<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="10228" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/10228?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-27T00:01:43+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="10206">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3d47f81673e9347b6239d3fff48af91a.pdf</src>
      <authentication>02e85808d4f009e1f7238bc31b7b5ad1</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="121592">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3192</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="121593">
              <text>1987</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="121594">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2989</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="121595">
              <text>Teoria sztuki czy kultury ludowej? Od propozycji Eugeniusza Frankowskiego do "Polskiej Sztuki Ludowej" AD 1987 / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1987 t.41 z.1-4</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="121596">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1987 t.41 z.1-4, s.18-22</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="121597">
              <text>Sokolewicz, Zofia</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="121598">
              <text>pol.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="121599">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="121600">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="121601">
              <text>Zofia Sokolewicz

TEORIA
OD

SZTUKI

CZY, KULTURY

PROPOZYCJI

EUGENIUSZA

LUDOWEJ?

FRANKOWSKIEGO

D O „POLSKIEJ SZTUKI L U D O W E J " A D 1987

D l a h i s t o r y k a n a u k i 39 r o c z n i k ó w „ P o l s k i e j S z t u k i L u d o ­
w e j " s t a n o w i w a ż n e ź r ó d ł o do r o z w a ż a ń n a d t w o l u c j ą

poglą­

M . Sobeskego, reminiscencje

filozofii

G. Hegla,

H.

Taine'a, W . D i l t h e y ' a — a wszystko t o na gruncie swoistej t o o r i i

d ó w na t o m a t sposobu badania s z t u k i l u d o w o j . Jost to n i o w ą -

owolucji.

t p l i w i e ogromna z a s ł u g a j e j dawnego

jost d o s y ć t r u d n e ze w z g l ę d u n a s ł a b ą w gruncie rzeczy z n a j o m o ś ć

i obecnogo, niewielkiego

Rozszyfrowanie

gonozy

poglądów

Frankowskiego

z e s p o ł u redakcyjnego, w r a ż l i w e g o na wszelkie dyskusje w sze­

jogo s t u d i ó w , s k ą p e d o k u m o n t y osobiste d o t y c z ą c e

roko p o j ę t y m ś r o d o w i s k u n a u k o w y m , a liczącogo w s w y m gro­

a k t y w n o g o i t w ó r c z e g o okresu jego ż y c i a przed 1939, k t ó r y c h

n i e w s w o i m czasie z n a w c ó w tej m i a r y co K s a w o r y P i w o c k i ,

najważniejsza

Tadousz

przypomnienie sonsu toj t o o r i i , j e j p o d s t a w o w y c h

nych:

Seweryn, a t a k ż e
Józefa

jej kolejnych r e d a k t o r ó w

Grabowskiego,

Romana

Reinfussa,

naczel­

Tadeusza

najbardziej

część z o s t a ł a zniszczona przez w o j n ę .

Jodnakże
twierdzoń,

w y d a j e się dziś niozmiornio w ł a ś c i w e w c h w i l i gdy poszukujemy

Zyglera, i wreszcie, k i o r u j ą c e g o p i s m e m nioprzerwanio od 1952

wciąż

roku,

s z e r z a j ą c e g o się pola b a d a ń k u l t u r y i s z t u k i ludowoj i g d y nie

Aleksandra

Jackowskiego.

Odbijając

losy b a d a ń

sztuki

ludowej pismo jost t o ż t y m s a m y m ś w i a d k i e m owolucji
etnologicznej, a przede w s z y s t k i m etnologicznej t e o r i i

myśli

ciorpliwogo

w y s i ł k u Aleksandra

Jackowskiogo, starannie o m i -

j a j ą c o g o w y p r ó b o w a n o j u ż szlaki i w i o d ą c e g o „ P o l s k ą
Ludową"

na

manowce

teorii. Bezpośrednim
jest z a s ł y s z a n a nie

bodźcom

do napisania

dawno

opinia

Sztukę

efektywnych teorii wyjaśniania

coraz

t o roz­

Punkt
człowiek

wyjścia

t o o r i i Frankowskiego s t a n o w i z a ł o ż e n i e , że

jest i s t o t ą b i o l o g i c z n o - k u l t u r o w ą ,

zabezpieczenie ż y c i a i jogo przekazanie.
człowiek

realizuje

a jego celem

To celo

jest

podstawowe

w środowisku naturalnym, które

warunkuje

powszechnie

jogo d z i a ł a n i a i o k r e ś l a i c h r y t m , c z ę s t o t l i w o ś ć , w p ł y w a na i c h

mej w y p o w i e d z i

f o r m ę . Podobnio do M . Maussa i L . L ó v i - B r u h l a i zapowne p o d

nie zawsze uznawanych

tak

dla

bardziej

u s t a ł y joszcze dyskusje, czy jost ona s z t u k ą czy nie.

kultury.

T y c h p a r ę słów s t a n o w i ć m a s k r o m n y d o w ó d uznania

jednego z e t n o g r a f ó w :

ich w p ł y w o m ,

F r a n k o w s k i s ą d z i , żo c z ł o w i e k

p i e r w o t n y nie

w „ P o l s k i e j Sztuce L u d o w o j " z a b r a k ł o j u ż miojsca dla s z t u k i

wyobcowujo się ze ś r o d o w i s k a , nio stara w y r ó ż n i ć s i ę z niogo,

ludowej.

w r ę c z o d w r o t n i e , czuje się jego częścią. N i o w i d z i w i ę c sprzecz­
w

n o ś c i m i ę d z y niebom a z i o m i ą , r ó ż n i ą c się s t a n o w i ą one jedno-

„ P o l s k i e j Sztuce L u d o w e j " redagowanej przez Aloksandra Jac­

cześnio j e d n o ś ć — nio s ą z i s t o t y swej ś w i e c k i e l u b ś w i ę t e , ale

A w i ę c czy jest i j a k a jest sztuka ludowa prezentowana

s t a j ą s i ę n i m i z a l e ż n i e od o k o l i c z n o ś c i . T o o k r e ś l a n i e l u b raczej,

kowskiego i jogo k o m p e t e n t n y zespół 1
Odpowiedzi na to p y t a n i e m o ż n a p o s z u k i w a ć w r ó ż n y spo­
sób.

niusza

na p r z y k ł a d z i e

t e o r i i s z t u k i ludowej

Frankowskiego. T r a k t u j ą c

inspiracji

dla b a d a ń

spró­

zano jost ściśle ze sposobem m y ś l e n i a c z ł o w i o k a , z m y ś l e n i o m
n a z y w a n y m przez Frankowskiego m a g i c z n y m . I t e m u t o w ł a ś n i e

j ą jako p u n k t wyjścia

współczesnych

będę starała

dla

się w s k a z a ć

na s ł u s z n o ś ć p r z y j ę t e j p o l i t y k i redakcyjnoj w doborze

dowej

człowiekowi

zawdzięczamy

E.

prezentację

polskiej

Frankowskiemu.

sztuki

Opublikował

lu­

ją

w

jest,

zdaniem

Frankowskiego,

poczucie

„ S z t u k a jost... zjawiskiem od ż y c i a n i e o d ł ą c z n y m — pisze
Frankowski

systematyczną

właściwe

p i ę k n a , k t ó r e u j a w n i a się w d z i e ł a c h s z t u k i .

tematów

i problemów.
Piorwszą,

odczucie miejsca c z ł o w i e k a w świecie, wo w s z o c h ś w i e c i e , z w i ą ­

Eugo-

S k o m p l i k o w a n o d y l e m a t y badacza s z t u k i ludowej

buję przedstawić

i stwiordza daloj,

że jost ona

ujawnieniom

poczucia p i ę k n a , k t ó r o jost o r g a n i c z n ą s k ł a d o w ą duszy l u d z k i o j ,
o d nioj n i e o d ł ą c z n ą " .

1

Poczucie p i ę k n a s t a n o w i w i ę c n a t u r a l n ą ,

1934 r . we w s p a n i a ł y m w y d a w n i c t w i e „ W i e d z a o Polsce" p o d

przyrodzoną cechę, właściwą człowiekowi, której uzewnętrznie­

t y t u ł e m Sztuka

n i e m jost sztuka. W y n i k a

ludowa.

71 s t r o n f o r m a t u A 2 ze 129 z n a k o m i ­

t y m i f o t o g r a f i a m i od zydla z a k o p i a ń s k i e g o po r ó z g ę

weselną

z togo przekonanie

o powszechności sztuki i jej p o d w ó j n y m

Frankowskiego

niejako

charakterzo.

z a w i e r a ł o p r e z o n t a c j ę w i e l u w a ż n y c h toorii k u l t u r y togo czasu

Jost sztuka d z i e ł e m c z ł o w i e k a w y r a ż o n y m za p o m o c ą d o s t ę p n y c h

od

m u ś r o d k ó w , ale t e ż m a swoje ź r ó d ł a w biologii, a ściśloj w psy­

ewolucjonistycznej

toorii

s y m b o l u przoz

rites

de

passage

A . v a n Gennepa po p s y c h o a n a l i z ę Z . Freuda.

chice c z ł o w i o k a , jost zjawiskiem par excellence

psychicznym.

D o m o m e n t u w y d a n i a p r a c y Frankowskiego sztuce ludowej

Jest to zalożenio niozmiornio istotno dla sporu h i s t o r y k ó w s z t u k i

p o ś w i ę c o n o wiele o p r a c o w a ń , z w ł a s z c z a regionalnych. W y p a d a

0 psychiczny czy t e ż s p o ł o e z n y jej charakter. Przyznanie sztuce

t u w s p o m n i e ć z a l i c z a n ą d z i ś do k l a s y k i p r a c ę W . Matlakowskiego

naturalnego

0 budownictwie ludowym

na P o d h a l u

z l e k t u r Frankowskiogo — a m a m y d o w o d y na t o , że b y ł w y b i t ­

tnie w y d a n y m Zdobnictwie

(1900), n a s t ę p n i o r o z p r a w ę St. B a ­

rabasza o

(1892) i jego p o ś m i e r ­

sztuce ludowej na P o d h a l u

nym

orudytą,

zdajo

się z r e s z t ą

wynikać

nie

tylko

ś w i o t n i e z o r i e n t o w a n y m w trendach n a u k i świa

towoj — ale i z jogo przyrodniczego w y k s z t a ł c o n i a . F a k t , ż(

n a d m u z y k ą l u d o w ą na Podhalu A . C h y b i ń s k i o g o i J . Zborow-

etnografia w y r a s t a ł a w X I X w i e k u z i n n y c h , w c z e ś n i e j uformo

skiogo, g ł o w n i o prowadzono w okresio m i ę d z y w o j e n n y m ,

dalej

w a n y c h d y s c y p l i n , m u s i a ł r z u t o w a ć na s p o s ó b j o j u p r a w i a n i a

dotyczące

F r a n k o w s k i u z y s k a ł po studiach n a w y d z i a ł a c h p r z y r o d n i c z y n

zbieracza,

(1028—1930),

charakteru

badania

prace niestrudzonego

Seweryna

Udzieli,

g ł o w n i o regionu krakowskiego. N a l e ż y t u t e ż p o d k r e ś l i ć wiolkio

1 m e d y c z n y m a b s o l u t o r i u m w zakresie archoologii i a n t r o p o l o g i i

zasługi

Można

współczesnych

Frankowskiemu

T.

Dobrowolskiego

w

1 T . Soworyna.
Na

t y m dość

bogatym

tle rozpraw

szczegółowych

praca

toż przypuścić,

Katodrzo

ż e badania

Antropologii

etnograficzne

Uniwersytetu

prowadzon&lt;

Jagiellońskiego

po(

k i o r u n k i o m t w ó r c y antropologicznej s z k o ł y k r a k o w s k i e j , J u ł i a n i

Frankowskiego z a s ł u g u j o na s z c z o g ó l n ą u w a g ę . P r z e g l ą d r ó ż n y c h

T a l k o - H r y n c e w i c z a , m u s i a ł y m i m o etnograficznych

działów

w a ń tego ostatniego, n o s i ć na sobio z n a m i ę w a r s z t a t u p r z y r o d

s z t u k i ludowej z o s t a ł

w y r a ź n i e zarysowanej

tu

bowiem

podporządkowany

koncepcji teoretycznoj. K o n s t r u k c j a

ta

niczego. C h o ć n a ł o ż y t e ż u w a ż n i o w y s ł u c h a ć A n n y

zaintereso
Kutrzeby

nosi na sobie z n a m i ę czasu. Z n a j d u j o m y w nioj inspiracje p ł y ­

-Pojnarowoj g d y piszo: „ N i o d a j m y się p r z y t y m z m y l i ć nazwie

nące

antropologia w okresio s t u d i ó w u n i w o r s y t o c k i c h F r a n k o w s k i e g

18

I

estetyka

z prac L . L e v i - B r u h l a ,

szkoły H . Wolfflina,

poglądów

�obejmuje — nie t y l e j a k o p r z e d m i o t s t u d i ó w , co j a k o p r z e d m i o t

m y ś l i g d y pisze „ w ł a ś c i w o ś c i rasowe". N i o s ą d z ę b y n a l e ż a ł o go

z a i n t e r e s o w a ń n a u k o w c ó w g r u p u j ą c y c h się w l a ś n i o w K r a k o w i e

o s k a r ż a ć o p r z e s ą d y rasowe. J e d n a k ż e , j a k o a n t r o p o l o g z w y ­

(od 1933 r o k u j a k o K o m i s j a A n t r o p o l o g i c z n a A k a d e m i i U m i e j ę t ­

k s z t a ł c e n i a , m u s i a ł z d a w a ć sobie s p r a w ę z tego, że f a k t zawie­

ności) — nie t y l k o zagadnienia człowioka fizycznego, ale cało­

rania m a ł ż e ń s t w zgodnie z o k r e ś l o n y m i r e g u ł a m i o g r a n i c z a j ą c y m i

2

k s z t a ł t wiedzy o c z ł o w i e k u , a w i ę c w t y m t a k ż e i jego k u l t u r ę " .
To całościowo ujmowanie c z ł o w i e k a m u s i a ł o j e d n a k powodo­
w a ć c h o ć b y t o , ż e uczeni wspomnianego k r ę g u nie z a p o m i n a l i

d o b ó r m a ł ż o n k ó w do o k r e ś l o n e j g r u p y t e r y t o r i a l n e j , zawodowej,
s p o ł e c z n e j , etnicznej, m u s i a ł w p ł y w a ć

na

rozkład

cech w sonsio s t a t y s t y c z n y m p r z e w a ż a j ą c y c h

n i g d y o t y m , żo człowiok jest i s t o t ą f i z y c z n ą i ż e do spraw k u l t u r y

i

chcieli

łatwiej

t y p u . N a podstawie p u b l i k o w a m ' c h przez Frankowskiego foto­

ewolucyjnej

g r a f i i z b a d a ń terenowych m o ż n a s ą d z i ć , żo p r z y w i ą z y w a ł w i e l k ą

stosować miarę

obiektywną,

a

nadto że t y m

p r z y c h o d z i ł o i m p o s ł u g i w a n i e się zasadami t e o r i i

stanowiących

zazwyczaj

podstawę

do

fizycznych

w danej grupie

określania

rasowego

i konstruowanie szorogów t y p o l o g i c z n y c h , d a j ą c y c h się w y p r o ­

w a g ę do ludzkioj postaci i to nie t y l k o ze w z g l ę d u na stroje l u b

wadzić

inne akcesoria, ale ze w z g l ę d u na s t u d i u m t w a r z y ludzkiej i ludz­

drogą

kolejnych

i najprostszej f o r m y .

przekształceń

z

jakiejś

najstarszej

W t y m t a k ż e sensie ś w i a t b y ł dla

nich

kiej postaci. N i o b y ł y to w sensie ś c i s ł y m studia p o r t r e t o w o , ale

na

u j a w n i a ł y ono zainteresowania badacza o s o b o w o ś c i ą b a d a n y c h

j e d n o ś c i ą . D l a Frankowskiego b y ł n i m r ó w n i e ż ze w z g l ę d u

j e d n o e z ą c o go r y t m y p r z y r o d y , k t ó r y m i ż y c i e c z ł o w i e k a i c a ł a

w y r a ż a j ą c ą się w rysach t w a r z y i r u c h u . N i e w i e l u

jogo t w ó r c z o ś ć w ten l u b i n n y s p o s ó b b y ł y

jost nawet dziś badaczy, k t ó r z y , poza J a c k i e m O l ę d z k i m ,

Nio

wszystkie

jednak

zagadnienia

podporządkowane.

ujmował

Frankowski

kwestio u w z g l ę d n i a j ą .

Wśród

młodszych

naprawdę

można wymienić

te
K.

w ten s p o s ó b . T a k i m w y j ą t k i e m b y ł o poczucie p i ę k n a . T a szcze­

K u b i a k a p r z y g o t o w u j ą c e g o p r a c ę d o k t o r s k ą na t e m a t a n t r o p o ­

g ó l n a cecha n a t u r y ludzkiej

l o g i i fotografii, z obcych prac n a j c i e k a w s z ą

nie zna r o z w o j u w czasie i prze­

Georgievoj N urodna

tywistycznych haseł w teorii Frankowskiego m i e l i b y ś m y t u

t r e t y „ s t a r y c h , m ą d r y c h , i n n y c h " w n o s z ą wielo do

do

czynienia z o d r o b i n ą a n t y e w o l u c j o n i z m u l u b nawet a n t y n a t u r a -

(1984), w k t ó r e j

por­

znajomości

P e w n ą t r u d n o ś ć nasuwa o k r e ś l e n i e Frankowskiego, że pewne

T a w ł a ś n i e potrzeba p i ę k n a p o w o ł u j e do ż y c i a s z t u k ę .
c z y m ż e jest w gruncie rzoczy sztuka —• w y t w o r e m

Bo

kulturowym

s z c z e g ó l n e g o r o d z a j u , n o s z ą c y m na sobie z n a m i ę p i ę k n a . „ K a ż d y
w y t w ó r k u l t u r o w y m o ż e b y ć dziełom s z t u k i (s. 345) — m ó w i F r a n ­
k o w s k i . S z t u k a z a ś jest r e a l i z a c j ą p o t r z e b y c z ł o w i e k a — odpo­
w i a d a p o t r z e b o m ż y c i a r o z w i j a j ą c e g o się p o d w p ł y w e m n a t u r a l ­
D o w i a d u j e m y się w i ę c , ż e podstawowe cele c z ł o w i e k a pole­
na

zabezpieczeniu i przekazaniu ż y c i a realizowane

w środowisku naturalnym wywierającym
wpływ

regulujący

i warunkujący.

na

są

c z ł o w i e k a i jogo

Powstałe

wytwory

k u l t u r o w o , a w t y m t a k ż e dzieła s z t u k i , n o s z ą na sobie z n a m i ę
t y c h l u d z k i c h colów i w a r u n k ó w ich

realizacji.

D o tego n a l e ż y

jeszcze d o d a ć d u r k h e i m o w s k ą z a s a d ę , że wszystkie w y t w o r y k u l ­
t u r o w e są p r z e j a w a m i ż y c i a zbiorowego, z a s a d ę , k t ó r a , j a k w y ­
k a ż ę dalej, s t a n o w i istotne znaczenie dla F r a n k o w s k i e g o w ana­
lizie procesu t w ó r c z e g o .
Zależność

sztuki

od

cechy rasowo s ą istotne dla o s o b n i k ó w t w ó r c z y c h . Jest w t y m
j a k b y cień przypuszczenia, żo m o g ą o n i r ó ż n i ć się od

innych

s w y m i uzdolnieniami g d y ż s ą fizycznie i n n i od i n n y c h w a r s t w
s p o ł e c z n y c h , od o d t w ó r c ó w i k o n s u m e n t ó w . U w a g a t a jest za­
pewne c a ł k i o m na miejscu w opoce, w k t ó r e j praco nad procesom
t w ó r c z y m i o k r e ś l e n i e m coch o s o b n i k ó w t w ó r c z y c h

angażowały

u w a g ę uczonych k u cechom i n d y w i d u a l n y m jednostek, c a ł k i o m

n y c h w a r u n k ó w otoczenia.

twory

mitologia

o p o w i a d a n y c h przez nich m i t ó w i w i e r z e ń .

lizmu ?

gające

Bułgarska

wydaje m i się I .

s t r z e n i " (s. 345). C z y ż b y o b o k w i e l u ewolucjonistycznyeh i pozy­

biologicznej

natury

człowieka

F r a n k o w s k i w k i l k u p u n k t a c h : 1. „... c z y n n i k i e m

widzi

wspólnoty

p o m y s ł ó w jost w s p ó l n a b u d o w a ciała ludzkiego...". B u d o w a r ę k i ,
m e c h a n i z m p a l c ó w d a j ą c z ł o w i e k o w i m o ż l i w o ś ć p o s ł u ż e n i a się
o k r e ś l o n y m w a c h l a r z e m p o m y s ł ó w i m o ż l i w o ś c i , k t ó r e , stosownie
do p o z i o m u opanowanej t e c h n i k i m o ż e on r e a l i z o w a ć . Podejmuje
t u F r a n k o w s k i i d e ę , k t ó r ą r o z w i j a j ą obecnie psychologowie odno­
s z ą c do b u d o w y c i a ł a ludzkiego podstawowo kategorio m y ś l e n i a
jak lewo—prawo, g ó r a — d ó ł .

3

M a j ą one w t e d y t y l k o sons gdy

odniesione s ą do c z ł o w i e k a fizycznego w postaci, j a k ą z n a m y .

logicznie u p a t r u j ą c w n i c h m o ż l i w o ś c i uzyskania odpowiedzi na
p y t a n i e co

ten

proces w a r u n k u j e .

Należy

d o d a ć , że

sprawa

dziedziczenia cech niefizycznych do d z i ś nie jest z u p e ł n i e jasna
dla

antropologów.

Jak w y n i k a j e d n a k z przytoozonych słów Frankowskiego nie
wydziela on o w y c h cech rasowych j a k o o d r ę b n e j d e t e r m i n a n t y ,
ale t r a k t u j e j ą ł ą c z n i e z w p ł y w e m ś r o d o w i s k a antropogeograficznego, w i d z ą c c z ł o w i e k a j a k o c a ł o ś ć w w y m i a r z o n a t u r a l n y m
i w w y m i a r z e ż y c i a zbiorowego;
4. To życie zbiorowe nosi na sobie j e d n a k ż e p i ę t n o n a t u r y w pos­
t a c i r y t m u j a k i e m u podlega c y k l ż y c i a j e d n o s t k i i r y t m u do­
rocznego j a k i e m u podlega c a ł a z b i o r o w o ś ć w swej d z i a ł a l n o ś c i
gospodarczej, s p o ł e c z n e j i wreszcie o b r z ę d o w e j . O d n a j d u j e m y t u ,
zapowne znane F r a n k o w s k i e m u , m y ś l i Maussa w y r a ż o n e w Se­
zonowych przemianach
życia Eskimosów
(1906) i zapewne nie
s t a n o w i ą one w teorii Frankowskiego b e z p o ś r e d n i e g o z a p o ż y ­
czenia, ale raczej są jego o r y g i n a l n y m p r z e m y ś l e n i e m teorii rites
de passage v a n Gennepa i obiegowych w t e d y t e o r i i antropogeograficznyeh w p o ł ą c z e n i u z szerokim j u ż i p o z w a l a j ą c y m na po­
r ó w n a n i a , jego d o ś w i a d c z e n i e m t e r e n o w y m ( W o ł y ń , Polesie, N o ­
w o s ą d e c k i e , Pireneje).

P o d o b n ą m y ś l podejmuje w wiele l a t po F r a n k o w s k i m A . L o r o i -Gourhan w Le gęste et la parole (1964—1965) p r ó b u j ą c p o w i ą z a ć

G d y b y ś m y j e d n a k chcieli wspomniane W3'żej przez F r a n k o w ­

e w o l u c j ę f i z y c z n y c h coch c z ł o w i e k a z z a s a d n i c z ą o w o l u c j ą k u l ­

skiego u w a r u n k o w a n i a u z n a ć za zdefiniowano z b y t o g ó l n i k o w o

t u r y i u p a t r u j ą c w rozwoju m o t o r y k i l u d z k i e j i s t o t n y c z y n u i k ,

i niedookreślone

ba, n a w e t w a r u n e k r o z w o j u p i e r w o t n y c h f o r m

a wspominanymi wytworami k u l t u r o w y m i , w t y m dziełami sztuki,

kultury;

do

togo stopnia, ż e z a l e ż n o ś c i m i ę d z y

2. Z a l e ż n o ś ć od ś r o d o w i s k a naturalnego i w ł a ś c i w o ś c i rasowych

m a j ą w rezultacie c h a r a k t e r a m b i w a l o n t n y i

o s o b n i k ó w t w ó r c z y c h . T u e l e m e n t y przyrodnicze splata F r a n ­

p o d j ę t y m z t a k i m aparatem pojęciowym m o g ą b y ć tylko dość

k o w s k i ze s p o ł e c z n y m i ( t w ó r c z o ś ć ) . W s p o m i n a b o w i e m w y r a ź n i o

o g ó l n i k o w e twierdzenia w r o d z a j u , że ś r o d o w i s k o w p ł y w a

w a r u n k i antropogeograficzne t w o r z ą c e ś r o d o w i s k o ,

którym

c z ł o w i e k a , t o z a r z u t u tego nio d a ł o b y się u t r z y m a ć w s t o s u n k u do

ż y j e c z ł o w i e k . Jest to w i ę c nie t y l e ś r o d o w i s k o n a t u r a l n e , ale

i n n y c h jego r o z w a ż a ń . J u ż idea r y t m u ż y c i a zgodnogo z c y k l e m

t a k j a k r o z u m i a ł a to antropogeografia k o ń c a X I X i pierwszej

o b r z ę d o w y m i r o c z n y m jest precyzyjnie zarysowana. Podobnie

p o ł o w y X X w i e k u ( k t ó r e j prace i s p o s ó b m y ś l o n i a

zgubiliśmy

d o k ł a d n i e o k r e ś l o n y j o s t p r z o d m i o t o w y c h wszelkich w p ł y w ó w to

c h y b a bezpowrotnie w l a t a c h 50-ych), t o

środowisko

znaczy w y t w ó r k u l t u r o w y a ściślej jego f o r m a . F o r m a s t a n o w i

znaczy

w

p r z e k s z t a ł c o n e i stale p r z e k s z t a ł c a n e w w y n i k u k u l t u r o w e j dzia­
ł a l n o ś c i l u d z k i e j . F r a n k o w s k i nie stara się t u oddzielić elementu

rezultatom

nimi
badań
na

c h y b a podstawowe dla t e o r i i F r a n k o w s k i e g o p o j ę c i e proste.
F o r m ą w y t w o r u k u l t u r o w e g o , a w i ę c i d z i e ł a s z t u k i , jest to,

natnralnogo o d k u l t u r o w e g o , u j m u j ą c je ł ą c z n i e ;

to co dane jest o b s e r w a t o r o w i w b e z p o ś r e d n i m

3. Ł ą c z n i o toż u j m u j e je p i s z ą c o z a l e ż n o ś c i a c h wszelkich w y ­

T y l k o j e j poznanie p r o w a d z i do uzyskania odpowiedzi na dalsze

tworów kulturowych

p y t a n i a o sens ludzkiego d z i a ł a n i a . B o w i e m „ F o r m a j a k i e g o k o l ­

od w ł a ś c i w o ś c i rasowych o s o b n i k ó w t w ó r ­

czych. N i e w i e m y , niestety, co k o n k r e t n i e F r a n k o w s k i m a

na

doświadczeniu.

wiek dzieła ludzkiego jest z e w n ę t r z n y m w y r a z e m jego przezna-

19

I

�o z o i i n i , i n n y m i s ł o w y , jogo t r e ś c i . F o r m a sama przez się, boz

klasycznych k r y t e r i ó w h a r m o n i i i s y m o t r i i . F o r m u ł u j e w i ę c t u

u w z g l ę d n i o n i a w y m i a r ó w czasu, jest c z y m ś p o z b a w i o n y m ż y c i a

prawo jedności formy

i o ż y w i a j ą dopiero t r e ś ć , istota przeznaczenia f o r m y , z r o z u m i a ł a

I t u c z y n i u w a g ę w a ż n ą . T w i e r d z i mianowicie, żo p i ę k n o nie zna

dopiero w przestrzennym ujęciu czasu" (s.

r o z w o j u w czasie i przestrzoni (s. 345). A więc w y t w o r y k u l t u r o w e

358).

F o r m a s t a n o w i więc p e w n ą i o b i e k t y w n ą p o d s t a w ę naszego
wnioskowania i n f o r m u j ą c

dzięki umiejętnoj

procodurzo o

tym

polegająco

na

h a r m o n i i jej

czynników.

zaliczane do dzieł s z t o k i zo w z g l ę d u na k r y t o r i u m p i ę k n a

nie

p o d l e g a j ą ewolucji f o r m y . K a ż d o p i ę k n o jest p i ę k n e m d o j r z a ł y m

co się pod n i ą k r y j e . Proponowana przoz Frankowskiego pro­

bez w z g l ę d u na to czy o b j a w i się w paleolicie czy w s p ó ł c z e ś n i e ,

cedura s t a n o w i p o w t ó r z e n i e d z i a ł a ń p r z y r o d n i k a , d z i a ł a ń ścisłych

nio przechodzi przoz ż a d n o stadia r o z w o j u . Jest p i ę k n e m jeżeli

p r o p o n o w a n y c h z r e s z t ą r ó w n i e ż i w estetyce przez H . Xaino'a,

spolnia w a r u n k i j e d n o ś c i

a w sztuce przez J . B u r c k h a r d t ' a . P u n k t pierwszy dzieła badacza

formy.

Podobnie nie owoluujo l u d z k a z d o l n o ś ć rozpoznawania p i ę k n a .

stanowi ustalonio wlaściwoj t y p o l o g i i t w o r z ą c e j sekwencjo f o r m

W k a ż d e j epoco p o j a w i a j ą się ludzie, k t ó r z y p o s i a d a j ą

n a s t ę p u j ą c y c h po solno chronologicznie. Ciąg t a k i m a genotyczny

r o z w i n i ę t e poczucie f o r m y "

charaktor.

r o z p o z n a ć j e d n o ś ć f o r m y c h a r a k t e r y z u j ą c ą rzeczy p i ę k n e .

Ustalonio

zależności

występowania

poszczególnych

t y p ó w danoj f o r i n y w przestrzeni i ustalonio m o ż l i w y c h histo­
rycznie

związków

między

sprawdzenie u t w o r z o n o j
następstwa

typów.

To

poszczególnymi

wcześniej

obszarami

stanowi

sekwencji chronologicznego

wreszcie p r o w a d z i do

o k r e ś l e n i a genezy danoj f o r m y i t y m s a m y m

genoalogii czyli

„bardzo

(s. 346). O n i i t y l k o o n i s ą z d o l n i

S z t u k ę , w t y m s z t u k ę l u d o w ą o d b i e r a j ą więc ludzie w r ó ż n y
s p o s ó b . I t u p o s ł u g u j e się F r a n k o w s k i p o d z i a ł o m

ułatwiającym

zrozumionie tego zjawiska. K a ż d a grupa l u d z k a dzieli się, jego
zdaniem, n a :

1 —

twórców

— rzoczników postępu

kultury,

zawiera w sobie

k t ó r z y dzięki spooyficznomu moehanizmowi psychicznemu zdolni

o d p o w i o d ź na zasadniczo p y t a n i a — wszystkie poprzodnic n a l e ż y

s ą do w y d a n i a z siebie m y ś l i t w ó r c z e j i w y r a ż o n i a jej w formie

u z n a ć za pomocniczo wobec niego. O d p o w i e d ź na wszystkie ko­

pięknej; 2 — • odtwórców, którzy

lejne

dla u ż y t k u całej g r o m a d y ' i 3 — s p o ż y w c ó w , to znaczy u ż y t ­

pytania

jest,

zdaniom

t o m u , żo c h o ć k a ż d a

forma

Frankowskiego

możliwa

podporządkowana

dzięki

jest t r e ś c i

j e d n a k k a ż d a z n i c h z w i ą z a n a jost z f o r m ą s t a r s z ą , od

to

której

„dzieła twórców

pomnażają

k o w n i k ó w p o s i a d a j ą c y c h w r a ż l i w o ś ć na przejawy p i ę k n a i zdol­
ność wyboru

rzeczy p i ę k n y c h . I c h zapotrzebowanio w a r u n k u j e

pochodzi, a t a k ż o jost u z a l e ż n i o n a od m a t e r i a ł u i t e c l m i k i . ,,To

p o p y t na pewnego rodzaju w y t w o r y k u l t u r o w e . To o n i z a t r u d ­

t r z y c z y n n i k i f o r m y : przeznaczonie, m a t e r i a ł i t e c l m i k i k s z t a ł t u j ą

n i a j ą o d t w ó r c ó w i a n g a ż u j ą t w ó r c ó w u s t a l a j ą c powiicgo rodzaju

treść wszystkich w y r o b ó w r ą k ludzkich",

mecenat a r t y s t y c z n y . I t a k z a m y k a się k o ł o z a l e ż n o ś c i w o b r ę b i e

(s. 359.) Z m i a n a jod-

nogo z t y c h e l e m e n t ó w w p ł y w a na z m i a n ę p o z o s t a ł y c h . F o r m a
jest w s z a k ż e , zdaniem Frankowskiego, i s t o t ą ż y w ą i m a
okros ż y c i a . U t r a t a sensu powoduje joj d o g o n o r a c j ę .
z elementów

określających

życie f o r m y

społeczności.

własny

Zdajo się, żo ten p o d z i a ł u m o ż l i w i a F r a n k o w s k i o m u u w z g l ę d -

Jednym

nionie u d z i a ł u j e d n o s t k i w procesie t w ó r c z y m z jodnoczesnym

jest o r n a m e n t ,

który

p o d k r e ś l o n i o m w p ł y w u g r o m a d y i t r a d y c j i na t w o r z o n ą

formę.

p o d k r e ś l a z a s a d n i c z ą i d e ę , k s z t a ł t f o r m y , p o t ę g u j ą c zamierzono

Z a s t r z e g a j ą c się, że ten moclianizm nigdzie nie d z i a ł a ideatnio,

przez n i ą w r a ż o n i o , o ż y w i a j ą c j ą . M o ż n a t a k ż e p o d k r e ś l i ć s t a t y k ę

g d y ż nie m a po p r o s t u w świecie g r u p y t a k z a m k n i ę t e j , w k t ó r o j

formy.

Obok

m ó g ł b y d z i a ł a ć boz z a k ł ó c e ń , nie m a t e ż g r u p y , k t ó r ą m o ż n a b y

barwie.

I

ornamentu

barwa

poświęca

i ornament

Frankowski

podporządkowane

wielo
są

uwag

studium

formy.

podzielić wewnętrznie t y l k o według wspomnianych
Trzeba, p r z e c i e ż w z i ą ć p o d

J e d n a k ż o ż a d n e dzieło

sztuki

ujawniające

się w postaci

f o r m y nio m o ż o b y ć do niej w y ł ą c z n i e i t y l k o sprowadzone. B o ,

społeczności
z

innymi

ludzkiełi
grupami

7

kryteriów .

u w a g ę inno jeszcze z r ó ż n i c o w a n i e

wynikające

podobnego

z faktu

rodzaju

kontaktowania

lub

innymi

się

grupami

wytworu

k u l t u r o w y m i w y r a ż a j ą c e się w zderzeniu k u l t u r l u b ich przeni­

k u l t u r o w e g o , i s ą d z ą c żo dzieło s z t u k i jest t y l k o jego s z c z e g ó l n ą

k a n i u ; w obrębie każdego społeczeństwa funkcjonują też grupy

k a t e g o r i ą , t o zastrzega dla uioj F r a n k o w s k i miejsce specjalne.

w i e k u , n a d t o sztuka z w i ą z a n a jest z c y k l e m r o z w o j u osobniczego

Pisze

i z c y k l e m r o c z n y m , gospodarskim i o b r z ę d o w y m .

c h o ć w y c h o d z ą c , podobnie j a k

,,Każdy

wytwór

i K . M o s z y ń s k i , od

kulturowy

może

być

dziołem

sztuki.

W t e n s p o s ó b sztuka j a k i e g o ś l u d u w swych formach zasadni­

W s w y c h dalszych r o z w a ż a n i a c h F r a n k o w s k i p o ś w i ę c a wielo

czych b ę d z i e o d p o w i a d a ł a p o t r z e b o m ż y c i a , r o z w i j a j ą c y m się p o d

miejsca t w ó r c o m , k t ó r z y

s t a j ą się j a k i e m i ś naczulonemi od­

w p ł y w o m w a r u n k ó w n a t u r a l n y c h otoczenia. W

biornikami,

i uzownętrzniają

sztuce tej

nic

któro odbierają

w g ł ę b n e procosy

b ę d z i e nic przypadkowego, c h o ć w w i e l u w y p a d k a c h sens i s t o t n y

d o z n a ń ż y c i a całej z b i o r o w o ś c i " (s. 354). Jednostka m a

m o ż e się n a m w y d a w a ć n i o z r o z u m i a ł y m lub liiouzasadiiionyrn...

wielkie znaczenie g d y ż to ona faktycznie jest t w ó r c ą , ale,

w swych f o r m a c h p i e r w o t n y c h w i ą ż e się ona zawsze z ż y c i e m

p o d k r o ś l a autor „ s p ó j n i e , z c a ł ą g r o m a d ą " . W y o b r a ź n i a t w ó r c ó w

z b i o r o w y m g r o m a d y " (s.

o k r e ś l a n a jest bowiem przez c a ł y z a s ó b t r a d y c j i k u l t u r o w e j danoj

345).

więc
jak

trzy

g r u p y , jej d o ś w i a d c z o n i o ś r o d o w i s k a fizycznego i s p o ł e c z n e g o .

elementy istotne dla naszych r o z w a ż a l i nad jego t e o r i ą sztuki

Sens p o w s t a j ą c e g o d z i ę k i w y o b r a ź n i dzieła t w o r z ą „ w y n u r z a j ą c e

W

rozumowaniu Frankowskiego w y s t ę p u j ą

wyraźnie

l u d o w e j : 1. P o d s t a w ę wnioskowania stanowi analiza f o r m y w jej

się z m r o k ó w p o d ś w i a d o m o ś c i ogniwa z w i ą z k ó w u t a j o n y c h sko­

k o l e j n y c h etapach t y p o l o g i i , chronologii, goografii i gonoalogii;

j a r z e ń z m y s ł o w y c h , słów s t a j ą c y c h się c i a ł o m w chwilach p r z o ż y ć

2. Odkrycie sensu w y t w o r u k u l t u r o w e g o przoz odnicsionio uzyska­

e m o c j o n a l n y c h " (s.

357).

n y c h w pierwszym etapio analizy w y n i k ó w do ż y c i a z b i o r o w o ś c i

O p o w s t a n i u dzieła s z t u k i d e c y d u j ą b o w i e m , w e d ł u g F r a n ­

w k o n k r e t n y m momencie h i s t o r y c z n y m , stosowanych przez nią,

kowskiego, emocje, s t a n y g ł ę b o k i c h w z r u s z e ń p o w s t a j ą c e w pa­

s y m b o l i , opisie s y t u a c j i , w k t ó r y c h u j a w n i a się dzieło s z t u k i ;

mięci człowieka pod

i wreszcie 3. O k r e ś l e n i e p i ę k n a

w y c h . F r a n k o w s k i w y r ó ż n i a t r z y t y p y emocji historycznie w a ż ­

danego dzieła d z i ę k i

analizie

f o r m y , zgodnie z k r y t e r i a m i ostotyeznymi danej g r u p y .

n y c h dla c z ł o w i e k a i i s t o t n y c h dla rozumienia s z t u k i

I s t o t ą d z i e ł a s z t u k i jest b o w i e m nie jego f o r m a , ale jego
p i ę k n o c z y l i coś

w p ł y w o m r o z m a i t y c h d o ś w i a d c z e ń życio­

co r o z p a t r y w a n i e f o r m y c z y n i specjalnie m i ­

ludowej:

są to omocjo r o l n i k a , m y ś l i w e g o i emocjo seksualne. Ź r ó d ł a t y c h
emocji t k w i ą w naturze c z ł o w i e k a , p o w s t a j ą ono d z i ę k i

stałej

ł y m " (s. 346). I c h o ć F r a n k o w s k i dodaje, żo „ o k r e ś l i ć s z t u k ę to

obserwacji n a t u r y z n a j d u j ą c e j

o k r e ś l i ć samo ż y c i e ... żo s z t u k a jest t a k o g ó l n y m zjawiskiem to

na p r z y k ł a d w j a ź n i r o l n i k a powstaje odbicie s t a ł o obserwowanej

s t ą d , że jest ona w y r a ż e n i e m poczucia p i ę k n a , k t ó r e jest organicz­

r o ś l i n y i jej w z r o s t u o d ziarna do drzewa. „ W w y n i k u tego b ę d z i e

n ą c z ę ś c i ą s k ł a d o w ą duszy l u d z k i e j . . . " (s. 345) — w r a c a m y w i ę c t u

o n p o d ś w i a d o m i e p r z e n o s i ł obraz tego drzewa na wszystko co

do d o f i n i c j i p i ę k n a j a k o cechy przyrodzonej c z ł o w i e k a i w ł a ś c i w e j

spojrzy i k o j a r z y ł ze w s z y s t k i m co się da z o w y m

w s z y s t k i m .słysząc w t y m zdaniu j a k b y echo cwolucjonistyczucgo

skojarzyć"

twierdzenia o j e d n o ś c i p s y c h i k i l u d z k o ś c i . I zapewne w konse­

m y ś l e n i e symboliczne i t a k

kwencji

przyjęcia

świadomości

wypowiedziano

symboliczny

znajdą

próbuje

Frankowski

w twórczym

wysiłku artysty swą symboliczną formę

sztuki.

20

założenia
określić

o p o w s z e c h n o ś c i poczucia
kryteria

piękna

piękna

nawiązując

do

(s.

387).

Tak

odbicie w p o d ś w i a d o m o ś c i .

rodzi

się, zdaniom

Tak

drzewkiom

Frankowskiego,

to d z i ę k i emocjom obrazy z pod­
w

sposób

�A r t y s t a dokonujo w t e n s p o s ó b s z c z e g ó l n y o b o w i ą z k u przekazania

się m i ę d z y i n n y m i w o p i n i i , że m o t y w y o n i a m o n t a c y j n e i p o s ą ż k i

siebio — nie

postaci l u d z k i c h m i a ł y p i e r w o t n i e znaczenie magiczne n a w i ą z u j ą c e

t y l k o j a k o c z ł o w i o k a w sensio biologicznym,

ale

i w sensie s p o ł e c z n y m i a r t y s t y c z n y m .

do s t a r y c h m i t ó w . Zapowne t e ż p r z y j ę c i e zasady E . D u r k h e i m a

Ci, d z i a ł a j ą c y w p o j e d y n k ę a r t y ś c i , w y r ó ż n i a j ą c y się szcze­
gólną

wrażliwością,

wspomagani przez

rzeszo o d t w ó r c ó w

0 b a d a n i u zjawisk s p o ł e c z n y c h t a k j a k rzeczy i u j m o w a n i u d z i e ł

za­

sztuki jako przejawów

życia

zbiorowego s p r a w i ł o , żo

uważał

p e w n i a j ą c y c h p r z e ż y c i a a r t y s t y c z n o i nasyconie d z i e ł a m i s z t u k i

u w a r u n k o w a n i a s p o ł o c z n e d z i e ł a artystycznogo za n i e m a l decy­

c a ł e g o s p o ł e c z e ń s t w a są, j e d n a k p o d p o r z ą d k o w a n i w sensio psy­

d u j ą c e o jego formie. W z b o g a c a ł t ę m y ś l z n a n ą t e z ą J .

c h i c z n y m i a r t y s t y c z n y m c a ł e j grupie. K o n s e k w e n c j ą tego jest

ł i a r d t a , że wssolkio d z i e ł a i m o t y w y a r t y s t y c z n e u w a r u n k o w a n e

powstanie zjawiska s t y l u ludowego, to jest odbicia w

są funkcją

formie

d z i e ł a . S t ą d zapewne p l y i r o t a k silnio

Burck-

podkroślane

dzieł s z t u k i p e w n y c h t r e ś c i ż y c i a z b i o r o w j g o i zwyczajowo sto­

przoz Frankowskiego poszukiwanie sensu dzieła i o k r e ś l a n i a jego

sowanych

miejsca w k u l t u r z e , w o b r z ę d z i o , w s p o ł e c z n o ś c i .

form

Frankowski

ich

symbolicznego

następująco:

,,Szeroka

wyrażania.

Definiuje

różnorodność

trości w y t w o r ó w , t y p y w y t w o r ó w o t r z y m u j ą piętno
grupowej.

Wytwory

rzenia przez

badaczy

sprzężonych,

co z r e s z t ą

nego, co

ewolucyjnej

szkoły

wyróżnić

ta,

jako

odrębność

charakter

dzieło

cechująca

własny

s t u l a t ó w A . Michela [L'histoire

całej

można,

wyrażają

W t o o r i i Frankowskiego odnajdujemy

odrębności

g r u p y . . . W t e n s p o s ó b z t y p ó w zasadniczych powstaje coś o d r ę b ­
zbiorowiska,

takie

to

przeobrażeń

pewnego,

określonego

poszczególne

wytwory

k u l t u r o w e d a n y c h l u d ó w b ę d z i o n a z y w a n a s t y l e m " (s.
To, przydługie

zapewne, streszczenie t e o r i i s z t u k i

de Varl),

ciągów

zjawisk

r ó w n i e ż a k c e n t y po­

k t ó r y d o m a g a ł się t w o ­
genetycznych

b y ł o zgodno z p r a k t y k ą

brytyjskioj.

Jednakże

u

zo

sobą

anglosaskiej

Frankowskiego

znajduje ny r ó w n i e ż silnio s f o r m u ł o w a n ą o p i n i ę o k o n i e c z n o ś c i

350).

w y j a ś n i i aa f o r m y d z i e ł a s z t u k i u ż y t y m m a t e r i a ł e m , n a r z ę d z i a m i

ludowej

1 t e c h n i k ą , co w s k a z y w a ł o b y na w p ł y w O. Sompera

(Praktische

Eugeniusza F r a n k o w s k i e g o s ł u ż y m i po pierwszo p r z y p o m n i e n i u

Aesthetik,

nieco zapomnianej t e o r i i , k t ó r a

skrajnej formie j a k Semper, a jego r o z w a ż a n i a o technice w stu­

źródłem- ważnych

inspiracji*,

w wielu p u n k t a c h m o ż e

po

drugie — p o k a z a n i u

szczególnej cechy tego t w ó r c y , w y r a ż a j ą c e j

być

pownej

dium

innymi

etnologicznej,

się m i ę d z y

o

1868) c h o ć F r a n k o w s k i n i g d y nio s t a w i a ł tezy w
tykwie

5

lub

w

wycinance

tym

6

historycznoj

wskazują
szkoły

na

tak

wpływ

szkoły

niemieckiej,

której

w e k l e k t y z m i e E k l e k t y z m cechuje j e d n a k po t r o c h u nas wszyst­

etnologia zawdzięcza,, zgodnie z r e s z t ą z r e g u ł ą O. l i a n k e g o d ą ­

k i c h . Dlaczego w i ę c e k l e k t y z m Frankowskiego wydaje m i się

ż e n i a do o d t w a r z a n i a r z e c z y w i s t o ś c i , tworzenie s z e r e g ó w

szczegóhiio w a ż n y , szczególnie w a r t z w r ó c e n i a n a ń uwagi i w ł a ś n i e

logicznych, o k r e ś ł a n i o

dzisiaj ?

Zapowne w teorii Frankowskiego znajdziemy o p r ó c z togo w p ł y w y

F r a n k o w s k i p r ó b u j e s t w o r z y ć c a ł o ś c i o w ą t e o r i ę s z t u k i ludowej

ich

chronologii,

geografii

i

typo­

genealogii.

H . Taine'a w postaci przekonania, żo f a k t y artystyczne m o g ą b y ć
ujmowano w s p o s ó b p r z y r o d n i c z y i i c h geneza d z i ę k i t e m u m o ż e

próbując pogodzić w niej:
— rolę jodnostki twórczej z d e c y d u j ą c ą rolą społeczeństwa,

b y ć ściśle o k r e ś l o n a . Ś l a d o m Taine'a b y ł a zapowne w z m i a n k a

— znaczenie ś r o d o w i s k a antropogeografieznogo z symbolicz­

0 znaczeniu coch rasowych j a k o d e t e r m i n a n t o k r e ś l a j ą c y c h

nym

ujmowaniem p ł y n ą c y c h zeń podniet, t e m a t ó w i wzorów,

— o b i e k t y w i z m naszej obserwacji n a t u r y z u j a w n i a n i e m się
m o t y w ó w fantastycznych, naturalizm z anty naturalizmem,
—- owolucyjno doskonalenie k u l t u r y

z

artysty

kulturowych)

— u z a l e ż n i e n i e f o r m y od m a t e r i a ł u , n a r z ę d z i , t e c h n i k i i śro­

to

pochodzić

du­

bezpośrednio

od

zafascynowanego t o o r i a m i Gobine.au, M . Soboskego).
Windel-

b a n d a , B i o k o r t a i D i ł t h o y a , k t ó r z y w i d z i e l i m o ż l i w o ś ć stosowania
r ó w n i e ż w naukach o d u c h u w p e ł n i o b i e k t y w n e j m e t o d y b a d a ń
przyrodniczym, a

do

takich Frankowski niowątphwio

zalicza

p i ę k n o , t a metoda w y d a w a ł a się się p o c i ą g a j ą c a . T a k więc obok

dowiska s p o ł e c z n e g o ,
— r o l ę p o d ś w i a d o m o ś c i i o s o b o w o ś c i j o d n o s t k i w procesie

pozytywizmu

t w ó r c z y m , p o d p o r z ą d k o w a n y m jednak w y o b r a ż o n i o m zbiorowym,

pozytywizm.

— p r z y j ę c i e zasad klasycznogo k a n o n u p i ę k n a obok p o j ę c i a
ludowego zgodnego z k a n o n a m i p i ę k n a

wytworzonymi

w i n n y m t y p i o s p o ł e c z n o ś c i niż klasyczna czy renosansowa,
— przyjęcie

mogło

i , zdaje się, żo z w ł a s z c z a dla zjawisk nie p o d l e g a j ą c y c h p r a w o m

i n n y m p r a w o m , nie o p r z y r o d n i c z y m charakterze,

stylu

(choć

To przekonanie b y ł o zapowne o s ł a b i o n e w p ł y w e m

podporządkowaniem

d z i e ł s z t u k i ( m i m o że o k r e ś l a ł je m i a n e m w y t w o r ó w

chowość

założenia

o wspólnych

dla

wszystkich

p o j a w i ł b y się u Frankowskiego h i s t o r y z m i a n t y -

W p ł y w e m D i ł t h o y a m o ż e m y t ł u m a c z y ć p o d k r e ś l e n i e znaczenia
r o l i j o d n o s t k i t w ó r c z e j , z a j m u j ą c e j wielo miejsca w t e o r i i F r a n ­
kowskiego. Zapewne z tego p o w o d u , w y w o d z ą c y się od A . B i e g ł a

ludów

m i t a n o n i m o w o ś c i s z t u k i l u d o w o j , j u k to o k r e ś l a P i w o c k i ,

7

w

korzeniach s z t u k i i t r w a ł o ś c i p e w n y c h s y m b o l i

(drzewo, orzeł)

m n i e j s z y m s t o p n i u w p ł y w a n a Frankowskiego, k t ó r y —

z jednoczosnym d ą ż o n i e m do historycznego i c h

wyjaśniania,

jeszcze z b r a k u w ł a ś c i w y c h b a d a ń nie m o ż e n a z w a ć t w ó r c ó w l u ­

— o d c z y t y w a n i e sensu d z i e ł a s z t u k i w jego przeznaczeniu
i o k r e ś l e n i e jogo miejsca w k u l t u r z e z jednoczesnym p o d p o r z ą d ­
k o w a n i e m go e m o c j o m

twórcy.

d o w y c h po i m i o n i u — t o d ą ż y de o k r e ś l e n i a p r z y n a j m n i e j
dzajów* grup l u d z i , z k t ó r y c h ci t w ó r c y się
Podkreślenie

Jest to wielo spraw, z b y t wiole spraw i t r u d n o zapewne b y ł o b y
d z i ś s t a r a ć się je u j ą ć w jednej t o o r i i .

podstawy

przoz

Frankowskiego

wnioskowania

estotyczno-psychołogicznoj

Zapewne to b y ł o p o w o d e m , że dla zbudowania swej t o o r i i
sięgał F r a n k o w s k i do w i e l u i d e i , nieraz sprzecznych ze

sobą,

jeżeli

znajduje!

znaczenia

swo

ro­

rekrutowali.
formy

jako

uzasadnienie w

teorii

T. L i p p s a (Aeslhelische

Psychologie,

1903). W a ż n ą t o ż jest w s p o m n i a n a j u ż k w e s t i a a n t y n a t u r a l i z m u
Frankowskiego, k t ó r y w sztuce ludowoj

nie

widział

prostego

z w ł a s z c z a jeżeli w e ź m i e m y p o d u w a g ę i c h g e n e z ę i t o w a r z y s z ą c e

odbicia m o t y w ó w n a t u r a l n y c h , ale ich przotworzonio w p o d ś w i a ­

i m z a ł o ż e n i a o charakterze o n t o l o g i c z n y m i o p i s t , e m o ł o g i c z n y m

d o m o ś c i . D z i e l i to przekonanio z M . Soboskim, k t ó r y o p t u j ą c za

;

T a k w i ę c z n a j d u j e m y w jego teorii w a ż n ą w a r s t w ę p o z y t y w i s ­

antynaturalizmem

t y c z n ą w y r a ż a j ą c ą się przede w s z y s t k i m w p r z y j ę c i u

założenia

za ź r ó d ł o w z r u s z e ń a r t y s t y . M u s i m y to u z n a ć za n i o z b y t k o n ­

0 j e d n o ś c i p s y c h i k i ludzkiej wzmocnionego z a ł o ż e n i e m o istnieniu

s e k w e n t n y d u a l i z m , na k t ó r y z r e s z t ą zwrócili j u ż (w odniesieniu

p e w n y c h cooli nie p o d l e g a j ą c y c h

ewolucji ( p i ę k n e ) . To p o z y t y ­

wistyczne z a ł o ż e n i e u z u p e ł n i o n o z o s t a ł o n o w y m i

osiągnięciami

p r z y j m o w a ł , tak

jak

i Frankowski,

naturę

8

do Sobeskiogo) u w a g ę e s t e t y c y . Z ,pewne ź r ó d ł e m tego przeko­
nania z a r ó w n o Soboskego j a k i Frankowskiego b y ł B . Croco ze
swoją

boskego. 1 t a k powstaje kolejno rozdarcie w teorii F r a n k o w s k i e g o .

znaczenia t w ó r c z y c h emocji,

g ł o w n i o samego W .

Wund'a

teorią

autonomizmu sztuki,

wysoko ei'-uony

t o o r i i psychologicznych d o t y c z ą c y c h procesu t w ó r c z e g o , a z w ł a s z ­
cza

przez

So­

1 M . Dessoira, a t a k ż e t o o r i ą p o d ś w i a d o m o ś c i Z. F r e u d a . Pozy­

C h c i a ł b y on w i d z i e ć s z t u k ę j a k o rezultat, d o ś w i a d c z e n i a s p o ł e c z ­

t y w i z m Frankowskiego w y r a ż a ł się nadto w jego p r z e k o n a n i a

nego, j a k o przejaw ż y c i a z b i o r o w o ś c i , j . o r e z u l t a t jej obsenvaoji

o ż y w o t n o ś c i m o t y w ó w mitologicznych

i s y m b o l i co zgodne b y ł o

z r e s z t ą z r e z u l t a t a m i ó w c z e s n y c h prac a n t r o p o l o g ó w
j a k E . B . T y lor i J . O .

Fmwr

i nawiązującego

brytyjskich

do n i c h

wanego w p r o s t przez F r a n k o w s k i e g o ) W . D e o m i y

(cyto­

i wyrażało

1 doświadczeń. A jednak wprowadza pojęcie

podświadomości

b y t ę z a l e ż n o ś ć o s ł a b i ć i z r o b i ć w swoi teorii miejsce dla s y m b o l u ,
o d b i j a j ą c e g o ż y c i e s p o ł e c z n o nie w p r o s t , w s z c z e g ó l n y , p o ś r e d n i
sposób.

21

I

�T e n p o z y t y w i s t y c z n y socjologizm zostaje jeszcze o s ł a b i o n y
uznaniem t w ó r c z o ś c i za c z y n n o ś ć p s y c h i c z n ą i z w r o t e m k u roz­

R o z w a ż a n i a z zakresu h i s t o r i i n a u k i , z w ł a s z c z a na

w a ż a n i o m na t e m a t f o r m poznania ludzkiego (za Crocom) i m y ś ­

kania rodukcji

lenia ludzkiego (za L ć v i - B r u h l e m ) . B y ć m o ż e ton psychologizm

ujmowanie sztuki jako korelatu s t r u k t u r y społecznej)

u ł a t w i ł m u p r z y j ę c i e p o j ę c i a s t y l u ludowego za H .

w przykłady takich

Wólfflinem

gruncie

etnologii z m i o r z a j ą c o j do całościowogo ujęcia c z ł o w i e k a , do u n i ­
jodnej ze sfer jego d z i a ł a l n o ś c i do innej

(np.

obfitują

r o z d a r ć teoretycznych jakie s t w i e r d z a m y

i H . F o c i l l o n e m . B y ł y to, odrzucone dziś, ale w a ż n o w h i s t o r i i

w p r z y p a d k u Frankowskiego. U n i k n ą ć tego m o ż n a albo z a j m u j ą c

n a u k i p r ó b y uzyskania i n f o r m a c j i o a r t y s t a c h b y d z i ę k i analizie

s i ę j e d n ą t y l k o s t r o n ą j a k i e g o ś zjawiska, no p r z y k ł a d jego s t r o n ą

f o r m ich dziel m ó c coś p o w i e d z i e ć o ich sposobie widzonia ś w i a t a .

z n a e z o n i o w ą , albo d ą ż ą c do stworzenia całościowej t o o r i i k u l t u r y ,
k t ó r a w i n n a b y ć po p r o s t u m e t a t o o r i ą (co p r ó b u j e r o b i ć A . Wier­

M a m y toż w t o o r i i Frankowskiogo w a ż n ą w a r s t w ę s e m a n t y k i
dzioł s z t u k i j a k o w y t w o r ó w

znaczących.

Zapewno jodnak ewo-

ciński) i k t ó r a , j a k na

lucjonistyczne rozumionio s y m b o l u m i m o wzbogaconia go przoz
wprowadzenio

elomentów

psychoanalizy

nio

pozwoliło

k o w s k i e m u na r o z w i n i ę c i e toj k w o s t i i w k i e r u n k u

Fran­

dzisiejszogo

rozumienia s z t u k i j a k o systemu z n a k ó w .

razie, jost p o j a w i a j ą c ą

się w

każdym

pokoloniu u t o p i ą p o d o b n ą do p e r p e t u u m mobilo.
W ostatnich l a t a c h eksplorowano silnio r ó ż n e teorio znaczenia
i komunikacji

dla o b j a ś n i e n i a zjawisk s z t u k i i to z a r ó w n o

gruncie h i s t o r i i s z t u k i ( E .

na

Panofsky) j a k i etnologii (C. L e v i -

-Strauss, s z k o ł a t a r t u s k a w semiotyce); f a s c y n u j ą n a d a l badaczy
:

G d y b y w i ę c chcieć k r ó t k o u j ą ć p o s t a w ę Frankowskiego t o

propozycje fenomenologiczne, a Hussorlowska

pokusa

oglądu

m u s i e l i b y ś m y z w r ó c i ć u w a g ę na jego p r ó b ę pogodzenia o b i o k t y w -

zjawisk z r ó ż n y c h s t r o n j e d n o c z e ś n i o m a m i s p o ł n i o n i o m

nego u j ę c i a dziol s z t u k i j a k o n a l e ż ą c y c h do p o r z ą d k u n a t u r a ł n o g o

całościowego- W

z jego przekonaniem o swoistości s z t u k i dzięki jej

L u d o w a " p o ł o ż y ł a w ostatnich latach wielkie z a s ł u g i i t y l k o

wywodzącej

t y m w ł a ś n i e zakresie b a d a ń „ P o l s k a

ujęcia
Sztuka

się toż z n a t u r y , ale nie p o d l e g a j ą c e j n a t u r a l n y m p r a w o m r o z w o j u

pozornie nio b y ł o w niej miejsca dla, s z t u k i . W gruncio rzoczy

cosze, to znaczy p i ę k n u . To n i e p o d l o g a j ą c e rozwojowi w czasie

ani przez c h w i l ę nie przestano o niej m ó w i ć e k s p l o r u j ą c

i przestrzeni, nio e w o l u u j ą c o p i ę k n o b y ł o usuwano w cień w m o -

nowe propozycje i p r ó b u j ą c odejść od w y ł ą c z n o g o r o z p a t r y w a n i a

moncio, w k t ó r y m F r a n k o w s k i d o m a g a ł się poszukiwania sensu

formy.

dzieła s z t u k i przoz jogo umieszczenie w r y t m i e

w r y t m i o cyklu indywidualnego, p o d p o r z ą d k o w a n e g o b ą d ź
bądź rytmom

Gdy

obrzędowym,
co

jednak

spróbujemy

jakąś nową perspektywę

spojrzeć

w przyszłość

dla naszych b a d a ń to

by

tylko

ujrzeć

pożytecznym

w y d a j e się spojrzenie na naszych p o p r z e d n i k ó w i ich w y s i ł k i .

natury.

Teoria Frankowskiego p o w i n n a n a m b y ć b l i s k a d z i ę k i
W t o o r i i Frankowskiego znajdujemy więc szerog s p r z e c z n o ś c i ,
r o z d a r ć w y r a ż a j ą c y c h zapowne r o z t e r k ę jego samogo. Część t y c h

w a c t w u z A . v a n Gennepem i L . L e v i - B r u h l e m ,

powino­

wprowadzeniu

p o j ę c i a s y m b o l u i o b r z ę d u p r z e j ś c i a . D z i ę k i t e m u p r o w a d z i nas

niekonsekwencji m o ż n a zapewne w y t ł u m a c z y ć jego o d w o ł y w a -

do o t w a r c i a się na w s p ó ł c z e s n e ( s t r u k t u r a l n e , semiotyczne, fe­

niom się do f i l o z o f i i E . v o n H a r t m a n r . a , k t ó r y p r z e c i e ż z a k ł a d a ł ,

nomenologiczne)

że b e z p o ś r e d n i m p r z e d m i o t e m poznania m o g ą b y ć t y l k o dane

w i z j i ś w i a t a i poszukiwania r e g u ł m y ś l e n i a u k r y t y c h w k u l t u r z e .

doświadczenia,
duchowy,

że

podłoże

lansował

metodę

wszelkich

zjawisk

indukcyjną,

ma

podkreślał

charakter
realność

rozumienie

w s p ó ł c z e s n e j , nie

n a u k i . J a k i o b y j e d n a k nie b y ł o ź r ó d ł o o w y c h r o z d a r ć t o p o z o s t a j ą

rozumienia sacrum.

one f a k t o m . F a k t e m , o b s o r w o w a n y m u j e m u w s p ó ł c z o s n y c h l u b
etnografów

(Zawistowicz-Adamska), a

także

magicznego

i

ludowej

P o j ę c i e z a ś emocji w y r a ż a j ą c y c h się w akcie t w ó r c z y m , ale w y ­
p o w i a d a n y c h za p o ś r e d n i c t w o m s y m b o l i

ducha i c e l o w o ś ć ż y c i a , p r z y c z y n i a j ą c się do w y k r o o w a n i a k u l t u

nieco m ł o d s z y c h

myślenia

przerzuca pomost

do

freudowskiej psychoanalizy i Eliadowskiego

To spojrzonie na p o p r z e d n i k ó w i ich w y s i ł k i uczy toż pewnoj
o s t r o ż n o ś c i , a m o ż e i s k r o m n o ś c i w l a n s o w a n i u n o w y c h _ tez,

u w i e l u m ł o d y c h (na p r z y k ł a d p r ó b u j ą c y c h ł ą c z y ć f o n o m e n o l o g i ę

u ł a t w i a odrzucenie z ł u d z e ń , c h o ć b y w k w e s t i i m o ż l i w o ś c i tworze­

ze s t r u k t u r a l i z m e m ) .

nia t e o r i i c a ł o ś c i o w y c h , nawet g d y b y m i a ł o nas

to zaboleć.

P R Z Y P I S Y

' Eugeniusz F r a n k o w s k i , Sztuka
ludowa,
Warszawa 1934
( w . ) Wiedza o Polsce, t . I I I . W dalszej części a r t y k u ł u c y f r y po­
dane w nawiasach o z n a c z a j ą t ę w ł a ś n i e p o z y c j ę .
2

A n n a K u t r z o b a - P o j n a r o w a , Kultura
ludowa
i rzeczywistość,
Warszawa 1977, s. 94

3

I d a K u r c z , Psycholingn:istyka,

Mit

i jej

badacze.

5

Eugeniusz F r a n k o w s k i , Tykwa i jej znaczenie dla
kultury
ludzkiej, „ S p r a w o z d a n i a z C z y n n o ś c i i P o s i e d z e ń P A U " , t . 32,
z. 6, s. 15—17
t e n ż o , Wycinanki
i ich przeobrażenia,
„ L u d " , t. X X I I ,
1923, s. 82—128
K s a w e r y P i w o c k i , Sztuka ludowa w nauce o sztuce, „ L u d " ,
t . L I . 1967, cz. I I , s. 370
S ł a w . K r z e m i e ń - O j a k , Antynomie programu estetyki
Michała
Sobeskiego
( w : ) Studia z Dziejów
estetyki polskiej
1890—1918,
W a r s z a w a 1972, s. 287—301
6

7

4

Warszawa

1976

Zofia iSokołowicz, Eugeniusza
Frankowskiego
teoria
myślenia
magicznego -i obrzędów przejścia,
„ E t n o g r a f i a Polska", t. X X X I
1987, z. 2 (w d r u k u ) .

8

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
