<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<itemContainer xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/browse?output=omeka-xml&amp;page=44&amp;sort_field=Dublin+Core%2CTitle" accessDate="2026-10-04T21:18:03+00:00">
  <miscellaneousContainer>
    <pagination>
      <pageNumber>44</pageNumber>
      <perPage>50</perPage>
      <totalResults>4499</totalResults>
    </pagination>
  </miscellaneousContainer>
  <item itemId="6800" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6780">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/6ef028267650577d57f024cae674d015.pdf</src>
        <authentication>85d1934bb5d08b4266b628ce8e254e23</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80952">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5470</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80953">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80954">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80955">
                <text>Śląsk Cieszyński - dziedzictwo kulturowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80956">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5087</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80957">
                <text>Obraz Śląska Cieszyńskiego na łamach "Płomyka"( 1917-1939) / Dziedzictwo kulturowe jako klucz do tożsamości pogranicza polsko-czeskiego</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80958">
                <text>Dziedzictwo kulturowe jako klucz do tożsamości pogranicza polsko-czeskiego; pod red. Haliny Rusek,Agnieszki Pieńczak i Jacka Szczyrbowskiego, s.302-318</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80959">
                <text>Kucharska, Małgorzata</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80960">
                <text>pol</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="80961">
                <text>ang.</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="80962">
                <text>cz.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80963">
                <text>Wydział Etnologii i Nauk o Edukacji Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80964">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80965">
                <text>Małgorzata Kucharska
Uniwersytet Opolski
Zespół Szkół Ogólnokształcących w Strzegomiu

Obraz Śląska Cieszyńskiego
na łamach „Płomyka”1 (1917-1939)

„Płomyk” okresu międzywojennego był zdecydowanie najpoczytniejszym periodykiem adresowanym do czytelników w wieku „(…) od lat dziesięciu do piętnastu”2.
Wychodząc pod auspicjami Związku Nauczycielstwa Polskiego, pełnił rolę służebną
wobec szkoły, uzupełniając lub często wręcz zastępując, ówczesny brak podręczników. Docierał do różnych środowisk, stanowiąc cenne źródło informacji zarówno dla
młodych czytelników, jak i dla dorosłych. Dogłębna analiza materiału rzeczowego
czasopisma pozwala stwierdzić, iż na jego łamach mocno zaznaczyła swą obecność
tematyka dotycząca historii, kultury oraz walorów krajobrazowych Śląska Cieszyńskiego. Różnorodnych wypowiedzi na wspomniany temat odnaleźć można w „Płomyku” wiele. Są to zarówno teksty znanych autorów, jak i wypowiedzi anonimowe czy
skreślone ręką samych czytelników. Stanowią je materiały wyraźnie publicystyczne,
drobne informacje, sprawozdania, korespondencja, przyczynki historyczne, notki
biograficzne, programy radiowe, a także utwory o wyraźnie literackim charakterze.
Barometrem nastrojów społecznych, dotyczących skomplikowanej sytuacji Śląska Cieszyńskiego są publikacje odnoszące się do rewindykacji terytorialnych i ich historycznych
uzasadnień3. Potwierdza to np. marcowy numer „Płomyka” z 1919 roku, w którym S. Podhajna pisze o podłożu antagonizmów czesko-polskich i niemiecko-polskich, dotyczących
Śląska Cieszyńskiego. Autorka rozwiewa mit demograficzny, pisząc m.in.:
1 „Płomyk” – najpopularniejsze ilustrowane czasopismo dla dzieci i młodzieży, wydawane
w latach 1917-1939 oraz 1945-1991, w okresie międzywojennym adresowane głównie do
dzieci ludu, proletariatu miejskiego i części mieszczaństwa. Pierwszym wydawcą był Związek Polskiego Nauczycielstwa Szkół Powszechnych, a od roku 1930 Związek Nauczycielstwa
Polskiego. Por. J. Z. Białek: Literatura dla dzieci i młodzieży w latach 1918-1939. Warszawa
1979, s. 194.
2 Por. Płomykowe kroniki w wyborze. Lata 1922-1939. Wybór: M. Kochanowska. Warszawa 1984, s. 5.
3 Por. M. Kucharska: Tematyka śląska na łamach „Płomyka” (1917-1939), „Kwartalnik
Opolski” 2004, nr 4, s. 137-153.

�Małgorzata Kucharska: Obraz Śląska Cieszyńskiego na łamach „Płomyka” (1917-1939)

303

Mylą się jednak Czesi, kiedy mówią, że ich jest najwięcej: bowiem na każdą setkę mieszkańców Śląska
Cieszyńskiego przypada 61 Polaków, 24 Czechów i 15 Niemców i Żydów,

a niższy status społeczny rodowitych Ślązaków uzasadnia tym, iż ludność stanowią:
(...) przeważnie włościanie ciemni, nieoświeceni, a szlachta, która by mogła była lud polski oświecać,
wyginęła albo zniemczała zupełnie4.

Wyrazem spontanicznych reakcji na przełomowy okres powstań i plebiscytowych
rozstrzygnięć są artykuły A. Janowskiego: ujęta w formę paraboli odezwa do młodych
Polaków o konieczności obrony zachodnich granic5 oraz artykuł wtajemniczający
młodzież w trudne kwestie „z obszarów plebiscytowych”6:
Czesi i Niemcy – pouczał autor młodych czytelników – próbują to biciem, to przekupstwem zyskiwać
sobie głosy ludności plebiscytowej, nasze poglądy ślicznie wypowiedział Naczelnik Państwa do wycieczki
ze Spisza: &lt;&lt;Głosujcie, jak wam sumienie nakazuje: jeżeli czujecie się Polakami, głosujcie za Polską, jeżeli
nie czujecie po polsku, nic nam po was, idźcie tam, gdzie was serce ciągnie&gt;&gt;7.

Dzięki rubryce To i owo czytelnicy mogli śledzić aktualia dotyczące sytuacji regionu, jak choćby stosunku Ligi Narodów do sprawy ustalenia granic8, ilości pieniędzy
zebranych na akcje pomocowe dla Ślązaków. Na łamach magazynu zamieszczono
też listy darczyńców. Redakcja „Płomyka” oferowała teksty dotyczące kultury i pejzażu śląskiego, m.in. Legendę o świętej Barbarze9, mówiącą o patronce górniczej braci i początkach chrześcijaństwa na Śląsku oraz impresje księdza Macoszki na temat
beskidzkiego krajobrazu10. Z kolei M. Konopnicka w swych wierszach zapowiadała
powstanie zbrojne ludu śląskiego, określanego tutaj mianem Łazarza (Już przyszedł
czas) lub odzwierciedlała narastającą potrzebę identyfikacji narodowej oraz rozbudzania w młodym pokoleniu świadomej przynależności do śląskiego kręgu kulturowego (A jak Ciebie)11.
Bieżące wydarzenia i sytuacje inspirowały M. Wysznacką, wypowiadającą się w literackiej formie na temat piastowskich korzeni Śląska, wyników traktatu pokojowego i zbliżającego się plebiscytu12. Charakterystyczne dla pisma było przenikanie się
problematyki śląskiej i świątecznej. Motyw narodzin Jezusa zestawiono np. z odro4 S. Podhajna: O Śląsku, „Płomyk” 1919, nr 5, s. 84.
5 Aljan [A. Janowski]: Granice Polski, „Płomyk” 1919, nr 9, s. 167-170.
6 Aljan [A. Janowski]: Plebiscyt, „Płomyk” 1920, nr 9, s. 68.
7 Tamże, s. 70.
8 Por. To i owo. Dzieci na plebiscyt, „Płomyk” 1921, nr 3, s. 23; To i owo. Sprawa Śląska,
„Płomyk” 1921, nr 13, s. 99; Ze świata. Podział Śląska, „Płomyk” 1921, nr 16, s. 134; [Anonim]: Uznanie granic wschodnich Rzeczypospolitej Polskiej przez mocarstwa europejskie,
„Płomyk” 1923, nr 7, s. 76-77.
9 Por. Legenda o św. Barbarze według „Z biegiem Wisły”, „ Płomyk” 1919, nr 5, s. 85-86.
10 Por. Źródła Wisły według ks. Macoszki, „Płomyk” 1919, nr 5, s. 86-87.
11 M. Konopnicka: Już przyszedł czas..., „Płomyk” 1919, nr 5, s. 81 i 86; A jak Ciebie...,
„Płomyk” 1919, nr 15, s. 281.
12 M. Wysznacka: Rocznice, „Płomyk” 1919, nr 15, s. 278.

�304

Dziedzictwo kulturowe • Kulturní dědictví

dzeniem się regionu, natomiast trudną sytuację „bytową” świętej rodziny z ówczesną
sytuacją tamtejszego ludu13.
Interesujący nas problem stał się niezwykle aktualny w roku 1938. W związku z powrotem prastarej polskiej ziemi do Macierzy przybliżano młodym czytelnikom skomplikowaną historię regionu i wyraźnie eksponowano starania Polaków o zachowanie
tożsamości narodowej:
(…) ludność tej prastarej dzielnicy nie zgermanizowała się w trzywiekowej niewoli, zachowała swój
język i swą odrębność narodową.

Wspominano nastroje społeczne towarzyszące formowaniu się granic:
Źle się czuli Polacy pod panowaniem czeskim. Ciężko było żyć synom wolnego narodu na tej ziemi
swojej, od wieków swojej, a zakutej w więzy obcej przemocy14.

Reakcją na nową sytuację było również natychmiastowe pojawienie się w „Płomyku” tekstów o charakterze apelatywnym. Kierowano za ich pośrednictwem prośby
o pomoc dla rodaków zza Olzy. Proponowano organizowanie wiosennych wyjazdów na Śląsk Cieszyński, zaproszenie dzieci z Zaolzia do zwiedzania innych regionów kraju. Zachęcano do nawiązania korespondencji, wysyłania na Śląsk Cieszyński
książek, fotografii, czy charakterystycznych dla różnych regionów drobiazgów, m.in.
artystycznych wyrobów ludowych i lalek. „Płomyk” pośredniczył w przekazywaniu
adresów i stał się katalizatorem wielu przedsięwzięć pomocowych. Na jego kartach
zamieszczono adresy szkół znajdujących się na Śląsku Zaolziańskim15. Chwalono przy
tym siłę duchową mieszkańców przywróconych ziem, wyrażając nieskrywaną radość
z faktu, iż do Polski wraca:
(…) ziemia śliczna i bogata, że wraca z nią razem dzielny lud, co tak nieugięcie marzył o wolności i tak
ofiarnie krew za nią przelewał16.

Już na początku lat 30. XX wieku dzieci z Cieszyna aktywnie uczestniczyły w akcjach
organizowanych przez redakcję „Płomyka”. Pod kierunkiem nauczyciela A. Cienciały przygotowały dla rodaków zamieszkałych na obczyźnie album, stanowiący m.in.
zbiór pięknych widoków i fotografii Cieszyna oraz okolic17, a dla koleżanek zza Olzy
– lalki w strojach regionalnych18.
O radości z powodu powrotu reszty Śląska Cieszyńskiego do Polski pisał W. Burek.
Dowodząc polskości tych ziem, powoływał się na najstarsze dokumenty, a kreśląc rys
historyczny regionu, chwalił postawę mieszkańców:
Lud śląski, twardy i dzielny, nie zapomniał polskiej mowy i obyczaju.

13
14
15
16
17
18

[Anonim]: Kolęda górnośląska, „Płomyk” 1921, nr 20, s. 65.
[Anonim]: Z dziejów Śląska Cieszyńskiego, „Płomyk” 1938, nr 7/8, s. 170.
Por. Adresy, „Płomyk” 1938, nr 13, s. 282.
[Anonim]: Pamiętamy o rówieśnikach zza Olzy, „Płomyk” 1938, nr 9, s. 178.
L. Ron.: Albumy dla rodaków na obczyźnie, „Płomyk” 1934, nr 40/41, s. 972-973.
Z. Charszewska: Gałgankowe lalki, „Płomyk” 1938, nr 13, s. 280-282.

�Małgorzata Kucharska: Obraz Śląska Cieszyńskiego na łamach „Płomyka” (1917-1939)

305

Wspominał o organizowanych w całym kraju manifestacjach na rzecz powrotu Zaolzia, o wystąpieniu zbrojnym ludu śląskiego przeciw obcemu panowaniu i ofiarności
młodzieży, na tle której wyróżnił postawę W. Regera - komendanta Związku Harcerstwa Polskiego w Cieszynie. Nakreślił sytuację panującą w oswobodzonym mieście
i okolicach, konstatując:
Wróciła do Polski piękna ziemia śląska i jej bohaterska ludność. Wygasł sąsiedzki spór, który przerodzi się w trwałą przyjaźń dwóch bratnich narodów19.

Interesująca nas tematyka przenikała także do drobnych tekstów o charakterze informacyjnym. I tak w roku 1934 odnotowano, iż pod miejscowością Olza ustalono
metę ósmego marszu „Szlakiem powstańców nad Odrę”20, a w 1938 zalecano czytelnikom przygotowującym obchody rocznicy odzyskania niepodległości wykorzystanie
pieśni patriotycznych i żołnierskich znanego muzyka i pedagoga – K. Hławiczki21.
O Wiśle, najpiękniejszej miejscowości uzdrowiskowej na Śląsku Cieszyńskim, ulubionym miejscu wypoczynku I. Mościckiego, opowiadali m.in. M. Owczarek oraz G.
Morcinek. Pierwszy z nich krótko odniósł się do wydarzeń z roku 1938, a następnie
skupiając uwagę na walorach turystycznych, opisał uroki górzystej okolicy Czarnej
i Białej Wisełki, stylowy zameczek myśliwski i jego otoczenie22.
Drugi doceniał walory krajobrazowe i turystyczne Beskidów, przypominając legendę górali śląskich, którzy na temat proweniencji owych gór mawiali:
A Beskidy powstały z Boskiego uśmiechu. Są bowiem tak piękne, jak nic innego na świecie23.

Sugestywnie Morcinek odmalował widok doliny, szum Wisełki oraz zapach beskidzkich lasów. Pisał o stosunku wiślańskich oraz istebniańskich górali do prezydenta, nazywanego przez nich „roztomiłym Gazdą”. Tekst dopełnił apelem o wsparcie
finansowe na rzecz Funduszu Szkolnictwa Polskiego Zagranicą24.
Obraz regionu wyłaniał się z kart monograficznego numeru „Płomyka” z 1926
roku25, w którym pisano m.in. o bogactwach naturalnych i postawach dzielnych
mieszkańców Śląska Cieszyńskiego. Przypominano położenie geograficzne regionu, ukształtowanie terenu. Wiele uwagi poświęcono walorom turystycznym i historii dzielnicy przodującej niegdyś zamożnością i zaludnieniem, a nade wszystko siłą
charakteru mieszkańców, którzy utrzymali, zachowali swą narodowość i nie zatracili
ani języka, ani wiary ojców. Wymieniono nazwiska takich zasłużonych działaczy czy
19 W. Burek: Śląsk Zaolzański, „Płomyk” 1938, nr 10, s. 202.
20 [Anonim]: W 15-tą rocznicę pierwszego powstania śląskiego, „Płomyk” 1934, nr 3, s. 56.
21 W. Rodziewicz: Stańmy do wyścigu pracy przed dwudziestą rocznicą odzyskania niepodległości, „Płomyk” 1938, nr 6, s. 122-123. Chodzi o śpiewniki Karola Hławiczki: Leć pieśni
w dal oraz I zanućmy pieśń wesoło.
22 M. Owczarek: Tam, gdzie Pan Prezydent odpoczywa, „Płomyk” 1939, nr 21, s. 456-457.
23 G. Morcinek: Najmilszy gazda w Wiśle, „Płomyk” 1935, nr 21, s. 222.
24 G. Morcinek: Z bliska i z daleka. O szkołę polską na obczyźnie, „Płomyk” 1935, nr 21, s.
225-226.
25 J. Prażmowski - kierownik Szkoły I w Wełnowcu, „Płomyk” 1926, nr 24, s. 369-376.

�306

Dziedzictwo kulturowe • Kulturní dědictví

poetów śląskich, jak: J. Londzin, K. Miarka, P. Stalmach, kowal – J. Ligoń, ks. N. Bończyk, ks. K. Damroth, ks. Przywara, ks. Lubecki, ks. Gregor, E. Borys, ks. Skowroński,
J. Kupiec, Jaroń i Kołodziej.
W historii tego regionu edukowała dzieci i młodzież M. Iwanicka. Odnosząc się
do opisu aktualnych nastrojów społecznych, wracała pamięcią do wydarzeń z 28 października 1918 roku i eksponowała dokonania wiernego pasterza Ślązaków – ks. J.
Londzina.
Losy młodego zecera złożyły się na fabułę opowiadania, dzięki któremu Iwanicka
przypomniała historię „Gwiazdki Cieszyńskiej” oraz jej rolę w walce o zachowanie
rodzimego języka i kultury. Podnosiła zasługi P. Stalmacha i A. Cienciały oraz wyjaśniała przyczyny nieudanej próby przeprowadzenia plebiscytu26.
Nad nieszczęsną decyzją Krzywoustego i polityką jego syna Władysława, które
sprawiły, iż „Śląsk wciśnięty między Niemcy i Czechy był odtąd na długie, długie wieki stracony”, ubolewał w swych historycznych reminiscencjach K. Konarski. Wartość
tej dzielnicy określiła następująco:
Kołodziej Piast, kiedy Polskę budował, różne krainy polskie, jak owe dzwona na kole, razem do kupy
mocował. A wśród tych krain jedną z najpiękniejszych było dzwono śląskie27.

W swych peregrynacjach A. Janowski rozwiewał wątpliwości młodych odbiorców,
mylnie kojarzących Śląsk wyłącznie z lasem kominów i hukiem fabryk. Doceniał walory krajobrazowe i turystyczne Śląska Cieszyńskiego i wyrażał podziw wobec mówiącego śliczną polszczyzną ludu, którego silne wpływy obce nie potrafiły wynarodowić.
Opisywał obronne zamczysko w Cieszynie, z którego nie zostało nic prócz wyniosłej
wieży i okrągłej kaplicy, uznawanej za budynek bliźniaczy ze słynną kaplicą w skrzydle zamku na Wawelu. Podkreślał, że o ile wieża, wzniesiona wolą piastowskich książąt, stanowi dokument naszej potęgi w dorzeczu Odry i ważną pamiątkę świetnej
przeszłości, o tyle dokumentem obecnej woli mocarstwowej w tej krainie jest zamek
prezydenta w Wiśle28. „Oczy Ślązaków, skoro oderwą się od pracy, lubią na piękne rzeczy patrzeć”29 – czytamy w anonimowym artykule poświęconym sztuce ludowej. Pracowitości i poczucia estetyki tamtejszego ludu dowodzą – jak zapewniano – stojące
przy drogach figury, krzyże, rzeźby przedstawiające Chrystusa frasobliwego – dzieła
rąk wiejskich „świątkarzy”, potrafiących wyrzeźbić ul w kształcie świętego apostoła,
przystroić szafę pięknymi gzymsami albo malowaniem, wykonać czerpaki (ponoć od
podhalańskich ładniejsze), ozdobić „ryzowaniem” ławy i stołki, wykonać obrazy na
szkle czy pakowne, „malowaniami kwietnymi” przystrojone skrzynie i piękny przyodziewek, który opisano dokładnie w „Płomyku” z 1934 roku, zwracając uwagę, iż
(…) Ślązaczka spod Skoczowa, czy Strumienia, w świąteczny dzień siedem spódnic kładzie i jeszcze
zapaskę jedwabną. Stroju tego dopełnia rodzaj gorsetu &lt;&lt;broszlik&gt;&gt;30.

26
27
28
29
30

M. Iwanicka: W walce o piastowską ziemię, „Płomyk” 1937, nr 13, s. 386-391.
K. Konarski: Co się kiedyś na Śląsku działo, „Płomyk” 1934, nr 10, s. 216.
Aljan [A. Janowski]: Wieża Piastowska w Cieszynie, „Płomyk” 1934, nr 10, s. 219-220.
Anonim: Sztuka ludowa na Śląsku, „Płomyk” 1934, nr 10, s. 220.
Tamże, s. 221.

�Małgorzata Kucharska: Obraz Śląska Cieszyńskiego na łamach „Płomyka” (1917-1939)

307

Obraz Śląska odzwierciedlał też G. Morcinek, autor tekstów o charakterze publicystycznym, wśród których na szczególną uwagę zasługuje obszerna peregrynacja
pisarza Od Połomu po Odrę31, stanowiąca pochwałę tamtejszego krajobrazu i będąca
wyrazem radości z odzyskania zaolziańskiej części Śląska Cieszyńskiego. Odnajdziemy w niej opisy znanych miejsc oraz polskich szkół. Podziwia również gościnność
i przywiązanie mieszkańców do polskości.
W iście reportażową relację z wędrówki wtapia Morcinek opowieści o legendarnym
wężu Złotogłowcu, utopcach i jaroszkach. Prezentuje Jabłonków, hutniczy Trzyniec oraz
największą na Śląsku czytelnię dla dzieci. Odbywa też modlitewną pielgrzymkę do Cierlicka, gdzie polegli Żwirko i Wigura. Dociera do starego piastowskiego Frysztatu, odwiedza
rodzinną Karwinę oraz Bogumin. Przeszedłszy cały region, znajduje jedynie garstkę czeskich dzieci, a wszędzie słyszy polską mowę i rozpoznaje radujące się wolnością serca.
Pod tekstem wymieniono nazwiska kilku artystów – malarzy i grafików ze Śląska
Cieszyńskiego, m.in. J. Kidonia, J. Wałacha z Istebnej, G. Firlę z Orłowej, do najzdolniejszych zaliczając P. Stellera z Beskidów Śląskich, autora nagradzanych w Polsce i za
granicą drzeworytów sławiących Śląsk, jego przyrodę, kopalnie, huty i ludzi, co potwierdzono wzbogacając tekst o reprodukcje drzeworytów z tzw. „Teki Śląskiej”.
W artykule Książki pisane „od serca”32 wymieniono nazwiska zasłużonych artystów
(J. Lompa, J. Ligoń, K. Miarka, J. Kupiec, K. Damroth, czy autor pięknych poematów
o Beskidzie Śląskim, jego życiu, garncarzach, rzeźbiarzach i świątkarzach – E. Zegadłowicz). Zamieszczono też biografię G. Morcinka, informacje o jego utworach oraz
wyjątek Z niemieckiej szkoły33. W innym numerze zapowiadano publikację opowieści,
której początek będzie nosił tytuł Uśmiech na drodze34. Zamieszczono biogram skreślony ręką samego Morcinka. Swe pisarskie credo zawarł artysta w słowach:
W swych książkach piszę o Śląsku, o górnikach i o szkole, bo jestem Ślązakiem, byłem górnikiem,
a obecnie jestem nauczycielem w szkole powszechnej35.

We Wspomnieniu opowiadał o odwadze, jaką odznaczał się, gdy w chwili ukończenia Szkoły Powszechnej domagał się wydania świadectwa w języku polskim. Opowiadał o swej pracy, inkrustując tekst zasłyszanymi od górników opowieściami o Skarbniku. Z wdzięcznością wspominał pana Tomosza, wozacza i bibliotekarza, który zaszczepił w nim miłość do książek (głównie Sienkiewicza i Kraszewskiego), inspirował
do pisania. Wyjaśniał, jak należy rozumieć legendy36.
G. Morcinek podnosił też w „Płomyku” zasługi ks. J. Londzina, który w chwili ważnej:
(...) zwołuje zgromadzenia, budzi lud swój z narodowego uśpienia, mówi mu o jego słusznych prawach, uczy, jak się ich można domagać, zakłada towarzystwa polskie, pisze książki, redaguje najstarsze
pismo polskie na Śląsku &lt;&lt;Gwiazdkę Cieszyńską&gt;&gt;37.

31
32
33
34
35
36
37

G. Morcinek: Od Połomu po Odrę, „Płomyk” 1939, nr 21, s. 461-464.
[Anonim]: Książki pisane „od serca”, „Płomyk” 1934, nr 10, s. 218.
G. Morcinek: Z niemieckiej szkoły. W: Wyrąbany chodnik, „Płomyk” 1934, nr 10, s. 217-218.
Por. Z bliska i z daleka. Pan Morcinek i „Płomyk”, „Płomyk” 1934, nr 13, s. 291.
G. Morcinek: Gustaw Morcinek, „Płomyk” 1937, nr 29, s. 770.
Tenże: Wspomnienie, „Płomyk” 1937, nr 29, s. 771-773.
Tenże: O wielkim Ślązaku, „Płomyk” 1929, nr 38, s. 892-893.

�308

Dziedzictwo kulturowe • Kulturní dědictví

Podkreślał jego zasługi w organizowaniu polskich szkół, zakładaniu burs, współpracy z mecenasem A. Osuchowskim, walce o prawa ludu śląskiego.
W „Płomyku” zamieszczano utwory, które wyszły spod pióra Morcinka, m.in.: Jezuskową pierzynkę (legendę o świętej rodzinie i bajkowej proweniencji śniegu), Przecież tam są ludzie, Wyrąbany chodnik i W zadymionym słońcu. Redakcja zalecała lekturę Historii węgla Morcinka, a w jednym z numerów podano też adres zamieszkania
pisarza38.
Bogatej tradycji ludowej Śląska dowodzi żartobliwe opowiadanie o zabawie w Judasza39 oraz utwór Narodziny serca40, którego akcja rozgrywa się m.in. na Buczu. Czterotygodniowy pobyt harcerzy w Beskidach Śląskich staje się oto prawdziwą szkołą życia i sprawdzianem postaw etycznych, a opis przygód stanowi pretekst do prezentacji
pochwały uroków beskidzkiego krajobrazu, opisu strojów ludowych, gadek i wierzeń.
W trakcie kilkudniowej wycieczki młodzież poznaje okolicę, zdobywa sympatię górczan, zgłębia historię regionu i słucha opowieści o zbójniku Ondraszku oraz innych
śląskich „bojek”.
Zalety ludu śląskiego (pracowitość, pobożność, przywiązanie do ziemi i ojczystej
mowy) eksponowała też B. Rodziewiczówna41. Do ciekawych i oryginalnych tradycji zaliczyła m.in.: zwyczaj chodzenia z „marzanką”, obchód „latka”, „maik”, palenie
ognisk w czasie Zielonych Świąt, oprowadzanie „niedźwiedzia”, urządzanie w Wielki Czwartek „dyngusa” albo „śmigusa”, lanie ołowiu na Świętego Andrzeja, obchody
święta Trzech Króli, czy zachowany w pewnej miejscowości zwyczaj wróżenia z igieł.
Wspominała o wyjątkowym szacunku wobec chleba, konieczności hojnego obdarzania biednych w czasie Bożego Narodzenia, zwyczajach związanych z Niedzielą Palmową, kulcie św. Barbary oraz krążących między górnikami legendach, podaniach,
przesądach i zabobonach.
Malowniczemu urokowi Śląska Cieszyńskiego uległa I.W. Kosmowska42, która poświeciła obszerny artykuł opisowi źródeł Wisły, inkrustując go fragmentami legend.
Głosiła pochwałę walecznego i stroskanego o chleb powszedni ludu. W baśniowym
stylu nakreśliła historię owej piastowskiej ziemi. Pisała o działających na jej mieszkańców wpływach niemieckich i czeskich, a wyróżniając góralską osadę Jabłonków, przez
którą przepływała istna wędrówka narodów, przytoczyła fragment starej góralskiej
piosenki:
W Jabłonkowej som Jackowie,
rozumiejom w obcej mowie,
bo wandrujom z Węgrem, Turkiem
śli na śańce z Brandeburkiem.

38 G. Morcinek: Jezuskowa pierzynka, „Płomyk” 1931, nr 16/17, s. 367-368; Przecież tam
są ludzie, „Płomyk” 1938, nr 25, s. 776-779; Wyrąbany chodnik, „Płomyk” 1936, nr 24, s.
95-96; W zadymionym słońcu, „Płomyk” 1936, nr 15, s. 405-406; Por. Poczytajmy sobie,
„Płomyk” 1936, nr 24, s. 109; Listy od redakcji, „Płomyk” 1935, nr 7, s. 194
39 G. Morcinek: Judasz, „Płomyk” 1938, nr 30/31, s. 946-950.
40 Tenże: Narodziny serca, „Płomyk” 1931, od nr 1, s. 11-14 do 1932, nr 21, s. 502-504.
41 B. Rodziewiczówna: Obyczaje i zwyczaje ludu śląskiego, „Płomyk” 1937, nr 13, s. 391-393.
42 I. W. Kosmowska: Na Śląsku Cieszyńskim, „Płomyk” 1930, nr 35, s. 801-808.

�Małgorzata Kucharska: Obraz Śląska Cieszyńskiego na łamach „Płomyka” (1917-1939)

309

Pisała o dumnych i radosnych Ślązakach, których mowa stanowi wierne echo odległych
czasów, a odwieczny strój podobny jest (choć bogatszy i piękniejszy) do zakopiańskiego.
Wspominała o zamku królującym nad włościami hrabiego Larisza oraz historii Kultyczki
i następstwach odkrycia przez niego głębokiego pokładu węgla. Tłumaczyła przyczyny
roszczeń Czechów do Śląska Cieszyńskiego. Podnosiła znaczenie związku „Siła”, pod auspicjami którego wydawano pismo „Oświata” oraz 44 stowarzyszeń śpiewaczych. Miłość
młodzieży do tej ziemi potwierdzała jej zaangażowaniem w akcje naprawiania górskich
szlaków, regulowania rwących potoków i budowania schronisk (jak na Stoczku).
Prezentowała dane na temat liczby mieszkańców zaolziańskiej części Śląska (na 560
000 ludności polskiej było tylko 126 338 Czechów). Opisywała malownicze położenie
Cieszyna i wieżę zamkową. Przypomniała dzieciom legendę o założycielach grodu
i powstaniu Studni Brackiej. Tolerancji mieszkańców dowodziła w słowach:
Katolicy i protestanci żyją w zgodzie obok siebie, pracując w instytucjach dobra ogólnego. W dzień
świąteczny, po nabożeństwach, wspólnie udają się na rynek, gdzie wzniesiono dom ludowy43.

Ubolewała nad sytuacją mieszkańców podzielonego Cieszyna, tłumacząc ich materialne problemy odcięciem od fabryk i ogrodów. Za starania o zachowanie polskości chwaliła patriotów (J. Cienciałę i P. Stalmacha), redakcję „Gwiazdki Cieszyńskiej”
i stowarzyszenie „Znicz”. Wspominała wiec ludowy, który odbył się w 1869 roku we
wsi Sibicy pod Cieszynem w proteście przeciwko niemieckiemu uciskowi.
Tematyka związana ze Śląskiem Cieszyńskim znalazła się w kręgu zainteresowań S.
Dmochowskiego, J. Urwicza, W. Malickiej, A. Lorka i wielu innych.
Pierwszy uczynił bohaterami literackiej personifikacji parę „bohaterskich”, solidnych
butów, które powstały na Śląsku Cieszyńskim44. Dla drugiego osią konstrukcyjną stylizowanego na śląską gwarę opowiadania stało się spotkanie górnika Kubaloka ze Skarbnikiem, który ratuje go przed tragiczną śmiercią w kopalni, nagradzając za pracowitość,
pobożność i udział w walkach o Cieszyn. Dzięki Skarbnikowi Kubalok spotyka legendarne zjawy oraz hufiec rycerzy poległych pod Legnicą. Razem podziwiają kontury Beskidów, światła hut trzynieckich i podzielony kordonem granicznym Cieszyn45.
Śląsk Cieszyński wymieniany jest jako miejsce śmierci polskich lotników Żwirki
i Wigury, których uroczystości pogrzebowe stanowią temat opowiadania Antka –
narratora i jednocześnie uczestnika wydarzeń46, a w miejscu, gdzie „śliczna Wisła na
Śląsku wytrysła” rozgrywa się akcja reklamowanej w „Płomyku” książeczki M. Konopnickiej W domu i w świecie47.
Jako apologeta beskidzkiego krajobrazu dał się poznać A. Bruski, zachęcający odbiorców do wędrówek po górach i dolinie Istebnej48, z którą związany był również J.
Wałach – autor ilustracji do wierszy: A. Świrszczyńskiej, Z. Krzepkowskiej oraz H.
Ceysingerówny49.
43
44
45
46
47
48
49

Tamże, s. 807.
S. Dmochowski: Historia pary butów, „Płomyk” 1928, nr 12, s. 273-275.
J. Urwicz: Hufiec nad Olzą, „Płomyk” 1937, nr 13, s. 393-396.
M. Iwanicka: Testament Żwirki i Wigury, „Płomyk” 1937, nr 12, s. 354-357.
Por. O książkach, „Płomyk” 1931, nr 32, s. 748.
A. Bruski: Beskid, „Płomyk” 1936, nr 3, s. 66-67.
Ilustracje J. Wałacha do wiersza A. Świrszczyńskiej: Życzymy Ci wszystkie zdrowia, „Pło-

�310

Dziedzictwo kulturowe • Kulturní dědictví

Okruchy wiedzy o Śląsku Cieszyńskim przenikały do obrazków scenicznych – propozycji repertuarowych skierowanych do amatorskich teatrzyków dla dzieci i młodzieży. I tak dzieci dziękujące za wyzwolenie całego śląskiego ludu odnajdziemy w obrazku wydrukowanym z okazji imienin marszałka E. Rydza-Śmigłego50 i utworze W.
Malickiej, wzbogaconym cennymi uwagami na temat kostiumów wzorowanych na
autentycznych regionalnych strojach51.
U źródeł Wisły rozpoczyna się podróż będąca osnową obrazka A. Kitschman52,
a z wnętrza chaty śląskiej rozlega się pocieszna śpiewka córki Kłaptoczy, w żartobliwym tonie opowiadającej o tym, jak się Kędziora z cieszynianką „ożynił”:
Powiedział mi wczora chłopiec,
że nie umiem chleba dopiec,
Cieszyn, Opawa, Frydek, Morawa.
chleba dopiec53.

Alegoria Śląska jest jedną z centralnych postaci obrazka historycznego J. Duszyńskiej (Król Łokietek)54. Tym samym zabiegiem posłużyła się też M. Bogusławska, kreując postaci Czarnej i Białej Wisełki – bohaterek utworu zawierającego wyraźne aluzje
do rewindykacji terytorialnych. W objaśnieniach podpowiadano, jakie stroje regionalne mają przygotować dzieci do odegrania ról i zamieszczono ilustrację55.
Na Śląsku Cieszyńskim rozwijał się skauting. Udział drużyn z tego regionu w pierwszym w Polsce Narodowym Zlocie Harcerstwa odnotowała M. Przyborowska, a A.
Kamiński chwalił dwóch harcerzy z Cieszyna, przybyłych pieszo na zlot zorganizowany pod Poznaniem. Zapowiadano również międzynarodowy zjazd harcerzy, który
odbędzie się na Śląsku Cieszyńskim w 1932 roku, a w którym udział zadeklarował
generał Robert Baden-Povell56.

myk” 1933, nr 28, s. 634, 636. Ilustracje na s. 635, 637; do wierszy Heleny Ceysingerówny:
„Polały się łzy me czyste, rzęsiste… Na moją młodość górną i chmurną”, „Płomyk” 1933, nr
25, s. 564-567.
50 J. B. Ciżyński: Panu Marszałkowi wszyscy winszujemy dzieci z całej Polski z serc swych
pieśń niesiemy, „Płomyk” 1939, nr 27, s. 608-613.
51 W. Malicka: Fartuszek Marysi, „Płomyk” 1930, nr 23, s. 529-530; nr 24, s. 552; nr 25,
s. 579-581; M. Ch.: Opis kostiumów oraz nuty do obrazka scenicznego „Fartuszek Marysi”,
„Płomyk” 1930, nr 26, s. 607.
52 A. Kitschman: Od Beskidów do Bałtyku. Podróż z flisakiem od gór do morza, „Płomyk”
1936, nr 8, s. 214-226.
53 [Anonim]: U Kłaptoczy, „Płomyk” 1936, nr 8, s. 211.
54 J. Duszyńska: Król Łokietek, „Płomyk” 1931, nr 4, s. 92-93; nr 5, s. 117-118.
55 M. Bogusławska: W pałacu króla Bałtyku, „Płomyk” 1926, nr 32, s. 487-490; nr 33, s. 509511; nr 34, s. 525-528; M. Gerson-Dąbrowska: Objaśnienia do obrazka scenicznego „W pałacu
króla Bałtyku”, „Płomyk” 1926, nr 38, wewnętrzna strona przedniej i tylnej okładki.
56 M. Przyborowska: Pierwszy w Polsce Narodowy Zlot Harcerstwa, „Płomyk” 1924, nr 1,
s. 3-5. Odbywał się on od 3 do 9 lipca 1924 roku pod Warszawą; A. Kamiński: Zlot harcerzy,
„Płomyk” 29, nr 1, s. 4-9. Zorganizowany w lipcu 1929 roku; Z bliska i z daleka. Baden-Povell przyjeżdża do Polski, „Płomyk” 1932, nr 31, s. 727.

�Małgorzata Kucharska: Obraz Śląska Cieszyńskiego na łamach „Płomyka” (1917-1939)

311

W czasopiśmie zamieszczano aktualia i ciekawostki dotyczące regionu. Informowano m.in. o skutkach mrozów57, pisano o powodzi z października 193058, odnotowano
udział dzieci śląskich w konkursie, na który nadesłano również „lalki Ślązaczki”59. Informowano o adresach szkół zawodowych i proponowanych tam kierunkach kształcenia60; przed okresem wakacyjnym podawano wykaz szkolnych schronisk młodzieżowych, określając stan ich wyposażenia61. Zamieszczano również dane statystyczne
(na temat liczby ludności miejskiej62 oraz przyrostu naturalnego63).
Jedną z form upowszechniania wiedzy na temat interesującego nas regionu była bogata korespondencja. Wynika z niej, że „Płomyk” docierał do dzieci z Cieszyna, Skoczowa, Morawskiej Ostrawy, Ustronia, Białej, Bielska, Karwina, Goleszowa, Pruchnej,
Międzybrodzia Bialskiego, Orłowej, Jabłonkowa, Kawiny, Frysztatu, Bystrzycy nad
Olzą, Straconki i wielu innych.
Redakcja na różne sposoby okazywała zainteresowanie życiem czytelników, którzy
dzielili się m.in. obawami na temat losów ich „małej ojczyzny”, prezentowali piękno
swych rodzinnych miejscowości, pisali o przymusie nauki w czeskich szkołach, planach wyjazdu do Polski, akcji pomocowych na rzecz ubogich oraz sierot po poległych,
zbiórki na Gdynię, rozwoju teatrzyków amatorskich64.
Dzieci ze Skoczowa nadesłały sprawozdanie i zdjęcie z wycieczki na wzgórze Skoczowskie („Kaplicówkę”)65. W jednym z listów opisano zwyczaj chodzenia z „goiczkiem”, wzbogacając go zdjęciem dziewczynek z Ustronia oraz tekstem piosenki66,
w innym omówiono zwyczaj obchodzenia 6 grudnia67.
Wydrukowano rysunki T. Kubalskiego oraz interpretację piosenki Nad Olzą, uzupełnioną rozważaniami na temat: piękna Istebnej, bogactw naturalnych, ekonomicznych przyczyn napływu Czechów i Niemców oraz ich wpływu na wynaradawianie
Polaków, dokonań poety J. Kubisza, efektów budowy polskich szkół oraz zmian w postawie ludu, tłumaczonych słowami przypominającymi biblijną przypowieść:
Ziarenka rzucone przez Stalmacha, ks. Świeżego, ks. Londzina i doktora Michejdę zaczęły kiełkować68.

57 Por. Z bliska i z daleka. Wilki na Śląsku Cieszyńskim, „Płomyk” 1929, nr 26, s. 608.
58 Por. Z bliska i z daleka. Powódź na Śląsku, „Płomyk” 1930, nr 12, s. 286.
59 Por. „Płomyk” 1937, nr 8, s. 252.
60 Por. „Płomyk” 1929, nr 39, s. 917-918; nr 41, s. 970. Por. Szkoły zawodowe dla dziewcząt.
Adresy Szkół Zawodowych Żeńskich, „Płomyk” 1929, nr 39, s. 917-918. Por. Adresy Szkół
Zawodowych Męskich, „Płomyk” 1929, nr 41, s. 970.
61 Por. Wykaz szkolnych schronisk noclegowych i schroniska górskie, „Płomyk” 1928, nr
40, wewnętrzne strony przedniej i tylnej okładki.
62 T. Radlińska: O Polsce, „Płomyk” 1922, nr 9, s. 98-102.
63 Por. Z bliska i z daleka. Jak rozrasta się naród Polski?, „Płomyk” 1922, nr 10, s. 113.
64 Por. Listy od redakcji, „Płomyk” 1937, nr 19, s. 599; 1929, nr 42, wewnętrzna strona
przedniej okładki; 1926, nr 36, wewnętrzna strona tylnej okładki; 1931, nr 6, wewnętrzna
strona tylnej okładki.
65 Por. Gmina w Szkole Powszechnej w Skoczowie: Co u nas słychać, „Płomyk” 1928, nr
11, wewnętrzna i zewnętrzna strona okładki.
66 Uczniowie kl. III Szkoły Powszechnej w Ustroniu: Gaiczek, „Płomyk” 1926, nr 38, s. 580-581.
67 P. Duda - ucz. kl. III wydz. w Skoczowie: Co u nas słychać, „Płomyk” 31, nr 22, s. 510-511.
68 S. Zahrajówna: Piosenka ludowa „Nad Olzą”, „Płomyk” 1937, nr 36, s. 964-965.

�312

Dziedzictwo kulturowe • Kulturní dědictví

Za cenne uznała redakcja zamieszczenie w „Płomyku” m.in.: recenzji książki G.
Morcinka Ludzie są dobrzy69, w której czytelniczka ze Skoczowa wyjaśniała genezę
utworu; sprawozdań z przebiegu zorganizowanych w Morawskiej Ostrawie obchodów
rocznicy dziesięciolecia niepodległości Polski70, czy informacji o pogrzebie, jaki wyprawił Cieszyn poecie, dzielnemu obywatelowi i żołnierzowi – śp. por. J. Łyskowi71.
Uczennica szkoły we Frysztacie wypowiadała się na temat trudnej sytuacji młodzieży polskiej na Śląsku czechosłowackim, tak w sferze życia rodzinnego, jak i szkolnego.
Akcentowała znaczenie miesięcznika „Nasze Pisemko”, licznych drużyn harcerskich
(m.in. „Sokół”, „Siły”) i innych związków72.
Śląsk Cieszyński rozsławiał znany cieszynian, autor ilustracji muzycznych – W. Macura, który zasłynął jako autor oprawy muzycznej do audycji czy słuchowisk H. Nowocieniowej, J. Porazińskiej, B. Hertza, E. Szelburg-Zarembiny, M. Modrakowskiej,
W. Tatarkiewicz, L. Krzemienieckiej, M. Konopnickiej i wielu innych.
W „Płomykowym” nekrologu tego wielkiego przyjaciela dzieci, przypomniano jego
biografię, dokonania, zamieszczono zdjęcie, tłumacząc, iż:
W tej tęsknocie do ziemi rodzinnej zbierał artysta ludowe pieśni śląskie i innych uczył te pieśni
kochać.

Jego pamięci poświęcono audycję, wzbogaconą piosenkami i tańcami opracowanymi przez samego artystę73. O tym, iż radio służyło pochwale krajobrazu, tradycji
i historii Śląska Cieszyńskiego świadczą tytuły m.in. takich programów, jak Byliśmy
na Baraniej Górze czy Radiowa wycieczka na Baranią Górę, Gronie nase, gronie, hej!
(z cyklu Cudze chwalicie, swego nie znacie), Kilof bije, węgiel pryska, W malowanej
skrzyni, Na Zielonym Śląsku, Pieśni i tańce śląskie74. Radiowe „wycieczki” do źródeł
Czarnej i Białej Wisełki, starego Cieszyna i zamku prezydenta w Wiśle, urozmaicone
prześlicznymi pieśniami górali beskidzkich, prowadzili m.in. H. Ładosz, A. Janowski,
K. Ćwierk i G. Morcinek. Wiedzę o regionie upowszechniały „Kukiełki śląskie” (Śląskiem na przełaj) i Teatr Wyobraźni, w którym nadano m.in. słuchowiska Z. KossakSzczuckiej.
Obraz Śląska Cieszyńskiego wyłaniający się z kart przedwojennego „Płomyka” zachwyca swą różnorodnością. Podejmowana na łamach pisma problematyka budziła
wiele emocji, przenikała nie tylko do publicystyki, ale stanowiła też wdzięczne, choć
69 S. Farużanka, ucz. kl. VII SZ II w Skoczowie: „Ludzie są dobrzy”, „Płomyk” 1937, nr 36,
s. 972-974.
70 Por. W. Machowska: Co u nas słychać, „Płomyk” 1929, nr 25, s. 585. Uroczystość odbyła się 28 listopada 1928 roku. Czytelniczka dołączyła do listu fotografię ostatniego żywego
obrazu zaprezentowanego podczas uroczystości.
71 Por. Listy od redakcji, „Płomyk” 1930, nr 26, dodatkowe kartki z przodu czasopisma.
72 E. Zagórska - uczennica IV kl. Szkoły Wydziałowej we Frysztacie: Dzieci Polskie w Czechosłowacji, „Płomyk” 1935, nr 23, s. 279.
73 H. Ł. [H. Ładosz]: Zgon artysty-muzyka, „Płomyk” 1935, nr 14, s. 390; Nasze radio,
„Płomyk” 1935, nr 16/17, s. 465.
74 Por. Radio program, „Płomyk” 1934, nr 2, s. 37; nr 5, s. 99; Nasze radio, „Płomyk” 1935,
nr 4, s. 105-106; H. Ładosz: Kilof bije, węgiel pryska, „Płomyk” 1935, nr 8, s. 218; Nasze
radio, „Płomyk” 1936, nr 9, s. 254; nr 40, s. 538; „Płomyk” 1938, nr 38, s. 1176; „Płomyk”
1937, nr 11, s. 349; nr 13, s. 414.

�Małgorzata Kucharska: Obraz Śląska Cieszyńskiego na łamach „Płomyka” (1917-1939)

313

trudne tworzywo literackie. Współpracownicy magazynu, jakimi byli także czytelnicy, na bieżąco śledzili losy regionu, na różne sposoby dając wyraz swego zainteresowania jego historią, kulturą i malowniczym położeniem, a nade wszystko zaletami jej
mieszkańców.

Bibliografia:
[Anonim]: Kolęda górnośląska, „Płomyk” 1921, nr 20, s. 65
[Anonim]: Książki pisane „od serca”, „Płomyk” 1934, nr 10, s. 218
[Anonim]: Pamiętamy o rówieśnikach zza Olzy, „Płomyk” 1938, nr 9, s. 178
[Anonim]: Sztuka ludowa na Śląsku, „Płomyk” 1934, nr 10, s. 220-221
[Anonim]: U Kłaptoczy, „Płomyk” 1936, nr 8, s. 209-214
[Anonim]: Uznanie granic wschodnich Rzeczypospolitej Polskiej przez mocarstwa
europejskie, „Płomyk” 1923, nr 7, s. 76-77
[Anonim]: W 15-tą rocznicę pierwszego powstania śląskiego, „Płomyk” 1934, nr 3, s. 56
[Anonim]: Z dziejów Śląska Cieszyńskiego, „Płomyk” 1938, nr 7/8, s. 170
Adresy Szkół Zawodowych Męskich, „Płomyk” 1929, nr 41, s. 970
Adresy, „Płomyk” 1938, nr 13, s. 282
Białek J. Z.: Literatura dla dzieci i młodzieży w latach 1918-1939. Warszawa 1979
Bogusławska M.: W pałacu króla Bałtyku, „Płomyk” 1926, nr 32, s. 487-490; nr 33,
s. 509-511; nr 34, s. 525-528
Bruski A.: Beskid, „Płomyk” 1936, nr 3, s. 66-67
Burek W.: Śląsk Zaolzański, „Płomyk” 1938, nr 10, s. 202
Ch. M.: Opis kostiumów oraz nuty do obrazka scenicznego „Fartuszek Marysi”, „Płomyk” 1930, nr 26, s. 607
Charszewska Z.: Gałgankowe lalki, „Płomyk” 1938, nr 13, s. 280-282
Ciżyński J. B.: Panu Marszałkowi wszyscy winszujemy dzieci z całej Polski z serc
swych pieśń niesiemy, „Płomyk” 1939, nr 27, s. 608-613
Dmochowski S.: Historia pary butów, „Płomyk” 1928, nr 12, s. 273-275
Duda P.: Co u nas słychać, „Płomyk” 31, nr 22, s. 510-511
Duszyńska J.: Król Łokietek, „Płomyk” 1931, nr 4, s. 92-93; nr 5, s. 117-118
Farużanka S.: „Ludzie są dobrzy”, „Płomyk” 1937, nr 36, s. 972-974
Gerson-Dąbrowska M.: Objaśnienia do obrazka scenicznego „W pałacu króla Bałtyku”, „Płomyk” 1926, nr 38, wewnętrzna strona przedniej i tylnej okładki
Gmina w Szkole Powszechnej w Skoczowie: Co u nas słychać, „Płomyk” 1928, nr
11, wewnętrzna i zewnętrzna strona okładki
Iwanicka M.: Testament Żwirki i Wigury, „Płomyk” 1937, nr 12, s. 354-357
Iwanicka M.: W walce o piastowską ziemię, „Płomyk” 1937, nr 13, s. 386-391
Janowski A.: Granice Polski, „Płomyk” 1919, nr 9, s. 167-170
Janowski A.: Plebiscyt, „Płomyk” 1920, nr 9, s. 68
Janowski A.: Wieża Piastowska w Cieszynie, „Płomyk” 1934, nr 10, s. 219-220
Kamiński A.: Zlot harcerzy, „Płomyk” 29, nr 1, s. 4-9
Kitschman A.: Od Beskidów do Bałtyku. Podróż z flisakiem od gór do morza, „Płomyk” 1936, nr 8, s. 214-226
Konarski K.: Co się kiedyś na Śląsku działo, „Płomyk” 1934, nr 10, s. 216-217
Konopnicka M.: A jak Ciebie..., „Płomyk” 1919, nr 15, s. 281

�314

Dziedzictwo kulturowe • Kulturní dědictví

Konopnicka M.: Już przyszedł czas..., „Płomyk” 1919, nr 5, s. 81 i 86
Kosmowska I.W.: Na Śląsku Cieszyńskim, „Płomyk” 1930, nr 35, s. 801-808
Kucharska M.: Tematyka śląska na łamach „Płomyka” (1917-1939), „Kwartalnik
Opolski” 2004, nr 4, s. 137-153
Legenda o św. Barbarze według „Z biegiem Wisły”, „ Płomyk” 1919, nr 5, s. 85-86
Listy od redakcji, „Płomyk” 1926, nr 36, wewnętrzna strona tylnej okładki
Listy od redakcji, „Płomyk” 1929, nr 42, wewnętrzna strona przedniej okładki
Listy od redakcji, „Płomyk” 1930, nr 26, dodatkowe kartki z przodu czasopisma
Listy od redakcji, „Płomyk” 1931, nr 6, wewnętrzna strona tylnej okładki
Listy od redakcji, „Płomyk” 1935, nr 7, s. 194
Listy od redakcji, „Płomyk” 1937, nr 19, s. 599
Ładosz H.: Kilof bije, węgiel pryska, „Płomyk” 1935, nr 8, s. 218
Ładosz H.: Zgon artysty-muzyka, „Płomyk” 1935, nr 14, s. 390
Machowska W.: Co u nas słychać, „Płomyk” 1929, nr 25, s. 585
Malicka W: Fartuszek Marysi, „Płomyk” 1930, nr 23, s. 529-530; nr 24, s. 552; nr
25, s. 579-581
Morcinek G.: Gustaw Morcinek, „Płomyk” 1937, nr 29, s. 770
Morcinek G.: Jezuskowa pierzynka, „Płomyk” 1931, nr 16/17, s. 367-368
Morcinek G.: Judasz, „Płomyk” 1938, nr 30/31, s. 946-950
Morcinek G.: Najmilszy gazda w Wiśle, „Płomyk” 1935, nr 21, s. 222-224
Morcinek G.: Narodziny serca, „Płomyk” 1931, od nr 1, s. 11-14 do 1932, nr 21, s. 502-504
Morcinek G.: O wielkim Ślązaku, „Płomyk” 1929, nr 38, s. 892-893
Morcinek G.: Od Połomu po Odrę, „Płomyk” 1939, nr 21, s. 461-464
Morcinek G.: Przecież tam są ludzie, „Płomyk” 1938, nr 25, s. 776-779
Morcinek G.: Wspomnienie, „Płomyk” 1937, nr 29, s. 771-773
Morcinek G.: Wyrąbany chodnik, „Płomyk” 1936, nr 24, s. 95-96
Morcinek G.: Z bliska i z daleka. O szkołę polską na obczyźnie, „Płomyk” 1935, nr
21, s. 225-226
Morcinek G.: Z niemieckiej szkoły. W: Wyrąbany chodnik, „Płomyk” 1934, nr 10, s.
217-218
Morcinek M.: W zadymionym słońcu, „Płomyk” 1936, nr 15, s. 405-406
Nasze radio, „Płomyk” 1935, nr 16/17, s. 46
Nasze radio, „Płomyk” 1935, nr 4, s. 105-106
Nasze radio, „Płomyk” 1936, nr 40, s. 538
Nasze radio, „Płomyk” 1936, nr 9, s. 25
Owczarek M.: Tam, gdzie Pan Prezydent odpoczywa, „Płomyk” 1939, nr 21, s. 456-457
„Płomyk” 1929, nr 39, s. 917-918
„Płomyk” 1929, nr 41, s. 970
„Płomyk” 1937, nr 8, s. 252
Płomykowe kroniki w wyborze. Lata 1922-1939. Wybór: M. Kochanowska. Warszawa 1984
Poczytajmy sobie, „Płomyk” 1936, nr 24, s. 109
Podhajna S.: O Śląsku, „Płomyk” 1919, nr 5, s. 84
Prażmowski J.: Śląsk, „Płomyk” 1926, nr 24, s. 369-376
Przyborowska M.: Pierwszy w Polsce Narodowy Zlot Harcerstwa, „Płomyk” 1924,
nr 1, s. 3-5

�Małgorzata Kucharska: Obraz Śląska Cieszyńskiego na łamach „Płomyka” (1917-1939)

315

Radio program, „Płomyk” 1934, nr 2, s. 37
Radio program, „Płomyk” 1934, nr 5, s. 99
Radlińska T.: O Polsce, „Płomyk” 1922, nr 9, s. 98-102
Rodziewicz W.: Stańmy do wyścigu pracy przed dwudziestą rocznicą odzyskania
niepodległości, „Płomyk” 1938, nr 6, s. 122-123
Rodziewiczówna B.: Obyczaje i zwyczaje ludu śląskiego, „Płomyk” 1937, nr 13, s.
391-393
Ron. L.: Albumy dla rodaków na obczyźnie, „Płomyk” 1934, nr 40/41, s. 972-973
Szkoły Zawodowe dla dziewcząt. Adresy Szkół Zawodowych Żeńskich, „Płomyk”
1929, nr 39, s. 917-918
To i owo. Dzieci na plebiscyt, „Płomyk” 1921, nr 3, s. 23
To i owo. Sprawa Śląska, „Płomyk” 1921, nr 13, s. 99
Uczniowie kl. III Szkoły Powszechnej w Ustroniu: Gaiczek, „Płomyk” 1926, nr 38,
s. 580-581
Urwicz J.: Hufiec nad Olzą, „Płomyk” 1937, nr 13, s. 393-396
Wykaz szkolnych schronisk noclegowych i schroniska górskie, „Płomyk” 1928, nr 40,
wewnętrzne strony przedniej i tylnej okładki
Wysznacka M.: Rocznice, „Płomyk” 1919, nr 15, s. 278
Z bliska i z daleka. Powódź na Śląsku, „Płomyk” 1930, nr 12, s. 286
Z bliska i z daleka. Pan Morcinek i „Płomyk”, „Płomyk” 1934, nr 13, s. 291
Z bliska i z daleka. Baden-Povell przyjeżdża do Polski, „Płomyk” 1932, nr 31, s. 727
Z bliska i z daleka. Jak rozrasta się naród Polski?, „Płomyk” 1922, nr 10, s. 113
Z bliska i z daleka. Wilki na Śląsku Cieszyńskim, „Płomyk” 1929, nr 26, s. 608
Zagórska E.: Dzieci Polskie w Czechosłowacji, „Płomyk” 1935, nr 23, s. 279
Zahrajówna S.: Piosenka ludowa „Nad Olzą”, „Płomyk” 1937, nr 36, s. 964-965
Ze świata. Podział Śląska, „Płomyk” 1921, nr 16, s. 134
Źródła Wisły według ks. Macoszki, „Płomyk” 1919, nr 5, s. 86-87

Shrnutí
Obraz Těšínského Slezska na stránkách časopisu „Płomyk“ (1947 – 1939)
Redakce časopisu „Płomyk“, v meziválečném období dvaceti let nejpopulárnějšího časopisu pro děti a mládež, mnoho pozornosti věnovala propagování vědomostí týkajících se
tématiky Těšínského Slezska. V období obrody polské státnosti uvedený časopis nahrazoval absenci školních učebnic, ale byl také cenným zdrojem informací pro dospělé, proto
také, mezi jeho funkce v době obrozování se nového státu, byla zapsána potřeba šíření
ideje regionalismu, a „Płomykové“ výpravy do různých zákoutí Polska se týkaly taktéž
Těšínského Slezska.
Toto téma bylo probíráno na stránkách uvedeného časopisu v různých literárních a publicistických formách. Tvořily je výpovědi známých autorů, ale také texty podepsané pseudonymy anebo kryptonymy. Jednalo se o články, relace, informační nóty, prózu, poetické výtvory,
scénické obrázky, zprávy, reportáže, legendy, oznámení týkající se rozhlasových programů,
ale také korespondence čtenářů magazínu, a dokonce i zajímavosti. Po věcné stránce materiál
zahrnuje mezi jinými publikace týkající se revindikace územní, kultury a slezské krajiny, běžných událostí, skautského hnutí anebo života ve školách. Zvýšený nárůst zájmu o turistickokrajinné hodnoty, kulturu, zvyky, víru anebo dějiny regiónu na stránkách časopisu byl zazna-

�316

Dziedzictwo kulturowe • Kulturní dědictví

menán ve dvacátých a třicátých letech. Výsledkem toho byla monografická vydání „Płomyka“,
věnovaná lidem, kteří se velmi zasloužili o Těšínské Slezsko a osobitostí tohoto regiónu.
Mezi autory, kteří se této, pro nás zajímavé problematice věnovali, mezi jinými patří: Gustaw Morcinek, Stanisława Podhajna, Aleksander Janowski, Józef Włodarski, Irena Wanda Kosmowska, Aleksander Kamiński, Henryk Ładosz, Julia Duszyńska, Wanda Malicka, Kazimierz
Konarski, Maria Gerson-Dąbrowska a celá řada jiných.
Bohatý literární a publicistický materiál byl obohacen grafickou úpravou magazínu: fotografiemi, reprodukcemi prací známých autorů (mezi jinými Jana Wałacha, Pawła Stellera) anebo ilustracemi (např. autorů z řad obyvatel tohoto regionu).

Summary
The image of Cieszyn Silesia in the pages of “Płomyk” (1917-1939)
The editors of “Płomyk”, the most popular magazine for children and youth in the interwar
times, paid a lot of attention to promoting the knowledge of Cieszyn Silesia. In the period of
reconstruction of the Polish state, the magazine was a substitute for lacking school course
books and a precious source of information for adults. Therefore, the formula of the magazine,
which came into being along with the rebirth of the state, included the need for spreading the
idea of regionalism and “Płomyk” trips to different parts of Poland also comprised Zaolzie.
The subject of Zaolzie was undertaken in the magazine in various literary and press forms.
These were statements of famous authors or texts written under pen names and they included
such forms as: articles, reports, information notes, literary fiction, poems, short stage forms,
reportages, legends, announcements of radio programmes, readers’ correspondence, or even
merely interesting facts and hot news. The subject matter comprises, among other things, publications concerning the territorial regaining, Silesian culture and landscape, current issues,
the skauting, or school life. The interest in the tourist and scenic values, culture, customs,
beliefs or history of the region increased in the magazine in the twenties and thirties. This was
manifested in monographic issues of “Płomyk” which praised the achievements of people associated with Cieszyn Silesia and specificity of the region.
The authors who explored the issues which are focused on in this study were: Gustaw
Morcinek, Stanisława Podhajna, Aleksander Janowski, Józef Włodarski, Irena Wanda Kosmowska, Aleksander Kamiński, Henryk Ładosz, Julia Duszyńska, Wanda Malicka, Kazimierz
Konarski, Maria Gerson-Dąbrowska, and many others.
Valuable literary and press material was enriched with the graphic layout of the magazine –
with photographs and reproductions of the works of famous artists (e.g. Jan Wałach or Paweł
Steller), as well as illustrations (often made by the inhabitants of the region).

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10749" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10727">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a9b1fe4e3f7af88b352f33fff5741f75.pdf</src>
        <authentication>a725b97a2e24e622a1fc7f82c062785c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128114">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1953</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128115">
                <text>1988</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128116">
                <text>Tybetańczycy - astrologia i astronomia</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="128117">
                <text>kosmologia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128118">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1813</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128119">
                <text>Obraz tradycyjnej astronomii i astrologii zarejestrowany u współczesnych Tybetańczyków / LUD 1988 t.72</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128120">
                <text>LUD 1988 t.72 , s.147-182</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128121">
                <text>Tokarska-Bakir, Joanna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128122">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128123">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128124">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="128125">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128126">
                <text>Lud, t. 72, 1988

']c)ANNA

TC)KARSKA-13AKLR

Katedra Etnologi.i
i Antropologii Kulturowe]
Uniwersytet

V/,HszawsKl

OBBAZ TRADYCYJNEJ ASTRONOMII I ASTROLOGII
ZAREJESTROWANY U WSPÓŁCZESNYCH TYBETAŃCZYKÓW

:"liarą zainte.res'O"'vania jakim Tybetańczycy otaczają astronomię i astr.ologię może być fakt iż pierwszych pięć tomów Kandżuru
zawiera aż
;)2 traktaty związane z tantrą Kalaczakry, która jest jednym z głównych
źródeł tybetań:=:kiej wiedzy o gwiazdach. Wiedza ta 'Obejmuje matematykę, astronomic; i astrologię l nazywana je~t "badaniem gwiazd" (tyb. skar
clpyacl "j. Służy ona do obliczania pOZYCJiplanet, tworzenia kalendarza
i przewidywania zaćmień. Tyhetańczycyc;ą również specjalistami w dziedzinie horoskopów indywidualnych i zbiorowych. choć w odróżnieniu od
innych społeczeństw nie wykazują zainteresowania przewidywaniem ludzkich charakterów wynikających z konfiguracji astronomicznych w chwili urodzenia". Tworzą także tzw. almanachy dni pomyślnych i niepomyślnych dla określonych czynności 4. Na każdy kolejny rok kalendarz ustalany jest w pewnym sensie od nowa przez powołanych do tego astrologów (tyb. skar bskyed skar dpyad pa, skar ma mkhan) Si wyrocznie 6.
l

Por. A. C.soma de Koros, Tibetan Studies. Budapest 1984, przyp. s. 21 - 22.
N.Rerich,
Tibietsko-rtLssko-anglijskij
slo war' s sanskritskimi
parallelami.
T: Ka-Kha, Moskwa 1983, s. 155, t. Na-Pa, Moskwa 1985, s. 240.
3 R. de
Nebesky-Wojkowi,tz,
Oracles
and Demons of Tibet.
The Cult
and
Iconography
of the Tibetan Protective Deities. (Mouton and Co.) ~he Hague 1956"
s. 87; L. A. Waddei, Tibetan Buddhism
With Its Mystic
Cults, Symbolism
and
Mythology. (Dovc,r Publ.) New York 1972-, St. 458.
~ A. Berzin, Wykład o astronomii
i astrologii
tybetańskiej.
Nagranie z lipca
1986, s. 7 maszynopisu (dalej: A. Berzim).
ó)J. N. Rerich, Tibietsko
... , op. cit., t. Ka-Kha, s. 155 - 156.
1

t J.

6

Kalendar'nyje

obyczai

i

obriady

Moskwa 1985, s. 196; J. F. Avedoil'l, In
1984, s. 238 - 270.

10·

narodow
Exile

from

Wostocznoj
the

Land

Azji.

Nowyj

of Snows.

gad.

London

�JOANNA

TOKARSKA-BAKIR

Z horoskopem konsultowana jest każda ważna decyzja państwowa 7. Podobne zwyczaje mają w życiu osobiSltym wszyscy zamożniejsi Tybetańczycy, zamawiający progncstyki u lamy-astrologa (zwanego 'tym, który
zna o·bliczenia':rtsis
pa, lub też 'tym, który zna czas' dus ses pa) 8.
Astrologia tybetańska związana jest nierozerwalnie z medycyną. Głównym nśrodkiem kształcenia w obu tych dziedzina,oh była w wolnym Tybecie uczelnia sMan rtsi khan g, która przyjmowała studentów obojga płci
{w odróżnieniu od starszego od niej Chag po ri, kształcącego samych
mnichów li). Jej ranga wzrosła jeszcze bardziej po reformie przeprowadzonej w latach dwudziestych naszego wieku na wniosek XIII Dalaj Lamy, przez jego osobistego lekarza mKhyen rab Nor bu 10.
Obecnie, w niespełna trzydzieści lat od z.ajęcia Tybetu przez Chiny,
aSltrorromia tybetańska wykładana jest tylko w jednym ośrodku, w Tibetan Medical and Astro Institute w Dharamsali (India) 11, który stał si~
kulturalnym centrum Tybetarlczyków na wyg'llaniu. Ośrodek ten wydaje
rokrocznie kalendarze, które wiszą w wielu tybetańskich domach Ie. W
ośrodku tym studenci uczą się początkowo obliczerl astronomicznych (tyb.
clbang-char sa rtsis), które' sporządza się na charakterystycznych
drewnianych tabliczkach (tyb. sa gśong), pokrytych kredowym pyłem. Osiągnąwszy w tym biegłość "przystępują do studiów nad obliczeniami subtelniejszymi: dni, pór roku, zaćmień, poziomu opadów, dni dla siewu i żniv.';
a także lokali,z·ow-aniaw czasie i przestrzeni klęsk naturalnych, jak obsunięcia i trzęsienia ziemi 13 • Uczą się tam także innych obliczeń "usługowych", dotyczących np. czasu życia, osobistych kolei losu (tyb. gson
rtsis) i małżeństwa (tyb. bag rtsis). Osobny dział stanowią horoskopy
związane z przewidywaniem czasu i przyczyn śmierci, dawnych i przyszłych odrodzeń, a także modlitwy za zmarłego - wszystko to wchodzi
w zakres tZ\~'. gźin rtsis '".
II
Moim celem jest ukazanie ,tradycyjnej tybetańs.kiej wiedzy o astrol1Cill1iii astrologii jako systemu: "zespół znaczeń i pla'nów ,odniesienia.
ni~ zaś Jednego ze znaczeń lub jednego tylko z licznych jego planów od7

Ibidem.

~ Rerich, op. cit., t. Tha-Da, s. 180; Waddei, op. cit., s. 458 - 46,i.
9 Po;r. Tashi Dorjee, Education
in Tibet. "The Tibet Journal", t. 2, nr 4, s. 34- 35; [Informator
Tibetan
MeclicaL and Astro InsUlae
w Dharamsali],
s. 17. (Z)
10 T. Dorjee, Education
... , op. cit., ·s. 35.
11 [Informator
... l, op. cit., s. 8 - 9.
1~ Rok 1987 nosi nazwę
żeńskiego roku ognistego zająca (tyb. me mo yes Lo).
13 T. Dorjee, Education
... , op .cit., s. 35.
14

Ibidem.

�Obraz

tradycyjnej

astronomii

i astrologii

149

niesienia" 15. Jego idealną realizacją
byłaby
konstrukcja
samoobjaśnia:iąca się, której sens wyłaniałby
się z konfiguracji
elementów z ich wzajemnej relacji, zamiast tkwić nieruchomo w poszczególnych składnikach 16.
Przyjętą metodę badania nazwałam
hermeneutyczną
obserwacją
przedmiotu. Zwykle używa się w tym kontekście określeń takich jak "opis"
czy "interpretacja".
Ponieważ słowo "opis" może być wzięte za eufemizm
obiektywizmu,
a "interpretacja"
- subiektywizmu,
decyduję się tu posłużyć kategorią obserwacji, która wydaje się równoważyć
te skrajności.
Udane próby przezwyciężenia
wspomnianej
alternatywy
ma na swym
koncie hermeneutyka
17. Przyjmując
z góry że każdy opis jest interpretacją 18, postuluje
ona ustalenie
sensów przedmiotu
przez odwołanie się
do wrażliwości poznającego.
Zrozumieć symbol, to, jak pisze Ricoeur, ulokow'ać go w obrębie homologiczm-j całośei szerszej niż dany symbol i stanowIącej
pewien system "'. Zgodnie z regułą hermeneutyki
cel ten bywa osiągany, gdy żyje
:.:i~ w aurze badanego sensu. Obcowanie
z nim nie oznacza bynajmniej
żadnej formy konwersji.
Chodzi raczej o spowinowacenie
myśli z rzeczą, która jest przedmiotem badania. Taka jest wydaje się, faktyczna treść
hermeneultycznego
koła: "należy zrozumieć, żeby uwi'erzyć, lecz trzeba
wierzyć, żeby zrozumieć" "0.
Obfitość materiału
historycznego,
z którego korzystam,
nie oznacza,
bym uważała, że uwarunkowania
historyczne
są tu najważniejsze.
Aby
posłużyć się sformułowa1niem
Eliadego: "Historia
fenomenu
religijnego
nie może odkryć przed nami tego wszystkiegCJ; co fenomen ten przez
sam fakt swego iSltnienia usiłujE) nam wykazać" "'. Chodzi więc znów
o zachowanie umiaru, o to, by nie lekceważąc strony historycznej
zja',viska, nie redukować go do tegJ czy innego pojsdynczego
aspektu. Całkowicie rezygnuję
natomiast z fenom:?nologicznej
komparatystyki,
którą
Ricoeur zalecał jako punkt wyjścia wszelkiego hermeneutycznego
badania. Zgodzić się trzeba z van der Leeuwem, gdy mówi: "Nigdy się nie da
powiedzieć z całą pewnością, co jest moim zrozumieniem,
a co zrozumiałością tego, co zrozumiane" ""o Wypowiedż ta stanowi jednak obosieczną

M. Eliade, SacTlim-mit-historia.
Warszawa 1970, S. 36.
o dialektyce [Człowiek
jako projekt I. IW:] Osoby. Oprac. M. Jan:on, SL Rosiak, Gdańsk 1984, s. 294.
17 Szczególnie hermeneutyka
Paula Ricoeura.
18 Paul
Ricoeur, Egzystencja
i hermeneutyka.
Warszawa 1985, S. 70.
19 Ibidem,
s. 86.
,n Jb'idem, s. 70.
21 M. Eliade,
Shamanism.
Archaic
Techniques
of Ecstasy. (Princeton Uni\'ersity
Pres.s) Princeton 1974, s. XIV.
"" G. van der Leeuw, Fenomenologia
religii.
Warszawa 1980, S. 713.
15

lo Por. Sartre

�150

JOANNA

TOKARSKA-BAKIR

broń w dyskusjach
nad wyborem
języka, który posłuży do opisu obcej
kultury:
zwolenników
fenomenologii
zdaje się obdarzać
nieograniczoną
wolnością interpretacji,
zaś scjentystów
umacnia w przekonaniu,
iż nie
sposób wyjść poza kategorie
własnej kultury.
Tak pojęta fenomenologia
religii \vielokrotnie
zawo:lziła oczekiwania.
Proponowany
przeze mnie powrót do szczegółów nie oznaczałby
jednak zamknięcia
się na powrót w
klatce wąskipj sDccjalizac.ii. Zarówno
pochopna
synh'za,
jak i analizy
wiodą na manowce uproszczeń, zaś przerzuca'nie
się z jc:dnej skrajności
w drugą sportretowane
zostało już dawno w pojedynku
dwóch Gombrowiczowc:kich bohaterówe3•
Klęska kolejnej
metody nie może oznaczać
cofnięcia się do punkitu wyjścia, "wyzerowania"
skali. "Powtarzające
się
porużki intelektu
służą doświadczeniu
nie mniej niż ostateczne
jego porządkowanie"
C4. Wynika
z nich zalecenie nowej uważnośei i dialektycznego podejścia do przedmiotu
badań.
Proponowana
przeze mnie metoda obserwacji
jest w zasadzie konsekwentnym
zastos·owaniem
Ricoeurowskiego
hermeneutycznego
koła e5.
a także swoistą radykalizację
Eliadowskiego
postulatu
badania zjawisk
religijnych
w skali religijnej eB. Na tę ostatnią propozycję
niektórzy
etnografowie
odpowiadali,
iż nie sposób badać słonia w kategorii
"słonioWości", gdyż nie jesteśmy słoniami. Jednak badanie humanistyczne,
tak
jak rozumieli je Dilthey, Bachtin, Ricoeur czy Eliade, nie polega naintelektualnym
klonowaniu
rzeczywistości
przez jednostki
o wspólnej cha-o
rakterystyce.
Chodzi w nim nie o genetyczne' pokrewieństwo
podmiotu
; przedmiotu,
lecz o właściwy dobór kategorii badaniit, wybór umożliwiający komunikacjq,
k~óra jest raison d'etre wszelkiego
poznania. Eliade
uczula nas na ważność tego właśnie WybOTU. Przy wszystkich
swych zalet&lt;'ch fizyka kwanto'Na
mnicij się nadaj'e od klasyczrnej do zbudowania
zwykłego mostu. Skoro skc.la tworzy zj8wisko, eksplan~ms pytania o ontologię zjawiska religijnego powinien być uzgodninny
kategorial'l1ie z jego eksplan:mdum.
Naiwnością
byłoby oczekiwać, że da się ono wyjaśnić
pdo bnie j2k objaśni''! s'ię działanie żarówki czy maszyny parowej.
Proponowana
tu radykrtlizacja
Eliadowskiego
postulatu' wyraz a SIC: w
zachowaniu
"jedności rniejsca" badanego zjawiska: chcc: mówić o astronomii Tybetańczyków
w skali tybetańskiej
i buddyjskiej.
\V ślad za tym musi pójść przewartościowalnie
stosunku
kaiegorii
emicznych do etycznych C7. Niedocenianie
tych pierwszych
w epoce sirukW. Gombrowicz, FerdyclHrke.
" G. Bataille, cyt. za: Osoby.

"l

;:,')Hicoeur

1

op. cit.,

5.

Warszawa 1956, rozdz. V.
Oprac. M. Janion, SL Rosie&gt;;,

Oj!.

cit.,

s. 272.

69.

:VI. Eliace, Traktat
o histOTii relig·i. Warszawa 1966, s. 1.
Patrz na ten temat J. Tokarska-Bakir,
'P.,ntropologia
a myśicnie
"Etnografia Polska" (w druku).
CH

27

potoczne,

�Obraz

tradycyjnej

astronomii

i astrologii

151

turaLzmówodcięło etnologię do żywego materiału, pozbawiając ją czynnika. który podobnie jak doświadczenie, scala to, co myśl dyskursywna
musi wyodrębniać t8. Jednocześnie z ograniczeniem znaczenia etic "9 wypada dokonać reinterpretacji emic, sprawdzając, czy nie daje ono nowych
możJ:wości metod010gicznych. Nie chodzi 'o bezkrytyczne posługiwanie
się kategor'iami 'TI3Itywnymidla tworzenianeomitologii,
lecz ,o świadome
użycie obcego języka by zrekonstruować równie ,obcy, autonomicz'ny system myślowy. Sytuacja etnologa badającego obcą kulturę przypomina
w oczywisty sposób poło,żenie tłumacza: każdy etnograficzny opis jest
lepszym czy gorszym przekładem 30. Maksymalne wykorzys&gt;twnie w nim
kategorii. cmicznych mogłoby stanowić k1'ok w kierunku idealnego s10vm~ka jednojqzycznego, o którego przewagach nie trzeba mkogo przekonywać. Kategorie etyczne nieuniknione, aby praca taka była czytelna
podporządkowane byłyby kategoriom natywnym, a ich suwerenność ograniczona do minimum wyznaczonego komunikatywnością tekstu,
Moim celem jest rozumiejące 31 odtworzenie kategorii emicznych, które wyrażają i organizują tradycyjną tybetańską wiedzę o astrO'logii i astroncmii. Przedstawione ,tu materiały zdają relację z tego, jak postrzegają ją Tybetańczycy i to zarówno w wymiarze ontologicznym (np. status
mcdE:il astr-oncmicznych i wróżb), historycznym (własna wersja historii
rozszerzania się dokryn astronomicZinych, odbiegających od ustaleń ty betan:styki zachodniej), jak i praktycznym, użytkowym (determinizm kar·
miczny i czynnik wolnej woli). Do minimum ograniczam mają interwencję w materiał -- relacjonuję poglądy, od siebie dodając tylko to czego
wym~lga przejrzystość relaoji.
To przeformułowarnie stosunku emic do etic wprowadza na pierwszy
plan tfzy kwestie: 1) języka opisu, 2) doboru źródeł, 3) tradycyjnej metody obiektywizacji faktów przez analizę historyczną.
Zc· względu na możliwość nieporozumień zagadnieniom tym poświęcę
,. G, Bataille, cyt. za: Osoby .. " op, cit., s .. 27l.
'" W untropologii amerykańskiej
termin "etic" (od ang. jonetic)
funkcjonował
POCZLlt~owO
w znaczeniu:
"to, co fonetyczne
jest (... ), obiektywne,
zewnętrzne,
dane :e::lnakowo użytkownikowi
odnośnego języka i jego badaczowi,
zaś to, co
£onemiczne jest subiektywno-kulturową
organizacją
tego co fonetyczne"
(J. Kmita, KuiwTa
i poznanie.
Warszawa 1935, s. 77). Jednakże coraz częściej wyrażano
wątpliwość co do obiektywnego
chal-akteru kategorii etycznych, ograniczając
ich
znaclc:lie do tego. co "artykułowane
jest jako zjawisko
zobiektywizowane
na
grunc~e kultury
badacza", pozbawione
natomiast
"w'szelkiej obiektywnej
rzeczywist0~ci zewnętrznej" Ubidem).
;;" ..Tłumaczenia
zawsZ2 są zdradą (... ), w najlepszym
przypadku
przypominctją :ewą stronę brokatu. widać tam wszystkie nici, ale brak finezji barw i rysunkl:" (O. Kakuzo. Księga herbaty. Warsrowa 1986, s. 35).
~l
l"atrz E. Mokrzycki, ZaŁożenia socjologii humanistycznej,
Warszawa 1971, s, 76.

�152

JOANNA

TOKARSKA-BAKIR

teraz trochę mie]SCa, co nie obejdzie się bez paru powtórzeń. Celem proponowanej tu rozumiejącej
obserwacji materiału jest wydobycie warstwy
znaczeń emiczmych. B a d a n i e e m i c z n e n i e a z n a c z a j e d n a k
ż a d n ą m i arą b a d a n i a l i t e r y, l e c z i s t o t ę, P r z Y c z y 111 t o
T Y b e t a ń c z Y c Y r o z s t r z y g a j ą, c o ] e s t l i t erą,
a co
i s t o tą.
ad 1) Wywiady i ankiety, a także wykłady na temat astrologii tybetańskiej,
zapisywane
były w języku angielskim,
a ważniejsze
terminy
techniczne Itakże po tybetańsku.
Oto argumenty,
które skłoniły mnie do
wyboru takiej strategii. Każdy przekład wymaga kompromisów
między
wiernością wobec oryginału (która w przypadku
skrajnym
niesie z sobą
niebezpieczeństwo
mechanicznej
kalki) i tendencją
do parafrazy
(która
z kolei grozi zagubieniem w metaforach oryginalnego
sensu). Kompromis
ten jest szczególnie dotkliwy w wypadku języków azjatyckich.
Jak pisze
Eva Dargyay
"tłumacz
zawsze
jest interpretatorem.
Dwuznaczności
i sprzeczności łatwo wypaczają tekst oryginału" 32. Kłopot zwiększa się z
powodu szczególnych
cech języka tybetańskiego,
który nie rozróżnia
między rzeczowrnikami i czasownikami,
co sprawia, że dany wyraz może
być tłumaczony
zarówno np. podmiotem, jak i okolicznikiem
czy dDpełnieniem 33. Do zwykłych problemów przekazu filologicznego trzeba Jeszcze
dodać trudności, które wiążą się z tłumaczeniem
pojęć z zakresu buddyjskiej duchowości. Tę ostatnią kwestię trafnie ujął wielki włoski tybetolag, Giuseppe Tucci: "Właśnie dlatego, że święte teksty były zaledwie
symbolicznymi
wskazówkami, aby odczuć ich działanie w mistycznej świadomości należało otrzymać
od mistrza ustne nauki" 31. Ponieważ celem
poniższego tekstu jest zapis pewnego stanu świadomości religijnej.
utrwalonego
w zarejestrowanych
przeze mnie wypowiedziach
s€lnsy literalne i znane przekłady
indalogiczne wielu tel'minów (tak polskich, jak
i obcych) nie mają tu żadnego zastosowania.
Rekonstrukcja
subiektywnych sensów emicznych musi się odbywać w ścisłej współpracy
z tybetańsk,im informatorem
i przy pomocy środków przekładowych,
które on
w)llbiera. W przeciwnym
razie badane sensy przestają być emiczne, a my
po raz kolejny zaczynamy
zgłębiać nasz własny etic "s, przekonani,
że
jest to w pełni zobiektywi'zowana
kartezjańska
res extensa.
Powyższa argumentacja
skłani!a mnie do oparcia się na angielskim
32 E. K. Dargyay,
Gesche Lobsang Dargyay, Le Livre Tibetain des Mort s. Bardo-Thada!. (Dervy-Livres) Paris 19R2, s. 43.
3:1 Ibidem.
31 G. Tucci,
Tibetan
Painted
Scrolls. (La Libreria della Statal Roma 1949,
t. 1, s. 85.
35 Czy może
raczej emic, bo odrywamy
się wówczas od przedmiot:l badania.

�Obraz

tradycyjnej

astronomii

i astrologii

153·

słownictwie przekładowym, które powstaje od kilkudziesięciu lat w wie-lu zachodnich ośrodkach buddyzmu tybetańskiego. Prace prowadzone są
przez kompetentne zespoły tłumaczy pod kierunkiem lamów. Ośrodków
tego typu jest wiele, są ito m.in. grupy skupione wokół Foundation for
the Preservation of the Mahayana Tradition (FPMT) 36. Polskie przekłady
pojęć doktrynalnych opieram na słowillictwie religijnym wypracowanym'
przez dwie inne grupy tłumaczy: 1. Translation Bureau działające przy
Library of Tibetan Works and Archives w DharamsCili, Indie, pod osobistym kierunkiem XIV D::daj Lamy: Sherpa Tulku, Alexander Berzin
i Jonathan Landaw 3'; 2. Niilanda Translation Committee, działające od
niedawna pod kierunkiem Chogyama Trungpy 38.
Ogromna waga, jaką lamowie przywiązują do kwestii wierności przekładu, a także historyczne doświadczenie Tybetańczyków w ,tej dziedzinie są dla mnie gwarancją, iż zaakceptowane przez n:ichokreślenia są
najlepszymi środkami wyrazu dla oddania w językach europejskich (tj.
w jęz. angielskim) emicznych intuicji religijnych. Wszystko to nie oznacza
oczywiście bym inie sięgała do języka oryginału, jednakże korzystanie
z mojej znajomości tybetańskiego ma charakter zdecydowanie uzupełniający, jako że dostęp do warstwy rzeczywistych znaczeń emicznych wymaga stalej obecności tybetańskiego interpretatora. Zaznaczyć: też należy,
iż poniższe opracowanie ma charakIter studium etnograficznego, nie zaś'
filologicznego.
ad 2. Przeformułowanie stosunku ernie do etic wpływa takż·e na odpowiedni dobór źródeł. Za najbardziej użyteczne dla celów tej pracy uznałam świadedwa Tybetańczyków i buddystów tybetańskich, żyjących
w kręgu i'Odo-tybetańskim. ldea'lną okazją do uzyskania źródła jest sytuacj.a, która mieści się w kategoriach tradycyjnego otrzymywania nauk,
uczestnictwo w tradycyjnym tybetańskim przekazie kuLturowym 39. W3runkiem włączenia się w ten przekaz jest uzyskanie nauk od kogoś, kto)
sam otrzymał je od osoby upoważnionej do ich przekazywania. Ten typ

3G Wydaje
serię Wisdom
Publication.
Znane są też prace wydawane przez
szwajcarski Tibet-Institut
Rik,on, np. praca Daniela Barlochera, Testimonies
of the
Tibetan Tulkus. A Research among Reincarn(lite
Buddhist
Masters in Exile. Rikon
1982, t. 1 - 2 (2).
37 Por. A. Berzin, Buddhist
Terminology.
Suggestions
for Translation
into Western Languages. (Aryatara Institute) Jagensdorf 1985.
3l Par. The Rain
of Wisdom. The Essence of True Meaning.
The Vajra Songs.
of the Kagyii. Gurus. (Shambhala) Boulder alIld London 1980 (Z).
3J Por. Sonam
Gyatso, Essence of Refined Gold. Tłum. i wyd. G. H. Mullin,.
(Gabriel/Snow Lion) Ithaca 1982, s. 35, 40, 185 (Z).

�154

JOANNA

TOKARSKA-BA

KIR

.źródeł jest szczególni'e
trudny
do uzyskania.
Dotychczas
udało mi się
osiągnąć zaledwie warunki
do niego przybliż'one.
Myślę tu o wykładach
Alexandra
Berzina, długoletniego
tłumacza i współpracownika
XIV Dalaj
Lamy, wygłoszonych
przez .niego w czasie jego pierwszej
wizyty w Polsce JO.
Kategorię
zbliżoną do źródeł pierwszego
typu stanowią
tłumaczenia
i opracowania
nauk lamów, wydawane
współcześnie
w Indiach i na Zachodzie. Wydawnictwa
te często spełniają
najsurowsze
wymagania
stawiane współczesnym
źródłom etnograficznym.
Jako przykład
rzete1ności
zapisu służyć mogą prace wymienione
w przypisach
36, 52, 85 etc. Ogólnie
nazywamy
je źródłami drugiego typu i zaznaczam
je w przypisach
dużą
literą Z.
Trzeci typ źródeł, którymi
się posługuję
to rutynowy
wywiad eltnc'graficzny 41. Czwarty zaś stanowi ankieta, rozesłana
przeze mnie do kilku
ośrodków
medycyny
i astronomii
tybetańskiej
4~. Ost3ltni
piąty typ źródeł, najmniejszy
przystosowany
do celów tego ujęcia, stanowią klasyczne
zachodnie
opracowania
naukowe
omawi'anego
problemu
(źródła piątego
typu).
ad 3) Taki dobór źródeł nie oznacza braku zainteresowania
dla tzw.
faktów historycznych,
lecz po prostu inne sformułowanie
celów badania.
Jako etnolog nie chcę i nie mogę wkraczać w orientalistyczne
rozważania
o tym "jak to było napr&lt;.:'..l(·'.
Od filologów i historyków
różnią mnie
dość fundamentalne
założeni :\. Za Eliadem i Jungiem
przyjmuję,
że zjawiska religijne
mają swoją autonomię,
niesprowadzalną
do wymiaru
hi.storycznegol3,
czy jakiegokolwiek
innego pojedynczego
wymiaru. Zgadzam
się z Eliadem, który pisał: "Światy wywodzące
się z wyobraźni
są autonomiczne. Oczywiście nie można zrozumieć kultu cargo bez kolonializmu
lecz tym bardziej nie można go zrozumieć
bez mitologii poprzedzającej
etap kolonialny,
bez prymitywnego
kultu herosa, który miał przybyć, aby
Patrz przypis 4.
Są to rozmowy przeprowadzone prZ'Eze mnie w maju, czerwcu i lipcu 1987 r.
z trzema lekarzami tybetańskimi:
dr K. Gyurmey i T. Tamdin z Tibetan 'VIedicaI &amp; Astro Ins,titute w New Delhi, Indie, oraz z dr Gelek Gyatw w Pokharze, NepaL Informacje sygnowane dalej nazwiskami rozmówców.
4e Ankieta
rozesłana do czte'rech oś.rodków medycyny tybdailskiej:
Lungsung Samdrup Ling, Tibetan Settlement,
Byla'kuppe, Distt. Mysore. Karnataka.
India, resp. dr S. Wangdu; - Tibeban Medical Branch Hospital, Gurupura, Hunsur-Taluk, Kannataka, In.dia, re·sp. T. Chaejnr; - Regi·onal Tibetan Medical Centre.
Tenz'in Gang Bomdila, Kameng DisH., Arunachal Pradesh, India, dcsp. dr N. Khy·entse; Tibetan Dispensary, Tibetan Colony nr 1, Chandragiri,
DisH. Ganjam,
'Orissa, India, resp. F. Wangcbuk.
~3 Por. przyp. 21.
411
JI

�Obraz

tradycyjnej

astronomii

i astrologii

155

wyzwclić swój lud. Jeżeli Melanozyjezycy
zaczną czytać to, co 'napisano
o kulcle cargo, z pewnością powi,edzą: wy, obcy z Zachodu, przyznajecie
autonomiQ uniwersum
Dantego, lecz gdy chodzi o nasz fol,klor, o naszą
twórczość, czynicie z niej epifenomeny
koloniali'zmu.
Nie neguję wyjaśnieiJ. socjo-ekonomicznych,
lecz uważam, że ni9 wyczerpują
one zjawiska
religijnego" 'l. Podobnie jak w warstwie
językowej
lih~ra, tak samD
w warstwie historycznej
- tzw. kategoria
prawdy historycznej
traci tu
całkowicie swoje tradycyjne
znaczenie. Ujmując to słowami Junga: "jedynym prawomocnym
pytaniem
będzid: czy istnieją czy nie określone
treści swiadomości"'·.
III
T Yb e t a ń s k i e

ba d an ie

gw ia zd

(t Y b.

s kar

d p Y a d)

Rezultaty
wszelkiego buddyjskiego
badania
mają służyć wyłącznie
ludzkiej praxig. Nieustanne
jej podkreśla.nie.
odrzucanie
spekulacji,
programo'vvo antyteoretyczna
postawa ujęte są w symbohc'znym
skrócie przypowiesci o człowieku zranionym strzałą: należy mu pomóc, nie wdając się
w to kto i dlaczego tę strzałę wypuścił 46. Buddyjskie
poznanie jest punktem, w którym epistemologia
styka się z aksjologią. Nigdy nie jest ono
autoteliczne,
lecz zawsze podporządkowane
wyraźnemu
celowi: usuwanie
clerp:enia . .J9st zbyt niecierpliwe,
by czekać na boskie objawienie17•
Te właśnie względy sprawiają,
że buddyzm, tak przeciwny
wszelkim
dualizmom,
we wstępnej
fazie pra,ktyki wprowadza
jedno podstawowe
rozrbnienie:
wiedzy (tyb. rig pel) .i niewiedzy
(tyb. ma rig pa): "Oświecenie to umysł, który zna samego siebie, zaś cierpienie,
to umysł, który samego siebie nie zna" 48. Owa aksjologiczna
"nadwyżka"
poznania
odbija się w jednej z licznych etymologii słowa, za pomocą którego przełożono na tybetański
sanskryckie
pojęcie "Dharma"
(tyb, chos): "nauka
o tym, jakie rzeczy są 49.
Sataha pisze:
" :Ylircea Eliade w wjiwiadzie udzielonym C. Delacampagne, pt. Les aventures
du sacrć. "Le Monde Dimanche", 14.09.1980, s. 19 - 20.
Li C. G. Jung,
Psychologia a religia, Warszawa 1970, s, 425.
T. R. V. Murti, The Ceniral Philosophy of Buddhism. A Study of the Mdhyamika System. (Allen &amp; Unwin) Londoill 1968, s. 31.
,; S. Kirkegaard, za: S. Beyer, The Cult of Tcira.. Magic and Ritual in Tibet.
(Univer5ity of California Press) Berkeley, Los Angeles, Landor, b.d.w., s. 92.
"' Ole Nydahl, Nauki o Mahamudrze.
Komentarz
do modlitwy
Mahamndry
C::lak Cden Monlam. napisanej
przez III Karrnapę.
(Maszynopis nie publikowany)
ili

Gdail,k

1985, s. 39 (Z).

Gyalwa Kalzang Gyat'so, Songs of Spiritual
(Gabr:eLSnow Lion) Ithaca 1982, s. 185 (Z).
Hi

Change.

Tłum.

G. H. Mullin

�JOANNA

156

TOKARSKA-BAKIR

Rzeczy ~ostulowane

przez intelekt

S&lt;1 same w sobie niczym.

Ponieważ są bez podstawy,
żadna z nkh nie ilstnieje.
(. .. ) Ci, k'wrzy wierzą w rzeczy koukcretne
są jak bydlęta,
ale ci, którzy wie.rzą w rzeczy abstrakcyjne
są jeszcze glupsi 50

Cała tybetańska wiedza astronomiczna jest egzemplifikacją takiej właśnie relatywnej prawdy. Zgłębia się ją zachowując świadomość jej ograniczeń, które są ograniczE:.miami wszelkiej wi·edzy pojęciowej. Produkty
pozna1nia w tej dziedzinie mają sta'tus uŻY'tecznych fikcji. Wszelkie astronomiczne konstrukcje, czy to będz:ie dzi,eń, znak, konstelacja, dom czy
stacja księżycowa, uznawane są z·a twory arbitralne, zaś obserwowane
zjawiska i kore,lacje za pozbawione wszelkiej niezależnej, samoistne] egzystencji.
Astronomię i astrologię pojmuj'e się w Tybec.ie w kategoriach dojrzewania karmy (skt. km'man, tyb. las) 51. W interpretacji doktrynalnej to
ostatnie pojęcie obejmuje: (1) wszystkie dzi.alania wszystkich istot, następnie zaś (2) sumę wszelkich tElndencji, które mieszczą się w ich mentalnych i fizycznych aktywnościach, tworząc pewną pOltencjalność.kształtują terażniejszą i przyszłą sytuację jednostki 5". Karma może być jednocześnie przyczyną pewnego działania, jak i jego skutkiem. Implikuje ona
dy.namiczną interakcję rniędzy tymi elementami, nie zaś wyłącz~1ie proste wynikanie 53. Z punktu widzenia religioznawstwa porównawczego jest
to p-ojęcie nierozerwalnie związane z holistyczną, organicystyczną wizją
wszecnświata, wyrażającą się w odwzorowaniach mikrokosmosu w makrokosmosie i vice versa.
Trzeba zaznaczyć, że buddyści protestują przeciw fatalistycznemu rozumieniu prawa karmy, argumentując, że wolność jest przeciwiel1stwem
przymusu, nie zaś deiterminacji przyczynowej 51. Wiele uproszcze655 wy50

H. V. Guenther,

The

Tantnc

View

oj

Lije.

(Shambhala)

Boulder

&amp; .~,Gndon

1l/78, s. 86.
51 A. Berzin,
s. 28, 29. Także: K. Gyurmey, T. Tamdin, G. Gyatso, S, ·,':cmgdu.
N. Khyentse, R. W'angchu;k.
5" Geshey
Ng.awang Dhargyey,
Tibetan
Tradition
oj Mental
DeL'!!lo:.,?nwllt.
(Library of Tibetan Works &amp; Archives) Dhararnsala 1978, s. 36, 70 - 92 (Z"
53 H. V.
Guenther,
The Lije
and Teach:'ngs oj Naropa.
(Oxford Cr;:ve,rsity
Press) London, Oxford, New Yorik 1971, s. 115, przyp. 2 (Z).
54

Ibidem.

Patrz T. R. V. Murti, The Central Philosophy
oj Buddhism
...•
op. cit.,
s. 38. Także A. Benin:
"Okolo 12 - 16 pytań pozostawił Budda bez odpJwiedzi,
m itl·l.czy śwj·at ma s't.wórcę. IVLilczałnie dlatego, że racjonalny umysl nie ''!lógłby .
tego zrozumieć, ale dlatego, że nieroleżnie
od odpowiedzi zostałaby ona iie zro55

�Obraz

tradycyjnej

astronomii

i astrologii

157

nikalo z zaświadczonego w te!kstach buddyjskich faktu, iż Budda odmówił
szczegółowego określenia natury karmy 511, stwierdzając, iż jedyną liczącą się rzeczą jest pozbycie się jej 57.
010. jak interpretuje
to Berzin: "Chodzi o to, że każda karma którą
się zbuduje, wszystkie potencjały i impu'lsy,jabe
się nagmmadzi, dojrzewają zarówno w sytuacji w której się urodziliśmy, a także w tym, jak
instynktownie na tę sytuację reagujemy. Gdy mamy astrologiczną informacje. opartą o informację astronomiczną, związaną z położeniem planety, jest to jedynie odzwierciedlenie karmy, którą się posiada 58 •
..\v naukach Kalaczakry bardzo silnie odrzuca się twierdzenie, że
wpływ pochodzi od samych planet, np. od jakichś bogów, którzy tam żyją i sprawiają, że coś się zdarza (... ), że planety są jabmiś rzeczywistymi
mocamL które mogą nas zniszczyć, zaszkodzić nam, etc. 59.
Karma kolektywna przejawia się w tym, że w świecie zewnętrznym
istnieje pewna "energia", nadająca bieg zdarzeniom, pewna potencjalność:
"To impulsy energetyczne poruszają planety (kierują planetami). Indywidualna karma wywołuje :impulsy energii, która rządzi oddechem i energią
w ciele. ~'Iożna ich doświadczać jako przeszkadzających lub nie, ponieważ i~'tnieje bardzo ścisły związek między en-ergią i stahem umysłu. Jest
to oczyv.;iste --~ wielu ludz;i jest często pod głębokim silnym wpływem
pory roku, pogody, pory dnia; nocą np. stajemy S'ię senni. Wielu ludzi
wrażliwych jest na fazy księżyca, gdy jest pełnia czują tę energię i są
wówczas pobudzeni. Zdarza się to również przy pewnych .szczególnych
konfiguracjach planet. Te czynniki astrologiczne mają na nas pewien
wpływ. Nasze zachowanie uzależnione jest od tego, jaka przepływa w
nas energia. Mówiąc po prostu, jeśli płynie przez nas 'bardzo nerwowa',
jesteśmy bardzo nerwowi. Jeśli natomiast poziom energii jest bardzo niski,
ezujemy się bardzo senni i otępiali" 110.
Uzyskując informacje -na temat przyszłości, można w porę przeciwdziałać złemu obrotowi spraw (przez ofiarne pewne praktyki medytacyjne
i.tp.). Tego typu astrologkzna informacja jast wskazówką dotyczącą teraźzumiana. ponieważ 'Py,tania -o stwórcę zadawane były z założeniem, iż rzeczy istniejq samoistnie (ang. inherent
existence). Jeśli by powiedział, że [św1at] ma
stwórcę, pojęliby go jako kogoś prawdziwego i konkretnego, nie zaś joako coś, co
wynika z przyczyn i warunków [a więc nie jest samoistne - przyp. J,TB]. Jeślil by
natomiast uzyskali odpowiedź, że stwórcy nie ma, też zrobiliby z tego konkret,
stwierd"ając, że wszystko pow'Sitało bez przyczyny, uważając świat za bezładny
- popadliby w nihilizm".
56 Anguttaranikaya
II, 80; Dighanikdya
III,
138; Samuyattanikiiya
III,
103.
57

Ibidem.

58

A. Berzin, s. 16.

5!l

Ibidem.

61

Op. cit., s. 2, także: K. Gyurmey,

G. Gyatso.

�JOANNA

158

TOKARSKA-BAKIR

me]SZOŚCl,tego, jakiego typu działań człowiek mą, unikać, by jutro ominąć lub zmniejszyć możliwe trudności.
Astrologia tybetańska jest zatem usytuowana w k,c'll,tekściebuddY.1skim,
a jej horoskopy przypominają Tybetańczykom o stosowaniu środków zaradczych, o których poucza Dharma, nau,ka o -tym, "jakie są rzeczy

Najstarszy tybetański kompleks świątynny bSam yas, dzieło Padma~ambhawy i Saotaraksity, uważane jest powszechnie za odwzorowanie
buddyjskieh wyobrażeń o budowie wszechświata. "Pośrodku wznosiła się
centralna świątynia (dBu-rtse
lha-khang)
symbolizująca górę świata. :Vleru. Jej trzy piętra zbudow.ane były w trzech różnyćh stylach: najniższy
poziom był w stylu chińskim, drugie piętro w indyjskim, zaś najwyższe
- w środkowo1azjatyekim stylu Khatanu (Li-yi-lugs)"
'''. To zróżnicowanie archiJtektonicme nie jest chyba przypadkowe. Odbijają się w nlm trzy
zasadnicze inspiracje, który,ch twórcze
przetworzenie nałożyło s;(~ na
lokalne tradycje astrologh bonu, posługującej się systemem pięciu protożywiołów
Wpływy te uksztaŁtowały obecną formę tradycyjnej astrologii i astronomii tybetańskiej.
Ogólnie dzieli ona samą siebie na dwa działy:
1) białych obliczeń (tyb. dkar rtsis),
2) czarnych obliczeń (tyb. nag rtsis) 64.
Rozróżnienie Ito związane jest z nazwami krajów, z których przyszły inspiracje: Indie noszą w tybetańskim nazwę 'białej przestrzeni' (tyb. rgya gar),
zaś Chiny - 'czarnej' (tyb. rgya nag).
Wiedza ze źródeł chińskich, nazyw.ana też czasem astrologią Mańdziurśriego 65, dotarła do Tybetu naj wcześniej , być może już w wieku VII 6\ za
czasów króla Srong btsan po. Jedna z jego dwu żon, Kong Ju, Chinka
z pochodz·enia, przywiozŁa ze sobą pewne teksty astronomiczne i medyczne 67. Tybetańczycy utrzymują, że była ona sama astrologiem i w 629
r.n.e. przetłumaczyła na tybetański stary chiński traktat aSltrologiczny,
H2

H3.

61 D. :1. Lauf,
Tibetan Sacred Art.
keley, London 1976, s. 131- 138.
62

Kalendar'nyje

63

[Informator

obyczai

i obriady

The

Heritage

of

Tantra.

narado w Wostocznaj

Azji

... J, op .cit., s. 18. Par. ~nacz.ej u H. Hvfimana,

(Shambhalai

Ber-

... , op. cit., s. 190.
The Religions

(Allen &amp; Unwin) London 1'961,s 122- 12·3.
6~ A. Ber~,
S, l; [Informator
... l, op. cit., s. 19, także K. Gyurme,
din, G. Gy.atso.
65 T,ashi Dorjce. Education
in Tibet, op cit., s. 34.

of

Tibet.

66

Ibidem.

67

[Informator

...

J,

op. cit., s. 19; A. Berzin, s.. 23.

T. Tam-

�Obraz

tradycyjnej

astronomii

159

i astrologii

Jung Tsi (datowany na 836 r.p.n.e.)
Po okresie upadku kulturalnego,
który nastąpił za czasów pallowaniakróla gLang dar my (IX w.n.e.), do
Tybetu dotarła nowa fala chińskich wpływów astronomicznych. W wieku X zaznaczyły się też wpływy z Azji Środilwwej, z Kho:tallu
W tym
samym czasie zaczęły też napływać astflonomiczne inspiracje 'Z Indii, związane z oddziaływaniem tantry Kalaczakry. Hoffmann pisze 70, że niektó-·
rzy autorzy przypió,'Ująwprowadzenie opartego lla Kalaczakrze systemu
liczenia czasu tłumaczowi Zla ba'iod zer 71. Wielki wkład w sformulowanie systemu chronologii tybetańskiej wniósł też Atiśa 72. Jego. praca a
chronologii śl'odkowej Tybetu datowana jest na 1051 rok n.e. 73. Jego dziełem byłaby w.ięc kombinacja obecnych już w kalendarzu tybetańskim 12
symboli powszechnego w Azji cyklu zwierzęcego z symbolami pięciu żywiołów i ułożenie z nich wszystkich cykli sześćdziesięcioletnich, które być
może pochodzą z tantry Kalaczakry 74.
Tybetańczycy piszą: "Budda wskazał na dwa źródła aE1trologii:tantrę
Kalaczakry (Dus-'khor) i dzieła Mańdziuśr:iego ('Jam-dpal-dyangs). Sangs-rgyas rgya mtsho 75 zmodyfikował i skorl1pilował je oba w księdze zwanej Be-dur-ya dkar-po 76, pracy uważanej za najbardziej kompetootną w
tej dziedzinie" ". Istotnie, w tybet!ańskim "badaniu gWiiazd" wyraźnie
współistnieją dwie odrębne tradycje, dwa różne sposoby penetracji i interpretacji tego, co "na górze i na dole". K'oegzystencja ta ma swoje podstawy doktrynalne: "Budda nauczał o kosmolog,ii na uwa sposoby, podał
dwa jej opisy. Jeden zawiera się w systemie abhidharmy (... ), zaś drugi
sytem opisany jest w Kalaezakrze. Opisy te różnią się znaczni,e. P.owodem,
dla ;którego Budda podał te różniące się opisy, jest fakt, że każda rzecz
mOże s.ię przejawiać wielorako i może być wielo.rako spostrzegana. Poza
tym nie ma nic sprzecznego między nimi a zachodnim opisem wszechświata, ponieważ każdy z nich służy innemu celowi. W systemi·e abhidharli8.

6D.

li.,

Op. cit., s. 19.

69

A. Berz.~n,s. 7.

72

H. Hoffman, The Religions ... , op. cit., s. 123.
Dosłownie 'światło księżyca'.
Hoffman, op. cit., s. 122.

73

Ibidem.

70
71

"Patrz
M. P. Pelliot, Le cycle sexagenaire
dans la chronologie
tibetaine ..
"Journal A'siatique", t. 1: 1913, s. 633 - 667; B. Laufer, The Application
oj the
Tibetan Sexagenary
Cycle. "T'oung Pao" 1913, s. 569·- 596; A. GrUnwede1, MythoLogie des I3uddhismus
in Tibet und der Mongolei.
Leipzj,g 1900, s. 58.
75 Syn V Da1aj Lamy.
76 Vaidurya
dkar )JO (ok. 1683), Jej kontynuacją
była Vaidilrya
gya sel, z.a.
H. Hoffman, op. cit., s. 177. Patrz też Nebeslky- WQykowitz, Oracles and Demons oj
Tibet ... , op. cit., s. 260.
77 T Dorjee, Education
... , op. cit., s. 34.

�JOANNA

'160

TOKARSKA-BAKIR

my chod:z-iQ to, by rozwinąć mądrość. Jest to więc syst'em ba.rdzo skomplikowany, z wieloma wymiarami i różnymi formami życia, z podaniem
,-cech charakterystycznych
różnych wszechświatów, sfer i form życia.
Istnieją dwa systemy komentarzy do tego. Można zami,en:iać zmienne jednego na drugi, co naprawdę prowadzi do rozwinięcia mądrości. W systemie Kalaczakry są trzy rodzaje cykli i chodz.io to, Iby mi'eć taki opis
wszechświata, który byłby odzwierciedleniem wew,nętrznego funkcjonowania ciała. Jest to też system medytacji, odbijający analogię mikrokosmos - makrokosmos. Można się w:ięc taikoczyścić, by kontrolować te
zewnętrzne i wewnętrzne siły. Otrzymujemy stąd także obliczenia służące do sporządzania kalendarza. Musimy jednak pamiętać, że, w oparciu
o ten system nie można wystrzelić raikiety, która poleci na Księżyc, ani
też nie możemy żeglować" 78.
III. 1. D k a

1"

7'

t z is -

b ~a ł e o b l i c z e ni a,

w p ł Y w Y i n d y j-

.s k i e

A. Tantra Kalaczakry
Omawianie wpływów obcych .na kształt :tybetańskichobs,erwacji gwiazd
rozpocznę od inspiracji indyjskich (choć jest to swoisty "anachronizm"),
ponieważ niosły one ze sobą dziedzictwo greckie 79, odbijające się też wyraźnie w astronomii i astrologii hinduskiej, arabskiej, a także zachodn.io,europejskiej.
Kiilacakra (tyb. dus kyi 'khor lo) znaczy "koło czasu". Noszący ,tę nazwę system filozoficzno-astrologiczny, opisujący prawa ruchu wszechświata, zawarty jest w tekście Tantry Kalaczakry 80. Oto, jak buddyści
relacjonują jej narodziny: "Rok po tym, jak Budda Siakjamuni osiągnął
oświecenie,zoSltał poproszony przez króla Szamlbhali, Zla ba bzang po (... ),
,aby nauczał tantry Kalaczakry. Dlatego też Budda pojaw:ił się na połu78 A. Berzin,
s. 12 - 13. Patrz też: Lati Rinbochay, Denma Lochó Rinbochay,
:L. Zahler, J. Hopkins, Meditative
States in Tibetan
Buddhism.
(Wisdom Publication) London 1983, s. 27 nn. (Z).
79 Zdaniem
BerzLna (s. 15 - 16) cechy astronomii tybetańskiej
o prawdopo,dobnie greckiej proweniencji to: podział zodiaku na 12 znaków i domów, te same
naz,wy znaków zodiaku, nazwy dni tygodnia odwzorowujące nazwy planet, obliczanie pozy'cji Merkurego i Wenus na po"dstawie ich ruchu doo'koła Słońca. Zasadnicza rzecz, która 'systemy ite ró:imi to używanie w a'stI1onomii tybetańskiej
(za indyjską) zodiaku gwiaZJd stałych. Zdaniem Berzina, fakt, iż system Kala,czakry nie bierze pod uwagę precesji równonocy
jest zasadniczą przeszkodą
w efektywnym "priZeliczaniu" go na kategorie europejskie.
80 Miilatantra
(tantru r,dzenna) nie Ziachowała się, dostępna jest tylko wersja
:skrócona, LaghU!tantra. Patrz H. Hoffma:n, Festchrift
Schubring.
Hamburg 1951,
~s. 146. Mulatantrę cytuje M. Carelli [w:] Sekooldeshat'ika.
Baroda 1941, s. 2 - 4.

�Obraz tradycyjnej

astronomii

i astrologii

161

dniu Indii 81 w formie medytacyjnego bóstwa Kalaczakry, i dał kompletną inicjację i wykład a tej tantrze anUJttarajogi z klasy matczynych 82.
Król przybył z północnego Kaszmiru specjalnie po to, aby otrzymać te
nauki. a po ich wysłuchaniu zabrał je 'ze sobą do Szambhali" 83.
W roku 1027 ,n.e. doktryna została przełożona na tybetański przez
(Geshel Zla ba'i od zer 'I. Dalsze losy tej tantry opisane zostały szczegółowo w licznych pracach tybetańskich historykÓw 85. Tantra Rdzenna (skt
1'vIulawittra) nie zachowała się, dostępna Jest natomiast Tantra Skrócona
(skt Laghutantra) B6. Najbardziej znane komentarze do niej to Dri med 'od
(skt Vimalapmbhii),
autorstwa Rigs ldan Padma dkar po 8\ a takż'e dwie
prace syna V. Dalajlamy, Sangs rgyas rgya mtsho: Vaidurya dkar po
('Bialy beryl') wielotomowe działo datowane na rok 1983, i jego kontynuacja Vaid1trya gya sel.
Buddyści uważają, że Tantra Kalacza'kry .opisuje wszechśwoiat w kategoriach trzech związanych ze sobą cykli czasu 88. Są one następujące:
l) cykle zewnętrzne, związane 'z ruchami planet i miarami czasu takimi jak lata, miesiące, dni, etc. (tzw. Kalaczakra zewnętrzna),
2) cykle wewnętrzne, odwzorowujące krążenie energii i oddechu w
ci'ele człowieka (tzw. Kalaczakra wewnętrzna),
:3) cykle dwojakie (zewnętrzno-wewnętrzne),
dotyczące stanów medytacyjnych, spowodowanych praktyką Kalaczakry (służącą uzyskaniu
kontroli i oczyszczeniu dwóch poprzednich cykli" (tzw. Kalaczakra
dwojaka 8").
Por. T. Dorjee, Education
, op. cit., s, 34.
H~)ffman, Religion of Tibet
, op. cit., s. 124.
h;! ~gawang
Dhargyey, An Introduction
to and an Outline Of the Kalachakra
initiation,
•.Tibet Journal", :t. 1, nr 1: 1975, s. 73 (Z),
fol HoHman, oj.!. cit., s. 1'23, A. Berzin, s. 8.
"5 L:l'(?raturę zachodnią podaje Hoffmann, op. cit., s. 123- 130, oraz H. Hoffman,
S. Frye. Thubten Norbu, Ho-chin Yany, Tibet. A Handbook. (Asian Research Institute) Bloomington 1975, s, 145 - 146. Natomiast przyk1adem dobrego współczeS'l'lego
kompendium z tybetańskiego punktu widzenia mogą być: Henzin Gyatso (XIV Dalaj
Lama). J. Hopkins, . The Kiildchakra
Tantra.
Rite of Initiation
for the Stage of
Generation.
(Wisdom Publfcation) London 1985, s. 209 - 211 (spi's literatury)
or,az
Geshe LJlarampa Ngawang Dhargyay, A Commentary
on the Kiildcakra
Tantra.
Tlum. Gelong Jhampa Kelsang (Allan Wal1ace), wyd. Ivanka Vana Jakić, (Library of Tibetan Works and Archives) Dharamsala
1985, s. 164 - 180 (Z).
Sli Pa'trz przypis
80.
6]
'Vimalaprabhii
(skt) 'nieskażoue
światło',
patrz
HoHman,
op.
cit.,
s, 129, 162.
68 Sq one przedmiotem
piątego rozdziału skróconej tantry Kalaczakry,
patrz
przyp. ao.
B9 A. Berzin,
s. 1 - 2, Sonam Wangdu, N. Khyentse, R. Wail'lgchuk, także Ngawang Dhargyay, 'ł.·n Introduction
and an Outline ... , op. cit., s. 74; Tenzin Gyatso, J. Hopkins, The Kiiliichakra
Tantra ... , op. cit., s. 212 nn.
BI

B"

11 Lud,

:. LXXll

�JOANNA

162

TOKARSKA-BAKIR

Z pewnego punktu widzenia można powiedzieć, że to właśnie cykle
wewnętrzne i zewnętrzne odpow,iedzialne są za wszystkie ludzkie problemy: "przesunięcia na różnych poziomach energetycznych" 90 znajdują
swe odbicie w ludzkim zachowaniu. Człowiek znajdujący się w okowach
nawyków, ulegający impulsom emocjonalnym, zachowuje złudzenie wolności, choć w rzeczywistośe;i wypełnia tylko ich rozkazy. Jak już pisałam,
buddyści fO'zumieją karmę w kategoriach "instyktownych działań. które
sprowadzają kłopoty" 91• Pokonanie karmy mierzy się więc trudnością pokonania tych nawyków. Pomocą w tym jest uzyskanie "panowania nad
cyklami [zewnętrznymi i wewnętrznymi - przyp. JTB] osiągane dzięki
medytacyjnej praktyce Kalaczakry" ge.
Najbardziej znanym symbolem wielorakich znaczeń Kalaczakry jest
graficzny znak, zawierający jego mantrę, bardzo rozpowszechniony \\. Tybecie, także jako tzw. motyw maniczny 93. Buddyści twierdzą, że w mantrze Kalaczakry zawiera się opis wszystkich trzech cykli, którymi zajmuje się tantra 94. Mantra ta jest jawna 95: OM HANG (HAM) KSAH MA LA
VA RA YA sa HA 96. Zarówno ona, jak i znak ją zawierający, noszą w
Tybecie nazwę "potężnego w dziesięciu aspektach" (tyb. rnam beu clbang
ldan, skt daśakaro vaś1, 97).
Mantra ta zawiera (... ) 7 liter h, ks, m, I, v, r, y, oraz visarga (w ksah,
które pojawia się jako półksiężyc [patrz rysunek - przyp. JTB]), anusvara (w ham) i samogłoskę a, która ożywia spółgłoski, a z'atem liter jest
dziesięć. Jest też jedenasty symbol, nada, falista linia, wznosząca się ponad kroplą" 98. Budowa mantry jest wyjaśniana w bardzo zawiły sposób.
Mówi się m. in., że na poziomie zewnętrznym dziesięć liter Kalaczakry
symbolizuje 4 żywioły, górę MEiru, Słońce, Księżyc itd. Na poziomie Kałaczakry wewnętrznej, litery te symbolizują obecność żywiołów w ciele
praktykującego: ciało i kości (ziemia), płyny (woda), ciepło (ogień). oddech (wiatr), a także stos pacierzowy (góra Meru), prawy i lewy kanał
subtelny (Słońce i Księżyc) itd. 99.
90

A. Berzin, s. 2.

91

Op. cit., s. 29.

Op. cit., s. 2.
Wykuwany na kamienia'ch, widniejący na flagach modbtewnych
etc.
94 Patrz
przyp. 89.
95 Kalu Rinpoche,
Kalachakrainitiation.
(Kamalashila Institut) '? 1984, S. ~i: "Nie
ma żadnego powodu, żeby utrzymywać
ją w tajemnicy.
Ta mantra jest czę;;to
stosowana przy święceniu miejsca, domów, źródeł, studni." (Z).
96 Tenzin
Gyatso, J. Hopkins, The Kalachakra
Initiation
... , OJ). ci.t., s. :::::3.
97 Op. cit.,
s. 212, L. A WaddeI, Tibetan Buddhism ... , OjJ. cit., s. 142 przyp. 6
s. 396, H. HoHman, The Religions ... , OjJ. cit., s. 123.
98 Tenzin
Gyatso, J. Hopkins, The Kalachakra
Initiation
... , op. cit., s. :2,:).
99 Ibidem,
także: The Firs,t Drub Gyalwa Gendun, To Entice the Minds Jj the
9"

03

�Obraz

tradycyjnej

astronomii

163

i astrologii

Zn"k Kalaczakry
Wypada też poświęcić kilka słów wyglądowi formy medytacyjnej
Kalaczakry. Oto opis Ngawa.nga DhaTgyaya:
"Kalaczakra
(... ) ma cztery
twarze, 24 ręce i dwie nogi .. Jego przednia twarz jest niebieska i ma lekko gniewny aspekt, zaznaczony przez obnażone kły. Prawa noga jest czerwona, lewa bieda, tylna żółta, każda ma troje oczu. Niższe z ośmiu ramion są niebieskie,
środko\ve czerwor:.e, a wyższe białe. Jego ciało J2st
niebieskie, prawa noga - cz.erwona, zaś lewa biała. Obejmuje żółtą part-·
nerkę z czterema tWarzami i ośmioma ramionami"
100.
Wydawane obecnie na Zachodzie komentarze
do inicjacji Kalaczakry
udzielanej
obecnie pnez lamów, nie wyja~niają
zbytnio symboliki
po01
staci Kalaezakry 1 • A. Berzin podaje informacje
wskazujące
na "makrokosmicL.ny" (memora:tywny?)
charakter
wizerunku
medytacyjnego:
bóstwo
ma palce \V kolorach pięciu żywiołów i pięciu rodzin Buddy. Jego 360
k"śei i stawów LI rąk symbolizuje
liczbę dni w roku (ma 24 ręce, każda
ma 5 palców, każdy palec .- trzy stawy) 1O~.
B. Tybetański

ma teriał astronomiczny

inspirowany

Kalaeza krą

W tybetańskim
materiale
astronomiczno-astrologicznym
się z indyjskiej Kalaczakry
można wyróżnić dwa składniki:

wywodzącym

Wise. W: Bringing the Sutras and Tantras:
A CoEection of Ten ,VIinor Works.
Wyd. i tłum. G. H. Mullin et allii (Gabriel Press}, Ithaca 1982, s. 116 - 155 (Z).
1110 Ngawang
Dhargyay, An, Introduction
to ... , op. cit., s. 75.
1111 Tenże,
A Commentary
... , Oj). cit., s. 60.
102 A. Berzin,
s. 32.

�164

JOANNA

TOKARSKA-BAKIR

1) system astronomiczny
wiążący się z obliczaniem
pozycji planet (efemeryd), wykorzystywany
dla tworzenia
kalendarza
i almanachu
dni
pomyślnych
(tyb. dus 'Khor dkar rtsis).
2) system astrologiczny,
zwany pOlPswj(fcym z samogłosek (tyb. dbyangs
'char, s'kt svarodaya).
Jeśli idzie o obliczanie efemeryd,
znane były dvva spo~oby. różniące
się stosowaniem
odmiennej
stałej (tyb. rtag longs), przyporządkowanej
dziennemu
ruchowi Slońca. Z Rdzennej TaTIJtry Kalaczakry
pochodzi tzw.
pełny czy też: rozwinięty
system obliczeń, sidhanta (tyb. grub 1'tsis). Zaginął on jednak wraz z rdzennym
tekstem 103, do dziś przetrwały
tylko
nieliczne fragmenty,
zachowane w późniejszyoh
komentarzach,
takich jelk
Vimalaprabha.
Drugi system obliczeń p;)chodzący ze Skróconej
Tantry
Kalczakry,
nosi nazwę karana 101. Między wiekiem XV a XVII Tybetańczycy zrekonstruowali
rozwinięty
system ()Ibliczeń i obecnie naucza się
ich obu. Berzin podaje, że do obliczania zaćmień lepszy jest system drugi, krótszy \05. Obliczanie efemeryd
obejmuje
wyliczenie tzw. pięciu wewnętrznych
wS'kaźni,ków kalendarzowych
(tyb. gza'lnga Inga bsdus) 10fi.
prugi z wymienionych
systemów, zwa'ny nauką wyłaniajqcą się z samogłosek, polega na korelacji samoglosek alfa betu sanskryckiego
z miesiącem lunarnym.
Prognostyki
i horoskopy
osobiste .powstają z porównania np. pierwszej litery imienia danej osoby z pierwszą literą nazwy dnia.
W sanskrycie istnieje pięć fonemicmych
klas samogłoskowych:
a, i, r, u, L
Każda z nich ma formę prostą, wzmocni'oną i półsamogłoskową,
zaś każda z tych 15 (5x3=15) ma dwa aspekty: długi i krótki 107. Powstaje z tego
30 samogłosek,
z któryoh każda odpowiada
jednemu
z :30 dni miesiąca
księżycowego.
Pogrupowane
są w piątki, przypisane
pięciu żywiołom: ziemi, wodzie, ogniowi, wiatrowi i przestrzeni.
Wzajemny stosunek tych elementów (są tu trzy możliwości: przyj3źni,
wrogości i obojętności)
informuj€ o możliwości powodzenia
planowanego
przedsięwzięcia
108.
Informator Instytutu w Dharamsali
podaje na temat tej doktryny, że
nauczana była przez "hinduskiEgo
boga Mahadewę, znanego Tybetańczykom jako Wangchuk
Chenpo. Tradycja
ta powszechnie
znana w Indii,
'''3 A. Berzin, s. 3.
tO.

Ibidem.

także G. Gyatso, K. Gyurmey.
A. Bel'zin, T. Tamdin, G. Gyatso. Są to: 1) pozycja Słońca (tyb. nyi ma),
2) księżycowy dzień tygodnia' (tyb. gza'), 3) data miesiąca księżycowego (tyb tshes
]Ja), 4) okres kombinacji lub synchronizacji
(tyb. sbyor ba), 5) okres tzw. czynnika
sprawczego (tyb. byed pa). Dokładne omówienie w: A. Berzin, 26 n.
lOS Na
temat
wzajemnego
stosunku
elementów
horoskopu
więcej w CZęSCl
nag rtzis B.
11;5

1!l6

Ibidem,

�Obraz tradycyjnej

astronomii

165

i astrologii

przełożona
została na tybetański
przez Lo'i Lotsa-wa
W sanskrycie
nosi ona nazwę Sarodha
i służy głównie
nia przyszłości (... )" 100.

She-rab Rinchen.
do przepowiada-

C. P l a n e t y
Dziesięć planet astl'onomii
tybetańskiej
pochodzi z wpływów
indyjskich związanyoh z tantrą Kalaczakry.
Są to (pierwsza nazwa sanskrycka,
druga tybetańska) 110.
1) Adir YO(I,
2) Somali.
3) Angiiraka(t

4) Buddha(l,
5) Brnaspatilt
6) Sukra(t
7) Sanaiścara(l,
:l) Rahu(t
9) Katiign[
10) Ketuh.

nyi ma.
zIa ba
mig dbar
gza' lhag
phur bu
pa lba sngas
spen pa
sgm gcan
dusme
mjug, ring

Sł0l1ce
Księżyc
Mars
Merkury
Jowisz
Wenus
Saturn
Północny Węzeł Księżyca
Południowy
Węzeł Księżyca
Kometa

W astronomii
hinduskiej
mÓwi się tylko o dziewięciu planetach
(jest
to osiem pierwszych z podanej listy oraz jako dzie:wią;ta - Ketu). P1eTwszych siedem nazw odnosi się do obserwowanych
na niebie ciał niebieskich.
Ósma nazwa, Rrihu, dosł. 'głowa smoka' 111, oznacza, zarówno w systemie
indyjskim
jak i tybetańs,kim
tzw. Północny
Węzeł Księżyca. Z punktu
widzenia zachodniej astrologii oba węzły Księżyca są to punkty geometryczne (punkty przecięcia ekliptyki i płaszczyzny orbity Księżyca Ile), zaś
z indo-tybetańskiego
punktu w.idzenia (astronomowie
tybetańscy
rozpatrywali ruch planet z punktu widzenia Ziemi, zaś położenie Merkurego
i Wenus dodatkowo itakże pod względem ich obl'otów dookoła Słońca "ponieważ z perspektywy
Ziemi wydaje się, że są jak/by jego księżycami" 113,
są to planety (tyb. ,gza'). W systemie hinduskim
drugi węzeł Księżyca,
Południowy, nazywa się Ketu ('długi ogon'). ZaTówno w przypadku
nazw
/Informator],
op. cit., s. 19 - 20.
A. Csom'l de Karas, Sanskrit-Tibetan-English
Vocabulary\
Budapest 19084, s. 162 - 163 (Mhvy C1X).
III A. Berzin, s. 10.
112 Por.
hasło 'orbita', [w:J Kope1'nik-astronomia-astronautyk.a.
cyklopedyczny,
Warszawa 1973, s. 209 - 210.
113 A. Berzin, s. 10.
109

110

(Mahavyutpatti).

Przewodnik

en-

�JOANNA

166

TOKARSKA-BAKIR

Rahu, jak i Ketu chodzi tu o głowę i ogon smoka, który, według legendy,
zjada Księżyc w czasie zaćmienia 114. Tybetańczycy nazwali ten drugi, Południowy Węzeł Księżyca, KdZdgni ('ogień czasu', tyb. dus me), mając na
myśli og.ień, który przychodzi przy końcu eonu i niszczy cały wszechświat 115. Natomiast znaczeniem hinduskiego imienia Ketu ('długi ogon')
Tybetańczycy obdarzyli swą dziesiątą planetę, którą zwą Kometą (tyb.
mjug ring "." 'długi ogon'). Chodzi tu o najistotniejszą z czterech komet.
a których mówi tek,,:t Tantry Kalaczakry, tę, której orbita wynosi 3 lata
i trzy fazy Księżyca (trzyletnie odosobnienie trwa właśnie tyle i jest
zsynchronizowane z cyklem tej Komety 117). Natomiast oba węzły Księżyca związane są z powstawaniem jago zaćmień. Oto wyjaśnienie tego
zjawiska: "Na nowiu Słońce i Księżyc są w tej samej pozycji, ale nie przy
każdym nowiu następuje zaćmienie Księżyca. Następuje ono tylko wtedy.
gdy na nowiu Słońce i Księżyc są raz~ w jednym z dwóch węzłów. Gdy
Sł0l1ce i Ksit;życ są w jednakowym położeniu, daje to efekt w postaci nowiu, ale zaćmienie nie powstaje, gdyż nic zachodzą one na si9bie calkowicie. Zaćmienie następuje tylko wtedy, gdy znajdą się one dokładnie
w punktach przecięcia tych dwu płaszczyzn i wówcza,s dO'kładniena siebie zajdą"
118.

D. D n i t Y g o d n i a

(t

y b.

g z a')

Dzień tygodnia jest w tybetańskim nazywa'ny tym samym słowem.
którym określa się planety (ściślej 10 obiektów niebieskich określanych
mianem planet): gza'. Poniższa taibela odwzorowuje ten związek, zaś obok
podane są ich symbole graficzne.
Dzień
tvaodnia

.""

Na:liwa
tybetańska

1) niedziela
nyi ma
2) poniedziałek zZa ba
3) wtorek
mig dmar

Nazwa
planety

Symbol graficzny

Slońce
Księżyc
Mars

(kółko)
(półksiężyc)
(czerwone oko)

('czerwone oko')
1;&lt; R. Nebesky-Wojkowitz,
Oracles and Demons
rich, Tibietsko-russko
... , op. cd, t. Ga-Nga, s. 300.
:15 Tyb. sgra mjug
ma, za: Rerich, ibidem.
llU
Op. cit., t. Ca-Ta, s. 175.
117 K. Gyurmey.
118 A. Benin,
s. 13

... ,

O)).

cit.,

s. 262; J.

Re-

�Obraz

tradycyjnej

167

i astrologii

astronomii

4) ~':'oda

lhag pa
('ręka')

Merkury

5) czwartek

phur bu
(phurba)
pa sangs
(etw. pa lba
sangs)
spen pa

Jowisz

(dłoń z wyprostowanym
palcem
wska'zującym)
I(phurba)

Wenus

{strzała, dzida)

Saturn

(pętla)

6) piątek

7) sobota

Zestawienie to sporządzone zostało na podstawie pracy Nebesky'ego-Wojkowitza IlU (nazwy dni i planet), Waddala 120 i D. i J. Jacksonów 121
(symbole dni). Zarówno WaddeI, jak i Jacksonowie do symboli siedmiu
dni tygodnia dodają jeszcze ósmy, przypominający głowę ptaka. Być może chodzi tu o symbol Riihu, ósmej planety Północnego Węzła Księżyca
(tyb. sgra gcan), wyobrażanej jako bóstwo, ·które wchodzi w skladorszaku dPal ldan lha mo (występuje tam pod imieniem Khyab' jug chen
po '_c. Opisywany jest on jako grożna forma z glową kruka 123. Riihu jest
też panem bóstw planetarnych 124. Opis różnych wyglądów tych bóstw zamie:-:zczaNebesky-Wojkowitz 125.
E. Z n a k i z o d i a k u (t Y b. k h Y i m g y i 'k h o r lo)

Na początku naszej ery do Indii dotarły wpływy astronomii greckiej,
co odbiło się w indyjskJim, a później i tybetańskim nazewnictwie znaków
zodiaku. Zanim przytoczę ich nazwy wspomnę o bardzo istotnym rozróż~
nieniu. Zachodnie pojęcie "znak zodiaku" Tybetańczycy oddają jako "dom"
(tyb. khyim), zaś zachodnie pojęcae "domu" - jako "okres" (tyb. dus
sbyor) 1'6.
Oto nazwy tybetańskich znaków zodiaku (tyb. khyim gyi 'khar lo,
'kołowrót domów', 'koło, cykl domów'): 127
\l "

R. Ncbesky-

120

L. A. Waddei,

Wojikow]tz,
Tibetan

op. ciJt., s. 262 - 263.
Buddhism

... , op. cit., s. 455.

D. i J. Jackson, Tibetan Thangka Painting.
Publiocations)
London
1984, s 28.
'2 .. R. NcbeskyWojkowitz,
op. cit., s. 28.
121

1'3

''4

(Serinda

and Materials.

Ibidem.
Op. cit., s. 260 - 261.

126

Tyb.
gZa' chen
A .. Berzin, s. 7.

12.

H.

125

Methods

A.

Jaschke.

brgyad,

za:

Tibetan-Enalish

R.

Nebesky-Wojkowitz,

Dictionary.

London

oP.
1981.

cit.,
s.

491.

s.

265.

�JOANNA

168

TOKARSKA-BAKIR

lug ('owca')
glang
'khrag pa ('para')
ka rka ta
seng ge
bu mo ('kobieta')
srang ('ciężar, brzemię')
sdag pa ('grzech, występek, zlo')
gżu pa ('łucznik')
eu sran ('wodny 1"8 potwór')
bum pa ('naczynie, butelka')
na

l) Baran (Aries)
2) Byk (Taurus)
3) Bliźnięta (Gemini)
4) Rak (Cancer)
5) Lew (Leo)
6) Panna (Virgo)
7) VVaga (Libra)
8) Skorpion (Scorpio)
9) Strzelec (Sagittarius)
10) Koziorożec (Capricorn)
11) VVodnik (Aquarius)
12) Ryby (Pisces)

VV celu dokonania ob1iczeń, które łączy się z ascendentem. zodiak
dzieli się na 12 sekcji o podanych wyżej nazwach; każda z nich ma po
30 stopni, albo też 360 stopni, po60 minut każdy 129. Inny przypadek użycia ascendentu wiąże się z prognostykiem, badającym położenie pytając'ego w czasJiezadawania pytania (tyb. tat kal). Obliczeń dokonuje się przy
pomocy gnomonu (tyb. thur śing), pionowego prętu zatkniętego w ziemi.
VVoparciu ,o długość rzucanego cienia, przy pomocy techniki zbliżonej do
odczytywania zegara słonecznego, ustala się wówczas ascendent 130. Najczęściej jednak:wdJiak dzieli się na 27 księżyc'owyoh stacji czy teżkonstelacji.
F. S t a c j e k s i ę ż Y co w e (t y b. r g y u s kar,

sk t n a ksa

t

r a)

Każda· z nich dzieli się na 60 stopni, co w sumie daje 1620 stopni zodiaku. Konstrukcję tę Tybetańczycy przejęli .za Hindu,sami, z tą różnicą,
że gdy w Indiach występuje 28 stacji księżycowych, w Tyiheeie - 27, a
jedną z nich dzieli się jeszcze na 2. VVten sposób powstaje 28 stacji księżyc.owych, 2-} stacji przypada na każdy z 12 znaków z,odiaku. Nazwy
tych stacji są jednocześnie imionami bóstw, które im patronują. Oto one
(pierwsza nazwa sanskrycka, druga tybetańska) 181:
1) Krttikii
2) Rohinl

3) Mrgaśiriih
128

Tyb. sran, skt. rJ.k~asa.

le9

A. Berzin, s. 7 - 8.

130
131

smin drug
snar ma be rji
mgo

K. Gyurmey, T. T,amdin, G. Gya,tso.
A. Csoma de Karas, Sanskrit-Tibetan

... , op. cit"

s. 163 - 164 (Mhvy CX).

�Obraz

4) Ardra
5) Punarvasu(t
6) PU,~ya
7) Aślesa
3) MCLgha
9) Piirvaphalgun'i
10) Uttaraphalgun'i
11) Hasta
12) Citra
13) Sva,t'i
14) Viśakha
15) Anuradha
16) J ye ~~(.ha
17) Miilorh
18) Purv~w"jrJMi
19) (!ttara~~r"i~h(/.
20) SravG~lI"i
21) Abhijit
22) Satabhi~~("i

23) Dhani'.~thii

24) jJurvabhadrapada
25) Uttarabhadrrtp1.da
26) Revat'i
27) Aśvin'i
2H) Bhara'IJ-l

tradycyjnej

astronomii

i astrologii

lag
nbas so
rgyal
skag
7/1,chu
gre
dba
me bźi
nag p2
sa ri
sa ga
Ua m,choms
snron
snrubs
chu edod
chu smrad
gro bźin
byi bźin

mon gre
man gru
khrums sdod
khrums smad
nam gru
tha skar
bra ne

System 2H konstelacji kS'iężycowych z;najduj'e się też w starożytnej
astronomii chińskiej (choć jej podejście różni się diametralnrie od tybetańskiego 13~), a także w astronomii. arabskiej.
G. Z n a k i n a t a l n e p l a n e t Cty b. s k yes

k h Y i m)

W ,odróżJ1Jieniuod systemów hinduskich, w których w.szysi'kie planety powstały jednocześnie w tym samym punkcie zodiaku I(po'zycje gwiiazd
wylicza się poczynając właśni.e od tego miejsca uniw.ersalnej koniunkcji,
biorąc pod uwagę długość cykli poszczególnych gwi,azd), w systemie Kalaczakry planety powstały w różnym czasie, w związku z czym przypisuje
się im tzw. różne znalki naialne (tyb. skyes khyim). Sekwencja powstania planet odbija się w kolejności dni tygodnia 133, tak więc pierwsze pom Patrz J. Needham, Science -and
Cambridge 1956, t. 2, s. 351 - 357.
133 Patrz dkar rtsis D.

Civilisation

in

China,

(University

Press).

�no

JOANNA

TOKARSKA-BAKIR

wstało Słońce, potem Księżyc, Mars, Merkury, Jowisz, Wenus i na końcu
Saturn.
Pięć spośród dziesięciu planet dzieli się na łagodne (tyb. źi ba) i groźne
(tyb. drag pa). Łagodne to: Merkury i Wenus, a groźne - Mars, Jowisz
i Saturn.
Każda z dziesięciu
planet ma podporządkowaną
sobie pewną
"dziedzinę"
znaków zodiaku (tyb. źing): Mars rządzi Baranem i Skorpionem, Merkury
Bhźniętami
i Panną, Jowisz Strzelcem
i Rybami,
Wenus - Bykriem i Wagą, Saturn - Koziorożcem i Wodnikiem, Księżyc
- Rakiem a Słońoe -- Lwem. Pary planet łagodnych
i mocnych wiążą
się dalej z żywiołami:
Mars i Merkury - z ogniem,
Wenus i Jowisz - z wodą,
Saturn i Południowy
Węzeł Księżyca .- z ziiemią.
Gdy jedna z planet znajduje się w swojej "dziedzinie",
zaś druga planeta z pary wchodzi w nią dopiero, stają się sobie wrogie, Co ma swoje
odbicie w interpretacji
horoskopu. Podobnie się dzieje, gdy jedna planeta z pary opatrzonej
wspólnym
elementem
znajduje
się w swym znaku
natalnym,
zaś druga dopiero wcaorlzi w ten znak. Znak natalny
Marsa
to Lew, Merkurego
- Skorpion, Wenus - Bliźnięta, Jowisza -- Panna,
a SatUi'aa - Strzelec 134.

H. T r z y t Y P Y d n i
Astronomia
tybetańska
wyróżnia trzy typy dni:
1) Dzień zodiakalny,
gwiezdny
(tyb. khyim źag), oznaczający
czas potrzebny,
by Słońce przemieś'ciło
się o jeden 'stopień na Zodiaku; dni
tych jest w roku 360,
2) dzień solarny (tyb. nyin źag), okres od świtu do świtu, rok zawiera
365 dni tego typu,
3) dzień w rachubie
ksi:ężycowej
(tyb. tshes źag), okres potrzebny
na
przemieszczenie
się Księżyca o 1/30 odległości między pozycjami nowiu w kolejnych
znakach 135.

1.

W p ł Yw Y

i n d y j s k i e n i e, z w i ą z a n e

Jest to materiał
strologii zachodniej

134
135
136

z

K a l a c z akr

dotyczący tworzenia horoskopów
osobistych
wyróżnia się trzy rodzaje horoskopów:

A. Berzin, s. 12; G. Gyatso, T. Choejor, S. Wangdu.
A. Berzin, s. 17; G.. Gya1so, T. Cho'ej,or, S. Wangdu.
A. Berzin, s. 5.

136.

ą

W as-

�Obraz

110roskop urodzeniowy,
horoskop progresywny,
:~) horoskop tranzytowy,
mebi.e 137.

tradycyjnej

astronomii

171

i astrologii

1)

2)

informujący
o każdym roku życia,
odzwierciedlający
to, co dzieje się obecnie

na

W odróżnieniu
od zachodnich,
wschodnie systemy astrologiczne
z reguły ;1ie przejawiaj,}
zainteresowania
horoskopami
indywidualnymi,
nastawionymi
na określone osobowości. Więcej uwagi poświęcają
natomiast
przewidywaniu
wydarzeń,
które mogą nastąpić
w czyimś życiu. Ludzkie życie rozpatruje
się biorąc pod uwagę pewne okresy czasu, pozostające SJOd wpływem poszczegól'nych
planet, przy czym ra,chuba tych okreSÓ\V ;-ozpoczyna
się z chwilą narodzin.
Planety
ustawi,one w stałej sekweDcji. patr~mu.ią tym okresom, trwającym
nierówną
liczbę lat (długość
określona
jest ustalonymi
proporcjami),
składających
się na cykl studwudziestoletni,
po którym hisioria się powtarza.
Wróżąc, sprawdza
się,
jaka była pozycja Księżyca (konstelacja)
w momencie narodzin zaintere:;owanej o.'oby, i ustala, w którym momencie cyklu studwudziestoletniego
narodziny te przypadły.
Ponieważ astronomia
indo-tybetańSlka
zna dziesięć planet, po wstępnych ustaleniach
ukazuje się przebieg życia danego człowieka podzielony na dziesięć okre.sów. ·Następnie,
w zależności od tego, który okres życia jednostki nas interesuje,
dzielimy go na dziesięć mniejszych
podokresów, którym, tak jak poprzednio
patronują
planety
ustawione
w stałej
sekwdlcjoi, zaś podokresy te spełniają względem siebie proporcje te same,
co w pierwszym podziale. Ów podział na dziesięć'powtarzamy
aż do chwili uzyskania okresu określonego tak precyzyjnie,
jak wymaga tego przedmiot budowanego
horoskopu
(można w ten sposób określić nawet dzień
i godzinę zdarzen.ia, które przewidujemy).

II I. 2. N a g
c h iń s k ie

r t z is

'c z a r n e

o b l i c z e n i a'

wpływy

13S

Chiński system astrologiczny,
używany
przez Tybetańczyków,
opiera
się na układzie pięciu tzw. protoelementów,
z którymi łączy się cykl dwunastoletni (zwierzęcy), osiem trigramów
I Chingui dziewięć tzw. !kwadratów magicznych.
W oparciu
o te obliczenia
ustala się konfiguracje
między elementami
astrologicznymi,
które służą do budowy horoskopu.
Horoskopy indywidualne
dotyczą głównie ,czterech zagadnień: (l) długości życia, (2) możliwości fi-zycZl!lych i psychicznych,
(3) możliwości .ekonomicznych i politycznych,
(4) powodzenia w interesach
i w pracy. Prócz
m Ibidem.
;3'

J. Needham,

Science and Civilisation

in China

.,.,

op. cit.,

t. 2, s. 351 - 3157.

�172

JOANNA

TOKARSKA-BAKIR

tych czterech z-asadniczych tematów wróży się też na temat przyszł-ości
n-owo narodzoneg-o dziecka, widoków w małżeństwie,
powodzenia
\': danym roku kalendarzowym,
a także przewiduje
się chwilę śmierc;. :N'iekiedy Tybetańczyk
zwraca się do lamy-astrologa
z pytaniem
o miejsce,
w którym
powinien
szukać straconego
mienia czy też o prognozy
na
planowaną
podróż 18".
A. P r o t o e l e m e n t y i c y k l z w i e r z ę c y

-

Oto lista chińskich
protoelementów,
'bac:ania układu żywiołów':

protoelementodpowiednik
chiński
sji indyjskiej
szakra)

w wer(Kala-

1. drewno
wiatr
(tyb. źing)(skt vayu tyb. rlung)

ogień
(skt tejas)
0.
zi'emia
(skt prt{ivl)
przestrzeń
4.
(skt iikiiśa,
mkha)
5. woda
woda
(tyb. chu) (skt iipas)
2.

ogień
(ty;b, me)
ziemia
(tyb. sa)
metal
(tyb.

tyb.

nam

służących

odpowiednik
kolorystyczny
zielony
(tyb. ljang kiw)
ew. niebie~1ki
(tyb. sngon po)
czerwony
(tyb. dmar po)
żółty
(tyb. ser po)
biały
(tyb. dkClr po)

'bYli;;g

do tzw.

odpowiednik
liczbowy

4

nsis'

p'·aneta

Jowisz

3
7

.!\Iars

;)

Saturn

1, 6,

niebieski
(tyb. sngon po)
ew. czarny
(tyb. nag po)

a

3

\-Venus

l\Ierkury

2

Wpływy chińskie zadecydowały
o kształci,e całego tybetańskiego
kalendarza. Zbudowany
jest on w oparciu o powszechny
w Azji Środkowej
dwunastoletni
cykl zwierzęcy 140 w ten sposób skojarzony
z wymienionymi pięcioma protoelementami,
że każdy dominuje przez dwa kolejne lata "zwierzęce' . Pierwszy
rok jest męski, drugi żeński 141. Oto sekwencja
cyklu zwierzęcego:
1) szczur (tyb. byi ba)
2) bawół (tyb. glang)
, 139
140

{Informator},
Kalendar'nyje

op. cit., s'. 19.
obyczai

i obrjady

... , op. ci't., s. 195; G. Gyatso.

S. Wangdu, K. Gyurmey.
141 Wyjątek
s,tanowią lata szczura i drewna:

są tylko męskie.

T. Tamdin,

�Obraz

tradycyjnej

astronomii

173

i astrologii

3) ::-"grys (tyb. stag)
4) zając (tyb. jos) 1'"
5) 5mok (tyb. 'brug)
6) wąż (tyb. sbrul)
7) :"oń (tyb. rta)
:~.\ owca (tY'b. lug)
9) małpa (ty b. spre 'u)
lal ptak (tyb. bya)
j 1) pies (tyb. khyi)
12) .~winia (tyb. phrag).
Rok 19B7 nosi nazwę żeńskiego roku ognistego zająca tyb. me mo yos
lo a "lvszyscy ludzie w nim urodzeni biorą odeń swe nazwy: yos lo pa
('urodzony w roku zająca') czy też yos lo ma ('urodzona
w roku zająca) 143.
Zwierzęcą
charakterystykę
mają też kolejne
miesiące
roku. Niektóre
kombinacje
elementów
zwierzęcych
są niepomyślne.
I tak na przykład.
gdy w roku konia przypada miesiąc szczura, gdy bawół spotyka owcę, tygrys - małpę, zając - ptaika, a smok - świnię, stanowj to wróżbę niepomys;Yłą III.

B. A s p e k t Y i z w i ą z k
Każdemu
inform:;jących
1) o
2) CI
3)0
4) o
5) o

j

zwierzęciu
przypisana
jest pewna
o pięciu aspektach horoskopu:

sile życiowej (tyh. srag)
ciele (tyb. Ius)
możliwościach
(tyb. dbang)
powodzeniu (tyb. klung)
zasadzie życiowej (tyh. bla)

I tak n" przykałd

małpa

ma:

konfiguracja

żywiołów,

145.

siłę życiową w aspekcie drewna.
ciało w aspeikc,ie ognia,
możliwości w aspekcie ziemi,
powodzenie w aspekcie metalu,
zasadę życi'ową w aspekcie wody

146.

3erzin, S. 19: nie jest to królik, lecz tybetańS\ka odmiana zająca.
Z :"alendarza za rok 1987, wydanego przez Tibetan Medical &amp; Astro Institute w D:lal'amsali.
144 C.
Jest, Tarap, une vallee dans l'Himalaya.
(Editions du Seuil) Paris
1974, S. 20.
145 A. Berzin', S. 19 - 20.
14"

113

146

Ibidem.

�JOANNA

174

TOKARSKA-BAKIR

Zadaniem horo6kopu jest po'rówuan1e układu żyw:iołów u zwierzęcia,
które patronuje rokowi urodzenia (tyb. Lo rtags) zainteresowanej osoby,
z konfiguracjami żywiołów przyp~sywanych zwierzętom, patronującym
kolejnym latom życia tego człowieka. Między tymi dwoma elementami
mogą wystąpić cztery typy związków:
·1) układ matczyny:

woda jest matką drewna,
żelazo jest matką wody,
z:iemia jest ma tką żelaza,
ogień jest matką ziemi,
drewno jest matką ognia;

2) układ

dziecięcy, wynikający z odwrócenia
3) układ przyjacielski: ziemia - drewno,
ogie'ń - woda,
żelazo - ogień,
drzewo - żelazo;
4) układ wrogi:
żelazo - drewno,
, ogi,eń - żelazo,
woda - ogień,
ziemia - woda,
drzewo - ziemia

układu

matematycznego;

1.17 •

.,Ktoś urodził się w roku małpy i, dajmy na to, że żywiołem jego sity
życiowej będzie ogień. Patrzymy wtedy jak wygląda rok obeen:,- powiedzmy że w aspekcie ptaka, patrzymy jaki będzie aspekt siły życiowej
tego ptaka, dajmy na to, że jest to drewno. Patrzymy następnie na stosunek drewna i ognia, a ponieważ dre;wno daje życie ogniowi, więc jest
to związek matki. W ten sposób się ten związek interpretuje. Jeśli więc
chodzi a aspekt siły żJ'lciowej informuje nas on, czy jest jakic~ zagrożenie życia: z układu elementów związanycJl z ciałem wnios:~uj2my Q tym, czy nie zagraża nam niebezpieczeństwo odnośnie naszego ciała. Z interpretacji układów związanych z możliwościami wnioskujemy
a sukcesach, powodzeniu np. w interesach; z układu związanego z aspektem powodzenia( fortuny) wnioskujemy np. a powodzeniu w podróżach.
zaś z aspektu zasady życiowej dowiadujemy się o ogólnym samopoczuciu i stabilizacji, a ogólnych zasada,ch, które organizują nasze życie. Jeśli związki te są trudne, wówczas zalecane są pewne ceremonie religijne,
pudże itd." 148.
Inne korespondencje cyklu zwierzęcego to dni tygodnia i sześć :~tacji
księżycowych. Każdemu ze zwierząt przypisuje się trzy dni. z których
pierwszy jest dnit'm siły życiowej (tyb. srog bza'), drugi - zasady żvcio117

148

także A. L. Waddel. op. cit., s. 454.
A. Benin, s. 19 - 20; K. Gyurmey, G. Gyatso.

Ibidem,

�Obraz

tradycyjnej

astronomii

i astrologii

J 75-

wej (tyb. ula gza'), a trzecl jest dniem "martwym", "śmiertelnym" (tyb.
gśed bza'). Podobnie Jest z porządkowaniem sześciu stacji księżycowych:
pierwsza oznacza siłę życiową (tyb. srag skar), drug'a zasadę życiową {tyb.
bla skar), trzecia możliwości (tyb. dbang skar), czwaTta - przeszkody
(tyb. skeg skar), piąta - różnego typu kłopoty i óerpienia (tyb. btub
skar), zaś szósta nazywana jest znów "martwą", "śmiertelną" (tyb, gśed
skar) 149. "Aby zdecydować, jakie działania będą pomyślne daneg6 dnia,
sprawdza się w almanachu dzień tygodnia i konstelacje Księżyca, wprowadzając je zgodnie z systemem Kalaczakry, a następnie porównuje
z konfiguracją dni tygodnia i konstel'acjami Księżyca, związanymi z rokiem urodz·enia danej o".oby" 150.
"Powiedzmy, że urodziliśmy się w roku małpy. Niektóre dni tygodnia
będą dla nas szczęśLiwe, zaś niektóre pechowe. Będą też pew,ne konstelacje księżycowe' dobre dla jednego typu działań i złe dla działań innego
typu. Na podstawie takich informacji możemy wybierać określone dni
dla pewnych działań. :0rp.dla J. ŚW. Dalaj Lamy środa jest bardzo dobrym
dniem, często nauki ,i tzw. pudże długiego życia zaczynają się tego dnia.
Dla Jego Św. Karmapy takim dni,em jest wtorek. Pewne aktywności może więc podejmować we wtorek" 151.
Listę dni szczególnie pomyślnych (tyb. dus lo che) 152 i niepomyślnych
(tyb. dus tshod nes pa, dus tshod nor pa 153, można znaleźć w almanachu.
I tak, pierwszy dzień miesiąca księżycowego z reguły nie sprzyja żadnym
poważnym przedsięwzięciom, drugi - źle wróży na podróż 15.:' podczas
gdy trzeci jest raczej pomyślny 155. Pełnię i dni bezksiężycowe (nów)
uważa się za daty obdarz.one mocą potęgowania skutków zdarzeń, tak
pomyślnych, jak i niepomyślnych. Obowiązuje post, zakazane jest zabiJanie zwierzą t 151;. Wolny od pracy jest każdy szós'ty dzień miesiąca
lun'1rnego, obowiązują wówczas liczne zakazy: podejmowania wszelkich
ważnych przedsięwz,ięć, zwracani·a długów, prz,eprQwadz-ania operacji finansowych, napoczynania zapasów itd. 157. Natomiast pomyślny obrót
przybierają sprawy rozpoczęte w 8., 10., 25. i 30. dniu miesiąca kSH~życowego m.
I·"

1511
151
152
15;)

151

Ibidem.

A. Berzin, s. 7.
A. Benin, s. 23.
J. N. Rerich, Tibietske-russko
... , op. cit., t. Tha-Da, s. 176..
Ibidem, s. 178.
Waddei, O)) cd., s. 455. Podobnie niepomyślne są też 9. i 29. dzień

mie-

siąca.
1;5

Ibidem.

c't., s. 50.
D. Mackdonald, Cultu.ral Heritage of Tibet. New Delhi 1978, s. 201, Tsung-lien Shen, Shen-chi' Lien, Tibet and Tibetans.
Stanford 1953, s. 158 - 159.
158 Par.
Chhi-med Rig-a 'Dzin Lama, The TweLve Months
in the Life
oj'
1:1; 0.)).

IS;

�]76

JOANNA

TOKARSKA-BAKIR

C. K wad r a t y m a g i c z n e (t y b.
s p ark
a)

sm e

b a)

t r y gr amy

(t Y b.

Kolejne przejęte od Chińczyków narzędzia służące do sporządzania horoskopów to kwadraty
magiczne, znane też w astrologii arabskiej, oraz
trygramy
I Ching 159. Pi~rwsze to kwadratowe
siatki a boku równym 3
jednostki, z cyframi powpisywanymi
w 9 pól w ten sposób, by suma ich
cyfr, - a czasem nawet zwykła ich suma (pionowo, poziomo i po przekątnej) była taka sama. Podstawowy,
najczęściej używany jest kwadrat magiczny "piątki" 11m, O sumie liczb liczonych we wspomniany
wyżej sposób
'wynoszącej
15, zaś sumie cyfr - 6.

4

2

9
----

3

5

I
!

8

Kwadrat

7

6

magiczny

piątki

161

Kwadrat
magiczny piątki jest w istocie zapisem liczbowym znanego
'z Księgi Przemi;an schematu ośmiu podstawowych
trygramów
(tzw. Ho
Lo Li Shu) 162 skorelowanych
z pięcioma żywiołami, porami roku, kierunkami i cyframi etc.
Poniższy kwadrat
magiczny
(tyb. sme ba) wypełniony
jest właśnie
.a

Monastery,

[w:]

Aspects

of Buddhism.

(Vision

Books)

New

Delhi,

b.d.w.

s.

147 - 159 (Z).
15U 'Tybetańczycy
nie używają heksagramów,
posługują się natomiast osmIOma
trygamami, za: A. Berzin, s. 22 - 24; K. Guyrmey, T. Tamdin, G. Gyatso, R Wangchuk.
160 W. K. Chu (tłum.), W. A. Sherrill
(wyd.), The Astrology of I Ching. (Routledge &amp; Kegan Paul) London and Henley 1976, s. 10, 440; L. A. WaddeI, Tibetan
Buddhism ... , op. cit.,s. 457.
lHl
Zwany jest też czasem 'kwadratem magicznym trójki, od której rozpoczyna
się jego budowanie. Zasadę obrazuje poniższy schemat:

279
135
684

kolejność cyfr od 1 do 9 wskazuje tu na tę zasadę.
162 POI'. W. K. Chu
(tłum.), W. A. Shen;ill (wyd.), The jJ.strology
(iW. cit., s.. 9 - Hl.

of I Ching,

�Obraz

tak~mi trygramami
symboliczne

tradycyjnej

astronomii

177

i astrologii

(tyb. spar ka). Obok podaję niektóre

ich konotacje

11;3.

trygram

cyfra

5

3

8

I

żywioł

1.

Kan

Woda

2.

K''Un

Ziemia

3.

ChEm

Drewnu

4.

Sun

Drewno

2.

9

4

nazwa
chińska

7

I

6

Kwadrat magiczny
(tyb. :;me ba)
uzupełniony za pomocą trygr3mów
(tyb. spar ka) ]H I

5. cy;'ra dla mężczyzny:

2,

dla kobiety:

8.

Metal

6.

Ch'ien

7.

Tui

8.

Ken

Ziemia

9.

Li

Ogień

Metal

VI' polu śr·odkowym, oznaczonym w wypadku powyższego kwadratu
cyfrc; 5, wpisuje się zazwyczaj cyfrę, -ozna-ezającą danego człowieka, a
ściślej - cyfrę kwadratu magicznego- roku urodzenia danego człowieka 165.
Kwadraty są tak skombinowane z cyklem sneśćdzi,esięcioletnim, że korespondencja danego numeru w kwadracie magicznym 'Z określonym rokiem
o tej samej charakterystyce zwierzęco-elementarnej powtarza się co180
lat :t Oto procedura wróżenia: "Ustala się numer kwadratu magicZJnego
czyjegoś roku urodzenia i w oparciu o ten zasadniczy wzór buduje się
kwadraty pochodne (babs sme), które rządzą poszcz'ególnymi latami życia.
Następnie porównuje się żywioł skojarwny z kwadrateim pochodnym
i

.,.

wieku

człowiek,a

z żywi'ołem

okr'eślon'ego' 'foku kalen.darz'ow''6go (... )"

167

::,;&lt; Za: op. cit., s. 432. Także Da Liu, I Ching Numerology.
(Routledge &amp; Kegan
Paul) London and Henley 1979, s. 17, omz R. W. Wilhelm, The I Ching or Book
of Changes. (Princeton University Press) Princeton 1981, s. 310 n.
;'" Par. D. L. Snellgrove I(tłum. j wyd.), The Nine Ways of Bon. (Pr.ajna Press)
Bouider 1980, s. 287, ry.s. XIX.
"'j Chu, Sherrill, op. cit., s. 140 n.; A. Berzin, s. 21; K. Gyurmey, G. Gy2tso,
T. Tamdin.
,f&gt;"
A. Berzin, s. 21.
Jf&gt;,
Ibidem. Schemat kwadratu w przyp. 161.

12 Lud,

t. LXXII

�JOANNA

178

TOKAR8KA-BAKIR

"Patrzymy jaki jest numer kwadratu magicznego naszego roku urodzenia. Jeśli jest to np. jedynka, umieszczamy ją w środku, po czym wpisujemy cyfry wg reguły kwadratu. Wtedy można poznać wynikające stdd
elementy. K'ażdej cyfrze pola p.rzyporządko'wany jest bowiem jakiś żywioł, niezależnie od jej po'Zycji. Liczba związana z rokiem naszego urodzenie związana jest z cyfrą zasady życiowej 168. T'eraz chcemy się na przykład dowiedzieć, jaka jest cyfra magiczna dotycząca aspektu ciała. Wówczas ową cyfrę zasady życiowej wpisujemy w środek kwadratu magicznego i budujemy kwadrat magiczny. Znając. pozycję tej cyfry, znajdujemy
cyfry reprezentujące następne aspekty, a dalej i żywioły poszczególnych
aspektów" 169.
Poszczególne pola kwadratu magicznego zamieszkiwane są przez różnego rodzaju bóstwa, najczęściej nieoświecone ,i należące do typu dregs pa.
Są to na przytkład tzw. sa bdag "potężni wladcy ziemi", jak nazywa je
Snellgrove 170. O ich związku z horoskopami indywidualnymi napomyka
też WaddeI w przykładzie horoskopu rocznego 171.
Jeśli chodzi o trytgramy I Ching (tyb. spar ka), wiąże się z nimi podobna procedura wróżenia, jak ta, którą omów,iłam w przypadku sme ba.
"Określa się trygram roku urodzenia, różny dla kobiet i mężczyzn. W oparciuo trygram urodzenIa wyprowadza się trygram pochodny (babs spar),
który rządzi poszczególnymi latami życia. I znów porównuje się żywioł
trygramu pochodnego z żywiołem roku kalendarzowego" m.
I I I. 3. K a l e n d a r z t y b e t a ń s k i
Skrócona Tantra Kalaczakry (skt Laghu tantra) i komentarz do me],
Vimalaprabhci, dotarły do Tybetu i zostały przetłumaczone na tybetański
między wiekiem XI i XIII. Cykl sześćdziesięcioletni pochodzący z tej
tantry, został wprowadZiOny w 1027 r.n.e. Zdaniem Hoffmana wcz,eśniej
istni'a10 coś na kształt rachuby cytklu zwierzęcego, ale dopiero skombinowani€ jej z pięcioma żywiołami dało precyzyjny system chronologii m.
Cykl sześćdziesięcioletni znany był w Indiach jako cykl Bhraspati,
czyli Jowisza (tworzy go pięć dwunastoletnich orbit Jowisza). Cykl ten nie
lPatrz nag rtsis B.
A. Berz.in, s .2!.
170 oD. L. Sne1lg'rove, The Nine
Ways of Bon, op. cit., s. 259 przyp. 37.
1;1 WaddeI,
op cit., s 458 - 463. Wiele materiału na temat horoskopów indywidualnych
u: K. M. Gierasimowa,
O strukturie
tradicionnoj
duchowoj
ku/.'tury
po materia lam tibetskich istocznikow.
[W:] Tradicjonnaja
kul'tura
nuroc!ow C['I!tralnoj
Azji. Materialy
i issledowanija.
(Nauka) Nowosibirsk 1986, s. 30 - 68.
1]2 ;A. Berzin,
s. 24.
173 Tybetańczycy
twierdzą natomiast,
że system pięciu probożywiołów znany
był już w przedbuddyjskim
bonie, por. przyp. 63.
168
16J

�Obraz

tradycyjnej

astronomii

i astrologii

179

był zbyt ważny w klasycznych indyjskich systemach kalendarzowych 174.
Nazwy jego kolejnych lat weszły w terminologię K,alaczakry: występujący w niej cykl sześćdz:iesięcioletni z'apożyczył nazwę od początkowego roku cyklu Jowisza - nazywa się go 'dominującym' (tyb. rab 'byung) 175.
Kalendarz tybetański je!st o cztery lata "spóźniony" w stosunku do
chińskiego 176: pierwszy zaczyna się od żeńskiego roku ognistego zająca,
drugi zaś od męskiego roku drewnianego szczura 177.
W czasach ohana Kubiłaja (XIII w.), za sprawą jego nauczyciela Pakpa
Lamy (Chos rgyal 'Phags pa), rachuby tybetańska i chińska zostały uzgodnione. Stało się to po wprowadzeniu miesięcy mongolskich (tyb. har zla).
Oba kalendarze rozpoczynały się w tym samym miesiącu księżycowym.
Pierwszy miesiąc Kalaczakry ,odpowiada trzeciemu miesiącowi mongol~,kiemu. Berzin pisze, że miesiące mongolskie noszą miano kolejnych numerów, podczas gdy miesiące Kalaczakry (liczone od nowiu do nowiu)
nazywane są tak ja1k ich hinduskie odpowiednik:i: według stacji księżycowych na które przypada pełnia 178.
A. Kwestia

dublowania

dat

kal

endarzowych

Wielu autorów, m.in. Cybikow, błędnie interpretuje fakt opuszczania
pewnych dat w kalendarzu tybetańskim, tłumacząc go chęcią ominięcia
dni niepomyślnych 17". Jak twierdzą Tybetańczycy, praktyka ta spowodowana jest koniecznością synchrO'Ilizacji rachuby solarnej i lunarnej 180.
Wiąże się to z istnieniem dwóch linii prz'ekazu tybetańskiej tradycji astronomicznej. Pierwsza z nich, linia mTshur pu (na'zwa pochodzi od klasztoZa: A. Berzin, s. 8.
Berzlin, s. 8: "pierws-zy rok tego ,dominującego'
sześćdziesięcioletniego
cyklu kalendarza
tybetańskiego,
uważany za oficjalną datę wprowadzenia
Kal;:&gt;.czakry do Tybetu odpowiada
znanej z przypowiedni
w Kalczakrze
liczbie lat
,oceanu ognistej przestrzeni'
(.tyb. me mkha' rgya-mtsho),
któ,ry nastąpił po rozpoczęciu ,okresu muzułmańskJ.ego w 624 roku( chociaż naprawdę
:oacząl się on
w 622.). Podobnie jak w systemach 'indyjS1kich liczby podane są tu w formie zakodowanej, zgodnie z powS',zechną w tamtej literaturze procedurą wyliczania w kolej,ności jednostek, dziesiątek, setek itd, Są tu trzy ognie, przestrzeń
pusta jak
zero i jeszcze czt-ery o~any. Tak więc ,ocean ognistej przestrzeni' następuje w 403
lata po roku 624, czyli w 1027 roku n.e.".
'76 Kalendar'nyje
obyczai ... , op. cit., s. .195.
_
177 A. Berzin,
s. 24: "Z ,tego też powodu ,dzień podzielony jeSlt na 12 okresów
podporządkowanych
12 zwierzętom
cyklu kalendarrowego,
zaczyna się o świcie
od okresu zająca, nie zaś od pierwszego znaku, czyli od szczura".
178 Patrz dkar rtsis F.
1;9 G, C. Cybilkow, Buddist-polomnik
w swiatyn'
Tibieta.
Petersburg
1!H9, s.
174

m A.

191.
180

12'

A. BerziJn, s. 24 - 25.

�JOANNA

180

TOKARSKA-BAKIR

ru Karmapów
w tybe&gt;tańskiej
prowincj:i
Kham),
Zal'nlC}OWana została
przez trzeciego Karmapę,
Rang 'byung rdo rje (1284 - 1339), który napisał obszerny komentarz
do Tantry Kalaczakry.
Przekaz ten i związana z
nim rachuba obecne są do dziś w obrębie szkoły Kagyu. Druga tradycja,
późniejsza,
nosi nazwę Phug pa, i rozwija się w obrębie szkół Ningma.
Siakji i Galugpa. Opiera się ona na pismach trzech wielkich mistrzów,
trzech "oceanów" 181: Phug pa Lhun grub rgya mtso, mKhas grub nor
bzang rgya mtsho i gTsang chung chs grags rgya mtsho. Różnice między
. tymi tradycjami
polegają główni'e na kalendarzu
i związane są z synchronizacją dat solarnych
i lunarnyoh.
Ponieważ
uzgodnienie
tybetańskiego
kalendarza
lunarnego
z kalendarzem
solarnym opartym na ruchu Słońca
jest bardzo trudne (na przykład równonoc wiosenna zw.iązana z ruchem
Słońca nie dokonuje się dokładnie w 12 faz Księżyca po poprzedniej
równocy), w związku z tym Co 32 i pół miesiąca dodawany jest cały miesiąc
dodatkowy.
Mówiąc ściśle, następuje
to dwukrotnie
w ciągu 65 miesiący .
.,Między tradycjami
mTshur phu i Phug pa występują
(... ) pewne
przesunięcia.
I po to, by wszystkie miesiące się zgadzały, pewne daty są
zdublowane,
zaś inne dni w ogóle nie pojawiają
się. Jest to związane z
dniami tygodnia i datami, nie zaś z pomyślnością
bądź pechowością dni.
Nie jest to zbyt prosty system, proszę jednak pamiętać, że mamy tu tzw.
dni dat księżycowych
(dni rachuby księżycowej).
Taki dzień księżycowy
jest to jedna trzydziesta
odległości, jaką Księżyc przebywa
w okresie
między dwoma nowiami. Każdy taki księżycowy
dzień jest dniem tygodnia. Ale trzeba też pamiętać, że jeżeli podzielimy
czas na takie dni, nie
zaczynają
się one o tej samej porze ponieważ ruch Księżyca nie jest ruchem jednostajnym;
porusza się ()!Il raz szybciej, gdzie indziej znów wolniej. Chcemy więc uzgodnić dzień księżycowy
z dniem miesiąca solarnego (z datami miesiąca). Czasem jednak może się tak zdar;:yć, że dwa dni
księżycowe
przypadną
na jedną datę solarną. A przecież' nie może być
jednocześnie
poniedziałek
i wtorek. Trzeba więc zdublować tę datę. Wówczas jeden dzień księżycowy
przypada na poniedziałek,
zaś drugi na wtorek. Ponieważ nie może być dwóch poniedziałków
pod rząd, jedną z dat
się pomija. W tradycji Phug pa pomija się datę pierwszego z podwójnych
dni, zaś w tradycji mTshur phu - drugą. Kiedy indziej znowu na jakąś
datę miesięczną nie przypada początek żadnego dnia księżycowego, a przeóeż po niedzieli nie może !być od razu wtorek. W związku z tym dodaje
się datę dodatkową.
W tradycji Phug pa podwaja się datę dnia następnego, a więc wtorku, zaś w tradycji mTshur phu - datę dnia wcześniejszego, czyli niedzieli" 18".

181
182

Tyb. rgya mtsho A. Berzin, s. 24.

,ocean',

�Obraz

B. O b s e r wac

tradycyjnej

astronomii

i astrologii

181

j e a s tron om iczn e

Jak już pisałam, w astronomii i astrologi,i tybetańskiej
obserwacja
nieba nie odgrywała
szczególnie
ważnej roli, z reguły ograniczano
się do
obserwacji cienia gnomonu przy wyznaczaniu
ascendentu 183. Podobnie jak
dawni Grecy, którzy oparli swą astr·onomię głównie na zasadaeh geometrii,
także Tyb€tańczycy
posługiwali
się swoistą, przejętą
z Indii, trygonometrią. Obliczen.ia pozycji pla,net przeprowadzane
były w oparciu o funkcje geometryczne
typu sinus i cosinus. Reguły postępowania
przedstawione w postaci tablic (tyb. re'u mig) używanych
do tych obliczeń, są nieco
różne od konwencjonalnej
trygonometrii,
jednakże, jak się okazało po ich
prz·eanalizowaniu,
oparte są one na tych samyoh funkcjach
trygonometrycznych, ja1kkolwiek nieco uproszczonych
184.
Tybetańczycy
nigdy nie usilowali tworzyć astronomii, która umożliwiałaby dz:iałanie ściśle praktyczne,
np. żeglowanie.
"J eśli informacja
astrologiczna jest Empirycznie ścisła i pomocna, to nieważne czy odpowiada ona
ściśle pozycjom planet na niebie. Astrologii tej nie :interpretujesię
w kalegoriach wpływów pochodzących
od planet, istniejących
jako niezależne
istności, całkowicie .nie związane ze strumieniami
umysłów
poszczególnych ludzi, lecz raczej jako odbicie skutków ich dawnego impulsywnego
zachowania
(karma). Rezultaty
impulsywnych
działań z przeszłych
żywotów dojrzewają
w postaci okolicznoŚQi kolejnego odrodzenia. Skutki te
odpowiadają
swoim przyczynom (... )" 185. Rezultaty
karmiczne dotyczą zarówno warunków
kolejnego odrodzenia, jak i instynktownych
skłonności.
Inną, szerszą kategorią
tych skutków jest "odbicie całej karmicznej
sytuacji jednostki
w danych astro·nomicznych
i astrologicznych.
A zatem
informacje
te mogą naprowadzić
na śl,ad rezultatów,
które wynikną
z
dawnych impulsywnych
działań, o ile nie zastosuje się środków zaradczych (Dharma) dla zmiany sytuacji" 186.

Joanna

Tokarska-Bakir

A PICTURE

OF TRADITIONAL
ASTRONOMY AND ASTROLOGY
AMONG CONTEMPORARY TIBET ANTS

FOUND

(summary)

The paper, devoted to traditional
Tibetan astronomyand
astrology, constitutes an attempt to describe the field research conducted by the author in India and

'''3
'~3

Patrz dkar rtsis E.
A. Berzin, s. 26.
A. Berzin, s. 12 - 14.

IRti

Ibidem.

'~l

�182

JOANNA

TOKARSKA-BAKIR

Nepal between May and July, 1987. The reisearch has been supplementer by additional Tibetan sources. All of which aimed at the recoTIistruction of emic categol"ies that represent and categorize the traditional Tibetan knowledge of the stars
The author of this paper wishes to minimize subjecMve interpretation
on her
part in this research. Therefore, not only does ,the try to give an account of the
Tibetans' outlook upon astronomyand
astrology, but also of their own version
of the history of this field of science (its origin, development, influences, etc.),
it emic interpretations
and applications. The glossary used in this paper, the
specific selection of data sources and different understandin,g of their criticism.
all serve the above purpose. The material is presented in the following order:
Indian influences (Tibetan: dkar rtzis): tan tra KiHacakra, Tibetan material inspired by Kalacakra, planets, days of the week, zodiak signs; lunar positions,
natal signs of the planets, three types at days, Indian influences nol associClted wits Kalacakra;
Chines influences (Tibetan: nag rtzis): protoelements and animal cyc!e. aspects and relationships, magic square and trigrams, Tibetan callendar, doubling
moon dates, astronomical observations.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10070" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10048">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/fe8a2b457e5c1a4bffd54a9fc0f5b56b.pdf</src>
        <authentication>aeefb913bd9e183a5cbdd363d2452dd4</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119737">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:661</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119738">
                <text>1969</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119739">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:608</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119740">
                <text>Obraz tradycyjnej kultury materialnej Danii w muzeach na wolnym powietrzu / ETNOGRAFIA POLSKA 1969 t.13 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119741">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1969 t.13 z.1, s.151-170</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119742">
                <text>Posern-Zielińska, Mirosława</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119743">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119744">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119745">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="119746">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119747">
                <text>„ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. X I I I : 1969 z. 1

MIROSŁAWA

POSERN-ZIELIŃSKA

OBRAZ TRADYCYJNEJ K U L T U R Y M A T E R I A L N E J
W M U Z E A C H N A W O L N Y M POWIETRZU

DANII

Muzealnictwo duńskie oparte o ugruntowane w t y m kraju tradycje
kolekcjonerskie należy do najstarszych w Europie. J u ż w końcu X V I w.,
a szczególnie w pierwszych dziesięcioleciach X V I I w., zaczęło wzrastać
charakterystyczne dla tych czasów zainteresowanie wszelkiego rodzaju
„osobliwościami", których prywatne zbiory stanowiły podstawę przy­
szłych, specjalistycznych kolekcji. Wśród amatorów gromadzących i za­
kładających te „gabinety osobliwości" poczęło krystalizować się przeko­
nanie o poważnej wartości niektórych zabytków dla poznania minionych
kart narodowej historii.
Szczególnie duże zasługi na t y m polu położył Ole Worm (1588—1654),
z wykształcenia lekarz, który jednak całe swe życie poświęcił zbieraniu
„starożytności" i badaniom historycznym. Jemu to Dania zawdzięcza
cenne kolekcje inskrypcji runicznych oraz ich szczegółowe, wnikliwe
opisy. Ole Worm, uznany za ojca duńskiej archeologii, znajdował się
zapewne pod silnym w p ł y w e m humanistycznych idei włoskiego re­
nesansu, z którymi bliżej zapoznał się w czasie swych studiów medycz­
nych w Italii. W 1623 r. założył we w ł a s n y m domu pierwsze na terenie
Danii muzeum, obejmujące oprócz kolekcji archeologicznych i etnogra­
ficznych, również zbiory z zakresu mineralogii, botaniki i zoologii.
Początkowy okres zainteresowań
archeologiczno-etnograficznych
w Danii charakteryzuje się przede wszystkim próbą odczytania i nowej
interpretacji przeszłości narodowej. Działalność naukowa skupiała się
wówczas głównie na dziejach Wikingów, duńskich królów i arystokra­
tycznych rodów, lecz w zasięgu zainteresowań ówczesnych ludzi nauki
znajdowały się również stare ballady ludowe i zabytki kultury material­
nej.
Późniejsze dopiero lata wraz z koniecznością powstania specjalistycz­
nych warsztatów naukowych przyniosły w konsekwencji daleko idącą
popularyzację zainteresowań, która — rzecz jasna — musiała również

�152

MIROSŁAWA P(

odzwierciedlić się i w duńskim muzealnictwie. Faktem jednak pozosta­
nie bezsprzecznie duża rola Ole Worma, który poprzez założenie tzw.
Museum Wormianum zainicjował nowy etap w rozwoju duńskiej huma­
nistyki. Po śmierci fundatora zbiory te włączono do Muzeum Królewskie­
go (Det Kongelige Kunstkammer) powstałego najprawdopodobniej w la­
tach 1652-1653.
Innym wydarzeniem dużej wagi w dziejach duńskiego muzealnictwa,
0 reperkusjach widocznych do dziś, bylo założenie w 1807 r. przy ko­
penhaskiej Bibliotece Uniwersyteckiej — Królewskiego Muzeum Sta­
rożytności Północy (Det Kongelige Museum for de Nordiske Oldsager).
W 1855 r. zbiory tej placówki, po uprzednim przeniesieniu ich do Pałacu
Christiansborg (1832 г.), znalazły się ostatecznie w tzw. Pałacu Książę­
cym (Prinsens Palae). Muzeum Królewskie obok kolekcji pochodzących
z pierwszego na świecie, założonego już w 1841 г., również duńskiego
muzeum etnograficznego, objęło także zbiory antyczne i numizmatyczne.
Wartość tych kolekcji, ich ilość i różnorodność przyczyniły się do prze­
kształcenia tej placówki w 1892 r. w wielodziałowe Muzeum Narodowe
(Nationalmuseet).
Ogólnonarodowa tendencja do tworzenia instytucji muzealnych do­
prowadziła j u ż w poł. X I X w. do inicjatyw zakładania muzeów również
W szeregu miast prowincjonalnych. W ten sposób w 1855 r. Ribe posia­
dało już swe własne muzeum (płn.-zach. Jutlandia), a nieco później;
również takie miasta, jak Odense na Fionii, Aarhus, Viborg, Aalborg
1 Randers (Jutlandia). Silny w tym okresie proces społeczno-gospodar­
czego rozwoju niósł ze sobą nieuchronne zmiany również w tradycyjnym
kulturowym krajobrazie wsi. Przeobrażenia te wpłynęły na znacznie
większy wzrost zainteresowań społeczeństwa swą własną historią i k u l ­
turą. Okres ten stanowił drugi etap w dziejach duńskiego muzealnictwa
wnosząc w miejsce niezorganizowanych i często dyletanckich poszuki­
wań naukowe metody badań terenowych, ścisłą dokumentację, zabiegi
konserwatorskie i nowe spojrzenie na problem wystawiennictwa. Wyra­
zem pojawienia się tych tendencji było otwarcie w 1885 r. Duńskiego
Muzeum Ludowego (Dansk Folkemuseet) w Kopenhadze.
Od tego czasu ilość placówek muzealnych wszelkiego typu- wzrasta
nadzwyczaj szybko osiągając w 1964 r. liczbę 190. Wśród nich wiele
usytuowano również na wsi stwarzając dogodne warunki dla wciągnię­
cia szerokich rzesz społeczeństwa w orbitę zainteresowań historią w ł a s ­
nej kultury.
Muzea duńskie podzielić można na trzy zasadnicze grupy, a miano­
wicie: 1) muzea historii kultury, 2) muzea sztuk plastycznych oraz
3) muzea przyrodnicze. Odstępstwem od tego podziału są oczywiście
placówki regionalne, których zbiory — jak wszędzie — stanowią zespół

�153

M U Z E A NA W O L N Y M P O W I E T R Z U W D A N I I

najróżniejszych eksponatów odnoszących się do historii i kultury okre­
ślonego terenu. Spośród ogólnej liczby wymienionych wyżej muzeów
iylko 25 jest dziś własnością państwa, 30 podlega prawnie władzom
lokalnym, 85 określonych jest jako niezależne, na ogół prywatne,
a wreszcie 50 należy do szeregu towarzystw muzealnych. Bez względu
na to, w czyjej znajdują się one gestii, wszystkie korzystają z dotacji
rządowych bądź finansowej pomocy władz terenowych. Nie bez znacze­
nia w tym względzie są również różnego rodzaju prywatne fundacje.
Aby zilustrować rozmiary tej pomocy warto przytoczyć kilka konkret­
nych danych liczbowych. I tak np. tylko w 1963 r. fundusze wydatko­
wane przez państwo na cele muzealne objęły łącznie sumę ok. 16 min.
koron, z czego znaczną część, bo aż 13,5 min., uzyskały muzea p a ń ­
stwowe. Ponadto coroczne dotacje władz lokalnych na podobne cele
wynoszą ok. 2,5 min koron i mniej więcej tyle samo wnoszą fundacje
pochodzące ze źródeł p r y w a t n y c h . Zauważyć zatem można, iż ciężar
utrzymania rozbudowanej sieci muzealnej spada w głównej mierze na
państwo, co jest najlepszym dowodem uznania społecznej roli i znacze­
nia tych instytucji nie tylko w kulturalnym życiu kraju, ale i w kształto­
waniu postaw obywateli świadomych swej narodowej historii.
l

Na ogólnym tle duńskiego muzealnictwa interesująco przedstawia się
miejsce muzeów o charakterze etnograficznym. Aczkolwiek wchodzą one
najczęściej w skład placówek wielodziałowych, niemniej z racji swych
rozmiarów oraz ilości odgrywają znaczną rolę w życiu muzealnym i k u l ­
turalnym Danii.
W niniejszym artykule zajmę się przede wszystkim omówieniem m u ­
zeów typu skansenowskiego, z którymi miałam okazję zapoznać się
bliżej w czasie mego pobytu w D a n i i . Zwiedzane przeze mnie w lecie
1967 r. tzw. „muzea na wolnym powietrzu" można podzielić ze względu
na charakter i znaczenie ekspozycji na trzy zasadnicze grupy, a mia­
nowicie: 1) skanseny centralne, 2) muzea regionalne oraz 3) pojedyncze
zabytki zachowane in situ.
Centralne muzea na wolnym powietrzu skupiają przeważnie na
swym terenie zabytki reprezentujące wszystkie obszary kraju. Stąd też
skanseny takie stanowią znakomity, porównawczy przegląd podstawo­
wych form architektonicznych, typowych dla poszczególnych regionów.
Ponadto dysponując dużymi nakładami finansowymi pozwalają na roz2

1

book,
2

P. H a l k j a e r K r i s t e n s e n ,
C o p e n h a g e n 1964, s. 306—310.

Museums,

[w:]

Denmark.

An

Official

hand­

C e l e m mego a r t y k u ł u jest u z u p e ł n i e n i e p r a c y M . A . K o w a l s k i e g o , Z p r o blematyki
muzealnictwa
etnograficznego
w Danii,
zamieszczonego w niniejszym,
tomie, w k t ó r y m z r a c j i jego o g ó l n e g o c h a r a k t e r u nie p o ś w i ę c o n o s k a n s e n o m z b y t
wiele miejsca.

�154

MIROSŁAWA

POSERN-ZIELIŃSKA

winiecie nie tylko szerokiej działalności naukowej, oświatowej i popu­
laryzacyjnej, ale również zapewniają obiektom należytą opiekę. Nie bez
znaczenia jest tu ich lokalizacja umożliwiająca wykorzystanie tego
kompleksu muzealnego w celach komercjalnych, stwarzając w okolicy
atrakcyjny ośrodek o charakterze rozrywkowo-wypoczynkowym.
Skanseny centralne sytuowano na ogół ze zrozumiałych względów
w stolicach. Stąd też placówki te traktuje się jako muzea typu narodo­
wego o specjalizacji w zakresie tradycyjnej kultury wiejskiej i miesz­
czańskiej. Podobnie rzecz się ma z duńskim skansenem zlokalizowanym
w Sorgenfri pod K o p e n h a g ą .
Początkowo obiekt ten mieścił się na terenie dawnego parku Pałacu
Rosenborg w Kopenhadze, stanowiąc oddział Budownictwa (Bygningsafdelig) przy Duńskim Muzeum Etnograficznym. Wkrótce jednak, bo
w 1901 г., ze względu na szczupłość miejsca uniemożliwiającą dalszą
rozbudowę ekspozycji przeniesiono muzeum do Sorgenfri, gdzie na te­
renie rozległych łąk i parku (Slotspark) znalazło dogodne dla swego
rozwoju warunki. Zgromadzone tam obiekty pozwalają na dokładne
zapoznanie się z podstawowymi typami duńskiej architektury wiejskiej
z okresu dwóch minionych stuleci. Wyposażenie ich w komplety mebli,
sprzęty i narzędzia epoki stwarza jeszcze pełniejszy obraz w a r u n k ó w
życia duńskiego chłopa. Nie zmienia to jednak faktu, iż muzea na wol­
nym powietrzu są przede wszystkim instytucjami, w których zabytki
architektoniczne posiadają znaczenie dominujące i dlatego też i m po­
święcę najwięcej miejsca.
Stare duńskie zabudowania mieszkalne i gospodarcze są zazwyczaj
jednokondygnacyjne, o rzucie przyziemia w kształcie wydłużonego
prostokąta. Poszczególne budynki z reguły łączone razem tworzyły za­
grodę zbliżoną do formy zamkniętego prostokąta lub kwadratu z po­
dwórzem pośrodku,
Najstarsze stosunkowo cechy posiada wiejskie budownictwo Zelandii.
Tradycje jego sięgają jeszcze czasów poprzedzających okres Odrodzenia,
gdyż oparły się one skutecznie ówczesnym architektonicznym tenden­
cjom miejskim, które odcisnęły jednak swe piętno na budownictwie
ludowym innych regionów. Typowym przykładem budownictwa wiej­
skiego Zelandii na terenie skansenu w Sorgenfri jest zagroda z Pebringe
(płd.-wsch. część wyspy). Datowana mniej więcej na 1800 r. posiada
jednak fragmenty znacznie starsze. Poszczególne części zagrody tworzą
w sumie zamknięty prostokąt, którego wnętrze stanowi wybrukowane
3

3

Ze w z g l ę d u na l o k a l i z a c j ę muzeum m i ę d z y dwoma m i e j s c o w o ś c i a m i : L y n g b y
i Sorgenfri, spotkać m o ż n a w literaturze przedmiotu r ó w n i e ż tę p i e r w s z ą miejsco­
w o ś ć jako siedzibę Frilandsmuseet.

�M U Z E A NA W O L N Y M P O W I E T R Z U W D A N I I

155

kamieniami podwórze. W szkieletowych ścianach przestrzenie między
drewnianą konstrukcją wypełnione są płotkową kratownicą oblepioną
gliną a częściowo cegłami. Dach k r y t y jest słomą. Na podwórze prowadzi
umieszczona w południowym skrzydle zagrody — zadaszona brama.
Po przeciwległej, północnej stronie zabudowań znajduje się dom miesz­
kalny, do którego główne wejście usytuowane jest od strony podwó­
rza. Do najważniejszego pomieszczenia, tzw. dagligstue, gdzie zasadni­
czo skupiało się całe życie rodzinne, prowadziła niewielka sionka, w y ­
kładana posadzką z cegieł. W izbie tej obok żelaznego piecyka połączo­
nego przez ścianę z kuchenną kotliną zwraca uwagę długi, ciężki stół
z na stałe zamocowanymi pod ścianą okienną ławami, na których w cza­
sie posiłków siadali z parobkami synowie gospodarza, podczas gdy prze­
ciwległe miejsca zajmowały kobiety. Gospodarz siedział zazwyczaj
osobno — zajmując przy stole miejsce honorowe. Po drugiej stronie izby
znajdują się dwa łóżka o konstrukcji przypominającej szafy z zasłona­
m i zamiast drzwi. W jednym z narożników wisiała na ścianie niewielka
szafka, służąca do przechowywania dokumentów i co bardziej wartościo­
wych przedmiotów. Reprezentacyjnym pomieszczeniem był „najlepszy
pokój" (storstue),
który w Danii odpowiadał naszej „białej izbie".
Usytuowany przy ścianie szczytowej, z dala od kuchni nie posiadał ja­
kiegokolwiek systemu ogrzewczego. Izba ta używana zazwyczaj tylko
w okresie. świąt lub uroczystości rodzinnych służyła również za pokój
gościnny i pomieszczenie do przechowywania w stojących tam skrzy­
niach i kredensach bielizny oraz odzieży. W kuchni (kokken) zwraca
uwagę duży piec z otwartym paleniskiem. W jego tylnej ścianie znaj­
duje się otwór pieca chlebowego. Kuchnia połączona była bezpośred­
nio ze spiżarnią, za którą mieściła się pomywalnia naczyń, użytkowana
równocześnie jako pralnia, miejsce uboju i wyrobu piwa. Tam też prze­
chowywano wszystkie potrzebne do tych prac narzędzia i sprzęty.
W mieszkalnym skrzydle- zagrody mieściło się również pomieszczenie —
magazyn opału i sprzętów potrzebnych w gospodarstwie domowym.
Pasaż we wschodnim skrzydle domu łączył ogród z podwórzem, a rów­
nocześnie krył w sobie warsztat do podręcznych napraw narzędzi rol­
niczych. Wschodnia część zagrody z Pebringe obejmuje owczarnię i sto­
dołę, w południowej zaś znajduje się obora, stajnia oraz pomieszczenia
dla drotpu itp.
Odmienne od zelandzkiego typu budownictwa są zabytki architek­
tury wiejskiej z wyspy Lolland. Nie bez znaczenia były tutaj stosunkowo
silne w p ł y w y niemieckie oddziaływające poprzez dawne duńskie księs­
two Szlezwiku, oraz znacznie lepsze niż w innych regionach warunki
życia chłopów wynikające z urodzajnych gleb tej wyspy. Konstrukcja
ścian zabudowań, podobnie jak na Zelandii, była szkieletowa, dachy zaś

�156

MIROSŁAWA

POSERN-ZIELIÑSKA

pokrywano słomą lub trzciną, zależnie od dostępności odpowiedniego
surowca.
Przykładem lollandzkiej architektury wiejskiej w skansenie Sorgenfri
jest zagroda małorolnego chłopa z Dannemare. Poszczególne jej pomiesz­
czenia usytuowane są do siebie pod kątem prostym, przy czym dom
mieszkalny mieści się w południowym skrzydle zagrody, część gospo­
darcza zaś w zachodnim. Wejście do pomieszczeń mieszkalnych usytu­
owane od strony podwórza prowadzi przez sień oddzielającą „storstue"
od ,,dagligstue", gdzie — podobnie jak w całej Danii — długi stół i ława
ustawione pod oknami wzdłuż zewnętrznej ściany budynku, nadają
tej izbie swoisty wyraz.
Wyspa Fionia z zachowanymi tam do dziś wieloma starymi zagroda­
mi, wzniesionymi nawet 200 lat temu, stanowi niezwykle interesujący
rezerwat wiejskiego budownictwa Danii. Dzięki temu Fionia jest jakby
jednym dużym, naturalnym muzeum na wolnym powietrzu, odbijają­
cym wyraźnie od ogólnego, zurbanizowanego już w pełni krajobrazu
duńskiej wsi. I choć wielu mieszkańców tych zabytkowych budowli
przystosowało ich wnętrza do wymogów współczesnego poziomu życia,
to jednak zauważyć można tam nadal szczególny pietyzm i troskę, jaką
otacza się te pamiątki przeszłości, dbając o ich należytą konserwację
i zachowanie tradycyjnej elewacji. Zachodnia Fionia jest terenem w y s t ę ­
powania archaicznej konstrukcji dachu, sięgającej korzeniami wczesnej
epoki żelaza. Poziomo spoczywające na sochach ślemię stanowiło oparcie
dla szeregu haczykowato zakończonych żerdzi, tworzących wraz z umo­
cowanymi na nich listwami szkielet słomianego poszycia dachu. Po­
dobnego rodzaju konstrukcyjne rozwiązania występują do dziś poza Fio­
nia tylko jeszcze w północno-zachodniej części Jutlandii.
Najbardziej zróżnicowanym pod względem kulturowym jest P ó ł w y ­
sep Jutlandzki. Źródłem tego stanu rzeczy była zarówno wielkość tego
regionu, jak i jego różnorodne warunki środowiskowe, a także najsilniej
tu zaznaczone wpływy narodów sąsiednich. Szczególnie silna obca i n ­
filtracja kulturowa widoczna jest w południowym Szlezwiku, który
dopiero w 1864 r. przyłączony został do państwa pruskiego . Na t y m
obszarze pojawił się już w połowie X V I I w., tak charakterystyczny dla
północno-zachodnich Niemiec, typowy dom saksoński. Choć region ten
obecnie nadal nie wchodzi w skład Królestwa Duńskiego, niemniej przez
wiele stuleci stanowił jego integralną etniczną część; z tego też względu
również budownictwo szlezwickie reprezentowane jest w skansenie Sor­
genfri.
4

4

ski,

W. C z a p l i ń s k i ,
K . G ó r s к i , Historia

Historia
Danii,

Danii

od

1513—1945

roku,

[w:]

Wrocław—Warszawa—Kraków,

W.

Czapliń­

1965, s. 288—290.

�157

M U Z E A NA W O L N Y M P O W I E T R Z U W D A N I I

Saksoński typ zagrody przeniesiony do muzeum pochodzi z Ostenfeld i datowany jest na 1685 r. Fachy ścian budynku wypełnione cegłami
koloru żółtego tworzą typowy dla całego obszaru północnych Niemiec
— mur pruski. Duże wrota w szczytowej ścianie, usytuowanej równole­
gle do ulicy wioski, prowadzą do wnętrza składającego się zasadniczo
z trzech, biegnących wzdłuż całego budynku naw. Zakończeniem środ­
kowej nawy są pomieszczenia mieszkalne z charakterystycznym otwar­
t y m paleniskiem. Nawy boczne, odpowiednio podzielone przepierze­
niami,
służyły
za pomieszczenia
gospodarcze. Siano
i
słomę
przechowywano na poddaszu, gdzie ciepło i dym ogniska znakomicie
je wysuszały, stwarzając jednak poważne niebezpieczeństwo pożaru.
W zachodniej części południowego Szlezwiku, a zwłaszcza na terenach
depresyjnych, zaznaczały się w budownictwie wpływy holenderskie.
W skansenie pod Kopenhagą znajdujemy również typową dla tych ob­
szarów zagrodę, pochodzącą z półwyspu Eiderstedt w północnej Fryzji.
Jest ona kwadratowa i — podobnie jak zagroda typu saksońskiego — po­
kryta w całości wysokim, stromym i czterospadowym dachem słomianym.
Środkową jednak przestrzeń, w przeciwieństwie do domu saksońskiego
tworzy nie gumno a stodoła, wokół której koncentrują się dopiero inne
pomieszczenia. I tak część mieszkalna (kopf) znajduje się we wschodniej
stronie zagrody, w północnej i zachodniej — mieszczą się obory i stajnie
(rumpf), część południowa zaś przystosowana jest do młocki. Interesująca
i nietypowa dla duńskiego obszaru etnograficznego jest konstrukcja
nośna dachu. Jego potężna bryła opiera się na czterech słupach połączo­
nych na górze r a m ą konstrukcyjną wyznaczającą na rzucie przyziemia
centralną część zagrody, czyli stodołę. Tego typu techniczne rozwiązanie,
charakterystyczne początkowo tylko dla północnej Holandii i wschodniej
F r y z j i , przenikało na tereny duńskie wraz z posuwającym się w kierun­
ku wschodnim osadnictwem holenderskim.
5

Typowym dla zachodniej Jutlandii surowcem budowlanym była
czerwona cegła, którą zaczęto wypalać na południu kraju w X V I w.
Budynki murowane w związku z brakiem drewna wypierały powoli
tradycyjne konstrukcje szkieletowe, rozprzestrzeniając się wzdłuż w y ­
brzeży Morza Północnego, obejmując również swym zasięgiem środkowe
partie Jutlandii. Zagrody zachodniej Jutlandii z ich ciemnoczerwonymi,
ceglanymi ścianami i szarymi strzechami tworzą malowniczą kompozycję
nadającą swoistego kolorytu temu regionowi Danii.
Niedostatek surowca drzewnego odczuwano również na rozległych
obszarach wrzosowisk środkowej Jutlandii. Fakt ten spowodował wpro5

I. N.

Narody

G r o z d o w a,

Zarubieżnoj

Jewropy,

Narody

Nidierłandow,

Bielgii

i

Ljuksiemburga,

t. 2, M o s k w a 1966, s. 268—269, 296—297.

[w:J

�158

MIROSŁAWA

POSERN-ZIELINSKA

wadzenie do ludowej architektury innych surowców występujących
na t y m terenie w dostatecznej ilości. Zamiast drewna i gliny użytkowano
do budowy ścian torfu, wrzosowej darni oraz kamieni; a słomianą strze­
chę zastąpiono poszyciem z wrzosów. Sporadycznie jednak konstruowano
także zabudowania systemem szkieletowym z fachami wypełnionymi
plecionką i gliną. Wtedy jednak, w celu lepszej ochrony przed zimowymi
zawieruchami i wiosenną wilgocią, otaczano je stertami darni bądź torfu.
To nadzwyczaj prymitywne i ubogie budownictwo, którego źródła
tkwiły w trudnościach surowcowych i niskiej stopie życiowej mieszkań­
ców centralnej Jutlandii, należy już dziś do bezpowrotnej przeszłości.
Nawet w skansenach nie można znaleźć reprezentatywnych przykładów
tego typu budownictwa, a najstarsza zagroda z tego regionu w muzeum
na wolnym powietrzu w Sorgenfri pochodzi mniej więcej z 1850 r.
Nie jest to jednak zagroda zbudowana z torfu czy darni. Zastąpiła je
nieskomplikowana konstrukcja szkieletowa ścian, w której wolne prze­
strzenie wypełnił mur z cegieł częściowo wypalanych, a częściowo su­
szonych na słońcu. Dachy poszyte pospołu słomą i wrzosem posiadają
grzbiet zabezpieczony kalenicą z darni. Kompleks zabudowań nie tworzy
zwartego zespołu, tak jak na terenie wyspiarskiej części Danii, lecz
poszczególne budynki usytuowane są oddzielnie na kształt greckiej litery
, , I I " . Ten sposób rozmieszczenia sięga okresu średniowiecza, podobnie
jak i jego późniejszy wariant, o tej samej formie, lecz o połączonych
już wspólnym dachem wszystkich budynkach .
6

Wschodnia część Jutlandii, o urodzajnych glebach i łagodnym k l i ­
macie, posiada zbliżone tradycje architektoniczne do wyspiarskiej partii
kraju. Poszczególne części zagrody tworzą tam również często zamkniętą
zwartą całość, otaczającą kwadratowe lub prostokątne podwórze. Czarne
drewniane fragmenty szkieletowej konstrukcji ścian kontrastują z czer­
wonymi przestrzeniami fachów. Budownictwo t o reprezentuje w Sorgen­
f r i zagroda z True. Stanowi ona zespół architektoniczny powstały na
przestrzeni od X V I I do X I X w. z najstarszą częścią mieszkalną, datowaną
na 1670 r. Interesującym uzupełnieniem realiów zagrody jest usytuo­
wany przed domem ogród warzywny, uprawiany dziś w skansenie wg
wzorów z około 1875 r.
Przedstawione powyżej zasadnicze typy budownictwa wiejskiego Danii
nie wyczerpują oczywiście wielu lokalnych zróżnicowań, które jedna­
kowoż często znalazły także swe odbicie w zespole zabytków zgromadzo­
nych w muzeum Sorgenfri . Ponadto nadmienić należy, że obok wielu
kompletnych zagród, na terenie skansenu znajdują się również pojedyn7

e

G . I. A n o c h i n ,

7

berg,

Datczanie,

tamże,

s. 17.

O g ó l n a charakterystyka d u ń s k i e g o budownictwa wiejskiego
Gamie

Danske

Bendergaarde,

Kobenhavn

1962.

zob. A .

Steens-

�M U Z E A NA W O L N Y M P O W I E T R Z U W D A N I I

159

cze obiekty, wyrwane niestety ze swych oryginalnych zespołów. Umiesz­
czenie jednak tych budynków we Frilandsmuseet miało na celu ochronę
także takich zabytków architektury ludowej, których pozostałe, towarzy­
szące i m zazwyczaj zabudowania nie nadawały się już do translokacji
i konserwacyjnych zabiegów.
W Sorgenfri zgromadzono również kilka wiejskich domów należących
do ludności o zawodach pozarolniczych w rodzaju rybołówstwa, handlu
morskiego, garncarstwa i tkactwa. Wśród obiektów muzealnych znalazły
się więc także warsztaty rzemieślnicze tego typu, jak kuźnia, wiatraki
i młyny wodne oraz warsztat garncarza. Troska o odtworzenie możliwie
pełnego obrazu tradycyjnej kultury materialnej wsi duńskiej podykto­
wała również zgromadzenie obiektów o charakterze uzupełniającym.
Wymienić tu można choćby remizę strażacką mieszczącą XIX-wieezny
sprzęt przeciwpożarowy czy interesujący, granitowy most wiejski z za­
chodniej Jutlandii, którego konstrukcja stanowiła żywą kopię średnio­
wiecznych mostów drewnianych. Gwoli spełnienia warunku najdalej
posuniętego autentyzmu zrekonstruowano również na terenie muzeum
miejsce wioskowych spotkań gospodarzy, obradujących pod przewodni­
ctwem zmieniającego się co roku „starszyny" (olderman). Narady te
dotyczyły zazwyczaj żywotnych spraw społeczności wiejskiej, jak np.
kolejności robót polowych, rozplanowania zasiewów, karania przekroczeń
czy ustalania form wzajemnej pomocy sąsiedzkiej. Zebrania gospodarzy
odbywały się na ogół w centralnym punkcie wioski, najczęściej pod
starą lipą, którą otaczano kręgiem dużych kamieni lub okrągłą platformą
usypaną z ziemi i umocnioną od zewnątrz płotkową plecionką.
Na terenie skansenu ustawiono także pochodzące z 2 poł. X V I I w.
kamienie milowe oraz niskie granitowe słupy, pokryte inicjałami i zna­
kami rozpoznawczymi. Te ostatnie posiadały charakter informujący,
gdyż umieszczone przy traktach wskazywały odpowiedzialnego za ich
dobry stan gospodarza.
Centralne muzeum na wolnym powietrzu w Sorgenfri pod Kopen­
hagą posiada w sumie niezwykle interesujący zbiór zabytków, które
kolekcjonowano mając na względzie trzy podstawowe kryteria. K r y ­
terium geograficzne nakazywało zbierać obiekty reprezentatywne dla
poszczególnych obszarów kulturowych i to nie tylko dla tych, które
znajdują się obecnie w granicach Danii, lecz również charakterystyczne
dla regionów wchodzących niegdyś w skład Królestwa, a dzisiaj
nadal związanych z nim kulturowo, choć już nie politycznie. Kierując
się kryterium chronologicznym zgromadzono zabytki typowe dla poszcze­
gólnych stuleci, ukazując obraz kulturowych przemian tak widocznych
w formach architektury wiejskiej oraz wyposażeniu wnętrz. Trzecie
wreszcie kryterium natury socjologicznej pozwoliło uwzględniać spo-

�160

MIROSŁAWA

POSERN-ZIELIÑSKA

łeczne rozwarstwienie wsi duńskiej dzięki odtworzeniu warunków życia,
zarówno zamożnych, jak i ubogich rolników, oraz ludności wiejskiej
reprezentującej zróżnicowane zawody rzemieślnicze.
Dania poza skansenem w Sorgenfri, stanowiącym centralne, najwię­
ksze muzeum kultury ludowej na wolnym powietrzu, posiada również
drugi, tej samej rangi obiekt. Muzeum to zlokalizowane w Aarhus,
drugim co do wielkości mieście duńskim, poświęcone jest dawnej kulturze
mieszczańskiej. „Stare Miasto" (Den Gamie By) stanowi jeden z unikal­
nych skansenów w Europie wyspecjalizowanych w kolekcjonowaniu,
konserwacji i rekonstruowaniu zabytków architektury miejskiej.
Inicjatywę założenia muzeum „Den Gamie B y " wysunął dyrektor
ogrodu botanicznego — Peter Holm, przenosząc w 1914 r. na jego teren
dom burmistrza z Aarhus. W latach późniejszych zaczęto, tam stopniowo
umieszczać inne budynki, które w sumie na stosunkowo niewielkiej
przestrzeni uformowały miasteczko z rynkiem i szeregiem brukowanych
„kocimi łbami" uliczek. Większość obiektów pochodzi z miast Jutlandii,
w szczególności z Aarhus i Aalborg, kilka zaś przeniesiono z Fionii i Ze­
landii. Ekspozycja ukazuje rozwój architektury oraz całokształt kultury
mieszczańskiej w Danii od renesansu aż po koniec X I X w. W skansenie
t y m szczególną uwagę zwraca duża troska o takie usytuowanie poszczegól­
nych budynków, by zajmowały właściwe sobie miejsce. Dlatego też
w przeciwieństwie do koncepcji stosowanej w skansenach budownictwa
wiejskiego w t y m wypadku przyjęto takie rozwiązanie, by poprzez możli­
wie największą koncentrację zabytkowych obiektów odtworzyć typową
dla ubiegłych stuleci zwartą zabudowę oraz oddać charakterystyczną
atmosferę małego miasta duńskiego.
Odpowiednia lokalizacja domów narożnikowych przy zbiegu dwóch
ulic pozwoliła ukryć te partie ścian, które w sytuacji naturalnej również
nigdy nie były widoczne. Warsztaty i zakłady przemysłowe wymagające
usytuowania nad wodą, jak np. młyn, folusz czy garbarnia, umieszczono
po obu stronach kanału utworzonego w w y n i k u spiętrzenia przepływają­
cego przez muzealne tereny strumienia. Mimo że obszar skansenu znaj­
duje się w centrum 180-tysięcznego miasta, udało się go jednak niemal
całkowicie odizolować, i to głównie dzięki wykorzystaniu starego drzewo­
stanu dodającego równocześnie obiektom swoistego uroku i naturalności.
I choć „Den Gamie B y " jest zupełną fikcją, nigdy bowiem nie istniało
w Danii miasto o takim układzie przestrzennym, należy z uznaniem
przyznać, iż twórcy muzeum odnieśli pełny sukces. Potrafili bowiem
z obiektów, nie tylko pochodzących z różnych części kraju, ale także
i z różnych stuleci, stworzyć przekonywający obraz_ starego miasta.
A o to przecież chodziło. Ponad 50 obiektów, zgromadzonych w skan­
senie, dało w sumie skoncentrowany, ale dość wszechstronny obraz sty-

�M U Z E A NA W O L N Y M P O W I E T R Z U W D A N I I

161

lów budownictwa miejskiego w Danii w okresie od pocz. X V I I w. do
poł. X I X w. Wąskie uliczki „Starego Miasta" są przykładem pewnej
charakterystycznej konwencji urbanistycznej polegającej na usytuowa­
niu b u d y n k ó w stroną licową równolegle do ulicy. Fakt ten dość zna­
mienny dla architektury duńskiej wyróżniał ją od budownictwa innych
krajów Europy północnej, m. i n . Holandii i północnych Niemiec, gdzie
domy zwrócone były zazwyczaj do ulicy ścianami szczytowymi.
Jednym z najcenniejszych zabytków muzeum jest pochodzący z 1597
roku Dom Burmistrza (Borgmestergaarden) z Aarhus. Obok części
mieszkalnej w jego skład wchodził również sklep i magazyn; właściciel
bowiem należał do stanu kupieckiego. Skrzydło domu zajmowane przez
magazyn stanowi dziś najstarszy, bo pochodzący z poł. X V I w. zabytek
skansenu „Den Gamie By". Staranne wyposażenie poszczególnych po­
mieszczeń Domu Burmistrza w stylowe meble i sprzęty z kolejnych
okresów pozwoliło z grubsza zarysować obraz wnętrza domów duńskich
na przestrzeni niemal trzech stuleci. Najstarsze meble pochodzące jeszcze
z końca X V I w. i pocz. X V I I w. zgromadzono w tzw. „salonie" z 1597 r.
i sypialni. Inne pokoje umożliwiają zapoznanie się z późniejszym rozwo­
jem duńskiego meblarstwa, w k t ó r y m obok cech narodowych zaznaczyły
się również w X V I I w. wpływy holenderskie, w 1 poł. X V I I I w. —
francuskie, a pod koniec tego stulecia — angielskie.
W szeregu pomieszczeń zabytkowych domów zorganizowano wystawy
tematyczne poświęcone poszczególnym rodzajom rzemieślniczej twór­
czości artystycznej. I tak np. w domu z Aalborg pochodzącym z poł.
X V I I w. znajduje się kolekcja tekstyliów zawierająca również stroje
mieszczańskie oraz narzędzia przemysłu włókienniczego. Kilka innych
specjalistycznych kolekcji umieszczono w budynkach, gdzie mieściły
się warsztaty odpowiednich rzemieślników. Tak więc duży zbiór wszel­
kiego rodzaju zegarków i zegarów znalazł się w sklepie zegarmistrza,
a w jego warsztacie zaprezentowano komplet niezbędnych w t y m zawo­
dzie XIX-wiecznych narzędzi. Duża ilość niezwykle pięknych szyldów
rzemieślniczych zawieszonych przed warsztatami uzmysławia, jak dużą
rolę odgrywały te grupy zawodowe w życiu dawnego miasta. Słuszna
była zatem idea stworzenia starego miasta nie tylko jako zespołu realiów
architektoniczno-urbanistycznych, lecz również chęć ukazania codzien­
nego życia jego mieszkańców. Cel ten uzyskano m. i n głównie dzięki
wprowadzeniu do wielu obiektów, kompletnie wyposażonych w n a r z ę ­
dzia epoki warsztatów takich, jak np. warsztat szklarza, bednarza, szew­
ca, piekarza, gorzelnika, drukarza, introligatora, grawera. koszykarza,
producenta igieł i szpilek, kapelusznika, cieśli, stolarza, malarza, złotnika
i wielu innych. Niektóre, wraz z umieszczonymi w nich pierwszymi
maszynami parowymi, można by j u ż uważać za małe manufaktury.
11 — Etnografia Polska, t. X I I I , z. I

�162

MIROSŁAWA

POSERN-ZIELIŃSKA

W skansenie znajduje się także dom aptekarza z Aalborg, z dosko­
nale urządzonym sklepem i laboratorium; budynek kontroli celnej
z Aarhus oraz XVII-wieczny urząd pocztowy, w którym i dziś nadać
można przesyłki zaopatrzone w okolicznościowy stempel muzeum „Den
Gamie By". Nie zabrakło również w t y m „mieście—muzeum" takich
budynków użyteczności publicznej, jak szkoła pochodząca z 1 poł.
X V I I I w., a wyposażona wg ubiegłowiecznych wzorów, oraz wybudowany
w 1817 r. a używany niekiedy i dziś teatr z Elsinore, obecnego Helsingor
nad Oresundem.
Poza skansenami o charakterze centralnym posiada Dania kilka re­
gionalnych muzeów na wolnym powietrzu, w których umieszcza się
reprezentatywne i zasługujące na ochronę zabytki z konkretnego obszaru
kulturowego. Ten typ skansenów góruje nad centralnymi t y m , iż ekspo­
nowane w nim obiekty w większym stopniu powiązane są ze swym
naturalnym środowiskiem, stanowiąc równocześnie dla okolicznej l u d ­
ności dużą atrakcję i spełniając ważną rolę w kształtowaniu ś w i a d o ­
mości regionalnej.
Przykładem takiego muzeum na wolnym powietrzu służyć może tzw.
„Wieś Fiońska" (Den Fynske Landsby) zorganizowana w okolicy Odense,
trzecim pod względem wielkości mieście Danii. Inicjatywa założenia
muzeum zrodziła się w 1941 r. W chwili udostępnienia skansenu pu­
bliczności, t j . 22 czerwca 1946 г., posiadał on już 10 budynków. Obecnie
zaś na jego terenie znajduje się ponad 20 różnej rangi obiektów, pocho­
dzących wyłącznie z Fionii i pobliskich wysepek. Zabytki fiońskiej
architektury wiejskiej usytuowano w ten sposób, by uniknąć sztucznej
izolacji poszczególnych budynków czy zagród. W t y m celu zastosowano
koncepcję zbliżoną do założeń metodologicznych wykorzystanych już
skutecznie w Aarhus, tworząc z oryginalnych zabudowań całkowicie
fikcyjne osiedle.
Jednym z najbardziej interesujących zabytków muzeum jest typowa
dla Fionii, a zwłaszcza dla jej zachodniej części, zagroda z Fjelsted,
w kształcie nieregularnego czworoboku. Należała ona do zamożnej r o ­
dziny rolniczej. Na uwagę zasługują szczególnie XVIII-wieczne meble,,
które w znacznej części stanowiły jej oryginalne wyposażenie. Obok za­
grody odtworzono ogród z charakterystyczną dla tego regionu u p r a w ą
chmielu, która zwłaszcza w X V I I I w. dostarczała ludności dodatkowego'
dochodu.
Typ gospodarstwa małorolnego chłopa reprezentuje na terenie skan­
senu trójskrzydłowa, również charakterystyczna dla Fionii, zagroda
z Turup. Jej część środkową zajmuje dom mieszkalny, natomiast
w skrzydłach bocznych znajdują się pomieszczenia gospodarcze.
Przykładem zanikającego już typu duńskiej zagrody jest obiekt po-

�M U Z E A NA W O L N Y M P O W I E T R Z U W D A N I I

163

chodzący z pobliskiej wyspy Aero, datowany na poł. X V I I I w. Znajdu­
jąca się pod jednym dachem część mieszkalna i gospodarcza tworzy
razem budynek na kształt litery , , L " . Zagrody takie poprzedzały bez
wątpienia typy rozplanowania zabudowań zbliżone do greckiej litery
„ П " . Gospodarstwa zaś w kształcie kwadratu czy prostokąta rozpow­
szechniły się w 2 poł. X V I I I w., a dopiero pod koniec X I X w. zaczęto
łączyć ich budynki pod jednym wspólnym dachem .
Obok szeregu innych jeszcze zagród, szczególną uwagę zwracają
obiekty związane z wiejskim rzemiosłem. Należy tu przede wszystkim
wymienić okazały kompleks budynków wchodzących w skład zagrody
młynarza. Młyn wodny i część mieszkalna tworzyły jedno skrzydło
typowej, czworobocznej zabudowy. Dla oczekujących na swą m ą k ę
klientów przeznaczona była specjalna izba spełniająca funkcję baru.
Długi stół i drewniana ława pod oknem oraz potężny kredens na butelki,
kufle i zastawę stołową były charakterystycznym wyposażeniem tego
rodzaju pomieszczeń. Dużo wyższy niż przeciętny standard życia m ł y ­
narza znalazł swe odzwierciedlenie, nie tylko w rozmiarach zagrody, ale
i jej wyposażeniu. Świadczą o t y m wyraźnie choćby meble — duże
kredensy i skrzynie pochodzące przeważnie z X V I I I w.; jedna zaś
ozdobiona pięknymi figuralnymi rzeźbami — nawet z X V I I w. Drugim
urządzeniem młynarskim na terenie „Fiońskiej Wsi" jest wiatrak typu
holenderskiego o ośmioboeznym rzucie przyziemia.
Z krajobrazem wiejskim prawie nieodłącznie związana była kuźnia,
kowal natomiast dzięki swej wiedzy i fachowym umiejętnościom zaj­
mował wysoką pozycję w strukturze społeczności lokalnej. Nie mogło
zatem zabraknąć i jego warsztatu na terenie ,,wsi-muzeum". Został on
przeniesiony z południowej Fionii, gdzie użytkowany był jeszcze na
krótko przed translokacją. Dzięki temu udało się uzyskać, co należy już
dziś do rzadkości, kompletny zestaw oryginalnych narzędzi kowalskich.
Z innych rzemiosł wiejskich Fionii najbardziej rozwinięte było
tkactwo, które zwłaszcza w północnej części wyspy, t j . w okolicach
Odense, zaczęło przekształcać się w poł. X V I I I w. w przemysł tekstylny.
Wyroby tkackie sprzedawano na pobliskich targach, bądź w ę d r o w n y m
kupcom docierającym t u z Kopenhagi, wyspy Lolland lub Jutlandii.
Dom mieszkalny tkacza reprezentuje obiekt przeniesiony z Lunde.
Skromne dość wyposażenie wnętrza i fakt, iż zamieszkiwane ono było
przez dwie rodziny świadczy o niezbyt wysokiej stopie życiowej jego
mieszkańców.
Ważną rolę w życiu społeczności wiejskiej pełniła jeszcze do początku
8

8

sen,

O r o z w o j u d u ń s k i e g o d o m u w i e j s k i e g o , zob. P . M i c h e l s e n ,
Danish
peasant
culture,
C o p e n h a g e n 1955, s. 36—46.

H. R a s m u s -

�164

MIROSŁAWA

POSERN-ZIELIÑSKA

X X w. karczma (kro), służąc za miejsce spotkań miejscowej ludności
oraz dom zajezdny dla podróżnych. Stąd też organizatorzy skansenu
na Fionii przenieśli na jego teren jeden z najbardziej wartościowych
obiektów tego rodzaju. Karczma ta pochodzi z 1807 r. i do roku 1925
znajdowała się w użyciu. Obok części mieszkalnej i gospodarczej, urzą­
dzonej wg tradycyjnych wzorów regionalnych zwraca uwagę pomieszcze­
nie barowe, któremu swoistego charakteru nadają ciężkie dębowe ławy
i długi stół oraz trójnożne krzesła z półokrągłymi siedzeniami i pięknie
rzeźbionymi oparciami. Pokoje gościnne dla podróżnych znajdowały się
w północnym skrzydle karczmy, adaptowanym do tego celu z pierwotnych
pomieszczeń stajennych. Obecnie w tej właśnie części zabudowań urzą­
dzono dla publiczności piękną restaurację, którą zdobią artystyczne
wytwory dawnej kultury ludowej. Restauracja ta, zważywszy na bogaty
wybór tradycyjnych potraw duńskich, ubrany w ludowe stroje personel
i przemiły nastrój, stanowi dużą atrakcję turystyczną. Fiońska oberża,
podobnie jak niektóre karczmy w Polsce, zbudowana była pierwotnie
na planie litery ,,T". W późniejszym dopiero okresie rozrosła się ona,
otrzymując jeszcze jedno skrzydło dla pomieszczeń gospodarczych
i warzelni piwa. Prawdopodobnie wskutek zwiększenia się liczby podróż­
nych, zdarzających przez Fionię do południowej Jutlandii — dobudowano
również dodatkowe stajnie i wozownię.
Budownictwo chłopskie jest głównym, ale nie jedynym sektorem
wiejskiej architektury, dla której przecież równie charakterystyczne są
kościółki, dwory, drobne zakłady przemysłowe itp. Aby „Fiońska Wieś"
sprawiała wrażenie w pełni autentycznej — nieodzowna była lokalizacja
na jej terenie tego rodzaju obiektów, jak plebania z Tommerup czy
cegielnia z Bladstrup. Zważywszy, iż produkcja cegieł rozwijała się
na Fionii już od wieków średnich, a swój okres rozkwitu przeżywała
w wiekach X V I i X V I I , kiedy to zaczęto wznosić murowane dwory,
a następnie w 2 poł. X I X w . — okresie zastępowania starych zabudowań
szkieletowych — murowanymi, lokalizacja cegielni w „Den Fynske
Landsby" jest całkowicie uzasadniona. Ze względów surowcowych naj­
korzystniejsze warunki dla tego przemysłu posiadała północna część
Fionii skąd pochodzi również przeniesiona na teren skansenu X I X - w i e czna cegielnia.
Z zabudowań dworskich na uwagę zasługuje wiejski przytułek dla
starców wybudowany w poł. X V I I I w. w Katterod. Budynek ten o ka­
miennej konstrukcji ścian posiadał osiem pomieszczeń, z których tylko
jedno umeblowane jest dziś tak samo jak w okresie jego użytkowania.
We wsi znajduje się również stuletnia kręgielnia, przeniesiona z dwor­
skiego parku w Erholm.
Z innych jeszcze obiektów zgromadzonych w fiońskim muzeum

�M U Z E A NA W O L N Y M P O W I E T R Z U W D A N I I

165

na wolnym powietrzu wymienić należy rogatkę z końca X V I I I w. oraz
budynek okręgowego więzienia z jedną tylko celą i mieszkaniem sę­
dziego.
Podobną rolę jak „Den Fynske Landsby" dla Fionii spełnia również
skansen nad jez. Flynder w odniesieniu do terenów centralnej Jutlandii.
To regionalne muzeum na wolnym powietrzu założono w 1930 r. w y ­
korzystując w t y m celu część obszaru rozległych wrzosowisk, tzw. funda­
cji Hjerla. Tereny te o powierzchni ponad 1000 ha tworzą obecnie Park
Narodowy Jutlandii, zwany częściej „Wrzosowiskami Hjerla" (Hjerl
Hede). Odkrycie wielu kurhanów i śladów starożytnych dróg oraz
założenie w jego południowej części skansenu znakomicie zaktywizowało
rezerwat pod względem turystycznym dając obecnie w efekcie liczbę
blisko 200 000 zwiedzających rocznie.
Pierwszym zalążkiem muzeum był przeniesiony do Hjerl Hede naj­
starszy zachowany w Danii, bo pochodzący z ok. 1530 r. wiejski dom
mieszkalny z Vinkel w okolicy Viborga. Ta kurna chata o szkieletowej
konstrukcji wyposażona została w meble i sprzęty zebrane z wielu innych
jutlandzkich farm. Całość jednak z zachowaniem chronologicznych
kryteriów doboru eksponatów uzupełniających umożliwiła rekonstruk­
cję stanu pierwotnego wyposażenia tego obiektu, należącego do dość
zamożnego gospodarza.
Skansen na terenie Hjerl Hede ani swymi rozmiarami, ani też ilo­
ścią zabytkowych obiektów nie może równać się z omówionymi wyżej
muzeami na wolnym powietrzu. Niemniej jednak posiada wiele starych
i bardzo cennych zabudowań. Odmienny nieco charakter jutlandzkiego
skansenu widoczny jest w braku większej ilości kompletnych zagród,
które by reprezentowały kolejne okresy rozwoju lokalnych form budo­
wnictwa i ilustrowały kulturowe zróżnicowanie regionu. Zamiast nich
usytuowano na terenie muzealnym głównie pojedyncze budynki mie­
szkalne i gospodarcze, nie troszcząc się zbytnio o kompleksową rekon­
strukcję wiejskich realiów. Nadmienić jednak trzeba, iż zadbano o to,
by obok obiektów reprezentujących chłopską tradycyjną architekturę
znalazły się również i takie, które do niej bezpośrednio nie należały, lecz
z racji swych funkcji spełnianych w społeczności wiejskiej nie mogły
zostać pominięte. Przykładowo wymienię tu szkołę wybudowaną
w 1823 r. i mleczarnię pochodzącą z 1897 r. Ta ostatnia, wyposażona
w komplet technicznych urządzeń, uzupełnionych tylko częściowo de­
pozytami Muzeum Rolnictwa w Lyngby pod Kopenhagą, stanowi jedyną
w Danii mleczarnię mogącą i dziś demonstrować procesy przetwórstwa
mleka w takiej formie produkcyjnej, jaką stosowano na przełomie X I X
i X X w.
Z bardziej zaskakujących „obiektów" muzealnych wymienić należy

�166

MIROSŁAWA P O S E R N - Z I E L I N S K A

pola służące do demonstrowania dawnych sposobów orki i drenowania,
a także kopię XVIII-wiecznego traktu z umieszczonymi po jego bokach
milowymi kamieniami, datowanymi na 1690 r.
Poznanie duńskich skansenów posiada dla naszych etnografów i muzeologów duże znaczenie natury metodologicznej. Sens bowiem obser­
wacji i analizy poczynań tego rodzaju placówek w celu należytego prze­
jęcia zagranicznych doświadczeń i odpowiedniego przystosowania ich
do polskiej specyfiki kulturowej jest faktem dla każdego oczywistym.
Jednym z naczelnych problemów organizacyjnych jest właściwa lokali­
zacja muzeum na wolnym powietrzu. Odpowiadać ona musi takim
warunkom, by zgromadzone tam zabudowania nie sprawiały wrażenia
wyrwanych całkowicie z ich naturalnego środowiska. W szczególnie
trudnej pod t y m względem sytuacji znajdują się zawsze muzea o charak­
terze centralnym, których naczelnym zadaniem jest prezentacja jak
największego wachlarza typów architektonicznych różnych części kraju.
Dania znajduje się jednak w tym szczęśliwym położeniu, iż jej regiony
kulturowe nie są zbytnio zróżnicowane pod względem topograficznym
i krajobrazowym. Dlatego też ekspozycja obiektów budownictwa wiej­
skiego w Sorgenfri pod Kopenhagą posiada tło zasadniczo zbliżone do
tego, w jakie zabytkowe budynki były wkomponowane w sytuacji natu­
ralnej. Jest to sprawa o tyle istotna, że budownictwo ludowe wykazuje
bardzo wyraźne powiązania ze swym pierwotnym środowiskiem sta­
nowiąc z nim często nierozerwalną i organiczną całość. Skansen zatem
— to nie tylko miejsce azylu czy ochrony skazanych na nieuchronną
zagładę zabytków tradycyjnej architektury wiejskiej, lecz przede wszy­
stkim muzeum ludowej kultury konkretnego, ściśle określonego regionu.
Warunkiem koniecznym dla oddania atmosfery i artystycznych
walorów ludowego budownictwa jest wybranie takiej lokalizacji muzeum,
by jego naturalne warunki pozwoliły na możliwie najbliższe prawzorowi
wkomponowanie zabytków w teren skansenu, przy wykorzystaniu starej
roślinności, zbiorników wodnych i rzeźby terenu. W ten sposób postępo­
wano nie tylko w Sorgenfri, ale również i w pozostałych skansenach
duńskich dobierając zawsze odpowiedni teren do odpowiedniego budynku
czy zagrody.
Troska o stworzenie naturalnych warunków ekspozycji poszczegól­
nych obiektów widoczna jest również w przestrzennym rozplanowaniu
muzeów na wolnym powietrzu. Ich zabudowę prowadzono zwykle ściśle
wg z góry ustalonego planu unikając dzięki temu niekorzystnych konse­
kwencji ewentualnego chaosu czy braku miejsca. Dzięki tego rodzaju
„muzealnej polityce" posiada jeszcze Frilandsmuseet, mimo swego 70-letniego istnienia dużo nadal wolnych przestrzeni przewidzianych oczywiś­
cie dla przyszłych pojedynczych i zespołowych obiektów.

�M U Z E A NA W O L N Y M P O W I E T R Z U W D A N I I

167

Pieczołowicie zadbano o to, by poszczególne kompleksy architekto­
niczne prezentujące tradycyjną kulturę różnych regionów
kraju,
uszeregowane były w takim układzie, który zapewniałby i m względną
autonomię i stwarzał pozory autentyczności. Rozdzielono w t y m celu
obiekty względnie ich zgrupowania regionalne ogrodami warzywnymi,
łąkami, pastwiskami, sadami i polami, które uprawiane wg dawnych
regionalnych wzorów stwarzały bliskie pierwotnemu — naturalne oto­
czenie. W Sorgenfri — zagrody reprezentujące odrębne krainy geo­
graficzne rozdzielono swego rodzaju pasami zieleni, sytuując niektóre
nawet kompleksy wiejskich zabudowań jakby na śródleśnych polanach.
System ten zastosowano zwłaszcza w wypadkach stosunkowo bliskiego
sąsiedztwa zróżnicowanych pod względem konstrukcyjnym i typologicz­
nym zabudowań, które w przypadku ekspozycji otwartej raziłyby nienaturalnością i brakiem dydaktycznej konsekwencji.
Dążność do maksymalnego autentyzmu podyktowała również w miarę
możliwości ścisłe przestrzeganie takiego zorientowania obiektów wzglę­
dem kierunków świata, by odpowiadało ono ich pierwotnej lokalizacji
terenowej. Oryginalną atmosferę wsi starano się także uzyskać zesta­
wiając w muzeach na wolnym powietrzu wszystkie grupy wiejskich
zabudowań, bez względu na to, czy reprezentowały one „ludową" k u l t u r ę
w tradycyjnym znaczeniu tego słowa, czy też bliższe były wzorom miesz­
czańskim, dworskim lub kościelnym.
Tego rodzaju metodologiczny punkt widzenia spowodował z jednej
strony „ewolucję" skansenu jako zespołu zabytkowych architektonicz­
nych obiektów w muzeum na wolnym powietrzu poświęcone tradycyjnej
wiejskiej, a nie tylko chłopskiej kulturze, z drugiej zaś — umożliwił
właściwe spojrzenie na kulturę mieszczańską i robotniczą, wskazując
równocześnie drogi ratowania jej. pozostałości.
Nie wszystkie zabytki znajdujące się w duńskich skansenach uważane
mogą być za autentyczne. Często bowiem ze względu na chęć odtworzenia
pełnego obrazu kultury danego obszaru, przy równoczesnym braku od­
powiednich oryginalnych, nadających się do translokacji obiektów
umieszczano dobrą kopię czy rekonstrukcję. Sporadyczne na ogół kopie
częściej spotykane są jednak w muzeach o charakterze regionalnym,
gdyż te niejednokrotnie nie mogą z różnych względów uzyskać zabytków
autentycznych. W skrajnych przypadkach rekonstrukcje takie jako kom­
pilacje szeregu kopii fragmentów różnorodnego pochodzenia tworzą
w rezultacie pewien idealny obraz obiektu przeciętnego, o wszystkich
cechach regionalnej i historycznej typowości. Pomijając rozważania
nad naukową celowością tego rodzaju zabiegów stwierdzić można, iż
wzbogacają one skanseny lokalne uatrakcyjniając ich znaczenie turys­
tyczne. Typowym przykładem takiej rekonstrukcji jest kościółek wybudo-

�168

MIROSŁAWA

POSERN-ZIELIÑSKA

wany w skansenie Hjerl Hede, który odtwarzać ma przeciętną romańską
świątynię z lat 1110—1150. Widoczne przy drzwiach kropielnice i chrzciel­
nica stanowią kopie autentyków z kościoła w Tjorring; balustrada
w prezbiterium została skopiowana ze wzoru z Tonnerby, lichtarze —
z Visby, a krucyfiks z kościoła w Aaby. Na szczytowej ścianie zachodniej
wisi kopia najstarszego w Danii dzwonu ze Smollerup. Całość sprawia
dla niespecjalisty wrażenie oryginału.
Innego znaczenia nabierają hipotetyczne rekonstrukcje osiedli i po­
szczególnych domostw mieszkalnych odnoszące się do epoki prahisto­
rycznej. Te archeologiczne przedsięwzięcia na miarę naszego Biskupina
realizowane są zazwyczaj nie tylko w bezpośrednim sąsiedztwie w y ­
kopalisk, lecz również często na terenie najbliższego muzeum na wolnym
powietrzu. W ten sposób w skansenie o ogólnym etnograficznym ukierun­
kowaniu powstaje swoista enklawa odbijająca wyraźnie swym charak­
terem od pozostałej części ekspozycji. I znów służyć nam może
przykładem muzeum w Hjerl Hede z wyodrębniającą się wyraźnie
częścią archeologiczną, zawierającą rekonstrukcję szeregu domów z okre­
su neolitu wyposażonych w przedmioty codziennego użytku, narzędzia
pracy, łodzie itp. Wszystko to nie byłoby oczywiście niczym nadzwyczaj­
nym, gdyby nie fakt, że co roku w okresie letnim, od 15 czerwca do
15 sierpnia, przebywa na terenie tego swoistego rezerwatu cała rodzina,
która dobrowolnie przyjmuje wówczas styl życia zbliżony do tego, jaki
prowadzili nasi przodkowie w epoce kamiennej. Niewątpliwie obok
elementu sensacji, ściągającej zwiększoną liczbę turystów, ma to także
na celu zapoznanie społeczeństwa z realiami codziennego życia jego od­
ległych przodków. Również na terenie tego skansenu znajduje się rekon­
strukcja domu z rzymskiego okresu epoki, żelaza, dokonana na podstawie
wykopalisk w Gording Hede nad Fjordem Nissum.
Obok skansenów etnograficznych z niewielką częścią archeologiczną
znajduje się także na terenie Danii muzeum na wolnym powietrzu,
w k t ó r y m obiekty pochodzenia wiejskiego zajmują miejsce margine­
sowe. Placówka taka pod naukowymi auspicjami Historyczno-Archeologicznego Ośrodka Badawczego (Historisk -Arkaeologisk Forsogscenter)
położona jest w Lejre pod Roskilde na Zelandii. Ośrodek ten założony
został w latach pięćdziesiątych i dziś poszczycić się już może znacznymi
osiągnięciami. Na terenie ponad 30 ha przedstawiono różne typy osadni­
ctwa epoki kamiennej, zrekonstruowano wieś z epoki żelaza i średniowiecz­
ny piec do wypału cegieł. Ponadto czasy nowsze reprezentuje dom
z X V I I w. oraz szereg warsztatów rzemieślniczych, jak np. stolarski, garn­
carski, tkacki oraz obróbki srebra. Ośrodek w Lejre prowadzi ponadto
niezwykle nowatorską działalność ściśle naukową, której jednym z prze­
jawów są pewnego rodzaju doświadczenia nad oryginałami, rekonstruk-

�M U Z E A NA W O L N Y M P O W I E T R Z U W D A N I I

169

cjami bądź kopiami określonych zabytków archeologicznych, przede
wszystkim zaś dawnych narzędzi. Są to- tzw. „eksperymenty naśladow­
cze" służące weryfikacji wielu roboczych hipotez.
Eksperymenty te polegają na reprodukowaniu w sztucznie wytworzo­
nym środowisku procesów przebiegających w odległej przeszłości. Pod­
stawowym problemem eksperymentalnej działalności w zakresie historii
kultury materialnej jest fakt, iż naśladowany proces przeprowadza się
powiedzmy w tysiąc lat później i dokonują go ludzie żyjący w całkowicie
innych warunkach kulturowych. Dlatego też, aby proces przeprowa­
dzanego doświadczenia był możliwie najbliższy oryginalnemu prawzorowi przywiązuje się niebagatelne znaczenie do wszystkich tych ele­
mentów otoczenia, które zniekształcić mogłyby jego przebieg. Na przykład
w przypadku orki drewnianym neolitycznym pługiem konieczna jest
nie tylko szczegółowa rekonstrukcja samego narzędzia, lecz również
dobranie gleby o odpowiedniej strukturze, uwzględnienie roślinnej wege­
tacji terenu,' dokonanie wyboru właściwej pory roku, a nawet przygoto­
wanie do tej pracy określonej rasy pociągowych wołów. Po takim eks­
perymencie przeprowadza się zawsze drobiazgowe studia nad materiałem
doświadczalnym, porównując go z zabytkami oryginalnymi. Na podstawie
tego rodzaju dociekań ustala się tożsamość, podobieństwo względnie roz­
bieżność eksperymentalnego procesu, potwierdzając lub odrzucając
stawiane a priori hipotezy. Niezwykle ważną rolę w przedstawionych
wyżej doświadczeniach odgrywa także wnikliwa analiza technologiczna
oryginalnych znalezisk archeologicznych.
Ośrodek Badawczy w Lejre stara się i w t y m zakresie nadrobić wielo­
letnie zaległości, mimo iż posiada szczupłą bardzo kadrę pracowników
(ok. 10 osób). Archeologiczne centrum badawcze kładzie również duży
nacisk na działalność o charakterze popularyzacyjnym i dydaktycznym,
wciągając do współpracy młodzież szkolną. Osobiste uczestnictwo uczniów
w różnych zajęciach niezmiernie wciąga ich, rozbudzając zainteresowa­
nia historią kultury, czego najprawdopodobniej nie dokonałyby nawet
najlepiej zorganizowane ekspozycje muzealne.
Przedstawiony wyżej obraz duńskiego muzealnictwa na wolnym
powietrzu nie jest oczywiście pełny. Do wielu placówek tego typu nie
dotarłam, wydaje m i się jednak, że zaprezentowany t u materiał dosta­
tecznie świadczy o bardzo ożywionej działalności popularyzacyjnej
duńskiej etnografii i archeologii. Zasługują one t y m bardziej na dużą
uwagę, iż aktywność ta przyniosła konkretne rezultaty w formie spo­
łecznego zrozumienia i wielkiego zainteresowania. Obok rządu subsy­
diującego działalność placówek naukowych, uczonych — humanistów
w historyczne wychowanie narodu zaangażowali się również znakomici
pisarze duńscy. Wypowiedź jednego z nich, laureata nagrody Nobla —

�170

M U Z E A NA W O L N Y M P O W I E T R Z U W D A N I I

Johannesa V. Jensena — „naród winien zachować swe tradycje żywe,
w przeciwnym wypadku jest jak człowiek, który utracił pamięć" — zdaje
się stanowić drogowskaz dla kierunku edukacji społeczeństwa w Danii.
Nic więc dziwnego, że muzea duńskie nie świecą nigdy pustkami.
Nie można jednak przy t y m pominąć ogromnej roli odpowiednio zor­
ganizowanej reklamy, dysponującej szerokim wachlarzem kanałów
przekazywania informacji choćby tylko w formie ciekawych, kilkujęzycznych informatorów, przewodników, folderów itp. Nawet plany miast
zawierają szczegółowy rejestr placówek muzealnych z wyszczególnieniem
czasu ich otwarcia, a nawet podaniem dni tygodnia, w których wstęp
do nich jest bezpłatny. Potrzebę rzetelnej informacji najbardziej odczu­
wają turyści zagraniczni i ją to starano się w Danii w pełni zaspokoić.
Podstawowym celem turystycznej propagandy jest zwrócenie uwagi na
prowincję kraju, a nie tylko na Kopenhagę — główny ośrodek życia
kulturalnego. W zaktywizowaniu prowincji pomaga również polityka
zakładania muzeów na wolnym powietrzu, które z reguły sytuuje się
w miejscach łatwo dostępnych dla turystów zmotoryzowanych, a równo­
cześnie wykorzystuje bądź przyrodnicze, bądź też historyczne walory
najbliższej okolicy, stanowiące już same w sobie dużą atrakcję turys­
tyczną. Nie jest więc przypadkiem, że skansen na Fionii założono na
przedmieściach Odense — miasta odwiedzanego masowo ze względu na
znajdujące się tam muzeum Andersena.
Zainteresowanie samych Duńczyków własną przeszłością i k u l t u r ą
widoczne jest szczególnie w czasie tradycyjnych weekendów, kiedy to
zwiedza się przy okazji leżące na trasie wycieczki zamki, regionalne
muzea czy wreszcie najbardziej może atrakcyjne muzea na wolnym po­
wietrzu. Zazwyczaj parkingi przed skansenami z trudnością mieszczą
wszystkie samochody, co jest chyba najlepszą wizytówką olbrzymiej
frekwencji.
Zainteresowaniom t y m w pewnym oczywiście stopniu sprzyja m.in.
ogromny rozwój motoryzacji i sieć doskonałych dróg, dzięki k t ó r y m
nawet bardzo na uboczu położone muzea cieszą się dużą liczbą zwiedza­
jących. Za dobrą reklamę skansenu służy na ogół również jakaś stylowa,
choć niedroga restauracja mieszcząca się często w oryginalnej oberży
ze starym wyposażeniem wnętrza i oferująca tradycyjne potrawy
duńskie.
Połączenie wysokich bez wątpienia walorów naukowych duńskich
placówek muzealnych z działalnością popularyzacyjną, a nawet komer­
cjalną dało w wyniku bardzo interesujący model skansenu, który służyć
powinien za wzór godny do naśladowania przez kraje nie mające jeszcze
w tym zakresie odpowiedniego doświadczenia.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9735" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9713">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/207a71c7e5c018be262df49eb1b17a7c.pdf</src>
        <authentication>e7bc6607ece4ab510c5c1fd791269bf1</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115771">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3555</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115772">
                <text>1989</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115773">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3332</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115774">
                <text>Obraz Żyda w strukturze mitów chłopskich / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1989 t.43 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115775">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1989 t.43 z.1-2, s.91-92</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115776">
                <text>Stomma, Ludwik</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115777">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115778">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115779">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115780">
                <text>Ludwik Stomma

OBRAZ ŻYDA W STRUKTURZE POLSKICH MITÓW CHŁOPSKICH*

Na wstępie trzy konstatacje:
1. Rozpowszechnienie i nasilenie polskich opowieści ludowych
o Żydach nie pozostaje w żadnej relacji z rzeczywistą dyslokacją
w terenie bohaterów tych opowieści. Ludność żydowska w okresie
międzywojennym partycypowała najsilniej w populacjach wiejskich
na terenie Lubelszczyzny (6,4% ogółu mieszkańców wsi), Wołynia
(4,6%), Polesia (4,2%) i Kielecczyzny (4,2%), najsłabiej zaś w woje­
wództwie pomorskim (0,1%) i poznańskim (0,04%). Wydawać by
się więc mogło logiczne, nawet uwzględniając wielkie migracje
repatriacyjne lat 1945—1948, iż ludność wiejska województw cent­
ralnych i wschodnich dziesiejszej Polski przechować winna w swojej
tradycji więcej wątków i motywów żydowskich niż np. ludność
Wielkopolski czy Pomorza Gdańskiego. Prawidłowość taka jednak
nie występuje. Wszelkie znane mi próby badań porównawczych
przynoszą w tej mierze wyniki przypadkowe, z których wypreparo­
wać nie sposób jakiejkolwiek statystycznej tendencji.
2. Co nie sprawdza się w makroskali, również i w mikroskali nie
znajduje potwierdzenia. W wioskach, które w okresie międzywojen­
nym i w X I X wieku nie miały, jak w poznańskim, wcale lub prawie
wcale kontaktu z ludnością żydowską, liczba wątków żydowskich
nie jest dziś mniejsza niż we wsiach Lubelszczyzny, w których
zamieszkiwały względnie liczne rodziny żydowskie. Próżno by się
również doszukiwać różnic jakościowych lub typologicznych w opo­
wieściach mieszkańców tych wsi na temat Żydów.
3. Można wreszcie założyć, iż po tragedii shoah nie ma już
ludności żydowskiej na wsi polskiej; że więc młode pokolenie
chłopów polskich nie zetknęło się w praktyce życia codziennego
z przedstawicielami narodu żydowskiego. Te same opowieści i sądy
na temat Żydów powtarzane są jednak, jak wykazują każde badania
terenowe, przez reprezentantów wszystkich kategorii wiekowych wsi
polskiej, a wiec zarówno tych, dla których samo pojęcie „Żyd"
powinno być całkowitą abstrakcją, jak i tak zwanych „naocznych
świadków".
Stajemy więc przed pokusą sformułowania paradoksalnej tezy, iż
dla rozpowszechnienia i trwania wątków o tematyce żydowskiej na
wsi polskiej istnienie samego ich przedmiotu nie jest konieczne.

Analizy treściowej chłopskich sądów i opowieści o Żydach
dokonali, zainspirowani pracami teoretycznymi Zbigniewa Benedyktowicza Władysław Teofil Bartoszewski i Alina Cała. Analiza ta
doprowadziła ich do wniosku, szczególnie mocno uwypuklonego
u Bartoszewskiego, iż opowieści owe w ogromnej większości nie
odbiegają od ludowego schematu relacji o wszystkich obcych:
Cyganach, Ukraińcach, Niemcach, ale również przedstawicielach
innych klas społecznych czy nierolniczych grup zawodowych. Skłon­
ny byłbym nie tylko zgodzić się z tą tezą, ale nawet ją rozszerzyć,
włączając, choć zabrzmi to może paradoksalnie, do rzędu mitów
o charakterze — jak to określa Luc de Heusch — „operatywno-strukturalnym" (takich więc, które, w naszym przypadku,
zastosowane by być mogły mutatis mutandis do wielu kategorii
obcych) również uznane przez Bartoszewskiego za specyficznie
antysemickie, opowieści o tak zwanych „mordach rytualnych".
O ile bowiem nie udało mi się odnaleźć pełnego schematu
„mordu rytualnego" przypisanego innej niż żydowska grupie naro­
dowościowej, o tyle poszczególne mitemy tego oskarżenia z łatwoś­
cią zmieniają adresatów. I tak oskarżenie o „mord rytualny"
składasię z reguły z trzech zasadniczych elementów:
— porwania katolickiego dziecka lub hostii
— wytoczenia z nich krwi
— użycia tej krwi do celów — rzec by się chciało — rytualno-kulinarnych.
Zarzut porywania dzieci katolickich kierowany jest także do
Cyganów (powszechne), rzadziej Ormian i Ukraińców, a na przy­
kład w okolicach Krynek (woj. białostockie) również do miejsco­
wych Tatarów, przy czym tym ostatnim przypisuje się także
torturowanie i mordowanie porwanych dzieci. Kradzenie hostii jest
przede wszystkim specjalnością protestancką. Krew niewinnych
dzieci odnajdujemy również w opiniach o rytualnych ucztach
Kozaków, Hucułów czy bolszewickich komisarzy. Jest rzeczą chara­
kterystyczną, iż — jak udokumentował Janusz Tazbir — przeciwko
oskarżeniu rodziny Bieniaszów o mord rytualny (Sochaczew 1556)
wystąpiła natychmiast i z całą stanowczością mniejszość protestanc­
ka, świadoma wielosieczności podobnych legend. Podobna sytuacja

Rzadki przykład występowania postaci Żyda w ikonografii Męki
Pańskiej. Łącko k. St. Sącza. Fot. Jan Świderski
91

�powtórzyła się w 1935 we wsi Skordjów koło Dorohuska, gdzie
oskarżonego Żyda Mojko uratowała z rąk chłopów grupa gospoda­
rzy niemieckich również oskarżanych uprzednio o różnorakie
zbrodnie przeciw katolickiej większości wsi.
Bezsprzecznie specyficznym zarzutem antyżydowskim pozostaje
więc tylko kwestia morderczego spisku przeciw Chrystusowi. Dwutysiącletnia kariera owego argumentu zaznaczyła się krwawymi
śladami w historii narodu żydowskiego, co ukazują, w wymiarze
historycznym prace Poliakova, Girarda, Michela etc. Wydaje się
natomiast, iż etnologowie nie poświęcili wystarczającej uwagi opo­
zycji Żydzi: Chrystus w wersji ludowej. Nie zauważyli bowiem, iż
pojawia się ona w życiu wsi w coraz nowych wersjach odteologizowanych wprawdzie, zachowujących jednak tę samą konstrukcję
narracyjną spisku Żydów przeciw niewinnemu (niewinnym), który
drogą diabolicznej machinacji doprowadzony zostaje do śmierci.
Schemat ten oparty jest przeważnie na kombinacji pięciu
mitemów:
1. Nienawiść Żydów do niewinności.
2. Żydzi organizują spisek.
3. Drogą kłamstwa, przekupstwa, szantażu itp. sparaliżowane
zostają siły winne bronić niewinnego (Piłat).
4. Niewinny ponosi śmierć.
5. Często pojawia się też postać przyjaciela niewinnego, który
w decydującym momencie zdradza go i podstępnie wydaje Żydom
(Judasz).
Można przytoczyć szereg przykładów podobnych opowieści na
wsi polskiej. Najcharakterystyczniejsze z nich to przypuszczalnie:
— opowieść o spisku żydowskim przeciwko arcyksięciu Rudol­
fowi, uśmierconemu w Mayerling
— przeciwko synowi Napoleona (chodzi zapewne o Lou—Lou,
syna Napoleona I I I )
— przeciwko Mikołajowi I I
— przeciw pasażerom „Titanica"
— przeciwko generałowi Nobile
czy, w czasach najnowszych:
— przeciwko Janowi Pawłowi I I (zamach Agcy)
— przeciwko prezydentowi Kennedy'emu.
Zwraca uwagę, iż poza Janem Pawłem I I oraz w pewnym stopniu
Mikołajem I I , chodzi tu o postacie zgoła wieśniakom nie znane i nie
funcjonujące w tradycji ludowej poza tym oto jednym, konkretnym
przypadkiem. Zdradza to, moim zdaniem, nieautochtoniczne po­
chodzenie tych wątków. Są to prawdopodobnie treści przenikające
do kultury ludowej drogą, jak to określa Kazimierz Dobrowolski,
„opadania", a więc przenikania poprzez ambonę, pisma ulotne
pochodzenia miejskiego, wychowanie wojskowe i im podobne,

przypadkowo lub w celach manipulacyjnych.
Zwracano niejednokrotnie i słusznie uwagę, ze mityczny obraz
Żyda budowany jest w polskiej kulturze ludowej nie w oparciu
o doświadczenie praktycznej konfrontacji z tą tu zmysłowo znaną
grupą lub jednostką żydowską. Przeciwnie, odnajdujemy jakże
często podział na „naszych" — dobrych Żydów i pozostałych
— abstrakcyjnych Żydów „w ogóle", Żydów ,jako takich". Tłuma­
czy to dobitnie dlaczego, o czym mówiliśmy na wstępie, realna
obecność doświadczenia społecznego nie jest konieczna do trwania,
a nawet upowszechniania się sądów ogólnych. Jest to również
zgodne z modelowymi, strukturalnymi zasadami funkcjonowania
ksenofobicznej opozycji swój: obcy we względnie izolowanych,
niewielkich społecznościach wspólnotowych, tak charakterystycz­
nych dla polskiego pejzażu ruralnego. Zgodne jednak tylko do tego
momentu, do którego obraz obcego, w tym przypadku Żyda, nie
wychodzi poza zakres zbioru wymienialnych między sobą elemen­
tów zeschematyzowanego wyobrażenia obcości. Sprawa komplikuje
się w momencie specyfikacji obrazu. W takiej bowiem sytuacji
zwykliśmy obserwować w kulturze chłopskiej postępowanie typu
indukcyjnego — rzutowanie doświadczenia tu i teraz na wizję
makrokosmiczną. Tak też właśnie, na podstawie praktycznych
doświadczeń dnia codziennego (inna rzecz, iż odbitych w krzywym
zwierciadle wymogów systemu modelującego), specyfikowane są
mityczne obrazy Cygana, Niemca, Ukraińca...
W przypadku Żydów mielibyśmy do czynienia z procesem
odwrotnym: to co zmienia ogólny kształt inności w specyficzną
inność żydowską czyli używając języka wartościującego, co zmienia
zwyczajną, pospolitą ksenofobię w antysemityzm, dane by było
polskiej kulturze ludowej z zewnątrz, byłoby importem. Stąd krok
tylko od supozycji, że zostało jej narzucone.
Przyjęcie takiej hipotezy prowadzić musi zaś do odrzucenia
interpretacji tak zwanego antysemityzmu chłopskiego jako zjawiska
wyrosłego na glebie realnych konfliktów ekonomiczno-społecznych,
tak ukochaną przez niektórych figurą Żyda-karczmarza rozpijające­
go lud i pośredniczącego między nim a panem z krzywdą dla obojga.
Koegzystencja mitycznego ze społecznym opiera się nieraz na
niezwykle skomplikowanych regułach gry. Nie chcielibyśmy wiec
stawiać tez skrajnie antyempirycznych, wykluczających całkowicie
zależności między ludowym mitem Żyda a powikłaniami klasowy­
mi, gospodarczymi itp. Wydaje się jednak, iż nie tu leży punkt
ciężkości problemu. Szukać go należy raczej po stronie mitu, a nawet
—jeszcze konkretniej: po stronie edukacji mitycznej wsi polskiej bez
względu na to, czy była ona świadoma, czy nieświadoma.
Referat wygłoszony w Jerozolimie 2.02.1988

Rynek w Kazimierz n. Wisłą w latach trzydziestych

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6000" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5980">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/1a14ca407c1e8f7ff58c2dd035188054.pdf</src>
        <authentication>ee13cca3f54c190e7a46860445e0a7b8</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71579">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4944</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71580">
                <text>1967</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71581">
                <text>Kraków</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71582">
                <text>malarstwo nieprofesjonalne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71583">
                <text>dewocjonalia</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71584">
                <text>obrazki wotywne</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71585">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4583</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71586">
                <text>Obrazki wotywne z kościoła Bożego Giała w Krakowie/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1967 t.21 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71587">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1967 t.21 z.1; s.33-52</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71588">
                <text>Krzysztofowicz, Stefania</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71589">
                <text>Śnieżyńska-Stolot, Ewa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71590">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71591">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71592">
                <text>П. 1. Obrazek
wotywny
Piotra
Komorowskiego,
ol. pł., 56 X 52
cm.
1. pol. XVIII
w.
Kościół
Bożego
Ciała,
Kraków.

Stefania^Krzysztofowicz,

Ewa

Śnieżynska-Stolot

/

OBRAZKI WOTYWNE Z K O Ś C I O Ł A B O Ż E G O C I A Ł A W KRAKOWIE
W

kościele

nagrobka
obrazki
nie

n a terenie

XVIII

Ciała

których

klasztoru

Zespół

w

Krakowie,

Kazimierczyka,

w o t y w n e z

klauzurą).
i

Bożego

Stanisława

jeden

znajduje

kanoników

t e n powstał

w

pobliżu

wionych

się 22

bogata

l i t e r a t u r a opisująca c u d a d o z n a n e

się o b e c ­

czyną,

z której

zachowały

regularnych

n a przestrzeni

w . i był w y n i k i e m r o z w o j u

kultu

(za
XVII

Stanisława

Kazimierczyka.
Stanisław
ków

(1433—1489),

regularnych

dzieją

i lektorem

Matki

Boskiej

w

zakonnik

Krakowie,

zakonnym,

klasztoru

kanoni­

był w y b i t n y m

miał

szczególny

i r a n Chrystusa. Literatura

kazno­
kult

do

dewocyjna

miasta

W

roku

tórnie

Boskiej

i św. Stanisława

sława

Kazimierczyka

Ciała,

przed

w

ołtarzem

jego grobie
jego

Marii

cie

Magdaleny,

„ojcowie

obwiódł" , W roku
4

kościoła

sługi bożego o s o b a

opublikowane

po raz drugi
Pozycje

8

cudów

autorów:

Bożego

Kazimierczyka

gdzie obok

ołtarza

Stanisław
n y , chociaż

wymienia

wystawił

mimo

żelazną
prałat
w

g o Katalog

spisy

Wojciecha

Grabowskiego .
9

Powyższe

oczu

oraz

opisy

cudów

ofiarowywania

wspominają
do g r o b u

licznych w o t w postaci
tablic

wotywnych

wielokrotnie

Stanisława

jest

staremi

(wspomniane

literami

pisane"

zarówno

srebrnych, j a k

„ k a p ł a n j e d e n . . . długo i ciężko c h o r u j ą c "
wałoby,

że o b r a z k i

wotywne

10

znajdowały

malowanych
„wotum
ofiarował

, co w s k a z y ­
się j u ż p r z y

p i e r w s z y m n a g r o b k u Stanisława K a z i m i e r c z y k a
b i t e r i u m kościoła B o ż e g o
Z

kolei

między

opisy

rokiem

w

prez­

Ciała.

wymieniają
1660 i

Kazi­

s r e b r n y c h r ą k , nóg,

powstałe

1702 m a l o w a n e

przypuszczalnie
wota:

fundacji

Stanisława

bocznej,

m a s z a ; n i e z n a n e j b i a ł o g ł o w y za s z c z ę ś l i w y poród, b r a t a
Albina

Kłosa

mieszczanina

Mstowskiego

i Szymona

kazimierskiego,
Orłowskiego .
u

ks. To­
Według

opisu — o s t a t n i z obrazków przedstawiał f u n d a t o r a l e ­

że umarł
świętych

i

i

szczątki

m u nagrobek,

jednak

Gorczyńskiego

1533, k t ó r e

5

n i e jest

Michała

pow­

Stefana

żywoty

z roku

habi­

roku

zostały

1660 r . p r z e z

t e uzupełniają

Ranotowicza)

się t a m t a b l i c a .

Kazimierczyk,
święty,

nawy

w

spisał

przez

dozna­

przy­

z

które

tablic

stalle

przeniósł

do p ó ł n o c n e j

św. Krzyża

znajdująca

p r z e z opinię j a k o

Ciała,

Łoniewski

Kazimierza,

wejścia

była w

stawiając

z

z wymienionych

kamienny

p . p . J o r d a n kratą

regularnych,

Stanisława

co upamiętnia

grób

wydanie

1 m a l o w a n y c h . Najstarszą

z g r o b u gdzie był p o ­

1632 k s . M a r i a n K ł o c z y ń s k i ,

kanoników

prezbiterium

obok

jest

za j e g o

Bożego

o cudach

n a d ciałem

zakonnym... które miejsce

generalny

kościoła

się w i e ś c i

podnieśli...

(ustawili), n a którym

Stani­

2

3

chowany...

Matki

b i s k u p a . Pochowano
prezbiterium

d o z a k r y s t i i . P o rozejściu
nych przy

widzenia

Stanisława

Ranotowicza .

mierczyka

n a Skałce

najwcześniejsze

1616 k s . K r z y s z t o f

cuda

oraz

kościele

jednak

е

7

0 zwyczaju

w

1609 . I s t n i e j e

1609 pióra M a r c i n a B a r o n i u s z a .

w s p o m i n a , ż e u p r a w i a ł ż y w o t a s c e t y , b i c z o w a ł się często
miewał

z roku

Krakowa,

uznawany

błogosławio­
i

błogosła­

ż ą c e g o n a łożu i klęczącą o b o k żonę, k t ó r y m
z c h m u r Stanisław

Kazimierczyk.

Także

błogosławi

jeden

r ó w s p i s u cudów, Michał Gorczyński, zawiesił

z auto­
u grobu

33

�podobną
actu

tablicę

wotywną,

o r a n d i " i napisem:

Wszystkie
ne,

jak

wyżej
i

ze

swym

„Clamavi

wymienione

malowane,

wizerunkiem

et e x a u d i v i t

tablice

uległy

zarówno

zniszczeniu

„in

me"

1 2

.

srebr­

przypusz­

chmurach.
i

Środek

klasztoru

cmentarz
mi

oraz

obrazu

zajmują

przylegający

kościelny, o t o c z o n y

do

budynki
nich

kościoła

czworoboczny

murem z dwiema

brama­

i pięcioma b a s z t a m i . N a c m e n t a r z u w i d o c z n y c h

czalnie w czasie p i e r w s z e g o n a j a z d u s z w e d z k i e g o w l a ­

siedem

t a c h 1655—1657 l u b d r u g i e g o , n a początku w i e k u X V I I I ,

kiej,

n a co w s k a z u j e

środkowej baszcie, w m u r z e północnym umieszczony

n o t a t k a u Gorczyńskiego

13

.

O b r a z k i , k t ó r e z a c h o w a ł y się w kościele B o ż e g o Ciała
w

liczbie

wotami
fundacji,
społy
ciała

22

1 4

, j a k większość

dziękczynnymi.
można

związane
i duszy,

wśród

nich

z cudownym
szczęśliwym

od k a t a k l i z m ó w
Najliczniejszą

tego

Biorąc

typu

z e s p o ł ó w , są

p o d uwagę

wyróżnić

następujące

uzdrowieniem

porodem

przyczynę

oraz

z

uratowaniem

grupę

(12) stanowią

obrazki

obrazek

wotywny

Piotra

Komorowskiego

1 5

oczu,
( i l . 1),
roku

n a p i s u p o k r y w a się z o p i s e m

cudu z a w a r t y m w dziele Ranothowicza

16

. Obrazek

przed­

r e g u l a r n y c h , który
i

wał
wa

z kolei

Adam

otrzymane
się

34

do

łaski, o r a z

Stanisława

klęczącego

Kazimierczyka

w o t a n t a , który
ukazującego

za

modli
się

w

LaterańskiemuNa
Komorowski

w uroczystym

wotum

Bosowski,

IV, wraz

tywnego
z roku
szącym

i

następnych
stroju

składa się z b i a ł e j
o podobnej

dworzanin

z małżonką

jest

odziany
Kazi­

obrazkach
kanoników

sutanny, rokiety

pokrywa

się t u z

1631 p r z y t o c z o n y m
się

do

Adama

Władysława

brzmieniu

nazwiska

d a t (1631—1651)

tematyce

królewicza

za u z d r o w i e n i e

k t ó r e j „...krwie z o c z u szły..."

w

Komorowskiego

Korczak.

jest
Bos­

mucetu.

królewicza

fundacją

—

w o t y w n y c h , występuje

s t a w i a kościół i k l a s z t o r k a n o n i k ó w r e g u l a r n y c h w S u ­
dziękczynną

św. J a n o w i

Matki

j e s t w żupan i podbitą f u t r e m k i e r e z j ę . S t a n i s ł a w

chej,

będący

i

Komorowskich

Drugie
dotyczące

który, j a k w y n i k a z n a p i s u , został u z d r o w i o n y w
1630. T r e ś ć w s p o m n i a n e g o

Salwatorowi

uroczystościom

mierczyk, t a k j a k na wszystkich

(zarazy, pożaru i w o j n y ) .

c h o r o b y . K i l k a pośród n i c h w i ą ż e się z c h o r o b a m i
np.

ze­

choroby

herb

k a p l i c poświęconych

№

ofiaro­

Władysła­

córki

Jewusi,

( i l . 2). T e k s t , n a p i s u w o ­
jednym

przez

z

opisów

Ranotowicza ,
1 Э

Wierzchowskiego,
I V . Zachodząca
(Bosowski

—

cudów
odno­

dworzanina

t u niezgodność
Wierzchowski)

w y n i k a z t e g o , ż e istniejący

obecnie

napis w o t y w n y n i e jest a u t e n t y c z n y , ale powstał o w i e l e

�I I 2 Obrazki
wotywne
(zestaw
II):
Adama
Bosowskiego,
nieznanego
kanonika
regularnego,
dwóch
nieznanych
kobiet,
ol. deska,
55,5 X 28 cm, 1. pol. XVII
w., Kośc. Bożego
Ciała,
Kraków.
II. 3. Obrazki
wotywne
(zestaw
Ul):
Katarzyny
z Kleparza,
Anny
Segnicowej,
opętanego,
wielu
chorych,
ol. pl., 48 X 75 cm, pol. XVII
w. i 1. pol.
XVIII
w., Kośc.
Bożego
Ciała, Kraków.
II. 4. Obrazek
wotywny
Aleksandra
Manikowskiego,
ol. pl., 52 X 54 cm,
1. pol.
XVIII
w., Kośc.
Bożego
Ciała,
Kraków.
II. 5. Obrazki
wotywne
(zestaw
I): Anny
Jagodynki,
czterech
kalek,
ks. Czartoryskiej,
ol. pl., 55 X 46 cm, 1. pol. XVII
w., Kośc. Bożego Ciała, Kraków.
II. 6. Obrazek
wotywny
ks. Jana Brodowskiego,
ol. pl., 51 X 55 cm, 1. pol. XVIII
w. Kośc. Bożego Ciała,
Kraków.

A MDG и M I K &gt; &lt; « / M tm клощч №k\ к*лкч4
ч\ш us iwoti&lt;H4.&gt; /мм№ и.ШШ lico Й Ш
вот м / i * * * V*. tmm \VMC&gt;«\W

•ЮР\\\

W W

Ц

К

ВО»'

»

*

.

P S V * 'l, Ж *

ч

т

к

\

Ш

ы

&gt;!«Ł

№

»

(1Л

Mi I

MS'* V J

BBJtT^wJi/iw
ШШШ
&gt; ТГ 7ШЮ ММДМУЛ MWft*KA М Н Ш Н

�W.?) na miejscu

później ( X I X
źle

zachowanego.

wotant

nosi

wa

IV

do

Adama

.

2 0

tytuł

Wynika

się

starego,

dworzanina
stąd, że

Stanisława

zresztą

królewicza

i

pochodzi
z żoną

fakt,

z

odnosi

Święty

i córką

modlą­

który

ukazuje

Kazimierczyka,

zwraca

się

do

Madonny,

z Dzie­

wskazując

ręką n a klęczącą Jewusię. O j c i e c j e j u b r a n y j e s t w
n y żupan o z d o b i o n y
pielatą

opończę

złotymi g u z i k a m i i pasem

zwaną

się

r o k u 1631.

się w c h m u r a c h , w t o w a r z y s t w i e M a t k i B o s k i e j
ciątkiem

że

Władysła­

tablica w o t y w n a

ona w o t a n t a w r a z

do

przypuszczalnie

1651 w y k l u c z a

Wierzchowskiego

Przedstawia
cych

Datę

kopieniakiem.

czar­

oraz p o ­

Klęcząca

żona m a n a s o b i e czarną suknię i b i a ł o - c z a r n y

obok
kołpak,

a c u d o w n i e u z d r o w i o n a J e w u s i a białą, atłasową s u k i e n ­
kę, z d ł u g i m i r ę k a w a m i i k r y z ą p o d szyją.
W

roku

1673 r a j c z y n i

( i l . 3) złożyła

wotum w

krakowska

Anna

postaci o b r a z k a

Segnicowa

2 1

przedstawia­

j ą c e g o ją samą m o d l ą c ą się d o S t a n i s ł a w a

Kazimierczy­

ka, w i d o c z n e g o w c h m u r a c h p o n a d ołtarzem. S e g n i c o w a
klęczy

n a t l e w n ę t r z a kościelnego, k t ó r e o ś w i e t l a

dujące

się w

szlachcianki,

głębi o k n o . M o d l ą c a
złożony

u b r a n a jest w

z purpurowej

sukni

spod

Podobnie

której
jak w

widoczny

dwóch

jest

koronkowy

poprzednich

strój

wykończonej

czarną koronką, białej p e l e r y n k i z kapuzą o b s z y t e j
rem,

znaj­

fut­

czepiec.

wypadkach,

przy-

I I . 7. O b r a z e k wotywny
Teresy
Nantcli,
ol. pł., 42 X 30
cm, 1. pol. XVIII
w. II. 8. Obrazki
wotywne
(zestaw
IV):
ks. Mikołaja
i dziesięciu
umierających.
Sceny
z życia
Stanisława
Kazimierczyka:
wizja
w kościele
na
Skałce
i biczowanie,
ol. pł., 48 X 75 cm, poł. XVII
w. II. 9.
Obrazek
wotywny
za uratowanie
od zarazy,
ol.
pł.,
56 X 82 cm, 1. poł. XVII
w., wszystkie
z kośc.
Bożego
Ciała,
Kraków.

7

czyną
ski

2 2

w o t u m było
wymienia

czową,

która

uleczenie

wotantkę,

22 c z e r w c a

z choroby

pannę

oczu.

Gorczyń­

Emerencjanę

1672 r . „ s r e b r n e

Sygni-

za

przyro­

d z o n e o c z y d o g r o b u (Stanisława K a z i m i e r c z y k a )
Aleksander
ofiarował
gorączki

Manikowski,

w

1665 r . w o t u m

siebie

Gorczyński
nazwisko

2 4

mieszczanin

i

swojej

za

uzdrowienie

pasierbicy

z

Agnieszki

ciężkiej
( i l . 4).

2 3

opisuje te d w a cudy oddzielnie, p r z y

wotanta,

cyrulika

kazimierskiego,

czym

występuje

t u w nieco i n n e j f o r m i e (Mańkowski), a jego
nosi imię

oddała".

kazimierski,

pasierbica

Jadwiga.

Obrazek,

większego

f o r m a t u od poprzednich,

przed­

s t a w i a w n ę t r z e b o g a t e g o mieszczańskiego d o m u , z u r z ą ­
dzeniem charakterystycznym dla w i e k u X V I I . Na p i e r w ­
szym

poduszkach

pod czer­

w o n y m p r z y k r y c i e m , leży biało u b r a n a c h o r a

p l a n i e , n a łożu, n a t r z e c h

Agnieszka.

Obok

klęczy

matka,

ubrana w

białą

bluzkę,

brązowy

s t a n i k i c i e m n o c z e r w o n ą spódniczkę z b i a ł y m f a r t u c h e m .
Nieco dalej — sam M a n i k o w s k i w

ciemnobrązowym

p a n i e , c z a r n y m płaszczu i c z e r w o n y c h
oświetlone jest

trzema

n i e w i e l k i m i oknami, pod

który­

m i s t o i ł a w a i stół, p r z y k r y t y ciemną tkaniną. N a
flakon
i

z

kwiatami,

o t w a r t a książka.

Z

cynowy
prawej

dzban,
strony

żu-

butach. Wnętrze

Kubek,
obok

stole

spodek

kamiennego

p o r t a l u z d r e w n i a n y m i , l e k k o u c h y l o n y m i d r z w i a m i stoi
wysoki

bufet.

czerwoną

Blat

kratą,

oraz

k t ó r y c h ilość ś w i a d c z y ł a
uzupełnia

postać

górne

wypełnione

jego

są

półki,

zamknięte

cynowymi

talerzami,

o bogactwie

Stanisława

właścicieli.

z Kazimierza

Obraz

i napis

wo­

tywny.
Za

uleczenie

z

kaszlu

i

choroby

piersi

ofiarowała

w r o k u 1671 o b r a z e k w o t y w n y d o g r o b u S t a n i s ł a w a K a ­
zimierczyka
(u

„jejmość

Gorczyńskiego
Klęczy

Anna

Jagodynka"

2 5

( i l . 5)

2 6

ona na tle fasady

talem oraz d w o m a

36

panna

Jagodyńska) .
domu

z widocznym

o k n a m i i m o d l i się d o

por­

błogosławią-

�cego z c h m u r S t a n i s ł a w a . U b r a n a , j a k ó w c z e s n e
c i a n k i , w podwójną
atłasu, p r z y k r y w a
wierzchniej

suknię; spodnią, z
wierzchnia,

obrazka

jest

z datą

rzędem

(u Gorczyńskiego K a n t e l i )

Stanik

1672 d o w i a d u j e m y

( i l . 6) i

regularnych,
nawiedzonym,

z prośbą

o

członkiem

uzdrowienie

klasztornym
chorzy

infirmarium,

kobiety,

mszę

szlachecki,

gdzie

zazwyczaj

przez d w a zakratowane
się

do

składający

obok

łoża m a ł y

chłopiec p o d a j e

cho­
dwo­

głębi o k n a m i . N a t l e c z e r w o n e j ,

ce-

wykończone

, trzymająca

3 1

stole, p r z y k r y t y m ciemnobrązową

książkami.

tkaniną, s t o i

Na

wysoki,

c z a r n y k r u c y f i k s , k l e p s y d r a , o t w a r t a książka i k a ł a m a r z

bionej

kapą

kwiatami, cynowy

kubek

głębi, z l e w e j

kościelnej

Kazimierczyka,
z leżącą

z

jest płaskorzeźba

i

dwie

strony

obrazu, w
nym

dwoma
Boskiej

tych

niewielkie

obrazków

srebrne wota

obrazki

nasuwają

w formie

postacią.

wspomina

Ranotowicz

i
w

Małe
że

trzech

Gorczyński .
2 8

uzdrowio­

poduszce,

sznuro­

jest

jest

ozdo­

f a r t u c h e m , a jasnobrązowy,
n a białą

bluzkę

białoczerwony
wspomniany

się

jeszcze

z nich

takiż

wymienionych

z cudownym

3 2

przykrytym

z Dzieciątkiem,

z

długimi

czepiec. N a osi

w

napisie

wotyw­

trzy

to obrazek

ofiarowany

ręce

trzyma

i

zacho­

nie

datowane.

przez

Katarzynę

ją leżącą n a s z e r o k i m

draperią,

c z e p i e c . N a d nią

prawej

wotywnych

z choroby,

skromniejsze

( i l . 3). W i d z i m y
czerwoną

obrazków

uleczeniem

ubraną

nachyla
płonącą

się

w

białą

Stanisław,

świecę.

Jest

to

łożu
szatę
który
jeden

z n a j w c z e ś n i e j s z y c h c u d ó w o p i s a n y w r . 1609 p r z e z B a r o -

rozmiary

n i u s z a . Z o b r a z k a w y n i k a , że Stanisław p r z y n o s i c h o r e j

były

świecę,

postacią o f i a r o d a w c y ,
i

We

kolumnami, w i ­

przypuszczenie,

wyżej

z Kleparza

t a b l i c z e k z klęczącą p r z e d

nisławem K a z i m i e r c z y k i e m
rych

wotywne.

Oprócz

Jeden

1632,

na czerwonej

ciemną

głębi klęczy

związanych
wały

zdobi k o ­

bernardyn L u d w i k Latocki.

roku

p o n i ż e j k t ó r e j , n a d postacią S t a n i s ł a w a , w i s z ą w
rzędach

strój

Spodnia

ona w

s t a n i k nałożony

nagrobkiem

po

na sarkofagu

Matki

oprawne

przedstawiono

widocznym

powstałym

wnęce r e t a b u l u m , f l a n k o w a n e j
doczna

sukni.

kwiatem. Druga z kobiet

z k o r o n k a m i . Odziana

spódnicę z b i a ł y m

z g ę s i m p i ó r e m . N a b l a c i e d r e s s o i r u —- f l a k o n z b i a ł o -

ołtarza

dwie

chmurach

n a rękach c u d o w n i e

1 t z w . d r e s s o i r , o półkach w y p e ł n i o n y c h

formie

w

są koronką. G ł o w ę

niemowlę, k t ó r e ' l e ż y

rękawami. N a głowie —

o

się

z podwójnej

r o n k o w y czepiec z c z e r w o n y m

wany

nawy

ukazującego

się

g l a s t e j p o s a d z k i rysują się c i e m n e m e b l e , f r a g m e n t stołu

Stanisława

światłem,

o k n a , klęczą

prze­

wsparty

r e m u o t w a r t ą książkę. I n f i r m a r i u m o ś w i e t l o n e j e s t

fragment

Stanisława.

żółtym

k i e rękawki

zimierza.

skórę księgi. W

z klasztoru

grobie

r ó ż o w a , p r z y k r y t a j e s t w i e r z c h n i ą , popielatą o r ó ż o w y m

ne

w

Latocki

przy

Stanisława. W y ż s z a , T e r e s a N a n t e l a , u b r a n a j e s t w

to m a m k a

czerwonymi

r a j c z y n i k r a k o w s k i e j ( i l . 7),
Ludwik

wnętrzu, oświetlonym

modlące

0 p o d u s z k i s i e d z i c h o r y i m o d l i się d o S t a n i s ł a w a z K a ­

ma widocznymi w

odprawił

ciemnym

wpadającym

ojciec

2 3

w z o r z e k w i a t o w y m . G ł ę b o k i e w y c i ę c i e p o d szyją i k r ó t ­

z a k o n n i c y , s t o i łoże, n a k t ó r y m

Stojący

intencji

3 0

wota

woskowe

w p o s t a c i rąk i nóg.
W

którego
W

się, że k s . J a n

ofiarował Stanisławowi K a z i m i e r c z y k o w i

bywali

w

bernardynów

ż e p r z e z p ó ł r o k u z łóżka n i e w s t a j ą c ż a d n y m
2 7

ręka­

koronek.

b y ł „ o d P a n a B o g a n a z d r o w i u t a k ciężko
nie m ó g ł "

w o t y w n y o d n o s i się do u z d r o w i e n i a

różowa.

B r o d o w s k i , z a k o n n i k k l a s z t o r u kanoników

władnąć

obrazek

„prawie umierającego" Antoniego, syna Teresy N a n t e l i

s u k n i , o g ł ę b o k i m w y c i ę c i u i długich

wach, wykończony
Z

krótsza,

Kolejny

szlach­

ciemnozielonego

to
Sta­

o któ­

33

którą

ona

obiecała

ofiarować

do

jego

czego ze w z g l ę d u n a s w o j e u b ó s t w o n i e m o g ł a
Następny
ilustruje

z

obrazek

opisanych
wotywny

przez

Baroniusza

ks. Mikołaja

3 5

grobu,

dokonać.
3 4

cudów

( i l . 8). T a k

37

�jak poprzednie,

przedstawia

on wnętrze z szerokim

ż e m i w s p a r t ą o p o d u s z k i postacią c h o r e g o ,
nachyla
jego

się

Stanisław

Kazimierczyk

ło­

n a d którym

i kładzie

ręce n a

głowie.

Trzeci
waniem

za

obrazek

uzdrowienie

wnętrzu.

jest

3 6

wielu

Na

pierwszym

zbiorowym

chorych

podzięko­

n a ból

t u tłum l u d z i

planie

zębów,

stojących

brodaty

s t r o n y siedzi n a g i starzec

draperią. W

z nogami przykrytymi

g ł ę b i Cłum złożony

z kobiet,

s t a r c ó w i k a l e k ze w z n i e s i o n y m i w
nisław

Kazimierczyk

występuje

tłumie c h o r y c h , d r u g i
Należy

prze­

młodzieńców,

górę głowami.

Sta­

t u dwukrotnie, raz

r a z błogosławi

t u również wymienić

w

z chmur.

obrazek

pierwszym
grób,

ksiądz

przykrytą

wspartego

kulach

niemego,

na

którym

oraz

wznoszącego

towarzyszy

siedzący

w

na

górę

ręce

ziemi

ślepy,

skiego

wersytetu

Jagiellońskiego.

wydarzenia

wygłosił

dziękczynną
chowany

obrazków

wotywnych

ciała

zachował

związanych

się

także

zgodnie z tekstem R a n o t o w i c z a ,

jest

3 8

za

uwolnienie

od

złego

ducha

den

błogosławiący

z nich

Aby

przedstawiony

został

Stanisław

podkreślić
w

który

podziękowaniem

u k a z u j e się

10)

on
Je­

3 9

błagalnie

jego

stan

ręce k u

wewnętrzny,

podartym, niebieskim

w p o s z a r p a n y c h , białych s p o d n i a c h i

żupanie,

boso.

ny

w

urodzeniem

dziecka. Opatrzone napisem, p r z e d s t a w i a wnętrze

miesz­

k a l n e z d w o m a o k n a m i , g d z i e z g r u p o w a ł o się k i l k a

osób

postacie

szlachty,

dworskie.

ubranej w
Katedra
na

z e n t " . U b r a n a j e s t o n a w b r ą z o w ą suknię z
latą p e l e r y n ą
tem.

Z

oraz w

przeciwnej

sltrony k l ę c z y

z położnej, u b r a n e j w
pelerynę
dwóch
nym

ze

Te

stanikiem o

podobnie

jak i

g r u p a kiotrieft

długą, popielatą

z kapuzą, służebnej w

szlachcianek.

suknie,

(jasnopopie-

b i a ł y czepiec z c z e r w o n y m

ostatnie

mają

rękawy

krótką

na głowie
n a sobie

wycięciu,

—

złożona

suknię i

czepcu

głębokim

kwia­

koronką;

oraz

długie

wykończo­
na

szyi

—

scenę.

stall

różnego

rodzaju

zarazy, w o j ­

n y i pożaru.
Do

pierwszej

z nich

należą

trzy

obrazki, z

których

d w a to podziękowania zbiorowe, trzecie — i n d y w i d u a l n e .
W l a t a c h 1677—1679 n a K a z i m i e r z u w
nowało m o r o w e

powietrze,

Krakowie

które zdziesiątkowało

kańców miasta. J a k w y n i k a z n a p i s u w o t y w n e g o
czonego
obojej

na j e d n y m

obrazków

( i l . 9)

umiesz­

„wiele

ludzi

płci t a k d u c h o w n y c h , j a k o i ś w i e c k i c h , udało się

o pomoc

d o Stanisława K a z i m i e r c z y k a ,

szego p r z y p r o w a d z i ł
•znane

z

4 2

pa­

miesz­

łaski

(ich) z d r o w i a " .

W

który do p i e r w ­

księży

kontusze

i krótkie

jest

kościołów

38

stroje

tureckim

Bożego

dywa­

Stanisława

Ciała

i

Ofiarami

dziesięciu

umierają­
o d d a l i się

w

zarazy

opiekę

jest

Stanisławowi

( i l . 8) p r z e d s t a w i a
nach,

zapewne

leżących

na

którym

Kazimierczykowi.

dziesięciu m ę ż c z y z n
dziesięciu

w

obok

siebie

Kazimierczyk.

W r o k u 1667, j a k w y n i k a z n a p i s u w o t y w n e g o
tu

Gorczyńskiego ,

w

46

Andrzej

czasie

wojny

obrazy
w

cudowne

oraz

kościołach

nawiedzać

groby

kościele

i

Bożego

Ciała

zakonników:

pięć

Bożego

Literackiego

na

Kazi­

Ciała

złożonych

bernardynów,

pod

Sta-

z obrazków

i podległych i m b r a c t w : Szkaplerznego,
bractwa

wotyw­

z

Obok

klęczących

kobiet,

dominikanów

św. A n n y ,

wezwaniem

oraz

Niepokalanego

Poczęcia M a r i i P a n n y p r z y kościele B o ż e g o Ciała, R ó ż a ń ­
cowego

oraz

kanów.

Członkowie

Męki

czerwonym

Pańskiej
bractw

przy

klasztorze

o k r y c i są

i białym .

Uczestnicy

4 a

Francisz-

charaktedystyczkolorach

czar­

procesji

pod­

trzymują f e r e t r o n y z w i z e r u n k a m i M a t k i B o s k i e j , s z t a n ­
dary,

krucyfiksy

Centralnie

okryte

umieszczony

stułą

oraz

kościół

berła

Bożego

j e s t o d s t r o n y p ó ł n o c n e j , z częściowo
zachodnią,

dwiema

kruchtami

i

procesyjne.

Ciała

pokazany

widoczną

Ogrójcem

fasadą

przylegają­

c y m do wieży. T ł u m klęczących n a p l a c u postaci, między
którymi

widoczni

są w y c i ą g a j ą c y

ręce

żebracy,

zwraca

się w stronę n a g r o b k a S t a n i s ł a w a K a z i m i e r c z y k a ,

który

d l a podkreślenia c e l u p r o c e s j i został p r z e z t w ó r c ę

obraz­

ka

zaznaczony

na zewnątrz

północnej

ściany

kościoła.

O b o k obrazków w o t y w n y c h o t e m a t y c e zarazy i w o j ­

kanocny"

mężczyzn

koś­

wiernych

żaru, j a k i w y b u c h ł w K a z i m i e r z u „ w p o n i e d z i a ł e k

wiernych.

in­

beati

na cmentarzu przy

procesji

karmelitów,

msze,
i bło­

Między

„sepulchrum

( i l . 11), p r z e d s t a w i a j ą c y

4 7

ciele

biskup

świętych

krakowskich.

także

m i e r z u . F a k t t e n upamiętnia j e d e n
nych

i teks­

tureckiej

T r z e b i c k i polecił o d p r a w i ć w t e j i n t e n c j i

nawiedzać

4 5

cału­

ustawionych

błogosławi

Obrazek

białych

święte,

modlą­

św.

c y c h , j a k i c h określa n a p i s w o t y w n y , k t ó r z y

o f i a r o w a l i o n i do jego g r o b u msze

d o c z n y m w głębi kościołem B o ż e g o Ciała i t ł u m

wi­

główną

n y z a c h o w a ł się j e d e n

wota.

dwa

nawę

za d o -

W s p o m n i a n y obrazek w o t y w n y przedstawia plac z w i ­
się

i

której

podzięce

liczne świece oraz s r e b r n e i w o s k o w e

cych

okna

oraz

nym,
przedstawiających

4 1

wnętrzu

zakonników,

n y m i k a p t u r a m i z o t w o r a m i n a oczy, w

obrazków

za­

Ciała

We

gotyckie

s z n u r y pereł, w u s z a c h — w i s z ą c e k o l c z y k i , n a r ę k a c h —
Wśród

Krakow­

Bożego

kokardki.
k a t a k l i z m y w y r ó ż n i a się g r u p a o t e m a t y c e

tego
mowę

Wawrzyńca.

Casimiritani" w

pre­

przez

długie

tle

nislai

Gorczyń­

„srebrny

Uni­

Obrazek

n e m , n a d nią zaś w i s i o b r a z , p r z e d s t a w i a j ą c y
Kazimierczyka

z p o r ę c z a m i , s i e d z i C z a r t o r y s k a , która w e d ł u g
Stanisława

klasztoru

udekorowana

polecił

grobie

Akademii

zakonów.

profesorów,

nymi

przy

rocznicę

stoi k a t e d r a po b o k a c h

gosławionych

złożyła

pierwszą

doktorów

zaznaczonym
kolumn,

(u Gorczyń­

profesor

wymienioną

w o k ó ł kołyski, n a d którą u n o s i się w obłokach Stanisław

4 1

wspomnianej

i

różnych

krużgankach

z K a z i m i e r z a . N a p r a w o o d k o ł y s k i , n a w y s o k i m krześle
skiego

dwóch
zarazy,

kościele B o ż e g o Ciała

strój p r o f e s o r s k i . Ł a w k i

łóżkach,

( i l . 5) z w i ą z a n e j e s t ze s z c z ę ś l i w y m

4 0

zwłoki.

d o c z n e są s t a l l e . Z k a t e d r y p r z e m a w i a G o s ł a w s k i , u b r a ­

W o t u m p f i a r o w a n e w r o k u 1672 p r z e z księżnę C z a r t o ryską

obecności

przedstawia

fragmenty

ponad

Kazimierczyk .

t o opętany, w y c i ą g a j ą c y

Stanisławowi.

ulecze­

( i l . 3). P r z e d s t a w i a

klęczących dwóch mężczyzn, którym
ołtarzem

z

jeden,

w

na

i

chorób

ziemi

czasie

filozofii

W

on w

i przedstawicieli

cem w

Oprócz

na

Na

kopią­

następną o f i a r ę

doktor

4

wypełniają

niem

grabarza

1678 b y ł Ł u k a s z G o s ł a w s k i

— Osławski '),

z białą przepaską n a d o c z a m i i głucha k o b i e t a z r ó ż a ń ­
rękach.

leżące

Jednym z wielu uratowanych w
zarazy w r o k u

kościelnym,

wnętrzu

błogosławi

obok

posta­

całunem.

całunem.

S t a n i s ł a w o w i ukazującemu się w c h m u r a c h . W e

chromego

przykryte

m ę ż c z y z n niosących n a n o s z a c h

(il.

p o r t a l e m stoją c z t e r y p o s t a c i e :

zmarłych,

p l a n i e — od l e w e j —

j ą c y g r u p ę złożoną z c z t e r e c h k a l e k ( i l . 5), d z i ę k u j ą c y c h
z zaznaczonym

i

Chłopiec z d z w o n k i e m w ręku o z n a j m i a p r z y b y c i e

skiej

przedstawia­

3 7

są l e ż ą c e n a z i e m i p o w y g i n a n e

konających

mężczyzna

w k r ó t k i e j , b i a ł e j s z a c i e w s p i e r a się n a k u l a c h . Z
ciwnej

dzieci widoczne

cie
cego

z kolei

oczy i g o r ą c z k ę ( i l . 3). W i d z i m y
we

i

w

roku

4 9

( i l . 12) z p r z e d s t a w i e n i e m

1623. J a k w y n i k a

nego i t e k s t u Gorczyńskiego
„wszystek

Kraków

oświecił

z napisu

po­
wiel­

wotyw­

pożar był t a k w i e l k i ,

5 0

a

wiatr

niósł

palące

g ł o w n i e z m i a s t a ż y d o w s k i e g o ąż n a Z w i e r z y n i e c " ,

że
się

Prze-

�rażeni z a k o n n i c y u d a l i się p o d o p i e k ę d o o j c a
i „ d z i w n a rzecz, z a r a z w s z y s t e k

Stanisława

w i a t r , k t ó r y niósł ogień

n a k l a s z t o r i kościół obrócił się z n o w u n a m i a s t o
skie".

Wspomniany

obrazek

otoczonego

murem

pierwszym

planie. N a

jest

obronnym

z

doczny

jest

cmentarnym. Na prawo

rynku

Bramą

osi obrazu,

murem
nia

kościół

widokiem

i

klasztor

kazimierskiego

Bożego

Ciała

o d niego

Na

cmentarzu

je

klęczy

osób, k t ó r y m u k a z u j e się w
jeszcze

zidentyfikowanie

dwa

być

i przechodzą

ponad

Ranothowicza

kanonika

Bożego

Ciała,

zarażoną

mając

nisława...
u

i

grobu

jednego

znak

zawiesił".

przedstawiającym

pozwalające

c u d u ze

Boskiej

opisanych

i

kaznodziei

głowy

i

z

paraliżem

się o p i e c e p o b o ż n e g o
drugim

ojca

odmalowane

(częściowo

Omawiany

zachowanym)

Stanisława K a z i m i e r c z y k a ,
cykl

w

kościele
Matka

jego

na

zamykają

n i c bliższego

dwa

obrazki

z

kiedy

biskupem

wraz

z

i scenę

5 5

( i l . 8). T e n o s t a t n i o b r a z e k

scenami

składa

wymie­

one wizję

w

ukazuje

się

Stanisławowi

Dzieciątkiem

św. S t a n i s ł a w e m

ze

wielokrotnie

żywotach. Przedstawiają

Skałce,

Boska

obra­

widoczny

( i l . 2).

5 !

z życia S t a n i s ł a w a K a z i m i e r c z y k a ,
nianymi

Sta­

wotum

d w i e k o b i e t y m o d l ą c e się p r z e d

nie można p o w i e d z i e ć

5 2

przez

kościoła

rękę

z e m M a t k i B o s k i e j z D z i e c i ą t k i e m , za k t ó r y m i
jest w i z e r u n e k

na

i o d n o s i się d o k s . T o ­

5 3

wdzięczności

O

na

względu

Matce

cudów

„...część

polecił

na

wzgórza.

poleca

z

regularnego

który

się

Kazi­

( i l . 2) z k l ę c z ą c y m k a n o n i k i e m ,

i Gorczyńskiego

masza,

modlących

nie

przedstawionego

może

pło­

c h m u r a c h Stanisław

którego Stanisław K a z i m i e r c z y k
dotyczy

—

do z a ­

parę

obrazki

b r a k podpisów. O b r a z e k

zabudowa­

dochodzą

m i e r c z y k . D a l e k i e tło t w o r z ą z i e l o n e
Istnieją

na

5 1

otoczony

—

z ratuszem, na lewo

k l a s z t o r n y c h , omijają

kościołem.

Glinianą

na wzniesieniu w i ­

nąca d z i e l n i c a ż y d o w s k a . J ę z y k i o g n i a
budowań

żydow­

Kazimierza

jego

z dwóch

przed

ołtarzem

przemawiającego
głębi poza

z

Chrystusa Ukrzyżowanego

katedry

do

tłumów,

pł.,
regu­

5 6

części:

w y o b r a ż a j ą c e j K a z i m i e r c z y k a biczującego się w e w n ę t r z u
kaplicy

ol.

patronem

samobiczowania

się

II. 10. Obrazek
wotywny
Łukasza
Goslawskiego,
90 X 58 cm, 1. poł. XVIII
w. klasztor
kanoników
larnych
przy
kośc. Bożego
Ciała,
Kraków.

oraz

zebranych

w

kolumną.

Z

tematem

wień: jeden
rowym
z

zarazy

związane

ukazuje zazwyczaj

powietrzem

umieszczonymi

miasta,

63

przedsta­

dotkniętego

względnie

na d r u g i m planie

zaś — w n ę t r z e z r z ę d e m
rający

są d w a t y p y
widok

jego

mo­

fragmenty,

zwłokami ,

drugi

6 2

łóżek, n a k t ó r y c h

leżą

umie­

.

W ś r ó d o m a w i a n y c h o b r a z k ó w z kościoła B o ż e g o Ciała
O b r a z k i z kościoła B o ż e g o Ciała p o w t a r z a j ą
pozycji

scen

przedstawień
wodem

rozpowszechnione
wotywnych

fundacji '. W

się o n e d o p o k a z a n i a
w

jej

z

licznych

jednocześnie
i

we

w

postaci
5 8

fundacyjnych.
występujących

obrazków

woskowych

Scena

z

wotywnych

lenia",

z

odbiega

go b o w i e m

postaciami

ust, ale w m o m e n c i e

typy

szatanów

Wota

mogą

zaczerp­
ona

niego
rąk,

o tematyce

macierzyństwa

kompozycyjnego
jawia
(il.

się

nóg,

itp., zazwyczaj

chwili

„wyzwo­

Tomasza

sta­

szaty.
do

jest

w otoczeniu

wotywny

Łukasza

powtórzeniem

klęczących

rodziców

i rodziny,

którzy

dziękują

kiem

XV

miejsce

nau­

kościoła

św.

Grzegorza

czterech

czy

Goslawskiego

i

św.

pięciu

postaci

uczniów

s t a l l e z t ł u m e m słuchaczy, z a c h o w u j ą c
katedry

z

baldachimem,

i Magister

której

graficznym

c u m discipulis a

w o t y w n y m świadczy
Sohne

z

najlepiej

z l a t 1507—1516

jest

W

wprowa­
przy t y m
przemawia

typem

omawianym
koloński

Acciobraz­

drzeworyt

rodzonego

t u z w i ą z k i n i e ograniczają się j e d y n i e d o o g ó l n e g o

6 5

roz­

schematu.

Quentella

.

6 4

tanti

postaci

za s z c z ę ś l i w y p o r ó d i m o d l ą się o z d r o w i e d l a n o w o n a ­
61

po­
w.

„Accipies

wspomnianego

piens

czeniu

końca

zakonników. T y p t e n zwią­

ikonografią

orator. O analogiach pomiędzy

6 0

od

typ zwany

jak

na łożu

dzięk­

schematu

c u m d i s c i p u l i s " , który

oto­

leżącej

przedsta­

świętego, b i s k u p a , d o k t o r a

z

wy­

z Akwinu.

Obrazek

motyw

obrazek

cudownego

zapewne o

miniaturze

lub —

położnicy

to

trakcie

rocznicę

s a n c t i " , który w

także

budowanym
miejsce

i

w w y p a d k u C z a r t o r y s k i e j — kołyski z d z i e c k i e m w

przedstawienia

w

ale upamiętnienie o w e j

„Magister

wprowadza

jest

dzono
się

w

Chodziło w i ę c

odmianą

czyciela

jego

mowy

zarazy,

grafice

doctoris dogmata

zany

sprowadzają

w

13). J e g o

utartego
z

od zarazy.

t y p . Jest

Goslawskiego

c z y n n e j m o w y , stąd t w ó r c a sięgnął d o s t a r e g o

od

wylatujących

podarte

dziękczynnej

daru

dziękczynnej m o d l i t w y — t a k j a k
jedynie

głaszania

Łukasza

wienie nie samej

p r z y u l e c z e n i u z i n n y c h chorób. O j e g o p o p r z e d n i m
n i e świadczyć

s t a n o w i zupełnie o d r ę b n y

ocalenia

Niemczech

oczu,

nieco

tomiast

przedstawiający

i napisu

Stanowi
w

d w a nawiązują do w s p o m n i a n y c h schematów, t r z e c i n a ­

klęczącej

rozbudowana

przez

nie w
5 9

po­

wprowadzających

złożonego

lub srebrnych

opętanym

typu. Przedstawiono

łóżku

postaci

której kompozycję

obrazów

w o t a n t a wyobrażenie

płuc .

kom­

sprowadzają

modlitwy. Bardziej

odpowiednik

Włoszech

obok

w

względnie

jest tablica K o m o r o w s k i e g o ,
nięto

choroby

p o s t a c i leżącej

stan,

c h w i l i dziękczynnej

w

Europy

związanych z określonym

przypadku

5

wyjaśniającego

na terenie

( i l . 14). Z a c h o d z ą c e
sche-

39

�11

matu,

ale także

zawieszony
z
i

wojną

odnoszą

się d o d e t a l i , j a k n p . d y w a n

na przedpiersiu
unikają

ograniczają

katedry.

Obrazki

bezpośredniego

się z a z w y c z a j

jej

związane

przedstawienia

do p o j e d y n c z y c h

l u b zbio­

r o w y c h p o d z i ę k o w a ń za s z c z ę ś l i w y p o w r ó t z w o j n y ,
czenie

z odniesionych

ran lub uratowanie

od

ule­

śmierci.

ma

Bosowskiego

nika

kobiet

( i l . 2). Są t o n a j b a r d z i e j

się

maksymalnie

nym

przed­

się t u j e d y n i e

obraz­

postacie

z

kościoła

Bożego

udały

czyka z polecenia
tencji

ocalenia

Ciała,

się

ukazującego

do g r o b u

biskupa Andrzeja

od w o j n y .

takie

ale upamiętnieniem

p e w n e przyczyniło

w in­

nakazano

do

grobów świętych i bło­

g o s ł a w i o n y c h ; w y n i k a stąd, że o b r a z e k
dziękczynnym,

pro­

Kazimier­

Trzebickiego

Procesje

wszystkich na terenie K r a k o w a

liczne

Stanisława

n i e jest

zdarzenia,

się d o s p o p u l a r y z o w a n i a

wotum

które

za­

kultu

Ka­

Wszystkie

wymienione

odnoszą

mierza,

powyżej

się z a w s z e

który

do osoby

występuje

jako

średnio i n t e r w e n i u j ą c y . W

przedstawienia
Stanisława

orędownik

pierwszym

p l e c a m i k l ę c z ą c e g o w o t a n t a i kładąc
m i e n i u poleca
to

widzimy

go ukazującej
na

przedstawienia
Madonnie
rach.

licznych
sięga

jako

rękę
a

średniowiecza.

za

na jego r a ­

tradycja

Niekiedy

które w s k a z u j ą

i

razem

tego

być m o ż e pochodzą
wskazywałyby

Wprawdzie
rok

otaczające

Kazimierczyka,

z malarstwem

barokowym.
Wydaje

z zachowanych

z pierwszej

również

połowy

obrazków

XVII

w., n a

tu

stroje .

występujące

napisie pod pierwszym

data

neutral­

t o n a c j i szaroczarnej.

z nich

się w y k a z a ć ,

m

występuje

jest

1631. P r z y p u s z c z a l n i e

to

wotywne

względem
z

z

stylowym
nich

trzy

stanowią

jako

w a ł o b y , że k u l t
ugruntowany.
przy

jego n i e był wówczas

Obrazki

pierwszym

te

mogły

nagrobku

Stanisława

bardziej

zazwyczaj

tworzą

pod

obecnie w

oprawne
Ada­

dwie

rozgrywającą

względem

teryzuje
nych,

oddzielne
się

perspektywy

stacie m o d e l o w a n e

dziej
obrazki

się

Kazimierczyka,

N a następną grupę składa się s i e d e m

zycją,

Ciała

pełni

znajdować

w prezbiterium.

się o n e o d p o p r z e d n i c h

Bożego

inter­

jeszcze w

więc

Kazi­
sam

po­

Stanisław

bezpośrednio

chmu­

grupy.
trzy

występuje

jednak

cudotwórcę, który

kościoła

nie

mylnie

powyższe

w e n i u j ą c y , a l e j a k o o r ę d o w n i k u b o k u M a r i i , co w s k a z y ­

z nią w

w s p ó l n ą ramą, d o k t ó r y c h n a l e ż y w o t u m f u n d a c j i

40

w

Kazimierczyk

malowane

Pierwszą

w

1651, a l e , j a k s t a r a n o

przepisana

ków, nieco
Obrazki

na związki

u t r z y m a n a jest

że są t o n a j w c z e ś n i e j s z e

co

i

Wyróżniają

chmury

Stanisława

tych

p r z y c h o d z i d o łoża c h o r e g o w z g l ę d n i e b ł o g o s ł a w i z n i e b a .

pod

i

wszyst­

Charakteryzują

kompozycją

poleca

przedstawia

bezpośredniego

Kazi­
bezpo­

Boskiej, tak j a k

obrazkach,

obrazków

z

albo

cu­

w y p a d k u stoi

się M a t c e

wotantów, występując

Większość

mierczyka

prymitywne z

ukształtowane

Boskiej

kano­

klęczących

t w i e r d z a f a k t , że n a w y m i e n i o n y c h o b r a z k a c h

zimierczyka.
dów

dwóch

są płasko, p o b i e ż n i e .

bogato

Matki

Całość
się,

uproszczoną

tłem. M a l o w a n e

W o j n a s t a n o w i t u w i ę c j e d y n i e o g ó l n e tło całego

cesje, k t ó r e

nie znanego

(ks. T o m a s z a ) o r a z

k i c h o b r a z k ó w z kościoła B o ż e g o Ciała.

s t a w i e n i a . T o samo można zauważyć w w y p a d k u
ka

(Wierzchowskiego),

regularnego

jaśniejszy

się p r z e w a g ą

wykazują

barokowym

obrazków

rozbudowaną
na

tle

wykreślonych

wprawną

od wyżej
barw

formalnie

powiązania

1. poł. X V I I

kompo­

prawidłowo
wnętrz.

Po­

w

ruchu,

ręką. K o l o r y t

obraz­

wspomnianych, charak­

zimnych. Obrazki
od poprzednio
z

uję'

( i l . 3, 8). R ó ż n i ą

światłocieniowo, p o p r a w n e

są s z k i c o w o ,

wykształcone

ramy

cechowym

w . Wspólną

te, b a r ­

wymienio­
malarstwem

łączącą

je:cechą

�II. 11. Obrazek
wotywny
za
urato­
wanie
od wojny
tureckiej,
ol.
pl.,
51X78,5
cm, 1. pol. XVIII
w., kośc.
Bożego Ciała, Kraków.
II. 12.
Obra­
zek wotywny
za uratowanie
od po­
żaru
kościoła
i klasztoru
Bożego
Ciała, ol. pl., 54X54 cm, po 1778 г.,
kośc. Bożego Ciała,
Kraków.

12

jest

motyw

nym

kształcie
żego
co

kartusza

poniżej

z łacińskim

sceny

głównej,

do występującego

Ciała.

Stalle

nasuwałoby

wotywne

są

powstać

one

z

dziełem

jest

z kościoła

około

że

około

umieszczo­

zbliżony

na stallach

pochodzą

przypuszczenie,

mogły

wątpliwie

te

napisem,

który

roku

jednego

67

obrazki

meą,

Kunegundą,

Janem

Kantym, Kazimierzem

i

n i s ł a w e m K o s t k ą . T e w ł a ś n i e r y c i n y stały się
„gotowymi
artyści

wzorami",

cechowi

które

powielali

wieku X V I I . Znane

Sta­

niejako

6 9

mniej

zdolni

są m i ę d z y

innymi

o b r a z y , k t ó r e b e z p o ś r e d n i o m o ż n a odnieść d o w s p o m n i a ­

w.

Nie­

nych

który

być

n e g o w M ę c i n i e ( 1 . poł. X V I I w . ) i św. S t a n i s ł a w a

XVII

twórcy,

Bo­

162 9 ,

wspomniane

połowy

w

rycin,

n p . św. J a n a

Kantego

z kościoła

parafial­
bis­

zatrudnionych w

koś­

k u p a w K u n o w i e (2. poł. X V I I w . ) o r a z c y k l ze

c i e l e B o ż e g o Ciała, g d z i e w t y m czasie p r o w a d z o n o

licz­

z życia św. K i n g i z kościoła K l a r y s e k w S t a r y m Sączu

n e p r a c e m a l a r s k i e i r z e ź b i a r s k i e . P a k t , że są o n e

dzie­

Ta

m o ż e należał d o k r ę g u a r t y s t ó w

łem j e d n e j
zostały
są

ręki, m a j ą j e d n a k o w e

nalepione

to

obrazki

z n i c h należy

na

dyktę,

wotywne.
odrzucić

sceny

z

życia

sceny

zbiorowych

wymiary

nasuwa

Wydaje

się,

że

uzdrowień,

starsze

—

ze s p i s a n y c h

wielu

cudów

to

ciny

Jana

dzy

innymi

w

tekstach

j a k się

innych

wydaje,

jako

(Katarzyna

z

naj­

Kleparza,

7 1

ich pierwotne

przeznaczenie?

ze s c e n y
tego

w

W

wieku XVII, a

się r y c i n y

głównej, przedstawiającej
otoczeniu

cudów,

skimi,

X V I spotyka
szeregu

opatrzonych

ujętymi

małych
w

scen

kartusze.

z

jego

napisami
Jedną

niejszych tego t y p u r y c i n jest p r z e d s t a w i e n i e

życia
łaciń­

z

wcześ­

św. F l o r i a ­

n a (1590) i św. J a c k a (1594), z a c h o w a n e w M u z e u m
rodowym

w

Krakowie

6 8

.

Do typu

się

m o d l ą c e g o się ś w i ę ­

wyjaśniającymi

zazwyczaj

nawet

składające

tego

należy

Na­

też k o -

lońska s e r i a r y c i n z l a t 1605—1606, z w i ą z a n y c h z p o l s k i ­
m i świętymi i błogosławionymi: F l o r i a n e m ,
Andrzejem
mi,

Swieradem,

Stanisławem

Pięcioma

Braćmi

Wojciechem,
Męczennika­

b i s k u p e m , Czesławem, J a c k i e m ,

Salo­

mię­

miał

również

ze

Stanisła­

n i e znaną, r y c i n ę

ne s c h e m a t y k o m p o z y c y j n e
n y c h t y c h r y c i n : scena
kazania

zarazę,

którzy

Charakter
wych

stanowiły
nej,

one

w

wielu

szeregu

z przedstawieniem
omawianych
(38X26 cm)

niegdyś

św. J a n a

obrazków

pozwala

część

umierających

łożach,

dużej

wspomnianych

o

jak na
Kantego.
jednako­

przypuszczać,
kompozycji

obrazów,
Wymiary

wynosiłyby

wielkości w s p o m n i a n e g o
Wśród

omawianych

stępowały

rycin

że

złożo­

i

obrazu

wypadku

na

bocz­

szatana,

ze s c e n y ś r o d k o w e j i dziesięciu s c e n b o c z n y c h .
tego

jak w

uzdrowienia

leżą

siedmiu

wymiarach

występujące w scenach

biczowania, wypędzenia

do w i e r n y c h ,

rycinie Gorczyna

więc

Gorczyn

P o m i ę d z y w s p o m n i a n y m i r y c i n a m i a o m a w i a n ą grupą

było

Jakie

być r y ­

o b r a z k ó w zachodzą duże zbieżności. P o w t a r z a j ą się p e w ­

ją

opętanego).

bliżej

mogą

przedstawiające

2

na

(uzdrowienie

.

Kazimierczykiem ' .

swo­

wymowę

dowodem

Gorczyna,

św. J a n a K a n t e g o .

wykonać, niestety
wem

w . , czego

Aleksandra

k s . M i k o ł a j ) o r a z szczególnie w a ż n e ze w z g l ę d u n a

już p o d koniec

i

spośród

—

я

s e r i a r y c i n oddziałała r ó w n i e ż n a współczesną

g r a f i k ę polską X V I I

ogólnikowymi

odpowiednika

cudów. W r e s z c i e t r z y o s t a t n i e to sceny,
—

Dwa

bowiem

Dwa

opatrzone

czy

nie.

Kazimierczyka.

n a p i s a m i , k t ó r e n i e znajdują
wybrane

wtórnie

od r a z u , przedstawiają

Stanisława

celowo

oraz

wątpliwość

sama

scenami

1 5 2 X 1 0 4 c m , co
obrazu z K u n o w a

r y c i n sceny

zawsze po l e w e j ,

z życia

odpowiadałoby
(140X100 c m ) .
świętego

a cuda po p r a w e j

co p o z w a l a

na zrekonstruowanie

mieszczenia

zachowanych

wy­

stronie,

przypuszczalnego

siedmiu obrazków wokół

n y g ł ó w n e j z postacią S t a n i s ł a w a K a z i m i e r c z y k a
M o ż n a domyślać się, że z c z a s e m s a m o b r a z uległ

roz­
sce­

( i l . 15).
znisz-

41

�13

I I . 13. Miniatura
f r a n c u s k a , Wykład
teologii
na Sorbonie,
pocz.
XVI
w. (wg
Schreibera).
II.
15. Rekonstrukcja
11. 16. Widok
Kazimierza,
fragm.
ryciny
z wizerunkiem
czyńskiego).
c z e n i u , а ocalałe s c e n y zostały w y c i ę t e i w t ó r n i e

opra­

wione.
Przejdźmy

do o m ó w i e n i a g r u p y t r z e c i e j

szej. O b e j m u j e
zanych

ona przedstawienia

z wojną

Mańkowskiego,

turecką,

i

sceny

o

cią p o s t a c i

najciekaw­
zwią­

Brodowskiego,

Segnicowej,

kalek oraz tablic

( i l . 1, 4 — 7 , 9—12).

charakterze

ł o w a n i e do p r z e d s t a w i e n i a
dzaju

Nanteli,

czterech

Gosławskiego

rozbudowane

ks. Jana

Czartoryskiej,

g o d y n k i , wyobrażenie
rowskiego

wot

i

zarazy, procesji

scen

Ja-

Komo­

Łączą

narracyjnym,

je

zami­

zbiorowych

z dużą i l o ś ­

zapełnione

różnego r o ­

oraz bogate wnętrza

sprzętami. P o m i e s z c z e n i a ,

w

których

rozgrywają

się s c e n y , są c i e m n e , m i m o z a z n a c z o n y c h w głębi o k i e n .
Chętnie

przedstawiano

(portale,
Bożego
jak
i

fasady

Ciała. U j ę c i e

i widoków

sufit

Bożego

tu

domów,

fragmenty

filary)

a r c h i t e k t u r y , jest

wnętrz,

prymitywne.

Podłoga

są

przedłużenie

stanowi

postaci

pionowo,

i wnętrz

szczególnie

kościoła

zarówno

przedstawione

wość i p r e c y z j a ,

widoki

perspektywiczne

Ciała

Modelunek

architektoniczne

oraz

a

fasada

kościoła

elewacji

północnej.

charakteryzdje

drobiazgo-

w

przedstawianiu

strojów.

P o s t a c i e o o k r ą g ł y c h , p e ł n y c h t w a r z a c h , ujętych w
wójne obwódki, j a k b y
ją

jeden,

załzawionych

powtarzający

się

oczach

wielokrotnie

typ

fizyczny.

K o l o r y t c i e m n y , o dużej ilości b r ą z ó w i g ł ę b o k i e j
ożywiony

jest

terystycznego,
mienionych

wprowadzeniem

łamanej

powtarzającego

się

obrazkach

płasko, p r z y c z y m
stycznienia
dzanie

przez

nych

obrazków

obwódki,

przedmioty
łączy

Stanisława
i

i

zieleni
charak­

wszystkich

Obrazki

cień.

mającej

z

sposób p o t r a k t o w a n i a

niejednokrotnie

w

rozbijający

wprowa­
rzu­

wymienio­
postaci

wieńcu

cechy

charakterystyczne

d l a całej

kompozycję
grupy

napis

czasie i w y s z ł y

spod

pędzla

wy­

nasuwają

myśl, że o b r a z k i t e , m i m o r ó ż n y c h d a t , p o w s t a ł y w
nym

sa­

kolistych

majuskułą, ujęty w c y n o b r o w ą r a m k ę . W y m i e n i o n e
żej

są

upla­

oznaczać

Wszystkie

Kazimierczyka

wy­

malowane

t a k p o s t a c i , j a k i sprzętów, p r z e z

cany

chmur

we

bieli

z a u w a ż a się p r y m i t y w n e p r ó b y

szaroczarnej

mego

cynobru.

pod­

reprezentu­

jednego malarza.

jed­
Na

XV w. II. 14. Q. Sohne,
Dysputa religijna, drzeworyt,
obrazu.
Sceny
z życia i cudów Stanisława
Kazimierczyka.
Stanisława
Kazimierczyka,
pocz.
XVIII
w. (wg
Gor­

podstawie

strojów,

urządzenia

wnętrza

tektonicznych

można

Najpóźniejsza

z występujących

należałoby
na

więc

przełomie

datować

przypuszczać,

XVII

i

i

detali

j e n a 2. poł. X V I I
obrazki

w.

lub

te

być

i

na

nich

o

wiele
daty,

później
nie

Prawdopodobnie
ilustracje
kultu

niż

wskazywałyby

więc

fundowali

spisanych

i znaczenia

są

wotami

je

cudów

powstały

Stanisława

celu

w
cza­

występujące

indywidualnymi.

kanonicy

w

1 3

może

1. poł. w i e k u X V I I I . P o n i e w a ż p o w s t a ł y w j e d n y m
sie

w. .

t u d a t t o r o k 1681 —
że

XVIII

archi­

regularni

jako

spopularyzowania

z Kazimierza.

O

wyborze

t e m a t u powyższych obrazków decydowała zapewne

waż-

�ność

wydarzenia

Kazimierczyka
w

wypadku

się

(np.

w

obrazków

przypuszczalnie

osób, w ś r ó d

procesja

grobu

Stanisława

z wojną

turecką).

Natomiast

postacią

wotanta

kierowano

związku
z

pozycją

do

społeczną

przedstawionych

których

występuje

między

Czartoryska,

Teresa

Nantela

Segnicowa

krakowskie,

Piotr

kanoników

i

Komorowski

regularnych

w

—

Suchej

innymi

księżna

a

malarstwem
autorem

nawet

Zwyczaj

ks. Jan

Brodow­

trzema

odmienny

Kazimierza,
Widok

operowanie

miejscowy

który

grupami

w

w

dziele

( i l . 16). G o r c z y ń s k i

„zakonnicy...

na

tablicę zawiesić
z

na

woty
widoki

wspomnianej

późnobarokowa

z poprzednio

prawdopo­
Kazimier­

cud

potem

z

roku

wspomina,
odmalowaną

kościoła
rycinie

wałoby

t o , że o b r a z e k
starego,

zie,

17 7 8 .
75

archi­

występu­
o

od

której

Wskazy­

musiał p o w s t a ć p o t e j d a c i e ,

w

z n i s z c z o n e g o p r z e z S z w e d ó w . R o k 1773

s t a n o w i jednocześnie t e r m i n a d q u e r n d l a t r z e c i e j

grupy

wzięta

ziemską

wieszania

obrazków w o t y w n y c h s p o t y k a

różnych

kulturach

i w

epokach,

czego

się
do­

w

od­

świętych.

się

z

zagad­

tablicy

erekcyjnej,

l u b świętego.
osoby

ze s z t u k i

i

się

8 0

postaci
hiera­

adorującego

średniowiecznej,

wotach

i niebiańską

świętej

obok
Zasada

która

, zanika po r o k u

podział

z postacią

na

8 !

dwie

świętego

w

wy­

1500 .
strefy,

chmurach.

W k o n s e k w e n c j i t e g o podziału p o j a w i a się w t l e pejzaż,
który

z

czasem

przekształca

ilustrującą n a p i s

nych

w

narracyjną

scenę

z różnych terenów i różnych

atmosfera

wypływająca

nieszczęścia

tematów

się

wotywny.

Obrazki wotywne

nastrój

i

choroby.

z

Mimo

t y c h obrazków

epok

ogólnoludzkich
przedstawio­

nie jest

ponury,

p o n i e w a ż mają

one c h a r a k t e r dziękczynny. T w ó r c y i c h ,

których

szukać

należy

ludowych,
językiem

zwłaszcza
lapidarnym

tywności. Twórczość

wśród

od

pocz.

w

celu

rzemieślników
wieku

XVII

8 2

zwiększenia

i

malarzy

,

operują

komunika­

i c h j e s t s p o n t a n i c z n a i pełna

eks­

p r e s j i . W y n i k a ł o t o często z f a k t u b e z p o ś r e d n i e g o i p r a ­
wie

i n t y m n e g o k o n t a k t u między twórcą w o t a

tem,

który

spraw
ka

Zwyczaj

grobami

wiąże

obrazu

Boskiej

wytwarza

83

zwierzał

mu

się

z

najbardziej

a wotanosobistych

.

Najliczniejsze

*
różnych

lub

przedstawiania

problemów

obrazków,

wotywnych

pojętego

Matki

Jednocześnie

obrazków.

w

epitafium

Ciała

sygnaturka, odmienna

wymienionych

wizerunkami i

pielgrzymek,

czyli

Bożego

różnica w

7 8

naj­

obra­

łączy w s p ó l n a

d a c h u kościoła

śmierci .

w i z e r u n k u f u n d a t o r a na f u n d o w a n y m przez siebie

prze­

obrazkach

obra­
dwóch

okresie k o n t r r e f o r m a c j i i

się z m i e j s c a m i

obrazków

jako

oraz

się b y ć

fundacyjnego,

podczas i n k u r s y j e j

niewiedzieć

się z k o ń c e m

wydaje

u r a t o w a n y c h od k a r y

stępuje w e w c z e s n y c h

Gorczyńskiego
ten

łącząc

szeroko

fundatora

w i a d o m o , że została w y k o n a n a w r o k u
miejsce

nieniem

pożar

r o k u 1623.

Stanisława

,

cudownymi

przedstawiający

o b r a z k u z a z n a c z a się p e w n a

je t u b o w i e m

7 i !

Geneza

tycznego

zarazy i procesji z w i d o k i e m na t y m

t e k t u r z e kościoła. N a k a l e n i c y

pustów,

jeden

dobrodziejstwa

k a z a l i , która
inszemi

z przedstawieniem

znanej

lub

XIX

jeszcze

opisując

znak

Porównując

występujące
ostatnim

myśl,

rzemieślnik

został t u z a c z e r p n i ę t y

publikowanej

74

nasuwa

pojawiają

starożyt­

.

z o k . 1400 г., f u n d a c j i

w i ę k s z y r o z w ó j osiągnął w
wieku

7 7

t e n u t r w a l i ł się j e d n a k o k o ł o r o k u 1500, a

Chrystusa,

się w

czyka,

padła" .

i

istnieje

kolorycie,

wydarzył

Kazimierza

szwedzkiej

czasu
formą

z r y c i n y przedstawiającej

że

regularnych. Brak

tego

dobnie
1702

praco­

z braci klasztornych.

tymi

obrazek

był

W Europie obrazki wotywne
zek m i s t r z a u m b r y j s k i e g o

ich w

w Japonii

wieku X I V ; jednym z pierwszych
nie z n a n y c h mężczyzn

i

występowania

i u buddystów

raj czynie

obrazkami

zapóżnioną

obrazków

jeden

Poza

i

przykłady
7 6

klasztoru

wspomnianymi

krakowskim

sprymitywizowaną
że

między

będą

Rzymie

—

wał więc na zamówienie kanoników
powiązań

nym

fundator

s k i — członek k o n w e n t u . T w ó r c a t y c h o b r a z k ó w
głębszych

wodem

s k u p i s k a obrazków

się w e W ł o s z e c h ,

z kolei w

wotywnych

Niemczech,

F r a n c j i , H i s z p a n i i i P o r t u g a l i i , a także n a t e r e n i e
ryki

84

. W

Polsce zwyczaj

t e n był

o wiele

spoty­

Szwajcarii,
słabiej

Ame­
roz-

�II. 17. Obrazek
wotywny,
ol. pł., 1. poł. XVII
w.
Kaplica
św. Stanisława
bpa, Piotrawin.
II. 18. Obrazek
wotywny,
ol. pł., 1. poł. XVII
w. Kaplica
św. Stanisława
bpa,
Pio­
trawin.
II. 19. Obrazki
wotywne,
ol. pł., ok. 1680 r. Kośc.
Klarysek,
Stary
Sącz. II. 20. J . Bieszczad,
obrazki
wo­
tywne,
ol. pł., 1867 r. Kalwaria
Pacławska.

obrazków

wotywnych,

do

których

należą

94

tablice

z k a p l i c y M a t k i B o s k i e j z kościoła B e r n a r d y n ó w w
szowie

(po

Magdaleny
(1780)

1766)

8Э

w

Rze­
Marii

. Z t e g o s a m e g o czasu

obrazek

wotywny

z

kościoła

T u r s k u (pow. Pleszewo, w o j . poznań­

,

g r u p ę stanowią, r ó w n i e ż l u d o w e ,

M.Boskiej

w

zachowane

kościele

w

liczbie

z cudami obrazu M a t k i
go

S 3

z kaplicy

.

z kaplicy
90

z l a t 1778—1794

ludowy

Najpóźniejszą
lach

i

w Puszczy Sokalskiej

pochodzi

św. A n d r z e j a
skie)

0 7

w

Kalwarii

Do

9 1

wymienionych

obrazki

z kościoła

85

Boskiej

Pacławskiej,

B i e s z c z a d a w r o k u 1867

Dominikanów
oraz

27

z Kamieńca

Krakowa.

c y j n a , począwszy
Kazimierczyka

przez

kowskimi:

zespołów

należą

i

krakowskie

Ciała.

Siedemnastowieczna
od B a r o n i u s z a

Izajaszem
XV, w

zjawiska

literatura

wymienia

0 2

na

dewo-

Stanisława

z pięcioma

innymi

świętymi

kra­

Bonerem,

Janem

Kantym,

Szy­

monem z Lipnicy, Gedroyciem
kowa, a wiek

Jana

( i l . 20).

Bożego

wraz

Gid­

obrazków
Podolskie­

malowanych

N i e stanowiły one j e d n a k odosobnionego
terenie

wota

w

i Ś w i ę t o s ł a w e m ze

którym wszyscy

c i święci

Sław­
wystę­

pują, o k r e ś l a n y j e s t m i a n e m f e l i x s a e c u l i — c z y l i szczęś­
liwym

wiekiem.

17 ś w i ę t y c h

18

powszechniony
nie
na

i d o n i e d a w n a sądzono n a w e t , że w

istniał. N a j l i c z n i e j s z e
Śląsku, o c z y w i ś c i e

wpływy

niemieckie

i

Śląskie).

Bardo

Najstarszym
obrazki

z

wotywne

zespoły

ze

obrazków

względu

(wymienić

ogóle

spotykamy

n a docierające

t u można

tam

Wambierzyce

zachowanych

polskich

zespołów

z

(obecnie

jest

i c h 55),

z nich

prawdo­

Piotrawina

pochodzące z l a t 1610—1661. W i ę k s z o ś ć

są

p o d o b n i e została w y k o n a n a p r z e z m a l a r z a M a r c i n a B a s z kowskiego

8 5

pochodzi

wspomniany

w

kościele

3

obrazki

( i l . 17, 18). Z
Klarysek
z

kościoła

już
w

przełomu

XVII

zespół

cudami

Starym
św.

z

Sączu

Stanisława

i XVIII
bł.

(il.
w

19)

oraz

Lublinie

Z k o l e i należałoby wymienić osiemnastowieczne

44

w.

Kingi
S 6

.

zespoły

jeden

Mimo
tylko

że

spośród

Jan Kanty

6

wymienionych

został

kanonizowany

i t o d o p i e r o w r o k u 1768, a S z y m o n

z Lipnicy —

fikowany

wielkim

(1685),

cieszyli

się

oni

beaty­

kultem

w

w i e k u X V I I , co w i ą z a ł o się ze w z m o ż o n ą w

t y m czasie

pobożnością i k o n t r r e f o r m a c y j n y m

do

dążeniem

wyszu-

�kiwania

coraz t o n o w y c h

narodowych

świętych.

cudów w s z y s t k i c h w y m i e n i o n y c h świętych
wspominają
ich

Spisy

wielokrotnie

o obrazkach w o t y w n y c h zawieszanych

przy

grobach.
O n a j s t a r s z y m z n i c h — I z a j a s z u B o n e r z e — ( z m . 1471)

pierwszym

planie,

leży

w

pościeli

w c h m u r a c h u k a z u j e się I z a j a s z
klęczy

mężczyzna,

czyna.

W

nachyla

głębi
się

którego

n a łożu

taż

sama

dziecko,

podtrzymuje
spoczywa

dziewczyna.

Chodzi

o uzdrowienie względnie wskrzeszenie

Kulsjusz

opi­

go

zna­

jawiającej

Fulgenty

Dryjacki

s u j e , że p r z y g r o b i e I z a j a s z a
ków

łaski

Bożej...

świadectwa",

czego

które

w

obrócił" . W y m i e n i a

(167 0) .

B o n e r a „wiele... było

były

roku

lowanych tablic z w i e k u X V I I
W

zbiorach

chowało

się

pisane
„1556...

jednak wiele

8 4

Muzeum

Dryjacki

93

i

wymalowane

w

popiół

srebrnych i

Narodowego

w

Krakowie

olejno

na

desce,

z

których

obrazków,

dwa

jeszcze

pod koniec X I X w . (wg relacji Łuszczkiewicza)
dowały

się

przy

(prawie

jednakowych

nie, częściowo

grobie

Izajasza

Bonera.

rozmiarów)

przemalowane,

o

w

za­

znaj­

9 6

Obrazki

bardzo

złym

zniszczonych

te
sta­

napisach,

za

przyczyną

Izajasza

rodzicom

wskazała

dziew­

nad
tu

nowo

a

którą

zapewne

narodzone­

poradą

się d w u k r o t n i e d z i e w c z y n y ,

nieszczęśliwym

owej

która

do kogo

po­

być

może

mają

udać

się p o łaskę.

13 m a ­

.

э з

pięć, n i e p u b l i k o w a n y c h dotąd

malowanych

ogień

dziecka

dziecka

stojąca

kobieta,

w s p o m i n a B a r o n i u s z , z k o l e i ż y w o t j e g o spisał A u g u s t y n
i

nad n i m

( i l . 24). O b o k

1 0 0

Ostatnia

z tablic, fundacji

Anny

Krzyżanowskiej

1 0 1

( i l . 25) o f i a r o w a n a

za u z d r o w i e n i e córki M o n i k i , z r o k u

1663 m a c z y t e l n y

n a p i s , co p o z w a l a

ją

zidentyfikować

z j e d n y m z cudów

opisanych przez Dryjackiego,

wspomina

o

również

o f i a r o w a n i u przez

„odmalowanej

tablicy"

datach

1665)

(1663,

względnie
cyjnie

1 0 2

.

Występującą

należy

przemalowaniem

nie odbiega

od

tu

tłumaczyć
napisu.

różnicę

w

poprawieniem

Wotum

przedstawień

który

Krzyżanowską

kompozy­

dziękczynnych

za

co u t r u d n i a i c h p r a w i d ł o w e o d c z y t a n i e , w y k a z u j ą o w i e l e

u z d r o w i e n i e . K r z y ż a n o w s k a w r a z z córką klęczą

modląc

niższy p o z i o m o d zespołu z kościoła B o ż e g o

się

wieńcu

Dwa

z nich

pochodzą

z roku

s t a w i a p o p i e r s i e m i e s z c z k i m o d l ą c e j się d o
cego z c h m u r I z a j a s z a

Ciała.

1607. P i e r w s z y

przed­

błogosławią­

( i l . 21). D r u g i l e ż ą c e g o n a łożu

9 7

do

Izajasza

Bonera,

ukazującego

z chmur. Ciekawym

elementem

żej

fragment

postaci

świętego

się

kościoła

św.

k a m i z kościoła B o ż e g o Ciała j e s t , j a k już

z klęczącą

bez p o r ó w n a n i a

łoża żoną m o d l i się d o

się z c h m u r I z a j a s z a
tu

wspomniane

nych,

długich

czynie

na

którego

( i l . 23). S z c z e g ó l n i e

9 8

postacie

lekarzy

płaszczach

luszach, z których
urynę.

wychylającego

i

jeden

ciekawe

żydowskich,

w

wysokich, filcowych

są

czar­
kape­

trzyma charakterystyczne na­

Podobnie

napis f u n d a c y j n y

wygląda

trzecie

n i e zachował

wotum,

się. O b o k

łoża

z c h o r y m klęczy n a p i e r w s z y m p l a n i e k o b i e t a z rękami
wyciągniętymi
nistej

budowaną
z

b ł a g a l n i e d o ukazującego

a u r e o l i Izajasza

Bonera

scenę p r z e d s t a w i a

nieczytelnym

prawie

9 9

kolejny

napisem.

się w

promie­

( i l . 22). B a r d z i e j
Na

obrazek,
osi

roz­

również

obrazka,

na

poni­

Katarzyny.

Poziom w s p o m n i a n y c h obrazków w zestawieniu z obraz­

m ę ż c z y z n ę , o d k t ó r e g o odstąpili l e k a r z e , a o n w s p ó l n i e
obok

w

jest t u w i d o c z n y

dzą z poł. X V I I w . , n a co w s k a z y w a ł b y
mieszczki

na j e d n y m z

Pozostałe
XVII

powiedziano,

niższy. B y ć m o ż e d w a p i e r w s z e

trzy

w . , chociaż

strój

pocho­

nieznanej

nich.

obrazki

można

przemalówki,

datować

zwłaszcza

na
na

2.

poł.

przedsta­

w i e n i u z c h o r y m i klęczącą o b o k łoża kobietą o w y c i ą g ­
niętych rękach, utrudniają
wstania. W
Ciała

są

mówienie

ściślejsze p o d a n i e

odróżnieniu o d o b r a z k ó w

to

przypuszczalnie

uzdrowionych,

nych dawno

a

wota,
nie

czasu

z kościoła
malowane

jako

po­

Bożego
na

ilustracje

za­

spisa­

cudów. P o z i o m i c h j e s t n i e j e d n o l i t y . O b o k

prymitywnych

„bohomazów"

d w a przedstawiające

cho-

45

�r e g o , o d k t ó r e g o odstąpili l e k a r z e
wydają

się

względem

o

był zmarły
wota

bardziej

kompozycji,

Kolejnym
spisane

wiele
z

w

po r a z p i e r w s z y

woskowe
w

znakach"

oraz

Jedną

takich

z

której
„on

według
się

Kazimierczyka

1475 г., w y m i e n i a j ą

i cuda

jego

malowanych
Sebastian

opisu
przy

Jana

n i e zachował do c h w i l i obecnej.

scen

świętego.
Kantego
nie w
resy

i cudów,

Natomiast
zachowało

w

miał

roku

był

z

zgrupowanych

czasów

i

cuda

się,

kościoła

, na

które

żaden

się

świad­

Aleksandra
18 m a ł y c h
wokół

kanonizacji

św.

zawieszonych

wizji
Jana
obec­

odnoszących
Oleksowicza,

Gawlickiej

i

11 s c e n

Jadwigi

się
Te­
Pa-

Podobny

Podobnie

jak

t u wota

nie

wzory

,

obraz

grobie

w

jest

s t a c i a m i fundatorów
sześciu

12 s c e n
u góry

XVI

miu

M 0

,

a Wiwijani w

obrazkach

cenie

mieszczki
życia

z

z życia

i

podpisem

roku

wotywnych

jego

m

możemy

„Felix

spisywano

błogosławionego
już w

Szymona

wieku XV

1 0 7

.

W

m u n t a I I I d o P a w ł a V z 1609 r . w s p r a w i e

21

22

Tl. 21. Obrazek,
wotywny
z
kośc.
św. Katarzyny,
Kraków,
ol.
deska,
38 X 27 cm, pol. XVII
w. Muz.
Nar.
Kraków.
II. 22. Obrazek
wotywny
~z kośc. św. Katarzyny,
Kraków,
ol.
pl., 38 X 25 cm, 2. pol. XVII
w. (?).
Muz.
Nar. Kraków.
II. 23.
Obrazek
wotywny
z kośc. św.
Katarzyny,
Kraków,
ol. deska,
25 X 42 cm, pol.
XVII
w. Muz. Nar.
Kraków.

z

Lipnicy

liście

Zyg­

beatyfikacji

mansjonarzu
zmarłym

w

Baroniusz

ш

przy
roku

.

cudów.

,

które

wspom­
seculi"

już w

1655 w s p o m i n a

o

wie­
sied­

znajdowały

się

z n i c h m i a ł o być w o t u m

krakowskiej z roku

martwemu

Najmniej

( z m . 1485 r.)

o n w c e n t r u m wizję

i kwaterą przedstawiającą

świętych

przy jego grobie. Najstarszym
Anny,

o wy­

n a p i s e m , a u dołu p o ­

Ż y w o t i cuda Michała G e d r o y c i a
ku

głównej
otoczeniu

niewątpliwie oparty

Michała G e d r o y c i a

otoczeniu

uzupełniony

nianych

z

w

graficzne.

w kościele św. M a r k a . P r z e d s t a w i a
Obraz

złożony

świętego

w
cha­

o b r a z , z a p e w n e z 1. poł. X V I I w . ( i l . 28), z a ­

c h o w a ł się p r z y
Gedroycia

grobowca

na Stradomiu wisi

w.
1 0 9

1 0 8

obecnego

wizję

z życia i c u d ó w

(jego)
świadki

.

obok

dla X V I I

jako

wspomniane

Bernardynów

przedstawiającej

mienione wyżej

zawiesza"

Kantego,

natomiast

cały p o m o c y
jego,

noworodkowi

powiedzieć

1521 za
1 1 2

przywró­

.

o ostatnim z

n i o n y c h sześciu ś w i ę t y c h — Ś w i ę t o s ł a w i e ze

( z m . 1482) s p i s y w a n o

46

.

( i l . 26).

1 0 6

Żywot

Marianny

1 M

przedstawiony

O ich wyglądzie

się 6 o b r a z k ó w

l e 5

obrazków,

uzdrowienia Antoniego

Chylińskiej,

skówny

kaplicy

zawiesić

1640

Kantego,

p r e z b i t e r i u m kościoła św. A n n y

do c u d o w n e g o

liczne

„woskowych

z 2. poł. X V I I w . , p r z e d s t a w i a j ą c a

z j e g o życia

zachowały

sceny,

czyć m o ż e j e d y n i e w s p o m n i a n a r y c i n a J a n a
Gorczyna

dobrodziejstw
Jana

wypadku

cuda,

tabliczkach

nagrobku

w

rakterystyczny

o

się, że „lud

na

otrzymanych

Opato-

z dzfatkami". Z
grobie

tabliczki

Kantego,

ш

tabliczek

Opatowiusza

dowiadujemy

błagając...

Jana

również

Cyrus

Szymona

grobie .

wielebnego

srebrnych i drewnianych

s a m i żona j e g o

znajdowały

w

1632 г., w s p o m i n a

g r o b u świętego

pod

malowania.

Stanisława

zawieszone przy

wydanym

dziecka

zarówno

1473 św. J a n K a n t y , k t ó r e g o

w i u s z w d z i e l e Żywot

u

j a k i sposobu

towarzyszy
roku

i uzdrowienie

ciekawe,

kościele

Mariackim

w

1489, m i m o

że ż y w o t

jego

wymie­

Sławkowa,
Krakowie,
spisał

już

Z a p e w n e i p r z y jego g r o b i e znajdowały

się

�23

kiedyś

podobne

slawa

Macieja

obrazki

wotywne.

Ubiszewskiego

W

utrzymany w tradycjach wymienionych
rycin

i

obrazków

ze

sceną

wizji

Swięto-

żywocie

zachował

się

drzeworyt

XVII-wiecznych

świętego

i

pięcioma

Gros

z

zachowanych

wotywnych
i

fundowane

stanowią
przez

polskich

właśnie

owe

duchowieństwo

zespołów
wtórnie

obrazków
powstałe

obrazki-ilustracje

cudów.

m n i e j s z y m i s c e n a m i z j e g o życia i cudów, g d z i e p o j a w i a
się

wizerunek

Kantego,

pięciu

z L i p n i c y ( i l . 27). W

Swiętosława:

towarzyszy

Kazimierczyka,

Gedroycia,

Krakowie

Bonera

i

Jana

istniało o c z y w i ś c i e

i n n y c h m i e j s c c u d o w n y c h z n a n y c h dzięki o p i s o m
cza

I 1 4

,

przy

grobów
blice

miały

szenia
toru

których

sześciu

zawieszano

wspomnianych

znajdować

Najświętszej
Augustianów

się

jeszcze

Marii

Panny

oraz

1 1 5

liczne

w

Oprócz

malowane

przy

obrazie

klasz­

Matki

Boskiej

B o l e s n e j p r z y kościele F r a n c i s z k a n ó w . T e o s t a t n i e
jedynie

są

dzięki

rysunkom

J.

ta­

Pocie­

n a krużganku

kaplicy

wiele
Prusz­

wota.

świętych

znane

Wojnarowskiego

1 1 6

( i l . 29, 30).

że

Kończąc

powyższe

rozważania

zwyczaj

wieszania

obrazków

s c a c h c u d o w n y c h istniał w
wieku

XVI. W

większości

należy

stwierdzić,

wotywnych

w

miej­

Polsce p r z y n a j m n i e j
wypadków

już o d

prawdziwe

wota,

z n a n e z p r z e k a z ó w p i ś m i e n n y c h zaginęły, z a p e w n e g ł ó w ­
n i e w czasie z a w i e r u c h y s z w e d z k i e j

l u b uległy

natural­

n e m u z n i s z c z e n i u , k t ó r e ze w z g l ę d u n a i c h p r y m i t y w n ą
technikę w y k o n a n i a musiało n a s t ę p o w a ć b a r d z o

szybko.

F a k t zastąpienia z n i s z c z o n y c h o b r a z k ó w n o w y m i w z g l ę d ­
nie

z i l u s t r o w a n i a cudów

nych

na zamówienie

Bożego
skich

Ciała, n i e j e s t
zespołów.

Puszczy

To

w

postaci

zakonników,
odosobniony

samo

Sokalskiej,

miało

Gidlach

i

ważnym

argumentem

w

wotyw­
kościele

wśród

innych pol­
w

Kalwarii

O b r a z k i w o t y w n e j a k o świadectwa
bardzo

obrazków

tak jak w

miejsce

Rzeszowie,
Pacławskiej.

cudów były

procesach

o

bowiem

kanoniza­

cję, j a k o t y m ś w i a d c z y w s p o m n i a n y l i s t Z y g m u n t a I I I .
Stąd

w

względnie

miejsce
obrazy

zniszczonych
z apoteozą

z j e g o życia i c u d ó w .

wieszano

świętego

oraz

PRZYPISY

Szymona

nowe
ze

cykle
scenami

O b r a z k i z kościoła B o ż e g o Ciała n i e m a j ą m o n o ­
g r a f i c z n e g o o p r a c o w a n i a , chociaż w y m i e n i a n o j e k i l k a ­
k r o t n i e . Dotąd z n a n e b y ł y j e d y n i e t e , które w i s i a ł y
w pobliżu n a g r o b k a . Opisał j e A . Błachut w r ę k o p i s i e
Catalogus
Auctorum,
qui de Beato
Stanislao
Casimiritano Ordinis
Canonicorum
Reg. Lat. Confessore.
IV
Ima­
gines et tabullae
votivae
1902, 1918, k l a s z t o r k a n o n i k ó w
r e g u l a r n y c h p r z y kościele B o ż e g o Ciała, f o l . s. 346 o r a z
w a r t y k u l e Nieznany
czciciel
Matki
Bożej,
Stanisław
Kazimierczyk,
Warszawa
1903, o d b . z
„Kwartalnika
T e o l o g i c z n e g o " , s. 6. Z k o l e i w s p o m i n a l i o n i m W .
Ł u s z c z k i e w i c z ( K o ś c i ó i Bożego
Ciała, jego
dzieje
i za­
bytki,
„ B i b l . K r a k . " V , K r a k ó w 1898, s. 37; W 500 rocz­
nicę
założenia
klasztoru
Bożego
Ciała,
K r a k ó w 1905,
s. 70), K . E s t r e i c h e r (Kraków.
Przewodnik
dla
zwiedza­
jących,
K r a k ó w 1938, s. 272), T . W i d e ł k a
(Przewodnik
po kościele
Bożego
Ciała
w Krakowie,
K r a k ó w 1947,
s. 42) o r a z T . D o b r o w o l s k i (Sztuka
Krakowa,
Kraków
1959, w y d . 2, s. 420). P o j e d y n c z e z n i c h
wymieniają:
J . S z a b ł o w s k i (Zabytki
sztuki
w Polsce.
Inwentarz
to­
pograficzny,
t . I I I , p o w . ż y w i e c k i , W a r s z a w a 1948, s. 166),
J . B i e n i a r z ó w n a (Elementy
ludowe
w urządzeniu
izby
uboższego
mieszczaństwa
krakowskiego
w. XVII,
„Pol.
Szt. L u d . " , R. X , 1956, s. 107) i S. S w i s z c z o w s k i
(Miasto
żydowskie
na Kazimierzu
w świetle
nowych
badań,
„ B i u l e t y n K r a k o w s k i " , I I , 1960, s. 56).
1

S. R a n o t h o w i c z , Jasna
pochodnia...
Kraków, druk.
S. L e n c z e w s k i e g o . . . 1660, s. 1 4 — 1 6 ; A . Błachut,
Nieznany
czciciel...,
w y d . c y t . , s. 3.
S. R a n o t h o w i c z , Casimiriae
civitatis
urbi
Cracoviensis...
(ad a 1693), R k p . B i b l . Jagiellońska, n r 3742,
s. 143; tenże, Jasna
Pochodnia...,
w y d . c y t . , s. 22; T . W i ­
dełka, o p . c i t . , s. 4 1 .
S. R a n o t h o w i c z , Jasna
pochodnia...,
w y d . c y t . , s. 22.
T a m ż e , s. 2 3 — 2 4 . N a p i s n a t a b l i c y o b o k
grobu
Stanisława K a z i m i e r c z y k a b r z m i : D . O . M . Beatae m e ­
m o r i a e D. S t a n i s l a i C a s i m i r i t a n i , ad hanc C a n . Reg.
S. A u g u s t i n i E c c l e s i a m C a n o n i c i , P r o f e s s i
Presbyteri,
pietate d u m i n h u m a n i s ageret
s i n g u l a r i , ac
post
2

3

4

5

47

�I I . 24. Obrazek
wotywny
z kośc. św.
2. pol. X V I I w. Muz. Nar.
Kraków.

Katarzyny,

mortem, quam Anno Domini M C C C C L X X X I X . Die I I I
M a j i o b i j t votis f i d e l i u m , sua m e r i t a m a g n a
devotione
atque solatio i m p l o r a n t i u m , continuis, i n praesentem
usque
diem
conspicui. M a r t i n u s Kloczyński,
J.V.D.
P r a e p o s i t u s c u m suo c o n v e n t u e r e x i t , c u i u s c o r p o r i s
integras reliquias ad sinistrum C h o r i anterioris a n g u l u m , j u x t a f e r r e a m c r a t e m , s u b saxo i n ligneo l o c u l o
o l i m depositas, i n t h e c a m stannea collegit, et concavo
petreae
huius
tumbae
conclusit.
Anno
Domini
M D C X X X I I Mens. A u g . die I X .
W y s t ę p u j e p o d pozycją 24.
M . B a r o n i u s z , Vita gesta et miracula
Beati
Stanislai
Polonie,
Casimiria
ad Cracoviam...,
Cracoviae i n officine
B . S k a l s k i 1609.
К . Ł o n i e w s k i , Żywot,
sprawy
i cudowne
boskie
wstawienie
pobożnego
kapłana,
Stanisława
Kazimier­
czyka,
K r a k ó w , d r u k a r n i a Ł a z a r z o w a . . . 1617, S. R a n o t h o w i c z , Jasna
pochodnia...,
w y d . cyt.
A . M . G o r c z y ń s k i , Żywy
wzór apostolskiej
dosko­
nałości,
b. Stanisław
Kazimierczyk,
Kraków w
druk.
A k a d e m i c k i e j . . . 1702; W . B . G r a b o w s k i , Cnotliwy
i cu­
downy
żywot wielkiego
sługi bożego b. Stanisława
Ka­
zimierczyka,
K r a k ó w w d r u k . A k a d e m i c k i e j . . . 1763.
S. R a n o t h o w i c z , Jasna
Pochodnia...
w y d . c y t . , s. 7 1 .
T a m ż e , s. 77, 71 i A . M . G o r c z y ń s k i , o p . c i t . , s. 95,
96, 97, 108, 124.
T a m ż e , s. 147.
T a m ż e , s. 107—108.
W ś r ó d w y m i e n i o n y c h o b r a z k ó w istnieją o b o k p o ­
j e d y n c z y c h c z t e r y z e s t a w y : d w a ( I o w y m . 55 X 46 c m ,
I I o w y m . 55,5 X 28 c m ) , złożone z t r z e c h i d w a ( I I I
o w y m . 48 X 75 c m , I V o w y m . 48 X 75 c m ) , złożone
z c z t e r e c h o b r a z k ó w m a l o w a n y c h n a płótnie, w t ó r n i e
p r z e n i e s i o n y c h n a n o w ą deskę l u b d y k t ę . P u s t e m i e j s c a
pomiędzy o b r a z k a m i , będące w y n i k i e m różnicy w w y ­
m i a r a c h , z a m a l o w a n o czarną farbą.
O l . pł.. n a desce, 56 X 52 c m . N a p i s n a o b r a z i e
b r z m i : R o k u P a ń s k i e g o 1630 Jaśnie W i e l m o ż n y J . M . P .
P i o t r K o m o r o w s k i c o m e s i n L i p t ó w et O r a w a s t a r o s t a
o ś w i ę c i m s k i będąc c h o r y b a r d z o a o s o b l i w i e n a o k o
k t ó r e m u b y ł o z g ł o w y w y s z ł o n a w i e r z c h , że go p o d w i e z o w a ć musiał t e n będąc w K r a k o w i e w k a m i e n i c y
s w o i e y w e śnie okazał się m u B ł o g o s ł a w i o n y O c i e c
S t a n i s ł a w w h a b i c i e s w o i m z a k o n n y m a o c k n ą w s z y się
8

7

3

8

1 0

1 1

1 2
13

1 4

15

48

Kraków,

ol.

deska.

34 X 41

cm,

poznał, że m u się z a r a z n a z d r o w i u p o l e p s z y ł y n a o k u
n i e c o b o l u p o w i ę k s z e y części zanikło, z a r a z n a z a i u t r z
kazał się nieść, ieszcze słaby, d o G r o b u i e g o a t a m o d ­
p r a w i w s z y swoie nabożeństwo z J . M . X . Proboszczem
B o ż e g o Ciała n a t e n czas M a r c i n e m K ł o c z y ń s k i m , p o ­
czął m ó w i ć ze s t r o n y f u n d a c y e y a b y t a m t y c h Z a k o n n i ­
ków to iest canonicos Regulares w swoiey
dziedziczney
maiętności w S u c h e y n a z w a n e y d w i e m i l e za K a l w a r y ą
w górach у z t e y o k a z y i n a p a m i ą t k ę d o b r o d z i e y s t w a
d o z n a n e g o w c h o r o b i e s w o i e y uczynił dotacyą o c z y m
iaśniey w E r e k c y e y t e g o k o n w e n t u w z m i a n k ę czynią
tego d o b r o d z i e y s t w a p r z e z zasługi B ł o g o s ł a w i o n e g o S t a nisł. K a z i m i e r c z y k a .
S. R a n o t h o w i c z , Jasna
pochodnia...,
w y d . c y t . , s. 77.
J . S z a b ł o w s k i , o p . c i t . , s. 166.
Z e s t a w I I a, w y m . 34 X 27 c m , o l . d e s k a (z t y ł u
d y k t a ) . N a p i s n a o b r a z k u : 1651 d i e 10 S e p t e m b r i s T o t u m
1° M c i P a n a A d a m a B o s o w s k i e g o d w o r z a n i n a K r ó l e w i ­
cza 1° M c i W ł a d y s ł a w a у M a ł ż o n k i i e g o d o g r o b u S t a ­
nisława K a z i m i e r c z y k a
z m o d l i t w ą u c i e k l i się p r z e z
d n i półczwarta у t r z y noczy a l b o w i e m k r w i e z oczu
szły czóreczce i c h J e w u s i t e g o d n i a z kościoła B o ż e g o
Ciała z K a z i m i e r z a w r ó c i w s z y się z a s t a l i z d r o w ą z łaski
m i ł e g o P a n a za p r z y c z y n ą t e g o B ł o g o s ł a w i o n e g o S t a ­
nisława
Świętygo
Kaźmierczka
za czo P a n u
Bogu
m i ł e m u n i e c h b ę d z i e w i k u i s t a cześć i c h w a ł a .
S. R a n o t h o w i c z , Jasna pochodnia...,
w y d . c y t . , s. 77-73.
W ł a d y s ł a w I V k o r o n o w a n y b y ł n a króla p o l s k i e g o
w 1632 r .
Z e s t a w I I I c, o l . pł. z tyłu — d y k t a , w y m . 38 X 24
cm. N a p i s n a o b r a z k u b r z m i : l e y Mość P a n i E m e r e n i
у A n n a Segnicova Rayczyna K r a k o w s k a na oczu chore
o z d r o w i a ł a za p r z y c z y n ą b ł o g o s ł a w i o n e g o
Stanisława
K a z i m i e r c z y k a A n n o D o m i n i 1673 D i e V i g i s i m a S e c u n d a
M e n s i s i u n y za co n i e c h b ę d z i e P a n B ó g p o c h w a l o n y .
S. R a n o t h o w i c z , Jasna
pochodnia...,
w y d . c y t . , s. 129.
O l . pł. n a desce, w y m . 52 X 54 c m . N a p i s n a o b r a z ­
k u b r z m i : ( N ) a ciężką g o r ą c z k ę b a r d z o
zachorowała
Panna
imieniem Agnieszka
w
leciech
dziewiętnastu
sławetnego Pana A l e x a n d r a M a n i k o w s k i e g o M i e s c z a n i n a
Kazimierskiego
pasierbica
a potem Yanny
małżonki
i e g o córka t a k ż e iuż b y l i z w ą t ( p ) i l i o i e y z d r o w i u r o d z i c y w k t ó r e y będąc z w ą t l o n a у o d g o r ą c z k i s p a l o n a
l e d w i e mówić mogąc у oley święty n a n i e włożono i a k
1 6

1 7

18

19

2 0

2 1

2 2

23

�s k o r o o f i a r o w a l i ią r o d z i c y d o g r o b u b ł o g o s ł a w i o n e g o
O y c a S t a n i s ł a w a K a z i m i e r c z y k a ze mszą S.Y. ze ś w i e ­
c a m i k t ó r e u b o d z y w rękach p r z y m s z e y S.klęcząc t r z y ­
m a l i z a r a z się i e y polepszać n a z d r o w i u poczęło, у o z d r o w i a ł a za pomocą bożą w k r ó t c e a t o w R o k u P a ń s k i m
1665 d n i a 4 ( L ) i p c a , p o t y m w k r ó t c e w k i l k a n i e d z i e l
r o z c h o r o w a ł się t a k ż e ( n ) a g o r ą c z k ę у s a m p o m i e n i o n y
P a n M a n i k o w s k i a g d y się t a k ż e o f i a r o w a ł ze M s z ą S
z d r ó w został.
S. R a n o t h o w i c z ,
Jasna
pochodnia...,
w y d . cyt.,
s. 121—122.
Z e s t a w l a , w y m . 31 X 25 c m , o l . pł. n a l e p i o n e n a
d y k t ę . N a p i s n a o b r a z k u b r z m i : R o k u P a ń s k i e g o 1671
jeymość p a n n a A n n a J a g o d y n k a chorowała n a p i e r s i
c i e r z k o d o czego p r z y s t ą p i ł у k a s z e l nieznośny a t e n
ból t r w a ł p r z e z c z t e r y l a t a у d a l e y a g d y się o f i a r o ­
w a ł a d o g r o b u B ł o g o s ł a w i o n e g o Stanisława K a ź m i e r c z y k a у t a m m s z y ś w i ę t e y nabożnie słuchała t e n ból
g a l e ustąpił j a k o b y go ręką odiął czego w d z i ę c z n a będąc
t a k i e p i s a n i e j a k o t o j e s t posłała.
S. R a n o t h o w i c z , Jasna
pochodnia...,
w y d . c y t . , s. 128.
O l . pł. n a desce, w y m . 51 X 55 c m . N a p i s n a o b r a z ­
k u b r z m i : A . M . D . G . et S a n c t o r u m E i u s H o n o r e m R o k u
P a ń s k : 1672 X i ą d z ł a n B r o d o w s k i Z a k o n n i k k l a s z t o r u
tego będący od P a n a Boga n a z d r o w i u t a k cieszko n a ­
w i e d z o n y m ż ( e ) p r z e z puł r o k a z łoszka n i e w s t a i ą c
ż a d n y m c z ł o n k i ( e m ) w ł a d n ą ć n i e m ó g ł b o go k a r m i ć
у poić k t o i n s z y m u s i . Spać d l a b o l u , p r a w i e n i g d y n i e
m ó g ł g d y się d o G r o b u B . S t a n i s ł a w a
Kazimierczyka
p r z e z M s z ą ś. o d i e d n e g o kapłana t e g o ż z a k o n u o d p r a ­
w i o n a у przez ręce у n o g i z w o s k u ofiarował zaraz p o ­
p r a w ę n a z d r o w i u s w y m uczuł a p o t y m d o z d r o w i a
całe pszyszłszy t e tablicę m a l o w a n e n a w i e c z n ą p a m i ę t k ę za d o b r o d z i e i s t w o uznał o d t e g o B ł o g o s ł a w i o n e ­
go Sługi B o ż e g o z ( a ) w i e s i ł . T e k s t c u d u w y m i e n i o n y p r z e z
A . M . G o r c z y ń s k i e g o , o p . c i t . , s. 130.
S. R a n o t h o w i c z , Jasna
pochodnia...,
w y d . c y t . , s. 72,
73, 76, 78, 96, 97, 99, 100, 101, 102. P r z y k ł a d e m t a k i e g o
w o t u m m o ż e być t a b l i c z k a s r e b r n a pochodząca z P r o ­
szowic, zachowana w M u z e u m E t n o g r a f i c z n y m w K r a ­
k o w i e , n r i n w . 26069.

O l . pł. n a desce, 42 X 30 c m . N a p i s n a o b r a z k u
b r z m i : А . Й . 1681 D i e 2 M a i J . M . P a n i T e r e s a N a n t e l a
Rayczyna
K r a k o w s k a synaczka
Antoniego
przyniosła
do G r o b u B . S t a n i s ł a w a K a z i m i e r c z y k a u s i l n i e omszą(!)
św. prosząc a b y p r z y n i e y za d o b r o d z i e y s t w a
doznane
że s y n a s w e g o p r a w i e u m i e r a j ą c e g o z d r o w e g o o t r z y m a ł a
P. B o g u p o d z i ę k o w a ć m o g ł a toteż n a t e n c z a s M s z ę św.
kapłani d o m o w i p o o d p r a w i a l i b y l i i e d n a k d o O O B e r ­
n a r d y n ó w posłano p o kapłana. P r z y s z e d ł t e d y O c i e c
L u d w i k L a t o c k i w i e k u s ę d z i w e g o у zeznał iż się k i l k a
r a z y d o M s z y S. w y b i e r a ł a a n i e m ó g ł o d p r a w i ć z a w s z e
go y a k i e zachodziły trudności aż d o p i e r o w kościele t u t e c z n y m B o ż e g o Ciała z d r o w e dziecię o b a c z y w s z y s o b i e
d o b r z e z n a i o m e z p o d z i w i e n i e m m ó w i ł i e s t za co P. B o g u
p o d z i ę k o w a ć . T e t o dziecię o d e m n i e
wczona
widziane
IUŻ umieraiące t u do G r o b u B . Stanisława o f i a r o w a n e
z d r o w e zostało. S i t . n o m . D n i . B e n e d .
S. R a n o t h o w i c z , Jasna
pochodnia...,
w y d . c y t . , s.
131—132.
T a m ż e , s. 1 3 1 .
Z e s t a w I I I a, o l . pł. n a d y k c i e , w y m . 40 X 22 c m .
Napis na obrazku b r z m i (w kartuszu): Catherinae Clep a r d i e n : S i c u m c a n d e l a i n f i r m a e a p p a r v i t et e a m
sinavit.
S. R a n o t h o w i c z , Jasna
pochodnia...,
w y d . c y t . , s. 22.
T a m ż e , s. 15.
Z e s t a w I V a, o l . pł. n a d y k c i e , w y m . 38,5 X 25 c m .
Napis na o b r a z k u (w kartuszu) b r z m i : F. N i c o l a u m
i n f i r m u m visibiliter amorte liberavit.
Z e s t a w I I I d , o l . pł. n a d y k c i e , w y m . 26 X 37,5 c m .
Napis na obrazku (w kartuszu) b r z m i : A. D e n t i u m doloribus capitis o c u l a r u m t u m febricitantes ex voto sanati innumeri.
Z e s t a w I b, o l . pł. n a d y k c i e , w y m . 37 X 22 c m .
Napis na obrazku (w kartuszu) b r z m i : Surdaster c l a u d i cans m u t u s a t q u e caecus p r i s t i n a e r e s t i t u t i s u n t s a n i t a t i
voto ad b e a t u m Stanislaum C a s i m i r i t a n u m facto.
S. R a n o t h o w i c z , Jasna
pochodnia...,
w y d . c y t . , s. 72.
Z e s t a w I I I b, w y m . 39 X 26 c m , o l . pł. n a d y k c i e .
N a p i s n a o b r a z k u b r z m i : Obsessus d a e m o n i b u s l i b e r a t u r
voto ad sepulchrum Beati Stanislai C a s i m i r i t a n i facto.

II. 25. Obrazek
XVII
w. Muz.

św. Katarzyny,

2 4

2 5

2 6

2 7

2 8

wotywny
Anny
Nar.
Kraków.

Krzyżanowskiej

z

kośc,

2 9

3 0

3 1

3 2

3 3
3 4

3 5

3 8

3 7

3 8

3 9

Kraków,

ol. deska,

30,5X45,5

cm,

2.

poł.

�Z e s t a w I с, o l . pł. n a d y k c i e , w y m . 19 X 47 c m .
N a p i s n a o b r a z k u b r z m i : Xięźna ieymość C z a r t o r y i s k a
podkomorzyna
k r a k o w s k a prędkie у l e k k i e w y d a n i a
miała n a ś w i a t s y n a c z k a za p r z y c z y n ą b ł o g o s ł a w i o n e g o
Stanisława K a z i m i e r c z y k a k t ó r e m u ią b y ł o o f i a r o w a n o
g d y czas p o r o d z e n i a nadchodził A n n o D o m i n i 1672.
S. R a n o t h o w i c z , Jasna
pochodnia...,
w y d . c y t . , s. 130.
O l . pł. n a desce, w y m . 55 X 82 c m . N a p i s n a o b r a z ­
k u b r z m i : P o d czas m o r o w e g o p o w i e t r z a w mieście
K a z i m i e r z u p r z y K r a k o w i e t r z y l a t a panuiącego t o iest
r o k u P a ń s k i e g o 1677, 1678, 1679 w i e l e l u d z i o b o i e y płci
t a k d u c h o w n y c h i a k o у ś w i e c k i c h uciekaiących
się
0 r a t u n e k pociechę у p o m o c d o g r o b u b ł o g o s ł a w i o n e g o
Stanisława K a z i m i e r c z y k a p r z e z przyczynę iego у za­
sługi P a n Bóg m i ł o s i e r n y n i e t y l k o p o w i e t r z o n y c h z d e s ­
perowanych
konaiących
umieraiących
do pierwszego
przyprowadził z d r o w i a i a k o p o t e m s a m i d o b r y m ze­
z n a l i s u m n i e n i e m k i e d y za u z n a n i e d o b r o d z i e y s t w a d o
g r o b u tegoż b ł o g o s ł a w i o n e g o S t a n i s ł a w a K a z i m i e r c z y k a
ze m s z a m i ś w i ę t y m i у ś w i e c a m i częścią s r e b r n e częścią
w o s k o w e o d d a w a l i w o t a za co n i e c h P a n u B o g u w m i ­
łosierdziu n i e p r z e b r a n e m u b ę d z i e w i e k u i s t a cześć
у
chwała. — W s p o m n i a n a z a r a z a w y b u c h ł a 18.IV.1677 r .
w K r a k o w i e a w p a ź d z i e r n i k u tegoż r o k u n a K l e p a r z u
1 K a z i m i e r z u . W 1678 z a r a z a w y g a s ł a n a K l e p a r z u i w
K r a k o w i e a n a K a z i m i e r z u t r w a ł a bez p r z e r w y d o l u t e ­
go 1679 r . (S. N a m a c z y ń s k a , K r o n i k a klęsk
elementar­
nych
w Polsce
i w krajach
sąsiednich
w latach
1648—
1696, L w ó w 1937, s. 92, 94—96, poz. 1079—89, 1095—1101,
1114—1120).
S. R a n o t h o w i c z , Jasna
pochodnia...,
w y d . c y t . , s. 132.
O l . pł., w y m . 90 X 58 c m . N a p i s n a o b r a z k u b r z m i :
(L)ucas Gosławski, p h i l o s o p h i a e doctor "et
professor,
A l m a e Academiae Cracoviensis w w i e l k i m niebespiec z e ń s t w i e p o w i e t r z a m o r o w e g o zostaiąc za p r z y c z y n ą
N.Panny
у zasługami B.Stanisława K a z i m i e r c z y k a
do
k t ó r e g o się n a o n czas o f i a r o w a ł w o l n y m o d z a r a z y
m o r o w e y został у p o t e m A : D : 1 6 7 8 w d i e c z e n o ( ! ) d o b r o ­
d z i e y s t w a ad l a u d e m D : 0 : M : et B . S t a n i s l a i C a s i m i r i t a n i
honorem, i n aniversaria die obit ipsis 3 M a i j occurrente
i n praesentia m u l t o r u m v i v o r u m d o c t o r u m a Crac: et
Religiosorum diversi ordinis, turn quoque studiosorum
a p r a n d y s , p u b l i c e h a c i n ecclesia S S M I C o r p o r i s C h r i s t i
Casimiriae ad Crac: habita orationem.
4 0

4 1

4 2

4 3

4 4

27

Z e s t a w I V d , o l . pł. n a d y k c i e , w y m . 37 X 26 c m .
Napis na obrazku b r z m i : Agonizati m o r i b u m d i per
v o t u m a d i p s i u s s e p u l c h r u m s a n a t i 10.
S. R a n o t h o w i c z , Jasna
pochodnia...,
w y d . c y t . , s. 124.
O l . pł. n a desce, w y m . 51 X 78,5 c m . N a p i s n a
o b r a z k u b r z m i : R o k u P a ń s k i e g o 1667 p o d czas n i e bespieczeństwa w o y n y t u r e c k i e y p r z e c i w k o P o l s c z e o b wieszczoney у inszych rozruchów
domowych
I.M.X.
b i s k u p k r a k o w s k i A n d r z e y T r z e b i c k i g d y rozkazał przez
d r u k o w a n y m a n d a t swoy po wszystkiey dyecezyey k r a k o w s k i e y a o s o b l i w i e w K r a k o w i e różne s u p p l i k a c y e
p o kościołach у g o d z i n y d z i e n n e z w y s t a w i e n i e m n a ś w i e t s z e g o s a k r a m e n t u у p o s t y w każdą sobotę p o p u l o
et c l e r o i n p a n e e t a t q u a e t u n o о р е г е у p r o s t r a t i o n e s
i n f a c i e m c l e r o w każdą środę p o d czas s u p p l i k a c y i r o s k a zał też n a w i e d z a ć o b r a z y c u d o w n e w kościołach k r a ­
k o w s k i c h każdy o b r a z p e w n e g o d n i a także g r o b y ś w i ę ­
t y c h у błogosławionych w K r a k o w i e będących. Między
i n s z y m i rozkazał s e p u l c h r u m b e a t i S t a n i s l a i C a s i m i r i ­
t a n i w kościele B o ż e g o Ciała n a K a ź m i e r z u n a w i e d z a ć
D o m i n i c a p a s s i o n i s p o p u l o e t c l e r o czego a u t e n t y k i e s t
p o d pieczęcią p o d p i s a n y m a n u s u r r o g a t i i u d i c i s p e r i l l u s t r i
et a d m o d u m r e v e r e n d i d o m i n i J o a n n i s C h r y s o s t o n i B o d zanta iuris utriusque doctoris canonicis
cracoviensis
i n sacrario z a c h o w a n e między p r a w a m i kościelnymi a d
f u t u r a m r e i m e m o r i a m et b e a t i S t a n i s l a i C a s i m i r i t a n i
canonici regularis lateranensis H o n o r e m
et G l o r i a m
sempiternam.
'
' . ; I *. !,,;
4 5

4 8

4 7

J . S t . B y s t r o ń , Dzieje
obyczajów
w dawnej
Polsce,
w wieku
XVI—XVIII,
t . I , W a r s z a w a 1932, s. 318 —
w s p o m i n a o i s t n i e n i u t y c h b r a c t w podobnie j a k A . Bła­
c h u t , Nieznany
czciciel...,
w y d . c y t . , s. 1.
4 8

O l . pł. n a desce, w y m . 54 X 54 c m . N a p i s n a o b r a z ­
k u b r z m i : R o k u P a ń s k i e g o 1623 z a r a z p o p o w i e t r z u
k t ó r e w K r a k o w i e . W p o n i e d z i a ł e k W i e l k a n o c n y stało
się w i e l k i e z a p a l e n i e m i a s t a ż y d o w s k i e g o w K a z i m i e r z u
p r z y K r a k o w i e t a k d a l e c e , że ogień się paląc w s z y t e k
K r a k ó w o ś w i e c i ł iż opuł n o c y patrząc n a K r a k ó w w i ­
dać b y ł o l u d z i w s z ę d z i e n a s w y c h d o m a c h siedzących
у o d o g n i a broniących. P o w s t a ł у t a k i w i a t r że g ł o w n i e
o p a l o n e z m i a s t a ż y d o w s k i e g o aż n a Z w i e r z y n i e c l e ­
ciały. N a t e n czas będąc w w i e l k i m n i e b e s p i e c z e ń s t w i e
k l a s z t o r у kościół B o ż e g o Ciała k t ó r y k l a s z t o r ieszcze
4 9

26

П. 26. Obrazek
Kośc. św. Anny,
Swiątosława
ze
(wg Ubiszewskiego).
chała Gedroycia,
Kraków.

50

wotywny,
ol. deska,
2. pol. XVIII
w.
Kraków,
II. 27. Sceny
z życia i cudów
Sławkowa,
drzeworyt,
1. pol. XVII
w.
II. 28. Sceny
z życia i cudów
Mi­
ol. pł., 1. pol. XVII
w. Kośc. św.
Marka,

�28

wiele. Miał b u d y n k u drewnianego,
a wiatr
wszytek
ogień n a kościół у k l a s z t o r obracał p r z e s t r a s z e n i t a k i m
p r z y p a d k i e m z a k o n n i c y w i d z ą c że bronić t r u d n o : i e d n i
b r o n i l i dachów d r u d z y p o b i e g l i do g r o b u Błogosławio­
n e g o O y c a S t a n i s ł a w a prosząc P a n a B o g a p r z e z zasługi
l e g o a b y i c h o d t e g o pożaru o g n i o w e g o z a c h o w a ł . D z i w ­
n a r z e c z , z a r a z w s z y t e k w i a t r , k t ó r y niósł ogień n a
k l a s z t o r у kościół obrócił się z n o w u n a m i a s t o ż y d o w ­
s k i e у n a W i s ł ę у t a k za p o m o c ą Bożą w o l n y kościół
у k l a s z t o r został. Z a co p o t e m d r u g i e g o d n i a z a k o n n i c y
у m i a s t e m w s z y t k i m u c z y n i l i dzięki P a n u B o g u w o t y w ę solenną z g r o d e m
odprawiwszy.
S. R a n o t h o w i c z , Jasna
pochodnia...,
w y d . c y t . , s.
107—108.
S. S w i s z c z o w s k i , o p . c i t . , s. 4 1 , 45.
Z e s t a w I I b, o l . deska, w y m . 2 0 , 5 X 1 3 , 5 c m .
S. R a n o t h o w i c z , Jasna
pochodnia...,
w y d . c y t . , s.
7 1 , 95.
Z e s t a w I I c, o l . d e s k a , 20,5 X 13 c m .
Z e s t a w I V c, o l . pł. n a d y k c i e , w y m . 37 X 23,5 c m .
Napis na obrazku b r z m i : Oranti B. Virgo M a r i a c u m
S. S t a n i s l a o a p p a r v i t .
5 0

5 1

5 2

T a m ż e , i l . 47, s. 44.
M . G u t k o w s k a , Historia
ubiorów,
Warszawa-Lwów
1932, s. 79—82. K o ł p a k , k t ó r y n o s i żona A d a m a B o s o w s k i e g o , w s z e d ł w m o d ę o k . 1620 r .
T . D o b r o w o l s k i , o p . c i t . , s. 436.
N r i n w . R. 3846, R. 3855.
M . M a c h a r s k a , Kolońska
seria
rycin
świętych
pol­
skich
z lat 1605—1606 j a k o wzór d l a s z t u k i
cechowej
XVII
w., o d b . ze „ S p r a w o z d a ń z P o s i e d z e ń K o m i s j i O d ­
działu P A N " w K r a k o w i e , l i p i e c - g r u d z i e ń 1964, s. 4 3 2 —
435.
Katalog
Zabytków
Sztuki
w Polsce,
t . V . z. 4,
i l . 96, s. 28, t . I , z. 7, i l . 26, s. 18, t . I , z. 10, s. 40.
Historia
sztuki
polskiej,
t . I I , K r a k ó w 1962, s. 257.
E . R a s t a w i e c k i , Słownik
rytowników
polskich,
Poz­
nań 1886, s. 120.
6 5

6 0

6 7
68

6 9

70

71

7 2

Z e s t a w I V b , o l . pł. n a d y k c i e , w y m . 38,5 X 25 c m .
N a p i s n a o b r a z k u b r z m i : I n dies c r e b r i s f l a g e l l i s r e t r o a c tae v i t a e maculas A.B.stergit.

S. T o m k o w i c z , Domy
i mieszkania
w
Krakowie
w 1 poł. XVII
w., L w ó w 1922, s. 37, 42—43, 6 1 , 62, 6 6 ;
J . Ptaśnik, Miasta
i mieszczaństwo
w dawnej
Polsce,
W a r s z a w a 1949, w y d . 2, s. 403; A . K e c k , Wnętrza
domu
zamożnego
mieszczaństwa
na przełomie
XVII XVII
w.,
„ S t o l i c a " R. V I I I , 1953, n r 4, s. 1 1 ; S. S i e n i c k i ,
Historia
architektury
wnętrz mieszkalnych,
W a r s z a w a 1954, s. 113,
118, 119; J . B i e n i a r z ó w n a , o p . c i t , s. 106, 109; M . G u t ­
k o w s k a , o p . c i t . , s. 7 9 — 8 2 .

Obrazki wotywne
o m a w i a j ą : R. A n d r e e ,
Votive
und
Weihegaben,
Braunschweig
1904; A . C i a r r o c c h i ,
E. M o r i , Les petits
tableaux
votifs
italiens,
U d i n e 1960;
L. Kriss-Rettenbeck,
Das Votivbild,
M u n c h e n 1961;
tenże, Bilder
und Zeichen
religiósen
Volksglaubens,
M u n c h e n 1963.
L . K r i s s - R e t t e n b e c k , Das Votivbild,
w y d . c y t . , s. 82.
T a m ż e , i l . 65, p o r ó w n a j o b r a z e k w kościele ś w .
M i k o ł a j a w T o l e n t i n o (1511 г.).
T a m ż e , i l . 70, p o r ó w n a j o b r a z e k w W e i h e n l i n d e n
(1640 г . ) .
T a m ż e , i l . 75, p o r ó w n a j o b r a z e k z S a n t a M a r i a
d e l M o n t e , E m i l i a ( o k . 1470 г . ) .
T a m ż e , i l . 7, p o r ó w n a j o b r a z e k z N i e d e n b u r g u .
T a m ż e , i l . 8, p o r ó w n a j o b r a z e k z S a m m e r e i (1745 г.).
W . L . S c h r e i b e r , P. H e i t z , Die deutsche
„Accipies"
und Magister
cum Discipulis-Holzschnitte,
„Studien z u r
D e u t s c h e n K u n s t g e s c h i c h t e " , Strassburg 1908, s. 22.

S. R a n o t h o w i c z , Jasna
pochodnia...,
w y d . c y t . , s. 107.
J . L e p i a r c z y k , Architekt
Franciszek
Placidi,
„Rocz.
K r a k . " , X X X V I I , s. 119.
L. Kriss-Rettenbeck,
Das Votivbild,
w y d . cyt.,
s. 88.
R. A n d r e e , o p . c i t . , s. 168.
L. Kriss-Rettenbeck,
Das Votivbild,
w y d . cyt.,
s. 1 0 9 — 1 1 1 .
T a m ż e , s. 109; A . C i a r r o c c h i , E . M o r i , o p . c i t . , s. 20.
P o r ó w n a j o b r a z e k z W i l t o n , 1490 L . K r i s s - R e t t e n ­
b e c k , Das Votivbild,
w y d . c y t . , i l . 145.
T a m ż e , s. 130.
T a m ż e , s. 135, 142; A . C i a r r o c c h i , E . M o r i , o p . c i t ,
s. 2 1 .
L . K r i s s - R e t t e n b e c k , Das Votivbild,
w y d . c y t , s. 135.
A . C i a r r o c c h i , E . M o r i , o p . c i t . , s. 23.
W ł . Łuszczkiewicz,
„Sprawozdania
K o m . Hist.
S z t u k i " , V I I , 1906, s. X X X V I , Posiedzenie z d n . 23.111.

5 3

5 4
5 5

5 6

5 7

58

5 8

6 0

6 1

6 2

6 3
6 4

7 3

7 4
7 5

7 6

7 7

7 8

7 9

8 0

8 1

8 2

8 3

8 4

8 5

51

�29

II.

29. 30. Obrazki

wotywne

z kaplicy

M. B. Bolesnej

1899; Katalog
Zabytków
Sztuki
w Polsce,
t . V I I I , z. 13,
s. 28.
J . A . W a d o w s k i , Kościoły
lubelskie
na
podstawie
źródeł archiwalnych,
K r a k ó w 1907, s. 254.
8 6

J . P ę c k o w s k i , Dzieje
miasta
Rzeszowa
do
w., R z e s z ó w 1913, s. 102.
J . A . Czerepińscy, Osiemnastowieczny
strój
biłgorajski
na obrazach
wotywnych
w Puszczy
skiej,
„ P o l . Szt. L u d . " , R. X V , 1961, s. 84.
8 7

końca

Katalog
s. 2 1 , i l . 62.
88

Zabytków

Sztuki

w

Polsce,

A . K u n c z y ń s k a - I r a c k a , Malarze
„ P o l . S z t . L u d . " , R. X I X , 1965, s. 89.
8 8

Katalog
ski, r k p . w
81

Т.

ludowi

V,
z

ludowy
Sokal-

(wg: Przeździecki,

Rastawiecki).

W ł . Ł u s z c z k i e w i c z , Kościół
ś. Katarzyny
z
klasz­
toru OO.Augustianów,
„ B i b l . K r a k . " , V I I I , K r a k ó w 1898,
s. 78.
M ( u z e u m ) N ( a r o d o w e ) K ( r a k ó w ) , n r i n w . 5685, o l .
d e s k a , w y m . 38 X 27 c m .
M N K , n r i n w . 5683, o l . d e s k a , w y m . 25 X 41 c m .
M N K , n r i n w . 5684, o l . pł. d e s k a , w y m . 38 X 25 c m .
M N K , n r i n w . 5686, o l . d e s k a , w y m . 34 X 41 c m .
M N K , n r i n w . 5682, o l . d e s k a , w y m . 30,5 X 45,5 c m .
S. R a n o t h o w i c z , Jasna
pochodnia...,
w y d . c y t . , s. 92.
A . O p a t o w i u s z , Żywot
i cuda
wielebnego
Jana
Kantego,
K r a k ó w , d r u k . A . P i o t r o w c z y k 1632, s. 49, 52.
T a m ż e , s. 147.
T a m ż e , s. 140.
Katalog
Zabytków
Sztuki
w Polsce,
m.
Kraków,
maszynopis
w
Inst. Hist. Sztuki U.J. w
Krakowie,
s. 13—14.
C. B o g d a l s k i , Błogosławiony
Szymon
z
Lipnicy,
K r a k ó w 1909, s. 115..
W . S e r w a t o w s k i , Książka
do nabożeństw
zawiera­
jąca żywot i cuda bł. Szymona
z Lipnicy,
K r a k ó w 1864,
s. 73.
K . K a n t a k , J . Szabłowski, J . Żarnecki,
Kościół
i klasztor
OO.Bernardynów
w Krakowie,
„Bibl. K r a k . " ,
X C V I , K r a k ó w 1938, s. 137.
ino p P ę k a l s k i , o p . c i t . , s. 159.
G . W i w i j a n i , Żywot
pobożny...
bł. Michała
Giedroycia,
K r a k ó w w d r u k . Ł. K u p i s z a , 1655, s. 46, 47, 49.
T a m ż e , s. 46.
S. R a n o t h o w i c z , Jasna
pochodnia...,
w y d . c y t . , s. 59.
P. H . P r u s z c z , Morze
laski
bożej, K r a k ó w w d r u k .
S. L e n c z e w s k i e g o
1662; tenże, Klejnoty
stołecznego
miasta
Krakowa,
K r a k ó w 1861.
T e n ż e , Klejnoty...,
w y d . c y t . , s. 135.
. T e n ż e , s. 2 6 ; A . P r z e ź d z i e c k i , E .
Rastawiecki,
Wzory
sztuki
średniowiecznej,
S. 1, W a r s z a w a - P a r y ż
1853—1855.
P r a g n i e m y złożyć s e r d e c z n e p o d z i ę k o w a n i e za w i e ­
le cennych u w a g d r J a n o w i S a m k o w i .
9 6

9 7

9 9

1 8 8
1 8 1

1 8 2

z. 19,
Gidel,

Zabytków
Sztuki
w Polsce,
pow. przemy­
Inst. Hist. Sztuki U.J. w Krakowie.

M . B a r o n i u s z , o p . c i t . , s. 12; M .
Ubiszewski,
Żywot
bł. Stanisława
z Sławkowa,
K r a k ó w 1609; P. H .
P r u s z c z , Forteca
duchowna
Królestwa
Polskiego,
Kra­
k ó w w d r u k . S. L e n c z e w s k i e g o 1662, s. 147, 1 5 1 ; S. R a n o t n o w i c z , Ja*na
pochodnia...,
w y d . c y t . , s. 1 1 ; P. P ę k a l s k i ,
Żywoty
świętych
patronów
polskich,
K r a k ó w 1862, s. 25
p o d a j e l e g e n d ę o k o s z u z j a b ł k a m i , k t ó r y sześciu w y ­
m i e n i o n y c h świętycn przekazywało sobie po k o l e i w d o ­
w ó d w z a j e m n e j m i ł o ś c i ; A . Błachut, o p . c i t . , s. 7.
8 2

M . B a r o n i u s z , op. c i t . , s. 12; A . K u l s j u s z , Vita
et
miracula
beati
Esaiae,
Cracoviae iii ишсша N. L o b i i
1610; F . D r y j a c k i , Żywot
pobożny
sługi bożego b.
Iza­
jasza
Bonera,
K r a k ó w , d r u k . B . Ł u n i e c z k o w i c a 1670.
S. R a n o t h o w i c z , Jasna
pochodnia...,
w y d . c y t . , s. 78.
8 3

8 4

Wota: Krzysztofa
P r a w i ń s k i e g o 1607, A n n y N i e dzielanki,
Hieronima
Lazarowskiego
1607,
Szymona
m i e s z c z a n i n a k l e p a r s k i e g o 1607, W o j c i e c h a m i s t r z a r z e ­
miosła s z e w s k i e g o , A n n y S p e r c z y n y , A n n y
Czapikows k i e j , A u g u s t y n a Stokłosy, S t a n i s ł a w a S u ł k o w i c z a 1608,
Józefa T y r a ń s k i e g o 1609, K a t a r z y n y i J a n a Z l a h a n k a ,
W a w r z y ń c a Szafrańca 1621, A n n y K r z y ż a n o w s k i e j 1665
(F. D r y j a c k i , o p . c i t . , s. 78, 8"0, 8 1 , 8 2 — 8 5 , 87, 88, 90, 92).
9 5

Kraków

3 8

XVIII

8 8

30

w kośc. Franciszkanów,

1 8 3

1 8 4
1 8 5

186

1 0 7

1 8 8

1 0 9

1 1 1

1 1 2

1 1 3

1 1 4

1 1 5
116

Fot.:
Ewa Kozłowska-Tomczyk
—• il. 28; ks. St. Kruczek
— il. 19; Jerzy
Langda
— il. 3—6, 8, 26; Monika
Moraczewska
— il. 1; Łukasz
Schuster
— il 21—25;
Fr. Stolot
— il. 10; Jan Swiderski
— i l . 2, 7, 9, 11, 12, 17, 18.
II. 13 repr.
z: T'. Rasłanowski,
Mistrzowie
i scholarze,
Świat, XVI,
1966, Nr 17. II. 14 — r e p r . z: W. L.
Schreiber,
P. Heitz,
Die 'deutsche
„Accipies"
und Magister
cum Discipulis
— Holzschnitte,
Strassburg
1908. II. 16 —
repr.
z: A. M. Gorczyński,
Żywy
wzór, Kraków,
1702. II. 27 — repr.
z: M. Ubiszewski,
Żywot
bł.
Stanisława
ze Sławkowa,
Kraków
1662. II. 29, 30 — repr.
z: A. Przeździecki,
E. Rastawiecki,
Wzory
sztuki
średniowiecz­
nej,
S. 1, Paryż
— Warszawa
1853—1855.
II.
15 — rys.
Maria
Czarnecka.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9996" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9974">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/0f8364bd3da1f92aed9add19ab042ae4.pdf</src>
        <authentication>4601db46b7b87a8ea530bdcb37ba706d</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118916">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5268</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118917">
                <text>PIA</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118918">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118919">
                <text>2008</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118920">
                <text>karykatura - aspekt antropologiczny</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118921">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4890</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118922">
                <text>Obrazy "innych" w karykaturach - temat dla etnografa? / ETNOGRAFIA POLSKA 2008 t.52</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118923">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 2008 t.52, s.93-115</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118924">
                <text>Demski, Dagnosław</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118925">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118926">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118927">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118928">
                <text>„Etnografia Polska", t. LII: 2008, z. 1-2
PL ISSN 0071-1861

DAGNOSŁAW DEMSKI
Instytut Archeologii i Etnologii PAN
Warszawa

OBRAZY „INNYCH" W KARYKATURACH
- TEMAT DLA ETNOGRAFA?

Artykuł ten powstał na podstawie porównania dużej liczby karykatur przed­
stawiających narodowości i grupy etniczne, powstałych w drugiej połowy X I X
i pierwszej połowie X X wieku w dwóch krajach Europy Środkowo-Wschodniej.
Porównanie satyrycznych przedstawień z tych krajów pozwala otworzyć horyzont
poznawczy na wyobrażenia „obcych" oraz uchwycić podobieństwa i różnice, co
wydaje się być szczególnie interesujące dla etnografów.
Artykuł jest raczej otwarciem tematu i zarysowaniem problemu niż jego podsu­
mowaniem. Zagadnienie omawiam na materiale niepolskim, wychodząc z założe­
nia, że kolejne etapy analizy staną się bardziej przejrzyste dla polskiego czytelnika.
Wybrałem karykatury węgierskie i łotewskie, ponieważ chciałem, aby pochodziły
one z krajów niemających ze sobą bezpośrednich kontaktów i , co za tym idzie
żadnych istotnych wzajemnych wpływów.
*

* *

Kategoryzacja rzeczywistości na zasadzie „swój - obcy" oraz formowanie się
wizerunku „obcego" od dawna stanowiły przedmiot refleksji w naukach społecz¬
nych i humanistycznych. Stawiano pytania o działanie mechanizmów dystansu
społecznego, o sposób powstania podziałów społecznych; badano przy tym różne
aspekty tej problematyki - identyfikację, antagonizmy międzygrupowe, stereo¬
typy (Znaniecki 1930/31; Obrębski 1936; Bystroń 1935; Benedyktowicz 2000;
Herzfeld 2007). Z ustaleń wspomnianych autorów wynika, że wyodrębnianie
„innego" lub „obcego" odzwierciedla dynamikę podziałów społecznych. Podziały
te wyrażają zwykle pewne odniesienia do rzeczywistości, a ich rodzaje wskazują
na istnienie odmiennych kontekstów, w jakich funkcjonują społeczności. Istotne
są tu - należące do różnych porządków rzeczywistości - kryteria podziału:
przestrzenne (naturalne, geograficzne), ekonomiczne, społeczne (statusu, dostępu
do zasobów), kulturowe (religijne, językowe i inne).
Zadaniem badacza jest uchwycenie kategorii, wokół których rodzi się i umac¬
nia poczucie przynależności grupowej, i - co za tym idzie - specyficznych linii
rozczłonkowania. Kategorie te, uwewnętrznione w postaci subiektywnych odczuć,
zawsze znajdują jakiś obiektywny wyraz: zewnętrzny znak odróżniający człon¬
ków danej społeczności od ludzi spoza niej. Zestaw znaków spełnia funkcję

�94

DAGNOSŁAW DEMSKI

identyfikacyjną, tworzy uproszczony wizerunek członków zbiorowości składający
się zarówno z elementów zewnętrznych, najczęściej stroju, cech fizycznych, jak
i atrybutów odnoszących się do wartości postrzeganych jako ważne. Wizerunek
ten jest odbiciem dynamiki relacji między grupami. To w jej ramach ulega prze¬
kształceniu w stereotyp - z narzędzia służącego pierwotnie zachowaniu dystansu
i wzmocnieniu spójności wewnątrzgrupowej, w oderwany od wcześniejszych
realiów i „zawieszony w próżni" obraz.
Kategoryzacja i formowanie obrazów „obcego" to zjawiska o charakterze uni­
wersalnym, zawsze jednak wypełnione lokalnymi treściami i znaczeniami. Są częś¬
cią szerszego procesu strukturalizacji rzeczywistości i doświadczenia zbiorowego.
Z jego społeczną realizacją spotykamy się powszechnie w pracy terenowej etno¬
grafa: w wywiadach, w biografiach, wspomnieniach, w literaturze, prasie, w bada¬
niu codziennych interakcji, rytuałów, czy zajmując się analizą podziału przestrzeni,
a także obszarów pogranicza i wartościowania granic.
Materiałem do badań w interesującej nas dziedzinie mogą stać się również
obrazy. Stanowią one odrębny nośnik informacji, a co za tym idzie - osobny
język. Pełnią one także różne funkcje.
Karykatury to specyficzny typ obrazów. Od pozostałych odróżnia je ich funk¬
cja i cel - perswazja i polemika, zamiast zwykłego odzwierciedlania. Środkiem
ich rozpowszechniania może być prasa, zwłaszcza satyryczna, docierająca głów¬
nie do elit, ale w pokrewnej wersji (satyry w prasie popularnej, chłopskiej, plakaty)
również do szerszych mas. Medium to funkcjonuje wówczas jako narzędzie ko¬
munikowania się elit z innymi grupami społecznymi. Działo się tak w Europie
w X I X wieku, czyli okresie po zniesieniu różnic stanowych, w czasach industriali¬
zacji, urbanizacji przestrzeni, masowych migracji i mieszania się społeczeństwa.
Obiektem karykatury jest zawsze człowiek, a to oznacza, że jest ona zoriento¬
wana społecznie. Dlatego w analizie obrazów możemy zastosować zasady antro¬
pologii wizualnej. Poddane zostaną jej specyficzne dane obrazowe, czyli elementy
wizualne - z uwzględnieniem ich odniesień do relacji i powiązań społecznych .
Interesują mnie tylko takie przedstawienia, które odnoszą się w jakiś sposób do
tożsamości etnicznej (ewentualnie społecznej), czasem wprost, a często w sposób
pośredni, gdy dotykają sytuacji politycznej. Przedstawienia te otwierają możli¬
wość głębszego poznania relacji etnicznych.
Przedmiotem interpretacji są typowe warianty obrazów i wizerunków traktowa¬
ne jako zobrazowanie odzwierciedlające relacje etniczne. Omawiam to zagadnienie,
wykorzystując kilka karykatur reprezentujących różnorodne treści, pochodzących
z pism satyrycznych ukazujących się na Węgrzech i na Łotwie w końcu X I X
i w pierwszej połowie X X wieku.
1

2

1

Podobnie Piotr Sztompka wymienił kilka rodzajów danych wizualnych będących obiektem
zainteresowania socjologii wizualnej - jednostka, działania, interakcje, działania zbiorowe, kultura,
dalsze otoczenie tego, co społeczne (więcej: Sztompka 2005, s. 35-46).
Trudno określić dokładnie, jaką część zbioru karykatur stanowią przedstawienia etniczne.
Myślę, że nie więcej niż kilka procent wszystkich. Wyobrażenia „innych" występują także w dowci¬
pach politycznych.
2

�OBRAZY „INNYCH" W KARYKATURACH - TEMAT DLA ETNOGRAFA?

95

HUMOR, DOWCIP, IRONIA, KARYKATURA

Karykatura mieści się w szerokim nurcie humoru, podlegając wspólnym regu­
łom; o jej specyfice decydują nośniki, jakie wykorzystuje. Śmiech i humor obecne
są w każdej kulturze, przyjmując lokalne zabarwienie zarówno w formie, jak
i treści. Humor, żart, ironia to zjawiska o wspólnych korzeniach - tym, co je różni,
jest zasięg, funkcja, nośnik, kontekst. Logika śmiechu i ironii polega na jednocze¬
snym postrzeganiu sytuacji na dwa nieprzystające do siebie sposoby, z odniesie¬
niami i kontekstami należącymi do innych sfer. Komizm polega na zderzeniu
dwóch różnych kodów. Żart - jak nazwała go Mary Douglas - to gra w odwraca­
nie wartości życia społecznego (2007, s. 231). Obok humoru sytuacyjnego i słow¬
nego, istnieje również humor w obrazach.
Karykatura jest młodszą formą żartu, związaną z nośnikiem, jakim był rysu¬
nek, a później druk. Chociaż rozwinęła się prawdopodobnie w X V I I I wieku, jej
korzenie sięgają głębiej w przeszłość, dając się odnaleźć w malarstwie i rzeźbie.
Jako idea jest ona produktem epoki renesansu i reformacji, z ich nastawieniem
na jednostkę, chociaż w późniejszych epokach postacie stanowiące obiekt satyry
bywały również prezentacjami cech zbiorowości.
Gra i ironia często stają się elementem repertuaru kultur podporządkowanych.
Jeśli używają ich elity, dowcip staje się narzędziem wzmacniania własnej pozycji
lub marginalizacji innych sfer. Jeśli posługują się nimi podporządkowane grupy
społeczne, ironia odsyła nas do odmiennych, czasem ukrytych relacji społecznych.
Społeczności podporządkowane podważają dzięki temu obowiązujące kategorie
narzucone im przez dominujące grupy, wskazują na rzeczywistość społeczną obecną
poza głównym nurtem kultury. Posiadanie kompetencji kulturowej pozwala z jednej
strony na prowadzenie własnej gry elementami kultury, a z drugiej - na rozpoznanie
kontekstu, w którym ma miejsce wydarzenie, będące przedmiotem dowcipu.
Ironia bywa także częścią rytuału; dobrze znany i opisany przykład to kar¬
nawał będący w różnych kulturach czasem odwracania ról społecznych. Humor
nie zmienia rzeczywistości, ale pozwala spojrzeć na nią z innej perspektywy. Jeśli
celem tradycyjnego obrzędu jest budowanie jedności, wzmacnianie wspólnoty,
czyli - innymi słowy - legitymizowanie dominacji grupy społecznej organizującej
obrzędy, to użycie ironii prowadzi do odwracania obowiązującej hierarchii sądów,
a przez to do poznania i wyrażenia różnych punktów widzenia.
Obecne w każdej epoce i każdej kulturze ironia i żart mają swoje charakte¬
rystyczne formy i kanały przekazu. W społeczeństwach tradycyjnych obrzędy
i rytuał odbywają się w czasie zgromadzeń, które sprzyjają też - w określonych
okolicznościach - rozpowszechnianiu treści należących do dziedziny żartu. Wraz
z pojawieniem się nowych mediów (pismo, druk, prasa, radio) ich uaktualnione
formy wyszły w świat. Zyskały szeroki zasięg, choć za cenę utraty bezpośrednie¬
go kontaktu z odbiorcą.
Druk i rozwój prasy stworzyły także miejsce na przekaz form ironicznego ko¬
mentowania aktualnej rzeczywistości społecznej, w tym karykatur - wizualnych
przedstawień nawiązujących do istotnych wydarzeń. Rosnąca popularność prasy

�96

DAGNOSŁAW DEMSKI

satyrycznej w Europie przypadła na pierwszą połowę X I X wieku. Początek dał
dziennik Charivari założony przez Charles Philipona w Paryżu, prezentujący
karykatury atakujące Monarchię Lipcową Ludwika Filipa oraz burżuazję. Można
zaryzykować stwierdzenie, że karykatury w nowożytnych dziejach Europy towarzy­
szą, umacniającej swoją pozycję, burżuazji, stanowiącej także głównego odbiorcę
tego typu mediów. W ten sposób karykatura prasowa znalazła swoje miejsce
w publicznej przestrzeni kulturowej Europy, rozchodząc się we wszystkich kierun¬
kach geograficznych. Ironia obecna w tej formie w pismach satyrycznych i kary¬
katurach miała swój udział w podtrzymywaniu nowoczesnego mitu, do którego
istnienia dużą wagę przywiązywał Paul Connerton (1992). Jego zdaniem mit ten
polegał na tworzeniu stanu permanentnego podważania tego, co stare.
Interesująca jest historia rozprzestrzeniania się pism satyrycznych w Europie.
W połowie X I X wieku dotarły one do Europy Środkowej i Wschodniej, w tym
na Węgry i Łotwę. W porównaniu z innymi krajami imponująca wydaje się liczba
węgierskich pism satyrycznych wydawanych w imperium austro-węgierskim.
Najstarsze z nich założono w roku 1848 (Charivari/Dongo i Zeitgeist w Peszt,
Abrazolt Folyoirat w Koszycach/Kassa, oraz Nagy-Egyedi Guner w Negyenyed),
w 1850 roku powstało kilka w Peszcie (Der Eulenspiegel, Laci Koncha, Vasarnapi
Ujsag - to ostatnie wychodziło przez kilka lat). Były to pierwsze wydawnictwa
utworzone jeszcze przed uchwaleniem nowej zliberalizowanej ustawy karnej
z 1852 roku. W roku 1857 powstały pisma Peleskei Notarius i Matyas Deak. Dwa
lata później założono bardziej znane i wychodzące przez wiele lat: Az Ustokos,
Bolond Miska, a także Kakas Marton. Jedno z najbardziej popularnych pism saty­
rycznych, reprezentujące środowiska liberalne - Borsszem Janko - ujrzało światło
dzienne w 1867 roku, a inne, także znaczące, wydawane przez kręgi chrześcijań­
skie - Herko Pater - w 1893 .
Najstarsze satyryczne pisma łotewskie pojawiły się na początku X X wieku:
Nirga (1905-1914), Svari (1906), Gailis (1912), Gudrais Mulkis (1912), Skudras
(1919-1920), Satirs (1920), Rugtas Drapes (1922-1923), Ho-Ho (1922), Pucesspiegelis (1923), Ods (1926), Natra (1930), Dadzis (1931), Gurkis (1933) .
Wszystkie wydawane były w Rydze .
Pisma satyryczne rozwijały się wraz z rosnącą w Europie rolą elit miejskich,
towarzyszyły industrializacji, urbanizacji, masowej emigracji i migracji. Uczest­
niczyły w formowaniu i zagospodarowywaniu nowej przestrzeni społecznej dla
polemik, dyskusji, debat i komentarzy życia politycznego i społecznego.
3

4

5

6

3

Założony w 1832 r. Później powstały także angielski Punch i niemiecki Eulenspiegel - odpo­
wiednio w latach 1841 i 1842.
Dane na podstawie leksykonu pism satyrycznych i karykaturzystów Węgier (Gyöngy 2008).
Dane na podstawie katalogu Biblioteki Narodowej w Rydze.
Dla porównania pojawienie się pierwszych pism satyrycznych w Polsce przypada na drugą
połowę X I X wieku. Były to Mucha (1862-1918-1939, Warszawa), Szczutek (1869-1918, 1919-1926,
Lwów), Diabeł (1869-1919 Kraków), Faun (1899, Lwów), Chochoł (1902, Kraków), Wolna Myśl,
Wolne Żarty (1918-1939, Łódź), Wróble na dachu (1929-1939), Cyrulik Warszawski (1926-1934),
Szpilki (1935). Dane te przytaczam za Andrzejem Garlickim (2004).
4

5

6

�OBRAZY „INNYCH" W KARYKATURACH - TEMAT DLA ETNOGRAFA?

97

KARYKATURA JAKO ŹRÓDŁO ETNOGRAFICZNE

Karykatury można potraktować jako specyficzne źródło dla badaczy relacji
społecznych i etnicznych. Analizie poddać można dwa aspekty - rodzaj żartu
i jego odniesienia do rzeczywistości społecznej oraz - stronę wizualną graficzne¬
go przekazu i jego język.
Karykatury należą do kategorii żartu, ale posiadają własną specyfikę. Stanowią
rodzaj reprezentacji, przedstawienia, którego celem jest perswazja - mająca zwrócić
na coś uwagę - lub krytyka. Odwołują się do różnych wymiarów życia społecznego.
Za ich pomocą odbiorca może uchwycić wyobrażeniowy obraz rzeczywistości
charakterystycznej dla danego czasu i miejsca.
Karykatury są z założenia skrzywionym obrazem rzeczywistości i służą obna¬
żaniu mechanizmów świadczących o funkcjonowaniu dominujących dyskursów
społecznych. Obrazy „innych", odróżniających się swoją etnicznością, stanowią
ich specyficzną kategorię. W omawianym okresie, do wybuchu I I wojny świato¬
wej, przedstawienia takie częściej służyły jako narzędzie budowania jedności niż
kwestionowania wzorca dominującego (i jego dezorganizowania). Żarty z „innych"
najczęściej budują jedność, służą umacnianiu tożsamości i pozycji. Natomiast
karykatury, których obiektem przedstawienia jesteśmy „my" sami, częściej mają
charakter „odwracania wartości życia społecznego", by użyć wymienionego już
terminu pochodzącego od Mary Douglas.
Dokonując klasyfikacji karykatur, należy uwzględnić ich tematykę oraz pozy¬
cję ich autora (czy należy on do grupy dominującej, czy funkcjonuje w środowi¬
sku opozycyjnym bądź dyskryminowanym). Generalnie możemy wyróżnić kilka
typów karykatur, m.in. polityczne, społeczne, niezależne, podziemne, wojenne,
portretujące swoich lub innych oraz mapy. Możemy mówić o karykaturach tema¬
tycznych poświęconych kulturze, cywilizacji, postępowi, modernizacji - przeciw¬
stawianych zacofaniu. Karykatury polityczne wymagają omówienia kontekstu
historycznego, możemy je widzieć jako reprezentacje polityki pamięci. Częścią
dyskursu podejmowanego przez karykaturzystów było odsłanianie nierówności
i konfliktów społecznych. Za ich pośrednictwem następowała wymiana kulturowa
między elitami i ich odbiorcami.
W epoce konfliktów (wojen) karykatury nabierały ostrzejszego tonu, stając się
narzędziem wykluczania określonych grup lub stron. Podczas rewolucji mogły słu¬
żyć rewolucjonistom wyśmiewając dawny ustrój i jego strażników. Rodzaj przed¬
stawienia zależał od zaplecza politycznego i społecznego, np. wojny były pokazy¬
wane inaczej przez pisma zbliżone do władzy, a inaczej przez prasę bardziej
liberalną. Także różnice w stosunku do innych powiązane były z przynależnością
autora lub pisma do konkretnej opcji politycznej.
Zgodnie z założeniami antropologii wizualnej możemy przyjąć, że percepcja
świata zapośredniczana jest przez obrazy - dotyczy to również karykatur. Interpre¬
tacja tego, co zostało zobrazowane, podlega również regułom badań wizualizacji.
Pierwszym etapem badania jest rozszyfrowanie źródła, czyli ustalenie, co w treści
danej karykatury odnosi się do rzeczywistości i z jakim wiąże się stereoty¬
pem. Punktem wyjścia musi być analiza treści, czyli rozpoznanie, co kryje się za

�98

DAGNOSŁAW DEMSKI

określonym przedstawieniem następnie uchwycenie pewnych prawidłowości i re¬
gularności, oraz powtarzalnych zależności. Do tego niezbędne jest porównanie
całej serii obrazów i karykatur. Interpretację można prowadzić z uwzględnieniem
kontekstu - biorąc pod uwagę dane na temat autora i sytuacji powstania obrazu
- ale również w oderwaniu od tego rodzaju wiedzy traktując obrazy jako autono¬
miczne całości i próbując odczytać gatunkowe reguły formowania sensu.
Równolegle konieczne jest typowe podejście etnograficzne, czyli rozpoznanie
kontekstu kulturowego, wyodrębnienie różnic kulturowych oraz zestawienie stereo¬
typów funkcjonujących w danych krajach. Analizując te dane, można odpowie¬
dzieć na pytanie - które ze stereotypów i w jaki sposób obecne są w karykaturach?
To, co z punktu widzenia etnografa wydaje się najbardziej interesujące, to wyła¬
niające się dzięki perspektywie porównawczej różnice kulturowe i możliwość
uchwycenia przypisywanego im w danej społeczności znaczenia.
Analizę obrazów „innych" w karykaturach, a co za tym idzie zjawiska doświad¬
czania różnic kulturowych, można przeprowadzić, przyjmując trzy perspektywy
badawcze. Pierwsza z nich to próba rozszyfrowania punktu widzenia autorów (np.
Polacy w wyobrażeniach Węgrów); druga - porównania wzajemnych wizerunków
dwóch sąsiednich grup (np. wzajemne obrazy Polaków i Łotyszy), a trzecia - to
zestawienie poszczególnych wątków, motywów lub elementów odpowiadających
sobie w danej kulturze (np. proces asymilacji albo Cyganie w karykaturach róż¬
nych krajów Europy Środkowo-Wschodniej). Każdy punkt widzenia sprzyja kon¬
centracji na innym aspekcie obrazów „innych" w karykaturach, odsłania też inne
zależności między wyobrażeniami, a kontekstem społecznym i kulturowym.
Pierwsza perspektywa zakłada badanie wyobrażeń „innych", narodów sąsied¬
nich, grup etnicznych i mniejszości przedstawianych przez społeczność dominującą.
Wiąże się z tym ustalenie, kto podlega kategoryzacji i kto zostaje zaliczony do
„swoich" lub „innych". W rezultacie powstaje opis relacji etnicznych, uwzględnia¬
jący obowiązujące stereotypy (ich motywy i warianty) przenikające rzeczywistość
społeczną i kulturową. Można się zastanawiać, dlaczego te a nie inne grupy mają
największą liczbę przedstawień w karykaturach w danym kraju. Warto je zesta¬
wiać z wizerunkiem własnej grupy etnicznej. Przedmiotem uwagi są opisy „innego"
w obrębie jednego obszaru kulturowego.
Druga perspektywa umożliwia porównanie wzajemnych wyobrażeń na temat
dwóch sąsiednich społeczności, sposobów kategoryzowania rzeczywistości spo¬
łecznej. Pozwala na wyodrębnianie wariantów obecnych w ikonografii i repre¬
zentacjach „innego". Istnieje prawdopodobieństwo, że obrazy te uzupełniają się
wzajemnie, tworząc lustrzane odbicia rzeczywistości. Perspektywa ta pozwala
określić, w jaki sposób przedstawianie zależne jest od pozycji zajmowanych przez
oba narody we wzajemnych stosunkach. Analizując również przykłady wizerun¬
ków własnych każdej z grup, mamy możliwość ich porównania, oraz konfrontacji
wyobrażeń o sobie z postrzeganiem nas przez sąsiadów Jesteśmy w stanie śledzić
zmiany zachodzące w pozycji społecznej zajmowanej przez te grupy, oraz odpo¬
wiadające im zmiany kulturowe, widoczne w obrazie innych. Przykładem tego są
wzajemne wyobrażenia Polaków i Łotyszy (np. Boldane, Demski 2005).

�OBRAZY „INNYCH" W KARYKATURACH - TEMAT DLA ETNOGRAFA?

99

W trzecim podejściu przedmiotem zestawienia są obrazy podobnie rozumia¬
nych i dzięki temu porównywalnych elementów życia społecznego i kulturowego
w różnych kręgach kulturowych. Przykładem mogą być Cyganie lub Żydzi w wy¬
obrażeniach krajów Europy Środkowo-Wschodniej, ale również np. moderniza¬
cja, asymilacja, czy szerzej - interakcje etniczne. Taka perspektywa porównawcza
odsłania nowe pole badawcze i pozwala analizować poziom stereotypizacji. Zaj¬
mując się przedstawieniami powstałymi na obszarze kilku lub kilkunastu kultur,
trzeba zawęzić pole badań oraz dokonać selekcji i zestawienia wybranych obiek¬
tów analizy. Choć obiekty te są osadzone w sieci lokalnych powiązań, to - dzięki
podobnie definiowanym kulturowo pojęciom można je porównać. Mamy dzięki
temu szanse zobaczyć coś więcej: czy formy i warianty przedstawień powtarzają
się, czy mają charakter wyjątkowy czy znajdują się w jakichś specjalnych rela¬
cjach między sobą ponad lokalnymi kontekstami, czy też są przejawami odmien¬
nych lokalnych sposobów myślenia.
W omawianym okresie końca X I X i pierwszej połowy X X wieku społeczeń¬
stwa w Europie Środkowo-Wschodniej przechodziły głębokie przemiany spo¬
łeczne polegające na urbanizacji i formowaniu się warstwy burżuazji jako domi¬
nującej grupy społecznej. Proces transformacji dopuszczał do głównego nurtu
zarówno niższe warstwy, jak i inne grupy etniczne, głównie Żydów i Niemców,
a także - w zależności od sytuacji - mógł je wykluczać. Prasa owego czasu utoż¬
samiała się częściej z punktem widzenia władzy lub elit niż grup zdominowanych.
Jeśli mniejszość nie posiadała własnych wydawnictw, to jej spojrzenie nie było
odzwierciedlane w karykaturach, chyba że w prasie krajów sąsiednich. W więk¬
szości wyobrażeń dominuje obraz warstw społecznych, wyższych, bądź niższych,
w zależności od opcji politycznej gazety. W karykaturach zawsze znajdziemy
więcej przykładów definiowania nas samych i „innych" na podstawie innej zasady
niż etniczna czy narodowa. Podziały społeczne i kulturowe częściej przyjmowały
formę opozycji chłop - właściciel ziemski, nowoczesny - zacofany, co widoczne
jest również w karykaturach. W niektórych przypadkach zasady pokrywały się
(np. stanowa z etniczną), ale nie zawsze.

PRZEDSTAWIENIA MAP EUROPY Z WĘGIER I ŁOTWY

Przedstawiam kilka karykatur, ilustrując tym samym wykorzystanie ich jako
źródła etnograficznego. Karykatury pochodzą z dwóch krajów - Węgier i Łotwy.
Analiza dwóch przypadków, to zabieg ryzykowny, gdyż wyczerpujące wniosko¬
wanie jest możliwe jedynie w przypadku porównania dużej liczby obrazów. Czy¬
telnik musi więc, uwierzyć mi na słowo, że przejrzałem ponad 1000 rysunków,
oraz że wnioski pochodzą z tego porównania. Badania porównawcze warto prze¬
prowadzić na większej próbie, włączając w nie materiał z sąsiednich krajów. Na
potrzeby tego artykułu wystarczą wybrane przeze mnie przykłady.
Mapy, same w sobie będące ikonicznym przedstawieniem, są specyficznym
typem karykatury. Z punktu widzenia autora karykatury są one odzwierciedleniem

�100

DAGNOSŁAW DEMSKI

wielowymiarowego obrazu rzeczywistości. Nie ma ich wiele, ale można je zna¬
leźć w czasie narastających konfliktów o charakterze politycznym.
Przedstawiam tu przykłady map ukazujące państwa Europy w krzywym zwier¬
ciadle. Ryciny 1, 2 i 5 pochodzą z węgierskiego pisma Borsszem Janko , a 3 i 4 z po­
pularnego na Łotwie pisma Svari . Trzy z nich przedstawiają mapę Europy,
i stanowią rodzaj komentarza do sytuacji politycznej i kontekstu kulturowego. Wy¬
bór kilku map pochodzących z dwóch kręgów kulturowych nie oddaje pełnego
obrazu problematyki karykatur, ale posłuży mi jako przykład dający wyobrażenie
o możliwościach tego typu badań.
Karykatury te pochodzą z końca X I X wieku (węgierskie) oraz z lat dwudzies­
tych (łotewskie). Dla obu narodów I wojna światowa stanowi ważną cezurę, na
skutek której pierwszy stracił na znaczeniu politycznym, a drugi pojawił się po
raz pierwszy jako byt suwerenny.
7

8

KONTEKST

HISTORYCZNO-POLITYCZNY

Pierwszym etapem analizy treści karykatury jest ustalenie kontekstu, w jakim
ona powstała, będąc najczęściej komentarzem do aktualnej sytuacji politycznej
lub społecznej. W związku z tym ważny jest zarówno czas publikacji, jak i miejsce
oraz kto jest komentatorem. Borsszem Janko to pismo założone w 1867 roku,
reprezentujące poglądy liberalne. Autorem mapy na ryc. 1 był niewymieniony
w węgierskim leksykonie karykatur rysownik o nazwisku A. Obsein. Z pewnością
był to pseudonim jednego ze znanych grafików zatrudnionych w piśmie w roku
wydania (1877 r.). Pismo Svari wydawane było od 1906 roku i reprezentowało
łotewskie środowisko liberalne. Autor mapy na ryc. 3 występuje pod pseudoni¬
mem Sigi, a autorką ryc. 4 jest R. Kasparsona.
Podobnie jak odpowiedź na pytanie „kto", ważna jest informacja „kiedy". Kary¬
katury polityczne należy rozpatrywać w kontekście historycznym Europy Srodkowo-Wschodniej. Rysunek nr 1 pochodzi z sierpnia 1877 roku i prezentuje sytuację
polityczną w Europie. Węgrzy od 1867 roku należą do dużego organizmu państwo­
wego, współtworząc monarchię austriacko-węgierską z jednolitą polityką zagranicz¬
ną i obronną, ale z odrębnymi parlamentami i rządami. Rosja prowadzi wojnę
z Turcją (1877-1878), utrzymuje władzę i spokój na Kaukazie, w Azji Centralnej
i skutecznie prowadzi swojej interesy polityczne w Persji. Po wojnie rosyjsko-tureckiej Serbia, Czarnogóra i Rumunia odzyskują niepodległość. Pakt o neutral¬
ności z monarchią austro-węgierską i wojna Rosji z Turcją wyznaczają ramy
polityczne we wschodniej i południowej części Europy. Od czasów panowania
Bismarcka Niemcy rosną w siłę, zbroją się i narasta konflikt francusko-niemiecki.
7

Wszystkie prezentowane karykatury z pisma Borsszem Janko pochodzą ze zbiorów Biblioteki
Narodowej w Budapeszcie.
Obie ryciny pochodzą ze zbiorów Biblioteki Narodowej w Rydze.
8

�OBRAZY „INNYCH" W KARYKATURACH - TEMAT DLA ETNOGRAFA?

101

0RSS2EM JANKO

Ryc. 2. Węgier, Czech i Słowak (Borsszem Janko, 1884).
Podpis: Czeska muzyka
Słowak Jano zwraca się do Czecha Riegera (mówiąc bardzo złym węgierskim):
Grasz dla szacownego dżentełmana z Węgier, ale on nie dba o to i nie chce tego słuchać.
Nie grasz dła mnie, a ja chętnie posłuchałbym
ciebie
9

Pozostałe karykatury: ryc. 2 opublikowana została 7 grudnia 1884 roku,
a ryc. 5 - 28 czerwca 1885 roku. Ich autorzy są nieznani.
Łotewska mapa (ryc. 3) pochodzi z roku 1924, przedstawia sytuację polityczną
w Europie z przełomu lat 1923/1924, ukazując polityczne okoliczności zaistniałe
w wyniku I wojny światowej. Po układzie w Trianon monarchia austro-węgierska
9

Tłumaczenie Gyongyi Schwarcz.

�102

DAGNOSŁAW DEMSKI

została podzielona i powstały nowe kraje - Czechosłowacja, Węgry, Rumunia,
Bułgaria, Jugosławia, a dalej na północ - Polska, Litwa, Łotwa i Estonia. Na za¬
chodzie Europy zaostrzył się konflikt Francji z Niemcami o Alzację.
Łotwa wyłoniła się jako nowe suwerenne państwo. Po uzyskaniu niepodleg¬
łości kwestią podstawową stała się integracja polityczna i kulturowa wszystkich
regionów, różnych mniejszości etnicznych, i włączenie w życie społeczne nowej
struktury, posługującej się oficjalnym językiem innym niż dotychczasowy. Lojal¬
ność wobec nowej władzy była podstawowym kryterium rozróżniania obywateli.
Reforma rolna, skierowana często przeciw właścicielom ziemskim (np. Niemcom
i Polakom), włączała wielu chłopów łotewskich w nowe struktury gospodarcze
państwa. Uzyskanie niepodległości rozpoczęło dla Łotyszy nową epokę, więc
łączyło się z entuzjazmem, zaangażowaniem i pracą, ale równocześnie z obawą
i poczuciem zagrożenia ze strony „innych". Natomiast bilans strat terytorialnych
(monarchii austro-węgierskiej) na Węgrzech przewyższał zyski po I wojnie świa¬
towej - powstanie niezależnego państwa węgierskiego. Pod względem nastrojów
społecznych państwo węgierskie znalazło się na przeciwnej pozycji niż Łotwa.

PODSTAWOWE ELEMENTY WIZUALNE
(JEDNOSTKA, DZIAŁANIE, INTERAKCJE)

Na pierwszym rysunku przedstawiona została mapa Europy widziana z punktu
widzenia Węgrów. Rosja występuje pod postacią ośmiornicy a jej szerokie wpływy
- w Europie Środkowej i Wschodniej (Polska , Niemcy), symbolizowane są przez
macki, sięgające również do Turcji (wojna w latach 1877-78), Kaukazu, Azji Cen¬
tralnej, a także Persji. Widoczny jest konflikt lub napięcie francusko-niemieckie, oraz
relacje austriacko-węgierskie w tej części Europy. Wyraźna jest obecność Turcji na
Bałkanach, zapoczątkowana przez wojnę serbsko-turecką (w roku 1876). Na tych
obszarach dostrzegalne są konflikty i napięcia, na pozostałych różne aspekty życia
danego obszaru. Niemniej mapa dotyczy drugiej połowy X I X wieku i reprezentuje
raczej osiągnięcia Węgier w procesie emancypowania się spod wpływów Austrii.
Kontekst historyczno-polityczny ma istotne znaczenie dla dalszych analiz
przedstawień, ale ważne są również poszczególne elementy tego, co zostało zo¬
brazowane. Stanowią one dane wizualne, powiązane z różnymi elementami życia
społecznego, takimi jak jednostka, działania, interakcje międzyludzkie, zbioro¬
wość. Ponadto z punktu widzenia etnologa badającego zjawisko podziałów na
„swoich" i „innych", równie interesujący wydaje się poziom swoistej „ikonografii",
czyli standardowych cech graficznych przypisywanych różnym kategoriom „ob¬
cych". Karykatura posługuje się skrótem, by uczynić obiekt i przekaz szybko
rozpoznawalnym, a przez to żart możliwym do uchwycenia. Stąd wykorzystuje
wybrane elementy służące jako dystynkcja danej grupy - najczęściej charakterys¬
tyczne części stroju, rysy twarzy lub postawy ciała.
10

1 0

Polska zaznaczona jest przez napis Lengyelorszag (Polska) na macce ośmiornicy.

�OBRAZY „INNYCH" W KARYKATURACH - TEMAT DLA ETNOGRAFA?

103

Ryc. 3. Mapa Europy 1923/1924 (Svari)
Jednostka, czyli znaki identyfikacji etnicznej

Rozważania należy rozpocząć od sposobu przedstawiania jednostek, które mają
symbolizować działania, interakcje czy zbiorowości. Drugi rysunek ukazuje przed¬
stawicieli trzech narodowości - Węgra, Słowaka i Czecha. Każdy z nich jest rozpo¬
znawalny w kręgu odbiorców należących do kultury węgierskiej, ponieważ posiada
przypisywane mu powszechnie cechy. Węgier ma na sobie kurtkę z szamerunkiem
(węg. mente, zeke) , wysokie skórzane buty z ostrogami (węg. csizma), kapelusz.
Nosi wąsy. Te cechy podkreślają jego wysoki status społeczny. Czech nosi nowo¬
czesne miejskie ubranie, charakterystyczną czapkę z obszyciem z futra, skórzane
buty z wysoką cholewą, gra na kobzie w kształcie lwa z rozdwojonym ogonem.
Słowak ubrany jest w sukienne spodnie, kaftan, na nogach ma kierpce lub łapcie,
a na głowie kapelusz z szerokim rondem. Ma okrągłą, pyzatą twarz. Te znaki wska¬
zują na jego chłopskie pochodzenie. Z porównania ubrań trzech mężczyzn wynika,
11

11

Nawiązującą także do charakterystycznej kurtki (węg. boszaru gatya) noszonej przez trady­
cyjnych pasterzy koni (węg. csikos).

�104

DAGNOSŁAW DEMSKI

że Czech jest najbardziej nowoczesny, a Węgier i Słowak prezentują się jako
związani z tradycją, jednak Węgier związany jest z tradycją warstw wyższych
i średnich, a Słowak - z prostą, chłopską.
Szybkie rozpoznanie znaków, a dzięki temu przynależności etnicznej, umożli¬
wia przejście do analizy sytuacji, interakcji między uczestnikami i tekstu towarzy¬
szącego karykaturze. Na czwartym rysunku zostały przedstawione elementy stroju
jako identyfikatory etniczne. Węgier nosi podobne elementy stroju, a znakami
identyfikacyjnymi Rumuna są futrzana owcza czapa (węg. suveg), szeroki pas
(węg. tuszo), wąskie spodnie i kierpce (węg. bocskor). Skórzane buty z wysoką
cholewą są znakami statusu, a kierpce lub łapcie można uznać za rodzaj znaku
odrzucenia, sytuującego noszącego je człowieka w grupie podporządkowanej.
Podobnie jest w przypadku mapy (ryc. 1). Kolejne kraje są personifikowane
przez postacie w charakterystycznych strojach i z pewnymi atrybutami. To swo¬
ista „ikonografia", składająca się na świat relacji etnicznych ujętych w przedsta¬
wieniach graficznych. Np. Węgier ukazany jest w tradycyjnym stroju - kurtka,
kapelusz - i stoi odwrócony tyłem do Austrii.
Dzialania, czyli zachowania typowe dla przedstawicieli grupy etnicznej

Postaci w karykaturach są przedstawiane w trakcie działań i interakcji, które
również trzeba uwzględnić w interpretacji. Oznaczają one najbardziej typowe za¬
chowania zachodzące w relacjach między narodami i grupami etnicznymi. Tu służą
podkreślaniu relacji politycznych.
Austria personifikowana jest przez postać starszej kobiety o jasnych (siwych)
włosach, ubranej w suknię. Jedną ręką trzyma ona Węgra za kark, a drugą wykręca
mu rękę w geście ujarzmienia go. Kobieta symbolizuje cesarzową Marię Teresę.
Na rysunku brak przedstawień dzisiejszych sąsiadów Węgier, którzy stanowili
część ówczesnego państwa.
Niemiec przedstawiany jest w mundurze, w hełmie z czarnym dwugłowym
orłem. Siedzi w okopach, dźwiga na ramieniu armaty i jest otoczony kulami
armatnimi. Lewą rękę trzyma na Prusach, równocześnie opierając się mackom
Rosji. To czasy Bismarcka i rosnącej hegemonii Niemiec. Biblia symbolizuje ka¬
tolickie księstwo Bawarii Ludwika III, które w 1871 roku zostało włączone do
cesarstwa niemieckiego, ale zachowało odrębność.
Największą przestrzeń na mapie zajmuje Rosja jako potężna ośmiornica. Jej
oczy umiejscowione są w Moskwie i Sankt Petersburgu, a macki sięgają w kilku
kierunkach. Jedna z nich oplotła i zasłoniła Polskę, inna - wybrzeże bałtyckie.
Jeszcze inna objęła ramię Turka leżące na obszarze Bułgarii, dwie następne trzy¬
mają go za stopy. Kolejna macka trzyma za gardło Persję, krótsze oplatają tery¬
toria Azji Centralnej, z miastami Chiwa, Buchara i Samarkanda. Na tej mapie
reprezentacją Rosji nie jest człowiek lecz groźne zwierzę, co można interpretować
jako zagrożenie dla pozostałych krajów.
Turek nosi typowy dla niego strój z turbanem, krótką kurtką oraz szero¬
kie spodnie. Leży na plecach, sięgając na mapie od Persji po Bałkany, co można

�OBRAZY „INNYCH" W KARYKATURACH - TEMAT DLA ETNOGRAFA?

105

interpretować jako zmierzch imperium osmańskiego. W prawej ręce trzyma pisto­
let wymierzony w czaszkę z napisem Serbia. Jest to graficzny znak odnoszący się
do działań wojennych w Serbii, zakończonych uzyskaniem przez Serbię niepo­
dległości w 1878 roku. Od południa kąsa go mały skorpion oznaczający Grecję,
której personifikacja jest także zwierzęca. Grecja od 1830 r. jest niepodległa, ale
starania o przyłączenie północnej części kraju przebiegały etapami do 1920 r.
W czasie powstawania karykatury trwały zmagania Grecji o przyłączenie Tesalii
i Epiru, co zostało zwieńczone sukcesem dopiero w 1881 roku. Położona na morzu
Kreta przedstawiana jest jako młoda kobieta leżąca na ziemi (do Grecji została
przyłączona dopiero po wojnach bałkańskich z Turcją w 1913 roku).
Włochy reprezentuje mężczyzna w długiej tunice, w sandałach, w jasnych za¬
woju na głowie, przypominający Rzymianina. Fakt, że zajmuje on całe terytorium
państwa, nawiązuje do zjednoczenia Włoch, które miało miejsce w 1860/61 roku.
Stolica została przeniesiona z Florencji do Rzymu w 1871 roku. Odpowiada temu
znak - trójkątne nakrycie głowy papieży - w miejscu, gdzie leżą Rzym i Watykan.
Sycylię reprezentują trzy beczki z winem - co można interpretować jako znak, że
region jest rolniczy, biedny i zacofany. Natomiast Sardynię i Korsykę przedsta¬
wiają ksiądz z krzyżem oraz czapka biskupia, co wskazuje na tradycjonalizm. Ponad
Włochami znajduje się Szwajcaria przedstawiana jako dom górski ze stromym
dachem. To nawiązuje do typowej zabudowy architektonicznej tego regionu.
Francję reprezentuje żołnierz w mundurze i czapce, wyposażony w karabin ma¬
szynowy skierowany w stronę Niemiec. Element ten odnosi się do czasu po zakoń¬
czeniu wojny z Prusami (w roku 1871). Na obszarze Belgii widoczne są worki,
a pomiędzy nimi postać w koronie. To król belgijski Leopold I I , w owym czasie
prawdopodobnie najbogatszy człowiek Europy dzięki zyskom płynącym z kolonii
w Kongu. Holandii został przypisany wiatrak - emblemat odnoszący się do krajo¬
brazu i gospodarki kraju - dawniej spełniający funkcje gospodarcze, w tym napę¬
dzanie wiatrem urządzeń odwadniających (występuje głównie na obszarach poni¬
żej poziomu morza na północ od Amsterdamu), później już tylko pomnik historii.
Hiszpanię przedstawia chłopiec w czapce, kamizelce oraz szerokich spodniach.
Pozostaje w uśpieniu, jakby zastano go podczas popołudniowej drzemki. Z danych
historycznych wiemy, że w owym czasie miała miejsce rewolucja, a po upadku
pierwszej republiki, doszło do restauracji władzy królewskiej i przywrócenia stabi¬
lizacji w kraju. Być może postać ta jakoś odnosi się do tych wydarzeń. Portugalia
to młodzieniec z liśćmi na głowie i winogronem w ręku. To czasy ekspansji kolo¬
nialnej kraju w Afryce, ale znaki te odwołują się raczej do produkcji wina.
Anglię reprezentuje dżentelmen w smokingu, z parasolką i w meloniku, ze spoj¬
rzeniem skierowanym przed siebie. Symbolizuje wysoki status międzynarodowy
Anglii. Szkocję symbolizuje młodzieniec w stroju narodowym górali - w kilcie,
kurtce i czapce. Trzyma karabin na ramieniu. Jest on również zwrócony w tę samą
stronę co Anglik. Irlandię uosabia kobieta w ubogim stroju - chustce na głowie
i z pustym workiem na ramieniu. Ten wizerunek nawiązuje do czasów głodu
(w latach 1845-1849) i masowej emigracji ludności z wyspy. Wszyscy troje wy¬
dają się być zatrzymani w ruchu.

�106

DAGNOSŁAW DEMSKI

Z państw skandynawskich personifikowana jest Szwecja pod postacią kobiety
w ubogim stroju chłopskim, bosej z wiązką chrustu na plecach. Postać ta wydaje
się być pogrążona w codziennej pracy i symbolizuje państwo u progu ery mo­
dernizacji. W latach 1850-1890 ponad milion ludzi wyemigrowało z tego kraju
do Stanów Zjednoczonych. Chrust niesiony przez kobietę prezentuje Norwegię,
pozostającą w unii ze Szwecją. Unia ta została zawiązana w 1814 i ostatecznie
rozwiązana dopiero w 1904 roku, ale już wcześniej stopniowo słabła. Leżącą
między Niemcami a Szwecją małą Danię uosabia postać męska z powiewającą
chorągiewką. W wyniku wojny z Prusami w 1864 roku Schleswig-Holstein został
odebrany Danii i włączony do Niemiec. W tym samym okresie Dania straciła Skanię
na rzecz Szwecji. Być może postać z chorągiewką nawiązuje do powstania ruchu
socjalistycznego łączącego związki zawodowe z partią. Finlandię reprezentuje
mężczyzna w stroju pasterza, trzymający w rękach duże naczynie z ogniem. Jest
on oplątany mackami ośmiornicy. Finlandia w owym czasie - aż do 1917 roku
- stanowiła zachowującą autonomię część imperium rosyjskiego. Postać ta symbo¬
lizuje odrodzenie narodowe i kulturowe Finów, kiedy język fiński powoli zyski¬
wał znaczenie obok szwedzkiego.
Opisane znaki i symbole w kontekście wydarzeń historycznych można inter¬
pretować bardziej wnikliwie, ale jest to raczej praca dla historyka, a nie etnografa.
Pozostanę więc przy ogólnym zarysie. Uderza jednak rozmach i szerokość wiedzy
autorów mapy.
Trzecia rycina przedstawia mapę Europy z 1924 roku, zamieszczoną w pra¬
sie łotewskiej. Powstała ona w okresie tworzenia podstaw państwa łotewskiego
i prawdopodobnie to zadecydowało o jej temacie, jakim były konflikty, zagrożenia
i zmiany polityczne w Europie. Największym sąsiadem i jednocześnie zagrożeniem
dla państwa łotewskiego był wówczas Związek Radziecki. Tu jest on personifikowany jako brodaty żołnierz radziecki w charakterystycznej czapce budionówce,
w walonkach na nogach, ale z zeszytami w rękach. Zeszyty wskazują prawdopo¬
dobnie na zmiany oświatowe i społeczne dokonywane w Rosji, co było również
obiektem uwagi państwa łotewskiego.
Innego sąsiada z owego okresu - Polskę - reprezentuje wąsaty żołnierz w mun¬
durze i czapce. Siedzi on zwrócony w stronę Niemiec. Jego ręka sięga na Śląsk, co
odnosi się zapewne do plebiscytu rozpisanego wcześniej na Górnym Śląsku. Na
obszarze Niemiec nie ma wyraźnej postaci ludzkiej, ale jest kilka rąk, z których
jedna sięga w stronę Polski. Ręce te wskazują na działania polityczne skierowane
przeciwko krajom sąsiednim.
Francję personifikuje wąsaty żołnierz w mundurze armii francuskiej i w cha¬
rakterystycznej czapce, z jedną ręką na swoim udzie, z drugą sięgającą do zachod¬
niej części terytorium Niemiec. Wydaje się, że na to przedstawienie wpłynęły kon¬
trowersje francuskie wokół układu zawartego w 1922 roku w Rapallo przez Niemcy
i Związek Radziecki.
Innym interesującym przedstawieniem jest obszar dawnych Węgier, ukazany
z rękami wyciągniętymi do niego ze wszystkich stron. Ręce wychodzą z Austrii,
Czechosłowacji, Jugosławii, Rumunii i Bułgarii, pozostają w uścisku na obszarze

�OBRAZY „INNYCH" W KARYKATURACH - TEMAT DLA ETNOGRAFA?

107

Siedmiogrodu. Prawdopodobnie symbolizuje to zmiany polityczne i okrojenie te­
rytorium Węgier na rzecz krajów sąsiednich po układzie w Trianon (w 1920 roku).
Anglia ukazana jest tradycyjnie jako dżentelmen w meloniku krzyczący coś
w stronę Irlandii, która pokazuje mu palcami gest figi. Wiąże się to zapewne z uzys­
kaniem przez Irlandię niepodległości w 1921 roku. Z pozostałych personifikacji
zaznaczona jest tylko twarz Mussoliniego (w owym czasie premiera) na tle granic
Włoch, oraz ostroga na bucie, czyli kształt odnoszący się do półwyspu Apeniń¬
skiego. Norwegia przedstawiona jest jako męska twarz z fajką w ręku.
Autor mapy uwydatnił te obszary, na których doszło do największych zmian.
Wymowne są zwłaszcza ręce sięgające po terytorium dawnych Węgier - Czechosło­
wacji, Austrii, Rumunii, Bułgarii i Jugosławii. Żołnierz jako personifikacja Francji
sięga po Alzację, a niemiecka ręka wyciąga się po zachodnie obszary Polski, na¬
tomiast ręka polskiego żołnierza zagarnia Śląsk. Ponadto zarysowany jest opór
Irlandii wobec Wielkiej Brytanii. Czwarta rycina - z 1926 roku jest uzupełnieniem
trzeciej i przedstawia wycinek mapy, odsłaniający intencje Polski zmierzającej do
zajęcia lub wywierania wpływu na Litwę, a nawet na Łotwę, szczególnie w Łatgalii.
Na rysunku jest przedstawiony Polak w tradycyjnym stroju krakowskim, w czap¬
ce krakusce, butach z ostrogami, z szablą i karabinem. Wykonuje on skok w stronę
Litwy i Łatgalii. Na mapie zaznaczony jest Śląsk, postrzegany przez Łotyszy jako
ofiara polskiej ekspansji (patrz: Boldane, Demski 2005).
Mapa może być potraktowana jako symboliczne wyobrażenie zbiorowości kra¬
jów europejskich. Ma ona charakter polityczny. Obie mapy wykazują pewne po¬
dobieństwa, chociaż łotewska ilustruje sprawy, które w większej mierze interesują
samych Łotyszy. Na rysunku znalazły jednak swój wyraz także największe kon¬
flikty i zmiany polityczne w Europie. Mapa łotewska szczególnie podkreśla zmia¬
ny polityczne. Sięganie ręką w czyimś kierunku zawsze oznacza zmiany granic
terytorialnych. Mapa węgierska również pokazuje sąsiadów, ale jest bardziej szcze¬
gółowa i poza bezpośrednim uwikłaniem w wojnę rosyjsko-turecką (zobowiązanie
do zachowania neutralności), reprezentuje szersze spojrzenie na politykę w Europie.
Wydaje się, że na obu rysunkach zilustrowane są podobne siły dośrodkowe i od¬
środkowe, centra i peryferia, a różnica między nimi sprowadza się do większej
szczegółowości mapy węgierskiej.
Głównym przedmiotem zainteresowania w obu wypadkach (węgierskim i łotew¬
skim) są wyobrażenia sytuacji politycznej jako pełnej konfliktów i sporów między
państwami i narodami. Znaki i postacie przedstawione na mapach odnoszą się albo
do sytuacji politycznej albo do stylu życia, jaki przypisywano tym krajom. Ry¬
sownicy często posługują się podobnymi emblematami, np. Francja przedstawiana
jest jako żołnierz armii francuskiej, Anglia jako człowiek ubrany we frak i melonik.
Rzadziej kraje reprezentowane są przez istoty ze świata zwierząt (ośmiornica, skor¬
pion). W karykaturach zwykle są to znaki dehumanizacji obiektu, co można in¬
terpretować jako odzwierciedlenie napiętych stosunków i poczucia zagrożenia.
Jednak w przypadku Grecji widzianej jako skorpion chyba chodzi raczej o pokaza¬
nie relacji między wielką Turcją i małą, chociaż groźną na swoim obszarze Grecją.
Metafora ośmiornicy sugeruje rozległe i liczne interesy Rosji.

�108

DAGNOSŁAW DEMSKI

Ryc. 4. Wielka Polska (Svari, 1926).
Podpis: Wielka Polska
Mój skok jest imponujący, ale jak utrzymać tę pozycję
by nie rozdarły się moje spodnie

dłużej,

112

Autorzy mapy z Borsszem Janko sprawiają wrażenie bardziej zainteresowa¬
nych innymi krajami, nawet małymi lub odległymi (np. Danią, Kretą, Portugalią)
niż autorzy map łotewskich, którzy wydają się śledzić tylko sprawy dotyczące ich
bezpośrednio. Między publikacją obu rysunków upłynęło ponad 40 lat, nie można
więc wykluczyć pewnych zapożyczeń. Dwie (lub trzy) mapy to jednak zbyt ską¬
py materiał, by odpowiedzieć na pytanie, czy kraje te stosują podobne znaki dla
1 2

Tłumaczenie Ilze Boldane.

�OBRAZY „INNYCH" W KARYKATURACH - TEMAT DLA ETNOGRAFA?

109

prezentacji tych samych narodów lub grup etnicznych. Jednak badania idące
w kierunku zestawienia podobnie rozumianych elementów życia społecznego
i kulturowego (jak mapy i prezentowane w nich personifikacje poszczególnych
krajów) mogą okazać się pomocne dla rozpoznania różnic kulturowych kręgów,
w których one powstały.
Czy w obu krajach grupy etniczne są postrzegane tak samo? Czy stosuje się
te same lub podobne znaki identyfikacyjne? Czy prezentowane są w tych samych
działaniach i postrzegane w podobnych interakcjach? Na te pytania znajdziemy
odpowiedź tylko wówczas, gdy porównamy więcej karykatur. Tu jedynie sygnali¬
zuję problem badawczy.
Relacje etniczne przedstawione wyżej na mapach mają głównie charakter poli¬
tyczny. A co z typowymi tematami etnograficznymi? Ostatnia rycina ilustruje proce¬
sy asymilacji na pograniczu węgiersko-rumuńskim wchodzącym w skład państwa
austro-węgierskiego. Rumunia uzyskała niepodległość w wyniku wojny rosyjsko-tureckiej i na podstawie traktatu berlińskiego w 1878 r., a w 1881 r. została króles¬
twem i przeżywała okres stabilizacji i rozwoju aż do wybuchu I wojny światowej.
Powstanie państwa austro-węgierskiego w 1867 r. spowodowało, że Siedmiogród
został przyłączony do Węgier (wcześniej podlegał Habsburgom). Dało to początek
intensywnej polityce madziaryzacji na obszarach Królestwa Węgierskiego (Siedmio¬
gród, Banat, Słowacja i Chorwacja). Szlachta i elity żyjące w tych regionach w du¬
żym stopniu uległy madziaryzacji (z wyjątkiem Chorwacji).
Interakcje, czyli wokól obserwowalnych symboli i znaków etnicznych

Każda narysowana postać wyposażona jest w znaki dystynktywne i znajduje
się zwykle w jakiejś pozie, jakby zastygłej w ruchu. Te postawy można określić
jako, np. odwracanie się, siedzenie tyłem lub sięganie po coś, czyli rodzaj działa¬
nia. I tak wydaje się, że na przykład Rumun poprzez zmianę stroju, a tym samym
asymilację, szuka możliwości awansu społecznego (ryc. 5). Chłop - Słowak
wygląda, jakby należał do niższej klasy, szuka porozumienia i koalicji z Czechami,
a nie z Węgrami (ryc. 2). Sięganie po coś, wyciąganie np. rąk na mapie łotewskiej
oznacza tendencje zaborcze pewnych krajów wobec terytorium innego, ale rów¬
nież wpływy, pretensje, czy aspiracje. A zatem większość karykatur przedsta¬
wia scenki odpowiadające specyficznym interakcjom między przedstawicielami
różnych narodowości.
Ludzi przedstawianych w interakcji można poddawać badaniom wizualnym,
ponieważ taka interakcja zorganizowana jest wokół obserwowalnych symboli.
Oznaczają one kontakt, styczność, komunikowanie się, ale również przestrzenne
usytuowanie jej uczestników. Interakcje można rozumieć jako zachowania ludzi,
którzy są nosicielami znaków, wskazujących na ich tożsamość, status czy kompe¬
tencje społeczne (Sztompka 2005, s. 39).
Przykładem interakcji będącej dobrą ilustracją tematów etnograficznych jest kon¬
wersja Rumuna na Węgra (ryc. 5), oraz spotkanie Węgra, Czecha i Słowaka (ryc. 2).
Każda karykatura stanowi obraz interakcji, rozumianej jako zetknięcie się kilku

�110

DAGNOSŁAW DEMSKI

B - J - r M

| . i-liln-"---

!UI. (&gt;• . m m ,

\TUL

łilMjwi,

- ORSSZEM JANKO
A MWKAIlulMriirt PU

Ryc. 5. Rumun przebierający się za Węgra - madziaryzacja mniejszości
(Borsszem Janko, 1885).
Podpis: Odzyskany syn
Matka: wróciłeś wreszcie mój ukochany synu. Teraz będziesz Jani, a nie Ioan.
Zdejmij i wyrzuć te rumuńskie łachmany. Znowu zaczniesz rozumieć język twojej matki

13

osób, nosicieli znaków dystynktywnych, odnoszących się do tożsamości etnicz¬
nej. Znaki te są istotne, ponieważ interakcja przebiega w ramach odniesień do
nich. Bez znaków identyfikacyjnych, sens jej mógłby być odmienny. Rodzaj komu¬
nikacji, charakter wykonywanych czynności, przestrzenne usytuowanie uczestni¬
ków spotkania, rodzaj sytuacji, jej cel, przedmioty, którymi są otoczeni uczestnicy
1 3

Tłumaczenie Gyongyi Schwarcz.

�OBRAZY „INNYCH" W KARYKATURACH - TEMAT DLA ETNOGRAFA?

111

- stanowią odnoszące się do interakcji dane znaczeniowe uczestników, przedsta­
wione jako obserwowanie znaki, symbole i inne elementy graficzne.
Uczestnikami interakcji na ryc. 5 są matka, jej syn i mężczyzna. Matka nosi
strój węgierski, syn właśnie zmienił ubranie, ma na sobie typowy węgierski strój,
a za nim leżą fragmenty ubioru rumuńskiego. Z tyłu wyłania się postać ubrana po
rumuńsku. Uwaga matki i syna skierowana jest na siebie nawzajem, nie interesują
się trzecią postacią. Zachowują spokój, widoczne jest zadowolenie z dokonania
słusznego wyboru. Trzecia postać biegnie w ich stronę, jest oburzona i wyraża
protest przeciw ich działaniu. W tle widać elementy pejzażu odnoszące się do
natury - drzewo i wysokie góry - co zapewne wskazuje na Siedmiogród, część
imperium zamieszkiwaną przez Węgrów i Rumunów.
W drugiej scenie Węgier, Czech i Słowak stoją obok siebie. W centrum uwagi
znajduje się odwrócony bokiem Węgier, postać ustawiona jest tyłem do pozosta¬
łych, ale górna część i głowa, jakby odwracają się w ich stronę. Czech napiera na
Węgra, trzymając w ręku instrument i grając na nim. Jest tu postacią aktywną.
Stojący za jego plecami Słowak zastygł w ruchu, podążając za Czechem. Spoglą¬
da na niego, jakby reagował na jego działanie. Łapiąc Czecha za marynarkę
i ramię, próbuje go powstrzymać, aby nie szedł w stronę Węgra. W tle widać góry
i krajobraz części imperium austro-węgierskiego zamieszkiwanego przez Słowa¬
ków. Tekst towarzyszący rysunkowi odpowiada temu, co zobrazowano w posta¬
wach i ruchach uczestników.
Te obrazy i mapy dają podstawy do wyciągnięcia następujących wniosków.
To, co jest obrazowane odnosi się do określonego stereotypu funkcjonującego na
Węgrzech lub na Łotwie. Po wydzieleniu poszczególnych danych, odnoszących
się do przedstawianych jednostek, działań i interakcji, należy zastanowić się co
odnosi się do jakiego stereotypu. Na początku należy jednak wyjaśnić, przed¬
stawiciele jakich narodowości lub grup etnicznych stają się najczęściej obiektem
karykatur, komu przypisywane jest większe, a komu mniejsze znaczenie oraz
członkowie których narodów w ogóle nie stają się przedmiotem zobrazowania.
Po pierwsze, dla Węgra „innym" był Rumun, Słowak, Czech i Austriak znani
nam z rysunków, ale również Niemiec, Serb, Cygan, Żyd, Chorwat - niewidoczni na
tych przedstawieniach, choć obecni w wielu innych karykaturach z tego okresu.
Każdy z nich posiadał charakterystyczne cechy, dzięki którym był rozpoznawalny
dla Węgrów. Te cechy dystynktywne służą jako znaki przynależności etnicznej. To
na przykład elementy stroju, cechy fizyczne, czy jakieś atrybuty. W karykaturach
pojawiają się obrazy wszystkich sąsiadów i mniejszości, jak również przedstawi¬
cieli innych większych narodów Europy. Zabrakło karykatur Ukraińców i miesz¬
kańców krajów bałtyckich. Ich znaczenie dla Węgrów musiało więc być niewielkie.
Węgier w interakcjach z innymi występuje najczęściej jako pan, bogacz, ofi¬
cer, urzędnik. Słowak z kolei przedstawiany jest jako chłop, biedny, zabobonny,
pracownik fizyczny, człowiek natury, pijący alkohol. Czech widziany jest jako
zmagający się z Austriakami, uporządkowany i zorganizowany pracownik. Ru¬
mun przedstawiany jest najczęściej jako barbarzyńca, z jednej strony odwołujący
się do mitycznej przeszłości, w której dominowała kultura łacińska z Rzymem

�112

DAGNOSŁAW DEMSKI

jako centrum, a z drugiej - biedny, dziki, gwałtowny, niecywilizowany, również
człowiek natury.
Dla Węgra Rumun był uosobieniem zacofania i barbarzyństwa. W Czechach
widziano pewien stopień ucywilizowania, nastawienia na nowoczesność. Podob¬
nie Niemcy i Austriacy pełnili rolę nauczycieli i nośników cywilizacji, nowoczes¬
nej gospodarki, modernizacji. Ciągle pokutował stereotyp Słowaka jako chłopa,
pracownika fizycznego, biednego i zapóźnionego cywilizacyjnie. Podobnie w Ser­
bach i Chorwatach widziano głównie zapóźnienie cywilizacyjne, agresywność,
skłonności do kłótni. Wszystkie te stereotypy znajdziemy w karykaturach.
Dla Łotysza „inny" był przede wszystkim Rosjanin, Niemiec, Litwin, Polak,
a także Estończyk, Żyd i Cygan . Rosjanin był postrzegany jako reprezentant
rozwiniętej kultury, wspaniałej tradycji, nauczyciel w wielu dziedzinach życia
społecznego i kultury. Widziano w nim jednak również zagrożenie dla niezawis¬
łości kraju. Związek Radziecki był dla wielu Łotyszy, także Łatgalczyków, do¬
brym przykładem wyrównywania szans mniejszych narodów, nosicielem oświaty.
Hasła socjalistyczne znalazły swój rezonans na Łotwie w okresie dwudziesto¬
lecia międzywojennego. Niemiec widziany był przez Łotysza jako dawny surowy
pan (niemiecki baron), odpowiedzialny za śmierć wielu ludzi, ale także jako
nauczyciel porządku, prawa i kultury. W Polaku dostrzegano aktualne zagrożenie
z powodu reformy rolnej, która w Łatgalii dotknęła głównie ziemiaństwo pol¬
skie. Było to powodem lokalnych konfliktów i napięć. Łotysze obawiali się zapę¬
dów imperialnych Polaków. W ich oczach Polak był człowiekiem wywyższają¬
cym się, butnym, chełpliwym, a z drugiej strony niezorganizowanym, kłótliwym,
pijanym i bezmyślnym.
Te stereotypy spotykamy na Łotwie (więcej: Boldane, Demski 2005) i na
Węgrzech - omawiane np. w pracy przedstawiającej wpływy innych kultur na
wyrażenia funkcjonujące w języku węgierskim w końcu X I X wieku (Toth 1994).
Wstępne wnioski należałoby oczywiście uzupełnić, zmodyfikować i zweryfiko¬
wać w toku dalszej analizy większej ilości danych. Można jednak stwierdzić, że te
tendencje i stereotypy etniczne znalazły swój wyraz także w karykaturach.
Z porównania przedstawionych tu map pochodzących z dwóch krajów można
wyciągnąć wnioski dotyczące stopnia zainteresowania danymi państwami czy
narodami - odzwierciedla go szczegółowość detali. Wynika z tego również, że im
dalej od centrum położone są obiekty, tym bardziej stereotypowe stają się wyobra¬
żenia na ich temat. To jeden typ stereotypu. Drugi jego rodzaj kształtuje się nie
z braku bezpośrednich informacji, ale przeciwnie - na podstawie długoletnich do¬
świadczeń wynikających z bezpośrednich kontaktów np. między sąsiadami. Moż¬
na przyjąć, że wyobrażenie zależy od intensywności doświadczeń istotnych dla
mieszkańców danego regionu, od okoliczności, w jakich karykatura powstawała
oraz jej celów. Odpowiada to zróżnicowaniu pomiędzy znaczeniami zakorze¬
nionymi i ugruntowanymi w powszechnych, materialnych, relacjach społecznych
14

1 4

Twierdzę tak na podstawie karykatur, które nie zostały przedstawione w tym artykule, z który¬
mi jednakowoż się zapoznałem.

�OBRAZY „INNYCH" W KARYKATURACH - TEMAT DLA ETNOGRAFA?

113

i praktykach kulturowych, a sferą znaczeń o rodowodzie bardziej językowym niż
płynącym z konkretnych doświadczeń . Obecność odpowiedników przedstawia¬
nych obiektów w życiu społecznym, a przez to wyższy stopień konkretyzacji ich
obrazu, czyni je bardziej znaczącymi dla odbiorcy, a stereotypy głębiej zako¬
rzenionymi niż w wizerunkach oderwanych od „namacalnych" odniesień do istot¬
nego doświadczenia zbiorowości.
W zależności od sposobu przedstawienia - będącego odpowiednikiem relacji
społecznych - „inny" występuje jako zagrożenie, jako posługujący się niezro¬
zumiałymi wartościami, jako niezasymilowany element. Im ostrzejsza jest kary¬
katura, np. posługująca się przedstawieniami zdehumanizowanymi, tym dalej na
skali obcości znajduje się tak symbolizowana grupa etniczna.
W zaprezentowanych tu karykaturach widoczne są różnice między przedsta¬
wieniami tworzonymi przez liberalne pismo wydawane w imperium zajmującym
duży obszar Europy, a karykaturami powstałymi w małym państwie wkrótce po
jego uzyskaniu niepodległości, a więc zagrożonym w swojej integralności i zmu¬
szonym do udowadniania prawa do istnienia.
15

WNIOSKI

Analizując kilka wybranych karykatur widzimy na co Węgrzy i Łotysze zwra¬
cali uwagę w przedstawianych obrazach „innych". Były to przede wszystkim
sytuacja polityczna w Europie oraz style życia (mapy na ryc. 1, ryc. 3), relacje
etniczne (ryc. 2), procesy asymilacji (ryc. 5) oraz problemy graniczne (ryc. 4).
W przypadku przedstawień dotyczących Anglii, Francji i Niemiec, obserwacje
Węgrów i Łotyszy były zbliżone. Odwoływały się w ten sposób do takich wymia¬
rów życia społecznego jak polityka, zjawiska społeczne (asymilacja, madziary¬
zacja), a w mniejszym stopniu do stylu życia danego kraju.
Skoro żart ma służyć obnażaniu funkcjonowania dominujących dyskursów spo¬
łecznych, to jakie dominujące dyskursy obnażają przedstawione wyżej karykatury?
Skok Polaka w stronę Łotwy (ryc. 4), z jednej strony zagraża granicom Łotwy, co
znajduje swoje odniesienia w sporach granicznych między obu krajami, jak również
we wspieraniu przez Polskę praw ziemiaństwa polskiego w Łatgalii. Z drugiej
jednak - jego obraz narysowano tak, że równocześnie odsłania on słabość pań¬
stwa polskiego widzianą przez autora karykatury (stary karabin, szabla, opadające
spodnie). W interakcji Węgra, Czecha i Słowaka (ryc. 2) żart unaocznia różnice
między polityką rządów elit (zabieganie Czechów o względy Węgier), a naturalną
bliskością i skłonnością ku sobie narodów czeskiego i słowackiego.
Karykatury łotewska (ryc. 4) i węgierskie (ryc. 2, ryc. 5) służą budowie jed¬
ności każdego z tych narodów, ale odsłaniają równocześnie aktualne napięcia spo¬
łeczne takie jak spory graniczne, procesy asymilacji, czy madziaryzację mniejszości
1 5

Paul Willis zwrócił uwagę na odrębności znaczeń posiadających nośniki fizyczne (pozajęzykowe) i językowe (2007).

�114

DAGNOSŁAW DEMSKI

rumuńskiej. Wynika z tego, że punkt widzenia autorów karykatur mający źródło w od¬
miennych doświadczeniach i kontekście kulturowym wpływa na obrazy „innego".
W kategorii obrazów „innych" grup etnicznych trudno dostrzec wspomniany
wyżej mit nowoczesności - ciągłego podważania tego, co stare. Tego typu wątki
obowiązywały w żartach na temat modernizacji, natomiast w kwestiach etnicz¬
nych karykatury owego czasu stały na straży tradycji i jedności grupy. O ile
w łotewskich pismach satyrycznych nie znalazłem obrazów podejmujących temat
łotyszyzacji mniejszości, to jednak w karykaturach (np. ryc. 5) zamieszczonych
w liberalnym piśmie satyrycznym Borsszem Janko, obrazy madziaryzacji nie słu¬
żyły budowaniu jedności, lecz raczej odsłaniały drugą stronę procesu asymilacji
mniejszości etnicznych - ich protesty i niezadowolenie .
Wydaje się, że karykatury mogą stanowić źródło badań etnograficznych, ponie¬
waż zawierają znaki dystynktywne, postawy sugerujące działania i scenki interakcji
między członkami różnych narodowości. Choć uważam, że porównanie materia¬
łów z kilku kręgów kulturowych Europy Środkowo-Wschodniej może dostarczyć
pewnych danych i umożliwić wstępne refleksje i konkluzje, podsumowując, chciał¬
bym postawić pytanie, na które nie mam jeszcze gotowej odpowiedzi: czy wszyscy
jesteśmy zakładnikami własnych tradycji kulturowych i czy każda kultura wytwa¬
rza własną prawdę o świecie?
W karykaturach przedstawiających interakcje między przedstawicielami różnych
grup etnicznych najczęściej pojawiają się sytuacje należące do kategorii relacji
między grupami, będące na ogół odzwierciedleniem aktualnych problemów np.
nieporozumień granicznych polsko-łotewskich, polsko-litewskich; zmian sytuacji
społecznej w krajach bałtyckich po uzyskaniu przez nie niepodległości, czy szerzej
konfliktów między narodami.
Porównanie kilku karykatur, z których jedne traktują o stosunkach sąsiedzkich,
a inne skupiają się na szerszych zjawiskach europejskich otwiera perspektywę po¬
znania różnych poziomów stereotypizacji etnicznej w rozważanych karykaturach.
Stwarza też szansę na odnalezienie w nich elementów uniwersalnych, oderwanych
od aktualnych wydarzeń, chociaż także wyrażanych na gruncie lokalnym.
Karykatury należą do rzeczywistości społecznej i kulturowej. Są jednym z wielu
nośników kultury - graficznym zapisem, skierowanym do stosunkowo wąskiej
grupy odbiorców, ale jednocześnie odbiciem relacji społecznych w danej rzeczy¬
wistości oraz relacji etnicznych.
Porównanie karykatur prowadzi mnie do przekonania, że wizja świata w nich
przedstawionego zależy zarówno od pozycji, jaką zajmuje jej twórca, jak i od jego
punktu widzenia zakorzenionego w osobistych doświadczeniach. To, co wydaje
się znane i jedyne w kręgu danej kultury, traci swoje znaczenie dla członków innego
kręgu. Oznacza to, że istotne wyobrażenia wymagają „zaczepienia" poza języ¬
kiem, w doświadczeniu zbiorowym, stąd bierze się ich zróżnicowanie.
16

1 6

Pochodzące z nieco późniejszego okresu (od 1893 r.) karykatury pisma satyrycznego Herko
Pater, reprezentującego kręgi chrześcijańskie, w kwestii obrazów grup etnicznych w większym stop¬
niu służyły budowaniu jedności narodowej Królestwa Węgier.

�OBRAZY „INNYCH" W KARYKATURACH - TEMAT DLA ETNOGRAFA?

115

Intencją karykatur „innych" było ustalanie tożsamości etnicznej oraz wyra¬
żanie dystansu wobec zbiorowości dominującej poprzez redukowanie rzeczy¬
wistości do schematycznych obrazów, łatwo rozpoznawalnych przez odbiorców.
Zbiór kilku znaków definiował „charakter" obcego, a przedstawienia stanowiły
katalog jego cech, odpowiadający stereotypom obecnym w lokalnym obiegu.
Za tymi identyfikatorami „innych" grup etnicznych nie widać indywidualności
jednostek. Tematami karykatur są interakcje przekładające się na zjawiska spo¬
łeczne obecne w fazie formowania się państw narodowych na Węgrzech (np. ma¬
dziaryzacja, germanizacja Węgrów, modernizacja, asymilacja, dyskurs nowego ze
starym, czy nowe kontra zacofany mieszkaniec Mucsan) i podobnie na Łotwie
(modernizacja, asymilacja).
Spośród innych tematów dla etnografa, obecnych w karykaturach niezamieszczonych w tym artykule - można wymienić charakterystyczne dla „innych" elemen¬
ty obyczaju, osobliwości rytuałów, obrzędów (np. pogrzeby), zabobony, odmien¬
ności prawa lokalnego (np. Cyganie), scenki z zabaw (np. karczma), specyficzne
obiekty wartościowane przez „innych", czy przymioty charakteru narodowego.
Jak widać, repertuar tematyki powiązanej z etnicznością pojawiającej się w kary¬
katurach jest bogaty.

LITERATURA
B e n e d y k t o w i c z Z b i g n i e w 2000, Portrety „obcego", WUJ, Kraków.
B o l d a n e I l z e , D e m s k i D a g n o s ł a w 2005, Wzajemna percepcja Łotyszy i Polaków
z Łotwy, Etnografia Polska, t. 49, z. 1-2, s. 57-86.
B y s t r o ń Jan S t a n i s ł a w 1935, Megalomania narodowa, Rój, Warszawa.
C o n n e r t o n P a u l 1992, How societies remember, Cambridge University Press, New York-Cam¬
bridge.
D o u g l a s M a r y 2007, Ukryte znaczenia. Wybrane szkice antropologiczne, Wydawnictwo Marek
Derewiecki, Kęty.
G a r l i c k i A n d r z e j 2004, Tło historyczne, [w:] Czasy wojen i pokoju. Karykatura polska
1914-1939, kwiecień-czerwiec 2004, Muzeum Karykatury w Warszawie, s. 11-13.
G y o n g y K a l m a n 2008, Magyar karikaturistdk adat-es szignótdra 1848-2007, Abra KKT,
Budapest.
H e r z f e l d M i c h a e l 2007, Zażyłość kulturowa. Poetyka społeczna w państwie narodowym,
WUJ, Kraków.
O b r ę b s k i J ó z e f 1936, Problem etniczny Polesia, Sprawy Narodowościowe, t. 10, nr 1-2,
s. 1-24.
S z t o m p k a P i o t r 2005, Socjologia wizualna. Fotografia jako metoda badawcza, PWN, War¬
szawa.
T ó t h B e l a 1994 [1901], Szdjrul szdjra. A magyarsdg szdllóigei, Akademiai Kiadó, Budapest
(Reprint).
W i l l i s P a u l 2007, Wyobraźnia etnograficzna, WUJ, Kraków.
Z n a n i e c k i F l o r i a n 1930/31, Studia nad antagonizmem do obcych, Przegląd Socjologiczny,
t. 1, nr 2-4.

�116

DAGNOSŁAW DEMSKI

DAGNOSŁAW DEMSKI
IMAGES OF THE 'OTHER' I N ETHNIC CARICATURES
- SUBJECT FOR ETHNOGRAPHER?
Summary
The article compares several ethnic caricatures published in the satirical press between second
half of the 19th and first half of the 20th centuries. It suggests how to study the caricature of the
Other in social context. The basic premise is that images of the Other reflect the dynamic of social
division. So the task for researcher is to grasp categories, which emerge and strengthen the sense
of belonging, and thus to grasp specific lines of social division. Categories, integrated as subjective
feelings, always get the more substantial expression: outer signs distinguishing members of the par¬
ticular collective from those beyond it. Set of signs has identity functions and makes a simplified
picture of the group members consisting of external elements like: dress, physical features, and
attributes concerning the values perceived as meaningful for Others. Such image is a reflection of
the dynamics working between two groups. And under such frame an image goes under transforma¬
tion into a stereotype - from a device originally served to keep social distance and to strengthen the
group coherence, into an image often detached from original reality and 'hanging in the air'.
Author focuses on ethnic images only and proposes three research perspectives. First, attempt to
decode the viewpoint of the caricaturist (e.g. Poles in the eyes of Hungarians). Second, to compare
the mutual images made by the neighboring nations (e.g. Poles and Lithuanians in caricatures).
Third, to compare particular themes, objects and elements corresponding in several cultures (e.g.
Gypsies or assimilation in caricatures of Central and Eastern European countries). Each perspective
enables focus on the different aspect of the images of the Other in caricatures, and reveal the various
coincidences between images and the social and cultural contexts.
Each figure drawn by caricaturist is equipped with distinctive signs and particular posture, frozen
in motion, thus representing their popular roles in ethnic interactions. Comparing ethnic caricatures
it might be said that attention of their authors focused on political situation in Europe and lifestyles
(on maps), as well as ethnic relations, border disputes and social phenomena (e.g. assimilation).
Figures presented in the article are used to build the unity of the state, but also disclose the areas of
social tensions. Myth of modernity is present in caricatures depicting the local peculiarities of moderni­
zation, but ethnic caricatures from official press guard tradition and unity. In the liberal Borsszem
Janko journal the images of magyarization (assimilation to Hungarian culture) reveal the dark side
of assimilation of minorities in Hungary in the end of 19 century - their protests and discontent.
Comparison of ethnic caricatures from distinct countries, brings to the conviction that worldview
depends on position occupied by artists in the society, and on individual viewpoints rooted in
personal experiences. That what seems to be well-known and exceptional in one cultural, might have
no meaning for the other group. It means that meaningful images demand 'reflection' beyond the
sphere of language and are embedded in the collective experience.
th

D.D.
Adres Autora:
Dr Dagnosław Demski
Instytut Archeologii i Etnologii PAN
Zakład Etnologii
A l . Solidarności 105, 00-140 Warszawa
e-mail: sanosara2@yahoo.ca

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6511" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6491">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/16c5a0f6c4a73c643f479ce8bdbe4143.pdf</src>
        <authentication>bae99052d6148902b920fc856500a9dd</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77560">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4395</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77561">
                <text>1977</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77562">
                <text>sztuka ludowa</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="77563">
                <text>malarstwo ludowe - pogranicza</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77564">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4089</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77565">
                <text>Obrazy na płótnie i papierze/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1977 t.31 z.4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77566">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1977 t.31 z.4; s.195-210</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77567">
                <text>Jackowski, Aleksander</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77568">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77569">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77570">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77571">
                <text>Aleksander Jackowski

OBRAZY NA PŁÓTNIE I PAPIERZE
(WSPÓŁCZESNE MALARSTWO LUDOWE I JEGO POGRANICZA)
Zdecydowana w i ę k s z o ś ć o b r a z ó w n a papierze i p ł ó t n i e , k t ó ­
re m o ż n a b y ł o s p o t k a ć w c h ł o p s k i c h izbach w X I X i na p o c z ą t k u
XX

w . w y k o n a n a b y ł a przez wyspecjalizowane w a r s z t a t y l u b

przez m a ł o m i a s t e c z k o w y c h m a l a r z y . P ł o d y i c h p r a c y d o c i e r a ł y

W o b u grupach m a m y do czynienia z n a w i ą z y w a n i e m
określonych

ludowych tradycji

estetycznych.

do

W pierwszej —

z ich f o r m ą r e l i k t o w ą , n i e ś w i a d o m ą , w drugiej — ze ś w i a d o m y m
p o s ł u ż e n i e m się m u z e a l n y m i w z o r a m i .

na wieś — kupowane przez p i e l g r z y m ó w w miejscach odpusto­

W grupie trzeciej więź z t r a d y c y j n ą s t y l i s t y k ą jest j e d n a k

w y c h i c u d o w n y c h , na j a r m a r k a c h , odpustach l u b t e ż o d w ę d r o ­

n i e u c h w y t n a . N i e s p o t y k a m y jej b o w i e m w malarstwie ś w i e c k i m ,

w n y c h k r a m a r z y s p r z e d a j ą c y c h , a n i e k i e d y m a l u j ą c y c h na po­

o p i s o w y m : p e j z a ż u , i l u s t r a c j i wiejskiego ż y c i a , portrecie n a j b l i ż ­

czekaniu ż ą d a n y

szych (z r e g u ł y — m a t k i , rzadziej ż o n y ) . Obrazy t a k i e m i e s z c z ą

temat.

O b r a z y dla l u d n o ś c i wiejskiej r ó ż n i ł y się o d w y k o n y w a n y c h

się c a ł k o w i c i e w k o n w e n c j i m a l a r s t w a amatorskiego. Z l u d o w ą

dla mieszczan, b y ł y strojniojsze, malowane p ł a s k o , schematycz­

t r a d y c j ą nic ich nie w i ą ż e : ani p o w ó d powstania, ani f u n k c j a

nie, jaskrawo w kolorystyce, bogate w s t y l i z o w a n ą

we w n ę t r z u , a n i t e m a t y k a , ani f o r m a , a n i s p o s ó b

ornamenty­

wykonania.

k ę w y s t ę p u j ą c ą w tle i na szatach . T y p o w o ś ć r o z w i ą z a ń ikono­

P o d s t a w ą takiego m a l a r s t w a jest b o w i e m ś w i a d o m a i u k i e r u n ­

graficznych

kowana

1

i formalnych ułatwia

ustalenie

miejsc

powstania

w i e l u t y c h o b r a z ó w . M a l o w a n o je w w i ę k s z y c h o ś r o d k a c h k u l t u
2

— C z ę s t o c h o w i e , K a l w a r i i Zebrzydowskiej, Odporyszowie i i n .
„ L u d o w o ś ć " m a l a r s t w a p o l e g a ł a więc n a p o d p o r z ą d k o w a n i u

obserwacja

natury, k t ó r a przecież

w sztuce ludowej

n i g d y nie m i a ł a miejsca. T o t e ż d o ś w i a d c z e n i e s z t u k i opartej n a
kanonio, schemacie, k o n w e n o j i — okazuje się w t a k i m

malar­

stwie b e z u ż y t e c z n e . Cóż w i ę c pozostaje innego, co p o z w o l i ł o b y

ich u j ę c i a u p o d o b a n i o m e s t e t y c z n y m wiejskiej k l i e n t e l i , a t a k ż e

n a m dostrzec k u l t u r o w ą o d r ę b n o ś ć takiego malarstwa?

na prostocie r o z w i ą z a ń , d y k t o w a n y c h z a r ó w n o o r g a n i z a c j ą pra-

że w n i k l i w a analiza g r u p y „ w i e j s k i e j " w plastyce a m a t o r ó w po­

Sądzę,

oy, j a k i m o ż l i w o ś c i a m i w y k o n a w c y . Organizacja praoy z w i ą z a ­

z w o l i ł a b y w y r ó ż n i ć pewne cechy, w y n i k ł e z i n n y c h n a w y k ó w

na z a ś b y ł a z s e r y j n ą

zasadę:

zdobniczych i k o l o r y s t y c z n y c h , a m o ż e i c h a r a k t e r u pracy na

w k ł a d z i e pra­

r o l i , innej więzi z p r z y r o d ą — ale b ę d ą t o raozej cechy drugo­

p r o d u k c j ą — realizowała więc

m a k s i m u m e f e k t u uzyskanego p r z y m i n i m a l n y m

r z ę d n e , nie d a j ą c e p o d s t a w y do w y r ó ż n i a n i a tego rodzaju malar­

cy i ś r o d k ó w .
ciążące

s t w a nawet w najszerzej p o j ę t e j k a t e g o r i i z w i ą z k u ze s z t u k ą l u ­

malarstwo

d o w ą . Dlatego t e n rodzaj m a l a r s t w a „ a m a t o r s k i e g o " p o m i n i e ­

ś w i e c k i e w postaci o b r a z ó w . Obraz z r e g u ł y p r z e d s t a w i a ł tema­

m y w dalszych r o z w a ż a n i a c h , p o z o s t a j ą c p r z y d w ó c h grupach

t y k ę s a k r a l n ą : M a t k ę B o s k ą z D z i e c i ą t k i e m , Jezusa, ś w i ę t y c h

uprzednio w y m i e n i o n y c h .

Pomijając

p o s z c z o g ó l n o niewielkie g r u p y l u d n o ś c i ,

k u wzorom kultury

miejskiej,

na w s i nie i s t n i a ł o

i t d . Obraz służył w i ę c k u l t o w i i w innej formie nie w y s t ę p o w a ł
w wiejskiej c h a ł u p i e .
Malarstwo o tematyoe religijnej
już w siedemdziesiątych

G r u p y te w zasadzie p o k r y w a j ą się z p o d z i a ł e m na t e c h n i k i ,
co w i ą ż e się przede w s z y s t k i m z f a k t e m , iż obrazy na szkło p o w ­

stosunkowo w c z e ś n i e , bo

l a t a c h u b . stulecia, zaczęło

zanikać,

s t a ł y po przerwie n i e m a l 70—80 letniej z inspiraoji z e w n ę t r z n y c h ,
n a t o m i a s t obrazy o charakterze

ludowo-naiwnym na

papierze

u s t ę p u j ą o placu l i t o g r a f i o m i oleodrukom. N a l e ż a ł o więo do dzie­

i p ł ó t n i e tworzono s ą przez nielicznych „ s a m o r o d n y c h " m a l a r z y ,

d z i n , k t ó r e o b u m a r ł y jeszoze w okresie n a j w i ę k s z e g o

j a k o ich w y p o w i e d ź osobista, d y k t o w a n a przede w s z y s t k i m we­

rozwoju

s t r o j u i zdobnictwa. W ł a ś n i e t o z d o b n i c t w o ( w y c i n a n k i , k w i a t y

wnętrzną potrzobą, twórczym imperatywem.

papierowe) j a k b y w t ó r n i e „ u ł u d o w i ł o " wieszane na ś c i a n a c h ob­
razy litograficzne, d o d a j ą c i m w a r s t w ę swojskiej dekoracji.

Obrazy na papierze i płótnie

S ą d z ę , że w ł a ś n i e z tego p o w o d u w n i e l i c z n y c h p r z y k ł a d a c h
wiejskiej t w ó r c z o ś c i malarskiej z okresu m i ę d z y w o j e n n o g o

(Ja-

W s y t u a c j i , gdy barwne reprodukcje m a l a r s t w a k o ś c i e l n e g o

noozko, B a r a ń s k a - D z i ę c i o l o w s k a ) m a m y do czynionia z k o n t y ­

są tanie i ł a t w o d o s t ę p n o , s t r a c i ł o sens r ę c z n e i c h malowanie.

n u a c j ą p o d s t a w o w y c h zasad f o r m a l n y c h t y p o w y c h dla ludowej

T y m bardziej, że w ł a ś n i e k u p n e w y o b r a ż e n i a M a t k i Boskiej czy

s z t u k i zdobniczej (symotria, d e k o r a c y j n o - k o n w o n e j o n a ł n e

trak­

Jezusa s p e ł n i a j ą p o s t u l a t y masowego odbiorcy wiejskiego i m i e j ­

s k ł o n n o ś ć do o r n a m e n t y k i , a n a t u r a l i z m ) — a l j

skiego. S ą b o w i e m „ j a k ż y w o " , kolorowo, konwencjonalne, w y ­

towanie k o l o r u ,

j u ż nie ze s t y l i s t y k ą d a w n y c h o b r a z ó w w y k o n y w a n y c h dla l u d u .

idealizowane.

M a l a r s t w o w s p ó ł c z e s n o nie jest więc p r z e d ł u ż e n i e m ż y w y c h

Czy jest wobec togo miejsce na t w ó r c z o ś ć m a l a r s k ą o chai'ak-

jeszcze t r a d y c j i , r ó ż n i się zdecydowanie o d m a l a r s t w a dawnego,

terzo r e l i g i j n y m ? Jest, alo na t w ó r c z o ś ć o oochach osobistych,

nawet w t e d y , g d y —• j a k w obrazach na szkle — pozornie w y ­

p o w s t a ł ą przede w s z y s t k i m dla siebie, z głębokiej

daje się n a j b l i ż s z e

p o t r z e b y . P o m i j a j ą o obrazy na szkle, bo to i n n a sprawa, o k t ó ­

dawnemu.

W y r a ź n i e dostrzegalna staje się cezura m i ę d z y t r z e m a r o ­
dzajami m a l a r s t w a w y s t ę p u j ą o y m i obecnie na w s i . Pierwsza gru­
pa

wownętrznej

rej b ę d z i e m o w a w cz. I V , w s p ó ł o z e s n e m a l a r s t w o religijne

jest

t w ó r c z o ś c i ą w y n i k a j ą c ą z rzeczywistoj p o t r z e b y i n t e r p r e t a c j i re­

t o obrazy o t r e ś c i a c h r e l i g i j n y c h , malowane z p o t r z e b y we­

l i g i j n y c h t r e ś c i . Jest ono ś w i a d e c t w o m , a nawet i f o r m ą p r z e ż y ć

w n ę t r z n e j , przede w s z y s t k i m dla siebie, sceny g r a w i t u j ą c e w kie­

r e l i g i j n y c h , a k t e m w i a r y , p o s ł a n n i c t w a , w k t ó r y m z a w a r t y jest

r u n k u , k t ó r y n a z y w a się zazwyczaj

„naiwnym".

stosunek

D r u g ą g r u p ę s t a n o w i t w ó r c z o ś ć ś w i a d o m i e s t y l i z o w a n a na
dawną „ludową",
zewnętrznej

w y k o n y w a n a przede w s z y s t k i m z

do ś w i a t a , do w a r t o ś c i m o r a l n y c h , do

transcenden­

tnych przeżyć i doznań.

inspiracji

Potwierdza to twórczość D o r o t y L a m p a r t , Nikifora, Michała

i dla odbiorcy miojskiogo, inteligenckiego (ściślej

M a z u r k a , M a r i i W i ś n i o s , K a t a r z y n y G a w ł o w e j czy J ó z e f a F r a n u -

m o ż n a b y to o k r e ś l i ć : dla inteligencji, k t ó r a nie jest b e z p o ś r e d n i o

siaka, m a l u j ą c y c h

pochodzenia

d ł a siobie. J o ż e ł i p o d e j m o w a l i t e m a t y k ę s a k r a l n ą , to nie dlatego,

c h ł o p s k i e g o , b ą d ź b ę d ą o n i ą —• n a d a ł

zachowuje

z p o t r z e b y w e w n ę t r z n e j , przede w s z y s t k i m

u c z u c i o w ą więź z k u l t u r ą l u d o w ą ) . D o tej g r u p y zaliczyć trzeba

że b y ł t o j e d y n y d o s t ę p n y i m s p o s ó b pozyskania obrazu, do k t ó ­

cało obecno m a l a r s t w o na szkle.

rego m o g l i b y się m o d l i ć , obrazu, k t ó r y b y s p e ł n i a ł konwencjo-

195

�Zofia B a r a i i s k a - D z i ę c i o l o w s k a , Lubiczlco, g m . G r ę b o s z ó w , w o j . t a r n o w s k i e : i l . 1. Śn\ Barbara wśród lilii, farba k l e j o w a / t e k t u r a ,
w y r u . 4 9 x 3 8 , 5 c m . 1937 г . ; i l . 2. Sw. Anna z Matką
Boską, farba k l e j o w a / t e k t u r a , w y m . 47,5 x 36 c m . 1937 r.

n a l n ą rok; о!('л\&lt;&gt;су]п%. K a ż d y z n i c h m ó g ł t a k i obraz k u p i ć , jeśli

n a i w n o ś c i ą u j ę c i a ś w i ę t e j sceny p r z e s ą d z a o szczególnej poetyce

jednak p o d e j m o w a ł

tych obrazów.

t e m a t sakralny, c z y n i ł to, b y d a ć w y r a z

s w y m emocjom, potrzebie bardziej a k t y w n e g o p r z e ż y c i a t r e ś c i

A l o o k o ł o 1935 r. m a l a r k a z a m i l k ł a . W y s z ł a za m ą ż , prze­

r e l i g i j n y c h . T w ó r c z o ś ć s t a w a ł a się w ó w c z a s a k t e m m o d l i t w y , roz­

n i o s ł a się do innej w s i . P r z y j ę ł a nazwisko D z i ę c i o ł o w s k a i ani

m y ś l a n i e m o sprawach n a j w a ż n i e j s z y c h , obraz — m o r a l i t e t o m .

w głowie jej nie p o s t a ł o

malować

w ł a s n o r ę c z n i e religijne ob­

mające

razy, k t ó r e wszyscy z a m o ż n i e j s i gospodarze k u p o w a l i ; k t ó r e po­

na eelu t y l k o p r o d u k c j ę o b r a z ó w dla w s i . Jest niepotrzebne. W y ­

w i n n o się k u p o w a ć . S t a ć j ą b y ł o p r z e c i e ż na t o . M ą ż b y ł stolarzem

p a r ł a jo litografia, drukowane reprodukcje k o ś c i e l n y c h o b r a z ó w .

a wieś L u b i c z k o , c h o ć t y l k o o 7 k m o d l e g ł a o d Z a l i p i a , z a r z u c i ł a

Ł a t w e do nabycia w o d p u s t o w y c h k r a m a c h i u

j u ż dawne, t r a d y c y j n e zdobienie.

Xie istnieje j u ż j e d n a k ludowe malarstwo sakralne

wędrownych

s p r z e d a w c ó w lepiej z a s p o k a j a j ą dewocyjne i estetyczne p o t r z e b y

Dzięciołowska

całkowicie

swych umiejętności

nie

zapom­

odbiorcy. W z r ó s ł z r e s z t ą niepomiernie p o z i o m ż y c i a i nie stanowi

n i a ł a . M a l o w a ł a , ale j u ż inaczej, bardziej „ m i e j s k o " . G d y w la­

na ogół ż a d n e g o p r o b l e m u nabycie takiego samego obrazu, j a k i

t a c h s z e ś ć d z i e s i ą t y c h odnaleziono j ą , i n i e m a l r ó w n o c z e ś n i e B H Z

m a j ą m i e s z k a ń c y miast.

,,Desa" oraz kolekcjoner L u d w i g Z i m m e r e r poprosili j ą o p r z y ­

T y l k o najbiedniejsi, k t ó r y c h nie s t a ć na M a t k ę B o s k ą w zło­
conych ramach,

zmuszeni

s ą sami n a m a l o w a ć jej wizerunek.

G d y b y j e d n a k m o g l i k u p i ć g o t o w y obraz — niechybnie b y t o
uczynili.

s ł a n i e swych o b r a z ó w — u c z y n i ł a t o s k w a p l i w i e . Z i m m e r e r o w i
p r z y s ł a ł a d o ś ć marnie n a m a l o w a n ą k o p i ę Słoneczników
Poproszono

O b r a z ó w d e w o c y j n y c h nie maluje się ,,dla m i a s t a " .

Nie

s t a ł y się p r z e d m i o t a m i d e k o r a c y j n y m i — j a k r z e ź b i o n e ś w i ą t k i ,

V a n Go-

gha.
j ą w ó w c z a s , a b y s p r ó b o w a ł a w r ó c i ć do

swych d a w n y c h o b r a z k ó w . N i e b y ł o

to ł a t w o .

stylu

Dzięciołowska

p r ó b o w a ł a j o d n a k s t a ć się na p o w r ó t B a r a ń s k ą . U s i ł o w a ł a n a ś l a ­

stawiano obok k o l o r o w y c h p t a s z k ó w na p ó ł k a c h z k s i ą ż k a m i .

d o w a ć s a m ą siebie sprzed lat. N i e w y c h o d z i ł o to dobrze. Dener­

Jedynie obrazy na szkle p r z e s z ł y

kulto­

w o w a ł a s i ę , a nawet p r z e s t a ł a na pewien czas m a l o w a ć . P ó ź n i e j

wej do estetycznej, ale b y ł o to m o ż l i w e dlatego, że p o j a w i ł y się

z n ó w s p r ó b o w a ł a . S i ę g n ę ł a po w z o r y do plansz z k s i ą ż k i Seweryna

w s p r z e d a ż y j u ż w t e d y , gdy o d blisko w i e k u p r z e s t a ł y b y ć po­

Polskie

trzebne na w s i . P o j a w i ł y się na fali

znaleźć formułę

ewolucję

od

funkcji

p a m i ą t k a r s t w a i m o d y na

cepeliowską sztukę ludową.

malarstwo

ludowe

( i l . 3, 4). J e d n a k

dekoracyjną

organizującą

trudno

całość.

jej było

Wydzielała

w kwadracie ś w i ę t ą s c e n ę , m a l o w a n ą t r o c h ę nieporadnie, p o t e m

Jeden z n a m t y l k o l i c z ą c y się p r z y k ł a d ludowego malarstwa

o t a c z a ł a j ą szerokim obramieniom k w i a t ó w i roślin. W y c h o d z i ł o

na papierze, przeznaczonego dla o d b i o r c y inteligenckiego, ma­

to n i e ź l e , ale b r a k b y ł o w t y c h k a r t o n a c h dawnej p o e t y k i , b r a k

larstwa

podejmującego

wątki

religijne.

S ą to obrazy

Zofii

U r o d z i ł a się ona w 1907 r o k u w Z a l i p i u . J a k o
malowała

ściany

s p a j a j ą c e j całość ż y w i o ł o w e j o r n a m e n t y k i (por. i l . 1, 2). B y ł y to
w ł a ś c i w i e w y p r a c o w a n i a na zadany t e m a t . Proszono j ą , by ma­

В a r a ń s к i e j - 1) z i ę с i o ł o w s к i e j .
dziewczyna

l o w a ł a j a k n i e g d y ś , więc p r ó b o w a ł a .

d o m ó w , dekoracyjno k a r t o n y , ś w i ę t e obrazy.

A l e w m ł o d o ś c i t w o r z y ł a na „ l u d o w o " , g d y ż b y ł t o jej na­

W t r z y d z i e s t y c h l a t a c h z a i n t e r e s o w a ł się n i ą Tadeusz Seweryn

t u r a l n y s t y l , jej estetyka. N i e c h c i a ł a w ó w c z a s , a pewnio i nie

i n a m ó w i t, b y w y k o n a ł a k i l k a n a ś c i e o b r a z ó w dla M u z e u m E t ­

bardzo u m i a ł a m a l o w a ć inaczej. Teraz z a ś w r a c a ł a do „ l u d o w o ś c i "

nograficznego w K r a k o w i e . N a m a l o w a ł a . D o dziś obrazy te w i ­

z n a m o w y , j a k do k o n w e n c j i , k t ó r a przez te t r z y d z i e ś c i ł a t prze­

szą w m u z e a l n y c h salach. Jest w n i c h z a d z i w i a j ą o e

stała już być j e j

warstwy

ornamentalnej

i tematycznoj, żywiołowa

zespolenie
dekoracyj­

n o ś ć . W ł a ś n i e t a d e k o r a c y j n o ś ć w p o w i ą z a n i u z nieco d z i e c i ę c ą

196

konwencją.

M a l u j e , ale dla m i e j s k i c h i n s t y t u c j i , nie dla siebie, n i e dla
otoczenia. Maluje z r e s z t ą coraz sprawniej. Raz t y l k o

podjęła

�I I . 3. Z. B a r a ń s k a - D z i ę c i o l o w s k a Matka Boska z Dzieciątkiem,
niowo j . Matka Вояка Gromniczna,

t e m a t n o w y , k t ó r y ujęła c a ł o ś c i o w o , r o z w i ą z u j ą c

t e m p e r a / k a r t o n , w y m . 5 3 x 4 2 , 5 cm. I ) . 4. Obraz z M a ł o p o l s k i p o ł u d ­
ol./pł., w y m . 6 8 x 5 3 c m . 2. p o l . X I X w .

go na, zasa­

w k t ó r y pakuje się m a s ł o . N a j c h ę t n i e j maluje p r z y pomocy zgnie­

dzie obrazka, otoczonego k w i e t n ą b o r d i u r ą . B y l to obraz (wielo­

cionego, starego plastra na r e u m a t y z m . N i k t jej nie u c z y ł . Za­

k r o t n i e p o t e m p o w t a r z a n y i ulepszany) p r z e d s t a w i a j ą c y

częła, a b y p o m ó c synowi w odrobieniu lekcji. P ó ź n i e j malowała,

Ojca

Kolbego w O ś w i ę c i m i u . Obraz, w k t ó r y z a a n g a ż o w a ł a się emocjo­

j u ż dla siebie, dla p r z y j e m n o ś c i . K r y l a się z t y m . na wsi c h ł o p k a

nalnie.

m a l u j ą c a u w a ż a n a jest w c i ą ż za, „ d z i w n ą " . Z w ł a s z c z a że jej ob­

P o w i e d z i a ł e m , że ź r ó d ł e m religijnych inspiracji

innych

ma­

razy religijno

daleko odbiegają,

od

wzorów

ikonograficznych.

l a r z y (na papierze, p ł ó t n i e czy dykcie) b y ł a w e w n ę t r z n a potrzeba.

Dzieje się t o j e d n a k w b r e w jej w o l i . W z ó r , g d z i e ś uprzednio zo­

Czasem, j a k u К a t a r z у n у

baczony, ulega z biegiem czasu n i e ś w i a d o m e j p r z e r ó b c e , ,,prze-

G a w e 1 (ur. w

1895

г.), b y ł a

to c h ę ć przystrojenia miejsca w k t ó r y m się mieszka, stworzenia

pominaniu".

sobie swego w ł a s n e g o , m a l u t k i e g o n i b y — raju.

Obrazy M a r i i W i ś n i o s dalekie są od t y c h , k t ó r e akcept uje

Przed paroma l a t y stara,, niezdolna j u ż do pracy, z a c z ę ł a
Gawlowa p r z y o z d a b i a ć ś c i a n y swej malej izdebki. M a l o w a ł a

na

s p o ł e c z n o ś ć wiejska. R ó ż n i ą się t e ż od dawnego ludowego
larstwa.

Różnią

dynamiką,

t y n k u i na p a p i e r a c h : a n i o ł y , ś w i ę t y c h , M a t k ę B o s k ą ( i l . 5). K o ­

ekspresją,

lorowo, d z i c c i ę c o - n a i w n o w r y s u n k u , p i ę k n e

W odczuciu ś r o d o w i s k a nie są one

w

szczerości i de­

koracyjnej p o e t y c k o ś c i . M a l u n k i „ l u d o w e " w swej

kompozycji,

się

nimi jak

Heródek

aniołkami,

które

rzeźbił

T

i staw iał obok siebie na ł ą c e , na, kamieniach w p o t o k u .
z r e s z t ą ona sama. N i c nie ma w jej m a l u n k a c h z m i s t y k i , z eks­
tazy, p r z e ż y c i a m ę k i P a ń s k i e j , nic z szukania sensu istnienia,
moralnych.

pozbawiona, z w ą t p i e ń

Wiara
i wahań.

Gawłowej
Nic

nie

jest

bezdyskusyjna,

zakłóca

pierwiastka,

ma­

tematu,

dekoracyjnego.

„ l u d o w o " . Są obce, raczej

dziwne, j a k wszystko co r o b i W i ś n i o s . N i e w y k o n u j e ona b o w i e m
M a l a r k a zabiega, j e d n a k o uznanie. Wcale nie chce b y ć pro­
gramowo „ z g r z e b n a , " . A b y p o k a z a ć s w ą s p r a w n o ś ć , r o b i kopie
z p o c z t ó w e k , r e p r o d u k c j i , maluje sceny l e ś n e i egzotyczne ( i l . 9).

R e l i g i j n o ś ć Ga,włowej jest dobra,, prosta i ufna. T a k ą jest

problemów

ornamentyki,

ujęciem

m a k a t , nie d ą ż y do zdobienia swego wnętrza,.

w b a r w n o ś c i , w s y m e t r i i i r y t m i c e , która, je organizuje.
Otaczała

brakiem

indywidualnym

przekonania

o sensie i ł a d z i e ś w i a t a . Takie t e ż są jej o b r a z k i . Maluje je c h ę t n i e ,

A l e n a p r a w d ę s o b ą jest t y l k o w t e d y , g d y się poddaje transowi
malowania. Z w ł a s z c z a gdy pracuje szybko, szkicuje t y l k o s c e n ę ,
k t ó r ą p r z e ż y w a w d u ż y m n a p i ę c i u e m o c j o n a l n y m , w nocy, cza­
som j u ż przed ś w i t e m , zmęczona,, bliska stanom
luje siebie m y ś l ą o i n n y c h .

z w i d o c z n ą p r z y j e m n o ś c i ą , w c i ą ż jeszcze nie dla p i e n i ę d z y . M a ­
luje l u d z i o m , k t ó r y c h l u b i . D z i e l i się z n i m i obrazami j a k d o b r ą
nowiną.

Takie obrazy, robione w ł a ś n i e na ..luzie", szkicowo, na, z ł y c h
papierach ( k t ó r y c h nie musi s z a n o w a ć ) m a j ą najsilniejszy w y r a z .
Nie

O d k i l k u l a t , gdy t w o r z y na s p r z e d a ż , stara się p r z e d s t a w i a ć

halucynaeyj-

n y m . Z a p o m i n a w t e d y o t y m , co p o w i e d z ą s ą s i e d z i , nie k o n t r o ­

szuka w n i c h — j a k

pocieszenia. Maluje

Ga,wlowa — r a d o ś c i ani

sceny o d u ż y m

napięciu

radosnego

dramatycznym,

coraz t o nowe t e m a t y religijne, historyczne, obyczajowo-ludowe

bolesne — biczowanie, m ę k ę , ś m i e r ć . Szuka w n i c h sensu cier­

(Krakowiacy).

pienia, k t ó r e s t a ł o się w a r u n k i e m odkupienia,

G d y nie jest pewna, czy intencje jej b ę d ą p r a w i d ł o w o

odebrane, dodaje
obrazu. Oto Arka

podpis — wprost

na

odpowiednim

miejscu

Noego. W wodzie l e ż ą p o k o t e m postacie. „ J u s

są z a t o p i e n i " — pisze m a l a r k a , a b y nic b y ł o w ą t p l i w o ś c i .
Maria

W iś n io s

(ur. w 1914 r.) t w o r z y

od

przeszło

• dwudziestu l a t , p r z e w a ż n i e ś w i ę t e obrazy, malowane a,kwarelą,

również i tych,

k t ó r z y te cierpienia z a d a j ą . S ą to obrazy czasem nawet mroczno,
bliższe mistyce niż ewangelicznej p r z y p o w i e ś c i .
N a t o m i a s t w t e d y , gdy W i ś n i o s m y ś l i o s ą s i a d a c h , stara się
b y ć j a k najbardziej konwencjonalna, zbliża się do b a n a ł u , naturalistyczncj

poprawności.

t e m p e r ą , rzadziej k r e d k ą . W y k o n u j e je na d u ż y c h arkuszach pa­

s t r o w a ć " , d ą ż ą c usilnie

kowego papieru, na czystej stronie tapet, kartonie, pergaminie,

świętych

Przestaje
do

ckliwej,

„wyrażać",

zaczyna

landrynkom a( ' j

„ilu­

Imhiości

przedstawień.

197

�cję d e k o r a c y j n ą , t a k c h a r a k t e r y s t y c z n ą dla ludowego m a l a r s t w a .
L u d o w e s ą r ó w n i e ż r z e ź b y Franusiaka, i w n i c h toż o d w o ł u j e się
do bliskiego sobie d o ś w i a d c z e n i a wiejskiego. T a m j e d n a k , gdzie
p u n k t e m w y j ś c i a staje się obserwaoja p r z y r o d y , jest

amatorem

p o d o b n y m i n n y m , a m a t o r e m — p r z y z n a j ę — m a l u j ą c y m w nieco
naiwnej

k o n w e n c j i . G d y b y m nie

znał

chłopskiego

rodowodu

Franusiaka, nie w y c z y t a ł b y m go w s p o s ó b p r z e k o n u j ą o y z jego
k r a j o b r a z ó w . Z prac Franusiaka nie d o m y ś l i ł b y m się t o ż n a p i ę ć
emocjonalnych, k t ó r e je p o p r z e d z a ł y i k t ó r y c h ofektem s ą jego
r z e ź b y i obrazy.
W

twórczości, k t ó r ą

t u o m a w i a m , emocja

odgrywa

rolę

bardzo i s t o t n ą . M o ż e nawet nie m n i e j w a ż n ą n i ż konwencja w y ­
r a z u zwana s t y l e m . M ó w i się b o w i e m wiele o upodobaniach este­
t y c z n y c h , ale prawie wcale o charakterzo ś w i a d o m o ś c i , z w ł a s z c z a
religijnej. Tymczasem w ł a ś n i e ś w i a t o p o g l ą d wydaje się n i e k i e d y
najważniejszy — jako p r o d u k t k u l t u r y chłopskiej i wyraz jed­
n o s t k o w y c h p o s z u k i w a ń , k t ó r y c h granice s ą przez t ę k u l t u r ę zde­
terminowane.
W t y m miejscu p o s ł u ż ę się p r z y k ł a d e m o b r a z ó w
Mazurka

M i c h a ł a

(1903—1959). M a l o w a ć z a c z ą ł p ó ź n o , dopiero w t o d y

g d y ciężko chory z d a ł sobie s p r a w ę , że zbliża się do kresu swego
ż y c i a . P r a c o w a ł w o g r o m n y m n a p i ę c i u , d z i e ń i noc, k r y j ą c

swe

obrazy p r z e d oczami l u d z i , nawet ż o n y . W c i ą g u trzech z i m o w y c h
m i e s i ę c y w y k o n a ł k i l k a n a ś c i e o b r a z ó w , w zdecydowanej
szości o tematyce

więk­

4

religijnej .

Co c h c i a ł przez nie w y r a z i ć ? Czemu t w o r z y ł je r e s z t k a m i sił,
w p o ś p i e c h u , w y ś c i g u ze ś m i e r c i ą ? Czemu w y b r a ł t a k ą w ł a ś n i e
f o r m ę p r z e s ł a n i a , a nie i n n ą — b l i ż s z ą

doświadczeniom

swego

ż y c i a ? N i e b y ł p r z e c i e ż malarzem, c h o ć z a j m o w a ł się w i e l o m a
r z e m i o s ł a m i , w t y m i a r t y s t y c z n y m i . Po ojcu — u p r a w i a ł ciosiołk ę i r z e ź b i ł ś w i ę t e postacie i szopkowe f i g u r k i . B y ł zdunem, l u t n i k i o m , stolarzem i k o w a l e m . W l a t a c h d z i e c i ń s t w a i m ł o d o ś c i

П. б. K a t a r z y n a G a w e ł , Z i e l o n k i , w o j , k r a k o w s k i e

c h o d z i ł z w y k o n a n ą przez siebie s z o p k ą , u k ł a d a ł t e k s t y j a s e ł k o ­
wych przedstawień, m u z y k ę . W y b u d o w a ł też własnoręcznie dom
i p r z y o z d o b i ł d r z w i p ł a s k o r z e ź b ą o tematyce religijnej. W po­
b l i ż u d o m u p o s t a w i ł k u ź n i ę , k o w a l e m b y ł d o b r y m i lubił to za­

T a k i e d w a bieguny, m i ę d z y k t ó r y m i r o z p i ę t a jest t w ó r c z o ś ć ,
widoczne s ą i u i n n y c h w s p ó ł c z e s n y c h malarzy.
Franusiak

Oto

Józef

3

(ur. 1914 r . ) . Maluje on j a k b y w d w ó c h r ó w n o ­

l e g ł y c h k o n w e n c j a c h : amatorskiej i l u d o w e j ( i l . 10, 11). Scenki

j ę c i e . N i g d y j e d n a k nie m a l o w a ł .
Szukając

p r z y c z y n , dla k t ó r y c h

za ś r o d e k przekazania

obrał właśnie

malarstwo

n u r t u j ą c y c h go m y ś l i i d o z n a ń , z w r ó ć m y

u w a g ę na w a ż n y f a k t w jego ż y c i u . U r o d z i ł się w B r z e ż a w i e , na

obyczajowe, k r a j o b r a z y — w y n i k a j ą z obserwacji ś w i a t a , z szu­

P o g ó r z u P r z e m y s k i m i p r z e ż y ł t a m 41 l a t , otoczony szacunkiem,

kania

trójwy­

silnie z r o ś n i ę t y ze ś r o d o w i s k i e m , m i e j s c o w y m i z w y c z a j a m i i ob­

spo­

r z ę d a m i . W l a t a c h w o j n y m u s i a ł j e d n a k swój d o m o p u ś c i ć , o s i a d ł

realistycznej

zasady p o r z ą d k u j ą c e j

przedmioty

miarowe na p ł a s z c z y ź n i e obrazu. N a t o m i a s t Matki

Boskie,

w i t e w k w i a t a c h , p r z y j m u j e m y za „ l u d o w e " , p o n i e w a ż

Franu­

w ó w c z a s na D o l n y m

Śląsku, w Ryczeniu koło Góry. Zmieniał

siak p r z y j ą ł w n i c h k o n w e n c j ę b l i s k ą d a w n y m l u d o w y m obrazom.

nie t y l k o otoczenie, ale i ś r o d o w i s k o k u l t u r o w e . T o , do czego

P r z y j ą ł z a s a d ę dekoracyjnego p o t r a k t o w a n i a t e m a t u , p o ł ą c z e n i a

p r z y w y k ł — b u d z i ł o u ś m i e c h p o l i t o w a n i a , n a r a ż a ł o go na d r w i ­

w i z e r u n k u z o r n a m e n t y k ą , p ł a s k o z d o b i ą c ą szaty i o r g a n i z u j ą c ą

n y . Ze s w o j ą s z o p k ą , z a m i ł o w a n i a m i — w y d a w a ł się o d m i e ń c e m

obraz. K w i a t y stylizuje, t r a k t u j e u m o w n i e , bez t r o s k i o relacje

z innego ś w i a t a , r e l i k t e m czasu, k t ó r y w t y m miejscu j u ż dawno

wielkościowe

p r z e m i n ą ł . D z i e l i ł y go od nowego otoczenia n a w y k i k u l t u r o w e ,

wobec

siebie

i wobec

realistycznie

traktowanej

twarzy.
Ludowość

s p o s ó b b y c i a , w r a ż l i w o ś ć a r t y s t y c z n a (na wiersz, m u z y k ę , p r z y ­
Marii

Wiśnios

dostrzegam

w jej

mentalności,

r o d ę ) , g ł ę b o k o r o z w i n i ę t e życie duchowe, z a m i ł o w a n i e r z e ź b i a r ­

w t y m , co j ą ł ą c z y z czasem p r z e s z ł y m c h ł o p s k i e j k u l t u r y . N i e

skie. B y ł y to p r z e c i e ż l a t a o k u p a c j i i powojennego

n a ś l a d u j e r o z w i ą z a ń , k t ó r e odbieramy d z i ś j a k o „ s t y l " , ale spo­

t y c h ziem. L a t a raczej p o e t y k i wosternu n i ż wiejskiej sielanki.

s ó b , w j a k i i n t e r p r e t u j e t e i n a t , zbliża j ą do togo, co odczuwam
jako chłopską świadomość religijną i e s t e t y c z n ą .

zasiedlania

Czuł się samotny, w y o b c o w a n y . M ó w i ł , że jest j a k drzewo
w y r w a n e z k o r z e n i a m i i rzucone na o b c ą z i e m i ę . P r z e ż y w a ł sta­

W p o j ę c i u wieloznacznym, j a k i m jest „ l u d o w o ś ć " , czasem

n y depresji, p o g r ą ż a j ą c się w r e l i g i j n y c h r o z m y ś l a n i a c h . W jego

zwraca n a s z ą u w a g ę aspekt p o w s z e c h n o ś c i , k i e d y indziej w y r a z

listach c z ę s t o w ó w c z a s p o j a w i a j ą się s ł o w a „ m i ł o ś ć " i „ d u c h o ­

f o r m a l n y (styl) czy z w i ą z e k z p e w n ą f o r m a c j ą m y ś l e n i a i odczu­

wość".

w a n i a ś w i a t a . W tej w ł a ś n i e k a t e g o r i i m ó w i ę o l u d o w o ś c i M a r i i

wspomina o m i s t y c z n y m charakterze jego w i a r y . B y ł o m u c i ę ż k o ,

Jadwiga

M a l i n o w s k a , sumienna

biografka

Mazurka,/

W i ś n i o s . E l i m i n a c j a szczegółu, m o n u m e n t a l i z m w y n i k ł y z p r o ­

nio u m i a ł się p r z y s t o s o w a ć do n o w y c h w a r u n k ó w , c h o r o w a ł , s z u k a ł

p o r c j i i syntetycznego

pomocy w szpitalu psychiatrycznym.

widzenia, t r a k t o w a n i e k o l o r u dekoracyj­

nie, a nie funkcjonalno-realistycznie, h i e r a t y c z n o ś ć , s t a t y k a u j ę c i a ,

Psycholog p o w i e d z i a ł b y w t y m miejscu — ucieczka w cho­

wyczucie r ó w n o w a g i k s z t a ł t ó w , r y t m i k i i w a l o r ó w s y m e t r i i —

r o b ę , k o n f l i k t m i ę d z y o s o b o w o ś c i ą w r a ż l i w ą , o d u ż y m poczuciu

wszystko to c z y n i m a l a r s t w o p a n i W i ś n i o s bliższe k u l t u r z e , a więc

własnej godności, a nowymi warunkami życia.

i sztuce ludowej niż j a k i e m u k o l w i e k i n n e m u k r ę g o w i

kulturo­

wemu.
. . L u d o w o ś ć " Franusiaka

w i d z i m y z a ś przez p r y z m a t

stylu

jego k w i e t n y c h M a d o n n . Przez t o , że p r z y j m u j e w nioh k o n w e n ­

198

Mazurek m i a ł ż o n ę , troje dzieci. Bogato życie w e w n ę t r z n e
r o z ł a d o w y w a ł w m o d l i t w i e , w p r z e m y ś l e n i a c h . G d y c z u ł , że opu­
s z c z a j ą go siły, z a c z ą ł m a l o w a ć . M a pewnie r a c j ę M a l i n o w s k a ,
g d y zastanawia się, ozy u c z y n i ł b y

to

pozostając

w

dawnym

�ś r o d o w i s k u , gdzie b y l z r o z u m i a n y , gdzie czul się p o t r z e b n y . „ N a

, , ( . . . ) P i e r w o t n a , dewocyjna funkcja

obcj^m gruncie — pisze — gdzie r z e c z y w i s t o ś ć

o d s u n i ę t a na p l a n dalszy — g ó r u j e idea w y r a ż e n i a

przestała

dos­

t a r c z a ć oparcia i duchowej s t r a w y , m a l a r s t w o s t a ł o się o s t a t n i ą

obrazu religijnego

zostaje

wewnętrz­

8

nych refleksji". — zauważa Malinowska .
Mazurek

f o r m ą w y p o w i e d z i i ucieczki. M o ż e b o d ź c e m b e z p o ś r e d n i m sta­

interpretuje

wzorce

zapożyczone

z

ikonografii

ły się studia malarskie syna? Z d o b y w a o d b i o r c ę i cel: przekaza­

zachodniej i wschodniej. Spaja je w j e d n ą c a ł o ś ć . Czyni t o

nie wszystkiego w m a l a r s k i m testamencie. Maluje j a k

jak

gdyby

sądzę — świadomie.

Nie

przypadkiem

też

Matka

—

Boska

w ekstazie, w p o ś p i e c h u , p r z y ś w i e c y , s ł a b n ą c z g ł o d u , „ b y z d ą ­

u p o d a b n i a się w s t r o j u , a nawet w t y p i e u r o d y do wiejskiej ko­

ż y ć " . Z n i e c i e r p l i w o ś c i ą o o z e k i w a ł p o w r o t u syna, aby jeden po

b i e t y . P ł a s z c z zatraca p o d o b i e ń s t w o z m a f o r i o n e m , p r z y p o m i n a

d r u g i m o d s ł a n i a ć p r z y k r y t e gazetami obrazy, z n a p i ę c i e m bada­

c h u s t ę . Podobnie c h ł o p s k a chusta u p i ę t a zostaje na jej g ł o w i e ,

j ą c w r a ż e n i e jakie

a w r ą c z c e Pana Jezusa p o j a w i a się w i ą z a n k a k w i a t ó w ż y w o p r z y ­

5

wywierają..." .

Co p r z e d s t a w i a ł y te obrazy? J a k i e t o t r e ś c i p r a g n ą ł umie­
r a j ą c y c z ł o w i e k p r z e k a z a ć swemu synowi? W y o b r a ź n i a podsuwa
n a m wizję Boscha, Gustava Moreau, n i e p o k ó j v a n Goghowskich
p ł ó c i e n . N i c z tego. M a z u r e k s k r u p u l a t n i e

malował

wizerunki

ś w i ę t o , M a t k ę B o s k ą z D z i e c i ą t k i e m ( i l . 13), O s t a t n i ą W i e c z e r z ę ,
P o j m a n i e , Chrystusa p r z e d P i ł a t e m ( i l . 12), Serce Jezusa... Za­
w a r ł w n i c h ł a d u n e k swego n i o p o k o j u , t r o s k i , w i a r y i nadziei.
„ P r z y ś w i e c a ł o m u , j a k m o ż n a się d o m y ś l a ć , pragnienie zawar­
cia idei m a j ą c y c h

zbawczy w p ł y w n a s k ł ó c o n y c h ,

walczących

6

z s o b ą l u d z i — idee „ M i ł o ś c i " i „ D u c h o w o ś c i " . . . "

p o m i n a j ą c a ludowe b u k i e t y . M a l i n o w s k a , o d n o t o w u j ą c to s k r u ­
pulatnie,

podsumowuje.

,,(...)celem

malarza

było

stworzenie

przedstawienia j a k n a j b l i ż s z e g o sobie, uosobienie i d e i c h ł o p s k i e j
Matki

9

Bożej" .

Z a p o m i n a m y c z ę s t o o r o l i s z c z e g ó ł u , pozornego d r o b i a z g u ,
a p r z e c i e ż n i e g d y ś s p ó r o przecinek czy i n n y , p o z o r n y drobiazg,
w i ó d ł do schizm, rozbicia k o ś c i o ł ó w . D l a M a z u r k a szczegół i n ­
t e r p r e t a c y j n y w i ą z a ł się z p r z e m y ś l e n i e m sensu i d o ś w i a d c z e ń
jogo ż y c i a . A b y

o t y m p o w i e d z i e ć i n n y m — nie

potrzebował

r o z b u d o w y w a ć w a r s t w y t e m a t y c z n e j , sięgać do alegorii, symbo­
l i k i , eschatologicznych w i z j i . P r z e r a s t a ł o to z r o s z t ą jogo m o ż l i ­

Nasuwa się m y ś l o B a z y l i m A l b i c z u k u , k t ó r y analogiczne

w o ś c i , w y p o w i a d a ł się w i ę c i n t e r p r e t u j ą c t e m a t o k r e ś l o n y przez

7

t r e ś c i w y r a ż a w s w y m m a l a r s k i m dziele . A l e A l b i c z u k przeciw­

k o ś c i e l n ą i k o n o g r a f i ę . C h c ą c w y p o w i e d z i e ć siebie, swoje p r z e m y ­

stawia ludzkim n a m i ę t n o ś c i o m h a r m o n i ę przyrody, w p o r z ą d k u

ś l e n i a — m a l o w a ł obrazy, pozornie t y l k o konwencjonalno w to-

wszechświata widząc „ k s z t a ł t miłości", Mazurek zaś prowadzi

matyce.

n a s z ą m y ś l do spraw, w k t ó r y c h k u l m i n u j e

się sens ludzkiego

losu — do p a m i ę c i O f i a r y i Odkupienia.

A Nikifor?
życia.

Było

jeszcze

Malowanie b y ł o dla niego sposobem, f o r m ą
czymś — moralitetom,

prawdą

głoszoną

P r z y o g l ą d a n i u t y c h o b r a z ó w w a ż n y jest nie t y l k o t e m a t

i p r z e k a z y w a n ą ludziom w tysiącach małych obrazków, z k t ó ­

ikonograficzny, ale i olomenty pozornie m a ł o z n a c z ą c e , wniosio-

r y c h ż a d e n nie b y ł r e p l i k ą drugiego. N i k i f o r (1895(?)—1968) w y ­

ne przez malarza. Zwróćmy

na nie u w a g ę , ono to bowiem

po­

rósł w k r ę g u k u l t u r y c h ł o p s k i e j , k u l t u r y ł e m k o w s k i e j , i to

s z e r z a j ą t r e ś c i religijne zawarte w temacie obrazu, n a d a j ą c

im

w a ż y ł o w d u ż y m s t o p n i u n a jego t w ó r c z o ś c i . N a j w y r a ź n i e j w i ­

odbiorcy.

doczne jest t o w z a m i ł o w a n i u do dekorowania swego pomieszcze-

wymiar

przesłania

bezpośrednio

z w r ó c o n e g o do

I I . G. K. G a w e ł , Chryelue

w lodzi, t e m p e r a / p l y t a , w y m

za­

r

66 X 83,5 "om.

29.9

�I

nia i p r z e d m i o t ó w . W p o k o j u N i k i f o r a z p i ę ć d z i e s i ą t y c h l a t ( i l . 25,
26) s t a ł piec p o k r y t y g l i n ą i bielony, malarz w y r y s o w a ł na n i m
siatkę „kafli", zdobiąc k a ż d y prostym ornamentem
nym

umieszczo­

w ś r o d k u p ł a s z c z y z n y . O r n a m e n t o w a n ą na w z ó r l u d o w y

m i a ł t e ż s k r z y n i ę , w k t ó r e j t r z y m a ł wszystkie swoje

malunki,

w z o r n i k i i rzeczy, ornamentowana b y ł a kasetka p o d r ę c z n a ,

któ­

r ą z a b i e r a ł ze s o b ą w y c h o d z ą c z d o m u . N a ś c i a n a c h , w trzech
c z w a r t y c h i c h w y s o k o ś c i , a m o ż e i nieco w y ż e j , p r z y k l e j o n e b y ł y
t a k , że d o t y k a ł y się brzegami, d u ż e reprodukcje z czasopism
oraz znalezione g d z i e ś p o r t r e t y . N i e k t ó r e jednobarwne, s p ł o w i a ­
ło, przechowywane przez d ł u g i e l a t a , inne świeżej p r o w e n i e n c j i ,
kolorowe, z „ P r z e k r o j u " , „ Ż o ł n i e r z a Polskiego" i i n n y c h p i s m .
W zgodzie ze s o b ą w i s i a ł y , j a k ś w i ę t e obrazy, w i z e r u n k i

Fran­

ciszka J ó z e f a , Piusa X I , P i ł s u d s k i e g o , R y d z a - Ś m i g ł e g o , Mościc­
kiego, B i e r u t a , Stalina, Rokossowskiego, ś w . M i k o ł a j a . O k r e ś l e ­
nia „ j a k ś w i ę t e o b r a z k i " nie w y m y ś l i ł o m . N i k i f o r w i d z ą c moje
zdziwienie, iż t a k r ó ż n e o s o b i s t o ś c i zgodnie ze s o b ą k o e g z y s t u j ą
na trzech ś c i a n a c h jego k r y n i c k i e g o p o k o j u , s k o m e n t o w a ł

to

m ó w i ą c , że w niebie t e ż wszyscy święci p r z e b y w a j ą razem. M o ­
jego zdziwienia nie z a p o m n i a ł , i po p a r u l a t a c h , g d y m i e s z k a ł
przez k i l k a t y g o d n i u mnie w Warszawie, n a m a l o w a ł

obrazek,

na k t ó r y m po o b u stronach o k r ą g ł e g o stoliczka, na t l e s ą d e c k i e g o
p e j z a ż u s t o j ą w gali
przepijając

m i t e n obrazek
świata

mundurów

Józef Piłsudski i Józef Stalin,

do siebie w ó d k ą , n a l a n ą do k i e l i s z k ó w .

Wręczając

u ś m i e c h a ł się, w i e d z i a ł p r z e c i e ż lepiej, j a k i jest

porządek,

a obrazek

miał

zapewne moje

wątpliwości

całkowicie rozproszyć.
Dopóki

sprawy

s p r z ę t ó w , a nawet

wnętrza,

dekoracji

ornamentyki bordiur niektórych

dotyczyły

estetyki

obrazków

( i l . 20), „ l u d o w o ś ć " N i k i f o r a nie p o d ł o g a d y s k u s j i . U t r w a l o n e
za m ł o d u n a w y k i ,
i

miasteczkach

pogłębione

okolic

żebraczą

wędrówką

Muszyny, pozwalały m u

po

wsiach

identyfikować

się z k u l t u r ą w s i ł e m k o w s k i c h . W y s t ę p o w a ł o t o j e d n a k t y l k o na
„ n i ż s z y m " poziomie realizacji jego ż y c i a , a więc t y m , k t ó r y
o k r e ś l a ł y n a w y k i ś r o d o w i s k o w e . N a „ w y ż s z y m " poziomie ż y c i a
duchowego d o m i n u j ą c ą rolę o d e g r a ł y w ł a s n e p r z e m y ś l e n i a , szcze­
g ó l n a interpretacja w ą t k ó w r e l i g i j n y c h ,

odtwarzanych z

frag­

m e n t ó w lepiej czy gorzej z r o z u m i a n y c h i z a p a m i ę t a n y c h k o ś c i e l ­
n y c h l e k c j i , a przede w s z y s t k i m z p r z e ż y c i a o b r a z ó w w i d z i a n y c h
w ł e m k o w s k i c h cerkiewkach i k a t o l i c k i c h k o ś c i o ł a c h .
7

M a r i a W i ś n i o s , Rataje, g m . W ą c h o c k , w o j . kieleckie: i l . 7. Prze­
bicie boku, w y m . 1 0 0 x 5 0 c m . , i l . 8. Chrystus w grobie, w y n v
9 0 x 3 0 cm.

-i

200

Malar3tw-o N i k i f o r a r ó ż n i się o d ludowego w ł a ś n i e t y m , że
jest ono d y n a m i c z n ą o p o w i e ś c i ą , żywą, w y k ł a d n i ą p r a w d , do
k t ó r y c h N i k i f o r sam d o s z e d ł .
T a m , gdzie w ł a d z a k s i ę d z a jest p e ł n a , a k a t e c h i z m i podsta­
wowe n a u k i w s p ó l n e są w s z y s t k i m i jednoznaczne — n a s t ę p u j o

�kodyfikacja

świętych

„zadania",

z każdym

obrazów.

Każdy

z nich

w i ą ż e się w ł a ś c i w y

i z a c h o w a ń . Obraz ś w i ę t y

ma

repertuar

określono

o p o w i a d a ł rzeczy p i ę k n o , straszne i w z n i o s ł e , ale i n n i , g d y j u ż

modlitw

z a p a n o w a ł a m o d a na N i k i f o r o w e o b r a z k i , p a t r z y l i na nie szuka­

jest w ó w c z a s symbolem, zrozumia­

ł y m dzięki n a u k o m w y n i e s i o n y m z d o m u i k o ś c i o ł a .
A l e N i k i f o r nie m a l o w a ł o b r a z ó w „ d o m o d l e n i a " , o b r a z ó w
konwencjonalnych.

Z ułamków

usłyszanych

czy

treści religijnych stworzył własny, konsekwentny

j ą c n a i w n o ś c i t r e ś c i , p i ę k n e g o k o l o r y t u , nostalgicznego

piękna

k r a j o b r a z u . Tymczasem dla N i k i f o r a w a ż n a b y ł a i f o r m a artysstyczna, i t r e ś ć ideowa. O niej m y ś l a ł przede w s z y s t k i m , reszta

zobaczonych

b y ł a j u ż t y l k o r e a l i z a c j ą zamierzenia. R e a l i z a c j ą z n a k o m i t ą , —

światopogląd

jako że k r y n i o k i „ j u r o d i w y " m i a ł n i e z w y k ł y

dar m a l a r s k i , po­

w y j a ś n i a j ą c y m u ś w i a t — i t o w ł a ś n i e p o k a z y w a ł w s w y c h ob­

czucie k o l o r u i ekspresji, w y ć w i c z o n o na co n a j m n i e j k i l k u d z i e ­

razach. Malowanie b y ł o b o w i e m dla N i k i f o r a f o r m ą

sięciu t y s i ą c a c h n a m a l o w a n y c h przez siebie o b r a z k ó w .

apostolstwa,

a obrazy — m o r a l i t e t e m , p r z e s t r o g ą . S t a ł o się t e ż dla togo cięż­

W ś r ó d r ó ż n y c h t e m a t ó w b y ł y i t a k i e , do k t ó r y c h stale w r a ­

ko d o ś w i a d c z o n e g o ż y c i e m i k a l e c t w e m c z ł o w i e k a j a k b y psycho­

c a ł : N i k i f o r w i t a n y serdecznie w r ó ż n y c h domach, u c z t y mala­

terapią. Nadzieją i wiarą.

r z y . . . P y t a ł e m go o sens t y c h uczt. W y j a ś n i ł , że malarz jest b l i ­

N i k i f o r chyba nie p o m y ś l a ł n i g d y , że jest kacerzem, że t o ,
co m ó w i ,

niezgodne

jest z o f i c j a l n ą d o k t r y n ą . T r u d n o ś c i poro­

żej Boga, p o n i e w a ż t w o r z y , po ś m i e r c i malarze z a s i ą d ą

więc

p r z y w i e l k i m , w s p ó l n y m stole z Panem. M a l o w a ł t o w setkach

zumienia się z l u d ź m i i n i e u f n o ś ć wobec w s z y s t k i c h a d m i n i s t r a ­

wersji.

t o r ó w ziemskich k o ś c i o ł a s p r a w i ł a , że c a ł k o w i c i e w i e r z y ł głoso­

d z i a ł Pan w p o n t y f i k a l n y m n a k r y c i u g ł o w y , a p r z y p o z o s t a ł y c h

Zawsze u szczytu perspektywicznie! u j ę t e g o

w i w e w n ę t r z n e m u . B y ł zarazem g ł o w ą k o ś c i o ł a , k t ó r y s t w o r z y ł

b o k a c h — malarze. W s k a , z y w a ł y

w akoie i n t u i c y j n e g o poznania, j a k i k a p ł a n e m tego kościoła.,

r y n y i czarne fontazie, charakterystyczne a t r y b u t y m ł o d o p o l ­

a zarazem j e d y n y m jego w y z n a w c ą . M a l o w a ł o b r a z k i , w k t ó r y c h

skiej b o h e m y , z k t 6 r A . . a e t k ^ ł . j i e . . j e s z c z c _ j a k p _ m ł o d x . _ c h ł o p i e o .

n a to w y r a ź n i e

stołu

sie­

czarne pele­

201

�I I . 10. Szosa do Grybowa, akwarela, w y m . 2 4 , 5 x 3 4 , 5 cm, 1963. I I . 11. Matka Boska Częstockoicska,
akwarela, w y m .
3 7 , 5 x 2 4 , 5 c m . I I . 12. M i c h a ł Mazurek, R y c z e ń , g m . G ó r a , w o j . l e s z c z y ń s k i e , Matka Boska z Dzieciątkiem,
ol./pł.,
wym. 58x43 cm.

�I I . 13. M. Mazurek, Chrystus

przed Piłatem,

ol./karton, wyra. 69 X 96 cm. 1039 i'. Tl. 14. Л1. Mazurol

W ó w c z a s to f o r m o w a ł a się jego o s o b o w o ś ć , jego w y o b r a ź n i a ,
jego przekonania. W i e d z i a ł , że jego p o w o ł a n i e m jest b y ć mala­
rzem, t o t e ż przez całe ż y c i e p o d k r e ś l a ł w swoim s t r o j u (rzeczy­
w i s t y m i n a obrazach) akcesoria, k t ó r e w jego p r z e ś w i a d c z e n i u
w i ą z a ł y się z o s o b ą malarza. Pozbawiony w ł a s n e g o nazwiska —
n a z w a ł się w ó w c z a s „ M a t e j k ą " .
N i k i f o r w i e r z y ł w życie pozagrobowe. P r z e d s t a w i a ł je rea­
listycznie, j a k b y to b y ł o jeszcze jedno, t y l k o lepsze w y d a n i e
ziemskiego b y t u . Święci w niebie nosili w zimie nauszniki, a b y
i m nie b y ł o z i m n o , j e ź d z i l i d o r o ż k a m i n a „ b a l o n a c h " , jak za­
m o ż n i goście k r y n i c c y , g o t o w i więcej z a p ł a c i ć , aby ich nie t r z ę s ł o
na w y b o i s t y c h ulicach. B a r d z o c z ę s t o u m i e s z c z a ł siebie na obra­
zach, b y ł o to j a k b y marzenie i w i a r a w s p r a w i e d l i w o ś ć tego
drugiego, „ p r a w d z i w e g o " ż y c i a . B i e d n y k r y n i c k i analfabeta —
p r z e d s t a w i a ł t a m siebie j a k o duchownego, c z y t a j ą c e g o w p i ę k ­
n y m p o k o j u ś w i ę t e księgi, m a l u j ą c e g o , g r a j ą c e g o na skrzypcach.
P r z e d s t a w i a ł też siebie s t o j ą c e g o p r z y o ł t a r z u k o ś c i e l n y m . D l a
p e w n o ś c i w i z e r u n e k swój o p a t r y w a ł p o d p i s e m :
„Matejko"
lub „ M a l a r z " . Czasem a s y s t o w a ł t y l k o postaci w szatach pont y f i k a l n y o h , j a k b y s ł u ż ą c r a d ą czy d o n o s z ą c , czasem d e c y d o w a ł
sam. G r o ź n i e w y m i e r z o n y palec s k a z y w a ł j e d n y c h na raj, d r u ­
gich na p o t ę p i e n i e .
K i e d y ś z a s t a n o w i ł a m n i e scena w k o ś c i e l e , k t ó r y cały obwie­
szony b y ł k i e ł b a s k a m i . N a w i d o c z n y m miejscu w i d n i a ł a powie­
szona na sznurze k o b i e t a , a N i k i f o r p r z y o ł t a r z u demonstracyj­
n y m gestem s k a z y w a ł j ą na ś m i e r ć i p o t ę p i e n i e . T o t y ? — za­
p y t a ł e m , w s k a z u j ą c g r o ź n ą , trochę, C h a p l i n o w s k ą p o s t a ć p r z y
o ł t a r z u . S k i n ą ł g ł o w ą i u ś m i e c h n ą ł się p r z y p a t r u j ą c namalowanoj soenie. Co oi t a k o b i e t a z r o b i ł a ? — c i ą g n ą ł e m . Ona

mnie

14

�I I . 15. Obraz s ł o w a c k i , Sąd Ostateczny,

zawszo

oszukuje

w sklepie

oszukuje... z d e n e r w o w a ł

mięsnym,

p ł ó t n o , w y m . 240 X 152 c m . I I . 10. D o r o t a L a m p a r t , Zawoja, w o j . bielskie. Niebo
w y m . 129 X 84 c m .

na

kiełbasie,

się. T o za, to j ą s k a z a ł e ś ?

oszukuje

Poważnie

s k i n ą ł g ł o w ą i r o z e ś m i a ł się z s a t y s f a k c j ą

nieco

sadystyczną.

O c z y w i ś c i e ś w i a t N i k i f o r o w y c h o b r a z k ó w to nie t y l k o sceny

C h o ć b y z tego p o w o d u inna jest , , n a , i w n o ś ć " dziel zachodnio-niemiockiego
prof, dr

czy -znakomitego

chirurga

Jana Kossakowskiego,- i n n a z a ś W ł a d y s ł a w a

okulisty

dr. Papsa

Kybkow-

skiego czy N i k i f o r a . W t y m o s t a t n i m p r z y p a d k u r n a m y do c z y ;

religijne. Skoro się j u ż jest malarzom i t r a k t u j e to j a k o swe po­

nienia z „ n a i w n o ś c i ą " n a d b u d o w a n ą na p o d ł o ż u k u l t u r y

w o ł a n i e oraz z a w ó d ( w y k o n y w a n y p o s p o ł u z d r u g i m — ż e b r a c ­

skiej , k u l t u r y — u ś c i ś l i j m y to — ł e m k o w s k i e j .

twem), cały

świat

może

być podnietą

i źródłem

malarskich,

Mówimy

wiej­
• .

„ n a i w n o ś ć " — gdy o d b r ę b n o ś ć ^widzenia imieści

p r z e ż y ć . I n t e r p r e t u j ą c go, b y ł N i k i f o r r a s o w y m malarzem czy

się w granicach realistycznej obserwacji czy b a ś n i o w e j fantasty­

to w scenach ś w i ę t y c h , czy w p e j z a ż a c h , a u t o p o r t r e t a c h , a na­

k i , t a m j e d n a k , gdzie o d r ę b n o ś ć w i z j i wskazuje na cechy pato­

wet

logiczne, na obsesje, zaciekłość rozrachunkowej w y o b r a ź n i —

i

w groteska,ch, scenkach ś w i a d c z ą c y c h o poczuciu h u m o r u

umiejętności

trafnego

podchwycenia, cech w y ś m i e w a n e j

po­

o k r e ś l e n i e „ n a i w n y " w y d a się z b y t dobroduszno. S t o i m y b o w i e m
u p r o g u zjawisk s t a n o w i ą c y c h w y r a z s z c z e g ó l n y c h s t a n ó w psy­

staci.
K w a l i f i k a c j a t w ó r c z o ś c i N i k i f o r a jest na ogół jednoznaczna.
10

U w a ż a się go яа czołowego reprezentanta m a l a r s t w a n a i w n e g o .
S ą d z ę , że jest to w zasadzie s ł u s z n e , niczego t e ż nie ujmuje czysto
a r t y s t y c z n y m w a l o r o m jego d z i e ł a . A l e , , n a i w n y " — t o m ó w i
jeszcze niewiele. N a i w n o ś ć m o ż e d o t y c z y ć o s o b o w o ś c i c z ł o w i e k a ,

chicznych, obsesji, l ę k ó w , h a l u c y n a c j i , ucieczki od
tości z e w n ę t r z n e j

rzeczywis­

w ś w i a t z a m k n i ę t y , ś w i a t osobny.

Mówimy

w ó w c z a s o t w ó r c z o ś c i innej niż. p r z e c i ę t n a . Z w ł a s z c z a g d y m a m y
podstawy

b y s ą d z i ć , iż „ i n n o ś ć " ta nie jest z a m i e r z o n y m pro­

g r a m e m a r t y s t y , co c z ę s t o m a miejsce w sztuce

współczesnej
1 1

skali i sposobu jego ocen, i n t e r p r e t a c j i ś w i a t a , m o ż e b y ć toż t y l k o
„ n a i w n o ś c i ą w y b i ó r c z ą " , podobnie j a k m ó w i m y o w y b i ó r c z y c h

i wskazuje zazwyczaj t y l k o na ś w i a d o m y w y b ó r p o e t y k i .
T a m jednak, gdzie nie ma, m o w y o ś w i a d o m y m wyborze,

uzdolnieniach czy defektach. Może b y ć sposobem p o r z ą d k o w a n i a

a „naiwność"

w r a ż e ń i p r z e k a z y w a n i a ich w formie d z i e ł a artystycznego. T a

w ł a ś n i e takiego o k r e ś l e n i a swej o s o b o w o ś c i — w k r a c z a m y

pierwsza kategoria n a i w n o ś c i d o t y c z y m y ś l e n i a i odczuwania,,

m a ł o zbadany teren „ e k s p r e s j i psychopatologicznej", t w ó r c z o ś c i

a w i ę c sfery podstawowej, druga z a ś d o t y c z y t y ł k o t r a n s m i s j i

pozbawionej k u l t u r o w y c h h a m u l c ó w

rzeczywistości

k t ó r e j b o d ź c e m i siłą n a p ę d o w ą s ą procesy chorobowe, alienacja,

widzianej na

formę

zdyscyplinowaną,

uprosz­

c z o n ą w m n i e j czy bardziej ś w i a d o m y s p o s ó b , z b u d o w a n ą z ele­
m e n t ó w p r o s t y c h , p o t r a k t o w a n y c h dekoracyjnie, ze ś w i a d o m y m
o d w o ł a n i e m się do f a n t a z j i , l o g i k i snu, ś w i a t a b a j k i .
B u d u l c e m k a ż d e j „ n a i w n o ś c i " jest d o ś w i a d c z e n i e c z ł o w i e k a ,

wynika

z wewnętrznego

a u t y z m , stany rozszczepienia

musu, z

i ograniczeń,

konieczności
na

twórczości,

osobowości.

M ó w i ą c o k u l t u r z e ludowej nie m o ż e m y z a p o m i n a ć , że obok
zdyscyplinowanych członków chłopskiej społeczności,

uczestni­

c z ą c y c h w k o l e k t y w n y m procesie tworzenia i przekazywania war­

jego „ b a g a ż " w y o b r a ż e ń , jego k u l t u r a estetyczna, zaplecze wzo­

t o ś c i — m i ę d z y i n n y m i a r t y s t y c z n y c h — i s t n i e l i t e ż ludzie mar­

r ó w ś r o d o w i s k a , w k t ó r y m się u k s z t a ł t o w a ł .

g i n e s u , p o g r ą ż e n i w świecie w ł a s n y c h p r z e ż y ć , o l ś n i e ń i d o z n a ń .

204

�I

Wiejscy

„jumilliwi",

opętańcy,

a n i e k i e d y ludzie po

prostu

n i e p o r ó w n a n i e bardziej w r a ż l i w i od i n n y c h . Czas nie oszczędził
ich dziel, ś l a d y d z i w a c t w a skwapliwie zamazywano,

ogrzewanej, na skraju wielkiej n ę d z y . Otoczona
gardą.

niechęcią,

po­

Odepchnięta.

czemu nie

D o k ą d m i a ł a się zwrócić po pocieszenie ? M o d l i ł a się, j u ż j a k o

m o ż n a się d z i w i ć w s p o ł e c z n o ś c i nastawionej na a k c e p t a c j ę śro­

dziecko p r z e ż y w a ł a stany z a p a m i ę t a n i a , nieledwie ekstazy. W y ­

1 2

dowiskowej n o r m y .

r z e ź b i ł a w glinie i w y p a l i ł a w k u c h n i , p o d b l a c h ą , f i g u r k i ś w i ę t e .

P r z y k ł a d e m t a k i m w ostatnich l a t a c h jest m . i n . t w ó r c z o ś ć

Serce P a n a Jezusa i D z i e c i ą t k o Jezus. M o d l i ł a się do nich. Z gli­

I l o r ó d k a . P i s z ą c o r z e ź b i e , zwanej l u d o w ą , u m i e ś c i ł e m go w grupie

n y lepiła t e ż z a b a w k i dla siebie i dzieci s ą s i a d ó w . C h ę t n i e , g d y

t w ó r c ó w samorodnych,

m o g ł a — r y s o w a ł a . M ó w i , że dziadek się d z i w i ł :

pulsu

wewnątrzsterownych, działających z im­

1 3

wewnętrznego .

Podobnie

można

określić

twórczość

d w ó c h z n a k o m i t y c h malarek ludowego pogranicza: D o r o t y L a m ­
part i Marii Wnęk.
Dorota
czeniem,

od

ry­

M i a ł a osiem l a t , g d y p r z y ś n i ł o się jej niebo „ c a ł e ubrane
płaszczami i koronkami". Największa i najpiękniejsza korona —

L a m p a r t . Samotna, w r a ż l i w a , s k ł ó c o n a z oto­
dzieciństwa

traktowana

z pogardą

przoz

w k t ó r e j mieszka. U r o d z i ł a się 6 lutego 1906 r. w

wieś,

Krakowie,
14

d o k ą d w y j e c h a ł a jej m a t k a w p o s z u k i w a n i u z a r o b k u . M ó w i ą ,

to b y ł a pewnie M a t k a Boska. Postacie w i d z i a ł a od t y ł u , j a k b y
m i a ł y ulecieć k u n i e b u . P o t e m z a o z ę ł y b i ć p i o r u n y , r o z p ę t a ł a
się burza i widzenie z n i k ł o . „ T o na pewno śniło się na w o j n ę " .
— komentuje s w ą r e l a c j ę . W k r ó t c e w y b u c h ł a I w o j n a ś w i a t o w a .

że ojcem D o r o t y b y ł ż o ł n i e r z , ona wspomina o m a l a r z u . N i k t
go nic w i d z i a ł , k r ą ż y ł a p l o t k a , że b y ł Ż y d e m .

L a m p a r t widzenie u t r w a l i ł a na kartce p a p i e r u ,

za e d u k a c j ę , k t ó r ą

otrzymał

kilkakrotnie

je p ó ź n i e j m a l o w a ł a .
A l e p i e r w s z y m obrazem, k t ó r y s t w o r z y ł a , „ t o b y ł o N i e b o ,

W y c h o w y w a ł j ą na wsi dziadek, n i e z b y t we wsi l u b i a n y ,
alo raczej p o w a ż a n y

„Tylko

1 5

s u n k i r o b i , t y l k o r y s u n k i r o b i , co to t a k i e g o ? "

odsiadując

a ludzie u z n a l i to za S ą d Ostateczny, ale to b y ł o N i e b o " . Z n a m

12-letni w y r o k . B y ł dla w n u c z k i d o b r y , m ó w i o n i m c i e p ł o , z roz­

t e n obraz, a raczej t ę jego w e r s j ę , k t ó r a znajduje się w k r a k o w ­

czuleniem. M a t k a — to j u ż

s k i m M u z e u m E t n o g r a f i c z n y m ( i l . 16). C u d o w n y , l u d o w y collage

opowiadali m i s ą s i e d z i — , , b y ł a

u m y s ł o w o chora, m a ł o co — trzeba j ą b y ł o w i ą z a ć . L a t a ł a , ro­

z b i b u ł e k , s t a n i o l u , n a k l e j a n y c h na pastelowe f i g u r y ,

biła g ł u p s t w a , w a r i o w a ł a . N o . . . , ale z m a r ł a na s z c z ę ś c i e " .

klejową farbą. Przypomina w

D o r o t a m i a ł a w ó w c z a s k i l k a , a m o ż e k i l k a n a ś c i e l a t , relacje

wyobrażenia

Sądu

SWJTII

malowane

u k ł a d z i e znane na S ł o w a c j i

Ostatecznego (ił. 15). Czy w i d z i a ł a

kiedyś

Sąsiedzi

t a k i obraz ? S k ł o n n y jestem s ą d z i ć , że t a k , co nie znaczy, że go

m ó w i ą , że w d a ł a się w m a t k ę . M u s i a ł a b y ć ś l i c z n a , jeszcze teraz

z a p a m i ę t a ł a p r z y t o m n i e . Ileż t o r a z y się zdarza, że scena czy

są

różne.

Była

dzieckiem

nerwowym, pobudliwym.

t w a r z jej z a c h o w a ł a ś l a d y u r o d y , m o ż e t r o c h ę egzotycznej, j a k b y

melodia zostaje przez p a m i ę ć w c h ł o n i ę t a , g d z i e ś t k w i w p o d ś w i a ­

c y g a ń s k i e j , ż y d o w s k i e j ? N a u c z y ł a się c z y t a ć i p i s a ć , co d z i w i ł o

d o m o ś c i , b y nagle w procesie t w ó r c z e g o w y s i ł k u ulec odtworze­

s ą s i a d ó w . P y t a m , czy c h o d z i ł a do s z k o ł y . „ O , panie, gdzie o szko­

n i u , alo j u ż bez ś w i a d o m o ś c i tego, że k i e d y ś nasza p a m i ę ć t o

le... była taka prywatna

„kupiła".

to do niej-em c h o d z i ł a , ale nie więcej

j a k 3 m i e s i ą c e . P i s a ć t o u c z y l i . . . A t a k , to bida b y ł a . B i d a " .
To w i e m . M i e s z k a ł a z d z i a d k i e m w m a ł e j c h a ł u p i e , z i m n e j , nio

D . L a m p a r t : i l . 17, Śmierć

człowieka,

M a l a r k a opowiada, że „ N i e b o " „ w y r o z u m o w a ł a sobie" og­
l ą d a j ą c d z i e w c z ę t a na procesji z l i l i a m i i k s i ę ż y : „ a

akwarela, w y m . 38 X 28,5 c m ; i l . 18, Stacja XIII,

17

w niebie

tempera/papier, w y m . 63 X 45,5 c m .

18

. . ..

205

�jest p r z e c i e ż wszystkiego więcej niż na z i e m i " . Temat podejmo­
w a ł a kilka, razy.

k i e m do s ą s i e d n i c h barw. M ó w i : „ U l a Panien trzeba b i a ł e j farby,
dla,

P y t a m o strefę

d o l n ą . Ozy t o duszo p o t ę p i o n o ?

męcenników

cerwonej,

Trójca,

Przenajświętsza

potrzebuje

Piekło'?

n a j w i ę c e j z ł o t y c h f a r b ó w , szrobrnych, r o z m a i t y c h " — ale ma­

„ O j , p i e k l ą nie da n a m a l o w a ć , bo nie w i e r z ą w t o . N i e d a j ą nama­

luje z z a d z i w i a j ą c ą w r a ż l i w o ś c i ą k o l o r y s t y c z n ą . N a p o e t y k ę jej

l o w a ć . N i e trzeba, m ó w i ą , d i a b ł a m a l o w a ć " .
Ale

namalowała

Pani — p r z y p o m i n a m

o b r a z ó w s k ł a d a się h a r m o n i a czystych, a zarazem
jej

obraz

zwany

stonowanych

b a r w oraz ujęcie rysunkowe sceny. Zawsze znajduje

lapidarny

„ Ś m i e r ć m a t k i " . R o z g l ą d a s i ę , m i m o że r o z m a w i a m y na łące.

w y r a z dla malowanej s y t u a c j i , b u d u j ą c obraz h i e r a t y c z n y , z r ó w ­

„ A l e togo nie m o ż n a p o k a z a ć ! A z t y m d i a b ł e m to t a k sprawa w y ­

n o w a ż o n y , s p o k o j n y . Z a s a d ą p o r z ą d k u j ą c ą b y w a s y m e t r i a , ale

g l ą d a . P o s z ł a m do Siedzina (?) i z p o w r o t e m z a s z ł a m do Osielca,

w licznych pracach znakomicie r ó w n o w a ż y s c e n ę p u s t ą p ł a s z c z y z ­

n i k t m n i e nie c h c i a ł p r z e n o c o w a ć . B y ł a jedna k o b i t a z Z a w o i ,

n ą . W Stacjach

eo j ą znam, p o p r o s i ł a m j ą , n o c o w a ł a m u niej, p o t e m p r o s i ł a m n i e ,

w y c h m a l o w i d e ł , w d o j r z a ł y i t r a f n y s p o s ó b b u d u j ą c obraz nie

ż e b y m z a s z ł a do jej ojca we wsi. W s t ą p i ł a m t a m , bo ze mnie

o p a r t y na s y m e t r i i , r y t m i e czy ornamentyce ( i l . 18).

p r o s i ł a " . Głos cichnie, t y l k o w a r g i c o ś s z e p c ą . N i e w i e m ,

czy

Męki

Pańskiej

najdalej m o ż e odchodzi o d l u d o ­

D a r ( u m i e j ę t n o ś ć ?) s y n t o t y z a c j i r ó ż n i jej prace od s z t u k i

t w i e r d z i , iż t a k b y ł o , czy relacjonuje sen. Granica m i ę d z y j a w ą

dzieci. P o d o b i e ń s t w o

i snem zaciera s i ę , p a m i ę ć a r t y s t k i rejestruje p r z e ż y c i a onirycz-

s p r a w n o ś c i r y s u n k o w e j , widocznej w o k r e ś l a n i u k s z t a ł t u , z w ł a s z ­

ne r ó w n i e dobitnie j a k sceny z ż y c i a , a m o ż e i silniej — to prze­

cza t w a r z y . Inaczej p o s ł u g u j e się k o l o r e m , stosuje go o s z c z ę d n i e ,

cież sny w a ż n e , objawione.

zgodnie z l o g i k ą t r e ś c i , inaczej t r a k t u j e rysunek,

, , A ten m ó w i — c h o d ź c i e do izby. A nie potrzeba m i . Ale c h o d ź ­
cie do i z b y , t e n m ó w i . P o s z ł a m i z o b a c z y ł a m t e n obraz, co go
w y m a l o w a ł a m p o t e m , że c z ł o w i e k umiera, a t u się k r ę c ą , p ł a c z ą ,
ś w i c z k i się p a l ą k o ł o niego, a t u d i a b e ł się p r z y c z a i ł , d w ó c h anioł­
k ó w go o d p ę d z a . T a k to w z i ę ł a m p o d g ł o w ę i z r o b i ł a m . (...) A l e
t o nie b y ł a m o j a

matka..."

występuje

tylko w jednym — w braku

przemyślany,

doprowadzony w najlepszych d z i e ł a c h do syntetycznego

ujęcia.

Ż y j e w n ę d z y , m i m o p o m o c y , jakiej starano się jej u d z i e l i ć .
W i n a to c z y n n i k ó w miejscowych, ale t e ż i n i e ł a t w o malarce po­
m ó c . N i e l u b i ą j e j , a i ona nie l u b i i n n y c h m i e s z k a ń c ó w wsi. M o ż e
nawet nie t y l e nie l u b i , co b o i się i c h , c i ę ż k o d o ś w i a d c z o n a , prze­
ż y w a j ą c a stany l ę k o w e , urojenia.

W i j e jest d i a b e ł ? — p y t a m z n o w u i w r a c a m do „ N i e b a " .
— To p r z e c i e ż o g i e ń p i e k i e l n y ? „ E , nie, t o c z y ś c i e c " . I szybko
m ó w i , że się b o i , bo j ą w y ś m i e w a j ą , m ó w i ą , że stare g u s ł a opo­
wiada. A j a k b y w d i a b ł y w i e r z y l i , t o b y się nie śmieli. — A p a n i
w p i e k ł o w i e r z y ?... „ P r a w d ę m ó w i ą c w i e r z ę — i w p i e k ł o i w nie­
b o " . — A l e n i e k t ó r z y w i e r z ą t y l k o w niebo? „ E , bo o n i s ą nie­
k o r z y s t n i . . . W o l a ł a b y m , ż e b y p i e k ł a nie b y ł o . K t o t o chce, ż e b y
go p a l i ł o . . . S k ó r a cierpnie na c z ł o w i e k u , w o l a ł a b y m , ż e b y go nie
b y ł o . K a ż d y chce b y ć szczęśliw, że nie m a takiego. K t o b y c h c i a ł ,
a b y się p a l i ł o . . . K t o to c h c e ? "
Sny, widzenia — j a k b y i n n y ś w i a t , k t ó r y t u do niej dociera,
namacalny, wszystko w i d z i d o k ł a d n i e . Co w i d z i — m o ż e w y m a ­
l o w a ć . „ S ą sny z w y k ł e , panie, i sny w a ż n e " — m ó w i . W s p o m i ­
na sen, k t ó r y do niej p r z y s z e d ł , g d y m i a ł a z 15 l a t . S p a ł a , a t u
nagle o t w a r ł o się niebo, p r z y s z e d ł ś w i ę t y , strasznie p i ę k n y , więc
m y ś l a ł a , że to B ó g , a to b y ł M i c h a ł A r c h a n i o ł i a n i o ł y . P o k a z a ł

N i e l u b i ą j e j , bo źle gospodaruje, niszczy z i e m i ę . G d y b y ł e m
w Z a w o i p r z e d 7 l a t y , p a s ł a chude k o z y i k r ó w k ę , k t ó r a w y g l ą d a ł a ,
j a k b y m i a ł a p a ś ć z g ł o d u . M i a ł a n i e c a ł e dwa h e k t a r y ziemi, zbo­
że ledwo dostrzegalne

między k ą k o l a m i , m a k a m i i chabrami,

k t ó r o c i e s z y ł y j ą nie m n i e j n i ż rachityczne k ł o s y .

Otrzymała

w ł a ś n i e k i l k a n a ś c i e t y s i ę c y z ł o t y c h za o b r a z k i sprzedane do M u ­
zeum w Warszawie i do k o l e k c j i Z i m m e r e r a , w y d a ł a je n a t y c h ­
miast. D o k u p i ł a . . . ziemi, k t ó r e j i t a k nie m o g ł a p r z e c i e ż upra­
w i a ć . S ą s i a d ó w o b u r z a ł o t o do ż y w e g o , chwasty nicszczyly ich
pola. Lepiej b y s p r z e d a ł a , zamiast

męczyć ziemię — mówili.

Z o b r a z k ó w więcej b y m i a ł a ! T o p r a w d a , ale t o p r a w d a p r z y z i e m ­
na, rzeczowa. D l a samotnej, k r z y w d z o n e j przez łos k o b i e t y , oto­
czonej n i e c h ę c i ą i d r w i n ą — dokupienie ziomi b y ł o s y m b o l e m .
Awansem społecznym. W jej pojęciu.
„Człowiekowi jednemu

samotnie, nieraz c i ę ż k i e ż y c i e j a k

jej zegar, k t ó r y t r z y m a ł w r ę k u . A p o n i ż e j w z n o s i ł a się z p n i a k a

nie m a a n i dzieci, a n i m ę ż a . A wszyscy obcy nic a nic dobrze

r ę k a . T e m a t t e n n a m a l o w a ł a t o ż k i l k a razy.

nie m y ś l ą o c z ł o w i e k u . . . , t y l k o

zdradliwi.

Czasem son ostrzega. S z ł a j a k b y do j a k i e g o ś d o m u , g d y a n i o ł

. . . C z ł o w i e k w żyoiu t o t y ł k o s k a r b u szuka, ale go nie znaj­

z a s t ą p i ł jej d r o g ę i p o k a z a ł troje m a l u t k i c h dzieci kolo d o m u .

dzie, bo go nie m a . J a t e ż takiego s k a r b u s z u k a ł a m i p r a g n ę ł a m ,

S ą d z i , że to b y ł a przestroga, bo za p a r ę d n i t a k b y ł a chora, że

ale nie m o g ł a m go z n a l e ź ć i nie z n a j d ę go, c h o ć b ę d ę go g o n i ł a . . .
W s z y s t k o się s k o ń c z y . W grobie s k a r b u nie m a . "

1 6

o m a l nie u m a r ł a .
„Żyje

swoimi

snami" — pisał Jan

Bujak. „Przeżywa

je

Nadużyłem

cierpliwości o z y t e l n i k a , a ł e wydaje m i s i ę , że

ciągło ohoć j ą p r z e r a ż a j ą . Możo po to maluje, a b y się o d tego

n a k r e ś l o n a s y l w e t k a najznakomitszej

strachu u w o l n i ć . U w a ż a jo za prorocze, o s t r z e g a j ą c e . W i e r z y ,

(z pogranicza

że postacie, k t ó r o w joj wizjach w y s t ę p u j ą , i n g e r u j ą w jej życio,

z d a ń , a w k a ż d y m razie p o z w o l i te zdania z w e r y f i k o w a ć .

w życie ś w i a t a . M a l u j ą c , chce d a ć ś w i a t u j a k i ś znak, j a k ą ś wska­

ludowego) więcej

naszej m a l a r k i

wyjaśni, niż kilka

wiejskioj
okrągłych

T

Powinienem jeszcze d o r z u c i ć k i l k a uwag o M a r i i

Wnęk,

z ó w k ę p o s t ę p o w a n i a , p r z e s t r o g ę , pouczenie moralne czy religijno.

(ur. w 1922 r . ) malarce, żyjącej zawsze w biedzie, w N o w y m S ą ­

Co k i l k a lat m a sny s z c z e g ó l n e , k t ó r o n i ą w s t r z ą s a j ą i k t ó r e po­

czu. Z n a k o m i t a to m a l a r k a , nawiedzona

t e m maluje w niezliczonych w a r i a n t a c h .

t a l e n t e m , ale i c h o r o b ą ,

17

m a n i ą p r z e ś l a d o w c z ą , o b a w ą , że zostanie o t r u t a . Maluje r ó ż n e

D o r o t a L a m p a r t maluje swoje sny i w y o b r a ż e n i a , a ł e maluje

t o m a t y , najciekawiej „ ś w i ę t o postacie" i wszelkie o d ś w i ę t n e ce­

nie t y l k o dla siobio. T o , co w i o , clico p r z e k a z a ć i n n y m . „ T o to się

remonie, z a r ó w n o k o ś c i e l n e procesje, j a k i pierwszomajowe po­

maluje, a b y na papiorecku p r z e d s t a w i ć t o , czego nie ma w rze­

chody ( o k ł a d k a ) . W i d z i a ł a przed p a r o m a ł a t y s ł y n n y p o c h ó d sztan­

c z y w i s t o ś c i , aby ludzie zobaczyli j a k p i ę k n y jest ś w i a t , a b y się

d a r ó w W ł a d y s ł a w a Hasiora, zorganizowany w Ł ą c k u
Święta Kwitnienia

malować, zwłaszcza

w i a t r u c h o r ą g w i e , s y l w e t k i n i o s ą c y c h je l u d z i na tle g ó r z y s t e g o

1 8

pierwszy raz, bo n a s t ę p n e

wersje

uważa

J a b ł o n i . Ogromne, falujące

p e j z a ż u — wszystko t o w y w a r ł o

n a m a l o w a ć l a d a ą t w a r z . Ł a t w i e j jest m a l o w a ć k w i a t y , u b r a n i a ,

p o s ł u ż y ł o j e j za w z ó r do c y k l u w s p a n i a ł y c h . . . k o ś c i e l n y c h j u ż

niebo, z i e m i ę , wszystko, ale t w a r z n a j t r u d n i e j . . . T o jest t r u d n o ,

procesji.

j a k c z ł o w i e k p a t r z ą c cierpi, w y m a l o w a ć p i ę k n ą t w a r z . "

nie z a u w a ż y ł a , iż a r t y s t a za t r e ś ć w y d a r z e n i a p r z y j ą ł s a m ą for­

nie

dostrzegła

wrażenie

podmuchach

z r e g u ł y za lepsze: ,,Z'3 w s z y s t k i c h [ t e m a t ó w ] n a j t r u d n i e j jest

Wnękowa

dużo

w

podczas

cieszyli — m i e l i zajęcie z t o g o " . M a r t w i s i ę , żo t a k t r u d n o jest

Hasiorowej

na

malarce,

przewrotności,

Maluje d u ż y m i p ę d z l a m i , k u p i o n y m i w sklepie i m a l e ń k i m i ,

m ę ceremonii, n a s t r ó j i skojarzenia, k t ó r e n i o s ł a ze s o b ą . Z d o b r ą

w ł a s n e j r o b o t y , z sierści k o z y . Jest d o b r ą k o ł o r y s t k ą , o h o ć nie

w i a r ą o p i s a ł a p o c h ó d c h o r ą g w i , p r z y w r a c a j ą c i m na p o w r ó t ich

s ą d z ę , a b y m y ś l a ł a ś w i a d o m i e o t o n a c j i obrazu. Proces malowa­

sakralną treść.

nia przebiega u niej m i ę d z y ś w i a d o m o ś c i ą a i n t u i c j ą i gdy malar­

W s y t u a c j i , g d y k r y t e r i a l u d o w o ś c i coraz bardziej się za­

ka stosuje kolor w ł a ś c i w y o k r e ś l o n e j postaci czy części s t r o j u ,

c i e r a j ą , a chodzi o zjawisko artystyczno nie d a j ą c o się ściśle w y ­

nieświadomie

m i e r z y ć , w ooraz w i ę k s z y m s t o p n i u b u s o l ą badacza staje się

206

go harmonizuje,

napięciem

walorowym,

stosun­

�207

�208

�N i k i f o r : i l . 23. N a u k i , akwarela, w y m . 44,5 X 29,5 c m . , i l . 24. Ukaranie sprzedawczyni
P o k ó j malarza w K r y n i c y , o k . 1951 r.

intuicja.

Dopiero n a s t ę p n y m k r o k i e m jest p r ó b a w e r y f i k a c j i

j a k i n n i — zapewne

kiełbasy

( p o c z ą t e k c y k l u ) , i l . 25, 26.

myślałaby, wierzyła — jak inni i malowała

odczucia, o b c i ą ż o n a — czy tego chcemy, czy nie — „ w s p ó ł ­

— j a k i n n i , p r z e j m u j ą c k o ś c i e l n e wzory. A l e W n ę k o w a m a l u j e

czynnikiem humanistycznym", ryzykiem

od

nie t o , co j u ż jest, lecz swoje w y o b r a ż e n i e , swoje p r z e m y ś l e n i a .

emocjonalnej p o z y c j i badacza, o d togo czy p r o w a d z i o n zabieg

błędu

zależnego

Dlatego t e ż obrazy zaopatruje c z ę s t o w obszerne t e k s t y d o p e ł n i a ­

weryfikacyjny

j ą c e na odwrocie. Święci W n ę k o w e j o d b i e g a j ą o d w z o r ó w oficjalnej

z p o z y c j i o b r o n y , czy o s k a r ż e n i a .

T o , że malarstwo W n ę k o w e j odbieram w k o n t e k ś c i e s z t u k i
nie t y l k o samorodnej, naiwnej — ale i ludowej,

uzasadniałbym

ikonografii.

S ą j a k b y w k w i e t n e j przestrzeni, w t o p i e n i w n i ą ,

w y ł a n i a j ą się s p o ś r ó d c h m u r , h i e r a t y c z n i , umieszczeni

frontal­

p e w n y m p o k r e w i e ń s t w e m m i ę d z y j e j o b r a z k a m i a d a w n ą men­

nie, m o n u m e n t a l n i w proporcjach. W n i e k t ó r y c h obrazach ujęcie

t a l n o ś c i ą w i e j s k ą . A więc p o k r e w i e ń s t w e m nie t y l e w formie, co

t e m a t u jest dynamiczne, polne ekspresji ( i l . 19). U k ł a d k o m p o ­

w sposobie u j ę c i a t e m a t ó w . W t y p i e w y o b r a ź n i , a ściślej m ó w i ą o

zycyjny

— naiwnej w i a r y . W i n n y c h , niereligijnych w ą t k a c h

u m o w n i e , ekspresyjnie.

pokrewień­

występujące

stwa tego b o w i e m nie w y c z u w a m .
Z n a m i ę l u d o w o ś c i dostrzegam więc w ś w i a t o p o g l ą d z i e W n ę ­
kowej, bliskim

poetyce

bywa przeważnie

W a w r o w y c h r z e ź b i o p o w i e ś c i o świę­

t y c h — b l i s k i m w y o b r a ź n i religijnej d a w n y c h ś w i ą t k a r z y . T y p

sekwencje

centralny, k o l o r y s t y k a t r a k t o w a n a

Ś w i e t n e poczucie r ó w n o w a g i
symetryczne — z b l i ż a j ą

do zasad ludowej p l a s t y k i . W k a ż d y m

to

i często

malarstwo

razie bliższe s ą k o n t e k ­

stowi l u d o w e m u n i ż p r z y k ł a d o m m a l a r s t w a naiwnego czy ama­
torów miejskich.

joj w y o b r a ź n i religijnej wydaje się z b l i ż o n y do ś w i a t a dawnego

Obrazy W n ę k o w e j t r a k t u j ę więc j a k o jeden z p u n k t ó w gra­

zabobonu, do p r z y r o d y i z w i ą z a n e g o z t ą p r z y r o d ą odczuwania

n i c z n y c h m i ę d z y t y m , co jeszcze m a j a k ą ś więź z „ l u d o w o ś c i ą " ,

losu, swej zależności o d deszczu, s ł o ń c a i gradu, o d r y t m u zmie­

a t y m , co j u ż nie m a z n i ą nio w s p ó l n e g o .

n i a j ą c y c h się p ó r r o k u . P r z y r o d a i praca u c z y ł y p o k o r y , sprzyja­
ły

też myśleniu

racjonalno-magicznemu,

które

P o j ę c i e l u d o w o ś c i o b r a z ó w na p ł ó t n i e i papierze jest — j a k

modyfikowało

w i d a ć z dokonanego p r z e g l ą d u — t r a k t o w a n o w s p o s ó b szeroki.

i „ u l u d o w i a ł o " k o ś c i e l n e n a u k i . Jeden p r z y k ł a d , k t ó r y m o ż e w y ­

Najszybciej z a n i k ł a „ l u d o w o ś ć " w warstwie s t y l i s t y c z n e j , ob­

j a ś n i , dlaczego w ł a ś n i e w t y m k o n t e k ś c i e w i d z ę W n ę k o w ą . O t ó ż

razy te p o w s t a w a ł y b o w i e m z p o t r z e b y w e w n ę t r z n e j , a bezpo­

niodawno z m a r ł a w swej wiejskiej c h a ł u p i e jej m a t k a . C ó r k a do

ś r e d n i e wzorce dawnego ludowego m a l a r s t w a o d d a w n a j u ż s ą

k o ń c a usiłowała p o d t r z y m a ć ulatujące życie, a gdy spostrzegła,

w a r t o ś c i ą t y l k o m u z e a l n ą i nie o r g a n i z u j ą w y o b r a ź n i t w ó r c ó w .

że ciało sztywnieje i t e m p e r a t u r a jego spada — o b ł o ż y ł a je roz­

Znacznie trwalsze s ą , zachowane przez t r a d y c j ę r ó ż n y c h dziedzin

g r z a n y m i w piecu k a m i e n i a m i , w i e r z ą c iż ciepło z a t r z y m a matce

s z t u k i ludowej, z w ł a s z c z a zdobniczej, podstawowe zasady orga­

ż y c i e . Zabieg t e n w i e l o k r o t n i e p o w t a r z a ł a , t o t e ż g d y po k i l k u

nizacji d z i e ł a , s p o s ó b t r a k t o w a n i a k o l o r u , t y p k o m p o z y c j i cen­

dniach s ą s i e d z i zaalarmowali m i l i c j ę , z n a l a z ł a
z w ł o k i . M a l a r k ę aresztowano, nie p o j m u j ą c

ona

nadpalone

celu j e j z a b i e g ó w .

„ I n n o ś ć " W n ę k o w e j w y n i k a oczywiście z tego f a k t u , że nie
mieści się ona w granicach ogólnie p r z y j ę t y c h n o r m . G d y b y b y ł a

t r a l n e j , upodobania do p o s ł u g i w a n i a się s y m e t r i ą i r o z b u d o w a n ą
ornamentyką.

Występują

t e ż — sygnalizowane

przykładem

W n ę k o w e j — z w i ą z k i w sposobie m y ś l e n i a i odczuwania, szcze­
gólnie w y r a ź n e w t y p i e religijności.

209

�Jeżeli jednak indywidualny

charakter o b r a z ó w W n ę k o w e j ,

W i ś n i o s czy L a m p a r t wydaje się n a m d o ś ć d a l e k i od f o r m
dycyjnych

dzi indywidualnych,

j a k o że nie w y s t ę p u j ą j u ż stylizowane wzor­

tra­

ce ś r o d o w i s k o w e . N a t o m i a s t z g o d n o ś ć — i to daleko p o s u n i ę t ą

i n i e g d y ś powszechnych, dzieje się t a k zapewne dla­

— z d a w n y m i f o r m a m i w y k a z u j e malarstwo na szkle, tworzone

r

tego, że m e n t a l n o ś ć i w y o b r a ź n i a t y c h malarek, s p r a w i a j ą w r a ­

dla miejskiego odbiorcy ś w i a d o m i e w s t y l u d a w n y c h o b r a z ó w ,

żenie j a k b y c o f n i ę t y c h w czasie, r e a l i z u j ą się w f o r m a c h w y p o w i e -

znanych już przeważnie t y l k o z m u z e ó w i książek.

P R Z Y PISY

1

C h a r a k t e r y s t y k ę o b r a z ó w dla l u d n o ś c i wiejskiej daje
Tadeusz Seweryn w p r a c y Polskie Malarstwo
Ludowe,
Kraków
1937, s. 68.
A n n a K u n c z y i i s k a - I r a c k a , Malarstwo
ludowe
kręgu
częstochowskiego,
Wrocław-Warszawa, w druku.
P o s t a ć i t w ó r c z o ś ć Franusiaka omawia B a r b a r a E r b e r
w a r t . Franusiak
Józef — malarz z Koniemlotów,
„Rocznik
M u z e u m Ś w i ę t o k r z y s k i e g o " , t . 3, 1965, w y d . 1966.
I n f o r m a c j e o Ż3 ciu i t w ó r c z o ś c i M a z u r k a c z e r p i ę z a r t y ­
k u ł u J a d w i g i M a l i n o w s k i e j , Michał Mazurek — życie i twórczość,
„ M a t e r i a ł y B u d o w n i c t w a Ludowego w Sanoku", nr 17—18,
1973, w y d . 1975 r. oraz przekazu syna, E m i l a M a z u r k a ( n o t a t k i
z r o z m ó w , l i s t y z 1965—1967 г.). P&lt;r. t e ż A . J a c k o w s k i , k a t a l o g
w y s t a w y : „Inni".
Od Nikifora
do Głowackiej, C B W A , Warszawa
1965.
J . M a l i n o w s k a , op. c i t . , s. 47.
Jw.
Jacek O l ę d z k i , Prawdziwym
pięknem jest natura. (0 twór­
czości malarskiej Bazylego Albiczuka),
„ P o l . Szt. l u d . " , R . X X X I ,
1977, nr 1.
J . M a l i n o w s k a , op. cit., s. 97.
J . Malinowska., op. c i t . , s. 39.
N i k i f o r figuruje we wszystkich w s p ó ł c z e s n y c h p u b l i ­
kacjach p o ś w i ę c o n y c h m a l a r s t w u im.rwncmu
(Bihalji-Merma,,
J a k o v s k y ' e g o , T k a ć a , Dasr.oya), Obrazy N i k i f o r a z r e g u ł y
z n a j d u j ą się na wszystkich m i ę d z y n a r o d o w y c h wystawach.
J e d n o c z e ś n i e o m a w i a je i reprodukuje R o m a n Reinfuss w k s i ą ż c e
Malarstwo
ludowe, K r a k ó w 1962.
O N i k i f o r z e pisali t e ż m . i n . A n d r z e j Bar а з Ь :
Nikifor,
„ P o l . Szt. l u d . " , R . 1 X , 1955 nr 3; A . Banach i E l a B a n a c h , Historia
o Nikiforze,
K r a k ó w 1966 oraz Nikifor,
mistrz z Krynicy,
Kra2

3

4

5

6

7

8

9

1 0

k ó w 1957; A . J a c k o w s k i , Wystawa prac malarskich
Nikifora,
C B W A , Warszawa 1956; Tadeusz Szczepanek, Z badań
nad
twórczością Nikifora,
„ P o l . Szt. l u d . " , R . X X V I I I , 1974, nr 4.
N a j p e ł n i e j s z y , solidnie opracowany k a t a l o g (z b i b l i o g r a f i ą prac
0 Nikiforze) w y d a ł o C B W A p n . Nikifor
(орг. J e r z y Z a n o z i ń s k i
1 A n d r z e j Banach), Warszawa 1967.
„ N i e z w y k ł o ś ć p r z e d s t a w i e ń nie jest koniecznie dowodem
z a b u r z e ń psychicznych, lecz m o ż e b y ć u w a r u n k o w a n a f a n t a z j ą
t w ó r c z ą lub w p ł y w a m i k u l t u r o w y m i " — pisze J a n M i t a r s k i
w art. Twórczość chorych psychicznie, „ P o l . Szt. l u d . " , R . X X V I ,
1972, nr 4, s. 198.
W n i e k t ó r y c h s p o ł e c z n o ś c i a c h p l e m i e n n y c h , czy
np.
w dawnej K o r e i ludzie szczególnie wrażliwi, a nawet w y r a ź n i e
o d b i e g a j ą c y od n o r m y , otoczeni b y l i s z c z e g ó l n y m szacunkiem,
j a k o ci, k t ó r z y w i d z ą i w i e d z ą więcej od i n n y c h .
A . J a c k o w s k i , Współczesna
rzeźba zwana ludową,
„Pol.
Szt. l u d . " , R . X X X , 1976, n r 3/4.
I n f o r m a c j e o Dorocie L a m p a r t c z e r p i ę z w y w i a d u , k j ó r y
p r z e p r o w a d z i ł e m w 1970 r. z n i ą oraz jej s ą s i a d a m i w Zawoi
G ó r n e j . W t e k ś c i e p o w o ł u j ę się na opinie p. Ż u r k a , potwierdzone
przez i n n y c h s ą s i a d ó w .
S ł o w a L a m p a r t w f i l m i e M i r o s ł a w y Marcinkiewicz
Dziwni
artyści po obu stronach Babiej Góry, W F O , L ó d ż 1970.
Z w y w i a d ó w przeprowadzonych z m a l a r k ą przez E w ę
Fryś-Pietraszkową
z krakowskiej
Pracowmi
Dokumentacji
S z t u k i L u d o w e j I n s t y t u t u S z t u k i P A N . N r 34829/T. 452/279
oraz 34272/T.
J a n B u j a k , Malarka snów — Dorota Lampart, „ P r z e k r ó j " ,
23 l u t y 1969 r.
Ten oraz wszystkie n a s t ę p n e c y t a t y p o c h o d z ą z c y t .
f i l m u Dziwni
artyści...
1 1

1 2

1 3

1 4

1 5

1 6

1 7

1 8

Obiekty pochodzą ze zbiorów: Muzeum Etnograficznego, Kraków — il. 1, 2, 4, 16, 17, 18; Muzeum Narodowego, Kielce — il. 7, 8; Muzeum Nowy Sącz — il. 22;
Muzeum Sanok — il. 12, 13; Muzeum, Bardziejów, Czechosłowacja — il. 15; Bolesław Nawrocki — il. 19; Ludwig Zimmerer — il. 'S, 6, 10.
Fot.: S. Deptuszewski — il. 16, 20 — 23, 25, 26; J . Świderski - - i l . 1—13, 17—19, 24

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6766" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6746">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ead7c6b814d8936f73d63a35f0869aa6.pdf</src>
        <authentication>a9bdaff6359309dbfc6d831ae06e2588</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80569">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4343</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80570">
                <text>1978</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80571">
                <text>malarstwo na szkle</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="80572">
                <text>malarstwo ludowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80573">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4042</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80574">
                <text>Obrazy na szkle (dokończenie) / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1978 t.32 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80575">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1978 t.32,z.2; s.91-100</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80576">
                <text>Jackowski, Aleksander</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80577">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80578">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80579">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80580">
                <text>Aleksander Jackowski

OBRAZY NA SZKLE
II.

T W Ó R C Z O Ś Ć

O

C E C H A C H

S A M O R O D N Y C H

(DOKOŃCZENIE)

B y ł o nas n a p o c z o n t k u 21 u c z n i ó w — ale t o zeszło n a
k i l k o osób, j a b y ł e m z pośród n i c h n a j s t a r s z y , b o m
liczył 73 l a t a . . . " . B y ł t o k u r s d l a d z i e c i , p r o w a d z o n y
w Bukowińskim D o m u L u d o w y m przez P a u l i n e Stokwisz.
D o n a j c z a n z j a w i ł się n a naukę z lupą, w z r o k m i a ł b o ­
w i e m b a r d z o słaby. P o 2 d n i a c h ze w z g l ę d u n a w z r o k
przestał się uczyć, dostał f a r b y i zaczął samodzielną
pracę. J e g o o b r a z k i n i e nawiązują do t r a d y c j i , są n a i w n ą
opowieścią o m o r z u i d r o d z e do A m e r y k i , o p a s i e n i u
owiec na hali i t p .
3 8

P r z e z pojęcie
przede

to r o z u m i e m

wszystkim

z zasobu

twórczość, która

potrzeb

wynika

i doświadczeń

jed­

n o s t k i , twórczość w m i n i m a l n y sposób związaną z ciśnie­
niem

wzorów

Do

istniejących

tej grupy

mitywnych

w

kulturze grupy.

zaliczyłbym

cechach,

obrazki

np. L u d w i k a

o wyraźnie

Kubaszczyka

pry­

z

Ko­

n i a k o w a ( u r . 1905 г.). O s t a t n i e j e g o p r a c e , n p . z k o n k u r s u
w

Rabce, świadczą

o wtórnej

p r y m i t y w i z a c j i . Sądzę, że

wpływa na to z jednej s t r o n y ograniczona
kazu

swych

starego

zamierzeń,

człowieka

punktowi

w

wyjścia.

z

świat

są o b r a z k i
ny

rysunkowi
Józefa

wycofywanie
młodzieńczych,

posłał n a k o n k u r s

Wygnanie

śladujące s c h e m a t z n a n e j

—

przeżyć

Do Rabki

prymitywnie malowane
Bliższe

drugiej

i

Do najeżana,

T a t r z a ń s k i e j . U r o d z i ł się o n w

jest

spróbować

na n i e „kurs".

malowania,

Przedtem,

wiedział

j a k pisze

abym

choć w

pani

wolnych chwilach

4 lata

i gospodyni

temu

(tzn. w

Paula

Lach

wym

kopalniach

przedstawieniom

starość

rodnym

„...miałem

do

o Raju.

na

szkle.

myślenia.

(cz.

obok Adama
i

założyła

w

sposób b l i s k i

przed­

naiwno-ludo-

f i g u r a l n y m , ale odległy

Malarstwo

tatrzańskie

sytuacją, p o d c z a s g d y n p . u Stożka w

że

szkołę malarską

woj. nowo­

od

jest

pod­

dekora­

cyjne, o r n a m e n t n i e jest w n i m u s p r a w i e d l i w i o n y

bowiem,

A . J.)

w

halańskich t r a d y c j i . Różnica p o l e g a p r z e d e w s z y s t k i m n a

I , i l . 35) k w i a t y

rozmieszczane

Stożek

są

niezbędnym

Pierwo­
rytmicznie

maluje

tylko

elementem

z ciekawszych

i najbardziej

potrzebne

wyjścia.

„ludowych" m a ­

l a r z y rabczańskiego k o n k u r s u , n i e z a u w a ż o n y p r z e z
(bo

„nietradycyjny")

doceniony

został

ale

opowieści

t o , co m u j e s t

ze w z g l ę d u n a narrację, o n a j e s t p u n k t e m
Jeden

realną

Grzechu

i E w y imają sens n i e t y l k o d e k o r a c y j n y

kompozycyjny,

się t y m zainteresował.

1961 r . —

obrzędowe. M a l u j e

zasadzie
widzeniu

tego u m i ł o w a n i e , ale m n i e n a t y l e ciekawość n i e brała,
Dopiero

Stanisława

mioty

bardzo

amerykańskich i k a n a d y j s k i c h spędził 15 l a t . N a
postanowił

obrazki

ku

górala z B u k o w i ­

1888 r . W

są też

( u r . 1939 r.) z P o r ę b y W i e l k i e j

sądeckim. R o l n i k , o d w i e l u l a t r z e ź b i i w y k o n u j e

Piłata.

„naiwnemu"

Naiwno-prymitywne
Stożka

się

wyraźnie n a ­

z Raju,

rzeźby Józefa

dziecka

zdolność p r z e ­

przez

jury

dyrekcję

91

�szkle

sprawnie, w

spiracji).
obrazy

Z

Marii

wane

od wszelkiej

zawodowych

Veltuzen

ludowej i n ­

przykładem

z Zakopanego,

będą t u

wyraźnie

stylizo­

na „ l u d o w o " i „historycznie".

Plastycy

zawodowi

świadczenia
czy

oderwaniu

artystów

tkaniny

(Zofia

Technikum

swe

„na

grafiki
Również
w

szkło" d o ­

(Ewa

operujące

konwencji

Fajkosz),

uczennice

wysmakowane

w

bio­

obrazy

n i e zdefiniowaną

na­
ściśle

kolorze.

„ h i s t o r y c z n e j " pokazała

Janina Zabierowska,

III

Zakopanem,

k o n k u r s i e 1968 r . p r z e d s t a w i ł y

do t k a n i n ,

obrazy

często

—

Artystycznego

plsrną b a r w n ą , b a r d z o
W

3 9

Stokowska).

Tkactwa

rąc udział w
wiązujące

przenoszą

innych technik

np. w

amatorka

Rabce

t w o r z ą :a

w

k l i m a c i e W y s p i a ń s k i e g o , malującą m . i n . K r u ż l o w s k ą M a ­
donnę. D o i n s p i r a c j i sztuką współczesną
obrazy

Jana

dawnej

J a c h i m i a k a . Świadomie

mitologii

amerykańskich,
harnasi

góralskiej

malując

n a t l e Gór

i

np. w

zaliczyć

można

nawiązuje

on

współczesnych
westernowej

Skalistych. Z

konwencji

amatorów

„naiwność"

f r a p u j e J a k u b a F i r k a . R o u a u l t s t a n o w i świadomie
jętą

inspirację

czelisty

z

Krzysztofa

„Tria

Okonia

do

realiów

przy­

( u r . 1939 г.), w i o l o n ­

Krakowskiego",

malarza

wyjątkowo

w r a ż l i w e g o , o dużym, w r ę c z „ m u z y c z n y m " p o c z u c i u k o ­
l o r u . O k o ń , który
i

świadomym

larstwo

j e s t już w ł a ś c i w i e w

ikonowe,

jak i

jugosłowiańskiego
Do

pełni

p l a s t y k i e m , zna doskonale
niezwykłe

mistrza

konwencji

dojrzałym

zarówno

obrazy

Uji

ma­

Bosilja,

„naiwnego".

naiwnego

malarstwa

zupełnie

świa­

d o m i e n a w i ą z u j e J a n S k o c z y l a s , b o d a j że pięć l a t s t u d i u ­
jący
I L 1. Stanisław B o b a k , Duże
Dziko
baba, w y m . 23 X 22 c m ,
Ł ę k a w i c a , w o j . b i e l s k i e , Adam
1976

C i c h e , w o j . nowosądeckie,
1976 г.; i l . 2. A n n a H u l k a ,
i Ewa, w y m . 28,2 X 19 c m ,
r.

w

cych

w

minam

o t y m n i e t y l k o dlatego,

ciekawą
jury

m u specjalną

nagrodę.

b y zwrócić

uwagę na

postać Stożka, a l e i z tego p o w o d u , iż d e c y z j e

są interesującym

m a t e r i a ł e m d l a badań n a d i s t n i e ­

j ą c y m i w d a n y m czasie k r y t e r i a m i o c e n .
,,'tidcwości"
nych,

Wspo­

prac

a więc

samorodnych,

n i e usiłujących

Niedostrzeganie

najbardziej

niczego

autentycz­

naśladować,

idzie

kierunek

„tradycyjnych".
ocen,

mający

Nietrudno

również

zauważyć,

swe

że t e n

uzasadnienie,

wie­

ludowej

plastycznej

oraz

rzeźbiarzy

konwencji

K i c z , pocztówka
dla

stracji

—

jeden

amatorów

Jarosław

z

cie­

pracują­

Furgała

spod

świąteczna

niektórych

z książek

malarzy

d l a dzieci

—
na

także stanowią

wzo­

szkle.

W

wypowiedział

duchu
się

ilu­

na

kon­

k u r s i e rabczańskim A n t o n i K u c ( u r . 1909) ze w s i M a n i o ­
w y . M a l u j e o d w i e l u l a t , a j a k pisze H e l e n a
„Prace

jego

charakterystyczne

w

znajdują

licznych nabywców.

odtwarza

K u c p o r t r e t y sędziwych

we, malownicze,

w p a r z e z w y s o k ą oceną p r a c n a w i ą z u j ą c y c h d o z n a n y c h
konwencji

uczelni

współczesnych

Oławy.
rzec

M u z e u m , które p r z y z n a ł o

wyższej

kawszych

•Nieludowe,

swoim

Z drobiazgową

wiernością

górali, sceny

okoliczne w i d o k i "
oszczędne,

Sredniawa:
naturalizmie

silne w

n y m są o b r a z y W i t o l d a M i z e r s k i e g o

4 0

rodzajo­

.
działaniu

ekspresyj­

(cz. I , i l . 30), a m a t o r a

ze w s i P i a s k i ( L u b e l s k i e ) . R e p r e z e n t u j ą dojrzałe,

sprawne

d z i e d o p r z e c i w s t a w i a n i a twórczości a u t e n t y c z n e j — s t y -

m a l a r s t w o , t a k i e , j a k i e w i d u j e się n i e k i e d y w

sklepach

lizatorstwu,

Veritasu.

W

i

grupie

twórczości

żywej

„samorodnych"

M i c z o ł e k ( u r . 1955) z P a s z y n a ,

—

„cepeliowszczyźnie".

mamy

również

Urszulę

rolniczkę, malującą

wraż­

l i w i e , choć dziecięco-nieporadnie.

Bliskie tej grupy

malarstwo

oraz

„naiwny"

młodzieży
malarz

z

Paszyna

Piotr

Kwit

z n a c z n i e zresztą c i e k a w s z y

(ur.

ciekawy,

1929) z

jest

trochę

Kamienicy,

„Amatorskie",
Marii

rodzaju

umieszcza

Wyraźnie
rola

najlepszym

sensie,

są

autorka malowane

odrębne są o b r a z y

L e i ( u r . 1928 r.)
i płaskorzeźby

prace

( u r . 1955). B l i s k i e są

dekorowanej

wizerunki.

na szkle M a r i a n a

z Łukawicy.

Mają

tego a r t y s t y , dobrą,

już

fotografie

one

Ka­

podobnie

uporządkowaną

III.

T W Ó R C Z O Ś Ć

N A W I Ą Z U J Ą C A

kompozycję

o wyraźnie

zaznaczonej r y t m i c e . Umowność,

DO

K O N W E N C J I

N I E L U D O W Y C H

oszczędność

rysunku

zdyscyplinowanie

W

t e j g r u p i e wydzielić

wiązującego

można

typy

d o określonych w z o r ó w

malarstwa na­

sztuki

historycznej,

współczesnej, p o p u l a r n e j o r a z a m a t o r s k i e j ; a także grupę
prac

o dużym

s t o p n i u samodzielności

Niejednokrotnie

nawiązuje

się

do

ikon,

wczesna

starannie
obrazy

działalność

wykonane

(i

malarska

opatrzone

znanych

dach

Przemysłu
ceramiczne,

Skórzanego,
a później

ramami)

w Nowotarskich
zaczął

i w

w

1957 r .

drewnie.

może

Pęksowej,

specjalnymi

przywodzą

słu D r z e w n e g o
Leja

w

okresie

d y r e k t u r y Antoniego

był zresztą p r z e z 2 l a t a w

ka

Kultury

w

Rabce,

Kenara.

t y m liceum.

małżeństwie

Fudalów.

kontur prowadzony
Ale obok

j e s t kreską c h w i e j n ą

i manieryczną.

t a k i e j właśnie p r a c y M a r i a F u d a l a

r ó w n i e ż b a r d z o ładny o b r a z M a t k i B o s k i e j

Zakła­

utrzymany

robić
na

Ośrod­

Prace ich

c e l o w o są u t r z y m a n e w k o n w e n c j i p r y m i t y w n e j , a w i ę c

Wado­

Maluje

na

Przemy­

Wspomnieć t u jeszcze można o i n s t r u k t o r a c h

„ i k o n o w e " L u d w i k a Gołąba ( u r . 1917 r . w

w i c a c h ) . ( E k o n o m i s t a , pracujący
rzeźby

Eweliny

i

myśl o b r a z k i powstałe w zakopiańskim L i c e u m

twórczej.

głównie z t a n i c h albumów radzieckich. Przykładem

92

w

z Paszyna

„ P a m i ą t k a z w o j s k a " . Z t y m , że w

przestrzeni

jak

być

ale

k o n w e n c j i m a l o w a n y c h teł, w które w k l e j a się

w m a l a r s t w i e n a płótnie i p a ­

pierze.

Zagłobickiej

w

tradycyjnym

Zachowując
landa

centralną

czy

pokazała

charakterze.

typ ornamentu
postać

4 1

Gromnicznej,

obejmującego

scenę, współcześni

jak

gir­

malarze

�П. 3. B o l e s ł a w F i l i p Ślęzak, K l u s z k o w c e , w o j . nowosądeckie, Adam
i Ewa, w y m . 40,5 X 28,5 c m , 1976 г. I I . 4. J a k u b
K r ó l c z y k , C z o r s z t y n , w o j . nowosądeckie, Chrystus
Biczowany,
w y m . 49 X 30,5 c m , 1976 r .

W

starają się i n d y w i d u a l i z o w a ć t e n o r n a m e n t . M a r i a F u d a l a
wymyśliła
ujętych

na

przykład

graficznie

motyw

złożony

z

dwóch

(białe ż y ł k o w a n i e ) , rozłożonych

liści
wokół

Obrazy

uporządkowane,

bliskie

B a s m a n z Gnieżdżewa

amatorskim

wyko­

pod Puckiem.

Podob­

n i e d o n i e j m a l u j e też j e j córka. R ó w n i e ż d o t e j g r u p y
prac, raczej
(ur.

amatorskich, zaliczam

1926 r.)

prac

z Łękawicy,

obrazy

g m . Stryszów.

i l u s t r a c y j n y c h , podejmował

chętnie

Józefa
Zaczął

Hulki
on od

tematykę

pro­

dukcyjną i m a r t y r a l o g i c z n ą . R o z u m i e j e d n a k zasadę o b r a ­
zu n a s z k l e , o p e r u j e
kiem,

pozbawionym

częła

malować

Hulka

uznany

wyznaje,

żona
jest

szeroką

plamą, oszczędnym

dekoracji.
—
za

Pod

Anna

jego

rysun­

wpływem

( u r . 1925 r.)

twórcę

ludowego,

za­

—

' ( i l . 2).

sam

jednak

iż: „ M n i e n a l u d o w o n i e z a w s z e w y c h o d z i , boję

się, m a m za dużą w p r a w ę "

42

.

dzę też Stanisława B o b a k a ( u r . 1941 r.) z D z i a n i s z a
A d a m a D o l e ż u c h o w i c z a ( u r . 1923 r.) z Z a k o p a n e g o .
budują

gonal^

o n i n i e k o n w e n c j o n a l n i e , czasem

szukając

ekspresyjnego

wicz

przez

dwa

lata

u

w

Zakopa­

rzeźbiarza

Jana

Gąsienicy-Szostaka.
i

skłonnością

do

eksponowania

brzydoty

chuje k o l o r o w e , o p a r t e na s u c h y m , w y r a z i s t y m
prace

Władysława

tle

Markewki

z

1009 г.). Jego o b r a z y p r z y p o m i n a j ą

podobnie,

bo i

( u r . 1939 r.) i

wydobywając
operowaniem

szczególnie

n i e patrzących

Rabki,

emeryta

(ur.

ilustracje z l a t trzy­

Czorszty­

dramatyzm

treści

c i e m n y m i tłami, n a

intensywnie

działa

szrafowanie

na widza. Królczyk

i Ślęzak

intensyw­
malują

te­

m a t y m a r t y r o l o g i c z n e , O ś w i ę c i m , okupację i t e w s z y s t k i e
sceny

ewangeliczne,

czeństwem
tyka

się z c i e r p i e n i e m ,
jest

nawet

Ślęzaka, przydająca

i Ewy
i

m i obrazy

ekspresja

Józefa

z c e n t r a l n i e umieszczoną
do

niego

dzieło

mę­

ornamen­

temu

tematowi

eschatologiczny.

Martyrologia
znane

które łączą

( i l . 3, 4). E k a p r e s y w n a

Adama

wymiar

przedstawień

Oleksego,

cechują

stosowne

ramy

ekspresywne,

choć

Oświęcimski,

postacią o. K o l b e g o .
i skrzynkę, t w o r z ą c
przez

też

szewca z R a b k i ( u r .
Wyrzeźbił
w

sumie

swe przerysowanie

da­

l e k i e o d doskonałości.
Oddzielną
dzieży.
ne

grupę

tworzą

prace

cechy

wzajemne

prac

członków

rysuje

się

razem

oglądanie

pracujących

osobowość
swych

instruktora

Zbójnicy

polują

rale

ry,

strzelają d o w r o g a

Indianie

w

zespołów.
prowadzą­

więc

się p o t r z e b a

elementów
na grubego

się, że i n a zające. Z a k o n n i k z b i e r a

jak

mło­

ujednolicenie f o r m przez

S i l n i e j niż u dorosłych p r z e j a w i a

zdarza

i

prac.

n a r r a c j i , często n i e p o z b a w i o n a
humoru.

dzieci

B a r d z i e j niż u dorosłych z a u w a ż a l n e są w s p ó l ­

Wyraźniej

ce­

rysunku

na­
rzeź­

Bolesława

bielą, a zwłaszcza podkreślanie w i e l k i c h o c z u ,

d z i e s t y c h , w i n i e t y w ówczesnych t y g o d n i k a c h , k a r y k a t u ­
rysunki.

rangi

—

( u r . 1948 r.) z K l u s z k o w i c p o d

kolorystyczną,

których

do

twórczość

J a k u b a Królczyka

Malują

tonacją

doprowadzonej

się cała

cego k u r s , następuje też p e w n e

G r o t e s k o w a n i e c o e k s p r e s j a , połączona z dekoracyjną
stylizacją

—

Ślęzaka

nem.

defor­

( i l . 1). D o l e ż u c h o -

ukończył S z k o ł ę P r z e m y s ł u D r z e w n e g o
pracował

oraz
Obra­

np. na dia­

działania p o p r z e z

mację, skrót, s i l n e podkreślenie g e s t u
nem,

biarska

ekspresji
mieści

1928 г.). N a m a l o w a ł o n n a k o n k u r s Tryptyk

W kręgu a m a t o r s k i e g o , ale c i e k a w e g o m a l a r s t w a w i ­

zy

zasady

Filipa

k w i a t u — białej s p i r a l i n a c z e r w o n y m t l e .
nuje Anna

Klimacie

czelnej

westernie

spoza d r z e w

cwałują

żywej

zamierzonego
zwierza,

ale

grzyby,

gó­

na

koniach,

i skał.

93

�Pierwsze
jak wiemy

znane

n a m prace

przez Helenę Roj-Kozłowską.
uproszczone
torki

wersje

prace

powstały

„dutków

instruktora

z

Dzieci
w

malowały

wówczas

w

instruk­

kotliku").

widoczny

powstałymi

jest,

1968 r .

gdy

porównamy

obrazami

dzieci

szkoły n a H a r e n d z i e . Pracą 1 2 — 1 3 - l e t n i c h uczniów
ły P o d s t a w o w e j k i e r o w a ł
im.

Kenara

wała

—

duża d y s c y p l i n a

wania

nauczyciel,

Andrzej

Król.

formy

—

w 1951 r .

„zbójnickich" obrazów swej

(np. niesienie

Wpływ
te

młodzieży

— w czasie kursów p r o w a d z o n y c h

absolwent

Obrazki

Liceum

uczniów

i zrozumienie

ze

Szko­
cecho­

zasad

malo­

n a szkle.

B a r d z o c i e k a w e , l a p i d a r n e w r y s u n k u , świetnie s k o m ­
ponowane

i wyszukane

młodzieży

z Liceum

w

Zakopanem.

w

kolorze

Technik

były

obrazy

Plastycznych

starszej

im. Kenara

Zespół p r o w a d z i ł a r t . p l a s t y k Z e n o n

Po-

krywczyński.
Natomiast

obrazki

Artystycznego

w

Zofia

Stokowska)

wione

konturu,

uczennic

Zakopanem

Technikum

(instruktor

przypominały p r o j e k t y
operujące

subtelnie

Tkactwa

art. plastyk
tkanin,

pozba­

różnicowaną

plamą

barwną.
W

Rabce

dziewcząt
społu

dominowały,

zwłaszcza

ilościowo,

jest

Ks.

z Paszyna

Edward

Nitka,

słynny ośrodek

ten

s a m , który

dziewczętom

dać

możność

myślał o m a l a r s t w i e
Dzieciątkiem,

I I . 6. M a r i a Jasińska c. Józefa, P a s z y n , w o j . nowosą­
d e c k i e , Cierniem
koronowanie,
w y m . 34 X 23,5 c m , 1976 r .

nie

tylko

o

moralne,
gijnych,

samą

które

zajmowania

n a szkle.

radość

powinno

zbliżających

tworzenia,

dać

myśl

się

Oczywiście

jednak

k u Bogu.

również

sztuką.

Po­

chodziło m u

ale

i o

malowanie

ze­

zrobił

rzeźbiarski. P o n i e w a ż

rzeźbią g ł ó w n i e chłopcy, ksiądz uznał, że należy

И. 5. Józef H u l k a , Ł ę k a w i c a , M a t k a B o s k a z
w y m . 29,5 X 21 c m , 1976 r .

prace

z P a s z y n a k . N o w e g o Sącza. I n s p i r a t o r e m

korzyści

tematów

reli­

Instruktorem

ze­

społu został F r a n c i s z e k P a l k a , b a r d z o s p r a w n y

rzeźbiarz-

-amator,

na

znający

Postanowił
stawowe

zasady

własnych,

dobrze

o n przekazać

technikę

kompozycji,

aby nikogo

malowania

Paszyniakom

technikę

n i e pokazując

n i e sugerować.

pod­

nawet

prac

narzucał

też

tematyki religijnej

za­

w a ż y ł n a zbliżonym t y p i e d e k o r a c y j n y c h r o z w i ą z a ń .

Ile­

treści, a l e już s a m f a k t podjęcia
kroć

więc

malowano

traktowano
na

jak

płaską

Boską

się k w i a t o w y

ornamentowanej
bardzo

z Dzieciątkiem,

dekoracyjną

ukośnie b i e g n ą c e r o m b y . W

wał
w

Matkę

Nie

szkle.
i

tapetę,

środku k a ż d e g o

o r n a m e n t , a n a t l e postać
szacie.

ładnych

Ujęcie

takie

kolorystycznie

znajdo­

w

bogato

spotykamy

pracach

tło

podzieloną

także

Urszuli (ur.

1961 r.) c z y A n n y

P o g w i z d ( u r . 1959 г.). T a k s a m o i n ­

terpretuje

Maria

1932

temat

г.), g o s p o d y n i

malarstwa. Dekoracyjne
tła

ornamentem,

Jasińska

księdza,

(córka

zachęcona

Józefa,

przez

traktowanie obrazu,

przeważnie

kwiatowym,

niego

ur.
do

zapełnianie
cechuje

też

twórczość i n n y c h p a s z y n i a n e k ,

m . i n . u r . w 1949 r . M a r i i

Jasińskiej (córki J a n a ) , j e d n e j

z najciekawszych

malarek

ośrodka.
T y l k o d e k o r a c y j n i e , bez z w i ą z k u z t e m a t e m — w p r o ­
wadza
o r n a m e n t w p u s t e j p r z e s t r z e n i m . i n . Elżbieta
O r l e c k a ( u r . 1962 г.), uwspółcześniając z n a n y
schemat
A n i o ł a Stróża. N a j e j o b r a z k u strzeże o n p r z e d p r z e ­
j e c h a n i e m d z i e c k o przechodzące p o p a s a c h jezdnię. I n n a
O r l e c k a — H e l e n a ( u r . 1957 r.) — b a r d z o ładnie i n t e r ­
p r e t u j e t e m a t M a t k i B o s k i e j z Dzieciątkiem, otaczając
p o s t a c i e girlandą k w i a t ó w .
W

pracach

oleodruków
dowanych
obrazy

dziewczyn

widać

i m a k a t e k , zwłaszcza
scenach

niekiedy
w

religijnych. Najciekawsze

i

rozbu­

są

jednak

o c i e m n y c h tłach, nawiązujące d o k o n w e n c j i p o d ­

tatrzańskiego
Bernadety

malarstwa

—

j a k np. Urszuli

K u l i g ( u r . 1962 r.) czy H e l e n y

1961 г.). Ł ą c z ą o n e w d z i ę k n a i w n e g o

94

reminiscencje

jeleniach

Pogwizd,

Bochenek

(ur.

r y s u n k u z dojrzałą,

�П.

7. M a r i a

Zagłobicka,

Paszyn,

Komunia,
w y m . 19 X 29 c m , 1976 г. I I . 8. M a r i a
donna
z Dzieciątkiem,
w y m . 39 X 32 c m , 1976 r.

Jasińska, c. J a n a , P a s z y n ,

Ma­

�sprawdzoną
koracji

przez

Również
i

dziesiątki

l a t tradycyjną

zasadą

de­

w

Bukowiny

pracach

młodzieży

Tatrzańskiej,

rabczańskim, w i d o c z n e
stępują

one w

z

Nowego

uczestniczącej

są nawiązania

pracach A n n y

w

Targu

konkursie

do t r a d y c j i .

Wy­

P i t o ń ( u r . 1960 r.) z B u ­

k o w i n y , k o m p o n o w a n y c h symetrycznie, r y s o w a n y c h płyn­
nym,

nieco

postacią

manierycznym

wydaje

się

w

konturem.

t y m zespole

Najwybitniejszą

Zygmunt

Kuchta

z B u k o w i n y ( s y n znanego twórcy — A d a m a ) ,

uczeń L i ­

ceum

ornamen­

i m . A.

Kenara.

Nie

stosuje

o n żadnej

t y k i , b u d u j e a r c h i t e k t o n i c z n i e , oszczędnie, w y d z i e l a
postacie

i niezbędne

wesołe,

nienaganne

prace

z

Klocek

Nowego
i Bożeny

Przegląd

a t r y b u t y ( i l . 9). Ł a d n e ,
w

kompozycji

Targu:

były

Małgorzaty

znajduje

t u dokonany

jeden

wystawie

Ujwary,

Jolanty

Korczyk.

zbyt, daje

więc

z tła

dziecięce,

na

Coraz
którzy

łatwej

pokazuje,

iż

malarstwo

satysfakcję

z przykładów

widzom

na

potrzebne,

i twórcom, sta­

nawiązania d o

tradycji.

I s t n i e n i e j e g o j e s t u w a r u n k o w a n e p r z e z sprzyjającą

ko­

więcej

czynią

wypowiedzi
amatorów

tą

nie przeczy

satysfakcji,

przekonywających

form

Spotykamy

Cepeliadach.

96

Nie­

większość

na sukces,

wybicie

jaką

może

dać

malowanie.

jedną z

najbardziej

społecznej

aprobaty

tego,

co

je

na kiermaszach,

się więc

powszechnie

Desy,

festiwalach

i

znanym

i lu­

b i a n y m p r z e j a w e m t z w . l u d o w e j twórczości. M a już

swoje

tradycje

Stało

i s w o i c h mistrzów. Dlatego

też t r u d n o się dziś

zgodzić z sądem, który w y r a z i ł p r z e d d w u d z i e s t o m a
to

Grabowski,

najczęściej

pisząc,

iż:

„...współczesne

szereg p o j e d y n c z y c h

n y c h ciągłości"

43

inicjatyw

T o , czego n i e zdołali osiągnąć p r z e d w o j n ą
góralszczyzny

laty

malarstwo
pozbawio­

.

i sztuki

l u d o w e j , stało

miłośnicy

się f a k t e m .

Przy­

w r ó c o n o d o życia m a l a r s t w o n a szkle. I n n a rzecz —
bowiem

szansę

techniki.

M a l a r s t w o n a s z k l e weszło d o sklepów C e p e l i i ,
Veritasu.

chętnym

amatorom

posłużyć

robią.

oraz

ono

tej

potrzeby,

to i c h nadzieje

Sprzedaż j e s t w s z a k ż e d l a t w ó r c ó w

n i e j e s t t o już sensu

daje

zechcą

się, d o d a t k o w e źródło d o c h o d u . Jest t o zrozumiałe, z r e s z ­

przez i n s t y t u c j e państwowe

t o , iż

próbuje

to z bezinteresownej

niunkturę, bodźce s t o s o w a n e
przez

(skoro

schematem).

d l a t e g o , że z a s p o k a j a

Józef

s z k l e w e s z ł o dość s i l n i e w naszą kulturę, j e s t
nowi

stosunkowo

się t r a d y c y j n y m

(ffl. 11).

s t r i c t o s z t u k a l u d o w a , zmienił

o d b i o r c a , zmienił też i t w ó r c a .

że
się

�11. 9. Z y g m u n t K u c h t a , ucz. L i c e u m K e n a r a , B u k o w i n a Tatrzańska, Historia
grzechu
pierworodnego,
w y m . 35,5 X
X 26 c m , 1975 г. I I . 10. U r s z u l a M i c z o l e k , P a s z y n , Serce
Jezusa,
w y m . 28 X 18,5 c m , 1976 г. I I . 11. H e l e n a B o ­
c h e n e k , P a s z y n , Św. Karolina
Koskówna,
w y m . 28 X 18 c m , 1976 г. I I . 12. A n n a K s i ę ż e k , W i e ś Mała, w o j . r z e s z o w ­
s k i e , Sw. Barbara,
w y m . 27 X 37 c m , 1964 г. I I . 13. Rybitwy,
w o j . l u b e l s k i e , w y m , 38 X 27 c m , 1959 г., k u p i o n y współ­
cześnie o d w ę d r o w n e g o h a n d l a r z a .

97

�wencji,

która

wciąż

a do niedawna
niejszych

i wyzwalających

estetyki

ludowej

k i e określa
Jak
piero

jeszcze

oraz
jest

ostatnim

tego r o d z a j u

swą

na w s i , w

żywotność,

domach

się s p o d w p ł y w u

na p e r y f e r i a c h

się u m o w n i e

rozległa

w

wykazuje

dominowała

jako

zamoż­

tradycyjnej

miast. (Wzory t a ­

drobnomieszczańskie).

to dziedzina

—

dziesięcioleciu

obrazki. Przedtem

nie wiadomo.

zaczęto

usilnie szukano

śladów

k u l t u r y t r a d y c y j n e j , uważając

t o , co r z e c z y w i ś c i e

na

współczesne, a w i ę c

j e j miejsce,

warte

za n i e l u d o w e ,

Do­

odnotowywać
weszło
nie­

badania.

Wiemy

w i ę c o n i c h mało, a c o g o r z e j ,

zwrócono n a

n i e u w a g ę w t e d y , g d y b y ł y już w s t a d i u m s c h y ł k o w y m .
Wykonawcami
—

malarze

t y c h obrazów

makatek

miejscowego

są:

(„dywanów")

środowiska,

wykonujący

okolicznych

je

wsi;

dla

sprzeda­

jący j e n a t a r g a c h i o d p u s t a c h ;
—

jednostki,
służby

które

umiejętność

wojskowej

(moda

tę

taka

nabyły

w

okresie

rozpowszechniła

się

o k . 1950—60 r o k u ) ;
—

jednostki

malujące
w

zasięgu

Malarze

„makatek"

pracach

identyczną

katkach

na

łabędzie
szkle,

widać,

katki

na

szkle

dla

podejmują

funkcja

tkaninie

w

t k a n i n i e . Porównując

d o działania

i

na

swych

dekoracyjnych

na

i c h jest

ma­

np. koty,

czarnej

L u b . ) , z powstałymi

że

siebie

miejscowości.

co w

malowane

(gm. Chełm

ograniczona

na

i

pawie,

tematy

okolicznych

tematykę

papierze

czy

Ochoży
na

różne

sprzedaż

satynie

w

t a m obrazami

podobna,

tyle

że

estetycznego, podczas gdy m a ­

spełniały

również

rolę

praktyczną

(izolującą). W z ó r m a k a t k i , ale m a l o w a n y n a s z k l e i o p r a ­
w i o n y w r a m y p r z e s u w a j e j działanie w k i e r u n k u o b r a z u ,
t y m b a r d z i e j że szkło p o z w a l a
efektów
Inny
służby

charakter

wojskowej

M a l a r s t w o n a s z k l e , m i m o iż r e a k t y w o w a n e
wzory

ciu

o

Nie

tworzy, jak dawne, grup o identycznym stylu,

ciwnie

—

Wolno
dziej

muzealne,

sprzyja

wyraźnie

poszukiwaniom

w i ę c sądzić, że w
różnicować

wiście

obok

czy

indywidualizuje.

własnego

formy

zjawiska.

ale w masie

pastiszy).

kroczy

Będą, b o mogą

swej

zapewne

poziom

średniego

Ale
być

miątki", sprzedawane

m.in. w

skich. Technikę

malowania

i

różniącą

niewiele

wybitne jednostki,

m a l a r s t w a na szkle n i e prze­
poziomu

kultury

plastycznej

się n a j b a r d z i e j
stwarza

—

takie, jakie

się

kursy, plenery,

współpracę

żołnierze

uzdol­

wyczynowym
z

dobrymi

plastykami-animatorami.

się

własne
W
tradycji

odróżnieniu

od

malarstwa

miejskiego,

obrazy

na

n i e uczestniczących w
są w z o r o m ,

szkle,

produkowane

„wysokim obiegu

dawnej

które funkcjonują

w

dla

warstw

k u l t u r y " bliskie

t y m środowisku:

w a n o m " , o l e o d r u k o m , m a k a t k o m . Odwołują
98

na

się d o

„pa­

nadmor­

nieskomplikowaną
od

uzdolnieni

„laurek",
plastycznie

i dla kolegów

ze służby", z d o b i o n e

barwne

fotograficzne.

często n i e t y l k o
mary­

ków

oparta

nym

zakomponowaniu

jest

mówkowym

na układzie

obrzeżem

Technikę

i

typ

symetrycznym,

płaszczyzny.

dekoracyj­

Wykańczano

je l a -

l u b ramką.
obrazka

uprawiano

również

poza

w o j s k i e m , z a r ó w n o n a u ż y t e k własny, j a k i n a sprzedaż,
o i l e się orientuję
Obrazki
zdolnieni
gijnej

—

w

ograniczonym

o charakterze

amatorzy

ność z a r o b k o w o .
oraz

oraz

zasięgu.

narracyjnym

malują

specjaliści, traktujący

C i o s t a t n i malują

konwencjonalne

obrazy

też u tę

czyn­

o treści

reli­

tematy

typu

„makatkowe"

„ d w o r s k i e g o " . Spośród u t a l e n t o w a n y c h j e d n o s t e k ,
gólnie b a r w n e

i ładne w

nej

są p r a c e

naiwności

swej specyficznej,
M a t r i o n y Kuleszy,

o k . 1960 г., g d y sprzedawała
swe

obrazy

obrazy.

Miała

malowała

różnokolorowe
w

wówczas

t y m celu

płatki

którą

na r y n k u
co

jasnymi, czystymi

szcze­

ornamental­
pozna­

w

Białym­

najmniej

60 l a t ,

kolorami,

obficie

s t a n i o l u , podkładane p o d
puste miejsca

w tle.

M a l u j ą c — posługiwała się p a t r o n a m i , k t ó r e s a m a

wyko­

nywała. W i e m
również
nych

„dy­
kon­

na szkle,

kompozycyjnie

w y k o n y w a l i d l a siebie

specjalnie

opartego

miejscowościach

Bardziej

czasie

obraz­

stosując

i przeznaczonego przede w s z y s t k i m d l a odbiorcy

w

ich wpływem

n a r c e c z y l o t n i c t w i e &lt; i l . 18). Z a s a d a układu t y c h

a

środowiska

wojsku.

malowane

pod

girlandą k w i e t n ą , a l e i s y m b o l a m i służby, n p . w

stoku
potrzeby

w

Były to „Pamiątki

łem

M a l a r s t w o n a szkle t w o r z o n e n a

zróżnicowanie

„ o b r a z k i - r a m k i " , w k t ó r e w k l e j a n o zdjęcia

artystycznej

nionym

sportowcom

się,

obrazki

powstałe

bar­
(oczy­

n i e łudźmy

społeczeństwa. C h y b a , że s t w o r z y
warunki

prze­

wyrazu.

tego m a l a r s t w a

w z r o s t ilościowy s a m p r z e z się n i e p o d n i e s i e
rangi

opar­

b l i s k i e j przyszłości c o r a z

się będą

kopii

się

w

mają
i

poznawano
11. 14. W y k . w T y l w i c y , w o j . białostockie, Bukiet
kwia­
tów, w y m . 48 X 38 c m . I I . 15. Józef P e t r y k o w s k i , P y r k i - L a c h y , w o j . białostockie, Paw, w y m . 34 X 45 c m , 1967 r.

na większe

wizualnych.

w

o d n i e j , że p o d o b n e

radzieckiej

obrazki

jak i

wykonywano

Białorusi. N i e m a m j e d n a k

i n f o r m a c j i c o d o zasięgu t e g o t y p u

Malują
na,

zostawione

żad­

obrazków.

na szkle również a m a t o r z y . Malują

zarówno

pod

na

szkłem.

Pod

szkłem

malują

ogół

�l u d z i e już w i e d z ą c y coś o t e j d z i e d z i n i e
sobie

sprawę,

szkłem,
dziej

że

malując

uzyskują

czystą,

„dźwięczny"

n i e szyby

nie

malują

gwaszem)

pod

powierzchnię,

bar­

na zewnętrznej

stro­

błyszczącą

k o l o r . Malujący
możliwych

nie wymaga

farby,

p l a s t y k i . Zdają

(lub

n i e dążą n a ogół d o r ó w n e j f a k t u r y

c h n i . Z różnych
gdyż

olejnie

podkładów

powierz­

wybierają

szkło,

ono g r u n t o w a n i a , n i e wchłania

odbiera

jej

przeważnie

pierwotnej

amatorzy

żywości.

n i e znający

więc

Na

szkle

techniki,

sa­

moucy.
K i l k a j e s t p r z y c z y n , d l a których w y b i e r a n a
jest
t e c h n i k a m a l o w a n i a p o d szkłem ( n a z w a t o ściślejsza,
odpowiadająca n i e m i e c k i e j — Hinterglassmalerei).
Jedną
z n i c h j e s t w s p o m n i a n y już e f e k t świetlistości, i n t e n ­
sywności k o l o r u . O n w ł a ś n i e p o w o d u j e , że n p . w J u g o ­
sławii t a k r o z w i n ę ł o się m a l a r s t w o n a i w n e n a szkle.
P o p r o s t u szkło p o z w a l a n a działanie k o l o r y s t y c z n e , w
i n n y sposób n i e m o ż l i w e d o u z y s k a n i a d l a n i e w y k s z t a ł ­
conego m a l a r z a .
D r u g i powód —
bardziej
płycie

obraz

efektownie

czy płótnie

szkle pozwala

na szkle, w

niż m a l o w a n y
naciągniętym

jakby

wygląda

na blejtram. Obraz

na

też n a s t o s o w a n i e s t a n i o l o w y c h , b a r w n y c h

p o d k ł a d e k - o r n a m e n t ó w , dzięki c z e m u
jest

ramce,

na t k a n i n i e , t e k t u r z e ,

rozjarzony.

obraz

Nieświadomie

„świeci

wrócono

się",

więc

do

p i e r w o t n e j postaci d a w n y c h l u d o w y c h obrazów na szkle,
z p o d k l e j o n y m i w i z e r u n k a m i d r z e w o - czy s t a l o r y t n i c z y m i .
Dekoracja
wanej
we

na szkle

stanowiła

b o r d i u r y wokół

współczesnych

wówczas rodzaj

świętego

obrazkach

typu

jest

„pamiątka...".

t y l k o , że d e k o r a c y j n a o t o c z k a t o w a r z y s z y

Tyle

f o t o g r a f i i ślub­

n e j , pamiątkowej, własnemu w i z e r u n k o w i
rodzicom, ukochanej

rozbudo­

obrazka. Podobnie

ofiarowanemu

dziewczynie.

N a p o d s t a w i e d o k u m e n t a c j i , jaką m a m y w I n s t y t u c i e
Sztuki,

obejmującej

różnych

około

miejscowościach,

50 f o t o g r a f i i
można

wykonanych

wydzielić

w

następujące

grupy:
1

obrazy

—

stym,

r e l i g i j n e

oparte

k o n w e n c j o n a l n y m

ficznym,

bliskie

dawnemu

na

w z o r z e

malarstwu

pro­

ikonogra­

w

chłopskich

izbach.
Najlepszym
szowskiego
seryjnie,

przykładem

wizerunek

na

jest

t u pochodzący

św. B a r b a r y , w y k o n a n y

podłożonym

szablonie,

bogato

z

i i . 16. Porwanie
dziewczyny,
w y m . 55 X 40 c m . I I . 17.
Ochoża, w o j . chełmskie, Dziewczyna
z jeleniem,
wym.
27 X 37,5 c m .

Rze­

zapewne
„inkrusto­

folią

i staniolem. Malowane

czarne),

natomiast

U k r z y ż o w a n i e m , o p a t r z o n y n a p i s e m „ B r o ń nas o d o g n i a " ,

kwiatów

czy ptaków

pochodzący

( i l . 18).

wany"

różnokolorową
z

sprzedawcy

cynfolią

Lubelskiego

a

( i l . 12)
kupiony

te

mogą
—

jeszcze

obrazy

zbliżone

z

kon­

charakterze

do

jest
na

n a s z k l e , n i e różniące

mniejszy

obrazy

z

z usług dość

Ochoży,

w

są

przez

tą

zbliżone

wręcz

samą

są

do

świadcząc o

osobę

makat

chy

stylistyczne,
ośrodka.
b

—

do

zro­

( i l . 17). M a l o w a n e

zaś

innych

o d r ę b n e ce­

prób

cechy
zasięgu

papierowych

t r a n s p o r t szkła

o

rodzaju

tafli

sprawnych

szklanych.
się

malowanych

malarstwa

większe

w y r ó b ze w z g l ę d u n a

wykonywane

posługiwaniu

i

nasuwa

są

Z
z

patronami

kolei
dużą

jednak
wprawą,

i korzystaniu

rzemieślników-plastyków.

z l a t t r z y d z i e s t y c h , jest n p . obrazek

do r e k l a m

przedstawiający

ko­

bietę z różą, m a l o w a n y p r z e z Józefa G r a b a r z a z Drużbic
koło

Bełchatowa

prowadzeniu
skiego

z

(woj.

piotrkowskie),

w i c i roślinnej

Pyrek

Lachów

jest
(woj.

Paw

wirtuozowski
Józefa

białostockie)

w

Petrykow—

i l . 15.

W a c h l a r z t e m a t y c z n y j e s t r a c z e j wąski, s p o t y k a się p r z e ­

dekoracyjne

się w t e m a t y c e
ninie,

zbliżone

z tej

t y m , że

P a s z y n i e ( k o ł o N o w e g o Sącza) w y k a z u j ą

tego

przeze

na t e m a t

T y p o w o drobnomieszczański, nawiązujący
w

miejscowości, n i e k i e d y
bione

konwencjonalnie

farbami).

Wykonane

niż d y w a n ó w

nabyciem

tego

świadcząc

malowane

szkle

widzianych

też wiadomości

t k a n i n i e , ponieważ

trudności

nich:

kartonie,

liści,

na

h a n d l u t a k i m i o b r a z a m i . M o ż n a b y sądzić, że zasięg t e n

kupnymi.
t e m a t y c e

na

(tylko

obrazów,

kreską

regionalne. N i e m a m y

swym

„makaty"

są

właśnie

się w t e m a t y c e , k o n c e p c j i i k o l o r y s t y c e o d w y k o n a n y c h
czy

rodzaju

trudności, n i e ł a t w o też o m a s o w y

dekoracyjne

tkaninie

rysowane

(przeważnie

elementy

— i sądzę, że

(„dywanów").
—

t y l k o tło

graficzne

m n i e w r ó ż n y c h częściach k r a j u , t r u d n o w y r ó ż n i ć

o

w

tego

—

jest
i

stanio­

konkurować

W y d z i e l i ć można wśród
a

wędrownego

kontur

są c y n f o l i ą ,

zdobione

świeckie

w e n c j o n a l n e j ,
makat

z

Wśród

obrazki

l e m , błyszczą się, są d e k o r a c y j n e
2

u

obrazek

( i l . 13).

Wszystkie
dlatego

czy

„ m a k a t y " n a szkle, n i e

różniące

i k o m p o z y c j i od w y k o n y w a n y c h na t k a ­

ale o d m i e n n e

przez

swoją

barwność

i

strojność,

uzyskaną p r z e z zastąpienie m a l a t u r y r ó ż n o k o l o r o w ą c y n ­

ważnie

pawie,

gołębie,

bukiety,

schematycznie

ujęte

z p r o f i l u s y l w e t k i j e l e n i a n a t l e l a s u c z y gór.
с

—

stawiające

obrazy o tematyce bajkowo-legendowej,
rycerza

na k o n i u

u wrót

pałacu, św.

przed­
Geno-

99

�П. 18. W i e l k i

wefę,
nicze

Czerwonego
pomiędzy

makatką

Kapturka

dekoracyjną

a malarstwem

obrazów w y k o n a n e
matycznego
seryjne,

więc

i

kawszych
Kuleszę

z takich

w

innych

zaś

f a r b , bez

„dywanowego"

cechy

Takie

cynfolią

obrazy
i stanio­

farbą.

Do

podobnie

wykonanych
obrazy
Jana

w

o

cie­

Matrionę

tematu symetrycznie

łabędzi n a t l e d w o r k u i pałacu. W

spotkałem

—

sche­

występują

rysunkowy.

są r ó ż n o k o l o r o w ą

stockiem

Gołębnik

a m a t o r s k i m . Niektóre

z partiami malowanymi

typowo

pogra­

tematyce

p r z y k ł a d ó w z a l i c z y ł b y m ujęcie p r z e z

mieszczonych

d

one
w

podkład

(znane m i ) zdobione
l a m i , łączonymi

i t p . Stanowią
i stereotypową

są t y l k o p r z y p o m o c y

podkładu,

a

W e l c z , g m . Grudziądz, w o j . b y d g o s k i e ,
37 X 48 c m .

różnych

miejscach

u-

Biało­

kilkanaście

malatur.
tematyce

Durko

z

nieszablonowej,

Majdanu

jak np.

Leśniowskiego

(gm.

L e ś n i o w i c e , w o j . chełmskie). T e g o r o d z a j u t e m a t y k a
dzie

w

kierunku

opartego

bardziej

malarstwa

na k o n w e n c j o n a l n y c h
W

amatorskiego.

na obserwacji
wzorach

grupie tej f o r m a t y

koracyjno-makatkowe,

i własnej

Malarstwa
fantazji,

staniolem,

niż

ludowo-dekoracyjnych.

są zróżnicowane. O b r a z y

malowane

f a r b a m i , są

dochodząc

do

wielopostaciowe,
trii dawnych

odchodzące

obrazów

X 55—60 c m , a l e

zdarzają

się

i

o b r a z k i — tła

sceny

są

narracyjne,
i

syme­

o n e o d 35—45 X

sięgające

dla f o t o g r a f i i ,

ornamentalno-informacyjnym.

rangę f o t o g r a f i i , p r z e w a ż n i e
czyniając

z

niej

element

o cha­

Podnoszą

niewielkiej,

widoczny

mentalna otoczka

one

legitymacyjnej,

na

ścianie.

Orna­

d e k o r u j e taką f o t o g r a f i ę , uświetnia

ją,

wiedzie uwagę widza

k u c e n t r u m , k u postaci t a k u h o ­

norowanej.

się

Zdarzają

ślubne f o t o g r a f i e ,

na t a k i c h

pamuitki

obrazkowych

tłach

z jakiegoś o k r e s u życia ( n p .

zdobiony typową d l a Powiśla Dąbrowskiego ornamentyką
obrazek

z tego

terenu),

z wojska, wyjazdu
których
Boże

są

wszelkiego

rodzaju

„pamiątki":

za g r a n i c ę , ślubne życzenia. N a n i e ­

zresztą

Młodej

odpowiednie

Parze"

czy

napisy,

„Pamiątka

пр.:

służby

„Szczęść
wojskowej

1952—1954" ( i l . .18). „ W o j s k o w e " r a m k i z d o b i o n e

są często

a t r y b u t a m i różnych r o d z a j ó w b r o n i — s a m o l o t a m i , o k r ę ­
tami,

czołgami,

ofiarodawca

z

czego

służył

w

zresztą

wcale

l o t n i c t w i e czy

nie w y n i k a ,

że

marynarce.

*
Malarstwo
(nieelitarne)

o d dekoracyjności

l u d o w y c h . Mają

—

obrazy

34 X 44 c m , a l e

konwencjonalne

3

rakterze

wym.

stanowią:

de-

wśród n i c h r ó w n i e ż m a ł e : 20 X 30 c m .
D u ż e są z r e g u ł y

Ostatnią grupę

z wojska,

zazwyczaj

w g r a n i c a c h 25—28 X 36—39 c m . W i ę k s z e b y w a j ą
zdobione

wie­

Pamiątka

120 c m

sze­

rokości.

na szkle

ma

nieporównanie

obsługujące

umiarkowaną

mniejszą

niż

własne

popularność.

„dywany".

Nie

środowisko
Na

pewno

wydaje

się

też, a b y popularność t a rosła.
C o r a z częściej

jednak

technika malowania

na

szkle

w y s t ę p u j e w p r a c a c h a m a t o r ó w . A l e t o już i n n a s p r a w a ,
przekraczająca

granice

tego

opracowania.

P R Z Y P I S Y
L i s t do A . J a c k o w s k i e g o z d n . 3.V.1965 r .
H . Ś r e d n i a w a , Współczesne
podhalańskie
malar­
stwo
na szkle,
„ P o l . Szt. L u d . " . R. X X I V , 1970 n r 3/4,
s. 239.
j . w . , s. 238.
M a r i a F u d a l a j e s t córką t w ó r c y l u d o w e g o , z n a ­
38

3 9

4 0

4 1

fot.-

100

E . Fryś-Pietraszkowa

komitego stolarza z Zakopanego Jana Tyłki. K i l k a l a t
chodziła d o L i c e u m P l a s t y c z n e g o i m . A . K e n a r a w Z a ­
kopanem.
A n t o n i K r o h , w y w i a d z J . Hulką. ( A r c h i w u m
Pracowni Sztuki Nieprofesjonalnej
Inst. Sztuki PAN).
J . G r a b o w s k i , Ludowe
malarstwo...,
o p . c i t . , s. 116.
4 2

4 3

— U 13; J . S w i d e r s k i — i l . 1—12, 14—18.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10399" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10377">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/beca7c290501e1833e9ab854407d1677.pdf</src>
        <authentication>d04e0f77ee63e2ebb7aaadcbde11d42f</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123664">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4330</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123665">
                <text>1978</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123666">
                <text>malarstwo na szkle</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="123667">
                <text>malarstwo ludowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123668">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4031</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123669">
                <text>Obrazy na szkle (współczesne malarstwo ludowe) / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1978 t.32 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123670">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1978 t.32 z.1; s.21-42</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123671">
                <text>Jackowski, Aleksander</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123672">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123673">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123674">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123675">
                <text>I I . 1. Jan G ą s i e n i c a - S z o s t a k (starszy), Zakopane, Madonna
lowa kwiatów,
w y m . 28 X 20 cm, 1929 r.

— kró­

Aleksander Jackowski

OBRAZY NA SZKLE
( W S P Ó Ł C Z E S N E MALARSTWO
Dawne ludowe malarstwo na szkle zanikło w sześć­
dziesiątych — s i e d e m d z i e s i ą t y c h latach ubiegłego stule­
cia
P r z e s t a ł o być potrzebne. Z m i e n i ł y się gusty, mody,
i jeśli nawet p r z e t r w a ł y upodobania dekoracyjne, zami­
ł o w a n i e do ornamentyki i zdecydowanej kolorystyki, to
w przystroju w n ę t r z a — a nie w figurach i obrazach
dewocyjnych. Z a m i ł o w a n i e do zdobnictwa widoczne jest
w przybraniu sztucznymi k w i a t a m i ś w i ę t y c h obrazów,
krzyży i kapliczek, ale j u ż nie w interpretacji tematyki
kultowej. W niej obowiązuje bowiem wzorzec idealistyczno-realistyczny kupnych w i z e r u n k ó w dewocyjnych
oraz wzorzec znanych i czcią otaczanych o b r a z ó w ,
zwłaszcza M a t k i Boskiej C z ę s t o c h o w s k i e j .
Przy takich kryteriach ocen nie ma oczywiście m i e j ­
sca na o d r ę b n e sakralne malarstwo na szkle przezna­
czone dla „ l u d u " i utrzymane w tradycyjnym charakte­
rze, -malarstwo, w k t ó r y m warstwa ornamentalna t r a k t o ­
wana b y ł a b y na r ó w n i z postacią świętą, a czasem
nawet w y s u w a ł a b y się zdecydowanie na plan pierwszy.
Współczesne malarstwo na szkle n a w i ą z u j e do sty­
l i s t y k i dawnych obrazów, do techniki wykonania, nie­
kiedy nawet do tematyki, ale to n a w i ą z a n i e stanowi
tylko p u n k t wyjścia w twórczości n i e k t ó r y c h a u t o r ó w .

UDOWE I JEGO POGRANICZA)
I s t o t n ą cechą tego malarstwa jest to, iż w y k o n y w a ­
n e j e s t n a p o t r z e b y ,,m i a s t a", na konkursy,
wystawy, na sprzedaż w Cepelii. Malarstwo to w swym
kształcie najbardziej bliskim tradycji n a w i ą z u j e z pełną
p r e m e d y t a c j ą do w z o r ó w muzealnych. Jest więc w opinii
k u p u j ą c y c h k o n t y n u a c j ą i n a m i a s t k ą dawnych obrazów.
Ale w formach bardziej zindywidualizowanych — m a ­
larstwo na szkle jest j u ż raczej j e d n ą z dziedzin plastyki
amatorskiej l u b zawodowej.
Jednak nawet w tradycyjnej wersji malarstwo to
pełni funkcję i n n ą niż to m i a ł o miejsce w dawnej k u l ­
turze ludowej. Nawet, gdy eksponuje dwa najbardziej
popularne dziś w ą t k i : sakralny i zbójnicki. W ą t k i te
traktowane są w obu przypadkach umownie. Obrazy nie
przybliżają bowiem ani ś w i ę t y c h postaci, ani historii
Podhala. I n f o r m u j ą nie o nich, lecz o t y m , jak niegdyś
przedstawiano święte postacie. Zamiast zaś rzeczywistego
wizerunku t a t r z a ń s k i e j społeczności, u t w i e r d z a j ą m i t g ó ­
ralszczyzny, m i t wolnego i szlachetnego harnasia, rodzi­
mego Robin Hooda i Winnetou. S t a j ą się t e a t r a l n ą apo­
teozą junackiej góralszczyzny „ n a szkle malowanej.".
J e d n o c z e ś n i e n a s t ę p u j e w t y m malarstwie desakralizacja o b r a z ó w o tematyce „ ś w i ę t e j " . Odbierane są j u ż
21

�F

2

П. 2. Michał S t a ń k o , Na hali, w y m . 25,5 X 20 cm, ok.
1933 "г. I I . 3. K a r o l Oskwarek, J a b ł o n k a , w o j . nowo­
sądeckie,
Zbójnik.

one tylko w kategoriach estetycznych, jako przedmiot
ł a d n y , zdobiący ściany pokoju, jako p a m i ą t k a , czasem —
jako dzieło sztuki. Temat przestaje w takich obrazach
o d g r y w a ć rolą istotną, i zazwyczaj nie on w a ż y na de­
cyzji k u p n a (co miało miejsce w dawnej społeczności
ludowej), lecz walor artystyczny, kolorystyka.
2

Współczesne malarstwo na szkle, n a w i ą z u j ą c e do
tradycji, jest więc zjawiskiem diametralnie r ó ż n y m od
uprzednio omawianej grupy o b r a z ó w na papierze, powsta­
łej w w y n i k u w e w n ę t r z n e j potrzeby wypowiedzi. Różni
je motywacja twórcza, stosunek do odbiorcy i tematu,

3

ś w i a d o m o ś ć wzoru. W innych kategoriach musimy też
oceniać „ l u d o w o ś ć " obu grup.
„ S a m o r o d n i " nie szukają b e z p o ś r e d n i c h w z o r ó w , for­
ma jest spontanicznym efektem interpretacji treści, k t ó r e
chcą w y r a z i ć . Współcześni obraźnicy na szkle n a w i ą z u j ą
zaś ś w i a d o m i e do w z o r ó w muzealnych i współczesnych.
Temat jest dla „ s a m o r o d n y c h " z w i ą z a n y ściśle z p o t r z e b ą
wypowiedzi, ale dla malarzy na szkle bywa p r z e w a ż n i e
tylko pretekstem, osią k r y s t a l i z a c y j n ą p o m y s ł u i r e a l i ­
zacji. „ S a m o r o d n i " t w o r z ą przede wszystkim dla siebie,
aby w y r a z i ć swoje wizje, malarze na szkle — dla od­
biorcy. Jedni — p o n i e w a ż m a j ą odpowiednio silną po­
t r z e b ę w y r a ż e n i a w ł a s n y c h idei i emocji, drudzy —
p o n i e w a ż jest na ich obrazy zapotrzebowanie.
L u d o w o ś ć t w ó r c ó w z „ w e w n ę t r z n e g o i m p u l s u " do­
strzegamy w ich ś w i a t o p o g l ą d z i e , w t y m , co ich w na­
szym odczuciu wiąże z czasem przeszłym k u l t u r y c h ł o p ­
skiej. Ś w i a t o p o g l ą d ten stanowi wyraz ścisłej więzi z
ziemią, p r z y r o d ą , p r a c ą na r o l i , a w i ę c rozszerza sferę
w i a r y na m a g i ę , m i t , dość d o w o l n ą i n t e r p r e t a c j ę treści
religijnych.
„ L u d o w o ś ć " zaś malarstwa na szkle w y r a ż a się prze­
de wszystkim w kategorii artystycznej, w stylu, n a w i ą ­
zaniu do określonego k r ę g u tematycznego, sposobu prze­
twarzania w ą t k ó w tematycznych.
Istnieje jednak r ó w n i e ż malarstwo na szkle, k t ó r e g o
„ l u d o w o ś ć " zasadza się przede wszystkim na t y m , że
stanowi ono ż y w ą twórczość ś r o d o w i s k chłopskich i pe­
r y f e r i i k u l t u r o w y c h miasta, twórczość, k t ó r a n a w i ą z u j e
do estetyki ludowej, zwłaszcza „ d y w a n ó w " . Malarstwa
tego nie znajdziemy ani w sklepach Cepelii, ani na w y ­
stawach ludowej sztuki, istnieje bowiem na podobnej
zasadzie i prawach — jak m a k a t k i z jeleniami. Jest to
więc twórczość ś r o d o w i s k a na potrzeby w ł a s n e .
Między t y m malarstwem a oficjalnym, „ k o n k u r s o w o -cepeliowskim" r ó ż n i c e są duże: s p e ł n i a n e j roli, źródeł
inspiracji, estetyki, stosunku do ś r o d o w i s k a , w k t ó r y m
powstaje. R ó ż n i c e te są tak znaczne, że na ogół żaden
z a u t o r ó w o b r a z ó w rzeczywiście malowanych dla ś r o d o ­
wiska nie p r ó b u j e ich zgłosić na konkurs „ m a l a r s t w a
ludowego na szkle". Dowodzi to, między i n n y m i faktu,
że pojęcie „ l u d o w e " zaczyna się powszechnie k o j a r z y ć
ze s z t u k ą p r z e z n a c z o n ą dla miasta, dla Cepelii, n a w i ą ­
zującą do tradycji minionych «zy w y g a s a j ą c y c h na wsi.
Ci zaś, k t ó r z y p r a c u j ą dla siebie i swego ś r o d o w i s k a ,
nie u w a ż a j ą już siebie za „ l u d o w y c h " . W i ą ż e się to
między i n n y m i z t y m , że „ l u d o w o ś ć " staje się coraz
bardziej stylem, czymś na pokaz, czymś co się odwołuje
do p a m i ę c i a nie do rzeczywistości współczesnych wzo­
r ó w estetycznych . O m ó w m y więc kolejno te dwie grupy
ludowego malarstwa na szkle.
3

Obrazy przeznaczone „dla miasta"
W osiemdziesiątych latach ubiegłego stulecia ma­
larstwo na szkle zanikło j u ż niemal zupełnie. Dawne
obrazy z a s t ę p o w a n o n o w y m i , realistycznymi. Na Pod­
halu ksiądz Stolarczyk w z y w a ł do niszczenia „ b o h o m a ­
zów
obrażających
uczucia
religijne" .
Wzywał
ze
skutkiem.
O d w r ó c e n i e się wsi (nie t y l k o Podhala!) od daw­
nych o b r a z ó w w y n i k ł o nie z tego powodu, że p r z e s t a ł y
one zaspokajać n a w y k i estetyczne, że zaczęła d r a ż n i ć
ornamentyka czy zestaw barw. W ocenie o b r a z ó w sa­
k r a l n y c h przez l u d d e c y d u j ą c ą r o l ę o d g r y w a ł o k r y t e r i u m
tematu, sposób przedstawienia świętej osoby. Sztuka rea­
listyczna, oleodruk, litografia — zmieniły radykalnie
stosunek do dawnych, umownych, dekoracyjnie t r a k t o ­
wanych p r z e d s t a w i e ń . P r z e s t a ł a działać na w y o b r a ź n i ę ,
tak wysoko oceniana przez Michała Walickiego, „...żywa,
4

22

�malarska par excellence plama barwna, ekspresja j ę d r n e j
i celowej kreski, śmiała bujność ornamentu i bezpo­
średniość tkwiących... (w tych obrazach) emocjonalnych
przeżyć" .
Te w ł a ś n i e cechy s p r a w i ł y , że w latach poprzedza­
jących wybuch I wojny ś w i a t o w e j p o d h a l a ń s k i m m a ­
larstwem na szkle zainteresowali się formiści. Poczucie
więzi ideowo-artystycznej z t r a d y c j ą tego malarstwa
p o d k r e ś l i l i publicznie, umieszczając k i l k a n a ś c i e starych
ludowych o b r a z ó w na honorowej ścianie w czasie p i e r w ­
szej grupowej w y s t a w y G ó r a l s k i e malarstwo na szkle
i n s p i r o w a ł o drzeworyty Włodzimierza Skoczylasa, obrazy
Andrzeja i Zygmunta P r o n a s z k ó w , Tytusa Czyżewskiego,
a nieco później r ó w n i e ż W ł a d y s ł a w a Wąsowicza.
5

Obok a r t y s t ó w z k r ę g u ówczesnej awangardy, na­
wiązującej do ludowego malarstwa z pobudek głównie
artystycznych, zaczęto i m i t o w a ć i stylizować dawne obra­
zy na szkle r ó w n i e ż z p o w o d ó w emocjonalnych, fascy­
nacji Podhalem, g ó r a l s k ą l e g e n d ą i m i t e m . M a l o w a ł
więc na szkle, m.in. tematy zbójnickie, w z o r u j ą c się na
powierzchownie zrozumianej warstwie stylistycznej —
Konstanty K i e t l i c z - R a y s k i , propagator sztuki Podhala,
autor książki Sztuka góralska
na Podhalu. W Muzeum
T a t r z a ń s k i m i m . T. C h a ł u b i ń s k i e g o w Zakopanem za­
c h o w a ł y się trzy jego obrazki, d w a z 1918 r. i jeden
z 1921 r . . M a l o w a ł też dobrze zorientowany w sztuce
góralskiej S t a n i s ł a w Barabasz (1857—1949), ale i on igno­
r o w a ł specyfikę m a t e r i a ł u i techniki, zbliżając się w
swych obrazach na szkle do stylizowanej ilustracji. K o ­
p i o w a ł stare obrazy S t a n i s ł a w Sobczak oraz Tadeusz
M a l i c k i (1892—1943), nauczyciel z zawodu, działacz spo­
łeczny i plastyk. Wiele kopii w y k o n a ł też Konstanty
Stecki (ur. 1885) , botanik, kolekcjoner, pracownik M u ­
zeum T a t r z a ń s k i e g o w latach 1922 i 1923, autor książki
Ludowe obrazy na szkle z okolic
podtatrzańskich.
Do nielicznych malarzy zainteresowanych w latach
m i ę d z y w o j e n n y c h Drzede wszystkim specyfiką o b r a z ó w
7

8

9

na szkle a nie ich w a r s t w ą t e m a t y c z n ą n a l e ż a ł Michał
S t a ń k o (ur. 1901), malarz z Sosnowca. P r z e b y w a ł w Za­
kopanem w 1933 roku i wiele w ó w c z a s m a l o w a ł , m.in.
na szkle. Nie n a w i ą z y w a ł w tych pracach do „stylu", do
ornamentyki, p o d k r e ś l a ł tylko (w znanych m i p r a c a c h )
takie cechy, jak l a p i d a r n o ś ć , uogólnienie k s z t a ł t u , p ł a s z czyznowość. O b ł e linie k o n t u r u o k r e ś l a ł y płaszczyznę —
jak w w i t r a ż u czy malarstwie Gauguina. S t a ń k o nie
p r z e j ą ł takich charakterystycznych sposobów r ó ż n i c o w a ­
nia płaszczyzny, jak powszechne w malarstwie podha­
l a ń s k i m szrafowanie ( r ó w n o l e g ł e b i a ł e kreski, s t a n o w i ą c e
dekoracyjny odpowiednik cieniowania bryły), zastąpił je
z r ó ż n i c o w a n i e m w a l o r o w y m płaszczyzn, z a c h o w u j ą c na­
dal d e k o r a c y j n ą z a s a d ę budowy obrazu. W odróżnieniu
jednak od r o z w i ą z a ń ludowych s t a r a ł się o zachowanie
logicznych proporcji p r z e d m i o t ó w oraz ich s t o s u n k ó w
przestrzennych.
10

A górale? Czy podjęli r ó w n i e ż te zainteresowania,
obcując, a nawet p r z y j a ź n i ą c się z artystami i m i ł o ś n i ­
kami k u l t u r y Podhala? W k r ę g u bliskim
Kietlicz-Rayskiemu zaczął m a l o w a ć na szkle Jan G ą s i e n i c a -Szostak (1895—1949). W ł a ś n i e Kietlicz-Rayski ofiarował
Muzeum wczesny, bo z 1922 г., obrazek Szostaka. Była
to niewielkich r o z m i a r ó w „scena zbójnicka przy ognisku,
malowana w stylu dziecięcej sztuki" .
M a l o w a ł r ó w n i e ż , jeszcze w latach wojny, Jan G ą ­
sienica W a l c z a k - B u ń d o w s k i . Zainteresowanie obrazkami
na szkle podsycał dyrektor Muzeum T a t r z a ń s k i e g o , J u ­
liusz Zborowski, p o k a z u j ą c je w muzeum . Nie w y s t a r ­
czyło to jednak dla jakiejś większej akcji, dla rzeczy­
wistego odrodzenia dawnej techniki i tradycji. N a w i ą z y ­
wano do niej — ale sporadycznie i bez dostatecznej
świadomości tego, czym były te dawne obrazy.
W 1924 r. z a i n t e r e s o w a ł się malarstwem na szkle
B r o n i s ł a w Czech (1908—1944), jedna z n a j p i ę k n i e j s z y c h
postaci naszego sportu. P o d e j m o w a ł różne tematy —
i religijne, i l e g e n d a r n o - g ó r a l s k i e , ale u j m o w a ł je inaczej
n

12

I I . 4. K a r o l K u l a w i a k , J a b ł o n k a , Sw. Michał Archanioł,
w y m . 43 X 33 cm. I I . 5. K a r o l Oskwarek, J a b ł o n k a ,
Sw. Michał
Archanioł,
w y m . 34,5 X 26 cm, przed 1958 r.
4

5

23

�koracyjnie potraktowany m o t y w ptaszka na gałązce.
Najlepszym i zresztą jedynym jego uczniem, k t ó r y nie
p o p r z e s t a ł na p r ó b a c h , lecz stał się d o j r z a ł y m mala­
rzem — był Jan Jachimiak, m ł o d y góral z Tylmanowej.
4

Podobnie j a k Miklaszewski — r ó w n i e ż Buszek u w a ­
żał, że malarstwo na odwrociu szklanej tafli powinno
z a c h o w a ć o d r ę b n o ś ć t e c h n o l o g i c z n o - a r t y s t y c z n ą i nie na­
ś l a d o w a ć o b r a z ó w na płótnie. Obaj dążyli do tego, aby
w prostej wypowiedzi r e a l i z o w a ł a się i n d y w i d u a l n o ś ć
m a l u j ą c e g o , jego temperament, w r a ż l i w o ś ć , fantazja, upo­
dobania. Obaj uczyli podstaw technicznych, przygoto­
wania spoiwa (u Buszka było to żółtko rozcieńczone
z w o d ą ) i rozrabiania sproszkowanych farb. O ile jednak
Miklaszewski w ogóle nie z w r a c a ł uwagi na związki z
t r a d y c j ą p o d h a l a ń s k i e g o malarstwa na szkle, o tyle B u ­
szek s t a r a ł się przerzucić pomost m i ę d z y m a l a r s k ą w y ­
o b r a ź n i ą swych u c z n i ó w a d a w n ą t r a d y c j ą . Jak wspo­
mina Zofia R o j - G ą s i e n i c a , nie p o z w a l a ł k o p i o w a ć m u ­
zealnych e k s p o n a t ó w , choć zachęcał do ich o g l ą d a n i a
oraz inspirowania się n i m i . Chciał, aby malowano obrazy
na szkle ,,od r ę k i " bez stosowania rysunkowych pod­
kładów.
Wśród u c z e s t n i k ó w kursu w y r ó ż n i a ł y się H e l e n a
R o j - K o z ł o w s k a (1899—1955) i jej siostrzenica Z o ­
f i a R o j (ur. 1923). R e p r e z e n t o w a ł y jednak różne oso­
bowości twórcze. Helena, obdarzona ż y w i o ł o w y m tem­
peramentem, m i a ł a dużą s w o b o d ę bycia, talent organi­
zatorski i z a m i ł o w a n i e działacza. P i s a ł a , r e ż y s e r o w a ł a
i g r a ł a w góralskich przedstawieniach . Była nieprze­
ciętnie urodziwa, i z d a w a ł a sobie z tego s p r a w ę . M a ł ­
ż e ń s t w o z pisarzem Jerzym M i e c z y s ł a w e m K o z ł o w s k i m
(literacki pseudonim Rytard) w p r o w a d z i ł o ją w k r ą g
warszawskiej bohemy, d a ł o jej otrzaskanie z r ó ż n y m i
zjawiskami w sztuce, pozostała jednak przede wszystkim
g ó r a l k ą , z w i ą z a n ą z r o d z i m ą k u l t u r ą . Nic też dziwnego,
że od pierwszych miesięcy po wyzwoleniu współdziałała
z Ministerstwem K u l t u r y i Sztuki, i już w 1947 r. została
etatowym pracownikiem Muzeum T a t r z a ń s k i e g o . W ma­
larstwie widziała szansę nie tylko odrodzenia dawnych
tradycji, ale i twórczej wypowiedzi. Z n a j ą c dzieje Pod­
hala i b ę d ą c głęboko z w i ą z a n a z życiem górali, c h ę t n i e
podjęła te tematy w pięćdziesiątych latach, na fali
ówczesnych haseł p o l i t y k i k u l t u r a l n e j .
I7

в

niż to m i a ł o miejsce na dawnych obrazkach. K ł a d z e n i e
cieni, d ą ż e n i e do p o p r a w n o ś c i proporcji rysunku, ope­
rowanie p ł a s k ą p l a m ą — zbliżały jego prace z lat t r z y ­
dziestych do o b r a z k ó w M i c h a ł a S t a ń k i , k t ó r e g o dobrze
znał.
Malowanie m u s i a ł o mieć dla Czecha głębsze zna­
czenie, skoro t u ż przed ś m i e r c i ą , oczekując
na nią,
n a m a l o w a ł w więzieniu w ł a ś n i e obrazek na szkle... Pod
w p ł y w e m brata zaczęła w 1926 r. m a l o w a ć S t a n i s ł a w a
Czcch-Walczakowa, rozpoczynając od kopii jego obraz­
ków .
13

Sytuacja uległa zmianie po wojnie. Jednym z p i e r w ­
szych z a m i e r z e ń W y d z i a ł u Sztuki L u d o w e j w nowo
p o w s t a ł y m Ministerstwie K u l t u r y i Sztuki było r e a k t y ­
wowanie na Podhalu malarstwa na szkle.
Do Zakopanego pojechał A n t o n i Buszek, d o s k o n a ł y
znawca technologii malarskiej. Miał on j u ż d o ś w i a d c z e ­
nie w animowaniu twórczości spontanicznej, wypraco­
w a n ą przez siebie m e t o d ę pracy z a m a t o r a m i . Zorga­
n i z o w a ł on w k o ń c u 1946 r. i na p o c z ą t k u 1947 r. dwa
kursy malowania na szkle. Dwutygodniowy — dla d w ó c h
osób oraz miesięczny, w k t ó r y m uczestniczyło 7 o s ó b ,
a Wśród nich Helena R o j - K o z ł o w s k a , jej siostrzenica
Zofia G ą s i e n i c a - R o j oraz architekt W i k t o r Dalbor, znaw­
ca i entuzjasta sztuki g ó r a l s k i e j .
14

I 5

le

W t y m samym niemal czasie dla k i l k u uczniów Za­
k o p i a ń s k i e j Szkoły P r z e m y s ł u Drzewnego p o p r o w a d z i ł
kurs malowania na szkle Jan Samuel Miklaszewski, pro­
fesor rysunku w tejże szkole. Chodziło o to, aby pomóc
materialnie najbiedniejszym uczniom, n a u c z y ć ich malo­
wania o b r a z k ó w na sprzedaż, dla t u r y s t ó w . A l e nie
m y ś l a n o o dawnej tematyce p o d t a t r z a ń s k i c h obrazów,
Miklaszewski uczył jedynie techniki oraz zasad kompo­
zycyjnych, w y k o r z y s t u j ą c płaszczyznowo i wybitnie de­
24

A Zofia? Była Wtedy m ł o d a , w r a ż l i w a , t r o c h ę nie­
ś m i a ł a . Nie m i a ł a siły przebojowej, szerokości zaintere­
s o w a ń i organizatorskich t a l e n t ó w swej ciotki. B y ć m o ż e
dynamika Heleny h a m o w a ł a nawet rozwój jej osobo­
wości. Talent m i a ł a nie mniejszy, choć inny. T w o r z y ł a
obrazy p i ę k n e , d o s k o n a ł e w kolorystyce, ale skromne, nie
rozbudowane kompozycyjnie. K o n t u r p r o w a d z i ł a w r a ż ­
liwą, d e l i k a t n ą k r e s k ą , ornament w p r o w a d z a ł a oszczęd­
nie. W ostatnich jej pracach z 1976—1977 r. ogranicza
go nieraz do delikatnej, „ k o r o n k o w e j " arabeski l i n i i
(il. 13). Nie m i a ł a jednak fantazji Heleny, nie m i a ł a jej
łatwości rysunkowej i ochoty do w y m y ś l a n i a coraz to
nowych t e m a t ó w o b r a z k ó w . Czuła się najlepiej, prze­
t w a r z a j ą c formy j u ż widziane, bliskie jej emocjonalnie.
Malarstwo na szkle znała zresztą dobrze, m i a ł a przecież
w obu izbach swego domu dawne obrazy na szkle z
Czerwiennege. Helena natomiast n a l e ż a ł a do t w ó r c ó w
ludowych, k t ó r z y inicjowali nowe „mody", przewodzili
innym.
P o z o s t a w a ł a więc Zofia w cieniu swej ciotki. W k i l k a
miesięcy po kursie wyszła za m ą ż , a wtedy p r z e s t a ł a
m a l o w a ć na d ł u g i e lata. Wróciła do o b r a z ó w dopiero
w 1972 r.
Helena zaś szybko s t a ł a się znana jako najlepsza
malarka Podhala. Toteż w ł a ś n i e jej z a p r o p o n o w a ł a Zofia

��wówczas w obrazach otoczka ornamentacyjna, na plan
pierwszy wysuwa się narracja coraz bardziej ożywiona,
szczegółowa. M a l a r k a eksperymentuje, coraz mniej trosz­
cząc się o w i e r n o ś ć d a w n y m wzorom kompozycji. Prze­
ł a m u j ą c s t a t y k ę , buduje scenę na diagonalach, p r ó b u j e
różnicować plany, u z y s k a ć — jak w amatorskim obraz­
k u — w r a ż e n i e głębi. Widoczne jest to zwłaszcza w g r u ­
pie o b r a z ó w o tematyce historycznej oraz współczesnej
(np. elektryfikacja). Wielokrotnie opracowuje te same
tematy, z historycznych zwłaszcza bunt K o s t k i - N a p i e r skiego i b i t w ę górali o Nowy Targ. Dąży do coraz
większej wierności ilustratorskiej, niestety za cenę osła­
bienia z w a r t o ś c i kompozycyjnej i oderwania się od t r a ­
dycyjnego charakteru p o d h a l a ń s k i c h obrazów. Pozbawio­
na oparcia w tradycyjnej formule, nie m i a ł a jednak na
tyle silnej osobowości artystycznej, by z a p r o p o n o w a ć
inną, a równie cenną i konsekwentną formułę malarską.
Otoczenie, praca, działacze k u l t u r y — nie pomogli
jej. Przeciwnie. Nowe obrazy przyjęto bezkrytycznie,
nagradzano, chwalono — przede wszystkim za n o w ą
t e m a t y k ę , za odejście od ś w i ą t k o w e j tradycji. S p e ł n i a ł y
postulaty w y s u n i ę t e w pięćdziesiątych latach przez po­
litykę k u l t u r a l n ą , były z a a n g a ż o w a n e , p o k a z y w a ł y h i ­
storię w i d z i a n ą z perspektywy klasy ciemiężonej, a przy
t y m z a c h o w y w a ł y cechy ludowego malarstwa .
Poszerzenie k r ę g u tematycznego przez R o j - K o z ł o w s k ą
m i a ł o znaczenie dla dalszego rozwoju malarstwa na
szkle, zwłaszcza dla k r ę g u jej n a ś l a d o w c ó w i kontynua­
t o r ó w . Widziana jednak z perspektywy czasu — t w ó r ­
czość a r t y s t k i blednie i wydaje się dość n i e r ó w n a ,
n a j s ł a b s z a w ł a ś n i e w tych pracach, k t ó r e najdalej od­
chodziły od t r a d y c j i , z a s t ę p u j ą c p o r z ą d e k dekoracyjny
s w o b o d n ą n a r r a c j ą i l u s t r a c y j n ą (np. sceny z K o s t k ą -Napierskim).
N o w ą t e m a t y k ę podjęły w swych obrazach nawet
dzieci góralskie, b i o r ą c udział w kursach prowadzonych
przez R o j - K o z ł o w s k ą . Było tych uczniów 28. M a l a r k a
nie n a r z u c a ł a i m dawnych w z o r ó w , ale p o k a z y w a ł a w ł a s ­
ne prace o prostym u k ł a d z i e , uczyła podstaw technicz­
nych i zachęcała, wzorem prof. Buszka, do malowania
tego, co chciały, od razu, bez uprzedniego ^rysunku.
W rezultacie prace jej podopiecznych przy licznych na­
w i ą z a n i a c h do w z o r ó w i n s t r u k t o r k i z a c h o w a ł y wiele cech
w ł a ś c i w y c h malarstwu dzieci — p r o s t o t ę , śmiałość ze­
s t a w i e ń kolorystycznych, płaszczyznowość i u m o w n o ś ć
r o z w i ą z a ń . Toteż, o m a w i a j ą c je, zastanawia się Roman
Reinfuss, na ile są one jeszcze k o n t y n u a c j ą sztuki ludo­
wej. „ B r a k ciągłości — pisał — p o w i ą z a n i a z t r a d y c j ą
sprawia, że jest to raczej sztuka dziecka i to dziecka
słabo już zżytego z t r a d y c y j n ą k u l t u r ą swej g r u p y " .
Nie mogło być chyba inaczej. N a s t ę p n e ćwierćwiecze
p o k a z a ł o , że trzeba było już ś w i a d o m i e te tradycje p r z y ­
w r a c a ć , poprzez wystawy, konkursy, w i t r y n y cepeliow­
skich sklepów, festiwale, albumy, ś r o d k i masowego prze­
kazu, działalność s t o w a r z y s z e ń regionalnych, Stowarzy­
szenia T w ó r c ó w L u d o w y c h itp.
I9

II.

9. Jan

Jachimiak, Zakopane,
Rój
22,5 X 33,5 cm.

ptaków,

wym.

Czasznicka, k i e r u j ą c a w y d z i a ł e m sztuki ludowej w M i n i ­
sterstwie K u l t u r y i Sztuki, zorganizowanie k u r s ó w ma­
larstwa na szkle dla młodzieży g ó r a l s k i e j . Z a c h ę c o n a
przez dyr. Juliusza Zborowskiego oraz przez W a n d ę
G e n t i l - T i p p e n h a u e r o w ą (plastyczkę z H a i t i (1899—1965),
z a k o c h a n ą bez reszty w Podhalu, na k t ó r y m spędziła
całe swe dorosłe życie) — p o p r o w a d z i ł a w l u t y m 1951 r.
trzy kursy dla młodzieży g ó r a l s k i e j : w Dębnie, Szlemb a r k u i Maniowach. Miała j u ż wtedy za sobą k i l k a faz
swej twórczości. A l e nawet w c h o d z ą c w n o w ą fazę,
w r a c a ł a do replik i w a r i a n t ó w wcześniejszych o b r a z ó w .
Bodźcem dla zmian kompozycyjnych i kolorystycznych
było niemal zawsze podjęcie nowej t e m a t y k i .
Po k r ó t k i m okresie pracy z Buszkiem zaczęła k o ­
p i o w a ć obrazy z Muzeum T a t r z a ń s k i e g o i d o s t ę p n y c h
jej reprodukcji słowackiego malarstwa na szkle.
W pierwszym okresie kopiowania (1947—1949) d b a ł a
o w i e r n o ś ć k o l o r y s t y c z n ą i r y s u n k o w ą , co się jej zresztą
nie w pełni u d a w a ł o . P o k a z u j ą c m i — po latach —
wczesne obrazki, w y r a ź n i e się w s t y d z i ł a za m a ł y c h „ m y ­
sich rączek". Po pierwszych, „ c i e m n y c h " w tonacji obra­
zach, rozjaśniła p a l e t ę barw, u p r a s z c z a j ą c i niewiele
t y l k o zmieniając wzór. P r ó b o w a ł a też w y r a z i ć ruch w
scenach „ j a n o s i k o w y c h " , ale nie bardzo się to u d a w a ł o .
W drugiej fazie swej twórczości, ok. 1950 г., pod­
jęła w ą t e k r e l i g i j n o - j a s e ł k o w y , a później rodzajowy .
Stosując róże i b ł ę k i t y , m a l o w a ł a naiwno-ludowe sceny
p r z e d s t a w i a j ą c e anioły. U s t a w i a ł a je symetrycznie, w y ­
posażając w ogromne s k r z y d ł a i t r ą b y , na k t ó r y c h grały.
l s

Z rygorem symetrii z e r w a ł a w trzeciej fazie swego
malowania, po 1951 г., gdy z a i n t e r e s o w a ł a ją idea przed­
stawienia zajęć, o b r z ę d ó w i obyczajów góralskich. Ginie
26

20

N i e m a ł e znaczenie w odrodzeniu tradycji malarstwa
na szkle o d e g r a ł y kursy z a r ó w n o j u ż wymieniane, jak
też i inne, prowadzone w późniejszych latach.
E f e k t y w n o ś ć k u r s ó w m o ż e się w y d a w a ć niewielka,
jeśli je m i e r z y ć procentem działających później malarzy.
A jednak odegrały one swoją rolę, zwłaszcza w p i e r w ­
szych dwudziestu latach. Co najmniej 200 osób poznało
dzięki n i m t e c h n i k ę malowania i w n i k n ę ł o głębiej w
problemy artystyczne ludowych obrazów. Istotne też było
to, że zorganizowane po kursach wystawy obejrzało
k i l k a , a m o ż e i k i l k a n a ś c i e tysięcy osób.
K u r s y w p r o w a d z i ł y malarstwo w żywy obieg k u l ­
tury. Obrazy na szkle weszły do s k l e p ó w Cepelii, po-

�J. Jachimiak: i l . 10. Góralska
Madonna; i l . 11. Obieranie
33 X 23 cm, 1953 г.

kazywano
zeach.

je

w prasie,

telewizji,

wystawiano

w mu­

Z a r y s o w a ł o się w t y m czasie pięć w a ż n i e j s z y c h grup
„ l u d o w y c h " obrazów, z w i ą z a n y c h przede wszystkim z
twórczością: Andrzeja G a ł k a (grupa „ s t y l i z o w a n a " ) ; K a ­
rola Oskwarka (grupa „ r e l i k t o w a " ) ; Heleny R o j - K o z ł o w skiej; Jana Jachimiaka, oraz młodzieży i dzieci, uczestni­
k ó w r ó ż n y c h k o n k u r s ó w , o k t ó r y c h malarstwie już m ó ­
wiliśmy.
A n d r z e j G a ł e k (ur. 1916) r e p r e z e n t o w a ł n u r t ele­
ganckiego, sprawnego p a m i ą t k a r s t w a . Profesjonalny pla­
styk, syn S t a n i s ł a w a G a ł k a , jednego z n e s t o r ó w zako­
piańskiego ś r o d o w i s k a twórczego — m a l o w a ł górali,
sceny ze z b ó j n i k a m i , folklor. Obrazy jego odznaczały się
p e w n o ś c i ą rysunku, u m i a r k o w a n ą stylizacją, oszczędnym
i sprawnym p o s ł u g i w a n i e m się kolorem, przede wszyst­
k i m czerwienią, b ł ę k i t e m , złotem i bielą. Przez lata całe
obrazki takie, zawsze zręczne i ł a d n e , m o ż n a było zna­
leźć w sklepach Cepelii. Po dzień dzisiejszy s t a n o w i ą
one wzór dobrego p a m i ą t k a r s t w a , podejmowany przede
wszystkim przez profesjonalnych malarzy — d o s t a w c ó w
do DESY i Cepelii.
Druga grupa najbliższa tradycji,
reprezentowana
przez K a r o l a O s k w a r k a z J a b ł o n k i jest zarazem
najbardziej samorodna i p r y m i t y w n a . Więź z d a w n y m
o b r a ź n i c t w e m została t u zachowana głównie dzięki temu,
że oparta była na wzorze stosunkowo t r w a ł y m , zako­
rzenionym i realizowanym w licznych kopiach i w a ­
riantach przez górali najbardziej jeszcze bliskich dawnej
k u l t u r z e i d a w n y m w a r u n k o m życia. J u ż w 1936 r.

jabłek,

wym.

�Zofia R o j - G ą s i e n i c a , Zakopane: i l . 12. Święta, w y m . 23 X 15 cm, obraz z 1947 г.; i l . 13. Sw. Barbara, w y m . 35,5 X
X 28,5 cm, obraz z obecnego okresu. U, 14, Janina Jarosz, Zakopane, Legenda
o Św. Cecylii,
w y m . 29,5 X 39,5 cm,
1976 r.

28

�I I . 15. Helena Roj-Ciaptakowa, Zakopane, Sw. Rodzina,wym.
39 X 31 cm, 1968 г. I I . 16. S t a n i s ł a w a Czech-Walczakowa, Zakopane, Sw. Michał Archanioł,
w y m . 39,5 X 29 cm, 1975 r. (ze wzoru muzealnego). I I . 17. Zdzisław W a l ­
czak, Zakopane, Opowiastki mojej babci, w y m . 38,5 X 62 cm, 1976 r.

29

�Norbert Lippóczy, znakomity znawca i kolekcjoner ma­
larstwa na szkle, Węgier osiadły w Tarnowie, n a p o t k a ł
w J a b ł o n c e na Orawie falsyfikaty dawnych o b r a z ó w .
M a l o w a ł je K a r o l Oskwarek przy pomocy Augustyna
Zachary i K a r o l a Szczerbiaka . Oskwarek po latach
milczenia wziął udział w konkursie na s z t u k ę l u d o w ą
Podhala, k t ó r y odbył się w g r u d n i u 1958 r. w Zakopa­
nem. Obrazy jego, przy wszelkich różnicach, w y r a ź n i e
n a w i ą z y w a ł y do miejscowej tradycji. C e c h o w a ł a je p ł a skość, pewna sztywność i n i e p o r a d n o ś ć rysunku, brak
rozbudowanej dekoracji, zimne kolory, zredukowane t ł a
(il. 3, 5).
21

Trzecią g r u p ę s t a n o w i ą prace Heleny R o j - K o z ł o w skiej i k r ę g u jej n a ś l a d o w n i c . Zaliczyć do nich wypada
przede wszystkim jej siostrzenicę H e l e n ę R o j - C i a p takową
(ur. w 1924 г.), c ó r k ę gajowego. Mieszkała
ona po wojnie w domu swej ciotki. Od niej uczyła się
poszanowania dla góralskich tradycji, tkania, haftowania,
a wreszcie — w 1953 r. r ó w n i e ż malowania na szkle.
K o p i o w a ł a dawne szkła, p o d p a t r u j ą c sposób pracy R o j - K o z ł o w s k i e j i p r z e j m u j ą c jej styl a nawet t e m a t y k ę .
Gdy ciężka choroba nie pozwoliła j u ż R o j - K o z ł o w s k i e j
w y w i ą z a ć się ze swych obietnic, kończyła jej obrazki,
i zajęła p o n i e k ą d jej miejsce, p i e l ę g n u j ą c do ostatka
u m i e r a j ą c ą ciotkę. Po jej śmierci, w 1956 г., więcej k o ­
p i o w a ł a , o g r a n i c z y ł a się też g ł ó w n i e do t e m a t y k i r e l i ginej oraz zbójnickiej. Wiele w y s t a w i a ł a w k r a j u i za
granicą.
2 2

I I . 18. B r o n i s ł a w Bednarz, S k r z y p n ę (Podhale), Sw.
Kry­
styna, w y m . 37,5 X 28 cm, 1976 г. I I . 19. W ł a d y s ł a w W a l ­
czak, Zakopane, Sw. Marcin, ok. 1970 r.

Obok R o j - K o z ł o w s k i e j n a j c i e k a w s z ą i n d y w i d u a l n o ­
ścią tego okresu był J a n J a c h i m i a k (pisany r ó w ­
nież Jachymiak). Urodzony 17.Х.1930 r. w T y l m a n o w e j ,
p r z y j e c h a ł w 1944 r. do Zakopanego . Miał w ó w c z a s
23

19

�14 lat i n i e w ą t p l i w y talent plastyczny, toteż p r z y j ę t o go
bez t r u d u do Z a k o p i a ń s k i e j Szkoły P r z e m y s ł u Drzew­
nego. Namawiano, by uczył się rzeźbić, w y b r a ł jednak
budownictwo, w y ż e j s t a w i a j ą c dobry fach nad niepewny
los r z e ź b i a r z a . M a l o w a ł p o c z ą t k o w o z m y ś l ą o zarobku,
ale szybko zajęcie to zaczęło go w c i ą g a ć , zaspokajać
istniejące w n i m potrzeby wypowiedzi artystycznej. P r ó ­
b o w a ł zresztą t a k ż e rzeźbienia, robił meble, metalopla­
stykę, tkal, p r o j e k t o w a ł i nawet sam p r o w a d z i ł budowy;
skończyło się to zresztą smutnie, był bardziej a r t y s t ą ,
niż organizatorem i kalkulatorem.
Powoli wchodził w ś r o d o w i s k o z a k o p i a ń s k i e , oglądał
wystawy, albumy malarstwa, i n t e r e s o w a ł y go nowe p r ą ­
dy w sztuce. O d b i e r a ł je jednak raczej powierzchownie,
przez pryzmat zakorzenionych w nim od dzieciństwa
n a w y k ó w dekoracyjnych.
W 1951 r. posłał swe obrazy na konkurs sztuki l u ­
dowej w N o w y m Sączu, ale pod nazwiskiem kolegi. B a ł
się b l a m a ż u . Jego prace d o s t a ł y p i e r w s z ą n a g r o d ę , zro­
biło się t r o c h ę zamieszania, o Jachimiaku zaczęto mówić.
Później zgłosił w 1953 r. d w a d z i e ś c i a prac na konkurs
p a m i ą t k a r s t w a p o d h a l a ń s k i e g o w Zakopanem. P a m i ę t a m
różne dyskusje z tego czasu, k r y t y k ę zwłaszcza etno­
grafów, k t ó r z y u w a ż a l i , że skoro k t o ś jest g ó r a l e m , po­
winien m a l o w a ć w duchu tradycyjnych o b r a z ó w na
szkle. A l e jednocześnie Jachimiak został entuzjastycznie
oceniony przez wielu p l a s t y k ó w , ludzi z k r ę g u sztuki,
dziennikarzy. Jego obrazy były dynamiczne, o zamaszy­
stym biegu l i n i i , r o z j a ś n i o n e j , żywej kolorystyce. Cecho­
w a ł a je świeżość i śmiałość j a k b y sztuki dziecka, ale
dziecka urzeczonego w s p ó ł c z e s n y m malarstwem. Chyba
w ł a ś n i e niezrozumienie mechanizmu tego
malarstwa
p o z w a l a ł o mu na przejmowanie tylko pewnych z e w n ę ­
trznych zapożyczeń, zwłaszcza z Picassa (takich, jak np.
deformacja postaci). Jachimiaka nie i n t e r e s o w a ł y k i e ­
r u n k i sztuki, ani programy artystyczne, w y s t a r c z y ł o m u
że coś d z i a ł a ł o na jego w y o b r a ź n i ę . Wyrósł z tradycji
g ó r a l s k i e j k u l t u r y , ale p r z y j ą ł w r ó w n i e oczywisty i spon­
taniczny sposób bodźce, k t ó r y c h mu dostarczyło nowe
środowisko, szkoła, miasto. Nazwano go „Picassem z T y l ­
manowej" . O k r e ś l e n i e to p o j a w i a ł o się często w prasie.
W y s t a w i a ł w r ó ż n y c h miastach k r a j u , w samej stolicy
miał dwie indywidualne ekspozycje (w 1968 i 1969 г.).
24

W 1969 r. p o j e c h a ł z w y s t a w ą o b r a z ó w do S t a n ó w
Zjednoczonych. Tam wszedł w ś r o d o w i s k o góralskiej
Polonii, zaczął p r a c o w a ć w fabryce, potem jako k r e ś l a r z ,
i m a l o w a ć . Obecnie mieszka w Chicago. Wystawia, jego
prace są rozchwytywane, i co n a j w a ż n i e j s z e , prowadzi
kursy malowania dla Polonii. W ostatnim swym liście
do Heleny Sredniawy donosi o wystawie, k t ó r ą m i a l
w Chicago
(kwiecień 1977 r.) wraz ze swymi uczniami:
Gąsienicą Byrcynem, H a n n ą L a t (14-letnia), P i o t r k i e m
Lat (9-letni), M a r i ą Cukier (38 lat), H e l e n ą Cukier
(16 lat) i W. Króżel (56 lat).
2 5

Z r e s z t ą Jachimiak p r o w a d z i ł kursy jeszcze przed
wyjazdem z k r a j u . W k o ń c u 1967 roku Muzeum T a ­
t r z a ń s k i e p o s t a n o w i ł o bowiem z o r g a n i z o w a ć konkurs
malowania na szkle. K o n k u r s starannie przygotowano,
p o p r z e d z a j ą c go nie tylko r e k l a m ą , ale kursami, pro­
wadzonymi w r ó ż n y c h ś r o d o w i s k a c h . Szczególnie w a ż n y
był kurs zorganizowany w Z w i ą z k u Podhalan z a r ó w n o
dla młodzieży, j a k i dla dorosłych górali. P o p r o w a d z i ł
go Jachimiak, a Wpływ jego artystycznej osobowości
zaznaczył się dość silnie w p o w s t a ł y c h w ó w c z a s pracach.
Konkurs o d e g r a ł tak istotną rolę w rozwoju malar­
stwa na szkle, że datę jego zorganizowania p r z y j m u j ę
za cezurę. Przemawia za t y m r ó w n i e ż fakt, że w 1968 r o ­

l i . 20. Jan Rapciak, P o r ę b a Wielka, w o j . n o w o s ą d e c k i e ,
Anioł Stróż, w y m . 36,5 X 27,5 cm, ok. 1976 r.

k u umiera Helena Roj^Ciaptakowa, a k r a j ogląda ostat­
nie w y s t a w y Jachimiaka przed jego wyjazdem za gra­
nicę. Po konkursie natomiast zaczynają d o m i n o w a ć nowe
nazwiska — Eweliny P ę k s o w e j , W ł a d y s ł a w a Walczaka,
Karola K u l a w i a k a , Józefa Donajezana. Rośnie liczba ma­
lujących, nie tylko zresztą na Podhalu. W K r a k o w i e
ok. 1967—8 r. tworzy pierwsze swe znakomite obrazy na
szkle A d a m S ł o w i ń s k i , m a l u j ą na Pomorzu, w Kosza­
lińskiem, a sporadycznie — i w innych miejscach k r a j u ,
niestety w oderwaniu od tradycji lokalnej, nieciekawie.
P a t r z ą c z perspektywy lat, w y r a ź n i e widać k o n ­
s e k w e n t n ą linię p o s t ę p o w a n i a Muzeum T a t r z a ń s k i e g o w
Zakopanem, a ściślej m ó w i ą c , kustosza działu malarstwa
mgr. Heleny Sredniawy. W 1960 r. z o r g a n i z o w a ł a ona
(wraz z W. G e n t i l - T i p p e n h a u e r o w ą ) p r o b l e m o w ą
Wy­
stawę malarstwa
na szkle .
Pokazano na niej obrazy
zabytkowe, wznowione malarstwo na szkle od p o c z ą t k u
X X wieku, prace t w ó r c ó w ludowych, a r t y s t ó w - p l a s t y ­
k ó w oraz a m a t o r ó w i zespołów młodzieżowych.
2S

W osiem lat później muzeum podjęło a k c j ę zmie­
r z a j ą c ą do rozszerzenia k r ę g u m a l u j ą c y c h . K o n k u r s po­
przedziły indywidualne konsultacje, pokazywanie zainte­
resowanym zbiorów muzealnych, penetracja terenu —
wspólnie z Cepelią. Do udziału w konkursie zaproszono
r ó w n i e ż t w ó r c ó w z innych dziedzin, którzy w y r a z i l i za­
interesowanie malarstwem na szkle. N a w i ą z a n o k o n t a k t y
ze szkołami w Zakopanem, k t ó r e p o p r o w a d z i ł y u siebie
kursy dla młodzieży. Razem w konkursie o b e j m u j ą c y m
dawny powiat nowotarski wzięło udział 33 t w ó r c ó w i n ­
dywidualnych, w t y m 8 a r t y s t ó w - p l a s t y k ó w oraz 5 ze­
społów o b e j m u j ą c y c h 80 o s ó b . N a d e s ł a l i oni 473 prace.
„ I n d y w i d u a l n y c h " podzielono na grupy: l u d o w ą , a r t y ­
s t ó w - p l a s t y k ó w i a m a t o r ó w . W t y m ostatnim przypadku
2 7

31

�k r y t e r i a okazały się najtrudniejsze do ustalenia. Tak np.
w ś r ó d a m a t o r ó w z a d e b i u t o w a ł a Ewelina P ę k s o w a , w k r ó t ­
ce potem uznana za j e d n ą z najbardziej reprezentatyw­
nych t w ó r c z y ń ludowych, Tomasz Ligas — późniejszy
„rzeźbiarz ludowy", g ó r a l k a Jolanta Biernacik, córka
kowala, znanego t w ó r c y ludowego.
P ł y n n o ś ć granic między amatorami a „ l u d o w y m i "
wynika w malarstwie na szkle przede wszystkim z tego,
że jest to dziedzina, w k t ó r e j zerwana została ciągłość
tradycji, przekaz z pokolenia w pokolenie. A skoro się
n a w i ą z u j e do wzoru już nie f u n k c j o n u j ą c e g o w n o r m a l ­
nym obiegu, różnice zależą nie tyle od u w a r u n k o w a ń
ś r o d o w i s k o w y c h , co od indywidualnego talentu. Zresztą
te uwarunkowania ś r o d o w i s k o w e s ł a b n ą , podczas gdy
coraz istotniejsze staje się poczucie w e w n ę t r z n e j więzi
z t r a d y c j ą l o k a l n ą , ś w i a d o m a chęć n a w i ą z a n i a do daw­
nych w z o r ó w . Trudno oczekiwać, że m o g ł o b y być ina­
czej, zwłaszcza że malarstwo na szkle tworzone jest dziś
głównie z m y ś l ą o mieście, i nie w y r a ż a rzeczywistych,
współczesnych potrzeb ś r o d o w i s k a chłopskiego. A n i na
Podhalu, ani na Kaszubach czy w Koszalińskiem. A n i
treść, ani sposób ujęcia, symbolika, czy ornamentyka nie
w y n i k a j ą z jakiejś istotnej odrębności k u l t u r o w e j . Forma
nie wskazuje w sposób jednoznaczny na w y k o n a w c ę .
Oderwana od dawnych determinant stała się już tylko
znakiem w s k a z u j ą c y m na wzorzec inspiracji. Dochodzi
do pozornego paradoksu — najbardziej bliskie t r a d y c y j ­
nym formom są obrazy ludzi obdarzonych s p r a w n o ś c i ą
m a n u a l n ą , inteligentnych, w d u ż y m stopniu ś w i a d o m y c h
ś r o d k ó w , k t ó r y m i się posługują i r o z u m i e j ą c y c h istotę
dawnego malarstwa. Najbardziej natomiast p r y m i t y w n e
są obrazy ludzi ze wsi, zwłaszcza starych, pozbawionych
w y k s z t a ł c e n i a . Forma ich wypowiedzi jest bowiem zde­
terminowana przede wszystkim ich m o ż l i w o ś c i a m i i na­
w y k a m i psycho-fizycznymi, k r ę g i e m k u l t u r o w y m : ogra­
niczeniami, k t ó r e powoduje tkwienie w t y m r e l i k t o w y m
już k r ę g u .
O ile więc w r z e m i o s ł a c h i tradycyjnych postaciach
zdobnictwa doskonałość idzie w parze z p r z y n a l e ż n o ś c i ą
do reliktowego k r ę g u k u l t u r y chłopskiej, to w malar­
stwie na szkle — w k t ó r y m nie istnieje przekaz poko­
leniowy, zakorzenione n a w y k i estetyczne, a r ó w n i e ż m a ł e
jest uwarunkowanie t e c h n i k ą — doskonałość wymaga
innej świadomości, niż ją daje dziesiejsze r e l i k t o w e ś r o ­
dowisko wiejskie. Inaczej m ó w i ą c : więź z d a w n y m , re­
l i k t o w y m ś r o d o w i s k i e m wiejskim nie zapewnia sama
przez się doskonałości, przeciwnie — często w i ą ż e się
w malarstwie na szkle z p r y m i t y w n o ś c i ą wyrazu, w ó w ­
czas gdy ś w i a d o m e n a w i ą z a n i e do dawnych konwencji
może p r z y n i e ś ć rezultat znacznie efektowniejszy i bar­
dziej zbliżony do tradycyjnego modelu np. p o d h a l a ń ­
skiego malarstwa. P r y m i t y w n y wyda się więc nam L u d ­
w i k Kubaszczyk (ur. 1905 r.) z K o n i a k o w a czy Józef
Donajczan z B u k o w i n y T a t r z a ń s k i e j (ur. w 1888 г.),
podczas gdy najbardziej ludowe okażą się obie panie
P ę k s o w e , Ewelina i Jolanta.
Dawniej w y s t a r c z y ł o zobaczyć obraz, aby wiedzieć
kto go m a l o w a ł — chłop czy inteligent miejski. Dziś
samo patrzenie nie wystarcza. Trzeba wiedzieć, к i m
jest autor. Toteż zdarzało się już, że j u r y zmieniało
decyzję, d o w i a d u j ą c się w ostatniej c h w i l i , iż t y p o w a n y
do nagrody r z e ź b i a r z czy malarz... jest amatorem, a nie
oryginalnym chłopem. P a t r z ą c na same obrazy, nie zaw­
sze m o ż n a powiedzieć — to robił chłop, a to inteligent.
Bo t e ż coraz częściej ten chłop jest już inteligentem,
inteligent z a ś zna i rozumie . k u l t u r ę l u d o w ą , zwłaszcza
wtedy, gdy sam się z niej wywodzi.
Coraz częściej więc o klasyfikacji decyduje w p i e r w ­
szym rzędzie stylistyka dzieła. E w e l i n a
Pęksowa
32

(ur. 1923 r.) dlatego mogła się w y d a ć na konkursie w
Zakopanem a m a t o r k ą , p o n i e w a ż ó w c z e s n e jej obrazy
były bezpośrednio inspirowane b i z a n t y j s k ą ikoną. M a l o ­
w a ł a w t y m okresie w ł a ś n i e takie obrazy dla siebie
i dla Veritasu. W y k o n y w a ł a też na s p r z e d a ż stylizowane
kapliczki z r y t e m w y p a l a n y m w drewnie lub nabijanym
metalem. U m i a ł a p o s ł u g i w a ć się r ó w n i e dobrze d ł u t e m
jak p ę d z l e m ; p o m a g a ł a przecież ojcu — snycerzowi i w y ­
t w ó r c y nart, S t a n i s ł a w o w i Zubkowi. K i m b y ł a ? G ó r a l k ą ,
pieczołowicie pielęgnującą dawne tradycje, d u m n ą z tego,
że dziad b y ł znanym „ b u d a r z e m " , a jeszcze ktoś inny —
m a l o w a ł niegdyś na szkle. A przy t y m : i n t e l i g e n t k ą ,
w y k s z t a ł c o n ą , czytającą l i t e r a t u r ę współczesną, o g l ą d a ­
jącą albumy, wystawy, zwiedzającą z m ę ż e m zabytki w
dalekich krajach. Do dziś p o s ł u g u j e się r ó w n i e dobrze
g w a r ą , jak i j ę z y k i e m literackim. Jej dom w y p e ł n i o n y
jest obrazami, przedmiotami sztuki ludowej, k s i ą ż k a m i ,
m a l o w i d ł a m i — wszędzie, na stropach, ś c i a n a c h , me­
blach, szybach a nawet na rurze od piecyka. Nie jest to
ż a d n a imitacja góralskiej c h a ł u p y , ale panuje w t y m
domu atmosfera sztuki i p o d h a l a ń s k i e j tradycji.
;

O t y m czy P ę k s o w a zostanie „ a m a t o r k ą " , czy „ l u ­
d o w ą " m i a ł a więc z a d e c y d o w a ć forma jej twórczości.
Po konkursie o t r z y m a ł a od pani Sredniawy i n t e r e s u j ą c ą
propozycję — zrobienia przeszło stu k o p i i starych obra­
zów. Była to znakomita lekcja techniki sposobu p r o w a ­
dzenia l i n i i , kolorystyki, kompozycji. P ę k s o w a weszła,
jak m a ł o kto, w świat dawnych o b r a z ó w . O d t ą d mj.low a ł a kopie i w ł a s n e prace inspirowane t r a d y c y j n ą te­
m a t y k ą i stylistyką.
A m a t o r k a u m a r ł a , n a r o d z i ł a się malarka ludowa.
Niekwestionowana. Działaczka Stowarzyszenia T w ó r c ó w
L u d o w y c h , Z w i ą z k u Podhalan, o t r z y m a ł a n a j w y ż s z e w y ­
różnienia jako t w ó r c a ludowy — n a g r o d ę w o j e w ó d z k ą ,
a w 1976 r. n a g r o d ę im. Oskara K o l b e r g a .
28

Szybko p r z e s t a ł a k o p i o w a ć . Nudziło ją to. Wypo­
w i a d a ł a się więc we w ł a s n y c h kompozycjach, najbardziej
bliskich muzealnym wzorom. Tworzy je do dzisiaj —
obrazy o ciemnej tonacji, nasycone c i e p ł y m i b r ą z a m i
i niebieskościami, c i e m n ą zielenią, p r z e ł a m y w a n e złotem.
Ten w i e l k i cykl realizuje po dziś dzień, c y k l oparty na
tradycji ś w i ą t k a r s k o - z b ó j n i c k i e j .
D r u g i cykl, w k i l k a lat p ó ź n i e j zaczęty, Stanowią
obrazy bliższe inspiracjom z a c z e r p n i ę t y m z r u m u ń s k i e g o
malarstwa. Spotykamy t a m Sw. Eliasza, Wozy
ogniste,
Sądy Ostateczne. Obrazy te są od d w ó c h lat p r z e w a ż n i e
dużego formatu, dochodzące do 60 X 80 c m ( i l . 25). Mają
one bardziej d y n a m i c z n ą kompozycję, czasem b u d o w a n ą
nawet na p r z e k ą t n e j . I s t o t n ą rolę stanowi w nich inter­
pretacja tematu, poszczególne elementy p o z o s t a j ą jednak
bliskie ujęciu tradycyjnemu, podobnie jak dekoracyjna
zasada kompozycji.
Trzeci cykl, najbardziej ambitny, ale t e ż i najbar­
dziej dyskusyjny — to obrazy odchodzące od muzealnych
wzorów, o i n n y m typie rozbudowanej dekoracji. Przewa­
żają w ś r ó d nich obrazy ś w i e c k i e — np. różne wersje
Zalipia, pejzaży budowanych na zasadzie w e r t y k a l n e j
(рэг. np. i l . 26). Z tematyki na poły religijnej szczególnie
udana jest kompozycja Izydora — Oracza, zwarta, dobrze
u p o r z ą d k o w a n a i w y w a ż o n a . Ten c y k l rozpoczęty w nie­
cały rok po podjęciu tradycyjnej t e m a t y k i i wciąż po­
dejmowany maluje P ę k s o w a i n n ą p a l e t ą barw. Dużo t u
zieleni, niebieskości, jasnych b r ą z ó w . Tonacja ż y w a ,
jasna. Takie są też k w i a t y i p t a k i .
Tematy te podejmuje P ę k s o w a r ó w n i e ż w c y k l u
witraży, w y r a ź n i e j u ż traktowanych dekoracyjnie, u s ł u ­
gowo w stosunku do w n ę t r z a .
A r t y s t k a maluje d u ż o , szybko, bez długich n a m y s ł ó w .

�I I . 21. Michał Boczek, Rajcza (żywieckie), w o j . bielskie, Ucieczka do Egiptu, w y m . 24 X 39 cm, 1976 г. I I . 22. Maria
K a m i ń s k a , Zakopane, Sw. Franciszek,
w y m . 23 X 23 cm. 1960 r.

�П. 23. Pracownia Eweliny P ę k s o w e j w Zakopanem.

bez poprawiania obrazu, toteż bywa n i e r ó w n a , zwłaszcza
w p o c z ą t k o w y c h ujęciach nowego tematu.
Obecnie jest ona najbardziej z n a n ą t w ó r c z y n i ą obra­
zów na s z k l e . Do p a ź d z i e r n i k a 1977 r. m i a ł a 15 w y ­
staw indywidualnych w Polsce, A n g l i i i Szwecji.
29

1

' _

-,

K

0r
E. P ę k s o w a : i l . 24. Ikona
bizantyjska,
w y m . 35 X
X 24 cm, olej na desce, 1967 г. I I . 25, 26. Obrazy na
szkle — Sw. Eljasz, w y m . 78 X 58 cm, 1976 r. i Moje
Tatry, w y m . 58 X 48 cm, 1976 г. I I . 27. Jolanta P ę k s o ­
wa, K i r y k/Zakopanego, Przy warculi,
w y m . 39 X
X 30 cm, 1976 r.
34

W 1976 r. z a d e b i u t o w a ł a jej synowa — J o l a n t a
P ę k s o w a (ur. 1952 г.), śliczna, m ł o d a , w r a ż l i w a dziew­
czyna urodzona w Sopocie. M i e s z k a j ą c w domu Eweliny,
zbliżyła się do malarstwa, p o z n a ł a je, w c h ł o n ę ł a w sie­
bie tak, iż stało się jej d o ś w i a d c z e n i e m . Zaczęła zna­
komicie, nie m u s i a ł a przecież s z u k a ć w z o r ó w w k s i ą ż ­
kach i muzeach, m a l o w a ł a bowiem w klimacie bardzo
bliskim „ t r a d y c y j n y m " obrazom swej teściowej ( i l . 27).
Jest w swych pracach nie mniej g ó r a l s k a , i gdyby ktoś
nie wiedział, nie p o z n a ł b y k t ó r a z p a ń jest r o d o w i t ą ,
a k t ó r a p r z y s z y w a n ą g ó r a l k ą . Obie d o s t a ł y najwyższe
nagrody na konkursie „Rodzina w sztuce ludowej", zor­
ganizowanym w 1977 r. przez P a ń s t w o w e Muzeum Etno­
graficzne w Warszawie (Ewelina I , Jolanta I I n a g r o d ę ) .
Obie p r z y j e c h a ł y na uroczystość rozdania n a g r ó d w g ó ­
ralskich strojach. Ewelina, zwłaszcza od kiedy jest „ l u ­
dowa", zawsze w y s t ę p u j e publicznie w stroju, Jolanta
uczyniła to po raz pierwszy... Nie sądzę, aby to było
potrzebne. Jolanta i bez kostiumu jest d o s k o n a ł ą m a ­
l a r k ą , skupioną, r o z w a ż n ą , o znakomitym poczuciu k o m ­
pozycji, łatwości r y s u n k u i b e z b ł ę d n e j kolorystyce. Znam
wszystkie jej prace i zadziwia mnie ich w y r ó w n a n y .
-

�wysoki poziom. Ewelina g ó r u j e nad s y n o w ą rozpiętością
tematyki, śmiałością p o m y s ł ó w , temperamentem i „siłą
przebicia" — ale Jolanta na pewno jej nie u s t ę p u j e
wrażliwością m a l a r s k ą .
Czy jest ludowa? W e d ł u g d a w n y c h k r y t e r i ó w —
nie, skoro jednak uznamy za n a j w a ż n i e j s z y znak ludo­
wości f o r m ę — jest nią na pewno.
S p ó j r z m y na jeszcze jeden p r z y k ł a d , na twórczość
A d a m a S ł o w i ń s k i e g o {ur. 1931 г.). Gdy zaczął
rzeźbić, zaskoczył widzów, nawet e t n o g r a f ó w , p o k a z u j ą c
prace bardzo bliskie dawnym figurom l u d o w o - k o ś c i e l n y m . Nie znając autora, m o ż n a b y ł o sądzić, że są to
autentyczne ludowe ś w i ą t k i . A l e autor nie p r z y p o m i n a ł
w niczym dawnego w i e ś n i a k a , a w y g l ą d a ł miejsko i pra­
cował w jednej z k r a k o w s k i c h bibliotek. Miał w ó w c z a s
35 lat, mieszkanie u r z ą d z o n e ze smakiem, antyki, s t a r ą
p o r c e l a n ę i ś w i e t n i e p a s u j ą c e do tego w n ę t r z a — rzeźby
i kapliczki w ł a s n e j roboty. Czy „ l u d o w o ś ć " tych r z e ź b
b y ł a t y l k o udawana?
3 0

Nie. S ł o w i ń s k i w p o c z ą t k o w y m okresie rzeźbienia,
gdy chciał coś w y k o n a ć , nie u m i a ł wyjść z o b r ę b u ludo­
wych inspiracji. P r ó b o w a ł , ale m u to nie wychodziło.
Bliska m u była tylko forma ś w i ą t k a . Gdy po n i e d ł u g i m
czasie zaczął m a l o w a ć na szkle, znowu okazało się to
samo. Obrazy b y ł y w swej istocie bliskie muzealnym
wzorom, choć już we wczesnych pracach m o ż n a b y ł o
z a u w a ż y ć typowe tylko dla S ł o w i ń s k i e g o cechy — d e l i ­
katny, j a k b y nieco w i b r u j ą c y kontur, liryczny n a s t r ó j
kompozycji, s u b t e l n ą i b o g a t ą k o l o r y s t y k ę .
Nie b y ł y to pastisze, nie b y ł a to inspiracja, do j a ­
kiej p r z y w y k l i ś m y , w k t ó r e j widać z a r ó w n o źródło pod­
niety, jak i e s t e t y k ę , k t ó r e j h o ł d u j e t w ó r c a . Wczesne
obrazy S ł o w i ń s k i e g o w y d a j ą się ludowe, podobnie jak
jego rzeźby, choć nie p r z y p o m i n a j ą żadnej znanej grupy.
Dawniej, gdy inteligent sięgał do ludowego źródła
inspiracji, czynił to, by je zbliżyć do konwencji a r t y ­
stycznej danego okresu, by je „uszlachetnić". Ale S ł o ­
w i ń s k i niczego nie uszlachetnia, nie poprawia. Zwyczaj­
nie jest sobą, w ł a ś n i e w ramach ludowej f o r m u ł y sztuki.
U t o ż s a m i a się z nią — bez ż a d n e j egzaltacji czy k o m ­
pleksu. Od niej w y c h o d z ą c , rozwija swój w ł a s n y ś w i a t
malarski, podejmuje stopniowo zadania coraz bardziej
odległe od dawnych góralskich tradycji. Sięga do wzo­
r ó w rokokowych, a w arabesce k r e s k i czy s k r ę c i e postaci
w y c z u ć m o ż n a nawet ślady z a i n t e r e s o w a ń manieryzmem.
W okresie ostatnich 2—3 lat z a i n t e r e s o w a ł a go m i n i a ­
tura perska, indyjska, tematy Wschodu. P r z e k ł a d a je na
język kompozycji o b r a z ó w na szkle.
A b y zrozumieć fenomen Słowińskiego, trzeba sięgnąć
do lat jego młodości, do k l i m a t u w k t ó r y m u k s z t a ł t o w a ł a
się jego artystyczna osobowość. Urodził się i w y c h o w a ł
na Podhalu, w rodzinie bardzo licznej, utalentowanej,
w k t ó r e j s z t u k ą z a j m o w a ł się po trosze k a ż d y z 18 braci
i sióstr. M a t k a p r o w a d z i ł a s ł y n n ą k a r c z m ę w K i r a c h ,
dzieciństwo u p ł y n ę ł o więc S ł o w i ń s k i e m u w atmosferze
nasyconej g ó r a l s k ą i c y g a ń s k ą m u z y k ą , w b a r w n e j i nie­
powtarzalnej scenerii Podhala. Do szkół chodził w Zako­
panem, a gdy m i a ł 20 lat, w y j e c h a ł do K r a k o w a , gdzie
u k o ń c z y ł p o l o n i s t y k ę , po czym p o d j ą ł p r a c ę w b i b l i o ­
tece. Nie z e r w a ł jednak więzi ani z domem, ani z k u l ­
t u r ą , w k t ó r e j -się w y c h o w a ł .
Często, gdy tylko mógł — jeździł ido m a t k i : na P o d ­
halu czuł się najlepiej.
Miasto, ze s w ą a g r e s y w n o ś c i ą , zgiełkiem, pospiesz­
nym r y t m e m życia s p r a w i ł o , że zaczął s z u k a ć w n i m
azylu, domu, w k t ó r y m by się czuł spokojny, pracy —
k t ó r a by m u d a ł a w e w n ę t r z n ą satysfakcję. Zaczął rzeź­
bić, potem m a l o w a ć .
35

�Malarstwa na Szkle K a r p a t Polskich. W m y ś l założeń
regulaminowych, sygnowanych przez Departament Pla­
styki Ministerstwa K u l t u r y i Sztuki, celem konkursu
m i a ł być (§ 1/1): „ P r z e g l ą d współczesnego malarstwa na
szkle t w ó r c ó w ludowych z a m i e s z k u j ą c y c h regiony górskie
województw..." W § 2/1 w y r a ź n i e określono, iż: „W K o n ­
kursie może b r a ć udział k a ż d y t w ó r c a ludowy, zamiesz­
k a ł y na terenie objętym konkursem". Tymczasem okazało
się, że nie jest ł a t w o stwierdzić, k t o jest t w ó r c ą ludowym.
Muzeum przyjęło w y k ł a d n i ę bardzo szeroką, tak szeroką,
że praktycznie e l i m i n u j ą c ą jedynie osoby m a j ą c e studia
plastyczne. Zaakceptowano nawet udział etnografa pra­
cującego w Muzeum (!).
R ó w n i e ż j u r y rozdzieliło nagrody nie licząc się z t y m ,
komu je w r ę c z a . Podzieliło ono u c z e s t n i k ó w na d w i e
grupy, k i e r u j ą c się ich s t o s u n k i e m d o
tradycji.
Do grupy pierwszej zaliczono twórczość n a w i ą z u j ą c ą do
tradycyjnego malarstwa na szkle, do drugiej — prace,
w k t ó r y c h n a w i ą z a n i a takie nie w y s t ę p u j ą . P o m i n i ę t o
przy t y m pochodzenie a u t o r ó w , ich k u l t u r o w ą otoczkę,
a nawet p o w ó d i charakter n a w i ą z a n i a do miejscowych
tradycji. W jednej grupie znaleźli się w ten sposób za­
r ó w n o Zofia R o j - G ą s i e n i c a , Ewelina P ę k s o w a , j a k i ma­
lujący ł a d n e pastisze etnograf Muzeum — Piotr Pio­
t r o w s k i . Wszyscy o n i otrzymali pierwsze nagrody.

И. 28. Maria B i e r n a c i k - Ć w i k ł o , Zakopane, Sw.
Archanioł,
w y m . 36 X 29 cm, 1976 r.

Michał

N i e p r z e c i ę t n a w r a ż l i w o ś ć , a nawet pewna bezrad­
ność, n i e u m i e j ę t n o ś ć agresywnego przebijania się przez
życie s p r a w i ł y , że twórczość stała się dla S ł o w i ń s k i e g o
swoistą ucieczką, powrotem w ś w i a t
młodzieńczych
d o z n a ń , w k l i m a t domu nasyconego g ó r a l s k ą sztuką.
Był j a k emigrant, k t ó r y i m silniej odczuwa s w ą samot­
ność w n o w y m ś r o d o w i s k u , t y m bardziej utwierdza w
sobie ś w i a d o m o ś ć z w i ą z k u z r o d z i m ą k u l t u r ą .
Na twórczości S ł o w i ń s k i e g o z a w a ż y ł y więc trzy pod­
stawowe c z y n n i k i : p o d g l e b i e — ż y w a więź z l u ­
dową kulturą; c e c h y o s o b o w o ś c i — wrażliwość,
brak przebojowości, a nawet t r u d n o ś c i adaptacji w no­
w y m ś r o d o w i s k u ; c h a r a k t e r u z d o l n i e ń — a więc
przede wszystkim w y b i t n y talent kolorystyczny, talent
u j a w n i a j ą c y się nie w bujnej fantazji, lecz w subtelnym
przetworzeniu m o t y w ó w już istniejących.
31

Jeszcze o jednym trzeba w s p o m n i e ć , gdy się m ó w i
o rozwoju osobowości t w ó r c z e j malarza — o fascynacji
a r t y s t ą i c z ł o w i e k i e m , z k t ó r y m z w i ą z a n y jest od lat
najgłębszą p r z y j a ź n i ą . Jest n i m znakomity scenograf
Andrzej Majewski. K o n t a k t t y c h d w ó c h ludzi nie mógł
pozostać bez w p ł y w u na ich twórczość. U S ł o w i ń s k i e g o
z a w a ż y ł zapewne na nieco manierystyczno-rokokowej
galanterii o b r a z ó w , zwłaszcza późniejszych.

Decyzja j u r y n a r u s z a ł a regulaminowe wytyczne, cho­
ciaż m i a ł a swe merytoryczne uzasadnienie. Zamiast usta­
lać, kto jest ,,ludowy", a kto n i m nie jest, poprzestano
jedynie na ocenie stylistyki prac.
K r y t y k u j ę więc nie sens decyzji, ale jej niedopusz­
czalność z formalnego p u n k t u widzenia. Spowodowano
bowiem s y t u a c j ę p r e m i u j ą c ą osoby, k t ó r e wiedząc, iż nie
są „ l u d o w e " , z a r y z y k o w a ł y udział (czasem w r ę c z z a c h ę ­
cone przez o r g a n i z a t o r ó w ) , natomiast pozbawiono szans
nagrody i zobaczenia swych prac na wystawie a m a t o r ó w
t r a k t u j ą c y c h regulamin na serio.
P o m i j a j ą c ten fakt, trzeba konkurs ocenić wysoko.
Nie n a r z u c a j ą c t e m a t y k i , pozwolił on m a l u j ą c y m na
w y p o w i e d ź stosunkowo szczerą, w k a ż d y m razie ś w i a d ­
czącą o t y m , co u w a ż a l i za wskazane zgłosić na konkurs.
Objął on większość osób m a l u j ą c y c h obecnie na szkle,
zgłosiło się bowiem 65 osób d o r o s ł y c h i 32 w w i e k u do
lat 17. N a d e s ł a l i oni 416 o b r a z ó w . M o ż n a więc t r a k t o ­
w a ć i m p r e z ę r a b c z a ń s k ą za m i a r o d a j n ą dla oceny obec­
nego stanu zjawiska, m i m o iż w r ó ż n y c h rejestrach po­
wojennych (muzeów, M K i S , I n s t y t u t u Sztuki) p o j a w i ł o
się w sumie ok. 320 nazwisk. Wielu ludzi m a l o w a ł o
jednak bardzo k r ó t k o , t y l k o na kursach, względnie w y ­
s t a w i a ł o tylko jeden raz.
3 2

Oczywiście i w Rabce p o j a w i ł y się nazwiska osób,
k t ó r e tylko z racji konkursu s p r ó b o w a ł y techniki ma­
lowania na szkle, normalnie w y p o w i a d a j ą c się w i n n y m
materiale {np. Albina Żołnierska).

Czy S ł o w i ń s k i jest „ l u d o w y " ? Podobnie jak i n n i ma­
larze na szkle — w pewnych elementach i n i e k t ó r y c h
obrazach t a k , w innych n i e . Trudno więc o jedno­
znaczną klasyfikację. Nie sądzę zresztą, aby d ą ż e n i e do
takiej jednoznaczności było potrzebne i w a ż n e . S ł o w i ń s k i
jest po prostu a r t y s t ą , d r a ż l i w y m , ciekawym, choć dzia­
ł a j ą c y m w w ą s k i e j p r z e d z i a ł c e swych z a i n t e r e s o w a ń i
możliwości wyrazowych, a r t y s t ą z w i ą z a n y m emocjonalnie
z ludową tradycją.

Prace pokazano w s z y s t k i e . W t r o c h ę mrocznym
w n ę t r z u starego kościółka, zamienionego na muzeum.
Nie u s u n i ę t o niczego, nawet kiczów. O b n i ż y ł o to poziom
artystyczny wystawy, p o d w a ż a j ą c zapewne jej rolę w
k s z t a ł t o w a n i u postaw estetycznych odbiorcy, ale zarazem
uczyniło z tej wystawy bardzo i n t e r e s u j ą c y p r z e g l ą d
rzeczywistego stanu malarstwa na szkle i r ó ż n y c h ten­
dencji estetycznych. Dało to s z a n s ę zorientowania się
w c a ł y m dorobku konkursu. P r z y j m u j ą c więc t ę w y s t a ­
w ę jako p u n k t wyjścia, u z u p e ł n i o n y i n n y m i wiadomo­
ściami, zgromadzonymi w Pracowni Sztuki Nieprofesjo­
nalnej I n s t y t u t u Sztuki P A N — s p r ó b u j m y d o k o n a ć
klasyfikacji t y p ó w współczesnej twórczości na szkle.

O t r u d n o ś c i p o d z i a ł u na t w ó r c ó w ludowych i ama­
t o r ó w świadczy też p r z y k ł a d I K o n k u r s u Współczesnego

Klasyfikacja taka zależna jest oczywiście od przy­
jętej zasady podziału, od tego, j a k i e przyjmiemy k r y t e -

36

�П. 29. Anna Janowiak, J a b ł o n k a , Matka Boska
w y m . 30 X 34 cm, 1977 r.

r i a : osobę wykonawcy, stosunek do t r a d y c j i , k r ą g k u l t u ­
rowy, m o t y w twórczości czy cechy stylistyczne.
Najbardziej u ż y t e c z n y w t y m t e k ś c i e wydaje się po­
dział, b i o r ą c y za p u n k t wyjścia s t o s u n e k d o
tra­
d y c j i , z a r ó w n o ludowej, jak i sztuki „ k w a l i f i k o w a n e j " .
W ramach tego p o d z i a ł u postaramy się (tam, gdzie to
możliwe) omówić prace tzw. t w ó r c ó w l u d o w y c h , ama­
torów i profesjonalistów.
33

I. T W Ó R C Z O Ś Ć N A W I Ą Z U J Ą C A DO T R A ­
DYCYJNYCH
LUDOWYCH
FORM
I
ZA­
SAD
KOMPOZYCJI
a — kopie i
m.in. wspomniany
wem, a t a k ż e pod
znajduje się K a r o l
mieszka w USA).

p a s t i s z e . G r u p ę tę reprezentuje
już K a r o l Oskwarek. Pod jego w p ł y ­
w p ł y w e m malarstwa grupy orawskiej
K u l a w i a k z Zubrzycy Dolnej (obecnie

Obrazki bardzo bliskie wzorom pokuckim maluje w
K r a k o w i e Jan K r c h a , syn znanego malarza — Emila.
Niestety jego pastisze są dość ubogie i surowe w kolo­
rze, co obniża ich w a r t o ś ć .
Kopie zabytkowych o b r a z ó w w y k o n y w a ł o i w y k o ­
nuje wielu malarzy z a r ó w n o ludowych, jak i s t u d e n t ó w
uczelni plastycznych. Po wojnie pierwsza w y k o n y w a ł a
kopie muzealne Helena R o j - K o z ł o w s k a . M a l o w a ł a je też
Helena Roj-Ciaptakowa, a w późniejszych latach Ewe­
lina P ę k s o w a . Obecnie k o p i u j ą dawne obrazy m.in. Zofia
R o j - G ą s i e n i c a , Janina C z e c h - K a p ł a n o w a oraz S t a n i s ł a w a
Czech-Walczakowa. Kopie w y k o n u j e też wielu d o s t a w c ó w
o b r a z ó w do RBS Cepelia.

z

Dzieciątkiem,

Spośród p l a s t y k ó w zawodowych — m a l o w a ł a w Za­
kopanem kopie Wanda G e n t i l - T i p p e n h a u e r
zarówno
dla w ł a s n e j satysfakcji (miała kilkanaście w swoim po­
koju) jak i dla znajomych oraz na sprzedaż. Dla w ł a s n e j
przyjemności maluje obrazy-pastisze zbieracz sztuki l u ­
dowej, doc. Zbigniew Kowalewski z ASP w K r a k o w i e .
Ok. 1972 r. p o j a w i ł y się na bazarze w Warszawie
niewielkiego formatu d o s ł o w n e kopie dawnych o b r a z k ó w
dolnośląskich. Prawdopodobnie malowano je w celach
zarobkowych przy k t ó r y m ś z k l a s z t o r ó w , na podstawie
dawnych wzorów. Jeden z nich przez o m y ł k ę sprzedane
wraz z r e p l i k ą . K u p i ł je znany zbieracz L u d w i g
Zimmerer.
34

35

b — kontynuacja
zasadniczych
cech
i
form
malarstwa
tradycyjnego.
W najczy­
stszej postaci w y s t ę p u j e na Podhalu. P r z y k ł a d e m —
znaczna część twórczości Zofii R o j - G ą s i e n i c y , S t a n i s ł a w y
Czech-Walczakowej, a zwłaszcza Eweliny
i Jolanty
P ę k s o w y c h . Poza J o l a n t ą — wszyscy i n n i p o d e j m u j ą
r ó w n i e ż p r ó b y bardziej samodzielnych kompozycji, nieraz
odbiegających znacznie od tradycyjnych s c h e m a t ó w k o m ­
pozycyjnych i kolorystycznych.
Do tradycyjnych w z o r ó w n a w i ą z u j ą też w wielu
pracach: M a ł g o r z a t a T a r n o w s k a - W i e c h e ć (ur. 1953 r.)
z Nowego Targu; B r o n i s ł a w Bednarz (ur. 1927 r.) ze
Skrzypnego; Jan Rapciak (ur. 1922 r.) z P o r ę b y W i e l ­
kiej, Maria B i e r n a c i k - C w i k ł o , Marta Gombos.
Spośród i n t e l i g e n t ó w — do grupy tej zaliczyć m o ż n a
wczesną twórczość Adama S ł o w i ń s k i e g o . Wśród malarzy
zawodowych najbliższy formom tradycyjnym był Stani­
sław Kuba Kostynowicz, plastyk warszawski, m a l u j ą c y
w ciemnych tonacjach barwnych.
37

�O wiele więcej prac zaliczyć
grupy, k t ó r ą stanowi:

można

do

następnej

с — twórczość rozszerzająca
krąg
tema­
t y c z n y , p r z e ł a m u j ą c ą np. s t a t y k ę
układu,
typ dawnej kolorystyki — przy
zachowa­
niu
jednak
częściowego
związku
z tra­
dycją.
Do tej grupy zaliczam przede wszystkim p o k a ź n ą
część twórczości H . R o j - K o z ł o w s k i e j , w k t ó r e j podejmuje
ona t e m a t y k ę o b r z ę d o w ą , a zwłaszcza h i s t o r y c z n ą , całego
J. Jachimiaka, cykle ś w i e c k i e Eweliny P ę k s o w e j , np.
takie obrazy, jak Zalipie (1973) — i l . 26 czy Moje Tatry,
а t a k ż e wszystkie dzieła W ł a d y s ł a w a Walczaka, Zdzisła­
wa Walczaka, Janiny Jarosz. P u n k t e m wyjścia jest dla
nich wzór tradycyjny, ale interpretowny swobodnie.
Szczególnie w a r t o ś c i o w e w y d a j ą się w tej grupie
prace Jachimiaka, P ę k s o w e j oraz W ł a d y s ł a w a Walczaka,
g ó r a l a z Zakopanego, k t ó r y samodzielnie w y p r a c o w a ł
sobie w ł a s n ą f o r m u ł ę malarstwa. W a l c z a k (ur. 1934),
jest j e d n y m z ciekawszych t w ó r c ó w . N i e szafuje roz­
rzutnie p o m y s ł a m i , obrazy o b m y ś l a d o k ł a d n i e i długo,
kolor stosuje oszczędne i z d u ż y m wyczuciem, np. czer­
nie '— złoto i fiolet lub tonacja: b r ą z y , czernie, złoto.
Obrazy jego są dobrze w y w a ż o n e w kompozycji, syn­
tetyczne, zwarte, p r z e m y ś l a n e w szczególe. Tematy długo

I I . 30. W i t o l d Mizerski, Piaski, w o j . lubelskie, Upadek pod krzyżem,
w y m . 38 X 25 cm, 1972 r.
I I . 31. Piotr Piotrowski, Rabka, Zmartwychwstanie,
w y m . 37 X 46 cm, 1976 r.

31

�cyzeluje, potem z gotowego p o d k ł a d u rysunkowego w y ­
konuje k i l k a —• k i l k a n a ś c i e o b r a z ó w , różniących się już
tylko k o l o r y s t y k ą .
36

Walczak był r o l n i k i e m , potem p r a c o w a ł jako pa­
lacz, maluje oczywiście dla zarobku, ale z dużą a m b i c j ą
i z a a n g a ż o w a n i e m . Zaczął m a l o w a ć w 1962 г., by popra­
wić swą s y t u a c j ę m a t e r i a l n ą , ale przez niemal pięć lat
nikomu nie p o k a z y w a ł o b r a z ó w , powoli w p r a w i a ł się.
Dopiero, gdy doszedł do wniosku, że „ u m i e " , zaczął swe
prace w y s t a w i a ć i s p r z e d a w a ć . Wciąż zresztą p r z e ż y w a
okresy niepokoju, niezadowolenia. Szuka w ó w c z a s no­
wych r o z w i ą z a ń . W 1976 r. o t r z y m a ł n a g r o d ę i m . Oskara
Kolberga. W 1977 r. — p o k a z a ł na wystawie w Zako­
panem nowy, bardzo ł a d n y c y k l obrazów.
Poza Walczakiem, k t ó r y nie ma n a ś l a d o w c ó w , R o j - K o z ł o w s k a , Jachimiak a ostatnio i Ewelina P ę k s o w a
oddziałali w sposób w y r a ź n y na twórczość innych mala­
rzy. Stali się dla nich wzorem. Tak więc w p ł y w y obra­
zów R o j - K o z ł o w s k i e j odnajdujemy u jej siostrzenicy —
Ciaptakowej, u Zofii G ą s i e n i c a - S z e l i g o w e j , w pracach
W ł a d y s ł a w a Koszarka (ur. 1929 г.), w n i e k t ó r y c h obra­
zach Zofii R o j - G ą s i e n i c y , Jana Jaroszka, Janiny Czech- K a p ł a n o w e j . Jachimiak i n s p i r o w a ł Z d z i s ł a w a Walczaka,
Jana Jarosza i Adama Doleżuchowicza, a w p e w n y m
okresie (1963) nawet art. m a l a r k ę W a n d ę Gentil-Tippenh a u e r o w ą . W p ł y w y Eweliny P ę k s o w e j na J o l a n t ę tak
są widoczne, że na pierwszy rzut oka trudno odróżnić
n i e k t ó r e ich obrazki.
I n t e r e s u j ą c ą p o s t a c i ą jest Z d z i s ł a w
Walczak
(ur. 1926 r. w Jarszowej) . C e n i ę go jako człowieka
n i e z w y k ł e j solidności, ambitnego i zafascynowanego g ó ­
r a l s k ą przeszłością. Gdy zaczęto niszczyć stare szałasy
na halach, potajemnie w k r a d a ł się na teren P a r k u
Narodowego, aby je fotografować i d o k u m e n t o w a ć . M a ­
lować na szkle n a u c z y ł się na kursach prowadzonych
w Z w i ą z k u Podhalan przez Jachimiaka. Przedtem w y ­
k o n y w a ł na papierze kopie... Rubensa. Z a i n t e r e s o w a ł a
go jednak rodzima tradycja. F a n t a z j ę ma b o g a t ą , tematy
traktuje często z humorem, satyrycznie. K ł ę b i ą się na
jego obrazach postacie górali, chłopy o b ł a p i a j ą baby,
zbójcy srożą się, a w scenach z Raju — w ł ą c z a j ą się
w ogólny ruch t a k ż e z w i e r z ę t a , niczym w „ D ż u n g l a c h "
Ociepki.
37

Walczak ma d w a — biegunowo r ó ż n e — wzory. T r a ­
dycyjny
i współczesny — ilustratorsko-fotograficzny.
Czym bliższy jest tradycji, t y m bardziej prace jego są
zdyscyplinowane. A l e i tam, gdzie p r z e w a ż a j ą jego
skłonności narracyjne, wiodą one nieraz autora na ma­
nowce złego ilustratorstwa, maluje wtedy obrazy, w k t ó ­
rych pomijając wszystko inne — gubi się specyfika ma­
lowania na szkle (konkurs w N . Sączu, 1976 г.).
Bardzo i n t e r e s u j ą c e są też w tej grupie obrazy
Bronisława
B e d n a r z a (ur. 1927) utrzymywane
w konwencji dekoracyjnej, rozbudowane kompozycyjnie
i operujące
liściastym ornamentem, o d b i e g a j ą c y m w
swym charakterze od tradycyjnych o b r a z ó w ( i l . 18).
S p o ś r ó d a m a t o r ó w w y r ó ż n i a j ą się w tej grupie K r y ­
styna Czaykowska i Janina S i e r o s ł a w s k a z Rabki,
zwłaszcza w pracach w y k o n y w a n y c h na sprzedaż dla
Cepelii. Czaykowska (ur. 1929 r.) najciekawsza jest j e d ­
nak w pracach odbiegających od tradycyjnych wzorów.
Operuje m i ę k k ą , czasem r o z p ł y w a j ą c ą się p l a m ą b a r w n ą
i w swych obrazach pokazuje n i e p r z e c i ę t n ą w r a ż l i w o ś ć
m a l a r s k ą . Nie stosuje na ogół k o n t u r u .
W tej grupie w y m i e n i ć r ó w n i e ż m o ż n a amatora
Piotra C h r a c ę . Stosuje on często złote tła, co w y r ó ż n i a
jego obrazy. Do tej grupy zaliczyłbym też obrazy Adama

S ł o w i ń s k i e g o z dojrzałego okresu jego twórczości, od­
chodzące od tradycyjnych w z o r ó w , oraz prace K r y s t y n y
Zabierzewskiej, zwłaszcza te, w k t ó r y c h wprowadza
efekty „ n e o n o w e " , ś w i e c ą c y się kontur ( K r a k ó w 1977,
wystawa w czasie T a r g ó w Sztuki Ludowej, K r a m y Do­
minikańskie).
W ś r ó d zawodowych p l a s t y k ó w należy tu w y m i e n i ć
przede wszystkim Andrzeja G a ł k a z Zakopanego, k t ó r y
s t w o r z y ł w ł a s n y styl o b r a z ó w p r z e d s t a w i a j ą c y c h sceny
folklorystyczne, a przede wszystkim zbójnickie. Dekora­
cyjne, p i ę k n e w kolorze, dobrze zakomponowane przez
k i l k a n a ś c i e lat zdobiły sklepy Cepelii. W stylu o b r a z k ó w
G a ł k a maluje obecnie art. plastyk P a w e ł Karasek.
d — twórczość inspirowana tylko pewny­
mi
cechami
sztuki
ludowej,
np.
typem
rozwiązań dekoracyjnych, motywami
haf­
tu, d r z e w o r y t u .
J a n i n a S i e r o s ł a w s k a (ur. 1921 г.), zachęcona
do malowania przez o r g a n i z a t o r ó w konkursu w Rabce,
inspiruje się nie t y l k o Podhalem. W Rabce p o k a z a ł a np.
Ucieczkę
do Egiptu, obraz, w k t ó r y m pejzaż s k ł a d a się
z czerwonych, żółtych i zielonych ł a n ó w na p o d o b i e ń ­
stwo łowickiego pasiaka. Była to p r ó b a bardzo ciekawa.
W ogóle S i e r o s ł a w s k a w y r a ź n i e różni się od innych g a m ą
k o l o r y s t y c z n ą . Może j a k i m ś w y t ł u m a c z e n i e m tego jest to,
iż urodziła się ona we L w o w i e .
Do w a r t o ś c i dekoracyjnych sztuki ludowej n a w i ą ­
zują m a l a r k i z Paszyna. W Koszalinie dekoracyjne obraz­
k i o tematyce sakralnej i historycznej maluje Szarlota
Makucka.
Drzeworyt ludowy, k o ł t r y n a , haft kaszubski — sta­
n o w i ą r ó w n i e ż źródło inspiracji obrazów. Drzeworyt i n ­
spiruje np. Tomasza Bigosa z K r o ś c i e n k a . R ó w n i e ż u k ł a d
dekoracyjny i ekspresja o b r a z ó w Andrzeja K r ó l a oraz
n i e k t ó r e elementy ornamentalne w pracach Wandy Rzegocińskiej k a ż ą myśleć o l u d o w y m ich źródle. Bardzo
ł a d n e i w y r a ź n i e wzorowane na
ludowej sztuce są
obrazy na szkle Danuty Piotrowskiej ze Szczecina, inteligentki w y k o n u j ą c e j t a k ż e zbliżone w kompozycji obrazy
haftowane.
Spośród a r t y s t ó w - p l a s t y k ó w na szczególną u w a g ę
z a s ł u g u j e Leokadia P ł o n k o w a , k t ó r a znakomicie rozumie
o d r ę b n o ś ć techniki malowania na szkle, a kolor dopro­
wadziła do zadziwiającej perfekcji. Jej ś w i ą t k i w swym
wyrazie bliskie s ą l u d o w y m legendom. P ł o n k o w a maluje
niewiele, zawsze u t r z y m u j ą c się w ramach swego stylu.
Nigdy jednak nie stylizuje „na ludowo".
Czyni to m.in. Jadwiga Marschalko-Kosalowa z N o ­
wego Sącza, najbardziej wyrazista reprezentantka na­
s t ę p n e j grupy, k t ó r ą s t a n o w i ą :
e — s t y l i z a c j e s z t u k i l u d o w e j . Ze stylizacji
„na ludowo" w y m i e n i ć jeszcze c h c i a ł b y m prace art.
plastyka, g ó r a l a z pochodzenia — W ł a d y s ł a w a Trzebuni.
c.d.n.

PRZYPISY
1

O d a w n y m malarstwie pisali m.in. Józef Gra­
bowski, Ludowe malarstwo na szkle, W r o c ł a w 1968; Jo­
sef Vydra, Die Hinterglassmalerei,
Praha 1957; Hanna
P i e ń k o w s k a , Podtatrzańskie
obrazy na szkle, Warszawa
1961.
Kupuje się niekiedy obraz swego patrona. Pół
serio, pół ż a r t e m , jak emblematy ze swoim znakiem
zodiaku.
2

39

�П. 32. A d a m Słowiński, K r a k ó w , Panna

3

młoda, w y m . 38,5 X 28,5 cm, 1976 г. I I . 33. Obraz orawski, Sw.
w y m . 34,4 X 25,2 cm, ok. 1920 r.

Pojęcie „ l u d " nie jest dziś akceptowane jako w y ­
r ó ż n i k o k r e ś l o n y c h ś r o d o w i s k . Nie m ó w i się „ n a w o z y
dla ludu", t y l k o „dla w s i " i t d . Pojęcie „ l u d " zbliża się
w odczuciu powszechnym do pojęcia „ n a r ó d " , często
u ż y w a n e wymiennie. W y s t ę p u j e też w k o n t e k ś c i e histo­
r y c z n y m lub etnograficznym, obecnie — w odniesieniu
do tradycyjnej sztuki chłopskiej lub jej współczesnej
„ c e p e l i o w s k i e j " wersji.
Por. Konstanty Kietlicz-Rayski, Sztuka
góralska
na Podhalu, L u b l i n 1928.
s Michał Walicki, Obrazy ludowe z Podhala, „Wiek",
R. X X , 1928, nr 19.
Polskie życie artystyczne
w latach 1915—1939, pra­
ca zbiorowa pod red. Aleksandra Wojciechowskiego,
W r o c ł a w — W a r s z a w a 1974, s. 34.
Różnice stosunku f o r m i s t ó w i Kietlicz-Rayskiego
do o b r a z ó w na szkle polegały na odmiennej ocenie w a r ­
tości tych o b r a z ó w . Dla Skoczylasa lub Czyżewskiego
były to w swoim rodzaju d o j r z a ł e dzieła sztuki, podczas
gdy Kietlicz-Rayski widział w nich
„niefrasobliwość,
u j a w n i a j ą c ą się w naiwnych ujęciach p o m y s ł u i rysunku,
a pochodzącą z n i e u m i e j ę t n o ś c i w ł a d a n i a f o r m ą u osob­
n i k ó w bądź co b ą d ź obdarzonych talentem i ognistym
temperamentem". F o r m i ś c i rozumieli
z a s a d ę budowy
formy tych obrazów, ich deformacje, e k s p r e s j ę — Rayski
p r z y j m o w a ł t y l k o w a r s t w ę najbardziej widoczną, i l u ­
stracyjną.
Informacja ta, jak r ó w n i e ż n a s t ę p n e , została m i
z w i e l k ą życzliwością udzielona przez p. mgr H e l e n ę
S r e d n i a w ę , za co s k ł a d a m jej na t y m miejscu serdeczne
podziękowanie.
Informacja z listu otrzymanego od p. H . Srednia­
w y , oparta na relacji rodziny K . Steckiego w Zako­
panem.
O Michale S t a ń k o i n f o r m o w a ł mnie B r o n i s ł a w
Cukier, prezes Stowarzyszenia T w ó r c ó w Ludowych, ba­
dacz historii r o d ó w z a k o p i a ń s k i c h , kowal-metaloplastyk.
P o k a z a ł m i r ó w n i e ż dwa obrazy na szkle S t a ń k i , malo­
wane w 1926 r.
4

6

7

8

9

1 0

40

Rozalia,

O S t a ń c e pisała W. Tippenhauer w „ D z i e n n i k u Pol­
skim", 1961 г., nr 163.
1 1

Informacja w liście p. H . Sredniawy. W latach
m i ę d z y w o j e n n y c h Szostak m a l o w a ł dużo, p r z e w a ż n i e były
to sceny folklorystyczne, ale utrzymane w
konwencji
bliskiej sztuce profesjonalnej.
12

Informacja w liście p. S t a n i s ł a w y Czech-Walczakowej, k t ó r e j w t y m miejscu p r a g n ę serdecznie podzię­
k o w a ć za życzliwość i trud, j a k i sobie zadała, aby udzie­
lić odpowiedzi na moje pytania. List ten wnosi tyle
i n t e r e s u j ą c y c h u s t a l e ń , że redakcja z d e c y d o w a ł a się opu­
b l i k o w a ć go w obecnym numerze „Polskiej Sztuki L u ­
dowej".
"

Jw.
O metodzie Buszka patrz: S t a n i s ł a w Ignacy W i t ­
kiewicz, Teoria Antoniego
Buszka i pewne
wątpliwości
co do niej w kwestii odrodzenia sztuki czystej [w:] Nowe
formy malarstwa
i inne pisma estetyczne,
Warszawa
1959 r.
Edyta Starek, Twórczość
Heleny
Roj-Kozlowskiej,
„Pol. Szt. lud.", R. V I , 1952, nr 1.
Informacji udzieliła m i uprzejmie w listopadzie
1976 r. p. Zofia R o j - G ą s i e n i c a .
Zycie i twórczość Heleny R o j - K o z ł o w s k i e j oma­
wia m.in. E. Starek,
Twórczość...
O p i s u j ę fazy twórczości zgodnie z ustaleniem
E. Starek w cyt. w y ż e j artykule.
Uproszczone p r ó b y klasowego spojrzenia na a r t y ­
styczną k u l t u r ę l u d o w ą , jakie m i a ł y miejsce w t y m okre­
sie, s p r o w a d z a ł y się do tego, że postulowano istnienie
z a r ó w n o dawnych, j a k i w s p ó ł c z e s n y c h dzieł sztuki chłop­
skiej, u k a z u j ą c y c h z całą ostrością ucisk wsi, w a l k ę
k l a s o w ą . Tymczasem w plastyce chłopskiej tematy te
w zasadzie nigdzie nie w y s t ę p o w a ł y bezpośrednio. Znamy
jedynie p a r ę k a f l i mazurskich i jedno m a l o w i d ł o na
drzwiach z X V I I / X V I I I (?) w., p r z e d s t a w i a j ą c e
kon­
f l i k t m i ę d z y c h ł o p e m a panem. Nie dostrzegano, że w ł a ś 14

15

16

1 7

18

19

�nie z e p c h n i ę t a w ó w c z a s w cień rzeźba ludowa o tema­
tyce sakralnej więcej mogła p o ś r e d n i o
powiedzieć
o c h ł o p s k i m losie, niż wszelkie tworzone w pięćdziesią­
tych latach ś w i a d e c t w a ex-post, łącznie z obrazkami
Roj-Kozłowskiej.
Roman Reinfuss, Kursy
malowania
obrazów
na
szkle, „Pol. Szt. lud.", R. V, 1951, nr 1, s. 61.
В. В., Współczesne
obrazy na szkle z Jabłonki
na
Orawie, „Pol. Szt. lud.", R. I I , 1948, nr 2; Norbert L i p p ó czy, Oskwarek
znowu maluje, „Pol. Szt. lud.", R. X I V ,
1960, nr 2. H . Sredniawa zwróciła m i u w a g ę , na to, iż
koloryt o b r a z ó w powojennych Oskwarka w y n i k a ł nie
z jego u p o d o b a ń , ale z braku odpowiednich farb, t r u d ­
nych do nabycia w latach powojennych.
Helena Sredniawa, Helena
Roj-Ciaptakowa
—
malarka na szkle. 1924—1968, „Pol. Szt. lud.", R. X X I X ,
1970, nr 2.
Wanda Gentil-Tippenhauer, Wystawa obrazów
na
szkle Jana Jachimiaka,
„Pol. Szt. lud.", R. X I I I , 1959,
nr 1/2; Józef Grabowski, Artysta dwojga imion, „ K u l t u ­
ra", 5.1.1969 r.;Roman Wójcik, Jan Jachymiak,
„Chłopska
Droga", nr 92, 17.XI.1968 r. O Jachimiaku n a k r ę c i ł 3-minutowy f i l m w 1958 r. Konstanty Gordon, Jan
Hybaj
haw Jachimiak
— twórca szklanych
bajd. O malarstwie
Jachimiaka pisali wiersze: A d a m Pach, S t a n i s ł a w N ę d z a -Kubiniec. Spory zestaw prac artysty ma P a ń s t w o w e
Muzeum Etnograficzne w Warszawie, k i l k a n a ś c i e — nie
najlepszych — Muzeum T a t r z a ń s k i e w Zakopanem. 14
o b r a z ó w — Stacji — znajduje się w kaplicy na Ja­
szczurówce.
Np. Marek Jaworski, Picasso
z
Tylmanowej,
„Współczesność", nr 15, 19.VII—1.VIII.1967; W ł a d y s ł a w a
Maiewska. Picasso z Tulmanoioej, „Nowa Wieś", 23.III.
2 0

2 1

2 2

2 3

2 4

1969. Te same t y t u ł y : „Dziennik ludowy", 9.II.1969; „Zie­
lony Sztandar", 28.V.1969. Por. też „ITD", 28.X.1962.
P a u l Waggoner Gallery, 2269, К. L i n c o l n Ave.
Wystawa malarstwa
na szkle. Muzeum T a t r z a ń ­
skie w Zakopanem, Centralne Biuro Wystaw Artystycz­
nych. Katalog. Zakopane, w r z e s i e ń 1960 r.
Helena Sredniawa, w s t ę p do: Malarstwo
na szkle.
Katalog
wystawy
pokonkursowej,
Muzeum T a t r z a ń s k i e
w Zakopanem. Zakopane 1968. Tejże: Współczesne
pod­
halańskie
malarstwo na szkle. Materiały
z wystawy
po­
konkursowej
w Zakopanem,
„Pol. Szt. lud.", R. X X I V ,
1970, nr 3/4.
Ewelina P ę k s o w a , Malarstwo
na szkle. B W A i
STL, s i e r p i e ń 1977. W s t ę p : Anna Bełzowa.
Malarstwo
na szkle Eweliny
Pęksowej.
Muzeum
Etnograficzne w Krakowie, listopad 1972 r. W s t ę p : Ro­
man Reinfuss; Malarstwo
na szkle Eweliny
Pęksowej.
Warszawa, Dom Chłopa, marzec 1973 r. W s t ę p : Józef
Grabowski; Malarstwo
na szkle Eweliny
Pęksowej,
Desa,
Sa'on Plastyki Współczesnej, Warszawa, g r u d z i e ń 1975.
W s t ę p : Aleksander Jackowski.
Ewa S n i e ż y ń s k a - S t o l o t , Ludowe
rzeźby
Adama
Słowińskiego,
„Pol. Szt. lud.", R. X X I , 1967, nr 2.
Adam Słowiński,
Malarstwo
na szkle, marzec—
k w i e c i e ń 1976, DESA, Galeria „ K r a m y D o m i n i k a ń s k i e " ,
K r a k ó w . W s t ę p : Aleksander Jackowski.
I Konkurs
Współczesnego
malarstwa
na
szkle
Karpat Polskich,
Katalog wystawy pokonkursowej,
Muz.
im. Wł. Orkana w Rabce [1976 г.].
Zgodnie z definicją p r z y j ę t ą przez Stowarzyszenie
T w ó r c ó w Ludowych
i przez K o m i s j ę
Weryfikacyjną
T w ó r c ó w Ludowych przy M i n . K u l t u r y i Sztuki — za
2 5
28

2 7

2 8

29

3 0

3 1

32

3 3

11. 34. Janina S i e r o s ł a w s k a , Rabka, Ostatnia wieczerza,
w y m . 33 X 55,5 cm, 1976 r.
I I . 35. S t a n i s ł a w Stożek, P o r ę b a Wielka, Grzech
pierworodny.

41

�t w ó r c ę ludowego u w a ż a się osobę pochodzenia c h ł o p s k i e ­
go lub robotniczego, z w i ą z a n ą przez znaczną część swego
życia z p r a c ą fizyczną, u k s z t a ł t o w a n ą w k r ę g u k u l t u r y
swego ś r o d o w i s k a i t w o r z ą c ą w n a w i ą z a n i u do trady­
cyjnych zasad, f o r m i technik. Por. Kazimiera Zawistowicz-Adamska, Polska Sztuka Ludowa,
„Łódzkie Studia
Etnograficzne", T. X V I I I , 1976, s. 68.
3 4

1899—

3 5

fascy­

A n n a Micińska, Wanda Gentil-Tippenhauer
—1965, „Pol. Szt. lud.", R. X X , 1966, nr 1.
Aleksander Jackowski, W k r ę g u ludowych

nacji — o zbiorach Zbigniewa
Kowalewskiego.
„Pol. Szt.
lud.", R. X X I X , 1975, nr 1/2.
Życiorys Wł. Walczaka p o d a ł „ B i u l e t y n Informa­
cyjny STL", nr 7—8. O Walczaku pisała H . Sredniawa
we w s t ę p i e do katalogu Malarstwo
na szkle
Władysława
Walczaka-Banieckiego.
Zakopane, w r z e s i e ń 1977.
3 6

3 7

Por. M a r i a n Pokropek, Jarmark
Płocki,
cz. I I .
Katalog t w ó r c ó w ludowych b i o r ą c y c h po raz pierwszy
udział w Kiermaszu sztuki ludowej w P ł o c k u w 1974 r.
Płock, 1975 г., s. 95—97.

Fet.: St. Deptuszewski — il. 8, 9, 12, 22; J . Swiderski — il. 1, 2, 4, 5, 11, 13—20, 21, 23—34.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7435" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7415">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/594f7bd4d132bba00f3e5d21a4d93ef4.pdf</src>
        <authentication>a26198a5077213c7b5c6ffcfc32be919</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88707">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3351</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88708">
                <text>1983</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88709">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3140</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88710">
                <text>Obrazy Rozalii Barańskiej-Dzięciołowskiej / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1983 t.37 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88711">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1983 t.37 z.1-2, s.39-50</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88712">
                <text>Jackowski, Aleksander</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88713">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88714">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88715">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88723">
                <text>Aleksander Jackowski

OBRAZY ROZALII

BARAŃSKIEJ-DZIĘCIOŁOWSKIEJ

N a Powiślu Dąbrowskim m a l u j e wiele k o b i e t . Zdobią zawszo
ściany d o m o s t w , pieC3, k a r t o n y w i e s z a n e n a d ł ó ż k i e m ; p o o s t a t n i e j
wojnio
tylko

takżo

ściany

zewnętrzne,

Ba-rańska-Dzięciolowska

budynki

malowała

gospodarskie.

święte o b r a z y ,

a

t a k i e , które miały n i o t y l k o cieszyć o c z y , ale i sprzyjać
łaniu przeżyć r e l i g i j n y c h .

Alo
więc

wywo­

P ó k i Barańska malowała ściany była taką j a k i n n o . C e n i o n o

obrazów

Barańskiej-Dzięciołowskioj

akceptowało i nio a k c e p t u j e .
pytanie

trzeba

zwrócić

różnicę m i ę d z y t y m i

świętych

obrazach.

P u n k t e m o d n i e s i e n i a s t a j e się o c z y w i ś c i e f o t o g r a f i a .

Tolerancja

dla

środowisko

nie

obrazów

dwoma

przodo

wszystkim

typami malarstwa:

na

istotną

dekoracyjnego

malarstwa odczuwane

są z n a c z n i e

rodzajami

s i l n i e j n i ż w n a s z e j . Są k a t e ­

g o r i a m i m o d e l o w y m i , p o d c z a s g d y w sztuce współczesnej
swój w y r a z i s t y k o n t u r , z d o m i n o w a n o
organizacji

przestrzeni

czy

tracą

przez inne f o r m y , czy t o

działania

na

emocje,

wyobraźnię,

M a l a t u r y w Z a l i p i u i o k o l i c z n y c h w s i a c h należą d o porządku

obraz-wizerunek

odbiegający

od

p r e s j i . D a w n a w i e ś m u s i a ł a g o d z i ć się n a r z e ź b ę c z y o b r a z
grafia

A l o już

w

latach międzywojennych

wypa,rła d a w n e

obrazy

„pry­

kolorowa

lito­

wyobrażenia,.

D e k o r a c j ę ścian postrzega,
natomia,st

ocenia

się w k a t e g o r i a c h

się w

zależności

estetycznych,

o d tego

kogo

i jak

przedstawiają. T a d e u s z S e w e r y n zwrócił uwagę, że l u d w y s t r z e g a
wartościowania
każda

estetycznego

rozmowa

n i e umieją

pośrednie

próby

na

ten

wyizolować
uzyskania

świętych

temat

obrazów.

wywołuje

k a t e g o r i i estetycznej

opinii

wydają

Jeszcze

4

konsternację.

się

ocen,

bez­

ingerowaniem

w s p r a w y n i e podlegające l u d z k i e j ocenie. N i e znaczy t o j e d n a k ,
że f o r m a o b r a z u j e s t obojętna, istnieją t y l k o o p o r y w

uświado­

m i e n i u sobio t o g o f a k t u a zwłaszcza w jego w e r b a l i z a c j i .
testowe:
na

intelekt.

na

mitywny".

Ludzie
obu tymi

więc
np.

refleksy

różnico m i ę d z y

jest

eks­

teraz

religijnego.

konwencji

normy

się

światopoglądu

o d przyjętej

cechach i n f a n t y l n y c h , p r y m i t y w n y c h , o i n n y m rodzaju

zach m o ż n a znaleźć e l e m e n t y d e k o r a c y j n e , a w z d o b i e n i u d o m ó w

k u l t u r z e chłopskiej

odbiegających

na

przystania

i r e l i g i j n e g o . Są t o w i s t o c i e d w a r ó ż n e z j a w i s k a , c h o c i a ż w o b r a ­

W

wizerunków

konieczność

Dlaczego ? A b y odpowiedzieć n a t o

2

uwagę

podobieństwie

z n i k o m a . Często żadna. Zwłaszcza, że n i e występuje
o

1

t o co r o b i , być możo n a w e t b a r d z i e j niż prace i n n y c h m a l a r e k .
Ale

tycznym

Pytanie

„ k t ó r y z t y c h obrazów chciałaby P a n i kupić, powiesić

ścianie"

pozwala

przy

właściwym

doborze

pokazywanych

i l u s t r a c j i wniknąć w niczwerbalizowaną hierarchię o c e n .

Okazuje

5

d e k o r a c y j n e g o . W p r o w a d z a j ą nastrój o d ś w i ę t n y , cieszą o k o , dają

się w ó w c z a s , ż e w i z e r u n e k m a b y ć r e p r e z e n t a t y w n y , p o d o b n y d o

zadowolenie

utrwalonego

i to

wielorakie:

estetyczne,

ambicjonalne,

presti­

w pamięci stereotypu

(o r y s a c h i w y r a z i e

twarzy

ż o w e . K i e d y w i e l e o s ó b m a l u j e w y t w a r z a się n a s t r ó j r y w a l i z a c j i , " u z n a n y m z a o d p o w i e d n i e d l a d a n e j p o s t a c i ) , „ ł a d n y " a d o t e g o
m o ż l i w i e e f e k t o w n y (złocenia, z d o b i o n a r a m a , e l e m e n t y z d o b n i c z e
r o d z ą się p y t a n i a : k t o m a p i ę k n i e j p r z y s t r o j o n y d o m , k o g o
n a szatach, w tle itd.).
środowisko wyróżnia, p o d z i w i a . O b o k s a t y s f a k c j i
estetycznej
pojawia

się

więc

pracowitością,

motyw

zaimponowania

sprawnością, fantazją

sąsiadom

talentem,

(a w i ę c n i e t y l k o

zamoż­

nością).

już

Satysfakcję
dania

W

wyłącznie estety czną i w y n i k ł ą
r

przedmiotu

sąsiadów,

dają

wywołującego

makatki

a

uznanie,

takżo

—

a

z faktu

czasem

posia­

zazdrość

n i e występujące

zrosztą

Z a l i p i u oraz

znanych

z

w

i n n y c h wsiacłi

zachowanej

Powiśla

tradycji zdobienia

u schyłku ubiegłego

w i e k u wyraźnie

Dąbrowskiego,

wnętrz m a l a t u r a m i
występowały

te d w a

porządki: estetyczny i r e l i g i j n y . Święte o b r a z y n a b y w a n o w m i a s ­
t a c h , n a o d p u s t a c h , w c e n t r a c h k u l t o w y c h . N a t o m i a , s t już
własnym

zakresie

z

b u k i e t a m i . Zaczęto też wycinać k w i a t y z p a p i e r u i umieszczać

przedstawiające

(jak w

dawnych

t a o h " ) n p . g ó r y , soenę l e ś n ą , s t a t e k n a w z b u r z o n y m

morzu itp,

Zarówno m a k a t k i j a k i „ w i d o k i " zaspakajają przede
potrzeby estetyczne.
dekoracyjnymi

O c z y w i ś c i e są r ó ż n i c e m i ę d z y

„lanszafwszystkim

malowidłami

n a ścianach, m a k a t a m i t e m a t y c z n y m i

i

„wido­

za

n a wyobraźnię

i zdolności b u d z e n i a

„ o b r a z y " —• a więc wyobrażenia
treści

ideowe

skojarzeń.

odwołują

się

do

skojarzeń.

służące c e l o m

innego

kręgu

kultu,

kultem

poprzez

emocji,

przeżyć,

3

należała

do

malowanymi

święty

sprzyja

charakter

przemian

związanych

zachodzących

w

nawy­

na

wizerunek.

Podobnie

najbardziej

znanych

i

cenionych

w

środowisku

malarek.
Barańską

„odkrył"

w

latach

międzywojennych

Tadeusz

S e w e r y n , k t ó r y przyjechał do Z a l i p i a , znając już a r t y k u ł H i c k l a .
Zafascynowany
wiole
do

kolorowych

inwentarza

„zębów",

prostokątnych

Muzeum

Etnograficznego

ustalić, że było t o już w 1928 r . W y d a j e

i

dekoracyjnych

w p i s u t y c h obiektów
w

Krakowie

poświęconych Barańskiej ( w książce i k a t a l o g u w y s t a w y
r y t u , rzeźby i m a l a r s t w a )

o d c h o d z i się o d f o r m p r o s t y c h ,

geometrycz­

n y c h i t p . (wskazują n a t o wyraźnie w y p o w i e d z i k o b i e t z Z a l i p i a ) .
Ale

i takie dawne

bodźce

w

postaci

zdobnictwo
konkursów

można tolerować, skoro
i

odpowiedniej

polityki

7

pozwala

się, sądząc p o n o t a c h

jest t o l e r a n c j a n a dekorację niż obraz święty, chociaż i w
nictwie zdecydowanie

zachęcił d o prób m a l o w a n i a
uzasadnione.

obrazów.
W

Wyróżnienie

istnieją

było

n i e zawodziła Seweryna i n t u i c j a i wrażliwość. B y ł przede

artystycznych

nigdy
wszyst­

I n a c z e j j e d n a k r e a g u j e się n a „ o b r a z y " . S ą t o p r z e c i e ż w i z e r u n k i

kim

ś w i ę t e , w i ę c d o p o d o b i e ń s t w a p r z y w i ą z u j e się d u ż ą w a g ę . I s t n i e ­

i n n y w t a m t y c h l a t a c h . Pedanterią j e d n a k n i e grzeszył, zdarzały

ją z a k o r z e n i o n o

m u się p o m y ł k i w y n i k a j ą c e z n i e d o k ł a d n e g o z a p i s u l u b n i e u w a g i ,

s c h e m a t y t w a r z y M a t k i B o s k i e j , C h r y s t u s a , św.

był

rzeczy a n i o p r z y p a d k o w y kształt k o n k r e t u . N i e miał więc z b y t ­

świętych,

nich

twarzo

znane

są z f o t o g r a f i i

(np.

Andrzeja

czy

skrupułów
takim

w

roztargniony.

Ważna

„podrasowywaniu"

przedstawieniu

faktów,

była

dla niego

nikt

t y c h schematów n i e b y w a k w e s t i o n o w a n a a powoływanie n o w y c h
których

dość

znał i rozumiał j a k c h y b a

F r a n c i s z k a , Św. A n t o n i e g o , Św. J ó z e f a , ś w . T e r e s y . W i a r y g o d n o ś ć

B o b o l i , O. M a k s y m i l i a n a K o l b e g o ) sprzyja p r z e k o n a n i u o a u t e n ­

bowiem

a sztukę ludową

sprawach

właśnie

Barańskiej

nagród.

artystą,

drzewo­

że właśnie j e j t a l e n t zwrócił szczególną

uwagę S e w e r y n a . W s k a z u j e n a t o jeszcze i n n y f a k t — ją
napewno

6

m a l o w a n k a m i k o b i e t z Powiśla wydostał o d n i c h

k a c h e s t e t y c z n y c h i u p o d o b a n i a c h społeczności w i e j s k i e j . W i ę k s z a
zdob­

ścianie

Barańska, która w t r z y d z i e s t y c h l a t a c h

kartonów z m o t y w a m i k w i a t o w y m i . D a t a

Zróżnicowaniu o d b i o r u dekoracji i przedmiotów
z

Natomiast

otaczano

szybą o b r a z u , t a k że otaczały

czyniła także R o z a l i a

k a m i " , ale różnice t o występują w s t o p n i u umowności, w działa­
niu

obrazów

we

jedliną, k w i a t a m i

i

obrazy

Ramy

je, zdobiono

w Z a l i p i u — „ w i d o k i " czyli konwencjonalne w s w y m charakterze
tematyce

papieru.

przystrajano

muzealnych

które

nie

istota

eksponatów

zmieniając

ich

39
T

�istoty wyglądałyby efektowniej.

8

Pisząc p o raz pierwszy o Barań­

s k i e j n a s t r . 33 i 3 4 książki o m a l a r s t w i e t r z y r a z y n a z y w a
Zofią, c z t e r y —

Rozalią. P o d o b u i m i o n a m i figuruje w

inwentarzowej Muzeum. W

katalogu wystawy

1948 —

z której później czerpali i n f o r m a c j e i n n i a u t o r z y —
Barańską

konsekwentnie —

Zofią.

Choć

jest

w t e d y w m a l o w a n i u , j a k teraz, bo

ją

koło

księdze
w

Wtedy,

nocie,

nazywa

Rozalią.

1928 —

już

(Za

obrazów

kwiaty z

bibuły.

m n i e się w y d a j e ,

wyglądało

źle.

że t o b y l r o k 3 2 — 3 3

(był

A . J . ) d o w i e d z i a ł się o Z a l i p i u p a n p r o f .

to

0 Barańskiej (w k a t a l o g u ) przedstawiał jej o b r a z y j a k o

n i e dając żadnego w y n a g r o d z e n i a

malarstwa
1885 —

ludowego

zerwana

nagło p o j a w i e n i e

p o s i a d a szczególne znaczenie
(s. 4 4 , 4 5 ) . S e w e r y n
w

w

tych

zjawisko

sztalugowego

t y m , że miało

Etnograficznego

w

i zabierał te rzeczy do m u z e u m ,
a resztę z a m a w i a ł n a

Mówił m i P a n Seweryn aby były dawniej­

sze k w i a t y m a l o w a n e ,

t o m t a k n a jego

słowo

robiła..

Barańskiej
to

miejsce

pierwszo z a k u p y obrazów d l a ówczesnego

Muzeum

t o się s p o d o b a ł o

przy'szlość. (...)

okolicach ok. r.

talentu

w historii polskiej sztuki l u d o w e j "

stwierdza przy

1935 r . T y m c z a s e m

Państwowego

została

się s a m o r o d n e g o

Seweryn

malowałam różno k a r t o n y , b y ł y też ząbki, j a k n a półki,
jemu

, , Z u w a g i n a t o , że ciągłość t r a d y c j i

nie

z K r a k o w a i zaczął do n a s przyjeżdżać. J a w t y m czasie

C u r y l o w o j z m i e n i ł i m i ę z F e l i c j i n a R o z a l i ę ) . G o r z e j , żo w n o c i o

samorodne.

t y l k o r o b i l i n a ściany
To

Krakowie

zostały

d o k o n a n e , j a k w y n i k a z księgi i n w e n t a r z o w e j , w 1933 r. D o tego

Kiedy

Seweryn

pojawia

Po raz pierwszy

się

w

Zalipiu

jej malowaniem

Barańska

interesuje

ma

21 l a t .

się, i t o p o w a ż n i e ,

ktoś z m i a s t a , a u t o r y t e t . P r z y j a z d Seweryna oznacza d l a Z a l i p i a ,
a zwłaszcza d l a naszej m a l a r k i wejście w n o w ą fazę
sztuki

egzystencji

ludowej.

t r z e b a dodać, że Barańska w c a l e n i e z własnej i n i c j a t y w y zaczęła
malować
uwagi

obrazy.

na

szkoda

Zapewne

ciągłość

tylko,

Sewerynowi

tradycji

zależało

ludowych.

że chcąc ją unaocznić

Miał

na

zwróceniu

oczywiście

posłużył

rację,

się a r g u m e n t o m

nioprawdziwym.
Spróbujmy

Dotąd malowała
Starzy

kontynuowali dawne

wzory,

szło już z a n o w ą m o d ą . P r z y b y c i e
w i ę c , o p i e r a j ą c się n a d o k u m e n t a c h i l i s t a c h o d

m a l a r k i o d t w o r z y ć , n a i l e się d a , j e j ż y c i o r y s a r t y s t y c z n y .

tosza

w

czasu

Barańska

k r a k o w s k i m m u z e u m , sytuację

c o n y już przez
braci.

Trzech

wyjechało

później

do

Stanów,

inni

p o z o s t a l i p r z y o j c u , k t ó r y gospodarował n a 10 h e k t a r a c h z i e m i .
Wszystkio

dzieci —

pisze

—

ukończyły

4 klasy

ale pokolenie
Seweryna,

wchodzi

w

nowy

tę

etap

Barańskiej

ówczesnego

zmieniło.

—

kus­

Od

togo

sztuki ludowej

dla

o b c y c h . W c h o d z i p i e r w s z a . Z m i e n i a sposób m a l o w a n i a n a z a r z u ­

U r o d z i ł a się w Z a l i p i u 2 8 k w i e t n i a 1 9 0 7 r . M i a ł a d w i o s i o s t r y
1 dziesięciu

d l a siebie, d l a środowiska, w n i m tkwiła

i w j e g o r a m a c h się r e a l i z o w a ł a . J e j g u s t b y ł g u s t e m r ó w n o l a t k ó w .

szkoły

chce

d l a w i e j s k i e j d z i e w c z y n y , żo t a k i P a n — a c h c e m i e ć j e j m a l u n k i !
P r z e c i e ż n i e c z u j e się a r t y s t k ą , n i e w i e n a w e t c o t o z n a c z y ,
bez

sprzeciwu

p o d s t a w o w e j , j a k i j a . Ojciec n i e dał żadnego d z i e c k a d o

Seweryn".

w y ż s z e j s z k o ł y z t e g o p o w o d u , żo d z i e c k o z o w s i c h o ć b y

znajduje

się w y u c z y ł o n a z d o l n e g o

wie.

człowieka, t o b y w t y m czasie

rówieśniczki, n i e m o d n y ; z m i e n i a , ponieważ

t e g o S e w e r y n . K l i e n t , k t ó r y n a w e t r u e p ł a c i , a l e c ó ż t o za. z a s z c z y t

godzi

się

Siedemnaśeio
się

w

zbiorach

t a k malować,
jej

j a k sobie

malowanek

Muzeum

„w

więc

życzy

„Pan

dawnym

Etnograficznego

stylu"

w

Krako­

r o b o t y n i e d o s t a ł o . T y l k o się m o g ł y u c z y ć d z i e c i m i a s t o ­
we (...)Tylko

my

dwie

byłyśmy

specjalnie

uzdolnione,

j a i ś r e d n i a z m o i c h s i ó s t r , T o s i a . T r u d n i ł a się w y s z y w a n i e m
d a w n y c h koszul,różnych k r y z o k oraz zapasek i miała duży
popyt
i

odbiorców. T o

co zrobiła szlo n a w e t

za granicę. J a pracowałam

u ojca

w

do muzeum

gospodarce

Po

paru

w

propozycję

W

nowa

Malowa­

do

malowania

dużej

sali

w

czasie n i e było m a l a r e k w Z a l i p i u

wej,

sama.

też

robiłam

szkole

Tar­

Seminarium

Żeńskiego i m . Bł. K i n g i , n a L i p o w e j , w T a r n o w i e . W t y m

rozrobioną m l e k i e m i n a

proszku. Pędzelki

idącą,

1 9 3 4 r o k u n a m ó w i ł m n i e k s . J ó z e f Chrząszcz z

k a r t o n i e rozrabiałam k l e j e m , b o n i o szlo kupić f a r b y g o t o ­
tylko w

dalej

i od

m a l o w a n i a różnych k o p i i i wzorów n a papierze.

była

jeszcze

mieście.

s z k o l n e j ł a w y m i a ł a m zdolności d o rysunków, a później d o
ł a m n a ścianaołi farbą k l e j o w ą

latach, otrzymała

w y m a l o w a n i a ścian w s z k o l e , a d o t e g o już n i e w Z a l i p i u , lecz

sama

i

z włosia o g o n a końskiego. W d o m u zdobiłam ściany, s u f i t ,

Malowałam

do dwunastej w

przez

jeden

i musiałam

tydzień

pojechać

czasu,

w

dzień

nocy.

piec. D a w a ł a m różne k o l o r y i ślicznie t o w y g l ą d a ł o . Z a w s z e
m o i m m a r z e n i e m było piękne m a l o w a n i e

w mieszkaniu.

M a l o w a ł a m w i ę c l u d z i o m u n a s i w sąsiednich
piece,

ściany,

sufit}'. Sufit,

co

go

50 l a t t e m u u

w Z a l i p i u wymalowała w a p n e m i utraliną
j e s z c z e się d o b r z e

trzyma.

wioskach
ojca

Wiem

z

Pytani

więc,

książki
czy

Seweryna,
malowała

że

Barańska

również

święte

zdobiła

kaplicę.

postacie.

Zdziwie­

nie...

(ultramaryną?)
C o ś się p e w n i e P a n u S e w e r y n o w i

9

p o m y l i ł o ! T o byda sala

n i e k a p l i c a , więc j a k można w szkole święte o b r a z y robić 1
M a l a r s t w o Z a l i p i a istniało już w czasie,

g d y Barańska

zaczęła

zdobić ściany swego d o m u , o d 2 0 — 2 5 l a t . T o n i e w i e l e , ale i dużo,
upodobaniach

ludności

ciężkości z t r a d y c j i

wiejskiej,

przesuwanie

lokalnej na wzory

innych

się

punktu

warstw

społecz­

n y c h . S y m p t o m e m t y c h p r z e m i a n , które w efekcie

doprowadzą

do przejęcia przoz wieś w z o r ó w k u l t u r o w y c h „ n i ż s z y c h " środo­
w i s k m i e j s k i c h jest przechodzenie
na

roślinną,

coraz

młoda dziewczyna
ornamentem
Ewolucja
u

jej

zdobi

bliższą

zna dawne
„zęby"

upodobań

z o r n a m e n t y k i geometrycznej

wzorom

przyrody.

wzory,

prostym

przyczepiane

następuje

w

do

Barańska,

jako

geometrycznym
krawędzi

t y m samym

półek.

czasie,

co

i n n y c h k o b i o t . N a l e ż y d o środowiska i j a k w y n i k a z j e j włas­

n y c h r e l a c j i o d g r y w a w n i m r o l ę , j e j z d o b i e n i e p o d o b a się, n a j ­
lepszy

d o w ó d , że proszą j ą sąsiadki, a b y p o m a l o w a ł a i m ściany

mieszkania, sufit i piec. O d d a j m y
W
i

40

jej głos:

w

sioni,

n a ścianach.

Namalowałam

tę

salę

w

t o stwierdzić n a

stylu

krakowskim.

styl k r a k o w s k i . Wielkie zdziwienie
czyna
Zapytuję,
doszło.

z wiochy

kiedy

Barańska

tak potrafi

zaczęła

malować

przypomina

i sensacja,

wyszedł

że

dziew­

malować.

święte

sobie,

obrazy, i j a k do

kiedy

t o było...

tego

Pewnie,

p i s z e w l i ś c i e , w 1 9 3 5 r . D a t ę tę m o ż n a j e d n a k n a p e w n o p r z e s u n ą ć
conajmniej
wpisano
w

1933 r .

usilnie

o

dwa

lata,

pierwsze

do inwentarza M u z e u m
1 0

zakupione
w

obrazy

Krakowie

S e w e r y n przyjechał wówczas do Z a l i p i a i namawiał

Barańską,

uczyć w „Szkole
gorycznie

bowiem

Etnograficznego

aby

przyjechała

do

Krakowa

i zaczęła

S z t u k P i ę k n y o h " . Odmówiła, ojciec

Zalipie

nie

słynęło

się

się k a t e ­

sprzeciwił. N i e wierzył, żo d a sobie radę, że

znajdzie

sobie pracę gdzieś, w o b c y m mieście. Została w d o m u .

Seweryn

poprosił ją wówczas b y m u namalowała o b r a z . Tłumaczyła,

t a m t y m c z a s i e m a l o w a ł o się n a p a p i e r z e r ó ż n e k w i a t y
przybijało

t a szkoła jeszcze j e s t , m o ż n a

M a l o w a n o w t e j szkole różne style, ale n a j l e p i e j

j e ś l i z w a ż y m y , żo w ł a ś n i e n a t e n o k r e s p r z y p a d a i s t o t n a z m i a n a
w

Przecież
miejscu.

n i e u m i e . że n i e d a s o l n e r n . d y . a l e w k o ń c u u l e g ł a
i n a m a l o w a ł a m u j a k p i s z e „ o b r a z Św. T e r e s y

że

namowom

w bardzo

ładnym

�II.

s t y l u '.

Tadeusz

Seweryn

zabrał go do m u z e u m . '
zów. W s z y s t k i e

1

1. R o z a l i a

przyjechał

i

Barańska-Dzięciolow-ska

j a k mówi

Barańska,

N a m a l o w a ł a później jeszcze k i l k a o b r a ­

oczywiście d l a

Seweryna.

ne s w o i m

drobnomioszczańskiej.
tkanin, malowanek.

jednak

mało

wyszłam

bowiem

za maż

w

1935 r . n a gospodarkę d o w s i L u b i c z k o za Dzięeiołowskieg o . T r z o b a b y ł o d o m b u d o w a ć , więc n a jakiś czas o d m ó ­
1 2

w i ł a m m a l o w a n i a . D o p i e r o j a k d o m stanął, z n o w u zabrałam
się z a p r a c ę . T o b y ł o
obory
zrobiło

t a k , gospodarka,

budowa

domu,

i s t o d o ł y , d z i e c i , n o i m a l o w a n i e , a l e się w s z y s t k o
n a czas, b o j a k jest

W

Nikt

nie malował

ścian,

dekoracyjnych

Z a l i p i u n a w e t n i e wiedzą, że t a k a

wieś

i s t n i e j e . Z a p o m n i a n o więc o Barańskiej, a i o n a w n o w y m środo­
w i s k u n i e miała

Malowałam

podwórzu

t a l e n t t o ciągnie.

bodźców

do m a l o w a n i a .

A n i ścian, a n i o b r a ­

zów.
Ale

rodzina

Dzięciolowskich

w

Stanach

Zjednoczonych

pamiętała o j e j sławie m a l a r s k i e j . P i s a l i , p r o s i l i b y i m przysłała
swe

m a l o w a n k i , t a m n a obczyźnie

chcieli mieć pamiątki z r o ­

d z i n n y c h miejsc. W r ó c i ł a więc d o m a l o w a n i a . B y ł o t o w l a t a c h
sześćdziesiątych. J e d n a k n i e poświęciła t e m u zajęciu z b y t w i e l k i e j
uwagi.

Otoczenie

n i e stwarzało

konkursów n a m a l o w a n e
wami

zachęty,

w L u b i c z k u n i e było

d o m y . B ą d ź m y ściśli. O z d o b i ł a

k w i a t o w y m i przedpokój. T a m te dawne

ludowo

moty­
dekoro­

K i l k a obrazów z łat p r z e d w o j e n n y c h zakupiło M u z e u m E t n o g r a -

w a n i e w y d a ł o się j e j n a m i e j s c u . A l e j u ż n i e w p o k o j u . N a t o m i a s t

g r a f i c z n e w K r a k o w i e . O s t a t n i , w p i s a n y d o r e j e s t r u już w 1948 r .

budynki

pochodził

m o d ą , t a k a b y się t o p o d o b a ł o , , l u d z i o m " . S a m a

zapewne

także

Barariska-Dzięciołowska
pisze t r z y o b r a z y

z

l a t 1937—1938.

malujo

nadal,

jednak

Po

wyzwoleniu

niewiele.

przedstawiła, n a k o n k u r s i e w P o d l i p i u

gospodT.rcze

i obejście

wymalowała

zgodnie

z

nową

o t y m pisze:

Jak
(1948)

Stodołę

i stajenkę

oraz

garaż

pomalowałam

na kolory,

i dostała za n i e nagrodę pieniężną. B y ł t o j e d n a k j e d y n y k o n ­

n a g a r a ż u p i k a s o , c o się l u d z i e n i e m o g ą n a p a t r z y ć , s z t a ­

kurs

c h e t y o g r o d z e n i a w p i ę k n ą k r a t ę , j e s t się n a c o p o p a t r z e ć !

obejmujący

następnego r o k u

obszar

całego

Powiśla.

1 3

konkursy przeprowadzano

Już poczynając
jedynie

W p ł y n ę ł o n a t o s k u p i e n i e właśnie w t e j w s i największej
malarek,

a także

energia

od

w Zalipiu.
liczby

Ale o t o p o w y s t a w i e „ I n n i " w warszawskiej „ Z a c h ę c i e " (1965 г.),

i a u t o r y t e t F e l i c j i Curyłowej,

która

n a której pokazano

p r z y c z y n i ł a się d o t e g o , i ż w ś w i a d o m o ś c i o g ó ł u m a l o w a n e

domy

jej zaczyna

z a c z ę ł y s i ę k o j a r z y ć t y l k o z Z a l i p i e m . O n o t e ż s t a ł o się o ś r o d k i e m
uwagi

etnografów,

turystów,

prasy

i dziennikarzy.

Natomiast

Czy
PAN

maluje?

4 obrazy

Barańskiej-Dzięciołowskicj

budzić zainteresowanie.
N a listy

wysłane

do F e l i c j i Curyłowej

Gdzie mieszka?

osoba

Czy

żyje?

przeze m n i e z I n s t y t u t u S z t u k i

i K s . Proboszcza Parafii w Z a l i p i u

L u b i c z k o było z b o k u . W odróżnieniu o d Z a l i p i a , gdzie t r a d y c j e

p r z y c h o d z i i c h w s p ó l n a o r l p o w i o d ź -— z d n i a 14 l i p c a 1!M'7 r . - -

l u d o w o wciąż b y ł y ż y w e , w o d l e g ł y m o kilkanaście

adres

kilometrów

L u b i c z k u oddziaływały w z o r y k u l t u r y , n a z w i j m y ją u m o w n i e

—

m a l a r k i . Interesuje

się nic, B i u r o

Handlu

Zagranicznego

„ D e s a " . D l a n i c h m a l u j e w 1 9 7 2 r . n o w ą wersję M a t k i

Boskiej

41

I

�I I . 2. Sw. Kinga

(1.7),

obraz

dany

we Włoszech

w

na falach

morza,

f a r b a k l e j o w a na p a p i e r z e , w y m . 0 3 x 5 0 cm, 1937

p o k a z a n y następnie n a w y s t a w i e w Spoloto i sprze­

r o k później

(przez Galerię L a F e l u c a ) .

Ludwig

Dociera

do

niej

Z i m m e r o r , k o m p l e m e n t u j e , zachęca

do

początku w i e k u , t e r a z Z i m m e r e r prosił, a b y m u malowała
obrazy,

j a k i e sprzedawała p r z e d wojną

do muzeum. W

radził, b y obejrzała sobie d a w n e m a l a r s t w o w książce

takie

listach

Seweryna,

m a l o w a n i a . K u p u j e o d t e g o czasu stale j e j o b r a z y , aż d o c h w i l i ,

wysłał jej n a w e t n u m e r „Polskiej S z t u k i L u d o w e j " z r e p r o d u k ­

gdy

cjami

w

1981 r. p a n i

Barańska-Dzięciolowska

z żalem, że już o c z y o d m ó w i ł y j e j

zawiadamia

go

posłuszeństwa.

starych

Malarka

obrazów.
próbowała

nawiązać do s w y c h d a w n y c h

p r a c , ale

t o już n i e b y ł y t a k i e same o b r a z y . N i e łatwo powrócić d o czasów
N a p o z ó r s y t u a c j a s t a j e się p o d o b n a d o t e j z c z a s u , g d y d o
p.

Rozalii

przyjechał

Seweryn.

Ale

podobny

jest

tylko

fakt

młodości, odnaleźć w sobie spontaniczną naiwność. P r z e d
malowała j a k mogła, j a k umiała. B y ł y t o o b r a z y

z n a l e z i e n i a r e z o n a n s u p o z a w ł a s n y m ś r o d o w i s k i e m . I n n a j e s t cała

szczere. T e r a z musiała powtarzać

o t o c z k a . P a n i Barańska-Dzięciołow ska

działa,,

m a w c h w i l i swego po­

r

w r o t u d o m a l a r s t w a 6 1 l a t . J e j u p o d o b a n i a d a l e k o już
od

tych

z

l a t dzieciństwa,

zmieniły

się

ambicjo

odeszły

artystyczne,

że

tamte

twarze

śwdętych

samą siebie,
były

wojną

w t y m sensie

a przecież

niedoskonałe,

wie­

j a k na

o b r a z k a c h d z i e c i . A l e w i ę k s z a ś w i a d o m o ś ć b y n a j m n i e j n i e szła
w parze

ze s p r a w n o ś c i ą r y s u n k o w ą . J e s z c z e n i e z n a l a z ł a

nowej

środowisko. G d y W 1973 r . prosił ją o o b r a z y L u d w i g Z i m m e r o r ,

f o r m u ł y , w k t ó r e j b y się m o g ł a w y p o w i e d z i e ć a p r z y t y m z a d o ­

malarka

wolić w y m a g a n i a

przesłała

m u „Słoneczniki",

malowane

n a wzór

Van

G o g h a . Z i m m e r e r kupił j e ( i l . 17), ale prosił, a b y namalowała, m u
t a k i e o b r a z y j a k i e robiła d a w n i e j , l u d o w o .

1 4

N i e w i e m co p o m y ś l a ł a

p a n i Barańska-Dzięciołowska,, alo musiało ją c h y b a z d z i w i ć , że
l u d .do z m i a s t a c i ą g l e p r o s z ą o t o , c o b y ł o , c o p r z e s z ł o , o o j u ż n i e
jest modno. Kiedyś Seweryn

42

d o m a g a ł się w z o r ó w , j a k i e b y ł y n a

klientów. Otoczenie

w niczym

n i e mogło

jej

pomóc, p o d z i w i a n o „Słoneczniki", alo n i e l u d o w o o b r a z k i . Wieś
b y ł a j u ż n a i n n y m e t a p i o , p o d o b a ł y się k o l o r o w a n e
reprodukejo w pismach, idealizowane

fotografie,

o b r a z k i świętych.

W p i e r w s z y c h l a t a c h nawiązuje do d a w n y c h p r a c . Pochodzą­
c a z 1 9 7 2 r . Matka

Boska

stojąca

na globie

( i l . 7) w y r a ź n i e

przy-

�I I . 3. Śtr.

pominą

schemat

św. B a r b a r y

ryna.

Widać

jednak

wania

t e m a t u . Co p r a w d a

ornamentalny,

chęć

~ Matką

z obrazu,

bardziej
dolny

farba klejowa

Boską,

r a p a p k rze. w y m . 47 5 ; &lt; 3 6

zrobionego

d l a Sewe­
potrakto­

k i e r u n k a c h — r o z b u d o w y ra,my o b r a z u ( b o r d i u r y ) oraz

wyłącznie

w pozostałym p o l u zminiaturyzowanego

pas m a charakter

s u g e r u j e p r z e s t r z e ń , g ł ą b . P o j a w i a się h o r y z o n t , f a l i s t a l i n i a s u g e ­

wyraz

w

tych

roślinno-kwiatowych

rująca

obraz

są

coraz

Tło

postaci

staje

się

partia

obrazu

że

dekoracyjnego

krajobraz.

górna

przypuszczenie,

zróżnicowane,

t o już n i e u m o w n a , płaska k u r t y n a n a której p r z e d s t a w i o n a

jest

powierzchnię

postać

lilii,

podnosi

świętej. P r o s t o t a ,

rysunku

i

umowności

rozbudowania

obrazu.

widoczna

w

atrybutów,
W

innej

kompozycji,

ustępuje

wersji

rytmie

miejsca

Matki

bardziej

realistycznie

potraktowane

lwie

próbom

Boskiej

l i l i e tworzą już w istocie rozwibrowaną płaszczyznę.
się

11)37

realistycznego

płasko, alo już

zaryzykowaJbyin

cm

Doświadczenie

odległy

malowany

Анна

(ił.

8)

Pojawiają

paszcze.

Zanika

ciekawsze.

wysiłki

na

obrazu,

idą

w

dwóch

osadzenia

w i z e r u n k u świętej osoby.

malarstwa

Kwietny

przeznaczoną

atrakcyjność

jej

artystki

znajduje

bordiurach. Z

obrazu

otok

zmniejszyć

rysunek
tworzy

z

pozwala
postaci

niego

a

przy

radosną,

tym
bujną

a r a b e s k ę l i ś c i , k w i a t ó w , w i j ą c y c h się g a ł ę z i . Są t o k w i a t y z t e j
samej

konwencji,

drobno, bardziej

którą

spotykamy

w"

malowidłach

naturalistycznie traktowane

lizowanych kwiatów z przedwojennych

Zalipia,

o d dużych,

obrazów.

s t a r a się ł ą c z y ć w j e d n ą w i ć r ó ż n e k w i a t y . L i n i e f a l u j ą c e ,

tła s u g e r u j e

kiedy

s p o k o j n y m , w i r o w y m r u c h u gałęzi. D r z e w o z zupełnie już
konwencji

innej

malarskiej.

rzut

odzyskuje

prześledzić

przypomina

poczucie

harmonii,

renesansowy
ciężaru

nie­

motyw.

Malarka

kompozycji,

sumujo

doświadczenia sprzed ćwierć w i e k u . Z n ó w jost z n a k o m i t a , znów m a
własny

Trudno

gałązki

styli-

Dzięciolowska

p r o s t o t a i celność k o m p o z y c j i p i e r w s z y c h o b r a z ó w . Górna p a r t i a
pejzaż, pagórki, wśród n i c h w i e l k i e drzewo o nie­

na

t o k myślenia

i działań

malarki.

Sama

o t y m n i e m ó w i , ale n a p o d s t a w i e k i l k u obrazów z l a t 1 9 7 2 — 1 9 7 5

1 4

styl.

Początkowo
postacie.

Zarzeka

jakby
się

w

.nio

ufała

swojej

l i s t a c h , że n i g d y

wyobraźni,

malując

nie przyglądała

się

43
\

�II.

4 . Matka

farba

Boska,

r e p r o d u k c j o m c u d z y c h obrazów, alo być może n i e pamięta
p r ó b , a m o ż e s ą d z i , ż e t a k i e p o m ó w i e n i e m o g ł o b y ją
tować?

W

serii

pierwszych

nawiązuje do l u d o w e g o
wybiera

te wzory,

Powiśla

Dąbrowskiego.

inspirowanych

z

sceny.

krzyża,

stylistycznie
To

najbliższe

do prac

lecz

już

takiego

przez

właśnie

artystkę

zdjęcia

czy

bardziej
własnych,

Dodajmy
treści

—

wy­

przedstawia­

dzieła

jest

„Ukrzyżowaniem''

Zdjęcie
( i l . 12).

Obraz Ukrzyżowanie nie jest Starego T e s t a m e n t u ,
pana

ja

malowałam
list

jak mi

od pana

kto

kazał

Zimmerora

i

do
a

że

rzymianie

księdza,

krew

44

drzewo

się

ożywiło ?

Poszłam

i p r o s z ę a,by m i w y t ł u m a c z y ł ,

suchym.

do

parafii

co t o

znaczy,

o n m i m ó w i , że C h r y s t u s j a k zawisł n a k r z y ż u t o

wałam
zo

to

proszę

wytłumaczył.

i pisze,

niegdyś m a l o w a l i n a krzyżu Chrystusa n a drzewie
Dlaczego

polała

i 1o d r z &lt; w n

jakem

słojami.

moślała.

Nikodem

sio

ożywiło,

Zrobiłam
ciało

z

krzyż

Krzyża

Chrystusa

Drzewo,

które

a

aniołowie

było

suche

z boleścią

odbijają

ożywiło

ręce

się,

oczekują

Chrystusa.

liście

i

kwiaty

tożem sama wymyśliła i jest ładnie...
Kiedy

zapytałem, malarkę

wiec

się

o obrazy,

n a k t ó r y c h się w z o r o w a ł a ,

mając n a myśli zbieżność m i ę d z y j e j w y o b r a ż e n i e m M a t k i
a

wiele

nicznej

razy

reprodukowanym

z Otfinowa

1 5

tego

obrazu, nio zna w
zaczerpnęła

ikonograficzny

obrazem

Nigdy,

ogóle

wzór.

czy

prac,

w

też

uznała, że

każdym

razie

dotknięta

Seweryna

Oczywiście,

i kompozycyjny,

wiem,

której, j a k

tylko

czy zawiedła

t a k i e nawiązanie

i

że

nie­

ją, p a ­

obniża, w a r t o ś ć

stwierdziła,

jej

wszystkie

t e m a t y obrazów obmyśliła sama. Rzeczywiście, wiele z n a n y c h m i ,
zwłaszcza
dziełom

z

lat

1974—1981

jest

już

całkowicie

oryginalnym

malarki.

ja

wymalo­

J a o k a ż d y m obra,/,io m a m d u ż o d o p o w i e d z e n i a , ,

dębowy,

j a k się co r o b i ,

a

o

osoby

schemat

kolorystykę

piękny,
zdejmuje

Grom­

i rozżalona

z

przejęła

zmieniając

kategorycznie

Boskiej

Boskiej

napisała m i , n i c widziała

książki

które szczegóły o b r a z u ( i l . 10). N i e
mięć,

Matki

p o c z u ł a się g ł ę b o k o

posądzeniem, że p r z e r y s o w u j e .

sądziłem

Przyszedł

cm

święto M a r i a , J a n i M a t k a J e z u s o w a

wyraźnie

zupełnie

wyobraźnią.

wym. 43x51

są m a l a r s t w u

mniej

lekturą, przemyśleniem

Przykładom
nazwane

tych

dyskredy­

bordiurą"

naśladowanie,

odskocznię

nie wzorem

obraźnią pobudzoną
nej

,,z

n a papierze,

m a l a r s t w a M a ł o p o l s k i ( i l . 1 0 ) , bezbłędnie,

któro

świadome, stanowi

obrazów

klejowa

jakimś

obrazie

l o m u s i sio ro/umioć.
t o m pożyczyła

ponieważ

X i , , mając

książkę

Starego

wiedzy
Testa-

�1

�10

9

m e n t u , musiałam ją przeczytać a później wziąć
do głowy

i dopiero

malować —

wszystko

a n i e z, ż a d n y c h

pojęć,

dzaniem
Inny

Oświęcimia) a odległymi s c e n a m i z dziejów

jest

stopień

j a k P a n m i p i s z e . J a się n a t o d e n e r w u j ę . J a n i g d z i e n i e

лл-szelkich r o z m y ś l a ń s c e n y

widziała

wano

potopu

lub raju

a

obrazy

powstawały,

a

K o l b e . B y ł a m w Oświęcimie i widziałam w s z y s t k i e

też

domy

raczej

biblijnych.

j e j zaangażoлvania. l ^ v i e d z i a l b y m , że m i m o
,,ze S t a r e g o

u n ^ v n i e , podczas

gdy

T e s t a m e n t u " są t r a k t o ­

postać

Ojca

Kolbego

—

ekspresyjnie.

o r a z b l o k ś m i e r c i , p r o s z ę P a n a , a ż e m się z t e g o r o z c h o r o ­
wała. B y ł o t o d l a m n i e w i e l k i m s z o k i e m i zrobiłam z tego
obraz Kolbego,
Pana

j a k o n b i e d n y za d r u t a m i s t o i . J a proszę

wszystkie

narodzenie

obrazy

Pana

robiłam

Jezusa

mogło być. Namalowałam

naukowo.

wyobraziłam

12)

zaliczam

Kompozycja
łów. W

do

1 9 8 1 г.

ролл^аЬу

I

też

(...).

świętych

najlepszych,

Przypominają

księgach,

misternie

miniaturę.

znanych

m i prac

naśлл-ictla] i

artystki.

się

iluminacje

cyzelowane

w

i

znów

miniatury

w

pozwala

a,rtystce

z drugorzędnych elementów. K o m p o z y c j a

na

рггуглл-ус7» ^опа
tylko lampy

otoku

oczyszczenie

sceny

W

do

elektryki, bo

паглл'а „ s z t u k ą l u d o w ą " . P o

łzawowy.

Coś

na

лл-si j e j

nio

było,

та1олл-а!а

t a k j a k umiała, t a k

1 9 6 8 r . g d y ś w i a d o m i e лл-róciła d o

l u d o w e j s t y l i s t y k i , uczyniła t o n i e z własnej p o t r z e b y , lecz p o d
лургулл-от

zaskoczeniu,

d u ż y m f o r m a c i e , płasz­

woreczek

naftowe.

młodości Dzięciołowska

w a n a u m o w n i e , płasko. N i e w i e l k a przestrzeń tła w t e j s y t u a c j i
W

spalili

n i c z e g o n i e лл-idzę i m a m лу1о1ка

j a k i n n i . N i e лл-iedziała j e s z c z e , ż e t a k i e m a l o w a n i e l u d z i e z m i a s t a

w y d a j c się m a l a r c e n i e d o p u s z c z a l n a .
T

gdym
miała

b i e d ę o j e d n y m o k u . A t o się p r z e z t o s t a ł o , ż e n i e b y ł a m

proporcjo

jest z w a r t a , p o t r a k t o ­

mi

p o m o g l i , alo już teraz

dawnych,

d o w i z e r u n k u s p r a w i a j ą , że o d b i e r a m y g o j a k

Format

газлу1есНа l a m p ę , k t ó r a

m i się b a r d z o ł z a w i ć . P o j e c h a ł a m d o K r a k o w a , t a m m i j e

Ukrzyżowanie

b a r w n y c h , roślinno-kwiatowych ornamentów. Właśnie
części d e k o r a c y j n e j

Barańskiej-

s i l n ą гаголуке i t o o k o o d t e j l a m p y się z e p s u ł o , z a c z ę ł o

jest wyważona, n i e zakłócona n a d m i a r e m szczegó­

historii.

Rozalii

n i c b y n i e b y ł o , ż e b y m j a o k a n i o zepsuła. W i ę c

malowała s u f i t t o m sobie

o b r a m i e n i u r o ś l i n n o - k w i a t o w y m s t a j e się j a k b y c y t a t e m

boskiej

obrazy

лл' c z a s i e , g d y та!олл-а!а salę w t a r n o w s k i m s e m i n a r i u m .

0

z

ostatnie

tam

(baranka), dałam

O c z y w i ś c i e są t o p r a c o j a k n a j b a r d z i e j o r y g i n a l n e .
(il.

przykład
jak

pastuszków j a k g r a l i n a pisz­

czałkach, i n n i p r z y n o s i l i p r e z e n t y
piękną choinkę

Na

sobie

W

Dzięciołoлл-skiej. O d лл-ielu l a t m i a ł a k ł o p o t y z o c z a m i . Z a c z ę ł y się

inspiracji
że

z

zcAvnatrz.

лл-łaśnie

tego

Niewątpliwie

chcą

klienci

po

pierwszym

zaczęła

odczuwać

c z y z n a r a z i ł a s w ą p u s t k ą , t o t e ż m a l a r k a u s i ł o w a ł a ją, z a b u d o w a ć

satysfakcję

d e t a l a m i l u b potraktować j a k o przestrzeń, w której t r z e b a

n a b r a ł o полуе^о s e n s u . S t a ł a się p o t r z e b n a , лл-ażna. W i e , żo j e s t

było

z

uznania

d l a słvych

prac.

J e j życie

i

o p r a c o w a ć d a l s z e p l a n y . T a k w ł a ś n i e p o s t ę p u j e лл- o b r a z a c h , k t ó r o

jedną z o s t a t n i c h k o b i e t , które n i e naśladują l u d o w e j

t r a k t u j e b a r d z i e j r e a l i s t y c z n i e , b ą d ź ze лл-zględu na, i n t e r e s u j ą c ą

а

j ą a n e g d o t ę , ( j a k t o m a m i e j s c e лл' Xarodzcniu

dzieciństwa i młodości. N a jej oczach

— • i l . 13, bądź też

^л-огга,

sięgając

do

własnych

doświadczeń,

malarstwo
stylistyki,

do pamięci

z r e a l i z o w a ł się c a ł y

lat
cykl

d l a t e g o , że t e m a t p r z e ż y w a s z c z e g ó l n i e g ł ę b o k o . P r z y k ł a d e m —•

malarstwa

o b r a z y p r z e d s t a л v i a j ą c e O j c a K o l b e g o ( i l . 1 5 ) . Z n a m k i l k a , луа,г1ап-

лvcześniojszych,

tów togo t e m a t u , w

n i e лл-ystępuje k w i e t n a b o r d i u r a .

o b e c n y e t a p m a l a r s t o v a n a p ę d z a n e g o k o n k u r s a m i , mode]oлл-anego

I n s t y n k t o w n i e wyczuлл-a, a r t y s t k a r ó ż n i c e m i ę d z y o b r a z o m ze z n a ­

o c e n a m i j u r y , a лл-ięc l u d z i , k t ó r z y w i o d z ą l e p i e j o d i n n y c h , j a k ą

n e j j e j r z o c z y w i s t o ś c i ( p r z e ż y c i a w o j n y , s z o k s p o w o d o ł v a n y /Avio-

„ролущпа"

46

żadnym

zalipiańskiego.
któro

O d pierwszych

jeszcze

być sztuka l u d o w a

widziała

1 6

.

kartonów,
będąc

form naj-

dzieckiem,

po

�I I . 9. D e k o r a c j a o b r a z u M a t k i B o s k i e j t y p o w a d l a Z a l i p i a , 1 9 6 4 ;
i l . 1 0 . R o z a l i a B a r a ń s k a - D z i ę c i o l e w s k a , Matka
Boska
z
Dzieciąt­
kiem,
tempera n a kartonie, w y m . 5 3 x 4 2 , 5 om. 1973; i l . 1 1 .
Matka
Boska
z Dzieciątkiem,,
t e m p e r a n a k a r t o n i e , w y m . 53 X
43,5 o m , 1977

Z l i s t ó w 70 l e t n i e j m a l a r k i p r z e b i j a d u m a i r a d o ś ć z t e g o , że
j e j p r a c e cieszą, się u z n a n i e m z a r ó w n o w k r a j u j a k i —

nawet,

Z d a n y c h , d o k t ó r y c h u d a ł o m i się d o t r z e ć , w y n i k a i ż
się i n . i n . n a n a s t ę p u j ą c y c h

znalazły

wystawach:

za granicą.Pisze o w i z y t a c h p a n i W e i n h o l d z B e r l i n a Zachodniego
oraz

i n n y c h miłośników

sztuki

ludowej:
1948

M o j e p r a c o z n a j d u j ą się z a g r a n i c ą i w e W ł o s z e c h , b o m i ę
powiadomiono

i r a d i o m ó w i ł o , ż e b ę d ą się c i e s z y ć

dzieci

włoskie, b o mają je p o d choinką i t e n W ł o c h (p. Querel
A . J . ) b y ł u m n i o osobiście kupić coś. Z "Niemiec
dużo

bardzo

Pan

Ludwig

Zimmerer,

który

jest

zadowolony.

i

Wystawa

domu

Barańskiej-Dzięciołowskiej

n i o m a żadnej

jej

pracy.

N i o sądzę. Malowała przecież

utrwalania

zawsze d l a l u d z i , n i e d l a

swego śladu, n i c p o t o , a b y przelać w

p . n . Sztuka

do

Łodzi,

1956

Exhibition

1959/60

Poljski

Sopotu,
Polish

Royal-Water

1907

Inni.

Powiśla

ludowa

Kraków,

P i ę k n y c h . (4) ( W y s t a w a

Dąbrowskiego

w

Sztuk

i

Poznania).

L o n d o n , Galleries o f the

Art,

Colour Society

Primitivni

Malarstwo,

Przyjaciół

p r z e n i e s i o n a została następnie

Wrocławia

Folk

Polsce.

Tow.

(1)

Belgrad, Zagrzeb, Maribor,

Umetnici,

(!)
Od Nikifora

Warszawa.

do Głowackiej,

„Zachęta"

(4)

Czy t o t y l k o p r z y p a d e k , n a t r ę c t w o gości, k t ó r z y z a b r a l i o s t a t n i
obraz?

malarstwa

obrazy)

drzeworyt,

Rjeka
W

wystawa

P o d l i p i u (3

rzeźba,

Federal­
Bardzo

kupił

1948

—

n y c h t e ż p r z y j e c h a l i i k u p i l i , b o i m się p o d o b a ł y .

Konkurs
w

1907

Naive

Kunst

aus Polen,

Schlossplatz

te kartony

Art

cząstkę swego j a .

Naif

Stuttga,rt, Kunstgebaude

am

(3)

Polonais,

N e u c h a t o l , Musóe des

Art

Poland,

Beaux-Art

(3)
1968
(...)

Otóż m i a ł a m św. J a n a , stał w rzece i p o l e w a ł b a r a n k a .

Był

to

obraz

bardzo

Chrystus. Bardzo

naukowy,

bo

t y m barankiem

był

1972

ładna b y ł a p o l a n a koło r z e k i J o r d a n ,

były piękno d r z e w a ,

krzewy

i k w i a t y , t o wszystko j a k b y

1974

mają.

Gallery

Naifs

delia

Naive

from

1978

Polonia.

n a d t y m , zwłaszcza że już n i e m o ż o m a l o w a ć .

,,Starość'

wia" —

15 Festival

w

Krakowie,

obrazów m a M u z e u m

Etnograficzne

33 p o w s t a ł e p o 1 9 7 3 r . są w k o l e k c j i Z i m m c r c r a .

P r a c o m a l a r k i w i e l o k r o t n i e p o k a z y w a n o w k r a j u i za granicą.

Spoleto,

dei due Mondi,

der

Gegenwart

in

Regensburg,

Polen,

(4)

Weinachtsmarkt
Wystawa

1 9 7 9 — 8 1 Kunst

zdro­

des

Sammlung

p i s z e zc s m u t k i e m . N a s z c z ę ś c i e n i e w s z y s t k i e j e j p r a c e

uległy rozproszeniu. Siedem

London

am

Berlin

Funkturm,

Zachodni

(4)
1979

ciśnienie, s t a w y oraz w z r o k , t o j o s t e a l y k o m p l e t m o j e g o

South

(2)

prac

z kolokoji L .

Państwowo M u z e u m
Boleje

London,

(3)

Kunst

Museum

skończyło, co n a w e t d z i e c i m o j e p a m i ą t k i p o s w o j e j m a m u s i
nie

Art

Palazzo Collicola

p r z e m a w i a ł o , a l e się t o s p o d o b a ł o j e d n e m u k s i ę d z u , co m u
J a n b y ł o n a i m i ę i z a w s z e l k ą c e n ę z a b r a ł m i i n a t y m się

Primitive

Zimmerera,

polnischen

Volks.

Zimmerer,

Kolonia,

999

K l o p p e n b u r g , Essen, Munster,
1982

Malowanki

Powiśla

Etnograficzne

w

Warszawa,

Etnograficzne.

Dąbrowskiego,
Warszawie

Arbeiten
Brema,

aus

der

Hamburg

Getynga
Państwowe M u z e u m

(3 o b r a z y

oraz

8 malo­

wanek) .

47
i

�T l . 1 2 . Ukrzyżowanie,

tempera

n a kartonie , w y m . 5:1,6x43,5
1

cm

P R Z Y P I S Y

Pojawiło się co p r a w d a n a k o n k u r s a c h parę k a i t o n ó w
0 t e m a t y c e „ ś w i ę t e j " ale wyraźnio w celu z d o b y c i a przychylności
j u r y . Same a u t o r k i wyrażają się n e g a t y w n i e o t y c h p r a c a c h .
Wypowiedzi malarek przytoczone w artykule A . Jackowskiej,
Poglądy
Zalipianek
na sztukę, w s k a z u j ą d o b i t n i e n a r o l ę j u r y
1 konkursów w u t r z y m y w a n i u t r a d y c j i Z a l i p i a i kształtowaniu
c h a r a k t e r u m a l a r s t w a t e g o ośrodka, a także n a eoraz większy
rozdźwięk m i ę d z y t y m , c o się r o b i ( n a s k u t e k b o d ź c ó w z zew­
nątrz) a t y m co się l u b i i c o n i .
1

r

Por. wypowiedzi
kowskiej.
2

W
kategorię
3

c y t . wyżej
„obrazu".

T . Seweryn,
s. 6 7 , 6 8
4

mahuek

w

c y t . wyżej

artykule

Jac­

48

Władysław H i c k o l , Malowanki
ludowe
w Powiślu
Dąb­
„ L u d " , 12, 1900,s 113—121
T . S e w e r y n , o p . c i t . s. 3 2 , 3 3 ; t e n ż e : Sztuka
Ludowa
w Polsce.
Malarstwo,
rzeźba,, grafika,.
K i a k ó w 1 9 4 8 , s. 4 4 , 4 5 ,
jest t o k a t a l o g w y s t a w y w T o w a r z y s t w i e Przyjaciół S z t u k Pięk­
n y c h , opracowany przoz T . Seweryna
S t w i e r d z a m t o na p o d s t a w i e rozmów a takżo faktów,
z a o b s e r w o w a n y c h w czasie współpracy p r z y organizacji w y s t a w
s z t u k i l u d o w e j , oraz p i z y o p r a c o w y w a n i u t e k s t ó w n a d e s ł a n y c h
przez Tadeusza Seweryna do r e d a k c j i „Polskiej S z t u k i L u d o w e j "
( n p . w j e d n y m t y l k o , o g r a f i c e l u d o w e j , b y ł o p o n a d 100 nieścis­
łości w w y p i s a c h a r c h i w a l n y c h ) .
6

rowskim,
7

8

artykule

Polskie

malarki

Malarstwo

wyraźnie

Ludowe,

odróżniają

Kraków 1937,

O c e n a p i ę k n a t w a r z y l u d z k i e j n i e z a w s z e p o k r y w a się
z oceną t w a r z y n a ś w i ę t y c h o b r a z a c h . I n t e r f e r u j e w treść t y c h
ocen m o d a ( w p r z y p a d k u o c e n y t w a r z y chłopca c z y d z i e w c z y n k i )
i przyjęta k o n w e n c j a
M a t k a B o s k a p o w i n n a być piękna, ale
5

w r a m a c h t y p u u r o d y , k t ó r y J e j p r z y s t o i . Z n a m i e n n e , że p a r a ­
f i a n i e jeszcze p o k i l k u l a t a c h n e g a t y w n i e oceniają Madonnę,
wymalowaną przez Jerzego Nowosielskiego w Weselej, p o d
Warszawą (w konwencji bizantyjskiej ikony).

P r z y g o t o w u j ą c t e k s t o B a r a ń s k i e j z w r ó c i ł e m się d o n i e j
z prośbą o p o d a n i e swego życiorysu. Szczegóły sprzeczne z dotąd
p u b l i k o w a n y m i w e r s j a m i wyjaśnialiśmy w korespondencji p r o ­
w a d z o n e j w 1982 r . L i s t y z n a j d u j ą s i ę w a r c h i w u m P r a c o w n i
9

�II.

1 3 . Narodzenie,

tempera,

S z t u k i Nieprofesjonalnej I S P A N . Cytująe l i s t y , w p r o w a d z a m
w nie niewielkie p o p r a w k i ortograficzne
W k r a k o w s k i m M u z e u m E t n o g r a f i c z n y m z n a j d u j e się
7 obrazów m a l a r k i :
Ostatnia
Wieczerza,
i n w . GG17, z a k u p 1 9 3 3 r .
Św. Katarzyna,
i n w . 6 0 1 8 , z a k u p w 1933 r.
Św. Barbara,
i n w . 8863, z a k u p w 1937 r.
Matka
Boska
Żniwna,
i n w . 8867, z a k u p w 1937 r.
Św. Anna
z Matką
Boską, i n w . 8 8 6 8 , z a k u p w 1 9 3 7 r .
Św. Kingu
na falach,
i n w . 13040, z a k u p w 1936 r.
Św. Anna
z Matką
Boską, i n w . 2 2 3 0 5 , p o z y s k w 1 9 4 8 r .
Brak
n a t o m i a s t i n n y c h obrazów, w y m i e n i o n y c h
w
książce
Seweryna, przedstawiających
m . i n . św. Stanisława, M . B .
P o c i e s z e n i a , św. A n t o n i e g o , św. F r a n c i s z k a .
Obrazu takiego w zbiorach M u z e u m n i e m a . Być może
m a l a r k a n i e pamięta dokładnie tytułu, być może też obraz t e n
1 0

1 1

Fot.: D.

Alverman,

wym. 53x42

cm

S e w e r y n zaohował d l a siebie. Córka o b r a z u t e g o n i e pamięta,
n i e było go p o śmierci Profesora.
W i n n y m liście pisze m a l a r k a : „ M ó j mąż b y ł z z a w o d u
s t o l a r z e m , p r o w a d z i ł w a r s z t a t w d o m u . M i e l i ś m y 2,5 h a z i e m i
Mieliśmy 3 synów, jeden jest górnikiem w T u r o s z o w i e , d r u g i
s t o l a r z e m w C i e p l i c a c h , a t r z e c i objął p o nas gospodarkę".
P o r . Z d z i s ł a w S z e w c z y k , Konkurs
na malowanki
dą­
browskie,
„ P o l . S z t . L u d . " , R . 2 , 1 9 4 8 n r 1 1 — 1 2 s. 4 2 — 4 6 o r a z
t e n ż e : Malowanki
Powiśla
Dąbrowskiego,
katalog
wystawy
w Pań­
stwowym
Muzeum
Etnograficznym
w W a r s z a w i e , 1 9 8 2 г., s. 6 .
K o r z y s t a m z d o k u m e n t a c j i znajdującej się w k o l e k c j i
L . Z i m m e r e r a . Dziękuję za i n f o r m a c j e p . K a r i n i e Z i m m e r e r oraz
p. Wolfgangowi Rederowi
1 2

1 3

1 4

Z e s t a w i e n i e p u b l i k u j ę w a r t . Obrazy na płótnie
„ P o l . S z t . L u d . " , R . 3 1 , 1 9 7 7 n r 4 , s. 1 9 7
Por. A. Jackowske, op. c i t .
1 5

i

papierze,

1 6

i l . 1; J . Świderski, i l . 2 - 1 7

49

T

�I I . 14. Maksymilian
Kolbe,
t e m p e r a n a k a r t o n i e , w y m . 47,5 X 36,5
c m ; i l . 1 5 . Nauczanie
Błogosławionego
Ojca Maksymiliana
Kolbe,
t e m p e r a n a k a r t o n i e , w y m . 38 X 5 0 , 5 c m

17

I I . 1 0 . Potop,

50

t e m p e r a n a k a r t o n i e , w y m . 5 1 , 5 x 4 3 c m ; i l . 1 7 . Sio eczniki,
1947- - 1 9 7 2

tempera, w y m . 5 0 x 4 0 c m . Malowane po wojnie, w

latach

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11213" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11191">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b66a99bfa9e00e97d9d5f82f508a735f.pdf</src>
        <authentication>5d645ef5016623f3deadce240b9fe8ed</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133636">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1544</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133637">
                <text>1994</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133638">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1428</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133639">
                <text>Obrazy świata minionego - oswajanie Ziem Zachodnich. Analiza jednego przypadku w świetle relacji autobiograficznych / ETNOGRAFIA POLSKA 1994 t.38</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133640">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1994 t.38, s.25-50</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133641">
                <text>Gerlich, Halina</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133642">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133643">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133644">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="133645">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133646">
                <text>„Etnografia Polska", t. XXXVIII: 1994, z.1 - 2
PL ISSN 0071-1861

HALINA G E R L I C H
(Katowice)

OBRAZY ŚWIATA MINIONEGO - OSWAJANIE
ZIEM ZACHODNICH. ANALIZA JEDNEGO PRZYPADKU
W ŚWIETLE RELACJI AUTOBIOGRAFICZNYCH

„Płacz, nasza wędrówka się skończyła" (mówi Pawlak do Kargula, sąsia­
da i wroga z biednej wioski na byłych polskich Kresach Wschodnich, teraz
w nowej sytuacji znów sąsiada i być może znów wroga, ale już w realiach wsi
dolnośląskiej. Te słowa padają w niezapomnianym filmie Sylwestra Chęciń­
skiego „Sami swoi", którego akcja toczy się w początkowej fazie, jak to
określają znawcy problemu tzw. okresu osadniczego na Ziemiach Zachod­
nich (Misiak 1989, s. 98). Wypowiadane są w chwili szczególnej, gdy owa
wędrówka obiektywnie się skończyła, a w wielu mikroświatach tzw. Ziem
Odzyskanych Polacy pochodzący z różnych regionów kraju zaczęli od wio­
sny 1945 r. budować, jak określali, „swoje polskie życie". Kształtowana była
rzeczywistość będąca od początku, lecz z różnym natężeniem, obiektem
badań etnograficznych. Część z nich dotyczyła obszaru Dolnego Śląska
- Silesia Interior, Niederschlesien (Orzechowski 1971, s. 82-83). Henryka
Wesołowska wyróżniła dwa zasadnicze ich kierunki. „Pierwszy [...] reprezen­
towały zainteresowania rodzimą kulturą wsi dolnośląskiej, a zwłaszcza za­
stanymi tutaj po I I wojnie światowej tradycyjnymi elementami środowiska
kulturowego. Drugi nurt dotyczył badań nad współczesnymi przemianami
kulturowo-społecznymi zachodzącymi na wsi dolnośląskiej, stanowiącymi
konsekwencje powojennych procesów migracyjnych oraz towarzyszących im
zjawisk modernizacyjnych, które w tym regionie przebiegały ze szczególnym
nasileniem" (Wesołowska 1989, s. 13). Naszym natomiast celem jest próba
ukazania wybranych aspektów zbiorowego losu Polaków zasiedlających
Ziemie Zachodnie na podstawie jednostkowych relacji autobiograficznych
mieszkańców wsi N . w województwie wałbrzyskim . Owe jednostkowe
1

1

Wieś N . leży w woj. wałbrzyskim, konkretnie w trójkącie, którego wierzchołki stanowią
miejscowości: Ząbkowice Śląskie, Kamieniec Ząbkowicki, Bardo Śląskie. W chwili zasiedlania
przez Polaków wieś liczyła 53 gospodarstwa i taki mniej więcej stan utrzymuje się przez
cały okres. Jest to ulicówka o długości ok. 1,5 km. W analizowanym okresie powierzchnia

�26

HALINA G E R L I C H

relacje to tzw. historie życia. Dla etnografii stanowią niezwykłe źródło, lecz
trzeba pamiętać, iż w każdym konkretnym przypadku jest to oryginalny,
specyficzny i niepowtarzalny tekst, który jednak wymaga, jak to określa
Anna Giza „pogłębionej interpretacji i rozumienia" (Giza 1991, s. 105). Tak
rozumiana relacja wspomnieniowa to swobodna, niczym nie skrępowana
indywidualna opowieść autobiograficzna formułowana w typowy dla jed­
nostki sposób. Interwencja badacza jest tu sprowadzona do niezbędnego
minimum, owa relacja zaś ogranicza się do prezentaqi głównych, z punktu
widzenia narratora, wydarzeń, zjawisk i procesów, spraw małych i wielkich,
specyficznego sposobu ich widzenia i komentowania. Historia życia jest tu
widziana poprzez filtr własnych doświadczeń, także poprzez filtr zbiorowej
świadomości historycznej pokolenia. W tym kontekście należy przywołać
Gerharda Kloskę, który mówi, że „świadomość historyczna [...] to właściwy
jednostce zbiór wyobrażeń, pojęć i sądów dotyczących wydarzeń prze­
szłości i wpływających na jej zachowania werbalne i pozawerbalne" (Kloska
1979, s. 113). Dodajmy, że chodzi tu o świadomość potoczną, a więc
dalece zmitologizowaną w znaczeniu, jakie nadaje temu procesowi Czesław
Robotycki (Robotycki 1980, s. 77-78). Trzeba wreszcie zwrócić uwagę, że
widoczna w tych relacjach postawa wobec przeszłości ma swoisty charakter
- jak to określa Jerzy Maternicki - „antropologiczny". Dlatego, że historia
jest tu „weryfikatorem takich pojęć, jak szczęście, godność, miłość, lojal­
ność, obowiązek, poświęcenie, honor..." (Maternicki 1990, s. 42-43).
Relacje autobiograficzne mieszkańców wsi N . to relacje o konkretnym
fragmencie rzeczywistości minionej, także wyobrażenia, opinie, sądy i komenta­
rze. Jest to historia tak właśnie widziana, historia własnego życia i tamtych
czasów to znaczy - w interesującej nas perspektywie - od okresu stopniowego
wkraczania na ziemię dolnośląską, zasiedlania nowej przestrzeni i wspólnego
bytowania z Niemcami, aż do chwili ich wyjazdu. Konkretyzując, jest to okres
od wiosny 1945 r. do kwietnia 1946. W tych ramach czasowych interesują nas
pewne wybrane aspekty ówczesnej rzeczywistości.
Bez komentarza pozostawiamy kwestię obiektywności historycznej. Nie
interesuje nas tu bowiem wiarygodność opisywanej rzeczywistości minionej.
Najważniejsze jest bowiem to, że tak, a nie inaczej została zachowana
w pamięci. A zatem, nie interesuje nas w perspektywie indywidualnych
historii życia obiektywna rzeczywistość lat 1945-1946, lecz obiektywna
pamięć o niej.

gruntów wynosiła 372,10 ha. Uprawiano głównie żyto, pszenicę, jęczmień, owies, ziemniaki,
buraki cukrowe i pastewne, lucernę. We wsi działały m.in. warsztat kowalski, szewski, sklep
spożywczy, także karczma. W 1879 zbudowano we wsi szkołę, a elektryfikację przeprowa­
dzono w 1919 r.

�OBRAZY ŚWIATA MINIONEGO

27

Pierwsi polscy mieszkańcy wsi N . to głównie, podobnie jak i w innych
miejscowościach Dolnego Śląska (patrz пр.: Kościk 1982; Kusiak 1982;
Misiak 1967), dwie kategorie migrantów. Pierwsza z nich to tzw. migranci
wewnętrzni, druga - tzw. migranci zewnętrzni. W kilku zaś przypadkach
interesującą nas wieś zasiedlali także reprezentanci tzw. osadnictwa woj­
skowego oraz osadnicy, którzy wracali do Polski po przymusowych robo­
tach w I I I Rzeszy. Dla jasności wywodu trzeba zaznaczyć, co wyraźnie
podkreśla Wanda Czapran (1988, s. 313), że w literaturze etnograficznej,
w interesującym nas zakresie problemowym stosuje się pojęcia zaczerpnięte
z oficjalnej terminologii stosowanej przez ówczesne urzędy repatriacyjne,
a odnoszącą się do osadnictwa na Ziemiach Odzyskanych. Do grupy głów­
nych pojęć należały między innymi: „osadnik" i „repatriant".
Wyjaśnijmy zatem, że „osadnicy" to najogólniej kategoria ludności
przybywająca „na Zachód" z centralnych obszarów Polski, czyli z tzw.
Centrali. „Repatrianci" natomiast to ludność przybywająca z byłych pol­
skich Kresów Wschodnich. Stosując to pojęcie w większości opracowań
pomija się szczególną formę politycznej manipulacji. Bo w klasycznym
rozumieniu „repatriacja" to po prostu powrót obywateli konkretnego kraju
(np. internowanych, przesiedleńców czy wysiedlonych) do swojej ojczyzny.
A przecież w interesującym nas przypadku polska ludność Kresowa nie
zmieniła swojego miejsca zamieszkania. Jej sytuacja uległa zaś dramatycznej
zmianie wskutek przesunięcia granic, co spowodowało jej włączenie do
obcego organizmu państwowego. W efekcie konkretnych decyzji między­
narodowych i konkretnych umów dyplomatycznych nastąpiła też możliwość
i konieczność migracji.
W tradyqi językowej mieszkańców wsi N . „migranci wewnętrzni" to
przede wszystkim właśnie „osadnicy", ale także: „Centralaki", „ci z Cen­
trali", „Górale". „Migranci zewnętrzni natomiast to przede wszystkim
„repatrianci", a ponadto: „Zaburzanie", „ci zza Buga", „Wschodniaki",
„Kresowiaki", i już bardziej pejoratywnie „Ruski", „Ukraińcy" czy „Warszawiaki zza Buga".
W świetle omawianych historii życia przyczyny opuszczenia „ojcowizny",
czy jak to inni określają „stron rodzinnych" i osiedlenia się na Ziemiach
Zachodnich upatrywane są w dwóch zespołach czynników. Pierwszy z nich,
typowy dla „migrantów wewnętrznych" czyli inaczej „osadników", określany
jest w kategoriach dobrowolnej decyzji o migraqi, której źródłem jest odczuwa­
na potrzeba poprawy dotychczasowych warunków życia. To była migracja „za
chlebem" i „lepszym jutrem". W takim rozumieniu ten typ motywaqi znajdo­
wał wówczas potwierdzenie nie tylko w mikroskali analizowanego przypadku
wsi N., ale także w makroskali. Nader wyraziste potwierdzenie tego odnajduje­
my w literaturze przedmiotu. I tak, przykładowo, Józef Chałasiński we wstępie
do Pamiętników z Ziem Zachodnich i Północnych zilustrował zasygnalizowaną
tendencję na przykładzie biografii 19-letniej dziewczyny, o której napisał
- określając zarazem lapidarnie pewien model migracyjny - następująco:

�28

HALINA GERLICH

„Jechała z własnej inicjatywy, w dążeniu młodości do tworzenia nowego,
lepszego życia na nowych ziemiach" (Chałasiński 1965, s. 5).
Ta grupa jechała na Ziemie Odzyskane z dwóch przestrzeni, to znaczy
z obszaru Niemiec, gdzie przebywała na robotach, albo z tzw. Centrali.
Wspomniany socjolog tak pisze o tych, którzy powracali z I I I Rzeszy: „Na
Zachód! Dla wielu osadników, którzy natychmiast po zakończeniu działań
wojennych osiedlili się na Ziemiach Zachodnich i Północnych nie był to
nowy szlak migracyjny. Niejeden z nich był w czasie wojny na pracy przy­
musowej [...]" (Chałasiński 1965, s. 5). I to właśnie oni byli nieraz realnie
pierwszymi osadnikami. Ale z tzw. Centrali i terenów przyległych do Śląska
już od początku szli „na Zachód" ci osadnicy, którzy wręcz podążali za
posuwającymi się w kierunku Odry i Nysy wojskami. Janusz Ziółkowski
w związku z tym pisze: „Już w pierwszych miesiącach 1945 roku krok
w krok za Armią Czerwoną i administracją polską obejmującą Ziemie
Odzyskane napływać tu poczęła samorzutnie ludność przyległych woje­
wództw Polski centralnej tworząc łącznie z ludnością polską przebywającą
w Rzeszy na robotach przymusowych pierwszą kadrę osiedleńczą odzy­
skanego terytorium" (Ziółkowski 1959, s. 142).
W relacjach autobiograficznych ten typ motywaqi, dodajmy bardzo
wyraźnie charakteryzowany, odzwierciedla przykładowo następujący frag­
ment wspomnień: „Wojna się skończyła. Dokoła bieda. Siostry i bracia
w różnym wieku. Pole małe. Żyć się chce, a tu bieda. To co było robić.
Chciało się żyć lepiej. A w głowie było zielono. Świat stał otworem. Były te
ziemie na Zachodzie, to zaraz też pojechałem do tego nowego świata".
Natomiast ludność z Kresów Wschodnich jechała z innego powodu.
„Nagle się to wszystko zawaliło. Było już wiadomo, że Polski tu u nas
nie ma, że żyliśmy tu przez wieki, a teraz to już inne państwo. Zakręciła
się historia i co było robić. Między cudzymi żyć nie szło i na pewno by nie
pozwolili, tośmy szli tam, gdzie Polska była [...]". Wskutek umów między
PKWN a władzami Ukraińskiej i Białoruskiej SRR (z 9 września 1944 r.)
i Litewskiej SRR (z 22 września 1944 r.) a także porozumienia Tymczaso­
wego Rządu Jedności Narodowej z władzami sowieckimi (z 6 lipca 1945 r.)
rozpoczął się proces przesiedlania. Historyk Wojciech Roszkowski pisze:
„Polacy i Żydzi, którzy potrafili udokumentować swe obywatelstwo RP
2

2

Wszystkie przywoływane w artykule wypowiedzi informatorów pochodzą z badań
własnych autorki. Zostały przeprowadzone, z przerwami, w okresie od wiosny 1991 do
wiosny 1994 r. Przede wszystkim wykorzystane zostały następujące relacje - „historie życia":
Franciszka Adamowskiego, Marii Adamowskiej, Ireny Biernackiej, Stefana Biernackiego,
Wandy Biernackiej, Cecylii Bryśkiewieżowej, Kazimierza Dudleja, Heleny Kogut, Władysława
Koguta, Wandy Korczyńskiej, Marii Korczyńskiej, Katarzyny Kudryńskiej, Emilii Kuzerowej,
Władysława Paciorka, Benedykta Rataja, Janiny Rataj, Józefa Sędzika, Weroniki Sędzikowej,
Marty Tracz, Władysława Tracza, Józefy Westler, Karola Winiarskiego oraz Michała Zarzy­
ckiego. W tym miejscu chciałabym podziękować moim wszystkim rozmówcom, a szczególnie
Pani Janinie Rataj.

�OBRAZY ŚWIATA MINIONEGO

29

sprzed 1939 г., mogli wybrać przynależność państwową i miejsce zamiesz­
kania w Polsce lub w Związku Radzieckim" (Roszkowski 1991, s. 157). Tym
samym rozpoczęła się wędrówka do Polski, zwłaszcza na Ziemie Odzyskane.
Ta fala dotarła również do wsi N . „I tu zaczęło się nowe życie, bo zacząć się
musiało. Wyboru za wielkiego tam na wschodzie nam nie dali".
Pomijając prezentaqe szczegółowych danych statystycznych, należy
stwierdzić, iż w analizowanym okresie stan ilościowy dwóch głównych kate­
gorii migrantów pozostawał na tym samym mniej więcej poziomie. Znajduje
to również swoje odzwierciedlenie w relacjach: „Było nas tu mniej więcej
równo, po połowie nas ze Wschodu i z Centrali. Ale nas ze Wschodu chyba
zawsze jednak trochę mniej [...]".
Z jakich zaś zbiorowości pochodzą obecni mieszkańcy wsi N.? To, poza
nielicznymi wyjątkami, przede wszystkim migranci ze środowisk chłopskich,
głównie z dalece tradycyjnych społeczności wioskowych charakteryzujących
się ograniczoną ilością kontaktów zewnętrznych, wyraźną koncentracją
życia do wewnątrz. Zarówno w przypadku „Centralaków", jak i „Kreso­
wiaków" wsie są na ogół określane jako „takie starodawne", „spokojne",
w których „żyło się i pracowało spokojnie", „wszyscy się znali", „każdy
miał do drugiego zaufanie". Jednak w przypadku Centralaków bardzo
wyraźnie eksponuje się niski standard życia, a nawet „biedę i głód, bo one
ciągle były w naszych domach".
Obraz opuszczonych wsi rodzinnych to obraz ulegających dekompozycji
dalece tradycyjnych społeczności, z których każda to po prostu „swojska
ekumena", w pełni „oswojona", bezpieczna, znana, nasycona tylko tym, co
własne, typowe i bezpieczne. Po prostu „tam człowiek czuł się jak u siebie
w domu". Tak rysowane są nawet społeczności Kresów Wschodnich, które
były narażone na konflikt etniczny.
Ta miniona już rzeczywistość jawi się jako wręcz idealna, swoiście baj­
kowa. Krajobraz jest nostalgicznie wyidealizowany. To jest zwłaszcza typo­
we dla Kresowiaków. Oni też podkreślają nieodparty urok swoich stron,
niespożytą siłę rodzenia „cudownego czarnoziemu". Zwracają uwagę „na
zapierający dech w piersiach bezkres równin". To tylko tam niebo było
prawdziwe i piękne, tylko tam wody były czyste, a powietrze krystaliczne.
Tylko tam można się upajać zapachami traw i zbóż, tylko tam jest, czy
raczej była bujna przyroda. Tylko „tam" wiosny były cudowne, lata parne,
gorące, jesień prawdziwie złota, a zimy prawdziwie mroźne i białe.
W konsekwencji obraz tych stron rodzimych jest w przypadku Kresowia­
ków obrazem sielskiej, nierealnej krainy. Tę minioną przeszłość swoiście się
idealizuje, i chce się idealizować bezustannie.
Jeśli chodzi o Centralaków, obraz stron rodzinnych również podlega
idealizacji, ale ograniczonej. Tam, skąd odeszli, również było wspaniale
i pięknie, ale przecież można to łatwo zweryfikować. Poza tym trudno
idealizować rzeczywistość, którą porzucono, bo w jej realiach nie istniała
żadna szansa „na lepsze życie".

�30

HALINA GERLICH

W obu przypadkach ten idealny lub prawie idealny świat uległ jednak
w pewnym momencie rozpadowi. Nastąpiło to w chwili wybuchu I I wojny
światowej. Odtąd, zwłaszcza dla Kresowiaków, rozpoczęło się wręcz „piekło",
bo tak jest określana rzeczywistość, która nastała po upadku I I Rzeczypospo­
litej. „Rusy wkroczyli i zaczęło się piekło. I trwało to już do końca. Bo po nich
przyszli Niemcy; Ukraińcy już zaczęli mordować:. A po Niemcach znów Ruski
weszli. A przez całe te lata głód, głód i mordowanie [...]"•
Odwołując się do prezentowanych historii życia można powiedzieć, że
w każdym indywidualnym przypadku I I wojna światowa spowodowała roz­
chwianie, dekompozycję, a nawet rozpad istniejących struktur społecznych.
Jest to wyraźnie eksponowane. „To wszystko zaczęło się przez wojnę.
Wszystko się obróciło. Miliony ludzi zaczęły nie ze swojej woli wędrować.
Przez to żeśmy się znaleźli tu, w tej naszej wiosce. Tu nas ta wojenna
zawierucha przygnała, a Niemcy co ten wicher zapoczątkowali poszli stąd
daleko. I jak to zrozumieć?". To pytanie zadaje się rzeczywiście ciążyć nad
sposobem pojmowania rzeczywistości.
Jadąc na Zachód, jechali z pewną wizją tych ziem. Przede wszystkim
wiedzieli o nich, że „przez wieki należały do Niemców", „do Germana".

II
A jaka była podówczas wizja Ziem Zachodnich? Nie ma wątpliwości, iż
jawiła się jako terra incognita. Wyjdźmy zatem od stwierdzeń podstawo­
wych. Otóż dla społeczeństwa polskiego cały Śląska, a więc zarówno Górny
Śląsk (patrz пр.: Bełza 1902; Wasilewski 1915; Wanatowicz 1992), jak
zwłaszcza Dolny Śląsk (patrz пр.: Zieliński 1974; Kolbuszewski 1985) był
- użyjmy określenia Zofii Kossak-Szczuckiej - „ziemią nieznaną" (Kossak-Szczucka 1932). Stąd zgodzić się trzeba z Ewą Maleczyńską, która tuż po
I I wojnie światowej pisała na łamach „Odry": „Dolny Śląska jest ziemią
nieznaną. Nieznaną nie tylko szaremu człowiekowi z głębi kraju, nie tylko
dzisiejszemu Dolnoślązakowi. Jest ziemią nieznaną w gruncie rzeczy nawet
specjalistom w danej dziedzinie, a w jej obrębie specjalistom w zakresie
zagadnień śląskich" (Maleczyńską 1946, s. 1). Tym bardziej musiał być
„ziemią nieznaną", a nawet złowrogą dla mieszkańców dalece tradycyjnych
społeczności wioskowych, którzy ku niej podążali, obojętnie - przymusowo
czy dobrowolnie. Lecz w tej szczególnej sytuacji, jaka nastąpiła po 1945 r.
dla wielu jawiła się również jako „terra repremissionis".
Mówiąc o ówczesnym obrazie Ziem Zachodnich trzeba odwołać się do
złożonej sytuacji politycznej tego okresu, zwłaszcza zaś zmiany polskich
granic państwowych, co spowodowało kontynuację polskiego ruchu migra­
cyjnego, który rozpoczął się tuż po wybuchu I I wojny światowej. Wraz
z wysiedleniami Polaków dokonywanymi zarówno przez państwo sowieckie,
jak i nazistowskie (patrz пр.: Davies 1991, t. 2, s. 696-697) rozpoczęła się

�OBRAZY ŚWIATA MINIONEGO

31

owa, jak to określają mieszkańcy Ziem Zachodnich, „wielka polska
wędrówka ludów". Wiedza zaś o tych obszarach zawarta była po 1945 r.
głównie w akcji propagandowej tworzącego się państwa polskiego, ale
także w konkretnych ludzkich działaniach tych, którzy chcieli „na Zacho­
dzie" budować „swój nowy dom". Jeden z informatorów mówi, a jest
to opinia dosyć typowa: „Politycy robili wtedy swoje. To znaczy ci wielcy
ze Wschodu i z Zachodu, te wszystkie Churchile i Staliny. Ale my, zwykli
ludzie chcieliśmy żyć i szukaliśmy miejsca na świecie. Było nam zabrane,
to szliśmy do tej nowej ziemi obiecanej. I wierzyliśmy, że trzeba tam
iść, bo to kiedyś było nasze".
Wizję Ziem Zachodnich, w tym także Dolnego Śląska, prognozowały
konkretne organy i urzędy państwowe (jak np. PKWN, Urząd Pełno­
mocnika Generalnego dla Ziem Zachodnich, później od 13 listopada 1945 r.
Ministerstwo Ziem Odzyskanych, terenowe urzędy repatriacyjne, czyli tzw.
PUR-y, partie polityczne, wyspecjalizowane struktury wojskowe (np. Głów­
ny Zarząd Polityczno-Wychowawczy WP), a także różne organizacje i towa­
rzystwa, zwłaszcza Polski Związek Zachodni. Istotne znaczenie odgrywała
również ówczesna prasa, która zawierała sporo informacji o Ziemiach Od­
zyskanych. W przypadku Śląska na szczególną uwagę zasługują: „Dziennik
Zachodni", „Pionier", „Gazeta Dolnośląska", „Odra", „Zaranie Śląskie"
i wiele innych (patrz пр.: Brożek 1947, s. 105-109). Masowo pojawiały się
również różne prace naukowe, jak i popularno-naukowe (patrz пр.: Bednorz
1946 b; Grabski 1945; Piwarski 1947; Wrzosek 1945) poświęcone skom­
plikowanym dziejom Śląska, zawsze jednak eksponujące ich piastowską
przeszłość. Podobnie było w przypadku literatury pięknej (patrz пр.:
Hierowski 1946; Papee 1946). Jednak w przypadku środowisk wiejskich,
wiedzę o Ziemiach Zachodnich czerpano głównie z działalności agitacyjnej
urzędów, także z różnych apeli i odezw.
Niewątpliwie szczególną, choć jeszcze nie w pełni rozpoznaną rolę ode­
grał także Kościół, choć jego zasługi polegają przede wszystkim na dążeniu
do bezkonfliktowego zasiedlenia Ziem Odzyskanych (patrz пр.: Majka 1971;
Raina 1994).
Sumując, z różnych źródeł wyłaniał się w efekcie dość jednolity obraz
tych ziem, który przede wszystkim podkreślał ich polskość, piastowską
przeszłość, grabieżcze zawładnięcia przez „ziejącego nienawiścią Niemca, co
nastąpiło w X V I wieku", i sprawiedliwy akt powrotu do Macierzy, który się
właśnie dokonywał. Ci zaś, którzy w tym procesie zasiedlania ziem piastow­
skich „na Zachodzie" uczestniczyli, byli nie tylko pionierami, ale wręcz
herosami nowych czasów. Potencjalnych osadników przekonywano, iż oto
spełnia się cud, na który Polska czekała przez wiele wieków. „Mówiono
nam, że idziemy szlakiem Chrobrego i na Odrze słupy już stoją, a my mamy
tam gospodarzyć dla siebie i wszystkich".
W rezultacie, nie wchodząc w szczegóły, w rozumieniu informatorów
panował pewien kanon wiedzy historycznej o Ziemiach Zachodnich, który

�32

HALINA GERLICH

powtarzano: „Człowiek to znał już na pamięć, jak pacierz. I mieliśmy to
w głowie i szliśmy". Ów kanon (patrz пр.: Nowakowska 1981, s 446-447)
obejmował na ogół następujące informacje: „Śląsk od prawieków był zamie­
szkały przez Słowian, to znaczy Polaków [...]"; „Za jednego króla przed
sześcioma wiekami Śląsk zabrali Niemcy [...]"; „Teraz musimy tu przyjść, bo
to nasze i tu żyć [...]". Natomiast w typowej broszurze propagandowej
z początku 1945 г., wydanej na pewno jeszcze przed zakończeniem I I wojny
światowej stwierdzano: „Śląsk już w zamierzchłych, przedhistorycznych cza­
sach zamieszkiwały plemiona lechickie [...]" (O Ziemie Polskie..., b.r.w.,
s. 12). „Przed 6-ciu wiekami oderwano lud polski na Śląsku od Macierzy
(tamże, s. 13), „Sprawa powrotu Śląska do Polski, to nie tylko odzyskanie
zrabowanej nam przed wiekami ziemi, ale także warunek bezpieczeństwa
państwa polskiego" (tamże,, s. 16). Wyraźnie też uzasadniano przyczynę
zmiany polskich granic państwowych: „Odpadną od Polski ziemie wschod­
nie, gdzie mieli swe olbrzymie majątki najwięksi obszarnicy. Natomiast
zostaną przyłączone do Polski ziemie na Zachodzie [...]. Znikną magnaci,
którzy posługując się swym bogactwem i wpływami łamali reformę rolną,
którzy zwalczali uprzemysłowienie kraju [...]. Wrócą do Polski ci, których
pracą została zbudowana i żyła cała potęga przemysłu Śląska. Ziemie
wschodnie niepolskie były źródłem, z którego na cały kraj rozlewała się fala
reakcji. Na tzw. Kresach wschodnich stosowano wobec innych narodowości
ucisk policyjny i administracyjny, który potem przenoszono na resztę kraju"
(tamże, s. 9). Odwołując się do relacji autobiograficznych można stwierdzić,
iż owa argumentacja dotycząca Ziem Odzyskanych przekonywała w katego­
riach racji patriotycznych, lecz odrzucane były te treści, które miały charak­
ter ideologiczny i polityczny. Nie akceptowano też, co oczywiste, utraty
Kresów Wschodnich, a na Zachód podążano, choć z obawą i troską, „bo
nikt nie wiedział, czy będzie to już na pewno nasze [...]. A byli też wśród nas
tacy, którzy jechali z Kresów, a mieli wbite do dokumentów: „ewakuacja
tymczasowa", to mocno liczyli, że posiedzą trochę na Ziemiach Zachodnich,
a potem wszyscy znów do domu wrócą".
Owa wizja Ziem Odzyskanych była cząstkowa, ale dla większości stano­
wiła szansę „na nowe życie".
Spróbujmy więc prześledzić, lecz tylko w sensie ogólnym, drogę jaka
wiodła „na Zachód". Na samym wstępie trzeba wyraźnie podkreślić, iż sam
fakt rozpoczęcia owej szczególnej podróży w nieznane, zwłaszcza w przypad­
ku ludności z Kresów Wschodnich, pobudzał do szczególnej refleksji, do
budowania specyficznej pamięci. Jest to tendencja niezwykle typowa, często
zawarta w różnych wspomnieniach i pamiętnikach. I tak, przykładowo,
autor pamiętnika „Ziemia rodzinna" (nr 3897) zawartego w Pamiętnikach
Ziem Zachodnich, tak rozpoczął swoje wspomnienie tamtego czasu: „Jadąc
na Zachód, na Ziemie Odzyskane, w wagonach bez dachu, najbardziej
wtedy zacząłem pamiętać" (Chałasiński, Gołębiowski, Jagiełło, Jakubczak
1965, s. 55). Podobnie jest również w relacjach - „historiach życia" miesz-

�OBRAZY ŚWIATA MINIONEGO

33

kańców wsi N . : „Jak wsiedliśmy, i zaczęła się ta jazda, to za serca coś brało,
ściskało, łzy płynęły. Bo się wiedziało, że tu powrotu nie będzie. To na
wszystko człowiek patrzył i chciał jak dziecko zapamiętać na całe życie [...]".
Ale była to reakcja znamienna dla Kresowiaków, która już w przypadku
„migrantów wewnętrznych" czyli tzw. „osadników", „Centralaków", nie
występowała, lub pojawiała się sporadycznie.
Zawsze jednak jazda na Zachód była jazdą, która charakteryzowała się
swoistą obawą przed tym co nowe, jak i silnym trwaniem w pamięci ob­
razów opuszczonej „ojcowizny", obojętnie, przymusowo, czy dobrowolnie.
Owej jeździe towarzyszyło też uparte poszukiwanie polskości. O ile jed­
nak jeszcze na tzw. Opolszczyźnie była ona widoczna, to już dalej zupełnie
nieobecna. Wokół było natomiast, co tak wyraźnie eksponują informatorzy,
pełno dowodów niemieckości. Rodziły się pytania i rozterki. Sam fakt
obecności wojska polskiego i polskiej administracji był wprawdzie oczywis­
ty, ale nie rozstrzygający. „Wojsko było, urzędniki, a co z tego, bo i Niemcy
też byli [...]". Ich obecność drażniła i wywoływała obawę: „Ludzie się
zastanawiali, co oni tu jeszcze robią, i jak to będzie dalej wszystko wy­
glądało. Niby, że Polacy i Niemcy razem mają żyć. Bali sie tego ludzie".
Jacek Kolbuszewski komentując dziś te reakcje pisze, że „osadnicy polscy
wchodzili [...] w nowy dla siebie krajobraz jako przestrzeń otoczoną wroga­
mi" (Kolbuszewski 1988, s. 77). Zbyszko Bednorz zaś w owym czasie wręcz
stwierdzał (w artykule pod jakże znamiennym tytułem „Jeszcze nie wyzwo­
lone"), że w świadomości społeczeństwa polskiego ziemie nad Odrą i Nysą
Łużycką ciągle jeszcze jawią się jako całkiem obce. Konkretnie: „nie wy­
zwolone" (Bednorz 1946 a, s. 1). Trudno zweryfikować tę tezę w makroskali
ówczesnej rzeczywistości społecznej. Znajduje ona wyraźne potwierdzenie
w mikroskali analizowane rzeczywistości wsi N., to znaczy w relacjach
autobiograficznych jej mieszkańców. W drodze do niej, już po przekroczeniu
granicy Ziem Odzyskanych, tj. przedwojennej granicy województwa ślą­
skiego i I I I Rzeszy, etnicznie polska Opolszczyzna, ale zwłaszcza ziemia
dolnośląska, napawała obawą, jawiła się jako wyraźnie inna, od tej, którą
nazywano „ziemią rodzinną". Można nawet powiedzieć, że dla migrantów
kierujących się do wsi N., wszystko było nieprzyjemne, niezrozumiałe, pełne
sprzeczności, tajemnicze. Było przede wszystkim „nie-polski", konkretyzując
po prostu „obce". Obce w tym sensie, co wyraźnie się podkreśla, że różniło
się od przestrzeni swojskich, obce także ze względu na brak polskości,
a obecność trudnej do zdefiniowania niemieckości. „U nas było inaczej, nie
tak jak się widziało z pociągu [...]". Lecz owe mijane ziemie były też obce,
bo istniała świadomość ich przynależności do innego organizmu państwo­
wego, do Niemców, którzy jawili się jako wrogowie. „Jechało się i myślało,
że to przecież wszystko jest to tego Niemca, tych hitlerowców, co nas
mordowali i mieli za nic [...]". Ogląd całej złożonej rzeczywistości Ziem
Zachodnich dokonywał się więc doraźnie pod wpływem realnej obserwacji.
Ale nad wszystkim ciążyły przeżycia lat wojennych. U wielu rodziła się

�34

HALINA G E R L I C H

refleksja, iż wkraczają w obręb ziem zajmowanych przez państwo nazistow­
skie, państwo zapowiadające trwanie 1000-letniej Rzeszy, a także państwo,
które doprowadziło do zagłady milionów ludzi, państwo które budowało
obozy koncentracyjne. Można się też odwołać, zwłaszcza w przypadku
„Centralaków", do szczególnego postrzegania Niemców, jako tych - co jest
zawarte w „Przepowiedniach królowej Saby" - którzy mogli doprowadzić
do zagłady świata . To wszystko potęgowało uczucie niepewności i nara­
stające przekonanie, że wokół wszystko jest dalece obce.
W wielu relacjach, zwłaszcza członków pierwszej fali osadniczej, ziemia
dolnośląska jest widziana w dwóch wymiarach, to znaczy przestrzeni, która
jest zniszczona wskutek działań wojennych i przestrzeni, która jest od nich
wolna. I tak, obszary zdewastowane wskutek wojny opisywane są nader
plastycznie, barwnie, wręcz naturalistycznie. Rysowane są szczegółowe opisy
zburzonych domów, spalonych parków, zniszczonych ulic i chodników.
Uwaga koncentrowana jest na rozbitym sprzęcie wojskowym, czołgach,
działach. Wspomina się o rannych i zabitych. Ale powtórzmy wyraźnie
- tego rodzaju opisy są znamienne zwłaszcza dla tych, którzy szli tuż za
armią sowiecką. Bo oni właśnie to widzieli. „Niemal na żywo się to spoty­
kało", skutki działań wojennych w okolicach Głubczyc i Nysy (które zostały
opuszczone przez wojska hitlerowskie 24 marca 1945 г.), bo te właśnie
miejscowości są przede wszystkim przywoływane (Dolata 1985, s. 183, 187).
Obrazy ziemi dolnośląskiej, w których dominują ślady zniszczeń były
zarazem obrazami, które wyraźnie eksponują ogrom ludzkiego nieszczęścia.
Jest to przestrzeń, która przeraża, i to w takim zakresie, że w efekcie
zupełnie nie dostrzega się w niej niemieckości. Ten problem zupełnie nie
istnieje. Jest ona obecna w zasadzie tylko w kontekście niemieckiej machiny
wojennej. Tak rozumiana niemieckość przeraża, ale przecież zarazem jest na
swój sposób znana. „Człowiek patrzył na to wszystko, na te działa i armaty
i auta i wiedział, że to jest koniec tej niemieckiej wojaczki". Niemiecka
machina wojenna została pokonana, ale pozostał jeszcze trudny do zdefinio­
wania „niemiecki duch". On zaś zniewalał, przerażał i nadal był groźny.
Wciąż odczuwano jego obecność. Jeszcze dziś mówi się, że to „niemiecki
pieroństwo wszędzie się czaiło. Wyłaziło z każdego kąta".
Obrazy przestrzeni zniszczonej przerażały zarazem i uświadamiały ogrom
ludzkich cierpień. Przestrzenie wolne od zniszczeń pobudzały do refleksji,
uświadamiały, że niemiecka machina wojenna została zniszczona, ale nie­
mieckość nadal jest wszędzie obecna. Rodziła się obawa i niechęć do całej
niemieckiej infrastruktury, do konkretnych, udomowionych ikonosfrer małych
przestrzeni, w konkretny sposób oswojonych przez niemieckich użytkowni­
ków. Ta reakcja była znamienna nie tylko dla tych, którzy szli pierwsi „na
3

3

Część informatorów odwołuje się do wizerunku Niemców, którzy w świetle tej przepowie­
dni, konkretnie jej wersji z lat wojny i okupacji, przedstawiani byli jako ludobójcy, „budow­
niczowie pieców do palenia ludzi", także potencjalni sprawcy „końca świata".

�OBRAZY ŚWIATA MINIONEGO

35

Zachód", ale dla wszystkich kolejnych fal osadników. Po prostu konfrontaqa
pejzażu świata opuszczonego, a więc „orbis interior" - w rozumieniu, jaki
nadaje jej Ludwik Stomma (1986, s. 68). z nową przestrzenią wyraźnie
wskazywała, że jest ona obca etnicznie. „Wszędzie się czuło niemieckość,
wszędzie się widziało Niemców. I pełno tych wszystkich niemieckich rzeczy, to
było pełno widać z pociągu, i na stacji, wszędzie [...]". Reakcja była jedno­
znaczna: „To aż do nerwów bolało. Bo człowiek myślał, że tego widzi po
drodze pełno. I myślał o tym miejscu, w którym stanie". Kolejne jednak fale
osadnicze już tak spontanicznie nie reagowały. Wynikało to również z tego, że
owa niemieckość już tak nie drażniła, bo zmniejszyło się poczucie zagrożenia.
Ponadto dostrzegano i to, że „polskość walczy z niemieckością". Dorota
Strzeszewska-Bieńkowska tak wówczas pisała na ten temat: „Nowe właści­
cielki domów na ogół szybko przerabiają je na naszą modłę. Najprędzej
i najgruntowniej robią to wieśniaczki niszcząc całe stosy «tryrolskich» figurek,
serduszek z napisami, niemieckich ilustracji [...] a wszystko to z pasją: «żeby
już ani śladów po tych... (tu zwykle pada niecenzuralne określenie) nie
zostało!» (Strzeszewska-Bieńkowska 1946, s. 6).
Zwrócić też trzeba uwagę na to, że poczucie obcości wynikało z szoku
rodzącego się pod wpływem kontaktu z „bogatą kulturą materialną" i wyż­
szym od polskiego „poziomem życia" (patrz: Simonides 1988, s. 30).

III
Te swoiste doświadczenia kształtowane w czasie wędrówki przez ziemię
dolnośląską rzutowały w efekcie również na sposób widzenia, a może nawet
na pierwsze wrażenia rodzące się w chwili wkraczania do wsi N . W relacjach
autobiograficznych jest to moment niezwykle ważny, „bo wtedy, jak weszli­
śmy do tej naszej nowej wioski, to się zaczęło to nasze tu nowe życie [...]".
Pierwsza wędrówka przez wieś, przekroczenie progu własnego, choć za­
razem jeszcze nie-własnego domu, to w każdym prawie przypadku swoistego
rodzaju reportaż z przeszłości. To już nie jest zwyczajna relacja, opowieść
o własnym życiu. W odniesieniu do tego momentu jest to opis niezwykle
barwny, wartki, pełen ekspresji. Jeśli zaś przyjąć, że charakter reportażu,
a więc swoistego gatunku publicystyczno-literackiego, określa zwłaszcza
„stosunek elementów informacyjnych oraz autorskiej interpretacji i oceny"
(js 1988, s. 431) to w tej specyficznej próbie potocznego opisu czasu minio­
nego komentarz dominuje nad informacją. Nad wszystkim zdaje się zaś
dziś unosić jakby egzaltacja i znamienny patos. Powiada się: „bo to była
wielka historyczna chwila. Tak, jak myśmy wchodzili, tak i inni. To były
wielkie sprawy dla narodu polskiego [....]"; „Myśmy byli ci pierwsi osadnicy,
jak na Dzikim Zachodzie. Myśmy tu nowe życie zaczynali", „Jak myśmy
do tej wsi weszli, tacy jak ja, to trzeba powiedzieć, że pierwsi byliśmy tu po
całych wiekach, jak to niemieckie było".

�36

HALINA GERLICH

Jak wspomina się pierwszy widok wsi N.? „Ten pierwszy widok to było
coś wielkiego. Chyba dla każdego". I rzeczywiście, ów moment jest silnie
eksponowany w relacjach autobiograficznych. „Wieś pomału się pokazy­
wała. Jeszcze niewyraźnie, potem coraz bardziej. Pola dookoła i tam te
domy. Nie wiedzieć co tam będzie człowieka czekać. Jak z daleka było, to
nerwy grały [...]"• Zaś informátorka spod Olkusza tak wspomina ten moment:
„Furmanką wieźli nas nocą do N . [...]. Wszystko wokoło było oświetlone,
wszędzie jasno, tak nienormalnie [...]. To była chwila, że się ta wieś zbliżała
do człowieka [...]". Ten pierwszy wizualny kontakt z nową przestrzenią
życia znalazł też swoje równoczesne odzwierciedlenie literackie. W nie­
zwykłym tekście Gorący dzień w Heinzendorfie, opublikowanym w 1945 r. na
łamach katowickiej wówczas „Odry", nowy osadnik za Ziemiach Zachodnich
Henryk Worcell, autor niezapomnianych przedwojennych Zaklętych rewirów,
tak go prezentuje: „Grupa nasza, składająca się z kilkunastu ludzi, zbliżała się
do wsi Heinzendorf [...]. Na wzgórzu, z którego ujrzeliśmy wieś ciągnącą się na
dnie doliny i ginącą gdzieś z załomach terenu ludzie nasi zatrzymywali się
jakby dla odpoczynku, a w gruncie rzeczy był to odruch pewnego niepokoju,
może nawet lęku" (Worcell 1945, s. 4).
Na pewno na początku był lęk; lęk i zdziwienie. W przypadku prezentowa­
nych relacji przede wszystkim podkreśla się, i to bardzo wyraźnie, odmienność
nowej przestrzeni w stosunku do innych, wcześniej znanych przestrzeni
wiejskich, zwłaszcza własnej. Wskazuje się też na analogie z realiami wiejskimi.
Stąd pojawiają się sformułowania w rodzaju: „Domy tu były wielkie, tak to
widziałam"; „Jak tylko się obejrzeć, to domy stały równo, wielkie takie, jak
w mieście [...]". Widzi się podobieństwa ze znanymi przestrzeniami zarówno
małych miast, przykładowo Olkusza czy Buczacza, jak i wielkich, jak choćby
Lwowa, czy Krakowa. Zaskoczenie wywołują nie tylko domy mieszkalne, ale
także zabudowania gospodarcze, stodoły, stajnie, chlewy. Kojarzone są one
często z „pańskimi folwarkami". Zdziwienie wywołują też wysokie mury
okalające niektóre gospodarstwa. Również i one lokowane są gdzieś w bliżej
nieokreślonych, lub wręcz precyzyjnie skonkretyzowanych realiach miejskich.
Zdecydowany szok wywołuje elektryfikacja.
Tak więc potrzeba określenia nowej przestrzeni, jej identyfikowania,
wstępnego klasyfikowania poprzez wyodrębnienie typowych znaków toż­
samości wiejskiej była bardzo utrudniona, („Człowiek szukał tu tego co na
wsi [...]"), bo wokół była rzeczywistość przynależna do innego, niż wiejski,
porządku („A tu wkoło wszystko było jakieś wielkie, i domy i wszystko, jak
nie na wsi [...]").
O tym, że wkraczało się do - użyjmy typowego określenia - „prawdziwej
wsi" świadczyły w efekcie wprawdzie dość typowe elementy tego rodzaju
jednostki osadniczej, ale w pierwszym momencie jakby pomijane. „Człowiek
tak był tym widokiem wsi zaskoczony, wiedział, że to wieś, ale bardziej patrzył,
jak to inaczej wygląda [...]". Bardzo wyraźnie potwierdzały zatem tożsamość
wiejską przede wszystkim zabudowania gospodarcze, lecz i one szokowały

�OBRAZY ŚWIATA MINIONEGO

37

swoimi rozmiarami" „Jak widzieliśmy te stodoły, te stajnie [...] to się człowieko­
wi lepiej robiło, ale też myślał, że to folwark bardziej niż zwykła wieś".
Nie można pominąć tego, iż w identyfikowaniu nowo zasiedlanej prze­
strzeni istotną rolę odgrywały zapachy. One potwierdzały jej wiejski cha­
rakter, one też powodowały, iż pozbawiana była znamion obcości. „Bo na
wsi i tak jest tylko zapach. Wszędzie go poznać, i tu też był". Ktoś inny
zaś mówi: „Weszliśmy, to poznać było, że wiejski zapach. U nas ziemia
pachniała inaczej, i krowy, i drzewa, i łąki i od domów. Ale w tym jednak
coś było takiego samego, to już człowiek wiedział, że się do krańca swej
wędrówki przybliżył [...]".
Obraz wkraczania do wsi, pierwszego z nią kontaktu, jest w owych
relacjach właśnie taki, a nie inny. Na ogół wszystko jawiło się jako „inne",
„nieznane", a nawet „tajemnicze". Wywoływało szok, a nawet swoiście
zniewalało. Był to kontakt z rzeczywistością tak bardzo odmienną od zna­
nej, że nadmiar informacji płynącej od niej przekraczał możliwości percepcyjne. „Ludzie szli i już nie wiedzieli na co patrzeć. Bo to i strach, i potrzeba,
żeby wszystko dojrzeć. Aż się gadać nie chciało i ze spuszczoną głową się
nawet szło, bo już człowiek na to patrzeć nie chciał [...]".
Pierwszy kontakt ze wsią N . to nie tylko pierwszy kontakt wizualny,
to również kontakt face to face z jego mieszkańcami. Z reguły dotyczył on
mieszkańców domu, który był odgórnie wskazywany do zasiedlenia. Docho­
dziło wówczas do zetknięcia się Polaków z Niemcami, przybyszów z tubyl­
cami, zwycięzców ze zwyciężonymi, wysiedlonych, lub szukających nowej
szansy z tymi, którzy mieli być niedługo wysiedleni, a wreszcie po prostu
chłopów z chłopami. Dzieliło ich wszystko, być może poza tym, że jedni
i drudzy żyli w bliskim kontakcie z przyrodą, zgodnie z jej rytmem,
ale w innych przestrzeniach. Ten moment jest wyraźnie obecny w relacjach.
„To była chwila. Aj, to była, To było dla nas przeżycie. Nie tylko dla nas,
na pewno dla nich też. Bo nas wygnali z domu i tu przyszliśmy, i na to
nas narazili, bośmy ich domy musieli wziąć. Nie nasza to była wina". Ten
argument pojawia się również w przypadku migrantów wewnętrznych:
„Przychodziliśmy do ich domów i braliśmy je, bo były już z wyroku historii
dla nas. Nie brali by my. Ale czy to my tą wojnę rozpoczęliśmy?".
W tym szczególnym momencie, wyraźnie opisywanym w relacjach auto­
biograficznych, stykali się ze sobą z owego „wyroku historii" Niemcy
i Polacy. Niemcy odczuwali gorycz porażki, bali się, nie zgadzali się z decy­
zjami polityków. Wiedzieli zaś jedno, że to jest na pewno ich ziemia, ich wieś
i ich dom. Polacy zaś wiedzieli, że to są już teraz ich ziemie, niedawno
jeszcze niemieckie, ale kiedyś Polakom zagrabione, potem straszliwie zgermanizowane. Teraz zaś w 1945 roku przyszła chwila zwycięstwa i powrotu,
szansa na nowe życie, i nową pracę. Wnosili też tragizm własnych przeżyć,
za które obciążali Niemców, sprawców I I wojny światowej. Dla nich
Niemcy byli hitlerowcami. Tak właśni charakteryzowane są w omawianych
relacjach obie strony. Tak jest „zapamiętany" ten moment.

�38

HALINA G E R L I C H

Realny kontakt Polaków i Niemców - nosząc znamiona wielkiego „wy­
roku historii", tego, że „Bóg tak chciał, i tak miało być" - sprowadzał się
jednak każdorazowo, „gdy przejmowano niemiecki dom", do szczególnego
rodzaju dramatycznej interakcji. Interakqi, której charakter był uzależniony
od cech osobowościowych obu stron. „Bo to naprawdę wszystko zależy od
ludzi, jacy są, bo są dobrzy, to jest i dobrze. A jak kto głupi, to potem
wiadomo jak jest".
Duże znaczenie dla realnego przebiegu tego spotkania miało to, że wieś
N. była w owym czasie zasiedlona zwłaszcza przez kobiety, dzieci i starusz­
ków. To łagodziło potenqalne konflikty, choć mogło rodzić inne. „Człowiek
wchodził to takiego domu i widział te zastraszone kobiety, te dzieci, tak nie
widział już w nich hitlerowców. No bo jak mógł widzieć. I złość mijała".
Jednak owo wejście do niemieckiego domu nie zawsze następowało
w sposób bezkonfliktowy. Bo były one, jak to mówią mieszkańcy wsi,
„przez Niemców bronione". Wspomina się takie oto wydarzenia: „Przyszedł
akurat sołtys i mówię: «Sołtysie, mamy skierowanie do was». Sołtys spoj­
rzał i mówi: «Wiem, dzwonił wójt z Zabkowic». Sołtys wyznaczył dom,
wyznaczył nam dom, ten co teraz B. zamieszkują. Chcemy wejść, a tu
Niemki, bo tam same kobiety mieszkały, zamknęły się i nie chciały wpuścić.
L. tłumaczył im, że to nic nie da, bo on, a właściwie ja, mam to zgłoszenie.
Nic. Cisza. To krzyczymy. W końcu ustąpiły. Ale długo to trwało [...]".
Niewątpliwie od chwili przekroczenia progu nowego domu rozpoczynało
się w rozumieniu informatorów to „nowe na Zachodzie, polskie życie".
Rozpoczynał się okres realnego zasiedlania nowej przestrzeni. Nie wchodząc
w szczegóły, w pierwszym etapie charakteryzował się intensywnym jej
poznawaniem, co nas tu nie interesuje, oraz jej „oswajaniem". Stanisław
Kolbuszewski tak o tym pisał, choć sam proces analizował na przykładzie
innego, nie-chłopskiego środowiska: „Człowiek nie może żyć na stałe wśród
obcych, nie może żyć wieczną świadomością tymczasowości i bez wsparcia
się o przeszłość i tradycje; życie dopiero wtedy znamion trwałości nabiera,
gdy się ma własny dom, gdy się jest «u siebie». A «u siebie» znaczy mieć nie
tylko materialne rzeczy, ale swoją własną atmosferę duchową. Tę atmosferę
trzeba było dopiero stworzyć [...]" (S. Kolbuszewski 1946, s. 2).
We wsi N . ten proces „oswajania" na początku dotyczył pomieszczenia,
które rodzina otrzymywała. Potem zaś stopniowo „oswajano" dom miesz­
kalny, zabudowania gospodarskie, obejście, a wreszcie następować zaczął
zbiorowy proces nasycania całej przestrzeni „swoimi znakami", znakami,
które jednoznacznie określano w kategoriach narodowych. W historiach
życia mówi się: „Były to nasze polskie znaki na tej niemieckiej ziemi. Słupy
jakieś, które Polskę tu głosiły". A należało tak postępować, bo wokół
„pełno było Niemców", zewsząd przenikał „niemiecki duch". Oto jak mówi
osadnik z wsi Gródek nad Dunajcem (woj. nowosądeckie): „Niemców było
pełno, wszystkie domy zamieszkałe przez rodziny niemieckie. To byli prze­
ważnie inwalidzi, dziadkowie i dzieci. Mężczyzn w sile wieku było mało, bo

�OBRAZY ŚWIATA MINIONEGO

39

pewnie wyginęli na wojnie. Ich się tak nie bano, ale obok we wsi rzucano
wtedy ulotki: «Wyjezdzajcie Polacy, bo później będzie za późno, nie zdąży­
cie na pociągi i was Niemcy pozabijaja». Różne więc były powody, aby
„oswajać" nową przestrzeń, demonstrować ową „siłę polskości", o której
w relacjach autobiograficznych tak wiele się mówi.
Owa przestrzeń była intensywnie „oswajana" nie tylko z tego powodu, że
jawiła się jako obca etnicznie, ale także dlatego, że była obcą w wielu innych
wymiarach. Wieś N . , podobnie jak wiele innych wsi na ziemiach Zachod­
nich, stanowiła przed polskim zasiedleniem także „określone środowisko
geograficzne, posiadające podstawowe wyposażenie materialne: układ pól,
łąk, pastwisk, ulic, ogrodów, zagród z ich zabudowaniami i pewnym wypo­
sażeniem technicznym. Wszystko to stanowiło potencjalnie zdecydowane
warunki życia nowych osadników, po prostu określone formy ich material­
nego bytu" (Burszta 1965, s. 51). Na początku podstawowe znaczenie miał
jednak ów etniczny wymiar nowej przestrzeni.
Pierwszy kontakt z fragmentem nowej przestrzeni, pojmowanym czę­
ściowo jako już swoiście własny, dotyczył zasiedlanego domostwa. „Weszli­
śmy. Sołtys (już Polak - przyp. HG) wszedł razem z nami. Kazał im (to jest
niemieckim właścielkom - przyp. HG) zagrzać wody, żebyśmy się mogli
umyć. Ta Niemka nagrzała wody, umyliśmy się i zaczęło się nowe życie".
Dla niektórych to pierwsze mycie miało charakter wręcz obrzędowy. W tym
momencie następowało bowiem jakby zmycie znamion świata, który się
opuściło. Był „swoim" światem, ale zarazem światem, który trzeba było
pożegnać. Trzeba było z nim zerwać, aby móc żyć „na nowo". Jednocześnie
jednak musiał być zachowany w pamięci, bo to umożliwiało egzystencję
w nowym środowisku. „To człowieka męczyła ta nostalgia. Ale się mówiło,
że trzeba z tym skończyć. Myśleć trzeba o nowym, a tamto tkwiło, ale były
nowe obowiązki [...]. To przez to ciężko człowiekowi było [...]".
Ten początkowy okres zasiedlania wsi N . jawi się też niekiedy jako czas
niezwykły, niecodzienny, swoiście nawet świąteczny. Z całą pewnością zaś
inauguracyjnym działaniem w „nowym domu" było działanie polegające na
swoistej jego sakralizacji. Była ona jednak pojmowana jakby w dwóch
wymiarach: religijnym i „rodzinno-sentymentalnym". Początek był w zasadzie
zawsze taki sam. „Na ścianie trzeba było powiesić te swoje święte obrazki,
co się przywiozło, obrazy święte, krzyż". W związku z tym mówiono: „Jak się
to zrobiło, to było wiadomo, że jest już jak w domu. No, a najważniejsze było,
że się już modlić można. Miało się już Boga. Wyraźnie też należy zaznaczyć,
iż na początku polskie rodziny uzyskiwały w niemieckich domach jeden
przydzielony pokój. „W nim zaczynało się to nasze życie. Dlatego też ważne
było, żeby swoje święte rzeczy w nim pozawieszać". Szczególne zaś znaczenie
miały owe działania w przypadku „Kresowiaków". Organizowali oni, wzorm
stron rodzinnych, tzw. święte kąty (patrz пр.: Staszczak 1963, s. 34).
„Bardzo też ważne było, żeby swoje pamiątki rodzinne powiesić na
ścianie [...]. To robili i my (czyli „Kresowiacy" - przyp. HG), jak i ci

�40

HALINA G E R L I C H

z Centrali. Bo się chciało mieć tu jak w domu. Zdjęcia to przypominały.
Było jak w domu, choć to jeszcze dom nie był". Specyfikę tego działania,
przynajmniej w części środowiska, odzwierciedla następująca opinia: „Jak
już wisiały zdjęcia, czy przykładowo jakieś pamiątki rodzinne, to było jakby
ci zmarli to nowe miejsce święcili". Żyjący wprowadzali ich wizerunki do
nowej przestrzeni próbując zmarłych włączyć w swoisty proces przejęcia
nowej przestrzeni.
Niekiedy „oswajanie" nowej przestrzeni wiązało się z pewnymi działania­
mi mającymi charakter „gwałtu symbolicznego". Chodzi tu o nieraz bardzo
rygorystyczne usuwanie, a nawet niszczenie pewnych pamiątek niemieckich.
„Wziołem ten ich obraz i rzuciłem za szafę. Może się i rozbił, może na
pewno [...]. Swoje, znaczy nasze powiesiłem. Nie mogłem patrzeć na to ich
zdjęcie, na te niemieckie mundury [...]".
Szczególny przypadek, niewątpliwie nieodosobniony, zawarty jest w jed­
nej z relacji autobiograficznych: „Wisiały tam krzyże, w tych domach, ich
niemieckie krzyże. Bo to katolicy byli [...]. A mnie to drażniło, bo u nas też
wisiały. Krzyż jak krzyż. Pan Jezus jest dla wszystkich. Ale to bolało po tych
wszystkich latach poniewierki. Zdjąć bym nie zdjął. Swojego my nie mieli to
z Centrali mi dali i ten powiesiłem. I już było inaczej, bo swój Chrystus
wisiał u nas [...]".
Nawet prozaiczne, na pozór nic nie znaczące gesty i działania nabierały
w tym czasie szczególnego, wręcz symbolicznego znaczenia. „Jak weszliśmy
do tego naszego pałacu, jeden pokój to był, to na gwoździu spodnie swoje
powiesiłem, zwyczajnie je powiesiłem, bo u cudzego swoich spodni się nie
wiesza, tylko u siebie". To były jakże różne, wyraźnie zindywidualizowane
gesty i działania, które charakteryzowały się pewną prawidłowością. „Każdy
po swojemu robił, a jednak tak samo". To stwierdzenie wydaje się odzwier­
ciedlać tę tendencję.
Proces „oswajania" nowej przestrzeni, konkretnych jej fragmentów nie
zawsze przebiegał w sposób spontaniczny i gwałtowny. Był również swoiście
uwikłany we wspomnienia przestrzeni, które zostały opuszczone, obojętne czy
przymusowo, czy „za chlebem", lecz z całą pewnością owo ciążenie nostalgicz­
nych obrazów „ojcowizny" było silniejsze w przypadku „Kresowiaków".
Informátorka ze wsi Tołstobaby (dawne województwo tarnopolskie) tak o tym
mówi: „My ze sobą przywieźli krowę, zboże i obrazy od I komunii świętej;
różne święte obrazy - małe i duże. Mebli nie. Obrazy my zaraz wieszali na
ścianach pokoju, który my na początku dostali. To my mieli taką swoją małą
cząstkę co nam przypominała nasz dom. A znów w oborze my mieli swoją
krowę. Ile razy człowiek zaszedł do stajni, do swojej krowy, żeby ją pogłaskać,
to przez tę krowę człowiek wspominał swoje strony rodzinne. Głaskało się, a łzy
same się cisnęły do ócz". Odwołując się do tej relacji i wielu innych można
powiedzieć, że pamięć stron rodzinnych, choć była przepojona silną nostalgią,
to jednak właśnie tak ukształtowana ciążyła nad nową rzeczywistością stwarza­
jąc szansę jej okiełzania, zgodnie z potrzebą.

�OBRAZY ŚWIATA MINIONEGO

41

Stopniowo proces „oswajania" nowej przestrzeni ulegał poszerzeniu. Na
początku dotyczył „własnego pokoju", potem domu, jeszcze wspólnie zamiesz­
kałego z Niemcami, potem obejścia, całej zagrody, „tego, co przed zagrodą",
i dalej „gdzie się dało to się znaczyło, że to swoje, a nie cudze". Na początku
były to swoiste, jak to określa jeden z informatorów, „nasze polskie wyspy".
Często zresztą ów proces zaznaczania swojej obecności, „oswajania" nowej
przestrzeni przyjmował charakter znamiennej manifestacji polegającej na
skupieniu w konkretnych miejscach narodowej symboliki. Ale bywało i tak,
że poprzez konkretne hasła próbowano ogłosić światu to, co się stało na
Ziemiach Zachodnich. Henryk Worcell w znakomitej powieści Najtrudniejszy
język świata również o tym wspomina kiedy opisuje salę wiejską, w której
odbywały się zabawy. Otóż pewnego dnia nad sceną zawisły „czerwono-białe
szarfy z bibuły i wielki napis: JESTEŚMY U SIEBIE - patriotyczny pomysł
porucznika Stopki" (Worcell 1975, s. 23). Tak postępowano wielokroć. Trud­
no jednak określić czy tego rodzaju napisy były manifestaba przekonania
i pewności, czy też bezsilności i bezradności. Trudno odpowiedzieć, ale tak
postępowano. Zresztą w owych pierwszych tygodniach, miesiącach, a nawet
latach Ziemie Odzyskane były nasycone różnymi hasłami. Tak działo się
zarówno w sferze propagandy, jak i w sferze spontanicznych działań oddol­
nych. Znane później hasło: „Byliśmy, jesteśmy, będziemy" znajdowało różne
lokalne uzasadnienia, swoją konkretną argumentację: „Tu jest Polska",
„Nigdy nie opuścimy naszej ziemi". To było zrozumiałe, skoro było oczywiste,
iż: „Ziemia dolnośląska jest piastowską", a „Wrocław zawsze był polski".
Elżbieta Nowakowska słusznie pisze, iż „Krzewienie w społeczeństwie poczu­
cia więzi emocjonalnej z Ziemiami Odzyskanymi miało pomagać osadnikom
w wiązaniu się z nową «ojczyzna prywatna». Okres ten wpłynął w poważnym
stopniu na kształtowanie się podstawowych stereotypów, które funkqonuja
w świadomości historycznej społeczeństwa po dzień dzisiejszy" (Nowakowska
1981, s. 447). Właśnie w owym czasie ukształtowały się przekonania trwające
do dziś wśród mieszkańców wsi N . dotyczące przykładowo zarówno swojej
ziemi, jak i pobliskiej ziemi kłodzkiej (patrz np. Gładkiewicz 1987, s. 134).
Szczególną formą „oswajania" przestrzeni i manifestowania polskości
były również takie działania: „Tu niedaleko, na tym rozwidleniu w naszej
wiosce myśmy po przybyciu niedługo krzyż postawili. Taki duży krzyż i był
na nim napis dany: «Bogu - Polacy». To było na pamiątkę tego, żeśmy tu
szczęśliwie dotarli, i tu żyjemy, i będziemy [...]".

IV
Proces „oswajania" nowej przestrzeni, częściowo tu przedstawiony to
jednak tylko pewien szczególny aspekt szeroko rozumianego, jak się to okre­
śla „zagospodarowywania" Ziem Zachodnich. „Jak wszędzie na Zachodzie
tak i w naszej wiosce zagospodarowywali my wszystko, bo to już nasze

�42

HALINA G E R L I C H

było [...]. Zaczęło sie dla niektórych zaraz po wojnie [...]. I tak pomału w te
ziemie żeśmy korzenie zapuszczali [...]".
Ten szczególny proces wrastania Polaków w nową rzeczywistość był
wielekroć podejmowany w pracach naukowych, w publicystyce, także
w prozie i poezji. I chyba właśnie wizje poetyckie zdają się najtrafniej
oddawać jego specyfikę. Przykładowo, Edward Kozikowski, współtwórca
życia kulturalnego na ziemi dolnośląskiej, w wierszu „Słowo Śląsk mi się
rzekło" tak pisał:
„Śląsku, Ojczyzno moja, w twych ramach tkwiący
Oddycham łąk bezmiarem, nurtem wód twych tętnię
i cały wrastam w ciebie, z miesiąca na miesiąc
jak jodła, która soki z ziemi czerpie skrzętnie
I tak pozostanie [...]" (Derda 1990, s. 123).

Lecz ów proces „wrastania" w nową rzeczywistość nie przebiegał cał­
kowicie bezkonfliktowo. Trudno ze względu na ramy tego studium omówić
całokształt zagadnień. Dlatego też zaznaczmy, że w sensie ogólnym wizja
omawianego okresu koncentruje się zwłaszcza wokół pewnego w miarę
określonego zespołu zagadnień. Odwołując się do typowych określeń są to:
- „Trudna sytuacja wszystkich, którzy tu przybyli..."

(„Na początku było tu trudno. Bo to nawet nie można powiedzieć o co
chodzi. Po prostu było ciężko i przez to co było w wiosce, i co z zewnątrz
dochodziło [...]");
- „Napady różne, rozboje i kradzieże były..."

(„Było tych napadów wiele, różni robili [...]"; „Co jakiś czas były napady
w wiosce, co 2 albo 3 tygodnie w nocy. Nikt nie wiedział kto napada. Napadali
przeważnie na końcu wsi [...]. Napadali na Niemców i na Polaków. A najgorzej
było jak sie okazało, że to Ruski byli, bo to tak było, żeśmy ich przyłapali.
Patrzymy, a tu Rusek [...] jeden trzymał Niemkę za włosy, a drugi pakował
rzeczy do poszwy. Rusek mówi: «My Polaków nie tykamy, a to Niemcy».
My jednak z pomocą sąsiadów, bo już sie zbiegli, przepędzili ich [...]");
- „Niepewność była wielka między ludźmi, czy politycy coś już nie zmienią, tak jak
wpierw to w Jałcie i Poczdamie zrobili [...]"

(„Ludzie sie bardzo bali, niepewni byli. Każdy myślał, że być może to
wszystko jest tymczasowe [...]. To chłopy sie spotykali po domach i o tym
politykowali"; „Niepewność była wielka. Ludzie nadsłuchiwali ze świata czy
znów dalej wędrować nie będzie trzeba. Tak było długo [...]");
- „Była też wielka obawa przed jakąś nową wojną"

�OBRAZY ŚWIATA MINIONEGO

43

(„Było tak, że się wiedziało, że wszystko jak w kotle sie gotuje. To się
zaraz nowa wojna mogła zacząć. A my ich już przeżyli. No bo polsko-niemiecka, i polsko-sowiecka, i sowiecko-niemiecka, i potem ta sowiecka
z nami, i światowa była, to ludzie w tym wyrośli i tą wojną byli prze­
niknięci"; „Bali sie też ludzie wojny z Niemcami. Słyszało się, że wojsko
jeszcze wielkie mają. Nawet niektórzy mówili, że się niedaleko po lasach
kryją. Oni mogli zacząć i dalej byłaby nowa wojna [...]");
- „Problemy wielkie były, bo tej nowej ziemi ludzie się musieli uczyć, wszystkiego
i przyrody i gospodarki, i ludzi...**

(„Było ciężko, bo wszystko nowe. Jak tu zacząć? jeden tak drugiego
pytał. Maszyny były takie, że człowiek w życiu nie widział [...]. Nie było też
wiadomo, jak żyć z innymi, a najbardziej z Niemcami [...]"; „Jak teraz
mówią inni o tym, co było z nami w tamtym czasie to wiadomo, że mówią
0 naszych trudnościach z przyzwyczajeniem. Mają rację. Nie umieliśmy na
początku nauczyć się tej nowości, na którą nas los skazał. Ale się jakoś
to zrobiło, z dnia na dzień, bo żyć trzeba było [...]");
- „Była wielka dyskusja i obserwowanie Niemców, jacy są, co jedzą, jak się ubierają
i pracują...*'

(„Wszyscy my sie patrzyli na tych Niemców, całymi dniami, bo się z nimi
pod jednym dachem żyło. Nad tym wszystkim myśmy się dziwowali, no bo
wszystko było inne"; „Na co dzień to niby się od nas nie różnili. Ale chodzili
w kapeluszach i w rękawiczkach w niedziele i święta [...]. Niemiec też
punktualnie o 12 w południe kończył robotę w polu. Wieczór, gdzieś około
6 kończyli zawsze, choćby była jedna skiba, to zostawili to na drugi dzień. To
było u nich bardzo ciekawe i o tym się mówiło"; „O 6 wieczór to u nich było po
robocie, myli się i odpoczywali, bo mieli swoje godziny do roboty, jedzenia
1 odpoczywania"; „A jedli też inaczej. I się ludzie dziwowali. Na śniadanie taka
milch-zupa z grysikiem, albo z czymś, dalej ziemniaki w mundurkach, trochę
białego sera, do tego masło"; „A na niedzielę to gotowali sobie królika, albo
bili gołębie. Z podróbek to Niemka zrobiła zupę np. krupnik, na drugie kluski,
kompot, najlepiej z agrestu, czereśni, ale to było ze słoików [...]";
- „Wspólne życie Polaków i Niemców..."

(„To nie można powiedzieć tak prosto; różnie było i dobrze i źle, jak to
między ludźmi, jedni do drugich miłości na pewno nie czuli, no bo jak czuć
mogli. Było w zgodzie, ale niekiedy Niemcom też nie łatwo przy nas Polakach
było [...]"; „To się wie, że było po wojnie. Niemcy krzywo patrzyli na Polaków,
a my chcieliśmy już do roboty tu wszystko mieć dla siebie. Było jak było, łatwo
na pewno nie było, ale bijatyk między Polakami i Niemcami nie było"; „Ja się
z nimi spotykał, inni też. Ale większość sie trzymała z daleka [...]");

�44

HALINA G E R L I C H
- „Stosunki miedzy Polakami różne na początku były, bo ludzie zewsząd do wioski
przyjechali..."

(„Wiadomo ludzie młodzi byli, z różnych stron. Między swoimi się przez
to żyło, to znaczy krajanami. My Kresowiaki razem żeśmy się trzymali, oni
z Centrali razem. Ale na zabawach już było w gromadzie"; „Ludzie jednak,
choć wszyscy Polacy, to jednak patrzyli na innych, obserwowali ich. Szukali
co w nich podobne, a co inne, bo każdy chciał wiedzieć"; „Ale było też, że
ci bardziej krewcy [...] to się między sobą na zabawach bili [...]"; „Życie było
naznaczone na początku tym, skąd kto jest, czy zza Buga, czy z Centrali, czy
spod gór. A już najwięcej się miało zaufanie jak był ktoś z tej samej wioski,
czy okolicy. Był swój, i do niego się miało pewność [...]");
- „Było też to nasze na początku uczenie się nowych warunków życia..."

(„Człowiek przyjechał tu na Zachód i inny świat zobaczył. Te domy, te
stodoły, jeszcze te maszyny. Nawet nie było wiadomo, co do czego jest [...].
Ziemia też była inna niż u nas na wschodzie [...]"; „Klimat był inny, góry
były, wiatry inne, deszcze inaczej tu padały. To wszystko trzeba było wi­
dzieć, bo jak bez tego gospodarzyć"; „Ludzi dziwota brała, bo tu prąd
elektryczny był, a u nas co my tu przyjechali, to kto go na wsi widział [...]";
- „Długo ludzi tęsknota żarła za stronami rodzinnymi, nawet tych, co pamiętali, że
u nich banderowcy mordowali..."

(„Było niełatwo. Tu się żyło, a tęsknota brała za domem rodzinnym.
Najbardziej nas, co wiedzieliśmy, że Rusek nas już nie przyjmie, że to już
zabrał [...]"; „Myśmy myśleli o tym co za nami i żal serce ściskał, bo dom
co dopiero tam wybudowany my zostawili, ale jak się przypomniało co
Ukraińcy z nami zrobili, to człowiek był szczęśliwy, że jest tu spokój"; „My
osadnicy też myśleli, o naszych wioskach, ale już nie tak jak ci zza Buga, bo
ich z domem granica rozdzielała, a my zawsze do domu jechać mogli [...]").
Wśród eksponowanych problemów jeden zdaje się mieć szczególne zna­
czenie. Chodzi o o tzw. polskie świętowanie, o którym mówi się wyraźnie nie
tylko w polskich relacjach autobiograficznych mieszkańców wsi N . , ale
również w relacjach niemieckich, co znajduje swe odzwierciedlenie w litera­
turze także tej, dotyczącej interesującego nas obszaru (Bógner 1982,
s. 257-258). Obok problematyki stosunków polsko-niemieckich w latach
1945-1946 jest to z całą pewnością jeden z bardziej intrygujących i kont­
rowersyjnych tematów badawczych. Dlatego też spróbujmy zwrócić uwagę
na pewne jego aspekty.
Mówi „Kresowiak", mieszkaniec byłego woj. stanisławowskiego: „Za­
częli ludzie zjeżdżać z różnych stron do wioski. Bawili się razem, razem
pili bimber. Schodzili się u jednego, to u drugiego, politykowali zawzię­
cie [...]. No i stopniowo, pomalutku zasiedlali wszystkie domy, dookoła [...].

�OBRAZY ŚWIATA MINIONEGO

45

W kwietniu (1946 roku - przyp. HG) też nas na koniec Niemcy opuścili.
Do czasu ich wyjazdu, co tu ukrywać Niemcy wszystko robili, a my
odpoczywali po wojnie [...]". „Centralak" z byłego woj. krakowskiego
tak zaś to określa: „Ludzie tu przyjechali po wojnie, wymordowani, wy­
męczeni, wygłodniali. I mieli też w sobie tą całą niemiecką pogardę, co
nas skazała na poniewierkę. Szczęście ludzie ogarnęło. Wojna się skończyła,
człowiek sie uratował, to chciał żyć [...]. I przez to też leżeć brzuchem
do góry, na niebo patrzeć, trawę podgryzać i odpoczywać, a wieczorem
bimberek i zabawa [...]". Tak było do czasu.
Te dwie wypowiedzi to sygnalizacja niezwykle złożonego zjawiska spo­
łecznego, które jest prezentowane w większości relacji autobiograficznych.
Jego ogląd, sposób widzenia i komentowania, to szczególna cząstka wizji lat
1945-1946, wspólnego bytowania Polaków i Niemców.
Zjawisko, co zaznaczyliśmy, znalazło swoje odzwierciedlenie w literatu­
rze niemieckiej, także tej dotyczącej interesującego nas obszaru. I tak przy­
kładowo Josef Bógner w pracy Heimatchronik der Pfarrgemeinde Baumgarten, odwołując się do relacji byłych mieszkańców parafii wręcz wskazuje na
wyraźną skłonność Polaków do różnych uciech i zabaw. Natomiast ówcze­
sny proboszcz ks. J. Mikulsky twierdzi, że zachowanie przybyszów było
naganne, stąd ów okres nazywa „czasem wielkiej rozpusty" (Bógner 1982,
s. 257). Autor monografii jednoznacznie dowodzi, iż Polacy po przybyciu do
wsi N . pili nadmierne ilości wódki. Twierdzi, iż we wsiach całej parafii
działało wiele bimbrowni. Polacy też na bieżąco ubijali hodowane przez
Niemców zwierzęta. Bógner przywołuje dwa hasła, które jego zdaniem okre­
ślały wtedy postawę przybyszy. Pisze: „Nach dem Motto: «Jetz ein Jahr
Feiertag» und «jetz ich Chef, du arbeiten» [...]." (Bógner 1982, s. 257). To,
że Niemcy postrzegali Polaków jako tych, którzy ówczesny czas pojmowali
jako święto, siebie jako szefów, Niemców jako robotników, zdaje się tkwić
mocno w niemieckiej świadomości.
Warto zaznaczyć, że to niezwykle złożone zjawisko znajduje również
swoje częściowe odzwierciedlenie w literaturze polskiej, także etnograficznej.
W jednej z prac autorka wręcz stwierdza, że Śląsk zasiedlali „zazwyczaj
młodzi ludzie traktujący wyjazd na tzw. Zachód jako rodzaj przygody,
w wyniku której stali się posiadaczami ziemi, zabudowań gospodarskich,
inwentarza itp." (Gołubkow 1988, s. 318). Z całą pewnością Ziemie Zachod­
nie zasiedlali ludzie młodzi, lecz trudno motywacje związane z zasiedlaniem
tej przestrzeni redukować tylko do przygody. Zjawisko jest bardziej złożone,
co zresztą wyraźnie odzwierciedla większość relacji autobiograficznych:
„Ludzie tu jechali z bardzo różnych stron. A było to po wojnie. Żyli przez te
sześć lat w ciągłym strachu. U nas na Wschodzie każdego dnia było niespokoj­
nie, to mordowali nas, to palili. Jedzenia coś w domu było, to zawsze ktoś
chciał dla siebie [...]", „Ludzie dość mieli tego wszystkiego, a potem nagle
okazało się, że te niemieckie pieroństwo zostało pokonane. I my przyszli
do wioski. No i jak w życiu - radować się człowiek chciał. Niekiedy za bardzo,

�46

HALINA GERLICH

ale po tych latach wojny. A młodość też się chciała wyszumieć [...]. Ale Boga
ludzie w sercu mieli, choć na początku księdza polskiego nie było, tylko
Mikulsky, Niemiec, ale przyznał się, że ojca miał Polaka. On się już Niemcem
czuł. Ale prawdziwie było tak, że przez pierwszy czas ludzie tu mocno się
bawili, może się nawet bali, że znów zawierucha jaka będzie [...]".
W czym wyrażało się owo „polskie odpoczywanie"? Przede wszystkim
w swoistym jakby świętowaniu. Zresztą to pojęcie jest w niektórych „histo­
riach życia" przywoływane. Co więc było treścią owego świętowania?
Z całą pewnością afirmacja życia. „Ludzie się radowali, że przeżyli, że
życie przed nimi. Radowali się, że żyją, że żyją ich najbliżsi". W rezultacie
ta swoista erupqa afirmacji życia prowadziła do afirmacji różnych jego
aspektów. Idąc tropem myśli bachtinowskiej (Bachtin 1983) można zau­
ważyć, iż szczególną rolę odgrywać zaczęła wielowymiarowa cielesność,
wyraźna nadkonsumpcja, alkoholizowanie się, wreszcie „rozbujała wol­
ność". Było to zrozumiałe, bo skończyło się zagrożenie życia. „Trwała
wojna to groziła śmierć [...]. A chodziła ta pani ciągle, tańcowała, gdzie
popadnie. To już człowiek myślał, że śmierć jest na tym Bożym świecie
ważniejsza niż życie [...]". Kiedy więc skończył się realny czas panowania
śmierci oczywista i konieczna zdawała się być afirmacja życia. Mówi się
w wielu relacjach: „Życie ma swoje prawa. Była wojna to i było wojennie,
i śmierć była. Jak się wojna skończyła to nastał czas, że się zaczęło
myśleć o czym innym [...]. Wszystko się zaczęło od nowa, ludzie sie żenili,
dzieci mieli, chrzciny były [...]".
Ów czas postrzegany jest w efekcie jako czas niezwykły, jakościowo
odmienny od czasu wojny, a więc sytuacji ekstremalnej, jak i banalnej,
powtarzalnej codzienności. Wyraźnie podkreśla się nawet, iż był to czas
„uroczysty", „podniosły", „historyczny", także „niczym święto jakie". Eks­
ponowane są też typowe dla tak pojmowanego czasu jego swoiste atrybuty.
Są to: próżnowanie („Niektórym ludziom sie robić nie chciało, jak diabeł od
niej uciekali [...]")&gt; ludyczność („Co tu dużo gadać, był to czas, że ludzie
lubili sie bawić, zabawy sie robiło po domach, i jak tam wyszło"), ucztowa­
nie („Jadło się wtedy, bo było. Jeden, drugi do Niemca poleciał, kazał zabić
i było jedzenie. Niczym na święta [...]")&gt; alkoholizowanie się („Przyznać
trzeba, że ludzie dużo pili. To się aż Niemcy dziwili [...]").
Prezentacja tego zjawiska, także w przywołanej pracy Josefa Bógnera,
sprowadza się do opisu cech zewnętrznych. Tymczasem powinno ono być
analizowane w całej złożoności ówczesnych uwarunkowań politycznych,
społecznych, interetnicznych wynikających z realiów lat wojny i okupaqi,
kulturowych i psychologicznych. Pomijanie tego kontekstu prowadzi w efek­
cie do uproszczeń, lub wręcz jest przejawem mityzacji lub ideologizacji
problemu.

�OBRAZY ŚWIATA MINIONEGO

47

Horst Bienek to nie tylko znakomity niemiecki pisarz, ale również reprezen­
tant pokolenia, które po I I wojnie światowej skazane było na opuszczenie - jak
się to działo w tej części Europy - stron rodzinnych. W przypadku autora Die
erste Polka był to Górny Śląsk. W kilkadziesiąt lat po tym wyjeździe
w sentymentalnej podróży do przeszłości Brzozy i wielkie piece pisał, że
„Dzieciństwo jest jak palimpsest. Odnajduje się obrazy, słowa, fragmenty
(Bienek 1991, s. 6). Tylko już nie wie się dokładnie z czym były związane, czego
dotyczyły, do czego przynależały, albo wie się nader mało. Zaś młodość
postrzega jako czas, który jawi się każdemu wspomnieniami gwałtownymi
i zdumiewającymi, i dopiero dystans tworzy w jej obrazach ład."
A jak jest w analizowanym przypadku? Wydaje się, że przedstawione
„historie życia" zawierają obie, tak przecież odmienne tendencje. I dodać tu
trzeba, że ujawniają się nie tylko w zasygnalizowanych perspektywach czaso­
wych. Są raczej elementami pamięci. Nieuświadomiona i uświadomiona
nieokreśloność i nieostrość widzenia przeszłości współgra z przekonaniem, że
„tak właśnie było, nie inaczej". Podkreślamy ten fakt, bo obrazy minionej
rzeczywistości, zwłaszcza w ostatnich latach, i ten problem staraliśmy się
przedstawić, nie są już stabilne i jednolite. Zwłaszcza zdaje się pryskać heroiczny
mit o historycznej misji osadników na Ziemiach Zachodnich, co jednak nie
osłabia przekonania, że właśnie tam , jest nasz dom". Straciły natomiast swój
sens argumenty ideologiczne, a polityczne, pozbawione zwłaszcza treści nacjo­
nalistycznych, nabrały innego znaczenia. Swój sens zyskał patriotyzm wyrażany
w prostych słowach codzienności: „U nas na Dolnym Śląsku...".

LITERATURA
B a c h t i n M.M.
1983
Dialog, język, kultura. S. Czaplejewicz, E . Kasperski (red.), Warszawa.
B e ł z a S.
1902
Na Śląsku polskim. (Wrażenia i spostrzeżenia), Kraków.
B e d n o r z Z.
1946 a
Jeszcze nie wyzwolone, „Odra", nr 1, s. 1-2.
1946b
Śląsk wierny Ojczyźnie, Poznań.
Bienek H.
1991
Brzozy i wielkie piece. Dzieciństwo na Górnym Śląsku, Gliwice.
B ó g n e r J.
1982
Heimatchronik der Pfarrgemeinde Baumgarten. Kreis Frankenstein - Schlesien,
Bad Oeynhausen.
Brożek L.
1947
Bibliografia Śląska za lata 1945-1946, „Zaranie Śląskie", z. 1 - 2 , s. 83-111.
B u r s z t a J.
1965
Etnografia a współczesność. Nieco refleksji metodologicznych w związku z badaniami na Ziemiach Zachodnich, „Etnografia Polska", t. 9, s. 41-60.
C h a ł a s i ń s k i J.
1965
Wstęp, [w:] Młode pokolenie wsi Polski Ludowej. Pamiętniki i Studia. Tu jest
mój dom. Pamiętniki z Ziem Zachodnich i Północnych, wybór i opracowanie:

�48

HALINA GERLICH

J. Chałasiński, B. Gołębiowski, E . Jagiełło-Łysiowa, F . Jakubczak, t. 2, War­
szawa, s. 3-65.
C z a p r a n W.
1988
Problemy adaptacji i integracji kulturowo-społecznej współczesnej dolnośląskiej wsi,
[w:] Kultura ludowa sercem Śląska, B. Bazielich (red.), Wrocław, s. 297-316.
D a v i e s N.
1991
Boże igrzysko. Historia Polski, t. 2, Kraków.
D e r d a S.
1990
Przypisany tej ziemi... (Edward Kozikowskt), „Zaranie Śląskie", z. 1-2,
s. 104-133.
D o l a t a B.
1985
Wyzwolenie Dolnego Śląska w 1945 г., Wrocław.
G i z a A.
1991
Życie jako opowieść: analiza materiałów autobiograficznych w perspektywie socjo­
logii wiedzy, Wrocław-Warszawa-Kraków.
G ł a d k i e w i c z R.
1987
Sesja naukowa „Tysiąc lat Kłodzka", Zeszyty Muzeum Ziemi Kłodzkiej, t. 2,
Kłodzko.
G o ł u b k o w M.
1988
Społeczne potrzeby funkcjonowania kultury na Dolnym Śląsku, [w:] Kultura ludo­
wa..., s. 316-326.
Grabski J.
1945
Polska nad Nissą, Odrą i Pasłęka, b.m.w.
H i e r o w s k i Z.
1946
Pisarze polscy na ziemiach Odzyskanych. (Odpowiedź na ankietę), „Odra",
nr 34, s. 6.
js [Sławiński J.]
1988
Reportaż, [w:] M . Głowiński, T . Kostkiewiczowa, A . Okopień-Sławińska,
J. Sławiński, Słownik terminów literackich, Wrocław, s. 431 -432.
Kloska G.
1979
Świadomość historyczna i jej badanie, „Lud", t. 63, s. 113-127.
Kolbuszewski J.
1985
Krajobraz i kultura, Katowice.
1988
Oswajanie krajobrazu. Z problematyki integracji kulturowej na ziemiach odzy­
skanych, [w:] Symbolika regionów. Studia etnologiczno-folklorystyczne, D . Simoni­
des (red.), Opole, s. 67-82.
K o l b u s z e w s k i S.
1946
Kolumna duchów nad nami, „Odra", nr 42, s. 2.
K o s s a k - S z c z u c k a Z.„
1932 'Nieznany kraj, Warszawa.
Kościk E.
1982
Osadnictwo wiejskie w południowych powiatach Dolnego Śląska w latach
1945-1949, Wrocław.
Kusiak F.
1982
Osadnictwo wiejskie w środkowych i północnych powiatach Dolnego Śląska w la­
tach 1945-1949, Wrocław.
L u t m a n R.
1947
Śląsk w życiu Polski - dawniej i dziś, „Kalendarz Polskiego Czerwonego Krzyża",
s. 175-201.
M a j k a J.
1971
Wpływ Kościoła na integrację kulturalną na ziemiach Zachodnich, [w:] Kościół na
ziemiach Zachodnich, Wrocław, s. 135-149.

�OBRAZY ŚWIATA MINIONEGO

49

Maleczyńska E.
1946
Z dziejów naszego Śląska, Wrocław.
1946
Sprawa i metoda, „Odra", nr 15, s. 1.
M a t e r n i c k i J.
1990
Wieloksztaltność historii. Rozważania o kulturze historycznej i badaniach historiograficznych, Warszawa.
M i s i a k W.
1967
Cechy kulturalne grup ludności osadniczej na Dolnym Śląsku w latach 1945-1949,
„Acta Universitatis Wratislaviensis", t. 13, s. 161-181.
1989
Uwagi o kulturze i stylu życia społeczności wiejskich Dolnego Śląska, [w:] Wieś
dolnośląska, E . Pietraszek (red.), Wrocław, s. 97-115.
Moszyński K.
1947
Zadania etnografii w związku z zasiedlaniem Ziem Odzyskanych, [w:] Biuro Stu­
diów Osadniczo-Przesiedleńczych.
5 Sesja Rady Naukowej dla Zagospodarowania
ziem Odzyskanych, 24 - 28 VI. 1947, Kraków, s. 28-30.
Nowakowska E.
1981
Wiedza historyczna a kształtowanie się świadomości regionalnej na Pomorzu Szcze­
cińskim w latach 1945-1970, [w:] Świadomość historyczna Polaków. Problemy
i metody badawcze, J. Topolski (red.), Łódź, s. 435-471.
N.N.
b.r.w. 1945 P] O Ziemie Polskie na Zachodzie, Poznań.
Orzechowski K.
1971
Terytorialne podziały Śląska, cz. II, „Kwartalnik Opolski", nr 3, s. 74-91.
P a w ł o w s k a J.
1968
Dolnośląska wieś Pracze w powiecie milickim, Prace i Materiały Etnograficzne,
t. 25, cz. 1 i 2, Wrocław.
P a p e e S.
1946
Nowe tematy literackie Śląska, „Odra", nr 3, s. 4-5.
Pietraszek E .
1989
Wieś Z. w woj. wrocławskim, [w:] Wieś dolnośląska..., s. 237-297.
Piwarski K.
1947
Historia Śląska w zarysie, Kraków - Wrocław.
P y z i k Z.
1945
Głuchołazy miłe miasto, „Odra", nr 9, s. 8.
R a i n a P.
1994
Kościół w PRL, Dokumenty. Kościół katolicki a państwo w świetle dokumentów
1945-1989, t. 1, Poznań.
Robotycki C.
1980
Tradycja i obyczaj w środowisku wiejskim. Studium etologiczne wsi Jurgów na
Spiszu, Wrocław.
R o s z k o w s k i W. [A. A l b e r t ]
1991
Historia Polski 1914-1990, Warszawa.
Simonides D.
1988
Etnospołeczne potrzeby tworzenia się nowych regionów kulturowych na Ziemiach
Zachodnich i Północnych, [w:] Symbolika regionów..., s. 29-43.
Staszczak Z.
1963
Kształtowanie się współczesnej kultury ludowej na Ziemiach Zachodnich na przy­
kładzie dwu wsi powiatu kłodzkiego, Zeszyty Etnograficzne, Wrocław, 1.1, s. 9-79.
Stomma L.
1986
Antropologia kultury wsi polskiej XIX w., Warszawa.
S t r z e s z e w s k a - B i e ń k o w s k a D.
1946
List ze Szklarskiej Poręby, „Odra", nr 29, s. 6.

�50

HALINA G E R L I C H

Wanatowicz M.W.
1992
Społeczeństwo polskie wobec Górnego Śląska (1795-1914), Katowice.
Wasilewski L.
1915
Śląsk polski, Warszawa.
W e s o ł o w s k a H.
1989
Etnograficzne badania na Dolnym Śląsku w okresie XL-lecia PRL, [w:] Wieś
dolnośląska..., s. 13-26.
Worcell H.
1945
Gorący dzień w Heinzendorfie, „Odra", nr 11, s. 4-6.
1975
Najtrudniejszy język świata, Katowice.
Wrzosek A.
1945
Nad Odrą i Nysą, Katowice.
Z i e l i ń s k i A.
1974
Polskie podróże po Śląsku w XVIII i XIX wieku (do 1863), Wybór i opracowa­
nie..., Wrocław.
Z i ó ł k o w s k i J.
1959
Ludność Ziem Zachodnich, [w:] Polskie Ziemie Zachodnie, Poznań, s. 135-152.

HALINA GERLICH
I M A G E S O F T H E W O R L D B Y G O N E - T A R N I N G OF WEST LANDS.
ANALYSIS O F T H E ONE CASE IN T H E LIGHT
OF AUTOBIOGRAPHICAL NARRATIONS
Summary
The article concerns a particular, short period in the history of a village community
situated in the part of Silesia which was annexed to the Polish state territory after 1945
(formerly under German rule). The base of the author's narrative are individual biographies
told, as spontaneously as possible by selected informants.
The present inhabitants of the village settled there at the end of 1945 and the beginning of
1945, coming from different places in Central Poland as well as from the former Eastern
Regions of Poland incorporated to the Soviet Union after 1945.
The author's analysis is focused on the relatively short, first period, a little longer that one
year. It concerns two crucial events in the villagers' lives: Leaving their previous places ("their
small homelands") and settling down in new places turning them into new homelands.
The approach to the problem has been determined by two factors: the author's theses and
the specificity of people's spontaneous narratives. The main events presented as they were
perceived of the autobiographies, in a particular, mystified way. Telling about abandoning
their former abodes the respondents emphasized deliberate cultural destruction of familiar
places, how they were stripped of the most important elements of local symbolic universe. The
new places were, more of less consciously "familiarized" and endowed with material objects
and symbols connected with previous, well-know homeland. The difference between people
who re-settled voluntarily and deported forcibly was relevant for their attiudes. The most
meaningful fragment of the narratives are quoted in extenso.
Translated by Anna

Kuczyńska-Skrzypek

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12015" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12012">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7bf55775254769a658133d75cce724a2.jpg</src>
        <authentication>ea3589d8739bd449f97eda3333b73159</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143012">
                <text>Obróbka drewna / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Lipnica Wielka (woj. małopolskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143013">
                <text>rzemiosło ; drewno ; tartaki  ; Małopolska</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143014">
                <text>fotografia przedstawia tarcie belek; przy maszynie stoi mężczyzna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143015">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143016">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143017">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143018">
                <text>1986</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143019">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143020">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143021">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143022">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143023">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143024">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143025">
                <text>PAE_FNK_23.37.XIV_G.4.1.1_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="17">
        <name>drewno</name>
      </tag>
      <tag tagId="592">
        <name>Lipnica Wielka</name>
      </tag>
      <tag tagId="590">
        <name>okolice Nowego Targu</name>
      </tag>
      <tag tagId="19">
        <name>rzemiosło</name>
      </tag>
      <tag tagId="613">
        <name>tarcie drewna</name>
      </tag>
      <tag tagId="614">
        <name>tartak</name>
      </tag>
      <tag tagId="612">
        <name>tartaki</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="10469" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10447">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/f9d5968376cb165a938be4cf7c9ddc33.pdf</src>
        <authentication>14db156f77c5014e310ad8a6d578afd4</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124611">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:609</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124612">
                <text>1967</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124613">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:558</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124614">
                <text>Obrona wartości i znaczenia jednostki w poglądach sufików (mistyków) islamu / ETNOGRAFIA POLSKA 1967 t.11</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124615">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1967 t.11, s.265-284</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124616">
                <text>Mrozek, Anna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124617">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124618">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124619">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="124620">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124621">
                <text>ANNA

MROZEK

OBRONA WARTOŚCI I Z N A C Z E N I A JEDNOSTKI
W POGLĄDACH SUFIKÓW (MISTYKÓW) I S L A M U
Z pojęciem m i s t y c y z m u współczesnemu c z y t e l n i k o w i k o j a r z y się
bierna postawa człowieka w stosunku do otaczającego go świata, p r o ­
wadząca do negacji wartości i dążeń ogólnoludzkich. Z p u n k t u w i d z e n i a
n o r m i zasad współczesnego życia m i s t y c y z m oceniany jest negatywnie.
W niektórych k r a j a c h , w których t r a d y c j e m i s t y c y z m u przetrwały do
czasów współczesnych (np. I n d i a , Persja, T y b e t itp.), dość l i c z n i p r z e d ­
stawiciele tego światopoglądu są swego rodzaju plagą społeczną: n i e p o ­
dejmując żadnej działalności p r o d u k c y j n e j (utrzymują się głównie z jał­
mużny) oraz wzbudzając wciąż jeszcze podziw i szacunek okolicznej
ludności — odciągają tę ostatnią od problemów i potrzeb współczesnego
życia, utrudniając t y m s a m y m t a k m a t e r i a l n y , j a k i socjalny postęp
ludności t y c h krajów. O ile j e d n a k dzisiaj słusznie oceniamy m i s t y c y z m
n e g a t y w n i e j a k o światopogląd, który o d g r y w a już t y l k o hamującą rolę
w r o z w o j u życia społecznego, o t y l e zasadniczo różna będzie jego ocena
w okresie p o w s t a w a n i a i r o z w o j u tego k i e r u n k u , t o jest w Okresie śred­
niowiecza.
W średniowieczu, k i e d y ogólne zasady życia i postępowania w i e r n y c h
ustalone zostały ostatecznie w o p a r c i u o dogmatykę religijną, m i s t y c y z m
był próbą wyjścia ze z góry u s t a l o n y c h schematów n a rzecz i n d y w i d u a l ­
nego k o n t a k t u człowieka z bogiem, co w prostej l i n i i prowadziło do za­
akcentowania w y s o k i e j wartości j e d n o s t k i z jednej s t r o n y oraz z a k w e ­
stionowania wartości d o g m a t y k i r e l i g i j n e j z d r u g i e j . W s z y s t k i e t e ele­
m e n t y występują ze szczególną wyrazistością w sufizmie (mistycyzmie)
a r a b s k i m , będącym p r z e d m i o t e m rozważań niniejszego artykułu.
M i s t y c y z m muzułmański posiada w i e l e cech wspólnych z m i s t y c y z ­
m e m chrześcijańskim. Oba t e k i e r u n k i łączy wspólny cel, j a k i m jest
poszukiwanie osobistego, głębokiego k o n t a k t u z bogiem; wspólny jest
także p u n k t dojścia n a j w y b i t n i e j s z y c h przedstawicieli m i s t y c y z m u m u -

�266

ANNA

MROZEK

zułmańskiego ( I b n 'ArabT, 1165—1240) i chrześcijańskiego ( M i s t r z E c k h a r t , X I V w.) — panteizm. A l e n a g r u n c i e w s c h o d n i m m i s t y c y z m p r z y ­
biera t y m gwałtowniejsze, t y m bardziej skrajne f o r m y , i m większe jest
oddalenie i absolutyzm A l l a h a .
M a h o m e t — twórca r e l i g i i i s l a m u — zarówno w s w y m postępowaniu,
j a k i w nauce przez siebie głoszonej pozostał w i e r n y pesymistycznej
koncepcji świata charakterystycznej d l a współczesnych m u p l e m i o n k o ­
czowniczych. C i ostatni, żyjąc w w a r u n k a c h niezmiernie t r u d n y c h , w n i e ­
u s t a n n y m lęku przed siłami p r z y r o d y , którym nie b y l i w stanie się
przeciwstawić, w i e r z y l i , że na życiu człowieka ciąży bezwzględne f a t u m .
T e n f a t a l i z m l u b w i a r a w przeznaczenie przejęte zostały w całej r o z ­
ciągłości przez Mahometa, z t y m jednak, że uzyskały zabarwienie r e l i ­
gijne. Skoro wszystko podlega zmianom, a życiem l u d z k i m rządzi p r z e ­
znaczenie, sprawcą z m i a n i wydarzeń zarówno w odniesieniu do świata,
j a k i samego człowieka — i t o w sensie a b s o l u t n y m — jest t y l k o i w y ­
łącznie A l l a h . D l a Mahometa A l l a c h jest a b s o l u t n y m władcą, siłą, która
sprawuje władzę n a d w s z y s t k i m i rzeczami, włączając w to człowieka
i jego działanie.
Posiadamy dokładne ślady tego w K o r a n i e . Następujące przykłady
są n i e l i c z n y m i w y b r a n y m i spośród w i e l u podobnych w swej w y m o w i e
sur K o r a n u : „Fa i n n a A l l a h j a d a l l a m a n jaszá'a w a jahada m a n jaszá'a"
(Bóg sprawia, że błądzi t e n , kogo on w y b i e r a , i p r o w a d z o n y jest t e n ,
kogo on w y b i e r a ) ; „Jakhalaga m a jaszá'a" ( T w o r z y o n , co zechce) ;
„ W a l a k i n n a A l l a h jamanna'alá m a n jasza'a m i n ' a b a d a n " (Bóg udziela
łaski błogosławieństwa k o m u chce spośród s w y c h s ł u g ) .
T e n p u n k t w i d z e n i a w s w y m aspekcie teologicznym podkreśla abso­
l u t n y a u t o r y t e t boga wobec jego stworzenia, a w aspekcie e t y c z n y m
sugeruje deterministyczne stanowisko w odniesieniu do działania l u d z ­
kiego. Zasady te zostały zaakceptowane przez wczesnych muzułmanów-Arabów w sensie dosłownym. Przenosząc n a A l l a h a absolutną władzę
przypisywaną dotąd szejkom, b e d u i n i arabscy a k c e p t o w a l i n i e o g r a n i ­
czoną władzę i a u t o r y t e t A l l a h a , z czego wynikała teoria etycznego det e r m i n i z m u : bóg może uczynić wszystko, nawet t o , co jest n i e s p r a w i e d ­
l i w e i nierozsądne. A k c e p t o w a l i o n i również skrajnie f a t a l i s t y c z n y pogląd
Mahometa, że człowiek n i e jest n i c z y m więcej, j a k b e z w o l n y m i n s t r u ­
m e n t e m w rękach A l l a h a . T a teoria, znana pod nazwą f a t a l i z m u a r a b ­
skiego, wyrosła na g r u n c i e i s l a m u (a p r z y n a j m n i e j podniesiona przez
niego do r a n g i d o g m a t u w i a r y ) , stawia religię muzułmańską w rzędzie
1

2

3

1

2

3

Koran,
Koran,
Koran,

X X X V , 7.
X X X , 54.
X I V , 10.

�WARTOŠC

J E D N O S T K I W POGLĄDACH

SUFIKĎW

267

ideologii negującej wartość j e d n o s t k i i j e j działania nawet w dziele włas­
nego zbawienia.
Jeżeli jednak t a k pojęte zasady i s l a m u zyskiwały sobie zwolenników
wśród d z i k i c h szczepów arabskich koczowników, to już w p i e r w s z y m
w i e k u e r y muzułmańskiej masowe p r z e j m o w a n i e zasad nowej r e l i g i i
przez n a r o d y podbite, stojące na znacznie wyższym stopniu r o z w o j u
k u l t u r a l n e g o od Arabów — u w a r u n k o w a n e zresztą koniecznością p o l i ­
tyczną, a nade wszystko ekonomiczną — powoduje narastanie prądów
k r y t y c z n y c h , wykazujących sprzeczności tkwiące w K o r a n i e , l u b też
wręcz o p o z y c y j n y c h w stosunku do panującej d o g m a t y k i i s l a m u . Do n a j ­
bardziej niebezpiecznych nurtów h e t e r o d o k s y j n y c h w obrębie i s l a m u
należał właśnie s u f i z m .
S u r o w y i s k r a j n y m o n o t e i z m islamu, wykluczający wszelkie pośred­
n i c t w o świętych, syna bożego, czy m a t k i bożej — powoduje wśród m u ­
zułmańskich sufików t y m silniejsze, t y m hardziej namiętne pragnienie
znalezienia pomostu l u b spójni z odległym bogiem. Następstwem tego
p r a g n i e n i a jest niezwykły r a d y k a l i z m poglądów wczesnych r e p r e z e n t a n ­
tów s u f i z m u , prowadzący nie rzadko do utożsamiania się t y c h ostatnich
z bogiem. R a d y k a l i z m t e n jest również jedną z cech odróżniających s u ­
fików od reprezentantów średniowiecznej m i s t y k i chrześcijańskiej.
I.

GENEZA

I

ROZWÓJ

SUFIZMU

W końcu I I w i e k u e r y muzułmańskiej, t j . w I X w., p o j a w i a się po
raz pierwszy nazwa sufi w odniesieniu do l u d z i , którzy p r o w a d z i l i
s k r o m n y , ascetyczny t r y b życia, Nazwa sufi w y p r o w a d z o n a została od
arabskiego w y r a z u : as-suf (wełna) i oznaczała l u d z i odzianych w wełnę,
t j . osoby, które używały najbardziej prostego wełnianego odzienia, o d ­
rzucając wszelkie p r z e j a w y w y g o d y czy luksusu. S u f i z m rozwinął się
najszerzej i najpełniej na gruncie p e r s k i m ; i t u t a j używano w odnie­
sieniu do mistyków określenia analogicznego: paszmina-pusz — odziani
w wełnę. N i e k i e d y w y p r o w a d z a się również nazwę sufików od w y r a z u
as-safa, co oznacza czystość.
S u f i z m był częściowo p r o d u k t e m w p ł y w ó w h e l l e n i s t y c z n y c h . W y ­
rósł on na f a l i ogromnego zainteresowania wiedzą grecką i był próbą
przezwyciężenia p r y m i t y w n y c h zasad islamu. S u f i z m odbiegał b o w i e m
od zasad w i a r y chociażby w t y m punkcie, że odrzucił wartość udziału
ciała w spełnianiu obowiązków r e l i g i j n y c h . W oparciu o naukę neoplatoników suficy głosili, że ciało u t r u d n i a t y l k o rozwój ducha, co pozo­
stawało w zasadniczej sprzeczności z dogmatyką islamu, głoszącą tezę
o cielesnym z m a r t w y c h w s t a n i u człowieka po śmierci. W t y m w y p a d k u
więc, suficy nie dołączyli się do t r a d y c j i p r o r o k a , lecz przejęli idee obce

�268

ANNA

MROZEK

i nie znane wczesnemu okresowi i s l a m u , podkreślając s u b i e k t y w n y i czy­
sto d u c h o w y k o n t a k t człowieka z bogiem.
N e o p l a t o n i z m nie jest j e d n a k j e d y n y m źródłem, z którego czerpali
suficy. Poza neoplatonizmem s u f i z m czerpie najobficiej ze źródeł staro­
perskich, a pośrednio h i n d u s k i c h . Persowie b o w i e m , b l i s k o s p o k r e w n i e n i
z Indią p r z e j m o w a l i od d a w n a — głównie w w i e r z e n i a c h l u d o w y c h —
k u l t y i p r a k t y k i mistyczne z k r a j u , stanowiącego ojczyznę t e o r i i m i ­
stycznych i teozoficznych. W P e r s j i też, której ludność n a j t r u d n i e j
spośród krajów p o d b i t y c h przez Arabów przejmowała zasady n o w e j
w i a r y , najłatwiej powstawały k i e r u n k i , pozostające w j a w n e j opozycji
w s t o s u n k u do zasad sformułowanych w K o r a n i e . Rozwijający się p i e r ­
w o t n i e głównie na gruncie p e r s k i m s u f i z m obejmuje wkrótce s w y m za­
sięgiem także inne obszary państwa arabskiego, przeżywając największy
rozkwit w wiekach I X — X I .
S u f i z m nie znajduje podstawy d l a swej t e o r i i w K o r a n i e . P r z e ­
ciwnie, t e n o s t a t n i stwierdza wręcz: „ L a r a h b a n i j j a fi-1-islám" (Nie m a
ascetyzmu w islamie). Suficy czerpali więc przede w s z y s t k i m ze źródeł
pozamuzułmańskich, co musiało odbić się n i e k o r z y s t n i e n a treści i c h
n a u k i z p u n k t u w i d z e n i a interesów r e l i g i i i s l a m u . Jeśli n a w e t suficy
nawiązywali do K o r a n u , t o c z y n i l i t o j e d y n i e na drodze alegorycznej
i n t e r p r e t a c j i t e k s t u świętej księgi, co pozostawało w j a w n e j sprzecz­
ności ze s t a n o w i s k i e m dogmatyków i s l a m u , nakazujących
dosłowne
ujmowanie tekstu Koranu.
Jeśli można określić ogólnie w k i l k u słowach wartość r u c h u sufików,
jaką m a o n dla nas dzisiaj, z p e r s p e k t y w y spojrzenia h i s t o r y k a , t o
Określilibyśmy ją j a k o odwagę samodzielnego myślenia, odwagę wyła­
m a n i a się z uwłaczającego godności l u d z k i e j nakazu bierności i bez­
wolnego poddania się *, odwagę graniczącą. z z u c h w a l s t w e m , bo p r o w a ­
dzącą do utożsamienia się z bogiem. S u f i z m m a d l a nas również zna­
czenie szersze, socjalne, był o n b o w i e m r u c h e m , występującym w o b r o ­
nie sprawiedliwości i równości społecznej i odwoływał się w s w y m d z i a ­
łaniu zewnętrznym, p r o p a g a t o r s k i m do s u m i e n i a jednostek (a n i e spo­
łeczeństwa w i e r n y c h j a k o całości, j a k t o c z y n i K o r a n ) . Zresztą s u f i z m
rozwijał się n a j b u j n i e j wśród niższych w a r s t w k l a s y średniej, wrażliwej
na cierpienie l u d z k i e , które nierzadko było także i c h udziałem.
II. PODZIAŁ

SUFIZMU

W w i e l u opracowaniach zachodnich l u b muzułmańskich podział s u f i z m u d o k o n y w a n y jest w zależności o d wartości r e l i g i j n y c h w n i e s i o T a k i e jest dosłowne z n a c z e n i e słowa i s l a m : p o d d a n i e
się w o l i boga.
4

się, podporządkowanie

�WARTOŚĆ

JEDNOSTKI W POGLĄDACH

269

SUFIKOW

n y c h przez reprezentantów tego k i e r u n k u , co zaciemnia obraz i c h rze­
c z y w i s t y c h poglądów. I t a k na przykład znawca
średniowiecznej
filozofii
arabskiej, wykładowca f i l o z o f i i i s l a m u n a U n i w e r s y t e c i e
w A l e k s a n d r i i , A . E. A f f i f i , przeprowadza podział s u f i z m u w zależności
od sposobu u j m o w a n i a boga przez jego reprezentantów. Wyróżnia o n
w r u c h u sufików t r z y podstawowe koncepcje boga: etyczną, estetyczną
i panteistyczną .
5

A n g i e l s k i uczony zaś, R. A . Nicholson, w y b i t n y znawca m i s t y k i m u ­
zułmańskiej, w y d a j e się łączyć s u f i z m z teologią ortodoksyjną: „Muzuł­
mańscy scholastycy wysuwają na p l a n p i e r w s z y aspekt transcendencji;
suficy, postępując za i c h przykładem, połączyli aspekt transcendencji
z immanencją" .
6

Najczęściej s p o t y k a n y m s t a n o w i s k i e m jest jednak pogląd, że wła­
ściwy m i s t y c y z m i s l a m u zaczyna się o d wystąpienia al-Ghazállego
(zm. 1111). B y ł o n bez wątpienia ważną postacią w dziejach s u f i z m u ,
a jeszcze bardziej w teologii i s l a m u , z t y m jednak, że główne jego zasługi
polegają n a dostosowaniu zasad s u f i z m u do obowiązujących n o r m dogma­
t y k i i s l a m u l u b , ściślej mówiąc, na podporządkowaniu s u f i z m u o r t o ­
d o k s j i . Z t y c h też względów — podtrzymując w pełni doniosłą rolę
a l - G h azali ego w dziele zahamowania heterodoksyjnego n u r t u r o z w o j u
s u f i z m u — d z i e l i m y etapy r o z w o j u s u f i z m u na t r z y okresy:
1) okres wczesny, to jest od początku I X w . do c h w i l i wystąpienia
al-Ghazaliego;
2) s u f i z m r e p r e z e n t o w a n y przez samego al-Ghazáliego oraz k i e r u ­
nek j a k i e m u nadał o n początek;
3) poglądy I b n ' A r a b i e g o , najwybitniejszego i najpełniejszego r e p r e ­
zentanta p a n t e i z m u na g r u n c i e i s l a m u .

III.

PRZEDSTAWICIELE WCZESNEGO

OKRESU SUFIZMU

I

I C H POGLĄDY

S u f i c y tego okresu n i e łączą się w ściślejsze u g r u p o w a n i a , nie r e p r e ­
zentują też określonej, j e d n o l i t e j t e o r i i . Może właśnie dlatego jest t o
okres najbardziej b u r z l i w e g o r o z w o j u i d e i s u f i z m u , okres, w którym
działają najśmielsi jego reprezentanci.
O przedstawicielach s u f i z m u tego okresu w i e m y bardzo niewiele,
a z twórczości i c h zachowały się j e d y n i e drobne f r a g m e n t y prac, n a j ­
częściej drogą r e l a c j i współczesnych i m opozycjonistów, t o jest t r a d y ­
cjonalistów i s l a m u . Oczywiście błędne byłoby twierdzenie, że wszyscy
A . E . A f f i f i , The Rational
and Mystical
the Straght Path, N e w Y o r k 1958, s. 175.
5

6

R. A . N i c h o l s o n ,

Mysticism,

Interpretation

[ w : ] Legacy

of

Islam,

of Islam,
London

[w:]

Islam

1952, s. 212.

�270

ANNA

MROZEK

suficy — nawet reprezentanci tego najbardziej twórczego, wczesnego
okresu — a t a k o w a l i ortodoksyjne zasady w i a r y i s l a m u l u b odrzucali
większość jego dogmatów. P r a w d z i w a jest natomiast teza, że wszyscy
oni w c h o d z i l i w kolizję z tezami teologii n o r m a t y w n e j i s l a m u .
Wśród sufików tego okresu n i e b r a k t a k i c h reprezentantów, którzy
o d m a w i a l i w y k o n y w a n i a j a k i c h k o l w i e k p r a k t y k r e l i g i j n y c h , określając
je j a k o bezużyteczne w osiąganiu rzeczywistego, p r a w d z i w e g o k o n t a k t u
z bogiem; n i e b r a k również i takich, którzy w r a z z przepisami ściśle
r e l i g i j n y m i odrzucali również p r a w o d a w s t w o muzułmańskie, szarl'a, j a k o
bezużyteczne d l a osiągnięcia i c h własnych celów.
Obok n i c h działają suficy, którzy t y l k o częściowo odrzucają przepisy
K o r a n u ; nie b r a k również t a k i c h , którzy wykonując wszystkie obowiązki,
spoczywające na każdym muzułmaninie, nasycają je j e d y n i e wewnętrzną
treścią, nadając i m n o w y sens . Proste, mechaniczne i monotonne for­
mułki i obrzędy i s l a m u , nawet w t e d y , k i e d y wypełniane są przez s u f i ­
ków w całej rozciągłości, nie są już t y l k o a k t e m bezwolnego poddania
się — j a k tego chce t r a d y c j o n a l i z m — lecz stają się czymś głęboko oso­
b i s t y m , a k t e m spełnianym przez człowieka świadomego swej wartości.
J a k dalece świadomi swej wartości b y l i suficy, świadczy n a j l e p i e j
wypowiedź jednego z teoretyków tego k i e r u n k u , jednego z pierwszych,
który dokonał opisu t e o r i i i p r a k t y k suficznych, a m i a n o w i c i e : D h u -1-Num'a, działającego na terenie E g i p t u w I X w . Wprowadził on p i e r w ­
szy na terenie i s l a m u pojęcie gnosis (ma'rifa), w i e d z y osiąganej w eksta­
zie, różniącej się jednak zasadniczo od w i e d z y t r a d y c j o n a l n e j ('ilm),
sprowadzającej się do znajomości t e k s t u K o r a n u i t r a d y c j i . Z a p y t a n y ,
j a k poznał boga, odpowiedział: „znam go przez siebie samego" . O d n a j ­
d y w a n i e w i e d z y o bogu w s a m y m sobie nie m a nic wspólnego z p o s t u ­
l o w a n y m przez i s l a m a k t e m pokornego poddania się bogu i — w p o ­
łączeniu z przyjmowaną przez Dhu-1-Nün'a teorią gnosis —• jest n a j ­
bardziej przekonującym d o w o d e m jego w i a r y w siłę własnego umysłu
oraz znaczenie własnej osoby.
7

8

Poglądy sformułowane przez Dhu-1-Nüna uzyskują pełniejszą w y ­
mowę w twórczości jednego z n a j r a d y k a l n i e j s z y c h , a także n a j w y ­
b i t n i e j s z y c h sufików omawianego okresu, Persa A b u Jazid
(Bajazíd) z Bistám (zm. 875). Uchodzi on za pierwszego przedstawiciela p a n D o t a k i c h reprezentantów s u f i z m u należeli członkowie s e k t y B a t i n i ( C i ,
którzy odwołują się do swego' wnętrza), powstałej już u schyłku o m a w i a n e g o
o k r e s u s u f i z m u . Członkowie tej s e k t y wypełniali w z a s a d z i e w s z y s t k i e obowiązki
r e l i g i j n e , nadając i m j e d n a k własną, wewnętrzną treść; b y l i oni także z w o l e n n i ­
k a m i a l e g o r y c z n e j i n t e r p r e t a c j i t e k s t u K o r a n u . Z c z a s e m nazwą B a t i n i j a określać
zaczęto w s z y s t k i c h ezoteryków i s l a m u .
7

8

C y t . za N i c h o l s o n e m ,

op. cit., s. 215.

�"WARTOŚĆ

JEDNOSTKI W

POGLĄDACH

271

SUFIKĎW

t e i z m u perskiego. O jego życiu i twórczości w i e m y bardzo niewiele.
Przypisuje m u się wypowiedź zawartą w p r a c y Ibn'Arablego, później­
szego panteisty arabskiego, zatytułowanej: Al-Futühat
al-Makijjah
(Ob­
jawienia
mekkańskie): „Kiedyś on [bóg], wzniósł mnie do siebie i p o ­
stawił przed sobą mówiąc: O Abu Jaziddzie, moje stworzenia pragną
oglądać ciebie. Odpowiedziałem wówczas: przystrój m n i e w jedność
i ubierz m n i e w twoją samotność oraz podnieś m n i e do t w o j e j jedności
tak, aby t w o j e stworzenia, k i e d y m n i e zobaczą, powiedziały: widzieliśmy
ciebie ( t j . boga), i to będziesz t y ( t j . b ó g ) " . Z przytoczonej wyżej w y ­
powiedzi Abu Jazida w y n i k a , że p r z y n a j m n i e j w t y m miejscu m i s t y ­
c y z m jego nie m a nic wspólnego z panteistyczną tendencją autożsam i a n i a się z bogiem na zasadzie wszechobecności l u b tożsamości boga
ze w s z y s t k i m i b y t a m i . Ta wypowiedź m a na celu j e d y n i e podkreślenie
własnej wartości, wywyższenie samego siebie t y l k o przez podkreślenie
swej jedności, a n a w e t tożsamości z bogiem. T e n sam sens wyraża jego
oświadczenie, stanowiące zresztą rodzaj podsumowania jego poglądów.
Subhani, má a'zama s z a ' n l " (Cześć m i ! J a k w i e l k i jest mój m a j e s t a t ) .
Nic dziwnego, że t a k pojęty „mistycyzm" spowodował gwałtowną r e a k ­
cję i represje ze s t r o n y o r t o d o k s j i muzułmańskiej.
Nieco więcej w i e m y o życiu innego w y b i t n e g o przedstawiciela s u ­
f i z m u , również Persa, a m i a n o w i c i e : Abü-1-Mughit a l - H u s a j n i b n M a n cür i b n Muhammád al-Baidáwi al-Halladż. U r o d z o n y w r o k u 858 w T u r ,
w latach 873—897 żyje z dala od ludzi, pobierając nauką u trzech m i ­
strzów sufickich tego okresu. T u s t a r i , ' A m r M a k k i , a przede w s z y s t k i m
Dżunajda. Pod wpływem nie znanych bliżej wydarzeń l u b przyczyn, o d ­
dziela się al-Halladż od s w y c h dotychczasowych nauczycieli i rozpoczyna
działalność całkowicie samodzielną, wyrażającą się w głoszeniu własnej
n a u k i , sprzecznej z poglądami w s p o m n i a n y c h wyżej mistrzów s u f i c k i c h .
W trakcie wędrówki pątniczej, na jaką wyrusza, rozpowszechnia własne
poglądy poprzez kazania, które wygłaszał wszędzie, gdziekolwiek się
pojawił. Szlak jego wędrówki przebiegał przez Persję, Indię, T u r k i e ­
stan. W r o k u 908 al-Halladż skupia już wokół siebie poważną liczbę
uczniów.
9

10

Jego nauka w porównaniu z A b u Jazidem w y d a j e się zawierać m n i e j
elementów upojenia nie t y l e mistycznego, co upojenia sobą; jest n a t o ­
miast bardziej konsekwentna i nie m n i e j r a d y k a l n a . D o k t r y n a a l - H a l ladża zawarta w jego niedawno o d k r y t e j pracy:
Kitabu-l-Tawasm
(Księga ozdób), stanowiła wystarczający szok d l a muzułmanów, nawet
C y t . za A . J . A r b e r r y, Sufism
L o n d o n 1956, s. 55.
Tamże, s. 54.
8

10

—

an Account

of

the

Mystics

of

Islam,

�272

ANNA

MROZEK

wyłączając jego słynną formułę: ,,Ana-haqq" (Ja jestem prawdą, t j .
bogiem), stanowiącą rodzaj podsumowania jego n a u k i .
Zgodnie z poglądami al-Halladża bóg, którego istota jest tożsama
z miłością (w ujęciu o r t o d o k s j i władcą a b s o l u t n y m , s u r o w y m sędzią),
t w o r z y człowieka według swoich wyobrażeń, a człowiek kochając go
przechodzi duchowe przeobrażenie, w w y n i k u którego odnajduje owo
boskie wyobrażenie, koncepcję obecną p r z y t w o r z e n i u i staje śię j e d ­
nością z boską wolą i naturą. ,,Ja jestem t y m , którego k o c h a m ( t j . b o ­
giem) — oświadcza al-Halladż — a t e n , którego kocham, t o j a . Jesteśmy
d w o m a umysłami (duchami) mieszkającymi w j e d n y m ciele. Jeśli oglą­
dasz mnie, oglądasz jego, a jeśli oglądasz jego, widzisz nas o b u " .
Istota poglądów obu o m a w i a n y c h dotąd reprezentantów p a n t e i z m u
sufickiego s p r a w i a wrażenie czegoś niepełnego, niedostatecznie uzasad­
niającego nazwę p a n t e i z m u . T k w i to przede w s z y s t k i e m w fakcie, że
sufików absorbowała głównie relacja: bóg-człowiek, a dopiero potem
bóg-świat. Celem i c h było przede w s z y s t k i m wytrącenie człowieka ze
stanu bierności i poczucia całkowitej bezsilności, do czego p u n k t w y j ­
ścia stanowiło przekonanie o własnej wartości. Panteizm sufików a r a b ­
skich n i g d y nie nabrał c h a r a k t e r u pełnego i konsekwentnego, j a k t o na
przykład miało miejsce u m i s t r z a Eckharda na Zachodzie w k i l k a w i e ­
ków później; nawet poglądy najwybitniejszego przedstawiciela p a n t e i z m u
na gruncie i s l a m u Ibn'ArabTego obciążone są tą samą niekonsekwencją.
W poglądach al-Halladża jednak zasługuje na uwagę jeszcze o w o
subtelne podkreślenie d u c h o w e j spójni człowieka z bogiem, co znajduje
swoje odbicie w „odnajdywaniu w sobie bożej koncepcji obecnej p r z y
t w o r z e n i u " i co jest równoznaczne z podkreśleniem w y s o k i c h walorów
poznawczych umysłu ludzkiego. Al-Halladż jest może najbliższy filozo­
f o m : występował o n j a w n i e i konsekwentnie p r z e c i w k o powszechnie
u z n a w a n y m a u t o r y t e t o m , j a k również t r a d y c j i islamu, przeciwstawiając
i m a u t o r y t e t personalny, osiągany na drodze i n d y w i d u a l n e g o wysiłku.
Al-Halladż wystąpił także przeciwko największej świętości i s l a m u : prze­
c i w k o a u t o r y t e t o w i p r o r o k a . Ciekawa jest p r z y t y m rzecz, że uważał o n
za świętego (a świętość, jego zdaniem, j a k o f o r m a nawiązywania bez­
pośredniego k o n t a k t u z bogiem była czymś więcej niż rolą i pozycją
proroka), a n a w e t za bezpośrednią reinkarnację boga, Jezusa Chrystusa.
Postawienie zaś Jezusa nad M a h o m e t e m było w gruncie a r a b s k i m czymś
więcej niż opozycją w stosunku do ortodoksyjnego n u r t u i s l a m u : było
odstępstwem od w i a r y .
11

Wszystkie te poglądy al-Halladża, głoszone j a w n i e i otwarcie wszę­
dzie, gdzie t y l k o się pojawił, spowodowały zrazu d w u k r o t n e jego aresz11

C y t . z a N i с h o ! s o n e m, op. cit., s. 218.

�WAHTOSC

J E D N O S T K I "W P O G L Ą D A C H

SUFIKÓW

273

towanie i osadzenie w więzieniu, a w r o k u 922 w y r o k śmierci, w y k o ­
n a n y w sposób szczególnie o k r u t n y : łamanie kołem, ukrzyżowanie, o d ­
cięcie głowy i spalenie.
Po śmierci al-Halladża, wobec wzmagających się r e p r e s j i ze s t r o n y
o r t o d o k s j i muzułmańskiej i często pojawiających się wyroków śmierci
w stosunku do p r z e d s t a w i c i e l i s u f i z m u , t e n o s t a t n i rozpada się na d w a
u g r u p o w a n i a : pierwsze, z ośrodkiem w Bagdadzie — gdzie policja k a l i f a
była szczególnie czujna — zbliżające się do stanowiska o r t o d o k s j i i d r u ­
gie, bardziej r a d y k a l n e , z ośrodkiem w Chorosanie (Persja).
W obliczu narastających represji, śmiałe poglądy sufików dochodzą
rzadziej do głosu. Dość rozpowszechnioną metodą sufików było w t y m
czasie spełnianie przez n i c h w s z y s t k i c h obowiązków r e l i g i j n y c h n a k a z y ­
w a n y c h przez K o r a n , p r z y równoczesnym stosowaniu m e t o d y „protestu
wewnętrznego]". N a przełomie w i e k u X — X I powstają także szkoły i sek­
t y r e l i g i j n e o z a b a r w i e n i u m i s t y c z n y m . Do t a k i c h należała sekta M e lámetija l u b Melámija (ci, którzy wyrażają swą naganę). Członkowie t e j
s e k t y p r o w a d z i l i t r y b życia n i c z y m n i e wyróżniający się od otoczenia,
spełniali wszelkie p r a k t y k i r e l i g i j n e , w y k o n y w a l i różne zawody i t p . ;
ich nagana miała charakter „wewnętrzny" i godziła w e wszystkie prze­
jawy hipokryzji w religii.
Podobną, choć bardziej jawną i radykalną, drogę obrał p e r s k i m i ­
s t y k — Abü Sa'Td (967—1049), związany z bardziej r a d y k a l n y m i u g r u ­
p o w a n i a m i s u f i z m u tego okresu i skłaniający się k u p a n t e i z m o w i . W jego
poglądach i sposobie życia o d n a j d u j e m y wartości socjalne tkwiące w s u fizmie. Wnosi on zupełnie odmienne p o j m o w a n i e świętości w porówna­
n i u ze s w y m i p o p r z e d n i k a m i . Jego zdaniem święty jest n i e t e n , k t o
zagłębia się w k o n t e m p l a c j i , odgradzając się od świata, lecz t e n , k t o żyje
wśród i n n y c h l u d z i , dzieląc z n i m i i c h t r o s k i i radości. N i e widział o n
lepszej d r o g i zbliżania się do boga, j a k przynoszenie radości l u b choćby
t y l k o u l g i w cierpieniach l u d z i o m ze swego otoczenia. Podzielał o n sta­
nowisko s w y c h poprzedników sądząc, że p r a w a nakreślone przez K o r a n
mogą mieć znaczenie t y l k o d l a t y c h , którzy jeszcze podążają ścieżką k u
doskonałości, są jednak zbędne d l a t y c h , którzy ją już osiągnęli.
Zabronił o n podobno s w y m uczniom p i e l g r z y m k i do M e k k i , a Ká'be
nazwał „domem k a m i e n i a " ; k i e d y indziej, słysząc nawoływanie muezzina
do m o d l i t w y , odmówił przerwania mistycznego tańca s w y c h uczniów,
twierdząc, że to właśnie jest i c h służbą modlitewną.
Śmiałe poglądy A b u Sa'ida są już jednak n a początku w i e k u X I p r z y ­
p a d k i e m odosobnionym. Ortodoksja muzułmańska zajmuje stopniowo
w życiu państwa arabskiego coraz większą rolę. Dzieje się t a k n i e t y l k o
dlatego, że przejmując powierzchownie argumentację greckiej n a u k i p o ­
t r a f i ją już wykorzystać w walce z k i e r u n k a m i bazującymi na t e j nauce,
18 — E t n o g r a f i a P o l s k a , t. X I

�274

ANNA

MROZEK

ale także dlatego, że w s k u t e k u p a d k u politycznej potęgi państwa a r a b ­
skiego ortodoksja r e l i g i j n a spełnia ważną rolę pomocnika kalifów
w u t r z y m y w a n i u mas w karności i posłuszeństwie.
Ogromną rolę w sprowadzaniu w i e r n y c h na utartą drogę obowiązków
r e l i g i j n y c h , j a k również w u p o r c z y w y m zwalczaniu w s z e l k i c h heterodoks y j n y c h odłamów w obrębie i s l a m u , odegrał al-Ghazall, w y b i t n y teolog
i m i s t y k islamu, który daje też początek d r u g i e m u okresowi s u f i z m u .

IV. D R U G I

OKRES SUFIZMU.

A L -GH AZ ALI

Al-Ghazáli (Abu H a m i d M u h a m m a d i b n M u h a m m a d al-Tusi) urodził
się w Tus w Chorosanie, a więc na gruncie p e r s k i m , w r o k u 1059.
Wcześnie osierocony, wychowywał się w d o m u przyjaciela swego ojca,
zwolennika s u f i z m u . M i m o że żył w otoczeniu sufików i uprawiał i c h
p r a k t y k i , n i e znajdował w n i c h zaspokojenia, a jego wątpliwości g r a ­
niczyły ze sceptycyzmem.
W r o k u 1085 przybył na dwór w e z y r a seldżuckiego, patrona teolo­
g i i — Nizám a l - M u l k a , gdzie łącznie z i n n y m i teologami uprawiał spe­
k u l a c j e teologiczne. O d r o k u 1091 objął stanowisko wykładowcy w A k a ­
d e m i i N i z a m i j s k i e j o charakterze ściśle teologicznym. W t y m czasie
wzmaga się jego p e s y m i z m i sceptycyzm, co S k ł a n i a go do podjęcia
gruntowniejiszych studiów filozoficznych. N i e umiłowanie w i e d z y pcha
go jednak na tę drogę; al-Ghazali n i e był b y n a j m n i e j t y p e m naukowca
pragnącego dojść do o d k r y c i a p r a w d d l a n i c h samych l u b d l a własnego
zadowolenia. Jego poszukiwania i studia miały na celu u z d r o w i e n i e
teologii islamu, nadanie j e j formułom i przepisom f o r m y najbardziej
przekonywającej i skutecznej. Rezultatem jego studiów n a d filozofią
była też praca Tahafut al-Falasif
(Obalenie,
zaprzeczenie
filozofii)
pod­
dająca druzgocącej k r y t y c e poglądy filozofów arabskich z p u n k t u w i ­
dzenia teologii.
Dopiero po napisaniu tej p r a c y al-Ghazali zwraca się do m i s t y c y z m u .
Jak to sam określa w swej autobiografii, bóg zwrócił m u wiarę i u s u ­
nął jego zwątpienia. W r o k u 1095 złożył swój urząd w A k a d e m i i i opusz­
cza Bagdad, udając się w z o r e m d a w n y c h sufików na tułaczkę pątniczą.
A l e m i s t y c y z m jego nie ma nic wspólnego z poglądami wczesnych s u f i ­
ków. Jest on p o z b a w i o n y zupełnie owego porywającego entuzjazmu
i pewności siebie, przeświadczenia, że jest się równym bogu. W b r e w
poglądom wczesnych mistyków al-Ghazáli sądzi, że zbliżać się będzie
do boga n a mocy oświecenia i łaski, a n i e w s k u t e k wysiłku samodziel­
nego. N i e może t u też być m o w y o j a k i c h k o l w i e k tendencjach p a n t e i stycznych, przeciwnie: p r z e j m u j e o n , a n a w e t poważnie rozbudowuje,

�WARTOŚĆ

J E D N O S T K I W POGLĄDACH

SUFIKÓW

275

cały arsenał argumentów o r t o d o k s y j n y c h . Występując p r z e c i w k o tezom
filozofów arabskich al-Ghazali p r z e c i w s t a w i a i c h nauce teorię predes t y n a c j i i okazjonalizmu boskiego, z t y m t y l k o , że w nowej szacie
słownej przejętej od tychże filozofów. I t a k na przykład, związek p o ­
szczególnych czynności, wydarzeń, ruchów, słowem zjawisko p r z y c z y n y
i s k u t k u , polega — zdaniem al-Ghazaliego — na naczelnej mocy boga,
m o c y t w o r z e n i a t y c h następujących po sobie wydarzeń w określonym
porządku, ale n i e dlatego, że związek t e n jest konieczny, lecz dlatego,
że w mocy boga leży tworzenie sytości bez jedzenia, śmierci bez z a b i ­
cia, a nawet życia po ścięciu głowy .
N a absolutny p a s y w i z m l u d z k i w obliczu w o l i boga i jego przezna­
czeń — jakże odległy od pasji wczesnych sufików — wskazuje i n n y
tok r o z u m o w a n i a al-Ghazaliego: „Wiem t y l k o , że zostawiłem książkę
w d o m u , wychodząc zeń, ale może teraz jest to koń, który zabrudził
bibliotekę s w y m i odchodami? Zostawiłem w d o m u kawałek chleba, ale
może zamienił się on w jabłoń? Bóg b o w i e m z d o l n y jest uczynić wszyst­
k i e te r z e c z y " .
Przytoczone wyżej f r a g m e n t y w y p o w i e d z i al-Ghazaliego c h a r a k t e r y ­
zują w p e w n y m sensie charakter jego m i s t y c y z m u ; jest on p o k o r n y m
i c i e r p l i w y m w y c z e k i w a n i e m na łaskę boga, d o d a t k i e m do wypełnia­
n y c h sumiennie przepisów K o r a n u .
Na uwagę zasługuje jednak nie t y l e osobiste stanowisko al-Ghaza­
liego j a k o sufika, i l e jego o f i c j a l n y pogląd w odniesieniu do tego r u c h u .
A l - G h a z a l i jest b o w i e m t y m człowiekiem, o d którego bierze początek
właściwy rozwój systematycznej t e o l o g i i n a gruncie i s l a m u . Jego d r u g a
ważna praca: Ihja'ulum
ad-din (Ożywienie nauk teologicznych),
stanowi
pierwszy systematyczny wykład teologii zarówno teoretycznej, j a k
i p r a k t y c z n e j , i s t a n o w i p u n k t wyjścia d l a dalszych badań teologicznych.
Do t e j właśnie pracy teologowie muzułmańscy t w o r z y l i i tworzą nadal
niezliczoną ilość k o m e n t a r z y . Również jego osąd h e t e r o d o k s y j n y c h o d ­
łamów i s l a m u (w t y m również sufizmu) z a w a r t y w t e j pracy, ale przede
w s z y s t k i m w Kitáb F a d a ' i h al-Batinija
(O godnych nagany
doktrynach
sekt ezoterycznych),
m a odtąd moc obowiązującą.
W t e j ostatniej p r a c y al-Ghazali występuje p r z e c i w k o sektom ezote­
r y c z n y m z pozycji p r a w n i k a . Ósmy rozdział tej p r a c y zawiera fatwá,
t j . orzeczenie p r a w a muzułmańskiego w odniesieniu do członków sekt
12

13

14

1 2

Averroes,

Táhájut

al-Táhájut

{Negacja

negacji),

t r a n s . S . v. d.

Bergh,

L o n d o n 1954, s. 318.
«

i b i d e m , s. 324.

14

N a z a s a d z i e ścisłego związku teologii i p r a w o d a w s t w a

i s l a m u , wynikającego

ze wspólnego źródła obu d z i e d z i n — K o r a n u , każdy teolog muzułmański j e s t r ó w ­
nocześnie p r a w n i k i e m .

�276

ANNA

MROZEK

ezoterycznych. T r a k t a t al-Ghazálíego u t r z y m a n y jest w f o r m i e odpo­
w i e d z i n a p y t a n i a i napisany został n a polecenie młodego k a l i f a M u s t a z hira(1094—1118), co wskazuje na szczególną wagę omawianego p r o b l e m u .
W traktacie t y m al-Ghazáli rozważa p r o b l e m : czy członkowie sekt
BatinT (ezoteryków) podpadają pod zakres z a r z u t u odstępstwa od w i a r y ?
W odpowiedzi na postawiony p r o b l e m al-Ghazali stwierdza, że zarzut
odstępstwa od w i a r y można rozpatrywać w d w u kategoriach: „Pierwsza,
k i e d y zachodzi potrzeba orzeczenia, że są o n i [ t j . podejrzani o odstęp­
stwo od w i a r y — A . M.] w błędzie, że zeszli ze słusznej d r o g i i że ciąży
na n i c h zarzut biďla (innowacji) , i druga, k i e d y zachodzi konieczność
orzeczenia, że są n i e w i e r n i i że społeczeństwo m u s i zostać u w o l n i o n e
[dosłownie: oczyszczone] od n i c h " . A l - G h a z a l i nie występuje jednak
z ogólnym potępieniem ezoteryków, przeciwnie, stosując wobec więk­
szości z n i c h pierwszą kategorię osądu, zajmuje stanowisko znacznie
bardziej l i b e r a l n e niż współcześni m u przedstawiciele teologii o r t o d o k ­
syjnej- T k w i w t y m głęboki sens jego n a u k i . Pragnie on n i e t y l e
wkroczyć na drogę r e p r e s j i przeciwko ezoterykom islamu, ile p r z y ­
ciągnąć ich do n o r m a t y w n e j teologii islamu, pozostawić i m czas na p o ­
kutę i poprawę po to, aby t y m skuteczniej podporządkować i c h o r t o ­
d o k s y j n y m zasadom w i a r y .
15

16

F o r m a w a l k i , jaką podejmuje al-Ghazálí z h e t e r o d o k s y j n y m i odła­
m a m i i s l a m u — polegająca na zaakceptowaniu t y c h tez, które dają się
połączyć z zasadami islamu, z t y m s i l n i e j s z y m podkreśleniem s z k o d l i ­
wości tez pozostałych i wskazaniem d r o g i p o w r o t u na utartą ścieżkę
w i a r y — jest znacznie bardziej niebezpieczna od j a w n e g o prześlado­
w a n i a , jakie stosowano dotąd. Zresztą, łagodny osąd ezoteryków i s l a m u
nie m a u al-Gazallego nic wspólnego z l i b e r a l i z m e m . ,,W odniesieniu
do t y c h [spośród ezoteryków — A . M.], o których wydaliśmy osąd, że
pozostają w niewierze, nie należy się wahać przed w y d a n i e m w y r o k u
śmierci" .
17

Spośród w s z y s t k i c h sekt ezoterycznych i s l a m u al-Ghazali najwięcej
u w a g i poświęcił s u f i z m o w i . Doceniał on też t r a f n i e niebezpieczeństwo
tkwiące w t y m k i e r u n k u d l a n o r m a t y w n e j teologii i s l a m u . M i m o że sam
był z w o l e n n i k i e m s u f i z m u , choć już w nowej okrojonej i ściśle podpoP o d kategorię b i ď a ( i n n o w a c j i ) p o d p a d a każdy c z y n i zamysł, o którym n i e
m a w z m i a n k i w n a k a z a c h K o r a n u i t r a d y c j i i s l a m u . W obu t y c h źródłach b i d ' a
utożsamiana j e s t z odstępstwem od w i a r y .
15

A l - G h a z á l i , Kitáb
Fáda'ih al-Batiníja (O godnych,
ezoterycznych),
übers. I. G o l d z i h e r , L e i d e n 1916, s. 114.
i b i d e m , s. 132.

16

sekt

1 7

nagany

doktrynach,

�WARTOŠC

JEDNOSTKI W POGLĄDACH

SUFIKÓW

277

rządkowanej teologii postaci, nie zalecał b y n a j m n i e j s u f i z m u ogółowi
wyznawców i s l a m u . S z e r o k i m rzeszom w i e r n y c h zalecał o n wiarę t r a ­
dycyjną, którą n a w e t „oczyścił" przez wniesienie doń logicznych a r g u ­
mentów. Postulował także p o d adresem państwa, aby ochraniało religię
l u d z i p r o s t y c h . Próbował także — podczas s w y c h wykładów i kazań —
sprowadzić l u d z i na drogę t r a d y c y j n i e pojętej w i a r y .
Cały systemat al-Ghazaliego godzi nie t y l k o w filozofów arabskich,
przeciwko którym kierował szczególnie ostrze s w y c h argumentów, ale
także w e w s z y s t k i c h bez wyjątku przedstawicieli wczesnego s u f i z m u :
1) głosząc k r e a c j o n i z m boski z nicości, podważa i atakuje p a n t e i z m s u f i ­
ków; 2) podkreślając znaczenie d o g m a t u religijnego o cielesnym z m a r ­
t w y c h w s t a n i u człowieka po śmierci, usuwa na p l a n dalszy znaczenie
duchowego k o n t a k t u z bogiem, zalecając proste obowiązki r e l i g i j n e , od
których przede w s z y s t k i m zależeć ma zbawienie; 3) przywrócił bojaźń
bożą wówczas, k i e d y odsuwała się ona na p l a n dalszy pod wpływem
poglądów sufików i uczynił z s u f i z m u część składową teologii; 4) wystą­
pił z surową naganą świętokradczej t e n d e n c j i utożsamiania się z b o ­
giem, pozostawiając s u f i k o m drogę pokornego zbliżania się do boga,
drogę cierpliwego oczekiwania na jego łaskę.
A l e ze schematu m i s t y c y z m u nakreślonego przez al-Ghazallego w y ­
łamał się jeszcze jeden sufik, reprezentujący najpełniej i w sposób n a j ­
bardziej r a d y k a l n y panteistyczne teorie swoich poprzedników.

V.

TRZECI

OKRES

SUFIZMU.

IBN'ARABÍ

I b n ' A r a b i był myślicielem c i e k a w y m i złożonym. Nawiązywał on nie
t y l k o do n a u k i przedstawicieli pierwszego okresu s u f i z m u , ale także do
poglądów al--Ghazáliego, łącząc je w nową całość i wypaczając w t e n
sposób i s t o t n y sens n a u k i tego ostatniego. W przeciwieństwie do niego
I b n ' A r a b i n i e uważa b y n a j m n i e j m i s t y k i na służebnicę, a n i też za część
integralną teologii. D l a niego m i s t y k a jest dziedziną samodzielną, d l a
której też stworzył pełną, panteistyCzną w swej istocie naukę, k o r z y ­
stając co p r a w d a z budulca tradycyjnego, to jest K o r a n u i t r a d y c j i
islamu, ale w jeszcze większym s t o p n i u z n a u k i g r e c k i c h n e o p l a t o n i ków, m a n i c h e i z m u i zoroastryzmu. Zarówno różnorodny i b a r w n y b u d u ­
lec, jakiego użył do zbudowania swojej t e o r i i , j a k i postawa osobista
I b n ' A r a b l e g o , zbliżają go do przedstawicieli pierwszego, wczesnego o k r e ­
su s u f i z m u .
P r z e j m o w a n i e wiedzy t r y d y c j o n a l n e j n i e m a u I b n - A r a b i e g o nic
wspólnego z p o d z i w e m dla autorytetów. Stosuje on często t e r m i n o l o ­
gię teologiczną, ale nadaje j e j zupełnie i n n y sens; n i e k i e d y bierze za

�278

ANNA

MROZEK

p u n k t wyjścia ogólne pojęcia d o g m a t y k i muzułmańskiej, ale stanowią
one t y l k o wstęp do szerszych i głębszych rozważań, daleko odbiegających
od pojęć r e l i g i j n y c h . W obu w y p a d k a c h dość często dochodzi do w n i o s ­
ków sprzecznych z teologią, a nawet religią w ogóle. Jak określa go
znawca jego f i l o z o f i i , R. L a n d a u , jest o n „filozofem o r y g i n a l n y m , ale
nie s y s t e m a t y c z n y m " . N i e w a h a się b o w i e m zastosować jednego i tego
samego t e r m i n u d l a wyrażenia różnych pojęć l u b użyć i d e n t y c z n y c h
określeń dla oznaczenia pojęć nie t y l k o różnych, ale wręcz p r z e c i w s t a w ­
nych.
Ibn'ArabT ( A b u B a k r M u h a m m a d i b n ' A l i Muhdżi al-Dín al-Hátiml
a l - A n d a l u s i ) , n a z y w a n y przez s w y c h w i e l b i c i e l i Al-Szejk a l - A k b a r ( N a j ­
większy Przywódca, Naczelnik), urodził się w 1165 r . w M u r c i a na t e r e ­
n i e arabskiej H i s z p a n i i . Pochodził o n , podobnie j a k al-Ghazali, z r o d z i n y
hołdującej t r a d y c j o m s u f i z m u . Jego p r z o d k o w i e należeli do arabskiego
szczepu Tadż i przenieśli się przed k i l k o m a w i e k a m i do południowej
Hiszpanii, pozostającej od w i e k u V I I I p o d p a n o w a n i e m arabskich ksią­
żąt. W r o k u 1172/1173 I b n ' A r a b i przeniósł się do S e w i l l i , gdzie spędził
dalsze trzydzieści l a t . T a m też studiował przede w s z y s t k i m teologię
muzułmańską i p r a w o , j a k również zasady r e l i g i i chrześcijańskiej, zoroa s t r y z m u , m a n i c h e i z m u i j u d a i z m u oraz grecką filozofię w całym za­
kresie. Szeroki zasób zdobytej przez niego w i e d z y zaciążył też wyraźnie
na charakterze jego n a u k i .
W swych przekonaniach r e l i g i j n y c h uchodził za ezoteryka. Podobnie
j a k u przedstawicieli wczesnego okresu s u f i z m u , pogląd identyfikujący
człowieka z bogiem ( i t t i h a d ) , o p a r t y u Ibn'Arabíego n a t e o r i i m a n i f e ­
stacji ( h u l u l ) — stanowił przeciwieństwo d o g m a t y k i muzułmańskiej.
I b n ' A r a b i głosił pogląd, że wszystkie p r z e d m i o t y są tożsame w swej
istocie i stanowią manifestację boskiej substancji. Wszystkie religie
w w y n i k u tego uważał za r e l a t y w n i e równoważne. Ibn'ArabT uważał
także, że właściwym k i e r o w n i k i e m i p r z e w o d n i k i e m jego samego jest
światło wewnętrzne (prawdopodobnie wpływ zoroastryzmu), oświeca­
jące go w szczególnym sensie. Był on przekonany, że ogląda rozjaśnione
postacie proroków, że zna najważniejsze imię boga i że n a t e j samej
drodze osiągnął także między i n n y m i znajomość alchemii.
18

Wszystkie te poglądy przyczyniły się do tego, że został potępiony
przez ortodoksję, a życie jego zagrożone. W t y m stanie rzeczy Ibn'ArabT
wyruszył w r o k u 1202 w podróż na Wschód, z której już nie powrócił
do H i s z p a n i i . Wyruszył w p i e r w na pielgrzymkę do M e k k i , gdzie prze­
bywał k i l k a miesięcy, p o t e m odwiedził Małą Azję i wreszcie Damaszek,
gdzie I b n ' A r a b i osiedla się na stałe; t a m też u m i e r a w 1240 r .
18

R. L a n d a u , The Philosophy

of i b n ' A r a b i , L o n d o n 1959, s 24.

�WARTOŚĆ

J E D N O S T K I W POGLĄDACH

SUFIKÓW

279

Sława bogobojnego i uduchowionego życia I b n ' A r a b i e g o towarzyszyła
m u w e w s z y s t k i c h jego wędrówkach. Otrzymywał nawet znaczne d a r y
pieniężne i rzeczowe, ale rozdawał j e i n n y m w f o r m i e jałmużny.
Po śmierci I b n ' A r a b i e g o nie ustały a t a k i na jego naukę ze s t r o n y
o r t o d o k s j i i s l a m u , a w k i l k a l a t p o t y m w y d a n o o f i c j a l n y zakaz s t u d i o ­
w a n i a jego p i s m i t y l k o w f o r m i e k o p i i i wyciągów docierały one do
sufików.
N a gruncie chrześcijańskim z poglądów I b n ' A r a b i e g o korzystał w n a j ­
szerszym zakresie Dante A l i g h i e r i . Przejął on w swej Boskiej
komedii
nie t y l k o w i e l e poglądów I b n ' A r a b i e g o , ale także jego wizję piekła.
Do ważniejszych prac I b n ' A r a b i e g o należą: Al-Futuhat
al-Makijjah
(Objaimenia
mekkańskie), obejmująca pełny system poznania m i s t y c z ­
nego, i Fususu-l-Hikam
(Klejnoty
mądrości), omawiająca tę samą p r o ­
blematykę w f o r m i e skróconej, z poważną domieszką tez filozoficznych.
Ogólnie zachowało się około 150 prac I b n ' A r a b i e g o , które stanowią m n i e j
więcej połowę tego, co napisał.

VI. P R O B L E M Y S P O R N E MIĘDZY I B N ' A R A B I M
SYSTEMATYCZNĄ I S L A M U

A

TEOLOGIĄ

Problem
b o g a . W przeciwieństwie do określeń K o r a n u : „ N i e
ma boga n a d A l l a h a " , I b n ' A r a b i oświadcza: nie ma nic poza bogiem.
W poglądach I b n ' A r a b i e g o dochodzi do głosu p a n t e i z m w skrajnej f o r ­
m i e : jego z d a n i e m bóg jest Wszystkim. Następuje t u więc pełne utoż­
samienie świata zewnętrznego z bogiem.
P a n t e i z m I b n ' A r a b i e g o nie został j e d n a k w y p r o w a d z o n y z t e o r i i
emanacji, lecz z t e o r i i m a n i f e s t a c j i przejętej od wierzeń staroperskich.
W przeciwieństwie do nauk teologów i s l a m u bóg n i e jest t y m , który
t w o r z y , lecz t y m , który manifestuje, u j a w n i a samego siebie w nieskoń­
czonej ilości f o r m . W t e o r i i I b n ' A r a b i e g o bóg i świat nie stoją naprze­
c i w siebie, lecz stanowią jeden i t e n sam b y t w różnych f o r m a c h . Z b i ­
b l i j n e g o zdania: „Bóg stworzył A d a m a na swoje podobieństwo", na
g r u n c i e n a u k i I b n ' A r a b i e g o wynikałoby orzeczenie, że Bóg p o j a w i a się
w postaci A d a m a j a k o cząstce samego siebie i na odwrót, A d a m poja­
w i a się w f o r m i e stwórcy, z którym s t a n o w i jedność.
W y n i k a stąd ważna konsekwencja podważająca p o d s t a w y d o g m a t y k i
i s l a m u . Świat n i e istniałby w p r a w d z i e bez boga i jego chęci u j a w n i a n i a
się, ale bóg potrzebuje także świata, gdyż jest to j e d y n a możliwość
zdobycia samowiedzy. Bóg poznaje b o w i e m siebie t y l k o poprzez feno­
m e n y z siebie wyłonione, stanowiące manifestację boskiej świadomości.
Wyłanianie z siebie świata, przestaje więc w ostatecznym r a c h u n k u mieć

�280

ANNA

MROZEK

znaczenie a k t u d o b r e j w o l i boga, a k t u łaskawości d l a stworzenia, a staje
się a k t e m k o n i e c z n y m . To ujęcie zbliża I b n ' A r a b l e g o do poglądów n a j ­
bardziej r a d y k a l n y c h filozofów arabskich (Avicenna, Averroes) o k o ­
nieczności t w o r z e n i a boskiego. Stanowisko I b n ' A r a b l e g o jest jednak b a r ­
dziej r a d y k a l n e , filozofowie b o w i e m nie s t a w i a l i z n a k u równości między
światem a bogiem.
M o n i z m I b n ' A r a b l e g o , zasadzający się n a panteizmie, każe m u o d ­
rzucić wszelkie dualistyczne koncepcje: d o b r a i zła, p o t e n c j i i a k t u ,
p r z y c z y n y i s k u t k u . Wszechświat n i e jest dla niego s k u t k i e m p r z y c z y ­
n y — boga, skoro s t a n o w i jedność z n i m . Wynikają z tego nowe, ważne
w n i o s k i , sprzeczne z dogmatyką islamu. Skoro kategorie dobra i zła
nie mają r a c j i b y t u w świecie, stanowiącym jedność z bogiem — upada
t y m s a m y m system p o n a d n a t u r a l n y c h sankcji, na których bazuje każda
r e l i g i a . Skoro wszystko jest dobre — n a zasadzie tożsamości z bogiem —
w i z j a nieba i piekła jako miejsca n a g r o d y l u b k a r y za złe l u b d o b r e
postępowanie, przestaje mieć znaczenie.
Wreszcie I b n ' A r a b i podważa pozycję teologii przez podkreślenie w y ż ­
szości m i s t y k i n a d nią. Koncepcja boga u j a w n i a się zdaniem I b n ' A r a ­
blego w każdej r e l i g i i inaczej, a możliwości p o j m o w a n i a boga na g r u n ­
cie teologicznym mają zakres ograniczony. S u f i z m natomiast o b e j m u j e
wszystkie określenia boga zawarte w e w s z y s t k i c h r e l i g i a c h : t y l k o d l a
sufika bóg jest w pełni j a w n y .
P r o b l e m d u s z y . Koncepcja duszy l u d z k i e j w ujęciu I b n ' A r a biego m a c h y b a najwięcej cech zbieżnych z filozofią. Następuje t u j a k b y
nawiązanie do t e o r i i emanacji neoplatoników, ponieważ na g r u n c i e
p a n t e i z m u dwoistość ciała i duszy człowieka stanowiącego jedność z b o ­
giem n i e m a żadnego uzasadnienia. T a k i c h niekonsekwencji jest zresztą
więcej w nauce I b n ' A r a b l e g o .
W k w e s t i i duszy I b n ' A r a b i — postępując za f i l o z o f a m i — p r z y j m u j e
istnienie duszy u n i w e r s a l n e j jako całości, przypisując j e j świadomość
zarówno samej siebie, j a k i każdej duszy u n i w e r s a l n e j w n i e j z a w a r t e j .
Podważa to z n o w u d o g m a t i s l a m u o i n d y w i d u a l n e j , osobowej nieśmier­
telności człowieka.
Problem wolnej
w o l i c z ł o w i e k a . I b n ' A r a b i formułuje
t u c i e k a w y i całkowicie o r y g i n a l n y pogląd, n i e mający jednak nic
wspólnego z p a n t e i z m e m . Bóg udziela człowiekowi — obojętnie na j a k i e j
drodze, bo emanacjonizm, k r e a c j o n i z m i manifestacja zbiegają się t u
w jedną całość — pewnego l i m i t u właściwości, to jest t y l e , i l e w y m a g a
konieczność i s t n i e n i a człowieka. Bóg nie może dać człowiekowi m n i e j
l u b więcej określonych właściwości, i n n y m i słowy, nie może spowodo­
wać cudu, któryby naruszył p r a w a w n i m zawarte. Wszelki rozwój
ponad d a n y l i m i t jest zasługą samego człowieka, podobnie j a k p o p r z e -

�WARTOŚĆ

J E D N O S T K I W POGLĄDACH

SUFIKÓW

281

stawanie na n i m jest dowodem opieszałości. W t e n sposób I b n ' A r a b i
wyszedł ze sprzeczności nurtującej jego rodaków: w o l n a w o l a człowieka
a predestynacja boska. Jako budulca do swej t e o r i i użył Ibn'ArabT n i e ­
wątpliwie tezy filozofów o konieczności t w o r z e n i a boskiego, ale stano­
wiła ona t y l k o p r e t e k s t do jego o r y g i n a l n e j n a u k i . W p r a w d z i e I b n ' A r a b i
odchodzi w t e n sposób od zasad p a n t e i z m u sformułowanych uprzednio,
lecz nie umniejsza to w n i c z y m jego zasług w s t w o r z e n i u pewnej p o d ­
s t a w y d l a wolnego działania człowieka.
Równie o r y g i n a l n e , choć nie związane bezpośrednio z przedstawio­
n y m wyżej poglądem, jest odróżnienie w o l i i p r a g n i e n i a w człowieku.
Wola odnosi się, zdaniem I b n ' A r a b l e g o , do aktów psychicznych czło­
w i e k a , p r o w a d z i do zaspokojenia umysłowego, duchowego; pragnienie
zaś związane jest t y l k o z o b i e k t a m i m a t e r i a l n y m i . Z p r z y z n a n i e m czło­
w i e k o w i samodzielności w kształtowaniu swej osobowości j a k o następ­
stwa przysługującej m u w o l n e j w o l i , wiąże się ściśle sposób zdobywania
w i e d z y w ujęciu I b n ' A r a b l e g o .
Zagadnienie
wiedzy
l u d z k i e j . W i e l o b a r w n e , zróżnico­
wane poglądy I b n ' A r a b l e g o dochodzą raz jeszcze do głosu p r z y okazji
jego poglądu n a przebieg poznania ludzkiego. Oryginalność t e o r i i
I b n ' A r a b l e g o polega na w p r o w a d z e n i u światła ( n u r ) j a k o c z y n n i k a , speł­
niającego ważną rolę w procesie poznania. Sam f a k t w p r o w a d z e n i a
światła jest u I b n ' A r a b l e g o zrozumiały, p r z y j m u j e o n przecież teorię
manifestacji, która w wierzeniach s t a r o o r i e n t a l n y c h zajmowała poczesne
miejsce, a która traktowała świat zewnętrzny j a k o r e z u l t a t w y n i k a n i a
światła z jego praźródła — boga.
A l e u I b n ' A r a b l e g o światło w k o m p o n o w a n e zostało w zupełnie r e a l i ­
styczną, przejętą od filozofów teorię poznania, t y l e t y l k o , że samo p o ­
znanie — zgodnie z teorią emanacji — w y p r o w a d z o n e jest od wszechduszy.
P u n k t e m wyjścia poznania są wrażenia zmysłowe, c z y n n i k i e m p o ­
budzającym j e do działania jest światło: ono kształtuje esencję zmysłów.
Doznanie — poprzez serce — dociera do i n t e l e k t u . T e n ostatni, umiesz­
czony w głowie, rozpoznaje skąd ono dociera i przekształca je w w y ­
obrażenie. Stąd dociera już ono do r o z u m u , który k l a s y f i k u j e i ana­
l i z u j e wrażenia, a także porządkuje je.
Wszystkie czynności porządkujące w procesie poznania dokonują się
zdaniem I b n ' A r a b l e g o p r z y udziale światła. N a z y w a o n j e wewnętrznym
o k i e m człowieka, ale nie utożsamia go z i n t e l e k t e m a n i r o z u m e m , które,
według przedstawionego wyżej schematu, wydają się zajmować pozycję
wyższą od światła. T a k i układ t y c h czynników jest t y m bardziej z n a ­
m i e n n y , że Ibn'ArabT, zgodnie z teorią manifestacji, utożsamia boga ze
światłem, a wszystkie b y t y ziemskie określa jako manifestację światła.

�282

ANNA

MROZEK

Podkreślenie większej samodzielności człowieka w
porównaniu
z w c z e s n y m i s u f i k a m i , a przede w s z y s t k i m w porównaniu z al-Ghazál i m , s t a n o w i pogląd I b n ' A r a b i e g o w odniesieniu do fana. Fana oznacza
u mistyków połączenie się człowieka z bogiem poprzez rezygnację z sa­
mego siebie. I h n ' A r a b I nie zgadza się z poglądem, że człowiek p o w i n i e n
rezygnować z samego siebie, aby połączyć się z bogiem. Świadomość,
jego zdaniem, niezależnie od rodzaju badanego o b i e k t u zakłada k o n t y ­
nuację samego siebie. Odejście od siebie nie oznacza nic innego, j a k
t r w a n i e w b e z p r o d u k t y w n y m śnie. W t a k i m stanie s u f i k nie jest a n i
sam z sobą, a n i z bogiem. W miejsce t a k pojętego zbliżania się do boga
I b n ' A r a b i p o s t u l u j e stopniową koncentrację na obiektach a b s t r a k c y j ­
nych, poprzez abstrahowanie od rzeczy zmysłowych, p r z y czym znajo­
mość samego siebie o d g r y w a w procesie t y m ogromną rolę.
T e n s u b i e k t y w i z m poznawczy, j a k również teoretyczna podbudowa
n a u k i Ibn'ArabTego, łączą go ściśle z najbardziej postępowymi przedsta­
w i c i e l a m i f i l o z o f i i arabskiej, gdy tymczasem podkreślenie ogromnej r o l i
i znaczenia j e d n o s t k i , aż do j e j utożsamienia się z bogiem, łączy go
z wczesnymi przedstawicielami sufizmu.
Na Ibn'Arabím kończy się właściwy, twórczy okres m i s t y k i i s l a m u .
Postępujący rozkład p o l i t y c z n y i gospodarczy k r a j u powoduje, że o r t o ­
doksja spełnia coraz donioślejszą rolę w życiu wyznawców i s l a m u ,
a stagnacja życia k u l t u r a l n e g o sięga coraz szerzej i głębiej. Istniejące
do dzisiaj stowarzyszenia i u g r u p o w a n i a derwiszów — spadkobierców
s u f i z m u — ograniczają w zasadzie swoją działalność do e k s h i b i c j o n i z m u ,
d e m o n s t r o w a n i a własnego cierpiętnictwa i f a n a t y z m u .
Zamykając omówienie twórczego — kończącego się na X I I w . . —
okresu s u f i z m u p r a g n i e m y podkreślić raz jeszcze jego zasługi w walce
o wartość i znaczenie j e d n o s t k i l u b człowieka w ogóle. Konsekwencje
t e j w a l k i , wyrażające się w opozycji w stosunku do hamującej rozwój
człowieka o r t o d o k s j i muzułmańskiej, są następujące: 1) w y k a z a n i e ogra­
niczoności d o g m a t y k i i p r a w o d a w s t w a i s l a m u i i c h bezużyteczności d l a
l u d z i myślących; 2) podważenie absolutnej wszechmocy i uprzedniego
postanowienia boga, poprzez uzależnienie jego samowiedzy o d świata
zewnętrznego (por. t e o r i a manifestacji u I b n ' A r a b i e g o ) ; 3) usunięcie
skrajnego, poniżającego człowieka przeciwstawienia: bóg — człowiek,
przez b u t n e utożsamienie się z n i m na zasadzie p a n t e i z m u .

LITERATURA
Affifi

A.

E., The

Mystical

Philosophy

of

Mujld

Din

Ibnul

'Arabi,

1929.
G r u n e b a u m G . E . , L'Islam

Medieval,

Histoire

et Civilisation,

P a r i s 1962.

Cambridge

�WARTOŚĆ J E D N O S T K I W

K e l l e r h a l s E . , Der

Islam,

283

SUFIKÓW

S t u t t g a r t 1956.

H., Al-Halladj,

Lemmens

POGLĄDACH

un

mystique

musulmán

au

3-е

siécle

de

l'hégire,

Paris

1914.
M a c d o n a l d D. В., Development
L . , Essai

Massignon
mane,

sur

— La passion
A

Theology,

du

lexique

L o n d o n 1903.
technique

de

la mystique

musul-

P a r i s 1922.
d'al-Hallaj

N i c h o l s o n R. A., The
—

of Muslim.

les origines

Historical

martyr

Mystics

mystique

of Islam,

Enquiry

de l'Islam,

P a r i s 1922.

L o n d o n 1914.

concerning

the

Origin

and.

Development

of

Sufism,

„Journal of the R o y a l A s i a t . S o c " , t. 4: 1906.
— Studies
Reader

on Islamic

on

Islam.

Beliefs

Mysticism,

Passages

and Practices

R i n g g r e n H., Studies

C a m b r i d g e 1924.

from

Standart

of Muslims,

in Arabian

Arabic

Writings

Illustrative

of

the

G r a v e n h a g e 1962.

Fatalism,

„Acta U n i v e r s i t a t i s U p s a l i e n s i s " , B d . 1:

1955.
S e l l E . , Sufism,

L o n d o n 1910.

S m i t h M., Early

Mysticism

Z a e h n e r R . C , Mysticism
— Hindu

Anna

and Muslim

in the Near
Sacred

and Middle

and Profane,

Mysticism,

East,

L o n d o n 1931.

L o n d o n 1961.

L o n d o n 1960.

Mrozek

DEFENCE

OF T H E V A L U E AND
EYES

IMPORTANCE

OF THE INDIVIDUAL

OF THE ISLAMIC SUFIS

IN

THE

(MYSTICS)

S u m m a r y
Although
trend,

nowadays

we

e s p e c i a l l y i n those

look

upon m y s t i c i s m as a b a c k w a r d

c o u n t r i e s , s u c h as

and conservative

India, Persia, and

Tibet, where

s t i l l h a s a g r e a t hold to t h i s day, its s o c i a l r o l e a n d f u n c t i o n w e r e quite

it

different

i n the e a r l y d a y s of its e v o l u t i o n f r o m I s l a m i s m i n the M i d d l e A g e s . I t s v a l u e at
t h a t t i m e s h o u l d be a p p r e c i a t e d .
I n d i s c u s s i n g t h e o r i g i n of M u s l i m m y s t i c i s m , the a u t h o r points out t h a t it h a s
c e r t a i n roots a n d a i m s i n c o m m o n w i t h C h r i s t i a n m y s t i c i s m : the s e a r c h for a p e r ­
sonal, s p i r i t u a l c o n t a c t w i t h G o d , w h i c h is i n opposition to p r e c e p t s of

prevailing

t h e o l o g i c a l t r e n d s f o r b i d d i n g the i n d i v i d u a l to act i d e p e n d e n t l y . S h e s t r e s s e s , h o ­
w e v e r , that, i n c o n t r a s t to t h e m y s t i c i s m of C h r i s t i a n i t y , the v i e w s of the M u s l i m
m y s t i c s (Sufis) w e r e e x c e p t i o n a l l y r a d i c a l . I n m o r e t h a n one i n s t a n c e t h i s r a d i c a ­
lism

led

the

Sufis

to

identify

themselves

proudly

with

God,

and

g r o u n d s of p a n t h e i s m alone. T h e a u t h o r a n a l y s e s the r e a s o n s for
radicalism

of

the

views

of

the

Sufis

as

compared

with

those

not

on

the

the e x c e p t i o n a l
of

the C h r i s t i a n

m y s t i c s , a n d comes to the c o n c l u s i o n t h a t is due to the content a n d c h a r a c t e r of
the M u s l i m

dogma. T h e s t r i c t m o n o t h e i s m

of

Islam, precluding

all mediation

saints, a s w e l l as the dogma of d i v i n e p r e d e s t i n a t i o n i n its e x t r e m e f o r m ,

of

caused

t h e M u s l i m S u f i s to desire a l l the m o r e p a s s i o n a t e l y , a l l the m o r e s t r o n g l y , a b r i d g e
to a n d

u n i t y w i t h the d i s t a n t G o d .

This

d e s i r e is r e f l e c t e d

i n the bold,

original

v i e w s of the I s l a m i c S u f i s .
T h e author next discusses in more
presentatives

of S u f i s m . S h e

d e t a i l the v i e w s

of the m o s t e m i n e n t

d i v i d e s S u f i s m into t h r e e stages

or p e r i o d s :

re­

1) the

�284

ANNA

e a r l y period, t h a t is, f r o m

MROZEK

the beginnig

of t h e 9th c e n t u r y t i l l the a p p e a r a n c e

al-Ghazáli a t the t u r n of t h e 10th a n d 11th c e n t u r i e s ; 2) S u f i s m
al-Ghazálí h i m s e l f , a n d the t r e n d w h i c h he o r i g i n a t e d ;

represented

3) t h e v i e w s

of

of
by

Ibn'Arabi,

t h e m o s t i l l u s t r i o u s a n d t h e m o s t m a t u r e r e p r e s e n t a t i v e of I s l a m i c p a n t h e i s m .
T h e a u t h o r h a s based t h i s d i v i s i o n on t h e f u n d a m e n t a l
early, most r a d i c a l period
the

Sufism

of al-Ghazálí, a n d t h e s p e c i f i c

character

m o s t m a t u r e r e p r e s e n t a t i v e of S u f i s m , I b n ' A r a b i .
Muslim,

base t h e i r

difference

between

of S u f i s m , t h e c o n s e r v a t i v e , r e t r o g r e s s i v e

division

of S u f i s m

the

c h a r a c t e r of

of t h e S u f i s m

of t h e l a s t ,

M a m y a u t h o r s , both w e s t e r n a n d

on S u f i s m ' s

religious

values.

This

befogs

t h e p i c t u r e . I t w i l l be r e m e m b e r e d

that t h e M u s l i m s c h o l a r A . E . A f f i f i

based his

d i v i s i o n of S u f i s m on t h e different

w a y s t h e S u f i s r e g a r d e d t h e e s s e n c e of G o d —

t h e e t h i c a l , the a e s t h e t i c , a n d t h e p a n t h e i s t i c c o n c e p t i o n of G o d . R . A .

Nicholson,

E n g l i s h s c h o l a r a n d e x p e r t on M u s l i m m y s t i c i s m , on t h e other h a n d , l i n k e d S u f i s m
w i t h orthodox

theology.

B o t h Affifi's

and Nicholson's

hazy a n d imprecise, since they throw
differences

c l a s s i f i c a t i o n s of S u f i s m a r e

no light on t h e s o u r c e s of t h e

farreaching

i n both content a n d f o r m of t h e v i e w s of t h e S u f i s p r e c e d i n g a n d follo­

w i n g al-Ghazálí.
T h e most

flourishing

period

of S u f i s m

i n t h e 9th c e n t u r y a n d t h e a p p e a r a n c e
held the most r a d i c a l views,
on G r e e k
their

philosophy.

based

w a s the time between

on a n c i e n t o r i e n t a l t h e o r i e s

T h e Sufis had immense

o w n p o w e r s —• t h i s f a i t h

its

emergence

of al-Ghazálí. I n t h i s e a r l y p e r i o d t h e S u f i s

occasionally

and more

rarely

vitality and an invincible faith i n
led them

to e x c e s s i v e

exaltation

of

t h e i r o w n p e r s o n s , a n a t t i t u d e w h i c h h a d little i n c o m m o n w i t h t h e h u m i l i t y u s u a l ­
ly

associated

incoherent
powerful,

with

and

m y s t i c s (c.f. B a j a z i d ,

lacking

in theoretical

al-Halladž,
foundations:

etc.). B u t t h e i r
they

theories

rather

from

a new trend

in Sufism.

j e c t e d it c o m p l e t e l y
c a l foundations,
The

last

F o r although

to t h e r u l e s a n d theology

often

the

representative

of

as the

founder

less r a d i c a l a n d

p r i n c i p l e s a s t h e t h e o r e t i c a l foundations

of G r e e k

Sufism,

philosophy

Ibn'Arabi,

and

theology.

accepted

of S u f i s m he b y no m e a n s t r e a t e d

as a n i n t e g r a l p a r t , or, w h a t is m o r e , as a h a n d m a i d e n
done.

philosophy

As

foundation

stones

sub­

of I s l a m , he a l s o b u i l t its t h e o r e t i ­

using the nomenclature

illustrious

confidence

he m a d e S u f i s m

similar

t h e o r e t i c a l foundations — t h e p r i n c i p l e s of G r e e k p h i l o s o p h y . B u t i n adopting

had

are

p a s s i o n a t e r e b e l l i o n of t h e i n d i v i d u a l a g a i n s t t h e bonds t h a t r e s t r a i n h i m .

I n t h i s r e s p e c t a l - G h a z á l í m a y be r e g a r d e d w i t h f u l l
of

stem

for h i s t h e o r y ,

of theology,

Ibn'Arabi

used

these
Sufism

as a l - G h a z a l i

not o n l y

Greek

but a l s o m a n y t h e o r i e s of t h e a n c i e n t E a s t (in p a r t i c u l a r t h e t h e o r y of

manifestation

and the ancient

Persian

theory

of

light).

This

again

brings

him

close to t h e r e p r e s e n t a t i v e s of t h e e a r l y , f i r s t period of S u f i s m , w h o m h e r e s e m b l e s
a l s o i n t h e r a d i c a l i s m of h i s v i e w s . A l t h o u g h

he is t h e most m a t u r e

of S u f i s m , t h e f o u n d e r

t h e o r y of m y s t i c i s m based

of the m o s t complete

the d i v e r s i t y of t h e m a t e r i a l s he u s e d for t h e b u i l d i n g
h i m from
compare

a number
unfavourably

representatives
conceptions

of

representative
on I s l a m ,

of h i s t h e o r y d i d not s a v e

of i n c o n s i s t e n c i e s . I t is t h i s i n c o n s i s t e n c y w h i c h m a k e s h i m
w i t h al-Ghazálí a n d w h i c h a g a i n

early

and theories

Sufism.
which

Nevertheless,
are important

brings

he c r e a t e d
not o n l y

h i m c l o s e r to t h e

a number

of

to S u f i s m , b u t to

original
philo­

sophy as w e l l .
Translated

by Krystyna

Kozłowska

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6143" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6123">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/81083a5306b4ebacfc75acca6bd067ee.pdf</src>
        <authentication>c349987a2e8c379df99ad501be5b8761</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73255">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1038</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73256">
                <text>1981</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73257">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:954</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73258">
                <text>Obrzęd budowy domu w Indiach starożytnych w świetle nakazów religijnych (ksiąg rytuału domowego) / ETNOGRAFIA POLSKA 1981 t.25 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73259">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1981 t.25 z.1, s.121-142</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73260">
                <text>Suliga, Jan W.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73261">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73262">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73263">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="73264">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73265">
                <text>„Etnografia Polska", t. X X V z. 1
P L I S S N 0071-1861

JAN WITOLD

SULIGA

OBRZĘD BUDOWY
w

DOMU

ŚWIETLE
(KSIĄG

W INDIACH

NAKAZÓW
RYTUAŁU

STAROŻYTNYCH

RELIGIJNYCH

DOMOWEGO)

W większości kultur tradycyjnych fakt osiedlania się poprzedzany
był szeregiem rytuałów. Rytuały te towarzyszyły następnie czynnościom
budowlanym, po których zakończeniu następowała zwykle uroczystość
pierwszego wkroczenia do nowego domu.
Czynności związane z budową nowego domu podzielić można na trzy
grupy: 1) techniczne czynności konstrukcyjne; 2) czynności konstruk­
cyjne oraz towarzyszące i m rytuały; 3) czynności rytualne nie związa­
ne bezpośrednio z budową, a stanowiące niejako jej wynik.
Pierwsza grupa czynności kształtowała przestrzeń ekonomicznie.
Pracom t y m nie towarzyszyły rytuały. Druga grupa czynności zabudo­
wywała przestrzeń zarówno ekonomicznie, jak i symbolicznie. Rytuał to­
warzyszył pracom konstrukcyjnym lub następował po ich zakończeniu.
Ostatnia grupa czynności kształtowała przestrzeń symbolicznie, a wszel­
kie związane z nią działania miały charakter sakralny.
Przedmiot niniejszego a r t y k u ł u stanowi obrzęd budowy domu (rozu­
miany jako dwie ostatnie grupy czynności), którego rekonstrukcja zosta­
ła oparta na przekazach źródłowych — księgach r y t u a ł u domowego. Ce­
lem artykułu jest wyjaśnienie ogólnych funkcji obrzędu, a poprzez zna­
czenia symboliczne poszczególnych jego elementów — wyjaśnienie funk­
cji i symboliki przestrzeni sakralnej, w której dom jest budowany.

1. ZAŁOŻENIA

METODOLOGICZNE

Jak już wspomniałem, analiza obrzędu budowy domu oparta będzie
na księgach rytuału domowego (gfhya sutra), przeznaczonych dla gryhasthy (gfhastha) — czyli gospodarza, wykonującego większość czynnoś­
ci rytualnych podczas aktu kreacyjnego. Księgi te powstały w przedzia­
le między V a I V wiekiem p.n.e., a V I wiekiem n.e.
Księgi rytuału domowego należy traktować jako sformalizowany na-

�122

J A N W. S U L I G A

kaz religijny, podręcznik dla wykonującego rytuały, strukturalny opis
obrzędu, który wyczerpuje wszelkie (dozwolone lub poprawne w myśl
autorów tekstu) możliwości. Każdy akt religijny opisany został w k i l k u
wersjach, z których każda przeznaczona jest dla innej warstwy społecz­
nej (varna), sekty itp. Można więc traktować księgi rytuału domowego
z jednej strony jako wzorzec modelujący rytuał; z drugiej zaś jako wzo­
rzec modelowy działający w sferze etyki okresu, w którym one po­
wstały.
Ogólnie rzecz biorąc, funkcje gryhja sutr zbliżone są do niektórych
funkcji mitów. M i t i poeta, a więc ten, który sformalizował to, co do­
tychczas egzystowało w pamięci grupy, są nosicielami tradycji — będąc
jednocześnie depozytem i depozytariuszem.
Kodyfikacja tradycji wymaga od poety użycia formuł, które zapew­
niają oszczędność w organizacji treści. Tekst jest jednak zrozumiały dla
członków grupy, gdyż każda lapidarna formuła pełni rolę bodźca wydo­
bywającego treści zawarte w pamięci słuchaczy lub uczestników
obrzędu.
Podobnie jak księgi rytuału domowego, mit uwzględnia wszelkie
(dozwolone) możliwości. O ile jednak mit może stać się poetyckim zapi­
sem (przy czym zapis ten rządzi się specyficznymi prawami fabularny­
mi), sutry są suchym, sformalizowanym opisem obrzędu, odwołującego
się do zdarzeń mitycznych w sposób pośredni, tzn. poprzez teksty reli­
gijne i symbolikę czynności.
W tej sytuacji można więc traktować mit i sutry jako nakazy reli­
gijne, różne pod względem formalnym, zbliżone, jeśli chodzi o treści,
których są nosicielami. Wzajemny związek mitu i ksiąg rytuału domo­
wego jest wyraźnie widoczny przy rozpatrywaniu mitologii i obrzędo­
wości indyjskiej, gdzie hymny Rygwedy (Rgveda), Samawedy (Samaveda), Jadżurwedy (Yájurveda)
i Atharwawedy (Atharvaveda) są wiedzą
S ł o w a (śruti) — gryhja sutry zaś są wiedzą c z y n n o ś c i r y t u a l ­
n y c h , opracowanych na podstawie śruti.
Z tych założeń wynikają następujące wnioski: Obrzęd jest konstruk­
cją samosterowną — to znaczy taką, w której wszystkie elementy współ­
działają ze sobą zarówno funkcjonalnie, jak i symbolicznie. Tworząc mit
i będąc jego wynikiem, obrzęd staje się s t r u k t u r ą zamkniętą. Definicja
taka jest zasadna jedynie w takim wypadku, gdy dany obrzęd nie może
się przekształcić. Stać się tak może wówczas, gdy mamy do czynienia
z uprzednią kodyfikacją obrzędu, strukturalnym opisem, który ma for­
mę nakazu religijnego. Obrzęd jest wówczas odwzorowaniem opisu
i przez pewien, historycznie określony ciąg czasu zachowuje stabilność,
nie dopuszczając nowych treści.
Z powyższych przesłanek wynika następujące założenie: Interesują­
cy nas obrzęd składa się z takich elementów, których znaczenia symbo­
liczne, a przede wszystkim funkcje, winny być wyjaśniane w ramach

�123

OBHZĘD BUDOWY DOMU W INDIACH

struktury. Istnieje również taka grupa czynności, które nazywam e l e ­
m e n t a m i n i e j a s n y m i . Oznacza to, że w strukturze opisu i ko­
mentarzach zapisanych w sutrach brak wystarczającej liczby danych,
które mogłyby wyjaśnić badaczowi znaczenie opisywanych rytuałów. Do
wyjaśniania tych elementów potrzebna jest znajomość kontekstu k u l t u ­
rowego, a co za t y m idzie, odrębna metoda badań.

2. M E T O D Y B A D A N

Dla wyjaśnienia funkcji i znaczeń symbolicznych obrzędu budowy
domu stosować będę metodę funkcjonalno-strukturalną, rozumiejąc przez
s t r u k t u r ę „takie współistnienie zjawisk, w którym każdy człon zdoby­
wa swoją całościowość tylko przez inne i wraz z innymi" . Tak więc
przez strukturę obrzędu będę rozumiał szereg rytuałów i ofiar, które są
powiązane wspólnym sensem i celem. Celowi temu są podporządkowane
cele cząstkowe poszczególnych elementów. Jednocześnie może istnieć
w obrzędzie taki zespół czynności rytualnych i ofiarnych, który ze
względu na swoją złożoność, jak również poprzez wyodrębnienie go z ca­
łości działań przez uczestników obrzędu, nabiera szczególnego znaczenia.
Należy go wówczas traktować jako pewien, autonomiczny w stesunku do
całości element. Dlatego też będę używał słowa obrzęd w dwóch zna­
czeniach —• węższym i szerszym.
W znaczeniu szerszym rozumiem obrzęd jako całość czynności sakral­
nych poświęconych danemu celowi. W znaczeniu węższym — wspom­
niany wyżej, autonomiczny do całości, zespół czynności rytualnych
i ofiarnych.
Dla wyjaśnienia elementów niejasnych obrzędu stosować będę meto­
d ę porównawczą, wychodząc poza ramy czasowe narzucone przez dato­
wanie gryhja sutr. Postępowanie takie jest zasadne wówczas, gdy przyj­
mie się, że zarówno funkcje, jak i znaczenia obrzędów o podobnym lub
zbliżonym przeznaczeniu są identyczne, niezależne od okresu, w którym
obrzędy są wykonywane. Podobieństwo to wynika przede wszystkim
z ciągłości kultury Indii. Mimo nakładania się licznych tradycji kultura
wsi indyjskiej zachowała do dziś pewną stabilność. Rytuał wedyjski,
chociaż w zmienionej formie, jest żywy dotąd wśród niektórych wyż­
szych kast , a proces sanskrytyzacji powoduje jego trwałość.
1

2

1

3

P. B o g a t y r i e w , Semiotyka'kultury
ludowej, Warszawa 1975, s. 15.
Por. K . S. M a t h u r , Caste and Ritual on an Malawa Village, Bombay 1964,
s. 184.
Zmiana statusu kasty (warny) w drabinie hierarchii społecznej może się od­
b y w a ć poprzez szczegółowe i dokładne przestrzeganie przepisów rytualnych (głów­
nie dotyczących pożywienia) charakterystycznych dla kasty wyższej. Oznacza to
zwykle, że dana kasta przejęła rytuał genetycznie nawiązujący do przepisów obrzę­
dowych z okresu starożytności, a nawet czasów wedyjskich. Proces taki nazywamy
2

s

�124

J A N W. S U L I G A

Dlatego też przy wyjaśnianiu elementów niejasnych ograniczę się je­
dynie do obszaru Indii, a głównie Indii północnych i środkowych, gdzie
powstała większość wykorzystanych w artykule źródeł.

3. ŹRÓDŁA W Y K O R Z Y S T A N E W A R T Y K U L E

Literatura religijna Indii dzieli się na dwie grupy — literaturę w e dyjską (ok. X V - X V I w. p.n.e.) oraz sanskryeką (VI w. p.n.e.-XV w . n.e.).
Obok tego podziału istnieje jeszcze inny, dostosowany do charakteru po­
szczególnych rodzajów wymienionej literatury, Wedy, aranjaki, brahmany
i upaniszady należą do pism objawionych (śruti). Pisma późniejsze
(z okresu sanskryckiego) należą do działu smryti (smrti) i obejmują to,
co zostało opracowane przez wieszczów na podstawie pism objawionych.
Literatura tego okresu to ithasy, purany, śastry i sutry.
Sutry, jako komentarz do pism śruti, zajmowały się kilkoma działa­
mi nauki — fonetyką, gramatyką, etymologią, metryką, astronomią i r y ­
tuałem. O jego prawidłach mówiły kalpa-sutry.
W skład
kalpa-sutr
wchodzą między innymi gryhja sutry, czyli księgi r y t u a ł u domowego.
Gryhja sutry powstały między V w. p.n.e. a I I w. n.e. Jedynie Waikhanasa Smarta Sutra jest znacznie późniejsza.
Obrzędem budowy domu zajmują się następujące gryhja sutry: Gobhila Gryhja Sutra (Gobhila Gfhya Sutra) i Khadira Gryhja Sutra (Kha~
dirá Gfhya Sütra) komentujące Samawedę, Apastamba Gryhja
Sutra
(Apastamba Grhya Sutra) i Hirańjakeśin
Gryhja Sutra
(Hiranyakeśin
Gfhya Sutra) należące do redakcji Taittiriji Czarnej J a d ż u r w e d y (Tctittiriya Sarhhita), Paraskara Gryhja Sutra (Páraskara Gfhya Sütra) należą­
ca do Białej J a d ż u r w e d y oraz Sankhjajana Gryhja Sutra
(Sánkhyayána
Grhya Sütra) i Aśwalajana Gryhja Sutra (Asvalayana Grhya Sütra) przy­
pisane Rygwedzie. Sutry te powstały w południowo-wschodnich Indiach,
na terenie Gudżeratu i w centralnych Indiach . Tak więc w okresie ich
redakcji zasadniczo całe Indie były już znane.
Tekst sutr podzielony jest na szereg akapitów, z których każdy zaj­
muje się innym elementem obrzędu. Teksty recytowanych podczas obrzę­
du formuł zaczerpnięte są zazwyczaj z Wed lub pism związanych z redak­
cją danej sutry.
4

sanskrytyzacją. Por. J . S z a t k o w s k a , Zmiany społeczeństwa
kastowego w In­
diach współczesnych,
Warszawa 1977.
* Aśwalajana
G. S. powstała w południowo-wschodnich Indiach, na terenie
między rzeką Kryszną a Godawari; Síankhjajana
G. S. — w Zachodnich Indiach
(Gudżerat); Apastamba G. S. — na terenie obecnego stanu Andhra Pradesz; Hi­
rańjakeśin
G. S. — w dolinie Gangesu; Paraskara G. S. — w Bengálu; a Khadira
G. S. i Gobhila G. S. zredagowane zostały w Indiach centralnych. Por. L . R e n o u,
Vedic India, Delhi 1971.

�125

OBRZĘD BUDOWY DOMU W INDIACH

Specyficznym źródłem jest Waikhanasa Smarta Sutra
(Vaikhánasa
Smárta Sütra). Powstała ona w V I w. n.e. na Wybrzeżu Koromandelskim. Początkowo był to rodzaj podręcznika dla ascetów i pustelników.
Później rozszerzona została o przepisy dla gospodarza. Sutra ta omawia
jeden z elementów obrzędu budowy domu — obrzęd wastuśamany (vdstuśamana) — czyli pierwszego wejścia do domu po jego wybudowaniu.
Zawiera jednak zastrzeżenie, że rytuały te należy wykonywać w ten
sposób wówczas, gdy w rodzinie gospodarza ktoś u m a r ł lub się narodził.
Zalecenia dotyczące obrzędu budowy domu znajdujemy również w Sa~
mawidhanie Brahmanie (Sámavidhana
Brahmand). Należy ona do tzw.
upabrahman
(tekstów brahmanicznych zredagowanych mniej więcej
w t y m samym czasie co sutry).

4. DOM I J E G O K O N S T R U K C J A

Analiza hymnów Atharwawedy,
jak również wzmianek w księgach
r y t u a ł u domowego wykazuje, że teksty te mówią o dwóch zasadniczych
typach domostw. Nie oznacza to rzecz prosta, że nieznane wówczas były
innego rodzaju konstrukcje mieszkalne. Na podstawie danych archeolo­
gicznych, jak również płaskorzeźb z okresu starożytności można wnio­
skować, że bogactwo architektury wiejskiej było znaczne. Typ konstruk­
cji budynku zależał przede wszystkim od zamożności gospodarza, położe­
nia geograficznego i warunków naturalnych.
Sutry mówią o dwóch rodzajach domostw. Pierwszy budowany był
na planie koła lub też owalu, z centralnym słupem po środku. Drugi —
na planie kwadratu lub prostokąta, którego dach wspierał się na ślemie­
niu leżącym na dwóch lub trzech sochach. Poszczególne części domu łą­
czone były za pomocą rzemieni. Do budowy ścian używano cienkich p r ę ­
tów bambusowych, trzciny, kamieni i gliny, a także cegły surówki. Dach
k r y t y był strzechą. Jego kształt zależał od konstrukcji domu. Chaty
budowane na planie koła miały dachy w kształcie stożka. Domy wznoszo­
ne na planie kwadratu miały dachy czterospadowe lub dwuspadowe. Po­
pularnym typem dachu był również tzw. „dach hangarowy" .
Drzwi osadzane były w ścianie szerokofrontowej. Framuga składała
się z dwóch słupów wbitych pionowo w ziemię. Jako próg kładziono płas­
k i kamień. Skrzydła drzwi przymocowywano za pomocą rzemieni, podob­
nie jak w domu homeryckim. Okno kratowano wąskimi deszczułkami .
Budowę chaty rozpoczynano od zwózki drewna. Wynajęci rzemieślnis

6

5

Dach „hangarowy" zwany jest inaczej „dachem bengalskim". Jest to dach
konstruowany z prętów bambusowych o kształcie półkolistym, łukowatej linii
szczytu i ł u k o w a t y c h krawędziach okapów.
* Widać to wyraźnie na płaskorzeźbach z Sańczi.

�126

J A N W. S U L I G A

су segregowali materiał budowlany, numerując bale zależnie od kolej­
ności ich użycia. Następnie wytyczano teren budowy i po wstępnych r y ­
tuałach rozpoczynano budowę poprzez wkopanie słupów w ziemię i usta­
wienie szkieletu przyszłego domostwa . Dalej konstruowano ściany,
dach, a na końcu wybijano dziury na drzwi i okna. Ostatnią czynnością
było położenie progu .
7

8

5. S Y S T E M A T Y K A

OBRZĘDU

Relacje na temat przebiegu i sposobów wykonywania rytuałów różnią
się między sobą. Różnice te polegają na odmienności chronologii poszcze­
gólnych składowych części obrzędu i na odmienności koncepcji wykony­
wania czynności rytualnych. Opierając się na analizie źródeł, można jed­
nak wyszczególnić następujące grupy zagadnieniowe:
1) Techniki poszukiwania odpowiedniego terenu i zalecenia związane
z budową domu:
a) Kryteria wyboru gruntu
— wybór ze względu na wygląd terenu i jakość gleby,
— wybór ze względu na kierunek spadku wody,
— wybór ze względu na szatę roślinną pokrywającą dany teren,
— status społeczny gospodarza jako kryterium wyboru gruntu,
— zakazy dotyczące otoczenia roślinnego,
— sposoby sprawdzania wartości gleby.
b) Zalecenia związane z budową domu:
— zalecenia związane z usytuowaniem pomieszczeń,
— status społeczny gospodarza jako kryterium umieszczania drzwi
w stosunku do stron świata,
— inne zakazy związane z kierunkiem sytuowania drzwi.
2) Wyznaczenie czasu rozpoczęcia budowy domu.
3) Obrzęd budowy domu:
a) Rytuały wstępne poprzedzające prace budowlane.
b) Rytuały towarzyszące pracom konstrukcyjnym
— stawianie słupów narożnych,
— wykopanie dołów pod słupy narożne,
— stawianie słupa środkowego ,
— nakładanie ślemienia na sochy i poświęcanie dachu.
c) Obrzęd poświęcenia domu — wastuśamana.
9

1

Alinadżataka,
I, 1-3.
Siankhjajana G. S., I I I , 3, 10.
* Czynność tę wykonywano jedynie przy budowie
owalu.
8

domu na planie koła

lub

�127

OBRZĘD BUDOWY DOMU W INDIACH

6. A N A L I Z A OBRZĘDU B U D O W Y D O M U

Przyjęte na początku założenie o samosterowności i swoistości obrzę­
du nie uwzględnia jego społecznego, a co za t y m idzie, ogólnoreligijnego
charakteru. Rekwizyty, czynności i formuły magiczne używane w trak­
cie trwania obrzędu są charakterystyczne dla wszystkich lub większości
zachowań rytualnych badanej społeczności, z drugiej zaś strony, przez
swą ideologię są swoiste dla danego obrzędu.
Rozpatrywany na płaszczyźnie psychologicznej obrzęd umożliwia od­
bycie przeżycia religijnego, rozumianego często jako bezpośredni kon­
takt z bóstwem. Odbywa się to na drodze emocjonalnej interpretacji
przeżywanego aktu, nawet wówczas, gdy akt ten jest formalnie prosty.
Podobnie jak teatr, obrzęd tworzy przestrzeń — scenę; jest więc ta­
kim rodzajem działania, które wytwarza różne postacie rzeczywistości
rozumiane jako antynomia sacrum—profanum. Będąc systemem semiotycznym, obrzęd może być również traktowany jako proces modelowania
świata, opis kolejnych momentów stwarzania, .zachowujący wewnętrzną
hierarchię ważności.
a) F u n k c j e
wiedniego

technik poszukiwania i wyboru
odpo­
terenu i zaleceń związanych z budową
domu

Budowa domu obwarowana była licznymi zakazami i nakazami, do
których budowniczy musiał się stosować. Nakazy te spełniały cztery
podstawowe funkcje — zabezpieczającą, ekonomiczną, magiczną i spo­
łeczną .
Nakazy zabezpieczające przed naturalnymi niebezpieczeństwami ogra­
niczają się do k i l k u zaleceń. Teren wybierany przez gospodarzy winien
być takiego kształtu, by powódź nie mogła zniszczyć budynku
Chatę
należy więc budować na terenie w kształcie „cegły" lub na wzgórzu.
Dotąd wiele domów w Indiach wznoszonych jest na sztucznie usypanych
wzgórzach. Ochronie przed powodzią służą również konstrukcje palowe.
10

1 2

Nakazy związane z ekonomią dotyczą głównie rolnictwa i hodowli.
Sutry są zgodne, że teren winien być odpowiednio nawodniony, równy
i nie otoczony przez pustynię lub bagna, o dobrej jakości gleby . Jakość
gleby sprawdzano dwoma sposobami — przez wykopanie dołu i zasypa­
1S

lo Przez, funkcję

zabezpieczenia

rozumiem kierowanie

się takimi kryteriami,

których stosowanie zabezpieczało dom np. przed powodzią. Przez funkcję

ekono­

miczną rozumiem zespół nakazów i zakazów, których celem było badanie w ł a ś c i ­
wości

użytkowych

gleby.

Zakazy

magiczne

chronią

dom

przez

złymi

mocami.

Funkcję społeczną spełniają te nakazy, które uzależniają wybór miejsca od statusu
społecznego gospodarza.
Gobhila G. S., I V , 7, 12; Khadira
Tamże.
Aśwalajana
G. S., I I , 7, 1-2.
11

1 2

13

G. S., I V , 2, 12-13. '

�128

J A N W. S U L I G A

nie go ziemią zeń wydobytą oraz przez pozostawienie wody w dole przez
całą noc. Metoda pierwsza służyła sprawdzaniu sposobności gleby, dru­
ga — jej nawodnienia .
Gatunki roślin rosnących na danym terenie określały jego użytecz­
ność pod wzglądem hodowli. Dlatego też sutry nakazują usunięcie nie­
których rodzajów traw, a waiśja (vaisya) — rolnik lub pasterz, winien
wybrać taki teren, który pokryty jest „delikatną t r a w ą " .
Nakazy dotyczące magii płodności związane są przede wszystkim
z wodą. W pobliżu przyszłego miejsca zamieszkania winno być źródło lub
sadzawka, przy czym pożądane jest, by woda spływała w kierunku pół­
nocnym, północno-zachodnim lub wschodnim. Północ jest bowiem stroną
świata, która przynosi dostatek, płodność i bogactwo.
Zakazy i nakazy związane z magiczną ochroną przed złymi mocami
dotyczą przede wszystkim roślin i rozmieszczania drzwi i pomieszczeń
przyszłego domostwa. Aby uchronić chatę przed złem, należy więc usu­
nąć niektóre gatunki roślin uchodzących za złowróżbne — głównie z po­
wodu ich magicznego zastosowania (praktyki czarnoksięskie, medycyna,
budowa stosu pogrzebowego). Jednocześnie sutry zalecają wybór takiego
terenu, na którym rosną trawy kusa i virana — rośliny używane w r y ­
tuałach i ofiarach, a więc dobrowróżbne.
Podobny charakter mają nakazy dotyczące rozmieszczenia pomiesz­
czeń. Według Gobhili G.S. strona południowa „spełnia wszystkie życze­
nia" . Dlatego nie należy budować głównej izby z tej strony. Jeżeli po­
łudnie przynosi wszystko to, czego człowiek zapragnie, to naturalne jest,
że mieszkający tam ludzie będą uprawiać hazard . Ponieważ miejsce,
gdzie woda spływa „ze wszystkich stron", uważane jest za dobro­
wróżbne — tam należy umieszczać główny pokój, co uchroni mieszkań­
ców przed zgubnymi skutkami gier hazardowych.
Niejasny natomiast jest zakaz budowania drzwi wejściowych i w y j ­
ściowych naprzeciw siebie. Podobny zakaz dotyczy również umieszczania
okien. Według M . Mullera zakaz ten związany jest z ochroną domu przed
urokiem. Gospodarz nie powinien być widziany w chwili, gdy spożywa
obiad lub wykonuje codzienne rytuały .
Sutry nie wyjaśniają również zakazu budowania drzwi w stronę za­
chodu. Wspominając o t y m zakazie J. Auboyer stwierdza jedynie, że
„strona ta należała do zmarłych" . Według mitologii zmarli udawali się
na księżyc (w stronę północy), gdzie oczekiwali na odrodzenie się. Droga
11

15

16

11

18

19

1 4

Tamże.
Gobhila G. S., I V , 7, 9-11.
Tamże.
Aśwalajana
G. S., I I , 7, 11.
M. M u l l e r , H. O 1 d e n b e r g, The Sacred Book of the East, Grihya —
Sutras, t. X X X , cz. I / I I , Patna 1967, s. 121.
J . A u b o y e r , Zycie codzienne w dawnych Indiach, Warszawa 1969, s. 120.
16

1 6

18

M

�OBRZĘD B U D O W Y DOMU W

INDIACH

129

ta nosiła nazwę „ścieżki cieni" — pitryjana (pitryana). Ci zaś, którzy
uwolnili się od więzów niewiedzy, wkraczali na „drogę bogów" —- dewajana (devayana), i udawali się na południe do królestwa boga Jamy
(Yama). Jama był również bogiem-strażnikiem strony południowej.
W kierunku południa składano także ofiary dla zmarłych.
Niewiele natomiast wiemy o wcześniejszych koncepcjach dotyczących
Świata Zmarłych (Pitrloka). W jednym z h y m n ó w Atharwawedy zmar­
łych porywają ze stosów pogrzebowych Maruty. Maruty były towarzy­
szami boga Waruny, będącego, również strażnikiem strony zachodniej.
"Według jednego z h y m n ó w Rygwedy zmarły spotykał na swej drodze
Warunę i J a m ę . O ile jednak Jama był jedynie królem Pitryloka, Waruna był najwyższym sędzią, władcą i strażnikiem kosmicznego prawa
ryta (rta). Był również tym, który dostrzega wszystkie uczynki ludzkie.
Zmarłym poświęcano również obrzędy, w których ruch okrężny odby­
w a ł się w kierunku niezgodnym z pozorną wędrówką słońca.
Zakaz umieszczania drzwi w kierunku jednej ze stron świata funkcjo­
nuje do dziś w wielu regionach Indii. W pracy na temat kast indyjskich
D. N . Majumdar pisze, że „drzwi nigdy nie są kierowane na południe,
gdyż w opinii mieszkańców tylko stopy zmarłego wskazują tę stronę
ś w i a t a " . Na mapie załączonej do pracy Majumdara na 111 domów ba­
danej wsi, jedynie 10 miało skierowane drzwi na południe.
Zakaz budowania drzwi w stronę zachodu spotykamy tylko w naj­
starszej — Gobhili G. S. Można wnioskować,, że sutra ta nawiązuje do
starszych koncepcji religijnych, które sytuowały Świat Zmarłych na za­
chodzie. Z czasem świat ten „przesunięty" został na południe i północ.
Być może, obie te koncepcje występowały równocześnie, co potwierdzał­
by fakt bliskiego związku Jamy i Waruny. W toku dalszej ewolucji za­
nikła wiara w północną siedzibę zmarłych. Przyczyna niebudowania drzwi
na zachód jest więc analogiczna do współcześnie funkcjonujących za­
kazów.
Zarówno wybór terenu, jak i sytuowanie drzwi wobec stron świata
uzależnione były od statusu społecznego (kasty) przyszłego właściciela
domu. Według Gobhili G. S. bramin (brahmana) winien mieszkać w cha­
cie wybudowanej na terenie, którego gleba jest biała. Ponieważ bramin,
jako ten, który wykonuje rytuały, jest tym, k t ó r y „pragnie świętego
b l a s k u " — powinien wybrać teren pokryty t r a w ą darbha i kusa.
Kszatrija — rycerz — (ksatriya) — wybiera teren o czerwonej glebie po­
rośnięty wieloma gatunkami traw, które zapewniają moc (ksatra). Waiśja — hodowca i rolnik — winien z kolei zamieszkać na terenie o żółtej
2 0

21

22

го Rygweda, X , 14, 7.
D. N. M a j u m d a r , Caste and Comunication
1958, s. 317.
22 Gobhila G. S., I V , 7, 9.
2 1

9 — Etnogiatia Polska X X V / 1

in an Indian Village, Bombay

�130

J A N W. S U L I G A

lub czarnej glebie, porośniętej delikatną trawą. Sens tego nakazu jest
jasny.
Podany przez Gobhilę G. S. podział form terenu, jak również zalece­
nia związane z sytuowaniem drzwi odnoszą się także do statusu społecz­
nego gospodarza. Bramin winien postawić dom na ,terenie w kształcie
„cegły" (a więc ołtarza ofiarnego vedi) i wybudować drzwi na wschód.
Zapewni mu to świętość. Rycerz buduje dom na wzgórzu (a więc miejscu
obronnym) i umieszcza drzwi w stronę południa. Waiśja powinen za­
mieszkać na terenie płaskim, naturalnym, najlepszym do uprawy zbóż
i hodowli. Kierunek północny zapewni mu dostatek i powodzenie w pra­
cach gospodarczych.
b) C z a s r o z p o c z ę c i a

budowy

domu

Każde ważniejsze przedsięwzięcie wymaga w Indiach porady zawodo­
wego astrologa. R. E. Enthoven w pracy na temat folkloru wiejskiego
w okolicach Bombaju opisuje dość dokładnie system wiary w szczęśliwe
i nieszczęśliwe dni i godziny. Zasadniczo wszystkie dni, prócz parzystych,
w okresie pełni księżyca są uważane za dobrowróżbne . Podobnie jest
w grupie Nimar Balahi w centralnych Indiach, gdzie saait, czyli szczęśli­
w y dzień, wyznaczany jest przez wioskowego kapłana . Sutry niewiele
miejsca poświęcają kwestii czasu rozpoczęcia obrzędu. Paraskara G. S.
nakazuje rozpoczynać w dzień uważany za pomyślny , sutra zaś Hirańjakeśin wyznacza ten termin na czas „północnego kursu słońca, w czasie
rosnącego księżyca, pod konstelacjami Ronini i trzema gwiazdami Uttarą" . Rysuje się więc wyraźny związek między momentem rozpoczęcia
obrzędu (momentem dobrowróżbnym) a księżycem. Związki te rozpatrzę
w dalszej części pracy.
23

24

2S

2 e

c) O b r z ę d

budowy

domu

1. Funkcje rytuałów
wstępnych
Pod względem formalnym czynności te można podzielić na trzy grupy:
— czynności przygotowujące teren do prac budowlanych. Jest to w y ­
mierzanie terenu za pomocą sznura, wykreślanie przyszłych kształtów
domu, umiejscowienie izb, wyrównanie i zamiecenie powierzchni gruntu;
— okrążanie terenu budowy zgodnie z pozorną wędrówką słońca (w trak­
cie okrążania gospodarz wylewa wodę z dzbana, skrapia teren budowy,
zarysowuje gałęzią lub łyżką ofiarną juhu granice obszaru recytując przy
t y m odpowiednie formuły;
! S

R. E . E n t h o v e n , The Folklore of Bombay, Oxford 1924, s. 253-258.
S. F u c h s , The Children of Hari. A Study of the Nimar Balahis in the
Central Provinces of India, Vienna 1950, s. 323.
Paraskara G . S., I l l , 4, 2.
Hirańjakeśin
С. S., I , 8, 27, 1. Chodzi o gwiazdy gwiazdozbioru Byka. Rohinl
jest w mitologii indyjskiej córką Dakszy, kochanki boga Czandry — Księżyca.
2 4

! 5

26

�OBRZĘD BUDOWY DOMU W INDIACH

131

— składanie ofiar w centrum dla ducha zamieszkującego teren, Bogini
Ziemi, przodków lub bogów. Formę ofiary ma również rozpalenie ognia,
któremu towarzyszą recytacje hymnów skierowanych do Waruny i boga
ognia — A g n i . Według sutry Apastamby, gospodarz winien jedynie do­
tknąć ziemi, co ma przygotować grunt (i duchy zamieszkujące teren) do
budowy domu.
Celem przygotowania terenu pod budowę było zapewnienie (poprzez
działania magiczne) dostatku i żyzności — zaoranie i skropienie ziemi.
W Wedach woda traktowana była jako czynnik powodujący oczyszcze­
nie . Podobną nieco funkcję spełniało zamiecenie obszaru w stronę po­
łudnia . Prawdopodobnie chodziło o usunięcie złych duchów zwanych
pręta 3°.
G e n e r a l n ą funkcją rytuałów okrążania i obry sowy wania było symbo­
liczne wytyczanie granicy. Granica ta mogła służyć ochronie przed zły­
m i mocami d r z e w , demonów lub bogów. Obrysowując teren łyżką
ofiarną juhü, utożsamiając ją z orężem, ofiarnik symbolicznie zabijał w ę ­
ża — demona zamieszkującego niższe regiony świata. Z kolei magii
płodności służy skrapianie wodą terenu, zaoranie go i wytyczenie grani­
cy. Mocą hymnu wygłaszanego podczas tej czynności gospodarz zmusza
bogów do pomocy i darzenia, sprowadzając ich na miejsce ofiary.
Czynności wykonywane w centrum terenu skierowane są głównie do
bogów chtonicznych, które zamieszkiwały dany obszar przed przybyciem
nań osadników. F o r m u ł y wygłaszane podczas ofiary podkreślają również
fakt wcześniejszego pobytu duchów przodków (pitar) gospodarza. Brami­
ni — utożsamiani w trakcie rytuału z duchami przodków — przyjmują
ofiarę, wyrażając t y m samym zgodę na kontynuowanie prac. Ofiary te
wyznaczają punkt czasowy i mogą być traktowane jako moment osiedle­
nia się — przejęcia terenu na własność. T y m samym służą również w y ­
tyczeniu środka w sensie geometrycznym i sakralnym.
2 1

2 S

29

31

32

2 7

Ogień (ogni) u w a ż a n y był za tego, który przenosi ofiarę do b o g ó w — w tym
wypadku do Waruny.
Rygweda, X , 9.
» Apastamba G. S., 7, 17, 1.
Pręta to upiory nie należące ani do świata żywych, ani do umarłych. Według
wierzeń pozostawały chętnie w pobliżu domostw, przynosząc nieszczęście i choroby.
Wierzono również, że demony te b y ł y duchami zmarłych, którzy nie dotarli do k r ó ­
lestwa Jamy. Zamiecenie terenu w kierunku p o ł u d n i o w y m wydaje się w tej kon­
wencji jasne.
Gobhila G. S., I V , 7, 22. Nad pewnymi gatunkami drzew przypisywano m a ­
giczną władzę określonym bogom. Gospodarz układał gałęzie w k o ł o terenu, a n a ­
stępnie przesuwał je w kierunku zgodnym z pozornym ruchem słońca. Przesunięcie
to odwracało urok — złą moc drzew.
Ofiarnik obrysowy w a ł teren mówiąc: „Obrysowane jest zło demona, obryso­
wane są moce wrogów, tak oto odcinam szyję demonów". Hirańiakeśin
G. S., I ,
8, 27, 1.
28

8 0

81

ra

�132
2. Funkcje

J A N W. S U L I G A

rytuałów

towarzyszących

pracom

konstrukcyjnym

Chronologia czynności rytualnych wyznaczana jest przez sposób kon­
struowania domu. Po wymierzeniu kształtów następowały prace przy ko­
paniu dołów pod słupy. Do dołów tych wkładano ofiary dla „demona zie­
m i " , po czym osadzano słupy (sthuna, skambha). Czynności tej towarzy­
szyły ofiary i recytacje hymnów do Wastoszpatiego (Vástospati) — opie­
kuna domostwa. Następnie konstruowano ściany i nakładano ślemię na
sochy. Siemię uczczone było dotknięciem i wygłoszeniem formuły zbliżo­
nej formą do hymnów recytowanych uprzednio. Rytuałom towarzyszyła
magia ochronna, której stosowanie miało chronić dom przed pożarem.
Ofiary składane w dołach, a przeznaczone dla bóstw chtonicznych zapew­
nić miały trwałość domu i przychylny stosunek bóstw do mieszkańców.
Jednocześnie — słup wkładany w dół, gałąź lub kamień składane w ofie­
rze bogom świata podziemnego — porównywane były w formułach do
drzewa lub do filaru kosmicznego, rozumianego jako synonim darzenia
i trwałości. Przedmioty te stawały się symbolem osi kosmicznej, przyj­
mując jej funkcje w ramach modelu kosmosu, jakim był wznoszony dom.
Mówiąc ściślej stawały się znakiem osi kosmicznej, działanie zaś na znak
powodowało reakcję desygnatu. Podobne zjawisko występowało podczas
r y t u a ł u zakładania ślemienia, gdzie ślemię utożsamiane było ze sklepie­
niem niebieskim (svarga).
3. Funkcje

obrzędu

poświęcenia

domu —

wastuśamana

Obrzęd wastuśamany kończy cykl rytuałów towarzyszących budowie
domu wiejskiego. Związane z nim opisy sutr różnią się między sobą za­
równo pod względem form poszczególnych rytów, jak i chronologii ich
wykonywania. Wynika to z charakteru opisów, które przeznaczone były
dla różnych grup społecznych, rodów (jati) i sekt religijnych. Ponadto
sutry powstały w różnych okresach i na rozległym obszarze — od Kasz­
miru po Indie południowe. Ogólnie rzecz biorąc, obrzęd wastuśamany
składał się z kilku, zróżnicowanych wewnętrznie elementów:
3.1. Rytuały wykonywane w centrum domu: a) cykl rytuałów prze­
znaczonych dla boga Wastoszpatiego — recytacja hymnów, rozpalenie
ognia, recytacja wjahryti (vyáhrti)
, gotowanie na ogniu żywności skła­
danej w ofierze Indrze utożsamianym z Wastoszpatim; b) składanie k r w a ­
wych ofiar dla węża Wasukiego i ofiar dla boga stwórcy — Pradżapatiego (Prajdpati); c) ofiary dla boga Waruny, których głównym rekwizy­
tem jest dzban z wodą osadzany na czterech kamieniach; d) uczczenie
33

3 4

M

Wjahryti (vyahfti) to formuła, pierwszy człon najsłynniejszego fragmentu
z Rygwedy — Gajatri, składający się z trzech trudno przetłumaczalnych słów —
bhüh bhuvah svah— (Rygweda, I I I , 61, 10). T u pełni funkcję formuły magicznej
służącej odpędzaniu zła.
Wasuki — król w ę ż y , bóstwo świata podziemnego.
8 4

�OBRZĘD B U D O W Y D O M U V/ I N D I A C H

133

głównego słupa przez dotknięcie go i wygłoszenie formuły magicznej;
e) wniesienie ognia do domu, czemu towarzyszą ofiary dla Wastoszpatiego, Agni i wszystkich bogów ( V i s u a d e u á ř i ) ; f) uroczyste ofiarowanie żyw­
ności braminom, utożsamianym z Wastoszpatim, którzy w trakcie obrzędu
przebywają w pobliżu ogniska.
3.2. Rytuały związane z okrążaniem domu, ogniska, dzbana z wodą:
a) okrążanie domu i dzbana z wodą^ w trakcie którego gospodarz wylewa
wodę; b) okrążanie domu lub ognia z żarem niesionym na patelni;
c) okrążanie domu lub ognia — występują oba rekwizyty; d) składanie
ofiar (bali) dla bogów-strażników stron świata. Ofiary te składa się w ro­
gach domu i jego centrum.
3.3. Pierwsze wejście do domu: a) gospodarz wkracza wraz z całą
rodziną i dobytkiem — rytuał ten kończy obrzęd budowy domu; b) go­
spodarz wkracza do domu z rodziną i dobytkiem, bramini kontynuują
wykonywanie rytuałów.
Powyższy zestaw nie oddaje chronologii wastuśamany. Obrzęd może
rozpoczynać się od rytuałów okrężnych (składanie bali dla strażników
stron świata) lub od ofiar dla Wastoszpatiego . Później następują dal­
sze ryty, głównie związane z symboliką centrum.
Podobnie jak w poprzednich rytuałach, najważniejszymi funkcjami
wastuśamany jest zapewnienie dobrobytu, płodności, gwarancja opieki ze
strony bóstw chtonicznych i niebiańskich. Towarzyszy temu magia słu­
żąca oddalaniu nieszczęść, zła, duchów śmierci, chorób. Wastuśamana
okazuje się spotęgowanym działaniem zbliżonym formalnie do rytuałów
wstępnych. Symbolika kosmiczna występująca w wastuśamanie budowa­
na jest jednak innymi środkami formalnymi. Poprzestanę tutaj na jed­
nym przykładzie. W trakcie umocowywania słupa gospodarz zwracał się
doń z następującą formułą:
33

Do tego miejsca woła się kozy i owce
i słodka esencja pożywienia jest przyzywana tutaj,
do naszego domu.
Stój (słupie) mocno w Rathantarze,
w y c i ą g n i ę t y na Wamadewja,
osiądź na Bryhat .
M

Rathantara, Wamadewja i Bryhat są nazwami h y m n ó w
Rygwedy,
lecz symbolika ich nazw jest znacznie szersza . W trakcie wastuśamany
gospodarz śpiewa wspomniane hymny, przy czym pierwszy o świcie, d r u 37

3 6

W przypadku pierwszym jest to chronologia w e d ł u g Śiankhjajany
G. S.,
w drugim — Aśwalajany
G. S. i pozostałych sutr, w e d ł u g których obrzęd winien
rozpocząć się od złożenia ofiary, a później dopiero następują rytuały okrążania.
Siankhjajana
G. S., I I I , 3, 1.
Hymny te przeznaczone są dla Indry. Ich nazwy oznaczają również typy to­
nów śpiewu rytualnego: Rathantara — ton niski, cichy; Vámadevya
— ton średni,
Brhat — ton jasny, wysoki. Są to inaczej stopy, biodra i ramiona Indry.
36

3 7

�134

J A N W. S U L I G A

gi w południe, trzeci o zachodzie słońca. Rytuał ten trwa cały dzień, sym­
bolizując jednocześnie czas (analogia do rytuałów okrążania zgodnych
z pozorną wędrówką słońca) i wznoszenie się. Ruch okrężny, w k t ó r y m
czynności skierowane są zarówno na zewnątrz, jak i do wewnątrz, otwie­
ra uprzednio wytyczoną granicę, przesuwając ją na krańce świata strze­
żone przez bogów (w trakcie obrzędu słupy domu utożsamiane są z bó­
stwami — strażnikami stron świata). "Granica jest jednak otwierana po­
zornie — istnieje w dalszym stopniu (co potwierdzają r y t u a ł y wykony­
wane przed wyruszeniem w daleką podróż) — jednakże przestrzeń leżą­
ca poza nią ma już inny charakter niż poprzednio.

7. OBRZĘD B U D O W Y D O M U A K O S M O G O N I A
I K O S M O G R A F I A ŚWIATA

a)

Chaos

Pytając o stworzenie świata, wszystkie kosmogonie chociażby w spo­
sób pośredni musiały zająć się tym, co było, zanim świat się narodził. Coś
nie mogło narodzić się z niczego. Jeżeli nicość można rozumieć jako nie­
obecność (w danym miejscu i chwili), to ta nieobecność jest jedynie
kontrmożliwością obecności. Nieobecność świata implikowana jest przez
jego istnienie. Totalne zaprzeczenie nie wyjaśnia więc istnienia, co ozna­
cza, że wpierw było „coś", by mógł powstać uporządkowany świat. Ryg­
weda określa ten stan jako nieokreśloność . Manawadharmaśastra
na­
zywa chaos ciemnością wyzbytą cech — ani bytem, ani niebytem. Według
Siatapathabrahmany
na początku były wody. „Te (wody) rozmyślały:
Jak mogłybyśmy się r o z m n o ż y ć ? " . A n i byt, ani niebyt jest również
określany jako wody kosmiczne (apas) w Manawadharmaśastrze.
Wody
te są podstawą wszystkiego, która to podstawa umożliwia zrodzenie się
stwórcy świata. To jakby stopień pośredni między sat i asat (byt — nie­
byt), przy czym wzmianka w Siatapathabrahmanie wskazuje na pewnego
rodzaju samoświadomość — która może być określana jako prapotencja;
dynamis.
38

39

b) S t w o r z e n i e

świata

Zarodek świata pojawia się w mitologi indyjskiej jako wynik pramożliwości kosmicznych wód, lub też jako twór boga-twórcy. Wielokrotnie
obie te koncepcje łączone są razem. Przyczyną narodzin jest czas (lub żą­
dza = potencja). Ten zarodek, zwany też w Rygwedzie „złotym kieł­
kiem" , to kosmiczne jajo Brahmy, w k t ó r y m zamknięty przez rok bóg
40

M

Rygweda, X , 129.
*» Siatapathabrahmana, X I , 1, 6, 1. Cytat za: W. T o p o r ó w , Wokói rekon­
strukcji mitu o jaju kosmicznym, [w:] Semiotyka kultury, Warszawa 1977, s. 142.
Rygweda, X , 140; X , 72; X , 129; X , 190.
4 8

�135

OBRZĘD BUDOWY DOMU W I N D I A C H

przebywał aż do otworzenia się granic. W Atharwawedzie za ten naj­
starszy element uważa się kosmiczny słup Skambha. Podobnie stwierdza
Rygweda — „on, wieczny, nigdy przez nikogo nie narodzony" , „ten,
który obejmuje wszystkie rzeczy, podnosi i oddziela złe duchy od świat­
ła" . Pierwotnie więc Skambha, a później żar, jajo kosmiczne, jest
pierwszym elementem bytu pojawiającym się w wodach kosmicznych.
Jest osią, centrum, utożsamianym z bogiem Agni, Surią lub Puruszą.
Stwórcą słupa może być również Indra, Waruna i Mitra, Wisznu . Bo­
gowie ci jednak powodują rozwarstwienie się pierwszej jedności, rzadko
natomiast uważani są za stwórców zarodka. Bogowie — stwórcy świata,
budując go, „ukośnie rozpostarli sznur swój mierniczy" . W hymnie do
nieznanego boga recytator tak mówi o stwórcy: „On niebo wielkie i zie­
mię utrwalił. Światło na niebie i te horyzonty. On wśród przestworów
wymierza przestrzenie!" . Rozsunięcie ziemi i nieba przypisywano rów­
nież Indrze: „Rozpiąłeś niebo olbrzymie, wyniosłe. Ziemi wierzchołek
umocniłeś wschodni. Stańcie się żyzne i w krowy bogate, w trawy obfite
dla ludzi mą łaską — tak rozsunąłeś te obydwa światy, kołkami wokół
ziemię umocniłeś" .
W Manawadharmaśastrze,
podobnie jak w Czandogji
Upaniszad ,
stworzenie przestrzennego continuum przypisywano Brahmie, gdy po ro­
ku przebywania w jaju kosmicznym skorupy jego zostały rozerwane,
stworzone niebo i ziemia, a także przestwór między nimi. Schemat ten
powtarza się w ikonografii, gdzie Brahma — Narajana leży na lotosie
(reminiscencja jaja kosmicznego), łodyga kwiatu zaś wyrasta z oceanu
lub narządów rodnych potwora morskiego . Nad Brahmą unosi się bógstwórca (Wisznu), którego działania spowodowały ustanowienie nowej
wartości, przeciwstawianej pierwotnej prapotencji.
41

42

43

44

i S

46

47

48

c) U s y s t e m a t y z o w a n i e

świata

Ostatnim etapem tworzenia było więc rozsunięcie przestrzeni i budo­
wa przestrzennego continuum. Przeszkodą w t y m mógł być wąż — de­
mon, który zatrzymywał zawinięte w jaju kosmicznym czas i przyszłe
41

Rygweda, V I I I , 41, 10. Cytat za: F . D. B o s c h , The Golden Germ. An
Introduction to Indian Symbolism, Mentón 1960, s. 94.
Tamże.
Rygweda, I V , 13, 5; V I I , 99; I I I , 12; V, 85; I V , 62.
Rygweda, X , 129, 1-5, w tłum. S. F . Michalskiego.
Rygweda, X , 121, 4-5, w tłum. S. F . Michalskiego.
Rygweda, V I I , 99, 2-3. We fragmencie tym w y s t ę p u j e interesująca analogia
do obrzędu. Indra po rozsunięciu ziemi i niebios zwraca się do nich z formułą
magiczną.
Manawadharmaśastra,
I, 1, 2-3; Czandogja Upaniszad, I I I , 19, 1-2.
W jednym zaś z h y m n ó w Rygwedy czytamy: „Świat narodził się z nóg roz­
wartych, ze świata przestrzeń się zrodziła, z Adi Daksza się narodził, z Dakszy
Aditi zaś powstała". Rygweda, X , 72, w tłum. S. F . Michalskiego.
42

4 3

44

45

4 4

47

4 8

�136

J A N W. S U L I G A

elementy świata. Pochodną tego zdaje się być opowieść o walce Indry
z demonem W r y t r ą (Vrtra), zabitym przez boga za pomocą wadżry, czyli
pioruna (vajra). Z drugiej strony ostatni etap stwarzania pociągał za so­
bą konieczność złożenia w ofierze Puruszy , z którego ciała bogowie
budowali niebo, przestrzeń i ziemię.
Praca twórców nie była jednak zakończona. Świat wymagał dalszej
systematyzacji; stąd liczne interwencje bogów i ich ustawiczna walka
z demonami pragnącymi zawładnąć ziemią. Walka ta, mająca charakter
pracy nad utrzymaniem statyki świata, wciąga człowieka, który poprzez
powtarzanie boskich czynów utrzymuje ład kosmiczny. Realność świata
zależy od poziomu i miejsca obserwatora. Doskonała realność kosmosu bo­
gów nie jest nią dla człowieka, a raczej jest zbyt ogólna, odnosi się do i n ­
nego poziomu, by być doskonałą i skończoną dla ludzi. Realność nie
oznacza niezmienności. Jedynie uchwycony w atomie czasu
(kęana)
świat jest konstrukcją statyczną. Jego centrum to kosmiczna góra Meru,
której wierzchołkiem jest Gwiazda Polarna. Słońce i księżyc krążą nad
nią, wyznaczając porę dnia i nocy. Podłożem ziemi, wyobrażanej jako
dysk, jest żółw pływający na oceanie .
Opisom kosmograficznym towarzyszyły wyobrażenia ikonograficz­
ne -— mándale (mándala). Diagramy te powstały w Indiach już w okresie
starożytności, a ich idea, dzięki rozpowszechnieniu się buddyzmu, dotarła
przez Tybet do Chin i Mongolii.
Najstarsze mándale wyobrażały kosmiczne ciało Puruszy . Centrum
diagramu zajmowało pole poświęcone Brahmie. Obrzeża symbolizowały
krańce ziemi strzeżone przez bogów-opiekunów . W mandalach buddyj­
skich miejsce Brahmy zajął A d i Buddha symbolizowany często przez
wadżrę lub Garudę zabijającego węża .
49

50

51

S2

S3

54

d) C h r o n o l o g i a

obrzędu

Nawet pobieżna analiza mitów kosmogonicznych i struktury zapisu
ksiąg r y t u a ł u domowego dowodzi, że jest to opis kolejnych momentów
stwarzania. Przestrzeń (lub raczej nieokreślony obszar) przed przyby­
ciem nań ludzi przypomina chaos wód kosmicznych, przy czym obecność
na nim bóstw chtonicznych sugeruje, iż teren był już w jakimś stopniu
4 9

Purusza — kosmiczny praczłowiek.
so Według niektórych koncepcji atom czasu równa się 0,000014 sek.
A. N. К o č e t o v, Lamaísm, Moskva 1973, s. 132-134.
V . G e r a s i m o v, Kultura drevnej Indii, Moskwa 1975, s. 300.
Odpowiednio: wschód — Indra, południowy wschód — Agni, południe —
Jama, południowy zachód •— Zmarli, zachód — Waruna, północny zachód — Rudra
(Siwa), północ — Kubera (Soma), północny wschód •— Indra pod imieniem Iśa lub
Mahendra. Tamże, s. 302-304.
N. L . 2 u к o v s к a, Lamaism i rannie formy religii, Moskva 1976, s. 45-49;
H. Z i m m e r, Myths and Symbols in Indian Art and Civilisation, Princeton 1974,
s. 144-146; Kočetov, op. cit., s. 81-103.
5 1

5 8

5 3

5 4

�137

OBRZĘD BUDOWY DOMU W INDIACH

usystematyzowany, lecz ład ten nie był ładem ludzkim i boskim. Poten­
cja — dynamis bóstw chtonicznych — implikuje epifanię. Wszystkie
przedmioty znajdujące się na danym terenie są przedmiotami danymi,
naturalnymi, lecz ich naturalność wynika bezpośrednio z nienaturalności
przedmiotów tworzonych. Potencjalna symboliczna otwartość rzeczy da­
nych stwarza możliwość określenia środka, centrum, rozumianego jako
pierwsza ofiara, wymierzenie lub zarysowanie granic. Granica symboli­
zuje jajo kosmiczne; ogień — pierwszy zarodek, żar; zabicie węża — za­
bicie W r y t r y . Łyżka ofiana juhü staje się wadżrą. Sacrum nie jest jed­
nak do końca usystematyzowane — jest zalążkiem, a opozycja między
przestrzenią tworzoną a obszarem danym jest jeszcze niepełna. Można ją
wyrazić jako relację między znakiem pozytywnym (dodatnim) a znakiem
nieokreśloności. Antynomia pojawia się dopiero w dalszej części obrzędu.
Obrzędowe konstruowanie domu to budowa wszechświata — jego mode­
lu, znaku — zamkniętego w granicach jaja kosmicznego. W tej części
obrzędu najważniejszym rekwizytem jest słowo — rozumiane jako for­
muła magiczna. Wpierw przedmioty zostały nazwane, a później stworzo­
ne. Symbol poprzedza desygnat, powoduje jego powstanie. Dopiero teraz
przestrzeń poza granicami określić można znakiem minus. Realną dosko­
nałość świat osiąga dopiero w ostatnim etapie. Symbole stają się pełny­
m i desygnatami, co oznacza, że prawdziwa oś świata rzeczywiście znaj­
duje się w centrum domu, nie w ramach modelu (okres konstrukcji), lecz
w ramach rzeczywistości. Granica jest otworzona, przesunięta na krańce
ziemi, lecz przestrzeń leżąca poza domem nie jest jeszcze w pełni sakral­
na i wymaga (z okazji innych rytuałów) dalszej systematyzacji. Innymi
słowy — realność wymaga dalszej jej realizacji. Potwierdza to zresztą
nakaz powtarzania obrzędu za rok lub co trzy miesiące .
5S

e) S t r u k t u r a

przestrzeni

Czynności wykonywane w trakcie trwania obrzędu nadawały obszaro­
w i pewien określony charakter, a fakt wykonywania ich w kierunku
wszystkich stron świata świadczy o tym, iż przestrzeń budowana była
trójwymiarowo. Rytuały okrążania rozpoczynano zawsze od strony
wschodniej, kończono zaś na północnym wschodzie. Znakiem wschodu jest
więc sacrum, prawda i ochrona ze strony Indry. Funkcję, a zarazem sym­
bolem południa jest dar i opieka zmarłych (ich siedzibą była strona południowo-zachodnia). Znaczenie południa jest jednak dwoiste. Z jednej
strony zmarli powodują, że strona ta jest dobrowróżbną — przynoszącą
bogactwo — z drugiej zaś, przerost tych bogactw może spowodować nie­
szczęście. Podobną dialektykę symboli posiada zachód. Będąc siedzibą
Waruny — strażnika prawa kosmicznego rta — stabilizuje on świat, na­
tomiast jako uosobienie życiodajnego deszczu (Matuty) obdarza pożywie56

Gobhila G. S., I V , 7, 43; Samawidhana

Brahmana, I I I , 3, 5.

�138

J A N W. S U L I G A

niem i płodnością. Może jednak oznaczać zagubienie drogi zmarłych
i przemianę ich w demony. Również wszechobecność i wszechwiedza Wa­
runy wzbudzają strach i pokorę. Dwa aspekty zachodu — darzenie i wła­
dza — wyrażają się w symbolice dwóch strażników tej strony świata —
Waruny i M i t r y .
Podobnie jak zachód, północ również symbolizuje płodność (w znacze­
niu akwatycznym) i siłę (kszatra) utrzymującą świat w stabilności. Dialektyka północy zawarta jest w relacji między Somą (Kuberą) a Mahendrą lub Siwą .
Z powyższego zestawienia wynika również inny podział przestrzeni
sakralnej, widoczny przy analizie wzajemnych stosunków między stro­
nami świata. Podział ten przejawia się na dwóch poziomach — opozycji
między północą a południem i wschodem a zachodem.
Antynomia pierwsza przebiega między drogą odrodzenia — pitrajana — а drogą wyzwolenia (moksa) z koła wcieleń. Droga ta nosi nazwę
„ścieżki boskiej" —- dewajana. Co za t y m idzie, jest to antynomia księ­
życa (wody) i słońca (blasku), jak również relacja między stabilizującą
siłą kosmiczną góry Meru a opieką i ochroną duchów przodków.
Na poziomie drugim spotykamy relację między siłą sacrum i życiodajnością wadżry a mocą kosmicznego prawa rta (rozumianego również
jako ksatra — moc królewska) oraz złączeniem sił rozrodczych wody
(Waruna) i blasku ¡(Mitra). Należy również zauważyć, że wschód i północ
są kierunkami zawsze dobrowróżbnymi, podczas gdy południe i zachód
wymagają specjalnych starań, których zastosowanie dopiero może spo­
wodować przychylność bóstw-strażników.
Dom — czyli świat — utrzymywany jest w statyce dzięki nakłada­
niu się czterech sił: sakralnej, „genealogicznej", prawa kosmicznego (kró­
lewskiego) i kosmicznej osi. Te cztery czynniki kumulują się w centrum
obszaru. Centrum to, wsparte z jednej strony na dynamis świata pod­
ziemnego, z drugiej zaś na sile sprawczej demiurga-kreatora, symbolizo­
wane było wadżrą. Przy porównaniu z symboliką mandal znaczenie cen­
trum staje się jasne. Złączenie wszystkich sił powoduje, że uważane było
za jednię, pełną realność, całkowicie zobiektywizowaną rzeczywistość.
Etapy jej budowania są formami pośrednimi między niekształtnym dy­
namis a pełnią realizacji. Podobnie jak formy pośrednie, poszczególne
strony świata odnosić się mogą jedynie do jednego fragmentu kosmosu.
Dopiero dzięki ich integracji status świata może być utrzymany.
56

S7

5 8

Waruna i Mitra są również utożsamiani z niebem nocnym i dziennym.
Soma — pierwotnie napój rytualny — bóstwo dostatku, płodności i odrodze­
nia. Mahendra — tytuł boga Indry. Š i w a — jako bóg ascezy utrzymuje świat
w statyce siłą swej medytacji (tops). Jest również bogiem zagłady (jako Siwa Nataradża), który swym kosmicznym tańcem tanáava
powoduje zniszczenie wszech­
świata. Złączenie wszystkich tych znaczeń symbolizuje kosmiczną górę Meru.
5 7

�OBRZĘD BUDOWY DOMU W I N D I A C H

f)

139

Czas

Opisywany wyżej statyczny schemat sił konsolidujący świat jest opi­
sem idealnym, nie obrazującym rzeczywistości rozumianej jako ustawicz­
ny ciąg przemian, cykliczność życia i śmierci. Statyczny obraz świata
jest prawdziwy jedynie w bardzo krótkim momencie — atomie czasu
ksana — natomiast ciąg atomów czasu traktowany był w niektórych
szkołach filozofii indyjskiej jako motor ewolucji fenomenów objawia­
nych przez Kreatora. Przemiany te wyjaśnia koncepcja czasu wyłożona
w jednej z puran . Można, rzecz prosta, traktować ją jako wysublimo­
waną teorię bramińską, pesymistyczną wizję rodzącego się i zanikające­
go świata, w którym nie ma nic stałego ani wiecznego, albo jako mitolo­
gię czterech okresów l u d z k o ś c i . Niewątpliwe natomiast jest, iż koncep­
cja ta wywodzi się z obserwacji astronomicznych związanych z opraco­
waniem kalendarza. Jest również zaprzeczeniem linearnej teorii czasu
w ujęciu judajskim czy chrześcijańskim. Nawet jeśli teoria ta powstała
w kręgach bramińskich i niewiele miała wspólnego z potocznym rozu­
mieniem czasu, należy pamiętać, że sutry redagowane były przez ten sam
krąg ludzi, wierzenia zaś ludowe (plemienne?) dostosowane były przez
nich do religijnych koncepcji sutr.
Można więc założyć, że cykliczna teoria czasu znajdzie pewne odbicie
w symbolice interesującego nas obrzędu. Symbolika czasu wyrażana by­
ła kilkoma sposobami — poprzez wyznaczenie dobrowróżbnej koniunkcji
gwiazd, r y t u a ł y okrążenia zgodnego lub niezgodnego z pozornym ruchem
słońca, formuły magiczne itp. Jeżeli obrzęd jest odtworzeniem kosmogonii, oznacza to również, że wraz z jego poszczególnymi etapami odtwa­
rza się kreację continuum czasowego. Prawa tej kreacji są równocześ­
nie prawami stwarzania przestrzeni — od zalążka (trwania) przez funk­
cjonowanie czasu w obrębie modelu wrzechświata do pełni realizacji.
Pierwsze ofiary, które poprzedza wyznaczenie pomyślnej koniunkcji
gwiazd, symbolizują poruszenie „koła czasu" (kálacakra). Jest to moment
złączenia się dwóch ciągów czasowych — obrzędowego (subiektywnego)
i gwiezdnego (obiektywnego) — przy czym pierwszy jest czasem etapu,
na którym znajduje się świat jako całość, drugi zaś zalążkiem czasu,
trwaniem przeciwstawnym bezczasowi chaosu, odnoszącym się do dane­
go fragmentu świata. Z drugiej strony, ich symbolika jest zbliżona —
58

59

58

Brahmawaiwarta
Purana, 47, 50-161. W m y ś l tej koncepcji 1 dzień życia
Brahmy (kalpa) to 1000 Mahajug (Mahayuga). Każda Mahajuga składa się z 4 eo­
nów. Cztery eony trwają 12 000 lat życia bogów i 4 320 000 lat życia śmiertelnych
(czyli 1 rok ludzi trwa 1 dzień bogów). Noc Brahmy trwa tyle samo i w ó w c z a s
następuje chwilowa zagłada świata, po czym cykl rozpoczyna się od początku. Życie
Brahmy trwa 108 lat. Por. Z i m m e r, op. cit, s. 3-11.
M. E l i a de, Sacrum, mit, historia, Warszawa 1969, s. 117.
M

�140

JAN

W. S U L I G A

stwarza ciąg znaczeń: rodzi sią nowy dom — rodzi się nowy dzień — r o ­
dzi się nowy księżyc. Ruch okrężny towarzyszący tej symbolice jest zgod­
ny z pozornym ruchem słońca. Ruch przeciwny występuje jedynie
w Waikhanasie Smarta Sutrze, a jego funkcją jest zniszczenie zła (rozu­
mianego jako śmierć któregoś z członków rodziny gospodarza). Symboli­
zuje on cofnięcie się czasu do momentu przed zaistniałym wypadkiem.
Stąd nakaz wyrzucania starych przedmiotów, oczyszczenie domu, składa­
nie ofiar na nie używanej odzieży .
Jak się wydaje, okres między budową domu a wastuśamaną trwał od
jednego do siedmiu miesięcy . Wraz z przesunięciem na krańce świata
i umiejscowieniem osi kosmicznej w centrum domu czas obrzędowy ł ą ­
czył się po raz wtóry z czasem gwiezdnym, a następnie z cyklicznym cza­
sem pór roku, bogów i czasem Brahmy. O ile w poprzednich etapach bu­
dowania domu czas był jedynie symbolizowany, w wastuśamanie okrąże­
nie trwa cały dzień i noc i jest zgodne z pozornym ruchem słońca, a t a k ż e
z rytmem tego ruchu. Słup — oś świata — nazywany jest przy t y m
„dniem i nocą dwóch drzwi" (dnia i nocy — nieba i ziemi), „rokiem da­
chu" lub „rokiem nieba" . Budynek nazywany jest domem Indry i w ten
sposób staje się t y m samym domem, który wzniósł bóg Wiśwakarman po
zwycięstwie Indry nad W r y t r ą . Prace nad nim trwały według legend ca­
ły rok. W rytuale t y m występuje symbolika pełni i jest on pokrewny
swą funkcją rytuałom wstępnym.
Od tego momentu czas obrzędowy splata się z czasem kosmicznym,
a jego ludzki wymiar wyraża się w cykliczności obrzędów dorocznych,
rite de passage, okazjonalnych i innych. Charakter statyki tak zbudowa­
nego continuum czasoprzestrzennego powoduje konieczność ponownego
realizowania obrzędu po upływie roku lub na początku każdej pory ro­
ku . Nowy cykl (roczny czy miesięczny) wymaga nowej ofiary, nowego
usakralnienia rzeczywistości.
Czas przemian rocznych, gwiezdnych, czas bogów i Kreatora jest real­
ny dla całości wrzechświata, lecz nie dla wszystkich jego fragmentów.
Dopiero obrzęd umożliwia mu stanie się czasem ludzkim, egzystencjal­
nym. Czas ten odnosi się jedynie do niewielkiego fragmentu, jest m a ł y m
kółkiem w większym kole czasu demiurgów i Brahmy. Względność czasu
wynika z względnego pojmowania przestrzeni, a co za t y m idzie — sta­
t y k i świata wymagającej ciągłej interwencji bóstw i ludzi, będącej bar­
dziej koniecznością niż potrzebą.
60

61

62

6S

, 0

Waikhanasa Smarta
Hirańjakeśin
G. S.,
Siankhjajana
G. S.,
Gobhila G. S., I V ,
I V , 2, 23; Hirańjakeśin
G.
e l

62

í s

Sutra, I I I , 9, 1.
I, 8, 27, 1.
I I I , 3, 8-9; Paraskara G. S., I I I , 4, 18.
7, 42; Samawidhana Brahmana, I I I , 3, 5; Khadira
S. I, 8, 28, 12-13.

G. S.

�141

OBRZĘD BUDOWY DOMU W INDIACH

J a n Witold Suliga
HOUSE CONSTRUCTION R I T U A L IN ANCIENT INDIA
IN T H E L I G H T O F R E L I G I O U S ORDERS
( B O O K S ON H O M E R I T U A L )
Summary
The ritual of construction a house in ancient India, described in the books on
house rites (Gryhja Sutry), is the subject of this article. A n analysis of the sources
revealed that certain parts of the books are analogous to myths. Gryhja Sutry can
be treated as a model, showing real progress in the ritual.
The house construction ritual was preceded by the choice of the area, its
shape and value, the social status of the host who desired to settle there, and the
magic properties of the region. The ritual began with initial rites. Then they preceeded to erect schafolding for building the house. The cycle of rituals ended with
the blessing of the house (wastusarnana).
It results from an analysis that the ritual appeared to be the reconstruction
of the cosmological act. The chronology of both activities is identical •— from
shapeless chaos throug the nuclei of life (cosmic egg) — the model of the world
(the period the house is under construction) after the creation of the world
(wastusarnana). The final act is to set the axis of the real cosmos in the centre
of the house. It was necessary to ensure the lastingness of so constructed world.
A n analysis of the structure of space revealed an interestic dialectics of symbolism
of four sides of the world. East was the symbol of sacrum, South — the protection
from ancestors, West-cosmic rights and growth, North — lastingness of the cosmic
mountain of Meru and fertility. Those four factors taken together created the axis
of the universe — understood as an absolute reality. So constructed and systematized
world needed further intervention from gods (their fight against demons) and
people (ritual reconstruction of the act of creation). These interventions alleviated
the destructive influence of time, which was believed to be the main motor of
evolution in the cosmos in the mythology and in the Indian religion. On the other
hand those interventionist sides were a further detailed sacrum of the world. The
ritual and te myth recreated by it is a theory of relativity in terms of time and
space — a continuum treated as a phenomenon created by god — Creator Brahma.
This is revealed in the theory of four "eons" (Mahajuga) a symbolic ritual and in
the many-level conception of space where the observer and the participants (man,
demon, god-creator) are the centre of reference.
Translated by Katarzyna

Albrecht

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10889" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10867">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/6ea89f7d96d8ffa2b9766b34eaf60fcd.pdf</src>
        <authentication>533d98cfc101b897a0e55d311a45ac5d</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129890">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:749</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129891">
                <text>1972</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129892">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:690</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129893">
                <text>Obrzędowa i społeczna struktura wsi macedońskiej / ETNOGRAFIA POLSKA 1972 t.16 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129894">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1972 t.16 z.1, s.201-214</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129895">
                <text>Obrębski, Józef</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129896">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129897">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129898">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129899">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129900">
                <text>S

T

U

D

I

A

I

M

A

T

E

R

I

A

Ł

Y

„Etnografia P o l s k a " , t. X V I z. 1

JÓZEF

OBRĘBSKI

OBRZĘDOWA I SPOŁECZNA

STRUKTURA WSI

MACEDOŃSKIEJ

Dane, które stanowią podstawę niniejszego artykułu, zostały zebrane
w t r a k c i e pracy terenowej prowadzonej w latach 1932-1933 w okręgu
p o r e c k i m (Poręcze) w jugosłowiańskiej Macedonii. Większość badań b y ­
ła prowadzona w e w s i Wołcze (31 gospodarstw, około 170 mieszkańców),
w pobliżu G o s t i w a r u , jakieś 30 m i l od Skoplje. Miałem t u unikalną moż­
liwość badania t r a d y c y j n e j społeczności w i e j s k i e j n i e dotkniętej jeszcze
wpływem nowoczesnych przemian.
Artykuł t e n k o n c e n t r u j e się przede w s z y s t k i m wokół sposobów, j a ­
k i m i religia p r z y c z y n i a się do t w o r z e n i a zwartości grupowej oraz i n t e ­
gracji wspólnoty w i e j s k i e j w t r a d y c y j n e j społeczności w i e j s k i e j . Poprzez
analizę skupioną wokół relacji między działaniami obrzędowymi a spo­
łeczną strukturą danej g r u p y chciałbym t u uwypuklić niektóre społecz­
ne f u n k c j e r e l i g i i .
RELIGIA A LOKALNY

SYSTEM

WARTOŚCI

W zasadniczych
orientacjach życie religijne mieszkańców Wołcze
jest wysoce pragmatyczne. Celem większości działań r y t u a l n y c h , związa­
n y c h zarówno z sacrum, j a k i projanum,
jest spotęgowanie przychylności
sił nadprzyrodzonych wobec mieszkańców w s i oraz ułagodzenie i c h p o ­
tencjalnie złej w o l i . A k t y r y t u a l n e i życie zgodne z r e l i g i j n y m i n o r m a ­
m i społeczności stanowią drogę do osiągania tego, co m a największe
wartości w życiu w s i : pomyślności i dostatku, zdrowego i długiego życia,
urodzajności ziemi i licznego stada, płodności kobiet, wszelkich sukcesów
w osobistym i r o d z i n n y m życiu. W ethosie w s i te wartości egzystencjalne
występują tuż obok wartości n o r m a t y w n y c h — nakazów m o r a l n y c h
i wzorów „porządnego życia".
Zarówno egzystencjalne, j a k i n o r m a t y w n e wartości mają określone
konotacje r e l i g i j n e . To, co w życiu dobre, pochodzi od Boga, nadane
ludzkości przez Twórcę i przyznane żyjącym pokoleniom a k t e m jego ła-

�202

JOZEF

OBHĘBSKI

skawości. Jest istotną częścią boskiego porządku, do którego należą rów­
nież n o r m y społeczne. I c h r e l i g i j n a jakość m a n i f e s t u j e się poprzez r o ­
dzaj sankcji. Naruszenia moralnego k o d u społeczności mogą być t o l e r o ­
w a n e i n i e karane przez członków g r u p y , lecz n i g d y przez Boga i jego
akolitów — świętych. Za łamanie moralnego k o d u zsyłają o n i k a r y : cho­
robę, śmierć, suszę, złe zbiory, s t r a t y w i n w e n t a r z u , powódź czy ogień.
T a k więc k a r y nakładane przez siły nadprzyrodzone n a błądzącą l u d z ­
kość polegają przede w s z y s t k i m na pozbawieniu j e j wartości egzysten­
cjalnych.
WIEŚ J A K O W S P Ó L N O T A R E L I G I J N A

W i a r a i wspólny rytuał stanowią dla mieszkańców w s i ważną podsta­
w ę poczucia jedności g r u p o w e j . Widzą o n i siebie samych n i e t y l k o jako
zespół k r e w n y c h , p o w i n o w a t y c h i sąsiadów, lecz także j a k o wspólnotę
religijną. W i c h odczuciu każda wioska pozostaje w z u n i f i k o w a n y c h , o d ­
rębnych stosunkach z siłami n a d p r z y r o d z o n y m i , u t r z y m y w a n y c h poprzez
system r y t u a l n y c h obrzędów, które stanowią część właściwej dla tej w s i
t r a d y c j i . Wieśniacy mawiają: „Sto w s i — sto t r a d y c j i ' ' . T a k więc w roz­
ległym świecie chłopskiego c h r y s t i a n i z m u każda w i o s k a przedstawia
autonomiczną całość. Uczestnictwo jednostki w p o n a d l o k a l n y m kościele
o d b y w a się za pośrednictwem j e j udziału w obrzędach, j a k i e zwyczajo­
w o występują w danej w s i .
Bardzo ważna klasa aktów r y t u a l n y c h t o zarotci, uświęcone zakazy
związane z okresami świątecznymi obrzędowego kalendarza w s i , d o t y ­
czące pracy, jedzenia i i n n y c h czynności człowieka. Złamanie t y c h zaka­
zów pociąga za sobą nadprzyrodzone sankcje; są one szczególnie surowe,
jeśli został przez t o obrażony któryś z ważniejszych świętych, k a r a może
być wówczas nałożona n i e n a pojedynczego winowajcę, ale n a całą wieś.
Przeto podporządkowanie się t y m n o r m o m n i e jest sprawą j e d y n i e obo­
wiązku religijnego j e d n o s t k i ; jest j e j świętą powinnością, zarówno wobec
świata nadprzyrodzonego, j a k i wobec własnej społeczności, i stanowi
p r z e d m i o t t r o s k i publicznej. Uświęcone zakazy stanowią tę część aktów
r y t u a l n y c h , w których uczestniczą wszyscy bez wyjątku i obowiązkiem
każdego jest i c h przestrzeganie. Jest t o -— w i c h p r z e k o n a n i u — zasad­
niczy c z y n n i k t r w a n i a i pomyślności wspólnoty. T a k więc, system za­
rotci całym s w y m działaniem czyni znak równości między świętym i spo­
łecznym, między wspólnotą religijną i grupą wioskową.
U c h w y t n y m symbolem religijnego w y m i a r u w s i jest kościół. W t y m
n i e w i e l k i m b u d y n k u n i e odbywają się żadne zbiorowe modły n i błaga­
nia — miejscowa t r a d y c j a n i e uznaje tej f o r m y ekspresji r e l i g i j n e j . M i ­
m o to, w r a z z otaczającym go cmentarzem jest kościół najważniejszym
s a k r a l n y m miejscem w e w s i , c e n t r u m j e j duchowej zwartości. Ważne

�OBRZĘDOWA

S T R U K T U R A WSI

MACEDOŃSKIEJ

203

obrzędy doroczne, n a przykład w święto O b j a w i e n i a Pańskiego (Trzech
Króli), w r a z z towarzyszącymi i m zabawami i u c z t o w a n i e m odbywają się
właśnie t u t a j . Także cmentarz jest ważnym c e n t r u m obrzędowym, m i e j ­
scem cyklicznie powtarzających się obrzędów pogrzebowych związanych
z k u l t e m zmarłych. Cmentarz jest j a k b y odbiciem wewnętrznych podzia­
ł ó w w s i — lokalizacja grobów oddaje system tutejszych lineaży, s u b l i neaży i rodów.
ORGANIZACJA

DZIAŁAŃ

RYTUALNYCH

Jest k i l k a typów działań r y t u a l n y c h : celebracja świąt i okresów świą­
t e c z n y c h c y k l u rocznego, k u l t zmarłych, magia lecznicza, wróżby, modły
i n d y w i d u a l n e , obrzędy (przejścia) związane z i n d y w i d u a l n y m c y k l e m
życia, rozpoczynanie i zakończenie głównych zajęć gospodarczych, magia
pogody, obrzędowe klątwy oraz czary.
W Poręcz, podobnie j a k i w i n n y c h wsiach regionu, n i e m a f o r m a l n e j ,
wyspecjalizowanej i wydzielonej organizacji, która b y się opiekowała r e ­
l i g i j n y m i obrzędowym życiem g r u p y l o k a l n e j . N i e m a t u wioskowego
kapłana a n i żadnej organizacji kościelnej oddzielonej od całokształtu ży­
cia wspólnoty, a n i też przypisania ról obrzędowych t y l k o do k i l k u w y ­
różnionych osób. Magiczno-religijna obrzędowość głęboko p r z e n i k a w s z y ­
s t k i e rodzaje świeckich zajęć i splata się z w i e l o m a elementami lokalnej
k u l t u r y . Lecz obrzędowo-ekspresyjne, r e l i g i j n e zachowanie się i n d y w i ­
dualnego członka g r u p y nie jest sprawą jego osobistych skłonności. Role
r e l i g i j n e n i e mogą być przedsiębrane przez jednostkę według własnego
widzimisię. N i e mogą być p r z y j m o w a n e przez nią z p o w o d u j e j własnych
i n k l i n a c j i . Są j e j one wyznaczane, przydzielane według zwyczajowych
ustaleń, zgodnie z j e j statusem społecznym, z pozycją, jaką zajmuje
w g r u p i e jako mężczyzna albo kobieta, dziecko albo dorosły, j a k o sąsiad,
k r e w n y albo członek r o d z i n y .
Przydzielanie ról obrzędowych n i e jest a n i przypadkowe, a n i n i e za­
leży od osobowościowej c h a r a k t e r y s t y k i jednostki. Jest ono związane ze
społeczną strukturą g r u p y i z pozycją, jaką zajmuje w niej każdy z j e j
członków. P o m i m o pozornie amorficznej i rozległej n a t u r y zachowań r e ­
l i g i j n y c h występuje zdecydowane zazębianie się ról obrzędowych i s t r u k ­
t u r y społecznej. J e d n y m z efektów tego s t r u k t u r a l n e g o uszeregowania
ról obrzędowych jest wyłonienie się różnych, określonych s t r u k t u r a l n i e
ugrupowań o charakterze kapłańskim, w różnym stopniu i w różny spo­
sób zaangażowanych w spełnianiu czynności obrzędowych. A k t y t e są
n i e t y l k o w y r a z e m r e l i g i j n y c h uczuć uczestników i wspólnych wartości
całej g r u p y , są one równocześnie odbiciem s t r u k t u r a l n e j k o n f i g u r a c j i
danej społeczności: społeczności jako t a k i e j , j e j systemu lineaży, s t r u k t u ­
r y w i e k u i płci, systemu pokrewieństwa, r o d z i n y i gospodarstwa.

�204

JOZEF

OBRĘBSKI

R O L E OBRZĘDOWE A P O Z Y C J A

SPOŁECZNA

Uderzającą cechą tutejszej obrzędowości jest dominująca rola, jaką
w t y c h czynnościach odgrywają k o b i e t y . J a k k o l w i e k w obrzędach Trzech
Króli — najważniejszych w c y k l u r o c z n y m — głównymi a k t o r a m i są
mężczyźni, w e w s z y s t k i c h pozostałych działaniach r y t u a l n y c h n a scenie
dominują kobiety, a w niektórych z nich, z zasady l u b faktycznie, są one
j e d y n y m i i wyłącznymi uczestnikami. Zadziwiające jest to dominujące
p r z y p i s y w a n i e ról obrzędowych k o b i e t o m , stoi ono b o w i e m w j a w n e j
niezgodzie z pozycją k o b i e t w tej społeczności. Patrylinearność b o w i e m
jest fundamentalną zasadą leżącą u podstaw organizacji g r u p y w i o s k o ­
w e j i systemu wspólnoty w i e l k o r o d z i n n e j , która jest dominującą formą
życia rodzinnego. W t y m systemie, je d ynie mężczyźni wyprowadzający,
poprzez agnatyczne lineaże i sublineaże, swe pochodzenie o d założyciel­
skiej p a r y rodowej żyjącej przez około 200 l a t y , posiadają pełne i n i e ­
zbywalne, przypisane miejscu urodzenia, p r a w o do wioskowego o b y w a ­
telstwa. I c h siostry i córki n i e są brane pod uwagę, j a k o że zgodnie z p a trylokalnością małżeństw i zasadą egzogamii są w y d a w a n e za mąż poza
swą wsią rodzinną. T y l k o męscy agnatyczni p o t o m k o w i e założycieli w s i
mają niepodważalne prawo&gt; zamieszkiwania w e w s i , do dziedziczenia, d o
użytkowania (zgodnie ze z w y c z a j o w y m p r a w e m własności) zasobów w s i ,
a także — zależnie od swej pozycji rodzinnej — do uczestniczenia w p o ­
d e j m o w a n i u decyzji w sprawach p u b l i c z n y c h za pośrednictwem r a d y
w s i . Tego rodzaju system p a t r y l i n e a r n y czyni zdecydowane rozróżnienie
pomiędzy pozycją mężczyzn — „tubylców", a pozycją kobiet — obcych;
ich p r a w a i obowiązki są wyznaczane według i c h r o d z i n n y c h powiązań
z mężczyznami.
Społeczna niższość k o b i e t jest j e d n y m z zasadniczych elementów t e j
k u l t u r y . Wyobrażenia dotyczące poczęcia, zaspokojenia seksualnego czy
fizycznego podobieństwa rodziców i dzieci akcentują wiodącą rolę, jaką
w p r o k r e a c j i odgrywają mężczyźni oraz j a k b y pomocniczą rolę k o b i e t y .
Niższa rola k o b i e t y znajduje odbicie w l i c z n y c h obyczajach: w systemie
nadawania i m i o n i posiadaniu i n d y w i d u a l n y c h przezwisk; sposobie adre­
sowania, o d d z i e l n y m stole dla mężczyzn i wreszcie w ograniczeniach n a ­
kładanych n a uczestnictwo k o b i e t w niektórych zebraniach t o w a r z y s k i c h .
Zachowanie się k o b i e t w k o n t a k t a c h między płciami jest niezmiennie
wyrażaniem mężczyznom należnego i m szacunku.
We wspólnocie w i e l k o r o d z i n n e j kobieta-żona podporządkowana jest
w i e l o k r o t n e j władzy sprawowanej n a d nią przez t z w . wewnętrzny krąg
r o d z i n n y : teściową, teścia, męża i jego braci. Są o n i j e j z w i e r z c h n i k a m i —
przydzielają j e j pracę, wydają rozkazy, nadzorują j e j zajęcia i k o n t r o l u ­
ją j e j prowadzenie się. Jedynie gdy osiągnie pozycję głównej gospodyni

�OBRZĘDOWA

STRUKTURA WSI

MACEDOŃSKIEJ

205

w samodzielnym gospodarstwie w i e l k o r o d z i n n y m , ograniczenia, które
utrzymywały ją dotąd w pozycji podporządkowanej, zostają zniesione,
status zaś, j a k i osiąga, staje się porównywalny z pozycją j e j męża.
Obrzędowe role mężczyzn i k o b i e t głęboko różnią się zarówno
w aspekcie ilościowym, j a k też i jakościowym. Istnieje bliska współza­
leżność między przydziałem ról r y t u a l n y c h a systemem pozycji społecz­
n y c h . Znaczącym aspektem tego zróżnicowanego układu jest uzależnie­
n i e r o l i obrzędowej od pozycji zajmowanej przez danego członka g r u p y
w systemie l i n e a r n y m , w systemie r o d z i n n y m i k r e w n i a c z y m l u b w spo­
łeczności l o k a l n e j .
UDZIAŁ MĘŻCZYZN W

OBRZĘDACH

W c y k l u życia w s i , okresy świeckie, k i e d y t o ludzie pracują i zgod­
n i e z w y m o g a m i danej pory r o k u dbają o swe codzienne sprawy, p r z e ­
platają się z okresami świątecznymi, wypełnionymi zajęciami obrzędo­
w y m i i ceremonialnymi. W okresach świątecznych, niekiedy rozciągają­
cych się n a przeciąg k i l k u d n i , poprzez spełnianie aktów symbolicznych
mieszkańcy w s i nawiązują więź ze wspólnym i najwyższym adresatem
t y c h działań: ze światem n a d p r z y r o d z o n y c h sił i istot. Wieśniacy wierzą,
że są one w t y m czasie szczególnie a k t y w n e i dlatego mogą się przyczy­
nić do pomyślności (albo nieszczęścia) g r u p y .
Obrzędem, który należy wyłącznie do mężczyzn, jest ceremonia świę­
cenia w o d y związana ze świętem Objawienia. Obrzęd t e n t r w a przez
t r z y d n i , z przerwą n a „dzień k o b i e t " — poświęcony pamięci zmarłych.
W dorocznym c y k l u obrzędowym rytuał t e n s t a n o w i p u n k t szczytowy.
N i g d y n i e może być pominięty czy zaniedbany i uchodzi za zasadniczy
dla zapewnienia pomyślności i szczęśliwego życia w s i .
Główną osobistością ceremonii jest tutejszy ojciec chrzestny — kum,
określony przez mieszkańców j a k o „nasz w i o s k o w y kapłan". Urząd t e n
jest „obieralny" n a bazie lineażu i n a zasadzie corocznej r o t a c j i p r z y ­
z n a w a n y jest j e d n e m u z trzech najstarszych lineaży, czyli kabile. Z a ­
zwyczaj mężczyzna dostatecznie silny, aby podołać t r u d o m obrzędu, w y ­
znaczany jest n a tę funkcję przez swój kabile.
Kum w s i występuje j a k o pośrednik między lokalną wspólnotą r e l i g i j ­
ną a kościołem p o n a d l o k a l n y m . Obrzęd rozpoczyna się poświęceniem w o ­
d y przez księdza w p a r a f i a l n y m kościele, gdzie gromadzą się k u m o w i e
z całego okręgu. Każdy kum dźwiga krzyż swojej w s i , który jest s y m b o ­
l e m zarówno sakralnej jedności w s i (i godności kuma), j a k też płodności,
z d r o w i a i obfitości, które n a skutek działań r y t u a l n y c h mają być zapew­
nione w s i .
Powracając do d o m u kum obchodzi wieś i ze stosownym błogosła­
wieństwem k r o p i zabudowania gospodarcze, b u d y n k i , pola, łąki, stajnie,

�206

JOZEF

OBRĘBSKI

chaty i szałasy, sady i ule, a przede w s z y s t k i m mieszkańców w s i i i c h
i n w e n t a r z , śpiewając: „ T y l e dzieci, i l e k r o p e l . J a k w i e l e jest k r o p e l , t a k
niech będzie cieląt, jagniąt i koźląt. T a k w i e l e jabłek, t a k w i e l e pszczół.
Niechże t u panuje zdrowie, pomyślność i dostatek. Każdemu i w s z y s t ­
k i m . A m e n " . Wchodzi do każdego gospodarstwa i w każdym oczekują, że
k u m będzie h o j n y w błogosławieństwie. N i c , co żyje i m a d l a chłopa j a ­
kąś wartość, n i e może być przeoczone. Każdy członek gospodarstwa m u ­
si być p r z y t y m w s p o m n i a n y po i m i e n i u i w y m i e n i o n y w błogosławień­
stwie.
W czasie n o c n y c h przyjęć, j a k i e odbywają się w każdym d o m u po
obrzędzie, kum zachowuje się n i e j a k gość, lecz tak, j a k b y t o o n był go­
spodarzem. W t o w a r z y s t w i e s w y c h pomocników wchodzi do d o m u bez
pukania, bez czekania n a zaproszenie siada d o przygotowanej s t r a w y
i bez zaproszenia zaczyna jeść i pić, wznosząc toasty za z d r o w i e i p o ­
myślność głowy d o m u i jego rodziny. W przyjęciu uczestniczą wyłącz­
n i e mężczyźni. Taka sama ceremonia powtarzana jest w każdym d o m u ,
p r z y wzrastającej liczbie uczestników, j a k o że mężczyźni z w i z y t o w a ­
n y c h już domów przyłączają się d o orszaku k u m a .
Następny dzień jest dla mężczyzn d n i e m p r z e r w y . Jest t o równo­
cześnie n a w s i dzień opłakiwania zmarłych. W ceremoniach uczestniczą
wszyscy mieszkańcy, ale wyróżnione role pełnią t y l k o k o b i e t y . Dzień t e n
zwie się „mały kobiecy dzień w o d n y " , w odróżnieniu o d trzeciego d n i a —
„małego d n i a w o d n e g o " mężczyzn.
Trzeci dzień tego c y k l u , zamykający ceremonię, kończy się ucztą
i tańcami, które j a k w s z y s t k i e tego rodzaju celebracje, odbywają się n a
m i e j s c o w y m cmentarzu. Główny obrzęd polega na i n t r o n i z a c j i nowego
k u m a i przekazaniu m u krzyża w s i . Uroczystość rozpoczyna się procesją
wokół kościoła prowadzoną przez ustępującego k u m a , w a k o m p a n i a m e n ­
cie dziewczęcych pieśni. Następnie w obszernej k r u c h c i e kościoła stary
kum podaje krzyż n o w e m u , a b y t e n przechowywał go aż po przyszło­
roczny obrzęd. W t y m czasie zostają odcięte i rozdzielone głowom go­
spodarstw kawałki sznura, którym n a uroczystość święcenia w o d y p r z y ­
mocowane były do krzyża k w i a t y .
A k t t e n jednoczy wszystkie gospodarstwa w posiadaniu u c h w y t n e g o
s y m b o l u życzliwości sił m i s t y c z n y c h . Ponieważ podstawę obrzędu stano­
w i system l i n e a r n y (agnatyczny), rytuał t e n akcentuje odpowiedzialność
mężczyzn za zwartość, t r w a n i e i d o b r o b y t g r u p y . Równocześnie daje
w y r a z wszechobejmującemu poczucie wspólnoty ogarniającej potomków
o w e j p a r y założycieli r o d u , i c h żony i r o d z i n y — włączając n a w e t t y c h ,
którzy odeszli ze w s i . Poprzez urząd k u m a pokrewieństwo duchowe, które
jest najwyższą i najświętszą formą pokrewieństwa zostaje ustalone n a
płaszczyźnie obrzędowej między w s z y s t k i m i członkami g r u p y , nieza-

�OBRZĘDOWA

STRUKTURA

WSI

MACEDOŃSKIEJ

207

leżnie o d i c h a f i l i a c j i l i n e a r n y c h . System lineażu w y n o s i mężczyzn. A l e
symboliczne, duchowe pokrewieństwo usankcjonowane przez t e n s y ­
stem t w o r z y jednię ponad przedziałami, które na świeckiej płaszczyźnie
utrzymują się w e wspólnocie n a skutek patrylinearności.
OBRZĘDOWE R O L E

KOBIET

Większość obrzędowych czynności kobiet składa się z w y k o n y w a n y c h
przez n i e l u b pod i c h k i e r u n k i e m t r a d y c y j n y c h obrzędów związanych ze
świątecznymi okresami kalendarza ceremonialnego. Zarówno organizacja,
j a k istota obrzędów kobiecych różni się zdecydowanie od obrzędów O b j a ­
w i e n i a . Po pierwsze bazą d l a organizacji obrzędowych czynności kobiet n i e
jest a n i wieś j a k o całość, a n i lineaż, lecz g r u p a domowa. T y l k o niektóre
obrzędy, o d p r a w i a n e przez miejscowe dziewczęta, są organizowane n a
bazie sublineażu. Po drugie, inaczej niż w obrzędzie Objawienia, kobieca
adeis-magia ochronna składa się z l i c z n y c h aktów r y t u a l n y c h , z któ­
r y c h każdy m a wysoce k o n k r e t n y cel i każdy jest d o k o n y w a n y oddziel­
nie. W niektórych w y p a d k a c h cele te pokrywają się z p e w n y m i zasadni­
czymi wartościami egzystencjalnymi społeczności: z d r o w i e m l u d z i , ży­
znością pól, płodnością inwentarza, obfitością mleka. W i n n y c h zadaniem
poszczególnych aktów r y t u a l n y c h jest odstraszanie i t r z y m a n i e pod k o n ­
trolą p e w n y c h specyficznych nadprzyrodzonych l u b n a t u r a l n y c h złych
sił, t a k i c h j a k diablica loszotija, nieokreślona zła istota powodująca więk­
szość chorób, w i l k i , które atakują stada, czy m y s z y wkradające się d o
składów ziarna. Tego rozdzaju a k t y r y t u a l n e następujące k o l e j n o j e d n e
po d r u g i c h przeprowadzane są w praznitci
— „puste d n i ' ' okresu świą­
tecznego, k i e d y t o nakładane są święte zakazy, albo w smJedni — „święte
d n i " , biesiadne d n i c y k l u .
Adets-ochronne zabiegi magiczne cieszą się szacunkiem j a k o część
t r a d y c j i w s i i są t r a k t o w a n e j a k o p r z y w i l e j nadany l u d z i o m przez Boga
w celu umożliwienia i m k o n t r o l o w a n i a sfery sacrum i profanum
stosow­
n i e do własnych przeznaczeń. Lekceważenie t r a d y c y j n y c h p r a w n i e p o ­
ciąga za sobą nadprzyrodzonej k a r y , a n i n i e wywołuje g n i e w u świętych,
jednakże pozbawia wspólnotę p e w n y c h nadprzyrodzonych źródeł j e j bez­
pieczeństwa i d o b r o b y t u . Przestrzeganie i c h jest zasadniczo obowiązkiem
m o r a l n y m , powinnością j e d n y c h członków wspólnoty wobec pozostałych.
Główna odpowiedzialność za czynienie m a g i i ochronnej spoczywa n a
żonie głowy rodziny. Niektóre czynności są wyznaczane przez nią, zgod­
n i e z p r a w a m i rytuału i jego symboliką, i n n y m d o m o w n i k o m : córce l u b
s y n o w e j , s y n o w i l u b mężowi, b r a t u l u b siostrze, czy ojcu i córce. J e d ­
nakże większość czynności r y t u a l n y c h jest spełniana właśnie przez nią,,
a już wszystkie są przeprowadzane pod j e j k i e r u n k i e m i nadzorem-

�208

JŮZEF

OBRĘBSKI

Obrzędowe funkcje należą do j e j głównych zajęć. Większość prac k o ­
biecych, również przez nią k i e r o w a n a i nadzorowana, w y k o n y w a n a jest
przez młodsze k o b i e t y wspólnoty d o m o w e j : synowe, córki i w n u c z k i . O n a
,sama n i e pracuje już w polu, a n i n i e pasie bydła. D o niej należy śledze­
n i e d n i i okresów świątecznych oraz umiejętna organizacja p r a c y i co­
dziennych zajęć w gospodarstwie. Za pomocą prostych aktów r y t u a l n y c h
ogłasza ona rozpoczęcie i zakończenie okresów obowiązywania świętych
zakazów. I wreszcie, w organizacji i d o k o n y w a n i u obrzędów r o d z i n n y c h
ona właśnie g r a główną rolę, zajmując pozycję przed mężczyzną — głów­
n y m gospodarzem — s w y m mężem l u b synem. Role obrzędowe stanowią
więc istotną część j e j wywyższonej pozycji.

KOBIETY A KULT

ZMARŁYCH

Ważnym zespołem obrzędowym, gdzie znów dominują kobiety, są
obrzędy i ceremonie związane z k u l t e m zmarłych. Mężczyźni n i e są w y ­
łączeni z t y c h obrzędów, ale t o właśnie role spełniane przez k o b i e t y sta­
nowią i c h trwałą, widoczną i wyrazistą treść. O d kobiet oczekuje się,
że będą opłakiwać zmarłych dłużej niż mężczyźni, a zwyczaje pogrze­
bowe, których muszą przestrzegać, są ściślejsze i bardziej surowe. Czy­
nienie magiczno-religijnych p r a k t y k związanych ze śmiercią członka r o ­
d z i n y i jego pogrzebem także stanowi część i c h obowiązków. Szczególna
odpowiedzialność ciąży n a n i c h w związku z organizacją obrzędów po­
grzebowych i prawidłowym przydziałem ról związanych z okazaniem
pamięci po zmarłym. Przygotowują one przy t y c h okazjach strawę na
ucztę, w d n i żałoby rozdzielają w i m i e n i u zmarłego jadło i inne d a r y ,
składają u g r o b u o f i a r y z jadła, owoców, wódki i kwiatów oraz uczestni­
czą w r y t u a l n y c h płaczach i lamentach, czasami aż przez t r z y l a t a po
pogrzebie.
Płacz żałobny jest j e d n y m z c e n t r a l n y c h i najbardziej rzucających się
w oczy aktów r y t u a l n y c h zarówno n a r o d z i n n y c h , j a k i wspólnie orga­
n i z o w a n y c h przez całą wieś obrzędach k u czci zmarłych w „soboty zmar­
łych członków rodziny. Lecz obrzędowe wyrażenie uczuć r o d z i n y i postości mężczyźni mogą stać b l i s k o s w y c h r o d z i n n y c h grobów, mogą w y ­
rażać swój ból płacząc czy głośno zawodząc, czy też mogą zajmować się
r o z m o w a m i z i n n y m i , wychwalając cnoty l u b opłakując cierpienia zmar­
łych członków rodziny. Lecz obrzędowe wyrażenie uczuć r o d z i n y i p o ­
czucia jedności między żywymi i zmarłymi — jest rolą kobiet.
T a k i właśnie układ obowiązków akcentuje bilateralną zasadę więzi
r o d z i n n y c h i pokrewieństwa. K o b i e t a jest zobowiązana do płaczu za
członkami rodziny, w której się urodziła, r o d z i n y najbliższej ( p r o k r e a c y j -

�OBRZĘDOWA

S T R U K T U R A W S I MACEDOŃSKIEJ

209

nej) oraz wspólnoty r o d z i n n e j , d o której weszła przez małżeństwo. Ocze­
k u j e się o d n i e j , że w o d m i e n n y c h okresach opłakiwać będzie swego ojca
i matkę, dziecko, męża, b r a t a i siostrę oraz kuzynów i swych l i c z n y c h p o ­
winowatych.
ZNACHORKA

I KOBIETA

ŚWIĘTOBLIWA

Wyrównywanie pozycji k o b i e t i mężczyzn poprzez układ ważnych
obowiązków r y t u a l n y c h jest szczególnie widoczne w szacunku wobec
m a g i i leczniczej. Jest t o obszar n i e m a l całkowicie zmonopolizowany przez
k o b i e t y . M a g i a lecznicza jest e f e k t y w n a t y l k o w t e d y , g d y czyniona jest
przez starszą kobietę, która n i e może już rodzić dzieci. Polega ona n a ca­
łym szeregu odrębnych czynności magicznych, z których każda o b e j m u ­
j e czynności m a n u a l n e i stosowne formułki, których dokładna znajomość
jest niezbędna d o j e j p r a k t y k o w a n i a . A b y były w pełni e f e k t y w n e , za­
klęcia te p o w i n n y być przekazywane znachorce po l i n i i m a t k i : „mojej
w i a r y i mojej k r w i " .
Każda stara kobieta w e w s i z n a i stosuje magię leczniczą. Lecz b y
osiągnąć pozycję prawa basnaritca — p r a w d z i w e j znachorki, k o b i e t a m u ­
si posiadać doskonałą znajomość całego z b i o r u obrzędów i zaklęć stosow­
n y c h n a różne dolegliwości oraz odpowiednie akcesoria swej sztuki,
wśród n i c h poświęcony róg jelenia, za pomocą którego odpędza ona
wszelkiego rodzaju złe siły i wreszcie p o w i n n a mieć ustaloną reputację
skutecznej u z d r o w i c i e l k i . P o w i n n a ona umieć postawić właściwą diagno­
zę: czy dana dolegliwość powstała za przyczyną Boga, złych duchów czy
czarów i zastosować o d p o w i e d n i rytuał łącznie z magią przeciwdziałają­
cą, dzięki czemu siła Czarnej m a g i i zostanie zniweczona, a j e j sprawca
ostatecznie doprowadzony do śmierci.
F u n k c j e znachorki są w p e w i e n sposób k o m p l e m e n t a r n e do f u n k c j i
k u m a . I jeśli k u m m a do czynienia ze sferą świętości, t o obszarem, n a
którym sprawuje swą władzę znachorka, jest nieświęte nadprzyrodzone
podziemie złych sił i duchów. W niektórych wspólnie organizowanych
obrzędach, j a k n a przykład zawiły w i e l c e rytuał wypędzania e p i d e m i i ze
w s i , będzie o n a głównym organizatorem i wykonawcą czynności r y t u a l ­
n y c h . J e j praca jest uważana za funkcję publiczną i cieszy się dużym
poważaniem: ona przecież „ocala" ludzi.
Jej usługi są wynagradzane zazwyczaj je d ynie symboliczną zapłatą.
Prawdziwą nagrodę stanowi okazywane j e j wywyższanie j e j pozycji spo­
łecznej. Osiąga ona p r z y w i l e j e przynależne poza t y m t y l k o mężczyznom.
N i e m u s i wstawać n a i c h p o w i t a n i e . N a w s z e l k i c h zgromadzeniach p u ­
blicznych, j a k n p . przyjęcia ślubne, może się ona swobodnie mieszać
z mężczyznami, siedzieć p r z y i c h stole, pić z n i m i wódkę i rozmawiać
14 — E t n o g r a f i a P o l s k a , X V I / 1

�210

JOZEF

OBRĘBSKI

z n i m i j a k równa. Jeśli m a ochotę, może n a w e t pozwolić sobie n a uży­
w a n i e wulgarnego języka, który przysługuje t y l k o mężczyznom.
Podobnie w y s o k a pozycja, ciesząca się n a w e t większym prestiżem,
może być osiągnięta przez kobietę w i n n e j kapłańskiej r o l i — w r o l i
świętobliwej. K o b i e t a świętobliwa t o taka, która może komunikować się
ze świętymi poprzez wizje i halucynacje. Podczas m o i c h badań w całym
okręgu była t y l k o jedna taka kobieta — świętobliwa z Recane. Pozosta­
wała ona w kontakcie ze świętymi, którzy o b j a w i a l i się j e j i wyrażali
swe zadowolenie, a najczęściej niezadowolenie ze spraw w s i . W s t a w i a ­
n i u diagnoz ludziom, którzy zwracali się ze s w y m i kłopotami po jej s k u ­
teczną pomoc, kierowała się głównie snami. Mogła w t e d y powiedzieć
s w y m k l i e n t o m co robić: iść do kościoła z modlitwą i o f i a r a m i , czy do
znachorki •— leczyć się. N i e płaciło się za j e j usługi, ale dary i pieniądze
były zazwyczaj szczodrze składane w pobliżu swego rodzaju k a p l i c y , j a ­
ką zbudowała sobie dla m e d y t a c j i n a podwórzu, i do której udawała się
po swe wizje.
W s z y s t k i m t y m usługom towarzyszyły pouczenia n a t e m a t n a t u r y ,
jakości i właściwości świata nadprzyrodzonego. Jej d o m stał się ośrod­
k i e m myśli r e l i g i j n e j i r e f l e k s j i m o r a l n e j wyrażanej w sposób t r a d y c y j ­
n y . Jej główne zainteresowania były związane n i e t y l e z zachowaniem
wartości egzystencjalnych, t a k cenionych przez chłopów, lecz z podsta­
w o w y m i wartościami n o r m a t y w n y m i społeczności chłopskiej. Głównym
i wciąż powracającym t e m a t e m j e j n a u k była uświęcona n a t u r a zwycza­
jów społecznych i groźba nadprzyrodzonych k a r za złe prowadzenie się:
„Bóg może wiele wybaczyć, ale święci są bardzo n i e c i e r p l i w i " .

CZAROWNICTWO

I JEGO

SPOSOBY

Czarownictwo znajduje się u podstaw obrzędowej skali. Jest a n t y ­
społeczne i m u s i być p r a k t y k o w a n e w u k r y c i u . Według wieśniaków, jego
skuteczność w y n i k a z błogosławieństwa, j a k i m Bóg obdarzył pierwsze
doświadczenia z czarną sztuką jeszcze w czasach m i t y c z n y c h .
Czary są sztuką łatwą i n i e m a w n i c h n i c tajemniczego. Z p o w o d u
prostoty s w y c h zaklęć, praktycznego symbolizmu, i c h zasady są znane
praktycznie każdemu: zarówno k o b i e t o m , j a k mężczyznom. Jednakże
p o d s t a w o w y m k a n o n e m tej społeczności jest to, że są one p r a k t y k o w a n e
t y l k o przez kobiety, a „nigdy — nigdy przez mężczyzn": są one czynio­
ne przez „kobiety skąpe, pazerne, kobiety samolubne, k o b i e t y — czynią­
ce zło, k o b i e t y zawistne, k o b i e t y — czarownice".
Są d w i e strony tutejszego c z a r o w n i c t w a : rzeczywiste p r a k t y k i i b a r ­
dzo rozpowszechnione podejrzenia o to. Ludzie mawiają: „kobieta, którą
l u d z i e podejrzewają o czary, n i e m a być może z t y m n i c wspólnego.

�OBRZĘDOWA

STRUKTURA WSI

MACEDOŃSKIEJ

211

I n n a zaś, n i g d y n i e b r a n a pod uwagę, t a jest czarownicą''. Rodzaje cza­
rów, j a k i e są obecnie stosowane, n i e są t a k pełne złej w o l i , j a k n a p r z y ­
kład magia miłosna powodująca, że dziewczyna ucieka z młodzieńcem,
który jest j e j zupełnie n i e znany, albo magiczna kradzież m l e k a k r o w o m
sąsiada osiągana przez nadużycie p e w n y c h t r a d y c y j n y c h p r a w . I n n e r o ­
dzaje czarów istniejące zawsze w sferze podejrzeń są znacznie poważ­
niejsze. Powodują one śmierć dzieci, bezpłodność kobiet, kłótnie r o d z i n ­
ne, niezgodę małżeńską, czy całkowite w y m a r c i e r o d z i n y . Zasadniczo p o ­
legają one n a antyspołecznym nadużyciu aktów obrzędowych i są p o d
każdym względem przeciwstawne wobec p o d s t a w o w y c h zamierzeń i i n ­
t e n c j i właściwego rytuału w s i .
C z a r o w n i c t w o w całym zakresie s w y c h p r a k t y k s t a n o w i mechanizm,
poprzez który antagonizmy, zazdrość i animozje sprzeczne z zasadami r o ­
dzinnej i w i o s k o w e j solidarności znajdują s k r y t y , obrzędowy w y r a z , p r o ­
wadzący do i c h rozładowania. Szeroko rozpowszechnione podejrzenia
0 czary wskazują, że te antagonistyczne postawy są obyczajowo tłumione
1 przenoszone n a i n n y c h . Społeczny k o n t e k s t t y c h podejrzeń jest d o n i o ­
sły. Powstają one i osiągają w y s o k i e napięcie emocjonalne w stosunkach
wewnątrz w i e l k i e j r o d z i n y , n p . między teściową a synową, czy między
równorzędnymi k o b i e t a m i wspólnoty, t j . żonami b r a c i mieszkających r a ­
zem w systemie zadrugi. I c h wzajemne podejrzenia o nieczystą grę m a ­
ją swe źródło w p o d s t a w o w y m rozłamie tkwiącym w w i e l k i e j r o d z i n i e
w związku z j e j p a t r y l i n e a m y m c h a r a k t e r e m : w rozdziale, j a k i i s t n i e j e
między systemem pozycji, a solidarnością rodziny. Każdy członek g r u p y
jest w sytuacji podzielonej lojalności: wobec g r u p y j a k o całości, wobec
rodziny, z której pochodzi, wobec swej r o d z i n y małżeńskiej i wobec p o ­
zostałych r o d z i n małżeńskich, które wchodzą w skład wspólnego gospo­
darstwa. Te lojalności bywają czasem sprzeczne ze sobą. Szczególnie o d ­
nosi się t o do kobiet-żon, które są j a k b y poza nawiasem w grupie, i któ­
r y c h uczuciowe przywiązanie rodzinne nie zbiega się z uczuciami i c h mę­
żów. Ogranicza się ono do własnego zespołu małżeńskiego, lojalność zaś
wobec g r u p y j a k o całości w stosunku do j e j „wewnętrznego kręgu", któ­
r e m u przysługuje a u t o r y t e t , n i g d y n i e jest całkowita. Reprezentują one
odśrodkowe tendencje w grupie, przeważając antagonizmy i rywalizację,
które nie mogą być wyrażone w j a w n y m zachowaniu. W miarę r o z r o s t u
i starzenia się w i e l k i e j r o d z i n y , ze zmniejszającą się solidarnością j e j
wewnętrznego kręgu i wzrastającą solidarnością składowych komórek
małżeńskich, tendencje te prowadzą w końcu do podziału wspólnoty go­
spodarczej. Podziały te odbywają się w atmosferze kłótni i n i e j e d n o k r o t ­
n i e w akompaniamencie w z a j e m n y c h oskarżeń o czary „Kobiety dzielą
rodzinę".

�212

JOZEF

OBRĘBSKI

Związek kobiet z c z a r o w n i c t w e m jest zgodny zarówno z ogólnym w z o ­
r e m przydziału ról r y t u a l n y c h , faworyzującym kobiety, j a k też z niższą,
podległą pozycją, jaką zajmują w e w s i i w rodzinie.
PODSUMOWANIE

Zagadnienie sposobów, j a k i m i r e l i g i a p r z y c z y n i a się do u t r z y m y w a ­
n i a zwartości g r u p o w e j , jest rozpatrywane przez analizę relacji pomię­
dzy strukturą społeczną a organizacją czynności obrzędowych. Posługu­
j e m y się t u pojęciem „wspólnoty r e l i g i j n e j " , j e d n o s t k i odrębnej i różnej
o d „wspólnoty świeckiej" — społecznej.
Wspólnota r e l i g i j n a w s i Wołcze w Macedonii nie stanowi g r u p y o roz­
budowanej s t r u k t u r z e . N i e m a t u i n s t y t u c j i kapłana, a n i żadnej f o r m a l ­
n e j organizacji, która opiekowałaby się życiem r e l i g i j n y m g r u p y l o k a l ­
n e j . „Religijna wspólnota" jest pojęciem a b s t r a k c y j n y m , sformułowanym
w trakcie analizy ogólnego modelu k u l t u r y , i sprowadza się do w e ­
wnętrznie powiązanego systemu czynności r y t u a l n y c h i odpowiadają­
cych i m wierzeń, postaw i uczuć r e l i g i j n y c h podzielanych przez wszyst­
k i c h mieszkańców w s i .
Organizacja czynności obrzędowych w y k a z u j e wyraźny związek ze
strukturą społeczną. Podkreśla jedność g r u p y , znaczenie j e j p a t r y l i n e a r nego systemu, główną pozycję w i e l k i e j rodziny i wreszcie rodzinę b i l a ­
teralną i związki pokrewieństwa. Wybitną cechą jest dominująca rola
kobiet w obrzędowości. Wyłączywszy najważniejszy obrzęd doroczny,
wyłącznymi l u b głównymi a k t o r a m i działań obrzędowych są k o b i e t y .
Przypisywanie kobietom ról obrzędowych jest uderzające przez swą
jawną niezgodność z układem pozycji społecznych. W systemie p a t r y l i n e a r n y m , j a k i t u dominuje, istnieje ostre zróżnicowanie pozycji k o b i e t
i mężczyzn, zarówno w e w s i , j a k w rodzinie kobieta zajmuje niższą
i podporządkowaną pozycję. Społeczna niższość kobiety jest zasadniczym
elementem tej k u l t u r y .
Poprzez wyznaczanie ról i organizację czynności obrzędowych, b u ­
dowana n a świeckiej bazie s u p e r s t r u k t u r a wspólnoty religijnej pod za­
sadniczymi względami różni się o d wspólnoty świeckiej. Podstawowa
różnica występuje w zakresie odpowiedzialności i solidarności społecznej.
Wspólnota świecka jest niezrównoważona, rozdarta przez k o n f l i k t y , p o ­
dzielona przez rozłamy, obarczona ograniczającymi konsekwencjami sy­
stemu patrylinearnego. Wspólnota r e l i g i j n a przywraca równowagę. W e
wspólnocie świeckiej mężczyźni mają pozycję nadrzędną, w r e l i g i j n e j o d ­
powiedzialność społeczną; a u t o r y t e t i władza zostają przeniesione na k o ­
b i e t y . Wspólnota świecka kładzie nacisk na pochodzenie w l i n i i męskiej.
W j e j r e l i g i j n y m o d p o w i e d n i k u role r y t u a l n e wyznaczone na bazie l i -

�OBRZĘDOWA

STRUKTURA

WSI

213

MACEDOŃSKIEJ

neażu przekształcają się w stosunki symbolicznego duchowego p o k r e ­
wieństwa wiążącego wspólnym węzłem w s z y s t k i c h członków świeckiej
społeczności. Nastawienie g r u p y r e l i g i j n e j jest bilateralne, co wyraża się
w kulcie zmarłych. Wspólnota świecka jest wspólnotą żyjących. Wspól­
nota r e l i g i j n a obejmuje obecne, przeszłe i przyszłe generacje. We wspól­
nocie świeckiej rzeczy pożądane w życiu występują w niedostatecznej
ilości i są rozdzielane bardzo nierównomiernie. W r e l i g i j n e j — są one
symbolicznie pomnażane i dostępne każdemu. Wspólnota świecka w y k a ­
zuje tendencje do j e d y n o - i samowładztwa mężczyzn. Wspólnota r e l i g i j n a
jest egalitarna i obejmuje w s z y s t k i c h .
W opisanej społeczności w i e j s k i e j t e n s t r u k t u r a l n y s y n d r o m dostar­
cza funkcjonalnej zasady dla zrównania tego, co święte ze społecznym.
Tłumaczył z angielskiego

Witold

Kowalski

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10083" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10061">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/5f2cf9d849855ae7e45f52ac5269a90d.pdf</src>
        <authentication>70d2c9bb7ea2bbc9b28bb80ff56b3d84</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119905">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5800</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119906">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119907">
                <text>1999</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119908">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="119909">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="119910">
                <text>obrzędy pogrzebowe - Polska</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119911">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5397</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119912">
                <text>Obrzędowe wywracanie sprzętów i wozu w związku z wyprowadzaniem zwłok/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119913">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.5 Zwyczaje, obrzędy i wierzenia pogrzebowe, s.126</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="119914">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.5: Customs, rituals and belefs of the funeral</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119915">
                <text>Bohdanowicz, Janusz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119916">
                <text>pol., ang.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119917">
                <text>Polska Akademia Nauk Instytut Archeologii i Etnologii , Pracownia Atlasu Etnograficznego</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119918">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119919">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119920">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119921">
                <text>Mapa 34. Obrzędowe wywracanie sprzętów i wozu w związku z wyprowadzaniem zwłok.
Objaśnienia znaków: Czynności wykonywane ze sprzętami, na których spoczywała trumna
(po jej wyniesieniu): 1 — wywracają je, 2 — siadają na nie, 3 — myją je, 4 — poruszają nimi, 5 — sypią
na nie zboże, 6 — po powrocie z cmentarza wywraca się wóz, na którym wieziono zmarłego.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5988" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5968">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/93545d16d59c7ca1a3a7ec672322a918.pdf</src>
        <authentication>bedd3cce3633db064dcce77298541da4</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71440">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1828</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71441">
                <text>1982</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71442">
                <text>obrzędy rodzinne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71443">
                <text>rodzina</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71444">
                <text>obyczaje - przemiany</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71445">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1694</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71446">
                <text>Obrzędowość rodzinna jako wyraz przemian obyczajowości wsi / LUD 1982 t.66</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71447">
                <text>LUD 1982 t.66, s.101-113</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71448">
                <text>Staszczak, Zofia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71449">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71450">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71451">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71452">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71453">
                <text>II. STUDIA

ZOFIA STASZC~

OBRZĘDOWOŚĆ RODZINNA J,AKJO WYRAZ PRZEMIAlN OBYCZAJOWOŚCI WSI.

Często spoty1ka się dążenie do W'liany lub 1lworzeiI1iaform obrzędQwych w pr~elk'Onalniu,że pociągnie to za s:abą zmiany oibyczajo(we i światopogłądowe. Wydaje się jeid:naik,~e nie obrzędowość ksz1Jałituj'eobyczaje,
lecz .zaakceptowanie jakiejś obrzędowości jest doipiero wyrazem pewnych
przemian orbyozajowych. Zadaniem niniejszego opracowania jest więc
określenie mecohani7lffiui tendencji przemian OIbycza'j'Owości
wsi, w świetle .zaniku, pojalwue'nia się i Iprz,emia,n elementów obrzędowości rodzinnej 1. Je'Sl1;to próbazgromadzema
prwsłanek dla określenia tego, w jakim stopnilu i za'kres:ie stan i przemiany obrzędów rodzinnych mogą służyć do wniookowaniia o starriie i przemianach o,bytzajowośd. rolaziIllnej,
tj. czy obrzędy mogą być uważane za wskaźinilk OIb~zajo'Wości rodzinnej 2.
ObrzędOIwość i obyczajowość ni,e stanowią Wlprawdzie w etnografii
nowych kategorii badawczych, niemniej nadal są podejmowane próby
defin,icyjne zmier:zające do wyjaśni~ia różnic .zaikreoowych tych pojęć.
Wyczerpującego przeglądu i podsumowania istni·ejących propozycji badawczych dokonała K. Kwaśniewic'Z w ostatnio wydamej pracy, w której wskazała na istnilejące w tyttn zakresie róŻ/nice oraz ,p:'Unktystyczne 3.
Są to zagadmienia ndezmiernie :z:łożonei trudne do jed:nJoznac~nego ujęcia. W literatll1rZ€ prze1dlmiiOtunadal podnosi się, że podejmowa·ne próby
TOlZI"6żnieni'a
pO'jęciowego "obrzędu" od ,,~wyc'za'iu" i ,,'Obyczaju" nie są
wystarczająco precyzyjne i że w teorii kultury i społeczeństwa funkcjo1 Opracowanie
powstało w związku z realizacją tematu nr fi "Przemiany
oby~
eza'jowo'§c'i rodzinnej na wsi w P'oJ!s,c'ePółnOlcIllo-Zalchodniej" w ram.ac·h problemu międzyrcslO.rtOlWego MR III/18 koo;rdynolw.anego przez Il1ISI1:ytutSocjo1'ogi:i DAM,
w rama,ch III grupy tematyc'Z'nej, Oipracowylw31I1€j w Kat,edJ1Ze Ebniolgrefii DAM
pod kierunkiem prof. dra J. Burszty.
! S.
Nowak, Metodologia
badań socjologicznych.
Zagadnienia
ogólne,
W:asrs.zawa 1970, s. 102; pOiI'.też M. Mis:ztal, Problematyka
wartości
w socjologii,
WaJrSZaIW&lt;J.
1980, s. 19.
s K. Kwaśniew'1cz, Doroczne i rodzinne zwyczaje na tle wspólczesnych
prze-

obrażeń

•.Prace

wsi

podkrako.wskiej

Komisji

Socjologicznej

(studium

PAN"

wsi

Niegoszewice

nr 44, Warszawa

w

woj.

krakowskim),

1979, s. 12 - 27.

�ZOFIA STASZCZAK

102

nują rozne konc€!pcje zależne od sta'I1!owiskmetodoIlogicznych reprezentowanych przez poszlczeg6Lnych halCia:czy
4. Wskazuje
s'ię przy tym, że
w praktyce badalwc~ej próby rom-óżniania znaczenia pojęcia "obrzędu"
od ,,~YlCizaj'll" czy "olb)'lczaju" szły w dwóch kierun1mch. Jedni badacze usił'owali wyodrębniać i polCikr!eślaćceremoniał czy rytuał towarzyszący zachowaniu się ludzi w o!kre:ślonych sytua!cjach społecznych. Podkreślano przy tym, że in&lt; baJ"diZJiej
rozhudowany jeSl1:ceremoniał, tym
wyraźnie] obJ"zęd nabiera cech wicdowiska dramatycznego. Reprezentanci dr!ugiej dr'Ol~irozgrarriezenia pojęciowego obrzędu pOdkreś:lali znaczenie w pewnych określonych ramach cza!sowo...•
przestrzennych mot)'lWacji religijnych lub magicznych. Obrzędem w tym ujęciu były więc wszelkie przejawy gI'U!powegoza'chowania się ludzi, zwią'zane z wykonywaniem kultu r:elliigijnego lub zabiegów ma!giciZlnyJch
5. Obie wymienione
~onceiPcje nie są zdaniem K. K'waśni!ewicz wystarczająco precyzyjne.
W toku szczegółolwych uzasadnień autorka wnosi, że w obecrwm stanie
teorii etnografircznej wskazana jeslt raczej pewna rezerwa w operowaniu term~nem "Olbrzęd", zwłaszcza wobec fa1k'tu, że jego definicja posi!ada wszystkie podsita'wOlwecechy, które K. KwaśnielWicz przYlpisuje
przede wszystkim Zlwyezajowi ja:ko ogólnej kategorii pojęcilowej przyjmując, ż.e "zwyczaj jest rodzajem zachowania się jednostek lub grup
ludzkich - najczęśdej o charakterze slpo'ntanicznym - podejmOlwanego w małych społecZJnościachw sposób celowy w określonych sytuacjaich
społeeznych, na gruncie uznanych w darnej Slpołeczności tradycyjnych
norm i wzorów, na stJ"aży których stoją głównie sankcje obyczajowe" 8.
W tym kontekście "ZJwyczaj" - "obyczaj" autorka ustala z ko[ei taką
definicję obycza'j6w, w myś'l której "są one po'zaill'stytucjonalnym systemem obejmującym normy zachowania się uznawane przez daną społeczność i wyrażone w kątegoriach moralnych, a więc poprzez stosunek danego czynu do wyobra'żeń "dobrego" lub "złego" postępowania" 7.
K. Kwaśniewicz wyraźnie jednak zaznacza, że pewne formy zwyczajowego zachowania się, oceniane jako mało znaczące pod kątem widzenia
interesu danej społeczności, mogą być !abojętne z punktu widzenia obyczaju 8.
Ogólnie rzecz biorąc, autorzy def.inicji "obyczaju" dość .zgodnie ak,centują no:rmatywny charakter obyczaju, który traktują jako zespół dytamże, s. 12 - 22.
tamże, s. 23.. paT. też R. Tomi,cki, Zwyczaje
i obrzędy. Uwagi na margine.sie artykułu
K. Kwaśniewicz,
"Etnografia
Polska" t. 18, 1974, z. 2, s. 57 - 63.
e Kwaśniewlcz, op. cit., s·. 21 - 22.
7 tamże,
s. 27.
8 tamże,
s. ~2.
4

5

�Obrzędowość

rodzinna

103

rektyw zachowania się 9. W koncepcjach Wielu badaczy przyjmuje się,
że obyczaj jest "zwyczajem pewnej sp0l1eeznoIŚci,
lecz posiada zawsze :bo,
czego brak zwyczajowi - charaiktetr normatywny. Stosowanie się do
obyczaju nie jest sprawą indywidunallną, 'Obyczaj ma sankcje przymusu
mora/mego, kitórego jednostka nie może zlekcelważyć bez szkody dla
siebie" 10. Definicje wiążące pojęcie obyczaju z jego normartywnym chara'~terem nie wyja'śnialją jednak 'w spoiSóbjednoznaczny charakteru tyclh
noT'lIl,tj. ich z!wiąz:kuz mOlfallnością.Zalgaldnienie to nadalI wywtołuje rozbieżności. Np. ,M. Ossowska poświęciła wiele miejsca w swoich pracach
na poszuki'wanie kryteriów służących kJlasyfilkac'ji nOTm na mmalne
i obyczajowe, nie dochodząc w tym zakresie do jednolznacznych rezu1tatów 11. ,Mimio,braku wytraźnych rozstrzygnięć w tym ostatnim zai~resie,
normatywny charakter obyczaju siJwarza podsrtawę do biliJżJszego
splrecyzowalIlia pojęciowego i stanowi 'zarazem prZie:słan:kędo przyjęcia pewnej
konwencji znaczeniowej ustalając€j ,relację między 'termiJnem "zwyczaj",
"obrzęd" i "obyczaj". Ma to szczególne zna'czenie dJla podjętej tu próby
wyjaśnienia wzajemneg'O st10lSuniku
(relacji) obr'zędu i olbyczaju, tj. wskazania, o ile obrzędy mogą służyć do wnioSkowania o Istanie i plrzemia
uach obyczajawośei. W nawiązaniu do przytoczonych wyżej delfinicji
zwyczaju i obyczaju wydaje się, i:ż właśn'ie zwyczaje należy rozumieć
jako regularności postępowania społecznego powiStałe tylko wiSKJUlteik
nawyku, czyli jako społeczne prawidłowościzaehowań, dla których nie ma
specjalnych mechanizmów kontIrolnych zapewniających ich jednohtość 12.
W tym ujęciu zwyczaje stanowią najbardziej pierwotny sposób odzwierciedl~nia rzeczywistości przez śW~ladomośćiludzką i stanlowią hezTed'leksyjne sposoby zachowania !się13. Dopiero wytlworz:enie zwyczajów pociąga
za sobą powstanie dwóch skal wartośei: 1 -od
1epszego do gOTszego
zrealizowania danego sposobu postępowania; 2 - wyboru sposobu postępowania przez dany podimiOit,'W danej 'Sytuacji, wobec danego przedmiotu. Sfera pierwsza jest sferą obyczaju w sensie ;ŚCiŚII€ijszyrn
tego słowa
i powstaJe wówczas, gidy zachowania stanowiące hezremeksyjne zW)'lczaje
poprzez konfrontację z dyfuzją innego zwyczaju wytworzonego przez
inną społeczność, winnych warunkach geograrf!iczn)'lchi historycznych,
J

Elementarne
pojęcia
socjologii,
Warszawa 1970, s. 220 - 22,1.
L. H. Gray, Cu.stom, w: "Encyklopedia
of Religion and Ethic", Edinburgh
1911, vol]. 4, .s. 374 - 377, cyt. za: Cz. Roboityd{ii, Tradycja
i obyczaj w środowisku
wiejskim.
Studium etologiczne wsi Jurg6w, W'rocław 1980, s. 96 - 97.
11 M. Os:,olwsika, Socjologia
moralno.ki,
Walrs:zalwa 1969, s. 251 - 256.
12 Lexikon
zur Soziologie, HambUll1g 19'7'5,CiZ. 1, s. 108 - lO9.
13 Szczepański,
op. cit., s. 219; por. też K. Kwaśniewski,
Zderzenie
kultur.
Tożsamość kulturowa
aspekty
konfliktu
i tolerancji,
maszynopis pra:ey s. 13- 34.
9

10

J. Szczepański,

�ZOFIA STASZCZAK

104

przeTadzają się rwe wskazan:ia wy1boru zachowania się, a więc stają się
obyczajem. W tym miejscu należy podkreślić, że obyczaj tym różni się
od normy społ€C'Zniej,iŻe jest ty11kowaTtościowa'I1~empewnego zwyczaju.
natomia!St norma społeczna stanowi samą 'Zasadę, według której ów zwyczaj musi !być wartośoiowany i przemienia się w ob~'zaj 14. Wsikazana
wyżej sfera Muga, związana z wyborem sposobu pO'siępO'waniaprzez dany podmiot w danej sytuacji wobec danego .przedmiotu, two:rzy system
wartości i nOlrm specy!ficznych dla danej kultury, we właściwych jej
odirębnośóach [ IIJIwarunkowaniachspołeczn~h.
Licząc się z powyższymi usta'leniami mOŻlIlaz kolei przyjąć, że obrzęd tworzą te obyczaje, któ:re prz~"jm'Ują za kryterium WaTitośóOowa'Ilia
lepsze luib gOT'szepTaktyikowanie ~wyczaju. Tworzą one sfeil"ędośWiadczeń mniej be71pośrednio egzystencjalny,ch, lecz związanych z prawdziwymi lub domniemanymi egzystencjalnymi konsekwencjami sfery drugiej,
tj. wyiboru samych zachowań w związku 'zprzyję'tymi wart'ośóa'mi i normami. D[atego obil"zęd,w zależnośoi od źródła norm, może mieć challakter rodzinny, loka;lny,związany z dziennym 'lub rocznym cy1kilemprzyrody, a także może mieć charakter pań:SltwQlWoprawny
i nie przestaje być
zarazem ·zwyczajem i obyczajem. Zatem 'włączenie czegoś do sfery obrzędowości, jaJko czegoś godnego obrzędowego ujęcia, jest jużpI"zejawem
wyeksponowania jakiegoś o.bycza'ju, który może być rozpatrywany talkże
w kategoriach zmi€Jl1'ności(pojawian1ia się, utrzymywania i zaniku). Dla
sformułowane'j wyżej 'tezy istotne zna'C'zeniema zatem przyjęte tu założenie, że zail"ównooibrzęd jak i obyczaj są pewnymi sposobami wysublimowania zwyczaju a następnie .fakt, 'ż'e obyczaj nie przybiera tak sformalizowanej postaci jalką prz)"biiera obrzęd. W lwnsekwencji ze sformalizowanego opisu obrzędu można wnosić, dlaczego ta a nie inna warstwa
obyczajowa została wyeksponowana jako godna obrzędowego ujęcia i Co
spowodowało, że przyjęto taikJiewłaśnie zacholWaniaza si.pO\Sób
wyek'S,pono
wania społecznego znaczenia tych .fakWw. Inaczej mówiąc chodzi o to, że
sublimacja nOlfTIlatywnazwyczaju w obrzęd przYbiera na tyle sformahzowaną postać, re 'w pełni nalda'je się do etnograficznego opisu. Naltomiast sublimacja normatywna zwyczaju w obyczaj występuje wprawdzie
paralelnie,· a'le nie przylbiera j'Uż tak sformaJhzawanych form.
W praktyce badawczej przy wyróżnianiu zw~za'ju rfoil"ffiułowanowięc
pytanie: jak to się dz,ieje, że w danym kontelkście krulturowo-ihistor~znym
ludzie ukLształt'owalisobie takie ceohy za,chowania? Naltoffi'iastprzy obyczaju pytanie to formułowano inaczej, a mia'llo'wicie: jalk to się dzieje, że
w danym 'kontekście kultllrowo-hi:s.toTy:cznymi :1clalsowymIud-vie ukształtowali :sobie takie za'saidy wart'ościowania sposobu zachowania? Przy
J

14

K.wa&gt;Śniewsk'i, op. cit., s. g.a

�Obrzędowość

]05

rodzinna

obrzędzie natomiast formułowano _pyttaniepodwójne, a mianOwtlCle: jaki
kontelks't kulturoWlO-hiStO'ryczny i klasowy spOwodował, że właśnie te
elementy, tj. ta walI'Stwa o:byczajowa zostały wyekspO!nowane, jako godne
o:bI'"Lędow€lgo
ujęcia? I po drugie, co ,waTunkuije, że przyjęto talkie właśnie zachowania za sposób wyekisponowania \SpOlłecznegoznaczenia tych
fak.tów?
Trzeba tu także dodać, że obrzędy rodzinne na wsi .łączą w sobie
elementy obrzędu pody1ktowallleigos)'lSt1'!merilwartości i norm .grUlpyrodz~nnej, tj. związanych z cyk/lem życiowym człowieika li rodziny. Są one
jednak talk:że zaalkceptowane przez społeczność lo:krulną, ktÓTa bieTZe
loN nich udział, są skorelowane .z rocznym cyklem -pracy na iTOIli,
a t~e
z systerri,em norm prawnych obowiązujących w o:kireślonych państwach
i związkach reli.gijnych. Wypada tu talkże dodać, że ,w tradycyjnej ku'1turze ludo'wej istniał wyraźny podział między obrzędowośc.ią d'OToczną
związaną z rytmem rocznym, uksi~tałtowa:nym w nwwiązan~u do cyk,lu
w€lgetatywnego, a obrzędo'Wością iTodzinną, związaną z tokiem ludzkiego
życia. W nawiązaniu do tego podziału i 'w pralktyce badawczej ograniczano .o:ię w segregowaniu ceTe'm'Olnia!1nych
fOlTmodś,wię't;ności do redukowania ich do dwóch kategOTii, tj. obrzędów dorocznych i rodzinnych. Wypracowany w tym zakresie system p'0-rządkujący zaczyna się
jednak 'zaburzać, gdy z-ostał wprowadZJony cykl óblTzędów rodzinnych
także w skali roku (imieniny, urodziny). Powstała bowiem w too sposób grupa obrzędów dorocznych, ale i rodzinnych. Następnie, zarówno
oibiTzędydoroczne jak i rodzinne są staile wZJbogacane o nowe eilementy.
Przy nowej ohrzędowośei dOToczne'jmamy do czynienia najczęśc~ej z el'ementami ś'wieckimi, bardziej oderWa:nymi od. C)'lklu wegetatywnego (np.
Święto Kobiet, Dzień Nauczyriela). Natomiast w cyklu rodzinnym pojawiają s'ię uroczystości bardziej tradycyjnie związane z etapami życia,
a jedynie uzupełniane 'W nowy sposób i w Zlwiąizkuz nowymi cezurami
w życiu je'C1no~ki(dzień rozpoczęcia i zakończenia nauki w sziko'le,dzień
przysięgli 'WojskD'Wejo'bchodZJOnypoza śflodowiskiem wsi). Czynnikiem
sprawczym .tych ostatni'ch zmian jest indywiduaJlizacja jednOlstki w rodzinie oraz poszerzanie się zakresu spolecznego uczestnictwa, gdy ważne
dJla jednostki wydarzenia coraz baTdziej aThga'żująi czł'Onlkówr'Oci:nilIly
15.
Dla uchwycenia całokształtu współczesnej .obrzędowoŚci rodzinne&lt;j, któiTa
przeżywa na iWsi wielJkopo'1slkiellietwą'tpliwy
j
rO'zkwi't, zga-omadzone materialy próbowano wstępni'e zana'lizować przy pomocy wpriowadzenia
pewnej syGtematyzacji w Illawiązaniu do stadiów rozwojowych rodziny,
które układają się w ,okJreślone fazy. Za podstawę ich wyodrębnienia
1

11

D. MaorkQWISka,

W3Ir.szawa

1976, s. 223.

Rodzina

w

spoleczności

wiejskiej,

-

ciiHllość

i

zmiana,

�106

ZOFIA STASZCZAK

przyjęto proste kryl1:er:iumdemografic~ne, tj. zwiększanie się lUibzmniejszanie liczebn'ości rodziny.16. Przy .pomocy wymti.enionej systematyzacji
pTóbowano -także ana'lii'zowaćwyróżnione typy i odmiany zjawisk w powią'ZalIliu,z określonymi ka1:egoriami ISpa.ł€C'Znymi
OlSóib,ktÓire udzielały
iruformacji o!raz osób, ,októrych udZiielano imo'rmacji' 17.
iP&lt;Ydejmującpxó'bęinterpretacji zgromadzonych wyników badań empiryC'znych wypa'da Ina Iwstępie zauwa'żyć, [ile przemiany obrzędowości rodzilnnej jako wylfaz prnemian obyc.zaj'OwoiŚCi
WISi mogą być roz:patllJTlWane ze względu .na to, .że:
l - pefWl1esytuacJe rodziinne znajdują wyrarz.oihrzę!dowylub go nie roajdują oraz ,ze wz'ględu na falki, że poszczególne obrzędy rodzinne pojawia'ją się, zanilkają lub zmieniają;
2 - obrzędy iSąwyrazem pewnych ·oC'ze'kiwańspołecznych oraz społecznych uprawnień i oJbowiązków, które kszJtałtują zaTÓ'Wnorol'e i pozycje
społeczne jak i OIbycza'jowość,ale dbrzędy potrafią tallde stać się źródłem nowych oczekiwań, uprawnień i oibowią'zkó1wspołecznych {np. nazwy określające polkTewieńs1:Jwo
i powinowac1:wo za!równo poddają ich nosici~1i pe.'wnym ,normom społecznym, jak i nadają im moc ograniczonego
tworzenia takich ll1orm);
3 ..:.- obrzędOIwość skorelowana jesrt z cyklem rodzinnym i produkcyjnym cykllem rocznym, co jelst szczególnie istotne w społeczności wiejsbej;
4 - zachodzi r'elacja .i sprzężenie zWlfotne pomiędzy taik określoną obrzędowością a normami prawnymi i religijnymi {można alIla'lizować, o Be
nIQrmy,te modydJilku'jądbT'zęcioW'ość
i na odwrót);
5 - cza'sami takż-e mogą 'być rozpatrywane ze w~ględu na to, czy występują interf€!rencje pomię'clzy T'óżnymi olbI1zęrdamiukształtowanymi
w różnych regionach i narodowych kontekstach kulturowych.
Opracowa'nie niniejsze nie podejmUJe trady.cyjnej problematyki etnograficznej związanej z pun'ktem piątym, gdyż badania prowadzone
były tyl!k'o w wytbranych wS'iach jednego regionu 18. Traktując obrzęd 01&amp; Z. Tys·z:ka, SocjoLogia
rodziny,
W,an;zawa I:974, s'. 140; A. Dodz~uk-Lityhslk';,
D. Markowska" Współczesna
rodzina
w PoLsce, W,a'I1s.'ZalWa
1915, s. 117 - 119.
17 Baidania
~Ditensy.wne prawadz.ono w opalilCiu o krwe.srt.i{)lnaT~u5lZ
wywiadu.
Dobór inf.o,I'maitOlfó'Wzostał cliQlkoirranyna podstawie próby cel-olwej. przy dążeniu
do równomiernej
reprezen:t,CLc:)i na.iwari:[l,iej'S'zych~a!1.(Jg.QIfiis:po·łecznych. Zgodnie
z wytYlPclwaJnymi 16 ka,t'egariauni ind'o.rma~'Oró.w prze'Plwwadzolno poglęb'io&lt;!l'~, obszerm'e wywiady z 9'1 osobami. W badaniach wzięli udział studenci Katedry Etnografii UAM w Poznaniu. W roku 1977 i 1978: I. Kukawska, B. Wojtowicz, A. Piasecka, Jż Wiedeman; w roku 1979: A. Jankowska, M. Gorbaczewska, S. Schulz.
18 Badania
tererliClwe przeprowadzono
w 7 wsi.ach WielkopOils'ki rÓŻJniący'ch
się elemen!1.ami stlfuiktury 'iPoleczno-zarwordo,wej. \V ten sposób wy t ypOiwano do badań wieś ch10iPSiką (KrOlbia Domacho;wo), spółdzielczą (By:tyń) i o mieszanej
s.trukotUlrze zalYv;odolW-ej
ludIllooc.i: robOltników T'olnych i chłopów (Go~a); robO'tIlli-

�Obrzędowość

rodZinna

1:07

wość jako p:rzeja:w przemian w obyczajowości konceni1'uje się ono natomiast .na wydobyciu różni,c pomiędzy ka'teg'oriami społ€Croyuni w jednej i tej samej kul'tul're regionalnej i narodowej, co wiąże się z pierwszymi czterema WYlI"óżni'onymi
zagaidni'eniami.
Na obecnym etapie ,badań 19 przedwlC'zesnabyłaby jednak pełna int'elrpretacja, zatem d'la ziJlulSitrowaniaosiągniętych wyników można tu jedynie przytoczyć przykłady r'eilacji wynikłych z faJkJtuzazębiania się określonych elementów obrzędowości i obJl(:za'jowOlŚCi
w zakresie: a) ~ wychowania i opieki starszych nad młodszymi; b) - wzajemnej pozycji
mężczyzny i kobiety w rodzinie; ,c) - opieki młodszych członków rodziny
nad stalrszymi.
Analiza danychempirycroych
dotyczącyoh pierwszego wyTóżnionego
zakresu wskazuje, 'ie da'wna zwyczaj'Cl'wapostać zachowań Zffl1ieniasię
pod presją środowiska lokalInego, które uruchamia w róinej postaci sankcje obyczajowe. Na tej zasadzie powlsze'chnie apr'dbuje się np. przejście
od pogłębionego dawniej traktowania oibowiązJkówchlr'zestnych rodziców
do .ich demonstrowania. Następnie przy wy.borz'e chrres1mych rodziców
Cl'glranicza
się rozszerzenie ,więzi przez .nawiązywanie kontaktów z obcymi,
gdyż obecnie powierza się tę Tolę młodym ludviom i to z kręgu rodzinnego. Nastąpiła zmiana idei wych'awania prrez przestawi:enie się z postawy konformi1stycznej na 'WyTóżnienie społeczne. Spe!k'ta!lmlarność wychowania przez wyróżnienie za'znacza się w .nadawaniu dzieciom imion
o'bcych tradycyjnej kulturze, w ceremonialnym dbchodzeniu dnia pierwszej komunii d'ziecka, pierwszej rocznicy uro'd:z;indziecka tzw. "roc?Jka",
imienin, dnia przysięgi wojskowej syna. Akceptacja wymienionych wyiej
wzorów zachowań zwyczajowych stanowi przej.ście, ,od widzenia cz10wieika przez pryzmat iToli społecznej, do &lt;widzenia go jako jednostki.
W efekcie stanowią one takie symptom zmieniających się waiTUII1!ków
egzystencji oraz ,potrreib i aspiracji społecznych.
Relduikcji uległy również obrzędowe sankcje przeciwko ciąży przedmałieńskiej, a jeślli nawet występują to stanowią raczej wyraz elkspiacji
wobec społeczności przez rodziców w tej fOTTIl'ie,
.że częściowo lub .nawet
całkowicie wyłączają się oni z obrzędu ślulbu kościellnegio. Postępowani,e panny młodej przestaje bowiem być związane .z jej odpowieidziaG.kó.w, chłopów, robotników ro1ny,ch i c.hłopo-r'OhO!tników (Kot'l'iJn, Orne&lt;cholWo);chłopów, rohotn.rkó\w i chbopo..,r.obtnJ:ków (Chojno). POII1:ad'towyil;ypO!Wano do badaó
Wles o składzie lU'd:nośei-owym mie9zanym, ze względu na pochctchzerrtie n:~gi·oln.arrTIe, wsi'"u1e'k za.sli·edleni.a przez nowyc·h OIsaKinikó;w·po II wojnie (OIoIboik, woj. Zi'eł,OIll:a
Góra) polożoną na peryf.eria!ch hist=y'c:zmE'j W.iellmpolski.
19 Wyniki
b&lt;lJdań zoSltaly opralcow:ane w formie rapor.tu: Z. StaSfZJczaik,Obrzędowość rodzDnna jako wyraz prz,emian obycz,a,j-oMllo'śC'i
wsi.
MaSlZyTlJopiss:s. 99,
AI1chiwum Kaltediry Etnografii DAM.

�lOS

ZOFIA STASZCZAK

nością ,wobec !kawa'lera ,i społeczności, a staje się związane z odpowiedzialnością wychQlWawcząrodziców. Zaznacza1jące się ltakże piOwszechnie złagodzenie sankcji obrzędowych wobec matki nieślub:nej jest nie tyle wyrazem aprobaty samego faikrtu urodzenia dzi·eldka nieślulbn~g.o, co wyrazem je'szcze silniejszej de'zapr'O'baty nie urodzenia dziecka. Obecnie coraz powszechniej dopaS'Owuje się liczbę dzieci do roli kobiety ,(pracującej zawodowo) i dowięlk:szych wym~gań pielęgnacyjno-opiekuńczych. Jakkolwiek podstawową rolą kobiety w obyczajowości wiejskiej jest nadal
posiadanie dzieci ,lecz uważa się, że nie .na'leży ic'h rodzić wiele, gdyż zagraża ,to innym rd10m kOlbiety.
Na ~uncie przyjętych u1staleń moima zauważyć, że w badanych społecznośc:iachwiejskich podatna ,na zmianyo'kazała się równieIŻ sfera obyczajów z'wiązana z wzajemną pozycją kobiety i mężczyzny w rodzinie.
Zgromadzony materiał empilTycny wyikazał w Itym zakresie, że np. pozootały po "zrękowinach" ich elemen.t tj. "zmówiny" stanowią rodzaj 1'O~
dzinnej narady organizacyjno~gospodarczej dotyczącej wesela. PocłJkreślają one IaktU'trzymywania się w obyczaj'owości wagi wejścia do społeczności wiejskiej jako połączonych rodzin, które ~g.odn:iea'plToibująplanowane małżeństwo. Pacryt'eitw ponoszeniu ko~sztów wesela (ustalanych
w czasie zTnówin) jest przestrzegany prz,ez obyidwie rodziny, a jego naruszenie jest odczyrt;ywane w obyczajowości wiejskiej, jako wyraz za!leżnośCi jednej .strony 'od drugiej. Decydujący nada'l chara'k1etr ,,'2Jmówin"
wO'pinii lokalnej §wiaciczy o utrzymywaniu się w Q1byczajowoś'ciwi'ejskiej
zma.czenia gospodarczej fu.nkcji irodzi;ny. Zatem jeżeli nawet mężczyzna
i kobieta nie są sobie równi w ma,łżeństwie, to uważa się, że są sobie
równi jako reprezentanci ,rodiin. Zaznaczająca się ostatnio tendencja do
przewagi na weselu gości ze Ist~ony panny młodej jelSt odczytywana
w opinii 'wsi jalko chęć zdomiJIlOIwaniamężczyzny .przez kobietę. Być może, że w ten spQlSÓ\b
wyTaiŻasię egoaiMaryZJffi
kompensujący kobiecie mniejsze p'rzy'Wiileje w jednelj dZiedzinie, większymi ptrzywiilejami w drugiej
, dziedzinie. Po'WS'z€chneapTooowanie prz'ez społe,c7Jnośćwiejską W1Spólne'j
zaiba'wy i poirozumienia się obu rodzin w czasie wesel1a je1st wyrazem
u"brzymującego się w obyiCzajo'wości pT'zekonania, ,że małżeństwo jest
ztwią'zlkiemnie dwóch osób, ale dwóch rodz~n i pociąga za sobą konsekwencje nie tylko dla małżonków, ale i ich rodzin.
Utrzyhmjący się więikszy rygoryzm obyczajowy w stosunku do dziewcząt :niż chilOlpCówwyra'ża się w tym, że nie do pomyślenia w opinii wioskQiwej jest Z€Twan'ie umowy po "zmó'winach" przez pannę, a zerwanie
przez ka1waJ:eraTó1wnieżobciąża pilotkami ibaT'dziejpwnnę. To samo wyraża
się także w tym, że w dkresie narzeczeństwa dziewClZynamUisi stosować
się do narzeczonego w związku z udziałem 'W zabawach, uroczystościach
i przy doborze towarzystwa. Pirzywiązywanie natomiast przez opinię wsi

�ObTZędowosć rodzinna

mJliejsZ€\goni'ż dawniej znacze'Il'iado odwiedzin 'kawalera w domu panny,
jest wyra'zeim ~e&gt;jsz€'go rygorY7illlu dbyc'zajowego. Szanse małJżeńskie
traktuje się obecnie jako sprawę jednakowo inlteresującą, zar6wno dla
dziewcząt jak i chłopców. Po oczepinach dawniej tylko panna młoda
podrzucała welon a inne panny starały się go pochiwycić, obecnie i pan
młody podrzuca mus:zJkęmiędzy kawalerów.
"P'oprawiny" są nadalI wyrazem integracji nowospowinowaconych rodzin wobec opinii wiejskiej, stanowią ,bowiem oikazję do sformułowania
diagnozy, jak zostało przyjęte w opinii wiejskiej weiSele oraz służą ustaleniu ,taktyiki rodziny woibec głoszonych, zwłaszcza ujemnych 'Opinii. Są
wylranem solidarności, współpracy małżonków wobec społeczności WiSi.
Utrzymywanie się większej aprobaty dla preZ€lThtówrzeczowych niż pieniężnych dąwodzi utrzymywania się tendencji zdobycia przez .nową rodzinę hardziej życzliwości, niż ikorzy'ści ekonomicznych. Coraz mniej określone wymagania odnośnie do posagu i jego zróŻinicowania na elementy,
które miała wnosić kOlbieta względnie m~żczyzna, stanowią wyraz przemian obyczaju w kierunku zrównania ról spo1ecznych w małiżeńs't'wie
oraz zmniejsze.nie znaczenia ekonomicznych funlkcji rodziny. Dowodzić
to też może przedłużenie ekonomicznej odpowiedzia~ności rodziców za
dzieci.
Jeżeli chodzi o ostatni wyróżniony wYlŻ€jzalkres dbycza'jowości związanej z OIpieikąmłodszych nad stars'zymi, to materiał empiryc1Jny pozwala m. in. stwielrdzić, że zanikł na WIsiwielkopolskiej zwyczaj sporządzarnia
przez rodziców z dziećmi umowy tzw. "wymiaru", co moie dowodzić
przejścia w obycrojowości wiejskiej ohowią'ików wobec staT'SiZyiCłl
ze sfery
ekonomic'znej w sferę mora1ną. Coraz bardziej upowszechniający się zwyczaj przejmowania niesienia i prz)'lgotowywania zwłok do pogiI'zehu prr-zez
rodzinę jest dowodem tego, ż'e obawią7Jki wotbec starców są uważane
mniej za obowiąZki społeczn€, a bardziej za otbow1ązkirodzinne. PodOibnie zwyczaj rzucania na trumnę kwiat6w, zamiast garści ziemi, może ibyć
uzna.ny za przejaw 'oddania zmarłemu haroziej czci, niż posługi. Rosnąca
zaś staranność w budowie i konseTiwacji nalgrobków jest przejawem tendencji do bardziej demonstracyjnego okazywania szacunku dUa :mnarłych
i w ogóli,edla starszy:ch. Równiocześnie zaznacza się mniej'szy rygoryzm
i skrócenie okresu żałolby, co jest przejawem obyczaju e'1ianinowania takich form demv.nsbracji, które O'glranicza'jąudział w życiu społecznym,
zwłas1JCzamłodzieży.
Dla iSformułowa'niabardziej ,generalnych wniosków podjęto tak:ż€ próbę po'Clsuffilowania
'zgrom;ldzlonych maiteria16w, ze wzgl1ędu na zachodzące w obrzędowości zmiany oraz stopień ich akceptacji. W ten spos&amp;
można wyróżnićkij,JIlm kategorii Obyczajowości obowiązujących w badanych WISiach.Niewątpliwie istotne znacze'nie ma'ją nadalI te foTmy

�110

ZOFIA STASZCZAK

ZWj7lczajowe,które trwają w st'OsUJnkowo
trwa'łej postaci i które są nada~
akceptO'wa'ne przez ogół badanych społ€lcznoś·ciwiejiskich. Znamienną cechą tej iformacji obyczajowej jegt jej tradycyjność przejawiająca się m.m.
sfeT:ze ceremonialnych furm oibrzędowoiści i życia towarzyskiego oraz
w sd'erz€ rY'goryzmu wychowawczego. I chociaż ogó'lna tendencja przeJawia się w ubOiżeni'u zakresu przejawów tradycyjnych zachowań zwyczajo'wych, jednakże utrzyimywaillie się tych elementów wynika z tendencji do zachowania formal:nej stabiJhzacji po:rządku społecznego w obrębie społeczności loika'lnych i ich podgrup. W powy:ŻJSzymzakresie przeważa akceptacja wliejs1dch wzorów postępowania, które są ciągile pod
silną kontrolą lokalnej opinii. Wzory postępowania są bowiem zde'terminowane przez loka'lną opinię, a ta z kolei ksz.tałtowana jest głównie
przez trraidycję, ale roz:sądnie modyfikowaną do współczesnych warunków,
co pOIwoduje pewne przelkształoenie w oibyczajowości rodzinnej.
Nalstępnie moŻna wyróżuićelementy
~mi€niające się, nowe, które są
włączane w obręb tradycyjnego zasobu ku'lturowego a które także są akceptowane przez ,ogół społeczności wie'jskich. Te zmiany wiążą się głównie z r'Olbotni!kami(zatrudnionymi poza obrębem wsi), pracownikami rolnymi oraz ,chłopo-robotnikami, którzy odgrywają główną TOllęw przekazywaniu nowoczesnych postaw, upodobań i zachowań zbiorowych. Zaznaczają1cesię pr'zeno'szenie miejskich wzorów cywilli'zacyjno...!kU'~turallnych
ma jedna'kże większe znaczenie w ,sferze warunków materiailnych, mi
w stferze WZ'orrÓIW
postępowania, które sąciąlgle
pod silną kontrolą
lokalnej opinii. Dlatego ogólną aprobatą cieszą się zwłaszcza te elementy,
które nie są uznawane przez pozostałych mieszkań'ców (głównie rolników) za "konkurencyjne" i mogą 'być przez nich bez większych przeszkód
przejmowane. Szczególnie szybko upowszechniają się wszel1k,ieinnowacje
prestiżowe, którr-epozwalają na dodatnie wyróż:nienie z ogółu społeczności
wiejskiej.
Wreszcie wypada wskazać te ~lelffienty obyczajowości rodzinnej, które
są w różnym sitopniu _akcep'towane. Rysujące się w tym zakresie różmce
dotyczą starszej .i młodszej generacji badanych wsi oraz kategorii ro1111ków indywidualnydh i pozostałych kategorii zawodowych. Starsze poko/lenie badanych wsi odnosi się krytycznie zwłaszcza do tych nowych
wzorów postępowania, które w ich mniemaniu stanowią zagrożenie dla
dotychczas orho'wiązująicych i sprawdzonych norm postępowania. Chodzi
głównie o teelellTIenty obyczajowości rodzinnej, które mogłyby godzić
w aultorytet ludzi starych. Starsi mieszkańcy hadanej wsi nie tolerują
. także zachowań, ktÓtre z punktu widzenia tradycyjnej oibyczajowo'ścibyły
uznawane za dewiacyjne lub nawet patologiczne. Młodsze pokoleme
mieszkańców W'.sibuntuje się przeciw:ko działającej w środowisku kontroli społecznej. Dlatego wszelJkie obiekcje i nacisiki wyrażane pod leh

�Obrzędowość

rodzinna

111

adresem przez członków rodziJn winny być w ich mnilemaniu wysuwane
dylSkretnie i nie pOlwiJnnyabsorbować uwa,gi społeoznoŚ:Ciwiejskiej.
Rohotnicy i robotnicy rolni rekJrutujący się ze środowisk badanych
wsi buntują się przeciwko narzucanym niekiedy sztucznym rygorom
obyczajowości rodzinnej, np. pTzere:iJwko
przyjętemu podzi'ałowi zadań i ról
małżonków w rodz~nie, iczęściej przeiCiwstawiają się za'leżnooci ekonomicznej obowliązującej przy zawieraniu małżeństw. Rolnicy indywiduailni nat'Omiast z trudnością aprorbowali iruspirującą rolę robotników rolnych
i robotniików, jaką odgrywają w 'środowisku w zakresie wzbogacania obrzędowości rodzinnej o nowe €'1em8'Ility,niez:nacne w tradycyjnej kulturze.
Jako wyraz nieptrzystos.owania się rocl.zJinrolników d'O szerszego uczestnictwa społecznego należy uznać deklarowaną przez nich niechęć do poszerzania udziału w obrzędach rodzinnych osób spoza kręgu rodzinnego.
Wskazany antagonizm w sferze obyczajów nie ma jednak większego
wpływu na charakter stosunków międzylud:zJkichna wsi. Jeslt to bowiem
w grunoie rzeczy konflikt pomiędzy dzi'ennym cyklem pracy najemnej
a cy1klemt)'lgodniowym i rocznym odgrywającym wię:kszą rOllęw społecznościach rolniczych, w wyniku którego dochodzi czasem do rozwiązań
kompromi'sowych. I tak np. rOilnicy indywi'dua!lni dostosowalli dniodbywanych wesel do tygcdniowego cyklu pracy, natomiast pozostałe kategOTiiespołeczne dość często porę odbywanych wesel uzaileżniają nadal
od rocznego cyklu wegetatywnego. Na tym tle można zauważyć, że je'żeli
chodzi o układ odniesienia rodziny, to ginie uk'ład klasowo-warstwowy,
natomiast nie ginie układ lokallny. Inaczej rzecz ujmując można stwierdzić, że więzi klasowe zanikają nie na rzecz innych więzi, lecz na rzecz
styczności, czyli zanik różnic klasowych zachodzi drogą wzmocnienia
się roJi styczności. Demokratyzacja obrzędów wbrew pozorom nie zmierza jednak do OOTazwięikS'zejprostoty. W związiku z przeprowadzonymi
badaniami można za'uważyć że w obecnej rzeczywistości mamy do czynienia nie tyle z egalitaryzacją przez prostotę, co z egahtaryzacją właśnie
I'0przez upowszechnienie i dostęp do CDł"azbardzie'j wyszukanych form
obrzędowych i ceremoniailnych. W dZJieidzi1nę
obrzędów rodzi.nnych coraz
silniej bowiem wkracza element prestiżowy, wyrażający się w dążeniu
do manifestowania sytuacji bytowe-j i podkreślenia wobec społeczności
lokalnej swojego powodzenia ma'teriallnego. -Toteż wiele wytworzonych
form obrzędowO'ś,cirodzinnej jest stale modyfikowanych wraz z przemianami obyeza'j6w we wsikazanym zaikre~ie. W ten sposób powstaje wiele
l'epszytch lulh gorszych aile skutecznych recept na to, jak uczestniczyć
w życiu Iszerszych społeczności i to nie jednostkolwo, w osamotnieniu, ale
jalkozinteglrowalna grupa rodzinna.
Obrzędowość przez swoją powszechność, nie wymagającą statystycznego potiwiel'dzenia, okazuje się dobrym źródłem do badania kryjącY'ch

�112

ZOFIA STASZCZAK

się w mej przemian obycza'joiW'ości.W badaniach ohrzędowOŚC1akcent
główny może bo'wi'e'ffibyć położony na obserwację przejawów rzeczywistych zachowań zwyczarjowych. Ponadto istnieje możliwość uchWycenia
ró7lnic pomiędzy rzeczywistym prw'biegiem dbrzędu, a deklarowanymi
wzorami zaooowań. Obrzędy rodzinne .na wsi, mimo postępurją'cego stał:e
proce~u prywatyzacji, aliieulerga'jązarrtiJkowi, chociaż przY'bierają czasem
nową postać, lecz wiele ~jawis:k nadal utrzymuje się w dawnej formie,
tyJl'ko nadaje im się nowe znalc'zenie. Sam fakt zaś u1rrzY'llywania się,
mimo zmian w tY'll zaikresie, llitotnej J'oH i znaczenia obrzędów rod7.imnych wydaje się stanowić wyraz tego, :lie :JIbyczajowość ulega przemianom harmoni!jnY'll i unika załamań i dezol'gall1izacjJizwią;zanej z OIkTeseJm całikorwiiteju:uraty jednej, a nie wykształcenia j'e'Szczenowej toz.samości kU'lrturow~j. Taiką tezę możJnaprzynarjmniej wypowiedzieć o przebadanych śr0do'w'ilsikach.

ZiOFIA STASZCZAIK.
THE RITES OF A FAMILY CYCLE AS THEY EXPRESS CHANGING
IN THE GREAT POLAND'S COUNTRYSIDE

,(Summ

ar

MORES

y)

The presUlpposition of this paper is, that family ,rites consist of a result and
arn expres.s.ion of changiJI1Igfa'mily mores, not theirr grorund. Inv'e.stigahoI1lSin ,:.even
villages of Major Poland in 1978 - 1979 aimed at showing the degree and the extent of the change. They all-owed to forward following conclusions:
1. The conformity of local communities is ,preserved in family rites, but connec;ted wiJth a ljberal rten:derrcy c'OllIc'el'ning children aloo womelJ1 ;um w~th an
'i,ncreas.ing .srtJr,eSlS
t.o re~peat (JIJrd people.
2. New, urban norms and attitudes are accepted when connected with a higher sodal prestige and rejected when they turn aside the old people's authority or when the Tesulting social ·contacts seem too large.
3, NelW m();res arroeaocepted in nelW elements of family rirtes, w.hen they ar\low
an adjustment
of different cycles of leisure or when they are connected with
the ex1el1iS'ionof mwe refiJtliednOO1m.s
and cultural fmmn5.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7040" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7020">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/6d4c375e7f6b8055f61133dbbbe1bb30.pdf</src>
        <authentication>766b5bdc70a8d9b5ffd23c040af91c54</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="83849">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1935</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="83850">
                <text>1987</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="83851">
                <text>obrzędy rodzinne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="83852">
                <text>mniejszości etniczne i narodowe - Polska</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="83853">
                <text>Karaimi polscy - obrzędy rodzinne</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="83855">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1796</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="83857">
                <text>Obrzędowość rodzinna u Karaimów polskich / LUD 1987 t.71</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="83859">
                <text>LUD 1987 t.71,s.171-214</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="83861">
                <text>Pełczyński, Grzegorz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="83863">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="83866">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="83869">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="83872">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="83882">
                <text>Lud, t. 71, 1987

GRZEGORZ

FEŁCZYNSKI

UAM Poznań

OBRZĘDOWOŚĆ RODZINNA U KARAIMÓW POLSKICH

Karaimi przybyli na ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego z Krymu w XIV w. Osadzono ich zwłaszcza w miejscowościach na granicy
z państwem Zakonu Kawalerów Mieczowych, ale też sporo było ich
gmin (dżamatów) w innych częściach Litwy i na Rusi. W ciągu wieków
wielokrotnie zasłużyli się dla Rzeczypospolitej, dlatego władcy Obojga
Narodów nie szczędzili im przywilejów. Z oddaniem trudnili się zaWDdem wojskowym, od końca XVII w. zaś częściej już rolnictwem, wielu
było też wśród nich wybitnych uczonych. Ponieważ brali oni czynny
udział w licznych wojnach i nie mieszali się z ludnością otaczającą oraz
z różnych powodów wielu z nich emigrowało - przy końcu w. XIX
ostało się tylko pięć dżamatów: w Trokach, Wilnie, Poniewieżu, oraz
w Łucku i Haliczu. Mieszkało w nich nieco ponad tysiąc osób. Po II
wojnie światowej około trzystu Karaimów osiedliło się w Warszawie,
Trójmieście, Wrocławiu i Opolu.
Religia jaką wyznają Karaimi - religia karaimska (etnonim grupy
jest zarazem jej konfesjonimem) powstała w VIII w. w zajętej przez
Arabów Persji. Jej założycielem był Żyd Anan ben Dawid. Wystąpił
on przeciwko supremacji tradycji spisanej w Talmudzie. Twierdził, że
tylko Biblia jest jedynym dokumentem Objawienia. Środowisko żydowskie uznało go za heretyka, znalazł on jednak wielu zwolenników, których zorganizował w osobną sektę. Sekta ta zaczęła się szybko upowszechniać w krajach opanowanych przez Arabów wchłaniając wiele elementów islamu, a nawet chrześcijaństwa. Misjonarze nauki Anama ben
Dawida dotarli też do państwa Chazarów w dolnym biegu Wołgi i nawrócili na swoją wiarę część jego ludności. Po upadku Chazarii, pochodzący prawdopodobnie z dwóch tureckich ludów: z Chazarów i Kumanów wyznawcy karaimizmu przetrwali na półwyspie krymskim jako grupa wyznaniowa i także etniczna. Właśnie część z nich przeniosła się
w XIV w. na ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego.
Powyższe wprowadzenie historyczne, z konieczności niezmiernie pobieżne, było nieodzowne, gdyż Karaimi polscy nie są w Polsce zbyt dobrze znani. A minęło właśnie sto osiemdziesiąt lat od wydania pierwszej polskiej pracy na ich temat: Tadeusza Czackiego Rozprawy o Ży1~·

�Grzegorz

180

Pelczyński

dach i Karaitach. Bardziej systematycznie zajęto się tym ludem dopiero w drugiej połowie XIX w. Uczonych zainteresował przede wszystkim język Karaimów i ewentualnie ich literatura 1, także antropologia 2 i historia 3 dotycząca zwłaszcza ich etnogenezy. Najwybitniejsi
karaimoznawcy rekrutowali się z samych Karaimów: Abraham Firkowicz, Setaja Szapszał, Ananiasz Zajączkowski, Szymon Firkowicz, Aleksander Mardkowicz, Włodzimierz Zajączkowski, do dziś działa jeszcze
Simon Szyszman i Aleksander Dubiński.
Najwięcej o tym niewielkim ludzie opublikowano w międzywojniu.
Ukazywał się wtedy w Wilnie periodyk "Myśl Karaimska", w jego zeszytach znalazły się bezcenne wprost materiały, zwłaszcza historyczne.
Literaturą zaś przeważnie zajmowało się czasopismo "Karaj Awazy"
("Głos Karaima") wydawane w Łucku.
Nie zajęli się jednak Karaimami etnografowie, a wydają się oni
przecież wymarzonym przedmiotem badań etnograficznych. Postulował je
zresztą wybitny turkolog i znawca Karaimów Tadeusz Kowalski 4, lecz
na próżno. Kilka przyczynków z zakresu etnografii tej grupy etnicznej
zawdzięczać należy orientalistom.
W tym artykule o obrzędowości rodzinnej Karaimów oczywiście zostało wykorzystane wszystko - a więc bardzo niewiele, co na ten temat
napisano. Przede wszystkim jednak artykuł został oparty na materiałach
ż badań przeprowadzonych w latach 1985 - 1986 wśród warszawskich
i wrocławskich Karaimów, które dotyczyły całokształtu ich tradycyjnej
kultury. Kultura ta była jeszcze w pełni żywotna w ostatnich dziesięcioleciach okresu zaborów, zaś w okresie międzywojennym dostrzegalne
w niej były już pewne objawy zanikowe. A ponieważ nie zajmowano
się nią prawie wcale, wiele zagadnień z nią związanych jest nadal niezrozumiałych. Należy mieć nadzieję, że się to zmieni.
Obrzędy związane z trzema przełomowymi momentami życia: z narodzinami, założeniem rodziny i śmiercią, karaimska kultura wytworzyła
z elementów o bardzo zróżnicowanej proweniencji. Elementy te wywodzą się z kultury ludów tureckich, ludów zamieszkujących LitwG i zachodnią Ukrainę, z Biblii, wreszcie z kultury zachodnioeuropejskiej. Choć
1

A.

Dubióski,

Początki

zainteresowań

językiem

i

literaturą

karaimską

w

do końca XIX wieku, "Przegląd Orienltalistyczny", n'[ 2, 1959,
s. 135 -144. Tegoż, Z dziejów badań nad językiem i literCLturą karaimską (Od końca XIX w.) "Przegląd Orientalistyczny", nr 2, 1960, s. 145 - 156.
2 J.
Czekanowski,
Z zagadnień
antr-opologii
Karaimów,
"Myśl Karaimska",
it 2, 1M?, s. 3 - 2-3.
:1 A.
ZajączkoW'ski, Karaims
in Poland,
Warszawa
W61. S. Szyszman, Le
Kara'isme ses doctrines et Son 'histoire, Lausanne 1980.
4 T. Kowalski
,Najpilniejsze
zadania karaimoznawstwa,
Wilno 1936, s. 12 - 13.
nauce

europejskiej

�OBRZĘDOWOŚĆ

RODZINNA

U KARAIMÓW

181

POLSKICH

tylko te tureckie - chyba naj liczniejsze - są rodzime, pierwotne, to
jednak wszystkie tworzą spójną całość.
Obrzędy przyjęcia do społeczności karaimskiej
nowonarodzonego
chłopca były bogatsze niż obrzędy przyjęcia dziewczynki. Wynikało to
pewnie z wyraźnie wyższej rangi, jaką mieli w tej społeczności mężczyźni.
Istniał zwyczaj, znany w turecczyźnie, nie wymieniania ani przez
rodziców, ani przez najbliższych krewnych imienia dziecka przed jego
narodzeniem i przez pierwszy tydzień po nim, aż do uroczystego nadania imienia w świątyni (kienesie) 5. Chłopcom dawano imiona starotestamentowe, dziewczynkom zaś tureckie, na przykład Gulusz (Uśmiech)
czy Altyn (Złoto). Jednakże zwyczaj ten pod koniec XIX w. zaczął zanikać. Karaimi coraz częściej nazywali dzieci takimi imionami, jakie
nosili ich chrześcijańscy sąsiedzi, do czego mieli oni w Cesarstwie Rosyjskim specjalne prawo, w przeciwieilstwie między innymi do Żydów 6. Nierzadko zdarzało się, że dorosłe osoby zmieniały sobie imię ze
starotestamentowego czy tureckiego na polskie.
Obrzędy związane z narodzeniem się chłopca polegały przede wszystkim na jego obrzezaniu, dokonywano je zgodnie z nakazem biblijnym,
gdy miał on osiem dni (Rdz 17, 10 - 14). Obrzezanie miało być znakiem
przymierza między człowiekiem a Bogiem.
Na Litwie obrzezanie odbywało się w domu. W ceremonii uczestniczył knmata czyli ojciec chrzestny, dwie matki chrzestne zwane kumama,
ojciech chłopca i mael - rzezak, którego funkcję spełniał najczęściej
lekarz, niekoniecznie Karaim. Chłopca ubierano w to, co przyniosły
matki chrzestne. "Kuma ta" siadał w fotelu, a do niego podchodziły
chrzestne z dzieckim, on brał je na ręce. Odmawiano przeznaczone na
tq okazję modlitwy. Kiedy przystępowano do obrzezania mDtki chrzestne -- jedyne obecne przy tym obrzędzie kobiety, musiały się odwrócić.
VVicrzono, że jeśli chłopiec podczas samej operacji głośno krzyczy, to
znaczy, że przed sobą ma długie życie. Po tej ceremonii odbywało się
przyjęcie ella rodziny. Imię nadawano chłopcu w czasie najbliższego
nabożeństwa.
Bywało, że z dziewczynką postępowano podobnie, to znaczy "kumata" brał ją z rąk matek chrzestnych, modlono się nad nią, nie dokonywano jednak klitorydektomia. Ale obrzęd taki nie był konieczny. Za-

A.

5

Zająezkowski,

Karaimi

na

Wołyniu,

"Ro!ez.nlik

Wołyńs.Wi", t.

3,

1933,

s. 158.
ft

Zizn'

C. Panpulov i C. Nejman,
nr 2, 1912, s. 77.

Ol,

Christianskija

imena

i Kraimy.

"Karaimska ja

�182

Grzegorz Pelczyński

leżał właściwie od zamożności rodziców. Dziewczynkom także nadawano
imię w kienesie.
Inaczej przebiegały uroczystości narodzinowe w dżamacie halickim.
Karaimi haliccy, a także do pewnego stopnia łuccy, różnili się nieco od
swych rodaków z Litwy. Różnice te w XIX w. ugruntowywało dodatkowo oddzielenie Halicza od pozostałych gmin zaborczą granicą. Obrzędy
narodzinowe u Karaimów halickich opisał J. Grzegorzewski 7
Kiedy urodził się chłopiec, jego ojciec zawiadamiał o tym kapłana
(hazzana), ażeby ten dał mu odpis "sir łamaałotłar" czyli pewną część
psalmów stopni (Ps 120 - 134). Kartki z psalmami zawieszał następnie
w tej izbie, gdzie się jego syn urodził: na ścianach, nad łóżeczkiem, na
firankach, którymi po narodzeniu zasłonięto owo łóżeczko. Nazajutrz ha zzan modlił się w kienesie za położnicę.
Gdy dziecko miało siedem dni, ojciec zapraszał krewnych i znajomych na wigilię obrzezalną, mijałowyj kece. Najpierw recytowano psalmy, a później zasiadano do zastawionego jadłem i napojami stołu. Śpiewano przeznaczone na tę okazję pieśni: "Jehi szałom bechełenu" i "Ej
J eruszłem".
Następnego ranka ojciec przychodził do świątyni z ojcem i z matką
chrzestną i z dwoma młodzieńcami, którzy się nazywali sołowij kumłar.
Dziecko niósł ojciec chrzestny. Przed drzwiami kienesy, brał je starszy
sołowij kum i wnosił do środka. W kienesie podawał je młodszemu,
który siadał w fotelu. Obrzezania dokonywał sam hazzan za pomocą
specjalnego, obosiecznego nożyka, a krwią pomazywał czoło chłopca
i także błogosławił go rozpościerając nad nim swe dłonie. W czasie tego
obrzędu podawano dziecku pałec do ssania umaczany w pobłogosławionym sorbecie z miodu i rodzynek, który wszyscy obecni uprzednio próbowali. Śpiewano też pieśni obrzezalne, a nadto "Jighdał mechołeł koł".
Potem ojciec zapraszał wszystkich na przyjęcie.
Kobieta była uważana za nie czystą po urodzeniu chłopca przez sześć
tygodni, a po urodzeniu dziewczynki przez dwanaście. (Kpł 12, 1 - 5).
Po tym okresie odbywało się jej oczyszczenie.
Współcześnie tradycyjna obrzędowość związana z narodzinami została u Karaimów zupełnie zarzucona.
Doszedłwszy do odpowiedniego wieku Karaimi zawierali małżeI1stwa.
Jeszcze kiedy dżamaty były liczniejsze, a przez to możliwości kojarzenia
par większe, Karaimi żenili się młodo, nawet przed dwudziestym rokiem życia. Ale później wiek nowożeI1ców się przesunął, w dwudziesto-

7 J. Grzegorzewski,
Caraimika.
Język
ny", t. 1, cz. 2', 1'9,16 - 1'91,8, s. 294 - 2'96.

Łach-Karaitów,

"Rocznik

Orientalistycz-

�OBRZĘDOWOSC

RODZINNA

U KARAIMOW

POLSKICH

183

leciu międzywojennym najczęściej zawierano małżeństwa między dwudziestym piątym a czterdziestym rokiem życia.
Karaimi bardzo ściśle przestrzegali małżeńskiej endogamii, co przyczyniło się znacznie do przetrwania ich etniczności. Nie było to wcale
łatwe, nie tylko ze względu na małą ich liczbę, lecz także dlatego, że
mieli oni sporo dotyczących parzenia się zakazów 8.
Generalnie zakazy te wynikały z praw zawartych w Biblii (Kpł 18,
7 - 18), jednakże swoiście je interpretowano. A więc, rzecz jasna, zabronione były małżeństwa z ojcem, z matką, bratem siostrą, synem i córką. Także z następnymi krewnymi ich krewnych, a więc z bratem lub
siostrą ich ojców bądź ich matek, z córką bądź synem ich synów, z córką lub synem ich córki, z córką lub synem siostry, synem czy córką
braci. Dwóch krewnych nie mogło wchodzić w związki z dwiema innymi
blisko spokrewnionymi osobami, na przykład ojciec i syn z matką i córką. To ostatnie uchylił Zjazd Karaimski, który odbył się w 1910 r.
w Eupatorii. Mężem i żoną, podobnie jak u muzułmanów, nie mogło być
rodzeństwo mleczne. Nie obowiązywało prawo lewiratu uchylone niejako
przez księgę Rut (Rt 1). Wobec tylu przeszkóc;l niejednokrotnie z braku
odpowiedniej kandydatki na żonę w swoim dżamacie, niejeden mężczyzna w celach matrymonialnych
wyprawiał się do innych, nawet na
Krym. Brak natomiast inicjatywy w tej materii prowadził nieraz do
przymusowego celibatu.
Od połowy XIX w. zawierano coraz częściej małżeństwa mieszane,
przeważnie karaimsko-polskie. Początkowo spotykały się one z negatywną oceną, lecz z czasem, zwłaszcza w dwudziestoleciu międzywojennym,
kiedy nie należały już do rzadkości, były tolerowane. Ci, którzy złamali
zasadę endogamii, nadal należeli do społeczności karaimskie,j, Natomiast
dzieci ich, chociaż mogły utrzymywać kontakty towarzyskie ze swymi
karaimskimi krewnymi, to jednak bezwzględnie nie były uważane za
Karaimów.
Pary małżeńskie dobierały się w zasadzie bez ingerencji rodziców,
lecz wymagały ich aprobaty. Od przyszłego współmałżonka oczekiwano
nade wszystko uczciwości, pracowitości i pobożności,
Małżeństwa karaimskie były na ogół bardzo trwałe i zgodne. Dopuszczalne były co prawda rozwody, lecz zdarzały się one bardzo rzadko.
Przyczyną do rozwodu mogły być fizyczne lub umysłowe niedostatki
żony.
Kiedy chłopak i dziewczyna postanowili wziąć ślub, powiadamiali
oni o tym swoich rodziców prosząc o zgodę. Następnie udawali się oni
s M. Allerhand,
nr l. 1931, s. 1-17.

Das Eherecht

der polnischen

Karaim,

"Zeitschrift

fur Ostrecht",

�184

Grzegorz Pelczyński

do hazzana, aby ustalić datę ślubu. Wtedy to narzeczony zwyczajowo
deklarował muhurmacher, czyli jakby zapłatę za jej dziewictwo, najczęściej w pieniądzach. Wpisywało się ją później do intercyzy zwanej
szatar, a w razie rozwodu trzeba ją było żonie wypłacić.
Po ustaleniu daty ślubu w każdą sobotę w domu narzeczonej gromadziły się panny, a w domu narzeczonego kawalerowie na wieczorkach towarzyskich. U narzeczonej bawiono się przy obficie zastawionym słodyczami stole, śpiewano też i tańczono. Narzeczony natomiast
oprócz słodyczy podawał wino.
Po kilku tygodniach oficjalnego narzeczeństwa następował wreszcie
dzień ślubu. Jak pisze Kowalski 9, przypadał on zwyczajowo w czwartek,
a poprzedzało go kilka dni przygotowań. Krzątającym się w kuchni
w domu narzeczonego i w domu narzeczonej kobietom nieraz towarzyszyła kapela.
Rano, w dzień ślubu, narzeczony wraz z drużbami udawał się do
łaźni. A około południa w domu narzeczonej albo w domu gmi'nnym,
jeśli takowy się znajdował, odbywał 'się kieleśmiak. Słowo to tłumaczy
się jako zaręczyny, ale właściwie chodzi tu o ślub cywilny. Uczestniczył
w nim Zarząd Duchowny gminy z hazzanem na czele, drużbowie i druhny oraz wszyscy zaproszeni goście. Zarząd Duchowny sadowił się za
jakby prezydialnym stołem, osobno siadali starsi i osobno młodzież.
Na dany przez hazzana znak, narzeczeni zbliżali się do nicgo. Na
stole znajdował się talerzyk z obrączkami, Pięcioksiąg, "szatar" i kielich
wina. Hazzan zapytywał narzeczonego: "W jakim celu wezwuleś nas
tutaj?" Na co on odpowiadał: "Ażeby szanowni zebrani zechcieli ~yć
świadkami, że ja chcę pojąć za żonę obecną tutaj ... ". Hazzan znów
pytał: "Czy chcesz ją pojąć z własnej i nie przymuszonej woli?" Narzeczony odpowiadał "Tak". W czasie tego dialogu narzeczony jedną
dłoń trzymał na Pięcioksięgu, a drugą na talerzyku z obrączkami. Z kolei
hazzan o to samo pytał narzeczoną. Potem hazz;::mdawał im do podpisania "szatar", podpis składał też on sam oraz wszyscy zgromadzeni.
jako świadkowie.
"Szatar" był deklaracją pewnych powinności męża w stosunku do
żony, dlatego był on jej wręczany i ona go przechowywała. Zwykle
chodziło o powinności rzec można oczywiste, ale czasami "szatar" był
typowo mieszczańską intercyzą pełną szczegółowych ustaleń majątkowych. Spisywano go nieraz na pergaminie, a jego marginesy ozdabiano.
Dokument ten .składano we czworo i wkładano między jego części monetę. Zwyczaj zabraniał rozkładania go i czytania. Ale ponoć nie prze9 T. Kowalski,
Pieśni obrzędowe
Orientalistyczny",
t. 3, '1927, s. 2216.

w narzeczu

Karaimów

z Trok,

"Rocznik

�OBRZĘDOWOŚĆ

RODZINNA

U KARAIMÓW

POLSKICH

185

strzegano tego, gdy chcąc ponownie sporządzić nowy "szatar" nie wiedziano, jak się do tego zabrać.
Dawniej, według Kowalskiego lO, obrączki i niekiedy dwa wisiorski
na talerzyku związane były czerwoną, jedwabną nitką. Na stole też stał
kielich wina, nad którym hazzan po dialogu z narzeczoną odmawiał
modlitwę, i do którego wkładał obrączki czy wisiorki przywiązane do
srebrnej łyżki i podawał narzeczonej.
Po podpisaniu intercyzy następował wybór marszałka
weselnego,
"atamana", to znaczy było już zwykle wcześniej wiadome, kto ze starszych będzie piastował jego urząd. Wybór ten polegał na tym, że jeden
z kawalerów zapraszał go uroczyście do grona młodych i przyrzekał mu
w ich imieniu posłuszeństwo. Wówczas świeżo obrany "ata.man" przesiadał się do młodzieży. Oznaką władzy marszałkowskiej była laska zrobiona z trzech prętów wierzbowych, splecionych razem i związanych
czerwonym jedwabiem, u góry ozdobiona mirtem i kwiatami. Sporządzały ją i wręczały drużki. Pomocnikami marszałka były dwie wybrane
wcześniej marszałkowe oraz starszy drużba.
Według innej wersji, zdaje się późniejszej, "ataman" dzierzył już
swoją laskę od początku obrzędu "kieleśmiak" i w ogóle zasiadał wraz
z hazzanem i starszyzną gminy. Po podpisaniu "szataru" uderzał laską
narzeczonego, niejako pasując go na męża. Ten zaraz potenl rzucał się
do ucieczki, gdyż czyhali na niego koledzy chcąc kuksańcami wyrzucić
go z grona kawalerów. Miało to charakter zabawy.
Na stole, przy którym siedzieli młodzi z "atamanem", zjawiało siG
wino. Zaczęto wnosić uroczyste toasty. Tymczasem marszałkowe rozplatały pannie młodej włosy, a następnie sm2rowały je umoczoną w rozcieńczonym miodzie bądź wodzie kolońskiej obrączką. Jeden z młodziel1ców zaczynał wtedy śpiewać długą, tęskną pieśil "Muzuhuł
kielil1"
("Smutna narzeczona"), czasami przy wtćrze skrzypiec. ]\'1arszałkowe
z -kolei prowadziły dziewczynę przed oblicze rodziców, marszałek to
samo czynił z jej przyszłym mężem, a rodzice udzielali im błogosławieóstwa. Po nim sadzali ją na krześle i podawali na tacy karawaj - dużą
bułkę pieczoną na uroczystość weselną i znaną też ludności otaczającej
Karaimów 11, spoczywał on wśród słodyczy i monet, na nim zaś umieszczano podarunek od narzeczonego oraz welon z białej gazy. Podchodzili
do niej hazzan i pan młody, i biorąc za dwa rogi welon, wkładali jej na
głowę. IIazzan następnie zaczynał odmawiać modlitwę. Pan młody z "atamanem" i drużbami wychodził. Szedł do swego domu, aby się ubrać do
10
11

Ibidem, s. 224 - 225.
Porównaj na przykład

passim.

O. Kolberg, Białoruś-Polesie,

Wrocław-Poznań

1968,

�186

Grzegorz Pelczyński

ślubu, a oni mieli mu w tym pomagać. A jego przyszła żona z druhrami
tańczyła jeszcze przez jakiś czas. Potem wychodziła z nimi do innego
pomieszczenia i tam następowało jej ubieranie.
W XX wieku, przynajmniej na Litwie, obrzędy po błogosławieństwie
rodziców były nieco uproszczone. Otóż gdy marszałkowe posmarowały
obrączką umoczoną w wodzie kolońskiej włosy panny młodej, czynili
to samo po nich wszyscy obecni. I w tym czasie dziewczęta-druhny
przypinały chłopcom do klap marynarek bukieciki białych kwiatów.
Któremu chłopakowi dziewczyna bukiecik przypięła, ten był Jej partnerem. Dwie pierwsze najważniejsze pary drużbów dobierano jednak już
wcześniej z najbliższej rodziny.
Pana młodego ubierali jego drużbowie i "ataman". Nacierali przedtem
jego ciało winem. Musiał on też uklęknąć na kożuchu wywróconym
futrem na wierzch i przyjąć błogosławieństwo marszałka i wysłuchać jego
pouczeń odnośnie do obowiązków męża. W późniejszym okresie wino
zaczęto używać już tylko do picia, a pouczenia przybrały formę dowcipów i żartów. W tym samym czasie marszałkowe i druhny ubierały
pannę młodą. Przedtem skrapiały jej ciało wodą kolońską. Kiedy włożyły
jej pończochy, przewiązywały je nad kolanami sznureczkami zrobionymi
z kilku skręconych pasem wełnianych nici. Marszałkowe udzielały jej
również pouczeń co do jej przyszłego stanu, ale czyniły to z powagą.
Państwo młodzi spotykali się przed kienesą, dokąd się udawali konnymi pojazdami w asyście tych, którzy ich ubierali. Od drzwi kienesy
rozpoczynał się powolny pochód w stronę ołtarza: Pana młodego prowadziły pod ręce druhny z pierwszych dwóch par, a pannę młodą drużbowie. Jeśli moda nakazywała szyć suknie ślubne z długim trenem, to
niósł go za nią mały chłopczyk. Za młodymi postępował marszałek ze
swoimi pomocnicami, rodzice i inni. Śpiewano wtedy pieśń "Piel' chatanej". Przed ołtarzem czekał na oblubieńców hazzan. Ci, doszedłszy do
niego, klękali na znak szacunku, wstawali i rozpoczynała się ceremonia
ślubna. Duchowny najpierw zadawał im pytania dotyczące ich postanowień, na ich serdeczne palce zakładał obrączki i na koniec udzielał im
uroczystego błogosławieństwa. Oni znowu klękali, wstawali i odchodzili
od ołtarza już jako małżonkowie. Istniał zwyczaj, że przy pierwszych
krokach każdy z małżonków starał się przeciągnąć drugiego na swoją
stronę, co miało zapewnić przewagę we wspólnym życiu. Miało to też
charakter zabawowy.
Jeszcze w kienesie składano nowożeńcom życzenia. Potem wszyscy
goście jechali do domu panny młodej na ucztę weselną.
Wesele u Karaimów - taj, jak gdzie indziej stanowiło sposobność
do okazania swojej zamożności, toteż nie szczędzono na nie wydatków

�OBRZĘDOWOSC

RODZINNA

U KARAIMOW

POLSKICH

187

i starań. Przede wszystkim przyrządzano mnóstwo ulubionych przez Karaimów potraw z baraniny. Stąd mawiano w Łucku: "Kerti toj: nece
awuz, anca koj" ("Prawdziwe wesele: ile gości, tyle baranów zarżniętych"). Przygotowywano też rozmaite słodycze, między inynmi chałwę,
także trunki.
Przed nowożeńcami stawiano karawaje. Jeden z nich, zwany reszetka,
pieczono w domu panny młodej i miał on kształt okrągły, drugi, prostokątny, pochodził z domu pana młodego i zwał się ładoszka. Karawaje
pieczono z drożdżowego ciasta i ozdabiano warkoczykami i różyczkami
z tego ciasta. Na reszetce między czterema, przecinającymi
się na
środku warkoczykami, jest symetrycznie ułożonych osiem różyczek, na
przecięciu zaś, na środku bułki znajduje się dziewiąta. Podobnie ozdobiona jest ładoszka.
Kiedy wszyscy goście zasiedli do stołu, hazzan błogosławił wino
i chleb, czyli karawaje. Potem ten weselny chleb dzielono na kawałki,
CI każdy musiał go wraz z winem spróbować.
VI/dniu ślubu młodzi pościli i dopiero przy weselnym stoJe mieli oni
prawo cokolwiek zjeść. To, co im najpierw podawano po karawaju
i winie, musieli w całości spożyć we dwójkę.
"Ataman" pierwszy wznosił toast i wygłaszał przemówienie. Przez
całe wesele dbał on o porządek i o to, aby goście dobrze się bawili. Do
tańca przygrywała kapela. Karaimi polscy nie mieli własnych tańców
w przeciwieństwie do swoich rodaków z Krymu (znany taniec krymski
kajtarma) i w tej dziedzinie korzystali z kultur ich otaczających. W T~okach jeszcze w dwudziestoleciu popularny był lancier (kadryl) przyniesiony ponoć przez żołnierzy napoleońskich w 1812 1'. i w tym czasie
bardzo modny na całej Litwie, lecz zachowali go tylko Karaimi.
O północy następowało zdjęcie welonu. Ta, która go nosiła, siadała
na krześle pośrodku sali, a do niej podchodził hazzan i marszałkowe. Odpinały one welon, a kapłan odmawiając modlitwę zdejmował go i podawał jednej z marszałkowych, druga wpinała w jej włosy kwiat, a tamta rzucała welon pannom. Która go pierwsza złapała, ta naj prędzej miała wyjść zamąż. Znany ten zwyczaj miał zapewne świeższą datę. Dawniej, gdy panna młoda wstała z krzesła już bez welonu, kawalerowie
łapali panny i usiłowali je na nim posadzić. Którą się udało pierwszą
posadzić, ta miała pierwsza porzucić swój panieński stan. Młodą otaczały
kołem zamężne kobiety i wokół niej tańczyły i śpiewały.
Na tym zwykle kończył się pierwszy weselny dzień. Goście może
się jeszcze jakiś czas bawili, lecz niebawem się rozchodzili. Nowożeniec
na noc zostawał u swojej żony.
Następnego dnia z rana zjawiali się znowu goście. "Ataman" miał

�Grzegorz Pelczyński

188

obowiązek
obudzić młodych małżonków.
Znowu ucztowano,
znowu śpiewano i tańczono
przy wtórzp kapeli. Na Litwie podawano
krupnik
specjalnie
przyrządzoną
wódkę, li0dawano go we flaszkach
obwiązanych
czerwoną wstążeczką.
Przed wieczorem,
jeżeli był to piątek, wszyscy udawali siG do swoich
domów, także pan młody. O zmierzchu
zaczynała
się sobota dzień
święty dla Karaimów,
którą nie godziło się obchodzić huczną z8bawą·
Nie godziło się też, jak zresztą w każde święto, zbliżać do kobiety.
W sobotę rano marszałek
i drużbowie
wiedli nowożeńca
do kienesy.
To samo marszałkowe
i druhny
czyniły z młodą mężatką.
Oboje mieli
już w świątyni
przygotowane
miejsca. W czasie nabożeństwa
modlono
się w ich intencji. A wieczorem znów się spotykano na "uHu toj szabataj"
("wielkim sobotnim ucztowaniu").
W zależności od zamożności rodzin nowożeńców, wesele mogło trwać nawet jeszcze kilka dni.
Obecnie
bardzo rzadko
mają Karaimi
okazję do spotkania
się na
uroczystościach
ślubnych i chociaż dokładają
staraó, nie są już one takie,
jak dawniej.
Nieczynne
są już kienesy, ostatni w Związku l~adzieckim
karaimski
kapłan, Szymon Firkowicz,
zmarł w 1982 L, ostatni na świecie, dziewięćdziesięcioletni
Rafał Abkowicz
mieszka
we
Wrocławiu.
Obecnie częściej niestety
społeczność ta gromadzi się na uroczystościach
pogrzebowych,
już też odbiegających
od tradycji.
Wszelkie kontakty
z nieboszczykiem
czyniły Karaimów
nieczystymi
(Lb 19, 11 - 16). Niemniej
jednak w razie śmierci kogoś z najbliższych
pokalania
nie szło uniknąć.
Należało
umyć zwłoki, ubrać Je (dawniej
zawijano
je tylko w prześcieradło)
i umieścić w trumnie.
Nieboszczyka
leżącego w trumnie przykrywano
wyczesanym
lnem.
Najbliższą
rodzinę zmarłego
obowiązywały
bardzo surowe przepisy
dotyczące
żałoby. Musieli czuwać oni przy zwłokach siedząc na specjalnych niskich
taboretach
aż do dnia pogrzebu,
ubrani
na czarno. Nie
mogli oni w tym czasie wykonywać
żadnych innych czynności. Jedzenie
przynosili
im krewni. W trakcie czuwania
przy nieboszczyku
paliła się
cały czas świeca. Nie wolno jej było zgasić, musiała się ona do końca
dopalić, a nową zapalano od dogasającej.
W niektórych
rodzinC1ch w chwili
zgonu zatrzymywano
wskazówki
ściennego
zegara oraz za~łaniano
lustra, co zostało niewątpliwie
przejęte od chrześcijańskich
sąsiadów.
Jeszcze w pierwszej
połowie XIX w. Karaimi
haliccy do czuwania
przy zwłokach
wynajmowali
Żydów. Jest to tym bardziej
zaskakujące,
że obydwie grupy były do siebie na ogół ustosunkowane
nieprzychylnie.
Z usług Żydów zrezygnowano
w Haliczu w 1839 r. 12

12

B. Janusz, Karaici w Polsce, Kraków 192,7, s. 72.

�OBRZĘDOWOŚC

RODZINNA

U KARAIMÓW

POLSKICH

189

W dzień pogrzebu, kiedy już wynoszono trumnę, wyprowadzano też
żałobników, co dokonywali opiekujący się nimi krewni. Udając się na
cmentarz uczestnicy pogrzebu nie mogli odwiedzać żadnych innych grobów. Po złożeniu trumny do grobu, uczestnicy ceremonii rzucali na nią
po garści ziemi. Odmawiano też modlitwy, którymi kierował hazzan.
Po pogrzebie wszyscy myli ręce, jal&lt; zresztą po każdym przyjściu
z cmentarza. Czyniono to w domu, gdzie urządzano stypę. Brali w niej
udział, oprócz najbliższej rodziny zm"lrłego, ts.kże ha zzan oraz dalsi
krewni i znajomi. Wszyscy oni siadali przy stole, żałobnicy na swoich
niskich taboretach. Na stole znajdowało się tylko wino w kielichu i chleb.
Hnzzan odmawiał modlitwę nad winem i chlebem, próbował je, po czym
podawał rodzinie nieboszczyka, aby również je spróbowała. Ostatni, do
którego doszedł kielich, wypijał zawsze wino do końca. Po tym obrzędzie
dopiero wnoszono jedzenie. Typowa żałobna potrawa u Karaimów, znana też Tatarom polskim, to jajma, jest to placek pieczony pół na pół
z mąki pszennej i kukurydzianej z dodatkiem maku. Mak również dodawano do innych ciast podawanych na stypie.
Przez cały tydzień po pogrzebie najbliższa rodzina zmarłego nadal
nie robiła właściwie niczego poza siedzeniem na swych niskich stołkach i wspominaniem nieboszczyka. Po tygodniu przychodził hazzan,
a z nim krewni. Znów modlił się nad winem i chlebem, które tak samo,
jak na stypie, spożywał on i rodzina zmarłego. Z kolei krewni wyprowadzali ich z domu, a ich taborety odwracali do góry nogami. Na obrzęd
spożywania wina i chleba zapraszano jeszcze duchownego w pierwszą
miesięcznicę i rocznicę śmierci.
Cmentarz karaimski - zerat pokrywała zwykle bujna roślinność,
gdyż zwyczaj zabraniał usuwania z niego czegokolwiek, a zwłaszcza
ścinania drzew. Nie mógł ulec likwidacji żaden grób, nawet bardzo stary i prawie nie do zauważenia w gęstwinie roślin. Karaimi mieli głęboki
szacunek dla miejsc, gdzie doczesne szczątki ich zmarłych oczekiwały
zmartwychwstania. Dlatego też jeździli modlić się na zeraty do miejscowości dawno już opuszczonych przez Karaimów, do Kukizowa i do
Lwowa. Wielką świętością dla Karaimów polskich i krymskich był cmentarz w dolinie Jozafata nieopodal twierdzy Czufut Kale na Krymie pamiętającej pradawl1C!świetność tego ludu. Na cmentarz ten przewożono
zmarłych z Li twy i z Rusi, którzy pragnęli być pochowani w ziemi
przodków. Znajdują się tam też pomniki ku czci zmarłych pochowanych
gdzie indziej zwane Joldży taszy.
Nagrobek karaimski ma kształt prostokątnej płyty, za nlą, po kilkunastocentymetrowej przerwie znajduje się grób. Na płycie umieszczano
imię i nazwisko nieboszczyka, lata, w których żył oraz epitafium, wszy-

�190

Grzegorz

Pelczyński

stko to w języku karaimskim bądź hebr~jskim. Epitafia te ze wschodnią emfazą wyrażały ból po śmierci bliskiej osoby, jej niebywałe zasługi
i cnoty. Na nowszych nagrobkach, na przykład na karaimskIm cmentarzyku w Warszawie, są one znacznie skromniejsze, na przykład: "Tynczłych anyn dżanyna" - "Spokój jego duszy".
W każdą rocznicę śmierci zapalano świecę na cześć zmarłego i modlono się a jego zbawienie. Gdy zaś nawiedzano jakiś grób na cmentarzu,
to zanim rozpoczęto modlitwę, dotykano grobu przez chusteczkę. Chusteczkę tę potem starannie płukano w pobliskiej rzece czy jeziorze.
Do obrzędów rodzinnych u Karaimów można jeszcze zaliczyć urodziny, choć zdaje się nie wszyscy je obchodzili. Była to pewnie dosyć
nowa praktyka. W dniu urodzin krewni i znajomi składali jubilatowi życzenia i uczestniczyli w urządzanym przez niego przyjęciu.

GRZEGORZ

PEŁCZYŃSKI

F AMIL Y CUSTOMS AT POLISH

KARAITES

(summary)

The Karaites came from Crimea to the Lithuanian-Polish
territories
in the
X~Vth century. As far back as during the interwar period, the culture of this
group was vivid in five centers: Troki, Vilnius, Poniewież (Kaunas Lithuania), Łuck
and Halicz. It is confirmed by their traditional family customs which are preserved
there and are unknown to ethnography.
In this custom, biblical tradition, motifs
known to other Turkish people or to the nations that live in their neighborhood
can be easily noticed. Contemporary
Karaites, about 200 of whom live in the
Polish People's Republic, still attempt to pursue, in so far as they can, their old
customs.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10494" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10472">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c722cbe38fec462118d2afb6a889093f.pdf</src>
        <authentication>9207da45968570278ac6f8254e56a303</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124949">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1967</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124950">
                <text>1990</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124951">
                <text>kultura społeczna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="124952">
                <text>obrzędowość weselna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="124953">
                <text>środowisko wiejskie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124954">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1826</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124955">
                <text>Obrzędowość weselna jako wyraz przemian pozycji społecznej mężczyzny i kobiety w środowisku wiejskim / LUD 1989-90 t.73</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124956">
                <text>LUD 1989-90 t.73, s.115-122</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124957">
                <text>Kabat, Irena</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124958">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124959">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124960">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="124961">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124962">
                <text>Lud, t. 73, 1939

IRENA KABAT
Instytut Etnologi.i UAM
PoznaJ'!

OBRZĘDOWOŚĆ WESELNA JAKO WYRAZ PRZEMIAN POZYCJI
SPOŁECZNYCH ]\'IĘŻCZYZNY I KOBIETY W ŚRODOWISKU
VlIEJSKIM
W bogatej i różnorodnej problematyce badawczej dotyczącej obrzędowości weselnej brak w zasadzie osobnych rozważań nad tym, w jakim stopniu obrzęd weselny jest wyrazem pozycji społecznych mężczyzny i kobiety w środowisku wiejskim w przeszłości i w teraźniejszości.
Szkic niniejszy jest próbą analizy obrzędu weselnego w oparciu o polską literaturę etnograficzną właśnie pod tym kątem widzenia.
Istnieją liczne i dość wszechstronne studia dotyczące sytuacji i pozycji społecznej kobiety w środowisku wiejskim 1. Brak podobnych opracowań mówiących o pozycji społecznej mężczyzny wynika zapewne
z faktu jego uprzywilejowania.
W środowisku wiejskim tradycyjnie
przyjmuje się i akceptuje supremację mężczyzny, którego autorytet
i wysoka pozycja nie budzą kontrowersji. Wartości najbardziej cenione
w środowisku wiejskim (np. siła, pracowitość, zaradność) przypisywane
są zazwyczaj mężczyźnie. Ogólnie przyznawana jemu wyższość nie pociąga jednak za sobą niełaski dla kobiety, która - co należy podkreślić - swoją pozycję zawdzięcza tylko sobie, swoim zaletom osobistym (np. płodności, gospodarności, uległości) i społeczną niższość kompensuje właśnie ową osobistą odpowiedzialnością za własną pozycję.
l

Np. H. Bednarski,

Społeczna

rola

kobiet

wiejskich.

województwa

bydgoskiego,

toruńskiego

i

Studium

socjo~ogiczne

Bydgoszcz 1976;
D. Gałaj, B. Tryfan, Zmiany pozycji i ro~i kobiety w rodzinie chłopskiej,
(w:) Kobieta praca dom, Warszawa 1967, s. 239-260; J. Piotrowski, Badania
na pozycją społeczną
kobiet
w Polsce i wynikające
stąd potrzeby
społeczne,
"Praca
i Zabezpieczenie Społeczne" R. 7, 1965, nr 6, s. 1-12; 1. Reszke, Pozycja spo~eczna
kobiet przeg~qd pTob~ematyki,
"Studia Socjologiczne" 1976, nr l, s. 135-155;
M. Sokołowska, K. Wrochno, Pozycja społeczna kobiet w świetle statystyki,
"Studia
Socjologiczne" 1965, nr 1, s. 131-159; M. Trawińska-Kwaśniewska,
Sytuacja
społeczna kobiety
wiejskiej
w Ziemi
Krakowskiej
w latach
1880-1914, "Prace i Materiały Etnograficzne" t. lO, 1957, z. 2, s. 129-205; B. Tryfan, Pozycja społeczna
kobiety
wiejskiej.
Studium
badawcze
na przykładzie
rejonu
płockiego,
Warszawa
1968; Taże, Nowe e~ementy pozycji spo~ecznej kobiety
wiejskiej,
"Kultura i Społeczeństwo" 1968, nr 2, s. 123-134; Z. Tyszka, Pozycja i społeczna Tola kobiety
w rodzinach
wie~kopolsku:h,
"Kronika Wielkopolski" 1975, nr 2/3 (6), s. 191-202.
wsi

włocławskiego,

�1JII

W tym mleJSCU wypada wYJasmc pojęcia roli i pozycji społecznej
oraz prestiżu społecznego. Generalnie rzecz ujmując rola społeczna, to
ogół zachowań oczekiwanych od jednostki przez grupe;. Natomiast pozycja społeczna oznacza ogół praw i obowiązków przypisywanych jednostce przez społeczeństwo 2. W literaturze przedmiotu podkreśla się, że
do mierzenia pozycji społecznej służy pojęcie prestiżu społecznego, który
definiuje się jako ilość szacunku według ustalonej skali wartości wiążącego się z daną pozycją. Poszczególne pozycje społeczne różnią się od
siebie właśnie zasobem prestiżu. Zwraca się jednakże uwagę, że można
wyróżnić trzy odmiany prestiżu: osobisty - przez ocenę indywidualnych cech jednostki, funkcjonalny - przez ocenę zajmowanej przez
jednostkę pozycji w jakiejś hierarchii i pozycyjny - przez zastosowanie
do oceny jednostki skali wartości społeczeństwa 3.Pozycja społeczna jednostki ma też wpływ na jej status społeczny.
Wydaje się, że analiza obrzędu weselnego pozwala na wyodrębnienie
następujących cech pozycji społecznych mężczyzny i kobiety w środowisku wiejskim:
1. rodzaj i zakres ról męskich i kobiecych w obrzędzie weselnym,
2. aktywność słowną mężczyzny i kobiety w obrzędzie weselnym,
3. realizowanie zasady starszeństwa w obrzędzie weselnym,
4. symbolika obrzędu weselnego dotycząca zajęć uważanych za męskie lub kobiece,
5. podział zobowiązań w obrzędzie weselnym między stronami męską
kobiecą,
6. zabiegi magiczne zapewniające dominację stron w małżeństwie,
7. kobiece skargi w obrzędzie weselnym.
Jeżeli chodzi o pierwszy wyróżniony zakres z łatwością można stwierdzić, że role męskie w obrzędzie weselnym, zarówno w przeszłości, jak
i otecnie, chociaż nie są liczniejsze, to \V porównaniu do ról kobiecych
są jednak bardziej rozbudowane i dominujące. Swiadczy a tym chociażby znaczenie roli starszego drużby i starosty w obrzędzie weselnym na
wsi polskiej. W opisach wesel w Wielkopolsce podkreśla się, że np. starszy drużba "musiał ... odznaczać się bystrością umysłu, dowcipem i znajomością obyczajów, na niego bowiem spadał obowiązek czuwania nad
całością obrzędów weselnych. Niekiedy starszemu drużbie przeznaczano
do pomocy jednego (czasem dwóch) z młodszych drużbów"1. Starszego
drużbę w przeszłości wyróżniały
bardzo okazałe atrybuty
ubioru
(np. chustki przewiązane przez ramię, ozdoby kapelusza, różnego rodzaju l·ózgi), które były oznaką jego władzy. Natomiast na tle zespołu żeń~ J. Szczepc111ski, Elementarne
pojęcia
socjologii.
Il!arszawa
1972, s. :278-280.
3 Z. Bauman.
Zm·ys socjologii .. Zaga.dnienia
i pojęcia, Warszawa
1962, s. :HO-3·11.

�117
skiego słabiej zaznaczyły się w przeszłości roznIce w szczegółach ubioru
starszej druhny czy swachny. Współcześnie można zauważyć, że raczej
druhny v,;yróżniają się okazalszym strojem. Starszy drużba, pomimo że
nIe zachował już dawnych atrybutó\v ubioru, to jednak nadal odgrywa
w obrzędzie swą ważną rolę, która zaczyna się już w okresie przygotowywania do wesela, a zaznacza się we wszystkich kolejnych jego etapach. Na drużbie spoczywał nie tylko obowiązek czuwania nad całością
obrzędu wesdnego, ale także reprezentowanie państwa młodych na zewnątrz. Ewidentnym przykładem tej ostatniej funkcji starszego drużby
był cia'wny współudział w "sprosinach" gości weselnych. Zdarza się, że
bierze on także udział w załatwianiu spraw urzędowych i kościelnych
związanych ze ślubem, bywało natomiast, że prowadził nawet młodą
do ołtarza. Drużba jest zwykle przygotowany na okazję wykupywania
orszaku weselnego. Ponadto usługuje on gościom weselnym, rozlewa napoje (dawniej osobiście roznosił potrawy 5, zachęcał do jedzenia 6), dba
o atmosferę uczty weselnej. W przeszłości był nawet jedynym mężczyzną
który mógł asystować przy oczepinach 7.
Wśród ról męskich w orszaku weselnym wyróżniała się także rola
starosty, częstokroć będącego wcześniej swatem. Szczególnie rozbudowana była dawniej rola (dwóch) starostów weselnych na Śląsku Opolskim 8.
W stosunku do ról męskich role kobiece mają w obrzędzie weselnym
znaczenie podrzędne. Można chyba ogólnie stwierdzić, że istniejące
w środowisku wiejskim wyraźne zróżnicowanie na sferę zajęć męskich
wyrażających się na przykład w reprezentowaniu rodziny na zewnątrz
we władzach i urzędach oraz zajęć kobiecych, ograniczonych głównie do
sfery spraw domowych, znalazło także odzwierciedlenie w obrzędzie
weselnym w podziale kompetencji między rolami męskimi i kobiecymi.
Mimo, że nastąpił niewątpliwy wzrost autorytetu kobiety wiejskiej w rodzinie, to jednak hegemonia mężczyzny w obrzędzie weselnym jest ciągle
rysem charakterystycznym.
A. Wojciechowska, Zwyczaje
i obrzędy
weselne, (w:) Kultura
ludowa
Wielt. 3, pod red. J. Burszty, Poznań 1967, s. 138.
6 Ibidem,
s. 160.
ft To zachęcanie
przybierało często formę wierszowaną, np .
. . . "Jedzcie i pożywajcie, czego braknie to wołajcie,
bo ja mam taki kram, kto czego zawoła, to ja mu dam,
boć ja jestem drużba na tem żebym dołożył komu trzeba - batem".
O. Kolberg, Dzida
wszystkie,
t. 10: Wielkie
Księstwo
Poznańskie,
cz. 2, PTL,
Wrocław-Poznań
1982, s. 309 (reprint).
7 A. Woiciechow~.ka, Zwyczaje
... , op. cit., s. 163.
8 Cz. Kurek,
Tradycja
i współczesność
opolskich
starostów
weselnych,
Opole
1978; W. Mielczarsk2, Starosta weselny w Polsce, Poznań 1931.
4

koPolski,

�118
Opozycja mężczyzna-kobieta
jeszcze wyraźniej zaznacza się w obrzędzie weselnym w dziedzinie aktywności słownej. Jak silny by nie był
autorytet i pozycja kobiety wiejskiej, to jednak nie są one najczęściej
zademonstrowane na zewnątrz; jej pozycję objawia społeczności wiejskiej raczej mężczyzna.
W tradycyjnym obrzędzie weselnym w zakresie aktywności słownej
kobieta reprezentowała stronę bardziej bierną. Do roli mężczyzn (drużbów, starostów) należał bowiem zwyczaj wygłaszania oracji sprosinowych 9 oraz weselnych (tu trzeba podkreślić, że oracje wielkopolskie
uchodzą za najdłuższe 10). Czasem drużba poczuwał się jeszcze do obowiązku przypomnienia, że małżeństwo wiąże strony na dobre i złe,
w związku z tym wygłaszał pod adresem młodych dodatkowe, krótkie
rymowane sentencje, w rodzaju:
"Wody nie będziesz potrzebowała nosić,
bo będziesz jej miała w oczach dosyć;
drzewa nie będziesz potrzebowała rąbać,
bo się na twoich plecach będzie łamać ... "

11.

Podczas uczty weselnej drużbowie i goście wznosili także wiele toastów, czasem w formie wierszowanej. Zwyczaj ten nadal jest zjawiskiem
żywym i należy do etykiety współczesnej biesiady weselnej. Aktywność
słowna mężczyzny przejawia się i w tym, że inicjuje on rozmowę, wybór tematu, zadaje pytania, jego swoboda wypowiedzi jest ograniczona
jedynie obecnością starszych mężczyzn lub szczególnymi okolicznościami.
Kobieta może odpowiadać, słuchać lub milczeć, prawo zaś do inicjatywy
w tym zakresie należy wyraźnie do mężczyzny. Nawet odczytywanie telegramów, tzw. poczty weselnej, częściej jest jego udziałem.
Większą aktywność przejawiały kobiety jedynie w przyśpiewkach,
które dawniej trwały przez cały ciąg wesela. Były to krótkie, rymowane
zwrotki adresowane do młodych, ich rodziców, gości weselnych czy muzykantów. Wyrażały pochwałę, bądź przyganę albo były przymówką.
Często stanowiły one dialog, jaki prowadziły zbiorowo kobiety z mężczyznami w odpowiednich sekwencjach obrzędu.
Mimo braku szczegółowych analiz w zakresie opozycji mężczyznakobieta w dziedzinie aktywności słownej w obrzędzie weselnym, można
z łatwością zauważyć, że zaznaczające się w tym względzie zmiany idą
jednak w kierunku ograniczenia dominującej dawniej roli mężczyzny
(np. zanik oracji weselnych). Wraz ze wzrostem pozycji społecznej kobiety w rodzinie i w środowisku wiejskim uwidacznia się bowiem większa
A. Wojciechowska,
Ibidem, s. 150.
11 Ibidem,
s. 152.
g

lQ

Zwyczaje ... , op. cit., s. 142.

�119
jej aktywność słowna w obrzędzie weselnym. Bierna i milcząca kobieta
była bowiem przejawem charakterystycznym
dawnych patriarchalnych
stosunków w rodzinie. Współczesna kobieta wiejska zaczyna przekształcać się w równorzędnego partnera w obrzędzie weselnym.
Realizowanie zasady starszeństwa w omawianym zakresie wyraża się
na przykład w tym, że hierarchię miejsc przy stole biesiadnym wyznacza wiek i pozycja społeczna starszych mężczyzn. Kobieta zajmuje
uprzywilejowane miejsce u boku mężczyzny najczęściej z tytułu jemu
przysługującego wyróżnienia (także po jego śmierci); wyjątek stanowią
jednak matki chrzestne młodych, które są odpowiednio honorowane. Tradycyjny zestaw potraw uczty weselnej niejednokrotnie przygotowuje się
zgodnie z gustem, przyzwyczajeniami i upodobaniami starszych mężczyzn. Pozytywna ich opinia o weselu ma bowiem ważkie znaczenie
w środowisku wiejskim, toteż gospodarze wesela starają się w ten sposób
pozyskać ich przychylność 12.
W rodzinie tradycyjnej rozłożenie zadań i kompetencji między mężem i żoną było bardzo nierównomierne. W literaturze przedmiotu nierzadko podkreśla się, że tradycyjny typ gospodarki chłopskiej wyznaczał
hierarchię prestiżu w rodzinie według przydatności gospodarczej. Ogólnie rzecz ujmując mężczyzna w zespole roboczym zajmował stanowisko
kierownika i organizatora produkcji, on reprezentował rodzinę na zewnątn: i był "głową rodziny" w całym tego słowa znaczeniu. W tym
układzie kobieta spełniała rolę podrzędną w sensie pozycji i autorytetu,
przy zachowaniu pełnej odpowiedzialności za prowadzenie gospodarstwa
domowego, pracę przy chowie inwentarza oraz opiekę nad dziećmi 13. Ta
dysproporcja pozycji społecznych mężczyzny i kobiety uwidaczniała się
także w obrzędzie weselnym, np. goście weselni wchodząc do mieszkania witali się najpierw z gospodarzem domu weselnego. Odpowiednio
do podziału zajęć na męskie i kobiece często był stosowany zwyczaj polegający na sypaniu siemienia lnianego do trzewika panny młodej udającej się do ślubu 14. Zwyczaj uwzględniania w posagu młodej kołowrotka lub przęślicy również podkreślał domenę zajęć wybitnie kobiecych.
Znalazło to wyraz także podczas ceremonii witania młodych wracających z kościoła, kiedy to podawano pannie młodej małe dziecko czy
kądziel, podczas gdy panu młodemu cepy 15. W ślad za tym można zauIt

Z. Staszczak,

Obrzędowość

rodzinna

jako

(na przykładzie

wybranych

wsi Wielkopolski),

wyraz

przemian

obyczajowości

maszynopis, Poznań 1980; Taże,
Obrzęd a obyczaj w rodzinach
wiejskich
Wielkopolski,
Warszawa-Poznań
1985.
13 B. Tryfan, Pozycja
spoleczna
, op. cit., s. 96-97.
u A. Wojciechowska, Zwyczaje
, op. cit., s. 153.
•5 R. Kukicr,
Ludowe
obrzędy i zwyczaje
weselne na Kujawach,
WarszawaPoznań 1975, s. 136-137; K. Kwaśniewicz, Zwyczaje i obrzędy rodzinne, (w:) Etnowsi

�120
ważyć, że w przeszłości częściej młodej przypominano symbolicznie o zakresie jej przyszłych obowiązków niż młodemu, co znalazło wyraz także
we współczesnych prezentach ślubnych, które w wiqkszości wiqżil się
z zakresem zajęć uważanych za kobiece (np. żelazko, prodiż, naczynia,
pościel itp.).
W znakomitej większości młoda para zakładała własne gospodarstwo
dzięki świadczeniom ze strony obu rodzin. Swiadczenia te były ustalane
bardzo dokładnie i wszelkie odchylenia od przyjętych reguł budziły zainteresowanie i komentarze środowiska wiejskiego. Szczególnie nie mogły
być naruszone zobowiązania weselne mężczyzny, którego autorytet i status społeczny mają szczególną wartość dla przyszłej rodziny. Ta:-'że
i obecpje społeczność lokalna bacznie obserwuje, czy mężczyzna dokładnie wywiązuje się z akceptowanych powszechnie zobowiązań (np. zakup
obrączek, opłaty ślubne, zakup napojów, bukietu ślubnego, opłacenie
orkiestry). Jeżeli nawet rodzina młodej przyjmuje na siebie część tych
wydatków, to na ogół ukrywa się ten fakt przed opinią publiczną, aby
w ten sposób nie osłabić pozycji i statusu społecznego mężczyzny. Opinia
wiejska i tak jednak stara się dociec prawdy i jeżeli liczba gości młodej
jest większa, to sądzi się, że umowa stron nie została dotrzymana 16.
Małżeństwo, w którym kobieta stanowi stronę dominującą, nawet
w aspekcie ekonomicznym, nadal nie jest bowiem modelem małżeństwa
pożądanym i powszechnie akceptowanym w środowisku wiejskim.
I chociaż małżeństwo, w którym autorytetem jest mężczyzna, należy
do modelu tradycyjnego ogólnie uznawanego w środowisku wiejskim, to
jednak nie brak w obrzędzie weselnym zabiegów magicznych i starań,
aby zapewnić właśnie kobiecie dominację w rodzinie. Niekiedy owa chęć
podporządkowania małżonka była tak przemożna, "że w chwili udzielania ślubu ktoś ze służby weselnej zarzucał na młodego część stroju
oblubienicy" Ponadto częstym zwyczajem oblubienic było "przyklękanie części ubrania oL~ubif&gt;ńcowi", z czego wnioskowano "o rzeczywistej
przewadze młodej małżonki w nowym związku małżeńskim" 17. Zalecano
też, aby panna młoda podczas ślubu złożyła na ofiarę pieniądze pożyczone od męża, co miało zapewnić jej dominację w przyszłym pożyciu małżeńskim 18. Te i podobne zachowania, kiedyś bardzo rozpowszechnione,
dzisiaj, jeżeli zdarzają się, są świadomym nawiązaniem do tradycji, !'ez

Polski. Przemiany
kultury
ludowej,
t. 2, pod red. M. Biernackiej, (·II. 1"ra,.,kowskiej, W. Paprockiei,
"Biblioteka Etnografii Polskiej" nr 3,1, Wrocław 1981.
s. 100.
u Z. Staszczak, Obrzęd a obyczaj ... , op. cit., s. 33-34.
17 R. Kukier, Ludowe
obrzędy
, op. cit., s. 116.
18 A. Wojciechowska,
Zwyczaje
, op. cit., s. 156.
grafia

�121
wiary w ich skuteczność lub też stcsowane bywają "na wszelki v.,'ypaciek".
Obrzqd weselny można także analizować w aspekcie autentyczności
skarg kobiecych. W tradycyjnym modelu wesela młoda przybierała postawę pow~ciągliwq, ulegli.J, "\'1 której górował ton skargi i żalu. Stąd
płacz obrzędowy panny młodej wyrażający ból roz~ąki z domem rod=:icielskim ("Panna młoda była zazwyczaj w tym momencie wzruszona,
nierzadko zapłakana, odwlel~ała moment rozstania z domerl1 rodzinnym" W). W tym melancholijnym tonie utrzymane były również liczne
pieśni i przyśpiewki, w których zwracano uwagę na los, jaki ją czeka
po ślubie, na to, że poddana zostanie wyłącznie władzy męża, od której
nie uwolnią jej nawet bliscy 20. We współczesnej wiejskiej obrzędowości
weselnej rzadko mamy okazję zaobserwować takie "skargi i lamenty"
młodej, które na dodatek wykonywane są często z całą dwuznacznością,
to jednak jeżeli się zdarzają .- są one przyjmowane życzliwie,
zwłaszcza ze strony starszych oraz przez środowisko lokalne. I chociaż
"skargi" te s~ł dziś prawie umowne, to jednak stanowią rytualny składnik zawarcia małżeństwa, potwierdzający w ten sposób tradycyjne przekonanie i wiarę, że jedynym przeznaczeniem kobiety jest całkowite oddanie się mężowi i rodzinie.
W konkluzji powyższych uwag można stwierdzić, iż obrzęd weselny
interesująco ukazuje różnice w pozycjach społecznych mężczyzny i kobiety oraz zmiany, jakie w tym zakresie zachodzą w środowisku wiejskim. R6żnice te są jednak bardziej widoczne w tradycyjnym modelu
obrzędu weselnego i zdecydowanie przemawiają na korzyść mężczyzny.
Wraz ze wzrostem autorytetu i pozycji społecznej kobiety wiejskiej
dysproporcje te ulegają pewnemu zachwianiu, a kobieta zaczyna powoli
przekształcać się w równorzędnego partnera w obrzędzie weselnym. Bez
przeprowadzenia
jednak szczegółowych badań empirycznych,
trudno
dzisiaj jednoznacznie wyrokować o tendencjach tych zmian oraz o ich
głębokości. Mimo to wydaje się, że wskazany typ analizy może być przydatny zwłaszcza w szerszych studiach porównawczych.

'D

K. Kwaśniewicz.

żeń wsi

podkrakowskiej

Doroczne

i rodzinne

(Studium

wsi

zwyczaje

Niegoszowice

na tle współczesnych
w

woj.

Komisji Socjologicznej PAN" nr 44. Wrocław 1979, s. 129.
20 Taże, Zwyczaje
i obrzędy ... , op. cit., s. 97; R. Kukier,
op. cit., ~. 97.

przeobra-

krakowskim),
Ludowe

"Prace

obrzędy

... ,

�122
Irena Kabat

WEDDING RITUAL AS A MANIFESTATION OF CHANGES IN SOCIAL
STATUS OF A MAN AND A WOMAN IN RURAL AREA

(summary)
Among the research problems connected with wedding rituals there are. in
fact, no separate debates on the question: in what way the wedding ritual is
a manifestation of the social status of a man and a woman in a rural environment,
both in the past and in the present. This sketch is an attempt to analyze the
wedding ritual on the basis of Polish ethnographic literature from that very point
of view.
In rural environments
the man's supremacy
is commonly accepted. The
authority of a man and his position is not controversial.
The qualities valued
most by the village are usually ascribed to a man. Whereas a woman owes her
position only to herself, her personal atributes. Thus she compensates her sociai
inferiority with that personal responsibility for her own position.
It seems that the analysis of wedding ritual allows to distinguish the following features of a man's and a woman's position in rural environment:
1) the kind and the range of a man's and a woman's roles; 2) verbal activity
of a man and a woman; 3) the realisation of the seniority rule; 4) the symbolism
of activities regarded as typically man's or woman's; 5) the division of responsibilities between wife and husband; 6) magic rituals warranting the dominance of
the sides of marriage; 7) women's complaints.
It may be stated, after analyzing the enumerated features, that the wedding
ritual reveals in an interesting way both the differences between social position
of a man and a woman and the- changes taking place in the rural environment.
These differences, however, are more evident in the traditional
pattern of the
ritual which expresses positively man's superiority. With the authority and the
social position of the country woman inncreasing, these disproportions are shaken
and the woman is gradually transfigured
in the wedding ritual into an equal
partner. Nevertheless, without detailed empirical studies it is difficult to determine
unmistakebly the depth and the directions of the changes.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6172" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6152">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/070cb47e97db084beedac985434ca702.pdf</src>
        <authentication>ff227ea2b7f508f3d96c3d338e7802fc</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73550">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4851</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73551">
                <text>1969</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73552">
                <text>obrzędy ludowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73553">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4501</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73554">
                <text>Obrzędy ludowe w konkursach, pokazach i w terenie / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1969 t.23 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73555">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1969 t.23 z.2; s.125-129</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73556">
                <text>Cieśla-Reinfussowa, Zofia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73557">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73558">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73559">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73560">
                <text>II.
1. Herod
ciaka,
Poręba

Zofia

i Zyd,
Wielka,

zespół
pow.

Widowiska
zjawiskiem

regionalne

zespoły

często

dorocznych
przez

pieśni

^Świętach

opracowanej

wręcz

krótkich

obrzędu

ostatnich

podjęło

Muzeum

rowane

przez

inicjatywy
bliczne
W

nowa),

w

się w

próbę

zbiorów
którym

i

Zyd,

teksty

dziś

Nowy
formy
po

crudo

zespół

Jana

Rap-

oraz

szopek

swobodny

(nawet

1968
w

rocznymi
gły

z

i

kie­

której

obrzędów.
zespo­

(pow. Lima­
młodzieżowy

był

udaną

imprezą
Muzeum

był
w

biorących

związane

z

zimowo-wiosennego".

udział

obrzędami

do­

Do konkursu m o ­

zespoły

wiejskie

i nowotarskiego,
n a scenie

jednak
styczniu

zespołów,

autentyczne

skup

kosmicznych.

ludowych

okresu

Zgłosiło

one

nęło
i

Stanisława

(Jana

(Magdaleny
Wójciaka).
wego)

z

powia­

n i e mające

i nigdzie

instruk­

n i e zarejestro­

z

Poręby
oraz

Truty)

czego

po jednym
(Marii

i ze S ł o n e g o

D w a zgłoszone

z

zawodów

(Jana
z

Kasinki

Małej
Ponic

(Kazimierza

(z P ó ł r z e c z e k

powodu

złych

uniemożliwiły

i m

sta­

Rapciaka

Madejowicz),

p o d Rabką

zespoły

przybyć
które

do

Wielkiej

i

Łęto-

warunków
przedostanie

się d o R a b k i .

program,

i

się stare

mieszany

świadczą­

wiekiem

wsi)

z

Rdzawki

atmosferycznych,

ciekawy

występowały

zespołów,

Stożka)

nie mogły

mieszały

żywo

8

Szczypki),

Wśród

niezupełnie

się

6: 2 zespoły

się c z t e r y

mieszkańców

lotów

robiącej

tematem

rabczańskie

tażu, n i e w y s t ę p u j ą c e

komplety

„węgrzynów"

czarownicy

na widowisko

się zgłaszać

zakupione

trwa i

obok

j a kse­

czy milicjant, l u b

której

najbardziej

tów: limanowskiego

zostały

Obok

szmaty,
scenka,

przez

r. „Przegląd

konkursie

i bogate

t y m zakresie
dla

Niewątpliwie
zorganizowany

współczesne,

narodowej

wane.

Zaprezentowały

rzeczywistość.

„miśkarzy",

(na

oglądać

Rabce,

z aktualnymi wstawkami,

zrozumiałych

„olejkarzy",

formie

publiczność

w

Wielkiej

konkursie

w

nie­

są k o n k u r s y i p u ­

ale również

twórczość

jednak

konkurs wiejskich

Tałg).

co­

t y m względzie

zwyczajów

Rabce

bardzo

n a otaczającą

l u b zagadnienie

progra­

postacie

rady

żywca

Lechowską^Bujakową,

muzealnych),
w sposób

że l u d o w a

reaguje

zaraz

w

piosenkami

gromadzkiej

zwyczajów

autentycznej.

Orkana

(pow.Limanowa)

i(pow.

interesujące
(które

i

dowcipnymi

zabawna

w

in

z

kretarz

skupujący

albo

się, że

l a t organizowane

tradycyjnych

Półrzeczek
z Rabki

tylko

cymi,

2. Herod

—

zainteresowaniem
pełnej

śmiałą

m g r Marię

od kilku

kantyczkowe

już

z

postaci

i m . Władysława

pokazy

kukiełek
do

II.

handlarz

i scenicznej,

niemal

obawiając

szopkarskich, m.in. z Poręby

zespół
nie

Limanowa.

masło

te pokazywano

literackiej

mogła

grane

na organizowanych

podawanych

czasach

1967 r . o d b y ł

łów

pow.

sando­

czy

czy

(wesele lubelskie)

jakby
w

się wesela

dla urozmaicenia

formie

n i e będzie

scenie
W

Gór"),

n i e są

ludowych.

lubelskie

obrzędów

G ó r " .O b r z ę d y

migawek,

miejska

widywało

i tańca

stylizowanej

„Świętach

teatrów

(np.wesele

wykorzystywano
zespoły

albo

na

Mała,

obrzędowej

scenach

fragmenty

rocznie
w

o tematyce

na

międzywojennym

wiejskie

mierskie),

raz

Kasinka

LUDOWE W KONKURSACH, POKAZACH I W TERENIE

nowym

okresie

przez

mu

Szczypki,
Limanowa.

Cieśla-Reinfussowa

OBRZĘDY

W

Jana

występujących
wyłącznie

Wójciaka),

Jana

k o n k u r s i e zespołów
(Rapciaka,

kobiecy
Zespoły

uczestników.

Szczypki,

zebranej
W

jeden

(Truty).

w

męskie

który

(Madejowicz)

te różniły

Najstarszy

pozostałych

zespołach

wiek

oraz

b y ł zespół

zapowiadając

znalazły
Szczypki
jeden

się m i ę d z y
występ

publiczności, że „...Najmłodszy

cv g r a n i c a c h

Stożka,

z

sobą

Kasinki

oświadczył

z n a s m a 60 l a t . "

uczestników

od. 18 d a 50 l a t , o c z y w i ś c i e

poza

wahał

się

zespołem

125

�młodzieżowym
czyli

od

12

z

do

Rabki-Słonego,
17

względem

wieku

w

występowały

którym

sza

młodzież

i

poziom

mi

był

(około

Podkreślana
członkami

tu

starzy,

jąca

zespoły

ją obecność licznej

zżyci

z

lat

w

Ponfc,
star­

dorosłe.

między

obrzędów

okazali

sztuczna.

się

niż

w

krępo­

mniej

starzy,

tradycjach

przede

uzupełnia­

Może

publiczności, a m o ż e
obrzędami

części

odtwórca­

młodzież

byli

tkwiący

których

wy­

rośli.
żywą

dziada,
połu

z

zespołów

aniołów,

stanowiła

kapela,

dwaj

muzykanci,
zaś

postacie:

św.

w

składająca
jeden

zespole

z

byli

grający

ze

miał

Słonego

chłopca,

grającego

Herodzie,
kazał

głowę

mieli role

skrzypków
dodat­

flecie,

w

drugi
oprócz

w

kozą

Żyd

z

możliwie
dla

role

więc

lub

nawet

kobiece

grali

W

były

niejsze

terpretacji

maski

obrzędowe

ludów

Obok

3.

Taniec

z „kozą",

zespół

gwiazda
„żywej

z

szopki"

zespoły

z

Z

Poważ­

sposobie i n ­

a

więc

w

wy­

z

cha­

z

się

przez

doskonałe

dziadów,

głowy

niekiedy

maski

rekwizytów
gwiazdach

wykonanymi
się

tu
roz­

humorem

papieru

Stanisława

z Ponic

kobiecym,

w

innych
z

wyróżniała

zespół

drobnymi

niekiedy

czy

starannie

szopki

się

kolęd.

wspomnianych

wysuwały

wykonanych

przedstawienie

pow.

Wśród

Żydów

zespołu

humoru

podkreślających

przypominające

których

któ­

poszczególnych

dopiero

przyjmowaną

ozdobionych

wśród

Pozostałe

z Rybarzowic,

o

czasem

Różniły

egzotycznych.

bardzo

tradycyj­

przedstawienia

zewnętrznej,

pierwszy

śmierci,

wspomnieć

nankami,

jeszcze

plan

treść b i ­

( i l . 2).

(traktowanych

ekspresji,

kolędniczych,

można

płci

postacie,

do

śpiewanych

postaci.

naiwnością,

diabłów,

dwie

występy

siebie.

Me­

ucina m u

licznych

rubasznego

i rekwizytów,

akcesoriów

pełne

należy

dziad,

zrębie

oprawie

poszczególnych

na

się

występuje

widzów

do

zauważyć

kostiumów

brajającą

i

tekstu i doborem

widownię)
„kóz"

swym

tekstu i

dla

których

dawki

podobne

różnice

konaniu

w

indziej
biblijnej

noworodki

za co ś m i e r ć

pretekst

zebranych

zasadniczym

zespołów

synem,

gdzie

narodzeniu

wprowadzenie

największej

kierownictwem

II.

jest

rozweselenia

o

ją

opowieści

wszystkie

(turoniem)

zadaniem

jak

do piekła. K a n t y c z k o w a

ny
rych

czyli

fragment

n a wieść

jedynie

intermediów,

mienna

przedsta­

zespole,

podwójne

zespołach

zes­

na harmonii.

występujących

który

świeckich

scenicznych

muzy­

niż a k t o r ó w

jest

zabiera

stanowi

rakter

jedynego

postaci

szopki",

wymordować

a diabeł

blijna

mar­

mężczyźni.

126

królu

sjasza

osób,

Tylko

większa

niektórych

na

harmonista.

liczba

wykonawcy

2

Stożka

była z w y k l e
W

jak

Boskiej,

jeszcze

na

Stanisława

zespół

potrójne.

10

Matki

się

młodzieżowy

12-letniego

ok.

Heroda,

Józefa,

też

poszczególni

tzw.

l t d . ( i l . 1). U z u p e ł n i e n i e

występował

Ponieważ

z

odbywają

przeciętnie

się

basisty

wieniu

scenie

one

i

kanta,

na

się

zespole z K a s i n k i Małej

trąbce,

skrzypków

liczył

pasterzy,

czarownicy

kowo

tak jak

powtarzały

Żyda,

basisty. W

wystąpiły

czyli po p r o s t u jasełkami, p o k a z a n y m i

których

szałków,

męskie

autentycznie,

Każdy

wśród

na

zespoły

szopką,

najbardziej

i

o

„żywej

„Herodów",

szczegółami

Wszystkie

wsi.

Tematem
nazywają

m ę s k i e j , ł ą c z n i e ze s w o i m

poszczególnymi

Najlepszymi

natomiast

dawnych

z

szkolnym,

osoby

c h w i l a m i nieco

przedstawianymi
głęboko

Truty

wieku

pod

na charakter, a po

widowiska.

wała

jeszcze

była

w

rzutowała

tradycyjnych

ludzie

członkowie l i ­

zróżnicowany

Magdaleny

dzieci

różnica

artystyczny

dawnych

zespół

18 l a t ) i d w i e

zespołów

wszystkim

którego

lat. Najbardziej

piękna

Stożka

Kasinki

z

wyci­
20-proPoręby.

Małej

dał

kukiełkowej.
i Rdzawki,

dały

Bielsko-Biała.

program

pozostające
bardziej

pod
uroz-

�maicony.

Znalazł

zwyczaj

chodzenia

grupy
czaj

tu pokazany
z

chodzenia

Środę"

Zapusty,

we

od

domu

się

do

mile

gwarantowało

Środa"

otrzymywała
lub jajka,

drówkach

„Wstępnej

zaśpiewała

dużej

Środy,

nie

mówiąc

przez

swe

które

na

mówi

zespołu,

nic.

się

scenograf
nagród,

„Wstępna

mimo

iż

dary,

W

pieśń zapustna,

dniu

wę­

lektować

którą

narną w

Truta:

nuje

Rabie

nocuje,

rody".

Nie

może

ujechać

man,

swoich

Środa

Już j e s t

na

Najmuje

dyrektor

ściowo
Zespół
rzenie
kiego

Postu.

których

Ponic
które

witania

z

ponadto

odbywa

się

ten

w

małą

scenkę

„Wa­

samym

środku

Wiel­

zachował

się

jeszcze

w

nie­

gorczańskich.

Rdzawki

Nowego

k i " , którą w

pokazał

Zwyczaj

wsiach

Zespół
i

z

żuru",

Roku

oraz

postaci kukły

dzielę Białą. Prócz

zwyczaj

żegnania

wiosenny

obrzęd

obnoszono

tego zespół

lędy, pieśni i przyśpiewki, r o b i o n e
n o ś ć " i często n i e s m a c z n e

II.

4.

w

po w s i w

śpiewał

Starego
„Smiert-

tzw.

Nie­

uaktualnione ko­

niestety

„pod

publicz­

treści.

Herod

i błagająca

Teatru

M R N

w

połączone

są

nagrody

z

że

1968 r . p r z e g l ą d

Pokaz
(w

większego
ludowych

Był

tronat

objęły

Kultury
zeum,
ków

to,

jak

różne

Prezydiów

Teatr
Ziemi

na

Lalek

porę
niż

się

tej

pow

stycznia

doko-

pod

Zagłębia
przy

Kultury

i

Będzinie,
Komitetu
w

którym

czym

a

a

i PRN

w

Przegląd

«Zapustnicy»",

instytucje,

nad

w

na­
fakt,

również
Bielskuludowych

którym

mianowicie:

„Banialuka",

czę­

ta

dwa dni.

„Banialuka"
„I

po­

zespoły

świadczy

zorganizował

afisz,

jej

Katowicach.

województwa,

trwał

Lalek

a

Orga­

równoczesnym

W R N

o

„He­

Jan Dor-

Sztuki. Impreza

zespołów

i

nazwą

jest

w

współudziale

Bielsko-Bialskiej

de­
kuli­

Będzinie,

imprezy

rozmachu,

M R N

wolało
sztuką

w

z konkursem, na

głosił

sali,

obiadową.

6-go

ludowych

obrzędów

obrzędowych

oklas­

sanatoriach.

funduszów

s t y c z n i u 1968 r.) T e a t r

zespołów

i

Kultury

coraz

wiele

opuszczając

rabczańskich

Będzinie,

biera
w

Dzieci

się p r z y

Ministerstwa

Białej.

pokazał

zespołów

ze s t r o n y W y d z i a ł u

otrzymują

się

odbywają

inicjatorem

odbywa

Występy
sadzie."

nie

od 6 lat rokrocznie

przeglądu

zespołom

teatralną

pensjonatach

Głównym

parciu

konisia

tańculowym

gdzie

nizacyjnego

jedzie

Zawadzie

sztuką

imprezy

Dejmek,

wyróżnienia.

zapałem,

kuracjuszy

ludową

znaleźli

Kazimierz

wyraz swemu zadowoleniu

dużym

t y m sporo
się

zgromadzoną

etnografów

przyznało

indywidualne

przeciągnął

realizacja

najmuje.

Wstępna

W

jedzie,

się

Środa

Na

(reżyser

Stopka),

entuzjastycznie

licznie

prócz

spektakl

Podobne

„Wstępna

którym

dawała
z

przyjęty

bardzo

teatru

Andrzej

zespoły

tj.

w

j a k również

Publiczność

został

jak i

ludzie

kując

O

jury,

Jury,

również

Katowice,

Konisia

rabczański

przez

publiczność.

Przyjście

kobiałki.

Magdalena

cho­

Przegląd
zarówno

widziane,

drobne

do

znany

„Wstępną

karpiele.

przyjście

zwy­

który

gospodarzy

chowała

Środy"

organizatorka

Za

mężczyzna,

urodzaj

za

interesujący

gorczańskich.

było

ono

pieczywo

Ponic

udziale

bardzo

zazwyczaj

domu,

Środy"

zespół' z

przy

tzw. Wstępnej

wsiach

przebierał

„Wstępnej
gdyż

w

przez

„gwiazdą",

kolędniczej, j a k również

powszechnie
dził

się

Bielsku-Białej,

Towarzystwo

Związek

pa­

Wydziały
M u ­

Miłośni­

Młodzieży

Wiej­

skiej.

go

żona,

zespół

z Zabrzega,

pow.

Bielsko-Biała.

1й1
1*1....а ,Л

Ш

ШМл

127

�Urok

tego

zespołu

wiającym

się

naturalnym
miał ponad
Z

bardzo

poruszania

doborowi

barwnym

tel),

drugi

Dały

one znane

jak

się

i

w

na

przeja­

stroju,

scenie,

„aktorów",

z których

ciekawym

programem

z

skonałymi

i

jeden

z Lalik

Żabnicy
za

(kierownik
w

maskami

oprawę

(kierownik

czy

dzięki
niejeden

i

dla

których

widowiska

obrzędowe

rekwizytami

dobrze

Py­

Chowaniec).

oryiginalne stroje

różnymi

bardzo

wystą­

Ludwik

Marian

Żywiecczyźnie

i szlachcice",

piękną

autentyzmie,

tekstach,

60 l a t .

d w a zespoły:

„Dziady

na jego

w

sposobie

odpowiedniemu

piły

polegał

zarówno

z

do­

stwarzały

wykonanych

tańców

( i l . 5).
Nieco
nim

mniej

był

Gruszka),

który

ostatnią sobotę

się w

nych",

i

Jak
i

prezy

byli

wiązali
łami,

aktorzy Teatru Lalek

w

terenie

zainteresowali

mgr

Jerzy

Przed

mgr

tą

na

występów

zimowych,

na

terenie

dyrektor

ten

cel

przemówienie

do

Muzeum

publiczność

powiatów:

dziś

szcze­

w

wielu

bielsko-bialskiego

żywieckiego.
Do

stąpił
wy

przeglądu
liczny

przy

pod

stanęło

7 zespołów.

GRN

w

Rybarzowicach

kierunkiem Katarzyny

dowisko

obrzędowe

zwyczajów

z

minacyjnym

Bożego

widowiska

dycyjnych

tekstów

dano

zowanych,

wprowadzając

do

Zespół

dawnych,
ten

Drugi

się

z

kolei

rownictwem
Zabrzegu

tu wiele

na

zespół

Ludwika
(pow.

Obok

(23

osoby),

Distla

przy

bielsko-bialski)

raczej

wspólnego
Od
wością

ze

wyżej
i

Według

128

zespoły,

opinii,

Jana

obrzędowe,

(obsypywanie

Łobody.

działający

pod

kie­

Rolniczym
dał

w

„żywą

ona charakteru
mającego

pierwowzorem.
odbijały

pochodzące

pracujący
Zespół

składające
zbożem

ze

( i l . 3).

niewiele

najbardziej

(pow. Żywiec),

kierunkiem
ki"

ludowym

wymienionych

dynamiką
ogólnej

z Gilowic
wisko

swym

najlepszą

( i l . 4),

satyrycznego,

urozmaice­

„kóz"

Kółku

tra­

zaktuali­

szopkowych.

również

przeglądzie

szopkę", ale t a k p r z e t w o r z o n ą , że nabrała
widowiska

szopkowe

doskonałe

przedstawień

tle
kul­

starych,

przyśpiewek,

przez to

na

Punktem

przedstawienie

poszczycić

widzianych

on w i ­

opracowane

lalkami.

znanych

może

wszystkich

bielsko-bialski)

Narodzenia.

było

dobrymi

wy­

świetlico­

Przedstawił

„Kolędnicy",

okresu

pierwszy

zespół

(pow.

Kubicy.

z r u c h o m y m i , dość

nie

Jako

trzydziestosześcioosobowy

się

n a św.

swoją
z

żywioło­

Żywiecczyzny.

podobał
przy

się

ten przedstawił
z

dwu

zespół

klubie GS,
części:

Szczepana)

i

o

obrzęd

zwyczaj

był

zespół

„dziadów

Żywca

już

dość
on

metalowymi

znalazi

na

niezwykle
nie

—

„Jukacami".

daleko

od

trady­

tu

prze­

strzelaniem

z bi­

przykładów,
prawo

życzliwie

często

prze­

noworocz­

dzwonkami.

w

instruowane

jest

Żywca
z

omawiany

scenie

ma

z

wystąpił

tańcami, głośnym

zespoły

odbywa­

już

tym

obrzęd
obywatel­

przyjęty
nic

przez

dziwnego,

i reżyserowane,
tylko

okazją

do

gdzie
wy-

teatru.

ludowych,

jeszcze

jeśli c h o d z i
czy

terenie

Zakończył

Ostatecznie

obrzędowe,

teatru

salę

zebraną

też

tańce

zespo­

zaś

obrzędów

zachowanych

na­

pracownik

wprowadzając
i

którzy

ludowymi

krótkie

Turno,

zwyczajów

miejscowościach

„Banialuka",

wieloma

imprezą,

Bernadetta

zagadnienie

gólnie

z

udostępnił

rozpoczęciem

Bielsku-Białej,

w

i

je

Zitzmann

wygłosiła
w

kontakt

na

poprzed­
Wojciech

kobyłką,

który

przedstawionych

ludowy

został

z

zwyczaju

odszedł

dzwonieniem

zwyczaj

stwa

i m ­

też

z

stare

poprzednich

ten

z

(kierownik

pochód

Hercberg),

pierwowzoru.

widać

porównaniu

karnawału.

pięknego

zespół

publiczność.

tej

od

Edward

akrobatycznymi

czów

i

zapustny

różny

zwanych

cyjnego
gląd

na

dawnego

Niestety,

w

Małej

zademonstrował

jący

róbką

organizatorami

Sopotni

się

Bardzo

inicjatorami i

z

składające

(kierownik

Bezpośrednimi

atrakcyjnym

zespół

pod

wido­
„obsyp-

„Kolędy".

s

�życia
się

się

ów

choinkę
O

twórczych

różnymi

świecidełkami.

wiele

bardziej
bez

pozytywnie

rów,

z

iwność

ważna

czy

jest

wreszcie

zbliża

makijażu

t o , że p u ­

reaguje

równie

autentyk. Dla w i ­

tresura sceniczna,

(kiepskich

zwykle),

t u bezpośredniość,

umowność,

do

Gdy

n a scenę

która

przedstawień

wychodzi

blas, płci m ę s k i e j
mówi

i z twarzą

zachrypniętym
„aż

ro­

akto­

szczerość,

nieuczony

na­
teatr

jarmarcznych

sprzed

z

jest

uprzejmością
godnie

odciąć

i

się

turla

sposób

oto­
dry­

świętoszka

głowę,

aby

a

następnie

scenie

w

kierunku

samo

Boskiej,

z

się

składane,

herodowym
Herod

( i l . 7),

dzieje

krzesełko

o

kiedy

Matki

To

ubogie

kosą,

diabłowi

Boska"

„kwestię"

patosem

obrazek,

wyciąga

po

„Matka

wrażenia.

wskazując

zabawnym

Śmieszny

z

w

dwudziestoparoletni

obłudnego

basem

zatyka"

„marszałek",

mówi

jako

czy marszałków

tronie.

wyszukaną

śmierć

mogła

ją

stacza

się

„tronu"

kulis,

t r a n s p o r t potępionej

z

wy­

ułatwiając w ten

duszy

w

ogień

pie­

kielny.
Patrząc
się

scena

trupa
na

I

księcia.

dowcipem

ludowym
dy.

autentyczny

to

teatr

szekspirowskiego

komediantów

dworze

tylko

na
z

jeszcze
właśnie

i

Snu

że

żartem,
pełny

podbija

to

ma

walor
i

ludowy,
nocy

przygotowuje
Tylko

przedstawień

żywej,

zarówno

prowizacja
pewne
cych
ne

po

się

do

w

przedstawienia

co

u

Szekspira

w

autentycznym

swoistej

przekonuje

było

umownej
do

której
już

teatrze
praw­

prostych, l u -

tekstu

komiczne
ności,

dużym
że

dziwie

są

to

kursy

na

W

żyje

ubiegłym
w

roku

(szopki

z

własną

W

i

W

się

nie

już

czasem

publiczność

atrybuty

przyj­

bez

słusz­

teatru

praw­

jak i

soło

do

którzy

północy.
zebrali

mowlęta,
innych

W

się

w

rodzaj

pod

venalia?),
zauważyć
korony,
częły

„damy"

w

itp.

przeniosło

Po

do

„po

stiumowa.
z sobą,

drobsku"
Stary

stwarzając

dotychczas

czajów

prócz

się

we­

tradycyjne
nie­

obok

wielu

franciszkańscy b r a ­

o

jak

tym,

wzorów

z

podłoże,

i

za­
ułani

z

gita­

towarzystwo

gdzie

harcowała

Indian w

pióro­

tradycyjnego
zabawa

moda

na którym

ale już

gospody

rondami,

wiejska

nowa

to

Lanc­

występujących

całe

z

(Ju-

się

od

Hiszpanie

strażackiej,

się

Dało

do

szerokimi

uzbrojonych

zrobiła

dawny

odległej

wieczór

t e n sposób

zabawa

miejskich

charakter.
niezbyt

i
że

splatają

rozwiną

nie obrzędów,

się

tylko

cho­
ko­
się
inne
zwy­

dorocznych.

II.
5. Dwaj
jeźdźcy
z widowiska
„Dziady
i
zespół
z Lalik,
pow.
Żywiec.
II. 6. Przebierańcy
rzyszący
szopce
kukiełkowej,
zespół
z Niepołomic,
Bochnia.
II. 7. Matka
Boska
w asyście
żołnierzy,
Jana
Rapciaka,
Poręba
Wielka,
pow.
Limanowa.

Fot.:
Henryk
il. 3, 4; Roman
iL
5.

zbie­

się

przebierańców,

nich,

gospodzie

zwyczaj

formy,

i zabaw

w

W

sa­

przedstawiającymi

Poniatowskiego,

gromada

na głowach.

bawili

przebrań,

pod

świetlicy

na sali spora

ci ostatni
i

przebierańców,

kapeluszach
zabawie

się

w

gdzie

ks. Józefa

czyli

od

w .wieku szkol­

wśród

świadczą

dawny

grupy

dzieci

dwaj

nowych

swój

Krzywaczce,

czasów

dzenia

rynku,

myślenic­

habitach.

jeszcze wyraźniej

napływać

puszach

również

wpływem

zmienił

a

niektórych

lanckorońśkim

w i d z ó w ( i l . 6).

znajdowały

żebraczki,

autentycznych

Zarówno

rami

rynku,

noworocz­
kukiełkowe

czarnymi

GS-u

bo­

własnej

zapustne"

Wieczorem

z kukłami n a plecach,
i

powiecie

powiatów

twarzami

Lanckoronie

przebierańców,

zwyczaj

z

do­

zespołów

okresie

„dziady

gospodzie

na

w

domach

wsiach

młodzież.
w

żebracy

ciszkowie

po

Etno­

dokonania
dwóch

w

kon­

terenie

Muzeum

zgromadzonych

chodziły

i

na

rekwizyty

po

d r o b s k u " zarówno

dorosła

„Cyganki"

w

chodziły

grając

uciesze

gromadnie

ludowy

i Niepołomic

i lalki)

lub pod-

różne p o k a z y

możność

zaopatrzone

Zapustów

„po

autentycznej

pracownicy

mieli

przebraniach,

biegały
się

niż

które

magnetofonowej

wadowickiego

„droby".

rali

i

te

k u

okresie

kiego

(1&amp;08)

kapelą,

przedstawienia

już

rodzi

uważając,

sta­

komiczną

sytuacje,

zwyczaj

z Zabierzowa

produkcji

z

uciesz-

czarownicy

mierze

formie

Krakowie

Zespoły

jako

jednakże

twórczość

się p o p r z e z

nadal

filmowej

szopkarskich

na

wsypki,

z t y m co w

cheńskim.

7

i

najistotniejsze

scenę,

kumentacji

nym,

dużej

że

krążą­

nieoczekiwane

przedostaje

graficznego

dzy,

w

i m ­

kantyczek

czy

osobistą

teatrowi
Wiadomo,

ludowego.

stylizowanej

nym

diabła

zadowoleniem,

Równolegle

wsi.

Żyda,

różne

potknięcia

z

z

czy

teatru.

ludowemu

wyuczone

która

Stąd

ludzi

przedstawienia.

najbardziej

aktorów,

scenie.

kukiełkowej

i

rękopiśmiennych,

dziada,

zwykle

szopki
jak

dodaje

są

w s i , tekstów

samych
na

przypomina

letniej,

uroku
trakcie

„wygłupy"

nowią

typu

miłośników,

w

części

muje

aniołów

publiczność

dowych

Dodatkowego
jednak

środowisko,

zespołów

jak

stuleci.

czeniu

gdy

na

starających

poprzybierać

jest

istotna ani potrzebna

raczej

kilku

względu

uczestników

ludowy

czyli

interesujące

na pozbawiony

nie jest

biąca

instruktorów,

„uscenicznić",

bliczność,
dza

aspiracji

zwyczaj

Hermanowicz
Reinfuss

—

— il. 6; Jacek
il. 1, 2, 7; Jan

Szlachcice",
towa­
pow.
zespół

Kubiena
Urbańczyk

—
•—

129

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8312" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8290">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/8fef20b0cf4049d7cdb7a5f2b037db2e.pdf</src>
        <authentication>61d1c470f2fb80baf2dc154a5b45012f</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99327">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1643</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99329">
                <text>1999</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99331">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1520</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99333">
                <text>Obrzędy przejścia w rzeczywistości końca XX wieku. Wprowadzenie / ETNOGRAFIA POLSKA 1999 t.43</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99335">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1999 t.43, s.21-36</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99337">
                <text>Kowalska, Jolanta</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99339">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99341">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99343">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="99345">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99351">
                <text>„Etnografia Polska", t. XLIII: 1999, z. 1-2
PL ISSN 0071-1861

JOLANTA KOWALSKA
Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Warszawa

O B R Z Ę D Y PRZEJŚCIA W RZECZYWISTOŚCI K O Ń C A X X W I E K U .
WPROWADZENIE

To dziwne - zauważył Filomeno - Wciąż słyszę o Końcu Czasów.
Dlaczego nie mówi się o początku Czasów?
To będzie dopiero w Dniu Zmartwychwstania - powiedział Indianin.
Nie mam czasu czekać tak długo - odrzekł Murzyn.
Alejo Carpentier

I
Niespodziewany przyczynek do zagadnień, którymi zajmuję się obecnie
„dopisała" ulica. Oto, na budynku będącym siedzibą „Naszej Telewizji"
w Warszawie umieszczony został anons informujący o liczbie dni pozostałych
do końca X X wieku i - zarazem - drugiego tysiąclecia naszej ery. Przechodnie
mogą widzieć każdego dnia zmniejszającą się cyfrę i bez mała czuć puls
upływającego czasu. Czy jednak rzeczywiście informacja górująca nad ruch­
liwą, śródmiejską ulicą ma dla nich jakiekolwiek znaczenie, czy też jest raczej
jeszcze jednym elementem wszechogarniającego szumu informacyjnego? Mnie
nasunęła skojarzenie z tzw. astronomicznym zegarem katedry w Strasburgu.
Zegary tego rodzaju stanowiły uprzedmiotowioną metaforę działań Wielkiego
Architekta (jak określano Boga).
Zbudowany w 1574 r. zegar katedry w Strasburgu był mechanizmem nader
skomplikowanym i wyrafinowanym, wyposażonym m.in. w kalendarz, astrolabium i ruchome figury odgrywające na oczach gapiów Teatr Świata. „Figury
symbolizujące dni tygodnia siedziały w rydwanach i poruszały się w taki
sposób, że o północy ukazywała się właściwa dla danego dnia [...] Figury
odpowiadające czterem okresom życia - dzieciństwu, młodości, wiekowi
dojrzałemu i starości ukazywały się co kwadrans, a na spotkanie każdej
z nich wychodził Chrystus symbolizujący odkupienie. Godziny były wybijane
przez Śmierć niosącą dzwon" (Haber 1988, s. 388-389). Boski ład, nieuniknioność przemijania zawarte w obrazach i ruchu figur poruszanych mechaniz­
mem niedostrzegalnym dla oczu maluczkich miały stosowny do treści wymiar
formalny. Zegar katedry w Strasburgu był cudem techniki swoich czasów.

�22

JOLANTA KOWALSKA

Nazywano go „Feniksem wszystkich zegarów w chrześcijaństwie" (Haber
1988, s. 388). Jakże ubogo w zestawieniu z nim, wobec możliwości technicz­
nych, jakie są w naszej dyspozycji, przedstawia się anons wiszący współcześ­
nie w Warszawie, opodal skrzyżowania ulic Chmielnej, Szpitalnej i Zgoda,
a odwołujący się wszak do podobnych treści.
Refleksja, którą zawdzięczam pomysłowi nieznanego redaktora stacji tele­
wizyjnej stanowi jedynie przyczynek do rozważań poświęconych obrzędom
przejścia w rzeczywistości końca X X wieku, na których koncentruję obecnie
uwagę. Jednakże dzięki niej i „podróży w czasie" wywołanej skojarzeniem
łączącym nasze nieuważne oczekiwanie na koniec wieku z wygrywanym przez
Śmierć memento mori, brzmiącym o każdej pełnej godzinie w głosie dzwonu
zegara w Salzburgu, jaśniej uświadomiłam sobie szczególny chrakter podję­
tego zadania badawczego.
W prezentowanym tu wprowadzeniu do dalszych prac interesować mnie
będą kwalifikacje przypisywane w naszym kręgu cywilizacyjnym momentom
przełomu, końcowi jednej i początkowi kolejnej epoki. Rodzaj klimatów
- jednostkowych i globalnych - towarzyszących schyłkowym fazom długich
okresów trwania. Pragnę też rozważyć czy w naszej współczesności jest miejsce
na wypróbowaną przez pokolenia formę obcowania człowieka ze światem,
jaką są obrzędy przejścia oraz czy obserwowane są ich nowe postaci.

II
„Czas i przestrzeń są ramionami, które zamykają w sobie całą rzeczywi­
stość. Nie możemy pojąć żadnej rzeczy realnej inaczej jak tylko w warunkach
czasu i przestrzeni" stwierdza Ernst Cassirer (1977, s. 108). Konstatacja ta
przytaczana po wielokroć w literaturze antropologicznej zyskała już bez mała
status pewnika w instumentariurn badawczym przedstawicieli tej dyscypliny.
Jedynie dla porządku dodam więc, że kategorie te porządkując nasze po­
strzeganie rzeczywistości opatrywane są zarazem kulturowymi kwalifikacjami,
waloryzowane i oceniane. Czas przy tym jest kategorią szczególną, bowiem
obok przypisywanych mu - wśród wielu innych - cech świeckości i świętości,
w szeregu kultur mamy do czynienia z jego deifikacją.
Aron Guriewicz w swej rozmowie z Wiktorem Osiatyńskim poświęconej
zmienności kultur zwrócił uwagę na fakt, iż w końcu lat siedemdziesiątych
i początku osiemdziesiątych czas stał się przedmiotem intensywnych badań
zarówno humanistów jak i przedstawicieli nauk przyrodniczych. „Nigdy
w historii ludzkości problem ten nie był stawiany równie ostro. A we współ­
czesnej cywilizacji coś zmusza nas do tego, by zastanowić się, czym właściwie
jest czas" (Osiatyński 1982, s. 334). Lapidarnie trafnej odpowiedzi czym
jest owo „coś" udzielił A . Zajączkowski we wprowadzeniu do zredagowanej
przezeń pracy Czas w kulturze (1988). Powiada on: „W naszym wieku, wieku
zawrotnego przyspieszenia biegu historii, która zarazem staje się bardziej niż

�OBRZĘDY PRZEJŚCIA W KOŃCU X X W I E K U

23

kiedykolwiek historią wspólną całego globu, a pojęcie czasu oznacza przede
wszystkim efektywne działanie - coraz mocniej odczuwamy potrzebę uchwy­
cenia i zrozumienia różnorodności rytmów życia, myślenia i działania". Przy­
spieszenie, o którym wspomina cytowany badacz jest zjawiskiem stosunkowo
nowym w życiu społeczności ludzkich. Do niedawna toczyło się ono niespiesz­
nie, w znanym rytmie przeplatających się okresów pracy (codzienności) i świę­
towania. Od czasu rewolucji przemysłowej tempo życia w społecznościach
wiejskich, limitowane zmianą pór roku i niezbędnych prac polowych zaczęło
coraz wyraźniej odbiegać od rosnącego stopniowo pulsu egzystencji właściwe­
go mieszkańcom miast. Jednak w obydwu środowiskach podstawę relacji
człowieka z rzeczywistością stanowił tzw. „światopogląd tradycyjny" - in­
tuicyjny, silnie nasycony treściami religijnymi, charakteryzujący się postrzega­
niem rzeczywistości jako żywej struktury powierzonej pieczy, ale zarazem
znajdującej się w mocy sił nadprzyrodzonych. Możność jej niezakłóconego
trwania, jak i wszelkiego istnienia w ogóle, przypisywano interwencji owych
mocy, człowiek zaś zobligowany był do wniesienia tu swego wkładu: życia
w określony sposób, spełniania obowiązków wynikających z miejsca w społe­
czeństwie - płci, wieku i urodzenia (por. Cassirer 1977, s. 269-274; Eliade
1959, 1970; van der Leeuw 1978, s. 188-201). Przede wszystkim jednak: „By
istnieć, by życie trwało po wsze czasy, trzeba było powtarzać wielki czas
początku [...] to jedna z najistotniejszych zasad tradycyjnego światopoglądu,
pozwalająca, czy nawet zmuszająca człowieka do świętowania, dokonywania
obrzędów i rytuałów" (Zadrożyńska 1983, s. 6).
W kategoriach referowanego światopoglądu istnienie człowieka i świata,
pomimo że powierzone mocy sił nadprzyrodzonych, jest kruche, łatwo ulega
destrukcji, wymaga stałej troski, ponieważ jest śmiertelne, skończone. Co
więcej, owe transcendentne moce nie są bynajmniej postrzegane jako z natury
swej bezwzględnie przyjazne i pomocne. Przeciwnie, w przypisywanym im
stosunku do ziemskich stworzeń znaleźć można pełną gamę odcieni miesz­
czących się pomiędzy dobrem i złem (por.: van der Leeuw 1978, s. 55-87;
Riceour 1986, s. 166-198). W tej sytuacji niezmiernie ważnym dla naszych
rozważań elementem tradycyjnego oglądu rzeczywistości stają się kategorie
„życie" i śmierć" oraz pojęcie kryzysu egzystencji, stanu swoistego zawiesze­
nia, niebycia tym ani tamtym, niezdefiniowania. W planie życia ludzkiego
widzianego z perspektywy biologii, dwóm pierwszym z nich odpowiadały
fakty aż nadto oczywiste: narodziny, trwanie życia i przecinająca je śmierć.
Natomiast w sensie kulturowym człowiek rodził się, żył i umierał po wielo­
kroć, bowiem każda ważna zmiana w jego życiu, wspomniany tu wyżej kryzys
egzystencjalny, klasyfikowana była jako śmierć (tego, co dotychczasowe) i po­
nowne narodziny (do tego, co nowe).
Stosunek człowieka do fenomenu kryzysu egzystencji kształtuje tradycyjna
filozofia, której główne kategorie tworzą pary wzajemnie opozycyjne. Pierw­
szą i najważniejszą z nich są przedstawione tu wyżej i dzielące wszelką rzeczy­
wistość na sferę życia lub śmierci. „Czas życia był normalną codziennością

�24

JOLANTA KOWALSKA

człowieka wynikającą ze zwyczajnych norm społecznego współżycia umoż­
liwiających pracę. Czas śmierci ustanawiał reguły niecodzienności, a wtedy
wszystko co ludzkie stawało się zakazane. Był to czas c h a o s u [podkr.
- J.K.], z którego nieodmiennie powinien powstać na nowo porządek zwykło­
ści normalnego istnienia. Ten czas niezwykły - czas śmierci stanowił warunek
konieczny i niezbędny czasu zwykłego, czasu życia" (Zadrożyńska 1983, s. 9).
Zatem kryzys istnienia to chaos pojawiający się u końca czasu, gdy
dotychczasowe zasady przestają obowiązywać a nowe nie są jeszcze znane.
Jakie reakcje jednostek i całych grup ludzkich stymulował on dawniej, a jakie
w czasach nam współczesnych? Najbardziej znanym, jak sądzę, przykładem
wpływu kryzysu - końca czasu na istnienie ludzkie jest casus upadku kultury
Azteków w wyniku konkwisty. Życiem tego ludu rządziła koncepcja pięciu
epok-Słońc, z których każda trwać miała 52 lata. Nie wnikając w subtelności
tej tak odległej od nas w czasie i przestrzeni kultury (zob. Tomicki 1990;
na temat epok-Słońc, s. 124-139) dla naszych tu rozważań istotne znaczenie
ma fakt, że z końcem każdej epoki groziła zagłada Słońca a wraz z nim
ludzi i świata. W czasie pojawienia się u wybrzeży Meksyku Hiszpanów
kończyła się piąta epoka, co wraz z profecjami i całym systemem wierzeń
tego ludu miało niebagatelny wpływ na przebieg zdarzeń i końcowy ich
wynik - upadek i podbój silnego oganizmu państwowego przez nieporównanie
słabszych najeźdźców.
Koncepcja epok świata - kryzysów istnienia i tworzenia go na nowo
- występuje w mitologii Indian obu Ameryk i wielkich cywilizacji Azji. Nie­
obca też była ludom Oceanii i Afryki w powszechnym motywie potopu stano­
wiącego cezurę pomiędzy czasem bezpowrotnie minonym, życiem przepadłym
(z różnych zresztą powodów) a zainicjowanym od nowa. W tejże postaci
znana jest w kręgu kultur Morza Śródziemnego, jak również stanowi element
przekazu biblijnego w judaizmie i chrześcijaństwie. Uprawnione jest domnie­
manie, że kryzys - koniec czasu, w jakiejkolwiek metaforze by nie był wyraża­
ny, stanowi jeden z archetypów rządzących myśleniem człowieka i pojmowany
jest jako czynnik sprawczy transformacji. „Archetyp transformacji - stwierdza
J. Tokarska - to główny animator zmiany wewnętrznej, rozwoju, który doko­
nuje się w człowieku. Jest to proces zamierania życia starego i narodzin
nowego, rytmizowany momentami inicjacji w wyższe stany bytu. Specyfikę
jego dobrze ilustruje paradoks króla Edypa, który oślepł, by przejrzeć, uzy­
skać wtajemniczenie w wiedzę spraw ukrytych. Proces ten nigdy się nie koń­
czy" (Tokarska brw., s. 1).
Koniec epoki, czasu, mego życia - niezmiennie napełnia ludzkie serca
lękiem a umysły pragnieniem odkrycia tego, co stabilne, pewne. Amplituda
postaw jest tu najszersza z możliwych - od zaprzeczania, negowania nieunik­
nionego (por. uwagi van der Leeuwa nt. stosunku do śmierci wyrażanego
w nadawanych jej nazwach; 1978, s. 188-201) po ciekawość i wręcz fascynację
skończonością życia. Wspomnijmy prawdziwą epidemię samobójstw w końcu
minionego stulecia i rytm, klimat emocjonalny tamtych czasów tak sugestywnie

�25

OBRZĘDY PRZEJŚCIA W KOŃCU X X W I E K U

utrwalony w twórczości literackiej i plastycznej. Fin de siecle, koniec X I X wieku
przyniósł gwałtowne odchodzenie w przeszłość dotychczasowych form życia
społecznego, zmiany obyczajowości, dla jednych pożądane, dla innych gorszące,
ferment intelektualny, wreszcie prawdziwą rewolucję w sztukach plastycznych
i w muzyce. Kiedy świętowano początek wieku X X mówiono o nim jako
o wieku rozumu. Późniejsze wydarzenia okrutnie zweryfikowały te nadzieje.
Z jakimi oczekiwaniami - posłużę się tu jednym z ulubionych zwrotów żurnali­
stów - stajemy u progu X X I wieku? Czy różnimy się w nich zasadniczo od
naszych przodków sprzed stu, dwustu i więcej lat? Jaki jest nasz świat?
Świat jest „jak zawsze przed każdym końcem świata" . Uruchomiony
został mechanizm samospełniającej się przepowiedni - oczekujemy chaosu
zatem widzimy go. Czy jednak tylko ten czynnik decyduje o powszechnym
przekonaniu, iż obraz przed naszymi oczami jest niejasny i komplikuje się
coraz bardziej, że stoimy u progu doniosłych zmian, zmian koniecznych jeśli
nadal mamy pozostać rozumiejącym podmiotem zdarzeń? Niewątpliwie nie.
Postęp techniczny, a zwłaszcza rewolucja informatyczna w zasadniczy sposób
zmieniły jakość życia - ułatwiły je a zarazem skomplikowały. Ilość i różnorod­
ność informacji docierających do ludzi za pośrednictwem dostępnych mediów
jest ogromna i praktycznie rzecz biorąc niezmiernie trudna do opanowania.
Szokujące jest też tempo ich przekazu. Nie opuszczając własnego mieszkania
możemy — w zależności od wyboru kanału telewizora — obserwować dziejące
się równocześnie zdarzenia w różnych punktach globu. Możemy żeglować
po cyberprzestrzeni internetu penetrując np. sale wystawowe Galerii Ufizzi
lub zawierając znajomość z ludźmi, których w innych warunkach zapewne nie
mielibyśmy możliwości poznać. Urządzenia techniczne zapewniają nam jedyną
w swoim rodzaju możliwość „pokonania" czasu i przestrzeni, a przynajmniej
niektórzy z nas żywią to nazbyt optymistyczne przekonanie.
Często wykorzytywane jest porównanie współczesnego społeczeństwa do
ucznia czarnoksiężnika. Skąd podobna supozycja? Zauważmy, że formacja
mentalna wielu, jeśli nie większości, z nas jest nadal bardzo bliska ukształtowa­
nej w ramach społeczności tradycyjnej. Nasuwa się obawa, że napięcia pomię­
dzy uwewnętrznionym systemem wartości a sposobami działania wynikającymi
z możliwości stwarzanych przez nowe technologie, mogą przyczynić się do
nieco schizofrenicznych reakcji ludzi uwikłanych w tę pułapkę nadmiaru.
Doskonałym przykładem są tu stosunki pracy w Japonii. Elementy dawnej
obyczajowości - bezwzględna lojalność i posłuszeństwo wobec zwierzchnika
właściwe shierarchizowanej społeczności feudalnej - przeniesione do relacji
łączących właściciela i pracownika wielkich zakładów przemysłowych stały się
przyczyną powstania nowej jednostki chorobowej kończącej się niekiedy śmier­
cią z przepracowania drugiego z nich. Przestrzegałabym zarazem przed margi­
nalizowaniem tego problemu i widzenia w nim elementu „kolorytu lokalnego".
1

1

Wykorzystuję tu stwierdzenie p. Anny Więckowskiej. Za zgodę na jego wykorzystanie
dziękuję doc. dr hab. A. Woźniakowi.

�26

JOLANTA KOWALSKA

Czym bowiem wobec tego tłumaczyć np. „wypalanie się" amerykańskich yuppies
- ambitnych pracoholików nastawionych na karierę i sukces, wychowanych
w społeczeństwie promującym indywidualizm, niezmiennie z powagą traktującym
mit self-made man'a? W ich przypadku można mówić wprawdzie o purytańskim
etosie pracy, ale czy będzie to argument wystarczający?
Przytoczone przykłady dysharmonii tyczyły mieszkańców tzw. krajów wysoko
rozwiniętych. Zastanówmy się teraz przez moment nad szczególną sytuacją
społeczeństw krajów byłego obozu socjalistycznego. W moim przekonaniu
możemy mówić o dwóch najważniejszych cezurach w ich XX-wiecznej historii.
Z chwilą zakończenia I I wojny światowej i ustalenia nowych stref wpływów kraje
Europy Środkowej i Wschodniej znalazły się w orbicie oddziaływań Związku
Radzieckiego z wszelkimi tego faktu konsekwencjami. W zaprzątającej naszą
uwagę materii najważniejsze znaczenie miała niedoskonała wprawdzie, ale
znaczna izolacja od wpływów drugiej strefy. Zaznaczyła się ona przede wszystkim
w blokadzie przepływu informacji. Cezura druga to oczywiście rok 1989,
określany mianem , jesieni narodów", rok zmiany ustroju a zarazem otwarcia się
na świat i ogromnej fali wiadomości, nowych bodźców, propozycji. Jak można
było przewidywać „wyposzczeni tubylcy" zasiadłszy do zastawionego obficie stołu
nie od razu umieli dokonywać wyboru. Oddali się - rzecz można - żywiołowej,
nieskrępowanej, co też oznacza: nie zawsze rozsądnej, konsumpcji dóbr, wśród
których znalazły się nowe wzory życia, a nade wszystko wolność często niestety
mylona z samowolą. Z czasem uczą się dokonywania wyborów, są coraz bardziej
wymagający i krytyczni, niemniej jednak „powódź" nowego nie zawsze w najlep­
szym gatunku, zostawiła ślady, a w pewnych obszarach naszego życia wciąż
jeszcze docierają do nas jej kolejne fale.
W ostatnim filmie dokumentalnym Wojciecha Fidyka Kiniarze z Kalkuty
widz jest świadkiem zdarzenia szczególnego. Ekipa polskich dokumentalistów
towarzyszyła trójce właścicieli kina objazdowego krążącego po najbardziej
zapadłych kątach Indii. Marzeniem jednego z owych „kiniarzy" było dotarcie
do wioski, której mieszkańcy nigdy dotychczas nie widzieli filmu. On sam nie
zdołał zrealizować tego marzenia, natomiast jego wspólnicy do wsi takiej
trafili. W ich zachowaniu i stosunku do gospodarzy wyraźnie dało o sobie
znać poczucie wyższości i poczucie misji. Jednakże mieszkańcy Wioski Węży
niezbyt wdzięcznym sercem przyjęli nowinkę z dalekiego świata. Podczas
seansu, początkowo wypełniony szczelnie plac opustoszał a następnego dnia
„kiniarze" usłyszeli uprzejme: „dziękujemy, że przyjechaliście, by pokazać
nam film ale nie wracajcie tu więcej. To, co zobaczyliśmy sprawiło, że bolały
nas głowy, nie mogliśmy myśleć".
Przytoczona anegdota prezentuje postawę elitarną nie egalitarną, postawę
świadomego odrzucenia szumu informacyjnego, który coraz szczelniej wypeł­
nia życie uczestników cywilizacji technicznej. Nie wartościuję naszkicownych
tu postaw jedynie odnotowuję je. Poza wieloma innymi ich wariantami istnieje
jeszcze jedna, ważna dla nas możliwość - zwrotu (nie powrotu, choć i ten
miewa miejsce) ku wartościom światopoglądu tradycyjnego.

�OBRZĘDY PRZEJŚCIA W KOŃCU XX WIEKU

27

III
Od chwili wydania w roku 1909 Les rites de passage A . van Gennepa
upłynęło dziewięćdziesiąt lat. W tym czasie stworzona przez francuskiego
badacza koncepcja zyskała status szacownej klasyki a nawet „pokryła się
patyną" na tyle, by deklarowana współcześnie chęć badania obrzędów przejś­
cia budziła pewne zdziwienie. Gdzie ich bowiem szukać? Przychodzimy na
świat i odchodzimy zeń w szpitalu, gdzie dwa te najdonioślejsze dla naszej
egzystencji akty są technicyzowane i - w sensie społecznym - marginalizo­
wane, a śmierć wręcz wstydliwie ukrywana. Przekraczanie progu dojrzałości
rozmyło się, cezura jest nieostra, zaś wobec modnego kultu młodości fakt
bycia człowiekiem dorosłym nie jest niczym, co warto byłoby demonstrować.
Przeciwnie, jak ktoś powiedział o Hollywood: „Wszyscy są młodzi, tylko
coraz trudniej wejść pod górę". Prestiż społeczny, w tradycyjnych społecz­
nościach najściślej związany z wiekiem, wiedzą i doświadczeniem, ma obecnie
inne wyznaczniki.
O obrzędach przejścia, nie nazywając ich w ten sposób, pisano na wiele lat
przed van Gennepem. Doskonałym przykładem jest tu chciażby praca
F. Boasa poświęcona organizacji społecznej i tajnym stowarzyszeniom Kwakiutlów (1897). Jednakże to van Gennep pierwszy stwierdził, iż „życie jedno­
stki w społeczeństwie jest serią przejść z jednej grupy wiekowej do kolejnej,
z jednego stanowiska na drugie. Gdziekolwiek istnieje subtelna różnica pomię­
dzy poszczególnymi grupami wiekowymi i zawodowymi, przejściu z jednej
z nich do drugiej towarzyszą specjalne działania" (van Gennep 1977, s. 2).
Szczególnym rodzajem obrzędów przejścia jest inicjacja.
Nader ostrożną opinię co do możliwości prowadzenia prac poświęconych
rejestrowanym obecnie obrzędom przejścia sformułował M . Buchowski. Postuluje
on daleko idącą rozwagę na etapie klasyfikowania badanych zjawisk. „Wydaje
się, że obrzędy przejścia nie powinny być rozumiane zbyt szeroko, a więc jako
wszelkie obrzędy, w których prawie zawsze doszukać się można zmiany statusu,
lecz jako te, których podstawowym celem jest zmiana statusu społecznego"
(1987a, s. 260). Wyraża także przekonanie, że w świetle przyjętego przezeń
rozumienia terminu „inicjacja" - jako obrzędu wprowadzenia i włączenia
jednostki lub grupy osób do określonej grupy wiekowej lub charakteryzującej się
elitaryzmem, a także obrzędu nadania stanowiska lub pozycji społecznej - niemo­
żliwe jest włączenie do tej kategorii „uroczystości właściwych współczesnym
przejawom życia społecznego, bowiem analogie formalne nie mogą stanowić
w tym przypadku decydującego kryterium" (Buchowski 1987b, s. 161).
Przytoczone uwagi, zwłaszcza dotyczące zakresu terminu „inicjacja" suge­
rują twierdzącą odpowiedź na pytanie czy obrzędy przejścia należą do prze­
szłości. O ile jednak w pełni podziałam troskę ich Autora o klarowny ogląd
badanych zjawisk, o tyle nie do końca zgadzam się z wyznaczonymi przezeń
granicami. W wydanej ponad dwadzieścia lat temu pracy trójki polskich
etnologów - T . M . Ciołka, J. Olędzkiego i A . Zadrożyńskiej - poświęconej

�28

JOLANTA KOWALSKA

świętowaniu w Polsce znalazły się także rozważania dotyczące współczesnych
form inicjacji występujących w naszej kulturze. Czytamy: „Teraz, tak samo
jak niegdyś, człowiek z racji swej egzystencji biologicznej i społecznej podlega
szeregowi rytuałów uświadamiających jemu i odpowiedniej grupie społecznej,
kim jest, co powinien, co może, a czego mu nie wolno czynić od tej pory
i jaki jest nadrzędny układ odniesienia obowiązujących go od tej chwili norm.
Mamy więc dziś do czynienia z uroczystościami inicjacyjnymi związanymi
z przyjściem człowieka na świat [...], zawieraniem związku małżeńskiego [...],
szczególną reinicjacją do stanu wolnego [...], jaką stanowi rozwód, oraz z uro­
czystościami rozstania się z życiem [...]. Jednocześnie też niezwykle ważne są
współczesne inicjacje wynikające z toczącego się życia człowieka i zdobywania
przez niego przeróżnych umiejętności. Inicjacją jest więc «pasowanie na
ucznia», a także coroczne wręczanie świadectw szkolnych, matura [...], imma­
trykulacja [...] czy uroczyste wręczenie dyplomu uprawniające do wykonywa­
nia określonego zawodu. Inicjacją jest również uroczyste wręczenie pierwszego
dowodu osobistego [...], przysięga składana przez żołnierzy [...], akademicka
uroczystość promowania doktorów" (1976, s. 212-213).
Różnica w sposobie widzenia badanych zjawisk przez cytowanych badaczy
jest oczywista. Na obecnym etapie mych własnych prac nie chciałabym roz­
strzygać czyje stanowisko uważam za słuszne. Spodziewam się, że dalsze bada­
nia dostarczą mi argumentów umożliwiających podjęcie decyzji. Nie wydaje
mi się przy tym słuszne wypowiadanie się w sposób kategoryczny, dopóki nie
rozpoznam - choćby w najogólniejszych zarysach - możliwego spectrum naj­
nowszych form obrzędów przejścia. Czy zaliczyć do nich np. takie rytuały
pop-kultury jak talk-show czy teleturnieje? Jak sklasyfikować „falę", jak trau­
matyczne doświadczenie pobytu w szpitalu a jak - charakterystyczny dla
społeczeństwa postmodernistycznego - renesans parapsychologii?
Współczesne badania obrzędów prowadzone w obrębie kilku dyscyplin,
zwłaszcza ich nurt wykrystalizowany na przełomie lat osiemdziesiątych i dzie­
więćdziesiątych a kontynuowany obecnie - zatem przypadający na okres póź­
niejszy niż ten, w którym sformułowane zostały przytoczone opinie - sugerują
niezwykle ciekawe możliwości poznawcze obejmujące także obrzędy przejścia .
2

3

IV
W literaturze poświęconej interesującej nas kategorii działań do najbardziej
cenionych należą prace V.W. Turnera, który stał się niekwestionowanym
autorytetem w tej dziedzinie. Jego pierwszy artykuł, na temat fazy liminalnej,
2

Na zagadnienie to zwróci! moją uwagę pan Tomasz Rakowski. Przygotowuje on pracę
magisterską z zakresu body language, na przykładzie zachowań osób hospitalizowanych.
Obszerne omówienie stanu badań, obejmujące także okres przed rokiem 1990, zob.: Kowal­
ska 1995, s. 26-36.
3

�OBRZĘDY PRZEJŚCIA W KOŃCU XX WIEKU

29

ukazał się w roku 1964 w tomie materiałów z sympozjum poświęconego
nowym podejściom w badaniach religii, wydanym pod redakcją J. Heim,
a w osiem lat później wszedł do zbioru najbardziej znaczących publikacji
religioznawczych, wydanego przez W.A. Lessę i E.Z. Vogta (1972). W latach
następnych ukazały się kolejne jego prace (Turner 1969, 1979, 1986) wraz
z najgłośniejszą - The Forest of Symbols. Aspects of Ndembu Ritual (1967).
Z grona innych badaczy, którzy wnieśli znaczący wkład w dziedzinie in­
teresujących nas badań należy wymienić przynajmniej tych najważniejszych.
Najwcześniej, bo w roku 1957 ukazało się dzieło Mircea Eliadego poświę­
cone mistycznym narodzinom inicjowanego. Z kolei M . Gluckman zredago­
wał tom Essays on the Ritual of Social Reltations (1962) publikując w nim
artykuł poświęcony obrzędom przejścia, a w roku 1965 ukazała się praca
F.W. Younga Initiation Ceremonies: A Cross-cultural Study of Status and
Dramatization. J. La Fontaine zawdzięczamy dzieło Initiation. Ritual Drama
and Secret Knowledge across the World (1985) poprzedzone o ponad dekadę
udziałem tegoż badacza w zbiorowym przedsięwzięciu The Interpretation of
Ritual (1972). W drugiej połowie lat siedemdziesiątych. Pojawiły się prace
podsumowujące dotychczasowe badania. M . Vizedom przedstawiła wówczas
interesujące studium poświęcone miejscu obrzędów przejścia w badaniach
antropologicznych (1976), zaś wartościowa propozycja metodologiczna stano­
wiła przedmiot dysertacji doktorskiej J.A.M. Snoecka (1987). Sygnałem swo­
istej „dekadencji" kierunku jest praca M . Green The Path through the Labyrynth. The Quest for Initiation into the Western Mystery Tradition (1988)
skoncentrowana na okultystycznych wątkach obrzędów przejścia. Poczynając
od lat dziewięćdziesiątych widzimy powrót do analiz obrzędów zarejestrowa­
nych w społecznościach plemiennych. Należą do nich m.in. praca J. Towlesa
poświęcona inicjacjom ludu M b u z Zairu (1993) i zbiorowe dzieło pod redak­
cją N.C. Lutkehaus i P.B. Roscoe na temat kobiecych inicjacji z terenu Melanezji (1995). Pojawiają się też nowe próby ujęcia całości problematyki jak np.
Rites de passage J. Holm i J. Bowkera (1994).
Jeśli idzie o polskie badania obrzędów interesującej nas kategorii najważ­
niejsze wydają mi się trzy prace. W kilkanaście lat po ukazaniu się dzieła van
Gennepa, S. Poniatowski opublikował studium Przyczynek do badania izolacji
obrzędowej (1921). W roku 1954 z kolei, R. Stopa przedstawił artykuł Inicjacja
u krajowców Afryki Południowo-Zachodniej jak prototyp instytucji kształcącej
i wychowawczej. A wreszcie w roku 1966, więc równolegle z pracami Turnera,
Younga i Gluckmana, ukazał się artykuł M . Wieruszewskiej Obrzędy recepcycjne wieku dojrzałego w bełchatowskim. Do cymeliów zaś należy zaliczyć
rozprawkę T. Sinko Misteria eleuzyjskie i egzaminy dojrzałości (1934).
Szczególny wpływ na rozkwit zainteresowań badaniami różnych form
obrzędów, zachowań zrytualizowanych i symboliki ruchu miała inicjatywa
sirJ. Huxleya. W czerwcu 1965 roku zorganizował on w Towarzystwie
Królewskim w Londynie dyskusję na temat rytualizacji zachowań ludzi
i zwierząt. W dyskusji tej wzięli udział najbardziej prominentni badacze

�30

JOLANTA KOWALSKA

z grona zoologów i antropologów zajmujących się zagadnieniami wspom­
nianymi i pokrewnymi. Byli wśród nich - oprócz organizatora
K, Lorenz,
R.A. Hinde, D . Morris, N . McCullen i I . Eibl-Eibsfeld, a ze strony antro­
pologów kultury E. Leach, M . Fortes i V.Turner - by wymienić najbardziej
znanych. Wyniki dyskusji opublikowane zostały w Philosophical Transcations
of the Royal Society in London (1966).
Jak w przypadku większości znaczących inicjatyw interdyscyplinarnych,
tak i tym razem ujawnione zostały nowe możliwości badawcze. Przede
wszystkim zmianie uległo podejście do badań obrzędów poszerzone o aspekt
symboliczny i biologiczny. Bez Dyskusji nie powstałyby zapewne takie prace
jak Symbolism in a Ritual Context: Aspects of Symbolic Action N . M u n n
(1973), Day of Shining Red: An Essay on Understanding Ritual G.Lewisa
(1980), doskonałe analizy rytuału M.Blocha (1980, 1992) czy niezmiernie
ważne opracowanie zbiorowe The Spectrum of Rutual. A Biogenetic Structural
Analysis wydane pod opieką merytoryczną m.in. E. d'Aquili, Ch. Laughlina
i J. McManus (1979). Znalazło się w nim miejsce dla takich zagadnień
jak: rytuał i etnologia porozumiewania się, neurobiologiczne podstawy mitów
i rytuałów, w tym zwłaszcza rytuałów prowadzących do transu, rytuał a spo­
łeczna percepcja, rytuał a stres itp.
Bez Dyskusji nie otrzymalibyśmy też najpewniej znaczących prac zbioro­
wych powstałych w ostatnich latach. Do najważniejszych wśród nich zaliczam
Shooting the Sun. Ritual as meaning in West Sepik wydaną pod redakcją
В. Juillerat (1992), Understanding rituals zredagowaną przez D . de Coppeta
(1992), Celebrations of Identity. Multiple Voices in American Ritual Perfor­
mance przygotowaną pod merytoryczną opieką P. Frese (1993). Niemniej waż­
ne wydają mi się prace C. Humprey i J. Laidlaw The archetypal Action of
Ritual. A Theory of Ritual Illustrated by the Jain Rite Worship (1994) oraz
J. Rose-Evans Passages of the Soul. Ritual Today (1994). Ostatnia wśród
wymienionych jest pozycją zasługującą na szczególną uwagę. Sam jej autor
zresztą jest postacią nietuzinkową - dyrektor teatru o opinii nowatora, wy­
kładowca w Juliard School of Music w Nowym Jorku i Royal Academy of
Dramatic A r t w Londynie a także kaznodzieja (sic!) w Westminster Abbey.
W Passages of the Soul wychodzi w swych rozważaniach od analizy funk­
cjonowania w rytuale archetypicznych form ruchu takich jak podróż, piel­
grzymka, okrążanie góry itp. Odwołuje się do kulturowych korzeni ich zna­
czeń i mówi o zastosowaniu w życiu współczesnym. Wykorzystuje przy tym
m.in. własne doświadczenia wyniesione z prowadzenia warsztatów ruchowych.
Dyskusja zainicjowana przez sir Huxleya miała niewątpliwy wpływ na
rozwój badań w dziedzinach komunikowania się niewerbalnego i antropologii
ciała, docenianych przez każdego odpowiedzialnego badacza wszelkich form
obrzędów. Wśród powstałych w ostatniej dekadzie prac poświęconych komu­
nikowaniu niewerbalnemu na uwagę zasługują dwie pozycje - Experiments in
Social Interaction, zbiorowe przedsięwzięcie wydane przez M.Argyle (1994)
i Human Action Signs in Cultural Context. The Visible and Invisible in Move-

�OBRZĘDY PRZEJŚCIA W KOŃCU XX W I E K U

31

ment and Dance pod redakcja B. Fanell (1995). Z kolei, wśród publikacji
z dziedziny antropologii ciała należy wymienić The Body of Myth. Mythology,
Shamanistic Trance and the Secret Geography of the Body autorstwa
N.J. Sansonese (1994) oraz pracę zbiorową zredagowana przez F. Mascia-Lees
i P. Shape, Taboo, Torture Mutilation and Adornment. The Dematuralization
of the Body in the Culture and Text (1992). Pragnę też wspomnieć o ciekawej
propozycji polskiego autora, Z. Baumana, Ciało i przemoc w obliczu ponowoczesności (1995).
Jeden jeszcze nurt badań nie może tu zostać pominięty. Myślę o pracach
poświęconych subkulturom, zwłaszcza subkulturom młodzieżowym. Do waż­
niejszych ujęć tego zagadnienia zaliczana jest praca zbiorowa zredagowana
przez E. Fuchs (1976). W kilka lat później T. Polhemus i L. Proctor zajęli się
stylem pop (1984) a M . Brake dokonał opracowania kultur i subkultur mło­
dzieżowych w Ameryce, Wielkiej Brytanii i Kanadzie (1985). W Polsce, z przy­
czyn oczywistych, zagadnienia te długo nie były badane. Bibliografię opraco­
wań poświęconych subkulturom młodzieżowym, obejmującą lata 1980-1994
zestawiła A.Śliwińska. Sklasyfikowaniem jego form zajął się M . Pęczak
(1992), genezą T. Sołtysiak, a analizą światopoglądu młodzieży A. Gurycka
(1994), M.Jędrzejewski (1993) i grono badaczy skupionych wokół M.John-Borys (1994). Podkultury młodzieżowe w środowisku szkolnym i poza nim
stały się przedmiotem zbiorowego opracowania pod redakcją S. Kawuli
i H . Máchela (1995).
Pracą pozornie odległą tematycznie od wspomnianych tu wyżej są Trans­
gresje, czterotomowe wydawnictwo powstałe w wyniku konwersatorium pro­
wadzonego przez M . Janion na Uniwersytecie Gdańskim, na przełomie lat
siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Przedmiotem konwersatorium było
„przekraczanie siebie, norm, konwencji, ról, przyjętych wyobrażeń - pokony­
wanie tego, co gotowe" (Janion 1981, z tekstu na skrzydełku). Zgromadzone
materiały - opracowania, analizy i oryginalne teksty tworzące rodzaj prze­
wrotnych „wypisów z literatury", w swej głębokiej warstwie są różnymi wa­
riantami odpowiedzi na pytanie o środki i mechanizmy, którymi człowiek
posługuje się w konfrontacji ze światem.
Transgresje, przejścia.... Być może skojarzenie z obrzędami przejścia wyda
się w pierwszej chwili nieco lierackie. Czy jednak rzeczywiście? Na to i szereg
innych pytań chciałabym znaleźć odpowiedź. Bezpośrednią wskazówką odnoś­
nie perspektyw badania obrzędów przejścia we współczesności jest pozyskana
przeze mnie w roku ubiegłym informacja o pracach prowadzonych przez
francuską uczoną dr Michelle Fellous, przygotowującą książkę na temat kre­
acji rytów w zachodnim społeczeństwie posmodernistycznym*.

4

PAN.

Za przekazanie ich dziękuję p. dr Marii Gołębiewskiej z Zespołu Filozofii Kultury IFiS

�32

JOLANTA KOWALSKA
LITERATURA

d ' A q u i l i E . G . , L a u g h l i n Ch.D., M c M a n u s J. (and others)
1979
77ie Spectrum of Ritual. A Biogenetic Structural Analysis, New York.
A r g y l e M. (red.)
1994
Experiments in Social Interaction, Aldershot.
B a u m a n Z.
Ciało i przemoc w obliczu ponowoczesności, Warszawa.
B e n t h a l l J., P o l h e m u s T. (red.)
1975
The Body as a Medium of Expression. Essays Based on a Course of Lectures Given
at the Institute of Contemporary Arts, London.
B l o c h M.
1980
Ritual Symbolism and Nonrepresentation of Society, [w:] M. Le Cron-Foster,
S.H. Brandes, Symbol as Sense, New York-London-Toronto, s. 93-102.
1992
Prey into Hunter. The Politics of Religious Experience, Cambridge-New York-Port
Chester-Melbourne-Sydney.
Boas F.
1897
The Social Organisation and the Secret Societies of Kwakiutl Indians, Annual
Reports of the Smithsonian Institution for the Year Ending June 30.1895,
Washington.
B r a k e M.
1985
Comparative Youth Culture. The Sociology of Youth Cultures and Youth Subcultures
in America, Britain and Canada, London.
B u c h o w s k i M.
1987a
Inicjacja, [w:] Z. Staszczak (red.), Słownik etnologiczny. Terminy ogólne, Warszawa-Poznań, s. 160-161.
1987b
Obrzędy przejścia, [w:] Z. Staszczak (red.), Słownik etnologiczny. Terminy ogólne,
s. 259-260, Warszawa-Poznań.
1992
Logika sprawczej mocy obrzędów, [w:] B. Tuchańska (red.), Między sensem i genami,
Warszawa, s. 105-126.
C a i l l o i s R.
1976
Żywioł i ład, Warszawa.
C a r p e n t i e r A.
1977
Koncert barokowy, Warszawa.
Cassirer E.
1977
Esej o człowieku. Wstęp do filozofii kultury, Warszawa.
C i o ł e k M., O l ę d z k i J., Z a d r o ż y ń s k a A.
1976
Wyrzeczysko. Rzecz o świętowaniu w Polsce, Warszawa.
C o p p e t D. de (red.)
1992
Understanding Rituals, London-New York.
E l i a d e M.
1997
Inicjacja, obrzędy, stowarzyszenia tajemne: narodziny mistyczne, Kraków (I wyd.
1956).
F a r n e l l B. (red.)
1995
Human Action Signs in Cultural Context. Visible and Invisible in Movement and
Dance, London.
F e l l o u s M.
1998
Narodziny i życie rytów, tezy wykładu wygłoszonego w październiku 1998 г.,
w Warszawie, maszynopis w posiadaniu autorki.
F r e s e P. R. (red.)
1993
Celebrations of Identity: Multiple Voices in American Ritual Performance, Westport-London.

�OBRZĘDY PRZEJŚCIA W KOŃCU X X WIEKU

33

F u c h s E . (red.)
1976
Youth in a Changing World. Cross-cultural Perspectives and Adolescence, World
Anthropology, The Hague.
G e n n e p A. v a n
1909
Les rites de passage, Paris.
Gluckman M.
1962
Les rites de passage, [w:] M. Gluckman (red.), Essays on the Ritual of Social Rela­
tions, Manchester.
G r e e n M.
1988
The Path through the Labyrynth. The Quest for Initiation into the Western Mystery
Tradition, Shaftsbury.
G u r y c k a A.
1994
Reprezentacja świata w umysłach młodzieży. Geneza, Warszawa-Olsztyn.
Haber F . C.
1988
Darwinowska rewolucja w pojęciu czasu, [w:] A. Zajączkowski (red.), Czas w kul­
turze, Warszawa, s. 375-402.
H a y d u G . G . (red.)
1979
Experience Forms. Their Cultural and Individual Place and Function, World Anthro­
pology, The Hague-Paris-New York.
Herdt G. H.
1982
Rituals and Manhood. Male Initiation in Papua New Guinea, Berkeley-London.
H o l m J . , B o w k e r J.
1994
Rites of the Passage, London.
H u m p r e y C , L a i d l a w J.
1994
The Archetypal actions of Ritual. A Theory of Ritual Illustrated by Jain Rile of
Worship, Oxford Studies in Social and Cultural Anthropology, Oxford.
H u x l e y J.S. (red.)
1966
A Discussion of Ritualization of Behavior in Animal and Men, Philosophical Transcations
of the Royal Society in London, series B, no 772, vol. 251, London, s. 247-524.
J a n i o n M., M a j c h r o w s k i Z. (red.)
1982
Odmieńcy, [w:] Transgresje, t. 2, Gdańsk, s..
J a n i o n M., R o s i e k S. (red.)
1984
Osoby, [w:] Transgresje, t. 3, Gdańsk, s..
1986
Maski, [w:] Transgresje, t. 4, cz. 1-2, Gdańsk, s..
J ę d r z e j e w s k i M.
1993
My, śmiecie (git ludzie, sataniści, krysznaici), Warszawa.
J o h n - B o r y s M . (red.)
1994
Dorastający w relacjach ze światem, Katowice.
J u i l l e r a t B. (red.)
1992
Shooting the Sun. Ritual as Meaning in West Sepik, Washington.
K a w u l a S., M a c h e ] H . (red.)
1995
Podkultury młodzieżowe w środowisku szkolnym i pozaszkolnym, Warszawa.
K o w a l s k a J.
1995
Koło bogów. Ruch i taniec w mitach i obrzędach, [w:] A. Wożniak (red.), Biblioteka
Etnografii Polskiej, t. 50, Warszawa.
K r a s n o d ę b s k i Z.
1986
Rozumienie ludzkiego zachowania. Rozważania o filozoficznych podstawach nauk
humanistycznych i społecznych, Warszawa.
L a F o n t a i n e J.
1985
Initiation. Ritual Drama and Secret Knowledge across the World, Harmondsworth.
L a F o n t á n e J. (red.)
1972
The Interpretation of Ritual, London.

�34

JOLANTA KOWALSKA

L e e u w G . , van dei
1978
Femomenologia religii, Warszawa.
L e G o f f J.
1988
Od czasu średniowiecznego do czasu nowożytnego, [w:] A. Zajączkowski, Czas w kul­
turze, Warszawa, s..
L e w i s G.
1980
Day of Shining Red: An Essay on Understanding Ritual, Cambridge.
L u l k e h a u s N. C , R o s c o e P.B. (red.)
1995
Gender Rituals. Female Initiation in Melanesia, New York-London.
M a s c i a - L e e s F . E . , S h a p e P. (red.)
1992
Tatoo, Torture, Mutilation and Adornment. The Denaturalization of the Body in the
Culture and Text, Albany.
M a y l e d J.
1986
Initiation Rites, Hove.
M u n n N.D.
1973
Symbolism in a Ritual Context. Aspects of Symbole Action, [w:] J.J. Honigmann,
Handbook of Social and Cultural Anthropology, Chicago, s. 579-612.
O s i a t y ń s k i W.
1980
Zrozumieć świat. Rozmowy z uczonymi amerykańskimi, Warszawa.
1982
Zrozumieć świat. Rozmowy z uczonymi radzieckimi, Warszawa.
P ę c z a k M.
1992
Mały słownik subkultur młodzieżowych, Warszawa.
P o l h e m u s Т., P r o c t o r L .
1984
Pop Styles, London.
P o n i a t o w s k i S.
1921
Przyczynek do badania izolacji obrzędowej, Archiwum Nauk Antropologicznych,
t. 1, nr 7, Lwów.
R i c o e u r P.
1986
Symbolika zła, Warszawa.
R o o s e - E v a n s J.
1994
Passages of the Soul. Ritual Today, Shaftsbury.
S a n s o n e s e J. N.
1994
The Body of Myth. Mythology, Shamanistic Trance and the Sacred Geography of the
Body, Rochester.
S i n k o T.
1934
Misteria eleuzyjskie i egzaminy dojrzałości, „Przegląd Powszechny", t. 51 (201),
s. 221-240.
S n o e c k J. A. M.
1987
Initiations: A Methodological Approach. The Aplication of Classification and Defini­
tion Theory in the Study of Rituals, Leiden.
S o ł t y s i a k Т.
1995
Uwarunkowania środowiskowe i determinanty subiektywne uczestnictwa nieletnich
w podkulturach, Bydgoszcz.
S t o p a R.
1954
Inicjacja u krajowców Afryki Południowo-Zachodniej jako prototyp instytucji kształ­
cącej i wychowawczej, „Przegląd Orientalistyczny", t. 18, s. 10-18.
Ś l i w i ń s k a A.
1994
Subkultury młodzieżowe. Wybór literatury z lat 1980-1994, Opole.
T o k a r s k a J.
brw.
Analiza obrzędów inicjacji, maszynopis w posiadaniu autorki.
T o m i c k i R.
1990
Ludzie i bogowie. Indianie meksykańscy wobec Hiszpanów we wczesnej fazie konkwisty, [w:] M. Frankowska (red.), Biblioteka Etnografii Polskiej, t. 43, Warszawa.

�OBRZĘDY PRZEJŚCIA W KOŃCU XX WIEKU

35

T o w l e s J . A.
1993
Nkumbi Initiation. Ritual and Structure among the Mbu of Zaire, Annates Musée
Royal de l'Afrique Centrale, Series humaines, vol. 137.
T u r n e r "V. W.
1964
Betwixt and Between: The Liminal Period in Rites de Passage, [w:] J. Helm (red.)
Symposium on New Approaches to the Study of Religion, Seattle.
1967
The Forest of Symbols. Aspects of Ndembu Ritual, New York.
1969
The Ritual Process. Structure and Anti-structure, Chicago.
1979
Process, Performance and Pilgrimage. A Study in Comparative Symbology, Ranchi
Anthropology Series, vol. 1, New Delhi.
1986
The Anthropology of Performace, New York.
Vizedom M.
1976
Rites and Relationship. Rites of Passage and Contemporary Anthropology, Sage
Research Papers in the Social Science. Cross-Cultural Series, vol. 4, no 90-127.
Wieruszewska M.
1966
Obrzędy recepcyjne wieku dojrzałego w belchatowskim, Łódzkie Studia Etnograficz­
ne, t. 8, s. 23-80.
Y o u n g F . W.
1965
Initiation Ceremonies. A Cross-cultural Study of Status Dramatization, New York.
Z a d r o ż y ń s k a A.
1988
Powtarzać czas początku, cz. II: O pobkiej tradycji obrzędów ludzkiego życia, Warszawa.

JOLANTA K O W A L S K A

T H E CONCEPT OF T H E R I T E O F PASSAGE A N D T H E C U L T U R A L R E A L I T Y
O F T H E E N D O F T H E 20th C E N T U R Y . A N I N T R O D U C T I O N
Summary
Ninety years have passed since A. van Gennep first published his "Rites de passage" in 1909.
The concept now belongs to the "much respected classical heritage of social sciences", some even
say "covered with patina". Contemporary attempts at studying rites of passage of our times may
seem odd. Where should we look for them?
The two most important "passages" of our life - birth and death - take place in hospitals
where they are the objects of technicalization and social marginalization, death tends to be
concealed. Passage to maturity is obliterated with no clear bordedrline. Young age is fashionable
and worshipped and thus adulthood is nothing worth displaying. It is only in traditional societies
where social prestige was associated with age, knowledge and experience, in modern times prestige
has quite different determinants.
In 1987 Michał Buchowski wrote about possibilities of studying and describing contemporary
rites of passage, particularly initiations. He recommended a great circumspection already at the stage
of classifying objects of our studies. I agree with him and his concern for clarity of the image of the
phenomena, nevertheless I don't wholly approve of the suggested limits. Studies on contemporary
rituals, especially the approach formed in the late 80ties and early 90ties still continued seem very
promising in their cognitive possibilities, providing interesting explanations of rites of passage.
The article presented here is an introduction to the studies intended to be continued. I con­
sider the qualities which in our culture are attached to the turning points - the end of one epoch
and beginning of the next one . The kind of atmosphere associated with the end of "periods of
long duration", both in individual and global dimensions.
My own considerations are presented together with the assumptions and results of the studies
on the subject within recent ten years.
Translated by Anna Kuczyńska-Skrzypek

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6857" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6837">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/61fc00152c5300b7c2eda17b9a16ba09.pdf</src>
        <authentication>d8f4bcaee1741627f64a17250193250b</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81748">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3250</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81749">
                <text>1986</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81750">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3046</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81751">
                <text>Obrzędy żałobne i pogrzebowe Żydów polskich / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1986 t.40 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81752">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1986 t.40 z.1-2, s.103-108</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81753">
                <text>Goldberg-Mulkiewicz, Olga</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81754">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81755">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81756">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81757">
                <text>O l g a Goldberg-Mulkiewicz

OBRZĘDY ŻAŁOBNE I POGRZEBOWE Ż Y D Ó W

W t r a d y c j i żydowskiej obrzędy związane ze śmiercią, po­

POLSKICH

Całokształt obrzędów żałobnych u w a r u n k o w a n y jest zawsze

grzebem, żałobą, j a k i inne wchodzące w skład p o d s t a w o w y c h

wierzeniami odnośnie duszy człowieka, świata

pozaziemskiego.

rites de passage obwarowane są szeregiem przepisów nakazujących

Filozofia

sił

zarówno rodzinie, j a k i całej społeczności

w człowieku — należą do n i c h dusza — neszama, nefesz i ruach.

współuczestniczącej

w s m u t k u , określony sposób zachowania się. N a k a z y te prowadzą

żydowska

przyjmuje

istnienie k i l k u

żywotnych

Podczas g d y neszama opuszcza ciało człowieka o d r a z u w m o ­

żałobników przez wszystkie stadia obrzędu, zawsze w t e n sam

mencie śmierci i wznosi się do stwórcy, nefesz i ruach

sposób. R e l i g i a żydowska stworzyła przepisy, które

obejmują

spełniają n a d a l ziemskie funkcje, które przypisuje i m t r a d y c j a .

wszystkie społeczności rozrzuconej diaspory. Przyjęty powszechnie

Nefesz wędruje pomiędzy d o m e m a grobem, w którym leży zmarły

kodeks p r a w a rabinicznego Szulchan Aruch,

przez siedem d n i , a według niektórych wierzeń przez

krakowskiego r a b i n a M . Isserlesa

wraz z k o m e n t a r z a m i

częściowo

30 d n i .

p r z e z n a c z o n y m i d l a aszke-

Po upływie tego okresu rozstaje się ze zmarłym, ale nie osta­

nazyjskiego odłamu żydostwa określa dokładnie sposób postępo­

tecznie, tęskni za ciałem, które było jej powłoką, za m i e j s c a m i ,

w a n i a również i w p r z y p a d k u śmierci i obrzędów związanych

w których zmarły bywał za życia; wraca w okolice g r o b u , d o m u

z żałobą. Zarówno wierzenia dotyczące śmierci, j a k i obrzędy

zmarłego; unicestwia się ostatecznie

żałobne opierają się przede w s z y s t k i m n a f i l o z o f i c z n y c h podsta­

związana jest n a zawsze ze swą cielesną powłoką i nie opuszcza

wach r e l i g i i żydowskiej i nakazach postępowania wynikających

doczesnych szczątków człowieka n i g d y .

1

dopiero po r o k u .

liuaeh

4

z przepisów tejże r e l i g i i . J e d n a k w miarę upływu czasu, oraz

T a k i splot wierzeń p o d s t a w o w y c h sugeruje szereg postępo­

przede w s z y s t k i m w s k u t e k rozproszenia g m i n żydowskich żyją­

wań i postaw w momencie śmierci. Przede w s z y s t k i m wpływa

c y c h nieraz w znacznej izolacji, obrzędy większych skupisk na­

zasadniczo n a obowiązek grzebania ciała, szacunek d l a g r o b u ,

brały p e w n y c h odmienności. Powstała nowsza, równoległa, a nie

kości l u d z k i c h , okres żałoby. Obowiązek grzebania ciała jest

z a w a r t a w przepisach r e l i g i j n y c h w a r s t w a wierzeń i zachowań,

p o d s t a w o w y m w k u l t u r z e żydowskiej. W y n i k a o n z nakazów

której p r z y c z y n y p o w s t a n i a są r o z m a i t e .

biblii:

mąż p o w i n i e n grzebać

żonę, dzieci rodziców

(Księga

należy szukać w n a t u r a l n e j ,

Genezis 4 7 : 2 9 — 3 0 , 49:29, 50:25, I I K s . Samuelowa 21:12—14).

spontanicznej r e a k c j i człowieka n a t a k i e zjawisko j a k śmierć,

Jedną z największych k a r , j a k i e mogą spotkać człowieka, jest t a ,

osierocenie — r e a k c j i , która z czasem przestaje być spontaniczna

że n i e zostanie on pogrzebany, nie będzie miał własnego g r o b u

i

( I Księga Królewska

Źródeł niektórych zwyczajów

przechodzi

powstały

w postępowanie

n a pewno

stereotypowe.

w s k u t e k zapożyczenia

Inne

odrębności

p e w n y c h wierzeń

14:11). T r o s k a o zmarłego

powodowana

jest też chęcią zapewnienia sobie pomyślności, gdyż z m a r l i mogą

czy zachowań o d okolicznej ludności nieżydowskiej, względnie

oddziaływać n a świat doczesny, a więc są w stanie odwzajemnić

w s k u t e k konieczności podporządkowania się poszczególnych g m i n

przysługę, której doświadczyli w momencie k r y t y c z n y m d l a n i c h ,

żydowskich zakazom o charakterze a d m i n i s t r a c y j n y m , ograni­

w czasie g d y przechodzli do innego świata, innego życia (Księga

czającym z zewnątrz zachowanie się Żydów. Zakazy te z czasem

I Samuelowa 28:15—20). Szacunek d l a ciała zmarłego podkreślał

utraciły swą m o c prawną, zostały zapomniane j a k o restrykcje

zwyczaj n i e o d k r y w a n i a raz zagrzebanych kości, nieprzenoszenia

przez obie s t r o n y , zarówno nakazującą j a k i podporzodkowującą

g r o b u , t a k c h a r a k t e r y s t y c z n y d l a żydowskiej t r a d y c j i .

się, ale pozostały j a k o określone, t r a d y c y j n e rodzaje zachowań.

Z j a w i s k o śmierci t r a k t o w a n e jest przez społeczność żydowską

żałobnych

j a k o n a t u r a l n e , w i a d o m o , że człowiek m a przepisane szereg l a t

i pogrzebowych Żydów p o l s k i c h , zdajemy sobie sprawę z niemoż­

do przeżycia n a ziemi (siedemdziesiąt) a p o t e m u m i e r a . R o z m o w y ,

ności opracowania całości zagadnienia w r a m a c h artykułu; dwie

rozważania n a t e n t e m a t nie stanowią t a b u znanego w i n n y c h

są k u t e m u podstawowe

k u l t u r a c h . Śmierć człowieka jest przejściem z jednego, doczesnego

Przystępując do rozważań n a t e m a t obrzędów

przyczyny.

P o pierwsze, społeczeństwo żydowskie żyjące w Polsce do

kręgu, do następnego. Dlatego też t r a d y c j a wytworzyła szereg

okresu ostatniej w o j n y światowej było zróżnicowane. Składało

porównań, powiedzeń

się z szeregu g r u p , których stopień zaangażowania w sprawy reli­

śmierć porównywana jest z narodzeniem — człowiek r o d z i się

gijne

płacząc, t a k samo i u m i e r a — jest t o więc p o d o b n y stan. W okre­

b y l bardzo

różny i t o właśnie tworzyło

zróżnicowanie

o

czekającym

każdego

końcu.

Często

obrzędowości w w a r s t w i e , w której było t o możliwe, t z n . w tej

sach radości należy wspomnieć o śmierci, a b y c h w i l i następnej

istniejącej poza pionem o p a r t y m n a nakazie r e l i g i j n y m . Inaczej

nadać głębsze znaczenie, zastanowić się n a d znikomością życia.

wyglądał pogrzeb

Nakazy

2

mitnagdów.

3

w społeczności

chasydzkiej, inaczej

wśród

P o n a d t o i w r a m a c h poszczególnych g r u p istniały

duże różnice, n p . obyczaje przyjęte p r z y c h o w a n i u c a d y k a nie
obowiązywały w społeczności chasydzkiej n a pogrzebie zwykłego,
szarego człowieka. Wyniszczanie tego jest niemożliwe w r a m a c h
krótkiej p r a c y , zaś uboga l i t e r a t u r a p r z e d m i o t u ogranicza możli­
wość odesłania c z y t e l n i k a do k o n k r e t n y c h , głębszych opracowań.

te s p o t y k a się często , j e d n y m z najbardziej charak­
5

t e r y s t y c z n y m jest taniec śmierci w y k o n y w a n y podczas chasydz­
kiego

wesela.

Powszechnie uważa się, że ciężkie konanie jest karą za złe
życie, w i e r z y w t o , że cadycy umierają spokojnie.
Oswojenie z myślą o śmierci nie oznacza j e d n a k rezygnacji
ze starań o powrót umierającego do zdrowia. Póki człowiek od­

Drugą przyczyną utrudniającą napisanie niniejszego a r t y k u ­

dycha — walczy się o jego życie, podejmuje różne zabiegi, do n a j ­

łu jest p o d s t a w o w a trudność oddzielenia w a r s t w y filozoficznej,

bardziej powszechnych należy pójście n a grób c a d y k a l u b bliskiej

stałej, o d wierzeń i zwyczajów wywodzących się ze źródeł leżących

' c h o r e m u osoby, względnie do synagogi, a b y modłami wybłagać

poza filozofią i religią żydowską. Rozważania tego t y p u n a pewno

powrót chorego

przyczyniłyby się d o pogłębienia szeregu

niekiedy równą w z r o s t o w i chorego, albo zrobioną z t y l u pudów

o m a w i a n y c h poniżej

do zdrowia. Składa się ofiarę, zapala świecę,

problemów, ale z k o l e i przechyliłyby p r o f i l p r a c y w k i e r u n k u

w o s k u ile waży chory. Częstym zabiegiem jest z m i a n a i m i e n i a

rozważań religioznawczych, co nie jest naszym celem.

choremu, nadanie m u nowego, które p o t e m nosi już do końca ży-

103

�I I . 1. K i r k u t ( c m e n t a r z

żydowski), Sieniawa

k. Przeworska,

stan

obecny

Pogrzeb w i n i e n się odbyć j a k t y l k o można najszybciej

cia. G d y jednak to i inne zabiegi nie pomagają-, przygotowuje się

—

się m u konieczność odmówienia

ciało zmarłego nie p o w i n n o pozostawać w d o m u następną noc po

odpowiednich modłów, przebłagania za. grzechy, ponadto w p o k o j u

śmierci, a w żadnym wypa,dku nie na, sobotę l u b święto. Jedynie

chorego do śmiorci. Sugeruje

chorego zbiera- się grupa odczytująca dniem i nocą odpowiednie

w niektórych p r z y p a d k a c h czekano z pogrzebem jeden dzień - -

psalmy.

sam, луга/,

przede w s z y s t k i m wówczas, g d y miały przyjechać dzioci zmarłego,

z z e b r a n y m i p r z y jego łożu najbliższymi, względnie członkami

szczególnie synowie. Wiąże się t o z p o d s t a w o w y m nakazem religii

b r a c t w a pogrzebowego. W

Przebłaganie

za grzechy

odmawia

chory

żydowskiej, który zobowiązuje syna do odmówienia

specjalnej

mężczyźnie mężczyźni, p r z y kobiecie k o b i e t y . G d y chory sam n i e

modlitwy

grzebanie

jest w stanie odmówić, ani powtórzyć odpowiednich iiiodlów%

zmarłego obowiązywało wśród nomadów, żyjących w ciepłym

t y m celu gromadzą się przy c h o r y m

c z y n i t o w jego i m i e n i u jeden ze zgromadzonych.
konającego

p o w i n n a palić się świeca. Cliasydzi

ugrupowań m y l i przed

P r z y łożu

z niektórych

śmiercią ręce i wycierali je następnie

klimacie;
W

n a d grobem
postępowanie

społeczeństwach

rodziców.
takio

Natychmiastowe

było

wówczas

europejskich, szczególnie

koniecznością.
chrześcijańskich,

zwyczaj ten budził sprzociw i p r z y c z y n i a ! się do powstawania,
różnych przesądów i posądzeń dotyczących żydowskich p r a k t y k

w tales.
Umierający nie powinien pozostawać sam, obecni przy zgonie

pogrzeb owy cli.

zapewniają sobie zasługę po śmierci, pozostaje wdęc |)rzy kona­

Pogrzeb ogłaszany był najczęściej publicznie i wówczas każdy,

jącym zarówno rodzina,, j a k i bliscy m u . szczególnie nabożni

k t o t y l k o usłyszał wiadomość zamy kał sklep czy warsztat i szedł

mężczyźni, jodynie w niektórych okolicacłi istniał zakaz przy­

za zwłokami. Uczestniczenie

p r o w a d z a n i a dzieci do loża umierającego, mający chyba niezbyt

którą zalicza się każdemu po jego śmierci. Ażeby w ogóle mógł

r

w pogrzebie jest bowiem

zasługą,

długą tradycję. Również i ciało zmarłego nie p o w i n n o pozostawać

się odbyć, m u s i brać w n i m udział p r z y n a j m n i e j dziesięciu do­

a n i clvwili bez o p i e k i . D o m o m e n t u zgonn opiekuje, się umiera­

rosłych mężczyzn (minian),

jącym rodzina, bliscy m u , względnie członkowie b r a c t w a opieku­

odmówić przepisanych m o d l i t w .

jącego się c h o r y m i , o ile t a k i e istnieje w" danej gminie. P o śmierci
funkcję tę p r z e j m u j e b r a c t w o pogrzebowe; — cheirra

htdisza*.

gdyż w p r z e c i w n y m razie nie można

Istnieje szereg zwyczajów i wierzeń związanych z wynosze­
n i e m zmarłego z d o m u , oraz

z pogrzebem.

Były

one różne

Członków b r a c t w a pogrzebowego należało zawiadomić n a t y c h ­

w r o z m a i t y c h miejscowościach i j a k już zaznaczono, różne w po­

m i a s t ; zdarzało się więc, że i nocą wysyłano posłańca a b y uderza­

szczególnych grupach k u l t u r o w y c h . D o najbardziej

jąc w umówiony sposób w okna. obudził i c h i zwołał do d o m u ,

n i o n y c h należało umieszczenie

rozpowszech­

zmarłego n a desce, n a której

w którym był zmarły. D o obowiązków członków b r a c t w a należało

następnie kładło się go na m a r y . D e s k i tej nie kładziono do grobu

przede

go

wraz z ciałem, służyła n a k o l e j n y c h pogrzebach. Zamiast deski

wszystkim

dokonanie

w śmiertelne szaty i zadbanie

ablucji

zmarłego,

ubranie

o pogrzeb. P r o b l e m szat śmier­

używano niekiedy białej chusty, prześcieradła, n a którym prze­

t e l n y c h wyglądał rozmaicie na terenie Polski. Jeszcze w okresie

noszono zwdoki przed włożeniem i c h do g r o b u . T r u m n a , jeśli

międzywojennym

sobie

w niej chowano zmarłych, była zawsze bardzo prosta, drewniana,

istniało wierzenie,

śmiertelnego u b r a n i a zapewnia

że

przygotowanie

7

długie życie, ale nie było ono

niezdobiona, jedynie pomalowana n a czarno. P o d głowę kładzio­

powszechne, zdarzały się g m i n y , gdzie członkowie m i e l i przygo­

no zmarłemu zazwyczaj poduszkę, ale nie mogła ona być wypeł­

towane odpow iednic stroje n a w y p a d e k śmierci wśród członków

n i o n a pierzem z k u r .

gminy,

ale najczęściej

stroje

takie p r z y g o t o w y w a n o

ad hoc.

Różniły się też one w różnych okolica,cli. Jedną z cccii wspólnych,
choć nie d l a w s z y s t k i c h g m i n . było, że robiono je z białego płótna,
dartego

104

—

nie krojonego,

szytego nićmi bez użycia węzłów.

8

9

Ciało wynoszono z d o m u zawsze n o g a m i k u p r z o d o w i , w kie­
r u n k u wyjścia. Wynosząc ciało, otwierano szeroko d r z w i i o k n a ,
a b y umożliwić duszy (nefesz) opuszczenie d o m u wraz ze zwłokami.
Zdarzało się, że po wyniesieniu zmarłego gwałtownie d r z w i za-

�m y k a n o , a b y uniemożliwić duszy powrót. Zabiegi, które miały

terenie P o l s k i już w z a n i k u , a w niektórych g m i n a c h zastąpiono

ułatwić duszy

go i n n y m . Mianowicie, zaraz po śmierci bliskiej osoby, rodzina

opuszczenie

znajomych

jej kątów były

liczne.

Cały splot czynności związany był z wodą — w y l e w a n o resztki

zmarłego udawała się n a cmentarz wraz z kobietą, która pełniła

w o d y aby dusza sie nie utopiła; wynoszono naczynia napełnione

w babińcu synagogi funkcję przewodniczącej n a d modłami (tzw.

wodą przed d o m , a b y mogła się umyć przed dalszą wędrówką,

w jidisz zoderka, względnie beterka).

t a k j a k u m y t o ciało zmarłego; zostawiano nieco w o d y a b y dusza

wiednie

napiła się n a drogę i t p . W d o m u zostawiono zapalone światło,

zmarłym Maawar

a b y opuszczając d o m , dusza nie zgubiła drogi, a b y łatwo mogła

jej płacząc.

wyjść.

fragmenty

Ona t o odczytywała odpo­

z książki zawierającej
Jabok,

t e k s t y modłów po

a zgromadzona

rodzina

wtórowała

14

Po powrocie z cmentarza rozpoczyna się okros żałoby, który

Istniały zwyczaje związane z rozbijaniem naczynia po w y ­
niesieniu

zmarłego

z domu. Albo

rozbijano

gliniany

garnek

wiąże zarówno rodzinę zmarłego j a k i najbliższą społeczność su­
rowymi

przepisami

dotyczącymi

sposobu

zachowania

się.

15

i w y r z u c a n o s k o r u p y (Brześć n a d B u g i e m ) , l u b też w n o w y m

D z i e l i się o n n a cztery zasadnicze fazy, a przepisy różnicują się

g l i n i a n y m g a r n k u zagotowywano wodę, którą następnie wylewano

w zależności od stopnia pokrewieństwa w s t o s u n k u do zmarłego.

poza domem a następnie rozbijano garnek i wyrzucano s k o r u p y
(Kołomyja).
Orszak pogrzebowy

nie o i l razu udawał się na cmentarz,

często przed wyruszeniem okrążano t r z y k r o t n i e d o m . Porządku
pogrzebu,
członek

formowania

bractwa

się orszaku pilnował

zazwyczaj

pogrzebowego. N a czele k o n d u k t u

jeden

wieziono

zawsze zwłoki, jedynie w niektórych okolicach, g d y umarł czło­
w i e k uczony, o dużym autorytecie, na. czele orszaku szli młodzi
chłopcy

wołając

,,Niech

kroczy

przed

tobą

sprawiedliwość*'.

Bezpośrednio za zwłokami szła najbliższa rodzina, p o t e m męż­
czyźni i n a końcu k o b i e t y , zwyczaj t e n nie był jedna,k przestrze­
gany we wszystkich skupiskach. Bardzo często orszak pogrzebowy
b y l przemieszany. Z n a n y jest w niektórych okolicach
że male dzieci brały udział jedynie

w pogrzebio

zwyczaj,

matki;

Okres pierwszy, trwający zazwyczaj zaledwie parę godzin,
obejmuje czas pomiędzy śmiercią a. pogrzebem. Wówczas domow­
n i c y przede w s z y s t k i m przygotowują d o m na czas żałoby: za­
trzymują zegar, odwracają do ściany lustra.,

otwierają okna,

16

wyprowadzają z d o m u wszystkie zwierzęta. Z n a n y jest też z l i ­
teratury

zwyczaj

przewracania

łóżek,

względnie

odwracania

ieli czy też w y w r a c a n i a w łóżkach pościeli. O ile m i wiadomo
nie był on k o n t y n u o w a n y w o s t a t n i m półwieczu przed drugą
wojną światową. W okresie t y m dorośli mężczyźni nie uczest­
niczą w codziennych modłach, nie zakładają

filakterii.

Okres następny sziwa — nazwa pochodzi o d słowa szewa —
siedem — obejmuje siedem d n i . Okres t e n m a jeszcze n i e z b y t

gdy

wyraźny i nie przez wszystkich przestrzegany podział wewnętrzny

umarł ojciec, nie zabierano najmłodszych dzieci n a cmentarz.

na pierwsze t r z y d n i ? cztery pozostałe. Jest t o czas, w którym

Zwłoki wieziono n a furmance, l u b też niesiono.

najbliższa rodzina zmarłego obłożona jest najostrzejszymi re­

Powszechnym

było postępowanie, że w w y p a d k u zwykłego, przeciętnego pogrze­

s t r y k c j a m i . W skład osób, które sziwa

b u używano p o j a z d u , n a t o m i a s t zwłoki czy t r u m n a osoby pow­

wchodzą: rodzeństwo zmarłego, mąż l u b żona, dzieci, rodzice.

szechnie poważanej były niesione przez członków g m i n y , którzy

Wszyscy o n i o d m o m e n t u p o w r o t u z cmentarza nie opuszczają

obowiązuje bezwzględnie

uważali t e n obowiązek za zaszczyt. W w y p a d k u wiezienia zwłok,

d o m u , przebywają w wspólnym p o k o j u , siedzą n a n i s k i c h sto­

f u r m a n siedział zazwyczaj bezpośrednio n a t r u m n i e , czasem na

łeczkach l u b k a m i e n i a c h , które następnie po zakończeniu żałoby

wozie, n i g d y n i e szedł obok. Podczas pogrzebu f u r m a n nie używał

w y r z u c a się daleko od d o m u .

b a t a na konie. Orszak pogrzebowy

starał się omijać drogę kolo

synagogi, ale nie zawsze, zdarzało się, że przechodzono obok sy­
nagogi umyślnie, zwłaszcza g d y zmarły był u c z o n y m w piśmie.
Wówczas

zatrzymywano

się

przed

budynkiem,

odprawiano

modły. Drogę koło synagogi zawsze odbywano w o l n o , w przeci­
wieństwie do d r o g i koło kościoła, którą starano się przebyć j a k
najszybciej, czasem nawet b i e g i e m .

Po przyjeździe p o d bramę

10

cmentarza uderzano w nią t r z y k r o t n i e , przed o t w a r c i e m ; tłu­
maczono

t o potrzebą

zawiadomienia

leżących n a c m e n t a r z u

zmarłych, że p r z y b y w a n o w y towarzysz, oraz koniecznością w y ­
płoszenia złych m o c y

grasujących

t a m . Jeżeli konie,

zatrzy­

mawszy się p o d bramą cmentarną nie chciały iść dalej, był t o
zły znak — oznaczało to b o w i e m , że złe moce nie wpuszczają
orszaku.

Pierwsze t r z y d n i żałoby przeznaczone

wówczas płakać, głośno lamentować — co m a
uzasadnienie. Przez następne cztery

złożenia w n i m zwłok oraz

modły sprawowane

n a d grobem

psychologiczne

d n i ogranicza się głośne

wyrażanie bólu, czas t e n przeznaczony

jest przede w s z y s t k i m

na wspominanie zmarłego, wyliczanie jego cnót. Okres t e n w myśl
założeń psychologii przeznaczony
wypowiedzenie

jest n a proces t e r a p i i przez

j a k najwięcej myśli, odczuć, co pozwala n a od-

seporowanie się o d zmarłego, uznanie nieodwracalności s t r a t y ,
pogodzenie się z realnością tego co się wydarzyło. Przez cały ten
czas w d o m u żałoby odbywają się przepisane rytuałem modły.
Rodzinę obowiązuje zakaz

czytania Biblii

(gdyż jest t o zawsze

czynność dająca radość, zadowolenie), poza t e k s t a m i żałobnymi
j a k Księga Hioba,

Zarówno wielkość g r o b u , j a k też sposób jego w y k o n a n i a ,

są n a opłakiwanie

zmarłego. Mają na celu wyzwolenie pierwszego s m u t k u — należy

Treny

Jeremiasza.

W całym d o m u panuje spo­

kój, mówi się przyciszonym głosem, niewiele g d y idzie o sprawy
świeckie, poza wspominaniem zmarłego. W d o m u p a l i się przez

określone są ścisłymi przepisami, których p o d s t a w y leżą w war­

cały t e n okres świeca. Żałobników obowiązuje surowy

stwie filozoficzno-religijnej

jakiejkolwiek

P r z y grobie

t r a d y c j i żydowskiej.

grzebowej, zwanej mekonenet
dzących z A f r y k i . Zwyczaj

1 1

zakaz

transakcji handlowych,

zgodnie

spisywania umów i t p . N i e noszą o n i nowego u b r a n i a a n i też

I n s t y t u c j a płaczki po­

takiego, które było prane jeszcze za życia zmarłego (zakaz t e n

l a m e n t o w a n o n a d ciałem

z tradycją sięgającą czasów b i b l i j n y c h .

p r a c y , przeprowadzania

zmarłego,

istnieje do dziś wśród g r u p pocho­

obchodzi się powszechnie w t e n sposób, że czyste ubranie wkłada

t e n istniał i wśród Żydów polskich,

na chwilkę ktoś z żałobników i w t e n sposób t r a c i ono swą świe­

cnót

żość). Najbliższy p o t o m e k , t e n który odmawiał kadisz n a cmen­

zmarłego, a zwłaszcza wspominanie i c h n a cmentarzu odejmuje

t a r z u chodzi w u b r a n i u , które n a d grobem zostało naderwane,

trzecią

uszkodzone. Żałobnicy nie noszą skórzanego o b u w i a , t y l k o p a n ­

u m o c n i o n y powszechnym

przekonaniem, że wychwalanie

część jego cierpień pośmiertnych.

12

Toteż w poszczegól­

n y c h t r a d y c y j n y c h g m i n a c h żydowskich istniały k o b i e t y , które

tofle z materiału, l u b na gumowej podeszwie.

angażowano do opłakiwania zmarłych po śmierci, oraz podczas

sować żadnych zabiegów kosmetycznych (nie naciera się ciała

pogrzebu.

olejkami

Były

ono p o pogrzebie

wynagradzane

pieniędzmi

w

myśl

pierwotnego

N i e należy sto­

przepisu), mężczyźni nie golą

przez rodzinę zmarłego. Opłakując zmarłego wyrażały żal i roz­

zarostu. Nie należy w t y m czasie utrzymywać stosunków seksual­

pacz osieroconej r o d z i n y , niepokój o t o , co się stanie z dziećmi

n y c h . Należy powstrzymać się o d wszelkich radości. Żałoba t r w a

i żoną, a także wychwalały zasługi zmarłego.

Płacz t y c h k o b i e t

j a k już wspomniano siedem d n i , ale przerwana jest przez sobotę

b y l zawsze bardzo głośny, o k r z y k i pełne ekspresji. Zdarzało się,

l u b inne święto, jeżeli w y p a d a w t y m czasie. Można wówczas

że płaczki wybiegały z d o m u zmarłego n a ulicę i t a m krzyczały

wyjść z d o m u , odwiedzić znajomych, sąsiadów, następnie k o n ­

rozpaczając. Zwyczaj

t y n u u j e się t e n sam sposób postępowania.

13

t e n był w okresie międzywojennym n a

105
i

�D o m żałobników należy odwiedzać; wchodząc nie p o z d r a w i a
się n i k o g o , a n i nie w i t a , nie podaje się ręki (podawanie
zwłaszcza k o b i e t o m przez mężczyzn wogóle n i e jest
przez

niektóre g r u p y religijne), często odwiedzający

w s z y s t k i m n a psychiczne i rzeczywiste wyzwolenie się z t r a g e d i i ,

ręki

powrót do normalnego życia. W okresie t y m nie w o l n o korzystać

przyjęte

z j a k i c h k o l w i e k r o z r y w e k , n i e w o l n o wchodzić w związki mał­

czekają

żeńskie, nawet g d y d a t a ślubu została wcześniej już ustalona

z rozpoczęciem r o z m o w y n a inicjatywę żałobników. N i e należy

(rzecz której w zasad zie nio zmienia się z żadnej innej p r z y c z y n y ) .

przynosić prezentów, ale najbliżsi sąsiedzi przynoszą
Szczególnie podkreślany jest zwyczaj

jedzenie.

Zdarza się, że w t y m okresie mężczyzna zmienia swoje

stałe

niespożywania własnego,

miejsce w synagodze, nie g o l i zarostu. W okresie t y m nie m a l u j e

domowego jedzenia po powrocie z cmentarza. W zasadzie żałob­

się mieszkania, nie k u p u j e n o w y c h rzeczy do d o m u . I t e n okres

n i c y nie jedzą wiele, zwłaszcza w pierwszych trzech d n i a c h żałoby,

kończy się pójściem n a cmentarz i odprawieniem odpowiednich

wówczas też najczęściej nie gotuje się w d o m u . Jedzenie, które

modłów.

przynoszą sąsiedzi w i n n o być bez s m a k u , bezbarwne, gdyż i p o d ­

Ostatecznym

zakończeniem

okresu żałoby

jest

rocznica

czas spożywania posiłków nie należy mieć przyjemności. Jedząc

śmierci. D o tego czasu należy postawić n a c m e n t a r z u p o m n i k ,

należy podkreślać, że nie jest się głodnym, nie może człowiek n i ­

a b y p r z y n i m odprawić przepisano rytuałem modły. W pierwszą

czego przełknąć. Istniały w t r a d y c y j n y c h społecznościach ży­

j a k i wszystkie następne rocznice śmiorci p a l i się w dormuprzez

dowskich opowieści, które mówiły j a k t o po śmierci b l i s k i e j

cały dzień świecę, o d p r a w i a odpowiednie modły w

osoby, r o d z i n a przez t r z y d n i niczego do u s t nie wzięła. N a j ­
częściej obrzędowym posiłkiem w okresie żałoby są j a j k a ugoto­
wane n a t w a r d o i o b w a r z a n k i , które przynoszą sąsiedzi. Odwie­
dzających d o m żałoby nie częstuje się jedzeniem, wyjątkiem są
d o m y chasydzkie, gdzie podaje się ciastka i a l k o h o l , czasem też
herbatę. P o d a w a n i e m togo poczęstunku zajmuje się nie najbliższa
r o d z i n a zmarłego, ale k o b i e t y spokrewnione z rodziną zmarłego,
które też przebywają w d o m u żałoby. Okres sziwa

kończy się

pójściem w s z y s t k i c h żałobników n a c m e n t a r z , gdzie o d p r a w i a się
odpowiednie modły.
Następny, t r z y d z i e s t o d n i o w y okres żałoby, zwany

się po t r z y d z i e s t u d n i a c h o śmierci nawet najbliższej osoby, tego,
oprócz modłów w synagodze obowiązuje t y l k o k i l k a godzin żałoby
— okres w którym p o w i n i e n zjednoczyć się z pamięcią, wspomnie­
n i a m i po zmarłym, n a t o m i a s t nie obejmują go wszystkie inne prze­
pisy zachowania, gdyż są one poza u s t a l o n y okres nieprzenośne.
Kończąc te krótkie rozważania, należy wrócić do założeń
artykułu —

ukazuje

splot przopisów r e l i g i j n y c h , wierzeń

i zwyczajów, nie w s z y s t k i c h , alo t y c h , które wydawały się autorce
najbardziej

szloszim

synagodze

W a r t podkreślenia jest obyczaj mówiący, że k t o dowiedział

charakterystyczne,

skrajnie

odmienne,

względnio

bezpośrednio zapożyczone z obrzędowości polskiej. I n t e r p r e t a c j a

— o d słowa trzydzieści — obowiązuje przede w s z y s t k i m dzieci

t3 ch w s z y s t k i c h wderzeń i zwyczajów nie leżała w planach a u t o r k i ,

zmarłego, męża względnie żonę. Jest t o czas przeznaczony przede

nie była celem niniejszego artykułu.

T

II. 2, 3. Memory z k i r k u t u w L u b a c z o w i e ; i l , 4.K i r k u t w

106

Grójcu, z n i s z c z o n y w l a t a c h o k u p a c j i

�P R Z Y P I S Y

U r o d z o n y i działający w K r a k o w i e r a b i n Mojżesz Isserles
(1525 l u b 1530—1572) wydał w r o k u 1569—71 Szulchan
Aruch
wraz z własnymi k o m e n t a r z a m i
Ha-mappa.
W r e l i g i i żydowskiej nie m a naczelnej władzy organiza­
cyjnej a n i k o d y f i k a c y j n e j . Postępowanie opiera się przede
w s z y s t k i m n a przepisach z a w a r t y c h w tekstach, co daje możli­
wość różnic w i c h i n t e r p r e t a c j i .
"' G r u p a , która ukształtowała się j a k o reakcja n a r u c h cha­
s y d z k i , z czasem, p o d wpływem filozofów, szczególnie Gaona
z W i l n a , wykształciła zdecydowane odrębności zarówno w r y ­
tuale, j a k i całokształcie k u l t u r y . Istniała przede w s z y s t k i m n a
terenach P o l s k i północno-wschodniej i L i t w y .
J . Trachtenberg, Jewish
Magic
and Superstition,
Now
Y o r k 1975, s. 61
Kojarzenie momentów radosnych z wspomnieniom o s m u t ­
n y c h jest charakterystyczne d l a k u l t u r y żydowskiej. Najbardziej
dobitnie występuje w powszechnym zwyczaju wspominania
tragedii zburzenia świątyni jerozolimskiej w m o m e n t a c h r a ­
dosnych, czy też podniosłych.
T e r m i n , który miał kiedyś szersze znaczenie, oznacza
przede w s z y s t k i m b r a c t w o pogrzebowe. Obowiązkiem członków
b r a c t w a jest dostarczenie wszystkich usług zmarłemu. Koniecz­
ność powstania b r a c t w a w y n i k a z n a k a z u religijnego, głoszącego,
iż nie można czerpać korzyści m a t e r i a l n y c h ze śmierci. Dlatego
też żadna f i r m a o charakterze k o m e r c y j n y m nie może świadczyć
usług pogrzebowych.
T r u m n a występuje n i e z b y t konsekwentnie w t r a d y c y j n e j
obrzędowości, ale istnieje o d czasów najdawniejszych. Chowanie
w innej pozycji aniżeli leżąca nie jest znane żadnej grupie ży­
dowskiej. N a t o m i a s t powszechnym jest zwyczaj chowania zmar­
łego z n o g a m i w k i e r u n k u wschodnim, w k i e r u n k u Jerozolimy,
aby mógł wstać i iść w momencie Sądu Ostatecznego. Wierzenia
1

2

4

5

6

7

związane z poruszaną t u problematyką p a t r z : R. L i l i e n t a l o w a ,
Przesądy żydowskie, „ W i s ł a " , t . 12, 1898, s. 277—284; tejże,
Wierzenia,
przesądy i praktyki
ludu
żydowskiego, „ W i s ł a " ,
t . 18, 1904, s. 1 0 4 — 1 1 1 ; t . 19, s. 148—176; Ch. Chajes, Olajbungen un minhagim
in farbindung
mitn lojl (Wierzenia
i zwy­
czaje związane ze śmiercią; jidisz),
w : „Filologisze S z r i f t n " ,
1928, t . I I , s. 281—328
C h . Chajes, op. c i t . , s. 324
„Istnieje b o w i e m powszechne, głęboko zakorzeniowe prze­
konanie o związkach zachodzących między tymże p t a c t w e m
a d e m o n a m i , taż więc poduszka wypełniona pierzem przedłużyć
b y mogła agonię konającego". Trachtenberg, op. c i t . , s. 74
A z . A n - s k i , Dos jidysze etnografisze program,
der mensz
(Żydowski program
etnograficzny,
człowiek; jidisz), Petrograd
1914, s. 203—226. Jest t o klasyczny przykład dawnego n a k a z u
m i j a n i a biegiem świątyni k a t o l i c k i e j , który obowiązywał Żydów
w j e d n y m miasteczku i rozprzestrzenił się j a k o dość powszechny
obyczaj.
^Księga Jeremiasza
9:17, 18, I I Księga Samuelowa
1:17
R. L i l i e n t a l o w a , Wierzenia
op. c i t . , s. 111, p . 226
N p . : O j , O j , O j dlaczego nas opuściłeś! (...) J a k jasno
świecącą gwiazdę przysłoniła nagle czarna c h m u r a ! (...) K t o teraz
w y c h o w a dzieciątka, k t o opłaci i c h naukę (heder)! (...).
Ch. Chajes, op. c i t . , s. 3 1 1 , 312
P. Palgi, Death, Mourning
and Bereavement
in
Israel,
Jerusalem Academic Press, s. 46
L u s t r a p o w i n n y być zasłonięte a zegary zatrzymane
przez całe siedem d n i żałoby. A c z k o l w i e k często p r a k t y k o w a n e ,
nie są t o zwyczaje t r a d y c y j n i e żydowskie. Powszechne w k u l ­
t u r a c h otaczających Żydów, zostały przez n i c h zapożyczone,
nie wspominają b o w i e m o n i c h żadne źródła hebrajskie, do czasów
średniowiecza włącznie.
8

9

1 0

1 2

1 3

1 4
1 5

1 6

F o t . : J o a n n a S k i p i e t r o w , i l . 1—3; Czesław

Olszewski, i l . 4

107

�108

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12251" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12259">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/5456a103ffa0843df9389d50a3a72e7a.jpg</src>
        <authentication>9c8bf1a36af4c995d7afc1217d09b59d</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146316">
                <text>Obserwacje w czasie badań terenowych / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Murzasichle (woj. małopolskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146317">
                <text>hodowla zwierząt ; pasterstwo ; etnograficzne badania terenowe ; Podhale</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146318">
                <text>fotografia przedstawia pasące się owce; na głównym planie widać Jadwigę Gerlach oraz kilka innych osób</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146319">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146320">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146321">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146322">
                <text>1962</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146323">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146324">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146325">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146326">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146327">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146328">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146329">
                <text>PAE_FNK_25.38.XIII_L.3.4.2_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="557">
        <name>etnograficzne badania terenowe</name>
      </tag>
      <tag tagId="561">
        <name>etnografka</name>
      </tag>
      <tag tagId="675">
        <name>Gerlach, Jadwiga</name>
      </tag>
      <tag tagId="229">
        <name>hodowla zwierząt</name>
      </tag>
      <tag tagId="718">
        <name>Murzasichle</name>
      </tag>
      <tag tagId="590">
        <name>okolice Nowego Targu</name>
      </tag>
      <tag tagId="282">
        <name>owce</name>
      </tag>
      <tag tagId="214">
        <name>pasterstwo</name>
      </tag>
      <tag tagId="346">
        <name>Podhale</name>
      </tag>
      <tag tagId="284">
        <name>wypas</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="7438" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7419">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3ed74c55abb7128fc9d2884fddf697bf.pdf</src>
        <authentication>e7f3fb5409d662663703b79371f2eff3</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88750">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5720</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88751">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88752">
                <text>2002</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88753">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="88755">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="88757">
                <text>kosmologia ludowa</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="88759">
                <text>słońce - wiedza ludowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88761">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5318</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88763">
                <text>Obserwowane "ruchy" słońca w dni świąteczne/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88765">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.6:Wiedza i wierzenia ludowe s.45</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="88767">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.6: The folk knowledge and beliefs</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88769">
                <text>Lebeda [Pieńczak], Agnieszka</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="88771">
                <text>Kłodnicki, Zygmunt (red.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88772">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88774">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="88776">
                <text>Uniwersytet Śląski Filia w Cieszynie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88779">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88781">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88785">
                <text>8. Obserwowane „ r u c h y " słońca w dni świąteczne
Oprac. Agnieszka Lebeda
Kier. naukowe Zygmunt Kłodnicki

Kwestionariusz nr 11 „Wiedza i wierzenia ludowe": Czy opowiadali, że słońce tańczy, skacze? Kiedy?
Objaśnienia znaków: 1—słońce tańczy; 2—skacze; 3—„gra"; 4—biega; 5—kłania się; 6 — kąpie
się; 7 — brak tradycji; 8 — brak odpowiedzi.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9954" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9932">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/be60b9748161cd332df96e640cf428a3.pdf</src>
        <authentication>f0910cfa4476715f7684f0a0d6316f47</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118368">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1851</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118369">
                <text>1983</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118370">
                <text>komunikacja społeczna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118371">
                <text>obyczaje</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118372">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1716</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118373">
                <text>Obyczaj - system komunikacji społeczno-kulturowej / LUD 1983 t.67</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118374">
                <text>LUD 1983 t.67, s.91-120</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118375">
                <text>Grad, Jan</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118376">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118377">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118378">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118379">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118380">
                <text>Lud, t. 67, 1933

JA~

GRAD

OBYCZAJ - SYSTEM KOMUNIKACJI

SYMBOLICZNO-KULTUROWEJ

Szkic mmeJszy, prezentujący komunikacyjne ujęci,e obyczaju i proponujący równocześnie pewien spoisób iI'ozumienia zWy1czaju,sta:1owić
może przyczynek do t'r,waj~cej jeszcze na ,terenie etnOig
rafii dySlkius'ji,
dotyczącejw:łaśnie tych i innych podstawowych dla tej dysicy;p1inypojęć
(rytuał, obrzęd, cere111onia,święto, świętowanie itp.).
Zarysowaina niżej koncepcja obyczaju kOlnst'f'uOlwanajest na gruncie
założeń rozwijanej w poznańskim ośrodku ikulturoznawczym temii !kultury. Założeń tych nie będziemy tu charakteryzować, ogranieza:jąc się do
zdehniowania ich w kontelcicie klucZO!wyeh,dla naszych croZiważańpojęć,
.a . mianowicie: doświadczenia SiPołecznego, światopoglądu, !waloryzacji
ś\v'iatOlpoglądowejoraz !komunikowania kulturowego.
PiI'zezdoświadczenie Sipołeezme'I'oZJumiemy,tedy ,za J. Kmitą "tę dziedzinę świadomości społecznej, która składa się z przekcmań ogólnych oraz
ich konsekwencji o postaci jednostkowych oikI1esówwarunkoiwych, repr!ezentującyoh wiedzę bezpośrerdnio-jpI1aktycznąo walm'ze prewidystycznym - :użytkowaną bezpośrednio przez indywidualnych uczestników
praktyki społeczJnej" 1. Światopogląd natomiast stanowi "zespół przekomań, który - p!I'ez1entująctaką czy inną wizję «całej» rzeezywi:stości -w kaŻJdymrazie: (l) wyznaicz,a;pewien zbiór pozytywnych wa'r:tości nadrzędnych, tj. stanów rzeczy odglrywającyoh rolę celów «ostateczny,ch)
luidzkiej dzi,ałalności (nie zaś środków służących do osiągnięcia celów
tego ro1dz,a,ju);(2) określa różnego typu powią,zania zachodzące między
wartościami nadrzędnymi a waJrtościami IPralktyczmie uchwytnymi, tj.
war!tościaJmi «życiowymi»,flealizowanymi przez poszczególne jednostki
uczestniczące w różnych sferach ,praktyki społecznej. Powiązania, () których mOlwa,powyżej, mogą być różnego, jak się rzekło typu; mogą ODe
polegać na tym, że ;malrizacjaodnośnych wartości bezpośrednio1Praktycznych prowadzi bezwarunkowo do realizacji odpowiednich wartości nad1

J. Kmita, Szkice

z teorii

pozn(mia

naukowego,

Warszaw.!

1976, s, 17.

�92

JAN

GRAD

rzędnyah, mogą ;jej nie sprzyjać, mogą ją uniemożliwi'ać, mogą ,być w tym
wzg,lędzie oboję.tne, iłuJ. (... ) Jest wiidoczne,że doświ.adczenie spole,czne
"zazębia się» nieja:lm z,e świa'to,poglądem ~połec.7.nym za ,pośrednictwem
waP1:ooci!be71pośrednio-jpraiktycznyoh;doświadczenie Sipołecz;neoikrdla sposób reali:z'a'Cjitych os;tatni'oh, zaś ;świ!atopogłąd dostarczaak:sjologicznego
uzasadnienia dla oiwej realizaoji {«mówi», że nalezy ,je .realizow,ać lub co bar1dz'iejtypowe - po 00 [należy je realizować, w imię jCłJkichwa:rtośoi
nadrzędnyoh (... )" 2; 'walor y z li jej e w i ę c ś w i a t o 'Po g l ą do w o.
Rzeczone powiązania oikTeś1ają sposób i J'odzaj waloryzacjiświatopoglądowej (pozytywnej ,bądź :negatywnej - g,eneral1Jnierz,ecz 'ujmując).
Wymienione w odnośnej definioji świ'ato,poglądu, wlartościnadrzędne
czyli "ostalteczne" (jarko, że s:tanoWlią cele same w sobie) opatlryw&lt;l/nesą
mianem "wartości świaltojpOiglądowych". Spe&lt;cyfiJkując,e je iprzekonania
normatywne jalk ;równ'iJeź1pI1Z€lkonania
.charakteryzująoe związki między
nimi z,a,chodząoea wartOiŚciamipra!ktycznie uchwytnymi ,("żydow)'lmi")irnpli'kJOWCłJne
są przez odipow~ednie :zeSipoły przeikonań nazywanych .tu
"prl'Jelkazamiświatopoglądowymi"
Lub mitami (w specyficzmie uogólnionym sensie tego słowa). Przeikazy te, generowane przez społeczne praktyki
świ.aJtopoglądotw6rcze (magiczną, rebgiJjną i świecko-iŚwiatopog,lądową) są
podstaWlOwyJmielementami systemów światopoglądowyiOh (odpowiednio:
mag ilCZ'Ilycl1
, r.eligiljnY'cih,świ€Cko-świa.topoglądowyoh, filolzoficm.o-metafizycznycl1). Mają 0'Il€ najlCZęśC'ieJj [ałm1amą foomę OIPowieści,jaką posiadają mity w tradycyjnym rozumieniu (np. przypowieści biblijne, mity
społeczeństw plemiennych, itp.); rzadziej uzyskują postać dyskursywną,
która jest notabene charakterystyczna
dla świeckich przekazów światopoglądowj'loh 3. OkazywaJn1e respektowania i(aJ~ceptalOji)
,prz,elkaJzówświatopoIg,lądOlWY'ch,
w szczególności ich el~ntów
normatywnych Itj. wan1iośoi,
odby&lt;W!asię właśnie na terenie praktyki ikomuni1kaoji obyczajowej.
Wchodząroe tu w grę pojęcie komUlnikowania kulturowego może być
zdefimiowane(a
tym samym komuniJkowanie to może Ibyć ipodzielone)
jako (a) o z n a iko w e, inaczej s y :ID P t o fi o w e, wypolSaŻOiIle
w społecrznie olkTeślo.neseIlisy [&gt;I&lt;&gt;legającena m ił n i f e s t o waln i lU ,pewnych stanów ll'z'eczy,'(b) 'zn a:k o we, ,pO!siadająC€sensy Ipoleg&lt;lljąlCe
na P o d a w an iu do wiadO!mOlŚci
danych stanów ITzeczy.Oba te [typy !komunikowania
występują w pr:aJktY1ceobY'c:oajowej. loh szczegółowej ,oharakterystyce
poświęcone są poni!ŻlsZie
rozważaJnia.
nauki światopoglqd
lwu,kowy w: Nauka i .~wiatopod red. J. L:ijpca, Kr.a!kó.w 11979, 5•.. 299 i następne.
3 :Dyslku:rsy:wny
chalI'a!k'1er św!ieclk!i'Clhpr.zekazów
ŚWfi&lt;l!toppg;IąJdowy,c,h,jat!&lt; i wartościujące
ro'zAlJm'ieil1Ji,e
mi[w ("mit jako z;myślenie"j im;pJJikuje pOlgJą'd o niepotSLug1iwamu się m'itami przez świeckie 5y.stffiTJy światopoglądowe,
2

pogląd,

J, KJmit&lt;!, Światopoglqd

�Obyczaj-system

komunikacji

symboliczno-kulturowej

JOZ,NAKOWE KOMUNIKOWANIE
OBYOZAJOWE
NIESKONWENCJON ALIZOW ANY

-

9]

OBYCZAJ

1
Obyczaj jako rdzi,edzinękultury symbo1i czlnej, Jej .komunikacy'jnej sfery, czyli f~mę świradomośd społecznej, funkojonalnie związanej z praktyką komunikalcji obYlCzajowej,'konstytuuje zespół przekónań (Są'dÓV1):(a)
nm:maiywny,oh, u9ta,lający'ch dekty komunikowania (obyczajowego) jako
wal'to,ści oraz {b) dyre!ktywalnych, wyznaczający'ch działania wrodące do
realizaoji rÓŻIlyehefektów komun~kaoyj:nyoh. Przekonania te mogą być
weI'balizowaJne w postlaci nair'll i dyrelktyw (reguł) oby,czajowych. Reguły
obyczajowe zawierają --- obok Iwiedzy instruruj~oej, IWjakich okohcznośoiaohi w jalki sposób należy wy(konywać czynności obyczajowe - również semantyczne prZieikonaniadyr,ektywalne pIizy,porządkowujące odnośnym działalllliom kh sensy Ikomuniika,cyjno-oibyczajowe, a więc ich odmiesienia (przedmiotowe. '~eSipółsemantyicznych obyczajowy:oh ,pr7jekonal'l.dyreMywalnych tworzy semantykę orbyczaju.
Każde z,e Iskł~daljący'Ohsię ,na semantylkę obyczaju semantyc!.llych
przelwnań dy'rektywalnych, do momefntu :pełnej i:ch konwerncjonalizacj!.
(o iktóI1ejbędzie j'e'szcze mowa) zakłada "myślowo" okr,eślone illity światopoglądowe, bądź pewne przekonania z zalkre~mpotocznego do,świadczenia
społeoZJnego.Mity oraz Isądy pm:ktyczno~potocZine stanowią z a ł o ż e n i a
semantylki obyczaju. Są one zlaltem genetycznie pterrwo.tne· ,w2'1glętdem
semamt)'lki obyczaju. Tak więc, istnieją dwa źródła (g'e:netycZJne)reguł
obyczajowych: (1) doświadczenie [potoczne, (2) światopogląd.
Zilustrujmy obecnie ów szcz~gólny sposób powiąz,ania semantyiki oby,czaju z okr'eślonymi pr:llekonaniami potoczno-doświadczalnymi i przekazami świa1Jqpogrl~dowyrmi.
,Weźmy oto pod 'uwagę czynność noszenia futra.
Naj,pi'erw wiadomo jest,że fifiJtJro
,ohroni prz'erd zimnem, następnie wiadomo jest, że na futro "mo:lJe Slabie 'po'ZJwolić"c:z;łowiek :raczej zamożny.
Ukonstytuowana w związku z tym przelm.nanii'emdyrektYWla obycza'jo'wa
ustala, jako :sens tej ,czynności podejmowanej na !terenie pr,aktyiki komuniika'oji ob)'lczajowej, demonstrowanie: (1) fak1m osią:ginięda tej walI'!tm~cl
jaką jest:llamożność i tym ,samym (.2) przynalelżności do zbiorowości ludzi
zamożnych. Generalni,e rzecz biorąc, uhiór jest "wylrazem lkiulimry pieniężnej" - j.ak to ujmuje T. Veblen autor Teorii klasy próżniaczej. Stanow,i on naj pow'szechiniejlsze
, sitosowane w "życiuooidzielnnym"l)gólne
(jakikolwiek często obecnie zaWlodne)kryt,eriurm segll'egowania Ludzi na
dOibr,zesytuowanyoh i niezaJllfożnyah. U podstaw obyczaljowego manifestowaniapozYlcji majątkowej leży najczęściej uogólni.ony, potoczny sąd
() tym, że rprz'ejawianie odnośnych zachowań, czy (i) posiadanie określoi

�94

:JAN GRAD

ny:ch przedmiotÓiw, wymaga uprzedniego osiągnięcia pewnego stOIpniazamoŻinoŚci.
Źródłem z,ałożeń semantyki działań obycza,jowych okazujących wysoki
st1atus "materialny" może być ta1kże świ,a:tolpogląd,li to zarówno "przyziemny" świaitqpoglląd konsuITljpcyjny, j,ak i system światopoglądowy innego typu. Talk np. na Trioibrian:daoh - jak pisze K. Bhiket-Smith mająltek uchodzi za zewnęt!rzmy przejaw wewnętlrznej mocy magicznej
jego posi,aidalezai za nic więcej" 4. Demonsltrowanie ZJamożnościjest tu
więc komunrikow,an:iemt,ego, iż dySponuje się znaczną siłą magiczną, lub&gt;
też o:kazywaniem sz'czególnej opieki, życzliwości i przychY1lności"dobrych
duchów" (często duchów zmalrłyoh przodków).
Rozważmy jeszcze ,uczestiniiCtowo
w nalboż'eństw,ach. JaJko zlachowanie
obycwljowe, wyznaezolne ono jest przez przekonanie d)'lI"ektywalrnezakładająoe przekonanie religijne o konieczno,ści ucz·estniczenia w nahożeństwaClh dla uzyskania otkreślon)~ch wartoś!Ci religijnych, w s?czególnoścI
osiągnięcia zbalwierniaduszy. W ,związku z tym udzi,ał w rnabożeństwach
manifestuje: (1) dbałość ezy troskę ozba'wieilie duszy i wtÓinnie(2) przynależność do grupy wierząlcych. Najpierw więc - powtór:nmy - wiadomo jest, ż'e dLa ludzi ako~ptującyoh Określony świ,atqpogląd religijny partycypaeja w nabożeństwach służy zba'wieniu duszy, następnie dopiero
sygnalizuje tożsamośćświabopoglądową biorących udział w nabożeństwie
jednostek. Sensy komunikacyjno-obyczajowe łączymy z wszelkimi .~ jak
się zdaje - działaniami światopoglądowymi i czynnościami praktycznymi, które realizują zwaloryzowane światopoglądowo wartości techniczno-użytkowe.
2

Ten dostrzegalny dla każdego fakt, 1Zszereg czyrnnosc1obyczajowych
jest równocześnie: (a) działaniami podejmowanymi na gl'U'ncie pra!ktyi&lt;:
św,iatopogl~dowych, Cb)czynnościami ipraktycznymi o ,pierwortmychsensach
określonych przez reguły technologiczno-użytkowe (w takim przypadku
w inny,ch semioltyczmych koncepcjach mówi się o "funllwji rzeczo,we.i"·
i równolegle o "funkcji symbolicznej" działań praktycznych - por. tzw.
funkcjo-znaki w ujęciu R. Balrthesa) wskazuje na o z Ina k o w y charaJkiter
odnośnych zachowań o'by'czajOlwych.
Z uwagi na waloryzacjęświatopog,lądową
wartośei ,praktycznych,
pOlw:iedziećmożemy generalnie, iż rzeczone działania mają dwojakiego
rodzaju sens: (a) świaitoipoglądowy, Cb) !komunikacyjny, dzięki któremu
należą do ipralkt~ki obyczajowej, ,polegający na zamanif'estowaniu faktu,
iż - najogólniej mówiąc - daJnąwartość reah2mje się. Piel1wszy sldadnik
owego podwójnego sensu czynnośd obyczajowych, tj. światopoglądowy -'
4

K. mnket-Smith,

Ścieżki

kultury,

WaI'szawa

1974, s. 324 - 325.

�Obyczaj-system

\

komunikacji

symboliczno-kulturowej

95

char&lt;akteryzuje się - (a) genezą światQPQglądo:wą, np. pr,zebierante w
"łachmany" dla niJ~po'znaikiiPrzee.:z}.e maoe", lub też wyl}ewanie wody
z pierwszej kąpieh dzie,oka dOlpiero IPOupłY1wietrzech dni po zachodzie
słoń,ea - są C'zynnoŚiciamiolbyczajowymi, podejmowanymi równolegle na
terenie ,pra'ktylki magic:anerj dla zalpewnien~a dziecku (niemowlęciu) szczęścia; j8Jlw 'czynności ob)TiC!zajowesłużą do demonstrowania faktu, iż te
wartości wł:aI:~Il!ie
(zapewnienie dziei&lt;iliuzdrowira i sz,częś0ia) się .respektuje
(akceptuje); bądź (b) .genezą tPI'aiktycZlną,IlIp. określony spOISóbU!bierania
się, ,który pierwotnie miał na .celu ochronę przed warunkami atmosferycznymi, a z C:lJa:semzaczął służyć także do ikOmJUlni:kowan,ia
zwaJorr-yzowanej świalj;olPogląd'owoprzynależnm~ci do od:powiedniej grrupy ~połecznej ;'. W przypadku więc pos'iadania przez interesujące na:s tu działania
dwojakiego rod:lJa:jusensu, a,by ro:apoZ!ooćich sens komunikacyjny, aby
podjąć je lub zrozUrmi'eć,trzeba zatem uzmysłowić sobie w porszczególnych inJdywiduarlnych sytuacjaoh, [podejmo:walnia ich czy inteI1pretowania
::&gt;dpowiedni blok znaez,eń (odpowiednią wiedzę). To samo - fenomenalistyczne T:lJeCZ
biOlrąc - działanie jest obyczajowe, gdy '.viąż,emy je ze
-"polecznym sensem komun~kacyjno-o!bycz,ajo:wym, natomiast świa~o!poglądowe (ś:wia'topoglądo'wotwÓircz'e)bądź techniczno-użytkowe, gdy łączymy
je z o/k.I1eślony;miill!TIymsenSem reprezentująeym jeden z wchodzących tu
w rachubę typów. Rzecz ja:sna,ż'e wiążemy n'te w .sposób arbitralny, lecz
uzasadniony: (1) generalnie -faktem
rzeczyw~S'tego f!ui!llkcjono:w.aniaspołecznego odnośny,ch sensÓiw, (2) konkretnie - danym komterkstem sytua::yjnym. W każdym więc razi!e należy pamiętać, iż ZWTO,t:"czynność obyczajowa o .podwójnym (dwO'jalkim)sensie" jest sty1iSitycznie dogodnym, ale
niezUrpełnie pI1ecyzyjrnym skI1ótem; śdśllej ITzeczbiorą'c :należałoby tu mówić o działaniach OIbyczajowY1ch,które rÓlwnolegle sączynIl!ośdami praktyczno- ut Ylitamymi albo światopogląidowymi.
Konkludując pO'wiemy, iż ozna:kowy tyiP komunikowania obyczajo\ovego
jest m a n i fe s t wan i e m: (1) beZlpośrednio: '(a) falktu dążności do u-

°

5 Stwj'er'Clizarny wtielolkrOltnie
fialkt, ,że 'iS.I,era obY'Clzajów rOZJc'ią:gać się moż,e na
w,;zysltkie dii,ecliz&lt;iny ludzki,ego postępOlWania, Did talkiiClh czy;nn(JIś!C'i,jak mies'tNa!clie.
uoieranie
slię, jeclizeIlJi'e, do ta!kliClh ,jak poszanolwanJi,e życia 1u:dzjk,ieg.o" - .s1L:tje się
wlięc zroZJumiały, jeśli weźmiemy
wła,ś'l1Jie pod uwa;gę 1;0" że kOlmuin:~No'Warniem obycZiaJowym !obj~te :są wantO!ści św~artolporglląJdo!we i praikitY'Czme światOlPogilądOlwo 2JWClJory;zQlwa:ne. P,rezentOlwaoo IkJol1!C'eprc!ja
'oby;ctlaju dosital'eza tYlm slamy;m pewnego ",1zasaoJ]i:enia '~tors'OIwan:emu po'WISlz'ecJhnie w "opiilsadh" i .,idziejadh 'oby!c'za&gt;jÓiw" i'Ciiog)raf,i(:7Jnemu, feil'omena,lli.'ltyc,zneunu slPc!sabCJIWipI1zeldslta,wia!liiaabY'ClzajOlwa~ci da'1Jej g,rupy, polegającemu
na aharralkterYZJo'W,al!liiu POISz,clz'egó:lnY1crh
d7Ji'edz:in IkultUlry, od ',kultury mdterriaiI;nej (ite!crhni~cZJnio-tUlż~kOjw~j),
PiG wieT'ZJenJia i prak:tY:ki z nltrnJi ,związane,
a więc - c:harra'kJteryzOlwanau całośc'i kJu]tuiryda:nej
społecz;naśoi ,ozy srpołE~c'zeń6tw.
F. ZJ]arn'ieclki, Socjologia wychowania,
T. I. Wychowu.jące spoleczeństwo, Warslzawo.
1973, s. 253.

�96

JAN

GRAD

Tzeczywistniainia wartości świJato'poglądowyoh bądź IpraMyczDY'ch świato,pogląd'Qwozw.alo:ryzowany,ch, przy !Czymw iIli&gt;filitórychprzypadkach Tównocześnie dąŻ'll'Oścido IPffi'fekcyjlIlej real'i:zacji pewnych wartości (np.
religijnych ,czy mOT,a!1nych),bą!dź (h) faktu re~pe'ktow.ania, w s7;czególności alkc'eptolwania r:l)eczon)'lchwaTtoiści; (2) pOiśrednio: przynaleŻJności d()
danej grUlpy społeczneij, jeś:li (a) w,a'rtoŚici,ktfuy,chI1eal:izaoję czy re~pektow,runiJedemon:sttmuje się, są specyficznymi wa'rtoŚ!Ciami odnoŚinej gnupy
{w pTzy,padikach dkazywallllia osi~g;niętej, a indywidualnie nobilitującej
. perf!ekcji w ich Ulr7;eCZ)Ilwistniruniu
mooe być takźe komUlIli!kowanien'.
członikoWSlt'wapewnej poogT'Ll\Pyw Tamach dam~j gI1UiPY:~połeczn0j, ,np.
pO'boŻlIlychwśród wieTZącyClh),(ob)jeśli w danej giTupie~ł,ecznej obowiązuje o'C1:mi'enny(niż w iJnnyah gl'u,pa;oh)".posób dek1ar,owani'a, re~pektowani-a tylch samych war'tośQi- świ:atop()lgJlądQWych{IW. ogólnospołecznych).
"Dopełniainie czynności ry,tualny'ch (obycza1jowych w nas;zym ro~umienill)
pOlVÓ'Wnać
się da z oIkazyw:?nil€mlegitymacji (... )"6 zauwa~a M. Czerwiński. Rzec2lone więc dz,iałania OIbyczrujO'we
funlkcjoIliUją jatko o:zmaki kulturowe. Reg'uły o:bycz,a;jowe,w kont€Ucioie 'których wylkonuje się tego ,t)'lpLi
czynności, sta'nowią n i € S k o n w ,eIC j o n ,a l i z o wan ą semantykę.
KOIillUlniikiacja
oby:cz'ajO'waw ta/kiej mierz'e, w jakiej jest niesikonwencjOillalizowlana, stanowi więc środek de:klarowania lojalności wZ€lędem
wart'O'Ściświato,I1Og,lą.do&gt;wych
(i :tym samym woibe&lt;:iilllPli:kU!jącychje .przekazów). Jak ujmu1j€ to ,boiWi'emE. Ci'UlP'llk,".au&gt;robata d1a okrcilolneg·)
obycza'}u współżycia jest zal'aZ€ill ,~poooibem wyra,ź.ania ;przez jednostJke.
~reŚ1lOiIle!gostylu życia oibyc:zajiowego,IWyu-aOO
także ak,c€lptację różnego
typu wartości: filozoficznych, etnicznych, politycznych, religijnych i innych" 7. Albo więc za poŚlI1ed:niatwemnies~anwl)ncjonali7;Owanej komun~ka,cji obyc~~j!owej demon\St:rl~j'esię fakt realizacji wartości światopoglądowych, albo też ok~uje się fa'M ur~eczJ'lW,isltnianiacelów utyJ'itarnych
(zwalory,ZQwany,ch światopoglądowo) - aż do moment,u pełnej .jej konwenc jonailizaoji
3
Konw€ncjon:alizacja polega bowiem na "wyg,asaJniu" lpamięci o odnośnyoh przeika'Zia,chświatopo:g:ląidowych i odpowiednich :przcikonania1ch
praktyczno-jpo:tocznych tworząrcYich załoźe:nia slemantyrki obyczaju. Jes't
ona !Ułatwiona w sy:truacj:i, ikiedy dmałania światqpoglądowo-obyczajowt'
(by uźyć tego do:godnegoskirótu) motywowane są pl"zez ,pojedYll1icze
;pr'zekonania (mity) świJatqpoglądOlwe,czyli posiadają usta'hiJliwwaną setn.anty.k~
6 ,M. Oz;e'l1wińslkli,Przemiany obyczaju., WaJI1SIZa;wa 19'72, s. \150.
E. O~upalk, Ku.ltu.m obyczajowa
we współczesnej
Potsce, w: E. Oi!u(pak,
M. Oz.eriw'dińislkii,
J, K. MalkiUlbsJkti, K. ZY~ulI:skii, Nowe obyczaje i obrzędy. Szkice, War,S/zawa 19717, s. 61.
1

�Obyczaj-system

komunikacji

97

symboUczno-kulturowej

wyznaczającą jeden tyiP sensu danego działania. Stabilizacja semantykI
polega bowiem na "j'ednaikowości i stałości założen powsz.ećhllie respektowanych w kontekśóe danejgru.py społec:z;nejlub społeczności" 8.
Tak jest w przypadku podejmowanej na gruncie praktyk.i magIczne]
apotropeicznej (znanej na całym obszaT:lJekultury słowiańskiej) czynności
umieszczania pod kołyską S'łeikieryz QlStrzemzwróoonym ku górze w ·ce1u
uchronienia dziecka przed "złem" (złymi demonami). "'Czynność ta, lmplikowana przez .przekonanie magiczne, iż pel'sonihkow.ane demony obawiają
się (podobnie jak człowiek) zetknięcia z wszelkimi QlStryminarzędziami,
Jako czynność obyczajowa okazuje troskę (dbałość) o zdrowie, czy generalnie o los dzieoka.
Działania obyczajowe mogą posiadać ustabilizow&lt;ł.nąsemantykę Już od
momentu ich pojawienia się. Na}czę:ściej jeduaik uzyskują ją pOl.prz€z
stopniowe "rugowanie" ze świadomości społecznej o'kreślony'ch przekanań
światopoglądowych, bądź pr,a!ktyczno-p0tocznych. Tym sposobem usta,bilizowaną semantJlkę os,iągnął'a znana ludowa, obY0:lJajowaczynność obsypywainia ziarnem osób, domów i zahudowań gospodarczych. W pewnym
okresie historycznym - wedle danych etnogll'aficznyoh - miało ją regulować równoJegle szereg przeik.onań ma:giczny'oh w kulturze ludów słowiańskich. "Wieloznaczną praktyką magiczną - pisze w tej kwestii K.
:vIoszyński - jest (... ) o b s yp y wan i e z i a r n e m. Jak sądzą nie.k,tórzy badacze, -rzuoanie go na dach chaty, rozsiew.anie po obejściu, etc.
\\' zwią:z1kuz pewnymi obrzędami ma być ofiarą dla dem{)ll1ówczy w ogóle
złyoh mocy, dzięki której lud praginie zakUipićsobie ich względy. Ponieważ (... ) koncepcja ptaka - duszy jest niesłychanie po~po1ita, prasta,r,a
i przy tym odgr)'Wa wielką !rolę w wie.rzenia-eh.oraz obrzęda'ch; a zaś z drugiej strony - ziarno jest zwy:kłym pokarmom ptadwa, przeto można by też myśleć, że rzucając z'iarno w trakcie obrzędów, miał wieśniak
głównie na myś.li dusze zmarłych; ale oczywiśc.i'e l niektóre demony występują w postaci ptaków, a poza tym ziarno może być przecież przeznaczone nie tylko dla ptakokształtnych istot mitycznych. (... ) ta sama czynność mo.że mieć w pewnych przypadkaich zgoła odmienne i z gruntu magiczne znaczenie. MQże mianawi'Cie zmierzać do tego, aby żywotność
albo plenność, tkwiąca w ziarnie - :udzieliły się o,bsYlPywanym osobom
czy obejściu, a jednocześnie - gdy chodzi o ohrządek pogcr-ze:bowy- by
zneutralizowały złowl'ogi wpływ śmi'erci" 9.
Oduo'ŚIla czynność magiczno-obyczajowa dopusz-cza więc przy

8 K. Koby1iń.s,ka,
KonwencjonaUza,cja
i stabilizacja
iJoliczno-kulturowej,,,Nw1"
l'fH~O,·nIr 1 (wlkładka
s. 3).
9 K. MOISlZyń:s'kJi, Kultura
szawa \1007, s. 273'.

7 Lud,

t. LXVII

ludowa

Słowian,

T.

semant'yki

II, Kultura

kom'unikacH

duchowa,

sym-

C/Z. 1, Warr-

�98

JAN

GRAD

uŚiwiadami,a:nil\,sobie wsz€~kich wchodzących tu w rachubę załoiell (mitów) - szere.g różny'oh :możhwoś\Ciintel1pretacyjnych. Posiada ona zatem
nieustabilizowaną semantylkę, a reguły, w oparciu o k,tóre jest podejmowana, mają nieauiOlllJomi'C'Zllycharaikter."Semarntyika kormun~kacji kulturowej - stwierdza E. Kobylińska - jest nieustabilizowana, gdy bądź (a)
poszczególne dycr-eikty:wy
są nieCllutono'llliczne(wieloznaczność różne kocr-pusy założeń fun!kcjonują na "ró'wnych prawach"), (b) dy;rektyw wlaściJwie
nie ma, istnieją tylJko rLndyw.iiduail:ne
:łch IPToJPOzycje"
10.
Okl'eślorne zróżnicowane przekonania światopoglądowe bądź potoczno-dośw1adczaUne, bę:dą,oe załoierniami tego czy innego działania oby ~zajowego w danym ,czalsie,mogą nie t)7l~kJo
funlkcjonować ,na "równych praw.ach", ale w wi,du pTZy,padlk.acllrównież w układzie hierarchicz.nym,
wówczas mówi się o "głębszych" ŚiwiatopogIądow)7lchsensach, czy "głębszej symbohoe" danyah dzi,ałań o.byczajowy,oh. W sytuacji, kiedy wi,e1e
przekonań pełni równollegle, w sposób równqprawny, rolę przesłanek
dla obyczajowych dyrektyw semantycznych, pr.a:widłoiWa.inteupretacja
sensów regulOlwanych pcr-zezte l'eguły dział,ań jest znacznie utrudniona.
Z.aahodzi wówczas koniecz:ność uW7Jględnienia kontekstu (okoliczności)
w jakich przehi.ega dane działanie. Najczęści'ej tego rodzaju czynności
śWiatopog,lądowo-o,byczajowe interpretowane są w kontekście O'k:r€ślonych
rytuałów (zespołów dz1ał.ań światoipOlgląJdowy'Cih)
bądź obrzędów (zeSipołów
czynności wyłącznie obyczajowych). Wyz.naezający dany rytuał czy obrzęd, mit (zespół miotów) charakteryz'u:jący gl01balny sens rytuału (obrzędu), przypisuj€ jedno,cześnie od,pOiwiedniesensy wchodzących w jego skład
działaniem, "biorą,c z ?Jasorbu"regulującyich je przekonań świ,atolpoglądowYiCh,(oIkreś1aJjącyohw aspekcie ob~ajO'wym ich semantytkę) właściwe,
któreś z nich wysUIW:ana pierwszy plan; ułatwia to rozpoznanie sensów
II"zec?Jonych
działań.
Stabilizaoja semanJtytki oby,C'zaju,polega - powtórzmy - na ustale'l1iu
się j'oonego typu s'ensu .itrrljpl1kowanegopreez jedno z wahOldzących w rach'ubę ,przekonań i wyeliminowaniu po,został)7lOh.
Nasza przykłooOiWaczynIniośćobsypywania ziarnem ;(oW\sem)z "wie1oznaczmej pralktyki magicznej"
stała się jedynie czynnośdą wylkonywaną w kontekście tzw. magii imitacyjnej (naśladow,czej) mając~ na ceLu zajp€wnien.ie ,pomyślności życiowej i dabrolby'tu. "Jest to jeden z szeroko ,pr.aJktykowanyclJ.zabiegów
gospooa["skri'chmająlcych nriejalkozakląć urodzaj i spowodować, aby równie
obficie lSytpałosię ziamnoz kłosów" 11. WnieiktÓirych regionach Po,lski działanie to, :poidej:mowanejeszcze WSlpókześnie dolŚćpOIWszechnieprzez mi€10
11

K. K'obylliń'ska, Op. dt., S. l.
J. DY1d!OIW)C'Z'OIWa.,
Zwyczaje i obrzędy

polski, ,pod ·!"ed. Je. BU'rs,ziy,

t.

UJ,

doroczne,

PClZIlJań '19'67, s. 35.

w:

Kultttra

ludowa

Wielko-

�Obyczaj-system

komttnilwcji

symboliczno-kulturowej

99

szkańc6w wsi na "św. Szczepana" (drugi dzień świ~t BOŻJegoNarodzenia)
motywowane Jest przez - niej.CtonlO
już sobie wpr.awdzie uświadamiane
indywidualne - przekoname, z dziedziny taW. magii kontaktowej (przeJlośnej), że ,ohsy,py,wanie ziarnem owsa zagwarantuje "temu domowi"
;z;dro.wiei szczę.ście; wylnża to wygła'szana przy tym foomuła o chalraktexze zaklęcia: "Na sz,częście, na zdmwie na ten święty Szczepan". Siła magi.czna ziarna, pJwoduj~ca jego żywotność i plenność, Iprzeniesiona tu
zostaje - w myśl Tze.cwnego wierzenia - na obsYPY'wanenim o'ooby.
W aspekcie obyczajowym kIzie tu o zamarrriiestowanie troski o zJ -Jwie
i szczęści'e ohsypywanych osób, bądź okazanie dbałości o pomyślność
i do,brobyt (wysokie plony).
Jak powiedzieliśmy, rzeczone przekonania magiczne mgliście obecnie
są sobie uświadamiane przez poszczególne jednost1!d. Semantykę odnośnych działań obyczajowych oechuje więc aiktualnie ZIllaeznystOipienkonwencjana lizacji.

ZNAKOWE

KOMUNIKOWANIE
OBYCZAJOWE
SKONWENCJONALIZOWANY

-

OBYCZAJ

Konwencjonalizacja - o czym już wspominaliśmy - po,l'egana stopni'owym eliminowaniu ze społecznej świadomości przekazów światopoglądowych i przekonań z zakresu poto,cznego doświadcztmia społecznego stanowiących z&amp;łoż·enia komuniJkacji .kulturowej; obyczajowej w naszym
przypadku. W komunilkowaniu slkonwencjonalizowanym dyreiktywy semantyczne funkcjonują samodzielnie względem swych dotychczasowych
(ulegających zapomnieniu) zalożeń. Czynienie rekursu do tych uświadamirlllych sobie jeszcze ni·elcioedy:przez nieiktór€ joonostki - przekonari
konstytuują.cych załoźenia semantyki reguł komun~kacj.i kulturowej, staje
się zbędne w skalE ma,sowej (,wpowsz.echnym komun~kow.ani'u).
W r,ez.ultaciekonwencjonallizacji semantyki działania obycz.ajowe funkcjonują jako z n a ki. Ioh sens komu:n~k:alcyjnyogranicza się wówczas do
sygnaliżow.ania przynależności do danej gi'uPY społecznej czy społeczności.
Weźmy przy1kl'adowo:Zillanąpodejmowaną w kontekście skonwencjonalizowanych reguł obYICza;jo'wy,ch
czy konwencji 12 -- złożoną czynność oby~zajOiwąkładZienia kamienia węgielnego w miej,scu przezna'cwnym do
budowy okTeślonego obi€lkitu i wmurowywanie aktu erek'cyjnego. Ozyn12 S!kionwQp.jcjcna1iJZJO!wanereguły
sem:a,nJtyic.zme :komunikacyjnej
sfery
k;ua'bury,
w ,tym, rze~iZ jaSll1a., i obY;CZ;l:jU,oIbe:,im.ude się 'c1Zę.sIto mianem
;k o n wen iC j oL Usy··
Sltemart'yrww;anyZibiór kO!1WeI1iCjoi()bylCz.aj'owyah regJu!'ującyah "życ'ie tOlwa!rzY'~kiie"
zwie się zWylki!e Je o uw e n a n s e m.

�100

JAN

GRAD

ność ta, niegdyś magLczna - mająca ,na celu Zć1ipewnienienowozakładanej
osadzie (miastu) czy mieszkańoom nowowznoszcnych budynków pomyślność i ochronę przed ewentualnymi nieszozęściami, po.przez zakopanie
w miejscu budowy odpowiednioh przedmiotów o charakterze talizmanu
(zwanych telesmatem lub telestą) - demonstrowała na gruncie praktyki
obyczajowej tI'OOkęo dobro, pomyślność osady, miasta itp; obecnie posiada ty.l!kJostatus tYliko obyczajowy. Stanowi rodzaj znaku, komunikujący
~)rzynależność do społeczności, w której ob~wiązuje wykonywanie tego
ty;pu działań podikireślających doniosłość społeczną wznoszonego obiektu.
Do świadomoś'Ci potocznej czy!nność ta stanoWI uroczysty akt roz.poczęcia
jego .budowy. Usiłując ją jednak uzaiSadnić, "zracjona.liwwać", ,.usensownić", ,powiada się, iż wmurow:anie :aktu erekcyjnego ma na celu dostarczenie określonych informacj:i "przyszłym pokoleniom" (czas budJwy,
przezna.czenie, inwestor, wykonawca obi,ektu. aktualne j;nforma,cj(~polityozne itp.).
Bardziej może instruktywn.ym przykładem będzie czynność z z8!kresu
"dobrYich oibyczajów" towarzyskich, podejmowana na mocy konwencji,
zabraniają,cej w "to.warzystwie" trzymania prz,ez mężczyzn rąk w kieszeniach. Nietrzymani'e rąk w kieszeniach kornunrkuje, od pewnego czasu,
jedynie przynależność do kręgu ludzi "dobrze wychowanych", "ogladzonych" (.posiadającYichogładę1Jowarzyską). Niegdyś, zgodnie z określonym
przekonaniem praktyczno-potocznym sta:nOl\vią:cymzałożeni,e semantyki
odnośnego działania obyczajowego, demonst:rować ono miało przyjazne
zamialry; klonikr,etnieto, że nie ukrywa się "zdradzieckiego osina" w kieszeni. Gene~alnie orzec należy, iż skonwencjonaliz:owanychara'kt'er posiadają głównie czynności podejmowane w rama'ch "ży:cia towarzyskiego".
W,arto w tym miejscu dodać, iż nasze pojęcie obyczaju skonwencjonaliwwanego koresponduje z pewnym pojęciem zwyczaju cgzystują'cym w
refle'ksji nad obyczajem. Wedle tego rozumieni,a zwyczaju, "jako zwyczaj
(Brauch) należałoby oikreś1ić wyma:rły, do czystf'j formy doprowadzony
ob)'lcmj (Sitte), który dla spolecmo-ści ludowej w żadnym innym względzie nie może stać się częścią składową jego światOipoglądu. Pod pojęciem
zwyczaju (Brauch) chciałbym rozumieć heztl'eściowy obyczaj (SiLLe), tj.
o,byczaj, którego pierwotny i rzeozywisty :sens nic jest j'Uż więcej znany,
który kontynuuje się tylko z konserwa'tyzmu, któremu jednak może zostać podsunięty wtórnie, nowy lecz w stosunku do pierwotnego fałszywy
.-;ens"13. To pojęcie zwyczaju, dane ,przez ludozna1wcę O. Speis'era, wynika
z przyjętego przezeń ujęcia oby.czaju, który z kolei definiuje następująco:
.,jaJkoobY'cozaj(Sitte) POW1nnObyć określane tylko to, co jeszcze żywotnie
13

A, HultkJron;tz,

.~"olklo.re, Volu;me

Internatio.nal

T, General

Dictionary

Ethnological

oJ

Regiollal

European

C07lcept~. Cqpcn:ł1a,gen

Ethnology

lr960, s. 2:~9.

and

�Oby('zaj-~y"tem

wmunikacji

symbolicz.no-kulturowej

101

wypływa z jednolitego swiatopoglądu SlpołecZinośd, co przez każdeg~'
członka tej społeczności. JaJkopełne sensu, może być zrozumiane" 14. Tak
pojęty obycz.aj zdaje s:ię być bliski pojędu obyczaju niesilwnwen'-'Jonalizowanego.
Zauważmy tu jeszcze odnośnie skOinstatowan~go przez cytowanego tu
badacza faktu; iż w pewnych okoli'czJnościach zwyczajowi może być nadany wtbrny, nowy sens - co. jak należy roz'umieć - prZiek:slZ'tałca
dan~"
zwyczaj w obycz.aj - że najprawdopodohniej idzie w tym przYlpOOku
o deko.nwencjonalizację obyczaju (w naszym rozumien~u). Skonwencjonalizowane dziabnia obyczajowe będące zarówno rezultat.em uprzed'nicj
konwencjonalizacj,i, ja,k również czynności obyczajowe "od poC'zą1tku"posiadające skonwencjonaliz'owaną semantykę, mogą ulegać dekonwl'Hcjonalizacji. Dokonywać się ona może s:pomtanilcznie,żyMołowo, bądź w ,efekcie odpowiedni,ej, zinstytucjonalizowanej działalności odpowiadającej na
ujawniające się rzeczywiste i autentyczne zapotrz:ebowania społeczne
na światopoglądowe czy praktyczne (prakseologiczne częs'to) "uzasadnienie" danych "niezrozumiałych", nieI'Zadiko uw;ażanych za "nieracjonalne"
działań obyczajowych. Być mo'że, że ze świadomą działalnością tego rodzaju mamy do czyni'enia w ,przypadku opisywanej przez badacza mii1;ologii świata starożytnego M. Granta - czynności obyozajowej na1eżące]
da zakresu praktyki obyczajowej starożytnej Grecji. Podaje on, że "pierwotni mieszkańcy Grecji zastanawi,ali się nad tym, dlaczego podCZidsob·
TZądku oiiarrnego najlepszych części mięsa nie dawano bogom, lecz zjadali je czciciele. Aby wytłumaczyć te.n zwyczaj, Hezjod wyjaśniał, żt'
Prometeusz niegdyś owinął najlepsze kawałki mięsa tłuszczem, a z pozostałych czynił inne zawiniątko; gdy powiedział Zeusowi aby wybieraJ.
wybrał gorszą pac7Jk.ę"1:..
•
Nadmieńmy tu jeszC'z,e.iż reguły obyczajowe o ustabilizowaneJ bąciz
skonwencjonalizowanej semantyce posiadają status autonomicz'ny. Oznacza on .,jedność dyrektywy semantycznej (w o&lt;l&lt;reślonymodcinku czasu)
dla danej jednostki znakowej" 16.
W przypadku, kiedy reguły obyczajowe posiadają niea utonomiczny
charakter, trafną intepp~dację podejmowanych w ich kontekście działan
ułatwia - jak już sygnalizowaliśmy - występowanie danej czynnośc'
obyczajowej w ramach pE'wnych zespołów działań światopoglądowo-obyczajowych zwanych rytuałami. obrzędami bądź ceremoniami czy uroczy.stościami. Przejdźmy zatem do charakterystyki rzeczony,ch układów działań komunikacyjno-obyczajowych. rozpoczynając od rytuału.
'" T'lmŻe, s. 87 - 88.
's M. Grunt, Mity r:ymsi.;/C'. Warszawa
Je K. Ko'bylii1sk&lt;1.

op. dl.

,. 1.

1978, s. 250.

�l02

JAN

GRAD

RYTUALY

1
Pod pojęciem rytuału rozumie się: (l) "ze~iPółczynności stanowiących
formę zewnętrzną społecznie doniosłego aktu, obrzędu religijnego, uroczystości itp., ceremoniał" 17, (2) "wyższy następny po fazie rytu etap
rozwoju kultu; cechuje scalenie coraz bardziej złożonyoh czynności ~ultowych, w jeden rygmystyczny system, (3) większy wycinek kultu, zespół
aktów kultowych, obrzędów; ceremonia (ł), (4) ustalony niezmienny ,sposób dokonywania czynnośd kultowych (5) księga zawierająca przepisy
normujące odprawianie czynilllo:ścikultowych" 18.
Funkcjonujące w etnologii definicje podkreślają najczęściej symboliczny charakter zachowań ry!tualnych. I tak wedle E. Sa;pira "rytuały
są zazwyczaj symbolicznymi działaniami (... ). Niektórzy etnologowie
sk10nni byli trak1Jowaćrytuał ja!~o niewieLe więcej niż tyłka odpoiwiednik
dramatycznego lub pantomilffiie~nego prze::l!stawienia. (... ) Zewnętrznie
rzeez biorąc, rytuał można opisać jako dran18,t relii@ijny; pod względem
subiektywnym dostaIT1cza
on uc~estniJkomprzeżyda ta!jemnicy i mocy, której fetysze i inne przedmioty rehgijne są tylko zewnętrznymi symbolami" 19. Na gruncie etnografii polskiej postuluje Się następujące pojęcie rytuału: Na ogół zwyczaj i obyczaj wspaJrbesą r y t li a ł e m, to znaczy takimi gestami, słowami i re!kwiJzytami,które nadają normalnej czymnośei czy
zachowaniu sens symbolu czy znaku, komuniJkującego ważność i powagę
sytuacji. Rozpoczęcie pierwszej miki, pieDwS'ze:gosiewu, zakończ,enie żniw,
wręczenie nowonalI'odzonego dzieeka ojou, oczepiny, Irozpoczęcie akademii
czy pochodu pierwszomajowego itp. są zrytualizo!wanymi zachowaniami
podkreślającymi i wyjaśniającymi wartość prz0ka:zywa:nej 1Jreści. nakazującymi jej uszanowanie" 20, Dla socjologii tYlpowe jest ujęcie rytuału
jako oeremonii czy ceremoniału. Tak zdaje się rozumieć rytuał jej
przEdstawiciel, badacz kulitury obyczaj'owej, E. Ciulpak. Pisze on, .iż "z~spół czynności powtarzającyoh się w ramach życia zbiorowego, w który'ch
występują co najmniej trzy podstawowe elementy i określone formuły
słowne, zgodność czynności ze skodyfikowaJnymi lub przyjętymi konwen17

SŁownik

wyrazów

obcych

PWN,

pod

red . .J. Tukars,kiegr),

Warsl.aw'l

1971,

~. 6:)9 - 660.
18

Mały

słownik

religIOznawczy,

pod

11ed. Z

8Cinllatowskiego,

Wal'SZaW&lt;.l UJ6·9,

s. :384.
Kultura,

język,

osobowość,

19

E. Sapir,

211

M. Ciołek, J. Olędzki, A. Za:dr()żyńska. Wyrzeczysko.

War~zawa

1976, s. l!.

WlwSizawa

1978, s. 220.
() śWiętoW!Hllll

tv ['ol.,ce,

�Obyczaj-system

komlLnikacji

symbo!,iczno-ku!turcxwej

103

cjonalnie regułami oraz wyznaczone Tole zachowań dla poszczególnYlOh
osób - nazwiemy «rytuałem»" 21.
W proponowanej w niniejszej pmcy koncepcjI rytuału nalwiązJUjędo
tradycji pojęciowej aintl'opolO1giikulturowej a takż,e religioznawstwa,
wedle której pojmuje się rytuał jako "ustaloną formę zabi'egów magioznych i praiktyk religijnych". Wią:że więc tym samym rytuały ze światopoglądową sferą kultury, nie zaś z obyoz,aJjem.
Ujmuję tu więc rytuały jauw ukłiaJdydziiałań "czysto" światopoglądowych, o wyraźnie dominujących sensach śWłatopoglądowych nad iah
sensami kc..m~nikacyjno-obY'czajowymi łączonymi z partycYlpacją w rytuałach. Rytuuły zorientowane są ku określanym, nadrzędnymwa;rlościom światopoglądowym i wymagane cZYil1Jne
(ao nie znaczy profesjonalne)
uczestnictwo w nich nie jest nastaw:ióne na obyczajowe m~nifestowanie
faktu realizacji wchodzących w grę warto,ści. W tego typu p.:lrtycypacji tak jak uregulowana jest ona przez społecznie respektowany światopogląd - chodzi niemalże wyłącznie o urzeczywistnianie (intol1Jcjonalne)
&lt;Jdnośnych war'tości po prostu. Sens komun~a,cyjno-obyezajowy jaki jest
zwyikle łączony z tego ro,dzaju udziałem, jest - jak uważam - wtórnym
sensem interpretacyjnym, z punl{,tu widzenia którego sam f,akt uC'zestnictwa (,np. uczestniczenie we mszy św.) zmierza do okazywania odpowiednich wartości światopoglądowych bądź (i) przynależności do okreśJonej
grupy wyznaniowej (do gl1UPYwierzących generalnie). Wydaje się, ż,e
tylko biemy sposób partycypacji w rytuałach może być motywowany
wZiględami komunikacyjno-obyczajowym
(dy!ktowanymiI1lp. chęcią n:iewyróżniania się w danym środowisku c'zy społeczności), może więc być
konfo:rimisty'o~nie,nadawoworaz' odb10I1czo,Uikierun:kowanena demonstlrowanie tylko l'espektowania odnośny!oh wartości, obowiązującego w grupie światopoglądu.
Typowymi rytuałami są - jak sądzę - wszelkie nabożeństwa religijne oraz posiadająoe złożony charakter zabiegi magiczne. Rozważmy
obecnie tytułem przykładu mszę w religii katolickiej. Jest ona układem
czynności religijnych (lituI1gLcznych),fOI1mułsłownych i pieśni, którego
globalnym sensem jest symboliczna "ofiara ciała i krwi Chrystusa pod
postacią chleba i wina". Skł,ada się ona z dwóch zasadniczych części (zespołów działań): (I) tzw. mszy katechumenów, będącej swoistą kontynuacją dawniejszych rytów religii żydowskiej (śpłew, czytanie Pisma i kazanie) oraz (II) tzw. mszy wiernyohro'Zwinięte] z pierwotnych chrześcijańskich posiłków wiernych organizowanych na pamiątkę Ostatniej Wieczerzy zwanych agapami; jej centralnymi czynnościami są: (1) "akt przeistoczenia", w którym zgodnie z określonym przekonaniem religijnym 21

E. Ciupa,k, op. cit.

.,.

s . .54,

�104

JAN

GRAD

wymówienie distincte el altente, bE:dącej typowym zaklęciem - formuły
dokonuje się przemiana chleba i wina w krew i ciało Chrys'tusa, czyli
t:tw. cud przeistoczenia; (2) ofiara eiała i krw~ Chrystusa; (3) komunia
zwana Hcztą Pańską lUlb Sa\kiramentem Olt'aITiza(stanowiąca formę teolagii), .polegająca na spo'żywan~u prz'ez(U!prZiedniooczyszczonych z grzechów w Sa!kiTamenciePofkuty) wierny,ch ho~ii mającej wyobrażać ciało
Chrystusa; wierni w ten mistyc~ny ~posób uczestniczą w naturze sacrum.
Realizacja sensów poszczególnyoh następujących po :sobie czynności elementów mszy - jest ś'Ci;śleuzależniona od wykonania czynnoŚ0i .POśrednio i bezpośrednio je poprzeooających. Msza twolrzy więc hierarchiczny ukł~d czyumości, reprezentujący pewien typ hierarchicznej struktuTy humanistY'cznej. Generalnie rzecz biorąc, każdy rytuał stenowi rzeczoną strukturę, organiZiOwaną przez rela,cję podpoT1ząd:kowaniainstrumentalnego; każde działJanie rytualne (wchodzące w skład rytuału) jest
be7ipośrednio lub pośrednio instrumE.\ntalnie podp0lI'Ządkowanedziałaniom
po nim następujący,ch.
Ścisłe przestrzeganie kolejności poszczególnych czynności rytualnych
.jest jednym z wal1un;kówreabzacji ,globalnego .sensu rytuału i uzyskania
zaikładanych efektów .praJktycznych .(0 czym będzie je.s·zczemowa). Innym
z koniecznych warunków urzeczywistniania sensu rytuału j,est be7Jbłędne
(nier,z,adko perfekcyjne) wykonanie rzeczony'oh czynności. Jeśli już dopuszcza się niezna'CZJneodchylenia w "prz,etpisowym" wykonaniu działań
rytualnych, to w każdym razi'e nie dotyezy to zaklęć. W przypadku np.
mszy ,kiatohckiej prz'e.pisy litu:rgi'cZJnenakazują wymówić regułę konseik:racyjną, na mocy której dokonuje się cud przeist~ezania distincte et
attente: szeptem hez najmniejsz,ego opuszczenia, dodania zbędnych słów.
czy przeinaczenia !pod groŹJbą unieważnienia całego rytualu.
Urzeczywistnianie :sensu rytuału, tj. osiągnięcie wchodzących w grt;
wartości światopoglądowych fi 'ewenń:'ualni€jeszcze celów praktycznych).
uzal'eżniane jest iTównieżod (1) świadomej, w 'Pełni autentycznej i głębokiej przy tym akceptacji owych w3rrtości or~z implikujących je mitów.
a takż,e (2) od głębokiego przekonania (pewnoś&lt;Ci),że sens ryturtłu tz.amieTzony efekt praktyczny) zostanie zreahz1Owany.Tego typu akceptacja oraz
głęboka pewność wchodzi w skład treści słowa: "wiar,a". Od "siły" tej
rwiary zależy pozyskanie przychylności nadprzyrodzonych mocy i tym
samym urzeczywistnienie bliższych i dalszych sensów działań rytualnych.
Inp. przemiana chleba i wina \", c.iaIoi krew Chrystusa,a następnie uzależ·
nione od tego spełnienie:się sensu mszy.
Jak wspomniano wyżej, pnypomocy
uprawiania czy uczestnictwa
w rytuałach mogą być - zgodnie z powsz,eohnym wyobrażeniem - osiągane również określone skutki :pTaktyczne. Dotyczy to przede wszystkim
rytuałów magicznych kultywowanych z iT.eguływ celu uzyska.nia efc:któw

�Obyczaj-system

komunikacji

symboUczno-kuUurowej

10:'

praktycznych. jakJkolwi,ek j rytuałyr,ehgijne
kontynuują pod tym wz;ględem tradycję magie:mą :i odprawiane zO'Stają w "intencji kogos" lub
"czegoś" (np. uzdrowienie. spowodowanie Oipadówdes:wzu podczas suszy.
zapewnieni'e obfiotych pl::mów itp. - ale ta.kże nawróoenie niewi~rnego.
uzyskanie zbawienia duszy zmarłego, przyśpieszenie ,bytowania w ni'ebie
dusz czyśoowych itp.). Odprawianie nabaŻleństw religijnych w danej intencji jest rez:ulta'tem ipTZ€nies-ieni:a"myślenia magic~nego" na rytuały
religijne zorientowane piel'wotnie wyłącznie na osiągnięcie warr-!lośoireligijnych. W przYlpadku religii katoliclki'0j jest to wyraz genetylCZnego jej
nawią:uania do zastanej, maogiJCznejtradycji myśl'Owej. Zważmy bowiem.
że odprawianie mszy w i:n'tencji UłJpoczą1Jkowa:ne
zostało i ,wpowszechniło
się w średniowieczu na terenie niedawno schrystianizowanej Europy.
kiedy "żywe były" jes2Jcze tradycje magic~ne (przekonania ma,gi,ezne).
Było to wówczas ni'eZJgodncz o£i.cjalną, ortodOlksyjną doktryną katolioką.
..Zwyczaj ten (tj. odprawialJ'l:ioa
mszy "w intencji" - p~zyp. J.G.) jest dośe
późnego pochodzenia, bo jeszoze św. Franciszek z Asyżu nie u:zmawałgo
i potępiJał - pisze J. Keller, J'est on swoilsrtąkon'tynuacją zwyczaju pogańskiego polegająoego na tym, że kCliplam
..i wykonali rozmaite czyn.nooci
rytualne na prośbę Iposzczególnych ludzi, kWirzy w ten sposób usiłOiw.aL
uzyskać jabejś okrcśb,n'2 ko,rzyści" 22.
Bez względu na ;praktycZ'ny czy poza praktycmy ("czysto" ś\y"iatopoglądowy) ~,cns rytualu czy poszczególnyeh czynnośeiolwych elementów
rytuału - je.go spełnienie się uzależnione jest -- o czym już wZJmlan\kow,ano - od pa-awidłowego. dokładnego, ściśle według odnO'śnych dyr:cktyw
przeprowadzonego wykonania wohodzących w grę czynności {sz,czf:'góln,!
J'o.Jęodgrywa właśnie kolejność. czas, miej9ce i tok wykonani8). J,,=ś,hzamierzone efekty nie zachodzą (co oczy:wiśde może być stwierdzone tylko
w przypadku, gdy p::&gt;isiada'.iąone charakter pr8kty-cmy), PO,WS7.iechnLC
uważa się. iż zostało to SpDwodowane pewnymi, niedostrzeżonymi w porę
uchybieniami w ich wyko'ńa&gt;niubądż {i) ,niedotrzymaniem innych obowiązujących dla rytuałów waI'Uuków.
Po poczynionych tutaj odnośnie rytuału uwagach, dokładniej ~definiujemy rytuał j.ako ;rodzaj złożonyoh. usystematyzowanych i sformalizowanych działań i formuł słownych o charakterze performatywnyn.l (zaklęć), zorientowanych na realizację całych Uikładów wartości światOlt-::olg1ą
dowych, zW)'lklez jedną instrumentalni'( nadrzędną wartością okrf"ślającą
ich globalny sens świ,atopoglądowy. ,tj. całościowy sens rytuałiu.
Ujmując 'rytuały jako układy czynności światOipog.Iądowyeh prz0ciwstawiamy je ohrzędom 'sta.nowią'cym .zeSipo,łydział.ań obyozajowych. Spróbujmy obeenoi.ebliżej je sehaa-akteryzować.
ZA

J. K,e~l,er. Zwyczaje,

('zaje, obrzędy

i symbole

obrzędy

i symbole

religijnE'. WClTszawa

religijne

w chrześcija7'Lst'lJ'ie,

w: Zwy-

1:978.s, 428.
"'.

�106

JAN GRAD

OBRZĘDY -

ZESPOŁY

OZY}liNOSC:I OBYCZAJOWYCH

Obrzęd identyfjJkowany jest często z rytuałE'm; niekiedy ujmowany
on jest Jalro ZelE!półrytuałów. W ten sposób rozumieją obrzęd autorzy
cytowanej już pracy Wyrzeczysko.
'P,iszą oni, iż "o b T Z ę d składa się
z S':ueregu rytuałów powiązanych wSipÓllnymsensem, tworzących całość
kOImUlrtilkatuo skomplillmwanej ·1Jreścl.Zallieżnie od lvonliPozycji gestów,
słów i rE:1~wizytów,powstają pr2.wie n~e~gTanicz')ne możliwości wYJawiania najważniejszych spraw dotycząc)'ioh człowieka. Następuje wielowar·
stwowe i wie1Jpłaszczyznow,e pOT'Ozumirenie,wymiana istotnych sygnałów
w;s!kazujących na eenione wartości" 2~. Zwytkle jednak pojmuje się obrzęd
j,ako "ze~pół uświęconych tra.dycją, często Olk.r6Ślonych,przepisami, czynnośc~ ,i prakty!k o ~nalcz-en~usymbohcznym, tOWaTzyszą'cychjakiejś UfO-czysItości o oharakJter:ze rod:zi'n[lym, SipolocZiIlym,politycznym czy T0ligijnym" 24. Wedle Słownika folkloru polskiego (autoI1ka hasła "obrzędy"
T. Bmozowska) "ohI1zęidy"to - ,,'c€rremcmtezwiązane z kult0m, zespoły
okJrleślonych i zachowanych pr:oez tradycję czynności, gestów i słów stanO'w;ią'cychzewnęt&gt;rzną stronę UrDlczySitoiŚci
wierzelliowych oraz aktów społeCiZI10..,p11aWlnyc:h"
25. Podobnie
definluj-e obrzęd bada-cz socjahstyczne.g(;
obyczaju L. J. Peł!ka. Stwierdz,a on, ż·e obnzędy to ,;zespoły określonych
czynności, ,słów i gestów wykonywanych wedle trybu ustalonego przez
tradYiCję, obyczaj i :prewo stanowiące zaTaZJemzewnętrzną stro.nę wszelki€lgo rodzaju 'WaŻnych w)'idarz'eń, sytuacji i Tocznic występujących tak
w iY'ciu puiblicz.nym, j.ak i prywatnym":!ii, Do tego ujęcia obrzędu przyC'hyl,asię E. Ciupak pisząc, iż "obrzędy są zespołemczynno.5ci, których
oeahą wyróżmi,ającą jest to, :lie og:niskJują się wokół pewnych, ważnych
z .punktu widz,enia ,życia .zbimowego:, wydarr:zeń"27. Dodajmy tu, że to
pojęcie obrzędu lk()lTle~onduje z jedn)'lm ze !Zna·czeńterminu "obrządek".
Słownik języka polskiego IlJP. ustala, że obrządek to "zespół czynnosci wykonywanyeh według 'Ustalonego tryhu w ZJWiią.zku
:z uroczystoś&lt;:ią; ceremonie" 28. Uznając odnośne deiini'cje za nieprocylZyjne ,i pomijające w
gT"Ul1CLe
rzeczy istotę zjawiska, 'Podejmę o:becnie pró~ę ekJ~plikacji pO'jęcia
oorzędu w przyjętym r1lu jednolitym apara&lt;:ie terminologicznym.
Wyjdźmy ,przede ws:zy\Sltki.m
oiClupowszechnionego głównie na terenie
za M. Oi/O!łEik li iiDlni, op. cit ....
24 Słownik
s. .1.2l6.
25

języka

Sł::Jwnik

, s.

folkloru

11.

M

podr.ed.

polskiego,
polsk'iego,

pa,d l"'ed. .J

Szymczaka,

t. II,

Kl"zyżar],Q.w~kiego.

W"",;izaWa

1979,

Wa,rsLawa

Bo'.).

W'H'SlzaW'"

1;930.

~. 2715.,
20

L. J. Pielika,

Polski

rok

obrzędowy.

Trudycje

~ wspdczesność,

:;. 18
c"l

E. Ciupak,

28

Słownik

op. cit ....

języka

, S. 54.

polskiego,

op. cit ....

,j

425 - 42.6.

�Obyczaj-system

komunikacji

symb'otic zna-kulturowej

107

etnografii poglądu gbszącego, iż obrzędy związane są z tzw. przełomowymi momentami w życiu człowieka jakimi są w slzczegó1ności:narodziny, małżeństwo i śmierć, oraz z d~miosłymi dla danej grupy najozęściej
powtarzającymi siG cyklicznie wydarzer:..iami (!tzw. obrzędy doroczne, kalendarrzo.ve bą:lź cykliczne). Oweprzelomow,e momenty i g,rUJpoWo~
wydarzenia dotyczą - co łatwo zauważyć - podstawowyeh dla każdegu
człowieika i grr;,py :połeczne; wa1rtoś,ci bezpośredni'O-,pmrktycznych. Tak
więc narodziny stanowią wartość rpraktycz!ną, której urzeczywistnienie
rozpoczyna cykl re? liziacji wszelJkioh, dostępnych kMdej jednostce wartości "życiowych"; małż,eństwo .stanowi tego rOdZiCl.1U
wall'1lość,której osiągnięcie rozszerza - w S:lP0iSób
społecznie usankcjonowany - zakres możliwych do uzyskania war1toś!cipraktycznych a także światopoglądowych,
stanowiąc lolkJreślonącezurę w życiu człowieka; kończy ów cy1klrealizacji
wartości żyeiowych ("doiczesnyoh" - dla jodno!stek uZlI1Jających"życie
po śmierci") śmierć. SchaT1alkteryzowanetu pod,;tawowiewa1rto,ści nie wyczerpują rzecz jasna zbioru wartości praktycznych, których Ulrzeczywistnienie wyznacza określone etapy życia człowieka. Wymienić tu jeszcze
można m in. zdobycie wykształoenia, objęcie danej pOlsa1dy(rozpoczęcie
pra1cy zawodcwej), uZYSlkanie mieS'zjkania i,tp. Z nadrzędnych wartości
techniczno~użytkowych, posiadających doniosł,e ZiI1aczen~edla jednost'elk
jak i grupy ó:połeeznei, ,podać ohociażby można służbę w wojsklu, zebranie
plonów czy osiągnięcie innych ważnych efektów na tarenie pmlktyki produkcji, wymiany i konsumpoji. Do,~ać tu koniecznie trzeba, iż rzeczon&lt;~
wartości "życioyve" muszą być "obowiązkowo" zwaloryzowane światopoglą::iowo, aby mogły stać się obie'~tem obrzędowego komunukowania obyczajGwego.
Proponujemy z,atem ujmować obrzęd jako U'kład(zespół) czynności
obyczajowych, współwystępujących z określonymi fonnułami słoWinymi,
(zwykle a charakterze performatywnym) o sensie globalnym polegającym
na: (1) manifestowanuu £akt,u realizacji lub respeiktowania (akceptacji) danej pcdstawowej wartości bezpośrednio-;praJktyc7Jnej, bądź dbałości o jej
urzeczywistnienie, bądż Ci) na (2) lmmunukowaniu ,przynależności jednostki, naj'częściej właśnie rozpoczynaj ąoe j się bądź kończącej - do danej grupy społecznej. Sens Ity;pU(1) Jest piJerW3Zqplanowym, charakteryst)'lcznym sensem obrzędów dorocznych; sens t~pu(2) realizują głownie
ohrędy J:,:odzinne,snozególnie pewna ich grupa zwana obrzędami przejścia,
obrzędami inicjacyjnymi, albo też niekiedy obrzędami izolacyjnymi, czasami taJkże - recepcyjlnymi. Mówiąc, że obrzędy 5-tanovviązespół działail
obyczajowyoh mam na myśli to, iż działania te, mimo Ich często podwójnego oharakteru (światopoglądowo-obyczajowego bądź praktyczno-obyczajowego) funkcjonują w obrzędach wyłącznie jako czynnOŚCIobyczajo, we (o sen:oach komunikacyjno-obyczajowych).

�108

JAN

GRAD

Obrzędy, podobnie jak rytuały, reprezentują
sobą hierarchiczną
struik.'turę humanistyozną.
Tak przykladowo:
rozbudowany
kilkudniowy
ludowy obrzęd wesela zO'rganizo;wany j:es't wokół następujących,
zasadniczych,
'P0rlejmowanych
kolejno d·z1ałań: (1) swaty (wywiad matrymonialny,
zawarcie - umowy Ipnedmałż·eńs:kiej),
(2) :zJrękowiny, {3) spro~iny. (4) ślub
(lrośei.elny), (5) uczta weselna, (6) oczepiny manifestując-e
przejście nowopoślU!bi~nej dziewczyny
z grona ;panien do grupy mężatek
(nałożenie
czepca) oraz często (7) przenosiny.
Poszczególne
elementy
czynnościow?
obrzędu
są również
podparządlkowan:e
sobie w sposóbinstl'umentalny,
]a!kkolwiek powią'zanie to 'Złdaje się tu być lużniejsz.(' niż w ,rytuałach;
niek1óre 'CZynności bywają tu ;pomijane, inne mogą funkcjonować
także
samodzielnie.
Ko,lejn.ość :s~kładających się na obrzęd działań joest z reguły
zachowywana.
jednaikże w sposobie ichwyikonanic. dopuszczalne
są dość
znaczne nawet niekiedy
odchylenia;
nie stanowią
one jednak żadnych
czy powa'żni'ejszyoh
przeszkód
w realizacJi
czy prawidłowym
odbiorze
ich sensów i g:lohaln.ego sen:9U obrzędu.
Semantyka
obrzędów, jako pew,nych całości czynnościowych,
może być
skonwencjonalizowana,
przy &lt;czym wchodzące
w ich o·bręb posz;czególne
działania obyczajowe mogą mi€ć różny ;pod tym względem status. Wydaje
mi się jednak, ,że w przypadku
Skonwencjonalizowania
się globalnej semantyki .obrzę.du, wszelkie składające
się nań czynności będą miały również charakter
skonwencjonalizowany
.. Obrzędy, jak również rytuały. których wszystkie składo'we dzi,ałania posiadają semantykę w pełni s'konwencjonahzowaną
(o ukończo:n,ej konwencjonalizacji),
stają się komunikatami
czysto obyczajowymi
zwan.ymi c e r e 'ill n i a m i, lub c e r e m o n iałam i 2n (np. ceremoniał
wojskowy,
protokół dyplomatyczny
itp.). Ni€ znaczy to rzecz jasna,ż'e
{~eremonie nie mogą pojawić się, ukształtować
bez
uprzedniego
pl'ocesu konwencjonalizacji
semantyki
generujący.ch
je obrzędów, czy rytuałów.
Zauważmy
tu joozcze, iż szereg ohrzędów funkcjonuj'e
zarówno samodzielnie, jak ,i w pewnym
uk,ładzie z rytuałami,
wkomponowanymi
wen
rytuał,a'rni, bądź two;rząc pewną specyficzną
całość "z przeplatającymi'
się czynnościami
rytualnymi
i obrzędowymi;
np. k,atolicki (kościelny) obT'Zęd śJ.ubu do:konyw-any podczas mszy; tworzą one pf'wną całość roz-

°

C'9

Tea1min "cc,l'.emcmi.ał"

sł.uży

niekiedy

wyłąc:znie

na

ok.reślcn,ie

ze~połu

z.aJSóld

(,prrepi,~ów)
regul.ując:ycih
s~o'só'b wykonywania ceremonij,
Najcz~ś:~iej
jednJk pojmuje
s·ię c er;emol:1ii al w sp(1,sóbdIw~)ija!kJi:
(1) jako ok.reślony
zespół c:.zynonoŚl::i o!:lyezajow)'cG'!,

(2) jalko

zbiórdyrekrtyw

ubyc:zaj(Jwych

okre&gt;Ś1adą,cych

SpcJ:,ó;b organizacji

cer·e:nOlnij w wyikonywa:n:1:1 w'ch[)dzą~ych w jego skład. działań. Cytu'w&lt;lny tu Słownik języka
polskJiego usta,la
właśnie iż "ceremon,ial"
to "Ogół
przepi.sów i form
(}1JoMiiąZlują:ey,ch
w az:a:s::e jaok:icthśobrzędów.
ur-t}czystośL'i,
c·erem.cmi, 'lkT(&gt;.~lona etykieta podcza;s
od1hcja.]nyc!l
prZyjęć" (1. 1. Warszawa
]978, s. 2·141.

�Ob yczaj-syst.e

m komunikacj

i symbol

iCZ1W

-

k'ul tUToweJ

109

członkowaną na odpowiedn~e zespoły cZYl1ll1ości
rytualnych
obyczajowyoh,
Generalnie rzecz biorąc, występowanie w określonym, najczęŚicieJ zorganizowanym w sposób celowy ipla:nowy bloku (..kompozycji") (a) rytuałów czy pojedynczych działań obyczajowych, albo Cb) obrzędów (owemonii) oraz ozęsto także samodzielnie funkcjonujących zachowań obyczajowych, lub tylko (c) różnorodnych, zwykle dobranyoh czynności obyczajowych czasami również i rytualnych, konstytuuJe zj,awisko obyczajowe zwane u r o c z ys t o ś c i ą. Przyjmuję tu swrokie rozumielll'~ uroczystości, aby obejmowało ono możliwie wi,ele zj,awi:sk, w?,glęciem których używa się pojęcia UI'oczysto.Ść.Sądzę, iż nasze pojęcie uroczystoścI
mieści to znaczenie terminu "uroczystość", według którego uroczystość
to "grupy obrzędów o charakterze nadzwyczajnym" utoż:~amianych niekiedy z ceremoniami (np. L. J. Peł1ka).Ni-ewchodzi tu tyLko w g,rę ujęcie
uroczystości ~dentyfi'kujące uroczystość 'zle świętem, Przy naszym rozumieniu uroczystości i święta ło czym :hęd:ci,eza chwilę mowa) można
jedynie mówić o uroczysItościach świątecznych jako określ,onym bloku
rytuałów, obrzędów i pojedynczych czynności oby,czajo.wych wystą'pujących w czasie świąt. Przyjrzyjmy się obecnie temu specyficznemu zjawisku kuliturowemu jakie stanowi święto.

ŚWIĘTO -

Z.lAWISK!O ŚWIATOPOGLĄDOWO-OBYCZAJOWE

l

Respektując pewne potoczne intuicje znaczeniowe łącwnp z terminem
święto i szereg idących za nhmi slowniJkowyoh określeń (tj. traktując jedne
i drugie j.ako zjawiska, których wyjaśnienie teOI1etyczne odsłtania pojawiającą się w nich "istotę 'rzeczy") chcę rozumieć ,święto jako okres czasu
(zwykle dzień, ki:lka dni), który świadomoiść danej ,Ejpolocznościlub (i)
intencja podmiotu (zwykle ,gil'Upowego)władania politycznego, bądż w:łiadania kul1Jurowo-,światopo.glądowego- przeznacza na "obowiązującą" intensywną, masową roea1izaeję odnośnYIch wartości światopoglądowych
i związanych z nimi obyczajowy.ch, w zwią2'Jkiuz czym świadomość ta lub
intencja zwalnia jednoc:ceś:l1iew mniej lub bardziej pełnym zak'l"('sieod
obowią2'Jku(w szczególności prawnego) wykonywania codziennych czynności wchodzących w skład prwktY'ki"ma1Jerialnej".
Z uwagi na to,:łle w ,czasie dni świcltec:myoh wymagana jest maoowa
realizacja waI"tości światopoglądowych i ioh komunikowanie obyczajowe
"święto jest {... ) tą f.azą w życiu społeoznym, w 'ktÓlTejszczególnie wy ..
raźnie ujawniają się jego mechanizmy - przede wszystkim systemy

�110

JAN

GRAD

w3lI'iośd" 30. Co się tyczy sposobu urzeczywistniania w trakcie "święta"
wal'to,ś'ci sacrum (szeI1okorozumianych) z,auważyć należy, iż realiwwanr.
są Qlne zazwyczaj Iprzy pomocy "czystych" działań światopoglądowych,
Mam tu na myśli, że wartośó te int'encjo:nalnie realizowane są w sposób
bez;poŚI'iedni,nie zarś - za pośrednictwem określonych działań praktycznych, ~tóre - jaiko zwaloryzowane - stanowić mają .poŚir&lt;:&gt;dni
ś,wdek
urzeczywistni,anJia wartoślCi świat:opoglądowycrh. Pośredniość taka wlaściwa"
jeslt w "żydu codziennym", natomi,ast ,święto tym różni się od nie~o, że
wym2,ga działań "czysto" światopoglądowych, zorganizowanych przy tym
w większolś'Ciprzypadków w rytuały.
Najbartdziej uchwytną dla potocznego oglądu cechą święta jest niewątpEwie odnotowane skądinąd w naszej definicji "zawieszenie" realizacj,i walriości be~pOiŚ'rednio-pmiktY'cznyohw sIerze przede wszystkim produkcji i handlu, a niekiedy w pewnym zakr'esie - również wartości konsumpcyjnych (pOSit).Stąd też w "języku rosyjskim termin prazdnik (święto pochodzi od przymiotnika prazdny oznaczającego, jeśli chodzi o mieJsce nie zajęty, pusty, próżny, jeśli chodzi a czas (prazdnoej wremia) oikres, kiedy nie trzeba pmc::&gt;wać, bedy można próżnować". W zWIązku
z tym ,,'llajnows1zewydainie Wielkiej Encyklopedii Radzieckiej sens święta wyjarśnia 'w haśle: Prazdniczyje
dni :11. To "zawieszeme" dział::tlnośd
głównie w dziedzinie praktyki "materialnej" wynika-jąk to sygnalizowano - właśnie z faktu "orbolwiązkowego" koncentrowania się na reali·
zacji w czasie święta odpowiednich waTtości światopoglądowych Tego
typu "wsitrzymanie się od pracy" uzyskało tym ,c;,amympozytywną waloryzację światopoglądową i demonstroWcJo za;równo respeiktowanie odnośnyah,wartoślCi światopoglądowych, j.a1ki samego czasu świątecznego (uznawanego tak&lt;żejako warttość). Z uwagi na tę cechę swięta, na to, że zwy:kle
jest to "czas wolny od pracy", wsz'e1kie innre wolne dni od pracy także
kojaiTlzonesą ze świętowaniem, przy czym zauważyć można tendencję
do tr,aik!towaniaświęta ja!~o wyłąoznie czasu wolnego w abstraikcji od jego
l'1Połeczno-suibi€iktywnergo
kulturowego sensu.

2
Należy zrgoldzićsię z pOlgllądem,że u genezy święta leży odprawiani,e
ma:gicznylch rytuałów i obrzędów łączących się be~poŚT'ednioz pierwotną
działalnością prodJuik&lt;cyjno-konlSium!pcyjną,
lecz nie identy£i;kowałbym wykOlnalllia owych zespołów czynności zorientowanych światopoglądlO\\!o
i othyozajowo ze świętem (w znaczeniu tu :przyjętym). Nie utożsamiał30
31

K. Zy,gru,l:slki, Święto
Tamże, SI. 15.

i

kultura.

Święta

d'lwne

i nowe,

Warsz:a'wa

19:31, s. 7.

�Obyczaj-system

kLimU:,l·ik,flcji

sym!JoIiczno-ku-lturo,wej

J II

bym - z uwagi na to, że w kulturze pierwotne,j, zwłaszcza we WCZl2śniejszych faza,ch jej rozwoiju historycznego, intencjonalna realiz.acj.a
wartości światopog1ądowych nie była oddzielona od urzeczywistniania
praktycznych wal'tości "życiowych". Pierwotny światOlpo:glądm'3,giczny
był ściśle zespolony z wiedzą .praJ1&lt;tyczmą,
z potocznym dO:9wiadczenhem
społecznym, tworząc wespół z nim jednolity :system świadomośc1owy 32.
Dyrektywalne przekonania teehnolog,iezno-użytkowe motywowały a:ównolegle z przekonaniami magicznymi ,;przemi e5zanie" z nimi, dztal'alność
podejmowaną na teI'elnie praktyki :prod:uikcji,wymiany ,i lronsumpcji.
Ryt'1ały magi,ozn.enie mają więc tu swojego samoistnego sensu i odprawiane były do czasu wyodrębnienia się magii jaJko odrębnej fmmy
świadomości S!polecznejJedynie w uzasc:.dniolrl)'lch
pr:aktycznie sytuacjaeh.
Obejmowanie przeto czas'll ich wykonywania mia,neill ~więtra wydaje s,ię
być błędem. Co najwyżej można by tu mówić a uroczystolŚ'Ciw znac2Jeniu
przez nas przyjętym.
Z ustanowieniem święta mamy do czyn:i'enia właśnie dopiero .po wy··
odrębnie.niu się magii jako odrębnej fOTmyświadomoś·ci 'Slpolecznej.Było
ono re:z.ul'tatemstopniowego oddzielania się dyrteildyw:alnych przekonail
ł norm magicznych od spojonych dotychczas z nimi dyr€llctyw technologicznych i użytkowydh. Następuje więc "odmagicznianie się" odczarowanie - jak powiedziałby W€\ber - zwane często racjonalizowaniem się
\~połecznej praktyki ".mat'€lrialnej". Powoduje ono genelDalnif' stopniowo
pastępujący rozdZli,ałpierwotnego magicznego świartopo.glą'duod doświ.adcnema społecznego. Magia z.aczyna odtąd funlkcjonować obiektywnie głównie w trybie wal:oryzalcyjny.m,nie 2Jaśjak dotąd w trybie systematyzująco-walo·ryz.acyjny.m (systematyzowanie myślowe potoczmego doświadczenia); dosta,rcza też założeń semanrtyce oby'czaju.
Swięta zapoczątkowane: zostały więc w okresie, kiedy bezpośredni.a
realizacja wartośoi ma.gicz.nych of'i-cjalnie oddzielona został.a w "życiu
codziennym" od urzeczywistni:ania waI"tości pra,ktycznyoh 3:3. Realizację
tę oparto na .przekazadh światopoglądowyoh zwią7any1Cłlz deihkacją (ubóstwi,eniem) zjawisk przyrody, z wyodrębnieniem bóstw magicznych i kon-1

ZWlraca na t~) uwagę J. KJlniita w znajdująoej
się w druku pra,cy Elementy
W c.ctnliooi,ef]~udo świ·a,dclffiości slpołecznej s.połcczeJ1LsitwpLemi'enny;::'h
K. llinket-Smiibh cZY;D!ina~tępl\1dą'ce SlpciS,t;[;zeżetrllue:
,,Dla Esiki:masa harpun
!.Jo ,skuLeJzna b:r()':l w j~go ręku, aie n:.ep~mY'ś!l.Jl;epoł·QWY f.c1k pr:zY!PJiJs'U'je
on temu, iż kro';
o·J1razilM.a:t:kę Mo:nsikiioh Ssa'ków. Ka.ribru i wół piiiżm~wy żyją w góraroh, Wlile o tYlm,
le&lt;:z rówl!lież doorze wie, :be wlóczą 'Slię ti::lIDabK:€ i:stolty ciu&lt;ihc,we. Dla niego -ni·e ma
uJs.ta'1(01)'1ch granic ,między w1edizą a wiairą, :IDi'eldyzal~()(1z'i godoś~ialdicZJenie, zaic,zy;na
pmcQ!wać 'imalgjuna,cja, a w wyniku t'e,go nie ma zalsadniilc'zej róż:nLcy". K, Bi'r:kert-Smith, op. cit .... , s. 401 (,podJkJr.K. B-S).
3.1 Pr~Slzęo tY;ITIszerzej
w arttykuJe Święto - światopoglqd
- .obyczaj, "S't:Uldia
Metodola.gk"z.ne" z. 23:, Ow drulkul.
32

teorii

kultury.

�112

JAN GRAD

centrowano w "dni bóstwa" (w r-eliJgh ,;dni bogów") - jak nierzadko
oweślano święta. Ich ustanawianle było .pierwotnie procesem spontanicznym. kontynuują,cym uprzednie odprawianie rytuałów dla uzyskania
efektów praktycznych. Z il1:Sltytucjonalizacją i pLanowym działaniem w
tym mikresie mamy do czynienia nieco póżniej.
Formalnego proklamowania święta do~onU.Fł instytucjonalni dyspJnenci .(sz'eroko rozumianych) środków .party,cy;pacji w praktykach typu
światopoglądowego lub (i) prawno-polityoznego. Między tymi dwiema
instancj.ami może jednak. - jak poucha historia - zachodzić l&lt;.()nfli~t
l'óżnomdnie determinowany'o.bi€lktywni,e. W s~czególności podmiot władzy prawno-polity.cznej może iprz-epTowadzić"z,niesienie" pewnych świąt.
któr,e odtąd mogą być obohodzone co najwyżej nieoficjalnie, jeśli niC'
niele,galnie. Święto jednak nadal istnieje na mocy swoJego faktycznego.
społ'€Cznego funkcjonowania, mimo że pOZibawi'onejest szeregu akcesoriów uwa'żanych potocznie za niezbędne, jak np. "czas wolny od pracy".
Bowiem podstawowy komponent święta, jakim są rytualno-obyczajowl:
działania zorie!IlJtowanena odpowiednie wartości światqpoglądowe, pozostaje, mimo Lunkojona1Jno-lprawnego uprywatnir:-nia świętowania. Dczc-·
stnictwo (czynne bądź bierne) w rytuałach stanowi bowiem zasadniczy
o;posó.bśw:ięto1wania, podobni-e jak partycypacja w obrzędaoh, ceremoniach. Jest głównym środkiem obyczajowego main;ifest'Owaniar~pektowania czasu świątecznego i delklarowa,nia wieI1ności i lojalnośC1iwohec wartości sacrum ukierunkowujących dane -święto. Dochodz;imy w ten sp0sób
do pojęda obyczaju świątecznego (obyczaju swiętowanic:), którym zajmiemy się obecni,e.
3

"Obycmj świętowania" ro.zumie się - jak sądzę - zarówno jako.
(l) :l;8S1Pół
działań obyczajowych, demonstrujących respektowanie święta
(czasu świątecznego), popr:l;ez: "wstrzymatn.iresię od pracy", przywd.~i.anie
odpowiedniego stroju (tzw. strój świąteczny), uczestnictwo w festynach
i inny'ch zajęoiach rekreacyjno-r,ozrywkowych itp. (2) udział w obrzędach.
obchodach i oeremoniatoh świątecznych.
Z,ajmi'jmy się obecnie wariantem (2) naszego pojęcia, Toz:umiiej'lców
udzliał jajko manifestację nie tyle tego, Żiesię świętuJe właśnie, ile - że
reS1pektuj:esię czy akoejptuje te wartości świa:topagląidowe, których okreglane święta dotyczą. W .przypadku może l'e1piej byłoby mówić raczej
a obyczajach świąt'€Cznyoh. Obyczaj św.iątecZinywiąże się przede wszy..
stki:m z ohrzędami (uc:zestnidwem w nich): "ikailde święto zw:iązane jest
z peW1lląg'Tl.llpąobrzędów, za pomocą których pTzelkazywane są zawa'l'te
w moo treści" 34 stwierdza L. J. Pe~ka. Szereg świąt rzeczywiśoie posiada
34

L. J. Pe·l!kJa, op. eit ....

,

S~

19.

�Obyczaj-system

komunikacji

symboliczno-kulturowej

113

swoje specyficzne obI1Zędy, większo.Ść jednalk świąt, szczególnie współczesnych pTZynajmniej w kręglU kultlury euro-amerykańskiej - obsługiwana .i'estprzez niewieLką HC7Jbęceremonii.
Dzięki bowiem swej konwencjanalizacjli neutralizującej
~omunikowane treśc'i świaitoipoglądowe, ceremoni,p wyilrorzystyw,ane są w obchodach
świat genetycznie związanyoh z odmi'ennymi typami światopoglądów (np.
ceremoniał woj:slkowy). Ceremoniał u;żyw,any jest szcze.gólni'e w święta
JUż w pewnym stopniu ~konw€ncjonalizowane (często są skonwencjonalizowane ;uż w momenoie ich proklamo;waniJa). Z tego względu bywają
one z reg~lly jedynie o!byczajowo o bc h o d z o n e.
Obchody c&gt;.arakterys'iy,czne są dla świąt świeckich. WyniJka to ze
znacznego stopnia konwencjonalizacji świeckich przekazów światOipoglądowych, kó"ych dyskuTsywna "iilieatrakcyjna" forma ułatwia i przy-o
śpiesza proc.::; ich zapominania przebiegający intensywniej, niż w przypadku "fabularnych" mitów magiczno-rehgijnyah. Obumierani'e świeckich przekazów (częst'Oskądinąd utożsamianych z n'OTmamiświatOlpoglądowymi) powoduJe zacieranie się św.iadomości rodzaju wartości przezeń
imphkow.anych; pozostaje tylko skonwencjOlnali:zowane komuniJkowmtia
obyczajowe.
Generalnie zresZ'tą, 00 się tyczy wspókz~yoh
świąt zarówno religijnych, jak i laickich, obser:wuje się ,pl'Oc:esioh konwencjonahzowania się;
zabracają one swój charakter światopoglądowy stając się wyłączni,e zjawiskilem obyczajowym, utrzymującym się, by tak rzec, jedYn1e IZ€ względów koniormistycznyah: nie wyróŻlniać się w gnupie, aby nie narażać się
na sanJkcje zagraż,ają'ce :przy indywiduaLnej partycypacji w innych, bard7Jiej "materialnych" dziedzinach praktylki. To "uobyczajow,ienie" ~więta
polega na wyłącznym, coraz tlo powszechniejszym demonstrowaniu jedynie wiemności wartościom gr'upowym, a tym samym :przywiązania czy
tylko lojalności wobec maei1e:rzyst1ejgrupy. Badalcze obserw:ujący współczesne przemiany święta łączą je z kryzysem czy wręcz z "rozpadem"
tradycyjnych św:i1atopoglądówi .dotyohczasowej moralności; ma on swOj0
wielorabeSkutk!i dla "życia społecznego", a m. in. dl'a sposobu i obyczaju
świętowani,a.
Kończąc tę partię ro,zw8.'ilańpodikTleślmy£akt, że zaprezentowane tu
komun~kacyjne ujęcie obycz'aiju kOl!'es!poiI1lduj'e
w sposób mniej lub ba1I"dzi'ej
korygują'cy z egzystują'cymi w naukach o kulturze konoepcjami obyczaju
(staraliśmy się ni'elkiedy to uwidaczniać odwołując się doaharaikterystyk
obycmju danych prrez niektórych badaczy), w których niej'ednokI'Otni€
daje się za'uważyć nieświardome (eo tY\POw.e),bądź mi1czące założeni0
a komunikalcyjności obyczaju. Trudno bowiem inaczej zinteI1pI1etowac
traktowanie obyczaj'u jako swoistego ,.przelkaźmka", czy "fwmę prz:eka8

Lud, t. LXVII

�114

JAN

GRAD

zu" czy "uzewnętrzniania" bądź ,;transmitowania treści mitycznyoh i reHgij:nych, moralnyah i filnZO'fli..cznyoh".Dość często mówi się wręcz
o "symboliC'e" lUlb "f,u:nIko.i:i
symbolicznej zachowań obyczajowych" (TYtualn)'loh w innej terminologii). ŚWiadomie ujmują obycZ'aj, w tym szczególnie pewne jego dziedziny (etykieta, maniery, protolkół dyplomatyczny,
moda) lub ze~poły dział,ań oibyczajnwyeh (rytuał, obrzęd, ceremonia, UIJ'Oczystość) jako syistemy 'komunilkacjikJult'Urowej, przedsta'wici.ele rożny,oh
"s2'Jkół"badań semiologicznych. Powiada się tedy, ż'e obyczaj (sekwencja
zachow,ań o!bye~ajowych) stanowi odmianę "palfa]ęzyka", kodu kulturowego, j'est pewnym "tekstem kUl1t'UlJ:"Owym",
"zespołem przromiotów semiotycz,nych". Nawiasem mówiąc, w wielu koncepojaoh semiotycznych
znalkiem jest wszystko (iPansemiotyzm), co skazuje nas często na intuicyjne wyohwytyw;ani'e :slpośtI'Ód
mzlicznych "zachowań :?makowych" czynności obyczajowych. Z drlllJgiejstrony w ujęciach tych dochodzi do myślenia ('utożsami.ania) funkcji obi,ektywnej obyczaj u z j-ego komunikacyjnością. Weźmy rup. pod uwagę LŚV1i-St:raussowikąwymianę kOlbiet między
plemi'eniarmi. Jest to zbitlka: aikt zaślubin, szeueg akJtów wyra:hania postawy "a1utorytatywne.j surorwoŚlCi"bądź ,.familiarnej zażyłości" - t0 d~l·ałania komunikacy,jno~obyeza.iowe: okazują realizaoję wartOŚCI światopoglądowych i dopiero "masa" faktów komunikowania tych sensów funkojonuj,e tak, ~e sta:hih7JUij ,epewne relacje wewnąltrz plemi·enne i m1ędzy(plemienne. Ale ta funkc;ja - jalk zohaczymy W1króice - to j'Uż nie
.,funkcja komunikacyjna", lecz obiektywna funkcja tamtego komunikowania.
1

FUNKCJE

OBIEKTYWNE

F'iRJAKTYK1

KOMUNIKAC.JI

OBYCZAJOWEJ

Ujmują'c oby'ozaj jaJko komunilkacyjną dziedzinę kultury symbolicznej
czyli formę ŚiW1adO!moLŚcii
symbohczno-kultuTOrwej (SiPOłeeznejgeneralnie)
Z1ałożyhśmytym samym - respeiktują'c podsitawowe tezy wykmzys'tywanej t'u looncepoji kultury - ż·e obiektywnym odpowiedni1kiem obyczaju
j:est pra!ktyika obyczajowa będąca j.oonym z typów praktyki ~połecznej
(jednym z członów - szerok.o pojmowanego ogólnospołecznego podziału
pr.acy). TwO!rzący ją ogół S1p€'Cyficzrnych
czynności komuni.tka.cyjnych sta,
uiOwiperwną podts1JrukburęfunlIDojonal:ną(przy ujęciu pralkJty;kispoł,ecznrej
jalkodiaohron.wznej i hieravchicZ!nrejsrtru!kitury funkcjonalnej) podJporządikowaną he7poŚirednio - generalnie i w uproszczeniu rzecz biorąc -praktyce "materialnej"
(pralktyce pro:du~cji. wymiany i konsumpcji).
Prakty1ka oby;cmjowa od'pOrwiadabowi'em na zapotrzebowanie tej ostatniej w :?JaikJr.e'Srie
odtwarzania i przetwa'rzani'apodżiał-u społeczeńs,twa w\'-

�Obyczaj-system

komunikacji

symbolu-zno-kulturowej

lIS

znaczonego przez dany st&lt;m stosunków ;produkcji 3". Określa ono podstawową funkcję obiektywną komunilkacji ob)'lczajowej, polegającej -- najogólniej mówiąc - na sal1JkcjonowaniJuistniejącego porządku gpoł,ecznego.

FUNKCJA

INTBGRUJĄCO-'ROŻNICUJĄCA

Efekty bowiem powSZiochnego,obyczajowego komuni:kQwarria (a) faktów realizac.i'i waTto&amp;ciooowiązJUją1cychw poszczególnych grupach s.połecznych (Iklasaah) oraz (b) komunikowania przynależności do danej grupy - funkcjonują obiektywnie w ten sposób, że integrują subielktywnic
członków odnośnych grup społecznych (implikując i wzmacnia'jąc poczucie przyna,leżnQlścigrupowej), przeciwstawiając Ich członkom grup o odmiennej .praktyce obyczajowej (i innym systemie wartości). Utrwala się
tym samym aktualna struktura społec:ma, bądź stabilizuje się kształtujący
się nowy podział spoleC'beństwa, czy też modyfilkuJący się (modernizujący
się) "stary porządek". "Masa" fak'tów komunikowania obyczajowego
funkcjonuje tak - powtórzmy - że ustala Tlelacje wewnątlrzgrupowE:
i międzygrwpowe, skupiając (konsoliduj ą1c)członków poszczególnych grup
społecznych wokół danego zespołu wartości. U1Jrw:alaniezatem podzi1ałów
glrupowych (klasowych generalnie) poprzez integrr-ow,aniew1ewnątrz grupy
oraz ociJpowie:dnichrelacji int1orgl'upo'wych, a w konsekJwencjii petryfikacja zastanych stosunków społecznyoh - to obiektywne skutki (z punktu
widzenia materializmu historycznego) pmakty\ki obyczajowej. Tak określaną pierw9wplanową funkcję praktyki kO!ffiunitkolwaniaobyczajowego
nazywamy funkcją integ~ująco-różnioującą. Tę f.unikcję praktyiki obyczajowej zdają się również mieć na uwadz'e badacze mówiący o "lcltasowości
35 F'uDikcjonalny
(obiektywny)
z,lltom !porządek detelr:minaJcy;jny odnoszą.cy się
d9 ks.ztałvo.wa:nia się d",neg,o rodzaj,u pTakJty;k;j obyc,z.a..jowej prZlcds.tawi·a s.ię nasltępu,jąco: (ol) l.aJpdil'wbowanie na 'ciZyJn:niikiint~ująco-rómi(ludąc.e;
(2) dany T'odzaj
pr&lt;J.k·,yki 'konlunilkaioji obyczajowej
i jej s:pec)'lf,ic,zne z.a;p.utr.7Jebawan:ia (na S'Uhiek··
tywne jej pods&lt;tuwy); (3) OIkN~śJOJlYty:p pralktY'kii śWliatqpog:Ją:dawotwól'czej generujący właś,oilwe mu pflZekaizy ś'wialtoporg,JądOiWeiZWliązaine z nimi przekr:mal1,'ia llJO'fmu'tywnO-idyreiktywa!l:ne. Dla potu2iZJle,go (lIglą'd'UpOlf:z.ądek ó.w ma się aikurait odwrortl1Iife. Jest
t&lt;l Z1rozumiale z.waży.wl.-;iZY
faiki, i·ż "taiki jelst wlaśnJie :3Iuibielkt)'lWny.pol~zątdek
nas'-hegiv myślen.ia. Al.c wyobra.ża.nie s%i'e, że obiektywna
rzeazywiisi&gt;ość podLegc1
p.raw4dł,olwośC'~om (JikreŚJ['on)'lm pr,zez natS'z subiiektywny
porządek
myślenia,
jest
właśl1li,e wyrazem
lldea;I:i;zmu "odwracającetg:)
ideoJogicz.l1Iie" o1:Jlh~k;ty;wny.pa!1ządeik
determi:nuQji LU.!1lk;qjo.nail:nej"
- s1'wie.l1d:zaJ. K-miJta.
W tym kontekście
dyJ;lkJu:towany &lt;'1iąg!lei niewzs,tr,zYig,nJięty dotąd :problem czy
"najpierw był mit, czy rytuał" uzyskuje swoje rozwiązanie. Z obiektywnego
(funkcjonaJbne:go) pUILktJUwl~d.ne&lt;rlija.,pie··w:s;zy był ry1luai" (;pra:k!tyfk:aoby1czaj,owa), l S'UbiektY'Wn~;() (genetY'c.znego inac:zej) punkit,u WJidzenlioa,;pierwlSJzy był mit".

�116

JAN

GRAD

obyczajów", czy o funkcji regulacyjnej obyczajów (regulacja i kontrola
zachowań). Wskaizuje na to chocia~by ponrższa wypow1edż: "Obyczaje
są z jednej stI10lny cZYlI1!I1iki€!1ll
regu:lująJcym dz~ałania zhiorDwe, czynni(kiem ~paljlającym oałość społeczną, z dJrugiej strony stanowią jakby kryt2ri:um odróżniania własnych członlków danej ZJbiorowości od obcyoh czy
buntowników i heretyków" 36.
FUNKJCJA OBRZĘDOWEJ

WALORYZACJI

ŚWIA.TOPOGLĄDOWEJ

Wyjdźmy w tym miejscu od przypomnienia, że ek~pliklljąC pojęcie
obrzędu w stosowanym w niniejszym oipr,a'Oowarrliu
apara·cie pojęciowym,
pow.i,eidziebśmy między iinnymi, iż komun1lwwane w obrzędzie po:dstawowe waT"trościtechniiCzno-użytJkowe, podobnie taik j.ak wszeLkie "pomni'ejs?Je"
wartoiści praktyczne, których realizację manif'es1Juje się na giruncie praktyki obyczajowej, muszą być waloryww.ane światopoglądowo. Mogą on0
być już UipTlJednio?Jw,aJloryzowarrl·e
św~a1;qpołglądowostanowiąc w systemie świa,to,poglądowym danej spoŁecznOlŚc;iśrodki realizacji naczelnych
wairtoŚici śWiatOipoglądowych, bąJdź uzyskiwać ową waloryzację właśnie
w took-oiedkl'eślone.go obrzędu. Tak p1l'Zy1kł:aidowo:
akt na·rodzin ?Jew?Jględu na światopoglądową waworyzalcję życta (lub sta,tus życi.a jako wartości
światopoglądowej) jest ju.ż poŚ1'edni:o zwaloryzowany światopoglądowo
w wielu świaltqpogląJda'ch.Bezpośr,ednią waloryzaeję światopoglądową u.zyskują jednalk narodziny w o:b:rzę.dziedhirvt'U.Na g:runóe np. katolickiego
śwra1Jopoglądu rel1igijne,go polega ona na U'znaniu nowonarodwnego za
"dziecię Boże", a jego żyda docnesnegoza należące do Boga; dany osobnilk winien j,e przeżyć "klU chwale BOiżej", realizują·c w ciągu życia wartości Iieliigijne, 'kt'órą to T'ealizację umoż1iwia mu na począJtku drogi życiowej sam obrzęd dhrztu. W obrzę!dz-i,etym manifestuje się więc - generaIni'e - fakt włączenia odnośnej jedI1JO'S'1Jki
do "społeczności wiernych"
("driJeci Bożych"). W _pierwotnym ma:g:łcZJnylffi,
pogańskim świa'toIpog1ądzie
ludów g'wmańskich aM narodzi&lt;n .swoją walory.zarcję światopoglądową
uzyskiwał wyłączmie w ohrzędZJie nadania imieni,a. Świa.dczy o t,Y1mt!ł
oko1icznJOś.ć,że do czasu obrzędowego włąc?Jeni1ado grupy, rodziny (rodu)
i plemienia !p~nezalkit
naJdan1a dziedku imien.ia jego życi.e nie było mo:ra1ni.e (i pmwl1li!e)chronione. "W 1~lro'jachger.mc&gt;llSkich- pisz.e Vol tej
k:westi,i J. S. Bystroń - znaJny był już w 'Cnasach pOigail'ski1chzwyczaj
polewania dzi·edka wodą, niJby oh~zest przlEldchrwścijański. Polewanie to
następowało, zdaje się, zaraz ,po iU'I1odz'eniu
dz.ioeaka, równooz'eśl1Jienadano
dziecku imię; kto polewał, ten i imię nadawał. Aż do tego czasu można
3G Z.
s. 4J3Q~

C&lt;lJd&lt;1ow~ki, Główne

pojęcia

11V1teriaJizmu

hiHorycznego,

War:sl':twol

1977.

�O!Jyczaj.·system

KO,(n:u11i'1wcji

117

symboLiczno-kulturowej

było dziecko zabić, względn1e wys~awić, dopie'I1Oów oh:nzestnadawał dziecku prawa obywatelskie" 37.
Weźmy jc,:zcze pod uwagę obrzęd dożynek. "Zebranie plonów 1101niczych jes~, oczywiście, reahzacją pewnej wamtości techniczno-użytkowe].
ku której zmierza szereg czynnoIści P'Olprzedz1ającyoh,
,poczynaljąc od przygotowania pola pod zasiew, a na żniwach sllmnlczywszy; zeS1półczynnośd
doż)"nkowych komun1kuje nie tyle fakt l1ea1izaeji owej wartości, ile jeslL
aktem komuniikują'cym przekaza,nie plonów prawoW1~temu go~:podlr~owi
(kimkolwiek byłby on: ohłopskim bądź szlacheckim posiadaczem czy osobowym rzecznikiem społecznej własnoś'ci). Tak więc powiązanie ZE' sobą
czynności realizujących pewną wa,rtość te,ohniczno-użytkową: zehranip
plonów rolniczych - z zespołem dożynkawyoh czynności obyczajowy,ch,
komunikujących przekazaluie tyoh plonów odpowiedniej instanoji - waloryzuje światopoglądowo ową wartość technkzno-uźyt:kową, jaJko środek
realizacji wartości nadrzędnej, którą to :nealizację komunikmje właśni",'
zespół dożynkowych czynności oby,czajowydh (,przekazanie plonów odpowiedniej instancji). Tak właśnie funkcjonują, w trybie wailolryzacjl światopoglą,dowej, układy czynności zwane obrzędami" 38 stwie[idza J. Kmita.
Obrzędowa waloryzacja światopoglądowa stanowi dlI'ugO(planowąfunkcje;'
praktyki komunikacji obyczajowej.
Tytułem podsumowania zawartych w niniejszym szkicu rozważan
sformułujemy kilka uwag dotyczących przyjętego przez nas sposobu rozumienia zwyczaju.
ZWYCZAJE

-

T'RiWAŁE OSOBLIWOŚCI

JNDYWlDUALNYCH

ZACHOWAŃ

Ujmując obyczaj jako społeczny system komunikacji kulturowej przeciwstawiamy regulowane przezeń działania, czyli poszczególne obyczaje - zwyczajom, biorąc pod uwagę pewną intuicję znaczeniową związaną
z tym drugim terminem. W myśl tej intuicji zwyczaje nie posiadają
społecznego charakteru, ponieważ nie pJdlegają szczegółowej reglamentacji społecznej (brak sankcji). Urzeczywistniane bowiem w ich ramach
wartości nie są społecznie sankcjonowane; dopuszczalne są wszelkie takle
zwyczaje indywidualne, które nie pozostają w kolizji ze społecznie akceptowanymi wartościami ~9, a przy tym nie przyporządkowuje się im żadnego określonego społecznie sensu. Zwyczaje stanowiące właściwe dla
37

niem
38

J. S. Bys'~roń, Słowiańskie
obrzędy
dziecka, Kraków 1926, S. 10l.
J. Kmita,

Elementy,

op. cit ....

rodzinne.

OfJrzędy

zwiqzane

z narodze-

,

A. Hultkrantz
u,jmuje 1;.0 w sposób następujący:
"zwyczaj (nawyk jest indywidualnym,
własnym wz?,rem zacho'wanlia dotąd, dopókri nie jest
w:)wany przez wymogi ,spo1eczeńs-tw3 ... ", A. Hultkran-tz,
op. cit ....
s. 160.
39

habit)

IDoty-

�118

JAN

GRAD

je.dnostki (jednoIStek) sposoby l1ealiwcji waJrto.śoi beZJpośrednio-praktycznyeh, nie wa:lorywwanych przez społeoznie obowią2lujące war1;{);ściświa··
topo.gląidow,e (rąiban1e drewna, picie ulubionych napojów, uprawianie
g,imnastyki porannej itp.), nie są nastaWlione na intenpr'etację; posiadają
one sens techn1czno-użybkowy. Wied7Ja, którą kieruje się podmiot danej
czynności zwyczajowej urzeczywistniając odnośn wartości, jest jej wiedzą "czy:s,1:o"utyhtaiTną, przedmiotową (rzeczowq) wygenerowaną pr'zez
jej indywidualną (jaikkolwiieikzazwyczaj uregulowaną społecznie) pr,aktykę "życiową". Zawiern ona "zdobyte prz€z jednostkę drogą licznych
"życiowych doświ,adczeń" zdroworozsądkowe sądy dy;rektywalne wyznaczając·e (1) najhar:dziej dlań optymalne (uważane często za najbardziej
efektywne) z tego względu regrularni1c podejmowane działania mające
rea1iwwać dane wartości utylitaJr:I1-e,lub '(2) trwałe, stale sposoby najbardziej sprawnego (niekiedy wygodniejszego), "ekonomicznego" wykonywania czynnoślci podejmowanyc.h w pr,ocesie pal1tycypacji w praktyc2
społeoZinej, okTeślonydh przez odnośne reguły kulturowe. Stąd np. sposoby wykonywania działań produkcyjnych na gruncie praktyki "materialnej" wyznaczonych przez reguły technologiczne są odmienne dla różnych jednostek, uwarunkowane najczęściej jej. CEchami psycho-fizycznymi i (bądź tylko) właśnie względami natury ergonomicznej, czyli mającej
na uwadze "ekIOnomię .r:uchów" oraz zręczniejsze, sprawniejsze czy wygodniejisze wykonanie danych cZYlnnoścl.Tak więc, dajmy na to, określone indywidualne "toohn:ilk.i"posługiwania się narzędziami są różne dla
ró:żmychosób. UZJaJ.eżn:iO'Iłe
o'n.emogą być od taki-cheeoh fi:zycznych jednostek, j'ak chociażby leworęcz,ooiŚćczy wzrQst i ewentualnie j-eszcze biorąc
pod uwagę sprawność, efektywność, "komfort" (ziapobiegający szybkiemu
zmęc?Jeni:u) danej "metody", jaik:kolwi'ek mogą to być również czasamI
z punJkituwJJdZleni.a
efektywności i wygody "techniki nieracjonalne" 40.
fudohnie jak czynności prz,edsięhrane 'Iliaterenie praktyki produkcji,
wymiJany i kOIlSiurrnpcji"obudowane są" zwyczajami (indywidualnymi),
tak i wiele działań przebiegających w kontekści'e innych typów pr,aktyki
społecznej wykonywanych 'jest na s:aereg różnychi.ndywidualnych
s:po.90bÓiW.Dotyczy to również działań obyazajowych. W przypadku np.
ezynności powitania Sipo,tylkamysię I1egul'8I1ni'e
u ok:r:eślonyoh O'~óbz mocp

40 Owe
.prywatne
"te.Dhniki" wy,k'O'ny:w:an'ia CZ)In:no.ŚCJw nbl'ębie c.al,oksztaltu
pra;kitY'k'i spolecznej modyf:ikują,ee ilf1dyWlidualr~ie ;,przep~sowe" sposoby ic:h wykonywania kolidować mogą z odpowiednimi
przekonaniami
dyrektywalnymi
danych
dziedzin .kul'tury po'wCJ,dując pewne uboCIZJ1ie
slkuUki przy rea,l.iJzalcjizakladanYl:'h wartości 'społecznych (np. wy;pa;clik:iprzy pr.dlcy), luJb 'csUotne 'Uc.hybienia znieksz.tałcające
slpołecznie określone seIllSy da nycih dz.ialań. Tego ,rorizaju zwyczaje "zahaczające"
.J społecznie sankcjonowane
wartości podda.walrl,e ,są obecnie o[JIiJniipu.bJi,cznej i dosć
ezęst,o narażają jednostkę na dk:re~lone rsalnk:qje Sipołeczne, nier.zadko i administracyjne.

�Obyczaj-system

119

kO'TJ'l.unikacji symboLi&lt;:zno-ku!turowej

nym u!ści..,ikil8m
dłoni, podczas gdy inni j,alkbylekJko wsuwali dłoń, .a niektórzy podają do uściśnięcia tylko końoe palców, a j'eszcze ilnni robią
z dłoni "łóde~ę",
albo witają się z rozmachem z ,tzw. s:wI1Oikim
gestem
podno-."1Ząc
rękę do góry i Ofpuszczają1c
na dół w celu jej uściśnięoia przez
pozdrawianą osobę, a szeI1eg witają~Y'ch się ooOlbniIkówdoda,tk:owo kiLkakrotnie potrząsa powstającymi w uścisku dłońmi. Tego rodzaju chal'a-.
kterystyczne dla jednostek sposo!by wylkonywania różnego tYiPu działań
potciejmOlwanyahw ramach wszystkich typów praktyki ~połeczn.ej są również zwy,czajami, obok tI1wały'ch przejawianych poza pr:alkty:kąspołeczną
i.ndywidualnych zachowań (działań).
Z zakresu pojęcia zwyczaju wykluczamy jednakże - zgodnie z powsze~hną intuicją znaczeniową - wszelkie Iprawidłowośoi zachowaniowe
(powszechne sposoby postępo'w:ania) nie zdeterminowane indY'wlidualnie
w sposób specyficzny dla danej jedno;stki i nie motywDWlane w tryibif~
subiektywnym p:r:zezprywatną wiedzę jedoos1Jki,lecz "wymuszone" prz'ez
określone ork.olicznoś&lt;:izewnętrzne związane z uczestnidwem Jednostki
w praK'tyce społecznej i regulowane prz,ez społeczne przeikonania (np. codzienne uczę'szczanie do pracy i kOlT'zystanieprzy tym ze środ:ków kOlmu~
nikacji miejskiej). Szereg tego tYipupowszeahnie przejawiany'ch za,chowań
nie zaliczymy również do sfery obyczaju; nie ,są one bowiem nastawione
na inteI1pretację (nie są zOlrientowane na cele komunikacyjne przy lmmunikacyjnym ujęciu obyczaju). Generalnie zatem rzecz biOTąc,za zwyczaje
uważać należy wszelkie indywidualne olsobliwości zachowaniOJWe jednostki.
Zwyczaje, jako wypr,acDwane sobie przez jednostkę sposoby uzyskiwania jej celów życiowych, stają się powszednimi, normalnymi, zwykłymi
czy zwyczajnymi zachowaniami jej "życia codziennego"; stąd właśnie
termin "zwyczaj". Ioh regularne podejmowanie, utrwala je, powodu}e
stopniowe zacieranie się św~aidomości ich podejmowania; wykonuje się
je wówczas mechanicznie (automaitycznie), bezrefleksyjnie, niejako odruchowo; kształtują się o!d;pow~ednieskłonności, dyspozYcJe do podejmowania danych zachowań, których wykonani,e staje się przyzwyczajeniem
czy, inaczej mówiąc, nawykiem. Uważa się więc nierzadko, że "trafniejsze
będą te określenia, w których zwyczaj traktuje się jako rodzaj norm społecznych respektowanych na zasadzie przyzwyczajenia (priwyczka) (E. M.
Pienkow, W. B. Badajew). Poprzez przyzwyczaj-E'nie rozumie się utrwalanie treści jakiejś normy społecznej w św.1adoIT'.ościi za,chowaniu jednostki" 41 Rzeczone dy~pozycje czy nawyki czyni się często odpowiedzialnymi za pojawienie się zwy~zajów. Stwierdza się to explicite w poniższym słownikowym określeniu zwyczaju: "zwyczaj to sposób postę;powa41
U)O;U

W. G. Iwanolw,
współczesnej

etyki

W, p, Koblakow,
radzieckiej,

P. G. Marczew,

"EltYlka"

Problemy

nr 7(11970), s. li3.

i kierunki

roz-

�120

JAN

GRAD

nia, postępowanile wynilmjąoe z nabytej dyspozycji, z przyzwyczajenia" 42.
Zwyczaj zatem ujmować należy jaiko uogó1nione pojęcie nawyku.
Warto w tym miejscu zauważyć jesz:cze, ż'e określone zachowanie zwy,czajOlwemoże być Clharal:kterycS'tyczne
dla wielu osób (np. codzienne spa·
cery). Dany zwyczaj jest więc zwycZJajemzbiorowym. Zwyczaj&lt;=zbiorowI'
nie posiadają jednak chiar,aiktelruspołec:znego (w ścisłym sensie tego słowa). Stąd - jak sądzę - powszechne jest posługiwanie się terminem
"zwyczaje zbiorowe", a nie "zw)'lczaj,e~poł'eczne". Fakt ten rÓ1wnieżujalwnia tę intuicję właśni,e, ż,e zWylCzajposilada charakter indywidualny.

,

JAN

GRAD

CUSTOM. A SYSTEM OF SYMBOLIC
r

AND CULTURAL

COMMUNICA~ION

(Summary)

Presented
in the a'bo~e-p'ubhs.hed article cammunk::;tive
conc'l2Iptio:'1of custom
use:s a notion of ,communicaltion which dishll'guJilshe.s two 'ty,pes of communication.
i.e. SY'mptom ccrmmunication, Wlhich manc1flests oe:rtain state of affairs and sign
communicatio!1, which in,fo;rms about given state of affairs. Ba1!h types oj' communication alre to be found in cU'stoms. Sylmptom communicaticn
is repres,ented hy thes,~
customary activities, which cons't'i'l\ut,e,ideo,lqgical adions or pradical actions re,llizilTIlgideoll.olgicaUy va,)o,r.i,zed techno'-utiolizabtle valUies. Such customary behaviors alim
at demonsltrailing, primarly, a fact of realdJzatiol!l 0'£ oertain va'lues and, s,econdly.
aHilialtiC!n to spem1'i&lt;cs'ocial grCllllpin whilCh thesre values are olbliga'cmy. T!he semantircl.s of symptom customary activities is unrco!1velntiona,li.zledand quite often aliso
'llnstalbiJli,zed. However, the semantric'S af custolmalry ac"ciclns fundtioning aIS sig,:s 13
conventiornalized. They sense ilSto comrmunlka'te gr&lt;ClIlliP
affiliat:ion only.
Customary activities undertak!en on a large s'cale functicn obj'ectively S'Othat
they renewand
streagthen
intra,group rela'bions and COIll::lo,Hdateceriairn socia!
divis:ions. The basic functio:n od' a custom is an integra'tive and d~fferent.iation
rfunction. It is accompanied
by a flUnctiJon of oeJrlemornial valmizat,·olll o,f ideorlogy,
whi'ch grants certalin ideor1oog:ica'l
saiD!dicJ!I1s
to speJC'ifieplracti'Cal values cOl11nectedwith
,given rites. RiLe'S are treated herre as groups of l:Uston1ary adions as opposed t'}
rituals treated as a sys'tem of ideologica;l aotivJlb2!5.
COlnventionalized I1ites (and ri-tu3ils) bel(X;lmeceremonies. Rites. ri'tuals and ceremonies are often peJ"fmmedon
holidays. A holliday i,s a ,"pedfic ideo'logical and
customary phenomen~J!I1 other than fea/s't whic,h is usuarlly ulnderstoo:d as a special
cO:lfiguration of customary
arnd/or ideo,)olgicail a'cltiOln:SinClluding ceremonies, rite"
·.md ri'tuals.
Tr'eating customs as communicati've aCltiviLes of certa,in social statlUis we Coo:l1rast them with habits whic:h are ipeJ"manent and regulalr behaviors of an ~ndlvidual
of no 30cial character.
4? Mały
słownik języka polskiego,
pockiej, Warszawa 1966, s. 1026.

pod red. S. Skorupki,

H. Auderski,ej,

Z. Ł.em-

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7366" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7345">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c174060e7ab3d2a39bfde7640c8d0a38.pdf</src>
        <authentication>d095ac02586df1109f1bfbb823ad4bea</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="87916">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1081</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="87918">
                <text>1982</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="87922">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:993</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="87925">
                <text>Obyczaj robotniczy połowy XIX w. w świetle akt stanu cywilnego (na przykładzie Żyrardowa) / ETNOGRAFIA POLSKA 1982 t.26 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="87928">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1982 t.26 z.2, s.215-228</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="87931">
                <text>Stawarz, Andrzej</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="87934">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="87936">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="87939">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="87941">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="87943">
                <text>„Etnografia Polska", t. X X V I , z. 2
P L I S S N 0071-1861

ANDRZEJ STAWARZ

OBYCZAJ ROBOTNICZY POLOWY X I X W I E K U W ŚWIETLE A K T
STANU CYWILNEGO
(NA PRZYKŁADZIE ŻYRARDOWA)
Kultura robotnicza okresu pierwszej połowy X I X w. do dziś z t r u ­
dem poddaje się dogłębniejszym badaniom. Podstawową przeszkodą sto­
jącą na drodze do bliższego poznania treści kulturowych tworzonych
i przyswajanych przez rodzącą się wówczas — przede wszystkim na
obszarze Królestwa Polskiego — klasę robotniczą stanowi ograniczona
baza ź r ó d ł o w a . Trudności w t y m względzie mają zarówno historycy,
jak i etnografowie. Dokumentacja etnograficzna tworzona jest właści­
wie od niedawna, co uniemożliwia korzystanie z w miarę wiarygodnych
materiałów, które odnosiłyby się do rzeczywistości sprzed ponad 100 lat.
Stosunkowo niewielkie są także możliwości wykorzystania opracowań
dotyczących warunków życia i pracy czy niektórych obyczajów charak­
terystycznych dla środowisk robotniczych połowy ubiegłego stulecia .
Etnograf zmuszony jest zatem oprzeć się na źródłach typowych dla war­
sztatu historyka: archiwaliach, prasie czy pamiętnikach. Sądzić można —•
na podstawie stanu opracowania tego typu źródeł pod interesującym
nas kątem — że istnieją jeszcze dość znaczne możliwości wyzyskania
różnorodnych materiałów do badań nad kulturą robotniczą.
W swoich badaniach poświęciłem wiele uwagi sprawie stosunków
społeczno-obyczajowych charakterystycznych dla środowisk * robotni­
czych. Spośród źródeł archiwalnych, które były m i najbardziej pomocne,
należałoby wymienić akta stanu cywilnego. Dotychczas w nauce pol­
skiej akta metrykalne służyły przede wszystkim szczegółowym analizom
z zakresu demografii historycznej (głównie okresu staropolskiego) *, a od
1

2

1

Por. I . I h n a t o w i c z , Źródłowe
możliwości
i ograniczenia badań nad dzie­
jami społeczeństwa
polskiego w XIX i XX w., [w:] Metody i wyniki, pod red.
S. Kalabińskiego, Warszawa 1980, s. 32-42.
Por. A. S t a w a r z , Problematyka badań nad kulturą
robotniczą
w Polsce,
„Etnografia Polska", t. 26: 1982, z. 1.
Szczególnie wiele prac tego rodzaju ukazało się na ł a m a c h wydawanego
od kilkunastu lat wydawnictwa seryjnego Przeszłość Demograficzna Polski.
2

8

�216

ANDRZEJ

STAWARZ

niedawna także studiom nad problematyką ruchliwości społecznej w X I X
w. Mimo iż wiadome są walory poznawcze akt metrykalnych , to jed­
nak uderza nas brak większej liczby opracowań, w których opisywano
by bardziej wszechstronnie konkretne wycinki minionej rzeczywistości
społeczno-kulturowej na podstawie analizy wspomnianych materiałów
źródłowych. Niewątpliwie pod t y m względem pozostajemy jeszcze wy­
raźne w tyle, przede wszystkim za historykami francuskimi, uważany­
mi za prekursorów tego kierunku badań .
Akta stanu cywilnego poprzez masowość zawartych w nich infor­
macji, wiążących się bezpośrednio z istotnymi faktami natury społeczno-obyczajowej, pozwalają na prowadzenie dość precyzyjnych badań
empirycznych. Odpowiedzi na pytania badawcze możemy otrzymać sto­
sując metody wnioskowania statystycznego (w stosunku do całej badanej
populacji lub też próby reprezentatywnej). Jest to o tyle ułatwione,
że metryki (urodzeń, ślubów, zgonów) odznaczają się jednolitą formą
zapisu informacji , co umożliwia ich skategoryzowanie, odpowiadające
wymogom badań metodami kwantytatywnymi. Szczególnie interesujące
mogą być badania nad zmiennością zjawisk demograficznych czy społeczno-obyczajowych w tzw. czasie długim (stulecia) oparte na mate­
riałach reprezentacyjnych. W Polsce nie tak dawno podjęto taką próbę .
Ostateczny efekt naukowy, odnoszący się tylko do jednego z wielu pro­
blemów demograficznych (przemienność generacji), osiągnięto w toku
wieloletnich, niezwykle pracochłonnych i dość kosztownych (wykorzy­
stanie maszyny cyfrowej) badań. Ze względów ekonomicznych nie mo­
żemy zapewne liczyć na rozszerzenie tego typu badań w naukach spo­
łecznych w najbliższym czasie. Natomiast wszelkie szanse powodzenia,
tak od strony warsztatowej, jak i merytorycznej, mają badania nad
niewielkimi wycinkami rzeczywistości, np. nad grupami zawodowymi,
gminami wyznaniowymi czy całymi społecznościami lokalnymi konkret­
nych wsi, miasteczek itp. w ściśle określonych, stosunkowo niewielkich,
ramach czasowych.
4

5

6

7

8

W 1978 r. w ramach zespołowych badań nad modą i obyczajem
w środowisku robotniczym Żyrardowa X I X i początku X X w . , zająłem
9

4

S. Kowalska-Glikman,
Ruchliwość
społeczna
i zawodowa
mieszkań­
ców Warszawy w latach 1845-1861, Wrocław 1971.
Por. S. K o w a l s k a - G l i k m a n ,
Akta masowe w badaniach historii spo­
łecznej, [w:] Metody i wyniki, s. 179-206.
Tamże, s. 179-180.
W Królestwie Polskim zunifikowane zapisy metrykalne wprowadzono
w 1825 r.
E . P i a s e c k i , R. W r o n a , Przeniesienie do pamięci maszyny cyfrowej
da­
nych za lata 1746-1968 z ksiąg metrykalnych parafii bejskiej w województwie
kie­
leckim, Przeszłość Demograficzna Polski, t. 10, Warszawa—Poznań 1978, s. 15-37.
O badaniach tych szerzej pisze m.in. A. K u c z y ń s k a - S k r z y p e k ,
Ba­
dania nad kulturą robotniczą
w etnografii, [w:] Klasa robotnicza i ruch robotniczy
5

6

7

8

9

�O B Y C Z A J R O B O T N I C Z Y P O Ł O W Y X I X W.

się bliżej problematyką narodzin społeczności tego ośrodka, jak rów­
nież początków zachowań zbiorowych (zwyczajów) wykorzystując do
tego celu w pierwszym rzędzie akta stanu cywilnego . Opracowałem
najpierw zagadnienie powstania społeczności Ż y r a r d o w a . W dalszej
kolejności zająłem się problematyką struktury rodziny, integracji spo­
łecznej, wreszcie niektórymi zagadnieniami obyczaju i obrzędów —
przede wszystkim rodzinnych, związanych z narodzinami dziecka
(chrzest), zawarciem małżeństwa (ślub) i zgonem. Wydawać się może, iż
akta stanu cywilnego pozwalają na zaledwie formalny ogląd fragmen­
tów tych uroczystości. W metrykach nie znajduje przecież odbicia ani
przebieg chrzcin, wesel czy styp, ani t y m bardziej spleciona z nimi
sfera wierzeniowo-magiczna. Niemniej dogłębniejsza analiza tego typu
źródeł pozwala na uchwycenie niektórych powszechnych zwyczajów,
a także pewnych cech klimatu moralno-obyczajowego, jaki kształtował
się w badanej społeczności. Wnioski, jakie w t y m względzie wypływają
z dotychczasowych badań, chciałbym przedstawić na przykładzie nie­
których zwyczajów związanych z narodzinami dziecka oraz założeniem
rodziny. Jest to próba spojrzenia na XIX-wieczną społeczność robotni­
czą głównie poprzez pryzmat zwyczajów związanych z doborem rodzi­
ców chrzestnych oraz doborem małżeńskim, a także swego rodzaju mo­
dy na imiona.
10

11

Mówiąc o początkach zwyczajów robotniczego Żyrardowa trzeba —
przynajmniej w zarysie — przypomnieć fakty związane z powstaniem
tego ośrodka i jego społeczności. Otóż, 24 czerwca 1829 r. powstał za­
mysł założenia spółki „Karol Scholtz i Współka", której celem było
uruchomienie pierwszej w Królestwie Polskim fabryki wyrobów lnia­
nych. Spółkę zalegalizowano w sierpniu 1830 г., po czym przystąpiono
do realizacji zamierzenia. W latach 1831-1833 na terenie osady fabrycz­
nej powstały pierwsze budynki przemysłowe (tkalnia, przędzalnia, bielarnia i drukarnia tkanin) oraz kilka domów mieszkalnych. Uruchomie­
nie fabryki nastąpiło 24 lipca 1833 r.
Niewątpliwy jest fakt, że proces tworzenia się społeczności osady
musiał być równoległy do procesu powstawania i pierwszych lat dzia­
łalności fabryki. Na podstawie akt stanu cywilnego można stwierdzić,
że trwalsze osiedlanie się ludności napływowej następuje około roku
(

1 2

na zachodnim Mazowszu 1878-1948, pod red. R. Kołodziejczyka, Warszawa 1981,
s. 125-137.
W badaniach wykorzystano akta metrykalne przechowywane w W o j e w ó d z ­
kim Archiwum P a ń s t w o w y m w Skierniewicach z/s w Żyrardowie (dalej: W A P
Żyrardów) w y z n a ń rzymskokatolickiego oraz ewangelicko-augsburskiego parafii
Wiskitki z lat 1830-1870.
Por. A. S t a w a r z , Rodowody mieszkańców
Żyrardowa,
Żyrardów 1980.
Por. J . K a z i m i e r s k i , Założyciele
i działalność
Fabryki Wyrobów
Lnia­
nych (1829-1857), [w:] Żyrardów
1829-1945, pod red. I . P i e t r z a k - P a w ł o w s k i e j , War­
szawa 1980, s. 42.
1 0

11

1 2

�218

ANDRZEJ

STAWARZ

13

1833 . Pierwszy etap ożywionego napływu osadników zamyka się
w przybliżeniu w latach 1833-1840. Z moich wyliczeń szacunkowych
wynika, że w t y m czasie mogło przybyć do osady oraz najbliższych wsi
około 600-700 osób, aby podjąć pracę w nowej fabryce. Skład grupy
osadniczej był zróżnicowany pod względem pochodzenia terytorialnego,
społecznego oraz narodowościowego. Obszarem, z którego napłynęła
większa część pierwszych osadników, było Królestwo Polskie (blisko
2/3 wszystkich imigrantów). Przybywający z terenu Królestwa stano­
w i l i element niemal wyłącznie rodzimy, polski, pochodzenia przede
wszystkim chłopskiego (głównie proletariat wiejski). W około 80% w y ­
wodzili się oni z zachodniego Mazowsza. Stosunkowo duża grupa przy­
byszów wywodziła się z Warszawy (blisko 13% osadników urodzonych
w Królestwie Polskim). Drugim obszarem, z którego pochodziła poważna
liczba pierwszych żyrardowian, było Cesarstwo Austriackie (blisko
30%). Właśnie z tego kraju przybyło kilkadziesiąt rodzin czeskich tka­
czy. Ponadto w Żyrardowie osiedlali się rzemieślnicy z k i l k u innych
krajów europejskich, głównie z Prus i Saksonii . Ogólnie szacuje się,
że w latach trzydziestych X I X w. społeczność osady Żyrardów w 2/3
tworzyła ludność polska, w 1/3 zaś zróżnicowana narodowościowo lud­
ność cudzoziemska. Ponadto trzeba dodać, że około 90% mieszkańców
było wyznania rzymsko-katolickiego, a pozostałe 10% ewangelicko-augsburskiego. Można też przypuszczać, że blisko 1/4 osadników wywodziła
się z miast (polskich, czeskich, w mniejszym stopniu niemieckich), nieco
zaś ponad 3/4 ze wsi. Na gruncie nowo powstałej osady zderzały się
zatem treści kulturowe przyniesione przez imigrantów wywodzących się
ze wsi i miast. Treści te tworzyły podstawy obyczaju robotniczej spo­
łeczności. W społeczności tej od początku najliczniejsze były grupy
tkaczy oraz tzw. wyrobników (łącznie około 80% osób zarobkujących
w osadzie). Na zwyczaje kształtujące się wśród tkaczy i wyrobników
zwracam szczególną uwagę omawiając w y n i k i swoich badań.
14

RODZICE CHRZESTNI

Analiza danych zawartych w aktach metrykalnych wykazała, iż
w początkowym okresie funkcjonowania społeczności Żyrardowa naj­
więcej dzieci urodziło się w rodzinach tkaczy (38,5%), następnie w ro­
dzinach wyrobniczych (20%) oraz rzemieślniczych (niecałe 2 0 % ) . W y 15

13 W A P Żyrardów, Akta stanu cywilnego wyznania rzymskokatolickiego pa­
rafii Wiskitki, sygn. 8.
S t a w a r z , Rodowody
s. 5-6.
Wyliczenia w ł a s n e na podstawie informacji z ksiąg metrykalnych z lat
1833-1840. W A P Żyrardów, Akta stanu cywilnego wyznania rzymskokatolickiego
parafii Wiskitki, sygn. 8-15. Brak danych dotyczących urodzeń w parafii ewange­
lickiej.
1 4

1 5

�O B Y C Z A J R O B O T N I C Z Y P O Ł O W Y X I X W.

219

niki te pośrednio świadczą o stosunkowo szybkim ustabilizowaniu osad­
niczym tkaczy, którzy bez wątpienia stali się wówczas swoistą „elitą"
r o b o t n i c z ą . Natomiast robotnicy niewykwalifikowani
(„wyrobnicy",
zwani też „służącymi fabrycznymi") nadal stanowili element dość r u ­
chliwy, gotowy do kolejnych wędrówek w poszukiwaniu lepiej płatnej
pracy. W toku dalszych badań okazało się, że wyrobnicy zaczęli trwalej
osiedlać się w Żyrardowie dopiero w latach 60-tych ubiegłego stulecia,
kiedy wyraźne były oznaki wybrnięcia przez Zakłady Żyrardowskie
z upadku ekonomicznego lat 1848-1856 . Według oficjalnych statystyk
liczebność załogi zaczyna wzrastać gwałtowniej od lat 60-tych, głównie
za sprawą zwiększonego zapotrzebowania fabryki na tanią siłę roboczą.
16

17

Uzasadnione jest zatem objęcie badaniami porównawczymi lat 18341838, t j . początkowego okresu istnienia fabryki i osady, oraz połowy
lat 60-tych, kiedy zaczyna się bardziej dynamiczny demograficzny roz­
wój społeczności. Badaczom zwyczajów wiążących się z narodzinami
dziecka, akta stanu cywilnego dostarczają jednakże nie tylko danych
ściśle demograficznych, ale także informacji o doborze rodziców chrzest­
nych, wyborze imienia dla nowo narodzonego dziecka itp.
Przypatrzmy się najpierw, kogo wybierano na rodziców chrzestnych?
Sporządzona przeze mnie kartoteka mieszkańców Żyrardowa z lat 18301870 pozwala na dokładniejsze określenie statusu społeczno-zawodowego
chrzestnych, co umożliwia zbadanie korelacji zachodzącej między pozy­
cją rodziców naturalnych dziecka a pozycją chrzestnych. Jak wiemy
w X I X w. decydująca o sytuacji społecznej dziecka była pozycja jego
ojca naturalnego. Słabiej natomiast zbadana jest pozycja ojca chrzest­
nego (w rodzinie i szerszej społeczności) oraz czynniki decydujące o je­
go wyborze. Można tylko przypuszczać, iż poprzez dobór rodziców
chrzestnych starano się wzmocnić pozycję społeczną dziecka, a także
rozwinąć odpowiadające rodzicom dziecka stosunki towarzyskie.
Z wyliczeń dokonanych dla lat 1834-1838
wynika, iż tkacze do­
bierali ojców chrzestnych dla swoich dzieci niemal wyłącznie z własne­
go kręgu zawodowego (ok. 85% przypadków), niekiedy tylko prosząc
na kumów przedstawicieli personelu technicznego fabryki, np. jednego
z głównych mechaników. Jak widać, tkacze stanowili wówczas dość
zamkniętą grupę, co nie pozostawało bez związku z ich przeważnie cu­
dzoziemskim pochodzeniem (głównie czeskim) . Znajduje to potwier1 8

19

1 6

O wysokiej pozycji tkaczy decydowały ich kwalifikacje, częściowe dyspo­
nowanie środkami produkcji (wynajmowanie warsztatów należących do fabryki)
i lepsze zarobki.
Por. J . K a z i m i e r s k i , Zakłady
Żyrardowskie
w okresie przewrotu
tech­
nicznego (1857-1882), '[w:] Żyrardów
1829-1945, s. 57-58.
is W A P Żyrardów, Akta stanu cywilnego wyznania rzymskokatolickiego pa­
rafii Wiskitki, sygn. 9-13.
S t a w a r z , Rodowody
s. 10.
1 7

1 9

�220

ANDRZEJ

STAWARZ

dzenie także i w tym, że początkowo tkacze byli proszeni na ojców
chrzestnych przez przedstawicieli innych grup zawodowych stosunkowo
rzadko .
Zgoła inaczej przedstawiał się dobór ojca chrzestnego dla dzieci w y ­
robników. Robotnicy niewykwalifikowani poszukiwali ojców chrzest­
nych równie często we własnej grupie, jak i w gronie osób zajmują­
cych w hierarchii fabrycznej wyraźnie określoną pozycję (np. dozorcy)
lub też nawet pozycję pracownika o konkretnych, znacznych kwalifika­
cjach, np. bielarza czy ślusarza. W początkowym okresie istnienia osa­
dy zdarzało się też — chociaż bardzo sporadycznie — że ojcem chrzest­
nym dziecka robotnika niewykwalifikowanego zostawała osoba zajmu­
jąca w społeczności Żyrardowa pozycję wybitną, np. dyrektor fabryki,
zarządca oddziału fabryki (przedstawiciele tych zawodów stanowili nie­
całe 3% wszystkich ojców chrzestnych w osadzie). Fakty te w pewnym
stopniu mogą świadczyć o przełamywaniu dawnych barier społecznych
i kształtowaniu się nowego demokratycznego obyczaju. Mała liczba po­
dobnych przypadków — przy statystycznie potwierdzonej regule doboru
ojca chrzestnego o podobnej lub nieco wyższej od ojca dziecka pozycji
społeczno-zawodowej — nie pozwala jednak na zasadne udokumento­
wanie powyższego stwierdzenia. Tego rodzaju zachowania równie dobrze
mogły być indywidualnym gestem, wynikającym z charakteru, typu
umysłowości lub też podyktowanym przez przekonania osoby zajmują­
cej wysoką pozycję w hierarchii społecznej. I tak chyba trzeba ocenić
to zjawisko, szczególnie że w następnych latach podobne fakty nie
miały już miejsca .
20

21

W połowie lat 60-tych X I X w. na ogół utrzymywały się podobne
jak w latach 30-tych zwyczaje doboru ojców chrzestnych, chociaż np.
tkacze coraz częściej byli ojcami chrzestnymi dzieci osób zajmujących
nieco niższą pozycję społeczno-zawodową. Sami zaś tkacze wybierali na
ojców chrzestnych dla swoich dzieci nie tylko przedstawicieli własnego
kręgu zawodowego (już tylko 60% przypadków), ale także wyrobników
(ok. 13%) lub specjalistów innych rzemiosł (ponad 2 5 % ) . Wyrobnicy
zaś wybierali ojców chrzestnych bądź z własnego kręgu pracowników
o niskich kwalifikacjach (70%), bądź też z kręgu, z którego się wywie­
dli, t j . prosili w kumy gospodarzy rolnych z okolicznych wsi (20%).
Natomiast rzemieślnicy w mniej więcej r ó w n y m stopniu preferowali ja22

2 0

Tylko w jednym przypadku (na 31 zanotowanych w metrykach w połowie
lat 30-tych) ojcem chrzestnym dziecka wyrobnika był tkacz.
W latach 60-tych zdarzało się sporadycznie, że dyrektorzy bądź też nawet
właściciele zakładów byli ojcami chrzestnymi dzieci w y ż s z y c h urzędników Z a ­
kładów Żyrardowskich.
22 Wyliczono na podstawie informacji zawartych w 58 metrykach z 1866 r.
W A P Żyrardów, Akta stanu cywilnego wyznania rzymskokatolickiego parafii W i ­
skitki, sygn. 80-80a.
2 1

�221

O B Y C Z A J R O B O T N I C Z Y POŁOWY X I X W.

ko ojców chrzestnych i tkaczy, i osoby z najbliższej sobie grupy rze­
mieślników.
Jednym z charakterystycznych zwyczajów było to, że robotnicy
(w t y m i tkacze) w żadnym razie nie wybierali na rodziców chrzest­
nych par m a ł ż e ń s k i c h . Reguła ta utrzymywała się też w połowie lat
60-tych.
Trzeba stwierdzić, że w społeczności Żyrardowa dużą wagą przy­
wiązywano do wyboru matki chrzestnej. W latach 1834-1838 kilka ko­
biet, głównie żon lepiej sytuowanych majstrów tkackich, wielokrot­
nie wybierano na chrzestne — szczególnie dzieci z rodzin o zbliżonej
pozycji zawodowej. T y m samym zapewne zacieśniano kontakty towarzy­
skie, na co szczególnie wskazują akta dotyczące tkaczy czeskich. Nieco
inaczej sytuacja przedstawiała się w 30 lat później. Liczba szczególnie
„wziętych" chrzestnych znacznie wówczas zmalała, co może świadczyć
z kolei o znacznym poszerzaniu się kręgów towarzyskich. Należy też
zaznaczyć brak bliższych powiązań krewniaczych między rodzicami dzie­
ci a ich chrzestnymi. Tak w początkach osady, jak i 30 lat później więk­
sza część społeczności składała się z osób i niedużych rodzin, wywodzą­
cych się z różnych, często odległych od siebie miejscowości. Nie było
też napływu większych „familii", z wyjątkiem kilku rodzin tkaczy
czeskich. Wydaje się zatem, że dominował zwyczaj dość swobodnego
wyboru rodziców chrzestnych, szczególnie w kręgu osób, które w Ży­
rardowie ustabilizowały swoją pozycję społeczno-zawodową. W nowo
powstającej społeczności o charakterze robotniczym instytucja rodziców
chrzestnych spełniała niewątpliwie znaczącą rolę nie tylko w stosunku
do kontaktów towarzyskich i integracji środowiska, ale także wzmacnia­
ła funkcjonowanie nowego obyczaju. Warto przy t y m podkreślić, iż np.
dzieci nieślubne mogły liczyć na wybór chrzestnych (szczególnie ojców)
zajmujących w społeczności pozycję nieco wyższą niż ich matki, będące
na ogół służącymi bądź wyrobnicami .
23

24

NADANIE IMIENIA

Istotnym i wielce ciekawym rysem ówczesnego obyczaju robotnicze­
go jest moda na imiona nadawane nowo narodzonym dzieciom. Wia­
domo, że wśród chłopów jeszcze w okresie przedrozbiorowym utrwalił
się zwyczaj nadawania kilkunastu popularnych imion, szczególnie z de2 8

Z jednym wyjątkiem, gdy para małżeńska była proszona na chrzestnych
nowo narodzonych bliźniąt, z tym że każde z m a ł ż o n k ó w było chrzestnym innego
dziecka.
W latach 30-tych chrzestnymi dzieci nieślubnych byli m.in. dozorcy fabrycz­
ni, ślusarze, wyrobnicy. Natomiast w latach 60-tych — tkacze, murarze gospo­
darze rolni i wyrobnicy.
2 4

j

�222

ANDRZEJ

STAWARZ

25

kalogu świętych funkcjonującego w tradycji katolickiej . Moda na
imiona kształtowała się najczęściej pod wpływem księży. Niekiedy też —
chociaż może w mniejszym zakresie — upowszechniały się imiona w y ­
bitnych osób, np. aktualnych władców. Zwyczaje te utrzymywały się
na wsi przez cały wiek X I X . Znajduje to potwierdzenie także we wsiach
okolic Żyrardowa, gdzie w latach 30-tych ubiegłego stulecia szczegól­
nym powodzeniem cieszyły się takie imiona męskie, jak: Józef (12,2°/o),
Jan (9,6%), Tomasz (5,9%) czy Antoni (5,4%), a także' Franciszek, M i ­
chał i .Wojciech, a wśród imion żeńskich — przede wszystkim Marianna
(22,5%), dalej Józefa (10,2%), Katarzyna (9,5%), Anna (6,6%) oraz
Franciszka (6,1%) . Podobnie było w połowie lat 60-tych, chociaż zau­
ważyć można wzrost popularności imienia Jan (13,9%) oraz Stanisław
(8,6%) .
26

27

Zgoła zupełnie inaczej kształtowała się moda na imiona w środo­
wisku żyrardowskim. Otóż w latach 30-tych X I X w. żadne z imion nie
osiągnęło wyraźnej popularności. Na przykład w okresie 1834-1838 wśród
43 urodzonych chłopców aż 41 miało inne od pozostałych imię, wśród
34 dziewczynek 32 miały odmienne i m i o n a . Charakterystyczne było
natomiast nadawanie imion podwójnych (w większości rodzin tkaczy),
mała liczba imion, które cieszyły się wówczas popularnością w środo­
wiskach wiejskich oraz stopniowe zwiększanie się liczby imion cudzo­
ziemskich, np. Wilhelm czy Frydrych. Możemy t u mówić o zaznacza­
jącym się wpływie osadnictwa obcego wywodzącego się z niemieckie­
go obszaru kulturowego.
W połowie lat 60-tych zwyczaje te nie ulegają zasadniczo znaczniej­
szym przekształceniom. Z jednym tylko wyjątkiem: popularyzuje się
wyraźnie w Żyrardowie modne na wsi imię Marianna (18,9%), co moż­
na uzasadnić wzmagającym się napływem robotników pochodzenia
wiejskiego. Nie należy się tu raczej doszukiwać wpływów francuskich
(imię to było bardzo modne we Francji w X I X w.). Choć założycielem
fabryki był Francuz F. de Girard, to jednak ani on, ani żadne rodziny
francuskie nie mieszkały wówczas w Żyrardowie. Nikłe były też kon­
takty z kulturą francuską.
W społeczności robotniczej w zasadzie nie było mody na określone
imiona. Regułą był wybór oryginalnego, mniej znanego imienia bądź też
28

25

Por. Z. K u c h o w i c z , Obyczaje staropolskie XVII-XVIII
wieku, Łódź
1975,
s. 184-185.
Wyliczenia w ł a s n e na podstawie analizy metryk chrztu z lat 1834-1838.
W A P Żyrardów, Akta stanu cywilnego wyznania rzymskokatolickiego parafii
Wiskitki, sygn. 9-13.
Wyliczenia w ł a s n e na podstawie analizy metryk chrztu z lat 1866-1867.
W A P Żyrardów, Akta stanu cywilnego wyznania rzymskokatolickiego
parafii
Wiskitki, sygn. 80, 80a i 81.
Por. przypis 26.
2 6

2 7

2 8

�O B Y C Z A J R O B O T N I C Z Y P O Ł O W Y X I X W.

223

łączenie dwóch (a niekiedy i trzech) imion — popularnego z rzadziej
stosowanym, np. Aleksander Bogumił, Tomasz Mateusz, Walenty Stani­
sław, Tomasz Adam czy Paweł Mieczysław, a wśród żeńskich — Justy­
na Katarzyna, Teofila Aleksandra, Teresa Anna, Franciszka Elżbieta,
Elżbieta Józefa i wiele innych. Brak metryk urodzeń ewangelików nie
pozwala nam niestety na zbadanie bliższych wpływów ludności cudzo­
ziemskiej na modę na imiona wśród robotników pochodzenia rodzimego.
Badania wykazały ponadto, że w społeczności Żyrardowa nie znala­
zła potwierdzenia reguła nadawania dziecku takiego imienia, „jakie so­
bie przyniosło", t j . zgodnego z imieniem patrona dnia, w k t ó r y m się
urodziło. Rzadki był także zwyczaj nadawania dzieciom imion rodziców
lub chrzestnych.
DOBÓR MAŁŻONKÓW

W okresie 1833-1870 mieszkańcy Żyrardowa zawarli 380 związków
małżeńskich, w tym 312 w kościele katolickim i 68 w ewangelickim.
Do roku 1850 najwięcej nowo założonych rodzin miało charakter robot­
niczy, przy czym oboje małżonkowie byli pochodzenia polskiego (30,8%
małżeństw). Drugi typ stanowiły rodziny tkacko-wyrobnicze o miesza­
nym narodowościowo pochodzeniu małżonków (najwięcej polsko-czes­
kim — 18,7%), trzeci zaś — rodziny tkackie pochodzenia całkowicie
obcego (11,2%). Ponadto występowało jeszcze 9 typów małżeństw o stru­
kturze bardziej zróżnicowanej z uwagi na dobór partnera z odmiennej
grupy społeczno-zawodowej i narodowościowej. Wśród nowych m a ł ­
żeństw wówczas zawieranych, czysto polskie stanowiły 62%, polskoczeskie 23%, całkowicie cudzoziemskie 15%. Natomiast małżeństw czy­
sto katolickich było 87%, ewangelickich 2,5%, a mieszanych wyznaniowo 10,5%. W latach 50- i 60-tych zaznaczyły się pewne zmiany w do­
borze małżeńskim. Liczba typów nowo zakładanych rodzin — według
przyjętych powyżej kryteriów -— wzrosła do 14. Dominowały co praw­
da nadal trzy typy analogiczne do tych z lat 1833-1850, więcej jednak
było nowych rodzin, w których oboje małżonkowie byli pochodzenia ro­
dzimego (ok. 70%), mniej zaś mieszanych narodowościowo (ok. 20%)
i całkowicie cudzoziemskich (blisko 10%). Zmieniły się też wyraźnie pro­
porcje w doborze małżeństw ze względu na wyznanie. W latach 60-tych
zawarto 160 małżeństw, w t y m małżeństwa czysto katolickie stanowiły
75%, czysto ewangelickie blisko 14%, wyznaniowo zaś mieszane około
11%. Dane te pośrednio poświadczają znaczący wzrost liczby ludności
ewangelickiej (głównie pochodzenia niemieckiego) w społeczności Ży­
rardowa .
29

2 9

Wiązało się to z zainteresowaniem właścicieli Zakładów Żyrardowskich spro­
wadzaniem najlepszych s p e c j a l i s t ó w - w ł ó k i e n n i k ó w oraz odpowiedniej kadry u r z ę d ­
niczej z zagranicy (głównie z Saksonii). Zjawisko to przyczyniło się do rozwoju

�226

ANDRZEJ

ST Л W A R Z

rzeń? Otóż, w latach 30- i 40-tych X I X w. mieszkańcy Żyrardowa (wy­
znania rzymskokatolickiego) preferowali niedzielę jako najdogodniejszy
dzień dla zawarcia małżeństwa (73% przypadków). P e w n ą popularnością
cieszyły się też początkowe dni tygodnia, t j . poniedziałek (12,1%) i wto­
rek (7,5%). Zupełnie sporadycznie miały natomiast miejsce śluby w i n ­
ne dni. Wyraźną zmianę tego stanu można zaobserwować w latach 50i 60-tych. Spadła wtedy znacznie popularność niedzieli (do ok. 56%),
przy czym w okresie 1856-1860 więcej ślubów zawarto w poniedziałek
oraz wtorek niż właśnie w niedzielę. W latach 60-tych popularność
pierwszych dni tygodnia utrzymuje się wyraźnie; chociaż na niższym
poziomie (28,8%) niż w latach poprzednich, przy ponownym wzroście
zainteresowania niedzielą (69,2%). Jak się wydaje, wybór dnia tygodnia
na ślub nie pozostawał bez związku z dynamiką rozwoju fabryki żyrar­
dowskiej. Okazuje się, że w okresie załamania się produkcji (lata 50-te)
robotnicy częściej wybierali inne dni tygodnia niż niedziela. Można to
wytłumaczyć tym, że znaczna część robotników zamieszkujących osadę
nie znajdowała wówczas stałego zatrudnienia w fabryce. Mieli oni wię­
cej czasu wolnego, a co za t y m idzie większe możliwości urządzenia
wesela i rozmaitych zabaw niekoniecznie w niedzielę.
Równie chyba interesująco przedstawia się wybór miesiąca, w któ­
rym zawierano związek małżeński. Spośród wszystkich miesięcy w spo­
łeczności robotniczej Żyrardowa siedem cieszyło się stosunkowo dużą
popularnością. W latach 30- i 40-tych najpopularniejszy był listopad
(ok. 30% zawartych małżeństw), następnie październik (ok. 13%) i sty­
czeń (10%). Zdecydowanie niepopularne były. marzec, kwiecień oraz
grudzień, a więc miesiące, na które przypadały okresy Wielkiego Po­
stu i Adwentu. Z tego wypływa też wniosek, że nie wykształcił się
wówczas zwyczaj zawierania małżeństw przy okazji wielkich świąt
chrześcijańskich, t j . Bożego Narodzenia i Wielkanocy. Ciekawe, że sto­
sunkowo często wybierano maj (8,2%) — przesądnie niepopularny do
dziś.
W latach 50- i 60-tych zachodzą wyraźne zmiany w wyborze po­
szczególnych miesięcy. Zauważalnie wzrasta popularność lutego (18%)
i lipca (ok. 12%), a także maja (ok. 12%), przy wyraźnym spadku za­
interesowania młodożeńców listopadem (14%) i nadal prawie zupełnym
brakiem popularności miesięcy związanych z Bożym Narodzeniem czy
Wielkanocą.
Z przytoczonych danych widać wyraźnie, że wybór miesiąca dogod­
nego do zawarcia małżeństwa kształtował się w środowisku robotniczym
w sposób odmienny niż wśród chłopów. Nie znalazły odbicia przekonania
o feralności maja czy też listopada. Utrzymał się natomiast wpływ za­
kazów religijnych (przedświąteczne okresy postu). Rzadko też zawierano
śluby w lecie. Preferowanie ślubów w miesiącach jesiennych i zimowych
można tłumaczyć m. in. chęcią organizowania zabaw w czasie niesprzy-

�OBYCZ" .1 R O B O T N I C Z Y

P O Ł O W Y X I X W.

227

jającym innym formom rozrywek, np. takich, które mogą odbywać
się poza domem. Wesela byly bez wątpienia znaczącymi wyda­
rzeniami w życiu stosunkowo niewielkiej
społeczności
robotniczej.
Szczególnie, że tych wesel było kilka, niekiedy kilkanaście rocz­
nie. Jak wiemy, mimo rodzinnego charakteru, wesela
w społecz­
nościach lokalnych
miały szeroki zasięg towarzyski. Nie inaczej
musiało być w połowie ubiegłego wieku w Żyrardowie, gdzie przy braku
instytucji kulturalnych nie było zbyt wiele rozrywek dla robotników.
Na obrzędy rodzinne i doroczne możemy więc też spojrzeć pod kątem
rozrywki umilającej przynajmniej niektóre z długich jesiennych i zimo­
wych wieczorów. Od lat 50- i 60-tych zaczęły upowszechniać się „ma­
jówki", dzięki k t ó r y m robotnicy mieli zapewnioną rozrywkę w miesią­
cach wiosennych i letnich.

*
W artykule przedstawiłem zasadniczą część wyników badań nad oby­
czajem robotniczym prowadzonych na podstawie akt stanu cywilnego.
"Wybrane przykłady opisanych zwyczajów niewątpliwie nie dają podstaw
do ukazania całego mechanizmu narodzin tego obyczaju. Niemniej, jak
się wydaje, posiadają w pełni walory ilustracyjności dla
zagadnienia
przekształcania się treści kulturowych o pochodzeniu ludowym w środo­
wisku, proletariackim. Nie bez znaczenia dla tworzenia się nowego oby­
czaju w środowisku robotniczym były też w badanym okresie wpływy
cbce.
Obyczaj robotniczy w Żyrardowie połowy X I X w. zaczyna odbiegać
coraz wyraźniej od obyczaju wiejskiego, przynajmniej w dziedzinie ży­
cia seksualnego, doboru małżeństw czy wyboru rodziców chrzestnych,
a nawet doboru odpowiedniej pory do zawarcia małżeństwa czy nadania
imienia nowo narodzonemu dziecku. Stosunkowo szybko utrwalały się
nowe lub zmodyfikowane zwyczaje, wzory zachowań i postaw przy stale
umacnianych kontaktach zawodowych, rodzinnych i towarzyskich
w znacznie przecież zróżnicowanej pod wieloma względami społeczności
Żyrardowa. Głębsze zmiany obyczaju zarysowują się dopiero na prze­
łomie X I X i X X w. kiedy kształtuje się wyraźne oblicze kultury robot­
niczej Żyrardowa, wówczas już ośrodka wielkoprzemysłowego.
;

�228

ANDRZE-T S T A W A R Z

Анджей Ставаж
Р А Б О Ч И Е О Б Ы Ч А И С Е Р Е Д И Н Ы X I X ВЕКА
В СВЕТЕ АКТОВ ГРАЖДАНСКОГО
СОСТОЯНИЯ (НА ПРИМЕРЕ

ЖИРАРДОНА)

Резюме
В статье рассматриваются итоги исследования, как образовались рабочие обычая в се­
редине X I X в. в Жкрардовс. За неимением достоверные этнографических источников, каса­
ющихся этого периода, автору пришлось в основу исследования поставить источники, ко­
торыми пользуются главным образом историки, а именно — акты гражданского состояния.
Из изучения метрических актов получены интересны? данные об основных обычаях,
связанных с рождением ребенка, бракосочетанием и смертью. В самой статье особо вы­
делен вопрос подбора крестных родителей, присваивания имен новорожденных детям, су­
пружеского отбора и определения поры для бракосочетания.
Во вступительной части рассматривается рождение жирардовского общества в 30-е
годы X I X века (территориальное, социальное и национальное лроисхояигяие
жителей
селения, состав населения но основным профессиональным группам и религии). На этом
фоне указаны избранные ссмейнь:г обычаи.
Во вновь образованном обществе Жирардова особое значение имел подбор крестных
родителей. Он служит укреплению общественного положения детей рабочих и расширению
общественных езязей, хотя &gt;; 30-е годы XÍX века отдельные профессиона 1ыпле группы (осо­
бенно ткачи) были довольно замкнутыми.
Интересной чертой рабочих обычаев была мода на имена. Однако среди жителей Жи­
рардова не отмечается популярность определенных имен, даже тех наиболее часто при­
сваиваемых "ieTHií крестьян в п р е а ь и / щ е м столетии. Тем не менее старались присваивать
довольно своеобразные имена, часто двойные, иногда с иностранным звучанием (немецкие).
Только в середине 60-х годов чрезт.иа;ит
распространилось популярное в деревне имя
Марианна.
Несколько г.гаре рассмотрен вопрос супружеского отбора. Особое внимание обращено
на смешанные браки (по религии ¡; кациональности), которые в исследуемый период соста­
вляли в Жирарцове 25-30",, новых браков. Столь значительным процентом смешанных
браков Жирарду-з выделялся в масштабе всего царства Польского. Основываясь на анализе
метрических материалов, можно полагать, что смешанные браки в значительной степени
ускоряли перемены обычаев в сексуальной области среди рабочих.
Последним вопросом был вопрос определения поры (дня недели и месяца) для бра­
косочетания. Обнаружена популярность не одного лишь воскресенья, но и других дней —
особенно понедетьника и вторника, а т месяцев
ноября (считавшегося роковым у крестьян),
октября и января, а также мая или июля.
Проводившееся методом прямого статистического умозаключения исследование по­
казало, что в Жирардове с 30-х по 60-е голы возникли основы нового рабочего обычая, часто
независимо от традиций народно!'! культуры и во многих случаях с известными чужеродными
влияниями.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10090" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10068">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/f0db23670c8086ce4b55759357398977.pdf</src>
        <authentication>cc8f432c6af7ba1c0be254268a4f1819</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120025">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1910</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120026">
                <text>1986</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120027">
                <text>obrzędy rodzinne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="120028">
                <text>kultura spoleczna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="120029">
                <text>Tunezja - narodziny - zwyczaje</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="120030">
                <text>narodziny</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120031">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1772</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120032">
                <text>Obyczaje i obrzędy związane z narodzinami i obrzezaniem w Tunezji / LUD 1986 t.70</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120033">
                <text>LUD 1986 t.70, s.151-148</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120034">
                <text>Barska, Anna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120035">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120036">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120037">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="120038">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120039">
                <text>Lud, t. 70, 198(j

j,;VNA Br1RSKA

OBYCZAJE

I OBRZĘDY ZWIĄZANE Z NARODZINAMI
I OBRZEZANIEM W TUNEZJI l

Tunezja uzyskała niepodległość w 1956 r. Ten nie\vielki terytorialnle
:.raj wyróżnia się w sposób zdecydowany spośród innych państw m'.1·;:ułmańskich.
Wraz z wyzwoleniem spod protektoratu
francuskiego wprowadzono
·.viele ustaw, m. in. zniesiono poligamię na rzecz monogamii, a kobieta
ciała się w świetle prawa równą mężczyźnie obywatelką kraju 2.
Pomimo postępujących przeobrażeń i widocznych zmian w stylu ży(ja rodziny tunezyjskiej, to jednak zachowania uwarunkowane
trady:::-A w dalszym ciągu funkcjonują, zwłaszcza w środowisku wiejskiril
j' konserwatywnym.
DIa społeczności arabo-muzułmańskiej,
takiej jak
cunezyjska, małżeństwo traktuje się jako wartość naczelną, co jest zgodne z ustaleniami Koranu 3. Święta Księga potępia też celibat, a zatem
'-ie akceptuje stropanieństwa.
Podstawową funkcję rodziny zdeterminowaną
względami społeczny.'-"i, religijnymi i kulturowymi jest wydawanie na świat potomstwa. Stan
7.'lwarte w artykule powstały w wyniku ponad rocznych obsenvacji
przeprowadzonych
z mieszkańcami
Tun:su. Interlokutorami
):Ili mężczyźni, k0biety pracujące zawodowo i gOl&gt;podynie domowe. Najcenniejsze
in:,;rmacje
dotyczące zachowań
rodzinnych
pochodzą od trzech kobiet urodzonYC)1
'.; latach 192'.5-30, któTe 'nigdy nie pracowały zawodowo. Obecnie pełnią funkcje oh. ;,.ęclwe i czuwają
nad rcaiizacją
i prawidłwością
zachowal1 towarzyszących
nara·3i~nom. Pełna dokumentacjo
z badań empirycznych
znajduje się w posiadaniu
au'.' rki.
2 13 sierpnia
1956 r., a więc w kilka miesięcy po uzyskaniu niepodległości,
szeE
·L.ądu H. Burgiba ogłosił 'Statut Osobowy (Le Code du Statut Personnel),
który
:cn;,sztą stanowił ewenement w świecie muzułmańskim.
Dokument ten podlegał wielo''Lotnej nowelizacji (Por. M. Borrma:ns, Statut Personnel et Familie
au Maghreb
de
; "40 ci nos jours. Paris 1977, Ed. Mouton, p. 275 - 421).
~ $wiadczy o t.ym nastl:;pujący wers Koranu: "Pojr::ujcie za żony dziewice w:er'. ; żeńcie sługi swoje i niewolników, którzy z nich są uczciwi; jeżeli są ubodzy, Bóg
',h wzbcgaci. On jest hojny i mądry".
Koran.
Z arabskiego
przekł. Jana Murzy
';"1rak Buczackiego, Tatara z Podla1sia. 'Warszawa 1358, Nakł. A. Nowolecki, s. 297,
. ·zdz. XXIV, wers. 3.2.
f

Ustalenia

983 - 19'84) i wywiadów

�142

Anna

Barska

bezdzietnosci
poddawany
jest krytyce,
a małżoneK.
mając aprobatę
otGczenia, może wystąpić
o rozwód; dlatego
też już od wczesnego
dzieci::stwa praktykuje
się szereg
obrzędów
zabezpieczających
dziewczyn.:,;
przed niepłodnością.
Płodnosć
pojmuje
się jako nakaz religijny,
a ta~i:r.
akt zachowujący
ciąglość rodziny.
Obyczaje
rodzinne
realizowane
w Tunezji
charakteryzują
się bogs!:.,
o·)rzęciowością.
:Na.3ze obserwacje
skoncentrują
się jedynie
na zachc''''aniach
związanych
z narodzinami
i obrzezaniem.
Wesele
i pogrz':':.J.
z uwagi na swoją sj')ecyfikę,
wymagają
odrębnego
oprncowania.
Cały cykl obyczajowości
narodzinowej
dzieli się na okresy,
kt(; . ..::
~ kolei wyznaczane
S,! przez
istotne
wydarzenia
zachodzćlce
w okre'.-,
ciąży, narodzin,
siódmego
i czterdziestego
dnia po urodzeniu.
Etapo:tym towarzyszą
zabiegi magiczne
chroniące
matkę
i noworodka
przt:J
tzw. ,złym okiem"
i nieżyczliwymi
duchami 4. Sytuacj~
nadzwyczaj;;,!
dla zbiorowości
stanowi
widoczna
dla otoczenia
ciąża, która równocze'~nie zobowiązuje
grupę do opieki nad stanem
zdrowia
przyszłej
maki
i jej dziecka.
Postawa
ta wynika
z przekonania,
iż niewłaści we zach..::·
wanie gromady
wobec kobiety
ciężarnej
ma negatywny
wpływ na n: ,.
jej dziecię oraz otoczenie.
A zatem w celu zabezpieczenia
pomyślno.;.::
spełnia się szereg praktyk
magicznych.
Niktóre z nich dzisiaj charakter',zuje bezref1eksyjność
i emocjonalność.
Spośród
istotnych
zjawisk
uwaf:;'.;
zwracają
amulety,
które zobligowana
jest nosić przyszła
matka, a tak:i~:
nowonarodzone
dziecię. Z relacji
informatorów
wiadomo
o szczególny .•,
1ę-i&lt;u kobiety
ciężarnej
przed "złym okiem",
aby ustrzec
się jego ingrencji już od pierwszych
miesięcy ciąży nosi rączkę Fatmy i nóżki baonie 5. Natomiast
dziecku
nowonarodzonemu
przypina
się do ubrank,l
miniaturkę
Koranu
lub złotą rybkę, przedmioty
te pełnią
funkcję
tal~Zl11anu.
Wracając
do zachowań
w okresie
ciąży należy
wymienić
zakaz b·J·
dzenia kobiety
ze snu, ponieważ
w tym czasie duchy
formują
dzieci!;
w jej łonie; zwalnia
się też ją z ciężkich prac domowych.
Lękając
;.;,:~,
• W społeczeóstwie muzułmal1skim,
a takim jest ludność Tunezji, rozpowszel.,I;n:one są wierzenia w dżiny, "złe oko" i cz·ary. W świadomości ludzi zjawiska te s'. ,.
/, ';wią zagrożeni c dla człowieka, dziecka i zwierzęcia. Recytacja Koranu i amutE',.
pełnią funkcje:; ochronną przed ingerencją iych demonów. Interesującej
analizy tC'.~
p'ohlemu dokona~a K. Ska:·żyńska-Bocheń.ska
w artykule
zatytuł{)wanym Wierze?',:'.!
Inc/owe we współczesnej
literaturze
egipskiej .("Przegląd Orientalistycz.ny"
1'004, nr
" 13 - 26). Jej uwagi i ,po:::trzeżenia znajdują potwierdzenie
na teren:e Tunezji.
• Róg barana pełni funkcję magiczną, religijną i ,prestiżową wc wszystkich v,;,}
.dwach społecznych Tunezji (po~'. A. Bouhdiba, L'Imaginairc
maghrebin.
Tunis 19""
'r!Al. Maison Tunisienne.
s. 30). Rączka Fatmy - muzułmańska
pia,;tunka domo''''.,-:;'
r,g!1'"ka. symbol szczę~c:a i po!"nyślności.

�0i.1YCZA.JE

I OllHZI-:DY ...

143

uroku. \obicta
cil.;ż~1l'na llil:' powie prawdy,
w którym
jest miesiąc Li.
Z punktu widwni'1 funkcjonujących
wierzeń
zbyt częst(~ przyglądan:e
Się
w lusterku
sprawi.
iż now&lt;marodzone
dziecię będzie podobne
~b
matki.
Do obowi'lZków przyszłych
rodziców należy przygotowanie
wypraw~:i.
n3 tl'n ;~sp('kt z\\'r&lt;łccJli uwagę wszyscy interlokutorzy.
Warto przywo:::l(;
'N tym mie.i~cu infoi'mL1cję o zorganizowaniu
w Muzeum Etnograficzny';:
w Tunisie na Medinie ekspozycji
ukazującej
życie rodzinne
na przeli)nie XIX i XX wieku. SZ';:zególne miejsce na tej wystawie
zajmuje
sa~c1.
po~wi~cona dziecku 6.
Przed samym porodem kobieta maluje sobie dłonie i stopy henml '.,
a ~la sniadanie spoż:'W(1 psisę s. Współczesne
porody odbywają
się w szp:taLłcch
pailst\vowyh!J
i pry\vatnych
kiinikach,
a także w domach,
[.,·bszcza
na wsiad1 i w rodzinach
tradycyjnych.
Interesujące
okazH'Y
s:q \viadomo~ci o porodach odbieranych
poza szpitalem
prze"- akuszeri:f;
bb zaufaną starszą
oiaC'Z3n&lt;~szacunkiem
kobietę. Szczególną
rolę w h":f't'!11oniale przypoda
babce. bądż wiekowej
ciotce. One muszą zadłLl:~
o akcesoria niezbędne
przy porodzie, którymi są igły, nici, nożyczki, bl&gt;
.; :\Illz.ellm to preze~llllj" rozmaite
manifestacje
kultury
tradycyjnej.
Zgror,.' .',dL.my materia l odnosi ,iq do przelomu XIX i XX w. Cztery sale parterowe
-.~
ś''''iadec~I\"l'm :lI"chitl'ktury typowej dla domów tunezyjskiej
warstwy
kupieck.:,j.
\r obiekcie przeZllaczonym
dla dziecka znajdu,ić1 siG przedmioty
magiczne
i . clj·~ijne ."to";OII·al1l'z ok:lZ.ji narodzin i obrzezania,
biżuteria proflaktyczna
i kolc,'c:C::ł ,trojÓ\\' rytualnyl'll.
Pomieszczenie
kobiety stanowi z kolei ilustrację
jej ży~;.~.
co&lt;:lziencgo. Komp!eks m:dżl'(lski odsłania zachowania.
jakie musiała przestrzi.'J";
każda z czterech żon. Po ,")j mGżczyzn dowodzi ,izolacjj kobiet z życ'a towarzyski .;g'. Jeszczl' i dzi',;ia.i 1\' ';1\ldo\I'iskach tradycyjnych
imprezy rcdzinne czy spotka";
uJ.;a~jonalne fl'lujc ,;it; o,;obno. Żony nie ucze.stniczą w rozmowach
prowadzony ..;-,
p:zcz mqlczYZ!1. Nil'I\·:a.,t~· \\"l' wła;;nym gronie w innym salcnic zajmują się s'.....
:,iJli: "pra \\·:lmi.
; Henna lo pro,zek llz~·.-k;)lly z wysuszonych listków krzewów rosnących w
gi . 11Wch tropikalnych
(Lur li ro riC/eel'S).
Pudrem ty m koloru żółtego lub czerwoni&gt;~;
rr:'Jłzumanie maluj,] ,;topy. dłonie i włosy. Zabieg ma na ce·lu ochrooę ZclrO\L"-.
rA)myślno~c
,;zczq';cie. Nil'w;1tpliwie jest to środek bakteriobójczy,
chroni stp':y,
ba:-dzo cz&lt;:;-;:onil' os!ollit;tl' i dłonie przed infekcją.
-; P,isa "i,lIlowi mil'.-z&lt;1nk&lt;:;oleju. cukru i mielonego grochu.
" I::f()rmacje o pO:'cciac!l \1' szpitalach
państwowych
uzyskano od polskich '."K:l:'ZY p,'ncuj'1cycl1 \\. TU:l;.-ić. Z ich relacji wi'adomo. że kobiety rodzą w ubrali:".
\v :" tóry 111fJrzyszly. rÓ\\'n:l'ż I\" n il1l leżą i opuszc;:ają szpi tal. Rodzina przynosi poj,.,':r;,cY b&lt;lrdzo o,tr" pl)L"'l\n~. któr'l ona spożywa, a zatem karmiąca
matka nie pE&gt;
s,trzl'ga diety. Jeżeli rozll'i&lt;jzan'l' nastąpiło bez komplikacji,
to już następnego
d'H).
[::" por.;dzil' \l'I'ac&lt;-1j,jch dOlllU-::!11l' bqdż w towarzystwie
mGża. Małżonek wyksz~.,:C,-],y LZ\;,;lo zja\\':a ,i(~ z k\\·:atami. Zdarzaj;j SIl,; jednak przypadki
pozostawia" ;;
0z,il'\I'czynki \1' "zp;Ulu. Sytuacj.l t.aka pojawia ,;it; wówczas. gdy kobida rodzi 1'"-,tą iub ,;"Ó·-[;l już có,·k,;. :1 ,'odz':u Zllajdujc siG \V trudnej sytuacji finansowej.

�144

Anna

Barska

lizna i białe prześcieradło.
Narodzny
stanowią
ważne wydarzenie
dla
zbiorowości,
dlatego też obowiązuje
obecność sąsiadów, kuzynów i przyjaciół. Zgodnie
z obowiązującymi
zasadami
rozwiązania
oczekuje
się
osobno. Kobiety
znajdują
się w pomieszczeniu
rodzącej,
niosąc jej pornoc werbalną
poprzez udzielanie
rad jak reagować
na ból, aby go uśrnierzyć, a także recytują
fragmenty
Koranu. Modlitwa ma pomóc i od!J,~dzić złe duchy. Mężczyźni natomiast
wraz z przyszłym
ojcem przeby·-'vają na zewnątrz,
również odmawiają
wersety Księgi Proroka. AkuszerLa odbiera
dziecko, odcina mu pępowinę,
staranie
wyciera
i zawija
w białe prześcieradło
10 a u dołu zawiązuje
kokardkęll.
Położnicy podaje
'oię do wypicia dwa surowe jajka, a następnie
bardzo ciepłą zupę, aromatyzowaną,
wzbogaconą
m. in. w czosnek, tymianek
i pietruszkę.
Znakiem
obwieszczającym
szczęśliwe
rozwiązanie
są tzw. zClglwriciy
~ "you, you". Pojedynczy
okrzyk
sygnalizuje
narodziny
córki, natoYLiast potrójny
zwiastuje
przyjście
na świat syna l~. Dopiero
od tego
:T,omentu ojciec ma prawo wstępu do pokoju żony. Wizyta męża ma na
cdu ucałowanie
niemowlaka
i ofiarowanie
małżonce
prezentu,
którym
rnoże być złoto, srebro bądź pieniądze.
Według panującego
obyczaju,
matka i dziecko nie opuszczaje! pokoju przez siedem dni l~. Opiekę nad nimi sprawuje
o~:oba przyjmująca
I:oród, a domostwem
zajmują
się odwiedzajclce
kobiety.
czyli sąsiadki,
IJ.fzyjaciółki i kuzynki.
Kolejnym
ważnym
wydarzeniem
jest kąpiel rytualna
i nadanie nO·vvorodkowi imienia oraz jego pierwsze wyjście poza obręb sypialni. Uro··
CL.ystoŚć ma miejsce właśnie siódmego dnia po urodzeniu.
W obecnosci
2C,proszonych gości święto rozpoczyna
się bardzo wcześnie rano. InaugLl'ruje je zapalenie
świecy i podpalenie
znajdujących
się w kcmu nie ziół
dających zapach kadzidła. Dziecię zanurza się w lctniej wodzie zmieszaJll:'j z jajkiem,
w mentalności

symbolem
witalności,
szczyptę soli i cukru. Wiktuały
te
społeczeństwa
są znakiem wdzięku i słodyczy. które z ko-

1(} Białe
prześcierzadlo
,symbolizuje
szczQśc:e i pomyślnoś('.
natomiast
czarcIe
'",)óży nieszczęście.
11 Z medycznego
punktu widzenia zawijanie dziecka \\' ,.rulon" ma niekorzy,Ply
,\ J.,ływ na jego fizyczny ruzwój, ałe tłumaczeni"
i pokazy j~k należy poste:p.:\\'ać
L noworodkiem
nie przynoszą rezultatów.
i'vI::ltki stosuj'l tradycyjne
zasady pieh::;:Jócji niemowlaka.
12 W
kulturze
muzułmańskiej
narodziny
"YILl
stanowi,j
wielkie' wydarzenie.
\V Tunisie w rodzinach
postępowych
nie zauważc'llo różnicy w tr~ktuw~niu
c1zi,!d
,cznych płci, Natomiast w ś.rodowisku tradycyjnym
z dum,j wyliczane) liczot; ch;&lt;J~C'JW,
obojętnie mówiono o córkach.
13 Właśnie
w tym okresie połcżnica i niemowle: narażolle' "l na dzialanic' de}»iil1ÓW.
Funkcję ochronną pełnią amulety, recyta('ja fragmentó\\'
Korallu i 01yęb
dcmostwa. Zabiegi te odpędzają złe moce.

�OBYCZAJE

I OBRZĘDY

..•

145

ki ma przejąc niemowlę. Zlekceważenie tych czynności naraża dziecko,
;)a niewłaściwe kształtowanie się jego cech charaktru (antypatyczność,
'nałomówność, smutek itp.). W atmosferze radości i wesela kobiety ubie·rają wykąpanego oseska. Chłopca stroi się w niebieską koszulkę, wyszy'.vaną złotymi ornamentami, natomiast dziewczynce wkłada się różową
:ukieneczkę ozdobioną złotym haftem. Nakłada się także maluszkowi
;jżuterię, która pełni funkcję profilaktyczną. Tak wystrojone niemowlę
prezentuje się najpierw kobietom. W nastroju wesolym składają one
:1,aleństwu życzenia, wydając przy tym okrzyki you, you mające aspekt
-,·.'łoistego błogosławieństwa. Mężczyźni w tym czasie we własnym gro"ie odmawiają Koran i popijają herbatę o smaku miętowym lub migda~owym. Ich spokój zostaje przerwany wejściem matki z rytualnie ubra_
.Iym dzieckiem i przekazanie je ojcu, kóry z kolei dumnie przedstawia
;;.ebranym. Zaproszeni goście (mężczyźni) w tym momencie składają żynenia i ofiarują nowonarodzonemu prezent; obecnie z reguły są to pieJ,iądze. Recytacja El Fatihy (fragment Koranu) poprzedza nadanie imie"ła. Czynności tej podejmuje się najstarszy z członków rodziny lub kto:~
/. oto.czenia obdarzony
autorytetem i zaufaniem.
Najczęściej
dziecko
01rzymuje imię po kimś z rodziny Proroka, bądż po nieżyjącym dziad:.;u 14. Impreza ta wymaga ofiary z barana, zwierzęcia rytualnego w kuL
1.'.lrzemuzułmańskiej ]". Zaproszeni goście częstowani są potrawą kus-kus
j napojami zrir oraz śrubu 16. Spożywa się też ciasteczka bardzo słodkie.
Poszczególnym zachowaniom towarzyszy śmiech, zagharidy,
a zatem
o:worzona atmosfera ma wpłynąć na dalsze losy dziecka.
Okres "nieczystości" i izÓlacji kobiety po porodzie trwa czterdzieści
dni. "Wielka toaleta" żony sygnalizuje przywrócenie jej praw. Z tej
e,jiazji organizuje się przyjęcie dla przyjaciół i rodziny, a odświętnie
odzianemu dziecku przekazuje się prezenty. W porównaniu z etapami
\\ cześniejszymi, obecnie dzień ten nie zawsze ma aspekt publiczny, a za~\m spotkania ograniczają się do kręgu rodzinnego.
II Szczególne
znaczenie posiadają imiona Mohamed i Fatma. Wszy.scy informa··
·l.ny ok.reślali je jako błogosławione,
a zatem osoba, której nadano jedno z tych
.:y;iOll,uznawana jest przez otoczenie za szczęśliwą.
15 Rytuał
szlko!y malakickiej
dowodzi, że baran pełni funkcję zwierzęcia ofiar··
...:go składanego przede wszystkim w tzw. święto "Wielkiego Barana" (Aid al-Kabir),
" takżc z okazji ważnych wydarzeń rodzinnych. Zwierzę musi być samcem koloru
':.;a!ego, bcz najmniej.szych uszkodzeń.
'" Kus-kus
narodowa potrawa
krajów Maghrebu.
Podstawc; .stanowią dro';!llutka wyrabiana
z mąk! kasza, mięso ~baranina, wołowina lub drób) i jarzyny.
h zygotowujc się ją w odpowiednim
dwuczęściowym
naczyniu. Potrawę polewa się
~:"rdzo pikantnym sosem, w którego skład winno wchodzić około dwadzieścia przyJ •• aw. Zrir jest to bardzo słod.ka mieszank'a .gotowanego cukru, migdałów, orzechów
i sezamu. Śrubu - to wyciąg z migdałów (mleczko migdałowe).

10 "Lud"

-

t 70

�146

.-inna

Barska

Zgodnie z panującymi
zasadami,
dziecko winno być karmione
pier'&gt;:ą
o;~oło dwóch lat. ~1atka. chcąc je odzwyczaić
od ssana, smaruje
sut::!
henną·
Bardzo ważnym
wydarzeniem
w kulturze
muzułmańskiej
j(~st obyczc1J
obrzezania,
praktykowany
przez Egipcjan,
a następnie
przekazany
ludom semickim
j ;"1urzynom
17. Wprawdzie
nie ma o nim wzmianki w K';ranie, ale obowiązuje
wyznawców
religii Mahometa.
Towarzyszy
mu begata obrzędowość,
nacechowana
symbolami,
spełnianymi
już dzisiaj CZ\;sto bezrefleksyjnie.
Realizacja
obyczaju
ma charakter
publiczny,
a z'.'
tern wymaga
obecności
krewnych,
rodziny
i przyjaciół.
Zaproszeni
go":cie są świadkami
przejścia
chlopca z wieku dziecięcego
w młodziel1cz)'
Ich obecność
podnosi rangę imprezy.
To istotne
zdarzenie
w życiu 1'0.
dzinnym
najczęściej
ma miejsce
z okazji święta narodzin
Proroka
(Nk,.
uled).
Uroczystość
poprzedzają
przygotowania
związane
z wydanie&gt;,
przyjęcia,
wymagana
jest ofiara barana.
Sąsiedzi cz(,'510 wspomagaj,!
rodzinę
produktami
spożywczymi,
które jednak
zosL.ll1ć.1 ofiurodav.:co II
zwrócone,
gdy oni znajdą się w trudnej
sytuacji
finansowej.
Zabiegowi
poddaje
się chłopców
w wieku od jednego
roku życia o;;
1:iiedmiu lat w domu lub w szpitalu.
Z uwagi na wysokie koszty, często (lei
operacji
przygotowuje
się kilkoro
dzie·ci. Wówczas
zdjęcia napletka
m·c.:~;~iego rozpoczyna
się od najstarszego
18. Zabiegu
dokonuje
lekarz lui,
fryzjer 19. Jeżeli realizacja
tej fazy obrzędu
ma miejsce
w obrębie
d~,mostwa,
to postępowanie
fryzjera
obserwowane
jest przez mężczyZ"
Dziecko z pomalow&lt;1l1ymi
henną dłońmi i stopami,
ubrane
w luźną kt'~zulkę ~O, trzymane
jest na kolanach
przez ojca lub dziadk'l.
Kobie~y
r:ie uczestniczą
w tej części rytuału,
oczekują
okrzyku
mężci.yo7.n sygWtlizującego
pomyślność
zabiegu
i początek
zabawy.
Malca przenosi
do łóżeczka i oddaje w opiekę babci. Zgromadzeni
go:ście odwicdzaj&lt;l malego a1Tisa, czyli pana
młodego,
składają
mu :7.ycz('nia, pozdnnviajcf
słowem
mabruka, cO oznacza
szczęście
i powodzenie,
przekazują
pL" Por. ]\1. :.Ylazaheri. Zycie codzienne muzu!manówlv
,~ruI1liowicczn
(X - XIi r:
Warszawa 1972, s. 34 - 35.
1S To ważne
v,'ydarzen:c' rodzinne nieci) inaczej przebicg&lt;J iEl pr,!udn;u Tun~zi'
Interesująco
na ten temat piszą: V. Paques, I'Arbre
cosm.iqw'
elans [e )Jcnsćc P-'p,-llaire
et clans la L'że quotielienne
elu nord-oaest
africain,
Pari" ISG-ł. Ed. InsU· .•:
D'Ethnologie MU3ee de I'Homme. Palais de ChaHIat, s. 418 - 422;
Andre Louis. Nomades d'hier et d'aujoard'hui
dans Ie suci tunisien,
Ai~:-Cll-Provc-,,~~
1S79. Ed, Edisud, ". 181 - 184.
10 Zabiegu
dokonuje
rnqżczyzna trakt.owany
jako arcykapłan,
legitymujcIey&gt;:;
JJa.'tq-pującymi zawodami: L-yzjer, kowal i krawiec.
~n Strój dziecka jest róż:lY, zależy od regionu.
Por. V. Paquc-, op. cit., A. Lou:."
op. cit.

�OBYCZAJE

niądze i inne podarki, a kobiete
1;:iyou, you. W zależności
od
w domu, bqdż w specjalnie
na
nych uczestników
częstuje
się
c:nsteczkami.

I OBRZĘDY

...

147

na znak błogosławieilstwa
wydają okrz.'Jmajętności
rodziny
przyjęcie
odbywa
tę uroczystość
wynajętej
sali. Zaproszokus-knsem, !lapojami
i bar~o
slodkulll

Wspommane
narodziny
i obrzezanie,
podobnie
jak każda uroczystO;c
J2towana
vv rodzinie
arabskiej
wyznającej
islam, pozbawione
są alkcJ-:olu. Sytuację
lę tłumaczą
ustalenia
zawarte
w Koranie,
a także w pLt'xie kanonicznym,
czyli szariacie.
Obrzezanie
łącznie
z weselem
stanowi jedność, dzieloną na dwie fazy, a zatem przejście
chłopca w wiek młodzieńczy jest pierwszym
etapem składania
ślubów.
Praktykowane
obrzędy
związane
z narodzinami
i obrzezaniem
man
celu zabezpieczenie
dziecku
szczęścia
i zapewnienie
mu plodnoś.:i.
J\aruszenie
zachowail
uwarunkowanych
tradycją
poddawane
jest k;-ytyce. Na straży
prawidłowego
postę'powania
grupy
stoi społeczność
18dzinno-sąsiedzka,
a dbają a to ludzie w podeszłym
wieku,
szaco'o' l
członkowie
rodzin (babcie, ciotki, wujkowie,
dziadkowie).
Życic rodzinne
w Tunezji
jak już W:ipomniano,
charakteryzu.je
si'~
bogaiq różnorodnościel.
Świadczą
o tym wyodrębnione
przez A. Dem,"el'smana trzy typy rodziny tunezyjskiej:
Ld

postępo'Na,
konserwa tywna,
przejściowa
~1.
.I'\a,;zc obserwacje
odnasz,,! się zdecydowanie
do rodzin
określonycl
jclko konserwatywna
i przej:;ciowa.
Styl życia realizowany
przez tę gr!.'-pę spoleczeilstwa
oparty
jest prz'.:'de wszystkim
na tradycji.
Nie ule:;.l
ona zbyt mocno pn--,pozycjom lansowanym
przez środki masowego
prz'&gt;
kazu.
Kiedy przekazy
dotyczące
powrotu
do "źródeł'
pochodziły
od 0'0))
urodzonych
w latach 1925 - 30, uznano tę sytuację
w pewnym
sensie ::a
prawidłową·
Zaskoczeniem
natomiast
okazały
się wypowiedzi
mężczyzl
urodzonych
w latach
1955 - 60, również
zwolenników
zachowań
rodzi,&gt;
nych opartych
na tradycji
jako dowodu
tożsamości
muzułmailskiej.
Fakt istniemR
różnorodnych
stylów
życia determinuje
kilka
cZY:'lników, z których należałoby
wymienić
przede wszystkim
likwidację
anc!ltabc'tyzl1lu.
upowsL:ech',ianie
środków
masowego
przekazu
(prasa, radin.
telewizja),
a także dość mocne wpływy zachodnioeuropjskie.

~1 A
Demeer"man.
La Jarn.ille
Ed. :V:ai"n Tl'nii:C'l:ne. s. 179.

Tunisienne

et

les temps

nouveaux,

Tunis

1072.

�148

Anna Barska

.4Jlna Barska

CUSTOMS AND FAMILY RITES CONNECTED WITH BIRTH AND CIRCUMCISION
liN TUNISIA
(summary)
In the article certain family customs in the Mudim cultural circle are presen:H1. All statements
in the text result from more than one y,ear observations (1983 - 1984)
and interviews
made with inhabitants
of Tunisia. Specific attention is drawn to
ti:eir behavior during rite.s de&lt;aling with birth and circumcision
which still func··
Lon in traditional
families. Situations presented here giVe a heritage of beliefs and
.':...perstitions; at the same time they show various attitudes of the society towards
t:--.e past. Progressive transformations
and visible changeS in the style of living of
a Tunisian family, however, do not eject manners based on tradition.
J. Ch.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8090" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8070">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/2de786fc009209a5798e3776747f01ca.pdf</src>
        <authentication>10fa6189d66549f37290ea01bc134c77</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96649">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5513</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96650">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96651">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96652">
                <text>górale polscy</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="96653">
                <text>obywatelstwo - aspekt antropologiczny</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96654">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5128</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96655">
                <text>Obywatelstwo po góralsku / Obywatelstwo na progu XXI wieku: konteksty prawne i kulturowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96656">
                <text>Obywatelstwo na progu XXI wieku: konteksty prawne i kulturowe, pod red.Macieja Ząbka, s.81-94</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96657">
                <text>Malewska-Szałygin, Anna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96658">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96660">
                <text>Biuro Krajowe UHCR</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="96662">
                <text>Miedzynarodowe Centrum Dialogu Międzykulturowego i Międzyreligijnego UKSW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96664">
                <text>Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96666">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96672">
                <text>6

ANNA MALEWSKA-SZAŁYGIN
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej
Uniwersytet Warszawski

OBYWATELSTWO PO GÓRALSKU
Rozważania na temat obywatelstwa warto uzupełnić spojrzeniem z innej, antropologicznej perspektywy. Podejście antropologiczne ujmuje kwestię
obywatelstwa nie przez pryzmat doktryn czy procedur – antropolog skupia
się na tym, w jaki sposób tak abstrakcyjna idea jest rozumiana i doświadczana
przez jednostki. Prawa określające przywileje i obowiązki obywatela stanowią
ramę, którą indywidua wypełniają lokalnymi dyskursami i praktykami (mówiąc
językiem Bourdieu), ramę, w którą podmioty prawa potrafią wpisać treści
niekiedy zaskakująco różne od intencji prawodawcy.
Jakiego rodzaju wyobrażenia na temat obywatelstwa wyrażane i kształtowane są w codziennych wiejskich rozmowach i działaniach? Na to pytanie
(oraz na kilka innych) szukałam odpowiedzi, realizując projekt badawczy
zakończony książką Wyobrażenia o władzy i państwie we wsiach nowotarskich
w latach 1999–20051. Książka podsumowuje wieloletnie badania prowadzone
metodą etnograficzną. Etnograficzne badania terenowe polegają na długotrwałym przebywaniu w terenie, wejściu w zażyłość z jego mieszkańcami,
prowadzeniu wywiadów otwartych, pogłębionych, ustrukturowanych przez
dyspozycję badawczą, nazywanych rozmowami z racji ich dialogicznego,
a często polifonicznego charakteru.
Pojęcie „obywatel” najczęściej było wprowadzane do rozmowy przez pytanie badacza i zwykle wydawało się rozmówcom nieco nie na miejscu, toteż dość
szybko zostawało przez nich zastąpione słowem Polak. Pytani wprost o znaczenie terminu „obywatel”, starzy ludzie odnosili je do określenia „obywatel
ziemski” i mówili, że „obywatel to na cmentarzu. To tak na płycie [nagrobnej]
napisane jest”. Obywatel to, ich zdaniem, pojęcie historyczne odnoszące się
A. M a l e w s k a - S z a ł y g i n, Wyobrażenia o władzy i państwie we wsiach nowotarskich
w latach 1999–2005, Warszawa 2008.
1

�Anna Malewska-Szałygin

82

do ziemian, których już nie ma. Takie użycie terminu jest zbieżne z zakresem
znaczeniowym słowa obywatel funkcjonującym w przedrozbiorowej Rzeczypospolitej, czyli w czasach, gdy pojęcie to opisywało ludzi wywodzących swe
korzenie ze stanu rycerskiego, mających prawo wpływu na decyzje o losach
kraju poprzez uczestnictwo w sejmach i sejmikach oraz elekcjach królów2.
W podhalańskich rozmowach w takim znaczeniu używano najczęściej słowa
„pan” lokalnie uważanego za mniej archaiczny synonim „obywatela”. Objaśniając termin „pan”, podkreślano jako cechę wyróżniającą wolność, nie zaś
zaangażowanie polityczne i odpowiedzialność za losy państwa. Mówiono:
„pan, jak to pan — wolny, nie?!” Drugim często przywoływanym wyznacznikiem „panów” było to, że „nie muszą robić”, czyli nie są zmuszeni przez los
do pracy fizycznej. Stosunek do pracy fizycznej czyli roboty jednoznacznie
dzielił naród na tych, „co muszą” i tych, „co nie muszą robić”, czyli „panów”.
Innym kontekstem, w jakim pojawiało się słowo „obywatel”, było odniesienie do czasów PRL: „obywatel to było tak za komuny raczej używane,
nie?! Ja słowo obywatel to z wojska znam, bo tam nie było «pan», tylko
«obywatel» do każdego. «Obywatelu majorze», «obywatelu sierżancie» się
mówiło”. W czasach PRL zwrot: „obywatelu” pojawiał się najczęściej w sytuacjach kontaktu ze służbami mundurowymi. Jak opowiadali rozmówcy,
milicjant do zatrzymywanego kierowcy zwracał się: „obywatelu kierowco!”,
a obywatel odpowiadał: „panie władzo!” W efekcie słowo obywatel kojarzyło
się rozmówcom z kontaktami ze zwierzchnością, co w jakiejś mierze współgrało z przedwojennymi znaczeniami, według których obywatel to człowiek
postawiony wyżej w hierarchii społecznej.
Oczywiście przekonanie, że obywatel to „pan” jest całkowicie niezgodne
z egalitarną, oświeceniową wykładnią tego terminu. W pismach myślicieli
Oświecenia słowo to ma nacechowanie zdecydowanie egalitarne, zaleca jak
najdalej idące poszerzanie grupy ludzi uprawnionych do uczestnictwa w życiu
publicznym, stanowienia prawa i konstytuowania władzy.
Zderzenie znaczeń terminu „obywatel” pojawiających się w wiejskim
dyskursie lokalnym z jego konotacjami w dyskursie europejskich elit pokazuje
klarownie, że sfera „przekonaniowo-pojęciowa” (Geertz) ma znaczną inercję
i zmienia się wolniej w grupach słabiej wykształconych. Wyobrażenia zmieniają się znacznie wolniej niż praktyki. Ludzie dość szybko dostosowują się do
nowych form życia społecznego, organizacji rzeczywistości ekonomicznej czy
zmian systemu politycznego. Nie oznacza to jednak, że wyobrażenia, jakimi
J. C h a ł a s i ń s k i, Młode pokolenie chłopów. Procesy i zagadnienia kształtowania się
warstwy chłopskiej, t. 1: Społeczne podłoże ruchów młodzieży wiejskiej w Polsce, Warszawa 1938.
2

�Obywatelstwo po góralsku

83

się kierują, ulegają równie szybkiej zmianie. Ta inercja jest dobrze opisana
w literaturze etnologiczno-antropologicznej (np. Geertz, Sahlins).
Chcąc poszerzyć obszar dyskursywnych poszukiwań, uczestnicy nowotarskiego projektu badawczego wprowadzali do rozmów wyrażenie „obowiązek
obywatelski”. Rozmówcom z wykształceniem podstawowym lub zawodowym
wydawało się ono obce. Absolwenci technikum radzili sobie z nim mówiąc
o wyborach, o podatkach, niekiedy o służbie wojskowej. Często wahali się
przy użyciu tego określenia. Płacenie podatków traktowali jako oczywistą
konieczność wynikającą z utrwalonego porządku świata, jedną z fundamentalnych zasad istnienia wszelkiej władzy: „podatki nie są może obowiązkiem,
tylko po prostu to normalne, podatki się płaci, no, bo się płaci! Jak to mówią
co cesarskiego cesarzowi, a co boskiego Bogu!” Służby wojskowej także nie
opisywano w kategoriach obywatelskiego obowiązku. Była to raczej: „walka
o Polskę” lub „obrona narodu”. Te i podobne wypowiedzi na temat służby wojskowej były formułowane w terminach należących do języka patriotycznego
i zawsze wiązane z ideą narodu, a nie obywatelstwa.
W odróżnieniu od pojęcia „obywatel” czy wyrażenia „obowiązek obywatelski” słowo „obywatelstwo” było w powszechnym użyciu. Rozmówcy
samorzutnie wprowadzali je do rozmów o emigracji zarobkowej do Ameryki.
Co więcej, wówczas okazywało się, że zaskakująco duża część naszych rozmówców miała obywatelstwo amerykańskie i tu pojawiał się bardzo istotny
wątek „wyrabiania obywatelstwa”. Zdobycie amerykańskiego obywatelstwa
było traktowane jako działanie pragmatyczne, ułatwiało otrzymanie lepszej
pracy i poprawienie dobrobytu rodziny. Taką argumentację przytacza 82-letnia
gaździna, kończąca swoją wypowiedź słowami: „ja mam dwie klasy – pisać
i cytać to nie umim, ale żem zrobiła w Ameryce obywatelstwo i wszystkie dzieci
żem wypchała i wszystkich wnuków. Ja sześcioro dzieci miała i wszystko żem
wypchała, bo co tu biedaki mieli robić!”
Obywatelstwo było uważane za sprawę urzędową, która jeśli ją roztropnie załatwić, może ułatwiać życie i pracę. W żadnym razie nie było związane
z poczuciem tożsamości. Rozmowy o sposobach „wyrabiania obywatelstwa”
pokazywały, że w wiejskim dyskursie lokalnym rozróżnienie pomiędzy obywatelstwem a narodowością wygląda podobnie jak w dyskursie elitarnym w początku
XX wieku, kiedy to: „narodową tożsamość uznawano za przypisaną, podczas
gdy demokratycznie skonstruowane obywatelstwo państwowe za nabywane”3.
Zakorzenienie idei narodowych w dyskursie lokalnym wsi nowotarskich
kontrastuje z oporem, z jakim w tym dyskursie przyjmowało się słownictwo
3

J. H a b e r m a s, Obywatelstwo a tożsamość narodowa, Warszawa 1993.

�Anna Malewska-Szałygin

84

związane z oświeceniowymi ideami obywatelstwa, umowy społecznej, demokracji reprezentacyjnej. Nie tylko pojęcia, ale i koncepcje nie trafiały na wsi na
podatny grunt. Odpowiedzi na pytanie dlaczego tak jest, można sformułować
kilka. Z pewnością wynika to między innymi z faktu, że patriotyczna edukacja
prowadzona u progu XX wieku lepiej trafiała w chłopskie wyobrażenia dotyczące rodziny i gospodarstwa. Idea narodu mającego prawo do własnego
państwa wymagała jedynie rozszerzenia wyobrażeń o relacjach znanych z doświadczenia życia i pracy w gospodarstwie. Z tymi wyobrażeniami łączyły się
uczucia, które również zostały przeniesione z małej skali – ojcowizny, na wielką
skalę – ojczyzny. W ten sposób, opisywana między innymi przez Stanisława
Ossowskiego4, narodowa wspólnota wyobrażona została jako zakotwiczona
w znacznie bliższym, nacechowanym uczuciowo doświadczeniu wspólnoty
rodzinnej. Odwoływanie się do znanych wartości i uczuć czyniło idee narodowe
łatwiejszymi do przyswojenia. Również determinujący, żeby nie powiedzieć
fatalistyczny, aspekt koncepcji narodu lepiej pasował do chłopskich doświadczeń
i wyobrażeń dotyczących losu określającego życie człowieka: przynależność
do narodu tak jak do rodziny była ustanawiana przez fakt urodzenia.
Rozważając przyczyny niezakorzenienia się w Polsce dyskursu oświeceniowego, do którego należy pojęcie obywatel, Jadwiga Staniszkis twierdzi, że:
„katolickie kraje Europy Środkowej (w tym Polska) nie przeszły przez nominalistyczną rewolucję myślową, pozostając w kręgu tomistycznego realizmu.
Wpłynęło to zasadniczo na odmienność królującej tu koncepcji państwa, prawa
i porządku społecznego – odmienność, która trwa do dziś”5. Przywołany w tym
zdaniu nominalizm „formułował metafizykę państwa, traktując je przede
wszystkim jako wyzwanie intelektualne. Dynamikę i legitymizację państwa
wyznaczał w tej koncepcji niekończący się społeczny proces «racjonalizacji»,
rozumianej jako trafna substytucja materialnej realności jednostkowych faktów,
przez wytwory intelektu” (ibidem, s. 53).
Nowotarscy rozmówcy nie traktowali państwa jako „wyzwania intelektualnego”, nie dążyli też do jego „racjonalizacji”. Państwo starano się oswoić
poprzez odwołanie się do znanych od pokoleń doświadczeń gospodarskich
i związanych z nimi emocji. Te doświadczenia opisywano w kategoriach należących do dyskursu moralnego, etycznego, który trafnie charakteryzował Józef
Tischner w Etyce solidarności6. Kategorie takie jak uczciwość i sprawiedliwość,
kluczowe dla wiejskich rozważań o państwie i władzy, pojawiły się w wiejskim
S. O s s o w s k i, O ojczyźnie i narodzie, Warszawa 1984.
J. S t a n i s z k i s, O władzy i bezsilności, Kraków 2006, s. 61–62.
6
J. T i s c h n e r, Etyka solidarności i Homo Sovieticus, Kraków 2005.
4
5

�Obywatelstwo po góralsku

85

dyskursie lokalnym za sprawą nauczania Kościoła, zanim jeszcze państwo
podjęło jakiekolwiek inicjatywy edukacyjne. Idee narodowe upowszechniane
na wsi przez polską szkołę w okresie międzywojennym współgrały z tym
moralnym przesłaniem, rozszerzając powinności względem ojcowizny na
skalę ojczyzny. W efekcie kategorie narodowe wciąż są żywe w nowotarskich
rozmowach o państwie, podczas gdy pojęcia z dyskursu oświeceniowego – nie.
Co ciekawe, podobne diagnozy publikują badacze pracujący w krajach
śródziemnomorskich. Christian Giordano7 badający stosunek włoskich wieśniaków do władzy lokalnej i państwowej oraz Michael Herzfeld8 prowadzący
badania na ten temat w kreteńskiej wiosce Rethemno twierdzą, że rolnicze
społeczności nigdy nie zinternalizowały oświeceniowych koncepcji politycznych, a ludzie, którym państwo i władza państwowa jawiły się przez wieki
jako poborca danin, podatków i rekruta, nigdy nie czuli się obywatelami, czyli
współuczestnikami w podejmowaniu decyzji, zobowiązanymi do lojalności
wobec państwa.
Jakkolwiek kontekst śródziemnomorski wydaje się odległy od podhalańskiego, zbieżność obserwacji badaczy zainteresowanych wiejską wizją państwa
i władzy jest potwierdzeniem stanowiska, że nieufność wobec oświeceniowych
kategorii takich jak obywatel jest dziedzictwem chłopskiej kultury tradycyjnej.
Jest też argumentem na rzecz tezy, że wyobrażenia ujawniane w rozmowach
prowadzonych u początku XXI wieku we wsiach nowotarskich nie są przejawem mentalności postkomunistycznej czy też mentalności homo sovieticus. Są
raczej przykładem post-chłopskiego myślenia o świecie łączącego kategorie
tradycyjne z nowoczesnymi w niepozbawione wdzięku hybrydyczne całości.
Stawiając tezę, że współczesne góralskie wyobrażenia o państwie są bardziej zakorzenione w kulturze chłopskiej niż uformowane przez pięćdziesiąt lat
realnego socjalizmu, warto zapytać o to, jakie były te tradycyjne wyobrażenia
o władzy. Odwołując się do obrazu kreślonego przez badaczy kultury ludowej
początku XX wieku wypada stwierdzić, że ówczesne chłopskie nastawienie wobec zwierzchności cechował daleko idący dystans, który wzmacniał elementy
mistyczno-magiczne: „polityczny porządek jawił się chłopu jako w pewnej
mierze bezosobowa, moralna siła, absolutnie tajemnicza, której przejaw można
w jakiś sposób przewidzieć, ale której istota i prawa nie dadzą się zmienić

7
Ch. G i o r d a n o, The gulf between state and citizens in complex societies: An interpretative
approach to political anthropology, w: Mediterranean Ethnological Summer School, eds. B. Brumen,
Z. Šmitek, Prian 1995, s. 57–69.
8
M. H e r z f e l d, Segmentation and Politics in the European Nation State: Making Sense of
Political Events, w: Other Histories, ed. K. Hastrup, London – New York 1992, s. 62–81

�Anna Malewska-Szałygin

86

dzięki ingerencji ludzkiej”9. Odmienność i tajemniczość sfery władzy budziła
zarówno strach, jak i zaciekawienie, które nie zwiększało poczucia wpływu na
tę sferę, wciąż jawiącą się jako zasadniczo wroga zwykłemu człowiekowi. Owe
wyobrażenia skutkowały „tradycyjną biernością chłopa w sprawach polityki”10.
Władza w wyobrażeniach chłopów galicyjskich miała dwa oblicza: „uznanie miał przede wszystkim autorytet osoby cesarza, panującego w dalekim
Wiedniu i łaskawego dla ludu, w jego wyobrażeniach. Inaczej przedstawiał się
autorytet władz administracyjnych, które chłopi traktowali nieraz jako źródło
różnych uciążliwości i krzywd, aczkolwiek nauczyli się z biegiem lat współdziałać z nimi w różnych sprawach”11. Autorytet, jakim cieszył się wśród chłopów
Franciszek Józef I, był w znacznym stopniu wynikiem zabiegów austriackiej
administracji, która różnymi środkami umacniała i propagowała mit „dobrego
cesarza”. Upowszechnienie mitu „dobrego cesarza” było wynikiem konsekwentnej polityki, prowadzonej poprzez publikacje w pismach dla ludu oraz
nauczanie szkolne, które objaśniało, że władza cesarska „pochodzi od samego
Boga, a cesarz jest ojcem wszystkich poddanych i dlatego należy mu się cześć
i uszanowanie. [...] Cesarz jest źródłem prawa, gwarantem ładu społecznego
i moralnego”12. Chłopi „najwcześniej uwierzyli w mit o dobrym cesarzu. Od
XIX w. chłop galicyjski widział w monarsze dobrego i sprawiedliwego władcę.
Ten chłopski monarchizm był prostoduszny i powierzchowny. [...] Chłop galicyjski był posłuszny wobec cesarza i w stosunku doń lojalny, oczekiwał także
od niego opieki i ochrony przed ziemiańskim wyzyskiem. [...] Zakorzeniona
wśród chłopów była wiara w sprawiedliwość cesarską. [...] Chłopi byli przeświadczeni, że nikt nie wymierzy sprawiedliwości jak sam cesarz. Pamiętali
też krzywdy doznane od polskiej szlachty w czasach pańszczyźnianych i nie
zapomnieli, że to właśnie «cesarz w Wiedniu» zniósł pańszczyznę”13.
Uwłaszczenie chłopów, przeprowadzone w imieniu cesarza, zostało przez
administrację austriacką wykorzystane do przeciwstawienia monarchy –
„obrońcy ludu”, polskim ziemianom „chcącym przywrócić pańszczyznę”. To
przeciwstawienie stanowiło ogromną przeszkodę dla czynionych przez polską
inteligencję starań narodowowyzwoleńczych. O skuteczności tych propaganW.I. T h o m a s, F. Z n a n i e c k i, Chłop polski w Ameryce i Europie, t. 1: Organizacja grupy
pierwotnej, Warszawa 1976, s. 131.
10
Tamże, s. 167.
11
E. P i e t r a s z e k, Władza i autorytety w społeczności wiejskiej, w: Etnografia Polska. Przemiany kultury ludowej, t. 1, Warszawa – Wrocław 1976, s. 528.
12
Z. F r a s, Mit dobrego cesarza, w: Polskie mity polityczne XIX i XX wieku, red. W. Wrzesiński, Wrocław 1994, s. 151.
13
Tamże, s. 141–143.
9

�Obywatelstwo po góralsku

87

dowych zabiegów może świadczyć fakt, opisywany przez Jana Stanisława
Bystronia14, że na przełomie wieków XIX i XX chłopi samych siebie nazywali
cesarskimi, a panów – Polakami. Mit „dobrego cesarza” doskonale trafiał w ludowe wizje władzy patriarchalnej, pasował do wyobrażeń ojca i gospodarza,
znanych z doświadczenia i jego tradycyjnej interpretacji.
Po zniesieniu poddaństwa, a zwłaszcza po przyznaniu Galicji pewnej autonomii i stworzeniu Sejmu Krajowego, pojawiła się szansa udziału chłopów
w życiu publiczno-politycznym państwa austriackiego. Dotyczyła ona jednak
tak nielicznych chłopów, że nie miała możliwości podważenia ugruntowanej
ludowej wizji porządku społecznego.
Okres międzywojenny przyniósł niespotykane dotychczas możliwości
udziału chłopów w sprawowaniu władzy. Konsekwencją uzyskania nowych
prerogatyw było wyraźne ożywienie zainteresowania chłopów sprawami politycznymi. Liczne przedstawicielstwo w sejmie, aktywność partii chłopskich
były przejawami zasadniczej zmiany. Niemniej, „dla znacznej części chłopów
polityka wciąż jeszcze jest sprawą pańską i stąd ich bierność polityczna. [...]
Dla wielu [chłopów] politycznie aktywnych polityka była tym, czym wykształcenie – drogą do zostania panem. Mimo napływu chłopskich posłów
do polityki, polityka nie przestała być domeną szlachetczyzny. Polityka robiła
się wprawdzie przy udziale chłopskich delegatów, ale poza warstwą chłopską
i bez jej udziału jako całości. [...] Napływ chłopskich posłów do parlamentu
nie zmniejszał przepaści między warstwami, nie powodował też, że sprawy
wsi były z całą mocą stawiane na forum parlamentu: chłopski poseł na równi
z innymi [...] lekceważył wieś, patrzył na jej sprawy pańskimi oczami, jako na
sprawy mało ważne, a swój udział w życiu politycznym traktował jako drogę
do zostania panem”15. Przyjmując te zastrzeżenia, trzeba jednak podkreślić,
że okres dwudziestolecia międzywojennego był czasem, niestety krótkim,
intensywnego wdrażania warstw ludowych do życia polityczno-publicznego.
W czasach PRL „obszar spraw należących do polityki lub z polityką związanych lub mających znaczenie polityczne [...] obejmował wszystkie zasadnicze dziedziny życia społecznego z wyjątkiem... polityki właśnie”16. W tym
samym czasie wszelkie decyzje dotyczące spraw państwa były podejmowane
w zamkniętej przestrzeni debat partyjnych, po czym były obwieszczane
społeczeństwu – „polityka postrzegana była przede wszystkim jako produkt,
J.S. B y s t r o ń, Kultura ludowa, Warszawa 1947, s. 331.
J. C h a ł a s i ń s k i, Młode pokolenie chłopów..., dz. cyt., s. 99–100.
16
M. M a r o d y, Polityka, w: Co nam zostało z tych lat... Społeczeństwo polskie u progu zmiany
systemowej, red. M. Marody, Londyn 1991, s. 133.
14
15

�Anna Malewska-Szałygin

88

a nie jako proces, była czymś, z czego efektami jednostka stykała się na każdym kroku, w powstaniu tych efektów nie uczestnicząc”17. Ugruntowywało
to wcześniejsze przekonanie o tym, że „władza stanowi świat obcy i odrębny
od świata społecznego, choć jednocześnie przenikający go w każdym jego
najdrobniejszym szczególe; polityka jako domena władzy, której jednakże nie
można ufać; polityka jako sfera przymusu, któremu społeczeństwo ulega, ale
do pewnych tylko granic [...]. Jest to obszar specyficznego sacrum (sacrum
negatywnego), którego oddziaływanie promieniuje na wszystkich, lecz którego
granice przekraczane są niechętnie i tylko w sytuacjach wyższej konieczności18.
Jeżeli w systemie komunistycznym obszar polityki stanowił obszar sacrum,
to stosunek społeczeństwa do tegoż sacrum najbardziej przypominał postawę
wyznawców kultów cargo. W obu przypadkach mamy do czynienia z oczekiwaniem na dary, które przychodzą z zewnątrz i są kontrolowane przez moce
budzące lęk i kapryśne w swym działaniu, w obu też przypadkach występuje
ten sam nacisk na sprawiedliwy rozdział, a zarazem identyczny brak zainteresowania procesami niezbędnymi do wytworzenia pożądanych dóbr i stanów
rzeczywistości”19. Polityzacja gospodarki i postrzeganie polityki przez pryzmat
gospodarki powodowały, że żądania i postulaty społeczne, w czasach PRL, miały
zwykle charakter gospodarczy, a nie polityczny. Łączyły się z nadzieją na lepsze
życie, które „zostanie zbudowane przez władzę dla społeczeństwa”20. Zaskakująca jest fuzja rewolucyjnej retoryki władz PRL z zakorzenionym w chłopskim
myśleniu wzorem „pana feudalnego”21, co upoważnia do stwierdzenia, że czasy
PRL były raczej okresem specyficznego pomieszania porządków – utrwalenia,
a zarazem zmiany tradycyjnych wyobrażeń o władzy. Nie należy jednak przeceniać znaczenia tych zmian, gdyż dystans pomiędzy władzą a mieszkańcami
wsi nie uległ zasadniczemu zmniejszeniu, co nie wynikało z tradycyjnej czy
dobrowolnej „rezygnacji z roli podmiotu politycznego. Takiej roli dla jednostki
po prostu wówczas nie było”22.
Lata socjalizmu w niewielkim stopniu zmodyfikowały chłopską wizję władzy budowaną poprzez rozszerzenie doświadczanych na co dzień relacji władzy
w gospodarstwie rolnym na skalę państwa. Najlepszym dowodem trwałości
tego wyobrażenia było stwierdzenie powtarzane w większości nowotarskich
rozmów prowadzonych w latach 1999–2005: „teraz nie ma w Polsce gospoTamże, s. 134.
Tamże, s. 138.
19
Tamże, s. 149.
20
Tamże.
21
H. Ś w i d a - Z i e m b a, Człowiek wewnętrznie zniewolony, Warszawa 1998.
22
Tamże, s. 135.
17
18

�Obywatelstwo po góralsku

89

darza! To jest dryfowanie takie! Nie ma w Polsce gospodarza!” Taka konkluzja
pojawiała się nie tylko w rozmowach z badaczami, ale także w zasłyszanych
rozmowach górali między sobą. To stwierdzenie pointowało opowieści o bieżących poczynaniach ludzi władzy, ocenianych negatywne i niewątpliwie
mieszczących się w specyficznej retoryce zwanej „chłopskim zrzędzeniem”23.
Dlaczego jednak za ideał uważano autokratyczne rządy gospodarza, a nie
władzę kolektywną, wybieraną demokratycznie?
Wzór dobrego gospodarza tkwi korzeniami w kulturze ludowej i pojawia
się w większości opracowań dotyczących kultury chłopskiej (Dobrowolski,
Pietraszek i inni). Trwałość tego wzoru na wsi polskiej lat dziewięćdziesiątych
potwierdzają badania antropologiczne dotyczące kwestii ekonomicznych24.
Wyniki badań dotyczących „społeczności zdegradowanych”, z lat 2002–2006,
opisują zabieg przenoszenia wzoru dobrego gospodarza na sferę władzy –
„w ten sposób odsłania się i staje zrozumiały pewien wzór relacji człowiek –
świat (wzór «dobrego gospodarza»), który niesie w sobie całą tę konieczność
totalnej kontroli nad światem [...], wzór niezwykle głęboki i obecny wciąż
[...]. Nieprzewidywalność i nieuchronność zjawisk najbliższej rzeczywistości
[...] jest bowiem na tyle potężna, że objąć ją jest w stanie właśnie władza
totalna, omnipotentna (znienawidzona, ale stale bytująca). W ten sposób
dopiero można zrozumieć, że taka wizja świata, taka ontologia stapia się tak
gruntownie w jedno z potrzebą centralnego sterowania gospodarką, z potrzebą
zewnętrznej, podtrzymującej świat (chociażby «świat cen rolnych») twardej
ręki, zawiadującego wszystkim «gospodarza»”25. Model „gospodarza” jako jedynej formy władzy, pozwalającej zapanować nad niepewnością rzeczywistości
powtarzał się często w nowotarskich rozmowach.
Opisując wzór dobrej władzy państwowej, nowotarscy rozmówcy zwykle
mówili: „prezydent powinien być jak gazda! Żeby wsiczkim ludziom nie brakowało dachu nad głową! A na pierwszym miejscu chleba!; Musi być głowa,
jak w domu. Jak braknie głowy, no to jest góralskie przysłowie «jak nie ma
gazdy, głupi kazdy»; Powinno być jak na bacówce, jak ni ma bacy – nic z tego;
W państwie to jak w domu, jak na gospodarce, no mówi się głowa państwa,
no to tak jak ojciec w rodzinie – głowa rodziny. W każdym państwie naród to
jak rodzina w domu. I mnie się wydaje, że to taki powinien być ojciec Polski”.
23
P. K ę d z i o r e k, Chłopskie zrzędzenie, „Polska Sztuka Ludowa. Konteksty”, 1996, nr 1–2,
s. 114–123.
24
G. J a w o r s k a, W. P i e n i ą ż e k, Konteksty ekonomicznego myślenia. Wolny rynek z punktu
widzenia antropologa, Warszawa 1995.
25
T. R a k o w s k i, Łowcy, zbieracze, praktycy niemocy. Etnografia człowieka zdegradowanego,
Gdańsk 2010, s. 66.

�Anna Malewska-Szałygin

90

Wszystkie te wypowiedzi odsyłały do lokalnego wyobrażenia państwa jako
gospodarstwa, którego logiczną konsekwencją jest porównanie władzy państwowej do gazdy na gazdówce, bacy na bacówce lub ojca w rodzinie. Te obrazy
mieszczą się w modelu władzy opisywanym w literaturze przedmiotu jako
„suwerenny”26, „patriarchalny”, „pastoralny”27, „gospodarski”28, „tradycyjny”29.
Aby zrozumieć kim jest ów pożądany w kraju gospodarz, warto sięgnąć
do literatury etnograficznej i przyjrzeć się postaci gospodarza w kulturze
chłopskiej. Według opisu Kazimierza Dobrowolskiego „czołową rolę w zespole
rodzinnym pełnił ojciec – właściwy gospodarz i rządca. Jego dłoń orała, siała
ziarno, zbierała plon, pracowała na życiodajny chleb. Jego dłoń błogosławiła
dzieci [...], bo była to dłoń ojca rodziny spełniającego wolę Boga. Między gazdą
a gospodarstwem istniał mistyczny związek. Gdy ojciec rodziny konał, domownicy zawiadamiali o tym bydło, pszczoły, a «cisawe koniczki załamywały szyje».
Zakres władzy ojca w świetle poglądów panujących na przełomie XIX i XX w.
był szeroki. Obejmował organizację gospodarstwa, sprzedaż, kupno. W świetle
dawnych założeń ideologicznych gospodarzowi jako głowie rodziny przysługiwała ogromna władza, zarówno nad żoną, jak i dziećmi oraz domownikami.
Miał on prawo karania wszystkich chłostą, nie wyłączając żony. On też, łącznie
z żoną i radą krewnych, decydował o wyborze żony dla syna i męża dla córki.
On też starał się dzierżyć w swych rękach zarządzanie gospodarstwem aż do
śmierci”30. Ojciec – gospodarz w ramach swoich „funkcji kierowniczo-organizacyjnych [...] dysponował siłą roboczą członków rodziny przez przydzielanie
konkretnych zadań i kontrolę ich wykonania”31. „Obwarowany transcendentalnie
obowiązek dbałości gospodarskiej współgrał ze społeczną presją dorabiania
się, polegającego na dokupywaniu ziemi, rozbudowywaniu domu i zagrody, po
to, by poprawić status rodziny”32. Gospodarzy niedbających o gospodarstwo
i rodzinę, prowadzących hulaszczy tryb życia, wyprzedających ojcowiznę
nazywano na Podhalu „skapańcami” i miano w ogólnej pogardzie33. Równie
szeroką władzę jak gazda w gospodarstwie rolnym, miał baca w społeczności
M. Fo u c a u l t, Trzeba bronić społeczeństwa, Warszawa 1998, s. 45.
Tamże, s. 221.
28
S. K a s z n i c a, Władza, Warszawa 1966.
29
M. We b e r, Trzy czyste typy prawomocnego panowania, w: Elementy teorii socjologicznych,
red. W. Derczyński, A. Jasińska-Kania, J. Szacki, Warszawa1975, s. 541.
30
K. D o b r o w o l s k i, Studia nad życiem społecznym i kulturą, Wrocław – Warszawa –
Kraków 1966, s. 204.
31
D. M a r k o w s k a, Rodzina w środowisku wiejskim. Studium wsi podkrakowskiej, Wrocław
– Warszawa – Kraków 1964, s. 52.
32
K. D o b r o w o l s k i, Studia nad życiem..., dz. cyt., s. 204.
33
Tamże, s. 208.
26
27

�Obywatelstwo po góralsku

91

pasterzy. Baca roztaczał opiekę nad całokształtem ich życia, uczył ich wielu
umiejętności, nadzorował i oceniał ich pracę, mogąc jak ojciec wymierzyć karę
cielesną zaniedbującemu obowiązki juhasowi34.
Naszkicowana powyżej postać gospodarza wciela lokalny, wiejski, podhalański wzór dobrej władzy państwowej. Jakie są wobec niej oczekiwania?
Jest to niewątpliwie władza integralna – nie tylko skupiona w jednym ręku,
ale obejmująca całość problemów; władza autokratyczna – zogniskowana
w jednej osobie władcy panującego nad całością narodowego gospodarstwa.
Ten wzór jest zasadniczo przeciwstawny władzy kolektywnej. W nowotarskich
rozmowach dawano wyraz daleko idącej niechęci do władzy kolektywnej:
„cymu ich tam taka kupa?! W Ameryce to ich jest dziesięciu, a nie dziewięciuset dziewięćdziesiąt dziewięć!!! Jeden rządzić, jednego słuchać, a nie pińcet,
tysiąc, cy kielo tam! Kielo oni biorą pieniądza?! Kielo osukują Polskę?!” Niechęć
często przeradzała się w żywą nienawiść, z jaką rozmówcy mówili o polskich
parlamentarzystach: „tych posłów trzeba by wszystkich zagazować!; Samolot
pasażerski na ten sejm puścić!; Jak Hitler palić w piecu!; Powiesić ich wszystkich
za jaja! Ten sejm zasrany!; Ja bym odstrzelił każdego jednego w tym sejmie!”
Pochwała autokracji często przybierała w rozmowach postać postulatów
poszerzenia zakresu władzy prezydenta Rzeczypospolitej na wzór amerykański
i wprowadzenia w Polsce prezydenckiego systemu rządów: „co prezydent powie, to powinno być święte! Powinien sprawować kontrolę nad całym rządem!
Powinno się wyeliminować funkcję premiera, a wprowadzić prezydenta jako
głowę całego rządu – tak jak jest w Stanach”. System prezydencki wydawał się
rodzajem lokalnego kompromisu pomiędzy wymogami demokracji a tradycyjnymi wyobrażeniami władzy paternalistycznej. Ta akceptowana przez górali
formuła organizacji władzy państwowej choć dopuszcza procedurę wyborów,
zakłada wyłonienie w jej wyniku władzy jednoosobowej, daleko bliższej
wzorowi dobrego gospodarza niż sejm. Parlament jawił się w rozmowach
jako zgromadzenie bezosobowe, przez to trudne do pojęcia i zaakceptowania,
a obdarzone znacznymi kompetencjami przerastającymi, zdaniem rozmówców,
możliwości posłów, w złości porównywanych do osłów i baranów. Prezydent
jak ojciec (baca lub gazda) powinien godzić zwaśnionych i dbać o jedność
narodu, którą swoją osobą ucieleśnia. W obliczu tendencji odśrodkowych istniejących zarówno we wspólnocie rodzinnej, jak i narodowej, aby utrzymać
ową jedność, oprócz umiejętności dyplomatycznych ułatwiających integrację
konieczna jest jego stanowczość: „To musi być stanowczy człowiek, żeby mógł
B. K o p c z y ń s k a - J a w o r s k a, Tradycyjna gospodarka sezonowa w Karpatach Polskich,
Wrocław 1969, s. 120.
34

�92

Anna Malewska-Szałygin

coś zrobić! Tak jak gazda jest stanowczy! To tak jak pasterz idzie owce paść,
to som takie, co sie dobrze pasom i takie, co uciekajom. Dla tych to pasterz
musi być ostry, musi je kochać i gonić. Kara musi być! Dyscyplina! Żeby sie
bali pasterza!” Przeniesienie wzoru ostrego pasterza na skalę państwa owocuje
postulatami: „Polsce potrzebna straśnie twarda władza! Dobra władza musi
być ostra! Polsce potrzebna jest twarda ręka, a Polakom przede wszystkim!
Dla Polaków to rząd silnej ręki najlepszy, choć tak w ogóle to demokracja jest
lepsza!” Z tego wyboru wypowiedzi wynika, że zdaniem rozmówców dobra
władza państwowa nie jest władzą kolektywną, demokracją reprezentatywną,
deliberującą, ani żadną inną formą władzy negocjującej cele i sposoby ich
osiągania. Porównania do stanowczego gazdy czy ostrego pasterza dobitnie
podkreślają, że w wiejskim dyskursie lokalnym wzorem władzy pożądanej jest
autokracja integralna, patriarchalna, pastoralna, gospodarska. Taka władza
powinna stanowczo zarządzać gospodarką, bezwzględnie egzekwować prawo
oraz ostro, lecz sprawiedliwie karać. Zapewnienie bezpieczeństwa i dostatku
należy, zdaniem nowotarskich rozmówców, do fundamentalnych powinności
władzy – obowiązków wywiedzionych ze wzoru dobrego gospodarza.
W nowotarskiej retoryce często przywoływane są wzory osobowe ilustrujące
przykładami model „dobrego władcy”. Postaci historyczne wykorzystywane
w tej lokalnej dydaktyce to: Franciszek Józef, Józef Piłsudski, Edward Gierek.
Jednak osobą wcielającą lokalny ideał najpełniej był papież Jan Paweł II, co
jest dobrze słyszalne w wypowiedzi: „no proszę panią, wzorce przywództwa
to my mamy bardzo jasno naszkicowane – Papież!” Zdaniem podhalańskich
rozmówców Jan Paweł II najpełniej wcielał w życie ewangeliczny ideał władzy jako służby35. Ten ideał okazał się wciąż obowiązujący w nowotarskich
rozmowach: „władza nie powinna być władzom, tylko po prostu służyć, tak
jak Papież, nasz Ojciec Święty. On jest autorytetem, oni powinni się od niego
uczyć. On niby rządzi całym światem, ale służy!”
Wzór dobrej władzy jako służby jest ściśle związany z pastoralnym modelem władzy, co podkreślał również Józef Tischner w Etyce solidarności.
Zdaniem rozmówców zasadniczy problem realizacji tego ideału polega na
tym, że władza rozumiana w kategoriach służby wymaga wyrzeczenia się
pychy i działań dla własnej korzyści, co przerasta możliwości większości ludzi.
Po to, by realizować ten ideał, trzeba być świętym, przy czym świętość jest
35
„Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swoją władzę. Nie tak
będzie u was. Lecz kto by chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał
być pierwszy między wami, niech będzie niewolnikiem waszym, na wzór Syna Człowieczego,
który nie przyszedł, aby mu służono, ale żeby służyć” (Mt 20, 25–28).

�Obywatelstwo po góralsku

93

przez rozmówców rozumiana nie jako wyjątkowo etyczne postępowanie, ale
jako wsparcie nadludzką mocą umożliwiającą człowiekowi przezwyciężenie
swoich słabości, wśród których żądza władzy jest na pierwszym miejscu.
Dlatego poskromić ją potrafił tylko Ojciec Święty, człowiek o ponadludzkiej
mocy: „Słuchojcie! Komune to przewrócił Święty Ojciec! [...] A kto zjednoczył
Niemcy jak nie Święty Ojciec?! Ha! Święty Ojciec to był zwierzchnik świata!”
Jan Paweł II dokonywał niezwykłych czynów, gdyż zdaniem nowotarskich
rozmówców był obdarzony taką mocą, że zdolny był przemieniać ludzi i narody: „on był tą iskrą potrzebną w narodzie, żeby się ludzie obudzili, żeby
uwierzyli po prostu w to, że pewne rzeczy są możliwe. Ludzie stali się dużo
odważniejsi, takiej otuchy nabrali, bo w ten cas był jesce taki ustrój komunistyczny i to tak różnie było i po prostu ludzie takiej otuchy nabrali! On był
jakby iskrą, która rozpaliła to wszystko, że ludzie już nie dbali o nic – szli na
całość!” Ta moc duchowa, opisywana jako iskra, pochodziła z innej, ponadludzkiej rzeczywistości, przez którą władza została Papieżowi nadana, co dobrze
ilustruje opowieść, powtarzana wielokrotnie w czasie nowotarskich badań:
„takie zdarzenie było, że jak było koronacjo tej Matki Boskiej Ludźmierskiej
w 1963, to te figurę jak podnosili, to jakoś im się pochyliła i berło jej wypadło
z rąk! I on to chycił, żeby nie upadło na ziemię. Chycił to berło! I zaraz śmiali
się z niego księża i biskupi śmiali się z niego, że wróży mu się jakaś władza
i potem było właśnie ta władzo!” Opowieści o tym zdarzeniu funkcjonowały
w wiejskim dyskursie lokalnym już w latach osiemdziesiątych36. Nowotarscy
rozmówcy interpretowali je jako znak z nieba, rodzaj objawienia woli bożej,
element planu bożego wcześniej wiadomy i zakomunikowany wybranym
(góralom oczywiście!). Papieska władza, którą Bóg ustanowił i wzmocnił swą
siłą, stanowi ich zdaniem niedościgły wzór dla władzy ludzkiej – grzeszącej
prywatą, nepotyzmem i innymi ludzkimi przywarami. Oczywiście w rozmowach o tym, jaka powinna być władza w Polsce, nikt nie powie, że powinna
być ponadludzkiej proweniencji, a jednak przywoływanie postaci Jana Pawła
II, wielokrotne przytaczanie opowieści o berle, nie pozwala zignorować wątku
„bożego pomazańca”37 potwierdzającego suwerenny, patriarchalny, pastoralny
ideał władzy i uzupełniającego ten wzór o pierwiastek sakralny.
Rekonstrukcja nowotarskich wyobrażeń o władzy pokazuje, że lokalne
ideały od ideałów demokracji dzieli przepaść – są to całkowicie różne modele
władzy. Wzór dobrego pasterza, ojca, gospodarza jest odległy od modelu władzy systemowej, kolektywnej, proceduralnej, negocjującej, słowem – współ36
37

M. Z o w c z a k, Bohater wsi, Warszawa 1991, s. 134.
J.P. R o u x, Król. Mity i symbole, Warszawa 1998.

�Anna Malewska-Szałygin

94

czesnych form rządzenia, realizowanego w ramach „systemów sieciowych,
w których rządzi się poprzez próby modyfikowania (metodą negocjacji)
założeń wyznaczających logikę działania poszczególnych pajęczyn, które nie
podlegają już wprost ośrodkom władzy administracyjnej i politycznej. [...]
Co więcej, decydujące są tu powiązania poziome, a nie pionowe”38. „Władzy
suwerennej, we współczesnym świecie – w wymiarze publicznym – już prawie
nie ma”39, co wiąże się z globalnym upowszechnianiem modeli strukturalnych
i proceduralnych: „dziś zarządzanie to egzekwowanie zachowań zgodnych
z regułami gry”40.
Wypada zgodzić się z Bruno Latourem, gdy pisze „nigdy nie byliśmy nowocześni”. Nie tylko nie byliśmy, ale i nie jesteśmy. Opozycja nowoczesność-tradycja to konstrukt i narzędzie badaczy stosowane dla klarowności opisu.
W rzeczywistości doświadczanej dominują „hybrydy” będące „mieszaniną
dwóch czystych form”41. Nowoczesne dyskursy i praktyki związane sieciowo-proceduralną formą rządzenia mieszają się z tradycyjnymi dyskursami
i wyobrażeniami o władzy pastoralno-patriarchalnej. O ile w tych pierwszych
obywatelstwo jest kategorią kluczową, o tyle z całą pewnością nie jest pojęciem,
wokół którego ogniskują się wiejskie dyskusje o władzy i państwie.
J. S t a n i s z k i s, O władzy i bezsilności, dz. cyt., s. 13.
Tamże.
40
Tamże, s. 18.
41
B. L a t o u r, Nigdy nie byliśmy nowocześni, Warszawa 2011, s. 112.
38
39

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11118" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11096">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b179aa4bfa266ee088b4aaa12126a477.pdf</src>
        <authentication>e3f1387e40aaa34c1ca63f5f5e58dcfe</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132578">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5516</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132579">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132580">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132581">
                <text>obywatelstwo - aspekt etyczny</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132582">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5131</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132583">
                <text>Obywatelstwo z perspektywy społeczno-politycznej / Obywatelstwo na progu XXI wieku: konteksty prawne i kulturowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132584">
                <text>Obywatelstwo na progu XXI wieku: konteksty prawne i kulturowe, pod red.Macieja Ząbka, s.145-158</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132585">
                <text>Balicki, Janusz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132586">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132587">
                <text>Biuro Krajowe UHCR</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="132588">
                <text>Miedzynarodowe Centrum Dialogu Międzykulturowego i Międzyreligijnego UKSW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132589">
                <text>Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132590">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132591">
                <text>10

JANUSZ BALICKI
Międzyinstytutowy Zakład Badań nad Migracją
Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego

OBYWATELSTWO
Z PERSPEKTYWY SPOŁECZNO-ETYCZNEJ
Przypadek Wielkiej Brytanii
Wprowadzenie
W obszernym uzasadnieniu wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia
18 stycznia 2012 r. dotyczącego art. 30 ustawy z dnia 2 kwietnia 2009 r.
o obywatelstwie polskim, obywatelstwo jest określone jako instytucja prawna,
której istota polega na „trwaniu względnie trwałego w czasie i przestrzeni
węzła prawnego łączącego jednostkę z państwem i wyznaczającego jej przynależność do tego państwa, który stwarza podstawę zaistnienia kompleksu
wzajemnych praw i obowiązków jednostki i państwa”1.
Jacek Jagielski, autor powyższej definicji, podkreśla także, że: „Obywatelstwo stanowi instytucję prawną i jego definiowanie powinno być dokonywane
przede wszystkim w płaszczyźnie jurydycznej. Nie oznacza to, że nie może być
ono przedmiotem zainteresowania również innych niż prawnicze dyscyplin
i rozważane z punktów widzenia charakterystycznych dla tych dyscyplin”2.
Definicja ta wskazuje więc, że jest także uprawniona refleksja nad obywatelstwem z innych perspektyw.
Niniejszy artykuł podejmuje najpierw próbę zwrócenia uwagi na wybrane
aspekty społeczno-etyczne, które poprzedzają proces formalnego włączania
nowej osoby do wspólnoty politycznej, jaką jest konkretne państwo. Chodzić
więc będzie o praktyki stosowane w niektórych krajach w odniesieniu do
osób, które składają wniosek o przyznanie obywatelstwa. Następnie skupimy
1
Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 18 stycznia 2012 r. dot. art. 30 ustawy z dnia
2 kwietnia 2009 r. o obywatelstwie polskim, s. 9. Definicja ta została zaczerpnięta z pracy J. J a g i e l s k i e g o, Obywatelstwo polskie. Zagadnienia podstawowe, Warszawa 1998, s. 20.
2
Cyt. za: J. R a c i b o r s k i, Obywatelstwo w perspektywie socjologicznej, Warszawa 2011, s. 55.

�Janusz Balicki

146

się na polityce Wielkiej Brytanii w latach 1999–2005 wobec rodzin z Kosowa,
których członkowie mają już obecnie obywatelstwo, i podejmiemy próbę odpowiedzi na pytanie: jak z perspektywy stanu dzisiejszego tych rodzin należy
ocenić politykę Wielkiej Brytanii wobec nich? Jakie popełniano błędy i czego
można było uniknąć?

1. Systemy przyznawania obywatelstwa
Przyznawanie obywatelstwa jest ostatnim etapem formalnej integracji
imigranta z nowym społeczeństwem. Z punktu widzenia społecznego i etycznego ważne są jednak także wcześniejsze etapy na drodze do przyjęcia do
nowej wspólnoty. Można postawić pytanie, kogo państwa przyjmują na swoje
terytorium, zwłaszcza na pobyt stały? Jakie stosują kryteria? Jak je oceniać
z etycznego punktu widzenia?
Prawo stałego pobytu otrzymują najczęściej specjaliści w zawodach, których
deficyt jest wyraźnie odczuwany w kraju przyjmującym. Drugą grupę stanowią
przybywający w ramach łączenia rodzin. Do trzeciej grupy zaliczają się osoby,
które zakładają własną działalność gospodarczą lub są w stanie inwestować
w różne przedsięwzięcia gospodarcze. Na przykład w Kanadzie można uzyskać
status rezydenta, jeśli udowodni się możliwość zainwestowania 250 tys. dolarów
lub posiada się konto na sumę 500 tys. dolarów. Stany Zjednoczone ponadto
dają jeszcze szansę losową – można wygrać wizę pobytową w tzw. loterii wizowej (co roku do przyznania przewidzianych jest 55 tys. wiz)3. Oczywiście
nie można pominąć także osób, które otrzymały prawo przebywania na terenie
wymienionych państw jako uchodźcy lub z innych względów humanitarnych.
Oprócz jednak legalnego wjazdu i pobytu na terenie obcego państwa mamy
również do czynienia z próbami nielegalnego przekraczania granicy przez
zdesperowanych ludzi, którzy chcą za wszelką cenę zmienić kraj pochodzenia,
narażając się nawet na śmierć. Wśród nich są także osoby z dziećmi czy całe
rodziny. Część jest w stanie pokonać wszelkie trudności, by stać się formalnie
obywatelami nowego społeczeństwa.
Z punktu widzenia prawa są dwa podstawowe systemy przyznawania obywatelstwa, jeden oparty na miejscu urodzenia (ius soli), a drugi na pochodzeniu
rodziców (ius sanguinis). System ius soli przyznaje prawo do obywatelstwa
na podstawie miejsca urodzenia. Natomiast system ius sanguinis kieruje się
zasadą pochodzenia. Pełne obywatelstwo i wszystkie prawa odnoszące się do
J. B a l i c k i, P. S t a l k e r, Polityka imigracyjna i azylowa. Wyzwania i dylematy, Warszawa
2006, s. 45–46.
3

�Obywatelstwo z perspektywy społeczno-etycznej

147

tego statusu (np. prawa wyborcze lub dostęp do usług/świadczeń publicznych)
są przekazywane na mocy pochodzenia. W praktyce często te dwa systemy
mieszają się ze sobą, ale nie zawsze.
Wielka Brytania jest przykładem stosowania jednego z najbardziej otwartych systemów ius soli. Według obecnej legislacji każdy urodzony w kraju jest
obywatelem brytyjskim. Podobnie jest również w USA. Niemcy – przeciwnie
– przez lata preferowali system ius sanguinis. Otrzymanie obywatelstwa niemieckiego było niezwykle trudne nawet dla kolejnych pokoleń imigrantów
urodzonych i mieszkających w Niemczech. W ciągu ostatnich kilkunastu lat
Niemcy wprowadzili jednak do swojego systemu wiele elementów ius soli.
Do 2000 r. niemieckie prawodawstwo dotyczące obywatelstwa opierało się
wyłącznie na zasadzie ius sanguinis. Co więcej, naturalizacja mogła się odbyć
tylko wtedy, gdy rozważano ją jako będącą w interesie Niemiec. Interes imigranta nie był brany pod uwagę. Podwójne obywatelstwo nie było dozwolone.
Jednak od 2000 r. dzieci urodzone przez obcokrajowców w Niemczech mogą
posługiwać się podwójnym obywatelstwem aż do ukończenia 23 roku życia,
potem muszą wybrać pomiędzy obywatelstwem niemieckim a obywatelstwem
rodziców.
Z kolei we Francji osoby algierskiego pochodzenia protestowały przeciwko decyzji podjętej przez władze we wczesnych latach dziewięćdziesiątych,
która drugiemu pokoleniu migrantów automatycznie przyznawała francuskie
obywatelstwo. Uważano to za formę neokolonializmu. W 1993 r. francuskie
prawo naturalizacyjne uległo zmianie. Od tego czasu dzieci migrantów urodzone we Francji muszą wyrazić zgodę na naturalizację4.
System polski jest w zasadzie systemem ius sanguinis. Nie wyklucza jednak
podwójnego obywatelstwa. Konstytucja RP stanowi:
Art. 34.
1) Obywatelstwo polskie nabywa się przez urodzenie z rodziców będących
obywatelami polskimi. Inne przypadki nabycia obywatelstwa polskiego
określa ustawa.
2) Obywatel polski nie może utracić obywatelstwa polskiego, chyba że sam
się go zrzeknie.
Art. 35.
1) Rzeczpospolita Polska zapewnia obywatelom polskim należącym do mniejszości narodowych i etnicznych wolność zachowania i rozwoju własnego
języka, zachowania obyczajów i tradycji oraz rozwoju własnej kultury.
H. E n t z i n g e r, R. B i e z e v e l d, Zasady integracji imigrantów, w: Integracja kulturowa
imigrantów. Wyzwania i dylematy, red. J. Balicki, Warszawa 2007, s. 33–34.
4

�Janusz Balicki

148

2) Mniejszości narodowe i etniczne mają prawo do tworzenia własnych instytucji edukacyjnych, kulturalnych i instytucji służących ochronie tożsamości
religijnej oraz do uczestnictwa w rozstrzyganiu spraw dotyczących ich
tożsamości kulturowej.
Art. 137.
Prezydent Rzeczypospolitej nadaje obywatelstwo polskie i wyraża zgodę
na zrzeczenie się obywatelstwa polskiego.
Według obowiązującej obecnie ustawy z 2 kwietnia 2009 r., która weszła
w życie dopiero 15 sierpnia 2012 r. ze względu na rozpatrywanie kompetencji
prezydenta przez Trybunał Konstytucyjny, obywatelstwo polskie nabywa się:
Art. 4.
1) z mocy prawa;
2) przez nadanie obywatelstwa polskiego;
3) przez uznanie za obywatela polskiego;
4) przez przywrócenie obywatelstwa polskiego5.

2. Utrudnienia procesu przyznawania obywatelstwa
Jan-Werner Mueller z wydziału nauk politycznych Uniwersytetu Princeton
(The Politics Department at Princeton University) zwraca uwagę na to, że
w ostatnich dziesięcioleciach obserwować można tendencję do przeprowadzania egzaminów testowych decydujących o przyznaniu obywatelstwa oraz
wprowadzanie wielu utrudnień dla zainteresowanych. Chodzi m.in. o „kursy
integracyjne” i obowiązkowe nauczanie języka, zakaz noszenia chust w szkołach we Francji, czy ograniczenie praw imigrantów w Danii do poślubienia
cudzoziemców. Krytycy takiej polityki upatrują w tym działania wewnętrznie
sprzeczne – ograniczanie wolności imigrantów w imię ich wolności. Mamy tu
według niego do czynienia z represją nowego liberalizmu, który chce niedemokratycznymi metodami narzucić imigrantom demokrację.
Mueller przytacza test, skierowany wyłącznie do imigrantów z państw
należących do Organizacji Konferencji Islamskiej (test został jednak wycofany), w którym było pytanie, jaka jest opinia starających się o obywatelstwo na
temat twierdzenia, że w Niemczech homoseksualiści zajmują wysokie urzędy
publiczne? Również w Holandii prowadzącej politykę wielokulturowości sprawdza się tolerancję przyszłych obywateli, pokazując im wizerunki całujących
się mężczyzn czy kobiet kąpiących się w stroju toples w Morzu Północnym.
5

Ustawa z dnia 2 kwietnia 2009 r. o obywatelstwie polskim (Dz.U. z 2012 r. poz. 161).

�Obywatelstwo z perspektywy społeczno-etycznej

149

Według Muellera rządy krajów przyjmujących imigrantów nie powinny
badać ich postaw wobec kwestii moralnych i kulturowych, które są kontrowersyjne nawet dla rodowitych obywateli kraju przyjmującego. Byłoby według
niego hipokryzją udawać, że w zachodnich demokracjach liberalnych każdy
jest entuzjastą gejów lub naturystów – natomiast ważne jest to, żeby ich prawa były przestrzegane, a nie to, żeby wszyscy żyli tak jak oni. Wprawdzie,
jak podkreśla, testy na obywatelstwo nie są czymś złym same w sobie, jednak
powinno w nich chodzić o pomoc imigrantom w tym, by stali się bardziej
świadomi swych praw i obowiązków w nowej ojczyźnie.
Na pewno nie powinno się badać przekonań politycznych przyszłych
obywateli. Pytania o preferencje polityczne mogą wywoływać nieufność. Należy również pamiętać, że testy, które rozwiązują starający się o przyznanie
obywatelstwa, bardzo dużo mówią imigrantom o kraju, w którym chcą oni na
stałe zamieszkać. A każdy kraj powinien bardzo dokładnie określić, co chce
przekazać innym o sobie6.
Również Wielka Brytania jest krytykowana za podręcznik przygotowujący
do testu: Life in the United Kingdom: A Journey to Citizenship7, który podejmuje
próbę uczenia kandydatów na obywateli odpowiednich manier, na przykład
stania w kolejkach. Wywołuje to oburzenie i kpiny. Stawiane są pytania, jaka
jest rola takiego testu? Czy ma sprawdzać, czy edukować? Jakie są granice,
których się nie powinno przekraczać? Czy rezultaty takiego sprawdzianu będą
zgodne z tym, co autorzy zamierzyli?

3. Wielka Brytania
3.1. Ustawodawstwo imigracyjne
Według brytyjskich przepisów, aby móc złożyć wniosek o obywatelstwo,
trzeba spełniać kilka podstawowych warunków:
a) mieć ukończone 18 lat;
b) nie cierpieć na choroby psychiczne;
c) zamierzać mieszkać w Wielkiej Brytanii lub kontynuować służbę zagraniczną Wielkiej Brytanii;
d) porozumiewać się na dostatecznym poziomie językiem angielskim, walijskim lub szkockim;
6
J.W. M u e l l e r, The Ethics of Citizenship Tests, http://www.project-syndicate.org/commentary/the-ethics-of-citizenship-tests.
7
Life in the UK Test, Home Office UK Border Agency, http://lifeintheuktest.ukba.homeoffice.gov.uk/.

�150

Janusz Balicki

e) mieć wystarczającą wiedzę o Zjednoczonym Królestwie (jest sprawdzana
za pomocą testu Life in the UK test);
f) okazywać szacunek dla praw i wolności, przestrzegać prawa oraz wypełniać obowiązki rezydenta;
g) płacić podatki i składki na ubezpieczenie zdrowotne;
h) nie być w stanie bankructwa;
i) być bez przeszłości kryminalnej od 10 roku życia (wyroki w zawieszeniu,
wykroczenia drogowe – mandatów nie bierze się pod uwagę, chyba że są
nałożone przez sąd);
j) nie należeć do grup terrorystycznych;
k) nie być zaangażowanym w jakąkolwiek działalność związaną z konfliktami
zbrojnymi, zbrodniami przeciwko ludzkości, przestępstwami wojennymi
lub ludobójstwem.
Jak to było już wyżej powiedziane, ubieganie się o obywatelstwo Wielkiej
Brytanii wymaga zdania testu opartego na podręczniku: Life in the United
Kingdom: A Journey to Citizenship. Test daje także możliwość sprawdzenia
znajomości języka8. Rozwiązywany jest na komputerze w miejscu egzaminu.
Trwa 45 minut, zawiera 24 pytania wielokrotnego wyboru, zdaje go średnio
75% cudzoziemców. Można go jednak powtarzać dowolną ilość razy. Opłata
za egzamin wynosi każdorazowo 50 funtów.
Test zawiera też pytania, na które jednak trudno odpowiedzieć nawet
przeciętnemu Brytyjczykowi. Ponadto część pytań dotyczy zagadnień, jak się
zdaje, nieprzydatnych w życiu. Poniżej podane są przykłady pytań:
How many parliamentary constituencies are there?
• 464
• 564
• 646
• 664

Is the following statement TRUE or FALSE?
‘Ulster Scots is a dialect which is spoken in Northern Ireland’.
• True
• False
A quango is:
• a government department
• a non departmental public body
8
Niewystarczająca znajomość języka angielskiego powoduje konieczność uczęszczania na
specjalny kurs językowy: English for Speakers of Other Languages (ESOL) course in English and
citizenship.

�Obywatelstwo z perspektywy społeczno-etycznej

151

• an arm of the judiciary
• an educational establishment

In which year did married women get the right to divorce their husband?
• 1837
• 1857
• 1875
• 1882

Jedna trzecia starających się o obywatelstwo Wielkiej Brytanii nie zdaje
testu. Poziom zdawalności różni się w zależności od narodowości. Najgorsze
wyniki (poniżej 50%) osiągają imigranci z Iraku, Bangladeszu i Turcji. Ponadto
każdy składający wniosek o przyznanie obywatelstwa musi mieć referencje
wystawione przez dwie osoby, które są brytyjskimi obywatelami ponad 25 lat
i są osobami „rozpoznawalnymi” (np. lekarz, duchowny, służba cywilna). Opłata
za wniosek wynosiła 720 funtów w 2009 r. Za dodatkową opłatą w wysokości
40 funtów można uzyskać pomoc w przygotowaniu aplikacji (sprawdzenie).
Zdanie testu jest warunkiem otrzymania obywatelstwa od 2004 r. Obowiązkowe
jest również wzięcie udziału w ceremonii wręczania obywatelstwa. Ceremonia
odbywa się w lokalnym biurze ewidencji ludności. Próbę zdania egzaminu
podejmuje każdego roku około 80 tys. osób (dane z 2012 r.)9.

3.2. Droga rodzin z Kosowa do angielskiego obywatelstwa
Wielka Brytania jest państwem, które od lat przyciąga imigrantów i uchodźców, warto więc przyjrzeć się polityce imigracyjnej i azylowej tego kraju pod
kątem społeczno-etycznym. Refleksja na temat tej polityki odnosić się będzie do
badań przeprowadzanych od stycznia 2003 r. do czerwca 2005 r. we wschodniej
części Londynu, w Newham oraz Barking i Dagenham, dzielnicach najbardziej
zróżnicowanych pod względem etnicznym. Celem badań była próba określenia
zgodności polityki azylowej z polityką integracyjną w świetle doświadczeń
rodzin z Kosowa ubiegających się o azyl10.
Większość badanych 50 rodzin przybyła do Wielkiej Brytanii w 1999 r. po
zakończeniu działań wojennych lub później. Ich podróż do Wielkiej Brytanii
wiązała się zwykle z bardzo dramatycznymi i niebezpiecznymi doświadczeniami. Rodziny z małymi dziećmi podróżowały w zamkniętych samochodach
ciężarowych z towarem, bez możliwości skorzystania choćby z toalety. Dla
9
UK Immigration Updates, http://www.misterseed.com/ IMMIGRATION% 20UPDATES/
NOVEMBER% 202005.htm.
10
Wyniki badań zawarte są w publikacji: J. B a l i c k i, A. We l l s, Asylum Seekers’ Policy v Integration Policy. Case Study of Kosovan Families in the East End of London (2003–2005), Oxford 2006.

�Janusz Balicki

152

tych, którzy przedostawali się przez Albanię i Włochy łodziami, dodatkowym
stresem było niebezpieczeństwo zatopienia łodzi. Niektóre rodziny wspominały
groźby przemytników wypowiadane pod adresem płaczących dzieci, którym
aplikowano środki nasenne, żeby uniknąć wykrycia przez Straż Graniczną.
Obecnie członkowie tych rodzin uzyskali już obywatelstwo, są zintegrowani ze społeczeństwem (przynajmniej ci, z którymi autorzy badań utrzymują
kontakt) i mają swój wkład w rozwój społeczeństwa, które ich przyjęło, ale na
początku ich sytuacja była niezwykle trudna. Dlatego warto postawić pytanie,
jak ocenić politykę Wielkiej Brytanii wobec tych rodzin w okresie, kiedy starały
się one o status uchodźcy – z perspektywy ich obecnego stanu? Jakie błędy
popełniano? Czego można było uniknąć?
Od marca 1999 r., kiedy NATO rozpoczęło bombardowanie, Home Office
przyjmowało przybyłych do Anglii Kosowian jako grupę, bez rozpatrywania
poszczególnych przypadków. Od czerwca 1999 r. zaprzestano przyznawania
statusu uchodźcy, ale dawano automatycznie ochronę trwającą 12 miesięcy
(Exceptional Leave to Remain), jednak od grudnia 1999 r. zaniechano także
tego rodzaju ochrony, wychodząc z założenia, że prowincja Kosowo jest już
bezpieczna. W sumie w czasie konfliktu Kosowo opuściło około miliona mieszkańców. Kraje Unii Europejskiej przyjęły około 10%. W tym Wielka Brytania
tylko 4346 osób. W konsekwencji wielu Kosowian dostało się później do Anglii
w sposób nielegalny z pomocą przemytników, często z narażeniem życia. Duże
ryzyko podejmowały zwłaszcza rodziny z małymi dziećmi.
W przypadku 50 rodzin, które poddane były badaniu, kobiety stanowiły
82% respondentów. Ich wiek wynosił 21–40 lat. Pięć z nich było wdowami,
a pięć żyło w separacji. Czterdzieści przebywało w Anglii z mężami. W trakcie
badań rodziny z Kosowa mieszkały już w Wielkiej Brytanii 4–6 lat. Większość
członków tych rodzin była po traumatycznych doświadczeniach. Wśród tych
rodzin było w sumie 103 dzieci.
Tabela 1. Termin przybycia do Wielkiej Brytanii
1997
Styczeń – marzec
Kwiecień – czerwiec
Lipiec – wrzesień
Październik – grudzień
Brak informacji
Liczba rodzin

1

1

1998
1
3
3
2
4
13

1999
3
6
9
5
3
26

2000
1
3
1
1

2001

6

1

2002

1

2003
1

1
1
2

1

Źródło: J. Balicki, A. Wells, Asylum Seekers’ Policy v Integration Policy. Case Study of Kosovan
Families in the East End of London (2003–2005), Oxford 2006, s. 75.

�Obywatelstwo z perspektywy społeczno-etycznej

153

Dla większości powodem wyjazdu z Kosowa była wojna i jej skutki.
Tabela 2. Powody opuszczenia Kosowa
Wojna
Prześladowanie religijne
Prześladowanie polityczne
Zabijanie ludzi
Spalone domy
Strata własnego domu
Nie było bezpiecznie
Napaści na cywilów
Zagrożenie życia
Aresztowania
Gwałty dokonywane na kobietach
Nadzieja na lepsze życie
Głód
Ubóstwo

40
11
15
24
18
20
19
9
22
8
14
3
2
2

Źródło: J. Balicki, A. Wells, Asylum Seekers’ Policy v Integration Policy. Case Study of Kosovan
Families in the East End of London (2003–2005), Oxford 2006, s. 77.

Nierzadko w czasie wywiadów można było usłyszeć odpowiedzi typu:
„Sytuacja była straszna. Domy zostały spalone, a nasi krewni zabici”.
Jedna z kobiet wyznała: „Opuściłam mój kraj, ponieważ była wojna, w której
straciłam męża i rodzinę. Chciałam w ten sposób ocalić życie moje i mojego syna”.
Powyższe doświadczenia nie miały większego wpływu na politykę władz
wobec uchodźców z Kosowa. Badania wskazywały jednak na negatywne skutki
polityki migracyjnej Wielkiej Brytanii dla zdrowia psychicznego uchodźców.
Tabela 3. Największe obawy
Obawy przed
Przymusową deportacją
Utratą kogoś bliskiego
Brakiem stabilności
Uczuciem samotności
Poważną chorobą
Ubóstwem, nędzą, bezrobociem
Brakiem sukcesu w życiu

Liczba respondentów
27
15
10
10
9
8
8

Źródło: J. Balicki, A. Wells, Asylum Seekers’ Policy v Integration Policy. Case Study of Kosovan
Families in the East End of London (2003–2005), Oxford 2006, s. 123.

�154

Janusz Balicki

Tysiące rodzin z Kosowa znalazło się przez długi czas w sytuacji zawieszenia, bez decyzji co do ich pozostania w Wielkiej Brytanii, bez prawa do pracy. Po
kolejnych odmowach przyznania im statusu uchodźcy czy innej formy ochrony
Kosowianie narażeni byli na deportację. Ta możliwość najbardziej utrudniała
im życie w Wielkiej Brytanii. Obawa przed deportacją wyprzedziła nawet obawę o utratę kogoś bliskiego. Pokazuje to wyraźnie tabela 3. Obawa przed nią
była niejednokrotnie w wywiadach wyrażana w podobny sposób: „Często nie
mogę spać. Zawszę myślę, że policja może przybyć tej nocy. Bardzo się boję”.
W przypadku dzieci do dramatycznych wspomnień z Kosowa dochodziły
także negatywne doświadczenia związane ze statusem ich rodziny w Wielkiej
Brytanii. W niektórych przypadkach niełatwo im było dostać się do szkoły ze
względu na brak dokumentów (świadectw szkolnych z Kosowa czy metryk
urodzenia). Inną poważną trudnością była tymczasowość zamieszkania, czyli
zmiana szkół i konieczność rozpoczynania całej procedury od nowa. Dla dzieci
we własnym kraju zmiana szkoły wiąże się zwykle z poważnym stresem. Dla
dzieci cudzoziemców znających słabo miejscowy język i zostawiających z trudem nawiązane znajomości i przyjaźnie było to szczególnie bolesne. Wśród
badanych rodzin z Kosowa były przypadki przenoszenia ich z jednego miejsca zakwaterowania w drugie w najbardziej nieodpowiednim momencie, na
przykład kilka dni przed świętami Bożego Narodzenia. Jedna z rodzin, która
szykowała się do świąt – miała już przygotowaną choinkę, znała sąsiadów
mieszkających obok – dostała decyzję o wyprowadzce do świeżo oddanego
bloku w innej dzielnicy Londynu cztery dni przed świętami, do bloku, w którym jeszcze nikt nie mieszkał.

3.3. Prezentacja wybranych kazusów
Rodzina „A”
Historia małżeństwa z Kosowa z półtorarocznym dzieckiem. Przybyli nielegalnie do Wielkiej Brytanii w 2002 r. i złożyli podanie o przyznanie statusu
uchodźcy. Otrzymali decyzję odmowną. Podobnie było z apelacją. W poniedziałek 7 kwietnia 2003 r. mąż zgłosił się jak zwykle na posterunek policji;
taki miał obowiązek, ponieważ nie posiadał prawa stałego pobytu. Tym razem
jednak nie zezwolono mu wrócić do domu. Został przewieziony do aresztu
śledczego znajdującego się przy lotnisku Heathrow, gdzie powiedziano mu,
że zostanie deportowany do Kosowa w najbliższy czwartek, czyli 10 kwietnia
2013 r. Pozwolono mu zadzwonić do żony, która była w szóstym miesiącu ciąży,
i poinformować ją, aby była gotowa wraz z synem do opuszczenia Wielkiej
Brytanii i powrotu do Kosowa. Dwa dni później zadecydowano, że zostanie
deportowany dopiero w następnym tygodniu. Obudzono go jednak 10 kwietnia

�Obywatelstwo z perspektywy społeczno-etycznej

155

o godzinie 3 w nocy i zawieziono na lotnisko. Po raz kolejny zapytał, gdzie jest
jego żona i syn. Odpowiedziano mu, że czekają na niego w samolocie. Tam ich
jednak nie było. Nastąpiła deportacja. Żona z dzieckiem została w Londynie.
Pod koniec lipca udała się do szpitala rodzić drugie dziecko, nie mając nikogo
bliskiego, kto by się zajął jej starszym synkiem. Poród był bardzo skomplikowany,
a jeszcze bardziej utrudniało go to, że kobieta prawie nie mówiła po angielsku.
Tłumacza nie było. W grudniu 2003 r. złożyła wniosek do Ministerstwa Spraw
Wewnętrznych o przyznanie jej prawa pobytu ze względów humanitarnych,
co pozwoliłoby jej otrzymywać przynajmniej zasiłek na dzieci. Bardzo długo
nie było żadnej decyzji. Tymczasem jej mąż dostał się ponownie nielegalnie
do Wielkiej Brytanii. Musiał wynajmować mieszkanie i spotykać się z nią potajemnie. Obecnie, dzięki wielkiej determinacji i na skutek amnestii, mieszkają
już legalnie w Wielkiej Brytanii11.
Rodzina „B”
Hanna, wdowa po muzułmaninie, opuściła Kosowo krótko po interwencji
NATO. Jej dom został spalony, ona sama zgwałcona, straciła męża, a najstarszemu synowi grożono śmiercią. Gdy Hanna po raz pierwszy przybyła do Wielkiej
Brytanii, została umieszczona w bardzo ubogim hotelu na okres 6 miesięcy,
a następnie została przeniesiona do mieszkania socjalnego. Po raz pierwszy
odmówiono Hannie przyznania statusu uchodźcy, ponieważ jej adwokat nie
uprzedził jej, że musi regularnie meldować się co tydzień na komisariacie policji. Nie wiedząc o tym obowiązku, kilka razy się nie zgłosiła. W ciągu dwóch
kolejnych lat pisała odwołania. Zmieniała adwokatów, gdyż nie byli w stanie
jej pomóc. Pewna osoba zasugerowała Hannie skorzystanie z pomocy swojego
adwokata. Zapłaciła 400 funtów, a pani adwokat obiecała jej pomóc w ciągu
6 miesięcy. Hanna poszła więc do sądu po raz drugi w sierpniu 2002 roku. Wtedy
usłyszała od adwokat: „Przykro mi, ale nie ma szans na pozytywne rozstrzygnięcie”. Drugie odwołanie znów spotkało się z odmową, a po następnym odrzucono
jej apelację, po raz trzeci. Hanna skontaktowała się z kolejnym adwokatem. Na
szczęście przyjaciel pożyczył jej pieniądze. Zapłaciła 500 funtów, tymczasem
adwokat wysłał jej apelację do sądu po terminie, co spowodowało, iż straciła
możliwość odwołania się. Kiedy w 2003 r. przeprowadzano z nią wywiad,
Hanna wciąż nie miała pozwolenia na pobyt, zmieniła kolejnego adwokata.
Złożyła też kolejną apelację, znów bezskuteczną. Jej sytuacja zdrowotna w roku
2003 wyglądała następująco: ma wciąż bóle głowy, kłopoty z zaśnięciem, nie
ma apetytu, przejawia niewielkie zainteresowanie życiem. Często się budzi
11

J. B a l i c k i, A. We l l s, Asylum Seekers’ Policy..., dz. cyt., s. 131.

�Janusz Balicki

156

z powodu koszmarów, w których ktoś chce ją zabić. Wciąż też lęka się o swoich synów. Najmłodszy (14 lat) boi się spać sam, dlatego sypia z nią. Niepokoi
się bardzo również o swojego najstarszego syna, który nie mając ojca, może
wpaść w kłopoty. Ostatnio brat Hanny zmarł w Kosowie na skutek wypadku
samochodowego. Jest nie tylko zmartwiona stratą brata, ale także tym, że nie
może w żaden sposób pomóc swoim rodzicom. To potęguje jej lęki. Jej najstarszy
syn, od kiedy skończył 18 lat, musi meldować się na policji w London Bridge.
Wszyscy obawiają się deportacji. Dopiero w lutym 2005 r. rodzina Hanny, korzystając z amnestii, dostała prawo pobytu w Wielkiej Brytanii12.
Rodzina „C”
Gdy małżonkowie Mark i Lindita wraz z dziećmi poniżej 10 lat zdecydowali
się na opuszczenie Kosowa w 2000 r., najpierw udali się do Albanii. Zorganizowali łódź, którą mieli popłynąć do Włoch. Była to mała jednostka przystosowana
do transportu zaledwie kilku osób, ale znalazło się w niej przeszło czterdzieści.
Podróż morska trwała cztery godziny i odbywała się w kompletnych ciemnościach. Noc wcześniej dwie podobne łódki zderzyły się ze sobą: jedna płynęła
z Albanii, druga z Włoch, czterdzieści pięć osób utonęło. Dowiedziawszy się
o tym – cała rodzina była przerażona. Przemytnicy podjęli aż trzy próby, zanim
dotarli do Włoch. Stamtąd uciekinierzy mieli zostać przerzuceni samochodem
ciężarowym przez Francję do Wielkiej Brytanii. Ostatecznie znaleźli się w Hiszpanii. Podróżowali w zamkniętym samochodzie ciężarowym, bez jedzenia i picia
przez dwa dni i dwie noce. W Hiszpanii spytano ich, co zamierzają dalej robić.
Odpowiedzieli, że chcą udać się do Anglii. Zostali więc przewiezieni samochodem do Paryża, a tam w nocy przesiedli się do samochodu ciężarowego, który
zawiózł ich do angielskiego portu Dover. Podróż zaczęli z 25 tys. niemieckich
marek, a gdy dotarli na miejsce, mieli tylko 5 tys. (około 1900 funtów). W Dover
zgłosili się na policję, otrzymali dokument identyfikacyjny. Dzięki życzliwości
wielu osób – udali się do Londynu. Zorganizowanie nauki języka angielskiego,
załatwienie spraw związanych ze szkołą i adwokatem okazało się bardzo trudne. W końcu ze wsparciem pospieszył członek rodziny, który przybył specjalnie
z Ameryki, aby im pomóc na terenie Wielkiej Brytanii. Został z nimi 6 miesięcy.
W 2000 r. dzieci rozpoczęły naukę w szkole w Manor Park. Rodzina zaraz po
przyjeździe złożyła podanie o przyznanie statusu uchodźcy, ale po roku otrzymała odmowę. Złożyli odwołanie, lecz władze odesłały ich do sądu. W styczniu
2002 r. sąd dał pozwolenie na pobyt czasowy ze względów humanitarnych, ale
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych nie zaakceptowało decyzji sądu. Ubiegali
12

Tamże, s. 138–140.

�Obywatelstwo z perspektywy społeczno-etycznej

157

się w ten sposób o możliwość pozostania na terenie Wielkiej Brytanii przez
5 lat. Co tydzień Mark musiał meldować się w miejscowym komisariacie policji w Forest Gate i podpisywać dokumenty. Pewnego dnia, w grudniu 2002 r.,
kiedy udał się tam jak zwykle, został zatrzymany i powiedziano mu, że będzie
deportowany do Kosowa. Gdy nie wrócił do domu, żona skontaktowała się
z miejscowym pracownikiem organizacji pomagającej uchodźcom. Razem
udali się na komisariat, ale nie pozwolono ani jej, ani adwokatowi zobaczyć
się z Markiem. Wreszcie, po trzech próbach, pozwolono na to adwokatowi.
Okazało się, że przyczyną zatrzymania było zaginięcie jego dokumentów na
komisariacie. Na szczęście został zwolniony po 36 godzinach. Zdarzenie było
jednak ogromnym stresem dla całej rodziny. Dwa miesiące później spotkali się
z członkiem Parlamentu z Newham, dzielnicy, w której mieszkali. Ostatecznie
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych poinformowało mężczyznę, że nie będzie
deportowany, ponieważ dopatrzono się solidnych podstaw do przyznania mu
ochrony czasowej. Po pięciu latach obaw cała rodzina otrzymała prawo stałego
pobytu na mocy amnestii z lutego 2004 roku13.
*

*

*

Duża liczba negatywnych decyzji w sprawie wniosków o przyznanie statusu
uchodźcy spowodowała falę odwołań, które utrudniły już i tak przeciążone
urzędy. Dlatego w październiku 2003 r. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych
ogłosiło amnestię dla 50 tys. starających się o status uchodźcy (wielu z nich
było z Kosowa), zezwalając im na jakąś formę pobytu. Dla większości rodzin
z Kosowa okres od złożenia wniosku o przyznanie statusu uchodźcy do otrzymania obywatelstwa trwał około 8,5 roku. Był to czas szczególnie trudny dla
uchodźców. Można powtórzyć pytanie: czy musiało tak być?
Przeprowadzone badania doświadczeń rodzin z Kosowa, ilustrowane powyższymi przypadkami, wskazują, że z jednej strony władze wydawały duże
sumy na utrzymanie przybyszów, zakwaterowanie i zasiłki, z drugiej zaś nie
wydawały zezwoleń na podejmowanie pracy czy na uczestnictwo w programach
integracyjnych. Kobiety na ogół radziły sobie lepiej, bo wykonywały zwykłe
czynności domowe, podobnie jak w Kosowie. Miały też możliwość spotykania
się i uczenia angielskiego w różnego rodzaju ośrodkach dla dzieci. Gorzej
było z mężczyznami, którzy nie mieli prawa podejmowania pracy. Odbijało
się to negatywnie na ich samopoczuciu, poza tym tracili powoli umiejętności
zawodowe, z którymi przybyli z Kosowa14.
13
14

Tamże, s. 140.
J. B a l i c k i, Imigranci i uchodźcy w Unii Europejskiej, dz. cyt., s. 182–183.

�158

Janusz Balicki

Podsumowanie
Proces przyznawania obywatelstwa w wybranych krajach Europy, także
w Wielkiej Brytanii, budzi wątpliwości natury społecznej i etycznej, między
innymi co do celowości egzaminów, ich treści i sposobu przeprowadzania.
Najistotniejszą kwestią jest jednak polityka azylowa Wielkiej Brytanii, uwidoczniona w podejściu do rodzin z Kosowa. Była ona niespójna, kosztowna i bez
planów perspektywicznych. Członkowie rodzin mieli poczucie niestabilności
i obawy przed deportacją. Częste zmiany zakwaterowania utrudniały dorosłym
integrację ze środowiskiem oraz powodowały traumę u dzieci zmieniających
szkoły. Można więc powiedzieć, że działo się to ze szkodą przyszłych obywateli
i dla państwa.
Proces integracji był hamowany w Wielkiej Brytanii z przyczyn formalnych,
bo nie dotyczy on osób, które jeszcze nie uzyskały statusu uchodźcy. Patrząc
więc z obecnej perspektywy, można powiedzieć, że nie uwzględniono w polityce
imigracyjnej możliwości, iż członkowie rodzin z Kosowa zostaną w przyszłości
obywatelami tego kraju, chociaż polityka wobec rodzin (rzadkie deportacje)
mogła na to wskazywać. Indywidualne rozmowy z członkami badanych rodzin
wskazywały na ich wielką determinację w dążeniu do uzyskania prawa do
pozostania w Anglii i pracowania dla tego kraju. Były to osoby, które miały
duży potencjał społeczny, co wydaje się potwierdzać ich obecne życie w nowym kraju, jeśli nawet ten ostatni wniosek jest wyprowadzony na podstawie
ograniczonej obserwacji. Zatem na podstawie analizy losu rodzin z Kosowa
w Wielkiej Brytanii należy stwierdzić, że polityka imigracyjna z perspektywy
społeczno-etycznej powinna być:
a) bardziej spersonalizowana, traktująca każdy przypadek indywidualnie;
b) szanująca godność osobową imigranta;
c) widząca w imigrancie potencjalnego obywatela, wnoszącego swój kapitał;
d) uwzględniająca fakt, że często imigranci są bardzo oddani nowej ojczyźnie,
bo jest to ich ojczyzna z wyboru.
Konkludując, z analizy doświadczeń rodzin z Kosowa wynika, iż w procesie przygotowania jednostki do włączenia się do wspólnoty osobom
odpowiedzialnym w praktyce za realizację polityki imigracyjnej brakuje
podstawowej wrażliwości oraz wyobraźni. Zdecydowana większość przybyłych do Wielkiej Brytanii rodzin z Kosowa pozostała na stałe, otrzymawszy
w końcu obywatelstwo. Niemniej jednak zostało zmarnowanych kilka lat, ze
szkodą zarówno dla imigrantów, jak i dla nowego kraju, do którego przybyli.
Inne kraje Unii Europejskiej powinny wyciągnąć z tego wnioski dla własnej
polityki imigracyjnej.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10510" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10488">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/5e314fb55b1f07c3f0adeb25a6da0207.pdf</src>
        <authentication>0d7fa2e15cdada47d5db4613bfbd4e3d</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125147">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2488</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125148">
                <text>1994</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125149">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2311</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125150">
                <text>Ochrona ptaków i budowniczowie / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1994 t.48 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125151">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1994 t.48 z.3-4, s.71-80</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125152">
                <text>Czyżewski, Adam</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125153">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125154">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125155">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125156">
                <text>Ochrona ptaków i budowniczowie
Adam Czyżewski
Prolegomena do współczesnych dziejów urbanistyki w Polsce.

1

Współczesna urbanistyka, jej świadectwa, projekty i wizje
zrodzone w ciągu ostatniego stulecia, są częścią wszechobec­
nego, totalitarnego dziedzictwa odchodzącej epoki. To oczy­
wiste. Powinowactwo architektury z ekologią, czy też raczej
- ekologiczną strategią zaklinania rzeczywistości, jest rza­
dziej rozpoznawane, aczkolwiek wywodzi się z tej samej
rodziny utopii społecznych. To zastanawiające, że pisząc
o rozwiązaniach formalnych przyjętych w praktyce projek­
towania architektoniczngo historycy architektury i urbanis­
tyki nie dostrzegają ich ekologicznego (wśród innych - pozaestetycznych) rodowodu. Do tej pory wszystkie te formy
wizualizacji jak i słowne inkantacje - gotowe formuły
o magicznej mocy sprawczej, które język teorii i krytyki
architektonicznej zapożyczył z ekologicznego tezaurusa,
pozostawały w szarej strefie interpretacji, czekając być może

na „inne spojrzenie". Jakie to formuły, jaki świat integrują?
- pytania tak ogólne i z dużym ryzykiem błędu stawiane
wymagają naszym zdaniem ingerencji antropologa kultury.
Ab ovo. Termin ekologia wprowadzony w 1886 roku,
początkowo na określenie jednej, a następnie kilku spokrew­
nionych dziedzin, z których każda obecnie dzieli się na szereg
subdyscyplin, pochodzi od greckiego oikos - dom, siedlisko
i logos - słowo, nauka. Związek etymologii tego słowa
z przedmiotem dyscypliny miał charakter metaforyczny aż
do połowy lat siedemdziesiątych, kiedy pojawił się termin
ekologia miasta i wiele terminów obocznych lub pochodnych
jak np. ekosystem miejski, ekologia urbanistyczna, urbiekologia, arkoekologia, ekologia środowiska miejsca zamieszka­
nia .
Jako nauka zajmująca się ekosystemem miasta, skom­
plikowanym układem przepływu energii i materii, który
utrzymuje w stanie dynamicznej równowagi biotyczne i abio1

:

•»• 'Xi • i&gt;~X
11. 1. E. Howard, Garden City of To-morrow, London 1967; il. 2. R. Unwine, Mury miejskie w Hampstead Garden Suburb

71

�Projekt ogrodzenia frontów działek w M. - O. Ząbki
Rrchitekt

Romuald Gutt.

C o 2 ' / m e t r a s ł u p e k b e t o n o w y ; na n i c h r o z p i ę t a s i a t k a d r u c i a n a o o t w o r a c h 5 0 j r n m . z ~ d r u t u " 4 j r u b . | 2 , 8 £ m m .
W y s o k o ś ć o g r o d z e n i a 1.40—1.50 m.; g ó r ą drut k o l c z a s t y . O d s t r o n y o g r o d u ż y w o p ł o t , k t ó r e g o z i e l e ń , p r z e ­
c h o d z ą c p r z e z s i a t k ę , tworzy w u l i c y p r a w i e j e d n o l i t y z i e l o n y s z p a l e r . O g r o d z e n i e to u z n a n o za e s t e t y c z n e ,
t r w a l e i tanie (za 1 m. b. 78 k o p . — s ł u p k i po rb. 2.50).
W i d o k i furtek p o d a n e są n i ż e j .
2

tyczne elementy środowiska miejskiego, ekologia miasta
miała swoją wielką poprzedniczkę w dziewiętnastowiecznej
higienie miasta. Wówczas, kiedy w całej Europie nie było
jeszcze urbanistów, w dzisiejszym rozumieniu tej profesji,
wielkie międzynarodowe kongresy i wystawy higieny zalicza­
ły problemy stricte urbanistyczne do najważniejszych, które
wymagały pilnego rozwiązania, a powstające na początku
wieku pierwsze stowarzyszenia urbanistów często były afilio­
wane przy zawodowych stowarzyszeniach higienicznych.
Udział higieny w formowaniu się współczesnej urbanistyki
przesądził o odrębności tej dyscypliny w stosunku do sztuki
projektowania miast minionych stuleci. Nigdy też wcześniej
nie obciążano urbanistyki tak wielką odpowiedzialnością za
proces fizycznego i duchowego doskonalenia człowieka
i całych społeczeństw. Nie będzie więc błędem, jeśli w tym
samym obszarze eugeniki społecznej, w tym samym ciągu
sukcesji, umieścimy ekologię miasta bezpośrednio po higie­
nie miasta. Józef Polak, higienista, autor pierwszego pol­
skiego podręcznika urbanistyki, był jednym z wybitniejszych
prekursorów proekologicznego stylu myślenia, którego pró­
bkę tu przedstawiamy:
,,Najogólniejsze zadanie higieny miasta polega na zabez­
pieczeniu żywiołów: powietrza, wody i gruntów od zanieczysz­
czeń (...) ... zanieczyszczenia, czyli domieszki ciał obcych,
zmieniających prawidłowy skład żywiołów, a w tej liczbie
głównie domieszki stanowiące wytwory życia osobniczego
i społecznego ludności, wytwarzają się w miastach w tak
wielkiej ilości, że, bez zastosowania sztuki, przezwyciężają
szybko i stanowczo zdolność samooczyszczania się żywiołów,
i to stanowi główną różnicę między miastami a mało ludnymi
wsiami, na wielkich obszarach rozrzuconymi wśród nieskażo­
nych dokoła żywiołów; wytwory życia ludzkiego, nieczystości
i odpadki z pojedynczych gospodarstw, dym z pojedynczego
komina gubią się w obszarach żywiołów: w gruncie, w wartkim
i obfitującym w wodę potoku, w powietrzu ciągle krążącym,
bez przerwy ulegają przemianom i zupełnemu
rozkładowi."
Pomijając archaiczny już nieco styl i terminologię tego
wykładu, definiuje on w zasadzie poprawnie zadania dzisiej­
szej ekologii miasta: zachowanie równowagi ekosystemu,
a w przypadku zniszczenia biocenozy i utraty przez system
zdolności do samodzielnej regeneracji - tworzenie odpowie­
dnich mechanizmów kompensacyjnych.
Wspólny rodowód ekologii i urbanistyki to jednak nie
tylko dzieje kontaktów instytucjonalnych, świadectwa wspól­
noty interesów i biogramy wpisane jednocześnie w historię
obu dyscyplin. Dwudziestowieczna urbanistyka związana
3

72

jest z refleksją ekologiczną w sposób wręcz organiczny, co
oznacza, że niemożliwe jest zbudowanie w jej obszarze
jakiegokolwiek dyskursu, który nie czerpałby ze wspólnego
obu dyscyplinom zasobu tekstów. Tę kruchą tezę postaramy
się udowodnić osadzając w intertekstualnym układzie od­
niesień pewien niepozorny przekaz z epoki, wprost nawiązu­
jący do interesującego nas tematu. Tekst, o którym mowa
- Ochrona ptaków i budowniczowie, ukazał się w 1912 roku
w dziale architektonicznym warszawskiego „Przeglądu Te­
chnicznego", a jego tytuł zamyka w sobie całą treść przekazu
nie pozostawiając żadnych ukrytych sensów, podtekstów
i dwuznaczności. Jest prosty, jednoznaczny, naiwny. Posiada
wszelkie cechy komunikatu, który trudno interpretować nie
narażając się na zarzut nieuzasadnionej ekstrapolacji sensu.
W trakcie lektury zwrócimy uwagę na podkreślone i opat­
rzone numeracją zdania. To miejsca szczególne - jeśli
dokonać w nich analitycznych cięć, ukaże nam się cała głębia
wirtualnej rzeczywistości, o ile tak w ogóle można nazwać
rzeczywistość kulturową.
..Wielkie znaczenie dla zmniejszenia się ptactwa ma bez
wątpienia wzrastający w danym kraju dobrobyt i wywołane
przezeń ulepszenie stosunków mieszkaniowych w mieście
i na wsi. Stare budowle i ogrody, dawne dziko rosnące
zarośla i krzaki oraz gęste żywopłoty ustępują nowoczesnym
założeniom miast i siedliskom wiejskim. Kanalizacje i wodo­
ciągi przeprowadzane są pod ziemią [3]. W starych miastach
dostarczały ptactwu wystające piętra i okapy dachowe oraz
źle utrzymane budowle znakomitych warunków zagnież­
dżania. Wylewanie ścieków wraz z ich nieczystościami na
otwarte przestrzenie dawało im pożywienie a szczególniej
jaskółkom dostarczało bogatego materiału budowlanego dla
gniazd [За]. Wszystko to w nowożytnych siedliskach ludz­
kich odpadło i skutkiem tego utrudniły się znacznie warunki
życia dla ptaków. Aby zatem utrzymać ptactwo w pobliżu
naszych mieszkań, niezbędnym jest dać im coś wzamian
zaniklych i ograniczonych warunków życia. Do tego zaś
najbardziej są powołani budowniczowie.
W miastach bardzo trudno jest utrzymać ptactwo na
ulicach i płacach. Na przedmieściach natomiast i przy
zakładaniu miast-ogrodów można wiele zdziałać dla ochro­
ny ptactwa [1]. Niektóre gminy będą zapewne wprost do tego
zmuszone wskutek rozplenienia się owadów, dla braku
owadożerczych ptaków. [...]
Przy projektowaniu nowych sieci ulic do niedawna kła­
dziono główny nacisk na zakładanie parków i zielonych
przestrzeni; zwróćmy na to uwagę, że w tych okolicznoś-

�ciach ptactwo nie zatrzyma się zbyt długo; stwórzmy im coś
wzamian dawniejszych gęstych żywopłotów, które w daw­
nych ogrodach dawały im bezpieczne od kotów schronisko
[2]. Obok kosztownych do założenia i utrzymania kwiet­
ników, zasadzajmy tuż przy dróżkach i płacach do zabaw
dziecięcych gęste zarośla, krzaki cierniowe, różane krzewy
itp. i dajmy im rosnąć dziko. Jeżeli nadto postarać się jeszcze
o odpowiednie płaszczyzny wodne i w zimie o zabezpieczone
miejsce pokarmu, to można się spodziewać, że ptactwo
prędzej znów pozostanie na miejscu, niż na pojedynczych, na
wysokich drzewach uwitych gniazdach, które są głównie
brane w posiadanie przez zuchwałych szpaków.
Również i przy projektowaniu planu domu i ogrodu należy
brać ptactwo więcej pod uwagę i postarać się o naturalną
możliwość zagnieżdżania domów, podwórz i ogrodów. Przy
ogradzaniu majątków powinno się wskrzesić dawne żywop­
łoty na miejsce przejrzystych ogrodzeń [2a]. Jeżeli zatem
architekt przy budowie nowego domu więcej weźmie pod
uwagę ptactwo..., to wówczas nie będą się tak skarżyli
mieszkańcy na owady w ogrodzie i na komary, lecz będą się
znów mogli cieszyć wesołym i pożytecznym
światkiem
ptaków. "
Na marginesie tego tekstu warto podkreślić jego przenik­
liwą zdolność antycypowania pewnych faktów przyrod­
niczych, które niedawno dopiero doczekały się precyzyjnego,
naukowego opisu. Regres biologiczny zurbanizowanej bio­
sfery wyraża się bowiem i w tym, że bogaty, zróżnicowany
pejzaż gatunkowy ustępuje ubogim, pustynnym konfigurac­
jom, z silnie zredukowaną liczbą gatunków (zuchwali szpасу)
i krótkim łańcuchem pokarmowym (koty -ptaki - komary).
To jednak jest tylko margines. Poza tematem, który bez
trudu, własnymi słowami możemy streścić, rysują się związki
wymagające od uważnego czytelnika poszerzenia kompeten­
cji tekstowej. Odnotujmy w semiologicznym żargonie, że
autor felietonu, architekt, tworzył ten dyskurs w 1912 roku,
bezwiednie posługując się „prefabrykatami sensu", które
w jego epoce krążyły we wspólnym dla jego środowiska
obiegu informacji. Przeto każde z wyróżnionych zadań może
się stać wirtualnym tekstem, każde istnieć może także
w obrębie własnego uniwersum dyskursu i każde może funk­
cjonować, chociaż - nie musi, niezależnie, poza granicami
kompetencji tekstowej autora cytowanego felietonu. Po­
wtórzmy za starymi mistrzami figury „nieskończonego re­
gresu", że tekst zawsze odsyła do innego tekstu, a jeśli już
jego wymiar mimetyczny (funkcja reprezentacji) przecina się
z wymiarem intertekstualnym, to tylko po to, by poświad­
czyć mirakularny charakter „rzeczywistości w ogóle". W ten
oto prosty i wygodny sposób moglibyśmy uwolnić nasze
rozważania od zarzutu nieuzasadnionej ekstrapolacji, gdyby
nie fakt, że przedstawienie własnej wersji dziejów współczes­
nej urbanistyki będzie wymagało od nas wskazania powią­
zań między trzema wyróżnionymi zdaniami, a zarazem
wirtualnymi tekstami. Dokonać tego można wyłącznie przez
arbitralne poszerzenie kompetencji tekstowej i odwołanie się
do t.zw. rzeczywistości kulturowej, tej „mirakularnej", tak
podejrzanej ontologicznie, że trudno znaleźć dla niej niepejoratywne określenie. Lecz z drugiej strony, jeśli już oddawać
się temu nudnemu zajęciu, jakim jest syntetyzowanie dzie­
jów, to niech to przynajmniej będą dzieje cudowne.
4

PASSUS 1
Na przedmieściach natomiast i przy zakładaniu miast-ogrodów można wiele zdziałać dla ochrony ptactwa.
Komentarz:
Rok 1912. Symboliczna data narodzin współczesnej urba­
nistyki na ziemiach polskich. Symboliczna, ponieważ główne
wydarzenia tego roku - Wystawa Architektury i Wnętrz
w Otoczeniu Ogrodowym w Krakowie , rozstrzygnięcie
konkursu na projekt parcelacji wzorcowego miasta-ogrodu
5

II. 3. R. Gutt. Projekt ogrodzenia, 1913; il. Ф-7.
St. D. Landau, Projekty ogrodzeń, 1912

73

�6

Ząbki pod Warszawą , inauguracja prac nad projektem
,,Nowej Warszawy" pod Młocinami , Zjazd Higieniczny we
Włocławku - poprzedzone były kilkuletnią ożywioną dzia­
łalnością warszawskich i krakowskich zwolenników idei
zawartych w słynnej książce Ebenezera Howarda Garden
Cities of Tomorrow (1898) . Wszystkie te wydarzenia wska­
zywały jednocześnie na istotne przesunięcie, które dokonało
się w obszarze zainteresowań architektów. Nigdy wcześniej
przedmieście, ten niestabilny przedział przestrzeni miasta
i kategoria kulturowa obciążona ambiwalentną (w najlep­
szym wypadku) charakterystyką, nie skupiało na sobie tak
wielkiej uwagi.
Właściwa historia ruchu na rzecz miast-ogrodów w Polsce
rozpoczęła się w 1907, kiedy przyszły „polski Howard",
lekarz-higienista Władysław Dobrzyński wrócił do War­
szawy z Międzynarodowego Kongresu Higieny i Demografii
w Berlinie z mocnym postanowieniem doprowadzenia do
budowy pierwszego miasta-ogrodu w Polsce. W roku 1909
założył przy Warszawskim Towarzystwie Higienicznym
„Delegację do sprawy m i a s t - o g r o d ó w " ^ w roku następ­
nym zorganizował Wystawę Miast-Ogrodów .Był również
jednym z tych, którzy w 1911 doprowadzili do głośnego
„Wiecu Budowlanego" poświęconego zagospodarowaniu
terenów podwarszawskich . W Krakowie w tym czasie, po
rozstrzygnięciu konkursu na zabudowę terenów podmiejs­
kich za Salwatorem w 1908 , przeprowadzono konkurs na
plan regulacyjny „Wielkiego Krakowa" (1910) i rozpoczę­
to przygotowania do Wystawy Architektury i Wnętrz w Oto­
czeniu Ogrodowym, która doszła do skutku w 1912.
Rok 1912 zasługuje na symboliczne wyróżnienie z innego
jeszcze powodu. W sierpniu tego roku odwiedził Kraków
sam Howard, uczestnik odbywającego się tam V I I I Świato­
wego Kongresu Esperantystów. Wizyta wywołała porusze­
nie w miejscowym środowisku architektów, które od paru lat
żyło sprawami związanymi ze zniesieniem fortyfikacji i udos­
tępnieniem terenów podmiejskich pod zabudowę. Wywołała
również konsternację. Kraków w dotychczasowym kształcie
(powszechnie i ostro krytykowanym przez zwolenników idei
miasta-ogrodu) bardzo spodobał się Howardowi, który
uznał, że jedynym skutecznym lekarstwem na różne bolączki
tego miasta może być uporządkowanie i zurbanizowanie
terenów pofortecznych. Nazwał przy tym Kraków miastem-ogrodem z naturalnego rozwoju oraz utrzymywał, że
miasto powinno się jak najdalej rozlewać przecząc, według
świadków wizyty ,podstawowym założeniom swojej teorii.
Dzisiaj po wielu latach można to ówczesne nieporozumienie
wyjaśnić . Howard wcale nie zamierzał odebrać miejskiego
7

8

9

10

11

12

13

14

15

16

17

74

r

charakteru ani istniejącym już miastom, ani nowo zakłada­
nym miastom-ogrodom. To Raymond Unwin, właściwy
twórca współczesnej urbanistyki w Wielkiej Brytanii, określił
jako pożądany niski wskaźnik gęstości zaludnienia (właś­
ciwy dzisiejszym suburbiom) oraz niewielki domek w ogród­
ku jako idealny model zamieszkiwania (Town Planning in
Practice: An Introduction to the Art of Designing Cities and
Suburbs, London 1909). Założenia te zrealizował w praktyce
w pierwszym mieście-ogrodzie w Letchwarth (1903) i przed­
mieściu ogrodowym Hampstead pod Londynem (1907).
Howard wyobrażał sobie idealne miasto inaczej [il. 1].
Określił wskaźnik gęstości zaludnienia na poziomie właś­
ciwym zabudowie o charakterze miejskim (70-100 osób na
1 akr; podobną gęstość zaludnienia przewidywał plan Nowe­
go Jorku z 1811 roku z dominującą zabudową dwu- i trzy­
piętrową) . Szerokie ulice miasta-ogrodu ozdabiać miały
wielkomiejskie squares i crescents typowe dla londyńskiego
pejzażu. Green belt - wolny od zabudowy mieszkaniowej pas
terenów otaczających miasto - był w koncepcji Howarda
obszarem na wpół zurbanizowanym. Mieścić się tam miało
szereg instytucji publicznych, zagospodarowane tereny wy­
poczynkowe, intensywne podmiejskie farmy, cmentarz itd.
Zatem bliższy idealnym założeniom miasta-ogrodu, przynaj­
mniej w ogólnym zarysie i proporcjach planu „Wielkiego
Krakowa", który przedstawiono Howardowi, był z pewnoś­
cią galicyjski Kraków, a nie pierwsza, wzorcowa realizacja
brytyjska w Letchworth .Przybysz z ogromnego Londynu,
spoglądający z krakowskich Plant w stronę wylotu ulicy
Wolskiej, z rozległymi Błoniami i dalekim Kopcem Kościu­
szki, musiał dostrzec w tym. niewielkim mieście wzór ideal­
nych proporcji, ideał bliski angielskim reformatorom i kooperatywistom: Williamowi Morrisowi i Johnowi Ruskinowi. Ten ostatni (cytuje go Howard w swoim dziele) twierdził,
że należy
...otoczyć miasto murami prawa tak, by nigdzie nie mogły
więcej powstawać zaniedbane i niezdrowe przedmieścia.
W mieście powinny być piękne, ożywione ulice, zewnątrz
miasta - swobodne przestrzennie, pas ozdobnych i owoco­
wych ogrodów. Każdy mieszkaniec z każdego punktu miasta
niechaj ma możność w parę minut być na świeżym powietrzu,
używać rozkoszy wsi i wzrokiem ogarniać szerokie horyzon­
ty.
Na początku X X wieku, u zarania współczesności w sztuce
planowania miast, zaczęto postrzegać miasto w całym skom­
plikowanym układzie stosunków łączących je z otoczeniem
- jako swego rodzaju ekosystem. Uważano, że tylko wyraź­
nie określone granice miasta i kres nadmiernego wzrostu
18

19

20

�aglomeracji, może przywrócić ten ekosystem do stanu przedindustrialnej równowagi. Według Howarda, który od Ruskina i wielu innych przejął wizerunek idealnego miasta,
należało ograniczyć stan zaludnienia miasta-ogrodu do
liczby 32 tysięcy mieszkańców, a tereny podmiejskie, które
zazwyczaj są terenem łatwej i chaotycznej ekspansji budow­
nictwa, wyłączyć spod zabudowy i oddać gminie na wyłączne
użytkowanie. Granice wzrostu, realnie zaznaczające się
dzięki temu w przestrzeni miasta i jego systemie prawno-finansowym, miały być rodzajem mechanizmu kompen­
sującego brak naturalnej równowagi ekosystemu. W prak­
tyce projektowania urbanistycznego funkcję tej bariery
pełniło przedmieście, zagospodarowane według wskazówek
Howarda. Czasem granicę traktowano bardzo dosłownie.
Raymond Unwin, na przykład, zaprojektował dla Hampstead Garden Suburb potężny mur z basztami oddzielający to
przedmieście od rozległego wrzosowiska [il. 2]. Czy był to
tylko pomysł formalny, fascynacja średniowieczną architek­
turą miasta Rothenburg, przywieziona z podróży do Nie­
miec, czy też, jak postaramy się udowodnić w kolejnych
komentarzach, przemożny wpływ higieny i tego, co w niej
oraz w ówczesnym myśleniu proekologicznym było najbar­
dziej archaiczne, a dla całej kultury - rudymentalne.
PASSUS 2 i 2a
...stwórzmy im [ptakom] coś wzamian dawniejszych gęstych
żywopłotów, które w dawnych ogrodach dawały im bezpieczne
od kotów schronisko.
Przy ogradzaniu majątków powinno się wskrzesić dawne
żywopłoty na miejsce przejrzystych ogrodzeń...
Komentarz:
Przedmieścia i miasta-ogrody, z dużą ilością zieleni,
gęstymi zaroślami i żywopłotami, stanowiły idealne środowi­
sko dla wielu ptasich populacji. Nie jedyny to jednak
dyskurs, w który można tę formację roślinną włączyć.
W stylu architektonicznym sztuki ogrodowej, którego głó­

wni teoretycy i praktycy: Baille Scott, Edwin Lutyens byli
jednocześnie znanymi architektami miast i przedmieść ogro­
dowych w Anglii, żywopłot pełnił ważną funkcję architek­
toniczną - stanowił ogrodzenie lub pożądane uzupełnienie
ogrodzenia. Ogrodzenia przezroczyste: druciane siatki, par­
kany z rzadko ustawionymi sztachetami nigdy nie funkc­
jonowały samodzielnie, często natomiast stawiano pełne,
wysokie płoty lub ogrodzenia murowane [il. 8-12]. Nigdy też
wcześniej, ani później nie przywiązywano tak wielkiego
znaczenia do projektowania ogrodzeń podmiejskich posesji,
jak na przełomie wieków. Konkursy na projekty ogrodzeń
ogłaszane przez znaczące czasopisma artystyczne [il. 13, 14],
wzory ogrodzeń typowych opracowane dla miast-ogrodów
przez znakomitych architektów, były przejawem nie tylko
mody, lecz także pewnej ideologii, której źródła można
odnaleźć bez trudu w pismach teoretyków Arts and Crafts
Movement w Anglii. Bezpośrednio stamtąd lub poprzez
niemiecki Werkbund i w dużej mierze dzięki krakowskiemu
towarzystwu Polska Sztuka Stosowana przenikał do Polski
pogląd o konieczności zerwania z tendencjami „estety żujący­
m i " w sztuce projektowania miast. Polscy krytycy byli
w pełni świadomi tej proweniencji.
Jak już William Marris w swym przykazaniu wymienia
- pisano w 1911 roku na łamach Przeglądu Technicznego
- oparkanienie wcale nie podrzędną pełni rolę. Cala siedziba
powinna być szczelnym a wysokim parkanem ogrodzona od
otoczenia, od zgiełku ulicy. Ogród, ta część integralna
domu, i, jak ten ostatni, nie powinien mieć również ścian
ażurowych, nawet w gęsto zabudowanych przedmieściach.
Spotykamy [w Anglii\ oparkanienie ogrodów wysokie
i szczelne w przeciwieństwie do naszych krat i siatek, które
robią z ogrodu coś tak obojętnego, że nie wiadomo dla kogo
jest właściwie przeznaczony. Mówi się nieraz, że od tego
ulica nabiera uroku, ale czy mniej zyska od dekoracyjnie
zbudowanych płotów, to - wątpliwe. Nam sę wciąż jeszcze
zdaje, że tylko przybytek wszelkich momentów estetycznych
tworzy piękno.
21

II. 8-12. Z. Kalinowski i Cz. Przybylski, Projekty osady ogrodowej i domów „Garden City" pod Warszawą, 1912
75

�D£31Q Л ' Г О Р ГП'УП D D O O T ' ГСЛСС * П П D * О Л ТС

Ząbki nie mieli już wątpliwości, że posesja winna być
ogrodzona od drogi jednolitym, zielonym szpalerem żywo­
płotu
[il. 3]. Jasne staje się również i to, że istotnym
przedmiotem ówczesnych polemik nie były normy estetycz­
ne, lecz sposób artykułowania granicy w obrębie osady
ogrodowej i to, czy w ogóle ma być ona widoczna. Archite­
kci, którzy decydowali się na pozytywną w tej sprawie
deklarację, ulegali również skłonnościom do pewnych roz­
wiązań formalnych. Na rysunkach osady ogrodowej projek­
tu Zdzisława Kalinowskiego i Czesława Przybylskiego
z 1908 r o k u , dostrzegamy wyraźnie nie tylko przestrzeń
pociętą murami i żywopłotami, ale i pewne cechy oryginalne
architektury tych niewielkich domostw, których ściany fron­
towe tworzą wraz z murem jednolitą linię zabudowy obrzeżnej ulicy [il. 9-12]. Podobne rozwiązania odnajdziemy w ude­
rzająco jednolitej architekturze ulicy Wieniawskiego [il. 17]
na Żoliborzu „urzędniczym". Czy była to li tylko zależność
formalna od wzorców stworzonych przez Heinricha Tessenowa [il. 15, 16], słynnego projektanta przedmieścia-ogrodu Hellerau pod Dreznem, czy też przede wszystkim
przemożna potrzeba ustrukturowania przestrzeni zgodnie
z regułami, które w 1898 roku skodyfikował Ebenezer
Howard? Bliższe jest nam to drugie wyjaśnienie.
Wizerunek osady ogrodowej, rysujący się wyraziście jak
parter barokowego ogrodu, poddawał się twórczej intuicji
ówczesnych krytyków sztuki ogrodniczej z łatwością wyni­
kającą z wcześniejszego przyswojenia sobie przez nich reguł
stylu architektoniczego. Pisał w 1913 roku na łamach
„Ogrodnika" Stanisław Goliński:
Tak więc dom, ogród i ogrodzenie stanowią jednolicie
skomponowaną całość. Całość ta jednak nie może nie liczyć
się z sąsiednimi domami i ogrodami. Wielka linia kom­
pozycji, obejmowanie rozległych przestrzeni, dobre wyzys­
kanie okolicznych widoków, otaczającej natury, własności,
które cechowały planowanie ogrodów w dawnym Rzymie,
następnie we Włoszech Odrodzenia, później we Francji
i Anglii, powinnyby i dzisiaj stać się ideą przewodnią przy
projektowaniu współczesnego idealnego miasta, za jakie
uważać należy miast o- ogród.
Gdy drogi i plantacje
publiczne zwiążą prywatne ogródki takiego miasta, każdy
z nich wytworzy ,,gi ar din o s e с r e t o", ,,b o s с o" lub
„o r t o" stosowanie do upodobania właściciela, wspólnie
jednak tworzyć muszą jedną organicznie związaną i skom­
ponowaną grupę. Jak w ogrodzie prywatnym dom byl
punktem centralnym, tak i w miastach czy w osadach-ogrodach znaleźć się winno to, co będzie ośrodkiem,
osią całości. Wjednym wypadku będzie to rynek [...] Czasem
będzie to kasyno, zakład kąpielowy... Tu kościół łub klasz­
tor, tam znów pięknymi starymi drzewami wysadzona
droga, ówdzie pamiątkowa góra (kopiec) lub wielka rzeka
czy staw, będą takimi naturalnymi centrami, które posłużyć
mogą za punkt wyjścia dla kompozycji...
Zasada precyzyjnego limitowania przestrzeni, obowiązu­
jąca na wszystkich poziomach struktury miasta-ogrodu, była
pochodną jego zewnętrznej granicy. Wnętrza urbanistyczne,
które już wkrótce pojawiły się w planach Letchworth Garden
City i Hampstead Garden Suburb, powtarzające w pomniej­
szonej skali „zamkniętą" formę całego miasta, były wyni­
kiem teoretycznych poszukiwań Barry Parkera stałego
współpracownika Raymonda Unwina [il. 8]. Odpowiadały
im w Polsce prace lwowskiego propagatora idei mias­
ta-ogrodu, profesora pierwszej polskiej katedry urbanistyki
- Ignacego Drexlera ,a później, jako bezpośredni efekt tych
prac, różne wersje „okolnicy", zastosowane przez Oskara
Sosnowskiego w projekcie Miasta Ogrodu Czerniaków [il.
19, 20]. W warstwie ideologicznej „okolnica" nawiązywała
do znanej formy wczesnohistorycznego osadnictwa Zachod­
niej Słowiańszczyzny.
25

26

Po ogłoszeniu wyników konkursu na projekt parcelacji
gruntu pod Salwatorem na krakowskim Zwierzyńcu (1908),
problem: grodzić szczelnie, czy - przejrzyście, stał się przed­
miotem gwałtownej polemiki między Tadeuszem Niedziels­
kim, autorem nagrodzonej pracy, a Jerzym Warchałowskim,
który formułował zarzuty w duchu antyestetyzującej ideo­
logii, ganiąc projekt Niedzielskiego za...
wybitnie sztuczną matowniczość, wystawność i pewną prete­
nsjonalność całego planu .
Podważając konwencję „malowniczości", Warchałowski
odwrócił perspektywę projektowania urbanistycznego, bio­
rąc za punkt wyjścia już nie drogę, z której roztaczał się
malowniczy widok na podmiejską osadę, lecz - podmiejskie
domostwo, któremu całe jego urbanistyczne otoczenie winno
być podporządkowane zgodnie z ekonomicznymi, higienicz­
nymi, a w końcu i estetycznymi potrzebami mieszkańców ... jednym z najmilszych i najkorzystniejszych rozwiązań
sytuacji domu na parceli południowej, mającej drogę od
północy, jest zwrócenie frontu domu do południa i za­
mknięcie się od drogi murem, otaczającym
podwórko,
z wejściem do domu od ulicy przez izolowane od podwórka
przejście. W ten sposób dom zwrócony jest frontem do
południa, a od północy ma: podwórko, część gospodarczą
mieszkania i wejścia.
22

23

Warchałowskiego oburzył również warunek zawarty
w umowie między Towarzystwem Urzędników, które nabyło
tereny za Salwatorem, a władzami miejskimi Krakowa,
warunek nakazujący stawianie przezroczystych [ogrodzeń],
...aby okolicę zdobiły, protestował więc
...przeciwko przymusowi sztachetkowemu, w którym kryje
się najfalszywiejpojęty
ideal,,zdobienia" okolicy ogrodze­
niem ..przezroczystym" i oburzająca tendencja, zmuszająca
ludzi do mieszkania od ulicy, na widoku. *
Cztery lata później, projektanci zabudowy Miasta Ogrodu
2

76

21

28

29

30

Jak ongiś konieczność obrony — pisał Sosnowski - tak

�dziś potrzeba współdziałania na polu gospodarczym spowo­
duje organizowanie się ludności w związki, kooperatywy
i obraz widomy tej solidarności lechickich naszych przodków
był dla mnie pobudką do poszukiwania rozwiązań zabudo­
wania grupowego?
W istocie chodziło tu o znalezienie klarownej formy
rozgraniczenia poszczególnych wnętrz urbanistycznych na
niższym niż dzielnica poziomie organizacji przestrzeni mias­
ta.
Błahy z pozoru problem „ogrodzenia" stał się w X X wieku
szczególnie czułym probierzem „prawości" poglądów w
dziedzinie planowania urbanistycznego. Nic więc dziwnego,
że kiedy w połowie lat dwudziestych architekci z nowej
awangardowej generacji przenieśli punkt ciężkości w projek­
towaniu z „domu" na „mieszkanie", anachronizmem stał się
mur ogradzający giardino secreto i przycięty żywopłot, mimo
że w języku krytyki używano tych samych słów, którymi
posługiwali się o jedną dekadę wcześniej apologeci miast-ogrodów.
Im mniejsze ogródki, tym więcej trzeba ogrodzeń, w Sta­
nach Zjednoczonych podobno wcale nie robią ogrodzeń, ale
czyż to u nas możliwe?, Ogrodzić, zresztą ażurowo, możnaby
całość, nie każdy poszczególny ogródek, (...) nie koniecznie
trzeba zakładać wykwintny park i sadzić delikatne rasowe
rośliny, można zamiast nich dać wytrzymałe, dzikie drzewa
i krzaki, wymagające raczej opieki leśnika niż ogrodnika '' .
Spostrzeżenia i rady znanego architekta tych czasów,
Barbary Brukalskiej mają dla nas wartość ważnej deklaracji
programowej, zwłaszcza że można ją uznać za przejaw troski
o równowagę miejskiego ekosystemu i dowód na trwałą
obecność myślenia proekologicznego w krytyce architek­
tonicznej tego stulecia. Istniał wszak jeszcze inny sposób
oznaczania granic miejskiej ekumeny, pozostający w związ­
ku z ekologiczną retoryką, a korzeniami sięgający X V I I I
stulecia i jeszcze głębiej w czas, lub raczej poza czas - o tym
w następnym komentarzu.
1

2

1

PASSUS 1 i 1 A
Kanalizacje i wodociągi przeprowadzane są pod ziemią.
Wylewanie ścieków wraz z ich nieczystościami na owarte
przestrzenie dawało im [ptakom] pożywienie a szczególniej
jaskółkom dostarczało bogatego materiału budowlanego dla
gniazd.
Komentarz:
Ten dosyć szczególny przypadek naruszenia homeostazy
ekosystemu, swoiste exemplum wykorzystane przez autora
felietonu z 1912 roku, było wyraźną aluzją do prac kanaliza­
cyjnych, które w lewobrzeżnej części Warszawy rozpoczęto
po roku 1878, a w prawobrzeżnej części miasta kontynuowa­
no właśnie po roku 1912. Zarówno autor pierwszego projek­
tu William Lindley, jak i jego syn oraz kontynuator dzieła,
William Heerlein, odrzucili biologiczne metody oczyszczania
ścieków jako nie sprawdzone, nie podejmując nawet dyskusji
nad zagadnieniem utylizacji. Toteż zarzut marnotrawienia
znakomitego, naturalnego nawozu dla rolnictwa był najcięż­
szym, jaki zwolennicy utylizacji odpadków (często archite­
k c i ) stawiali systemowi tego prymitywnego, zubożającego
spłukiwania. Zdania były zresztą podzielone, a ponieważ
obszerniejszy zapis toczących się wówczas dyskusji był
przedmiotem oddzielnej publikacji, tu ograniczymy się do
najważniejszych głosów. Pewien standard mówienia o tych
wstydliwych sprawach wyznaczył sam Ebenezer Howard
powołując się (w formie motta do jednego z rozdziałów
Garden Cities of To-morrow) na znaną publicystyczną dygre­
sję z Nędzników Wiktora Hugo, który wyłożył swoje przewi­
dywania w sposób następujący:
33

34

II. 13, 14. Konkursowe projekty ogrodzeń wg „Studio", 1900; il. 15,
16. H. Tessenow, Projekty domu odźwiernego z Kościoła wiejs­
kiego, 1903; il. 17. Ulica Wieniawskiego na Żoliborzu, Warszawa

Kiedy system drenów ze swoją podwójną funkcją zwraca­
nia tego, co bierze, zastąpi ścieki - to prymitywne zubożają­
ce spłukiwanie - wówczas w połączeniu ze zdobyczami nowej

77

�J k_

18

4Lu

19

II. 18. B. Parker, Przykłady wnętrz urbanistycznych; il. 19. O. Sosnowski, „Okolnica w zastosowaniu do
zabudowania półzwartego", plan, „Architekt", 1924
ekonomii społecznej wydajność ziemi zostanie dziesięcio­
krotnie pomnożona, a problem nędzy wydatnie złagodzony.
Żeby jednak właściwie oddać temperaturę toczącej się
dyskusji i odnieść ją do właściwego przedmiotu, owej
wspólnoty życiowej i organizacji żywej przyrody, w obrębie
której odbywa się krążenie materii i energii , czyli - bio­
cenozy, przytoczymy następny ustęp z dzieła Hugo Wielkie miasto to olbrzymie szambo. Wykorzystanie
miasta do nawożenia pól to czysty interes. Jeżeli nasze złoto
jest nieczystością, to odwrotnie - nasze nieczystości są
zlotem. Co się robi z tym zlotem-nawozem? Wyrzuca się je
w otchłań. Wielkim nakładem kosztów wysyła się całe
flotylle okrętów, żeby zbierać na biegunie południowym
łajno petrełi i pingwinów, a mając pod ręką nieograniczone
źródło bogactwa, odprowadza się je do morza. Cały nawóz
ludzki i zwierzęcy, który świat marnotrawi, nie wrzucony do
wody, lecz zwrócony ziemi, wystarczyłby, aby wyżywić cały
świat. Te stosy śmieci na śmietnikach, wozy z nieczystoś­
ciami trzęsące się nocą po ulicach, te ohydne beczki zarządu
miejskiego, cuchnące podziemne kanały biota ukryte pod
brukiem, czy wiecie, co to jest? To łąki w kwieciu, to zielona
trawa, macierzanka, tymianek i szałwia, to zwierzyna
i bydło, to wieczorny ryk sytych, wielkich wołów, to
pachnące siano, to złociste zboże, to chleb na waszym stole,
35

36

78

gorąca krew w waszych żyłach, to zdrowie, radość, życie.
Tak chce tajemniczy akt tworzenia, który jest przeob­
rażaniem się na ziemi, a przeistoczeniem w niebie.
W tym długim łańcuchu pokarmowym, gdzieś pomiędzy
niebem a ziemią, powinno znaleźć się miejsce nie tylko dla
ptaków, których interesy powierzono w 1912 roku „budow­
niczym", ale i dla mieszkańców nowoczesnych miast. Próby
sprostania temu wyzwaniu podejmowano z różnym skut­
kiem w wielu miastach-ogrodach, zakładając kompostownie
odpadów organicznych i inne utylizacyjnie zorientowane
przedsięwzięcia. Również w publicystyce tego okresu krążo­
no nieustannie w obszarach wyznaczonych przez Wiktora
Hugo. Dość stwierdzić, cytując słowa gdzie indziej już
wypowiedziane, że Józef Polak, wspomniany autor pierw­
szego polskiego podręcznika urbanistyki, był projektantem
i inicjatorem budowy zakładu spalania śmieci w Warszawie
(1909) , Władysław Dobn:yński - „polski Howard", nie­
strudzony apologeta angielskiego reformatora, rozpoczynał
publicystyczną karierę w 1900 roku od cyklu artykułów na
temat oczyszczania ulic Warszawy , natomiast Wojciech
Szukiewicz, autor pierwszego polskiego streszczenia i ko­
mentarza do dzieła Howarda , redagujący ponadto w 1909
roku miesięcznik „Zdrowe Życie", poświęcony higienie,
którego łamy udostępniono „Delegacji przy Warszawskim
31

38

39

40

�II. 20, 21. O. Sosnowski, „Okolnica dla 15 udziałowców" i plan założenia pałacowego, „Architekt", 1924
41

towarzystwie Higienicznym do sprawy miast-ogrodów" ,
opublikował w tym samym roku imponującą monografię
pod tytułem O kremacji, czyli paleniu cial po śmierci.
W wyniku długich i gruntownych rozważań doszedł w niej do
wniosku, który pozostaje w ścisłym, acz nieco szokującym
związku z problematyką ekologiczną:
Jeżeli zrozumiemy, że przy procesie spalania się ciała
ludzkiego wywiązuje się amoniak, który za pośrednictwem
deszczu dostaje się z atmosfery do ziemi i tutaj służy światu
roślinnemu za niezbędny pokarm, którego i dodany do ziemi
popiół ludzki w doskonałym stanie dostarcza, to zgodzimy
się na to, że kremacja jest faktycznie
najwłaściwszym
sposobem usuwania nieboszczyków połączonym z możliwie
najszybszym wróceniem ich do ogólnego obiegu materii.
Pozostaniemy w obszarze empirii, twierdząc, że jedynym
celem wszystkich tych utylizacyjnych wynalazków było
zamknięcie przemian metabolicznych w granicach ekosys­
temu miasta. Wprawdzie w latach dwudziestych granice te
przesunęły się, a nowa awangardowa doktryna zmusiła
planistów do zastosowania zsypów na śmieci i specjalnych
urządzeń do spalania odpadów, które instalowano w pod­
ziemiach wielkich „jednostek mieszkaniowych", nie wywo­
łało to jednak żadnej szczególnej zmiany w samym trybie
ustalania granicy ekosystemu. Zastąpiła ona jedynie granice
42

z początku X X wieku, zdefiniowane w przestrzeni prawno-finansowej miasta-ogrodu, jego strukturze demograficz­
nej, strukturze wewnętrznych podziałów przestrzennych,
architektonicznych i wreszcie w systemie relacji miasta do
jego rolniczego otoczenia, gdzie granicą było zarządzane
wspólnie przez całą gminę przedmieście - green belt.
Powtórzmy więc jeszcze raz, że dzieje współczesnej urbani­
styki od początków tego stulecia były zdeterminowane przez
ekologiczną strategię wyboru między równowagą opartą na
ścisłym rozgraniczeniu naturalnej i cywilizacyjnej sfery ludz­
kiego bytowania, a równowagą wyrażającą się w harmonij­
nym przenikaniu obu tych sfer w obrębie tej samej struktury
przestrzennej, starannie limitowanej i graduowanej wewnęt­
rznymi podziałami. Ta strategia wyznaczyła dystans między
rozwiązaniami skrajnymi epoki - uniwersalnym wzorem
osiedla funkcjonalnego, kolportowanym przez międzynaro­
dowe środowiska awangardy i znanym z wielu regionalnych
rozwiązań, idealnym projektem miasta-ogrodu.
Podsumowanie
Warto wreszcie przypomnieć, że w felietonie, który był
pretekstem dla tych rozważań, nie wspomniano słowem
o żadnej granicy, mimo, że był to „felieton ekologiczny dla

79

I

�architektów", a w końcu kwestia granicy, jak próbowałem
udowodnić, aktualizuje się właśnie na przecięciu problema­
tyki urbanistycznej i ekologicznej. Trudno podważyć prawo­
mocność aktualizacji w obrębie każdego z tych wirtualnych
tekstów, lecz z drugiej strony, kojarzenie ich ze sobą tylko
dlatego, że tu i tam pojawia się kategoria „granicy", jest
w najwyższym stopniu podejrzane. Podejrzana jest mianowi­
cie rutyna, z jaką antropolog kultury zwykł łączyć z sytuacją
„graniczną" wszystkie obiekty mieszczące się w kategorii
„nieczystego". Zapytany o zasadność tego nawyku, od­
powie:
Każde dziecko stając się świadome swej osobowości
z konieczności staje przed pytaniem ,,Kim jestem?", ,,Gdzie
jest granica mnie samego?" Odchody ludzkiego ciała przed­
stawiają szczególną trudność. ,,Czymójkal, mój mocz, moja
sperma, mój pot są częścią mnie samego, czy też nie? ...
otwory ciała ludzkiego tworzą przejścia i wszystkie odchody
są „rzeczami nie na miejscu", tak samo jak usuwane części
w okaleczeniu obrzędowym. Zrozumiale, iż mogą się one
stać przedmiotem tabu. Tak też się dzieje.*
Ten wywód otwiera drogę następnym analogiom. „Za­
2.

tkanie odbytnicy", na przykład, inicjacyjny rytuał plemienia
C z a g a , k t ó r y ma udowodnić kobietom, że mężczyźni tego
plemienia po przejściu inicjacji nie oddają kału, jest struk­
turalnym odpowiednikiem wcześniej wspomnianych projek­
tów utylizacyjnych. W obu przypadkach chodziłoby więc
0 oczyszczające usunięcie odchodów przez całkowite spożyt­
kowanie ich w granicach organizmu mężczyzny - w pierw­
szym przypadku lub ekosystemu miasta - w przypadku
drugim. Jeśli jednak będzie potrzebna dodatkowa analogia,
zawsze można przypomnieć hipotezę na temat genezy wpro­
wadzenia techniki użyźniania gleby nawozem naturalnym.
W tym wypadku odchody miałyby pełnić funkcję magicz­
nego katalizatora procesów wegetacyjnych na neolitycznym
poletku i taką samą funkcję na rolniczym przedmieściu
(granicy) miasta-ogrodu.
Schematy interpretacyjne, o których tu mowa, mają wady
1 zalety; wady, jeśli interpretacja ogranicza się do samego
schematu; zalety zaś wtedy, gdy a priori lub intuicyjnie
przyjęty schemat pozwala rozwinąć oderwane i zestawione
ze sobą formuły w wirtualną, „cudownie" nieprzypadkową
rzeczywistość.
44

PRZYPISY
1

Artykuł jest pracą o charakterze syntezy. Zawiera dużo informacji,
których dokładne udkokumentowanie wymagałoby obszernych przepi­
sów i rozbudowanego systemu odsyłaczy. Zrezygnowałem z tego świado­
mie, a zainteresowanych odsyłam do nie opublikowanej rozprawy
doktorskiej: A. Czyżewski, Idea

miasta-ogrodu

w Polsce

w

latach

1899-1939, maszynopis, Biblioteka Instytutu Sztuki PAN w Warszawie.
2

Por.: T. Sumień, A. Wagner-Sumień, Ekologiczne

miasta,

osiedla,

3

J. Polak, Wykład

4

Wawel, Ochrona ptaków

higieny miast, Warszawa 1908, s. 79

i budowniczowie, „Przegląd Techniczny",

1912, nr 7, s. 86
R.P.,

Wystawa architektury i wnętrz w otoczeniu ogrodowym w Kra­

kowie w R. 1912, „Architekt", 1912, z. 6-7, s. 61-65
6

Objaśnienia

..Ząbki"pod

do projektów

na parcelację

majętności

hr. A.

Ronikiera

Warszawą, „Przegląd Techniczny", 1912, nr 13, s. 178-184

7

W.
Dobrzyński, Krótki
zarys prac
Delegacji
miast-ogrodów,
„Zdrowie", 1912, z. 10, s. 737; por. też:

Młociny, Warszawa 1914, s.

do
sprawy
Miasto-ogród

14-15

8

Zjazd, poświęcony higienie miasta, odbył się 25-28 maja we
Włocławku. Sprawozdania ze zjazdu zamieszczono w 6 i 9 zeszycie
„Zdrowia" z 1912 roku.
" Pierwsze wydanie tej książki ukazało się w 1898 roku pod tytułem
Tomorrow: a Peaceful

Path to Real Reform.

Następne wydanie z 1902

roku, nieco zmienione, nosiło już tytuł Garden Cities of To-morrow i,

w postaci rozszerzonej o wstęp Frederica J. Osborna oraz obszerny szkic
Lewisa Mumforda The Garden City Idea and Modern

Planning,

było

parokrotnie wznawiane (w Anglii) po 1945 roku.
1 0

M . M . Zweigbaum, Władysław

Dobrzyński,

Polski Słownik Bio­

graficzny, t. 5, 1939, s. 275-276
1 1

W. Dobrzyński, Delegacja

do sprawy miast-ogrodów,

„Zdrowe

Życie", 1909, nr 3/4, s. 33
1 2
1 3

Wystawa miast-ogrodów,

„Zdrowie", 1910, z. 7, s. 545-548, 561

Wł. Wr., Sprawozdanie z ..Budowlanego Wieczoru

Dyskusyjnego",

„Przegląd Techniczny", 1911, nr 51, s. 659-660; por. też: Budowlany
Wieczór Dyskusyjny, „Wiadomości Budowlane", 1911, nr 12, 1912, nr 1,

2
1 4

J. Warchałowski, Konkurs

na parcelację

gruntu pod

Krakowem,

„Architekt", 1909, z. 1, s. 11
[wyniki konkursu na plan regulacji Wielkiego Krakowa], „Ar­
chitekt", 1910, z. 6, 7, 8
1 5

16

Miasta-Ogrody,

„Architekt", 1912, z. 6/7, s. 82-83

1 7

Por. też: W. Ostrowski, Ebenezer Howard - pionier
współczesnej
urbanistyki, ..Studia i Materiały do Teorii Architektury", t. 9, 197], s.

727-134
E. Howard, Garden Cities of To-morrow, London 1967, s. 67; por.
też: L. Mumford, The Garden City Idea and Modern Planning [w:] E.

Howard, op. cit., s. 31-32
Już w 1913 roku, krytykując zbyt małą powierzchnię miasta-ogrodu
Ząbki, Witold Małkowski zauważył, że powierzchnia Letchworth od­
powiadała mniej więcej powierzchni „Wielkiego Krakowa", lecz jej
podział między miasto właściwe i jego country belt był daleki od
idealnego i wyrażał się stosunkiem 1 do 2
Cyt. za: Howard, op. cit., s. 50. Tłumaczenie według: W. Dobrzyń­
1 5

2 0

2 1

80

(Garden Cities), „Zdrowie", 1909, z. 5, s. 338

W. Tomaszewski, О ogrodach nowoczesnych, „Przegląd Technicz­

ny", 1911, nr 20, s. 277

Tenże, W sprawie konkursu na parcelację

gruntu pod

Salwatorem,

„Architekt", 1909, z. 2, s. 74
Tamże, s. 74
2 4
2 5

Konkurs [na domy w Ząbkach],

„Wiadomości Budowlane", 1912, nr

10, s. 110. Wyróżnione w konkursie projekty zamieszczano w kolejnych
numerach „Wiadomości Budowlanych" z 1912 roku.
Być może ten sam projekt Zdzisława Kalinowskiego i Czesława
Przybylskiego, który zamieszczono w 1908 roku w „Przeglądzie Tech­
nicznym", był eksponowany w czasie warszawskiej „Wystawy
Miast-Ogrodów" w 1910 roku w postaci modelu, rysunków i planów
podmiejskiej kolonii
2 7
2 8

robotniczej.

S. Goliński, Estetyka ogrodu, „Ogrodnik", 1913, nr 32, s. 522-523
B. Parker, Economy in Estate Development, „Journal of the Town

Planning Instytute", 1928, nr 8, s. 25-29
2 5

I . Drexler, О zakładaniu

ulic miejskich, „Przegląd Techniczny",

1913, nr 2, s. 23-24, nr 3, s. 35-36; por. też: Tenże, О

oszczędnym

projektowaniu sieci komunikacyjnej nowoczesnego miasta, „Dom Osiedle

Mieszkaniowe", 1931, nr 1, s. 6-15
3 0

O. Sosnowski, Projekt

pod Warszawą,
3 1

rozplanowania

miasta-ogrodu

Czerniaków

„Architektura i Budownictwo", 1926, z. 6, s. 8-11

Tenże, ,,Okolnica"

w zastosowaniu do zabudowania

półzwartego,

„Architekt", 1924, z. 2, s. 21
3 2

B. Brukalska, Na peryferiach

Warszawy,

„Dom Osiedle Miesz­

kanie", 1929, nr 2, s. 10-11,'
3 3

[S. Adamczewski, J. Swiecianowski], Czy system

kanalizacji

dla M. Warszawy przez P. Lindleya

projektowanej

ma rację bytu?, „In­

żynieria i Budownictwo", 1881, nr 54, s. 55: ...najpożądańszem

byłoby

umiejętne usunięcie odchodów i korzystne ich zużytkowanie.
Nad roz­
wiązaniem tej kwestii od pewnego czasu pracuje dwóch znanych architek­
tów naszych, pp. S. Ad. i Jul. S., a próby z ich przyrządem na małą skalę
wykonane dowiodły, iż podobne przedsiębiorstwo,
oprócz zapewnienia
sanitarnych korzyści, wcale dobrze procentować może. Obecnie autorowie
powyższej idei mają zamiar skonstruowanie aparatu na większą skalę, a po
uzyskaniu na takowy patentu zawiązać spółkę, której celem będzie
oczyszczanie miasta i zużytkowanie
jego odchodów do gospodarstw
rolnych.
A. Czyżewski, Trzewia Lewiatana. Ekologiczna utopia XIX wieku,
3 4

„Arche", 1991, nr 3, s. 42-46; por. też: Tenże, Odwrotna strona
Stanisława
i początku

życiorysu

Adamczewskiego - szkic biograficzny, [w.] Architektura
XX wieku, Warszawa 1991, s. 71-84

XIX

3 5

W. Hugo, Nędznicy, tłum. K. Byczewska, t. 4, s. 149; por. też:
Howard, op. cit., s. 58
T. Sumień, A. Wagner-Sumień, op. cit., s. 9
Hugo, op. cit., s. 147-148
3 6
3 7

1 8

ski, О miastach przyszłości

J. Warchałowski, op. cit., s. 11

2 3

2 6

budynki, Warszawa 1990

5

2 2

3 8
3 9

[zakład miejski do palenia odpadków], „Zdrowie", 1909, z. 4, s. 242
W. Dobrzyński, Co robimy, a co robić należy z odpadkami domo­

wymi?, „Zdrowie", 1900, nr 19, s. 590-591
W. Szukiewicz, Miasto-Ogród, „Tygodnik Polski", 1899, nr 1, s.
4 0

2-3, nr 2, s. 21-22, nr 4, s. 61-62, nr 5, s. 82-83, nr 7, s. 122-123, nr 8, s.
142
4 1

Tenże, Do Czytelników,

4 2

Tenże, О kremacji, czyli paleniu cial po śmierci, Warszawa 1909, s. 7

„Zdrowe Życie", 1909, nr 1, s. 1-2

4 3

E. Leach, Kultura i komunikowanie, [w:] E. Leach, A. J. Greimas,
Rytuał i narracja, Warszawa 1989, s. 68-69
4 4

B. Bettelheim, Rany symboliczne. Rytuał inicjacji i zazdrość

Warszawa 1989, s. 252-256

męska,

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10928" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10906">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/11c80566d26187f2c0be57f73e4d64bd.pdf</src>
        <authentication>eae068d4b06d6803bcb28f9c8ed13a55</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130314">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6399</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130315">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130316">
                <text>2007</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130317">
                <text>Leiris, Michel (1901-1990)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130318">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5972</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130319">
                <text>Od Dakaru do Dżibuti, od "Afrique" do "fantôme"/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2007 t.61 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130320">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2007 t.61 z.3-4 ; s.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130321">
                <text>Szerszeń, Tomasz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130322">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130323">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130324">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130325">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130326">
                <text>TOMASZ SZERSZEŃ

A

fryka jest więc słowem, pretekstem zaled­
wie...” - pisał o L'Afrique fantôme Philippe
Soupault [„Europe”, 1934]. Trudno zgo­
dzić się z autorem Ostatnich nocy paryskich, bo­
wiem dla Leirisa „Afryka” nie jest „słowem zaledwie” ,
lecz „aż słowem”. Przekleństwo tego tytułu polega na
tym, że, podobnie jak dziennik przemierzającego Czar­
ny Ląd etnografa i poety w jednej osobie, mówi on
wszystko i nic. Leirisowi udała się rzecz niebywała:
dwa tytułowe słowa zawierają w sobie całą książkę.
Upraszczając: nie można wymyślić lepszego tytułu dla
tego dziennika. W związku z tym zdecydowałem się
pozostawić tytuł oryginalny - francuski.
Soupault wskazywał na problem z wyrazem Afrique
(Afryka). To jednak nic przy kłopotach, jakie stwarza
człon drugi: fantôme bowiem, to w języku autora
„cień”, „duch”, „widmo”, „mara”, „upiór”, „zjawa” , ale
także „pozór” i „urojenie”... Nie tylko o wieloznacz­
ność słowa tu jednak chodzi. Dopiero złączone razem
(L’Afrique fantôme), zaczynają produkować sensy,
zwodząc interpretatorów i gubiąc tłumaczy.
Po kolei, więc. L ’Afrique fantôme może być czytana
jako opowieść o opętaniu. Badający kulty zâr Leiris
nawiedzany jest przez duchy, demony i obsesje
(fantômes). Podczas pobytu w Etiopii nawiedza go
„najstraszliwszy demon”: zakochuje się w córce ka­
płanki - noszącej tajemnicze imię Emawayish. Zakaza­
na platoniczna miłość etnografa do „przedmiotu”
swych badań nie ma rozwiązania ani dalszego ciągu:
Emawayish jest tak nierzeczywista i niedostępna, że
staje się alegorią. Niczym inne kobiety pojawiające się
u Leirisa, zostaje zredukowana do roli pięknego, ale­
gorycznego posągu. „Zawsze pociągały mnie alegorie,
obrazy pouczające i zagadki do rozwiązania, będące
często kobiecymi postaciami, silnymi własną piękno­
ścią i tym, co ciemne zawsze i niepokojące w symbolu”
- pisał w Wieku męskim.1 Alegorie pojawiające się
w L ’Afrique fantôme wzajemnie się uzupełniają: Emawayish uosabia Afrykę, zaś Afryka (czyli tytułowa
L ’Afrique) jawi się jako kobieta - niedostępna i nierze­
czywista. Również Z. (czyli Zette, czyli Louise Godon
- żona Michela Leirisa), pojawiająca się wielokrotnie
na stronach dziennika jako adresatka listów lub obiekt
marzeń erotycznych, traci cechy żywej osoby, stając
się hasłem, literą po prostu. Nie byle jaką jednak:
„w alfabecie francuskim Z jest egzotyczną literą: przy­
czynia się do efektu starożytności (Zefir) lub też orientalizmu, feeri, erotyki: Zaira, Zelida, Tanzaj...”.2
Leirisowa Afryka jest urojeniem - znika każdego
wieczora, by rano znów się pojawić („sen jest drugim
życiem” pisał Gerard de Nerval; Leiris, miłośnik Syl­
wii, podąża tym tropem: kolejne dni rozpoczynają się
niejednokrotnie opisami snu. Takich zapisów jest
w L ’Afrique fantôme aż 25 - to prawdziwy sennik). Po­
dobnie jak pisanie, które jest procesem rozpoczyna­
nym każdego dnia na nowo. Tytuł jest więc metaforą

Od Dakaru do Dżibuti,
od Afrique do fantôme...

literatury w ogóle - przestrzeń białej kartki papieru
wydaje się równie trudna do wypełnienia jak misja
Dakar-Dżibuti, sam zapis zaś - równie efemeryczny
jak Afryka.
Podróż na Czarny Ląd jest wyprawą w „zaświaty” do krainy naznaczonej śmiercią, podlegającej nie­
ustannemu rozpadowi, znikającej. Odyseja Leirisa
okryta jest żałobą: to nie tylko pożegnanie z „prawdzi­
wą” Afryką („Afryka Livingstone’ów i Stanleyów nie
istnieje...”), czy pozbycie się złudzeń, które wiązały się
z zamorską podróżą w tropiki (poszukiwanie naiwnej
epifanii, męska przygoda, która byłaby zwieńczeniem
kuracji psychoanalitycznej). Michel ociera się
0 „śmierć”, którą jest depresja tak silna, że niemal ni­
welująca „ja”. Śmierć pojawia się również jako atrybut
etnografii. Autor L ’Afrique bada ryty pogrzebowe Dogonów, które stają się równocześnie literacką figurą
pożegnania ze złudzeniami związanymi z badaniami
1 z Czarnym Lądem w ogóle. Figurą pożegnania z Afry­
ką taką, jaką sobie wyobrażał - Afryką z klisz, z kartek
powieści, z lekcji geografii, która wtedy już nie istnia­
ła lub raczej przestawała istnieć (czy istniała kiedykol­
wiek?), grzebiąc zarazem dziecięce marzenia i fantazje
Michela.
„Upiorem” (fantôme) jest również kolonializm
sprawiający, że Afryka nie jest „sobą”. Leiris, pozosta­
jąc szczególnie wyczulonym na detal, tropi absurdy
rzeczywistości kolonialnej. Odnajduje je np. w takich
widmowych instytucjach jak „bufet-dancing-kino-hotel” - dziwaczne efemerydy, zdegradowane karykatury
europejskiego świata. Biali odgrywający swoje role, tu­
bylcy odgrywający swe rytuały specjalnie na użytek
białych... To świat, w którym nikt nie jest u siebie. Po­
czucie wyobcowania staje się doświadczeniem autora
L'Afrique - w tekście z 1935 roku pt. L ’Abyssinie inti­
me, Leiris napisze: „Etiopia jest jednym z ostatnich re­
gionów Afryki, gdzie da się jeszcze podróżować” (te za­
skakująco „aktualne” słowa - przypomnijmy: jest
pierwsza połowa lat 30.! - kontrastują z konstatacją
Claude’a Lévi-Straussa ze Smutku tropików: „Jakieś
dwadzieścia lat temu nie podróżowano wcale...”). Po­
dróż jako próba opuszczenia „własnej skóry” [de-

105

�Tomasz Szerszeń • OD DAKARU DO DŻIBUTI, OD AFRIQUE DO FANTÔME...

pays(peau)ment jak można by powiedzieć, przybierając
strategię wyciskającego słowa niczym cytrynę Leirisa]
- antropologiczna idea zarysowana wyraźnie w artyku­
le Metamorphose - okazuje się niemożliwa do zrealizo­
wania w fantomatycznej, kolonialnej Afryce.
Złudzeniem okazuje się nie tylko Afryka, ale rów­
nież etnografia. Leiris jako pierwszy podkreśla jej uwi­
kłanie właśnie w kolonializm (Marcel Griaule, szef mi­
sji Dakar - Dżibuti, był członkiem rządowej komisji do
spraw kolonii), nudę badań terenowych i, przede
wszystkim, niemożność odsłonięcia najbardziej skry­
tych tajemnic. Ucieczka w etnografię okazuje się roz­
wiązaniem zaledwie pozornym, nie zaś - jak pisał Levi-Strauss w Smutku tropików - „najbardziej krańcową
formą schronienia”...
L ’Afrique fantôme pomyślana została jako wyzwa­
nie rzucone nie tylko klasycznej etnografii, czy kla­
sycznym strategiom narracji z podróży. Parodystyczne
ostrze wymierzone jest również w Georges’a Bataille’a (którego łączyły przecież z Leirisem więzy przyjaź­
ni) i w patronującego dziennikowi „ojca wyznania” Je­
ana Jacques’a Rousseau... Ten polemiczny ton
sprawia, że książka Leirisa jest dziełem absolutnie
„ikonoklastycznym” i dzięki temu do niczego niepo­
dobnym - bezforemnym.
Losy L ’Afrique były równie nieoczywiste jak jej
treść i forma. Dziennik zostaje wydany przez Gallimarda w 1934 roku w serii „Les Documents bleus” - na­
zwa ta skrywa dzieła najbardziej efemeryczne, sytuują­

ce się poza granicami gatunków, dzieła pozostające
problemem (Jak bowiem zaklasyfikować książkę Leirisa? Jako „etnografię” ? „Opis podróży” ? „Literaturę”?
„Dziennik intymny” ? „Powieść przygodową” ?).3 Publi­
kacja L ’Afrique fantôme zostaje uznana za prowokację
przez trzech najważniejszych francuskich etnologów
tamtych czasów: Marcela Maussa, Marcela Griaule’a i Paula Riveta. Oburzony był zwłaszcza Griaule:
konflikt z wpływowym badaczem sprawia, że Leiris po­
zostaje przez wiele lat na marginesie środowiska, zaś
jego dzieło uznane zostaje za sztubacki wybryk. Nie za­
wsze śmieszny, trochę zbyt długi żart.
Pisząc o L ’Afrique fantôme nie sposób pominąć
pewnej nasuwającej się wątpliwości. Cóż bowiem jesz­
cze pozostaje z wyprawy Dakar - Dżibuti, poza prze­
dziwnym dziennikiem Michela Leirisa? Odpowiedź
jest prosta: setki4 zebranych (lub raczej zabranych de­
cyzją władz kolonialnych) obiektów, których przezna­
czeniem stało się muzeum etnograficzne. Prawdziwa
widmowa Afryka.
Przypisy
1
2
3
4

Leiris M. Wiek męski, Warszawa 1972, s. 44
Jean Starobinski Wynalezienie wolności, Gdańsk 2006,
przeł. M. Ochab, s. 29
Dopiero po latach L ’Afrique fantôme wydane zostaje
w tej samej serii co Smutek tropików Lévi-Straussa.
Dokładniej - 3600

Widmowa Afryka. Pocztówka Union Postale Universelle.

106

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9690" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9668">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b9b5a5f69672590a4e7bc8d1ab94859f.pdf</src>
        <authentication>e0c7801ae35d7d62039c379b7dfdff33</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115278">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3105</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115279">
                <text>1989</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115280">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2907</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115281">
                <text>Od folkloru lokalnego do "postfolkloryzmu" narodowego / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1989 t.43 z.3</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115282">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1989 t.43 z.3, s.158-164</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115283">
                <text>Burszta, Wojciech</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115284">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115285">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115286">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115287">
                <text>Wojciech J. Burszta

OD FOLKLORU LOKALNEGO DO P O S T F O L K L O R Y Z M U „ N A R O D O W E G O "

„Folklor to opium dla ludu, który zdążył już wejść do śródmieścia i dla
ministrów, którzy przybyli z tundry"
K. Mętrak

Rozpocznijmy nasze rozważania od kilku uwag o charakterze
informacyjno-wprowadzającym. Przede wszystkim wyjaśnienia wy­
maga termin „postfolkloryzm". Pojęcia „folklor" i „folkloryzm"
(ewentualnie, jak to pierwotnie określał Józef Burszta — „folkloryzacja" lub „folklor stosowany" ) weszły do obiegu nie tylko
naukowego, ale i do świadomości potocznej. Oczywiście nie znaczy
to wcale, iż panuje zgodność, co do ich rozumienia i stosowania;
nadal silna jest tendencja do ich wzajemnego zastępowania, identyfi­
kowania. Ponadto „podkłada" się pod ich zakres znaczeniowy treści
najróżnorodniejsze. Jeszcze będziemy mieli okazję powiedzieć o tym
bliżej.
Dołączając do wspomnianych dwóch terminów trzeci, dotąd,
przynajmniej w proponowanym tutaj sensie, nie stosowany —
p o s t f o l k l o r y z m — chciałbym zasygnalizować znamienny pro­
ces, który dokonał się w rzeczywistości społeczno-kulturowej.
Proces ten nie został w ogóle rozpoznany ani przez naukę (etnologię
w pierwszym rzędzie), ani przez działaczy i funkcjonariuszy „frontu
upowszechniania kultury". Mamy tutaj do czynienia z sytuacją
zaiste paradoksalną: mówiąc najkrócej to, co traktuje się, werbalizu­
je i prezentuje wciąż jeszcze jako przejaw folkloryzmu, stanowi już
jakościowo odmienny, nowy stan rzeczy, nową jakość kulturową,
domagającą się opisania i wyjaśnienia. Teza niniejszego szkicu,
sformułowana w sposób roboczy brzmi: folkloryzm, a właściwie
dotychczasowy sposób jego rozumienia w y c z e r p a ł swe możliwo­
ści; tym samym wyczerpała je również prowadzona w rutynowy
sposób refleksja nad nim. Co ponadto istotne: w miarę, jak kultura
„ludowa" wkracza w erę postfolkloryzmu, stawia to przed etnologią
nowe zadania. Myślę tutaj w pierwszym rzędzie o próbie teoretycz­
nego opisu sposobów funkcjonowania dziedzictwa kultury wsi
w globalnej kulturze Polski; opis, jaki mam na myśli, jedynie
pośrednio dotyczy tego zakresu zjawisk, który tradycyjnie wyodręb­
niano jako przedmiot badań etnograficznych, a więc kultury
chłopskiej względnie ludowej. Chodzi więc nie tyle o kolejne
„przyczynki" do etnografii regionalnej, ile o uchwycenie „co dzieje
się" z w y o b r a ż e n i a m i o kulturze ludowej w kulturze współczes­
nej (w tym w refleksji naukowej). Program takiej rekonstrukcji
wymaga posłużenia się szerszą niż stricte etnograficzna perspektywą
poznawczą oraz odmiennym aparatem pojęciowym. Dobrym punk­
tem wyjściowym dla rysującej się problematyki badawczej, może być
myśl Маха Webera, który stwierdzał: „Tworzenie pojęć uzależnione
jest od stawiania zagadnień, stawianie zaś zagadnień zmienia się
z treścią samej kultury" . Tekst niniejszy traktować należałoby jako
skromną „przymiarkę" zmierzającą ku postulowanemu modelowi
uprawiania etnologii współczesności.
Przełom lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych zaznaczył się
w polskiej etnologii wzmożonym zainteresowaniem zjawiskiem,
które umownie nazwać możemy „współczesnym życiem folkloru".
Owo zainteresowanie przybierało najróżnorodniejsze formy, a gene­
ralnie było odpowiedzią na wysuwane przez etnografów postulaty
rozszerzenia problematyki badawczej ich dyscypliny. Na tej fali
pojawił się termin, mający ujmować jedną, podstawową formę
przejawiania się folkloru „tradycyjnego" w nowoczesnym społeczeń­
stwie industrialnym — folkloryzm. Jego szczególnie silnym propa­
gatorem był u nas Józef Burszta. Wprowadzenie nowego określenia
napotykało na opór (żeby nie powiedzieć: sprzeciw) wśród bardziej
tradycyjnie nastawionych etnografów, którzy przywiązani byli do
utrwalonej semantyki słowa „folklor" i uważali, iż całkowicie ono
1

2

158

wystarcza. Aby być w zgodzie z historią powiedzieć należy, że
pojęcie folkloryzmu powstało na gruncie niemieckojęzycznym, gdzie
również wzbudziło na początku kontrowersje, o czym świadczyć
może tytuł jednego z artykułów Hermanna Bausingera, Zur Kritik
der Folklorismuskritik, w którym jego autor wykazuje użyteczność
teoretyczno-praktyczną nowo utworzonego słowa.
Zasadniczą ideą leżącą u podstaw wyodrębnienia folkloryzmu
jako zjawiska jakościowo odmiennego od folkloru, było stwierdze­
nie, iż folklor „jest zawsze «naturalną» częścią «żywej» kultury, jest
związany ściśle z życiem określonej warstwy społecznej, a więc ludu;
jest odbiciem warunków jego życia, a także przejawem ustosunko­
wania się «prostych ludzi» do otaczającego świata, a zarazem i jego
interpretacją. Jest on wręcz częścią tego życia zarówno na co dzień,
jak też i od święta" . Inaczej ma się sprawa z folkloryzmem, który
polega na „ s t o s o w a n i u w szczególnych sytuacjach bieżącego
życia poszczególnych gatunków folkloru pojętego najszerzej. Jako
«stosowany», jest ten folklor już czymś wtórnym, mniej lub więcej
sztucznym i oderwanym od swego dotychczasowego środowiska,
w którym wyrósł, od konkretnego życia określonej warstwy czy
warstw społecznych" . Jest więc folkloryzm zjawiskiem z dziedziny
kultury artystycznej, przejawiającym się w następujących dziedzi­
nach: stroje ludowe, literatura ustna, tańce, obrzędy, występy
wokalne i muzyczno-instrumentalne oraz plastyka. Folkloryzm
charakteryzuje się czterema podstawowymi cechami, które można
traktować jako opozycyjne wobec cech folkloru autentycznego
(żywiołowego). Są to: (1) swoista interpretacja tradycji ludowej,
polegająca na wydobywaniu z niej takich tylko elementów, które są
interesujące z racji ich atrakcyjnej formy czy ze względu na walor
emocjonalnego „przyciągania" potencjalnych odbiorców (a także,
dodajmy od siebie — samych wykonawców); (2) prezentowanie tych
wybranych treści w formie mniej lub bardziej przetworzonej, często
zinterpretowanej (zauważmy ponownie, że proces interpretacji może
wyglądać w ten sposób, że jego efektem jest pozorna „autentycz­
ność" prezentowanych czynności i wytworów; tego faktu często
jakby się nie dostrzega!); (3) ukazywanie tych elementów w sytua­
cjach specjalnie wywołanych, odmiennych od kontekstu autentycz­
nego ich występowania (obecnie właściwie jest tak, że stanowią one
pewien wypracowany kanon, „uruchamiany" przy okazji festiwalu,
przeglądu, występu, słowem wówczas tylko, kiedy istnieje zapotrze­
bowanie „na folklor"); (4) efektem cech (1) — (3) jest, programowe
niejako, oddzielenie nadawców (aktorów) od widzów (odbiorców).
Do wymienionych przed chwilą cech można jeszcze dodać
następne, stanowiące po części ich rozwinięcie, po części zaś kolejne
konsekwencje. A zatem, odmiennie niźli dzieje się to w przypadku
żywiołowego funkcjonowania folkloru, każdy pokaz typu folklorys­
tycznego zakłada, że jego odbiorcy nie są w pełni kompetentni
w prezentowanych im elementach kultury. W normalnej bowiem
sytuacji życia folkloru wszyscy niekompetentni są jakby „poza" jego
obiegiem, treści folkloru są im niedostępne jako „obcym". W folkloryzmie odwrotnie: z założenia widzowie powinni być „obcymi", to
im właśnie prezentuje się egzotykę, która już samą formą winna
oddziaływać na sferę emocjonalną i estetyczną. Wiadomo, iż na
festiwalu folklorystycznym większą uwagę przyciągnie zespół z Tur­
cji, niż kolejny z Polski prezentujący, dajmy na to, „folklor nizinny".
Tutaj uwaga na marginesie. Miałem okazję wielokrotnie uczest­
niczyć w próbach zespołu regionalnego „Grodziszczoki" z Grodzis­
ka Dolnego koło Leżajska, zaliczanego przez fachowców do rzędu
3

4

5

�„autentycznych", którego najstarsi członkowie pamiętają jeszcze
kulturę swojej wsi lat dwudziestych i trzydziestych. Każda z prób
wspomnianego zespołu, poza powtarzaniem przygotowywanego
repertuaru, to jednocześnie klasyczny przykład „powstawania"
sytuacji folklorotwórczej: komentarze, docinki, opowiastki, charak­
terystyki osób spotykanych na festiwalach, bieżące komentarze
polityczne, religijno-obyczajowe — dialog członków zespołu między
sobą i innymi mieszkańcami wsi, którzy, jak zwykle „przypadkiem",
znaleźli się w sali prób. Zaiste niecodzienna (a może raczej jak
najbardziej zwyczajna?) sytuacja: zespół folklorystyczny, którego
członkowie tworzą folklor żywiołowy, folklor in statu nascendi. Cóż
z tego pozostaje na oficjalnym pokazie? Tam liczą się już mniej lub
bardziej udatni aktorzy, skonfrontowani z obcą im publiką, której
prezentuje się kanoniczny program; każde odejście od tego kanonu,
każda pomyłka w tekście czy zachowaniu traktowana jest jako
porażka „artystyczna".
Kolejną rzucającą się w oczy cechą folkloryzmu jest jego
s k o ń c z o n o ś ć w tym sensie, iż istnieje wyznaczony i zdefiniowany
czas i m o m e n t prezentacji; gdy one mijają, „powraca" się do
życia codziennego, gdzie — między innymi — partycypuje się
w folklorze. Istotną też cechą różnicującą partycypację w folkloryzmie od uczestnictwa w kulturze autentycznej jest j e d n o d z i e d z i n o w o ś ć — nazwijmy to — kultury folklorystycznej. Rzeczywiste
wesele tym różni się od jego scenicznej prezentacji, iż w pierwszym
przypadku jego uczestnicy partycypują w religii, obyczajowości,
odwołują się do określonych przekazów światopoglądowych (świec­
kich bądź religijnych) motywujących dokonujące się czynności
obrzędu, natomiast w sytuacji zaaranżowanego „wesela z regionu
x", uczestnictwo w kulturze ogranicza się do sfery estetyczno-artystycznej, „na zewnątrz", ku siedzącym widzom i — co nie mniej
istotne — szacownym jurorom. Podobnie z literaturą ustną czy
plastyką, nikt poważnie myślący nie będzie obstawał przy poglądzie,
że oglądając czy słuchając „folklorysty" ze wsi takiej to a takiej,
obcuje z treściami jego autentycznego światopoglądu, który ucieleś­
nia się w opowiadaniu, przysłowiu czy kolejnym ludowym „Frasob­
liwym".
Opozycyjność folkloru i folkloryzmu wyczytać można już choć­
by z samego brzmienia tego drugiego terminu; sufiks ,,-izm"
uwydatnia, iż analogicznie do np. prądów artystycznych (pozyty­
wizm, konstruktywizm, postmodernizm etc.) mamy do czynienia
z ruchem zakładającym jakąś mniej lub bardziej wyraźnie sformuło­
waną ideologię. Każdy taki ruch ma zwykle swoich liderów,
teoretyków, poświęconych sprawie popularyzatorów, no i — rzecz
jasna — twórców. Natomiast folklor to nie ideologia, to nie prąd
myślowy, nie da się w jego ramach wyznaczyć obowiązujących
kanonów, treści, zakresu, sposobu interpretacji. Folklor nie ma
liderów w sensie ideologów, kiedy takowi się pojawiają, wybrany
aspekt folkloru, który staje się przedmiotem konceptualizacji z ich
strony, który próbuje się „wydestylować" z misternej tkanki sytuacji
folklorystycznej, traci natychmiast swe cechy definicyjne, stanowią­
ce o jego szczególności. Folklorem nie da się kierować, manipulo­
wać, wskazywać jak należy go „uprawiać". Odwrotnie, każda
manipulacja, głupota czy zwyczajna śmieszność natychmiast prze­
twarzana bywa w kolejny motyw folklorystyczny.
Wszystkie powyższe stwierdzenia wydają się dość oczywiste.
Skąd zatem bierze się tendencja (stale jeszcze obecna, głównie
w publicystyce) do traktowania folkloryzmu jako genetycznego
„przedłużenia" folkloru tzw. tradycyjnego. Odpowiedź „koszto­
wać" nas będzie kolejną dygresję. Otóż wydaje się, iż etnologowie
w ramach swej praktyki badawczej przyzwyczaili się do niezmienno­
ści semantyki stosowanych przez siebie pojęć; między innymi
dotyczy to pojęcia folkloru. Zauważalny gołym okiem proces
zdecydowanej zmiany „stanu kultury" (termin Webera) zwanej
tradycyjną kulturą chłopską domagał się jednak równoległych
zmian w elementach semantyczno-metodologicznych dotychczaso­
wej praktyki badawczej. Żadną miarą nie można już było uprawiać
tej gałęzi wiedzy posługując się pojęciami, które tylko pozornie
zdawały sprawę z nowego stanu kultury z jakim skonfrontowana
została etnologia. I rzeczywiście — zauważyć możemy zmiany w
semantyce uprzednio stosowanych terminów — dyrektywy seman­

tyczne respektowane w badaniach (folkloru choćby) bądź rozszerza­
ją, bądź zawężają denotację dotychczas funkcjonującego pojęcia;
dochodzi także do ustanawiania denotacji krzyżującej się z denotacją poprzednią, jak w przypadku omawianego folkloryzmu. Są to
jednak w dużej mierze zmiany p o z o r n e — dyrektywy metodologi­
czne obecnie obowiązujące, a dotyczące inferencyjnego operowania
terminami „folklor" i „folkloryzm" sprawiają wrażenie jakby nadal
— mimo wszystko — wyrażały to samo pojęcie folkloru, którego
semantyka miała ulec zmianie. Zjawisko, o którym mowa, Jerzy
Kmita nazywa tzw. strefą pozornej ciągłości genetycznej. Stąd
bierze się, jak można sądzić, traktowanie występów folklorystycz­
nych jako bezpośredniego „przedłużenia" folkloru autentycznego.
Na zakończenie prezentacji wybranych cech opozycyjnych,
możliwych do wyodrębnienia pomiędzy folklorem a folkloryzmem,
chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na istotne nieporozumienie, jakie
od początku zakradło się do definicji tego drugiego. Wiąże się ono
z dość dowolnie „rozciągliwym" pojmowaniem folkloru. Powróćmy
raz jeszcze do definicji folkloryzmu, podanej przez Józefa Bursztę,
tym razem w Słowniku Etnołogicznym. Czytamy tam, iż folkloryzm
„oznacza zjawisko z dziedziny kultury artystycznej, polegające na
stosowaniu w szczególnych sytuacjach życiowych wybranych (bądź
z dokumentacji, bądź wprost z życia) treści i form folkloru w postaci
wtórnej, najczęściej wyuczonej i w sytuacjach zazwyczaj celowo
zaaranżowanych" . Czy jednak rzeczywiście folkloryzm „żywi" się
wyłącznie swoiście przetworzonym folklorem? Nie możemy tutaj,
rzecz jasna, prześledzić możliwych definicji folkloru, jakie pojawiły
się i ciągle pojawiają w literaturze przedmiotu. Na pewno jest to
jedno z najbardziej niejednoznacznych i spornych pojęć w humanis­
tyce, co wcale nie przeszkadza, iż funkcjonuje w ramach różnych
dyscyplin na zasadzie „jak gdyby" wiadomo było dokładnie, jaki
zakres zjawisk denotuje. Istnieje wiele podejść do jego rozumienia od
ściśle zawężonego, nieomal „technicznego" (literaturoznawstwo,
niekiedy folklorystyka), do szeroko kulturowo-antropologicznego
(gdzie kładzie się nacisk na źródłosłów ,,-lore" — wiedza w najogól­
niejszym sensie). W etnologii dominuje raczej to drugie podejście,
prezentowane u nas m.in. przez Bursztę, który we wspomnianym
Słowniku Etnołogicznym definiuje folklor jako „odrębną i samo­
dzielną część kultury symbolicznej, powszechnie, prawie bezreflek­
syjnie właściwą konkretnym środowiskom (wiejskim, miejskim,
zawodowym, towarzyskim itp.), mniejszym lub większym grupom
społecznym, aż do całego społeczeństwa włącznie (...) Składają się
nań zarówno elementy tradycyjne, zazwyczaj uwspółcześniane, jak
i treści aktualne o cechach estetycznych, zaspokajające określone
potrzeby międzyludzkiej komunikacji (...) Przekaz treści f. zawiera
zarazem sposób pojmowania świata i określony do tego świata
stosunek. F. istnieje tylko wtedy, kiedy jego treści są przekazywane."
Tak szerokie pojmowanie folkloru ma ten zasadniczy walor, iż
umożliwia klasyfikowanie ciągle pojawiających się nowych form
folkloru (np. ustnego), umożliwia rejestrację folkloru, jak powie­
dzieliśmy, in statu nascendi, nie narzuca ograniczeń formalnych
traktując, lub raczej identyfikując go z „filozofią życia codzienne­
go". Podkreśla żywotność, zmienność i wszechobecność twórczości
łączącej się z pojmowaniem świata „poprzez" folklor. Z drugiej
jednak strony pojawia się zasadniczy problem, wynikający z „hybry­
dowego" statusu pojęcia folkloru: czy należy go traktować jako
odrębną dziedzinę kultury, czy też stanowi on immanentny element
składowy innych dziedzin, takich jak obyczaj, religia, sztuka, język
czy nawet nauka? Czy folklor należy identyfikować, wręcz wypro­
wadzać ze światopoglądu, czy łączyć z „myśleniem potocznym"?
Czy możliwe jest oddzielenie przekonań „typu folklorystycznego"
od innych sądów kulturowych, którym przypisać można z kolei
miano norm i dyrektyw? Czy daje się opisać tzw. świadomość
podmiotów folkloru, czy można o niej wnioskować jedynie pośred­
nio — na podstawie tekstów i zachowań? Co np. w obrzędzie
weselnym (że pozostaniemy przy tym przykładzie) jest folklorem, co
zaś przejawem partycypacji w religii i obyczaju? Pytań tego typu
rodzi się wiele.
Wydaje się, że przyjęcie szerokiej definicji folkloru niesie ze sobą
niebezpieczeństwo zbyt jednostronnego spojrzenia na kulturę jako
taką. Dochodzi do zacierania się charakteru i sposobu funkcjonowa6

7

8

159

�П. 1. Sandomierskie wesele, ок. 1937 r. Odtworzenie obrzędu dla celów dokumentalnych.

nia jej poszczególnych dziedzin, ich miejsca w całokształcie kultury.
Zainteresowanie formami foklorystycznymi zaciemnia np. istotę
komunikowania względnie manifestowania wartości moralnych
w praktyce obyczajowej czy religii. Posłużmy się raz jeszcze przykła­
dem. Ta sama wieś, Grodzisko Dolne. Tamtejszy zespół pieczołowi­
cie zrekonstruował kilka obrzędów charakterystycznych niegdyś dla
okolicy, poczynając od tradycyjnego (z przełomu wieków) wesela,
poprzez obrzęd miodobrania do tzw. lamentów żałobnych. Czy jest
to jednak rekonstrukcja dawnych form folkloru, czy też elementów
przejawiania się świadomości obrzędowo-rytualnej, dawnej obycza­
jowości i wierzeń religijnych z „domieszką" magii? Z pewnością
oglądając, dajmy na to, występ „Grodziszczoków" w Kazimierzu
nad Wisłą, określimy go bez wahania jako folklorystyczny (i to
z rzędu „autentycznych", niestylizowanych). Jednakże treści, które
posłużyły członkom zespołu jako tworzywo programu artystyczne­
go, w swym oryginalnym kontekście nie były treściami folkloru, ale
wynikały z ówczesnego światopoglądu chłopskiego, norm religij­
nych i obyczajowych, które regulowały uczestnictwo w kulturze,
w jej poszczególnych dziedzinach. M i t motywował i tłumaczył
czynności i wytwory kulturowe. Obumarcie określonych przekazów
światopoglądowych (np. mitów dotyczących związków człowieka
z przyrodą, jak w przypadku obrzędu miodobrania) spowodowało
stopniowy zanik funkcjonowania wielu form obrzędowych, które
w zrekonstruowanej formie stanowią obecnie dla odbiorców, ale
także po części członków poszczególnych zespołów, jedynie „dawny
folklor".
Przykładem na to, że jednak i dzisiaj nie traktuje się prezentowa­
nych przez siebie treści jako jedynie folklorystycznych (neutralnie
ludycznych), może być fakt, iż w trakcie postu poprzedzającego
Wielkanoc nie odbywają się próby zespołów, nie mówiąc już
o występach publicznych. A zatem w przypadku dzisiejszej wsi treści
te obciążone są stale motywacją religijną; mówiąc obrazowo — folk­
lor ciągle „zanurzony" jest w światopoglądzie katolickim, „ocenia­
ny" jest w kategoriach wcale nie estetyczno-artystycznych, ale
obyczajowych. Jest on jedynie częścią, i to niesamodzielną, kultury;
pomijanie owych kulturowych uwikłań folkloru jest typowym
zabiegiem adaptacyjnym.
Sytuacja z omawianym pojęciem folkloru (szerokim, pomijam
tutaj jego ujęcia jako tekstu samego w sobie) wydaje się więc być
taka, iż stanowi on jedynie fragment szerszego kontekstu kultury,
160

która warunkuje jego przejawy. Także sposób interpretacji rzeczo­
nych przejawów uwzględniać powinien ich kulturowe tło. Decyzje
badacza, co uznać za treści folkloru, a co nie, wydają się często
całkowicie arbitralne i wynikające z partykularnych potrzeb. Arbit­
ralność owa niejako podwaja się w ramach tzw. praktyk upowszech­
niania kultury, gdzie implicite identyfikuje się folklor z całokształtem
kultury ludowej, albo przynajmniej z tą jej częścią, która godna jest
propagowania. O ścisłym związku treści folklorystycznych z kontek­
stem kulturowym świadczy fakt wyodrębniania rozmaitych odmian
folkloru, mamy więc folklor wiejski (domena zainteresowań trady­
cyjnie rozumianej etnografii), miejski, środowiskowy (przestępczy,
studencki, subkultur młodzieżowych itp.), folklory „oksymoroniczne" (np. szlachecki), czy wreszcie folklor polski o domniemanych
cechach etnicznych. Mówiąc o cechach tak wyodrębnionych gatun­
ków folkloru orzeka się de facto o cechach pewnych grup kulturo­
wych. Tak więc to, że folklor, powiedzmy, tzw. dziadowski posiada
takie to a takie cechy szczególne wynika z uwarunkowań świadomo­
ści i praktyki tej grupy, jej miejsca na „mapie" kultury. Błędem jest
zatem przedstawianie sytuacji „odwróconej ideologicznie": że takie
to a takie cechy folkloru dziadowskiego decydują o fakcie wyodręb­
nienia tej grupy społecznej, że folklor i jego treści stanowią rację
dostateczną takiego wyodrębnienia. Inną już kwestią jest śledzenie,
jak owe treści funkcjonują w kulturze, jak „przekraczają" bariery
partykularnych grup (w których narodziły się), by stać się elementa­
mi świadomości ponadlokalnej, ogólnonarodowej.
Jak powiada Michał Waliński: „Termin folklor jest, być może,
jednym z najmniej szczęśliwych terminów, jakie pojawiły się w hu­
manistyce. W każdym razie stopień jego funkcjonalności (i trafnoś­
ci) jest odwrotnie proporcjonalny do kariery, jaką w ciągu ponad
stulecia zrobił. A przecież w pewnym sensie zwyczajny przypadek
sprawił, że termin Y (folklor) nazwano właśnie A („lore" ludu
wiejskiego), a nie jakimkolwiek terminem X (załóżmy, że bardziej
trafnym (jakiegoś В, C, lub D) tj. innych subkultur ludowych). Nie
dostrzeżono związków między А, В, С itd. Powiedzmy jednak
ostrożniej, że w dużym stopniu był to przypadek «kontrolowany»
lub nawet «zaplanowany»: z punktu widzenia n a z y w a j ą c y c h
«lore» ludu wiejskiego było najbardziej wyraziste i rzucające się
w oczy jako szczególnie «egzotyczne» i «malownicze». A tych
atrybutów głównie szukano". Dodajmy jeszcze, że stopniowe
rozszerzano semantykę (i tak już niezwykle pojemną) pojęcia
9

�folkloru również na wszelkie czynności i obiekty kulturowe (obrzę­
dowość, stroje, zdobnictwo, budownictwo), które traktowano jako
wynikające z owej ,,lore", stąd folklor = kultura ludowa jako taka.
Możemy teraz wrócić do pytania, czy folkloryzm „żywi" się
wyłącznie folklorem; odpowiedziałbym na nie w sposób następują­
cy. To, co dzieje się w ramach folkloryzmu (pojmowanego w prezen­
towany wyżej sposób) jest korzystaniem z treści różnych dziedzin
kultury symbolicznej, a co przedstawia się jako korzystanie z treści
folkloru. Mówiąc o przetwarzaniu folkloru ma się na myśli albo (1)
folklor w sensie potocznym (pewne stereotypowe wyobrażenie na
temat folkloru), albo (2) folklor jako analitycznie wyodrębnione
elementy dziedzictwa kultury, naświetlane pod kątem estetyczno-artystycznym, z pominięciem innych uwarunkowań, decydujących
o tym, z jakiego rodzaju zjawiskiem mamy do czynienia. Inaczej
ujmując: a n a l i t y c z n a kategoria „folklor" funkcjonuje w sposób
sugerujący jej s y n t e t y c z n y charakter.
Jeśli chodzi o punkt (2) — - w ramach działań folklorystycznych
eliminuje się wszelkie światopoglądowe uwikłania wybranych ele­
mentów danej kultury, a tym samym powoduje, że folkloryzm jest
zjawiskiem podwójnie sztucznym, gdyż (a) pozbawia preferowane
elementy kultury ich właściwych kontekstów symboliczno-światopoglądowych, aby (b) jako „ludyczny" folklor poddaje dodatko­
wym zabiegom adaptacyjnym, teraz już o charakterze wyłącznie
artystycznym lub quasi-artystycznym. Nieporozumieniem jest za­
tem mówienie o stopniu „autentyzmu" folkloryzmu; żaden, nawet
sprawiający wrażenia „żywcem przeniesionego" zespół działań czy
wytworów tego rodzaju, nie jest autentyczny w prawdziwym sen­
sie ,gdyż zawsze ingerują tutaj działania wyszczególnione w punk­
tach (a) i (b). Chyba że mianem bardziej „autentycznego" nazwiemy
nieudolnego tancerza, a całkowitym „stylistą" (nieautentycznym)
profesjonalistę z „Mazowsza", ale tu już musimy posłużyć się innym
rodzajem argumentacji, wykorzystywanym zresztą w ramach kon­
kursów i festiwali.
Dla zasadności powyższego rozumowania nie ma znaczenia fakt,
że oto prezentuje się na scenie treści jeszcze żywe w danej okolicy,
regionie czy wsi. Czymś jakościowo różnym są np. tzw. „turki"(straż
przy grobie Chrystusa w czasie .Świąt Wielkanocnych), pełniący swe
obowiązki na wsi (realizacja norm i dyrektyw religijnych, obyczajo­
wych, a także — ale wtórnie jedynie — artystycznych), a ta sama
grupa wyselekcjonowanych „turków" paradująca i prezentująca
musztrę na zakończenie przeglądu w Kazimierzu.
Nie chciałbym, aby dotychczasowe rozważania prowadziły
kogokolwiek do wniosku, iż oto usilnie próbuje się perswadować
10

ujemną ocenę folkloryzmu. Otóż nic bardziej błędnego! Chodzi
jedynie o wykazanie, z poznawczego punktu widzenia zakładającego
określoną koncepcję kultury, że „folkloryzm" w etnologii i dyscypli­
nach pokrewnych, a stan kultury nazwany „folkloryzmem", nie
pokrywają się ze sobą. 1 nie jest to „winą" kultury, jak znowu
sugerują niektórzy rozczarowani, że ów folkloryzm nie odpowiada
temu, co chcieliby sami widzieć. Problem leży w braku relacji
zwrotnej pomiędzy skodyfikowanym systemem pojęciowo-teoretycznym a stanem kultury opisywanym przy jego pomocy; mówiąc
metaforycznie stan ten „wymykał" się dotychczasowemu oglądowi,
który „nie widzi", że opisuje stany rzeczy nie mające już wiele
wspólnego z nowymi jakościami kultury. Aby etnologia mogła
zachować „wieczną młodość" w sensie Weberowskim, niezbędnie
nastąpić muszą zmiany w semantyce dotychczas funkcjonujących
w niej pojęć. W naszym przypadku: chodzi o negatywne nawiązanie
do tych elementówsemantyczno-metodologicznych dotychczasowej
praktyki badawczej, których nie da się zachować bez zmian, o ile
posługiwanie się terminem „folkloryzm" nie ma należeć do wspom­
nianej strefy pozornej ciągłości genetycznej.
Jest faktem niepodważalnym, że efektem wieloletniego już
istnienia ruchu folklorystycznego jest zwiększone zainteresowanie
kulturą ludową. Folkloryzm uaktywnił kulturowo określone kręgi
społeczeństwa, stanowi czynnik współczesnego świętowania, wzma­
ga poczucie tożsamości lokalnej, regionalnej oraz ogólnonarodowej
(szczególnie silnie widać to w życiu społeczności emigranckich). Są
to stwierdzenia i fakty bezdyskusyjne. Ale folkloryzm nie jest
zjawiskiem statycznym, w jego ramach zachodzą procesy bardzo
symptomatyczne. Chciałbym im teraz poświęcić szczególną uwagę.
Wymaga to uprzedniego wymienienia jeszcze jednej cechy folkloryz­
mu — jego relatywnie n i e t w ó r c z e g o charakteru. Mówi się
czasem, iż można go identyfikować z „folklorem rekonstruowa­
nym"; otóż to, nacisk na rekonstrukcję form i treści folkloru
tradycyjnego powoduje, iż skala możliwości twórczych folkloryzmu
jest dość ograniczona a repertuar ściśle zdefiniowany. Przecież
klasyfikacja zespołów folklorystycznych to wyraz poglądów ideolo­
gów folkloryzmu, ich dążenia do idealnej, wzorcowej postaci działań
folklorystycznych, na skutek czego zespoły ocenia się według
stopnia zbliżenia do tego modelowego stanu. Materiał, który jest
tutaj tworzywem, zaprzecza cesze definicyjnej autentycznego folklo­
ru (obojętnie jak go będziemy rozumieli), gdyż nie stanowi treści
rzeczywiście funkcjonujących społecznie, zmieniających się, żywych.
Można na nim dokonywać „operacji", zabiegów choreograficznych,
ale jego semantyka jest ustalona w swej kanonicznej formie.

11. 2. Estradowa wersja kurpiowskiego tańca „Stara Baba", PZPiT „Mazowsze", Karolin, 1949

161

�„Twórczość" folklorystyczna ma ściśle określone ramy, ma ona na
celu nie tyle k o m u n i k o w a n i e pewnych przejawów kultury, ile
raczej m a n i f e s t o w a n i e wybranych wartości z nią związanych.
Rozważmy tę kwestię nieco bliżej, gdyż w tym enigmatycznym
sformułowaniu nie uwydatnia się jeszcze sens proponowanego
odróżnienia manifestacji od komunikowania.
Przyjmijmy zatem, iż na kulturę spojrzeć możemy jako na
rzeczywistość symboliczno-myślową, składającą się z różnego ro­
dzaju przekonań, „organizujących" pojęciowo otaczający człowieka
— członka danego społeczeństwa — świat przyrodniczy i społeczny
w pewną całość. Na przekonania te składają się, między innymi,
normy i dyrektywy, dzięki którym każda jednostka posiada coś
w rodzaju „przewodnika" po owym świecie — jego wartościach
i sposobach ich realizacji. Wśród zbioru rzeczonych przekonań
możemy wyodrębnić takie z nich, które przyporządkowują czynnoś­
ciom kulturowym sensy polegające na zakomunikowaniu lub zama­
nifestowaniu jakiegoś stanu rzeczy. Reguły interpretacji, które
wyrażają owe przekonania, to reguły semantyczne, zaś ich zespół
tworzy s e m a n t y k ę k o m u n i k a c j i k u l t u r o w e j . Abyśmy
mogli mówić o dokonującym się społecznym procesie komunikacji,
semantyczne przekonania kulturowe przyporządkowujące czynnoś­
ciom symboliczno-kulturowym odpowiednie odniesienia przedmio­
towe (inaczej sensy komunikacyjne) zakładać muszą pewne pozasemantyczne przekonania inne, które nakładają ograniczenia na to, co
podlega komunikowaniu; niejako z góry organizują one i charakte­
ryzują komunikowane stany rzeczy. Porozumiewamy się ze sobą
z taką dokładnością i w takich granicach, jakie wyznaczone są przez
wspólne respektowanie założeń wchodzącej w grę semantyki. Na­
zwijmy te przedsemantyczne charakterystyki z a ł o ż e n i a m i se­
m a n t y k i d a n e j k u l t u r y ; mogą one wywodzić się (tak było
w społecznościach plemiennych, a także w klasycznych wspólnotach
chłopskich) z mitu, który organizował „pole semantyczne" tego,
o czym orzekano w odnośnych kulturach. Ale rzeczone założenia
wywodzić się mogą także z potocznego doświadczenia społecznego,
jak choćby w nowożytnej kulturze europejskiej.
Możemy chyba przyjąć, że również w kulturze chłopskiej
wytworzyła się wizja świata narzucająca sposoby rozumienia i opisy­
wania, a także ustosunkowywania się do otaczającej rzeczywistości.
Nie mogąc w niniejszym szkicu mówić o cechach światopoglądu
chłopskiego, w którym zawarta była owa wizja świata, powiedzmy
jedynie, że odwoływano się doń w praktycznym postępowaniu jako
sankcji motywującej je. Znak krzyża czyniony na spodniej części
chleba odwołuje się, przykładowo, do mitu (przekazu światopoglą­
dowego) o ukrzyżowaniu Chrystusa i dopóki mit ten nie „obumie­
ra", waloryzuje i tłumaczy czynność poprzedzającą krojenie pieczy­
wa. Jest to oczywiście przykład najprostszy, obecność mitu w kultu­
rze przybierać może o wiele bardziej subtelną, wyrafinowaną postać,
o czym przekonać się możemy choćby z przenikliwych analiz Paula
Ricoeura.
Cechą założeń komunikacji semantyczno-kulturowej (cechą
przedsądów, na których opiera się semantyka komunikacji) jest
jednak tendencja właśnie do „obumierania" poszczególnych mitów,
a niekiedy całych ich zespołów. I tak, również obecnie czyni się znak
krzyża w różnych sytuacjach, wcale przy tym nie aktualizując
pierwotnego mitu, jego każdorazowe „przypominanie" nie jest
niezbędne. Wykonując odpowiednie czynności symboliczne manife­
stuje się jedynie przynależność do społeczności, w której pierwotnie
obowiązywała realizacja „żywych niegdyś wartości światopoglądo­
wych (co nie musi — rzecz jasna — przesądzać, że indywidualnie
podmioty kultury mogą niekiedy ciągle identyfikować się z żywym
mitem). W skali społecznej jednak elementy światopoglądu mają
jedynie pośredni udział w procesie komunikacji społecznej (tworzą
przecież stale założenia tejże komunikacji, określony blok niewerbalizowanych przedsądów), przejawiając się w sferze działań z zakresu
praktyk komunikacyjnych, np. w obyczaju czy języku.
Proces, który zasygnalizowałem, nazywany jest konwencjonalizacją semantyki komunikacji kulturowej, a polega on na stopnio­
wym autonomizowaniu się poszczególnych przekonań semantycz­
nych względem przekonań będących ich założeniami. Można bo­
wiem całkowicie prawidłowo partycypować w dziedzinie religii, nie
11

162

odwołując się do organizujących działania religijne dyrektyw seman­
tycznych — nie są one funkcjonalnie niezbędne i zanikają w świado­
mości społecznej. Mówi się czasami o tzw. katolicyzmie obyczajo­
wym; właśnie w jego ramach cała sfera przekazów światopoglądo­
wych związanych z religią katolicką schodzi na dalszy plan na rzecz
czysto zewnętrznej manifestacji wartości „dobrego chrześcijanina".
Zautonomizowanie się całych bloków przekonań nie oznacza wcale,
iż niemożliwa jest ich aktualizacja, „przywoływanie". Dzieje się tak
zawsze w okresie głównych świąt kościelnych, kiedy to przypomina
się wiernym sens pierwotnych przekazów chrześcijańskich i ich
znaczenie (nieprzemijające) dla życia dzisiejszego.
Brak funkcjonalności założeń semantyki względem przekonań
semantycznych powoduje, iż (1) uczestnicy kultury, posługując się
dyrektywami semantycznymi nie muszą uświadamiać sobie jakich­
kolwiek ich założeń, (2) praktyka komunikacyjna pełni w pewnych
okolicznościach tylko funkcję integrująco-różnicującą, nie pełniąc
już funkcji waloryzowania za pośrednictwem komunikacji (zacho­
wania zwyczajowe). Nieco inaczej „mechanizm" konwencjonalizacji
semantyki charakteryzuje Paweł Ozdowski, który uważa, iż funkcjo­
nalność działań społecznych wymaga niezbędnie konwencjonalizacji
semantyki pojęć, za pomocą których artykułowane są sądy respek­
towane w skali społecznej. Efektywność komunikacji w większości
wypadków nie wymaga, aby indywidualni jej uczestnicy uświada­
miali sobie założenia wchodzącej w grę semantyki, w innych jednak
uświadamianie owo jest raczej niezbędne, o czym jeszcze powiemy.
Wracając do społeczności chłopskiej; wydaje się, że semantyka
komunikacji kulturowej była w niej ustabilizowana, charakteryzo­
wała się jednakowością i stałością swoich założeń, które były
powszechnie respektowane. Stąd biorą się m.in. opinie o „odwiecz­
nym", niezmiennym na przestrzeni wieków konserwatyzmie chłops­
kim. Kultura chłopska bardzo restryktywnie ustosunkowała się do
odchyleń od obowiązującej wizji świata, nie dopuszczała ujęć
odmiennych. Jako taka, kultura ta nie wymagała od swych podmio­
tów stałego odwoływania się do swoich semantycznych założeń, ich
przywoływania, stąd też założenia te tym łatwiej ulegały daleko
idącej konwencjonalizacji. Można łatwo przekonać się, iż tak właśnie
było; chyba każdy z badaczy-etnografów napotkał trudności usiłując
dociekać motywacji określonych działań obrzędowo-rytualnych czy
religijno-obyczajowych; zwerbalizowanie założeń leżących u podstaw
tych czynności jest zwykle dla tzw. informatora zadaniem tyleż
trudnym, co niezrozumiałym. Jakież zniechęcenie ogarnia młodych
adeptów etnografii, gdy bezskutecznie wypytują o to, dlaczego robi się
tak a tak; standardowa odpowiedź, jaką słyszą, a której nie sposób
przyjąć jako wyjaśnienia (chociaż kryje się w niej wyjaśnienie), brzmi
zwykle: „bo tak robił ojciec, dziadek", „zawsze tak było" itp., itd.
Konwencjonalizacja semantyki jest procesem dotykającym każ­
dą kulturę, przy czym w społeczeństwach nowożytnoeuropejskich
mamy wyraźną stopniowalność „zacierania się" jej założeń. Na
jednym krańcu znajduje się praktyka komunikacji językowej, gdzie
wręcz niezbędne jest, aby eliminować polisemiczność, jeśli nie
chcemy wikłać się w spory semantyczne (Ricoeur mówi o tzw.
polisemii uregulowanej). Z drugiej strony mamy sztukę i praktykę
artystyczną, które wręcz „żywią" się polisemicznością, zmuszając
odbiorców do indywidualnych prób rekonstrukcji założeń poszcze­
gólnych sądów „ucieleśnionych" w dziele sztuki.
W świetle tego, co zostało wyżej powiedziane można teraz
powiedzieć, iż w ramach działań zwanych folklorystycznymi docho­
dzi do c a ł k o w i t e j i z a m i e r z o n e j konwencjonalizacji założeń
elementów kulturowych przedstawianych jako „rekonstrukcja folk­
loru". Czynności folklorystyczne funkcjonują autonomicznie wzglę­
dem swoich założeń, tzn. względem kultury, która była ich źródłem.
W folklorze autentycznym, żywym, stopień rzeczonej konwencjona­
lizacji nigdy nie jest pełny, uważam wręcz, że zjawiska folkloru są
rozpoznawalne właśnie ze względu na „żywą" semantykę. Nie
należy jednak mniemać, że w ramach folkloryzmu niemożliwe staje
się zrekonstruowanie założeń owej semantyki, ale nie jest ono ani
niezbędne, ani pierwszoplanowe, co wynika z samej istoty folkloryz­
mu jako działalności artystycznej o cechach z góry założonej
monosemiczności. Tym właśnie różni się manifestowanie w działa­
niu folklorystycznym od komunikowania w folklorze.
12

�wcześniej zdanie, że folkloryzm nie jest zjawiskiem statycznym, że
w ramach „kultury folklorystycznej" dokonuje się charakterystyczny
proces przekształceń. Jest to w moich oczach proces s t o p n i o w e j
d e g r a d a c j i d o p r o w a d z o n e g o do k r a ń c o w e j k o n w e n ­
c j o n a l i z a c j i i m o n o s e m i c z n o ś c i f o l k l o r y z m u , który
wkracza w tytułową fazę p o s t f o l k l o r y z m u
narodowego.
Proces ten, co ciekawe, był niejako przewidywany w momencie
narodzin samego zjawiska folkloryzmu. Jeszcze na przełomie lat
sześćdziesiątych i siedemdziesiątych zauważano zabiegi zmierzające
do stworzenia narodowej jedności folklorystycznej, do połączenia
wszystkich warstw narodu pod sztandarem folkloru narodowego.
Folkloryzm miał wprawdzie nosić znamiona lokalności, regionaliz­
mu, ale od początku zmierzał ku uniwersalizmowi, gdzie „ojczyznę
lokalną" zastępowała po prostu — Ojczyzna. Zobaczmy jaki jest
współcześnie efekt sygnalizowanego procesu.
Zwróćmy uwagę na to, iż od samego początku folkloryzm był nie
tylko zjawiskiem artystycznym, lecz był także głęboko nacechowany
ideologicznie, zawsze wartościowany pozytywnie przez praktykę
prawno-polityczną państwa i to bynajmniej nie ze względu na jego
walory estetyczne czy edukacyjne. Jego ideologiczna funkcja na tym,
między innymi, polegała, iż folkloryzm utożsamiano właściwie ze
swoiście pojmowaną „ludowością", z propagowanym jej modelem.
Model ludowości identyfikowano z kolei ze znaczącymi cechami
polskiej kultury narodowej, w ramach której zlewają się bezkonflik­
towo i bez reszty wszystkie jej konstytutywne nurty. Tak pojęta
„folklorystyczna kultura narodowa" jednoczyć powinna Polaków
wokół tego, co w kulturze postępowe, barwne i dostępne ogółowi.
Jednakże kultura nie znosi równości i dekretowania takiego to
a takiego jej charakteru. Nie chciałbym być źle zrozumiany — nie
chodzi o podważanie roli elementów kultury ludowej w całokształcie
kultury narodowej, chodzi o sposób w y o b r a ż a n i a sobie tej roli.
Trawestując sformułowanie Rocha Sulimy powiedzieć można, że
polityczno-ideologiczna praktyka współczesności wyznacza logikę
folkloryzmu. Uwikłania pozaestetyczne i pozaartystyczne ruchu
folklorystycznego od razu wyznaczały możliwy do przewidzenia
rozwój pierwotnych form przejawiania się folkloryzmu — od
lokalnego (regionalnego), do wybranych elementów, którym przy­
daje się walor „narodowości". Folklor poszczególnych regionów
etnograficznych staje się z wolna przede wszystkim z n a k i e m
f o l k l o r u n a r o d o w e go, wyrazem zewnętrznej, sztucznej s k o n ­
wencjonalizowanej „ludowości patriotycznej".
Wymienione w niniejszym szkicu cechy folkloryzmu powodują,
że poddaje się on stosunkowo łatwo kolejnym zubożeniom semanty­
cznym. Faza postfolkloryzmu charakteryzuje się jednak nie tylko
maksymalnym uproszczeniem treści przekazu folklorystycznego,

15

16

Prace z konkursu: „Ziemia bliska sercu", Toruń 1988: i l . 3. Antoni
Kamiński, Od myszy do cesarza wszyscy żyją z gospodarza, rzeźba,
drewno polichr., wys. 44 cm. Kutno; i l . 4. Tadeusz Żak, Majówka
obraz, ol/pł., 60 x 60 cm. Kielce
Podobny proces konwencjonalizacji w dziedzinie prozy o prowe­
niencji ludowej zauważa w swym interesującym studium Roch
Sulima. Jego zdaniem w przeciwieństwie do pierwszej powojennej
generacji pisarzy nurtu wiejskiego, eksploatującej, przetwarzającej,
prowadzącej dialog z własną plebejską genealogią (co zaowocowało
interesującym rodzajem prozy „rodowodowej"), generacja następna
z owego wiejskiego rodowodu uczyniła rodzaj skonwencjonalizowa­
nego zespołu reguł. Sulima cytuje wypowiedź Zygmunta Ziątka,
który tak oto odsłania mechanizm literatury kryptoludowej: „Wy­
starczy mieć gazetową orientację w naturze konflików społecznych
dzisiejszej wsi («stare» i «nowe» w stosunku do ziemi, dramat ludzi
starych, pozbawionych następców) i w naturze współczesnych
kontrastów kulturalnych (sąsiedztwo dawnych form zagospodaro­
wania wolnego czasu), aby dać pozór podjęcia aktualnej problema­
tyki społecznej. Wystarczy, i to «z grubsza», może nawet nie
z lektury, ale z krytycznych interpretacji, znać książki Nowaka,
Myśliwskiego, Redlińskiego, aby wiedzeć, jakiego języka użyć, jakie
mitologizacje zastosować, do jakiej symboliki się odwołać — żeby to
wypadło i atrakcyjnie, i «uniwersalistycznie», i «nowocześnie». No
i trzeba jeszcze mieć jakieś wspomnienia wiejskie — z wakacji
spędzanych u rodziców, z kośby, z wiejskiej zabawy, żeby posklejać
rozmaite inspiracje, nadać temu, co zostało pościągane z różnych
stron — pozór osobistego przeżycia."
13

Ze swej strony Roch Sulima upatruje szansę dla pogłębionej
literatury nurtu chłopskiego w „poznawaniu kultury ludowej niefolklorystycznej", w penetracji bezpośredniej tradycji słowa ludowego,
która powinna zastąpić „folklorystyczną kalkę" językową, którą
posługują się obecnie przedstawiciele tego nurtu prozy. Jest to nic
innego, jak postulat dekonwencjonalizacji, sięgnięcia do autentycz­
nej semantyki języka i kultury warstwy chłopskiej, a nie do jego
„protezy", kliszy folklorystycznej. Folklor — postuluje Sulima
— „nie może być już traktowany jako punkt wyjścia czy układ
odniesienia" .
14

Wróćmy jednak do głównego nurtu naszych rozważań. Padło
163

�jego kulturowego ładunku, ale też jego zupełnym oderwaniem od
kontekstu kulturowego. Kultura współczesna pełna jest przykładów
postfolklorystycznego funkcjonowania znaków ludowości; ich pre­
cyzyjne zidentyfikowanie wydaje się frapującym zadaniem dla
etnologa. Tutaj tylko wybrane przykłady, bez interpretacji: zespoły
regionalne z biało-czerwonymi chorągiewkami w pochodach 1majowych, festiwal chórów polonijnych w „ludowej" oprawie
(dzieci w strojach, wycinanki w wystroju, identyfikowanie pieśni
patriotycznej z ludową), przywitanie „na ludowo" polskich lotni­
ków — mistrzów świata (nota bene głównie zawodowych żołnierzy),
festyn „Trybuny Ludu", na którym kapela podwórkowa z Łodzi gra
muzykę ludową wplatając słowa „na temat" aktualnej sytuacji
politycznej, rzeźba ludowa na zadany temat patriotyczno-narodowy
itd., itp. Są to jedynie pierwsze z brzegu przykłady. Kuriozalny już
przypadek utrwalonej świadomości postfolklorystycznej stanowił
nadany w przerwie sierpniowego VIII Plenum КС PZPR krótki film
pt. Krakowski kadryl. Czego tam nie było: młodzi jeźdźcy w strojach
krakowskich (czytaj: narodowych) galopujący wściekle (w stylu
Kozaków Nadwołżańskich) wokół sceny, na której zespół folklorys­
tyczny tańczy typowy ludowo-narodowy taniec
(sic!) kadryl.
Na zakończenie kilka uwag o przejawianiu się świadomości
i praktyki postfolklorystycznej w dziedzinie sztuki zwanej ludową.
Poszczególne jej dziedziny były od dawna szczególnie wdzięcznym
polem dla zabiegów deformujących kulturowe korzenie czynności
i wytworów ocenianych estetycznie z punktu widzenia kategorii
zupełnie im obcych. „Wypreparowanie" sztuki ludowej z kontekstu
kultury chłopskiej dokonało się stosunkowo szybko, a wytwory tej
sztuki od dawna funkcjonują w świadomości społecznej jako
przejawy folkloru. Pojawiła się inspirowana folkloryzmem plastyka
ludowa; o problemach związanych z możliwym kierunkiem rozwoju
takiej działalności pisał swego czasu Stanisław Błaszczyk.' Wyraź­
nie oddzielono działania tego typu od sztuki ludowej sensu stricto.
Nie będąc w żadnej mierze znawcą problematyki sztuki ludowej
fachowcom pozostawiam zagadnienie, gdzie kończy się, a gdzie
zaczyna owa sztuka, czy należy ją nazywać tak czy inaczej, jakie jej
dziedziny wyodrębnić etc. Spójrzmy jedynie na tę kwestię (ciągle, jak
się wydaje, kontrowersyjną) z kulturoznawczego punktu widzenia.
Panuje raczej zgoda, przy różnych werbalizacjach, co do tego, iż tzw.
tradycyjna sztuka ludowa była ściśle związana z religijnością
i obyczajowością ówczesnej wsi, że jej specyficzna estetyka może być
7

18

PRZ
1

J. Burszta, Folklor, folklorystyka, folkloryzacja, „Teatr Ludowy"
1—2:1966, s. 39—40 (Głos w dyskucji na konferencji folklorystycz­
nej w Zakopanem w dniach 17— 19 X I 1965).
M . Weber, Gesammelte Aufsatse zur Wissenschaftslehre, Tubin­
gen 1922, s. 207
H. Bausinger. Zur Kritik der Folklorismuskritik, (w:) H . Bausinger (Hrsg.), Populus revisus. Beitrdge zur Erforschungder Gegenwart,
Tubingen 1966, s. 61—75. Pierwszy użył określenia „folkloryzm" H.
Moser w artykule Vom Folklorismus in unserer Zeit, „Zeitschrift fur
Volkskunde" 58:1962, ss. 177—209
J. Burszta, Folkloryzm w Polsce, (w:) Folklor w życiu współczes­
nym, B. Linette (red.), Poznań 1970, s. 11
Tamże, s. 12
J. Kmita, Epistemologia w oczach kulturoznawcy, „Studia Filozo­
ficzne" 4:1985, s. 33
Hasło „folkloryzm", (w:) Słownik etnologiczny. Terminy ogólne,
Z. Staszczak (red.). Warszawa 1987, s. 131. Oczywiście w szkicu
niniejszym zupełnie pomijam sprawę folkloryzmu romantycznego,
pozytywistycznego czy młodopolskiego implikującą odmienny ze­
staw problemów. Tutaj powiedzmy tylko, iż należałoby pojęcie
folkloryzmu odnoszone do zjawisk kultury X I X i początków X X
wieku obwarować kilkoma istotnymi uzupełnieniami.
Hasło „folklor", op. cit., s. 124
M . Waliński, Folklor i folklorystyka. Kilka uwag wstępnych, (w:)
Teoria kultury. Folklor a kultura, opracował i wyboru dokonał M .
Waliński, Katowice 1978, s. 39
„Autentyczny" pochodzi z greckiego authentikós i oznacza tyle
co: prawdziwy, rzeczywisty, oryginalny, nie podrobiony, wiarygod­
ny, pewny.
2

3

4

5

6

7

8

9

1 0

rozważana tylko w tym szerszym kontekście, że sztuka ta nic była
autonomiczną dziedziną kultury. Rozpoznaje się już dzisiaj, że
podejście do niej miało w przeważającej mierze typowo adaptacyjny
charakter, imputujący zjawiskom religijnym, techniczno-użytkowym, obyczajowym, czy nawet magicznym charakter czysto artysty­
czny. Takie spojrzenie poprzez „światopogląd sztuki" utrwaliło się
w odbiorze sztuki folklorystycznej.
Przyjmijmy, że wyróżnić można dwa rodzaje komunikowania
artystycznego: (1) komunikowanie o semantyce nieustabilizowanej,
które „wymusza" przywoływanie odpowiednich założeń rzeczonej
semantyki oraz (2) komunikowanie o semantyce ustabilizowanej,
„obywające się" bez tych założeń. Wydaje się, że poszczególne
dziedziny sztuki ludowej można rozpatrywać także i z tego punktu
widzenia.
Pierwszy i drugi rodzaj wchodzącego w grę komunikowania
pozwala rozróżnić np. sztukę samorodną odwołującą się do komuni­
kowania rodzaju (1) — (wchodzi tutaj w grę perspektywa jednostki
uwikłanej w różne mity, które „ożywiają" tę twórczość) od sztuki
opartej już wyłącznie na typie (2) komunikowania.
To natomiast, co rozumiem pod postfolklorystyczną fazą sztuki
zwanej ludową nie jest już żadnym rodzajem komunikowania, nie
chodzi już tutaj o jakiekolwiek założenia semantyki, ale o całkowicie
autonomiczne funkcjonowanie wytworów owej wytwórczości jako
znaków folkloru. Jak jednak długo można schema tyzować wyobraże­
nia „na temat" jakiejkolwiek sztuki? Czy w ramach działalności
postfolklorystycznej w dziedzinie sztuki możliwe jest zdekonwencjonalizowanie tych wyobrażeń tak, aby poszczególnym jej wytworom
przywrócić jakiekolwiek kulturowe konotacje? Oto dwa generalne
pytania skierowane do krzewicieli „ludowości folklorystycznej".
Mają one także walor teoretyczny; jedno z zadań etnologii współczes­
ności widzę właśnie w szczegółowym ustosunkowaniu się do pytań
wymienionych w niniejszym szkicu, a także do wielu innych przeja­
wów „folkloryzmu zdegradowanego". Analiza tych zjawisk sytuuje
etnologię w samym centrum żywych „stanów kultury". Pora najwyż­
sza, by etnolog starał się teoretycznie reflektować nad zjawiskami,
z którymi dotąd jedynie emocjonalnie się identyfikował, bądź — rów­
nie emocjonalnie — się im sprzeciwiał. Pora na postfolklorystyczną
fazę badań etnologicznych. Nazwijmy tę fazę antropologiczną kryty­
ką kulturową — łączy ona w sobie analizę przedmiotową kultury
z refleksją nad etnologicznymi wyobrażeniami, jak tę kulturę badać.

PISY

1

' Por. choćby ostatnio u nas przetłumaczoną pracę Symbolika zla.
Warszawa 1986. Swego czasu Ricoeur prowadził interesującą pole­
mikę z Levi-Straussem, któremu zarzucał, iż jego „metoda struktu­
ralna" użyteczna jest jedynie w odniesieniu do mitów, które ze swej
strony nazywam mitami o skonwencjonalizowanej semantyce. Por.
także interpretację istoty niezgodności między Ricoeurem a Levi-Straussem w pracy P. Ozdowskiego Teoria kultury wobec heremeneutyki Ricoeura, Warszawa—Poznań 1984
P. Ozdowski, op. cit.; o konwencjonalizacji semantyki pisali J.
Kmita i E. Kobylińska. Por. J. Kmita, Światopogląd ucieleśniony
— światopogląd ucieleśniający się, „Sztuka" 6/2:1978, ss. 58—60; E.
Kobylińska, Hermeneutyczna wizja kultury, Warszawa-Poznań 1985
R. Sulima, Literatura a dialog kultur, Warszawa 1982, s. 210.
Cytowana wypowiedź pochodzi z artykułu Z. Ziątka pt. Wysłuchana
modlitwa, zamieszczonego w „Tygodniku Kulturalnym " nr 33 z 1979
roku. Podobny trend „kalkowania" stanów świadomości w reportażach
„na tematy wiejskie" obnażony został przez D. Czaję i Cz. Robotyckiego
w artykule Rodzina wiejska na Podlasiu — według tygodnika ..Przyjaciół­
ka", „Polska Sztuka Ludowa" 3—4:1986, ss. 149—156
R. Sulima, op. cit., s. 209
J. Burszta, Folkloryzm w Polsce, op. cit., ss. 24—25.
„Praktyka współczesności wyznacza logikę ludowości", R. Suli­
ma, op. cit., s. 15.
S. Błaszczyk, Rola folkloryzmu w procesie przeobrażeń sztuki
ludowej, (w:) Folklor w życiu współczesnym... op. cit., ss. 47—65
Por. wypowiedź w dyskusji A. Jackowskiego zawartą w pracy
Folklor w życiu współczesnym..., ss. 121—123. Swoją drogą wspom­
niana dyskusja była chyba jedną z ostatnich „gorących" dyskusji
w polskiej etnologii powojennej (przynajmniej z tych zapisanych).
1 2

13

1 4
1 5

1 6

1 7

1 8

Fot: Jan Świderski — il. 3, 4

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10573" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10551">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c6b95cd804fd76444bd82e23463b6d0f.pdf</src>
        <authentication>d5b2b067fecdc764d4ea32c89166817b</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125878">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6601</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125879">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125880">
                <text>1958</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125881">
                <text>Etnografia Polska - czasopismo</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125882">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:6171</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125883">
                <text>Od Redakcji / ETNOGRAFIA POLSKA 1958 t.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125884">
                <text>Etnografia Polska 1958 t.1, s.15-17</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125885">
                <text>redakcja EP</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125886">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125887">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125888">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125889">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125890">
                <text>OD REDAKCJI
Podobnie jak w innych dyscyplinach naukowych tak samo w etno­
grafii powstała po drugiej wojnie nowa sytuacja, której wyrazem były
głębokie przemiany w zakresie metod, podstaw teoretycznych i zakresu
badawczego. Zasadniczych przekształceń doznały również podstawy orga­
nizacyjne nauki. Powołana do życia w 1951 r. Polska Akademia Nauk
objęła kierownictwo nauki polskiej we wszystkich jej dyscyplinach
szczegółowych. Naczelnym zadaniem Polskiej Akademii Nauk jest or­
ganizowanie i koordynowanie wysiłków badawczych, uzgadnianie planów
i wytyczanie długofalowych zadań na przyszłość w oparciu o wspólne
założenia metodyczne i teoretyczne. Zadanie to w stosunku do poszcze­
gólnych dyscyplin pełnią w obrębie Akademii różnorodne Instytuty,
Komitety i Komisje. W odniesieniu do etnografii zadania te powie­
rzone zostały powstałemu w ramach Instytutu Historii Kultury Mate­
rialnej Działowi IV. Zakres tematyczny tego Działu nie ogranicza się
mimo zwężonej nomenklatury tylko do zagadnień kultury materialnej.
Obejmuje bowiem zarówno zagadnienia rozwoju sił wytwórczych wraz
z całością kultury materialnej, jak też problematykę społecznych sto­
sunków produkcji i bogatą tematykę należącą do dziedziny świadomości
społecznej.
Zgodnie z podstawową zasadą, w myśl której każda dyscyplina po­
siada w ramach Akademii swój własny periodyczny organ i własne
publikacje ciągłe, Dział I V przystępuje do wydawania nowego czasopisma
„Etnografia Polska", poświęconego etnografii, oraz do publikowania zwią­
zanej z nim Biblioteki Etnograficznej. .
Zadania tego czasopisma są następujące. Niezależnie od istnienia za­
służonego organu Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego „Lud", k t ó r y
ukazuje się w odstępach rocznych, oraz innych czasopism periodycznych
poświęconych polskiej etnografii, w szczególności miesięcznika „Polska
Sztuka Ludowa", a także tych periodyków, które (jak np. „Kwartalnik
Historii Kultury Materialnej", „Przegląd Zachodni", „Kwartalnik Opol­
ski" czy wydawnictwa Instytutu Badań Literackich) zamieszczają prace
etnograficzne, zachodzi potrzeba nowego czasopisma, które by łączyło
wszystkie wyspecjalizowane działy etnografii i dawało obok prac ana-

�16

OD

REDAKCJI

litycznych także syntetyczne ujęcia obejmujące całokształt zagadnień
etnograficznych. Jest rzeczą jasną, że nowe czasopismo będzie się sta­
rało położyć szczególny nacisk na wysoki poziom naukowy umieszcza­
nych na jego łamach publikacyj. Jest też oczywiste, że tematyka pisma
dotyczyć będzie przede wszystkim etnografii Polski. Niemniej dążąc do
możliwie wszechstronnego obrazowania rozwoju
kultury
ludowej
w Polsce, czasopismo to jako odbicie polskiej współczesnej myśli badaw­
czej musi oprócz problematyki własnego kraju uwzględnić również etno­
grafię innych narodów słowiańskich oraz pozostałych krajów europej­
skich i pozaeuropejskich. Przechodząc do bardziej szczegółowego okre­
ślenia zakresu tematycznego, związanego przede wszystkim z etnografią
naszego kraju, pragniemy zaznaczyć, że nowe czasopismo będzie się starało
kłaść silny nacisk na zagadnienia metodologiczne, na zagadnienia zwią­
zane z techniką badań, na podstawowe problemy teoretyczne, a w szcze­
gólności na problem poznania aktualnej rzeczywistości w toku badań
terenowych. Czasopismo będzie umieszczać artykuły dotyczące nie tylko
teraźniejszości, lecz również przeszłości kultury ludu pracującego; będzie
dążyło do uwzględnienia zarówno starych, reliktowych postaci tej k u l ­
tury, jak i głębokich przeobrażeń współczesnych; będzie uwzględniać
nie tylko k u l t u r ę chłopstwa, ale także kulturę klasy robotniczej. Nie­
obca mu będzie również problematyka etnogenetyczna i zagadnienia
swoistych cech etnicznych ludu polskiego i jego kultury. Traktując
wszystkie te zagadnienia zawsze w ramach konkretnohistorycznych, „Et­
nografia Polska" będzie umieszczać nie tylko prace omawiające szczegó­
łowy przebieg zjawisk, lecz także prace poświęcone zagadnieniom pra­
widłowości rozwojowych wydobytych z konkretnych procesów historycz­
nych.
Wyznaczając w ten sposób bardzo szkicowo podstawowy zakres te­
matyczny, wypada dodać, że w programie czasopisma znajdzie się rów­
nież zagadnienie powiązania nauki z życiem w myśl zasady jedności
teorii i praktyki. Redakcja czasopisma będzie dążyć do realizacji tego
zadania w dwojaki głównie sposób. Przede wszystkim przez oświetle­
nie na łamach czasopisma takich konkretnych procesów związanych
z kulturą ludu pracującego oraz takich prawidłowości związanych
z tymi procesami, które niosą konieczną podstawę do właściwego dzia­
łania praktycznego mającego na celu przebudowę istniejącej rzeczy­
wistości w określonym kierunku. Poza t y m redakcja będzie kłaść nacisk
na oświetlenie na łamach czasopisma szczegółowych zjawisk, których
znajomość dla bieżących potrzeb życia może być doniosła. Zamierzeniem
redakcji jest więc umieszczanie artykułów zwracających uwagę na
twórcze osiągnięcia i wielkie wartości istniejące w kulturze ludu pra­
cującego, które można włączyć do kultury ogólnonarodowej.

�OD

REDAKCJI

17

Jest rzeczą jasną, że struktura czasopisma przewiduje umieszczanie
zarówno artykułów problemowych, jak i materiałów dyskusyjnych,
sprawozdań, recenzji i kronik. Dużą wagę będzie przywiązywać redakcja
czasopisma do obszernych i gruntownych sprawozdań z polskiego ruchu
wydawniczego oraz z osiągnięć poszczególnych placówek w dziedzinie
badań terenowych i prac teoretycznych. Pierwsze tego rodzaju spra­
wozdanie z dwuletniego okresu działalności niektórych placówek Dzia­
łu I V I H K M ogłaszamy w obecnym tomie „Etnografii".
Kontynuując w niejednym wypadku prace rozpoczęte poprzednio
przez katedry uniwersyteckie, muzea, Polskie Towarzystwo Ludoznaw­
cze itp., kierownictwo Działu I V I H K M dąży do tego, aby związane
z Działem placówki badawcze uzupełniały prace dawniejsze, rozbudo­
wywały je i starały się stale o ich metodologiczne pogłębianie. Dlatego
przedstawiając w publikowanych sprawozdaniach pewien etap prac
badawczych, redakcja „Etnografii Polskiej" będzie dążyć do wywołania
dyskusji nad założeniami metodologicznymi opracowań monograficz­
nych, nad sposobem realizowania tych założeń przez różne ośrodki
oraz nad dotychczasowymi wynikami. Oczekujemy od czytelników k r y ­
tycznej oceny, która pozwoliłaby na utrwalenie względnie rewizję
założeń teoretycznych i metodycznych zarówno w odniesieniu do zbie­
rania materiałów terenowych i archiwalnych, jak też sposobów ich opra­
cowywania.
Redakcja „Etnografii Polskiej" spodziewa się, że podawanie wyników
badań, przeprowadzanych w różnych placówkach etnograficznych I n ­
stytutu, przyczyni się do intensywniejszej i bardziej skoordynowanej
pracy nad historią polskiej kultury ludowej prowadzonej także przez
inne instytucje etnograficzne, nie związane dotychczas z Akademią.
W planie redakcyjnym uwzględnione zostaną ponadto krótkie stresz­
czenia tych prac, które nie mogą szybko ukazać się w druku. W przy­
szłości zamierza redakcja „Etnografii Polskiej" wprowadzić również
systematyczny dział bibliografii bieżącej, ilustrujący całokształt do­
robku etnografii polskiej. Zapoczątkują ten dział artykuły poświecone
historii etnografii polskiej okresu dziesięciolecia, które ukażą się w na­
stępnym tomie wydawnictwa. Poza t y m zadaniem czasopisma będzie
w miarę możliwości staranne informowanie o ważniejszych wydarze­
niach w dziedzinie wydawniczej poza granicami naszego kraju.
Przedstawiając w ten sposób w krótkim zarysie podstawowe cele
nowego czasopisma redakcja zwraca się do wszystkich pracowników na
polu etnografii z prośbą o współpracę i pomoc, o nadsyłanie artykułów
i o uwagi krytyczne, które by pozwoliły „Etnografii Polskiej" spełnić
jej czołowe zadanie: być odbiciem aktualnych najlepszych dążeń i osiąg­
nięć naszej dyscypliny, walczyć o coraz doskonalsze w y n i k i poznawcze.
Etnografia

Polaka I

2

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10291" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10269">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/100003ee62a002e55ca06462211eae02.pdf</src>
        <authentication>8f3a94f6b2a54cc2ed0e1191a27a705c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122374">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5249</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122375">
                <text>PIA</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="122376">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122377">
                <text>2007</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122378">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4872</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122379">
                <text>Od redakcji / ETNOGRAFIA POLSKA 2007 t.51</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122380">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 2007 t.51, s.5-6</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122381">
                <text>Derlicki, Jarosław</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122382">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122383">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122384">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122385">
                <text>OD REDAKCJI

Szanowni Państwo!
W Państwa ręce oddajemy kolejny, pięćdziesiąty pierwszy tom Etnografii
Polskiej. Tematem poprzedniego, jubileuszowego tomu było zjawisko narracji.
Tegoroczny wolumin również ma temat przewodni. Jest nim - najogólniej mówiąc
- Mołdawia.
Artykuły o Mołdawii były do tej pory rzadkością na naszych łamach. Należy
również dodać, że kraj ten jest obiektem zainteresowania niewielu polskich bada­
czy. Prezentowane teksty są owocem dwuletnich zajęć teoretycznych i praktycz¬
nych prowadzonych przeze mnie w Instytucie Etnologii i Antropologii Kulturowej
Uniwersytetu Warszawskiego w latach 2002-2004, w ramach przedmiotu 'Labo­
ratorium Etnograficzne'. W tym okresie wraz z szesnastoosobową grupą studen­
tów przeprowadziliśmy etnograficzne badania terenowe w Mołdawii (zorganizowa­
no pięć dziesięciodniowych wyjazdów). Początkowo zakładałem, że badania będą
dotyczyły przede wszystkim mieszkających tam Polaków. Dlatego też pierwsze
dwa wyjazdy ograniczyły się wyłącznie do północnych obszarów kraju, gdzie miesz¬
ka najwięcej osób polskiego pochodzenia. Studenci z kierowanej przeze mnie gru¬
py dotarli wówczas do Bielc - drugiego pod względem liczby ludności miasta
w Mołdawii (ok. 200 tys.), prowincjonalnych Ryszkan, uznawanej za najbardziej
polską Styrczy, a także kilku innych wiosek takich jak: Nowe Druitory, Grigorówka,
Pietropawłówka, Jegorowka i Pierwomajsk. Na terenie separatystycznego Naddniestrza odwiedziliśmy Polaków w Rybnicy, Słobodzie Raszkowskiej i Iwanowce.
Przeprowadzone tam badania miały charakter rekonesansowy.
Wkrótce okazało się, że dla większości studentów zagadnienie polskości w Moł¬
dawii jest tematem mało atrakcyjnym. Osoby określające się jako Polacy mieszkały
przede wszystkim w Bielcach i Styrczy. W pozostałych miejscowościach ludność
polskiego pochodzenia uważała się zazwyczaj za Ukraińców. Trudno było wyobra¬
zić sobie szesnaście osób prowadzących badania wyłącznie na temat polskości.
Niewątpliwy wpływ miał też wiek moich studentów - były to osoby urodzone na
początku lat 1980., dla których wszystko związane z komunizmem było swoistą
egzotyką. I wreszcie, podczas zajęć w Warszawie, w 2003 roku, odwiedził nas
Wojciech Marchlewski, etnolog, który z ramienia różnych europejskich instytucji
jeździ do Mołdawii jako konsultant. Jego barwne opowieści z doświadczeń zebra¬
nych na południu kraju sprawiły, że część studentów zainteresowała się tym regio¬
nem. I tak, kilka osób zaczęło prowadzić badania na południu kraju, głównie
w wiosce Tartaul de Salcie (w okolicy Kahulu), a także w Kiszyniowie oraz
w położonej niedaleko stolicy Łapusznej.

�6

OD REDAKCJI

Tematyka poruszana w artykułach prezentowanych w najnowszym tomie Etno­
grafii Polskiej odzwierciedla zainteresowania badawcze studentów i problemy po­
ruszane przez nich w pracach laboratoryjnych. Niestety, z różnych przyczyn, nie
udało się zamieścić tekstów wszystkich szesnastu autorów. Niektórych nie sposób
było odszukać, inni nie zdołali przygotować artykułów na czas, część prac została
już opublikowana, a niektóre teksty nie nadawały się do druku.
Pozostająjuż tylko podziękowania, a ich lista jest dosyć długa. Przede wszystkim
chciałbym podziękować kierownictwu Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej
Uniwersytetu Warszawskiego za powierzenie mi opieki nad grupą studentów u progu
ich przygody z etnologią. Dziękuję również późniejszym opiekunom naukowym
moich studentów za ich wkład w przygotowanie prac licencjackich, przede wszyst¬
kim dr dr Łukaszowi Smyrskiemu, Andrzejowi Perzanowskiemu i dr hab. Maciejowi
Ząbkowi. Szczególne wyrazy wdzięczności należą się prof. Lechowi Mrozowi za
jego życzliwość i zgodę na opublikowanie artykułów, których podstawą są prace
licencjackie obronione w IEiAK UW. I , last but not least, chciałbym podziękować
swoim byłym studentom: Małgorzacie Biczyk, Katarzynie Biskupskiej, Joannie
Cwirko-Godyckiej, Agnieszce Garbolińskiej, Jakubowi Janiszewskiemu, Ignacemu
Jóźwiakowi, Natalii Krawczuk, Mateuszowi Laszczkowskiemu, Magdalenie Paź,
Katarzynie Piwowarczyk, Łukaszowi Rosińskiemu, Karolowi Stasiakowi, Magdzie
Surawskiej, Michałowi Szmagajowi, Aleksandrze Szyszko i Kamilowi Wieleckiemu.
Cieszę się, że część prac nie utknęła na wieki w „szufladzie".
Nasze badania w Mołdawii nie byłyby możliwe bez wsparcia różnych instytucji,
przede wszystkim Ambasady RP w Kiszyniowie i Domu Polskiego w Bielcach.
Z całego serca pragnę podziękować reprezentującym je osobom. Serdeczne po¬
dziękowania kieruję także pod adresem wszystkich osób, które pomagały nam na
miejscu, zarówno kapłanów, jak i świeckich. Szczególnie wiele wysiłku w opiekę
nad nami włożyła rodzina Curkanów z Bielc i Kotulewiczów ze Styrczy, a także
Wiaczesław Ionica z Kiszyniowa. Serdecznie dziękuję Wam a także wszystkim
naszym gospodarzom z mołdawskich miast i wsi, których z imienia i nazwiska
nie sposób tu wymienić.
Jarosław
Warszawa, 22 sierpnia 2007 r.

Derlicki

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10120" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10098">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b251fb85f0e8a4473f4cbb5859033c14.pdf</src>
        <authentication>287dbbec81f37c1cdf68b424f0f9e518</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120421">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3543</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120422">
                <text>1989</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120423">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3320</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120424">
                <text>Od redakcji / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1989 t.43 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120425">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1989 t.43 z.1-2, s.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120426">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120427">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120428">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120429">
                <text>OD REDAKCJI
Wśród zeszytów monograficznych „Polskiej Sztuki Ludowej" znalazły się zarówno takie, które
opisują kulturę poszczególnych regionów kraju, jak też i dotyczące różnych społeczności narodo­
wych, etnicznych, wyznaniowych, współżyjących w toku dziejów z ludnością polską wsi i miasteczek.
Szczególny oddźwięk wywołał wydany w 1985 r. (nr 3—4) zeszyt „łemkowski". Sądzę, że nie mniejsze
zainteresowanie powieniem wzbudzić ten właśnie — poświęcony kulturze Żydów polskich i jej
związkom z naszą kulturą ludową. Żydzi stanowili przecież przed wojną ponad 10% ludności
naszego kraju. Tworzyli zwartą społeczność, kultywującą własne obrzędy i obyczaje, własne treści
kulturowe. Na naszych ziemiach w obozach zagłady, zginęło ok. 6 milionów Żydów, z Polski
i z innych krajów europejskich. Obecnie zainteresowanie kulturą żydowską jest w Polsce duże, i co dla
nas ważne — także wśród etnografów. Ich dążenia do odtworzenia obrazu przeszłości, poparte
nauką języka hebrajskiego i jidisz utrudnione są jednak straszliwą dewastacją źródeł, śladów kultury
materialnej i duchowej. Redakcja pragnie tym numerem włączyć się w krąg instytucji i ludzi, którzy
usiłują zachować pamięć o kulturze, która przez setki lat współistniała z Polską we wsiach, miastach
i miasteczkach.
Idea takiego zeszytu nurtowała mnie od dawna, od końca lat pięćdziesiątych, ale wówczas, ledwie
w dziesięć lat po Holocauście nie było już kogo pytać, nie było jeszcze komu badać. Niech Pan jedzie
do Stanów! poradzono mi w Żydowskim Instytucie Historycznym. Interesowały ich inne problemy,
kultura przeważnie wydaje się działaczom mało ważna, dopiero czas wskazuje na jej znaczenie. Na
szczęście udało mi się zetknąć z dr Gizą Frenklową, etnografką wykształconą jeszcze przed wojną
w Polsce i znaną ze swych badań nad żydowską sztuką ludową. Rezultatem tych rozmów był między
innymi opublikowany w naszym piśmie Jej artykuł Wycinanka żydowska (1965 nr 3). Podjęła w nim
Frenklową sprawę poruszaną już przez polskich badaczy (m.in. Stefana Czarnowskiego) — genezy
naszej wycinanki i jej możliwych związków z żydowską. Gwoli prawdzie dodam, iż sama supozycja
takiego związku dotnęła niektórych czytelników, otrzymałem nawet kilka anonimów o podobnej
treści „Won Bejlesie do Izraela". Autorom nie mogło się pomieścić w głowie iż nie-Żyd mógł wpaść
na pomysł zamieszczenia artykułu o żydowskiej wycinance w piśmie poświęconym polskiej sztuce
ludowej.
Nim mogło dojść do opracowania obecnego zeszytu monograficznego upłynęło wiele lat. Trzeba
było rozszerzyć pole zainteresowań pisma, przyzwyczaić Czytelnika do innej optyki w patrzeniu na
zjawiska sztuki i kultury ludowej, i co najważniejsze, musiała się ukształtować grupa badaczy
(etnologów, historyków sztuki, socjologów), których kultura żydowska zaczęta interesować a nawet
fascynować. Wiązało się to z wieloma okolicznościami, w tym i reakcją wrażliwych, młodych ludzi na
istniejące obszary milczenia, problemy przemilczane a dramatyczne, jak chociażby los Mazurów,
Ślązaków, Cyganów, niszczenie śladów przeszłości, cerkiewek, cmentarzy ewangelickich, żydow­
skich.
W ciągu niewielu lat uformowała się w Polsce grupa badaczy kultury żydowskiej. Jednocześnie
w Izraelu — obok Gizy Frenklowej, zajęła się kulturą ludową Żydów polskich nasza koleżanka
z Instytutu Sztuki, etnografką, Olga Mulkiewicz, która w 1968 roku wraz z mężem historykiem
— Jakubem Goldbergiem opuściła kraj i zamieszkała w Izraelu. Tam szybko zdobyła sobie pozycję
w środowisku naukowym, związana zresztą także z Polską, m.in. z naszą redakcją. Jej oraz Monice
i Stanisławowi Krajewskim, Konstantemu Gebertowi, Kazimierzowi i Marii Piechotkom, Andrzejo­
wi Trzcińskiemu, Ewie Fryś-Pietraszkowej, Bogdanie Pilichowskiej, Maciejowi Krupie, zawdzięcza­
my przede wszystkim możliwość przygotowania tego numeru.
Jeszcze jedno — gdy go planowaliśmy nie było jeszcze mody na tematykę żydowską. Dziś moda ta
istnieje. Ktoś, komu zakomunikowałem o tym numerze potraktował mnie dowcipem: „Czy wie Pan,
co się obecnie nosi w Polsce? Żydów na rękach!" Nie, nie chciałbym, by w takim kontekście odebrano
wysiłek autorów i redakcji. Proszę więc traktować ten zeszyt jako zarys problemów, odpowiadający
obecnemu stanowi badań, jako skromny wkład w utrwalenie śladów kultury żydowskiej na naszych
ziemiach.
Byłbym szczęśliwy gdyby w najbliższych latach mogły się ukazać podobne zeszyty monograficzne
poświęcone kulturze białoruskiej, litewskiej, niemiecko i polsko-języcznej ludności Mazur i Śląska,
ziem straconych i odzyskanych. Kultura polska szczyciła się tym. iż wchłaniała różne wpływy
i inspiracje. Jej tożsamość wynikała nie z redukcji do „rdzenia", leczę z tworzenia stopu zjawisk
i wpływów, inspiracji. Biorąc — dawała, dając — brała. Dotyczy to także kultury naszego ludu i jego
sztuki.
Aleksander Jackowski

REDAKCJA: Zbigniew Benedyktowicz (z-ca red), Aleksander Jackowski (red.), Ewa Korulska,
Anna Kunczyńska-lracka, Sławomir Sikora (sekretarz redakcji)
R A D A REDAKCYJNA: Jerzy Bartmiński, Tadeusz Chrzanowski, Marcin Czerwiński, Ewa
Fryś-Pietraszkowa, Jan Krzysztof Makulski, Franciszek Midura. Jacek Olędzki, Mieczysław
Porębski, Roman Reinfuss, Czesław Robotycki, Zofia Sokolewicz, Ludwik Stomma,Roch Sulima
WSPÓŁPRACOWNICY REDAKCJI: Zofia Bisiak, Jan Świderski
REDAKTOR TECHNICZNY: Grażyna Miętus
TŁUMACZE: Piotr Paszkiewicz i Magdalena Iwińska (ang.), Lija Skalska-Miecik (ros.)
Adres Redakcji: Instytut Sztuki PAN, ul. Długa 28, 00-950 Warszawa, skr. poczt. 994,
tel. 31-32-71/4, wewn. 227

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8268" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8248">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/177d8d8f0c4a3c1373362ec72f8a1aff.pdf</src>
        <authentication>8b01632adba7e925db73c2394d6f0e18</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98813">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4926</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98815">
                <text>1966</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98817">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4565</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98819">
                <text>Od redakcji/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1966 t.20 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98820">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1966 t.20 z.3-4; s.139-140</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98821">
                <text>a. j.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98823">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98824">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98826">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98834">
                <text>П. 1. Kazimiera

O D

Sygułowa:

Dama

г pawiem,

ol. na płycie

pilśniowej,

47,5 X 73 cm, 1963 r. Wielkanoc,

pow.

Miechów.

R E D A K C J I

Jesteśmy ciągle ś w i a d k a m i zachodzących
procesów
r e w a l o r y z a c j i poszczególnych dzieł s z t u k i , a n a w e t całych
okresów h i s t o r y c z n y c h . J e s t t o z j a w i s k o n a t u r a l n e , t y l e
że w n a s z y c h c z a s a c h t e m p o p r z e m i a n u l e g ł o z n a c z n e m u
przyśpieszeniu. P a t r z y m y n a przeszłość i z j a w i s k a n a s
otaczające p r z e z p r y z m a t doświadczeń współczesnej n a m
sztuka. D o s t r z e g a m y o o w e sterany r z e c z y pozomnie już
z n a n y c h . P r z y w r a c a m y d o łask i odtrącamy. R e h a b i l i t u ­
jemy coraz t o n o w e dziedziny s z t u k i l u d o w e j , poddaje­
m y się d w u z n a c z n y m u r o k o m s z t u k i p e r y f e r i i . O t o s t a r e
s z y l d y , - r y s u n k i n a s z y b a c h r e m o n t o w a n y c h sklepów, e k r a ­
ny u l i c z n y c h fotografów, bajecznie k o l o r o w e k w i a t y z p a ­
p i e r u i strużyn, n i e p o r a d n e i w z r u s z a j ą c e m a l u n k i „ n a i w ­
nych", f i g u r k i gipsowe i makatki,, baranki, c u k r y i pier­
n i k i . Oszałamia n a s k o l o r o w y z g i e ł k j a r m a r k ó w , o d ­
pustów i b a z a r ó w . J e d n i m ó w i ą „ k i c z " , d r u d z y „ w s p ó ł ­
czesna s z t u k a l u d o w a " . J e d n i chcą w a l c z y ć z j e l e n i e m ,
i n n i wykupują „kicze" n a łowickich o d p u s t a c h i j a r m a r ­
k a c h . „ K i c z e " . C z y n a p r a w d ę w s z y s t k o co t a m z n a j d u j e ­
m y j e s t k i c z e m ? Z a w c z e ś n i e n a spokojną, w y w a ż o n ą
ocenę, b r a k n a m jeszcze p o t r z e b n e g o d y s t a n s u . A l e m o ż ­
na i c h y b a t r z e b a p o p r o s t u p r z y j r z e ć się t y m p e r y f e r i o m
s z t u k i , r z e c z o m i d z i e d z i n o m , o których n i e z a w s z e j e s z ­
cze w i a d o m o j a k m ó w i ć .
N a p e w n o w y k r a c z a m y t u p o z a krąg z j a w i s k c z y s t e j
s z t u k i l u d o w e j , n i e c h w i ę c n a s t o tłumaczy, ż e w e w s p ó ł ­
czesnej k u l t u r z e s z t u k a l u d o w a też n i e w y s t ę p u j e w s w e j
czystej p o s t a c i .
W p i ś m i e n a s z y m p o ś w i ę c i l i ś m y już n i e r a z m i e j s c e
n o w y m z j a w i s k o m z a c h o d z ą c y m w twórczości l u d o w e j
i próbowaliśmy omawiać dziedziny d a w n i e j p o m i j a n e
(np. e k r a n y f o t o g r a f ó w , k w i a t y l u d o w e ) . Z e s z y t p o d w ó j ­
n y , k t ó r y o d d a j e m y d o irąk C z y t e l n i k ó w , m a c h a r a k t e r
wstępnego r o z e z n a n i a w z a g a d n i e n i a c h p e r y f e r i i s z t u k i
popularnej,
sztuki
zaspokajającej
potrzeby
różnych
w a r s t w społecznych. Cechą charakterystyczną
kultury
a r t y s t y c z n e j t y c h w a r s t w j e s t t o , że odchodząc o d d a w ­

n y c h w z o r ó w i t r a d y c j i l u d o w y c h , n i e zatraciły jeszcze
c a ł k o w i t e g o z n i m i k o n t a k t u , a grawitując w k i e r u n k u
m o d e l u s z t u k i „oficjalnej", przejmują z niego t y l k o p e w ­
nie konwienicje,, p r z e w a ż n i e z u ż y t e już s t e r e o t y p y .
W ę d r u j ą c p o j a r m a r k a c h , b a z a r a c h , o d p u s t a c h , oglą­
dając w s p ó ł c z e s n e w n ę t r z a w i e j s k i e , n a p o t y k a m y p r z e d ­
m i o t y , k t ó r e p r z e w a ż n i e określa się m i a n e m „kiczu".
Chcąc podjąć z a g a d n i e n i e współczesnej twórczości p e r y ­
f e r i i i — t r z e b a w i ę c ustosunkować się d o t e g o pojęcia.
Stąd powstała m y ś l z o r g a n i z o w a n i a seminarium,poświęconego p r o b l e m a t y c e k i c z u . S e m i n a r i u m t a k i e , z a i n i c j o ­
w a n e p r z e z Zespół B a d a n i a S z t u k i N i e p r o f e s j o n a l n e j P A N
i r e d a k c j ę „ P o l s k i e j S z t u k i L u d o w e j " odbyło się 1 3 . X I .
1965 r . R e f e r a t w p r o w a d z a j ą c y w y g ł o s i ł s o c j o l o g P a w e ł
B e y l i ą , p o c z y m nastąpiła d y s k u s j a , w której udział
wzięli: socjolog, etnograf, m u z y k o l o g , h i s t o r y c y sztuki,
h i s t o r y c y l i t e r a t u r y , działacz k u l t u r y .
T ł e m d o o b r a d była w y s t a w k a s z t u k i l u d o w o - j a r m a r c z n e j o r a z k i c z u . Zorganizowaliśmy ją p r z y p o m o c y r e d a k ­
c j i „ G r o m a d a " . F o t o g r a f i e części eksponatów
zamiesz­
czamy w numerze.
O c z y w i ś c i e p r o b l e m a t y k a s z t u k i l u d o w e j czy „ j a r ­
m a r c z n e j " stanowiła t y l k o f r a g m e n t r e f e r a t u i d y s k u s j i ,
n i e m n i e j z d e c y d o w a l i ś m y się w y d r u k o w a ć (po n i e w i e l ­
k i c h retuszach przez autorów) wszystkie w y p o w i e d z i . Po­
n a d t o w ł ą c z y l i ś m y z ł o ż o n y n a piśmie głos d r J a n u s z a
Sławińskiego o r a z opracowaną po zapoznaniu się. z c a ­
łością d y s k u s j i w y p o w i e d ź p r o f , d r K s a w e r e g o P i w o c k i e g o , który n i e m ó g ł w z i ą ć bezpośredniego udziału w se­
minarium.
W d r u g i e j części n u m e r u z a m i e s z c z a m y materiały z z a ­
k r e s u s z t u k i p e r y f e r y j n e j oraz l u d o w e j . W p a r u w y p a d ­
k a c h są t o w i s t o c i e t y l k o s y g n a ł y p e w n y c h tematów,
w y d a w a ł o n a m się j e d n a k , że n a w e t w t e j f o r m i e uzupeł­
niają o n e całokształt z a r y s o w a n e j t e m a t y k i .
a - /'•

139

�2

II. 2. Aleksander
Cabanel:
Narodziny
Venus,
druk
kolorowy
sprzedawany
na bazarach
we
jącego śpiącą damę otoczoną
aniołkami,
16,5 X
kupiony
na targu
ok. 1962 г., 80 X 180 cm,

ок. 1863 r. Paryż — Luwr.
II. 3.
Włoszech
(repr.
obrazu
A. Collino
22,5 cm, 1964 г.). II. 4. Obraz
olejny
jedna
z licznych
wersji
tego tematu

Współczesny
przedstawia­
na
płótnie
w
Polsce.

3

140
i

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12009" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12006">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/4a645970fbf0195e2c4b625df779e822.jpg</src>
        <authentication>423f2683c293fe0005c63c399b62930e</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="142928">
                <text>Oddzielanie łuski zboża od ziarna w śrutowniku / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Lipnica Wielka (woj. małopolskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="142929">
                <text>hodowla zwierząt ; pasza dla zwierząt ; Małopolska</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="142930">
                <text>fotografia przedstawia urządzenie do śrutowania zboża</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="142931">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="142932">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="142933">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="142934">
                <text>1986</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="142935">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="142936">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="142937">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="142938">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="142939">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="142940">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="142941">
                <text>PAE_FNK_23.37.XIV_G.3.9.6_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="229">
        <name>hodowla zwierząt</name>
      </tag>
      <tag tagId="592">
        <name>Lipnica Wielka</name>
      </tag>
      <tag tagId="523">
        <name>maszyny rolnicze</name>
      </tag>
      <tag tagId="603">
        <name>odżywianie</name>
      </tag>
      <tag tagId="590">
        <name>okolice Nowego Targu</name>
      </tag>
      <tag tagId="604">
        <name>pasza</name>
      </tag>
      <tag tagId="607">
        <name>pasza dla zwierząt</name>
      </tag>
      <tag tagId="605">
        <name>przygotowywanie</name>
      </tag>
      <tag tagId="608">
        <name>śrutownik</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="12189" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12151">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7c580a6a20ff1cb5cec3d612a4e4fad8.jpg</src>
        <authentication>7f10b266bf88c400d063639009bf1efc</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145448">
                <text>Odpoczynek przed szałasem pasterskim / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Przysłop Miętusi (Tatry Zachodnie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145449">
                <text>budownictwo pasterskie ; pasterstwo ; Podhale</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145450">
                <text>fotografia przedstawia szałas pasterski, przed którym widać troje turystów</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145451">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145452">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145453">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145454">
                <text>1965</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145455">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145456">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145457">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145458">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145459">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145460">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145461">
                <text>PAE_FNK_24.39.II_D.1.1.5_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="587">
        <name>budownictwo pasterskie</name>
      </tag>
      <tag tagId="116">
        <name>budynek mieszkalny</name>
      </tag>
      <tag tagId="214">
        <name>pasterstwo</name>
      </tag>
      <tag tagId="704">
        <name>Przysłop Miętusi</name>
      </tag>
      <tag tagId="588">
        <name>szałas pasterski</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="12237" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12245">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a7c8b0c294a72e84a5a680628960d35f.jpg</src>
        <authentication>de5a91376109e1c63263c85513479982</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146120">
                <text>Odpoczynek w cieniu domu na górskim szlaku / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Murzasichle (woj. małopolskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146121">
                <text>budownictwo wiejskie ; budynek gospodarczy ; badania terenowe ; Podhale</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146122">
                <text>fotografia przedstawia fragment budynku gospodarczego z dachem krytym deskami; z daleka widać także Henryka Szymczaka i Jadwigę Gerlach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146123">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146124">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146125">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146126">
                <text>1962</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146127">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146128">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146129">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146130">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146131">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146132">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146133">
                <text>PAE_FNK_25.38.XIII_L.3.1.1_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="428">
        <name>badania terenowe</name>
      </tag>
      <tag tagId="159">
        <name>budownictwo wiejskie</name>
      </tag>
      <tag tagId="11">
        <name>budynek gospodarczy</name>
      </tag>
      <tag tagId="560">
        <name>etnograf</name>
      </tag>
      <tag tagId="561">
        <name>etnografka</name>
      </tag>
      <tag tagId="675">
        <name>Gerlach, Jadwiga</name>
      </tag>
      <tag tagId="558">
        <name>Henryk Szymczak</name>
      </tag>
      <tag tagId="718">
        <name>Murzasichle</name>
      </tag>
      <tag tagId="590">
        <name>okolice Nowego Targu</name>
      </tag>
      <tag tagId="346">
        <name>Podhale</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="12204" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12210">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/49b30a1d6b2bca80ebb495efe698d853.jpg</src>
        <authentication>17b5453fa6f68fddcf9b84c453125cee</authentication>
      </file>
      <file fileId="12211">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/6504225ed2546b6a9f4dd8dfe0f07591.jpg</src>
        <authentication>a87c65178f59ffd309814fc4899a859d</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145658">
                <text>Odpoczynek w cieniu przepłotu / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Łopuszna (woj. małopolskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145659">
                <text>rolnictwo ; tymczasowe przechowywanie plonów ; rośliny uprawne ; Podhale</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145660">
                <text>fotografie przedstawiają zboże suszące się na przepłocie i dwie kobiety odpowczywające pod nim.(1,2)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145661">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145662">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145663">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145664">
                <text>1963</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145665">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145666">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145667">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145668">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145669">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145670">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145671">
                <text>PAE_FNK_25.37.XIV_E.2.10.1_01 PAE_FNK_25.37.XIV_E.2.10.2_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="713">
        <name>Łopuszna</name>
      </tag>
      <tag tagId="590">
        <name>okolice Nowego Targu</name>
      </tag>
      <tag tagId="346">
        <name>Podhale</name>
      </tag>
      <tag tagId="317">
        <name>przepłot</name>
      </tag>
      <tag tagId="42">
        <name>rolnictwo</name>
      </tag>
      <tag tagId="313">
        <name>rośliny uprawne</name>
      </tag>
      <tag tagId="314">
        <name>snop</name>
      </tag>
      <tag tagId="68">
        <name>tymczasowe przechowywanie plonów</name>
      </tag>
      <tag tagId="67">
        <name>zboże</name>
      </tag>
      <tag tagId="316">
        <name>żyto</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="12040" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12049">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/60f3c9812bcbb87612e55fb350542c1e.jpg</src>
        <authentication>258b32652e97f8db30f186e2495c9d4e</authentication>
      </file>
      <file fileId="12050">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/2f7eba647450938f00a2ac33f4a1f7f9.jpg</src>
        <authentication>f46ad0b2e162e93136d8450d8a25fb28</authentication>
      </file>
      <file fileId="12051">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/cf34f2729b2f6072255263aeed5be63f.jpg</src>
        <authentication>4d61d6b6d7a5f9746138a7bb44b3283d</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143362">
                <text>Odpust św. Jacka / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Chochołów (woj. małopolskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143363">
                <text>religijność ludowa ; obrzędy religijne ; święto ; katolicyzm ; społeczność lokalna ; strój regionalny ; Podhale</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143364">
                <text>fotografie przedstawiają uczestników odpustu w parafii św. Jacka w Chochołowie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143365">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143366">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143367">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143368">
                <text>1965</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143369">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143370">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143371">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143372">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143373">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143374">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143375">
                <text>PAE_FNK_24.38.IX_D.1.4.2_01 PAE_FNK_24.38.IX_D.1.4.3_01 PAE_FNK_24.38.IX_D.1.4.5_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="638">
        <name>Chochołów</name>
      </tag>
      <tag tagId="623">
        <name>katolicyzm</name>
      </tag>
      <tag tagId="572">
        <name>kult świętych</name>
      </tag>
      <tag tagId="251">
        <name>obrzędy</name>
      </tag>
      <tag tagId="257">
        <name>obrzędy religijne</name>
      </tag>
      <tag tagId="252">
        <name>odpust</name>
      </tag>
      <tag tagId="590">
        <name>okolice Nowego Targu</name>
      </tag>
      <tag tagId="90">
        <name>religijność ludowa</name>
      </tag>
      <tag tagId="255">
        <name>społeczność lokalna</name>
      </tag>
      <tag tagId="248">
        <name>strój podhalański</name>
      </tag>
      <tag tagId="330">
        <name>strój regionalny</name>
      </tag>
      <tag tagId="639">
        <name>św. Jacek</name>
      </tag>
      <tag tagId="254">
        <name>święto</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="10254" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10232">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/50c51dc989d6cfae860657ea862e1177.pdf</src>
        <authentication>2f7a378a1e02a65f973eedf2a2b0f7cb</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121927">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4938</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121928">
                <text>1966</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121929">
                <text>kicz</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="121930">
                <text>odpust</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="121931">
                <text>figurki z cukru</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121932">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4577</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121933">
                <text>Odpust w Białymstoku/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1966 t.20 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121934">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1966 t.20 z.3-4; s.221-224</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121935">
                <text>Jackowski, Aleksander</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121936">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121937">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121938">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121939">
                <text>Aleksander

Jackowski

O D P U S T

Największy

odpust

W

w

B I A Ł Y M S T O K U

Białostockiem,

n a który

zjeż­

inny

( n i e podał

dżają z t o w a r e m k r a m a r z e z całego w o j e w ó d z t w a a t a k ż e

Traugutta

z Warszawy

Makowski,

i K u r p i , j e s t n a Św. R o c h a

w

Białymstoku.

- 1 9 6 5

nazwiska)

4, Skibiński,
Wołomin,

— Zielonka

pod

Warszawa-Jelonki,

Kasprzaka

R.

Warszawą,

S t e r n i c z a 29,

21 ¡m. 6. W

pośpiechu

O d b y w a się w najbliższą niedzielę p r z e d l u b p o 16 s i e r p ­

rzucają k i l k a i n f o r m a c j i . P r o d u k u j ą cały r o k , w

niedzielę

nia w kościele p o d w e z w a n i e m

l u b d n i t a r g o w e ktoś z r o d z i n y w i e z i e t o w a r i

sprzedaje,

i

najciekawszym

dziele

Kościół

sytuowany

pagórka

wieńczy

doskonale

(największym

Oskara

Sosnowskiego).

arch.

jest

znakomicie,

główną

zewsząd

św. R o c h a

arterię

widoczny.

położony

,miasta,

U

n a stoku

ul.

podnóża

Lipową,

placyk,

ulice

na

większe j a r m a r k i

i

o d p u s t y jadą

gromadnie.

i c h działalności j e s t j a k w i d a ć z n a c z n y ,
— pozwalają

n a sprzedaż

m e t r ó w . Opłaca

w

Zasięg

samochód, k o l e j

promieniu kilkuset

się p o k r y w a ć

koszty

kilo­

transportu,

mimo

opływające c y p e l z b u d o w l ą ( M a n i f e s t u L i p c o w e g o i Dą­

że f i g u r k i n i e są d r o g i e , o d 2—3 zł ( k o t k i , zajączki), d o 20

browskiego).

T a m właśnie, n a t y c h u l i c a c h , równolegle

(średnie B o b i k i ) , 25 ( Z o r r o ) ,

do

dziedzińca

p o p i e r s i a d a m i t p . ) . M ó w i ą o c e n a c h , j a k i e biorą, trochę

murów

i odpustowe
Trudno

kościelnego,

stawia

się

kramy

uchwycić

obraz

o d p u s t u podczas

jedno­

razowego p o b y t u . R u c h jest o g r o m n y , przez schody,
dziniec p r z e l e w a

się już o d r a n a tłum l u d z i ,

około 10 i r z e d n ą c y w
mów

— jeśli

trzy.

Jeden

kościele.

się

zgiełkiem,
dawców

przychodzą

to

kramów,
pod

popatrzeć

gęstniejący
właściwie

ci,

którzy

się

pokrzykiwaniem

kościół

obejrzeć

niecodzienne

i ładne, j a s n e i r o z l e g ł e n i e p r z y p o m i n a d a w n e g o ,

przed­

I l u d z i e są i n n i .

Białegostoku

dzielę, w

N i e odróżnisz n a co

od Krakowa

czy W a r s z a w y .

o d p u s t u , tłum jest

j a k ja,

szukający

w

tych

gipsach

przewrotnych

k a r y k a t u r y , u r o k u szmiry. A l e właś­

c i w e środowisko kupujących n i e w y b i e r a , p o p r o s t u g r a ,
k u p u j e f a n t y , z a w s z e się w y g r a , i szczęście, g d y za 2 czy
5 złotych

dostanie

się

dużą

figurę,

wartą

wielokrotnie

w i ę c e j . T o d a j e satysfakcję, a s a m g i p s j e s t t u już t y l k o
ś w i a d e c t w e m szczęścia, które dopisało, a n i e p r z e d m i o t e m
wybranym.

Chociaż

ponowanych
koniu,
są w

c z a s e m kupujący

wariantów

łabędzia
jednej

czy

chciałby

Wenusę.

określa

mieć

Bo

co z

pro­

— I n d i a n i n a na

wszystkie

te

figurki

cenie.

dzień

P y t a m o f o r m y d o o d l e w u t y c h gipsów, k t o j e w y r a ­

nie­

bia? Czy sami? Stoisko z o k r o p n y m i , t a n d e t n y m i k i c z a m i .

W

ludzie

Są t a m : s a r n a , I n d i a n i n n a k o n i u , C h r y s t u s p o d krzyżem,

Przechadzają

diabły, k o g u t y , łosie i t p . D o w i a d u j ę się, że f o r m y w y r a b i a

się

promenadzie,

ob. O g ó r e k w

do

b u d o w l a n e . O b o k s t o i s k o , g d z i e t e m a t y k a p o d o b n a , różni­

głównej

kłaniają,

ulicy

j a k po

pozdrawiają

kurortowej

sąsiadów.

m r o w i s k a o d p u s t u , t u znikają

jednak inny,

tacy

wdzięków naiwnej

u b r a n i świąteczniej, s t a r a n n i e j , s z y k o w n i e j .
po

dzień

siebie.

sprze­
młode

ulicy

pokazać

w

zwabieni

Miasto,

wojennego.

i

— jest

o d p u s t u , modlący

liczniejszy,

barwnością

widowisko,

wyrazić

uczestnicy

—

dzie­

d w i e i pół g o d z i n y p ó ź n i e j . T ł u ­

t a k można

tworzą

Drugi

figury, Bobiki,

ociągając się, g d y kupują u n i c h k o n k r e t n e f i g u r y l u d z i e

stoiska.

jest

40 ( w i e l k i e

Dochodzą

w

wrzącego

gąszczu tłumu, a b y p o

ce f o r m

Jelonkach. Tenże robi sztukaterie, roboty

nieznaczne,

za

to wszystkie

malowane

czarną

p e w n y m czasie z n ó w s t a t e c z n i e kroczyć p r z e z p r y n c y p a l -

farbą

ną ulicę, b o g a t s i

D o w i a d u j ę się t y l k o , że w y r a b i a się t e f i g u r k i n a P r a d z e .

drobiazg,
psa

(zwłaszcza

gwizdek,

dzieci)

pukawkę,

czy „ w e n u s y " ,

o jakiś

jaskrawą

g i r l a n d y smażonych

jarmarczny

figurkę

kota,

na oleju

kulek

z ciasta.
Jest

i

trzeci

tłum. D l a n i c h

r ó w k ą , a l e i okazją
Żebracy,

drobni

fotografiami
przysiadły
ziony

aż

jeźdźców,

obrazu

św.

Ostrołęki

pieski, a

gorąca,

zlani

dewocjonaliami,
Rocha,

baby

oferując

towar

ciężką

się często.

wiejskie,
z

ha­

kolorowymi

z koszyków

— wypieki

wreszcie

d l a r z y , k r a m a r z y , którzy
czas

jest

zarobku, j a k a n i e zdarza

handlarze

na schodach,
z

odpust

które

złotą.

Byle

j a k , pośpiesznie,

J a k w i d a ć ogólnopolskie c e n t r u m p r o ­

dukcji

gipsów

Notuję

repertuar

tematów:

wzór

gumowych),

zajączek,

lwie,

świnia,

(onże

tandetnie.

mieści

się,

jak

z

małą

pies,

w

stolicy!

kotek,

piesek

koń,

kobieta

skaczący

t a n c e r k a , służący

występuje

przystało,

Pimpuś,

jeździec

modyfikacją

na

(na
na

koniu

jako

Indianin),

tyle

tematami

p u d e l , jeleń.
Poszczególne

stoiska

gipsów, co s p o s o b e m

różnią

się

nie

i c h w y k o n a n i a i z d o b i e n i a . Są w i ę c

armia

han­

stoiska

całymi r o d z i n a m i pracują

pod­

j a s k r a w e i b a r d z i e j r e a l i s t y c z n e , c z a r n e ze złotem i brą­

pokrzy­

z o w e ze złotem. P r z y całej d o b r e j w o l i t r u d n o w y r ó ż n i ć

potem,

kilkutysięczna

kozy,

i

Znów Warszawa.

przywie­

ciasta,

(nitro)

zziajani,

nieustannie

kujący, p o d a j ą c y t o w a r n a l a d ę s p r a w n i e , s z y b k o ,

z figurkami malowanymi w

c i a p k i , są

bardziej

ciągle

jakąś w z g l ę d n i e ładną figurkę. N i e kupuję n i c i(w Ł o w i ­

n a najwyższych o b r o t a c h , bo t o t y l k o d w i e — t r z y g o d z i n y

c z u — m y ś l ę , b y ł y ładniejsze r z e c z y , c z y t o Z o r r o — i l .

i n i e w o l n o m i n u t y przegapić. D l a n i c h o d p u s t zaczął się

na

wcześniej.

Musieli

- s k a r b o n k a — i l . n a s. 168).

wywalczyć

dobre miejsce,

przygotować

towar,

przewieźć

zaaranżować e f e k t o w n i e

go,
kram

i w a l c z y ć o k a ż d y g r o s z z konkurencją, o k a ż d e g o k l i e n t a .
Przyjeżdżali

z

daleka.

Gipsowe

s t a w i a się n a stołach i s p r z e d a j e
loterię, w

Wyładowują

rówki.

paki.

Całe

robię

odwiedzić,
tych

g d y będą

właśnie

niechętnie

zapraszają

m i e l i więcej

sprzedawców

i

do

roz­

w

Kolnie

dekoracyjny

konik-

U w a g ę moją z w r a c a t e r a z s t a r u s z k a sprzedająca
prostyńskie. T u t a j ?
Mazowieckiej,

pierwszy

raz

je w
je

walizce

zrobiła,

dla

zarobku.

aż

j e sprzedają, w i ę c chciała dorobić, b o m a ciężko, i spró­

domów,

aby ich

Notuję

producentów

ale

adresy

gipsowych

f i g u r e k . C z e s ł a w P y w a s z e w s k i , W a r s z a w a , M o k o t o w s k a 96,

bowała.

O s t r o w i kiedyś r o b i o n o

kozy

z Ostrowi

przyjechały

cięża­

nich w

Przywiozła

U

odpowiadają,

czasu.

robiony

na

j e ze s t a r e j , p o j e m n e j

Pytani

i m zdjęcia,

które

154, c z y

fantów

formie

której k a ż d y n u m e r w y g r y w a ,

z Warszawy.
gdy

figurki,
w

s.

Ale

się

opłaci. O b o k
dobrze

co

Obarzanki,
wożą

i

b o i , czy

inna

młoda

gdzie

się

których

przeważnie

wiele
z

jej

takie kozy,

się

podróż

dziewczyna,
opłaci.
w

i

z
już

dziś

t a k daleka

Kurpi,

Bywała

stoiskach

Zambrowa

z

a i

ta wie

wszędzie.

piekarskich, do­

Łomży.

Cukiernicy

m i e j s c o w i uważają, że l e p i e j się k a l k u l u j e w y r ó b

pierni-

221

�ków,
z

łakoci

(na

prowincji

w a l i z k i , t u muszą

tarnych,

sprzedają

stosować

skrupulatnie

się

do

towar

prosto

zarządzeń

przestrzeganych,

tak

sani­

przy

pro­

d u k c j i , j a k s p r z e d a ż y — stąd w i t r y n y , b i a ł e czyste k i t l e ) .
W

tych

kramach

cukierniczo-karmelkarskich

się b a r w n e f i g u r k i z c u k r u , k t ó r e są c h y b a
twórczością

ludowo-odpustową,

wiam

ją

oddzielnie).

centa

zabawnych

jaką

Odnotowuję

szklanych

sprzedaje

najciekawszą

dostrzegam

jeszcze

domków

{oma­

adres

produ­

(po 7, 10 i 15 z ł ) :

Hościło, Ełk, K o ś c i u s z k i 3.
N a t e r e n i e o b s z e r n e g o dziedzińca kościelnego zawodzą
dziady,

żebracy,

kilkanaście
dewocjonalia,
medaliki,

którzy

stołów,

ściągnęli

przy

kolorowane

łańcuszki,

fotografie

P r ó b u j ę ująć jakoś w

na

wędrowni

miejsce,

więc

też

Kramy

i punkty

Loterie

z o b r a z u św.
do

N i e zgadza
jaką

wystarczającą

sprzedaży

Rocha,
stoiska,

się z

podaję

ktoś

miejsca
nie

orientację

jest

o pro­

t o z a k i l k a l a t odnotować

na

ulicach

z figurkami gipsowymi

loterie z i n n y m i

też

nabożeństwa.

się, ciągle

przenoszą

statystyka

f i l u s t o i s k i i c h ilości. P o z w o l i
zmiany.

stoi

sprzedają

liczbach te odpustowe

handlarze

zupełnie ścisła, a l e d a j e
zaszłe

daleka,

zakonnice

świece, książeczki

chodzę i liczę. S p r a w d z a m .
przybywa,

tu z

których

9

fantami

4

loterie i r z u t y do celu o gipsy

i inne fanty

2

loterie z zabawkami (lalki, szklane d o m k i ,
obrazki
loteria

n a szkle

z

itp.)

12

cukrami

1

zabawki, galanteria

36

z a b a w k i d r e w n i a n e , w i a t r a c z k i , wózki
sprzedawcy
sztuczne

3

baloników

kwiaty,

14

kręciołki

celuloidowe,

p t a s z k i z piórek i t p .
kapelusze

2

.„sombrero" z r a f i i

fotograf

„5-minutowy"

szklane

k u l e ze s c e n k a m i

i słomy

1

z ekranem malowanym
w

wodzie

1
1

cukry, kolorowe figurki cukrowe

28

pieczywo dekoracyjne

10

inni
na

2
schodach

kościoła,

tarasach

i

dziedzińcu

stoliki

z dewocjonaliami

(siostry)

stoliki

z

(bractwa

kobiety

dewocjonaliami
sprzedające

k r a m y mieszane:

6
świeckie)

świece

dewocjonalia,

6
oznaki

szeryfów

z D a l l a s , łańcuszki, książeczki i t p .
cukry
kozy

3

4

(figurki)

1

prostyńskie

4

różne
ż e b r a c y urzędujący

3
na schodach

Fotografował

i dziedzińcu

autor.

16

�1

Aleksander

K

O
Do

Jackowski

L

O

R

O

najciekawszych

należą k o l o r o w e
sztuki
(obok

mają

jak

kontroli

F

tzw. sztuki

wykształcone

tradycyjnie

z

Wykonują

je

nowych).

melarze,

zjawisk

E

I

i

„partacze",

i

ustalone

pokolenia
zarówno
pracujący

władz s a n i t a r n y c h i

na

do

formy,

pokolenie

U

Gdy

przez i n n y c h wytwórców.

l u b niemowlęciem

szybko

Form

nie

ogonie,

ornamentem geometrycznym,
kłe,
i

nieartystyczne

łebkiem, zajączki,

w

łapkach,

zajączki

lizaki

zdobione

g r u s z k i , jabłka — n o i z w y ­

wyroby,

jak

pałeczki

z

makiem

poszczególnych

warsztatów

dzielnie

cukrowniczych

jako
Marii

kilkunastu

szczególnie

warsztatów

udane

Chmielewskiej

i

znanej

wyróżnić

starannie

z Knyszyna,

Ze

wyrabia
Liszewski

jeden

z

(Młynowa

Zauważyłem,

że

103). W

wykonane

p o w . Mońki

nestorów

Białymstoku
tego

mi

chciałbym
wyroby
(ul. Gro­

dzieńska 97) i z t e j ż e miejscowości — Stanisławy
skiej ( u l . Grodzieńska

Sikor­

ładne c u k r y

zawodu

Władysław

44).
figurki

cukrowe

kupione

od

t a c z y " straciły p o k i l k u miesiącach intensywność
wyblakły, podczas g d y w y r o b y

K

R

cała r o d z i n a zajęta
pracowni i

czystość.

pracy

U

W

jest

szklanych

bardzo

była

mieszkaniu
gablo­

już w y ­

nieskompliko­
jeszcze m a ­

„par­
koloru,

d o b r y c h mistrzów c u k i e r ­

n i c z y c h i p o r o k u z a c h o w a ł y pełną intensywność

barwy.

Dlatego po dokładne i n f o r m a c j e o t e c h n i c e w y r o b u z w r ó ­

odciskające

i

w

wycinania

rybkę

łapki

(sprzedawaną

z a j ą c z k o w i ) , sztance

lizaków,

są
od­
do

kocioł.

T e c h n i k a w y r o b u . C u k i e r j a s n y , r a f i n o w a n y (po 13 zł)
się

do

wrzącej

wody,

dodaje

syrop

i

gotuje

aż d o c h w i l i g d y się zupełnie rozpuści, a ciecz osiągnie
pożądaną

temperaturę.

Liszewski

sprawdza

ją

skrupu­

l a t n i e t e r m o m e t r e m , gdyż j e d y n i e właściwa t e m p e r a t u r a
Tak

odpowiednią

np. na „grzybek"

zimny

wykonania.

U

blachą, p r z e d w o j e n n a

l u b wkładaną

wrzuca

ności

produkcji

formy

zdobienia

w

precyzji

sterylna

Sam warsztat

wgłębione

różni się w szczegółach o p r a c o w a n i a f i g u r k i , w i n t e n s y w ­
barwienia,

do niego,

cukierków. W

stół w y ł o ż o n y

zapewnia

miodem, cukierki i t d .
Produkcja

niemal

C

s z y n k a z w a l c e m mosiężnym, n a k t ó r y m u m i e s z c z o n e

k u r k i w g n i a z d a c h , k o g u t y z jeźdźcami, k a c z u s z k i , f i g u r k i
rybą

Z

przyszedłem

uderzała

wany,

j e s t zresztą w i e l e : k o g u t k i o s p i r a l n i e z w i n i ę t y m

z

I

t a c h zastałem pełny a s o r t y m e n t p r z y g o t o w a n y c h
robów.

bez

K

właśnie w y r o b e m

ukradkiem,

podatkowych.

dam, grzybki z czekoladowym

R

mistrzowie kar-

F o r m y są z b l i ż o n e ; n o w e i u d a n e „ w y n a l a z k i "
są p o d c h w y t y w a n e

G

jarmarcznej

c u k r y . Zaliczyć j e należy właściwie

ludowej,

przekazywane

W

lecie

spoistość
masa

140°. G d y m a s a
żelazny

np. Olszewski,

blat,

i

musi

twardość
mieć

w

twardnieje, wylewa

gdzie

Krycia —

szybko

stygnie.

smarują

wyrobu.

zimie

127°,

się ją n a
(Niektórzy,

b l a t oliwą, ż e b y

się

c u k i e r n i e p r z y l e p i a ł ) . N a b l a c i e c i ą g n i e się go w rękach,
aż d o pożądanej grubości p a s m a , które stygnąc s t a j e
zupełnie
wylewa
cukru
i

białe.

Trochę

n a dyktę
nakłada

rozciąga

cukru

(wolniej

się

stygnie).

następnie

formując

farbuje

w

jeszcze

pasmo
„kluch"

kształt.

F a r b k i k u p u j e się w h u r t o w n i . Są t o b a r w n i k i
„Boruta"

ze

Zgierza,

służące

do

ż y w n o ś c i o w y c h . S t o s u j e się k o l o r y pomarańczowy
„Partacze",

i

się

kubkach,

Ufarbowane

n a ciepły

pożądany

się

barwienia

firmy

artykułów

zielony, p u r p u r o w y ,

cytrynowy.

zamiast

syropu,

dodają

przy

gotowaniu

c i ł e m się w ł a ś n i e d o W ł a d y s ł a w a L i s z e w s k i e g o ( u r . 1905 r .

c u k r u o c e t (2 łyżeczki n a 3 k i l o — i n f o r m a c j a J . K r y c i ) .

w

Wtedy

Białymstoku).

jednak po p e w n y m

czasie k o l o r

blaknie.

Syrop

223

�jest

jednak

dostępny

nie

d l a każdego,

w

woj.

biało­

O

stockim zezwolenie n a zakup jego w h u r t o w n i m a t y l k o

2

7 osób, w

60.000

mieście — t y l k o

Wyroby

najlepsze

Liszewski.

są świeże, toteż p r o d u k u j e się i c h

n i e w i e l e , t y l e a b y starczyło n a k i l k a
sprzedaje
dorośli

się i c h l a t e m . K u p u j ą

d l a dzieci.

Cukry

tygodni.

przeważnie

sprzedaje

żona

w e c z w a r t k i n a t a r g u w Białymstoku. W o z i
daje w y r o b y

Liszewskiego

warsztatów.

Przed

gipsowych

Wielkanocą
zajączki

i

wyrabia

cukru
zł

(w

rocznie.

Liszewski

t y m koszt

się

baranki cukrowe.

(odlewa)
Formy

podatki

wynoszą

Rocha"

straganów

b y ł o „ z e 300,

całą u l . D ą b r o w s k i e g o p o o b u s t r o n a c h i Św.

(obecnie M a n i f e s t u Lipcowego).

Obecnie

ograniczają działalność k a r m e l a r z y , z e z w o l e n i a
t y m , którzy mają
częste i s u r o w e

władze

dają t y l k o

o d p o w i e d n i l o k a l . Przeprowadzają
k o n t r o l e sanitarne, większe

są

podatki

k a r m e l a r z e należeli d o c e c h u , m i e l i u b e z p i e c z e n i a ,

opłaty,

sięgają

1850

zł

rocznie.

też

również

b ó w są o b e c n i e następujące: g r z y b k i ( d o d a j e

i

była

pamięta

t e sporządza co k i l k a l a t — z n a j o m y m u r a r z . C e n y w y r o ­
się z a p a c h y ,

ok.

roczny

P r z e d w o j n ą k a r m e l a r z y było b . w i e l u , m n i e j s z a

zajmowały

własną

i

przerób
obrót

k o n k u r e n c j a w y r o b ó w przemysłowych. L i s z e w s k i
пр., że n a odpuście św. R o c h a

białostockich

podaje

materiału

też i

sprze­

świadczy

36.600 z ł ) .

Liszewskiego

h a n d l a r z , posiadający

furmankę. B i e r z e t o w a r w k u f r a c h z k i l k u
z form

Najwięcej
dzieci l u b

wielkości p r o d u k c j i rocznej

ton

Dawniej
rentę,

pomadę i czekoladę n a k a p e l u s z — 50 gr„ k o g u t y 2 zł,

obecnie przeniesieni do d r o b n e j wytwórczości

zające z r y b k ą 2 zł, k u r k i w

są t y c h świadczeń. Z a w ó d u p a d a , z a m i e r a , s t r o n i o d niego

zajączków)

Ш

1/л

224

gnieźdznie 1,50 zł, r y b k i

10 g r , duże 50 gir i t d .

(od

młodzież.

pozbawieni

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12036" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12042">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/fa1d9a7ae801e74452ff05dea26b6195.jpg</src>
        <authentication>2bffe6b6d3f6d468e23d4950d93026d6</authentication>
      </file>
      <file fileId="12043">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ccf997ba46b7cbf1423d40930251c714.jpg</src>
        <authentication>e6c370060fa25c22851d7d0264a8817c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143306">
                <text>Odpust Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Ludźmierz (woj. małopolskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143307">
                <text>religijność ludowa ; obrzędy religijne ; społeczność lokalna ; Podhale</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143308">
                <text>fotografie przedstawiają ludzi klęczących przed kościołem w czasie odpustu w Sanktuarium Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Ludźmierzu ( 15 sierpnia) ( 1,2)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143309">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143310">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143311">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143312">
                <text>1965</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143313">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143314">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143315">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143316">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143317">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143318">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143319">
                <text>PAE_FNK_24.37.XVI_D.1.2.2_01 PAE_FNK_24.37.XVI_D.1.2.3_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="135">
        <name>kościół</name>
      </tag>
      <tag tagId="637">
        <name>Ludźmierz</name>
      </tag>
      <tag tagId="257">
        <name>obrzędy religijne</name>
      </tag>
      <tag tagId="252">
        <name>odpust</name>
      </tag>
      <tag tagId="590">
        <name>okolice Nowego Targu</name>
      </tag>
      <tag tagId="346">
        <name>Podhale</name>
      </tag>
      <tag tagId="90">
        <name>religijność ludowa</name>
      </tag>
      <tag tagId="255">
        <name>społeczność lokalna</name>
      </tag>
      <tag tagId="254">
        <name>święto</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="12035" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12039">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/d51077c19c849ab8f40a1d47c6a915d4.jpg</src>
        <authentication>71668b0d9a2d941493f912ac004592ac</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143292">
                <text>Odpust Wniebowzięcia NMP / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Ludźmierz (woj. małopolskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143293">
                <text>religijność ludowa ; obrzędy religijne ; społeczność lokalna ; strój regionalny ; Święto Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny ; Podhale</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143294">
                <text>fotografia przedstawia uczestników odpustu przed kościołem w Sanktuarium Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Ludźmierzu (15 sierpnia)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143295">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143296">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143297">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143298">
                <text>1965</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143299">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143300">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143301">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143302">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143303">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143304">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143305">
                <text>PAE_FNK_24.37.XVI_D.1.2.1_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="135">
        <name>kościół</name>
      </tag>
      <tag tagId="637">
        <name>Ludźmierz</name>
      </tag>
      <tag tagId="257">
        <name>obrzędy religijne</name>
      </tag>
      <tag tagId="252">
        <name>odpust</name>
      </tag>
      <tag tagId="590">
        <name>okolice Nowego Targu</name>
      </tag>
      <tag tagId="346">
        <name>Podhale</name>
      </tag>
      <tag tagId="90">
        <name>religijność ludowa</name>
      </tag>
      <tag tagId="255">
        <name>społeczność lokalna</name>
      </tag>
      <tag tagId="330">
        <name>strój regionalny</name>
      </tag>
      <tag tagId="254">
        <name>święto</name>
      </tag>
      <tag tagId="636">
        <name>Święto Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="6568" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6548">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b9d73429c4c49b597864344a7d8ff8ab.pdf</src>
        <authentication>7aaf4aab7599134421e87479eec3a883</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78189">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:731</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78190">
                <text>1971</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78191">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:673</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78192">
                <text>Odrodzenie ewolucjonizmu / ETNOGRAFIA POLSKA 1971 t.15 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78193">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1971 t.15 z.2, s.103-136</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78194">
                <text>Posern-Zieliński, Aleksander</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78195">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78196">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="78197">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78198">
                <text>„Etnografia Polska", t. X V z. 2

A L E K S A N D E R POSERN-ZIELIÑSKI

ODRODZENIE EWOLUCJONIZMU
Podstawowe problemy i założenia teoretyczne anglosaskiego
nizmu *

neoewolucjo-

Współczesna etnografia, ujmowana jako nauka odpowiadająca anglo­
saskiej antropologii społecznej lub kulturowej, czy też zachodnioeuropej­
skiej etnologii, stanowi integralną część kompleksu dyscyplin określanych
mianem nauk społecznych. Jej nie dość ostro limitowane miejsce w stru­
kturze tych nauk decyduje o tym, iż dzieli ona ze wszystkimi pokrewny­
mi dyscyplinami podobny lub nawet tożsamy w gruncie rzeczy przedmiot
badań, zachowując jednak równocześnie swą niepowtarzalną specyfikę
wynikającą z historycznego rozwoju etnografii, jej teoriopoznawczego sta­
nowiska i założeń metodologicznych.
Każda jednak próba znalezienia ogólnej charakterystyki etnografii,
ustalenia jej zakresu lub zakresów poprzez wprowadzenie możliwie zbli­
żonej do adekwatności definicji, natrafia na poważne przeszkody w postaci
niekiedy wręcz niemożliwych do rozwiązania problemów. W poszczegól­
nych krajach występują lub nawet współegzystują odmienne nazwy o dość
określonych implikacjach semantycznych, związanych z aktualnym podej­
ściem do samego przedmiotu badań. Trudności potęguje jeszcze różnorod­
ność stanowisk teoretycznych czy metodologicznych postaw poszczegól­
nych szkół i kierunków oraz wynikające stąd subiektywne, w każdym
przypadku odmienne widzenie badanej rzeczywistości, ujmowanej zwykle
w kategoriach nawzajem nieprzekładalnych pojęć.
Rezultatem tego rodzaju swoistego pluralizmu metodologicznego, jaki
* Artykuł niniejszy stanowi wydatne rozszerzenie komunikatu pt. Neoewolucjonizm w etnografii, wygłoszonego na I I I Ogólnopolskiej Konferencji Etnograficz­
nej (Kielce, listopad 1969 г.). W swych założeniach stanowi on jeden z przewidy­
wanego cyklu artykułów, poświęconych krytycznemu przeglądowi dawnych i w s p ó ł ­
czesnych szkół i kierunków w ś w i a t o w e j myśli etnograficznej, przygotowywanych
pod kierunkiem prof, dr M. Frankowskiej przez zespół seminarzystów przy K a ­
tedrze Etnografii U A M w Poznaniu.

1

�104

ALEKSANDER

POSERN-ZIELlNSKI

panuje we współczesnej światowej etnografii, są obiektywne trudności
powstające przy szeregu prób tworzenia regionalnych, narodowych czy
też ponadnarodowych syntez etnograficznych. Jednym ze sposobów ich
przezwyciężenia jest możliwość stopniowego zbliżania się ku sobie od­
miennych, czy nawet przeciwstawnych dotychczas stanowisk. Droga w
tym kierunku prowadzi jednak najpierw przez dobre poznanie i zrozu­
mienie konkurencyjnych teorii, ich rzetelną, obiektywną krytykę i wresz­
cie — przez adaptację tych metod obcego kierunku, które zastosowane
w określonych warunkach społeczno-historycznych mogą dać pozytywne
wyniki.
W tym procesie ujednolicania i wzbogacania warsztatów naukowych
okazać się może, a w pewnych wypadkach już się to okazało, iż sprzecz­
ności pomiędzy poszczgólnymi kierunkami są pozorne względnie nie tak
silne, jak przypuszczano. Przeciwieństwa stanowisk wynikają bowiem
przede wszystkim z odmiennego aspektu ujmowania procesu naukowego
poznania, z odmiennej perspektywy badawczej względem tej samej w każ­
dym z przypadków obiektywnie istniejącej rzeczywistości społeczno-kulturowej. Takie stanowisko wobec współczesnych prądów w naukach społecz­
nych, które można by określić jako postawę krytycznego relatywizmu me­
todologicznego, zapobiega szkodliwej ze względów naukowych izolacji
i wrogości poszczególnych szkół, sprzyjając wymianie doświadczeń i pro­
wadząc do płodnych dyskusji. Mogłoby ono doprowadzić do twórczej,
choćby tylko częściowej ich syntezy, której wynikiem byłaby tego ro­
dzaju etnograficzna teoria kultury, w której poszczególne metody analizy
materiału empirycznego okazałyby się nawzajem komplementarne.
W toku konkretnej realizacji zamierzeń badawczych spotykamy się
zawsze z dwoma podstawowymi etapami procesu poznawczego. W pier­
wszym — gromadzimy pewien zasób informacji, przeprowadzamy analizę
danych empirycznych, wreszcie wyciągamy wnioski. W drugim — opraco­
wujemy wytyczne dla ich systematyzacji, formułujemy robocze hipotezy,
z uprzednio ustalonych twierdzeń budujemy systemy teoretyczne i kon­
struujemy nowe modele — wszystko po to, by stworzyć zwarty, spójny
logicznie schemat, umożliwiający organizację danych empirycznych, sło­
wem — by wznieść się na nowy poziom uogólnienia celem wykrycia praw
naukowych.
Przenosząc się na grunt etnografii można stwierdzić, iż tego rodzaju
procedura naukowa stosowana była z mniejszym lub większym powodze­
niem już od samego zarania tej dyscypliny. Wprawdzie niedostatek fak­
tów ukrywano niejednokrotnie za parawanem złożonym z wybujałych
przedwcześnie abstrakcyjnych koncepcji teoretycznych, to jednak właś­
nie one przez sam fakt ich powstania, a następnie druzgocącej niekiedy
k r y t y k i opozycjonistów, przyczyniły się do dalszego rozwoju i pogłębię-

�ODRODZENIE

EWOLÜCJONIZMU

105

nia antropologicznej refleksji teoretycznej. Koncepcje te w pierwszym
rzędzie umożliwiły ujawnienie luk w materiale empirycznym, stanowiąc
tym samym inspirację do rozbudowywania wiedzy faktograficznej; wska­
zywały na to zjawiska i dziedziny nie wzbudzające dotychczas zaintereso­
wania lub nie zauważone, do których badania należałoby dopiero przy­
stąpić. Były również podstawą wznoszonego przez nowe generacje specja­
listów zespołu zmodernizowanych systemów teoretycznych dążących do
ustalenia typologii i taksonomii form społecznego i kulturowego życia
człowieka, oraz wykrycia „antropologicznego sensu ludzkiej egzystencji" .
Nie oznacza to wszakże, iżby wszystkie stare, zdyskredytowane on­
giś teorie i modele bezpowrotnie uległy dezaktualizacji- Niektóre z nich
wykazują zadziwiającą żywotność i po okresach — wdawałoby się — sro­
motnych, decydujących porażek pojawiają się znów w nowej, zreformo­
wanej, uwspółcześnionej postaci, wywierając ponownie znaczny wpływ
na sposób interpretacji procesów zachodzących na płaszczyźnie społecznokulturowej rzeczywistości.
1

EWOLUCJONIZM, NEOEWOLUCJONIZM, MORGANIZM I T Y L O R Y Z M

Takim niemal nieśmiertelnym paradygmatem — globalnym, analitycz­
nym modelem kształtującym wj obraźnię naukową i stymulującym rozwój
szeregu nowych systemów teoretycznych — jest koncepcja ewolucji, która
po okresie swego rozkwitu i triumfu w X I X w., od lat trzydziestych,
a w większym zakresie od czterdziestych naszego stulecia znów wzro­
sła na znaczeniu . Ten renesans myśli ewolucjonistycznej jest świadec­
twem powiązań między klasycznym ewolucjonizmem schematycznym
a współczesnymi teoriami neoewolucjonistycznymi. Pewnego rodzaju ge­
netyczna współzależność neoewolucjonistycznych koncepcji rozwoju spo­
łecznego z teorią sformułowaną w ubiegłym wieku jest na pewno istot­
nym przypadkiem świadczącym na rzecz przyjęcia nowej, proponowanej
argumentacji i zmniejsza oczywiście poważnie jej hipotetyczny charak­
ter .
r

2

3

Odpowiedź na pytanie — czym jest w istocie rzeczy współczesny neoewolucjonizm — nastręcza niemało trudności, a to dlatego, iż pod po1

Z . P e š i c - G o l u b o v i č , Socjologia a antropologia, „Studia Socjologiczne",
1967, z. 3, s. 46. Poruszone tam problemy znalazły szerszy oddźwięk w oddzielnej
pracy: t e n ż e , Antropologija
kao društvena
nauka, Beograd 1967.
Bliżej o koncepcji paradygmatu w odniesieniu do nauk społecznych por.
K. M a ł k o w s k a , Uwagi o modelu, „Etnografia Polska", t. 13: 1969 z. 1, s. 21-22.
O znaczeniu zgodności nowych teorii z dawnymi w toku teoretycznego spraw­
dzania nie zweryfikowanych hipotez, por. Z. C a c k o w s k i , Główne
zagadnienia
i kierunki filozofii, Warszawa 1969, s. 410-413.
2

3

�106

ALEKSANDER

POSERN-ZIELIÑSKI

jęciem tym nie kryje się jakiś jeden zwarty kierunek czy szkoła — jak
np. w X I X w. — lecz luźny konglomerat zindywidualizowanych poglądów.
W tym dość mocno zdezintegrowanym nurcie poza silnie akcentowanymi
różnicami w sposobach widzenia badanej rzeczywistości poglądach na
kierunek rozwoju i zagadnienie postępu czynnikiem wspólnym jest uwy­
puklanie znaczenia procesów ewolucji. Traktuje się je jako fakt nieza­
przeczalny, wynikający z analizy materiału empirycznego, który ukazuje
również, iż zachodzące zmiany układają się w prawidłowe przebiegi i ustrukturyzowane sekwencje.
Wzrastająca świadomość potrzeby ustalenia teoretycznych uogólnień
i uporządkowania zmian zachodzących w świecie relacji „kultura — czło­
wiek — społeczeństwo" sprzyjała tendencjom preferującym konstruowa­
nie nowych teorii ewolucji. Sięgnięto zatem po dorobek ewolucjonizmu
schematycznego, by wybrać z niego te treści i idee, które były wyrazem
słusznych założeń i posiadały trwałą wartość. Przeprowadzono krytykę
„krytyki" ewolucjonizmu XIX-wiecznego, by oczyścić go z zarzutów, na
jakie kierunek ten nie zasługiwał i wreszcie — rozpoczęto twórczą kon­
strukcję nowych teorii rozwoju społecznego w oparciu o rzetelną wiedzę
faktograficzną i gruntownie opanowany warsztat metodologiczny.
Spośród trzech naczelnych dyrektyw określających zasady periodyzacyjnych schematów klasycznych ewolucjonistów, a mianowicie założenia
jednolitości rozwoju, stopniowego charakteru zmian i postępowego ich
kierunku , dziś ostała się jedynie teza o ciągłości przeobrażeń społecznokulturowych. Pozostałe są przez jednych definitywnie odrzucane jako
nie mające pokrycia w rzeczywistości, przez innych zaś — z pewnymi mo­
dyfikacjami akceptowane. Nie ma w każdym bądź razie pod tym wzglę­
dem całkowitej jednomyślności.
Neoewolucjonizm —• bez względu na to, jaki jego wariant poddamy ob­
serwacji — generalnie odrzuca przede wszystkim prymitywizm i schema­
tyzm swego XIX-wiecznego antenata. Opierając się na dobrze udoku­
mentowanych podstawach empirycznych — cechuje go duży stopień scep­
tycyzmu w stosunku do przedwczesnych uogólnień i zbyt pochopnych
prób konstruowania sekwencji kulturowego rozwoju ludzkości. Odrzuca
on aprioryczność przy studiach zmierzających do uchwycenia regularnoś­
ci praw rozwoju i następstwa form. Rezygnuje także z metafizycznych za­
łożeń ontologicznych, jakie znaleźć można w pracach ewolucjonistów kla­
sycznych. Nie izoluje swego teoretycznego systemu od innych, konkuren­
cyjnych kierunków w światowej etnografii. Docenia znaczenie badań h i storyczno-porównawczych, uwzględnia doniosłą rolę dyfuzji jako czyn4

4

A. G o l d e n w e i s e r ,
New York 1937, s. 517.

Anthropology,

An

Introduction

to Primitive

Culture,

�ODRODZENIE

EWOLUCJONIZMU

107

nika kulturotwórczego, usiłuje uchwycić funkcjonalne i strukturalne zwią­
zki między wszystkimi elementami ewoluującej kultury, negując atomistyczne podejście „schematystów", wreszcie dostrzega również potrzebę
badań nad odpowiedniością osobowości i kultury.
Jakościowo nowa faza rozwoju myśli ewolucjonistycznej w postaci
neoewolucjonizmu i jego materialistycznej interpretacji dziejów ludzkości
jest zjawiskiem świadczącym o wzrastającej roli i zapotrzebowaniu na
globalne teorie społecznego rozwoju. Jest także wyrazem głębokiej ref­
leksji nad naszą cywilizacją, rozpatrywaną zarówno w jej makro- i mikro­
skali, jak i rzutowaną na diachroniczną i synchroniczną płaszczyznę odnie­
sienia; refleksji, której efektem stanie się najbardziej teoretycznie doj­
rzała synteza historii kultury.
Niemało kłopotu nastręcza stosunkowo duża dowolność w posługiwaniu
się terminem „neoewolucjonizmu". Wprowadzony do słownictwa etno­
graficznego przez R. H. Lowiego, A. Goldenweisera i J. W. Bennetta ,
używany jest w celu wyróżnienia ogólnej tendencji w rozwoju antropo­
logicznej myśli, przejawiającej się w nawrocie idei ewolucji. Niejedno­
krotnie jednak stosuje się go w znacznie węższym zakresie jako desygnat
ściśle określonej szkoły czy kierunku.
Leslie A. W h i t e — jeden z głównych teoretyków współczesnego,
amerykańskiego neoewolucjonizmu, pojmowanego w t y m jego szerszym
znaczeniu, sprzeciwia się kategorycznie zaliczaniu swych poglądów do tak
właśnie zdefiniowanego kierunku. Sam siebie uważa za kulturologa —
ewolucjonistę, a nie neoewolucjonistę. Jest bowiem zdania, iż jego te­
oria ewolucji wprawdzie w wielu swych punktach odbiega znacznie od
klasycznej, to jednak w odniesieniu do głównych pryncypiów różnice są
nieistotne .
Radzieccy krytycy teoretycznych prądów w amerykańskiej antropo­
logii wychodząc z podobnych założeń skłonni są obdarzyć terminem „neos

6

7

5

Por. R. H. L o w i e , History of Ethnological Theory, New York 1937, s. 289;
A. G o l d e n w e i s e r , Four Phases of Anthropological Thought, „Papers and Pro­
ceedings, American Sociological Society", t. 16: 1921, s. 66.
Leslie Alvin W h i t e , ur. 1900 г., absolwent Luisiana State University i Co­
lumbia University. W 1927 r. otrzymuje stopień doktora na uniwersytecie w C h i ­
cago. Od 1928 r. piastuje stanowisko w y k ł a d o w c y i profesora antropologii kultu­
rowej na szeregu amerykańskich uniwersytetach (Buffalo, Harvard, Yale, Colum­
bia, California—Berkeley). Od 1930 r. wiąże się z Uniwersytetem Michigan, a cd
1945 r. obejmuje kierownictwo „Department of Anthropology". Pełni także funkcje
kuratora działu antropologii w „Buffalo Museum of Science". Oprócz studiów nad
teorią kultury przeprowadził także liczne badania terenowe, szczególnie wśród I n ­
dian Nowego Meksyku.
L . A. W h i t e , The Evolution of Culture. The Development of Civilization to
the Fall of Rome, New York — Toronto — London 1959, s. I X .
6

7

�108

ALEKSANDER

POSERN-ZIELIÑSKI

ewoluejonizm" wyłącznie kierunek reprezentowany przez głównego ad­
wersarza White'a — Juliana H. Stewarda , podkreślając w ten sposób
istotne różnice między koncepcjami Morgana-Tylora-Spencera a zapa­
trywaniami autora Theory of cultural
change .
Wydaje się jednak, iż nie ma jakichkolwiek podstaw ku temu, by ter­
minem „neoewolucjonizm" posługiwać się wyłącznie w celu bliższego
określenia konkretnych poglądów, kierunków czy szkół. Jest to pojęcie
zbyt ogólnikowe i enigmatyczne, by mogło służyć uwydatnieniu różnic
w poszczególnych stanowiskach w łonie jednej i tej samej tendencji. Naj­
właściwsze byłoby — jak sądzę — stosowanie terminu „neoewolucjo­
nizm" tylko wtedy, gdy w kategoriach generalnych myślimy o swoistej,
współczesnej mutacji starej idei ewolucji; gdy pod pojęciem tym będzie­
my rozumieli pewien rewiwalistyczny, odrodzeniowy nurt w światowej
etnografii, a także socjologii; nurt, który znów wysunął na plan pierwszy
zdegradowaną niegdyś problematykę społecznego i kulturowego rozwo­
j u ludzkości od jej przysłowiowego punktu zerowego czy — jak to precy­
zuje L. A. White — od okresu „rewolucji uczłowieczenia Naczelnych"
(Primate Revolution) , aż do współczesnych form naszej cywilizacji i —
dalej nawet — ku futurologicznym wizjom integrującego się coraz bar­
dziej świata.
8

9

10

8

Por. J . P. A w i e r k i e w a , Neoewoljucionizm w sowriemiennoj
amierikanskoj
etnografii, „Sowietskaja Etnografii a", 1959, z. 6, s. 184. Zachodni krytycy w s p ó ł ­
czesnego ewolucjonizmu używają terminu —• „neoewolucjonizm" akurat w prze­
ciwnym znaczeniu, określając nim te teorie, których autorzy — a wśród nich także
L . A. White —• bezpośrednio nawiązują do koncepcji klasycznego ewolucjonizmu,
por. np. Glossary, [w:] P. H . H a m m o n d [ed.] Cultural and Social Anthropology.
Selected Readings, New York—London 1967, s. 492.
Julian H. S t e w a r d , ur. 1902 r. Od 1952 r. profesor antropologii na uniwer­
sytecie w Illinois. Prowadził wykłady na wielu uczelniach m. in. na uniwersyte­
tach Michigan, Utah, California, Columbia. Pracował w dyrekcji „Bureau of Ame
rican Ethnology" oraz pełnił funkcję kierownika „Institute of Social Anthropology"
przy „Smithsonian Institution". Był inicjatorem i koordynatorem wielkiego pro­
gramu badań ,,Studies of Cultural Regularities" prowadzonych w oparciu o fun­
dację Forda w Meksyku, Peru, Nigerii, Tanganice, Birmie, na Malajach i w J a ­
ponii. Sam prowadził badania w wielu krajach Ameryki Południowej, zajmując się
przeobrażeniami kulturowymi wśród Indian oraz prowadził studia nad strukturami
społeczności rolniczych na Puerto-Rico. Podstawowa praca teoretyczna, w której
wyłożył swój punkt widzenia na ewolucję, to: Theory of Cultural Change. The
Methodology of Multilinear Evolution, Urbana 1958. Poza tym był redaktorem mo­
numentalnego 6-tomowego dzieła Handbook of South American Indians, wyda­
nego w latach 1946-1950 w serii Bureau of American Ethnology, Bulletin 143,
a w 1959 r. opublikował wraz z L . F a r o n e m , podręcznik antropologii Ameryki
Południowej pt. Native Peoples of South America, New York — Toronto — L o n ­
don.
W h i t e , op. cit., s. 281, 367.
9

1 0

�ODRODZENIE

EWOLUCJONIZMU

109

Neoewolucjonizmu nie należy również utożsamiać, jak się to czasami
czyni — z „morganizmem". To ostatnie pojęcie — pojawiające się dość
często w fachowej literaturze przedmiotu — jest poprzez swą wieloznacz­
ność i dwuaspektowość dosyć mylące . Morganizm w znaczeniu histo­
rycznym oznacza zespół teoretycznych koncepcji rzeczywistego ojca ame­
rykańskiej antropologii — L. H . Morgana. Współcześnie natomiast co­
raz częściej terminu tego używamy w celu zaakcentowania i poniekąd
wyabstrahowania pewnych charakterystycznych с e с h w nurcie myśli neoewolucjonistycznej, cech wskazujących na inspirację, kontynuację, nawrót
i pozytywną rewizję tych założeń ewolucjonizmu schematycznego, które
reprezentował główny jego ideolog. Podobne uwagi odnieść należy rów­
nież do nieporównywalnie rzadziej stosowanego określenia — „tyloryzm".
Można zatem stwierdzić, iż między zakresem pojęć — „morganizmu"
i „tyloryzmu" historycznego czy klasycznego a schematycznym ewolucjonizmem XIX-wiecznym jako całością zachodzi podobna relacja podrzędności do tej, jaka określa stosunek „morganizmu" i „tyloryzmu" dzisiej­
szego, nazwijmy go tu może epigonalnym względem współczesnego neo­
ewolucjonizmu.
Morganizm realizowany jest w kręgu anglosaskiej myśli
społecznej
w formie powtórnego odkrywania nieprzemijających wartości dzieł L. H.
Morgana, wzmożonej działalności wydawniczej, polegającej głównie na
reedycjach klasycznych dzieł, uzmysłowienia sobie roli i znaczenia nauko­
wej działalności tego antropologa w rozwoju amerykańskiej i światowej
etnografii, a przede wszystkim w formie przetwarzania, reinterpretacji
jego koncepcji zgodnie ze współczesnym stanem wiedzy. Najsilniej mor­
ganizm i tyloryzm widoczne są w pracach L. A. White'a, a w środowisku
archeologicznym w studiach G. Childe'a, R. Adamsa i R. J. Braidwooda .
11

12

11

Tymczasem K . M o s z y ń s k i wydzielił w ramach ewolucjonizmu osobny
kierunek — „morganizm", charakteryzujący się wg niego „...kontynuowaniem ewo­
lucjonizmu s c h e m a t y c z n e g o [ppdkr. A P Z ] w tej jego postaci, jaką reprezen­
t o w a ł y prace Morgana, ale wykorygowanej". T e n ż e , Człowiek.
Wstęp do etno­
grafii powszechnej i etnologii, Wrocław 1958, s. 92.
Analizę wartości dzieł L . H. Morgana i reinterpretację jego teoretycznych
poglądów podjęli: por. np. L . A. W h i t e , Morgan's Attitude Toward Religion and
Science, „American Anthropologist", t. 46: 1944, s. 218-230; t e n ż e , Lewis Henry
Morgan. Pioneer in the Theory of Social Evolution, [w:] H. E . B a r n e s (ed.), An
Introduction to the History of Sociology, Chicago 1948, s. 138-154; t e n ż e , Lewis
H. Morgan's Western Field Trips, „American Anthropologist", t. 53: 1951, s. 11-18;
t e n ż e , S. Sz. A. posle diesjatiletij... (głos w dyskusji): La théorie de L . H. Mor­
gan de Periodisation de l'Histoire de la Societě Primitive et l'Ethnographie moder­
nę, [w:] Trudy VII Mieżdunarodnogo
Kongriessa Antropołogiczeskich
i Etnograficzeskich Nauk, t. 4, Moskwa 1968, s. 508. Pod redakcją W h i t e ' a wydano także
1 2

�110

ALEKSANDER

POSERN-ZIELIÑSKI

Tak pojęty morganizm widoczny jest także od lat w etnografii ra­
dzieckiej. Opierając się na marksistowskiej teorii rozwoju społecznego
i dyrektywach metodologicznych materializmu historycznego — dyscypli­
na ta jako pierwsza spośród współczesnych kierunków w etnografii do­
ceniła znaczenie wielu twierdzeń L. H. Morgana dla "właściwego zrozumie­
nia pierwotnych etapów historii ludzkości. Ta stosunkowo wczesna — lata
trzydzieste X X w. — adaptacja spuścizny ewolucjonizmu schematycz­
nego do założeń etnografii radzieckiej uwarunkowana była tym, iż wiele
elementów teoretycznego dziedzictwa L. H. Morgana przyswojonych zo­
stało uprzednio w środowisku i nauce marksistowskiej poprzez pracę F.
Engelsa napisaną „w związku z badaniami Lewisa H . Morgana" i będącą
w części reinterpretacją jego poglądów .
Dzięki związaniu się „klasycznego morganizmu" z ideologią lewicy
społecznej koncepcje ewolucjonistyczne — nawet po ich całkowitym upa­
dku — egzystowały nadal w środowisku naukowców marksistowskich, sta­
jąc się równocześnie „częścią ekwipunku ideologicznego ruchów maso­
wych" .
Zdecydowanie odmienny los spotkał zarówno morganizm, jak i kla13

14

Extracts of Henry L . Morgan's European Travel Journal, New York 1937, oraz
L . H . M o r g a n , The Indian Journals. 1859-1862, New York 1959. Ukazały się także
nowe wydania Ligi Irokezów
i Społeczeństwa
pierwotnego. Ogólnej ocenie dzia­
łalności naukowej Morgana poświęcona jest osobna praca C. H o s e k ,
Lewis
H. Morgan. American Scholar, Chicago 1960. Analizie wzrastającej fali zaintereso­
wania twórczością Morgana w amerykańskiej antropologii poświęconych jest sze­
reg opracowań radzieckich. Wśród nich na u w a g ę zasługuje: J . P. A w i e r k i e w a, Sowriemiennyje
tiendencji w razwitii etnografii S. Sz. A., [w:]
Sowriemiennaja amierikanskaja etnográfica.
Tieorieticzeskije
naprawlenija i tiendencii, Mo­
skwa 1963, s. 7-14. Odnośnie do R. J . B r a i d w o o d a por. Prehistorie Man, „Chica­
go Natural History Museum. Popular Series. Anthropology", t. 37: 1948; t e n ż e ,
The Near East and the Foundations for Civilization, Eugene (Oregon) 1952; t e n ż e
i L . B r a i d w o o d , On the Treatment of the Prehistoric
Near Eastern
Materials
in Steward's Cultural Causality and Law, „American
Anthropologist", t. 51: 1949,
s. 665.
F . E n g e l s , Pochodzenie rodziny, własności prywatnej i państwa. W związku
~ badaniami Lewisa H. Morgana, Warszawa 1948. Bliżej o stosunku radzieckiej
szkoły etnograficznej do spuścizny Morgana por. J . L u t y ń s k i ,
Ewolucjonizm
w etnologii anglosaskiej a etnografia radziecka, „Prace z Historii Myśli Społecznej
i z Badań Społecznych", t. 6: 1956, s. 247-335. Najnowsze oceny prac Morgana
w świetle teoretycznych założeń radzieckich etnografów por. poszczególne w y s t ą ­
pienia: m. in. D. A. O l d e r o g g e ,
S. N. A r t a n o w s k i , A. G. Z d r a w o m y s ł o w na sympozjum p o ś w i ę c o n y m L . H . Morganowi, jakie odbyło się w Moskwie
w trakcie obrad V I I Międzynarodowego Kongresu Nauk Antropologicznych i Etno­
graficznych, por. Trudy VII. Mieżdunarodnogo
Kongriessa.
1 3

1 4

P. W o r s l e y , O „pochodzeniu
1966, z. 4, s. 130.

rodziny" raz jeszcze,

„Studia

Socjologiczne",

�ODRODZENIE

EWOLUCJONIZMU

111

syczny ewolucjonizm w antropologicznych kręgach anglosaskich. Bezkom­
promisowa krytyka, a czasami nawet totalna negacja ewolucjonizmu pod­
cięły na pół wieku jego żywotne siły zapewniające zwycięstwo metodologii
pluralistycznej czy — jak to określa H . Constas — erze teoretycznej próż­
ni (theoretical vacuum) , w której to dominowały empiryzm, idiografizm,
relatywizm i agnostycyzm.
1S

P R O B L E M PRAWIDŁOWOŚCI W R O Z W O J U K U L T U R

Podstawową klasyfikację kierunków neoewolucjonistycznych przepro­
wadził J. H . Steward . Głównym kryterium taksonomicznym był w t y m
przypadku sposób widzenia zmian i przeobrażeń ludzkiej kultury.
Schematyczny ewolucjonizm XIX-wieczny reprezentował kierunek
określany w tym systemie klasyfikacyjnym mianem ewolucjonizmu unilinearnego, czyli jednoliniowego względnie jednokierunkowego. Wykład­
nią takiego stanowiska jest pogląd, w myśl którego wszystkie społeczeń­
stwa przy całej swojej odrębności kultur przechodzą przez tożsame stadia
ewolucyjne, zrekonstruowane w periodyzacyjnym schemacie rozwoju l u ­
dzkości.
Współcześni kontynuatorzy i teoretycy idei ewolucji podzieleni są w g
J. H . Stewarda na dwa przeciwstawne ugrupowania: zwolenników ewolucji
uniwersalnej i zwolenników ewolucji multilinearnej.
Kierunek uniwersalistyczny nawiązuje bezpośrednio do XIX-wiecznego unilinearyzmu. Odcina się jednak od niego odmienną postacią generalizacji. Poszczególne kultury różnią się od siebie w sposób istotny
i nie muszą przechodzić przez analogiczne stadia, ale kultura ludzka jako
całość przeobraża się z pewną ogólną regularnością wzdłuż tej samej
linii rozwojowej. Wykrycie ogólnych, uniwersalnych praw tej ewolucji
kultury to podstawowe zadanie antropologii.
Do czołowych przedstawicieli tego kierunku zaliczyć można L. A.
White'a, z jego teorią technologiczno-energetycznego determinizmu, oraz
G. Childe'a , preferującego w swej koncepcji ewolucji kultury czynnik
16

11

1 5

H . C o n s t a s , Lewis H. Morgan... (głos w dyskusji) La theorie de L . H. Mor­
gan..., s. 459.
S t e w a r d , Theory of Cultural..., s. 4-18.
Gordon V. С h i 1 d e, ur. 1892, zm. 1957. Profesor archeologii od 1927 r. kie­
rownik katedry prahistorii na uniwersytecie w Edynburgu, a od 1946 r. w L o n ­
dynie, gdzie pełni funkcję kierownika Instytutu Archeologicznego. Był wybitnym
badaczem terenowym, teoretykiem i popularyzatorem. Jako specjalista od epoki
neolitu i brązu prowadził prace wykopaliskowe na terenie Anglii oraz kontynental­
nej Europy, na Orkadach, w Egipcie, Azji Przedniej i Indiach. Największy rozgłos
uzyskały jego prace: Man makes himself, London 1936; Society and
Knowledge,
1 6

1 7

�112

ALEKSANDER

POSERN-ZIELIÑSKI

technologiczno-ekonomiczny i ekologiczny. Nie sposób t u szerzej — poza
uwypukleniem najistotniejszych cech — rozwinąć teoretyczne poglądy
tych dwóch koryfeuszy anglosaskiej antropologii i archeologii, albowiem
zajęłoby to nam zbyt wiele miejsca. Ze wszech miar warto byłoby po­
święcić i m jednak oddzielne krytyczne omówienia .
Na gruncie amerykańskim neoewolucjonistyczne koncepcje obu wspo­
mnianych wyżej autorów uważane są dziś niemal za klasyczne, coraz sil­
niej daje bowiem znać o sobie nowe pokolenie antropologów, nawiązu­
jących z jednej strony do L. H . Morgana, a następnie L. A. White'a i H. G.
Childe'a, z drugiej zaś — tworzących swoje własne, oryginalne wizje
rozwoju kultury. Wymienić tu można takie nazwiska, jak M . D. Sahlins,
E. Service, С. С. Adams, R. Adams, E. Vogt, R. Carneiro i i n n i . W n i ­
niejszym artykule zasadnicza uwaga skoncentrowana zostanie na twórcach
neoewolucjonistycznych teorii, a powstałe w ten sposób tło umożliwi w
perspektywie krytyczną ocenę drugiej fali zwolenników tego kierunku.
W opozycji do „uniwersalistów" znaleźli się zwolennicy ewolucji multilinearnej, t j . wielotorowej, wieloliniowej. Kierunek ten reprezentujący
stanowisko zbliżone do pluralizmu antymonistycznego narodził się z kry­
t y k i ewolucjonizmu unilinearnego i uniwersalnego oraz negacji skrajnego
relatywizmu kulturowego, jaki do dziś panuje w niektórych kołach ame­
rykańskich antropologów. Kwintesencją założeń tego kierunku stanowi
stwierdzenie, iż historia ludzkości jest multilinearna, tzn. jest sumą k u l ­
tur rozwijających się paralelnie i różnokierunkowo. Synteza zatem doty18

1 9

London 1956; Rozwój społeczny
(tyt. oryg. Social Evolution), „Postępy Archeologii",
t. 2: 1955, s. 19-173; O rozwoju w historii (tyt. oryg.: What Happened in History),
Warszawa 1963; Postęp a archeologia, Warszawa 1954.
je Pierwsze próby tego rodzaju w polskim piśmiennictwie odnośnie do nauko­
wej sylwetki L . A. White'a, por. J . N o w a c z y k , Leslie A. White — teoretyk ame­
rykańskiego
neoewolucjonizmu,
„Eubemer. Przegląd Religioznawczy", t. 8: 1964,
z. 6, s. 23-39; w artykule tym położony został nacisk na religioznawcze zaintereso­
wania White'a; Z. Ł a p i ń s k i , Technologia, ewolucja, kultura, „Znak", t. 99: 1932,
s. 1411-1416. Na gruncie etnografii radzieckiej opracowania takie napisali M. G. L e ­
w i n , Istorija, ewoljucja, diffuzija, „Sowietskaja Etnografija", 1947, z. 2, s. 235-240;
S. N. A r t a n o w s k i j ,
Marksistskoje
uczenie ob obszczestwiennom
progriessie
i „ewoljucija
kultury" L . White'a, |w:] Sowriemiennaja amierikanskaja..., s. 50-63.
Warto tu także podkreślić, iż jeden z licznych artykułów W h i t e' a opublikowany
został w Z S R R : por. Ewolucija kultury i amierikanskaja szkoła istoriczeskoj etnołogii, „Sowietskaja Etnografija", 1932, z. 3, s. 52-86. Odnośnie do twórczości C h i l ­
d e ' a polecić można przedmowę W. H e n s 1 a do polskiego wydania Postęp a ar­
cheologia.
Por. np. M. S a h l i n s ,
E . S e r v i c e , Evolution and Culture, An Arbor
1960; E . S e r v i c e , Primitive Social Organization. An Evolutionary
Perspective,
New York 1962; t e n ż e , Evolution and Anthropology: A Centennial
Appraisel,
Washington 1959; oraz zbiory artykułów: Essays in the Science of Culture. In ho­
nor of L . A. White, New York 1960; Evolution After Darwin, t. 3, Chicago 1960.
1 9

�ODRODZENIE

113

EWOLUCJONIZMU

czyć może tylko poszczególnych ewoluujących, zamkniętych systemów,
a nie całości kultury. Stwierdzone synchroniczne i diachroniczne regular­
ności nie mogą służyć do budowy uniwersalnego schematu, a jedynie
układają się w limitowane wzory i konfiguracje tworzące trzon teorii ro­
zwoju średniego zasięgu. Wszelkie próby ustalenia prawidłowości między
różnokierunkowymi, autonomicznymi sekwencjami ewolucyjnymi dopro­
wadzają do tak wysokiego stopnia ogólności, iż dla praktyki heurystycz­
nej zabiegi te pozbawione są wszelkiej wartości.
Czołowym luminarzem kierunku multilinearnego jest wspomniany już
J. H. Steward, który podbudował go teorią „kulturowej ekologii", będącą
w istocie rzeczy geograficzno-technologicznym determinizmem . Z i n ­
nych badaczy rozwijających teoretyczne założenia ewolucjonizmu wielo­
kierunkowego wymienić należy W. Goldschmidta, H . Constas i częściowo
G. P. Murdocka .
K u uniwersalistycznemu ujęciu dziejów rozwoju ludzkości zbliża się
w znacznym stopniu zarówno etnografia radziecka, jak i kierunek okre­
ślany przez K. Moszyńskiego „ewolucjonizmem krytycznym". Wprawdzie
ten ostatni nie stanowił jakiegoś zwartego systemu, a raczej pewien
uporządkowany zestaw postaw teoriopoznawczych i metodologicznych dy­
rektyw, to jednak jego głównym celem było dążenie do rekonstrukcji za­
sadniczego zrębu rozwoju kultury w jej aspekcie globalnym. Mimo że
K. Moszyński reprezentował postawę sceptyczną względem możliwości
wykrycia „istoty" , czyli swoistego bodźca ewolucji — to jednak postu­
lował, by dążyć do ustalenia praw rządzących rozwojem kultury. Aby
spełnić ten wymóg, ewolucjonista krytyczny — uzbrojony w kombinację
metod: analityczno-porównawczej, geograficznej, filologicznej, psychosocjologicznej — badać winien w zasięgu światowym zarówno poszczególne
wytwory, jak i ich ustrukturyzowane grupy, czyli tzw. „zespoły organi­
czne" .
20

21

22

23

Ta atomistyczna postawa, dziś już przeżywająca się w środowisku neoewolucjonistów, związana była silnie z dyfuzjonizmem, którego rolę uwy­
puklał K. Moszyński w tym stopniu, iż niemal skłaniał się ku określeniu
2 0

S t e w a r d , op. cit., s. 30-42.
Podstawowe prace W. G o l d s c h m i d t a , Exploring the Ways of Mankind,
New York 1960; t e n ż e , Man's way: A Preface to the Understanding
of Human
Society, New York 1959. W sposób zwięzły przedstawił swój punkt widzenia na
teorię ekologiczną i tzw. studia mikroewolucyjne w Ecology and Cultural Adapta­
bility. Preliminary Report on a Field Study of Microevolution,
[w:] Trudy
VII...,
s. 91 п.; G. P. M u r d o c k , Social Structure, New York 1949; t e n ż e , Evolution in
social organization, [w.] Evolution and anthropology, s. 127-131.
M o s z y ń s k i , Ewolucjonizm
krytyczny na tle innych kierunków
w etno­
logii, Kraków—Lublin 1949, s. 8 (odbitka z „Ludu", t. 38).
J w , s. 24.
2 1

2 2

2 3

8 — E t n o g r a f i a P o l s k a , t. X V z. 2

�114

ALEKSANDER

POSERN-ZIELIÑSKI

reprezentowanego przez siebie kierunku mianem „ewolucjonizmu dyfuzjonistycznego". Jak dalece postawa K. Moszyńskiego stanowiła kompro­
mis między ewolucjonizmem, historyzmem i dyfuzjonizmem, świadczy
m. in. to, iż „przywódcę" antyewolucjonistycznej opozycji amerykańskiej,
zwolennika empiryzmu i relatywizmu F. Boasa traktował jako przedstawi­
ciela jednej „z licznych odmian ewolucjonizmu krytycznego" .
Zespół teoretycznych koncepcji dotyczących problematyki rozwoju spo­
łecznego, jaki jest reprezentatywny dla etnografii radzieckiej, bywa także
często fałszywie wtłaczany w jedną ze „stewardowskich" kategorii widze­
nia rzeczywistości. Raz sprowadza się go do zreformowanego unilinearyzmu, w innym znów przypadku porównuje z multilinearyzmem . Błąd
polega na niezrozumieniu istoty materialistycznej koncepcji pojmowania
dziejów i dialektycznego przeciwieństwa, jakie zachodzi między poszcze­
gólnymi zróżnicowanymi kulturami i społeczeństwami a całą ludzkością
w globalnym jej wymiarze.
Monistyczne widzenie świata nie jest zatem sprzeczne z rozwojem
ludzkości pojętym jako specyficzny sposób przejawiania się wielości lo­
kalnych odmian w ramach jednej ogólnoludzkiej kultury. Niejednakowość
i nierównomierność rozwoju oddzielnych społeczeństw nie świadczy by­
najmniej o braku regularności ogólnohistorycznego rozwoju. Stanowi t y l ­
ko przykład alternatywnych wariantów wspólnej drogi progresywnego
rozwoju, przez którą przejść muszą wszystkie kultury i społeczeństwa.
Ogólne prawa określające charakter i kierunek tego rozwoju realizują
się natomiast w konkretnej rzeczywistości stanowiącej przedmiot poznania
i przedstawiającej się „jako nieprzebrane bogactwo zróżnicowanych w naj­
wyższym stopniu zjawisk" .
Akceptacja tych założeń implikuje równocześnie uznanie konkuren­
cyjności dwóch przeciwstawnych koncepcji ewolucyjnych za całkowicie
bezpodstawne. Spór bowiem o to, czy ludzkość zdąża ku swemu przezna­
czeniu jedną czy też wieloma drogami, postawiony na płaszczyźnie typolo­
gii kultur, jest częściowo abstrakcyjny i nierozstrzygalny. Stanowi nato­
miast świadectwo polaryzacji poglądów na kulturę rozumianą raz w sen24

25

26

2 4

M o s z y ń s k i , Człowiek...,
s. 88.
Problem ten szerzej rozwija E . Ishida, który wskazuje na to, że marksi­
stowska teoria rozwoju społecznego może być zaliczana zarówno do kierunku wieMiniowego, jak i jednoliniowego, gdyż unilinearna ewolucja jest w s p ó l n y m mia­
nownikiem, uogólnieniem czy „denominatorem" ewolucji multilinearnej; por. E . I s ­
h i d a , Historical Materialism and American Anthropology, [w:] Trudy VII..., s. 35.
Stanowisko reprezentatywne dla etnografii radzieckiej zostało wyłożone w tym sa­
mym tomie, por. S. N. A r t a n o w s k i j , Problema jedinstwa i
mnożiestwiennosti
leultur w sowriemiennoj etnografii, [w:] Trudy VII..., s. 48-53.
W. M o s z c z e ń s k a , Metodologii historii zarys krytyczny, Warszawa 1968,
s. 308.
2 5

2 6

�ODRODZENIE

EWOLUCJONIZMU

116

sie organizującej ją tendencji uniformistycznej, drugi zaś raz w relatywi­
stycznym aspekcie rozbieżności, różnorodności i nieprzekładalności kultur
lub ich zespołów względem siebie. Nie zachodzi więc tu stosunek w y k l u ­
czania . Obie postawy, odrzucając oczywiście skrajne sformułowania, są
nawzajem komplementarne. Do takiego stanowiska zbliża się coraz więcej
neoewolucjonistów, a wśród nich P. Worsley, E. Ishida, Y. Murdock i sam
L. A. White. A zatem ewolucyjna interpretacja kultury winna być równo­
cześnie unilinearna, jak i multilinearna. Są to bowiem dwa możliwe pun­
kty obserwacji tego samego procesu ewolucji. Oby jednak tylko o tym pa­
miętano, że znalezienie właściwych proporcji między tymi aspektami de­
cydować będzie w końcu o wartości poczynionych uogólnień.
27

MOTORYCZNE CZYNNIKI ROZWOJU

Jednym z istotnych — i wydaje się, iż w pełni nierozstrzygalnych —
problemów współczesnego neoewolucjonizmu są próby określenia motorycznych czynników rozwoju. Ich identyfikacja umożliwić ma dostęp do
tych ukrytych dotychczas warstw społeczno-kulturowej rzeczywistości,
których analiza wsparta odpowiednią teorią pozwoli na ustalenie miejsca,
roli, znaczenia oraz zmienności podstawowych bodźców kulturotwórczych,
odsłaniając przed nimi struktury i mechanizmy ich działania.
Ze względu na specyfikę przedmiotu dociekań i ontologiczny cha­
rakter pytań zagadnienia te nie stanowiły nigdy wyłącznej domeny ba­
dawczej antropologii, lecz znajdowały się zawsze w orbicie zainteresowań
wielu pokrewnych nauk społecznych. Teoretykom rozwoju społecznego,
w tej mierze również i neoewolucjonistom, zależało na tym, by w opar­
ciu o te bodźce zrekonstruować generalne drogi, kierunki i etapy zmian,
jakim podlegała ludzkość w jej dwuaspektowej strukturze — kultury
i społeczeństwa.
Podstawowych czynników kulturowego rozwoju poszukiwano niejed­
nokrotnie na zewnątrz społeczeństwa, niejako poza nim — w otaczającym
człowieka świecie przyrody i fizjologicznych potrzebach ludzkiego orga­
nizmu. W innych przypadkach odrzucano ten biologiczny determinizm
i behawiorystyczny redukcjonizm znajdując kulturotwórcze bodźce w we­
wnętrznej strukturze grup społecznych. Działając tam na zasadzie pew­
nych immanentnych praw wpływały one jakoby na kolejne przekształ­
cenia kulturowych form tegoż społeczeństwa.
Neoewolucjoniści reprezentują stanowisko kompromisowe, łącząc te
2 7

W polskim piśmiennictwie problematykę tę rozwijał m. in. W. K u l a , Pro­
blemy i metody historii gospodarczej, Warszawa 1963, s. 685 п., oraz W. B i e ń ­
k o w s k i , Problemy teorii rozwoju społecznego,
Warszawa 1966, s. 162-170.

�116

ALEKSANDER

POSERN-ZIELIÑSKI

dwie skrajne postawy w jeden wewnątrz logicznie spójny system prze­
jawiający się oczywiście w kilku niezbyt silnie zróżnicowanych wersjach
i wariantach. Główne motoryczne czynniki rozwoju lokalizuje się we
wzajemnych relacjach, jakie łączą człowieka i społeczeństwo z otaczają­
cym środowiskiem naturalnym. Wyraźne są tu wpływy darwinizmu i teo­
r i i adaptacji, zajmującej się przystosowaniem żywych organizmów w to­
ku ich filogenezy do zmieniających się warunków środowiska. Tę właśnie
szeroko znaną w naukach biologicznych zasadę adaptacji przetranspono­
wano na grunt nauk społecznych, dostrzegając jej uniwersalne wartości
i fundamentalne znaczenie.
Zwrócono uwagę na wysiłki, jakie każde społeczeństwo czyni w kie­
runku dostosowania otaczającego go mikrośrodowiska do własnych po­
trzeb i jak w toku tych poczynań samo adaptuje swój system kulturowy
do warunków ekologicznych. Tak więc w trakcie tego stałego, ciągłego
procesu adaptacji naturalnego środowiska samookreśla się niejako kształt
społeczeństwa i specyfika jego kultury. Zatem istotę ewolucji kultury
—• w ujęciu zwolenników koncepcji multilinearyzmu, preferujących szcze­
gólnie czynniki ekologiczne — stanowi zdolność człowieka, pojęta jako
suma jego fizycznych i kulturowych cech, do twórczego wyboru racjo­
nalnych rozwiązań podstawowych dla egzystencji problemów życiowych
w zróżnicowanych typach środowisk naturalnych .
Rozwinięciem tej naczelnej tezy stała się koncepcja „kulturowej eko­
logii" czy „teorii ekologicznej" , która choć w swych założeniach odcina
się od prymitywnego, schematycznego determinizmu geograficznego czy
też ekonomicznego — to często jednak niebezpiecznie zbliża się do gra­
nicy tych absolutyzujących poglądów.
Ekologia kulturowa rozumiana jest tu jako pewien typ dynamicznych
stosunków, energetyczno-informacyjnych sprzężeń, jakie zachodzą w tra­
kcie eksploatacji przez człowieka naturalnych zasobów środowiska. Pro­
duktem tych procesów staje się kształtowanie form aktywności życiowej,
słowem przystosowanie kultury do określonych warunków środowiska na­
turalnego.
Znaczenie kulturowej ekologii w procesie ewolucyjnych przemian okre­
ślają dwa jej nierozdzielne aspekty, a mianowicie: charakter naturalnego
środowiska, a przede wszystkim dostępne na określonym etapie ewolucji
zasoby surowcowe, oraz stopień rozwoju środków produkcji, a więc w za­
sadzie technologii, której opanowanie umożliwia przetworzenie tych zaso28

29

2 8

Por. J . S z c z e p a ń s k i , Nawrót
teorii ewolucji, „Łódzkie Studia Etnogra­
ficzne", t. 9: 1967, s. 26.
Por. S t e w a r d , op. cit., szczególnie rozdział 2: „The Concept and Method
of Cultural Ecology", s. 30-42; t e n ż e i F a r o n, op. cit.,
s. 180-132, 290-291,
452-455; G o l d s c h m i d t , Ecology and Cultural Adaptability..., s. 91-93.
2 9

�ODRODZENIE

EWOLUCJONIZMU

117

bów v/ celu zaspokojenia kulturowych i biologicznych potrzeb ludzkich.
Te dwa czynniki, a właściwie ich aktywne sprzężenie, składające się na
charakter ekologicznych warunków — determinują instytucjonalne po­
trzeby społeczeństwa, jego typ kulturowy, formy specjalizacyjne i kształt
struktury społecznej.
W ciągłym procesie rozwoju form eksploatacji środowiska, moderni­
zacji technologii i wzrostu możliwości zaspokajania potrzeb zachodzi zatem
stała adaptacja kultury do ukazującego się wciąż w nowym kształcie na­
turalnego otoczenia. Adaptacja ta, dzięki kumulatywnemu charakterowi
technologii wznosi kulturę na coraz to wyższy stopień jej ekonomicznego
rozwoju, dokonując tym samym ewolucyjnych zmian w jednym z możli­
wych, alternatywnych kierunków.
Koncepcje ekologicznego determinizmu — w tej postaci, w jakiej za­
prezentowane zostały w pracach współtwórców ewolucjonizmu wielokie­
runkowego — spotkały się z dość ostrą krytyką. Argumentacja oponentów
wykazywała, iż nie zawsze podobne wyposażenie techniczne oraz zbliżo­
ne warunki ekologiczne powodują swoistą konwergencję kulturową, czy
też implikują zbieżne formy społecznej organizacji. Dowodzono również
iż geneza, rozwój i zanik szeregu zjawisk ze sfery kultury nie da się
uzasadnić ich związkiem ze stanem technologii czy warunkami natural­
nego środowiska. Okazało się także, iż o ile ekologiczna teoria ewolucjo­
nizmu multilinearnego może być zastosowana do analizy społeczeństw
o stosunkowo niskim stopniu rozwoju środków technologicznych, to w od­
niesieniu do społeczeństw złożonych (complex societes) jej eksplifikacyjne walory są nader wąskie. Nie uwzględnia ona bowiem w wystarczają­
cym stopniu zanikającego znaczenia wpływu środowiska na człowieka,
wynikającego z coraz lepszego poznania i umiejętnego wykorzystania praw
przyrody. Rezultatem tych jakościowych zmian określających relacje za­
chodzące między człowiekiem a środowiskiem jest coraz silniejsze dąże­
nie ludzkości do wyzwolenia się spod determinującego wpływu otoczenia.
Coraz częściej środowisko podlega silnym przekształceniom będącym efek­
tem celowej działalności ludzkiej i coraz bardziej kurczy się wpływ tegoż
środowiska na kulturę i społeczeństwo.
Koncepcja „kulturowej ekologii" w zastosowaniu do dociekań ewo­
lucyjnych stanowi teorię o dość ograniczonym zasięgu. Jej walorem jest
jednak to, iż uwypukliła ona także produkt ludzkich odkryć i inwencji —
technologię jako jeden z podstawowych, motorycznych czynników zmian
strukturalnych, jakie zgodnie z założeniami materializmu historycznego
powstają w wyniku nieadekwatności między stanem narzędzi, środkami
produkcji — szerzej siłami wytwórczymi — a stosunkami produkcji.
Zmiany technologiczne w programowych założeniach neoewolucjonizmu uniwersalistycznego urosły do rangi podstawowego bodźca rozwoju

�118

ALEKSANDER

POSERN-ZIELIŃSKI

kulturowego. Na kulturo- i socj otwór cze znaczenie technologii zwracali
już uwagę liczni anglosascy socjologowie . w czym dopatrywać się mo­
żna z pewnością wpływu marksizmu. Natomiast skrajnie absolutystyczną
koncepcję w t y m względzie opracował L . A. White — wysuwając typową
teorię technologicznego determinizmu.
Wychodząc z metodologicznych założeń naturalizmu L. A. White przyj­
muje za wzorzec fizykę teoretyczną, a przede wszystkim drugą zasadę
termodynamiki , adaptując do teorii rozwoju społecznego jedno z pod­
stawowych praw ogólnej teorii zjawisk termicznych, formułowane często
jako niemożliwość poboru ciepła tylko z jednego źródła i zamiany go na
pracę bez wprowadzenia innych zmian w układzie i otoczeniu ciał makro­
skopowych. W oparciu o to założenie kultura staje się pewnego rodzaju
systemem termodynamicznym, którego przekształcenia zależeć będą od
wzajemnej relacji ilości oraz rodzaju wytwarzanej, przetwarzanej i wyko­
rzystywanej energii a stanem technologii, który umożliwił zamianę tej
energii od jednego układu fizycznego do drugiego. W trakcie tego procesu
przekazywania energii zostaje wykonana zaprogramowana praca zużytkowywana w celu zaspokojenia kulturowych i biologicznych potrzeb.
30

31

Technologia rozumiana jako suma wiadomości, umiejętności i środków
umożliwiających ludzkości oddziaływanie na otaczającą przyrodę uznana
została w t y m systemie za czynnik podstawowy, najważniejszy, decydu3 0

Por. np. A. P. U s h e r , A history of Mechanical Inventions, Harvard 1954;
S. C . G i l f i l l a n , The Sociology of Invention, Chicago 1935; W. F . O g b u r n, So­
cial Change, New York 1922.
W h i t e , The Science of Culture. A study of Man and Civilization,
New
York 1949, s. 367-368; t e n ż e , The Evolution of Culture..., s. 38-50. Oparcie się na
tej formule w y n i k a ł o z przeświadczenia, iż wszechświat jako całość podlega okre­
ś l o n y m w tym prawie regułom. Jeśli są one faktycznie obowiązujące, w ó w c z a s na­
leży je również odnieść do społecznej i kulturowej sfery naszej rzeczywistości, b ę ­
dącej funkcją i sposobem przejawiania się najwyższej fazy rozwojowej materii
„obdarzonej świadomością". Por. np. N. W i e n e r , Cybernetyka
a
społeczeństwo
(tyt. oryg. The Human Use of Human Beings. Cybernetics and Society), Warszawa
1961, s. 39. W tym punkcie rozumowania widać u White'a jakby pewien w p ł y w
iilozoficznych poglądów twórcy teorii emergentnej ewolucji wszechświata, idealisty
i przedstawiciela neorealizmu — S. Alexandra. W myśl jego poglądów poszczegól­
nym poziomom ewoluującej rzeczywistości odpowiadają kolejne fazy emanacji ma­
terii nieorganicznej, organicznej i wreszcie „świadomej". Por. B. A. G . F u l l e r ,
Historia filozofii, t. 2, Warszawa 1967, s. 581-584. Ten podział Alexandra zbieżny
jest z koncepcjami White'a o trzech podstawowych kategoriach rzeczywistości: fi­
zycznej, biologicznej i kulturowej, które determinują m. in. w ł a ś c i w y podział nauk
na dyscypliny. Por. W h i t e , The Science of Culture..., s. 18-19, 56. G ł ó w n y m bodź­
cem rozwoju energetycznej teorii White'a były koncepcje szeregu filozofów, fizy­
k ó w i chemików, którzy zajmowali się problematyką roli energii w procesach ewo­
lucji. W n a j w i ę k s z y m stopniu White sięgał do dzieł: E . Schródingera, F . Soddy'ego,
A . Lotki, J . Henry'ego i W. Ostwalda.
3 1

�ODRODZENIE

119

EWOLUCJONIZMU

jacy także o pozostałych stronach kultury — takich jak jej aspekty ideo­
logiczne, społeczne czy psychologiczne (sentimental) .
Prymat technologii w ewolucji kultury wynika z roli, jaką narzędzia
i umiejętności ich zastosowania spełniają w procesie transformacji energii
— rozumianym jako wyzwolenie ukrytych w środowisku zasobów energe­
tycznych i zużytkowaniu ich celem podtrzymania egzystencji i rozwoju
ludzkości.
Motorycznym czynnikiem postępu i ewolucji kultury jest stałe przy­
spieszenie wzrostu wykorzystywanej praktycznie energii, które dokonuje
się w relacji między dostępną do ujarzmienia i wykorzystania energią
a poziomem rozwoju technologii. Te dwa sprzęgnięte ze sobą nierozerwal­
nie czynniki decydują w głównej mierze o stopniu rozwoju określonego
systemu kulturowego i jego dynamice. Tak więc ewolucja, jak i jej tempo
zależą z jednej strony od ilości zużytkowanej energii przeliczanej na gło­
w ę ludności w ciągu roku, z drugiej zaś — od wydajności sposobów kon­
troli, t j . wykorzystania energii, co uzależnione jest oczywiście od stoją­
cych do dyspozycji społeczeństwa środków technologicznych.
To podstawowe prawo rozwoju kultury przedstawia L. A. White w for­
mie wzoru: E X T - &gt; P lub E X T X V - &gt; P . gdzie E oznacza możliwą do
uchwycenia ilość energii, T — dostępne środki technologiczne, V — śro­
dowisko geograficzne określające platformę i formy relacji czynników
energetycznego i technologicznego. P — stanowi natomiast symbol glo­
balnego produktu, całości wyprodukowanych dóbr zaspokajających k u l ­
turowe i biologiczne potrzeby, określając równocześnie minimum wydaj­
ności i stopień rozwoju systemów kulturowych . Odkrycie, uchwycenie
i wykorzystanie nowych zasobów energetycznych zmienia dopiero cały
układ współzależności i wynosi kulturę, widzianą przez pryzmat techno­
logicznych procesów na wyższy szczebel uniwersalnego rozwoju.
W tym systemie ewolucja kultury zdeterminowana jest rozwojem te­
chnologii, która oddziałując na naturalne środowisko wyzwala wciąż no­
we, coraz potężniejsze zasoby energii. Ludzkość posuwa się etapami od
jednej rewolucji do drugiej, rozumianymi jako jakościowe zmiany w spo­
sobach przemiany energii. W ten sposób wg L. A. White'a przeszliśmy
drogę od prostego wykorzystania energii ludzkich mięśni poprzez rewo­
lucję agrarną umożliwiającą dzięki rolnictwu i hodowli uchwycenie ener­
gii promienistej słońca aż do rewolucji paliwowej, która oddała na użytek
człowieka energię cieplną, elektryczną i nie tak dawno — jądrową.
Zestawiając ze sobą teorię „energetyczną" i „ekologiczną" bez trudu
dostrzeżemy, iż nie są one nawzajem sprzeczne, wykazują natomiast ten32

33

3 2

3 3

W h i t e , The Evolution
Jw., s. 45-50.

of Culture..., s. 19.

�120

ALEKSANDER

POSERN-ZIELINSKI

dencję do obustronnego uzupełniania się. Ich komplementarność wynika
z typu refleksji, jaki zrodził te dwa nurty, refleksji, która bodźców motorycznego rozwoju szukała w aktywnym ludzkim działaniu skierowanym
na otaczające człowieka środowisko.
Pojęcia energetyczne L. A. White'a są w zasadzie przekładalne na ję­
zyk teorii ekologicznej, a podstawy surowcowe naturalnego środowiska
określające ekologiczne warunki traktować możemy jako potencjalnie do­
stępne dla ludzkości zasoby wolnej energii — stanowiące niezbędne za­
plecze rozwoju każdej kultury. Zbieżność ta nie jest jednak absolutna.
Różnica bowiem polega na dwuaspektowości ewolucyjnego widzenia rze­
czywistości, perspektywie spojrzenia i instrumentalnym znaczeniu obu te­
orii w uchwyceniu istoty rozwoju kultury. Interpretacja ekologiczna sto­
sowana być może w studiach tzw. „mikroewolucyjnych" stawiających so­
bie za cel rekonstrukcję przebiegu tzw. ewolucji szczególnej, specyficznej
(specific evolution), czy częściowej, a rozumianej jako uporządkowany
strumień zdarzeń zamkniętych granicami czasowo-przestrzennych współ­
rzędnych . W przeciwieństwie do niej interpretacja energetyczna umo­
żliwia zrozumienie procesów makrodynamicznych, stymulujących rozwój
społeczeństwa jako całości w ramach modelu ewolucji totalnej, uniwer­
salnej.
W obu jednak przypadkach czynnik technologiczny urasta do roli
podstawowego składnika determinującego wszystkie pozostałe sfery k u l ­
tury. W tym znaczeniu graficzne odwzorowanie przebiegu rozwoju całej
ludzkości stanowi w zasadzie tylko paraboliczną linię oscylującą wokół
jakby „wypadkowej" krzywej, wyznaczającej na wykresie rozwoju k u l ­
tury — w jej aspekcie chronologicznym — coraz bardziej przyspieszony
postęp w asortymencie technicznego uzbrojenia oraz ilości energii wprzę­
gniętej przy pomocy tych środków.
Jest to zatem typowy technologiczny determinizm, który hipostazując
narzędzia ignoruje wpływ i znaczenie innych dziedzin kultury na rozwój
społeczny. Z punktu widzenia metodologicznej przydatności nie oferuje
on także wystarczającego wyjaśnienia mechanizmu zmian w tych prze­
jawach kultury, których związek z technologią, ekologią i energetyką jest
dość luźny, by nie powiedzieć — znikomy. Jednostronność tej „monogenetycznej", a więc przypisującej motoryczne funkcje rozwoju tylko jedne34

3 4

Ewolucja częściowa (specific evolution) przeciwstawiana była w koncepcjach
nowej fali neoewolucjonistów — ewolucji totalnej (general evolution), w ramach
której tworzono model rozwoju społecznego od formacji łowieckich aż do indu­
strialnych. Ten bliski dialektycznemu, swoiście „spektroskopowy" punkt widzenia
zmieniającej się rzeczywistości społeczno-kulturowej, zbliżającej stanowiska uni­
w e r s a l i s t ó w i multilinearystów widoczny jest m. in. w pracach R. Adamsa, M. Sahlinsa, E . Service'a, E . Vogta, R. Carneiro i W. Goldschmidta.

�ODRODZENIE

EWOLUCJONIZMU

121

mu czynnikowi wyodrębnionemu z całości społeczno-kulturowej egystencji ludzkiej — jest oczywista.
Nie oznacza to wszakże, iżby krytyka tego rodzaju założeń nie dostrze­
gała rzeczywistego znaczenia czynnika technologicznego w rozwoju k u l ­
tury. Co innego jednak doceniać doniosłą rolę narzędzi — środków pro­
dukcji, a co innego traktować je jako wyalienowane zmienne niezależne,
określające kształt społecznej i kulturowej struktury.
Techniczny monogenetyzm oferując oryginalną interpretację rozwoju
cywilizacji nie może sobie jednak poradzić z należytym wyjaśnieniem
przyczyn zmian w samych narzędziach, doprowadzając w istocie rzeczy
w toku rozumowania do pewnego rodzaju błędnego koła. Technologia uwa­
runkowana środowiskiem i zasobami energii przekształca rzeczywistość
kulturową wznosząc ją na nowy poziom, ta zaś poprzez modernizację te­
chnologii umożliwia efektywniejsze wykorzystanie zasobów surowcowych
i źródeł energetycznych.
Istotny jednak problem wzajemnego uzależnienia techniki od idei
i vice versa wykracza daleko poza ramy naszych rozważań i nie dotyczy
wyłącznie koncepcji neoewolucjonistów. Przytoczyć tu jedynie można w y ­
powiedź jednego z czołowych antropologów angielskich, a zarazem mar­
ksisty — P. Worsley'a, który poddając krytyce technologizm L. A. White'a
zauważa, iż
w końcu to ludzie tworzą i udoskonalają narzędzia, a pro­
ces ten wymaga myślenia". Dalej zaś pisze, iż
właśnie ta współzależność
między czynnikiem obiektywnym [narzędzia — APZ] a subiektywnym,
[idee — APZ], t j . proces prawdziwie dialektyczny, nadal pozostaje naj­
trudniejszym problemem nauk społecznych" &gt;.
3i

POSTĘP I E W O L U C J A

Zagadnienie postępu — nieodłącznie związane z koncepcjami klasycz­
nych ewolucjonistów, stało się także jednym z kluczowych problemów
współczesnych teorii rozwoju społecznego, i to z dwóch podstawowych
powodów. Po pierwsze należało ustosunkować się krytycznie, poddać we­
ryfikacji naczelny ,,dogmat" XIX-wiecznej etnografii i socjologii; po dru­
gie trzeba było przedstawić swe własne stanowisko w tym względzie zgod­
ne z aktualnym poziomem wiedzy o społeczeństwie, by nie zostać posą­
dzonym o mechaniczne kopiowanie wzorów przeszłości.
Możliwość stosowalności pojęcia „postępu" w odniesieniu do sfery re­
lacji kutury i społeczeństwa jest nader kontrowersyjną kwestią, wzbudza­
jącą już od X V I I I w. permanentne polemiki i spory, i to zarówno na grun­
cie nauk społecznych, jak i rozważań filozoficznych. W tym ostatnim
35 W o r s 1 e у , op. cit., s. 144.

�122

ALEKSANDER

POSERN-ZIELIÑSKI

aspekcie problematyka ta wiąże się nierozerwalnie z zagadnieniami teleologicznej interpretacji rzeczywistości, postawami zbliżonymi do finalizmu
i kauzalnymi próbami wyjaśniania zjawisk kulturowych. Pozostawmy jed­
nak ten skomplikowany zespół rozważań z pogranicza antropologii k u l ­
turowej i filozoficznej, a zwróćmy choćby pobieżnie uwagę na sposób w y ­
eksponowania pojęcia „postępu" w neoewolucjonistycznych teoriach roz­
woju społecznego.
Już sama kwestia definicji „postępu" nastręcza niemało kłopotu. Prze­
ważnie określa się go jako proces kierunkowych przemian, w toku którego
dokonuje się przechodzenie kultury i społeczeństwa od niższych form ku
coraz doskonalszym stanom. Niejednokrotnie wskazuje się jednak także,
iż postęp posiada w stosunku do kultury charakter atrybutywny i nie
jest samym procesem, lecz tylko jego rezultatem, usensowniającym nie­
przerwany strumień przekształcających się zdarzeń. Ta nie w pełni tu
zaakceptowana niejednoznaczność desygnatu kategorii „postępu" jest w
pewnej mierze wynikiem kontrowersyjności poglądów, ale także spuścizną
po latach terminologicznej niefrasobliwości ubiegłowiecznych ewolucjonistów .
36

Swój niemały udział w t y m względzie wniosła także era pozytywisty­
cznej krytyki, w latach której dążąc do eliminacji wszelkich sądów war­
tościujących konsekwentnie usuwano pojęcie „postępu", a także i „ewo­
lucji", uważając je za pozbawione znamion obiektywizmu naukowego.
Na ich miejsce wprowadzono nowe terminy, takie jak „kulturowa lub
społeczna zmiana" (culture, social change), „rozwój" (development) czy
„wzrost" (growth), które w świetle epistemologicznej analizy miały o wie­
le adekwatniej odzwierciedlać badaną rzeczywistość. Terminologia ta we­
szła do naukowego słownictwa neoewolucjonistów i została wkrótce uzu­
pełniona wydobytymi z zapomnienia pojęciami „postępu" i „ewolucji".
Powstał tą drogą zbiór niespójnych wewnętrznie kategorii, a kwestie
subtelnych semantycznych granic między zakresami poszczególnych nazw,
problemy pod- i nadrzędności oraz przekładalności jednych określeń na
drugie utrudniały jednoznaczną percepcję poddanych interpretacji treści
neoewolucjonistycznych. Oczywiście w ostatecznej instancji można doko­
nać analizy samego sposobu ujmowania przemian i budowy modelowej
konstrukcji, abstrahując całkowicie od związanych z nimi terminologicz­
nych konotacji, ale wówczas należy się również liczyć z niebezpieczeń­
stwem skierowania polemiki na tory akademickiego sporu.
Obecnie dominujące powoli znaczenie zyskuje sobie tendencja do roz3 6

L u t y ń s k i , op. cit., s. 112-116. Ewolucjoniści posługiwali się wymiennie ter­
minami „rozwój", „postęp" i „ewolucja", choć czasami również starali się odróżniać
„postęp" od „rozwoju".

�ODRODZENIE

EWOLUCJONIZMU

123

graniczania i różnicowania terminów „postęp" od uważanych często za je­
go równoznaczniki takich pojęć, jak „rozwój", „zmiana" czy „ewolucja".
W t y m rozumieniu „postęp" — jako proces — staje się tylko jedną z cech
czy postaci zmienności form kulturowo-społecznej rzeczywistości. Same
natomiast „zmiany" czy „rozwój" nie zawierają w sobie elementu jakoś­
ciowego, a wskazują jedynie na fakt chronologicznego następstwa jednych
etapów przemian po drugich, nie precyzując alternatywnie kierunku pro­
gresywnego, regresywnego czy „relatywnego", w jakim winny one prze­
biegać .
W ten sposób wizja ewolucji traktowana jako synonim „postępu" uwol­
niona została w poglądach wielu badaczy — i to nie tylko neoewolucjonistów od immanentnej konieczności wznoszenia się na coraz to wyższy,
lepszy i doskonalszy stopień rozwoju.
Stanowisko takie reprezentuje m. in. J. H . Steward, dla którego dy­
lemat postępowego charakteru ewolucji nie posiada w rozważaniach nad
teorią zmian istotnego i kluczowego znaczenia. Zagadnienie „postępu"
tworzy wg niego autonomiczny dział w teorii kultury i może — choć nie
musi — być łączone z problematyką ewolucyjną .
Ta swoista ucieczka J. H. Stewarda od ustosunkowania się do donio­
słej kwestii „postępu" wiąże się ze sceptycyzmem tego badacza co do mo­
żliwości ustalenia obiektywnych kryteriów opartych na wartościowaniu
empirycznie stwierdzonych zmian, kryteriów, które by określały „wyż­
szość" lub „niższość" poszczególnych, kolejno względem siebie następują­
cych stadiów, etapów czy formacji.
Zastrzeżenia tego typu — związane z operowaniem wartościującym
pojęciem „postępu" — przewijają się przez poglądy wielu teoretyków.
Klasyczne kryteria „postępu", takie jak rosnąca stale złożoność i bogactwo
elementów kultury, stopniowe zwiększanie- się ich ilości i różnorodności,
czy wreszcie coraz lepszy stopień ustrukturyzowania się tych składników
w stosunku do ludzkich potrzeb — nie ostały się w wyniku druzgocącej
krytyki.
Niejednokrotnie zwracano już uwagę, iż wszystkie te warunki zawiera­
ją spory ładunek subiektywnie wartościujących implikacji polegających
głównie na tym, że miast odtwarzać rzeczywiste następstwo form, szerego­
wano poszczególne stadia kierując się skażonym przez europocentryzm
układem wartości. Wybrane, łatwo rzucające się w oczy cechy charaktery­
zujące tzw. współczesną czy bieżącą cywilizację przyjęto za probierz po31

38

3 7

Tego rodzaju rozgraniczenie pojęć „ewolucja" i „postęp" znaleźć można np.
w: Dictionary of Sociology, New York 1944, s. 282. O rodzajach zmian w układach
społecznych por. R. M. M а с i v e r, Ch. H . P a g e , Society. An Introductory
Ana­
lysis, New York 1961, s. 523; poglądy te referuje S z c z e p a ń s k i , op. cit, s. 26.
S t e w a r d, op. cit., s. 12-14.
3 8

�124

ALEKSANDER

POSERN-ZIELIÑSKI

stepu i rozwoju minionych etapów dziejowych, jak i ludów uważanych
dotąd za pierwotne, dzikie lub prymitywne, a które w wyniku tych po­
równań ochrzczono równie enigmatycznym i pejoratywnym terminem:
„zapóźnione w rozwoju".
Coraz szerszy zasięg oddziaływania teorii relatywizmu w ocenie war­
tości poszczególnych systemów kulturowych czy tylko ich składowych,
elementarnych części, dezawuując pokutujące jeszcze resztki europocentrycznego widzenia rzeczywistości, skłonił zwolenników odrodzenia ewo­
lucjonizmu do szukania nowych, obiektywnych kryteriów postępu. Zda­
wano sobie bowiem sprawę, iż nie sposób rezygnować z zasady wartościo­
wania, jeśli w teorii rozwoju społecznego chce się konstruować schematy
ewolucyjnych procesów o określonym kierunku dokonujących się prze­
mian .
Neoewolucjoniści szukali nowych mierników postępu i znajdowali je
przede wszystkim w zjawisku zwiększającego się stopnia opanowywania
sił przyrody przez człowieka, we wzroście przyswajalnej energii przypa­
dającej na głowę w określonej populacji oraz w stałym unowocześnianiu
środków produkcji, dzięki czemu możliwe jest zwiększenie potencjału w y ­
zwalanej energii i zapewnienie większej operatywności w celowym prze­
kształcaniu naturalnego środowiska. Wyprowadzone z tych empirycznie
stwierdzalnych prawidłowości kryteria „postępu" stanowią pochodne funckji, jaką pełnią w koncepcjach teoretyków neoewolucjonizmu — uświa­
domione lub nieuświadomione — zasady ekologicznego, energetycznego
i technologicznego determinizmu.
Byłoby uproszczeniem sądzić, iż ten krąg ludzkich uwikłań to jedyna
sfera, z której wyłonić się miały operatywne kryteria postępu. Równo­
cześnie jednak przeświadczenie o skali trudności, jakie trzeba by pokonać
przy nie gwarantujących powodzenia próbach identyfikacji mierników pro­
gresywnego rozwoju w innych dziedzinach rzeczywistości, np. społecz­
nej, artystycznej czy religijnej, wysunęło na plan pierwszy kryteria „po­
stępu", wywiedzione z analizy podstawowych motorów ewolucji.
I tak np. znany archeolog angielski J. Clark (znajdując się niewątpli­
wie pod wpływem koncepcji G. Childe'a) zauważa, iż w ocenie postępu
obok wielu innych czynników nie można pomniejszać znaczenia tła przy­
rodniczego, gdyż „... dzieje człowieka... [to] stopniowe uniezależnianie się
od niewoli instynktownej zgodności z wzorem narzuconym przez siły ze­
wnętrzne" . Wyrazem tego stanowiska są prace uczonego, w których
zwraca on dużą uwagę na określenie roli i znaczenia środowiska przy39

40

3 9

B i e ń k o w s k i , op. cit., s. 19-20.
J . G. D. C l a r к, Europa przedhistoryczna.
wa 1957, s. 17.
4 0

Podstawy

gospodarcze,

Warsza­

�ODRODZENIE

125

EWOLUCJONIZMU

rodniczego w kształtowaniu się i rozprzestrzenianiu kultur archeologicz­
nych.
Odmiennie problem ten ujmuje jeden ze zwolenników „amerykań­
skiej" odmiany kierunku zaliczanego do ewolucjonizmu uniwersalnego
— M . Sahlins. Otóż w ślad za koncepcjami L. A. White'a postępowy aspekt
ewolucji dostrzega on w ciągłym, zmieniającym kształt kultury ruchu,
który skierowany jest w stronę stałego wzrostu znaczenia transformacji
uwolnionej energii. Energia ta włączona do „krwiobiegu" kulturowego
systemu poddawana jest przerobowi, a każdy znaczniejszy ilościowy skok
tej produkcji wynosi tenże system ku coraz wyższym stopniom wewnę­
trznego zorganizowania .
41

Szczególnie dobitnie zagadnienie postępu zaakcentowane zostało przez
L. A. White'a, choć na kartach jego prac rzadko natknąć się można na
samo określenie „progress". Obok pojęcia „ewolucji", rozumianej jako
czasowe następstwo form wyznaczonych przez zmiany o charakterze ilo­
ściowym, uwypukla on silnie znaczenie rewolucji — okresów gwałto­
wnych jakościowych przeobrażeń, a więc zjawiska niedostrzegalnego lub
ignorowanego przez klasycznych ewolucjonistów. Ewoluujący system k u l ­
turowy przenosi się z jednego poziomu na drugi i proces ten jako całość
jest wg L. A. White'a nieodwracalny i zarazem niepowtarzalny. W tym
więc rozumieniu nie może być mowy o jakimś ogólnym, totalnym regresie,
a poszczególne przypadki cofania się w rozwoju będą jedynie lekko zała­
mywały krzywą symbolizującą kierunek postępowych przeobrażeń. Po­
stęp następuje jednak przede wszystkim na drodze nagłych rewolucji
technicznych, w wyniku których otwierają się przed ludzkością nowe źró­
dła możliwości wykorzystania zasobów energetycznych . Konsekwencją
tych przewrotów zmieniających raptownie aktywność gospodarczą czło­
wieka, okresów prawdziwej erupcji wynalazczej myśli, jest stopniowa
uniformizacja naszej egzystencji, objawiająca się w dążeniu do powstania
jakiegoś wszechogarniającego, pojedynczego systemu społecznego, w któ­
rym widzieć można wizję bezklasowego społeczeństwa przyszłości .
42

43

Próby tego rodzaju dążące do ustalenia w miarę obiektywnych i —
co ważne — uniwersalnych dla wszystkich stron ludzkiej kultury kryte­
riów postępu zostały uwieńczone jedynie połowicznym powodzeniem. Pro­
blem granic stosowalności tych kryteriów pozostał nadal otwarty, gdyż
4 1

M. S a h l i n s , The Segmentary Lineage:
An Organization Sor Predatory
Expansion, „American Anthropologist", t. 63: 1961, s. 322-345, oraz przedruk, z k t ó ­
rego korzystam: t e n ż e , op. cit, [w:] H a m m o n d (ed.), Cultural and Social An­
thropology, s. 182-183.
W h i t e , The Science of Culture..., s. 389; t e n ż e , The Evolution of Cultu­
re..., s. 29-30, 281-283,^)8-369.
N o w a c z y k , op. cit., s. 37.
4 2

4 3

�126

ALEKSANDER

POSERN-ZIELIŇSKI

nie opracowano takiego aksjologicznego systemu, przy pomocy którego
można by było oceniać postęp w dziedzinie szeroko pojętej sztuki czy ety­
k i z taką samą dokładnością, jak czynić to już można w odniesieniu do pro­
dukcji przemysłowej, rozwoju oświaty czy wzrostu higieny.
Niezależnie jednak od częściowego niepowodzenia, jakim okryte zo­
stały wysiłki neoewolucjonistów, ich dorobek oparty na gruntownej, materialistycznej analizie procesu dziejowego winien być szerzej niż czy­
niono to dotychczas skonfrontowany z marksistowską teorią rozwoju spo­
łecznego. Zasady materializmu historycznego, cała filozofia marksistowska
bowiem rozwija stale teorię progresywnego charakteru rozwoju ludzkiegospołeczeństwa i kultury w ich globalnym aspekcie. Nie absolutyzuje ona
jednego czy kilku najbardziej rzucających się w oczy czynników, np.
energii lub narzędzi, ale poprzez teorie następstwa formacji społecznoekonomicznych umożliwiających coraz wszechstronniejsze
zaspokajanie
potrzeb ukazuje właściwy d i a l e k t y c z n y sens pojęcia „postępu".
Niedoskonałość logicznego systemu wnioskowania niektórych neoewo­
lucjonistów polega głównie na tym, że gotowi byli oni na podstawie sym­
ptomów wskazujących na postęp w jednej określonej dziedzinie nauki czy
praktyki gospodarczej wysuwać twierdzenia o postępie jako zjawisku
wszechogarniającym całokształt kultury. Ścisłe wskaźniki postępu tech­
nicznego stają się szczególnie w ujęciu historyków nauki i techniki słupa­
m i milowymi na drodze ewolucyjnego rozwoju całej ludzkości . Ignoruje
się natomiast zjawisko nierównomierności postępu w poszczególnych dzie­
dzinach oraz nie dostrzega się możliwości regresu czy zahamowań spowo­
dowanych utratą stabilności w niejednolicie rozwijających się układach
kulturowych.
Zabarwienia sielankowości w t y m obrazie postępu — widzianym przez
pryzmat udoskonalonych metod produkcji i ogołoconym na dodatek z sub­
telnych, ale niemniej ważnych wartości ideologiczno-estetycznych — na­
daje przeświadczenie, iż kumulatywny charakter i swoista „akceleracja"
wynalazczości jest wystarczającą rękojmią utwierdzającą nas w przekona­
niu, że posuwamy się we właściwym, jakby z góry zaprogramowanym kie­
runku.
Wprawdzie sądy takie wynikają z oceny całkowicie wiarygodnego ma­
teriału faktograficznego i wyznaczone są sumą doświadczeń minionych
pckoleń, to jednak coraz częściej dochodzą do głosu sceptycy, kwestionu­
jący zasadność twierdzenia o immanentnym charakterze postępu określa­
jącego jakoby kierunek dalszego rozwoju. Wyrazicielem takiej postawy
jest m. in. P. Worsley, który zauważył, że wprawdzie to „... ludzie tworzą
44

4 4

Por. np. S. L i 11 e y, Ludzie, maszyny i historia. Zarys historii rozwoju
szyn i narzędzi na tle przemian społecznych,
Warszawa 1963, s. 298-299, 306.

ma­

�ODRODZENIE

EWOLUCJONIZMU

127

przyszłość"; nie są oni jednak zdeterminowani. Ale sam ten fakt nie w y ­
starcza do wyciągnięcia optymistycznych wniosków. Nie ma żadnej pe­
wności, że postęp będzie charakterystyczny dla przyszłości w sposób i n herentny i nieunikniony" .
Myślę, że ta refleksja angielskiego antropologa jest wyrazem niepoko­
jów, jakie nurtują środowiska intelektualistów w obliczu trudnych do
przewidzenia następstw żywiołowego rozwoju nauki i techniki. Wszystko,
a więc także i nasza przyszłość, zależy oczywiście tylko od nas samych,
od rodzaju wniosków, jakie wyprowadzimy z analizy dotychczasowego
rozwoju, od zdolności umysłowych i sposobu wykorzystania energii, jaką
udało nam się już zastosować i jaką jeszcze niebawem wprowadzimy do
naszego systemu kulturowego. Trafnie ujął tę myśl znany antropochronolog L . S. Palmer stwierdzając, iż to
czy krzywe wykresów kultu­
rowego rozwoju wskazują postępowy czy wsteczny kierunek ludzkiej ewo­
lucji, zależy całkowicie od obecnego i przyszłego zachowania się czło­
wieka" .
45

46

Dlatego tak niezmiernie ważna jest konieczność uświadomienia sobie
potrzeby takiego ukierunkowania wszystkich ludzkich poczynań, by ich
efektem było lepsze jutro naszego gatunku. Aby jednak cel ten osiągnąć,
należy tak modelować naszą przyszłość, by można było wyeliminować
z niej te wszystkie negatywy społecznego życia i działalności gospodar­
czej, których funkcjonowanie hamowałoby postęp, a być może dopro­
wadziłoby do całkowitego, nagłego przerwania wznoszącej się na razie
w górę krzywej ludzkiej egzystencji. W ten niezamierzony sposób od roz­
ważań nad postępem i teorią ewolucji wyprowadzoną z dokonań naszych
przodków zbliżyliśmy się do futurologu , prakseologicznej w swym cha­
rakterze „nauki o przyszłości", której wzrastające w świecie z dnia na
dzień praktyczne znaczenie tchnie optymizmem i wiarą w postęp.
47

ARCHEOLOGIA I EWOLUCJONIZM

Restauracja ewolucjonistycznej myśli — połączona z modernizacyjny­
mi i adaptacyjnymi zabiegami mającymi tę XIX-wieczną refleksję teorety­
czną przywrócić współczesnej nauce — spowodowała istotne zmiany nie
tylko na szachownicy szkół i kierunków zajmujących się teorią rozwoju
społecznego, ale wywołała również określone implikacje w konkretnych,
45 w o r s 1 e y, op. cit., s. 144-145.
L . S. P a l m e r , Jak człowiek
wędrował
4 6

przez wieki, Warszawa 1966, s. 327-

328.
4 7

Próba podsumowania dotychczasowych osiągnięć w zakresie teorii futuro­
logicznej oraz perspektywy dalszego rozwoju tej dyscypliny zawarte są w pracy
A. S i с i ń s к i, Prognozy a nauka, Warszawa 1969.

�128

ALEKSANDER

POSERN-ZIELIÑSK1

szczegółowych dyscyplinach wchodzących w skład nauk społecznych. Ten­
dencje neoewolucjonistyczne zaznaczyły się — obok etnografii — także
wyraziście na gruncie archeologii, co biorąc pod uwagę specyfikę źród­
łowej bazy tej naukowej specjalności — jest zjawiskiem zrozumiałym,
ale i symptomatycznym.
Zastanawiając się nad wyjątkowo dużą podatnością archeologii na ak­
ceptację teorii ewolucjonistycznych należy w pierwszym rzędzie zdać so­
bie sprawę z ewidentnej zależności, jaka łączy ze sobą na wczesnych eta­
pach rozwoju ludzkości materialną kulturę, gospodarkę, narzędzia głów­
nie stosowane w procesie produkcji żywności — ze społeczną stroną pier­
wotnej egzystencji. Przyjęcie takiego założenia upoważnia badacza do
traktowania dostępnych mu faktów archeologicznych, którymi są w prze­
ważającej mierze materialne ślady technologicznego przekształcania ota­
czającego człowieka środowiska, za wystarczające źródła do rekonstrukcji
hipotetycznego obrazu całokształtu kultury określonej społeczności. Jed­
nakże taka prosta rekonstrukcja nie może być celem samym w sobie.
Gdyby bowiem tak było — archeologia w krótkim czasie stałaby się mimo
całej swej problemowej i warsztatowej złożoności dyscypliną zdegenerowaną, przekształcając się w „eskapistyczną faktologię", luźny zbiór naj­
przeróżniejszych wiadomości o dziejach naszych przodków, nie upoważ­
niający do konstruowania modeli i ujęć syntetyzujących .
48

Tymczasem zadaniem prahistorii jest badanie i odkrywanie prawidło­
wości rozwojowych zarówno w totalnie traktowanym przebiegu dziejowe­
go procesu w okresach „protohistorycznych", jak i w obrębie poszczegól­
nych formacji społeczno-ekonomicznych. Ta — wynikająca ze społecz­
nych funkcji każdej nauki — obiektywna konieczność podjęcia studiów
celem zrozumienia pełnego przebiegu historycznego procesu doprowadza
w przypadku archeologii do pewnej absolutyzacji materialnej spuścizny
minionych pokoleń. Absolutyzacja ta zmusza prahistoryka do poddania
stojących przed nim do dyspozycji zabytków takim zabiegom interpreta­
cyjnym, które umożliwiłyby dostęp do źródłowych informacji w zabytkach
tych potencjalnie zawartych, a poprzez ich naukową analizę do ustalenia
czynników i praw rządzących rozwojem społeczeństw.
Wszystkie te heurystyczne zabiegi sprzyjały uznaniu prymatu całości
technicznego wyposażenia, w szczególności zaś narzędzi jako podstawo­
wego wyznacznika rozwoju, ewolucji i postępu. Wyrazem tych metodolo­
gicznych założeń jest konstruowanie tzw. serii typologicznych uszerego­
wanych faktów archeologicznych, tworzących w swym korelatywnym
przebiegu zwarte łańcuchy rozwoju form zabytków, podtrzymujące syste­
my względnej chronologii, a także budowa najprzeróżniejszych schema4 8

С h i 1 d e, Archeologia
1955, s. 18.

jako

nauka

społeczna,

„Postępy

Archeologii", t. 2:

�ODRODZENIE

EWOLUCJONIZMU

129

tów periodyzacyjnych opartych na przemianach gospodarczych. W tym
więc aspekcie można zaryzykować twierdzenie, iż między koncepcjami
neoewolucjonistów głoszących świadomie technologiczny determinizm
a obiektywnymi założeniami określającymi postępowanie badawcze archeo­
loga istniała duża zbieżność, sugerująca jakieś sprzężenie zwrotne.
Podobieństwa i wzajemne wpływy sięgały jednak jeszcze głębiej wów­
czas, gdy nastąpił wzrost znaczenia badań ekologicznych i szerzej zajęto
się problematyką oddziaływania warunków przyrodniczo-geograficznych,
„biomu" i „habitatu" na człowieka oraz procesem kształtowania i kon­
trolowania tej przyrody przez człowieka, dzięki wytworom kultury mate­
rialnej — będących „w znacznym stopniu wynikiem reakcji na otocze­
nie" .
W punkcie lokalizacji motorycznych czynników rozwoju kultury zbie­
żności między stanowiskiem neoewolucjonistów a poglądami utrwalonymi
w środowisku archeologicznym stale się nasilają. Koncepcje ekologicznego
i technologicznego determinizmu zostały zaakceptowane przez archeologię,
a następnie wdrażane i sprawdzane w toku konkretnych prac badawczowykopaliskowych i studiów syntetyzujących cząstkowe osiągnięcia. War­
to tu także podkreślić, iż łatwość, z jaką teoria technologiczno-ekologicznego determinizmu w jej neoewolucjonistycznym kształcie utorowała
sobie drogę do prahistorii, spowodowana była nieprzerwaną łącznością tej
dyscypliny z sedymentacyjnie pojmowaną minioną rzeczywistością kultu­
rową, która w stratygraficznych układach ukazywała niepodważalne na­
stępstwo zespołów zabytków i całych kultur od form technologicznie pro­
stych — prymitywnych, do coraz bardziej złożonych, umożliwiających
stały wzrost znaczenia ingerencji człowieka w dziele wykorzystania ener­
getycznych rezerw ekumeny.
4 9

so

Niebagatelne znaczenie posiadał także fakt, iż teoretyczne podstawy
archeologii nie podlegały tak silnym wstrząsom ideologicznym, jakie zna­
mienne były dla wielu nauk społecznych — w tym etnologii i socjologii
w naszym stuleciu, by pod wpływem ofensywy prądów antyewolucjonistycznych odgrodzić się całkowicie od spuścizny Morgana — Tylora —
Engelsa. Warto tu także zaznaczyć, iż sformułowany w 1 poł. X I X w.
thomsenowski względny system periodyzacyjny podziału pradziejów na
trzy podstawowe, następujące po sobie kolejno epoki: kamienia, brązu
i żelaza, mimo silnej opozycji przetrwał w swych zarysach do dziś.
Wszystkie te fakty świadczą, iż szanse wdrażania koncepcji neoewolucjonistycznych do praktyki badawczej były na gruncie archeologii, ujmu­
jącej badane zjawiska kulturowe zawsze w czasie, potencjalnie większe
4 9

5 0

C l a r k , op. cit, s. 18.
С h i 1 d e, O rozwoju w historii, s. 22.

9 — E t n o g r a f i a P o l s k a , t. X V z. 2

�ALEKSANDER

130

POSERN-ZIELIÑSKI

aniżeli w odniesieniu do antropologii społecznej i kulturowej, gdzie kło­
poty związane z korelacją synchronicznej i diachronicznej płaszczyzny
odniesienia nie zostały nadal przezwyciężone, a wzrost popularności strukturalizmu ograniczył zasięg oddziaływania sformułowanych przez White'a
— Stewarda — Childe'a teorii społeczno-kulturowego rozwoju.
Najsilniejszym ośrodkiem neoewolucjonistycznej myśli w archeologii
zachodniej była prahistoria angielska znajdująca się pod wpływem teore­
tycznych koncepcji G. Childe'a, które (opracowane w latach czterdzie­
stych) zyskały sobie w całym świecie ogromne uznanie. Popularyzacji
w krajach socjalistycznych poglądów jednego z czołowych przedstawicieli
ewolucjonizmu uniwersalnego sprzyjało stanowisko Childe'a, akceptujące
podstawowe zasady marksistowskiej nauki o rozwoju pierwotnego społe­
czeństwa , z tym zastrzeżeniem, iż zwracał on znacznie większą uwagę
na zjawiska dyfuzjonizmu, w którym widział jeden z podstawowych czyn­
ników odróżniających „społeczną ewolucję" od ewolucji organicznej .
51

52

Uniwersalizm Childe'a uzewnętrzniał się w jego przekonaniu, iż pod­
dając analizie społeczno-ekonomiczną infrastrukturę kultury, pojmowanej
w sensie atrybutu rodzaju ludzkiego, dostrzec w niej możemy zarówno
procesy dyferencjacji, różnicowania się, jak i procesy asymilacji, zbieżno­
ści poszczególnych kultur. Wektory tych przeciwnie ukierunkowanych
prądów nie równoważą się jednak, a wynikiem ścierania się tych sprzecz­
nych tendencji jest postępujące zwycięstwo uniformacji. Potwierdza to
również konkretny materiał archeologiczny i historyczny, wskazujący, iż
wszystkie kultury zbiegają się w jeden wspólny, uniwersalny dla całej
ludzkości nurt, którego dominacja nad „rozgałęzionym systemem prądów
kulturalnych" wynika z postępującego tempa rewolucji technicznej, ogar­
niającej swym zasięgiem cały glob .
Czynniki technologiczne nie urastają u Childe'a do roli absolutnie pod­
stawowego kryterium wyznaczającego określony stopień rozwoju, choć
w praktyce badawczej wysuwają się one często na plan pierwszy. G.
Childe zdaje sobie sprawę z tego, iż preferencja takich a nie innych czyn­
ników podyktowana jest wyłącznie specyfiką źródeł archeologicznych .
Aby więc osłabić ten jednostronny determinizm, należy łączyć miernik
technologicznego rozwoju z kryterium ekologicznym, by na tej podstawie
ocenić stopień przystosowania się poszczególnych kultur do przyrodniczego
środowiska. Dopiero wówczas określone stratygraficznie ciągi kulturowe
53

M

5 1

A. I . P e r s z i c, A . L . M o n g a j t , W. P. A 1 e к s i e j e w, Istoria pierwobytnogo obszczestwa, Moskwa 1968, s. 22.
Pod pojęciem dyfuzji rozumie Childe głównie przekazywanie w y n a l a z k ó w
z jednego społeczeństwa do drugiego. Por. C h i l d e , Rozwój społeczny,
s. 163.
C h i l d e , O rozwoju w historii, s. 23; t e n ż e , Rozwój społeczny,
s. 160.
Jw., s. 27.
5 2

5 3

6 4

�ODRODZENIE

131

EWOLUCJONIZMU

ustalone dla poszczególnych obszarów jakiejś geograficznej strefy można ze
sobą zestawić i porównywać, by wznosząc się na coraz wyższy poziom
abstrakcyjnego rozumowania logicznego ustalić zespoły cech wspólnych
i stworzyć jeden obowiązujący dla tego regionu szereg rozwojowy. Tą
drogą, porównując ze sobą tzw. „homotaksalne kultury", t j . zespoły w y ­
tworów zlokalizowane na analogicznych, odpowiadających sobie pozycjach
w rozpatrywanych paralelných chronologicznie ciągach, G. Childe odtwa­
rza ewolucyjne sekwencje dla określonej strefy ekologicznej . Umożli­
wiają one budowę nowych schematów periodyzacyjnych nie przyporząd­
kowanych wartościom jednej wybranej zmiennej, uwzględniając cało­
kształt rozwoju sił wytwórczych oraz korelujące z nimi, a możliwe do od­
tworzenia na podstawie zachowanych materialnych śladów ludzkiej dzia­
łalności, społeczne aspekty spójnej niegdyś funkcjonalnej całości.
Tak ujęta zasada postępowania „ewolucjonistycznego" nabiera w war­
sztacie naukowym archeologa znacznie bardziej konkretnego charak­
teru aniżeli w interpretacjach antropologicznych, pozbawionych z reguły
tak ścisłych i jednoznacznych czasowo-przestrzennych wyznaczników. Atomistyczne traktowanie kultury, charakterystyczne dla klasycznego ewo­
lucjonizmu, zastąpione zostało teraz podejściem kompleksowym, wolnym
od ahistorycznej perpektywy. Archeologiczny materiał umożliwił śledzenie
ewolucji formacji ekonomiczno-społecznych typowych dla poszczególnych
terytoriów w określonych przedziałach czasowych, przy równoczesnym
założeniu wielkiego prawdopodobieństwa ustalenia uniwersalnych faz czy
stadiów historycznego procesu, różnych od morganowskiej czy thomsenowskiej wizji narodzin cywilizacji.
Reasumując te skrótowe, i nie uwzględniające wielu bez wątpienia is­
totnych aspektów, rozważania na temat udziału archeologii w kształto­
waniu się koncepcji neoewolucjonistycznych — można bez większych za­
strzeżeń stwierdzić, iż z jednej strony prahistoria dostarczyła teoretykom
społecznego rozwoju argumentacji podtrzymującej założenia energetycz­
nego, technologicznego i ekologicznego determinizmu, z drugiej jednak
strony sama podlegała wpływom uformowanych w warsztatach teore­
tyków treści i w wyniku ich oddziaływania modyfikowała swe „metodo­
logiczne" oblicze.
5S

UOGÓLNIENIA I K U L T U R O L O G I A

Ukazując założenia jednego z ważniejszych w 2 poł. X X w. kierunków
myśli antropologicznej, stanowiącego właściwie nową wersję pewnej za­
korzenionej już od dziesięcioleci w naukach społecznych tendencji, nie
sposób także nie zwrócić uwagi na koncepcje uogólnień i sposoby reali5 5

Jw., s. 32 n.

�132

ALEKSANDER

POSERN-ZIEL1ÑSK1

zacji tych założeń w pracach neoewolucjonistów. Wychodząc od analizy
typu problemów, jakie stawia się do rozwiązania, można nie tylko określić
specyfikę badawczych zainteresowań, ale także stwierdzić rodzaj dyrek­
t y w regulujących postępowaniem badawczym i wyznaczyć charakter dys­
cypliny w sensie jej przynależności do kategorii nauk idiograficznych lub
nomotetycznych .
Forma i charakter uogólnień czynionych na użytek teorii rozwoju spo­
łecznego nie są jednolite w środowisku neoewolucjonistów anglosaskich.
Przyczyn tego stanu rzeczy należy szukać zarówno w tradycjach huma­
nistyki, jak i w rozwijanej aktualnie dyskusji o zakresie kompetencji
i przedmiocie nauk antropologicznych. Faktem jednak pozostanie, iż na
gruncie amerykańskim historia prądów ewolucjonistycznych wyznaczana
jest okresami ścierania się tendencji preferujących idiograficzny charak­
ter antropologii z tymi, które dyscyplinę tę zamierzały przekształcić w
naukę nomotetyczną. Klęska ewolucjonizmu klasycznego była równocześ­
nie porażką antropologii (etnografii) jako nauki ustalającej ogólne prawa
rozwoju kultury. Spekulacyjne w dużej mierze teorie nie były adekwatne
w stosunku do wzbogacanego coraz bardziej materiału faktograficznego.
Świadczyło to dobitnie, iż wnioski co do natury ewolucji wyciągnięto zbyt
pośpiesznie. Zwrócono się zatem ku empiryzmowi, uważając słusznie, iż
zawodność teoretycznych schematów wynika ze zbyt słabej znajomości
konkretnych kultur i faktów kulturowych. Rozpoczęła się era intensywnej
penetracji terenowej i rzetelnych studiów monograficznych, zainicjowa­
nych przede wszystkim przez F. Boasa i znajdujących się w jego kręgu
uczniów. Antropologia straciła wówczas swe nomologiczne piętno i stała
się nauką o charakterze idiograficznym.
56

Należy tu jednak zdecydowanie odróżniać postawę pozytywnego sce­
ptycyzmu względem przedwczesnych uogólnień — od zapatrywań skraj­
nych rela ty wistów negujących możliwość ustalenia ogólnych praw roz­
woju. W swojej ocenie charakteru antropologii zbliżali się oni do tezy
idiografizmu przedmiotowego, w myśl której niemożność wykrycia ja­
kichkolwiek praw t k w i w samej istocie przedmiotu badań .
Odmienną postawę reprezentował F. Boas — niesłusznie nieraz k r y t y ­
kowany za jego rzekomo skrajne antynaturalistyczne stanowisko metodo­
logiczne. Tymczasem zdawał on sobie w pełni sprawę z tego, iż odejście
od teorii i zwrot w stronę empiryzmu jest zjawiskiem przejściowym. Był
to więc pewnego rodzaju idiografizm naukoznawczy — mający stanowić
57

5 6

L . N o w a k , Uogólnienia
historyczne
a zagadnienie idiografizmu
i historyzmu, „Studia Socjologiczne", 1962, z. 3, s. 223-225.
A. M a l e w s k i , J . T o p o l s k i , Studia z metodologii historii, Warszawa
1960, s. 28.
5 7

�ODRODZENIE

EWOLUCJONIZMU

133

uzasadnienie potrzeby wzbogacania wiedzy faktograficznej, by w przy­
szłości umożliwić badaczom na tej podstawie podjęcie studiów o charak­
terze syntetycznym.
W wyniku osłabienia tendencji historyczno-relatywistycznego scepty­
cyzmu w latach trzydziestych i czterdziestych naszego stulecia w antropo­
logii amerykańskiej nastąpił wyraźny odwrót od „idiografizmu", połą­
czony z próbą przywrócenia tej dyscyplinie charakteru nauki ustalającej
uogólnienia. Niemały wkład w tej materii wnieśli neoewolucjoniści, którzy
zaczęli teraz konstruować nowe modele kulturowo-społecznego rozwoju,
by w ich ramach dążyć do należytej interpretacji i systematyzacji danych
empirycznych oraz wykrywać ogólne prawidłowości.
Regularności w ujęciu neoewolucjonizmu wielokierunkowego mogą
jednak dotyczyć tylko poszczególnych, rozwijających się niejako paralelnie
i ograniczonych czaso-przestrzennie układów, a nie całości kultury. Syn­
teza ma tu więc charakter cząstkowy, a wykryte uogólnienia — obowiązu­
jące jedynie w granicach (posłużmy się tu terminologią S. Ossowskiego)
„systemów względnie izolowanych" — dają nam wyłącznie możliwość
ustalania teorii średniego zasięgu.
Dążenie do zdobycia wiedzy całościowej, ujmującej zjawiska w ich ca­
łokształcie, widoczne jest wyraźnie u przedstawicieli neoewolucjonizmu
uniwersalnego, a przede wszystkim w koncepcjach L. A. White'a. Rzeczy­
wistość badać można poprzez pryzmat tzw. procesów „indywidualizują­
cych" (particularizing) — i wówczas odkrywać będziemy powiązania h i ­
storyczno-jednostkowych, szczególnych i niepowtarzalnych zjawisk. Tego
rodzaju spojrzenie określone tezą idiografizmu jest właściwe postawie h i ­
storyka negującego możliwość wykrycia praw historycznych. Tak pojętą
historię przeciwstawia L. A. White ewolucji, która mając do czynienia
ze zjawiskami jako klasami zdarzeń i procesów pozbawionych ścisłych ko­
notacji czasowo-przestrzennych dąży do formułowania twierdzień ogól­
nych, generalizujących (generalizing) .
5 8

59

Nauką, która posiadać ma w t y m stopniu nomotetyczny charakter, nie
jest jednak wg L. A. White'a antropologia, zajmująca się w sposób wie­
loaspektowy człowiekiem, lecz kulturologia (culturology). Jej przedmiot
badań stanowi wyabstrahowana z ogólnego porządku rzeczywistości k u l ­
tura, traktowana jako odrębny samowystarczalny i samozdeterminowany
5 8

S. O s s o w s k i , Dwie koncepcje historycznych uogólnień, Dzieła, t. 4: O nau­
ce, Warszawa 1967, s. 323-324.
W h i t e , Kroeber's Configuration
of Culture Growth", „American Anthro­
pologist", t. 48: 1946, z. 1, s. 30; t e n ż e , op. cit., s. 30. O stosunku neoewolucjoni­
s t ó w do badań typu historyczno-etnograficznego por. A. H u l t k r a n z , Historical
Approaches
in American Ethnology.
A Research Survey. „Ethnologia Europea",
t. 1: 1967, z. 2, s. 111-112.
5 9

�134

ALEKSANDER

POSERN-ZIELIÑSKI

strumień zdarzeń. W ten sposób niejako „zautonomizowana" kultura może
zostać opisana, zbadana i zgłębiona tylko w kategoriach kulturologiczn y c h . Tego rodzaju ujęcie zagadnienia spotkało się z silnym sprzeci­
wem k r y t y k i . Wskazywano bowiem na nieuzasadnione rozgraniczanie pro­
blematyki kulturowej od społecznej, stanowiących przecież w istocie rze­
czy dwa uzupełniające się nawzajem aspekty jednego systemu. Mimo to
przyjmowano jednak, iż tego rodzaju rozwiązanie, spełniając wymogi na­
ukowej przydatności, posiada bezsprzeczne walory heurystyczne.
Propozycja L. A. White'a nie znalazła jednak szerszego oddźwięku.
Natomiast kwestia uogólnień w naukach antropologicznych, stopnia ich
abstrakcyjności jest stale podejmowana na nowo. Dyskusja ożywia się
zwykle przy okazji prób traktowania poszczególnych, historycznie uwa­
runkowanych postaci antropologii — jako swego rodzaju poziomów stop­
niowo wzrastającej roli generalizacji i syntezy w procesie poznania dzie­
jów ludzkości. U szczytu tej drabiny znajduje się zwykle antropologia —•
formułująca za pośrednictwem zobiektywizowanych metod prawa ogólne,
a u samego dołu — czysto empiryczna, idiograficzna etnografia. Tego ro­
dzaju klasyfikacje podejmowane czy to przez A. R. Radcliffe-Browna,
czy też C. L é v i - S t r a u s s a są świadectwem, iż w naukach społecznych
zawsze obok dyscyplin realizujących ambitny program ustalenia praw uni­
wersalnych będą istniały takie, w centrum zainteresowania których znajdą
się osobliwości ludzkiej kultury.
Neoewolucjonizm w tym rozumieniu, w jakim go tu przedstawiono,
jest więc niewątpliwie przejawem humanistycznej refleksji nad całością
naszych dziejów i równocześnie próbą spojrzenia w nie znaną nam jeszcze
przyszłość.
60

61

6 0

W h i t e , The Science of Culture, s. 21, 393, 397-415. Przejmuje on termin —
„kulturologia" częściowo od niemieckiego laureata nagrody Nobla, chemika —
W. Ostwalda i socjologa Read Baina. White wprowadza ten termin do swych prac
dopiero w 1939 r. w artykule: A Problem in Kinship Terminology, „American A n ­
thropologist", t. 41: 1939, s. 566-573. Termin „kulturologia" nawiązuje w przeko­
naniu White'a do określenia E . Tylora z 1871 r„ który posługiwał się pojęciem
„nauka o kulturze" (science of culture), wprowadzając go na łamy swej pracy Cy­
wilizacja pierwotna, t. 2, Warszawa 1896-1898. O wzajemnym stosunku antropo­
logii i kulturologii por. S. T a r t a l j a , Takovi sovremene kulturně
antropologije,
„Kultura Časopis za teoriju i sociologiju kulturę i kulturnu politiku", 1968, z. 1.
s. 28-39.
Por. C. L é v i - S t r a u s s , Anthropologic Structurale, Paris 1958, s. 387-388;
M. M a u s s , Sociologie et Anthropologic, Paris 1960, s. 285; Z. P e s i ć - G o l u b o V i ć, Do we Need Anthropology as a Social Science of Man, [w:] Trudy
VII...,
s. 158; F . E g g a n , Social Anthropology and the Method of Controlled
Comparison,
„American Anthropologist", t. 56: 1954, oraz wykorzystany tu przedruk z: H a m ­
m o n d (ed.) op. cit., s. 474.
M

�Aleksander Posern-Zieliński
A R E V I V A L OF EVOLUTIONISM
BASIC P R O B L E M S AND T H E O R E T I C A L ASSUMPTIONS OF T H E
ENGLISH NEO-EVOLUTIONISM
Summary
A n active ethnographist (or anthropologist) ought to consider critically the
current trends and tendencies in the world ethnographic theory. Such a me­
thodological attitude is promising for a theory of culture within which the several
methods of analysis of empirical data would make up a consistent whole. However,
an initial critical reconsideration of the main contemporary theories is a necessary
precondition. Neo-evolutionism has its important place among these theories;
however, it is no longer a uniform ideological direction or school, as it used to
be in the 19th century, but it is rather a loose set of individual views. Their
common characteristics is a consistent emphasis on the import of evolutionary
processes, often even without any serious attempts at defining the direction of
these processes.
The new phase of development of the evolutionist thought, offering a mate­
rialistic interpretation of the history of mankind, is an evidence of the growing
import of and a nee,d for, the universal theories of social and cultural development.
The revival and reinterpretation of the basic principles of the traditional evolu­
tionism have introduced again into contemporary ethnographic research the ideas
of „Morganism" and of „Tylorism", which have assumed new forms within the
neo-evolutionist approach without losing the links with their original archetypes.
The modern evolutionist theory is focused around the problem of regularity
of the development of cultures, and the dispute on the multilinear or universal
direction of evolution has split the neo-evolutionists into two opposing camps.
However, the validity of such an opposition has been recently questioned. Both
attitudes seem to be essentially complementary, and either the universalist, or the
multilinear evolutionist interpretation of culture are but two possible vantage
points for the observation of the same continual sequence of change of human
culture, which is considered in what is uniform in it, and again in its relativistic
aspect of differences and variety.
Another point of disagreement among the neo-evolutionists
concerns the
sources of the motor factors of development, which are generally sought for in
the interrelations between man and society with their natural environment. Such
an approach has given rise to the theories of ,,cultural ecology" and of technolo­
gical and energetic determinism. These theories, though apparently opposed to
each other, also turn out to be complementary, and the energetic concepts em­
ployed by L . A. White are subject to translation into the language of the ecological
theory of J . H . Steward. However, in both cases we have to do with typical man
examples of technological determinism, which is apt to make too much of
hypostatized tools, while neglecting the influence and import of the other fields
of culture for social development. Of course, the significant role of the means of
production for the reshaping of the human natural environmet, and for the release
of new energetic resources must be appreciated, but they cannot be conceived as
alienated independent factors determining the shape of the social and cultural
structure.

�136

ODRODZENIE

EWOLUCJONIZMU

In the section on „Progress and evolution" the remarkable role of the concept
of „progress" in the neo-evolutionist theoretical system has been brought out. It
has been shown, how the vision of evolution, often considered as the synonym of
„progress", began to divorce, in the views of many scholars, from the notion of
the inherent necessity of the progressive development of a system in evolution
towards higher and more perfect levels. The attempts at establishing the objective
and universal criteria of progress, valid for all the aspects of human culture, have
been only partly successful, and the problem of the limits of application of
such criteria is still open. The logical fallacy of some of the neo-evolutionist
reasonings consisted in that they have sougth to prove that progress is a universal
phenomen on throughout the whole of culture, by pointing to symptoms being an
evidence of progress in some single field. On the other hand, the phenomenon of
unequal growth in various fields has been ignored, and the possibility of a local
regression or of the checks caused by a lost of stability in ununiformly developing
cultural systems has been neglected.
In the section devoted to the role and significance of neo-evolutionist thought
in archeology, the fact has been pointed out that the chances to apply ist concepts
in practical research have been potentially greater in this discipline than in
ethnography. In the latter, the difficulties of correlating the synchronic and the
diachronic systems of reference have not been still overcome, and the growing
vogue of structuralism and functionalism has limited the extent of the influence
of the theories of social and cultural development formulated by White, Steward
and Childe.
The last section is devoted to an analysis of the role of neo-evolutionism in
evorcoming the „ideographic" tendencies in the anthropological disciplines, and
to a discussion of the function of generalizations in the theories of social develop­
ment. The threefold system of inner classification of the ethnographic disciplines
into ethnography, ethnology and anthropology or culturology expresses the grow­
ing role of generalization and synthesis in the process of gaining knowledge on
human history, and it reconciles the apparent antinomy between an idiographic
and a nomological image of our discipline. In such a perspective, neo-evolutionism
appears as a trend with an ambitious program seeking to discover the universal
laws, and by its humanistic reflection on the established regularities it invites us,
in the last resort, into the realm of problems of the philosophy of man.
Translated

by Piotr

Graff

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6578" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6558">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/344aafd4fab3d6f5afbfa99444cecc25.pdf</src>
        <authentication>17d87ebd59f089b89dcb76e2f3092c91</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78294">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1672</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78295">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78296">
                <text>2000</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78297">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1547</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78298">
                <text>Ofiara z człowieka. Wspomnienie trzech wydarzeń z końca XIX i początków XX wieku w podgórskich wsiach w Polsce / ETNOGRAFIA POLSKA 2000 t.44</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78299">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 2000 t.44, s.173-192</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78300">
                <text>Kolczyński, Jarosław</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78301">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78302">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78303">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="78304">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78305">
                <text>„Etnografia Polska", t. X L I V : 2000, z. 1-2
P L ISSN 0071-1861

JAROSŁAW KOLCZYŃSKI
Warszawa

O F I A R A Z CZŁOWIEKA. WSPOMNIENIE TRZECH W Y D A R Z E Ń
Z K O Ń C A X I X I POCZĄTKÓW X X W I E K U
W P O D G Ó R S K I C H WSIACH W POLSCE

Ruchliwa szosa Nowy Sącz - Krynica biegnie śladem starego traktu wiodą­
cego na drugą stronę Karpat. Drogi odchodzące w bok od tej szosy doprowa­
dzają do malowniczych wiosek rozciągających się w dolinach. Przed wojną wsie
leżące po wschodniej stronie traktu zamieszkiwali Łemkowie, po zachodniej
stronie Polacy (Lachy Sądeckie), ale wiele wsi miało mieszany etnicznie charak­
ter. Jeszcze kilkanaście lat temu te małe podgórskie wioski były dość ubogie
i tylko w ograniczonym zakresie korzystały z nowoczesnej cywilizacji. Urzekały
stanem zachowania starego pejzażu kulturowego wsi - drewnianymi chałupami
i przydrożnymi kapliczkami. Za widocznymi formami trwania starej kultury
kryła się również fascynująco dobra pamięć „odwiecznego" świata ludowej
wyobraźni. W jednej z tych podgórskich dolin natrafiłem w połowie lat osiem­
dziesiątych na uderzająco archaiczny obraz zapisany w zbiorowej pamięci
wioskowych społeczności. Wspomnienie mrocznych wydarzeń z wcale nieodleg­
łej przeszłości. Pierwsze z nich rozegrało się przed około stu laty, drugie i trzecie
w latach I wojny światowej. Były to trzy wypadki rytualnego mordu: pogrzeba­
nia żywego człowieka w czasie szalejącej zarazy. Pierwszą ofiarą był bajduk,
wędrowny i ułomny żebrak, drugą niemowlę, trzecią stara żebraczka. Gdy
zjawiłem się w tym miejscu ponownie, w 1997 г., owo szokujące wspomnienie
wciąż tkwiło głęboko w wyobraźni mieszkańców wsi. W dramatycznych wyda­
rzeniach, z coraz szybciej przecież oddalającej się przeszłości, nieźle orientowali
się również młodzi, kilkunastoletni ludzie. W utrzymaniu zbiorowej pamięci
nie przeszkodziły, jak się okazuje, zmiany cywilizacyjne w otaczającym świecie.
Czy moc trwania tego mrocznego wspomnienia można odczytywać jako argu­
ment na jego autentyczność? Na szczęście etnolog nie jest sędzią śledczym,
nie rozstrzyga o realności różnych wydarzeń, a bada tylko światy wyobraźni
(symbole, mity) i stany świadomości (przekonania, postawy) .
1

1

Choć wielu mieszkańców tych wsi mówi o makabrycznych wydarzeniach sprzed lat cał­
kowicie otwarcie i bez skrępowania, nawet do kamery tv, traktując je jako wspomnienie z nieod­
wracalnej już przeszłości, to inni czują się jednak zakłopotam, nie ufają zbiorowej pamięci lub ją

�174

JAROSŁAW KOLCZYŃSKI

Wszystkie trzy wypadki ofiary z człowieka były wyrazem rozpaczliwego, nie
dającego się już opanować lęku, który urósł do rozmiarów paniki. Człowiek
w czasach przednowoczesnych żył w - nieznanym teraz w Europie - ustawicz­
nym zagrożeniu epidemiami najróżniejszych chorób. Niektóre epidemie doty­
kały całego kontynentu, ale o wiele częściej wybuchały tylko lokalnie. Właśnie
w skali lokalnej najlepiej widać uzasadnione powody niewygasającego lęku
przed wybuchem zarazy. Lokalnie różne epidemie nadciągały kilkakrotnie
w czasie życia jednego pokolenia i bywały nader gwałtowne, zabijając nawet
ludność całych osad. Na interesującym mnie terenie tylko w X I X wieku
wystąpiło co najmniej kilka groźnych epidemii: cholery, aż trzykrotnie, w latach
1831, 1848-1855, 1873, „hiszpanki" w r. 1855, tyfusu w roku 1888. W począt­
kach X X wieku zjawiły się epidemie szkarlatyny i czerwonki (Dybiec 1979,
s. 273-274). Lęk przed zarazą wydaje się jednym z istotniejszych elementów
kształtujących wyobraźnię człowieka od tysiącleci, a najpewniej „od zawsze".
Ten niezmienny lęk odbija się w równie trwałych wzorcach wierzeniowych.
Mitologia zarazy jest uderzająco podobna w różnych kulturach i epokach.
Szczęśliwie mamy do dyspozycji dość bogate źródła etnograficzne dotyczące
mitologii zarazy zebrane w X I X wieku i latach międzywojennych, w tym
bardzo ciekawe dla rejonu sądeckiego (zwłaszcza materiały S. Udzieli 1890
i 1896). Dzisiejsze badania terenowe tylko wyjątkowo wnoszą coś nowego,
niekiedy uszczegółowiają znane już fakty, a przede wszystkim pozwalają ocenić
stan zachowania starej mitologii. Jak się okazuje, zachowała się ona całkiem
nieźle, wciąż uchwytne są jej węzłowe motywy i jeszcze teraz można z grubsza
zarysować jej kontury. Wypada mi zatrzymać się na chwilę przy tej ocalałej we
wsiach sądeckich archaicznej wizji zarazy, tu jednak nie ma potrzeby mnożenia
przykładów i rzecz ujmuję w skrócie.
Zaraza to totalna katastrofa. Nieodmiennie na pierwszy plan wybija się
poczucie, że nie ma przed nią ucieczki. W chwili jej wybuchu człowiek do­
stawał się w pułapkę. Ci, którzy szukali schronienia w górach i jaskiniach
zwykle też ginęli. Nawet ludzie zamknięci w kościele, choćby przy Cudowodrzucają, wątpią czy ich „ojcowie", raptem sprzed czterech-pięciu pokoleń, mogli zdecydować
się na tak okrutne i jawnie niechrześcijańskie, „zabobonne" czyny. Rozumiem niechęć do upubliczniania tego niezwykłego wspomnienia lokalnej społeczności - tym bardziej, iż nie daje się go
sprawdzić (acz zawsze istnieje możliwość przeprowadzenia badań archeologicznych). W mediach
elektronicznych lub prasie popularnej można bez szkody przemilczeć nazwy tych wsi, ale w tekście
napisanym do czasopisma specjalistycznego i stanowiącym rodzaj raportu ze znaleziska etno­
graficznego, nie mogę - i nie chcę - ich utajniać. Są to wsie: Czaczów i Barnowiec, koło Nowego
Sącza. Wciąż niezła w tych wsiach potoczna znajomość mrocznego wspomnienia z czasów zarazy
sprawia również, iż przedstawione przeze mnie informacje łatwo można zweryfikować.
W tekście wykorzystuję wyniki własnych poszukiwań terenowych oraz materiały zebrane
w terenie przez studentów Katedry Etnologii i Antropologii Kulturowej UW, uczestniczących
w latach 1986-1987 w prowadzonych przez mnie zajęciach grupy laboratoryjnej „Pomniki kul­
towe w kulturze ludowej". To rzadkie znalezisko etnograficzne miałem już okazję przedstawić na
II Międzynarodowej Sesji „Duchowość narodów Europy Środkowo-Wschodniej: Eros i Thanatos,
cz. 1", Lublin, kwiecień 1993 roku, zorganizowanej przez Fundację „Muzyka Kresów".

�OFIARA Z CZŁOWIEKA

175

nym Obrazie, nie czuli się bezpieczni. Zaraza dotykała i skazywała na śmierć
starców i dzieci, bogatych i biednych, dobrych i złych. Obalała wszelki ład,
pod jej dotknięciem kruchy świat urządzony przez człowieka walił się w gruzy,
obracał w chaos. Zaraza przypominała mityczny stan chaosu. Ta niewątpliwie
najlepsza definicja zarazy w świecie archaicznym wciąż łatwo daje się odczytać
w zbiorowej wyobraźni mieszkańców okołosądeckich wsi.Zmarli w czasie za­
razy chowani byli w polu, w wykopanym naprędce dole, anonimowo. Zbio­
rową mogiłę, gdy ustała zaraza, zaorywano, nie zasiewano jej jednak i w ogóle
nie poruszano ziemi, stawiano tylko krzyż lub kapliczkę. Takie pole było znów
niepłodne. Stawało się na powrót częścią świata zewnętrznego, przestrzenią
nieoswojoną rytualnie przez człowieka, wydaną we władanie zmarłym i demo­
nom. We wsi, która byłą sceną pierwszego z rytualnych mordów pole chole­
ryczne rozciąga się tuż przy drodze, na skraju wsi. Ogrodzone jest solidnym
płotem i oznaczone krzyżem z pasyjką. To jest spore, kilkuarowe pole, można
więc uchwycić skalę jednej z epidemii - co najmniej kilkadziesiąt zmarłych
osób w jednej tylko niewielkiej wiosce.
Istotną rolę w mitologii zarazy grały znaki ją zapowiadające. Ich różno­
rodność to również dowód na paraliżujący lęk, jaki budziła. Była koszmarem
na tyle często się urzeczywistniającym - czasem co kilka lat - że wyobraźnia
wciąż była w stanie gotowości. Zapowiedzią nadchodzącej zarazy były kłębią­
ce się chmury, czerwieniące się niebo, wiatr, cisza, ciemności. Często na niebie
widziano słup ognisty, czerwoną łunę lub znak krzyża. Zarazę poprzedzał
nieurodzaj lub przeciwnie - niespodziewana obfitość plonów. Niepokojącym
znakiem były narodziny bliźniaków. Zbliżającą się zarazę można było odgad­
nąć z zachowania się zwierząt: w dziwny sposób wyły psy, ryczało bydło,
zwierzęta nie chciały jeść, ptaki nie chciały latać i kładły dzioby na ziemi.
Przed zarazą woda miała smakować lepiej, bo zaraza tak jak Szatan mami.
Przed ostatnią zarazą, z jaką zetknęli się mieszkańcy Pogórza Sądeckiego,
czyli wybuchem reaktora w Czarnobylu, miała panować niezwykła cisza, woda
smakowała znakomicie, ale ludzie odczuwali nagłe duszności...
Zaraza zwykle była personifikowana. Nadchodzić miała do wsi drogą. Wy­
stępowała pod dwiema postaciami: szkaradnej staruchy, zamaskowanej, spowitej
w chusty lub w obszernej baranicy i młodej dziewczyny, również zakapturzonej,
w białych szatach. Widywano ją także jako istotę potworną, o kształtach ludzko
- zwierzęcych, miała np. cechy krowie lub świńskie (racice, kły, rogi). W tych
obrazach wciąż bez wahania rozpoznajemy echo pradawnego wyobrażenia bogini
płodności, śmierci i czarów, a dokładniej jej trzeciej, złowrogiej postaci, którą
była np. grecka Hekate, hetycka Kamrusepa, perska Drauga, indyjska Durga,
germańska Hel . Bogini (czy demon) zarazy tylko zapowiadała katastrofę,
wyprzedzała „morowe powietrze", które nadciągało za nią. Sama substancja
zarazy opisywana była przez moich rozmówców jako obłok mgły poruszający się
2

2

Sylwetkę odwiecznej trójpostaciowej, lunarnej Wielkiej Bogini w wierzeniach indoeuropejskich, zwłaszcza irańskich i greckich, udanie rysuje M . Składankowa (1981, s. 78-83).

�176

JAROSŁAW KOLCZYŃSKI

jak chmury, mgła rzadsza niż cienkie firaneczki, zimne kłębiące się powietrze,
chmura kłębiąca się, szara, brudna. Czasem fala zarazy tworzyła półkola, półkiężyce nad ziemią, czy też morowe powietrze szło jak tęcza. Zarazę mógł też
wnieść ze sobą do wsi każdy demoniczny „obcy" - żebrak, baca, Cygan.
Przed zarazą nie można było uciec - próbowano się jednak ratować. Nad
drzwiami chałup wieszano łby zajęcy, saren, wilków. Na drzwiach domów,
obór, chlewów kreślono krwią jagnięcą znaki krzyża lub koła. Można usły­
szeć, iż czasem malowano krwią całe drzwi, zużywano więc litry krwi zabitych
w tym celu zwierząt, przede wszystkim jagniąt. Rozmaitych magicznych spo­
sobów było wiele i niejeden z nich wart jest bliższego zainteresowania, odnaj­
dujemy w nich bowiem motywy o różnorodnym pochodzeniu: pierwiastki
starożytnych wierzeń i późniejszych postaw magicznych, rodzących się na
obrzeżach oficjalnej wiary. Tak więc, w czasie zarazy m.in. zakrywano się
płótnem przed świecącym słońcem (wtedy zaraza „nie dotknie" człowieka),
pito naftę, jedzono sarnie bobki, zawijano w szmatę ludzkie fekalia i noszono
je na piersiach jak amulet, korzystano z zaklęć w „czarodziejskich" księgach.
Najskuteczniejsze miały być jednak praktyki zbiorowe. Duże nadzieje
w pierwszej chwili, gdy dopiero nadchodziła zaraza, wiązano z rytuałami
mającymi za zadanie umocnienie granic wsi. Otaczano wieś nicią z ręcznika,
który kobiety utkały w jedną noc, palono na granicznych miedzach ogniska,
ale przede wszystkim oborywano wieś dookoła. Najkorzystniej było, gdy rytuał
ten wykonywano z użyciem zwierząt (wołów) bliźniaków, a prowadzili je również
bliźniaczy bracia lub (to wariant rzadszy) bliźniacze siostry. Często wspomina się,
że rytualni oracze mieli być całkowicie nadzy. Znów warto podkreślić uderzający
archaizm tego wciąż żyjącego w pamięci kulturowej motywu. Archeologia na
wielu przykładach, jeszcze sięgających epoki neolitu, ukazuje rytualną rolę
głęboko wyoranej bruzdy, otaczającej chronione miejsce - znaleziono jej ślady
wokół kurhanów i osad. Wyraźnym archaizmem tchnie również motyw bliźniaczości. W zachowaniach tych można odgadywać echo rytuałów o wzorcu
kosmogonicznym, powtarzających akt założycielski .
Wreszcie, gdy zawiodły wszelkie metody, w samym środku szalejącej zarazy,
ostatnią szansą ratunku było złożenie ofiary z człowieka.W chwili, gdy decydo­
wano się na ten akt, społeczność lokalna zrzucała z siebie cały bagaż kultu­
rowy chrześcijaństwa. Widzimy ludzi, którzy powracają wprost do wyobrażeń
i rytuałów sprzed tysiącleci. Wybuch zarazy jest dla nich aktem zemsty bóstwa.
3

3

W istocie natrafiamy tu na znaczące połączenie dwu nader archaicznych motywów: wyorania „magiczego koła" i bliźniaczości. Dokładniejsze analizy mogą rozjaśnić zaplecze kulturowe
tego wzorca zachowanego w wierzeniach ludowych, tu przypomnę tylko najwyrazistsze skojrzenie:
bliźniaków Remusa i Romulusa, akt założycielski Romulusa, wytyczającego granice Rzymu przez
wyoranie bruzdy pługiem prowadzonym przez dwa woły, śmierć Remusa w wyniku przekroczenia
bruzdy = granicy (np. Plutarch, Żywoty równoległe, Romulus, 7); ów rytuał założycielski, święta
orka, był corocznie powtarzany podczas Terminaliów i jego kosmogoniczna symbolika jest oczy­
wista (zob. np. Czarnowski 1956, s. 227; Eliade 1994, s. 75-76). Te głębinowe źródła zachowań
rytualnych chłopów zwracały uwagę już od dawna (zob. np. Biegeleisen 1929, s. 301).

�OFIARA Z CZŁOWIEKA

177

I wtedy za ich czynem kryje się archaiczna idea, że bóstwo można przebłagać
krwawą ofiarą. Do ut des, wymienić z nim dary, życie za życie (Leuuw 1997,
zwł. s. 314 i 318) - czy może raczej ukorzyć się przed nim, przez dar życia
ludzkiego ukazać swoją uległość (Leach 1989, s. 85). Ale w grę wchodzi też
inne, równie archaiczne wyobrażenie. Wybuch zarazy to akt zemsty ze strony
istoty poddanej władzy demonów (obcego, czarownika, zmarłego - upiora). To
zaburzenie równowagi w świecie, którą trzeba przywrócić eliminując człowieka,
którego różne znaki (sam wygląd, zachowanie lub np. wyrocznia) określą jako
podejrzanego lub choćby tylko symbolicznie winnego. Takie wyjaśnienie było
zawsze ogromnie pociągające, bo jasne, proste i - chciałoby się powiedzieć
- racjonalne (wszak rzeczywiście epidemię zwykle inicjuje już zarażony człowiek
albo zwierzę). Jean Delumeau, który badał zbiorowe zachowania w czasie
epidemii w szerokim zasięgu Europy łacińskiej i w perspektywie wielu wieków
( X I I I - X V I I I ) , pisze bez wahania: „Pierwszy i najbardziej naturalny odruch
stanowiło oskarżenie innego człowieka" (Delumeau 1986, s. 126).
Rytualny mord na człowieku ma w badanych wsiach kilka wersji i wska­
zuje się różne miejsca tragedii:
Pole choleryczne: Tam na dole, pod tą kapliczką, kolo drogi, gdzie orne pole,
tam nie orzą pod kapliczką. Tam zakopali żywego człowieka, on taki niemowa
byl, ułomny taki, bajdok. Sprosili go, dali mu jeść, zaprowadzili go nad grób, dali
mu jeść i wyrzucili go i zakopali, i zaraza dopiero ustała. Miało się to wydarzyć
w czasie epidemii cholery, około 100-120 lat temu;
W środku wsi, przy drodze: Radzili ludzie ze wsi długo, jak zaradzić nie­
szczęściu. Doradzał znachor, może baca to był, żeby ułomnego człowieka po­
chować żywcem, wtedy zaginie cholera. Znaleźli we wsi takiego ułomnego, kulał
na obie nogi. Chłopcy ze wsi złapali go, przywiedli go do dołu wykopanego
naprzeciwko dzisiejszej szkoły. Wrzucili chłopa do dołu, wnet zaczęli sypać ziemię
na niego, a ten rozedrzyl się w niebogłosy. Ładowali jednak chłopy ziemię, kaleka
żywcem się dusil, jęczał strasznie, lamentował. Długo potem jeszcze ziemia unosiła
się w tym miejscu, widocznie kaleka żył jeszcze',
Na granicy dwu wsi: Mówili, że trzeba dopiero żywego człowieka zagrzebać,
żeby zaraza odeszła i wzięli takiego bejdoka, niemowa taki, ułomny, to ciążył
ludziom, opili go, dali mu się najeść i tak, żeby nikt nie wiedział wyprowadzili ze
wsi i wrzucili do dołu na granicy [wsi];
Pod kamienną kapliczką na szczycie wzniesienia odgraniczającego jedną
wieś od drugiej: Pod kapliczką św. Sebastiana zakopane jest dziecko z matką.
Jak zaraza była to wróżka powiedziała, żeby zakopać żywego człowieka, to zaraza
ustanie. Zakopano żywe małe dziecko, którego matka zmarła na zarazę. Jeszcze
dwa lata temu, jak dzieci odprawiały majowe przy tej kapliczce, to słyszały ze
środka płacz tego dziecka. Wszystkie dzieci stamtąd pouciekały,
W sąsiedniej wsi, przy drodze, niedaleko krzyża: Gdzieś pod krzyżem jest
zakopany człowiek. Zakopali go żywego, by się odwróciło jak była zaraza.
Kobietę, dziadówkę, żywą dryli do ziemi. Człowiek wędrowny widząc sposób
odwrócenia klęski polecił uczynić ofiarę ze starej kobiety, dziadówki.

�178

JAROSŁAW KOLCZYŃSKI

Rysują się zatem co najmniej trzy wydarzenia:
1) W czasie epidemii cholery (ostatnia ćwierć X I X wieku, np. można brać
pod uwagę rok 1873, datę najstraszniejszej wtedy epidemii) zakopano żywcem
hajduka - ułomnego żebraka, kulejącego i zapewne bełkoczącego, więc ucho­
dzącego za opętanego przez demony. Nakarmiono go, spito wódką i wrzu­
cono do wykopanego uprzednio dołu. Ten grób jest prawdopodobnie na polu
cholerycznym przy drodze, na środku wsi, lub obok niego.
W czasie I wojny światowej (epidemia czerwonki w 1916 r.) złożono aż
dwie ofiary:
2) Żywe niemowlę zakopano razem ze zmarłą w połogu matką pod kapliczką
na wzgórzu nad wsią;
3) Starą żebraczkę zagrzebano żywcem obok krzyża przydrożnego, na gra­
nicy dwu wsi.
Metoda złożenia ofiary jest we wszystkich trzech wypadkach taka sama
- zakopanie żywcem w ziemi. Co jest uderzające? Sam akt rytualnego mordu
jest aktem zbiorowym. Bierze w nim udział anonimowy tłum, nie ma kapłana-ofiarnika, charyzmatycznego kata. Sama ofiara nie może potem, po śmierci,
mścić się na jednym konkretnym człowieku, jak również nikt nie może potem
łączyć mordu z jedną osobą. Odpowiedzialność spada na wszystkich. Ofiara
jest również solidarnie wybrana i akceptowana. Cała społeczność zgodnie
obraca się przeciwko ofierze, widząc w niej albo źródło zarazy, albo najlepszy
dar dla bogów czy demonów, którzy rozpętali zarazę: Było dwudziestu chłopa,
umawiali się tak, by jeden z nich nie wiedział i niespodziewanie żywego go
zakopywali. To, co prawda nie jest opis konkretnego wydarzenia tylko okruch
luźnych wspomnień o sposobach „odwrócenia" zarazy, które krążyły po wsiach
z ust do ust. To tylko uogólniony obraz aktu ofiarnego. Ale z jaką brutalną
dosłownością kreśli mechanizm wspólnego, solidarnego działania! Ofiarę trzeba
było najpierw wytypować. Często odpowiedzialność za jej wytypowanie prze­
rzucana była na osobę z zewnątrz, spoza lokalnej społeczności. To był człowiek
wędrowny, czyli żebrak, baca, wróżka, a zatem nikt inny jak czarownik.
Bajduk i dziadówka to jeden typ ofiary. Postaciują sobą moc czarów,
którymi władają świadomie lub nieświadomie jako narzędzia w rękach demo­
nów. Potencjalnie zawsze mogli być źródłem zarazy. Niemowlę to drugi typ
ofiary. Społeczność nie przyjmuje do wspólnoty żywych nowego człowieka. Ten
typ ofiary ma w etnologii swoją nazwę: ofiara pierwocinowa. Zatrzymam się przy
symbolicznych sensach obu przedmiotów ofiary. Zwłaszcza postać żebraka jest
ciekawa, występuje tu aż w dwu rolach: doradcy rytualnych katów i ofiary.
Dziad - już samo słowo używane potocznie na określenie żebraka należy
do języka mitu i rytuału. Dziad to pierwotnie przodek, protoplasta, dziadami
nazywano zmarłych. Zatem już w języku żebracy porównywani są ze zmar­
łymi, a przecież zmarli nader łatwo zamieniali się w demony... Wyzuci z do­
czesnych dóbr, pozbawieni znaczenia lub zajmujący najniższą pozycję w hie­
rarchii społecznej, żebracy są wyłączeni z grupy i tym samym pozostają w opo­
zycji do niej. Wyłączeni ze wspólnoty (żywych) umierają za życia. Charak-

�OFIARA Z CZŁOWIEKA

179

terystyczny jest ich wygląd: brudni, obdarci, śmierdzący (nie myją się), zaroś­
nięci (wcale lub rzadko golą się i strzygą, nie czeszą się). Często są ułomni
fizycznie: kulawi, garbaci, ślepi, głusi. Sam ich wygląd upodabnia ich do
zmarłych i demonów. Ich zachowanie jest odwrotnością wartości akceptowa­
nych przez społeczność. Nic nie posiadają, nie unikają cierpienia, nie dbają
0 swój wygląd. Idealnie postaciują więc sobą anty-wartości. Natomiast wciąż
są w drodze, nagle znikąd się pojawiają i do nikąd odchodzą. A trzeba
pamiętać, że wszystkie drogi prowadzą, jak w bajce ludowej, „za siódmą górę,
za siódmą rzekę", czyli z „tego" do „tamtego" świata i z powrotem. Żebracy
chętnie też gromadzili się w miejscach świętych - w bliskości relikwii, cudow­
nych obrazów, byli wspaniałymi pielgrzymami, cierpliwie udającymi się z od­
pustu na odpust, do najdalszych sanktuariów.
Wszystko, co nie daje się sklasyfikować uchodzi za groźne i straszne. To
moc nieoswojona, która może być obrócona na użytek bądź na szkodę społecz­
ności. W wielu kulturach uważano, że najniżej usytuowani w hierarchii społecz­
nej lub zepchnięci na jej margines są depozytariuszami tzw. „mocy słabych"
(Turner 1974, s. 95-97). Nie posiadają dóbr materialnych i statusu społecznego,
ale mogą za to wpływać na zdrowie, urodzaj, pomyślność. Ubogi, czyli niebogi
(w językach słowiańskich pierwotnie *nebog), to ten, który nie otrzymał swojej
części. Słowo bóg (indoirańska forma bhagd) znaczy część, co trzeba rozumieć
jako udział nie tylko w materialnym dostatku, ale również w szczęściu i po­
myślności (Sławski 1989, s. 49). Stąd żebracy budzą sprzeczne odczucia. Nie­
chęci, bo są inni, gorsi i zarazem respektu, trzeba się z nimi dobrze obchodzić,
by nie ściągnąć na siebie ich gniewu. Obarczano ich odpowiedzialnością za
różne nieszczęścia. Mieli wywoływać deszcz i burze, czarować ludzi i zwierzęta.
1 odwrotnie, wzywano ich, by rozganiali chmury deszczowe, leczyli (zaklęciami,
ziołami) ludzi i zwierzęta. Stary, jeszcze przedchrześcijański rodowód ma
motyw wędrówki bogów po ziemi, przebranych za żebraków albo „obcych".
Bogowie demaskują niesprawiedliwość, karzą winnego i przywracają na po­
wrót ład (choćby podanie o królu Popielu, czy bajkowy wątek o wędrówkach
św. Piotra); (Banaszkiewicz 1986, s. 125n; w innych kulturach np. Yoshida
1981, s. 87-99). Żebrak zawsze może okazać się bogiem. Kościół tylko umocnił
ów motyw, identyfikując Chrystusa z biednym.
Umierając za życia żebrak uzyskiwał w zamian zdolność widzenia „tam­
tego" świata i manipulowania nieziemskimi mocami. Raz stawał się świętym,
którego wielbiono, innym razem groźnym czarownikiem, którego się lękano.
Najbardziej trwałe okazuje się skojarzenie żebraka ze zmarłymi. Nieboszczyk
to zresztą również tyle, co niebogi - niebogaty (Sławski 1989, s. 49). Żebracy
dotąd grają swą odwieczną rolę w kulcie zmarłych jako łącznicy pomiędzy
światem żywych a umarłych. Za wręczony im datek modlą się za zmarłych
i tego od nich oczekujemy.
Wypada także powiedzieć, że w obu tych elementarnych rolach, czarow­
nika i zmarłego przodka, postać dziada-żebraka rysuje się znakomicie w ludo­
wych tradycjach obrzędowych.

�180

JAROSŁAW KOLCZYŃSKI

Budzący respekt, jak święci i straszni, jak demony żebracy musieli nieuch­
ronnie wikłać wyobraźnię w chwilach panicznego i niekontrolowanego już
strachu. Byli idealną ofiarą rytualnego mordu, który można również określić
jako ucieczkę na krańce wyobraźni, do pierwotnych w etymologicznym sensie,
czyli początkowych idei.
Drugi rodzaj ofiary - pogrzebanie żywego niemowlęcia, razem ze zmarłą
w połogu matką, można widzieć jako swoistą ofiarę pierwocinową. Wspólnota
nie przyjmuje do siebie nowego członka, oddaje go bogom czy demonom.
Warta wzięcia pod uwagę wydaje mi się interpretacja podobnego wypadku,
pochowania żywcem dwojga dzieci w czasie zarazy w Szwecji, przedstawiona
przez Mirceę Eliadego (1966, s. 249). Według niego, chodzi o ofiarę złożoną
bogini Matce-Ziemi, pogrzebane dziecko powraca bowiem na jej łono i ma
szansę rychło narodzić się po raz drugi. Eliade przypomina charakterystyczne
zróżnicowanie występujące w rytuałach pogrzebowych we wczesnych tradyc­
jach indoeuropejskich (Indie, Grecja): dzieci do dwu lat grzebano w ziemi
i nie wolno ich było kremować. Gdyby istotnie takie wyobrażenie o potencjal­
nej szansie powrotu do życia niemowlęcia - małego dziecka tliło się wśród
naszych chłopów, to nieco osłabiałoby drastyczność tej ofiary.
Ofiara z człowieka w wypadku klęsk elementarnych (epidemii, nieurodza­
ju) jeszcze w X I X wieku nie była na naszych ziemiach, a również w innych
stronach Europy, absolutną rzadkością. Oto np. w Luboni, w leszczyńskiem,
w czasie zarazy „wójt potajemnie zakopał żywcem wychowankę swoją", zatem
4

4

Kiedy dziecko,w wyobrażeniach rytualnych starożytnych Indoeuropejczyków, stawało się
rzeczywiście człowiekiem - było przyjmowane do wspólnoty żywych? W Indiach, w tradycji
wedyjskiej występują dwa wzorce. Kodeks Manu (Manudharmaśastra V,70) zezwala na kremację
dziecka, które zmarło w trzecim roku życia i miało już zęby lub przeszło przez rytuał nadania
imienia (namkarman). Inny, późniejszy tekst Vaikhanasasutra (V,9) wiąże zgodę na zmianę ob­
rządku pogrzebowego, z inhumacji na kremację, z rytuałem podstrzyżyn (cudakarmań) i wyznacza
granice wieku pięciu lat dla chłopca i siedmiu dla dziewczynki (Wałkówska 1973, s. 57). Z tych
wariantów najbardziej archaiczny zdaje się ten, który wyznacza wejście dziecka do wspólnoty
żywych na czas wyrastania zębów. W różnych miejscach na świecie, w archaicznych tradycjach
- jest to motyw doskonale uniwersalny, znany zarówno w Afryce jak w Ameryce Południowej,
u plemion syberyjskich i ludów indoeuropejskich - istniało wierzenie, że człowiek lub zwierzę
mogą odrodzić się ze swoich kości. To właśnie kości stanowić miały „materię życia" (zob. np.
Eliade 1994a, s. 165-172). Wyrastanie zębów było naprawdopodobniej znakiem, że zakończył się
proces fizycznego formowania się człowieka, że został on już „skompletowany" - tak jak skom­
pletowany został jego szkielet.
W wierzeniach ludowych naszego kręgu moment rytualny wprowadzający dziecko do wspól­
noty żywych widziano przed wszystkim w chrzcie, znaczące było również bierzmowanie. Chłopi
wybitnie lękali się dzieci zmarłych przed chrztem, które nader łatwo mogły się zamienić w groźne
demony (porońce, latawce, upiory i in.), człowiek nie bierzmowany natomiast miał przeobrażać
się już za życia w strzygonia. Ów wyraźny i silny strach wobec zmarłych dzieci zdradza jego
zakorzenienie w głębokich warstwach wyobraźni. Jakie zatem były te wcześniejsze, archaiczne
wyobrażenia rytualne? Najpewniej istotny był rytuał nadania imienia, ale kiedy go wykonywano?
Czy mogła również w naszym kręgu zachować się, sugerowana wyżej, symbolika zębów? Są na to
pewne poszlaki. Chłopi lękali się dzieci rodzących się już z zębami, niechybnie nie były one
ludźmi, a niebezpiecznymi upiorami/strzygami (Kolberg 1967, s. 480; Wójcicki 1974, s. 284-285).

�OFIARA Z CZŁOWIEKA

181

w ofierze złożono sierotę (Knoop 1895, s. 20). W okolicach Kazimierza pewien
flisak, czyli człowiek wędrowny = obcy, miał poradzić chłopom nękanym
przez wylewy rzeki, by na jej brzegu zakopali uciętą głowę brodatego Żyda.
Podobno chłopi wtedy istotnie schwytali i zgładzili przechodzącego przez
wieś Żyda (Łopaciński 1897, s. 250). Mamy wreszcie informację z Podhala
0 występowaniu zwyczaju zakopywania żywcem człowieka pod granicznym
kopcem {Lud: 1913/1914, s. 233). Kopce takie strzegły wsi przede wszystkim
przed klęskami elementarnymi (Lechowa 1967, s. 287-292). Dokładniejsza
kwerenda starszej literatury etnograficznej zapewne ujawniłaby jeszcze kilka
takich wypadków. Nie omylę się chyba ryzykując opinię, że idealnymi ofia­
rami były nieodmiennie osoby o „innym" statusie rytualnym, odrzucane i sy­
tuowane na granicach społeczności (każdy obcy - żebrak, czy Żyd, sierota
- pozbawiona rodziców, a tym samym - elementarnych więzi społecznych,
dziecko przed przyjęciem do wspólnoty żywych, prawdopodobnie też starcy
- bo żyjący podejrzanie długo, więc potecjalnie poddani władzy demonów
1 inne kategorie) . W języku analiz van Genneppa - Turnera można te postacie
krótko określić jako liminalne. Ich symbolika jest bowiem taka sama jak
fizycznej granicy w przestrzeni, stoją pomiędzy „tym" i „tamtym" światem.
Sposób złożenia ofiary, pogrzebanie w ziemi, zdradza natychmiast komu
miała ona zostać odesłana. W kręgu indoeuropejskim, ale nie tylko - rozpoz­
najemy tu uniwersalną dyrektywę archaicznej wyobraźni - przez zagrzebanie
lub utopienie składano ofiary dla mieszkańców „dolnego" świata. Była to
czytelna ofiara „trzeciofunkcyjna" - dla bogów (i też najpewniej zmarłych
przodków) władających mocami płodności, bogactwa, szczęścia i stąd osta­
tecznie życia i śmierci.
Śmierć przez pogrzebanie żywcem była charakterystyczna nie tylko dla ofiar
składanych w czasie zarazy. W ten sam sposób chłopi tu i ówdzie mieli podobno
uśmiercać swoich starców, wcześniej uczczonych pożegnalną ucztą (problem ten
rozważa w znanej książce Wieleckaja 1978; zob. też np. Biegeleisen 1929,
s. 371-376). Z taką postawą rytualną uśmiercania „za długo żyjących" starców
spotykamy się u też u ludów ałtajskich. Na przykład u Jakutów starców po
pożegnalnej uczcie wyprowadzano do lasu i żywych zagrzebywano w ziemi
(często razem z ich ulubionymi przedmiotami i zwierzętami - końmi, bydłem);
5

Ale obawiali się również dzieci, które rodziły się w ogóle „bez kości" (=szkieletu) i z tego powodu
prawie nie rosły i nigdy nie mogły chodzić, umierały zaś wcześnie (np. w 7, wyjątkowo w 21 roku
życia); takie dzieci rodziły się ze stosunku kobiety z upiorem lub były to „odmieńce", podstawione
przez upiory/strzygi w miejsce wykradzionego dziecka ludzkiego (Kolberg 1888, s. 113; Efimenko,
[1886] 1992, s. 499). Nie ma więc wątpliwości, że starożytna symbolika kości (zębów-szkieletu)
wciąż tliła się w wyobrażeniach chłopów i nie tracę nadziei, że cierpliwe przeszukiwanie źródeł
etnograficznych pozwoli wydobyć bardziej jednoznaczne zapisy uwiarygodniające symboliczne
równanie: wejście do wspólnoty żywych = wyrośnięcie zębów, „skompletowanie" szkieletu.
Z wielu innych kategorii przytoczę jeszcze jeden, znamienny przykład: w Х Ш we Francji
w czasie zarazy chłopi wrzucili do otwartego grobu księdza modlącego się nad zmarłym (zob.
Bloch 1998, s. 95).
5

�182

JAROSŁAW KOLCZYŃSKI

(Tryjarski 1991, s. 63-64). Mongołowie i Buriaci natomiast podawali swoim
starcom na koniec pożegnalnej uczty długie i tłuste kawałki mięsa baraniego,
którymi ci się dusili (Michajlov 1989, s. 80-81; Kabzińska-Stawarz 1992,
s. 138-139). Znamienny wydaje mi się też inny, pokrewny zwyczaj Buriatów,
którzy człowieka (każdego - nie tylko starca) dławiącego się kęsem jedzenia
podczas uczty nie ratowali. Trzeba go było wtedy wyprowadzić z jurty i bez
litości zabić (Michajlov 1980, s. 241-242). Wyczuwamy zatem wyraźnie, że
kryje się za tym jakiś wzorzec rytualny głębiej osadzony w świecie archaicznej
wyobraźni. Pogrzebanie w ziemi sprowadza się fizycznie do uduszenia się
ofiary. Wśród ludu słowiańskiego - jak zapewnia K . Moszyński (1967,
s. 594-595) - skojarzenie duszy z oddechem było najpowszechniejszym wy­
obrażeniem. To wyobrażenie oczywiście potocznie występuje w znacznie szerszym
zasięgu, w wierzeniach ludów indoeuropejskich (Gamkrelidze, Ivanov 1984,
s. 466), u ludów ałtajskich (Tryjarski 1991, s. 79 п.), jak i gdzie indziej (Roux
1994, s. 46-48, na przykładach z wielu kultur świata ukazuje, iż tchnienie
i krew są dwoma elementarnymi wyznacznikami życia w kręgu kultur archa­
icznych). Interesująco rysuje się ślad językowy. Według T.V. Gamkrelidzego
i V.V. Ivanova, indoeuropejski rdzeń *d[hJeu-H/s- ~ *d[hJu-H/s- występuje
w znaczniach: dęcie-dmuchanie, wydech, oddech, duch, duszność, duszenie. Z tego
rdzenia wzięła się, ich zdaniem, językowa klasyfikacja istot żywych przeciw­
stawianych wszystkiemu, co „nieżywe". „Żywotność" ludzi i zwierząt w starych
tradycjach indoeurpejskich wykazuje etymologicznie regularny związek z „du­
chem" i „duszą" (Gamkrelidze, Ivanov 1984, s. 466^ł67) . Tradycja językowa,
tak jawnie kojarząca życie z oddechem - śmierć z brakiem oddechu, być może
podpowiada również, iż „uduszenie" (utrata oddechu) jest elementarnym wzor­
cem śmierci (opuszczenia ciała przez duszę), elementarnym w tym znaczeniu,
iż jest to śmierć „zwykła", gdy inne rodzaje śmierci są niezwykłe (np. śmierć
krwawa - od ran, utopienie, spalenie).
W znanej klasyfikacji indoeuropejskich metod rytualnego uśmiercania lu­
dzi „winnych" naruszenia kosmicznego ładu D.J. Warda (1970, s. 120-142),
śmierć przez powieszenie interpretowana jest jako rodzaj ofiary dla bogów
pierwszofunkcyjnych, mówiąc w skrócie bogów nieba. Trzeba jednak zauwa­
żyć, że powieszenie stanowi tylko jedną z odmian śmierci przez uduszenie.
W wypadku ofiary składanej przez powieszenie chodzi przede wszystkim o jej
odesłanie, „w górę", jest wtedy np. wieszana na drzewie, ofiara może rów­
nież próbować ratować się przed swym przeznaczeniem, uciekając „wyżej",
„w górę" (do wieży, na górę itp.); (Banaszkiewicz 1986, s. 186 - tabela).
Co do interesujących mnie tu ofiar „zaraźniczych" poszukiwałbym raczej
bardziej ogólnych i tym samym być może również bardziej archaicznych wy­
jaśnień. Śmierci przez uduszenie przeciwstawiałbym wszelkie rodzaje ofiary,
6

6

Sławski (1983, s. 181), nasze słowo dusić uznaje za archaizm. „Może ma rację Zubatý [...]
sądząc, że pierwotna [psł.] forma rdzenia brzmiała *dves-: *dvos- jak w bałtyckim i dial, w ros. (lit.
dvésti 'umierać, zdychać', dvěsúoti 'dyszeć')..." [podkr. - J.K.].

�OFIARA Z CZŁOWIEKA

183

w których dochodzi do uszkodzenia ciała i rozlania krwi. Ofiara „usuwana"
jest z „tego" świata właściwie niezauważalnie, tak jak gdyby umarła sama
z siebie, przestała oddychać - jej dusza opuściła ciało. Istotną poszlaką po­
twierdzającą taką intuicję zdaje mi się troska o to, by ofiara w chwili śmierci
była syta, tak jak powinien być najedzony każdy zdrowy człowiek. Warto
także wziąć pod uwagę element zaskoczenia: ofiara oszołomiona wódką do
ostatniej chwili nie jest świadoma swojego przeznaczenia.
Ofiara z człowieka składana w środku szalejącej zarazy tchnie takim archaiz­
mem, że trudno nie podejrzewać jej zakorzenienia w głębinowym dziedzictwie
kulturowym. Była najpewniej doskonale znana wielu poprzedzającym naszą,
chrześcijańską erę, starożytnym tradycjom - Celtów, Germanów, Słowian
i innych jeszcze ludów znanych tylko z nazwy kultury archeologicznej. Szczupłość
źródeł pisanych sprawia jednak, że ciekawsze informacje są nader zwięzłe ,
a w wypadku znalezisk archeologicznych obracamy się tylko w sferze przypusz­
czeń. Cofając się w głąb wielu wieków i kultur dopiero w świecie greko-rzymskim, rozjaśnionym bogactwem świadectw pisanych, widzimy znów tę
postawę rytualną w całej wyrazistości. Najdokładniej, jak mi się zdaje, ofiarę
z człowieka w czasie zarazy przedstawił Flawiusz Filostratos w Żywocie Apolo­
niusza z Tiany.
Efez, I w. n.e.:
7

W owym czasie na Efezjan spadła zaraza. Ponieważ nie mieli wystarczających środków do walki
z nią, posłali po Apolloniusza, aby podjął się roli lekarza. [...] Zgromadziwszy tedy Efezjan rzekł:
„Odwagi! dziś jeszcze położę kres zarazie", po czym cały tłum powiódł do teatru, gdzie ustano­
wiony był posąg bóstwa Odwracającego Plagi. Tam ujrzał kogoś o wyglądzie starca, żebraka,
który zręcznie mrugając udawał ślepca. Dźwigał on torbę dziadowską, w niej zaś kawałki chleba,
odziany był w łachmany, twarz miał brudną. Każąc Efezjanom otoczyć go zewsząd, [Apolloniusz]
powiedział: „Weźcie tyle kamieni, ile możecie, i obrzućcie nim tego nieprzyjaciela bogów".
Efezjan zdumiały bardzo jego słowa i napełniły lękiem: jakże to mordować kogoś tak nędznego,
dopraszającego się łaski i litości? [Apolloniusz] jednak zachęcał ich i nakłamał do tego usilnie,
mówiąc, by nie rezygnowali .Wówczas niektórzy z Efezjan rozochocili się [i jęli ciskać kamienie],
i zobaczyli, że ów mniemany ślepiec ma w oczach straszny ogień, co ich przekonało, że to de­
mon, więc obrzucili go kamieniami tak obficie, iż kopiec urósł wokół niego. Po pewnym czasie
Apolloniusz kazał im odgarnąć kamienie i zobaczyć, jaką to bestię zgładzili. Gdy odsłonięto
stwora, którego rzekomo wcześniej widzieli, okazało się, że jest to pies o wyglądzie brytana
z Molossów, wielkości zaś największego lwa. Zmiażdżony był przez kamienie, z pyska ciekła mu
piana, jak gdyby był wściekły (Filostratos 1997, s. 165-166).

Pomimo oddalenia w czasie i przestrzeni znów natrafiamy na znaną postać
żebraka. Trzeba było tylko uważniej mu się przyjrzeć, by rozpoznać w nim
podejrzane cechy. To oszust, udający ślepego, który przewrotnie ucharakteryzował się na istotę budzącą największe współczucie. Pod maską żebraka
w istocie kryje się groźny demon i to on jest źródłem zła - zarazy. Po
7

Przykładem może być enigmatyczna informacja w Hervarar saga o wytypowaniu (w wyniku
rzucania losów) i złożeniu ofiary z najwybitniejszego młodzieńca w czasie klęski głodu, (zob.
Słupecki 1998, s. 115-116).

�184

JAROSŁAW KOLCZYŃSKI

rozpoznaniu przeciwnika i rozproszeniu wątpliwości, podniecony tłum z coraz
brutalniejszym zapałem morduje, kamienując, swą ofiarę. Ukamienowanie
można traktować jako wariant rytualnego mordu pokrewny pogrzebaniu żyw­
cem. Ofiara zostaje wgnieciona, niejako wepchnięta w głąb ziemi, narzucony
na nią stos kamieni gwarantuje, że na pewno nie wydobędzie się spod niego.
Przywołując uraniczną symbolikę kamieni zaryzykowałbym nawet hipotezę,
że ukamienowanie starożytnym Indoeuropejczykom przypominało sytuację,
w której samo kamienne niebo spada na głowę winowajcy (o symbolice ka­
miennego nieba zob. np. Kolczyński 1992, s. 127-130).
Zabicie żebraka w czasie zarazy przez tłum Efezjan stanowi tylko jeden
z przykładów szerszego zjawiska rytualnego w świecie greckim, znanego pod
nazwą „kozłów ofiarnych" (pharmakoi). W miastach jońskich poza granice
wypędzano człowieka uznanego za winnego zbierającym się w mieście złu
i rytualnej nieczystości, obijano go witkami z figi i cebuli morskiej, dawano
mu na drogę jedzenie (figi, jęczmienny placek, ser - takie same potrawy jak
w kulcie zmarłych) i zapewne potem uśmiercano, może przez trzymanie na
pustkowiu i zagłodzenie (taki scenariusz rytualny zdaje się kreślić Hipponaks
z Kladzomenaj, 2 pol. V I w. p.n.e., w zachowanym urywku utworu jambicznego, fr. 5-10; zob. Danielewicz 1996, s. 416^17 i komentarz Bartol 1999,
s. 193). W Atenach w pierwszym dniu Thargeliów, święta ku czci Apollona
jako boga władającego mocą oczyszczenia, wypędzano poza granice dwu
mężczyzn, których najpewniej także potem kamienowano (np. Focjusz 534a,
tłum. pol. 1999, s. 237; zob. też Zwolski 1978, s. 185-186 i przyp. 99 - ze­
stawienie źródeł; też Mireaux 1962, s. 182). Z późniejszych wieków starożyt­
ności mamy dwie interesujące relacje o „kozłach ofiarnych". W greckiej Mar­
sylii są to relacje Serwiusza - Servius Maurus [Marius] Honoratus, I V w.,
i Laktancjusza Placidusa - Lactantius Placidus, V / V I w . (odpow. frag. cyt.
Ellis 1998, s. 122). „Kozłem ofiarnym" był tam biedak - żebrak, którego przez
rok żywiono na koszt miasta wymyślnymi potrawami, a potem wśród prze­
kleństw wyprowadzano poza mury i topiono w morzu lub kamienowano.
W tym biedaku miało skupiać się „zło z całego miasta". Co jest interesujące:
ów biedak miał sam poświęcać się na ofiarę za całe miasto. Według jednej
z tych relacji (Serwiusza) do rytuału takiego uciekano się w obliczu zarazy.
W źródłach antycznych można wyszukać jeszcze kilka innych przykładów
„kozłów ofiarnych" i , jak się zdaje, zwykle do tej roli wybierano ludzi
ułomnych lub szpetnych oraz żebraków-włóczęgów (Mireaux 1962, s. 182;
Lengauer 1994, s. 102). Wypada jednak zwrócić uwagę, że rytuał „kozła ofiar­
nego" znany jest przede wszystkim ze zwięzłych i często niejasnych wzmianek,
jakby było to zachowanie raczej ukrywane. Znamienne wydaje się też, że
najlepszy opis społeczności greckiej polis w czasie zarazy, w Wojnie peloponeskiej Tukidydesa, nie wspomina o takich zachowaniach.
W historiografii starożytnego Rzymu natrafiamy na dwa ciekawe wypadki
złożenia ofiary z ludzi przez pogrzebanie ich żywcem. Po raz pierwszy taką
ofiarę złożono w 228 r. p.n.e., obawiając się najazdu Celtów - na Placu Wolim

�OFIARA Z CZŁOWIEKA

185

(Forum Boarium). Pogrzebano wtedy Galla i Gallijkę oraz Greka i Greczynkę
(Plutarch, Żywoty równoległe, Marcellus, 3; zob. Jaczynowska 1987, s. 54). Po
raz wtóry w tym samym miejscu taką samą ofiarę, tym razem z par samych
mężczyzn - Gallów i Greków, złożono w 216 r. p.n.e., po klęsce pod Kannami
i „pod grozą złych znaków wróżebnych" (Liwiusz X X I I , 57, tłum. pol. 1974,
s. 122). W obu wypadkach na formę ofiary wskazać miały zapisy w księ­
gach przeznaczenia (Sybillańskich). Autorzy antyczni uważali te wydarzenia
rytualne za wyjątkowe i czuli się w obowiązku wytłumaczenia ich drastycz­
ności. Plutarch, piszący o pierwszym z nich, wskazuje na wyższą konieczność
- zagrożenie miasta. Liwiusz, rejestrujący drugie, powiada, że nieszczęśników
pogrzebano żywcem w miejscu „już dawno skalanym ofiarami z ludzi" i że nie
jest to „rzymski rodzaj ofiary". Według niego, był to najprawdopobniej rytuał
etruski, może grecki. Czy mamy uwierzyć we wrażliwość tych rzymskich oby­
wateli, którzy wielokrotnie musieli widzieć najkrwawszy rytuał ofiarny świata
antycznego - walki gladiatorów (też najpewniej etruskiego pochodzenia)?
Wydaje się, że raził ich przede wszystkim jawny archaizm tej formy ofiary.
Grecki rytuał „kozła ofiarnego" najlepiej daje się wyjaśnić jako krańcowa
forma rytuałów puryfikacyjnych. Każde naruszenie ustanowionego przez bo­
gów ładu świata grozi niechybną karą, która uderza nie tylko w winowajcę,
ale również w całą zbiorowość. Wystawia społeczność na mściwość bogów
i otwiera do niej dostęp demonom. Winnego trzeba zatem koniecznie ziden­
tyfikować i ukarać (w Grecji, jak innych kulturach archaicznych, elementar­
nymi karami było wygnanie ze społeczności lub śmierć) bądź rytualnie oczyś­
cić z winy. Nie wszystkie czyny łamiące pożądany ład (zabójstwa, złama­
nie przysięgi i in.) dawały się ujawnić. Stąd społeczność wybierała ludzi, na
których mogła przenieść wszelkie zbierające się w niej zło i wymierzyć im
karę - bezpowrotnie usunąć poza swój obręb. W rytuale „kozła ofiarnego"
nie składano ofiary żadnym bogom, a jedynie uwalniano się od źródła zła
( = rytualnej nieczystości). „Sam wyraz pharmakos pokrewny jest innemu
- pharmakon, oznaczającemu truciznę bądź lekarstwo. Pharmakos to więc
środek uzdrawiający całą społeczność" (Lengauer 1994, s. 102). Co do najczęs­
tszej w Grecji ofiary takich praktyk - żebraka, interesujący trop językowy
stanowi epitet, którym cechuje tę postać Homer: apolymanter, „zakała, uczt",
„psowacz uczt". „W rzeczywistości przymiotnik ten wywodzi się bezpośrednio
od greckiego czasownika, który należy do słownictwa homeryckiego i ma
tylko jedno ściśle określone znaczenie: «oczyszczac przez usunięcie brudu».
Przymiotnik zatem może znaczyć tylko jedno: «czysciciel». Żebrak jest tym,
który przy posiłkach, w czasie uczt bierze na siebie nieczystości, by je usunąć"
(Mireaux 1962, s. 201). Ta rytualna rola „czyściciela" oczywiście znacznie
musiała wykraczać poza symbolikę rytualnej uczty.
W wyobrażeniach chłopów źródłem szalejącej zarazy był często upiór/
strzygoń. Chętnie oskarżano tego okrutnego demona o wywoływanie epi­
demii najgoźniejszych chorób, błyskawicznie zabijających nawet całe wsie
(np. Podberski 1880, s. 26; Gustawicz 1902, s. 270) - na Zachodniej Ukrainie

�186

JAROSŁAW KOLCZYŃSKI

widziano w nim podstawowe źródło zarazy (Kolberg 1888, s. 208), na Śląsku
uchodził za personifikację zarazy (Simonides 1984, s. 71). Także skutki prze­
bywania upiora/strzygonia w okolicy chętnie porównywano z zarazą: miał
atakować dzień po dniu, a ludzie, których zabił sami stawali się po śmierci
tymi demonami i rozszerzali krąg śmiertelnego zagrożenia; powstawał swoisty
„łańcuch epidemiczny". Upiory/strzygonie mogły sprowadzać też różnorakie
inne klęski elementarne: deszcze, powodzie, gradobicia, wichury, ostre zimy,
nieurodzaj ziemi (Pietkiewicz 1931, s. 45; Zborowski 1931, s. 85-86; Chmielo­
wski 1987, s. 30). Rusini z terenów karpackich straszliwie bali się chwili, gdy
wstający z grobu demoniczni zmarli oszukają żywych ludzi i wymieszają się
z nimi. Wówczas dojdzie do apokaliptycznej katastrofy - nastąpi pad, „upa­
dek, pomór ludu i dobytku" (Kolberg 1888, s. 208). W tych stronach lęk przed
upiorami/strzygoniami sam urastał do rozmiarów epidemii. W niektórych
wsiach rusińskich w Karpatach ponoć nie było ani jednego grobu, w którym
leżałby nietknięty trup, bo albo miał uciętą głowę, albo wbity w głowę ćwiek.
Nie wahano się tam zabijać nawet żywych ludzi, oskarżonych o to, że są
upiorami. Głośnym echem odbiły się wypadki we wsi Nahujowice w ziemi
Samborskiej w roku 1831. W obliczu gwałtownie rozszerzającej się epidemii
cholery miejscowy wróż („biały" czarownik) ze zgromadzonych na cmentarzu
ludzi wybierał tych, których rozpoznał jako czarowników-upiorów i wiedźmy-upiory i kazał ich spalić na stosie z cierniowego chrustu. „Tym sposobem
zginęło tam wówczas niemało osób obojga płci" (Kolberg 1888, s. 209; szerzej
o tym: Franko [1890] 1992, s. 512-526). Nie mniej słynne były wypadki
w Kosmaczu na Górnym Pokuciu w roku 1827. Tam powodem rytualnych
mordów stała się klęska suszy. Podejrzewane o jej wywołanie wiedźmy-upiory
najpierw pławiono w rzece, a po przyznaniu się do winy spalono na cierniowym
stosie (Kolberg 1888, s. 208). Niewątpliwie wśród różnych przyczyn powstawania
upiorów/strzygoni najczęściej wymieniano zmarłych (a czasem też żyjących)
czarowników-czarownice i dopiero następnie inne wypadki.
Upiora/strzygonia można było skutecznie unieszkodliwić poprzez różne
zabiegi rytualne na jego zwłokach. Lista tych sposobów jest dość długa, od
odwrócenia trupa twarzą do ziemi do spalenia. Najradykalniejsze metody
stosowano wobec demonów (zwłok lub niekiedy żywych ludzi) uznanych za
winnych najcięższych zbrodni - zarazy czy innych klęsk elementarnych. Wtedy
starano się o ich całkowite unicestwienie: palono na stosie bądź rozćwiartowywano (Kolberg 1971, s.430; tenże 1973, s. 38; Pietkiewicz 1931, s. 47;
Udziela 1922, s. 158; Zborowski 1931, s. 85), czasem topiono w wodach lub
bagniskach (Pietkiewicz 1931, s. 47). W tych zachowaniach widziałbym naj­
bliższą analogię do pogrzebania „żywcem" innego demona - żebraka. Zna­
mienna wydaje mi się również elementarna różnica pomiędzy tymi dwoma
rytuałami. W wypadku upiora/strzygonia chodzi o rytuał wykonywany przede
wszystkim na zwłokach, stąd łatwiej wtedy było utwierdzić się w pewności, że
to ten właśnie demon jest winny katastrofie i zdecydować się na tak drastyczne
czynności jak rozćwiartowanie lub spalenie. Natomiast w wypadku żyjącego

�OFIARA Z CZŁOWIEKA

187

człowieka, nieznanego bliżej wędrownego żebraka, jawił się on raczej tylko
jako p o t e n c j a l n e źródło zarazy. Trudniej było tym razem uzyskać cał­
kowitą pewność, że jest on groźnym czarownikiem-demonem. Być może właś­
nie dlatego pozbawiano go życia znienacka i bez rozlewu krwi. Zostawał on,
jak już sugerowałem, tylko usunięty z tego świata, usunięty a nie unices­
twiony. Charakterystyczne jest dla mnie również to, że ów nagle zmarły
człowiek, którego ciało leżało w środku wsi, na skrzyżowaniu dróg, nie zamie­
nił się w upiora lub innego demona. Nie niepokoił potem żywych, bowiem
został rytualnie odesłany z tego świata.
I ostatnia już uwaga. Przedstawiane tu zjawisko ofiary z człowieka na wsi
polskiej X I X / X X wieku można ująć jako symboliczne równanie o dwu elemen­
tach. A to zaraza, totalna katastrofa, cofająca wyobraźnię do mitycznego
obrazu chaosu, В to akt rytualnego mordu, również cofający wyobraźnię na jej
krańce. To równanie wybitnie przekonująco rozwiązuje teoria René Girarda.
Wyniszczająca społeczność zaraza stanowi wzorcowy przykład „kryzysu
mimetycznego". Lęk przed rychłą śmiercią natychmiast upodabnia ludzi do
siebie: jak w lustrze widzą swoje zachowania we wszystkich innych członkach
grupy. Wzmaga to strach i rodzi wzajemną niechęć, grozi wybuchem spon­
tanicznej nienawiści wszystkich wobec wszystkich. Społeczność poszukuje za­
tem rozpaczliwie sposobu na odróżnorodnienie. Taki niezawodny sposób
- odkryty przez ludzkość w prawieku - był tylko jeden: wytypowanie i złoże­
nie ofiary z jednego z grupowych braci-bliźniaków. Każda „inność" - choćby
najzwyklejsza, jak np. kalectwa - staje się znacząca (zamienia się w „znaki
ofiarnicze") i wyodrębnia poszukiwaną ofiarę z amorficznego tłumu. Teraz na
niej skupia się paniczny lęk i nienawiść wspólnoty. Społeczność solidarnie
zwraca się przeciw ofierze, widząc w niej źródło zła. Zgładzenie ofiary, naj­
lepiej dokonane wspólnie - jak po raz pierwszy, w prawieku ludzkości - przez
anonimowy tłum, na powrót jedna społeczność z samą sobą. Przeciwstawienie
ofiary grupie przywraca niezbędne minimum zróżnicowania. Girard wyjaśnia
akt złożenia ofiary m.in. jako „interwencję korekcyjną" (z tekstów Girarda
wskażę tu tylko 1987a, s. 74-101 - zjawisko mimesis; 1987, s. 5-20 - wzor­
cowy przykład „kozłów ofiarnych" w czasie zarazy, s. 298 - „ofiara korekcyj­
na"). Takie wyjaśnienie roli ofiary z człowieka, składanej w czasie - znów
sięgnę do języka mitów - powrotu świata do stanu chaosu (zaraza, wojna,
głód), wydaje się nader sensowne i przekonujące. Istnieje jednak pewien pod­
stawowy kłopot z korzystaniem z pomysłów interpretacyjnych Girarda. Wy­
stąpił on bowiem z niezwykłą, skrajnie redukcjonistyczną teorią. Utrzymuje,
że odkrył jedno jedyne źródło kultury - był nim właśnie pierwszy zbiorowy
i spontaniczny mord, dokonany na przypadkowym członku hordy pierwotnej,
który niespodziewanie wyprowadził ją z pułapki kryzysu mimetycznego.
Uświadomienie sobie przez naszych praprzodków „ocalającej" roli ofiary
stało się praźródłem symboliki, która umożliwiła powstanie kultur i potem ich
zdolność do trwania. Jak powiada Girard, w jego odkrycie trzeba uwierzyć
bez reszty lub równie doszczętnie w nie zwątpić. Nie martwi się, że opinia

�188

JAROSŁAW KOLCZYŃSKI

naukowa zlekceważy jego teorię, ale najbardziej obawia się połowicznego
uznania. Obawia się, że współczesna etnologia odrzuci odkrycie „mordu zało­
życielskiego", a wyjaśnienie mechanizmu „kozła ofiarnego" uzna za trafną
diagnozę l i tylko pewnego aspektu kultur. Naturalnie nikt nie musi respek­
tować żądań Girada (zob. Kolczyński 1995, s. 65-75).
Niniejszy tekst traktuję przede wszystkim jako raport z badań terenowych,
uzupełniony o próbę rozejrzenia się w możliwych do zarysowania interpre­
tacjach. Nie ukrywam, że najwyraźniejszą analogię do tych zachowań ofiarniczych chłopów widzę w rytuałach „kozłów ofiarnych" w świecie greckim.
Znaczące wydaje mi się, iż według jednej z tradycji, utrzymujący się w Atenach
coroczny (prewencyjny) rytuał wypędzenia „kozła ofiarnego" miał wywodzić się
właśnie z sytuacji rzeczywistego zagrożenia zarazą - jak podaje Focjusz (534a,
tłum. pol. 1999, s. 237) wszystko zaczęło się „od Kreteńczyka Androgeosa,
który zginął w Atenach gwałtowną śmiercią; na Ateńczyków spadła zaraza
i odtąd weszło na stałe w zwyczaj oczyszczanie miasta za pomocą kozłów
ofiarnych". Także wśród tych kilku innych znanych nam wzmianek o rytuałach
„kozłów ofiarnych" w starożytnej Grecji, większość skojarzona jest z sytuacją
zarazy. Dla mnie najciekawszy, bo chyba najdokładniejszy i równocześnie
uderzająco bliski zachowaniom „naszych" chłopów jest przykład wspomniany
przez Flawiusza Filostratosa. Już James George Frazer kojarzył greckie rytuały
„kozła ofiarnego" z różnymi prawdopodobnymi śladami ofiar ludzkich w kul­
turach ludowych Europy (jak np. topienie Śmierciuchy-Marzanny) i tłumaczył
je razem w kategorach symboliki oczyszczenia (Frazer 1969, s. 272-273,
431-453). Ten najogólniej wytyczony kierunek interpretacji wciąż wydaje się
trafny, coraz lepiej natomiast możemy wyjaśnić różne szczegóły tej sym­
boliki i wiążących się z nią zachowań. I właśnie na szczegółach starałem się
skupić w tym tekście.

LITERATURA
B a n a s z k i e w i c z J. 1986, Podanie o Piaście i Popielu. Studium porównawcze nad średniowiecz­
nymi tradycjami dynastycznymi, Warszawa.
B a r t o l K . 1999, Liryka grecka, t. 1: Jamb i elegia, Warszawa-Poznań.
B i e g e l e i s e n H. 1929, Lecznictwo ludu polskiego, Kraków.
B l o c h M. 1998, Królowie cudotwórcy, Warszawa.
C h m i e l o w s k i E . 1987, Czarownice, strzygi, mamony czyli wierzenia ludu galicyjskiego, zebrane
przez... w pierwszej polowie listopada 1890 г., Nowy Sącz.
C z a r n o w s k i S. 1956, Podział przestrzeni i jej rozgraniczenie w religii i magii, [w:] tegoż Dzieła,
t. III, Warszawa.
D a n i e l e w i c z J . 1996, Liryka starożytnej Grecji, Warszawa-Poznań.
D e l u m e a u J . 1986, Strach w kulturze Zachodu XIV-XVIIIw.,
Warszawa.
D y b i e c J . 1979, Stary Sącz w epoce autonomicznej (1860-1918), [w:] Historia Starego Sącza,
H . Barycz (red.), Kraków.
E f i m e n k o P.S. 1992, Upyri, iz istorii narodnych verovanij, [w:] Ukraińcy: narodni virovanja,
povirja, demonologia, Kiev.
E l i ad e M . 1966, Traktat o historii religii, Warszawa.

�OFIARA Z CZŁOWIEKA

189

- 1994, Historia wierzeń i idei religijnych, t. 2, Warszawa.
- 1994a, Szamanizm i archaiczne techniki ekstazy, Warszawa.
E l l i s P.B. 1998, Druidzi, tłum. P.S. Stelmaszczyk, Warszawa.
F i l o s t r a t o s F l a w i u s z 1997, Żywot Apolloniusza z Tiany, tłum. I.Kania, Kraków.
F o ejus z 1999, Biblioteka, t. 5: „Kodeksy", 249-280, tłum. O.Jurewicz, Warszawa.
F r a n k o I. 1992, Sożżenije upyrej w s. Nagujewiczach w 1831 g., [w:] Ukraińcy: narodni virovanja, povirja, demonologia, Kiev.
F r a z e r J . G . 1969, Zlota gałąź, Warszawa.
G a m k r e l i d z e T . V . , I v a n o v V . V . 1984, Indoevropejskijjazyk i Indoevropejcy. Rekonstrukcja
i istoriko-tipologičeskij analiz prajazyka i protokultury, t. 2, Tblilisi.
G i r a r d R. 1987, Kozioł ofiarny, Warszawa.
- 1987a, Wszystkie rzeczy ukryte od początku świata, Literatura na świecie nr 12(149).
G u s t a w i c z B. 1902, Kilka szczegółów ludoznawczych z powiatu bobreckiego, Lud, t. 8.
J a c z y n o w s k a M . 1987, Religie świata rzymskiego, Warszawa.
K a b z i ń s k a - S t a w a r z I . 1992, Nic w przyrodzie nie ginie, Etnografia Polska, t. 36, z. 1.
K n o o p O. 1895, Podania i opowiadania z W.Ks. Poznańskiego, Wisła, t. I X .
K o l b e r g O. 1888, Lud. Pokucie III, reprint Warszawa 1963.
- 1967, Lud. Tarnowskie, Warszawa.
- 1971, Lud. Ruś Karpacka, cz. 2, Wrocław.
- 1973, Lud. Sanockie-Krośnieńskie, cz. 2, Warszawa.
K o l c z y ń s k i J . 1992, Persistence of the Concept of Stony Sky in Polish Folkculture, [w:]
Readings in Archeoastronomy. Papers presented at the International Conference: Current
Problems and Future of Archeoastronomy Held at the State Archeological Museum in
Warsaw, 15-16 November 1990, S. Iwaniszewski (ed.), Warszawa.
- 1995, „Kozioł ofiarny" a etnologia. O teorii Rene Girarda, Etnografía Polska t. 39.
L e ach E . 1989, Kultura i komunikowanie, [w:] E . Leach, A.J. Greimas, Rytuał i narracja,
Warszawa.
L e c h o w a I . 1967, Obrzędowe obchodzenie granic pól w łowickiem w świetle materiałów porów­
nawczych, Łódzkie Studia Etnograficzne, t. I X .
L e e u w v a n der G . 1997, Fenomenologia religii, Warszawa.
L e n g a u e r W. 1994, Religijność starożytnych Greków, Warszawa.
L i w i u s z T y t u s 1974, Dzieje Rzymu od założenia miasta, Księgi XXI-XXVII, tłum. M . Brożek,
Warszawa.
Lud 1913/1914, [Notatki etnologiczne], t. X X .
Ł o p a c i ń s k i H . 1897, Zabytki cywilizacji pierwotnej, Wisła, t. 11.
M i c h a j l o v T.M. 1980, Iz is torii burjatskogo šamanizma. S dřevnějších vremen po XVII v.,
Novosibirsk.
M i r e a u x E . 1962, Życie codzienne w Grecji w epoce homeryckiej, Warszawa.
M o s z y ń s k i K . 1967, Kultura ludowa Słowian, t. 2, cz. 1, Warszawa.
P i e t k i e w i c z C. 1931, Umarli w wierzeniach Białorusinów, Pamiętnik Warszawski, z. 2.
P o d b e r s k i A. 1880, Materyjały do demonologii ludu ukraińskiego, Zbiór Wiadomości do
Antropologii Krajowej, t. 4.
R o u x J. -P. 1994, Krew. Mity, symbole, rzeczywistość, Warszawa.
S i m o n i d e s D. 1984, Śląski horror, Katowice.
S k ł a d a n k o w a M . 1981, Mity królewskiej księgi. Symbole i wzorce mityczne w ,,Szahname",
Warszawa.
S ł a w s k i F . 1983. Słownik etymologiczny języka polskiego, z. 2, Kraków.
- 1989, Z mitologii słowiańskiej, [w:] tegoż Slavica. Wybrane studia z językoznastwa sło­
wiańskiego, Wrocław.
S ł u p e c k i L . P . 1998, Wyrocznie i wróżby pogańskich Skandynawów, Warszawa.
T u r n e r V . W . 1974, The Rituał Process. Structure and Anti-structure, Harmondsworth.
T r y j a r s k i E . 1991, Zwyczaje pogrzebowe łudów tureckich na tłe ich wierzeń, Warszawa.

�190

JAROSŁAW KOLCZYŃSKI

U d z i e l a S. 1890, Świat nadzmysłowy ludu krakowskiego mieszkającego na prawym brzegu Wisły,
Warszawa.
- 1896, Cholera w pojęciach ludu ziemii sądeckiej, Materiały Archeologiczne, Antropolo­
giczne i Etnograficzne, t. 1.
- 1922, Z kronik kościelnych. Kronika w Milówce, Lud, t. 21.
W a ł k ó w s k a H . 1973. Kult zmarłych w Indiach starożytnych, Wrocław.
W a r d D . J. 1970, The Threefold Death: An Indo-European Trifunctional Sacrifice?, [w:] Myth
and Law among the Indo-Europeans. Studies in Indo-European Comparative Mythology,
J. Puhvel (ed), Berkeley.
W i e l e c k a j a N . N . 1978, Jazyčeskaja simvolika slavianskich archaičeskich ritualov, Moskva.
W ó j c i c k i К. W. 1974, Klechdy, starożytne podania i powieści ludu polskiego i Rusi, Warszawa.
Y o s h i d a T. 1981, The Stranger As God: The Place of the Outsider in Japanese Folk Religion,
Ethnology, vol. 20.
Z b o r o w s k i J . 1931, Ludoznawcze przyczynki z Góralszczyzny, Lud, t. 31.
Z w o l s k i E . 1978, Chórela. Muza i bóstwo w religii greckiej, Warszawa.

JAROSŁAW KOLCZYŃSKI

H U M A N S A C R I F I C E . M E M O R Y OF T H R E E E V E N T S F R O M T H E E N D
O F T H E 19th A N D T H E B E G I N N I N G O F T H E 20th C E N T U R Y
I N T H E V I L L A G E S I N S O U T H E R N POLAND
Summary
In the article three cases of ritual murder are presented as they were fixed in the collective
memory of the inhabitants of two villages in Beskid Śląski, southern Poland.The author made an
attempt at their anthropological interpretation.
All the three mentioned events occurred at the time when the village communities were
paralyzed with panic fear of approaching plague. The first of the victims was a crippled beggar,
the second an infant, the last one - an old beggar woman. The first case can be dated on the end
of the 19th century, two other took place during the World War I. In all of them the victims were
buried alive. It was always a collective act - the victim was chosen and killed by the anonimous
crowd, no particular tormentor could be held responsible afterwards.
In the first part of the study the author shows the background of those drastic events, namely
the archaic representation of plague. It still persists in mythical representations and ritual practi­
ces in peasant culture in Poland; the recorded field data give the evidence. In the further part
particular past events have been reconstructed from the details diffused in the villagers' memory.
Interpretation starts with the explanation of the symbolism of the chosen categories of victims.
Beggars (both men and women) were marginal (üminal) persons, standing between "this" and "that"
world. They were believed to be associated with the dead (the same association can be inferred from
the common etymologies of the Polish "dziad" meaning both forefather, ancestor and beggar and the
similarity of the worlds "ubogi" = poor and "niebogi" = "nieboszczyk" =the deceased). The
beggars were also associated with demons, being dirty, unshorn, often crippled.
Being the "living dead" beggars were believed to possess another ability - that of manipula­
ting supernatural powers (Turner, 1974 refers to it as "power of the weak"). They evoked respect
like saints, they were horrible like demons and must have strongly affected people's imagination
at the moments of panic fear e.g. the plague.Therefore it seems obvious that they also could have
been perceived as the root of the disaster. The newborn infant was buried alive together with its
mother who died in childbed. That case can be interpreted as a kind of "offering of first fruits".
The community doesn't admit the newborn member but gives him as a gift to gods or demons.
Here the author remarks that it was possible to reveal a very archaic ritual representation

�OFIARA Z CZŁOWIEKA

191

according to which the baby is accepted as a member of the community of the living no sooner
than its teeth grow.
Another fact that needs interpreting is the way in which the sacrifice is offered, i.e. the way
of killing the victims. They were buried alive. Physically it means suffocation. In tradition (and
generally in archaic cultures) this amounted to "common" death - the soul, associated with
breath, leaves the body in a "natural" way, whereas other kinds of death were considered
"unnatural", (for example "bloody" death from injuries, drowning or being burnt). The author
recalls here the custom of strangling old people by Slavonic and Altai peoplesJn the discussed
cases the victims were "removed" from this world as it were unnoticeably, as if they died natural
death simply stopping breathing. Another evidence supporting the suggested explanation can be
the fact that the killers saw about the victims to be after a meal as a normal, healthy person
should be. Worth mentioning is also the fact that the victims were taken unawares, intoxicated by
alcohol - they did not expect their destination.
Another object of the author's interest are the two different ways in which the peasants
treated two "demonic" figures suspected of starting the plague - the living beggar and the dead
believed to be revenant ghost which was quartered or burnt. Could it be possible that the peasants
were not quite sure if they suspicions were right?
Human sacrifice during the plague seems so archaic that it is obviously deeply rooted in
ancient cultural traditions. Sufficient evidence can be found especially for Greek and Roman
antiquity where rituals of this kind were known as the rituals of "scapegoats" ifarmakoi). The
author stresses striking resemblance of the ritual acts of Polish peasants and those of ancient
Greeks (especially the case described by Flavius Filostratos). These analogies were already noticed
by J.G. Frazer who explained such archaic ritual acts in terms of the symbolism of purification.
Such line of explanation seems right, now we should focus on details.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11209" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11187">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/56873c0050f193d175d0944f9e904d69.pdf</src>
        <authentication>0d8dc6ca84efff01a537f41766cd037e</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133591">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2641</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133592">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133593">
                <text>1997</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133594">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2456</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133595">
                <text>Ogarnia mnie wówczas dziwny niepokój / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1997 t.51 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133596">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1997 t.51 z.3-4, s.209-214</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133597">
                <text>Malinowski, Bronisław</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133598">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133599">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133600">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133601">
                <text>Ogarnia mnie wówczas
dziwny niepokój*
Bronisław Malinowski
Pisane dla Anieli Zagórskiej
ŁoMdyM 2J.//.Í j

Риале dła Ратму

Aniełi Zagórskie/'
w Zakopanem.

Тгиа/ioby mi бук oobowiedziec yasMo i po prosfw па pyfonie, dfaczega właściwie po/ecAałem do Ьопаули,
¿iiaczego w 26. roku życia rozpocząłem zupełnie nowy kierunek pracy naukowe/ i diaczego w rym, wzg łganie
późnym, wiekw zaorałem sie dopisania wygzyku angieiskim, kfóregoprzedfem prawie nie znałem, przyjmując
w fen sposób kuffurg angieiską - fakże prawie całkowicie mi obcą - у'ако, do pewnego sfopnia, - drwgą
o/czyzng duchową. Poprzednio zajmowałem sig wyłącznie sfwdjami przyrodniczymi i frocbg /ifozo/Zą, aie
zawsze na fie zagadnień przyrodniczych i w kierunkach wyraźnie sfojących w związkw z mafemafyką i/izyką.
Przezprzyrodg rozumiem fu fo, co właściwie nazywa sig „przyrodą ścisłą" fzn. mafemafykg, Jizykg i cne/mg.
Wprawdzie zajmowały mnie zawsze zagadnienia ogóine; nie miałem nigdy skłonności do specjaiizowania sig
i nie było żadne/ dziedziny naukowe/, kfóra by mnie nie pociągała; w sfwajach przyrodniczych przerzucałem
sig fw ciągłe z mafemafyki do jizyki, z jizyki do cnemu; od pracy feorefycznej do iaborafor/wm. Го wszysfko
było wyrazem dyfefanfyzmw umysłowego, z kfórego sig zreszfą nigdy nie wydobgdg i kfóry osfafecznie
popchnął mnie w dziedzing nawk społecznych - fok zifpełnie odmiennych od przyrody. Mam wrażenie, ze feraz
przesfang juz"przerzucać* sig, zwłaszcza ze rozpocząłemjwż szereg proc, kfóre bgdg chciał ukończyć, a w miarg
posuwania ich naprzód wyłonią sig nieraz, fyko ze nowe, probiemy i fok nie bgdg sig juz mógł z fego zakresu
wyrwać. Bezpośrednio przed przyjazdem do Londynu, w Lipskw, pracowałem juz, obok zajgc w faboraforjum
chemicznem, nad f.zw. „ Yołkerpsychołogie " - fo znaczy nad zagadnieniami z wierzeń i zwyczajów różnych
iwdów. Pozprawg z fej dziedziny, rozpoczgfą w Lipskw, pojechałem wykończyć w Londynie. To był jeden
z powodów.
Aie obok fego ważną rołg odegrał /akr, ze miałem ochofg poznać* Angłig, kfóra mnie od dawna pociągała
jakimś dziwnym urokiem. Teraz zaś miałem dobrą sposobność do zookfimafyzowania sig w fym kra/u, bo
jechała właśnie z Lipska do Londynu dobra mo/a znajoma i przyjaciółka Mrs. iV', Angiefka z ATołonii (Nowej
Zeiandii), kfóra dia sfudjów muzycznych bawiła w Ewropie i chciała przez jakiś rok posiedzieć w Londynie
przed osfafecznym powrofem do kraju. Zarówno jej fowarzysfwo samo przez sig, jak fez łiczne ułafwienia
w poznaniu łudzi, sfosunków, w szybkiej nawce jgzyka - wszysfko fo pociągało mnie i skłaniało do decyzji.
Mam wrażenie, z'e gdybym nie był poznał Mrs. Ai. nie byłbym nigdy zajmował sig socjoiogią, ani fez
zangiizował sig do pewnego sfopnia. Tak fo w życiw, mofywy najbardziej odfegłe od racjonainego
i fogicznego frakfowania swego zawodu, karjery czy powołania, odgrywają zasadniczą rołg/ Przy fem nie
mogg sig wważac za człowieka wyjafkowo wraż/iwego, janfasfycznego, pogardzającego frzezwem iprakfycznem kierowaniem swego życia, jesfem jednak niewąfpiiwie mało sponfaniczny i dysproporcja migdzy danymi
zmysłowymi a energią konieczną do pełnej ich ekspioafacji sfwarza ze mnie człowieka wiecznie sfojącego na
rozdrożu.
Wracam do mego sfosunku do Angiii i rzeczy angieiskich. Bezwarunkowo nie jesfem bynajmniej wyjąfkiem
w fem, ze miałem wysoce rozwinigfą ongłomanig, jakiś pmwie, ze misfyczny kwif dia kuffury bryfyjskiej i jej
przedsfawicieii. Mam wrażenie, ze wyfworzyło sig fo u mnie w pierwszym rzgdzie skufkiem bezpośredniego
wrażenia, jakie na mnie Angiicy robiii. Podróżowałem dość* dużo - przed przyjazdem do W. Bryf., i zagranicą
spofykałem oczywiście wszgdzie dużo Angiików. Bezpośrednie i zupełnie przygniafajoce wrażenie nieopisa­
nego szyku, wyższości w wygładzić, manierach, ruchach - wszysfko fo sfawiało mi Angfików na jakimś
piedesfaie, ofaczało nimbem fego niewchwyfnego afrybufu, kfóry okreśiamy wyrazami „rasa", „arysfokrafycznośc " - afrybwfw, kfóry mwsi byc wynikiem zasadniczych cech duszy fudzkiej, skoro zeń płyną wszysfkie
* Tytuł pochodzi od redakcji, wzięty z rękopisu, por. s. 212.

209

�uczwcKZ jMobf'zmw,
Zowarzjftff/, a /wzwef cały wsfrdy „fowarzysfwa". Ang/icy byii Ла mnie,
yednem jłowem a/ysfoArac/q marodow, 6y/f yata narad fern, czemyesf „fowarzysfwo" w danem społeczeńst­
wie, faza wroJWem osobis/fgo szyAw, angielszczyzna miała fez za sobą dane naywyższey ełegancy;
i wyzwomosci przení&amp;ayacey całą kwłtwrę 6гугу/дАф Zarówno tsiqzAf angieMie, w swe/ zewnęłrzney szacie,
yak worania, sfyi mieszkań i domów - wszysfko fo imponowało mi niewymownie. Przy/em Angiia i angiełski
miała dła mnieyeszczeyeden wroŁ- było cos fayemniczego, niezupełnie zrozumiałego mi, wybiegayącego poza
moye poczucie fego co zwykłe i łogiczne - we wszystkim. - Me znałemyęzyka bardzo dobrze; ałe czułem ze stył
angiełskiyesf mi obcy i niezrozumiały nie fyłto dłafego, ze nie opanowałem dostatecznie jgzyAa, ałe dłafego,
że nie rozumiem ducha fego styiu. Prace naukowe angiełskie także były mi do pewnego sfopnia obce. Tb jamo
odczuwałem zawsze w stosunku do ang.[iełskichj urządzeń społecznych, ich Aisforii, szfwki, rełigii ifp.
Ponieważ zas uważałem wszysfko co bryfy/skie a 'priori za nayłepjze - przypisywałem więc fę obcość moyemu
własnemu niezrozumieniu, femu ze nie dorosłem do odczucia fycn rzeczy i spodziewałem się odkryć w fem,
niezrozwmfałem dła mnie residuum, całe otchłanie rzeczy nadzwyczajnych. Zayemniczosc Angłii rozciągała
się dła mnie nawet na /żzyczną sfronę krayu. Me mogłem sobie wyobrazić, yak Angłicy mieszkają, yak
wygłądayą icn miasfa, icn abmy, wsie i poła. Dłafego fez Angł/a pociągała mnie zupełnie niesamowitym
urokiem. Ta bar/era, oagradzayąca moya, wyobraźnię od krayu, a móy umysł od kułfury ang.[iełskiey]
rozciągała się na moye osobiste stosunki z Angłikomi. % oni niewąfpłiwie bardzo sztywni, zwłaszcza wobec
łudzi, którzy nie mówią dobrze icn yęzykiem. Dłafego fez w moicn podróżach, jakkoiwiek widziałem mnóstwo
Angiików, nie zbhzyłem ani nawet nie zapoznałem się właściwie z żadnym.. Miałem jednak siłne poczucie
wŁisnie towarzyskiej wyższości Angiików; marzyłem o osobistej przy/aźni zAngłikiem łub - fakie marzenia są
yeszcze siłnieysze i bardzie/ nafurałne/ - o yakieys piękne/ Miss, z którąbym mógł jłfrfowac - konkrefniejszey
postaci moye marzenia, zdaye się, nie przybierały. ATfo wie czy fo aprioryczne oczekiwanie nie wpłynęło siłnie
na podniesienie moye/ sympatii do Mrs. Ai. a przynajmniej na przyspieszenie rozwoju tej sympaf/i. Była ona
pierwszą Angiełką, z którą zapoznałem się łepiey, i która odniosła się ab mnie z wyraźną sympatią.
Pamiętam dokładnie, yakby fo było wczoraj, ów dzieH wiosenny, pełen nastroju, wraże/ź i nadziei, ów dzie/i,
którego iffofa zawarta byłą między błado zieionemi^darni morza Północnego a mgłistym niebem, na którym
słonce opałizowało z poza dziwnych, wpófprzezroczysfycn chmur szybko pędzącycA ku wschodowi, - dzień
w którym po raz pierwszy przeyeżdżałem przez kanał z kontynentu do Angłii. Ten przejazd ma swoya treś*c)
swóy nasfróy i poezyę, które mnie/ wiece/ siłnie przezywam za każdym razem, kiedy wy/eżdzam na Wiełką
Wyspę, ałe kfóre wryły mi się w duszę najsiłniey może za tamtym pierwszym razem. Jechałem wtedy przez
Ojfendę - Dover, i ta droga pozostanie dła mnie na zawsze ktasycznem dojazdem do Angłii. W samey rzeczy
nieporównanie pięknym yesf zarówno wyyazd z portu Ostendy - yak i widok skał białych wapiennych, w^ród
których, w dołinie otwartej na morze iezy Dover. W Ostendzie przy/ezdza się na sam brzeg przystani
i wycnodzi się z dużego, ładnego banhoju wprost na statek, kfóry zaraz oayeżdża. Po łewej ręce łeży
miasteczko. Najprzód mi/amy port stary, w którym zwykłe yesf natłoczone mnóstwo łodzi rybackich i małych
zagłowców. №z brzegu targ ryb, dużo bab w czarnych sukniach; hałe targowe, z tyłu domy starego
miasteczka; wąskie i nizkie kamieniczki, pomałowane we wszystkich możłfwycn i niemożłiwych kołoracA,
bardzo barwne i piękne w charakterystyczne/ dziwacznosci i asymefrji włafciwey mafym miasteczkom
portowym. Podnosi bardzo fo wrażenie /akt, ze na pierwszym płonie stoją sobie spoko/nie rzędami żag łowce
o różnokołorowych płótnach; a także fo, że domki ustawione nad brzegiem basenów portowych przeg¿adaya
się w wodzie i są nieproporcjonałnie duże w zestawieniu z małenkim nieraz dockiem a nieproporcjonałnie
małe w zestawieniu z ołbrzymiem morzem, kfóre się ałbo widzi ałbo przeczuwa. Jest w fem wrażeniu yakaf
zamknięta, uwięziona sprzeczność uczuciowo-wyobrażeniowa - yedna z tych, kfóre naddyą niektórym
rzeczom wewnętrzny urok. - Stare, różnobarwne i bardzo małownicze miasteczko /Zamandzkie, usadowione
nad portem, mi/a, w miarę yak się zbłizamy ku szerokiemu morzu, nad kfórem rozłożyła się nowoczesna
Ostenda, „Pashionab/e'% i wzdłuż kfórego rozciąga się wspaniało espionada wiłłi i Aofełów o najwykwinfnieyszey i najparszywszej ełegoncyi. Póżnobarwnosc usfępuyeyednostayney szarzyźnie - nie odrazu; zabawna
yesfpowołna ay^zja tych dwu zupełnie niewspółmiernych szyiów. Popaczone, ziełone, żółte i czerwone domki
zwofna prosfuyą się, przechodzą no/przód w przyzwoitą cegłę, i ciemny kamień a pofem dopiero w kołor i gust
białey szfukaferyi. Ałe z dałeka, od morza, widok długiego, yasnego szeregu wiłłi nie yesf brzydki; powołi
zachodzą one mgłą i widać fyiko długą smugę, łinię płaskiego wybrzeża piasków /ZamandzkicA, o kfóre
w długich /a łach rozbi/a się zazwyczay fu niespokojne, morze Północne, zawsze ziełone i mętne, zawsze pełne
subfełnych e/ekfów pasfeiowych, czy yakieys niezmiernie wytworne/ porcełany. 7Va morzu zaraz po wy/eżdzie
z Ostendy i długo yeszcze pofem roi się wprost od łodzi rybackich. O iłe morze yesf trochę wzburzone widok
yesf wspaniały; co cAwiłę giną za ziełonym pagórkiem wody - widząc fo pierwszy raźnie można się opędzić od
przerażenia: zupełnie wygłądd yakby ich morze połknęło - fo znów wypływa/ą na szczycie jałi. W ogółe morze
yesf w tych okołicacA niezmiernie zaiudnione; rzadko żeby nie było paru żagłi większych łub mnieyszycA, paru
kominów na horyzoncie. Mnieyjze łódki znika/ą w miarę yak statek się oddała od brzegów kontynentu. Me

276

�wiem czy fo ¿fofego, że tofo pohaWa zawsze sig niebo rozjaśnia, czy fez rzeczywiście cbmwry gromadzą sig
bardziej nad ładem, a nad morzem niebo jesf czysfsze, w każdym razie, zawsze jak przejeżdżałem przez tanat
w połowie drogi cbmwry były za nami i przed nami, nad konfynenfem i nad Лngł/ą, a nad głową było czysfe,
jakkoiwiek zamgłone. Lądw nigdzie nie widać i rozpoczyna sig nasfró/ pełnego morza. /Vasfrój fat pofężny,
niewysłowiony, specy/iczny, a przyfem wszysfkiem, fot prosfy jak samo - morze. Widok tfóry sig ma ciągłe
przed oczami jesf w ogóinycn zarysacb niezbyf skompiikowany; oibrzymi obszar wody, przecigfy bwrfą
otrgfową i kawał nieba, zcigfy również szyną żeiozną, o iłe sigpofrzy zpokładw przykryfego, a nieograniczony
niczem, o iłe sig jesf na pokładzie odkryfym. Л ie w fycb szerokicb, cnoć niezmiernie prosfycA ramacb, iłe sig
mieści zmian nieskończenie swbfełnyc/i i bogafycb w cbarakferze morza i nieba, w oświefłeniu, w sfanie
morza zwłaszcza, zakżnig od fego czy jesf ono mniej iwb bardziej wzburzone/ Oczywiście najpiękniejsze jesf
morze wzburzone, a przynajmniej jesf ono najbardziej inferesujące. /Viesfefy wiełu, i mnie migdzy innymi, nie
sądzonem jesf rozkoszować sig fym nieporównanie dramafycznym widokiem, z pokładw przynajmniej
- z powodu cnoroby morskiej. Ałe pamigfam, że pomimo cnoroby nawef (tfóra zreszfą byłą wówczas
wzgłgdnie iekkaj wrażenie jakie na mnie zrobiła burza, z tfórą spofkaiiśmy sig na pełnym Afianrykw, na
wysokości wysp Azorsticn - było nieporównane. Sfafet duży i bardzo wyładowany tołysał sig mało, powołi
i łeniwie. Oibrzymie jaie szły Z południa, wprosf na nas. Załamywały sig w oibrzymicn kaskadacn nad
dziobem sfaftu, tfóry zanwrzał sig w ic/i zieionycb wnęfrznościacb, jakby miał zafonąć aż do połowy swej
długości. -Ałe morze spokojne, morze zupełnie gładkie, ma fez swq/а niewypowiedzianą poezje. Pełne morze
fo więzienie ołbrzymie, fo najbardziej ofwarfa i piękna pusfta - wzrok niespokojnie biegnie tu krańcom,
okrąża je, wraca; za nim mysi; a za nią fęstnofa; fakim jesf świaf szeroki - najszerszy, droga, tfóra prowadzi
wszędzie, obiecuje wszysfko - , a w swej bezfreściowej rozłegłości zawiera już jakby zdrad/iwy wśmiecb
ofrzeźwienia. Z począfkw ogarnia dziwny niepokój, zaprawiony nudą, szukamy jakiegoś pwnkfw oparcia
w fem, co daje sfafet. ATonfrasf między fem życiem, wykrojonem z najbardziej iwksusowej i najdoskonaiszej
fecbnicznie rzeczywisfości tułfurałnej, rzeczywisfości sfworzonej przez człowieka a między fcnnieniem
nieubłaganej i niezrozumiałej, nieczysfej w swej isfocie rzeczywisfości pełnego morza - fen tonfrasf jesf
czasami, co - zawsze działa niezmiernie siłnie, a co nabrało - Tragicznego pafosw w kafasfrojie Tifanica jak
zreszfą i we wszyśftic/i innyc/i morstic/i nieszczgściocn. - /Vasfrój pełnego morza jesf czemuś fot siinem,
Żywiołowem i niezmiennem, że wydaje sig równie infensywnem, że przezywa sig go zawsze z rym samym
dreszczem, niezaieżnie od fego czy podróż na pełnem morzu frwa przez godzinę czy dwie, jak na kanaie, czy
przez parę dni; czy fez przez fydzień. (Tydzień jesf najdłuższym okresem czasu jaki przeżyłem na pełnym
morzu, między porfami Hamburgiem a Fwncbaiem na Maderzej.
Zreszfą nie fyiko zaieżnie od fego, jakiem jesf morze i niebo, zaieży widok pełnego morza. Zmienia sig on
isfofnie w załezności od fego z jakiego pwnkfw na sfaftu wygiądamy. Całkiem innem jesf nasfró/ morza
z samego dzioba, fam gdzie naokoło nie widać nic fyiko wodę i niebo; gdzie sig zupełnie zapomina o fem, że sig
za sobą włecze ciężki kadłub sfaftu, a mysi i dusza cała łofem bezcieiesnym biegnie w dał, przed siebie.
Całemi godzinami przesiadywałem fam, wgnieciony między dwa zbiegające sig baie czy szyny żełazne. O iłe
morze jesf wzburzone wrażenia fu są wprosf wściekłe; cnwiiami wznoszę się nad przepaścią, fo znowu
oibrzymia góra idzie na mnie. Oczywiście o iłe morze jesf bardzo wzburzone nie można sfać nie fyiko na
dziobie, aie nawef w ogółe na przednim pokładzie, tfóry co cnwiia jesf pod wodą. 7eżeii sfafet jesf błisto iądw
częsfo fowarzyszą mu deł/zny, kfóre zawsze płyną fuż koło szpicu, co cnwiia wyskakując, pełnym wdzięku
rwcbem, ponad wodą. /Va Afianfykw, koło Wysp ATanaryjskicb znowu nieraz widziałem ryby iafające, kfóre
zwłaszcza o iłe morze jesf niespokojne, wyła fu/ą z jai i na rozłozbnyc/i płefwac/i, jakby w oibrzymim skoku
przejrwwają dość znaczne przesfrzenie, nawef poprzez szerokość przedniego pokładw (dość zreszfą
nieznaczną).
Tnocze/ znowu wygiąda morze, jeśii się na nie pafrzy z fyinego pokładw. Tam nie można się fot łafwo oderwać
od poczucia, że się jesf przykiejonym do sfafkw, nie można się zafopić w czysfej, niczem nie skażonej
przesfrzeni Oceanw i nieba. /Vie fyiko wyobrażenie, poczucie fego, że się ma przed sobą przesfrzeń już
przejechaną, już odbyfą - aie jizyczne siady sfafkw; srebrny pas na wodzie i brudne pasmo dymw w powiefrzw
nadają fej części morza specyficzny cnarakfer. Osobiście nie iwbię fej sfrony widoku, tfóra jednak o fyie
czasami jesf najwygodniejszą, o iłe z przodu i po botocłi jesf zbyf siiny wiafr.
/Va nowoczesnych, porządnie wrządzonycb sfaftoc/i pasażerskicb są umieszczone po bokacn dłwgie gałerje,
biegnące, nieraz w kiikw pięfracn jedne nad drugimi wzdłuż obu sfron sfafkw, czasem aż do samego fyłw, aż do
J/f długości, czasem fyiko wzdłwż środkowej części sfafkw. Są one bardzo wygodne, zwytłe bowiem
przynajmniej jedna sfrona zasłonięfa bywa od wiafrw. Są zwykie przytryfe, fot że się ma wrażenie jakby się
chodziło po wąskiem krwżgankw o bardzo swbfeinycn koiwmnacb i niskiem sfropie. Aie właściwie mało się
widzi morza i nie ma się bezpośredniej łączności z niem niejako, widać go fyiko po jednej sfronie, okrojone
baiwsfradą. Zreszfą fen promenade-deck zwykie bywa zaiwdniony eiegancką - mniej więcej - pwbiicznością,
zosfawiony deck-cbair'ami, fat że się nadaje najmniej do - marzycieiskiego wpijania się nieskończonością.

�Pozofem morze po bobzcm parowca ma zawsze m'e Wne, роо"(игме jaie ¿wegnqce od sfafkw pod kąfem ostrym,
yaie, kfóre powsfoły od rozdarcia morza dziobem sfafkw. najpiękniejszym, wz/poeryczme/szym yesf zawsze
przednipoWad/ - łVa bocznych pokładach, promenade-decka 'ach można czasem, o iieyesf siiny bardzo wiafr
wprawiać specyficzny i niezmiernie zabawny sporf. ZwyWe od sfrony wiafru deski pokładu są całkiem mokre
od piany morskie/' i skwfkiem fego śiizkie. Ofóż można sobie fam wrzodzie śiizgawke, anaiogiczną do fe/, kfórą
uiieznicy wprawiq/q na zamorźnięrych rynszfokach.. Czasem wiafr bywa fok sibry, ze bez rozpędzania się
możno pod /ego naciskiem jechać" po śiiskich deskach. Taki sporf pamięfam uprawiałem mo Gerfrudzie
Woermann [? słabo czytelne] "y'adqc no Wyspy fonaryjskie. Przyfem poniewoźyaie dochodziły czosem oz do
połowy fego pokładu (od sfrony wiafruj, sporf miał swój wrok pewnego ryzyka -przynajmniej przemoczenia
oz do swehey nifki.

Aie wracając no ATanoł, nosfróy pełnego morza opanowwje mnie zawsze podczas fego krófkiego przeyazdw
i przecina niejako pasmo wrażeń konfynenfałnych od nasfroyw W. Bryfanii. Pomiędzy zgiełk i chaos, jaki
sfwarzo zawsze podróż koieyg, rozsuwa sie fa krófko a jednak nieobygfa chwiia przeyrzysfey pusfki, kfóra
wydłuża fen dzień i sfwarzo odfegłość miedzy femi dwoma pasmami przeżyć. Przez chwiię fą przechodzą sfany
psychiczne fok zupełnie odmienne od innych rzeczy, kfóre poprzedzają i nasfepwyą. Rodzi sie fęsknofo za
rzeczami, kfóre kiedyś* były znakami nayiepszego rozwoju, za rzeczami, kfóre rodzą sie z somofniczej
konfempiocji, gwoifownie i z nofarczywością wyrzufów sumienia budzą sig insfynkfy wewnęfrzney oscezy,
kfóra pcha do objęcia świafa wyormie nayprosfszey i najczystszej - fakiey, yak fo morze roziegłe i niebo nad
niem. Rzeczy fe, kfóre czasem nawef nie dochodzą do pełnego uświadomienia, czasem fyiko przenikają
wszysfko wokoło jakimś niewidziainym smufkiem i fęsknofą bez przedmiofu i ukojenia, rzeczy, kfóre niosą
w sobie krzyk za życiem nowem, za wyrwwmem sie, oddaieniem od samego siebie... W świefie ich możno
czasem dojrzeć dużo rzeczy w ogóie ukryfych i dofrzeć do zakamarków własnej dwszy, o kfórych isfnieniu
przedfem sie nie śniło-/ Ogarnia mnie wówczas dziwny niepokój. Chodzę szybko po pokładzie. Czasem
szukam czegoś ,,pod ręką"; przegłądam fwarze foworzyszów podróży." pubiiezność jadąca przez kanai yesf
częsfo zabawno, mieszanina czysfey krwi Angiików i hołofy konfynenfainej i fa zabawna maskarada
cudzoziemców, kfórzy mieszkają w Angiii i kfórzy sie „przyongiizowoii". Poznać ich iafwo no pierwszy rzuf
oka/ (Ja sam naieże do fej, pogardy godnej i komicznej kafegoryi). Twarze pięknych kobief są oczywiście
punkfomi oriefocyi w fym przegłądzie upadłego mefa/izyka. Tęsknofa zrodzona z sinej głębiny morza rada by
się zaspokoić w spojrzeniu pary niebieskich oczu/ (uwiadomienie fakiey rzeczy odrzuca mnie nazod na
wędrówkę po zieionej pusfyni. Czasem wspomnienia przychodzą... Л ż ofo z mgły, kfóra fu yesf wieczna, powołi
wyłaniają się jakieś bardziej okreśione yormy. Zdaieka frudno się zorjenfowaćpocząfkowo, czy fo nie są białe
chmury ieżące nisko fuż nad wodą,- aie powołi widać coraz wyraźniej.- pomiędzy jasno zieioną przesfrzeń
morza i nieba zaznaczają się eiegoncko zarysowane białe skały. Przed nami dwie szerokie ściany wyłaniają
się coraz wyraźniej; na prawo i na łewo brzeg ucieka; no łewo południowe wybrzeże, na prawo wschodni
brzeg, na kfórym skały wapienne kończą się niedługo i usfępuyą miejsca płaskim przesfrzeniom, ofaczającym
szeroką zafoke w wyścid Tamizy. Pomiędzy dworno ścianami ofwiera się szeroko doiino, zomknięfa z fyłu
pagórkiem z przodu otwierająca się na morze; całą szerokość doiinki zajmuje miasfo Dover, kfóre pozafem
rozpina się naokoło na pochyłości pagórków ofaczo/ących. Widok jego mo pewien wrok, zwłaszcza jako
pierwsze powifanie Angiii, pierwsze wrażenie krajobrazu angiełskiego z całym jego specyyicznym charmem.
Charm fen poiega w pierwszej iinii na fem, że powiefrze w Angiii yesf bez porównania bardzie/ przesycone
wiłgocią niż np. w nas i w ogóie gdzietoiwiek na kontynencie. Z fego powodu powsfoje zupełnie inno
perspekfywa powietrzna i szereg ejekfów maiarskich nam zupełnie nieznanych. Tłoryzont jesf bardzo mały.
Daisze piony nikną, sfopione w niebieskiej mgie, kfóra w odda ii przechodzi czasem w głęboki szafir. Biiźsze
przedmiofy wychodzą dziwnie miękko; barwy wszysfkie są zmodyfikowane i sfonowane znacznie bardziej.
W doiinie Dovru dałszy pian, pagórki sfoyoce z tyłu wydają się przez fo fokże znacznie większe, bardziej
imponujące. Przyfem iinie, orchifekfuro pejzażu jesf rzeczywiście piękno. iVa prawo na szczycie ścięfey skały
szeroko, majestatycznie rozkłada się Dover Casfie. łVo iewo, jako pendant, na drugim pagórku koszary, czy
inny budynek. Sam porf jesf wcaie niebrzydki, dwa kamienne woły (piers, po angieisku) objmują, jak dwa
wyciągnięte ramiona, szeroki basen przysfani. Aie no/piękniejsze w krajobrazie są niewąfpłiwie skały
wapienne, sławione w piosence pafri/ofycznej ,,fhe whife cii#s o/fngiand", zdaieka połyskujące jak kły iwa
^C(X/^i%o. A w sfóp ich morze rozbi/a się i ofacza wyspę „opaską srebrną", ,,fhe siiver bełf". Ten widok
zowiero w sobie, sfreszczo swoim nosfrojem całą „wyspiorskość" Angiii, fe wszysfkie przeczucia
i wyobrażenia jakie się mo o fym ołbrzymim płaskim kroju, kfóry fok ofo-przed nami wyłania się z zieionych
yoi morza. Całkiem inaczej odbywa się przyjazd do krajw, kfóry jesf wyspą, niż zwykie przekroczenie granicy.
Wyspę ma się przed sobą, jako pewną całość infegroiną, ograniczoną. / jokkoiwiek, w wypadku Angiii
przynajmniej, nie można objąć okiem jej całości, niemniej fen biały brzeg, wyłaniający sie z powoii z mgły
sine/, ponad srebrzysfą pianą jai - symboiizuje niejako całą oibrzymią wyspę i mysią ogarnia się doiekie
obszary, ieżące poza fem co widać/ Przyjazd yesf fufaj czemś kompiefnem, czego jizyczną reainość przeżywa

272

�się rzeczywiście, w czem poezji wyobrażeń i syf wagi odpowiada pigtno widoków i jwoisfosd przeżyć*. To nie
ra przekłęfa współczesna fecW&amp;a podróżowania kołeją, gdzie zmianę trq/ы pozna/e sic po gałonach
kondwkfora i A:oiorze obie wagonu; podróżnym, tfórzy mogą sobie zapłacie (rain de /шее nawef fe wrażenia
bywa/ą oszczędzone. Dojazd morzem do jakiegoś nowego konfynenfu ma w sobie zawsze fę pierwofną,
fajemniczą moc rzeczy nowycA, kfóre powoii powsfają, jakby sfwarzane, uciełeśniane z nicości, powsfają
z sinej daii i zgłębi mgłisfego mrotw i w oczocA, nieznacznie rosną i przybierają kszfałf, kfóry odgadną[c] sie
sfaramy zanim w swej peini sfanie przed nami. Pamięfam nieopisane wrażenie, kfóre miaiem podróżując
pierwszy raz po morzu Śródziemnem. Nad brzegiem morza siedząc w cudownej zafoce, gdzie wśród gaju pinii
i długicA szpaierów aioesu i erica arbórea nikf nie zakłócał piętna i samofności jesiennycA dni, czyfałem
Odyseję, po grectw, wcząc się do mofury. gyłem po ciężkiej cAorobie, wycieńczony i fot przygnębiony, że
nawef cudowne sionce nie uśmiechało się do mnie; nie woino mi wówczas było czyfac samemw i łekarze
sfawiaii bardzo ponure horoskopy dia mojego wzro&amp;w. Mafta pracowała ze mną. Po wołiprzychodziłem do sił
i całe piętno, - upajające szczęście budzącego się we mnie życia, przeżyłem i przełałem na dałe&amp;ie, sine
morze; na gaje ołiwne wśród kamiennych wałów, położone na łagodnycA sfotacA okrąg łycA pagórków; na
drogi wysypane żwirem, po kfórycA można było cAoazió nad samym brzegiem morza. Jedna dróżta
prowadziła nad zafo&amp;ą, wzdłwż, aż do kapłiezki, tfóra sfała na drugim tońcu zafoki, południowym - Л-fa
Maria Anunziafa, zdaje mi się. Czasem, już j a t czułem się zdrowszy, chodziłem z Maftą do miasfeczka (Łwsin
piccoło-j drogą poprzez pagóret, przecinającą przyłądek, kfóry odgradzał naszą zafotę, Cigałe, od porfw
miasfeczka. Pamięfam foki ja&amp;iś wieczór księżycowy, kiedy późno dosyć, zaraz po zacAodzie słońca
docAodziłem do porfw. Miasfo bardzo pwsfe, prawie j a t wymarłe; na cicAej wodzie tołyszą się w ciepłem,
mięttiem powiefrzu barti o ciemnych żagłach; zapach ołiwy smażonej i szybka, dźwięczna, okrągła mowa
włosta; z dałeta słychać piosentę; „Mneffa mia б'оп' barcaroia - j'ono dei'arfe e sono genfiłe - Aiełł mia
barca se vuoi venire - J'wii' ałfo mare andaremo...". Pamięfam dobrze fę chwiłę, jej zapach i jej mełodję
- tfóra do dziś dnia budzi we mnie freśc fej epoti; nieświadome, wyfęstnione ujęcie włostości w jatie/'ś
wyideałizowanej, mojej własnej jbrmie, tfórą rzeczywisfość* później zabiła. Ałe we wspomnieniu mam ją
jeszcze, znam jeszcze fen traj nieznanego szczęścia, tfóre przez chwiłę było mi buskiem, prawie mojem; ałe
sfopy moje już fam nie powrócą/
Wówczas byłem bardzo przejęfy pięknością TYomera. poe^/ą Odysei. Dźwięki skandowanej gręczyzny, na
wpół mi fyłko zrozumiałe; a raczej obce mi zwpełnie jako mowa , jako narzędzie bezpośredniego
wypowiedzenia freści wewnęfrznycA - kojarzyły się właśnie dła fego w dziwnie płasfyczny sposób z całym
nafłokiem bujnie rozwijających się wrażeń i odczuć*. Poe^/'a w języku dobrze mi znanym, w kfórym się bardziej
przeczuwa, niż rozumie słowo; wjęzyku nie skałanym codziennością i powszedniością wżyfkw, ma swój własny
czar i pofęgę. /esf fo jakby język składający się z imion własnych, oznaczających indywiduałnie fyłeż
swoisfycA sfanów duszy. Oczywiście poe^/a w języku ojczysfym, własnym jesf fą właściwie i w pełni
zrozumianą poezją, ałe famfa ma fez swoją warfośó. Dia mnie niekfórejrazesy z Odysei były fym konkrefnym
kszfałfem, w kfóry zeszfywniała owa jała życia, załewajaca mnie wówczas z źródeł najgłębszych. Poza
językiem równołegłe z dźwiękami jascynowały mnie fez obrazy, powoii rozfaczajace się przedemną, freśc
przygód boskiego fułocza i, zwłaszcza, scena fych przygód - morze. Z nieopisaną fęsknofą wybiegałem,
poprzez wąski ofwór zafoki, oczami i myśłą na szerokie, ,,/iołkowe" morze; śłi%ałem się po jego gładkiej,
szerokiej powierzchni, hen, dałeko aż ku brzegom /foki, obejmowałem Włochy i szedłem ku бусуЩ ku
ojczyźnie Połifema; i fam dałeko, w przeciwną sfronę ku wodom Ponfw skąd się fułoczka Odyseja zaczęła i ku
brzegom Egipfw, gdzie mieszkałi lofojagowie. 7 morze famfo, przesfrzeń famfa raczej wydawała mi się
dziwnie głęboka, czy fajemnicza, jakby ofoczoną jakąś mgłą błękifną, kfóra nad morzem zwisała, jak noc.
7 wprosf nie chciało mi się wierzyć że fa ofo woda, nad kfórą siedzę, kfóra do sfóp moich dobiega, fo część* fego
samego - morza, kfóre fam dałej gwbi się w mroku łegendy, sfaje się baśnią, łedwo dosfępną wyobraźni.
Л pofem po parodniowym pobycie w Cigałe, wsiadłem na sfafek i pojechałem na połwdnie, ścigać* cienie mej
myśłi - próżna pogoń/ Pierzchają, jak noc przed słońcem i przed sobą mam zawsze fyłko fo samo morze
rzeczywisfe, kfóre fyłko ciągłe pcha w dał i mami fęsknofą; i brzeg wspaniały, winnice i gaje ołiwne, skały
nagie i miasfeczka o białych murach. Aie pamięfam dobrze moje uczucia jak się obudziłem dojeżdżając do
Raguzy. Me wiem dłaczego, ałe po raz pierwszy miałem wrażenie poczucia, że jesfem na wodach fego
wspaniałego basenu śródziemnego, nad kfórym wyhodowała się cała kułfura świafa sfarożyfnego, gdzie
w faki sam ranek pogodny i słoneczny spokojnie płynęły frirery rzymskie nad oświefłonym jasno -, śmiejącym
się brzegiem, Jechaiiśmy wówczas sfafkiem wzdłwż brzegów Dałmacji, zajeżdżając po kołei do wszysfkich
większych miosf i zwiedzając je. Podróż fa zrobiła na mnie siłne wrażenie, właśnie dłafego, byc może, że
byłem do niej przygofowany długą fęsknofą, ciszą wewnęfrzną, w kfórej owe rzeczy bez kszfdłfw i bez freści,
a fok niezmiernie siłne, owe promienie zwiasfujące życie, mogą rozwijać* się swobodnie.
Pierwszy porf. Zdra zaciekawił mnie niezmiernie jako pierwszy okaz małego miasfeczka włoskiego, jaki
widziałem. Dopafrywałem się w ciasnych, ciemnych ułiezkach, gazie łudzie chodziłi sobie, jakby po jakiś

27Л

�koryfarzüc/i LrwAowaMycA, w Á^fCfó^toc/z ma/owMÍczo w/:ryfycA mredzy
w zycm, бгЫлет
¿ ZozZćZT-onj&amp;ffm^ «с^е/еУл^елш fycA wsgyadwcA myj/f / /narzf/z 6ez Уогту, a raczę/ o formie mgffjfe/,
nffzmfggrowang/, kfóre mm/em fy/e razy w ги/щг^м z fym Werne/n magfcznym Wżocny/ Takie wcieWnienie
бштнелле mys/i ma(ycA f mzpm^zon^cA, fakfe zcaftow/anff w zjwq üfofg fego co gdzzes z^q/aowafo ffg [w]
kra/w snów, sfawwf dfa mnf e yeden z nq/wf^^fzycA uroWw p&lt;xfn%oww;fa. W fycA wra¿fn;ocA, kfóre zawsze
ZJ'f^pw/q MfgjpoazwiMff, podróż bywa rzfczyw¿fcfg р/^кла; fak yak mrWćl W r a w ¿yciw jm/arza fo, za czem
fe^jbiimy, a/e nie ¿m;emy praw/fg wż^rzyć w jego rz^czy^ij/ojc. Cza^f/м
marzg»^ wysfgpw/e
fak nag/e, m/c niejpodzzanie, uderza w wmysZ zmoczony г рггуууролу pyfem wraz^H ггуж/д/мус/%, fak pofgzng
^j&amp;aoĄ р ^ Ы д oczyfzcza/^cfgo i frwoznggo, ze mfq/e yak jen wcfeZejmony; ze posiada r^wnocz^jn/g wrok
fa/emmczy тли f zycf em fry^jka/¿%c^ Weлдуи/доУсyawy. famKffam faAi 6yZ mo/ pterwjzyprzy/azd do ТУелес/L
Zmoczony, z^f^Z(ZM(^m Wiedma w wpaine / swcAe ол( Wrzej/ziowe, M/ycz^rpa/i}' spacerem po grofocA
fosfomy, w^iodkm z Mdfto. późno p^poWM^w w poci'% yaaqcy ao Wenec/f. ByZem (at przemycony
wrazeMfomf, ze zacz4^m rozmawiać z fOM/arzyJzamf powrozy; rtomfwoyazgrgm Żyaows&amp;wn f yego zow%.
famigfam cafy zafo/z^/M w aya/etryczw; dymk(«/e o олГуает;'гу6л;'е, po/ffyce wewngfrzMe/ Afwfry: ffp.
W^?ad?em w fen sfan Wemego рггетесгелм z роо^/еселш nenvowego;уес/мо^Го/лу jfw/zof ко/ о mzyny,
бгыоле, mrwgay^ce śwfafZo Zampy, ocArypfe gfomy kfóremf fig zawrze mów/, ażeby przekrzyczeć na/dj
pocfiŁgw, огЫло-zo^e wngfrze wagonw j . k/asy - ofo е/етелгу zewMg/rzne dobrze z/rawego mzyfro/w
Á%)Ze/owego. Do fego aoabcf yejzcze /:a/e;¿fosA:cip obrazów pamf^czowyc/z, лгерокоу czy ^(g oojfan;e fafwo,
wygoomfe f fonio тсАгол^ел/е ла лос - 6fzrad/zofcpewna f poczwcie, ze m;eyejf ла ffopfe wo/елме/ z fa czf^c%
Wz^oscf, z W r g
ma oeq?o^redn¿o ao сгул;ел*д. Dworzec to/eyowy w Wenec/f, fragarze, бал aa jfwz-qcycA
Aofe/owycA, fo wszyjf&amp;oyefzcze przyczy»(fo
do гоа^сел^м;алга fe/ л/егткегте бала^ле/Jbrmy, w kfóre/
po raz pferwfzy z^a/az^m
ла /д^млле. Z dworca wyc/zoazf
bezpośrednio ла Сома/ Grande. /Vag/е
wderzyfa тлге c:fza улуле/ лосу kjfgzycowe/. W srebrnem, л ^ е б / е ^ ж у т jwfef/e ¿óffe fWoffa Zafamf,
pryska/qce w odoícfw ла íejktoуЬ/w/qce/ wodzfe. CfcAo p/wj&amp;afa wodo о Аат:елле fc/zody ¿ fen fzmer fak
а^г^лу m¿ Jfe wydd^, fat dwzo mów¿¿ odrazw o fe/ ла/gfgojze/ irfocfe Wenec/f - o marmwracA owzfycA,
об/ап^сА zf^/onq woda, o yWac/z Zagwny, w WrycA przegZadq/q л е gofyc^e korona pajaców, ¿ kfóre fam
dafeko o6/ewa/4 wfOfkf ryooc&amp;fe ; ргаЩ f mwfüfe ¿rzegf p&amp;zj&amp;e. Wjzed/f^my w gondo/e, kfóra naj w;ozfo,
frocAg przez wqskfe калачу ooczne, c/zwiZamf wypfywa-fd znów ла Сала/ Grande. ŹTfZfaffy dobrze m¿ znane,
wymarzone z c/enfów wysfępowafy рггеаетла^' jryjzo^em nazwy, ze drZenfem, z dziwnym wczwcfem radoJCf,
yatgdybymprzezjwaf w*eík¿% cAwffg, yakby fe wíe/кге rzeczy dopiero feraz Jff wrzeczywfsfnfo^y; wpokarza/^cy
jympfom, ogóZnego zreszfq egocenf ryzmw - zreszfą mo¿e nawef nie wpokarza/qcy - przecf ez у#елсгдг czzdem
zwpe/nie fyfko famfo f 6yfem fyiko рггерекюлу enfw^/azme/n. CAfera deg/f ^ca/z4 Pa/ozzo Vendramm
- CaZergAf; Pa/azzo Fosean - fe nazwy do dz# pamfefam z owe/ nocy.
© Copyright by Helena Wayne
Transkrypcja z rękopisu i орг.
Danuta Benedyktowicz, Zbigniew Benedyktowicz

PRZYPISY
' „Mrs N." to Anna Brunton, pochodząca z Południowej Afryki, nie Nowej Zelandii (wydaje się, że
Malinowski chciał jakby ukryć jej tożsamość tutaj). Jej postać pojawia się w dziennikach w zakreślonym
kółkiem „n". inna kobieta, spotkana później w Australii, Nina Stirling występuje pod „pełnym N.".
Malinowski poznał Annę Brunton w czasie swoich studiów w Lipsku (1908-1910), kiedy studiowała tam
muzykę. Można znaleźć świadectwa o ich podróżach do Szwajcarii w jego dziennikach z tego okresu. Gdy
powróciła do Południowej Afryki, przez pewien czas korespondowali ze sobą. Spotkali się ponownie, gdy
odwiedziła Anglię w 1929 roku (por. Helena Wayne, 77м Sfory of д Marriage, t. I I , s. 146, Routledge,
London 1995). Jej wyjazd do Anglii w 1910 roku był, jak pisze o rym Malinowski impulsem dla niego by
podjąć tę podróż (por. Helena Wayne, R^fyw to¿»gf na zyćie г dzfffo gronWawa МдИлт%Ше#?, tłum. G .
Kubica-Heller, „Konteksty", nr 1-2/97, s. 153-161.)
^ lazaron - prz«f. łazik, bezdomny włóczęga (neapolitański), żyjący z dorywczych posług albo
żebraniny; wł. lazzarone.

274

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6247" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6227">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ec736f917f049a5cd8de36a6fa2dc581.pdf</src>
        <authentication>f9106547f4119222f4237a80b6186002</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74373">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1167</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74374">
                <text>1984</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74375">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1075</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74376">
                <text>Ogólna charakterystyka regionu / ETNOGRAFIA POLSKA 1984 t.28 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74377">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1984 t.28 z.1, s.17-34</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74378">
                <text>Szromba-Rysowa, Zofia; Tylkowa, Danuta</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74379">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74380">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74381">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74382">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74383">
                <text>„Etnografia Polska", t. X X i V I I I , z. 1
P L I S S N 0071-1861

Z O F I A S Z R O M B A - R Y S O W A , D A N U T A TYLKÓW A

OGÓLNA CHARAKTERYSTYKA REGIONU

1

Beskid Ś l ą s k i , najbardziej na z a c h ó d w y s u n i ę t a c z ę ś ć K a r p a t , w c h o d z i
w s k ł a d B e s k i d ó w Zachodnich. Podzielony jest g r a n i c ą p a ń s t w o w ą p o ­
m i ę d z y P o l s k ą a C z e c h o s ł o w a c j ą , na k t ó r e j terenie znajduje się w i ę k s z a
c z ę ś ć tego m a s y w u g ó r s k i e g o . N a obszarze P o l s k i Beskid Ś l ą s k i od p ó ł ­
nocy o b r z e ż o n y jest P o g ó r z e m Ś l ą s k i m , od wschodu K o t l i n ą Ż y w i e c k ą ,
z a c h o d n i ą z a ś i p o ł u d n i o w ą jego g r a n i c ę stanowi granica p a ń s t w a . W ś r ó d
pasm g ó r s k i c h Beskidu Ś l ą s k i e g o w y m i e n i ć n a l e ż y grzbiet C z a n t o r i i - S t o ż k a (980-997 m n.p.m.), g r u p ę Baraniej G ó r y (1214-1250 m n.p.m.) oraz
K l i m c z o k a (1119 m n.p.m.), k t ó r y c h wzniesienia r o z d z i e l a j ą p o s z c z e g ó l n e
m i e j s c o w o ś c i tego regionu. N a l e ż ą do n i c h : Brenna, W i s ł a oraz Istebna,
J a w o r z y n k a i K o n i a k ó w . Brenna, oddzielona wzniesieniem K l i m c z o k a ,
graniczy z P o g ó r z e m Ś l ą s k i m . G ó r y O r ł o w a i B u k o w a s t a n o w i ą g r a n i c ę
p o m i ę d z y W i s ł ą a Brenna, za p r z e ł ę c z ą K u b a l o n k a z a ś zlokalizowane s ą
t r z y najbardziej w y s u n i ę t e na p o ł u d n i e wsie, a m i a n o w i c i e Istebna, Ja­
w o r z y n k a i K o n i a k ó w , s t a n o w i ą c e j e d n o l i t y geograficznie kompleks tego
r e g i o n u i o k r e ś l a n e j a k o wsie „ z a K u b a l o n k a " . Przez B e s k i d Ś l ą s k i prze­
chodzi europejski d z i a ł w ó d p o m i ę d z y B a ł t y k i e m a M o r z e m C z a r n y m .
T u b o w i e m w y p ł y w a rzeka W i s ł a (utworzona z p o t o k ó w B i a ł e j i Czarnej
W i s e ł k i ) ze s w y m i l i c z n y m i d o p ł y w a m i , j a k n p . Brennica, n a s t ę p n i e Olza,
z a s i l a j ą c a z l e w n i ę O d r y oraz p r z e p ł y w a j ą c a przez w i e ś J a w o r z y n k ę Czadeczka, k t ó r a poprzez K i s u c z ę i W a g wpada do D u n a j u .
T e r e n B e s k i d u Ś l ą s k i e g o historycznie z w i ą z a n y b y ł z K s i ę s t w e m C i e ­
s z y ń s k i m , k t ó r y m w ł a d a ł a a ż do 1625 r . ś l ą s k a l i n i a P i a s t ó w . Po ś m i e r c i
ostatniego k s i ę c i a tego r o d u r z ą d y o b j ę ł a jego siostra E l ż b i e t a L u k r e c j a ,
po k t ó r e j zgonie w 1653 r . K s i ę s t w o C i e s z y ń s k i e p r z e s z ł o w r ę c e d y n a s t i i
H a b s b u r g ó w , r z ą d z ą c e j j u ż w c z e ś n i e j na terenie W ę g i e r i Czech. T y m
2

1

W charakterystyce regionu uwzględniono tylko te elementy, które s ą pomocne
przy interpretacji omawianych zagadnień kulturowych.
Geomorfologia Polski, t. 1: Polska Południowa.
Góry i Wyżyny,
praca zbio­
rowa pod red. M. Klimaszewskiego, Warszawa 1972, s. 71 n.
2

2 — Etnografia Polska t. 28/1

�18

Z O F I A S Z R O M B A - R Y S O W A , D A N U T A TYLKÓW A

3

s a m y m z a s i ę g j e j panowania p o w i ę k s z y ł się o Ś l ą s k C i e s z y ń s k i , n a
terenie k t ó r e g o Habsburgowie u t w o r z y l i w i e l k i e l a t y f u n d i u m , t z w . K o ­
m o r ę C i e s z y ń s k ą . P o l i t y k a jej p o w a ż a n i e z a w a ż y ł a na stosunkach s p o ł e c z no-gospodarczych tego obszaru, w t y m r ó w n i e ż g ó r a l i ś l ą s k i c h , p r z y c z y ­
n i a j ą c się do l i k w i d a c j i s z a ł a ś n i c t w a . W e w ł a d a n i u A u s t r i i Ś l ą s k C i e ­
s z y ń s k i p o z o s t a ł do 1918 r. Po z a k o ń c z e n i u I w o j n y ś w i a t o w e j i u s t a l e n i u
g r a n i c y p o m i ę d z y P o l s k ą i C z e c h o s ł o w a c j ą w 1920 г., k i e d y to n a s t ą p i ł
p o d z i a ł Ś l ą s k a C i e s z y ń s k i e g o m i ę d z y o b y d w a w y m i e n i o n e kraje, a n a ­
s t ę p n i e p r z y ł ą c z e n i u do Polski w 1922 r. części G ó r n e g o Ś l ą s k a , i n t e ­
r e s u j ą c y nas obszar z n a l a z ł się w w o j e w ó d z t w i e ś l ą s k i m . Po I I w o j n i e
ś w i a t o w e j n a l e ż a ł on do w o j e w ó d z t w a ś l ą s k o - d ą b r o w s k i e g o , a n a s t ę p n i e
katowickiego, od 1975 r. z a ś do nowo utworzonego w o j e w ó d z t w a b i e l s k o -bialskiego.
Proces zasiedlania Beskidu Ś l ą s k i e g o zaczyna się prawdopodobnie
w X V w . Po przetrzebieniu l a s ó w na n i ż s z y c h terenach K s i ę s t w a C i e ­
s z y ń s k i e g o z a c z ę t o z a k ł a d a ć osady na obszarach g ó r s k i c h . P i e r w s i osad­
n i c y b y l i to przypuszczalnie zbiegowie z p o s i a d ł o ś c i szlacheckich ze Ś l ą s k a
G ó r n e g o i p ó ł n o c n y c h części Ś l ą s k a C i e s z y ń s k i e g o . D u ż ą r o l ę w osad­
n i c t w i e tego obszaru o d e g r a ł a l u d n o ś ć w o ł o s k a , k t ó r a p o j a w i ł a się t u t a j
w X V I w . L a s y beskidzkie d a w a ł y r ó w n i e ż schronienie p r z e ś l a d o w a n e j
w czasie k o n t r r e f o r m a c j i l u d n o ś c i protestanckiej. Z p o c z ą t k i e m X V I I w . ,
za panowania k s i ę c i a A d a m a W a c ł a w a , k t ó r y p o w r ó c i ł na ł o n o k o ś c i o ł a
katolickiego, w z m o g ł y się w a ś n i e r e l i g i j n e . K s i ą ż ę t e n n a k a z a ł l u d n o ś c i
p o w r ó t do k a t o l i c k i c h p r a k t y k r e l i g i j n y c h , u s u w a j ą c z K s i ę s t w a e w a n ­
g e l i k ó w , k r y j ą c y c h się po lasach, aby z a c h o w a ć s w ą w i a r ę . T a m zosta­
w i a n o i c h w spokoju, g d y ż o s i e d l a j ą c się p r z y n o s i l i k s i ę c i u d o c h ó d z z i e ­
m i , d o t ą d nie d a j ą c e j p o ż y t k u . S z c z e g ó l n i e widoczne jest to na t e r e n i e
W i s ł y , k t ó r a r o z r a s t a ł a się bardzo szybko j a k o w i e ś o znacznej przewadze
mieszkańców wyznania ewangelickiego .
4

5

6

N a j s t a r s z ą w s i ą B e s k i d u Ś l ą s k i e g o jest B r e n n a , p o w s t a ł a z k o ń c e m X V
l u b z p o c z ą t k i e m X V I w., p r z y c z y m w e d ł u g u r b a r z a z 1567 r. i s t n i a ł o t u ­
taj dziedziczne „ w ó j t o s t w o w r a z z k a r c z m ą , w y s z y n k i e m p i w a , r y b n i k a m i ,
z m ł y n e m o j e d n y m kole, p r a w e m b r a n i a w o d y do niego z B r e n n i c y

* Przypomnieć należy, iż Śląsk pod panowaniem czeskim znalazł się w 1339 г.,
kiedy to Kazimierz Wielki zrzekł się go na rzecz Jana Luksemburczyka; zob. F . P op i o ł e k , Historia Śląska od pradziejów
do 1945 roku, Katowice 1972, s. 51.
* F . P o p i o ł e k , Historia osadnictwa w Beskidzie Śląskim,
Katowice 1939,
s. 30; B. K o p c z y ń s k a - J a w o r s k a , Gospodarka pasterska w Beskidzie
Ślą­
skim, „Prace i Materiały Etnograficzne", t. 8-9: 1950/1951, s. 182.
Ludność ta bowiem przerabiając wyrobiska na łąki wypasała na nich b y d ł o
płacąc księciu za każdą wypasaną sztukę; zob. F . P o p i o ł e k , Początki
zasiedlania Beskidów
Śląskich, [w:] Beskid Śląski, R. 4: 1933, s. 38.
F . P o p i o ł e k , Wisła Cieszyńska
i jej przeszłość,
„Zaranie Śląskie", R. 13:
1937, z. 3, s. 137.
Б

e

�Rys. D. Tylkowa

�20

ZOFIA SZBOMBA-RYSOWA, DANUTA T Y L K O W A

7

i paszenia ś w i ń w g ó r a c h w lasach b u k o w y c h " . B r e n n a p o c z ą t k o w o
b y ł a w s i ą s z l a c h e c k ą , w u r b a r z u z 1621 r . f i g u r u j e z a ś j a k o w i e ś k s i ą ż ę c a
z f o l w a r k i e m i h u t ą s z k ł a . W c i ą g u X V I I w . osiedlali się t a m n o w i miesz­
k a ń c y , r e k r u t u j ą c y się m i ę d z y i n n y m i ze z b i e g ó w p o l i t y c z n y c h i r e l i ­
g i j n y c h . Istebna i J a w o r z y n k a po raz p i e r w s z y w y m i e n i o n e z o s t a ł y w r e ­
jestrze u r b i a l n y m r o z p o c z ę t y m w 1621 г., a u k o ń c z o n y m w 1653 r . P o ­
dane t a m s ą z a r ó w n o liczba m i e s z k a ń c ó w , j a k t e ż i i c h o b o w i ą z k i wobec
k s i ę c i a . Nieco w c z e ś n i e j , bo w 1615 г., zanotowana jest j e d n a z n a j ­
w i ę k s z y c h miejscowości Beskidu Śląskiego, a mianowicie Wisła, k t ó r a
w 1643 r . s t a ł a się g m i n ą . N a j m ł o d s z ą i n a j w y ż e j p o ł o ż o n ą w s i ą tego
obszaru jest K o n i a k ó w , k t ó r y p o w s t a ł z p o c z ą t k i e m X V I I I w . w o b r ę b i e
Istebnej, poprzez t r z e b i e ż l a s ó w . O s a d ą g m i n n ą s t a ł się w 1816 r. K o ­
niaków .
8

9

1 0

Istebna w r a z z s ą s i e d n i m i w s i a m i , t j . J a w o r z y n k ą i K o n i a k o w e m ,
p o c z ą t k o w o n a l e ż a ł a do p a r a f i i w J a b ł o n k o w i e . J a b ł o n k ó w , b ę d ą c y od
1920 r. w granicach C z e c h o s ł o w a c j i , s t a n o w i ł do tego czasu c e n t r u m ad­
m i n i s t r a c y j n e , gospodarcze i k u l t u r a l n e d l a w s i p o ł o ż o n y c h „ z a K u b a l o n k ą " . W Istebnej kośeiół zbudowano dopiero w 1720 r. S ł u ż y ł on miesz­
k a ń c o m w y m i e n i o n y c h w s i a ż do 1794 г., k i e d y to na jego miejsce
postawiono n o w y , m u r o w a n y kościół w r a z z p l e b a n i ą . Z k o ś c i o ł e m w i ą ­
ż ą się t e ż p o c z ą t k i szkolnictwa w Istebnej, w 1720 r. b o w i e m p r z y w s p o m ­
n i a n y m d r e w n i a n y m k o ś c i ó ł k u w y b u d o w a n o pomieszczenie dla w i k a r e g o
7. J a b ł o n k o w a , p r z y j e ż d ż a j ą c e g o t u co t r z e c i ą n i e d z i e l ę z n a b o ż e ń s t w e m .
W d o m u t y m uczono dzieci c z y t a ć i l i c z y ć . W 1782 r. w y b u d o w a n o
p r z y probostwie p i e r w s z ą s z k o ł ę d r e w n i a n ą . S z k o ł a m u r o w a n a w Istebnej
p o w s t a ł a w 1817 г., p r z y c z y m n o w y b u d y n e k szkolny w y b u d o w a n o
w 1896 r. B y ł a to s z k o ł a czteroklasowa, k t ó r a za c z a s ó w I I Rzeczypospo­
l i t e j s t a ł a się s z e ś c i o k l a s o w ą . Obecny, nowoczesny b u d y n e k w y b u d o ­
w a n o w c e n t r u m w s i w latach t r z y d z i e s t y c h naszego stulecia. Ponadto —•
j a k i w i n n y c h wsiach beskidzkich — d z i a ł a j ą p e r y f e r y j n e s z k o ł y d l a
dzieci m i e s z k a j ą c y c h w o k o l i c z n y c h p r z y s i ó ł k a c h . W Istebnej s ą to s z k o ł y
na W i l c z e m i Ł ą c z y n i e . W B r e n n e j , gdzie p o c z ą t k i s z k o l n i c t w a i p i e r w s z y
kościół s i ę g a j ą 1785 г., s z k o ł y f i l i a l n e zlokalizowane s ą w B u k o w e j i L e ­
śnicy.
u

1 2

1 3

P o d s t a w ą egzystencji m i e s z k a ń c ó w Beskidu Ś l ą s k i e g o b y ł a hodowla.
7

P o p i o ł e k , Historia..,, s. 109.
F . P o p i o ł e k , Powstanie najmłodszych
wsi beskidzkich, „Zaranie Śląskie",
R. 12: 1936, z. 1, s. 2.
P o p i o ł e k , Wisła.,., s. 135 n.
P o p i o ł e k , Początki...,
s. 44; Sęk [P. Z a w a d a], Koniaków,
„Gwiazdka
Cieszyńska", R . 89: 1936, nr 29, s. 5.
"Popiołek,
Powstanie..., s. 12; J . Z a h r a d n í k ,
Nasza wieś
Istebna.
Przyczynki do osadnictwa Śląska Cieszyńskiego,
Cieszyn 1930, s. 6-7.
Parę lat z szkolnictwa w Istebnej, „Ziemia Śląska", R. 6: 1932, nr 2, s. 2.
Ibidem.
8

9

1 0

12

18

�21

OGÓLNA C H A R A K T E R Y S T Y K A R E G I O N U

Nieurodzajna ziemia nie m o g ł a b o w i e m s t a n o w i ć g ł ó w n e g o ź r ó d ł a u t r z y ­
mania. S t ą d d ą ż o n o stale do p o w i ę k s z a n i a t e r e n ó w w y p a s o w y c h i swo­
bodnego korzystania z l a s ó w . Dzielono w i ę c g r u n t y i p r z e k s z t a ł c a n o zbo­
cza g ó r s k i e n a pastwiska oraz ł ą k i . W t e n s p o s ó b p o d n o s i ł a się w B e s k i ­
dzie Ś l ą s k i m granica osadnictwa. P o c z ą t k o w o K o m o r a C i e s z y ń s k a nie
s p r z e c i w i a ł a się t y m poczynaniom g ó r a l i ś l ą s k i c h , w i d z ą c w t y m dodat­
kowe ź r ó d ł o d o c h o d ó w . W X V I I w . i w 1 p o ł . X V I I I w . r o z w i j a ł a się
z a r ó w n o h o d o w l a b y d ł a , j a k i pasterstwo. W 1748 r. w y s z ł o r o z p o r z ą ­
dzenie cesarskie z a l e c a j ą c e s p r z e d a ż p o d d a n y m pastwisk, ł ą k i p ó l l e ś ­
n y c h w r a z z p r a w e m t r z y m a n i a na n i c h o k r e ś l o n e j ilości b y d ł a w a ł a skiego (owiec i k ó z ) w zamian za czynsz . B y ł to —• j a k pisze B . K o p c z y ń s k a - J a w o r s k a — z ł o t y okres s z a ł a ś n i c t w a na Ś l ą s k u . W 2 p o ł .
1 4

1 5

1 6

X V I I I w . sytuacja u l e g ł a jednak zasadniczej zmianie w z w i ą z k u z r o z ­
w o j e m gospodarki l e ś n e j , k t ó r a dla H a b s b u r g ó w s t a ł a się bardziej k o ­
rzystna, a n i ż e l i czynsz o p ł a c a n y przez g ó r a l i . W i e l k a w ł a s n o ś ć r e a l i z u j ą c a
w t y m czasie zalesianie B e s k i d u Ś l ą s k i e g o rozpoczyna o s t r ą w a l k ę z c h ł o ­
p a m i , r u g u j ą c i c h z o b s z a r ó w s e r w i t u t o w y c h i n a k ł a n i a j ą c do z a m i a n y
wysoko p o ł o ż o n y c h w g ó r a c h ł ą k i pastwisk na inne tereny, w w y p a d k u
z a ś o p o r u ze s t r o n y g ó r a l i czyniono i m t r u d n o ś c i b ą d ź przez z a c i e ś n i a n i e
granic, b ą d ź t e ż przez z a m y k a n i e d o s t ę p u do p a s t w i s k . Przez c a ł y
X I X w . s z a ł a ś n i c t w o w Beskidzie Ś l ą s k i m c h y l i się k u u p a d k o w i .
W 1863 r . u k a z a ł się patent cesarski d o t y c z ą c y l i k w i d a c j i pasterstwa.
W p r o w a d z o n y ostatecznie w 1872 r . p r z y c z y n i ł się w y d a t n i e do w z m o ż e n i a
r u c h u emigracyjnego do Z a g ł ę b i a K a r w i ń s k o - O s t r a w s k i e g o , F r a n c j i oraz
A m e r y k i P ó ł n o c n e j . C i ę ż k ą s y t u a c j ę l u d n o ś c i g ó r a l s k i e j p o g ł ę b i ł y w po­
ł o w i e X I X w . k l ę s k i elementarne. W 1846 r . p r z y s z ł a b o w i e m zaraza
na z i e m n i a k i , n a s t ę p n i e głód, k t ó r y d o p r o w a d z i ł do w y b u c h u t y f u s u ,
d z i e s i ą t k u j ą c e g o l u d n o ś ć Beskidu Ś l ą s k i e g o .
Upadek s z a ł a ś n i c t w a d o t k n ą ł z w ł a s z c z a n a j z a m o ż n i e j s z ą część w a r ­
s t w y c h ł o p s k i e j , p o z b a w i a j ą c j ą znacznych t e r e n ó w w y p a s o w y c h . T y m
s a m y m p r z y c z y n i ł się on do n i w e l a c j i i s t n i e j ą c y c h t a m jeszcze w p o ł o ­
wie X V I I I w . poważnych różnic m a j ą t k o w y c h . Stratyfikacja społeczna
m i e s z k a ń c ó w wsi Beskidu Śląskiego p r z e d s t a w i a ł a się w ó w c z a s n a s t ę 1 7

1 8

1 9

u

J . C h l e b o w c z y k , Szałaśnictwo
г gospodarka leśna w Beskidzie
Śląskim
w dobrach Komory Cieszyńskiej
u schyłku
feudalizmu do 1800 г., [w:] Studia
i materiały
z dziejów
Śląska, t. 5, Wrocław 1963, s. 12; F . P o p i o ł e k ,
Studia
z dziejów Śląska Cieszyńskiego,
Katowice 1958, s. 76.
L . S a w i c k i , Szałaśnictwo
na Śląsku
Cieszyńskim,
„Materiały Antropologiczno-Archeologiczne i Etnograficzne", t. 14: 1919, dz. 3, s. 145.
K o p c z y ń s k a - J a w o r s k a , op. cit., s. 189.
S a w i c k i , op. cit., s. 155; F . P o p i o ł e k , Szkice z dziejów chłopów w Be­
skidzie Śląskim, „Sobótka", R. 9: 1954, s. 391-458; Z a h r a d n í k , op. cit., s. 7.
" S a w i c k i , op. cit., s. 153.
J . C h l e b o w c z y k , Różnicowanie
i początki
kapitalistycznego Rozwarst­
wienia wsi cieszyńskiej
u schyłku
feudalizmu, [w:] Studia i materiały
z
dziejów
Śląska, t. 3, Wrocław 1960, s. 125.
1 6

1 6

1 7

1 9

�ZOFIA SZROMBA-RYSOWA, DANUTA T Y L K O W A

22

p u j ą c o : n a j z a m o ż n i e j s z ą w a r s t w ę s p o ł e c z n ą n a t y m obszarze t w o r z y l i
gazdowie, t j . kmiecie p o s i a d a j ą c y gospodarstwa r o l n e l i c z ą c e około 50 j o c h ó w , c z y l i m n i e j w i ę c e j 30 ha, p a r ę k o n i , t e r e n y wypasowe oraz cze­
l a d ź . Z a m i e s z k i w a l i o n i n a j c z ę ś c i e j c e n t r u m w s i , podobnie j a k zagrodnicy,
p o s i a d a j ą c y nadto ł ą k i o t r z y m y w a n e z s e r w i t u t ó w . Po l i k w i d a c j i szał a ś n i c t w a pod koniec X I X w . uzyskane ł ą k i przerabiano na p o l a u p r a w ­
ne. Przez budowanie t a m c h a ł u p i osiedlanie s i ę n a s t a ł e t w o r z o n o w a r ­
s t w ę c h a ł u p n i k ó w . W t e n s p o s ó b p o w s t a w a ł y liczne p r z y s i ó ł k i , t a k
charakterystyczne d l a w s i beskidzkich.
2 0

G ł ó w n y t r z o n w s i zamieszkiwany zazwyczaj przez n a j z a m o ż n i e j s z ą
w a r s t w ę w e wsiach „ z a K u b a l o n k ą " o k r e ś l a n y b y ł j a k o
dziedzina.
W Istebnej u s y t u o w a n y on b y ł po l e w e j stronie r z e k i Olzy, n a p o ł u d n i o ­
w y c h stokach Z ł o t e g o G r o n i a — n a j w y ż s z e g o wzniesienia tej miejsco­
w o ś c i . Gospodarstwa tej p a r t i i w s i skupione s ą w t z w . dworach,
będących
p o z o s t a ł o ś c i ą d a w n e j w s p ó l n o t y gospodarczej, z w i ą z a n e j z d a n y m t e r y ­
t o r i u m i zrzeszającej k i l k a w pobliżu m i e s z k a j ą c y c h rodzin. Oznaczają
one z w a r t e skupisko z a g r ó d z l o k a l i z o w a n y c h na n i e d u ż y m terenie. W e ­
d ł u g opisu z 1896 r . „ m i e s z k a ń c y p o s z c z e g ó l n y c h d w o r ó w k o r z y s t a j ą ze
w s p ó l n y c h l a s ó w , pastwisk, u w a ż a j ą place, na k t ó r y c h s t o j ą i c h zabudo­
wania, za w ł a s n o ś ć z b i o r o w ą i z b i o r o w y m i t e ż s i ł a m i p r z e p r o w a d z a j ą do
s k u t k u trudniejsze p r z e d s i ę w z i ę c i a i ulepszenia w gospodarstwie" . N a ­
z w y d w o r ó w w Istebnej p o c h o d z ą od p i e r w s z y c h o s a d n i k ó w . T a k w i ę c
w y s t ę p u j ą t u m i ę d z y i n n y m i H a r a t y k i , M i c h a ł k i , K u b a l e , B u r o w i e , Gaz u r o w i e i t p . Podobnie przedstawia s i ę to w Jaworzynce. W K o n i a k o w i e
natomiast o k r e ś l e n i a d w o r ó w z w i ą z a n e s ą z n a z w a m i ł ą k , z d a r z e ń l u b
p r z e d m i o t ó w . I t a k jest t u t z w . W y d z i e r a c z k a — teren, o k t ó r y toczone
b y ł y spory rodzinne, L e g i e r y — p o c h o d z ą c e od l e g a r ó w , Bagno i t p .
a l

2 2

.Gospodarstwa c h a ł u p n i c z e w Istebnej zlokalizowane s ą przede w s z y s t ­
k i m w p ó ł n o c n e j części w s i , na t z w . Zaolziu, po p r a w e j stronie O l z y .
P o w s t a ł y one — j a k j u ż wspomniano — z z a m i a n y ł ą k na pola u p r a w n e ,
t w o r z ą c w t e n s p o s ó b liczne p r z y s i ó ł k i zwane „ ł ą k a m i " , j a k na p r z y k ł a d
M l a s k a w k a , Pietroszonka, Ł ą c z y n a , W i l c z e i t p .
T r z e c i ą o s a d n i c z ą c z ę ś ć Istebnej, a zarazem n a j s t a r s z ą , s t a n o w i ą Jasnowice, p o ł o ż o n e n a d p o t o k i e m Olecka i w y s u n i ę t e na p o ł u d n i o w y za­
c h ó d . I c h nazwa w y w o d z i s i ę prawdopodobnie od s e k t y r e l i g i j n e j , c h r o ­
n i ą c e j s i ę t a m w g ł ą b l a s ó w przed p r z e ś l a d o w a n i a m i .
U k ł a d osadniczy B r e n n e j r ó ż n i się od trzech w s i p o ł o ż o n y c h n a p o ­
ł u d n i e od K u b a l o n k i , t j . Istebnej, J a w o r z y n k i i K o n i a k o w a . C e n t r u m
w s i r o z c i ą g a się w z d ł u ż d o l i n y B r e n n i c y , gdzie skupione s ą n a j w i ę k s z e
2 3

M

C h l e b o w c z y k , Różnicowanie...,
M. W y s ł o u c h ó w a, Ze śląskiej
riera Lwowskiego", R. 4: 1896, s. 399.
S ęk, op. cit.
2 1

и

*» P o p i o ł e k , Powstanie..., s. 2.

s. 136; P o p i o ł e k , Wisła..., . 137-145.
ziemi, „Tydzień", dodatek literacki „ K u ­
s

�OGÓLNA C H A R A K T E R Y S T Y K A R E G I O N U

23

gospodarstwa z b l i ż o n e s t r u k t u r ą u p r a w do w s i o charakterze p o d g ó r s k i m .
N a terenie B e s k i d u Ś l ą s k i e g o t y l k o b o w i e m one u p r a w i a j ą p s z e n i c ę o z i ­
m ą . Osadnictwo r o z c i ą g a s i ę t a m ponadto w z d ł u ż d o p ł y w ó w B r e n n i c y ,
•takich j a k na p r z y k ł a d L e ś n i c a , B u k o w a , H o ł c y n a . Dolne p a r t i e t y c h
•dolin m a j ą podobny charakter osadniczy, j a k c e n t r u m w s i . Osadnictwo
bardziej rozproszone, z a j m u j ą c e stoki w y m i e n i o n y c h d o l i n , posiada ge­
n e z ę a n a l o g i c z n ą do o m a w i a n y c h w y ż e j w s i g ó r s k i c h „ z a K u b a l o n k a " ,
t o znaczy w i e l e z l o k a l i z o w a n y c h t a m gospodarstw p o w s t a ł o z osadnic­
t w a sezonowego.
W a r u n k i ś r o d o w i s k o w e w s i Beskidu Ś l ą s k i e g o , a m i a n o w i c i e u k s z t a ł ­
t o w a n i e terenu, k l i m a t oraz szata r o ś l i n n a , w y w a r ł y w p ł y w na stosunki
gospodarcze regionu. K l i m a t B e s k i d u Ś l ą s k i e g o — w ł a ś c i w y dla strefy
g ó r s k i e j — c h a r a k t e r y z u j e s i ę z n a c z n ą ilością o p a d ó w atmosferycznych.
I c h o b f i t o ś ć sprzyja w d u ż y m stopniu r o z w o j o w i l a s ó w , k t ó r e s t a n o w i ą
6 0 % o g ó ł u p o w i e r z c h n i tego r e g i o n u . Ś r o d o w i s k o geograficzne w p ł y w a
na r o z w ó j gospodarczy oraz m o ż l i w o ś c i p r o d u k c y j n e tego obszaru, k t ó ­
r y — w e d ł u g J. K u b i c y — zaliczany jest do V r e j o n u p r o d u k c y j n e g o
P o l s k i P o ł u d n i o w e j o kompleksie g l e b o w o - u p r a w o w y m t r a w i a s t o - o w s i a n y m . W p r o d u k c j i r o l n e j B e s k i d u Ś l ą s k i e g o p r i o r y t e t o w e miejsce z a j ­
m u j e u p r a w a owsa i j ę c z m i e n i a , a z r o ś l i n o k o p o w y c h z i e m n i a k i oraz
r o ś l i n y pastewne. Teren ten, j a k w i ę k s z o ś ć o b s z a r ó w g ó r s k i c h , charak­
t e r y z u j e się niedoborem zbóż c h l e b o w y c h . U p r a w a zbóż ogranicza się
b o w i e m do j ę c z m i e n i a i owsa jarego, a w m a ł y m t y l k o procencie do
jarego ż y t a , zwanego na t y c h terenach jarziną.
Pszenicę ozimą można
- u p r a w i a ć z p e w n y m efektem j e d y n i e w d o l n y c h p a r t i a c h w s i Brenna.
W k o ń c u X V I I I w . na teren B e s k i d u Ś l ą s k i e g o w k r a c z a u p r a w a z i e m ­
n i a k ó w , o b e j m u j ą c a spore obszary g r u n t ó w o r n y c h . Stosunkowo w y s o k i
u d z i a ł z i e m n i a k ó w u w a r u n k o w a n y jest nie t y l k o m o ż l i w o ś c i a m i u p r a ­
w o w y m i , lecz t a k ż e zapotrzebowaniem k o n s u m p c y j n y m l u d n o ś c i oraz
p a s z o w y m i n w e n t a r z a . N a terenach t y c h dobrze udaje się kapusta i b r u M e w , c z y l i t z w . kwaki, s p e ł n i a j ą c e w t r a d y c y j n y m ż y w i e n i u w a ż n ą r o l ę ,
-współcześnie z a ś u ż y t k o w a n e s ą w h o d o w l i z w i e r z ą t . Jeszcze w okresie
- m i ę d z y w o j e n n y m w y s o k i u d z i a ł g r u n t ó w p r z y p a d a ł na u p r a w ę l n u ,
z k t ó r e g o w y r a b i a n o p ł ó t n o . Sady i o g r o d y w a r z y w n e nie o d g r y w a ł y
t u t a j p o w a ż n i e j s z e j r o l i . Obecnie sytuacja przedstawia s i ę odmiennie, ob­
s e r w u j e s i ę b o w i e m tendencje p o w i ę k s z a n i a a r e a ł u d l a tej g r u p y u p r a w .
2 l

2 S

2 6

2 7

2 4

J . K r ó l , Klimat Śląska Cieszyńskiego,
[w:] Beskid Śląski, R . 1: 1930, s. 29;
J . K u b i c a , Rozmieszczenie i kierunki rozwoju produkcji rolniczej na terenie ziem
południowej
Polski, W r o c ł a w 1962, s. 24; J . L a z a r, Gleby województwa
katowic­
kiego, Warszawa 1962, ,s. 17 п.; W. M i l a t a , Lato w Beskidzie Śląskim.
Szkic
•klimatologiczny, „Zaranie Śląskie", R. 12: 1936, z. 1, s. 43.
K u b i c a , op. cit., s. 17.
B. K o p c z y ń s k a - J a w o r s k a , Stosunki społeczno-gospodarcze
w trady­
cyjnej kulturze Karpat Północnych,
Łódź 1967, s. 18.
C h l e b o w c z y k , Szałaśnictwo...,
s. 12.
B

2 8

2 7

�24

ZOFIA SZROMBA-RYSOWA, DANUTA T Y L K O W A

W t y m miejscu m o ż n a p o d a ć k i l k a d a n y c h statystycznych o d n o s z ą c y c h
s i ę do 1960 r . T a k w i ę c w Istebnej z o g ó l n e j p o w i e r z c h n i gospodarstw,
k t ó r e w t y m czasie o b e j m o w a ł y 1647 ha, na g r u n t y orne i sady p r z y ­
p a d a ł o 60,7%, ł ą k i i pastwiska — 1 7 , 2 % , lasy z a ś — 16,0%. W B r e n n e j
z k o l e i na 3364 ha o g ó l n e j p o w i e r z c h n i gospodarstw g r u n t y orne i sady
w y n o s i ł y 24,2%, ł ą k i i pastwiska — 36,8%, lasy — 34,3% . D ą ż e n i e m
w s p ó ł c z e s n e j p o l i t y k i r o l n e j tego r e g i o n u jest z w i ę k s z a n i e p o w i e r z c h n i
g r u n t ó w o r n y c h pod u p r a w ę ł ą k i pastwisk oraz p o d p o r z ą d k o w a n i e p r o ­
d u k c j i r o l n e j celom gospodarki hodowlanej . W ś r ó d h o d o w a n y c h z w i e ­
r z ą t g ł ó w n e miejsce zajmuje b y d ł o i trzoda c h l e w n a . Zmniejszeniu
natomiast u l e g ł c h ó w owiec, k t ó r e w s p ó ł c z e ś n i e hodowane s ą p r z y go­
spodarstwach, a w m n i e j s z y m stopniu na s z a ł a s a c h . H o d o w l a owiec o cha­
rakterze pasterskim n a j d ł u ż e j u t r z y m a ł a się w B r e n n e j . Po u p a d k u sza­
ł a ś n i c t w a w Beskidzie Ś l ą s k i m w X I X w . — o c z y m j u ż b y ł a m o w a —
w okresie m i ę d z y w o j e n n y m p r ó b o w a n o j ą t a m r e a k t y w o w a ć . P o w s t a ł a
specjalna k o m i s j a s e r w i t u t o w a , k t ó r a o p r a c o w a ł a u s t a w ę o s p ó ł k a c h szał a ś n i c z y c h . Ustawa ta z o s t a ł a zatwierdzona przez S e j m Ś l ą s k i w K a t o ­
w i c a c h w 1933 r.
W Brennej z a ł o ż o n o w ^cowy, na w z ó r szwajcarski,
s z a ł a s na K o t a r z u , gdzie owce wypasane s ą jeszcze w s p ó ł c z e ś n i e . Obok
przyzagrodowej h o d o w l i owiec po I I w o j n i e ś w i a t o w e j na terenie B r e n ­
nej c z y n t i y c h b y ł o — obok K o t a r z a — k i l k a i n n y c h s z a ł a s ó w . W Isteb­
nej natomiast, gdzie w 1947 r . wypasano owce na trzech s z a ł a s a c h ,
d z i a ł a obecnie s p ó ł d z i e l n i a owczarska na p r z y s i ó ł k u A n d z i o ł ó w k a .
2 8

2 9

3 0

3 1

3 2

3 3

J e d n y m z i s t o t n y c h ź r ó d e ł u t r z y m a n i a g ó r a l i ś l ą s k i c h b y ł las, k t ó r y
d o s t a r c z a ł nie t y l k o p ł o d ó w n a t u r a l n y c h , przeznaczonych do k o n s u m p c j i

2 8

Źródło: materiały spisowe Głównego Urzędu Statystycznego. Dla porównania
warto podać, iż w 1900 r. z ogólnej powierzchni wsi Istebna, liczącej 4828 ha, pola
orne w y n o s i ł y 14,68%, łąki — 1,97%, ogrody — 0,33%, pastwiska — 19,22%, lasy —
61,87%. W Brennej z kolei na ogólną powierzchnię 7817 ha na pola orne przypa­
dało - 10,41%, łąki — 5,64%, ogrody — 0,36%, pastwiska — 31,66%, lasy — 50,29°/o;
źródło: Gemeindelexikon
im Reichsrate
Vertretenem
Kdnigsreiche
und
Lander.
Bd. 11: Schlesien, Wien 1906, s. 8-9 (Brenna) i s. 42-43 (Istebna).
M. N o w a k, Agrotechniczne
podstawy gospodarki rolnej w górach, W a r ­
szawa 1954, s. 7; M . R a 1 s к i , Gospodarka rolna na ziemiach górskich,
[w:] Ze­
szyty problemowe postępów
nauk rolniczych, z. 14, Warszawa 1958, s. 60.
Dla przykładu można podać, iż w 1900 r. w Brennej zanotowano 208 sztuk
koni, 1930 bydła, 2359 owiec i 869 świń. W tym samym roku w Istebnej w y s t ę p o w a ł o
138 sztuk koni, 1334 bydła, 165 owiec i 910 ś w i ń ; źródło:
Gemeindelexikon....
W 1960 r. sytuacja w dziedzinie hodowli przedstawiała się następująco: Brenna —
149 sztuk koni, 1308 bydła, 580 owiec, 901 świń; Istebna — 103 sztuki koni, 1065
bydła, 236 owiec, 1018 ś w i ń ; źródło: materiały spisowe Głównego Urzędu Staty­
stycznego.
K o p c z y ń s k a - J a w o r s k a , Gospodarka..., s. 196 n.
Ibidem, s. 213.
W tym samym roku w Jaworzynie i Koniakowie czynnych było po 1 sza­
łasie, w Wiśle natomiast 8; ibidem, s. 213.
2 9

8 0

8 1

3 2

8 3

�OGÓLNA C H A R A K T E R Y S T Y K A R E G I O N U

25

ż y w n o ś c i o w e j oraz h o d o w l i (ha paszą i ściółkę), ale s t w a r z a ł t a k ż e m o ż ­
l i w o ś ć pracy, k t ó r ą znajdowano przede w s z y s t k i m p r z y w y r ę b i e i z w ó z c e
d r e w n a . W ś r ó d t r a d y c y j n y c h z a j ę ć l u d n o ś c i badanych w s i w y m i e n i ć t a k ­
ż e n a l e ż y w y r ó b p ł ó t n a i sukna oraz p r a c ę w m i e j s c o w y c h m ł y n a c h i t a r ­
takach, a w Istebnej ponadto t ł u c z a r n i k o r y . Z a r ó w n o w B r e n n e j , j a k
i Istebnej jeszcze w latach p i ę ć d z i e s i ą t y c h b i e ż ą c e g o w i e k u d z i a ł a ł y f o ­
lusze, c z y l i t z w . wałkownie
. Część m i e s z k a ń c ó w t r u d n i ł a się r ó w n i e ż
h a n d l e m , g ł ó w n i e b y d ł a , k t ó r e kupowano n a j c z ę ś c i e j w M i l ó w c e na Ż y ­
w i e c c z y ź n i e , a sprzedawano w J a b ł o n k o w i e . W a ż n y m i m i e j s c a m i h a n d l o ­
w y m i b y ł y ponadto S k o c z ó w i Cieszyn. W Istebnej w okresie m i ę d z y ­
w o j e n n y m , t j . od k o ń c a l a t d w u d z i e s t y c h aż do w y b u c h u I I w o j n y ś w i a - t o w e j , raz w m i e s i ą c u o d b y w a ł y s i ę t a r g i na b y d ł o i n i e r o g a c i z n ę .
W 1929 r . Ś l ą s k i U r z ą d W o j e w ó d z k i w K a t o w i c a c h z e z w o l i ł g m i n i e W i s ł a
na u r z ą d z a n i e c o t y g o d n i o w y c h t a r g ó w .
3 4

3 S

3 6

N a terenie Beskidu Ś l ą s k i e g o p r a c ę znajdowano r ó w n i e ż w miejsco­
w y c h k a m i e n i o ł o m a c h ( w Brennej), p r z y b u d o w i e d r ó g , szkół, z a ś w l a ­
tach trzydziestych bieżącego w i e k u dużego sanatorium p r z e c i w g r u ź l i ­
czego dla dzieci i m ł o d z i e ż y na Kubalonce. C z ę ś ć m i e s z k a ń c ó w , g ł ó w n i e
W i s ł y , d o j e ż d ż a ł a do p r a c y w h u t a c h T r z y ń c a i U s t r o n i a . Pewne dochody
czerpano t a m r ó w n i e ż z p o b y t u l e t n i k ó w , k t ó r z y zaczęli o d w i e d z a ć B e ­
skid Śląski, a szczególnie Wisłę, j u ż nawet w 2 poł. X I X w . N a d m i e ń m y ,
iż w okresie m i ę d z y w o j e n n y m i s t n i a ł y p l a n y uczynienia z Istebnej m i e j ­
s c o w o ś c i u z d r o w i s k o w e j . D u ż e z a s ł u g i w t y m zakresie p o ł o ż y ł A . M i c ­
kiewicz z Warszawy, k t ó r y z a m i e r z a ł u c z y n i ć z tej w s i „ o g r ó d - m i a s t o "
na w z ó r szwajcarski .
W ś r ó d i n s t y t u c j i d z i a ł a j ą c y c h na terenie Beskidu Ś l ą s k i e g o n a l e ż y
w y m i e n i ć k ó ł k a rolnicze i kasy o s z c z ę d n o ś c i o w o - p o ż y c z k o w e , i s t n i e j ą c e
t a m j u ż z k o ń c e m X I X w . M o d e l t y c h kas w y p r a c o w a ł F . Raiffeisen,
a na t e r e n G a l i c j i p r z e n i ó s ł F . Stefczyk. N a Ś l ą s k u C i e s z y ń s k i m p i e r w ­
szą t a k ą s p ó ł d z i e l n i ę z a ł o ż o n o w 1895 r . w ł a ś n i e w Istebnej, d z i ę k i sta­
r a n i o m tamtejszego k i e r o w n i k a s z k o ł y p r z y w y b i t n e j pomocy F . Stefczyka .
3 7

3 8

3 4

J . B r o d a , W. S o k o ł o w s k i , Tartak, młyn i tłuczarnia
kory w Istebnej,
Studia i Materiały do Dziejów Nauki Polskiej, seria D, z. 4: 1963, s. 89-179.
S. P e t e r s , Folusz — ludowa fabryka, „Świat i Życie", R. 9: 19,54, nr 43,
s. 2.
Targiem objęte były „płody surowe, drób, środki żywności, sprzęt gospodar­
czy, wyroby rolnicze należące do ubocznych zajęć okolicznych rolników oraz inne
artykuły codziennego zaopatrzenia"; „Gwiazdka Cieszyńska", R. 87: 1929, nr 32,
3. 4. Targi w Istebnej miały miejsce w pierwszy poniedziałek po 15-tym każdego
miesiąca. Sprawozdania z nich drukowała „Gwiazdka Cieszyńska" (zob. np. R. 80:
1027, nr 68, s. 4; R. 87: 1929, nr 36, s. 5).
E . G r i m , Źródła
i ostoja śląskiej
góralszczyzny,
[w:] Śląsk
Cieszyński.
Z życia gospodarczego, Cieszyn 1937, s. 36.
E . P a s e k , Powstanie i rozwój spółdzielczości
rolniczej na Śląsku
Cieszyń­
skim, [w:] Cieszyński
rocznik muzealny, R. 2: 1972, s. 32; A. H . K a n i a , Organi8 5

u

3 7

3 8

�26

Z O F I A SZHOMBA-RYSOWA, D A N U T A T Y L K O W A

W e wsiach Beskidu Ś l ą s k i e g o w a ż n ą r o l ę s p e ł n i a ł y r ó w n i e ż gospody.
B y ł y one b o w i e m nie t y l k o miejscem w y s z y n k u , ale t a k ż e w i e l u z e b r a ń
i załatwiania w a ż k i c h dla m i e s z k a ń c ó w tych miejscowości transakcji.
T a k na p r z y k ł a d w Istebnej w gospodzie „ u K u b a l o k a " o m ó w i o n o i zrea­
lizowano w 1910 r. t a k bardzo i s t o t n ą s p r a w ę d l a w s i , j a k b u d o w a w o ­
d o c i ą g u . U „ u j c a Gazura" z k o l e i g r o m a d z i l i się d z i a ł a c z e stowarzyszenia
Macierz Szkolna, organizacji t a k wielce z a s ł u ż o n e j dla o ś w i a t y , k u l t u r y
oraz spraw n a r o d o w o ś c i o w y c h na Ś l ą s k u C i e s z y ń s k i m . Z o s t a ł a ona p o ­
w o ł a n a w 1895 r. w Cieszynie przez P a w ł a Stalmacha, k r z e w i c i e l a o ś w i a ­
t y polskiej i k u l t u r y w ś r ó d szerokich rzesz Ś l ą s k a C i e s z y ń s k i e g o , k t ó ­
rego p o m n i k stoi w Istebnej. W k o ł a c h M a c i e r z y Szkolnej, z a k ł a d a n y c h
w p o s z c z e g ó l n y c h wsiach r ó w n i e ż Beskidu Ś l ą s k i e g o , p o w s t a w a ł y ama­
torskie z e s p o ł y teatralne, c h ó r y i t p . , o b o w i ą z k i e m s t a t u t o w y m z a ś b y ł o
u t w o r z e n i e b i b l i o t e c z k i . C z y t e l n i c t w o w e wsiach c i e s z y ń s k i c h b y ł o od
d a w n a r o z w i n i ę t e , w c z y m d u ż e z a s ł u g i p o ł o ż y ł a C z y t e l n i a L u d o w a , za­
ł o ż o n a w 1861 r . w Cieszynie. Do w s i d o c i e r a ł o czasopismo „ T y g o d n i k
C i e s z y ń s k i " , przemianowane w 1851 r . na „ G w i a z d k ę C i e s z y ń s k ą " . W cza­
sopiśmie t y m publikowano wiele regionalnych informacji, również z Be­
skidu Ś l ą s k i e g o . Jak w s p o m i n a M a r i a W y s ł o u c h o w a , znana d z i a ł a c z k a
l u d o w a i autorka l i c z n y c h a r t y k u ł ó w p o ś w i ę c o n y c h m . i n . Istebnej, w ł a ś ­
ciciel jednej z g o s p ó d w tej m i e j s c o w o ś c i ( „ N a Rogowcu") r o z k ł a d a ł spe­
cjalnie d l a g ó r a l i gazety, k t ó r e c z y t a l i w s t ę p u j ą c t a m n a j c z ę ś c i e j w n i e ­
d z i e l ę . W Brennej a k c j ę k u l t u r a l n o - o ś w i a t o w a r e a l i z o w a ł o S t o w a r z y ­
szenie M ł o d z i e ż y K a t o l i c k i e j .
3 9

40

4 1

4 2

Istotna w y d a j e się r ó w n i e ż i n f o r m a c j a o z r ó ż n i c o w a n i u w y z n a n i o w y m
m i e s z k a ń c ó w w s i Beskidu Ś l ą s k i e g o , p o s i a d a j ą c y m pewne reperkusje k u l ­
t u r o w e . P r z e w a ż a j ą c a c z ę ś ć l u d n o ś c i tego r e g i o n u n a l e ż a ł a do k o ś c i o ł a
rzymskokatolickiego, p e w i e n procent z a ś — a j e d y n i e w W i ś l e w i ę k ­
szość — s t a n o w i ł y osoby w y z n a n i a e w a n g e l i c k o - a u g s b u r s k i e g o . N o t u j e
4S

zaeja spółdzielcza
Śląska Zaolziañskiego,
„Spółdzielczy Przegląd Naukowy", R . 11:
1938, nr 10, s. 16-21.
Zob. m. in. L . B r o ż e k , Źródła kultury ludowej, [w:] Płyniesz
Olzo... Zarys
kultury duchowej ludu cieszyńskiego,
Ostrawa 1970, s. 21-31.
W 1936 r. koło w Istebnej posiadało 103 członków, a biblioteczka liczyła
456 tomów; aob. „Gwiazdka Cieszyńska", R. 89: 1936, nr 15.
M . W y s ł o u c h o w a , Z ziemi śląskiej,
„Zorza", dodatek do „Przyjaciela
Ludu", R . 2: 1901, nr 5, s. 132-134.
Ze składek m i e s z k a ń c ó w wsi i emigrantów z Brennej do Ameryki w latach
1920-1923 wybudowano dom dla stowarzyszenia, w k t ó r y m wystawiano liczne
przedstawienia, jasełka, uczono się p i e ś n i ludowych, zaopatrując się w śpiewniki
w redakcji „Gwiazdki Cieszyńskiej" w Cieszynie.
Statystyka ludności
w gminach powiatu cieszyńskiego
według
urządowych
wyników
drugiego powszechnego spisu z dnia 9.12.1931, „Gwiazdka Cieszyńska",
R. 90: 1937, nr 56, s. 3, podaje, iż w Brennej na 3210 mieszkańców było 2721 (84,8»/o)
wyznania rzymskokatolickiego, 425 (13,2°/o) ewangelicko-augsburskiego, 10 m o j ż e ­
szowego i 54 innych. Natomiast w Istebnej na 2649 mieszkańców było 2482 (93,7°/o)
wyznania rzymskokatolickiego, 234 (5,1%) ewangelicko-augsburskiego, 11 mojżeszo8 9

4 0

4 1

4 2

4 8

�OGÓLNA C H A R A K T E R Y S T Y K A R E G I O N U

27

się t u t e ż p e w i e n procent a d w e n t y s t ó w , z w a n y c h sabatystami, oraz w y ­
z n a w c ó w r ó ż n y c h sekt i z w o l e n n i k ó w s p i r y t y z m u .
Z a c h o d z ą c y nieustannie na terenie badanych w s i B e s k i d u Ś l ą s k i e g o
proces p r z e m i a n k u l t u r o w y c h d y n a m i z u j e się s z c z e g ó l n i e po z a k o ń c z e n i u
I I w o j n y ś w i a t o w e j , s t a n o w i ą c e j i s t o t n ą c e z u r ę c z a s o w ą w dziedzinie
modernizacji. N i e m a ł ą r o l ę w t y m zakresie o d g r y w a praca poza gospo­
d a r s t w e m , co zdeterminowane jest w i e l k o ś c i ą , s t r u k t u r ą , j a k i m o ż l i ­
w o ś c i a m i p r o d u k c y j n y m i t y c h gospodarstw. W e d ł u g spisu z 1960 r .
w Istebnej nie b y ł o gospodarstw o p o w i e r z c h n i p o w y ż e j 14 ha, w B r e n ­
nej z a ś b y ł o i c h 8,82%. W przedziale 7-14 ha B r e n n a p o s i a d a ł a 20,20%
gospodarstw, a Istebna — 3,37%. W tej ostatniej w s i odnotowano n a j ­
w i ę k s z y c h odsetek gospodarstw o w i e l k o ś c i 2-5 ha, t j . 4 3 , 3 1 % o g ó ł u go­
spodarstw r o l n y c h .
4 4

4 5

P r a c ę znajdowano z w ł a s z c z a w o ś r o d k a c h p r z e m y s ł o w y c h na Ś l ą s k u ,
a t a k ż e na terenie C z e c h o s ł o w a c j i ( z w ł a s z c z a w Ostrawie, T r z y ń c u i K a r w i n i e ) oraz w r o z b u d o w u j ą c y c h się o ś r o d k a c h wczasowych. W 1960 r .
w Istebnej na o g ó l n ą l i c z b ę m i e s z k a ń c ó w , w y n o s z ą c ą 2989 osób, zawo­
dowo c z y n n y c h b y ł o 1554, w t y m z a t r u d n i o n y c h w gospodarstwach r o l ­
n y c h 885 ( t j . 56,88%), a poza r o l n i c t w e m 669 ( t j . 4 3 , Ш о ) . W B r e n n e j
natomiast w t y m s a m y m r o k u o g ó l n a liczba m i e s z k a ń c ó w w y n o s i ł a 3890,
z czego zawodowo c z y n n y c h b y ł o 1852 osoby i analogicznie p r a c u j ą c y c h
w gospodarstwach r o l n y c h 865 ( t j . 46,64%), a poza n i m i 987 ( t j . 53,36%).
Praca poza r o l n i c t w e m zapewnia n i e t y l k o znacznie l e p s z ą e g z y s t e n c j ę ,
ale stwarza r ó w n i e ż m o ż l i w o ś c i k o n t a k t ó w p o n a d l o k a l n y c h , t a k i s t o t n y c h
dla p r z e m i a n k u l t u r o w y c h i s p o ł e c z n y c h l u d n o ś c i w i e j s k i e j . D o d a ć n a ­
l e ż y , że wsie B e s k i d u Ś l ą s k i e g o p o s i a d a j ą obecnie dobrze r o z w i n i ę t ą
k o m u n i k a c j ę autobusową, ułatwiającą z a r ó w n o kontakty lokalne p o m i ę ­
dzy r o z r z u c o n y m i p r z y s i ó ł k a m i , j a k t e ż dojazdy — z w ł a s z c z a do p r a c y —
do m i e j s c o w o ś c i p o ł o ż o n y c h w dalszej o d l e g ł o ś c i . W G ó r n o ś l ą s k i m O k r ę g u
P r z e m y s ł o w y m , gdzie stale wzrasta zapotrzebowanie na siłę r o b o c z ą , l u d ­
n o ś ć g ó r a l s k a n a j c z ę ś c i e j znajduje s t a ł e z a j ę c i e . T e r e n B e s k i d u Ś l ą s k i e g o
z k o l e i s t a n o w i b a z ę d l a r u c h u wczasowo-turystycznego i u z d r o w i s k o w e ­
go m i e s z k a ń c ó w G ó r n e g o Ś l ą s k a . Pod t y m k ą t e m z o s t a ł y opracowane

wego oraz 22 innych. W Wiśle na 5807 mieszkańców — 693 (11,9%) wyznania rzym­
skokatolickiego, 5000 (86,1%) ewangelicko-augsburskiego, 17 mojżeszowego i 97 in­
nych; w Jaworzynce na 1648 m i e s z k a ń c ó w — 1616 (98,1%) rzymskokatolickiego,
2.8 (1,7%) ewangelicko-augsburskiego oraz 4 innych; w Koniakowie na 1268 miesz­
k a ń c ó w — 1141 (90%) rzymskokatolickiego i 127 (10%) ewangelicko-augsburskiego.
Zob. też A. W a nit u ł a, Od starej ku współczesnej
Wiśle. Jej teraźniejszość,
„Za­
ranie Śląskie", R . 13: 1937, z. 3, s. 160-161.
Statystyka Polski. Seria R., z. 17: Indywidualne
gospodarstwa rolne woj.
katowickiego. Spis z dnia 6 XII 1960, Warszawa 1965.
Mieszkańcy Brennej pracują najczęściej w Kuźni-Ustroń, Skoczowie, Jasie­
nicy, Wodzisławiu, Bielsku i Cieszynie, Istebnej zaś g ł ó w n i e w Wiśle, Ustroniu,
Cieszynie i Skoczowie.
4 4

4 5

�28

Z O F I A SZHOMBA-RYSOWA, D A N U T A TYLKÓW A

p l a n y przestrzennej z a b u d o w y w s i . N a j w i ę k s z a m i e j s c o w o ś ć B e s k i d u
Ś l ą s k i e g o — W i s ł a w 1962 r . o t r z y m a ł a p r a w a m i e j s k i e i n a z w ę W i s ł a -Uzdrowisko.
Jak j u ż p o d k r e ś l a n o , proces z m i a n w p o s z c z e g ó l n y c h wsiach B e s k i d u
Ś l ą s k i e g o p r z e b i e g a ł niejednakowo. Inaczej k s z t a ł t o w a ł się on na terenie
B r e n n e j , a inaczej w Istebnej. Jeszcze n a w e t w s p ó ł c z e ś n i e w okresie
z m i a n c h a r a k t e r y z u j ą c y c h się z n a c z n ą d y n a m i k ą oraz w sytuacji, gdy
kontakty pomiędzy poszczególnymi miejscowościami ułatwia rozwinięta
sieć k o m u n i k a c y j n a , nadal obserwuje się pewne r ó ż n i c e w dziedzinie i c h
k u l t u r y . U t r w a l o n e one s ą •— j a k się w y d a j e — d ł u g o w i e k o w ą t r a d y c j ą
l u b t e ż o d m i e n n ą r e a k c j ą na n i e k t ó r e procesy modernizacyjne. O d r ę b ­
n o ś c i k u l t u r o w e zdeterminowane s ą ponadto z r ó ż n i c o w a n i e m w y z n a n i o ­
w y m t y c h w s i , p o s i a d a j ą c y m t a k ż e w p ł y w na k s z t a ł t o w a n i e się p e w n y c h
zjawisk k u l t u r o w y c h .

*
N a z a k o ń c z e n i e chcemy p r z y n a j m n i e j w k r ó t k i m zarysie p r z e d s t a w i ć
przebieg dotychczasowych z a i n t e r e s o w a ń etnograficznych terenem Be­
s k i d u Ś l ą s k i e g o . K u l t u r a m i e s z k a ń c ó w badanego regionu, podobnie j a k
i i n n y c h o b s z a r ó w g ó r s k i c h , od dawna b o w i e m b y ł a p r z e d m i o t e m z a i n ­
t e r e s o w a ń , k t ó r e p o c z ą t k o w o k o n c e n t r o w a ł y się g ł ó w n i e w ś r o d o w i s k u
i n t e l i g e n c j i m i e j s k i e j . D u ż ą r o l ę o d e g r a ł t u B o g u m i ł Hoff, k t ó r y p r z y ­
b y ł do W i s ł y w 1882 r. B y ł on a u t o r e m pierwszej m o n o g r a f i i tej m i e j ­
scowości pt. Początki
Wisły i Wiślanie,
stanowiącej inauguracyjny t o m
zamierzonej, lecz nie zrealizowanej serii w y d a w n i c z e j n o s z ą c e j t y t u ł G ó ­
rale B e s k i d ó w Zachodnich. W p ł y w na jego zainteresowania w y w a r ł y n i e ­
w ą t p l i w i e k o n t a k t y z O. K o l b e r g i e m , z k t ó r y m często o d b y w a ł p o d r ó ż e
w charakterze r y s o w n i k a . Za p i e r w s z ą d r u k o w a n ą w z m i a n k ę o k u l t u r z e
„ g ó r a l i b e s k i d o w y c h " u w a ż a s i ę j e d n a k ż e „ a n o n i m o w ą z a p i s k ę " z 1786 г.,
o p u b l i k o w a n ą przez S. Ciszewskiego w c z a s o p i ś m i e „ L u d " w 1911 r .
O g ó r a l a c h ś l ą s k i c h j a k o o d r ę b n e j grupie etnograficznej p i e r w s z y n a t o - '
miast n a p i s a ł W . P o l w p r a c y p t . Rzut oka na północne
stoki
Karpat,
w y d a n e j w 1851 r . N a l e ż y jeszcze w s p o m n i e ć o pobycie w W i ś l e w l a ­
tach 1905-1912 J. Ochorowicza, znanego filozofa i psychologa, k t ó r y b y ł
w s p ó ł z a ł o ż y c i e l e m i p i e r w s z y m prezesem Stowarzyszenia M i ł o ś n i k ó w W i ­
sły. O d e g r a ł on d o ś ć d u ż ą r o l ę w ż y c i u g ó r a l i w i ś l a ń s k i c h .
4 e

4 7

4 6

Najważniejsze publikacje odnoszące się do badanego regionu zamieszczono
w załączonej bibliografii. Zob. też Bibliografia
historii kultury ludowej
Karpat
pod red. M. Gładysza, cz. 1, Warszawa 1960; M. G ł a d y s z, Bibliografia
etnografii
Śląska w zarysie, Katowice 1966.
Zob. пр. M. P i 1 с h ó w n a, Jak leczono w dawnej Wiśle, „Głos Ziemi Cie­
szyńskiej", R. 16: 1970, nr 15, s. 4; J . К r o p, Wpływ dr. J. Ochorowicza na przeo­
brażenie się form życia społeczeństwa
Wisły, referat na naukowej sesji regionalnej
w Wiśle, 10-11 V I I I 1977; L . E . S t e f a ń s k i , M. K o m a r , Od magii do psycho­
troniki, Warszawa 1982, s. 320.
4 7

�29

OGÓLNA C H A R A K T E R Y S T Y K A R E G I O N U

G r u p a g ó r a l i ś l ą s k i c h , s z c z e g ó l n i e a t r a k c y j n a d l a badaczy, b u d z i ł a
d u ż e zainteresowanie n i e t y l k o w ś r ó d p r o f e s j o n a l i s t ó w , ale t a k ż e ama­
t o r ó w . J u ż z k o ń c e m X I X w . r ó ż n i m i ł o ś n i c y swojszczyzny — j a k pisze
L . M a l i c k i , autor k i l k u prac p o ś w i ę c o n y c h g ó r a l o m ś l ą s k i m — d ą ż y l i do
zachowania ludowego s t r o j u g ó r a l s k i e g o . W okresie m i ę d z y w o j e n n y m
n i e k t ó r z y m i e j s c o w i nauczyciele (jak np. F . Sikora, R. S z o t k o w s k i i P. Z a ­
wada z Istebnej) na u r o c z y s t o ś c i w k ł a d a l i s t r ó j l u d o w y d a j ą c p r z y k ł a d
poszanowaniu t r a d y c j i i n a k ł a n i a j ą c m ł o d z i e ż s z k o l n ą do uczestnictwa
w strojach w r ó ż n y c h pochodach i ś w i ę t a c h n a r o d o w y c h . D z i a ł a l n o ś ć
t a k i c h jednostek — ż e b y w s p o m n i e ć t y l k o o Istebnej — j a k J. Probosz
i ks. E . G r i m , d ł u g o l e t n i proboszcz w tej w s i , a t a k ż e w i e l u i n n y c h , k t ó ­
r y c h nie s p o s ó b w t y m miejscu w y m i e n i ć , p o z o s t a w i ł a po sobie bogate
p i ś m i e n n i c t w o . Badacze tego r e g i o n u z n a j d u j ą w n i m w i e l e cennego m a ­
t e r i a ł u , k t ó r e g o w a r t o ś ć jest bezsporna.
4 S

Etnograficzny n u r t n a u k o w y w y r a ź n i e w i ą ż e się z okresem m i ę d z y ­
w o j e n n y m . W ó w c z a s to p o w s t a j ą cenne opracowania p r o b l e m o w e , w ś r ó d
k t ó r y c h na s z c z e g ó l n ą u w a g ę z a s ł u g u j ą prace M . G ł a d y s z a , p o ś w i ę c o n e
k u l t u r z e artystycznej g ó r a l i ś l ą s k i c h , a t a k ż e monografie L . Malickiego.
Pod koniec okresu m i ę d z y w o j e n n e g o powstaje p i e r w s z y p r o j e k t p o d j ę c i a
systematycznych z e s p o ł o w y c h b a d a ń t e r e n o w y c h , o b e j m u j ą c y c h m . i n .
obszar B e s k i d u Ś l ą s k i e g o .
4 9

Po I I w o j n i e ś w i a t o w e j B e s k i d Ś l ą s k i z n a l a z ł się r ó w n i e ż w ś r ó d r e ­
g i o n ó w b u d z ą c y c h s z c z e g ó l n e zainteresowanie badawcze. I c h efektem s ą
monografie przedmiotowe, w ś r ó d k t ó r y c h w y m i e n i ć n a l e ż y opracowanie
zbiorowe pod r e d a k c j ą K . Z a w i s t o w i c z - A d a m s k i e j d o t y c z ą c e pomocy s ą ­
siedzkiej , p r a c ę B . K o p c z y ń s k i e j - J a w o r s k i e j p o ś w i ę c o n ą gospodarce pa­
sterskiej, L . M a l i c k i e g o d o t y c z ą c ą s t r o j u g ó r a l s k i e g o , L . D u b i e l a o w y p o ­
s a ż e n i u w n ę t r z a mieszkalnego, B . Bazielich t r a k t u j ą c ą o haftach, Z . S z r o m ba-Rysowej o p o ż y w i e n i u oraz D . T y l k o w e j o sposobach z d o b y w a n i a
i użytkowania wody.
5 0

Obszar B e s k i d u Ś l ą s k i e g o jest r ó w n i e ż terenem b a d a w c z y m K a t e d r y
E t n o g r a f i i S ł o w i a n U J , czego w y n i k i e m s ą liczne prace magisterskie,
a t a k ż e badania prowadzone przez p o s z c z e g ó l n y c h p r a c o w n i k ó w K a t e d r y ,
j a k п р . T. D o b r o w o l s k ą , na temat c z y n n i k ó w i n t e g r u j ą c y c h s p o ł e c z n o ś ć
wioskową.
K o ń c z ą c n a l e ż y r ó w n i e ż w s p o m n i e ć o pracach badawczych p r o w a ­
dzonych na obszarze Beskidu Ś l ą s k i e g o z n a j d u j ą c e g o się w granicach Cze-

4 8

L . M a l i c k i , Strój górali śląskich, Atlas Polskich Strojów
Ludowych, t. 8,
Wrocław 1956, s. 11.
M. G ł a dу s z, Prace nad etnograficzną
monografią
Górnego Śląska, „Etno­
grafia Polska", t. 1: 1958, s. 88.
Opublikowane zostało w „Pracach i Materiałach Etnograficznych", t. 8-9:
1950/1951. Dane dot. następnych opracowań zob. Bibliografia.
4 9

5 0

�30

Z O F I A S Z R O M B A - R Y S O W A , D A N U T A TYLKÓW A

5 1

c h o s ł o w a c j i . W ś r ó d n i c h na u w a g ę z a s ł u g u j ą p u b l i k a c j e — z w ł a s z c z a
z zakresu f o l k l o r y s t y k i — p r z y g o t o w y w a n e przez J . Ondrusza, G. F i e r l ę ,
K . P i e g z ę oraz D . K a d ł u b c a , k t ó r y jest t a k ż e r e d a k t o r e m d w u t o m o w e j
m o n o g r a f i i p t . Płyniesz
Olzo...

BIBLIOGRAFIA
Bazielich B .
1953
Ludowy haft śląski, „Polska Sztuka Ludowa", R . 7, z. 3, s. 165-171.
1966
Ludowe wyszycia techniką krzyżykową
na Śląsku, Bytom, ss. 180.
Ciszewski S.
1911
Anonimowa zapiska etnograficzna o góralach beskidowych z roku 1786,
„Lud", R . 17, s. 124-127.
Dobrowolska T .
1981
Wpływ
osadnictwa przysiólkowego
na kształtowanie
się więzi
społecz­
nej, „Etnografia Polska", t. 25, z. 2, s. 173-187.
1982
Przestrzenny
aspekt więzi społecznej,
Zeszyty Naukowe Uniwersytetu
Jagiellońskiego, Prace Etnograficzne, Kraków, z. 16, s. 27-41.
Dubiel L .
1957
Wnętrze
domu chłopskiego
w Beskidzie Śląskim
w latach 1860-1950,
„Prace i Materiały Etnograficzne", t. 10, z. 2, s. 7-72.
Fierla G .
1977
Strój cieszyński,
Czeski Cieszyn, ss. 64.
Gładysz M.
1935
Góralskie
zdobnictwo drzewne na Śląsku, Kraków, ss. V I I , 151.
1938
Zdobnictwo metalowe na Śląsku, Kraków, ss. V I I I , 312.
1970
Z zagadnień
kształtowania
się ludowych regionów
artystycznych,
Ze­
szyty Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prace Etnograficzne, K r a ­
ków, z. 4, s. 7-18.
Gładyszowa M.
1972
Przeobrażenia
w budownictwie ludowym w Karpatach Polskich w la­
tach 1946-1967 na przykładzie
Beskidu Śląskiego,
[w:] Ludová
kultura
v Karpatoch, Bratislava, s. 175-187.
Górnośląskie
budownictwo ludowe, Wrocław, ss. 304.
1978
Grim E .
Źródła i ostoja śląskiej
góralszczyzny,
[w:] Śląsk Cieszyński.
Z życia
1937
gospodarczego, Cieszyn, ss. 33-39.
Hoff B .
1888
Lud cieszyński,
jego właściwości
i siedziby. Obraz etnograficzny, S e ­
ria 1: Górale Beskidów Zachodnich, t. 1: Początek
Wisły i
Wiślanie,
Warszawa, ss. 74.
Kadłubiec D.
1961
Kilka notatek o folklorze cieszyńskim,
Kalendarz „Zwrotu", nr 8,
s. 165-167.
Kopczyńska-Jaworska B .
1950/1951 Gospodarka pasterska w Beskidzie Śląskim,
„Prace i Materiały Etno­
graficzne", t. 8-9, s. 155-322.

5 1

W Czeskim Cieszynie działa Zarząd Główny Polskiego Związku Kulturalno-Oświatowego w C S R S , który wydaje m. in. od 1968 r. „Biuletyn Ludoznawczy".

�OGÓLNA C H A R A K T E R Y S T Y K A R E G I O N U

1967

31

Stosunki gospodarczo-społeczne
w tradycyjnej kulturze Karpat
Północ­
nych, Łódź, cz. 1, s. 262.
Lipok-Bierwiaczonek M .
1974
Niektóre
czynniki kształtujące
wieź społeczną,
Zeszyty Naukowe U n i ­
wersytetu Jagiellońskiego, Prace Etnograficzne, Kraków, z. 7, s. 61-79.
Malicki L .
193©
Zarys kultury materialnej górali śląskich,
Katowice, ss. 103.
1947
Materiały
do kultury społecznej
górali śląskich,
„Prace i Materiały
Etnograficzne", t. 6, s. 77-125.
1956
Strój
górali
śląskich.
Atlas Polskich Strojów
Ludowych,
Wrocław,
cz. 3: Śląsk, z. 3, ss. 102, ii. 98, tab. 4.
Niehorska E .
1971
Z badań nad kulturą
ludową Śląska Cieszyńskiego,
Zeszyty Naukowe
Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prace Etnograficzne, Kraków, z. 5,
s. 109-136.
Ondrusz J .
1954
Przysłowia
i powiedzenia ludowe ze Śląska Cieszyńskiego,
Czeski C i e ­
szyn, ss. 161.
Piegza K .
1979
Nakrycia głowy
kobiet cieszyńskich,
Czeski Cieszyn, ss. 43.
Pilch M .
1972
Zarys kultury materialnej górali wiślańskich,
„Cieszyński Rocznik M u ­
zealny", R . 2, s. 126-142.
1979
Wisła naszych przodków,
Wisła, ss. 84.
Płyniesz
Olzo...
,1970
Zarys kultury duchowej ludu cieszyńskiego,
red. D. Kadłubiec, Ostra­
wa, ss. 222.
1972
Zarys kultury materialnej ludu cieszyńskiego,
red. D. Kadłubiec, Ostra­
wa, ss. 286.
Podżorski A .
1930
Wisła i jej mieszkańcy,
„Zaranie Śląskie", R . 6, z. 1, s. 33-36.
Probosz J .
1937
Wesele górali istebniańskich,
„Zaranie Śląskie", R . 13, s. 243-253.
1938
Wesele górali istebniańskich,
„Zaranie Śląskie", R . 14, s. 35-43.
Sawicki L .
1919
Szałaśnictwo
na Śląsku
Cieszyńskim,
„Materiały Antropologiczno-Archeologiczne i Etnograficzne", t. 14, cz. 3, s. 137-183.
Skrzosówna M.
1950/1951 Pomoc wzajemna przy darciu pierza, „Prace i Materiały Etnograficz­
ne", t. 8-9, s. 531-548.
Szromba-Rysowa Z .
1967
Niektóre
aspekty badań nad pożywieniem
ludności
wiejskiej w Be­
skidzie Śląskim, „Etnografia Polska", t. 11, s. 173-177.
1978
Pożywienie
ludności wiejskiej na Śląsku, Wrocław, ss. 135.
Szubertowa M.
1950/1951 Dary i świadczenia
obrzędowe,
„Prace i Materiały Etnograficzne",
t. 8-9, s. 581-596.
1950/1951 Obrzędy
i zwyczaje związane
z narodzinami dziecka, „Prace i Mate­
riały Etnograficzne", t. 8-9, s. 597-616.
Ś w i ą t k o w s k i H.
1950/1951 Pomoc wzajemna przy budowie,- „Prace i Materiały Etnograficzne",
t. 8-9, s. 549-551.

�32

Z O F I A S Z R O M B A - R Y S O W A , D A N U T A TYLKÓW A

Tylkowa D.
1978
Zdobywanie i użytkowanie
wody we wsiach Beskidu Śląskiego, Wro­
cław, ss. 154.
Wysłouchowa M.
1896a
Przyczynek do opisu wsi Wisły w Cieszyñskiem,
„Lud", R . 2, s. 126141.
1896b
Ze śląskiej ziemi, „Tydzień" dodatek literacki do „Kuriera Lwowskie­
go", R . 4, nr 47, s. 376; n r 48, s. 383-384; n r 50, s. 399-400; nr 51, s. 406408; nr 52, s. 415-416.
Zawada P . (Sęk)
1931
Istebna, „Wierchy", R. 9, s. 63-74.
1935
Góralskie zwyczaje wigilijne, „Gwiazdka Cieszyńska", R. 88, nr 101, s. 5.
1936
Wśród górali istebniańskich.
Opis niektórych
zwyczajów,
„Beskid Ś l ą ­
ski", R . 7, s. 26-34.
Zejszner L .
1850
Podróż do źródeł Wisły odbyta w r. 1849 przez..., „Biblioteka War­
szawska", R. 37, t. 1, s. 421-441.

Zofia Szromba-Rysowa, Danuta Tylkowa
ALLGEMEINE CHARAKTERISTIK DER REGION
Zusammenfassung
Im Artikel wurde ein kurzer Abrifi der Geschichte der Schlesischen Beskiden,
die mit dem F ü r s t e n t u m Cieszyn (Teschen), das von der Mitte des 17. J h . bis
zum Ende des 1. Weltkriegs unter osterreichischer Oberherrschaft stand, verbunden
waren, gegeben. Die Schlesischen Beskiden wurden vermutlich im 15. J h . besiedelt
und erlebten im 16. J h . die Einwanderung walachischeir Bevolkerungsteile. W a hrend der Konterreformation boten die Walder der Beskiden der verfolgten protestantischen Bevolkerung Schutz, die heute einen bedeutenden Prozent der Dorfbevolkerung der Schlesischen Beskiden, neben den Adventisten und Anhangern
anderer Sekten istellt, was nicht ohne Einflufi auf das Kulturbild dieser Region
bleibt.
Die Schlesischen Beskiden — der westlichste Teil der Karpaten — wird durch
eine Staatsgrenze zwischen der Tschechoslowakei und Polen aufgeteilt, wobei
letzteres L a n d den kleineren Teil des Gebirgsgebiets i n seinen Grenzen beherbergt.
Die groBten Dorfer — Wisła und Brenna, grenzen an das Schlesische Bergland
an, die drei anderen, weiter nach Suden vorgeschobenen — Istebna-Jaworzynka
und Koniaków, bilden einen geographisch geschlossenen Komplex von einer be­
deutenden kulturellen Einheitlichkeit.
Die Existenzgrundlage für die Einwohner der Schlesischen Beskiden war lange
Zeit die Rinder- und Schafzucht. Die Gefoirgsbewo'hner, die eine VergroBerung
der Weideflachen anstrebten, teilten den Boden, verwandelten die Berghánge i n
Weiden und Wiesen. Auf diese Weise kletterte die Besiedlungsgrenze immer hoher,
dem sich die auf diesem Gebiet herrschende Habsburgerdynastie anfanglkh nioht
widersetzte, da sie hierin eine zusatzliche Einnahmequelle sah. I n der zweiten
Halite des 18. J h . jedoch begann sie eine groB angelegte Bewaldungaktion der
Schlesischen Beskiden, führte einen harten Kampf mit den Gebirglern und v e r trieb sie von den Weideflachen. Das führte zu einer Beschrankung und spater

�OGÓLNA C H A R A K T E R Y S T Y K A R E G I O N U

33

Vernichtung der Viehhaltung, was zur Emigration der Gebirgs bevolkerung in
die Industriezentren Frankreichs, der Vereinigten Staaten von Nordamerika, sowie
in das Karwin-Ostraüer Industrierevir beitrug. Nach der Wiedererlangung der
Unabhangigkeit nach dem 1. Weltkrieg versuchte man, die Viehhaltung auf diesem
Gebiet au reaktivieren und das Niveau von Ackerbau und Viehhaltung anzuheben.
Der entstehende Fremdenverkehr und der damit verbundene B a u von Sanatorien, StraGen und Badereinrichtungen trug bedeutend zur Verbesserung der materiellen Situation der schlesischen Bergbewohner bei. Jedoch erst nach dem 2.
Weltkrieg kam es zu einer schnellen Modernisierung der Dorfer unter dem EinfluB
der sich verstarkenden Beziehungen mit dem oberschlesischen Industriegebiet,
dem Anstieg der Beschaftingung aufierhalb der Landwirtschaft und der Entwicklung des Tourismus und Baderverkehrs.
Die allgemeine Charakteristik der Region wird durch eine Übersicht über das
ethnographische Interesse an den Schlesischen Beskiden, die bis in die Mitte
des 19. J h . zurückreichen, sowie durch eine Auswahl der wichtigsten Publikationen zur Volkskultur dieser Region abgeschlossen.

3 — Etnografia Polska t. 28/1

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6440" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6420">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/1d4fb50bc247ec71964a3ff5751679d2.pdf</src>
        <authentication>73d36d5d242a471d037d524ac8f4aedf</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76684">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3502</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76685">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76686">
                <text>1979</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76687">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3282</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76688">
                <text>Ogólnopolski konkurs garncarstwa ludowego w Toruniu / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1979 t.33 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76689">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1979 t.33 z.2, s.95-106</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76690">
                <text>Fryś-Pietraszkowa, Ewa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76691">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76692">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76693">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76694">
                <text>И. 1. T a d e u s z T o m a l a , S i e r a d z .

Ewa

Garncarstwo

wkrótce

po

KONKURS

ostatniej

objęte opieką M i n i s t e r s t w a K u l t u r y
z a n y c h z n i m i n s t y t u c j i , wcześniej
dziny

twórczości

konkursy

ludowej.

na w y r o b y

p r z e w a ż n i e zasięg
te w y r o b y
cja,

obejmująca

skich,

głównie

n a w e t niż i n n e

dzie­

organizować

liczne

Zaczęto

I

ogólnopolskiej

artystycznego .
ł

zakresie

Do

w

należała

dorobek

nie

i

PodlasiuW

kowskiego
ośrodków
kurs

w

dla garncarzy

skim

ogłosiło

z 28 o ś r o d k ó w ,
na

(było

wówczas

szonych
kursu

były

garncarzy,

b y ł y g ł ó w n i e drogą
mi

ośrodkami

z

się w y m i e n i ć

się n a n i e z b y t
dził

on

udział

dość

w

oddźwięk,

31 g a r n c a r z y

(w

n o łącznie
W

garncarski o
w

zasięgu

ogólnopol­

1976 r . S t o w a r z y s z e n i e

Twór­

i

tego

tradycyjne

stowarzyszenia

dla kilkunastu

niezrzeszonych.

naczynia

prosili

garncarzom

zapro­

Przedmiotem

ze w z g l ę d ó w
a

zam­

d w a lata

podobnego

później, w

konkursu

w

o

spory

kon­

użytkowe

i

t e c h n i c z n y c h do
nie zapewnia­

przesyłanie
kłopot

i

bów
było

byli

Artystycznego
form

Muzeum

z nich

dotrzy­
nadesła­

bowiem

zorganizowania
Etnograficzne

przygotowania

zasięgu.

Stowarzyszenie

Spółdzielni R ę k o d z i e ł a

„Cepelia".

W

cieszących

poznanie
ludowego,

także

Twór­
Ludo­

regulaminie
wszystkich

się p o p y t e m

za­

aktualnego

stanu

i

pozyskanie

ze­

wyro­

wśród

J e d n y m z założeń

a także

w

wielu po­

ogólnopolskim

tutaj

tradycyjnych, a

od­

konkursu
możliwości

k o l e k c j i do

muzealnych.

Informacje
wie

czyli

d o w y k o n a n i a m o ż l i w i e pełnych

pozacepeliowskich.

garncarstwa
zbiorów

nim

STL,

wyrobów;

1978 r. d o

szerokim

współczesnych,

biorców

ich
nara­

o

chęcano g a r n c a r z y
stawów

w

porozumieniu z Ministerstwem

ców L u d o w y c h i Z w i ą z e k
i

Wzbu­

wzięło

Niewielu

re­

złożyły

konkursu.

bowiem

ilości

z doskonałego

Współorganizatorami
wego

w

z tego t e r e n u .

4

imprez

11 o ś r o d k ó w .

niektóry­

dało

190 e k s p o n a t ó w .

dobnych

zorganizowany

1974 r . objął

co

t y m 21 c z ł o n k ó w

o ograniczeniu

posiada

c z y n n i k i , które

sumie plon

se­
pol­

nawiązywane

udział t w ó r c ó w

wszystkie

bogaty
słaby

klauzuli

wiejskich,

bezpośrednio,

był

pełni

s z c z y c i e robót

garncarzami

około 25%) z 16 miejscowości.
mało

konkursu

korespondencji a tylko z

lubelskimi

zultacie nieco liczniejszy
Staram

w

zwłaszcza

Kontakty

znane

eksponatów,

co s p r a w i a ł o

a wielu

i S z t u k i przystąpiło

5 sztuk z jednej p r a c o w n i . Organizatorzy
pocztą,

nych,

gospodarstwa.

termin

nie tylko w

a l e także

Toruniu,

to w l i c z b i e o g r a n i c z o n e j
przewozu

rzemieślniczego,

bowiem

Kultury

dla członków

wyłącznie

zonu

przypadał

kon­

80 g a r n c a r z y )

garncarzy

niekorzystny,

z 17

8

ców L u d o w y c h w L u b l i n i e . Był to j e d n a k k o n k u r s
knięty, p r z e z n a c z o n y

kra­

TORUNIU

żało p r a c e n a stłuczenie. P o n a d t o

Lubelszczyźwoj.

W

27 g a r n c a r z y

w o j . warszawskiego

dopiero

przed­

LUDOWEGO

w t y m czasie) . Podobny

Płocku w

konkurs

o

przygotowana
1955 г.,

wówczas

1961 r . uczestniczyło

przez M u z e u m w
Pierwszy

wystawa

Lublinie w

konkursie garncarstwa

(na 23 c z y n n e

szkła

garncarstwa

p o n a d 50 g a r n c a r z y

c z y l i w s z y s t k i c h , działających

cepeliow­
Wrocławiu,

ceramiki i

wystaw

tak­

ekspozy­

ośrodków

1954 r. w e

najlepszych

wojewódzkim

Pokazywano

większa

wystawy

przez M u z e u m Okręgowe w
stawiająca

one jednak

sztuki ludowej, a

twórczość

została

zostało
zwią­

lokalny l u b regionalny.

zorganizowana

ramach

wojnie

tego rzemiosła, miały

na w i e l u w y s t a w a c h

GARNCARSTWA

i S z t u k i oraz

że ogólnych, n p . r o l n i c z y c h . P i e r w s z a

li

różne, w y s . 9,5, 14, 15,5 c m

Fryś-Pietraszkowa

OGÓLNOPOLSKI

w

Naczynia

w s t ę p n e i r e g u l a m i n y rozesłano d o p r a ­

200 g a r n c a r z y ,

ale część n i e dotarła

do

adresatów,

95

�kilka

osób

lub

zły

zrezygnowało

stan

zdrowia,

później w y c o f a ł o
proszenie.
niczenia

ze w z g l ę d u
paru

chęć

wiek

udziału

ale

się, w i e l u zaś n i e z a r e a g o w a ł o n a z a ­

Większość g a r n c a r z y
w

n a podeszły

zgłosiło

nie ma n a w y k u

k o n k u r s a c h . Mając

to na uwadze

t o r z y k o n t a k t o w a l i się z n i r n i w
pośrednio, z a p e w n i l i

uczest­

organiza­

miarę możliwości

też s a m o c h o d o w y

transport

bez­
wyro­

bów, co z n a k o m i c i e w p ł y n ę ł o n a w y n i k i k o n k u r s u . O s t a ­
tecznie
ków,

wzięło

w

n i m udział 79 g a r n c a r z y

przygotowali

Czy

to

dużo,

zwierciedla

czy

o n i łącznie p o n a d
mało?

stan obecny

W

jaki

eksponatów.
konkurs od­

t e j , zamierającej

lecczyzny

w dość

szyb­

szawy

i

skie,

Najobfitszą

dziej

na­

zimierza

ki

PAN

w

Polskiej

Krakowie

Sztuki Ludowej
w

w

Pracowni

Instytutu

r . 1970 c z y n n e

były

Sztu­

warsztaty

g a r n c a r s k i e w około 180 m i e j s c o w o ś c i a c h . O d t e g o c z a ­
5

su

zapewne

stanowiły
wiem

wielu

pracę.
wali

sporo

starszych

Niektórzy

garncarze
doniczek

bardziej
zatorzy

wśród

jest o g r o m n e

których

zaprzestało

garncarzy

t y l k o wyrób

potrzebowanie

mi

ośrodków,

jednowarsztatowe,

zmarło

ujęci

w

większość

produkcji,
lub

przerwało

kartotece

ogrodniczych,

opano­

n a które

i n i e umieją w y k o n a ć

skomplikowanych. Mimo

to szkoda,

bo­

za­
form

że o r g a n i ­

mentacji.

nie skorzystali

ze w s p o m n i a n e j

doku­

i

skromniej
kujaw­

dolnośląskie.

Łukowa,

Tarnowa

wyrobów

Nie na­

stanowiła

i ol­

czy

Bochni.

na

konkur­

na czerwono i g l a z u r o w a n a ,

Woźniaka

strzowsko

tamtych

stosuje

na

czy

zaprzestać

a niepokój

terenów

konturowaną

tle i wielobarwnie

talerzach

zamierza

dla

ornamentykę,

białkowanym
kach,

ni

w

Szkoda,

najbliższym

b u d z i związany

że

czasie

w

z obszaru

on

na

po-

którą m i ­
świeczni­

garncarz

z t y m pomysł

ornamentyka,

flamerowania *

wyroby

Ka­
kraju

wielo-

rytem

ten

działalności,
władz

Woźniaka

i c h d o p r o d u k c j i półmechanicznej

Odmienna
skie

bogatą

c z u t r a c h , trójdzielnych
kaflach.

artystycznych kamionek

techniką

naszym

malowaną,

l i o w s k i c h , dotyczący z a k u p u w z o r ó w
wadzenia

specjal­

tej grupie w y r o b y

z Oławy, jedynego w

de­
bar­

t r a d y c j i c e r a m i k i p o k u c k i e j . Zachował

charakterystyczną
tematyczną

t e c h n i k a m i . Nagrodą

zostały w

w

i

cepe­
wpro­

wytwór­

Bolesławcu.
ale

cechowała

wykonana
dawniej

Puszczy Białej. M f m o

I I . 2. S t e f a n Sowiński, Chałupki, g m . M o r a w i c a , w o j . k i e l e c k i e . D z b a n e k i d w o j a k i , w y s . 18,5 i
L i m o n t , T o r u ń . K a r a f k a , w y s . 17,5 c m , k i e l i s z k i w y s . 5 c m , f ł a d r o w a n e

96

War­

z o ś r o d k ó w zielonogórskich

grupę

wyróżnione

kontynuatora

k o n k u r s u , kontaktując się z l i c z n y m i i n s t y t u c j a ­

terenowymi,

14 g a r n c a r z y ) ,

wielkopolskie

Kie­

okolic

k r a k o w s k i e , białostockie,

wyspecjalizowanymi

powiedzieć,

Dokumentacji

oraz

k o r o w a n a najczęściej m a l o w a n i e m , a także i n n y m i ,

nie

szym k r a j u . Według k a r t o t e k i p r o w a d z o n e j

ośrodków,

sądeckie,

sie c e r a m i k a w y p a l a n a

ną M K i S

w

17 g a r n c a r z y )

sztyńskich, z Biłgoraja,

sta­

obecnie

(8

było n a k o n k u r s i e g a r n ­

(7 o ś r o d k ó w , 19 g a r n c a r z y ) ,

desłali p r a c g a r n c a r z e

t e m p i e , twórczości? Właściwie n i k t n i e jest w
pracuje

Łodzi

kaszubskie,

kim

i l u garncarzy

reprezentowane

(6 o ś r o d k ó w ,

rzeszowskie,

z 40 o ś r o d ­

3000

sposób

Najliczniej

carstwo Lubelszczyzny

podobną
kurpiow­
wielolet-

14 c m . 11. 3. J a n

�3

nich

i

różnorodnych

garncarze

w

dowalający.

starań

Pułtusku
Można

Cepelii

nie opanowali

nawet

trzej

współcześni

Poza

jej w

sposób

s a m e g o ośrodka. P o z o s t a l i

powiedzieć,

że

osiągali n a t y m p o l u c i e k a w s z e w y n i k i .
e

Latoszek,
(wszyscy

Zdzisław

Plagowski

otrzymali nagrody

i

przed

Tutaj

Eugeniusz

I I I ) pokazali

laty

Czesław
naczyń

w

całości,

ale

zdobione

były

zakresie

innej

f l a d r o w a h i a ** — j e s t A n d r z e j
skiej

( I n a g r o d a ) , stosujący

techniki

ją s w o b o d n i e

techniką

było

skich.

Najlepiej

Łążku

O r d y n a c k i m znajduje

Głogow­

nie t y l k o w e

wnętrzach m i s , ale również na w i e l u i n n y c h n a c z y n i a c h .

jak

chyba

można

reprezentacji
kich,

produkcję

którzy

sądzić

motywów

ośrodków

przystąpili

do

spośród

nich

podstawie

(III

nagroda).

produkcję i n n e g o
Puław,

roślin­

ośrodek

się o b e c n i e w

konkursu,

dobrą k o l e k c j ę

stanie

jego

w

kry­

skromnej

tylko

łążec-

Mateusz

malowanych mis i ta­

Sześciu

lubelskiego

II

garncar­

( I I n a g r o d a ) , a niezłą serię d z b a n ó w —

Czuba
lo

na

Nagrody

na k o n k u r s i e . Z czterech garncarzy

Startek wykonał
lerzy

licznych

znany

z tego
chętniej

i Jan Kot.

m a l a t u r y o przewadze

nader
—

medyńscy

rożkową.

Noworol

cechują

zdobniczej

Ruta z Medyni

sztuki

t u JTraneiszek

Swobodne

zysu,
w

drobne

otrzymali

garncarze

nych

ubogo.
Mistrzem

n i m technikę tę o p a n o w a ł t y l k o J a n K o t

malują

Piotrowski

serie

o ładnych f o r m a c h i d o b r e j g l a z u r z e , w i e l e z n i c h
pobiałkowanych

za­

garncarzy

Kazimierz

przedstawiło

ośrodka — B a r a n o w a k o ­

n i e t a k efektowną

wprawdzie

n i o w y m i e n i o n a , ale utrzymującą

jak

poprzed­

się o d l a t n a d o b r y m

* Flaimerowanie — r y t na powierzchni naczynia,
p o k r y t e j niezaschniętą jeszcze angobą (najczęściej p o ­
białką), odsłaniający k o l o r c z e r e p u , a następnie p o I w y ­
pale, wypełnienie r y t y c h konturów b a r w n y m i a n g o b a m i (nazwa miejscowa).

poziomie.

D o m a l a t u r w y k o n y w a n y c h t u n a ogół t y l k o

pobiałką,

wprowadzona

** F l a d r o w a n i e — n a k ł a d a n i e n a ścianki n a c z y n i a
obracającego się n a k r ę g u
równoległych
poziomych
p r ą ż k ó w angobą, z w y k l e w 2 k o l o r a c h . N a s t ę p n i e k r ą g
z a t r z y m u j e się i p r z y g ó r n y m prążku u m i e s z c z a k r o p l ę
a n g o b y i n n e g o k o l o r u , która p o stuknięciu w krąg l u b
zepchnięciu p a l c e m s p ł y w a w dół, pociągając za sobą
p o l e w ę z p r ą ż k ó w . Czynność t ę p o w t a r z a się r o z m i e s z ­
czając k r o p l e w r ó w n y c h odstępach dokoła n a c z y n i a .
U z y s k a n a w t e n sposób d e k o r a c j a p r z y p o m i n a słoje
d r z e w a l u b piórka p t a k ó w .

nie

czarna

angoba.

stały w y r o b y
i

z

Stanisława

rozmachem

najczęściej

jest

Najlepiej

w

od

Marka

maluje

pewnego

t y m zespole

czasu

( I I nagroda).

wielobarwne

także

ocenione

zo­

Swobod­

kompozycje,

k w i a t o w e , L u d w i k W i l u s z , o s t a t n i już g a r n ­

c a r z w S t a r y m Sączu ( I I n a g r o d a ) . Z m l n i e j z n a n y c h n a
u w a g ę zasługiwały r ó ż n o r o d n e c i e n k o ś c i e n n e w y r o b y R o ­
mana
w

Zaprzałki

skromnej

których

z Rzepiennika

dekoracji

motywów

Biskupiego

koło

m a l a r s k i e j nawiązujące

starosądeckich i kołaczyckich

Gorlic,
do

nie­

(II na­

groda).

97

�П. 4. R o m a n

Ustaloną

Zaprzałka, R z e p i e n n i k

od l a t formą

Biskupi, gm. Rzepiennik
24 era

i zdobnictwo

mają

wyroby

Stefana

Konopczyńskiego z B o l i m o w a . T y m r a z e m

malatur

uległa n i e z n a c z n e m u

ją o n e f o r m y

malowane

część

uproszczeniu, p r z y p o m i n a ­

przez ojca tego garncarza.

Ko­

S t r z y ż e w s k i , w o j . t a r n a w s k i e . D z b a n k i , w y s . 23, 28,5,

noczerwonym
W

czerepie

przybiera

ona k o l o r

ośrodku t y m n i e m a t r a d y c j i

prostszym

rytem

i jego w y r o b y ,

zielonkawy.

zdobnictwa

poza

naj­

aczkolwiek

mają

wy­

s o k i e w a l o r y u ż y t k o w e i ładne f o r m y , n i e są z b y t

nopczyński o t r z y m a ł I I nagrodę. W y r a ź n e obniżenie p o ­

towne.

ziomu

na k o n k u r s i e przez trzech garncarzy:

Czesława

kiewicza,

Stanisława

c e c h o w a ł o n a t o m i a s t c e r a m i k ę kaszubską

sztatów R y s z a r d a
z K a r t u z . Obaj
jednak

Neola

i glazur

Typowa

przedstawiała
nymi

ciemniejszymi

stwą,

odgrywa

Kielecczyzny
Ostrowca

obficie

zubożenie

Neclów

l u b zielona

i

rolę w

(Chałupki,

barwnych

koracyjne

i

Poza

grubą

część
tym

drob­
war­

wyrobów
wyrobów

stosowany

p o s t a c i , a d l a ośrodka w

są p o n a d t o w o l u t y i s p i r a l e z w a ­
n a u c h a c h naczyń

ziom

i tylko wyroby

nagrodę.
wanego

Wyroby
ośrodka

pobliskim

Stefana

indywidualnych,

a przy

nie

starannie glazurowane.

ra

kładziona

zawsze b o w i e m

98

przez

(5 g a r n c a r z y

mają

ich pooiizu.
otrzymały

garncarzy

pokrywa w

w

U

Poletek

i

całości n a c z y n i a . N a

w

cech

ciężkie,
glazu­

Urzędowie,

znanych

denkowskie,

są

Mazowiec­

(biskwitów)

jasnokremowe

malowane

nie

ciem­

pokazali t y m razem

( I I nagroda)

Denkowskie).
ważały

w

z

czerwone,

nie

pod

Wacław

Ostrowca

i Józefa

Koninem

oraz

Denków

w

wyrobach
—

rytem

Dzieciątkowskich

(w

i Kąty

p a s k a m i pobiałki

pokryte

Tadeusza

Gor­

Tadeusz

Świętokrzyskiego

(Tadeusz T o m a l a

tylko

białe

makutry

i Tadeusz

został d a w n y

zdecydowanie

z Sieradza

malowane,

naj­

l u b różo­

pękaty d z b a n —

B i s k w i t y zdobione

t y m razem

garncarzy

de­

ośrodków

Ostrowi

nieglazurowanych

którego g r a n i c e w c i e l o n y

Czesława

grube

koło

czyńscy ( I I n a g r . ) , a o g r o m n y

i szósty

Oszczędnie n a t o m i a s t

Bud-Grudzi

Witka,

i Mławy.

naczyń

wyroby

a

wyraźniejszych

mało

charakterystyczne

reprezento­

terenu

t y m są dosyć

ale

jest

z tego

Rędoeinie

Mroczkowie)

i w

Chałup­

obniżył s w ó j p o ­

Sowińskiego

najliczniej
w

nieco

z

Ambroż-

wartości

tego t y p u

prostej

naklejane

bardziej

I I I . Niewielkie

naczynia

z

i

z
tu

typowe

ośrodek r ó w n i e ż j a k g d y b y

Gajewskiego

efek­

reprezentowany

i b r u n a t n e prążki. N a j l e p s z e t a l e r z e , d z b a n k i i

ryt w

Ten

mazowieckich,

dobrze

z

kach bardzo
łeczków

mają

kiej, Mogielnicy

we

jednak

otrzymali nagrody

Wśród

często z

zdobnictwie

Rędocin

Świętokrzyskiego).

którzy

malarsKa

t e n był

Zygfryda

kształtów,

bezdusznie.

glazura,

p l a m k a m i , kładziona

główną

Króla

kolorystyczne.

ornamentyka

się s c h e m a t y c z n i e

Ciemnobrązowa

typowych

t u dawniej

spowodował

dla warsztatu

z wai-

Chmielnie i Bernarda

w y k o n a l i naczynia

brak stosowanych

amgob

bywa

w

Ośrodek

prze­

czterech

I I I nagroda),
—

w

kolekcji

z Czarnego

Królikowskiego

z

Brodu
Radzy­

mina.
Na

pograniczu

Stanisława
Garncarz

biskwitów

Stępniewskiego
ten wypala

umieścić
z

bowiem

trzeba

Lubienia
ograniczając

naczynia

Kujawskiego.
dostęp

po-

�wietrzą

do

pieca,

przez

b a r w i e n i e czerepu
ne

co

jego

wyroby

są t y l k o pobiałką, p r z e w a ż n i e w

linią

uzyskują

o d s z a r e g o do r ó ż o w a w e g o .
pasy,

za­

Malowa­

przedrapane

falistą.
Imponująco

grupa

przedstawiała

siwaków,

zwłaszcza

z

się

na

konkursie

Czarnej

Wsi

duża

Kościelnej,

Zalesia i M e d y n i Głogowskiej oraz z P a w ł o w a . W
nej

W s i , a także

tradycyjne

w

Łuce

polerowanie

stymi

pionowymi

lorów

dekoracyjnych

tyczne,

Nieco

powierzchni

ono również
porowaty

z Czarnej
naczynia

i ciemne

—

wygładzania

gę­

Obok

wa­

znaczenie

prak­

natury

czerep.

z

technicznym

Bolesława

stosuje

odzna­
srebrzy­

Piechowskiego

Mosieja

ornamentalnego,

staci d r o b n e j k r a t k i

naczyń

W s i , a wśród n i c h

Stanisława

Czar­

utrzymano

prążkami.

formami i poziomem

połyskujące

nagroda)

ma

bowiem

czały się w y r o b y
ste

całej

lub poziomymi

uszczelnia

Doskonałymi

i Usnarszczyźnie

(II

(I

nagroda).

przeważnie

w

Antoni Kraszewski

po­

(II na­

groda).
Wygładzanie
rakterystyczne
dyni

Głogowskiej,

zastępowane
układami,
tych
sób

całej

Zalesia

jednak

najczęściej
była

i jednego

również

z Zalesia

kilkunastu
a

wiązkami

pionowo

było

siwaków

od

dekoracyjnymi,

kładzionymi
zdobiona

powierzchni

dla dawnych

mniej

lat

Me­

jest

ono

pracochłonnymi

prążków

i

na naczyniach.

Większość

cha­
i

wyrobów

z M e d y n i . I nagrodę

I I . 5. L u d w i k W i l u s z , S t a r y Sącz. D z b a n y

linii
W

falis­

ten

spo­

5 garncarzy
uzyskał

z

z

nich

p a s t e r s k i e , w y s . 34,5 c m . I I . 6. R y s z a r d
31 c m

Necel,

Chmielno. Dzbanki, wys.

�7

П. 7. S k a r b o n k i i g w i z d e k ,

Walenty
Woś,

w y s . 15—19 c m ; i l . 8. D z b a n e k , w y s . 32,5 c m

Grzesik,

wszyscy

wyróżniony
dzo

formach)

artystycznego,

znany
on

Zalesia.

garncarz

także

a także

w

gwizdków

ornamentalnych w

dzaj

dekoracji

zasób

stosowanych

siwaków

zwłaszcza

w

Podlaskiej.

T y m razem

gowskiego

nie

laty

i

uzyskał

oni

Jana

Wanarskiego

sporo

n a j s i l n i e j rozwijał

się

jedynie

drobnych

( I I nagroda)
motywów,

kratki

in., wykonanych
z pogranicza

naciskanie

kamienia

światłocieniowy,

o

kowane

wygładzanie,

przeważnie

zygzakowatymi

liniami.

Białej

Kazimierza

Ro­
jak

Natomiast

można w

czysto

ośrodka

jodełki,
i

precy­

i rytu.

obaj

Przez

garncarze

kaligraficznym,

leżało

nieskompli­

rozmachowymi

Sporo

de­

i Ka­
Stosują

woluty,

charakterze

gdy

Pod­

w

atrakcyjnie,

wygładzania
uzyskują

tradycjach

się n a

z Pawłowa.

bardzo

ukła­

Ten ro­

(I nagroda)

jak:

podczas
i

w

t e n rozsze­

nagrodę.

Sławińskiego

techniką

gami

tak

III

Jest

zabawek,

Rogowskich

jednak wyroby

zyjnie
wzór

do­

emeryturę;

wygładzania.

pracowni

skośne
silne

bar­

t y m ośrodku

jego z d o b n i c t w a zauważyć

siwaków

zimierza

na

drobnych

w

technice

przedstawiały

pewne wpływy
koracji

już

i dzwonków. Garncarz

dów

przed

s i w a k i (o

u z n a n i u całego

formowaniu

ponadto

a

i Jan

specjalną

J a n Gąsior z M e d y n i G ł o g o w s k i e j .

rzył

lasiu,

w

Woś

nagrodą

przechodzący

mistrzem

zwłaszcza

I I •— A n t o n i

Natomiast

został za ś w i e t n i e w y k o n a n e

dobrych

robku

a nagrody

z

inwencji

krę­
wyka­

zują o n i r ó w n i e ż w k s z t a ł t o w a n i u i p r z e t w a r z a n i u f o r m ,
uzyskując
W

dość r ó ż n e e f e k t y

skrótowym

artystyczne.

przeglądzie z d o b n i c t w a

których p r z y p a d k a c h z w r a c a m
bów. Trzeba

więc

tylko w

u w a g ę n a kształt

podkreślić, że

materiał

nie­
wyro­

zgromadzony

�о

na k o n k u r s i e dał s z e r o k i i z r ó ż n i c o w a n y

przegląd

tradycyjnych,

poszczególnych

charakterystycznych

dla

o ś r o d k ó w , a także i c h współczesnych
pozycji.

Obok

naczyń

produkowanych
czynia

obecnie

form

przemian i trans­

jeszcze dość

powszechnie

n a sprzedaż t a r g o w ą , j a k g a r n k i i n a ­

z a s o b o w e , czy d o n i c e

do m a k u , względnie

adre­

s o w a n y c h przede w s z y s t k i m do o d b i o r c y m i e j s k i e g o , j a k
dwojaki
wano

i trojaki,

gospodarstwie
wyszły
mi

miski,

na k o n k u r s wiele
z

domowym,

użycia,

lub

przemysłowymi.

różnych

dzbany
które

w

zrekonstruo­

różnych

zastąpione

Należą

kształtów

i bańki,

naczyń niegdyś n i e z b ę d n y c h

do

brytfanny

zostały

nich

do

wyroba­

formy

na

pieczenia

w

okresach
ciasto,

mięsa,

ce-

d z a k i , maślnice, trójnożne t y g i e l k i i r o n d e l k i z t u l e j k o w a t ą toczoną rączką, m o ź d z i e r z e i t p . Z k i l k u
nadesłano
poidełka

podkurzacze
dla

pszczelarskie,

kurczaków

i

gołębi.

z

ośrodków

Mogielnicy

Pokazano

—

również

dość l i c z n i e szabasówki (niektóre z g u g i e l n i k a m i ) i b a ń ­
ki

na kawę, w y r a b i a n e

niegdyś

specjalnie

d l a ludności

żydowskiej.
Najbardziej

chyba

t w ó r , stanowiący
nowicie
cy

dzban

konkursu.

Bolimowa,
cza,

para

a także

(zwłaszcza

—
Do

okazały

dowód

wykonali
dzbanów

ogromnych

Tadeusza

wielkiej

niemal

najpiękniejszych

wprawy

wszyscy
należały

pasterskich
rozmiarów

Poletka,

wysokości). P o p r a w n e
maga

i charakterystyczny

wy­

umiejętności g a r n c a r z a , a m i a ­

liczące

wytoczenie
i sporego

ze

uczestni­
dzbany

Starego

dzbany
powyżej

dużego
nakładu

z
Są­

kieleckie
60

cm

naczynia

wy­

pracy,

toteż

w a r t o t u w s p o m n i e ć n p . o m i s a c h , których średnica d o ­

l i . 9. Z d z i s ł a w P l a g o w s k t i , Pułtusk. Bańka i d w o j a k i ,
w y s . 25, 15,5 c m . I I . 10. A n d r z e j R u t a , M e d y n i a G ł o ­
gowska. Miska fladrowana

101

�102

�chodziła

d o 50 c m , w y k o n a n y c h

wicza

Mławy

z

dużych

i

sowych

Niewiele

Medyni.

natomiast

gwizdków
było

wyrobach
z

Czarnej

wyrobów k o n k u r ­

przygotowano

gary.
na

skarbonek.
wprawdzie

konkurs

Miniaturowych
sporo,

rolę d r o b n e j

ale

tra­

z Nowego

rujący

doskonale

wania

barwnych

techniką
glazur

pokazał w p r a w d z i e ,
ne, w y ż y w a
własnych,
także,

się j e d n a k w

Królikowski

współcześnie

jednak

na

dość

Ludwika
bach
a

banalne

doskonałe

znaleźć

dekorację

on

rytem,

repu na ciemno a n g o b o w a n y m
ne

ulistnione

wypracował

na

n i e nawiązującą
płytkim
gałązki.

nadeszło

nich

formy
prze­

flakoniki i

wazony,

technicznym,

j a k np.

tego

rodzaju

wyro­

do l o k a l n y c h t r a d y c j i ,

odsłaniającym

kolor

n a c z y n i u , zaznacza

Podobną

młody g a r n c a r z

Jan K o t . Nakleja

lokalnego,

zakresu

wśród

wy­

doniczek n a k w i a t y

kształcie

Stosuje

ceramika

dekorację

cze­
drob­

plastyczną

z Medyni, wspomniany

on o r n a m e n t y

z wolnej

ręki,

już

najchęt­

n i e j gałązki w i n o g r o n i kwiatów, które d o d a t k o w o
kreśla

barwnym

rystycznym

malowaniem

i

tła. K o t p r z e d s t a w i ł

wyodrębnieniem
sporo

wyrobów

sposób z d o b i o n y c h , r n . i n . s e r w i s p o d w i e c z o r k o w y
plet
kony.

do m i o d u , a także p r e t e n s j o n a l n e
W

ceramika

okolicach

Warszawy

dekoracyjna

pod­

w

najsilniej

o wątpliwych

kolo­
w ten
i kom­

kształcie

fla­

rozwinęła

walorach

się

arty­

kwiatowym

pokryty bywa

(Mo­

jednobarw­

malowany

olejnymi

far­

pamiątki

wykonał

Ta­

warszawskiej
z Radzymina,

ozdabiając

płaski b i s ­

inne wyroby,

formie

i

Brodu
czek

jednak

ogólnym
Tą

na k w i a t y
w

najchętniej

stosując

aby w a r t o

samą

techniką

Czesław

w o j . konińskim

ro­

dekoruje

Dzieciątkowski

i

główny

je było

w

szerzej
ogromne

z

Czarnego

stanowią

one, o b o k

doni­

przedmiot

produkcji

targo­

tego w a r s z t a t u .
Ceramikę

nym

pokazał

stołową

na

garncarz

wysokim

poziomie

pochodzący

technicz­

z Wileńszczyzny,

zamieszkały w T o r u n i u — J a n L i m o n t . S t o s u j e
dzo

charakterystyczną

nającą

fladrowanie,

ośrodkach
my

jego

dekorację

która

wileńskich,
naczyń

wyważone

oraz

n i e są

sługują

malarską,

rozwinęła
dobre

zbyt

niektórych
Jednak

interesujące.

niektóre

propozycje

tego r o d z a j u
z

Pawłowa,

kład k a r a f k a * z k i e l i s z k a m i . N i e w y d a j e
zastawa

użytkownika

stołowa
ze

słabą odporność

z

gliny

względu

Mają

piękny

dzbanek,

jak na

jak

s t o p n i u mogą liczyć

na zbyt

czy

Przegląd
nych

konkursowy

poziomu

dotychczas

kich garncarzach

pokazał

i

jed­

dekora­

wiele

in­

nie m n i e j ­

także t a k i e

t y g i e l k i n a nóżkach, maślnice czy

obniżenia

surowca

jako przedmiot
miska

że­

zadowoliła

t e m p e r a t u r y . Wszędzie

ładyszka,

za­

przy­

się j e d n a k ,

garncarskiej

n y c h naczyń o t r a d y c y j n y c h ks2:tałtach, a w
szym

for­
słabo

na uwagę

n a przesiąkliwość

na zmiany

n a k m o ż e znaleźć z a s t o s o w a n i e ,
cyjny,

przypomi­

się w

glazury.

a

on bar­

proporcje.

Wśród i n n y c h wyrobów

by

zdo­

motyw

n i e są o n e n a t y l e a t r a k c y j n e

wyrazie,

ogrodniczych,

wej

pomysłów.

rynku

z tego

pod względem

Wilusza.

mianowicie

w

według

taki

talerz r y t y m w i z e r u n k i e m syrenki. R y t e m

także

kompono­

form tradycyjnych by­

potrzeby

Wyrobów

t r u d n o było

trafnych

na wstępie,

ornamentem

brzo­

z formy

bi

popularyzować.

tradycyj­

naśladu­

pieniek

kwitowy

flakony

przykładach

na k w i a t y ,

wydrążony

ną glazurą, bądź też k o l o r o w o
deusz

kształtowaniu naczyń

szczególnie interesujące. O b o k
często

z plastycznym

t e n , ope­

są m u f o r m y

k o n k u r s u obok

pozacepeliowskiego.

a także

na paru

artystycznie

j a k wspomniałam

twarzana

Garncarz

toczenia,

i polew,

że n i e o b c e

n i e zawsze

Przedmiotem

ważały

talerze

naczynek

współcześnie

donice

zy l u b leżącą k ł o d ę d ę b o w ą , a także o d c i s k a n e

Propozycję

pamiątki i d e k o r a c j i , niż

Targu.

i

i malowaniem

bami.

i n d y w i d u a l i s t ą w k o n k u r s i e okazał się

Reczkowski

sporo,

m.in. wazony

kształtem

zety w i r o w e j ,

Największym

ła

jące

zwła­

zabawki.
Jan

stycznych,

gielnica, Mława). Talerz

jarmarcznych i odpustowych,

i

pełnią o n e r a c z e j

Dąbkie-

W

się też g a r n c a r z e

i c h bańki, ładyszki i

zabawek

flakonów

przez Stefana

z

i d o najpiękniejszych

należały

dycyjnych
i

Kota

naczyń specjalizują

W s i Kościelnej

szcza

Jana

wyroby

cedzaki.

niekorzystne

p r o d u k c j i niektórych

objawy

twórców,

zna­

ze z n a k o m i t y c h w y r o b ó w . M y ś l ę o t a ­
jak Kazimierz

Rogowski

z Białej P o d -

103
I

�И. 15. Stanisław M o s i e j , C z a r n a W i e ś Kościelna. G a r n a k d w u u s z n y . I I . 16. J a n S ł a w i ń s k i , P a w ł ó w . G a r n k i ,
19 i 16 c m . I I . 17. J a n Gąsior, M e d y n i a G ł o g o w s k a . P o d k u r z a c z p s z c z e l a r s k i , w y s . 27 c m . I I . 18. K a z i m i e r z
n a r s k i , P a w ł ó w . Z a s t a w a d o m i o d u , w y s . k a r a f k i 27 c m

łaskiej,
nim

Stefan

Konopczyński

Muszyński

wypalone,

-

szarawe

go w y r o b y
skiego

z Sieradza .

z

Bolimowa,

czy

Hiero­

Siwaki Rogowskiego,

i niepozorne,

mało p r z y p o m i n a ł y

s p r z e d l a t , r ó w n i e ż część naczyń

była t e c h n i c z n i e g o r s z a ,

słabo
je­

Konopczyń­

z zażółeeniami

powierz­

czańskiej

i k a r p a c k i e j ze z b i o r ó w

było t o założenie słuszne, j e d n a k
interpretował
potrzebnie
młodych

szczegóły

ozdobił
garncarzy

w

Rędocinie • dorównuje

pu

nym

i unikanie form

jącą

większych,

zauważyć można

i w i ą ż ą się o n e z a p e w n e ze

się z u p ł y w e m

l a t sprawnością

zawodową.

jednowarsztatowych,
historii.

Gorzej,

dużego

i

do

przejdzie

jeżeli

niedawna

Medynia

przez

tamtejszych

miast

losy

w najbliższych

czasie d o

koniecznie

poziomu

prężnego

dotyczy

artystycznie

j a k Łążek O r d y n a c k i , na który trzeba

tak

ośrodka,

sporo

Sąd
stopada

Intensywnej

kaszub­

górnej-Tężyckiej

pracownie

s k i e . B a r d z o słabo w y p a d ł o r ó w n i e ż k i l k a i n n y c h
ków

o

ciekawych

Chrzanowem,

tradycjach,

czy P u t m o w i c e

jak Rabka,

w

do

Szeroko
ambicje
kresie
grodę),
Białej

104

konkursu

zaprezentował
artystyczne

niektórych
swoje

możliwości
(za

jak i galanterii. Edward
oparł

swoje

staranne

młodych

przygo­

techniczne

wyroby

na

którą
Gacek
dawnej

otrzymał
ze

w

i
za­

I I na­

Skomielnej

ceramice

w
i
w

garncarzy.

J a n K o t z M e d y n i , zarówno

ceramiki tradycyjnej

pod

woj. hrubieszowskim.

Zwracało natomiast uwagę bardzo
towanie

ośrod­

Brodła

rab­

jakichś

potencjalnych

zwró­

też

koniecznie

szukać

kolekcji

budzą

czy

w

doświadczo­
ośrodki, j a k

n i e wydają

się

zachęty

młodzieży

obradujący

w

dniach

żyje

27—28 l i ­

mgr Barbary

z M K i S , przyznał 2 n a g r o d y
zł

trzeba

nauczycieli.

konkursowy,

6000

nato­

i

rzemiosła, póki jeszcze

1978 r . p o d p r z e w o d n i c t w e m

kwocie

wyrobów,

zaniepokojenie

sposobów

do n a u k i t e g o zanikającego

upadku.

wymagają

wyżej

i Zalesie

garncarzy

pozostałych

cić w i ę k s z ą u w a g ę , ażeby n i e dopuścić d o j e g o
pomocy

nie­
Kilku

n a r a z i e zagrożone, j a k można sądzić z p r z e d s t a w i a n y c h

zwłaszcza

obniżenie

wyrobów

malaturami.

produkcji

i

właściwie

W s i Kościelnej,

poziomem

Głogowska

się liczyć

interesujących

część

m i s t r z o m . Właśnie w y m i e n i o n e

również

ośrodków,

W o b e c b r a k u następców i uczniów t r z e b a
z f a k t e m , że w i e l e

też u

[zmniejsza­

a

Czarnej

Rabce

nie zawsze

realistycznymi

c h n i . P o d o b n e c e c h y , a t a k ż e zwiększoną grubość c z e r e ­
innych twórców

formy,

muzeum w

wys.
Wa-

Kazimierzowi

Za-

specjalne

Woźniakowi

z

Oławy

J a n o w i Gąsiorowi z M e d y n i Głogowskiej, 4 nagrody
kwocie

Ruta

5000 zł

z Medyni

sia, B o l e s ł a w

( J a n Sławiński

Głogowskiej,

Piechowski

z Pawłowa,

Walenty

z Czarnej

Grzesik

toni

Wacław

Zale­

Zalesia,

W a n a r s k i z P a w ł o w a , Stanisław M o s i e j i A n ­

Kraszewski

Franciszek

z

W s i K o ś c i e l n e j ) , 15

nagród I I p o 3000 zł ( J a n W o ś i A n t o n i W o ś z
Kazimierz

I

Andrzej

z Czarnej

Noworol

Gorczyńscy

z

W s i Kościelnej,

Medyni

oraz

Jan K o t i

Głogowskiej,

Tadeusz

Połetek

Tadeusz
z

*

Ostrowca

�16

�11. 19. J a n K o t , M e d y n i a

Świętokrzyskiego,

Mateusz

kiego, L u d w i k W i l u s z
ski

z Chałupek,

G ł o g o w s k a . F l a k o n , w y s . 62 c m . I I . 20. J a n R e c z k o w s k i , N o w y
с т . . I I . 2 1 . A n t o n i B a d o w s k i , M o g i e l n i c a . F l a k o n , w y s . 23,5 c m
Startek

ze S t a r e g o

Roman

Zaprzałka

z

Łążka

Ordynac-

Sącza, S t e f a n

Sowiń-

z Rzepiennika

Bis-

k u p i e g o , Stanisław
p o 2000 zł o r a z

Marek

Targ.

z Baranowa),

28 w y r ó ż n i e ń . N a g r o d y

nisterstwo K u l t u r y

Dzbanek,

i S z t u k i oraz

w y s . 27

23 n a g r o d y I I I
ufundowały M i ­

ZSRLiA

„Cepelia".

P R Z Y P I S Y
(Roman
ogólnopolskiej
we Wrocławiu,
180—183.
1

R e i n f u s s ) Rss., Ceramika
ludowa
na 1
wystawie
ceramiki
i szklą
artystycznego
„ P o l . Szt. L u d . " , R. I X , 1955, n r 3, ss.

E w a F r y ś , Garncarstwo
ludowe
Lubelszczyzny.
S p r a w o z d a n i e z w y s t a w y , „ P o l . Szt. L u d . " , R. X I , 1957,
n r 1, ss. 3 7 — 4 1 .
2

W k o n k u r s i e t y m nagrody I o t r z y m a l i : Jan Gą­
sior z M e d y n i G ł o g o w s k i e j i L u d w i k W i l u s z ze S t a r e g o
Sącza; n a g r o d y I I : Stanisław W a n a r s k i z P a w ł o w a , S t a ­
nisław W i t e k z U r z ę d o w a i Stanisław M o s i e j z C z a r n e j
W s i Białostockiej* n a g r o d y I I I : L e o n
Solościukiewicz
z K l e s z c z e l i , Stanisław M a r e k z B a r a n o w a i A n t o n i K o ­
zioł z P u t n o w i c .
W r . 1970 p r z e p r o w a d z o n o k o r e s p o n d e n c y j n i e w e ­
ryfikację
czynnych
ośrodków,
jednak nie otrzymano
wszystkich odpowiedzi.
Rss, o p . c i t . , s. 181.
1

5

E w a Fryś-jPietraszkowa, Konkurs
i wystawa
carstwa
ludowego
województwa
krakowskiego,
Szt. L u d . " , R. X V I , 1962, n r 2, ss. 118—,124.
3

garn­
„Pol.

e

Fot.: J . Swiderski

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12275" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12294">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/1b7301702a8b1cdaea30ecde2a003c38.jpg</src>
        <authentication>83fcf46204785b0dab0dfbccca1d5982</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146652">
                <text>Ogródek otoczony płotem palisadowym / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Brzegi (woj. małopolskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146653">
                <text>budownictwo wiejskie ; elementy zagrody ; Małopolska</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146654">
                <text>fotografia przedstawia płot palisadowy</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146655">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146656">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146657">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146658">
                <text>1967</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146659">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146660">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146661">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146662">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146663">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146664">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146665">
                <text>PAE_FNK_25.38.XIV_F.1.13.1_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="731">
        <name>Brzegi</name>
      </tag>
      <tag tagId="114">
        <name>budownictwo drewniane</name>
      </tag>
      <tag tagId="159">
        <name>budownictwo wiejskie</name>
      </tag>
      <tag tagId="154">
        <name>elementy zagrody</name>
      </tag>
      <tag tagId="155">
        <name>ogrodzenie</name>
      </tag>
      <tag tagId="590">
        <name>okolice Nowego Targu</name>
      </tag>
      <tag tagId="156">
        <name>płot</name>
      </tag>
      <tag tagId="346">
        <name>Podhale</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
</itemContainer>
