<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="10233" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/10233?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-26T12:55:48+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="10211">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a40855aa9d684e3b600d6d301b48b87c.pdf</src>
      <authentication>41dbc04836085fe39b9291ddf7083762</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="121640">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3185</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="121641">
              <text>1988</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="121642">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2983</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="121643">
              <text>"Drewniana historia" Mikołaja Zagórnego" / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1988 t.42 z.4</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="121644">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1988 t.42 z.4, s.267-272</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="121645">
              <text>Berendt, Elżbieta</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="121646">
              <text>pol.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="121647">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="121648">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="121649">
              <text>Elżbieta Berendt

„DREWNIANA HISTORIA" MIKOŁAJA Z A G Ó R N E G O

rolnik,

na d t i ' y i opowiada. O wojnach, k l ę s k a c h i z w y c i ę s t w a c h , ale t e ż

szewc, cieśla, i d z i a ł a c z s p o ł e c z n y . Od p i ę c i u lat t a k ż e r z e ź b i a r z

Mieszka w Ligocie k . Oleśnicy. Mikołaj Z a g ó r n y —

o codziennej pracy i ś w i ę t o w a n i u . O swoim ż y c i u , w k t ó r y m ,

i k r o n i k a r z swoich c z a s ó w . D l a z w i e d z a j ą c y c h

jest

życzliwym

p r z e w o d n i k i e m po swojej „ d r e w n i a n e j h i s t o r i i " . Sam t a k n a z w a ł
ten

zespół

kilkudziesięciu

w najlepszy

drewnianych

figur,

zo znanych sobie s p o s o b ó w ,

poprzez

relacjonuje

które,
historię

w ł a s n ą i Polski.

powszednimi.

Jest

szczególnego. W y j ą t k o w y ,
Tak

naprawdę

rzeźbić

jednak

w

jego

życiorysie

ze
coś

niepowtarzalny" z w i ą z e k z drewnem.

zaczął

p ó ź n o , ale

drewno wciąż

było
T

W w y s o k i m , p i ę t r o w y m d o m u jeden p o k ó j n a l e ż y t y l k o

do

Na, ś c i a n a c h

zawieszono o s z k l o n ą r e p r o d u k c j ę „ O s t a t n i e j wieczerzy" i k r u c y ­
Uwagę

to zwykle b y w a , s p l o t ł y się sprawy wielkie i wzniosłe

obecne w jego m y ś l e n i u i d z i a l a m u . Ceni! je zawsze. W r ó w n y m

niego. P o k ó j t y p o w y w u m e b l o w a n i u i w y s t r o j u .
fiks.

jak

zwykłymi,

przykuwa jednak

zaimprowizowana

naprzeciwko

wejścia —. galeria. Poszeregowani na p ó ł k a c h , zabezpieczonych

s t o p n i u w ó w c z a s , gdy z a m i e n i a ł jo w t r z o n siekiery, p r z y c i n a ł
na, de*ki, j a k i wtedy, gdy

mozolnie d o b y w a ł z niego k s z t a ł t

kolejnej k a p l i c z k i czy postaci — ś w i a d k a h i s t o r i i .
U r o d z i ł sio we wsi Nowosiółki

(Tarnopolskie), Jego ojciec

g o s p o d a r z y ł na !) morgach. M a t k a — k r o j c z y m , obszywala c a ł ą

c i e n k i m d r u t e m , s t o j ą t u , na przeznaczonych sobie miejscach:

wieś, p r z y u c z a j ą c

sześciu N i e m c ó w , trzech Ż y d ó w , p i ę c i u w ó j t ó w , pięciu u ł a n ó w ,

siostry p o m a g a ł y w gospodarstwie, on wcześnie zmuszony b y ł

młynarz,

mini-sukieiikach,

dziewczęta.

Cztery

p r z e j m o w a ć o b o w i ą z k i ojca. Męską o d p o w i e d z i a l n o ś ć za r o d z i n ę
odczul już w w i r k u 12 l a t , k i e d y ojciec poszedł na w o j n ę . Dzie­

poszczególne

w

wiejskie

rolnicy,

kolejno

kobiety

krawiectwa

T

L e n i n i r e w o l u c j o n i ś c i , P i ł s u d s k i , P a p i e ż i G e n e r a ł . Gospodarz
wyjmuje

weterynarz,

do

Delikatnie

przeciera

c i ń s t w o miał

m i ę k k i m p ę d z e l k i e m , aby u z y s k a ł y w ł a ś c i w y p o ł y s k .

postacie

Wskazuje

obowiązki.

więc k r ó t k i e i лгуpolmały go zgoła, nio dziecinne

Ale

już

wtedy

modelował

po

kryjomu

zabawki,

267

�3

2

I I . 2. Kobieta

z międlicą,

w y s . 39,5 c m ; i l . 3. Marszalek

najpierw w cieście i smole, p o t e m w drownie —

najchętniej'

Piłsudski,

w y s . 37 c m

"miał d o b r ą . M i e s z k a ł a w s ą s i e d z t w i e i o d dziecka z d a w a ł a się

k a r a b i n y , szable. Ojciec, k t ó r y d o r a b i a ł j a k o cieśla, sam k i e d y ś

b y ć m u p r z e z n a c z o n ą . W n a r z e c z e ń s t w i e w y r z e ź b i ł nawet dla

w y r z e ź b i ł konie. S t a ł y w d o m u obok p o r t r e t u Cesarza Franciszka

niej k a r e t ę . Wypowiedziane przed B o g i e m i l u d ź m i sakramentalne

J ó z e f a . R z e ź b i a r s k i e p r ó b y syna t r a k t o w a ł jednak j a k o n i o u ż y -

„ t a k " — złączyło ich losy na dobre i z ł e . O n — c h ł o p a k praco­

teczną zabawę.

w i t y i szanowany we wsi, ona —• dziewczyna z nieco z a m o ż n i e j ­

M i k o ł a j u k o ń c z y ł c z t e r o k l a s o w ą szkolę p o w s z e c h n ą , p r o w a ­

szej r o d z i n y . Po p i ę c i u latach p r z y s z ł a na ś w i a t c ó r k a .

Żyli

d z o n ą przez siostry ze Zgromadzenia S i ó s t r Miłosierdzia. T a m

z dnia na d z i e ń . Ż e b y nie t r a c i ć k o n t a k t u z drewnem założył —•

wpojono m u szacunek do h i s t o r i i . D o dziś p o t r a f i

wymionić

wraz ze szwagrem i k i l k o m a c h ł o p c a m i ze w s i — z e s p ó l ciesielski.

kolejnych k r ó l ó w polskich, z p a m i ę c i recytuje austriacki h y m n ,

Pracowali dobrze i fachowo więc ludzie c h ę t n i e ich n a j m o w a l i .

rozpoczynający

R o b o t y n i g d y i i n nie b r a k o w a ł o .

zajęcia

szkolne.

Bardziej

jednak

od

wiedzy

k s i ą ż k o w e j ceni t ę , k t ó r ą d o s t a r c z y ł o m u życie. Po u k o ń c z e n i u

W

s z k o ł y t e r m i n o w a ł u szewca. W t y m zawodzie p r a c o w a ł , z przer­

września

w a m i , przez około 15 l a t . W y k o n y w a ł go solidnie, ale bez przy­

p o s t e r u n k u na skraju lasu. P o d o b n y los s p o t k a ł c a ł y o d d z i a ł ,

jemności. Wcześnie

o d k r y ł w sobie u m i o j ę t n o ś c i modelowania

drewna. Tej refleksji
użytkowy

można

to warzysz y ł a n a s t ę p n a , że k s z t a ł t czysto

wzbogacić

zdobnictwem.

Dekorował

1939 r o k u

wybuchła

w o j n a . Z m o b i l i z o w a n y •— j u ż 8

t r a f i ł do niewoli. N i e m c y zabrali go z

wysuniętego

o k r ą ż o n y przez wojska niemieckie. W r a z z i n n y m i
przerzucano

żołnierzami

go z miejsca na miejsce, przez cztery tygodnie.

więc

Ż y w i l i się p o z o s t a w i o n y m i na polach b u r a k a m i . Czasem o d g ł o d u

o t a c z a j ą c e go n a r z ę d z i a i s p r z ę t y . W y r z y n a ł k w i a t y na kosiskach.

r a t o w a ł y i c h k a w a ł k i chleba zrzucane z b a l k o n ó w K i e l c , Często­

Tkwiła w nim jakaś

c h o w y na p r z e j e ż d ż a j ą c e ,

„ c h c i w o ś ć " do pracy. N i e m ó g ł

przejść

o b o j ę t n i e kolo drewna. K s z t a ł t o w a ł jo j u ż w m y ś l a c h . W y r z y n a ł

o d k r y t e samochody

z jeńcami.

Po

tej t u ł a c z c e wysiano i c h na r o b o t y do Niemiec. Pracowali na

r a m k i do o b r a z k ó w , a p r z y pasieniu k r ó w k o n s t r u o w a ł

proste

farmach, dzieleni na g r u p y n a r o d o w o ś c i o w e . Z a g ó r n y z a c h o w a ł

m ł y n y - z a b a w k i , wprawiane w r u c h przez p r z e p ł y w a j ą c ą

wodę.

zdjęcia z n i e w o l i . Z pudelka po czekoladkach w y j m u j e s k r z ę t n i e

Nie

obserwował

przechowywane, p o ż ó ł k ł e j u ż fotografio — niemieckie d o ż y n k i ,

p r z y drogach, w swojej wsi i we wsiach s ą s i e d n i c h , o k r e ś l a j a k o

miał skąd

czerpać wzorów.

upozowany z kolegami w k o n w e n c j i dawnej f o t o g r a f i i ; on sam

„ p a r t a c k i e — j a k b ą d ź zrobione". O b s e r w o w a ł p r z y r o d ę . Ż y ł

pod drzewem, w c y w i l n y m u b r a n i u . To zdjęcie p r z e s ł a ł do d o m u .

j a k i n n i , c h o ć zawsze j a k b y więcej b y ł o w n i m wrażliwości, za­

W t e d y z w o l n i o n y b y ł j u ż z b e z p o ś r e d n i e g o dozoru. A l e nawet

chłanności,

wyobraźni.

wybierając

zajęcia,

Twarde

Kapliczki,

życie

które sprawiały

które

próbował

przechytrzyć

m u przyjemność,

a

więc

w tej wojennej poniewierce drewno w k r o c z y ł o w jego
P r z y j ę t y z o s t a ł do p r a c y j a k o p o m o c n i k stelmacha.

życie.

Ulubiony

zwiq,zane z obróbką, drewna. Z r y t m u codziennej pracy w y r w a ł a

m a t e r i a ł z a p e w n i ł m u t y m razem lżejszą p r a c ę , nieco

go w o j n a polsko-radziecka. Jako

do

ż y w n o ś ć , więcej wolnego czasu i swobody. T ę s k n o t a za r o d z i n ą ,

czterech

n i e p o k ó j o g o s p o d a r k ę nie d a w a ł y m u jednak spokoju. Postano­

osiemnastolatok

poszedł

wojska. N i e b r a ł jednak u d z i a ł u w w a l k a c h . J u ż po
m i e s i ą c a c h p o w r ó c i ł do d o m u .

W jego wsi c h ł o p c y z a k ł a d a l i r o d z i n y zazw3'czaj po powrocie
z wojska. O n z d e c y d o w a ł się na to dopiero w w i e k u 26 l a t . Ż o n ę

268

lepszą

wił s y m u l o w a ć c h o r o b ę . W y p i ł s p o r z ą d z o n y przez k o l e g ę w y w a r
z esencji t y t o n i o w e j .

B y ł skuteczniejszy niż z a m i e r z a ł .

„Przez

p ó ł r o k u g ł o w a m i się k r ę c i ł a . " J a k o niezdolny do pracy, o d e s ł a n y

�z o s t a ł do d o m u . W k r ó t c e m i a ł tego ż a ł o w a ć .

W rodzinnej wsi

p o w s t a ł a p u s t k a , k t ó r e j nie m o g ł a w y p e ł n i ć , p o w i ę k s z a j ą c a

N i e m c y w y z n a c z y l i m u f u n k c j ę furmana. Najgorsze b y ł y karne

stopniowo,

ekspedycje.

k a p l i c z k i , j a k je nazywa „ p r z y o z d o b y na ś c i a n y " . R ó ż n e .

To

wtedy

obserwował

jak

cale wsie, m o r d o w a l i ich m i e s z k a ń c ó w .

Niemcy

palili

Mógł b y ć

domy,

tylko

mil­

rodzina

córki.

Zaczął

rzeźbić.

Początkowo

się

są

to
Raz

jest to Pan Jezus, k i e d y indziej Św. B a r b a r a lub Św. R o d z i n a .

c z ą c y m ś w i a d k i e m , więc z t y m w i ę k s z y m z a c i ę c i e m opowiada

Najczęściej

0 t y m teraz, poprzez r z e ź b ę . Czasem jeździł do p o w i a t u . W i d z i a ł

w c i ą ż ten sam schemat —• s t o j ą c e j na k u l i ziemskiej, z r o z ł o ż o ­

tam

j a k h i t l e r o w c y ł a d o w a l i l u d n o ś ć ż y d o w s k ą na

samochody

1 w y w o z i l i na miejsce zbiorowych s t r a c e ń .
W t y m czasie z a c z ę ł y się p r z e ś l a d o w a n i a l u d n o ś c i polskiej

j e d n a k M a t k a Boska. W

jej w i z e r u n k u

powtarza

n y m i r ę k o m a i ł a g o d n y m u ś m i e c h e m na t w a r z y . W z o r u j e się na
stojącej

w rogu

wyrobu,

k t ó r ą kilkanaście lat temu ozdobił własnoręcznie

pokoju

starej,

gipsowej figurze

fabrycznego
wy­

przez b a n d y u k r a i ń s k i e . W obawie o życie swoje i r o d z i n y po­

k o n a n ą o b u d o w ą . Część kapliczek p o z o s t a w i ł w stanie s u r o w y m .

stanowił wyjechać.

Te, o solidnej k o n s t r u k c j i ,

Część d o b y t k u z a ł a d o w a ł na

pięć

wozów

i k o r z y s t a j ą c z t r a n s p o r t u kolejowego d o j e c h a ł do wsi Ł ę k a w i c a

z w i e ń c z o n e u g ó r y k r z y ż e m —. na­

w i ą z u j ą do p r a w d z i w y c h kaplic m u r o w a n y c h . Z d o b i ą je dodat­

k . T a r n o w a . T u , na wysiedleniu, spędził d w a lata. W rodzinnej

k o w o stylizowane o r n a m e n t y r o ś l i n n e , z a t k n i ę t e

wsi z o s t a w i ł d u ż e gospodarstwo, d o m y solidno, pod b l a c h ą , ale

liście palmowe. I n n e — p o s t a ć M a t k i Boskiej o t a c z a j ą t y l k o p ó ł ­

k i e d y po wojnie nie m ó g ł j u ż t a m p o w r ó c i ć , p o j e c h a ł do L i g o t y ,

k o l i s t ą linią czerwonych, ż ó ł t y c h i niebieskich k w i a t k ó w .

śladem, wcześniej

daleko d o m u Z a g ó r n e g o , w Ligocie, stoi t a k a kapliczka. K a m i e n ­

już

tutaj

osiedlonej, siostry. O d

początku

w

podstawę
Nie­

w ł ą c z y ł się w p r a c ę s p o ł e c z n ą . L u d z i e u f a l i m u , więc powierzali

n y słup z m e t a l o w y m k r u c y f i k s e m u g ó r y i k o l o r o w y m obrazkiem

i c z y n i ą t o n a d a l —• odpowiedzialne f u n k c j e :

M a t k i Boskiej Bolesnej za

przewodniczącego

s p ó ł k i w o d n e j , k o m i t e t u sklepowego, k o m i t e t u

mleczarskiego,

szkłem. Jak

w rzeźbie

Zagórnego

t a k i t u t a j zapobiegliwe r ę c e ludzkie — dla uczynienia jej p i ę k ­

k o m i s j i rewizyjnej. P o d c h o d z i ł do tej p r a c y z n a j w y ż s z ą p o w a g ą .

niejszą,

Poukładane

o t o c z y ł y obrazek w i e ń c e m z u p e ł n i e p o d o b n y c h chociaż sztucz­

l e ż ą w szafie u r z ę d o w e

d o k u m e n t y , rejestry.

o s o b n y m p u d e ł k u —• ordery, łącznie z n a j w y ż s z y m i ,
wymi. Podziękowania,
pełnionym

teczkami,

dyplomy. W
zamknięte

30

państwo­

p l a s t y k o w y m pudle,
lat

gospodarnego

T u , na Ziemiach Zachodnich, Z a g ó r n y p o c z ą t k o w o

W
wy­

życia.

szewcował,

p r a c o w a ł na r o l i , b y w a ł o , że w z o r o w a ł a się na n i m c a ł a wieś.
A l e t r u d n i ł się r ó w n i e ż ciesiołką. M ó g ł b y w s k a z a ć
takich

domów,

p r z y budowie k t ó r y c h

uczestniczył.

kilkanaście
Wykonał

nych,

godniejszą,

dla

plastykowych

wyrażenia

kwiatów.

Ta

własnej
sama

wdzięczności

urokliwa

—•

prostota,

l u d z k a s z c z o d r o ś ć , k t ó r a t e m u co u k o c h a ł a daje wszystko, co
najpiękniejsze

— k w i a t y i k o l o r y . N i c dziwnego, że

kapliczki

Z a g ó r n e g o cieszą się t a k i m powodzeniem. I to nie t y l k o we wsi.
K u p u j ą je przyjezdni,

znajomi.

Ś l u b y u p a m i ę t n i a Z a g ó r n y prezentami ś l u b n y m i . P o d
manym

przez

parę

młodych,

dekoracyjnym

trzy­

obramowaniem,

t e ż k i l k a , do dziś u ż y w a n y c h , w o z ó w . D l a proboszcza w Smolnej

z w i e ń c z o n y m u g ó r y napisem — „ S z c z ę ś ć B o ż e m ł o d e j parze" —

wyrzeźbił

kominiarz.

półtorametrowy

ołtarz,

przedstawiający

wizerunki

M a t k i Boskiej i Pana Jezusa.
W 1982 r o k u u m a i ł a jego ż o n a . Od 16 l a t częściowo niespraw­
na,

sparaliżowana

po

wylewie.

Tak

w i ę c na

straży

małżeńskiego

szczęścia

stoją

p o s p o ł u B ó g i , p o t r a k t o w a n y t r o c h ę serio a t r o c h ę z p r z y m r u ­
W

życiu Mikołaja

I I . 4. Młynarz

i Żyd,

Zagórnego

ż e n i e m oka, zabobonny s y m b o l powodzenia.
N a j w a ż n i e j s z a jednak, r ó w n i e ż dla r z e ź b i a r z a , jest d r e w n i a n a

w y s . 39 c m ; i l . 5. Papież

i Jaruzelski,

wys. 39,5

cm

269

�6
I I . 6. Wójt

gromadzki,

w y s . 33 c m ; Polak

i Ukrainiec,

H i s t o r i i drewnianej towarzyszy ta druga spisana na komen­

historia. Życie p o w t ó r z o n e . M ó w i , że sam l u b i p o p a t r z e ć na te
r z e ź b y . I dla niego s ą p r z y p o m n i e n i e m minionego czasu, k t ó r y

tujących

przecież o d m i e r z a ł jego los a dziś ś w i a d c z ą o n i m j u ż t y l k o ,

czenia

zamknięte

m i n i protestem

w

gablotach,

muzealno

eksponaty.

Opowiadając,

w y s . 38 c m

j ą metryczkach. U j a w n i a z a s k a k u j ą c ą

wydarzeń.

Któż

z nas

mógłby

logikę

wyjaśnić

tłuma­

zanik

mody

t ę g i c h k o b i e t , a p r z e c i e ż zniewoleni j e s t e ś m y

nawet g d y wybiega w bardzo s z c z e g ó ł o w y opis p r z e ż y ć w ł a s n y c h

p r o s t o t ą tego w y j a ś n i e n i a . Przekonuje nas do niego w i d o k

i

histo­

zasmuconej, k t ó r e j k r ó t k a s p ó d n i c a o d s ł a n i a grube, n i e k s z t a ł t n e

ryczne. Jest to jednak t a historia, k t ó r ą t r u d n o b y ł o b y n a z w a ć

uda. U ś m i e c h a się s t o j ą c a obok, zadowolona, bo s z c z u p ł a . U ś m i e ­

rodziny, przywołuje

jednocześnie

znane

wydarzenia

tej

p o d r ę c z n i k o w ą . F a k t y w a ż n e m i e s z a j ą się w niej z refleksjami

chamy się m y — o b s e r w u j ą c y te f i g u r k i . U ś m i e c h a , się ich autor.

całkowicie

Jego to t a k ż e b a w i . L u b i z a d a w a ć z a s k a k u j ą c e p y t a n i a , obserwu­

osobistymi.

Powtarzane

w

niemal

niezmienionej

postaci p r z y k o l e j n y c h w i z y t a c h , w y w o d y te s p r a w i a j ą w r a ż e n i e

je,

gotowej f o r m u ł k i . N i e w ą t p l i w i e to wszystko z o s t a ł o

o d c z y t u j e m y intencje. T a k j a k w przedstawieniu niemal iden­

dokładnie

czy w y k a z u j e m y d o s t a t e c z n ą

spostrzegawczość,

właściwie

p r z e m y ś l a n o , opis u z u p e ł n i a r z e ź b ę , t a k a b y nio p o z o s t a ł o miejsca

t y c z n y c h postaci Polaka i U k r a i ń c a . „ K t ó r y Polak, k t ó r y U k r a i ­

na n i e d o m ó w i e n i a ,

niec — p r o s z ę z g a d n ą ć ? " — w p r o s t zwraca się do nas z polece­

jakąkolwiek

niejasność.

Gdzieś u

podstaw

tej relacji o d n a l e ź ć m o ż n a z a w ó d doznany w kontakcie z i n n y m i ,

niem o d g a d n i ę c i a n a r o d o w o ś c i , rozszyfrowania j e m u wiadomej

k t ó r z y nio p o t r a f i l i r o z s z e r z y ć granicy swojego poznania. W t y m

wiedzy

ukrytej w

b r a k u wiedzy, o g r a n i c z o n o ś c i m y ś l e n i a w i d z i p r z y c z y n ę

dobrze

ich życie i zwyczaje.

nieporozumień,
w

chociażby

tego,

że p r z y b y s z ó w

ze

wielu

wschodu

Ligocie do dzisiaj nazywa się U k r a i ń c a m i . T ł u m a c z y

więc,

z nimi, przyjaźnił

wyglądzie

się, ale p r z e ż y ł

także

tragedię

poznał
przecież

konfliktów

i z b r o d n i . Miał nawet d w ó c h s z w a g r ó w U k r a i ń c ó w . N i o , popra­
wia, R u s i n ó w . „ W p r z ó d y
roku

b u d z i jego osobiste d o ś w i a d c z e n i e . O n j e d n a k

sam

sąsiadował

że P o l s k i nie b y ł o 280 l a t , cierpliwie wyjaśnia, w z a j e m n y u k ł a d
zainteresowanie

On

długo

p o m i ę d z y ludnością polską i u k r a i ń s k ą . Oczywiście

największe

zewnętrznym.
Tak

to oni b y l i R u s i n i , dopiero po

zaczęli b y ć U k r a i ń c a m i . "

Z tych wspomnień

1918

pozostała

nie t y l k o p a m i ę ć o o d m i e n n y m ubiorze. T a m t e p r z e ż y c i a wzbo­

c h ę t n i e j k r e ś l i wizję tej h i s t o r i i wielkiej — wyselekcjonowanej

g a c a j ą jego w n ę t r z e . A l e w r z e ź b a c h

i u p o r z ą d k o w a n e j , według własnego pojmowania.

uwagę

na

zewnętrzne

Z a g ó r n y zwraca, właśnie

a t r y b u t y przypisane

człowiekowi.

Tak

w y g l ą d a ł u l a u , t a k dziedzic, a t u k k o b i e t y do 1910 r o k u nosiły
„ S t r u g a n e l a l k i " s ą upozowane, o s z c z ę d n e w ruchach, usta,wione najczęściej

frontalnie, rzadziej p r o f i l e m .

O ż y w i o n e jego

wodę.

Zmieniają

się

przedmioty

towarzyszące

człowiekowi,

w y z n a c z a j ą c e jego s p o ł e c z n ą f u n k c j ę . Jest w t y m j a k i e ś zapa­

o p o w i e ś c i ą nagle, ja,k w t e a t r a l n y m s p e k t a k l u , z a c z y n a j ą odgry­

trzenie w t ę , ja,kby w t ó r n i o n a ł o ż o n ą ,

w a ć swojo role. Chocia,ż m o ż e m y m i e ć w ą t p l i w o ś c i , czy to one

Twarze s ą raczej schematyczne, bo t e ż nio ono m a j ą

czy i c h a n i m a t o r jest w n i m g ł ó w n y m a k t o r e m . Jest tego chyba

n a s z ą u w a g ę . Historia, Z a g ó r n e g o to historia c z ł o w i e k a i rzeczy,

n i e ś w i a d o m y , bo p o c z ą t k o w o pozostawia nas sa,m na, sam z r z e ź b ą ,

а raczej człowieka w ś r ó d rzeczy. N i e są, to k o n k r e t n e

p o z w a l a j ą c na swobodne d o m y s ł y — w ł ą c z a się dopiero dostrze­

j a k k o l w i e k one b y ł y p u n k t a m i ^vyjścia. T u z l a ł y się w jedno.

g a j ą c autentyczne

T o po p r o s t u — u ł a n , naczelnik

270

zainteresowanie.

warstwę

koszący.

znaczeniową.
zwracać
osoby,

�Władza

zawsze n a j b l i ż s z ą mieszkalicowi wsi b y l w ó j t gro­

n i c ą " . W komentarzach

przedstawia

więc

będących

swoje widzenie ewolucji togo u r z ę d u . P o c z ą w s z y od r o k u

1912

inaczej

madzki,

później

naczelnik g m i n y . Z a g ó r n y

po czasy w s p ó ł c z e s n e . T e n pierwszy w y s o k i ,

z laską w ręku

o b y w a ł się bez z e w n ę t r z n y c h w y z n a c z n i k ó w w ł a d z y . T y p o w a n y
na w ó j t a m u s i a ł j e d n a k o d z n a c z a ć się o d p o w i e d n i ą

prezoneją.

nie

przywołuje

w powszechnym

znajdziemy

punktu

Z a g ó r n y nazwy

użyciu.

Przekonany

odniesienia

do

jest,

jego

że

wiedzy.

„ T e n pasek bez plecy to jest siownik do z b o ż a . Innego nio b y ł o
K a l e c y — w ę d r u j ą c y o d d o m u do d o m u ż e b r a c y to t a k ż e
element

sokie, a b y nie z a b r u d z i ł go k u r z wiejskich d r ó g . N a s t ę p n y ma­

tucznika.

dawnego

życia

w s i . B y ł n i m i weterynarz

pędzący

W ten a n o n i m o w y t ł u m w k r a c z a j ą czasem postacie k o n k r e t n e ,

r o k u m a j u ż t a k ż e t e c z k ę . Czyż nio jest to lapidarnie u j ę t a , nie

w y b i t n e ze w z g l ę d u na s w o j ą rolę w h i s t o r i i : L e n i n ,

pozbawiona ironicznego dystansu, historia rozrostu

kilkakrotnie

biurokracji;

urządzeń

do 1945 r o k u " —• to o w y s i e w a j ą c y m z b o ż e z p ł a c h t y .

, , D u ż o do powiedzenia m i a ł y nawet k o b i e t y . " B u t y m i a ł w y ­
nifestuje s w o j ą f u n k c j ę o b o w i ą z k o w y m k r a w a t e m , a ten z 1980

dziś

Piłsudski,

p o w t ó r z o n y P a p i e ż . Rzeczy i ludzie z n a c z ą

czas,

z a s t ą p i e n i a o w ą , , t e c z k ą i k r a w a t k ą " — a,utentyzmu d z i a ł a n i a .

o d m i e r z a j ą kolejne etapy. N a podstawkach p o j a w i a j ą się d a t y

A u t o r y t e t u c z ł o w i e k a — sztucznym a u t o r y t e t e m

urzędniczego

—• r o k 1910, 1930, 1970. W zamierzeniu Z a g ó r n e g o d a t y gra­

a t r y b u t u . W t y m o d s z u k i w a n i u d o d a t k o w y c h z n a c z e ń nie za­

niczne. Jest to i n d y w i d u a l n a p r ó b a u p o r z ą d k o w a n i a d z i e j ó w na

stępujemy

u ż y t e k w ł a s n y i i n n y c h . Mniej istotne jest, czy przedstawiono

autora.

T a k a jest jego intencja w y r a ż o n a

opisem.

Urzędniczy poehód k o ń c z y korpulentna sylwetka współczesnego

sposoby

naczelnika, k t ó r e g o Z a g ó r n y nazywa

k i l k a n a ś c i e ł a t . Jest to wersja h i s t o r i i Z a g ó r n e g o , oparta o jego

„karykaturą".

U ł a n i — w i d y w a ł ich j u ż w d z i e c i ń s t w i e . T u t a j c w a ł u j ą
koniach,

przechadzają

się z psom, ż e g n a j ą

p r o w a d z a j ą konie. Z a g ó r n y opowiada więc o podziale
i piechoty, w y r a ż o n y m

odmiennością

k t ó r y również p a r a d o w a ł w takim

na

dziewezyny, w y ­
kawalerii

u b i o r u . O swoim

ojcu,

gospodarowania,

p r z e ż y c i a , obserwacje,
Drewniane posta,eio

Ż y d z i — „ Ż y d ó w 3,5 m i l i o n a u nas b y ł o — t r z y

miliony

jeszezo

rok,

przemyślenia.
wciąż z a l u d n i a j ą

jego w y o b r a ź n i ę ,

ale

d r e w n i a n ą h i s t o r i ę p r z e ż y w a najpiorw we śnie. To w n o c y po­
wstają

pomysły

przybliżony

mundurze.

ubiory funkcjonowały

kolejnych

przedstawień.

schemat p r z y s z ł e j

W

dzień

pracy a następnie

do j e j w y k o n a n i a . D r o w n o t r a k t u j e

szkicuje

przystępujo

z szacunkiem.

Wybiera

Niemiec na m y d ł o p r z e r o b i ł , p ó ł z o s t a ł o " — c z y t a m y w me­

takie, k t ó r e ł a t w o k s z t a ł t o w a ć . Przesusza je i ustawia do p i o n u .

tryczce do r z e ź b y p r z e d s t a w i a j ą c e j

Ż y d a . Wspomina, ich zwy­

D r e w n o , w e d ł u g niego, j a k człowiek nie m o ż e b y ć kalekie, j a k

czaje. Wra,z z i n n y m i c h ł o p c a m i b i e g a ł o g l ą d a ć ż y d o w s k i e wesela.

d o m musi m i e ć solidny fund.ament. Szkoda m u je o d r ą b y w a ć

Jego m a t k a m i a ł a ż y d o w s k i e k o l e ż a n k i i uczennice. „ Ż y d z i —

więc, g d y znajdzie

większy

to b y ł we wsi c a ł y ó w c z e s n y GS." M ó w i o sposobach zdobywania

proporcji, podwójno

sylwetki.

k b o n t a , spółce Ż y d a z m ł y n a r z e m i ż y d o w s k i e j

gehennie.

Rzeźbienie

kawałek,

r z e ź b i , dla

pojmuje ja,ko swoiste zmaganie

za,chowania

z tworzywem.

Skostruowane na w ł a s n y u ż y t e k p r a w d y w y p o w i a d a z t a k i m

Ł a t w e z w y c i ę z t w o nie cieszy. Sa,m więc wyznacza sobie t r u d n i e j ­

przekonaniem, j a k b y poza n i m i nie b y ł o i n n y c h racji. N a w e t

sze zadania, w y m a g a j ą c e doskonalenia u m i e j ę t n o ś c i . K i e d y nie

jośłi p r a w d y te s ą w zabawny s p o s ó b

jest zadowolony z k o ń c o w e g o efektu swojej pracy, p o p r a w i a

uproszczone.

Rolnicy — z wialnią, kosą, grabiami. Kobiety niosące wodę
w wiadrach umocowanych na k o r o m y s ł a c h — bo k i o d y ś
jedna

studnia

na

kilkanaście

podwórok.

Kobieta z

była

automa­

t y c z n ą p r a l k ą czyli maglem, z m i ę d l i c ą , w jogo podpisie „ t a r -

j ą t a k d ł u g o a ż o s i ą g n i e t o , co z a m i e r z a ł . W p r e c y z y j n y m od­
tworzeniu

poszczególnych

postaci

złączyło

się

cieśli i szowea. P r z y o b r ó b c e drewna n a j c h ę t n i e j

doświadczenie
p o s ł u g u j e się

n o ż e m szewskim.

I I . 8. F r a g m e n t ż y c i o r y s u pisanego w z w i ą z k u z w y s t a w ą we W r o c ł a w i u (1988 r)

272

�II.

Kolor

zastosowany w

9. Szczęść Boże młodej parze, w y s . 50,5 c m ; i l . 10.
Ułani,
wys. 28,5 c m ; i l . 11. Chrystus Pasterz, wys. 63,5 c m

przedsta­

n a w i ą z u j ą c y c h dialog z i n n y m i . W p r o s t przeciwnie. Ż y ł zawsze

wienie, bo w a ż n e jest, że w ł a ś n i e czerwone korale z d o b i ł y s t r ó j

części prac u w i a r y g o d n i a

w ś r ó d l u d z i i dla nich. O t w a r t y , w ł ą c z a j ą c y się w i c h p r o b l e m y ,

l u d o w y a u ł a n m i a ł m u n d u r niebieski. B a r w a d o p e ł n i a p r a w d ę

społocznik. W spisanym przez siebie w y z n a n i u , p r z y g o t o w a n y m

h i s t o r y c z n ą , nie z a s t ę p u j ą c

na w y s t a w ę w M u z e u m E t n o g r a f i c z n y m we W r o c ł a w i u , zapewnia,

modelunku.

że nie jest w a r i a t e m . R z e ź b i , aby z a t r z y m a ć m i n i o n y czas i aby
M i k o ł a j Z a g ó r n y nie m a w sobie nic z samotnika, t y c h n a t u r
s k r y t y c h , p e n e t r u j ą c y c h w ł a s n e w n ę t r z e , t y l k o poprzez s z t u k ę
)0

nie m i e ć godzin nadliczbowych. Po p r o s t u : „ T a k te czasy pa­
m i ę t a m i takie m i się s t r u ż e . M a m l a t

Fot.: Jan Świderski (2—11)

86."
11

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
