<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="10219" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/10219?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-27T02:11:17+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="10197">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c5efc3f3262e260d020d8bb4db40c120.pdf</src>
      <authentication>956d5e5cbd99a810caae51def551983a</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="121499">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3261</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="121500">
              <text>1986</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="121501">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3056</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="121502">
              <text>Rodzina wiejska na Podlasiu - według tygodnika "Przyjaciółka" / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1986 t.40 z.3-4</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="121503">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1986 t.40 z.3-4, s.149-156</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="121504">
              <text>Czaja, Dariusz; Robotycki, Czesław</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="121505">
              <text>pol.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="121506">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="121507">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="121508">
              <text>I

Dariusz Czaja, Czesław Robotycki

R O D Z I N A WIEJSKA N A P O D L A S I U TYGODNIKA

WEDŁUG

„PRZYJACIÓŁKA"

Niezbędny w s t ę p

pozaliteraokich,

działanie

samego przekazu

literackiego,

t e m u z n a k ó w l i t e r a c k i c h i jego w e w n ę t r z n y c h
Tygodnik

„Przyjaciółka"

w h i s t o r i i polskiej k u l t u r y

mv

sowcj jest zjawiskiem w y j ą t k o w y m . Ukazuje się bez d ł u ż s z y c h

reguł."

6

n i e b e z p i e c z e ń s t w o , to pokusa kreowania r z e c z y w i s t o ś c i ,
ny fikcji

sys­

Drugie
zamia­

w quasi — r e a l n o ś ć poprzez u ż y c i e c h w y t ó w p r o z y

przerw od 1948 r o k u i od tego czasu znajduje wielu c h ę t n y c h

dokumentarnoj i wiedzy zdobytej s k ą d i n ą d n i ż w s k a z y w a ł a b y

c z y t e l n i k ó w . W e d ł u g o b l i c z e ń s p e c j a l i s t ó w w latach 1950 —• 1957

na to t r e ś ć t e k s t ó w . M o g ą t u w c h o d z i ć w g r ę pewne

ogólna, liczba c z y t e l n i k ó w t y g o d n i k a w y n o s i ł a ponad

d y d a k t y c z n e l u b z a m i a r y socjotechniczne.

nów.

1

6 milio­

P ó ź n i e j s z e c z ą s t k o w e badania z r o k u 1960 w y k a z a ł y , że

..Przyjaciółka"

jest j e d y n y m t y g o d n i k i e m masowo

czytanym

intencje

I też w t y m przy­

p a d k u w a r t o p r z y t o c z y ć zdanie badacza, k t ó r y pisze:,, (...) zwa­
ż y w s z y j e d n a k dystans j a k i dzieli zawsze zamierzenie o d rea­
„skrępowana

wy­

kowska, „ p r z e z n a c z o n e dla c z y t e l n i k ó w na n i ż s z y m poziomie k u l ­

t y c z n y m i " i ś w i a d o m a w ł a s n e j p o l i t y k i redakcja nie jest

dos­

t u r a l n y m " przez l a t a całe m i a ł o n a j w i ę k s z y n a k ł a d ,

tatecznie ś w i a d o m a charakteru ostatecznego p r o d u k t u swej dzia­

w środowisku wiejskim.

2

Pismo t o , j a k pisze A n t o n i n a K ł o s -

i najbardziej z r ó ż n i c o w a n y k r ą g o d b i o r c ó w .

3

M i m o , że z czasem

p o j a w i ł y się pisma k o n k u r u j ą c e z „ P r z y j a c i ó ł k ą "
podobne

najszerszy

wypełniające

o d c i n k i czytelniczego h o r y z o n t u ( „ P a n o r a m a " ,

„Ko­

bieta i ż y c i e " i t p . ) tej u d a ł o się z a c h o w a ć swój charakter i p u ­
bliczność.

Żywotność

t y g o d n i k a zadziwia i k a ż e

etnografowi

z a t r z y m a ć się czasem n a d t y m t y t u ł e m . Potrzebne n a m

dalej

stwierdzenia o charakterze czasopisma, j a k i m i a ł o ono przez la­
ta, czerpiemy z socjologicznych analiz A n t o n i n y

lizacji, trzeba

Ponieważ

nie zamierzamy

d o k o n y w a ć analizy

rauterystycznyeh jego a r t y k u ł ó w , w y k o r z y s t u j e m y t u

czno — p r o d u k c y j n e g o m o d e l u r o d z i n y z l a t 1951 i m o d e l u l a t
następnych",

7

W s z y s t k i e p o w y ż s z e t r o p y w s k a z u j ą w y r a ź n i e , że n a t r a f i m y
w „ P r z y j a c i ó ł c e " n a rzeczy, k t ó r e etnografa zawsze b ę d ą i n t r y ­
g o w a ł y a mianowicie n a ś l a d y m i s t y f i k a c j i

i mityzacji.

wnioski
4

T y g o d n i k „ P r z y j a c i ó ł k a " m a przede w s z y s t k i m perswazyjny
i d y d a k t y c z n y charakter. Ś w i a d c z ą o t y m о Ь ^ л м л е d z i a ł y pisma,
p o ś w i ę c o n e poradom, listom c z y t e l n i k ó w , felietony o ,,życiow~yeh"
Te

„ Ż y c i e o w o c u j ą c e " — opowieść o rodzinie z Podlasia

treści

socjologów o d s y ł a j ą c po szczegóły do prac wspomnianej a u t o r k i .

specyficzny d z i a ł literacki.

„Przyjaciółki"

w p e ł n i z d a w a ł a sobie s p r a w ę z k o n t r a s t u swego p o z y t y w i s t y -

Kłoskowskiej,

c a ł y c h r o c z n i k ó w czasopisma a wskazujemy na jeden t y l k o z cha-

problemach i bardzo

najbardziej

ł a l n o ś c i . W y d a j e się w ą t p l i w e a b y n p . redakcja

badaczki, k t ó r a niejednokrotnie z a j m o w a ł a się p o l s k ą p r a s ą po­
pularną,.

u z n a ć , że nawet

rozbudo­

A r t y k u ł y t r a k t u j ą c e o w s i , ż y c i u w i e j s k i m , r e p o r t a ż e rołacjonująco

dzieje c h ł o p s k i c h r o d z i n , m ó w i ą c e o i c h d n i u

dzi­

siejszym n a l e ż ą do s t a ł e j p r o b l e m a t y k i t y g o d n i k a . M o ż n a więc
przez kolejne r o c z n i k i śledzić e w o l u c j ę ale i t r w a ł o ś ć redakcyj­
nej f o r m u ł y w poruszaniu t o m a t ó w wiejskich o s c y l u j ą c y c h wo­
k ó ł z a g a d n i e ń funkcjonowania r o d z i n y .
W r o k u 1983 u k a z a ł się tekst z a t y t u ł o w a n y „ Ż y c i e o w o c u j ą ­
8

wano d z i a ł y skutecznie p e ł n i ą c e swoje podstawowe funkcje —

ce".

fatyczną

o dziejach c h ł o p s k i e j r o d z i n y z Podlasia. Tekst, k t ó r y nas zain­

i k o n a t y w n ą — grają

jeszcze j e d n ą rolę w a ż n ą dla

Z a r t y k u ł u w s t ę p n e g o d o w i a d u j e m y s i ę , że jest to o p o w i e ś ć

całościowego o d b i o r u pisma. T e k s t y w n i m zawarto czytane s ą

t e r e s o w a ł , w t y m ż e .artykule w s t ę p n y m , z o s t a ł zaliczony, wraz

z przekonaniem,

z i n n y m i , do rodzaju w s p o m n i e ń p o z w a l a j ą c y c h o c e n i ć p r z e b y t ą

że s t a n o w i ą

ono zapis r z e c z y w i s t o ś c i , zwier­
Kłos-

w s p ó l n ą d r o g ę i p o w i n i e n t e ż u p r z y t o m n i ć m ł o d y m ogrom spo­

k o w s k a i co dla nas n a j w a ż n i e j s z e , t a k odbierana jest t e ż część

łecznego wysiłku włożonego w rozwój kraju. W t y m samym nu-

l i t e r a c k a pisma zajmująca, mniej więcej ó s m ą część jego o b j ę ­

merzo znajdziemy więc t a k ż o wspomnienie z w a k a c j i w zrujno­

c i a d ł o ż y c i a . T a k i e nastawienie

tości.

5

R e p o r t a ż , felieton,

czytelnicze potwierdza

opowiadanie, nowela, fragment

po­

wieści to jest t o w ł a ś n i e , зо czytelnik „ P r z y j a c i ó ł k i " p r z y j m u j e

wanej Warszawie i r e p o r t a ż o hucie i m i e ś c i e Stalowa

Wola.

Poza t y m s t a ł e r u b r y k i p r z y n o s z ą felietony na aktualne t e m a t y

t a k samo j a k p o r a d y k u l i n a r n e , prawne, m o d ę czy t e ż odpo­

z ż y c i a s p o ł e c z n e g o k r a j u oraz w y p e ł n i a j ą c e p o ł o w ę pisma po­

wiedzi

r a d y , l i s t y , ciekawostki, m o d ę i t d .

na rozpaczliwe l i s t y czytelniczek porzuconych, b r z y d ­

k i c h , samotnych, w y k o r z y s t a n y c h czy jeszcze inaczej, na t y ­
s i ą c s p o s o b ó w j a k i e niesie ż y c i e , s k r z y w d z o n y c h .
Charakter t y g o d n i k a i czytelnicze nastawienie o j a k i m w y ­
żej p o w i e d z i e l i ś m y t o podstawa k s z t a ł t o w a n i a się zmityzowanej
r e a l n o ś c i w ś w i a d o m o ś c i c z y t e l n i k ó w , dla k t ó r y c h t r e ś ć „ P r z y ­
j a c i ó ł k i " jest w a ż n y m ź r ó d ł e m

P o n i e w a ż w a r s t w a j ę z y k o w a o k a ż e się nie mniej w a ż n a dla
zrozumienia t e k s t u niż jego strona fabularna, i t r e ś c i o w a , m u ­

wiedzy o świecie. P o w s t a j ą

tu

n a d t o dwa inne n i e b e z p i e c z e ń s t w a. Jedno, to z ł u d z e n i e jakiemu

s i m y s t r e ś c i ć a r t y k u ł p o s ł u g u j ą c się d ł u ż s z y m i c y t a t a m i . W tek­
ście w y r a ź n i e d a j ą się w y o d r ę b n i ć t r z y części.
.Partie p o c z ą t k o w o w p r o w a d z a j ą c c z y t e l n i k a w ś w i a t przed­
stawiony zawiązują

a k c j ę i są w s t ę p n ą p r e z e n t a c j ą

głównych

bohaterów:

u l e g a j ą dziennikarze przekonani o zaufaniu czytelnika. Polega

„ D z i s i a j p a n Mieczyk

ono na p r z e ś w i a d c z e n i u , że t-tosow^ane przez n i ' l i formy i zabiegi

k u c h n i , chleba kupnego z m l e k i e m p r z e k ą s i ł , plaster boczku prze-

litomekie nie p o d w a ż a j ą

rastawego na sma,k w z i ą ł , p o k r ę c i ł się t r o c h ę po o b e j ś c i u a. po­

w y m o w y ich t e k s t ó w j a k o ś w i a d e c t w a

w s t a ł o czwartej, ogolił się, z a s z e d ł do

r z e c z y w i s t o ś c i z a p o z n a j ą c j e d n ą z tez se'-jok&gt;'*ii l i t e r a t u r y , k t ó r ą

t e m p o s z e d ł b u d z i ć swego syna, A n t o n a . A n t o ś , rocznik 1946,

t a k referuje Stefan Ż ó ł k i e w s k i : ,,(,.,) z analiz

l i t e r a t u r y jako

c h ł o p j u ż na d w u d z i e s t u hektarach osobiście nie obudzi się i n i e

d o k u m e n t u n a l e ż y w y k l u c z y ć n a i w n y realizm poznawczy, wiarę

b u d z o n y s p a ć b ę d z i e c h o ć b y do d z i e s i ą t e j . A w s t a w a ć trzeba bo

w b e z p o ś r e d n i ą w y m o w ę ś w i a d e c t w a , jego n e u t r a l n o ś ć i prze­

r o b o t y h u k . Trucie s t o n k i n i k a r t o f l a c h czas d o k o ń c z y ć , ma­

z r o c z y s t o ś ć w stosunku do z a m i e r z e ń a n a l i t y c z n y c h . Tekst l i ­

c h i n y piekelno w tej nowej oborze p o u r u c h a m i a ć ,

bo

teracki jest dokumentem

z r y ć , p i ć i doić się c h c ą , t r a k t o r wczoraj na części

rozebrany

zjawisk pozaliterackich t y l k o

przez

krowy

pryzmat praw i p r z y m u s ó w właściwych strukturom literackim.

do k u p y koniecznie z ł o ż y ć bo j a k ż e bez siły p o a i ą g o w e j w g o s ­

Trzeba zawsze u w z g l ę d n i a ć m o d y f i k u j ą c e informacje o faktach

podarstwie... (...) P a n u Mieezykowi owa т а з г у п а od dawna j u ż

14Э

�się nie podoba i dlatego u w a ż a , że najlepiej b y b y ł o j a k b y A n t o ś

w y s t a w i a l i w remizie. M ó w i ę j a do niego — ot jest dla ciebie

w y m i e n i ł j ą n a p a r ę ż w a w y c h k o n i k ó w . I przyjemnie p o p a t r z e ć

s p o s o b n o ś ć ż o n k ę d o b r a ć . U b i e r a j się i i d ź . I wiesz p a n i co o n

i z a s ł u g a u Boga d u ż a bo d y m o m z k o m i n a j e m u w niebo nie

z r o b i ł ? P o s z e d ł ale b y n a j m n i e j nie na dysko t y l k o o b o r n i k rzu­

k o p c i (...). Poza t y m , cóż on, p a n Mieczyk m o ż e d o r a d z i ć . T o ż

c a ć . M y ś l ę sobie — Mieczyk, n a d e s z ł a t w o j a godzina. U b r a w s z y

i gospodarka c a ł k i e m inna. U niego b y ł a t a k a p r a w d z i w a , t r o c h ę

się w g a r n i t u r , koszula b i a ł a , k r a w a t p o d c h o d z ą c y , p o j e c h a ł

k r ó w e k , t r o c h ę ś w i n o k , p t a c t w a domowego ze dwie k o p y . (...)

sam d w ó k ó ł k ą szczęścia dla syna s z u k a ć (...)•"

U pana M i e c z y k a b u d y n k i gospodarcze b y ł y j a k trzeba — chlew,

Dalej m a m y opis p o b y t u pana M i e c z y k a na dyskotece. Zna­

obora, stajnia. Ale A n t o s i o w i nie s p o d o b a ł y się. I w y s t a w i ł obo­

lazł t a m

rę a p a r t a m e n t o w ą

nie za d u ż a , nie za m a ł a , w sam r a z " — i oto

dem, pod

można

powiedzieć. K r o w y

stoją

t y ł k i e m m a j ą s p e c j a l n ą t a ś m ę i t y l k o na

tam
tę

rzę­
taśmę

ja

odpowiednią

kandydatkę

dla

syna —

..blondynka,
konsekwencjo:

,,(...) po d w ó c h m i e s i ą c a c h w y s z ł y z a m b o n y ich zapowiedzi".

z a n i e c z y s z c z a j ą się. Nigdzie indziej i m nie wolno. P o i d ł a auto­

M a ł ż e ń s t w o o k a z a ł o się udane o c z y m t a k m ó w i p a n

m a t y c z n e l a t a j ą i m n a d g ł o w a m i , d o j a r k i t e ż automatyczne do­

, , ( . . . ) I szczęśliwie się stało, bo dziewczyna dobra i m i ł a i żyje

j ą , ani to w y g o d y k r o w a nie ma i na dodatek c z ł o w i e k a nie og­

się i m po b o ż e m u , j a k najbardziej. M a l u c h y j u ż c h o d z ą po świocie

ląda.. (...) U m n i e wspomina p a n

Mieczyk, b y ł a k r o w a . To

ja

i

chłopak,

i dziewezjmka, j a k

Mieczyk:

trzeba. Znaczy zabezpieczenie

p o d c h o d z i ł do niej z szacunkiem i uczuciom. N a k a r m i w s z y , po­

osobowe jest. A n i u n i c l i żadnj^ch d y s k u s j i , ani na ten p r z y k ł a d

g ł a d z i w s z y zawsze p o w i e d z i a ł j a jej słów p a r ę ż y c z l i w y c h a ona

kłótni (...)."

mnie m l e k i e m się w y w d z i ę c z a ł a . N a z w a ł e m j ą nawet t a k samo

W y ł o m e m w s p o k o j n y m ż y c i u r o d z i n y s t a ł o się sprowadze­

j a k na i m i ę m i a ł a j a ś n i e p a n i dziedziczka, Melania, to b y ł a k r o ­

nie przez starszego syna pana Mieczyka, o k t ó r y m w i e m y t y l k o ,

wa ( . . . ) . "

że osiedlił się na Ś l ą s k u , p a n i c h c ą c e j s p ę d z i ć wakacje na wsi.

Część druga eksponuje koleje ż y c i a pana Mioczyka, jogo sta­
wanie się gospodarzem. Zawiera ona szereg detali etnograficznych:

Jej

aparycję, poglądy i działania burzące uświęcony

p o r z ą d e k t a k opisuje p a n

rodzinny

Mieczyk:

„ U r o d z i ł się p a n Mieczyk w dworskich czworakach. I z b ę zaj­

„(...) p r z y w i e ź l i ze s o b ą n a wywczas, no (...) d e l i k a t n i e m ó w i ą c

m o w a ł piec t a k w i e l k i , że z t r u d e m mieścił się t a m jeszcze stół

o s o b ę (...). D z i w n e babsko j a k i e ś . Nie m ł ó d k a , bo t a k po czter­

z b i t y z desek, ł a w a , d w a k u f r y na odzienie. D o s i ó d m e g o r o k u

dziestce zdrowo, wysztafirowana, włos n a j e ż o n y , o k u l a r y na no­

ż y c i a p a n Mieczyk s y p i a ł na piecu, razem ze s w o j ą b a b k ą . S k o ń ­

sie i bardzo podobno k s z t a ł c o n a (...) zamiast w y l e g i w a ć się na

czywszy siedem l a t , p r z e n i ó s ł się j u ż na klepisko, na siennik w y ­

s ł o n k u , z a c z ę ł a ona p r z e w r a c a ć w głowie naszej J u l i s i ,

pchany słomą.

synowej (...) słyszę j a k ona jazgocze i jazgocze (...) p a n i J u l k o

D o siedmiu l a t p a s a ł p a ń s k i e k r o w y n a

pas­

t w i s k a c h , a p o t e m j u ż chodził z m a t k ą do r o b o t y w p o l u ,

do

p a n i nie

może przejmować

na

siebie całej

naszej

odpowiedzialności

kopania, żęcia, pielenia. W l a t a c h m ł o d z i e ń c z y c h z o s t a ł p a n M i e ­

z w i ą z a n e j z w y c h o w a n i e m dzieci. Dzieci w ogóle nie w i d z ą ojca.

czyk fornalem.

Kto

(...) Usposobienia pan

Mieczyk

był

wesołego,

w i d z i a ł ż e b y p a n i r o b i ł a p r z y n i c h absolutnie wszystko.

przez co p o d o b a ł się l u d z i o m a j u ż nadzwyczajnie wprost wszyst­

A gdzie p a r t n e r s t w o ? M u s i p a n i ż ą d a ć tego o d m ę ż a (...). W r e ­

k i m o k o l i c z n y m p a n n o m . Szczególnie jednej takiej w p a d ł w oko.

szcie t a k dziewczynie w głowie p r z e w r ó c i ł a , że t a w b i a ł y , ż n i ­

Pelagia się n a z y w a ł a i b y ł a g o s p o d a r s k ą c ó r k ą . Ojciec jej m i a ł

w n y , g o r ą c y d z i e ń do fryzjera do miasteczka p o j e c h a ł a .

wszystkiego p ó ł t o r e j m o r g i (...) ale f a k t f a k t e m , że do w y ż s z o ś c i

c a j ą one z miasteczka. (...) A n t o ś n a b u z o w a n y chodzi, bo o b i a d

m i e l i p r a w o . (...) T a k czy inaczej p a n u M i e c z y k o w i p r a w a
Pelasi b r o n i l i . Jej

do

nie u g o t o w a n y , dzieci bez m a t c z y n e j opieki, w p o l u r o b o t a p a l i

nie

się. S ł o w a nie m ó w i . A wieczorem co j a w i d z ę ? Julisia p o d u s z k ę

stoi na gospodarskim ka­

z s y p i a l n i m a ł ż e ń s k i e j bierze i do p o k o j u n a stryszek idzie s p a ć .

ojciec m ó w i ł szczeźniesz a mojej c ó r k i

dostaniesz. W kościele b y w a ł o , ona

Wra­

w a ł k u — znaczy po prawej stronie, a pan Mieczyk na

folwar­

(...) N i e w y t r z y m a ł e m (...) P a k u j się p a n i i opuszczaj nas

bo

c z n y m . I znaczy nio b y ł o m o ż l i w o ś c i r ó w n a ć się i m . Sam

pan

nieszczęście na d o m sprowadzisz. O b r a z i ł a się, raz, raz s p a k o w a ł a

B ó g p i l n o w a ł , ż e b y o n i b y l i osobno. N o i nie u p i l n o w a ł .

Pan

i więcej m y jej nie o g l ą d a l i . A J u l i s i ę toż w z i ą ł e m na b o k i dziew­

Mieczyk P e l a g i ę z a b r a ł bez

ko­

czynie w y t ł u m a c z y ł e m , bo to jeszcze m ł o d e i g ł u p i e . Możo i po

szuli m o ż n a p o w i e d z i e ć . I zaczęli m i e s z k a ć razem w czworakach

miastach t a k b y ć m u s i , że c h ł o p y pieluchy p i o r ą , dzieci n i a ń c z ą

ż a d n e g o pozwolenia w jednej

(...). Po wojnie p a n Mieczyk z dworusa s t a ł się n a g ł e gospoda­

i o b i a d j ' g o t u j ą . Ale t u jest wieś i t u o d g ó r n i e i n n y p o d z i a ł zos­

rzem. N a skutek r e f o r m y przydzielono j e m u c a ł y c h pięć hekta­

t a ł naznaczony. A wiesz dlaczego ? A dlatego, że na wsi r o b o t y

r ó w . W jednj-m k a w a ł k u . Mierniczego co z i e m i ę dzielił, pan Mie­

za d u ż o , ż e b y k a ż d ą p r a c ę we dwoje z a c z y n a ć i we dwoje

czyk dobrze ugościć k a z a ł i s ł o n i n k i na d ł o ń grubej w l n i a n ą

c z y ć . (...) A poza, w s z y s t k i m m y ś l ę sobie, że s ą rzeczy m i ę d z y

s z m a t k ę z a w i n ą ć . A c h , j a k pan Mieczyk t ą z i e m i ą cieszył się.

m ę ż e m i ż o n ą , do k t ó r y c h n i k t obcy nie p o w i n i e n się w t r ą c a ć ( . . . ) "

Jak

z niej kamienie w y b i e r a ł , chwasty t ę p i ł . A l e r a d o ś c i b y ł o

n i e d ł u g o . Zaraz z a c z ę ł a się ta c a ł a afera z k o l e k t y w i z a c j ą .

Pan

Mieczyk swojej w ł a s n o ś c i b r o n i ł godnie. Z w i d ł a m i s t a n ą ł i po­

koń­

P r z y w r ó c i w s z y szczęśliwie r o d z i n n ą h a r m o n i ę , p e w n y spo­
k o j u i m a t e r i a l n y c h p o d s t a w dalszego ż y c i a p a n
czas na k o ń c o w ą

Mieczyk

ma

refleksję:

w i e d z i a ł , że on do ż a d n e j s p ó ł d z i e l n i ani ż y w y ani m a r t w y nie

,,(...) p r z y s z e d ł j a na t e n p a d ó ł ziemski j a k o s z ó s t e dziecko for­

zapisze się. Z a b r a l i jego do Siodłec, t a m b y ł p a n Mieczyk

nala z k a t e g o r i ą d w o r u s o w ą z d a w a ł o b y się po wsze czasy. A od­

d w a m i e s i ą c e . A l e co b y ł o p r z e s z ł o m i n ę ł o . (...) Pan

całe

Mieczyk

c h o d z i ć b ę d ę j a k o c h ł o p p e ł n o p r a w n y , co s y n o w i p i ę k n ą gos­

co t r o c h ę g o s p o d a r k ę p o w i ę k s z a ł (...) no i j a k p r z y s z ł o w sie­

p o d a r k ę z o s t a w i ł i c h ę ć do p r a c y na niej. Znaczy nie żył j a na­

d e m d z i e s i ą t y m ó s m y m A n t o s i o w i ziemię p r z e k a z y w a ć , to b y ł o

daremno, i znaczy życie moje b y ł o o w o c u j ą c e . "

co p r z e k a z a ć — z r o b i ł o się tego prawie d w a n a ś c i e h e k t a r ó w ( . . . ) " .
Wreszcie trzecia część, przesycona w e w n ę t r z n ą d r a m a t u r g i ą ,

Tak, po d o k o n a n i u koniecznych cięć, w dopuszczalnym s k r ó ­
cie przedstawia się t r e ś ć a r t y k u ł u . Czas na

analizy.

m ó w i o p e r y p e t i a c h z w i ą z a n y c h z m a ł ż e ń s t w e m syna pana Mie­
czyka — A n t o s i a i dotyczy n a j p i e r w samych poszukiwali ż o n y ,

Podejrzenia: r e p o r t a ż z p a m i ę c i

p ó ź n i e j p r o b l e m ó w m o d e l u rodziny.
,,(...) I dobrze b y ł o , t y l k o jedna rzecz mnie spokojnego snu

za­

Zreferowany w y ż e j tekst o „ o w o c u j ą c y m ż y c i u " m ó g ł b y

n'c-

ż y w a ć nie d a w a ł a . A t o mianowicie, że A n t o ś nie ożenił się do­

j a k o z u r z ę d u z a i n t e r e s o w a ć etnografa. T e m a t jest wiejski a for­

t ą d . (...) T r z a się u s t a t k o w a ć — p o u c z a ł a m a t k a —• i r o d z i n ę

m a r e p o r t a ż o w a sugeruje zapis r z e c z y w i s t o ś c i . P o w o d y , dla k t ó ­

z a k ł a d a ć . K i e d y ż t y z d ą ż y s z n a s t ę p c ó w na g o s p o d a r k ę na ś w i a t

r y c h s t a ł się o n o b i e k t e m analizy z naszej s t r o n y ,

s p r o w a d z i ć , w y c ł i o w a ć , do ziemi p r z y u e z j r ć . (...) A l e co z tego,

poza przedmiot tradj^eyjnio pojmowanej etnografii.

że m y u g a d y w a ł i i k ł a d l i r o z u m do g ł o w y . T o ż od samego ga­
dania synowa w c h a ł u p i e nie p o j a w i

się. (...) Bez

gospodyni

wykraczają

K a ż d y tekst b ę d ą c y zapisem j a k i e j ś r z o c z y w i s t o ś c i , w
wien

sposób ustrukturyzowany, niosący

pe­

t r e ś ć , nasycony zna­

w d o m u n i j a k nic m o ż n a . Mówię ja, j e m u — ż e ń się natychmias­

czeniami, m o ż e s t a ć się p r z e d m i o t e m etnologieznej i n t e r p r e t a ­

t o w o , a on nic. I z d a r z y ł o się t a k , że w s ą s i e d n i e j wsi d y s k o t e k ę

c j i . W s p o m n i a n y a r t y k u ł b ę d ą c y sensownie z o r g a n i z o w a n ą

150

ca-

�łością odznacza się ponadto i n n ą , niezwykle f r a p u j ą c ą

etnologa

t y m co stanowi o jego specyfice jest o k o l i c z n o ś ć , iż musi t o

w ł a ś c i w o ś c i ą . Z jednej s t r o n y , tekst narzuca się o d pierwszej

b y ć zapis r z e c z y w i s t o ś c i z e w n ę t r z n e j wobec a u t o r a i d o ś w i a d ­

c h w i l i c z y t a j ą c e m u , jest a p e l a c j ą ad hominem a zastosowana for­

czonej przez niego w d o w o l n y , b e z p o ś r e d n i s p o s ó b — na p r z y ­

m a skłania, niercfleksyjnie nastawionego

k ł a d rozmoyva,, w y w i a d

c z y t e l n i k a do p r z y j ę ­

— dla f o r m y

monologu. W t y m wy­

cia z a w a r t y c h w n i m t r e ś c i i uznania ich za wiarygodne. Z d r u ­

p a d k u n a p i ę c i e dramatyczne

giej s t r o n y , cechy te p o d p o w i a d a j ą z kolei i n t e r p r e t a t o r o w i z j a ­

cepcji r z e c z y w i s t o ś c i d o k o n y w a n e j przez n a r r a t o r a i c z y t e l n i k a .

ką konstrukcją

t e k s t u m a do czynienia, z d r a d z a j ą c

reportażu

wynika

z różnie

per­

pośrednio

W p r z y p a d k u t e k s t u z „ P r z y j a c i ó ł k i " zachodzi podejrzenie, że

s p o s ó b jogo odczytania. T a d w o i s t o ś ć b ę d ą c a dalej osią rozwa­

nie s p e ł n i a on tego podstayyowego w a r u n k u . Jego a u t o r k a na­

ż a ń t ł u m a c z y zarazem g ł ó w n y p o w ó d zainteresowania się t y m

d u ż y ł a f o r m y g a t u n k u dla pewnej m i s t y f i k a c j i dokonanej w i m i ę

a r t y k u ł e m . N a s z y m zadaniem b ę d z i e p r ó b a jego rozszyfrowa­

dydaktycznego celu t a k charakterystycznego dla togo t y g o d n i k a .

nia. T r o p i ą c elementy n i e ś w i a d o m e u k r y t o za j a w n y m i , obser-

Ta nasza w ą t p l i w o ś ć z o s t a ł a oddana u ż y t ą k o n t a m i n a c j ą :

wowalnymi

p o r t a ż z p a m i ę c i " . Takie yvstepne rozpoznanie nio jest metodo­

treściami

chcemy

i stereotypy m y ś l e n i a autora
Takie

rozumienie

pokazać

mechanizmy

mityza,cji

oraz zasady organizacji tekstu.

etnologicznej

pracy

interpretacyjnej

pomina bardziej d e t e k t y w i s t y c z n e dociekania; sama
na p r z e k s z t a ł c a się t y m s a m y m , z a c h o w u j ą c
cje, w „ e t n o l o g i ę

przy­

dyscypli­

wszelkie propor­

podejrzeń*'.

logicznym bezprawiom jeżeli p o w i e m y , żo p r z y j ę t a
procedura p o s t ę p o w a n i a
neutycznego.

Jego

przez

z b l i ż o n a jest do zasady k o ł a

ogólną

istotę

oddaje

następujący

,,(...) yvidac w y r a ź n i e , że zasada k o ł a hermeneutycznego

wytłumaczenia

cytat:
oznacza

(podstayyę do niej daje n a m n p . t y t u ł , o k r e ś l e n i e

k u ł u wnkazuje jednoznacznie, że m a m y do czynienia z reporta­

rozpoznana

żem.

w i j a m y , uszczegoloyviamy, k o r y g u j e m y — w m i a r ę

spelnia,ć tekst,

by

na

te­

m a t całości u t w o r u u m o ż l i w i a j ą c e j n a m zrozumienie jego części

wymaga, sygnalizowane ś r ó d t y t u ł e m podejrzenie. L e k t u r a a r t y ­
P r z y p o m n i j m y j a k i e w a r u n k i winien

nas

herme-

r o z p o c z ę c i e i n t e r p r e t a c j i o d pewnej hipotezy w s t ę p n e j

Z a n i m przejdziemy do szczegółowej analiz}",

„re­

gatunkowe,

forma,, czasem nazwisko a u t o r a ) ; h i p o t e z ę t ę roz­
zapoznawa­

s ł o w n i k o w a pod­

nia się z tekstem u t w o r u , a n a s t ę p n i e —• jego badania. (...) T r a ­

powiada,, że jest to gatunek „ p u b l i c y s t y c z n o — l i t e r a c k i obej­

d y c j a hermenoutyczna z g r o m a d z i ł a poza t y m szereg r e g u ł , k t ó ­

m ó g ł b y ć o k r e ś l a n y j a k o r e p o r t a ż . Definicja

m u j ą c y u t w o r y o charakterze s p r a w o z d a ń z w y d a r z e ń , k t ó r y c h

re nie m o g ą yvprawdzie u d o w o d n i ć a n i yv p e ł n i zagwarantoyvao

a u t o r b y l b e z p o ś r e d n i m ś w i a d k i e m . (...) ze w z g l ę d u na rodzaj

poprayynej i n t e r p r e t a c j i , p o s i a d a j ą natomiast z jednej s t r o n y w a ­

t e m a t y k i w y r ó ż n i a się r e p o r t a ż s p o ł e c z n o — obyczajowy, pod­

lor heurystyczny i m o t y w u j ą c y , z d r u g i e j — - f a l s y f i k u j ą c y

różniczy", wojenny, s ą d o w y i i n . O charakterze r e p o r t a ż u decy­
duje

stosunek

elementów
1

t e r p r e t a c j i i oceny '.

i n f o r m a c y j n y c h oraz

autorskiej i n ­

9

lub r o z w i a ć

warto zmierzyć

podejrzewany

tekst „ m i a r ą ' ' literackiej teorii r e p o r t a ż u a p a m i ę t a j ą c o charak­
terze

1 4

W s t ę p n e rozpoznanie t e k s t u s u g e r u j ą c e całościowe w r a ż e n i e ,
że m a m y do czynienia z u t w o r e m , k t ó r e g o i s t o t ę oddaje z w r o t
„ r e p o r t a ż z p a m i ę c i " u g r u n t o w u j e bliższe spojrzenie na t r e ś ć ,

Ta s ł o w n i k o w a definicja nie w y j a ś n i a wszystkiego. B y w ą t ­
pliwości uzasadnić

(,..)"

tygodnika, „ P r z y j a c i ó ł k a "

miarę należy stosować

formę i język inkryminowanego reportażu.
W

planie t r e ś c i zyvracaja uyvage u ż y t e yv a r t y k u l e

schematy

utarte

przedstayvionia c h ł o p s k i e g o awansu, k t ó r e odnosi się

łagod­

do losoyv ż y c i o w y c h bohatera — pana M i e c z y k a . W z b y t w i e l u

nie. Teoria czy t e ż morfologia r e p o r t a ż u pozwala na t a k ą oto

miejscach szczegóły jego ż y c i o r y s u z n a j d u j ą b e z p o ś r e d n i e h o m o -

zgoneralizowaną

logie do socjologicznie opisanego w kategoriach m a k r o s t r u k t u -

jogo c h a r a k t e r y s t y k ę ,

korzystając z ustaleń

specjalisty.

jakiej

dokonujemy

tu

10

r a l n y c l i procesu przemian spoleczeiistyva polskiego. A p r z e c i e ż

Report aż pełni funkcjo d o k u m e n t u j ą c e , s t ą d waga w y s t ę p u ­
jących

w nim elementów

opisowych. Opis j e d n o s t k o w y sku­

losy jednostek

odbiegają

od schomatoyv, specyfika

l o k a l n y c h i ś r o d o w i s k o w y c h , ludzkie c h a r a k t e r y

warunkóyy

znacznie

od­

p i o n y jest w r e p o r t a ż u na r e a l n y m przedmiocie a nasycenie szcze­

c h y l a j ą rzoczyyyistość o k r e ś l o n e g o „ t u i t e r a z " od socjologiczne­

g ó ł a m i ma u t w i e r d z i ć czytelnika w przekonaniu o a u t e n t y z m i e

go m o d e l u . T o w ł a ś n i e yvinno s t a ć się d r a m a t y c z n ą osią reporta­

przekazu. Bogactwo opisu sprawia, że r z e c z y w i s t o ś ć staje się

ż u . Tymczasem p r z e ł o m o w e i yvazne w ż y c i u j e d n o s t k i m o m e n t y ,

konkretna,

wpleciono w szersze t ł o społeczno, w t r e ś c i r e p o r t a ż u

zróżnicowana

i wielowymiarowa. Zdania

opisowe

i sprawozd a wezo w s p ó ł i s t n i e j ą t u ze z d a n i a m i i n t e r p r e t a c y j n y ­

zostały

zbyto eufemizmami w z i ę t y m i z potocznego j ę z y k a . N a p r z y k ł a d

m i . R e p o r t a ż b o w i e m , n i e z a l e ż n i e od opisu, przekazuje t e ż p u ­

nazywanie kolektyyvizacji yysi „ a f e r ą " l u b p ó ź n i e j s z y c h (już bez-

n k t widzenia o p i s u j ą c e g o . Relacja d o k u m e n t a r n a p o w i n n a m i e ć

konfliktoyyycli ?) l a t „ l e p s z y m i czasami". Co do t r e ś c i r e p o r t a ż

charakter o t w a r t y . I n t e r w e n c j e autorskie p o l e g a j ą t u na k o m ­

oddaje, m i m o w y s i ł k ó w a u t o r k i , ra,czoj utryvalony i stereotypo­

ponowaniu u k ł a d ó w zdarzeń, któro w rzeczywistości m a j ą

cha­

w y rodzaj poyyszechnej wiedzy o srodoyvisku w i e j s k i m , n i ż cha­

rakter żywiołowy. W r e p o r t a ż u w y s t ę p u j ą dwa plany zdarzeń.

r a k t e r y s t y c z n y dla g a t u n k u i n d y w i d u a l i z u j ą c y p u n k t widzenia.

P r z e n i k a j ą się dwie relacje czasowo. Sprawozdanie j a k o element

Z formalnego p u n k t u widzenia w r e p o r t a ż u

przemieszano

d r a m a t u r g i i w planie a k t u a l n y m i elementy analizy i w n i o s k ó w

dyva rodzaje n a r r a c j i : m o n o l o g u i f o r m y

w planie r e k o n s t r u k c j i . N a p i ę c i e m i ę d z y t y m i p l a n a m i jest wow-

yyażyło to w konsekyyoncji na u ż y t y m w n i m j ę z y k u .

nętrzną formą dramatyzmu reportażowego jaki tworzą
Kryteria

właściyvości

dokumentarnych reportażu

fakty.

oraz

Istotnym składnikiem

m o r f o l o g i c z n y m jest

Tekst,

1 1

w k t ó r y m przeplata się opoyyiość bohatera z k o m e n t a r z e m au­

zasada

t o r s k i m poyvinien zayyioraó d w a , z r ó ż n i c o w a n e j ę z y k o w o , sposoby

sfery

wypoyyiedzi. L e k t u r a a r t y k u ł u tego nio potwierdza. M a t e r i a j ę -

podmiot

z y k o w a c a ł e g o t e k s t u jest dziwnie jednorodna zaroyvno w wars-

p r a w d z i w o ś c i nie opiera się w y ł ą c z n i e na opisie realnej
zjawisk.

trzecioosobowej. Za-

relacji rcportazoyvej — n a r r a t o r . N a r r a t o r a nio u t o ż s a m i a się

wic leksykalnej j a k i yv tj'pie obrazowania. P o r ó w n a j m y :

z a u t o r e m . R ó ż n e relacje: a u t o r — n a r r a t o r — p r z e d m i o t w y ­

Mieczyk yystał dziś o czwartej rano ( . . . ) " , „ T r u c i e s t o n k i na kar­

powiedzi

mo­

t o f l a c h czas d o k o ń c z y ć , m a c h i n y piekielne w tej nowej oborze

nolog — relacja,, w s p ó ł p a r t n e r w y d a r z e ń , k o n s t r u k c j a pierwszo-

p o u r u c h a m i a ó ( . . . ) " , „ A n t o ś w y s t a w i ł o b o r ę a p a r t a m e n t o w ą mo­

tworzą, z b i ó r m o ż l i w o ś c i k o n s t r u k c j i r e p o r t a ż u ,

osobowa, w y w i a d y , dialogi, relacja z e w n ę t r z n a , trzecioosoboyva.

12

ż n a p o w i e d z i e ć . K r o w y m a j ą t a m pod t y ł k i e m s p e c j a l n ą t a ś m ę

Wszystkie wymienione t u cechy r e p o r t a ż u , d e c y d u j ą c e o wew­

i t y l k o na t ę t a ś m ę z a n i e c z y s z c z a j ą się ( . . . ) " .

n ę t r z n y m skomplikowaniu form i zróżnicowaniu gatunkowych,

j a k gloyvny bohater,

s ą p o c h o d n ą jego f u n k c j i podstawowej p o l e g a j ą c e j na p o ś r e d n i ­

o s o b ę " ( . . . ) nie miodka,,

czeniu m i ę d z y r e a l n ą r z e c z y w i s t o ś c i ą a c z y t e l n i k i e m poszuku­

l a r y na nosie i bardzo k s z t a ł c o n a " ,

j ą c y m z u p o r e m p r a w d z i w y c h o niej

informacji.

„Pan

p a n Mieczyk,

Zobaczmy teraz

charakteryzuje

przyjezdną

yvysztafiroyvana, yvlos n a j e ż o n y ,

oku­

czy u b i e r a j ą c e g o się syna

13

,,(...)

Tekst, k t ó r y o m a w i a m y wykazuje cechy pozyvalajace

wstę­

pnie określić go ze yvzgledu na t e m a t y k ę j a k o r e p o r t a ż s p o ł e c z -

j e d n ą k o s z u l ę założył, z d j ą ł , d r u g ą p r z y m i e r z a , t r z e c i ą ,

chomąto

wiążo

(...)".

B r a k c u d z y s ł o w ó w yv o r y g i n a l n y m t e k ś ­

cie y v y o d r ę b n i a j ą c y c h kyvestie bohatera sugeruje, żo zapis jego

no-obyczajoyvy, n a t o m i a s t f o r m ą z b l i ż o n y jest do m o n o l o g u —

yvypowiedzi nie jest d o k ł a d n y , w i e r n y (nie m u s i b y ć t a k i ) , lecz

relacji. Ale... I s t o t n y m k o n s t y t u t y w n y m elementem

nieznacznie p r z e t w o r z o n y przez a u t o r k ę . Czy p e d a n t e r i ą b y ł o b y

reportażu,

151

�zatem postulowanie w y b i j a n i a

różnic pomiędzy obydwoma ty­

pami wypowiedzi? Wydaje nam
daleko p o s u n i ę t a licentia

poetica

się, że nie, p o n i e w a ż

w y k r a c z a j ą poza r a m y schematycznie widzianej c h ł o p s k i e j bio­

nawet

g r a f i i . W b r e w pozorom poza schemat nie w y c h o d z i t e ż p r ó b a

nie p o w i n n a z a c i e r a ć s p o s o b ó w

u d r a m a t y z o w a n i a losów pana M i e c z y k a przez pokazanie w j a k i

f o r m u ł o w a n i a m y ś l i a u t o r a i bohatera. Możliwo j o d n a k ż e m u s i

s p o s ó b doszło do jego m a ł ż e ń s t w a . Z r e s z t ą szybko

b y ć z a u w a ż e n i e t a k i c h o d m i e n n o ś c i w p o r ó w n y w a n y c h fragmen­

z m i a n a obrazu. P r z y s z ł a r e f o r m a r o l n a — p r z y p o m n i j m y — nasz

tach. Zamiast r ó ż n i c dostrzegamy z a s t a n a w i a j ą c ą

bohater s t a ł się gospodarzem (dobrego mierniczego s ł o n i n ą u g o ś ­

ności. W ł a ś c i w y p o w y ż s z y m

ilość zbież­

opisom d o ś ć specyficzny

dowcip,

cił). Opis nadania ziemi jest p o w i e l o n y m

następuje

obrazem u t r w a l o n y m

s k ł o n n o ś ć do przerysowanych, dosadnych s f o r m u ł o w a ń , obrazo­

d z i ę k i p o d r ę c z n i k o m h i s t o r i i najnowszej. Sprowadzony do k i l k u

we o k r e ś l e n i a w s k a z u j ą na w s p ó l n e ź r ó d ł o pochodzenia. Podob­

p r o s t y c h r y s ó w (niekonfliktowe

nie b r z m i ą c y c h wypowiedzi, k t ó r y c h s t y l i s t y k a nie pozwala od­

t a ć dobrego mierniczego) staje się c z y m ś w rodzaju historycznego

dzielić w y p o w i e d z i

oleodruku, pełniącego

a u t o r s k i c h od k w e s t i i bohatera

reportażu,

j a k m o ż n a z o r i e n t o w a ć się z p r z y t o c z o n y c h dłuższycli fragmen­
t ó w , jest znacznie w i ę c e j .

przeprowadzenie r e f o r m y , pos­

zarazom w y r a ź n ą

funkcję

ideologiczną.

Przez dalsze f r a g m e n t y relacji o „ o w o c u j ą c y m ż y c i u " pana
M i e c z y k a p r z e b i j a j ą znane f i g u r y m y ś l e n i a o k u l t u r z e

ludowej.

P r z y w s p o m n i a n y m przemieszaniu d w u f o r m r e p o r t a ż o w y c h

F i g u r a l n o ś ć dostrzegamy w y r a ź n i e t a m , gdzie jest m o w a o sto­

w ł ą c z a n i e cudzych słów w o t a c z a j ą c y k o n t e k s t , to zabieg sty­

s u n k u bohatera do ziemi ( „ a c h , j a k pan Mieczyk t ą z i e m i ą cie­

l i s t y c z n y o d u ż y m znaczeniu i w d o d a t k u n i e u n i k n i o n y . M a on

szył się. J a k z niej kamienie w y b i e r a ł , chwasty t ę p i ł " ) . D o c h o d z i

swój walor semantyczny, o k t ó r y m t a k pisze M a r i a M a y e n o w a :

do tego wysokie w a r t o ś c i o w a n i e p r a c y na r o l i , w y s i ł k u fizyczne­

" ( . . . ) Z p u n k t u widzenia semantycznego s ą to f r a g m e n t y teks­

go. O k r e ś l e n i a te m i e s z c z ą się w w y o d r ę b n i o n e j przez R o c h a
1 6

t ó w w z a ł o ż e n i u n i e s p ó j n e . W n o s z ą one j e d n o c z e ś n i e perspek­

S u l i m ę figurze „ a k s j o l o g i i ź r ó d ł a " .

t y w y dwóch różnych p o d m i o t ó w mówiących, wprowadzają rów­

są alergiczne reakcje bohatera na wszystko co nowe, co ł a m i e

n o c z e ś n i e informacje o świecie p r z e d m i o t o w y m i informacje me­

s t a r y p o r z ą d e k ( „ P a n u M i e c z y k o w i owa maszyna o d dawna j u ż

tajęzykowe,

które można

sprowadzić

do

takiej oto

formuły:

się nie p o d o b a " ) . M a ł o pochlebne

Bardzo mocno zaznaczone

sądy

na

tomat

odhumani­

prymarną

zowanego gospodarstwa syna u z y s k u j ą p r z e c i w w a g ę w jego zwie­

s p ó j n o ś ć t e k s t u . P o z w a l a j ą one s z u k a ć scalenia t e k s t u na k i l k u

rzeniach (,,(...) u m n i e b y ł a k r o w a . (...) T o j a do niej p o d c h o d z i ł

r ó ż n y c h p ł a s z c z y z n a c h i poziomach, w z b o g a c a j ą c tekst o r ó ż n e

z uczuciem i szacunkiom ( . . . ) " ) .

' k t o ś t a k m ó w i ' . S ą to zatem s t r u k t u r y r o z b i j a j ą c e

m o ż l i w o ś c i semantyczne ( . . . ) "

l s

Nasze u p o m i n a n i e się o cudzy­

słowy różnicujące język wypowiedzi

nie jest w i ę c bezzasadno.

W pierwszym p r z y b l i ż e n i u analizowany tekst s k ł a n i a nas

do

Opozycja wieś — miasto n a l e ż y r ó w n i e ż do p o r z ą d k u m y ś ­
lenia figuralnego. F i g u r a ta odznacza się d o d a t n i m nacechowa­
n i e m w a r t o ś c i z w i ą z a n y c h z k u l t u r ą l u d o w ą , przeciwstawionych

stwierdzenia n a s t ę p u j ą c e g o : skoro w t a k i s t o t n y c h p u n k t a c h nie

w a r t o ś c i o m n i e s i o n y m przez c y w i l i z a c j ę . Ł a t w o w y c h w y c i ć

z o s t a ł on w y k o n a n y lege artis,

wnioski.

w rozbudowanej sekwencji z p r z y j e z d n ą b u r z ą c ą u ś w i ę c o n y ro­

Pierwszy, to w y j ą t k o w a n i e u d o l n o ś ć a u t o r k i — ten wniosek od­

d z i n n y ł a d . („(...) zeszłego l a t a p r z y j e c h a ł z m i a s t a B e n u ś z ż o ­

rzucamy. U t w i e r d z a się więc wysoce p r a w d o p o d o b n y d r u g i wnio­

n ą i p r z y w i e ź l i ze s o b ą na wywczas, no (...) delikatnie m ó w i ą c

to n a s u w a j ą

się dwa

ją

sek: nie istnieje w r z e c z y w i s t o ś c i pan Mieczyk, nie i s t n i e j ą inne

o s o b ę ( . . . ) " ) . P a m i ę t a m y , że w a r t o ś c i niesione przez c y w i l i z a c j ę

postacie r e p o r t a ż u , nie i s t n i a ł y sytuacjo i okoliczności w n i m

m i e j s k ą z o s t a j ą odrzucone. Powraca p o r z ą d e k , w k t ó r y m m o ż n a

opisane. I s t n i e j ą n a t o m i a s t : autorskie projekcje, autorska w y ­

ż y ć . P o d s t a w ę do takiego autorskiego r o z u m o w a n i a d a ł o f i g u ­

o b r a ź n i a i jej p r o d u k t y p o w s t a ł e w warszawskiej r e d a k c j i t y ­

ralne przekonanie, że k u l t u r a l u d o w a p r z e c h o w a ł a w a r t o ś c i za­

g o d n i k a . Te, s t a n o w i ą dobry m a t e r i a l do etnologicznej interpre­

pewniające harmonijny rozwój osobowości i
Podstawa treści r e p o r t a ż u

t a c j i . T o t e ż celem dalszej analizy b ę d z i e w y k r y c i e zasad i f i g u r
myślenia, według których

został wykreowany świat

przedsta­

wspólnot.

1 7

o k a z a ł y się stereotypy i

figury

m y ś l e n i a . Są one z b i o r o w y m w y t w o r e m w y o b r a ż e n i o w y m i ide­

w i o n y w a r t y k u l e . R ó w n i e ż i one p o w i n n y p o t w i e r d z i ć t e z ę o kre­

ologicznym, c z ę s t o też f o r m ą wiedzy uprzedniej. U ż y w a n e w k o ­

a t y w n e j r o l i fantazji

munikacji

autorskiej.

społecznej j a k o proste klucze do r-ozumienia rzeczj"-

w i s t o ś c i , są odporne na z m i a n ę i u t r w a l a j ą się w z b i o r o w y m u ż y ­
ciu. S t a j ą się s ą d a m i p r a w d z i w y m i a priori

Rozbiory i paralele

n y c h p r z e k o n a ń . Są to ex definitione
K l i s z a , k t ó r ą p o s ł u ż y ł a się a u t o r k a do opisu wiejskiej

rze­

w o ł a n o s ł o w e m i podbudowane o d p o w i e d n i m i e m o c j a m i .

18

Ujaw­

c z y w i s t o ś c i m a kilka, j a ś n i e j s z y c h p u n k t ó w . U m i e ś c i ł a więc ona

niona przez badaczy taka, n a t u r a f i g u r i s t e r e o t y p ó w jest w y ­

a k c j ę r e p o r t a ż u na Podlasiu co zdradza charakterystycznie t y ­

k o r z y s t y w a n a ś w i a d o m i e lub n i e ś w i a d o m i e w licznych

p o w y s p o s ó b widzenia r e g i o n ó w etnograficznych Polski. W

o charakterze p e r s w a z y j n y m .

po­

t o c z n y m odczuciu Podlasie, obok i n n y c h , jest regionem zacofa­
nym

pod

w z g l ę d e m gospodarczym, z d o m i n u j ą c ą

gospodarką

r o l n i c z ą . Bliskie ze s t o ł e c z n e j p e r s p e k t y w y „ t r a d y c y j n i e

rolni­

O l e o d r u k o w y obraz podlaskiej r o d z i n y j a k i maluje

tekstach

„Przyja­

c i ó ł k a " m a dwie specyficzne, bo rozumiano nie wprost, parale­
le. Jedna, to znana p o w i e ś ć

Edwarda Redlińskiego

Konopiel-

cze" Podlasie m o g ł o s t a ć się p o w o d o m do umiejscowienia a k c j i

ka;

w t a m t y c h okolicach.

cjologów, praca n a u k o w a D a n u t y M a r k o w s k i e j „ R o d z i n a wiejska

Biografia

pana Mieczyka — bohatera r e p o r t a ż u —

obfituje

w liczno stereotypowe w y o b r a ż e n i a o wsi przyswojone za
ś r e d n i c t w e m l i t e r a t u r y i prac etnograficznych (o c z y m

po­

dalej).

druga, to nie m n i e j znana w ś r o d o w i s k u

etnografów

i

so­

na P o d l a s i u " . Umieszczony w c e n t r u m a r t y k u ł o naszym u l u ­
b i o n y m p a n u M i e c z y k u j a k soczewka skupia i odwraca p r o b l e m y
rozwijane w p r z y w o ł a n y c h paralelach. Powszechna

znajomość

Bohater, j a k p a m i ę t a m y , u r o d z i ł się w czworakach dworskich

t e k s t ó w , o k t ó r y c h m ó w i m y , zwalnia nas z o b o w i ą z k u referowania

jako szóste dziecko fornala, w n i e z w y k ł e biednej rodzinie. P o d ­

ich t r e ś c i . D l a p o r z ą d k u jednak wskazujemy na

k r e ś l a to opis w y p o s a ż e n i a izby w k t ó r e j w y c h o w a ł się on, a nas

analogie. Miejsce a k c j i : Podlasie, z b i o r o w y bohater: rodzina w i e j ­

t o n opis s k ł a n i a do przypuszczenia, iż jest to reminiscencja skan-

ska, g ł ó w n y p r o b l e m : p r z e o b r a ż e n i a m o d e l u ż y c i a .

senowych p o m i e s z c z e ń . P o ł o ż e n i e nacisku n a n i s k i status spo­

s ą j e d n a k interpretacje.

ł e c z n y w c h w i l i narodzin s t a n o w i k o n t r a s t o w e t l o dla ekspozycji
p ó ź n i e j s z e g o awansu s p o ł e c z n e g o . U j a w n i a

p r z y okazji powsze­

O

co

chodziło

Redlińskiemu

w

Konopielce

bezpośrednie
Ważniejsze

?

Oddajmy

glos R o c h o w i Sulimie: „(...) M o ż n a p o w i e d z i e ć , żo ' K o n o p i e ł k a '

c h n ą o p i n i ę o w i e l o d z i e t n o ś c i r o d z i n wiejskich, z d e r z o n ą p ó ź n i e j

zbudowana jest, ze s t e r e o t y p ó w i k o m p r o m i t a c j i

z n o w y m modolem r o d z i n y , r e a l i z o w a n y m przez syna. O d n o t o ­

p ó w s ł u ż y , ale — p r z y p o b i e ż n e j lekturze — t a k ż e ich wzmac­

wuje a u t o r k a , że do siedmiu l a t bohater o p o w i e ś c i p a s a ł k r o w y .

nianiu.

Po przekroczeniu tej granicy wiekowej nie t y l k o przenosi się

'boskiego' i 'diabelskiego' to ostatecznie w a l k a tego co wiejskie

tych

stereoty­

Z przedstawionego w p o w i e ś c i p u n k t u widzenia

walka

z pieca na klepisko, ale zaczyna p o m a g a ć przy^pracach w p o l u .

(swojskie) i 'miastowe' (obce) ( . . . ) . " i dalej :„(...) Poprzez ste­

M a j ą c k i l k a n a ś c i e l a t zostaje f o r n a l e m . R ó w n i e ż te u w a g i nie

reotypowe w y o b r a ż e n i a

152
T

na m o c y w e w n ę t r z ­

obrazy skojarzeniowe w y ­

patrzą

na

świat

poza w s p ó l n o t ą

(na

�miasta, maszyny, szkoły) taplarscy gospodarze. T a k i e jednak

przemian stagnacyjnie i d y n a m i z u j ą c e na życie wiejskie, r ó ż n i ­

spojrzenie na k u l t u r ę l u d o w ą spoza w n ę t r z u toj k u l t u r y nie jest

c u j ą c gospodarczo region. P o c i ą g n ę ł o to z m i a n y w postawach

wolne od stereotypowych ujęć nawet w pracach

wobec m o d e l u r o d z i n y , w wyborach m a ł ż e ń s k i c h , podejmowanej

naukowych.

' K o n o p i e l k a ' potwierdza s t a r ą p r a w d ę , żo s t y k ś w i a d o m o ś c i chło­
pa

ze ś w i a d o m o ś c i ą

użytkownika

'wizerunków'

chłopa,

świa­

d o m o ś c i ą l u d z i od w i e k ó w jedynie szlachetnie m e d y t u j ą c y c h

nad

c h ł o p s k ą n a t u r ą m o ż e z a c h o d z i ć w procesie w y m i a n y stereoty­
pów (...)"

1 9

emigracji do miasta i t d .

Zdaniem S u l i m y owa „ w y m i a n a s t e r e o t y p ó w "

za­

2 3

Syndrom „objawów kulturowych"
chodzących

między

gospodarką,

w y n i k a j ą c y z relacji

życiom

zbiorowym,

za­

polityką

s p o ł e c z n ą p a ń s t w a i s t a n a m i ś w i a d o m o ś c i l u d n o ś c i jest w m i ­
k r o s k a l i regionu bardzo bogaty i nie chodzi t u o to, b y go

za

chodzi n a w i e l u poziomach w s p ó ł c z e s n e j polskiej k u l t u r y i w y ­

M a r k o w s k ą r e f e r o w a ć w całości. Przedstawiamy jeden t y l k o w a ż ­

r ó ż n i ć t u m o ż n a t r z y g r u p y w y o b r a ż e ń : ( . . . ) " a) p r a w d y u ż y t ­

ny

kowane przez badacza k u l t u r y ludowej, nierzadko sentymental­

czy propagowane przez „ P r z y j a c i ó ł k ę " modele r o d z i n y m o g ł y

nego gabinetowego uczonego etnografa, socjologa, k t ó r y dyspo­

w p ł y n ą ć na

nuje jeszcze d z i e w i ę t n a s t o w i e c z n y m obrazem k u l t u r y
nie z n a j d u j ą c

jej p r z e j a w ó w

ludowej,

w s p ó ł c z e s n y c h , b) stereotypy

u ż y t e k ś r o d k ó w masowego przekazu, w y s o k o n a k ł a d o w y c h

dla nas

fakt.

Zastanawia sirj M a r k o w s k a , m i ę d z y

wzory z a c h o w a ń

kulturowych

ludności

innymi,
Podlasia.

Modele ż y c i a rodzinnego propagowano w t y g o d n i k u m i a ł y ,

na

w e d ł u g badaczy, dwie o d m i a n y . Jeden model odnosił się do l a t

ma­

p i ę ć d z i e s i ą t y c h , p o d k r e ś l a ł ścisłe p o d p o r z ą d k o w a n i o r o d z i n y szer­

g a z y n ó w , a przede w s z y s t k i m w s p ó ł c z e s n e j r o z r y w k i , c) stere­

szemu s p o ł e c z e ń s t w u i o d z n a c z a ł się t e n d e n c j ą do r e d u k c j i w i e l u

o t y p y i obrazy zlokalizowane na gruncie t r a d y c y j n e j l i t e r a t u r y

f u n k c j i r o d z i n y poza p r o k r e a c y j n ą . D r u g i model p o j a w i ł się po

0 wsi, apologetycznych o d m i a n p i ś m i e n n i c t w a , m i ę d z y
c h ł o p s k i e j poezji gazetowej, n i e k t ó r y c h p a m i ę t n i k ó w
cych cele m o r a l i z u j ą c e l u b d y d a k t y c z n e ( , . . ) "

2 0

Redliński,

j a k Sulima, jest ś w i a d o m takiego „ d i a l o g u k u l t u r "
banalnego z m o ż l i w y c h
literacki

innymi

realizują­
tak

najbardziej

i j a k ż o n a d u ż y w a n e g o . Konopielka

protest przeciw swoistej

kulturowej

—

„rozmowie

głu­

roku

1956

i podkreślał

(cytujemy

za

Markowską):

„równość

o b o w i ą z k ó w , ż y c z l i w o ś ć w z a j e m n ą , podział pracy i w y m i a n ę u s ł u g
m i ę d z y c z ł o n k a m i r o d z i n y , r ó w n o ś ć u d z i a ł u m a ł ż o n k ó w w obo­
w i ą z k a c h w y c h o w a w c z y c h , rozbudowanie r o l i rodzinno-domowej
mężczyzny (...)".

2 4

i t y m podobne elementy znane n a m , а j a k ż e

z w y p o w i e d z i r e p o r t a ż o w e j p r z y b y ł e j z m i a s t a i wielce k s z t a ł c o ­

c h y c h " — na nic j e d n a k się nie z d a ł a . Odczytana wprost w re­

nej

d a k c j i popularnego t y g o d n i k a , dzięki autorce „ ż y c i a o w o c u j ą c e ­

o b r a ż e n i o m o rodzinie) M a r k o w s k a t a k p o d s u m o w u j e : „(...) De­

g o " wróciła w okolice p o w i e ś c i o w y c h T a p l a r j a k o n i b y —

k l a r o w a n y model o g ó l n y r o d z i n y zwraca u w a g ę

re­

„osoby".

'nowoczesnością'.

modelom

Ujawnia

(wy­

radykalizmem

odejścia

ziuka — A n t o s i a p a n Mieczyk, jest i nauczycielka — „ o s o b a " —

akceptowane, p o ż ą d a n e . Nie w y r o s ł y one j e d n a k z d o ś w i a d c z e ń

się

tradycji,

poświęcone

p o r t a ż , w k t ó r y m jest i K a z i u k — teraz A n t o ś , jest ojciec K a j a k n a z y w a j ą bohater r e p o r t a ż u . Obraz r o z p o c z y n a j ą c y c h

od

Badania ankietowe

on

l o k a l n y c h , lecz z o s t a ł y upowszcehnione przez ś r o d k i

wartości
masowego

p r z e m i a n znaczony w p o w i e ś c i d r a m a t y c z n y m K a z i u k o w y m ges­

przekazu. S u g e s t y w n o ś ć propagowanych t ą d r o g ą modeli a za­

t o m — u ż y c i e m kosy do z b o ż a — w y p e ł n i ł się. N a Podlasiu są

razem ich o g ó l n o ś ć czy w r ę c z o g ó l n i k o w o ś ć powoduje, iż s ą one

r

już „apartamentowe"

zmechanizowane obory, są i d5 skoteki.

Z m i e n i ł się t e ż zapewne m o d e l r o d z i n y , bo „ n o w o c z e s n o ś ć "

to

ł a t w o p r z y j m o w a n e i w postaci s t e r e o t y p ó w f u n k c j o n u j ą w w i c i u
T

s p o ł e c z n o ś c i a c h wiejskich, k t ó r 5 c h realne stosunki społeczno sil­

t a k ż e s t a n ś w i a d o m o ś c i — czy t a k , z a p y t a j m y o t o D a n u t ę Mar­

nie jeszcze regulowane s ą t r a d y c y j n y m i

k o w s k ą , badacza rzetelnego, i co m o ż e nie b y ć bez

krokiem

czasem g o ś c i a na l a m a c h

znaczenia,

Podlasie z p o c z ą t k u w i e k u to obraz s t a n o w i ą c y w r o z w a ż a ­
reportażu

t o czasy m ł o d o ś c i mitycznego p a n a

M i e c z y k a . W c h ł o d n y c h n a u k o w y c h rozbiorach obraz jest wielo­
wymiarowy.

Z r ó ż n i c o w a n i e warstwowe, etniczne, religijne,

stan

p r a w n y , a d m i n i s t r a c y j n y i p o l i t y k a r u s y f i k a c y j n a są g ł ó w n y m i
rysami

tego obrazu. Te

różnicujące

determinanty

natrafiały,

w e d ł u g M a r k o w s k i e j , na specyficzno wioskowe odczuwanie wspól­
n o t y , co ostatecznie k o m p o n o w a ł o obraz podlaskiej wsi. Mar­
kowska pisze: „(...) p r z y h i e r a r c h i c z n y m p o r z ą d k u
społeczno-własnościowej
swoisty

struktury

w s p ó ł ż y c i e wioskowe c e c h o w a ł

egalitaryzm. Polegał

on

na

2 5

Kolejnym,

skonfrontowanie

deklarowanych modeli z wzorami faktycznych zachowań. W wy­

„Przyjaciółki".

niach Markowskiej t ł o p ó ź n i e j s z y c h p r z e o b r a ż e ń , a w analizowa­
n y m przez nas

wzorami ' .

b a d a w c z y m cytowanej a u t o r k i b y ł o

respektowaniu

jednak

dystansu

1 akcentowaniu jedności. Ten wioskowy egalitaryzm tkwił swymi
k o r z e n i a m i w j e d n a k o w o ś c i d o ś w i a d c z e n i a produkcyjnego, a w
znacznej mierze t a k ż e s p o ł e c z n e g o , oraz j e d n a k o w o ś c i treści świa­
t o p o g l ą d o w y c h (...). I n t e r p r e t a c j e ś w i a t a i l o s ó w l u d z k i c h czer­

n i k u s u b t e l n y c h analiz i i n t e r p r e t a c j i dochodzi ona do

ostatecz­

n y c h w n i o s k ó w , k t ó r e w skrócie b r z m i ą n a s t ę p u j ą c o : „(...) m o ­
del o g ó l n y r o d z i n y ukazuje k i e r u n k i aspiracji, lecz nie

określa

ani f a k t y c z n y c h z a c h o w a ń a k t u a l n y c h , ani nawet b e z p o ś r e d n i c h
d ą ż e ń . . . jest on godzien u w a g i j a k o ' u k ł a d odniesienia' (...) le­
pszy od tego, k t ó r y narzuca r y g o r c h ł o p s k i e g o b y t o w a n i a (...).
I s t o t n ą d e t e r m i n a n t ą p r z e o b r a ż e ń ż y c i a rodzinnego jest zespół
r y g o r ó w , j a k i e stwarza i n d y w i d u a l n e gospodarstwo c h ł o p s k i e ,
z w ł a s z c z a w jego t r a d y c y j n e j postaci (...). Wskazane w y ż e j

de-

t e r m i n a t y p o w o d u j ą , iż proces modernizacji przebiega n i e r ó w n o ­
miernie w p o s z c z e g ó l n y c h sferach ż y c i a m i e s z k a ń c ó w b a d a n y c h
wsi (...). N a z r ó ż n i c o w a n y m k u l t u r o w o obszarze Podlasia procesy
adaptacyjne i modernizacyjne s ą bardziej z ł o ż o n e niż w wielu
i n n y c h regionach k r a j u (...) p r z e o b r a ż e n i a m o d e l i i w z o r ó w ż y ­
cia rodzinnego l u d n o ś c i Podlasia s t a j ą

się z r o z u m i a ł e j e d y n i o

w k o n t e k ś c i e tego specyficznego u k ł a d u ( , . . ) . "

2 6

p a l i z t y c h samych ź r ó d e ł : ideologii K o ś c i o ł a i zasobu ludowej

A co J a n i n a R a t y ń s k a , a u t o r k a analizowanego r e p o r t a ż u ?

m ą d r o ś c i (...) D o ś w i a d c z e n i e p r o d u k c y j n e b y ł o r ó w n i e ż w zna­

Pozostaje ona w k r ę g u s t e r e o t y p ó w p r o p a g o w a n y c h przez w ł a s n ą

c z n y m s t o p n i u ujednolicone. P o s z c z e g ó l n e kategorie gospodarstw

r e d a k c j ę . Modelowa wizja nowej r o d z i n y nie s p r a w d z i ł a się j a k

r ó ż n i ł y się p o m i ę d z y s o b ą przede w s z y s t k i m ilością, słabiej ja­
k o ś c i ą i n w e n t a r z a materialnego ( , . . ) " .

2 1

d o t ą d , ale przecież p o s t ę p dokonuje się. „ N o w o " m u s i pozosta­
w a ć w k o n f l i k c i e z w i e j s k i m — t a k i m j a k to m o ż n a sobie w y ­

P r z e ł a m y w a n i e r ó ż n e g o rodzaju barier s p o ł e c z n y c h b y ł o p r o ­
cesem d ł u g i m i jeszcze w okresie m i ę d z y w o j e n n y m p r z y doborze
m a ł ż o n k a lokalne b a r i e r y o d g r y w a ł y i s t o t n ą r o l ę .

2 2

Tymczasem

obrazić

z

warszawskiej p o r s p e k t y w y . A l e

przyszła

moda

na

c h ł o p s k ą s o l i d n o ś ć , r o z w a g ę i g o s p o d a r n o ś ć . N a l e ż y więc u z n a ć
w y k o n c y p o w a n ą k u l t u r o w ą o d r ę b n o ś ć wsi i p o k a z a ć , że p o s t ę p

p r z y p o m n i j m y , że pan Mioczyk, k t ó r y u z n a w a ł w i o s k o w ą hie­

i d o b r a t r a d y c j a nie w y k l u c z a j ą się, m o g ą b y ć f o r m ą ł a d u . D i a ­

r a r c h i ę , bez w i ę k s z e g o t r u d u p o r w a ł j e d n a k g o s p o d a r s k ą

log g ł u c h y c h t r w a .

na

żonę. Uderzająca

jest ta

nieustanna z g o d n o ś ć

córkę

stwierdzeń

o g ó l n y c h o d n o s z ą c y c h się do Podlasia i losów r o d z i n n y c h
hatera r o p o r t a ż u z „ P r z y j a c i ó ł k i " .

bo­

O d m i a n ę ż y c i o w y c h szans,

w s p o m i n a ł w swojej o p o w i e ś c i pan Mieczyk, p r z y n i o s ł a m u

re­

J u ż od pierwszych p o d e j r z e ń co do k o n s t r u k c j i
r o p o r t a ż u o Życiu

owocującym

treściowej

i n t r y g o w a ł a nas r ó w n i e ż jego stro­

na formalna. Dostrzegamy b o w i e m w t e k ś c i e pe'.vna odpowiedniość t r e ś c i i f o r m y — co w s t r u k t u r z e d z i e l ą a r t y s t y c z n e g o jest

forma 1945 r o k u . Reforma r o l n a o b j ę ł a część l u d n o ś c i Podlasia,

r z e c z ą c h w a l e b n ą — a w p r z y p a d k u analizowanej f a b u ł y właści­

pisze D a n u t a M a r k o w s k a , a p ó ź n i e j s z e

wie s k r y w a z a m i e r z o n ą m i s t y f i k a c j ę .

i

polityczne, j a k o d a l e k o s i ę ż n e s k u t k i

czynniki

gospodarcze,

reformy, wpływały

na

G ł ó w n y zabieg f o r m a l n y

zastosowany w t e k ś c i e polega na w y k o r z y s t a n i u pewnej wlaści-

153

�wości dzieła literackiego, nazywanej przez Ł o t m a n a r e l a c j ą po­

niej w a r t o t u p o w i e d z i e ć , żc z p u n k t u widzenia s z t u k i k o n s t r u ­

d w ó j n e g o p o d o b i e ń s t w a . Pozwala to na przedstawienie

k c j i b a j k i magicznej, AntoS p o w i n i e n b y ł się nie o ż e n i ć , albo

z b i o r o w o ś c i przez odpowiednie pokazanie

życia

dziejów

jednostkowego.

jego m a ł ż e ń s t w o p o w i n n o b y ć nieudane.

Podtrzymując

T r a w e s t u j ą c odpowiedni u r y w e k z pracy Ł o t m a n a m o ż e m y przy­

ten

j ą ć , żo o m a w i a n y

arils b y ł o jednak m o ż l i w e . Sytuacja b y ł a do u r a t o w a n i a .

r e p o r t a ż w zamiarach jego ant o r k i jest po­

d o b n y do przedstawionego

t o k rozumowania

możemy

wskazać,

nadal

że r o z w i ą z a n i e

lege

w określony sposób fragmentu ży­

Oto w r e p o r t a ż u pojawia się obca „ o s o b a " . T o p r z e c i e ż b a j ­

cia, — części polskiego u n i v e r s n m — i jest p o d o b n y do całego

k o w y „ a n t a g o n i s t a " . P o r w a ł a J u l i s i ę do miasta (w obcy ś w i a t ) .

tego u n i v e r s u m . Przeczytawszy go p o w i e m y nie t y l k o : , , t a k i b y ł

Teraz więc A n t o ś p o w i n i e n p o j e c h a ć po ż o n ę ( o d b y ć p o d r ó ż ) ,

p a n M i e c z y k " lecz t a k ż e : ,,tacy s ą ci panowie Micczykowie z Po­

on, a nie ojciec, p o w i n i e n n a k r z y o z e ć na „ o s o b ę " ( s t o c z y ć w a l k ę

d l a s i a " , , , t a c y są l u d z i e " , „ t a k i e jest ż y c i e " .
służącego
narracji

tej
przez

samej m i s t y f i k a c j i

jest

2 7

Rodzajem eh w y Lu

z a n t a g o n i s t ą ) i wrócić do d o m u . M a ł ż e ń s t w o m o g ł o b y j u ż b y ć

zdynamizowania

szczęśliwe — j a k chce b a j k a i p a n i r e d a k t o r . P a n Mieczyk z a ś ,

próba

w y k o r z y s t a n i e s t r u k t u r y wielogłosowej

wiedzi a u t o r k i , bohatera,

(wypo­

„ o s o b y " ) . Jednak w r e p o r t a ż u prze­

j a k w r e p o r t a ż u , m ó g ł wszystkie te wydarzenia
Pozostała nam

skomentować.

do o m ó w i e n i a jeszcze jedna i s t o t n a

rzecz.

w a ż a monolog bohatera przez co eksponuje się jeden p u n k t w i ­

Jest na t y l e w a ż n a , że m u s i m y n a d u ż y ć cierpliwości c z y t e l n i k a .

dzenia a t o nie dramatyzuje a k c j i . Jego a u t o r k a uzyskała, t y m

R e p o r t a ż napisano j ę z y k i e m s t y l i z o w a n y m na g w a r ę .

s a m y m , wbrew z a m y s ł o w i , w r a ż e n i e s t a t y c z n e .
najdziemy jeszcze inne „ c h w y t y "

28

W t e k ś c i e od­

o charakterze

dynamizują­

c y m znane z l i t e r a t u r y i f o l k l o r u . N i e wiadomo czy i c h u ż y c i e
to w y b ó r ś w i a d o m y czy toż autorko, n a w y k o w o sięgnęła po u t a r t e
schematy. Z naszego p u n k t u widzenia, jest to kwestia m n i e j isto­
tna. D l a pobudzenia, zbiorowej w y o b r a ź n i skutek b ę d z i e t a k i sarn.
Znanym literackim

schematom

s y t u a c y j n y m , jakiego u ż y t o

w r e p o r t a ż u jest p r z y b y c i e obcego. Rozwinięcia, tego
w r ó ż n y c h formach n a r r a c y j n y c h
współcześnie

schematu

(powieść, l i l m , r e p o r t a ż ) s ą

liczne i wielokierunkowe. Z a s a d n i c z ą

wykładnię

Nie b ę d ą c gwaroznawcami nie m o ż e m y p o w i e d z i e ć czy do­
konana

stylizacja w y p o w i e d z i bohatera r e p o r t a ż u

z północno-wschodnich

w

gwarze

r e g i o n ó w Polski z o s t a ł a dokonana

po­

p r a w n i e . N i e p r ó b u j m y s t w i e r d z i ć czy a u t o r k a k o r z y s t a ł a z za­
sobu leksykalnego k o n k r e t n e j g w a r y . Podejrzewamy, że jest t o
p r z y k ł a d zabiegu bardzo powierzchownego. Poza k i l k o m a pow­
tarzającymi

się o d m i e n n o ś c i a m i s k ł a d n i o w y m i i p r z y p a d k o w o

p o r o z r z u c a n y m i z w r o t a m i frazeologicznymi, tekst zawiera wiele
n e o l o g i z m ó w i k o l l o k w i a l i z m ó w j ę z y k a powszechnego, k t ó r e m a ­
j ą u c h o d z i ć za gwarowe p e r e ł k i . Ł ą c z n i e w y w o ł u j e t o raczej sko­

schematu o b j a ś n i a się dzisiaj w teorii l i t e r a t u r y nic bez u ż y c i a

jarzenia z r ó ż n y m i , n i e s ł a w n e j p a m i ę c i , „ s o ł t y s a m i K i e r d z i o ł k a -

etnologii.

m i " i konferansjerami „ w e s o ł y c h a u t o b u s ó w " . I n t e n c j e a u t o r k i

Uznaje

się a m b i w a l e n t n y charakter

„obcego",

jego

(zlo i dobro), podkreśla, się, żc p r z y n o s i

s ą oczywiście czytelne i m o ż n a jo z i n t e r p r e t o w a ć s ł o w a m i M a r i i

on z m i a n ę , przed k t ó r ą czuje się o b a w ę i się jej oczekuje, l u b m ó w i

R e n a t y M a y e n o w e j : „(...) O stylizacji m ó w i m y w ó w c z a s , k i e d y

się o „ o b c y m " , iż w ogóle k o m p l i k u j e życic. W planie n a r r a c y j ­

m a m y do czynionia z tekstem, k t ó r y jest t a k

zorganizowany,

nym

b y b y ć znakiem o k r e ś l o n e g o spetryfikowanego

s t y l u . Jest

symboliczne znaczenia

„ o b c y " jest tym,

k t ó r e g o f u n k c j a polega na r o z p o c z ę c i u

a k c j i , z d y n a m i z o w a n i u j o j , l u b d o k o n a n i u istotnej
Reportażowa

obca

„osoba"

określona

stereotypowymi

to

2 9

znak i k o n i c z n y o k r e ś l o n e g o s t y l u . Znak i k o n i c z n y p r z e d m i o t u

od-

nie jest p o w t ó r z e n i e m p r z e d m i o t u . Z n a k o k r e ś l o n e g o s t y l u nie

zmiany.

p y c l i a j ą c o - p r z y c i i j g a j ą c y m i cechami pojawia się w rodzinie pana

jest d o s ł o w n y m p o w t ó r z e n i e m znanej n a m , najbardziej

M i e c z y k a z c a ł y m b a g a ż e m schematycznych f u n k c j i a, p ó ź n i e j

terystycznej dla, danego s t y l u wypowiedzi. Jest w y b o r e m cech,

znika z niej, zgodnie z j e d n y m z m o ż l i w y c h r o z w i ą z a ń schematu

k t ó r e chcemy u z n a ć za charakterystyczne

( „ O s o b a " — dziwne babsko, wysztafirowana, z w ł o s e m n a j e ż o ­

staje się to o co c h o d z i ł o autorce r e p o r t a ż u . Bohater przez swojo

(...)".

3 2

Jasuc

n y m , w okularach — jazgocze, odpycha pana M i e c z y k a , p r z y ­

„ o w o c u j ą c e ż y c i o " jest reprezentantem

ciąga Julisię.

t y w n i e w s p ó ł i s t n i e ć z n o w o c z e s n o ś c i ą . Jego postawa

Komplikuje

sytuację, burzy porządek

i t d . Zo­

charak­
więc

t r a d j ' c j i , k t ó r e m o ż e ak­
powinna

b u d z i ć szacunek. Dlatego a t r y b u t e m postaci jest rodzaj starego

bacz t e ż : „ K o u o p i e l k a " ) .
W partiach k o ń c o w y c h r e p o r t a ż u do w y ż e j

wspomnianych

e l e m e n t ó w dochodzi schemat o c z y t e l n y m rodowodzie

bajko­

w y m . N a p l a n pierwszy opowieści zaczyna w y s u w a ć się syn bo­
hatera r e p o r t a ż u — .Antoś. (...) Z trzech s y n ó w z o s t a ł się w cha­
ł u p i e t y l k o A n t o ś , k t ó r e g o osobiście p a n Mieczyk j a k o g ł ó w n e g o
spadkobiercy nic w i d z i a ł . Za m a ł o ten c h ł o p a k b y ł pazerny, za
d u ż o w k s i ą ż k a c h siedział, romanse j a k i e ś c z y t a ł , znaczy na gos­
podarza nie n a d a w a ł s i ę " . . . (...) „ M ó w i ę j a j e m u — ż e ń się na­

s t y l u , na k t ó r y s k ł a d a się t e ż gwara u r z e k a j ą c a

mieszczuchów.

Narzuca się t a k ż e p r z y t y m i t o , że w y b ó r cech gwarowego s t y l u
p o d l e g a ł t u stereotypom
piej s k o m e n t o w a ć

i •schematom.

i podsumować

U z y s k a n y efekt

t y m oto zdaniom

najle­

Bachtina:

,,(...) D l a s t y l i z a t o r a i s t o t n y jest zespół c h w y t ó w cudzej m o w y
w ł a ś n i e j a k o w y r a z szczególnego p u n k t u widzenia. Dlatego w ł a ś ­
nie pewien r e i f i k u j ą c y

cień pada na sam ó w p u n k t widzenia

i d z i ę k i t o m u staje się on u m o w n y ( , . . ) "

3 3

t y c h m i a s t o w o , a on nic (...)") Charaktor^-styka t a zbiera cechy,
które przysługują

bohaterowi bajki

magicznej: n a j m ł o d s z y

z trzech b r a c i , g ł u p a w y , niefrasobliwy, n i e ż o n a t y .

3 0

W

Konkluzje

z

dalszej

części t e k s t u autorka, nadal p o s ł u g u j ą c się schematem b a j k o w y m ,

S u m u j ą c i z a m y k a j ą c nasze w y w o d y o d w o ł u j e m y się do ogól­

miesza i degraduje j e d n ą z i s t o t n y c h funkcji elementu b a j k i ma­

niejszej

gicznej j a k ą

t o ś c i . Koncepcja t a t o jedna z i s t o t n y c h częśei s k ł a d o w y c h pro­

jest

podróż

bohatera,.

Jak

wiadomo, podróż

ta

koncepcji u k a z u j ą c e j

mechanizm m i t y z a e j i

rzeczywis­

doj­

ponowanej „ e t n o l o g i i p o d e j r z e ń " . K o r z y s t a j ą c z u s t a l e ń R o l a n d a

rzewania bohatera. Tymczasem w relacji pana, Mieczyka t o on

B a r t h e s ' a , bo o jego idee t u chodzi, m o ż n a w y k a z a ó , s t a w i a j ą c

wraz ze s z c z ę ś l i w y m p o w r o t e m jest m e t a f o r ą s p o ł e c z n e g o
udaje się na poszukiwanie ż o n y dla syna (...).

N a r o d u na tej

dyskotece j a k na o d p u ś c i e (...) i w p a d ł a m i w oko jedna

blon­

d y n k a . N i e za d u ż a , nic za mala, w sam raz."). Mim&lt;! u b ó s t w a
charakteryzacji wybranki

odnajdujemy

t u cechę wspólną

dla

p r z y t y m wniosek k o ń c o w y , że a n a l i z o w a n y tekst nosi wszelkie
znamiona k o n s t r u k c j i m i t y c z n e j .
J a k w y n i k a z u s t a l e ń Barthes'a, m i t m o ż e b y ć u w a ż a n y za
r

w t ó r n y system semiologiczny, g d y ż tw orzy się w y c h o d z ą c od

p o z y t y w n y c h postaci k o b i e t w b a j k a c h : złote vel b l o n d w ł o s y .

ł a ń c u c h a semiologicznego, k t ó r y i s t n i a ł p r z e d n i m .

3 4

Znak, koń­

W obu sytuacjach

c o w y p r o d u k t pierwszego systemu, jest elementem

znaczącym

(w bojkach i w r e p o r t a ż u ) spotkanie z ł o t o ­

włosych kobiet kończy

się m a ł ż e ń s t w e m . Jest t o

rozwiązanie

w d r u g i m . W naszym p r z y p a d k u t a k i m p i e r w o t n y m systemem

charakterystyczne d l a b a j k i magicznej — i co więcej — jest ono

z n a c z ą c y m s ą t r e ś c i o d n o s z ą c e się do t z w . t r a d y c y j n e j

uprawnione ze w z g l ę d u na w o w n ę t r z n ą logikę f u n k c j i

ludow ej. T r e ś c i te m a j ą z w y k l e swoje k u l t u r o w e zaplecze, his­

elemen­

t ó w b a j k i . B o h a t e r o d b y ł s w o j ą p o d r ó ż — d o j r z a ł do m a ł ż e ń ­
stwa. B ę d z i e ono d ł u g i e i s z c z ę ś l i w e .
się historia w niej opowiadana.

31

Wydarzeniem t y m kończy

Oczywiście trudno by

kultury

7

t o r y c z n ą g ł ę b i e . W procesie m i t y z a e j i zostają, w y r w a n e z ł a ń c u ­
cha w z a j e m n y c h relacji i ustawione obok siebio. W y p r e p a r o w a n e

szukać

z ż y w e g o k o n t e k s t u k u l t u r o w e g o z a c z y n a j ą wieść ż y w o t samo­

w r e p o r t a ż u realizacji wszystkich f u n k c j i b a j k i magicznej. N i e m ­

dzielny. Wszystko t o , co w r z e c z y w i s t o ś c i jest w y n i k i e m d ł u g o -

�t r w a ł y c h p r o c e s ó w , r e z u l t a t e m p o w i k ł a ń s p o ł e c z n y c h , w micie
jest proste, jednoznaczne, nie p o d l e g a j ą c e

O s t a t n i ą j u ż u w a g ę k i e r u j e m y do r e d a k c j i „ P o l s k i e j S z t u k i

d y s k u s j i . „(...) M i t

L u d o w e j " licząc na zrozumienie u redaktora Aleksandra Jackow­

jest s ł o w e m s k r a d z i o n y m i z w r ó c o n y m " . ' P o s z c z e g ó l n e elementy

skiego. W prawie j u ż czterdziestu rocznikach kierowanego przez

3

i d e n t y f i k o w a n e z k u l t u r ą l u d o w ą , po w y i z o l o w a n i u , z o s t a j ą z w r ó ­

Niego pisma j e d n y m ze s t a ł y c h , m o ż n a p o w i e d z i e ć , d z i a ł ó w są

cone, ale j u ż na poziomie m e t a j ę z y k o w y m .

Przypadkowo wy­

biografie t w ó r c ó w l u d o w y c h , K a ż d e g o k t o zachce je p r z e c z y t a ć

brane f a k t y

t r a c ą s w ą d o t y c h c z a s o w ą p o z y c j ę , metamorficznie

zapewniamy, że jest to ciekawa l e k t u r a . N a m t r u d zapoznania,

p r z e c h o d z ą w znak, s k r ó t , e k s t r a k t l u d o w o ś c i . Z a z n a c z y ć p r z y t y m

się z t r e ś c i ą większości b i o g r a f i i w y n a g r o d z i ł a satysfakcja pod­

trzeba, że elementy s k ł a d a j ą c e się na „ l u d o w o ś ć " nie są rezulta­

w ó j n a . Z jednej s t r o n y p r z e c z y t a l i ś m y wiele i n t e r e s u j ą c y c h teks-,

t e m ś w i a d o m e g o , sensownego, celowego wyabstrahowania, z k u l ­

t ó w , z drugiej — z n a l e ź l i ś m y m a t e r i a ł y do kolejnej kliszy. Wspo­

turowej

m i n a m y t u o t y m w k i l k u zdaniach i w t y m t y l k o aspekcie,

r z e c z y w i s t o ś c i . Jest to zlepek swobodnie

dobranych,

l u ź n y c h s k o j a r z e ń . I c h zadanie sprowadza się do jednej f u n k c j i :
oznaczania „ l u d o w o ś c i " . „(...) M i t jest s ł o w e m nadmiernie uza­
sadnionym..."

36

Jego s k ł a d n i k i n a t u r a l n i e w y w o ł u j ą skojarzenie

k t ó r y n a w i ą z u j e do s z t u k i pisania b i o g r a f i i .
Niewielkie monografie biograficzno jakie znajdujemy w „ P o l ­
skiej Sztuce L u d o w e j "

nie m a j ą o h a r a k t n i

ściśle

naukowego.

z p o j ę c i e m „ l u d o w o ś c i " . N i e p o z w a l a j ą na inne odczytanie, ma­

D o t y c z ą w większości l u d z i ż y j ą c y c h , pisano s ą ze „ w s p ó ł c z y n ­

j ą c h a r a k t e r i m p e r a t y w n y . W ten s p o s ó b zyskuje w y t ł u m a c z e n i e ,

n i k i e m h u m a n i s t y c z n y m — r o z u m i e j ą c y m " . S ą ozęsto o p o w i e ś ­

wspomniana na w s t ę p i e , n a t a r c z y w o ś ć z j a k ą

reportażu

ciami w y d o b y w a j ą c y m i cechy o s o b o w o ś c i t w ó r c y , bo przez oso­

stara się p o z y s k a ć czytelnika nie nastawionego na, i n t e r p r e t a c j ę —

b o w o ś ć t ł u m a c z ą l u b e k s p o n u j ą dzieła a r t y s t y . N i e b e z p i e c z e ń s ­

treść

u ż y t k o w n i k a m i t u . M i t o l o g , z w ł a ś c i w ą sobie s k ł o n n o ś c i ą do po­

t w o u ż y c i a kliszy w t a k k o n s t r u o w a n y c h tekstach p o j a w i a się

d e j r z e ń , u m o ż l i w i a zobaczenie w pozornie w i a r y g o d n y m t e k ś c i e

k i l k a k r o t n i e . Dalej w s k a ż e m y na nio, w y k o r z y s t u j ą c tezy J u r i j a

k o n s t r u k c j i m i t y c z n e j . Dzieje się t a k dlatego, p o n i e w a ż t r a k t u j e

Ł o t m a n a p o c h o d z ą c e z jego eseju o b i o g r a f i i i b i o g r a f i s t y c e .

on m i t j a k o system semiologiczny, d o s t r z e g a j ą c

38

przekształcenia

Za c y t o w a n y m a u t o r e m m o ż n a r o z r ó ż n i ć biografie naukowo

j a k i m u l e g ł y p o s z c z e g ó l n e elementy. Czytelnik naiwnie odbie­

i popularne. Te pierwsze p o w i n n y o g r a n i c z a ć się do f a k t ó w i do­

r a j ą c y m i t w i d z i w n i m j e d y n i e system i n d u k c y j n y , w i ą ż ą c z t y m

k u m e n t ó w . M o g ą więc p o s i a d a ć l u k i i c z ę s t o nio o d t w a r z a j ą

przekonanie o „ n a t u r a l n o ś c i " resp. „ p r a w d z i w o ś c i " całej

łej s y l w e t k i opisywanej osoby. Biografie popularne są zasadniczo

strukcji.

3 7

kon­

P r z y w o ł a n e na prawach m e t a f o r y p o j ę c i a kliszy i ole­

odmienne. Te znane n a m

z „Polskiej Sztuki Ludowej"

ca­

lokują

o d r u k u , u n a o c z n i a j ą j a k p l a s k i i w t ó r n y jest obraz w y k r e o w a n y

się ze s w o j ą f o r m ą p o ś r o d k u . Z i c h t r e ś c i w y ł a n i a się zawsze

za i c h p o m o c ą .

ż y w y , c a ł o ś c i o w y i k o n k r e t n y wizerunek c z ł o w i e k a i jego dziola.

Stwierdzenie o b e c n o ś c i w r e p o r t a ż u t a k i c h s k ł a d n i k ó w

jak

A l e przecież a u t o r z y t y c h b i o g r a f i i w i e d z ą o t y m , żo życie czło­

stereotypy, f i g u r y m y ś l e n i a , schemat b a j k o w y oraz dokonana

wieka rzadko jest c i ą g i e m konsekwentnych c z y n ó w i ich s k u t k ó w .

m i t y z a c j a k u l t u r o w y c h t r e ś c i , wszystko t o p o d w a ż y ł o jego wia­

W i e d z ą t e ż , że j e d n o s t k i t w ó r c z o na r ó ż n y s p o s ó b o d s t a j ą

r y g o d n o ś ć . A n a l i z o w a n y t e k s t dowodzi t r w a ł o ś c i p e w n y c h sche­

otoczenia i zbiorowej psychologii.

m a t ó w myślenia, ich niercdukowalności mimo wzrastającej

nania, losy ż y c i o w e i t w ó r c z o ś ć a r t y s t y c z n a c z ł o w i e k a m o g ą b y ć

ja­

od

Codzienne d z i a ł a n i a , przeko­

k o b y racjonalizacji ż y c i a . U ż y c i e i c h w prasowej p u b l i c y s t y c e

niespójne,

l u b w r e p o r t a ż u wskazuje j a k ciągle a t r a k c y j n e s ą i j a k ą siłę

m o g ą nie w i ą z a ć się w ż y c i o w ą j e d n o ś ć t a k o c z e k i w a n ą przez

perswazyjną

posiadają

folklorystyczne (mityczne) k o n s t r u k c j e

Ergo

„ p u b l i c z n o ś ć " i badaczy, bo w ó w c z a s j u ż sama biografia t w ó r c y
j a k o całość, w y w o ł u j e p r z e ż y c i a estetyczne. K a ż d y k t o podejmuje

w k u l t u r z e masowej.
Zauważmy

m o g ą r o z w i j a ć się r ó w n o l e g l e l u b przeciwnie.

też jeszcze, ż e klisza, k t ó r a z o s t a ł a u ż y t a w re­

się opisu biograficznego zastaje w materiale, j a k i m

dysponuje,

p o r t a ż u m o ż o b y ć w i e l o k r o t n i e r e p l i k o w a n a . Poprzez p o w i ą z a ­

miejsca puste, k t ó r e u z u p e ł n i a „ r o z u m i e n i e m " , zderza r ó ż n e l i ­

nie

nie ż y c i a bohatera tak b y o s i ą g n ą ć psychologicznie u z a s a d n i o n ą

„jaśniejszych

punktów"

sensownym w ą t k i e m

fabularnym

3 9

ł a t w o o t r z y m u j e m y n o w y , pozornie a u t e n t y c z n y tekst. W y s t a r ­

i prawdziwą całość.

czą drobne retusze: zmiana nazwisk, r e a l i ó w (...) Nie jest w i ę c

w kwartalniku

Przy tak

d u ż e j liczbie o p u b l i k o w a n y c h

wykluczone, ż e za j a k i ś czas w prasio m o ż e p o j a w i ć się tekst

k t ó r e k i e d y ś odkrywcze, w r ó c i ć m o g ą do redakcji j a k o klisze

z a c z y n a j ą c y się od s ł ó w : „ D z i s i a j stary gazda —• k t ó r e g o wszyscy

w y p e ł n i o n e p r o j e k c j a m i a u t o r ó w . A l e takie klisze, j a k i t r e ś ć je

b i o g r a f i i p o w s t a ł y j u ż pewne schematy opisu,

w dziedzinio Szablik wołaj o m , t a k j a k jogo dziada co t o jeszcze

wypełniająca,

na z b ó j c h o d z o w a ł — w s t a ł o czwartej rano ( . . . ) " i t d . i t d .

w i e d z i e ć n a s t ę p n y m razem.*

to z u p e ł n i e inna bajka,, k t ó r ą zamierzamy opo­

P R Z Y P I S Y

* T e k s t w y ż e j prezentowany analizuje n i e k t ó r e m e c h a n i z m y
m i t y z a c j i r z e c z y w i s t o ś c i . W warstwie d o k u m e n t u j ą c e j nasze tezy
o p a r l i ś m y się na j e d n y m z r e p o r t a ż y t y g o d n i k a „ P r z y j a c i ó ł k a " .
Pochodzi on z r o k u 1983, m a m y więc n a d z i e j ę , żc po czterech
l a t a c h n i k t nie odbierze naszych r o z w a ż a ń j a k o d o r a ź n e j pole­
m i k i l u b a t a k u ad personam. Po t a k i m czasie t e k s t y ż y j ą wła­
snym życiem.
A n t o n i n a K l o s k o w s k a , Modele społeczne i kultura
masowa,
(w:) tejżo, Z historii i socjologii kultury, Warszawa 1969, s. 433—
434
D o r o t a M a r k o w s k a , K r z y s z t o f O s t r o w s k i , Jerzy J . W i a t r ,
Czytelnictwo prasy w środowisku
wiejskim województwa
warszaws­
kiego, „ S t u d i a Socjologiczne", n r 3: 1961, s. 139—162
K l o s k o w s k a , Modele..., s. 434
Zob. na ten t e m a t z b i ó r prac A n t o n i n y K ł o s k o w s k i e j za­
mieszczony w tomie tejże a u t o r k i , Z historii
i socjologii...,
s.
1

2

3

4

405—530. T a k ż e , K l o s k o w s k a , Wzory i modele iv
socjologicznym
badaniu rodziny, „ S t u d i a Socjologiczne" n r 2 1962, s. 35—55
K l o s k o w s k a , Z historii...,
s. 486—487
Stefan Ż ó ł k i e w s k i , Pole zainteresowań
współczesnej
socjolo­
gii literatury,
( w : ) Problemy metodologiczne współczesnego
lite­
raturoznawstwa,
(red.) H . Markiewicz i J . S ł a w i ń s k i , K r a k ó w
1976, s. 433
K l o s k o w s k a , Z historii...,
s. 449
J a n i n a K a t y ń s k a , Życie owocujące,
„ P r z y j a c i ó ł k a " n r 29/
1828, 2 1 . V I I . 1 9 8 3 , s. 3 i 5
Słownik
Terminów
Literackich,
W r o c l a w 1976, s. 371
Czesław Niedzielski, O teorelycznoliterackich
tradycjach
pro­
zy dokutnentarnej,
„ P r a c e W y d z i a ł u Filologiczno-Filozoficznego
T o r u ń s k i e g o T o w a r z y s t w a N a u k o w e g o " , T . X V I I Z. 1, T o r u ń
1966
Niedzielski, op. c i t . , s. 189—197
5

6

7

8

9

1 0

1 1

155

�1 2

Niedzielski, op. c i t . , s. 202
Niedzielski, op. c i t . , s. 207
H o n r y k M a r k i e w i c z , Wymiary dzieła literackiego,
Kraków
1984, s. 183
M a r i a R o n a t a M a y e n o w a , Poetyka teoretyczna.
Zagadnie­
nia języka,
W r o c ł a w 1979, s. 304
R o c h Sulima,, Źródło i pion. Figury myślenia
o
ludowości,
„ R e g i o n y " n r 4 1980, s. 71—82
S u l i m a , tamże, zob. t e ż : C z e s ł a w R o b o t y c k i , S t a n i s ł a w W ę ­
glarz, Chłop potęga jest i basta. O mityzacji kuUury ludowej w nau­
ce, „ P o l s k a S z t u k a L u d o w a " , R . 37, 1983, n r 1/2, s. 3—8
Z o b . n p . A d a m Schaff, Stereotypy i działania ludzkie, W a r ­
szawa 1981
R o c h Sulima, Folklor i literatura,
Warszawa 1976, s. 320
i 321
op. c i t . , s. 324
D a n u t a M a r k o w s k a , Rodzina wiejska
na Podlasiu,
Wro­
c ł a w 1970, s. 89
op. c i t . , e. 137
op. c i t . , s. 141—143
Markowska,, Rodzina...,
( a u t o r k a referuje i w y k o r z y s t u j e
w y n i k i b a d a ń A . K ł o s k o w s k i e j z l a t 1950—1951 i 1956—1957,
F . Adamskiego z l a t 1965—66, oraz I I . K o s z u t s k i e j , z r o k u 1964)
M a r k o w s k a , Rodzina...,
s. 107
op. c i t . , s. 170—188
Zobacz: J u r i j L o t m a n , Struktura tekstu artystycznego, W a r ­
szawa 1984, s. 355
1 3

1 4

1 5

1(1

1 7

1 8

1 9

2 0

2 1

2 2

2 8

op. cit., s. 376 i 392—395
P r ó b ę usystematyzowania literackich s c h e m a t ó w i wykła­
d n i z w i ą z a n y c h z „ o b c y m " z n a l e ź l i ś m y ostatnio w szkicu M a r i i
P o d r a z y - K w i a t k o w s k i e j , Przyjdzie
taki i ...,(w) t e n ż e , Somnambulicy, dekadenci, herosi, K r a k ó w 1985, s. 443—454. N a j n o w s z ą
e t n o l o g i c z n ą w y k ł a d n i ę p r o b l e m u „ o b c o ś c i " proponuje Zbigniew
B e n e d y k t o w i c z , Mil, symbol, stereotyp (praca d o k t o r s k a , maszy­
nopis) w dyspozycji a u t o r a i b i b l i o t e k i U W (w d r u k u ) .
Zobacz: W ł o d z i m i e r z P r o p p , Morfologia
bajki, Warszawa
1976, s. 66—85
passim
2 9

3 0

3 1

3 2

M a y e n o w a , Poetyka...,

3 3

s.

M i c h a i ł B a c h t i n , Problemy
szawa 1970, s. 287

356
poetyki

Dostojewskiego,

War­

3 4

R o l a n d Barthes, Mit dzisiaj, ( w : ) t e g o ż a u t o r a , Mil i znak,
( w y b ó r esejów) W a r s z a w a 1970, s, 30
3 5

3 6

t a m ż e , в. 44
t a m ż e , s. 49

2 3

3 7

2 4

2 5

2 6

2 7

T

t a m ż e , s. 50

3 8

K o r z y s t a l i ś m y z o m ó w i e n i a p r a c y Ł o t m a n a dokonanego
przez a u t o r a u k r y w a j ą c e g o się za i n i c j a ł a m i H . C , k t ó r y w re­
l a c j i swojej p o s ł u ż y ł się d ł u ż s z y m i c y t a t a m i z eseju rosyjskiego
uczonego. Zobacz: H . C , J u r i j Ł o t m a n o biografistyee, „ L i t e ­
r a t u r a n a ś w i e c i e " n r 11 (172) 1985, s. 348—353
3 9

J u r i j Ł o t m a n (w:) op. c i t . , passim

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
