<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="10355" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/10355?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-27T08:39:26+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="10333">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/8b6b0086f02f9285f37fbb31045252da.pdf</src>
      <authentication>cd825548f63ca1f7c72532e585ef9571</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="123179">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3283</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="123180">
              <text>1985</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="123181">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3077</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="123182">
              <text>O lucimskim eksperymencie (dyskusja) / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1985 t.39 z.1-2</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="123183">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1985 t.39 z.1-2, s.44-48</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="123184">
              <text>Jackowski, Aleksander; Koruslak, Ewa; Szewczyk, Hanna</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="123185">
              <text>pol.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="123186">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="123187">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="123188">
              <text>L u d o w e g o stanie w miojscu. W Polsce b ę d z i e t a k , j a k b y ł o

w y k o n y w a ł i nie o s z u k i w a ł nas, j a k jeszcze teraz s i ę dzieje.

k i e d y ś , ( u c z e ń siódinoj klasy)

W y t ę p i ć w s z y s t k i c h t y c h , k t ó r z y n i e f o r t u n n i e r z ą d z ą i mocno

M y ś l ę , żo za r o k b ę d z i e lepiej w Polsco i Polska b ę d z i e bogatsza,
a j a b ę d ę w s i ó d m e j klasie, ale n i e b ę d ę b i e g a ł a za c h ł o p a k a m i ,
(sześcioklasistka)

D o m — ż y c z y ł a b y m sobie, a b y m ó j d o m b y ł d o m e m s z c z ę ś l i w y m

t r z y m i ą s i ę s t o ł k ó w , a b y nie s p a ś ć z n i c h . ( m ł o d y r o l n i k )
i życzliwym

d l a wszystkich. Ja — dużo zdrowia, w y t r w a ł o ś c i

dla siebie i calcj r o d z i n k i . L u c i m — w i ę c e j z a a n g a ż o w a n i e miesz­
k a ń c ó w L u c i m i a w s p r a w y s p o ł e c z n e a m ł o d z i e ż y sprawniejsze

Młodzież:
Myślę, że w L u c i m i u nic się nie zmieni. Nadal będzio pędzenie

ręco do r o b o t y . P o l s k a — j e ś l i b ę d z i e m y wszyscy uczciwie pra­

bimbru.

c o w a ć t o i lżej b ę d z i e m o ż n a to d ł u g i s p ł a c i ć , a jest t a k i e p r z y ­

Działacze Lucimia

nadal b ę d ą działać. D o m k u l t u r y

nie powstanie — dlatego, ż e m i e s z k a ń c y L u c i m i a nie s ą zorga­

s ł o w i e : „ N a u k a i praca n a r o d y wzbogaca/', (gospodyni)

n i z o w a n i . Polska n i e w y j d z i e z k r y z y s u , p o n i e w a ż b ę d z i e nisz­

P r z e w i d u j ę , ż e r o k 1983/84 p o w i n i e n b y ć r o k i e m lepszym n i ż r o k

czona przoz p o l i t y k ę Regana i r o z g ł o ś n i ę W o l n a E u r o p a . I t o

1981/82. P o w i n n o s i ę d u ż o z m i e n i ć w ż y c i u

wszystko, (nastolatek)

otoczeniu. C h c i a ł a b y m , a b y w i e ś L u c i m b y ł a coraz ł a d n i e j s z a

oraz w n a s z y m

Z a r o k p ó j d ę do wojska. W ó d k a b ę d z i e za d a r m o . G d y p r z y j d ę

i d u ż o s i ę w n i e j dzia,ło, a b y w k o ń c u m i e s z k a ń c y p o s t a n o w i l i

z wojska b ę d z i e p o b u d o w a n y d o m k u l t u r y , (poborowy)

z a b r a ć s i ę do r o b o t y i p o w s t a ł t e n u p r a g n i o n y przez w s z y s t k i c h

P ó j d ę d o g e n e r a ł a Jaruzelskiego. D z i e w c z y n y b ę d ą p i ć w i ę c e j n i ż

d o m k u l t u r y . C h c i a ł a b y m , a b y p o p r a w i ł y się w a r u n k i ż y c i o w e ,

chłopcy. W ó d k a będzie tańsza i będzie kosztowała

22 grosze.

ż e b y wreszcie m o ż n a b y ł o k u p i ć t o , co k a ż d y potrzebuje i chce.

P o l s k a b ę d z i e w gorszym k r y z y s i e . G d y w r ó c ę z wojska w p r o g u

S t o p n i o w o b ę d ą znoszone k a r t k i . W k r a j u b ę d z i o ł a d i p o r z ą d e k ,

b ę d z i e s t a ł a p o ł ó w k a i k w i a t j a b ł o n i , (poborowy)

ż y c i e nasze b ę d z i e spokojniejsze i weselsze, (gospodyni)

Dorośli:

lecz m ó j s z c z ę ś l i w y d o m b ę d z i e nio n a t e j z i e m i . W i e ś — b ę d ę

D o m — m ó j d o m b ę d z i e s z c z ę ś l i w y . P o l u b i ł a m t ę wieś bardzo,
Piszę,, że, b ę d z i e s t a ł d o m k u l t u r y , ż e A k c j a L u c i m b ę d z i e i s t n i a ł a

zawsze ż y ł a a t m o s f e r ą

t a k a , j a k a istnieje, t y l k o weselsza. J a z r o b i ę sobie w d o m u okna

p o w r a c a ć . C h c i a ł a b y m bardzo, a b y m ł o d z i e ż l u c i m s k a wreszcie

i do t e j p o r y w y c h o w i e dzieci. W Polsco b ę d z i e ż y c i e na k a r t k i .

p o j ę ł a , żo t e n D o m , k t ó r y w y r o ś n i e w L u c i m i u , t o b ę d z i o i c h

A b y P o ł s k a nie z g i n ę ł a . T a k n i c noweg;o n i e b ę d z i e ,

w ł a s n o ś c i ą . Polska — t r u d n o ś c i ze w s z y s t k i m i w s z ę d z i e , ( m ł o d a

(młoda

gospodyni)

gospodyni)

Dom

L u c i m i a . Moje serce zawsze t u b ę d z i e

— nio w i d z ę w i ę k s z y c h z m i a n , o p r ó c z p o w i ę k s z e n i a s i ę

U w a ż a m , ż e sytuacja s i ę nie, polepszy, ale s p o k ó j b ę d z i e ! Ż y w ­

r o d z i n y . R o k 1983/84 a ż o b y p r z y n i ó s ł n a m z m i a n y nio t y l k o

n o ś c i nie p o w i n n o z a b r a k n ą ć , a j a k nie zabraknie ż y w n o ś c i t o

w k r a j u , ale i t o ż w Naszej w s i . Z a c z ą t k i m u r ó w d o m u k u l t u r y .

b ę d z i e m y s i l n i i d ź w i g n i e m y D o m L u d o w y p o w y ż e j fundamen­

Zmodernizowanie d r ó g w s i . W i ę k s z o z a a n g a ż o w a n i o m i e s z k a ń c ó w

t ó w dla d o b r a L u c i m i a i K r a j u . A b y w nas s i ę coś nie z a ł a m a ł o ,

w c z y n y s p o ł e c z n e . K r a j — wzięcie, s i ę za s o l i d n ą o d n o w ę k r a j u ,

to m u s i m y b y ć s i l n i na d u c h u , a siła duchowa t o j e d n o ś ć i zgoda,

a nie o d n o w a p o s t a r e m u . R z ą d a ż e b y t o , co w y p o w i a d a ł , t o

(gospodarz)

Fot.:

W . Chmielowski, i l . 6; A . Maziec, i ł . 5; S. W a s i l e w s k i ,
ił. 1—4

O LUCIMSKIM EKSPERYMENCIE
Rozmawiają: Aleksander Jackowski, Ewa Korulska i Hanna Szewczyk

Kilka

razy

mieliśmy

możność

wysłuchania

setki

p.

kolorowych

Witolda

Chmielewskiego,

oglądaliśmy

dokumentujących

działania G i u p y w L u c i m i u i Górce Klasz­

t o r n e j . Po odczytach p a d a ł y p y t a n i a , z g ł a s z a n o
Dotyczyły

przede w s z y s t k i m

kulturalnego

wsi, wniosków,

szans t r w a ł e g o
jakie

wynikają

przeźroczy,
wątpliwości.

ożywienia
z

w i e l k ą s z a n s ą . K o n c e p c j ą na ż y c i e i t w ó r c z o ś ć . W i ę c j a d ą na t ę
wieś, k u p u j ą

s t a r ą c h a ł u p ę , r e m o n t u j ą , zdecydowani m i e s z k a ć

t u , p r z y j a ź n i ć s i ę z l u d ź m i , s ł u ż y ć i m swoją, w i e d z ą , t a l e n t e m ,
umiejętnościami.

życia

M a m y t u w w i e l k i m s k r ó c i e k a t a l o g w s z y s t k i c h postaw,

lucimskiego

k t ó r e znamy z h i s t o r i i porozbiorowej P o l s k i : o d g ł o s y r o m a n t y c z ­

eksperymentu.

nego b u n t u i w i a r y w l u d , m ł o d o p o l s k i e g o b r a t a n i a s i ę , pozy­

O sprawach t y c h

dyskutowaliśmy

w r e d a k c j i . O t o zapis

tywistycznej

decyzji

„pójścia

w l u d " z kagankiem

oświaty.

r o z m o w y w k t ó r e j u d z i a ł w z i ę l i : Aleksander J a c k o w s k i , E w a

A l e w ł a ś n i e w t y m p u n k c i e w i d z ę z a s a d n i c z ą r ó ż n i c ę w ich po­

Korulska. i H a n n a Szewczyk.

stawie. T r a k t u j ą wieś p o d m i o t o w o , nie p r ó b u j ą o ś w i e c a ć , u c z y ć ,

A . J . Koncepcja d z i a ł a n i a

ale przede w s z y s t k i m s t a r a j ą s i ę w y z w o l i ć i n i c j a t y w ę i siłę l u d z i ,

G r u p y rodziła, s i ę w m i a r ę p o z y s k i ­

w a n i a d o ś w i a d c z e ń . N a p o c z ą t k u i c h w y o b r a ż e n i a o t y m , czego

do k t ó r y c h p r z y s z l i . G o t o w i s ą p r z y t y m z r e z y g n o w a ć z ekspery­

c h c ą , b y ł y nader m g l i s t e i r o m a n t y c z n o . M i e l i przede w s z y s t k i m

m e n t u , z dotychczasowych a m b i c j i a r t y s t y c z n y c h i wejść w nowe

świadomość

ś r o d o w i s k o , d a j ą c m u t o , co — j a k s ą d z ą — m o g ą i p o w i n n i

fałszu,

w który

uwikłana,

jest, sztuka,

sytuacja

a r t y s t y . . . Z a c z ę ł o się od b u n t u przeciwko m e c h a n i z m o m funkcjo­

dać.

nowania, s z t u k i w „ w y s o k i m " obiegu, pozorom istnienia, r y n k u

figuracji,

artystycznego,

Chmielewski pokazuje

przedstawiające

paciorków,

pustym

cego m i l i c j a n t a ,

M ę c z y m i a s t o , zgiełk, b r z y d o t a

nowych

siadów. Inny

przeciwko

gestom, w e r n i s a ż o m .

Witold

grze szklanych

obrazy, czytelne

miejscowych l u d z i i sceny:

w swej
siedzą­

l u d z i o c z e k u j ą c y cli na btitoLus, p o r t r e t y s ą ­

z c z ł o n k ó w G r u p y pokazuje f o t o g r a m y ;

starają

dzielnic, c o d z i e n n o ś ć . R o d z i się w i ę c idea — nio n o w a w k o ń c u —

się wejść do wsi z p o e z j ą , r o z w i e s z a j ą n a u l i c y o l b r z y m i e p ł a c h t y

ucieczki. D o k ą d ? J a k t o , d o k ą d ? N a w i e ś ! Do l u d u , do c h ł o p a ,

p a p i e r u z w i e r s z a m i , a r a n ż u j ą para-tcatralne sytuacje. W i e r z ą ,

t a m , gdzie niebo czyste, serce szczoie. T o n i c , ż e l u d nieco ska­

żo t o zainteresuje m i e s z k a ń c ó w

ż o n y , j a k i ziemia, k t ó r ą u p r a w i a czy w o d a , k t ó r ą pije — w c i ą ż

E.K.

w porównaniu

M y ś l ę , ż e p ó ł - ż a r t e m , p ó ł - s e r i o . Sadzili s ł o n e c z n i k i w z d ł u ż p ł o t ó w ,

44

z m i a s t e m wieś wydaje

s i ę naszym

artystom

Lucimia.

Zastanawiam się, j a k wieś ich początkowo

traktowała.

�ż e b y u p i ę k s z y ć w i e ś , ule r z u c a l i ziarna do z a m a r z n i ę t e j

ziemi,

— jest t o d z i a ł a n i e podobne do d z i a ł a n i a ś r o d k ó w

bo u s t a l i l i d a t ę sadzenia, j a k d a t ę s p e k t a k l u , nie l i c z ą c się z po­

przekazu p r ó b u j ą c y c h

g o d ą . O c z y w i ś c i e , nie w y r o s ł y . C h o ć p o t e m te s ł o n e c z n i k i w r a c a j ą ,

A.J., E.K. Nie!

wprowadzić

obrzędy

masowego

świeckie.

np. w dekoracjach p ł o t ó w w czasie d o ż y n e k .

H . S . T a k ! N a t a k i m p o z i o m i e , na j a k i m udaje się n p . w p r o w a ­

A . J . S z c z e g ó l n i e w a ż n e wydaje m i się t o , że nawet p r z y p r ó b a c h ,

d z i ć D z i e ń M a t k i . N i e chodzi o z a ł o ż e n i a , t y l k o o h o m o l o g i ę

k t ó r e m o g ą w y d a ć się t r o c h ę n a i w n e , p o d k r e ś l a j ą szacunek dla

s t r u k t u r . C h o d z i t a k ż e o sposoby

c z ł o w i e k a , cl la k a ż d e g o .

M ó w i l i ś c i e o p o b u d z e n i u a k t y w n o ś c i l u d z i , o t y m , co w s p o s ó b

czy m e c h a n i z m y

działania.

E . K . K i e d y np. wbijają w ziemię k ą t o w n i k i , mające u p a m i ę t n i ć

zasadniczy r ó ż n i W i t k a Chmielewskiego i jego G r u p ę od „ p ó j ś c i a

miejsce spot kania k o g o ś z G r u p y z k o n k r e t n y m m i e s z k a ń c e m

w l u d z k a g a n k i e m o ś w i a t y " czy b r a t a n i a s i ę z c h ł o p e m . Oczy­

wsi. K ą t o w n i k i m a j ą

w i ś c i e , zgoda. A l e p r z e c i e ż z a ł o ż e n i a X I X - w i e c z n y c h

„ w z i o s t " spotkanej

osoby; k i e d y a u t o r

działaczy

i w y k o n a w c a p o m y s ł u p o m y l i ł się o k i l k a c e n t y m e t r ó w , uro­

„ o ś w i e c a j ą c y c h " l u d na r o z m a i t e sposoby, w y d a j ą c y c h

c z y ś c i e , w o b e c n o ś c i sporej g r u p y m i e s z k a ń c ó w w s i , d o d a ł bra­

dla w s i czy k s i ą ż e c z k i z b a l l a d a m i M i c k i e w i c z a b y ł y t a k i e same:

k u j ą c y k a w a ł e k — u nie b y ł a t o praca ł a t w a . . .

a k t y w i z a c j a w s i czy wprowadzenie e l e m e n t ó w n a r o d o w y c h do

A . J . T o jest dla m n i e p r z y k ł a d d z i a ł a n i a , k t ó r e samo w" sobie

k u l t u r y ludowej ( t a k a jest wszak f u n k c j a kalendarzy l u c i m s k i c h ,

wydaje się b ł a h e i w y d u m a n e , c h o ć zabawne. A l e t o , ż e autor

z w ł a s z c z a t y c h pierwszych).

t y c h „ p r y w a t n y c h p o m n i k ó w " , stwierdziwszy p o m y ł k ę ,

uznał

Istnieje

jeszcze druga

strona

medalu.

Zwróćcie

pisma

uwagę,

swoją winę i w obecności grupy ludzi skwapliwie doszwejoował

j a k d ł u g o i w j a k i s p o s ó b o d b y w a ł o s i ę wprowadzanie do naszej

brakujące

obyczajow'Owosei tzw.

c e n t y m e t r y — jest d l a m n i e

ważniejsze

zabawy. Z n ó w m o ż n a p o w t ó r z y ć , że nie c z ę s t o się

od

całej

zdarzają,

„ d n i " — dnia m a t k i ,

ojca czy b a b c i .

Propagowane to b y ł o szeroko we w s z y s t k i c h ś r o d k a c h masowego

nawet t a k i e , „ s a m o k r y t y k i " .

przekazu.

E . K . A l e eo — w a s z y m zdaniem — jest n a j w a ż n i e j s z e w dzia­

obszerne

łalności G r u p y ? Czy t o , żo p r z y n o s z ą swój dorobek, s w o j ą p r a c ę

o t y m i p r z y p o m i n a ł o co n a j m n i e j t y d z i e ń w c z e ś n i e j .

tia wieś i t a m s z u k a j ą o d b i o r c y ? Czy t o , że p r ó b u j ą

wszystko w e d ł u g obszernego,

wzbudzić

Jeszcze
audycje

kilkanaśeio
poświęcone

lat
tym

temu

telewizja

„obchodom".

nadawała

Mówiło

się

Zawsze

s z c z e g ó l o w e g o , tego samego sce­

i k t y w n o ś ć p l a s t y c z n ą wsi? Czy wreszcie t o , o czym nic m ó w i l i ś m y

nariusza. Zawsze to b y ł a t y l k o m a l a g r u p k a l u d z i — p r ó b u j ą ­

l o t ą d , ale eo jest przez n i c h bardzo p o d k r e ś l a n e , c z y l i p r ó b a

cych coś z a p r o p o n o w a ć i w p r o w a d z i ć do k u l t u r o w e g o obiegu,

i ż y w i e n i a , nawet stworzenia, ż y c i a k u l t u r a l n e g o , p r z y w r ó c e n i a

animatorów

•ozluźnionych więzi między

wizyjnych)

ludźmi?

(w t y m w y p a d k u dziennikarzy r a d i o w y c h i tele­
i przez d ł u g i e l a t a w i e l u o d b i o r c ó w ,

spełniających

i . J . Bardzo w a ż n e , jeśli nie n a j w a ż n i e j s z e , w y d a j ą m i się dzia-

w y ł ą c z n i e f u n k c j ę swego rodzaju w i d o w n i . N i e jest t o b o w i e m

ania

widownia, k t ó r a

sprzyjające

i n t e g r a c j i w s i . I n t e g r a c j i nie t y l k o

t ą s p o ł e c z n o ś c i ą , ale i s a m y c h

Grupy

bije

b r a w o , lecz t a k a ,

istotne s ą

działania,

m i u . Chmielewski i G r u p a D z i a ł a n i a

ctóre w s k r z e s z a j ą stare o b r z ę d y , ś w i ę t a . W s k r z e s z a j ą

poniekąd.

w odosobnieniu, z u p e ł n i e sami ( w y j ą t e k

rl.S. W

moim

p r z e k o n a n i u najbardziej

która

przygląda

się

u k r a d k i e m , niemal zza f i r a n k i . P r z e c i e ż podobnie b y ł o w L u c i ­

mieszkańców.

przez k i l k a l a t
-

działali

i też niezupełnie

45

I

�kim

współpracują

c z ł o n k o w i e G r u p y , z d ą ż a się już

zestarzeć.

E . K . W y d a j e m i się, że cele stawiane przez G r u p ę są z u p e ł n i e
inne, n i ż te, k t ó r e p r z y ś w i e c a j ą i n s p i r a t o r o m , , n o w y c h o b r z ę d ó w " .
O n i nie s z u k a j ą „ ś w i e c k i c h ś w i ą t " (sama nazwa u j a w n i a absur­
d a l n o ś ć t?go p o m y s ł u ) —. przeciwnie, s z u k a j ą zagubionej ś w i ę ­
tości, m i r z ą

o renesansie w i a r y ,

religii.

H.S. Jednak p r ó b u j ą w p r o w a d z i ć treści świeckie. Myślę t u

np.

o rocznicach, p r o p o z y c j i ś w i ę t a , k t ó r e nie p r z y j ę ł o się. Jest to
p r ó b a w t ł o c z e n i a L u c i m i a czy
do

tego m a

lucimian

w jakiś ciąg historii —

p r o w a d z i ć w y p i s y w a n i e dat

na

ścianie,

różaniec

l u c i m s k i , rocznice. I n n y m i s ł o w y — w t ł o c z e n i e w r a m y h i s t o r i i
obrzędowego
chłopskiej,

roku

ś w i ę t e g o , charakterystycznego dla

dostosowanie czasu kolistego do

kultury

czasu linearnego.

Udaje i m się to w t e d y , g d y powraca k o l i s t e ś ć czasu — n p . k i e d y
r ó ż a n i e c św ię. i się w momencie p r z e j ś c i a z jednego r o k u do d r u ­
giego. Z u p e ł n i e nie w y c h o d z i Rocznica. N i e m a p o t i z e b y nazy­
w a n i a c z e g o ś , co i t a k jest nazwano. N i e ma p o t r z e b y d o d a t k o ­
wego l i ' . z y w a n i a

Lucimia

—

Lucimiem

i malowania

herbu.

N i o mc p o t r z e b y obchodzenia rocznic, bo n i k o m u ten czas l i n e a r n y
w aż t j . k i m w y m i a r z o (jak na p r z e c i ę t n ą p e r c e p c j ę i możliwość,
odczuwania czasu jest to wszak w y m i a r kosmiczny) nie

jest

potrzebny.
A . J . B r a k dostatecznych m o t y w a c j i !

Przyjrzyjmy

się

akcjom

z w i ą z a n y m z r o c z n i c ą L u c i m i a . N i e a n g a ż u j ą , nie m a j ą zaplecza
t r a d y c j i . Sam fakt nie p r z e m a w i a do w y o b r a ź n i . Może z n a c z y ł o b y
w i ę c o j , g d y b y m ó w i o n o o t y m w ś r o d k a c h masowego przekazu,
gdyby

mieszkańcy

innych

wsi

r o d o w o d u . Cudze oczy najlepiej

zazdrościli

lucimianom

icli

dowartościowują.

Co a n g a ż u j e l u d z i ? U r o c z y s t o ś c i zakotwiczone w

tradycji,

z w ł a s z c z a w o b r z ę d z i e r e l i g i j n y m . B a d a n i a penetraeyjne

war­

szawskiej K a t e d r y E t n o g r a f i i ś w i a d c z ą , że ani w okresie m i ę d z y ­
w o j e n n y m , a n i p o w o j e n n y m w i e ś nie obchodzi ś w i ą t p a ń s t w o ­
w y c h . Pracuje się w ó w c z a s . T y l k o d o ż y n k i s t a n o w i ą

wyjątek.

A ł e zawsze jest w n i c h s k ł a d a n i e w i e ń c ó w k o m u ś . T y E w o b y ł a ś

F i g i n a Chrystus,! w L u c i m i u . udekorowani; na Ś w i ę t o
P l o n ó w , 1983 r.

w K r a s n o b r o d z i e , p i s a ł a ś o d o ż y n k a c h . A l e t a m s k ł a d a się w i e ń c e
w k o ś c i e l e . To samo w i d z i a ł e m w P u ń s k u . A l u c i m i a e y je sobie
sami s k ł a d a j ą . . . sami do siebie c h o d z ą . . . nie s ą d z ę , aby t a k a forma
d a ł a się u t r z y m a ć . I n s p i r a c j e d a j ą efekt, gdy o d w o ł u j ą się do
stosunkowo t r w a ł o zakorzenionych, u t r w a l o n y c h s c h e m a t ó w po­

—

stanowiły

wprowadzić

dożynki). Zwłaszcza
coś z u p e ł n i e

w

sytuacjach,

nowego, n p .

sadzenie

gdy

chcieli

słoneczników

czy r o c z n i c ę . O d b i o r c y ich d z i a ł a ń — miejscowi c h ł o p i — tak­
że bj-li t y l k o w i d z a m i ,

i to w i d z a m i „ u k r a d k o w y m i " ,

niejaw­

n y m i . I też zza firanek w ł a ś n i e p r z y g l ą d a l i się, j a k g r u p k a o k u ­
t a n y c h w szaliki f a c e t ó w rzuca ziarna w z a m a r z n i ę t ą
Sam

Chmielewski m ó w i ł ,

szkodliwych w a r i a t ó w ;
nów

redaktorów,

by—pierwszej—lepszej
ziaren

jak

tysiące

rodziny

nie­

telewidzów paru

niby—przypadkowo

j e d n a k dopiero p o c z ą t e k .
canie

że t r a k t o w a n o ich w t e d y , j a k

tak,

którzy

ziemię.

ś w i ę t u j ąeej

trafiają
Dzień

ni­

Ojca.

To

Okazuje się b o w i e m , że n i g d y

słonecznikowych

nawet

w

pa­

do

zamarzniętą

rzu­

ziemię

nie idzie na m a r n e . J a k w s p o m n i a ł a E w a , s ł o n e c z n i k i p o j a w i a j ą
się p ó ź n i e j w dekoracjach d o m ó w podczas d o ż y n e k . N i c idzie
na

marne także

w szerszym w y m i a r z e . Pozostaje ś w i ę t o

bib

p r z y n a j m n i e j j a k i e ś jego elementy. Rzecz jasna, jego s t r u k t u r a
podporządkowana

zostaje z n a n y m s t r u k t u r o m z n a n y c h

n i e m o ż l i w e jest b o w i e m , by ś w i ę t o czy o b r z ę d , ex

n a l e ż ą c e do sfery sacrum, o s t a ł o się j a k o „ ś w i e c k i e "
p r z y n a l e ż n e sferze p r o f a n u m ! ) . T a k

świąt,

definitione
(zatem

s t a ł o się z t y m , co mass

media n a z y w a j ą „świeckimi o b r z ę d a m i " , czyli tzw. „ d n i a m i " —

s t ę p o w a n i a , odczuwania.
E . K . A l e t e ż po r o k u czy d w ó c h z a c z ę l i z a p r a s z a ć k s i ę d z a z pa­
r a f i i . To chyba z m i e n i ł o sens całej

uroczystości...

H . S . R o d z i się p y t a n i e , na ile k t o ś z z e w n ą t r z , k t o ś obcy m o ż e
wieś z a k t y w i z o w a ć . T o , że c z ł o n k o w i e G r u p y i d ą w pochodzie
ze s w o i m i w y t w o r a m i , że s t a r a j ą się r o b i ć wszystko

wspólnie

ś w i a d c z y o t y m , że c h c ą l u c i m i a n o m p o m a g a ć . A ł e m i e s z k a ń c y
wsi sami p o w i n n i p r z y g o t o w a ć scenariusz, sami w y m y ś l e ć i w y ­
konać rekwizyty.
jako

Jest to p r ó b a w ł ą c z e n i a się do

społeczności

„swój".

E . K . A j a k to w y g l ą d a od s t r o n y l u c i m i a n ?
H.S. Dla nich: przychodzi z z e w n ą t r z , z miasta, plastyk, k t ó r y
ma w i ę k s z e kompetencje, o c z y m w i e d z ą , ho np. lepiej

potrafi

wyciąć

zawsze

schemat d o m u

będzie o g l ą d a n e

ze

sklejki. Działanie

L u d z i e przed n i m i b ę d ą o d g r y w a ć t a k ,

wykonawcy, którzy ubierają
na

magnetofon

plastyka

się

w stroje,

kiedy

t y l k o ich g ł o s y . L u d z i e m a j ą

jak

nagrywamy

świadomość,

że

p r a c u j ą dla p l a s t y k ó w , przed n i m i . T r u d n o od n i c h oczekiw a ć
szczerości.
A . J . P y t a n i e , k t ó r o p o s t a w i ł a H a n i a jest n i . i n . p y t a n i e m o po­

m a t k i , ojca, b a b c i . T a k sc.uio b y ł o p r z e c i e ż w L u c i m i u . F o r m a

czucie dystansu s w ó j — o b c y . D z i s i a j na wsi jest bardzo w i e l u

ś w i ę t a wiosny zaproponowana przez G r u p ę D z i d a r i a

(jednym

l u d z i obcych, k t ó r z y po p e w n y m czasie s t a j ą się s w o i m i . J e ś l i

z jej e l e m e n t ó w b y ł o sadzenie s ł o n e c z n i k ó w ) , а t a k ż e Rocznica

p r z y c h o d z i lekarz, nauczyciel, k s i ą d z , nawet k t o ś z a d m i n i s t r a c j i

miały strukturę

czy

takich

„świeckich

obrzędów" —

podkreślam

milicjant

—• s ą obcy, ale

wchodzą w strukturę

wiejską,

raz jeszcze: nio chodzi t u o z a ł o ż e n i e G r u p y , lecz o z b i e ż n o ś ć

są przez wieś nie t y l k o t o l e r o w a n i , ale i a k c e p t o w a n i .

s t r u k t u r . N i e o s t a ł y s i ę , bo nie m o g ł y się o s t a ć , p o w r a c a j ą nato­

H . S . C z ł o n k o w i e G r u p y nie s ą j e d n a k c z ł o n k a m i s p o ł e c z n o ś c i .

miast

w

dożynkowych

dekoracjach

czy

różańcu

lucimskim

Do

Lucimia

dojeżdżają.

Nie

pracują

tam.

Nie

są

księdzem,

i r ó ż a ń c u z G ó r k i K o ś c i e l n e j . N a j b a r d z i e j interesuje m n i e , j a k i e

lekarzem, nauczycielem, k t ó r y c h o b c o ś ć jest elementem s t r u k t u r y

ś l a d y t y c h teraz j u ż zaniechanych d z i a ł a ń , o d n a j d z i e m y w k u l ­

s p o ł e c z n e j (stanowi to n i e w ą t p l i w e o s i ą g n i ę c i o d z i a ł a c z y X I X -

r

turze L u c i m i a za l a t 20 czy 30,gdj dzieci, z k t ó r y m i przede wszyst­

46

-wieeznych). O b c o ś ć

Chmielewskiego i jego g r u p y jest

inna.

�G r u p a , jest c z y m ś , bez czego m o ż n a się o b e j ś ć . W s z e l k i e s t r u k t u r y ,

s t r u k t u r ę s p o ł e c z n ą w s i . D l a t e g o m o g ą w n i e ś ć albo

w

obcość,

stare, i.lbo t o , co w y m y ś l ą dzieci, n p . w i a n k i z g ł o w ą k o n i a .

k t ó r ą o k r e ś l i ć m o ż n a j a k o n i e z b ę d n ą , zatem b ę d ą c ą jej c z ę ś c i ą

E . K . Chmielewski n a z y w a te zjawiska „ n o w ą s z t u k ą l u d o w ą " . . .

t y m także

struktura społeczna

wsi toleruje t y l k o

elementy

n i e j a k o „ w b u d o w a n ą " w n i ą . K a ż d a w i e ś m u s i m i e ć swojego

A . J . Przesada... nowa sztuka t o taka, k t ó r a r z e c z y w i ś c i e w y s t ę p u j e

„ g ł u p i e g o " (to t a k ż e o b c y ) , k a ż d a t e ż m u s i m i e ć s w o j ą e l i t ę —

i zaspokaja p o t r z e b y ś r o d o w i s k a . W t y m p r z y p a d k u m a m y do

„obcych"

inteligentów

czynienia z p o w r o t e m do jeszcze n i e z b y t d a l e k i c h z w y c z a j ó w .

mendanta

p o s t e r u n k u ) , nie m u s i m i e ć

( k s i ę d z a , lekarza, nauczyciela czy k o ­
jednak

swojego

plas­

tyka.

Bardzo ciekawa jest t a dekoracja

u l i c , p ł o t ó w , t o sadzanie

k u k i e ł przed d o m e m , robienie z g r a b i czegoś na

Jakkolwiek jedni

i d r u d z y ś w i a d c z ą sobie pewne

usługi,

podobieństwo

f e r e t r o n ó w . . . T o jest cenne, że a k t y w i z u j e się p a m i ę ć , że ludzie

to j e d n a k t a k i e , bez k t ó r y c h obie s t r o n y m o g ł y b y się o b e j ś ć .

r y w a l i z u j ą w s t r o j e n i u swoich d o m ó w .

N a co d z i e ń wcale siebie nawzajem nie p o t r z e b u j ą .

E . K . T o , co ludzie r o b i ą , t o nie s ą d z i e ł a s z t u k i , t o s ą r e k w i z y t y ,

T a k samo

nie jest p o t r z e b n y d o m l u d o w y z k u c h n i ą , z a p r o j e k t o w a n y w g

bardziej teatralne, n i ż

„najlepszych wzorów". Nie ma żadnej tradycji

H . S . Te

takiego d o m u .

Charakterystyczne, że n i k t z G r u p y D z i a ł a n i a nie jest

zapra­

rekwizyty

jakiekolwiek.

są symbolami, które

zresztą

nie

zawsze

są z r o z u m i a ł e d l a p l a s t y k ó w . N p . chleb i w ó d k a stawiane

na

szany na c h r z c i n y czy wesela — o d b y w a się p r z e c i e ż co n a j m n i e j

s t o ł a c h d o ż y n k o w y c h . S t ó ł jest s t o ł e m b i e s i a d n y m , n i e z a l e ż n i e

k i l k a w r o k u . T o m n i e u d e r z y ł o . T o ś w i a d c z y o ich — n i e z a l e ż n i e

od o k r e ś l e ń p l a s t y k ó w (stół z i m o w y , jesienny i t d . ) .

od tego, że w i e ś się n i m i c h w a l i — w y o b c o w a n i u . K s i ą d z n p .

że w ó d k a jest postawiona „ p r z e k o r n i e " . T o jest tymczasem znak

Twierdzą,

jest f u n k c j ą s t a l ą . Zaprasza się go j a k o „ l e p s z e g o g o ś c i a " , w y ­

ś w i ę t o w a n i a , p o m y ś l n e g o z a k o ń c z e n i a j a k i e g o ś e t a p u . Poza t y m

pada, ż e b y b y ł . A o n i 1 N i e w i a d o m o , k i m s ą . G d y b y n p . p o m a g a l i

w ó d k a jest w k o ń c u swego redzajn p l e d e m

rolnym.

w

E . K . Mówisz

wskrzeszone

pracach

p o l o w y c h albo

w budowaniu domów,

rysowaniu

o

symbolach.

Te

symbole,

przez

p l a n ó w , u r z ą d z a n i u w n ę t r z a , b y ł o b y pewnie inaczej. N i c takiego

l u d z i ze w s i , s ą n a w i ą z a n i e m do t n . d y c j i , do dawnego systemu

jednak

i n t e g r a c j i tego r o d z a j u .

m y ś l e n i a . M o ż n a b y ł o b y chyba p o k u s i ć się o i n t e r p r e t a c j ę prze­

Biesiada jest bardzo w a ż n ą f o r m ą i n t e g r a c j i ( p o w t a r z a m rzeczy

się nie dzieje. D l a t e g o b r a k

p o w i e d n i w t y c h samych kategoriach. P a m i ę t a c i e opis pierwszego

oczywiste, ale G r u p a zdaje się tego nie d o c e n i a ć ) . Teraz jeszcze —

ś w i ę t a — 2-go lutego — przepowiednie u r o c z y ś c i e z a m k n i ę t e ,

n a w e t b a d a j ą c k n a j p i a n ą s u b k u l t u r ę — dostrzec m o ż n a bardzo

o p i e c z ę t o w a n e — w t y m b y ł o coś z o b r z ę d u magicznego, z a k l i ­

archaiczną
strukturę

symbolikę

łańcucha

osób,

tego ł a ń c u c h a . S t r u k t u r ę ,

opasującego

stół

nania u r o d z a j u , r o k u .

określone

A . J . W t y c h przepowiedniach wszystko się p l ą c z e ; co c h c ą —

jest miejsce „ l e p s z y c h g o ś c i " , w ł a ś n i e o w y c h „ o b c y c h " — i n t e l i ­

co p r z e w i d u j ą — to s ą d w i e r ó ż n e , w ciąż z a k ł ó c a j ą c e się p o s t a w y .

g e n t ó w . W i d a ć to jeszcze w y r a ź n i e j p r z y w i ę k s z y c h u r o c z y s t o ś ­

Te przepowiednie ś w i a d c z ą o b r a k u m y ś l e n i a p o l i t y c z n e g o —

ciach — chrzcina.ch, pogrzebach,

w k t ó r e j ściśle

oTaz

odpustach,

że nie

wspomnę

n i e k t ó r z y n p . u w a ż a l i w r o k u 1981, że k r y z y s s k o ń c z y s i ę za

j u ż o wieczerzy w i g i l i j n e j . I c h s i ę t a m nie zaprasza. B y ć m o ż e

rok...

m i ę d z y i n n y m i dlatego, że stawiane przez n i c h

E . K . J a m y ś l ę , że t u t r u d n o m ó w i ć o m y ś l e n i u

s t o ł y zawsze

politycznym.

są s t o ł a m i do o g l ą d a n i a , n i g d y z a ś s t o ł a m i , p r z y k t ó r y c h się

T o jest raczej m y ś l e n i e ż y c z e n i o w e , a „ r o k " to p o j ę c i e na p o ł y

zasiada. R ó w n i e ż dlatego, że o n i t a m , w L u c i m i u nie p r a c u j ą .

magiczne. Czas w k u l t u r z e c h ł o p s k i e j , o c z y m m ó w i ł a H a n i a ,

A . J . I c h p r a c ą jest m a l o w a n i e , w b i j a n i e k ą t o w n i k ó w , a r a n ż a c j a

w c i ą ż jest bardziej czasem k o l i s t y m , p o w r o t n y m , n i ż l i n e a r n y m .

widowisk...

„ R o k " znaczy: k i e d y ś , w p r z y s z ł o ś c i , daleko.

H . S . co d l a s p o ł e c z n o ś c i w i e j s k i e j jest ż y c i e m na

niby

H . S . Jest t o f o r m a charakterystyczna

A . J . jest p a ń s k i e . . .
H.S. Pan

miał

dla starych formuł ży­

czeniowych, k i e d y m ó w i ą c , ż e c o ś jest, powoduje s i ę , ż e t o s i ę

przynajmniej

jakieś

funkcje. Dlatego

prosiło

staje.

się go o b ł o g o s ł a w i e ń s t w o , p r z y n o s i ł o m u d o ż y n k o w y wieniec.

A . J . D r u g a rzecz, i n t e r e s u j ą c a w przepowiedniach, t o u r o c z y s t y

A . J . Proponowane

t o n , j a k i ludzie p r z y j m u j ą , p i s z ą c t a k i e rzeczy. P r z y t y m m y ś l e n i e

przez

nich

formy

współdziałania

t r o c h ę sztuczne. T y m r ó ż n i ą s i ę o d a k t y w i z u j ą c e j
np.

są

więc

działalności

Kościoła

patriotyczne, myślenie o kraju,

bardzo d l a m n i e w a ż n e . N i e

u m i e m y dostrzec tego, co t a k w y r a ź n i e w y s t ę p u j e w przepowied­

E . K . . . . k t ó r y jest dla wsi i n s t y t u c j ą n a t u r a l n i e w ł ą c z o n ą w bieg

n i a c h —- ludzie c h c ą ż y ć w s p o k o j u .

życia.

E.K. Wróćmy

H . S . Zgoda. D o d a m jeszcze, że inaczej jest — j a k m ó w i c i e —

na t o , że d z i a ł a l n o ś ć i n s p i r o w a n a przez l u d z i z z e w n ą t r z nie

w s y t u a c j i , g d y d z i a ł a l n o ś ć a k t y w i z u j ą c ą p r o w a d z ą osoby nie­

p r o w a d z i do istotniejszych, t r w a ł y c h p r z e m i a n . . .

j a k o ex d e f i n i t i o n e m a j ą c e a u t o r y t e t , n p . d u c h o w i e ń s t w o albo

H . S . T o c h y b a n i e z u p e ł n i e t a k . T o się o k a ż e za 20 l a t . . .

t e ż d z i a ł a j ą c e w ś r o d o w i s k u , j a k nauczyciel, u r z ę d n i k . W t e d y

A . J . l i z e e i e ż m y to j u ż z n a m y ! R ó ż n e organizacje

do p i o b ł e m u d z i a ł a l n o ś c i k u l t u r a l n e j . W y g l ą d a

społeczne

ludzie p a t r z ą t a k o t o : p r z y j e c h a ł , z a i n t e r e s o w a ł s i ę , m a p a s j ę ;
m a t e ż o k r e ś l o n e z a j ę c i e — m u s i n p . u c z y ć d z i e c i , m a jeszcze
inne — -znane w s i —• o b o w i ą z k i , a o p r ó c z tego — jest z n a m i ,
z n a m i c o ś organizuje. Tymczasem G r u p a d z i a ł a na innej zasadzie.
Ja wcale s i ę nie d z i w i ę , że ludzie nic nie r o b i ą . K a ż d y pewnie
m y ś l i : ja m u s z ę oporządzić inwentarz, skosić, zagrabić, s p r z ą t n ą ć ,
u p r a ć , a o n i nic nie m a j ą do r o b o t y . N i e p r a c u j ą .

Jednoczcśrie

w p e w n y c h sytuacjach r e p r e z e n t u j ą w i e ś . W i e ś c h w a l i się n i m i ,
z w ł a s z c z a przed i n n y m i

wsiami,

n p . podczas

dożynek.

E . K . C h y b a nie jest aż t a k ź l e . Ostatnio k i l k a l a t

Komitet

D o ż y n k o w y t w o r z y l i ludzie ze wsi. W t y m r o k u z a b r a k ł o s o ł t y s a ,
najbardziej czynnego organizatora. G r u p a — zdaje się — t a k ż e
b y ł a z a j ę t a c z y m ś i n n y m . D o ż y n e k nie b y ł o .
Chciałabym

w związku

z t y m postawić

kolejne p y t a n i e : co

w ł a ś c i w i e wieś wnosi nowego do ich p r o p o z y c j i . Mnie się w y d a j e ,
że t o nowe — nowe d l a G r u p y — to jest

właśnie

stare...

np.

dekoracje d o ż y n k o w e s ą analogiczne do d e k o r a c j i w d n i u B o ż e g o
C i a ł a . W i e ś nie jest w stanie w n i e ś ć nic teraz stworzonego.
H . S . J a k s i ę p a t r z y na l u d z i , z k t ó r y m i d z i a ł a j ą — albo s ą t o
ludzie starzy, albo d z i e c i . T o w p e w n y m s t o p n i u odzwierciedla

Wieniec r o d z i n n y w k s z t a ł c i e orla z k ł o s ó w i ziaren, zobrazk i e m M a t k i Boskiej C z ę s t o c h o w s k i e j , na piersi.

47

�aktywności

w y k o n y w a n o prace, c z w a r t ą — zabawa — np. W remizie stra­

w s i . D a w a ł o t o r e z u l t a t y , gdy i n i c j a t o r o m b y ł c i e k a w y , p e ł e n

i

polityczno p r ó b o w a ł y

ż a c k i e j . W e w s z y s t k i c h t y c h sytuacjach k a ż d y z n a j d o w a ł swoje

inicjatywy

człowiek,

&lt;lzi;.l;;&lt;-z k u l t u r y .

wprowadzać

umiejący

Takimi

nowo f o r m y

trafić

do

ludzi,

autentyczny

miejsce, c h o ć nie k a ż d y t a k i e samo. I s t n i a ł j e d n a k r y t u a ł , zwy­

w ł a ś n i e d z i a ł a c z a m i są

Chmielewski

czaj zakorzeniony w t r a d y c j i .

i jego Grupa. P ó k i sami d z i a ł a j ą — i n t r y g u j ą l u d z i , p o c i ą g a j ą
za

sobą. Ale

u s u n ą ć się —

Chmielewski próbuje
niech i n n i d z i a ł a j ą ,

zaszczepić ideę, a
niech p o d c h w y c ą

potem
pomysł,

A w L u c i m i u dzisiejszym

rolę

„ p r z o d o w n i k a " , organizatora, i n s p i r a t o r a w z i ą ł na siebie Chmie­
l e w s k i z p r z y j a c i ó ł m i — i to przede w s z y s t k i m w y w o ł a ł o

ten

fenomen, k t ó r y z w i e m y L u c i m i e m .

u z n a j ą za s w ó j . A t y m c z a s e m zapal jest k r ó t k o t r w a ł y , miesz­

E . K . Chmielewski

k a ń c y Lucimia najchętniej p r z y j m u j ą p o s t a w ę odbiorcy, widza.

w s t r o n ę K o ś c i o ł a . Teraz w s p ó ł p r a c u j e z k s i ę ż m i z G ó r k i Klasz­

po

eksperymencie

lucimskim

zwrócił

się

Ś w i a d c z ą o t y m nawet te „ w r ó ż b y " : ż y c z y m y sobie, aby G r u p a

t o r n e j . W s p ó l n i e organizują, m . i n . d o ż y n k i parafialne, p r z e n o s z ą

dzirdala n a d a l , oczekujemy na nowe propozycje i t d .

niektóre pomysły działań „ w y p r ó b o w a n y c h " w Lucimiu (Święty

E . K . Czy nio jest to po p r o s t u t y p o w a dla naszej t e r a ź n i e j s z e j

W i e c z ó r , r ó ż a n i e c l u c i m s k i ) do G ó r k i . Charakterystyczne wydają,

kultury

m i się kolejne f o r m y , j a k i e p r z y b i e r a ł t e n r ó ż a n i e c , z a n i m s t a ł

postawa c z ł o w i e k a nastawionego na

w a n y c h przez mass media p o r c j i i n f o r m a c j i
zastępuje wszelką aktywność

odbieranie poda­
kulturalnej,

któiv.

własną?

się 90-cio m e t r o w y m r ó ż a ń c e m , o d m a w i a n y m przez c a ł ą nowo­
r o c z n ą noc

w kościele. Z a c z ę ł o się od w y p i s y w a n i a na

ścianie

A . J . Nasza k u l t u r a ma chttrakter recepcyjny, z w ł a s z c z a w po­

starej s t o d o ł y s z e r e g ó w dat — ten zapis m i a ł p o k a z a ć — d o s ł o w ­

r ó w n a n i u z a k t y w n o ś c i ą dawnej k u l t u r y c h ł o p s k i e j . A l e czy

ta

nie — czas, p o m ó c m i e s z k a ń c o m L u c i m i c w odczuciu ciągłości

samowystarczalnego

i d ł u g o ś c i h i s t o r i i . W n a s t ę p n y m r o k u d a t y z o s t a ł y wypisane

dawna a k t y w n o ś ć nic b y ł a k o n s e k w e n c j ą

m o d e l u nie t y l k o g o s p o d a r k i , j a k i k u l t u r y ?

na m a ł y c h k o ł e c z k a c h p o ł ą c z o n y c h w ł a ń c u c h — forma t a

.Są d w i e sprawy. Jedna, to a k t y w n o ś ć t w ó r c z a j e d n o s t k i (potrzeba

pewne d a ł a p o c z ą t e k nazwie „ r ó ż a n i e c l u c i m s k i " , wreszcie kozostały

tej a k t y w n o ś c i ) , druga zaś to model ż y c i a k u l t u r a l n e g o g r u p y ,

loczki

z a k ł a d a j ą c y a k t y w n o ś ć jej c z ł o n k ó w . Co do drugiej wydaje się

u r o c z y ś c i e p o ś w i ę c o n y , s t a j ą c się r ó ż a ń c e m z G ó r k i K l a s z t o r n e j .

nie u l e g a ć w ą t p l i w o ś c i , że k i e r u n e k rozwoju w s p ó ł c z e s n e j k u l t u r y

Widoczna na

wiedzie do u t r w a l e n i a się m o d e l u recepcyjnego, do

ten

wyraźnego

niezwykły

zastąpione

większymi

fotografiach

i

wtedy łańcuch

za­

powaga, z j a k ą

ludzie

r ó ż a n i e c , coroczna u r o c z y s t o ś ć
„ojcem

został

odmawiają

dodawania

c h r z e s n y m " jest

ko­

r o z d z i a ł u na p o s t a w ę nadawcy i o d b i o r c y . N i e z n a m y n a l o m i ist

lejnego ogniwa, k t ó r e g o

najmłodszy

dostatecznie m e c h a n i z m ó w psychologicznych z w i ą z a n y c h z po­

p a r a f i a n i n — p o k a z u j ą , j a k wiele m o ż e z r o b i ć k s i ą d z , K o ś c i ó ł

s t a w a m i t w ó r c z y m i . W i e m y , że w y s t ę p u j e potrzeba a k t y w n o ś c i ,

dla integracji l u d z i , stworzenia t r e ś c i w a ż n y c h dla całej w s p ó l n o t y .

znajduje ujście w r ó ż n e g o rodzaju m a j s t e r k o w a n i u , zajmowania

A . J . D l a m n i e b y ł o bardzo smutne obserwowanie w z l o t u i de-

się h o d o w l ą r ó ż , zagospodarowaniem d z i a ł e k , a m a t o r s k i m upra­

g i c d a c j i Paszyna. K s i ą d z N i t k a p o d j ą ł d z i a ł a n i a , c h c ą c dowar­

w i a n i e m s z t u k i , m u z y k i , p i s a n i u p a m i ę t n i k ó w etc. N i e w i e m y

t o ś c i o w a ć l u d z i — ale k i e d y r z e ź b i ł a j u ż p r a w i e c a ł a w i e ś , rzeź­

j e d n a k , na ile s ą t o p o t r z e b y ż y w e , k i e d y się r o z w i j a j ą ,

bienie p r z e s t a ł o b y ć t y m , c z y m m i a ł o b y ć i b y ł o . K s i ą d z N i t k a

kiedy

z a n i k a j ą ; na ile w i ą ż ą się z m o d ą , n a ś l a d o w n i c t w e m , s ł u ż ą t y l k o

m a r z y ł o s t w o r z e n i u o ł t a r z a z r z e ź b P a s z y n i a k ó w ; w momencie,

z a p e ł n i e n i u p u s t k i , r o b i e n i u b y ł e czego, b y p r z e ł a m a ć n u d ę •—

kiedy rzeźbiło tak

k i e d y z a ś w i ą ż ą się z p o t r z e b ą t w ó r c z e j a k t y w n o ś c i .

z a p y t a l i k s i ę d z a — za ile? W i e ś d o w a r t o ś c i o w a ł a się — ale

W

k a ż d y m razie d a j ą się w y r a ź n i e dostrzec dwie

tendencje:

profesjonalizacja „ o b s ł u g i " p o t r z e b k u l t u r a l n y c h i r o z w ó j róż­

w i e l u , że b y ł o t o j u ż m o ż l i w e ,

parafianie
to

spowodowało zmianę mentalności...
E . K . O n i m a j ą j e d n a k z ł u d z e n i a , że t o , co r o b i ą , jest bardzo

n y c h f o r m amatorskiego u p r a w i a n i a s z t u k i

owocne...

E . K . T a k jest dzisiaj. I t o podobnie na wsi i w m i e ś c i e . A j a k

A . J . M n i e się wydaje, że p i ę k n e rzeczy m o g ą r o b i ć t y l k o ludzie,

w y g l ą d a ł a s y t u a c j a dawnej k u l t u r y

k t ó r z y m a j ą z ł u d z e n i a . Nie w i d z ę t u recepty, k t ó r ą n a l e ż a ł o b y

A . J . Potrzeby współuczestnictwa,

chłopskiej?
zbiorowego p r z e ż y w a n i a

re­

a l i z o w a ł o niedzielne n a b o ż e ń s t w o i c a ł y z w i ą z a n y z n i m r y t u a ł —
strojenia s i ę , j a z d y , zachowania i t d . D r u g ą t a k ą

p o w i e l a ć . M a m y jeszcze raz

do czynienia z s y t u a c j ą , że j e ś l i

s ą ludzie, k t ó r y c h coś interesuje, to nawet i c h b ł ę d y m o g ą b y ć

płaszczyzną

b ł ę d a m i b ł o g o s ł a w i o n y m i . Oni d z i a ł a j ą , a ile razy W i t o l d Chmie­

s t y k u b&gt; ly wesela, pogrzeb}', t r z e c i ą — dla m ę ż c z y z n k a r c z m a ,

l e w s k i eoś n a m r e f e r o w a ł — j a to s ł y s z a ł e m t r z y razy, w y dwa —

dla kobiet — np. na Ś l ą s k u — darcie pierza, wszelkie w s p ó l n i e

to nas

Fot.:

A . Maziee

i jogo o g a r n i a ł o

wzruszenie.

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
