<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="10386" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/10386?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-27T10:49:04+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="10364">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/6c4a6d6608742a2b507f99c715b35f9e.pdf</src>
      <authentication>0d1e852f19bae80ea61aa666ea54b802</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="4">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25236">
                <text>Lud</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154689">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154690">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154691">
                <text>pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154692">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154693">
                <text>czasopismo</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="123520">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4828</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="123521">
              <text>1965</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="49">
          <name>Subject</name>
          <description>The topic of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="123522">
              <text>Wiącej, Józef - malarz</text>
            </elementText>
            <elementText elementTextId="123523">
              <text>panorama</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="123524">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4481</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="123525">
              <text>Panorama Józefa Wiącka/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1965 t.19 z.4</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="123526">
              <text>Polska Sztuka Ludowa 1965 t.19, z.4; s.201-204</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="123527">
              <text>Żywirska, Maria</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="123528">
              <text>pol.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="123529">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="123530">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="123531">
              <text>Maria

Żywirska

P A N O R A M A

J Ó Z E F A

M i n ę ł y bez m a ł a 34 lata gdy Józef Wiącek, syn ma­
łorolnego chłopa z z a p a d ł e j wsi rzeszowskiej, nie m o g ą c
znaleźć pracy — w y e m i g r o w a ł do Francji. Po w i e l u pe­
rypetiach, k t ó r y c h nie l u b i zresztą w s p o m i n a ć , osiadł on
tam na s t a ł e w osadzie górniczej Saint-Eloy les Mines,
położonej w basenie w ę g l o w y m Puy de Dóme, gdzie przez
20 lat p r a c o w a ł jako g ó r n i k dołowy, a w n a s t ę p n y c h
11 latach — jako maszynista kopalniany. Obecnie Józef
W i ą c e k jest j u ż od k i l k u l a t na emeryturze.
Pozornie typowa postać g ó r n i k a - e m i g r a n t a ukaz-Ja
się jednak w niecodziennym świetle, gdy zrealizował on
swe ogromne dzieło, m o n u m e n t a l n ą Panoramę,
obejmu­
jącą cykl o b r a z ó w , w k t ó r y c h p r z e k a z a ł Wiącek myśli,
poglądy i d o ś w i a d c z e n i a całego swojego życia.
Jak sam się zwierza, z a m y s ł takiego dzieła począł
w n i m k i e ł k o w a ć , gdy w swej górniczej karierze prze­
szedł z pracy dołowej do obsługi lokomotywy. Tam,
w monotonnym szumie motoru, w s p o m i n a j ą c swe m ł o d e

II. 1. Józef

Wiącek.

II. 2. Powrót

do domu po daremnym

W I Ą C K A

lata, całą u c i ą ż l i w ą i m o z o l n ą d r o g ę , j a k ą przeszedł
we Francji, począł z d a w a ć sobie s p r a w ę , że życie jego
było j a k gdyby symbolem losu k a ż d e g o polskiego emi­
granta, k t ó r y na obcej ziemi s z u k a ł chleba. J e d n o c z e ś ­
nie obudziło się w n i m pragnienie, aby u k a z a ć te koleje
losu innym, aby przestrzec m ł o d e pokolenie przed b ł ę ­
dami, k t ó r e sam popełnił. I t y m swoim m y ś l o m posta­
nowił n a d a ć k s z t a ł t plastyczny.
Jak sam pisze, przy pilnowaniu motoru „ m a j ą c w i ę ­
cej czasu i lżejszą r ę k ę w z i ą ł e m się do rysowania,, po­
tem malowania". Jednak dopiero po przejściu na eme­
r y t u r ę zdecydował się zrealizować swoje zamierzenia.
Taka oto p o k r ó t c e jest geneza powstania
Panoramy
„Za chlebem", k t ó r e j W i ą c e k poświęcił sześć lat życia
i wszystkie swoje oszczędności.
Chociaż nie m i a ł podstawowej wiedzy malarskiej, ani
w y k s z t a ł c e n i a (bo ukończył tylko 7 klas szkoły podsta­
wowej i jeden rok był w szkole handlowej), Wiącek po-

poszukiwaniu

pracy. II. 3. Podpisanie

kontraktu.

s

205

�s t a n o w i ł n a d a ć swemu dziełu f o r m ę m o n u m e n t a l n ą . Nie
w y s t a r c z a ł b y m u pojedynczy obraz, nawet n a j w i ę k s z y c h
w y m i a r ó w , by pomieścić w n i m t r e ś ć myśli i przeżyć,
jakie z a m i e r z a ł p r z e k a z a ć . P r a w d ę , k t ó r ą p r a g n ą ł w y ­
razić w swej opowieści, n a l e ż a ł o jego zdaniem poprzeć
silną, a w i ę c szczegółową a r g u m e n t a c j ą w i z u a l n ą . U w a ­
żał on, że poprzez c y k l o b r a z ó w prawda ta u j a w n i się
pełniej i p r z e m ó w i silniej, w sposób bardziej przeko­
nywający.
Przy realizacji swych z a m i e r z e ń nie Liczył na ż a d n ą
pomoc i nikogo o n i ą nie prosił. Za w ł a s n e p i e n i ą d z e
z a k u p i ł w i ę k s z ą ilość arkuszy d y k t y (izoreli), k t ó r e pociął
na 15 jednakowej wielkości p r o s t o k ą t ó w o w y m i a r a c h
2 X 1,25 m. K a ż d y ujął w d r e w n i a n ą r a m ę , p o w i e r z c h n i ę
z a g r u n t o w a ł i podzielił dwiema pionowymi l i n i a m i na
trzy mniejsze płaszczyzny. W ten sposób uzyskał 30 me­
t r ó w bieżących z a m y k a j ą c y c h 45 płaszczyzn, w k t ó r y c h
z a m i e r z a ł pomieścić z dawna p r z e m y ś l a n ą t r e ś ć Pa­
noramy. Kolejno szkicował k a ż d y obraz, czasem w y k o ­
n u j ą c uprzednio projekt mniejszych r o z m i a r ó w , n a s t ę p n i e
począł m a l o w a ć farbami — j a k pisze — „ e k s t r a fines",
zakupionymi w Saint-Etienne.
Po u k o ń c z e n i u całej pracy malarskiej t r w a j ą c e j bez
m a ł a sześć lat Wiącek w y k o n a ł jeszcze przy obrazach
r o b o t ę s t o l a r s k ą , zaopatrzył je w zawiasy i haczyki, co
p o z w a l a ł o m u — w razie potrzeby — łączyć obrazy w
jeden szereg o dowolnej ilości s e g m e n t ó w , dostosowując
ich z a ł a m a n i a do ekspozycji w k a ż d y m , byle obszernym
lokalu. W y k o n a ł poza t y m paki u ł a t w i a j ą c e transport,
wreszcie n a m a l o w a ł w y w i e s z k ę z napisem: „Za
chlebem",
gdyż t a k i t y t u ł n a d a ł całej Panoramie.
Wywieszkę
umieszczał przy wejściu na w y s t a w ę .
P o n i e w a ż Panorama
m i a ł a spełnić o k r e ś l o n ą misję
społeczną, m u s i a ł a być eksponowana we wszystkich w i ę k -

4

206

szych skupiskach polskiej emigracji we Francji. Miała
ona t a k ż e — w m i a r ę możliwości — z a p o z n a ć Francu­
zów z dziejami polskiego w y c h o d ź s t w a , m i a ł a p r z e k o n a ć
społeczeństwo francuskie o w k ł a d z i e P o l a k ó w w r o z w ó j
życia gospodarczego Francji, a przede wszystkim przy­
p o m n i e ć o l i c z n y m udziale polskich g ó r n i k ó w w w a l ­
kach w y z w o l e ń c z y c h prowadzonych z niemieckim na­
jeźdźcą.
Po u k o ń c z e n i u Panoramy
W i ą c e k rozpoczął stara­
nia c możność jej wystawienia. I t u s p o t k a ł się na ogół
z d u ż ą życzliwością. P o m o g ł y m u z a r ó w n o nasze p l a c ó w k i
dyplomatyczne, miejscowa Polonia, j a k też — z innych
zgoła pobudek — przedstawiciele francuskich ś r o d o w i s k
artystycznych.
Całą s t r o n ą o r g a n i z a c y j n ą wystawy zajmuje się W i ą c e k
sam. Na w ł a s n y koszt przewozi Panoramę,
stara się
o lokal, a często opłaca jego wynajęcie. Poniesione ko­
szty p o k r y w a w p ł y w a m i za bilety wejścia, czy też ze
s p r z e d a ż y innych swych o b r a z ó w . Często boryka się
z k ł o p o t a m i finansowymi.
Pierwszy pokaz Panoramy
o d b y ł się w jego g ó r n i ­
czym osiedlu, w Saint-Eloy les Mines; n a s t ę p n i e u d a ł o
m u się u r z ą d z i ć ekspozycję w uzdrowisku Deauville,
gdzie zyskał nadspodziewane powodzenie, a nawet otrzy­
m a ł n a g r o d ę — Grand P r i x Internationale. Wtedy zain­
t e r e s o w a ł się naszym a r t y s t ą P a r y ż , gdzie
Panorama
była trzykrotnie wystawiona (Salon d'Hiver, Salon des
I n d é p e n d a n t s — w 1960 r., i wreszcie w lokalu Y.M.C.A.
w 1962 r.). W lecie tegoż roku Panorama o b j e c h a ł a szereg
osiedli polskich w północnej Francji, s k u p i a j ą c y c h n a j ­
więcej polskich g ó r n i k ó w . Ostatnio p o k a z a ł j ą W i ą c e k
w L i l l e , gdzie w miejscowej prasie zyskała pochlebne
recenzje. W c h w i l i obecnej Józef W i ą c e k jest j u ż znany
w ś r o d o w i s k a c h artystycznych, został t a k ż e członkiem

5

�I I . 4. Wyjazd na roboty do Francji. II. 5. Slub. II. 6.
Wypadek w kopalni. U. 7. Pogrzeb ofiar
wypadku.

r -4'
,'t - ,

Pij

polskiego Stowarzyszenia A r t y s t ó w P l a s t y k ó w oraz F é d é ­
ration F r a n ç a i s e des Sociétés d ' A r t Graphique et Pla­
stique.
U progu rozpoczęcia zamierzonej i wymarzonej pracy
Wiącek z d a w a ł sobie s p r a w ę , że urzeczywistnienie celu
w y m a g a ć będzie od niego nie t y l k o wielkiego trudu,
nie tylko zachwiania b u d ż e t u rodzinnego, ale nawet
sięgnięcia do długo s k ł a d a n y c h oszczędności. N i k t m u
przecież nie d a ł materialnej pomocy, on sam zresztą
o t y m nie pomyślał. Z d a w a ł sobie t a k ż e s p r a w ę z t r u d ­
ności natury warsztatowej. Wprawdzie j u ż niejednokrot­
nie p r ó b o w a ł r y s o w a ć czy m a l o w a ć m a ł e obrazki, sceny
rodzajowe, kwiaty, czasem — wspomnienia z dalekiej
ojczyzny. J e d n a k o w o ż Panorama
b y ł a p o m y ś l a n a jako
praca na dużą skalę. M i a ł a przecież ona jasno w y t k n i ę t y
cel dydaktyczny. A b y jeszcze bardziej w p r o w a d z i ć w i ­
dza w treść Panoramy, W i ą c e k n a p i s a ł du niej szeroki
komentarz. Dał w n i m t y t u ł y poszczególnych obrazów
oraz krótki opis treści każdego z nich.
J e d n a k ż e i bez tego komentarza w y s t a r c z a j ą c o czytel­
na snuje się nić g a w ę d y poprzez s a m ą wizję plastyczną.
Opowieść zaczyna się od powrotu młodego, bezrobotnego
chłopca do domu po bezowocnym poszukiwaniu pracy
(scena 1 — i l . 2). J a k k o l w i e k r a d o ś n i e w i t a n y (2), w i d z i
biedę, k t ó r a go s k ł a n i a do podpisania k o n t r a k t u na w y ­
jazd do Francji (3 — i l . 3). Na dworcu — p o ż e g n a n i e
z rodziną i odjazd pociągu (4 — i l . 4). Dalej przybycie
na ziemię f r a n c u s k ą , otrzymanie przydziału pracy (5),
207

�przyjazd z towarzyszem niedoli do osady górniczej (6).
Oto osada z w i e ż a m i w y c i ą g o w y m i na pierwszym pla­
nie (7), potem pierwsza d n i ó w k a (8) i pierwsza w y p ł a t a
(9). W gronie rodzinnym, czy też na kwaterze g ł ó w n y
bohater Panoramy
u k ł a d a skromny swój b u d ż e t (10);
n a s t ę p n i e w i d z i m y go na zebraniu polskiej organizacji
(11), to znowu na zabawie (12). Po p e w n y m czasie po­
znaje s w ą przyszłą żonę (13). Niezmiernie charaktery­
styczna uroczystość ś l u b n a (14 — i l . 5), wesele (15), za­
gospodarowanie się w osadzie, sąsiedzkie narady (Ki).
Wypadek przy pracy (17), pobyt w szpitalu (18). I oto
n a s t ę p u j e w y b u c h wojny, mobilizacja (19), bombardo­
wanie osad górniczych (20 — i l . 8), p r z e ś l a d o w a n i a przez
okupanta (21), ucieczka na p o ł u d n i e Francji przed N i e m ­
cami (22), rozstrzeliwania przez nazistów (23). Polscy
partyzanci z Ruchu Oporu w lesie (24), zdobywanie
broni (25), akcja s a b o t a ż o w a w osadach górniczych (26),
handel na czarnym r y n k u (27). Wreszcie l ą d o w a n i e wojsk
alianckich (28 — i l . 9), radosny pochód po zakończeniu
wojny (29 — i l . 10), karanie k o l a b o r a n t ó w (30). Uroczy­
sta, d z i ę k c z y n n a procesja w osadzie górniczej (31), u d z i a ł
w odbudowie p r z e m y s ł u (32, 33), reemigracja polskich
g ó r n i k ó w (34 — i l . 12). Odznaczenia P o l a k ó w zasłużo­
nych w Ruchu Oporu (35 — i l . 11), praca o ś w i a t o w a
w ś r o d o w i s k a c h polskich (36), tradycyjna choinka w do­
m u polskim (37). I znowu wypadek w kopalni — wybuch
gazu (38 — i l . 6), pogrzeb ofiar wypadku (39 — i l . 7).
P o c h ó d młodzieży polskiej w dniu 3 Maja (40 — i l . 13),
nauka w polskiej szkole (41 — i l . 14), radość z otrzyma­
nych n a g r ó d za działalność o ś w i a t o w ą i s p o r t o w ą (42 —
i l . 15). Poszukiwanie pracy przez młodzież polską (43),
wyjazd do kopalni a f r y k a ń s k i c h (44). Akcent k o ń c o w y —
„zdobycie Kosmosu czy z a g ł a d a ś w i a t a " (45 — i l . 16).
Taka jest w n a j w i ę k s z y m skrócie t r e ś ć
Panoramy

208

rozłożona na poszczególne sceny. W ą t e k tej swoistej
narracji nie przebiega jednak r ó w n o m i e r n i e . O ile w
części pierwszej rozwija się konsekwentnie, jest jasny,
logiczny, czytelny, o tyle w partii k o ń c o w e j , przedsta­
w i a j ą c e j życie po z a k o ń c z e n i u wojny, poczyna się r w a ć
i g m a t w a ć ; wyczuwa się, że artysta n i e z u p e ł n i e daje so­
bie r a d ę z doprowadzeniem opowieści do k o ń c a . Ostatni,
symboliczny obraz nie został dostatecznie uzasadniony
przez obrazy poprzednie; nie znajdujemy też dość w y ­
r a ź n e g o w y t ł u m a c z e n i a , dlaczego młodzi chłopcy ze ś r o ­
dowisk górniczych e m i g r u j ą do A f r y k i . Co W i ą c e k chce
przez to powiedzieć? Czy zmusza ich do tego bezrobocie,
czy też zwycięża chęć szukania p r z y g ó d ? Czy wreszcie
ich wyjazd ma j a k i e ś p o w i ą z a n i a z ostrzegawczym me­
mento p r z e m a w i a j ą c y m z ostatniego obrazu?
Należy ż a ł o w a ć , że a r t y ś c i e nie u d a ł o się pozostać na
p o c z ą t k o w e j drodze i że nie u t r z y m a ł obranego charak­
teru w ą t k u do k o ń c a . Pewne ś w i a t ł o na intencje autora
rzucają z a ł ą c z o n e komentarze pisane. T r o c h ę t k l i w e , ale
p e ł n e szczerości opisy o b r a z ó w u z u p e ł n i a j ą
atmosferę
r o z g r y w a j ą c e j się na obrazach akcji. P o z w a l a j ą t e ż w y ­
razić w sposób b e z p o ś r e d n i stosunek emocjonalny autora
do przekazywanej treści, w k t ó r e j usiłuje z a w r z e ć nie
t y l k o s w o j ą historię, ale całego w y c h o d ź s t w a , porusza­
j ą c przy t y m problemy społeczne i narodowe.
W e ź m y dla p r z y k ł a d u treść komentarza do trzeciego
obrazu pt. Kontrakt.
„ K i e d y więc po wsiach rozeszła
się w i a d o m o ś ć , że m o ż n a w y j e c h a ć do Francji, na kon­
t r a k t pracy na rok w fabryce czy kopalni, młodzież
obojga płci masowo r u s z y ł a w ś w i a t . Podpisanie kontrak­
tów pracy czy staranie się o papiery na wyjazd było na
ustach wszystkich. K t o był silny, zdrowy, ruszał w
ś w i a t do Francji, do ziemi obiecanej. P r z e w a ż n i e szli
do kopalni, bo zarobki w kopalni były najwyższe. O nie-

�I I . 8. Bombardowanie.
II. 9. Lądowanie
wojsk
alianckich.
II. 10. Pochód po zakończeniu
wojny. II. 11. Odznaczenia
Polaków
zasłużonych
w Ruchu Oporu. II. 12.
Powrót
do
Ojczyzny.

bezpieczeństwie tej pracy, o m o ż l i w e j utracie zdrowia,
o pylicy n i k t nie myślał. T y l k o ci, k t ó r y m już wiek nie
p o z w a l a ł wyjeżdżać i którzy tego życia na emigracji
nie w i d z i e l i w tak r ó ż o w y m ś w i e t l e j a k młodzi, b y l i
jej przeciwni. Lecz któż ich t a m chciał słuchać. „Ot, za
dwa lub trzy lata w r ó c i m z zarobionymi p i e n i ę d z m i ,
dom odnowimy,, starym p o m o ż e m y , no i o w ł a s n y m
ognisku m o ż n a będzie p o m y ś l e ć . Matka w swym sercu
czuje, że syna j u ż nie zatrzyma i że go więcej nie b ę ­
dzie widziała, ociera u k r a d k i e m łzy, czego m ł o d a córka
nie rozumie — "Przecież jemu we Francji będzie dobrze,
jedzie na robotę, później wróci»...".
Z k r ó t k i e g o p r z e g l ą d u z a r ó w n o komentarza, j a k przede
wszystkim samych obrazów, w i d a ć , j a k bardzo W i ą c k o w i
zależy, aby p r z e k o n a ć widza, j a k pragnie, aby mu uwie­
rzono. Wszelkimi też ś r o d k a m i dąży do uwierzytelnienia
narracji, w p r o w a d z a j ą c w t y m celu do k a ż d e j sceny
o g r o m n ą ilość realiów, do k t ó r y c h p r z y w i ą z u j e w i e l k ą
wagę.
Dla tej szczegółowej dokumentacji poczyna a r t y ś c i e
b r a k o w a ć miejsca na obszernych płaszczyznach zagrun­
towanej „izoreli". Przedmioty zachodzą jedne na drugie
t r a c ą c wyrazistość rysunku, postacie tłoczą się; a prze­
cież, w n i e k t ó r y c h scenach wszystkie są n i e z b ę d n e , k a ż ­
da z nich ma do odegrania j a k ą ś o k r e ś l o n ą rolę, k a ż ­
da — zdaniem artysty — wnosi i s t o t n ą i n f o r m a c j ę . Cha­
rakterystyczny dla prymitywnego t w ó r c y brak perspek­
t y w y potęguje jeszcze to w r a ż e n i e b r a k u miejsca dla

209

�tysiącznych myśli, k t ó r e zdają się rozsadzać ramy obra­
zów.
T r u d n o ś c i te udaje się W i ą c k o w i w pewnej mierze
rozwiązać, gdy w n i e k t ó r y c h scenach, gdzie specjalnie
dużo ma do powiedzenia, umieszcza widza na p e w n y m
wzniesieniu, d a j ą c m u t y m samym możność ogarnięcia
w z r o k i e m szerszych h o r y z o n t ó w . Tak r o z w i ą z u j e s c e n ę
p i e r w s z ą , gdy razem z p o w r a c a j ą c y m do domu c h ł o p c e m
chce pokazać znane m u okolice w s i rodzinnej ( i l . 2).
Podobnie udaje m u się p o k o n a ć t r u d n o ś ć pomieszczenia
d u ż e j ilości ludzi przy o d j e ż d ż a j ą c y m pociągu ( i l . 4),
gdzie zdołał w y o d r ę b n i ć nie tylko w z r u s z a j ą c e sceny
p o ż e g n a n i a , ale i p o k a z a ć na dalszym planie z a p a m i ę t a ­
ny — m i m o u p ł y w u lat — krajobraz rodzinnych stron,
„ t a k znany — j a k pisze — i tak ukochany". Z wysoka
obserwujemy scenę powrotu do Polski r e e m i g r a n t ó w g ó r n i k ó w , ł a d o w a n i e rzeczy i inwentarza, rozległą per­
s p e k t y w ę całej opuszczanej osady g ó r n i c z e j ; j a k gdyby
z jednego z s a m o l o t ó w , k t ó r e unoszą się nad ziemią,
obserwujemy razem z l o t n i k i e m l ą d o w a n i e wojsk alianc­
kich na ziemi francuskiej z m a s ą ludzi, czołgów i w o ­
jennego sprzętu ( i l . 9).
Przy komponowaniu poszczególnych scen Wiącek w y ­
kazuje wiele inwencji. W rozmieszczeniu postaci czy
p r z e d m i o t ó w nie rządzi n i m j a k a ś z góry przyjęta k o n ­
wencja. Kieruje się on raczej chęcią odtworzenia rze­
czywistego u k ł a d u e l e m e n t ó w s k ł a d a j ą c y c h się na scenę,
k t ó r ą widział, czy w k t ó r e j uczestniczył. Postacie czy
przedmioty pierwszego planu stara się przybliżyć do w i ­
dza tak, że częściowo je obcina, j a k gdyby wyrzuca
poza ramy obrazu. Jeśli akcja rozgrywa się na wolnej
przestrzeni, zawsze zostaje ukazana daleka perspektywa
istniejącego w rzeczywistości krajobrazu; jeśli scena od-

13

210

bywa się w z a m k n i ę t y m pomieszczeniu, to odtwarza
określone, z w i ą z a n e z danym faktem w n ę t r z e , j a k sala
szpitalna, czy miejsce z e b r a ń organizacji polskich l u b
izba mieszkalna.
Owo bogactwo realiów, k t ó r e tak rozrzutnie w p r o w a ­
dza W i ą c e k do swej Panoramy,
odgrywa istotną rolę
w ł a ś n i e przez ich autentyzm: tak np. umieszczenie przy
oknie stołu, w o k ó ł którego zasiada cała górnicza rodzi­
na, odpowiada konwencji rozmieszczania mebli w g ł ó w ­
nej izbie g ó r n i k ó w - e m i g r a n t ó w . K s z t a ł t i miejsce szafki
na talerze oraz krzyżyk wiszący nad w e j ś c i e m ( i l . 3) —
to szczegóły z a p a m i ę t a n e z rodzinnego domu. Podobnie
odtworzone z p a m i ę c i jest usytuowanie zamku p a ń s k i e ­
go czy karczmy we w s i ( i l . 4), ceglane obramienie d r z w i
p r o w a d z ą c y c h do izby zbornej w punkcie rozdzielczym
we Francji, detale architektury kościoła z osady, a nawet
kolorystyka w s t ą ż e k naszytych na sukienkach k r a k o w i a ­
nek uczestniczących w procesji.
O w y m rozlicznym detalom w swych obrazach nadaje
jednak W i ą c e k n i e j e d n a k o w ą r a n g ę . O d g r y w a j ą one róż­
ną rolę, nie zawsze tylko opisową, bo np. aksamitne
portiery, w y s t ę p u j ą c e jako tło p r z e w o d n i c z ą c e g o zebrania
— m a j ą p o d k r e ś l i ć uroczysty charakter przedstawionej
akcji, a gdzie indziej pewne szczegóły, j a k kot wbiegający
do izby w scenie powrotu do domu bezrobotnego syna
(2), służą do stworzenia atmosfery ciepła i intymności
rodzinnego życia.
Tak w i ę c obiektywny realizm łączy się z wyrazem
emocjonalnego, osobistego stosunku artysty do odtwarza­
nych w s p o m n i e ń .
Natomiast jeśli chodzi o sceny z życia zawodowego,
r o z g r y w a j ą c e się we w n ę t r z u kopalni, odnosi się w r a ­
żenie, że atmosfera jej jest dla W i ą c k a obca. Dwa obra-

14

�zy: pierwszy dzień pracy i wypadek (nr 17) w y r a ź n i e nie
d o r ó w n u j ą pozostałym. N i e s k ł a d n a obudowa chodnika,
p ł a s k i e ciała g ó r n i k ó w utrzymane w szarej tonacji,
brak dalszych p l a n ó w — to wszystko k a ż e zaliczyć obyd­
wa obrazy do n a j s ł a b s z y c h w cyklu
Panoramy.
Najbardziej i n t e r e s u j ą c e s ą sceny zbiorowe: wyjazd
na e m i g r a c j ę , ślub, wesele, procesja, pogrzeb, pochód,
czy zebranie. W nich najsilniej rysuje się i n d y w i d u a l ­
ność artysty, k t ó r y swobodnie porusza się na gruncie
bliskiej m u i swojskiej obyczajowości. Z tych scen ema­
nuje atmosfera ś r o d o w i s k a , w k t ó r y m rozgrywa się akcja
(chodzi t u konkretnie o sceny z życia zbiorowego emi­
gracji), ś r o d o w i s k a , z k t ó r y m artysta jest nierozdzielnie
z w i ą z a n y i razem ze wszystkimi uczestnikami p r z e ż y w a
r o z g r y w a j ą c e się wydarzenia.
Obrazy te cechuje tak charakterystyczna dla t w ó r c o w
naiwnych h i e r a t y c z n o ś ć postaci, p e ł n a powagi s z t y w n o ś ć ;
z j a k ą c e l e b r u j ą uroczyste chwile w życiu zbiorowym,
p o d p o r z ą d k o w a n i e t ł u m u postaci nakazom tradycji czy
niepisanych k a n o n ó w r z ą d z ą c y c h życiem przedstawianej
grupy społecznej. Nie zmniejsza tego w r a ż e n i a d ą ż n o ś ć
do z r ó ż n i c o w a n i a poszczególnych postaci przez strój,
ruchy, uczesanie, czy rysy twarzy, nie m ó w i ą c j u ż
o wzbogaceniu dekoracyjności ubioru. Oto orszak wesel­
ny i i i . 5) wychodzi z kościoła; ludzie tłoczą się ze wszyst­
kich stron, aby obejrzeć n o w o ż e ń c ó w ; ci zaś kroczą pełni
powagi pod girlandami k w i a t ó w , podtrzymywanych przez
d z i e w c z ę t a w krakowskich strojach. Z a r ó w n o w wyrazie
twarzy tych dziewcząt, j a k w ich geście, odnajdujemy
sugestywne p o d o b i e ń s t w o do choinkowych a n i o ł ó w trzy­
m a j ą c y c h wstęgi z ewangelicznymi napisami. Podobna
h i e r a t y c z n o ś ć cechuje postacie b i o r ą c e udział w uroczy­
stej procesji czy w pochodzie trzeciomajowym ( i i . 13),

i

18

I I . 13. Pochód 3 Maja. 11. 14. Nauka w polskiej
szkole.
II. 15. Nagrody za działalność
oświatową
i
sportową.
II. 16. Zdobycie Kosmosu czy zagłada
świata.

gdzie symetria w ustawieniu c h o r ą g w i , f e r e t r o n ó w , sztan­
d a r ó w , a nawet t ł u m u podnosi w r a ż e n i e celebrowania
uroczystości nie t y l k o przez jej u c z e s t n i k ó w , ale — co
ważniejsza — przez samego a r t y s t ę . Ten sam uroczysty
n a s t r ó j panuje w scenach z e b r a ń organizacji polonij­
nych, gdzie zwraca u w a g ę o ż y w i e n i e u c z e s t n i k ó w prze­
jętych w a ż n o ś c i ą c h w i l i oraz p e ł n a godności i poczucia
wagi s p e ł n i a n e j misji postawa p r z e w o d n i c z ą c e g o , k t ó ­
remu patronuje nadmiernej wielkości godło p a ń s t w o w e
w obramieniu aksamitnych kotar. P a t r z ą c na t ę scenę
lepiej się rozumie, j a k w a ż n a , a zarazem upragniona
b y ł a godność prezesa takiej czy innej organizacji, o k t ó ­
r ą działacze emigracyjni staczali p e ł n e wzajemnej a n i ­
mozji w a l k i . Dzięki t y m ś r o d k o m aura r o z g r y w a j ą c e j
się akcji stała się ł a t w o czytelna i przejrzysta; dopo­
mogło t u n i e w ą t p l i w i e osobiste podejście artysty do
tematu.
J e d n a k ż e siła ekspresji nie p r z y s ł a n i a w
Panoramie
t r u d n o ś c i warsztatowych, z k t ó r y m i boryka się W i ą c e k .
Nie daje on sobie rady z p r a w a m i perspektywy, z utrzy­
maniem proporcji p o m i ę d z y postaciami pierwszego i d r u ­
giego planu, co przejawia się dość w y r a ź n i e w scenie
pierwszej — p o w r o t u z w ę d r ó w k i do domu. P o s t a ć syna
ukazującego się w drzwiach w e j ś c i o w y c h , podobnie j a k
siostry siedzącej przy stole, jest nieproporcjonalnie w y ­
d ł u ż o n a ; ten sam b ł ą d powtarza się w scenie przy
choince (stosunek wielkości twarzy m a t k i i dziecka do

211

�postaci w głębi). Jeszcze w i ę k s z y c h t r u d n o ś c i n a s t r ę c z a
a r t y ś c i e przedstawienie postaci w ruchu, czy też emocjo­
nalnego wyrazu twarzy b o h a t e r ó w , odczuwanej radości
czy smutku.
B r a k znajomości podstawowych zasad techniki malar­
skiej ujawnia się dość silnie w samym sposobie posługi­
wania się farbami. Ma wprawdzie W i ą c e k ś m i a ł e i pew­
ne d o t k n i ę c i e pędzla, p o z w a l a j ą c e m u jednym pociągnię­
ciem założyć o k r e ś l o n ą płaszczyznę w obrazie, nie potrafi
jednak w y d o b y ć kolorem trzeciego w y m i a r u , czy ś w i a t ł o ­
cienia, czy wreszcie bardziej wyszukanych i p r z e ł a m a ­
nych barw. Najbardziej udatne są w jego obrazach par­
tie, w k t ó r y c h może użyć k o l o r ó w czystych, j a k w sce­
nach zbiorowych, gdzie w y s t ę p u j ą postacie w strojach
ludowych, p o z w a l a j ą c e zastosować ś m i a ł e , a tak bliskie
jego ś r o d o w i s k u zestawienia barwne, j a k mocno różo­
wego z i n t e n s y w n ą zielenią — typowe dla łowickich
wycinanek,
kurpiowskich p a s i a k ó w
czy
malowanek
z D ą b r o w y . T a m jednak, gdzie trzeba bardziej złożo­
nych ś r o d k ó w malarskich, j a k np. dla odtworzenia m r o ­
k u kopalni czy lasu, szarej perspektywy zadymionych
osad górniczych, mglistości krajobrazu — nie umie W i ą ­
cek w y b r n ą ć z t r u d n o ś c i kolorystycznych.
Wszystkie te braki w y r ó w n u j e W i ą c e k o g r o m n ą pa­
sją twórczą, rozmachem w komponowaniu poszczegól­
nych scen, p e ł n ą odwagi i n w e n c j ą r o z w i ą z y w a n i a często
bardzo skomplikowanego tematu. Zadziwia w całości
Panoramy
ambitne szukanie coraz to nowych ś r o d k ó w
i sposobów przekazania p r z e m y ś l a n e j treści.
Jak z a k w a l i f i k o w a ć dzieło W i ą c k a ? Gdzie jest miejsce
Panoramy?
Jakie wreszcie n a l e ż a ł o b y przyjąć k r y t e r i a
dla oceny tego typu twórczości?
M i n ę ł o j u ż p e ł n e 15 lat, gdy s t a w i a l i ś m y sobie podob­
ne pytania stojąc wobec nowych wtedy zjawisk arty­
stycznych ujawnionych przez samorodne talenty w y w o ­
d z ą c e się ze ś r o d o w i s k a robotniczego. W 1949 r. posta­
w i ł a m to pytanie w j e d n y m z n u m e r ó w „Polskiej Sztuki
Ludowej",, p r ó b u j ą c wtedy z a k w a l i f i k o w a ć
twórczość
p l a s t y c z n ą g ó r n i k ó w - a m a t o r ó w , usiłując znaleźć dla niej
miejsce w ogólnym dorobku polskiej plastyki.
Teraz, po tyloletnim d o ś w i a d c z e n i u , po kilkunastu w y ­
stawach twórczości amatorskiej, po poznaniu szeregu

t w ó r c ó w w y w o d z ą c y c h się ze ś r o d o w i s k a robotniczego, po
w i e l u dyskusjach, k t ó r e w y ł o n i ł y pogląd na tego t y p u
zjawiska artystyczne, m o ż e m y w ł ą c z y ć Józefa W i ą c k a do
wielkiej rodziny t w ó r c z y c h , samodzielnych d y l e t a n t ó w .
W warsztacie t w ó r c y Panoramy odnajdujemy cechy w i ą ­
żące go z i n n y m i amatorami: podobne t r u d n o ś c i w a r ­
sztatowe i podobne ś r o d k i . Tak na p r z y k ł a d w rysunku —
charakterystyczny brak poczucia proporcji w postaciach
ludzkich: zbyt d u ż e głowy w stosunku do reszty ciała,
t r u d n o ś c i w oddaniu perspektywy, obok tego — w s p ó l ­
ne ś r o d k i w y r a z u plastycznego, j a k u Ociepki, D w o r czyka, W r ó b l a , a nawet Rousseau, ta sama d ą ż n o ś ć do
celebracji przedstawianych scen, podobne p r z y w i ą z y w a ­
nie w a g i do wielkiego a r s e n a ł u detali, k t ó r e s t a n o w i ą
udokumentowanie treści. Jak dla wszystkich n a i w n y c h
t w ó r c ó w , i dla W i ą c k a m a j ą ogromne znaczenie takie
szczegóły, j a k : ozdoby kobiecego stroju, drobne akceso­
ria m u n d u r ó w niemieckich żołnierzy czy haft na czapce
francuskiego oficera.
W odróżnieniu bowiem od i n d y w i d u a l n o ś c i artystycz­
nych wspomnianych a m a t o r ó w Józef Wiącek jest naw s k r o ś r e a l i s t ą . W jego Panoramie nie ma miejsca na
fantastyczne
Ociepkowe stwory, czy w y i m a g i n o w a n ą
N i k i f o r o w s k ą a r c h i t e k t u r ę . W y j ą t e k stanowi t y l k o ostat­
ni obraz Panoramy p r z e d s t a w i a j ą c y „zdobycie Kosmosu
czy z a g ł a d ę globu ziemskiego"; ale to przecież obraz przy­
szłości. W ą t e k dydaktyczny n a r z u c i ł m u konieczność
stworzenia obrazu, k t ó r y nie m i a ł odpowiednika w ś w i e ­
cie rzeczywistym.
Natomiast w przedstawieniu scen z życia swego ś r o d o ­
wiska Wiącek jest b l i s k i P a w ł a W r ó b l a , choć mniej od
tamtego pogodny. Obu tych a m a t o r ó w łączą nikłe, ale
jeszcze uchwytne nici z l u d o w ą twórczością p l a s t y c z n ą ,
przeszczepioną na grunt ś r o d o w i s k a robotniczego.
P o d k r e ś l o n e tutaj analogie w ś r o d k a c h w y r a z u nie
p r z e s ą d z a j ą o w ł ą c z e n i u W i ą c k a w k r ą g „ m a l a r z y dnia
siódmego". Jego sztuka — to nie odpoczynek po n u ż ą c e j
pracy zawodowej, to w jego intencjach — odpowiedzial­
na misja społeczna. G ł ó w n e źródło bowiem jego a r t y ­
stycznej inspiracji t k w i w założeniach dydaktycznych,
a nawet mentorskich. Realizacja tych założeń z a m k n i ę t a
cyklem 45 o b r a z ó w daje W i ą c k o w i w ś r ó d p l a s t y k ó w a m a t o r ó w miejsce o d r ę b n e .

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
