<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="10226" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/10226?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-27T06:57:03+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="10204">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/493716612fc08acaef0a2207a41331a8.pdf</src>
      <authentication>162e31a8f3f14267a8e327b0bb8999ae</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="121572">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3385</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="121573">
              <text>1982</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="121574">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3172</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="121575">
              <text>Ludwik Więcek / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1982 t.36 z.1-4</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="121576">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1982 t.36 z.1-4, s.35-48</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="121577">
              <text>Jackowski, Aleksander</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="121578">
              <text>pol.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="121579">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="121580">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="121581">
              <text>Aleksander Jackowski
LUDWIK WIĘCEK
N a i w n o ś ć W i ę c k a nie wynika z ż a d n y c h spekulacji. G d y b y

Gospodyni Zofia Krzysztoniowa traktuje W i ę c k a tak j a k
1

z o r i e n t o w a ł się, Ż3 jest naiwny, ś m i e s z n y , pewnie by z a p ł a k a ł

dobra matka słabowite dziecko.

a m o ż o i przestał m i ł o w a ć . P o n i e w a ż W i ę c e k bardzo by chciał

zachcianki. W i ę c e k p r z y s z e d ł do niej przed 22 laty. P o m a g a ł

Spełnia nawet jego dziwaczne

b y ć takim j a k inni, z w ł a s z c z a ludzie z miasta.

w gospodarstwie,

pasł gęsi, krowy, ale j a k twierdzi gospodarz

nigdy nie b y ł o z niego wiele p o ż y t k u . W i ę c e j zjadł niż zrobił.
W i ę c e k kocha dzieci, sam jest jak d u ż e , chore

dziecko

które c h c i a ł o b y s i ę b a w i ć ze wszystkimi a j u ż nie m o ż e . Nie
n a d ą ż a . Ma bowiem 71 l a t , chore nogi, w a d ę wymowy — j a k
Nikifor

(zapewne

przyrośnięty

j ę z y k ) . C i jednak, k t ó r z y

go

z n a j ą r o z u m i e j ą o co m u chodzi, z w ł a s z c z a dzieci. Jest m a ł y ,
twarz m a p o r y t ą s i a t k ą zmarszozek, ale bardzo ż y w ą , w niej
d u ż e , śmiejąoe się oczy. M ł o d e oczy.
W i ę c e k m a d u s z ę dziecka, lubi zabawy, wcielanie się w róż­

P ó ź n i e j w o g ó l e przestał p o m a g a ć , coraz trudniej poruszał się.
W i ę c został. Śpi w kuchni. Teraz dostaje r e n t ę — 3.200 z ł . To
dla niego i tak d u ż o — m ó w i gospodyni. Dawniej co m i a ł , wyda­
w a ł na czekoladę i cukierki. R o z d a w a ł je dzieciom, podobnie j a k
drewniane, kolorowe ptaszki, które strugał z drewna i m a l o w a ł .
T o t e ż wszyscy t r a k t u j ą go jako nieszkodliwego dziwaka, wiejskie­
go p r z y g ł u p a . Nie d z i w i ą więo specjalnie jego ekscesy.

Ludzie

jednak p a m i ę t a j ą o nioh. K i e d y ś np. W i ę c e k z a u w a ż y ł u gospo­

ne role. Gdy z o b a c z y ł w telewizorze sceny z wojny w Wietnamie

dyni s u k n i ę , z a p i n a n ą od góry do dołu n a guziki. Zapragnął m i e ć

zabrał gospodarzowi m o s i ę ż n e r u r k i , z m a j s t r o w a ł z nich, z blachy

t a k ą , p o n i e w a ż ksiądz c h o d z i ł w podobnej sutannie.

i drewna karabin. B i e g a ł z n i m wraz z wiejskimi c h ł o p c a m i

niowa d a ł a mu s u k n i ę , z u p e ł n i e jeszcze n o w ą , nosił ją kilka dni,

strzelając zza w ę g ł a — j a k w telewizji.

b i e g a ł w niej po wsi, wreszcie z ł a c h m a o o n ą w y r z u c i ł .

Krzyszto­

35

�I I . 1. L u d w i k W i ę c e k ; i l . 2. L u d w i k W i ę c e k z gospodarzem, p . K r z y s z t o n i e m ; i l . 3. W ogrodzie, olej n a p ł y c i e , w y m . 40,5x61 c m ;
i l . 4. Scena z łosiem, olej n a p ł y c i e , w y m . 37x51,6 c m

P a r ę l a t t e m u z o b a c z y ł c ó r k ę gospodarzy na ł ą c e , w czerwo­

i całe życie jest s ł a b y . A l e , j a k t w i e r d z ą K r z y s z t o n i o w i e , siostra

n y m b i k i n i . P r z y j e c h a ł a z m i a s t a , o p a l a ł a się. B i k i n i m u s i a ł o s i ę

W i ę c k a , k t ó r a czasem do n i c h p r z y j e ż d ż a , bardzo jest do b r a t a

wydać

Więckowi

szczytem miejskiej

elegancji. Z a c z ą ł

prosić

podobna, a z n i k ą d nie spa,dła. T e ż nie m a s i ł , „ c o przejdzie

g o s p o d y n i ę a b y m u jo k u p i ł a . D o s t a ł , c h o d z i ł w n i m po w s i ,

t r o c h ę , l u b p o r o b i t o ś p i . " M a i d r u g ą s i o s t r ę , alo z n i ą nie u t r z y ­

z n o w u k i l k a d n i . I n n y m razem z o b a c z y ł i d ą c y c h przez w i e ś t u ­

muje k o n t a k t u . D o m o p u ś c i ł , g d y b y ł j u ż d o r o s ł y . C h o d z i ł po

r y s t ó w , niośli na sobie d u ż e p l e c a k i . W i ę c W i ę c e k t e ż c h c i a ł

l u d z i a c h , r ą b a ł drzewo, p o m a g a ł p r z y pasieniu b y d ł a . O d 1954 r .

b y ć t u r y s t ą . Gospodyni s p a k o w a ł a m u plecak, w y p c h a ł a szmata­

p r a c o w a ł d ł u ż e j w d w ó c h gospodarstwach, w Ł u ż n e j . G d y p r z y ­

m i , n a wierzch p r z y t r o c z y ł a z r o l o w a n y koc i W i ę c e k w y i u s z y ł .

s z e d ł do W i l c z y s k n a j ą ł się do K i z y s z t o n i ó w , p o m a g a ł i m w

D o s z e d ł do k o ń c a w s i , t o i t a k b y ł o k i l k a k i l o m e t r ó w , no i w r ó c i ł .

o b e j ś c i u , ale szybko się m ę c z y ł , p r a c o w a ć nie l u b i ł .

Co m i a ł r o b i ć ? Trzeba u m i e ć b y ć t u r y s t ą .

D w u k r o t n i e m i a ł z a m i a r się ż e n i ć „ z n a l a z ł t e ż sobie t a k ą

Gospodarze m ó w i ą : „ W i ę c e k nie jest g ł u p i , s w ó j r o z u m m a . "
Jego logika o p a r t a jest j e d n a k n a niedostatecznych p r z e s ł a n ­
k a c h . Dlatego w y c i ą g a

wnioski,

które

innych bawią.

m a l u t k ą K a s i ę i z w i e ś ć j ą c h c i a ł . " A l e n i e z w i ó d ł . Coby j e j
z r e s z t ą m ó g ł z a o f e r o w a ć ? S w ó j t a l e n t ? Swoje o b r a z k i ? T o s i ę

„Mam

na w s i nie l i c z y , z tego n i k t nie w y ż y j e , z w ł a s z c z a ż e W i ę c e k

m ą d r ą g ł o w ę " zapewnia. Ś m i e j e s i ę , g d y gospodarze o p o w i a d a j ą

nawet do m a l o w a n i a nie bardzo się p r z y k ł a d a ł . Chyba jednak

j a k t o i m ciągle w y r z u c a , ż e t r z y m a j ą k r o w y . Po co k r o w y 1 —

o d c z u w a ł s w o j ą k o n d y c j ę , skoro j a k zapewnia n i g d y nie c h c i a ł

t ł u m a c z y . P r z e c i e ż mleko m o ż n a k u p i ć w sklepie. Bez w y s i ł k u !

m i e ć dzieci.

Po co więc m ę c z y ć się z k r o w a m i , d o i ć j e . G d y samochodem
p r z y j e c h a ł b r a t gospodarza W i ę c e k b y ł zachwycony. Trzeba m i e ć

Gdy

z n i m r o z m a w i a ł e m m ó w i , że c h c i a ł b y p o j e c h a ć do

W a r s z a w y . A l e ż y ć w m i e ś c i e ? „ O , n i e , t a m — b e ł k o c e — bekon

s a m o c h ó d , m ó w i ł , a nie k r o w y ! S a m o c h ó d jest jego n a j w i ę k s z y m

(beton), t o zimno w n o g i , c i ą g n i e i d u p a zmarznie g d y się u s i ą d z i e . "

marzeniem.

Z r e s z t ą — pokazuje — j u ż źle c h o d z i , nogi m u się p l ą c z ą . Chciał­

J a k i jest? J u ż z tego co n a p i s a ł e m w y r a ź n i e w y n i k a , ż e i n ­
t e l i g e n c j ą odbiega o d n o r m y . Jest i n f a n t y l n y .

Wada

wymowy

t a k ż e izoluje go o d ś r o d o w i s k a . C a ł y jest z r e s z t ą j a k i ś nieudany.

b y , a b y m u c o ć t a m w ł o ż o n o m i ę d z y n o g i , ż e b y m ó g ł szeroko
c h o d z i ć . „ T a k i e t o w a r i a c k i e nogi, m ó w i , j a k jedna chce c h o d z i ć
t o druga nie i d z i e . "

U r o d a i ł się w p r z y s i ó ł k u W e s o ł ó w , 11 sierpnia 1911 l o k u
W b y ł y m p o w . g o r l i c k i m . S y n W i k t o r a i W i k t o r i i — zapisano
2

Jest n e r w o w y , ł a t w o s i ę podnieca — m ó w i ą o n i m gospoda­
rze. A l e jest d o b r y , n i e z ł o ś l i w y . B a r d z o r e l i g i j n y , ufny,

uczu­

w dowodzie o s o b i s t y m . Rodzice m i e l i p o d lasem 6 m o r g ó w g r u n t u .

c i o w y , ł a t w o s i ę wzrusza. „ O n jest g ł u p i , P a n i e ! w t r ą c a się

Miejscowy lekarz t w i e r d z i , ż e W i ę c e k m a w a d ę w y m o w y o d u r o ­

s ą s i a d k a —• j a k k i e d y ś zoba,czył c z ł o w i e k a co n i o m i a ł nogi, to

dzenia, o n j e d n a k t ł u m a c z y , ż e k i e d y b y ł m a ł y p i o r u n s t r z e l i ł

sam

obok i o n w t e d y s p a d ł z w y s o k a , i dlatego b e ł k o c e , nie w y r ó s ł ,

i uciąć. A m p u t o w a ć . "

36

sobie z r o b i ł d r e w n i a n ą , n o g ę , a s w o j ą c h c i a ł — na p i e ń

�37

��Naprowadzam r o z m o w ę na malowanie W i ę c k a . Gospodyni

potrzebne. J e ś l i o tym wspominam, to tylko w tym oelu, by uohro

przynosi ostatnie jego obrazki „ T e r a z już nie m a s i ł , bardzo

nić W i ę c k a przed s ą d a m i opartymi na naszym d o ś w i a d c z e n i u

m a ł o maluje, ale dawniej oo b y ł o — brali. Z K r a k o w a , z W a r ­

kulturowym. M a l o w a ł , o ile wiem, p r z e w a ż n i e z reprodukcji,

szawy.

3

swoim

Nawet

ładne były

obrazki". W i ę c e k przypatruje s i ę

malunkom. Jeden obraz odwraca, ten jest

tłumaczy.

I

niegotowy

(nie

polakierowany).

Dwa

choć k i l k a znanyoh m i o b r a z ó w w y m y ś l i ł sam. Jeden z nich

niedobry,

przedstawia ptaki, przy czym W i ę c e k nie bardzo umie w y o b r a z i ć

pozostałe

je w relaoji do siebie i przestrzeni (il. 4). I n n y , ostatni, w y o b r a ż a

sprzedaje bez żalu. M ó w i , że m o ż e jeszcze k i e d y ś c o ś namaluje.

Narodziny, przy czym schemat stajenki p o d s u n ę ł a zapewne mala­

K i e d y z a c z ą ł ? Gospodarze m ó w i ą , ż e 10 lat temu. Woześniej

rzowi p a m i ę ć widzianych k i e d y ś reprodukcji obrazów, natomiast

strugał z drewna ptaszki na wzór ludowych, które pewnie wi­

organizacja e l e m e n t ó w na p ł a s z c z y ź n i e podlega najprostszym

dział na jarmarku ozy o d p u ś c i e . Strugał je starannie, tak że nie

zasadom p o r z ą d k u j ą c y m — symetrii, a t a k ż e rytmice. Nigdy

odbiegają

wiejskich

nie d o s z ł y do g ł o s u tak w y r a z i ś c i e j a k w ł a ś n i e w t y m obrazie,

w oddaniu

szczegółów

od typowyoh

—

a n a s t ę p n i e m a l o w a ł . T ę c z y n n o ś ć lubił najbardziej. P t a k z samej

w k t ó r y m malarz pozbawiony b y ł p o d p ó r k i wzoru. Nie znaczy

lipy jeszcze nie ż y ł , dopiero s t a w a ł się prawdziwym gdy b y ł

to o c z y w i ś c i e , że dążenie do z w a r t o ś c i kompozycji i jej r ó w n o ­

pomalowany.

wagi nie s ą widoczne

D o s t a w a ł duszę. Ale n a p r a w d ę p i ę k n y ptak to

b y ł t a k i na drzewku, najlepiej gdy n a jednej rosochatce

było

Jedynie

mniej

się

w

oczy,

tematach.
porównamy

wzór
sobie

przymocowane do ściany. Dlatego deseozki o p a t r y w a ł uchwytem

czeniu

i dopiero wtedy u w a ż a ł pracę za skończoną. Podobnie

obraz

W i ę c e k oswaja widziane d z i e ł o , przenosi je — gdy tylko m o ż e —

tylko wtedy jest gotowy, gdy ma ramki, uchwyt do zawieszenia

w lepiej m u z n a n ą r z e c z y w i s t o ś ć , opowiada treść obrazu w ł a s n y ­

i gdy jest powleczony bozbarwnym lakierem.

m i s ł o w a m i tak aby wszystko, co uznaje za w a ż n e b y ł o w y r a ź n i e

upraszczania treści,
elementów

a

obcych

konsekwencja

zwłaszcza

na swojskie,

sztafażu,
bardziej

w

w

spo­

tłuma­

zrozumiałe.

zaznaozone, to z a ś , co m u s i ę zdaje niejasne m o g ł o b y ć z a s t ą p i o n o

w pracy, s t a w a ł się pedantyczny gdy szło o rzeźbienie i malo­

wyobrażeniem

wanie. To b y ł jego rzeczywisty ś w i a t , jego domena, w której

zmiany, które wprowadza.*

nie m u s i a ł czuć się od nikogo z a l e ż n y m .

jest

gdy

podstawce.

Zwracam na to u w a g ę , W i ę c e k roztrzepany, niestaranny

W i ę c k a widoczna

choć

Bo p t a k i albo powinny s t a ć na stole czy parapeoie, albo b y ć

kilka r ó ż n y c h p t a k ó w , a drzewko moono t k w i ł o w

i relację

w innych „ z a p o ż y c z o n y c h "

rzucają

jasnym

i

jednoznacznym.

Prześledźmy

więc

Otóż na p o c z ą t k u widzimy różnicę — W i ę c e k o g l ą d a ilu­

Gdy tylko m ó g ł , oglądał w kościele m a l o w i d ł a , ilustracje.

strację w k s i ą ż c e , maluje z a ś gotowy obraz, a w i ę c na twardym

Czy c h c i a ł b y ć malarzem ? Trudno o t y m z W i ę c k i e m m ó w i ć .

p o d ł o ż u , polakierowany, aby się nie b r u d z i ł , koniecznie w ramce,

Zresztą przypuszczam, że dla niego pojęcie sztuki, twórczośoi,

z p ę t e l k ą do zawieszenia. P r z y w i ą z u j e w a g ę do ramy. Zawsze jest

malowania m a inny sens n i ż dla nas. C z y w ogóle wie o t y m , ż e

ona pomalowana, obrzeża i z a m y k a pole obrazu z a r ó w n o wypuk­

twórczość polega na stwarzaniu c z e g o ś , czego jeszcze nie m a ?

ł o ś c i ą listwy j a k elementem graficznym i kolorem. R a m a , nie­

Czy wie, że m o ż n a m a l o w a ć swe sny, wizje, że obraz m o ż e b y ć

rzadko bogato dokorowana, p o w i ą z a n a

o p o w i e ś c i ą o świeoie, problomach dobra i zła ? C z y wie oo to jest

p r z e d s t a w i a n ą soonę odgranicza zdecydowanie ś w i a t obrazu od

pastisz,

widza. W k r a ń c o w y m przypadku (il. 19) obramienie jest niemal

inspiracja,

kopia ? Nie sądzę i wcale nie jest to m u

z bordiurą

okalającą

39

�r ó w n o r z ę d n e do przedstawionej sceny i s t a n o w i s t r e f ę p o ś r e d n i ą
m i ę d z y t ą s c e n ą a w i d z e m . L e ż ą c a p o s t a ć d z i e w c z y n y staje się
j a k b y c y t a t ' m z o g l ą d a n e j r e p r o d u k c j i , w p r o w a d z o n y m przez
malarza do jogo obrazu. P o s t a ć t ę w ł ą c z a , k o n s t r u u j ą c u m o w n ą ,
w r ę c z s c e n i c z n ą p r z e s t r z e ń . D o l n y , ornamentalnie
pas nie p e ł n i , poza d e k o r a c y j n ą ,

potraktowany

ż a d n e j f u n k c j i ideowej. A l e

wraz z r o z w i ą z a n i e m g ó r n e j p a r t i i obrazu w p r o w a d z a p o ż ą d a n y
przez a r t y s t ę ł a d , z a m y k a

kompozycję,

ogranicza

uciekającą

w g ł ą b p r z e s t r z e ń . Z a m y k a u k ł a d o t w a r t y , zamienia

sugestię

n a p i ę ć o d ś r o d k o w y c h na k o m p o z y c j ę d o - ś r o d k o w ą . L e ż ą c ą
materacu

d z i e w c z y n ę sytuuje

b o w i e m w przestrzeni

na

zamknię­

tej ł u k i e m , k t ó r e g o z w i e ń c z e n i e s t a n o w i k o k a r d a - k w i a t . Po obu
stronach umieszcza d r z e w k a o k a l a j ą c e n i s z ę , w k t ó r e j

umieszcza

scenę z dziewczyną.
T r u d n o p o w i e d z i e ć , na ile trawestacja t a k a znajduje uzasad­
nienie w „ n a t u r a l n y c h " preferencjach

estetycznych W i ę c k a , na

ile z a ś zgodna jest z w z o r a m i , k t ó r e g d z i e ś w i d z i a ł . T a k i s p o s ó b
dekoracyjnego

potraktowania egzotyki występuje w

jarmarcz­

n y c h m a l o w i d ł a c h k a r u z e l , strzelnic i t p . P r z y p o m i n a t a n i e , k i ­
czowate dekoracje

do „ e g z o t y c z n e g o n u m e r u " n a p o d r z ę d n y c h

estradach, w y s t ę p u r e w e l e r s ó w , p i o s e n k a r k i czy t a n c e r k i (z re­
g u ł y na t l e p a l m y , f a l m o r s k i c h i d a l o k i c h w y s p ) .
W

o m a w i a n y m obrazie,

przy

wprowadzonych

zmianach

z a c h o w a ł j e d n a k W i ę c e k wszystkie n i e m a l elementy d o s t r z e ż o n e
w pierwowzorze — p o z ę k o b i e t y , o k u l a r y o d s u n i ę t e wysoko na
c z o ł o , m a t e r a c , fale, pas z i e m i z p a g ó r k a m i i d r z e w a m i , a w g ł ę b i
—• t e ż n a m o r z u — w y s p y z w b i t y m i w nie d r z e w c a m i c h o r ą g w i .

10. K o p i a obrazu T y c j a n a Noli me tangere ( i l . 9), olej na p ł y c i e , w y m . 3 9 x 5 7 c m ; i l . 11. K o p i a obrazu K o n r a d a W i t z a , Cudowny
polów ryb ( i l . 12), olej n a p ł y c i e
10

40

I

�41

I

��15

I I . 13. K o p i a obrazu Andrea Mantegny, Modlitwa w Ogrójcu (il. 14), olej na p ł y c i e , w y m . 40,5 X 61 c m ; i l . 15. K o p i a
obrazu Giowanniego Belliniego, Modlitwa w Ogrójcu (il. 16)

le

43

I

�W i ę c e k odwzorowuje je z t r o s k l i w ą u w a g ą , obrysowuje m o ż l i w i e
d o k ł a d n i e k s z t a ł t wyspy , , C u b y " , nawet powtarza zygzak prawej
wyspy. Z m i a n y w p r o w a d z i ł w zasadzie dwie: n a g ą p o s t a ó o d z i a ł
w s u k i e n k ę i p o m i n ą ł napisy. W pierwszym przypadku zdecydo­
w a ł a o t y m wola gospodyni,

w drugim niezrozumienie

sensu

napisów.
J e s t jednak jeszoze jedna r ó ż n i c a , charakterystyczna dla
wszystkioh adaptaoji W i ę o k a , d o t y c z ą c a roli pierwszego planu.
W s z ę d z i e , gdzie w oryginale n a bliskim planie znajduje s i ę po­
s t a ć , czy grupa postaoi, w y r a ź n i e wydzielonych z t ł a , z w ł a s z c z a
w i e l k o ś o i ą , malarz cofa je w g ł ą b , wtapia w oałośd kompozyoji,
zmniejszająo

różnice

w skali w i e l k o ś c i m i ę d z y

przedmiotami

bliskiego i dalekiego planu. W i d a ć to z a r ó w n o w omawianym
p r z y k ł a d z i e j a k t e ż w irmyoh pracaoh (np. i l . 20). P o s t a ć znajd u j ą o a s i ę n a pierwszym planie, zawsze jest sytuowana w głębi
przestrzeni obrazu, zmniejszona w skali. Malarz zmniejsza rów­
n i e ż obramienie „ b a s e n u " , przesuwa go k u górze, a p o w s t a ł ą
p u s t ą przestrzeń w kompozycji w y p e ł n i a dekoracyjnie potrakto­
w a n ą rośliną. Podobnie w obrazie n a i l . 11 cofa p o s t a ó Chrystusa,
tak że jest ona niemal n a linii ł o d z i , z w i ę k s z a z a ś , i to znacznie,
wizerunki j e ź d ź c ó w , ledwo widocznych na reprodukcji d z i e ł a
W i t z a (il. 12). Likwiduje w ten s p o s ó b rozpiętość skali w i e l k o ś c i
postaci, d u ż e różnico m i ę d z y bliskim a dalekim nlanem. Jedno­
c z e ś n i e rozbudowuje całą s c e n ę , dodając zgodnie ze swym po­
czuciem harmonii kompozycji, p a r t i ę po lewej

stronie

lodzi.

S z c z e g ó l n i e widoczne s ą tego rodzaju działania w traweatacji o b r a z ó w Belliniego (il. 5) i Tyojana (il. 10). G ł ó w n y mo.
tyw narracyjny zostaje wtopiony w poziomo rozbudowany pejzaż
( o c z y w i ś c i e uproszczony). Więook dokonuje tu zmian najdalej
i d ą c y o h , np. w p ł ó t n i e T y c j a n a

likwiduje wzgórze, dodaje z r ś

drzewo w lewej partii obrazu, wprowadza s c e n ę s i e l s k ą z owiecz­
k a m i i pasterzem a c h ł o p s k ą , lecz nie p o l s k ą a r c h i t e k t u r ą z a s t ę ­
puje bliżej umieszozonym, w i ę k s z y m domem rodem z naszej
19

�II. 19. K o p i a obrazu A n n y Guntnor Quantanarnera (il. 18): i l . 20. K o r d a obrazu Ł u k a s z a Cranacha, Nimfa wodna
przy studni (il. (7)

r z e o z y w i s t o ś c i oraz dobrze m u znanymi zabudowaniami gospo­
darczymi. Zabawne. T e n dom, jakioh obecnie wszędzie

wiele,

z kolorowymi s z k i e ł k a m i , lusterkami, zachowuje schemat orygi­
n a ł u , trójdziolność, w y s u n i ę t ą ponad dach m a n s a r d ę .

Więcek

zmienia, u w s p ó ł c z e ś n i a , p r z y b l i ż a , ale c a ł y czas starannie p r z y ­
patruje s i ę obrazom, k t ó r e n a ś l a d u j e . O c z y w i ś c i e nie jost w stanie
p r z e k a z a ć poetyki o r y g i n a ł u ani ekspresji sytuacji, to przekracza
z a r ó w n o jego m o ż l i w o ś c i

warsztatowe

jak i

zainteresowania.

Opowiada to, co jest n a obrazie t a k , j a k b y p r z e k a z y w a ł treść
opowiadania

o świętyoh,

faryzeuszaoh,

bogaczach

ozy

księż­

niczkach. Widzi jednak s z c z e g ó ł y , zwraca n a nio b a c z n ą u w a g ę ,
np.

przekazuje charakterystyczne rozcapierzenie p a l c ó w

nóg

leżąoej Nimfy w obrazie Cranacha — i l . 17, Jego decyzje są ś w i a ­
doma, w y n i k a j ą z poczucia kompozycji, przestrzeni. Zmieniając
—• wprowadza przecież w ł a s n y p o r z ą d e k , upraszczając — dba
o to, aby p r z e s t r z e ń obrazu b y ł a harmonijnie

zabudowana.

R e a l i z m p r z e k s z t a ł c a w u m o w n o ś ć dekoracyjnie r o z w i ą z a n y c h
e l e m e n t ó w p e j z a ż u . W i d a ć to z w ł a s z c z a w traktowaniu k w i a t ó w ,
roślin. T a m gdzie we wzorze dostrzega swobodnie rosnącą k ę p k ę
roślin, interpretuje j ą umownie, dekoracyjnie (np. prawy d ó ł na
i l . 5). Swobodnie wprowadza zrytmizowane drzewka i na k s z t a ł t
pawiego ogona rozłożono g a ł ą z k i r o ś l i n y w tle swej wersji C r a ­
nacha — i l . 20.
Bardzo interesująco przekształca Ogród Rajski niemieckiego
mistrza (il. 21, 22). Z b l i ż a go w charakterze do perskiej m i n i a ­
tury. Nie umiem p o w i o d z i o ó czy W i ę c e k w i d z i a ł takie miniatury.
Nie wykluczam togo, w k a ż d y m razie uderzające jost iż „ o c z y s z ­
c z a j ą c " p i e r w o w z ó r z gobelinowej g ę s t w i n y roślin uspakaja kom­
p o z y c j ę , zmienia proporcje, wprowadza u k ł a d znacznie bardziej
przejrzysty i p o d p o r z ą d k o w a n y zasadom r y t m u , kontrastu i sy­
metrii — a w i ę c w duchu s w y m zgodny z naturalnym, „ l u d o ­

odpoczywająca

w y m " sposobem m y ś l e n i a plastycznego. Przesuwa s t ó ł k u cen­
trum kompozycji, akcentuje r y t m blankowania muru. Silniej,
niż w oryginale zaznacza o b e c n o ś ć p t a k ó w . P e ł n i ą one w jego
obrazie rolę w y r a ź n i e r y t m i z u j ą c ą , a przy t y m , j a k wszędzie,
W i ę c e k maluje je z dużą u w a g ą i s t a r a n n o ś c i ą . P t a k i są dla
niego w a ż n e , lubi je, zna z obserwacji ale napewno i z o g l ą d a n i a
ich w i z e r u n k ó w (gdzie? w atlasie p t a k ó w ? n a p o c z t ó w k a c h ? ) .
Zresztą wiemy, iż rzeźbi je często, sprawnie, tak j a k to przy­
jęte- w ludowej sztuce. Czasom umieszcza je z własnej woli n a
obrazach, bez z w i ą z k u z narracją i wtedy w i d a ć , że malarz przy­
wiązuje do nich w a g ę . Proszę zwrócić u w a g ę na Madonnę z dzie­
ciątkiem G . Belliniego (il. 6). Czarny ptak siedzi n a gałęzi drzewa.
Wprowadza w h a r m o n i ę sielskiej sceny nastrój niepokoju,
grozy. Zapowiada wydarzenia, które później n a s t ą p i ą . Ale dla
W i ę c k a to tylko s y g n a ł , pretekst do namalowania ptaka. Nawet
nie jednego... T e n z drzewa ulatuje, poczciwy, wielobarwny,
nic nie m a j ą c y w sobie z symboliki z n a c z e ń , natomiast Więcek
wznosi w tle góry, by na szczycie n a j w y ż s z e j u s t a w i ć ogromnego
w skali orła. W i ę c e k wyczuwa proporcje, jeśli więc orzeł jest
tak wielki wynika to z zainteresowania, z chęci zwrócenia na
niego uwagi, a m o ż e namalowania orła, widzianego w j a k i m ś
atlasie. Wskazuje na to napis, przecież rzadko p o j a w i a j ą c y
się w jego obrazach. T y m razem jest to wyczytany zapewne
podpis w atlasie — orzeł skalny. D u ż e g o ptaka umieszcza również
w swej wersji Noli me tangere T y c j a n a (il. 10). Ż e b y nie b y ł o
w ą t p l i w o ś c i umieszcza pod nim napis „ P i e r z k a " (piegża). Oczy­
wiście napisy są d z i e ł e m gospodarzy, ale wprowadzone na wy­
raźne ż ą d a n i e malarza.
P i ę k n e s ą w obrazach W i ę c k a „ a r o h i t e k t u r y " . P r z y zmia­
nach dokonanych w stosunku do oryginału interesująco zestawia
formy, dostrzega i c h znaozenie w budowie obrazu. Ma r o z w i n i ę t e

45

�I I . 2 1 . K o p i a obrazu m i s t r z a g ó r n o r e ń s k i e g o , Ogród rajski

( i l . 22)

�poczucie dekoracyjności, s t ą d t e ż np. dosadnio akcentuje kręgi

ilustrowany kolorowymi reprodukcjami album o b r a z ó w (niestety

r o z c h o d z ą c y c h się fal w o k ó ł łodzi (il. 11), a t a k ż e rytmizuje

nie m o g ł e m n a podstawie zachowanych ilustraoji u s t a l i ć jego

całą partię brzegu.

t y t u ł u . Podpisy b y ł y w j ę z y k u angielskim.). Gospodarz k u p i ł t e ż

O c z y w i ś c i e Więcok m a trudności z a n a t o m i ą . Jego umiejęt­
ności

rysunkowo nie

postaci

pozwalają

n a dokładno

ludzkiej. T a m jednak, gdzie wzorzec

W i ę c k o w i farby i co pewien czas u z u p e ł n i a ł je, zanim nie zaczął

przodstawienie

p o m a g a ć W i ę c k o w i nabywca wielu jogo o b r a z ó w , L u d w i g Zim -

jest

merer.

wyraźny,

stara s i ę o m o ż l i w i e wierną interpretację (np. i l . 19). Gorzej jest.

W i ę c e k otrzymany album ciągle oglądał. Z o s t a ł y z niego

gdy postacie są n a reprodukcji m a ł e , n i e w y r a ź n e . Wtedy malarz

strzępy.

przedstawia je bardziej schematycznie. A n i o ł k i czy i d ą c y w dali

k t ó r y w i e d z i a ł , iż W i ę c e k — j a k dziecko — nie m a poczucia

ludzie przybierają w y g l ą d dzieci, a s p o s ó b ich przedstawienia

konwencjonalnego

(np. il. 11, 13) do złudzenia przypomina postacie na obrazach

zasłaniając sobie tylko ręcznikiem t y ł e k ) p r z y s ł a ł m u

Katarzyny

T y c j a n a . Więcek n a m a l o w a ł ją. Ale gospodyni o b u r z y ł a się n a

Gawłowej.

Malował

też

sugerowane

mu

tematy.

Zimmerer,

wstydu (potrafił b i e g a ć na golasa po wsi,
Venue

K o ń c z ą c o m ó w i e n i e różnic m i ę d z y wzorem a interpretacją,

takie b e z e c e ń s t w a . „ T o ś w i ń s t w o — t ł u m a c z y ł a mi — t a k ą g o ł ą

n a l e ż y w s p o m n i e ć o jeszcze jednej w a ż n e j różnicy — o kolorysty­

b a b ę w y s a d z i ć na obrazie. Dzieciaki się ś m i a ł y . A ten — (palec

ce. Reprodukcja traktowana jost przez W i ę c k a jak kolorowa

wskazuje W i ę c k a ) — p o w i e d z i a ł , że to s ą s i a d k a , to go sąsiad

fotografia natury, zrozumiałe w i ę c , że drzewa i trawa s ą zielono,

przyleciał

niobo •— niebieskie, dachy — czerwone itd. Ale dociekliwość

merer p r z y w i o z ł a .

w poznaniu i w ł a ś c i w y m odtworzeniu rysunku postaci czy sytuacji

wymalować."

nie znajdujo odpowiednika w traktowaniu kolorystyki. W i ę c e k

potwierdza. (Jednak w kolekcji Z i m m e r e r ó w znajduje się naga

w odróżnieniu od Nikifora, W n ę k o w e j czy G a w ł o w e j nie m a
5

rozwiniętej wrażliwości kolorystycznej. Wypowiada się przede

bić. A to z tej p o c z t ó w k i , co m u pani K a r i n a Z i m ­
I

Taka

bezwstydna!

wymalował?

—

Kazałam

pytam

mu

sukienkę

„Wymalował!"

—

leżąca kobieta malowana wg fotografii obrazu A n n y Guntner

(

w i d a ć u d a ł o się W i ę c k o w i u k r y ć ten obraz przed gospodarzami)

wszystkim w interpretacji rysunkowej i walorowej przedstawione]

,,Do tego mam g ł o w ę ! " m ó w i o swym malowaniu W i ę c e k .

anegdoty, natomiast nie postrzega n a ś l a d o w a n e g o obrazu jako

„ P a n wie j a k on m ó w i o sobie? ciągnie gospodyni. W i ę c e k L u d ­

kompozycji kolorystycznej. S t ą d t e ż , j a k się zdaje, nie przywią­

wik — artysta malarz!" Mały schorowany c z ł o w i e c z e k przypo­

zuje wagi do zmian, któro w tym zakresie wprowadza. Wydaje

mina mi Nikifora. Tamten t e ż w i e d z i a ł , że jest malarzem, dlatego

się, że pod tym w z g l ę d e m wzór krępuje go tylko w niewielkim

k a z a ł sobie zrobić p i e c z ą t k ę Nikifor-Matejko. Zresztą n a cechach

stopniu. Trudno mi jednak w y p o w i e d z i e ć się autorytaty wnio

z e w n ę t r z n y c h i ś w i a d o m o ś c i swego zawodu (u Nikifora — po­

na ten temat. Nie m o g ł e m bowiem s t w i e r d z i ć jakie kolory farb

w o ł a n i a ) k o ń c z ą się p o d o b i e ń s t w a . S ą bowiem w istocie zupełnie

m i a ł W i ę c e k do dyspozycji, n a ile więc swobodne b y ł y jego de-

inni. Nikifora przepełniały wizje, myśli — o świecie, Bogu, niebie

oyzje kolorystyczne.

i piekle, ludziach. B y ł on w istocie w i e l k ą o s o b o w o ś c i ą , profe­

Ł a t w i e j o d p o w i e d z i e ć n a pytanie, co W i ę c e k lubi m a l o w a ć .
Zarówno

obserwacja jogo z a c h o w a ń , j a k opinie

gospodarzy,

t y c z n ą . M y ś l ę , że m u s i a ł m i e ć w s p a n i a ł e , straszne i groźne sny.
Natomiast ś w i a t p r z e ż y ć naszego malarza wydaje s i ę bardziej

a przede wszystkim proporcje w podejmowanej tematyce wska­

prosty,

zują na to, że interesuje go s z c z e g ó l n i e t e m a t y k a biblijna. Jednak

więcej infantylnej z m y s ł o w o ś c i . K o c h a ludzi, zwłaszcza dzieci,

przyziemny,

konkrotny.

Żadnej

w

nim

metafizyki,

ile razy j ą podejmuje sięga po istniejące j u ż wzory. Samodzielnie

kocha koty (pokazuje o b e j m u j ą c s i ę za ramiona i k o l e b i ą o —

komponuje jedynie sceny z p t a k a m i , z w i e r z ę t a m i , letnikami,

j a k bardzo je kocha). L u b i p t a k i , rozróżnia je, poznaje po g ł o s i e .

chociaż i w n i c h w y r a ź n i e w i d a ć p o s ł u g i w a n i e s i ę nie tylko obser­

Nie znosi tylko k r ó w , bo dobrze m u d o k u c z y ł y , gdy je m u s i a ł

w a c j ą ale i widzianymi g d z i e ś wzorami ptaka, barana itp. S ą

p i l n o w a ć na pastwisku.

one jednak stosunkowo nieliczne, d o m i n u j ą tematy zaczerpnięte

R ó ż n i c jest wiele. Nikifor m i a ł f a n t a z j ę , w y o b r a ź n i ę . Nasz

z malarstwa o tematyce religijnej, a ściślej — opartej na mo­

bohater nie m a jej z a wiele. Potrzebuje p o d p ó r k i , c z e g o ś co s i ę

t y w a c h z Ewangelii.

da n a ś l a d o w a ć . O c z y w i ś c i e i on m a w y o b r a ź n i ę , ale realizuje

Ciekawe, że W i ę c e k nie maluje o b r a z ó w ś w i ę t y c h , a więc
t a k i c h , do k t ó r y c h (czy przed k t ó r y m i ) ludzie s i ę m o d l ą . S ą d z ę ,

się ona nie w p o m y ś l e , lecz w sposobie redukowania, oswajania
wzoru.

ż e w p ł y n ę ł a n a to postawa gospodarzy. P r y m i t y w n y warsztat

Nikifor b y ł przekonany, ż e n a t a m t y m świecie znajdzie to

malarza musi razić w ł a ś n i e w takich obrazach, a trzeba t u d o d a ć ,

czego nie m i a ł n a ziemi. B ę d z i e u c z e s t n i c z y ł w ś w i ę t y c h obco­

ż e dom w k t ó r y m mieszka W i ę c e k jest u r z ą d z o n y

waniu, c z y t a ł uczone księgi, m u z y k o w a ł , m a l o w a ł . Jego obrazy

zamożnie,

zgodnie z p a n u j ą c ą m o d ą i to nawet m i e j s k ą (boazerie itp.).

b y ł y projekcją tej wiary, widomym dowodem na to, co b ę d z i e .

Obrazy ś w i ę t e W i ę c k a m u s i a ł y b y w tej sytuacji razić, nie wcho­

Natomiast W i ę c e k żyje f a n t a z j ą dziecinną. Zmajstruje karabin

d z i ł y b y bowiem

w repertuar malarstwa f u n k c j o n u j ą c e g o współ­

i j u ż wciela s i ę w żołnierza. Jego marzenia s ą konkretne, ziemskie,

c z e ś n i e n a wsi. Z w r ó ć m y u w a g ę jeszcze n a jeden fakt — W i ę c e k

realizowane w zabawie, przebieraniu, w jednej rzeczy realnej —

nie

malowaniu, bo przecież jest malarzem.

maluje typowych

„widoków",

wieszanych

na

ścianach.

Może dlatego, że lubi rozbudowane treści narracyjne, m o ż o jednak

Nikifor m i a ł poczucie swej misji, swojej w y j ą t k o w o ś c i . To

i z tego powodu, że m a l u j ą c „ w i d o k i " z n ó w by w c h o d z i ł w kolizję

mu d a w a ł o poczucie g o d n o ś c i , którego nie z a t r a c a ł nawet wtedy,

z odczuciami estetycznymi ś r o d o w i s k a . Swoboda W i ę c k a w y n i k a

gdy żebrał. B y ł j a k wygnany, o ś l e p i o n y L i r , czasem gniewny,

w i ę c t a k ż e z faktu, iż wszystko co maluje jest poza potrzebami

obcy, nigdy nio przymilny. R e a l i z o w a ł się w malarstwie, które

ś r o d o w i s k a , jest jego osobistym

t r a k t o w a ł j a k p o w o ł a n i e . Natomiast W i ę c e k realizuje s i ę przede

dziwactwem, k t ó r e znajduje

aplauz jedynie w ś r ó d ludzi z miasta, k o l e k c j o n e r ó w ,

którym

6

„takie szmarowidła" m o g ą się podobać .
W i ę c e k , gdy malujo dla siebie, sam wybiera tematy, wzory.
Wybiera i to dwukrotnie. Pierwszy raz, gdy s p o ś r ó d blisko 200

wszystkim w marzeniach, w d ą ż e n i u a b y b y ć j a k inni, k t ó r y c h
podziwia. C h o ć b y przez chwilę. K i e d y Zimmerer w y c i ą g n ą ł pu­
d e ł k o Marlboro,

W i ę c e k poprosił go o papierosa, usiadł, z a ł o ż y ł

(z trudem) n o g ę n a n o g ę , o d c h y l i ł się do t y ł u , n a s t r o s z y ł brwi

posiadanych kolorowych reprodukcji decyduje s i ę n a interpre­

i puszczając do g ó r y d y m p a l i ł j a k angielski lord z telewizyjnego

t a c j ę k t ó r e g o ś tematu, po raz drugi natomiast gdy opracowuje

serialu.

wzór z ilustracji n a miarę swych potrzeb i m o ż l i w o ś c i , gdy zmie­
nia proporcje, ujmuje, dodaje (np. p o s t a ć Matki Boskiej p a t r z ą c e j

Ale n a i w n o ś ć zachowania W i ę c k a nie t ł u m a c z y

fenomenu

jego t w ó r c z o ś c i i nie wyczerpuje prawdy o c z ł o w i e k u . Talent nie

z nieba n a ziemskie wydarzenia), gdy c a ł k o w i c i e przeinacza

z a l e ż y od poziomu w y k s z t a ł c e n i a a życie w e w n ę t r z n e od prze­

kolorystykę.

strzegania norm ś r o d o w i s k o w y c h . Relacje psychiczne s ą niepo­

W t y m miejscu powinienem w y t ł u m a c z y ć , s k ą d W i ę o e k m a
wzory. Otóż gospodarz, w i d z ą c j a k zmienia s i ę wprost n a twarzy
oglądając pocztówki i malowidła, kupił mu w mieście pięknie

równanie bardziej skomplikowane. W i e d z ą c j a k i jest

Więcek,

widziany oczami otoczenia, wiemy o nim w istocie bardzo niewiele.
Jest inny od ś r o d o w i s k a , to nie ulega w ą t p l i w o ś o i . Jest m a ł o

47

I

�zaradny, nie przystosowany do ż y c i a . A l e p r z y t y m m a t a l e n t

nic m u nie m ó w i pojęoie Triennale, nawet jabłko z drzewa nie

plastyczny, k t ó r y niewielu jest d a n y . Jego w r a ż l i w o ś ć na k s z t a ł t

spadnie (gorzej g d y w a ż n y d y r e k t o r o d k u l t u r y p y t a ozy nie

czy

m o ż n a b y r o b i ć Triennale oo c z t e r y l a t a ) .

kolor

znacznie

przekracza

normę. Można m u tylko

tej

w r a ż l i w o ś c i p o z a z d r o ś c i ć . M a życie w e w n ę t r z n e , marzenia, na­

O c z y w i ś c i e k a ż d e kalectwo jest n i e s z c z ę ś o i e m . D e p r y m u j e

dzieje, r a d o ś c i , satysfakcjo. I n n e ? Zapewne, t y l k o czy te w a r t o ś c i ,

ograniczenie swobody w y b o r u f o r m ż y c i a , miejsca p r a c y , zamiesz­

k t ó r e w n i m dostrzegamy nie s ą w istocie n a j w a ż n i e j s z e ? Czy

k a n i a . M o ż n a się t e m u p o d d a ć , ale m o ż n a t e ż w y t w o r z y ć me­

d o b r o ć , w r a ż l i w o ś ć , s u b t e l n o ś ć , u f n o ś ć , ż y c z l i w o ś ć nie n a l e ż ą do

c h a n i z m y obronne. Ś w i a d o m i e l u b n i e ś w i a d o m i e uciec w marze­

k r ę g u w y ż s z y c h i p o ż ą d a n y c h w a r t o ś c i ? Czy m o ż n a w i ę c casus

nie, w ś w i a t w ł a s n e j t w ó r c z o ś c i . D l a W i ę c k a m a l a r s t w o s t a ł o

Więcka

się w ż y c i u w a ż n ą s p r a w ą , t y m co m u p r z y n o s i s a t y s f a k c j ę ,

skwitować

tylko

uśmiechem

podszytym wyższością ?

Czy a b y t e n u ś m i e c h nie demaskuje nas i naszych j e d n o s t r o n n y c h

wywołuje

k r y t e r i ó w ocen? Czy f a k t , że W i ę c e k nie w i e , co to jest w e r n i s a ż ,

p r z y j e ż d ż a j ą z d a l e k i c h m i a s t w s p a n i a ł y m i samochodami, k t ó r e

Triennale, w y s t a w a , n a p r a w d ę jest

w a ż n y ? A m o ż e jego

b u d z ą z a z d r o ś ć wiejskiej m ł o d z i e ż y . D z i ę k i m a l a r s t w u s t a ł się

stosunek do s z t u k i jest znacznie bardziej p r a w d z i w y i n a t u ­

k i m ś . Ono w y r ó ż n i a go o d otoczenia. D l a t e g o c h ę t n i e m a l u j e ,

taki

zainteresowanie

ludzi,

którzy

specjalnie

do

niego

r a l n y ? N i e w i e o k r y z y s i e c y w i l i z a c j i , absurdach naszego „ ż y c i a

dlatego p r z y w i ą z u j e t a k ą w a g ę do tego, a b y f a r b y b y ł y dobre,

a r t y s t y c z n e g o " , o p s e u d o - r y n k u , nie uczestniczy w dyskusjach

a b y obraz p o c i ą g n i ę t y l a k i e r e m l ś n i ł c z y s t o ś c i ą , dlatego maluje

o k o ń c u s z t u k i , nie bierze u d z i a ł u w ś m i e s z n e j celebrze w e r n i s a ż y ,

zawsze na t w a r d y m p o d ł o ż u . P o n i e w a ż j a k d a w n y a r t y s t a chce

k t ó r e t a k ślicznie s k o m p r o m i t o w a ł Y v e s K l e i n . Z r e s z t ą m a pra­

t w o r z y ć d z i e ł a t r w a ł e , k t ó r e b ę d ą o n i m ś w i a d c z y ł y nawet w t e d y ,

wo nie w i e d z i e ć , funkcjonuje w i n n y m obiegu k u l t u r y

g d y j u ż jogo na t e j z i e m i nie b ę d z i e .

i jeśli

P R Z Y P I S Y
1

C h c i a ł b y m serdecznie p o d z i ę k o w a ć p a ń s t w u K r z y s z t o n i o m
za pomoc, k t ó r ą m i okazali w czasie mego p o b y t u u n i c h w czerwcu
1982 г . , za udzielone informacje i p o ś r e d n i c t w o w k o n t a k c i e
z W i ę c k i e m . S ą d z ę , że t o co p i s z ę o stosunku gospodarzy do
W i ę c k a dostatecznie charakteryzuje i c h p o s t a w ę , bezinteresow­
n o ś ć i o p i e k u ń c z o ś ć , z a s ł u g u j ą c e na g ł ę b o k i szacunek.
N i e s t e t y j e d y n a dotychczas p u b l i k o w a n a n o t a o m a l a r z u
jest n i e ś c i s ł a . M a r i a n P r o k o p e k w Atlasie Sztuki ludowej i Folk­
loru w Polsce podaje b o w i e m , iż W i ę c e k u r o d z i ł się w 1930 r .
R e p r e z e n t a t y w n y zestaw prac W i ę c k a znajduje się w k o ­
lekcji L . Z i m m e r e r a w Warszawie.
W i n i e n jestem w d z i ę c z n o ś ć dr A n n i e K u n c z y ń s k i o j - I r a c k i e j
oraz m g r Z o f i i Bisiakowej za pomoc w i d e n t y f i k a c j i „ w z o r ó w "
2

3

4

48

do o b r a z ó w W i ę c k a , a t a k ż e p . K a r i n i e Z i m m e r e r za udzielone
informacje oraz u d o s t ę p n i e n i e m i prac malarza
znajdujących
się w k o l e k c j i .
5

W i ę c e k maluje p r z e w a ż n i e na p ł y c i e p i l ś n i o w e j f a r b a m i
o l e j n y m i , poczem g o t o w y obraz p o c i ą g a b e z b a r w n y m l a k i e r e m .
N a j c z ę ś c i e j zestawia ciemne b r ą z y z r ó ż n y m i o d c i e n i a m i zieleni,
z n i e b i e s k ą b a r w ą nieba, c z e r w i e n i ą s t r o j ó w , b i e l ą ś c i a n b u d y n ­
k ó w . A u r e o l e , g w i a z d y , monstrancje, a n i e k i e d y nawet dach
k o ś c i e l n e j w i e ż y maluje fa,rbą z ł o t ą .
6

Obrazy W i ę c k a pokazano na p r z e g l ą d z i e t w ó r c z o ś c i nie­
profesjonalnej w N o w y m S ą c z u (1976 r . ) oraz na 2 Triennale
P l a s t y k i Nieprofesjonalnej we W r o c ł a w i u (1977 г . ) .

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
