<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="10186" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/10186?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-27T01:40:21+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="10164">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/1dca223beaefe13b8a887454eac97a9a.pdf</src>
      <authentication>fa02aa95edefce64fe75e86d3142c521</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="4">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25236">
                <text>Lud</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154689">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154690">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154691">
                <text>pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154692">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154693">
                <text>czasopismo</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="121164">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4581</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="121165">
              <text>1973</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="49">
          <name>Subject</name>
          <description>The topic of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="121166">
              <text>plastyka ludowa</text>
            </elementText>
            <elementText elementTextId="121167">
              <text>rzeźba ludowa</text>
            </elementText>
            <elementText elementTextId="121168">
              <text>Pomorze - platyka amatorska</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="121169">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4254</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="121170">
              <text>Przegląd plastyki amatorskiej.Cz.III / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1973 t.27 z.2</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="121171">
              <text>Polska Sztuka Ludowa 1973 t.27 z.2 ; s.107-120</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="121172">
              <text>Jackowski, Aleksander</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="121173">
              <text>pol</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="121174">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="121175">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="121176">
              <text>I I . 1. Wojciech Barzykowski,

Gdynia. Światowidy,

drewno.

Aleksander Jackowski
PRZEGLĄD TWÓRCZOŚCI PLASTYCZNEJ AMATORÓW,
CZ. III. POMORZE (RZEŹBA)
Granica sztuki ludowej i amatorskiej
Przedmiotem tego omówienia są cztery równocześnie
zorganizowane i wzajemnie się uzupełniająco w y s t a w y :
w Szczecinie — sztuki ludowej oraz rzeźby i malarstwa
a m a t o r ó w m . i n . w o j e w ó d z t w koszalińskiego i szczecińskiego,
w G d a ń s k u — a m a t o r ó w tego w o j e w ó d z t w a , w Oliwio —
pokonkursowa wystawa rzeźby ludowej północnej Polski.
Daly one w sumie dosyć pełny obraz plastyki amatorskiej
Pomorza, dały t e ż m a t e r i a ł do refleksji, któro c h c i a ł b y m
uczynić głównym tematem tego „ p r z e g l ą d u " . Chodzi t n
0 granice między s z t u k ą l u d o w ą a a m a t o r s k ą , granice coraz
mniej uchwytni-, zwłaszcza w twórczości rzeźbiarskiej.
Dlatego t e ż omawiam razem wystawy sztuki amatorskiej
1 ludowej.
Pojęcie granicy kojarzy się nam z linią d e i n a r k a c y j n ą
oddzielającą dwa, odrębno obszary. Tymczasem wiele zja­
wisk, zwłaszcza w sferze k u l t u r y , nie da się w ten sposób
w y o d r ę b n i ć . G r a n i c ą jest t u mniej czy bardziej rozległy
obszar. W i d a ć to w y r a ź n i e na p r z y k ł a d z i e sztuki ludowej
i plastyki amatorskiej.
Oczywiście w postaci modelowo czystej dość ł a t w o jest
zdofiniować różnice m i ę d z y obu t y m i pojęciami. R ó ż n i c e
1

2

zacierają się jednak w strefie p o ś r e d n i e j . Jest to zrozumiałe,
zwłaszcza w fazie zaniku dawnej, wyraźnie odrębnej k u l t u r y
ludowej, w fazie przenikania do świadomości t w ó r c ó w różno­
rakich bodźców i wzorów estetycznych.
Dawniej odrębność i względna trwałość k u l t u r y ludowej
p o w o d o w a ł y krystalizację form wspólnych, powszechnych
w danej grupie. Potocznie nazywa się t o stylem ludowym.
Styl t e n w y s t ę p o w a ł w żywej praktyce, tworzony przez l u d ,
ale i k s z t a ł t u j ą c y estetyczne n a w y k i tegoż l u d u . Obccnio
stereotyp tego stylu przesuwa się ze sfery p r a k t y k i codzie­
nnej do sfery tradycji, a — ścisłej m ó w i ą c — jednej z trady­
cji, jednego z wzorów estetycznych, do k t ó r e g o świadomie się
nawiązuje.
Powstaje zjawisko pozornie paradoksalne. Ginie baza,
z k t ó r e j w y n i k a ł a odrębność ludowego n u r t u k u l t u r y , sama
k u l t u r a m a coraz bardziej reliktowy charakter, a jednocześ­
nie tworzona dziś jeszcze sztuka ludowa w pewnych
przypadkach rozwija się. Rozwiązuje nowe zadania, odpo­
wiada na nowe potrzeby, ujawnia — pełniej nawet niż to
miało miejsce dawniej — indywidualny talent jednostki,
jej inwencję. W ł a ś n i e dlatego że coraz mniej krępują, j ą
normy d e t e r m i n u j ą c e k s z t a ł t dawnej twórczości ludowej.
Sztuka tworzona obecnie stanowi więc zarówno relikto-

107

�Eugeniusz Michalski, Zimowiska, pow. Słupsk: I I . 2. Kobieta z grzybami, drewno, wys. 36 cm. I I . 3. Aniołek, drewno,
wys. 23 cm. I I . 4. Sarkofag królewski, drewno, wys. 16,5x27 cm. I I . 5. Wojciech Strahl, Ustka. Szopka, drewno,
5 6 x 5 7 cm. 11. 6. W ł a d y s ł a w a Adrianowa, Kruchowo, pow. Mogilno. Chłop z dzbanem, drewno, wys. 25 cm.

108

�w ą fazę dawnej, tradycyjnej, j a k też nosi cechy nowe,
sprowokowane przez inne funkcje, przez inne bodźce estety­
czne- Można chyba wyróżnić trzy główne kierunki jej ewolu­
cji. Pierwszy to roztopienie się w kulturze współczesnej,
przejęcie powszechnie w y s t ę p u j ą c y c h norm estetycznych.
D r u g i — stylizacja m o t y w ó w ludowych,
świadome ich
konserwowanie i rozwijanie. Trzeci — tworzenie w izolacji
od k u l t u r y otaczającej, wypowiadanie się na m i a r ę swych
umiejętności, potrzeb i świadomości.
„ R o z t o p i e n i e się w kulturze w s p ó ł c z e s n e j " dzieje? sie
na r ó ż n y c h szczeblach, dotyczy różnych wzorców postaw
estetycznych. Jednocześnie bowiem w kulturze naszej
funkcjonują różne wzorce, od „ j a r m a r c z n o - d r o b n o m i e s z c z a ń skich" po model współczesnych ambitnych p o s z u k i w a ń twór­
czych .
„ S t y l i z a c j ę " , ś w i a d o m e uprawianie konwencji
ludo­
wych, spotyka się dziś zarówno u k o n t y n u a t o r ó w dawnej
sztuki ludowej, j a k i a m a t o r ó w - i n t e l i g e n t ó w . I u jednych,
i n drugich w y n i k a ze świadomej decyzji, ponieważ jest to
forma sztuki najbliższa im uczuciowo, a nawet i dlatego,
że dość ł a t w a w realizacji i g w a r a n t u j ą c a pewien status
materialny (sprzedaż, opieka, stypendia, nagrody). Odróżnia
jednak wielu z t y c h t w ó r c ó w od dawnych — „ l u d o w y c h "
stopień konieczności. Dawni t w ó r c y musieli w y p o w i a d a ć się
zgodnie z n o r m ą e s t e t y c z n ą grupy, norma t a b y ł a ich
w ł a s n ą n o r m ą , świat, w k t ó r y m t k w i l i b y ł ich ś w i a t e m .
B y l i ludźmi jednej estetyki. Współcześnie — poza auten­
tycznymi, starymi t w ó r c a m i ludowymi — m a m y do czynie­
nia przeważnie z l u d ź m i ż y j ą c y m i w k r ę g u d w ó c h albo

i więcej „ e s t e t y k " . Rzeźbiarz „ l u d o w y " ubiera się po miejs­
k u , mieszka w pokoju z meblami na wysoki połysk, korzysta
z telewizora, chodzi do kina, w kościele z a c h w y c a j ą go
rzeźby wcale nie ludowe. Tworzy jednak w konwencji
ludowej, bo j ą zna, rozumie, bo jest m u najprzydatniejsza.
Trzecia grupa — to p r y m i t y w i , żyjący często poza spo­
łecznością lokalną, ludzie dziwni, „ i n n i " , wyizolowani
z normalnego życia społecznego. He-ródok, Nikifor, Dorota
L a m p a r t i i m podobni. T w ó r c y samorodni, naiwni, pry­
m i t y w n i . Żyjący niegdyś w k r ę g u ludowej k u l t u r y , ale nie
mieszczący się w niej.
A więc w perspektywie m o ż n a widzieć j a k b y trzy osio
krystahzacyjne, wokół k t ó r y c h s k u p i a ć się będzie twórczość
w y w o d z ą c a się z grupy „ l u d o w e j " — roztopienie w kulturze
powszechnej, n a w i ą z a n i e świadome do zasad i form sztuki
ludowej, twórczość spontaniczna, „ n a i w n a " , mało uwarun­
kowana jakimikolwiek w p ł y w a m i k u l t u r o w y m i .
Nietrudno z a u w a ż y ć , że podobne procesy z a c h o d z ą
i w twórczości a m a t o r ó w . Rozmywanie się granic jest więc
rzeczą n a t u r a l n ą i na pewno z biegiem czasu granice „ludo­
w y " — „ a m a t o r s k i " b ę d ą jeszcze bardziej p ł y n n e . W y r a ź n e
są bowiem o d r ę b n e modele skrajne — z jednej strony sztuka
ludowa w y w o d z ą c a się z tradycji, z drugiej twórczość
a m a t o r ó w zrodzona ze świadomej percepcji sztuki profes­
jonalnej, rozumiejąca i p o d c h w y t u j ą c a jej intencje. A m i ę d z y
nimi leży szeroki pas graniczny, strefa pośrednia, k t ó r a
orzszorza się z roku na rok. Obszar wspólny, k t ó r y w zależ­
ności od sytuacji nazywany b y w a „ l u d o w y m " lub „ a m a t o r ­
skim".
109

�N a s t ę p u j ą bowiem dwa równoległe procesy. Twórczość
ludowa ewoluuje, w c h ł a n i a coraz to nowe elementy k u l t u r y
otaczającej. Kozsadza jej ramy inwencja, swoboda inter­
pretacji n i e p o r ó w n a n i e większa, niż to miało miejsce w
okresie życia odrębnej ludowej k u l t u r y . Nowe funkcje,
nowe potrzeby odbiorcy czy instytucji sprawującej opiekę
nad współczesną s z t u k ą l u d o w ą sprzyjają również poszuki­
waniom, zwłaszcza w rzeźbie. „ L u d o w o ś ć " coraz częściej
wynika, więc nie z w e w n ę t r z n e j konieczności, ale ze świado­
mej decyzji. Nie jest to j u ż sztuka żywa, autentyczny
wyraz odrębnej k u l t u r y , lecz sztuka u p r a w i a n a , świa­
domie kultywowana, jak m u z y k a renesansu czy cenne
i p i ę k n e rośliny. A jednocześnie w nurcie twórczości po­
wszechnej, niezawodowej, amatorskiej—tradycje ludowe
również
stają
się
przedmiotem
kultywacji,
naśla­
downictwa, inspiracji. Świadomie n a w i ą z u j ą więc do ludowej
s t y l i s t y k i : malarka na szkle Ewelina P ę k s o w a czy K a t a r z y n a
B a n a ś , r z e ź b i a r z e : A n t o n i Toborowicz, A d a m Słowiński,
W i k t o r Szewczyk, H e n r y k Zegadło i wielu innych. N a w i ą ­
zuje rzesza a m a t o r ó w do zasad ludowej rzeźby, nie zawsze
nawet z miłości a często z pobudek czysto praktycznych.
P o n i e w a ż figurka „ l u d o w a " jest ł a t w a do zrobienia, nie
wymaga ani obserwacji natury, ani s t u d i ó w a k t u — jest
stosunkowo prosta. P o n i e w a ż figurka taka ł a t w o staje się
przedmiotem handlu, a zapotrzebowanie Cepelii, B H Z Desy
czy Veritasu wciąż jeszcze rośnie.
A do tego naturalnego procesu zacierania się granic
pojęć dodajmy jeszcze z a m ę t terminologiczny, różne rozu­
mienie określenia „ l u d o w y " , wynikłe z odmiennych p u n k t ­
ów obserwacji zjawiska. „ L u d o w e " co innego znaczy w od­

niesieniu do przeszłości, co innego na wsi mazowieckiej
i co innego w środowisku g ó r n i c z y m na Śląsku. „ L u d o w o " —
to forma, styl, ale kiedy indziej oznacza twórczość osoby
pochodzącej i żyjącej na wsi. Sztuka ludowa — to arcy­
dzieła dawnej r z e ź b y i drzeworytu, ale równocześnie i kicz
jarmarczny i makatka z jeleniem czy kotkiem, albo rzemieślniczo powielany haft kaszubski, czy gliniane f i g u r k i z K c y n i .
Często, co t y l k o się da nazywa się mianem „ l u d o w e " ,
ponieważ sztuka ludowa otoczona jest specjalną opieką,
są środki na jej podtrzymywanie, na konkursy, wystawy,
nagrody, stypendia dla twórców, nie ma zaś t y c h środków
dla a m a t o r ó w . Nazywa się więc l u d o w y m i mierne i typowo
amatorskie, pejzaże braci P ó ł t o r a k ó w z Kielc, ł a d n e , ale
amatorskie (w pewnej mierze naiwne) obrazki Józefa Franusiaka. W t y m przypadku dzieli się go na p o ł ó w k i : l u d o w ą
i a m a t o r s k ą . Obok bowiem pejzaży ze stron rodzinnych
Framisiak maluje też kolorowe, ukwiecone Madonny, świa­
domie stylizowane na ludowe. Widziałem na warszawskiej
wystawie w Domu Chłopa k a r t k i wskazujące na to, co
zakupiło jedno z naszych m u z e ó w etnograficznych. K u p i ł o
połówkę „ l u d o w ą " Franusiaka. A co zrobić z d r u g ą połową,
równic, jeśli nie bardziej, c h a r a k t e r y s t y c z n ą dla indywidual­
ności artysty ?
Podobne pytania nasuwa twórczość ciekawego amatora
z Polwicy — J a r o s ł a w a F u r g a ł y , k t ó r y niekiedy świadomie
nawiązuje, do ludowych wzorców.
U k s z t a ł t o w a ł się niepisany zwyczaj, że za „ l u d o w y c h "
poczytuje się wszystkich m a l u j ą c y c h na szkle. I zawodowego
plastyka, masowo malującego dla Cepelii stylizowano obraz­
k i góralskie (np. St. G a ł k a z Zakopanego), i początkującego

I I . 7. Jan Gajdowski, Grudziądz. Matka Boska z Dzieciątkiem, drewno, wys. 42,5 cm. 11. 8. Edward Kołacz, Szczecin. Grupa,
drewno patynowane, wys. 51,5 cm.

110

�amatora miejskiego, skoro zechciał zabawić się na ludowo
(Woźniak z Siedlec), stare kobiety wiejskie, k t ó r y m pora­
dzono, aby gryzmoliły na szkle rodzajowe scenki, nic nie
mające wspólnego z d a w n ą t r a d y c j ą regionalną czy formą
ludową.
W Szczecinie jako „ l u d o w e " figurują na wystawie
sztuki ludowej „ m o r z o k s z t a ł t y " Stanisława Tychawskiego
ekonomisty, człowieka nic nie mającego wspólnego ze s z t u k ą
ludową, i t p . Zamęt pojęciowy świadczy czasem w туе/, o nie­
frasobliwości i nieuctwie. P r z y k ł a d e m — reprodukowana
niedawno w „Polskiej Sztuce L u d o w e j " notatka z „ G a z e t y
P o z n a ń s k i e j " , w której dumny t y t u ł „ s z t u k a ludowa wciąż
ż y w a " zdobi zdjęcie koszmarnej kariatydy z drewna, nie­
udolnie naśladującej miejski kamienny pierwowzór.
Wszystko to sprawia, że w świadomości społecznej,
mimo wysiłków etnografów, pojęcie sztuki ludowej staje się
core z bardziej nieostre, nieokreślone. Coraz też częściej
występuje ono wymiennie z pojęciem amatorst w a. W i d a ć to
zwłaszcza na tych terenach, gdzie nie. ma już żywych
ośrodków zachowujących dawno tradycje, a konkursy i wy­
stawy, zmierzające do uaktywnienia jednostek i reaktywo­
wania zamierających rzemiosł, obsylane są w znacznej części
przez a m a t o r ó w . Tak więc we Wrocławiu konkurs na wy­
cinankę i malowankę ludową ujawnił t y l k o j e d n ą osobę,
k t ó r a nadesłała wycinanki... kurpiowskie, całą resztę sta­
nowili amatorzy, którzy przedstawili praco (przeważnie
mierne) nawiązujące do ludowych m o t y w ó w . Jednego t y l k o
twórcę ludowego ujawnił również Zielonogórski konkurs na
s z t u k ę ludową i p a m i ą t k ę . I n n a rzecz, że n a d e s ł a n e na
ten konkurs rzeźby a m a t o r ó w niewiele się różniły od tych,
3

4

Jzajasz Rzepa, Reda, pow. Wejherowo. I I . 9. Św. Franciszek,

drewno, wys. 45 cm. I I . 10. Paw,

drewno d l . 57 cm.

k t ó r e spotykamy w sklepach Cepelii czy w regionalnych
muzeach. Podobna sytuacja zaistniała też na Pomorzu,
jest to bowiem nie przypadek a prawidłowość.
Rzeźba na wystawach pomorskich
J e d n ą z najciekawszych pozycji wystawy w Oliwie
b y ł y rzeźby Eugeniusza Michalskiego (il. 2-4), reprezentujące
cechy formalne—typowe dla ludowej s z t u k i — s t a t y c z n o ś ć
figury, równowagę k o m p o z y c y j n ą o p a r t ą n ą symetrii wzdłuż
osi pionowej, rzadziej na r ó w n o w a d z e ciężaru b r y ł . F i g u r k i
Michalskiego cechuje zarazom dekoracyjne traktowanie
szczegółów, ubioru, włosów — żłobionych równoległymi row­
kami, oczu, ust, zarostu twarzy. Na tle ogromnej produkcji
współczesnej, w rzeźbach t y c h dostrzec, m o ż n a szczególnie
w y r a ź n ą więź z d a w n ą rzeźbą rozwiązaną w konwencji deko­
racyjnej. Mają przy t y m o d r ę b n y , indywidualny charakter,
przejawiający się w typie stylizacji twarzy, w opracowaniu
dekoracyjnym szczegółu. Autor pozostaje w k r ę g u t e m a t y k i
sakralnej, rozszerzając j ą na sceny z historii, niemal równie
dalekie w czasie, uświęcone rolą w przeszłości narodu.
R z e ź b y Michalskiego znalazły się również na szczeciń­
skim przeglądzie a m a t o r ó w . Takie same w warstwie sty­
listycznej, nieco inne w tematyce. Doszły bowiem f i g u r k i
świeckie.
Czy to jest w p o r z ą d k u ? Sądzę, że tak. Gdyby k t o ś
żądał jednak klasyfikacji bardziej zdecydowanej, powie­
d z i a ł b y m — są to rzeźby bliższe formalnie sztuce ludowej.
Nic jednak nie wiemy o autorze, skoro więc jego życiorys
to potwierdzi — t y m bardziej uznamy go za „ l u d o w e g o " .
Ale co będzie, gdy się okaże, że to typowy amator, miejski
inteligent czy robotnik, w y p o w i a d a j ą c y się w ludowej kon­
wencji ? Kwalifikacja zależeć będzie wówczas nie t y l k o od
cech formalno-stylistycznych ale i od życiorysu t w ó r c y .
K t o ś , k t o go zna, umieści rzeźby w jednej ł u b drugiej

111

�I

szufladzie, chociaż dla widza z z e w n ą t r z b ę d ą to t e s a m e
rzeźby. ( R o z w a ż a m t u na k o n k r e t n y m przykładzie s у t u ac j ę, czytelników p r a g n ę uspokoić, że z racji swego życio­
rysu Michalski jest t w ó r c ą ludowym).
Z kolei zainteresujmy się Edwardem K o ł a c z e m , ( i l . 8)
k t ó r e g o rzeźby, pokazano w Szczecinie jako ludowe, spotyka
się na wystawach opatrzonych r ó ż n y m i etykietkami. A więc
j a k i jest Kołacz ? Ludowy, amatorski, naiwny, spontaniczny ?
Jest po trosze k a ż d y m , najmniej jednak „ l u d o w y m " , skoro
za p u n k t wyjścia w e ź m i e m y cechy formalne rzeźb i życiorys
t w ó r c y . Cechą c h a r a k t e r y s t y c z n ą prac K o ł a c z a jest r u c h ,
linia p ł y n n a , gest dynamiczny, a nie zastygły w hieraty­
cznym znaku. B r y ł a modelowana miękko, bardziej na k s z t a ł t
gliny n a k ł a d a n e j iwrażliwie modelowanej niż j a k klocokdrowna, z którego świątkarz wyciosywal figurę, eliminując to, co
niepotrzebne. Są więc u K o ł a c z a przysadzisto dziady i baby,
jak wielkie grzyby wyrosłe z ziemi, pary t a ń c u j ą c e , grupy
figur świetnie- skomponowano, p r z e w a ż n i e na tej zasadzie,
że mniejsze otaczają wieńcem c e n t r a l n ą p o s t a ć ( i l . 8).
Nierzadko inspiracją rzeźbiarza staje się kora, narośl, huba,
sęk. Stają się źródłem rzeźbiarskiego p o m y s ł u , wprowadza­
jąc zróżnicowanie materii, f a k t u r y . W y o b r a ź n i a K o ł a c z a
jest typowo rzeźbiarska, ekspresyjna, nic też dziwnego, żo

Zygmunt Oiler Starogard Gd. I I . 11. Król,

112

r z e ź b y jego pokazane w N R F znalazły t a m szczególny
oddźwięk, p r z y r ó w n y w a n e w klimacie i typie ekspresji do
dzieł Barlacha.
N i e k t ó r e proste f i g u r y K o ł a c z a zbliżone są jeszcze do
tego t y p u rzeźb, jakie nazywa się ludowymi, ale istota
jego twórczości jest inna. Wyobraźnia, raczej ekspresjonistyczna, szerszy k r ą g rzeczy widzianych i p r z e ż y t y c h .
A więc jest to nie tyle linia rozwojowa wiodąca do ludowej
t r a d y c j i , co do sztuki samorodnej, spontanicznej, rozwijanej
w sposób eoraz bardziej p e ł n y i ś w i a d o m y . Punktem k r a ń ­
cowym b y ł a b y t u pełno, świadomość i niezależność t w ó r c z a ,
dojrzałość artystyczna. S t ą d toż Kołacz mieści się raczej
w kategoriach nie-ludowych. Potwierdza to zresztą i życio­
rys, p r z y k ł a d awansu kulturowego człowieka, k t ó r y należy
do barwniejszych i ciekawszych postaci środowiska szcze­
cińskiego, szewca, k t ó r y w y c h o w a ł syna na, profesjonalnego
plastyka, jednego z czołowych malarzy w y b r z e ż a .
Szukając k r a ń c o w y c h p r z y k ł a d ó w rzeźby ludowej
i nie-ludowej, na j e d n y m biegunie umieściłbym Michalskiego,
na drugim K o ł a c z a , a więc twórczość, k t ó r a odrywa się
zdecydowanie od ludowych zasad k s z t a ł t o w a n i a rzeźby.
Przypomnijmy t u — rzeźba ludowa nie n a ś l a d o w a ł a n a t u r y
(jak realistyczna), lecz j ą w y o b r a ż a ł a . Upraszczała, deformo-

drewno, wys. 63 cm. Ił. 12. Chrystus Frasobliwy,

drewno, 4 5 x 2 5 , 5 cm.

�I

wala — szukając ekwiwalentu dla idei rzeźby (Piety, Fraso­
bliwego), posługując sio a t r y b u t e m , symbolem, uproszcze­
niem — czytelnym jak znak zrozumiały dla t w ó r c y i od­
biorcy. Do dziś cechą figurek ludowych (czy ludowopodobnych) jest uproszczenie, statyka, zwartość b r y ł y , często,
dekoracyjne i umowne traktowanie szczegółu, ornamentu,
koloru.
Rzeźba „ a m a t o r s k a " natomiast d ą ż y do efektu rea­
listycznego, wzorcem jej jest przeważnie rzeźba nie-drewniana i nie-ludowa. Punktem zerowym jest t u naturalistyczny kicz, docelowym zaś — dojrzałe dzieło, budowane
w konwencji realistycznej czy na p o d o b i e ń s t w o rzeźby
współczesnej. R z e ź b y o t a k i c h ambicjach znalazły się m . i n .
w G d a ń s k u na wojewódzkim przeglądzie twórczości amator­
skiej, niestety były to prace bardzo słabo.
Szeroki pas graniczny, sygnalizowany we wstępie
obszar wspólny ludowo-amatorski, rozciąga się p o m i ę d z y
t y m i k r a ń c o w y m i modelami. Z Gdańskiego p r z e g l ą d u za­
liczam t u blisko trzymetrowe słupy rzeźbiono Wojciecha
Barzykowskiego, nawiązujące do „ Ś w i a t o w i d a " (it. 1) oraz
kolorowe płaskorzeźby w deskach L u d w i k a K a m i ń s k i e g o
w k t ó r y c h autor posługuje się dwoma g ł ó w n y m i planami —
wciętą płaszczyzną t ł a i t r a k t o w a n ą niemal płasko s y l w e t ą
twarzy (il. 27).
1

&gt;
13

113

�Aleksander Słomiński, D ą b r ó w k a Nowa, pow W ę g o r z e w o . II. 15. Portret Prezydenta Wietnamu Południowego,
(fragment),
drewno. I I . 16. Św. Paweł, (fragment), drewno, I I . 17. Delegat Anglii, drewno, malowane, wys. 40 c m .

�I I . 18. Czesław W ą t k o w s k i , Skubarczewo, pow. Mogilno. Kopernik

W obu szczecińskich wystawach „strefę p o ś r e d n i ą "
r e p r e z e n t o w a ł y m . i n . rzeźby Stanisława Szulca z K o b y l a n k i ,
Romana Maruszewicza z Worowa i Jana Strzelczyka z
Strzelczyk, a szczególnie Szulc t w o r z ą w w y r a ź n y m k r ę g u
w p ł y w ó w K o ł a c z a , choć w odróżnieniu od szczecińskiego
mistrza, zachowują w swych figurach s t a t y k ę i symetryczność budowy, co zbliża ich do r z e ź b y ludowej. Maruszewicza
wymieniam t u z innego powodu. Ma dopiero 12 lat, pierwsze
jego prace, rzeźbione bukiety, grzeszą jeszcze p e w n ą nie­
udolnością, ale n a w i ą z u j ą do rzeźb niedawno zmarłego
dziadka chłopca — Zygmunta Skrętowicza.
P r z e c h o d z ą c z kolei do wystawy w Oliwie, jednej
z największych, jakie mieliśmy w kraju, przyjrzyjmy się
reprezentowanym t a m postawom. Materiał, w y j ą t k o w o ob­
f i t y , pozwala na generalizację wniosków, bowiem w ś r ó d 221
wystawionych rzeźb 46 a u t o r ó w m o ż n a było znaleźć niemal
pełen wachlarz postaw t w ó r c z y c h . Tradycje ś w i ą t k a r s k i e
w y s t ą p i ł y już t y l k o sporadycznie, w paru przypadkach.
Nio kapliczka p r z y d r o ż n a i p a m i ę ć dawnych ludowych
rzeźb inspirują dziś większość rzeźbiarzy a raczej ten t y p
figurek, k t ó r e spotyka się w sklepach Cepelii.
Zmiana funkcji rzeźby z kultowej na e s t e t y c z n ą przy­
niosła w efekcie poszerzenie t e m a t y k i i większą swobodę
twórczej wypowiedzi, co oczywiście nie znaczy, że poziom
prac jest w y ż s z y niż w dawnej rzeźbie kultowej. Rozluźnienio rygoru t r a d y c j i poszerza k r ą g rozwiązali i inspiracji,
ale z kolei powoduje, że t w ó r c a zdany jest w większym
stopniu na siebie, że doświadczenie zbiorowe, k t ó r e w sztuce
ludowej stanowiło b e z p o ś r e d n i ą t r a d y c j ę , wzorzec estetycz­
ny — z a s t ą p i o n e zostaje i n n y m systemem odniesień. D l a
n i e k t ó r y c h staje się n i m natura, wówczas d ą ż ą do realizmu,
p r ó b u j ą obserwować modela, i n t e r p r e t o w a ć ruch, szczegół

i cenzor, drewno polichromowane, 1 7 x 2 0 cm.

— na ogół z m i e r n y m skutkiem, r z e ź b a bowiem o t a k i c h
ambicjach wymaga sporych umiejętności technicznych,
znajomości anatomii i t p .
Większość realizuje po prostu f i g u r k i opowiadające o
ludziach, przy czym a m b i c j ą rzeźbiącego jest uczynić te
f i g u r k i możliwie poprawne w proporcjach, trafnie w y r a ż a j ą c e
w y k o n y w a n ą czynność, gest. F i g u r k i r o d z ą f i g u r k i . Wzorcem
dla nich, ldiszą p a m i ę c i o w ą są widziane f i g u r k i , czy to
w scenach szopkowych, czy na fotografiach. Jest zarazem
w t y c h figurkach naturalny stopień uproszczenia, w y n i k ł y
z braku większych doświadczeń warsztatowych, przejawia­
j ą c y się podobnie w pracach ludzi, z a c z y n a j ą c y c h rzeźbić
po to aby ilustrować życie dawne lub i m współczesne.
N a t y p naturalnych uproszczeń w p ł y w a więc nie w y o b r a ź ­
nia, ale obiektywne cechy tworzywa, n a r z ę d z i a , dyspozycji
manualnych.
Rzeźbiarz współczesny nie tworzy w izolacji. W i d z i
prace innych, widzi telewizję, fotografię, widzi w mieście
w i t r y n ę sklepową. To co r o b i nie jest więc t y l k o jego dzie­
łem, a stanowi s u m ę z a p a m i ę t a n y c h obserwacji. W i d a ć to
zwłaszcza na p r z y k ł a d a c h d r u g o r z ę d n y c h , w twórczości
p r z e c i ę t n e j . P o w s t a j ą r z e ź b y bezosobowe, pozbawione od­
r ę b n e g o wyrazu, stylu. Podobne u t w ó r c ó w wiejskich i miej­
skich, „ l u d o w y c h " i a m a t o r ó w .
Utalentowany t w ó r c a osiąga oczywiście i w tej konwen­
cji rezultaty wybijające się ponad przeciętność. N a omawia­
nej wystawie w y r ó ż n i ł b y m w tej grupie „ f i g u r e k " (słupków)
— m i n i a t u r k i u l i W ł a d y s ł a w y Adrianowej (il. 6).
R z e ź b y tego t y p u w świadomości powszechnej w i ą ż ą się
najsilniej z pojęciem r z e ź b y ludowej. I c h „ l u d o w o ś ć " w y ­
r a ż a się w typie uproszczenia, w zachowaniu podstawowych

115

�zasad, takich j a k prostota kompozycji, s y m e t r y c z n o ś ć ,
statyka i t p .
A l e w sytuacji, gdy na t w ó r c ó w tak miejskich, j a k
wiejskich, działają r ó ż n o r o d n e bodźce artystyczne, w y b ó r
wzorca wiąże się z poziomem świadomości, z wykształce­
niem, z upodobaniami.
Powstaje sytuacja paradoksalna kiedy do dawnej sty­
l i s t y k i świątkarskioj n a w i ą z u j ą coraz liczniej ludzie wy­
kształceni — czasom z wyrachowania, często jednak z
autentycznej potrzeby, z sentymentu dla k u l t u r y lat młodo­
ści, dla rodziców • — podczas gdy rzeźbiarze ze środowiska
wiejskiego m a j ą często ambicje wychodzenia poza k r ą g
dawnej t e m a t y k i i s t y l i s t y k i .
W y b ó r wzorca inspiracji określa często poziom a nawet
charakter prac. Tam gdzie widoczne b y ł o odwołanie się
do tradycji wiejskich świątków, poziom realizacji r z e ź b y
b y ł znacznie wyższy, po prostu zamierzenie b y ł o na skalę
możliwości. T a m jednak gdzie wzorem s t a ł y się dzieła
sztuki kościelnej m o ż n a było dostrzec często elementy naiw­
ności czy p r y m i t y w i z m u w interpretacji stylowego dzieła.
N a wystawie p r z y k ł a d e m n a w i ą z a n i a do r z e ź b y średnio­
wiecznej b y ł y prace Stanisława Szczęśniaka z Prabut i Jana
Gajdowskiego z G r u d z i ą d z a (il. 7). Efekt „ n a i w n o ś c i " wy­
nika u nich z dystansu j a k i p o w s t a ł między wzorem a jego
t r a n s p o z y c j ą przez rzeźbiarza. Oczywiście do wzorów

kościelnych n a w i ą z y w a n o i dawniej, ale w warunkach
żywej i odrębnej k u l t u r y ludowej o utrwalonych nawykach
estetycznych stopień asymilacji wzoru by) znacznie wyższy.
Dziś oglądając prace Szczęśniaka czy Gajdowskiego nie
dostrzegamy za n i m i o d r ę b n e g o ś w i a t o p o g l ą d u artystyczne­
go t w ó r c y . Gdyby mogli, rzeźbiliby tak jak ci, k t ó r y c h
naśladują.
Najciekawszymi zjawiskami artystycznymi wystawy
b y ł y rzeźby o w y r a ź n y c h znamionach o d r ę b n e g o stylu ich
a u t o r ó w . W y m i e n i ę t u przede wszystkim Izajasza R z e p ę
z Redy, pow. Wejherowo i Aleksandra Słonimskiego z D ą b ­
rówki Nowej, pow. W ę g o r z e w o . Rzepa reprezentuje t y p
t w ó r c y o dużej precyzji warsztatowej. Nic dziwnego.
Podobnie jak wielu dawnych ś w i ą t k a r z y jest z zawodu
cieślą, stolarzem, zna więc t e c h n i k ę obróbki drewna, rękę
ma uprawną,. R z e ź b i od wielu lat, szerokie, masywne figury,
statecznych r y b a k ó w i świętych, p t a k i . Mają one swój
charakter, indywidualny styl, słusznie więc należała się
Rzepie jedna z dwóch pierwszych n a g r ó d . Zasłużył na nią
zwłaszcza p i ę k n y m św. Franciszkiem (il. 0). Rzeźbi! t ę
wersję już kilkakrotnie, t y m razem wprowadził jednak kolor,
wzbogacając efekt artystyczny dzieła.
Pierwszą n a g r o d ę dostał również Aleksander Słonimski
(il. 15-17). .lest on p o n i e k ą d przeciwieństwem Rzepy. Nie ma
żadnego przygotowania warsztatowego, techniki, sprawności.

I I . 19. Włodzimierz Bukowski, Słupsk. Staruszkowie,

drewno, 27,5x23 cm.

�Figury, k t ó r e tworzy, różnicuje t y l k o nieznacznie, nie gest rąk,
zwłaszcza, dłoni, ma, w jego rzeźbach wyraz niemal magiczny.
Są to znaki polne znaczeń, nie zawsze czytelnych dla widza.
Dziwne to rzeźby. Sprowadzone do formy prostej, kancias­
tej. Kule, p r o s t o p a d ł o ś c i a n y , walce, bryły niemal geomet­
ryczne. Przypomina się C ś z a n n o w s k a formuła n a t u r y widzia­
nej poprzez walec, kulę, stożek. T y l k o że tutaj jest to geometryzacja pierwotna, intuicyjnie odczuta, w y n i k ł a z mozołu
a nic; refleksji. Postacie, ledwo w y r ó ż n i o n e a t r y b u t a m i za­
wodu czy stanu, p r z e d s t a w i a j ą konkretnych ludzi. Pielęg­
n i a r k ę , M u r z y n k ę , delegata Anglii, oficera m a r y n a r k i
o k r ę t ó w wojennych, oficera, sztabu bułgarskiego, Faraona
czy p a n n ę kierowniczkę szkoły angielskiej.
Szukając dla tej twórczości paranteli, znajduję je nie
w ludowej rzeźbie, powszechnie egzystującej w dawnej wsi,
ale w sztuce ludzi marginesu, takich jak H e r ó d e k czy
N i k i f o r . Sztuce tworzonej z w e w n ę t r z n e j potrzeby, m a ł o
zależnej od wzorców i w p ł y w ó w .
R z e ź b y Słonimskiego nie m o g ą liczyć na, szeroki od­
dźwięk. Nie są „ ł a d n e " . Nie są technicznie, rzcmieślniozo
sprawne. Jest w nich jednak siła wyrazu, bezpośredniość
przekazu twórczej myśli, z pominięciem wzorów zaczerp­
n i ę t y c h z z e w n ą t r z . Styl rzeźbiarza u k s z t a ł t o w a n y jest przez
jego dyspozycje fizyczne, j a k też i psychiczne, przez rodzaj
plastycznej w y o b r a ź n i .

Ten t y p p r y m i t y w n e j twórczości, j a k ą reprezentuje
Siemiński, może, znaleźć się na wsi, ale może też i w środo­
wiskach miejskich. Dlatego nie u t o ż s a m i a ł b y m rzeźb tego
rodzaju z d a w n ą s z t u k ą l u d o w ą .
T y p rzeźby p r y m i t y w n e j , ledwie znaczonej w klocku
drewna n i e w y r o b i o n ą r ę k ą t w ó r c y , r e p r e z e n t u j ą na Oliwskiej
wystawie Włodzimierz Bukowski (il. 19) i Alojzy Stawowy.
Bliżsi temu, co potocznie przyjmujemy dziś za rzeźbę
l u d o w ą , a co spotykamy w sklepach Cepelii, są E d m u n d
Zieliński i Franciszek Maik. Ten ostatni kontynuuje nawet
t e m a t y k ę s a k r a l n ą . Rzeźbi Frasobliwych. Są to rzeźbki
ładne, ale p r z y p o m i n a j ą już raczej breloczki do kluczy
niż święte figury. Bo też i funkcja ich uległa zmianie. D o
tego Frasobliwego n i k t się nic modli, jest on po prostu
dekoracyjnym bibelotem, p a m i ą t k ą . R z e ź b a staje się p a m i ą t ­
k ą . L e p s z ą lub gorszą. W Kielcach widziałem na głównej
ulicy sklep Cepelii, w witrynie kilkadziesiąt rzeźbek Fraso­
bliwego, bodajże S t a n i s ł a w a Denkiewicza. Ł a d n e , barwne,
estetyczne, j a k ze sztancy, takie samo.
Na Oliwskiej wystawie trudno było znaleźć rzeźbę
s a k r a l n ą , t r a k t o w a n ą zgodnie z jej pierwotną, funkcją,
rzeźby do m o d l i t w y . Chyba t y l k o p o w a ż n e figury święte
Wilhelma, Kujawskiego n a w i ą z y w a ł y do założeń formalnych
i ideowych dawnej r z e ź b y religijnej.

11. 20. W ł a d y s ł a w Szulc, K o ś c i e r z y n a . Kataryniarz, drewno, wys. 26,5 cm. I I . 21. Stanisław Cierniak, K o l o n i a Rybacka,
pow. W ę g o r z e w o . Pod drzeitem, drewno, wys. 51 cm.

117

�22

N a resztę wystawy, a więc z n a k o m i t ą większość, złoży­
ły się rzeźby, k t ó r e równie dobrze m o ż n a było n a z w a ć
mianem amatorskich. I t u m o ż n a b y ł o znaleźć prace wywo­
dzące się z zasad ludowego k s z t a ł t o w a n i a r z e ź b y , ale kształ­
towane j u ż pod w p ł y w e m innych ambicji. B a b i ń s k i s t a r a ł się
p r z e d s t a w i ć charakterystyczny t y p dozorcy, Szulc — katary­
niarza, Lachowicz — p o p r a w n ą w ruchu i kompozycji scenkę
z k o l ę d n i k a m i , Kubaszek realistycznie p o t r a k t o w a n ą rzeźbę,
Ż y r e k usiłował nawet w y d o b y ć ekspresję gestu w Piecie,
n a d a ć miękkość udrapowaniu szat Madonny. Wojciech Strahl
w szopce p o t r a k t o w a ł dość konwencjonalnie f i g u r k i (ale
z p r ó b ą wydobycia gestu, ruchu postaci), za to zadziwił
p o m y s ł e m z a s t ą p i e n i a stajenki r o z w a r t y m i szeroko gardzie­
l a m i d w ó c h śpiewających aniołów. T y p o w o a m a t o r s k ą
rzeźbę reprezentowali B o g u s z y ń s k i czy Zwolakiewicz. Za­
b a w n ą i ł a d n ą kolorystycznie scenkę „ K o p e r n i k i cenzor"
oraz f i g u r k i w strojach p o k a z a ł W ę t k o w s k i ( i l . 18). D o b r y
w p o m y ś l e b y ł też N e p t u n Kazimierza Szpili. P r e c y z j ę rzemio­
sła z a d e m o n s t r o w a ł Stanisław Ciszek, rzeźbiąc scenę z rybaka­
m i , p o p r a w n ą w proporcjach i kompozycji. W y r z e ź b i ł on na­
wet oka sieci...
Z grupy „ a m a t o r s k i e j " najbardziej cenię bardzo indy­
widualne r z e ź b y S t a n i s ł a w a Cierniaka. Szokują one s w ą
d e f o r m a c j ą , p r e c y z y j n ą n i e p o r a d n o ś c i ą czy też odwrotnie —
n i e p o r a d n ą p r e c y z j ą , obie, j a k b y toczone na tokarce, t o
znów w sposobie traktowania drewna zbliżone do figuralnych
w y p i e k ó w z ciasta (il. 21). R z e ź b y te na t y l e odbiegały od
wzorca ludowo-amatorskiego, że j u r y pominęło je w nagro­
dach woląc w y r ó ż n i ć pozycje bardziej konwencjonalne.
118

23

Tymczasem Cierniak, podobnie j a k Słomiński, to t w ó r c a
samorodny, ciekawy.
J u r y j p o m i n ę ł o również prace Zygmunta Ollerą, (il 11,12)
nawiązujące do wzorców dawnej ludowej rzeźby, do jej
dekoracyjności i s t y l i s t y k i . P o m i n ę ł o , ponieważ — j a k się
okazało — Oller nie pochodzi ze wsi i ma bodajże wyższe
wykształcenie. Dobrze, że j u r y na czas dowiedziało się
0 t y m , inaczej — obawiam się — mogło wyróżnić te p ł a s k o ­
rzeźby, obok Kujawskiego najbliższe t r a d y c y j n y m wzorom.
Myślę, że w rzeźbie, n a p r a w d ę j u ż coraz dalszej od
wiejskiego dawnego ś w i ą t k a r s t w a , trudno będzie na dalszą
m e t ę zachowywać purystyczne k r y t e r i a „ l u d o w o ś c i " , coraz
częściej dochodzi bowiem do sytuacji drażliwych. B y ć może
warto będzie w p r o w a d z i ć równoległe nagrody w r ó ż n y c h
kategoriach, w k a ż d y m razie trudno p r z y m y k a ć oczy na to,
że coraz częściej „ l u d o w e " prace dają właśnie amatorzy
1 że status formalnego w y k s z t a ł c e n i a nie zawsze zmienia
osobowość człowieka. Nie wierzę, że k t o ś może b y ć godnym
nagrody, bo oblał m a t u r ę , a niegodnym — bo j ą zdał.
I kiedyż to p r z e s t a ł b y ć w naszym obecnym pojęciu „ l u d o ­
w y m " . R o k przedtem, czy w dzień po dyplomie? I r o n i z u j ę ,
ale problem istnieje n a p r a w d ę . I będzie się k o m p l i k o w a ł ,
zwłaszcza w rzeźbie, k t ó r a nie ma tego oparcia w zapleczu
tradycji i w technice - co wiejskie rzemiosła. Sytuacja
wymaga więc rozwagi i elastyczności w d z i a ł a n i u , zwłaszcza
ze strony kadry Cepeliowskich opiekunów, od k t ó r y c h w
d u ż y m stopniu zależy los naszego rzeźbiarskiego p r z e m y s ł u .
M a r t w i więc, gdy się słyszy, że na Pomorzu etnogra­
fowie (? ?) n a k ł a n i a j ą rzeźbiarzy, aby nie malowali swych

�24
25

I I . 22. Kazimierz Urbanek, Gdynia. Kobieta, drewno, wys. 42 cm. I I . 23. Helena Maciejewska, Ł a n k i e j m y , pow. K ę t r z y n .
Syrena, drewno, wys. 49 cm. I I . 24. Jan Stachura, K c y n i a , pow. Szubin. Paw, drewno, wys. 22,5 cm. I I . 25. St. Rekowski,
Więcków, pow. K o ś c i e r z y n a . Paw, drewno, wys. 34 cm. I I . 26. Helena Maciejewska, Lew, drewno, wys. 20 cm.

119

�I I . 27. L u d w i k K a m i ń s k i , Napoleon,

drewno, 3 5 x 1 8 cm. I I . 28. Helena Majeciewska, Kościuszko,

prac, ponieważ rzeźba kulowa powinna zachować czysta,
f a k t u r ę drewna. Obawiam się, że щ to (-cha haseł głoszonych
przez p l a s t y k ó w jeszcze w okresie przed I wojną, haseł,
k t ó r e m i a ł y swój sens w zupełnie innej sytuacji. R z e ź b a
natomiast ludowa, o czym warto, aby manipulatorzy sztu­
k ą l u d o w ą wiedzieli, z reguły b y ł a polichromowana, tak
z powodów dekoracyjnych jak i utylitarnych (zabezpie­
czenie przed deszczem, zimnem, suszą).
PRZYPISY
1

XI
Wojewiklzka wystawa sztuki ludowej. Szczecin,
Zamek K s i ą ż ą t Pomorskich. 1 5 . X I — 10.Х11.1972.
IV
Wystawa plastyki
amatorskiej Ziem Nad odrzańskich..
Szczecin. Zamek K s i ą ż ą t Pomorskich. 1 5 . X l — 10X11.1972.
IWystawa t u poszerzona została, o prace z woj. koszaliń­
skiego. Poprzednio trzy wystawy o d b y ł y się w Zielonej
(Jorze, W r o c ł a w i u i Opolu].
11 Wojewódzka wystawa plastyki amatorskiej. G d a ń s k . D w ó r
Artusa. 2 5 . Х Т - 1 5 . Х 1 1 . 1 9 7 2 . [Wydany został katalog ze
zdjęciami].

wys. 34 cm.

Rzeźba ludowa Polski północnej.
Wystawa pokonkursowa.
Oliwa. P a ł a c O p a t ó w . Listopad — grudzień 1972. [Katalog
ilustr., wstęp A. Jackowskiego.]
- A r t y k u ł ograniczam do ram problemu: ludowe-amatorskie, s t ą d też z a w ę ż a m ten p r z e g l ą d t y l k o do rzeźby
i sztuki ludowej. Omawianie malarstwa amatorskiego od­
k ł a d a m na później, wystawa w Szczecinie nie d a ł a bowiem
pełnego wglądu w s y t u a c j ę malarstwa amatorskiego woje­
w ó d z t w a szczecińskiego i koszalińskiego. W b i e ż ą c y m roku
o d b ę d ą się starannie przygotowane przeglądy w Szczecinie,
Koszalinie i G d a ń s k u , wówczas wrócimy do tego tematu.
Konkurs na w y c i n a n k ę i m a l o w a n k ę l u d o w ą . W D K .
Wroclaw. 1972. Mały pokonkursowy pokaz m i a ł miejsce
w salach Muzeum Etnograficznego.
4

Konkurs
na sztukę ludową i pamiątkę
m.
Zielonej
Góry i woj. Zielonogórskiego. [Katalog wystawy] Wojewódzki
D o m K u l t u r y . Zielona, Góra 1972.
5

Wojewódzka wystawa sztuki ludowej i twórczości pla­
styków
amatorótc.
Szczecin. W D K . S t y c z e ń - l u t y
1962.
[ W s t ę p do katalogu Alicji Gerlach].

Fot.: J;m Świderski

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
