , separujące d a w n i e j tę kulturę o d oświeconej. Znikł

c i e r a , g d z i e stanął czas. A l e z a c h w y t j a k i o g a r n i a , g d y się

w

odrębna k u l t u r a

l u d o w a . Przestały

działać bodźce

choć

spotyka p o d Łowiczem czy n a Podhalu starych ludzi w daw­

wciąż niższa niż w m i a s t a c h , zbliża wieś d o k u l t u r y p o ­

n y m s t r o j u , idących n a sumę d o kościoła — j e s t z a c h w y t e m

wszechnej.

mieszczucha zaskoczonego egzotyką w s i j a k b y żywcem w y ­

zasadzie a n a l f a b e t y z m ,

a średnia wykształcenia,

Zmienił się zespół l a n s o w a n y c h w z o r ó w p o s t a w ,

zmienił sposób p r z e k a z u , n a b y w a n i a umiejętności. W y r ó ż ­

jętej z K o l b e r g a

n i o n y przez Antoninę Kłoskowską „układ k u l t u r y l u d o w e j "

r e l i k t o w e , skazane n a n i e u c h r o n n y i s z y b k i z a n i k , świadczące

3

czy obrazów T e t m a j e r a . Jest t o

r e j e s t r u j e sytuację już w zasadzie ginącą i m a wartość t e o r e ­

tylko

t y c z n e g o m o d e l u a n i e o d b i c i a rzeczywistości

istniejącej.

k t ó r y c h części k r a j u .

Na

„lud"

działają

równolegle

wzorce

innych

o niedoinwestowaniu

i zacofaniu

zjawisko

k u l t u r o w y m nie­

środowisk,

R ó w n o c z e ś n i e d l a większości mieszkańców w s i k u l t u r a

docierające dzięki k o n t a k t o m bezpośrednim, j a k też i środ­

o j c ó w s t a j e się coraz b a r d z i e j d a l e k a , a w z o r e m a t r a k c y j n y m

k o m masowego przekazu.

s t a j e się k u l t u r a m i e j s k a , m a s o w a , p o p u l a r n a . N i e z n a c z y t o ,

W z o r y obco w d a w n e j

s y t u a c j i zostawały wchłonięte,

że n a g l e o d r z u c a się w s z y s t k o . W y r a ź n e ślady w i ę z i z t r a ­

zasymilowane. Przyjmowane

bez z m i a n — g d y o d p o w i a d a ł y

dycją rodzimą widoczne

potrzebom

społeczności,

upodobaniom,

modzie;

adapto­

w a n e — g d y inspirowały n o w e rozwiązania. B y ł o t o m o ż l i w e ,

t o w y m , bądź związane ze

ponieważ t r a d y c j a i p o c z u c i e odrębności g r u p y stanowiły oś

wartości.

krj^stalizacji.

są w z a c h o w a n i u , myśleniu, o d ­

c z u w a n i u . Są t o j e d n a k p r o c e s y b ą d ź o c h a r a k t e r z e

Stan obecny

ś w i a d o m y m

m a wszelkie

cechy

relik­

w y b o r e m

s t a n u przejściowego,

Z a n i k c z y n n i k ó w spajających, konstytuujących odręb­

g d y i s t n i e j e jeszcze w y r a ź n e p o c z u c i e odrębności w s i , pamięć

ność w i e j s k i e j społeczności, spowodował j e d n a k , że t r a d y c j a

przeszłości, r e l i k t y w myśleniu c z y o d c z u w a n i u , zespół z a ­

przestała mieć m o c o s w a j a n i a n o w e g o . Z a n i k a

wspomniana

chowań, sądów wartościujących i ż y w y c h t r a d y c j i ,

odczu­

w y ż e j „ o ś k r y s t a l i z a c j i " . T o n i e wieś a d a p t u j e „ n o w e " d o

w a n y c h p r z e z daną grupę j a k o „ i c h " . A l e p o z i o m s t r u k t u r a -

s w o i c h p o t r z e b , ale o d w r o t n i e , t o o n a s a m a p r z y s t o s o w u j e się

l i z a c j i t y c h k o m p o n e n t ó w j e s t już n a t y l e słaby, a w i ę ź

138

�z kulturą powszechną n a t y l e s i l n a , że t r u d n o j e nazwać dziś

N i e z n a o z y t o , że s z t u k i l u d o w e j dziś n i e m a , że n i k n i e bez

odrębną ludową kulturą. J e s t t o r a c z e j s t a n d o k o m p o z y c j i ,

śladu l u d o w y n u r t twórczości. S y t u a c j a j e s t j e d n a k i n n a niż

r o z t a p i a n i a t r a d y c j i własnych w k u l t u r z e p o w s z e c h n e j , n a ­

d a w n i e j i z n a c z n i e b a r d z i e j złożona. S z t u k a l u d o w a p r z e s t a j e

rodowej .

b y ć j e d y n ą formą w y r a z u t w ó r c z e g o w s i , s t a j e się n a t o m i a s t

W t e j zaś k u l t u r z e ogólnonarodowej następujo w y r a ź n a
i n t e n s y f i k a c j a różnych j e j w a r s t w , w z r a s t a więc zasięg o d ­
działywania k u l t u r y

ambitnej, elitarnoj, bo

intensywność

oddziaływania

narodowej.

wymagającej

w y ż s z e g o s t o p n i a p r z y g o t o w a n i a , ale z a r a z o m w z r a s t a zasięg
oraz

wartością c o r a z b t r d z i o j autonomiczną w naszej k u l t u r z o

kultury

Sytuację obecną c h a r a k t e r y z u j e więc n i e i s t n i e n i e j e d n e j
jakiejś formuły „ s z t u k i l u d o w o j " , a l o :

powszechnoj,

1 — p o c z u c i e w i ę z i z dawną kulturą

ludową

wśród

zwłaszcza

mniej

ż y w a pamięć wśród szerszej g r u p y l u d z i

wywo­

o p a r t e j o p e w n e m i n i m u m w i o d z y ogólnej, zwłaszcza k u l t u r y

części

p o p u l a r n e j i m a s o w e j , której s y n o n i m e m s t a j e się r o z r y w k a

rozwinięte r e g i o n y

łatwa i p r z y j e m n a . W i d o c z n e są, t e ż w z o r c e

funkcjonujące

w różnych s u b k u l t u r a c h t a k g r u p z a w o d o w y c h ,

j a k mło­

dzieży c z y g r u p ukształtowanych p r z e z specyficzną sytuację

ludzi

2 —

starszych

kraju;

dzących się ze w s i d a w n y c h umiojętności i f o r m , zwłaszcza
w z a k r e s i e rękodzieła ( t k a c t w o , h a f t ) i z d o b n i c t w a ;

( n p . środowisk i z o l o w a n y c h , przostępczych).

3 — występowanie

W r ó ć m y j e d n a k do k u l t u r y ludowej i joj

dzisiojszych

zamieszkujących

tradycyjnych

schematów

sztuki

l u d o w e j p o z a bazą własnej ( l u d o w e j ) k u l t u r y ;

reliktów. P ó k i istnioją odrębne w a r u n k i życia i p r a c y n a w s i ,

4 — i s t n i e n i e p e w n y c h n a w y k ó w e s t e t y c z n y c h w świa­

p ó k i ż y w a j e s t świadomość własnych t r a d y c j i — m o ż e się

domości z a r ó w n o mieszkańców w s i , j a k i m i e j s k i e j ludności

o n a przejawić w w y b o r z o określonych w z o r ó w e s t o t y c z n y c h .

pochodzenia

W i d a ć t o w l o k a l n y c h m o d a c h n a urządzenie

mieszkania,

n a z d o b n i c t w o d e t a l u a r c h i t e k t o n i c z n e g o , p a r k a n ó w i ścian

5 —

wiejskiego;

twórczość s p o n t a n i c z n a , kształtująca się p o z a za­

sięgiem oddziaływania w z o r ó w k u l t u r y e l i t a r n e j .

n p . m o z a i k i z l u s t e r e k i szkiełek, m a l o w a n i e s i a t e k m e t a l o ­
w y c h , o r n a m e n t y k o w a l s k i e ) . W i d a ć t o w różnych m o d a c h

Co nazywamy dziś sztuką ludową?

r e g i o n a l n y c h i środowiskowych. I n a c z e j u b i e r a się młodzież,
i n a c z e j l u d z i o s t a r z y , występują też m o d y l o k a l n o , n p . n a
Podhalu itd.

6

N i e są t o j e d n a k p r z e m i a n y

poszczególnych

elementów w r a m a c h s y s t e m u spójnego, dążącego d o k r y s t a ­

P o j ę c i e twórczości l u d o w e j (a więc i „ s z t u k i

środowisk

uznawanych

w

danym

momencie

za

atrakcyjne.
w t r a d y c y j n y m r o z u m i e n i u t e g o pojęcia? —

wiemy,

że

a d 1 : Najbliższa t r a d y c y j n e m u pojęciu s z t u k i l u d o w e j
j e s t twórczość p i e r w s z e j g r u p y . Twórczość t a k a „ w d a w n y m
s t y l u " wciąż i s t n i e j e , z n a m y ośrodki k a m i e n n e j r z e ź b y n a ­

T a k więc n a p y t a n i e — c z y i s t n i e j e jeszcze s z t u k a l u ­
dowa

wyżej

grup.

l i z a c j i , ale ślady d a w n y c h upodobań z d e r z o n e ze w z o r a m i
kultury

ludowej")

o d n o s i się w p r a k t y c e d o w s z y s t k i c h w y m i e n i o n y c h

istnieje,

ale j a k o

zjawisko

reliktowe,

odpo­
ginące,

a więc mało i s t o t n e w c h a r a k t e r y s t y c e współczesnej k u l t u r y .

grobkowej

wykonywanej

d l a miejscowej

ludności, n i e m a l

zupełnie t a k j a k p r z e d kilkudziesięciu l a t y ( n p . w Myślenickiem). Wciąż

jeszcze n a M a z o w s z u ,

w Białostockiem, n a

Kielecczyźnie wicie k o b i e t w y r a b i a n a krosnach

potrzebne

I I . 8. J ó z e f B i g o s , B u k o w i n a T a t r z . , w o j . nowosądeckie. I I . 9. Stanisława Bakułowa, Strzałki, g m . K a d z i d ł o , w o j . ostrołęckie
I I . 10. F r a n c i s z k a Burzyńska, B ł ę d ó w , g m . Chąśno, w o j . s k i o r n i e w i c k i e .
9

10

139

�sobie t k a n i n y , ale p r z y z n a m — n i e n a p a w a m n i e t e n f a k t

p o d te fabryczne

a n i u c z u c i e m d u m y , a n i radości. Ś w i a d c z y b o w i e m n i e t y l e

„ l u d o w y m " . O t ó ż w t y m rzecz, że w j e d n y m i w d r u g i m

o żywej i świadomie k u l t y w o w a n e j t r a d y c j i , alo o zacofaniu

przypadku

gospodarczym

Wielu

r e g i o n u , o n i e l i c z e n i u w budżecio

domowym

kapy i wzory,

n a sprzedaż —

są o n e „ p r a w d z i w e " .

„twórców"

ludowych

Nio tylko

(jeśli

nie

w

stylu

zresztą

ono.

większość)

umie

własnego czasu i p r a c y , w r e f z c i o o złej d y s t r y b u c j i t o w a r ó w

i może w y p o w i a d a ć się równocześnie w co n a j m n i e j d w ó c h

przemysłowych

k o n w e n c j a c h f o r m a l n y c h ( s t y l i s t y c z n y c h ) , i t o właśnie j e s t

i o i c h niższym w a l o r z e

konkurencyjnym

( w y g l ą d , c e n a , j a k o ś ć ) . J e s t t o , j a k b y n a rzecz n i e patrzeć,

dziś n a t u r a l n e , a d z i w n e

zjawisko reliktowe.

różnych wzorów

ad 2 : O ile jednak s z t u k a l u d o w a . . r e l i k t o w a " w y t w a ­
r z a n a j e s t z p o t r z e b własnych, t o twórczość „ w

b y było, g d y b y

wobec n a p o r u

i bodźców e s t e t y c z n y c h ,

pozostawali

na

nie nieczuli.

dawnym

W

dawnej

kulturzo ludowej

świadomość

estetyczna

s t y l u " , jaką o b s e r w u j e m y w s k l e p a c h C e p o l i i , j e s t w y n i k i e m

b y ł a n i e j a k o d a n a . N i o istniał w y b ó r p o s t a w , w z o r ó w , k o n ­

k o n i u n k t u r y i różnych z a b i e g ó w i n s t y t u c j i opiekujących się

w e n c j i . S y t u a c j a społeczno-kulturowa określała u p o d o b a n i a ,

sztuką ludową. O p i e r a się o n a p r z e d e w s z y s t k i m n a umiejęt­

twórczość. O b e c n i e n a t o m i a s t w y p o w i e d ź t w ó r c z a j e s t s p r a ­

nościach l u d z i w w i e k u średnim i p o d e s z ł y m , n a ż y w y c h

wą decyzji,

jeszcze t r a d y c j a c h , które coraz m n i e j użyteczno własnemu

artystycznej.

środowisku

stają się p o ż ą d a n y m t o w a r e m e k s p o r t o w y m

—

d o m i a s t w k r a j u i za granicą.
Twórczość t a k a b a z u j e

n a pamięci w z o r ó w t r a d y c y j ­

n y c h , alo o d e r w a n a j e s t już o d środowiska własnego, w r a ­

Przy

świadomego w y b o r u t e j c z y i n n e j

jednej

konwencji

mogą

dziś

konwencji

pozostać

jodynie

l u d z i e wciąż joszczo głęboko związani z tradycją

ludową,

z k u l t e m przeszłości, a u t o r y t e t e m rodziców, l u d z i e
w

enklawach

zacofania,

od

komunikacyjnych,

wzorów.

ników

nadzoru

artystycznego

propozycje

przez f a c h o w y c h

pracow­

etnograficznego

Cepelii,

i

ośrodów

żyjący
szlaków

P o z a kręgiem b o d ź c ó w z e w n ę t r z n y c h t w o r z ą toż c i , k t ó r y c h

Toteż wszelkie z m i a n y , m o d y f i k a c j e , nowe

miasteczek,

z dala

m a c h k t ó r e g o przebiegał p r o c e s przekształcania się d a w n y c h

i n s p i r o w a n e są l u b k o r y g o w a n e

od

n a przykład

wczasowych.

izoluje o d otoczenia bariera psychiczna.
Obserwacje
przygotowań

Antoniego

K r o ha

poczynione

d o k o n k u r s u n a rzeźbę

w

karpacką

trakcie
wyraźnie

a p o t e m z a t w i o r d z a n e p r z e z o d p o w i e d n i e k o m i s j e . W y d a j e się

wskazują n a t o , że współcześni chłopscy rzeźbiarze

t o p a r a d o k s o m , ale m a s w o j e u z a s a d n i e n i e , j a k o że k o m i s j a

sobie sprawę z t e g o , że o d b i o r c a o c z e k u j e

rzeczoznawców w i e „ l e p i e j " , co j e s t l u b n i e j e s t

n e g o w z o r c a r z e ź b y . Z a p y t u j ą , j a k mają robić — „ n a l u d o ­

ludowe,

a w k a ż d y m r a z i e co C e p e l i a za t a k i e uważa. K o m i s j a w y ­

zdają

o d n i c h określo­

9

wo"

c z y w i n n y m s t y l u . S a m spotkałem się w i e l o k r o t n i e

c h o d z i b o w i e m o d znajomości t r a d y c j i i t ą właśnie t r a d y c j ą

z t a k i m p y t a n i o m , n p . odwiedzając r z e ź b i a r z y l u b e l s k i c h .

weryfikuje

W i ę k s z o ś ć w y d a j e się n a w e t w y r a ź n i e zmęczona i z n u d z o n a

każdy

nowy

pomysł

t z w . twórca.

Sam

zaś

t w ó r c a , chociaż z n a jeszcze d a w n e t r a d y c y j n e f o r m y i t e c h ­

robieniem

n i k i , n i e zawszo j e s t i m w i e r n y . P r z e c i w n i e — w i e l u współ­

c z a s e m już t y l k o z i l u s t r a c j i w książce c z y „ P o l s k i e j

czesnych t w ó r c ó w l u d o w y c h w y z n a j e

L u d o w e j " , a l e często i c h p r a w d z i w e a s p i r a c j e n i e n a g i n a n e

równolegle d w i e este­

„na

ludowo".

Znają

o n i konwencję

„ludową"
Sztuce

t y k i . Jedną — n a u ż y t e k własny, drugą — g d y z jakiegoś

p r z e z zamówienia i różne s y t u a c j e — w i o d ą i c h w k i e r u n k u

p o w o d u m a wrócić d o f o r m t r a d y c y j n y c h .

wzorców s z t u k i realistycznej

Obserwujemy

t o o d p r z y n a j m n i e j 50 l a t . N i e d o s t r z e ­

gając t y c h „ d w ó c h d u s z " l u d o w e g o

twórcy, t r u d n o zrozu­

mieć sens działań t a k i c h opiekunów l u d o w e j

sztuki, jak

p r o f . A n t o n i Buszek czy p r o f . Eleonora Plutyńska.

Wielo-

k r o t n i o p i s a n o , że p r o f . P l u t y ń s k a współpracująca z t k a c z ­
k a m i białostockimi, doprowadziła t o n ośrodok d o z n a k o m i ­
t e g o p o z i o m u . Oburzyło t o b a r d z o a u t o r a reportażu w biało­
stockich „Kontrastach"'. J a k t o ? — pytał z

sarkazmem.

T o k t o j e s t w końcu t w ó r c ą l u d o w y m ' ? K t o t ę sztukę l u d o w ą
d o p r o w a d z i ł d o świetności ? O t ó ż w t y m właśnie rzecz, żo
wraz

z dostępem w i e d z y

światową upadać d a w n e
tradycyjnej

zaczęły

jeszcze p r z e d

znakomite

o r n a m e n t y k i wchodziła

tradycje,
nowa.

I

na

Urok

-naiwno-dekoraeyjnej.
ich

rzeźby

czy jarmarcznej,

„nieludowe" wcale

t a k bardzo

n i e różnią

te
się

o d „ l u d o w y c h " . N i e różnią się z m o j e g o p u n k t u o b s e r w a c j i ,
ale n i e i c h — p r a c o w i t y c h w y t w ó r c ó w f i g u r e k . B o o n i c h t u
mówię, a nio o w y b i t n y c h twórcach wypowiadających

się

w sposób i m t y l k o właściwy, t w o r z ą c y c h z własnej p o t r z e b y ,
z w i e l k i e j chęci, a n i e t y l k o z myślą o s p r z e d a n i u s w y c h p r a c .
T o są p o p r o s t u t w ó r c y , artyści —
Leon

Wincenty

Krajewski,

K u d ł a , J a n L a m ę c k i , J ó z e f P i ł a t , J ó z e f S o b o t a ...
Chciałbym b y ć z r o z u m i a n y właściwie. W c a l e n i e u w a ­

wojną

żam, żo w y p o w i e d ź w „ s t y l u l u d o w y m " j e s t dziś p r z e ż y t -

iniejsco

k i o m c z y fałszom. J e s t o n a j e d n a k w coraz w i ę k s z y m s t o p n i u

k a p fa­

sprawą ś w i a d o m e j

d e c y z j i ,

sprawą w y b o r u , k t ó r y

b r y c z n y c h przesłonił doskonałość s t a r y c h w z o r ó w . W t o d y t o

może być d y k t o w a n y

l u d z i e t a c y j a k p r o f . P l u t y ń s k a zaczęli oczyszczać w y o b r a ź ­

bądź sytuacją r y n k o w ą , koniunkturą.

nię s w y c h p o d o p i e c z n y c h ,

groteskowo-

I n n a rzecz, że w rzeczywistości

p r z e k o n y w a ć i c h o sensie t w ó r ­

czości z g o d n e j z d a w n y m i z a s a d a m i , z p o r z ą d k i o m n a r z u c o ­

Twórca

bądź r z e c z y w i s t y m i

tradycyjnych

form

upodobaniami,

n i e zawsze

wyznaje

na

własny u ż y t e k dawną ludową e s t e t y k ę . P r z e w a ż n i e u b i e r a się

n y m p r z e z technikę warsztatową. W i d z i e l i nadciągające zło,

p o m i e j s k u , chce mieszkać w d o m u —

wpływy

w p o k o j u — n i e i z b i e . M a t e l e w i z o r , r a d i o , pralkę, m a s z y n ę

miasta, cywilizacji, wszystko

co burzyło

spokój

a n i e w chałupie,

zaścianka, niszczyło t r a d y c y j n ą tkankę życia. B u s z o k n i c

d o s z y c i a , c z y t a g a z e t y , i n t e r e s u j e się p o d b o j e m

n i o powiedział r o b o t n i c o m , z k t ó r y m i pracował, że i c h b a t i k i

p o l i t y k ą . A p r z y t y m z całą świadomością i p r z e k o n a n i e m

dostały z ł o t y m e d a l n a p a r y s k i e j w y s t a w i e

bywa

cyjnej

w

sztuki dokora-

1925 r . P l u t y ń s k a starała się uchronić

„swoje"

propagatorem

kosmosu,

d a w n y c h t r a d y c j i , osiągnięć

ludowej

k u l t u r y . T a k b y ł o z H e l e n ą R o j - K o z ł o w s k ą , Felicją C y r u -

t k a c z k i n a w e t o d umiejętności c z y t a n i a i p i s a n i a , n i e m ó w i ą c

łową. T a k j e s t z Czesławą K o n o p k ó w n ą , J a n e m

już o t y m , że b y ł a p r z e c i w

k i o m , Władysławem W a l c z a k i e m , Eweliną Pęksową. Ropre-

r a d i o f o n i z a c j i w s i , upatrując

Kawulo-

w t y m c z y n n i k rozkładu t r a d y c y j n e j k u l t u r y . D z i ś t e za­

zontują o n i sztukę swego r e g i o n u w t e l e w i z j i , n a r ó ż n y c h

b i e g i w y d a j ą się n a i w n e i śmieszne, ale w kontekście t a m ­

targach

t y c h czasów i w y p o w i a d a n y c h p o g l ą d ó w stają się zrozumiałe.

wkładają

P l u t y ń s k i e j zresztą udało się ośrodek s o k o l s k i d o p r o w a d z i ć

P ę k s o w a m i e s z k a w d o m u świadomie s t y l i z o w a n y m n a l u ­

d o p o z i o m u doskonałego, lepszego o d s t a n u s p r z e d
na

wzory

fabryczne .
8

Dowodem

—

tkaniny

i festiwalach,
odświętny

za granicą.

strój,

Oczywiście

—

t a k i c h fotografują,

wtedy
filmują.

mody

d o w o . N a ścianach wiszą o b r a z y n a szkle p r z e z nią m a l o ­

Scholastyki

w a n e — ale i k o p i e b i z a n t y j s k i c h i k o n , które w y k o n a ł a n a

K r u p o w i c z , F r a n c i s z k i R y b k o . F e l i c j i i O l i m p i i Jaroszewicz

podstawie

czy

one

P ę k s o w a w s t r o j u l u d o w y m , m ó w i gwarą (choć n a co dzień

nowemu",

j e j n i o u ż y w a ) — d z i e c i w y c h o w a ł a n a inteligentów świado-

Sabiny

Masełbas. A l o ... i n n e t k a n i n y w y r a b i a j ą

d l a siebie, i n n e d l a m i a s t a . D l a siebio już „ p o

240

radzieckich

albumów.

Kiedy

trzeba,

chodzi

�И. 1 1 . J a n Bilewicz, p i o r n i k a r z , Żywiec, w o j . bielskie.

z w i ą z a n y c h z kulturą góralską,

w i e l c y t w ó r c y naszej n a r o d o w e j k u l t u r y , o n też dziś określa

umiejących i g o n t y wystrugać, i co t r z e b a w d o m u zrobić.

m y c h swego p o c h o d z e n i a ,

s p e c y f i c z n y k o l o r y t w i e l u przejawów naszej k u l t u r y m a s o w e j .

Sama

czyta

dobrą literaturę, j e s t p o p r o s t u inteligentną

góralką, j a k i c h t e r a z c o r a z więcej n a P o d h a l u ...
Mówiąc

więc

widzieć zasadnicze

o współczesnej

sztuce

Poprzez liczne i skuteczne f o r m y o p i e k i i zachęty do
k u l t y w o w a n i a d a w n y c h zwyczajów

ludowej,

i procederów udało się

trzeba

zahamować z a n i k t r a d y c y j n y c h f o r m s z t u k i l u d o w e j . O t o ­

z m i a n y , j a k i e nastąpiły. Rosnącą świa­

c z o n o j ą opieką, zdając sobie sprawę z t e g o , że j e s t t o już

domość w a g i l u d o w y c h t r a d y c j i i nawiązania d o n i c h z w y ­

zweryfikowany historycznio i artystycznie dorobek ludowej

b o r u . T w o r z e n i e w s t y l u l u d o w y m , p r z y jednoczesnej

kultury,

umie­

który

chcomy

utrwalić

jętności w y p o w i a d a n i a się w r ó ż n y c h k o n w e n c j a c h . T w o r z e ­

w stanie żywym —

n i e a l b o n a s k u t e k chęci i d e n t y f i k o w a n i a się z

dowej k u l t u r y artystycznej.

najbliższą

s o b i e formą w y p o w i o d z i , a l b o n a s k u t o k u l e g a n i a b o d ź c o m
komercyjnym.
Sprawa

twórczości różni z d o c y d o w a n i e
wych

dzisiejszych

stylu

swej

zachować
naro­

P o p i e r a m y — proszę zwrócić n a t o uwagę — n i o każdą
czy

świadomości w y b o r u i określonia

i p ó k i się d a

j a k o w a ż n ą k o m p o n e n t ę naszej

jakąkolwiek

( n i o wartościuję

t u ) twórczość

w s i — a l o t ę , która k o n t y n u u j o d a w n e z a s a d y ,

ludzi na

tradycyjne

twórców l u d o ­

f o r m y , d o p r o w a d z o n o d o p e r f e k c j i p r z e z d o r o b o k zospołowy

o d d a w n y c h . T a m c i p o p r o s t u n i o w i e d z i e l i , że są

pokoloń. J o s t t o u z a s a d n i o n e , g d y ż c h o d z i n a m w t y m w y ­

żo

p a d k u n i e „ w o g ó l e " o aktywność kulturową (a więc i t w ó r ­

m o g ą b y ć i n n i niż są, rzeźbili, m a l o w a l i , cięli w y c i n a n k i —

,.twórcami l u d o w y m i " , n a myśl i m n i e przychodziło,

czą) człowieka, a l e o a m o r t y z o w a n i e p r o c o s u z a n i k u d a w ­

t a k j a k u m i e l i , w z g o d z i e ze sobą, środowiskiom, t r a d y c y j ­

n y c h umiejętności i upodobań e s t e t y c z n y c h , o u t r z y m a n i e

nymi

w ż y w y m o b i e g u k u l t u r y (zwłaszcza m a s o w e j ,

n o r m a m i , mocno

Autentyzm

zakorzenionymi

w

świadomości.

i c h twórczości polegał n a t y m , że b y ł a o n a

a b s o l u t n i e z g o d n a z i c h n a w y k a m i , dążeniami e s t e t y c z n y m i
i możliwościami p s y c h o - f i z y c z n y m i .
są, i t a k n p . M a r c i s z p r z y b i j a n a k a ż d y m ze

rzeźbionych

ptaków

sztancowanym
cisz

metalową

napisom „Twórca

tabliczkę

z

swych

równiuteńko

l u d o w y , Stanisław

Mar­

„ T w ó r c a " t e n n i e r z e ź b i już d l a w s i , ale i chętnego

k l i e n t a z m i a s t a też n i e obsłuży, a odeśle d o
n i e c h sobie k u p i za d o l a r y w B i u r z e H a n d l u

Warszawy,

Zagranicznego

„Desa".
przecież

przez

Coraz częściej s p o t y k a m y się z t y m , że w „ l u d o w e j " f o r m u l e
w y p o w i a d a j ą się l u d z i e już bezpośrednio ze wsią n i e związani,
wykształceni. Z j a w i s k o t a k i o p r o f . B u r s z t a nazwał u n a s
f o l k l o r y z m e m . O b o j m u j o o n o w s z y s t k i e p r z e j a w y nawiązania
d o l u d o w e j e s t e t y k i , f o r m y . O d t w o r z e n i a pastiszów
n a szkle P e k s o w e j ,

Walczaka,

(obrazy

Słowińskiego) aż p o

daleko

idące p r z e t w o r z o n i a l u d o w y c h i n s p i r a c j i ( W ł a d y s ł a w H a s i o r ,
J o r z y Bereś).

N i e m a m pretensji do Marcisza i s t u j e m u p o d o b n y c h ,
są

B y ł o b y j e d n a k d z i w n o , g d y b y chęć k o n t y n u o w a n i a t e j
t r a d y c j i została o g r a n i c z o n a t y l k o d o środowiska w i o j s k i e g o .

D z i s i e j s i zaś rzeźbiarze c z y m a l a r z e doskonało w i e d z ą
kim

powszechnej)

f o r m wykształconych przez l u d .

produktem

„miasto"

sztuki

istniejącej
ludowej,

W

ludowym stylu wypowiada

się o b e c n i o w i e l u a m a ­

sytuacji,

windowania

t o r ó w ( r z e ź b y , w y c i n a n k i , h a f t y ) , podkształconych p i a s t y -

zapewniania

„twórcom"

k ó w - d y l e t a n t ó w , inteligentów, r o b o t n i k ó w , uczniów. J e d n i

z b y t u i przywilejów — stypendiów, zapomóg, w y s o k i c h eme­

robią t o d l a z a r o b k u , w y k o r z y s t u j ą c w y s o k ą falę

rytur.

k t u r y , i n n i z w e w n ę t r z n e j p o t r z e b y , z umiłowania. W ś r ó d

a d 3: O c z y w i ś c i e , f a k t i s t n i e n i a twórczości kontynuują­
cej z d a w n a w y p r a c o w a n e f o r m y a r t y s t y c z n e j o s t w y n i k i e m
t e g o , że nastąpiła a u t o n o m i z a c j a t y c h f o r m , oder­
w a n i e i c h o d g l e b y l u d o w e j k u l t u r y . Sztukę ludową zaczęto
pojmować w k a t e g o r i i s t y l u . D o tego s t y l u nawiązywali

takich

ludzi spotyka

tożsamości, świadomoj

koniun­

się chęć j a k b y podkreślenia
w i ę z i z kulturą

ojców, z

swojej
kulturą,

w której się w y c h o w a l i , z którą czują się z w i ą z a n i .
Zjawisko
turze n u r t u

t o w y s t ę p u j e szczogólnie w y r a ź n i e w
ludowego,

w

twórczości p i s a r z y

litera­

pochodzenia

141

�chłopskiego, k t ó r z y świadomie wracają d o źródeł i doświad­

do

czeń l a t młodości.

w konsekwencji rzutujo ujomnie na poziom

Obojętne

czy ludzi t y c h nazwiemy

„twórcami

ludo­

Copolia zmuszona

związani z dawną l u d o w ą tradycją, z ż y c i e m w s i niż k o n i u n ­

zaciekłości

niektórych

działaczy

i

przedmiotów, a t o
współczesnej

na maszynową,

seryjną

produkcję „ g a l a n t e r i i " o cecłiach l u d o w y c h . J a k o

będzio przejść

„sztuka

l u d o w a " p r e z e n t o w a n e będą w ó w c z a s n i e t y l k o p r a c e a u t e n ­

trzeba

t y c z n y c h twórców, ale i stereotypowe

otaczać i c h t ą samą opieką, z a i n t e r e s o w a n i e m . N i e u m i e m
zrozumieć

napływających

twórczości l u d o w o j . M o ż n a p r z e w i d y w a ć , że za l a t k i l k a

w y m i " , c z y n i e . I t a k są o n i często o w i e l e s i l n i e j , p r a w d z i w i e j
k t u r a l n i w y r o b n i c y cepoliowskich wzorów. Dlatego

obniżenia p o z i o m u

wzory

„w ludowym

stylu".

teoretyków

Uniwersalizacja k u l t u r narodowych na poziomie

w tępieniu t a k i c h p r z e j a w ó w k o n t y n u a c j i l u d o w e j t r a d y c j i .

wiedzy

Sądzę, że s k o r o z g a d z a m y się w s z y s c y , że niemożliwe i a b s u r ­

t e c h n i c z n e j , d o r o b k u c y w i l i z a c y j n e g o w i ą ż e się z c o r a z w y ­

dalne byłyby próby „cofania" w s i , separowania od k u l t u r y ,

raźniej obecnie odczuwaną potrzebą określenia własnej t o ż ­

d o r o b k u c y w i l i z a c y j n e g o , a b y utrzymać błogi p r y m i t y w i z m

samości k u l t u r o w e j . N a j p r o s t s z y m , n a j b a r d z i e j

i autentyczną w i ę ź z dawną kulturą, t o t r z e b a przyjąć z a

n y m z n a k i e m t e j odrębności j e s t dziś f o l k l o r , s z t u k a l u d o w a .

rzecz

naturalną,

iż dziś, a jeszcze

bardziej

elementar­

Zarówno s z t u k a a u t e n t y c z n a , j a k i s t y l i z o w a n a . W

jutro,

postaci

twórczość w y w o d z ą c a się z l u d o w y c h źródeł będzie r o z w i j a n a

dzieł z g r o m a d z o n y c h w m u z o a c h i n a k a r t a c h a l b u m ó w

i p o d t r z y m y w a n a przez l u d z i

i w p o s t a c i pamiątek, w y r o b ó w c e p e l i o w s k i c h , g r a f i k i u ż y t ­

ś w i a d o m i e

do niej n a ­

wiązujących, l u d z i z r ó ż n y c h środowisk i o r ó ż n y m p o z i o m i e

kowej o wzorach ludowych.

w i e d z y 10.

T ę produkcję p o w s z e c h n i e n a z y w a się również „ s z t u k ą

N a s t ę p u j e proces a u t o n o m i z a c j i i d e p e r s o n i f i k a c j i l u d o ­
w y c h wyrobów, oderwanie
Potęguje

—

t o wzrastająca

p r z e d m i o t u o d osoby

fala międzynarodowej

twórcy.
turystyki

l u d o w ą " , w y c h o d z ą c p r z y t y m określeniu o d źródła, o d s t y l u
z j a k i e g o się w y w o d z i . Określenie „ s z t u k a l u d o w a "

znaczy

w t y m w y p a d k u t y l k o t y l e , że d a n y p r z e d m i o t m a p e w n e

regio-

c e c h y s t y l i s t y c z n e b l i s k i e d a w n e j s z t u c e l u d o w e j . Słusznioj

pamiątek

byłoby wówczas mówić o w y r o b a c h w s t y l u l u d o w y m , w y ­

spełniają p r z e d e w s z y s t k i m w y r o b y o c e c h a c h f o l k l o r y s t y c z ­

r o b a c h o cechach f o l k l o r y s t y c z n y c h , wykorzystujących l u ­

n y c h . R z u t u j e t o n a działalność C e p e l i i , k t ó r a , a b y u t r z y m a ć

d o w e m o t y w y i t d . — a l e m o ż n a obawiać się, że w p r a s i e

i związana z t y m p o t r z e b a p a m i ą t e k o c h a r a k t e r z e
nalno-narodowym.

Zrozumiałe,

że

rolę

takich

p r z y ż y c i u twórczość ludową, z a b i e g a o d l a t o r o z s z e r z e n i e

i

r y n k u z b y t u , o p o w s t a n i e m o d y n a w y r o b y l u d o w e . Dziś

r e s p e k t o w a n e . Zresztą c z y m j e zastąpić 1

p o p y t n a t e w y r o b y , „ręcznie w y k o n a n e " , przekracza podaż,
co z m u s z a d o w y d ł u ż a n i a z a m a w i a n y c h s e r i i u w y t w ó r c ó w ,

142

mowie

potocznej

uściślenia

t e długo

jeszcze

n i o będą

a d 4 : Sztuką ludową n a z y w a się równioż w y r o b y j a r ­
marczne,

twórczość

bazarową,

peryferyjną.

Czynią

tak

�n a w e t e t n o g r a f o w i e , dodając
ludowa"

przymiotnik

c z a s e m d o okroślenia „sztuka

„autentyczna".

Mam

wątpliwości,

dawnyoh n o r m estetyoznych,

a nie tworzenia

się w s p ó ł ­

czesnego „ s t y l u " .

c z y j e s t t o słuszne, chociaż d o s t r z e g a m w i ę ź łączącą e s t e t y k ę

Następstwem

s y t u a c j i obocnej

n i e jest

więc

formo­

t y c h wytworów z p e w n y m i cechami dawnej sztuki ludowej.

w a n i e się m o d e l u n o w e j s z t u k i l u d o w e j , ale s t o p n i o w e za­

Wytwory

cieranie

peryferyjno-jarmarczne

funkcjonują

zresztą

i wśród w a r s t w w y w o d z ą c y c h się z l u d u , w c h o d z ą n a m i e j s c e
dawnej

s z t u k i l u d o w e j , zaspokajająo

potrzeby

środowisk,

d o k t ó r y c h n a s z a współczesna k u l t u r a p l a s t y c z n a
w

ograniczonej

mierze. M a k a t k i , gipsy,

dociera

sztuczne

t a n d e t n a g a l a n t e r i a ze szkiełek i p l a s t i k u —

kwiaty,

wydają

się

różnic m i ę d z y

wzorami

kultury

popularnej, po­

wszechnej a d a w n y m i n a w y k a m i e s t e t y c z n y m i .
Ogólna t e n d e n c j a n i e z m i e n i a j o d n a k f a k t u , że wciąż
istnieją —

a b y ć m o ż e w przyszłości będą

jeszcze w y r a ź n i e j —
młodzieży

s p r y m i t y w i z o w a n ą i schyłkową wersją n i e t y l e s z t u k i l u d o ­

i

w e j , co w z o r ó w d a w n e j k u l t u r y mieszczańskiej, t y c h róż­

dotyozą

miejskiej,

arohitektów,

inteligencji

górników,

n p . sposobu

występowały

m o d y środowiskowe, l o k a l n e . W ś r ó d
technicznej,

marynarzy

zdobienia

plastyków

i t d . Lokalne

domów

(m.in.

mody

snycerka,

n y c h serwantek z p o r c e l a n o w y m i f i g u r k a m i , p l u s z y i aksa­

d e k o r a c j a l i s t w , nadokienników i g a n k ó w ) , k o l o r y s t y k i i o r ­

m i t ó w , h a f t o w a n y c h s e r w e t e k , s z k l a n y c h k u l , oleodruków,

n a m e n t y k i parkanów, z d o b n i c t w a w m e t a l u ( k r a t y , b r a m y ,

p o d u s z e k , p i e r r o t ó w , l a l e k i k o t k ó w — zdobiącyoh k a n a p ę .
Czy

jeat t o nasza s z t u k a l u d o w a ?

Obrońcy t e j t e z y

m ó w i ą , że i d a w n i e j wieś asymilowała zapożyczone

wzory,

b a l u s t r a d y balkonów), w betonie (ornamentowane

N i e k t ó r e m o d y kształtują się zresztą s a m o r z u t n i e i o g a r ­

że t r z e b a t y l k o czasu, a b y się z t y o h zapożyczeń rozwinęła

niają z n a c z n e o b s z a r y k r a j u — n p . z d o b i e n i e

n o w a s z t u k a . Oczywiście, ale p o d w a r u n k i e m , że istniałaby

wiozącyoh

k u l t u r a środowiska, atrakcyjność własnej odrębności, p r z e ­

k w i a t ó w w wieńcach c m e n t a r n y c h i t p .

c i w s t a w i e n i a się n a p o r o w i l a n s o w a n y c h w z o r ó w . T a k j e d n a k
nie

jest.

bazarowa

Środowiska,

które

n i e są i z o l o w a n e ,

zaspokaja

obecnie

estetyka

i c h s t a t u s społeczny n i e j e s t

pustaki,

s ł u p y ) , s z k l e ( z d o b i e n i e ścian stłuczką szklaną, l u s t e r k a m i ) .

nowożeńców

do

ślubu,

użycie

samochodów
plastikowych

Twórozość t e g o r o d z a j u należy badać i d o k u m e n t o w a ć
jako

przejaw

zmian

i n i c j a t y w y estetycznej

w

upodobaniach,

jako

świadectwo

społeczeństwa i j e g o r ó ż n y c h g r u p .

t r w a ł y , n i e t e ż istnieją żadne dążenia d o zamknięcia się

P r z e z t o właśnie, a n i e p r z e z w y s o k i e osiągnięcia a r t y s t y c z n e ,

w swej g r u p i e .

j e s t o n a interesująca i ważna d l a naszej k u l t u r y n a r o d o w e j .

T r z e b a więc n a obeoną sytuację spojrzeć z p e r s p e k t y w y

W twórczości t e j n a uwagę zasługuje s a m m e c h a n i z m

zachodzących z m i a n . C z y m i n n y m j e s t b o w i e m pozostałość

p o w s t a w a n i a „ m ó d " i c y z e l o w a n i a się f o r m . J e s t o n a n a l o ­

d a w n y c h upodobań, a c z y m i n n y m kształtowanie się s t y l u ,

giczny

s z l i f o w a n i e f o r m y w procesie z b i o r o w e g o p o w t a r z a n i a p e w ­

w i e m j e d n a k , czy jest t o dostateczny powód, a b y samo z i a -

n e g o s c h e m a t u . N i e j e s t obojętne c z y w o d a z a m a r z a ,

prze­

w i s k o uznać za „ a u t e n t y c z n i e l u d o w e " . T e n s a m m e c h a n i z m

mieniając się w l ó d , c z y lód t o p n i e j e , zamieniając się w w o d ę .

o b s e r w u j e m y zresztą i w p o w s t a n i u centrów l u d o w e j r z e ź b y

do tego, który występował w sztuce l u d o w o j . N i e

identyczny, inny m a

( Ł ę c z y o k i e , Z a w i d z k i e , K ą t y R y b a c k i e , Szczecińskie), n a i w ­

sens, g d y go w i d z i m y w ujęciu d y n a m i c z n y m , w t e n d e n c j i

nego m a l a r s t w a ( n p . H l e b i n e w J u g o s ł a w i i ) c z y w k o n k u r ­

S t a n pośredni, a c z k o l w i e k

pozornie

rozwojowej. Obserwowane przez nas przejawy e s t e t y k i k r a ­

sach n a s z o p k i k r a k o w s k i e , które wyrabiają zarówno ucz­

m a r s k i e j , b a z a r o w e j , b r u k o w e j są p r z y k ł a d e m d e k o m p o z y c j i

niowie, j a k i inteligenci — emeryci.

I I . 1 2 . Zdzisław D u d z i k , K r a k ó w .

I I . 13. E w e l i n a P ę k s o w a , Z a k o p a n e , w o j . nowosądeckie. I I . 14. W ł a d y s ł a w
Zakopane.
13

Walczak

14

143

�I
Jeśli n i e c h c i a ł b y m nazwać t e j s z t u k i p e r y f e r y j n e j

—

z a c h o w a j m y t ę n a z w ę d l a s z t u k i , która m a w y r a ź n y r o d o w ó d

„ l u d o w ą " , t o jeszcze z j e d n e g o p o w o d u . N o s i c i e l i c z y t e ż

t r a d y c y j n y i ł ą c z y się bezpośrednio z o b s z a r e m

odbiorców

dawnej sztuki ludowej.

tej

sztuki

nie identyfikuję

z

ludem.

Pojęcie

„ l u d " m a u n a s swoją rangę historyczną. O z n a c z a j m y

więc

stylowym

N i e j e s t więc „ l u d o w y " O c i e p k a c z y N i k i f o r , n i e j e s t

n i m — m ó w i ą c o przeszłości — w a r s t w y nieoświecone, p r a ­

Sutor

cujące f i z y c z n i e , c z y l i j a k c z y t a m y w Wielkiej

rzeźbiący w w ę g l u . N i e j e s t t y m b a r d z i e j przeciętny a m a t o r ;

Powszechnej:

„ . . . ogół ludności pracującej

Encyklopedii

przeciwstawionej

brak

a n i Paweł
bowiem

Wróbel

czy

wykształcenia

inny

górnik

malujący

zawodowego i

lub

artystycznogo

w a r s t w o m u p r z y w i l e j o w a n y m " , względnie, w węższym za­

n i e k w a l i f i k u j e jeszcze d o m i a n a „ t w ó r c y l u d o w e g o " .

k r e s i e — „ludność w i e j s k ą " ; m ó w i ą c zaś o współczesności —

szerzanie k a t e g o r i i „ s z t u k i l u d o w e j " n a działalność a m a t o ­

n i e c h „ l u d " z n a c z y t y l e co naród świadom swego k l a s o w e g o

r ó w , n i e w y d a j e się więc słuszne.

r o d o w o d u . T a k przecież r o z u m i o m y w j ę z y k u c e r e m o n i a l n o -administracyjnym

pojęcie

„lud

p o l s k i " , „Polska

Rzecz­

pospolita L u d o w a " .
Nie

z plastiku
ludowej

czy pluszowe

sztuki.

B y ć m o ż e t y m , k t ó r z y t o czynią, c h o d z i o t o , a b y p o d ­
kreślić, że dzieło w y s z ł o z rąk r o b o t n i k a , górnika c z y chłopa,
a n i e u c z n i a , s t u d e n t a , i n t e l i g e n t a . Jeśli t a k —

sądzę też, a b y m a k a t y , g i p s y i b a z a r o w e k w i a t y
były

„spadkobiercami"

Istnienie nowych

przecież

powiedzieć

n p . praca

amatorów

wystarczy

górników.

j e d n a k j e s t t o t a k i s t o t n e dziś, g d y p o c h o d z e n i e

Czy

i wykony­

kolorystycz­

w a n a p r a c a n i e świadczą już a u t o m a t y c z n i e o k u l t u r o w e j

n y c h , t e m a t y c z n y c h , skłonność d o s y m o t r y c z n y c h układów

przynależności człowieka ? R o b o t n i k - t e c h n i k G r z e g o r z Stań­

i

więź

c z y k r e p r e z e n t u j e w s w y c h r y s u n k a c h i t e m p e r a c h wartości

z j a w i s k a z dawną sztuką ludową, a l e n i e j e s t kontynuacją

t y p o w e dziś d l a s z t u k i e l i t a r n e j , a n i o j o d e n l e k a r z , a d w o k a t

dekoracyjnych

upodobań

dawnej

Roz­

rozwiązań w s k a z u j e

n a genetyczną

jej głównego n u r t u .

czy nauczyciel — powielane p r y m i t y w n e s t e r e o t y p y k u l t u r y

Niezależnie j e d n a k o d tego, czy p r z y m i o t n i k „ludowy^

masowej.

u z n a m y z a w ł a ś c i w y d l a określenia w y t w o r ó w s z t u k i p e r y ­
feryjnej

—

funkcjonuje o n w obiegu powszechnym

także

w t y m znaczeniu.

J e s t t o z j a w i s k o szersze i g o d n e u w a g i . D o t y c z y r e l a c j i
m i ę d z y k u l t u r a m i . D a w n i e j s t r a t y f i k a c j a przebiegała
nowo",

„pio­

dziś j e s t „ p o z i o m a " . W z o r c e e s t e t y c z n e kształto­

ludowej

w a ł y się b o w i e m d a w n i e j w r a m a c h p o d z i a ł u wieś — m i a s t o ,

j e s t p o w s z e c h n y , m a s o w y r u c h twórczości p l a s t y c z n e j , k o m ­

k u l t u r a oświecona — k u l t u r a l u d o w a , i n t e l i g e n c j a — p r o l e ­

a d 5: P r a w d z i w y m

spadkobiercą

p o n o w a n i a swego o t o c z e n i a ,

twórczości

a k t y w n y stosunek do sztuki,

t a r i a t w i e j s k i i m i e j s k i . D z i ś , w d o b i e u n i f i k a c j i treści i f o r m

p r z y k t ó r y m zacierają się o s t r e g r a n i c e m i ę d z y t w ó r c ą a o d ­

docierających

biorcą. A l o n a z w a n i e t e j twórczości m i a n e m „ s z t u k i l u d o ­

p r z e k a z u , wyróżniają się w p r z e k r o j u całego społeczeństwa

w e j " n i e m a sensu w naszej s y t u a c j i . W p r o w a d z i l i b y ś m y

w a r s t w y różniące się w y k s z t a ł c e n i e m , a s p i r a c j a m i k u l t u r o ­

t y l k o z a m ę t , zwłazscza że wciąż jeszcze m a m y

w y m i , zasięgiem p e r c e p c j i określonych treści.

twórczość

z d u c h a swogo a u t e n t y c z n i e ludową. Chociaż więc z p u n k t u
w i d z e n i a r o l i j e d n o s t k i w k u l t u r z e twórczość
nalna

144

jest

najbardziej

„ludowa"

(czytaj

nieprofesjo­

„powszechna"),

wszędzie p r z y

pomocy

środków

masowego

W t a k i m właśnie układzie „ p o z i o m y m " w y s t ę p u j e dziś
z j a w i s k o twórczości p o w s z e c h n e j , którą s p o t y k a m y w róż­
nych

środowiskach.

Ale

cechy

środowiskowe

występują

�I I . 15. H e l e n a R o j - K o z ł o w s k a p r o w a d z i k u r s m a l o w a n i a n a szkle. Z a k o p a n e . O k . 1950 г. I I . 16. H e n r y k Zegadło, rzeźbiarz,
obecnie R a b k a , w o j . nowosądeckie. I ł . 17. S e w e r y n O d r z y w o l s k i , m a l a r z . K r a s n y s t a w , w o j . chełmskie.

tu

tylko

wśród

amatorów w i e j s k i c h . Dominują wzorce powszechnie

rzadko,

są t r u d n o u c h w y t n e , właściwie

spoty­

s t y l o w y c h , a l e t a k się m a j ą c y d o a u t e n t y c z n e g o w z o r c a j a k

profesjo­

w n a j l e p s z y m r a z i e k o p i a d o oryginału. W i n n y m p r z y p a d k u

nalną, j a k i amatorską, z t y m żo w z o r y p r o f e s j o n a l n e n i e są

m a m y d o c z y n i e n i a ze sztuką pseudo-ludową, z f a l s y f i k a ­

ani

t a m i , z twórczością epigońską „ w s t y l u " .

k a n o , w y w o d z ą c e się z i n s p i r a c j i zarówno sztuką
bliskiej

daty,

a n i n i e dotyczą

poszukiwań

bardziej

świadomą kontynuacją, a t r z e c i — n a w i ą z a n i e m d o c e c h

ambitnych i elitarnych.
Oczywiście t r u d n o w t y m m a s o w y m r u c h u a m a t o r s t w a
plastycznego

o w y s o k i e osiągnięcia a r t y s t y c z n e . N i e o n i o

zresztą c h o d z i . I s t o t n ą b o w i o m

cechą t e g o z j a w i s k a

jest

f o r m a a k t y w n e g o u c z e s t n i c t w a . I w t y m właśnie — j a k p o ­
w i e d z i e l i ś m y n a wstępie — j e s t o n o spadkobiercą t r a d y c y j n e j

zostały w y k o n a n e w r a m a c h ż y w e j jeszcze

d y c j i s z t u k i l u d o w o j przez l u d z i związanych
sposobem

odczuwania,

tra­

wychowaniom

patrzonia

n a świat,

z dawną kulturą ludową — a l b o ;
b — zostały

świadomie

wykonane

w

duchu

(stylu)

d a w n e j l u d o w e j s z t u k i p r z e z l u d z i w y w o d z ą c y c h się ze w s i
i związanych emocjonalnie

rozpadu

—
-

twórczości w „ d a w n y m s t y l u "
twórczości i n d y w i d u a l n e j , s p o n t a n i c z n e j ,

wykraczającej

n a j b a r d z i e j prężna j e s t p i e r w s z a , r z a d k a — t r z e c i a , a d r u g a ,

P o d s u m u j m y więc d o t y c h c z a s o w o r o z w a ż a n i a . P r z e z
określenie „ s z t u k a l u d o w a " rozumieć można współcześnie
dzieła, k t ó r e :

emocjami,

okresie

poza k r q g f o r m t r a d y c y j n y c h

*

i

t e ż p a m i ę t a ć , że w o b e c n y m

— przejmowanie wzorów obcych

_

kultury ludowej.

a

Warto

k u l t u r y l u d o w e j spośród t r z e c h g ł ó w n y c h p o s t a w :

z wiejską kulturą, a w p r o w a ­

d z o n e i n n o w a c j e n i e przekreśliły zasad myślenia

plastycz­

nego właściwych l u d o w e j s z t u c e ;
r

a b y istnieć, w y m a g a p o m o c y , świadomej p o l i t y k i , o p i e k i .

O strefowym charakterze granic w kulturze
W

k u l t u r z e granice

pojęciami

składających się n a pojęcie z d e c y d o w a n i e

n i e są o s t r e .

d o m i n u j e i łatwo

wyznaczyć granice. Przeważnie j e d n a k m a m y do czynienia
z sytuacjami mniej czy bardziej
zdajemy

m i e s z a n y m i . Często n i e

sobie z t e g o s p r a w y i d ą ż y m y d o „ p r e c y z y j n e j "

o d p o w i e d z i — co j e s t c o . A w t e d y cięcie, j a k i e g o m u s i m y
dokonać, z a p r z e c z a właśnie
Pokutuje

с — stanowią replikę c z y adaptację twórczości l u d o w e j .

między

T y l k o w p r z y p a d k a c h s k r a j n y c h , m o d e l o w y o h , zespół c e c h

u nas bowiem

t e j pożądanej

precyzyjności.

pojęcie g r a n i c y u f o r m o w a n e n a

przykładach zaczerpniętych z g e o g r a f i i c z y g e o m e t r i i . A l e t o ,

należy

co m o ż l i w e w g e o g r a f i i p o l i t y c z n e j , n i e j e s t m o ż l i w e w o d ­

stosować j e d y n i e w p i e r w s z y m p r z y p a d k u . D r u g i — j e s t już

n i e s i e n i u d o pojęć złożonych, k s z t a ł t o w a n y c h h i s t o r y c z n i e .

Oczywiście

określenie

„autentyczna"

sztuka

145

�N i e z a w s z e j e d n a k w y c i ą g a m y z t a k i e j s y t u a c j i właściwe
w n i o s k i . P r z e s z k a d z a t e m u skłonność naszego umysłu d o
„ s z u f l a d k o w a n i a " pojęć, w y n i k ł a zresztą z dążenia d o o p a ­
n o w a n i a i uporządkowania f a k t ó w , z k t ó r y m i się s t y k a m y .
Porządkując

je, trzeba

jednak

widzieć

zjawisko

w

jego

r z e c z y w i s t y m kształcie, w e w z a j e m n y c h powiązaniach. P a ­
miętać, ż e „ c z y s t e " p o d z i a ł y występują w s y t u a c j a c h s k r a j ­
nych, modelowych.
Ż y c i e j e s t złożone, m y w p r o w a d z a m y d o niego nasz
porządek, nasz s y s t e m o c e n , n o r m , n a z w — źle j o s t j e d n a k ,
g d y s t w o r z o n y m o d e l ciąży n a n a s z y m w i d z e n i u , g d y p o ­
w o d u j e o d r z u c e n i e t e g o , co się w n i m n i e mieści.
Źle j e s t , g d y doskonały skądinąd e t n o g r a f - m u z e a l n i k
p o w i a d a o s z o p k a c h k r a k o w s k i c h -— t o n a s n i e i n t e r e s u j e ,
t o przecież n i e j e s t już s z t u k a l u d o w a ... Ź l e , g d y z k o n k u r ­
sów u s u w a się r z e ź b y w y b i t n i e interesujące, d l a t e g o że n i e
pasują d o u t a r t y o h schematów.

Strefy pograniczne we współczesnej sztuce ludowej
O i l e w rzemiośle a r t y s t y c z n y m i rękodziele nastąpiło
s p o t r y f i k o w a n i e f o r m , a z m i a n y wynikają z p o t r z e b a d a p t a ­
cyjnych,

t o w plastyce

przystaje

pojęcie

f i g u r a l n e j , d o której

twórczości, najłatwiej

najbardziej

zauważyć

zacho­

dzące p r z e m i a n y . W ł a ś n i e rzeźba j o s t dziedziną, w której
najpełniej

dostrzegamy

rozpiętość p o s t a w

i bogactwo t a ­

lentów, swobodę i n w e n c j i , w z r o s t a s p i r a c j i t w ó r c ó w ,

roz­

szerzenie się kręgu i c h zainteresowań.
G d y b y dzieła współczesnych rzeźbiarzy ustawić w j e d ­
nym
I I . 18. I z a j a s z R z o p a , R e d a , g m . W e j h e r o w o ,

w o j . gdańskie.

szeregu,

grupując j e o d f o r m

najbardziej

prostych,

w d o b r y m sensie t e g o słowa — p r y m i t y w n y c h — d o d z i e l
najbardziej

sprawnych

warsztatowo,

to „dolną"

granicę

w y z n a c z y ł y b y p r a c o H e r ó d k a , P t a s z y ń s k i e j , Siemińskiego,
Hołdy,
G r a n i c e w k u l t u r z e mają c h a r a k t e r p a s m a ,
w

której

następuje

stopniowe

zagęszczenie

strefy,

coch

aż d o

s y t u a c j i , w której układ r z e c z y w i s t y z b l i ż y się d o s y t u a c j i
m o d e l o w e j . T a k i m i są p r z y k ł a d y s k r a j n e , „ c z y s t o " . M i ę d z y
zaś t y m i m o d e l o w y m i s y t u a c j a m i rozciąga się -•- dziś już
b a r d z o szeroka — s t r o f a p o g r a n i c z a . Z nią właśnie m a m y
przeważnie d o c z y n i e n i a , zajmując
ludową. Sztuką — d o d a j m y
dziełem

artystycznym

się współczesną sztuką

zdominowane

są

tradycją

Oleksego

- ludzi

żyjących

n a marginesk

mało zróżnicowano, a d e k w a t n e d o i c h możliwości p s y c h i c z ­
n y c h i f i z y c z n y c h . „ G ó r n ą " granicę stanowiłaby n a t o m i a s t
twórczość P a l k i , W i e r z c h o w s k i e g o ,

Toborowicza,

Honryka

Zogadło, w d u ż y m już s t o p n i u świadoma, s p r a w n a , nawiązu­
jąca d o określonych wartości s z t u k i l u d o w o j

oraz

sztuki

p r o f e s j o n a l n e j , i n s p i r o w a n e j ludowością.
P i e r w s z e p r a c e — są „ a u t e n t y c z n e " w t y m sensie, że

— a n i e rzemiosłom i ręko­

(które

Miki.

w i e j s k i e j społeczności, rzeźbiących z m o z o ł e m f i g u r y p r o s t e ,

f o r m a i c h s t a n o w i jodyną i m o ż l i w ą d l a a u t o r a . D a r e m n o

i w k t ó r y c h i n w e n c j a t w ó r c y d o c h o d z i d o głosu w słabym

b y ł o b y prosić Sobotę, Muchę, Ptaszyńską, H o ł d ę c z y O l e k ­

s t o p n i u ) , sztuką, a więc p r z e d e w s z y s t k i m rzeźbą i m a l a r ­

sego, b y w y r z e ź b i l i coś i n a c z e j . F o r m a w y r a z u j e s t t u n i e

stwem.

t y l k o w y p r a c o w a n a , a l e i „ d a n a " rzeźbiarzowi,

Próba wyraźnego oddzielenia n p . d a w n o j s z t u k i l u d o w e j
o d współczesnej, t e j zaś o d n a i w n e j i o d s z t u k i
o s o b i s t e j ( r o z u m i a n e j w sensie L'art

brut)

Twórcy

ekspresji

— skazuje nas n a

z

drugiego,

„dojrzałego",

bieguna

pracują

z o w i o l e większą świadomością i skalą możliwości

a r b i t r a l n e o c e n y , często p o d p o r z ą d k o w a n e c o l o m , d l a k t ó ­

wych.

r y c h d o k o n u j e m y k l a s y f i k a c j i . W i e l o współczesnych

rzeźbienie

rzeźb

wyznaczona

d y s p o z y c j a m i i c e c h a m i osobowości.

Palkę. Toborowicza
w

innej

czy Wierzchowskiego

k o n w e n c j i . Piorwszo

rzeźby

wyrazo­
stać n a
są więc

l u d o w y c h może być w y s t a w i a n y c h p o d szyldem

zarówno

. . l u d o w o " , ponieważ n i o m o g ą b y ć i n n o , d r u g i e

„ludowym",

Zegadlo,

nikają z p o s t a w y a u t o r a , z uświadomienia sobie s w y c h możli­

j a k „naiwnym".

Kudła,

Lamęcki,

S o b o t a c z y Chajec należą d o o b u k a t e g o r i i . M u c h a c z y H e -

wości.

ródek m o g ą b y ć r o z p a t r y w a n i w równej m i e r z e j a k o p r o ­
d u k t k u l t u r y ludowej i jako
Wierzchowski

zjawisko ekspresji

i P a l k a z k o l e i przekraczają

l u d o w e j , b l i s c y współczesnej

osobistej.

granicę

rzeźbie s t y l i z o w a n e j

lx» w y ­

M a m y t u więc d o c z y n i e n i a w p i e r w s z y m p r z y p a d k u
z pograniczem

p r y m i t y w n o - l u d o w y m (przez „ l u d o w e " r o ­

sztuki

z u m i e m w t y m w y p a d k u twórczość z w e r y f i k o w a n ą spoleez-

„na l u ­

n i o ) , a czasem i p o g r a n i c z e m ze sztuką psychopatologiczną,'

d o w o " . Z a k r e s y c e c h zachodzą, n a siebie, twórczość dużego

co j e s t z r o z u m i a l e , g d y sobie p r z y p o i m i i m y , j a k często l u d z i e

p r o c e n t u współczosnych rzeźbiarzy c z y m a l a r z y „ l u d o w y c h "

wiejskiego

jest

odrębności p s y c h i c z n e j , n i e d o r o z w o j u c z y k a l e c t w a . W d r u ­

jednocześnie

charakterystyczna

d l a pewnej

grapy

amatorów.

gim

K l a s y f i k a c j a , j a k i e j d o k o n u j e m y , o p a r t a więc j o s t n a
w y b o r z e c o c h , któro ląc/.ą się jednocześnie z c e c h a m i w c h o ­
d z ą c y m i w s y n d r o m i n n e g o pojęcia. S z t u k a l u d o w a zwłasz­
cza

w okresie

rozpadu

tradycyjnej

swej

liazy

szczególnie s i l n i e i często w związki z i n n y m i
twórczości a r t y s t y c z n e j .

146

m a r g i n e s u znajdują się n a n i m w s k u t e k

natomiast

przypadku

twórczość

swojej

świadomie-ludowa

g r a n i c z y z a m o t o r s t w o m , a n a w e t ze sztuką profesjonalną.
Prześledźmy przykładowo

sytuację H e r ó d k a .

Rzeźbił

d l a siebie, z p o t r z e b y o t a c z a n i a się aniołami, świętymi p o ­

wstępuje

s t a c i a m i , które ustawiał n i e r a z n a k a m i e n i a c h o m y w a n y c h

modelami

w o d ą p o t o k u . R z e ź b y H e r ó d k a n i e są „ l u d o w e " z p u n k t u
widzenia

stylu,

są j a k najoezywiściej

prymitywne. Ale

�szczególna f o r m a
równo

t e g o p r y m i t y w i z m u - j e s t r e z u l t a t e m za­

ograniczonych

możliwości

manualno-psychicznych

(przecież H e r ó d e k n i e b y ł w s t a n i e n a w e t w y r z e ź b i ć r ą k ! ) ,
j a k i stworzonej przet niego f o r m y ekspresji.
T o , co n a m się u k a z u j e j a k o „ n a i w n o ś ć " , w y n i k a z n i e współmierności z a m i e r z e n i a d o s p o s o b u j e g o r e a l i z a c j i , i c o
ważniejsze —

z p o e t y k i , nigdzie n i e podpatrzonej,

jącej n a j b a r d z i e j
wiedzieć

operu­

prostymi, czytelnymi znakami. J a k po­

o rzeczach

najważniejszych,

o

świętych,

Marii,

aniołach, g d y z t r u d e m b u d u j e się słowo. I l e napięcia m u s i
b y ć w l e d w i e a r t y k u ł o w a n y m d ź w i ę k u , b y przekazał sens
t e g o , co się chce w y r a z i ć ... Z n a k rzeźbiarski m u s i donieść
wielką

prawdę, znak

najprostszy

—

z

trudem

żłobiony

r y s u n e k o c z u , u s t . I t a u f n a w i a r a , że s t a r c z y t y c h parę
e l e m e n t ó w , a b y k r z y w o p r z y c i ę t y p i e n i e k , chlapnięty białą,
czorwoną i zieloną l u b niebieską farbą — w zależności o d
t e g o czyją m a postać przedstawiać — p r z e m ó w i ł d o w i d z a ,
stał się w i z e r u n k i e m ś w i ę t y m .
W i e d z a H e r ó d k o o n a t u r z e i pamięć w i d z i a n e g o
(a m i a ł r e p r o d u k c j e z p i s m , m . i n . Trójcę

Rublowa)

wzoru
zostały

z r e d u k o w a n e d o a t r y b u t ó w n a j p r o s t s z y c h . „ P o e t y k a " rzoźb
w y n i k a t u ze z n a l e z i e n i a

sobie t y l k o właściwych

znaków,

z i c h nośności i p r o s t e j — a doskonałej o r g a n i z a c j i . N i e m o ż ­
ność sięgnięcia d o r e a l i s t y c z n y c h rozwiązań j e s t t u zastą­
p i o n a umownością, ekspresją z l a k u , s y m b o l u , p l a m y b a r w roj.
Odrębność H e r ó d k a w y n i k a więc n i e ze świadomej g r y
w y o b r a ź n i , n i e z w y s t u d i o w a n y c h p o m y s ł ó w , ale z k o n i e c z ­
ności

zbudowania

—

niejako

o d początku

—

własnego

a l f a b e t u f o r m . J e s t t o s z t u k a przejmująca, p o d o b n i e j a k
m a l a r s t w o N i k i f o r a . A l e c z y d a się zmieścić bez r e s z t y d o
jakiejś „ s z u f l a d k i " ? D o j a k i e j ? L u d o w y ?
ponadczasowych

C h y b a w sensie

I I . 19. A d a m

z a s a d myślenia, w i ę z i z religijnością i k u l ­

turą d a w n e j w s i . P r y m i t y w n y ?

Zegadło (ojciec H e n r y k a , i l . 16), K r z y ż k a ,
g m . Suchedniów, w o j . k i e l e c k i e .

N a p e w n o , ale c z y t y l k o ?

Błogosławiony t o p r y m i t y w i z m — dający t a k s i l n y i własny
t o n w s z t u c e . N a i w n y ? Z g o d a , jeśli naiwność znaczyć będzie
podejmowanie

zadań,

przekraczających

konwencjonalne

bliskich

tradycyjnym

wzorom,

na obecnym

etapie

swej

s p o s o b y rozwiązań. „ I n n y " ? Oczywiście, i n n y o d o t o c z e n i a ,

twórczości s t o i już n a p r z e d p o l u p l a s t y k i

p s y c h o l o g m o ż e określić t u i l o r a z i n t e l i g e n c j i , stopień izo­

kładąc n a c i s k p r z e d e w s z y s t k i m n a ekspresję f o r m i b a r w ,

l a c j i , ale c z y t o tłumaczy, d l a c z e g o H e r ó d e k m a c u d o w n y

której w z o r e m

świat w e w n ę t r z n y ?

Rouault'a.

T r u d n o o precyzję k l a s y f i k a c j i w rzeźbie, zwłaszcza t e j
naprawdę t w ó r c z e j . W ł a ś n i e d l a t e g o ,

że w y r a ż a

ona nie

świadomość zbiorową, ale człowieka, a r t y s t ę .
Równio

trudne

jest

sprawiedliwe

wyważenie

granic

pojęć w z a k r e s i e m a l a r s t w a n a s z k l e . M a m y t u b o w i e m d o
czynienia

już t y l k o z r e a n i m o w a n i e m

dawnych tradycji,

stąd toż p u n k t e m wyjścia d l a w i e l u u z n a n y c h dziś m a l a r z y
b y ł y k o p i e i n i e d a l e k o idące przekształcenia w z o r ó w m u z e a l ­
nych

obrazów.

Od kopii

i

kursów

malowania

zaczynał

J a c h i m i a k , Roj-Kozłowska, Pęksowa, W a l c z a k . A l e Helena
R o j - K o z ł o w s k a już w p i e r w s z e j

fazie malowała

„naiwnie"

własno t e m a t y , a b y p o l a t a c h odejść o d t r a d y c y j n y c h sche­
matów ( „ l u d o w y c h " ) i tworzyć o b i a z k i narracyjne, o t e m a ­
tyce

zwyczajowo-obrzędowej

mieszczące się b a r d z i e j

i

legendarne-historycznej,

w kategorii plastyki amatorskiej.

T a k i e też o b r a z k i , które n a dobrą sprawę można b y malować
i temperą n a p a p i e r z e , powstają o b e c n i e i n a K a s z u b a o h ,

profesjonalnej,

j e s t już n i e t y l e góralska s z t u k a co

obrazy

T a k w r z e ź b i e , j a k i m a l a r s t w i e p o j a w i a j ą się

formy

c o r a z już d a l s z e o d l u d o w e j t r a d y c j i , w y d a j e się, że w k r a ­
c z a m y w e t a p , k i e d y t r u d n o b ę d z i e ciąć s k a l p e l e m d e f i n i c j i
p o ż y w e j t k a n c e t w ó r c z o ś o i . W o s t a t n i c h d w ó c h —• t r z e c h
l a t a c h p o d n a c i s k i e m ż y c i a (a n i e s u g e s t i i a d m i n i s t r a c y j ­
nych

czy

płynących

z

rozważań

teoretycznych) — na

k i l k u już k o n k u r s a c h i w y s t a w a c h u m i e s z c z o n o
nie prace j e s z c z e

ludowe i j u ż

jednocześ­

a m a t o r s k i e , słusznie

oddzielając j e w m i a r ę m o ż n o ś c i o d s i e b i e . C i s a m i a u t o r z y
p o j a w i a j ą się zresztą i n a p r z e g l ą d a c h a m a t o r ó w , i n a w y ­
stawach sztuki ludowej — n p . Zagajewski,

Mucha,

Tobo-

r o w i o z , M i c h a l s k i , K o ł a c z . C i s a m i reprezentują za granicą
naszą

sztukę

„naiwną"

czy

„inną"

(spontaniczną)

—

a k i e d y i n d z i e j l u d o w ą ( L a m ę c k i , K u d ł a , A . Z e g a d ł o , Skrę towicz,

Zagajewski).

W n i o s k i ? T a m gdzie jest

„ludowe".

Ale

wyuczony

p a m i ę t a j ą c , że w p ł y w środowiska i k u l t u r y m a s o w e j

nie­

malowania

n a szkle,

w

swej

rzeźbę

czy

malarstwo

dostrzegalne,

trzeba

t e c h n i k i i zasad

wydzielać

t o wyraźnie

i o d dwóch l a t w Koszalińskiem. J a c h i m i a k — m ł o d y góral,
twórczości sięgnął p o p o d p a t r z o n e w z o r y s z t u k i n o w o c z e s n e j ,

sie i m p u l s y , k t ó r y c h e f e k t e m

przyswojone

s y f i k o w a ć k r y t e r i a m i , k t ó r e z w y k l i ś m y stosować w

i n t u i c y j n i e , zewnętrznie, bez w n i k a n i a w sens

są dzieła n i e dające się k l a ­
sztuce

d e f o r m a c j i , z doskonałym j e d n a k w y c z u c i e m k o l o r u . O i l e

l u d o w e j . P u n k t e m w y j ś c i a d l a o c e n y m u s i b y ć s a m o dzieło

p r z y poprzednio

lub jego konwencja, a nie m i a r a u m o w n e j „sztuki l u d o w e j "

o

zbliżaniu

w y m i e n i o n y c h n a z w i s k a c h można

się d o g r a n i c y

amatorstwa

mówić

plastycznego,

to

Cechą a u t e n t y c z n e j

twórczości jest b o w i e m

t o , że

prze­

J a c h i m i a k p r z y w o d z i n a m n a myśl początkowo m a l a r s t w o

kracza ona granice.

dzieci, p o t e m m a l a r s t w o amatorów z wyraźnymi inspirac­

A b y znaleźć prawidłową płaszczyznę o c e n y , t r z e b a
t e ż w i e d z i e ć — co i d l a c z e g o p o w i n n o się p o p i e r a ć , o t a c z a ć
opieką.

j a m i sztuką z a w o d o w ą . K r z y s z t o f Okoń zaś, m u z y k p o c h o ­
dzący z P o d h a l a ,

zaczynając o d o b r a z k ó w b a r d z o

jeszcze

147

�Miejsce sztuki ludowej we współczesnej kulturze
S z t u k a l u d o w a t w o r z o n a współcześnio j e s t z j a w i s k i e m
z w i ą z a n y m s w y m i k o r z e n i a m i z historią. P a t r z ą c n a n i ą
o d t e j s t r o n y m o ż e m y w n i e j w i d z i o ć ż y w y jeszcze
przeszłości,
bardzo

ożywioną

trad3'cję.

i s t o t n y obraz

naszej

Dopełnia

kultury,

ona w

będąc

ślad

sposób

jednym

ze

źródeł świadomości n a r o d o w e j
W

s z t u c e l u d o w e j s i l n i e j niż w j a k i e j k o l w i e k i n n o j

odczuwamy

w i ę ź z przoszlością, ciągłość k u l t u r y . W p o ­

t o c z n y m o d c z u c i u o n a właśnie j e s t n a j b a r d z i e j

,,polska",

n i c t e ż d z i w n e g o , że w o k r e s i e s i l n i e postępującoj u n i w o r s a l i zacji

kultur

i

eksplozji

s z t u k a l u d o w a staje

międzynarodowej

się w y r ó ż n i k i e m

turystyki —

zwiedzanego

j e d n ą z w i ę k s z y c h j e g o a t r a k c j i . R o ś n i e więc

kraju

zapotrzebo­

w a n i e n a i m p r e z y f o l k l o r y s t y c z n e , n a sztukę l u d o w ą j a k o
pamiątkę. Wiąże

się t o , n i e s t e t y ,

z komercjalizacją

sztuki, z jej masowym funkcjonowaniem. S z t u k a
w z n i o s ł y m z n a c z e n i u t e g o słowa) z a m i e n i a się w

tej
(we

I I . 2 0 . D o m w e w s i B i e l , g m . Małkinia, w o j . ostrołęckie.

s t o r o o-

typB u d z i t o zrozumiały s m u t e k u l u d z i , których

fascy­

nowała j a k o s z t u k a , którzy o d k r y w a l i w t e j p r o s t e j , n i o uczonej

twórczości m o c i n s p i r o w a n i a s z t u k i

analogie

d o poszukiwań a w a n g a r d y

stulecia.

Chcieliby,

a przykładem

„wysokiej",

artystycznej

naszego

zamieszczony

w tym

numerze p i s m a artykuł p r o f . Ksawerego Piwockiogo,
uszanować

wysoką

którą poświadczały

rangę

tej sztuki,

rangę

znakomite wystawy

aby

artystyczną,

dawnoj

rzeźby,

m a l a r s t w a i d r z e w o r y t u , zorganizowane po wojnie w Paryżu
Brukseli, Londynie, w wielu miastach Polski.
Schillera, Andrzeja S t o p k i , Andrzeja
szków, J a n a

Szczepkowskiego,

D l a Leona

i Zbigniowa

d l a profesorów:

Starzyńskiego, Michała W a l i c k i o g o , K s a w e r e g o
czy

Tadeusza

wielką

Seworyna — sztuka

ludowa

Piwockiego

była

D o s t r z e g a l i w n i e j doskonałość f o r m y , ekspresję,

siłę

%

emo­
II.

P r o c o s y zachodzące współczośnie w k u l t u r z e p r z e s u ­
n ę ł y w w i d o c z n y sposób sztukę ludową ze s t r e f y z j a w i s k
a r t y s t y c z n y c h w o b r ę b k u l t u r y m a s o w e j . Obniżaniu r a n ­
g i a r t y s t y c z n e j s p r z y j a zresztą i m a s o w a twórczość współ­
czesna, o d e r w a n a o d środowiska, a p o b u d z a n a głównie róż­
n y m i a k c j a m i , k o n k u r s a m i , f e s t i w a l a m i , a przede w s z y s t k i m
działalnością C e p e l i i . Twórczość t a u t r z y m u j e dzięki Cepe­
l i i s t o s u n k o w o w y s o k i p o z i o m , chociaż ogólna s y t u a c j a s p r z y ­
j a j e j k o m e r c j a l i z a c j i i s p r o w a d z e n i u d o r a m pamiątkarstwa.
A l e właśnie t o życie s z t u k i l u d o w e j w k u l t u r z e m a s o w e j ,
n a nią, p r o f u z j a

-*4sH

*\-T&amp;*%£* *7мг~

kultury.

działania, więź z tradycją.

rosnące z a p o t r z e b o w a n i e

эa

trwałą,

i wciąż ż y w ą wartością d o r o b k u naszej

cjonalnego

Prona­
Juliusza

audycji folklo­

2 1 . P a r k a n , słupki b e t o n o w e z t ł o c z o n y m
wzorem,
K o m o r o w o , g m . Rząśnik, w o j . ostrołęckio.
Sądzę, że w a r t o spojrzeć n a sprawę t r z e ź w o , bez l u d o -

mańskich sentymentów, bez f r a z e o l o g i i . Współczesna s z t u k a
l u d o w a b y w a różna, zła i d o b r a . T o , że b y w a gdzieś słaba,
nio jest k a m i e n i o m obrazy

d l a naszego l u d u . G o r z e j g d y

słabą rzeźbę i przeciętne h a f t y a d a p t o w a n o

n a serwetki

d e m o n s t r u j e się z s z u m o m j a k o osiągnięcie k u l t u r y jakiegoś
r e g i o n u . T a k się właśnie d e p r o c j o n u j o tę sztukę n i e p r z e m y ­
ślanymi w y s t a w a m i , p o k a z y w a n i e m p o d s z y l d e m s z t u k i l u ­
d o w e j złych rzeźb, k i c z o w a t y c h o b r a z k ó w

niewydarzonych

r y s t y c z n y c h w r a d i o i t e l e w i z j i , sukcesy „ M a z o w s z a " czy

a m a t o r ó w . P r z y k ł a d ó w można b y p r z y t o c z y ć w i o l e , c h o ć b y

„Śląska", a nawet bezkrytyczne n o t a t k i w pismach, chwa­

z K r a k o w s k i c h Targów S z t u k i Ludowej i z

lące p o n a d miarę w y r o b n i k ó w l u d o w o - p o d o b n y c h f i g u r e k —

D o m u Chłopa.

wszystko

t o odegrało b a r d z o

pozytywną

rolę w

zmianie

s t o s u n k u w s i d o swego d o r o b k u k u l t u r a l n e g o .
Nie

można b o w i e m

warszawskiego

S z t u k a l u d o w a słusznio uważana j e s t z a

legitymację

a r t y s t y c z n y c h uzdolnień l u d u , a l e c z a s o m o d n o s i się w r a ż e ­

zapominać, że w i n d o w a n i e

rangi

n i e , że n i e d o c e n i a m y r o l i naszej współczosnej s z t u k i , n a ­

l u d o w e j s z t u k i p r z e z z n a w c ó w o d b y w a ł o się w s y t u a c j i , g d y

s z y c h w y k s z t a ł c o n y c h t w ó r c ó w . C h w a l i się chłopa c z y r o b o t ­

wieś zaczęła się w s t y d z i ć własnoj k u l t u r y i s z t u k i — wiążąc ją

n i k a , p ó k i n i o u c z o n y , p ó k i naśladuje d a w n e w z o r y i s t r u g a

e m o c j o n a l n i o z czasem n ę d z y i poniżenia. D o p i e r o

prymitywne

opieka

rzeźbki, ale w y s t a r c z y

w k u l t u r z e m i e j s k i e j , w środkach m a s o w e g o p r z e k a z u , s p r a ­

s k o ń c z y ł y ! W a r t o pamiętać, że obecnie s a m s z y l d „ l u d o w o "

wiła, że wieś przestała

n i e przesądza jeszcze o wartości, i często f i r m u j e smętne

swego

d o r o b k u . Co

więcej — strój l u d o w y nabrał c e c h r e p r e z e n t a c y j n y c h , a l u ­
dową

„ d e k o r a c j ę "

Podnoszenie,

umacnianie

J e s t p e w n e m i n i m u m p o z i o m u , poniżej którogo

wysokiej

s t y c z n e j s z t u k i l u d o w e j (zwłaszcza d a w n e j ! )

rangi

arty­

p r z e z książki,

d o b r e w y s t a w y i t d . , a z d r u g i e j s t r o n y dążenie d o u t r z y m a n i a

Tym

b a r d z i e j , że wciąż m a m y rękodzieło a r t y s t y c z n e n a

w y s o k i m p o z i o m i e i można s p o k o j n i e wybierać t o , co n a j ­
lepsze.
Popierając

możliwie dobrego p o z i o m u w imprezach m a s o w y c h , w h a n ­

możliwe

d l u , pamiątkarstwie.

ludowej

748

scho­

dzić n i e należy, a b y n i e czynić k r z y w d y właśnie „ l u d o w i " .

Co robić ? W y d a j e się w s k a z a n e działanie w dwóch k i e ­
runkach.

i p o c h w a ł y się

resztki dawnej sztuki regionu.

s p o t y k a m y p r z y różnych świętach

i uroczystościach p a ń s t w o w y c h .

a b y zainteresowanie

wyższą

uczelnię

się w s t y d z i ć

plastyczną,

b y ukończył

n a d współczesną sztuką i masowość w y s t ę p o w a n i a t e j s z t u k i

wysiłki

jednak

t o rękodzieło,

dla podtrzymania

czyniąc

wszystkie

autentycznej

i j e j k o n t y n u a c j i współczesnej

sztuki

— p r o d u k u j e się

�jednocześnie (ręcznie c z y m a s z y n o w o ) w y r o b y w l u d o w y m

i s t o t n y c h wartości t r a d y c y j n y c h , j a k śladów z e w n ę t r z n y c h ,

s t y l u , c h a r a k t e r z e . M i m o w z a j e m n y c h p o w i ą z a ń , są t o d w a

M ó w i ą c najogólniej i w d u ż y m skrócie — człowiek w s p ó ł ­
c z e s n y , zwłaszcza w mieście, narażony j e s t n a l i c z n e s t r e s y ,

różne z a g a d n i e n i a .
P i e r w s z o d o t y c z y twórczości p o d t r z y m u j ą c e j

tradycję,

a więc u n i k a t o w e j s z t u k i i a r t y s t y c z n e g o rękodzieła, d r u g i e
z a c h o w a n i a n a r y n k u m a s o w e j p r o d u k c j i ( m . i n . pamiątkar­
skiej) o charaktorze l u d o w y m , f o l k l o r y s t y c z n y m . Ideałem
byłoby, g d y b y
potrzeby

dało się o b y ć bez t e j masówki i

wszelkie

zaspokajać w y t w o r a m i rękodzieła ludow ego, n i e
T

w y d a j o się t o j e d n a k m o ż l i w e , ponieważ p o p y t

przekracza

p o d a ż , a jednocześnie j e s t c h y b a pożądane, a b y
o

cechach

ludowej

sztuki

urozmaicały

naszą

wyroby

produkcję

tekstylną, pamiątkarską, galanteryjną.

często c z u j e się w y o b c o w a n y ,

o s a m o t n i o n y w tłumie, p o ­

zbawiony

bezpieczeństwa.

poczucia

spokoju,

Bombardo­

w a n y n a d m i a r e m informacji, p o d d a n y przyspieszeniu m i e j ­
s k i e g o życia, o d c z u w a ze w z m o ż o n ą siłą p o t r z e b ę f o r m s t a b i l ­
n y c h , z n a n y c h , w i ą ż ą c y c h się ze w s p o m n i e n i e m dzieciństwa,
ze świadomością więzi społecznej, k u l t u r o w e j .

Sztuka l u ­

d o w a odczuwana jest przez w i e l u l u d z i j a k o swojska, b l i s k a
emocjonalnie.

Zaspokaja

ładu, u m i a r u ,

barwności. T k a n i n y o s u b t e l n e j

przy

t y m potrzebę

równowagi,
i

bogatej

k o l o r y s t y c e , g a r n k i p r o s t e i s z l a c h e t n e mają w sobie d o s k o ­
nałość kształtu o s z l i f o w a n e g o w procesie z b i o r o w e j i długiej

R e g u ł a postępowania m u s i t u być j e d n a : p ó k i można —

twórczości. G d y więc n i e s t a n i e l u d z i z d o l n y c h f o r m y

te

opierać się n a twórczości ż y w e j , g d y j e d n a k z a n i k n i e o n a ,

k o n t y n u o w a ć , c e l o w e m o ż e okazać się p o w i e l a n i e

bądź

granicy,

s z y c h w z o r ó w , n a w e t m e c h a n i c z n i e . Zwłaszcza ż e , j a k już

maszy­

m ó w i l i ś m y , f o l k l o r i pamiątka o l u d o w y m c h a r a k t e r z e p o ­

poziom

jej

spadnie

poniżej

dopuszczalnej

t r z o b a przejść n a produkcję seryjną

(ręczną bądź

n o w ą ) , alo zachowującą w y s o k i p o z i o m w z o r n i c t w a .

trzebne

Są t u z n ó w d w a z a g a d n i e n i a , które n i e zawsze dadzą się
traktować

łącznie. J o d n o ,

t o twórczy

rozwój

są d l a z a s p o k o j e n i a

potrzeb

masowej

najlep­

turystyki,

zwłaszcza z a g r a n i c z n e j .

człowieka,

Odrębną n a t o m i a s t sprawą, której n i e m o ż e m y n a t y m

d r u g i o — zachowanie w obiegu wyrobów o cechach l u d o w e j

m i e j s c u omawiać, j e s t kształtowanie m a s o w e g o r u c h u t w ó r ­

sztuki.

czości a m a t o r s k i e j , s t w o r z e n i e j a k największej l i c z b i e u z d o l ­

C z y t r z e b a dążyć d o t e g o , a b y w n a s z y m życiu zachować
żywą

pamięć

charakterystycznych

cech

ludowej

sztuki?

n i o n y c h l u d z i warunków d l a twórczego u c z e s t n i c t w a w k u l ­
turze.
*

N a pewno — g d y mowa o muzeach, publikacjach, f i l m a c h ,
w y s t a w a c h , a więc o u t r w a l e n i u i p o p u l a r y z a c j i d o r o b k u
ludowej
przystrój

sztuki. C h y b a . . . — g d y
wnętrz,

pamiątkę

c h o d z i o t z w . masówkę,

regionalną.

Piwocki

był

tu

R a n g ę „ o f i c j a l n ą " s z t u k i wyznaczają i n s t y t u c j e , k t ó r e
w świadomości społecznej są d o t e g o p o w o ł a n e . D o b r z e w i ę c ,

co p r a w d a i n n e g o z d a n i a , m n i e j e d n a k w y d a j e się, że p r z y

że s z t u k a l u d o w a o b f i c i e

obecnoj

środkach m a s o w e g o p r z e k a z u , że s p o t y k a m y ją n a różnych

1 1

u n i w e r s a l i z a c j i k u l t u r w a ż n e j e s t u t r z y m a n i e róż­

n y c h z n a m i o n odrębności n a r o d o w e j

—

t a k dotyczących

reprezentowana

jest w

naszych

w y s t a w a c h , festiwalach, Cepeliadach, J a r m a r k a c h D o m i n i -

I I . 2 2 . B r a m a m e t a l o w a , D a l e k i e , g m . W ą s e w o , w o j . ostrołęckie.

Ш11

149

r

�Do czego dążymy?

kańskich, T a r g a c h K r a k o w s k i c h c z y Tatrzańskiej J e s i e n i ...
a l e p r z y c h o d z i z a p y t a ć , c z e m u s z t u k a t a , która

odegrała

t a k wielką rolę w naszej k u l t u r z e , n i e f i g u r u j e w większości
n a s z y c h m u z e ó w n a r o d o w y c h ? C z e m u z a m y k a się ją w opłotk a o h e t n o g r a f i c z n y c h m u z e ó w , g d z i e p o k a z u j e się j ą j a k o
część życia

wsi, obok

przedmiotów

kultury

materialnej.

J e s t t o oczywiście w a ż n y , ale t y l k o j e d e n a s p e k t f u n k c j o n o ­
w a n i a t e j s z t u k i , która wniosła przecież d o d o r o b k u a r t y ­
stycznego k u l t u r y n a r o d o w e j poważny wkład, t a k w p o s t a c i
f o r m i dzieł m i s t r z o w s k i c h (zwłaszcza r z e ź b y , d r z e w o r y t u ) ,
j a k i i n s p i r a c j i , które t a k s i l n i e z a w a ż y ł y n a kształcie naszej
s z t u k i X X w i e k u . Dlaczego w łódzkim M u z e u m S z t u k i nie
m a p r z y f o r m i s t a c h a n i j e d n e g o przykładu r z e ź b y c z y m a ­
l a r s t w a n a s z k l e , k t ó r e t a k s i l n i e z a w a ż y ł y n a rzeźbach
Zbigniewa

Pronaszki

(Pieta!),

obrazach

Tytusa

Czyżew­

skiego czy Władysława Wąsowicza? N i e w y m a g a t o n a w e t
r e w o l u o j i w myśleniu, d r o g a j e s t p r z e t a r t a . Formiści umieścili
d e m o n s t r a c y j n i e o b r a z y l u d o w e n a szkle n a s w o j e j

pierwszej

w y s t a w i e , właśnie p o t o , a b y pokazać źródło s w y c h i n s p i ­
racji.

Gest

t e n powtórzył

Janusz

Bogucki na

R o z d z i e l i ł b y m t u d w i e s p r a w y . Opiekę doraźną, s p r a ­
w o w a n ą o b e c n i e p r z e z odpowiednią k o m ó r k ę M i n i s t e r s t w a
K u l t u r y i S z t u k i , p r z e z Cepelię ( F u n d u s z R o z w o j u
czości) i S t o w a r z y s z e n i e

Twór­

T w ó r c ó w L u d o w y c h — oraz s t r a ­

tegię działania n a przyszłość. O p i e k a n i e b u d z i w ą t p l i w o ś c i ,
j e s t c e l o w a , przemyślana, z a p e w n i a l u d z i o m
nym

jako

„twórcy"

stypendia,

zasiłki,

zweryfikowa­

ulgi

podatkowe,

e m e r y t u r y , z b y t w y r o b ó w , udział w l i c z n y c h w y s t a w a c h ,
konkursach, festiwalach.
A l e w a r t o zastanowić się, d o czego p o w i n n i ś m y d ą ż y ć .
D o jakiego m o d e l u k u l t u r y . Czy do takiego, w którym
u p o w s z e c h n i a
się t w o r z o n e już w jakiejś g r u p i e w a r ­
tości, c z y też d o t a k i e g o , w k t ó r y m s t a w i a się n a a k t y w ­
ne
u c z e s t n i c t w o
społeczeństwa. O p o w i a d a j ą c się
z a tą drugą koncepcją, zacząć t r z e b a o d t e g o , że d o t y c z y o n a
w ogóle p o s t a w y człowieka, a n i e t y l k o j e g o t w ó r c z o ś c i
artystycznej.

wystawie

M o ż n a p r z e w i d y w a ć zresztą, że w przyszłośoi z m n i e j s z y

formistów w g a l e r i i M i ę d z y n a r o d o w e g o K l u b u P r a s y i K s i ą ż ­

się d y s t a n s m i ę d z y sztuką a n i e - s z t u k ą . C h o d z i t y l k o o t o ,

k i w W a r s z a w i e . L u d o w e a u t e n t y k i znaleźć można w z n a k o ­

a b y d o k o n a ł o się t o n a płaszczyźnie zwiększonej a k t y w n o ś c i

micie

twórczej, a n i e biernego o d b i o r u .

przemyślanej

ekspozycji

Muzeum

Kandinsky'ego

w M o n a c h i u m . Dlaczego w warszawskim M u z e u m

Narodo­

w y m można oglądać trzeciorzędne n i o r a z o b r a z y z i n n y c h
krajów,

a nie dojrzymy

ludowej

z XVIII

a n i jednej

czy X I X

wieku?

mistrzowskiej
Zapytajmy

rzeźby

dalej

—

dlaczego s z t u k a l u d o w a z a j m u j e t a k z n i k o m e miejsce w p r o ­
g r a m a c h studiów e t n o g r a f i c z n y c h , d l a c z e g o n i e s p o t y k a się
j e j w c a l e n a h i s t o r i i s z t u k i , d l a c z e g o n i e stykają się z t ą
sztuką w ogóle s t u d e n c i u c z e l n i p l a s t y c z n y c h ?

twórcza

istnieć b o w i e m m o ż e w s o c j a l i z m i e t y l k o p r z e z z a a n g a ż o ­
w a n i e człowieka w swoją pracę, w ż y c i e . W z o r e m m o ż e b y ć
d l a nas d a w n a k u l t u r a wsi, z c h a r a k t e r y s t y c z n y m b r a k i e m
podziału n a czas p r a c y i czas o d p o c z y n k u , z p e ł n y m z a a n g a ­
ż o w a n i e m w e w s z y s t k i e czynności, n a r o l i i w

gospodarce.

A l e w w a r u n k a c h społeczeństwa i n d u s t r i a l n e g o p a t r i a r c h a l n e

C z y t o , iż s z t u k a l u d o w a utraciła dziś m o c p r o g r a m o ­
w e g o i n s p i r o w a n i a , oznacza,

A k t y w n o u c z e s t n i c t w o nieodłącznie w i ą ż e się z d a l e k o
posuniętą d e m o k r a t y z a c j ą ż y c i a i p r a c y . P o s t a w a

że j e s t o n a d l a dzisiejszego

w z o r y m o g ą się okazać inspirujące, g d y z n a j d z i e się d l a n i c h
nową motywację. D l a t e g o

m o w a o zaangażowaniu

takim,

c z y h i s t o r y k a s z t u k i zupełnie n i e p r z y d a t n a , n i e ­

j a k i e g o p r z y k ł a d y znaleźć m o ż n a z a r ó w n o w k o p a l n i a c h o z y

w a ż n a ? C h y b a t a k n i e j e s t , choć oczywiście z a k r e s i s k a l a

f a b r y k a c h — j a k i w środowiskach t w ó r c z y c h , w w o l n y c h

tych

zawodach.

artysty

inspiracji bardzo

się z m i e n i ł y . D a w n i e j

bowiem

—

Racjonalizator

zaangażowany w

rozwiązywany

jeszcze w o k r e s i e d w u d z i e s t o l e c i a m i ę d z y w o j e n n e g o — k o r e ­

p r o b l e m , n a u k o w i e c , a r c h i t e k t , a r t y s t a n i e pracują: „ o d —

spondowała o n a z tv, ó r c z y m i p o s z u k i w a n i a m i a r t y s t ó w - p l a ­

d o " . N i e dzielą czasu n a „ p r a c ę " i „ o d p o c z y n e k " . P r a c a n i e

s t y k ó w , dziś b y w a z a l e d w i e w p e w n y c h m o m e n t a c h i m p u l ­

jest

s e m d l a a r t y s t y , k t ó r y s w o b o d n i e c z e r p i e z różnych t r a d y c j i ,

satysfakcją. C z y są szanse n a t o , że w p o d o b n y m k i e r u n k u

dla nich

dopustem

a n i koniecznością.

Jest

twórczą

r ó ż n y c h w z o r ó w . J e d y n i e A d a m R z ą s a w rzeźbie i A d a m

r o z w i n i e się k u l t u r a p r a c y w przyszłości? Są, z m i e r z a k u

K i l i a n w s c e n o g r a f i i p o z o s t a l i w kręgu l u d o w y c h f o r m . I n n i

t e m u h u m a n i z a c j a p r o c e s u p r a c y , zwiększenie czasu

t y l k o w określonych s y t u a c j a c h nawiązują w g r a f i c e , sceno­

n e g o , s z e r o k o już w p r o w a d z o n y n a Z a c h o d z i e i w Z w i ą z k u

g r a f i i c z y p l a k a c i e d o jakiegoś w z o r u l u d o w e g o , n i e czynią

R a d z i e c k i m r u c h o m y czas zajęć, z a l o ż n y o d w o l i p r a c o w n i k a ,

t e g o j e d n a k p r o g r a m o w o . R o z s z e r z a się krąg i n s p i r a c j i —

a

ze s z t u k i n a kulturę ludową, n a pierwotność, m a g i ę , o b y c z a j ,

czynności p r z y taśmie n a rzecz k o m p l e k s o w e g o

ceremonię,

k t ó r e w p r o w a d z i ł a n p . f a b r y k a samochodów

narzędzia,

dziwny,

fascynujący

świat,

coraz

b a r d z i e j e g z o t y c z n y . S z t u k a l u d o w a p r z e s t a j e korcić artystę,
b y w z i ą ł j ą i podniósł ,,do n a r o d o w e g o " .

Inaczej

dziś p a ­

t r z y m y n a t ę sztukę, m o ż e g ł ę b i e j , p e ł n i e j . W i d z i m y ją n i e
jako

z i a r n o , k t ó r e m o ż e zakiełkować,

ale j a k o

dojrzały,

w pełni u f o r m o w a n y kształt, k t ó r y n i e w y m a g a już żadnej
obróbki.
Sztuka

wreszcie

stała

się n a t o m i a s t istotną

podporą

o d bezmyślnego

wykonywania

jednej

działania,

,,Volvo".

W k u l t u r z e l u d o w e j n i e istniał o s t r y p o d z i a ł n a t w ó r c ó w
i

odbiorców. W y d a j e

się, ż e w

k u l t u r z e czasu

wolnego

i właśnie p r z y a k t y w n y m u c z e s t n i c t w i e w s z t u c e j e s t szansa
zmniejszenia

d y s t a n s u , k t ó r y dziś i s t n i e j e m i ę d z y

twórcą

a b i e r n y m odbiorcą.
W

ludowa

odwrót

wol­

k u l t u r z e l u d o w e j istniała zawsze świadomość w a r ­

tości nadrzędnych. M a ł a s t a b i l i z a c j a n i e stawała się c e l e m .

w i e l u a m a t o r ó w , szczególnie r z e ź b i a r z y . Sięgają p o l u d o w e

W

w z o r y , ponieważ z a p e w n i a i m t o z b y t , sięgają też d o sche­

s w o i s t e f i l o z o f o w a n i e . K a l e n d a r z życia przeznaczał czas n a

m a t u ludowego

pracę i święta, n a m o d l i t w ę i ż y c i e t o w a r z y s k i e .

s t y l u , ponieważ w n i m z d o l n i są n a j l e p i e j

się p o k a z a ć . P r o s t ą ludowo-podobną figurkę n i e t r u d n o w y ­
r z e ź b i ć , o ileż łatwiej niż k o m p o z y c j ę w y m a g a j ą c ą

studiów

n a t u r y , znajomości anatomii.-Rozumieją k r y t e r i a t e j s z t u k i ,
i sądzą, że m o g ą i m sprostać.

k i e r a c i e c o d z i e n n y c h zajęć istniał czas n a r e f l e k s j e , n a

C z y m b ę d z i e k u l t u r a przyszłości ? C z y s t a n i e się t a k ,
że właśnie s z t u k a r e f l e k s y j n a zastąpi m i e j s c e r e l i g i i ? W i t k a c y
przewidywał,

że w

twórczości

artystycznej

wyładują

się

różne działania, a m b i c j e i m a r z e n i a . Obserwując współczesne

S z t u k a l u d o w a — w p o s t a c i różnych j e j r e m i n i s c e n c j i

z j a w i s k a w k u l t u r z e , n i e d z i w i ł b y m się, g d y b y najbliższy już

c z y o r n a m e n t y k i — weszła też w nasze ż y c i e : d o r e k l a m y ,

o k r e s przyniósł p r z y p ł y w zainteresowań, n a z w i j m y j o ogól­

d e k o r a c j i , m o d y k o b i e c e j , k o s t i u m u scenicznego,

n i e — filozoficznych,

do foto­

światopoglądowych, a n a w e t

„meta­

g r a f i i w czasopismach, występów f o l k l o r y s t y c z n y c h . Oder­

f i z y c z n y c h " , zresztą już d z i s i a j j o s t t o w i d o c z n e , d o w o d e m

w a n a już o d źródeł własnej k u l t u r y w i e j s k i e j stała się p o

popularność książki i f i l m u D a n i k e n a , a r t y k u ł ó w o p s y c h o ­

p r o s t u składową częścią naszego życia, c z y m ś , co
j e m y j a k o n a t u r a l n e i zwyczajne.

150

traktu­

tronice,

zainteresowanie

filozofią

Aurobindo,

w A u r e v i l l e , myślą T e i l h a r d de C h a r d i n ' a i t d .

—

ośrodkiem

�Dość n i e o c z e k i w a n i e

wróciła p r o b l e m a t y k a

oschatalo-

i inni). J e d n y m z powodów ogromnego w z r o s t u r u c h u ama­

g i c z n a , k o n i o c świata z b i b l i j n e j przypowiości stał się realną

torskiego

g r o ź b ą l u d z k i e j działalności. Ż y c i e z d e r z a nas z m y ś l a m i ,

więzi, p r z e z z a i n t e r e s o w a n i e , ż y c z l i w ą u w a g ę , p r z e z możność

k t ó r y c h n i e l u b i m y d o siebie dopuszczać. Zagrożenie n a t u r y ,

s a m o r e a l i z a c j i , p o t w i e r d z e n i a się.

świadomość w y c z o r p y w a n i a się t r a d y c y j n y c h b o g a c t w

natu­

r a l n y c h — s t a w i a nas z n ó w o k o w o k o z p r z y r o d ą , z k o n i e c z ­
nością myślenia, k a t e g o r i a m i ogólnoludzkimi, a n i e s w o j e g o
zaścianka.

j e s t właśnio p o t r z e b a

wspólnych,

autentycznych

Czy widzę miejsce d l a s z t u k i l u d o w o j ? Oczywiście, alo
ograniczone,

stokroć ważniejszo

jest

bowiom,

żeby

wieś,

ż e b y k i d z i e , k t ó r z y już p o z b y l i się d a w n o j s z t u k i — a k t y w n i e
u c z e s t n i c z y l i w naszej k u l t u r z o . W i ę k s z ą rolę odegrać t u

K i l k a l a t t o m u w y d a w a ł o się, że i n d u s t r i a l i z a c j a w r a z

m o ż e nawiązanie d o p e w n y c h

t r a d y c j i zarówno

folklory­

z całą machiną środków m a s o w e g o p r z e k a z u s z y b k o z n i s z c z y

stycznych,

w s z o l k i e pozostałości t r a d y c y j n e j k u l t u r y l u d o w o j . D z i ś r y ­

l u b a l s k i o c z y myślenickie „ t u r n i e j e g m i n " , w y z w a l a j ą c e siły

s u j e się szansa, w y b o r u p e w n y c h wartości, nawiązania d o

społeczne, inicjatywę, integrujące społeczeństwo, ś w i a d o m i e

postaw,

któro

można

„wypreparować"

w

toj kulturze.

B y ć m o ż e u d a n a m się zachować z t o j k u l t u r y
więzi

międzyludzkich,

któro

jodnak

trzeba

świadomość
budować

na

j a k l u d y c z n y c l i . Przykładem

już nawiązujące d o t r a d y c j i m i o j s c o w o g o

—

białostockie,

folkloru. Alo naj­

ważniejsze j e s t c h y b a t o , że n a w y k i , p o s t a w y ukształtowano
i ż y w o n a wsi a częściowo i wśród l u d z i w y w o d z ą c y c h się

zupełnie i n n y m g r u n c i e , j a k o że na. d a w n o j w s i o g r a n i c z o n e

zc w s i m o g ą i m pozwolić s z y b c i e j

b y ł y p r z e d e w s z y s t k i m d o r o d z i n y ( w i e l k i e j r o d z i n y ••- p o d ­

s o c j a l i s t y c z n y m o d o l k u l t u r y , wnieść d o t o j k u l t u r y w a r t o ś c i

czas g d y t e r a z w miościo w i d a ć redukcję d o małej

i łatwiej wejść w

nowy,

rodziny,

ukształtowano o d pokoleń — rzetelność i s z a c u n e k d l a s w o j e j

l i n i i ) , d o sąsiadów, n a k t ó r y c h

p r a c y , godność, lączonio i n t e r e s u własnogo z i n t o r o s o m spo­

się b y ł o „ s k a z a n y m " . I n a c z o j toż w y g l ą d a o b e c n i o s t o s u n e k

ł e c z n y m , p e w n o c e c h y obyczajowości, świadomość z w i ą z k u

pokrewioństwa w p i e r w s z e j

m i ę d z y jednostką a grupą, m n i o j s z o j e s t ciśnionio a u t o r y t o t u

człowieka z przyrodą, -ze spolocznością, tradycją, z kulturą,

s t a r s z y c h , r o d z i c ó w , ciśnionio o p i n i i p u b l i c z n e j , w z o r c a z a ­

która w y c h o w u j e i k t ó r ą się w s p ó ł t w o r z y .

c h o w a ń . S p r a w y t y c h w i ę z i n i o można przeceniać. „ S a m o t ­
ność w t ł u m i e " j e s t źródłem f r u s t r a c j i , załamań, p r o w a d z i
d o s c h o r z o u naszej c y w i l i z a c j i , d o ekscesów, w z r o s t u p o s t a w
agresywnych,

d o t w o r z o n i a się g r u p m ł o d z l o ż o w y c h ,

prze­

stępczych.

W

p o r s p t k t y w i o p r z e m i a n , j a k i o zachodzą,

l u d z k i c h , k u l t u r y . W a ż n a j e s t aktywność t w ó r c z a i t o różna
na każdym p o l u . W a ż n o jest stwarzanie k l i m a t u i warunków
dla autontycznogo

W i e m . że t o co piszę, z a b r z m i n a i w n i e i f i l a n t r o p i j n i e ,
alo w i e r z ę , żo j e d n y m z r e m e d i ó w n a t o n s t a n r z o c z y j e s t
u c z o s t n i c t w o w k u l t u r z e , istnienie płaszczyzny

istotnym

p r o b l e m e m całogo k r a j u s t a j e się p r z y s z ł y m o d o l stosunków

zaangażowania, d l a świadomości, że się

j e s t p o t r z e b n y m , żo się j o s t czymś więcej niż

ziarenkiem

piasku, j e d n y m z m i l i o n a ziaronok.

wspólnego

Z p e r s p e k t y w y dalszej właśnie t o się staje w a ż n e , a n i e

p r z e ż y w a n i a różnych treści, w t y m i s z t u k i , d y s k u t o w a n i a

f a k t , że dzięki k o n k u r s o m „ u j a w n i " się jeszcze pięćdziesięciu

o

rzeźbiarzy.

teatrze,

wania

szukania

wzajemnego

zrozumienia

się w k o n t a k c i e z d r u g i m człowiokiom

I I . 23. F r o n t

i

odnajdy­
(Grotowski

Chcę

być

właściwio

zrozumiany,

doceniam

w pełni d o t y c h c z a s o w o f o r m y o p i e k i n a d l u d o w y m i t w ó r c a m i ,

d o m u w D r o g i s z k a c h , g m . N i e d ź b ó r z , w o j . c i e c h a n o w s k i e . I I . 2 4 . B r a m a ze z d o b i e n i a m i , Godzisze W i e l k i e ,
g m . Godzisze W i e l k i e , w o j . k a l i s k i e .

151

�ale
i

uważam,

p r z e d e

że już

teraz

trzeba

się zająć

ców d l a a k t y w n e g o u c z e s t n i c t w a w k u l t u r z e m o ż l i w i e n a j ­
większej ilości l u d z i t a k n a w s i , j a k i w m i a s t a c h .
W h i e r a r c h i i zadań j e s t t o p r o b l e m e m w ę z ł o w y m naszej
k u l t u r y . O d t o g o zależy n a s z a przyszłość, potencjał
zdolność m a n e w r u w e k o n o m i c e ,

wiedzy,

d o s t a t e k . Sądzę, że m y ,

z a j m u j ą c y się kulturą ludową, również m o ż e m y wnieść d o
t e g o z a g a d n i e n i a swój w k ł a d .
Myślenie „ s k a l ą w a r t o ś c i " j e s t niezbędne p r z y rozwiązy­
w a n i u t r u d n y c h i b o l e s n y c h d l a nas p r o b l e m ó w . Z a k i l k a l a t
znikną s t r z e c h y , z n i k n i e d a w n a wieś, z m i e n i się pejzaż. O c z y ­
wiście t r z e b a co n a j c e n n i e j s z e ocalić, zabezpieczyć, przenieść
d o skansenów, zamienić w g o s p o d y

c z y ośrodki

kultury,

d o m y r e g i o n a l n e j pamięci. A l e s p r a w a p o d s t a w o w a o d której
n i k t nas, etnografów czy historyków s z t u k i , nie z w o l n i
t o kształt n a s z y c h n o w y c h w s i , t r o s k a o nową
p r z y r o d y 7 b u d o w n i c t w e m . O b a w i a m się, że

—

harmonię

przegrywamy

coś ważniejszego niż w i d o k k i l k u s e t chałup w zaśmieconym
pejzażu.
W r a c a j ą c n a z i e m i ę — j a s n e , że w i d z ą c co n a p r a w d ę
w a ż n e i w c z y m nasz udział j e s t maleńki, t r z e b a robić t o co
m o ż n a , ocalać r e s z t k i z a b y t k ó w w i e j s k i e g o

budownictwa,

s t r z e c h y tępione z u p o r e m m a n i a k a , p o m a g a ć t w ó r c o m . A l e
pomagając, t r z e b a zdawać sobie sprawę, że p r o b l e m w y ­
k r a c z a p o z a „ l u d o w y c h " , że o b o w i ą z k i e m n a s z y m j e s t p o d ­
jąć właściwą p o l i t y k ę w o b o c całego m c h u p l a s t y k i a m a t o r ­
skiej,

zapewnić p r z y n a j m n i e j

najbardziej

utalentowanym

możliwość z a k u p u f a r b i pędzli (!!!). M a r t w i , że wciąż o r g a ­
n i z u j e się dęte, e f e k t o w n e

i puste imprezy, a nie stwarza

d o s t a t e c z n y c h w a r u n k ó w d l a t o g o co naprawdę w a ż n e
rozwoju g r u p

z a i n t e r e s o w a ń

—

w szkołach i placów­

kach k u l t u r a l n y c h ; grup nie sformalizowanych, nie wylicza­
j ą c y c h się z a k c j i , n i e działających w myśl

PRZYPISY

również

w s z y s t k i m s t w o r z e n i e m w a r u n k ó w i bodź­

drobiazgowych

w y t y c z n y c h z g ó r y . G r u p c z y kół, w k t ó r y c h l u d z i e będą
m y ś l e l i s a m o d z i e l n i e . O książkach, f i l m a c h , o b r a z a c h , p r o ­
b l e m a c h , o t y m co i c h p a s j o n u j e . O s z t u c e l u d o w e j też.

Ogólna d e f i n i c j a k u l t u r y H . R i c k e r t a w y r ó ż n i a
z p r z y r o d y sferę działań człowieka. „ K u l t u r a j e s t t y m
w s z y s t k i m , co s a m o p r z e z się n i e w y r a s t a z p r z y r o d y , lecz
p o w s t a j e dzięki p r a c y człowieka, co j e s t w y t w o r e m r e f l e k s j i
i działalności l u d z k i e j " . D l a badań n a d kulturą g r u p y spo­
łecznej n a j b a r d z i e j p r z y d a t n a w y d a j e m i się d e f i n i c j a A .
P r z y ł u b i c k i e j . R o z p a t r u j e o n a kulturę j a k o „ s y s t e m c z y
zospół systemów reguł technologiczno-użytkowych oraz i n ­
t e r p r e t a c y j n y c h danej g r u p y k u l t u r o w e j , w r a z z charakte­
r y s t y c z n y m i d l a n i e j p o r z ą d k a m i w a r t o ś c i " (O dwóch poję­
ciach kultury,
„ N u r t " , 1972, n r 9 ( 8 5 ) .
1

Z k o l o i rozwój s z t u k i l u d o w e j m o ż l i w y b y ł d o p i e r o
w w a r u n k a c h względnej s w o b o d y , n i c więc d z i w n e g o , że
„ z ł o t y o k r e s " t e j s z t u k i p r z y p a d ł u nas n a l a t a p o uwłaszcze­
n i u w s i , n a o k r e s s z y b k i e g o w z r o s t u zamożności w s i , a zwła­
szcza g o s p o d a r z y . T a d e u s z S e w e r y n podkreśla jeszcze rolę
czasu w o l n e g o w twórczości. „ J u h a s — pisze — mający
błękit n a d sobą, a zieleń p o d sobą, w o l n y o d pośpiechu życia
w n i z i n a c h miał lepsze w a r u n k i k o n t e m p l a c j i niż r o b o t n i k
m i e j s k i , więcej s w o b o d y i w o l n e g o czasu oraz większe zwę­
żenie t r o s k ż y c i a " (Rozdroża sztuki ludowej, W a r s z a w a 1948,
s. 8 ) .
2

S z l i f o w a n i e się pieśni i w ogóle f o r m s z t u k i miało
m i e j s c e wszędzie t a m , g d z i e w y s t ę p o w a ł y m n i e j c z y b a r d z i e j
u s t a l o n e k a n o n y piękna. J u l i a n P r z y b o ś , zastanawiając się
n a d poezją starogrecką i łacińską, pisał: „ T e m a t y b y ł y za­
d a n e p r z e z anonimową twórczość n a r o d u , p r z e z m i t y , c h o ­
dziło o c o r a z d o s k o n a l s z e i c h o p r a c o w a n i e . P o e t a o d p o e t y
p r z e j m o w a ł p o m y s ł y , brał całe sceny i f i g u r y , a j e g o ambicją
b y ł o , ż e b y każdemu o b r a z o w i i z d a n i u już u ż y t e m u p r z e z
p o p r z e d n i k ó w — dać l e p s z y o d p o p r z e d n i e g o w y r a z słowny.
T a k szlifował się j ę z y k , ze zdań r o b i o n o coraz d o s k o n a l e j
t o c z o n e b r y l a n t y , ideałem b y ł o osiągnięcie formuły e p i g r a m a t y c z n e j , z d a n i a g o d n e g o w y r y c i a n a p o m n i k u " (Próba
przybliżenia.
O zawodzie
poety
i malarza,
„Twórczość",
R . X I V , 1958, n r 1 1 , s. 7 2 — 7 7 ) . T e n s a m proces zachodził
w twórczości l u d o w e j .
3

H e l e n a S c h r a m m ó w n a w swej p o d s t a w o w e j k s i ą ż c e :
Sztuka ludowa i jej znaczenie dla kultury artystycznej,
Wilno
1939 — podkreśla w s z t u c e l u d o w e j p r z e d e w s z y s t k i m
związek k o m p o z y c j i z t w o r z y w e m (s. 7) i rolę narzędzi, k t ó ­
r y m i posługuje się t w ó r c a , a b y nadać materiałowi o d p o w i e d ­
nią formę (s. 5 ) .
4

I I . 2 5 . O z d o b y m e t a l o w e n a d furtką, w y k . Bronisław B i e d r o ń , P r z y s z o w a , g m . Ł u k o w i c a ,
w o j . nowosądeckie.

152

�I I . 26. P r z e d w o j e n n e r e p r e z e n t a c y j n e d o ż y n k i k r a k o w s k i e .

I I . 2 7 . D o ż y n k i C e n t r a l n e w W a r s z a w i e n a S t a d i o n i e X - l e e i a w 1969

�I I . 2 8 . P r o f . E l e o n o r a P l u t y ń s k a wśród t k a c z e k z J a n o w a , g m . Janów, w o j . białostockie.

' A n t o n i n a K ł o s k o w s k a , Społeczne
ramy
kultury,
W a r s z a w a 1972.
Interesujące p r z y k ł a d y p o d a j e A n t o n i K r o h w a r t .
Aktualny
stan stroju podhalańskiego,
„ P o l . S z t . L u d . " , 1972,
n r 1, s. 3 — 1 0 . O s t a t n i o n a n o w e „ m o d y " w i e j s k i e zwrócił
uwagę W ł a d y s ł a w H a s i o r : „ D z i s i a j n a P o d h a l u d o s t r z e g a m . . .
z j a w i s k o , mające swe źródło w A m e r y c e , k r a j u c h e m i i . P r o ­
d u k u j e się t a m m a s o w o f i r a n k i n y l o n o w e , które w iszą dziś
w c h a t a c h góralskich. W t a k i e j ilości, że ktoś n i e z o r i e n t o ­
w a n y , iż n i e b y ł o t e g o trzydzieści l a t t e m u , o d b i e r a t e n f a k t
j a k o stały e l e m e n t d e k o r a c y j n y . P o p r o s t u j e s t t o b a r d z o
n a t u r a l n y proces p r z e i s t a c z a n i a się środowiska... Sądzę, iż
za łat pięćdziesiąt dzisiejsze n o w a l i j k i n a w s i góralskiej c z y
m a z o w i e c k i e j t a k się c u d o w n i e zestarzeją, że znów będą
m i a ł y formę zgrzebności l u d o w e g o przemysłu.
(Niepokój
w pracowni.
Z Władysławem Hasiorem
rozmawia
Piotr Roguski,
„ R e g i o n y " 1975, n r 1)
D i o n i z y S i d o r s k i , Jak Pani Plutyńska na
Podlasiu
folklor
uczyniła,
„ K o n t r a s t y " , 1974, n r 9. A r t y k u ł r a z
jeszcze d o w o d z i , j a k t r u d n o j e s t uzyskać w p r z y p a d k o w y m
reportażu p r a w d z i w y osąd z j a w i s k a c z y o s o b y i j a k łatwo
skrzywdzić pamięć człowieka, gromadząc p r z e c i w n i e m u
zasłyszane pomówienia. S z k o d a , że a u t o r n i e uznał za s t o ­
s o w n e j e z w e r y f i k o w a ć , zapoznać się z m e c h a n i z m o m p o ­
w s t a w a n i a s z t u k i l u d o w e j i p r o b l e m e m i n s p i r a c j i — zwłasz­
cza w fazie z a n i k a n i a f o r m t r a d y c y j n y c h .
I n n a rzecz, że i n g e r e n c j a p l a s t y k a sięgnęła t u d a l e k o

i n a p e w n o w a r t o zastanowić się — c z y i w j a k i e j m i e r z e j e s t
t o uzasadnione.

6

T

7

8

Fet.:

M . Pokropek

-

i l . 1 , 3 , 5, 6, 1 7 , 1 9 ; K . A . W .
dowski

-

II. 7 ; J . Świderski

-

i i . 12, 2 7 ; H .
-

A n t o n i K r o h , Rzeźba ludowa czyli
„Miesięcznik L i t e r a c k i " , 1972, n r 12.
9

i° Zupełnie i n n e , ale przemyślano i k o n s e k w e n t n e s t a ­
n o w i s k o r e p r e z e n t u j e T a d e u s z S t a i c h w a r t . Prawda
i fałsz
u- literaturze
gwarowej
(„Biuletyn I n f o r m a c y j n y Stowarzy­
szenia T w ó r c ó w L u d o w y c h " , L u b l i n , 1974, n r 7 — 8 , s. 3 9 —
4 1 ) : „ P o z o s t a j e z a t e m d o rozstrzygnięcia, k o g o z piszących
gwarą należy uznać za górali, a więc za m a j ą c y c h b e z s p o r n e
p r a w o posługiwania się t y m j ę z y k o w y m i n s t r u m e n t o m " .
S t a i c h b a r d z o w n i k l i w i e a n a l i z u j e t e m a t , podkreśla i ż :
..Gwara, j o s t n i o p r z y c z y n ą , lecz s k u t k i e m chłopskiego p i s a ­
n i a . P r o c e s p i s a n i a w g w a r z e z a c z y n a się t a m , g d z i e z a c z y n a
się góralszczyzna, j e s t u w a r u n k o w a n y góralskim r o z u m o ­
w a n i e m i myśleniem w ogóle. T o zaś — u w a r u n k o w a n e j e s t
s p o s o b e m życia, w y w o d z ą c y m się z h i s t o r y c z n e j b a z y p a ­
s t e r s k i e j " . G o t ó w b y ł b y m zgodzić się ze S t a i c h e m , że t a m
g d z i e jeszcze występuje t o n t y p więzi z przyrodą, zajęciom,
tradycją —• co na P o d h a l u , j e s t sons o d d z i e l e n i a „ a u t e n ­
t y c z n y c h " o d „ n i e a u t e n t y c z n y c h " . A l e przyjmując t o k r y ­
t e r i a , n i e z m i e r n i e o g r a n i c z a m y z a k r e s współczesnej s z t u k i
l u d o w e j . D l a t e g o zajmuję i n n e o d S t a i c h a s t a n o w i s k o .
K s a w e r y P i w o c k i . W y p o w i e d ź w d y s k u s j i p t . : Co
zrobić ze sztuką ludową, „ K u l t u r a " , R . X I , n r 3 1 , 6 . V I I I . 1 9 7 3 .
1 1

Olędzka

i l . 9, 16, 18, 20

neoprymiływizm,

-

25; H .

i i . 2; Z.

Kamykowski

Świątkowski

•- i l . 1 0 ;

H.

i ] , S, 1 5 , J . Jarosińska
Wójcik

-

i l . 11

i l . 28: J .

Śla­

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
