<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<itemContainer xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/browse?output=omeka-xml&amp;page=3&amp;sort_field=Dublin+Core%2CTitle" accessDate="2026-09-26T17:29:29+00:00">
  <miscellaneousContainer>
    <pagination>
      <pageNumber>3</pageNumber>
      <perPage>50</perPage>
      <totalResults>4499</totalResults>
    </pagination>
  </miscellaneousContainer>
  <item itemId="9887" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9865">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/f6f477f92218fbf5c7b7a85f3c47cb5f.pdf</src>
        <authentication>20a1d9776e45761ae815515e276641cf</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117659">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2742</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117660">
                <text>1999</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117661">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2552</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117662">
                <text>„Ślepy bibliotekarz" / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1999 t.53 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117663">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1999 t.53 z.1-2, s.29-41</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117664">
                <text>Tokarska-Bakir, Joanna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117665">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117666">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117667">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117668">
                <text>„Ślepy bibliotekarz"
O pisemnym wymiarze ustności*
Joanna Tokarska-Bakir
...sposób obchodzenia się z pismem jest już sam w sobie decyzją o sto­
sunku bycia i słowa do człowieka, a konsekwentnie o stosunku człowie­
ka do bytów, i o sposobie, w jaki oboje, człowiek i rzecz, trwają w nieskrytości lub wycofują się z niej.
Martin Heidegger'
Wychodzimy z Księgi jedynie w ramach tejże samej księgi, gdyż (...)
świat jest Księgą.
Jacques Derrida

2

Nie pamięć, ale właśnie zapomnienie jest warunkiem naszego istnienia.
Szalom Asz

3

Przedsięwzięcie, które będzie przedmiotem tego artykułu,
można określić odwrotnie niż określił swoje A. Graham, au­
tor pracy o ustnym wymiarze pisma : chodzi o p i s e m n y
w y m i a r u s t n o ś c i . Będzie tu mowa o źródle, które
wyposaża w sens kulturę typu ludowego. Paradoksalnie
źródłem sensów tej ustnej w swej istocie kultury, jest Pismo,
przy czym nie tyle chodzi tu o Biblię, co o wyobrażenie, ja­
kie o mądrości Biblii może mieć człowiek niepiśmieny. Wy­
obrażenie to przybiera - w polskiej kulturze ludowej - postać
Księgi Michaldy ze Sabby , to jest tzw. „sybiliji-bibliji" i in­
nych proroctw, albo też skróconą formę „listów z nieba", modlitewek „swoich" lub „prywatnych" , występuje też w posta­
ci „księgi w ogóle", czyli pisma widzianego oczami kultury
ustnej. Wysoka pozycja książki w kulturze ustnej - tekstu
traktowanego jako remat , nie temat - to dziedzictwo archa­
icznych wyobrażeń o przedustawnej księdze-martycy świata,
rozwiniętych w mitologii judeochrześcijańskiej (mistyka To­
ry i Logosu, Chrystus jako „księga życia"), muzułmańskiej
(Koran jako matka wszystkich ksiąg, w tym także „księgi
stworzenia") i w religiach egzotycznych. W polskich ludo­
wych przeróbkach wątki te odzywają się niespodziewanie
mocno.

i wśród ludzi, wśród których nauka pisania od pokoleń ucho­
dzi za czynność kultową. Rozszerzając kategorię stosowaną
przez Jacka Goody'ego i Waltera Onga, styl ten nazywam
u s t n o ś c i ą o n t o l o g i c z n ą , w opozycji do p i s e m n o ś c i , także wyposażonej we własną ontologię i epi­
stemologię. Takie poszerzenie kategorii ustności pozwoli na
swobodne poszukiwania w obrębie całej kultury, bez wzglę­
du na „wysokość" zlokalizowanych treści. Proponowana tu
redeskrypcja ustności jest jednocześnie próbą scalenia dwóch
źródeł refleksji antropologicznej: Eliadowskiej refleksji nad
„ontologią archaiczną" i Heideggerowskiego myślenia o Po­
czątku (Anfang).
Oto planowana kolejność działań: najpierw zajmę się
splotem znaczeń, w których, w kontekście magiczno-religijnym, występuje pismo, słowo i imię. Spróbuję wykazać
odrębność sakralnych i świeckich ujęć tej triady, wydoby­
wając tę różnicę spod ujednolicenia, które zdominowało eu­
ropejskie myślenie o języku. Z rozróżnienia pisma sakralne­
go i świeckiego (i takiegoż nazywania) wyniknie następnie
przeciwstawienie szerokiego pojęcia ustności i resp. pisemności.

Rematyczność książki i pisma w ogóle zostanie w tym ar­
tykule potraktowana jako ślad, i jako symptom.
Jako ś l a d tego, co za Eliadem nazywam ontologią ar­
chaiczną, która funduje dziwne dziś i nieczytelne rozumienie
pisma jako bezpiecznego ukrycia, jako „utrwalenia przez za­
pomnienie". Takie pojmowanie i pisma, i zapomnienia, moż­
liwe jest tylko w obrębie pisma w sakralnym, bytowym wy­
miarze, o którym rzadko pamięta się w trakcie filozoficznych
debat nad statusem pisma.
Jednocześnie rematyczność jest też s y m p t o m e m ,
bo rematyczny użytek z pisma sygnalizuje ufundowany na
ontologii archaicznej, specyficzny „styl kultury", który roz­
poznać można nie tylko wśród ludowych analfabetów, ale

Dlaczego „prawdziwy pątnik" chwyta za pióro

4

5

6

* Artykuł jest skróconą wersją rozdziału z mojej książki Imago insolita. Hermeneutyczna lektura źródeł etnograficznych, która ukaże się
w tym roku nakładem Fundacji Na Rzecz Nauki Polskiej.

We współczesnych tomach Księgi łask, prowadzonej
w Kalwarii Pacławskiej od X V I I wieku, co kilkadziesiąt stron
pojawia się tekst zapisany starczym charakterem pisma, coraz
trudniejszym do rozszyfrowania. Autorem jest, jak sam się
przedstawia, „prawdziwy pątnik", „P. Franciszek ze wsi Buszkowiczki". „Wstaw się Matko Boska do Pana Boga, żebym
przejrzał" - czytamy w pierwszym jego wpisie. Z wpisów ko­
lejnych dowiadujemy się o nim więcej: „Ja sługa Boży, zro­
biłem 350x drogę krzyżową, dróżki Pana Jezusa i 300x dróż­
ki Matki Boskiej. Oświadczam, że modlę się o pokój na świe­
cie, za ludzi nie wierzących, aby Najwyższy Pan Bóg oświe­
cił ich, aby się nawrócili i zostali zbawieni za chorych i opu­
szczonych, za chorych i opuszczonych staruszków (...) i za
naszego Gwardiana Grzegorza i za służkę kuchenną. Jestem
powołany za prawdziwego pątnika (...). Oznajmiam, że pod29

�czas tej mojej podróży ociemniałem (...)• Odzyskałem wzrok
u Panny Marii w Jarosławiu u Matki Boskiej Bolesnej. Ob­
myłem sobie oczy wodą cudowną ze studni I dostałem ofiarę,
i płakałem, i prosiłem Matkę Boską o zwrok [wzrok] i przy­
szedłem (...) do kościoła i zamówiłem trzy mszy Św. [święte]
i przejrzałem na oczy". We wpisie ostatnim prawdziwy pąt­
nik znowu będzie wyliczał „odprawione" dróżki i nowenny:
„...Ja pątnik zrobiłem 403 razy dróżki Pana Jezusa.
P.Franciszek, Buszkowiczki.
Ja pątnik zrobiłem dróżki do Matki Boskiej 404 razy.
P. Franciszek z Buszkowiczek pragnę zrobić 500 razy za rok
teraz czuje [się] słaby bo 86 lat kończę. Jestem inw.[alidą]
wojennym 90% chorym o laskach.
Ja pątnik jestem tu na cudownym miejscu. Zrobiłem 500
razy, tzn. obchodziłem dróżki do matki Boskiej i pragnę jej
służyć tak do śmierci w niebie. Jestem jej sługa P. Dzisiaj
znowu dróżkami 409 razy i jutro też 410 raz bo kocham Ma­
ryję że nam dała Syna kto wierzy wniego ten zbawiony bę­
dzie. Pątnik P.
Oświadczam że ja pątnik P. zrobiłem 437 razy Kalwarii
Pacławfskiej] 4000 razy mam zaświadczenie od Gwardiana
Sroki 30 razy dał mi nowy Gwardian. Ja sie zapisywałem
w książce na 7 razy. Również oświadczam że byłem 4 dni na
Zielnej i teraz jusz po Zielnej to razem 437 razy. P. Franciszek
zbuszkowiczek.
22, 23 Wrzesień 400 razy chodzę o kwartyńca herbaty, ka­
wałeczek laba [chleba]. Kucharz nic nie dają (...)
Pątnik P."
7

Po co pątnik P. wpisuje się do Księgi? Odpowiedź nie na­
stręcza trudności: uwiecznia siebie, a zarazem w uroczysty
sposób ofiarowuje swój wysiłek Matce Boskiej. Pismo wy­
stępuje tu w roli podwójnego, a nawet potrójnego mediatora:
nie tylko między wiernym i Adresatką, ale też między niepa­
mięcią o rzeczach nie zapisanych i pamięcią, której jest sym­
bolem. Ponadto pismo pośredniczy między rozdwojoną świa­
domością samego pątnika P, który dopiero w akcie pisania
uzmysławia sobie wyraźnie siebie i własne położenie: to, że
jest głodny, że jest inwalidą, że jest w świętym miejscu. Dzię­
ki pismu może spojrzeć na siebie, którego opisał, oczami
c z y t e l n i k a - być może stwierdzi, że on i człowiek
w tekście opisany to dwaj zupełnie inni ludzie?
Tak oto pątnik P. wprowadza nas in medias res, w sam śro­
dek Platońskich dyskusji nad naturą pisma. W zapisie pątni­
ka P. pojawiły się, jak widać, trzy wątki znane z Platona : (1)
wątek uwiecznienia, w jakie pismo wyposaża przemijające
rzeczy, (2) charakterystycznego dlań uprzedmiotowienia te­
go, co chwilę wcześniej wcale przedmiotowe nie było, i (3)
będącego jego konsekwencją wyobcowania tekstu (a raczej
„rzeczy" owego tekstu) z jego „życiowego" kontekstu. Nie
jest to jednak wszystko, co da się powiedzieć o piśmie i jego
roli w kalwaryjskiej Księdze łask. Co zostało pominięte?
Pominięta została cała istota rzeczy. Wpis „prawdziwego
pątnika" pojawia się w Księdze łask co kilka stron. Za każ­
dym razem jest to monotonna wyliczanka wykonanych
„dróżek", różańców i nowenn, do których dochodzą jeszcze
równie monotonne „intencje". Z pątniczą praktyką nieskoń­
czonej pradaksziny - tak w Indiach określa się rytualne
okrążanie świętych miejsc i budowli - wpisy te tworzą har­
monijną całość, która domaga się czegoś więcej niż tylko
analizy treściowej. Analiza „tematyzująca" zapoznaje istotę
rzeczy, która w rzeczywistości żadnym „tematem" nie jest jest bowiem r e m a t e m. Pątnik P. traktuje swój wpis
8

30

r e m a t у с z n i e, jak jedno ze swoich okrążeń. Takich
wpisów, w których nie jest istotne „o c z y m" się mówi,
ale „c o", i w ogóle „ż e" się mówi, jest w Księdze łask wię­
cej. Niektóre z nich są też rematyczne w sposób bardziej do­
słowny. Przede wszystkim są to kryptogramy - niezrozu­
miałe zbitki liter lub skrótów i monogramy-inicjały, dalej
także wpisy modlitewne, zakończone formułą „Amen" lub
w całości będące formułą (modlitwy, pieśni itd.), albo zapo­
życzające język ze szczególnie zgrabnych wpisów cudzych,
de facto czyniąc je formułami. Rematyczny charakter mają
też wpisy ograniczające się do samych podpisów, umie­
szczonych niekiedy pod wielką na całą stronę literą (?) „Ż"
(formuła-zawijas zaczerpnięta z „pisma urzędowego"). Cie­
kawe: wpisujący się do Księgi świadomie tu rezygnuje
z możliwości wypowiedzi „tematyzującej". Ważny jest dla
niego tylko podpis.
Zastanówmy się, czym jest właściwie podpis. Podpis,
rzecz bliska osobistej pieczęci , to prawdziwy „znak szcze­
gólny". Zbliża się on do bytu właściciela tak samo blisko
jak imię, którego jest zapisem. Nie dajmy się zwieść temu po­
zorowi tautologii: ktoś, kto wpisuje się do księgi łask, wpisu­
je tam siebie samego. Nie jest to żaden facon de parler. Pod­
pis, podobnie jak pieczęć, znaczy: jestem tu sam, we własnej
osobie, nie ma między nami pośredników. Utrwalając imię,
podpis ujawnia obecność tego, kto go składa. Jak wynika ze
słów Hioba (zob. dalej), w postaci podpisu jest się b a r ­
d z i e j , niż gdyby imię nie zostało utrwalone w piśmie. Pi­
smo w podpisie ma w sobie coś z funkcji sakralnej, coś z mi­
styki kancelarii. Podpis zobowiązuje, przy czym zobowiąza­
nie to zdaje się wiązać i podpisującego, i tego, komu własny
podpis się przedstawia: „O, gdybym miał kogoś, kto by mnie
wysłuchał! Oto składam p o d p i s : niech Wszechmogący
odpowie! Niech n a p i s z e p i s m o Przeciwnik mój"
(Hi 31, 35)."
Podobnie transcendentalnie zaadresowany jest podpis
w kalwaryjskiej Księdze łask. Jest znakiem powierzenia, a za­
razem znakiem obligującej obecności. Oznacza, że podpisu­
jący, obecny w podpisie, sam, we własnej osobie, jest tam,
gdzie łaski są rozdawane.
9

10

Sakralny wymiar pisma
Osobliwości podpisu w kalwaryjskiej Ksiądze łask stano­
wią zapowiedź „sakralnego" - bytowego wymiaru pisma,
imienia i słowa. Wymiar ten otwiera się z chwilą, gdy uświa­
domimy sobie pierwotny związek pisma i jego desygnatu,
a także „magiczny" związek rzeczy i słowa. Związek ten naj­
bardziej wyraziście rysuje się w imieniu (podpis!), w owym
słowie par excellence.
W Słowniku etymologicznym Aleksandra Brucknera
znajdujemy ciekawe objaśnienie losów dawnego słowiań­
skiego określenia na „słowo": „ r z e c z, pierwotnie 'mowa,
słowo', od rzekę z samogłoską wydłużoną, cerk. ręcz; prze­
szło, jak i u innych Słowian, na znaczenie 'rzeczy' (łac. res,
niem. Sache) i pierwotną 'wiec' wyrugowało (...), w biblii
rzecz tylko 'mowa': «usłyszał Pan głos rzeczy waszych»
(...)" . Koncepcja, którą spróbuję wyłuszczyć w niniejszym
artykule, wychodzi właśnie od bytowej („rzeczowej") war­
tości słowa w kulturach archaicznych, od nie naruszonego
związku słów i rzeczy (a raczej słów=rzeczy), wciąż rozpo­
znawalnego w głębokich warstwach kultury współczesnej.
Ten związek i fundująca go substancjalistyczna ontologią
(ze względu na wyraźną ontologizację języka i pisma w kul12

�turze żydowskiej, emblematycznie można by ją nazywać
„żydowską" ) odzwierciedla się następnie w sposobie my­
ślenia o piśmie. Także i 0 П 0 nabywa wartości bytowej.
Odwołując się do idiomu Marcela Maussa można powie­
dzieć, że niektóre religie (judaizm, uważający pismo za
„siedzibę Szechiny" , hinduizm i niektóre odmiany buddy­
zmu, uświęcające zapis sylab mantrycznych , także islam
z bogatą mistyką i magią Koranu) przewidują taki „sposób
posługiwania się pismem", w którym jego aspekt bytowy
góruje nad epistemologicznym. Ów sakralny zapis jest naj­
pierw numinalnym bytem, z którym szuka się cielesnego
kontaktu, rematem nie podlegającym uprzedmiotawianiu ,
dopiero potem - jeśli w ogóle - czymś „do odczytywania"
i tematyzacji. W perspektywie, którą nazywam tu „żydow­
ską", pismo jest przede wszystkim miejscem bytu , dopie­
ro później przybytkiem wiedzy.
13

14

15

16

17

Sakralne użycie zmienia sens pisma-imienia-słowa, zapi­
su i wypowiedzenia. Imię zapisane różni się istotnie od wy­
mówionego. Hebrajskie ketib, 'napis', to eufemistyczne
wskazanie pisemnej obecności świętego imienia Boga, chro­
nionej zakazem głośnego odczytywania . Miary surowości
zakazu dopełnia umieszczenie go na drugim miejscu wśród
przykazań. W tekście Tory pozostawało imię czytane, nigdy
jednak nie wymawiane . W głośnym czytaniu (hebr. qere)
zamieniane było na omowne Adonaj, 'Pan'. Powierzenie pi­
smu świętego imienia Boga było wyrazem albo wielkiej nie­
ostrożności albo jeszcze większego zaufania. Powie ktoś, że
imię zapisane było w tekście bezpieczne, ponieważ księgi
strzegli kapłani . Nawet jeśli w tej koncepcji ezoteryki jako
zabawy w chowanego z profanami jest jakieś ziarno prawdy,
trudno to sobie wyobrazić w religii, w której nauka pisania
była czynnością stricte kultową , i która zrodziła paradoksy
w rodzaju „Stowarzyszenie drwali dla studiowania Miszny
w Berdyczowie" . Skoro zapis świętego imienia dostępny
był nawet dla drwali, to czy w ogóle powierzenie pismu imie­
nia Boga nie wiązało się jakoś z utajoną, dziś dla nas prawie
nieczytelną naturą pisma? Czy nie stoi za tym sugestia, że
sam zapis może być ukryciem - paradoksalną pisemną reali­
zacją tabu imion?
18

19

20

21

22

23

Radykalnie inne spojrzenie na naturę pisma prezentuje
Platońska tradycja filozoficzna, która najmocniej naznaczyła
europejski sposób myślenia. U Platona pismo rozważa się
w kontekście jego dobroczynnego lub szkodliwego wpływu
na pamięć , zaś ewentualny sens ontologiczny pisma ulatnia
się gdzieś bez śladu. Być może - jak zdaje się to sugerować
Heidegger w motcie do niniejszego artykułu - istnieje jakiś
związek między „subiektywizacją" pamięci, która u Platona
zaczyna być postrzegana jako atrybut ludzkiego zachowania,
i odchodzeniem w niepamięć bytowego sensu pisma. Tym te­
matem zajmę się w dalszej części tekstu. Na razie „perspek­
tywę grecką" potraktuję monolitycznie i upraszczająco - ja­
ko przeciwieństwo „żydowskiej". W ten sposób powstanie
czytelna opozycja nie miast już, ale całych światów: Aten,
które pismo wyłącznie tematyzują , i Jerozolimy, z charakte­
rystyczną dla niej sakralną, rematyczną funkcją pisma . Do
generalizacji tej wiedzie jednak długa droga, którą teraz krok
po kroku - choć tylko w zasadniczym zarysie - prześledzę.
24

25

26

27

się wręcz synonimem magii . Opiera się ono na milczącym
założeniu, że podmiot jest zakładnikiem swojego imienia: po­
wierza mu swoją tożsamość, która wraz z ujawnieniem imie­
nia może zostać naruszona. Bez przemyślenia tej zagadkowej
istoty imienia, sens pisma w jego sakralnym wymiarze pozo­
staje całkiem niedostępny.
Podobnie jak w wielu archaicznych mitologiach, także
i w Biblii hebrajskiej „imię (...) zawiera w sobie istotę każdej
rzeczy, tak że to, co nie ma imienia, po prostu nie istnieje" .
Ontologiczną wartość imienia antycypuje hebrajskie dabar ,
które w równym stopniu określa 'słowo', jak i 'rzecz' (por.
etymologia Brucknera!). Poświadczona przez mity kreacyjne
z całego świata bliskość między słowem i rzeczą, tworzeniem
i nazywaniem, od czasów Sir Jamesa Frazera pozostaje et­
nograficznym banałem, który rzadko staje się przedmiotem
gruntownego namysłu.
Rozróżnienie między ontologicznym i klasyfikacyjnym
sensem języka szczególnie wyraźnie prezentuje się w trady­
cji hebrajskiej. Pojawia się ono już na początku Księgi Ro­
dzaju, a explicite w apokryfach i w tradycji żydowskiej .
W Biblii, imię w swej bytowej odmianie jest jedno - jest to
„wielkie imię Boga", którego widzialną formą jest tetragrammaton. W akcie stwórczym imię to „udziela się stworzeniu",
pozostawiając w nim swoje sygnatury . Imię Boga, słowo
stwórcze, działa „odciskając na kosmosie swą literową pie­
częć , przy czym - rzecz charakterystyczna - kanałem
stwórczego działania jest pismo, nie mowa.
W odróżnieniu od boskiego, ludzkie nazywanie nie ma
w sobie nic ze stwarzania. Jest raczej rozpoznawaniem.
Różnicę w używaniu imion/nazw przez Boga i człowieka
widać w zestawieniu dwu fragmentów żydowskich apokry­
fów. W pierwszym mowa jest o Bogu, który „wyciągnął rę­
kę i wziął z pisma jedno ze swoich imion; z tego imienia
spadły trzy krople wody i oto cały świat wypełnił się wo­
dą!" i tak dalej, ze wszystkimi imionami, które dają począ­
tek żywiołom i reszcie kosmosu . Sytuacja zmienia się kil­
ka stron dalej, gdy Bóg każe Adamowi nazywać stworzone
uprzednio zwierzęta. Tu imię/nazwa pojawia się w swej
zwykłej, profanicznej postaci: „Kazał więc Pan zwierzętom
przejść koło człowieka i pytał go o nazwę każdego z nich.
Człowiek zaś odpowiadał: To jest wół, to koń, to osioł
(...)" . Różnica jest wyraźna: nazywanie boskie, ontologiczne, udziela stworzeniu jego „jest", nazywanie ludzkie
wprowadza zwykły epistemologiczny porządek w to, co jest
już od dawna. W słowie Bożym imię, udzielające się rze­
czom w których odciska swe literowe sygnatury, jest równo­
czesne z bytem, któremu pozwala być; w słowie ludzkim imię przychodzi po bycie, naznaczone jest piętnem podpo­
rządkowania, nierzadko przemocy.
28

29

30

31

32

33

34

35

Wobec ontologicznego sensu imienia myśl europejska
z reguły pozostaje bezradna . Bytowe pojęcie języka noto­
rycznie sprowadzane bywa do klasyfikującego. W głośnej
dyskusji Jacquesa Derridy z Claudem Levi-Straussem , fi­
lozof, zarzucający antropologowi brak „krytycznej odpowie­
dzialności," sam zdaje się nic o niej nie wiedzieć: mówi
o imionach sekretnych Nambikwara, nie zdając sobie sprawy
że jest to język „innego rodzaju", j ę z y k w s e n s i e
bytu
n i e k l a s y f i k a c j i . Nazywanie, pisze Derrida, to „protopismo i pragwałt", polegający na wpisywaniu
unikatowości w system, na „naruszeniu tego, co nietykalne,
na zatraceniu niepowtarzalności, jaką zapewnia bezpośre­
dnia obecność, czyli osobiste pojawienie się" . Jeśli filozof
ma rację - a pewnej słuszności odmówić mu nie sposób 36

37

3 8

Imię i przemoc
Przekonanie o możliwości zawładnięcia rzeczą dzięki
przeniknięciu imienia jest tak dobrze zaświadczone, że za­
równo w oczach etnografów jak i w języku potocznym stało

39

40

31

�to jego stanowcze słowa odnoszą się wyłącznie do języka
świeckiego. Nie mają zastosowania do tajemnych imion Nambikwara. W sakralnej, archaicznej odmianie języka imię
żadnym „pragwałtem" nie jest. Jest jednością z bytem, wy­
darzaniem się bytu , jego auto-grafem , z którego wymaza­
no czas. W żadnym razie imię nie przychodzi „po", bowiem
„być" w świecie ontologii archaicznej to, jak mówiła wyżej
Świderkówna, „nosić imię". Języki europejskie nic o tym nie
wiedzą - transmitują wyobrażenie o aposterioryczności
imienia. Potwierdzając sekwencję „najpierw byt, potem sło­
wo", mówimy: „nadać imię", „zyskać imię". W świecie
ontologii archaicznej jest inaczej. Imię, podobnie jak byt, nie
jest w gestii człowieka. Imię tworzy byt. Byt staje się („istoczy się") w imieniu.
Chociaż „być" oznacza „nosić imię", bynajmniej nie za­
kłada to zrozumiałości imienia, poznawalności tego, co
w nim jest. Imię magiczne, używane w sensie bytowym, po­
niekąd musi pozostawać niezrozumiałe, w ogóle nie jest bo­
wiem czymś, co bytuje poprzez bycie rozumianym . Jest
rematem, nie tematem. Takim właśnie, znanym acz niezgłę­
bionym imieniem jest JHWH, święte imię Hebrajczyków .
Pytając o nie w Księdze Wyjścia („Co jest jego imieniem?"
3,13), Mojżesz nie pyta o jego formę brzmieniową, dobrze
mu znaną, lecz o tajemnicę związaną z imieniem . Buber
komentuje ów fragment następująco: „Tam, gdzie słowo
«со» pojawia się w połączeniu ze słowem «imię», pyta się
o to, co się w tym imieniu objawia lub ukrywa" . Imię,
choć wyjawione, pozostaje „ciemne". Imię magiczne jest
zatem taką „częścią mowy", która sytuuje się poza granica­
mi ludzkiego języka , z jakichś jednak powodów, zamiast
opuścić teren, w którym jej za ciasno, uporczywie się go
trzyma (za chwilę zobaczymy jak notoryczna jest ta języko­
wa terminologia, pełna „słów mocy", „prawdziwych, twór­
czych imion", przekładających się na „pismo", „księgę",
„litery", „głoski" i „sygnatury"). Uporu tego nie można
uznać za przypadkowy. Mówi on coś o o naturze pisma, ja­
ka ujawnia się w religii.
41

42

49

sku" ) lub retrogresywnym, gdy stanowi jego ukrycie, po­
wrót do wewnętrzności (np. szyfrowy, niezrozumiały, „rematyczny" zapis świętego imienia, który nie ma służyć dalszej
tematyzacji).
Platońska refleksja (Tammuz w Fajdrosie) rozpoznaje
w piśmie tylko drugi z wymienionych tu ruchów, w dodatku
w jego profanicznej odmianie: pismo jako usuwanie żywej
obecności, która zostaje zastępiona śladem i pseudoobecnością, hypomnesis . W świetle tego poglądu, lethe, zapomnie­
nie, w którym pogrąża się byt rzeczy zapisanych, nie posiada
żadnej produktywności dla pamięci, mneme. Aby pokazać
rozmiar tej pomyłki trzeba najpierw zarysować kontekst,
który ujawni pracę, jaką pismo - lethe - wykonuje w obrębie
pamięci. Mowa będzie kolejno: o bytowym wymiarze słowaimienia w Biblii, o paradoksie uprzedniości zapisu wobec
stworzenia, następnie zaś o funkcjonowaniu pisma w magii.
50

Bytowy wymiar języka

43

44

45

46

47

Bezcelowe jest zapytywanie o znaczenie języka w sensie
bytowym (zob. np. szeroko dyskutowany problem znaczenia
mantr). Chodzi w nim o ewokację bytu, nie o komunikację.
Język ten pozostaje niezrozumiały, a powszechne w religii ta­
bu imion (ew..zakaz ich wokalizacji, przy akceptacji zapisu)
tylko tę jego pierwotną niedostępność nasila. Kolejnym
szczeblem zasłonięcia, praktykowanym głównie (choć nie
tylko) w społecznościach piśmiennych, bywa pismo. Dlatego
też język w znaczeniu bytowym w naturalny sposób ciąży ku
pismu (por. rozległa sfera amuletów pisemnych, o których
będzie mowa w punkcie Zapis i odczytywanie imienia).
Tegoż właśnie pisma dotyczy kolejne nieporozumienie,
pojawiające się w Derridowskiej polemice z Levi-Straussem.
Widać je w użytku, jaki Derrida czyni z „pisma", nazywając
imię „protopismem". Filozof czyni tak dopatrując się w imie­
niu tego samego, co uważa za naturę pisma: aposterioryczno­
ści. Oczekiwanie to jest słuszne tylko w zakresie pisma w je­
go świeckim wymiarze, bowiem relacje czasowe, łączące
imię, jego zapis i byt, ulegają w religii odwróceniu. O ile byt
s t a j e s i e w imieniu, jest z nim syn-chroniczny, o tyle
zapis imienia jest nieraz wręcz w c z e ś n i e j s z y od
ukrytego w nim (zapowiedzianego w nim) bytu . Pismo
w tym sakralnym znaczeniu nigdy nie jest zwykłym następ­
stwem bytu, jest jego zalążkiem. Zalążkiem w sensie progre­
sywnym, gdy stanowi odsłonięcie bytu (Zoharl, 15a: „Kiedy
wola Króla poczęła działać, wyryła znaki w najwyższym bla­
48

32

Bytowy wymiar słowa-imienia, jego ontologiczną gę­
stość, dokładnie widać w Biblii hebrajskiej. „Hebrajszczyzna
jest twarda, szorstka i chropawa jak granitowe głazy, jest
ciężka, nieprawdopodobnie nasycona treścią. Każde jej sło­
wo ma wagę i «masę» i jakąś prawie dotykalną trójwymiaro­
wą kanciastość" - pisze Ireneusz Kania . Zadziwiająca jest
skuteczność, z jaką oddaje ją archaiczna polszczyzna Jakuba
Wujka. „To tedy odprawiwszy s t a ł o
się
słowo
P a ń s k i e do A b r a m a w w i d z e n i u
mó­
w i ą c (...)" (Rdz 15,1) - Wujek antycypuje tu dosłownie ję­
zyk Heideggera. Bytowy sens słowa-imienia najmocniej do­
chodzi do głosu w proroctwie Izajasza. Słowo u Izajasza podobnie jak imię - ma zmysłowość rzeczy. Może być „wi­
dziane z daleka" (Iz 30,27), może wisieć jak chmura „nad Ju­
da i Jeruzalem" (Iz 2,1), może „świecić z krzaka" gorejące­
go , może być „latarnią dla nóg i światłem na ścieżce" (Ps
119, 105 ), może też stać się posłańcem: „Posłał Pan słowo
[dabar] przeciw Jakubowi" (Iz 9, 8; Ps 147, 15, 18, 19).
Gdy czyta się o brzemienności słowa, które nigdy nie jest wy­
powiadane na darmo („jak śnieg i deszcz spadają z nieba
i tam nie powracają, dopóki nie nawodnią ziemi [...], tak i sło­
wo, które wychodzi z ust moich, nie powraca do mnie bezo­
wocne, zanim nie dokona tego, co zamierzam, i nie spełni te­
go, po co je posłałem", Iz 55, 10-11), łatwiej odczuć niezro­
zumiały już dziś sens drugiego przykazania Dekalogu. Sam
Pan czuwa „nad swoim słowem, żeby je wypełnić" (Jer 1,1112) . Biblijne słowo może zabijać (Iz 11, 4: „Słowo jego ust
zabiło wszystkich grzeszników" ) i zbawiać (Druga Przypo­
wieść Henocha 48, 8: „To przez Jego imię są zbawieni" ).
Może też sycić (Jer 15, 16, przekład Jakuba Wujka: „Nalazły
się mowy twoje i pojadłem je, i było mi słowo twoje weselem
i radością serca mego; bo wzywano imienia twego nademną"), jest bowiem „bardzo blisko ciebie: w twych ustach
i w twoim sercu, byś je mógł wypełnić" (Pwt 30, 14) . Imię
Boże, wypowiedziane nad krajem, zapewnia mu ochronę
(Rdz 48, 6; Pwt 28, 10; Am 9,12) albo „spoczywa w świąty­
ni" ( l K r l 8,29) , jako Święte Świętych.
51

52

53

54

55

56

57

58

59

O ile z przytoczonych cytatów można wyczytać utajoną
w Biblii sakralną „teorię" języka, o tyle dalsze przykłady są
już konsekwentnym jej praktykowaniem. Szczególnie cieka­
we są słowa takie jak hebrajskie określenia wiary jak aman
i batah a także dwa „imiona" Boga, hesed ('łaska')
i "emeth ('prawda'). Dosłowne ich przekłady - opieram się tu
na pracach Anny Świderkówny - pozbawiają te słowa zna60

61

�nych nam psychologicznych konotacji, wyposażają je nato­
miast w odcień ontologiczny. Aman, znane nam z wygłosu
wersetów biblijnych, Józef Sadzik wykłada jako poczucie
stałości, stabilności, solidności, pewności, mocy, batah zaś
jako poczucie opieki, zaufania, bezpieczeństwa. Takie poj­
mowanie wiary nie jest czymś' ani emocjonalnym, ani intelek­
tualnym, odwołuje się natomiast do fundamentu, podstawy
i umocowania owego „wierzę".
„Bo potężny jest nad nami [lub dla nas] Jego hesed,
a 'emeth Jahwe trwa na wieki" - tak Swiderkówna przekłada
Ps 117, 1-2 (też Ps 77, 9), dodając, że ową „łaskę" (hesed),
która łączy się z „prawdą" (np. Wj 34,6), czyni się , nie czu­
je. Wbrew intuicjom, które podpowiada słownik, przekładają­
cy to słowo jako 'łaskę, łaskawość, życzliwość' , hesed oka­
zuje się tu dziedziną bytową, ontyczną, nie psychologiczną
czy wręcz sentymentalną. Jak imię Boga, udzielające się
stworzeniu, hesed udziela się ludziom, którzy je zachowują ludzie ci stają się wówczas hasid ('łaski pełni'?) - mówi
0 tym Ps 145, 13, antycypując późniejszych chasydów. Ma­
my tu do czynienia ze zjawiskiem pseudoapelatywizacji ,
które dla semiotyków było znakiem rozprzestrzeniania się sa­
crum. Z hermeneutycznego punktu widzenia można je odczy­
tać jako przejaw życia języka w jego bytowym wymiarze,
gdzie „przybieranie imienia" (hasid) jest w istocie udziela­
niem się jego istoty (hesed) .
62

61

64

65

i żadnego z nich jeszcze nie wytopiono. A gdybyś nawet
mniemał, iż pismo wycięto na drewnianych tablicach, nie, to
także niemożliwe, bo nie stworzono jeszcze drzew. Na czym­
że więc pismo było pisane? Otóż pisane było na ramieniu sa­
mego Pana, czarnymi płomieniami na białym ogniu" . Jak
widać regressus ów znajduje swoją granicę w nieskończono­
ści Nieskończonego, w materii jego „ramienia".
Święte pismo, owa nie stworzona księga stworzenia ,
„księga niebiańska" , jest podwójnie paradoksalnym porte
parole świętego języka: po pierwsze, w postaci zapisu
„imion" niesie w sobie zalążki wszystkich rzeczy; po drugie,
swoją przedustawnością wyprzedza ich bytowe odsłonięcie
w stwórczym słowie Boga.
Układ księgi odzwierciedla strukturę makrokosmosu, te­
raźniejszość, przeszłość i przyszłość. „Ilekroć zaś Adam wyj­
mował księgę i czytał ją, ziemia się trzęsła i kołysała jak sta­
tek na wodzie. Kiedy coś z niej przed górą wygłaszał, góra
topniała jak wosk. Kiedy przed morzem wygłaszał, morze
występowało z brzegów, jakby przelewała się czasza z wodą.
Kiedy coś z księgi wygłaszał przed ogniem, ogień zamieniał
się w popiół, a kiedy wygłaszał wobec lwów, lampartów, nie­
dźwiedzi i złych zwierząt, stały jakby im głos odebrało. (...)
Wszystko stało mu się jasne i wszystko zrozumiał dzięki
świętemu duchowi księgi; pojął życie i śmierć, dobro i zło.
Poznał tajemnicę godzin i chwil oraz liczbę wszystkich dni.
Ogarnął naukę o podziałach czasu i latach uroczystych aż po
kres czasów" . Nie powodując kosmicznej katastrofy nie
można w niej zmienić ani jednej litery . Dzieje się tak dlate­
go, że każda litera w księdze - podobnie jak „litera" w ogóle
- ma pełną wartość bytową, w pełni autonomiczny sens . Po­
nadto księga odzwierciedla porządek kreacji. Układ liter
w alfabecie odwzorowuje porządek stworzenia: pierwszą lite­
rą księgi jest co prawda nie pierwsza lecz druga litera alfabe­
tu (bereśit - 'na początku'), ale wedle żydowskich apokryfów
nad wszystkim i tak góruje alej, od którego rozpoczyna się
dziesięć przykazań: ,/^nochi... Jam jest Pan Bóg twój..." .
Związki liter i kreacji odnotowuje wiele języków indoeuropejskich, np. greckie stoicheia, oznaczające zarówno żywio­
ły, jak elementy i litery . W języku hebrajskim świętość liter,
uważanych za niezdobytą twierdzę, w której przebywa Szechina, obecność Boża na ziemi, jest podstawą gematrii, spe­
kulacji literowych, opartych na rachunku wartości liczbo­
wych, które się im przypisuje. „Zwój spłonie, ale litery ule­
cą" - powiada żydowski kniżnik, którego rzymscy żołnierze
palą żywcem, razem ze zwojem pisma. Mówi „litery" dokła­
dnie tam, gdzie my, do owej „litery" wrogo ustosunkowani,
oczekiwalibyśmy „ducha" ... Odnotujmy to odwrócenie, bo
sygnalizuje ono podstawową różnicę pomiędzy sakralnym
i profanicznym wyobrażeniem pisma, do której za chwilę po­
wrócę.
70

71

72

73

Pismo i czas

74

„Judaizm, a za nim islam rozpracował doktrynę o przedustawnym istnieniu sakralnego tekstu, resp. Tory i Koranu, ja­
ko przedwiecznej normy dla niestworzonego jeszcze świata"
- pisze Sergiusz Awierincew . Torah min ha-samajim (hebr.
'niebiańska Tora' ) i um al-kitab (arab. 'matka wszystkich
ksiąg' ) to dwa niebiańskie archetypy, z których biorą wzór
święte księgi obu religii. W chrześcijaństwie miejsce tej pi­
semnej przedustawności zajmuje nauka o takimż przedwiecz­
nym i przedustawnym, bezczasowym Logosie, który mimo że
bywa niekiedy nazywany księgą żywota zapisaną wewnątrz
1 od zewnątrz (Ap 5, 1-3), to jednak pojmowany już będzie ja­
ko osoba.
Gdy rozważyć imię i pismo w jego podwójnym, sakral­
nym i świeckim kontekście, dojść można do wniosku, który
sygnalizowałam już wcześniej, w dyskusji z Derridą: stosu­
nek języka świeckiego do sakralnego wyraża się w podwój­
nej regresji - tak samo jak święte imię pada wcześniej niż
świeckie, tak samo zapis sakralny, będący a priori bytu, wy­
przedza zapis świecki, bytowe a posteriori. Widać to wyraź­
nie w żydowskich legendach biblijnych, które następująco
opisują czynności Boga przy stwarzaniu: „wziął drugie imię
i zrobił z niego trzy krople"; „wyciągnął rękę i wziął z pisma
jedno ze swoich imion"; „Zanim jeszcze świat został stwo­
rzony, Pan był sam ze swoim wielkim imieniem"; „A kiedy
Pan stworzył świat, poradził się najpierw u Pisma" itd. Ta achroniczna sekwencja zadziwia samego autora apokryfu,
który przekształcają w regressus ad infinitum. : „Już na dzie­
więćset siedemdziesiąt cztery pokolenia przed stworzeniem
świata napisane zostało pismo i spoczywało na łonie Naj­
świętszego (...) - czytamy. - Ale zanim stworzono świat nie
było wszak zwojów pergaminu, na których można by pisać
tym pismem; ani bydła, z którego można by skórę zedrzeć,
ażeby na niej pisać. Gdybyś jednakowoż chciał powiedzieć,
że pismo wyryte było na złocie albo na srebrze, tak również
być nie może, ponieważ nie było jeszcze ani złota, ani srebra
66

67

68

69

75

76

77

78

79

„Istota świata jest natury językowej" - to zdanie, przypi­
sywane słynnemu XIII wiecznemu kabaliście, Abulafii, mo­
gliby za nim powtórzyć jego sojusznicy z kultur typu ludowe­
go, o ile tylko byliby je w stanie zrozumieć - „...a wszystko
istnieje o tyle tylko, o ile ma udział w wielkim imieniu Boga,
objawiającego się w całości stworzenia" . „Imię Boże" wy­
stępuje tu w podobnej funkcji jak „księga stworzenia" . Jak
ona, także to imię jest creans, nie creatura, jest summum ens,
zawierającym w sobie wszystkie inne byty. Wystarcza sama
aluzja do tego początku, by przywrócić zakłócony ład: cha­
sydzka recytacja pełnego imienia Boga leczy choroby po­
szczególnych ludzi, recytacja mitu stworzenia pozwala odno­
wić się wspólnocie . Przykłady można by mnożyć.
80

81

82

33

�Zapis i odczytywanie imienia
Wedle dziewiętnastowiecznych definicji, magia to „wiara
w siłę magicznych imion i zaklęć, formuł, obrazów, figur
i amuletów, w ceremonie, którym towarzyszy wypowiadanie
słów mocy" . Język magiczny naśladuje stwórcze słowo Bo­
ga i bogów i odcieniem tego pierwotnego naśladownictwa za­
barwione są wszelkie inne rematyczne użycia języka. Remat
pisma, widoczny zarówno w pisemnych talizmanach, jak i we
wspomnianej na początku „mistyce kancelarii" (podpis
w Kalwaryjskiej księdze łask), zawiera daleką aluzję do języ­
ka o wartości bytowej. Zasadniczo odróżnić można dwie
odmienne choć „nieekskluzywne" postawy wobec świętego
języka. Postawa szacunku, wyrażająca się w nienaruszaniu
tabu imion (eufemizmy), milczeniu (milczące czytanie imie­
nia Boga w tekście Tory) , demonstrowaniu nieznajomości
lub nieprzenikliwości imienia (kakofoniczna recytacja mantr,
muzułmański dhikr etc), zakłada antytezę w postaci magicz­
nej manipulacji językiem. Archetypową opowieścią o jej
skutkach jest mit Golema, szczegółowo analizowany przez
Scholema . Znaczącą rolę odgrywa w nim motyw pisma,
imienia, wypisanego na czole Golema. Starcie pierwszej lite­
ry tegoż imienia (hebr. emeth, 'prawda', zmienia się w meth,
'martwy') pociąga za sobą skutki bytowe: Golem umiera. Tak
działa „performatyw" w formie pisemnej.
83

84

85

W magii i religii imię z a p i s a n e to szczególnego ro­
dzaju podpis, utajony auto-graf bytu. Ktoś, kto zdoła go od­
czytać, może „działać w imieniu", co znaczy że przysługuje
mu władza, „w imieniu" której podpis został złożony . Dla­
tego zapisowi imion najbardziej przysługują dwie formy gra­
matyczne: pierwsza osoba czasownika albo wołacz czy też
tryb rozkazujący. Najstarsze greckie teksty pisane mówią
w pierwszej osobie: „jestem grobem", „jestem nagrob­
kiem" . Podobny sens mają napisy we wnętrzu piramid albo
na kamiennych obeliskach, umieszczone wysoko ponad za­
sięgiem oczu : albo są podpisem, auto-grafem rzeczy, scho­
wanych w piśmie , albo imperatywem.
Zapis ewokuje czytelnika. Po co jednak gromadzić nazwy
i zapisywać imiona, których nikt z żywych nigdy nie przeczy­
ta? Dlaczego „nieszczęsna ma być kość i ciało bez napisu" ,
skoro napis umieszczony zostanie w ciemności grobu? Odpo­
wiedź jest taka sama, jak w przypadku palenia pisemnych ta­
lizmanów, czy wrzucania ich do rzek: pisanie, po którym na­
stępuje niszczenie lub pogrzeb tekstu , nawiązuje do innego
wyobrażenia o ochronie, niż to, którym posługuje się Tammuz, Platoński krytyk pisma. Z metafizycznego punktu wi­
dzenia ochroną jest to, co w oczach ludzi jest zapomnieniem
(lethe). W oczach króla Tammuza, człowieka, pismo jest za­
pomnieniem. Z metafizycznego punktu widzenia, reprezento­
wanego przez boga Tota, jest jednak przechowaniem, ukry­
ciem. Imię zapisane w grobowcu nie służy jako podpórka za­
wodnej ludzkiej pamięci (hypomnesis), bo w ogóle nie jest
przeznaczone dla ludzkich oczu. W odróżnieniu od zwykłe­
go , zapis sakralny namaszcza i chroni byt tak samo jak mil­
czenie . Wbrew obawom Platońskiego Tammuza, właściwej
pamięci (mneme) zapis taki bynajmniej nie osłabia - wszak
jest to pamięć boska, nie zagrożona pozorem (doksan) mą­
drości (sofias), ale będąca mądrością prawdziwą (aletheianf*. Do tego wątku, tak brzemiennego w skojarzenia z He­
ideggerem, za chwilę jeszcze powrócę.
86

87

88

89

90

91

92

93

Dużo późniejsze od imion rytych we wnętrzu piramid są
napisy na greckich amuletach i talizmanach (łac. defixiones.
gr. katadesmoi). Te metalowe tabliczki umieszczane w gro­
34

bach, w studniach, wrzucane do rzek i strumieni, zawierają
przede wszystkim imiona w wołaczu: „o, ty [tu następuje
imię]" , po których następuje magiczna „wypowiedź performatywna": „zaklinam cię, w imię XY", zmierzająca do imperatiwusa: „pomóż", „zwiąż", „zabij", „daj" itd . Zapisane
bywają najróżniej: greką, w piśmie egipskim - demotycznym, hieratycznym, hieroglificznym, starokoptyjskim, nie­
kiedy w szyfrze cyfrowym. Także i tu największą - przynaj­
mniej w sensie objętości - rolę odgrywa czynnik rematyczny,
nie „o czym" ale „co" tych tekstów (a nawet nie „co", tylko
„że"). W zbiorze Papyri Grecae Magicae (IIw. p.n.e.-V w. n.e.)
pełno jest bowiem tzw. voces magicae, kombinacji liter o nie­
możliwym do uchwycenia sensie. Są to serie samogłosek,
„słowa prawdziwe", zaczerpnięte z hebrajskiego, aramejskiego, perskiego, egipskiego. Skoro stanowią one około 80-90%
tekstu Papyri Grecae Magicae, można domniemywać, że owa
„rematyczna nadwyżka" nie jest w nich przypadkowa. Jak ją
wyjaśnić?
95

Gdyby język voces magicae wpisać w kontekst Eliadowskich rozważań o językach tajemnych i niezrozumiałych ,
można by jego nieprzezroczystość potraktować jako coś wię­
cej niż tylko ezoteryczną kontyngencję. Niezależnie od prag­
matycznej świadomości ich użytkowników, którzy niewątpli­
wie spodziewali się po nich skuteczności - wyrazem tego
oczekiwania było myślenie o nich w kategoriach przezroczy­
stości semantycznej, nierozróżnialności signans i signatum do istoty voces magicae , a szerzej zaklęć, podobnie jak isto­
ty mantry, należy właśnie nieprzezroczystość, niezrozumiałość, paradoksalność. Imię musi być ciemne (dunkel), musi
zasłaniać - powiada Heidegger. Nazywanie jako odkrywa­
jące przyzywanie jest jednoczesnym skrywaniem. W religii
angażuje się ono w proces niszczenia języka, którego rozma­
ite poziomy tak trafnie opisywał Eliade . Język, występują­
cy tu w funkcji Tematycznej, nie ustanawia znaczeń, ale je
znosi. Eliade powiada, że po owej destrukcji następić ma re­
kreacja, w której ujawni się język pierwotny, język w czystej
bytowej postaci.
Czy jednak taki język nie jest już zawczasu obecny w sko­
rupie rematu? Czy rematyczna zapora z języka, widoczna
w voces magicae, nie chroni tego samego, co chroni się
w szyfrze tetragrammatonu? Czy zatem język w funkcji Te­
matycznej nie jest istotowo pokrewny pismu w jego sakralnej
odmianie? I czy nie jest to właśnie owa charakterystyczna dla
apofatyki „hyperyzacja ontologiczna", którą analizuje Ceza­
ry Wodziński , iluminacja, która niczego nie objaśnia, tylko
coś, czego dotyczy, objawia jako w pełni skryte?
Bramy prawości [Sza'are cedek] ,
książka napisana
przez ucznia słynnego kabalisty Abulafii (XIII w.), jest rary­
tasem nie tylko z powodu głastnosti, tak wyjątkowej w te­
kstach ezoterycznych. Dochodzi w niej do głosu autorska samowiedza, która rzadko znajduje drogę do pisma. Oto frag­
ment, stanowiący bezpośrednią ilustrację wysuniętej przed
chwilą tezy o ostatecznej nieprzenikliwości imienia-pisma:
„«Synu - zwraca się do autora Bram jego mistrz, prawdopo­
dobnie Abulafia - nie to jest naszym celem, byś poprzestał
na jakiejś formie skończonej czy określonej, nawet gdyby
była najwyższej rangi. Masz raczej podążać 'Drogą Imion':
im
bardziej
są one
niezrozumiałe,
t y m w y ż s z a j e s t i c h r a n g a , tak że wreszcie
zacznie w tobie skutecznie działać moc przez ciebie nie kon­
trolowana, raczej kontrolująca twój rozum i myślenie». Od­
powiadałem: «Jeśli rzecz ma się tak [że wszystkie obrazy
duchowe i zmysłowe muszą zostać wymazane ], to dlacze96

97

98

99

m

101

�go panie, p i s z e s z k s i ą ż k i , w których metody przy­
rodnika łączysz z pouczeniami względem Świętych Imion?»
On odpowiadał: «Robię to z myślą o tobie, i tobie podob­
nych uczniach, adeptach filozofii. Po to, by naturalnymi
środkami pobudzić wasze ludzkie rozumy, bo może taki spo­
sób przynęci was do zgłębiania wiedzy o Świętych Imionach». I pokazał mi książki w całości złożone z kombinacji
liter i imion oraz z liczb mistycznych [gematriot],
z k t ó r y c h nikt n i g d y nic nie z r o z u ­
mie, bo t e ż n i e s ą one po to, by j e
r o z u m i e ć" .
102

„Platońskie marzenie" - dekonstrukcja lethe

109

11 0

1

112

P i s m o , k t ó r e n i e j e s t do c z y t a n i a ,
podobnie jak j ę z y k , k t ó r e g o n i k t n i e z r o ­
z u m i e , stanowią paradoksalne spełnienie tego, co Jacques
Derrida nazywa „Platońskim marzeniem" : są one mneme
bez hypomnesis. Jaki rodzaj pamięci projektuje pismo, które
nie służy czytaniu? Taka pamięć najwyraźniej nie boi się za­
pomnienia. Przestaje być zaledwie „psychologiczną zdolno­
ścią zatrzymywania w przedstawieniu tego, co minęło" ,
poszerza się i pogłębia o wszystko, co pamięć „obiektywna"
przechowywać może w uśpieniu, choć podmiot, ten który
„zapomniał", uznaje to za bezpowrotnie utracone. Zmiana
sensu pamięci pociąga za sobą zmianę sposobu myślenia
0 niepamięci: także ta wyzbywa się stygmatu psychologicz­
nej ułomności, lekceważącego miana lapsusa, staje się nato­
miast organem twórczym, „nicościującym" to, co obecne,
1 co przyszłe . Tak jak do prawdy należy skrywanie (gr. aletheia zawiera w sobie rdzeń lethe), tak samo do pamięci na­
leży zapomnienie - w obu przypadkach chodzi o to samo
dwuznaczne greckie słowo .
Pismo pogrzebane, umieszczone poza zasięgiem ludzkich
oczu, w grobie, w studni czy w chmurach, niszcząc hypomne­
sis , paradoksalnie utrwala dostęp do własnego znaczenia.
Gdy znika możliwość rozumienia pisma, zapis staje się
podobny do szyfru, do którego zgubiono klucz: jest niezrozu­
miały. Niezrozumiałość owego znaku to najpewniejszy spo­
sób, by skłonić do koncentracji na jego materii, skąd już bli­
sko do zachowań Tematycznych. Z drugiej strony, na pozio­
mie symbolicznym, niezrozumiałość znaku dobitnie prezen­
tuje daremność wszelkich prób przeniknięcia znaczenia.
Księga, której nie można przeczytać (bo np. dostępna jest tyl­
ko dla jej autora, lub taka, która jest napisana szyfrem, w nie­
znanym języku, napisana białym atramentem lub księga nie­
dostępna bo „zaginiona"), jawnie dąży do wyzbycia się ele­
mentu hypomnesis. Logika tego dążenia jest, być może, na­
stępująca: skoro coś nie może stać się obrazem doskonałym,
przejść na stronę znaczenia, należy nie niszcząc go jako zna­
ku, sparaliżować w nim świętokradczy mechanizm mimesis.
Takim właśnie paraliżem dotknięte jest pismo nieczytelne, pi­
smo nie do czytania.
„Nie do czytania" znaczy czasem „do jedzenia". Biblia
zawiera dwa słynne obrazy takiego użytku z pisma: w księ­
dze Ezechiela i w Apokalipsie św. Jana. Wątpliwe, by Eze­
chiel zjadający swój zwój (Ez 3,1-3) lub św. Jan, na rozkaz
anioła pożerający „książeczkę" (gr. biblaridion, Ap 10,9-10),
myśleli o zjadanym przez siebie piśmie po platońsku, jako
o rozsadniku zapomnienia. Zapomnieniem byłby jedynie za­
pis świecki, przez anioła zakazany . Zapis sakralny, „do zje­
dzenia, nie do czytania", wolny jest od warstwy hypomnesis,
tak podatnej na zdradę, wypaczenie, wyobcowanie. Jest czy­
103

104

105

stą pamięcią, spełnioną nierozróżnialnością signans i signa­
tum. Nie czyta się go, ale p r z у s w a j a w najbardziej
elementarny ze sposobów.
Otwiera się tu cały ciąg sensualistycznego, Tematycznego
obrazowania: o ile książkę - przybytek wiedzy - należy po­
żerać, samą wiedzę należy posiąść, tak jak posiada się kobie­
tę
Owe sensualistyczne metafory można określić mianem
gestów przynależności" . Metafory pochłaniania, przylgnię­
cia, miłosnego posiadania mogą tu być mylące, ale są bardzo
na miejscu: za pomocą archaicznego obrazowania odsłaniają
przedustawną jedność słowa, myśli i bytu. Metafory te nie
analizują, nie rozważają, nie rozpamiętują: celebrują remat
książki, materialność pisma, „płeć" wiedzy i rzeczowość sło­
wa, nie zaś ich abstrakcyjność, idealność znaczenia . Rematyczność zachowań świętego Jana czy Ezechiela, a także
wszelkich zachowań Tematycznych w ogóle, może być zinter­
pretowana jako protest przeciw rozdwojeniu, które czai się
w każdym znaku (pojmowanym po świecku, tzn.wykraczają­
cym poza afirmację nierozróżniania), a zarazem dążenie do
usunięcia tego rozdwojenia.
Tak rozumiana rematyczność, szczególnie zaś „rematyczny użytek z pisma", jest jednocześnie śladem i sympto­
mem: ś l a d e m ontologii archaicznej, w której byt i myśl
nie zdążyły się jeszcze rozłączyć. Natomiast jako s y m p t o m zwiastuje ona pewien osobliwy styl kultury,
w którym archaiczna ontologia przechowuje się do naszych
czasów, „ustny wymiar pisemności", do wyodrębnienia
którego zmierzam od początku niniejszego artykułu. Teraz
w porządku chronologicznym trzeba wyodrębnić zarówno
ślad, jak i symptom.

Remat jako siad: ontologia archaiczna

106

107

108

Formułując tezę o rematycznym użytku z pisma jako
0 śladzie „ontologii archaicznej", wypełniam to Eliadowskie
określenie znaczeniem Heideggerowskiego „początku" (Anfang) . Powód jest prosty. Etnograf, który czyta Heideggerowskie analizy Greków, nie może się oprzeć wrażeniu, że
skądś zna ową rzeczywistość, której atrybutem jest prawda,
gdzie byt i myśl przenikają się nierozróżnialnie, a dobro
1 prawda nie mają jeszcze alternatywy. Jest to rzeczywistość
sprzed upadku, którą opisują mity stworzenia, domena onto­
logii archaicznej, jak za Eliadem nazywają ją religioznawcy.
Jak to wykazał Eliade, jej okruchy rozproszone są nierówno­
miernie po całej kulturze" , także współczesnej, wśród ludzi
od pokoleń piśmiennych. Wiele wskazuje na to, że Eliade nie
miałby nic przeciwko temu, by jego idea czasów początku
została zinterpretowana na sposób heideggerowski, w duchu
jego „początku". „Początek jeszcze j e s t - pisze Heideg­
ger" . - Nie leży za nami jako dawno minione, lecz stoi
p r z e d nami. Początek, jako to, co największe, z góry już
przerósł wszystko, co przyjść miało". Jak widać ów Heideg­
gerowski początek to raczej finał i pełnia niż początek w sen­
sie pierwocin (Beginn) i tego, co pierwotne (Primitive). Przy­
sługuje mu dziwny status czasowy: wydarzając się nie mi­
j a " , nie wyczerpuje się, lecz trwa (bleiben), rozwija się, czy,
jak mówi Heidegger, „wyistacza" (anwesen) poprzez „wydarzeniowe wierzchołki czasu (Gipfel der Zeit) (...) w których
świętość zostaje doświadczona w swoim otwarciu"" .1 teraz
zdanie rozstrzygające dla zestawienia początku Eliadowskiego i Heideggerowskiego: „Ponieważ każdy początek jest nieprześcigniony, musi być ciągle powtarzany"" . Powtarzanie
czasu początku to najbardziej charakterystyczny spośród
ui

4

5

6

7

8

55

�Eliadowskich motywów. W interpretacji Heideggerowskiej
byłby on sięganiem do tego co wieczne i źródłowe" , co mo­
że się odsunąć i wycofać (sich entziehen), aby kiedyś' w oka­
mgnieniu powrócić . Tak pojęty Heideggerowski początek
spowinowacony byłby ze świętością, z doświadczeniem boskości, która po długim czasie oczekiwania kulminuje
w owych wierzchołkach czasu „właściwego" (czas sakralny),
pomiędzy którymi rozciąga się nieczas (Unzeit) , czas profaniczny. Adoracja znaku, rematu księgi, byłaby zatem adora­
cją tego, co uszło (Siechentziehende), przez to zaś sięganiem
do początku.
Co nam daje wypełnienie Eliadowskiego pojęcia archa­
icznej znaczeniem Heideggerowskiego początku, który uo­
becnia się w postaci cyklicznych „wierzchołków czasu"? Po­
zwala ono zrozumieć fenomen odpływów i przypływów
świętości, bez popadania w uproszczenie „wiecznego powro­
tu". Pozwala też uniknąć mielizn „marnienia czasu", rozu­
mianego jako nieodwracalne „stygnięcie pokoleń". Te nowe
możliwości dobrze widać na przykładzie fenomenu wielo­
krotnych narodzin Pisma, świętego obrazu i świętego miejsca
(zob. np. sakralizacja kolejnych przekładów Biblii, odradza­
nie się świętych miejsc itd.).
9

We.
w siłę
i amuli
słów rr
gai bo
barwie
pisma,
wspon
w Kah
ka o '
odmie
języka
tabu ii
nia Bc
lub nit
muzuł
nej m
skutk;:
Scholt
imieni
ry tegi
'mart\
działa
W
dzaju
czytać
mu w
tego z
matyc
tryb i
w pii
kiem'
na ka
sięgie
wany
Z;
i zapi
ta?D
skoro
wied:
lizma
stepu
wyoh
muz,
dzeni
(lethi
pomt
wane
ciem
wodr
przez
go ,
czen;
parni
jest t
drośi
ianf
idegj
E
92

napi:
gr. к

120

121

a także pisma. Pisemnośc, nie mogąc, pomimo starań, owej
ontologicznej nierozróżnialności uchylić, będzie przynaj­
mniej próbowała ją zanegować, odczarować. Tak samo jak pisemności nie zasilają tylko ludzie piśmienni, tak samo do ob­
szaru ustności nie przynależą bynajmniej wyłącznie analfabe­
ci, choć to oni głównie stanowią tłum, wypełniający jej przy­
bytki. Ustny styl poznawczy charakteryzuje także tych spo­
śród ludzi pisma, którym bliski jest jego pierwotny, sakralny
wymiar 12$

Remat u piśmiennych: „ślepy bibliotekarz"
Gdyby uciekać się do przykładów literackich, zapewne
najbardziej sugestywnym przykładem ustności ludzi wy­
kształconych byłby Jorge, ślepy bibliotekarz z Imienia róży
Umberto Eco. Odpowiednio też jego antagonista, nominalista
Wilhelm z Baskerville, byłby typowym przedstawicielem pisemności - świadomości odczarowanej.
Zacznijmy od drugiego z wymienionych. Nie interesuje
go remat Księgi, ani religii w ogóle, jedynym jego narzę­
dziem poznawczym jest tematyzacja: „Księgi nie po to są, by
w nie wierzyć, lecz by poddawać je badaniu. Mając przed so­
bą księgę, nie powinniśmy zadawać pytania, co ona zawiera,
ale co chce powiedzieć (...)" . Wilhelm jest zaprzysięgłym
nominalistą. Nazwy i konstrukcje myślowe uważa za narzę­
dzia, które należy odrzucić, jak niepotrzebną drabinę, po
której się weszło . Otwiera to drogę do zakwestionowania
samej istoty Księgi. „Pismo święte nie jest księgą pochodzą­
cą wprost z nieba (Himmelsbuch)" - powiedzieć mógłby Wi­
lhelm, wyprzedzając otwartą deklarację pisemności, składaną
w wieku XX przez weredycznych egzegetów . To punkt wi­
dzenia świadomości odczarowanej, zewnętrzny wobec Księ­
gi. Z punktu widzenia Księgi jest on, podobnie jak owa świa­
domość, niebytem, nie można bowiem wyjść poza Księgę.
„Exodus z Księgi, jej Inny, a także jej próg, wypowiedziane
są w samej Księdze. Wychodzimy z Księgi jedynie w ramach
tejże samej księgi, gdyż (...) świat jest Księgą" .
Tak w każdym razie jest dopóty, dopóki centrum świata
stanowi podmiot metafizyczny, i osadzona na nim archaiczna
ontologią. Jednakże głos Wilhelma dobiega z wnętrza świata,
który się rozpada, tracąc najpierw - jak to przekonująco zre­
konstruował Czesław Miłosz - swój metafizyczny środek,
potem zaś swoją „górę" i „dół". Skutki znamy: ludzki
podmiot w centrum okazuje się zbyt słaby, by je dźwigać,
i nic już nie jest w stanie zatrzymać postępującej dychotomizacji kosmosu. Wiara zostaje raz na zawsze oddzielona od
wiedzy, zamknięta w oddzielnym, dobrze izolowanym po­
mieszczeniu. Język, byt i myśl trwale się rozdzielają.
Teraz przyjrzyjmy się Jorgemu. „Ślepy bibliotekarz": ust­
ność z jej paradoksalnym zapatrzeniem w pismo nie znalazła­
by dla siebie chyba nigdzie lepszego ambasadora. Kazanie
o nadciągającym Antychryście, jakie wygłasza Jorge w obli­
czu awiniońskich sędziów, to deklaracja owej ustności totali­
tarnej, która ongiś zrodziła pismo i wciąż czuje się jego wła­
ścicielem. Ubolewa nad jego profanicznymi apiracjami, nad
pychą wiedzy ludzkiej. Nie chce przyjąć do wiadomości, że
jej twór wyrodził się ze sfery sacrum, i spełniając wszystkie
najgorsze proroctwa Tammuza, zbuntował przeciwko „ślepe­
mu bibliotekarzowi". „Istotę naszej pracy (...) - powiada Jor­
ge - stanowi studiowanie i przechowywanie wiedzy. Przecho­
wywanie, powiadam, nie zaś poszukiwanie, albowiem wła­
ściwość wiedzy, rzeczy Boskiej, stanowi to, że jest komplet­
na i określona od samego początku w doskonałości słowa,
129

Remat jako symptom: ustnos'c
Epoka początku, sądzi Heidegger, myślała o świecie nie
różnicując go tak, jak rozróżnia się przedmioty, ale patrząc od
strony samego świata, od strony podstawy, podmiotu metafi­
zycznego, hypokeimenon. „Nazywa się tak to, co leży-pierwsze [das Vor-liegende] i co jako podłoże gromadzi na sobie
wszystko. To metafizyczne znaczenie pojęcia podmiotu nie
pozostaje zrazu w żadnym wyraźniejszym stosunku z czło­
wiekiem i w ogóle w żadnym - z Ja" . Podmiot metafizycz­
ny w odróżnieniu od zwykłego ludzkiego ego stanowi ukryty
środek ciężkości swoistej (nie-) świadomości
religijnej,
w której obrębie wiara należy do wiedzy, zapomnienie do pa­
mięci, a tendencja zakrywająca do prawdy. Tylko patrząc od
tej strony można dostrzec produktywność zapomnienia (le­
the) dla pamięci (mneme) i skrywania (lethe) dla prawdy (aletheia). I tylko od tej strony patrząc można też uznać pismo za
bezpieczne ukrycie. A także mythos za miejsce pobytu logo­
su} ".
Pojęcie podmiotu metafizycznego i jego stopniowy zanik
odgrywa zasadniczą rolę w Heideggerowskim odróżnieniu
„świata", ześrodkowanego w podmiocie metafizycznym,
i „światoobrazu" ześrodkowanego w subiektum . Postępy
światoobrazu nie wszędzie są jednak identyczne. W kulturach
archaicznych, a nawet w kulturach typu ludowego, istnieją re­
jony, w obrębie których ontologią archaiczna zachowała wie­
le ze swej mocy. Przejawia się ona w kulturze w postaci oso­
bliwego „stylu", który ze względu na jego wyrazisty stosunek
do pisma, w charakterystyczny sposób sabotowanego, wygo­
dnie jest nazywać ustnościa. Nie chodzi tylko o ustność jako
drogę transmisji kulturowej niepiśmiennych. Chodzi o u s t ­
n o ś ć o n t o l o g i c z n ą , rozumianą jako pewien styl
poznawczo-bytowy , którego symptomem jest rematycz­
ność, antynomijna afirmacja nierozróżnialności w trzech
podstawowych sferach: obrazu, języka i pisma. Przeciwsta­
wiając się swej antagonistce, p i s e m n o ś c i , która
ową nierozróżnialność podważa, ustność chroni coś, z czego
sama wyrasta: ontologię archaiczną.
Tak rozumiana ustność nacechowana będzie nierozróżnialnością signans i signatum w obrębie obrazu, języka.
122

123

2

125

126

1 2 7

36

130

131

132

133

�które samo do siebie przemawia. (...) Nie ma tu postępu, nie
ma przewrotu, lecz jedynie stałe i wzniosie rekapitulowanie
(...) Wszystko, co służy za komentarz i objaśnienie Boskiego
Pisma, winno zostać przechowane, albowiem powiększa
chwałę owego pisma; to zaś, co mu się sprzeciwia, nie powin­
no być zniszczone, gdyż jedynie jeśli będzie zachowane, ten,
kto może i ma taki urząd, będzie mógł mu zaprzeczyć według
woli Pana i w czasie przez Niego wyznaczonym. (...)" .
Wszystko, co nie służy rekapitulowaniu, co naznaczone jest
duchem poszukiwania, nowości , stanowi grzech, sprzeci­
wia się bowiem słowom anioła wygłoszonym w ostatniej
księdze Pisma, w której rozpoznajemy tradycyjne klątwę,
ochraniającą granice ustności: „Oświadczam bowiem każde­
mu słuchającemu słów proroctwa tej księgi«: «Jeśliby kto do­
dał do tego» spuści nań Bóg «plagi opisane w tej księdze».
A jeśliby kto ujął ze słów księgi tego proroctwa, odejmie Bóg
część jego z ksiągi życia i z miasta świętego, i z tego, co jest
napisane w tej ksiądze" (J 22,18-19).
Ślepy bliotekarz traktuje księgi jak remat, tak, jakby nie
były aktem, lecz przybytkiem świętej historii. Gdy Jorge po­
wiada, że książki nie są do czytania, przyprawia o apopleksję
Wilhelma z Baskerville, który właśnie w czytaniu widzi
prawdziwy byt lektury . Księga, którą zna ustność, powin­
na doznawać czci, spoczywając zapieczętowana . Jedynym,
który może księgę naprawdę przeczytać, jest jej autor - to
zdanie, w którym odbija się ustny pogląd na czytanie, Jorge
mógłby powtórzyć za staroruskim autorem Pieśni o Niebiań­
skiej
Księdze .
Charakterystyka Jorgego przeprowadzona jest w powie­
ści z nieżyczliwych, „pisemnych" pozycji . Nominalista
Wilhelm wychodzi tu na jedynego obrońcę cnót teologicz­
nych: jako nosiciel świadomości odczarowanej wyrzeka się
co prawda Wiary , przywołuje jednak Nadzieję i Miłość,
odepchnięte przez ślepego bibliotekarza. Humanistyczny
konterfekt Wilhelma jest jednak takim samym uproszcze­
niem jak demoniczny portret Jorgego. Nominalizm i esencjalizm, które walczą ze sobą w ich charakterystyce, choć
oczerniają się nawzajem, same są neutralne aksjologicznie.
Pierwszy jest postacią samorozumienia wynikającą z pisemności, rozumianej jako styl poznawczy, zakorzeniony
w rozpadzie ontologii archaicznej, drugi - z ustności, czer­
piącej z trwania owej ontologii . Oba te style stwarzają
osobne, niewspółmierne, nieprzenikliwe dla siebie światy,
koncepcje prawdy, języki, a nawet, niekiedy, etymologie. I ,
jak to wykazał zarówno Platon w Kratylosie, jak i anonimo­
wy autor Zoharu, żaden z nich - brany z osobna - nie jest
wystarczający dla opisania tego, czym naprawdę jest słowo,
pismo czy obraz.
134

135

136

137

m

139

140

Wnioski
Spróbuję teraz wpisać w nazwy sformułowane wyżej sta­
nowisko w kwestii sakralnego użytku z pisma i rodzajowej
odrębności świętego języka od języka w znaczeniu potocz­
nym.
1. Pismo jako ślad ontologii archaicznej. Podobnie jak
słowo (imię), tak samo pismo w jego sakralnej odmianie
zdecydowanie różni się od pisma i języka, które stanowią
podstawę ludzkiej komunikacji. Ponieważ mają one status
bytowy, nie epistemologiczny, są i mają pozostać niezrozu­
miałe, co na planie kulturowego funkcjonowania obu prze­
jawia się w postaci zachowań Tematycznych (jedzenie, do­
tykanie, „picie liter", podkreślanie rzeczowości pisma, kult

księgi jako przedmiotu etc). Pismo i słowo traktowane Te­
matycznie to gest sięgania do początku, próba cofnięcia ję­
zyka do stadium zalążkowego, które poprzedzało rozdwoje­
nie bytu i myśli, scalonych w świętym języku. Tak właśnie
postępuje z pismem ustność, ontoepistemologiczny styl kul­
tury, u którego źródeł leży fascynacja bytowym aspektem
języka.
2. Pismo jako symptom ustności. Ustność najłatwiej
wytropić po użytku, jaki czyni ona z pisma. Pismo traktowa­
ne jako remat zawsze oznacza ustność. Poprzestańmy na kil­
ku przykładach z polskiego archiwum etnograficznego,
w których, oprócz Tematycznego użytku z pisma, smakować
też można wyjątkowy urok sformułowań: „Gdy nieboszczyk
stanie się upiorem jest środek wyswobodzenia go z nieszczę­
ścia zamienienia na wolną duszę. Wbić wówczas należy
gwóźdź do głowy strzygonia albo podłożyć mu p a p i e r y
zagryzmolone (mianowicie przez pro­
f e s o r a ) pod język (...)""". Aby ochronić pole przed gra­
dem „ o d p i s u j e s i ę k a ż d y p i e r w s z y r o z ­
d z i a ł z c z t e r e c h e w a n g e l i i na p ó ł a r k u s z u p a p i e r u i z w i j a g o w t r ą b k ę",
po czym zakopuje w kopcach na granicy wsi . „Duchowne
przytym są zwyczayne od kościoła S. Rzymskiego remedya,
ludziom katolickim służące, iako to gromnice, Ziela, Wianki
i Kadzidła poświęcone, Krzyżyki S. Piotra Zakonu Domini­
kańskiego doświadczone, c z t e r e c h
Ewangeli­
s t ó w E w a n g e l i e na ś c i a n a c h
przybit e, dzwonienia we wszystkie dzwony, gdy jakie pokazują się
chmury a burze na powietrzu (...)" . „Te w y ż e j w y ­
rażone
litery
na
karteczce
maleń­
kiej
napisać
i
chorującemu
dać
z j e ś ć . Kiedy nie porzuci od razu [febry], to znowu drugą
karteczkę, by i trzecią za każdym trzęsieniem" . „(...) do­
brym też przeciw czarom remedium są palmy święcone
w kwietną niedzielę, S k ł a d
Apostolski
na
s o b i e n o s z o n y , świętych obrazki święcone, wianki
z monstrancji, e w a n g e l i e
n o s z o n e , gromnice
święcone, dzwonki loretańskie, także krzyżyk Świętego Be­
nedykta z l i t e r a m i
na c z a r y
i
czarta
bardzo
s k u t e c z n y , obrazek Świętego Ignacego
Loyoli, osobliwie w birecie..." .
142

143

144

145

Na koniec jeszcze jedna historia o „ustnym" doświadcza­
niu pisma. Rzecz dotyczy Jędrzeja Wawry, znanego świątkarza beskidzkiego, na którego wielki wpływ wywarła dziwna
książka, za „wszystkie pieniądze" kupiona podczas odpustu
dominikańskiego w Krakowie. Było to dziewiętnastowieczne
wznowienie Przeraźliwego echa trąby ostatecznej księdza
Klemensa Bolesławiusza (wyd. oryg. 1694), bogato ilustro­
wane drzeworytami. Wawro traktował je z szacunkiem, na ja­
ki może zdobyć się wobec książki człowiek niepiśmienny:
uważał ją za skarb, bezpośrednio niedostępny, co tylko pod­
nosiło jego walor, za książkę wróżebną, która, jak pisze jego
biograf, zdecydowała o jego życiu. W relacji Wawry wyraź­
nie dochodzą do głosu dwa wątki: pisma oglądane od strony
rematu i pisma jako ontologicznego zapisu przyszłości, uru­
chamianej jego odczytaniem: „Moja [żona] cytywała mi z te­
go Echa piekielnego różne kawałki. Były tamoj litery corne,
żółte, siwe, zielone, cyrwone - w kożdym kawołku inse. Jak
cytała, to cłowiek nie wiedzioł, kady je - cosik porywało go
i niesło, kady jesce nigdy nie był. Ale na cyrwonyk to nigdy
nie cytała, bo - powiadała - jakby cyrwone cytała, toby się
krew po świecie loła i ziemia by się trząsła. Aze mi się zim­
no robi, jak se spomne!" .
146

37

�PRZYPISY
1

W&lt;
w siłe
i amu
słów i
ga i b(
barwi
pisma
wspoi
w Kai
ka o
odmie
język,
tabu i
nia В
lub ni
muzu
nej n
skutk
Schol
imien
ry teg
'mart
dział;
W
dzaju
czyta
mu w
tego:
maty
tryb
w pi
kiem
na k;
sięgii
wan&gt;
Z
i zap
ta? С
skore
wied
lizm;
stępi
wyol
muz,
dzen
(leth
pom
want
ciem
wodi
prze:
go ,
czen
pam
jest
dros'iarif
ideg
E
92

napi
gr. к

M. Heidegger, Parmenides, wyd. ang. , przeł. A.Schuwer, R. Rojce-

wicz, Bloomington 1992, s. 85
J Derrida, Writting and Difference, Chicago 1981, s. 76
S. Asz, Mąż z Nazaretu, przel. M.Friedman, Warszawa 1989, s. 26
W. A. Graham, Beyond the Written Word, Cambridge 1986, s. 7
F. Kotula, Znaki przeszłości, Warszawa 1978, s. 118, 123 etc.
Zob. moja książkaWyzwolenie przez zmysły. Tybetańskie koncepcje soteriologiczne, Wrocław 1997, s. 8-9. W przyjętym tu znaczeniu remat
jest tym, co się mówi, temat zaś - tym o czym jest mowa. W sferze za­
chowań, zachowaniem Tematycznym będzie zauważanie materialności
tekstu, jego formy rzeczowej (kult księgi jako rzeczy świętej), zachowa­
niem tematycznym - skupienie na jego treści, podczas gdy forma jest dla
analizującego przezroczysta semantycznie.
Wypisy z Księgi łask w Kalwarii Paclawskiej, koniec 1989 roku.
Platon, Fajdros 274c (przel. S.Witwicki): „Otóż kiedy doszli do liter,
powiedział Tot do Tammuza: Królu, ta nauka uczyni Egipcjan mądrzej­
szymi i sprawnejszymi w pamiętaniu; wynalazek ten jest lekarstwem na
pamięć i mądrość'. A ten mu na to: Tocie, mistrzu najdoskonalszy, jeden
potrafi płodzić to, co do sztuki należy, a drugi potrafi ocenić, na co się to
może przydać i w czym zaszkodzić tym, którzy się daną sztuką zechcą
posługiwać (...) Ty jesteś' ojcem liter, zatem przez dobre serce dla nich
przypisałeś' im wartość wprost przeciwną do tej, którą one mają napraw­
dę. Ten wynalazek niepamięć w duszach ludzkich posieje, bo człowiek,
który się tego wyuczy, przestanie ćwiczyć pamięć; zaufa pismu i będzie
przypomina! sobie wszystko z zewnątrz, w obcych jego istocie, a nie
z własnego wnętrza, z samego siebie. Więc to nie jest lekarstwo na pa­
mięć, tylko środek na przypominanie sobie. Uczniom swoim dasz tylko
pozór mądrości, a nie mądrość prawdziwą (...) to będą mędrcy z pozoru,
a nie ludzie mądrzy naprawdę."
2

3

4

5

6

1

s

9

Zob. obszerne hasło „Pieczęcie" w Encyklopedii staropolskiej Z. Glo­
gera, Warszawa 1972 (1900-1903], t. 3, s. 345nn.
Czyż nie świadczy o tym współczesna obsesja na punkcie autogra­
fów?
" Przekład Czesława Miłosza Księga Hioba (Paryż 1981), identyczny
z własnym przekładem Anny Świderkówny w Rozmowach o Biblii, War­
szawa 1994, s. 249. Różnice dopiero w wersie 37
10

A. Bruckner, Słownik etymologiczny języka polskiego, Warszawa 1966
[1926], s, 475. Por. u Heideggera w Sein undZeit (Tubingen 1986, s. 223):
„Otwartość zaś jestestwa charakteryzuje z istoty mowa", przekład pol.
B. Baran, s. 315
" Podążam tu za sugestią Ireneusza Kani, który perspektywie «żydowskiej», z właściwą jej ontologizacją języka (głoski, litery, liczby, świece­
nia) i „substancjalistyczną ontologia", skłonny byłby przeciwstawiać
perspektywę „buddyjską": „Budda w sutrach często zwraca uwagę na
czysto konwencjonalny charakter języka, i ma to związek z antysubstancjalistyczną ontologia buddyjskiej doktryny (przynajmniej w Hinajanie)"
(list z sierpnia 1998). Panu Ireneuszowi Kani dziękuję za istotne uwagi
dotyczące omawianego problemu.
14

Zob. G. Scholem, Mistycyzm żydowski i jego główne kierunki, przeł.
I.Kania, Warszawa 1997, s. 109, 137nn, 262nn, 277etc.
Zob. A. Govinda, Foundations of the Tibetan Mysticism, New York
1980
Na temat zakazu uprzedmiotawiania świętości zob. moją książkę Wy­
zwolenie przez zmysły. Tybetańskie koncepcje soteriologiczne, Wrocław
1997, s. 37nn.
Osobnego przemyślenia wymaga wpóibrzmienie powyższej tezy
z Heideggerowskim orzeczeniem o języku jako domu bycia. Na ten te­
mat zob. książkę Marlenę Zaradcr La dette impensie. Haidegger et la
tradition hebraique, Paris 1995, przeł. D. Ulicka, Warszawa 1988
'* Ów zakaz wymawania świętego imienia przypomina nieco inną ży­
dowską koncepcję zabezpieczającą świętość przed uprzedmiotawianiem
Chodzi o tzw. mur (lub „ogrodzenie") wokół Tory, wznoszone min.
przez tzw. Torę ustną. Zob. na ten temat G. Scholem, O głównych poję­
ciach judaizmu, przeł. J. Zychowicz, Kraków 1989, s. 91, 110. W obu
przypadkach przyrodzonym „miejscem" świętości jest pismo.
S. Awierincew, Na skrzyżowaniu tradycji, s. 65
Zob. analiza wątku zaginionej księgi w mojej pracy Wyzwolenie przez
zmysły. Tybetańskie koncepcje soteriologiczne, Wroclaw 1997, s. 97-102.
15

16

17

19

211

38
34

2 1

Na ten temat zob. Awierincew, Poetika ranniewizantijskoj literatury,
Moskwa 1977, rozdział Słowo i kniga, s. 183-204
Najstarsza część Talmudu, zawierająca podstawy żydowskiego prawa
O istnieniu tego Stowarzyszenia informuje pieczątka w starej ksią/ce,
przechowywanej w Żydowskim Instytucie Historycznym w Nowym Jor­
ku. Za: A. J. Heschel, Pańska jest ziemia. Wewnętrzny świat Żyda w Eu­
ropie Wschodniej, przel. H. Halkowski, Warszawa 1996, s. 40
2 2

2 3

2 4

Zob. dalej, przypisy do Platońskie marzenie: dekomtrukcja lethe.
Mówiąc „Ateny" abstrahuję od rozległej greckiej tradycji ezoterycz­
nej, której uosobieniem może być min. Apolloniusz z Tiany, który za­
słynął jako stoicheiomatikos, 'biegły w [znajomości] liter (lub: żywio­
łów)', znany z pisemnych talizmanów, które „dzięki obrzędowi stoicheiosis (zaczarowania), posiadały tajemne znaki i litery, wypełnione (...)
magicznymi substancjami". M. Dzielska, [Przedmowa do:] Fławiusz
Filostratos, Żywot Apolloniusza z Tiany, przeł. I. Kania, Kraków 1997,
s. 32
2 5

2 6

Mówiąc „Jerozolima" pozostawiam na boku potężną tradycję żydow­
skiej egzegezy. Nie chodzi tu o badanie pisma pod kątem treści, ale o po­
szukiwanie kontaktu z obecnym w nim bytem. Jak każda opozycja, tak­
że opozycja dwu miast, rozsławiona przez Lwa Szestowa (Ateny i Jero­
zolima), jest li tylko emblematyczna i może być łatwo zastąpione inną.
Nie znający jej Platon (autorem przeciwstawienia Aten i Jerozolimy był
zdaje się Tertulian w De praescriptione harelicorum, za: M. Starowiey­
ski, Caelestis urbs Hierusalem, [w:] Jerozolima w kulturze europejskiej,
Warszawa 1997, s. 53), posługuje się w Timajosie inną, pokrewną pierw­
szej, parą przeciwieństw: „«Wy Grecy, zawsze jesteście dziećmi:
G r e k nigdy nie jest stary», gdy tymczasem w E g i p c i e «od naj­
dawniejszych czasów wszystko jest zapisywane»: panta gegramnena"
(cyt. za: J. Derrida Farmakon, przeł. K.Matuszewski, w: tegoż, Pismo fi­
lozofii, pod red. B. Banasiaka, Kraków 1992, s. 44, w cudzysłowie we­
wnętrznym cytaty z Timajosa 22B, także 23B, podkr. JTB). Tymże zesta­
wieniem posługuje się także wielokrotnie F. A. Yates, w swej Sztuce pa­
mięci, przeł. W. Radwański, Warszawa 1977. Zob. też S. Awierincew, Na
skrzyżowaniu tradycji. Szkice o kulturze i literaturze wczesnobizantyjskiej, op. cit., s. 264
2 7

Budge charakteryzuje ją jako „wiarę w siłę magicznych imion i za­
klęć, formuł, obrazów, figur i amuletów, w ceremonie, którym towarzy­
szy wypowiadanie stów mocy", op. cit., s. VII. M. Buber w swym Moj­
żeszu [przeł. R. Wojnakowski, Warszawa 1998, s. 40nn] daje trafną cha­
rakterystykę magicznego sensu imienia: „Dla człowieka myślącego ma­
gicznie, «prawdziwe» imię osoby czy jakiegokolwiek przedmiotu nie jest
wyłącznie określeniem; jest ono esencją osoby, poniekąd wydestylowaną z jej realności, wskutek czego istnieje ona w nim jakby jeszcze raz.
A mianowicie istnieje ona w nim w takiej postaci, że każdy, kto zna
prawdziwe imię i potrafi je wypowiedzieć we właściwy sposób, może nią
zawładnąć. Sama osoba jest niedostępna, stawia opór; dostępna staje się
w imieniu, a wypowiadający je człowiek zdobywa nad nią władzę. Praw­
dziwe imię może być zupełnie inne niż powszechnie znane, które je za­
krywa, ale też może różnić się od niego jedynie właściwą «wymową», do
czego dochodzą jeszcze właściwy rytm i właściwe ułożenie ciata przy
wymawianiu, czyli wszystko to, co można przkazywać i kształcić tylko
osobiście. A ponieważ prawdziwe imię wyraża właśnie fonetycznie isto­
tę przedmiotu, ostatecznie może chodzić o to, by mówiący rozpoznał
w imieniu tę istotę i ukierunkował na nią swe myślenie."
2 S

A. Świderkówna, Rozmowy o Biblii, Warszawa 1994, s. 45
Ibidem, s. 107. Zob. także: I. Kania, O Kabale i Zoharze, Kraków
1994, s. 68-69
J. Frazer, Złota Gałąź, przel. H. Krzeczkowski, Warszawa 1962
[1890], cały rozdział 18: Słowa tabu : „Dziki nie jest w stanie dostrzec
różnicy między rzeczami a słowami, wobec czego wyobraża sobie, że
związek między osobą a imieniem lub rzeczą i jej nazwą nie jest jedynie
związkiem umownym czy też idealnym, lecz więzią rzeczywistą i silną
(...). Człowiek pierwotny uważa imię za ważną część swojej osoby i wo­
bec tego dba o nie w odpowiedni sposób".
2 9

5 0

51

Zob. Sefer Jecira, czyli Księga Stworzenia (wydanie dwujęzyczne),
przekład, opracowanie i komentarze W. Brojer, J. Doktór, В Kos, War­
szawa 1995. Świat tworzony jest tu jednocześnie z dźwięków i liter (s. 48
etc). „Świat stworzony jest ma wskroś magiczny: wszystko w nim żyje

�na mocy właściwych mu tajemnych imion". G. Scholem, Kabała i jej
symbolika, przeł. R. Wojnakowski, Kraków 1995, s. 190
We wszystkich rzeczach istnieją tajemne sygnatury (hebr. riszumim),
których „pismo" spowinowacone jest z pismem Tory. „Tak więc objawie­
nie jest objawieniem imienia lub imion Boga, które są jakby różnymi
sposobami Jego czynnego istnienia. Mowa Boga nie ma (...) gramatyki.
Składa się tylko z nazw, czyli imion". Scholem, O głównych pojęciach
judaizmu, s. 102
Zohar I, 45a: „Zanim Święty, niech będzie błogosławiony, stworzył
s'wiat, on i Jego imię, które było w nim ukryte, byli jedno, i nie istniała
żadna rzecz, dopóki w woli myślenia nie pojawił się zamysł, by przez od­
ciśnięcie swej pieczęci nadać kosmosowi istnienie, i stworzyć świat,
i kształtował on [dosł. 'rysował znaki'], i budował (...)". Scholem,
O głównych pojęciach judaizmu, s. 44
M. J. Ben Gorion [Berdyczewski], Żydowskie legendy biblijne, przeł.
R. Stiller, cz. 1, Gdynia 1996, s. 19. O stwórczym słowie tak pisze cyto­
wany przez Scholema Salomon ibn Gabriol: „Jako czynna zasada, Słowo
nazywa się również Rozkazem i Wolą". Scholem, O głównych pojęciach
judaizmu, s. 28
M. J. Ben Gorion [Berdyczewski], Żydowskie legendy biblijne, s. 52
Choć istnieją być może korespondencje pomiędzy koncepcją wypo­
wiedzi performatywnej J. L . Austina (zob. tegoż, Mówienie i nazywanie,
przeł. B. Chwedeńczuk, Warszawa 1993) i omawianą tu bytową koncep­
cją nazywania.
C . Levi-Strauss, Smutek tropików, przeł. A. Strindbergowa, Warszawa
1960, s. 297n.
Zob. np. G. Scholem, Encklopedia Judaica, Berlin 1932, t. 9, s. 645:
„Wszelkie dzianie się jest w najgłębszym sensie dzianiem się języko­
wym, to zaś, co kryje się w istnieniu rzeczy, to schowane w nich lub dzia­
łające kombinacje najpierwotniejszych elementów mowy [sprachliche
Urelermente]". Cyt. za: I. Kania, O Kabale i Zoharze, Kraków 1994,
s. 17
n

3 3

3 4

3 5

3 6

17

, s

3 9

J. Derrida, De la grammatologie, Paris 1967, s. 11-112, cyt. za:
C. Johnson, Derrida, przeł J. Hołówka, Warszawa 1997, s. 45. Zob. też
M. P. Markowski, Efekt inskrypcji. Jacques Derrida i literatura, Byd­
goszcz 1997, s. 270n.

taka powtarza się jeszcze tylko dwukrotnie, przy okazji walki Jakuba
obok brodu przy potoku Jabbok (Rdz 32,28), i w zagadkowym przysło­
wiu w Księdze Przysłów (Prz 30,4). Podobnie jak w interpretacji pytania
„co jest jego imieniem" z Księgi Wyjścia, także i w tym przypadku Bu­
ber odrzuca hipotezę, że o imię Boga pyta tu ktoś, kto go nie zna.
4 6

Ibidem.
W Gadamerowskiej definicji języka: „Sein, daB verstanden werden
kann, ist Sprache" ['byt, który może zostać zrozumiany, jest mową'].
Por. też Scholem (O głównych pojęciach judaizmu, s. 104-105) o nie­
skończonej różnicy pomiędzy słowem Boskim („wszechobejmującym"
i „absolutnym" nawet wówczas, gdy schodzi już w sygnatury, słowem,
które, ,,[s]amo pozbawione znaczenia, zawiera w sobie wręcz nieskoń­
czone możliwości interpretacji") i słowem ludzkim („odnoszonym jedy­
nie do pewnego specyficznego kontekstu").
4 7

4 8

O paradoksie uprzedniości zapisu wobec stworzenia zob. dalej: Pismo
i czas.
Scholem, Główne pojęcia judaizmu, s. 42
Taki sposób pojmowania pisma nieobcy był też tradycji żydowskiej.
Por. długotrwały zakaz spisywania Tory ustnej (Scholem, s. 106). Por. też
np. obyczaj słynnego cadyka, Menachema Mendla z Kocka, który oczy­
szczając dom z zakwasów, palił też wszystkie notatki, które sporządził
był w ciągu tygodnia. Informację tę zawdzięczam P. Janowi Doktorowi
4 9

5(1

51

1. Kania, O Kabale i Zoharze, op. cit, s. 75
Świderkówna, op. cit., s. 114
" Księga Psalmów, przeł. C . Miłosz, Paryż 1981
Przekład Anny Swiderkówny, za: tejże, Rozmów o Biblii ciąg dalszy,
op. cit, s. 114. U Wujka: „Słowo posłał Pan do Jakuba i padło w Izraelu".
5 2

5 4

5 5

5ft

5 7

Ibidem, s. 189
Ibidem, s. 249
Ibidem.

5 S

Ibidem, 174
Zob. też: Mnich Kościoła Wschodniego, Modlitwa Jezusowa, Kraków
1993, s. 7-8. Także: K. Armstrong, Historia Boga. 4000 lat dziejów Bo­
ga w judaizmie, chrześcijaństwie i islamie, przeł В Cendrowska, War­
szawa 1996, s. 110
5 9

6 0

Słowo Boże, pisze Scholem, „oznajmia siebie pierwotnie w swojej
nieskończonej pełni, ale oznajmienie to - i na tym polega cała rzecz jest niezrozumiałe! Nie jesl ono komunikatem, służącym porozumieniu.
Dopiero jako zapośredniczone [m.in. przez Torę ustną, ale także przez li­
tery Tory widzialnej], oznajmienie takie, które właściwie było tylko wy­
razem istoty, jest również komunikatem". Scholem, O głównych poję­
ciach judaizmu, s. 103. „Tora pisana", nietożsama z „Torą widzialną",
w radykalnych koncepcjach kabalistycznych bywa rozumiana jako „po­
jęcie czyslo mistyczne", tzw. „biały ogień", w obrębie którego litery
ujawniają się dzięki mocy „czarnego ognia", który jest „Torą ustną".
Tamże, s. 104. Zob. także G. Scholem, Kabała i jej symbolika, op. cit.,
rozdz. 2: Sens Tory w mistyce żydowskiej.

J. Sadzik, Przesłanie Hioba, w: Księga Hioba, tłum. C . Miłosz, Paryż
1980, s. 13. Także: tegoż, O psalmach, w: Księga Psalmów, op. cit., s. 14.
Zob. też: A. Świderkówna, Rozmowy o Biblii, op. cit., s. 244
C . Miłosz, Przedmowa tłumacza, w: tegoż, Księga Psalmów, op. cit.,
s. 49n.
Za: Świderkówna, Rozmów o Biblii ciąg dalszy, op. cit., s. 283. Por. tu
nowotestamentowe „czynić prawdę" (J 3, 21)
Przekładane w postaci greckiego eleos - 'miłosierdzie'. Za: Świder­
kówna, Rozmowy o Biblii, op. cit, 306
Zob. I. Toporów, hasto Imiena w: Mify narodów mira, Moskwa 1984,
t. 1, s. 508-509. Gdy imię własne staje się nazwą pospolitą, semiotycy
dopatrują się w nim znaku desakralizacji, podczas gdy za sakralizacji;
uznają jego odwrotność. Stanowisko takie grozi jednak pewnym schema­
tyzmem, bo z reguły trudno jest ustalić, co było wcześniej, nazwa czy
imię. Jest tak np. w przypadku hebrajskiego adam, które w Biblii znaczy
raz praczłowieka (np. Rdz, 1, 26-27, zob. Świderkówna, Rozmów o Biblii
ciąg dalszy, op. cit., s. 204), raz imię własne pierwszego człowieka.
Podobne zjawisko dotyczy też np. twórcy chasydyzmu Baal Szem Towa
i wędrownych uzdrowicieli zwanych balszemtowami. Inne apelatywizacje to np. hebr. sadiq, 'sprawiedliwy', które stało się tytułem przywód­
ców chasydyzmu (zob. Księga psalmów, op. cit., s. 19), ruskie mikołaj nazwa ikony pochodząca od głównego świętego na ikonach wyobrażane­
go, lub weronika, nazwa typu ikonograficznego przedstawiającego wize­
runek twarzy Chrystusa, od łac. vero icon, gr. acheiropoietos.

4 4

6 5

4 0

Por. „recz izrieczonna jest łoż'" (W. Tiutczew).
Zob. M. Heidegger w Sein und Zeir. „Das Aussagen ist ein Sein zum
seienden Ding selbst" (op. cit., s. 218, przekł. pol. B. Barana, s. 307:
„wypowiadanie jest byciem ku samej bytującej rzeczy"). Hermeneutyka
powtarza za Stefanem George: „Kein Ding ist ohne Wort" („Nie ma rze­
czy bez słowa"), zob. M. Heidegger, Unterwegs zur Sprache (Pfullingen
1979, s. 233). Por. także: „To słowo udziela [verschafft] rzeczy bycia"
(M. Heidegger, Unterwegs zur Sprache, op. cii., s. 164) etc.
41

4 2

W przypadku amuletu pisemnego nieważny jesl materiał, z którego
został wykonany, bowiem amulet w istocie „wykonany jest z imienia".
E. A. Wallis, Egyptian Magic, New York 1971 [1901], s. 124-125
4 3

„Tora jest więc tkaniną (po hebrajsku 'ariga), sporządzoną z imion
Boga oraz, jak to czytamy już u najwcześniejszych kabalistów hiszpań­
skich, z jednego wielkiego imienia Boga, które jest ostateczną sygnaturą
wszystkich rzeczy. Stanowi ona tajemniczą jedność, która bynajmniej nie
zmierza w pierwszym rzędzie do tego, by przekazywać jakiś swoisty
sens, by coś «znaczyć», lecz pragnie raczej przekazywać samą moc
bóstwa, skupioną w tym «imieniu»". Scholem, O głównych pojęciach ju­
daizmu, op. cit., ibidem.
4 5

J e ś l i (...) chce się zapytać w biblijnej hebrajszczyźnie, jak się ktoś na­
zywa, ngdy nie mówi się jak tu: «Со (ma) jest jego imieniem?» (...) ale
«Kim (nu) jesteś?*" Buber, Mojżesz, s. 40. W Biblii hebrajskiej sytuacja

61

6 2

6 3

6 4

Por. „odziewanie się w imię" w żydowskiej mistyce merkawy, które
Scholem charakteryzuje jako „bardzo ceremonialny obrzęd, w którym
mag poniekąd wchłania w siebie wielkie Imię Boskie, nakładając płaszcz
z wyszytym na nim symbolicznie owym imieniem" (G. Scholem, Misty­
cyzm żydowski i jego główne kierunki, s. 110). Scholem powiada w przy­
pisie, że hebrajskie wyrażenie „ubierać imię" odpowiada wyrażeniu sy­
ryjskiemu z tzw. Od Salomona 39, 7: „Przyobleczcie się w Imię Najwyż­
szego". Przypomina też, że podobny zwrot językowy występuje w Paw­
iowym Liście do Rzymian 13,14: „Przyobleczcie się w Pana Jezusa
Chrystusa". Wykracza on daleko poza obszar stosowania biblijnego cza­
sownika labasz, 'ubierać'. Ibidem, n.131/ s. 442; także n. 112/s. 456.

39

�9 2
6 6

Awierincew, Poetika, op. cit., s. 201
Sanhedrin 11 m 1, za: ibdem, n. 70/284
*" Koran, Sura 13, 39, za: ibidem, n. 74/284
67

W(
w sik
i amu
słów i
gai bi
barwi
pisma
wspoi
w Kai
ka o
odmit
język,
tabu i
nia В
lub ni
muzu
nej n
skutk
Schol
imieri
ry Щ
'mart
dział:
W
dzaju
czyta
mU Vi
tego:
maty
tryb
w pi
kiem
na k i
sięgr
wanj
Z
i zap
ta?E
skon

wied
lizm.
stępi
wyol
muz.
dzen
(leth
pom
wam
cierr
wod
prze
go
czen
pam
jest
droś
ian)
ideg
I
napi
gr-&gt;
92

34

Mówią o tym greckie nazwy gatunków literackich, stanowiące aluzję
do hypomnesis: hypomnemata - 'pamiętniki' i apomnemata - 'wspo­
mnienia'.

9 3

6 9

M. J. Bin Gorion (Berdyczewski), Żydowskie legendy biblijne, cz. 1,

przeł. R. Stiller, Gdańsk 1996, s. 19, 31, 33
Berdyczewski, op. cit., t. 1, s. 33
Niekiedy podkreśla się jej wyjątkowy „emanacyjny" status, odróżnia­
jąc jej „narodziny" od „stworzenia" reszty s'wiata. Księga ta rozumiana
bywa jako personifikacja Bożej Mądrości (zob. Świderkówna, Rozmów
o Biblii ciąg dalszy, op. cit., s. 137 i cały rozdział Ben Sira i odwieczna
mądrość).
Zob. np. Opowieści Zoharu, przel. I. Kania, Kraków 1994, s. 33-34;
Berdyczewski, op. cit., t. 1, s. 85n.
Berdyczewski, ibidem.
Ostrzeżenie przed fałszowaniem pisma to jedno z najbardziej uni­
wersalnych loci communes tego, co dalej zostanie nazwane ustnością.
Zna je tradycja judaistyczna (kabała, kopiści Pięcioksięgu), buddyjska
(kopiści sutr i tantr), muzułmańska (kopiści Koranu) i chrześcijańska
(zob. Ap 22, 18-19). Ostrzeżenie to przejdzie następnie w dół drzewa
genealogicznego „niebiańskiej księgi" docierając do jej ludowych
upostaciowań - listów z nieba. Gdziekolwiek się pojawi, zawsze bę­
dzie sygnalizować obecność pisemnych aspektów ustności, o których
za chwilę.
7 0

71

7 2

Por. milczenie Apolloniusza z Tiany (Flawiusz Filostratos, Żywot
Apolloniusza z Tiany, 1.15, przeł. I. Kania, Kraków 1997, s. 57: „Kiedyś
Apolloniusza zapytał Euksenos, dlaczego nie spisuje [swoich słów] (...).
Dlatego - odparł na to - że jeszcze nie spróbowałem milczenia. I odtąd
zaczął milczeć, powstrzymywał się od wypowiadania słów, ale jego oczy
i umysł wiele rozmaitych rzeczy poznawały i wiele przekazywały pamię­
ci") czy Pitagorasa, który z „milczenia czyni doktrynę" (op. cit., s. 245).
Zob. też „niepiśmienność" Sokratesa, którego Heidegger nazywa „naj­
czystszym myślicielem Zachodu", zob. M. Heidegger, Was heifit Denken?, Tubingen 1954, s. 52

7:1

9 4

7 4

9 5

75

Kratylos 275B.
A. Wypustek, Papirusy, epitafia, inskrypcje, „Literatura na świecie",
nr 8-9: 1996, s. 21 letc.
M. Eliade, Joga. Nieśmiertelność i wolność, przel. B. Baranowski,
Warszawa 1984, s. 228-233;262-266 etc. Tegoż, Szamanizm. Archaiczne
techniki ekstazy, przeł. K. Kocjan, Warszawa 1994, s. 106-109 etc.

9 6

9 7

Zob. Heideggerowska analiza wiersza Hólderlina Powrót, w M. Hei­
degger, Erlanterungen zu Hólderlins Dichtung, G A 4, 1981, s.28. Cyl.
za: C . Woźniak, Martina Heideggera myślenie sztuki, Kraków 1997, s.
187

Kinah rabbah 24 , f. 6b, cyt. za: Awierincew, Poetika, op. cit., s. 190,
n.27/282
Berdyczewski, op. cit., t. 1, s. 33
G. Scholem, Mistycyzm żydowski i jego główne kierunki, przeł.
I. Kania, Warszawa 1997, s. 441, n. 129. Por. także mitologię egipskie­
go Tota, „skryby bogów", „pana pisma", który jednocześnie okazuje się
stworzycielem świata, zob. E . Wallis Budge, Egyptian Magic, op. cit.,
s. X l , 340, 128 etc. Por też. motyw pisania jako stwarzania, np. Boskie
pióro (arab. kalam) w kosmologii muzułmańskiej, motyw „strzeżonej
tablicy" etc.

9 8

78

101

7 6

7

Abodah Zarah 17b-181, cyt. za: Awierincew, Poetika, op. cit., s. 189,
n.2/281
„Litera zabija, duch ożywia" 2 Kor 2, 6
Scholem, op. cit., s. 175

7 9

811

81

Zob. np. H. Corbin, L'initiation ismaćlienne ou 1'isoterisme et le Verbe, „Eranos Jahrbuch", 1973, n.9/58
M. Buber, Tales ofHasidim, New York 19911 [947], s. 37
Budge, Egyptian Magic, op. cit., s. VII
Frazer, Złota Gałąź, op. cit., 221-222
Scholem, Kabała i jej symbolika, op. cit., rozdział 5: Wyobrażenie Go­
lema w kontekście tellurycznym i magicznym.
Stąd bierze się demiurgiczny odcień pisania, charyzma „Bożego skry­
by" („właśnie dlatego kaptan, że skryba, i dlatego skryba, że kaptan",
zob. Awierincew, Poetika, op. cit., s. 191, n. 28, 29/282), która promie­
niuje na wszelkie skryptoria.
8 2

8 3

8 4

8 5

8 6

8 7

W. Lengauer, O poezji u starożytnych, „Literatura na świecie" nr 8-9:
1996, s. 404. Mówić w pierwszej osobie zdarza się też przedmiotom póź­
niejszym. „Jestem Fidiasza" - obwieszcza pewien kubek z Muzeum
w Olimpii. Z. Kubiak, Moja Grecja. Słownik Kubiaka, „Magazyn Gaze­
ty Wyborczej". 10-11.07. 1998, s. 15. W pierwszej osobie przemawiał też
tekst na złotej zapince („Maniusz zrobił mnie dla Numeriusza"), uważa­
ny za pierwsze zanotowane zdanie łacińskie, który okazał się niestety
dziewiętnastowiecznym falsyfikatem. A. W. Mikołajczak, łacina w kultu­
rze polskiej, Wrocław 1998, s. 12
8 8

„W niepiśmiennym społeczeństwie ryte napisy nie mogły, co prawda
przekazywać wiadomości ani ich utrwalać, niemniej pełniły inne, zastęp­
cze funkcje pisma. Inskrypcje widoczne na monetach, kamieniach gra­
nicznych, tablicach fundacyjnych kościołów, nobilitowały rzeczy, insty­
tucje i osoby" etc. A. W. Mikołajczak, łacina..., op. cit., s. 58
8 9

E . Wallis Budge, The Book of the Dead. The Papyrus of Ani in The Bri­
tish Museum. The Egyptian Text with Interlinear Translation and Trans­
literation, etc, New York 1967 [1895].
9 0

Napis we wnętrzu piramidy Unas (1.583) głosi: „Nieszczęsna będzie
kość i ciało bez napisu". Budge, Egyptian Magic, op. cit, s. 124-5
„Emblematyczne" pogrzeby tekstu, brzemienne w rematyczność, to
fragment wizji Ezechiela o zjedzeniu zwoju (Ez 3,1-3) i Apokalipsa
św. Jana 10, 9-10
9 1

40

Eliade, Joga, op. cit., s. 228
Tym mianem Wodziński określa jedną z trzech strategii apofatycznych
(negacja, antynomia, hyperyzacja), objaśniając je jako „próbę odsłonię­
cia tego, co dla greckiego logosu było z definicji zasłonięte". Jej symp­
tomem są greckie przedrostki hyper- , meta- i przyimek epekeina - 'po­
za', a także 'po tamtej stronie' (np. u Rudolfa Otto, Świętość, przel.
B. Kupis, Warszawa 1993, s. 53,64). Na podstawie wykładu C. Wodziń­
skiego z cyklu: Zarys antropologii apofatycznej , Warszawa 27.11.1997
9 9

1 0 0

G. Scholem, Mistycyzm żydowski i jego odmiany, przel. I. Kania,
Warszawa 1997, s. 191 n.
Nieco wcześniej czytamy: „każdą z tych «dróg» [chodzi o ćwiczenia
mistyczne związane z Sefer Jecira, 'Księgą Stworzenia'] kazał mi podą­
żać przez dwa tygodnie, póki nie wyryła się w mym sercu każdy forma.
W ten sposób prowadził mnie przez cztery bite miesiące , potem zaś po­
leci! mi wszystko «wymazać»". Ibidem.
1 0 2

Ibidem, s. 194-195
J. Derrida, Farmakon, przel. K. Matuszewski, w: tegoż, Pismo filozo­
fii, op. cit., s. 53
M. Heidegger, Was heifit Denken?, op. cit., s. 93. Dalej: „Pamięć
oznacza źródłowo tyle, co skupienie i nieustanne skoncentrowane «pozostawanie przy», przy czym nie chodzi tylko o to, co minęło, ale w taki
sam sposób o pozostawanie przy teraźniejszym i tym, co może nadejść".
„Zapomnienie jako rodzaj skrywania jest zdarzeniem, które nawiedza
byty i człowieka w ich wzajemnej relacji. (...) Zapomnienie (niepamięć)
(...) nie jest «subiektywnym przeżyciem* ani stanem subiektywnym
w sensie pamięciowego lapsusa. Zakrycie nie dotyka tylko tego co prze­
szłe, ale też teraźniejszość i nade wszystko (...) tego, co nadchodzi".
M. Heidegger, Parmenides, op. cit., s. 82
1 0 3

1 0 4

1115

1 0 6

Ibidem, s. 124: „Avauvecnc w Platońskim sensie tego słowa (...) to
relacja z byciem bytów. Tłumaczy się to zazwyczaj jako 'pamięć' lub
'przypomnienie'. Ten przekład nadaje jednak słowu charakter psycholo­
giczny, całkiem pomijając istotną relację wobec i8ea [tzn. tego, co nie
jest wyglądem - El6oc - ale tym, co w widoku patrzy na człowieka] .
Przekładanie avccuveaic przez 'przypomnienie' oznacza, że chodzi tu
tylko o coś «zapomnianego», co z powrotem wzbiera w człowieku.
A przecież ustaliliśmy w międzyczasie, że Grecy doświadczają zapo­
mnienia jako zdarzenia w obrębie skrywania się bytów. A zatem tzw. pa­
mięć faktycznie opiera się na nieskrytości i otwartości. Wraz z prze­
kształcaniem się istoty cAeOEia w o u o t o m ę , Platon inauguruje przeciw­
stawianie Xe8e i avauveotc Zdarzenie w obrębie wycofującego się
skrywania zostało przekształcone w ludzkie zachowanie, w zapomnienie
W ślad za nim to, co przeciwne Хеве, staje się czymś, co z powrotem zo­
staje sprowadzone przez człowieka. Dopóty, dopóki myślimy Platońską
avauvEOtc (...) w kategoriach nowoczesnych, myśląc ją w subiektyw­
nym sensie «pamiętania» i «zapomnienia», nie chwytamy jej istotnego
(...) gruntu, który w myśleniu Platona i Arystotelesa zajaśniał po raz
ostatni".

�W Parmenidesie czytamy: „To, co jest przeciwne о Л е В е ю : nie jest
ani jej przeciwieństwem, ani zwykłym brakiem, ani odrzuceniem jej
w postaci negacji. Леве, zapomnienie, jest tym wycofywaniem się, dzię­
ki któremu istota aXeGEta może zostać zachowana i nie zapomniana.
Bezmyślna opinia utrzymuje, że cos' może zostać wtedy łatwiej zachowa­
ne, gdy jest stale pod ręką i gdy jest uchwytne. Ale naprawdę i w praw­
dzie to właśnie skrywające się skrywanie w największym stopniu umoż­
liwia ludzkim istotom przechowywanie i wierność". Heidgger, Parmeni­
des, op. cit., s. 127
1 0 7

1 0 8

Rozróżnienie pisma sakralnego i świeckiego zawarte jest w opisie sa­
mej sceny poprzedzającej pożarcie książeczki przez Apostola: „A gdy
siedm gromów wymówiły głosy swoje, jam był pisać miał; i usłyszałem
głos z nieba mówiący mi: Zapieczętuj, co mówiły siedm gromów, a nie
pisz tego" Ap 10, 4, przekład J. Wujka.
1 0 9

To słowo pojawia się w Kierkegaardowskim Albo, albo dokładnie
w kontekście twórczego zapominania: .Zapominanie bowiem jako sztu­
ka to nic innego jak prawdziwe asymilowanie, przyswajanie sobie, przy
tym to, co się przeżyło, skrapla się w spotęgowaną zdolność do rezonan­
su, oddźwięku (...)" S. Kierkegaard, Albo, albo, przeł. J.Iwaszkiewicz,
t. 1, s. 333 i n. O oczyszczającej sile zapomnienia wielokrotnie pisywał
S. Vincenz, np. w kontekście Dantego (zob. Boska komedia, Czyściec 28,
127-144), zob. też S. Vincenz, Outopos, Zapiski z lat 1938-1944,
red. J. A. Choroszy, Wrocławl993, s. 13, 38-9 etc.
1 1 0

Na temat konotacji seksualnych hebrajskiego 'jada', 'znać' i greckie­
go gignosco zob. S. Awierincew, Na skrzyżowaniu tradycji, op. cit., s. 172,
n. 27, 28; także A. Swiderkówna, Rozmowy o Biblii, op. cit., s. 118. Zob.
np. Juda ben Barzilaj (XII w), który wkłada ów czasownik w usta Boga,
mówiącego o księdze Sefer Jecira: „i stworzyłem Księgę Jecira i zgłębi­
łem ją". Za: Scholem, Kabała i jej symbolika, op. cit., s. 192
"' Zob. moja książka Imago insolita. Hermeneutyczna lektura źródeł et­
nograficznych, rozdz. 7 (w druku).
Zob. na ten temat Awierincew, Poetika, op. cit., s. 189
Zob. J. Tokarska-Вakir, Dozorcy świętości. Nieuprzedmiotowienie ja­
ko ukrycie. Hermeneutyka filozoficzna w przekładzie soteriologii tybe­
tańskiej, „Konteksty. Polska Sztuka Ludowa" (w druku)
Heidegger podkreśla, że słowo „kultura" pojawiło się w dziejach ludz­
kości późno (w czasach cywilizacji łacińskiej), i od początku stanowiło
sygnał „nowoczesnego przeobrażenia", któremu podlegał świat (M. He­
idegger, Parmenides, op. cit., s. 70): „«Kultura» pojawiła się dopiero na
początku okresu nowożytnego. W chwili, gdy [prawda w sensie] Veritas
stała się [prawdą jako] certitude, gdy człowiek sam ustanowił siebie i po­
przez cultivatio, przez cultura, przez własną pracę twórczą stal się sobą,
tj. twórcą, scil. geniuszem. Grecy nie mieli takich słów jak kultura czy
geniusz. (...) Kultura i technologia, myślane po grecku, są nie mniej bar­
barzyńskie niż natura u Rousseau".
1 1 2

113

1 , 4

1 1 5

M. Heidegger, Samoutwierdzenie się niemieckiego uniwersytetu ['Die
Selbstbehauptung der deutschen Universitat'], przeł. J. Garewicz, „Aletheia" nr 1-4: 1990, s. 365-6, podkreślenia autora.
„Początek istoczy się jako to, co trwa w nadchodzeniu". M. Heideg­
ger, Erlanterungen zu Hólderlins Dichtung, GA 4, 1981, s.76
Ibidem.
M. Heidegger, Przyczynki do filozofii. Z wydarzania przeł. В Baran,
J. Mizera, Kraków 1996, s. 58
Aczkolwiek nie jest to, jak pisze Heidegger, ani wieczność w znacze­
niu nunc fluens, wiecznego upływu czasu, semperitas, ani w znaczeniu
nunc stans, statycznego „teraz", aetemitas. M. Heidegger, Hóldrelins
Hymnen «Germanien» und «Der Rhein», GA 39, 1980, s. 55
1 1 6

1 1 7

1 1 8

1 1 9

1 2 0

M. Heidegger, Beitrdge zur Philosophic, G A 65, 1985, s. 371. Wyd.
pol. Przyczynki do filozofii, op. cit.
M. Heidegger, Hóldrelins Hymnen «Germanien» und «Der Rhein»,
op. cit., s. 109, 112
121

1 2 2

M. Heidegger, Czas światoobrazu, przeł. K. Wolicki, z tomu: tegoż,
Drogi lasu, Warszawa 1997, s. 76
Takie pojęcie religijnej (nie-) świadomości nie miałoby zabarwienia
psychologicznego w znaczeniu Freudowskim czy Jamesowskim, lecz
wyrażałoby ideę bliską tezie Heideggera o notorycznej przewadze ludz­
kiej wiedzy nad samowiedzą. Nawiążę do niego za chwilę mówiąc
o „ustności" jako stylu poznawczo-bytowym.
1 2 3

1 2 4

W Parmenidesie Heidegger wiele miejsca poświęca współprzynależności logos i mylhos, zob. tamże, op. cit, s. 125 etc. „Uważać, że ил&gt;вос

został zniszczony przez Xoyoq to ulegać opartemu na platonizmie prze­
sądowi nowożytnego racjonalizmu, dotyczącego historii i filologii. Reli­
gijności nigdy nie niszczy logika, lecz tylko usuwanie się Boga". Heideg­
ger, Was heifit Denken, op. cit., s. 7
1 2 5

M. Heidegger, Czas światoobrazu, op. cit., s. 76
Bo jest zarazem sposobem bycia i rozumienia, pojmowanym
wedle kryterium dystrybutywnego, tj. dużo bardziej radykalnie niż ro­
zumie go Jack Goody w swoim The Domestication of the Savage
Mind, London 1977, czy Walter Ong w Orality and Literacy , wyd.
pol. Oralność i piśmienność. Słowo poddane technologii przeł. J. Japola, Lublin 1992
1 2 6

1 2 7

Od dawna tłumacze borykają się z przekładem kategorii writing-orality. O ile drugą bez trudu przekłada się jako „ustność", o tyle pierwsza
nastręcza trudności w związku z wyborem pomiędzy polskimi formami
„pisemność" i „piśmienność" (zob. objaśnienia w : S. Skorupka, Słownik
frazeologiczny języka polskiego, Warszawa 1977, t. 1, s. 683-684). Przyj­
muję tu następującą zasadę przekładu: wyjściowe angielskie writing tłu­
maczę jako „pisemność" - czyli dziedzinę zapisu, podczas gdy „piśmien­
ność" wiązałabym z samą umiejętnością pisania. Treści ustne (podobnie
jak i pisemne) mogą się zatem pojawiać zarówno u piśmiennych jak
i niepiśmiennych.
1 2 8

Rematyczny aspekt słowa ujawnia się nie tylko w zachowaniach lu­
dzi niepiśmiennych, ale i u takich miłośników pisma jak choćby chasydzi (zamiatał, zbierał troskliwie stare, postrzępione kartki z ksiąg do na­
bożeństwa i zanosił na strych". J. J. Singer, Josie Kałb, Kraków 1992,
s. 113) czy pierwsi franciszkanie, zbierający bezbożnie poniszczone
książki, „bo z liter na tych stronach umieszczonych ułożyć można było
słowo Jezus" (J. Czapski, Czytając, Kraków 1990, s. 12).
1 2 9

U. Eco, Imię róży, przeł. A. Szymanowski, Warszawa 1987, s. 367
W usta Wilhelma Eco wkłada tu oczywiście znane słowa Wittgensteina z Traktatufilozoficzno-metafizycznego.Zob. Eco, Imię róży, op. cit.,
s. 568
1 3 0

131

H. Schlier, Rudolf Bultmann, dem Achtzigjdehrigen, [w:] Besinnung
auf das Neue Testament, 1964, s. 53
J . Derrida, Writting and Difference, Chicago 1981, s. 76
C . Miłosz, Metafizyczna pauza, Kraków 1995, s. 68,75, 111 n. Na te­
mat trwałości punktów kardynalnych w światopoglądzie średniowiecz­
nym zob. m.in. M. Bachtin, Twórczość Franciszka Rabelais'ego, przeł.
A. i A. Gorzeniowie, Kraków 1975, s. 543n.
1 3 2

1 3 3

1 3 4

Eco, Imię róży, op. cit., 463-464.
„Dręczy ich zachłanność na rzeczy nowe" - powiada Jorge o swoich
wrogach (ibidem, s. 536), dając wyraz swojej antymodernistycznej fobii.
Lęk przed nowością, choć wyraża się w stylistyce piśmienności, jest
idiosynkrazją typowo ustną. Zob. wspomnienie nauczyciela, rabbiego
Shmuela Sperbera w książce J. Magoneta, A Rabbi's Bible, London
1991, s. 7: „Mój nauczyciel (...) stawał się strasznie niespokojny, gdy od­
krywał [w Torze] hiddush, nową ideę czy też nową możliwość lektury.
Rzucał się wtedy ku wielkim komentatorom przszłości, by wyjaśnić, czy
ktoś znalazł już to wcześniej".
1 3 5

1 3 6

Eco, Imię róży, op. cit., s. 460: „Dobrem dla księgi jest, by była czy­
tana".
Por. Ewangelia Gruzińska XI: „[Trzej] Królowie rzekli: (...) posiada­
my bowiem księgę, zapieczętowaną i napisaną przez samego Boga (...).
My nie możemy tej księgi otworzyć; tylko jeden może to zrobić, który ją
napisał i zapieczętował". Cyt. za M. Starowieyski [red.], Apokryfy Stare­
go Testamentu, t. 1, Lublin 1986, s.158,
1 3 7

1 3 8

R. Łużny (red.), Pieśń o Niebieskiej Księdze. Antologia ludowej ro­
syjskiej poezji religijnej. Warszawa 1990, s. 61, n. 10: Tylko Jan Ewan­
gelista może otworzyć Niebiańską Księgę. Podobny wątek u Vincenza,
gdy mowa o „gołębiej światowej księdze".
1 3 9

Przypomina ona w dużej mierze krytykę esencjalizmu, jaką w Społe­
czeństwie otwartym i jego wrogach zawarł Karl Popper.
Ibidem 367
Kolberg 7, 66
Ibidem, s. 49, n. 3; s. 138 etc.
J. Haur, Skład abo skarbiec znakomitych sekretów oekonomiey ziemiańskiey, wyd. 2, Kraków 1693, s. 112
J. Partyka, Silva rerum..., s. 85
Ks. Chmielowski, Nowe Ateny, t. 4, s. 261, cyt. za: Kolberg 7, 243
Cyt. za: T. Seweryn, Świątkarz powsinoga. Warszawa 1963, s. 54n
1 4 0

141

1 4 2

1 4 3

1 4 4

1 4 5

1 4 6

41

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6453" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6433">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/0bfb358c17763792f71d1402a3811d57.pdf</src>
        <authentication>2b5cca46bcd1b936123a9afd300aec08</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76816">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2671</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76817">
                <text>1998</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76818">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2484</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76819">
                <text>„Tragarz śmierci" / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76820">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.2, s.87-90</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76821">
                <text>Strączek, Tomasz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76822">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76823">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76824">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76825">
                <text>„Tragarz śmierci"
T o m a s z Strączek

Wakacje od swego najwcześniejszego dzieciństwa spędzałem zawsze
na Kaszubach, gdzie za wąskim pasem lasu, widocznym ze wsi na hory­
zoncie, rozciągało się morze. Ludzie wsi w tamtym czasie przerażali
mnie swym stosunkiem do śmierci, zupełnie innym niż ten, z którym
miałem do czynienia w Warszawie. W Warszawie śmierć właściwie byta
nieobecna w moim życiu, natomiast na kaszubskiej wsi po prostu się
o niej mówiło. Chłopcy, z którymi godzinami bawiłem się na szerokiej,
piaszczystej drodze wiodącej do sklepu, wiedzieli, że czuwa się przy
zmarłym podczas „pustej nocy" i że schodzą się wtedy wszyscy ludzie ze
wsi, nawet ci, którzy są ze sobą skłóceni.
W miarę jak rosłem proporcje mojej oceny stosunku do śmierci obu
środowisk zaczęły się odwracać. W pewnym momencie stało się dla
mnie jasne, że kaszubska śmierć, śmierć wiejska, mimo przynależnego
zwykle śmierci przerażającego charakteru, jest ludzka, obudowana
szczerym współczuciem nie tylko krewnych, ale i dalekich znajomych.
Śmierć miejska zaś to niejednokrotnie tragiczna samotność, opuszczenie

Od razu zapowiedziano mi, jak tam przyszedłem, że to jest
nie fabryka Wedla, tylko... Ja powiedziałem, że wiem o tym, że
słyszałem. Pierwszy raz zetknąłem się z tą pracą, tak że kazali mi
iść do magazynu trumien. A w magazynie są różne rozmiary.
Człowiek jest taki strachliwy trochę, chociaż to jest puste. To ta­
kie jest jakby..., to było jakieś takie głupie uczucie. Widzi się te
trumny, różne tam, na kupie, nie na kupie. Na takie listwy kładą
jedną na drugą. Są już pomalowane. Tam jest baza i wytwórnia
tych trumien. Trzeba je wziąć i wsadzić do wozu. Do wozu
wchodziło czternaście sztuk. Dwa wozy takie chodziły. Jednego
dnia woziło się po mieszkaniach, a drugiego dnia po szpitalach.
I tak na zmianę. Jakieś dwa tygodnie tak przyzwyczajali mnie do
tego. Tylko trumny rozwoziłem po mieszkaniach, żeby tak zapo­
znać się z tą pracą. To było bez tam już tego obrządku, bez nicze­
go. Tak się je wstawiało do domu. Nie wszędzie widziałem
umarłych, jak wnosiłem trumnę. W niektórych tak, w niektórych
nie. Zwłoki leżały w różnych pozach. Na podłodze i na łóżku.
Różnie to było. Zależy jakie to mieszkanie, jacy ludzie, jakie śro­
dowisko.
Pierwszego dnia trochę tak drygałem. Dryganie to taki jakiś
strach, jakby coś... Takie jakieś uczucie głupie było, że to jest ja­
kieś..., no nie wiem - trudno mi powiedzieć. Tak odczuwałem
coś takiego - strach może nie, nie bałem się, tylko takie dziwne
uczucie miałem z tym. Koło dwóch tygodni tak jeździłem, może
dłużej. Dokładnie nie pamiętam. No i po dwóch tygodniach do­
stałem samochód i jeździło nas pięciu. Czterech pracowało przy
nieboszczykach, a ja nie. Potem kierownik wycofał jednego i tak
się zaczęło. Bardzo szybko przyzwyczaiłem się do tego, bo ja
w ogóle nie myślałem, co ja robię. Co trzeba było zrobić, to się
robiło, widziało się, że się ma pieniądze z tego. Człowieka może
prędzej pieniądze tam zachęcały niż sama chęć do tej pracy.

* Jan Sosiński (nazwisko i imię zostało zmienione) w latach siedem­
dziesiątych wchodził w skład brygady jednego z dużych przedsiębiorstw
pogrzebowych Polski południowej. Zadaniem brygady był transport
zwłok. Obecnie Jan Sosiński pracuje jako magazynier w zakładach prze­
twórczych niewielkiego miasteczka w województwie olsztyńskim.
Tekst zamieszczony niżej jest zapisem jego wspomnień i refleksji
związanych z poprzednią pracą.

przez bliskich nie mogących jej znieść i zaakceptować, wytrzymać jej
ciężaru. Miasto oduczyło się rozumieć śmierć, stawiać ją na końcu ludz­
kiej drogi zgodnie z naturalnym porządkiem rzeczy. W miastach udaje
się, że śmierci nie ma. Zajmują się nią wyspecjalizowane służby, dla
których jest ona całkowicie anonimowa, stanowiąc jedynie towar.
Wielokrotnie zadawałem sobie pytanie, co czują ludzie „żyjący ze
śmierci", spędzający w jej cieniu swoje zawodowe życie? Zastanawiałem
się, czy można zobojętnieć na śmierć?
Stan wojenny z dnia na dzień bardzo zmienił nasze życie. Wprowa­
dzenie godziny milicyjnej zburzyło wiele istniejących dotąd barier. L u ­
dzie, którzy nie zdążyli do domów, przyjmowani byli przez obcych, mie­
szkających bliżej, często wprost z ulicy. Tak właśnie piętnaście lat temu
poznałem Jana Sosińskiego. W jedną z zimowych nocy stanu wojennego
przypadkiem wysłuchałem jego historii, historii, która pokazała mi, że
nie można zobojętnieć na śmierć, nawet jeżeli nieustannie żyje się w jej
cieniu.

Z dnia na dzień, z dnia na dzień i się człowiek wciągnął. Starali­
śmy się dużo i szybko zrobić i już. Czym więcej zgonów, tym
więcej człowiek pieniędzy miał - tak to można porównać.
Trumnę z magazynu bierze się na kwit. Taki kwit nazywa się
WZ-ka. Na WZ-kę człowiek pobiera i trumnę, i śrubokręt. Nie
ma różnicy - kwit zawsze jest taki sam. Trumny wwoziło się cza­
sem windą. Ludzie uciekają od takich rzeczy oczywiście. Windą
trumnę wwozi się na dwa razy. Raz wieko, raz denko. Przy win­
dzie od razu jest pusto. Nikt nie chce jechać. Każdy ucieka od te­
go. Wstawiało się do mieszkania i już. Trzeba było jeszcze ode­
brać pokwitowanie. Niektórzy dali parę groszy, a nie to nie - nie
musieli. W mieszkaniach leżeli nieboszczycy, ale wtedy, kiedy
jeździliśmy we dwóch, to myśmy tego nie robili, tego obrządku.
Za nami druga taka jeździła brygada, która ubierała, jak trzeba
było, czy tam coś. No i wozili do kościoła albo do przechowalni.
Gdy byłem już w tej czteroosobowej brygadzie, to właśnie brali­
śmy z mieszkań. Były różne układy - i mycie, i golenie, i tam
makijaże się robiło. Dzień mojej pracy wyglądał tak: wstawałem
rano i jechałem do roboty - jak każdy. Podpisuje się tam listę jak
wszędzie. Ale już mam podane, przypuśćmy dzisiaj wieczorem,
po skończeniu pracy, co ja będę robił jutro. I są podane godziny.
0 której godzinie ma się być w danym mieszkaniu. Jest też po­
dana trasa - skąd i dokąd przewieźć. Z domu wieźliśmy na przy­
kład do kościoła. Za dzień, czy tam jeszcze tego samego dnia po
południu - to zależy, jak ksiądz ustalił z rodziną, jest msza.
Trumnę kładzie się w kościele w specjalne miejsce, gdzie czeka
do tej swojej mszy. Gdy msza się skończy, wiezie sieją na cmen­
tarz i wszystko.
Jedni ludzie byli bardzo zdenerwowani, drudzy nie, to różnie
było. Gdy weszliśmy do mieszkania, gdzie leżał nieboszczyk,
trzeba było się rozejrzeć, czy to wyjdzie w ogóle z mieszkania
czy nie. Były takie przypadki, że nie przeszło po prostu. Trumnę
pustą wniosło się na sztorc w tę stronę, ale ze zmarłym trumny
na sztorc nie da rady wynieść. Nieraz dlatego trzeba było i na
klatce schodowej wszystko zrobić. Zapamiętałem taki jeden
przypadek. To było bardzo późno. Zadzwoniliśmy do drzwi
1 otworzył nam syn zmarłego. Mieszkanie było dosyć wysoko chyba na V I piętrze. Pamiętam - zaczynaliśmy robotę koło go­
dziny dwudziestej. To było w zimie - grudzień albo styczeń.

87

�Klatka w tym domu była bardzo wąska i kręta. Trumna prawie
nie mieściła się na zakrętach. Powiedzieliśmy temu człowiekowi,
że taka jest historia, a on: chłopaki, macie tu parę złotych i zrób­
cie tak, jak uważacie najlepiej. No to ja mówię: może jakiś fote­
lik byśmy wzięli? On: bardzo chętnie - proszę fotelik, prześcieradełko. Posadziliśmy nieboszczyka w fotelu, przykryliśmy
prześcieradłem i się wstawiło do windy. Jeden z nas piechotą
zszedł na dół, zamknął drzwi, żeby nikt nie wchodził ani nie wy­
chodził w tym czasie. Winda została zablokowana. Zwieźliśmy
tego dziadka na dół windą, tam było już wszystko przygotowa­
ne: futerał, cyk cyk - pięć minut i już nie ma. Już ubrany był na
górze. To było najlepsze rozwiązanie. Mebel na taką klatkę scho­
dową ciężko wnieść, a co dopiero mówić o nieboszczyku. Czło­
wiek po śmierci robi się taki ciężki - może dlatego, że taki bez­
władny jest? Mówili, że jak dzwony biją, to się dopiero robi cięż­
ki. Nie odczuwaliśmy tego.
Gdy znosiliśmy ciało, staraliśmy się, by ludzie nie przecho­
dzili w tym czasie. Ludzie się boją tego. Boją się dlatego, mnie
się wydaje, bo to każdego czeka. Tak się nie obroni przed tym
i tak. Niektórzy może mniej, niektórzy może bardziej, ale wszy­
scy się boją.
Na zleceniu mieliśmy zawsze, co trzeba zrobić. A trzeba by­
ło najpierw umyć, potem ubrać. Nie znają się niektórzy i kiedy
powiedzieliśmy, że będziemy myć zmarłego, to wodę do wanny
napuszczali, myśleli, że to kąpiel będzie. A to trzeba kawałek
gąbki, jakiś ręcznik i już. Gdzie to tam do wanny przecież! Po­
tem się ubierało, makijaż, golenie - mieliśmy takie przyrządy jak
maszynki i tam takie inne sprawy. Szybko to trwało - około
10-20 minut. Mieliśmy wprawę. We dwóch przeważnie przy ta­
kim czymś robiło. Trzech już jest za dużo. Trzeba umieć to po
prostu zrobić, bo to sztywny ten człowiek jest przecież. Założyć
koszulę, to tak robią, że razem z marynarką zakładają, a jeżeli nie
pasuje, to z tyłu marynarkę się rozcina. Staraliśmy się, aby nikt
nie patrzył, jak pracowaliśmy przy nieboszczyku. Czasami rodzi­
na mogła mieć pretensje o to, że marynarka jest z tyłu rozcięta.
Nie dałoby rady wytłumaczyć im, że inaczej tego nie można zro­
bić. Jak nie wchodzi, to przecież rąk się nie będzie łamać! Roz­
cinało się z tyłu nożem czy nożyczkami rękawy i zawijało się
pod spód, pod rękę. Potem jeszcze tylko krawat i wszystko wy­
glądało elegancko. Buty też... żeśmy tyły odcinali, jak nie chcia­
ły wejść. Kawałek buta trzeba było wyciąć też tak, aby nikt nie
widział, że to jest poobcinane. I ludzie bardzo zadowoleni byli.
Ale nieraz też nie, bo to tak źle, i tak źle. Mówiłem wtedy: pani
wie lepiej proszę bardzo, niech pani zrobi to sama. To jak wszę­
dzie -jeden zadowolony z takiej pracy, że ktoś mu usługę zrobił,
a drugi nie. No to jakby buty do szewca zaniósł. Jeden chodzi za­
dowolony, a szewc tak samo zrobi drugiemu i ten powie, że źle.
Tak samo i tu było. Makijaż to przeważnie robiło się kobietom,
ale to jak już ktoś chciał. Był tam taki jeden Poldek to tak: po­
malował trochę policzki, kolorów trochę się zrobiło, tam oko tro­
chę poprawił, parę razy pudrem przejechał i to wszystko. No
i wieko się zamykało. Jeszcze przed zamknięciem wieka rodzina
oglądała, jak wszystko jest zrobione.
Były różne historie. Jedni chcieli, żeby zakładać złoto na tych
zmarłych, inni kazali zdejmować. Ci, co zakładali, może mieli za
dużo. Pamiętam trzy takie pogrzeby - w tym, co za życia chodzi­
ła, to trzeba było ją pochować. Moim zdaniem to niepotrzebne.
I tak ktoś to kiedyś wykopie. Jak nie za dwadzieścia lat to za sto
lat. Czy do kasacji pójdzie cmentarz, czy bomba wpadnie - to
różnie bywa. Coś zawsze może się stać.
Nieraz jeździło się do medycyny sądowej. Tam w ogóle kupa
mięsa jest. Przywozi się tam zmarłych z każdego wypadku czy
tych, co na ulicy gdzieś. Na ulicy, w pracy, w każdym razie zmar­
łych poza miejscem zamieszkania. Tam leżą jeden na drugim,
miejsca mało. Jest taka specjalna brygada, która ich przygotowu­
je... do wywiezienia. Mieliśmy taki przypadek - nie wiem, czy
88

ten ktoś był wierzący czy nie, czy rodzina nie miała pieniędzy na
opłacenie mszy. Nie wiem, czy się powiesił, czy wpadł pod jakiś
samochód - nie było niczego po nim widać. Facet był dosyć wa­
żący - około 150 kg. To go we czterech żeśmy ledwo przynieśli.
Trzeba było pokonać dystans gdzieś 120 m. Razem to było po­
nad dwieście kilo. Mokre dechy dębowe to ciężar jest przecież.
Zawieźliśmy go od razu do przechowania. Pamiętam, że zamówili mu murowany grób i nie wszedł w ten grób! Nie mogli­
śmy go włożyć. Dwa centymetry zabrakło. I teraz co z tym ro­
bić? To było już w czasie pogrzebu. Ludzie zaczęli wrzeszczeć.
Żeby jeszcze na tych linach, na tych pasach wpuścić, a tu nie
wchodzi! Mur za wąski! No i żeśmy tak na pałę pojechali do
ogólnej przechowalni i przyjęli tam. To były ciężkie chwile. Po­
wstało zamieszanie, dużo ludzi na tym pogrzebie było, a tu nie
daje rady nic zrobić z tym. Złe wymiary podał ktoś. Zawsze się
przy robieniu grobu wymiary podaje. Każdy jest przecież różne­
go wzrostu i są różne futerały przecież. Są tam numery - ósem­
ki, dziesiątki, dwunastki. Dwunastka to największa jest. To już
jest taka na takiego chłopa potężnego. No i takie dziecinne.
Trumny nazywa się też fujarkami, czasem pudełkami.
Najmłodszego dzieciaka to żeśmy cztery miesiące chowali.
A najstarszy człowiek, który przeszedł przez nasze ręce, miał
o sto lat więcej, zdaje się. Tego dzieciaka to żeśmy ze szpitala
brali. Jeszcze przed pogrzebem trzeba było jechać go ochrzcić.
No i do grobu. To wszystko.
To jest nieprzyjemna praca. Tam ludzie są różnie ustawione.
Niektórzy przypuśćmy na samych wypadkach jeżdżą. Po dwóch.
Pociąg zabije, tramwaj, samochód - o, coś takiego. Jak się ktoś
powiesi - to też oni tam jadą. To jest taka specjalna brygada. Dy­
żury mają na okrągło. W niedziele i w święta też. Oni wiozą
zmarłych do przechowalni. Raz zastępowałem kolegę na wypad­
kach. Poprosił mnie, żebym go zastąpił na jeden dzień. Pojecha­
liśmy na dworzec. Facet wpadł pod pociąg. Trzeba było go ze­
brać do wora. Są nosze jeszcze do tego, ale tam na nosze nie by­
ło co kłaść. Wszystko było osobno. Rozniesiony był na osiem­
dziesięciu metrach. Tak go rozciągnęło. Trzeba było dotąd cho­
dzić, aż się wszystko zebrało. Regulaminy mówią: starać się
wszystko zebrać. To samo słyszeliśmy na odprawach. Tylko raz
byłem i już więcej nie chciałem jechać na takie coś! Zwykle przy
tym dużo jest gapiów. Patrzą się, a człowiek zbiera... zbiera to.
Jak się wynosi nieboszczyka na klatkę schodową to ludzie ucie­
kają, a jak jest wypadek, to się gapią. Nie mam pojęcia, dlacze­
go tam się gapią, a tu uciekają. Może dlatego, że na klatce scho­
dowej zamknięta przestrzeń jest? Budynek. Może wolna prze­
strzeń to jakoś inaczej? Gdy we własnym domu ktoś umarł, to się
może... nie wiem. Zawsze jak ktoś wpadnie pod samochód czy
coś, to zbiera się kupa ludzi. Nie rozumiem tego.
Takiego rozniesionego na osiemdziesięciu metrach człowieka
poznaje się tylko po częściach ciała. To jest kupa mięsa. Ciężko
odróżnić, co jest czym. Ubranie jest poszarpane i zamazane we
krwi. Ten, którego zbierałem, pocięty był niesamowicie. Nawet
nie wiedziałem, jak on się nazywał.
To jeszcze nie był dzień, w którym miałem najbardziej do­
syć. Zupełnie się nie spodziewałem, że taki dzień jakoś tak na­
gle nadejdzie. Wyjechaliśmy rano. To było przed świętami - pa­
miętam. Zrobiliśmy dwa pogrzeby z kościoła i to miało być
wszystko na ten dzień. Jak przyjechaliśmy, to dyspozytor po­
wiedział: weźcie dwa worki. To wzięliśmy te dwa wory z maga­
zynu, trumnę i idziemy. Są takie wory specjalne. Chłopaki wie­
dzieli, o co chodzi, a j a nie. Nie powiedzieli mi o tym. Jak przy­
jechaliśmy na miejsce, nie wszedłem w ogóle do tego mieszka­
nia, bo jak otworzyłem drzwi, to człowiek rzygał. Jak już nie
miał czym, to mało bebechy nie wyleciały. Na akcie zgonu po­
tem zobaczyliśmy, że ta kobieta trzydzieści dwa dni temu zmar­
ła. To już była kupa gnoju. Koledzy z brygady musieli wejść.
Oni byli przyzwyczajeni - długo pracowali. Tam ludzie po dwa-

s

�dzieścia lat pracują i więcej. Facet, który ją znalazł, źle zrobił,
bo otworzył okna i drzwi. To wszystko buchło na klatkę schodo­
wą. Okropny smród. To z rodziny był ktos'. Baba mieszkała sa­
ma w trzech pokojach. Tam strasznie śmierdziało, Chłopaki, jak
mi opowiadali, to ją wsadzili do tego wora, tak jak siedziała z tym kocem, z tym wszystkim. Opowiadali, źe ona przed tele­
wizorem siedziała, to widocznie telewizję musiała oglądać i na
serce czy tam cos'. Wtedy miałem dosyć tej roboty. Pomogłem
im tylko znosić oczywis'cie to. Miny moich kolegów były raczej
kiepskie. A ja czułem, że znowu będę rzygał. Na tej babie były
robaki aż. Takie glizdy chodziły po niej. To chyba z wnętrzno­
ści może, różne tam bakterie człowiek ma chyba. Facet chciał,
żebyśmy znieśli wersalkę z tego mieszkania - tą, na której ta ko­
bieta siedziała. Powiedziałem mu: panie, ja nie jestem firmą
Węgielek - on się meblami zajmuje. Mimo tych worków tę ba­
bę było czuć! Czułem ten smród przez tydzień. Chodził za mną.
Miałem dosyć. Mówię sobie - już kurczę koniec. Więcej, kur­
wa, nie pojadę już nigdzie. Kumple mówili mi - dobrze, żeś tam
nie wchodził człowieku! Sam widok tego to już... I bez tego w i ­
doku jak po tych schodach zacząłem dyla dawać, to obrzygałem
je od góry do dołu. Najgorzej było, jak nie miałem już czym
rzygać. Bolał wtedy żołądek. Kiedy wypiło się oranżadę to łup
za chwilę znowu. Szlag by to trafił wszystko już. A następnego
dnia znowu trzeba było normalnie iść do pracy. Wypiło się
ćwiartkę gorzałki i zapomniało się. Już jak zamykałem tego
wieczora oczy - to nie myślałem o tym. Dziwiło mnie, że kum­
ple jakoś nie rzygali. Może oni bez powonienia byli, czy co?
Chyba czuli ten smród, bo to było niemożliwe, żeby go tam nie
czuć. Worki z tą kobietą wkładaliśmy jeszcze w trumnę, a trum­
nę jeszcze pakowało się w następny wór. Wtedy się zakłada ta­
kie blomby i to już nie idzie na żadną mszę, na nic, bo tego na
żadną mszę nie ma sensu wnosić.
Było też tak, że jak inna baba zmarła, to nie mogliśmy tego
wyjąć, bo okropne pluskwy były. Zbierała makulaturę. Ze dwie
tony makulatury były w tym mieszkaniu. Gazety nie gazety - ta­
kie różne. To fajansiara ta kobita była. To myśmy nie mogli
wejść tam nawet! Tyle robaków było. Ale trzeba było to zrobić.
Kolega się rozebrał i sam ją wpakował, tak jak leżała i już. W du­
żo miejscach człowiek był. Parę tysięcy ludzi przecież się prze­
rzuciło. I to różnie było - wie pan.
Nazywano nas różnie: grabarzami, łapiduchami. Nie zwraca­
ło się na to uwagi w ogóle. To nas jakoś nie interesowało. Wra­
cając wieczorem na bazę czasem stawaliśmy na piwo. Jak nas
czterech usiadło przy stoliku, to te ściany jakby się od nas odsu­
wały. Chodzi mi o to, że reakcja ludzi siedzących w tej knajpie
była dziwna. Bardzo się nam przyglądali, a jednocześnie odczu­
wało się dystans. Gdy weszliśmy do środka, od razu robili nam
miejsce. Nie wiem dlaczego. Czy dlatego, że byliśmy jakby
w pracy, czy po prostu bali się nas. Wracaliśmy przecież pustym
wozem, nie wieźliśmy nikogo. Tam bardzo odczuwało się to, że
jesteśmy jakby jacyś inni, nawet w tym, co do nas mówili: pro­
szę, proszę - panowie se wezmą! To była uprzejmość jakaś, która
nie cieszyła nas zupełnie. A człowiek przecież nie śmierdział ani
nic. Nieraz jak wyciekło coś z tego, to trzeba było od razu łachy
zmieniać. Zgłaszało się i natychmiast dostawało się nowe. Cza­
sami wyciekało. Żaden nerw zmarłego nie pracuje przecież. Tyl­
ko się ruszy go, to się zaraz zesra czy zeszczy. W nim zawsze jest
coś jeszcze. Ja pamiętam, jak kolega opowiadał o takim przypad­
ku. Przyszło zgłoszenie, że jeden facet powiesił się. Wisiał trzy
dni. We dwóch poszli go zdjąć. Rodzina prosiła, aby uważać, że­
by nie spadł przy odcinaniu. Jakby nie było rodziny, to by się go
ucięło, on by spadł i już. Taki nie poczuje przecież. Jeden wszedł
na jakiś taboret i go odcinał, a drugi go trzymał. W pewnej chwi­
li zmarły pękł, i oblał tego, co go trzymał tym jakimś czymś.
Śmierdział niesamowicie! Jak przyszedł do samochodu, to taki
smród, że nie można było wytrzymać. Ja jeszcze się z takim

smrodem jak ludzki smród nie spotkałem. Wszystko kurczę znio­
sę - pies dwa tygodnie będzie leżał czy tam ileś - śmierdzi to
śmierdzi, ale kurczę blade z człowieka to jest jakiś taki inny ten
smród. Z minuty na minutę człowiek przecież się rozkłada, chy­
ba tak samo jak pies. A może mi się wydawało, że smród ludzki
jest najgorszy? Może dlatego był dla mnie taki nie do zniesienia,
że to rozkładał się człowiek?
Czasami śniła mi się po nocach ta robota. Przeważnie wtedy,
kiedy się wypiło trochę za dużo. Różne były dni. Czasami dosta­
liśmy tak w dupę, że mieliśmy tej pracy zupełnie dosyć. Wtedy,
kiedy szło się do domu, to pieprzyły się w głowie takie głupstwa.
Śniło mi się kiedyś, że ganiali mnie nieboszczycy. Nie mogłem
im zupełnie uciec. Miałem innym razem też podobny sen. Jakaś
postać, wiedziałem, że to był zmarły, zbliżała się do mnie, a ja
nie mogłem się ruszyć. Wtedy się ocknąłem.
Na medycynie widzieliśmy wiele zmarłych kobiet. Wśród
nich bywały młode i w porządku. Przyjechaliśmy raz tam od ty­
łu, ale nie przygotowali nam nic jeszcze. Rodzina jej już czeka­
ła. Opóźnienie było przez awarię windy. Myśmy przyjechali tak
na styk, żeby zabrać i zawieźć do kościoła. Za parę złotych, na
prośbę rodziny, polecieli tam na górę i znieśli ją po schodach na
dół w prześcieradle. Wyglądała, jakby spała po prostu. Ubrali ją
raz dwa. Potem zawołali mnie. Leżało tam ze dwadzieścia ciał.
Każde na specjalnym wózku z taką zapadką, którą ściekało to
wszystko, co wyleci z człowieka. Stoły do sekcji zwłok też ma­
ją takie zapadki. Takie stoły raz widziałem i to tylko przez okno.
Nie wchodziłem tam do środka. Facet, który pracuje przy tych
zwłokach, to jest przezywany zimnym chirurgiem. To nie jest le­
karz żaden. To jest po prostu taki robotnik! Lubi się w tym ba­
brać. Lekarz mu mówi, co ma wyciąć. A ten tnie normalnie. Po­
tem siada obok i je śniadanie. Ci ludzie wyglądają jak rzeźnicy.
Mają tych narzędzi tam przeróżnych poukładane. Wycięte czę­
ści ciała bierze się do laboratorium. Potem ten gość zszywa
i ubiera takiego nieboszczyka. W ogóle go szykuje. Niektórzy
cały czas przy tym są pijani, ale niektórzy robią to zupełnie na
trzeźwo.
W tej robocie szczęśliwy to się czułem po kielichu. Tylko tak.
Inaczej nigdy! Nawet jak jedzie się karawanem i stanie się pod
światłami, to ludzie z tramwaju patrzą się, gapią, jakbyśmy nie
wiem... na jakiejś wystawie byli. I w czasie pogrzebu ludzie się
bardzo nam przyglądają, a człowiek poważnie stał, nie do śmie­
chu nam było. Nic się nie odzywaliśmy. Trumnę do samochodu
braliśmy w milczeniu. Wstawialiśmy ją z tyłu - tam gdzie jest
specjalnie na to kabina oddzielona. Wieńce wieszaliśmy wokół
trumny, żeby ładnie wyglądało. Ale jak wracaliśmy z cmentarza,
to już byliśmy innymi ludźmi. Śpiewaliśmy, gwizdaliśmy w pu­
stym samochodzie. W kościele jest taka chwila - kiedy trzeba
być poważnym. Po pogrzebie było takie uczucie, że nareszcie
koniec. Dlaczego człowiek potem miał być poważny? Sami byli­
śmy, bez ludzi, bez nikogo. Wtedy jakieś odprężenie przychodzi­
ło na ten czas. Odprężenie po jakimś zatrzymaniu, które się od­
czuwało zwłaszcza w kościele, ale na cmentarzu też. Czasem
jednak i w czasie niesienia trumny opowiadaliśmy sobie kawały
i takie inne historie. Jeden pukał tam, w to pudełko, i mówił: gło­
wą puka! Wie pan, to były takie wygłupy. Z tyłu ludzie płakali,
a z przodu człowiek się wygłupiał. Później to wszystko traktowa­
ło się jak każdą normalną pracę. Mniej się człowiek przejmował,
że rodziny płaczą. Stawał się taki jakiś... Trzeba? To jedziemy,
nie ma co się pieprzyć. Dziennie robiło się pięć pogrzebów, co
zajmowało nam 12-13 godzin.
Teraz nie wracam myślami do tej pracy. Jak by mnie ją pro­
ponowali, tobym nie poszedł drugi raz. Może dlatego, że już to
znam? Przedtem pracowałem z ciekawości, ja wiem, jak to po­
wiedzieć? Człowiek nie wiedział, jak to wygląda. Opowiadali mi
kumple o tym, ale opowiadać to co innego, a co innego, jak się
to wszystko zobaczy.

89

�Reakcje ludzi na śmierć kogoś bliskiego są różne. Pamiętam,
to było w święta. Siedzieliśmy na bazie do trzynastej czy czter­
nastej. Nagle jest zgłoszenie. Jedziemy tam. Ulica zgadza się
i numer też się zgadza. Weszliśmy z trumną na górę, dzwonimy
do drzwi i pytamy, czy to tu. Tak panowie, tu - odpowiada facet,
który nam otworzył. Mówi do nas: najpierw proszę, i za butelkę
bierze. Koledzy oczywiście po babce. Mnie w ćwiartkę wlał go­
rzałki. - To dla pana za nieboszczyka - powiedział. No i teraz
tak: tu pijani są i pytają się, czy mają z nami jechać. Ja mówię:
panie, my to wieziemy do przechowalni. Od pana zależy, czy pan
pojedzie, czy nie. Ja bym pojechał w przypadku, gdyby to był
mój brat czy tam ojciec, czy matka, nie? Pojechał, zobaczył jak
tam. Nikt nie pojechał. Tośmy sami te zwłoki przewieźli i zosta­
wili w przechowalni. To było takie tych ludzi zachowanie. Nie
wiem, czy dlatego, że pijani? Czy zadowoleni, że zdech? Nie
wiem. Niektórzy bardzo chcieli tam z nami jechać i zostawali
tam potem. Nie ma takiej potrzeby, żeby zostawać, bo rodziny
i tak tam się nie wpuszcza. Są tam potężne, grube drzwi. Maszy­
ny pracują w tych pomieszczeniach jakimś dziwnym szmerem.
Gdy lodowa chodzi, to takie uczucie jest... Trumny stoją w chło­
dni na wózkach.
Przy śmierci tak jest zawsze. Niektórzy przeżywają mocno,
inni wcale.
Robotę zawsze jednakowo robiliśmy. To nie było tak, że te­
mu lepiej, temu gorzej. Tylko ludzie uważali, że źle, przypuść­
my, jest, a człowiek tak samo robił. Zawsze wykonuje się te sa­
me czynności. Różnica polega na tym, że inaczej są mieszkania
ułożone. Czasami trzeba nieboszczyka wkładać na korytarzu,
czy nawet, jak panu mówiłem, na klatce schodowej. Inaczej nie
wyszłoby się z trumną. Ludziom to się nie podoba. Trudno im
wytłumaczyć, że inaczej nie da rady. Czasem, gdy się przenosi,
pęknie materiał i nieboszczyk upadnie na podłogę. Nieraz ciężar
człowieka w trumnie jest tak duży, piętro wysokie, a trzeba iść
bez odpoczynku, bo gdzie odpoczywać tam? Trzeba szybko wy­
chodzić. Mimo to bywało, że nie dało rady wytrzymać. Musieli­
śmy to postawić. Potem nie mogliśmy już trumny podnieść. Pro­
siliśmy ludzi przechodzących, żeby nam pomogli. Z tyłu szła ro­
dzina i patrzyła na nas. Postawić trumnę zdarzyło nam się ze trzy
czy cztery razy. Raczej jednak nie mieliśmy specjalnych jakichś
skarg, żeby coś źle było.
Ludzie pracujący w tym fachu często chorują na korzonki
i wszyscy mają ręce pozrywane od noszenia ciężarów. Skrzynkę
gdy się niesie, to rzuca się, jak jest ciężka i odpoczywa się, ile się
zechce. Tu, z trumną nie można tego zrobić. Jak się stawia trum­
nę w czasie niesienia, to praca jest już niedobra. Nie wiem - czy
rodziny zmarłych, których nieśliśmy, nie zdawały sobie sprawy,
ile oni ważyli przed śmiercią? A po śmierci tam kilo odejdzie,
dwa. I dodać do tego trzeba futerał, który jest pioruńsko ciężki.
Byli w tej robocie u nas ludzie uważani za dobrych. Nie mia­
ło się dla nich zupełnie jakiegoś tam specjalnego szacunku czy
podziwu. Był taki jeden. Dżinks się nazywał, znaczy takie prze­
zwisko miał. Wszędzie wszedł. Kiedyś miejsca nie było w szo­
ferce, a on jechał pomóc tam gdzieś, to z tymi trupami z tyłu po­
jechał. Wsiadł normalnie i jechał siedząc obok nich. A to wszy­
stko gołe jest. I to jest takie pomieszane - mężczyzna, kobieta wszystko razem. Mają przy rękach numery pozakładane na ta­
kich sprężynkach. Dżinks wszystko zrobił - dlatego był dobry.
Przykładem kiepskiego w tej robocie to mogę być ja. Nie mo­
głem czasami zrobić tego, co on. I nie robiłem tego, co on. Cza­
sami zastanawiało mnie, że te zwłoki człowiek jak jakiś materiał
przekazywał do przechowalni.
Rodzina boi się ubierać zmarłego. Ludzie czują przed tym ja­
kiś strach. Może przez to, że sami będą w takiej sytuacji? Nieraz
człowiek pogłaszcze zdechłego kota. Ja, przypuśćmy, jak pies
wpadł mi pod samochód, nie bałem się wziąć go na ręce, chociaż
sztywniał błyskawicznie. Zaniosłem go na ogródek i zakopałem.
90

Jeszcze posłałem mu w dole wiórami, żeby mu wygodnie było
leżeć. A muszę panu powiedzieć, że nieboszczyka nie dotknąłem
w życiu! Znaczy ciała nie dotknąłem, ale gdy się pomagało go
wsadzić do trumny, to się brało za ubranie. Coś jest takiego
w człowieku, że odczuwa jakąś odrazę do tego! Człowiek potra­
fi hodować króle i potem tak normalnie zabijać je tłuczkiem. Bebeszyć je i babrać się w tym smrodzie, krwi. A przy człowieku
tego nie zrobi! Chyba dlatego, że to człowiek. Nie?
Niedawno zmarł mi wuj. W niedzielę był jego pogrzeb. Tam
jakoś w niedzielę chowają. U nas w niedzielę się nie chowa.
A gdzieś w takich małych miasteczkach, gdzie psy dupami
szczekają, chowa się właśnie w niedzielę. Musiałem jechać, bo
on nie miał nikogo. Przeżył synów, córki i żonę. Jak zobaczyłem
go w trumnie - wzruszyłem się. Bo to wie pan - rodzina to co in­
nego. Człowiek inaczej do tego podchodzi.
Moja żona nie wiedziała, że ja w tej robocie pracuję, chyba
ponad miesiąc. Przypadkowo zobaczyła mnie na ulicy, jak nio­
słem trumnę. Potem wypierałem się, że to nie j a byłem, że to
ktoś podobny musiał być do mnie. Dziwnie zachowywała się
przez pierwsze dni. Później przyzwyczaiła się do tego, ale zno­
wu człowiek zaczął pić za dużo i z tego była niezadowolona.
Kto tam wódki nie pije, to otoczenie nie chce go przyjąć. Jakiś
jest taki dla tych ludzi jakby inny człowiek. Może charakter tej
pracy jest taki, że pije się dla odwagi, żeby nie bać się myślenia
0 tym wszystkim? Nawet grabarz, taki na cmentarzu, jest na
okrągło pijany. Pijany jest i ten, co kopie dół, i ten, co ładuje.
1 ci, co tam spuszczają, to rzadko który jest trzeźwy. Nie mówi­
łem nikomu, że tam pracuję, bo byłem pewien, że będą się wy­
śmiewać - trupku, łapiduchu. Potem znajomi się dowiedzieli.
Pojechałem na swoją dzielnicę do kościoła. Nazwisko zmarłego
nic mi nie mówiło. Wszedłem do kościoła, patrzę, a ja wszyst­
kich znam! Trudno było mi się już wycofać. Podeszliśmy do te­
go katafalka i trumnę na plecy. Nikt nic nie mówił w tym cza­
sie. Dopiero na cmentarzu pytali się, ile czasu już w tej robocie
jestem i jak mi się w tym fachu wiedzie. Powiedziałem, że kiep­
sko, bo co się będę chwalił, że bardzo dobrze. Powiedziałem
chłopakom, żeby pieniędzy nie przyjmowali od nich. Ja nie
wiem, dlaczego ludzie dawali pieniądze. Po prostu dawali tak,
jakby nam się należało.
Z tymi samymi kumplami woziłem przez cały czas. Do koń­
ca. Jak w rodzinie było. Trzech ich było. Funkcje były podzielo­
ne. Ja przy samochodzie nie robiłem nic. Dosłownie nic. Jak
przychodziłem, to wszystko było gotowe. Wóz z garażu był wy­
prowadzony. I tak co dzień było. Wóz musiał być czysty, bo to
nie śmieciarka. To jest taka jakaś chwila, że nie mogło się zda­
rzyć tak, żeby było brudno! W tej naszej brygadzie było jak w ro­
dzinie. Wszystko polegało na koleżeństwie. Co trzeba było w do­
mu, czy coś ktoś tam miał - to się poszło i zrobiło. Pomagało.
Wszyscy okazywaliśmy sobie jakąś taką serdeczność. Wiedzieli­
śmy, że siedzimy na tym samym stołku. Nie było tego, że tam ta­
ki owaki... czy tam coś takiego...
Po robocie czasami łaziłem po lesie. Czasami, jak się jakie­
goś znajomego spotkało, to się szło na piwo. Jedno, drugie i po
małym. Wie pan... tak. Towarzystwo było różne. Mówili: ty masz
parę złotych, zarabiasz. Ludzie tak jak pijawki przychodzili do
mnie. Myśleli, że ja mam majątek. Odpowiadałem: idź do robo­
ty, tam gdzie ja, to będziesz miał też. Mam ochotę, mogę posta­
wić, ale nie muszę. I tak się odpoczywało.
Potem to już tak trochę żal było odejść, bo to się człowiek
przyzwyczaił i pieniędzy też było po boku.
Człowiek żyje, a potem koniec i już, no co! Nikt się przed
tym nie zabezpieczy. Przyjdzie dzień, godzina i koniec! Nic
z niego nie zostaje, nic - trochę czaszki i kości! Poza tym nic.
Czy jest jakieś życie pozagrobowe? Może tam i coś jest. Nawet
nie myślę, kiedy to się stanie. Może dziś, może za pięćdziesiąt
lat? Ja wiem, co mnie czeka?

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11359" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11337">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/5d0a6880519f9d9dfd9f6ad4f427838c.pdf</src>
        <authentication>2c62866674a0927f2b97bc302bccc101</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135339">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6299</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135340">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135341">
                <text>2006</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135342">
                <text>Abakanowicz, Magdalena (1930- )</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135343">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5875</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135344">
                <text>[brak tytułu] / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2006 t.60 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135345">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty t.60 z.3-4, s.7-8</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135346">
                <text>Pagé Suzanne</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135347">
                <text>pol, ang</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135348">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135349">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135350">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135351">
                <text>SUZANNE

PAGE

M

agdalena Abakonowicz: début des années 80, années no­
ires en Pologne, son exposition à Paris, comme l’implosion
d’une bombe dans son message venu de derrière le Ride­

au de fer. Message sur le destin de l’homme dont elle impose, face à
la Foule sans Tête, la résistance silencieuse. Seule, elle a osé porter
témoignage pour hier et aujourd’hui de l’impérieuse injonction de
l’un contre tous.
Belle, forte, frontale, à cette image, elle force depuis toujours to­
ute mon admiration.

M

agdalena Abakanowicz: początek lat 80., czarne lata
w Polsce, jej wystawa w Paryżu jak eksplozja bomby
w swoim przesłaniu spoza “Żelaznej Kurtyny”. Przesłaniu

o losie człowieka wobec bezgłowego tłumu, któremu przeciwstawia
swój milczący opór. Samotnie ośmielała się nieść świadectwo jed­
nostki wobec wszystkich - za wczoraj i za dziś.
Piękna, silna, z podniesioną głową, zjednoczona z tym wizerunkiem
od zawsze włada moją wyobraźnią.
Tekst wygłoszony podczas ceremonii wręczenia nagrody za Osiągnięcia Życia, przy­
znanej przez International Sculpture Center w Nowym Jorku, 20 września 2005 r.

M

agdalena Abakanowicz: in the beginning of the Eighties,
black period in Poland, her exhibition in Paris like the
implosion of a bomb carrying the message coming from

the other side of the Iron Curtain. A message about destiny of
mankind on which she imposed - against the crowd without head her silent resistance. She, and she alone, has dared to bear witness
- yesterday as today - to the urgent command of one against all.
BeautifUl, strong, head-on, corresponding to this image, she com­
mands since ever my entre admiration.
The speech delivered during the ceremony of giving the Lifetime Achievement Award
granted by the International Sculpture Center, New York, September 20, 2005.

7

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6699" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6679">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/218d34fb87e5930bf029d57d486adf8e.pdf</src>
        <authentication>afb2061fda3f9ac74f537280473d7aba</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79815">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2362</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79816">
                <text>1991</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79817">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2193</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79818">
                <text>1 : 0, czyli ludzie jak bogowie / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1991 t.45 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79819">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1991 t.45 z.3-4, s.141-142</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79820">
                <text>Stomma, Ludwik</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79821">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79822">
                <text>Polski Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79823">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79824">
                <text>Ludwik S t o m m a

1 : 0 CZYLI LUDZIE J A K
Zawodnicy

stają na starcie. Wszyscy mają r ó w n e szanse.

BOGOWIE

szą dla s w o i c h c e l ó w , nie p o w a ż ą się ani r u c h y s t u d e n c k i e , ani

Zaczyna się rywalizacja. W jej w y n i k u j e d n i będą z w y c i ę z c a m i ,

r e w o l t y miejskie, ani najzajadlejsi n a w e t kontestatorzy: na naje­

inni p r z e g r a n y m i ; j e d n i lepszymi, inni g o r s z y m i . Z c h a o s u w y ł o n i ­

c h a n i e boiska podczas niedzielnego m e c z u .

ła się hierarchia, z bezładu klasyfikacja. O t o istota s p o r t u .

Sama już propozycja takiej akcji uznana zostanie za absurdalną

„ N a początku B ó g s t w o r z y ł n i e b o i ziemię. Ziemia zaś była
bezładem (...) W t e d y B ó g rzekł: Niechaj się stanie ś w i a t ł o ś ć !

kpinę. S p r ó b u j c i e ją

przedłożyć: zaśmieją

w a m się w

nos.

S p r ó b u j c i e ją p o w t ó r z y ć : uznają w a s za p r o w o k a t o r ó w .

I stała się ś w i a t ł o ś ć . B ó g w i e d z ą c , że ś w i a t ł o ś ć jest d o b r a ,

H o r d y s t u d e n t ó w m o g ą z a b a w i a ć się w niszczenie k o k t a j l a m i

o d d z i e l i ł ją o d c i e m n o ś c i . I nazwał B ó g ś w i a t ł o ś ć d n i e m , a c i e m ­

M o ł o t o w a s a m o c h o d ó w j a k i e j k o l w i e k p o l i c j i . Ze w z g l ę d u na

ność n a z w a ł nocą. A

rację s t a n u , prestiż p a ń s t w a , w y m o g i j e d n o ś c i

potem

B ó g rzekł: Niechaj

powstanie

narodowej...

sklepienie w ś r o d k u w ó d i niechaj o n o oddzieli j e d n e w o d y o d

represje będą s t o n o w a n e , w i ę c i starcia nie nazbyt

d r u g i c h . U c z y n i w s z y t o sklepienie. B ó g oddzielił w o d y

pod

czterdziestu z a b i t y c h , c o n a j w y ż e j . Natomiast atak na s t a d i o n

s k l e p i e n i e m o d w ó d p o n a d s k l e p i e n i e m ; a g d y tak się stało. B ó g

podczas meczu s p o w o d u j e natychmiast straszliwą i ślepą masak­

n a z w a ł t o sklepienie n i e b e m . . . "

rę d o k o n a n ą przez o b y w a t e l i p o r a ż o n y c h miarą z n i e w a g i , którzy

1

A k t rywalizacji s p o r t o w e j przekształcającej n i e z o r g a n i z o w a n e
w z o r g a n i z o w a n e , bezład w porządek, jest w i ę c p o w t ó r z e n i e m

nie mając nic ważniejszego d o o b r o n y , niż o w o

krwawe:

najwyższe,

p o g w a ł c o n e prawo, g o t o w i byliby do generalnego linczu.

aktu s t w ó r c z e g o . T ł u m a c z y t o d o s k o n a l e z a r ó w n o o d w i e c z n o ś ć

S p r ó b u j c i e zająć katedrę: b i s k u p będzie o c z y w i ś c i e p r o t e s ­

s p o r t u , jak i eksplozję j e g o p o p u l a r n o ś c i w naszych z e ś w i e c ­

t o w a ł , znajdzie się paru o b u r z o n y c h k a t o l i k ó w , ale także p o p i e r a ­

c z o n y c h czasach. W miejsce sakry królewskiej i u ś w i ę c o n y c h

j ą c y c h rzecz d y s y d e n t ó w ; lewica będzie w y r o z u m i a ł a , a n t y k l e r y ­

p o d z i a ł ó w s p o ł e c z n y c h , w p r o w a d z l i ś m y pojęcie o g ó l n o l u d z k i e j

k a ł o w i e koniec k o ń c ó w z a d o w o l e n i . A l b o zajmijcie

r ó w n o ś c i . „ L u d z i e są o c z y w i ś c i e n i e r ó w n i : j e d n i są m ł o d z i , inni

k t ó r e j k o l w i e k z partii p o l i t y c z n y c h : inne parite — p o k r e w n e czy

siedzibę

starzy, j e d n i silni, inni słabi, mądrzy i g ł u p i , szlachetni, z b r o d n i c z y

nie — myśleć będą n a p r a w d ę , że dobrze t a m t y m tak, mają na c o

i tak dalej. M a ł o jest w i ę c z a b o b o n ó w tak i d i o t y c z n y c h jak w i a r a ,

zasługują. G d y b y j e d n a k k t o k o l w i e k targnął się na s t a d i o n , liczyć

że ludzie są r ó w n i . " — d i x i t J . M . B o c h e ń s k i . Wiara w r ó w n o ś ć

nie m ó g ł b y na niczyją solidarność: Kościół, l e w i c a , p a ń s t w o ,

jest dziś wszakże n a r z u c o n y m przemocą p r z y m u s e m . P o d grozą

palestra, C h i ń c z y c y , Liga Kobiet, anarchiści, z w i ą z k o w c y . . . p o t ę ­

marginalizacji j a k o rasiści, reakcjoniści, egoiści etc. jesteśmy

p i l i b y zbrodniarza j e d n o g ł o ś n i e . Istnieje w i ę c taka strefa w r a ż ­

2

sygnatariuszami z b i o r o w e j u m o w y w i a r y w chaos. Sport staje się

l i w o ś c i społecznej, której podrażnić — czy t o z przekonania, czy

w i ę c n i e z w y k l e i s t o t n y m w e n t y l e m bezpieczeństwa. T o dzięki

z o p o r t u n i z m u , nie p o w a ż y się nikt. Istnieje w i ę c taka najgłębsza

n i e m u stwierdzać m o ż e m y naocznie, że j e d n a k jesteśmy lepsi, że

struktura społeczna, której s p ó j n o ś ć nie może być naruszona bez

j e d n a k istnieje porządek na t y m ś w i e c i e , g d y ż nasi

zagrożenia w s z e l k i c h f o r m życia z b i o r o w e g o i w

tamtym

d o ł o ż y l i . M o ż e m y bezkarnie śmiać się w nos mitycznej r ó w n o ś c i
i o d t w a r z a ć ład na n o w o . Liderzy byłej N R D —

niebywałego

samej o b e c n o ś c i ludzkiej na t y m ś w i e c i e . "

konsekwencji

3

O w a „ s t r u k t u r a " t o p o d ł u g U m b e r t o Eco s p o r t y z e s p o ł o w e .

t w o r u wykrojonego d o w o l n i e z narodowej tkanki — postanowili

Jest rzeczą o g ó l n i e znaną, że Eco —

s t w o r z y ć nieistniejącą tożsamość, coś z n i c z e g o , poprzez sport.

w paradoksie i retorycznej przesadzie. O d czasu j e d n a k ukazania

Pomysł błazeński? — W c a l e nie. Raz w y d z i e l o n a , bo sklasyfiko­

się w „ O u i n d i c i " j e g o w y ż e j c y t o w a n e g o a r t y k u ł u , miały miejsce

w a n a w hierarchii, zyskała e n e r d o w s k o ś ć s w o j e miejsce p o d

w y d a r z e n i a na Heysel, w B o g o c i e , w Leeds, w Cali...

s ł o ń c e m . Z bezładu w y ł o n i ł się fakt.

Najistotniejszą cechą s p o r t ó w z e s p o ł o w y c h jest ich e m b l e m a -

Są d w a t y p y rywalizacji s p o r t o w e j : i n d y w i d u a l n a i z e s p o ł o w a .
W tej pierwszej

publicysta, l u b u j e się

istnieje o c z y w i ś c i e podział na

zawodników

tyczność. Co przez nią r o z u m i e m ? — O t o skład reprezentacji
n a r o d o w e j Francji w piłce nożnej podczas „ T u r n i e j u Francus­

„ n a s z y c h " i „ t a m t y c h " . Jest t o j e d n a k opozycja p ł y n n a i ciągle

k i e g o " 1988: Martini — Amoros, Ayache, Boli,

zaburzana. Przede w s z y s t k i m nie zatarte są t u c e c h y j e d n o s t k o w e

— Casoni, Fernandez, Ferreri, Passi — Stopyra, Fargeon. Z n a j ­

s p o r t o w c ó w — ich o s o b o w o ś ć , styl, w y g l ą d zewnętrzny... U t o ż ­

d u j e m y tu trzech i m i g r a n t ó w w ł o s k i c h : M a r t i n i , Ferreri, Casoni;

samienie kibica d o k o n u j e się w i ę c często, szczególnie w s t o s u n ­

d w ó c h hiszpańskich: A m o r o s , Fernandez; j e d n e g o Polaka: S t o ­

ku d o

indywidualności

szczególnie

e k s p r e s y w n y c h , jak

Kastendeuch

np:

pyra, Ż y d a : A y a c h e , murzyna: B o l i ; p ó ł — a r a b a : Passi i t y l k o

N i c k l a u s , czy Ballesteros w g o l f i e , M c Enroe l u b Nastase w t e n i ­

d w ó c h F r a n c u z ó w , z k t ó r y c h j e d e n ( K a s t e n d e u c h ) jest wszakże

sie, Hagler, D u r a n , Clay, Ray Leonard w boksie e t c , niezależnie

— o i r o n i o — A l z a t c z y k i e m , d r u g i zaś ( F a r g e o n ) ma r ó w n i e ż

o d d y c h o t o m i i g r u p o w y c h . Składnia d o t e g o d o d a t k o w o fakt, iż

o b y w a t e l s t w o szwajcarskie. T o s a m o p o w t a r z a się w d r u ż y n a c h

a priori „ n a s i " często walczą między sobą; w w i e l u zaś spek­

k l u b o w y c h , z tą t y l k o różnicą, że tutaj zbędna jest u c i ą ż l i w a

t a k u l a r n y c h i p o p u l a r y z o w a n y c h przez środki m a s o w e g o przeka­

f o r m a l n o ś ć naturalizacji. O l y m p i q u e Marsylia: Olmeta — A m o r o s ,

zu d y s c y p l i n a c h ( F o r m u ł a 1 , ż e g l a r s t w o , boks) są „ n a s i " prak­

B o l i , Moser, Di M e c o — S t o j k o v i c , C a n t o n a , Vercruysse — W a d ­

t y c z n i e n i e o b e c n i , c o zmusza d o szukania preferencji p o m i ę d z y

dle, Pele, Papin. Jest t u przedstawiciel G h a n y : Pele, A n g l i i :

p o t e n c j a l n i e „ t a m t y m i " . Nic w i ę c d z i w n e g o , że w w i e l u s p o r t a c h

W a d d l e , J u g o s ł a w i i : S t o j k o v i c , Wybrzeża Kości S ł o n i o w e j : B o l i ,

i n d y w i d u a l n y c h (tenis, golf, j e ź d z i e c t w o , a u t o m o b i l i z m ) i n s y g ­

Brazyli: Mozer... Pozostaje j e d y n y r o d z i m y rodzynek —

nia g r u p o w e nie p o j a w i a j ą się w c a l e l u b też ( k o l a r s t w o , szermier­

— ale i o n także nie z p o ł u d n i a kraju r o d e m . W Polsce nie mającej

ka, ł u c z n i c t w o , lekka atletyka) t y l k o w p r z y p a d k a c h s p e c y f i c z ­

p r a w i e ś r o d k ó w na zakup z a w o d n i k ó w zagranicznych ( j e d y n i e

Papin

n y c h imprez. Zastępują je za t o , coraz częściej, e w o k u j ą c e mit

Marozzi w „ Ś l ą s k u " , M i c h a j ł o w w „ M o t o r z e " , N i e f i o d o w , S o ł o -

Kopciuszka, listy płac z a w o d n i k ó w . Cóż p r y w a t n i e j s z e g o

od

d o w n i k o w w „ J a g i e l l o n i i " A n a s z k i n , Kaniszczew w „ P o g o n i "

pieniądza! ? — Ego w znacznej mierze d o m i n u j e Nostri. Klasyfika­

i paru i n n y c h ) z j a w i s k o s y t u u j e się na i n n y m nieco p o z i o m i e :

cja u s t a n a w i a n a przez s p o r t y i n d y w i d u a l n e staje się w i ę c z p o w o ­

policzmy —

du

w „ Z a g ł ę b i u " Lubin...

nakładania

się w i e l u

elementów

nazbyt

skomplikowana

i nazbyt s z c z e g ó ł o w a , by u r u c h o m i ć p r a w d z i w i e m a s o w e i ży­
w i o ł o w e reakcje.
„ N a jedną t y l k o rzecz, n a w e t g d y b y u w a ż a ł y ją za n a j i s t o t n i e j ­

ilu jest w a r s z a w i a k ó w

w

„ L e g i i " , ilu

lubinian

T e g o s a m e g o , s z a n o w n e g o , o b y w a t e l a miasta L u b l i n a , który
na określenie murzyna nie znajduje i n n y c h s ł ó w , niż: „ a s f a l t " ,
„ g o r y l " , „ s m o l u c h " , nie raził zgoła czarny koszykarz „ S t a r t u "

141

�— Kent W a s h i n g t o n . Był przecież „ n a s z " . P o d o b n i e francuski

M o r r i s sam podkreśla, że „ p o p u l a r n o ś ć piłki nożnej jest, w skali

burżuj gardzący i m i g r a n t a m i i w s z e l k i e g o rodzaju mieszańcami

światowej, nieporównywalna z którymkolwiek innym sportem".

( m e t e q u e s ) , g d y t y l k o w ł o ż ą o d p o w i e d n i ą koszulkę z a u w a ż a ć

Dlaczegóż w i ę c ? Skojarzenie np. p o l o i ł o w ó w p o w i n n o być

przestaje kolor skóry B o l i , Tresora, T o u r e , Pele, Fofany, W e a h ' a ,

przecież o w i e l e łatwiejsze i bardziej s u g e s t y w n e . Z a p r o p o n u j e m y

O m a m - B i y i k a etc. Nikną nagle uprzedzenia regionalne, społecz­

inną o d p o w i e d ź , bardziej osadzoną w specyfice u k o c h a n e j naszej

ne, n a w e t estetyczne (naga czaszka Ben M a b r o u c k a , plereza

dyscypliny.

Z i o b r a , h o m o s e k s u a l n y look k o s t i u m ó w Bella...). Emblemat znosi
przeciwieństwa, wcielając oznaczonego całkowicie i n i e o d w o ­
łalnie ( t o znaczy, aż d o z m i a n y b a r w ) w

grono

Życie

społeczno-ekonomiczno-polityczne

postrzegane

najczęściej (na p o z i o m i e tak z w a n e g o „ z d r o w e g o

jest

rozsądku"

„naszych".

u c z y n i o n o z t a k i e g o spojrzenia istny p a r a d y g m a t ) j a k o n i e u s t a n ­

jakichkolwiek

na w o j n a mająca na celu przywłaszczenie sobie d ó b r i n n e g o ,

k o n o t a c j i r e a l n y c h , u z y s k u j ą c y m za t o w y m i a r mistycznej har­

innej g r u p y , i n n e g o n a r o d u . U k ł a d y i p r a w a t o t y l k o o d w i e c z n e

„ N a s z y c h " w sensie m i t y c z n y m , p o z b a w i o n y m
monii.

preteksty. „ N i e

c h c e m y ginąć za r o p ę " —

wołali

pacyfiści

M i t przenosi się na t r y b u n y . Połączeni k o m u n i ą z t y m i s a m y m i ,

w d n i a c h w o j n y w Golfie. W grze, która o d z w i e r c i e d l a ł a b y taki

z a p o m i n a m y o o b o w i ą z u j ą c y c h poza s t a d i o n e m p o d z i a ł a c h kla­

s p o s ó b myślenia, w i d z i e ć w i n n i b y ś m y d w a zespoły w y r y w a j ą c e

s o w y c h , w i e k o w y c h , p ł c i o w y c h , e k o n o m i c z n y c h . . . Razem krzy­

sobie piłkę i o d n o s z ą c e ten s y m b o l i c z n y ł u p d o siebie, d o s w o i c h

c z y m y , z r y w a m y się z miejsca, w p a d a m y sobie w r a m i o n a p o

w ł o ś c i , a w i ę c d o k o n u j ą c e działań d o k ł a d n i e p r z e c i w n y c h t y m ,

bramce. J a k starzy z n a j o m i d y s k u t u j e m y , w y m i e n i a m y k o m e n ­

które o b s e r w u j e m y na b o i s k u . U p r a w n i o n e w y d a j e się w i ę c

tarze, k l n i e m y i trącamy się b u t e l k a m i p i w a . Nie ma ciasnych

przypuszczenie, że o w a inwersja z d o b y c z y i d a r u , r ó w n o l e g ł a d o

g o r s e t ó w c o d z i e n n e g o savoirvivre. Znika w s t y d . Pamiętam dzie­

n o g i : ręce, ma s w ó j głębszy s y m b o l i c z n y sens.

w c z y n ę , którą c a ł o w a ł e m w

usta i w

piersi p o

zwycięstwie

Jerzy S. W a s i l e w s k i a n a l i z o w a ł parokrotnie f u n k c j e postaci

Auxerre n a d Bordeaux w i o s n ą 1 9 8 3 . T r w a t o j e d n a k t y l k o d o

bohatera—złodzieja pośredniczącego p o m i ę d z y t y m i t a m t y m

k o ń c o w e g o g w i z d k a lub e w e n t u a l n i e w y g a ś n i ę c i a p o z w y c i ę s -

ś w i a t e m . Najbardziej z n a n y m z t y c h t r i c k s t e r ó w jest dla nas

k i e g o a m o k u . Ż e g n a m y się o b c y sobie jak przed meczem. Nie

o c z y w i ś c i e Prometeusz, ale p o d o b n e postacie o d n a j d u j e m y w e

z o b a c z y ł e m już n i g d y tamtej d z i e w c z y n y . N o r m a l n e życie przy­

w s z y s t k i c h bodaj m i t o l o g i a c h . Nie w c h o d z ą c w detale i nie

w r a c a s w o j e p r a w a . Koniec c h a o s u . Ś w i a t został z n ó w s t w o r z o ­

pretendując d o syntezy a la D u m e z i l , w y s z c z e g ó l n i ć m o ż e m y trzy

ny.

etapy działania trickstera:

T o c h w i l o w e zawieszenie p r a w s p o ł e c z n y c h charakterystyczne
jest dla w i e l u ś w i ą t p l e m i e n n y c h t y p u k a r n a w a ł o w e g o , j a k b y
p o w i e d z i a ł B a c h t i n . Ś w i ą t , podczas k t ó r y c h uczestnicy u p o w a ż ­
nieni są d o lekceważenia o b o w i ą z u j ą c y c h t a b u , a n a w e t

do

o d w r a c a n i a sensu u ś w i ę c o n y c h reguł dnia c o d z i e n n e g o .

2. S t a w i a c z o ł o s i l e miejsca strzegącej (najczęściej p o t w o r o w i :
c y k l o p o w i , w i e l o g ł o w e m u s m o k o w i , bazyliszkowi lub podstęp­
n y m zasadzkom: ś c i a n o m o g n i a , szklanym g ó r o m , p o d c h w y t ­

T o ostatnie t ł u m a c z y z a p e w n e szczególną p o p u l a r n o ś ć piłki
n o ż n e j , której sam już r e g u l a m i n w s p i e r a

1. S a m o t n i e , dzięki s z c z e g ó l n y m , n a d p r z y r o d z o n y m najczęś­
ciej, u m i e j ę t n o ś c i o m , zbliża się o n d o m a g i c z n e g o miejsca.

i ilustruje zasadę

k a r n a w a ł u . P o d s t a w ą jest t u wszakże rezygnacja z p o s ł u g i w a n i a
się w w a l c e rękoma. Rzecz j e d n o z n a c z n i e i rażąco sprzeczna

l i w y m zagadkom...).
3. Kradnie p o ż ą d a n y obiekt i o d n o s i g o d o ojczyzny — d o
„naszego świata".
N i e t r u d n o spostrzec, że mecz piłkarski jest

odwróceniem,

z naturą. Po f r a n c u s k u „ p o z n a j e się r ę k ę " artysty w j e g o dziele,

a m o ż e semantyczną parodią t e g o m i t y c z n e g o s c h e m a t u :

„ w y r a b i a się r ę k ę " czyli uczy p r o f e s j o n a l n e g o działania, „ p o ż y c z a

1 . Cała drużyna, k o l e k t y w n y m w y s i ł k i e m , w y p r a c o w u j e j e d ­
n e m u ze „ s w o i c h " korzystną pozycję.

r ę k ę " czyli w s p o m a g a k o g o ś , atakuje się nie „ m a r t w ą ręką" ale
„ r ę k ą z b r o j n ą " w z g l ę d n i e „ s i l n ą " , c h w y t a się sytuację „ w rękę",
umiejąc w i e l e rzeczy ma się „ w i e l e r ą k " etc. Po p o l s k u p o d o b n i e :
załamuje się ręce, u m y w a je, leci przez nie, nosi na n i c h l u b patrzy
na nie, z o s t a w i a się w o l n ą rękę, p r z y c h o d z i z rękami p u s t y m i l u b
p e ł n y m i , idzie się k o m u ś na rękę, ma się rękę szczęśliwą l u b d w i e
l e w e , trzyma się rękę na pulsie, przykłada się ją d o czegoś, bierze
s p r a w ę w s w o j e ręce, p o d n o s i się ręce na znak k a p i t u l a c j i , „ t y m i
r ę c a m i " b u d u j e się szklanne domy... P o z b a w i o n y rąk może b y ć
g o d n y m litości kaleką l u b p r z e w r o t n y m kpiarzem. Jeśli j e d n a k
postrzegany nie jest na żaden z t y c h s p o s o b ó w , ś w i a d c z y t o , iż
z n a j d u j e m y się w kontekście o g ó l n e g o o d w r ó c e n i a

porządku

ś w i a t a , b o w t e n d o p i e r o w p i s u j e się l o g i c z n i e w o j o w n i k d o b ­
r o w o l n i e w y r z e k a j ą c y się i n s t r u m e n t u rąk.
A przecież nie j e d y n a t o inwersja w piłce nożnej. D r u ż y n y
walczą zaciekle o o p a n o w a n i e piłki. Celem o s t a t e c z n y m tej w a l k i
jest jednak... z w r o t z d o b y c z y d o bramki p r z e c i w n i k a , przekazanie
jej w s a m o serce o k u p o w a n e g o przezeń t e r e n u . D e s m o n d M o r r i s

2. W d e c y d u j ą c y m m o m e n c i e p o k o n a ć o n musi

jedynego

n o r m a l n e g o ( z g o d n e g o z naturą) — u ż y w a j ą c e g o rąk bramkarza.
3. P i ł k a - ł u p p o z o s t a w i o n a zostaje na t e r y t o r i u m w r o g i m , na
„tamtym świecie".
Piłkarz strzelający bramkę jest w i ę c a n t y - P r o m e t e u s z e m z w r a ­
c a j ą c y m o g i e ń B o g o m . J a k i sens ma taka f i g u r a metaforyczna?
— Otóż ś w i a t został już przez B o g ó w raz s t w o r z o n y i u s t a n o w i o ­
ny. G d y b y j e d n a k z a c h o w a ć g o w p i e r w o t n y m ładzie, c z ł o w i e ­
c z e ń s t w o s t r a c i ł o b y cel i r o z m y ł o się w

bezprzedmiotowości.

Stąd b u n t A d a m a i Ewy. Trzeba w i ę c o d t w o r z y ć chaos, b y m ó c
p o w t ó r n i e d o k o n a ć a k t u s t w o r z e n i a , c h o ć b y nie na kosmiczną,
ale społeczną t y m razem skalę.
O t o p r a w d z i w a , najgłębsza s t a w k a s p o r t u .
J e d n a z drużyn zejdzie z boiska zwycięska i dzieląc ze „ s w o i m i "
barbarzyńską liturgię t r i u m f u i klasyfikacji, uczyni ich lepszymi,
mieszkańcami środka ś w i a t a , p r a w d z i w y m i l u d ź m i !

w i d z i w t y m s y m b o l i k ę „ u k r y t y c h ł o w ó w " — „ g r a c z e usiłują

Aż d o n a s t ę p n e g o m e c z u .

w y p r z e d z i ć j e d n i d r u g i c h , by p i e r w s i d o k o n a ć liturgicznej ofiary

A l b o w i e m geniusz k u l t u r y nie uznaje c i ą g ł o ś c i , r ó w n o ś c i ani

— strzału w paszczę b r a m k i . "

4

Niestety, interpretacja taka nie

j e d n o r o d n o ś c i . Z a p o m n i e l i o t y m B o g o w i e wracając na O l i m p .

w y j a ś n i a w n i c z y m inwersji ręce : n o g i , j e d y n e j , która odróżnia

C z ł o w i e k przejął w i ę c ich zadania i stał się — na tę c h w i l ę meczu

f o o t b a l l o d piłki ręcznej, k o s z y k ó w k i , r u g b y etc. T y m c z a s e m

— B o g o m r ó w n y . J a k M a r a d o n a . J a k J a c e k Ziober.

PRZYPISY
G e n . 1 . 1—8
J . M . B o c h e ń s k i , Sto zabobonów,
Paryż 1 9 8 7 , s. 9 5
U. Eco, La guerre du faux, Paris 1 9 8 5 , s. 2 3 9 — 2 4 0
D. M o r r i s , La tribu, w : L'amour
foot —
„Autrement"
n ° 8 0 / 0 5 . 1 9 8 6 , s. 1 6 — 1 7
1
2

3
4

142

PS. J a c e k Olędzki n i e w i e l e w i e o
o n i m nie pisał. Jeżeli już j e d n a k
w i a d o m o ś c i , że Roger M i l l a tańczył
w e g o t a ń c a k a m e r u ń s k i e g o , oraz że
(2 razy!) ale B U T R A G U E N O !

f o o t b a l l u i m o ż e lepiej, żeby
m u s i , t o niech przyjmie d o
po bramce m o t y w z n a r o d o ­
nie istnieje piłkarz U t r a g e n i o

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9566" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9544">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/471d44f78749b3b8d4a5e7186838d54a.pdf</src>
        <authentication>300ee3de269c0009d590dffd30381da8</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113915">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5596</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113916">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5203</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113917">
                <text>1/Barbarzyńca 2008 nr 3 (13)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113918">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113919">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113920">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113921">
                <text>BARBARZYÑCi
PISMO
NUMER 3 (13) 3DD8

ISSN

ANTROPOLOGICZNE
CENA 7 Zt

1343-9708

W TYM D% V AT

i aa a

a-Häftö) fkamasja % a©a i ^ ^ i
D a ^íñiíi

Í1

(ni a Ei ffl)
|

i

ä

n

B

i a e l ¿i a #

%
a

at

a (0) a (Br

a a
a®
a
a®
a
o
a
a
^ ar- i ® Ma® iua J Ä a " a a
'J.
ni ^ a® a % a i ¡ m a a i ^
as
a

2

11

a

K

l

s

a

m f e l
o s t r z y
ł

o

"wywiad z
Krystianem
Lupą

w

T

h

e

a

m

t

r

e

¡

J

o w d z i e
a

lucky
strike'ach

o

'na styku
cyberświata
i rzeczywistości

wybuch atomowy
między metonimia
i analogią

b ó o i t w o

psychoanaliza
a tradycja
żydowska

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9571" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9549">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/427500a4e865311b2e6d15ebc0029967.pdf</src>
        <authentication>9a2993cd6d27aceba73eff064a2f1d7b</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113965">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5597</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113966">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5204</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113967">
                <text>10/Barbarzyńca 2008 nr 3 (13)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113968">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113969">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113970">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113971">
                <text>Maria

•
I

Magdalena
M orawi ecka

u

n w

19

8

6 n

&gt; studentka kulturoznawstwa na Uniwersytecie W r o c ł a w s k i m i ASPP

„Abrys" w e W r o c ł a w i u . Działa w Studenckim Kole N a u k o w y m Kulturoznawców

\ i współpracuje z u g r u p o w a n i e m

Dziennikarzy W ę d r o w n y c h i w y d a w a n y m przez

nie i n t e r n e t o w y m pismem .Wędrowiec" ( w w w . d z i e n n i k a r z e - w e d r o w n i . o r g ) .
Zainteresowania badawcze: teoria i historia kultur/, aksjologia, praktyki kartograficzne
jako ź r ó d ł o wiedzy o kulturze, tradycje wokalne słowiańszczyzny.

Język Zagłady - język
świadectwa. Relacja ocalałego
jako komunikat
„Zaprawdę, wargami jąkałów
i językiem obcym przemawiać będzie do tego narodu
ten, który mu powiedział:
»Teraz odpoczynek! Dajcie wytchnąć strudzonemu! A teraz, spokój!«.
Ale me chcieli Go słuchać.
Wtedy będzie do nich mowa Pana:
»Saw lasaw, saw lasaw; kaw lakaw, kaw lakaw;
zeer szam, zeer szam *,
żeby szli i upadli na wznak i rozbili się,
żeby uwikłali się w sieci i byli schwytani.
Iz 28, 11-13
1

Holocaust nie ma i nie moie mieć swojego języka
I. Kertesz

Jak podaje Biblia Tysiąclecia,
są to „onomatopeiczne
wyrazy hebrajskie naśladujące mówienie dzieci lub
pijaków (...) mogłyby mieć taki sens: »Rozkaz za
rozkazem, rozkaz za rozkazem; reguła za regułą, reguła
za regułą; trochę tu, trochę tam«". Biblia Tysiąclecia pod
1

1

red. benedyktynów tynieckich, Wydawnictwo Pallottinum,
Poznań-Warszawa 1980, s. 871.
I . K e r t e s z , / ^ na wygnaniu, W A B , Warszawa 2004,
s. 194.
2

BARBARZYŃCA

3 (13) 3DD8

�Język Zagłady - język świadectwa

65

agłada miała nie pozostawić po sobie
świadków. Nikt nigdy nie miał, nie po­
winien był opowiedzieć historii ofiar obo­
zów . Ich los miało okryć milczenie. Stało się
inaczej. Kiedy okazało się, że nie wszystko stra­
wił ogień krematoryjnych pieców, zapadła przej­
mująca cisza. Poszukiwania pośród wszystkich
słów, we wszystkich językach, które rozbrzmie­
wały w obozach, nie przyniosły rezultatu. Pozo­
stawały równie bezsilne wobec próby opisania
tego, co się wydarzyło. Świadkowie przeżyli, ale
byli niemi. Słów zabrakło.
Pisanie o języku stawia zawsze autora tekstu
w dwuznacznej sytuacji, ponieważ zacierają
się granice pomiędzy materiałem stanowiącym
obiekt analizy a materią, z której utworzona jest
sama analiza. Pisanie o języku, którego istnienie
jest kwestionowane (język Zagłady), oraz języ­
ku, który kwestionuje własną zdolność do wyra­
żenia tego, do wyrażania czego został powołany
(świadectwo), zakrawa więc na paradoks przy­
najmniej w podwójnym sensie. Ponieważ jednak
świadkowie domagają się mówienia o Holokau­
ście, nie sposób pominąć ich głosu milczeniem.
Czym - jeśli takowy istnieje - charaktery­
zowałby się język świadectwa i w jakiej relacji
pozostaje do „języka Zagłady"? Czy można je
ze sobą utożsamiać? Jak możliwe jest i czemu
służyć może mówienie o czymś, co z góry uzna­
ne zostaje za niemożliwe do wypowiedzenia?
W jakim sensie świadectwo jest komunikatem?
- to tylko wybór z szeregu pytań, które można

by stawiać w kontekście tematu niniejszej pracy,
które legły u jej genezy, na które z całą pewnością
nie udzielę w niej wyczerpujących odpowiedzi i na które cały ten tekst (mimo wszystko) próbą
odpowiedzi pozostaje.
Język w obozie (jak niemal wszystko) funk­
cjonował w odmienny sposób niż zwykle. Dla
w i ę ź n i ó w był przede wszystkim n a r z ę d z i e m
zdobywania niezbędnych do przetrwania infor­
macji. Niedostateczna znajomość języka utrud­
niała aklimatyzację, u n i e m o ż l i w i a ł a szybkie
zorientowanie się w obozowej rzeczywistości
i rozumienie rozkazów, drastycznie zmniejsza­
jąc szanse na przeżycie. Dla strażników stanowił
w relacjach z więźniami medium, za pomocą
którego narzucali rygor. O charakterze całej sy­
tuacji komunikacyjnej przesądzała dominacja
trybu rozkazującego. Większość wypowiedzi
kierowanych przez przedstawicieli pierwszej
grupy do drugiej
była rysem impe­
ratywu. Dodatkowy czynnik, jakim było uprzy¬
wilejowanie pozycji języka niemieckiego (jako
jedynego pełnoprawnego), sprawiał, że status
pozostałych iezyków narodowych iako ludzkiei
mowy zostawał podważony co z kolei łączy sie
z podaniem w wątpliwość przynależności do
ratunku ludzkie™ wszystkich którzy me po
trafia wykazać sie znaiomościa niemieckie™
lezyk wysteouie tu iako fayterium oodziału na
udzi i nie ludzi (traktowanych iak zwierzęta
czy wręcz nrzedmioty) nrzy czym można za'
ryzykować tezę ze tym' co wyróżniałoby mowę

Primo Levi pisze pięknie, acz niejednoznacznie:
„Nie, my nie wrócimy. Stąd nie powinien wyjść nikt, kto
mógłby zanieść światu wraz ze znamieniem wypalonym
na skórze złą nowinę: ile potrzeba było w Oświęcimiu
odwagi człowiekowi, aby pozostał człowiekiem". P. Levi,
Czy to jest człowiek?,
Państwowe Muzeum w Oświęcimiu,
Książka i Wiedza, Warszawa 1996, s. 61.

i przeraził; rozkaz (...) powtarzali głosem donośnym
i wściekłym, a w końcu wykrzykiwali go z całych sił, jakby
mieli do czynienia z głuchymi, czy raczej ze zwierzętami
domowymi, które przecież reagują na ton głosu, a nie treść
nakazu. Kiedy ktoś mimo to ociągał się (...), zaczynało
się bicie i stawało się oczywiste, że w grę wchodzi tu j u ż
inny wariant języka - posługiwanie się słowem, czynność

Istnienie owego mechanizmu zaświadcza również
P. Levi, komentując zachowanie esesmanów w obozie
przejściowym w Fossoli: „Do tych, którzy ich nie
rozumieli, zwracali się w sposób, który nas zdumiał

konieczna i wystarczająca, żeby człowiek okazywał się
człowiekiem, zostawało odrzucone. Był to dla nadzorców
widomy znak, że nie jesteśmy ludźmi". P. Levi, Pogrążeni
i ocałeni, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2007, s. 110.

Z
3

3

4

3 (13) 3DD8

BARBARZYŃCA

4

��67

Język Zagłady - język świadectwa

pierwszych od mowy drugich, nie byłaby tu jak w przypadku koncepcji filozoficznych czy
antropologicznych - jej zdolność do wyrażania
abstrakcyjnych praw, ale do stanowienia prawa.
Odebranie wartości mowie uwięzionych w pew­
nym sensie oznaczało okradzenie ich z języka, aż
po pozbawienie ich najprywatniejszej jego części
- imion. Po dokonaniu tego aktu (i uprzedmio­
towieniu, do jakiego nieuchronnie prowadzić
musiało zastąpienie imion numerami) zatraca
się sensowność pisania słów, takich jak „Żyd"
czy „Polak" wielką literą - stają się nazwami
pospolitymi, tak samo jak „pies" czy „krzesło".
Odmówienie więźniom człowieczeństwa osta­
tecznie zdejmowało z oprawców obowiązek
podejmowania dialogu .
5

Czapliński sugeruje, że za taki element można
by uznać kreacyjny aspekt języka. Jak pisze:
„Jeśli w Zagładzie objawiła się jakaś istota ję­
zyka, to najpewniej wiązała się ona z magicz­
ną jego funkcją - stwarzaniem rzeczy poprzez
słowa. I właśnie ona - moc kreacyjna - okazała
się całkowicie obojętna rozumieniu. Ten, kto
może używać języka tak, jak bóg, ten, kto może
poprzez język stanowić o czyimś życiu, nie dba
o to, czy jest rozumiany. (...) I na odwrót: język
skrajnej przemocy pojmujemy bez rozumienia;
wiemy, co on nam mówi, nie rozumiejąc słów
-wiemy, że nakłada na nas obowiązek całkowi­
tego posłuszeństwa (...). Aby taki język mógł być
narzędziem komunikacji, jego »istota« musia­
łaby być nie tyle przekładalna, co symetryczna,
przechodnia zwrotna to znaczy musiałaby
w równej mierze przysługiwać »stwórcy« co
przedmiotom stwarzanym Bez tej przechodniościiezyk okazuje sie przede wszvst iCim 113.""
rzędziem dyscyplinującym" .

Ktoś, kto wydaje dyrektywy, nie musi trosz­
czyć się o to, by wyjaśnić ich sens podkomend­
nemu. Mamy tu do czynienia z typem działania
nakierowanym na wpływ, nie porozumienie .
Rozkazywanie bowiem nie pociąga za sobą ko­
nieczności podjęcia choćby próby zrozumienia
drugiej strony, nie wymaga też wytwarzania wię­
zi pomiędzy nadawcą a odbiorcą komunikatu.
Język zatraca więc swą, zdawałoby się, pier­
wotną funkcję, jaką jest właśnie komunikacja
(communico, comunicare - uczynić wspólnym,
połączyć; udzielić komuś wiadomości, naradzać
się, omawiać).
To jednak oznaczałoby, że przyjął on jakąś
funkcję odmienną, być może dotąd nazbyt czę­
sto umykającą uwadze lingwistów. Przemysław

Jeśli więc Primo Levi przywołuje metaforę
wieży Babel w kontekście Auschwitz, to jest to
porównanie niepozbawione pewnej dozy prze­
wrotności. Biblijna figura, choć nadal rozpozna­
walna, jawi się tu w koszmarnym, zakrawającym
na groteskę odwróceniu. Obozy koncentracyjne
nie miały nigdy służyć budowaniu wspólnoty,
ale zagładzie. Celem ich istnienia była destruk­
cja, nie konstrukcja. Powstały nie za przyczy­
ną porozumienia zawartego przez ludzką rasę

„Mówienie do zwierzęcia byłoby czynnością niemądrą,
jak mówienie do samego siebie, lub aktem śmiesznym
i patetycznym; a przy tym i tak nie zostałoby się
zrozumianym". P. Levi, op.cit., s. 111.
Nawiązuję tu do podziału zaproponowanego przez
J. Habermasa. Patrz: J. Habermas, Pojęcie
działania
komunikacyjnego (uwagi wyjaśniające),
„Kultura

porozumienia, nazywania świata i wyrażania uczuć
- im pełniej służy bowiem tym celom, tym bliższy
jest narzędziu dominacji i metodzie stwarzania
świata. O istocie języka nie decydują bowiem znaki
i znaczenia, lecz relacje między tymi, którzy coś do
siebie mówią [podkreślenie M . M . ] . Z punktu widzenia
języka i przekładu Holokaust był pojednaniem różnic

i Społeczeństwo" 1986, nr 3, s. 21-44.
Czapliński pisze też dalej, że wszelkie działania
porządkujące napotykają, odsłoniętą przez Holokaust,
zakrytą stronę języka: nie jest on narzędziem

lingwistycznych i usunięciem tej cząstki każdej
wypowiedzi, której nie da się przełożyć. P Czapliński,
Zagłada jako wyzwanie dła refleksji o łiteraturze,
„Teksty
Drugie" 2004, nr 5, s. 14.

6

5

6

7

3 (13) 3DD8

BARBARZYŃCA

7

�Maria Magdalena Morawiecka

68
{nomen omen), ale elementarnego niezrozu­
mienia (i braku chęci zrozumienia) między jej
przedstawicielami. „Pomieszanie języków" nie
owocuje wyodrębnieniem rozmaitych dialektów,
lecz wykształceniem się lagersprache.
Gdybyż przynajmniej chodziło tu o prostą
antytezę starotestamentowego toposu: ale pro­
jekt nazistów jawi się nie tyle jako lustrzane
odbicie biblijnego obrazu, co raczej jako odbi­
cie w krzywym zwierciadle. Kierunek wiedzie
od wielości ku eliminacji owej pierwotnej róż­
norodności za pomocą najbardziej radykalnej
z metod - eksterminacji. Jedność, która byłaby
efektem wykonania w pełni tego planu, zasa­
dzałaby się nie na zjednoczeniu, a na jedyności.
Jeśliby formułować na tym gruncie postulat
wprowadzenia wspólnej mowy dla całej ludzko­
ści, to jedyną drogą do jego realizacji byłaby eli­
minacja wszystkich obcych języków wraz z tymi,
którzy się nimi posługują. Jedynym elementem
metafory niezmiennym w z g l ę d e m biblijnego
pierwowzoru okazuje się pycha architektów.
Nic też dziwnego, że ostatecznie w świadectwie
Leviego miejsce rzucającej wyzwanie niebiosom
wieży zaimuie - zeodnie z loeika symetrii - lei
danteiskLo niekła kształtem zbieżny z wszyst­
kimi zbiorowymi mogiłami świata
Spróbujmy sobie zatem uświadomić sytuację
kogoś, kto podejmuje się zadania świadczenia
o Zagładzie. Paradoksalnie można stwierdzić, że
język Zagłady mógłby obyć się w ogóle bez słów,
jako że skrajna przemoc wyraża się w znacznej
mierze w aktach niewerbalnych. Treść świadectw
ocalałych nie różnicuje się znacząco w zależno­
ści od języków, w jakich zostały one spisane .
Pobyt w obozie sytuuje się w sferze doświadczeń
pozajęzykowych, wobec której wszelkie próby
obleczenia w słowa ponoszą fiasko, a która za¬
razem pozostaje wspólna dla wszystkich ocalo-

nych, niezależnie od języka, którym się posługu­
ją. Wiążąca się z tym osławiona niewyrażalność
przeżyć ofiary staje się problemem w momencie,
gdy ta ostatnia decyduje się przekuć je na opo­
wieść. Stwierdzenie to, samo w sobie banalne,
pozostaje jednak nieodzowne dla refleksji nad
zagadnieniem języka świadectwa.
Trudność, przed jaką staje świadek, wynika
z faktu, że jego dotychczasowy język, język ojczy­
sty, który go kształtował, nie pochodzi ze świata
obozu, w związku z czym okazuje się do niego
równie nieprzystawalny co zewnętrzna rzeczy­
wistość, w której powstawał. Za wzór nie mogą
mu również posłużyć przemiany, jakim podlegał
język w samym obozie: j u ż wówczas w istocie nie

Nie chcę przez to powiedzieć, że treść wszystkich
świadectw jest jednakowa, przeciwnie, jestem jak
najdalsza od takiego twierdzenia. Skłaniam się natomiast
ku poglądowi, że istniejące różnice (zarówno w treści,

dominującym nastroju utworu, jak i stylistyce, w jakiej
jest utrzymana) wiązać należy bardziej z kwestiami
indywidualnymi (tj. biografia i osobowość autora) niż
z narodową i „językową" tożsamością świadka.

8

8

BARBARZYŃCA

3 (13) 3 0 0 8

�Język Zagłady - język świadectwa

69
cjonowały wówczas niektóre zwroty, ponieważ
dopiero świadectwo podejmuje próbę wypowie­
dzenia zarówno tego, co działo się w obozach,
jak i tego, co znaczyło to dla więźniów. A nie wy­
starczy sama znajomość faktów, by to zrozumieć.
Dla takiego odbiorcy użycie niektórych zwrotów
i słów może być mylące: rozpoznaje znajome
frazy, więc ma wrażenie, że opowiada mu się
o czymś, co doskonale potrafi pojąć, podczas
gdy rzeczy mają się zupełnie inaczej. Emblemat
pozostał niezmieniony, chociaż przysługują mu
różne desygnaty. To właśnie pozwala Elie Wieselowi stwierdzić:

był on wystarczającym narzędziem dla wyraża­
nia przeżyć więźniów, co jednak nie miało więk­
szego znaczenia, dopóki obracali się we własnym
gronie. Wspólnota doświadczeń umożliwiała
wzajemne zrozumienie, jednocześnie ograni­
czając potrzebę opowiadania o nich. Wchodząc
do obozów, więźniowie dysponowali j u ż ściśle
określonym materiałem językowym, za pomocą
którego (nie mając innych narzędzi) w otaczają­
cej ich nowej rzeczywistości starali się nazywać
zjawiska i warunki radykalnie odmienne od
znanych im dotychczas. Dochodziło więc do sy­
tuacji, w której na oznaczenie niewspółmiernie
intensywniejszych i bolesnych doznań używano
starych słów, z racji ich powierzchownego podo­
bieństwa z opisywanymi zjawiskami.
Odbiorca nie może być w pełni zaznajomio­
ny z całym upiornym kontekstem, w j akim funk-

9

„Miałem tyle do powiedzenia, a brakowało
mi słów. Świadom ubóstwa środków, czułem,
że ogranicza mnie język. Ktoś powinien był
wymyślić inny. Czy można oczyścić i ucywili­
zować język wypaczony i zatruty przez wroga?
Głód, pragnienie, strach, transport, selekcja,
ogień, komin - każde z tych słów coś znaczy,
ale w tamtych czasach znaczyło coś całkiem
innego. Pisząc w ojczystym, też okaleczonym
języku, TclZ pO TclZ dochodziłem do wniosku, że
»to nie to«. (...) Wciąż było »nie to«. »To«, czyli
co? (...) Słowa zaczerpnięte ze słownika wyda­
wały mi się płytkie, tandetne, nijakie" .
9

Status ofiary nie jest tożsamy ze statusem
świadka, przejście od jednej roli do drugiej wią­
że się z radykalną zmianą nastawienia. Język
przemocy nie jest i nie może być tym samym
językiem co język opisu przemocy. Analogicznie
język świadectwa nie może być językiem Zagła­
dy, bo ten ostatni pozostanie dla czytelników na
zawsze językiem obcym i niezrozumiałym. Za­
danie świadka przypomina więc nieco zadanie
tłumacza i polega na tym, by zakomunikować
(z naciskiem na znaczenie, do którego odsyła
łacińska etymologia słowa „komunikacja") in11 y 111 coś, co właściwie nigdy komunikatem nie
było i być nie miało, co w samej swojej istocie

E. Wiesel, Noc, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2007, s. 15-16.

3 (13) 3DD8

BARBARZYŃCA

�Maria Magdalena Morawiecka

70
sprzeczne jest z ideą komunikowania i opiera
się próbom przekształcenia w komunikat. Jego
własny obraz świata uległ nieodwracalnej prze­
mianie, dla wyrażenia której niezbędne wydaje
się w konsekwencji wprowadzenie zmian rów­
nież w języku (i w językowym obrazie świata).
Chaos, który zapanował wśród pojęć i wartości
na skutek podważenia fundamentalnych (jak się
zdawało) i niekwestionowanych dotąd prawd
i zasad, domagał się nazwania i ponownego
uporządkowania . Poszukiwaniu adekwatnej
formy dla świadectwa towarzyszą emocje i pole­
miki związane z obawą, by nie uchybić w niczym
pamięci ofiar. W szczególnej formie odżywa tu
dawny spór o decorum.
Wbrew zapowiedziom tworzenie nie tylko
prozy, ale i poezji po (i o) Holokauście okazało
się możliwe, choć stało się jasne, że może ona
przybierać odmienne formy niż te, do których
się przyzwyczailiśmy. Wśród utworów podejmu­
jących tematykę Zagłady znalazły się prawdziwe
arcydzieła. Analiza wielu z nich potwierdza, że
wobec trudności, jakie rodzi mówienie o H o ­
lokauście, pojawia się potrzeba poszukiwania
zupełnie nowego, adekwatnego języka, również
wprost zgłaszana przez autorów (jak choćby
w cytowanym powyżej fragmencie książki Elie
Wiesela). Taki język byłby w stanie oddać to
wszystko, czego nie dało się wyrazić dawnymi
środkami, i juz sama jego struktura w jakiś spo-

sób naprowadziłaby odbiorcę na nieujmowalną w żadnym ludzkim języku, nieludzką treść
tamtych w y d a r z e ń . Bardzo szybko okazuje
się jednak, że aby przekaz w ogóle mógł zostać
odczytany, musi posługiwać się znanymi sym­
bolami, bodaj w minimalnym stopniu, niezbęd­
nym dla zaistnienia jakiejkolwiek płaszczyzny
porozumienia. Chcąc nie chcąc - ze względu
na rolę, jaką stara się pełnić - świadectwo z ko­
nieczności odwołuje się do zastanych, wypraco­
wanych form. Z jednej strony bowiem poczucie
obcości u odbiorcy, jakie może być wywoływane
przez innowacyjność czy też niekonwencjonalność środków, którymi operuje, jest zjawiskiem
pożądanym - pozwala zwrócić jego uwagę u a
swoistość i odrębność opisywanego świata, wraz
z tymi jego elementami, które pozostają nieprzekładalne Z drueiei zaś sama ieeo funkcia - która
jest wszak zaświadczanie, nieuchronnie wiążące
sie z notrzeba dostrzeżenia adresata przekazu
(który zazwyczai sam nie iest świadkiem) - spra­
wia ze używany iezvk nie może bvć iezykiem
radykalnie nowvm Nieustanne naoiecie miedzy
tymi sorzecznymi wymorami określa warunki
w iakich nowstaie każdorazowo ma skutek indy'
widualnych zmagań autora) język świadectwa

T. Różewicz pisze w swoim najbardziej znanym
wierszu: „Szukam nauczyciela i mistrza/ niech przywróci
mi wzrok słuch i mowę/ niech jeszcze raz nazwie
rzeczy i pojęcia/ niech oddzieli światło od ciemności".
T. Różewicz, Poezje wybrane, Wydawnictwo Literackie,
Kraków 1994, s. 6. J u ż sam proces nazywania może
być traktowany jako rodzaj działania ładotwórczego,
pomocnego przy próbie ogarnięcia i zapanowania nad
opisywanymi wydarzeniami. Wybór języka, w jakim
będzie się o nich opowiadać, ma wpływ nie tylko na
formę świadectwa, ale i (pośrednio) na jego treść. Jak
zauważył J. Jedlicki, „Fakty mówią same za siebie, ale
autorzy świadectw nazywają je, ujmują w kategorie,

komentują i osądzają, a więc włączają w schemat
poznawczy i aksjologiczny". J. Jedlicki, Źle urodzeni,
czyli o doświadczeniu historycznym. Scripta i postscripta,
Aneks, Londyn-Warszawa 1993, s. 16. A „wybór formy
jest zawsze - na tym obszarze tematycznym szczególnie
- wyborem perspektywy poznawczej i poglądu na świat".
J. Jedlicki, op.cit., s. 15.
Przyjmując szerokie rozumienie języka (nie
ograniczając tego pojęcia wyłącznie do znaków
występujących w fonosferze oraz ich graficznego zapisu),
nie waham się przed włączeniem do opisywanego
zjawiska nie tylko dzieł literackich, ale też poszukiwań
podejmowanych w obszarze powojennej sztuki.

10

10

11

W świetle powyższego świadectwo jawi się
jako zjawisko, którego istnienie jest warunkowa­
ne w równym stopniu przez istnienie świadka, co
istnienie tego, wobec kogo się zaświadcza. Bez

11

BARBARZYŃCA

3 (13) 3DD8

�71

Język Zagłady - język świadectwa

ukonstytuowania się „audytorium", bez zaistnie­
nia kontaktu między tymi dwiema stronami da­
wanie świadectwa traci jakikolwiek sens. Kształ­
tując się w przestrzeni pomiędzy podmiotami,
poszukuje ono takiego języka, który zdolny był­
by przerzucić pomost między światami ich do­
świadczeń . Pomost taki byłby wprawdzie zbyt
kruchy, aby dało się po nim przejść i faktycznie
spowodować ich uwspólnienie, wystarczający
jednak, by je związać i doprowadzić do spotkania
się ich granic. Jeżeli nawet granice te nie staną się
przez to przekraczanie, to przynajmniej istnie­
je szansa, że uwidocznią się ich zarysy. W tym
sensie opowieść ocalałego, przywołując elementy
zamkniętego świata obozu, w pewnym stopniu
również je kształtuje - poprzez wspomniane
wcześniej ujmowanie faktów za pomocą języ­
kowych kategorii, umiejscawianie ich w systemie
poieć a wiec wpisanie ich w pewien porządek
Odtwarzanie jest też rodzajem tworzenia .
12

13

Okrężną drogą dochodzimy więc znów do
kwestii kreacyjnej mocy języka, tym razem jed­
nak zupełnie inaczej pojmowanej i czemu in­
nemu służącej. W przeciwieństwie do sytuacji
komunikacyjnej, jakiej doświadczali więźnio­
wie w obozie, świadectwo jest przykładem ko­
munikatu nakierowanego na osiągnięcie (po)
rozumienia i powstaje na skutek świadomej
Światy te można porównać do zaproponowanej
przez Jedlickiego kategorii „światów wyłączonych
- o odmiennych prawach życia i śmierci (...),
w których nawet język jest różny". Jak pisze Jedlicki,
„ludzie, którzy przekraczali wówczas granicę dwóch
światów wyłączonych, odczuwali zrazu całkowitą
niekomunikowalność swoich doświadczeń i ich
nieprzystawalność do ekonomii innego świata" (op.
cit., s. 10). Wprawdzie Jedlicki, pisząc o „światach
wyłączonych", miał na myśli światy współistniejące obok
siebie podczas wojny (getto, partyzantka, obóz etc),
jednak sytuacja świadka, który stara się opowiedzieć
o wydarzeniach z przeszłości komuś, kto nie podziela jego
doświadczeń, wydaje się analogiczna.
To samo spostrzeżenie odnieść można do obecności
w świadectwie nieodłącznego składnika literatury
12

13

3 (13) 3DD8

BARBARZYŃCA

próby wytworzenia u odbiorcy poczucia więzi
z nadawcą.
Język pozostaje narzędziem, bez którego nie­
możliwe byłoby osiągnięcie owego celu - celu,
który przecież ostatecznie można, upraszczając,
sprowadzić do wytłumaczenia sobie i innym
(a z pewnością jest to jedno z trudniejszych
zadań translatorskich, przed którymi stawała
ludzkość) znaczenia jednego tylko słowa: „Ho­
lokaust". Oczywiście podejmując się próby prze­
łożenia na logiczne - w podwójnym tego słowa
{logos) znaczeniu - terminy czegoś, co wydaje
się nielogiczne, świadek nie ma żadnej gwarancji
powodzenia przedsięwzięcia. Wręcz przeciwnie:
wszystko każe mu przypuszczać, że pełny suk­
ces jest nieosiągalny. Dlaczego więc, wiedząc,
że reszta zawsze jest milczeniem, mimo to nie
ustaje w wysiłkach? Odpowiedź (o ile w ogóle
istnieje jedna odpowiedź) pozostaje tajemnicą
świadka. Na koniec oddajmy więc głos jednemu
z nich:
„Czułem w głębi duszy, podobnie jak czasem
dziś, że moje świadectwo nie przekona ludzi.
Tylko ci, którzy przeżyli Auschwitz, wiedzą, co
naprawdę to słowo znaczy. Inni nigdy się tego
nie dowiedzą. Ale może przynajmniej spróbują
to pojąć?" .
14

- fikcji, której tak obawiają się autorzy świadectw.
Ryzyko wystąpienia „kłamstwa literatury" okazuje
się mniej paraliżujące, jeśli skojarzymy fikcję nie
tylko z zafałszowaniem (w którym to znaczeniu
najczęściej bywa współcześnie to słowo u ż y w a n e ) , ale
też z jej twórczym aspektem - podobnie, jak uczynił
to Geertz, dowodząc, że etnografia jest rodzajem fikcji
w pozytywnym sensie. Użycie typowo literackich
środków wyrazu nie musi prowadzić do zniekształcenia
(zakłamania) wspomnień o Zagładzie, ale właśnie
do ich ukształtowania (nadania im kształtu, formy).
Patrz: C. Geertz, Interpretacja kultur. Wybrane eseje,
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków
2005.
E. Wiesel, Noc, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2007,
s. 16.
14

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9716" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9694">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3e01b71f3c32928ca9c96598aca880be.pdf</src>
        <authentication>619733d125a0c0fac5643bc77ae4ccf8</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115578">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4138</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115579">
                <text>1958</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115580">
                <text>historia etnografii</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="115581">
                <text>Udziela, Seweryn (1857-1937)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115582">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3860</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115583">
                <text>100-lecie urodzin i 20-lecie śmierci Seweryna Udzieli / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1958 t.12 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115584">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1958 t.12, z.1 ; s.58</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115585">
                <text>Reinfuss, Roman</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115586">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115587">
                <text>Państwowy Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115588">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115589">
                <text>'S

100-LECIE U R O D Z I N I 20-LECIE
ŚMIERCI SEWERYNA

UDZIELI

(24. XII. 1857 - 26. IX. 1937)
W r o k u ubiegłym minęło s t u l e c i e u r o d z i n i d w u d z i e ­
stolecie śmierci S e w e r y n a U d z i e l i , człowieka, którego
n a z w i s k o stało się s y m b o l e m w h i s t o r i i etnografii m i ­
nionego pokolenia. S k r o m n y n a u c z y c i e l z niezamożnej
mieszczańskiej r o d z i n y tytaniczną pracą i gorącym
umiłowaniem l u d o w e j k u l t u r y wybił się i a k o zasłu­
żony etnograf, niestrudzony b a d a c z t e r e n o w y i o r g a ­
nizator badań autor w i e l u b r a n y c h p r a c etnograficz­
n y c h , j e d e n z wspć^ałożycieli P o l s k i e g o
Towarzy­
stwa Ludoznawczego
L t 2 » X ^ T a i ^
wieloletai z ^ t ^
alz^^iiz^t^
y

a

"c™ t a S
w K r a k o w i e które obok l i c z n y c h n r a c d r u k o w a n y c h
T b o ^ a t y c h mateHa^
t r w a f y ślad
Zainteresowania
etnograficzne
Seweryna
Udzieli
były szerokie, obejmowały n i e m a l w s z y s t k i e d z i e d z i n y
k u l t u r y l u d o w e j . Z e s p e c j a l n y m j e d n a k zapałem o d ­
d a w a ł się o n g r o m a d z e n i u materiałów z z a k r e s u s z t u k i
ludowej, a w szczególności p l a s t y k i . O n to po r a z p i e r ­
w s z y w polskiej l i t e r a t u r z e etnograficznej zajął się r o z ­
ważaniami n a t e m a t e s t e t y c z n y c h pojęć l u d u ( . P o ­
c z u c i e piękna l u d u r o p c z y c k i e g o " ) j e m u zawdzięczamy
l i c z n e p r a c e o l u d o w y m nafcie { W z o r y l u d Z e g o h a f ­
tu białego"
Hafty ludu krakowskiego"
hafty b i a ł e "
Hafty k
S
K
stołu
( S I
s t r o i e krakowskie f i c h k ^ "
GóralebeskidowA

Twycinanki ludu

SoLkiL

^^^M^^r^t^^

tów l u d o w y c h
K f "
riT o S L
w Polsce l i ™ , ™
w '
ri£™£
Kuśnierstwo w S t a r y m Śąc?u™
WeTniane W y r o b y

d r u t o w e w Tyńcu p o d K r a k o w e m " , „Przemysł l u d o ­
w y w K o s z a r a w i e " i in.).
Sporo materiałów z z a k r e s u l u d o w e j p l a s t y k i z n a j ­
dziemy w pracach Seweryna Udzieli o charakterze
monografii t e r y t o r i a l n y c h („Lud r o p c z y c k i " , „Kilka
słów B s t a r y c h , l u d o w y c h sprzętach i n a c z y n i a c h w S ą deczyźnie").
Nie w s z y s t k i e materiały z z a k r e s u l u d o w e j p l a s t y k i
z e b r a n e przez siebie l u b p o d s w o i m k i e r u n k i e m z d o ­
łał S e w e r y n U d z i e l a opracować i ogłosić d r u k i e m .
W zbiorach M u z e u m Etnograficznego w K r a k o w i e
znajdują się bezcennej wartości „Teki U d z i e l i " , z a ­
wierające r y s u n k i i p l a n s z e z różnych dziedzin z d o b n i ­
c t w a ludowego, z e b r a n e przed półwieczemi n a t e r e n e
Lasowiaków, Żywiecczyzny i s
S ny Z tych osta­
tnich, które są n a j o b f S
ogłosił U d z i e l a b r u k i e m
j e d y n i e niewielką Rozprawkę Pt
A r t y z m w i e ski
w ziemi s ą S i e j " . °
'
'
r

Z

p

r

a

W

R

ę

p t

w ! e

s l c l

Umiłowanie d l a s z t u k i l u d o w e j znalazło najpełniej­
szy w y r a z w z b i o r a c h stworzonego przez Udzielę M u ­
zeum E t n o g r a f i c z n e g o . P r z e d m i o t y z z a k r e s u p l a s t y ­
k i s t a n o w i ! w n i m trzon całej k o l e k c j i , gromadzone
i e k s p o n o w a n e z największą starannością. Dzięki e n e r ­
gii i wytrwałości S e w e r y n a U d z i e l i zbiory z g r o m a ­
dzone przez niego s t a ł y s i ę zalążkiem z ^ t ó r e k o p o ­
wstało z c z a s e m naj w a n a r d a l s z e T u w u V e t l i w l f i c z n e
w P o l s c e N i c w i ę c d r i m e ś o że M u z e u m
toffi
S e w e r y n a u d z t e l f n o s T I f s ó imię D o p i e r o ^
tóerwsz«hlatachco&gt; ^ ^ ^ 6 ^ ^ y ^ z l a x \ J T ^ - z e u m EtnograffcznerM w K r a k o w i e znikło n a z w i s k o
i l e ^ w ó ? « N a j w y ż s z y d ^ ^ ^ r t e K
cówce^ałożone^i przez
eona zottała d a w r ^ ™ ^ ^ 7 « S S
PtaoSrlSe
im" S e w e r y n a U d z ^ l i ' \
»
Etnograficzne

L

^

ł

M

u

z

e

^

u

^

S

m

a

58

Roman

fleinfuss

l

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10237" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10215">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/eda8ac6d709ed29e5c5ac463e1b8a64d.pdf</src>
        <authentication>63bb0ad3b224060691bdd6acf6ec8118</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121685">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1702</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121686">
                <text>2001</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121687">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1575</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121688">
                <text>12-letni cykl jowiszowy w Wielkiej Tradycji hinduizmu. Cykl świąt Kumbha Mela/ ETNOGRAFIA POLSKA 2001 t.45</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121689">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 2001 t.45, s.117-134</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121690">
                <text>Demski, Dagnosław</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121691">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121692">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121693">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="121694">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121695">
                <text>„Etnografia Polska", t. X L V : 2001, z. 1-2
PL ISSN 0071-1861

DAGNOSŁAW D E M S K I
Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Warszawa

12-LETNI C Y K L JOWISZOWY W I E L K I E J T R A D Y C J I H I N D U I Z M U .
C Y K L ŚWIĄT K U M B H A M E L A

Podczas d w ó c h pierwszych miesięcy 2001 r o k u m i a ł o miejsce wielkie święto
hinduizmu noszące nazwę K u m b h a Mela. Było ono częścią cyklu świąt Kumbha,
odbywających się rotacyjnie w czterech miejscowościach Indii, co 12 lat w każdej
z n i c h . W leżącym nad Gangesem i J a m u n ą Allahabadzie (dawnym Prayag)
odbywa się ono w cyklu 12-letnim, za k a ż d y m razem s p r o w a d z a j ą c do tego
miasta m i l i o n y p i e l g r z y m ó w i ascetów, głównie z p ó ł n o c n y c h I n d i i . C y k l świąt
K u m b h a , ze szczególnym uwzględnieniem jednego z nich, uczyniłem przedmio­
tem moich b a d a ń i omówiłem w t y m artykule. Wyjaśniam znaczenie tego cyklu,
jego p o c z ą t k i i historię, w ą t k i mitologiczne, do k t ó r y c h się on odwołuje,
specyficzne dla niego konfiguracje astronomiczne, a t a k ż e przedstawiam głów­
nych u c z e s t n i k ó w i rytualne działania charakterystyczne dla świętych miejsc
hinduizmu. N a zakończenie, przez pryzmat tego cyklu, ukazuję j a k wszystkie
aspekty świąt łączą się, s t a n o w i ą c część hinduizmu n a z y w a n ą W i e l k ą Tradycją.
1

MIT
2

C y k l świąt K u m b h a odwołuje się do mitologii hinduistycznej. Legenda
o powstaniu świąt nawiązuje do czasów przed stworzeniem świata, kiedy to
bogowie (deva) i demony (asura) ubijali ocean mleka (Amrytamanthana). Naj­
pełniejsza wersja m i t u znajduje się w Wisznu purana. Celem tego ubijania było
wydobycie nektaru nieśmiertelności z dna praoceanu. Obie strony miały podzie­
lić się n i m p o p o ł o w i e . G ó r a M a n d a r a posłużyła do ubijania j a k o k i j , a k r ó l a
węży W a s u k i wykorzystano j a k o l i n ę . Bogowie trzymali w ę ż a za ogon a de­
m o n y za głowę i c i ą g n ą c na przemian k u sobie rozpoczynali ubijanie. Przy­
p o m i n a ł o to ubijanie śmietany w wielkim zbiorniku p e ł n y m mleka. W trakcie
3

1

W artykule wykorzystałem własne, nie publikowane do tej pory materiały terenowe, zebrane
podczas święta Kumbha Mela, które odbyło się w styczniu, lutym i marcu 1989 r. w Prajag.
Na podstawie słowników mitologii hinduskiej: Słownik... 1994; Dowson 1984.
Ubijanie oceanu mleka wyobrażano sobie jako wyrób masła z mleka za pomocą drewnianej
kierzni. Masło bito stosując ubijaki w kształcie kija włożonego przez wąski otwór w wysokiej
kierzni. Ubijak wprowadzano w ruch obrotowy za pomocą linek przeciąganych przez dwie osoby
stojące naprzeciwko siebie (patrz rye. 1).
2

3

�118

DAGNOSŁAW DEMSKI

Rys. Anna Demska
Rye. 1. Motyw ubijania wód oceanu, popularny także w sztuce ludowej północnych Indii
(Uttar Pradesz)

tej czynności wychodziły na powierzchnię różne elementy, p o c z ą t k o w o trucizny,
później t a k ż e formy życia. Po wielu latach, kiedy to z głębin w y d o s t a w a ł y się
t y l k o gazy, ogień, opary dymu, j a k o pierwsza z oceanicznego mleka w y ł o n i ł a
się śmiertelna trucizna (kalakutá), k t ó r ą wypił b ó g Siwa. Później z oceanu
kolejno wyłaniały się: k r o w a , biały k o ń , słoń Airawata, drogocenny klejnot,
magiczny księżyc, niebiański rydwan, po czym p i ę k n e niebiańskie nimfy (apsary) i niebiański architekt Wiszwakarman. N a k o ń c u pojawił się lekarz b o g ó w
o imieniu Dhanwantari, z dzbanem w dłoniach pełnym nektaru nieśmiertelności
(amrytd). N a ten w i d o k w y b u c h ł a z a ż a r t a walka między bogami i demonami.
D e m o n y pochwyciły dzban z nektarem i p r ó b o w a ł y z n i m uciec. W ó w c z a s b ó g
Wisznu zszedł na ziemię pod p o s t a c i ą awatara żółwia ( K u r m a ) , by p o k o n a ć
demony i ponownie w p r o w a d z i ć ł a d na ziemi. W w y n i k u ostrej w a l k i toczącej
się na niebie, na ziemię spadły cztery krople nektaru nieśmiertelności. W czte­
rech miejscach, gdzie u p a d ł y - Prajag, Hardwar, t a k ż e Gangadwara (sanskr.
„ w r o t a Gangesu") , U d ż d ż a i n i N a s i k - m o g ą o d b y w a ć się święta nawiązujące
do mitycznej w a l k i o dzban (kumbha) z nektarem nieśmiertelności.
4

5

M i t wskazuje na szczególne znaczenie tego nektaru. K t o go posiada, zdo­
bywa nadludzkie moce. Jeśli dostanie się on w ręce d e m o n ó w - m o ż e to
zagrozić p o k o j o w i na świecie. W micie występuje charakterystyczny dla h i n ­
duizmu m o t y w d ą ż e n i a do d o s k o n a ł o ś c i . W e d ł u g R a i , proces tworzenia życia
poprzez ubijanie oceanu mleka przypomina ruch energii kundalini, co m a
znaczenie symboliczne dla ascetów. Symbolice wewnętrznej ciała ludzkiego
odpowiada t u symbolika przestrzeni. Zlewisko trzech rzek (sangam) w Prajag,
4

5

Miejsce, w którym Ganges wypływa z gór i wpływa na niziny.
Prayag, Hardvar, Ujjain, Nasik.

�12-LETNI CYKL JOWISZOWY

119

czyli Gangesu, Jamuny oraz trzeciej, podziemnej Saraswati, m a b y ć zewnętrz­
n ą m a n i f e s t a c j ą złączenia subtelnych k a n a ł ó w energetycznych ida, pingala
i suszumna. W e d ł u g terminologii j o g i , odnoszącej się do energii kundalini
poruszającej się w z d ł u ż k r ę g o s ł u p a , odpowiednikiem m ó z g u jest Hardwar,
serca - Prajag, p ę p k a - Nasik, a p o c z ą t e k k r ę g o s ł u p a to U d ż d ż a i n .

HISTORIA

Najstarsze wzmianki o święcie K u m b h a p o c h o d z ą z relacji buddyjskiego
mnicha z Chin, Huan-Tsanga i d o t y c z ą k r ó l a Harszy Wardhamana. Są one
datowane na 664 r. n.e. K r ó l Harsza wziął udział w święcie w Prajag, k t ó r e
t r w a ł o aż do kwietnia - 75 d n i . Jak p o d a j ą autorzy relacji, święto - zgodnie
z duchem owych czasów - m i a ł o charakter eklektyczny. Pierwszego dnia
ustawiono na brzegu rzeki wizerunek Buddy, rozdano ludziom ubrania i p o ż y ­
wienie. Drugiego i trzeciego dnia wzniesiono wizerunki Słońca (Surya) i Siwy
oraz ponownie rozdano dary zebranym. Czwartego dnia rozdano dary członkom
z a k o n ó w buddyjskich. Później przez 20 d n i bramini otrzymywali dary k r ó l e w ­
skie. W ś r ó d obdarowanych przez k r ó l a wymieniono t a k ż e dżinistów (Pande
1955, s. 6). W t y m czasie święto o d b y w a ł o się co pięć lat. Corocznie natomiast
m i a ł o miejsce w Prajag, podobnie j a k obecnie święto M a g h a mela, celebrujące
wejście Słońca w pozorny ruch p o w r o t n y k u półkuli p ó ł n o c n e j .
Z relacji mnicha chińskiego H u a n Tsanga wynika, że w latach 629-645 do
ówczesnego Prajagu zjeżdżało d u ż o pielgrzymów oraz, że święto to o d b y w a ł o
się w Prayag j u ż o d wielu lat. Istnieje, niepotwierdzone z b r a k u danych
historycznych, przekonanie, że zwyczaj corocznych świąt M a g h a mela w Pra­
yag przekształcił wielki reformator hinduizmu - Szankaraczarya w n o w ą
12-letnią tradycję o większym zasięgu. M u s i a ł o to m i e ć miejsce w latach kiedy
żył, czyli - j a k się przyjmuje - na przełomie V I I I i X I X w. n.e. Późniejsze
ź r ó d ł a historyczne w z m i a n k u j ą , iż cesarz mogolski A k b a r odwiedził w 1562 r.
miasto Prajag i z b u d o w a ł fort t u ż nad zlewiskiem Gangesu i Jamuny.
Prajag to bardzo stare miasto. Jego nazwa pochodzi od ceremonii s k ł a d a ­
nia ofiary yagna przez B r a h m ę (pra-yag). U w a ż a n y jest za najważniejsze miej­
sce s p o ś r ó d p o z o s t a ł y c h (tirtharaj-,,królewski b r ó d " ) , w k t ó r y c h odbywa się
cykl świąt K u m b h a . W e d ł u g p r z e k a z ó w , miasto trzykrotnie odwiedził Budda.
P o c z ą t k i święta nie są potwierdzone w źródłach historycznych. W e d ł u g Rai,
na jego stworzenie wpłynęło przyjęcie w Indiach kalendarza słonecznego, co
m i a ł o miejsce w latach przypadających po 283 r. n.e. (Rai 1993, s. 31). Z pewnoś­
cią uformowanie się cyklu tych świąt miało związek z tworzeniem się fundamen­
t ó w p a ń s t w o w y c h i z e k s p a n s j ą cywilizacji hinduistycznej na p ó ł n o c y I n d i i . Za
procesem umacniania się struktur p a ń s t w o w y c h p o s t ę p o w a ł a budowa podstaw
kulturowych i rozległej symboliki religijnej, której głównym celem była integracja
szerokich mas ludności w ł ą c z o n y c h do nowego t w o r u politycznego i gospodar­
czego. N a l u d n o ś ć tę składały się najczęściej grupy plemienne podzielone na

�120

DAGNOSŁAW DEMSKI

Rys. Anna Demska
Ryc. 2. Miejscowości, w których odbywa się cykl świąt Kumbha

mniejsze części, szukające swojego miejsca w hinduistycznym systemie warnowo-kastowym. Z drugiej strony, metody obliczeń astronomicznych znane były
w Indiach z prac szkoły Surya Siddhanta, a zasady 60-letniego cyklu jowiszowego
zapisano w 587 r. n.e. w słynnym traktacie Brihat Samhita, k t ó r e g o autorem
był Warahamihira. W e d ł u g Rai, n o w o ż y t n y obraz cyklu świąt K u m b h a ukształ­
t o w a ł się ostatecznie w p ó ł n o c n y c h Indiach p o d w p ł y w e m r u c h ó w bhakti.
Ewolucja s p o s o b ó w obliczania czasu i form o b r z ę d o w o ś c i święta oraz
krystalizowanie się nowej symboliki cyklu świąt towarzyszyło wielkim zmia­
n o m cywilizacyjnym I n d i i p ó ł n o c n y c h i jej ekspansji nie t y l k o na p o ł u d n i e .
Wyrazem tego była intensyfikacja procesu kolonizacji nowych ziem oraz p o l i ­
tyka usankcjonowania nowego typu osadnictwa i tworzenia p a ń s t w o charak­
terze rolniczym. D o p r o w a d z i ł o to do wzmocnienia i poszerzenia elit s p r a w u j ą ­
cych w ł a d z ę . Służył temu system z a k ł a d a n i a świątyń, sprowadzania i osadza­
nia k a p ł a n ó w b r a m i ń s k i c h oraz techniki zawierania sojuszy obronnych przez
o ś r o d k i miejskie, leżące często w ś r ó d l u d ó w koczowniczo-pasterskich lub ple­
m i o n tubylczych. N o w e prawo m i a ł o większy zasięg i opierało się na piśmie
sanskryckim. Zaczęło ono o b o w i ą z y w a ć na nizinach p o ł o ż o n y c h nad Gan-

�12-LETNI CYKL JOWISZOWY

121

gesem i m i a ł o charakter j e d n o c z ą c y wiele mniej lub bardziej z a m k n i ę t y c h
w s p ó l n o t . Prawo dharmy o b o w i ą z y w a ł o w ś r ó d nowych elit.
D o b r ą ilustracją zjawiska ekspansji p a ń s t w o w o ś c i , gospodarki i k u l t u r y
indyjskiej na nowe terytoria, często plemienne, jest p o d z i a ł I n d i i p ó ł n o c n y c h
na trzy koncentryczne kręgi, przedstawiony przez Eatona. Sporządził go na
podstawie t e k s t ó w Baudhayana-Dharmasutra z V w. p.n.e. Strefy te odzwier­
ciedlały zasięg w a r t o ś c i kast czystych, uznawanych za obowiązujące:
• pierwszą strefę tworzyła tzw. Arjawarta, czyli ojczyzna A r i ó w , odpowia­
d a j ą c a regionom z g ó r n e g o Gangesu i Jamuny w p ó ł n o c n o - c e n t r a l n y c h
Indiach. Tradycja b r a m i ń s k a z tych stron u w a ż a n a była za rytualnie czystą,
a ludzi uznawano za wysoko urodzonych;
•

drugi k r ą g o b e j m o w a ł zewnętrzny pas ( A w a n t i - U d ż d ż a i n , Anga-Magadha,
Saurasztra, Daksinapatha, U p a w r i t a , Sindh-Sauwira) o d p o w i a d a j ą c y dzi­
siejszym: M a l w i e (Madhja Pradesz), wschodniej i centralnej części Biharu,
G u d ż a r a t o w i , p ó ł n o c n e j części D ě k a n u i Sindowi ( p o ł u d n i o w o - w s c h o d n i a
część Pakistanu). Te regiony leżały na granicy osadnictwa indo-aryjskiego,
ale zamieszkane były przez l u d n o ś ć mieszanego pochodzenia, k t ó r a nie po­
siadała tego samego stopnia rytualnej czystości, co pierwsi osadnicy;
• ostatnia, trzecia strefa o b e j m o w a ł a zewnętrzne, w stosunku do poprzed­
nich, regiony zamieszkałe przez „nieczyste" rytualnie plemiona, b ę d ą c e
poza granicami poprzednich k r ę g ó w (Eaton 1999).
W y n i k a z tego, że j u ż w okresie panowania dynastii G u p t ó w terytoria
zaliczane do Bharat rozszerzyły się o nizinę Brahmaputry, cały Bengal, Bundelkhand i M a l w ę (Awanti-Udżdżain), o wschodnią część G u d ż a r a t u oraz ziemie na
l i n i i N a s i k i K o n k a n . T o kraje (desa) znane z literatury puranicznej, sięgające
teraz od Gangesu i Jamuny po dorzecze Brahmaputry na wschodzie, do rzeki
Indus na zachodzie oraz po rzeki Godawari i N a r m a d ę na p o ł u d n i u . Właściwe
p o ł u d n i o w e Indie zaczynały się dalej na p o ł u d n i e od tych rzek. S p o ś r ó d czterech
miejscowości należących do cyklu świąt K u m b h a , Prajag i H a r d w a r leżą
w regionie u w a ż a n y m za ojczyznę A r i ó w , a pozostałe A w a n t i - U d ż d ż a i n i Nasik
znalazły się dopiero w zewnętrznej, mieszanej strefie osadnictwa aryjskiego. F a k t
p o ł ą c z e n i a tych świąt w jeden cykl jest wyrazem procesu integracji ziem
włączanych, w w y n i k u ekspansji wewnętrznej, w k r ą g cywilizacji hinduistycznej.
Ekspansji terytorialnej i „ o s w a j a n i u " nowych ziem służył t a k ż e proces
obejmowania ich przez rozwijającą się mitologię h i n d u i s t y c z n ą tzw. okresu
puranicznego . W ślad za tworzeniem miast i osiedli p o s t ę p o w a ł o z a k ł a d a n i e
świątyń oraz o ś r o d k ó w pielgrzymkowych (tirtha), wyznaczających symbolicznie
6

6

Literatura puraniczna (purana - „starożytny") to zbiór 18 głównych puran i 18 mniej
znaczących sanskryckich dzieł pisanych wierszem. Poświęcone były różnorodnej tematyce, głównie
mitycznym początkom świata, rozbudowanym genealogiom bogów i królów. Najbardziej znane
to Wisznu, Bhagawata, Skanda czy Garuda purana. Zaliczyć można do nich także mniejsze teksty
zwane itihasa (historia) poświęcone lokalnym miejscowościom. Najstarsze z nich pochodzą
z VI w. n.e., a nowsze z XIII, a nawet z X V I w. n.e. Literatura ta powstała w wyniku włączenia
przez braminów dawnych tradycji lokalnych w krąg Wielkiej Tradycji.

�122

DAGNOSŁAW DEMSKI

granice krain, w k t ó r y c h obowiązuje hinduistyczne prawo dharmy. W tej
atmosferze u k s z t a ł t o w a ł się cykl świąt K u m b h a , ale r ó w n i e ż umowne granice
wzmocnione przez postawienie czterech świątyń (dham), leżących na najdalszych
k r a ń c a c h hinduizmu i zgodnie z czterema stronami świata ( D w a r k a , Badrinath,
D ż a g a n n a t h Puri, R a m e ś w a r ) . Największym przedstawicielem r e f o r m a t o r ó w
hinduizmu był wspomniany wyżej Szankaraczarja.

L E G E N D A O BRIHASPATI (GURU)

W astronomii indyjskiej planeta Jowisz występuje najczęściej p o d imiona­
m i Brihaspati lub G u r u , ale j u ż w Rygwedzie imiona Brihaspati i Brahmanasp a t i były synonimami. Są to imiona b ó s t w a b ę d ą c e g o personifikacją c z y n ó w
wiernych, zwracających się z m o d l i t w ą do b o g ó w . Oznaczają w z n o s z ą c e g o
b ł a g a n i a , składającego ofiarę, k a p ł a n a , k t ó r y wstawia się u b o g ó w za l u d ź m i
i chroni l u d z k o ś ć przed złem, Pana Ofiary i M o d l i t w y . Stąd też w m i t o l o g i i
Brihaspati pojawia się j a k o p i e r w o w z ó r k a p ł a n a , zasady k a p ł a ń s t w a . Nazywa­
ny jest r ó w n i e ż purohita, czyli k a p ł a n e m rodzinnym całej społeczności b o g ó w .
Jest t a k ż e ojcem b o g ó w i przypisywano m u szeroko rozwiniętą moc tworze­
nia ( D o w s o n 1984, s. 63). D r u g i m aspektem Jowisza jest zasada ascezy i prze­
wodnictwa w rozwoju duchowym. W kodeksie M a n u Jowisz występuje j a k o
Bryhaspati, co oznacza „ z r o d z o n e g o z wielkiego blasku w najwyższych nie­
biosach, k t o rozprasza ciemność. Ojciec i nauczyciel b o g ó w . M a siedem ust
i siedem promieni, jest panem M o d l i t w y " (Manusmryti 1985, s. 187). T o po­
stać przedstawiana j a k o starszy m ę ż c z y z n a , m ę d r z e c , nauczyciel. D o jego
a t r y b u t ó w zaliczano takie określenia j a k „ l ś n i ą c y " , „złocisty", „ t e n , k t ó r e g o
głosem są grzmoty". A t r y b u t y te p r z y p o m i n a j ą innych b o g ó w z k r ę g u k u l t u r
indo-europejskich, łączonych t a k ż e z s y m b o l i k ą tej planety. W późniejszych
czasach Jowisz uznawany był niekiedy za jednego z wielkich riszi, dawnych
wieszczów indyjskich, ojców d ó b r k u l t u r y indyjskiej. W e d ł u g innego z m i t ó w ,
był on synem wielkiego riszi Angirasa, stąd jego patronimiczne imię. Jako
nauczyciel b o g ó w nazywany jest t a k ż e Amnimiszaczarya, Czakszas, I d ź y a lub
I n d r e d ź y a . Pojazd, k t ó r y m zwykle porusza się po niebie ciągnie osiem białych
k o n i i nazywany jest „ N i t i - g h o s z a " .
Podczas jednej z wielu mitycznych wojen rozgrywających się p o m i ę d z y
bogami, jego ż o n a , Tara, została uprowadzona przez boga Somę-Księżyc i ten
fakt d o p r o w a d z i ł do wybuchu wojny znanej z m i t o l o g i i p o d n a z w ą Taraka-maya. Somie pomagali w ó w c z a s tacy bogowie, j a k Usanas i R u d r a oraz
wszystkie mniejsze b ó s t w a D a i t y a i Danava, podczas gdy b ó g wojny I n d r a
i reszta b o g ó w wzięli s t r o n ę Brihaspatiego (Dowson 1984, s. 321). W o j n a ta
w s t r z ą s n ę ł a całą ziemią, tak że m u s i a ł i n t e r w e n i o w a ć Brahma; n a k a z a ł o n
o d d a ć ż o n ę m ę ż o w i . T a r a u r o d z i ł a syna, do k t ó r e g o p o c z ą t k o w o przyznawali
się z a r ó w n o Brihaspati, j a k i Soma. N a polecenie Brahmy, by w y z n a ł a praw­
dę, w s k a z a ł a ona na S o m ę j a k o ojca dziecka i n a z w a ł a je Budha. Budha jest

�12-LETNI CYKL JOWISZOWY

123

indyjskim odpowiednikiem planety M e r k u r y (Dowson 1984, s. 321). W t y m
konflikcie w s p o s ó b symboliczny m o g ą m a n i f e s t o w a ć się fazy wprowadzania
k u l t u Bryhaspatiego w k r ą g m i t o l o g i i lokalnych. Soma byłby t u odpowied­
nikiem k u l t ó w lokalnych, a Bryhaspati - nowego, ponadregionalnego k u l t u .
R ó ż n e miasta I n d i i p ó ł n o c n y c h przypisywały sobie historię B h a r d w a d ż y . T a k
więc, żył on w Hardwar, a w e d ł u g Ramajany - przyjął on R a m ę i Sitę w swojej
pustelni, w Prajag. Jego matka zaszła w ciążę równocześnie po z a p ł o d n i e n i u
przez swego m ę ż a Utathya, j a k i Brihaspati (Dowson 1984, s. 46). D a w n y
indyjski kodeks prawny nosi imię Bryhaspati. Jego imię przyjmowali też
wieszczowie i asceci. P o z o s t a ł e , rzadziej wymieniane imiona Brihaspatiego, to
D z i w a („żyjący"), Diidivis („lśniący"), Dhiszana ( „ m ą d r y " ) , a ze względu
na d u ż ą elokwencję - Giszpati ( „ P a n m o w y " ) ; (Dowson 1984, s. 64).
M i t o l o g i a związana z Brihaspatim łączy się silnie z W i e l k ą T r a d y c j ą , kształ­
t o w a n ą na potrzeby integracji nowych ziem w j e d n ą całość. T o n n a d a w a ł y jej
warstwy b r a m i ń s k i e . Wspomniane t u historie znane są i powtarzane w miejs­
cach pielgrzymkowych. K u l t Bryhaspati m i a ł więc charakter typowo ponad­
regionalny, integrujący r ó ż n e w ą t k i w ramach w s p ó l n e g o wyznania.

PRZEJŚCIE OD C Y K L U 5-LETNIEGO DO 12-1 60-LETNIEGO

P o d s t a w o w ą r ó ż n i c ą w obliczeniach astronomii indyjskiej i europejskiej jest
wykorzystanie innego zodiaku. Tradycja indyjska używa zodiaku gwiazdowego,
czyli stałego, tradycja europejska natomiast stosuje zodiak zwrotnikowy, czyli
ruchomy. W t y m drugim p o c z ą t e k zodiaku przypada na p u n k t r ó w n o n o c y
wiosennej. Jednak ze względu na zjawisko precesji ten p u n k t przecięcia się
ekliptyki i r ó w n i k a niebieskiego przesuwa się wobec pozycji widocznych gwiazd.
Indyjski stały zodiak p o ł ą c z o n y jest z gwiazdami wyznaczającymi pozycje
z n a k ó w . S t ą d też w obliczeniach w a ż n e miejsce zajmuje ruch Księżyca poprzez
27 stacji na niebie, wyznaczanych przez stałe gwiazdy (nakszatra). W przeciwień­
stwie do tradycji europejskiej, w której najważniejsze miejsce zajmuje ruch
Słońca, w obliczeniach indyjskich d o m i n u j ą ruchy Księżyca. P o n i e w a ż porusza
się z w i ę k s z ą szybkością na niebie, oparcie dokonywanych obliczeń na jego
ruchu zwiększa ich d o k ł a d n o ś ć i precyzyjność wyznaczania p o m y ś l n y c h i nie­
pomyślnych okresów. Jak się przekonamy dalej, w obliczeniach zawsze brana jest
pod u w a g ę pozycja Księżyca względem pozycji gwiazd na niebie (stacje księżyco­
we) i w z g l ę d e m Słońca (podzielona na 30 r ó w n y c h części tithi lub inaczej faz
k s i ę ż y c o w y c h ) . D o przewidywania i wyznaczania oczekiwanych konfiguracji
astronomicznych wykorzystuje się t a k ż e Słońce i Jowisz.
7

7

W astrologii indyjskiej 30 fazom księżycowych tithi przypisuje się 30 rodzajów jakości, które
służą odpowiedniemu waloryzowaniu poszczególnych części czasu. Podobnie wygląda kwestia
27 stacji księżycowych nakszatra, z których każda jest specyficznie waloryzowana zgodnie z astro­
logiczną jakością przypisywaną tej części nieba czy gwiazdy.

�124

DAGNOSŁAW DEMSKI

Pomijam t u szerszy opis cykli księżycowych i ograniczam się do przed­
stawienia cyklu Jowisza. C y k l Jowisza jest wyznacznikiem czasu poszczegól­
nych świąt z w i ą z a n y c h z cyklem świąt K u m b h a . O b r ó t tej planety w o k ó ł
S ł o ń c a wynosi 12 lat ( d o k ł a d n i e 11,85). Jego o d m i a n ą jest cykl 60-letni, złożo­
ny z pięciu dwunastoletnich cykli. N i e zgadzam się z twierdzeniem, iż zna­
czenie tego cyklu jest niewielkie w tradycji indyjskiej (Tokarska-Bakir 1988).
D l a astrologii indyjskiej cykl księżycowy m a podstawowe znaczenie ze wzglę­
d u na jego precyzję w opisywaniu losów człowieka. C y k l Jowisza nie m a
takiego znaczenia na co dzień, wyznacza jednak dłuższe cykle rozwojowe
jednostki lub z b i o r o w o ś c i . Jego najbardziej s p e k t a k u l a r n ą manifestacją był
omawiany t u cykl świąt K u m b h a . M i a ł on również pewne znaczenie dla
wyznaczania odpowiedniego czasu na tzw. „ z b i o r o w e ś l u b y " , występujące
w ś r ó d n i e k t ó r y c h grup zaliczanych do siudrów. T ę d r u g ą manifestację cyklu
Jowisza p r z e d s t a w i ę w o d r ę b n y m artykule.
C y k l świąt K u m b h a wskazuje na o k r e ś l o n e konfiguracje astronomiczne,
k t ó r y c h powtarzanie się powoduje k o n i e c z n o ś ć ponownego celebrowania ry­
t u a ł ó w w o k r e ś l o n y c h miejscowościach. Święto K u m b h a w każdej z czterech
miejscowości jest t y l k o jednym aspektem całego cyklu. W związku z t y m m a
p e w n ą c h a r a k t e r y s t y k ę i różni się od p o z o s t a ł y c h świąt składających się na
cały cykl. Dlatego też celebrowane są tylko pewne o k r e ś l o n e pozycje Jowisza
na tle mapy nieba, a pomijane całkowicie pozostałe. Teoretycznie w każdej
z miejscowości święto obchodzone jest co d w a n a ś c i e lat. Jeśli spojrzymy na
kalendarz tych świąt, to przekonamy się, że odbywa się ono zwykle w jakiejś
miejscowości co trzy lata. D o d a t k o w o p r ó c z pełnej K u m b h a (kolejne po
dwunastu latach), po upływie sześciu lat celebrowane są r ó w n i e ż A r d h a - K u m b h a M e l a ( p ó ł - M e l a ) . P o n i e w a ż w ciągu dwunastu lat Jowisz przechodzi
przez znaki zodiaku, jedna specyficzna konfiguracja astronomiczna będzie
należeć do danej miejscowości. D o k ł a d n y czas celebracji świąt generalnie w y ­
znaczają pozycje Jowisza i Słońca, a bardziej szczegółowo, np. rytualnych
kąpieli, pozycja Księżyca względem Słońca na niebie. Niżej przedstawiam
zasady wyznaczania czasu świąt w poszczególnych miejscowościach:
H a r d w a r - Jowisz w znaku W o d n i k a ( K u m b h a ) , Słońce w znaku Barana
(Mesza), czyli na p r z e ł o m i e miesięcy Phalgun/Czaitra;
Prajag - Jowisz w znaku Byka (Wriszabha), Słońce w znaku K o z i o r o ż c u
(Makara), czyli w m i e s i ą c u Magha;
U d ż d ż a i n - Jowisz w znaku L w a (Simha), Słońce w znaku Barana i B y k a
(Mesza, Wriszabha), czyli w miesiącu Waisakh ;
Nasik - Jowisz w znaku Skorpiona (Wriszczika) lub w znaku L w a (Simha),
Słońce w znaku L w a , czyli na p r z e ł o m i e miesięcy Ś r a w a n / B h a d r a p a d a .
8

9

8

Źródła podają również inne wersje cyklu jowiszowego dla Udżdżain: Jowisz, Słońce i Księ­
życ w znaku Wagi (Tula), czyli w miesiącu Aświn.
Według innej wersji, dla Nasik: Jowisz i Słońce w znaku Lwa (Simha), czyli w miesiącu
Bhadrapada.
9

�125

12-LETNI CYKL JOWISZOWY

Ponieważ życie na ziemi zależy od sił grawitacji, rytm planety Jowisz wywiera
specyficzny w p ł y w na organizmy ludzkie w zależności od wejścia i przebywania
w określonej konfiguracji astronomicznej. Z przytoczonych wyżej danych
wynika, że cykl świąt K u m b h a odbywa się w czasie, kiedy planeta Jowisz
znajduje się w znakach W o d n i k a (Kumbha), Byka (Wriszabha), L w a (Simha)
i Skorpiona (Wriszczika) lub Wagi (Tula). Te dwa ostatnie znaki, Skorpiona
i Wagi, są wymieniane najrzadziej. Słońce występuje w znakach Barana (Mesza)
i B y k a (Wriszabha), K o z i o r o ż c a (Makara) oraz L w a (Simha).
W Tabeli I p o d a j ę p r z y k ł a d o w o lata p r z y p a d a j ą c e na cykl świąt K u m b h a
w p o s z c z e g ó l n y c h miejscowościach.
Tabela I. Cykl świąt Kumbha w poszczególnych miejscowościach
Hardwar

Prajag

Udżdżain

Nasik

1915
1927
1939
1951
1963
1975
1986
1998
2010

1918
1930
1942
1954
1966
1978
1989
2001
2012

1921
1933
1945
1957
1969
1981 (1980)
1992
2004
2016

1924
1936
1948
1960
1972
1984 (1980)
1995 1991
2007 (2003)
2015

W praktyce święta K u m b h a tylko w Hardwar i Prajag odbywają się niezmien­
nie podczas podobnej konfiguracji astronomicznej na niebie. P o z o s t a ł e święta
w U d ż d ż a i n i Nasik podlegają zmianom. Dane podawane przez różnych a u t o r ó w
przeczą sobie nawzajem. W nawiasach podaję rzeczywiste daty świąt. Trudno m i
w y t ł u m a c z y ć te anomalie. Niewykluczone, że ich powodem jest forsowanie
i n t e r e s ó w p o s z c z e g ó l n y c h grup uczestników świąt, tzn. r ó ż n y c h szkół i linii
ascetów. Kwestia ta wymaga dalszych b a d a ń , szczególnie w U d ż d ż a i n i Nasik.
G d y b y przyjąć wszystkie święta K u m b h a zaznaczone w kalendarzu to od­
b y w a ł o b y się ono co trzy lata, za k a ż d y m razem w innej miejscowości, a niekiedy
t a k ż e co r o k u . P o n i e w a ż Jowisz w p ł y w a na wody, w t y m - rzeki, szczególnego
znaczenia nabiera położenie miejscowości. Prajag leży w miejscu, gdzie Jamuna
wpada do Gangesu . Zlewisko d w ó c h rzek określane jest j a k o sangam
i obdarzane szczególnymi własnościami. H a r d w a r leży nad Gangesem, Nasik
p o ł o ż o n y jest nad r z e k ą Godawari ( n a z y w a n ą p o ł u d n i o w y m Gangesem),
a U d ż d ż a i n (dawne Awanti) nad rzeką Szipri. Największe znaczenie i największą
liczbę p i e l g r z y m ó w ściąga święto K u m b h a odbywające się w Allahabadzie.
10

1 0

11

Ganges jako najświętsza ze wszystkich rzek indyjskich, symbol czystości i archetyp wszyst­
kich świętych wód, życiodajnych i oczyszczających rzek (Słownik... 1994). Nad brzegami Gangesu
znajdują się dziesiątki miejsc pielgrzymkowych od jego źródeł Gangotri, przez Benares, Gaya po
jej ujście Gangasagar.
W astrologii indyjskiej termin sangam odnosi się do koniunkcji planet, czy części horoskopu.
1 1

�126

DAGNOSŁAW D E M S K I

Przy wyznaczaniu świąt K u m b h a mamy do czynienia z k i l k o m a cyklami.
Z relacji H u a n Tsanga w y n i k a ł o ( V I I w . n.e.) że pierwszy z nich to cykl 5-letni,
który obowiązywał p o c z ą t k o w o podczas święta K u m b h a w Prajag i związany był
z ruchem K s i ę ż y c a i Słońca, a nie Jowisza. Zapewne o b o w i ą z y w a ł on w całych
p ó ł n o c n y c h Indiach. W Prajag co r o k u odbywa się M a g h a M e l a , święto
o bardziej lokalnym charakterze, związane z corocznym wejściem Słońca w znak
K o z i o r o ż c a (Makara) i rozpoczęciem powrotnej pozornej drogi Słońca na niebie
(Uttarajana). Co pięć lat natomiast w pierwszym dniu jasnej części m i e s i ą c a
M a g h a (druga p o ł o w a stycznia) powtarza się koniunkcja Słońca z K s i ę ż y c e m
w znaku Strzelca (Dhanus). Zjawisku temu przypisywano p o m y ś l n y walor.
Te obliczenia posłużyły do wyznaczenia 5-letniego cyklu świąt K u m b h a . K a ż d e
z tych pięciu kolejnych lat stanowiło część całości i nosiło o d r ę b n ą n a z w ę :
samwatsara, parivatsara, idavatsara, anuvatsara oraz idvatsara.
5

K i e d y n a s t ą p i ł o przejście od 5-letniego cyklu słoneczno-księżycowego do
12- i 60-letnich cykli jowiszowych, d o k ł a d n i e nie wiadomo. Jak j u ż wspom­
niałem, tradycja nakazuje łączyć przekształcenia m a j ą c e na celu integrację
r ó ż n y c h lokalnych tradycji w j e d n ą W i e l k ą T r a d y c j ę z p o s t a c i ą Szankaraczarji, czyli z p r z e ł o m e m V I I I i I X w . n.e. Przejście na cykl świąt K u m b h a ,
wyznaczany przez ruch Jowisza, d a ł o m o ż l i w o ś ć połączenia k i l k u o d r ę b n y c h
tradycji w jeden w s p ó l n y cykl. Przejściu temu towarzyszyło rozbudowanie
symboliki Jowisza j a k o Bryhaspatiego w literaturze puranicznej.
C y k l 12-letni z w i ą z a n y jest z ruchem Jowisza d o o k o ł a Słońca. K a ż d y r o k
cyklu nosi nazwę od znaku, w jakim przebywa wówczas Jowisz (patrz Tabela I I ) .
Pięć kolejnych cykli 12-letnich zamyka pełen, 60-letni cykl Jowisza. K a ż d a
nazwa roku z cyklu 60-letniego oznacza p e w n ą jakość, na k t ó r ą wskazuje ó w rok.
Służy to j a k o w s k a z ó w k a dla przeprowadzania prognoz astrologicznych na dany
rok. 60-letni cykl wykorzystuje się w celu uzyskania prognoz dla zbiorowości, ale
r ó w n i e ż k a ż d a jednostka podlega 60-letniemu cyklowi ewolucji. K a ż d e m u
elementowi tego cyklu przypisuje się k o n k r e t n ą j a k o ś ć , k t ó r a wskazuje na to, czy
dany r o k m o ż n a u z n a ć za p o m y ś l n y , czy nie. N i e k t ó r e lata m a j ą zdecydowanie
negatywne konotacje. Być m o ż e w t y m leży przyczyna modyfikacji obchodzenia
świąt co trzy lata. W Tabeli I I p o d a j ę nazwy poszczególnych lat i r o k kalenda­
rzowy, j a k i w ó w c z a s w y p a d a . P r z y k ł a d o w o , r o k 2001 jest p i ę t n a s t y m r o k i e m
w cyklu 60-letnim n o s z ą c y m n a z w ę Wrisza. Wrisza oznacza Byka, a symbol ten
uznawany jest za w y j ą t k o w o p o m y ś l n y , przynoszący d o b r o b y t . W i e d z ę na ten
temat wnosi astrologia indyjska. Cykl ten został zapożyczony od Babilończyków,
przypomina on r ó w n i e ż 60-letni cykl kalendarza chińskiego i t y b e t a ń s k i e g o .
12

13

Pierwszy r o k w cyklu 60-letnim, nazywany Prabhawa, rozpoczyna się w j a ­
snej części m i e s i ą c a M a g h a , kiedy to Księżyc i Słońce znajdują się w jednej

1 2

W Tabeli podałem pełne lata, zmiana daty odbywa się natomiast zawsze w okresie przesi­
lenia wiosennego.
Na rok 2002 przypada Czitrabhanu, uznawany za pomyślny dla rozwoju inteligencji,
duchowości, oddawania czci bogom.
1 3

�Tabela II. 60-letni cykl Jowisza {Brihaspati Czakra)
Nazwy lat z cyklu/rok
13. Pramadi

1. Prabhawa
1987

25. Khara
1999

14. Wikrama

2. Wibhawa
1988

26. Nandaná
2000

15. Wrisza

3. Śukla
4. Pramoda

1991

29. Manmatha

18. Tarana

6. Angiras
1992

30. Durmukhi
31. Hemalambi

20. Wyaya

8. Bhawa
9. Yuwan

32. Wilambi

21. Sarwadżit
1995

33. Wikari

1996

34. Sar vari

23. Wirodhin

11. Iśwara
1997

35. Pława

24. Wikrita

12. Bahudhanya
1998

4. Karka

Maha
Magha

5. Simha

2041

Maha
2042 Phalgun

2031

Maha
57. Rudhirodgarin
2043 Czaitra
58. Raktaksza

Maha
2044 Waisakha
2045

Maha
Dżyesztha

2046

Maha
Aszadha

59. Krodhana

47. Pramadin
2033

60. Kszaya

48. Ananda
2022

Maha
2040 Pausza

2032

2021
36. Śubhakrit

2010

54. Raudra

56. Dundubhi

46. Paridhawin
2020

2009

3. Mithuna

2030
45. Wirodhaka

2019

2008

Maha
2039 Margaśirsza

55. Durmati

44. Sadharanya

2034

1. Mesza

53. Siddharta

2029

2018

2007
22. Sarwadharin

10. Dhatri

43. Saumya

Maha
Aświna

12. Mina

2. Wriszabha

2028

2017

2006

1994

42. Kilaka

11. Kumbha

Maha
2038 Kartik

2027

2016

2005

1993

41. Plawanga

Maha
Sravana

52. Kalayukta
2026

2015

2004
19. Parthiva

7. Śrimukha

40. Parabhawa
2014

2003

2037

2025

Znak zodiaku
{rosi)

Maha
2036 Bhadrapada

51. Pingala

39. Wiśwawasu

28. Dżaya

17. Subhanu

5. Pradżapati

2024

2013

2002

2035
50. Nala

38. Krodhin

27. Widżaya

16. Czitrabhanu
1990

49. Rakszasa
2023

2012

2001

1989

37. Sobhana
2011

Wielki
miesiąc

6. Kanya
7. Tula
8. Wriszczika
9. Dhanus
10. Makara

�128

DAGNOSŁAW DEMSKI
14r

stacji księżycowej (nakszatra)
o nazwie Dhanisztha i są w koniunkcji z pla­
n e t ą Jowisz. T a konfiguracja powtarza się co 60 lat. Pełny o b r ó t Jowisza
w o k ó ł słońca zajmuje 11, 86 lat, co oznacza mniej niż 50 d n i w ciągu 12 lat
słonecznych, czyli d o k ł a d n i e 4 343 d n i . W e d ł u g obliczeń astronomicznych,
Jowisz przechodzi do n a s t ę p n e g o znaku co 84 lata. Stąd na siedem świąt cyklu
K u m b h a , pierwsze sześć przypada na 12 lat, ale siódme przypada na 11 r o k .
Dlatego też, co pewien czas jedno ze świąt obchodzone jest wcześniej.

S C E N A R I U S Z ŚWIĘTA: CZAS I M I E J S C E

Podstawowe zręby scenariusza zostały wyznaczone zgodnie z obliczeniami
p o m y ś l n y c h konfiguracji astronomicznych. P o n i e w a ż , j a k j u ż w s p o m n i a ł e m ,
planeta Jowisz w p ł y w a na wody, najważniejszym elementem o b c h o d ó w tych
świąt są rytualne kąpiele (snana) w rzekach. Ablucje w o d ą ze świętej rzeki są
charakterystyczne dla całego hinduizmu. Czas na p o m y ś l n e kąpiele rytualne
(snanajoga) wyznaczany jest przez konfigurację z ł o ż o n ą z Księżyca, Słońca
i Jowisza. W związku z t y m , w k a ż d y m ze świąt cyklu K u m b h a istnieje pewna
liczba kulminacyjnych p u n k t ó w o b c h o d ó w całego święta, wyznaczających
p r z y p ł y w y i o d p ł y w y dodatkowej rzeszy pielgrzymów.
I tak, w H a r d w a r istnieją trzy najważniejsze momenty przeznaczone na
rytualne kąpiele: święto Śiwaratri - pełnia (purnima) miesiąca Phalgun, n ó w
(amavasyá)
miesiąca Czaitra oraz pierwszy dzień n a s t ę p n e g o w kolejności
m i e s i ą c a Waisakh. W t y m okresie Jowisz znajduje się w znaku W o d n i k a
( K u m b h a ) , a Słońce przebywa w znakach Barana (Mesza) i Byka (Wriszabha).
C a ł e święto t r w a ok. 1,5 miesiąca.
W Prajag jest sześć takich p o m y ś l n y c h m o m e n t ó w . W t y m r o k u były to:
pełnia m i e s ą c a Pausz (Pausz Purnima - 9.1.2001), Makara Sankranti (wejście
słońca w znak M a k a r a - K o z i o r o ż c a - 12.1.2001), n ó w miesiąca M a g h a (Mauni
Amavasyá - 24.1.2001), piąty dzień wiosny (Vasant Panczami - 29.1.2001), pełnia
m i e s i ą c a M a g h a (Magha Purnima - 8.2.2001), Mahaśiwaratri
(pełnia miesiąca
Phalgun - 21.2.2001). W tym okresie Jowisz znajduje się w znaku Byka, a Słońce
przechodzi o d znaku Strzelca (Dhanus), przez K o z i o r o ż c a ( M a k a r a ) do znaku
W o d n i k a (Kumbha). Całe święto trwa dwa miesiące. Podczas święta w U d ż d ż a i n
jest tylko jedna rytualna kąpiel podczas pełni miesiąca Waisakh. Jowisz znajduje
się w znaku L w a (Simha), a Słońce w znaku Barana (Mesza). Święto trwa niecały
miesiąc. W trakcie o b c h o d ó w świąt w Nasik występują natomiast trzy główne
kąpiele: p o c z ą t e k miesiąca Ś r a w a n , czyli wejście Słońca w znak L w a (Simha),
r ó w n i e ż Jowisz i M a r s winny z n a j d o w a ć się w znaku L w a . N a s t ę p n i e n ó w
15

1 4

Pełny obrót wokół osi podzielony jest na 30 stacji księżycowych (nakszatrd). Pełny obrót
liczący 360° podzielony jest na 30 równych odcinków (tithi). Podział czasu wyznacza więc ruch
Księżyca, a nie Słońca.
Początek jasnej części roku uttarajana (sanskr. „droga na północ"), czyli według kalendarza
indyjskiego przesilenie zimowe.
1 5

�12-LETNI CYKL JOWISZOWY

129

miesiąca Bhadrapada oraz 11 dzień (ekadasi) miesiąca K a r t i k . Święto K u m b h a
w Nasik trwa o k o ł o czterech miesięcy. Rai podaje, iż według tradyqi przewidzia­
no cztery miesiące ascezy i wyrzeczeń (vrata) dla ascetów, a dokładnie od 11 dnia
(ekadasi) jasnej części miesiąca Aszadh do 11 dnia (ekadasi) jasnej części miesiąca
K a r t i k a (Rai 1993). T o czas pory deszczowej, kiedy bogowie o d p o c z y w a j ą .
P o n i e w a ż oba święta K u m b h a w U d ż d ż a i n i w Nasik o d b y w a j ą się w okresie,
gdy Jowisz znajduje się w znaku Lwa, nazywane są Simhasta.
Czas kąpieli wyznaczony jest z d o k ł a d n o ś c i ą co do minuty. W wymienio­
nych t u , zdeterminowanych astronomicznie i najbardziej p o m y ś l n y c h m o m e n ­
tach kąpieli d o k o n u j ą asceci Naga, k t ó r z y uczestniczą w obchodach zbiorowo
- całymi s z k o ł a m i . Oni jedyni m a j ą prawo do kąpieli o określonej d o k ł a d n i e ,
co do minuty porze. Z p u n k t u widzenia pomyślności kąpiel przed t y m okresem
jest dopuszczalna, ale nie honorowa, dla c z ł o n k ó w wielkich szkół ascetycz­
nych. K ą p i e l po upływie p o m y ś l n e g o czasu traci moc oczyszczającego błogosła­
w i e ń s t w a . Odbywa się ona w miejscu połączenia się w ó d z obu rzek.

U C Z E S T N I C Y ŚWIĘTA: BRAMINI (PANDA), A S C E C I I P I E L G R Z Y M I (KALPAVASI)

K i m są uczestnicy całego cyklu świąt Kumbha? N a l e ż ą do nich bramini,
asceci oraz pielgrzymi. D w i e pierwsze grupy u w a ż a n e są za część podstawowej
triady hinduizmu: k a p ł a n bramiński - asceta - lokalne medium, łączącej W i e l k ą
Tradycję hinduizmu z jej lokalnymi nurtami. T o właśnie oni odgrywają pierwszo­
planowe role w cyklu świąt K u m b h a . Z a r ó w n o bramin, jak i asceta pełni funkcję
nauczyciela, czy przewodnika duchowego. Szczególnie asceci są t u najbardziej
widoczni . W a ż n ą rolę w cyklu świąt K u m b h a odgrywają bramini, nazywani t u
panda (pandit, panda-iimczyciel). Bramini p r o w a d z ą księgi, do k t ó r y c h zapisują
się odwiedzający święte miejsce pielgrzymi. P r o w a d z ą je od k i l k u p o k o l e ń ,
przejmując spisy od swoich p r z o d k ó w . K a ż d a z przybyłych rodzin odwiedza
„ s w o j e g o " bramina. W Prajag funkcjonuje ok. 60 rodzin p a n d ó w . K a ż d a z nich
ma stanowisko dogodnie p o ł o ż o n e nad brzegiem zlewiska obu rzek, oznaczone
flagą i symbolem charakterystycznym, łatwo rozpoznawalnym przez przybywają­
cych pielgrzymów. M a to ułatwić dotarcie do właściwych b r a m i n ó w . Zgodnie
z o b o w i ą z k a m i wyznawcy hinduizmu, dotyczącymi r y t u a ł ó w k u czci p r z o d k ó w ,
pielgrzym obdarowuje b r a m i n ó w w zależności od swoich możliwości i potrzeb.
Zwyczajowe dary w postaci k r o w y nie są j u ż s k ł a d a n e , chyba że symbolicznie
i rzadko. Pojawiają się dary nowego typu, np. s a m o c h ó d , skuter czy motocykl.
N a d brzegiem wody w Prajag wbito 43 słupy, dzielące teren dla p r z y b y ł y c h
pielgrzymów. N a k a ż d y m z nich namalowany jest symbol zwierzęcy lub i n n y .
Przy n i m siedzą pandici, zapisujący w swoich księgach nazwiska i adresy
16

17

1 6

Na temat triady bramin - asceta - bhopa piszę szerzej w przygotowywanej do druku
Np.: szczur, żaba, głowa Hanumana, żuraw lub czapla, wschodzące lub zachodzące
dłoń, małpa, paw, podwójny bębenek, krowa, wielbłąd, świnia, jeleń (z rogami), krokodyl,
ptak (na samym cyplu), słoń, koń, orzeł, lis, niedźwiedź, kogut (po raz drugi), lingam, kaczka,
1 7

pracy.
słońce,
kogut,
tygrys,

�130

DAGNOSŁAW DEMSKI

p i e l g r z y m ó w . M o ż n a ich p y t a ć o krewnych, k t ó r z y t u byli i dokonali w p i s ó w
do ksiąg kilkadziesiąt, a nawet kilkaset lat wcześniej.
W a ż n y m i , a b y ć m o ż e najważniejszymi uczestnikami cyklu świąt K u m b h a
są asceci. W p ó ł n o c n y c h Indiach 12-letni cykl świąt wyznacza kalendarz życia
k l a s z t o r ó w (aszram, matha) czy szkół (akhara, sampradaya), w k t ó r e zorgani­
zowani są asceci (sannyasin, sadhu, Bairagi, swami, Naga, Natha). Najbardziej
znane są t u szkoły (akhara - sala ćwiczeń, oddział) ascetów zaliczanych do
kategorii j o g i n ó w N a g a . I c h procesje oraz zbiorowe kąpiele w d o k ł a d n i e
oznaczonych porach są najbardziej w i d o w i s k o w ą częścią świąt.
T a k ż e życie w akharach toczy się według cyklu 12-letniego. Inicjacje nowych
c z ł o n k ó w , w y b o r y do w ł a d z z a k o n ó w i poszczególnych p r z e o r ó w (mahant)
k l a s z t o r ó w w H a r d w a r lub rozstrzyganie s p o r ó w między zakonami ma miejscie
podczas cyklu K u m b h a w Prajag i U d ż d ż a i n (Briggs 1982, s. 28, 35). N o w e
w ł a d z e klasztorne wybierane są na k a d e n c j ę trwającą 12 lat. Dane te d o t y c z ą
większości sekt hinduistycznych. Podczas trwania świąt istnieje m o ż l i w o ś ć
szerszej prezentacji d o k o n a ń swojej szkoły, sekty czy osobistych. W biografiach
słynnych ascetów, święta cyklu K u m b h a określane są zwykle j a k o okres
poszukiwania odpowiedniego nauczyciela duchowego. Sprzyja temu p o m y ś l n y
czas, j a k i d u ż e skupisko ascetów przybyłych niemal z całych I n d i i .
18

Najbardziej licznymi aktorami uczestniczącymi w cyklu świąt K u m b h a są
pielgrzymi. Z uwagi na fakt, że święta trwają zwykle dłuższy czas, np. w Pra­
jag przez okres d w ó c h miesięcy, pielgrzymi n a p ł y w a j ą t u etapami, a ich liczba
zwiększa się znacznie w jasnej części miesiąca księżycowego lub w dniach
p o m y ś l n y c h na oczyszczającą kąpiel w wodach rzeki. Część p i e l g r z y m ó w przy­
bywa przed rozpoczęciem święta i pozostaje do jego k o ń c a . Ortodoksi k ą p i ą
się codziennie przez cały miesiąc, p o s z c z ą w dzień, nie j e d z ą p o s i ł k ó w z ziaren
z b ó ż i ryżu, ani olejów roślinnych. Nazywani są kalpavasi („mieszkańcy czasu
kalpa"). P o z o s t a j ą oni na terenie zlewisk rzek przez cały okres pomyślnej
konfiguracji astronomicznej. T o ludzie j a k b y oderwani od codziennego życia
i zanurzeni w błogosławionej „wieczności". S t a n o w i ą o d r ę b n ą k a t e g o r i ę piel­
g r z y m ó w , p o n i e w a ż nie tylko składają ofiary, poszczą, d o k o n u j ą oczyszczają­
cych ablucji, czy uzyskują b ł o g o s ł a w i e ń s t w o w c h o d z ą c w kontakt z ascetami,
ale r ó w n i e ż przejmują b e z p o ś r e d n i o b ł o g o s ł a w i e ń s t w o wynikające z przebywa­
nia w o k r e ś l o n y m miejscu podczas z a c h o d z ą c y c h na niebie p o m y ś l n y c h k o n ­
figuracji astronomicznych. P o z o s t a ł e role związane z r y t u a ł e m pełnią: fryzjer,
n i e z b ę d n y w k a ż d y m o ś r o d k u pielgrzymkowym, oraz aktorzy odgrywający
spektakle mitologiczne (lila) dla pielgrzymów.

wilk, kwiat róży lub lotos, zielona papuga, ptak dudek, lew, koza, trójząb, biały królik, biała
krowa, łuk i strzała, głowa mężczyzny z wąsami, czerwony lotos, ryba, łabędź, biały kot, żółw.
Oddziały {akhara) zbrojnych ascetów Naga powstały w okresie panowania cesarza Dżahangira i nie wcześniej niż w 1750 r. Słynne akhary północnych Indii mające swe siedziby głów­
nie w Varanasi, Prayag i Hardwar (Mahanirwani Akhara, Nirandżani Dżuna Akhara, Bairagi
Akhara, Najapanczajati Udasin Akhara, Barapancząjati Udasin Akhara, Nirmala Akhara).
1 8

�12-LETNI CYKL JOWISZOWY

131

ZEWNĘTRZNE CZYNNOŚCI UCZESTNIKÓW ŚWIĘTA

C z y n n o ś c i p i e l g r z y m ó w m a j ą charakter zrytualizowany. Przybywający piel­
grzym goli głowę na n a b r z e ż u , stąd d u ż a liczba fryzjerów p r a c u j ą c y c h nad
brzegiem rzeki. Dokonuje wstępnej kąpieli, a ogolone włosy spadają na m o k r e
ubranie. Po goleniu głowy powtarza kąpiel. Oczyszczającym ablucjom towarzy­
szy bramin Panda, k t ó r y śpiewa sankalpa. Pielgrzym ofiarowuje wtedy pierwszy
m a ł y podarunek, a od bramina otrzymuje kwiaty, mleko i orzech kokosowy.
Pielgrzym wrzuca kwiaty do w ó d zlewiska, n a s t ę p n i e s k ł a d a panditowi dar
w postaci krowy. P o n i e w a ż nie k a ż d e g o pielgrzyma stać na to, ceremonia ta m a
charakter symboliczny. Pielgrzym trzyma p r z y p r o w a d z o n ą k r o w ę za ogon,
a b r a m i n recytuje sankalpa. N o m i n a l n ą cenę k r o w y lub mniejszą s u m ę pienię­
dzy płaci się właścicielowi zwierzęcia. Ten bierze t r o c h ę pieniędzy, a resztę
oddaje b r a m i n o w i . Bogaty pielgrzym daje nie tylko k r o w ę . Darem m o ż e b y ć
słoń albo k o ń z siodłem, m o t o c y k l lub s a m o c h ó d .
N a s t ę p n ą częścią rytuałów jest ceremonia złożenia ofiary przodkom w postaci
kulek ryżowych i k w i a t ó w (pinda dana). Zgodnie z zasadami hinduizmu towarzy­
szy temu karmienie b r a m i n ó w . T o klasyczna ceremonia zaliczana do r y t u a ł ó w
p o ś m i e r t n y c h t y p u śraddha, do k t ó r y c h zobligowany jest k a ż d y wyznawca
hinduizmu. Obowiązkiem pielgrzyma jest odwiedzenie świętych miejsc w okolicy.
Jakie d z i a ł a n i a m a j ą szczególne znaczenie w cyklu świąt Kumbha? D l a
p i e l g r z y m ó w są to d z i a ł a n i a charakterystyczne dla w y o b r a ż e ń i logiki Wielkiej
Tradycji hinduizmu, a więc oczyszczające ablucje (snana), widzenie w i z e r u n k ó w
b o g ó w i procesji ascetów (darśań), ofiara i obdarowywanie (dana), karmienie
i s p o ż y w a n i e resztek ofiary (prasad), picie świętej w o d y z Gangesu, specjalne
ofiary dla p r z o d k ó w (śraddha), znalezienie przewodnika duchowego (guru),
przebywanie w czasie świętym (kalpavasi) oraz powtarzanie specjalnej m o d l i t w y
sankalpa. D l a ascetów cykl tych świąt to czas inicjacji nowicjuszy (diksza),
w y b o r u w ł a d z (sammelań), oczyszczających ablucji (snana), a t a k ż e m o ż l i w o ś ć
zdobycia nowych u c z n i ó w i pokazania swojego statusu (guru-sziszja).
Ablucje (snana) związane są z wierzeniami w oczyszczające z g r z e c h ó w
właściwości w o d y ze świętych rzek, a w szczególności ze zlewisk tych rzek oraz
ich źródeł. W górnej części Gangesu znajduje się kilkanaście zlewisk (sangam)
0 mniejszym znaczeniu niż Prajag. Jednak k a ż d e z nich u w a ż a n e jest lokalnie
za miejsce pielgrzymkowe. O p r ó c z rytualnych kąpieli nad brzegami Gangesu,
rodziny wrzucają do jego w ó d prochy swoich zmarłych. W y j ą t k o w e w a r u n k i
kąpieli stwarza odpowiedni czas i miejsce. Symbolika wody opiera się na wierze,
iż wody, np. oceanu wszechświata, poprzedzają wszelką formę. W hinduizmie akt
zanurzenia w wodzie oznacza p o w r ó t do stanu pierwotnego lub rozpuszczenie
starej formy, co u m o ż l i w i a p o c z ą t e k u k s z t a ł t o w a n i a nowej. T o rodzaj śmierci
1 oczyszczenia przed włączeniem w sacrum, czy rodzaj symbolicznego odrodzenia.
D u ż e znaczenie w hinduizmie przywiązuje się do b e z p o ś r e d n i e g o widzenia
w i z e r u n k ó w b o g ó w i procesji ascetów. N o s i to n a z w ę darśan i oznacza widze­
nie, k o n t a k t wizualny, przebywanie w obecności i w y m i a n ę spojrzeń. C z y n n o ś ć

�132

DAGNOSŁAW DEMSKI

ta powoduje przekaz błogosławieństwa od b ó s t w a , jego wizerunku, oświecone­
go mistrza lub innego ascety. W cyklu świąt K u m b h a szczególne znaczenie m a
b e z p o ś r e d n i k o n t a k t z ascetami (darśań). K o n t a k t z n i m i daje przepływ bez­
p o ś r e d n i e g o błogosławieństwa, k t ó r e g r o m a d z ą pielgrzymi. Podobnie rozmowa
z n i m i lub d o t k n i ę c i e ś l a d ó w zostawianych przez nich na piasku wzmacnia
przekaz boskiego błogosławieństwa. Odnalezienie guru i n a w i ą z a n i e z n i m
głębokiej więzi na zasadzie n a u c z y c i e l - u c z e ń (guru-sziszja) wzmacnia jeszcze
bardziej ten przekaz. Wizerunki b ó s t w hinduistycznych w świątyniach m a j ą
podobne znaczenie. Specyfiką święta jest jednak b e z p o ś r e d n i e obcowanie (dar­
śań) z ascetami, a t y m samym z przejawami boskiej energii.
S k ł a d a n i e ofiar lub obdarowywanie (dana) b o g ó w i guru (dakszina) na­
leży do jednej z najważniejszych p o w i n n o ś c i wyznawcy hinduizmu. W e d ł u g
M a n u s m r y t i , s k ł a d a n i e ofiar należy do o b o w i ą z k ó w gospodarza i ojca rodzi­
ny. Ofierze z p o ż y w i e n i a towarzyszy karmienie lub jedzenie resztek (prasad) ze
stołu b o g ó w , co jest f o r m ą k o m u n i i z bogami. D o tej kategorii należy r ó w n i e ż
picie świętej w o d y z Gangesu i przyniesienie jej w naczyniu do d o m u , po
z a k o ń c z e n i u święta. K u m b h a oznacza dzban, k t ó r y pielgrzymi ofiarowują
na ś w i ą t y n n y c h o ł t a r z a c h p o ś w i ę c o n y c h Dziewięciu Planetom (Nawagraha).
O d m i a n ą obdarowywania są ofiary dla z m a r ł y c h p r z o d k ó w (śraddha). I c h
zasady regulowane są w y m o g a m i żałoby oraz określone w zależności o d pozy­
cji pielgrzyma w hierarchii społecznej. W o d y Gangesu u w a ż a n e są t a k ż e za
łączące żywych ze światem z m a r ł y c h .
O d r ę b n ą k a t e g o r i ę s t a n o w i ą pielgrzymi pozostający na z a m k n i ę t y m terenie
obozu nad r z e k ą przez cały okres świąt (kalpavasi). I c h celem, na w z ó r asce­
t ó w , jest uzyskanie b e z p o ś r e d n i e g o błogosławieństwa, przekazywanego szcze­
gólnie obficie w p o m y ś l n y m okresie p r z y p a d a j ą c y c h na ten czas konfiguracji
astronomicznych. Jako miejsce w o k r e ś l o n y m czasie przemienia się w niewy­
czerpane ź r ó d ł o siły i błogosławieństwa. Uzyskaniu d o s t ę p u do tej wiecznej
siły i b ł o g o s ł a w i e ń s t w a służy powtarzanie sankalpy. T e r m i n sankalpa oznacza
intencję t o w a r z y s z ą c ą odprawianiu pewnych a k t ó w rytualnych. T y p o w a san­
kalpa wymawiana jest w e d ł u g wzoru: „ja, p o c h o d z ą c y z takiej rodziny, miesz­
kający w takiej miejscowości, posiadający to i to, jestem obecnie w Prajag
takiego r o k u , miesiąca, dnia, w t y m miejscu podczas święta. B ę d ą c t u zamie­
rzam... i t p . " Jeśli m ó w i ą c y oczekuje na o k r e ś l o n y wynik, w t y m momencie
recytacji wymienia go. Jest to rodzaj z w r ó c e n i a uwagi boskim siłom na siebie.
W i ę k s z o ś ć p i e l g r z y m ó w wynajmuje p a n d ę , inni sami wiedzą j a k należy od­
p r a w i ć r y t u a ł tej recytacji.
D l a u c z e s t n i k ó w świąt cyklu K u m b h a wzięcie udziału w nich daje przede
wszystkim b ł o g o s ł a w i e ń s t w o (sanskr. ananda). W i ę k s z o ś ć z wymienionych w y ­
żej d z i a ł a ń podejmowano po to, by u z y s k a ć błogosławieństwo. Daje je np.
b e z p o ś r e d n i k o n t a k t z ascetami, z duchowym nauczycielem (darśań). Sym­
bolizują to gesty błogosławieństwa, jakie przyjmują asceci w spotkaniach
z pielgrzymami, a p r z y p o m i n a j ą one gesty utrwalone w wizerunkach bo­
gów. P r z e p ł y w b ł o g o s ł a w i e ń s t w a wzmacnia przebywanie nad zlewiskiem rzek

�12-LETNI CYKL JOWISZOWY

133

w kulminacyjnych momentach świąt. N a s t ę p u j e w ó w c z a s połączenie m i ę d z y
niebem a ziemią, czas, w k t ó r y m ludzie żyją w zgodzie z rytmem wielkich k o n ­
figuracji astronomicznych na niebie.

*
C y k l świąt K u m b h a należy do uformowanej w ciągu stuleci Wielkiej T r a ­
dycji hinduizmu integrującej p ó ł n o c n e części I n d i i . Jej celem było p o ł ą c z e n i e
r ó ż n o r o d n y c h , mniejszych tradycji lokalnych z jednym w s p ó l n y m ogniwem
hinduizmu. O d b y w a ł o się to na k i l k u poziomach, p o c z y n a j ą c od procesu
w e w n ę t r z n e j kolonizacji I n d i i plemiennych, spowodowanej e k s p a n s j ą cywiliza­
cji indyjskiej. W i ą z a ł o się ze z m i a n ą dotychczasowych s p o s o b ó w m y ś l e n i a
z lokalnych na ponadregionalne, ze stanu ekologicznego wtopienia się w l o k a l ­
ne ś r o d o w i s k o do przyjęcia przekonania, że bogowie wpływają na istoty żywe
na t y m świecie poprzez siły i ruchy planet, a co za t y m idzie, przyjęcia
specyficznych konfiguracji astronomicznych. P r z y k ł a d e m tego było przejście
z cyklu słonecznego 5-letniego na 12-letni cykl jowiszowy.
Zgodnie z k o n c e p c j ą Srivastavy, tradycja hinduizmu opiera się na triadzie:
k a p ł a n - asceta - lokalne medium. D w a j pierwsi należą do Wielkiej Tradycji,
podczas gdy trzeci człon triady należy do niezliczonej liczby lokalnych M a ł y c h
Tradycji. Bramin jest g ł ó w n y m ogniwem łączącym wszystkie regiony subkontynentu indyjskiego. Sprawuje on funkcje rytualne, p o ś r e d n i c z ą c p o m i ę d z y
l u d ź m i a światem b o g ó w i sił kosmicznych. D o niego zwracają się wierni
o pomoc w przekazaniu odpowiednich ofiar dla b o g ó w i o ustalenie najbar­
dziej korzystnych konfiguracji astronomicznych dla danej jednostki, czy zbio­
rowości. W y p e ł n i a on swoje zadanie o d p r a w i a j ą c odpowiednie do sytuacji
r y t u a ł y . Asceta nie pełni funkcji rytualnych. Jego siła i charyzma opierają się
na latach wyrzeczenia i ćwiczeń oraz na b e z p o ś r e d n i m kontakcie z boskimi
siłami. Pielgrzymi p r z y c h o d z ą do ascety po błogosławieństwo. T y l k o on m o ż e
je p r z e k a z a ć . S t ą d tak wielkie znaczenie świąt cyklu K u m b h a .
Trzeci człon tej triady to lokalne medium, noszące różne nazwy w zależności
od części kraju i lokalnej kultury. Wierni nie zwracają się do nich ani o pomoc
w składaniu najbardziej właściwych dla czasu i miejsca ofiar, ani o błogosławieńs­
two. P r z y c h o d z ą natomiast z p r o ś b ą lub z pytaniami, jakie ich n u r t u j ą . Roz­
wiązują oni problemy osobiste. T a sfera działań religijnych należy do kategorii
M a ł e j Tradycji. W centrum Wielkiej Tradycji znajdują się bramin i asceta. I c h
znaczenie w z r o s ł o w w y n i k u postępującego procesu sanskrytyzacji m a j ą c e g o na
celu integrację wszystkich ziem i ludności I n d i i we w s p ó l n ą zbiorowość. W jego
w y n i k u n a s t ę p o w a ł o narastające przesunięcie akcentu i znaczenia d w ó c h pierw­
szych postaci, kosztem tej ostatniej. Przesunięcie to towarzyszyło naturalnemu
przekraczaniu granic funkcjonowania w społecznościach lokalnych przez po­
szczególne grupy m a j ą c e kontakty z innymi społecznościami, p o d k r e ś l a j ą c y m i
p r z y n a l e ż n o ś ć do wspólnej szerszej tradycji. Ten proces przybiera na sile
w miejscach pielgrzymkowych i podczas cyklu świąt K u m b h a .

�134

DAGNOSŁAW DEMSKI
LITERATURA

B r i g g s G . W. 1982, Gorakhnath and the Kanphata Yogis, Delhi.
C a m p b e l l J . 1997, Bohater o tysiącu twarzach, Poznań.
D o w s o n J . 1984, A Classical Dictionary of Hindu Mythology and Religion. Geography, History
and Literature, Calcutta.
E a t o n R. 1999, The Rise of Islam and the Bengal Frontier, 1204-1760, internet.
Indian Chronography. brw.
Manusmryti... 1985, Manusmryti i Kamasutra, Warszawa.
Pande, Bishambhar Nath 1955, Allahabad, Retrospect and Prospect, Allahabad.
R a i S. 1993, Kumbha Mela. History and Religion. Astronomy and Cosmobiology, Varanasi.
Słownik... 1994, Słownik mitologii hinduskiej, A. Ługowski (red.), Warszawa.
S r i v a s t a v a V . 1997, Religious Renunciation of a Pastoral People, Delhi.
T o k a r s k a - B a k i r J. 1988, Obraz tradycyjnej astronomii i astrologii zarejestrowany u współ­
czesnych Tybetańczyków, Lud, t. 72, s. 147-182.

DAGNOSŁAW DEMSKI
T H E T W E L V E Y E A R JOVIAN C Y C L E I N T H E G R E A T T R A D I T I O N O F HINDUISM.
T H E RITUAL C Y C L E OF KUMBHA MELA
Summary
Referring to the instance of the ritual cycle of Kumbha Mela in northern India the author raises
the more general problem of the twelve and sixty year Jovian cycles in Hinduism. Pointing out
auspicious astronomical configurations is of essential meaning for organization of religious festivals
not only in Hinduism. The Indian tradition has adopted different rules of reckoning the positions of
heavenly bodies.First of all as the point of departure it took the constant zodiac. Equally remarkable
is the importance of the movements of the moon in Hinduism, unlike in European tradition in which
reckoning is based on tropical zodiac and on the movements of the sun.
Concentration on the movements of the moon has brought about, among others, greater
rigour and precision of calculation. The moon, the sun and Jove all participate in setting the
auspicious astronomical configurations. The same three heavenly bodies are used in setting all the
elements of the Kumbha cycle of festivals described here.
The author follows the growing importance of the Jovian cycle on different levels: mytho­
logical, historical and that of the development of the methods of calculation itself. He notices the
evolution of the Kumbha festival cycle developing from local festivals Magha Mela in Prayag
through the five year Kumbha cycle in the same locality to the full, twelve year cycle with rotation
divided among four localities: Hardwar, Prayag, Ujjain and Nasik. The author indicates that the
transition from the five year festival cycle to those of twelve and sixty years was associated with
the territorial and cultural expansion of India from the Ganges plains, among others southwards
up to the rivers Godawari and Narmada.That process was accompanied by the transition from
local traditions to the unifying Great Tradition of Hinduism.
The author includes the Kumbha festival cycle to Great Tradition. Referring to the triad of
the main religious figures of Hinduism: Brahman-ascetic-local medium he indicates that the
development of ascetism, evolution of the Kumbha festival cycle and applying the Jovian cycle
in calculations are the exemplification of its second link.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6843" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6823">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/6a2c75255e9239647d75c7e1a405d094.pdf</src>
        <authentication>3e89cf689a9e688ab18caa825e987ba1</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81594">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4529</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81595">
                <text>1962</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81596">
                <text>etnografia polska</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="81597">
                <text>sztuka ludowa - publikacje</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="81598">
                <text>Polska Sztuka Ludowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81599">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4210</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81600">
                <text>15 lat "Polskiej Sztuki Ludowej"/ Polska Sztuka Ludowa 1962 t.16 z.4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81601">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1962 t.16 z.4 s. 195-196</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81602">
                <text>Piwocki, Ksawery</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81603">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81604">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81605">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81606">
                <text>Ksawery

Piiaocki

15

LAT

„POLSKIEJ

Zainteresowanie plastyką ludową jest właściwie
wciąż jeszcze sprawą świeżą i wciąż jeszcze dokonuje
eię w tej dziedzinie nowych, mniejszych i większych
odkryć. W ostatniej ćwierci ubiegłego w i e k u W i t k i e ­
wicz i jego Otoczenie stanęli nagle olśnieni wielkością
sztuki podhalańskiej, a jeszcze głęboko przed p i e r w ­
szą wojną światową dostrzeżono b a r w n e pasiaki i w y ­
cinanki łowickie, zaczęto zwracać uwagę n a K u r p i e
i zachwycać się sztuką [huculską. W okresie dwudzie­
stolecia międzywojennego stworzono w ramach t o ­
warzystw opieki n a d l u d o w y m przemysłem pewne
formy, organizacyjne i metodyczne, pomocy w roz­
w i j a n i u twórczości ludowej, a równocześnie etnogra­
fowie, a przede wszystkim historycy sztuki zaczęli
coraz intensywniej badać przeszłość i określać w a r ­
tości ludowej sztuki. Z najrozmaitszych przyczyn,
częściowo politycznych, ale Chyba w większości w y ­
padków — ekonomicznych, mających n a celu oży­
wienie gospodarcze najbardziej zaniedbanych regio­
nów ówczesnej Rzeczypospolitej, zajęto Się jednak
Wówczas przede wszystkim t a k z w a n y m i „kresami
wschodnimi", a więc terenami białoruskimi i ukraiń­
skimi, pozostawiając ziemie etnograficznie polskie —
poza „odkrytymi" już przed rokiem 1914 — niemal
nie tknięte przez terenowe badania i eksploracje.
Urządzano wystawy sztuki l u d o w e j , poprzez „bazary"
wprowadzono jej w y t w o r y na rynek większych ośrod­
ków miejskich, pojawiały się poświęcone j e j p u b l i ­
kacje książkowe i artykuły w czasopismach a r t y ­
stycznych. Nie umiano jednak ześrodkować systema­
tycznie badań, a n i stworzyć organu, który zająłby się
epecjalnie sztuką tworzoną przez l u d .
Badania takie podjął dopiero w 1947 r. nowo­
powstały Instytut Badania Sztuki Ludowej, na któ­
rego czele stanął znany jeszcze przed wojną badacz
sztuki ludowej d r Józef Grabowski. Jego też zasługą
jest powołanie do życia pisma „.Polska Sztuka Ludo­
w a " , które w s w y m kształcie i programie nie miało
precedensu ani u nas, a n i w i n n y c h krajach. M i m o
różnych niebezpieczeństw i f l u k t u a c j i , których ofiarą
padł i jego twórca, pismo wytrzymało próbę czasu:
m a w k r a j u liczne grono stałych współpracowników —
wśród nich także w i e l u młodych badaczy — oraz o d ­
biorców, a za granicą jest chyba najbardziej znanym
pismem poświeconym polskiej k u l t u r z e plastycznej.
Nie jest m o i m zamiarem a n i zadaniem pełna ocena
dotychczasowej działalności „Polskiej Sztuki Ludo­
w e j " w j e j Obecnym „małym jubileuszu". Chciałbym
jedynie zwrócić uwagę n a niektóre, j a k m i się w y ­
daje, najważniejsze osiągnięcia pisma. Wprawdzie
program zarysowany w pierwszych zeszytach: teoria
i estetyka sztuki ludowej, j e j historia, większe m o ­
nografie twórców i poszczególnych działów ludowej
twórczości oraz gromadzenie materiałów z badań
terenowych — n i e ze wszystkim został równomiernie
przeprowadzony, to jednak najważniejsze potrzeby
społeczne i naukowe w swej dziedzinie organ nasz
podjął i zaspakaja w miarę swych możliwością M a m

SZTUKI

LUDOWEJ"

przekonanie, że przyczynił się on w poważnym stop­
n i u do zmiany naszego widzenia sztuki ludowej i r z u ­
cił interesujące światło n a j e j znaczenie d l a k u l t u r y
narodowej.
Wspomniałem już, że do 1939 r. znajomość p o l ­
skiej sztuki ludowej ograniczała się do k i l k u regio­
nów k r a j u , a kierowała się w dużej mierze na ośrod­
k i etnicznie obce, j a k i e znalazły się wówczas w gra­
nicach naszego państwa. Wspaniała jakość tej sztuki
nie usprawiedliwiała jednak zaniedbań w poznaniu
własnych wartości. Dopiero intensywne badania p r o ­
wadzone w okresie powojennym pozwoliły na zmianę
tego stanu rzeczy. Poważny Wkład wniosło t u i nasze
pismo, publikując ogromną liczbę cennych prac, bez
których nie do pomyślenia jest dziś j a k a k o l w i e k m o ­
nografia ozy syntetyczna publikacja o polskiej sztuce
ludowej. Pismo spełniało t u niejednokrotnie rolę p r a w ­
dziwie pionierską — inspirując i organizując badania,
wykorzystując w y n i k i ogromnej pracy inwentaryza­
cyjnej Sekcji Badania Sztuki Ludowej
Instytutu
Sztuki oraz muzeów regionalnych (których aktywność
znacznie wzrosła w ostatnich latach), śledząc i refe­
rując w y n i k i konkursów i wystaw inicjowanych przez
Ministerstwo K u l t u r y i Sztuki, a mających n a celu
popieranie żywej twórczości ludowej. Publikowane
ze wszystkich tych źródeł materiały poczęły zapełniać
coraz wyraźniej białe plamy na mapie twórczości
ludowej i dziś o sztuce tej wiemy o wiele więcej
i dokładniej niż przed 15 l a t y . Zmieniły się nasze
poglądy n a zasięgi poszczególnych technik tkactwa
artystycznego, o d k r y t o nowe i jakżeż bogate ośrodki
wycinankarstwa, garncarstwa czy snycerstwa, w y n i e ­
siono n a światło dzienne pewne r e l i k t y tradycyjnej
obrzędowości. „Polska Sztuka L u d o w a " stała się więc
w s w y m dziale materiałowym niewyczerpaną skar­
bnicą wiedzy o najrozmaitszych gałęziach p l a s t y k i
ludowej, i to niemal wszystkich okolic k r a j u . Szcze­
gólną w t y m zakresie wartość posiadają tutaj o d k r y ­
cia dokonane n a Mazurach i W a r m i i , n a Śląsku i Po­
morzu. Próbowano niejednokrotnie ukuć z tego „przyczynkarstwa" broń przeciw pismu. Niesłusznie! Na
pewno niesłusznie! TU nie chodzi przecież jedynie
0 rozszerzenie naszej wiedzy o k u l t u r z e polskiej w e
wszystkich j e j przejawach, ale także o uratowanie
d l a tejże wiedzy elementów, które giną codzień i g i ­
nąć muszą w gwałtownych zmianach, j a k i e przeży­
wamy. A są wszakże wśród tych „drobiazgów" w a r ­
tości, które lepiej o d razu wprowadzić do świado­
mości społecznej, niż czekać, aż Odkryje j e być może
kiedyś łopata archeologa. W tej dziedzinie „Polska
Sztuka L u d o w a " zastępuje w naszych czasach nie­
ocenioną „Wisłę", przodujący ongiś w skali europej­
skiej magazyn etnograficzny. Dodać t u trzeba, że
bogate wyposażenie ilustracyjne „Polskiej ' S z t u k i L u ­
d o w e j " zbliża czytelnikowi wspomniane wartości
1 „ad oculos" j e prezentuje.
D r u g i m w i e l k i m osiągnięciem, j a k i e dzieli zresztą
nasze pismo z pracami M i n i s t e r s t w a K u l t u r y i Sztu-

195

�k i , jest zwrócenie uwagi na indywidualności twór­
cze. Zginął bezpowrotnie m i t o ,,1'art anonyme",
któremu ulegaliśmy jeszcze w dwudziestoleciu mię­
dzywojennym, a który paczył u podstaw zrozumienie
ludowej twórczości. Badania terenowe i rozpoczęte
ostatnio coraz szerzej prace archiwalne — pozwoliły
dotrzeć do samych twórców, przypatrzyć się ich pra­
cy, wyważyć sumiennie proporcje między t y m , co na­
rzucone tradycją, i t y m , co indywidualne. Fluktuacje
tradycyjnych schematów, ich związki z techniką
i tworzywem, rola osobistej i n w e n c j i w i c h zmianach
i znaczenie jednostki w tworzeniu „stylu", „mody"
czy szkoły, wgląd w niektóre aspekty psychologii
twórczości — umożliwione t y m i badaniami i ich
publikacją — mają znaczenie nie t y l k o d l a sztuki l u ­
dowej, ale i d l a dawnej sztuki „warsztatowej", a mo­
że nawet i d l a zrozumienia szeregu procesów twór­
czości współczesnej, nic ze sztuką tradycyjną nie ma­
jących pozornie wspólnego.
Jest rzeczą jasną, że publikacja osiągnięć współ­
czesnej twórczości ludowej m a decydujące niemal
znaczenie d l a j e j podtrzymania, może równie do­
niosłe, j a k zabiegi około j e j ekonomicznego podpar­
cia. Tradycyjna k u l t u r a materialna w s i jest skazana
na zagładę, oczywiście słusznie i nieuchronnie w no­
w y c h w a r u n k a c h b y t o w y c h i cywilizacyjnych, co
więcej... praktycznie biorąc już właściwie nie istnie­
je. Twardszy żywot mają elementy duchowe tej k u l ­
tury, a wśród nich do najwartościowszych n a pewno
należy k u l t u r a plastyczna. D l a ludzi, którzy dostrze­
gają j e j piękno, jest rzeczą wysoce pocieszającą, że
żywot j e j można znacznie przedłużyć, że można
obserwować j e j zmiany, przystosowujące ją do no­
w y c h warunków i j e j próby wejścia do k u l t u r y
ogólnonarodowej. Proces nie jest zakończony i nie­
znany jest jego w y n i k ostateczny: degeneracja i upa­
dek zupełny — j a k to się stało już w w i e l u krajach
na Wschodzie i Zachodzie —• czy rozkwitnięcie no­
w y c h pąków, zaszczepionych i przeniesionych na no­
w y pień. Znaczenie pisma w t y m pasjonującym w i ­
dowisku wydaje m i się ważkie i pierwszoplanowe.
Byliśmy ostatnio świadkami interesującej polemi­
k i prasowej n a temat tzw. regionalizmu. Dostało się
przy t y m — chyba niesłusznie — także miłośnikom
ludowej sztuki. Oczywiście wstrzymywanie rozpędzo­
nych
kół
cywilizacji
przemysłowej,
niwelującej
w ostatniej instancji różnice regionalne, przez w p y ­
chanie w i c h t r y b y papierowych wycinanek — jest
nonsensem. Można jednak — i , j a k myślę, trzeba
koniecznie — wyciągać j e spod tych kół i wtulać
ich piękno w świadomość ludzką i społeczną, bo nie
wiadomo, j a k i m i owocami mogą t a m jeszcze z a k w i t ­
nąć. Zawsze sądziłem, że należy żałować róż, nawet
gdy płoną lasy. A jest przecież nadzieja ich prze­
sadzenia...
Nie t y l k o jednak zbieranie materiałów czy i c h
publikowanie, nie t y l k o ujawnianie wciąż nowych t a ­
lentów jest dużym osiągnięciem „Polskiej Sztuki
L u d o w e j " . Zajęła się ona także dziedzinami, które
wypadały dotąd z zainteresowań badawczych. M a m
tu n a myśli sztukę nie chłopską, ale n p . górników
i grup podobnych. Od dawna było wiadomo, że nie

t y l k o wieś tworzyła sztukę tradycyjną, ale i m i a ­
steczko, a nawet w pewnych w a r u n k a c h także w i e l ­
k i e ośrodki miejskie, j a k Częstochowa czy Kraków.
Bardzo mało natomiast wiedziało się o sztuce starych
ośrodków przemysłowych, j a k Górny Śląsk czy Wie­
liczka. To znów łączy się nieodzownie z zagadnieniem
sztuki amatorskiej i sztuki artystów „prymitywów".
Czasopismo i temu p r o b l e m o w i poświęciło uwagę.
Jednym skrzydłem zawadza o n j a k b y o zagadnienie
przemian tradycyjnej sztuki ludowej, d r u g i m potrą­
ca o wciąż dyskutowane sprawy k u l t u r y masowej.
I tutaj więc pisimo stara się służyć współczesności
i wejrzeć w j e j możliwości i . . . bolączki.
K i l k a k r o t n i e wreszcie czasopismo nasze podejmo­
wało t r u d rozplątywania szeregu zagadnień teoretycz­
nych, łączących się zresztą nierozerwalnie ze spra­
w a m i szczegółowymi, poruszonymi powyżej. Podpi­
sany d w u k r o t n i e rozpętał dyskusję n a temat, co to
jest sztuka ludowa, j a k i e są j e j granice i cechy.
Dyskusje nie zostały zakończone, a t y m bardziej nie
zostały naszkicowane nawet .podstawy estetyki tej
sztuki. Stąd częsty jeszcze, zwłaszcza wśród etnogra­
fów, pogląd, że wszystko, co stworzyły ręce chłopskie,
należy nie t y l k o do k u l t u r y , ale i do sztuki l u d o w e j .
Wydaje się, że należałoby t y m sprawom teoretycz­
n y m poświęcić znów nieco miejsca.
Przy głębszej analizie dotychczasowych roczników
na pewno można b y znaleźć jeszcze sporo wątków d l a
k r y t y k i . Wydaje się n a przykład, że zbyt mało u w a g i
poświęcał istny związkom naszej twórczości ludowej
ze sztuką krajów ościennych, choć niekiedy artykuły
odpowiednie były zamieszczane. Wiadomo przecież,
że zasięgi różnych f o r m naszej sztuki ludowej nie
pokrywają się z granicami etnicznymi, a n i z obecnymi
granicami państwa. Kuleje n a pewno informacja
z l i t e r a t u r y obcej przedmiotu, ale wiemy, że recenzje
stanowią stałą bolączkę wszystkich czasopism nauko­
w y c h w Polsce. Można b y wymagać także bardziej
wyraźnych wiadomości o zbiorach k r a j o w y c h polskiej
sztuki l u d o w e j . Osobiście pragnąłbym większej pro­
pagandy — poprzez iclh stałą publikację — istnieją­
cych przecież i dających się ustalić arcydzieł różnych
gałęzi naszej sztuki ludowej, b y w powodzi materia­
łu n i e zagubić najistotniejszej wartości. W Musśe
Imaginaire sztuki światowej mogłoby się dzięki tego
rodzaju publikacji znaleźć nieco więcej arcydzieł
polskich — niż jeden Chrystusik z Rabki.
Jakakolwiek k r y t y k a n i e może jednak przysłonić
faktu wagi osiągnięć, o których mówiłem. Sztuka l u ­
dowa była ongiś sztuką najsilniej związaną ze s w y m
społecznym podłożem. Z j e j doświadczeń można czer­
pać dziś t y m s k w a p l i w i e j , g d y я różnych stron próbu­
je się współczesną sztukę rozpaczy i indywidualnego
protestu pogodzić z nowoczesnym światem i jego
cywilizacją. Patos prostoty tej twórczości, j e j powa­
ga i dziecinna, a t a k poetyczna, ufność w e własne
siły i prawdę własnej w i z j i — jakże wydają m i się
potrzebnym składnikiem czy zaczynem w k i p i e l i dzi­
siejszych prądów artystycznych. Prostowanie ścieżek
j e j oddziaływania, tłumaczenie j e j wartości i o d ­
słanianie mechanizmu j e j powstawania — jest wła­
śnie zadaniem „Polskiej Sztuki L u d o w e j " .

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7742" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7722">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/8f284451db234e107ca45d595b466ada.pdf</src>
        <authentication>3fee52fee73f009aec79841a87199b37</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92511">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:559</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92513">
                <text>1965</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92516">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:510</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92518">
                <text>250-lecie Muzeum Antropologii i Etnografii im.Piotra Wielkiego w Leningradzie / ETNOGRAFIA POLSKA 1965 t.9</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92520">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1965 t.9, s.199-220</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92521">
                <text>Dynowski, Witold</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92522">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92523">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92524">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="92525">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92527">
                <text>W I T O L D

DYNOWSKI

250-LECIE M U Z E U M A N T R O P O L O G I I I E T N O G R A F I I
IM. PIOTRA WIELKIEGO W LENINGRADZIE
W dzisiejszej s t r u k t u r z e życia naukowego w i e l k i e międzynarodowe
kongresy stanowią najszerszą płaszczyznę kontaktów dla p r z e d s t a w i c i e l i
jednoznacznych d y s c y p l i n , czy też n a w e t dla określonych gałęzi w i e d z y .
Na tego r o d z a j u f o r u m n a u k a w y p o w i a d a się przede w s z y s t k i m za po­
średnictwem p r z e d s t a w i c i e l s t w n a r o d o w y c h i odpowiednich i n s t y t u c j i
działających w poszczególnych państwach i k r a j a c h . Znaczenie t a k i c h
kongresów d l a r o z w o j u poszczególnych dziedzin n a u k o w y c h czy też
dla postępu prac badawczych n a d t y m czy i n n y m zagadnieniem może
być j e d n a k 'bardzo różne i w p r a k t y c e w poszczególnych środowiskach
znaczenie to może się ujawnić również w sposób n i e j e d n a k o w y . Toteż
można podjąć dyskusję, czy masowe liczące tysiące uczestników k o n ­
gresy międzynarodowe z ogromną i bardzo różnorodną tematyką r e f e ­
ratów w pełni spełniają swój cel i czy n p . sympozja poświęcone zespo­
łowi zagadnień w y b r a n y c h nie byłyby bardziej właściwą postacią k o n ­
taktów n a u k o w y c h . Zastanawianie się nad doborem płaszczyzn dla
międzynarodowych o b r a d w n i c z y m j e d n a k n i e może umniejszyć odczu­
w a n i a korzyści płynących z dotychczasowych, najszerszych f o r m współ­
p r a c y n a u k o w e j . Pomijając sprawę r o z b u d o w y w a n i a światowej więzi
i n t e l e k t u a l n e j i przyciągania do współpracy p r z e d s t a w i c i e l i zarówno
d a w n y c h j a k i nowo powstających państw oraz korzyści wypływające
ze spotkań osobistych specjalistów od różnych zagadnień szczegóło­
w y c h czy też w y b i t n y c h autorytetów z młodszym p o k o l e n i e m n a u k o w ­
ców — w i e l k i e k o n g r e s y międzynarodowe w swej dzisiejszej postaci
stanowią przede w s z y s t k i m 'potężny c z y n n i k mobilizujący środowiska
narodowe do wystąpień na zewnątrz.
W t e j saimej s t r u k t u r z e życia naukowego c z y n n i k i e m mobilizującym
w węższym w p r a w d z i e zakresie są jubileusze i n s t y t u c j i i placówek
n a u k o w y c h o zasięgu r e g i o n a l n y m czy też ogólnonarodowym. Sprzyjają
one przede w s z y s t k i m p o d s u m o w a n i o m i przeglądom dotychczasowego
d o r o b k u i n s t y t u c j i n a u k o w y c h , ocenie społecznej i c h r o l i w f o r m o w a n i u

�WITOLD

200

DYNOWSKI

się k u l t u r y narodowej i z t y c h pozycji pozwalają także konfrontować
dorobek n a r o d o w y z ogólnoświatowym.
Rok 1964 przyniósł etnografii radzieckiej d w a wydarzenia na n a j ­
większą skalę. Z jednej s t r o n y etnografowie radzieccy występowali jako
organizatorzy i gospodarze V I I Międzynarodowego K o n g r e s u N a u k
A n t r o p o l o g i c z n y c h i Etnologicznych
z d r u g i e j zaś — n i e m a l j e d n o ­
cześnie — obchodzono 250-lecie M u z e u m A n t r o p o l o g i i i E t n o g r a f i i
i m . P i o t r a W i e l k i e g o w Leningradzie, pierwszego państwowego m u z e u m
w Rosji i jednego z najstarszych i największych muzeów tego t y p u na
świecie . Pierwsze zbiory antropologiczne i etnograficzne istniały już
2

O

1

najwyższym

władz

państwowych

Nauk.

Obradom

wincjonalna.
Również

w

Jubileusz

szych

jest

tomie

w

one

a

do d z i e j ó w
z

Stąd

rozprawa

też

kapitalnej

wielu

T . W.

pracy

dróg

A.

rozwojowych
trzeba

graficznych

oraz

nych

Niemczech

Sammlungen

rzeniem

zbiory
origines

s.

305—«08.

W

1880 r .

budowie

heutige
Z

człowieku

zbiorów

w

wprowadzonych
VQlkerkunde,

późniejszych

wstępem

zapoiznajamy

prac

Wiedeń

się

im. i n . w

„Revue

etnograficznych

odpowiednim
czasów

„Baesler

kierunku
Bastiana

wymienić

m.

S t u d i e n " , t. 1: 1 9 2 9 , s . 1 0 6 , i K . W i r t h ,
für

i

na

Przy

odpowiednio

opra­

etnograficz­

Zur

Z
pracy

Geschichte

szerszym
K.

spoj­

R. В

obszernym

a h n-

artykule
t. 8 : 1899,

Berlińskim
in

nowych

K.

rozpraw

etno­

zbiorów

Museen

w.

obok

izaibytków

Muzeum

Berlin).
zasadach

P i r e u s s,

in. sumiennie

loigische

„Zeitschr.

w

pisał

etnograficznych w

Vólkermuseums,

w

i

Adolf

pisał
O

roz­

organi­
Bastían

t. 1 0 : 1926.

zbiorów
ner

muzeach w

X I X

ii Z S R R .

Rosji

ďethnogratphie",

Koniglichen

Archiv.",

ii

innych

K l e m m a

Deutschland.

1888, o r a z

ďethnographie,

trzeba

G.

in

się

syntezy 'historycz­

tzbiór

'historii

zna­

Odnoszą

XVIII

do

posiadają

do

praca

Kunst

der

swoje

mało

uwzględnieniem

oraz

wkład

zajmują,

Geschichte
za

etnografii

nimi
1837 r .

źródeł

przestrzeni

się

zbiorów

(Zur

na

poważny

i

Muzieja
wszyst­

szerokie znaczenie naukowe

większy

Museen,

musée

wydanym

przede

ze szczególnym

kulturze w

und

etnograficzne
du

Rosji

jego

w

piękną

wcześniej­

zbiorowo

raz pierwszy.

każdy

Wissenschaft

prób

zestawie

ogół

np.

Między­

uczczony

przykuwa

na

że

jest w y d a n a

historii

V o s s

tych

zacyjnych
und

O

P.

o

VII

S t a n i u к o w i с z. S t u d i a
po

pro­

1964 r.

Moskwie.

do

W

i

sierpnia

w

pełne.

bogatym

russkoj

stanowi

które

ethnographische

H . , Les

Istoria

stołeczna

7 1 9

i n . został

uwagę

T. W.

bardzo

umysłowej

Wartościowym
für

Uber

s o n a
С.

na

nauk

m.

udostępnionych

wybranym

placówki,

literaturę.

na

P y p i n a

prasa

5,

udział

Akademii

i E t n o g r a f i i , t . 2 2 , p t . 2 5 0 let

etnograficznymi

zaznaczyć,

cowaną
w

N.

z

porównaniu

najbardziej

Staniukowicz posiada

kwestiom

sposobności

der

kultury

W

Wielikogo,

wypadkach

zainteresowaniami

poświęconych
nej

Pietra

świadczy
władz

Kutrzeba-Pojnairowej,

Etnografii

160 stron, r o z p r a w a

irozwoju

powiązań

i

placówki.

oparła

ZSRR

również

„Prawda"
A.

Antropologii

imieni

w

najwyższych

i Etnologicznych

opracowanie

autorka

w

artykuł

tej

Muzieja

licząca

nawet

zob.

oraz

poświęciła

dzienniku

Antropologii

i Etnografii

obszerna,

miejsca

historii

Sborník

Kongresem

Rudniew)

Antropologicznych

to n i e w ą t p l i w i e

serii

tym

N.

w

tomie

Muzeum

historii M u z e u m

nych,

art.

Nauk

poświęconą

Antropologii
o

wiele

i n . 'zob.

Kongres

publikacją,

kim

Kongresu

M.

niniejszym

narodowy
2

zainteresowaniu
(wicepremier

Monachium

Buddhismus",

opracowaną

historię

ii L i p s k u ( F . K r a u s e ,

„Ethno-

Zur
t.

Neugestaltung
6:

1924, s .

des
78). Z a

Miinchepośredni-

�250-LECIE

MUZEUM

201

w petersburskiej K u n s t k a m e r z e o d c h w i l i j e j założenia (1714 r.&gt;). J e d ­
nocześnie z koncentracją życia naukowego w A k a d e m i i N a u k i n s t y t u ­
cja ta przejęła z b i o r y tworząc na tej bazie osobną placówkę naukową
z własnym, specjalnie z b u d o w a n y m gmachem i zarządem, włączoną
w strukturę organizacyjną A k a d e m i i jako M u z e u m A n t r o p o l o g i i i E t n o ­
g r a f i i . W t e j postaci i pod tą nazwą placówka ta (pozostaje po dzień d z i ­
siejszy. A u t o r y t e t n a u k o w y A k a d e m i i Nauk, j e j r o l a i f u n k c j a n a j ­
wyższego czynnika ustalającego i kontrolującego k i e r u n k i r o z w o j u
n a u k i i życia intelektualnego w państwie stwarzają dla działalności
placówki muzealnej szczególnie mocne oparcie. Niezależnie b o w i e m
od przestawień w k i e r u n k a c h życia intelektualnego, zmian w sposobach
rozumienia p r o b l e m a t y k i etnograficznej i j e j celów n a u k o w y c h , czy
też w w y n i k u przesunięć ważności zagadnień i tematów w obrębie za­
interesowań etnograficznych M u z e u m A n t r o p o l o g i i i E t n o g r a f i i zawsze
należało do rzędu i n s t y t u c j i , które reprezentowały naukę w państwie
w sposób najbardziej pełny. Na przestrzeni przeszło dwóch stuleci
oprawa akademicka sprzyjała znakomicie u t r z y m a n i u się r a c j i n a u k o ­
w e j istnienia zbiorów etnograficznych jako d o k u m e n t u historycznego
dla i l u s t r a c j i ukształtowanych odrębności w k u l t u r a c h różnych spo­
łeczeństw l u d z k i c h i do budowania na t y m m a t e r i a l e przesłanek do
pytań badawczych s t a w i a n y c h przez zmieniające się k i e r u n k i myśli
etnograficznej. D l a pełniejszego zrozumienia r o l i , którą odegrało m u ­
zealnictwo w tradycjach n a u k i rosyjskiej, w y p a d n i e podkreślić, że od
c h w i l i powołania do życia A k a d e m i i różne kolekcje w M u z e u m A n t r o p o ­
l o g i i i E t n o g r a f i i były szeroko w y k o r z y s t y w a n e jako źródła w pracach
naukowo-badawczych i w p u b l i k a c j a c h n a u k o w y c h . W 2 połowie X V I I I
i początkach X I X w . etnograficzne zbiory muzealne jako pełnowartościo­
wą bazę źródłową w całej rozciągłości w y k o r z y s t y w a l i do prac n a u k o ­
w y c h zarówno M . W . Łomonosow, S. P. K r a s z e n i n n i k o w , P. S. Pallas,
ctwem

osobnych

graficznych
10-leciu
w

w

X I X

Muzeum

w.

(Musée

d'ethnógraphie

Museet
w

1 8 6 9 г.),

Lund

Volkexkunde
muzeach

w

autorów

de

publikacji
(zał.

Museum

für

Wiedniu

większych

i

M.

zostało

in. P.

l'Hommé
w

Museum

mniejszych
postaci

czasopismach

w

w

w

zbiorów

La

etno­

szóstym

etnograficznych
w

Muzeum
du

1930, n r

musie

5, s . 5 7 ,

d e F r a n c e " , 1 9 5 6 , s. 7 1 . S p o r o
(zał.
of

w

(zał.
w

Kultur-hiatoris/ka

History
w

arty­

i działalności talkich

1 8 7 2 г.),

Natural

w

1877 г.),

USA

Museum

1 9 2 7 r . ) ii o w i e l u

okolicznościowych

wydawnictwach

etnograficznych.

w

reorganisation

etnograficznych

Hamburgu

wyszło

zbiorów

je dopiero

2 s e r . , t. 2 :

zreorganizowane

rozpraw

historii

1930 r. p r z e k s z t a ł c o n e

Musée",

Sztokholmie

(gruntownie

nikach

du

historię

w

„Médicine

1 8 8 2 г.),

poznanie

R i к e t,

o historii zbiorów

Volkerkunde

bądź

w

w

w

zostało

kolekcji wydzielono

opracowywało

„Bulletin

Museet

pamiątkowych
lub

z ogólnej

Paryżu, które

Trocadéro,

jak Nordiska

w

udostępnione

l'Homime).

Musée

i osobnych

placówek,

de

du
i s , Le

i H. V a l o

Wielu

T r o c a der o w

Człowieka

kułów

publikacji

British Museum,

(zał.
für

innych,

wydawnictwach

muzealnych,

przewod­

�WITOLD

202

DYNOWSKI

I . G. G m i e l i n , G. F. M i l l e r , I . I . Leepiochin, S. K . K o t i e l n i k o w ,
N . J . Czerieckowskij, P. A . Zagorskij j a k i i n n i . Pod t y m względem
w zasadzie niewiele zmieniło się w latach późniejszych. Uwagą tą
sięgamy do złożonej s t r u k t u r y stosunków społeczino-gospodarczych i k u l ­
t u r a l n y c h u f o r m o w a n y c h w Rosji w 'połowie X I X stulecia. R o z w o j o w i
b o w i e m stosunków k a p i t a l i s t y c z n y c h w dotychczasowej feudalno-pańszczyźnianej s t r u k t u r z e państwa towarzyszył s z y b k i proces r o z b u d o w y
życia naukowego i k u l t u r a l n e g o w e w s z y s t k i c h k i e r u n k a c h . N i e m a l
w każdej gałęzi wiedzy szybko skrystalizowały się dziedziny p r a k t y k i
i t e o r i i torując drogę dalszej dyferencjacji. W t y m s a m y m czasie powsta­
ły też tendencje ostrzejszego dzielenia p r o b l e m a t y k i nauk historycz­
no-społecznych, rodzi się też potrzeba rozczłonkowania wiedzy o czło­
w i e k u i jego k u l t u r z e . Jasne jest, że narastająca specjalizacją w t e j
czy i n n e j dziedzinie w i e d z y o człowieku i jego k u l t u r z e z n a t u r y rzeczy
musiała się odbić n a systematyce źródeł i sposobie posługiwania się
n i m i zarówno p r z y analizie zjawisk j e d n o s t k o w y c h , j a k i przy próbach
budowania syntezy. W m u z e a l n i c t w i e musiało więc dojść do rozdziału
k o l e k c j i i wydzielenia m . i n . także zbiorów etnograficznych. Co więcej
3

W

3

kowej

okresie

1750—1760

Akademii

Nauk

w

zespól

rosyjskiej

z izaánteresowaniami

aktywnym

współdziałaniem

okresu
było

pochodzą

wentaryzacji
dzano

tę

ona

systematykę,
z

Condorceta,

c z y też

pytanie,

cowo
zycji
(J.

zbiorów

w

grę

nikow
nictwa

1 7 5 1 , t . 2, s . 4 9 0 ) .

Materiały

teriały

moriam,

kapitalnej
vom

do

Jahre

iKunstkamery,
w
w

pracy

oraz

państwa
Spisok

ną u w a g ę

poświęcił

Academie

der

Azji,

ziemli
oraz

1744. N a

nich

(Putieszestwije

Soczinienij

G. F. M i l l e r
Wissenschaften.

P.
w

opisanije

muzeów

oparł się
po
An

które

P.

die

Z.M.N.P.
Versammlung

krań­

w

ekspo­
dictionaire

m.

pracy

S. P a l l a s

razlicznym

posta­

był

włączono
in.

obłastiam
1895 г.),
der

do
przez

putieszestwij

n i m i S. P.
w

Diderota,

europejskich
ou

poświęconej

G m i e l i n

S. Pallasa,

pracy

panujących

raźnych

się

wizoroiwała

również

wykorzystane

posługiwał
G.

Rousseau,

Można

etnograficzne,

ich In­

zachodnioeuropej­

Encyclopedie

[w:]

może

przeprowa­

Kunstkamery

ówczesnych

tego

co

etnograficz­

Francja,

przez

jakie.

Kamczatki,
I.

we

stosunków

zostały

rozciągłości

Opisanije

i

Kratkoje

rozprawie
całej

1733 bis

dziejów

Gosudarstwa

w

naturelle,

Północno-Wschodniej

Sibirien

inne

lecz,

zasad

nauką

etnograficznych

ďhistoire

Ł o m o n o s o w a
w

zasady

najbardziej

materiałów,

jakioh

dziejowego

większości

Cabinet

etnograficznych

W.

wg

przyrodniczych

zbiorów

siewiernym

jeisit,

J. d ' A l e m b e r t a

Paris

po

systematyce
z

nau­
nauki

(m. 'in. z

zainteresowań

przy

rozwoju

zbiorach

mie t y l k o

Kraszeniinniikowa),

o d o b r a z u -i o c e n y

d'Alembert,

się

fizjoilogiiczno-spałecznaj

wchodziły
w

i

działalności

przedstawicieli

etnograficznych

silnych, powiązań

myśli

rzeczy

raisonne,
M.

wobec

i interpretacja

czy stan

odmienny

czy

wyraziły

rozwojowych

pracowała

Interesujące

kierunkami

ujęciach

Pallara

kierunków

osobiście

ekspozycji.

na

wić

kolekcje

trzon

wysokich

powiększaniu zbiorów

dalszych

z nich

i

ską, .zwłaszcza
•się

dla

większość

zasadniczy

Powiązania

etnograficznymi

w

(wspaniałe

ważniejsze

nych,

t e n stanowił

Petersburgu.

Kraseenin-

dziejom

osad­

Reise

durch

zbierając

ma­

Rosijskogo
i m też

bacz­

Kaiserlichen

�250-LEClE

Ryc.

1.

Fragment
w

wystawy
1 9 0 3 r.

w

zhio¡rów
Muzeum

203

MUZEUM

południowoamerykańskich
Antropologii

i

Etnografii

eksponowanych

�WITOLD

204

DYNOWSKI

w obrąbie t y l k o samych zbiorów etnograficznych tendencje do u z y s k i ­
w a n i a określonych pól badawczych i specjalizowania się w węższych
zakresach wiedzy o k u l t u r z e l u d z k i e j stały sie podstawą do tworzenia
zamkniętych k o l e k c j i , najczęściej poświęconych k u l t u r z e czy k u l t u r o m
występującym na k o n k r e t n y m obszarze. Na t e j zasadzie w 1818 r . w y ­
dzielono z d a w n y c h zbiorów K u n s t k a m e r y p e w i e n k o m p l e k s ekspona­
tów, które dały początek nowej komórce A k a d e m i i , G a b i n e t o w i W s c h o d ­
n i e m u , w następstwie przeorganizowanej w A z j a t y c k i e M u z e u m A k a ­
d e m i i . Podobną koncepcję zrealizowano w odniesieniu do zbiorów egip­
skich, tworząc w 1825 r. M u z e u m Egipskie.
Próby podjęte w m u z e a l n i c t w i e r o s y j s k i m w 1 połowie X I X w .
w k i e r u n k u większej specjalizacji k o l e k c j i i wprowadzenia nowego
podziału rzeczowego w materiałach m u z e a l n y c h b y n a j m n i e j nie wpły­
wały a n i też zmierzały do podkreślenia ściślejszego rozdziału etnografii
od p o k r e w n y c h d y s c y p l i n n a u k o w y c h . Wręcz o d w r o t n i e , w t y m właśnie
okresie w naukach o człowieku i jego k u l t u r z e wykształciły się n o w e
spojrzenia badawcze, które w sposób szczególnie m o c n y złączyły etno­
grafię, archeologię, filologię i antropologię. Ten stan rzeczy wynikał
nie t y l k o z wyraźniej zakreślonych celów badawczych, lecz także i z k o ­
nieczności wzajemnego wspomogania się gruntowną wiedzą w dziedzi­
nach, które stały się odrębnymi specjalnościami. P r z y zwiększonych
bowiem wymogach w a r s z t a t o w y c h pracy n a u k o w e j nie wystarczały
już wiadomości ogólnikowe i oparte na źródłach n i e z w e r y f i k o w a n y c h .
D l a stawiania n o w y c h pytań badawczych trzeba było z reguły uwzględ­
niać w y n i k i drobiazgowych dociekań w k w e s t i a c h szczegółowych, co
oczywiście wymagało zapewnienia sobie współpracy szerszego zespołu
odpowiednich specjalistów.
Teoretyczne i praktyczne potrzeby stworzenia nowego zgrupowania
d y s c y p l i n interesujących się człowiekiem i jego kulturą znalazły w r o ­
s y j s k i m środowisku i n t e l e k t u a l n y m bardzo silne poparcie. W kręgach
A k a d e m i i N a u k szczególnie gorącymi rzecznikami n o w y c h rozwiązań
m u z e a l n y c h b y l i К. M . B e r i L. I . Szrenk — w y b i t n i uczeni, członko­
wie A k a d e m i i i u t a l e n t o w a n i działacze naukowo-organizacyjni. K u
koncepcjom najściślejszych powiązań etnografii z archeologią i a n t r o ­
pologią wyraźnie skłaniał się również N . N . Mikłucho-Makłaj. O d
strony zaś ówczesnej myśli społecznej za wspólną drogą rozwojową
a n t r o p o l o g i i i etnografii dla w y k a z a n i a jedności r o d u ludzkiego i r ó w ­
ności rasowej obok i n n y c h szczególnie mocno wypowiadał się także
N . G. C z e r n y s z e w s k i j .
4

4

skogo.

M.

G.

Oczerki

L e w i in, Etnografija
istorii

russkoj

i

Antropologija

etnografii,

Moskwa

w

rabotach

N.

1956, s. 2 3 6 — 2 6 4 .

G.

Czernyszew-

�250-LECIE

Ryc.

2. T a b l i c a

z wystawy
w

„Pierwotnie inarizedzia i

Muzeum

205

MUZEUM

Antropologii

i

broń"

eksponowanej

iw

1927 i r .

Etnografii

N o w y p r o f i l M u z e u m zarówno pod względem skrystalizowanej p r o ­
b l e m a t y k i n a u k o w e j , zasadniczego układu zbiorów w w y s t a w i e stałej,
j a k i f o r m organizacyjnych ustalił się jednak dopiero w o s t a t n i m d w u ­
dziestoleciu X I X w . Ustawą państwową z dnia 10 X 1879 r. dokonano
ostatecznego o b r a c h u n k u z w s z y s t k i m i dotychczasowymi p r o j e k t a m i
i stanem rzeczy, który niepokojąco narastał o d końca X V I I I w .
W b r z m i e n i u u s t a w y m u z e u m otrzymało pełną nazwę M u z e u m A n t r o ­
p o l o g i i i E t n o g r a f i i ze Szczególnym Uwzględnieniem Obszarów Rosji.
Cele i zadania zreorganizowanej placówki ujęto w k i l k u p u n k t a c h , które
ustalały miejsce 1 rolę M u z e u m w nauce i życiu k u l t u r a l n y m Rosji.
W świetle tego rozporządzenia M u z e u m m a działać j a k o centralna
naukowo-badawczą i n s t y t u c j a w I m p e r i u m , powołana do studiów róż­
n y c h ugrupowań p l e m i e n n y c h i i c h k u l t u r o w e g o r o z w o j u ze szczegól­
n y m uwzględnieniem ludów Rosji. Zadania, którymi ustawa t a obar­
czała etnografów i antropologów, nie były nowe. Położenie b o w i e m
a k c e n t u na konieczność gromadzenia zbiorów, wypełnianie l u k w k o -

�WITOLD

206

DYNOWSKI

lekcjach d a w n y c h i i n i c j o w a n i e n o w y c h zestawów materiałów k o n t y ­
nuowało w zasadzie c h l u b n e t r a d y c j e dawniejsze. W p e w n y m sensie
n o w y m elementem w p r o g r a m i e zainteresowań zmodernizowanej p l a ­
cówki muzealnej była specjalnie podkreślona sugestia: „zająć się p o ­
s z u k i w a n i e m materiałów odnoszących się do przedhistorycznej prze­
szłości R o s j i " . Układa się ona całkowicie po l i n i i nowego rozumienia
zadań n a u k o człowieku i o drogach r o z w o j u jego k u l t u r y od czasów
najdawniejszych. Troska o oddziaływanie na widzów poprzez określony
dobór k o l e k c j i i o k i e r u n k i r o z b u d o w y warsztatów pracy n a u k o w e j
również znalazła swój w y r a z w przepisach ustawy. Jeden z n i c h b o w i e m
podkreśla, że trzeba „zatroszczyć się o odpowiednią ekspozycję m a t e ­
riałów w trzech oddziałach: antropologicznym, e t n o g r a f i c z n y m i p r z e d ­
historycznej archeologii". Dalej przepis t e n wyjaśnia, że „Muzeum
etnograficzne p o w i n n o być w miarę możliwości o t w a r t e dla zwiedza­
jących, j a k również istniejące zbiory udostępnione dla prowadzenia
prac badawczych w zakresie etnografii, a n t r o p o l o g i i i a r c h e o l o g i i " .
Mocno zaznaczona w n o w y m p r o g r a m i e n a u k o w y m M u z e u m potrzeba
łączenia studiów etnograficznych ze s t u d i a m i na materiałach archeolo­
gicznych i antropologicznych każe chociażby o r i e n t a c y j n i e scharakte­
ryzować drogi r o z w o j u t y c h d y s c y p l i n w kręgu n a u k i r o s y j s k i e j . W y ­
raźniej u t r w a l o n y wzrost zainteresowań tematyką i problematyką a r ­
cheologii klasycznej przypada na koniec X V I I I i początek X I X s t u l e c i a .
W t y m czasie na gruncie A k a d e m i i N a u k zainteresowania te splatają się
z zainteresowaniami materiałem e t n o g r a f i c z n y m i a n t r o p o l o g i c z n y m .
Toteż dlatego na przestrzeni pewnego okresu działalności A k a d e m i i
N a u k archeologia klasyczna najczęściej dzieliła losy e t n o g r a f i i i a n t r o ­
pologii. Natomiast bardziej w y p r o f i l o w a n a w swej p r o b l e m a t y c e p r a h i ­
storia zostaje w p r o w a d z o n a do A k a d e m i i N a u k dopiero w połowie
X I X w . Wiąże się to przede w s z y s t k i m z działalnością w A k a d e m i i
К. M . Bera. Jego w y p o w i e d z i
w sprawie celów i zadań e t n o g r a f i i ,
a m i a n o w i c i e , że ta gałąź w i e d z y jako nauka historyczna p o w i n n a u z u ­
pełniać historię, zwłaszcza w w y p a d k a c h , k i e d y 'brak jest bezpośred­
nich świadectw h i s t o r y c z n y c h , w p r a k t y c e zostały przeniesione n a
zadania i cele n a u k o w e antroipologii i archeologii. Oczywiście w zestawie
5

6

7

Cyt. za

5

im.

Pietra
6

s.

A.

piedija,
zieji

W.

Moskwa—Leningrad

F o r m o z o

К.

Rossii
M.

osobiennosti,

w,

Oczerki

po

istorii

1950, s. 1 6 7 — 1 7 2 ; A .

(1861—1917).
B e r ,

Ob

„Zapiski

Oczerki

istorii

etnągraficzeskich
Russkogo

Antropologii

i

'Etnografii

1964, s . 66.

А г с i с h o w s к ' i j , Archieologija,

t. 3 , M o s i k r w a
w

7

w

A.

43. A .

S t a n i u к o w i с z , 2 5 0 l e t Muzieja

T . W.

Wielikogo,

russkoj
[w:]

M.

archieologii,
Bolszaja

R a .z g o n ,

muziejnogo

diela

issliedowanijach

Gieograficzeskogo

Moskwa

sowietskaja

1961,
enciklo-

Archieologiczeskije
w

Rossii,
woobszcze

Obszczestwa",

Mu-

M o s k w a 1961.
i
t.

w

Rosii

1: 1 9 4 6 .

�250-LECIE

MUZEUM

207

materiałów trzech nauk chodziło o i n n y w y m i a r pojąć i o szerszy sens
n a u k o w y . N a połączonych materiałach trzech d y s c y p l i n miał się mocno
wspierać obraz różnych faz r o z w o j u człowieka i jego k u l t u r y . Jeżeli
nie w t e n sam, to w sposób bardzo zbliżony widziano sens łączenia
trzech d y s c y p l i n w koncepcji n a u k o w e j M u z e u m A n t r o p o l o g i i i E t n o ­
g r a f i i również i po 1879 r. Toteż niezależnie o d tego, w j a k i c h k i e ­
r u n k a c h rozbudowywały się stosunki naukowe w każdej z t y c h dzie­
dzin, w oparciu o jakie placówki i i n s t y t u c j e gromadzono nowe m a ­
teriały i w j a k i e j s t r u k t u r z e organizacyjnej stawiano i rozwiązywano
zagadnienia szczegółowe, zbiory M u z e u m A n t r o p o l o g i i i E t n o g r a f i i A N
służyły niezmiennie myśli n a u k o w e j ogarniającej całość dziejów czło­
w i e k a . Z t y c h pozycji stosunkowo n a j w i e r n i e j dadzą się dostrzec d r o g i
przenikania do n a u k i r o s y j s k i e j ogólnych t e o r i i o r o z w o j u człowieka
i jego k u l t u r y , z t y c h też pozycji bodajże najbardziej prawidłowo moż­
na będzie przeprowadzić obrachunek rzutujący na stan rzeczy i po­
zycję etnografii, antropologii i archeologii w życiu n a u k o w y m k r a j u
i n a i c h łączny dorobek dający się zestawić i porównać z d o r o b k i e m
n a u k i światowej. Na przestrzeni 250 l a t istnienia M u z e u m A n t r o p o l o g i i
i E t n o g r a f i i n i e j e d n o k r o t n i e próbowano porównywać osiągnięcia t e j
placówki z odpowiednią działalnością i w y n i k a m i z a r e j e s t r o w a n y m i
w i n n y c h krajach. Sądy i oceny wartościujące w y p o w i a d a n o już współ­
cześnie zarówno w odniesieniu do p i e r w s z y c h zbiorów p e t e r s b u r s k i e j
K u n s t k a m e r y , jajk i całych k o l e k c j i wpływających później w różnych
okresach działalności M u z e u m . Zastanawiano się nad i c h doborem,
sposobem włączania do zbiorów zasadniczych, ewidencją, n a d koncepcją
ekspozycji, społeczną stroną oddziaływania i t p . Z p u n k t u widzenia
jasności celów n a u k o w y c h i od t e j s t r o n y występującą więzią z nauką
światową szczególną wartość historyczną posiadają materiały do prac
k o m i s j i powołanej w 1860 r . przez A N dla reorganizacji działalności
M u z e u m . Zgodną i wysoką opinią członków k o m i s j i (A. A . Szifner
i F. W . O w s i a n n i k o w — d y r e k t o r z y M u z e u m , oraz A . A . Sztrauch
i L . I . Szrerik — członkowie A k a d e m i i ) ocenione zostały zasoby m u ­
zealne i możliwości i c h w y k o r z y s t a n i a . Sformułowane też zostały cele
naukowe placówki, orientujące się n a k i e r u n k i światowe. W pracach
k o m i s j i zmierzających do scalenia wysiłków d l a stworzenia n a g r u n c i e
placówki muzealnej A N podstaw r o z w o j o w y c h d l a n a u k o człowieku
i jego k u l t u r z e mocno podkreślał się f a k t , że muzea o t a k i m właśnie
8

8

Bardziej

Beitrdge

zur

obszerną
Geschichte

Kaiserlichen

Academie

Antropologii

i

historię
der
der

Etnografii",

M'uzeiuim

'opracował

Ethnographischen
Wissenschaften
t.

1: 1 9 0 0 .

(pierwszy

Antropologischen
zu

St.

Petersburg,

F.

K.

Ru,ss o w.

Sammlungen
Sborník

der
Muzie ja

�Ryc.

3. F r a g m e n t

współczesnej

wystawy

zbiorów

z Ameryki

Północnej.

Muzeum

Antropologii

i

Etnografii

�250-LECIE

209

MUZEUM

'profilu „w nastojaszczeje wriemia uczrieżdieny iii uczrieżdajutsia
powsiudy w Europie" .
Stopień i kierunki powiązań działalności Muzeum z odpowiednią
problematyką nauki światowej można z powodzeniem prześledzić rów­
nież na kolejnych ekspozycjach muzeualnych. W scenariuszu pierwszej
wystawy otwartej po reorganizacji w 1891 r. zachowany został kon­
wencjonalny trójdział, będący odpowiednikiem typów materiałów, na
których w muzeum prowadzona była praca naukowa. Były to działy:
przedhistorycznych narzędzi kamiennych, zbiorów antropologicznych
(kraniologicznych) i zbiorów etnograficznych. Z przewodnika opraco­
wanego przez wieloletniego kustosza Muzeum, F . K. Russowa, wyraź­
nie widać, jaką koncepcję teoretyczną zamierzono w wystawie przed­
stawić . W ekspozycji materiałów duży nacisk został położony przede
wszystkim na podkreślenie paraleli Tozwojowych w kulturach różnych
ludów i na analogie występujące w materiałach archeologicznych i etno­
graficznych. Pomijając szczegóły realizacji, -co do której wobec niedysponowania odpowiednią dokumentacją trudno jest zająć stanowisko,
sama koncepcja ekspozycji w niczym nie odbiegała od założeń przy­
jętych w tym czasie w nauce światowej.
Następną reprezentacyjną wystawę zbiorów muzealnych zorganizo­
wano w 1903 r. w związku z jubileuszem 200-lecia założenia nowej
stolicy •— Petersburga. Przygotowania do niej przebiegały przy naj­
ściślejszej współpracy samego W. W. Radłowa — wybitnego filologa
i wytrawnego znawcy kultur ludów Syberii. W tym czasie reprezento­
wał on stanowisko najbardziej gorących zwolenników współpracy etno­
grafii z naukami pokrewnymi . Jest rzeczą zrozumiałą, że utrzymując
żywe kontakty z ośrodkami myśli etnograficznej w Europie i Ameryce
uczonym rosyjskim nie były obce zmiany, które się dokonały na prze­
łomie X I X i X X w. w koncepcjach nauk etnologicznych. Wprawdzie
na gruncie nauk o kulturze człowieka w Rosji ścieranie się głównych
kierunków występujących na przełomie X I X i X X w. — ustawień ewolucjonistycznych ze spojrzeniem sformułowanym przede wszystkim
przez Ratzla i Graebnera — nie przybrało form tak ostrych, jak
np. w nauce niemieckiej, niemniej jednak koncepcje Kulturkreislehre
przenikały do nauki rosyjskiej zarówno za pośrednictwem problematyki
etnograficznej, jak i językoznawczej czy antropologicznej. Między inB

10

11

C y t . z a S t a n i u к o w i с z , op.

8

10

i

Putiewoditiel

Etnografii,
1 1

diemii

L.

po

Muzieju

Petersburg
w

pieriod

dze

pamiątkowej:

14 -

Ktnoerafta

Ko

s. 6 4 .
Akadiemii

Nauk

po

Antropologii

1891.

J . S z t e r n b e r g ,

Nauk

cit.,

Impieratorskoj

Muziej

Antropologii

dwienadcatiletniego
dniu

P o l s k a , t. I X

70-letija

W.

i Etnografii

uprouiUeuija
W.

Radiowa,

W.

Impieratorskoj
W.

Petersburg

Radiowa,
1907.

Aka­
w

księ­

�WITOLD

210

DYNOWSKI

4
U ,

J

4

hi
i.

Rys.

4. F r a g m e n t

współczesnej

wystawy

Muzeum

Antropologii

w

dziale
i

„Pochodzenie

Etnografii

człowieka

�250-LECIE

MUZEUM

211

n y r n i znalazło to w y r a z w ekspozycji muzealnej o t w a r t e j w 1903 r .
Materiały zostały zgrupowane w porządku geograficznym, t j . według
kontynentów, krajów, regionów etnograficznych czy zasięgów języ­
k o w y c h . Pisząc o t e j ekspozycji k i l k a l a t później L . J . Szternberg p o d ­
kreślił, że „...bezsporne są dwie j e j Specyficzne cechy: k o n s e k w e n t n i e
zastosowane k r y t e r i u m k u l t u r o w o - e t n i c z n e g r u p o w a n i a przedmiotów
oraz rozmieszczenie w y t w o r ó w wyłącznie według i c h f u n k c j i i r o l i
w danej k u l t u r z e " .
W y s t a w a t a zaważyła n a dalszym k i e r u n k u i sposobie prac M u z e u m .
K o m p l e t o w a n i e zbiorów odbywało się teraz planowo według ściśle o k r e ­
ślonych obszarów etnograficznych, co odbiło się szczególnie na selek­
t y w n y m gromadzeniu zbiorów syberyjskich i z Dalekiego Wschodu.
Pozwoliło to L . J . Szternbergowi w 1911 r . wyrazić przekonanie, że
„żadne z muzeów europejskich nie posiada równie bogatych i systema­
tycznie o p r a c o w y w a n y c h z b i o r ó w " . Na t y m gruncie nawiązuje się
też n o w y t y p kontaktów z nauką europejską i amerykańską. Szereg
uczonych z zagranicy przyjeżdża b o w i e m studiować te kolekcje. D o ­
chodzi też do żywej w y m i a n y eksponatów pomiędzy M u z e u m w L e n i n ­
gradzie a m u z e a m i e u r o p e j s k i m i .
12

13

W i e l k a Rewolucja Październikowa również i do życia naukowego
Rosji wniosła zasadnicze z m i a n y . W w y n i k u z m i e n i o n y c h warunków
p r z e d M u z e u m A n t r o p o l o g i i i E t n o g r a f i i powstały nowe cele w y m a ­
gające pełnej p r z e b u d o w y p r o g r a m u i postępowania naukowego i w p r o ­
wadzenia n o w y c h zasad p r a c y oświatowej i p o p u l a r y z a t o r s k i e j . N a
szybkie skrystalizowanie się nowego p r o f i l u działalności M u z e u m n i e ­
mały wpływ wywarło znaczne powiększenie się ilości pracowników
o f a c h o w y m p r z y g o t o w a n i u u n i w e r s y t e c k i m . Począwszy od 1918 r.
liczne k a d r y etnografów otrzymują Specjalistyczne wykształcenie w I n ­
stytucie Geograficznym, a później na W s c h o d n i m W y d z i a l e L e n i n g r a d z kiego U n i w e r s y t e t u .
Jubileusz 200-lecia A k a d e m i i N a u k , przypadający na 1925 г., zmo­
bilizował m u z e u m do wystąpienia z pierwszą po r e w o l u c j i ekspozycją
zbiorów. Zasadnicza koncepcja w y s t a w y w gruncie rzeczy zachowała
d a w n y podział i systematykę wytworów. Wystąpiono z działami: etno­
g r a f i c z n y m , p o d hasłem „najbardziej charakterystyczne k u l t u r y współ­
czesnych ludów, znajdujących się n a różnych szczeblach r o z w o j u " ,
archeologicznym, pod hasłem „kultury okresu przedhistorycznego i l u ­
strujące początki r o z w o j u k u l t u r y człowieka", i antropologicznym, pod
12

Ibidem,

1 3

L. J . S z t e r n b e r g ,

„Ziwaja
Nauk

s. 5 4 .

Starána",

SSSR,

nr

Muziej

1: 1 9 1 1 , s .

„Ogoniok",

specjalny

Antropologii

i Etnografii

465; t e n ż e ,

Etnograficzeskij

zeszyt poświęcony

im.

200-lecłu

Pietra
Muziej

A N , 1925.

Wielikogo,
Akadiemii

�WITOLD

212

DYNOWSKI

hasłem „historia pochodzenia człowieka i jego r o z w o j u anatomicznego
oraz historia r o z w o j u r a s " . Niezależnie o d trzech działów (podział nie­
m a l klasyczny), urządzono również wystawę specjalną pod hasłem
„ewolucja i typologia k u l t u r " . Niektóre materiały zgrupowano także
tematycznie, kontynuując t y m s a m y m w sposób j a s k r a w y dawniejsze
t r a d y c j e . W w y s t a w i e poświęconej l u d o m S y b e r i i przedstawiono n p . f i ­
g u r y szamanów różnych ludów S y b e r i i w pełnym s t r o j u obrzędowym
i z akcesoriami służącymi do kamłania.

Ryc.

5.

Fragment

współczesnej

wystawy

Antropologii

i

w

dziale

Etnografii

„Ludy

Afryki".

Muzeum

�250-LECIE

MUZEUM

213

O s k o m p l i k o w a n e j s y t u a c j i w etnografii, jaka istniała wówczas
w postępowaniu metodologicznym, można wnosić z r e l a c j i o ekspozycji
zbiorów afrykańskich w t e j w y s t a w i e . Jej scenariusz b o w i e m opierał
się częściowo na rozwiązaniach wynikających z ujęć k a r t o g r a f i c z n y c h
p r o b l e m a t y k i etnograficznej aż d o wyznaczania „regionów e t n i c z n y c h "
włącznie i jednocześnie posługiwał się e f e k t a m i zgrupowania wytworów
według typów .
14

Ważnym m o m e n t e m w ówczesnej działalności M u z e u m było ustano­
wienie specjalnego oddziału, w którym na materiałach
archeologicz­
nych, antropologicznych i etnograficznych popularyzowano zagadnienia
e w o l u c j i k u l t u r y l u d z k i e j . W tego r o d z a j u ekspozycji L . J . Szternberg
widział dużą pomoc w u r a b i a n i u poglądów i kształtowaniu w i e d z y
o drogach r o z w o j u k u l t u r y m a t e r i a l n e j i o procesie f o r m o w a n i a się sy­
stemu wierzeń i poglądów. Pracę zainicjowaną przez L . J . Szternberga
po jego śmierci (1927 r.) prowadził dalej E. G. K a g a r o w . I n t e r e s u ­
jącym p r z y c z y n k i e m do h i s t o r i i f o r m o w a n i a się współczesnej myśli
etnograficznej w ZSRR i do poznania r o l i , jaką odegrało w t y m M u ­
zeum A n t r o p o l o g i i i E t n o g r a f i i , jest okres działalności E. G. K a g a r o w a
na s t a n o w i s k u k i e r o w n i k a Oddziału E w o l u c j i i T y p o l o g i i K u l t u r . W y ­
nikająca b o w i e m z p r o g r a m u społecznego państwa konieczność zapozna­
nia szerszego ogółu z w y n i k a m i dociekań n a u k o w y c h n a d procesem
przeobrażeń dziejów ludzkości i w y k r y w a n i e m p r a w rządzących t y m
procesem obarczyła M u z e u m zupełnie szczególnymi zadaniami j a k o
jedyną placówkę centralną, posiadającą odpowiednie materiały a n t r o ­
pologiczne, archeologiczne, a nade wszystko przebogate zbiory etnogra­
ficzne. Rozległa wiedza E. G. K a g a r o w a dawała rękojmię, że pod jego
k i e r o w n i c t w e m n a u k o w y m zostaną podjęte skuteczne próby zmierzające
nie t y l k o do u g r u n t o w a n i a teoretycznej s t r o n y węzłowych zagadnień
społecznych, lecz .— co w y d a j e się istotniejsze — za pomocą o d p o w i e d ­
niego zgrupowania materiałów i p r z y użyciu środków muzealnej ekspo­
zycji można będzie szybko formować nowe drogi myślowe, zmierzające
w t y m s a m y m k i e r u n k u co ustrojowa przebudowa państwa. Zastana­
wiając się z pozycji dzisiejszych osiągnięć etnografii radzieckiej nad
okresem, w którym działał E. G. K a g a r o w , szczególne zainteresowanie
budzą zestawy zagadnień k u l t u r o w y c h , które zostały przedstawione
w o p r a w i e muzealnej. Według szczegółowo opracowanego p l a n u c y k l
w y s t a w miał przede w s z y s t k i m scharakteryzować rozwój sił i środków
1 5

Otcziet

14

S.
logii

i

Etnografii
N.

А.

grafía",

nr

1 5

Muzieja

Antropologii

i

R a t n e г - S z t e г n b e г g, Liew

A.

AN,

„Sborník

К i s П а к o w,

Jakowlewicz

Muzieja

Jewgienij

1: 1 9 6 3 , s . 1 4 4 — 1 4 7 .

Etnografii

za

1925

Antropologii

Gieorgiewicz

д.,

Szternberg
i

Moskwa

Etnografii",

Kagarow,

1926, s . 174;

i Muziej

Antropo­

t. 7 : 1 9 2 8 .

„Sowiet s k a j a

Etno­

�WITOLD

214

DYNOWSKI

p r o d u k c j i społeczeństw p i e r w o t n y c h . W y s t a w a o t w a r t a w 1927 r . jako
pierwsza z tego c y k l u poświęcona była p i e r w o t n y m narzędziom i b r o ­
n i . Wewnętrzny podział w y s t a w y uwzględniał osobno t e m a t y : a) n a ­
rzędzia pracy, b) środki n a p a d u i o b r o n y . Do tego c y k l u należała rów­
nież w y s t a w a o t w a r t a w r o k u następnym (1928) p o d hasłem „Ogień
w h i s t o r i i k u l t u r y " z t e m a t a m i szczegółowymi: a) p i e r w o t n e sposoby
d o b y w a n i a ognia, b) ogień w gospodarstwie d o m o w y m , c) ogień w w y ­
twórczości technicznej ludów p i e r w o t n y c h , d) ogień w wierzeniach
i systemach r e l i g i j n y c h . W 1929 r . o t w a r t o kolejną wystawę poświęco­
ną p i e r w o t n y m t y p o m schronisk (pieczary, z i e m i a n k i , budowle palowe,
b u d o w l e o planie c e n t r a l n y m i prostokątnym i t d . ) . Opracowano również
scenariusze w y s t a w : „Socjologia odzieży", „Sprzęt d o m o w y " i „Środki
k o m u n i k a c j i " , nie doczekały się one jednak realizacji. Natomiast
w 1929 r . przedstawiono w- o p r a w i e muzealnej szeroko ujęte zagadnie­
nie „Gospodarcze i społeczne p o d s t a w y s z t u k i " . Objęło ono następujące
t e m a t y szczegółowe: „Sztuka i t e c h n i k a " , „Sztuka i społeczeństwo",
„Sztuka i gospodarka". W t y m s a m y m r o k u o t w a r t o również wystawę
na temat „Życie dziecka w świetle materiałów e t n o g r a f i c z n y c h " . W sce­
nariuszu uwzględniono następujące działy: a) poród i związane z n i m
obrzędy, b) sposoby pieluszkowania i odzież dziecka, c) nauka siedze­
nia i chodzenia, d) obrzędowa deformacja ciała, e) t y p y kołysek, f) spo­
soby noszenia dzieci, g) zabawki.
16

Działalność E. G. Kagarowa w M u z e u m A r c h e o l o g i i i E t n o g r a f i i m o ­
że być, rzecz prosta, oświetlona w sposób bardzo różny. N i e ulega j e d ­
nak k w e s t i i , że pod jego k i e r o w n i c t w e m (można to równie dobrze r o ­
zumieć j a k o realizację t e s t a m e n t u naukowego L . J . Szternberga),
w t e j placówce n a u k o w e j został przede w s z y s t k i m zrealizowany społecz­
n y p r o g r a m etnografii. Za pomocą w y s t a w m u z e a l n y c h poświęconych
k o n k r e t n y m t e m a t o m etnografia w t y m czasie staje się naprawdę n a ­
uką praktyczną. Poprzez swoją problematykę znalazła się ona pośród
i n n y c h d y s c y p l i n h u m a n i s t y c z n y c h społecznych, k t o w i e czy n i e n a j ­
bliżej ówczesnych naczelnych zadań państwowych, dających się krótko
ująć w haśle „Nauka dla m a s " . Co więcej, ujawniając w sposób k o n ­
k r e t n y jedną z możliwości w y k o r z y s t y w a n i a źródeł etnograficznych
dla a k t u a l n i e rozwiązywanych problemów społecznych, ówczesna dzia­
łalność M u z e u m Archeologicznego
i Etnograficznego
zdecydowanie
przyczyniła się do umocnienia pozycji nauk etnologicznych w zespole
i n n y c h d y s c y p l i n h u m a n i s t y c z n y c h społecznych. Śledząc k i e r u n k i d a l ­
szego r o z w o j u e t n o g r a f i i w Z S R R można zaryzykować pogląd, że od tego

1 6

Z.

grafija",

J . C z e r n i a k ó w ,
nr

Wystawka

1: 1 9 2 8 , s . 1 1 9 — 1 2 2 .

pierwobytnych

orudij

i

oruzija,

„Etno-

�250-LECIE

MUZEUM

215

m o m e n t u działalność etnograficzna w ogóle została wyraźnie przesu­
nięta w h i e r a r c h i i ocen przydatności tej d y s c y p l i n y do celów p r a k t y k i .
J a k w y n i k a z s y t u a c j i późniejszych, praca badawcza na źródłach etno­
graficznych dla potrzeb życia państwowego stała się czymś k o n k r e t n y m
i niezastąpionym. Nieco innego naświetlenia wymaga k w e s t i a ujęć m e ­
todologicznych w scenariuszach w y s t a w zrealizowanych w latach 1927—
1929. Niezależnie b o w i e m o d stworzenia mocniejszych podstaw dla p o ­
wiązań etnografii z a k t u a l n i e układającymi się potrzebami życia spo­
łecznego, zdaniem etnografów radzieckich stosowana w ekspozycji m e ­
toda typologiczno-ewolucyjna była niewłaściwa i świadczyła o b r a k u
zrozumienia dla marksistowskiego postępowania teoretycznego . Ocena
ta wymaga jednak wyjaśnienia. Trzeba b o w i e m zaznaczyć, że dopiero
w końcu minionego 20-lecia doszło do przełomowych zmian i k o n ­
sekwentnej p r z e b u d o w y metodologicznej
w naukach h i s t o r y c z n y c h .
T y m s a m y m i w e t n o g r a f i i zrewidowano stosunek do głównych k i e r u n ­
ków w n a u k a c h etnologicznych poddając k r y t y c z n e j ocenie postępo­
wanie dotychczasowe i w zamian wysuwając w y m o g i nowe, wypływa­
jące z pogłębionych kierunków myśli m a r k s i s t o w s k i e j .
17

D l a zrozumienia okresu, w którym działali L . J . Szternberg 1 E. G.
Kagarow, oraz dla scharakteryzowania s y t u a c j i Istniejącej w latach
1929—1932, k i e d y na podstawie t e o r i i i p r a k t y k i myśli m a r k s i s t o w ­
skiej podjęto zdecydowane próby wytknięcia n o w y c h dróg d l a m u z e a l ­
n i c t w a archeologicznego i etnograficznego, ważne jest zwrócenie u w a g i
na okoliczność, że na g r u n c i e etnografii rosyjskiej n i g d y n i e wystąpiła
ostrzejsza w a l k a pomiędzy przedstawicielami k o l e j n y c h głównych k i e ­
runków w naukach etnologicznych. Przełom i wstrząsy, które t a k b u r z ­
l i w i e przebiegały u schyłku X I X w . i n a początku X X w . w naukach
etnologicznych
niemal
we
wszystkich
środowiskach
naukowych,
w związku z krytyką ujęć ewolucjonistycznych i przestawieniem całego
systemu badawczego w k i e r u n k u uchwycenia m i g r a c j i etnicznych, za­
pożyczeń, d y f u z j i i nawarstwień k u l t u r o w y c h , właściwie etnografii r o ­
syjskiej były obce. Ujęcia ewolucjonistyczne tkwiły głęboko w t r a d y c j i
e t n o g r a f i i r o s y j s k i e j , przejawiając się z różną siłą i w różnej postaci
w e w s z y s t k i c h dziedzinach p r a c y etnograficznej. Toteż pomimo m o ­
dernizacji ujęć ewolucjonistycznych i dostosowania i c h do potrzeb spo­
łecznych, które się wyłoniły po W i e l k i e j R e w o l u c j i Październikowej,
j a k również p o m i m o wprowadzenia do scenariuszy t y c h w y s t a w p i e r ­
wiastków spojrzenia geograficznego, wyrażającego się przede wszyst­
k i m w m a p o w a n i u zjawisk k u l t u r o w y c h , zasadnicze założenia tego k i e ­
r u n k u ciążyły nadal na każdej koncepcji w y s t a w y . N i e o d rzeczy
1 8

1 7

18

S t a n i u к o w i c ; z , op.
Ibidem.

cit.,

is.

119.

�WITOLD

216

DYNOWSKI

będzie wspomnieć, że poszukiwanie n o w y c h dróg r o z w o j o w y c h dla
ekspozycji m u z e a l n y c h całkowicie już zgodnych i mocno powiązanych
z w y t y c z n y m i n a u k i m a r k s i s t o w s k i e j znalazło swój w y r a z m . i n . także
w k r y t y c z n y m u s t o s u n k o w a n i u się do działalności muzealnej i do k i e ­
runków teoretycznych reprezentowanych w ekspozycjach m u z e a l n y c h
krajów k a p i t a l i s t y c z n y c h . Tendencje te występują
niejednokrotnie
także ii później, zawsze wnosząc n i e t y l k o pierwiastek k r y t y k i , lecz
i ocenę osiągnięć własnych.
Osiągnięcia naukowe pracowników z g r u p o w a n y c h
przy
Muzeum
A n t r o p o l o g i i i E t n o g r a f i i , j a k również ciągły dopływ n o w y c h i różno­
r o d n y c h zbiorów, a nade wszystko p r a k t y c z n e , korzyści, które czerpała
p o l i t y k a k u l t u r a l n a i oświatowa państwa z działalności t e j placówki,
spowodowały, że w latach 1933—1935 na bazie tego M u z e u m został p o ­
wołany do życia I n s t y t u t E t n o g r a f i i A k a d e m i i N a u k ZSRR . Ujmując
rzecz o d s t r o n y f u n k c j o n o w a n i a n o w e j placówki, j a k i organizowania
i realizacji prac badawczych oraz p o p u l a r y z a c j i wyników w t y m zakre­
sie, ważne do odnotowania jest to, że p r a c o w n i c y I n s t y t u t u E t n o g r a f i i
b y l i jednocześnie i całkowicie związani z p r o g r a m e m działania M u z e u m .
Z materiałów i ocen odnoszących się do działalności M u z e u m w r a m a c h
n o w e j s t r u k t u r y organizacyjnej można stworzyć obraz przemawiający
przede w s z y s t k i m próbami poszukiwania najbardziej celowych rozwią­
zań dla szeroko pomyślanej współpracy kolektywów n a u k o w y c h , g r u p u ­
jących przedstawicieli d y s c y p l i n zajmujących się człowiekiem i r o z ­
w o j e m jego k u l t u r y . W obrazie t y m zaznaczają się także k i e r u n k i p r o ­
wadzonych badań etnograficznych, archeologicznych i antropologicz­
n y c h , j a k i odpowiedzi dawane przez scalone organizacyjnie w I n s t y t u ­
cie i M u z e u m d y s c y p l i n y n a u k o w e n a p o s t u l a t y wysuwane przez życie
państwowe. Scenariusze w y s t a w zrealizowanych o d 1935 r . l u b zapla­
n o w a n y c h i opracowanych, lecz z p o w o d u w y b u c h u I I w o j n y światowej
nie udostępnionych szerszemu ogółowi w postaci o d p o w i e d n i c h ekspo­
z y c j i , stanowią w y m i e r n y w y c i n e k d o r o b k u etnografii, archeologii
i antropologii radzieckiej, odzwierciedlając etap, który przebyły te d y ­
s c y p l i n y odcinając się o d kierunków występujących w k r a j a c h k a p i t a ­
l i s t y c z n y c h i przeciwstawiając się i m przede w s z y s t k i m ujęciami m e t o ­
dologicznymi zaczerpniętymi z n a u k i m a r k s i s t o w s k i e j . Dorobek t e n da
się rozpatrywać z w i e l u s t r o n . Można spojrzeć na niego poprzez p r y z ­
m a t prób t w o r z e n i a n o w y c h zestawień t e m a t y c z n y c h , za czym kryją
się zarówno postulaty stawiane nauce przez życie, j a k i wyostrzona
19

20

1 9

E.

wietskaja
2 0

zeum

F u n k ,

Etnograficzeskije

Etnografija",

Instytut

Antropologii

Antropologii

i

muzieji

n r 1: 1 9 3 3 , ,s.

ii E t n o g r a f i i

Etnografii

z

w

kapitalisticzeskich

stranách,

„So­

173—183.
powstał

Instytutem

AN

w
do

wyniku
Badań

sfuzjowania
Ludów

się

ZSRR.

Mu­

�250-LECIE

217

MUZEUM

dociekliwość naukowa i chęć odsłonięcia t y c h s t r o n procesu h i s t o r y c z ­
nego, które w ujęciach t r a d y c y j n y c h pozostawały dotychczas w cieniu.
Weźmy dla przykładu scenariusze w y s t a w poświęconych społeczności
czukockiej (1934) i wschodniej Bucharze za panowania e m i r a t u (1934).
T r z o n e m w y s t a w y poświęconej l u d o m zamieszkującym Półwysep
Czukocki były odpowiednio opracowane materiały etnograficzne z koń­
ca X I X w. W scenariuszu zapoznawały one przede w s z y s t k i m z p o d ­
s t a w o w y m i zajęciami gospodarczymi Czukczów (łowiectwo, zbieractwo
i hodowla renów), j a k również z i n n y m i składowymi i c h k u l t u r y m a ­
t e r i a l n e j . Łącznie z o d p o w i e d n i m k o m e n t a r z e m informowały także
0 'podstawowych elementach k u l t u r y duchowej i systemie więzi spo­
łecznych. Część wprowadzająca i zamykająca ekspozycji
dotyczyła
k w e s t i i zasadniczych — p o l i t y k i k o l o n i a l n e j c a r a t u i n a r o d o w y c h r o z ­
wiązań w u s t r o j u r a d z i e c k i m . Scenariusz w y s t a w y w p e w n y m sensie
upodabniał się do monograficznego ujęcia t e m a t u : k u l t u r a Czukczów
1 j e j przeobrażenia, które się dokonały w w y n i k u przełomu ustrojowego
w Rosji. Co więcej, na przykładzie Czukczów scenariusz wprowadzał
do szerszej p r o b l e m a t y k i teoretycznej, sugerując konieczność widzenia
w e współczesnej k u l t u r z e tego l u d u z m i a n s t r u k t u r a l n y c h p r z y jedno­
czesnym uświadomieniu r o l i czynników, które je spowodowały. W myśl
t y c h samych założeń zrealizowana została wystawa obrazująca p r z e j ­
ście od stosunków f e u d a l n y c h w chanacie b u c h a r s k i m do utrwalającego
się t a m u s t r o j u radzieckiego. Za pomocą odpowiednio opracowanych m a ­
teriałów etnograficznych przedstawiony został proces rozkładu t r a d y ­
cyjnej k u l t u r y Tadżyków P a m i r s k i c h i przejście od zasobów k u l t u r o ­
w y c h zarejestrowanych w początkach bieżącego stulecia do współcze­
śnie kształtujących się f o r m c y w i l i z a c y j n y c h .
81

N a działalność M u z e u m i I n s t y t u t u E t n o g r a f i i , na osiągnięcia naukowe
t y c h placówek w okresie 'poprzedzającym w y b u c h I I w o j n y światowej
można również dobrze spojrzeć także od s t r o n y gromadzenia m a t e r i a ­
łów i i c h opracowania, j a k i efektów poznawczych współdziałania trzech
d y s c y p l i n zajmujących się z j a w i s k a m i k u l t u r o w y m i . W t y m zakresie
chyba najbardziej zdecydowane i konsekwentne stanowisko zajmował
A . W . S z m i d t twierdząc, że pełne historyczne spojrzenie na przebieg
procesów k u l t u r o w y c h może się ukształtować dopiero po w y k o r z y s t a ­
n i u w s z y s t k i c h źródeł, na których pracują poszczególne d y s c y p l i n y .
2 2

2 1

w
s.

N.

A.

Muzieje

K o n d a u row,
Antropologii

i

Rieekspozicja
Etnograjii,

oddiela

Pieriedniej

„Sowietskaja

i

Etnografii j a " ,

Sriedniej
nr

Azji
4:

1934,

123—124.
2 2

A.

W.

S z m i d t ,

matierialnoj

Ob

po

istorii

E.

K r i c z e w s k i j , Pamiati

ispolzowanii

kultury,

etnograficzeskich

Soobszczemja
A.

W.

Szmidta,

I.M.K.

matierialow
nr

1—2:

„Etnografija",

w

robotach

1932, s . 1 2 — 1 7 ; P o r .

n r 3 : 1935, s. 1 2 5 — 1 2 7 .

�WITOLD

218

DYNOWSKI

Działalność M u z e u m w e wspólnej s t r u k t u r z e organizacyjnej z I n s t y t u ­
t e m E t n o g r a f i i może być także oceniona na podstawie własnych p u b l i ­
k a c j i , które się ukazały do w y b u c h u w o j n y . Wreszcie, za dobrze za­
służonym a u t o r y t e t e m n a u k o w y m zespołu, który pracował w M u z e u m
i I n s t y t u c i e E t n o g r a f i i , p r z e m a w i a również okoliczność włączenia się
do prac nad scenariuszem i ekpozycją szczególnie ważnej w y s t a w y
„Uzbekistan", o t w a r t e j w Państwowym M u z e u m E t n o g r a f i i z o k a z j i
j u b l i l e u s z u 10-lecia p r a c n a d w y t y c z e n i e m granic r e p u b l i k Środkowej
A z j i (1924—1934) .
W y b u c h w o j n y , a zwłaszcza oblężenie L e n i n g r a d u w h i s t o r i i M u z e u m
i I n s t y t u c i e E t n o g r a f i i zapisane są w zupełnie specjalnym rozdziale.
0 t r u d n y c h dniach i o rozmiarach poniesionych o f i a r najcięższych,
bo opłaconych życiem l u d z k i m , i n f o r m u j e krótka t a b l i c a pamiątkowa
w m u r o w a n a w Sali K o n f e r e n c y j n e j I n s t y t u t u .
Wstrząs wywołany wojną i odbudowa n a u k i w Z S R R w w a r u n k a c h
życia powojennego nie wniosły istotniejszych z m i a n do f u n k c j o n o w a n i a
I n s t y t u t u E t n o g r a f i i i M u z e u m A n t r o p o l o g i i i E t n o g r a f i i . Toteż nawią­
zanie do k i e r u n k u p r a c prowadzonych w tej samej s t r u k t u r z e o r g a n i ­
zacyjnej przed wojną było t y l k o kwestią czasu i uzupełnienia czy też
w y c h o w a n i a n o w y c h k a d r pracowników p r z y g o t o w a n y c h do realizacji
zadań, które wysuwała sytuacja powojenna. D l a scharakteryzowania
potrzeb społecznych, które ksztalłtowały linię działalności M u z e u m , d u ­
żą pomocą służą wystąpienia t e j placówki na zewnątrz. Listę w y s t a w
obliczonych na szeroki odbiór o t w i e r a ekspozycja z okazji j u b i l e u s z u
2204ecia działalności A k a d e m i i N a u k (1945 г.). Scenariusz t e j w y s t a w y
(rozbitej na t r z y działy) posiadał bardzo mocną wymowę. Informował
b o w i e m bardzo licznie zebranych uczonych k r a j o w y c h i zagranicznych
przede w s z y s t k i m o t y m , że bezcenne zbiory M u z e u m A n t r o p o l o g i i
1 E t n o g r a f i i przetrwały zawieruchę wojenną i że n a d a l będą służyły za
bardzo szeroką bazę źródłową, zawsze dostępną i niezastąpioną dla prac
badawczych, które — rzecz prosta — mogą być prowadzone w różnych
k i e r u n k a c h . W w y s t a w i e pokazano z b i o r y pochodzące z X V I I I i X I X s t u ­
lecia. W p i e r w s z y m rzędzie wymienić t u należy kolekcję Pallasa, K u k a ,
Bułdakowa, Lisiańskiego, L i t k e , Gołowina, Wozniesieńskiego, MikłuchoMakłaja, J u n k e r a i i n n y c h . Natomiast spośród zbiorów archeologicz­
n y c h pokazano materiały w y d o b y t e w okresie po R e w o l u c j i ze stano2 S

24

2 S

2 3

zeum

Bibliografia
Antropologii

prac
i

Ł.

P.

P o t a pow,

grafía",

nr

2:

2 4

gradskich

wyd.

przez

Etnografii

1936, s.

Instytut

im.

Piotra

Gosudarstwiennyj
126—128; S.

Etnograficzeskich

M.

Muziejach,

Antropologii

Muzie
A b r a

S t a n i u k o w i с z,

op.

Etnografii

j

Etnografii,

m z o n , Sriedniaja

„Sowietskaja

S.136—139.
2 5

i

AN

i

Mu­

Wielkiego.

cit., s. 127—133.

„Sowietskaja
Azja

Etnografija",

w
rur

Etno­
Lenin-

6: 1935,

�250-LECIE

MUZEUM

219

wiak badanych przez Z a m i a t i n a , Okładnikowa, Boncz-Osmołowskiego,
Jefimienkę, Bi'bikowa, Rawdonikasa, Gierasimowa i i n n y c h .
W y s t a w y późniejsze realizowano w stosunkowo krótkich odstępach
czasu. T a k więc w 1946 r . o t w a r t o czasową wystawę poświęconą sztuce
ludów S y b e r i i . W t y m s a m y m r o k u zrealizowano w w y s t a w i e scena­
riusz na temat „Ludy A z j i Przedniej i Środkowej". N i e m a l jednocze­
śnie zrealizowano także scenariusz w y s t a w y n a temat „Ludy I n d o n e ­
z j i " . Nieco inaczej w y p a d n i e naświetlić sprawę koncepcji scenariuszy
w y s t a w stałych poświęconych odwracającej się k a r c i e dziejowej ludów
k o l o n i a l n y c h j a k o j e d n e m u z naczelnych zjawisk w e współczesnej
h i s t o r i i zasadniczych przeobrażeń ludzkości. Przed M u z e u m stanęła
b o w i e m paląca k w e s t i a u j a w n i e n i a zagadnień, które w r a z z emancypa­
cją polityczną t y c h ludów wymagały odpowiedniego
rozwiązania.
W k o n c e p c j i scenariusza, w myśl w y p r a c o w a n y c h jeszcze przed wojną
zasad ekspozycji, obok d o k u m e n t a c j i odnoszącej się do t r a d y c y j n y c h
f o r m b y t o w a n i a musiała być także uwzględniona i n f o r m a c j a o a k t u a l ­
n y m stanie rzeczy w k u l t u r z e . Chodziło więc przede w s z y s t k i m o za­
poznanie szerokiego ogółu z k i e r u n k a m i wysiłków poszczególnych spo­
łeczeństw wkładanych w odnalezienie f o r m sprzężenia specyfiki t r a ­
d y c j i przeszłości z w y m o g a m i życia współczesnego. N a t y c h zasadach
została zorganizowana stała w y s t a w a poświęcona l u d o m A f r y k i (1946).
Z odpowiednią modyfikacją sytuacyjną w 1948 r . o t w a r t o wystawę
poświęconą k u l t u r o m rdzennej ludności A m e r y k i Północnej zapoznając
jednocześnie ze współczesnym stanem rzeczy. W r o k u 1949 została o t w a r ­
ta w y s t a w a poświęcona I n d i o m i I n d o n e z j i . W r o k później (1950) wystą­
piono z wystawą poświęconą l u d o m Wschodniej, Środkowej i Przedniej
A z j i . W r o k u 1952 wyeksponowano odpowiednio opracowane zbiory z A m e ­
r y k i Południowej, w 1953 r. zaś kolekcje australijskie i z Oceanii.
W krótkim a r t y k u l e , rzecz jasna, nie sposób jest wyliczyć i omówić
w pełni powojennego d o r o b k u M u z e u m w zakresie w y s t a w . N a zakoń­
czenie wspomnieć należy o czasowych w y s t a w a c h poświęconych E t i o p i i
(1959) i sztuce ludów A f r y k i (1961). D l a stworzenia pełnego obrazu n a ­
leżałoby także poświęcić osobne miejsce w y s t a w o m a r c h e o l o g i c z n y m
i antropologicznym .
26

27

28

26

Ibidem,

zícjonnaja
nr

4:
2 7

k i n,

Muzieja

Antropologii

i

B. L i p s z i c ,
Etnografii,

N.

S z p i n c i n ,

„Sowietskaja

Efcspo-

Etnografija",

1 9 4 8 , s. 1 9 8 — 2 0 1 .
L.

G. N i e c z a j e w a ,

Ar.chieołogiczeskoje

Wielikogo,
Muzieja
2 8

s. 133—134; E . В ł o m к w i s t ,
rabota

W.

„Sbornik

[wyd.
Antropol.
W.

jubileuszowe:]
i Etnogr.",

G i n s b e r g ,

Muzieja

T. A.

sobranije

Antrop.

P o p o w a ,
Muzieja

250-liet

Muzieja

W.

F i e d o r ó w ,
i

Antropol.

Etnogr.",

sobranije

i

t. 12: 1949; B .

Muzieja
W.

E. E.

Etnografii

t. 2 2 : 1 9 6 4 , s . 1 5 1 — 1 6 8 ¡i c y t . t a m

Kraniologićzeskoje
i

W.

Antropologii

F r a d -

im.

Etnogr.,

Pietra

„Sborník

źródła.
Antrop.

F d r s z t e j n ,

i

Etnogr.,
Kraniolo-

�WITOLD

220

DYNOWSKI

Obecne w y s t a w y M u z e u m A n t r o p o l o g i i i E t n o g r a f i i zajmują t r z y
piętra w o b y d w u b u d y n k a c h m u z e a l n y c h . Większość t e j przestrzeni za­
jęta jest pod następujące ekspozycje etnograficzne: 1. Rdzenna ludność
A m e r y k i Północnej, 2. Indianie A m e r y k i Południowej, 3. L u d y A f r y k i ,
4. L u d y I n d i i , 5. L u d y Indonezji, 6. L u d y krajów Bliskiego i Środko­
wego Wschodu, 7. K u l t u r a ludów zamieszkujących C h i n y , Mongolię,
W i e t n a m i Koreę. W y s t a w y te 'poprzedza dział wprowadzający, gdzie
na materiałach archeologicznych i antropologicznych
przedstawiony
jest temat: Pochodzenie człowieka i rozwój wczesnych stadiów spo­
łeczeństwa ludzkiego. Niezależnie o d tego w o p r a w i e osobnej w y s t a w y
pokazano anatomiczne kolekcje K u n s t k a m e r y oraz zamieszczono m a t e ­
riały zebrane przez specjalną ekspedycję I n s t y t u t u
Etnograficznego
i w y s t a w i o n o pod hasłem „Starożytny H o r e z m " .
Szeroko pomyślany a k t u a l n y p r o g r a m w y s t a w stałych i czasowych
można było podjąć t y l k o w o p a r c i u o zasobną i dobrze z i n w e n t a r y z o w a ­
ną bazę źródłową. Złożył się na to ponad p a r u s e t l e t n i okres i wkład
pracy l i c z n y c h pokoleń najlepszych przedstawicieli n a u k i rosyjskiej
i radzieckiej. Toteż pozwoliło to etnografom r a d z i e c k i m w 1964 r. z dużą
satysfakcją uczcić 250-lecie M u z e u m A n t r o p o l o g i i i E t n o g r a f i i w L e n i n ­
gradzie i połączyć t e n jubileusz jako dorobek n a r o d o w y z V I I Między­
n a r o d o w y m Kongresem N a u k A n t r o p o l o g i c z n y c h i Etnograficznych,,
który odbywał się w M o s k w i e .
29

giczeskije
tamże,
2 9

likogo,

koliekcji

Muzie

ja

Antrop.

i

Etnogr.

[nabytki

pomiędzy

1947—1962],

t. 2 2 : i s . 1 6 9 — 1 9 0 .
T . W.

S t a n i u k o w i c z ,

1714—1964,

Leningrad

1964.

Muziej

Instytut Etnografii

Antropologii
im. N.

N.

i

Etnografii

Mikłucho-Makłaja

im.

Pietra

AN,

Wie-

Moskwa—

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9824" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9802">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/59686d247c29e61cee454e331e109212.pdf</src>
        <authentication>632cc2f13e1ebe5d3bb29fc7614a7a74</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116875">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1725</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116876">
                <text>2003</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116877">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1596</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116878">
                <text>50 lat Zakładu Etnologii Instytutu Archeologii i Etnologii PAN / ETNOGRAFIA POLSKA 2003 t.47</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116879">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 2003 t.47, s.5-30</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116880">
                <text>Paprocka, Wanda</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116881">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116882">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116883">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116884">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116885">
                <text>A

R

T

Y

K

U

Ł

Y

„Etnografia Polska", t. X L V I I : 2003, z. 1-2
PL ISSN 0071-1861

WANDA

PAPROCKA

Instytut A r c h e o l o g i i i E t n o l o g i i P A N , Warszawa

50 LAT ZAKŁADU ETNOLOGII
INSTYTUTU ARCHEOLOGII I ETNOLOGII PAN
Omówienie działalności placówki naukowej, z którą jestem związana prawie
od początku jej istnienia, pozornie może wydawać się łatwe z racji bezpośred­
niego uczestnictwa w pracach tej instytucji i możliwości obserwacji (w pewnym
stopniu) jej rozwoju od wewnątrz. Wiedza ta obarczona jest jednakże pewnym
osobistym stosunkiem, wynikającym z zaangażowania w losy macierzystej
placówki, której rozwój (podobnie jak całej nauki polskiej) - szczególnie w prze­
szłości - przebiegał w zmiennych i trudnych warunkach. Ponadto, analiza
dorobku naukowego Zakładu na przestrzeni tak wielu lat wymagałaby, dla obiek­
tywnej jego oceny, stałej konfrontacji z istniejącymi w poszczególnych okresach
warunkami politycznymi i społecznymi, które miały ogromny wpływ na rozwój
nauki. Nie podejmując więc w przedstawionym opracowaniu merytorycznej
oceny osiągnięć Zakładu Etnologii Instytutu Archeologii i Etnologii Polskiej
Akademii Nauk, pragnę zbilansować dotychczasowe wyniki prowadzonych prac,
a sięgając do tych, które powstawały w najstarszym okresie działalności Insty­
tutu - przypomnieć, że zostały one w większości zainicjowane przez twórców
powojennej etnologii i późniejszych wieloletnich kierowników placówek Pol­
skiej Akademii Nauk, katedr uniwersyteckich i muzeów etnograficznych.
Na potrzebę dokonania takiego przeglądu złożyło się kilka powodów. Jednym
z nich jest fakt, że w roku 2003 upływa 50 lat od powstania Instytutu Historii
Kultury Materialnej (obecnie Instytut Archeologii i Etnologii PAN), którego
integralną część stanowi Zakład Etnologii. Drugim, ważnym elementem, skła­
niającym do takich podsumowań jest sprawa, która w najbliższym czasie doty­
czyć będzie wielu z nas. Posługując się eufemizmem możemy mówić o zmianie
warty, a bardziej bezpośrednio - o zmianie pokoleniowej i odejściu na emery­
turę wielu etnologów zatrudnionych w Instytucie, pierwszych absolwentów
powstałego po wojnie Studium Historii Kultury Materialnej. W odniesieniu do
współczesnej działalności Zakładu natomiast taki przegląd ma duże znaczenie
ze względu na ciągle niedostateczny przepływ informacji naukowej pomiędzy
poszczególnymi ośrodkami, brak bieżącej bibliografii oraz integrujących środo­
wisko wspólnych akcji badawczych i wydawniczych placówek etnograficznych.
Etnografowie, którzy po I I wojnie światowej podjęli trud odbudowy nauki
polskiej byli, jak już wspomniałam, twórcami i organizatorami wielu placówek

�6

W A N D A PAPROCKA

naukowych. Niewątpliwie z ich inicjatywy i pod ich kierownictwem rozpoczęto
szereg badań, często zespołowych, integrujących środowisko etnograficzne
w tak znacznym stopniu, z jakim nie mieliśmy do czynienia w latach następnych.
Inicjowano wspólne badania terenowe poszczególnych regionów kraju oraz
nawiązywano kontakty międzynarodowe, organizując wspólne akcje badawcze
m.in. w Karpatach, a w okresie późniejszym w Mongolii i Bułgarii. Powołano
również w tym czasie nowe wydawnictwa, które ukazują się do chwili obecnej.
W 1958 r. wydany został 1 tom Etnografii Polskiej, pół roku później rozpoczęto
drukowanie prac w serii „Biblioteki Etnografii Polskiej". Nie można więc,
pisząc o współczesnych pracach etnograficznych, rozwijających się zgodnie
z wymogami nauki światowej i w bezpośrednim z nią kontakcie, nie dostrzegać
jak wiele problemów badawczych zostało zainicjowanych przez naszych
poprzedników lub wskazanych nam przez nich jako pole przyszłych badań
w sprzyjających ku temu warunkach.
Czas, jaki upłynął od chwili powstania Zakładu jest dostatecznie długi, aby
dokonać pewnego uporządkowania naszej wiedzy dotyczącej historii etnografii
w dobie powojennej, pamiętając o tym, że znaczny jej fragment łączył się
z działalnością Zakładu. Równocześnie należy wziąć pod uwagę fakt, że doko­
nany bilans będzie poszerzeniem wiedzy z zakresu historii polskiej etnografii,
która od dawna nie była przedmiotem badań i głębszych analiz.
Już od samego początku działalności Instytutu Historii Kultury Materialnej,
tj. od 1953 г., i powstania w nim Działu Etnografii (obok Działu Archeologii
Polski, Archeologii Śródziemnomorskiej i Historii Kultury Materialnej) przy­
stąpiono do konstruowania planów naukowych na najbliższe lata. Problematykę
badawczą, którą podjęto w powołanych placówkach Instytutu w Warszawie,
Krakowie, Wrocławiu, Łodzi i Toruniu, można zjednej strony uznać za konty­
nuację badań rozpoczętych w okresie międzywojennym, z drugiej natomiast
za badania nowe, podejmowane ze względu na potrzebę chwili, zgodnie, jak
twierdziła prof. Anna Kutrzeba-Pojnarowa, z cechą „polskiej szkoły etnograficz­
nej" {Etnografia Polski, 1976, t. 1, s. 15).
Nowe, podjęte przez etnografów tematy dotyczyły m.in. ludności przesiedla­
nej z dawnych Kresów Wschodnich na obszary północnej i zachodniej Polski,
migracji do miast, zmian w strukturze gospodarczej wsi i zmian w samych
gospodarstwach wiejskich, poziomu konsumpcji itp. Prace poświęcone analizie
zmiany kulturowej dokonującej się na wsi miały prowadzić (i prowadziły) do
próby konstruowania jej współczesnego modelu, co znalazło wyraz w publika­
cjach ukazujących się w latach 60-tych i 70-tych.
Praca naukowa w Dziale Etnografii Instytutu zorganizowana była w Zakła­
dach, Pracowniach i Zespołach Etnograficznych, które powstawały w miastach
uniwersyteckich. Sprzyjało to prowadzeniu prac badawczych wraz z katedrami
etnografii i tworzeniu zespołów pod wspólnym kierownictwem niezbyt licznej
w tym okresie kadry samodzielnych pracowników naukowych.
Komisja Etnograficzna, która współtworzyła ramy organizacyjne Instytutu
i kreśliła plany naukowe Działu Etnografii (przewodniczył jej prof. Kazimierz

�50 LAT Z A K Ł A D U ETNOLOGII I N S T Y T U T U ARCHEOLOGII I E T N O L O G I I PAN

7

Moszyński, a w jej skład wchodzili najwybitniejsi etnografowie: prof. prof.
Kazimierz Dobrowolski, Witold Dynowski, Eugeniusz Frankowski, Józef Gajek,
Kazimiera Zawistowicz-Adamska i doc. Adolf Nasz), stanęła przed trudnym
zadaniem. Rozbicie instytucjonalne działalności naukowej etnografów, m.in.
w zakresie sztuki ludowej i folkloru, w wyniku wcześniejszego utworzenia Pań­
stwowego Instytutu Sztuki i Instytutu Badań Literackich, niezależna od innych
placówek działalność Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego, podlegająca
organizacyjnie i administracyjnie Ministerstwu Kultury i Sztuki działalność
muzeów, wymagały stworzenia takiego planu naukowo-badawczego, w którym
obok problematyki naukowej byłaby mocno zaznaczona koncepcja „otwartych
drzwi" dla współpracy wszystkich etnografów. Za tę wspólną płaszczyznę uzna­
no Polski Atlas Etnograficzny. Miał on stworzyć wielostronną bazę źródłową nie
tylko uzupełniającą luki w istniejącym materiale etnograficznym, ale ułatwiającą
wytyczanie kierunków nowej tematyki badawczej.
Na decyzje dotyczące priorytetu prac atlasowych miały niewątpliwie wpływ
zarówno dotychczasowe zainteresowania badaniami atlasowymi, zapoczątko­
wane przed wojną przez prof. К. Moszyńskiego (w ich wyniku ukazały się
trzy zeszyty Atlasu w latach 1934-1937), jak i prace podejmowane po wojnie
w Katedrze Etnografii Uniwersytetu Lubelskiego i Poznańskiego.
Prace nad Polskim Atlasem Etnograficznym prowadzone w ramach Instytutu
koncentrowały się w Zakładzie (przemianowanym następnie na Pracownię)
we Wrocławiu, kierowanym w tym okresie przez prof. J. Gajka, przy doraźnej
współpracy w pracach terenowych etnografów z wielu innych ośrodków PAN,
katedr i muzeów. Atlasowe prace dokumentacyjne nie wyczerpywały jednak pro­
gramu badawczego całego Zakładu. Równolegle podejmowano problematykę
formowania się zjawisk kulturowych w układzie regionalnym. Prowadzone
zespołowo studia monograficzne wybranych terenów zdominowały w latach
następnych plany naukowe placówek etnograficznych Instytutu. Monografie
regionalne, jak i tematyczne, dotyczące wybranych dziedzin kultury ludowej
oparte były na zakrojonych na szeroką skalę pracach terenowych.
Zarówno studia atlasowe, jak i monograficzne były w wielu przypadkach
kontynuacją prac rozpoczętych przed I I wojną światową i prowadzonych bez­
pośrednio po niej przez katedry uniwersyteckie, Polskie Towarzystwo Ludoznaw­
cze, Instytut Śląski i inne. Powstanie Instytutu Historii Kultury Materialnej
PAN pozwoliło stworzyć organizacyjną i finansową bazę dla badań rozproszo­
nych po różnych ośrodkach, integrując równocześnie, nieliczną jeszcze w tym
okresie, kadrę naukową uniwersytetów i placówek Instytutu dla realizacji wspól­
nych celów badawczych.
Obiektami badań monograficznych były środowiska wiejskie Mazowsza, Pod­
lasia, Śląska, Karpat, Wielkopolski i Kujaw. W wyniku kilkuletnich studiów
powstało szereg opracowań monograficznych. Dla obszaru Górnego Śląska
wymienić należy dwutomową monografię Stare i Nowe Siołkowice, wydaną
w latach 1963-1966, pod redakcją prof. Mieczysława Gładysza, oraz szereg
uzupełniających monografii tematycznych, dotyczących m.in. budownictwa,

�8

W A N D A PAPROCKA

struktury społeczno-zawodowej ludności wsi, rzemiosła, współdziałania gospo­
darczego na wsi, pożywienia.
Jak w wielu innych przypadkach studiów regionalnych, badania na Górnym
Śląsku nawiązywały do rozpoczętych w 1939 r. prac badawczych obejmujących
Śląsk w granicach I I Rzeczypospolitej, organizowanych m.in. przez Polską Aka­
demię Umiejętności w Krakowie oraz kontynuowanych bezpośrednio po wojnie
przez M . Gładysza w Instytucie Śląskim w Katowicach. Od 1954 r. prace te sta­
nowiły podstawę planów Zakładu Etnografii w Krakowie przy szerokim udziale
w badaniach terenowych pracowników naukowych i studentów z różnych pla­
cówek badawczych i katedr. Przyczyniało się to do wspomnianej przeze mnie
integracji środowiska etnograficznego w tym okresie.
Na terenie Mazowsza pierwsze badania monograficzne podjęto nad kulturą
ludową jednego z bardziej zachowawczych regionów - Kurpiowskiej Puszczy
Zielonej. Wyniki prac, zainicjowanych przez prof. W. Dynowskiego, a następnie
kierowanych przez prof. A. Kutrzebę-Pojnarową, opublikowane zostały w trzech
tomach monografii Kurpie Puszcza Zielona w latach 1962-1965. Ponadto wy­
dano pięć monografii tematycznych poświęconych sztuce, rzemiosłu, budow­
nictwu, przemianom społecznym i kulturowym oraz monografii Myszyńca
- głównego centrum regionu (patrz: Bibliografia). Badania kurpiowskie nie
były kontynuacją wcześniej prowadzonych prac. Inspiracją dla nich były na­
tomiast prace z końca X I X i 1 pol. X X wieku: Karola Potkańskiego, Ludwika
Krzywickiego, Adama Chętnika, Franciszka Piaścika i innych. Monografia Kur­
piowskiej Puszczy Zielonej jest najpełniejszym opracowaniem tego regionu
w literaturze etnograficznej.
Celem monografii poświęconych wsi śląskiej, podobnie jak kurpiowskiej, była
rekonstrukcja najbardziej istotnych elementów tradycyjnej kultury regionu oraz
przedstawienie współczesnego obrazu wsi z jej różnorodnością form, uwarun­
kowań, zmian i przeobrażeń. Takie ujęcie najczęściej pociągało za sobą odejście
od stosowanego w dawnych opracowaniach klasycznego podziału na kulturę
materialną, społeczną i duchową na rzecz analizy kilku wybranych dziedzin kul­
tury, najbardziej charakterystycznych dla danej społeczności, przedstawionych
w kontekście innych zjawisk kulturowych.
Kontynuacją prac ośrodka warszawskiego były badania prowadzone w okrę­
gu ostrołęckim oraz w tzw. regionie kołbielskim. Ich przedmiotem były prze­
obrażenia społeczno-gospodarcze i kulturowe wsi, dokonujące się pod wpływem
uprzemysłowienia i zmian struktury społeczno-zawodowej, tradycje historyczne
i współczesność wsi drobnoszlacheckich na Mazowszu oraz rodzina chłopska
na Mazowszu i Podlasiu.
Badania monograficzne na obszarze Karpat, szczególnie w pierwszym okre­
sie działalności Instytutu, stały się przykładem współpracy ośrodków etnogra­
ficznych I H K M w Krakowie, Warszawie i Łodzi. Wkład ośrodka krakowskiego
w badania Karpat przed powołaniem do życia Zakładu Etnografii związany był
przede wszystkim ze studiami prowadzonymi przez prof К. Dobrowolskiego,
które dotyczyły polskiej ludności rolniczej i pasterskiej w Karpatach Zachodnich

�50 LAT Z A K Ł A D U ETNOLOGII I N S T Y T U T U ARCHEOLOGII I ETNOLOGII PAN

9

oraz kształtowania się i rozpadu związków rodowych na Podhalu. Znaczną gru­
pę stanowiły, przygotowane pod kierunkiem prof. M . Gładysza, opracowania mo­
nograficzne poświęcone wybranym tematom szczegółowym, m.in. budownictwu,
rzemiosłu, hodowli i pasterstwu, pożywieniu, zdobywaniu i użytkowaniu wody.
Prace te były realizowane zarówno przez Zakład Etnografii I H K M PAN, jak
i Katedrę Etnografii Słowian Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Studia nad kulturą ludową Karpat, prowadzone w Zespole Etnograficznym
Instytutu w Łodzi, pod kierunkiem prof. К. Zawistowicz-Adamskiej, obejmo­
wały zagadnienia związane z pasterstwem, hodowlą, gospodarką mleczną oraz
migracjami zarobkowymi na Podhalu. Zakończono je opracowaniami monogra­
ficznymi tych tematów. Badania ośrodka warszawskiego natomiast obejmowały
dawne i obecne formy organizacji pasterstwa w Bieszczadach, powojenne prze­
obrażenia gospodarczo-społeczne i kulturowe wsi bieszczadzkich oraz powsta­
nie współczesnej społeczności wiejskiej na tych terenach.
Zainteresowanie kulturą ludową Karpat, nie tylko w Polsce, ale i w innych
krajach, w których granicach znajdował się ten obszar górski, przyczyniło się
do powołania jednej z pierwszych po wojnie organizacji międzynarodowych
dla wspólnych badań etnograficznych. W 1959 г., z inicjatywy Polski i Czecho­
słowacji, w ramach Polskiej Akademii Nauk, powstała Międzynarodowa Ko­
misja do Badania Kultury Ludowej Karpat, pod kierunkiem prof. M . Gładysza,
w skład której wchodziły - poza wymienionymi krajami: Węgry, Rumunia,
ZSRR (Ukraina), a po poszerzeniu w 1976 r. Komisji o kraje bałkańskie - także
Bułgaria i Jugosławia.
Działalność Komisji była znakomitym przykładem pierwszego po I I wojnie
tak szerokiego pod względem problemowym i długotrwałego współdziałania
etnologów z krajów Europy Środkowo-Wschodniej i Południowej. W ramach
działalności Komisji przystąpiono do opracowania ujęć syntetycznych trzech
wybranych tematów. Ich koncepcje zostały opracowane przez sekcje krajowe:
architektura - Czechosłowacja, pasterstwo - Polska, folklor zbójnicki - Sło­
wacja i Ukraina.
W zespole Zakładu Etnografii w Krakowie, kierowanym przez prof. К. Do­
browolskiego, współpracującym z Zakładem Etnografii Ogólnej UJ, prowa­
dzone były prace na temat kształtowania się kultury robotniczej w Małopolsce
w latach 1880-1939 i procesu formowania się nowej kultury mas pracujących
w Polsce Ludowej. Z tego zakresu przygotowano prace poświęcone kulturze
górników solin wielickich, ośrodkowi górniczemu Siersza X I X i X X w. i wcza­
som robotniczym w Polsce.
Należy jeszcze wspomnieć o działalności Pracowni Etnograficznej w Pozna­
niu, w której do 1962 г., tj. do chwili zmiany profilu badań z etnografii Polski na
etnografię powszechną, prowadzone były prace nad monografią etnograficzną
Wielkopolski. Do momentu ich przerwania wydano materiały dotyczące budow­
nictwa ludowego w Wielkopolsce.
W krótkim okresie istnienia Zespołu Etnograficznego Instytutu w Toruniu,
kierowanego przez prof. Marię Prufferową, podjęto prace z zakresu historii

�10

W A N D A PAPROCKA

kultury ludowej terenu Kujaw, opracowując wybrane zagadnienia z zakresu bu­
downictwa ludowego.
Badania o charakterze monograficznym, ukierunkowane początkowo wyłącz­
nie na problematykę etnograficzną ziem polskich, zostały w latach 60-tych roz­
szerzone na inne kraje i narody, co doprowadziło w 1962 r. do wyodrębnienia się
kierunku etnografii powszechnej. Zainteresowania problematyką kulturową lu­
dów świata, realizowane w I H K M pod kierunkiem prof. W. Dynowskiego i prof.
Marii Frankowskiej, koncentrowały się w tym okresie na kulturze ludów Azji
Środkowej, kulturze Indian obu Ameryk, dziejach Polonii latynoamerykańskiej
i północnoamerykańskiej oraz - w ramach współpracy z Instytutem Etnografii
Bułgarskiej Akademii Nauk (w latach 1966-1970) - na kulturze wsi bułgarskiej.
W 1965 r. na terenie Mongolii rozpoczęty został jeden z największych reali­
zowanych w historii polskiej etnografii program systematycznych badań tereno­
wych poza granicami kraju. W badaniach prowadzonych w ramach ekspedycji
aż do 1980 r. obok pracowników I H K M PAN uczestniczyli etnografowie z Kate­
dry Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego. Po raz
pierwszy przedmiotem studiów mongolistycznych stał się proces przechodzenia
od tradycyjnej formy koczowniczej gospodarki pasterskiej do form gospodarki
spółdzielczej z charakterystycznymi dla niej elementami osadnictwa. Badaniami
objęto zmiany w strukturze społecznej, w stosunkach etnicznych, w funkcjono­
waniu rodziny i systemu pokrewieństwa, we wzorcach osobowych, życiu co­
dziennym i obrzędowym, zachowaniach ludycznych Przedmiotem studiów stał
się także proces adaptacji młodzieży mongolskiej do środowiska pasterskiego.
Badania prowadzono we wszystkich ważniejszych regionach Mongolii, wśród
wielu mongolskich grup etnicznych. Po raz pierwszy w światowej mongolistyce
objęto nimi Torgutów ałtajskich. Wynikiem prac ekspedycji było sześć książek
(jedna w jęz. angielskim), dwa wydawnictwa zbiorowe i kilkadziesiąt artykułów.
Studia amerykanistyczne prowadzone w Pracowni w Poznaniu koncentrowa­
ły się na współczesnych przeobrażeniach kulturowych w Ameryce Łacińskiej,
ruchach społeczno-religijnych w Ameryce Środkowej i Południowej oraz pro­
cesach kształtowania się i rozwoju struktur społeczno-kulturowych tych obsza­
rów. Przedmiotem studiów były również zagadnienia związane z funkcjonowa­
niem wiejskich struktur w Ameryce Południowej w okresie prekolumbijskim
i po konkwiście. Prowadzone przy szerokiej współpracy z Instytutem Etnologii
i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Poznańskiego studia amerykanistyczne
zapoczątkowały rozwój tej dziedziny w innych placówkach naukowych, kształ­
cąc pierwszych w Polsce specjalistów w tym zakresie, m.in. w ramach ogólno­
polskich seminariów amerykanistycznych.
Osobną grupę zagadnień związanych z problematyką amerykanistyczną sta­
nowiły badania nad miejscem i rolą Polaków w krajach Ameryki Łacińskiej i ich
szeroko pojętym wkładem w rozwój cywilizacyjny i kulturowy tych państw
w X I X i X X w. oraz udziałem Polaków w poznawaniu tej części kontynentu
amerykańskiego. Kilkanaście prac z tego zakresu wypełniło lukę w historii ba­
dań etnograficznych dotyczących tego terenu.

�50 LAT Z A K Ł A D U E T N O L O G I I I N S T Y T U T U ARCHEOLOGII I E T N O L O G I I PAN

11

Trzecim znaczącym zespołem tematycznym były studia nad procesami etnicz­
nymi w Ameryce Północnej, ze szczególnym uwzględnieniem problemów mniej­
szości narodowych, jak również nad współczesnymi dziejami Polonii i analizą
jej roli w strukturze etnicznej Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. No­
watorskie i odpowiadające na wiele pytań badawczych prace poświęcone tym
zagadnieniom znalazły się w szerokim obiegu naukowym w kraju i za granicą.
Wyniki wszystkich studiów z zakresu amerykanistyki, opartych zarówno na
własnych badaniach terenowych, jak i na reinterpretacji publikowanych materia­
łów źródłowych, umożliwiły nie tylko weryfikację wielu przyjętych w nauce
światowej stwierdzeń, ale także na ich uzupełnienie.
Mimo ograniczonych sytuacją polityczną możliwości realizowania badań
w zakresie etnografii powszechnej nawiązano współpracę międzynarodową,
która umożliwiła badania porównawcze. Pod kierunkiem prof. W. Dynowskiego
i zaproszonej do współpracy prof. Bronisławy Kopczyńskiej-Jaworskiej, w la­
tach 1966-1970 prowadzone były wspólne polsko-bułgarskie badania nad współ­
czesnymi przemianami lokalnej społeczności wiejskiej i rodziny. W pracach eks­
pedycji, poza pracownikami Zakładu, brali udział pracownicy Katedry Etnologii
i Antropologii Kulturowej w Warszawie i Katedry Etnografii Słowian UJ w Kra­
kowie. Badania te, prowadzone w okręgu Widin w płn.-zach. części Bułgarii,
dostarczyły materiału porównawczego do studiów nad prawidłowością przemian
społeczno-kulturowych wsi w krajach o różnych drogach rozwoju historycznego,
a znajdujących się (w okresie prowadzonych prac) w podobnych warunkach
ustrojowych i ekonomicznych. Pomimo trudności w realizacji badań nad nie­
którymi tematami, wobec znacznego upolitycznienia etnografii bułgarskiej, zgro­
madzony materiał pozwolił na uzyskanie szerokiej perspektywy porównawczej
dla studiów nad kulturą wsi polskiej. Opracowana monografia bułgarskiej wsi
Widin, wysoko oceniona przez wybitnego etnologa bułgarskiego prof. Christo
Wakarelskiego, ze względów politycznych (brak podejścia marksistowskiego)
ukazała się wyłącznie w języku polskim.
Duże znaczenie w upowszechnieniu na forum międzynarodowym prac pol­
skich etnografów, zarówno w zakresie etnografii Polski, jak i powszechnej,
miało powołanie do życia w 1975 r. obcojęzycznego wydawnictwa Zakładu
Ethnologia Polona.
Omówione powyżej prace prowadzone były w Zakładzie Etnografii I H K M
PAN od okresu jego powstania do lat 70-tych. W tym czasie zaczyna narastać
potrzeba podsumowania ponad 25-letnich dokonań badawczych w zakresie
etnografii. W różnych środowiskach etnograficznych dyskutowana była koniecz­
ność podjęcia zbiorowego opracowania zarysu etnografii Polski, odpowiada­
jącego nowym założeniom teoretycznym i wymaganiom metodycznym okresu
gwałtownych przemian politycznych, społeczno-gospodarczych i kulturowych
kraju. Zainicjowane w Zakładzie Etnografii I H K M PAN prace nad syntezą
etnografii Polski oparte były na ścisłej współpracy etnografów tej placówki
z pracownikami katedr i muzeów. Głównym celem tego zbiorowego opracowa­
nia było przedstawienie procesów przemian kulturowych na wsi, poczynając od

�12

W A N D A PAPROCKA

tradycyjnego modelu kultury, jaki pozostawiła po sobie epoka pańszczyźniana
po wieś współczesną i przewidywane kierunki jej dalszego rozwoju. Dorobek
okresu powojennego stanowił bazę obszerną i wystarczającą do przedstawie­
nia w podstawowym zrębie kierunków przemian kultury wsi polskiej X X w.
{Etnografia Polski, 1976, s. 48).
Nie wszystkie jednak dziedziny kultury wsi i nie wszystkie regiony zostały
opracowane w syntezie w sposób dostatecznie szczegółowy. Wynikało to z ist­
niejących jeszcze „białych plam" na mapie etnograficznych badań w Polsce, jak
i luk w problematyce badawczej dyscypliny. Pomimo tych braków dwutomowa
synteza etnografii Polski jest pierwszą tego rodzaju pracą w okresie powojen­
nym i do chwili obecnej, wobec braku podręcznika z zakresu etnografii Polski,
spełnia również i tę rolę.
Okres od ukazania się w 1980 г. I I tomu syntezy aż do lat 90-tych zaznaczył
się w pracach Zakładu powrotem do tematów indywidualnych, wstrzymanych
realizacją priorytetowego, zbiorowego zadania wydawniczego.
W zakresie etnografii Polski zakończono szereg prac stanowiących podsumo­
wanie, często wieloletnich badań. Należały do nich prace monograficzne, które
były realizowane w Zakładzie warszawskim, dotyczące roli tradycji ludowej
w społeczeństwie polskim X I X i X X w., społecznych funkcji sztuki ludowej
i miejsca, jakie zajmowała w myśli społecznej, polityce kulturalnej oraz praktyce
działania w okresie zaborów, I I Rzeczypospolitej i Polsce Ludowej, oświaty
i jej roli w społeczno-kulturowych przeobrażeniach wsi w okresie zaborów,
I I Rzeczypospolitej, w latach wojny (1939-1945) i w Polsce Ludowej. Z zakresu
etnografii historycznej powstała praca poświęcona kulturze mazowieckiej wsi
pańszczyźnianej X V I I I i pocz. X I X w., omawiająca organizację tej wsi, proble­
my osadnictwa wiejskiego, rodziny, funkcjonowania gospodarstwa chłopskiego.
W tym czasie w Zakładzie podjęte zostają prace nad nową w polskich badaniach
dziedziną - etnografią miasta (na przykładzie Żyrardowa). Temat etnografii
miasta będzie w następnych latach integrował etnografów zajmujących się tą
problematyką w innych ośrodkach, przede wszystkim w Łodzi, i doprowadzi do
powstania Polskiego Towarzystwa Etnologii Miasta.
Nowym tematem podjętym w Zakładzie w tym okresie są również zagad­
nienia z zakresu antropologii tańca, w ramach studiów nad niewerbalnym komu­
nikowaniem się w kulturze, które w latach następnych objęły zagadnienia do­
tyczące kinetycznego aspektu obrzędów. Wyniki tych badań w latach 90-tych
opublikowano w pracy poświęconej analizie ruchu oraz tańca w mitach i obrzę­
dach, wydanej w języku polskim i angielskim.
Bardzo dużym dorobkiem wydawniczym w tym okresie może się poszczycić
Pracownia Etnograficzna w Krakowie, realizująca badania na terenie Karpat Pol­
skich. Są to zarówno opracowania zbiorowe, stanowiące monografie regionalne
kultury ludowej poszczególnych regionów Karpat: Beskidu Śląskiego, Beskidu
Sądeckiego i nieco później Beskidu Żywieckiego, jak i monografie tematyczne
dotyczące medycyny ludowej, pożywienia, stroju, obrzędowości oraz liczne
artykuły poświęcone innym dziedzinom kultury.

�50 LAT Z A K L A D U E T N O L O G I I I N S T Y T U T U ARCHEOLOGII I E T N O L O G I I PAN

13

W latach 80-tych ukończono prace nad kolejnymi zeszytami Atlasu Etnogra­
ficznego. Mimo dużych trudności finansowych i kadrowych, w Pracowni РАЕ
we Wrocławiu przygotowano IX, przedostatni zeszyt Atlasu. Szanse na druk V I I ,
V I I I i I X zeszytu, wobec ogromnych kosztów wydawnictw kartograficznych,
były jednak znikome. W tej sytuacji podjęto decyzję o przystąpieniu do opra­
cowywania komentarzy, które miałyby charakter ujęć problemowych. Pozwoliła
ona na ocalenie wieloletniego dorobku Pracowni Atlasu, uzupełniając wydane
w sześciu zeszytach mapy - komentarzami.
W Pracowni poznańskiej Zakładu Etnografii ukazują się w tym czasie liczne
opracowania książkowe i artykuły poświęcone dziejom Polaków oraz skupisk
polonijnych na terenie Ameryki Południowej, Środkowej i Meksyku i ich udzia­
łowi w rozwoju cywilizacyjno-kulturalnym tych ziem. Inne prace przedstawiają
obraz Indian zamieszkujących te tereny w społeczeństwie polskim.
Znaczącą pozycję stanowi wydana w 1983 r. praca o Polonii Amerykańskiej,
oparta na bogatym materiale terenowym zgromadzonym przez autora w czasie
kilkakrotnych pobytów w Stanach Zjednoczonych, stanowiąca pierwsze w etno­
logii tak szerokie kompendium wiedzy o życiu i działalności tej grupy.
Rozwój badań amerykanistycznych, zapoczątkowanych przez prof. M . Fran­
kowską i przez nią konsekwentnie rozwijanych oraz nawiązanie kontaktów na­
ukowych z Meksykiem stworzyły możliwości podejmowania badań terenowych.
W organizowanych przez środowisko amerykanistów (głównie z Uniwersytetu
Poznańskiego) ekspedycjach, m.in. do Peru i Meksyku, brali udział pracownicy
Zakładu. Równocześnie rozwijane były studia etnohistoryczne oparte na boga­
tych materiałach źródłowych, znajdujących się w archiwach Hiszpanii i Meksyku
oraz unikalnej literaturze przedmiotu. W wyniku tych badań ukazują się prace
dotyczące współczesnej kultury Indian Peru i kultury Indian Meksyku w okresie
konkwisty, jak i historii samej konkwisty.
Bogaty jest również dorobek zakończonej w 1980 r. ekspedycji mongolskiej.
W ramach Zakładu powstają znaczące w międzynarodowym środowisku mon­
golistów prace poświęcone rodzinie pasterskiej w Mongolii, mongolskim gru­
pom etnicznym, zachowaniom ludycznym w kulturach pasterskich, ich symbolice
i związkom z magią (praca wydana w języku angielskim).
Wiele prac, które ukazały się w latach 80-tych stało się podstawą uzyskania
przez pracowników Zakładu stopnia naukowego doktora habilitowanego oraz
tytułów profesora.
Ponad dziesięć lat istnienia I I I Rzeczypospolitej daje dostateczną perspekty­
wę pozwalającą na podsumowanie działalności Zakładu w tym okresie. Zmiany
dokonane w organizacji nauki oraz likwidacja pozamerytorycznych ograniczeń
(szczególnie w naukach humanistycznych) stosowanych m. in. przy wyborze pro­
blematyki badawczej znacząco wpłynęły na zakres i sposoby realizacji zadań
badawczych Zakładu.
Zmiany organizacji nauki (szczególnie w sposobach jej finansowania) miały
swoje źródło przede wszystkim w pewnym ograniczeniu paternalistycznej roli
państwa w badaniach naukowych. Zmuszało to naukę do konfrontacji z zasadami

�14

W A N D A PAPROCKA

wolnego rynku i konkurencyjności. Konieczność przystosowania się do nowych
warunków budziła pewien niepokój. Rekompensowała go jednak możliwość
realizowania problematyki badawczej w warunkach tak długo oczekiwanej swo­
body rozwoju nauki, nieograniczonej żadnymi względami politycznymi czy
koniunkturalnymi. W zakresie organizacji największe zmiany dotyczyły wydaw­
nictw. Zakład Narodowy im. Ossolińskich przestał pełnić rolę centralnego wy­
dawnictwa Polskiej Akademii Nauk. Prace związane z redagowaniem, przygoto­
waniem do druku, organizacją druku i dystrybucją wydawnictw przejęte zostały
przez Instytut. Dla Zakładu wydającego roczniki Etnografii Polskiej, Ethnologii
Polona oraz prace z serii „Biblioteki Etnografii Polskiej" zadanie to było trudne,
wymagające pogłębienia wiedzy redakcyjnej i znacznie obciążające pracowni­
ków pełniących funkcje redaktorów i sekretarzy tych wydawnictw.
Demokratyczne zasady kierowania Instytutem pozwoliły na wyłonienie dro­
gą wyboru nowych władz. Dyrektor i jego zastępcy reprezentowali wszystkie
dyscypliny wchodzące w skład Instytutu. Również Rada Naukowa wyłoniona
została drogą wyboru, a nie - jak dotąd - na zasadzie nominacji jej członków.
Osiągnięcia naukowe Zakładu i jego udział w dorobku Instytutu uzasadniły
dokonanie w 1992 r. zmiany nazwy Instytutu Historii Kultury Materialnej na
Instytut Archeologii i Etnologii PAN.
Procesy transformacji, obejmujące wszystkie dziedziny życia w Polsce, otwo­
rzyły również przed nauką nowe perspektywy badawcze. Pozwoliły one na two­
rzenie nowych planów naukowych, których, jak już wspominałam, nie ogra­
niczały względy pozamerytoryczne a jedyną trudnością w ich realizacji były
zbyt ograniczone środki finansowe. W działalności naukowej Zakładu przejście
do problematyki badawczej odpowiadającej aktualnym potrzebom etnologii nie
musiało dokonywać się w sposób radykalny. Wiele tematów podjętych przez
pracowników Zakładu w latach 80-tych dotyczyło bowiem problemów badaw­
czych, które stały się priorytetowe w nowej rzeczywistości. Należały do nich
m.in. prowadzone w Zakładzie badania nad pluralizmem kulturowym społeczeń­
stwa Stanów Zjednoczonych, jak i badania dziejów Polonii latynoamerykańskiej
i północnoamerykańskiej.
Ciągle jednak poza możliwościami realizacji pozostawały tematy ściśle zwią­
zane z zagadnieniami mniejszości narodowych, świadomości etnicznej, czy na­
rodowej, tożsamości kulturowej i próbami określenia jej głównych wyznaczni­
ków na terenach poddanych silnej i bezwzględnie prowadzonej polityce unifikacji
i asymilacji kulturowej, jak to miało miejsce na obszarze Związku Radzieckiego.
Pewne próby badań niektórych z tych zagadnień podejmowane były w czasie
wyjazdów badawczych do Gruzji, w latach 80-tych, w ramach oficjalnie akcep­
towanych studiów nad historią Polonii gruzińskiej w X I X wieku.
Również pierwsze kontakty z Akademią Nauk Białoruskiej Socjalistycznej
Republiki Radzieckiej dawały możliwości pewnych, wprawdzie bardzo skrom­
nych, badań źródłowych dotyczących X I X i pocz. X X w.
Rozpad Związku Radzieckiego zmienił radykalnie istniejącą sytuację. Powstałe
Republiki, szczególnie w pierwszym okresie swego istnienia, umożliwiały reali-

�50 LAT Z A K Ł A D U E T N O L O G I I I N S T Y T U T U A R C H E O L O G I I I E T N O L O G I I PAN

15

zację współpracy naukowej w zakresie tematów obalających mit o etnicznej
homogeniczności obszarów Europy Środkowo-Wschodniej. Pozwoliło to na po­
djęcie tematów nurtujących środowisko etnograficzne w Polsce, od wielu lat
niemożliwych do realizacji.
Zawarta w 1991 r. trzyletnia umowa między Instytutem Archeologii i Etno­
logii PAN, a Instytutem Sztuki Etnografii i Folkloru Akademii Nauk Białoruskiej
Republiki rozpoczęła trwające do dziś badania terenowe w zachodnich i central­
nych rejonach Białorusi. Materiały zgromadzone przez pracowników Zakładu,
uzupełnione unikalnymi źródłami odnalezionymi w archiwach białoruskich, po­
zwoliły na znaczne uzupełnienie stanu wiedzy o stosunkach etnicznych w BSRR,
na dawnych Kresach Wschodnich I I Rzeczypospolitej oraz niepodległej Repu­
blice Białorusi. Po raz pierwszy przedmiotem szczegółowych studiów stał się
proces kształtowania tożsamości etnicznej i narodowej ludności polskiej na ba­
danym obszarze, w zmieniającej się sytuacji historycznej, przede wszystkim
X X w. Jednym z osiągnięć badawczych było ukazanie fenomenu przetrwania
enklaw katolickich (polskich) na terenach zamieszkałych przez ludność prawo­
sławną, jak też opis i analiza tego zjawiska na przykładzie Puszczy Nalibockiej.
Dotychczasowym efektem badań jest ponad 30 artykułów oraz książka poświę­
cona wyznacznikom tożsamości etnicznej (narodowej) Polaków na Białorusi.
Nawiązując do prowadzonych poprzednio badań rozszerzano studia nad Po­
lonią gruzińską, obejmując nimi okres po rewolucji radzieckiej, a także po po­
wstaniu Republiki Gruzińskiej. Podobnie jak w studiach białoruskich skoncen­
trowano się na zagadnieniu tożsamości etnicznej badanych zbiorowości,
mechanizmie przekazywania dziedzictwa kulturowego, a także kontaktach międzyetnicznych. Dalszymi badaniami objęto także diasporę gruzińską w Polsce
i jej rolę w kulturze polskiej okresu międzywojennego. Prowadzone w Zakładzie
badania, licznie ukazujące się artykuły, udział w utworzeniu (w 1990 r.) i reda­
gowaniu pisma Pro Georgia, jedynego w Polsce wydawnictwa poświęconego
historii i życiu mniejszości gruzińskiej, poszerzyło krąg osób podejmujących
badania w tym zakresie.
Zagadnieniom etnicznym poświęcone są także pierwsze w Polsce badania nad
współczesnymi problemami narodowościowymi w Chinach, ze szczególnym
uwzględnieniem sytuacji mniejszości etnicznych i narodowych. Wieloletnie ba­
dania terenowe, trwające od 1997 г., zostały wsparte umową zawartą z Instytu­
tem Narodowości Akademii Nauk w Pekinie. Koncentrują się one na zachodnich
i południowo-zachodnich prowincjach Chin (Junnan, Xinjiang, Guangxi). Głów­
nym ich celem jest ukazanie sytuacji społeczno-etnicznej, zwłaszcza na peryfe­
riach kraju. Jednym z efektów prac badawczych jest wyjaśnienie mało znanych
i nieobecnych dotychczas w polskich publikacjach tematów, w tym także do­
tyczących najnowszej historii pogranicza chińsko-tybetańskiego. Wśród kilku
publikacji, będących wynikiem badań, na szczególną uwagę zasługuje artykuł
poświęcony zróżnicowaniu etnicznemu Chin.
Do problematyki etnicznej należy również zaliczyć badania terenowe pro­
wadzone w latach 1991-1993 w Kazachstanie i obwodzie Irkuckim Rosji nad

�16

W A N D A PAPROCKA

tamtejszą kolonią polską. W ich wyniku powstało kilka artykułów oraz zgroma­
dzono znaczny materiał terenowy złożony w archiwum Zakładu.
W Zakładzie warszawskim wzrasta zainteresowanie szczególną kategorią kon­
fliktów, jaką stanowią konflikty etniczne. Kwestii tej poświęcone zostały opra­
cowania teoretyczne. Była ona również omawiana na przykładzie różnych grup
i krajów. Konfliktom etnicznym poświęcona jest praca zbiorowa, redagowana
przez pracowników Zakładu.
Problemy mniejszości narodowych dominują w pracach Pracowni Etnologicznej w Poznaniu. Badania dotyczą niemieckiej ludności przybyłej w X V I I I w.
z Bamberga, osiedlonej w okolicach Poznania (tereny te znajdują się obecnie
w granicach miasta). Prowadzone od lat studia poświęcone były głównie historii
tej grupy i jej kulturze. Dopiero po 1990 r. mogły zostać rozszerzone o badania
nad współczesną historią rodzin bamberskich, o analizę procesu ich asymilacji
i adaptacji, o wkład przybyszów w kulturę polską. Liczne artykuły i cztery
wydania monografii poświęconych В ambrom (również w języku niemieckim),
powołanie do życia (w 1996 r.) Towarzystwa Bambrów Poznańskich, starania
0 otwarcie w Poznaniu Muzeum Bamberskiego, zaowocowały zawartą w 2000 r.
umową IAiE z Uniwersytetem w Bambergu, której celem jest prowadzenie
wspólnych badań w Polsce i Niemczech. Badania nad grupą Bambrów wzbu­
dziły duże zainteresowanie ze względu na bezkonfliktowy proces asymilacji
1 integracji kulturowej, bliski idei Unii Europejskiej. Problematyka Bamberska
weszła w 2001 r. do programu „Born in Europe", realizowanego przez Komisję
Kultury Unii Europejskiej w Brukseli.
Równocześnie prowadzone są badania nad rodzinami pochodzenia niemiec­
kiego mieszkającymi na terenie Wielkopolski, w tym głównie w Poznaniu. Pod­
stawowe problemy badawcze dotyczą procesów asymilacji, wzajemnych wpły­
wów i relacji między ludnością polską i niemiecką oraz wkładu tej ostatniej
w kulturę Polską.
Równolegle do prowadzonych, wymienionych powyżej prac, które likwido­
wały częściowo wspomniane „białe plamy" i dziedziny deficytowe w etnologii,
kontynuowano długofalowe badania w zakresie etnografii Polski.
Prowadzone od wielu lat w Pracowni Krakowskiej i konsekwentnie realizo­
wane są prace w zakresie monografii Karpat Polskich. Po ukazaniu się w latach
80-tych monografii Beskidu Śląskiego i Beskidu Sądeckiego, w 1992 r. ukazała
się monografia Beskidu Żywieckiego, a w 2001 r. praca poświęcona Podhalu,
jedyna w powojennej etnografii, oparta na bogatych materiałach terenowych
i archiwalnych, zawierająca niepublikowane dotąd ilustracje i bogatą, wyczerpu­
jącą literaturę przedmiotu. Książka wzbudziła duże zainteresowanie nie tylko
etnologów, ale została znakomicie przyjęta przez środowisko Podhalan. Szybkie
rozejście się znacznego nakładu i liczne przesyłane do Redakcji pozytywne
opinie świadczą o słuszności opracowania tego tematu.
Region karpacki pozostaje w dalszym ciągu terenem badań i opracowań ca­
łego Zespołu Pracowni Krakowskiej. Zgromadzone materiały pozwalają podjąć
tematy dotyczące współczesnej wsi karpackiej - elementów wspólnych i róż-

�50 LAT Z A K Ł A D U ETNOLOGII I N S T Y T U T U ARCHEOLOGII I E T N O L O G I I PAN

17

niących kulturę tego regionu w nowych warunkach społeczno-gospodarczych.
Podjęto nowe tematy, ważne we współczesnym obrazie wsi, jak starość w rodzi­
nie i społeczności lokalnej, kobieta - jej pozycja w rodzinie i zawodzie, pomoc
wzajemna i współdziałanie gospodarcze, ze szczególnym uwzględnieniem wa­
runków ekstremalnych (m.in. takich jak powódź).
Dużą zasługą ośrodka krakowskiego jest doprowadzenie do reaktywowania
(w 1993 r.) prac Międzynarodowej Komisji do Badania Kultury Ludowej Karpat
i Bałkanów, przerwanej zmianami politycznymi zachodzącymi we wszystkich
krajach wchodzących w skład Komisji. Wobec braku zgłoszenia ze strony
Bułgarii i Jugosławii odnowiono działalność Komisji tylko w zakresie Karpat.
Przy dużym wkładzie organizacyjnym i merytorycznym Pracowni Krakow­
skiej opracowano syntezę karpackiego folkloru zbójnickiego, która została
wydana w Budapeszcie (w jęz. rosyjskim) oraz przygotowano do druku I tom
architektury ludowej poświęcony budownictwu mieszkalnemu, który ukaże się
w Pradze (w jęz. angielskim).
Prowadzone w Zakładzie warszawskim prace nad stosunkiem ludności chłop­
skiej do ziemi oraz jej miejscem w systemie wartości i świadomości społecznej
Polaków, zakończone monografią wydaną w 1991 г., stanowiły punkt wyjścia
dla nowego tematu, podjętego w związku z dokonującymi się obecnie zmianami,
dotyczącego społeczności wiejskiej w warunkach transformacji. Przedmiotem
analiz są m.in. zmiany stosunku do pracy, rola przywódców charyzmatycznych,
sprawa trwałości sposobów myślenia i działania określanych jako „postkomu­
nistyczne". Zjawiska te, rejestrowane i poddawane analizie w momencie ich za­
istnienia, stanowią bardzo ważne dla przyszłych badaczy źródło wiedzy o współ­
czesnych zmianach na wsi i należy żałować, że temat ten rzadko stanowi przedmiot
zainteresowań etnologów. Dokonywana w późniejszym okresie analiza tych zja­
wisk będzie tylko rekonstrukcją tego ważnego okresu w rozwoju wsi.
Studia z zakresu etnografii historycznej, dotyczące przeduwłaszczeniowej wsi
mazowieckiej, były w latach 90-tych kontynuowane w zakresie badań nad
życiem religijnym społeczności wiejskiej, kultem świętych, instytucjami para­
fialnymi, organizacjami i stowarzyszeniami społecznymi. Z tego zakresu opubli­
kowano wiele artykułów.
W Zakładzie realizowane były również w tym okresie prace historyczne
dotyczące europejskiego ubioru zawodowego ( X I V - X V I I I w.) oraz historii
euroazjatyckiego filcownictwa od czasów średniowiecza do współczesności.
Obie prace zostały wydane w jęz. angielskim.
Do prac z zakresu historii najnowszej, poświęconych etnologii miasta, za­
liczyć należy prowadzone w tym czasie badania nad historią przedmieścia
warszawskiego - Grochowa i kulturą jego mieszkańców, przedstawione szeroko
w opublikowanym artykule.
W ramach studiów nad niewerbalnym komunikowaniem się w kulturze kon­
tynuowano prace w zakresie obrzędów przejścia w rzeczywistości X X w. i ich
aspektu kinetycznego. Podjęto też badania nad kodami i formami obyczajowości
współczesnej. Z tego zakresu ukazało się szereg artykułów.

�18

W A N D A PAPROCKA

Ze studiami nad kultem świętych związane były, kierowane przez Pracownię
poznańską, badania nad kultem Św. Wojciecha, stanowiące część dużego progra­
mu interdyscyplinarnego, poświęconego analizie znaczenia działalności Św. Woj­
ciecha dla kultury europejskiej. W wyniku tych badań powstało wiele artykułów
i książka poświęcona roli Św. Wojciecha w kulturze i tradycji ludowej. Rozwi­
nięciem tej problematyki są podjęte ostatnio badania z zakresu etnologii religii
na temat kultu miejsca w kulturze chrześcijańskiej i tybetańskiej.
W latach 90-tych nastąpiło bardzo ważne dla prac wydawniczych Zakładu
zakończenie opracowań komentarzy do wydrukowanych sześciu Zeszytów
РАЕ. Dzięki współpracy z Polskim Towarzystwem Ludoznawczym i energii
Kierownika Pracowni Atlasu uzyskano środki na wydanie pięciu tomów Komen­
tarzy poświęconych rolnictwu, hodowli, budownictwu, pożywieniu, transpor­
towi i komunikacji oraz zwyczajom, obrzędom i wierzeniom. Ostatni tom, który
ukazał się po śmierci jego redaktora, zawiera wybrane mapy z niedrukowanych
i nie mających szans (ze względów finansowych) na druk zeszytów Atlasu
wraz z komentarzami. Obecnie archiwum РАЕ znajduje się w Filii Uniwersytetu
Śląskiego w Cieszynie.
W zakresie badań amerykanistycznych w latach 90-tych powstają prace, bę­
dące wynikiem realizowanych od lat badań dotyczących etnohistorii Mezoameryki, ukazujące podbój Meksyku przez pryzmat zderzenia kultur. Prace, oparte
na bogatym materiale źródłowym pochodzącym z archiwów hiszpańskich i mek­
sykańskich, ukazały się w Polsce i w Hiszpanii. Wydana została też pierwsza
polska edycja listów H. Cortesa o zdobyciu Meksyku, opatrzona licznymi
komentarzami, oraz studia o J. Dantyszku i Nowym Świecie, oparte na unika­
towych źródłach archiwalnych. Prace te, wydane również za granicą, weszły
do obiegu międzynarodowego. Charakter etnohistoryczny mają trwające obecnie
badania nad kulturą elit politycznych środkowego Meksyku w okresie przedhiszpańskim i wczesnokolonialnym.
Prowadzono ponadto prace dotyczące współczesnej Ameryki Łacińskiej.
W ich ramach przygotowano wstępną redakcję słownika encyklopedycznego
„Ludy i narody obu Ameryk" oraz realizowano badania nad wielokulturowością
w krajach Ameryki Andyjskiej. W zakresie kontynuowanych od lat badań
nad Polonią dokonano analizy sytuacji Polonii amerykańskiej po upadku komu­
nizmu w Starym Kraju.
Należy jeszcze wspomnieć o badaniach terenowych prowadzonych od 1990 r.
w płn.-zach. części Indii i Pakistanie. Były one finansowane przez UNESCO
i Ministerstwo Kultury, realizowane w większości poza planem Instytutu. Ich
tematem był proces adaptacji pasterzy grupy Rabari, żyjącej na pograniczu
hinduistyczno-islamskim, do kręgu tradycji radżpuckiej środowiska kastowego
i związane z tym procesem zmiany form obrzędowości, kultu i religijności. Nowoś­
cią jest omawianie problemu na szerszym tle, uwzględniającym nie tylko system
kastowy, ale także formy współpracy i dystansu między grupami obecnymi w cywi­
lizacji indyjskiej, co umożliwia wyjście poza stereotypowe wyobrażenia na temat
hinduizmu. Zebrane materiały stały się podstawą studiów nad hinduizmem,

�50 LAT Z A K Ł A D U E T N O L O G I I I N S T Y T U T U ARCHEOLOGII I ETNOLOGII PAN

19

widzianym od wewnątrz, z perspektywy różnych warstw społeczeństwa - brami­
nów, radżputów, kupców, siudrów (pasterze Rabari), niedotykalnych i plemion.
Na tym chciałabym zamknąć prezentowanie prac, które były i są prowadzone
w Zakładzie i których wyniki weszły już do obiegu naukowego. Myślę, że
w następnym takim podsumowaniu (przedstawionym za parę lat) będzie moż­
na mówić o pracach naszych młodszych kolegów, którzy niedawno rozpoczęli
swoje badania.
Na zakończenie przedstawiam informację o wydawnictwach Zakładu, w więk­
szości ukazujących się od pierwszych lat powstania Instytutu. Do roku 2003 uka­
zało się 46 tomów Etnografii Polskiej, która - obok Ludu - jest pismem ogólno­
polskim, udostępniającym swe łamy również autorom zagranicznym. Wydano
55 tytułów „Biblioteki Etnografii Polskiej" (7 w języku angielskim). „Biblioteka"
jest serią wydawniczą ukazującą się najdłużej po 1945 r. Większość tytułów
stanowią prace pracowników Zakładu (jedynie 12 autorów nie było związanych
z Instytutem). 13 prac otrzymało nagrody wydawnicze. Ukazały się 23 tomy
Ethnologii Polony, drukowanej w językach kongresowych, prezentującej doro­
bek naukowy polskich etnologów na forum międzynarodowym. W „Bibliotece
Etnografii Polskiej" i poza nią pracownicy Zakładu opublikowali ponad 100 ksią­
żek (nie licząc prac atlasowych).
Stopień naukowy profesora uzyskało 6 osób (były one pracownikami Zakła­
du od doktoratu do profesury). Stopień doktora habilitowanego i tytuł docenta
otrzymało 7 osób, doktora - 5. W 2003 r. Zakład Etnologii zatrudnia 18 osób:
3 profesorów, 5 docentów, 4 doktorów i 6 magistrów.
Podsumowując 50-lecie pracy Zakładu Etnologii IAE PAN pragnę, tak jak
zaznaczyłam na wstępie, uniknąć subiektywnych ocen wynikających z osobis­
tego zaangażowania w prace placówki, której byłam pracownikiem i wieloletnim
kierownikiem. Dokonany przeze mnie bilans działalności Zakładu upoważnia
mnie jednak do zwrócenia uwagi na pewne znaczące formy działania tej pla­
cówki i osiągnięte przez nią wyniki. Znalazły one odbicie w liczbie publikacji
pracowników Zakładu, w wydawanych przez Zakład czasopismach i seriach
wydawniczych oraz pracach zbiorowych.
Na uwagę zasługuje fakt, że plany naukowe Zakładu realizował zespół pra­
cowników, których liczba nie przekraczała wielkości zatrudnienia w poszczegól­
nych uniwersyteckich placówkach etnograficznych. W pierwszym dwudziesto­
leciu istnienia Zakładu zatrudnienie wynosiło 30 osób, w późniejszych latach
zostało zmniejszone i nie przekraczało 20 osób. Nastąpiło to w związku z likwi­
dacją Pracowni w Łodzi i Toruniu oraz ograniczeniem liczby pracowników РАЕ.
Cechą charakterystyczną działalności naukowej Zakładu, tak dawniej, jak
i obecnie, jest szeroki zakres realizowanej problematyki badawczej, zarówno
w zakresie etnografii Polski, jak i etnografii powszechnej. Podejmowane przez
pracowników tematy były z jednej strony odpowiedzią na stawiane etnologii pol­
skiej, zgodnie z potrzebą chwili, pytania badawcze, z drugiej nawiązywały
do problemów wiodących w etnologii światowej (do okresu I I I Rzeczypospolitej
w takim stopniu, na jaki pozwalały warunki polityczne kraju).

�20

W A N D A PAPROCKA

Dużą zasługą w utrzymywaniu kontaktów międzynarodowych, w zaznaczeniu
naszej obecności w etnologii światowej, było wydawanie tomów prac zbioro­
wych z okazji Międzynarodowych Kongresów Nauk Antropologicznych i Etnologicznych oraz powołanie do życia wydawnictwa obcojęzycznego Etimología
Polona. Kontakty międzynarodowe pogłębiały także organizowane przez Zakład
ekspedycje etnograficzne do Mongolii i Bułgarii oraz zorganizowanie Między­
narodowej Komisji do Badania Kultury Ludowej Karpat i Bałkanów.
W stosunku do innych placówek etnograficznych Zakład posiada największą
liczbę wydawnictw ukazujących się nieprzerwanie od pierwszych lat istnienia
Instytutu. Zarówno czasopismo Etnografia Polska, jak i wydawnictwa seryjne
oraz licznie ukazujące się prace zbiorowe pełniły rolę integrującą środowisko
etnograficzne kraju. Zakrojona na szeroką skalę działalność wydawnicza Zakła­
du Etnologii wniosła duży wkład w rozwój tej dyscypliny w minionym 50-leciu.
Znaczna liczba samodzielnych pracowników naukowych Zakładu pozwoliła
tej placówce odegrać ważną rolę w procesie kształtowania i nadawania stopni
naukowych pracownikom wielu ośrodków etnograficznych.
Podsumowując omawiany okres można stwierdzić, że dużą zasługą pracow­
ników Zakładu i jego kolejnych kierowników było utrzymanie profilu naukowe­
go tej placówki i konsekwentne realizowanie wspólnych celów badawczych,
z których wiele zainicjowanych było przez twórców Zakładu. Zadanie to nie było
łatwe wobec znacznej różnorodności zainteresowań naukowych poszczególnych
pracowników reprezentujących różne podejścia teoretyczne i metodologiczne.
Zaryzykowałabym jednak twierdzenie, że ten często trudny proces konfrontacji
indywidualnych koncepcji badawczych z wspólnymi dla całego Zakładu zada­
niami ogólnymi przyczynił się do konstruowania i realizowania trwałych planów
naukowych Zakładu w ciągu całego omawianego okresu i zapewnił stabilizację
oraz ciągłość działania w warunkach nowej rzeczywistości III Rzeczypospolitej.

BIBLIOGRAFIA*
B a n i o w s k a E. 2000a [ w s p ó ł a u t o r s t w o z K . J a g i e ł ł ą ] , A r c h i t e k t u r a ludowa, [ w : ] D . T y l k o w a
(red.), Podhale. Tradycja we współczesnej
kulturze wsi, K r a k ó w , s. 171-217.
-

2000b, B i b l i o g r a f i a , [ w : ] D . T y l k o w a (red.), Podhale.
turze wsi, K r a k ó w , s. 4 3 9 - 4 5 3 .

Beszterda

R. 1999a, Rodzina H o l z e r ó w , Etnografia

Polska,

Tradycja

we współczesnej

kul­

t. X L I I I , z. 1-2, s. 121-129.

-

1999b, K u l t u r a pszczelarska i jej miejsce w ekonomice indyjskiego stanu H i m a c h a l
Pradesh, Lud, t. L X X X I I I , s. 155-176.

-

2000, Rodzina S z u l c ó w , Etnografia

Polska,

t. X L I V , z. 1-2, s. 125-138.

B r a k miejsca u n i e m o ż l i w i a zamieszczenie p e ł n e j b i b l i o g r a f i i prac s k ł a d a j ą c y c h s i ę na bo­
gaty dorobek Z a k ł a d u E t n o l o g i i I A E P A N . Z d e c y d o w a l i ś m y s i ę na ograniczenie l i c z b y publikacji
k a ż d e g o z p r a c o w n i k ó w do p i ę c i u - w y b r a n y c h p r z y k ł a d o w o - p o z y c j i , z d a j ą c sobie s p r a w ę , ż e
pozwala to na p r e z e n t a c j ę znikomej c z ę ś c i o s i ą g n i ę ć naszego O ś r o d k a , j a k t e ż p o s z c z e g ó l n y c h
o s ó b t w o r z ą c y c h j e g o h i s t o r i ę . A u t o r k a a r t y k u ł u pragnie serdecznie p o d z i ę k o w a ć w s z y s t k i m ,
k t ó r z y p o m o g l i jej w opracowaniu i p r z y g o t o w a n i u tej B i b l i o g r a f i i do druku [Red.].

�21

50 LAT Z A K Ł A D U ETNOLOGII I N S T Y T U T U ARCHEOLOGII I E T N O L O G I I PAN
-

2 0 0 1 , D z i a ł a l n o ś ć Braci M o r a w s k i c h w p ó ł n o c n y c h Indiach, Lud, t. L X X X V , s. 119-141.
2002, K i n a u r o w i e . Obraz w s p ó ł c z e s n y c h zmian s p o ł e c z n o ś c i plemiennej z d y s t r y k t u
Kinnaur, H i m a ć a l P r a d e ś , Indie, [ w : ] J. D e r l i c k i , W. L i p i ń s k i (red.), Pierwsze
narody.
Społeczności
rdzenne i idea tubylczości
we współczesnym
świecie, Warszawa, s. 147-155.

Biernacka

M . 1962, Potakówka.

Wieś powiatu jasielskiego
na Mazowszu

1890 - 1910,

1966, Wsie drobnoszlacheckie
czesne przemiany,
Wrocław.

-

1971, Rodzina na tle s p o ł e c z n o ś c i lokalnej b u ł g a r s k i e j w s i Gramada, Etnografia
t. X V , z. 1, s. 4 1 - 8 9 .

-

1974, Kształtowanie

się nowej społeczności

i Podlasiu.

wiejskiej

Tradycje

Warszawa.

-

historyczne

w Bieszczadach,

a

współ­
Polska,

Wrocław.

- 1984, Oświata w rozwoju kulturalnym polskiej
wsi, Warszawa.
B o h d a n o w i c z J. 1974, H l a v n é o t á z k y P o l ' s k é h o e t n o g r a f i c k é h o atlasu a technika ich kartografowania, Slovenský
-

národopis,

rocz. 22, z. 3, s. 3 8 9 - 3 9 8 .

1980 [ w s p ó ł a u t o r s t w o z W. S o k o ł ó w n ą ] , Etnograficzne prace atlasowe w Europie,
grafia Polska, t. X X I V , z. 2, s. 139-158.

Etno­

-

1987a, Les Greniers, Objets et Mondes. Revue du Musée de ГНотте-Musěum
National
d'Histoire
Naturelle, t. 24, z. 3-4, s. 143-156.
- 1987b, Regiony etnograficzne Polski w ś w i e t l e w y n i k ó w b a d a ń Р А Е , Etnografia
Polska,
t. X X X I , z.2, s. 1 6 1 - 1 9 1 .
- 1996, P o ż y w i e n i e , [ w : ] t e g o ż (red.), Komentarze do Polskiego
Atlasu
Etnograficznego,
t. 3: Pożywienie
i sprzęty z nim związane,
W r o c ł a w , s. 7 - 7 1 .
D e m s k i D . 1992, N i e k t ó r e p r o b l e m y pogranicza k u l t u r o w e g o na p r z y k ł a d z i e s p o ł e c z n o ś c i
pasterskich z p ó ł n o c n o - w s c h o d n i c h I n d i i , Etnografia
Polska, t. X X X V I , z. 1, s. 9 9 - 1 1 8 .
-

1997, C u d z o z i e m c y w N a l i b o k a c h . D z i a ł a l n o ś ć gospodarcza w dobrach n a l i b o c k i c h
w okresie od p o c z ą t k u X V I I I do k o ń c a X I X w., Etnografia
Polska,
t. X L I I , z. 1-2,
s. 7 3 - 9 2 .
- 2000, „ N a j w a ż n i e j s z e , aby p a m i ę t a ć " . . . Cmentarz j a k o ź r ó d ł o do b a d a ń t o ż s a m o ś c i zbio­
r o w e j m i e s z k a ń c ó w w s i na B i a ł o r u s i i ich w y o b r a ż e ń na temat ś m i e r c i ,
Etnografia
Polska, t. X L I V , z. 1-2, s. 7 9 - 9 8 .
-

2002, M i ę d z y k u l t u r ą c h ł o p s k ą a p l e m i e n n ą . W a r l i z Maharasztry w procesie przemian,
[ w : ] J. D e r l i c k i , W. L i p i ń s k i (red.), Pierwsze narody. Społeczności
rdzenne i idea tubyl­
czości we współczesnym
świecie, Warszawa, s. 6 9 - 8 6 .

-

2003, N a l i b o c k i e w h o is w h o . M o ż l i w o ś c i analizy d o k u m e n t ó w , [ w : ] J. K o w a l s k a ,
S. S z y n k i e w i c z , R. T o m i c k i (red.), Czas zmiany, czas trwania. Studia
etnołogiczne,
Warszawa, s. 6 3 - 8 4 .

D e r l i c k i J. 2002, Jukagirzy. Psi ludzie, [ w : ] J. D e r l i c k i , W. L i p i ń s k i (red.), Pierwsze
narody.
Społeczności
rdzenne i idea tubylczości
we współczesnym
świecie, Warszawa, s. 2 4 7 - 2 5 5 .
-

2003a, The N e w People. The Yukaghir i n the Process o f Transformation, [ w : ] L . M r ó z ,
Z. S o k o l e w i c z (red.), Between Tradition and Postmodernity.
Polish Etnography
at the
Turn of Millenium,
Warszawa, s. 121-136.

-

2003b, N a r o d z i n y czy odrodzenie? Polska t o ż s a m o ś ć w M o ł d a w i i , Etnografia
t. X L V I I , z. 1-2, s. 171-184.

D r o z d - P i a s e c k a M . 1992, K o n f l i k t p o z y t y w n y L e v i s a A . C o s e r á , Etnografia
t. X X X V I , z. 1, s. 2 5 - 3 3 .
- 1998, S p o ł e c z n o ś ć w i e j s k a w okresie p r z e ł o m u systemowego, Etnografia
t. X L I I , z. 1-2, s. 5-40.
-

Polska,
Polska,
Polska,

2 0 0 1 , A n d r z e j Lepper - c h ł o p s k i p r z y w ó d c a charyzmatyczny? (Wizerunek m e d i a l n y
p r z e w o d n i c z ą c e g o „ S a m o o b r o n y " ) , Etnografia
Polska, t. X L V , z. 1-2, s. 4 7 - 8 4 .
2002, P o s t k o m u n i z m . Ideowe i s p o ł e c z n e p ł a s z c z y z n y d i a l o g u , Etnografia
Polska,
t. X L V I , z. 1-2, s. 5-28.
2003, „ W i e j s k a droga" do U n i i Europejskiej: Retrospektywna wiwisekcja, [ w : ] J. K o w a l ­
ska, S. S z y n k i e w i c z , R. T o m i c k i (red.), Czas zmiany, czas trwania. Studia
etnołogiczne,
Warszawa, s. 3 3 5 - 3 5 3 .

�22

W A N D A PAPROCKA

D y n o w s к i W. 1958, D z i a ł I V Instytutu H i s t o r i i K u l t u r y Materialnej P A N , Etnografia

Polska,

t. I , s. 3 7 0 - 3 8 0 .
-

1967, Etnografia w aktualnych tendencjach r o z w o j o w y c h nauk s p o ł e c z n y c h ,
Polska,

Etnografia

t. X I , s. 17-29.

-

1968, Współczesna

-

1971, Z a ł o ż e n i a metodologiczne b a d a ń , Etnografia

Mongolia,

-

1973, Modernizacja M o n g o l i i w d w ó c h ustrojach s p o ł e c z n o - p o l i t y c z n y c h [ w : ] Z
nad społeczeństwem

Frankowska
Inków
-

i kulturą

M . 1967, Podstawy

i w pierwszym

Wrocław.

stuleciu

Mongolii.

Studia

gospodarki

Polska,

Mongolskie,

wiejskiej

po konkwiście.

t. X V , z. 1, s. 15-32.

w Peru w ostatnim

Wiek XVI i pierwsza

1972, Z p r o b l e m a t y k i s y n k r e t y z m u religijnego

badań

W r o c ł a w , s. 11-33.
okresie

połowa

panowania

XVII,

Poznań.

Indian M e k s y k u , Etnografia

Polska,

t. X V I , z. 2, s. 11-29.
-

1973, Etnografia polska po drugiej w o j n i e ś w i a t o w e j ( 1 9 4 5 - 1 9 7 0 ) , [ w : ] M . T e r l e c k a
(red.), Historia

-

etnografii

polskiej,

W r o c ł a w , s. 193-270.

1976, De los estudios sobre la funcions de los elementos sacrales y profanes en la forma­
c i ó n de los centros urbanos en Mesoamerica, Ethnologia

-

1987, Mitologia

Fryczowa
G aj e к

Azteków,

M . 1961, Tradycyjne

Polona,

v o l . 2, s. 7 - 2 8 .

Warszawa.
budownictwo

ludowe Kujaw,

Toruń.

J. 1958, Znaczenie kartografii etnograficznej dla slawistyki w ś w i e t l e prac nad p o l s k i m

atlasem etnograficznym, [ w : ] Z polskich
i etnogenetyczne

na IV Międzynarodowy

studiów

slawistycznych.

Kongres

Slawistów

Prace

w Moskwie

językoznawcze
1958,

Warszawa,

s. 2 1 7 - 2 3 2 .
-

1959, Zadania i metody Polskiego atlasu etnograficznego, Lud, t. X L I V , s. 153-204
1973, The Significance o f the Polish Ethnographic Atlas for the E t h n o l o g y o f Poland,
[ w : ] Poland

at the 9"' International

Congress

of Anthropological

and Ethnological

Scien­

ces, W r o c ł a w , s. 4 3 - 6 8 .
-

1974, Z historie etnokartografie v Pol'sku, Slovenský

-

1976, Etnograficzne z r ó ż n i c o w a n i e obszaru Polski, [ w : ] M . Biernacka, B . K o p c z y ń s k a -

národopis,

rocz. 22, z. 3, s. 361-373.

-Jaworska, A . Kutrzeba-Pojnarowa, W. Paprocka (red.), Etnografia
kultury ludowej,
Gładysz

Polska,

t. I I , s. 109-138.

1962, Zarys planu d z i a ł a l n o ś c i i organizacji M i ę d z y n a r o d o w e j K o m i s j i do Badania K u l ­
tury L u d o w e j w Karpatach, Etnografia

-

c z . l , W r o c ł a w , s. 3 4 - 5 8 .
podhalańskie,

t. 2, K r a k ó w , s. 4 0 3 - 4 4 2 .

1972b, Z z a g a d n i e ń p r o c e s ó w k u l t u r o w y c h pogranicza etnicznego, Zeszyty
UJ, nr 305, Prace

Gładyszowa
-

t. V I , s. 15-40.

1972a, Dorobek p i ś m i e n n i c z y i d z i a ł a l n o ś ć bibliograficzna Juliusza Z b o r o w s k i e g o , [ w : ]
J. Z b o r o w s k i , Pisma

-

Polska,

1963, K u l t u r a ludowa p ó ł n o c n o - z a c h o d n i e j Opolszczyzny, [ w . ] M . G ł a d y s z (red.), Stare
i Nowe Siolkowice,

-

Przemiany

M . 1959, D z i a ł a l n o ś ć naukowa etnograficznych p l a c ó w e k muzealnych w okresie

p o w o j e n n y m , Etnografia
-

Polski.

t. 1, W r o c ł a w , s. 143-177.

Etnograficzne,

M . 1960, Wiedza ludowa

1963, B u d o w n i c t w o ,

Naukowe

z. 6, s. 7 - 4 1 .
o gwiazdach,

Wrocław.

[ w : ] M . G ł a d y s z (red.), Stare

i Nowe Siolkowice,

t. 1, W r o c ł a w ,

s. 3 4 9 - 5 0 8 .
-

1976, B u d o w n i c t w o , [ w : ] M . Biernacka, B . K o p c z y ń s k a - J a w o r s k a , A . Kutrzeba-Pojna­
r o w a , W. Paprocka (red.), Etnografia

Polski.

Przemiany

kultury

ludowej,

t. 1, W r o c ł a w ,

s. 2 7 9 - 3 2 7 .
-

1978, Górnośląskie

-

1984, B u d o w n i c t w o i struktura osadnicza, Etnografia

Herma nowicz-Nowak

budownictwo
K.

ludowe,

Wrocław.
Polska,

t. X X V I I I , z. 1, s. 3 5 - 7 1 .

1976, O d z i e ż , [ w : ] M . B i e r n a c k a , B . K o p c z y ń s k a - J a w o r s k a ,

A . Kutrzeba-Pojnarowa, W. Paprocka (red.), Etnografia

Polski.

Przemiany

t. 1, W r o c ł a w , s. 3 7 9 - 4 0 5 .
-

1984, Strój ludowy, Etnografia

Polska,

t. X X V I I I , z. 1, s. 7 3 - 1 0 3 .

kultury

ludowej,

�23

50 LAT Z A K Ł A D U E T N O L O G I I I N S T Y T U T U ARCHEOLOGII I E T N O L O G I I PAN

-

1992, S t r ó j ludowy, [ w : ] D . T y l k o w a (red.), Górale

Beskidu

Żywieckiego,

Kraków,

s. 7 1 - 9 6 .
-

1997, Strój

-

2000, Strój ludowy, [ w : ] D . T y l k o w a (red.), Podhale.

Górali

Beskidu

Śląskiego.

Funkcje

społeczno-kułturowe,
Tradycja

Warszawa.

we współczesnej

kulturze

wsi, K r a k ó w , s. 2 4 5 - 3 0 3 .
Jagiełłą
-

K . 1973, F o r m y s t ę p w Polsce i ich w y s t ę p o w a n i e , Lud, t. L I I , s. 2 1 3 - 2 4 3 .

1992, B u d o w n i c t w o ludowe, [ w : ] D . T y l k o w a (red.), Górale

Beskidu

Żywieckiego,

K r a k ó w , s. 4 9 - 7 2 .
-

1994, N a r z ę d z i a do p r z e r ó b k i ziarna z b ó ż na w s i polskiej, Acta
viensis,

-

N o 1553, Ethnologica,

Universitatis

Wratisla-

z. 2, s. 163-235.

1995, D o m y z podcieniem s z c z y t o w y m , [ w : ] J. B o h d a n o w i c z (red.), Komentarze
skiego Atlasu

-

Etnograficznego,

t. 2: Budownictwo,

1996, S t ę p y , [ w : ] J. B o h d a n o w i c z (red.), Komentarze
nego, t. 3: Pożywienie

Kabzińska
-

i sprzęty

z nim związane,

I . 1991, Games of Mongolian

1999, Wśród
Polaków

„kościelnych

na Białorusi,

Pol­

do Polskiego

Atlasu

Etnograficz­

W r o c ł a w , s. 9 0 - 1 3 5 .

Shepherds,

Polaków".

do

W r o c ł a w , s. 4 1 - 6 2 .

Warszawa.

Wyznaczniki

tożsamości

etnicznej

(narodowej)

Warszawa.

-

2000, Between Ethnic Group and N a t i o n , Etimología

-

2 0 0 1 , U t o p i j n a idea s ł o w i a ń s k i e j j e d n o ś c i w ś w i e t l e p o d z i a ł ó w w ł o n i e

Polona,

v o l . 2 1 , s.

7-18.
katolicyzmu

i p r a w o s ł a w i a oraz k o n f l i k t ó w m i ę d z y „ s i o s t r z a n y m i K o ś c i o ł a m i " ( p r z y k ł a d S ł o w i a n
w s c h o d n i c h i zachodnich), Etnografia
-

Polska,

t. X L V , z. 1-2, s. 99-116.

2002, „ B y ć m o ż e m o g l i b y ś m y ż y ć r a z e m . . . " D i a l o g m i ę d z y j u d a i z m e m a c h r z e ś c i j a ń ­
stwem i zmiana modelu s ą s i e d z t w a , Etnografia

Polska,

t. X L V I , z. 1-2, s. 7 7 - 1 0 0 .

К ł o d n i с к i Z . 1980, D i e Termine der Jahresfeuer i n Europa. E r l á u t e r u n g e n zur Verbreitungskarte, [ w : ] M . Zender (red.), Forschungen
Nachbarlander,
-

zum Etnologischen

Atlas

Europas

und

seiner

t. 1, Gottingen, s. 5 5 - 5 9 .

1988, D i e D y n a m i k des Wandels der traditionellen Sachkultur i n Polen, [ w : ] N . - A . B r i n geus (red.), Wandel der Volkskultur
60. Geburstag,

-

in Europa.

Festschrift

fiir

Gunter

Wiegelmann

zum

t. 1, Munster, s. 3 2 5 - 3 4 7 .

1992, Tradycyjne r y b o ł ó w s t w o ś r ó d l ą d o w e w Polsce. Zarys historii s p o s o b ó w , n a r z ę d z i
i u r z ą d z e ń rybackich w ś w i e t l e metody retrogresywnej,y4c/a Universitatis

Wratislaviensis,

no 1318, W r o c ł a w , W r o c ł a w , s. 4 0 8 + 8 .
-

1997, K u l t u r s t r ó m u n g e n zwischen E l b - und Weichselstromgebiete i n den letzten Jahrhunderten, [ w : ] J. V a ř e k a , M . H o l u b o v á , L . P e t r á ň o v á (red.), Evropský
-jednota
1966),

-

v rozmanitosti.

Sborník

z 10. etnokartografického

prostor25-29.111.

Praha, s. 8 6 - 9 7 .

[ w : ] I . B u k o w s k a - F l o r e ń s k a (red.), Studia
Kopacz

M.

Kowalska

symboliczne,

Etnołogiczne

i Antropologiczne,

t. 5:

Beskidu

K r a k ó w , s. 2 7 - 4 8 .

J. 1991, Taniec

1995, Koło

Miejsca

K a t o w i c e , s. 153-166.

1992, Gospodarka r o l n o - h o d o w l a n a , [ w : ] D . T y l k o w a (red.), Górale

Żywieckiego,

-

kulturní
{Tresť

2 0 0 1 , M e t o d y geograficzna i retrogresywna w badaniach nad g e n e z ą tradycyjnej kultury,
i wartości

-

sympozia

bogów.

drzewa życia.

Ruch

Uniwersalia

kulturowe

i taniec w mitach i obrzędach,

w tańcu,

Warszawa.

Warszawa.

1999, R u c h o w e desygnaty transformacji osoby inicjowanej w c y k l u o b r z ę d ó w ludu
M u r n g i n z Z i e m i A r n h e m a , Lud, t. L X X X V I I I , s. 133-154.

-

2 0 0 1 , I n the B e g i n n i n g was the M o t i o n , Ethnologia

-

2003, C z y potrzebne s ą nam o b r z ę d y p r z e j ś c i a , [ w : ] J. K o w a l s k a , S. S z y n k i e w i c z ,

Polona,

v o l . 22, s. 18-44.

R. T o m i c k i (red.), Czas zmiany, czas trwania. Studia Etnołogiczne,
Kowalska-Lewicka

i X X w. U p r a w a krzycy, Etnografia
-

Warszawa, s. 3 8 1 - 3 9 0 .

A . 1961, Gospodarka i t r z e b i e ż ż a r o w a w Karpatach Polskich X I X
Polska,

t. V, s. 101-116.

1967, M ł o d z i e ż wiejska na Podhalu w pierwszej p o ł o w i e X I X w. ( w ś w i e t l e anonimowej
relacji), Łódzkie

Studia Etnograficzne,

t. I X , s. 2 2 5 - 2 4 1 .

�24

W A N D A PAPROCKA
-

1971, D i e Volksnahrung der Bauern i n Polen, Acta Ethnographica
ricas,

Academiae

-

1980, Hodowla

-

1985, Wierzenia i zwyczaje z w i ą z a n e ze ś m i e r c i ą , [ w : ] t e j ż e ( r e d j , Studia
ludowej

i pasterstwo

Beskidu

w Beskidzie

Sądeckiego,

Kutrzeba-Pojnarowa

Wrocław.
z kultur)?

A . 1959, Organizacja pracy etnograficznej w Polsce. Instytucje
Polska,

t. I I , s. 19-58.

1961, Atlas k u l t u r y ludowej Polski j a k o jedna z f o r m pracy etnograficznej,
Polska,

-

Sądeckim,

K r a k ó w , s. 5 3 - 8 9 .

i w y d a w n i c t w a naukowe, Etnografia
-

Hunga-

t. X X ( 1 - 2 ) , Budapest, s. 4 5 - 8 4 .

Etnografia

t. I V , s. 1 5 3 - 1 7 1 .

1962, Zagadnienie regionu w etnografii polskiej a w s p ó ł c z e s n e etnograficzne prace
terenowe na obszarze p ó ł n o c n o - w s c h o d n i e g o Mazowsza, [ w : ] tejże (red.), Kurpie.
cza Zielona,

-

1965, Z z a g a d n i e ń m e t o d y k i p o l s k i c h prac etnograficznych: czas i p r z e s t r z e ń w bada­
niach k u l t u r y l u d o w e j , Etnografia

-

Pusz­

t. 1, W r o c ł a w , s. 2 1 - 3 7 .

1968, Tradycyjna
Mnichów

społeczność

powiatu

Kwaśniewicz

Polska,

t. I X , s. 2 5 - 4 0 .

wiejska w procesie

krakowskiego,

przemian

współczesnych.

Studium

wsi

Wrocław.

K . 1974, Teoretyczne i metodologiczne aspekty b a d a ń nad z w y c z a j a m i ludo­

w y m i . Przyczynek do dyskusji nad „ S y n t e z ą etnografii P o l s k i " , Etnografia

Polska,

t. X V I I I , z. 2, s. 2 3 - 5 3 .
-

1979, Doroczne i rodzinne zwyczaje na tle w s p ó ł c z e s n y c h p r z e o b r a ż e ń w s i p o d k r a k o w ­
skiej. Studium w s i Niegoszowice w w o j . k r a k o w s k i m , Prace Komisji

Socjologicznej

PAN,

nr 44, K r a k ó w .
-

1981, Z w y c z a j e i o b r z ę d y rodzinne, [ w : ] M . Biernacka, M . Frankowska, W. Paprocka
(red.), Etnografia

Polski.

Przemiany

-

1996, Zwyczaje

doroczne

górali

-

1998, Zwyczaje

doroczne polskich

kultury ludowej,

podhalańskich
górali

t. 2, W r o c ł a w , s. 8 9 - 1 2 6 .

wczoraj

karpackich,

i dziś, N o w y S ą c z .
Bielsko-Biała.

L e h r U . 1982, Wierzenia demonologiczne we w s i Obidza w ś w i e t l e b a d a ń e m p i r y c z n y c h , Lud,
t. L X V I , s. 113-149.
-

1984, Psychologie and Socio-Religious Aspects o f Beliefs i n Supernatural Beings o f
the Inhabitants o f the Carpathian Villages, Ethnologia

-

i m a g i i , [ w : ] A . Paluch (red.), Etnobotanika.
Seminarium
-

Etnobotanicznego,

v o l . 10, s. 9 1 - 1 0 7 .

Materiały

pierwszego

Ogólnopolskiego

K o l b u s z o w a 19-20 V I I 1980, W r o c ł a w , s. 5 7 - 8 2 .

2000, O b r z ę d o w o ś ć rodzinna, [ w : ] D . T y l k o w a (red.), Podhale.
nej kulturze

-

Polona,

1985, R o ś l i n y j a k o magiczne ś r o d k i apotropeiczne w polskiej d e m o n o l o g i i l u d o w e j

Tradycja

we

współczes­

wsi, K r a k ó w , s. 3 0 5 - 3 4 3 .

2 0 0 1 , P a m i ę ć p o k o l e ń . Z b a d a ń nad p r o b l e m a t y k ą s t a r o ś c i we wsiach karpackich, Lud,
t. L X X X V , s. 4 5 - 5 7 .

M а к u 1 s к i J. K . 1963, Geneza B u s z m e n ó w na podstawie b a d a ń archeologicznych i etnogra­
ficznych,
-

Etnografia

Polska,

t. V I I , s. 192-298.

1964, Przemiany struktury s p o ł e c z n o - g o s p o d a r c z e j t e r e n ó w Puszczy Zielonej w okresie
od X V w i e k u do u w ł a s z c z e n i a , [ w : ] A . Kutrzeba-Pojnarowa (red.), Kurpie.

Puszcza

Zie­

lona, t. 2, W r o c ł a w , s. 19-37.
-

1965, H i s t o r i a b a d a ń etnograficznych Sahary na tle historii o g ó l n e j penetracji tej p u s t y n i ,
Etnografia

-

Polska,

turze i sztuce.
-

t. I X , s. 3 4 7 - 3 8 7 .

1967a, P o j ę c i e „ p r o c e s u historycznego" w etnografii, [ w : ] Proces
(Materiały

z konferencji

naukowej,

historyczny

w

litera­

1965), Warszawa, s. 3 0 8 - 3 3 2 .

1967b, Wprowadzenie historyczne do z a g a d n i e ń w s p ó ł c z e s n e j Sahary, Etnografia

Polska,

t. I X . s. 2 8 5 - 3 0 9 .
Małkowska

К . 1966a, Problemy akulturacji w e t n o l o g i i a m e r y k a ń s k i e j , Etnografia

Polska,

t. X , s. 6 1 - 7 2 .
-

1966b, Potlach. Jego rola w kulturze Indian p ó ł n o c n o - z a c h o d n i e g o w y b r z e ż a Kanady,
Etnografia

Polska,

t. X , s. 3 3 9 - 3 7 4 .

�25

50 LAT Z A K L A D U ETNOLOGII I N S T Y T U T U ARCHEOLOGII I E T N O L O G I I PAN

-

1969, U w a g i o m o d e l u , Etnografia

Markowska

terenie B u ł g a r i i , Etnografia

Polska,

-

1964, Rodzina

w środowisku

-

1970, Rodzina

wiejska

-

t. X I I I , z. 1, s. 1 1 - 2 1 .

t. V I , s. 2 2 6 - 2 3 9 .

wiejskim.

na Podlasiu

Studium

wsi podkrakowskiej,

1864-1964,

Wrocław.

Wrocław.

1972a, M a ł ż e ń s t w o w tradycyjnej i w s p ó ł c z e s n e j kulturze wiejskiej, [ w : ] Studia z zakresu
socjologii,

-

Polska,

D . 1962, K i l k a u w a g o procesie zanikania nomadzkich migracji pasterskich na

etnografii

i historii,

ofiarowane

Kazimierzowi

Dobrowolskiemu,

Kraków.

1972b [ w s p ó ł a u t o r s t w o z I . N i z i ń s k ą ] , Podstawowe z a j ę c i a l u d n o ś c i w s i Gramada.
R o l n i c t w o i h o d o w l a , Etnografia

Matuszewska-Kohut nicka

Polska,

t. X V I , z. 1, s. 11-54.

В . 1959, Z b a d a ń nad k u l t u r ą m a t e r i a l n ą l u d n o ś c i wiejskiej

o k o l i c I n o w r o c ł a w i a , [ w : ] A . Kutrzeba-Pojnarowa (red.), Z badań
ludowym

w Wielkopolsce

(1954-1957),

nad

budownictwem

Warszawa, s. 5 7 - 6 5 .

-

1966, E k o n o m i c z n e podstawy k u l t u r y Indian Prerii, Etnografia

-

1967, Z d z i e j ó w r o z w o j u f o r m b u d o w n i c t w a l u d ó w k o c z o w n i c z y c h A m e r y k i P ó ł n o c n e j .
N a m i o t „ t i p i " , Etnografia

Polska,

M i s i ń s к a M . 1958a, Tkactwo
-

Warszawa.

Muzeum Archeologicznego

i Etnograficznego,

Prace

Seria Etnograficzna, nr 6, Ł ó d ź .

1966, Tradycyjny s p ł a w drewna g ó r n ą O d r ą w drugiej p o ł o w i e X I X i w X X w., [ w : ]
i Nowe Siolkowice,

t. 2, W r o c ł a w , s. 2 6 1 - 2 8 0 .

1967, D a w n e i w s p ó ł c z e s n e formy w s p ó ł d z i a ł a n i a i p o m o c y wzajemnej we w s i Waks­
mundzie na Podhalu, Łódzkie

-

t. X I , s. 3 6 6 - 3 8 4 .

w Rzeczycy,

M . G ł a d y s z (red.), Stare
-

t. X , s. 2 8 1 - 3 0 0 .

1962, T r a d y c y j n y s p ł a w drewna w Polsce (druga p o ł o w a X I X w. i w i e k X X ) ,
i Materiały

-

Polska,

Studia Etnograficzne,

t. I I , Ł ó d ź , s. 139-155.

1971, Podhale dawne i w s p ó ł c z e s n e (wybrane zagadnienia), Prace
Archeologicznego

Nizińska

i Etnograficznego

w Łodzi,

i Materiały

Muzeum

Seria Etnograficzna, nr 15, Ł ó d ź .

I . 1957, Badania nad l u d o w ą k u l t u r ą Podhala w latach 1 9 5 1 - 1 9 5 6 , Lud,

t. X L I V ,

s. 5 0 0 - 5 1 1 .
-

1958,

Z b a d a ń nad r z e m i o s ł e m w S i o ł k o w i c a c h Starych, Etnografia

Polska,

t. I ,

s. 1 6 2 - 1 8 7 .
-

1963 [ w s p ó ł a u t o r s t w o z A . Z a m b r z y c k ą - K u n a c h o w i c z ] , R z e m i o s ł o , [w:] M . G ł a d y s z (red.),
Stare

i Nowe Siolkowice,

t. 1, W r o c ł a w , s. 177-348.

-

1966, Budownictwo

wiejskie

-

1968, Regularities and Parallels i n Cultural Processes Study o f the Village o f Gramada

we wsi Ciche,

in North-West Bulgaria, [ w : ] Poland
gical
Olędzki

and Ethnological

J.

Sciences,

pow. Nowy Targ, W r o c ł a w .

at the 8th International

Congress

of

Anthropolo­

W r o c ł a w , s. 156-170.

1962, R y b o ł ó w s t w o na terenie K u r p i o w s k i e j Puszczy Zielonej od k o ń c a X I X w.

do p o ł o w y X X w i e k u , [ w : ] A . Kutrzeba-Pojnarowa (red.), Kurpie.

Puszcza

Zielona,

t. I ,

W r o c ł a w , s. 139-274.
-

1964, Pasiecznictwo na terenie K u r p i o w s k i e j Puszczy Zielonej od k o ń c a X I X w. do po­
ł o w y X X w i e k u , [ w : ] A . Kutrzeba-Pojnarowa (red.), Kurpie.

Puszcza

Zielona,

t. I I ,

W r o c ł a w , s. 1 7 5 - 2 1 1 .
-

1965, Przemiany funkcji mieszkania w ż y c i u l u d n o ś c i K u r p i o w s k i e j Puszczy Zielonej
od k o ń c a X I X w. do p o ł o w y X X w i e k u , [ w : ] A . Kutrzeba-Pojnarowa (red.),
Puszcza

Zielona,

-

1970, Sztuka Kurpiów,

-

1971, Kultura

Paprocka

ludności

W. 1975, Współczesne

1986, Kultura

-

1993, Myszyniec.

-

Wrocław.

artystyczna

-

i tradycja

kurpiowskiej,

przemiany

Studium z dziejów

Wrocław.

wsi kurpiowskiej,

ludowa w polskiej
miasta,

Wrocław.

myśli humanistycznej

XIX i XX w., W r o c ł a w .

Warszawa.

1998, S z k o l n i c t w o b i a ł o r u s k i e na kresach W s c h o d n i c h w ś w i e t l e p o l i t y k i m n i e j s z o ś c i o ­
wej I I Rzeczypospolitej, Etnografia

-

Kurpie.

t. I I I , W r o c ł a w , s. 2 2 5 - 2 6 4 .

Polska,

t. X L I I , z. 1-2, s. 5 1 - 7 2 .

2 0 0 1 , B i a ł o r u s k i e organizacje s p o ł e c z n o - k u l t u r a l n e na Kresach W s c h o d n i c h w I I Rze­
czypospolitej, Etnografia

Polska,

t. X L I I I , z. 1-2, s.

6-20.

�26

W A N D A PAPROCKA

P a r a d o w s k a M . 1992, Wkład
skiej, Warszawa.

Polaków

w rozwój

cywiłizacyjno-kulturowy

Ameryki

Łaciń­

- 1998a, Bambrzy. Mieszkańcy
dawnych wsi miasta Poznania, P o z n a ń .
- 1998b, Wszystko dla Boga i Polonii. Życie i dzieło ks. Ignacego
Posadzego,
Poznań.
- 2000, Święty Wojciech w tradycji ludowej, P o z n a ń .
- 2 0 0 1 , Krzysztof Arciszewski.
Admirał wojsk holenderskich
w Brazylii,
Wrocław.
P o s e r n - Z i e l i ń s k i A . 1972, Ruchy społeczne
i religijne Indian hiszpańskiej
Ameryki
Połu­
dniowej, W r o c ł a w .
- 1982, Tradycja a etniczność.
Przemiany kultury Polonii amerykańskiej,
Wrocław.
-

1985, W krainie

-

1995, Studia etniczne w polskiej etnologii po 1945 r. U w a r u n k o w a n i a , konteksty i nurty,
Lud,\. L X X V I I I , s. 2 9 3 - 3 1 6 .

Inkarri.

Szkice

etnołogiczne

o Peru,

Wrocław.

-

1999, L a fiesta del yamor. Etnicidad, t r a d i c i ó n y conflictos é t n i c o s en Otavalo, Ecuador,
[ w : ] K . K o o n i n g s , P. Silva (red.), Construcciones
étnicas y dinámica
sociocultural
en
America Latina, Quito, s. 107-124.

P o s e r n - Z i e l i ń s k a M . 1972, Peyotyzm. Religia Indian Ameryki Północnej,
Wrocław.
- 1977 [ w s p ó ł a u t o r s t w o z A . P o s e m - Z i e l i ń s k i m ] , Indiańskie wierzenia i rytuały, W r o c ł a w .
- 1979, N a t i v e Religions and E t h n i c i t y o f A m e r i c a n Indians i n the U S A ,
Ethnologia
Polona, v o l . 5, s. 7 5 - 9 8 .
- 1982, The A m e r i c a n I n d i a n Culture and the A m e r i c a n C i v i l i z a t i o n i n the Ideologies o f
N a t i v e Socio-Religious M o v e m e n t s , Ethnologia
Polona, v o l . 8, s. 199-210.
- 1988, R e f o r m y religijne D e l a w a r ó w j a k o p r ó b a reintegracji s p o ł e c z n o - k u l t u r o w e j (2 p o ł .
X V I I I - p o c z . X I X w . ) , Etnografia
Polska, t. X X X I I , z. 1, s. 3 1 - 4 7 .
S z c z e p a n i a k - K r o l l A . 2 0 0 1 , Sabat w kulturze ludowej Pomorza, Nasze Pomorze, nr 3,
s. 7-15.
- 2 0 0 1 , The K o l l e r F a m i l y o f P o z n a ń , Ethnologia
Polona. v o l . 22, s. 1 1 7 - 1 3 1 .
- 2002a, Bamberska rodzina B a j e r l e i n ó w - jej w k ł a d w h i s t o r i ą i k u l t u r ę Poznania, Etno­
grafia Polska, t. X L V I , z. 1-2. s. 163-180.
- 2002b, Las miejscem d z i a ł a ń czarownic, [ w : ] W. Ł y s i a k (red.), Las w kulturze
polskiej,
P o z n a ń , s. 6 2 3 - 6 2 9 .
- 2002c, The Problem o f E m i g r a t i o n f r o m Bamberg to Poland, Russia, and H u n g a r y i n the
18 Century, Ethnologia
Polona, v o l . 23, s. 85-112.
S t a w a r z A . 1989, Przemiany k u l t u r y ludowej okolic Grodziska M a z o w i e c k i e g o w X I X - X X
w i e k u , [ w : ] J. Kazimierski (red.), Dzieje Grodziska Mazowieckiego,
Warszawa, s. 2 9 7 - 3 1 9 .
- 1989, 10-lecie b a d a ń nad k u l t u r ą ś r o d o w i s k a robotniczego Ż y r a r d o w a . Stan obecny,
potrzeby i perspektywy r o z w o j u prac badawczych, Łódzkie Studia Etnograficzne,
t. X X I X ,
s. 7-15.
th

-

1989, Z b a d a ń nad ż y c i e m codziennym r o b o t n i k ó w ż y r a r d o w s k i c h w X I X i p o c z ą t k a c h
X X w i e k u , Kwartalnik
Historii Kultury Materialnej,
nr 1, s. 1 3 1 - 1 6 1 .
- 1989, Zwyczaje rodzinne r o b o t n i k ó w ż y r a r d o w s k i c h w X I X i na p o c z ą t k u X X w i e k u ,
Zaranie Śląskie, R. L I I , z. 3/4, s. 4 8 1 - 5 2 0
-

1993, H a l t u n g e n der Dorfbewohner zur Gegenwarstkultur i n Polen. Dargenstellt aus
Forschungen i n der R e g i o n Mazowsze, [ w : ] S. N e u m a n n (Hrsg.), Volksleben und Volkskultur in Vergangenheit und Gegenwart, Bern, s. 183-193.
S z r o m b a - R y s o w a Z. 1969, Proletariat
rolny w społeczności
wiejskiej
{na przykładzie
wsi
Dzierżysławice
w powiecie
Prudnik),
Opole.
- 1976 [ w s p ó ł a u t o r s t w o z A . K o w a l s k ą - L e w i c k ą ] , P o ż y w i e n i e , [ w : ] M . B i e r n a c k a ,
B . K o p c z y ń s k a - J a w o r s k a , A . Kutrzeba-Pojnarowa, W. Paprocka (red.), Etnografia
Polski.
Przemiany kultury ludowej, t . l , W r o c ł a w , s. 3 5 5 - 3 7 8 .
-

1978, Pożywienie
ludności wiejskiej na Śląsku, W r o c ł a w .
1981, Zwyczaje towarzyskie, zawodowe i o k o l i c z n o ś c i o w e , [ w : ] M . Biernacka, M . Fran­
kowska, W. Paprocka (red.), Etnografia Polski. Przemiany kultury ludowej, t. 2, W r o c ł a w ,
s. 155-180.

�27

50 LAT Z A K Ł A D U ETNOLOGII I N S T Y T U T U ARCHEOLOGII I ETNOLOGII PAN
- 1988, Przy wspólnym
stole. Z obyczajowości
współczesnej
wsi karpackiej,
S z y n k i e w i c z S. 1981, Rodzina pasterska w Mongolii,
Wrocław.
-

1984, Herosi

-

1992, Pokrewieństwo.
Studium etnologiczne,
Warszawa.
1993 [ w s p ó ł a u t o r s t w o z T. P o t k a ń s k i m ] , The Social Context
Mongolian
Pastoral Economy,
Brighton.

tajgi.

Mity

legendy, obyczaje

Jakutów,

Wrocław.

Warszawa.
of Liberalisation

of

the

- 1997, Z r ó ż n i c o w a n i e etniczne C h i n , Sprawy Narodowościowe,
t. V I , z. 1 (10), s. 4 3 - 1 1 4 .
T o m i c k i R. 1975 [ w s p ó ł a u t o r s t w o z J. T o m i c k ą ] Drzewo życia. Ludowa wizja świata i czło­
wieka, Warszawa.
-

-

Turnau

1984, Tenochtitlan
1521, Warszawa.
1990, Ludzie i bogowie. Indianie
meksykańscy
wobec Hiszpanów
we wczesnej
fazie
konkwisty, W r o c ł a w .
1995, Wczesne ź r ó d ł a w i e d z y o A m e r y c e w Polsce: Jan Dantyszek i „ D e k a d y N o w e g o
Ś w i a t a " (1516) Pietra M a r t i r e ' a d ' A n g h i e r y , Etnografia
Polska,
t. X X X I X , z. 1-2,
s. 7 7 - 1 0 7
1998, M i ę d z y S c y l l ą p o g a ń s t w a a C h a r y b d ą c h r z e ś c i j a ń s t w a : i n d i a ń s c y arystokraci
z Tetzcoco ( N o w a Hiszpania) w 1539 roku. Studium mikroetnohistoryczne,
Etnografia
Polska, t. X L I I , z. 1-2, s. 107-140.
I . 1991 a, History

of Knitting

of Dress

Before

in Central

Mass

Production,

and Eastern

Warszawa.

Europe

from

th

-

1991b, History
Warszawa.

16

to 18"' Cen tit iy,

-

1991c, Ubiór narodowy w dawnej Rzeczypospolitej,
Warszawa.
1994, European
Occupational
Dress from 14"' to 18"' Century, Warszawa

-

1997, Hand-felting
in Europe and Asia from the Middle Ages to the 20"'
century,
Warszawa.
Tylkowa
D . 1976, W y p o s a ż e n i e m i e s z k a ń , [ w : ] M . Biernacka, В . K o p c z y ń s k a - J a w o r s k a ,
A . Kutrzeba-Pojnarowa, W. Paprocka (red.), Etnografia
Polski. Przemiany kultury
ludowej,
t. 1, W r o c ł a w , s. 3 2 9 - 3 5 2 .
- 1978, Zdobywanie
i użytkowanie
wody we wsiach Beskidu Śląskiego,
Kraków.
- 1981, W i e d z a ludowa, [ w : ] M . Biernacka, M . Frankowska, W. Paprocka (red.),
Etnogra­
fia Polski. Przemiany kultury ludowej, t. 2, W r o c ł a w , s. 7 1 - 8 8 .
-

1989, Medycyna
Wrocław.

ludowa

w kulturze

wsi Karpat

Polskich.

-

2000, L e c z n i c t w o ludowe, [ w : ] D . T y l k o w a (red.), Podhale.
kulturze wsi, K r a k ó w , s. 3 8 5 - 4 1 9 .

U r b a ń s k a A . 1997, Koncepcja mimesis R e n é Girarda, Etnografia
s. 2 1 - 4 5 .

Tradycja
Tradycja
Polska,

i

współczesność,

we

współczesnej

t. X L I , z.

1-2,

-

2000, K u l t bohatera religijnego na p r z y k ł a d z i e św. Wojciecha, Etnografia
Polska,
t. X L I V , z. 1-2, s. 139-154.
- 2 0 0 1 , The Centres o f St. Wojciech Cult i n Poland, Etimología
Polona, v o l . 22, s. 4 0 - 6 5 .
- 2002a, Etnologiczne spojrzenie na k u l t św. Wojciecha w s p o ł e c z e ń s t w i e p o l s k i m k o ń c a
X X w i e k u , [ w : ] J. Baniak (red.), Katolicyzm
polski na przełomie
wieków.
Teologiczny,
instytucjonalny
i wspólnotowy
wymiar Kościoła, P o z n a ń , s. 2 4 1 - 2 5 0 .
- 2002b, Osiedla u c h o d ź s t w a t y b e t a ń s k i e g o w indyjskich Himalajach: funkcjonowanie
i organizacja, [ w : ] J. D e r l i c k i , W. L i p i ń s k i (red.), Pierwsze narody. Społeczności
rdzenne
i idea tubylczości
we współczesnym
świecie, Warszawa, s. 157-166.
W o ź n i a k A . 1983, Dittrichowie
a kultura robotnicza
- 1987, Kultura mazowieckiej
wsi pańszczyźnianej
zagadnienia),
Wrocław.
-

Żyrardowa,
Żyrardów.
XVIII i początku XIX wieku

(Wybrane

1992, Z d z i e j ó w diaspory g r u z i ń s k i e j w Polsce, Etnografia
Polska, t. X X X V I , z. 1,
s. 8 1 - 9 8 .
- 1996, Z b a d a ń nad P o l o n i ą g r u z i ń s k ą drugiej p o ł o w y X I X i p o c z ą t k u X X w i e k u , Etno­
grafia Polska, t. X I , z. 1-2, s. 2 5 5 - 2 7 5 .

�28

W A N D A PAPROCKA

-

2002, N a peryferiach Grochowa. Z b a d a ń nad ż y c i e m codziennym G o c ł a w i a w okresie
m i ę d z y w o j e n n y m , Kwartalnik

Historii

Z a m b r z у с к а А . 1958, Przegląd

Kultury

bibliografii

Zambrzycka-Kunachowicz

Materialnej,

etnograficznych,

t. L , nr 2, s. 155-182.
Warszawa.

A . 1961, W s p ó ł c z e s n e sposoby nabywania u m i e j ę t n o ś c i

w r z e m i o ś l e w i e j s k i m na Podhalu w latach 1945-1960, Etnografia
-

Siołkowice,
-

t. V, s. 117-134.
i Nowe

t. 1, W r o c ł a w , s. 177-348.

1967, Odrobki
Owsiszcze,

-

Polska,

1963 [ w s p ó ł a u t o r s t w o z I . N i z i ń s k ą ] , R z e m i o s ł o , [ w : ] M . G ł a d y s z (red.), Stare
jako

powiat

1971, Rzemiosło
raciborskim,

forma

współdziałania

Racibórz),

Opole.

gospodarczego

we wsi robotniczo-rolniczej.

na wsi (na przykładzie

Na przykładzie

wsi Owsiszcze

w

wsi

powiecie

Opole.

PRACE ZBIOROWE:
1962, A . Kutrzeba-Pojnarowa (red.), Kurpie.

Puszcza

1963, M . G ł a d y s z (red.), Stare i Nowe Siołkowice,
1964, A . Kutrzeba-Pojnarowa

(red.), Kurpie.

1964, K . D o b r o w o l s k i (red.), La Pologne
logiąues

et Ethnologiąues,

1965, A . Kutrzeba-Pojnarowa

Puszcza

t. 2, W r o c ł a w .

International

des Sciences

Antropo-

Wrocław.
(red), Kurpie.

1968, W. D y n o w s k i (red.), Poland
Sciences,

t. 1, W r o c ł a w .

Zielona,

au VII Congres
Puszcza

1966, M . G ł a d y s z (red.), Stare i Nowe Siołkowice,
Ethnological

Zielona,

t. 1, W r o c ł a w .

Zielona,

t. 3, W r o c ł a w .

t. 2, W r o c ł a w .

at the 8"' International

Congress

of Anthropological

and

Wrocław.

1969, W. D y n o w s k i (red.), Studia

mongolskie,

1973, M . Frankowska (red.), Z badań

Wroclaw.

nad społeczeństwem

i kulturą

Mongolii.

Studia

mongol­

skie, W r o c ł a w .
1976, M . Biernacka, B . K o p c z y ń s k a - J a w o r s k a , A . Kutrzeba-Pojnarowa, W. Paprocka (red.), Etno­
grafia Polski.

Przemiany

1978, J. Burszta (red.), Poland
logical

Sciences,

kultury

ludowej,

t. 1, W r o c ł a w .

at the 10"' International

Congress

of Anthropological

1981, M . Biernacka, M . Frankowska, W. Paprocka (red.), Etnografia
ludowej,

Ethno­

Polski.

Przemiany

kirftwy

t. 2, W r o c ł a w .

1985, A . K o w a l s k a - L e w i c k a (red.), Studia z kultury
1991, D . T y l k o w a (red.), Górale Beskidu

Żywieckiego,

ludowej

rozstrzygania,

Beskidu

Sądeckiego,

Wrocław.

Kraków.

1996, I . K a b z i ń s k a - S t a w a r z , S. Szynkiewicz (red.), Konflikty

etniczne.

Źródła

- typy -

sposoby

Warszawa.

2000, D . T y l k o w a (red.), Podhale.

Tradycja

we współczesnej

kulturze

2003, J. K o w a l s k a , S. Szynkiewicz, R. T o m i c k i (red.), Czas zmiany
łogiczne,

and

Wrocław.

wsi, K r a k ó w .
czas trwania.

Warszawa.

POLSKI ATLAS ETNOGRAFICZNY:
1958, J. Gajek (red), Polski Atlas Etnograficzny,

zeszyt p r ó b n y , Warszawa.

1964, J. Gajek (red), Polski Atlas Etnograficzny,

z. 1, Warszawa.

1965, J. Gajek (red), Polski Atlas Etnograficzny,

z. 2, Warszawa.

1968, J. Gajek (red), Polski Atlas Etnograficzny,

z. 3, Warszawa.

1971, J. Gajek (red), Polski Atlas Etnograficzny,

z. 4, Warszawa.

1974, J. Gajek (red), Polski Atlas Etnograficzny,

z. 5, Warszawa.

1981, J. Gajek (red), Polski Atlas Etnograficzny,

z. 6, Warszawa.

Studia

etno­

�50 LAT Z A K Ł A D U ETNOLOGII I N S T Y T U T U ARCHEOLOGII I E T N O L O G I I PAN

29

KOMENTARZE DO POLSKIEGO A T L A S U ETNOGRAFICZNEGO:
1993, J. B o h d a n o w i c z (red.), Komentarze
i hodowla,

do Polskiego

Atlasu

Etnograficznego,

t. 1:

Rolnictwo

do Polskiego

Atlasu

Etnograficznego,

t. 2:

Budownic­

do Polskiego

Atlasu

Etnograficznego,

t. 3:

Pożywienie

cz. 1-2, W r o c ł a w .

1993, J. B o h d a n o w i c z (red.), Komentarze
two, W r o c ł a w .
1996, J. B o h d a n o w i c z (red.), Komentarze
i sprzęty

z nim związane,

Wrocław.

1997, J. B o h d a n o w i c z (red.), Komentarze
i komunikacja,

1999, J. B o h d a n o w i c z (red.), Komentarze
obrzędy

do Polskiego

Atlasu

Etnograficznego,

t. 4:

Transport

do Polskiego

Atlasu

Etnograficznego,

t. 5:

Zwyczaje,

Wrocław.

i wierzenia

pogrzebowe,

Wrocław.

W A N D A PAPROCKA
F I F T Y Y E A R S OF T H E E T H N O L O G Y D E P A R T M E N T
A T T H E I N S T I T U T E OF E T H N O L O G Y A N D A R C H A E O L O G Y
O F T H E P O L I S H A C A D E M Y OF S C I E N C E S
Summary
I n 2003 i t is fifty years since the Institute o f H i s t o r y o f M a t e r i a l Culture was

established

whose integral part has been the Department o f Ethnology. The article is the presentation o f the
history o f its scholarly activities w i t h i n that period, results o f researches and studies, achieve­
ments in p u b l i s h i n g , international contacts and the development o f its staff.
There have been several directions and orientations that can be distinguished i n scholarly
activities o f the Department. I n the first period regional ethnographic monographies were pre­
pared, some o f them referring to research projects initiated before the W W I I . Other research
subjects were new and concerned social and cultural processes peculiar to p o l i t i c a l and economic
changes o f the 50ties and 60ties: displacements and migrations o f the Polish population f r o m
the eastern territories (annexed by the Soviet state after 1945) to western and northern parts o f
Poland, migrations o f the rural population to towns, changing social structure o f the peasant class,
changes i n agriculture.
To the achievements o f that first period belonged a number o f ethnographic monographies o f
particular regions o f die country: Masovia, Upper Silesia, the Carpathian region, W i e l k o p o l s k a
(western Poland) and K u j a w y .
I n the sixties, after the section o f general ethnography had been established the research w o r k
as extended to other countries and nations. The field research was carried out i n B a l k a n countries,
namely B u l g a r i a and Yugoslavia, i n M o n g o l i a , i n India, i n N o r t h and Central A m e r i c a . The re­
sults o f a l l those studies have been published i n the Department's periodicals "Etnografia Polska",
" B i b l i o t e k a Etnografii P o l s k i e j " and "Ethnologia Polona".
Twenty five years after the beginning o f the Department big, t w o volume, collective synthetic
w o r k was published entitled: Etnografia
Poland.

Changes

of Folk

Culturo),

Polski.

Przemiany

Kultury

Ludowej

{Ethnography

of

v o l . 1 - 1976, v o l . 2 - 1980. The w o r k meets the demands

o f new theoretical approaches and scientific standards i n anthropology. I n the 80ties most o f i n d i ­
vidual works o f scholars w o r k i n g for the Department appeared (see: bibliography o f selected w o r k s ) .
I n the T h i r d Republic, (i.e. after the political and economic system i n Poland had been changed)
it became possible to extend the range o f research topics. They included first o f all those concerning
ethnic and national minorities, ethnic and national consciousness, cultural identity, ethnic conflicts

�30

W A N D A PAPROCKA

etc. Researches were undertaken on the areas o f former Soviet U n i o n and especially those w h i c h ,
before the W W I I had belonged to Polish state. Problems o f ethnicity were also studied, (for the first
time i n Polish ethnology) i n China. I n Kazakhstan and i n the Irkutsk district, people o f Polish o r i g i n
were the subject o f interesting studies. Research was carried out on groups o f people o f German
descent w h o had settled near P o z n a ń (western Poland) i n the 18th century.
W i t h i n the period o f fifty years 46 volumes o f "Etnografia Polska" have been published, 55 v o l ­
umes o f " B i b l i o t e k a Etnografii Polskiej", 23 volumes o f "Ethnologia Polona", 5 issues o f "Polski
Atlas Etnograficzny" (Polish Ethnographic Atlas) and 6 volumes o f "Commentaries to the Atlas".
Translated

by Anna Kuczy

ńska-Skrzyрек

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8534" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8513">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/cbe1a4f438987656666a2887b4d067cf.pdf</src>
        <authentication>190872b0d7417932f505df0070a4277c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101918">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5230</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101920">
                <text>PIA</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="101922">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101923">
                <text>2006</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101924">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4854</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101925">
                <text>50-lecie "Etnografii Polskiej" / ETNOGRAFIA POLSKA 2006 t.50</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101926">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 2006 t.50, s.7-16</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101927">
                <text>Paprocka, Wanda</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="101929">
                <text>Kabzińska, Iwona</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101930">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101931">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101932">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101933">
                <text>„Etnografia Polska", t. L: 2006, z. 1-2
PL ISSN 0071-1861

50-LECIE „ETNOGRAFII POLSKIEJ"
Powstanie nowego czasopisma, związanego z istniejącym od 1953 roku In­
stytutem Historii Kultury Materialnej (obecnie Instytut Archeologii i Etnologii)
Polskiej Akademii Nauk, było ważnym wydarzeniem w dziejach dyscypliny .
Od samego początku pismo ukazuje się z niezwykłą regularnością, mimo róż­
nych, często burzliwych, zmian zachodzących w kraju, i utrwaliło swoją pozycję
w dorobku polskiej humanistyki.
Powołanie do życia „Etnografii Polskiej" było wspólnym dziełem badaczy,
którzy po wojnie podjęli trud odbudowy nauki polskiej. O udziale wielu wybit¬
nych naukowców w pracach wydawniczych świadczy skład Komitetu Redakcyjnego , a także powierzenie redagowania kolejnych tomów poszczególnym
członkom tego Gremium.
Teksty publikowane w „Etnografii Polskiej" są ważnym źródłem wiedzy
o osiągnięciach powojennej etnografii (późniejszej etnologii/antropologii kultu¬
rowej), kierunkach prac badawczych, specyfice różnych ośrodków naukowych,
rozwoju dyscypliny i jej historii.
Ukazanie się pięćdziesiątego tomu czasopisma jest okazją do przypomnienia
podstawowych zadań stawianych mu od chwili powstania, omówienia prezento¬
wanej na jego łamach problematyki i prześledzenia zmian. Jest to również okazja
do refleksji nad rolą i miejscem pisma w polskiej etnografii/etnologii i osiąg¬
nięciami dyscypliny, widzianymi przez pryzmat publikowanych na jego łamach
artykułów.
Historia czasopisma jest częścią historii polskiej etnografii/etnologii/antropo¬
logii kulturowej i powinna być rozpatrywana w ścisłym związku z nią. Takie
pogłębione ujęcie nie jest jednak możliwe w krótkim, z konieczności, tekście.
Możemy jedynie zasygnalizować pewne problemy. Trudno nam również oceniać
czasopismo, z którym jesteśmy związane od dawna.
We „Wstępie" do pierwszego tomu „Etnografii Polskiej", zatytułowanym „Od
Redakcji", tak m.in. sformułowano jej zadania: „[...] czasopismo to jako odbicie
1

2

1

Etnografia reprezentowana w Instytucie Historii Kultury Materialnej związana była z Dzia­
łem I V PAN. „Zakres tematyczny tego Działu [jak napisano w I tomie pisma, w artykule „Od
Redakcji"] nie ogranicza się [...] do zagadnień kultury materialnej, obejmuje bowiem zarówno
zagadnienie rozwoju sił wytwórczych wraz z całością kultury materialnej, jak też problematykę
społecznych stosunków produkcji i bogatą tematykę należącą do dziedziny świadomości spo­
łecznej" (Etnografia Polska, t. I : 1958, s. 15).
Redaktorem naczelnym „Etnografii Polskiej" był prof. dr hab. Witold Dynowski. W skład
Komitetu Redakcyjnego wchodzili: prof. prof. Kazimierz Dobrowolski, Józef Gajek, Mieczysław
Gładysz, Jadwiga Stelmachowska, Jadwiga Klimaszewska, Anna Kutrzeba-Pojnarowa, Kazimierz
Moszyński, Adolf Nasz, Andrzej Waligórski, Kazimiera Zawistowicz-Adamska.
2

�8

50-LECIE „ETNOGRAFII POLSKIEJ"

polskiej współczesnej myśli badawczej musi oprócz problematyki własnego kra¬
j u uwzględnić również etnografię innych narodów słowiańskich oraz pozosta¬
łych krajów europejskich i pozaeuropejskich. [... ] czasopismo będzie się starało
kłaść silny nacisk na zagadnienia metodologiczne, na zagadnienia związane
z techniką badań, na podstawowe problemy teoretyczne. [... ] Nieobca mu będzie
również problematyka etnogenetyczna i zagadnienia swoistych cech etnicznych
ludu polskiego i jego kultury" (Etnografia Polska, t. I : 1958, s. 16).
W tym samym tomie zamieszczony został artykuł nestora polskiej etnografii,
prof. Kazimierza Dobrowolskiego, będący pierwszą po wojnie próbą teoretycz¬
nego zarysu tradycyjnej kultury chłopskiej na ziemiach południowej Małopolski
w X I X - X X wieku. Autor przedstawił wyniki badań przeprowadzonych przed
I I wojną światową i w pierwszych latach powojennych, łącząc teoretyczne i meto¬
dologiczne założenia badawcze obu okresów. Tekst Dobrowolskiego był bardzo
ważnym głosem w dyskusji nad teorią kultury ludowej oraz znaczeniem podłoża
historycznego i dziedzictwa kulturowego.
Polscy badacze od początku doceniali potrzebę międzynarodowej współpra¬
cy, szerokiego udziału w życiu naukowym, prowadzenia badań terenowych na
różnych obszarach i podejmowania nowych projektów badawczych (dyskutowa¬
no o nich m.in. podczas Międzynarodowych Kongresów Nauk Etnologicznych
i Antropologicznych). W „Etnografii Polskiej" publikowano wyniki badań obej¬
mujących wybrane regiony Polski i realizowanych poza jej granicami, m.in.
w Czechosłowacji, Bułgarii, Jugosławii, NRD, Rumunii, na Węgrzech. Zwracano
również uwagę na konieczność likwidacji tzw. kierunków deficytowych, m.in.
takich jak studia nad teorią kultury „społeczeństw pierwotnych" (Dynowski 1963,
s. 25) i etnografia Europy (Zadrożyńska-Barącz 1970). Z perspektywy lat można
powiedzieć, że cel ten został osiągnięty.
Znakomitą okazją do refleksji nad zadaniami dyscypliny był jubileusz dwu¬
dziestolecia powojennej etnografii i dziesięciolecia powstania Instytutu Historii
Kultury Materialnej PAN. W artykule wstępnym do I X tomu czasopisma, zatytu¬
łowanym „Od Redakcji", czytamy m.in.: „Dzisiejsza etnografia uważa za swój
główny obowiązek studia nad współczesnością, przy czym rzeczywistość aktualna
traktowana jest jako ogniwo szerszego procesu historycznego [... ] W badaniach
nad współczesnością etnografia spotyka się z innymi naukami społecznymi,
zwłaszcza z socjologią, historią gospodarczą czasów najnowszych, ekonomią,
demografią, historią techniki. [... ] Innym wreszcie momentem, na który wskazać
należy w rozwoju powojennej etnografii, a zwłaszcza lat ostatnich, jest wzrost
zainteresowania krajami pozaeuropejskimi. [... ] Współczesna etnografia polska
jest więc z jednej strony dyscypliną historyczną, odtwarzającą określone wycinki
chronologiczne procesu kulturowego, z drugiej zaś strony wnosi ona swój wkład
do teorii kultury. Oba te aspekty działania naszej dyscypliny budzić muszą,
i budzą, wiele refleksji teoretycznych i metodologicznych. [... ] Tym zagad¬
nieniom zawsze będziemy udzielali naczelnego miejsca, zarówno w następnych
tomach ^Etnografii Polskiej», jak i w innych wydawnictwach etnograficznych"
(Etnografia Polska, t. IX: 1965, s. 22-23).

�50-LECIE „ETNOGRAFII POLSKIEJ"

9

Zadania uznane za programowe dla rodzimej etnografii znalazły odbicie w arty­
kułach zamieszczanych w kolejnych tomach. Poruszano w nich m.in. kwestie
teoretyczne i metodologiczne, podejmowano próby interdyscyplinarnych studiów
nad przeszłością i teraźniejszością kultury wsi polskiej, zastanawiano się nad
rolą etnografii w rozwoju nauk społecznych. Prezentowano również wyniki reali¬
zowanych na szeroką skalę programów badawczych, dotyczących np. prac nad
Polskim Atlasem Etnograficznym, monografii wybranych środowisk wiejskich
Mazowsza, Podlasia, Górnego Śląska, Karpat, Wielkopolski i Kujaw. Podejmo¬
wano próby rekonstrukcji tradycyjnej kultury ludowej poszczególnych regionów,
a także ukazania współczesnego obrazu badanych wsi. Zauważalne było odejś¬
cie od klasycznego podziału kultury na materialną, społeczną i duchową na rzecz
analizy wybranych dziedzin kultury, najbardziej charakterystycznych dla danej spo¬
łeczności, rozpatrywanych w kontekście innych zjawisk kulturowych, z uwzględ¬
nieniem perspektywy historycznej.
W 1962 roku, w Instytucie Historii Kultury Materialnej PAN, powstał Zakład
Etnografii Powszechnej. Było to związane z rosnącym zainteresowaniem polskich
badaczy problematyką pozaeuropejską. Rosła również liczba tekstów zamieszcza¬
nych w „Etnografii Polskiej", w których ukazywano wyniki badań prowadzonych
na różnych kontynentach.
Największym przedsięwzięciem badawczym w historii polskiej etnografii/etno¬
logii, realizowanym poza granicami kraju, była ekspedycja, której członkowie
(w latach 1965-1980) prowadzili badania terenowe w Mongolii. Inicjatorem prac,
ich kierownikiem i koordynatorem, był prof. dr hab. Witold Dynowski, zarazem
długoletni redaktor „Etnografii Polskiej". Na łamach pisma systematycznie pu¬
blikowano wyniki badań terenowych prowadzonych przez członków ekspedycji.
W artykułach omawiano m.in. proces przechodzenia od tradycyjnej formy koczow¬
niczej gospodarki pasterskiej do gospodarki spółdzielczej, z charakterystycznymi
dla niej elementami osadnictwa. Przedmiotem studiów stał się też proces adaptacji
młodzieży mongolskiej do środowiska pasterskiego, zmieniającego się pod wpły¬
wem urbanizacji i industrializacji. Analizowano zmiany struktury społecznej,
przeobrażenia zachodzące w sferze stosunków etnicznych, w funkcjonowaniu
rodziny i systemu pokrewieństwa, we wzorcach osobowych, życiu codziennym
i obrzędowości. Przedstawiono także efekty unikalnych w skali światowej badań
przeprowadzonych przez członków ekspedycji wśród mongolskich mniejszości
etnicznych (patrz np. Etnografia Polska, t. X I I : 1968; t. X X I : 1972, z. 1; szerzej
0 pracach ekspedycji mongolskiej patrz też: Kabzińska 2000).
Polscy mongoliści utrzymywali ścisłe kontakty z wieloma liczącymi się zagra¬
nicznymi ośrodkami naukowymi, a ich prace cieszyły się dużym zainteresowa¬
niem środowiska naukowego. 24-25 października 1978 roku, w Instytucie Historii
Kultury Materialnej PAN, odbyło się międzynarodowe sympozjum, którego tema¬
tem była „Tradycja we współczesnej kulturze Mongolskiej Republiki Ludowej".
Wzięli w nim udział mongoliści z Austrii, Finlandii, Francji, Japonii, NRD
1 RFN, Węgier, USA, ZSRR, Mongolii i Polski. Teksty referatów ukazały się
drukiem w X X I V tomie czasopisma (rok 1980, z. 1).

�10

50-LECIE „ETNOGRAFII POLSKIEJ"

Z dużym zainteresowaniem środowiska spotkały się m.in. opublikowane
w „Etnografii Polskiej" pionierskie w światowej mongolistyce artykuły wskazu¬
jące na możliwości zastosowania analizy semiotycznej do badań nad różnymi
rodzajami ruchu, waloryzacją przestrzeni, obrzędowością oraz zachowaniami ludycznymi. Autorzy tych tekstów prezentowali wyniki badań przeprowadzonych
w Mongolii, odwoływali się również do materiałów porównawczych, dotyczą¬
cych różnych kultur, często znacznie oddalonych od siebie terytorialnie.
Obok badań nad kulturą mongolską znakomicie rozwijały się w Polsce (i roz¬
wijają do dziś) badania amerykanistyczne. W artykułach publikowanych na ła¬
mach czasopisma analizowano m.in. współczesne przeobrażenia kulturowe (na
przykładach wybranych grup etnicznych obu Ameryk, zwłaszcza społeczności
indiańskich). Tematem artykułów było również funkcjonowanie struktur społecz¬
nych w Ameryce Południowej w okresie prekolumbijskim i po konkwiście. Oma¬
wiano też zjawisko religii synkretycznych i ruchów społeczno-religijnych okreś¬
lanych jako natywistyczne, millenarystyczne, bądź mesjanistyczne, analizowano
mity, wierzenia i obrzędy badanych grup. Wiele uwagi poświęcono udziałowi
Polaków w rozwoju cywilizacyjnym i kulturowym państw Ameryki Łacińskiej
w X I X i X X wieku i odkrywaniu tego obszaru (patrz np. Etnografia Polska,
t. X X V I I : 1983, z. 1; Etnografia Polska, t. X X X I I : 1988, z. 1).
W badaniach pozaeuropejskich uczestniczyli przedstawiciele różnych placówek
etnograficznych. Publikując ich prace „Etnografia Polska" pełniła funkcję łącz­
nika między różnymi ośrodkami, była też znakomitym forum dyskusyjnym.
Na łamach czasopisma publikowano również wyniki badań prowadzonych
w Afryce i na Bliskim Wschodzie. Ukazywały się także teksty będące efektem
współpracy międzynarodowej obejmującej kraje europejskie. Jej przykładem
mogą być wspólne badania polsko-bułgarskie, realizowane w latach 1966-1970.
Dotyczyły one m.in. rodziny oraz przemian zachodzących w wybranych wiejs¬
kich społecznościach lokalnych po I I wojnie światowej (patrz np. Etnografia Pol­
ska, t. XV: 1971, z. 1).
W 1959 r. powstała Międzynarodowa Komisja do Badania Kultury Ludowej
Karpat. W realizacji projektów opracowanych przez członków Komisji uczestni¬
czyli badacze polscy, czescy, słowaccy, węgierscy, rumuńscy i ukraińscy, a po po¬
szerzeniu Komisji o kraje bałkańskie (w 1976 r.) - także bułgarscy i jugosłowiańscy.
W tym samym czasie Komisja zmieniła nazwę na: Międzynarodowa Komisja do
Badania Kultury Ludowej Karpat i Bałkanów. Najwięcej uwagi poświęcono
pasterstwu, architekturze i folklorowi zbójnickiemu. Działalność Komisji była zna¬
komitym przykładem pierwszego po I I wojnie światowej, szerokiego pod wzglę¬
dem problemowym i długotrwałego współdziałania etnologów z krajów Europy
Środkowo-Wschodniej i Południowej (patrz np. Etnografia Polska, t. V: 1961;
t. V I : 1962; t. XXV: 1981, z. 2; o pracach Komisji patrz też: Godyń-Wrzesień 2005).
Od początku lat siedemdziesiątych w „Etnografii Polskiej" można śledzić dys¬
kusję, mającą na celu podsumowanie dwudziestopięcioletnich dokonań badaw¬
czych. Wskazywano też na konieczność wydania pracy zbiorowej, która byłaby
syntetycznym ujęciem etnografii Polski. W artykułach poświęconych progra-

�50-LECIE „ETNOGRAFII POLSKIEJ"

11

mowi prac nad „Syntezą" przedstawiano m. in. teoretyczne i metodologiczne
założenia projektu, odpowiadające nowym wymogom dyscypliny (KutrzebaPojnarowa 1971). Publikowano również cząstkowe wyniki badań nad poszcze­
gólnymi zagadnieniami.
W 1970 roku ukazał się artykuł poświęcony Łemkom, przemianom w sferze
kultury tej grupy i jej związkom z kulturą polską. Trzy lata później opubliko­
wano artykuł poświęcony uchodźcom greckim w Bieszczadach. Na przełomie lat
siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ukazały się też w „Etnografii Polskiej"
teksty dotyczące Cyganów w Polsce oraz ludności tatarskiej. Podjęto również
rozważania nad pojęciem grupy etnograficznej i etnicznej. Publikacja tekstów
dotyczących różnych grup etnicznych mieszkających na terenie Polski miała
ogromne znaczenie. Oznaczała zdecydowane wyjście poza obowiązujący w PRL
oficjalny obraz społeczeństwa polskiego jako homogenicznego pod względem
etnicznym/narodowościowym. Złamanie tabu milczenia na ten temat.
Przez długie lata wydawcą „Etnografii Polskiej" był wrocławski Zakład Wy­
dawniczy im. Ossolińskich. Od 1992 roku pismo wydawane jest przez Instytut
Archeologii i Etnologii PAN (składem i drukiem zajmuje się Zakład Wydawni¬
czy Letter Quality). „Etnografia" ukazuje się w nowej szacie graficznej. Najważ¬
niejsze zmiany dotyczą jednak prezentowanej w piśmie problematyki.
Transformacja systemowa, której początek wyznacza umownie rok 1989, po¬
zwoliła polskim etnologom, podobnie jak badaczom w innych krajach Europy
Srodkowo-Wschodniej, na podjęcie wielu tematów, których realizacja nie była
wcześniej możliwa, głównie ze względów polityczno-ideologicznych. Do dziś
prowadzone są zainicjowane wówczas badania nad konfliktami etnicznymi,
pograniczem kulturowym, religijnością, charakterem relacji między różnymi
grupami etnicznymi a grupą dominująca. Przedmiotem szczególnej uwagi stała
się tożsamość (etniczna, narodowa, kulturowa) oraz jej wyznaczniki. Dużym za¬
interesowaniem cieszy się tematyka polonijna. Przez wiele lat tego typu badania
były ograniczone do krajów zachodnich. Od 1989 roku polscy badacze mają
także możliwość prowadzenia badań terenowych na obszarach byłego Związku
Radzieckiego, m.in. wśród mieszkających tam Polaków. Prace badawcze dotyczą
m.in. historii tej grupy, tożsamości i jej wyznaczników oraz warunków mających
wpływ na kształt tej tożsamości. Przedmiotem badań jest kultura wybranych
grup, religia, relacje etniczne. Wyniki badań terenowych przeprowadzonych m.in.
na Białorusi, Litwie, Ukrainie, w Kazachstanie, Mołdawii, w Gruzji, w Rosji
(a także poza granicami byłego ZSRR - w Rumunii) były prezentowane na
łamach „Etnografii Polskiej". Najwięcej tekstów poświęcono Białorusi. Pisano
m.in. o wyznacznikach tożsamości etnicznej (narodowej) różnych grup (nie
tylko Polaków), stosunkach etnicznych, w tym np. rosyjsko-białoruskich, anali¬
zowanych z perspektywy „swój" - „obcy". Badaczy interesowały stereotypy
etniczne, stosunki społeczne i religijne, małżeństwa mieszane, działania podej¬
mowane dla zachowania kultury i języka poszczególnych grup, świadomość
historyczna, postawy wobec zmian, zachodzących na Białorusi po rozpadzie
ZSRR i in. Wskazywano na zróżnicowanie badanych społeczności, podziały na

�12

50-LECIE „ETNOGRAFII POLSKIEJ"

„swoich" i „obcych", występujące także wewnątrz tej samej grupy etnicznej czy
narodowej, różne typy tożsamości, jej wyznaczniki oraz zmiany ich roli w kształ¬
towaniu identyfikacji poszczególnych osób.
Na łamach pisma, po raz pierwszy w polskiej etnologii, pisano o Turkach
meschetyńskich, Asyryjczykach, Czeczenach i Chewsurach, ukazując wybrane
aspekty ich historii i kultury, a także stereotypowy najczęściej sposób prezen¬
towania tych grup w różnego typu publikacjach. Ukazały się również artykuły
o problemach imigrantów w Szwajcarii, staroobrzędowcach w różnych krajach
Europy, a także o Niemcach nadwołżańskich, którzy zdecydowali się opuścić
ZSRR i obecną Rosję, by osiąść w niemieckiej ojczyźnie.
Wiele uwagi poświęcono mniejszościom etnicznym i narodowym w Polsce.
Opublikowana została m. in. seria artykułów na temat Górnoślązaków. Pierwszy
tekst z tego cyklu ukazał się 1993 roku, a więc na długo przedtem, zanim grupa
ta stała się przedmiotem powszechnej uwagi i gorących dyskusji. Opublikowano
również teksty dotyczące młodych Żydów, Karaimów, Romów i Wietnamczy¬
ków, procesu ich integracji ze społeczeństwem polskim, relacji z grupą domi¬
nującą, wyznaczników tożsamości, możliwości zachowania własnej kultury.
Odrębny cykl artykułów poświęcono potomkom rodzin niemieckich mieszkają¬
cym na terenie Wielkopolski, w szczególności tych, które w X V I I I wieku przy¬
były na ziemie polskie z Bambergu i osiadły w okolicach Poznania. W artyku¬
łach ukazano m.in. historię i współczesność badanej grupy i jej przedstawicieli,
proces integracji, związki z kulturą polską oraz przykłady stosunków polskoniemieckich w różnych okresach, widziane przez pryzmat losów jednostek.
W „Etnografii Polskiej" ukazała się także seria artykułów na temat mniej¬
szości białoruskiej w Polsce w okresie międzywojennym. Przedmiotem uwagi
było m.in. szkolnictwo białoruskie, instytucje i organizacje społeczne, działal¬
ność polityczna. Sytuacja Białorusinów została przedstawiona na tle polityki
narodowościowej ówczesnych władz polskich i różnych obozów politycznych.
W badaniach wykorzystano specjalistyczną literaturę, materiały prasowe, doku¬
menty statystyczne oraz niepublikowane wcześniej źródła archiwalne, pocho¬
dzące z archiwów polskich, litewskich i białoruskich. Analiza wybranych tytu¬
łów prasowych pozwoliła również na przedstawienie wizerunku mniejszości
żydowskiej w międzywojennej Polsce. W kolejnym tekście, na podstawie tego
typu materiałów, ukazane zostały stereotypy mieszkańców Włoch.
Badania nad mniejszościami etnicznymi i narodowymi stały się znakomitą
okazją do przypomnienia przedwojennego dorobku polskich badaczy i pokazania
możliwości wykorzystania go we współczesnych pracach badawczych. Na nowo
odkryto, odczytano i doceniono m.in. dorobek Józefa Obrębskiego i Eugeniusza
Frankowskiego.
W artykułach poświęconych mniejszościom obecna jest refleksja nad pro¬
blemem kontaktu kulturowego i relacją: „my" - „oni", „swoi" - „obcy". Do roz¬
ważań tych warto wrócić we współczesnych badaniach nad nasilającymi się
ruchami migracyjnymi, problemami uchodźców, różnymi przejawami „swojskości" i „obcości".

�50-LECIE „ETNOGRAFII POLSKIEJ"

13

Dobrą okazją do rozważań nad relacją „swój" - „obcy" była 500 rocznica
odkrycia Ameryki. Włączając się w obchody tego wydarzenia wydano tom „Etno¬
grafii Polskiej" (t. X X X V I : 1992, zeszyt 2), w którym zaprezentowano m.in.
wyniki analizy niepublikowanych wcześniej źródeł archiwalnych oraz rezultaty
kwerendy materiałów prasowych, dotyczących Indian w XIX-wiecznym Chicago
i w Warszawie (w 1884 roku). Ukazano stereotypowe wyobrażenia na temat
Indian, podejmując próbę demitologizacji ich obrazu. Bardzo ważne było spojrze¬
nie na rolę, jaką odegrali Europejczycy w odkrywaniu Ameryki, a także związana
z tym refleksja nad zjawiskiem kontaktu kulturowego i jego efektami.
Ze zrozumiałych względów w czasopiśmie można było zaprezentować jedy¬
nie niewielką część bogatego dorobku naszej dyscypliny. Zawsze jednak pisano
o sprawach ważnych dla środowiska. Podejmowano dyskusję nad nazwą dyscy¬
pliny, jej specyfiką, możliwościami badawczymi (jak również - ograniczeniami),
a także nad związkami rodzimej etnografii/etnologii z nauką światową. Prezen¬
towano teksty z zakresu historii etnografii/etnologii. Korzystając z nieznanych
szerzej źródeł przypominano sylwetki wybitnych badaczy i nieznane fakty z ich
życia naukowego. W ostatnich latach ukazały się m.in. artykuły poświęcone
Bronisławowi Malinowskiemu, Eugeniuszowi Frankowskiemu, Adamowi Fische¬
rowi, Oskarowi Kolbergowi, Józefowi Obrębskiemu, a także rosyjskiemu etno¬
grafowi - Dmitrijowi Konstantynowiczowi Zieleninowi. Wykorzystano w nich
źródła odnalezione w archiwach, materiały prasowe i unikalne publikacje.
Po 1989 roku nowym, szczególnie ważnym, problemem badawczym stała się
analiza „realnego socjalizmu" w Polsce i innych krajach tego systemu, z jej
mitologią, propagandą, metodami socjotechniki, sferą życia codziennego. Anali¬
zowano również (m.in. na przykładzie społeczności wiejskich) mechanizmy
transformacji (przełomu systemowego) i ich skutki społeczno-kulturowe. Zapre¬
zentowano też wyniki badań inspirowanych koncepcją „teatru życia publicznego"
ukazujących, na wybranych przykładach, lokalny wizerunek sceny politycznej.
Pisano również o dialogu międzyreligijnym i sytuacji wyznaniowej w róż¬
nych krajach (m.in. Rosja, Białoruś, Ukraina, USA), o specyficznej religijności
kobiecej. Podawano przykłady funkcjonowania parafii katolickich i prawo¬
sławnych z terenów byłego ZSRR, obu Ameryk i Polski. Na łamach „Etnografii
Polskiej" omawiano ważne społecznie problemy udziału kobiet w walkach par¬
tyzanckich w Ameryce Łacińskiej, sytuacji ludzi starych w różnych kulturach,
związków między współczesną turystyką i neokolonializmem, wyborów alterna¬
tywnych sposobów życia, „fali" w wojsku i nasilającego się obecnie w wielu
krajach świata zjawiska samobójstw. Podjęty został również problem wpływu
prasy na nastroje społeczne i jej roli w kreowaniu współczesnych stereotypów
polskiego społeczeństwa.
Autorzy publikujący na łamach „Etnografii Polskiej" przedstawiali również
wyniki swoich badań nad rolą i funkcjonowaniem kultu świętych we współczes¬
nej kulturze ludowej, obrazem kultury ludowej w filmie polskim w czasach socja¬
listycznych, fenomenem disco polo i jego miejscem w polskiej kulturze masowej,
symboliką wybranych zachowań i zjawisk (m.in. pustki, ciemności i milczenia),

�14

50-LECIE „ETNOGRAFII POLSKIEJ"

ofiarami z człowieka, różnymi aspektami wierzeń ludowych, sposobami spędza­
nia czasu wolnego.
Od końca lat osiemdziesiątych, przez wiele lat, w „Etnografii Polskiej" uka­
zywały się nowatorskie artykuły reprezentujące nurt określany mianem antropo­
logii tańca. Wskazywano w nich różne możliwości interpretacji tańców wystę¬
pujących w kulturach świata, podejmując próbę wyjaśnienia ich znaczenia.
W innych tekstach przedstawiono oryginalne propozycje interpretacji rozmaitych
zachowań ruchowych występujących w kontekście obrzędów przejścia, cyklu
kalendarzowego, w obrzędach rodzinnych. Odrębna seria artykułów poświęcona
została współzawodnictwom w kulturach ludów Azji. Po raz pierwszy w litera¬
turze ukazane zostały funkcje obrzędowe wielu zachowań tego typu, ich związki
z magią oraz znaczenie symboliczno-komunikacyjne.
W piśmie prezentowano nowe możliwości prowadzenia badań etno-historycznych. Publikujący tu autorzy włączyli się również do dyskusji nad nowymi kie¬
runkami badań (np. etnicznością postmodernizmem, socjologią wiedzy, semio­
tyką i symboliką różnych zachowań, antropologią sportu i tańca). Omawiano też
dokonania etnologii narodowych (np. rumuńskiej, francuskiej) i regionalnych
(buriackiej). Analizowano ponadto wybrane koncepcje naukowe (m.in. koncep¬
cję mimesis sformułowaną przez René Girarda oraz „kozła ofiarnego", przedsta­
wioną również przez tego badacza). Zastanawiano się nad przydatnością pojęcia
dyskurs we współczesnej antropologii, jak też nad terminologią, która pozwoliłaby
na opis współczesnych zmian, dotyczących np. kwestii etnicznych.
Przegląd tekstów składających się na dorobek „Etnografii Polskiej" wskazuje
na bogactwo poruszanej na jej łamach problematyki. Można też np. mówić
o wielości i różnorodności źródeł, z jakich korzystają etnologowie w swoich
pracach. Są wśród nich nie tylko charakterystyczne dla dyscypliny badania tere¬
nowe, ale także źródła archiwalne, księgi parafialne, napisy nagrobne, materiały
biograficzne, listy, dzienniki z badań terenowych, informacje z Internetu oraz
materiały prasowe, pochodzące z różnych okresów.
Stałymi działami pisma są „Recenzje i omówienia" oraz „Kronika". Z braku
miejsca możemy w nich przedstawić jedynie nieliczne publikacje i wydarzenia
składające się na ogromny dorobek dyscypliny. Bardzo ważny jest natomiast
stały udział czasopisma w obiegu informacji naukowej. Zamieszczone tu teksty
pobudzają do refleksji, dyskusji i krytycznej analizy, inspirują też do dalszych
prac badawczych.
Mimo daleko idących zmian, jakie dokonały się w powojennej etnografii, etno¬
logii/antropologii kulturowej, czasopismo od początku ukazuje się pod tym samym
tytułem. Być może należałoby go zmienić, nie uczyniliśmy jednak tego, szanując
tradycję i przyzwyczajenia Czytelników. Wzięliśmy także pod uwagę wysoką
pozycję pisma i fakt, że jest ono rozpoznawalne właśnie jako „Etnografia Polska".
Stały wzrost kosztów wydawniczych, przy skromnych możliwościach finan¬
sowania publikacji naukowych, wpłynął na zmniejszenie objętości pisma. Do
historii przeszły roczniki o objętości 40 arkuszy (przez długi czas wydawano
rocznie dwa zeszyty, z których każdy liczył ok. 20 arkuszy). W 1994 roku, po

�50-LECIE „ETNOGRAFII POLSKIEJ"

15

kilkudziesięciu latach, „Etnografia Polska" znów stała się rocznikiem. Ograni¬
czone są możliwości publikowania materiałów ilustracyjnych, przede wszystkim
fotografii; nawet nie próbujemy sięgać po barwne ilustracje. Na szczęście, jak
wynika z ocen czasopisma, jego poziom merytoryczny jest niezmiennie
wysoki, a wiele prezentowanych tu tekstów znajduje się w naukowym obiegu
(sięgają do nich nie tylko etnologowie/antropolodzy).
Rozwiązaniem, które pozwoliłoby na publikację większej ilości materiałów
byłaby z pewnością elektroniczna wersja „Etnografii Polskiej", dostępna w Inter¬
necie. Jest to zapewne kwestia niedalekiej przyszłości. Obecnie angielskojęzyczne
streszczenia publikowanych w czasopiśmie artykułów ukazują się w międzyna¬
rodowym piśmie internetowym „The Central European Journal of Social Sciences
and Humanities" (CEJSH).
Powodem do szczególnej radości jest rosnące zainteresowanie młodych auto¬
rów publikowaniem na łamach „Etnografii Polskiej" wyników prowadzonych
przez nich badań. Za jakiś czas przejmą oni pałeczkę w sztafecie pokoleń i będą
tworzyć następne numery pisma. Miejmy też nadzieję, że będą świętować kolejne,
piękne jubileusze wydawnictwa ukazującego się pod tytułem „Etnografia Polska".

LITERATURA CYTOWANA
D o b r o w o l s k i K a z i m i e r z 1961, Studia nad teorią kultury ludowej. Zagadnienie reliktu
kulturowego w świetle materiałów źródłowych z południowej Małopolski, Etnografia Pol­
ska, t. IV, s. 15-92.
- 1964, Trzy studia z teorii kultury ludowej, Etnografia Polska, t. V I I I , s. 11-74.
D y n o w s k i W i t o l d 1963, Z dziedzin deficytowych etnografii polskiej, Etnografia
Polska,
t. V I I , s. 15-30.
G o d y ń - W r z e s i e ń M a r i a 2005, Zarys historii Międzynarodowej Komisji do Badania Kul­
tury Ludowej Karpat, Lud, t. 89, s. 237-252.
K a b z i ń s k a I w o n a 1996, Od Redakcji, Etnografia Polska, t. X L , z. 1-2, s. 5-9.
- 2000, W kierunku zrozumienia i interpretacji. Polska ekspedycja etnograficzna w Mon¬
golii, [w:] Polskie opisywanie świata. Od fascynacji egzotyką do badań antropologicz­
nych, Antoni Kuczyński (red.), Katedra Etnologii Uniwersytetu Wrocławskiego, Wro¬
cław, s. 233-249.
K u t r z e b a - P o j n a r o w a A n n a 1971, Założenia teoretyczne i realny program nowych prac
nad syntezą etnografii Polski, Etnografia Polska, t. XV, z. 2, s. 11-16.
P a p r o c k a W a n d a 2003, 50 lat Zakładu Etnologii Instytutu Archeologii i Etnologii PAN,
Etnografia Polska, t. X L V I I , z. 1-2, s. 5-30.
Z a d r o ż y ń s k a - B a r ą c z A n n a 1970, Nowa dziedzina deficytowa - etnografia Europy,
Etnografia Polska, t. XIV, z. 2, s. 207-214.

Iwona Kabzińska, Wanda Paprocka

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9545" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9523">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/e18b3c2b9feaf4c41c40b9c2a8d97368.pdf</src>
        <authentication>b87f5ea7a94b03d2ee34771a68f7fe0b</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113708">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3702</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113709">
                <text>1997</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113710">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3479</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113711">
                <text>50-lecie "Kontekstów. Polskiej Sztuki Ludowej" / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1997 t.51 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113712">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1997 t.51 z.1-2, s.197</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113713">
                <text>Sulima, Roch</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113714">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113715">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113716">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113717">
                <text>50-lecie „Kontekstów. Polskiej Sztuki Ludowej"
„Konteksty" były zawsze azylem dla INNOŚCI. Były
miejscem wspólnym dla tych, którzy przychodzili tu z różnych
stron, różnych środowisk, dyscyplin naukowych i kręgów
towarzyskich. Spotykały się tu, i spotykają, najświetniejsze
nazwiska naszej humanistyki.
Przychodzenie tutaj nie wymagało zachowania jakichkol­
wiek pozorów. Ceremoniały, naukową grzeczność i rutynę
zostawiało się przed progiem redakcji. Wypadało tu raczej
przynosić odrobinę własnego szaleństwa, niepokorności wo­
bec autorytetów.
Atmosfera „Kontekstów" czyniła nas po trosze „odmieńcami". Ci, którzy tu przychodzili, stawali się „innymi" także
wobec siebie, nawet jeśli wywodzili się z tej samej formacji
umysłowej, czy nawet z tej samej pracowni czy szkoły
artystycznej.
Fantazje akademików miały tu szanse spotkać się z fantaz­
jami genialnych analfabetów, czy twórców zwanych naiw­
nymi. Oddano tu również głos tym INNYM, którym kiedyś
administracyjnie ten głos zabrano. Chciałbym tylko przypo­
mnieć rezonans, jaki wywołały monograficzne numery „Kon­
tekstów" poświęcone kulturze Żydów polskich, kulturze
Łemków, Litwinów, a dziś także Ukraińców.
Dominowało tu spojrzenie z peryferii. Zrazu, redakcja
„Polskiej Sztuki Ludowej" była na te peryferie skazana, ale
rychło też owo skazanie stało się wyborem. Można stąd b^yło
widzieć więcej i inaczej. Dokonywało się swego rodzaju
przesunięcie punktów obserwacyjnych, odsłanianie innych
światów, tu - nad Wisłą.
Intuicje te dało się odczytać m.in. w artykule Andrzeja
Wajdy, który pisał na łamach PSL, w roku 1956, o ekranach
odpustowych fotografów. A najradykalniej sformułował je
Ludwik Stomma w roku 1989. Pisząc o niedostatkach badań
nad polską kulturą stwierdzał, iż dominuje w tych badaniach
„swoista pruderia skłaniająca do dyskwalifikowania tematów
'nieeleganckich', czyli 'niestosownych'. (...) W badaniach
kultury wsi kręci się nadal polska etnografia w roztańczonym

do skretynienia świecie Kolberga" i pytał dalej: „czy - cho­
ciaż wieki mijają - świat ma być nadal 'spokojny i wesoły'?
Tak czy owak, by zrozumieć nagły, dławiących strach, który
ogarnia nas w ciemnej parczewskiej uliczce, nie warto sięgać
do dorobku polskiej etnografii. Nie będzie tam ani cienia
poszlaki".
Na łamach „Kontekstów", oficjalna, szeleszcząca wykrochmalonym strojem ludowość musiała zderzyć się z owym
„dławiącym strachem w ciemnej parczewskiej uliczce".
Ludność odświętna musiała przegrać z tym, co dzieje się na
gościńcu codziennej egzystencji. Szczęśliwie się stało, że
redaktorzy „Kontekstów" wierzyli w kreatywną moc parado­
ksów, poznawczą wartość metafory. Bywali ironistami.
Wówczas fantazje, z którymi przychodziło się do „Konteks­
tów", nie groziły naukowym samobójstwem, a poczucie
humoru Aleksandra Jackowskiego spełniło tu nie jeden raz
funkcje regulacyjne. Ośmielało, ale i przywracało realne
miary przedsięwzięciom.
W „Kontekstach" uderzała charakterystyczna bezintereso­
wność w uprawianiu humanistyki, bezinteresowność w po­
szukiwaniu „nowego". A przecież, strzeż nas Panie Boże od
tych, którzy systematycznie, zawodowo, i przeważnie za
cudze pieniądze, czynią „dobro", bądź czynią „nowe".
Przyjmowano w „Kontekstach" gorąco albo zimno. Nigdy
letnio. Zawsze trzeba się tu było mieć na baczności, nie można
było stanąć pewnie, czyli stanąć, w miejscu, gdyż pojawiały
się jakieś ambiwalencje, jakieś „nowe słowniki"; wchodziło
się w jakąś dwurzeczywistość.
Przy lekturze „Kontekstów" można było też stwierdzić, że
jeśli jakieś pomysły redakcyjne trafiały niezupełnie w cel, to
zawsze mierzyły ponad cel, nigdy obok.
Mamy oto półstulecie „Kontekstów". Nie słyszę jednak,
aby ich redaktorzy kuli w spiżu swoją stopkę redakcyjną.
17 I 1997 r.
Roch Sulima

Zbigniew Benedyktowicz, Aleksander Jackowski; w pozie Stańczyka - Sławomir Sikora

197

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6793" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6773">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c8485d5c336e9a49a56767ea8d490027.pdf</src>
        <authentication>f14ff605c65b1e1272818c47bc6e6a6f</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80861">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2127</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80862">
                <text>1995</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80863">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80864">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1975</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80865">
                <text>A Centenary of the Polish Ethnological Society / LUD 1995 t.79</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80866">
                <text>LUD 1995 t.79, s.9-20</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80867">
                <text>Kłodnicki, Zygmunt</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80868">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80869">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80870">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80871">
                <text>Lud, vol. 79, 1995

I. THE CENTENNIAL
ANNIVERSARY OF THE POLISH
ETHNOLOGICAL
SOCIETY

ZYGMUNT KŁODNICKI
President
Polish Ethnological Society

A CENTENARY

OF THE POLISH

ETHNOLOGICAL

SOCIETY

"Save and preserve what can and should
exist in spite of the progress of education
and civilization. Save for science and do
not let sink into oblivion what must
disappear and soon will disappear".
Antoni Kalina

It is not easy to present the centennial history of the Society in a few pages.
After all, such a presentation should be done against a wider background, in
order to adequately evaluate the role which the Society has played in Polish
science and culture. Hoping to address this issue at another time, I will now try
to sketch the Society's history. Readers interested in various aspects of the
Society's activity will find numerous articles and reports in "Lud" l. More
important publications have been listed. in the bibliography.
Polish interest in traditional, especially rural culture, gained momentum in
the 19th century. Let us mention Łukasz Gołębiowski, Wacław Zaleski,
Kazimierz W. Wójcicki, Żegota Pauli and, particularly, Oskar Kolberg, to
name but a few. In 1873, the Academy of Sciences was opened in Cracow with
the Anthropological Commission as one of its departments2. Several excellent
journals were put out, including "Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej" (from 1877) and "Wisła" (from 1887). For a long time, however, there was
no association grouping people interested in ethnography.
Establishment

and First Years of the Ethnological

Society

The idea to establish an Ethnological Society was put forward by Seweryn Udziela, a school inspector (1891). After a few unsuccessful attempts,
a group assembled by Antoni Kalina, a Slavist and professor of Jan Kazimierz
1 Bibliograf/li
ZllWllrlo.~ci "Ludu" za lara 1895 -1985 [Bibliography of publications in "Lud"
1895-1985] prepared by G. E. Karpińska and M. Niewiadomska is an excellent guide to the first
69 volumes of this periodical.
2 In 1874 the chairmanship
of the Ethnological Section was entrusted to Oskar Kolberg.

�10
University, and including Jan Karłowicz, editor of "Wisła", a linguist and
ethnographer from Warsaw, Jan Baudouin de Courtenay, a linguist, then
a professor of Jagiellonian University, Dr. Henryk Biegeleisen and Mikołaj
Rybowski, principle of people's schools, Dr. Iwan Franko, editor of "Żitje
i Słowo" and Stefan Ramułt, a civil servant, met on 9 February 1895 in the
Town Hall in Lvov. The first General Assembly of the Society, attended by 64
members.
Antoni Kalina, the first president, wrote in 1895: "The aim of the Society is
to skillfully investigate the Polish, Ruthenian and neighbouring peoples and to
disseminate information about them in the Society's own organ, in paintings
which present or describe these peoples, and, eventually, to establish a library
and a museum which will house everything that pertains to the life of the
people or helps us to learn about its properties".
Further on, Antoni Kalina wrote: "With the help of its members, the
Society will systematically and skillfully collect ethnographic materials. Special
emphasis will be put on the characteristic features of folk life which have not
been given any consideration in ethnographic works published to date or
which have been given only scant consideration (e.g. beliefs, folk medicine,
melodies of folk songs, the construotion and interior design of houses, their
ornamentation,
costumes and clothes, etc.). To help collect ethnographic
materials, the Society will prepare a detailed questionnaire which will be sent
out to its members".
In the foreword to the first folio of "Lud" (April 1895), Antoni Kalina
emphasized that "ethnographic boundaries, Polish colonies in Ruthenia and
Ruthenian colonies in Poland, as well as territorial distribution of dialects,
would be the focus of the Society's programme". In addition to these scholarly
aims, Kalina also formulated social aims which were compatible with positivist
slogans: "Today, when such concepts as the people, its education, and the
improvement of its material existence are common, we should start building
from scratch, and by building from scratch I mean learning about the people,
its life and character. If we do not do this, our work for the people will be
ineffective because if it is not based on the description of its properties it will
not benefit the people in the way we would like it to do" (Kalina, 1895, p. 3).
Kalina also promised that branches of the Society would be established in
different towns.
This was a very ambitious plan and, perhaps even unrealistic. Nearly
everything was lacking: money, authors (the first chair of ethnology was
opened as late as 1910, and only for a short time) and understanding in the
society. For the time being, however, optimism and enthusiasm prevailed.
Following energetic recruitment, the number of members grew considerably
- at the end of 1895 there were 194 of them, among them professors (19) and
students (11) of Jan Kazimierz and Jagiellonian Universities, teachers and

�11
principals of public schools (41) and musical socIetIes (7), district school
inspectors (5), priests (I l), and writers (8). The members of the Society also
included employees of the Ossoliński National Institution (4) with its director,
Wojciech Kętrzyński and Wilhelm Bruchnalski, the future Chairman of the
Society.
In its beginnings, when there were no ethnographic museums, chairs of
ethnography and ethnology or people's universities, the Society attracted those
for whom the problems of traditional culture were very close. This included
people from different groups of Galicia, mainly teachers. Branches of the
Society were established very quickly - in Buczacz (1897 - founded by
Ludwik Młynek), Wieliczka (1898 - Seweryn Udziela), Cracow (1898 - Jan
Świętek), Tatarów (1899 - Józef Schneider), Tarnów (1899 - Ludwik
Młynek), Chrzanów (1900 - Bronisław Gustawicz), Podgórze n. Cracow (1902
- Seweryn Udziela)3.
Antoni Kalina's decade as the Society first chairman was most significant
(Kłodnicki, I995b). During this period a number of research papers, scholarly
and popular articles were published. During the chairmanship
of Józef
Kallenbach (1905-1910) and Adam A. Kryński (1910-1914) the Society was
less active. A turning point in the Society's history was in the year 1910 when
Adam Fischer became secretary of the Society and member of the editorial
board of "Lud"4.
The Second Phase (1910 - 1945)
For Adam Fischer, a Romanist by e~ucation, ethnography was a hobby.
When he became secretary and member of the editorial board, and later
editor-in-chief of "Lud", he proved to be an excellent organizer. As Helena
Kapełuś wrote (1982, p. 348), "He took over most editorial duties, saw to it that
all the articles were carefully proof-read, arranged for credits to be granted by
printing houses, selected authors, expanded foreign relations, cared for the
development of the library, in a word, started a new era in the history of the
Society which survived the turmoil of the First World War and lasted till the
end of the interwar period". The chairmen of the Ethnological Society at the
time, Professor Adam A. Kryński (1910 - 1914), Professor Wilhelm Bruchnalski
(1917 - 1926) and Professor Jan Czekanowski (1926 - 1946), approved of Fischer's work as he relieved them of a number of difficult tasks.
The branches in Podgórze and Cracow were the last to be closed.
Olga Gajkowa (1967, p. 18) thinks that the first period ended with the outbreak of the First
World War. Helena Kapeluś (1982, pp. 348 - 349) is of a similar opinion. She stresses the changes
taking place in the Ethnological Society from 1910 onwards but considers the First World War to
be the turning point.
3

4

�12
During this period in its history, the Society severed its ties with the Board
and members. Adam Fischer had many duties at Jan Kazimierz University and
at the Society, and unike Kalina, he was more interested in the Society's
research and publication than its social work agenda. A growing discrepancy
between academics and amateur ethnographers was also felt. Consequently,
"Lud" could no longer serve as a bridge between these communities (Kapełuś,
1982, p. 349). The Society established close relations between the Polish
Ethnological Society for professionalists, organized in Warsaw in October 1921
and chaired by Professor Jan Czekanowski (then a deputy chairman of the
Ethnological Society) and "Lud" s. Soon, however, the Polish Ethnological
Society in Warsaw reached an impasse.
The relations of the Society and the Department of Ethnology at Jan
Kazimierz University however proved to be more durable. Till the outbreak of
the Second World War employees of the Department were the core of the
Society's Board, wrote most articles for "Lud" and later for "Prace Etnograficzne" (the first volume of the series appeared in 1934). The Second World War
stopped the activity of the Society - most of its members were either killed by
the Nazis or emigrated from Poland. Adam Fischer died in Lvov in 1943.
It is typical of societies that persons who preside over them bring their
influence upon them. There is no dóubt that Adam Fischer was the spiritus
movens of the Ethnological Society. When he died, the second stage in the
history of the Society ended. The task of reviving the Society after the Second
World War was entrusted to Professor Jan Czekanowski, an eminent Polish
ethnologist and physical anthropologist, known all over the world, who was
deputy chairman and from 1926 chairman of the Society.
The Third Period (1945 - 1965)
The initiative to reestablish the Society was born soon after the war ended.
Professors Jan Czekanowski and Jan Mydlarski and Doctor Józef Gajek
convened the first meeting in Lublin on 12 October 1945. The 21st General
Assembly was held on 22 November 1945. The Assembly decided to continue
publication of "Lud", "Prace Etnograficzne" and prepare and publish Polski
Atlas Etnograficzny
[Polish Ethnographic Atlas].
At the 22nd General Assembly (Lublin, 24 - 25 January 1947) the name of
the Society was changed to the "Polish Ethnological Society" (polskie
Towarzystwo Ludoznawcze). The new name reflected the transformation of the
Society from a provincial to a nationwide organization. Branches of the Society
5 However, "volume XXI was a turning point. "Lud" assumed the character of a specialized
ethnological journal, also carrying articles bordering on anthropological sciences" (Gajek, 1946,

p.11).

�13
were established in many towns, and a number of research initiatives were
undertaken (in order to provide materials for the PoLski AtLas Etnograficzny
[Polish Ethnographic Atlas], and later to furnish materials for territorial
monographs). New journals and editorial series were put out. The first book in
the series "Prace Etnologiczne" was published in 1947. Two years later, in 1949,
the first folios of AtLas PoLskich Strojów Ludowych [An Atlas of Polish Folk
Costumes] were published. First publications in the series "Archiwum Etnograficzne" appeared in 1951. The same year witnessed the resumption of the
series "Prace i Materiały Etnograficzne" (originally called "Prace Etnograficzne"). The first issue of a bimonthly "Literatura Ludowa" appeared in 1957.
A new series, "Biblioteka Popularno-Naukowa",
was started in 1958, and
"Łódzkie Studia Etnograficzne" in 1959. In 1960 the editorial board of Dzieła
wszystkie Oskara KoLberga [Oskar Kolberg's Collected Works] was appointed.
Publication of "Lud", one of the oldest ethnographic journals in Europe, has
been continued to date. In the post-war history of the Society, the journal
edited by Professor Józef Gajek, Adam Fischer's disciple, was the most
significant Polish publication in the field of ethnography, ethnology and
folklore.
The Polish Ethnological Society performs some functions which in many
countries are performed by ethnographic (ethnological) institutes: in addition
to the publication of many books and journals, and the organizing of national
(and even international) conferences, it has represented Polish ethnography and
ethnology, both in Poland and abroad at conferences organized by the
International Union of Anthropological and Ethnological Sciences and at
many Slavic conferences. The Polish Ethnological Society also organizes many
extensive field investigations and surveys to furnish materials for Polski Atlas
Etnoqraficzny and regional monographs. In July 1953 this latter work was
taken over by the Organizing Committee of the Institute of the History of
Material Culture of the Polish Academy of Sciences (the Institute was
established on 19 November 1953).
During the chairmanship of Professor Kazimierz Moszyński (1945 - 1953),
the seat of the Society's Main Board was moved from Lublin to Poznań (1
January 1952) and then to Wrocław (the turn of 1953). When Moszyński
resigned, Józef Gajek took over as chairman for one term of office (1953 -1956).
Later, between 1956 and 1961, the chairmanship of the Society was in the
hands of Professor Tadeusz Seweryn.
In the third period of its history, the Society was practically headed by Józef
Gajek. As before, Professor Jan Czekanowski proved to be an inspiration for
the Society. He was also chairman of the Society towards the end of the third
period (1961 - 1964). The third stage ended when Jan Czekanowski died (1965)
and Józef Gajek left the Society in 1965.

�14
The Fourth Period (1965 -1991)
In the

years after 1965 a number of initiatives started earlier were
continued, particularly the editorial activity. Owing to highly positive assessment of the Society's work in the third period, the Polish Academy of Sciences
decided to continue to finance the statutory and editorial activities. However,
decreasing subsidies and growing problems with paper were a serious obstacle
to that activity. Nevertheless, in the period in question a new edition of Oskar
Kolberg's works was published, several volumes based on manuscripts were
printed (mainly edited by Józef Burszta). Publication of "Lud" was continued.
After Professor J. Gajek's resignation Professor J. Burszta became the journal's
editor-in-chief; after his death in 1987, Professor Z. Jasiewicz took over these
duties. Professor Czesław Hernas resumed publication of "Literatura Ludowa"
["Folk Literature"] which Professor Julian Krzyżanowski had formerly edited.
From 1964 to 1967 the Polish Ethnological Society was chaired by
Professor Bolesław Olszewicz and later by Professor Zawistowicz-Adamska
(1967 -1976). Professor Bronisława Kopczyńska-Jaworska
became chairperson
of the Society in 1976 (formerly secretary general). In 1980 her duties were
taken over by Professor Franciszek Wokroj. Dr. Anna Kowalska-Lewicka
became chairperson in 1982 and Dr. Janina Hajduk-Nijakowska
in 1989.
However, Dr. Hajduk-Nijakowska
was chairperson only for a year. Professor
Zygmunt Kłodnicki was elected chairman in 1990 and has served in this
capacity till today.
In the period in question an Ethnographic
Documentation
and Information Centre was established in Łódż (1968), where a number of bibliographies of Polish ethnography, ethnology and folklore were prepared. The Centre
cooperated with the most important international bibliographies. The negative
feature of the period in question was a gradual stagnation of branches. On the
other hand, the Society continued all its publication series.
The Fifth Period (After 1991)
The recent years witnessed serious changes. At the beginning of 1992 the
Polish Academy of Sciences stopped subsidizing the Polish Ethnological
Society. The Society has been supported by the Scientific Research Committee
which has provided funds for libraries, archives, Ethnographic Documentation
and Information Centre and the Editorial Board of Oskar Kolberg's Complete
Works. Publications of the Polish Ethnological Society have also been heavily
subsidized by the Committee. Considerable support has been given by the
Ministry of Culture and Arts. The Committee of Ethnological Sciences, Polish
Academy of Sciences, became co-editor of "Lud" and "Łódzkie Studia
Etnograficzne", which has helped the Society enormously.
Among new initiatives of the Polish Ethnological Society mention should

�15
be made of the series "Biblioteka Zesłańca" (first issue in 1991) and Komentarze
do Polskiego Atlasu Etnograficznego (first issue in 1993).
The idea of "small motherlands" and regions, and the preservation of
monuments of traditional culture, popular in many countries all over the
world, has also become very popular in Poland. The Polish Ethnological
Society has joined the work of a few commissions at the Ministry of National
Education and the Ministry of Culture and Arts. In 1994 it took part in the 5th
Congress of Regional Culture Societies. The time has come when the Society
can achieve the dreams of its forerunners: to influence the education of
generations sensitive to their cultural heritage. Perhaps this will prove to be
a chance and a challenge for members of the Society in its second centenary.
The Polish Ethnological Society on the Eve of Jubilee Celebrations
The Society has about 1100 members who belong to 20 branches located in
Bytom, Cracow, Gdańsk, Kalisz, Kolbuszowa, Koszalin, Lublin, Łańcut, Łódź,
Mszana Dolna, Opoczno, Opole, Poznań, Szczecin, Toruń, Warsaw, Wrocław,
Zakopane, Zamość and Zielona Góra.
The members of the Main Board elected at the 68th General Assembly held
in Szamotuły (September 1992) include: Professor Zygmunt Kłodnicki, chairman, Dr. Anna Kowalska-Lewicka and Roman Tubaja, deputy chairpersons,
Dr. Magdalena Rostworowska, secretary general, Elżbieta Berendt, deputy
secretary general, Zbigniew Toroński, treasurer, Dr. Janusz Bohdanowicz,
deputy treasurer, Teresa Lasowa, member.
While it would be very desireable tq present here the members of the
Society who have contributed most to its development, such a list would be too
long. Besides, with the wartime loss of records and documents we would never
be certain whether we have not omitted a name or two.
In conclusion let us repeat Antoni Kalina's words who, like nobody else,
had the right to say "we did our best to work for the cause which we thought
important and useful".

BIBLIOGRAPHY
This bibliography does not list
library acquisitions, balance sheets,
Society, etc. which were printed in
compiled by G. A. Karpińska and

many reports on general assemblies, lists of members, lists of
profiles of scholars and members of the Polish Ethnological
"Lud"; readers will find this information in a bibliography
M. Niewiadomska, 1988, pp. 82 - 106, 108 - 135.

Burszta Józef
1969
Etnografia w ('wierćwieczu Polski Ludowej. Organizacja - tendencje - kierunki
badań [25 years of ethnography in People's Poland. Organization - tendencies
- directions of research], "Lud" vol. 53, pp. 31 - 59.

�16
Towarzystwa
Ludoznawczego
[On the 75th anniversary of the
Society], "Lud" vol. 54, pp. 5 - 8.
1974
Etnografia
polska.
Osiągnięcia
organizacja
perspektywy
[Polish ethnography. Achievements - organization - prospects], "Kultura i Społeczeństwo"
No 3.
1975
Etnografia polska. Osiągni(?cia - organizacja
- perspektywy
[Polish ethnography.
Achievements - organization - prospects], "Lud" vol. 59, pp. 5-21.
1978
Etnografia polska w 25-leciu Polskiej Akademii Nauk [Polish ethnography in the 25
years of the Polish Academy of Sciences], "Lud" vol. 62, pp. 3 - II.
1985
W 90-lecie Polskiego
Towarzystwa
Ludoznawczego
[The 90th Anniversary of the
Polish Ethnological Society], "Lud" vol. 69, pp. 10-17.
Czekanowski Jan
1946
Półwiecze
"Towarzystwa
Ludoznawczego"
[50 years of the Ethnological Society],
"Lud" vol. 36, pp. 33 - 88.
1970

W 75-lecie

Polskiego

Polish Ethnological

Czterdziestolecie

...

1985

40-lecie

oddziału

lubelskiego

Polskiego

Towarzystwa

[40 years of the

Ludoznawczego

Lublin Branch of the Polish Ethnological

Society], Lublin.

Dzieła wszystkie

Works of Oskar

Dzieła ...

1991
Gajek Józef
1946

Oskara

Kolberya.

Complete

Kolbery

-

Publica/ion

ed. Bogusław Linette, Poznań.

reference,

Śp. Professor

Dr Adam Fischer [The late Professor Adam Fischer], "Lud" vo!. 36, pp.

6- 18.
1952a

Polskiego
Towarzystwa
Ludoznawczego
w okresie najblii.~zego 6-cio lecia
[The tasks of the Polish Ethnological Society in the coming six years], "Lud" vol. 39,
pp. 606 - 611.
1952b
Sześcioletni
plan pracy Polskiego
Towarzystwa
Ludoznawczego
[A six-year plan of
work of the Polish Ethnological Society], "Lud" vol. 39, pp. 612 - 624.
1958
Rola Polskiego Towarzystwa
Ludoznawczego
w polskiej etnografii w latach 1945 -1955
[The role of the Polish Ethnological Society in Polish ethnography in 1945 - 1955],
"Lud" vol. 43, pp. 9 - 32.
1966
W 70-lecie Polskiego Towarzystwa
Ludoznawczego
1895 - 1965 [70 years of the Polish
Ethnological Society 1895-1965], "Lud" vol. 50, p. 3.
G[ajck] J[ózef]
1955
Polskie Towarzystwo
Ludoznawcze
we Wroclawiu [The Polish Ethnological Society
in Wrocław], "Przegląd Antropologiczny" vol. 21, folio 3, p. 1203.
Gajkowa Olga
1960
Polskie
Towarzystwo
Ludoznawcze
1895 - 1945 - 1960 [The Polish Ethnological
Society 1895 - 1945 - 1960], Szczecin.
1967

G[ajkowa]
1952
1954

Zadania

Historia

Polskieyo

w ciągu

siedemdziesięciolecia

Towarzystwa

establishment, development
51, part I, pp. 7 - 60.
O[lga]
Konferencja

etnografów

in Cracow

17 - 19 February

Ludoznawczego.

Jego powstanie.

rozwój

i znaczenie

[The history of the Polish Ethnological Society. Its
and signilicance in the past seventy years], "Lud" vol.

17 - 19 11 1951 r. [A conference of ethnographers
1951], "Lud" vol. 39, pp. 624 - 625.

w Krakowie

Sprawozdanie
z konferencji
w sprawie badań terenowych
nad rolnictwem
i hodowlą
z dnia 9 i /0 maja /953 w Foznaniu [Report on a conference on field investigations of

agriculture and breeding held on 9 and 10 May 1953 in Poznań], "Lud" vol. 41, part
2, pp. 1268 - 1280.

�17
Gerlach-Kłodnicka
1966

Wrkaz

Jadwiga
dokumentów

(Ethnological
pages].

związanych

z działalnością

"Towarzystwa

Ludoznawczego"

we

[Documents on the work of "Towarzystwo Ludoznawcze"
Society) in Lvov in 1895], "Lud" vol. 50, part 1, pp. 5-6 [plus 16

w 1895

Lwowie

roku

1 n{ol"/1wcja ...

1983

lnfórmacja

o działalno.vci

Polskiego

Ludoznawczego
[Information
Society], Wrocław [photocopy].

Towarzystwa

the work of the Polish Ethnological

on

1. H.

1965

Półwiecze

członkostwa

Jana Czekanowskiego

w Polskim

Towarzystwie

Ludoznawczym

[Jan Czekanowski - fifty years of membership in the Polish Ethnological Society],
"Lud" vol. 49, part 2, pp. 789 - 792.
Jasiewicz Zbigniew, Kłodnicki Zygmunt
1993
Przed lilII-leciem Polskiego
Towarzystwa
Ludoznawczego
[Before the centennial of
the Polish Ethnological Society], "Lud" vol. 76, pp. 13 - 19.
Jaworska Bronisława
W odpowiedzi oddziałom - uwagi prezydium ZG PTL [Response of the Presidium of
1974
the Main Board of the Polish Ethnological Society], "Lud" vol. 58, pp. 325 - 328.
Jaworska Bronisława, Lewowicki Jerzy
Dyskusja oddziałów na temat osiągnięć i celów PTL. Podsumowanie
[Achievements
1974
and aims of the Polish Ethnological Society. Comments on discussions held in
branches], "Lud" vol. 58, pp. 321 - 325.
Judenko Konstanty
1958
Nowe prądy metodologiczne
w etnografii
polskiej okresu dziesięciolecia
(1945 -1955 )
i ich odhicie w pracach i puhlikacjach
Polskiego
Towarzystwa
Ludoznawczego
[New
methodological trends in Polish ethnography in 1945-1955 and their reflection in
the works and publications of the Polish Ethnological Society], "Lud" vol. 43, pp.
49- 62.
Kalina Antoni
1895
S/O\W) wst('pne [Foreword],
"Lud" vol: 1, pp. 1 - 4.
1900
Pierwsze picciolecie
[The first five years], "Lud" vol. 6, pp. 1 - 6.
Kapcłuś Helena
1982
"Lud". Organ Towarzystwa
Ludoznawczego
we Lwowie (1895 - 1918) ["Lud", an
organ of the Ethnological Society in Lvov (1895 - 1918)], in: Dzieje folklorystyki
polskiej 1864 - 191 R [The history of Polish studies of folklore 1864 - 1918], ed. Helena
Kapcłuś and Julian Krzyżanowski, Warszawa, pp. 338 - 390.
Karpińska Grażyna Ewa, Niewiadomska Maria
1988
Bihliografia
zawarto.lei
"Ludu" za lata 1895 -1985 [A bibliography
of wntmgs
published in "Lud" between 1895-1985], Wrocław, Archiwum Etnograficzne No 35.
Karwot Edward
1956
Zagadnienie wierzeJl i magii w pracach i publikacjach Polskiego Towarzystwa
Ludoznawczego na tle osiągnięć etnografii polskiej w ostatnim dziesięcioleciu
[Beliefs and magic in the writings of the Polish Ethnological Society versus
achievements of Polish ethnography in the past decade], "Lud" vol. 43, pp. 71-92.
Kłodnicki Zygmunt
1993

Polskie

Towarzystwo

Ludoznawcze

(w przededniu

setnej

rocznicy

swego

[Polish Ethnological Society on the eve of its centennial anniversary],
Ludowa" 8, No I - 2 (23), pp. 74 -76.
1995a

Sto lat Pol.~kiego

Towarzystwa

Ludoznawczego

[A centenary of the Polish Ethnological
law)], "Dolny Śląsk" 1.

I.ud t. I.XXIX

(Lwów-Lublin-Poznań-

Society (Lvov-

powstania)

"Twórczość
Wroclaw)

Lublin - Poznań - Wroc-

�18
1995b

Towarzystwo
Ludoznawcze
we Lwowie
(dziesięciolecie
Antoniego
Kaliny)
[The
Ethnological Society in Lvov. On Antoni Kalina's tenth anniversary], "Literatura
Ludowa" 39, folio 4, pp. 3 - 25.
Kłodnicki Zygmunt, Stawarz Andrzej
1995
Jubileusz JOD-lecia Polskiego Towarzystwa
Ludoznawczego
[The centennial anniversary of the Polish Ethnological Society], in: IDO lat Polskiego
Towarzystwa
Ludoznawczego.
Informator
[A centenary of the Polish Ethnological Society.
A guide], Warszawa [no page numbers given].
Kowalska-Lewicka
Anna
1985
Józef Gajek w Polskim
Towarzystwie
Ludoznawczym
[Józef Gajek in the Polish
Ethnological Society], "Lud" vol. 69, pp. 18 - 22.
1988
Polskie Towarzystwo
Ludoznawcze.
Jego miejsce w życiu naukowym
i kulturalnym
kraju [Polish Ethnological Society. Its place in the academic and cultural life of
Poland], "Lud" vol. 72, pp. 47 - 65.
Kozyra Anna
1977
Ramowy plan pracy Polskiego Towarzystwa
Ludoznawczego
na lata 1976 - 1980 [A
frame plan ofwork ofthe Polish Ethnological Society for 1976-1980], "Lud" vol. 61,
pp. 341- 342.
Krzyżanowski Julian
1971
Folklorystyka
polska [Polish studies of folklore], in: G. Cocchiara, Dziejefolklorystyki w Europie [The history of folkloric studies in Europe], Warszawa, pp. 627 - 638.
Kutrzebianka Anna
1948
Rozwój
etnografii
i etnologii
w Polsce [The development of ethnography and
ethnology in Poland], "Historia nauki polskiej w monografiach" vol. 14, Kraków.
Kuźmicz Bolesław
1958
Zagadnienie
popularyzacji
etnografii [Popularization
of ethnography], "Lud" vol. 43,
pp. 157 - 182.
Nasz Adolf
1958
Działalność
Polskiego Towarzystwa
Ludoznawczego
w ostatnim
dziesircioleciu
w zakresie prac naukowo-badawczych
i wydawniczych
[The work of the Polish Ethnological Society in the past decade. Research and publications], "Lud" vol. 43, pp.
33 - 48.
Obchód ...

1905

Obchód

jubileuszowy

Ethnological

Towarzystwa

Ludoznawczego

[Jubilee

celebrations

of the

Society], "Lud" vol. I I, pp. 97 - 98.

Polskie ...
1957

Polskie

Posem-Zieliński

Towarzystwo

Ludoznawcze

[Polish

Ethnological

Society], Wrocław.

Aleksander

się etnografii polskiej jako samodzielnej dyscypliny naukowej (do 1939)
[Formation of Polish ethnography as an independent scientific discipline (till 1939)],
in: Historia etnografii polskiej [History of Polish ethnography], cd. Małgorzata
Terlecka, Wrocław- Warszawa- Kraków-Gdańsk,
pp. 29 - 113.

1973

Kształtowanie

Regulamin ...

1898
Rybowski
1905

Regulamin

dla Oddziałów

the "Ethnological
Mikołaj
Sprawozdanie

''Towarzystwa

[By-laws for branches of

Ludoznawczego"

Society"], "Lud" vol. 4, pp. 101- 105.

z czynno.fci

dziesięcioletniej

Towarzystwa

Ludoznawczego

we Lwowie

[Report on a decade ofwork ofthc Ethnological Society in Lvov], "Lud" vol. II, pp.
320- 323.

�19
Sobisiak Walerian
1958
Zagadnienie źródeł archiwalnych w pracacII Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego
[The problem of archival sources in the works of the Polish Ethnological Society],
"Lud" vol. 43, pp. 93 - 121.
Sprawozdanie ..
1952
Sprawozdanie z hmłali terenowych Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego w 1952 r.
[Report on field investigations conducted by the Polish Ethnological Society in
1952], "Lud" vol. 41, pp. 1259-1267.
Statut. ..
1946
Statut Towarzystwa Ludoznawczego [Statute ofthe Ethnological Society], "Lud" vol.
36, pp. 417-424.
1947
SWtut Towarzystwa Ludoznawczego [Statute of the Ethnological Society], "Lud" vol.
37, pp. 519-531.
1962
Statut Towarzystwa Ludoznawczego [Statute of the Ethnological Society], Wrocław.
Staszczakówna Zofia
1954
Sprawozdanie z prac nad Polskim Atlasem Etnograficznym za okres 1947 -1953 r.
[Report on the work on the Polish Ethnographic Atlas in 1947 -1953], "Lud" vol.
41, part 2, pp. 1280-1283.
Sulitka Andrej
1975
Podpisanie umowy o współpracy między Słowackim Towarzystwem Ludoznawczym
a Polskim Towarzystwem Ludoznawczym (oraz) Umowa o współpracy [The signing of
an agreement between the Slovak Ethnological Society and the Polish Ethnological
Society (and) Agreement on Cooperation], "Lud" vol. 59, pp. 292 - 295.
Trawińska-K waśniewska Maria
1958
Życie społeczne w pracach wydawniczych Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego
w okresie ostatniego dziesięciolecia
[Social life in the writings of the Polish
Ethnological Society in the past decade], "Lud" vol. 43, pp. 63 - 70.
Zawistowicz-Adamska
Kazimiera
1973
Polskie Towarzystwo Ludoznawcze. Dorohek, działalność, perspektywy rozwoju [Polish Ethnological Society. Achievements, work and prospects for development],
"Nauka Polska" No I, pp. 80 - 106..
1975
Polskie Towarzystwo Ludoznawcze. Dorobek, działalność, perspektywy rozwoju [Polish Ethnological Society. Achievements, work and prospects for development],
"Lud" vol. 59, pp. 23-48. [A modified version of the 1973 article].

Translated by Zbigniew Nadstoga

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6795" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6775">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/94127dfa0bd1a95df78b4af13f715585.pdf</src>
        <authentication>081a0d05ed18532edf317a4a6751b4de</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80884">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2129</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80885">
                <text>1995</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80886">
                <text>etnografia polska</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80887">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1977</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80888">
                <text>A Few Remarks on the Past and Present of Polish Ethnology / LUD 1995 t.79</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80889">
                <text>LUD 1995 t.79, s.27-34</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80890">
                <text>Jasiewicz, Zbigniew</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80891">
                <text>ang</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80892">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80893">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80894">
                <text>Lud,

II. THE PAST AND PRESENT OF POLISH ETHNOLOGICAL

ZBIGNIEW
Institute
Adam

vol.

79, 1995

STUDIES

JASIEWICZ

of Ethnology
Mickiewicz

and

Cultural

Anthropology

University

Poznań

A FEW

REMARKS

ON

THE PAST AND
ETHNOLOGY

PRESENT

OF

POLISH

The centennial anniversary of the Polish Ethnological Society as a good
opportunity to reflect on some problems of Polish ethnology's past. It is also
an excellent occasion to discuss the current situation of Polish ethnology.
Because of the political and social changes in Poland, above all, the fall of the
communist state, there are greater possibilities of establishing contacts with the
international academic community and participating in the development of
science. In Poland the autonomy of scientific communities has increased; they
can decide now on the directions of the development of their various
disciplines. A question arises as how to deal with the specific features of Polish
ethnology generated under specific local conditions? What should be preserved
of the local scholarly tradition and how should the positive elements of
Poland's unique experiences be used? On the other hand, how should those
features that create barriers to the exchange of views and cooperation with
scholars from other countries be eliminated?
In this short article I can only touch upon some problems of ethnology
which I consider very important. I will try to answer the following questions:
1. What was and is Polish ethnology as a "national" ethnology?
2. What is the significance of the history of Polish ethnological sciences and
studies of this history?
3. What is the features of Polish ethnology that have been shaped by
historyand
what are their consequences for present studies?
4. How should the various changes in Polish ethnology be understood?
5. What is the present state of Polish ethnology/ethnological
sciences in
Poland? Do they form a coherent discipline or are they an unrelated
configuration of interests pursured by individual scholars?
The concept of "national ethnology" is understood here as a set of people
and their different activities pursured within the nation - defined as
a historical, cultural and political community. The exceptional sensitivity of
ethnology to local conditions is well known. These conditions were created by
the geographic location and history of Poland: a country and people located in

�28
central and eastern Europe, which for centuries was an agrarian society, with
a specific in the past social structure (a large group of noblemen and gentry)
and with strong ties with the culture of Western Europe. For most of history
Poland has been a multi-ethnic country until 1945, when war-time' territorial
and population changes transformed Poland into an almost entirely mono-ethnic society. Poland is a nation in which has been deprived of its own
state due to the Partitions and Nazi occupation, and whose independence was
taken away after the Second World and the Yalta agreement, which for many
years placed the country under the control of the Soviet Union. All these
circumstances are important in understanding Polish ethnology as a national
ethnology.
Institutions of the nation state did not support Polish science, since for
a long time Poland did not posess an independent state. Paradoxically, because
of the lack of these institutions and other circumstances during the Partitions
in the 19th and the beginning of the 20th centuries, Polish ethnology developed
close contacts with ethnological studies in other countries. The Polish
ethnology experienced its greatest isolation after the Second World War when,
due to political and ideological constraints it like all other social sciences,
particulary humanistic studies, were confined to the boundaries of the socialist
state. In spite of the difficulties it faced in Poland, national ethnology was like
in other countries under influence of eminent scholars - great masters who
headed ethnological institutions and who attracted teams of students and
followers.
The history of Polish ethnology is full of indications of the changing
relations between ethnology and ethnological sciences in other countries.
Therefore, it is not possible to present national ethnologies as distinct
ethnologies which are internally homogenous. Quite the contrary, the use of
concept of national ethnology assumes not only differences but also the
adoption of mutual interaction between these ethnologies and the existence of
broader ethnology and socio-cultural anthropology,
both European and
universal. During discussions of the relations between national ethnologies and
continental or world ethnology/anthropology,
the incompleteness of the
concept of "centre-periphery" was noticed. This paradigm was faulted since it
made the creative features of some centers absolute and alleged a cultural
infertility of other regions and human grDups.
As Polish ethnology has held the status of a national ethnology since the
second half of the 19th century, some effort is required to sustain and develop
it. Further work is required to enfold Polish ethnology as a whole: such work
will include the syntheses of individual directions and studies, manuals of
methods and dictionaries, descriptions and analyses of its history, literature etc.
I want to emphasize that I am thinking here about ethnology as a "certain"
whole - a whole that draws from the achievements of the broaden scientific

�29
community yet remains a functional whole. Therefore, it is necessary to present
the relations between Polish ethnology and its place in world ethnology and
anthropology.
A special role in the shaping and functioning of national ethnology is
played by studies of ethnological history. They not only let us trace the changes
in the problems that were investigated and the development of notional and
theoretical concepts, but also the relations between the conditions in Poland
and world science. Furthermore, they point to a tradition to which reference
can be made and in this way help define the scope of this discipline. Mention
must be made here of valuable works on the history of Polish ethnology
(Kutrzebianka,
1948; Terlecka, ed., 1973; 8urszta, Kopczyńska-Jaworska,
1982; Damrosz, 1988). However, there is a need for new studies which will
provide answers to our current question. What were the relations in the history
of Polish ethnology between tendencies to make this discipline a universal one
on the one hand and, on the other, to focus on the folk culture of the country?
Why did Polish ethnology not take the opportunity to reestablish international
scholarly contacts in the relatively free intellectual climate that existed in
Poland after 1956? What were the reasons for the limited interest in
anthropological theories in the post-war period - was this due only to
political or ideological limitations imposed from outside, or were their
constraints created within the community of scholars? What caused the
manifestation of differences between generations, which is stronger in Polish
ethnology than in other social sciences? What are the reactions of Polish
ethnology to wider contacts with world anthropology, including post-modern
anthropology? Attempts to answer the questions were made recently by some
authors, for example by E. Jaworski and E. Kosowska (1994) and Z. Jasiewicz
and D. Slattery (1995). I hope that they will be the beginning of a wider
discussion of the past and present of ethnology, so much needed for further
reflections on this direction of studies.
Different assumptions can be adopted to study the history of ethnology. In
Central Europe, and in Poland, the paradigm of the history of local ethnologies
is prevalent. According to this analysis, the past is seen as a gradual transition
from descriptive knowledge of peoples or ethnography to global dimensions of
culture, typical of socia-cultural anthropology. A different perspective which
examines the coexistence of these two directions of interest is more valuable.
Seen from this perspective, the historyand tradition of ethnology includes not
only descriptions of folk culture, but also the various interpretive frame works
that ealier ethnographers employed to discuss and analyse their research.
Using the perspective of coexistence it is possible to study works such as the
folk descriptions of S. Staszic at the beginning of the 19th century, and the
programmes of investigations of folk culture, as outlined by H. Kołłątaj in
1802, and which is treated as the beginning of Polish ethnology (Kutrzebianka,

�30
1948, p. 71; Posern-Zieliński, 1973, p. 31) and also consider Staszic's and
Kołłątaj's ideas on the development of culture and man's aims, debated within
the framework of "philosophical history" (Szacki, 1981, vol. I, p. 147). Such an
approach is particularly valuable as this works make many references to results
of investigations of peoples inhabiting regions outside Europe.
The task of an ethnological historian is not to find the time and situations
in which, in addition to description, there is also an overall concept and in
addition to the interest in folk culture there is also interest in global culture,
but also to try to determine the character and mutual relations between these
two ways of seeing the world. Adoption of this wide scope of ethnological and
anthropological investigations helps us to return to the past and look there for
more extensive foundations of modern ethnology.
The reasons for the appearance and consequences of the two features of
ethnology which I treat as characteristic of Polish ethnology can only be
discussed in a wider historical context. The first is the focus of interest on folk
culture, another - combination of local studies on folk culture and studies of
cultures of peoples inhabiting regions outside Europe, the so-called tribal or
primitive cultures.
The studies of folk culture were focused on the "national" territory,
a construct which has varied greately depending of time and place. Initially, the
territory was equivalent to the territory of Poland before the Partitions then
was restricted to the territory of Poland between 1918 and 1939 and finally to
Poland after 1945. Scholars were mainly fascinated with the eastern lands, the
so-called borderlands, and regions with separate cultural features such as the
Carpathian region, Cracow region, Kurpie (a district north-east of Warsaw)
and, to a lesser extent, the Łowicz area, Kashuby, and Silesia. The selectivity of
investigations was only restricted by O. Kolberg who advocated collection of
materials from all the areas that were considered "national" or were treated as
historically related to the old Polish Republic. The ethnically Polish character
of regional groups was neither an encouragement nor discouragement of
investigations. What was decisive was the degree to which a given group
preserved traditional folk culture and its originality. The area of Slavdom
rarely defined the limits of programmes of ethnological investigations. Interest
in Slavonic peoples can be found in Z. Dołęga-Chodakowski
(1818), in some
presentations of tasks attempted in the second half of the 19th century by O.
Kolberg (1965, p. 246), in A. Fischer's works (1932 - 1934), and primarily in the
monumental work by K. Moszyński, published after Poland regained her
independence (1929- 1939). With the exception of K. Moszyński's work, these
were interests focused on "closer" Slavonic peoples, with no regard of the
Russian folk culture.
Folk culture was interesting because it was either archaic, a remnant of the
past, or it was different from the culture of non-folk communities. It was

�31

analysed from two points of view: as a subculture or even culture of these
groups and as a carrier of values which were cherished at a given time - native
character, traditional character, originality, simplicity, spontaneity. Scholars
noticed the connection between folk culture and important socio-cultural
problems - the gaining of identity by peasant communities, the inclusion of
these communities into the national community, the development of local
government, prevention of alienation and stresses during the modernization
process. Axiological and instrumental treatment of folk culture led to its
mythologization and this in turn triggered a demythologization
effect. The
above has had a nearly ISO-year old tradition in Polish ethnology (cf. R.
Berwiński who denied folk culture the value of unchangeability and independent from the culture of the elite strata (1854)).
What should be done with the abundant achievements of studies of folk
culture? The task of the modern ethnologist is to grasp the many dimensions of
the phenomenon and the different meanings of the term. This entails the
cultural system of the former village which belongs to the past and the
tradition transmitted from the past and continued in the modern family, local
and regional groups. It also includes, however, those traditions and cultural
forms the transmission of which was interrupted but to which reference is made
because they are treated as values or, finally, as elements of cultural and social
policy, that is as a tool and an activity which is to help in the solution of some
problems of our contemporary life. The work of ethnologists should not
simplify this multidimensional picture.
The valuable results of studies on folk culture can be used and the studies
continued in the following main directions:
1. historical studies of the folk culture as a cultural system of former
communities, primarily rural communities;
2. studies of folk culture as a tradition, mechanisms of transmission and the
place and significance of elements and values of this culture in modern
society;
3. studies using the materials and inspirations connected with folk culture
in other studies of culture, for example those presenting folk culture as
an aspect of culture, always present in it, and in discussions of the theory
of culture, mainly when folk culture is treated as a model structure.
On the European map of ethnologies Polish ethnology was placed between
the territory of Germany, where the culture of the German people and the
cultures of peoples inhabiting the territories outside Europe were investigated
separately, and the territory of Russia, where these two directions of interest
were combined. Polish ethnology is more inclined to pursue the latter direction
and for this reason I have treated it as one of its features.
There are no studies of the genesis of this link, its character and
consequences for the overall picture of Polish ethnology. I can find reasons

�32
for this link in the influence of evolutionism, strong in Poland, a certain
distance to one's "own" people and the lack of an ideology of the folk that
dictated separation of these two objects of interest. Another reason can be seen
in the living conditions and the research possibilities that scholars had. In
a country, which did not abound in scholars, at one time scholars were
interested in rural people and quite often against their own will, they also
became detainees or emigrants among peoples inhabiting territories outside
Europe, primarily those in Asia. First investigations of the rural people in the
scholars' own country and the peoples inhabiting territories outside Europe
were conducted by the some scholars at the end of the 19th and the beginnings
of the 20th century by J. Witort, B. Piłsudski and S. Poniatowski (Kuczyński,
1994). In the interwar period, out of nine professors who dealt with ethnology,
five pursued studies of the folk culture in Poland and the cultures of peoples
inhabiting territories outside Europe. Even today the number of scholars who
work in this way is quite considerable.
The above combination of interests resulted in a tendency to relativize the
value of Polish folk culture. Consequently, within the framework of Polish
ethnology the nationalistic idea was not identified with the "folk" as was the
case with German Volkskunde. An openess to anthropological concepts of
culture, created primarily on the basis of materials collected outside Europe,
was another consequence of the above combination.
Observance of the past and present of Polish ethnology leads us to note its
exceptional changeability and variability. The range of interests changed,
depending on the time: the culture of the rural folk in territories of Europe,
sometimes restricted to its verbalized manifestations, the culture of peoples
inhabiting territories outside Europe, folk culture including also non-peasant
groups, primarily workers, community culture and, finally, culture in the global
dimension. Changes in theoretical orientations, related to ideologies and
directions in the social science in Poland was often dramatic. The conditions of
national ethnology and its relations to the social sciences as a whole, ideology,
socio-economic conditions and the political situation in Poland were different.
Polish ethnology, like other national ethnologies, was also under tension
related to its changing contacts with the international academic community.
Today this tension is felt in Poland in connection with wider possibilities and
participation in the development of world ethnology and anthropology.
Changeability, sometimes alternation, was also typical of the name of our
discipline: folk studies, ethnography, ethnology, socio-cultural anthropology,
anthropology. A well known Polish ethnologist, the late Professor Anna
Kutrzeba-Pojnarowa,
who I once asked whether she was not annoyed with the
diversity and changeability of notions which we use to define our studies said,
"I am not annoyed by the many names ... Ethnology is always in statu nascendi
in trying to find its own identity and autonomy".

�33
Today ethnological sciences in Poland comprise, in addition to ethnology,
other branches of science as well folkloric studies, ethnomusicology, ethnoreligious studies and other studies bordering other sciences. Some scholars
call themselves social anthropologists or cultural anthropologists. Ethnology is
most stable in the formal structure of science. Following recent discussions,
ethnological studies remained separate department at universities and ethnology is one of the scientific and scholarly disciplines which can be pursued
for advanced degrees. Besides, ethnology is well established in many centres at
universities and other scientific institutions and museums. There are six
ethnological journals and the Polish Ethnological Society is celebrating its
centennial anniversary. Attempts at integrating the diversity of directions of
studies and tradition is made by the Committee of Ethnological Sciences of the
Polish Academy of Sciences.
What makes the search for the identity and autonomy of ethnological
sciences in Poland possible? What are some common factors in the diversity
and abundance of changes? It seems that it is the way in which socio-cultural
reality is perceived and interpreted - the choice of the object of investigations
which signify common cultural denominators, the historicism which makes it
possible to cross the border of real time and the sociological approach which
contributes values of culture to sociallife. These research methodologies, with
their strong empirical bent, are complemented by a specific spatial universalism
that helps to compare phenomena from different areas, and the effort to
formulate valid generalizations - through the creation and use of many
theories of culture.
The above features are not discriminants. that act independently. Acceptance of these features as a factor that creates a branch of science called
ethnological sciences is a matter of choice. We define our belonging, we are in
favour of some tradition which we continually enlarge and, when we start
investigations, we delineate the limits of the discipline and give it a specific
theoretical status. The possibility of choice is also typical of scholars from
another tradition - philosophers, sociologists, historians, philologists. Some of
them, together with ethnologists, build modern ethnological sciences. Today
the term "ethnological sciences" best describes the sense of diversity and
commonness within folkloric, ethnological and anthropological
studies in
Poland.
BIBLIOGRAPHY
Berwillski Ryszard
ze stanowiska historycznej
i naukowej krytyki [Studics of
Folk Literature from the Standpoint of a Historical and Scientific Critique], Poznań.
Burszta Józcf, KOPCzYIiska-Jaworska Bronisława
1982
Polish Ethnoqraphy
a/ier World 1#1,. Il, "Ethnos" vol. 47, No 1- 2.
1854

3 -

Lud

t.

S/udia o lilera/U,.;;e ludowej

LXXIX

�34
Damrosz
1988

Jerzy
Rozwój

pojęć

podstawowych

w polskiej

nauce

o kulturze

ludowej

do

1939 roku

[Development of Basic Concepts in the Polish Science of Folk Culture to 1939],
Ossolineum, Wrocław.
Do/ęga-Chodakowski
Zorian
1818
O Slowiańszczyźnie
przed chrześcijwistwem
[On Slavdom before Christianity],
"Ćwiczenia Naukowe" vol. 2, No 5.
Fischer Adam
1932- 1934 Etnografia słowiańska [Slavonic Ethnography], vol. I Połabianie [Polabians]; vol. 2
Łużyczanie
[Serbs]; vol. 3 Polacy [Poles], Ksi,!żniea-Atlas, Lwów - Warszawa.
Jasiewiez Zbigniew, Slattery David
1995
Ethnography
and Anthropology.
The Case oj Polish Ethnology,
in: Fieldwork and
Footnotes. Studies in the History oj European Anthropoloyy,
eds. H. F. Vermeulen
and A. A. Roldan, Routledge, London and New York.
Jaworski Eugeniusz, Kosowska Ewa
1994
Antropologia
i hermeneutyka.
O tekstach JózeJa Liyrzy [Anthropology and Hermeneutics. On the Texts' of Józef Ligęza], ŚI,!sk, Katowice.
Kolberg Oskar
1965
Dzieła wszystkie
Oskara Kolberya
[Oskar Kolberg's Complete Works], vol. 64
Korespondencja
[Correspondence],
part l, Pozn~lł\ - Warszawa.
Kuczyński Antoni
1994
Polskie opisanie świata. Studia z dziejów poznania
kultur ltldowych i plemiennych
[Polish Descriptions of the World], vol. l Azja i Afi'yka [Asia and Africa],
Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław.
Kutrzebianka Anna
1948
Rozwój
etnografii
i etnologii
w Polsce [The Development of Ethnography and
Ethnology in Poland], Wydawnictwo Polskiej Akademii Umiejętności, Kraków.
Moszyński Kazimierz
1929 -1939 Kultura ludowa Słowian [Slavic Folk Culture), vol. I - 3, Wydawnictwo Polskiej
Akademii Umiejętności, Kraków.
Posem-Zieliński Aleksander
1973
Kształtowanie
się etnografii
polskiej jako samodzielnej
dyscypliny
naukowej
[The
Formation of Polish Ethnography as an Independent Scientific Discipline] in:
Historia
etnografii
polskiej
[History of Polish Ethnography], cd. M. Terlecka,
Ossolineum, Wrocław.
Szacki Jerzy
/98 I
Historia myśli socjologicznej
[H istory of Sociological Thought], vol. I - 2, Państwowe
Wydawnictwo Naukowe, Warszawa.
Terlecka Małgorzata (ed.)
1973
Historia etnografii polskiej [History of Polish Ethnography], Ossolineum, Wrocław.

Translated

bY Zhigniew

N adstoga

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11493" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11471">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/8203c72a7d0900b22e4cf94514b49461.pdf</src>
        <authentication>f2b865753f2f48d63be6a6e9e42bc5ce</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136911">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2834</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136912">
                <text>2000</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136913">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2641</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136914">
                <text>A Journey to the Tropics=Z podróży do Tropików / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2000 t.54 z.1-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136915">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2000 t.54 z.1-4, s.226-235</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136916">
                <text>Witkiewicz, Stanisław I.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136917">
                <text>pol., ang.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136918">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136919">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136920">
                <text>Stanisław I. Witkiewicz • A JOURNEY T O T H E TROPICS

STANISŁAW

I.

W I T K I E W I C Z

A Journey
to the Tropics
i

I

n the June heat, when the sun nears the Tropic
of Cancer, the Red Sea turns into an indescribable
hell.
Leaving behind us yellow and orange sands cleaved
by gulfs shimmering with all possible shades of green
and blue - from light willow green and turquoise to
navy blue and dark violet - we immerse ourselves in
a water desert, on both sides of which two deserts of
rock and sand spew out a terrible, dry heat like two
enormous furnaces.
Shortly after the last, tooth-like peaks of the Sinai
Peninsula's mountains - looking as if made from
transparent amethyst - disappear behind the horizon
the sky changes its hue, turning from blue to the colour
of milky coffee. This is most probably caused by the
huge clouds of dust raised from both deserts by the
southern winds which blow at this time of year. The sun
turns silvery-green, its reflection a cold, metallic glow in
the lightly wrinkled sea, making it resemble a twisted,
red-hot copper ovenplate. The excruciating heat
reaches its zenith. Even at night the temperatures do
not fall below 40 degrees on the Reamut scale.
We leave behind us the deserted volcanic island of
Jebel Sukur, built of black and white rock. Its tangled
and twisted form leads one to think that it must have
been heaved from the seabed in some kind of terrible
convulsion. Small, blue-coloured clouds cling to the
clifftops, looking like blue fog-eyes against the mass of
coffee-coloured cumulus filling out the peaceful sky.
In the night we pass Perim, a seaport on the Arab
shore, whose lighthouse chases us with its restless
flashing for a long time, the light cutting through the
black, stifling darkness. Because of the heat we spend
the nights on deck - the left side reserved for the men,
the right side for the women.
In the morning a "steward" chases the passengers off
the deck with a warning that waves may soon start to
roll over it. We are indeed approaching an area
dominated in the summer months by a wind blowing
from the south-west called the South-West Monsoon. I n
the morning mist we see the hazy features of the cape of
Guardafua: several hundred metres of rock, behind

226

which to the right rises a bright-yellow-coloured hill.
Because of the fog it is impossible to determine what
gave the rising its colour. The ocean, restless up to
somewhere around Madagascar, now becomes
increasingly unruly, although the wind is tathet weak.
As soon as we pass the cape screening us from the
southern horizon the South-West Monsoon begins to
blow and we are grasped by the huge waves of the
Indian Ocean.
We proceed along the shores of the island of
Sokotra, its outline hazily visible through the foggy air.
Ragged clouds rush across the pale-blue sky. Snowwhite, dazzling foam crests the waves. The hissing of
the foam and the roar of the waves as they clash with
the wave produced by our ship mingle with the howling
of the wind in the mast riggings and the ship's upper
parts - off limits to second-class passengers - where
funnels spew out black, thick smoke and huge
ventilators gape like open jaws.
Every now and then swarms of flying fish rise from
the tops of the waves and disappear again into the
watery abyss. The waves attack us from the starboard
side - five, six-metre-high mountains made up of masses
of smaller hillocks. Our 12-ton giant starts rising and
falling and simultaneously rocking to the left and right.
This state, called rolling, is the worst kind of rocking when a ship starts rolling it is practically impossible to
find a relatively calm piece of water for it to quieten
down. After some time the rolling makes it difficult for
us to admire the storm - for obvious reasons. Our faces
become pale, our eyes mist over and aftet a short battle
with the inevitable we all completely succumb to our
fate.
After two days of this - with dark beer as our only
salvation from utter dejection - the wind weakens
a little and we can once mote admire the sea without
having to pay it a painful tribute.
As we pass India, hidden behind the horizon, the
ocean turns from blue to dark green and the air fills
with the iodine-tinted smell of algae - a sign that land
is near. Around noon on the fifth night following our
passage through the Bab el Mandeb strait the darkness
is torn apart by the flash of a lighthouse light signalling
out current destination - Ceylon's capital Colombo.
We can see nothing beyond the multi-coloured
signal lights of the ships berthed closest to us and a row
of lanterns on the shore. We wish we could pierce the
darkness with out eyes and finally take a look at this
unknown tropical landscape. My unsatisfied curiosity
doesn't let me fall asleep, and when I do I dream
disquieting visions.
The first impression is painfully unpleasant. Despite
the early morning hours the heat is simply infernal and
made still worse by the highly humid air. Through

�Stanisław 1. Witkiewicz • Z PODRÓŻY DO TROPIKÓW-

S T A N I S Ł A W
orze Czerwone w czasie czerwcowych upałów, kie­
dy słońce dochodzi do zwrotnika Raka, staje się
piekłem nie do opisania.
Minąwszy żółte i pomarańczowe piaski, poprzerzynane
zatokami mieniącymi się wszystkimi odcieniami zieleni i błę­
kitu, od tonów jasnoseledynowych i turkusowych aż do gra­
natów i ciemnych fioletów, zagłębiliśmy się w pustynię wod­
ną, z obu stron której dwie pustynie skał i piasków zioną, jak
dwa olbtzymie piece, potwornym suchym żarem.
Wkrótce po zniknięciu za horyzontem ostatnich zębów
gór półwyspu Synaj, gót zrobionych jakby z przeźroczystego
ametystu, niebo zmienia swą barwę i z błękitnego przechodzi
w kolor białej kawy. Przyczynia się do tego ptawdopodobnie
wielka ilość pyłu, który z dwu pustyń podnoszą wiejące
w tym czasie południowe wichry. Słońce staje się zielonkawosrebrne i odbija się zimnym, metalicznym blaskiem w lek­
ko sfalowanym morzu, przypominającym powyginaną, rozża­
rzoną miedzianą blachę. Upał sttaszliwy dosięga szczytu. Na­
wet w nocy tempetatura nie spada niżej niżej 40° Reaumura.
Zostaje za nami samotna, wulkaniczna wyspa Dżebel Sukur, złożona z czarnych i białych skał. Budowa jej, splątana
i wyktęcona, robi wrażenie, że jakieś straszne konwulsje wydźwignęły ją z dna morza. Szczytów skał czepiają się chmur­
ki błękitnego koloru, które na tle kawowej batwy wyglądają
jak błękitne przeziory w jednolitej masie obłoków, jaką się
zdaje pogodne niebo.
W nocy mijamy Perim, port na btzegu atabskim, którego
latarnia ściga nas jeszcze dłuższy czas niespokojnymi błyska­
mi, przeszywającymi czarne, jakby rozpalone ciemności.
Z powodu upału noc spędza się na pokładzie. Lewa strona
zarezerwowana dla mężczyzn, prawa dla kobiet.
Nad ranem „stewatd" spędza podróżnych z pokładu,
oświadczając, że za chwilę fala może zacząć go zalewać. Zbli­
żamy się bowiem do sfery wichru wiejącego w lecie z południo-zachodu, tzw. South-West Monsoonu. W porannej
mgle widać niewyraźne zarysy przylądka Guardafui: skała
kilkusetmetrowa, poza któtą na prawo wznosi się wzgórze jaskrawożółtego koloru. Z powodu oporu nie można rozpo­
znać, co jest powodem tego zabatwienia. Ocean rozhuśtany,
gdzieś aż do Madagaskaru, faluje coraz bardziej, mimo że
wiatr jest stosunkowo dość słaby. Zaledwie jednak minęliśmy
ptzylądek, zasłaniający horyzont od południa, zadął Monso­
on i chwyciły nas wielkie fale Oceanu Indyjskiego.
Posuwamy się wzdłuż wyspy Sokotra, której sylweta ma­
jaczy w zamglonym powietrzu. Na tle bladobłękitnego nieba
pędzą poszarpane obłoki. Grzbiety fal pokrywają się śnieżną,
oślepiająco błyszczącą pianą. Syk piany i huk fali, spotykają­
cej się z falą odbitą przez okręt, łączy się z wyciem wichru
w linkowaniu masztów i wśród niedostępnych dla pasażerów
II klasy górnych częściach statku, gdzie stoją buchające kłę­
bami czarnego, gęstego dymu kominy i szczerzą się olbrzymie
paszcze wentylatorów.

I. W I T K I E W I C Z

Z podróży
do Tropików
Co chwila z grzbietów fal unoszą się tłumy latających ry­
bek i zapadają znowu w wodne otchłanie. Fale uderzają
z prawego boku. Najmniej pięcio-sześciometrowe góry złożo­
ne z całej masy drobnych wzgórz. Nasz dwunastotonowy
olbrzym zaczyna wspinać się na góry i zapadać w doliny,
chwiejąc się przy tym to na lewo, to na prawo: najgorszy ga­
tunek kołysania, tzw. rolling, który uniemożliwia znalezienie
jakiegoś choćby względnie spokojniejszego miejsca. Po chwi­
li czyni to zachwyt nad wzburzonym morzem prawie niemoż­
liwym z powodów łatwo zrozumiałych. Twarze stają się bla­
de, wzrok błędny i po któtkiej walce następuje zupełne pod­
danie się przeznaczeniu.
Po dwóch dniach takiej jazdy, podczas któtej ratuje od
ostatecznej rozpaczy jedynie czarne piwo, wiatr słabnie tro­
chę i motze daje się znowu podziwiać, nie wymagając ofiar
zbyt ciężkich.
Kiedy mijamy ukryte za horyzontem Indie, ocean z nie­
bieskiego staje się ciemnozielony, a w powiettzu rozchodzi
się jodowy zapach alg, oznaczający bliskość lądu. Piątej nocy
od przepłynięcia cieśniny Bab el-Mandeb, około dwunastej
rozdziera ciemność błysk latami morskiej zwiastujące kies
najbliższy podróży: stolicę Cejlonu, Colombo.
Oprócz różnokolorowych, sygnałowych świateł okrętów
bliżej stojących i szeregu nadbrzeżnych latarni nie można nic
więcej zobaczyć. Chciałoby się wzrokiem przebić ciemności
i ujrzeć nareszcie nieznany, tropikalny krajobraz. Nie zaspo­
kojona ciekawość nie daje zasnąć i we śnie nawet męczy nie­
pokojącymi wizjami.
Pierwsze wrażenie nad wyraz przykre. Mimo wczesnego
ranka żar wprost piekielny, spotęgowany przesyceniem po­
wietrza wilgocią. Przez rozedrgany w słońcu opar widać brzeg
niski, pokryty palmami i czerwonawe domy wśród nieprzyje­
mnie jadowitej zieleni. A n i śladu tropikalnego uroku. Obcość
przykra, a nie dziwaczna: jakby jakiś nudny, a złowrogi sen.
Na pokładzie roi się od ludzi. Wśród europejskich białych
lub koloru „khaki" strojów widać już tropikalne hełmy, chro­
niące od słonecznego udaru. Widok ten zdaje się powiększać
jeszcze potworne gorąco. Są też i krajowcy: Syngalezi, prze­
ważnie hotelowi portierzy i tragarze. Słychać gwar nieznanej
* Pierwodruk artykułu ukazał się w „Echu Tatrzańskim" we
wrześniu i październiku 1919

(nry: 15,

16, 17, 18). Następnie

w „Literaturze Ludowej" 1974, nr 3 i w S.I. Witkiewicz, Bez kom­
promisu. Pisma krytyczne i publicystyczne.
Warszawa 1976

227

Zehtal i opr. J. Degler, PIW,

�Stanisław I. Witkiewicz • A JOURNEY T O T H E TROPICS

a shimmering, hot mist we can see a low shoreline with
palm trees and reddish houses surrounded by
unpleasant, poisonous-green foliage. There is no trace
of tropical beauty, only a strangeness that is more
unpleasant than exotic - like a boring but sinister
dream.
The deck is crowded with people. Tropical helmets protection against sunstroke - appear amidst Europeanstyle whites and khakis. The sight seems to enhance the
already excruciating heat. Singhalese locals appear, most
of them hotel porters and bearers. We can hear the
sounds of an unknown language which at times
resembles Italy's Naples dialect. Naked bodies of all
colours - from black-brown to reddish-chocolate glisten in the sun. The latter hue is disquieting to look
at: the bodies seem to be suffering inhuman torment
and the skin looks as if ready to scorch you with
a hideous heat if touched.
There is a multitude of boats next to the ship, their
owners haggling for passengers as if possessed.

move their thin, brown shanks with such ease and pull
their little carts with such nonchalance (throwing their
arms upwards in the process) that we soon regard them
as something quite ordinary.
We travel down broad streets and amidst scattered
houses hidden behind small palm groves and thick,
flower-covered bushes. Each garden is surrounded by
a low wall covered with colourful fungae.
O n our way we encounter a Muslim funeral. The
coffin is covered with rags of sundry colours, the
mourners are dressed in bright robes of all possible hues.
A t the head of the procession walks the bereaved, his
face twisted by sorrow. A l l are singing some kind of
song without a beginning or end in high, wailing voices.
The red-hot sun is blinding. Swarms of ravens fly
about everywhere, crowing madly. They aren't hunted
here thanks to their social usefulness as devourers of
waste and leftovers.
Victoria Park is our first encounter with real tropical
flora. The impression is terrifying. The over-abundance
of life, the chaos of form and colour produce
a depressive effect. The feeling is one of senselessness,
excess and wastefulness, disquieting strength and
passion bordering on madness. One senses one's own
weakness, and a kind of awkwardness that is strangely
unpleasant. This is enhanced by the overpowering heat
and stifling humidity: the wet, scorching air burns your
nose as you breathe i n like steam in a Roman bath.

II
Facing the debarkation ramp is a small square with
a statue of Queen Victoria surrounded by hideous,
reddish-orange houses built in an Indian-bungalowtropical-depot-stationhouse style.
A l l around us are "rikshas" - Singhalese pulling
small, two-wheeled carts with room for one passenger,
horse-drawn carriages with servants and drivers in red
or white turbans pass us. The less wealthy use small,
two-wheeled carriages drawn by little, hump-backed
oxen which look like prematurely adult, degenerate
calves.
O n the other side of the cape on which the port lies
is a large beach separated from the road running along
the shoreline by a brick wall without railings. The
yellowish, monsoon-torn sea breaks on the red sand
with an ominous hiss.
Further along the shoreline a silvery-green, wind­
blown, feathery palm forest stands immersed in clouds
of seafoam.
In the shade of a small hut sits a frightening figure
with gentle eyes and an acne-riddled face: a Singhalese
studying his own religion from an English-language text.
The unpleasant dream doesn't want to end. Is this
really a tropical paradise?
My disenchantment is, of course, senseless. Having
expected exotic wonders, however, I find that my first
impressions stand in striking contrast to what I'd
imagined.
We hire several "rikshas" to take us to the distant
Victoria Park. Seeing a man perform the work of
a harness animal is unpleasant at first but the rikshas

The sun, a rare occurrence in our latitudes and
therefore seen as a beneficial deity, changes here into
a terrible, murderous monster lying in wait to vanquish
us, its victims from the North.
The blinding glare of the grass is reminiscent of the
April snows at home. The shadows - black, bottomless
pits - exude a terrible heat. The general impression on
this bright, tropical day is one of gloom and
ominousness. It is all like an exhausting, feverish dream
in which everything becomes extra large, terrifyingly
beautiful and threatening - and too overwhelming for
one poor, sick man. Dark-green bushes sprouting huge,
purple flowers with long, yellow-orange anthers;
gigantic trees covered with white bark and as if
entwined by lianas sporting broad, shovel-shaped
leaves; clusters of thick, several-metre-high bamboo
stems giving out a strange crackling and screeching
sound as they rub against each other in the wind.
The monsoon is blowing at no more than about 8-9
metres per second but the impression is of a huge
bellows pressing out air from inside an enormous
furnace. The scorched earth burns from underneath like
a hot tin plate. Young bamboo shoots, thick like
telegraph poles and closely covered with scaly leaves
push out from the ground in some kind of menacing
trance. Each leaf thins out into a thorn and is

228

�Stanisław I . Witkiewicz • Z PODRÓŻY 1X3 TROPIKÓW

mowy, przypominającej chwilami wioski, neapolitański dia­
lekt. Błyszczą w słońcu nagie ciała wszystkich kolorów, od
czarnego brązu do czerwonej czekolady. Ten ostatni kolot ro­
bi przykre wrażenie: zdaje się, że ciało to cietpi w nieludzki
sposób, a przy dotknięciu palić musi jakimś obrzydliwym ża­
rem.
Mnóstwo łódek tłoczy się naokoło okrętu, a wioślarze ry­
czą jak wściekli o pasażerów.

II
Na wprost debarkadetu mały placyk z pomnikiem królo­
wej Wiktorii otoczony potwornymi, czerwono-pomarańczowymi domami w stylu indyjsko-bungalowowo-tropikalnomagazynowo-stacyjnym.
Uwija się mnóstwo „fikszów", tj. Syngalezów ciągnących
małe, jednoosobowe powoziki na dwóch kołach. Przejeżdża­
ją ekwipaże z lokajami i woźnicami w czerwonych lub bia­
łych turbanach. Uboższa ludność jeździ małymi, dwukolnymi bryczkami, zaprzęgniętymi w garbate, małe woły, które
robią wrażenie przedwcześnie dojrzałych, zdegenerowanych
cieląt.
Na dtugiej stronie przylądka, przy którym leży port, roz­
ciąga się wielka plaża, odgrodzona murem bez poręczy od
drogi biegnącej wzdłuż morza. Żółto zabatwione, wzburzone
przez Monsoon morze rozbija się z ponurym sykiem na czer­
wonym piasku.
Dalej ciągną się nadbrzeżne lasy palmowe, srebrzystozielonkawe, o sylwecie rozwianej, pierzastej, zatopione w opa­
rze rozpylonej piany morskiej.
W cieniu malej budki siedzi potworna postać o łagod­

nych oczach i twarzy pokrytej wysypką: Syngalez studiujący
swoją własną religię w angielskim przekładzie.
Dalszy ciąg nieprzyjemnego snu przedłuża się. Więc to
jest ów wymatzony tropik?
Rozczarowanie to jest oczywiście nierozsądne, ale po
oczekiwaniu jakichś niepojętych cudów pierwsze wrażenia
stoją z wyobraźnią w rażącej sprzeczności.
Bierzemy „rikszów" w celu zwiedzenia odległego parku
Victoria. Z początku używanie człowieka jako zwierzęcia po­
ciągowego sprawia pewną przykrość. Ale „rikszowie" z taką
lekkością wymachują cienkimi, btązowymi łydkami i z taką
nonszalancją ciągną swoje bidki, wyrzucając przy tym ramio­
na w górę, że po chwili uważa się to za rzecz całkiem natu­
ralną.
Jedziemy rozległymi ulicami, wśród rozrzuconych dom­
ków, ukrytych w laskach palm i gąszczu kwiecistych krze­
wów. Każdy ogród otoczony niewielkim murem, pokrytym
przeważnie różnokolorowymi pleśniami.
Spotykamy muzułmański pogrzeb. Trumna pokryta kolo­
rowymi szmatami, uczestnicy w szatach jaskrawych wszyst­
kich możliwych kolorów. Na czele idzie poszkodowany z twa­
rzą wykrzywioną bólem. Wszyscy zawodzą jęczącymi glosami
jakąś ciągnącą się pieśń bez początku i końca.
Słońce rozżarzone oślepia; wszędzie unoszą się stada klu­
ków zapamiętale kraczących. Nie tępią ich tu z powodu ich
działalności publicznej, jako zbieraczy odpadków i śmieci.
W parku Victoria następuje pierwsze zetknięcie się
z prawdziwą tropikalną roślinnością. Wrażenie wprost stra­
szne. Ten nadmiar życia, rozwydrzenie form i kolorów działa
przygnębiająco. Jest w tym jakiś dziki bezsens, zbytek i roz­
rzutność, niepokojąca siła i namiętność granicząca z szałem.

229

�Stanisluw I . Witkiewicz • A JOURNEY T O T H E T R O r i C S

overgrown with criss-cross patterns of small hairs. The
leaves, in hues from violet to yellow-green ochre, form
a separate decorative motif.
Every little plant and every grass shoot is different
than at home. The grass consists of small white-green,
tooth-ridged leaves, around which fly huge, bird-sized
butterflies, mostly black and navy blue with touches of
willow-green, and the golden-green, matchbox-sized
beetles that Singhalese children hunt and peddle as
lucky charms.
O n our way back we visit a small, relatively new
Buddhist temple. Our guide is a monk with a shaved
head dressed in a faded yellow robe.
Inside the temple stands a several-metre-high statue
of Buddha, painted yellow. The prophet's lips are
crimson-coloured, his face twisted into a foolishly
contemplative, sensuous smile. The entrance is guarded
by reliefs of lions standing on their hind paws, their tails
raised. Their glass eyes give out a phosphorescent light.

traditional haircuts, the hair curly and negro-like.
Usually only old men wear turbans. Most walk about
with bare heads and one wonders how their shaved
scalps manage to stand temperatures that would kill
a European within minutes if he dared to take his cork
helmet off.
Some are half-naked, others wear colourful shawls
draped around their shoulders. Almost everybody wears
colourfully hued skirts. The colours of the clothes vary
greatly - from blue to orange and from crimson to
emerald green.
Yellow is reserved for the uppet classes and worn
rarely. Some of the women wear navy blue robes laced
with a broad, yellow strip. The men have very soft,
feminine movements and as their hairstyles don't differ
much from the women's it is sometimes hard to tell
them apart. Ladies of more distinction wear short,
white, low-necked bodices with short sleeves and lace
decorations.

The frescoes inside the temple are not exactly
primitive, but hastily drawn in bright, disharmonious
colours and showing traces of cheap, European styling.
The native districts are crowded with small, mostly
single-storey houses at first glance resembling Jewish
shleth. Only the people are as if taken from a wicked
dream. There are very few women on the streets - only
occasionally do you get to see a young and pretty face,
its features slightly reminiscent of the girls in
Poland's Podole region. But the male part of the
population is simply terrifying: old men with yellow or
saffran-coloured eyes, their faces full of cruelty and
criminal intent. Possibly they are the world's kindest
creatures but the distinctness of their features and
colour influence the imagination in such a way that we
suspect them of possessing an exceptionally menacing
mentality.

The beggars usually lie on street corners covered up
to their heads with grey-coloured pieces of canvas, from
under which they stick out greedy, thin black hands
holding jugs or bowls for money. From under the canvas
come stifled wails and moans.

The strange and unknown always carries an element
of danger, especially if coupled with ominousness. The
faces of the young people are sly or sad - but repulsive
even in sadness. There is something insincere, servile
and deceitful in every one of them. One rarely sees an
honest, sincerely happy face or one showing strength
and determination. I n all, the general impression is
gloomy and irritating.
Hairstyles differ greatly. The priests, dressed in long,
yellow robes made of a single piece of cloth, have
closely-shaven heads. The men sport their hair in
a variety of ways. Most wear it long which, together
with their moustaches and beards, gives them
a repulsive look. Some tie it into a knot on the back of
their heads and decorate it with round, yellow combs
whose sharp teeth stick out to the fore like little,
flaming horns in the sunlight. Some have shaved scalps
with wisps of hair left at the back, others wear

The bells of the rikshas and the impatient, seemingly
indignant shouts of the ox-drivers as they urge on their
animals, slowly dragging carts topped with semi-circular
boxes made of palm leaves, can be heard against the
incessant crowing of the countless crows and the rabble
of conversation. A l l around one hears shouts of, "Ahh!
A h h ! " , as if someone's tooth had just been pulled too
suddenly.
The main street ends with the Kelani river, a stream
about two hundred steps wide. Like everywhere in
Ceylon, the murky, dirty-yellow water seems to be
standing still, its lazy weirs reflecting a huge cloud, rosered in the setting sun.
O n the opposite bank stands a palm forest,
concealed among the trees are houses in whose
windows lights appear as soon as the sun sets. A thin
afterglow hangs low over the horizon for no more than
a minute or two, darkness falls quickly and suddenly,
pitch-black after the just-disappeared daytime glare. We
take a ferry across the river together with a crowd of
Singhalese, baskets of fruit and other goods.
The road winds among tall palm trees, their plumes
swaying in the evening breeze. Near the river bank
crowds of people are bathing in the muddy water. Their
black, thin silhouettes look strange against the quickly
dying evening sky. The first stars, Alpha and Beta
Centauri, appear high above. A t this time of year they
and the famous Southern Cross are the only stars visible
in the early morning hours in this part of the southern
sky. Huge Canopus, the biggest star on both

230

�Stanisław 1. Witkiewicz • Z PODRÓŻY DO TROPIKÓW

Doznaje się poczucia własnej słabości i jakby niedołęstwa
w jakiś dziwnie nieprzyjemny sposób. Potęguje to wrażenie
obezwładniający upał i wilgotna duszność: powietrze mokre
i rozpalone szczypie w nos ptzy oddychaniu, jak para w łaźni
rzymskiej.
Słońce, któte u nas rzadko się ukazując i łagodnie grze­
jąc zdaje się dobroczynnym bóstwem, tu zmienia się w stra­
szliwego, morderczego potwota, który czyha na zgubę swoich
ofiar z północy.
Oślepiający blask trawy ptzypomina blask kwietniowego
śniegu u nas, podczas gdy cienie, czarne jak bezdenne
otchłanie, zieją straszliwym upałem. Ogólne wrażenie jasne­
go tropikalnego dnia jest ponure i groźne. Zdaje się, że to ja­
kiś męczący, gorączkowy koszmar, w którym wszystko staje
się olbtzymie, piękne w swej potworności i złowrogie i przy­
tłacza nieszczęsnego, chorego człowieka. Ciemnozielone
krzewy pokryte ogromnymi purpurowymi kwiatami z długi­
mi, żółto-pomarańczowymi pylnikami: drzewa olbrzymie
o pniach białych, jakby oplecione lianami o szerokich lopatkowatych liściach, kępy potężnych, kilkunastometrowych
bambusów, dziwnie ttzaskających i skrzeczących przez ocie­
ranie się pni za podmuchem wiatru.
Monsoon dmie z siłą może 8-9 m na sekundę, ale robi to
wrażenie, że z olbtzymiego pieca dmą jakieś potworne mie­
chy. Zar od rozpalonej ziemi pali od dołu, jak od rozżarzonej
blachy. Pędy młodych bambusów, grube jak telegraficzne słu­
py, wydzierają się z ziemi z jakimś złowrogim zapamiętaniem;
pokryte przylegającymi liśćmi jak łuską; każdy liść zakończo­
ny kolcem i porysowany małymi włoskami w dziwne desenie

stanowi oddzielną dekoracyjną kompozycję w kolorach od
fioletu aż do żółto-zielonej ochry.
Każde źdźbło, każda ttawka inna niż u nas. Trawa składa
się z białawozielonych, wycinanych w ząbki listków. Unoszą
się motyle ogromne, jak ptaszki, przeważnie w czarno-granatowych kolorach z seledynowymi deseniami. Latają duże jak
pudełka zapałek żuki o złoto-zielonych pokrywach, które ła­
pią mali Syngalezi i sprzedają jako talizmany.
Wracając zwiedzamy małą, niezbyt starą świątynię bud­
dyjską. Oprowadza nas kapłan z ogoloną głową, ubtany
w żółtą, wypłowiałą szatę.
W głębi świątyni leży kilkumetrowy Budda, wylakierowany na żółto, o ustach purpurowych i głupkowato zamyślo­
nym, zmysłowym wytazie twarzy. Wejścia bronią wypukło
rzeźbione lwy, stojące na dwóch łapach, z podniesionymi
ogonami, a oczy ich ze szklanych gałek świecą jakby fosfo­
rycznie.
Freski nie prymitywne, ale niedbale rysowane, w kolo­
rach jaskrawych i nieharmonijnych, przetrząśnięte ogólno­
europejskim tandetnym stylem.
W dzielnicach ktajowców małe domki przeważnie parte­
rowe, stoją gęsto. Na pozór robi to wrażenie małego żydow­
skiego miasteczka. Tylko ludzie jak z jakiegoś potwornego
snu. Kobiet batdzo mało na ulicach. Czasem przewinie się ja­
kaś twatz młoda i ładna, trochę w typie naszych dziewcząt
z Podola. Ale mężczyźni wprost okropni. Starcy o białkach
ócz żółtych lub szafranowych, o twarzach pełnych okrucień­
stwa i zbrodniczych chęci. Być może, że są to najlepsi ludzie,
ale odtębność rysów i koloru działa na fantazję w ten sposób,

231

�Stanisław l. Witkiewicz • A JOURNEY T O T H E TROPICS

hemispheres after Sirius, will appear much later. The
Big Dipper lies close above the horizon, pointing the
way to the North Star. The equatorial starbelt with
Arcturus, Spica and Antares moves across the
sky's zenith.

Ill
We make our way back to the port late at night.
Underway we suddenly hear the sounds of devilish
music with no beginning or end and no discernible
melody. Pipes scream breathlessly, against them a drum
produces quaint, off-beat rhythms. A wedding ceremony
in a rich Tamil home.
The musicians are sitting on the hallway floor,
passers-by stop to gape at the mysterious wedding rites
through the open door. A t a distance a Brahmin temple
in which evening services are held stands in strange
contrast to the chatter of the wedding guests. We are
not allowed inside although we pledge to take our shoes
off. Standing in the doorway, we are deeply moved by
the ceremonious atmosphere inside. Hanging lamps
shaped like glass bowls bum in ornamented brass
settings. Further inside, at the end of a small corridor,
stands an altar with a statue of Vishnu. O n a table lit by
candles held by human figures moulded from brass or
gold stand several vessels. A priest chants some kind of
prayer or incantation over them and offers one of the
faithful drink and food. Everyone in the temple goes
through the same rites. Somewhere from inside the
temple comes a monotonously-chanted prayer which

sounds faintly like the May services in the Catholic
Church. Moved by our pious behaviour, the priest gives
us white flowers strung on a piece of thread and
exuding a mixed scent of jasmine and tuberose. We
depart from the temple leaving a small offering.
The temple's front is covered with stylised reliefs of
elephants and fantastic monsters. The roof, melting into
the darkness above, boasts an array of larger and
smaller figures. A l l this nevertheless displays a strange
measure of stylistic maturity, seasoned over the ages and
avoiding ornateness despite the diversity of the many
figures. Amidst the alien bustle of the streets the temple
seems like a peaceful oasis, with even racial differences
lost in the face of the great Secret of Life that all
religions express.
The night, spent in a Singhalese hotel, is not too
pleasant. There are mosquito screens over the beds but
the insects manage to find invisible holes in them and
sting us mercilessly. A t four in the morning thousands
of crows start their terrible cawing. Lacking sleep and
tired, we depart from the Maradana station at seven,
our destination Kandy, the former capital city under
Ceylon's independent rulers.

232

A t first the train taking us to Kandy crosses flatlands
covered with palm trees and mixed forests - the socalled "wet" or "high" jungle - cut by bright yellowgreen rice fields falling in terraces towards the tracks.
As we move deeper into the mainland the flora
becomes more diverse in form and colour.
After leaving the station at Polgahavella the train
begins a laborious climb upwards, the track serpentining

�Stanisław l. Witkiewicz • Z PODRÓŻY DO TROPIKÓW

że psychikę ich wyobrażać sobie trzeba na podstawie tych
danych w szczególnie okropny sposób.
Dziwne i nieznane działa zawsze z współczynnikiem gro­
zy; cóż dopiero dziwność potworna. Młodzi ludzie o wyra­
zach chytrych lub smutnych, ale nawet w smutku wstręt­
nych. Coś nieszczerego, psio-uległego i podstępnego jest we
wszystkich twarzach. Rzadko widzi się twarz poczciwą albo
szczerze wesołą, rzadko też wyraz siły i zawziętości. Na ogół
wrażenie ponure i męczące.
Uczesania najróżnorodniejsze. Kapłani ubrani w długie,
żółte szaty z jednej sztuki noszą głowy golone zupełnie. Męż­
czyźni cywilni mają wszystkie możliwe stopnie uwłosienia
głowy. Przeważnie noszą długie włosy albo rozpuszczone, co
przy brodzie i wąsach wygląda obrzydliwie, albo zawiązane
w węzeł z tyłu głowy. We włosy zaś mają wpięty okrągły, żół­
ty grzebień, któtego ostro zakończone końce sterczą z przo­
du i w słońcu robią wrażenie płomykowatych rożków. Nie­
którzy ogoleni zupełnie zachowują w środku głowy mały
„osełedec"; inni mają zwykłe, tylko z murzyńska kędzierzawe
czupryny. Przeważnie tylko starcy chodzą w turbanach.
Większa część mężczyzn ma głowy gołe i podziwiać trzeba
tych, co ogoleni chodzą bez nakrycia w upale, który w parę
minut zabija Europejczyka, mającego odwagę zdjąć korkowy
hełm z głowy.
Niektórzy do połowy nadzy, inni w kolorowych, przewie­
szonych przez plecy szalach; wszyscy prawie w kolorowych
spódniczkach. Barwy ubrań najróżniejsze: od niebieskich do
pomarańczowych, od purpurowych do zielonoszmaragdowych.
Żółty kolor, zarezerwowany wyłącznie dla bonzów, spoty­
ka się dość rzadko. Niektóre kobiety noszą szaty granatowe,
obramowane szerokim, żółtym szlakiem. Mężczyźni mają ru­
chy tak miękkie i kobiece, że wskutek braku wielkich różnic
w uczesaniu trudno ich czasem od kobiet odróżnić. Bardziej
dystyngowane damy noszą krótkie, białe staniczki, obszyte
koronkami, z dużym dekoltem i krótkimi rękawami.
Żebracy leżą przeważnie na rogach ulic, przykryci z gło­
wami szarymi płachtami, wystawiając jedynie spod nich dra­
pieżne, chude, czarne łapy z dzbankami lub miseczkami na
pieniądze i wydając spod płacht stłumione ryki i jęki.
Na tle bezustannego krakania niezliczonych kruków
i gwaru rozmów słychać dzwonki „rikszów" i niecierpliwe,
jakby pełne oburzenia nawoływania woźniców na woły, cią­
gnące powoli bidy, pokryte półokrągłymi, plecionymi z liści
palmowych budami. Aa! Aa! rozlega się wszędzie i zdaje się
co chwila, jakby gdzieś komuś ząb znienacka wyrywano.
Główna ulica wychodzi nad
dwieście kroków szeroką. Mętne,
dzie zresztą na Cejlonie, zdają się
ją w leniwych wirach olbrzymi,
słońca obłok.

nacka, zdając się jeszcze czarniejszym wobec tylko co znikłe­
go, rażącego blasku dnia. Przeprawiamy się na drugi brzeg
promem, pełnym Syngalezów, koszów z owocami i innych to­
warów.
Droga idzie wśród palm wysokich, potrząsających pióro­
puszami w powiewie wieczornym. Blisko brzegu kąpie się
w błotnistej wodzie mnóstwo ludzi. Dziwnie wyglądają ich
czarne, chude sylwety na tle szybko gasnącego, wieczornego
nieba. Pokazują się pierwsze gwiazdy: a i В Centauri, które
z nad miarę osławionym Krzyżem Południowym stanowią je­
dyną ozdobę południowego nieba w tej porze roku o wcze­
snych godzinach. Dużo później dopiero wstaje olbrzymi Canopus, największa gwiazda po Syriuszu na obu półkulach.
Wielki Wóz, wywrócony tuż nad horyzontem, wskazuje na
niewidzialną we mgle Gwiazdę Polarną. Pas równikowy
z Arkturem, Spicą i Antaresem przesuwa się przez sam zenit.

III
Wracamy późnym wieczorem w kierunku portu. Słychać
dźwięki piekielnej muzyki bez początku i końca, bez żadnego
określonego tematu. Piszczałki dmą bez tchu; na tym tle bę­
ben wyprawia dziwne, nieregularne skoki. To wesele w boga­
tym domu tamilskim.
Muzykanci siedzą na ziemi w przedpokoju, a przechodnie
z ulicy obserwują przez otwarte drzwi tajemnicze praktyki
ślubne. Dalej świątynia btahmańska, w której odbywa się
wieczorne nabożeństwo, stanowi dziwny kontrast z gwarem
tamilskiego wesela. Nie wpuszczają nas do środka, mimo
obietnicy zdjęcia pantofli. Stoimy we drzwiach, przejęci do
głębi tajemniczym nastrojem wnętrza. Palą się lampy wiszą­
ce w kształcie mis szklanych, umocowanych w mosiężnych,
rzeźbionych oprawach. W głębi, na końcu małego korytarzy­
ka ołtarz z posągiem Wisznu. Na stole oświetlonym kaganka­
mi, trzymanymi przez rzeźbione mosiężne czy złote postacie,
stoją naczynia. Kapłan odprawia nad nimi modlitwy czy za­
klęcia i daje coś do wypicia czy zjedzenia jednemu z wier­
nych. Po kolei przechodzą przez tę praktykę wszyscy obecni.
Z głębi słychać monotonnie śpiewane modlitwy, trochę przy­
pominające katolickie majowe nabożeństwo. Wzruszony na­
szym pobożnym zachowaniem się kapłan daje nam białe
kwiaty o zmieszanym zapachu jaśminu i tuberozy, nanizane
na nitkę. Składamy drobną ofiarę i opuszczamy świątynię.

rzekę Kelani, może jakie
burożółte wody, jak wszę­
nie płynąć wcale i odbija­
różowy od zachodzącego

Na drugim brzegu las palmowy i ukryte w nim domki,
w których zaczynają się ukazywać zaraz po zachodzie światła
w oknach. Wąska, tuż nad horyzontem trzymająca się zorza
trwa minutę lub dwie zaledwie i mrok zapada szybko i znie­

233

Fronton jej pokryty wypukłymi rzeźbami, przedstawiają­
cymi stylizowane słonie i fantastyczne potwory. Na dachu gi­
nącym w ciemności roi się od mnóstwa większych i mniej­
szych pomieszanych ze sobą postaci. Mimo to panuje w tym
wszystkim dziwna miara stylu dojtzałego przez wieki i wielość
postaci nie sprawia wrażenia przeładowania. Wśród obcości
ulicznego życia świątynia ta robi wrażenie jakiejś spokojnej
oazy. Wobec wielkiej Tajemnicy Istnienia wyrażonej we
wszystkich religiach zatraca się nawet odległość rasowa.
Noc w syngaleskim hotelu niezbyt przyjemna. Na łóż­
kach moskitiery, pomimo których moskity dostawszy się
przez jakąś niedostrzegalną dziurkę tną bez litości. Od g.

�Stanisław l. Witkiewicz ' A JOURNEY T O T H E T R O I 4 C S

over deep chasms. Visible on the horizon are
mountains, among them the rocky massif of Angalla
Peak, shaped like an enormous sugar loaf, and another,
its top cut off horizontally to form a fortress-shaped
crag. The highest peaks are lost in a grey-violet mist
from which grey curtains of rain pour down every now
and then onto the hills which lie at the foot of the
mountains like huge clumps of moss. Both the closer
and more distant peaks are covered with an abundance
of flora, which gives them a feathery look, as if they
were made of a soft, fluffy fabric.
The fantastically-shaped trees of the roadside jungle
contrast with the dark-blue horizon. Palms, huge, with
fan-shaped leaves and sprouting enormous, orangecoloured fruit or small, thick and spread out like
bouquets of flowers. Some are thin, tall and topped with
small clumps of leaves with something resembling
a large birdnest below the spot from which the leaves
sprout. Others have huge, glistening, dark-green leaves
notched like oak leaves and bright green, round fruit.
There are trees with light-green leaves resembling huge
frayed carpet-beatets and clusters of fruit hanging down
like the segmented tentacles of gigantic squids, trees
with small leaves covered with cup-shaped, orange
flowers and bushes topped by tight clusters of blindingly
pink-violet blossoms. Near the ground grow mint bushes
whose little flowers go through all colours from violetpurple to bright orange as they blossom. Othets, still
smallet, have bright-violet flowers growing halfway up
their snakelike, twisted stems.
Every now and then the track takes a turn,
disclosing a view of mountaintops and craggy precipices,
at the bottom of which lie ricefields criss-crossed by
strangely-patterned terraces used to preserve water. O n
the bare earth, mostly the colour of deep-red brick, are
plantations of small, round, dark-green tea trees and tall
gum trees, their off-white bark marked by oblique,
spiral-like cuts, underneath which hang little bowls
made from coconut shells to gather the white, fresh
gum-juice. O n the hillsides are abandoned coffee
plantations overgrown with tall, bright-green grass that
ripples in the wind.

234

O n the stations we see crowds of people, their
clothes crazy with colour. The colours of the clothes
are, so to speak, kept in line by the black-brown of the
natives' skins, unchanging against the diversity of hues.
Even a local Catholic bishop is dressed to fit in with the
wild colours of the surrounding nature and the local
garb: violet stockings, a white robe, bright-green tassels
on his hat and a similarly-coloured rope tied around his
waist.
The heat incteases and we begin to feel thirst. One
of our travelling companions, a civilised Singhalese
planter dressed in European style, suggests we buy the
orange-coloured fruit of a certain palm variety, which
we do at the next stop. The boy vendor selling the fruit,
who looks like a little Satan, cuts out a square-shaped
opening in the fruit's narrow end with a knife. Out of
the bluish-white gash comes a watery juice. We try to
drink it. The juice tastes like warm, sweet water,
reminding us of freshly-cut willow branches. Every time
we ask out planter friend for the names of the trees we
see on our way he answers derisively, "those are wild
trees". But his eyes light up when he gets a chance to
provide information about any utility plants we
encounter - which he does competently.
Through the valley runs a river, its yellow-brown
currents winding amidst huge, round, water-smoothed
rocks. Through the trees we catch glimpses of a temple
topped by a cone-shaped dome and natives bathing
sacred elephants, the animals spilling water over their
bodies from their trunks.
Brick-coloured streams flow down from the
mountainsides, near-naked natives covered to their
waists with muddy eatth are ploughing ricefields with
the help of grey-coloured oxen. A valley opens up
among the jungle-covered hills. In the valley, on the
shores of a huge lake, lies the city of Kandy, with
Ceylon's most famous pagoda, the so-called Temple of
the Holy Tooth.
July 19, 1914
Translated by Maciej

Bańkowski

�Stanisław I. Witkiewicz * 1 PODRÓŻY DO TROPIKÓW

czwartej z rana zaś zaczyna się straszliwy wrzask tysięcy klu­
ków. Niewyspani i zmęczeni wyjeżdżamy o g. siódmej rano ze
stacji Maradana w kierunku Kandy, dawnej stolicy niezależ­
nych któlów Cejlonu.
Kolej żelazna do Kandy idzie z początku wśród płaszczyzn
porosłych palmowym i mieszanym lasem, tak zwaną mokrą,
czyli wysoką „dżunglą", przerywaną przez jaskrawo żółto-zielone, tarasami spadające ku torowi, pola ryżowe. W miarę
posuwania się w głąb kraju roślinność staje się coraz bardziej
rozmaita w formach i kolorach.
Od stacji Polgahavella pociąg zaczyna z ttudem piąć się
pod gótę po serpentynach wiszących nad głębokimi przepa­
ściami. Na horyzoncie ukazują się skaliste szczyty: Angalla
Peak w kształcie olbtzymiej głowy cukru i inny stanowiący
poziomo u góry ściętą w kształcie fortecy krzesanicę. Naj­
większe toną w mgłach szarofioletowych, z których na odle­
głe, u stóp ich położone wzgótza, podobne do olbtzymich
kęp mchu, zaciąga się co chwila szata zasłona ulewnego de­
szczu. Niższe i bliższe szczyty wskutek doszczętnego pokrycia
ich wybujałą roślinnością mają sylwety pietzaste i zdają się
być zrobione z jakiejś miękkiej, puszystej materii.
Na tle granatowej dali rysują się niebywałe kształty drzew
przydrożnej dżungli. Palmy olbrzymie z wachlarzowatymi li­
śćmi i gronami pomarańczowych, ogromnych owoców albo
małe, krępe, rozłożone jak bukiety. Inne cienkie, wysokie
z małą kępką liści na szczycie i jakby ogromnym ptasim gnia­
zdem pod miejscem, skąd wychodzą liście. Dtzewa o kolosal­
nych, lśniących, ciemnozielonych liściach, karbowanych jak
liście dębu i jasnozielonych, kulistych owocach. Inne szaro­
zielone, podobne do olbrzymich wysttzępionych ttzepaczek
z gronami owoców zwieszających się w postaci ogtomnych
ośmiornic o członkowanych ramionach. Drzewa o małych li­
stkach, pokryte pomarańczowymi kielichami kwiatów, krze­
wy, których szczyty stanowi zbita masa kit oślepiająco tóżowo-fioletowych. U spodu krzaki mięty, pokryte kwiateczkami ptzechodzącymi w swym rozwoju od pączka do kwiatu
wszystkie kolory, od fioletowej purpury do jaskrawego oranżu. Inne mniejsze, z jasnofioletowym kwiatem, przyczepio­
nym w połowie wężowato skręconej łodygi.

wody. Naga ziemia przeważnie koloru ciemnoczerwonej ce­
gły. Na niej plantacje małych, oktągłych, ciemnozielonych
drzewek herbaty albo wysmukłych, o białawej korze drzew
gumowych z ukośnymi spiralnymi nacięciami i przywiązany­
mi do nich miseczkami z kokosowych orzechów, do których
ścieka biały sok świeżej gumy. Na wzgórzach opuszczone
plantacje kawy, zarosłe olbrzymią, jasnozieloną, falującą na
wietrze trawą.
Na stacjach tłum w ubraniach różnokolorowych aż do
obłędu. Wszystkie barwy trzymane jakby w ramach jedno­
stajnym w stosunku do ich różnorodności czarno-brązowym
kolorem nagich ciał krajowców. Nawet biskup katolicki
ubrany odpowiednio do rozszalałych barw natury i strojów:
ma fioletowe pończochy, białą szatę i jaskrawozielone po­
mpony na kapeluszu i sznury opasujące go w połowie ciała.
Upał wzmaga się i zaczyna nam dokuczać pragnienie. Ja­
dący z nami cywilizowany i po europejsku ubrany plantator
Syngalez radzi nam kupić pomarańczowy owoc pewnej
odmiany palmy kokosowej. Kupujemy na najbliższej stacji.
Sprzedający chłopiec, wyglądający na małego diabełka, wy­
cina nożem kwadrat w węższym końcu owocu. Spomiędzy
niebieskawobiałych ścian wytryska sok wodnisty. Próbujemy
pić, ale jest to ciepła woda o słodkim smaku, przypominającym świeżo złamaną gałązkę wierzby. Na wszystkie pytania
co do nazw dtzew spotykanych plantator odpowiada z pogar­
dą: „to są dzikie drzewa", a oczy mu płoną i udziela facho­
wych informacji na widok jakichkolwiek roślin użytkowych.
Doliną płynie tzeka żółtobrązowego koloru wśród olbrzy­
mich, okrągłych, utoczonych przez wodę głazów. Wśród
drzew miga szczyt świątyni, zakończonej stożkowatą „dagobą" i widać, jak krajowcy kąpią święte słonie, któte polewa­
ją się wodą ptzy pomocy swych trąb.
Ze stoków gór spadają potoki o wodzie ceglastego kolo­
ru, a na przygotowanych pod uprawę ryżu polach orzą w sza­
re woły, stapiani po pas w bagnistej ziemi, prawie całkiem
nadzy krajowcy. Roztwieta się dolina wśród wzgórz pokry­
tych „dżunglą". W dolinie nad ogromnym jeziorem roztacza
się miasto Kandy z najsławniejszą pagodą na Cejlonie, tzw.
Świątynią Świętego Zęba.

Co chwila na zakrętach widok odsłania się na szczyty
i ptzepaście skalne, na dnie których leżą pola ryżowe poryso­
wane w dziwne desenie tarasami służącymi do utrzymania

235

19 lipca 1914

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11444" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11422">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/2570763e79b8c0be81ac73b371f43f19.pdf</src>
        <authentication>fd9aef0345c58629b3502a62718f2ab4</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136340">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6509</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136341">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136342">
                <text>2014</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136343">
                <text>antropologia współczesności</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="136344">
                <text>antropologia miasta</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136345">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:6081</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136346">
                <text>A Phantom of the Centre of the World/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2014 Special Issue</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136347">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2014 Special Issue s. 82-111</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136348">
                <text>Benedyktowicz, Zbigniew</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136349">
                <text>ang</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136350">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136351">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136352">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136353">
                <text>fully?) hidden collective imagination of the past dec­
ades, and that it is a prominent part of the latter. On
the other hand, the Palace has not been discussed by
ethnographers. The reasons for embarking upon this
topic and the motives, which inspired me, are much
more numerous and I shall thus mention only several
most essential ones.
Start from the least important. This article was
to appear in a monographic issue of “Polska Sztuka
Ludowa” about the symbolism of the centre. In refer­
ence to this category, described by Eliade, the issue
in question was to embrace reflections concerning the
symbolic of the home conceived as mythical space, the
mythology of the place in a sequence characteristic
for the symbolic of the centre: home - village - town;
these deliberations pertain to the small (local) home­
land, the mythology of the town. A sketch on the Pal­
ace of Culture was to be published next to an article
evoking images of the homeland in reminiscences by
Wieniawa-Długoszowski, the poems of émigré poets,
and images of the “small homeland” recorded in folk
poetry; alongside images-plans by Surowiak; next to
reflections on the world of allotments, and, finally,
combined with an essay by Ludwik Stomma on the
significance of the Arc de Triomphe and the Eiffel
Tower - the mythical sites of Paris. According to the
principle of the counterpoint these assorted reflections
on the symbolic and mythical structures of the home
were to be accompanied by yet another contemporary
symptom, another variant and sui-generis extension of
the symbolic of the centre. This concept was comple­
mented by discernibly lively interest in the category of
the home upon the basis of reflections about culture,
expressed by parallel research into the conception of
the home conducted by sociologists and sociologists
of culture,4 or the extraordinary success of Witold
Rybczynski’s Home. A Short History of an Idea, 5 a best­
seller on the American, Canadian and English-speak­
ing market. This Canadian architect of Polish descent
devoted special attention in his study about the Home
and a brief history of the idea of the Home to such
concepts as: “intimacy”, “privacy” and “domesticity”
by following their historical moulding up to this very
day. With images of homes in contemporary film as
well as those launched by fashion, advertisements,
photography, and magazines on interior design as his
point of departure Rybczyński recorded the phenom­
enon present in particular phases of fashion in recent
years, i.e. a special nostalgia and longing for the past,
and the complementary phenomenon of discovered
(devised) “tradition” created for the sake of contem­
poraneity; in doing so, he descended more and more
into the past. For all practical purposes, the book is a
publication not so much from the range of the history
of architecture, as the title and the name of the author
could suggest, but from the domain of the history of

ZBIGNIEW
BENEDYKTOWICZ

A Phantom of the
Centre of the World.
A Contribution to the
Anthropology of
Contemporaneity
From the corner of Racławicka and Miłobędzka
streets
(I live nearby)
Every day, if I’m up to it,
I look at the Palace of Culture...
Its architecture is unimportant
It is the architecture of my imagination that is significant
The architecture of my of blood and heart
Life and death
Sun and mist. (...)
(Eugeniusz Zytomirski, Pałac Kultury,
in: Liryczne okienko Stolicy, “Stolica”,
15 May 1963)
In the perspective of a moment the past day is seen dif­
ferently than the past millennia.
(Stanisław Cichowicz, Skąd ten kanon?,
Polska Sztuka Ludowa”, no. 1, 1990)

M

uch has been written about the Joseph Stalin
Palace of Culture and Science.1 Hundreds of
reportages and articles. It has been the topic
of poems and songs, poetry and prose. Its image beca­
me a permanent part of contemporary literature and
has intrigued and inspired the cinema.2 It appeared in
youth subculture, in fanzines, special-occasion texts of
rock bands, and Rastafarian texts, and is discernible
as a motif of graffiti on the walls of Warsaw houses.3
It has been discussed by journalists, publicists, men of
science, architects, and historians, historians of archi­
tecture and art, and men of letters.
The Palace of Culture has been the theme of writ­
ings by Hanna Krall, Stefan Kisielewski, Leopold Tyr­
mand, Jerzy Kosiński, and its foremost bard - Tadeusz
Konwicki.
A thorough survey must (perhaps without undue
astonishment) lead us to the declaration that the Pal­
ace of Culture belongs to the quite possibly non-co­
hesive, scattered, and at times concealed or (shame­

84

�Zbigniew Benedyktowicz • A PHANTOM OF THE CENTRE OF THE WORLD

culture, written with extensive anthropological impe­
tus. The transformations and moulding of the conceits
of “domesticity”, “intimacy” and “privacy” are dis­
cussed in reference to the language, culture, mentality
and changes occurring therein during particular eras,
times and places. The book is dominated by the prin­
ciple to which the author referred in the introduction
and which is contained in a maxim by Milan Kundera,
namely, that the task of the writer and writing does not
consist of proclaiming the truth but its discovery. The
force of the publication in question is also determined
by the fact that the reflections amassed therein were
inspired by the author’s personal experiences and were
closely intertwined with the extraordinary adventure
of building and shaping his home.6 Despite this ex­
tensive anthropological perception and frequent refer­
ence to examples borrowed from assorted distant and
frequently exotic cultural situations, the characteristic
feature of Rybczynski’s book, concentrated mainly on
American, Anglo-Saxon culture, is a distinctively Occidentalistic attitude. This holds true predominantly
for experiences recorded either in the history of West
European culture or those belonging to contempora­
neity. We are dealing with a brief history of the idea of
the home written from the Western point of view.
In other words, the planned monographic “home”
issue of “Polska Sztuka Ludowa” could, together with
a text about the Palace of Culture, become a contribu­
tion from this part of the world together with its rather
different complications, from this part of the ‘’other
Europe”, a contribution to the theme of the home ap­
pearing and discussed in present-day humanities and
stirring the interest of the most varied milieus. This
original conception, however, was partly thwarted and
the issue was split into several fascicles. Nonetheless,
the problem remained.
For many years, ethnography and anthropology of
culture wrote about the “disappearance of the tradi­
tional object” of those domains. This trend was recent­
ly mentioned most conspicuously by Clifford Geertz in
his essay: Be There, Write Here: The world, examined
chiefly by anthropologists and once known as primeval,
tribal, traditional or folk, and today emergent, under­
going modernisation, peripheral or still concealed, has
changed immensely as has the world of the scientific
institutions from which these researchers originate.7A
similar course was followed by James Clifford, whose re­
flections concentrate on the problematic nature of the
description of culture shown against the backdrop of
relations between twentieth-century ethnography, art,
and, literature (The Predicament of Culture. TwentiethCentury Ethnography, Literature and A rt) .8 Observing
the changes to which ethnography was, and contin­
ues to be subjected, Clifford placed greatest emphasis
on the one that occurred in experiencing the journey
and residing, the change and shift of the meaning and

sense of such concepts as: “centre” (“Metropolis”) and
“Peripheries”. If the task of ethnography is to search
for a way of understanding and approaching a differ­
ent world, which since the sixteenth century has been
unified in cartography, and one of the fundamental
functions of ethnography is “orientation” (a term dat­
ing back to the time when Europe travelled and was
engaged in self-discovery in relation to the fantasti­
cally unified ”East”) then it could be said about twen­
tieth-century ethnography involved in reflecting “new
spatial praxis”, new forms of residence and circulation,
that it is accompanied by a sui generis experience of
“disorientation”. When we take a look at our century
through the prism of a drastic expansion of mobility including tourism, economic migration, immigration,
throngs of polyglotic refugees, emigrants, and asylum
seekers, when we take into account urban scattering
and the blending of foreign populations in towns on
six continents, and, finally, the very fact that “habi­
tation” takes place with the assistance of mass-scale
transport, automobiles, and airplanes - then all this is
the reason why in the contemporary world the two ex­
periences of “habitation” and “travelling” are becom­
ing increasingly difficult to distinguish. Apparently,
there is no such a distant place on the planet where
the presence of modern products, the mass media and
their power would not be palpable. Old topography
is exhausted, Clifford concluded.9 No one any more
(and the ethnographer in particular) leaves home in
the hope that he will discover something radically dif­
ferent, new, or strange. The feeling of nativeness can
be discovered at the ends of the world. A t the same
time, differences, cultural distinctness, alienness, and
foreigness are becoming part of the closest environ­
ment. The anticipation of authenticity in culture and
art is doubted. The old topography is exhausted, wrote
James Clifford. Why go to the Trobriands?10 - Polish
sociologists seem to be echoing him - when one can
come across the closed world of consciousness isola­
tion in a contemporary village some 200 kms from
Warsaw. Within this context the Palace of Culture
and Science could appear to be an extremely attrac­
tive and intriguing object for an ethnographer. In its
capacity as an example of sui generis (domesticated (?)
exotica within the range of our outstretched hand it
poses assorted questions, tempts, and outright chal­
lenges to embark upon an attempted description and
to take the risk of interpretation. It seems odd that
ethnographers, sensitive to the strangeness of the sur­
rounding world and cultural phenomena, and accen­
tuating the importance of astonishment in cognitive
experience inscribed into anthropology have so far
paid insufficient attention to it, and that simply noth­
ing has been written about it. Meanwhile, the Palace
of Culture makes it possible to transgress this tradi­
tional situation and condition of the ethnographer,

85

�Zbigniew Benedyktowicz • A PHANTOM OF THE CENTRE OF THE WORLD

not very clearly outlined in the contemporary world
terpretation and its archaic religious-ritual foundation
Olędzki proposed his own common sense presentation
(be there and write here) and makes it possible ’’to be
here and write here” and thus to realise the essence
of hopscotch. Employing peripatetic detailed analysis
he tried (despite serious gaps in the documentation
of the task of present-day anthropology as understood
by Geertz. While attempting to locate this text within
- once again, ethnographers had failed) to insert hop­
scotch into history, connecting it with the idea of uni­
its current, and speaking about the anthropology of
contemporaneity I accept its comprehension by fol­ versal education developing across the world from the
second half of the nineteenth century, the production
lowing the example of the American anthropologist:
The risks are worth running because running them leads to of flagstones, the urban environment, and closely with
a thoroughgoing revision of our understanding of what it is
a certain old fashioned model of elementary school­
to open (a bit) the consciousness of one group of people to ing. Hopscotch is to contain the idea of labour and the
(something of) the life-form of another [...]. What it is (a
outright onerous passage from grade to grade, from the
task at which no one ever does more than not utterly fail)
most difficult or worst remembered first grade - HELL,
is to inscribe a present —to convey in words “what it is like"
to the last - HEAVEN. Without delving further into
to be somewhere specific in the lifeline of the world: Here,
the details of this unilinear, historical interpretation,
as Pascal famously said, rather than There; Now rather
and without becoming involved in a dispute about it,
than Then. Whatever else ethnography might be —Mabecause this is not the occasion, let us return to the
linowskian experience seeking, Levis-Straussian rage for
Palace of Culture and Science. I cannot tell whether
order, Benedictine cultural irony, or Evans-Pritchardish
the proposed sketch will be capable of helping Jacek
cultural reassurance —it is above all a rendering of the
Olędzki and other researchers in solving doubts (if
actual, a vitality phrased.11
they were to experience them), getting rid of uncer­
I
would be not quite honest if I were to insist thattainties and discovering a response to the question:
ethnographers had never written about the Palace of Should the Palace of Culture be included amongst cosmic
trees? (In my opinion, it will prove to be of little use
Culture and Science, appearing in a polemical form in:
Przyczynek do powinności przemyśleń perypatetycznych12 since these are not the intentions of this study, nor is
it possible, seeing that uncertainty and doubts, as the
by Jacek Olędzki. Recall the essence of the dispute:
the heart of the matter was hopscotch, or, more pre­ gathered material will show, are part of the allure of
cisely, an interpretation of this game, full of question
the Palace and one of its constitutive features). None­
marks and referring to its archaic ritual-belief motif theless, as regards the Palace I would be inclined, in
contrast to Olędzki’s proposal, to choose the part of
of “wandering to the netherworld” discussed by Jerzy
Sławomir Wasilewski in: Podróże do piekieł. Rzecz o sza­ interpretation he rejected. In order to do so, I seek the
support of the earlier-cited Geertz: Ex ante prescriptive
mańskich misteriach (Warszawa 1979).
Not to be groundless, let us cite a hazardous, but criticism - this is what you must do, this is what you must
tempting owing to the symbolic of a journey to the neth­ not - is as absurd in anthropology as it is in any other
intellectual enterprise not dogmatically based.14 I shall,
erworld, example of hopscotch. Is jumping between “hell"
therefore, select the first of the two manners of inter­
and “heaven" not the echo of some sort of ritual journey
pretation: the “farsighted” one, whose horizon con­
to those regions? Note, that jumping on one leg (similarly
to limping) is associated universally with the demonic, with sists of the archaic-religious-ritual (Wasilewski), and
the spheres of the subterranean. Does the schematic figure
the “short-sighted” historical-genetic one, peripatetically interested in the details of daily life, our closest
of the “person" drawn in chalk not resemble a shaman’s
drum, shaped like a human figure with a monstrous head,
contemporaneity (Olędzki) ... I was prepared to write:
I choose the former, which I find closest. But is any
or an anthropomorphic cosmic tree painted on its surface?
Rejecting this interpretation Olędzki declared: In
sort of a choice actually necessary? In the case of the
Palace of Culture we are in the opportune situation of
this manner we might explain everything, including the first
skyscrapers together with the most recent ones, more than not being forced to investigate or present its histori­
400 meters tall. After all, these are simply non-anthro­ cal origin (i.e. Joseph Vissarinowicz Stalin), and have
pomorphic cosmic trees, "axes linking the bottom and the
at our disposal extensive and varied documentation
top" (or trees of life, a term obsessively applied by many re­ spanning from the emergence of the idea of building
searchers). I cannot tell whether the Palace of Culture and
the Palace in Warsaw, the erection of the first foun­
Science may be regarded as a cosmic tree but it was cer­ dations, and the particular phases of its growth and
expansion all the way to the present day. In the case
tainly the first highest building in Poland (today this rank
of the Palace of Culture both approaches could exist
is held by the Warszawa Hotel). Not without reason was
its called “Prudential".13 By resorting to irony and deri­ as parallel without one excluding the other (i.e. in our
conventional division: the second excluding the first).
sion Olędzki urged us to resort to Prudence (after all,
The Palace of Culture offers us the wonderful oppor­
the first Warsaw skyscraper belonging to an Insurance
Society was known as “Prudential”). Rejecting this in­ tunity of being longsighted and myopic at the same

86

�Zbigniew Benedyktowicz • A PHANTOM OF THE CENTRE OF THE WORLD

time. That this is a division far from perfect is demon­ viewpoint of a moment one sees rather yesterday than past
millennia.16
strated by the earlier cited example of hopscotch. A t
the end of his article Olędzki reconstructed meticu­
I
am well aware of the fact that there are numer­
lously a scenario of the “ritual-theatre” accompanying
ous possible interpretations of the Palace of Culture
hopscotch and returned to the “rashly” criticised the­ - architectural, historical (historiosophic), ideolog­
ical-political, reference to the world of the language
sis proposed by Wasilewski about the existence of an
and phenomena of propaganda, and many others. I,
archaic hinterland of this children’s game. More, both
however, am most interested in the Palace of Culture
interpretations, the one closing Olędzki’s article and
envisaged as an unusual “strong” reality, by no means
the one suggested by him at the beginning of his text,
part of daily life, a reality “existing par excellence”, or,
do not undermine the course followed by Wasilewski.
The “laborious and onerous transition from class to
to cite M. Eliade - sacral reality, an element of the
contemporary secular sacrum. We face a question
class” and “the mood of intensifying the awareness of
similar to the one Claude-Henri Rocquet asked Eliade
the difficulty and demonization of the task” present in
the game remain within the aura of the initiation rite;
about the Lenin mausoleum - is it a sacral object? 17
it was to its background and archaic foundation that
To what extent can the profanum turn into the sacrum? We are concerned also with recognition of the
Wasilewski made references. To make things clear:
expression and structures of the sacrum in a world,
the difference between those two approaches consists
of the fact that the interpretation proposed by W a­ which presents itself decidedly as profanum. I am in­
silewski is “understanding” and, in my opinion, did
terested in the Palace of Culture as an element of sym­
not harbour the ambition of “explaining” in the way in bolic imagination, a structure of long-term duration.
which Olędzki comprehended it, while its historicalThis is the reason why I wish to examine the Palace
genetic interpretation could be described precisely as
in reference to the complex and symbolic cycles of the
“explanatory” .15
“centre”, the symbolic of the centre of the Earth 18,
such images belonging to it as: “holy mountain”,
I
must admit that in ethnology and ethnography with
I
“cosmic mountain”, axis mundi and parallel visions of
had been always attracted and enchanted not only by
a predilection for the concrete (presented in a mas­ columna universalis, “a pillar of the world upholding al­
terly manner in texts by Jacek Olędzki), but also by most everything that is”, a column of the heavens, a
pillar, a ladder, a “stairway to heaven”, a tree, “the tree
the fact that sometimes distant cultural phenomena
of the world” and “the tree of life”. I intend to search
are considered not in isolation, and that for the sake
of their more complete comprehension (without ob­ for those images characteristic for archaic conceptions
and systems of religious imagery in contemporary tes­
literating differences and specific contours) they are
timonies about the Palace of Culture, making it pos­
contrasted on a more universal scale, where (as in the
case of Wasilewski) archaic shamanic ritual scenarios
sible to perceive a community (and difference) in the
of “wandering to the netherworld”, the initiation ritu­ experiencing of space and place by contemporary man
al, and the contemporary game of hopscotch involving
and a member of primeval societies. This is the experi­
hell and heaven can exist side by side, encompassed
ence described by Eliade: (...) The religious man sought
to live as near as possible to the Center of the World. He
within a single glance.
Just like the Lascaux cave paintings can be exam­ knew that his country constituted the navel of the universe,
and, above all, that the temple or the palace were veritably
ined within their palaeolithic temporal and cultural
horizon, and the work executed by a contemporary art­ Centers of the World.19
ist on Big Salt Lake in Utah can be viewed separately,
I
shall be the interested in the Palace of Culture
so it is possible to perceive them jointly. In our periodi­ as reality brimming with meanings and amassing as­
cal this was the theme of reflections by Stanisław Ci­ sorted, frequently contrary emotions. In a word: a
chowicz, which can be referred also to other cultural
contemporary myth of the Palace of Culture and the
phenomena, both the children’s game of hopscotch
Palace as a myth. A symbol that concentrates both
drawn in chalk on a sidewalk and the example of the
contents referring to the archaic symbolic of the world
Palace of Culture, of interest to us: Art has its expanse,
and stressing - here I slightly precede the analysis - its
which establishes the artist’s gesture from and for him, it phantom-like, unreal character. Speaking about the
has its temporality ruled by the mystery of the existence
Palace of Culture as a symbol and about the symbol, its
of mankind. In him and in it one must contrast artistic
polyphonic and polysemantic nature, 20 I refer directly
documents left on the walls of European caves by the Pal- to the comprehension of the symbol mentioned by
aeolithic culture and on the dry bed of an American lake
Yuri Lotman,21 accentuating its ’’unclear”, ’’allusive”
by contemporary culture; this double scale, especially the
character: The content only flickers through the expres­
temporal one, contains a proximity incomprehensible for
sion and the latter only indicates the content by means of
man; true, eyewitness familiarity with history is alive but allusion. The example of the Palace of Culture makes
historical retrospection erects a memory carrier: from the
it possible to follow all the essential features of the

87

�Zbigniew Benedyktowicz • A PHANTOM OF THE CENTRE OF THE WORLD

symbol as a condensator of cultural memory, also de­
scribed by Lotman:
1. The symbol always features something archaic.
Each culture requires strata of texts realising the function
of the archaic.
2. Symbols preserved the ability to store exceptionally
copious and important texts in a rolled-up form.
3. The symbol never belongs to a single synchronic
cross section of culture —it always cuts across this cross
section vertically, coming from the past and departing into
the future. The memory of the symbol is always older than
the memory of its non-symbolical textual surrounding.
4. As an important mechanism of the memory of cul­
ture symbols transfer texts, schemes and other semiotic
products from one stratum of culture to another.
5. The symbol occurs as irregular in relation to the
surrounding textual space as a messenger of other cultural
epochs ( = other cultures), as a reminder about the ancient
( = “eternal") foundations of culture. On the other hand,
the symbol actively correlates with the cultural context,
transforms itself under its impact and itself transforms it.
6. An element most essential in the case of our
“text-expression”, i.e. the Palace of Culture, is indefi­
niteness in the relation between text-expression and text­
content. The latter always belongs to a more multi-dimen­
sional space of significance. This is why the expression does
not fully coincide with the content, but only as if alludes
to it. In a given case it is irrelevant whether the expression
is merely a brief mnemonic sign of the diluted text-content
or whether the former belongs to a secular, open and dem­
onstrated sphere of culture, while the latter —to sacral,
esoteric and mysterious culture (...).
The sources on which I am basing my analysis
call for a brief commentary and are of various qual­
ity and origin. In this case, I made use of press notes
from “Trybuna Luda”, “Express Wieczorny”, “Zycie
Warszawy” , and “Stolica”, and to a lesser extent of
weeklies and dailies issued outside Warsaw. I also
benefited from the Palace Chronicle and supple­
mentary material,22 special-occasion poetry, literary
works, diaries, and recollections. In press accounts
one is immediately struck by ceremonial, “uplifting”,
festivity stylistics as well as the fact that information
is offered in certain language or propaganda schemes
and clichés, copied and repeated outside the cen­
tral press; this is the reason why first texts about the
Palace of Culture create a specific set of canons. A l­
ready upon the level of the language used for writing
about the Palace and the creation of its tradition we
may observe sui generis sacralisation. Also upon the
level of sources, the central problem of ethnographic
description, which today, in the opinion of Geertz,
faces anthropology and demands to be solved by the
latter (It is not quite clear just what “faction”, imagina­
tive writing about real people in real places at real times,
exactly comes to beyond a clever coinage23), has found

itself outside our range and resolved without our
greater participation.24 Upon this occasion, we may
note and warn the reader that in some of the cited
texts the uplifting mood is accompanied by specific
infantilisation, often the outcome of the pedagogi­
cal functions of a text intended for youngest readers
(children, adolescents); this mixture of the lofty with
the infantile is, however, also to be encountered in
official texts addressed to adults. This is one of the
most characteristic traits of the canon and ambiance
of the period. In my analysis I try to maintain as much
as possible a chronological sequence enabling bet­
ter observation of the stratification of meanings and
symbolic motifs. On the other hard, I cannot assure
the reader that I shall be able to maintain suitable re­
search distance and relegate my emotions. The Pal­
ace of Culture makes it feasible not only to descend
to the archaic basis of symbolic and cultural memory.
For a resident connected with this town since birth and I am such a resident - and looking at the Palace
since childhood this is also a journey to that part of
one’s personal past, which I do not encompass within
living memory or awareness. Listen to the statements
made by the witnesses of this world, already part of
the past.

Flower of stone
We are introduced to the afore-mentioned unu­
sual ambiance of the Palace, stressed in all texts, by a
reporter’s account. Here, we encounter other deline­
ated motifs developed also in remaining evidence - el­
ements of light (steel), splendour, brilliance, loftiness,
and the Palace as a constant orientation point.
The author of this book is a reporter, i.e. the sort of per­
son who jots down everything he notices and then passes
on to others all that he takes down. In other words, to You.
And you are members of a strange excursion who with­
out leaving their homes in Stalinogród, Gdańsk, Szczecin
or Łódź, assorted small towns and villagers shall tour the
Joseph Stalin Palace of Culture and Science in Warsaw.
This reporter has been observing the Palace for the past
three years, from the day of its birth when the first streams
of concrete flowed into its foundations (...).
It was 21 July, the eve of our national holiday, when
members of the government of People’s Poland stood on
a ramp. The ceremonious moment began: Prime Minister
Premier Józef Cyrankiewicz leaned across a barrier and
threw a zloty piece while workers tore caps off their heads
and throwing them high into the air cried out: “N a shchastie! For good luck!” (...). The steel colossus grew. Yes,
steel, because today, when we admire the glowing floors,
magnificent marbles, and fine upholstery we have to keep
in mind that the Palace of Culture is predominantly made
of steel. Each of the 32 storeys is steel, the dome of the
Congress hall is steel, and the shaft of the colossal spire is
steel. (...)

88

�Zbigniew Benedyktowicz • A PHANTOM OF THE CENTRE OF THE WORLD

On that day people stopped in the streets and lifted
their heads high: will they make it or not? The globe of the
spire glistened brightly in the sunlight, covered with 1 4000
colourful pieces of glass.
From that day, regardless in which district of Warsaw
we find ourselves - Wola, Bielany or Mokotów - we shall
see the glowing spire of the Palace.
(Jerzy Janicki, O Pałacu Kultury i Nauki im. Józefa
Stalina, TWP, Warszawa 1955).
Attention to the extraordinary nature of the Pal­
ace, and to the gift which it was intended to be for
Warsaw, is drawn in another text. The Palace’s un­
usual qualities could be summed up in the formula:
“it existed before it came into being” and: ’’it was still
not there and yet it already was”. There also appears
an oneiric motif: We glance at newspapers from Febru­
ary, March, April —there it is! All the first pages feature
enormous headlines: “A great gift from the Soviet Union
to Warsaw”, “The most magnificent building in Warsaw
- the Palace of Culture and Science". Yes, it was 5 April
1952. A year ago no one even dreamed of a Friend­
ship Palace. On the contrary, quite a few who read the
papers on 6 April could have been thinking that he was
dreaming. After all, History had not accustomed us to
such gifts. This is particularly true of Warsaw. Our town
had been plundered by all of Europe —the Swedes, the
Saxons, Rakoczy of Transylvania and Catherine of St.
Petersburg, the Austrian “invader” and the Napoleonic
“ally". It was looted by generations of Prussian soldiers,
from Friedrich to Hitler. History certainly did not acquaint
us with such gifts as a Friendship Palace. And today? At
present it is probably the only edifice in W arsaw that
is still uncompleted but with which were are familiar
and which we love and admire25. Konstytucji Square
achieved the feat of blending with Warsaw immediately
after construction, but in this respect the Palace of Culture
and Science outdid the MDM [Marszalkowska Residen­
tial District] by becoming an inseparable part of Warsaw
already before it was erected. Are we not already famil­
iar with a panorama of Warsaw, with the lower tower of
the largest Palace by this time so much a part of Warsaw,
soaring above the outline of Nowy Świat and Krakowskie
Przedmieście streets, the Zygmunt Column and the dome
of Staszica Palace, the solid of the Party House and the
angular box of Prudential? (Karol Małcużyński, Nasza
Stolica, “Trybuna Ludu”, 17 January 1953).
The extraordinary character of the enterprise, i.e.
raising the Palace, was described by Alexander Za­
kharovich Antonov, constructor of Friendship Pal­
ace:
When I read the agreement signed by our governments
about the git for People’s Poland I was overcome with pride
for my country, government, and Stalin. Nowhere and
never has anyone built something of the sort, with walls
made of friendship. It is a great honour to participate in this
magnificent deed (ibidem.)

A poem about the growth of the Palace of Culture
also features a discernible epiphany of technology and
includes a classical image of kratophany (Mighty like a
rock). The Palace combines opposites and constitutes
a specific coincidentia oppositorum captured in an oxy­
moron formula (“flower of stone”):
On their way to Poland,
boards and bars,
lime and cement,
glass and machines.
Cars and cranes,
bronze and marble
to build a magnificent
Palace of Culture.
A long train
is already travelling to Poland
with powerful excavators
in the front.
On their way - resourceful
Soviet diggers,
drivers,
welders.
A hundred engineers,
masters, masons,
carpenters and fitters
have already arrived.
Work has
started in Warsaw.
They have boldly
embarked upon the deed.
Wheelbarrows are not needed
to transport soil:
the work of excavators
will make things easier.
These machines
are veritable dragons;
they instantly encompass
a wide range. (...)
Such work
renders all problems insignificant:
the earthworks
are already completed!
The foundations
are ready,
the great construction
has began!
Mighty walls
ascend higher:
the Palace of Culture
emerges from its foundations!
It boldly grows
and rapidly rises
like a flower of stone
on the flowerbed of the city!
Higher and higher
it expands.

89

�Zbigniew Benedyktowicz

A PHANTOM OF THE CENTRE OF THE WORLD

A pleasure for the eyes!
A joy for the heart!
Look, soon
it will catch up with the clouds
this multi-storey
Palace of Culture!
Beautiful like a smile!
Mighty like a rock!
Tall like a tower!
Eternal like glory!
A magnificent monument
of Soviet glory:
a symbol of friendship
in the heart of Warsaw!
(R. Piwarski, Rośnie w Warszawie Pałac Kultury)
N ext to images stressing might, permanence, du­
ration, images and symbols known in the history of
religious ideas from the time of megalithic civilisa­
tions, which developed a complex lithic and reli­
gious valorisation of stones and rocks (The rock,
the stone slab, the granite block prove to be eter­
nally durable and resilient to damage and ultimately
e x i s t independently of becoming in time, cf.
M. Eliade, Historia wierzeń i idei religijnych, Warszawa
1988, vol. 1, chapter V, p. 82 sq.), next to images of a
tower (tall like a tower), among images of rising, growth,
and entering the sky - here we once again perceive coincidentia oppositorum, the unification of the opposites:
static and durability together with dynamic becoming,
motion (it will catch up with the clouds), overcoming
weight, the motif of flight (it will reach the clouds/
Where birds and clouds abound), in other words,
amidst imagery from the symbolic axis mundi26, there
appears in descriptions of the Palace the image of the
M o u n t a i n, also typical for the symbolism of the
centre. Naturally, this is not a pure image of the “cos­
mic mountain” linking Earth and Heaven (although
it is located in the centre: Seen from afar in the very
heart of Poland). The emergent image of a mountain is
tainted with another archaic motif belonging to folk­
lore and folk imagination, intertwined with fairy-tale
convention and stylistic, in which the afore-mentioned
oneiric ambiance returns:

Just like in a fairy tale, our Palace of Culture.
That what our people could only dream of
They received as a gift from a nation-friend.
The girl is imprisoned no more
And does not recollect the bad years.
Glistening with red ribbons,
This girl is simply a book
From which wisdom and knowledge flow,
Preceding the march of culture.
Seen from afar in the very heart of Poland
It will last like faith in man,
It will last like love for a child,
It will last like Soviet friendship.
(Jan Brzechwa, Pałac Kultury)
This fairy-tale motif, together with reaching the
sky, growth, and height (barely discernible to the human
eye), was developed also in other texts:
The first foundations have already risen above the
ground,
The spans of steel scaffolding climb upwards,
The canvas of a Palace more magnificent than that of
An enchanted princess is growing higher and higher.
There, high up, next to that cloud, the pinnacle of the spire
will glitter barely discernible to the human eye.
And a thousand windows will light up
And a torch shall burn endlessly
A symbol of profound and sincere friendship,
The most splendid ornament of a magnificent Capital.
(Adam Nowak, Pałac Kultury i Nauki)
Here, the most often recurring motif is that of pow­
er, radiance, an epiphany of light and lustre, as well as
upward growth:
(...) Trains carrying rocks travel from the Union.
The engine glows like a heart.
A palace is rising from the history of friendship
From a joint battle for freedom!

The mountain peak soared into the clouds
A tall castle stood on top
With a girl imprisoned therein...
Everyone certainly recalls this tale.

Look how it adorns heights with a lace ornament,
How it climbs upward, ever slimmer!
So that the victory of labour below
Could merge the mason and the inspired writer!

That what the peasant storyteller wrote
What the people imagined
We shall all soon see while awake!
A fairy-tale palace is being built in Warsaw.

So that the Palace could become evidence in a battle
For the happiness of the people, for labour and peace,
So that the sons of factories and peasants
Could handle books.
(Grzegorz Timofiejew, N a budowę Pałacu Kultury i
Nauki w Warszawie)

It will reach the clouds
Where birds and clouds abound

90

�Zbigniew Benedyktowicz • A PHANTOM OF THE CENTRE OF THE WORLD

A dialogue of two clouds resounds with a cosmic
symbolic of the Palace, an image of a column of the
heavens (a tower leaning on stars):

I see how it glows above, sparkles among the
stars
and below reflects the constellations of the town.
I feel the breath of Warsaw deep in slumber
and hear how early in the morning it hurries to
work.
Beauty will reside here and joy will make itself at
home and while aging it will grow younger!
On the Palace spire, where only wind the wind ca­
rouses,
a crystal ball predicts happiness for Warsaw.
May all the radiance of the capital sparkle within
it!
We believe our seers: our days and nights.
(Witold Degler, Kryształowa kula Pałacu Kultury)

(...) The mother cloud answers:
I’m not laughing
I heard, after all,
Boria, “zhmi bistrieye”.
And it’s a good thing when
Boria “zhmi bistrieye”.
I know them, each smiling
But determined.
They will build towers, pedestals
And lean them against the stars.
This is what the mother-cloud
Said tearfully:

The poetic images and experiences of the Palace
of Culture concentrate motifs so characteristic for the
symbolic of the centre (a permanent, strong and con­
stant orientation point enabling transition between
assorted levels of the reality of the cosmos: heaven
- earth - underworld; we shall observe elements of
this level also in a further part of this analysis) as well
as the symbolic of the home, together with its value
of the centre enabling a transition between different
temporal dimensions (withdrawal and descent into
the past; exit and entry into the future). The home
provides an image of the past. More, ideally, the home
is situated in the centre of human life and the centre
(as we have seen) delineates the point of departure
and the beginning (cf. Yi-Fu Tuan, Przestrzeń i mie­
jsce, Warszawa 1987, p. 164). In images of the Palace
of Culture we also come across symbols of the “inte­
rior of the land”, “the source”,” the centre”, and “the
heart”, connected with the mythical evaluation of
space and place, all of which indicate the idea of the
time of the past (cf. Yi-Fu Tuan, ibid., p. 161). In the
case of the Palace of Culture if we are not to speak
about a sui generis inversion of meanings (apart from
the ideological premise of an architectural project),
then we are certainly dealing with a much stronger
accentuation of the past, and the recalled images
and symbols (the home, the centre, the heart) are
linked with the idea of the future tense, the new and
the different, and focus predominantly on the future.
Even the poem by Stanisław Ryszard Dobrowolski,
setting into motion a Romantic, Mickiewicz-like to­
pos of the “home river” and in this manner inscrib­
ing the Palace into tradition and turning towards the
future, appears to be new, together with its cosmic
“natural-religious” symbolic (A house as enormous as
Mt. Kościelec).
Vistula, native river, have you ever seen
Such houses?
A tower soaring over the city to reach the Moon,

- Flee, daughter-cloud,
I don’t want to be scraped.
They floated away listlessly, far beyond the Vistula,
Over Warsaw
The sky is clear.
(Józef Prutkowski, Mówi chmura córce chmurce...)
We come across cosmic symbolic also in a poem
about a “crystal ball” shining from afar and topping
the Palace spire, with the Sun and the Moon bending
over it, an opportunity for communication and con­
tact established between Heaven and Earth. This im­
age becomes expanded in a magical (magic ball, seer,
fortune-teller), romantic and fairy-tale mood.
On the Palace spire, where only the wind carous­
es,
a crystal ball high up shines in the Sun.
And the day - like a seer - cradles it in its hands
casts spells and seeks the future.
Tell me, ray of Sun, kindly,
what do you see in that magic Warsaw ball?
I see the completed Palace, MDM growing
with each building looking at its reflection in the
ball with joy!
I see people, vehicles, gardens, streets,
the Vistula, bridges, boulevards - the whole capi­
tal!
I see how it is going to look tomorrow:
larger, more populous and even lovelier!
On the Palace spire, where only the wind carous­
es,
a crystal ball shines brightly in the moonlight.
And the night - the best fortune-teller - raises its
hand above it,
casts starry spells and peers into it.
Tell me, lovely, romantic moonlight,
what do you see in that Warsaw magic ball?

91

�Zbigniew Benedyktowicz • A PHANTOM OF THE CENTRE OF THE WORLD

A house as enormous as Mt. Kościelec.

In a poem by the Hungarian Ferenc Pakozdy the
Palace of Culture is not merely a fount of life but
alongside the already mentioned symbols and motifs
it appears to be an almost holy, miraculous site (Here
is the new miracle of life). The epiphany of light, glow,
and luminescence reaches its culmination. The poem
acts as testimony of mystical experiences within the
range of the Palace, the site of an ecstatic transforma­
tion of the author (the lyrical subject) into sheer light
(Today, I bathe my soul in the glow (...) And change into
sparkling radiance).

(Stanisław Ryszard Dobrowolski, “Express Wie­
czorny”, 22 July 1954)
This focus on the future, together with the Palace
as an orientation point - once again with an epiphany
of light - is to be discovered in a poem by Second Lieu­
tenant Mieczysław Michalak:
O f all the Warsaw roads the best known
leads to the site where the Palace is growing,
where the white wall shines like a bright torch
and the town’s pride glimmers with light bulb eyes.

Palace of Culture and Science,
Already on my way I watched it.
Its steel climbing upwards above Warsaw.
A foretaste! A symbol! It storms the sky...

The hands of cranes send kind greetings
and speak to human hearts
the crane, iron but alive, speaks powerfully,
and just like man stretches its arms to the future.

Rubble and ruins still all around.
Your foot still touches the past,
But friendship already glows above all
And proudly grows mightier.

Gazing at the people and the walls —a fraternal gift,
on the marble slab I distinctly feel
the warm hand of a worker — this is the touch of
Friendship —
and thus I send to you, Moscow, my soldierly salute.
(Z wycieczką na budowie Pałacu Kultury i Nauki)

I observe the history of the expanding construction,
A daily pilgrim to this site.
Here, thunders constantly
The pounding heart of the city.
On a platform - a multitude of spectators.
In their eyes I notice zeal and reflection.
Words spoken in deep thought:
This is Stalin’s priceless gift!

The Palace of Culture also appears to be a source
of truth (the Palace of Truth), together with its ex­
hilarating and rejuvenating force.
Steel giraffes had been brought over,
steel arms have been stretched out,
steel constructions are growing upwards ,
Storeys are rising in steel hands.
Two hundred metres!
Two hundred metres!
The palace is growing,
And climbing upwards!
Two hundred meters above the town!
This is friendship stretching out its arms,
it is friendship crowning the city centre!
Higher, higher! Like joy! Like a bird!
The storeys are growing just like frriendship did!
The palace is growing just like friendship —
Workers’, soldiers’, the simplest possible!
Here, the worker and the peasant will meet,
Here truth is as straightforward as rye growing tall.
Here Moscow presents Warsaw
with its ever fresh youth and beauty.

This lovely palace brings such joy
As if it was being built for me.
Peace springs forth here, hearts are set alight:
Proletarian internationalism.
Here in each motion you feel
The Soviet touch, thought and tempo;
Here streches a vision of the world:
A communist epoch of beauty.
Famous communist constructions ...
I owe their image to books;
Today, they bathe my soul in radiance
And insert the glow of the future into the present.
When in the evening the sky above the construction
Glimmers with sparks,
A song and thrill grow in me,
And I too change into sparkling brightness.
Palace of Culture and Science...
I greet it shedding tears of happiness.

(Stanisław Czachorowski, Pałac prawdy)

92

�Zbigniew Benedyktowicz • A PHANTOM OF THE CENTRE OF THE WORLD

I am full of joy. Here is a new miracle of life:
The key to the future. I feel I am growing.
(Ferenc Pakozdy, Pałac Kultury i Nauki, transl.
from the Hungarian Tadeusz Fangrat)

and its purpose... (...). Happy news stir the imagination
of all residents of the Capital - declared the writer Leon
Kruczkowski. This noble gift of one nation to another will
be not only a durable monument of our eternal friendship.
Already the very process of erecting it will affect us day
after day more strongly than any word can do (...) (“Ex­
press Wieczorny”, 7 April 1952).
Such was also the situation after the completion of
work, when starting in January 1955 “Zycie Warszawy”
published voices in a discussion on the edifice growing
in Stalina Square:
It is necessary to erect buildings, which in the man­
ner of a beautiful setting will comprise a uniform whole
together with the sky-high palace. The white and slender
edifice stands in all its magnificence. Its soaring outline, so
inseparably and for ever connected with the image of War­
saw, visible from a distance of tens of kilometres, towers
above the town and daily attracts the gazes of thousands
and thousands of residents of Warsaw (“Express Wiec­
zorny”, 21 January 1954). From a 132 metres-high ter­
race the Saxon Garden resembles a lettuce leaf - reports
“Express” (Jerzy Ciszewski, 28/29 July 1954, no. 205).
How often while walking along the streets of Warsaw you
turn your gaze towards the colossal outline of the Palace of
Culture and Science. High up, the spire glistens in the sun­
light ... the enormous white stone columns of the entrance
portals beckon from afar. Our Palace is beautiful, proudly
declare the inhabitants of the capital and interrupt their
daily strolls for a moment to enjoy its view. Resembling a
priceless pearl in its setting the white palace glows amidst
sprawling green lawns.
The special significance of this vertical dimension
of the Palace, directing all sight upwards, was stressed
by architect Rozhnev already at the stage of discussing
the project:
The grand solid should be seen from the viewpoint
of the height of a person and his raised head. People on
their way to work tend to stoop; otherwise, they walk with
their heads held high. Such a building is part of life —the
base should be connected with man (Jak powstał projekt
Pałacu Kultury, prep. M. Kledź, “Stolica”, no. 23, 9
June 1985).
Fascination with height was also shared by Polish
architects in the course of attempts at determining the
proportions of the Palace in relation to the outline of
the capital: Architects were assisted by airmen. In order
to establish the highest parts of the future palace a pilot was
asked to perform a number of flights 160 and 220 metres
above Warsaw. Polish and Soviet architects in assorted
parts of the city and along the banks of the Vistula in the
district of Praga observed the plane and in this fashion de­
fined the height of the building while taking into considera­
tion the general outline of the capital’s architecture. Next,
standing on roofs of houses adjoining the future construc­
tion site they made necessary measurements and finally ar­
rived at a joint conclusion, namely, that the most suitable

The poem by Pakozdy is the most vivid expres­
sion of an aggressive image of the Palace envisaged
as a challenge addressed to the heavens and an image
containing the recognisable motif of the T o w e r o f
B a b e l (It storms the sky).
This image is a reference to the Biblical story of the
Tower of Babel as interpreted by Marxist-communist
ideology. The motif in question, conceived as an ex­
ample of the symbol’s transformation, was broached
by Lotman, who with its assistance showed its essence
as a copious text that in a rolled up form transfers the
memory of culture. Already the formula conceived by
Marx, which was (...) immensely popular - “the people
storm the sky” - contained a reference to the myth of the
Tower of Babel subjected to dual inversion: first, the as­
sessments of heaven and the Earth attacking it changed
places, and, second, the myth about the split of the na­
tions was replaced by an image of their merger, i.e. the
International (cf. Y. Lotman, Symbol w systemie kultury,
op. cit., p. 154). A t this point it is worth recalling yet
another interpretation of the story of the Tower of Ba­
bel, which perceives in the “punishment” consisting
of mingling languages a blessing that offers protection
against the temptations of totalitarianism (a single
tongue, we shall resemble the gods): hampering the con­
struction of the Tower and the mixture of languages
are seen as a preservation of the diversity, differences,
and pluralism of identity and thus freedom offered to
mankind.
Features invariably stressed in all texts and evi­
dence of experiences connected with the Palace in­
clude its height, soaring shape, and skywardness. The
Palace’s extraordinariness and power are summed up
in its stature and dimension. The lofty Palace fasci­
nates, attracts, and exudes magnetic allure. This was
the situation from the very onset, the moment of an­
nouncing news about the gift:
The largest square of the capital, located in
Marszałkowska Street, will become the site of a gigantic
construction some 28-30 storeys tall (...). Polish creative
thought will radiate from here across the whole country.
Response to this piece of news could bring to mind as­
sociations with mass-scale reactions to a miracle: The
whole of Warsaw immediately found out about the mag­
nificent gift of friendship, which the capital of People’s Po­
land received from the Soviet Union —the tallest building
in Poland, the Palace of Culture and Science. The inhabit­
ants of the Capital made their way towards the construc­
tion site between Marszałkowska Street and Jerozolimskie
Avenue, and Sosnowa and Świętokrzyska streets, discuss­
ing on the spot the assumed appearance of the colossus

93

�Zbigniew Benedyktowicz • A PHANTOM OF THE CENTRE OF THE WORLD

would be a building about 220 meters tall (J. Dąbrowski,
Podniebny pomnik przyjaźni, Warszawa 1953, pp. 7-8).
Architect J. Sigalin recalled:
Soviet architects, especially Rudnev, said: That’s
enough: this should be just fine for the outline of Warsaw:
100-200 metres. We, the Varsovians, however (...) be­
came victims of a height frenzy and after each turnabout of
the plane issued the order: “Higher!” (the side towers were
to be 60 metres tall, just like the Warszawa Hotel, and
quite possibly we were more or less consciously concerned
with creating a new Warsaw on a scale larger than the one
delineated before the war by the Prudential or Cedergren
buildings (J. Sigalin, Warszawa 1944-1980. Z archiwum
architekta, Warszawa 1986, vol. 2, p. 429).
The sacral (quasi-sacral) reality of the Palace could
be testified not only by the irrational and often mysti­
cal nature of experiences associated with it, but also
the language of architecture in which it speaks to us.
Wojciech Włodarczyk, author of an interesting study
about socialist realism (in which, unfortunately, the
Palace of Culture is treated in a rather fragmentary
and marginal fashion, with the author discussing only
the portal of the main entrance and focusing his at­
tention on the candelabras in Konstytucji Square),
devoted much attention to the mystical dimension of
this architecture (cf. W. Włodarczyk, Socrealizm. Sz­
tuka Polska w latach 1950-54, Libella, Paris 1986, in
particular chapter 3 - Mysticism architektury, pp. 39­
53). Noting that alongside military terminology ar­
chitectural vocabulary comprises the prime material
of the speeches, Włodarczyk drew attention that the
ideological obligations imposed upon architecture as
well as socialist realistic architecture as such created
a mystical communication of sorts between, and with
the public. Such architecture was supposed to be a
pretext for members of the public who were thus to
become capable of experiencing the greatness of the
epoch. The theses proposed by Włodarczyk about the
mystical experience provided by the architecture of
socialist realism, speaking a language characteristic for
such experiences - expressed in coincidentia oppositorum, a union and combination of opposites - find their
particular confirmation in the example of the Palace
of Culture. One could say that the latter was one great
coincidentia oppositorum, whose different dimensions on
assorted levels merged contradictions and opposites.
The Palace is a blend of high art and tradition with
their folk counterparts, force and lightness, sound and
silence, the old and the new, the local and the glo­
bal, the foreign and the native. What features had not
been ascribed to the Palace? They include the voice of
Ewa Bandrowska-Turska and Nike from the Louvre;
naturally, it had been described as the “Warsaw Eiffel
Tower”. The Palace, as we shall see, often combines
the contradictory ambiance of fascination and horror,
and for some it remains an example of order and har-

mony while for others - of chaos; it is a foretaste of
freedom:
In a town closest to my heart
I shall see slender towers,
A fort, of which only
a free man is worthy.
A lantern that glows
with beauty and science.
(T. Kubiak, N a budowę Pałacu Kultury i Nauki),
or of rude enslavement.
All those a m b i g u o u s moods and meanings
amassed by the Palace best demonstrate its a m b i
g u i t y as a symbol. They also display the different
dimensions and levels (either in the positive or the
negative part of the Palace myth) in which it realises
the fundamental function of the myth, i.e. an attempt
at “expressing the inexpressible”.
Testimonies of this mystical experience offered by
the Palace, that unification of contradictions, are to
be found in the following selected statements:
Academician Rudnev: (...) The purpose of this project
is to create a uniform image of beauty that would blend
with architecture into a single architectural entity with Old
Warsaw (...) The uppermost part of the building seems to
dissolve in the air; just like the voice of Ewa Bandrows­
ka-Turska spans from silence to uppermost crystal clear
sounds so we too, in the construction of this building, must
strive towards creating a lightness of form, a magnificence
of the forms of the erected edifice in a transition from the
monumental lower parts... (J. Sigalin, Warszawa..., op.
cit., vol. 2, p. 435).27
The Palace of Culture and Science is a work of the
Soviet architectural school, exceptionally apt in its loca­
tion, dimension, and fragmentation of the solid. (...) The
impression made by the building is lightness, joyfulness,
nativeness, and the feeling that it almost has been a part
of Warsaw (J. Minorski, O projekcie szkicowym Pałacu
Kultury i Nauki, “Architektura” 1952, no. 7-8).
Helena Syrkusowa spoke during a discussion held
at a meeting of architects:
The Palace of Culture and Science has become a part
of Warsaw. It was feared that it might be a stranger but
it turned into a tuning fork of New Warsaw (J. Sigalin,
Warszawa..., op. cit., vol. 3, p. 83).
The synthesis of high and low (folk) tradition was
also considered: The Palace of Culture and Science is not
supposed to be merely great - it is to be beautiful. As the
central building in Warsaw, the socialist capital of Poland,
it should possess the characteristic features of Polish ar­
chitecture, elements borrowed from the treasury of Polish
architectural culture. Soviet designers thus went on a
trip across Poland. They examined the historical monu­
ments of Cracow and the buildings of Zamość, raised in
the magnificent Renaissance style. Their sketchbooks re­
corded successive fragments of the pearls of architecture
in Kazimierz, Chełmno, Kielce and Toruń. They noticed

94

�Zbigniew Benedyktowicz • A PHANTOM OF THE CENTRE OF THE WORLD

and noted all the distinctive traits of our architecture, all
the most splendid fragments of buildings-remnants of the
epoch of the zenith of this art in our country. Finally, they
departed and once again the studios of Moscow became the
site of busy work. A project was made. This work, whose
outcome was the emergence of a project of the Palace, is
described by Lev Rudnev, member of the Academy of A r­
chitecture of the USSR.
“We spent much time examining the special features
of Polish national architecture before we chose a variant
of the project and definitely established the architecture
of the building. We reached for Polish folk art, travelled
across Polish towns, observed Warsaw rising from the ru­
ins, sought the advise of Polish architects. We discovered
a common language with Polish architecture —and this
proved decisive for the success of our project. The style
of the Palace is synchronised with the most beautiful ex­
amples of Polish architecture and, at the same time, it is
quite new. It must be stressed that the foundation of Polish
architecture is —if one eliminates foreign borrowings - as­
sociated with the people, with life. It is light and airy, does
not encumber man but elevates him" (...).
Premises similar to those that inspired the construction
of Moscow skyscrapers lie at the basis of the conceptions
of the Warsaw Palace of Culture. We saw how it is pos­
sible to adapt it to the words of a resolution pertaining to
Moscow skyscrapers, which are to be “original in their
architectural-artistic composition and connected with the
historical architecture of the town”. Just as in their case,
the Palace of Culture should not be, and will not be “a rep­
etition of models of multi-storey buildings known abroad“.
(J. Dąbrowski, Pałac Kultury i Nauki, Mała Biblioteka
TWP, Warszawa 1953, pp. 7-8 and 25-26).
This whole enormous edifice will be raised in
the spirit of Polish masterpieces of architecture. (...)
In the Palace of Culture and Science we see dynamics
characteristic for Polish architectural models: the massive
main building is topped by a boldly soaring, much nar­
rower spire. The architectural solution of the lower
fragments of the Palace brings to mind somewhat the
Cracow Cloth Halls, while the congress hall, a semi­
rotunda, contains elements of the Barbican, so typical
for Polish architecture.
The outstanding artistic assets of the building were
jointly accentuated by Polish architects requested to assess
the project. They declared that the building is a harmo­
nious part of the development of Warsaw and excellently
composed into its panorama (J. Dąbrowski, Podniebny ...
, op. cit., pp. 9-10).
It was also said that the Palace of Culture is a com­
bination of the Cracow Renaissance and Warsaw Clas­
sicism.
Engineer architect Skibniewski asserted that the in the
stylisation of the building Soviet architects resorted to the
examples of the most outstanding works of the Cracow
Renaissance. The building also reflects the tranquil Clas­

sicism of Warsaw architecture. Prof. Biegański drew at­
tention to certain features of the architectural similarity of
the Palace to Polish historical architecture. (...) Engineer
architect Stępiński, discussing the harmonious blend of
the architectural elements of Cracow Renaissance and
W arsaw Classicism, declared that it is precisely this fea­
ture that grants the Palace the qualities of equanimity (...).
Academician Rudnev discussed the guidelines of the work
performed by the architects and accentuated that “they
strove towards creating an atmosphere of warmth, love
and respect for man, so that everyone, both a child and an
adult, would want to come and relax here“. (J. Dąbrow­
ski, Podniebny..., op. cit., pp. 10-12).

The phantom centre of the world
The above-cited texts showing the Palace of Cul­
ture as a unity of contradictions outline the successive
motif of our reflections and inevitably lead towards
the symbolism of the centre. This involves questions
about the extent to which it is a constant point ena­
bling orientation in the world, the degree to which it
amasses echoes and is the reverse of traditional, archaic
conceptions of the “centre of the world” described by
Eliade (cf. M. Eliade, Sacrum, mit, historia, Warszawa
1978, chapter II: Element rzeczywistości mitycznej). The
extent to which it is not only that constant “absolute”
point of support enabling orientation but also a centre
that established “our world’, the “Cosmos”, whose or­
der opposes “chaos”, the same “centre of the world” as
each temple and palace that summarise the world and
act as its image. These issues are directly connected
with the way in which the Palace of Culture preserves
and contains the structure and character of a sacred
site.
While responding to those questions, which can
be reduced to a single query concerning the manner
in which the symbolism of the centre is recorded in
the Palace of Culture, we are compelled to preserve
additional caution.
First, we must remember about the “frame” of the
Palace, the specific site in which it had been situated.
Marta Zielińska wrote in Studium o Placu Defilad:
At the northern and southern edge of the square, more
or less at the level of Poznańska Street, the pavement fea­
tures two commemorative plaques. There used to be a third
one, but I did not find it - it had vanished behind the fenc­
ing around the construction site. Probably no other city
has similar tablets, which do not commemorate people or
events but mark ordinary street crossings. The inscription
on one of them says: “Here was the crossing of Chmielna
and Wielka streets". “Was" —now these are the ghosts
of crossings, symbolic gravestones —so popular here. (...)
Nor do I know who came across this idea but I do know
that it enabled the spirit of Warsaw to speak, the spirit
of a town deprived of a sufficiently solid and unchanged
material foundation that now seeks refuge in ideal be­
95

�Zbigniew Benedyktowicz • A PHANTOM OF THE CENTRE OF THE WORLD

ings, namely, in words and letters.28 This is expressed by
the protagonist of Tadeusz Konwicki’s film How Far
Away, How Near, setting out on his way home into
the past or the future (he obviously finds it difficult to
define the direction) from the main entrance of the
Palace of Culture, against a current of a group of visi­
tors, late and dashing into the Palace interior.29 He is
the protagonist of a film in which the Palace plays a
considerable role, is shown from time to time, and is
used as a setting for events transpiring in the course of
the journey: The towering outline of the Palace of Cul­
ture conceals the setting Sun. Above it, in the memora­
ble scene opening the film, the figure of a Hassidic Jew
(the Eternal Wanderer?) flies amidst clouds - an im­
age of a condemned soul cast into the void of Hell or
lifted into the heavens, high above the Palace and the
crossing of Jerozolimskie Avenue and Marszałkowska
Street.30 The protagonist of the film turns to the ghost
of a friend who had committed suicide: You see, Maks,
this is our whole town. So often occupied by foreigners,
tortured, and razed to the ground. Our town. Sometimes
in the centre of Europe, upon other occasions East Euro­
pean.31 Keep in mind the city’s specific and unclear,
phantom-like character and status, this exclusive am­
biguity of the “centre” and “heart” of Poland.
Secondly, remember the principle accompanying
assorted symbols, namely, that just as in the case of
heretofore considered themes and symbolic motifs as­
sociated with the Palace so in this case, when we are
talking about the Palace and the symbolism of the cen­
tre, the content only flickers through the expression and the
latter only indicates the content by means of allusion.
This phenomenal and illusory nature of the Palace
and its phantom-like quality are stressed in numerous
texts:
It was spring, probably May, at sunrise, wrote Gus­
taw Morcinek. I leaned out of the train arriving in War­
saw and suddenly I saw the soaring, white outline of the
Palace of Culture in the rising Sun. The sky was deep blue,
and in it - the immersed white silhouette of the Palace of
Culture. It resembled a phantom and mainly brought to
my mind Nike from the Parisian Louvre. It cast a spell on
me with its extraordinarily slim, towering, skyward shape,
and just like the other Nike it spoke of victory and faith in
man (“Trybuna Robotnicza”, 12 April 1972).
Attention to this phenomenal quality and demate­
rialisation of socialist realistic architecture was drawn
by Włodarczyk - the inclination to encumber archi­
tecture with ideological obligations and duties occurred
parallel with a tendency towards a “dematerialisation" of
the building, erecting it in a painterly fashion, concealing
its geometry and tectonics underneath expanded ornaments
(cf. W. Włodarczyk, Socrealizm, op. cit., p. 41).
Whenever the idea of the centre of the world is being
considered it is simply impossible to omit citing a poem
by Tadeusz Kubiak, which alongside home motifs (a nest,

a swallow nesting next to a beam) contains an outright
inversion of this idea. In traditional versions, the “centre”
is an orientation point and marks four parts of the world,
but in the case of the Palace the diversity of parts of the
world vanishes in its beauty. The pinnacle of the Palace
directs our sight (in accordance with the original meaning
of the word in Polish) only to the East whence one can
see the Don, the Volga. and an outline of the Ural Mts.
Only love for daily objects as simple
as a chisel, a masonry hammer, or
a trowel, and belief in works produced by the human
hand
can attach us in an hour of the greatest heat wave
or even in the downpour rustling among leafs,
will not allow us to abandon the scaffolding that con­
ceals walls.
This poem passed the test, my friend,
when we recently traversed
the storeys of the Palace of Culture.
I have often watched labour and great toil,
the busy swallow carrying in its beak
a lump of soil to a nest next to a beam,
or human hands like swallow wings,
hovering over work and love
that fills your heart.
Friend, recall This is what I spoke to you about when the Palace of Culture stood
in front of us, like a nest. Like a monument.
I know how much heart is needed to build as if for
oneself
in a city whose name differs so much from
that of your hometown. When the night puts out the
star
and day lights the Sun
—to submerge oneself like a deep sea diver
with a diving suit and a blowtorch
into the artificial stars of fire
into the vertical steel construction, or to climb up­
wards
along a wall as steep as a precipice.
My friend. The
diversity of parts of the world will vanish
in the beauty of the Palace of Culture.
I am familiar with longing for that wondrous moment
when hands rest on a completed work.
Those on the highest storey, with hands
raised to their forehead, may see scrubs along the Don,
green birches along the Volga and the outline of the
Ural Mts.
while I shall be entering interiors of marble in War­
saw.
96

�Zbigniew Benedyktowicz • A PHANTOM OF THE CENTRE OF THE WORLD

Friend, thus each day links us with the distant
and each brick of the Palace of Culture - with each
other.
(Tadeusz Kubiak, Rozmowa na budowie Pałacu Kul­
tury w Warszawie wiosną 1953 roku, from the cycle:
Miłość prawdziwa).
The Palace of Culture is also an untypical centre be­
cause it lies... to the side. This eccentricity was stressed
upon numerous occasions: in Warsaw all large streets lead
towards the sky. None ends with some sort of an architec­
tural accent - apart from the unfortunate candelabras in
Konstytucji Square. Situating the Palace of Culture and
Science eccentrically vis a vis the largest municipal arteries
is yet more proof that architects do not fear draughts and
are fond of endless street vistas. (...) The Palace does not
close any large artery of the capital. Its outline is distinctly
seen from Służewiec or Stara Miłosna, but at the crossing
of Nowy Świat Street with the Avenue, or Marszałkowska
Street with Wspólna Sreet it disappears, concealed by non­
descript town houses (Jerzy Putrament, O ‘elewactwie’ i
innych sprawach warszawskich, “Zycie Warszawy”, 15
January 1955).
This strange centre, better noticeable in the town
peripheries and along its edges - expressed by the poet­
ic intuition of Adam Nowak as “the most magnificent
ornament of a splendid capital” - concentrated atten­
tion and disturbed serious architects who while dis­
cussing the solution of Stalina (Defilad) Square, the
centre and the East Wall, stressed the inconsistency
of the Palace, which already has a place of its own in
the panorama of Warsaw (...) but the accessibility of this
central location of the Palace of Culture is simultaneously
rather limited (cf. J. Sigalin, Warszawa, op. cit, vol. 3,
p. 77). A t the same time, references were made to ex­
emplary models of such superb solutions as Place de la
Concorde in Paris, where arteries connected the cen­
tral square with the whole town, rue Rapalle, Place de
la Madeleine, and all the other reasons why: When in
Paris, it is impossible not to cross Place de la Concorde and
to ignore the obelisk brought by Napoleon I from Luxor,
whilst when we observe the Palace of Culture we rarely
see it, and its location in the centre of Warsaw appears
to be some sort of a paradox (J. Sigalin, ibid.). In order
to prevent this, other Parisian models were evoked,
and the Palace of Culture was compared to the Eiffel
Tower: Together with my colleagues at the studio we tried
to insert the outline of the Palace of Culture into that of the
Eiffel Tower because there is a certain affiliation between
those two monuments (ibid.). It was also suggested to
turn to the legacy left behind by Le Notre, the esplanade
of the magnificent solution of the Versailles Park next to
the palace (ibid., p. 85).
Apparently, the Palace of Culture links opposites
and assorted motifs constituting its ”absence of clarity”
and ambivalence. It connected motifs of the South and
the North (Cracow Renaissance and Warsaw Classi­

cism), the East and the West (scrubland along the Don
and an outline of the Ural Mts.; the Eiffel Tower and
the Versailles gardens), reflecting the following prin­
ciples of a town: Sometimes in the centre of Europe, upon
other occasions East European. It appears to be either a
non-integrated particle or a synthesis of national ar­
chitecture, according to all the rules of the Barthesian
principle of the myth as its “natural centre”. (Studying
the national features of Polish architecture... finally made
it possible to create a project that will be completely new for
the town and merge with it organically, creating a natural
centre of the Capital - cf. J. Dąbrowski, Pałac..., op. cit.,
p. 9). Paradoxically, the Palace of Culture also blends
within itself the order of the “Cosmos” and “Chaos”.
We come across two competing experiences: Chaos
and Order, the native “Cosmos”, in the already cited
study by Marta Zielińska. First, when she wrote:
Today, the square is fading more and more. The
chaos of this site is astounding considering that this is
the centre of, after all, a European capital and vividly
negates the name it was once granted. Scarce passersby vanish in the distance, following some sort of invis­
ible trails playing the part of streets; cars circulate just
as helplessly, while large trucks and buses park nearby.
From the side of the Avenue one sees fences and digs,
and from Świętokrzyska Street —the remnants of stalls
with few haphazard traders; all this is encircled along the
edges with quite young but already sickly trees. Recently,
there appeared a pickled whale, probably to supplement
the chaos. This text was written several years ago and
today the described mayhem is increased even fur­
ther by an international, free-market “bazaar” and
one of the first “ sex-shops” situated in a stall main­
tained in a camping-Mazovian-Podhale style, all am­
plified with the lowing of suffering cattle left for the
night with no water in trucks parked in the square as the press and radio informed recently. Describing
Defilad Square, Zielińska noticed: Strangely and even
symbolically it reflects the plight of Warsaw, the entire
convoluted history of the last 150 years. History (...) has
made a circle: the square was once a meadow with cha­
otically scattered wooden houses and planted trees, and
now, contrary to all architects’ plans, it once again comes
close to this appearance.
True, the Palace stands but one has to look up in or­
der to see it, because normally from the vantage point of
a pedestrian only its particular wings detached from each
other and not comprising a sensible whole can seen in the
distance. It is much too large to be embraced, and thus
has disintegrated into pieces: the bottom and the top are
separate, and in addition the bottom has collapsed into
several fragments. He who finds himself at the foot of the
Palace gazes mainly at empty space on all three sides of
the world.
Alongside this Cubist experience of the Palace,
enhancing the associated feeling of chaos, we find an
97

�Zbigniew Benedyktowicz • A PHANTOM OF THE CENTRE OF THE WORLD

entirely different confession. The author, a contempo­
rary of the Palace, added:
I appreciated the Palace’s height and was uninterested
in the contents. Whenever I returned to Warsaw from my
vacations I always waited for the moment when a tiny Pal­
ace of Culture would appear from afar. “Oh, the Palace”
- we would call out and enjoy the pleasant awareness that
home was near. In other words, a semblance of a light­
house effect. I cannot say that I did not experience sym­
pathy of sorts, especially towards the Palace swiderviewed
from a distance, for example, from the banks of the Vistula
in Świder. As long as I remained within its range I knew
that I would not get lost and if anyhting should happen I
would always find my way —I even tried to traverse this
route in my childish imagination (p. 124).
Having recorded all these paradoxes and sui generis
splits in the perception of the Palace now let us go back
to the original ideological premise at its basis and pay
some attention to the symbolism of the centre record­
ed within. A t the same time, it is worth mentioning
that the Palace constituted an essential novelty on the
city plan. Situated along a former edge, on the site of
former chaos, the Palace, together with the sequence
of Marszałkowska Street starting from the MDM, the
planned centre (today: the East Wall), and Stalina
(Defilad) Square, created a parallel and simultaneous­
ly competing sequence to the Old Warsaw Route, the
Royal Route running from the Old Town, the Royal
Castle, Krakowskie Przedmieście Street, Nowy Świat
Street, Ujazdowskie Avenue, “across” Łazienki Park
and Belweder Palace all the way to Wilanów - a se­
quence marked by history and the extensive symbolics
connected with the history of the town and country.
Warsaw is a specific city, whose “centre”, brimming
with historical symbols, stretches parallel to the Vis­
tula along the Royal Route and the North-South axis.
The location of the Palace not only created a competi­
tive, new centre progressing parallel along the same
axis but accentuated the East-West direction, insig­
nificant apart from the Saxon, Stanisławowska, and
Ujazdowska axes.
Architects and observes often complained
that the town ” runs away from the Vistula”, that it
does not descend towards the river and remains un­
connected with its right-bank part as if unware of cer­
tain logic in such an accentuation of the North-South
axis reflecting the course of the Vistula connecting
Cracow, Warsaw, and Gdańsk (since, as Piotr Skrzy­
necki repeated after Wiesław Dymny: We have friends
on three sides, but the sea only on one). It is precisely
along the Vistula and upon the basis of anthropologi­
cal research and measurements that Talko-Hryncewicz determined the ethnographic boundary between
Asia and Europe, the East and the West.
Placing the Palace of Culture in the western part
of the town not only emphasised the direction towards

which the city turned its back, but also realised the
rule of a temple, sacral orientation. The less impor­
tant side walls of the Palace sprawled between the
South and the North, while its “altar”, ritual part, if
this is how we may describe the platform from which
all parades and marches were to be watched, the stat­
ues in front of the façade, and the portal of the main
entrance faced the East. (It is here, to the East Wall,
that it was planned to transfer the “town hall” and
administration offices while discussing solutions con­
cerning the new centre and the best way to display the
Palace - whether to introduce arches and colonnades
or leave wider open space).
In order to illustrate this new valorisation in the
mythical geography of the town here is a plan making
it possible to better follow its symbolic-centric con­
tents:

1. Main entrance
2. Stand
3. Site of planned statue of J. Stalin
4. Odra and Vistula fountains
5. Pillar-road sign
5A. Obelisks
Marszałkowska Street

In 1953 the Palace of Culture and Science was
granted the name of Joseph Stalin (When in distant
Moscow the great heart of Comrade Stalin, friend of the
Polish people, leader of the working masses all over the
world, ceased to beat, the Government of People’s Poland
passed a resolution... - J. Dąbrowski, Podniebny..., op.
98

�Zbigniew Benedyktowicz • A PHANTOM OF THE CENTRE OF THE WORLD

Vistula and the Odra (cf. Grażyna Stankiewicz, Jak
powstał Pałac Kultury, typescript, p. 71).
3. A granite obelisk (at the corner of Jerozolimskie
Avenue and Marszałkowska Street, at present disas­
sembled for the duration of redesigning an under­
ground passage and the construction of the metro)
indicating directions and distances to all European
capitals and more important Polish cities - of slight
usefulness for drivers but what symbolics! The heart of
the matter lies in distances to Warsaw, its centre, and the
central square. And from here - a window onto the world!
(cf. Sigalin, op. cit., vol. 3, p. 147), that celebrated pil­
lar of laughter mentioned by L. Stomma in a fragment
concerning the mythical dimension of geography (in:
Z zapisków etnologa, a letter send by L. Stomma to the
editors: Słoń a sprawa etnologii, “Polska Sztuka Lu­
dowa” 1982, no. 1-4). The construction of this road sign
historically refers to Polish road signs - a granite road sign
in Konin dating from 1511 and still extant, measuring the
precise distance between Konin and Kruszwica (“Zycie
Warszawy” , 18 July 1955).
4. Two colour water walls separate Defilad Square
from Jerozolimskie Avenue and Świętokrzyska Street.
Nine metre-high streams will be produced by fountains
symbolising the Vistula and the Odra (“Express Wiec­
zorny”, 20/21 July 1955).
(In other words, the Vistula and the Odra were
situated along the East-West axis - sic! Z. B.).
5. A sundial without dials, in which a ray of the Sun is
to measure man’s time on Earth (Jerzy Janicki, op. cit.).
Actually, there were to be two such dials, one, lemniscate-type, near the Pavilions of the Śródmieście (City
Centre) Train Station, and the other, analematic, in a
park in Świętokrzyska Street. Or rather ... a complete
explanation is offered by the Master, Docent Przyp­
kowski, in connection with the damage incurred by
vandals: In 1954 I measured, and a year later outlined
eight sundials next to the Palace of Culture. A large, analematic dial, in whose case man himself is the dial (so that
no one may steal it again), and seven lemniscate-type ones,
which were to show time from dawn to twilight. This is one
of the few sundials in the world to indicate user time. Un­
fortunately, the face was executed on a frail pivot. Con­
sequently, it was supplemented already several times and
alltold in the past 15 years the dial worked for perhaps half
a year. I can present the documentation on a subbotnik
basis (“Express Wieczorny”, 30/31 May 1970).
6. Garden, 3,6 hectares.
Trees and shrubs came from all over Poland. Mag­
nificent oaks were offered by Szczecin, maples - by Śrem,
spruce and rhododendrons came from Wrocław, linden
trees - from the voivodeship of Lublin, with the whole of
Poland contributing to arranging the Palace Park (Jerzy
Janicki, op. cit.). 20 000 trees according to specially
selected species: linden, hornbeam, beeches, plane
trees, rowan trees, poplars, apple trees, birch, spruce,

cit.). It was also decided to place in front of the main
entrance a monument (on the competition for the
design cf. the reminiscences of Henryk Urbanowicz:
The most eccentric was a statue of Stalin by Xawery Dun­
ikowski —the Master proposed a granite sculpture made
of great blocks comprising the whole figure, including the
head. The direct intervention of the artist was to be lim­
ited to a minimum. Enormous legs-shoes, built of slabs,
trampled the ground, and the figure, usually depicted while
breathing out, this time inhaled deeply, slightly swelling the
cheeks and, indifferent and menacing, appeared to be spit­
ting on the whole world - “Stolica”, 14 November 1988;
cf. Grażyna Stankiewicz, Jak powstał PKiN, “Res Pub­
lica”, 1990, no. 3).
The project was never implemented but the im­
portance of the undertaking is testified by a discussion
held by sculptors and architects deliberating whether
the remaining statues from the Palace facade should
be sitting or standing. I can imagine Mickiewicz sitting.
But for Kościuszko to sit?; the figures were to include
men of science, artists, freedom fighters, and heroes.
The pantheon was to be composed of Chopin, CurieSkłodowska, Copernicus, Mickiewicz, Lelewel, M ate­
jko, and “couples”: Bogusławski - Staszic, Kołłątaj Śniadecki, Kościuszko - Świerczewski or Marchlewski
- Waryński, as well as Frycz-Modrzewski, Wit Stwosz,
and Jan of Kolno, albeit the last three gave rise to
doubts: There are no photographs (cf. Większego wyboru
pozycji nie ma - minutes from a discussion, prep. Jacek
Królak, “Res Publica” 1990, no. 3, pp. 34-40). The only
remnants of those projects are two executed sculp­
tures (both of sitting figures) at the sides of the main
entrance: Adam Mickiewicz (by Ludwika Nitschowa)
and Copernicus (by Stanisław Horno-Popławski). Next
to a synthesis and a quintessence of the masterpieces
of Polish architecture (We showed then all the historical
monuments of Warsaw, Cracow, Toruń, Kazimierz on the
Vistula, Puławy, Płock, Czerwińsk, Nieborów, and Kielce
- and they kept taking photographs... . They became ac­
quainted with the Tatra Mts., Żelazowa Wola, Nieszawa
(...). We presented them with albums showing Krasiczyn,
Baranów, Sandomierz, and Gdańsk. They admired paint­
ings by Canaletto - cf. J. Sigalin, op. cit., vol. 2, p. 430),
elements of the symbolism of the centre and the image
of the world contained in the ideological premises of
the Palace and the square include:
1. The above mentioned sitting figures of Coper­
nicus and Mickiewicz, and 29 sculptures standing in
semi-circular niches in the Palace walls and portraying
figures from all over the world (cf. Jerzy Janicki, op. cit.,
p. 28).
2. The government stand with an eagle (the em­
blem of the People’s Republic of Poland); originally, it
was planned to display the eagle above the platform,
next to, i.a. semi-reclining figures personifying the

99

�Zbigniew Benedyktowicz • A PHANTOM OF THE CENTRE OF THE WORLD

firs and oaks, Japanese cherry, yews, and about 10
000 shrubs and perennials representing sixty species,
including rhododendrons and azaleas, were brought
from all over the country (cf. J. Sigalin, op. cit., vol.
2, p. 146).
7. The Congress Hall —here future peace congresses
will be held, words about peace will be spoken in all lan­
guages of the world [and addressed to the West - Z. B.].
The Palace is to become a centre of science and culture, a
site radiating the wisdom and beauty of our nation (Jerzy
Janicki, op. cit.).
8. One of the largest squares in Europe, the site of
demonstrations held by 700 000 people (“Express Wiec­
zorny”, 18 January 1954); two vertical obelisks (see:
explanation further on).
9. Tables with brass letters: “Here stood the clock
tower of the Warsaw-Vienna Rail Station”, “Pańska
Street”, "Złota Street”, “Wielka Street”, “Śliska
Street”, “Chmielna Street”.
Owing to the symbolic of the centre (next to al­
lusive traditional elements: mountains, cliffs, towers,
water, trees-garden, columns - all characteristic for a
holy site) just as important are calculations made by
statisticians creating a sui generis tradition of the cen­
tral character of the Palace, whose reference points
are Vladivostok and Madrid:
Placed one next to another the bricks used for building
the Palace of Culture and Science would take up space
from Warsaw to Vladivostok (“Express Wieczorny”, 5
April 1955).
Stretched out, the electric, water main, and air-condi­
tioning ducts would achieve a length of 2 500 000 m =
2 500 km, i.e. more or less the distance from Warsaw to
Madrid (“Express Wieczorny”, 27 April 1955).
If we were to remove the floor in each interior and
place it on the ground we would create a square with sides
400 m = 160 000 m2 large; such a square, which does
not exist in Warsaw, could accommodate four Ujazdowski
Parks and serve enormous demonstrations attended by
hundreds of thousands (“Express Wieczorny”, 27 April
1955).
If a child were born in the Palace and without leaving it
slept there every night in a different room it would exit the
building at the age of 22 (ibidem).
Six days are needed to tour the whole Palace, stopping
only for a single minute in each interior (“Express Wiec­
zorny”, 5 April 1955).
A May Day demonstration was first held in front of
the Palace on 1 May 1955. Next to drawings and pho­
tographs of the Palace there also appeared a special
occasion poem reflecting the ambiance of the Central
Square:
North, South,
West and East
The Pole and the equator
The village and the town
100

A tiny cottage and a skyscraper
A French port and the Chinese Wall
The worker, the peasant, our friend and brother
And the whole globe
And the whole world
Celebrate May Day
In Spain provocateurs and spies
Will go out to roam
The prison will be filled
With political prisoners
But a piece of red fabric hangs
Even from the thickest grates
On the fresh grave of Belojanis
Someone placed a red flower
Fathers, mothers,
Sons, daughters,
Soldiers, six year-olds
Arranged into fours
Or better still into tens!
Wider, wider, wider
The spinners of Łódz
The dockers of Gdańsk
Or better still in hundreds
More, more, more!
Peasants and workers
a hundred thousands each!
More, more. More!
Peasants and workers
A hundred thousand each!
On this day with red flags,
that socialist nerve system
The world makes a fraternal sign:
Peace —Victory —Redness
A ship, an airplane, an automobile
Together with us! With us!
Soldiers of peace —join the march
O f millions!
We shall put an end to all scoundrels.
Tear off the heads of hydras.
Across Asia, Europe, America
We carry the colour Red Black Negroes
Yellow Chinese
Brown Hindus - all red
The banner is raised by the Russians
Red in every land
Red enhancing the streets
Red must win
Overcome the reactionary black!
(J. Prutkowski, 1 Maja, “Express Wieczorny”, 1
May 1955)
Newspapers announced in connection with the
emergence of the Palace of Culture and the progress
of the construction work, nearing its end: In ten years

�Zbigniew Benedyktowicz • A PHANTOM OF THE CENTRE OF THE WORLD

Warsaw will be the most beautiful city in the world (“Ex­
press Wieczorny”, 21/22 July 1954).
Already in 1955 in a letter from Silesia Gustaw
Morcinek, having toured the “Warsaw” cinema, the
MDM, Marszałkowska Street and the Old Town,
wrote: ... When I saw the Palace of Culture I thought Farona Kandego [a Silesian expletive]! Today Warsaw
is already the loveliest town in the world (“Zycie Warsza­
wy”, 15 January 1955).
The ceremonial opening of the Palace took place
on 22 July 1955 in connection with celebrations of the
state holiday of the People’s Republic of Poland.
Three years ago we stood in this square with our Sovi­
et friends, builders (...) and together with the Soviet com­
rades we threw kopeks and groszy pieces into the still soft
concrete for luck, according to an old builders’ custom
(from a speech given by Prime Minister J. Cyrankie­
wicz, Palace Chronicle, 1955). The Fifth World Fes­
tival of Youth and Students took place in Warsaw in
August 1955, thus making a specific contribution to
experiencing the symbolism of the centre associated
with the Palace, next to which assorted events, fes­
tivities, and the closing march-demonstration were
held. Alongside information about the festival being
attended by representatives of almost every nation in
the world mention was also made of such symbolic
accents as placing next to a clock, in the middle of
a large circle with a diameter of 5,4 metres, a compass
rose situated according to parts of the world (“Express
Wieczorny”, 11 July 1955), while the banners of all
nations were affixed on a mast at the corner of Jero­
zolimskie Avenue and Marszałkowska Street, near
a granite signpost, (“Express Wieczorny”, 31 July/1
August 1955). The Palace of Culture became an es­
sential emblem of the festival - vide a special-occasion
poster showing the globe and on it a map of Europe
featuring in the centre the rising Palace; above, a
white dove of peace soars, below - inscriptions: “Pax,
Pokój, Frieden”, and underneath - three heads: pale
with “European” features, yellow with slanting eyes,
and black (cf. “Express Wieczorny”, 31 July/1 August
1955).
The Palace of Culture seems to have been an ex­
traordinary place, the source of admiration and fas­
cination. Its descriptions and testimonies contain a
conspicuous element of mirum (the marvellous). The
ceremonial mood was embedded already in the ideo­
logical premises of the building, turning it into a sui
generis holy site:
The approach of a noisy group of citizens intending
to enter the Palace of Culture and Science requires a
democratic openness of forms to be fulfilled by the en­
trance porticos and portals, whose artistic message intro­
duced those entering to an elevated mood of anticipating
the important experiences awaiting them (Jan Minorski,
op. cit.).

The visitors remained under a great impression of
the Palace and faced it with admiration and fascina­
tion:
During our tour it was impossible to examine every­
thing. Our heads are already spinning from an excess of
impressions. We saw the enormous halls of the Museum
of Technology (...). We walked on oaken stairs, touched
profiled doorknobs cast in bronze, noiselessly shut behind
us scores of splendid doors. We passed whole brigades of
stucco masters, carpenters, and fitters. It seemed that all
those people are caressing each fragment (Jerzy Ciszewski,
Z tarasu..., “Express Wieczorny”, 28/29 July 1954).
The microclimate is watched over by an invisible keeper
protecting the interior against an influx of cold air. Special
filters provide the whole building with fresh mountain air
devoid of dust (“Express Wieczorny”, 1 January 1954).
Fascination does not become obliterated with the
passage of time; on the contrary, such experiences
grew more vivid. The vulnerable adoration produced
by the Palace was described by Kazimierz Koźniewski,
who called the Palace the symbol of our times:
When one and a half years ago I toured the interior
the impression of space was not all that great. Today, its
enormity simply overwhelms: I face this quantity of rooms
full of helpless admiration. I have the impression that one
can explore the entire Palace not more than once in a life­
time (Symbol naszego czasu, “Zycie Warszawy” , 2 May
1955).
A t the same time, the Palace is a symbol of new rela­
tions between free nations (ibid.).
This symbolic and sacral character intended by the
authors of the Palace and its decorations was often ex­
pressed directly:
(Director Motyka): I told engineer Sigalin that my res­
ervations pertain to the form of the allegories and that sym­
bols would be more appropriate. It is irrelevant whether
they are to be portrayed with the help of angels or the mus­
es. For me they are all sculptures. We can depict PolishSoviet friendship as an angel bestowing a blessing, etc.
(...) It is necessary to reflect whether certain abstract
phenomena cannot be really expressed in any other way
than only according to the conventions of the Baroque
or the Renaissance. Everyone was struck by the fact that
these sculptures are so old-fashioned while the Palace is
thoroughly modern.
(Colleague Wiśniewski): The sculptures must be dei­
fied and depict extraordinary figures. The Palace of Cul­
ture is not an ordinary residential house, but there is talk
of featuring ordinary people. These must be metaphorically
sanctified figures.
(Director Motyka): You executed the statue Peace­
time Frontier —a girl wearing an ordinary dress, and still
no one claims that she is a mere worker. This is a symbol,
a synthesis of the convictions of certain people. This must
be a synthesis of our times, and, simultaneously, sanctified.
Otherwise, we would be forced to draw the conclusion that

101

�Zbigniew Benedyktowicz • A PHANTOM OF THE CENTRE OF THE WORLD

we are incapable of creating new forms for sanctifying new
times (Większego wyboru pozycji nie ma, “Res Publica”
1990, no. 3.)
Experiences connected with the Palace interiors
and symbolics also reflect its sacral dimension. The
Palace tradition knows of numerous visitors behaving
as if they were worshipping in church, as in the case
described by Hanna Krall:
(Mr. Klein, head of order-keeping services): A medical
doctor is summoned, in my opinion quite incorrectly, to
people kneeling, just like in church, in front of a bas-relief
symbolising peace and prosperity. This enormous statue,
dripping with gilt, shows a female symbolising the moth­
erland, a dove (peace), an ear of grain (good harvest),
a child (motherhood), and many other symbols, and to
all intents and purposes, as the Palace architect engineer
Adamkiewicz says, no one really knows what it depicts be­
cause the builders did not leave any pertinent instructions.
When behind the figure, further on, a door opens and a
brightly lit hall is seen the mood becomes so splendid and
uplifting that everyone feels the urge to kneel; why call the
doctor immediately? (“Polityka”, 19 July 1975).
Not only did the Palace spire draw the gazes of the
local residents, fascinate, and attract but it possessed
a specific magnetic force. This magnetism and sacral
dimension of the Palace are evidenced by ... a portfo­
lio of “untypical correspondence” in the possession of
Hanna Szczubełek, who keeps the Palace Chronicle.
All sorts of letters personify the Palace, addressed as:
"Dear Palace”, and make miscellaneous requests. Faith
in power capable of resolving mundane needs is inter­
mixed with a sui generis symbolism of the centre - the
Palace was envisaged as the seat of the government
and the residence of Party first secretaries (probably
due to associations produced by the Congress Hall).
Here, all local and world issues converge and the cor­
respondence constitutes a unique votive body. Natu­
rally, the letters are full of symptoms of sheer pathol­
ogy (also in the more profound meaning of the word,
i.e. suffering) and madness, which so often adjoins the
sacrum. Apparently, the Palace, in the manner of eve­
ry sacrum, attracted also insanity. The correspondence
comes from different periods; note that the last letter
was written in 1989. Whenever possible, I add dates
in parentheses.
The best example of the sacral can be the convic­
tion that the Palace is the residence of Santa Claus;
Ania from Sokółka wrote: Dear Santa, I know that you
live in Warsaw on the uppermost storey of the Palace of
Culture. Pay me a visit this Christmas and bring me an
inflatable mattress.
2. Authors of the letters turned to the Palace for
assistance in resolving property disputes: Dear Palace,
help me: a neighbour has seized my balk.32
3. The omnipotence of the Palace of Culture was
also connected with a conviction that it contained

some sort of a special archive, a thesaurus of infor­
mation, as indicated by the address on one of the
letters: Fortified Archive at the Palace of Culture,
whose author, an owner of an old model of a Sona­
tina radio set, sought bulb wire unavailable on the
market.
4. Belief in the demonic power of the Palace is re­
flected in a letter addressed to: The State Palace of
Culture. Department of employment and destruction:
Please destroy (...) and her three children, named (...).
These superfluous people are condemned to be annihilated.
Starve them as soon as possible.
5. The letters also include offers, with one of the
authors proposing (1980): To the Director of the Palace
of Culture. I, the above mentioned, inform that I am in the
possession of items worth about half a million zlotys, all for
sale, including a palace, a church and museum exhibits.
(The letter also requests transport facilities since the
objects do not fit into a passenger car).
6. The Palace of Culture was the addressee of an
artist wishing to open a Museum of Matchstick Art,
the only of its sort in Poland; the author, a winner of
numerous prizes and with many accomplishments, includ­
ing, naturally, international ones, would like to win a world
record in vertical construction and proposed to make a
model of the Palace.
7. Here is Wanda TL, ready to work as:
1. A personal office boy of the Secretary General. 2. a
flat-rate fee employee. 3. Chief of the Security Service of
Poland. 4. a Polish TV collaborator (independent office
boy) offering the following services: electronic protection
of diplomatic outposts accredited in Poland and their resi­
dences..., electronic protection of foreign guests —heads od
state, protection of international congresses and meetings
in the so-called antipodes.
8. The author of a letter from Ząbkowice Śląskie
asked for help concerning a lack of response to a pre­
vious letter on the same topic, which must have been
seized by a mentally ill civil servant. I am not surprised that
You keep such workers. Socialist youth as a whole suffers
from mental disorders.
9. One of the letters is addressed to: First Secretary
Comrade Edward Gierek —Congress Hall (and contains
an invitation to the 1978 Poznań Fair).
10. The healing powers of the Palace or its special
climatic properties were indicated in 1982 in a request
for temporary accommodation. The author, on his
way to Szczyrk to a Fund of Workers Vacation cen­
tre, asked whether for health reasons he could obtain
accommodation for several years: I was at the Stalin
Palace some ten years ago, but could not find out any­
thing since everyone was queuing up for food, “Trojka”
was closed, all were hungry and drank scalding tea —quite
unacceptable. I was, therefore, forced to send a letter to my
son from the Palace post office telling him “what is happen­
ing at the Palace“.

102

�Zbigniew Benedyktowicz • A PHANTOM OF THE CENTRE OF THE WORLD

11. The Palace was also perceived as a centre of
power, as in a letter addressed to: The Ideological
President of the All-Russia Communist Party Bolshe­
viks of the Republic of Poland (1989), and containing
sheer gibberish, starting with: On the eve of the third
five-year plan ...
12. The letters also reflect an eschatological di­
mension and ambiance:
To the Kind Government of the Palace of Culture
I, Leo, Son of the First Creator,
Write to You, the genuine Government,
The great troublemaker will overturn the globe
Since it is high time
To send me part of my dues through a postman (...).
13. We also come across a complaint full of con­
cern and addressed to the Central Council of Trade
Unions Congress Hall (1974), informing: Young people
go coatless, and postulating to create a 5% unemployment
Fund for citizens aged from 16 to 70. A negative response
will cause war or an atom bomb raid against Warsaw,
against which the ‘’Residents of Warsaw”, signed below,
protest.
14. The file contains requests and selfless letters
about scientific research, written by a retired profes­
sor from Gdańsk involved in conducting studies on
the verge of physics and electrodynamics, particularly
about lightning and the electrodynamics of the electron:
since I would like to initiate a register of lightning strik­
ing the Palace of Culture and Science I ask for permission
to install on the Palace an insulated spire, from which a
concentric cable would be connected with a measurement
apparatus on the highest storey of the Palace. A flat next
to the observatory would be required due to night shifts and
two full time employees.
A female author of a letter addressed to: The P al­
ace of the Culture the Indian Sepulchre at the corners
of Zielna, Wielka, Złota, Chmielna, and Śliska streets
and Jerozolimskie Avenue (1976) sent a poem to an
African tune, a song dedicated to the Warsaw Month:
From Warsaw to Szprotawa
One heart beats about our Warsaw
Lovely Warsaw with its panorama!
Here the picturesque Vistula flows by
And the thirty-storey Palace of Culture stands.
Our symbol and source of joy.
A letter written in 1971 includes a poem about
Lenin, with an obstinately recurring refrain:
Although I am a Pole
And precisely for this reason
I worship and love the Great Lenin.
The cited texts and evidence comprise predomi­
nantly a positive myth of the Palace of Culture and
Science. Up to now, we omitted antithetical moods
and experiences linked with the Palace, which create
its sui generis anti-myth. On the other hand, the el­
103

ements and contents of the positive myth extracted
from the quoted texts do not correspond to antith­
eses according to the principle of a simple game of
binary oppositions. If we were to make a list of val­
ues associated with the Palace and belonging to the
positive myth, such as power, might, force, duration,
luminescence, glow, light, truth, nativeness, harmony,
life-giving force, friendship, love, youth, freedom, life,
etc., it would be impossible to deduce from it, and
arrange according to the principle of contrariness, a
suitable anti-list composed exclusively of anti-theses.
The same holds true for the anti-myth of the Palace,
in which the dominating experience is horror accom­
panied by specific fascination. Only after taking into
consideration both parts of the tradition can we see
just how deeply the Palace combined both those in­
separable feelings of horror and fascination, charac­
teristic for the primeval experience of the sacrum. The
Palace may be perceived as a profound unity of contra­
dictions: coincidentia tremendum et fascinosum.
The above mentioned “bright” values of the Pal­
ace are closely connected with its ideological-propa­
ganda official message and only upon this level is it
possible to observe the game played by those simple
reverses and antitheses. The beauty of the Palace and
its height were contrasted with the ugliness of “old
tenement houses” or the ghastliness of capitalist sky­
scrapers. Owing to insufficient space I shall not delve
deeper into this motif, but concentrate only on several
synthetic examples. According to the propaganda-ide­
ological interpretation, the construction of the Palace
delineated and established a new time, a new epoch,
contrasted with the old. Just as Leszek Mech wrote
in his poem: Once, history shared a national/ Gamut
of dates stretched across fires/ Or love was stirred in the
hearts of those longing for peace by an anaemic saint. /
Today, it is not history or winged saints (...) Today, the
people proudly / erect for the people (...) a construction of
attained friendship.
The same motif of new times and values offered by
the Palace is to be encountered in a poem by Adam
Ważyk:
The walls of our architecture
did not belong to us,
palaces bonded by blood,
the work of the poor,
the Gothic of our toil
the Renaissance accomplishment of the people,
the Baroque erected for the lords,
deformed tenement houses
of a merchants’ democracy
calculated to last a year,
the house-phantom of the speculator,
an inhuman style
straight from a failed venture,
without heart and beauty.

�Zbigniew Benedyktowicz • A PHANTOM OF THE CENTRE OF THE WORLD

Now, from the ruins there grows
to become part of socialism,
for day centres and libraries our Old Town Gothic,
our Renaissance and Baroque,
our unadorned monument,
a fronton out of lace,
as if just completed by embroiderers,
above them, roof tiles dear to our heart
shine differently...
The construction and growth of the new, socialist
Palace were contrasted not only with wartime devas­
tation but also with the downfall produced by capi­
talism. It has to be kept in mind, Edmund Goldzamt
stressed, that:
The creation of the Palace of Culture and Science
started at a time when the nations of Western Europe ex­
perienced all the “blessings" of so-called American aid, and
when after five years of the Marshal Plan they have already
become acquainted with the outcome of such help: the liq­
uidation of entire branches of industry, a further rapid rise
of unemployment, a pauperisation of the masses, stagnation
and torpor affecting construction, the elimination of the po­
litical and economic independence of their countries (cf. E.
Goldzamt, Wieżowce Radzieckie, Warszawa 1953).
The socialist Palace connected with “pacific con­
struction”, peace, freedom, and life was juxtaposed
against capitalism, imperialism, fascism, war, destruc­
tion, and death. Summing up these reflections let us
turn to another poem by Tadeusz Kubiak, which not
only contains this motif but also the probably most
apt characteristic of the Palace enhanced with scarce
plant hierophanies and allusive references to the sym­
bolic motif of the tree of life in the tradition linked
with the Palace:
It is socialism that builds
despite death and crime.
It is the nation that gives to a nation
and man to man,
what they had won
during that October night.
Like the hardworking gardener
offering his son
fruit grown in the Michurin manner.
O n the side o f the anti-m yth. A growth..., and I
would agree to forget all about Suvorov

Embarking upon testimonies and documents com­
prising the negative myth of the Palace it is simply im­
possible to omit accounts in the diary of Leopold Tyr­
mand. On 1 February 1954 this first antagonist and
determined oppositionist, an outsider highly sensitive
to the rhythm of the social life of Warsaw, recorded:

Merciless cold weather and people wandering across
Warsaw absurdly wrapped against the cold, so that even
the shapeliest female resembles a parcel. The sheer martyr­
dom of waiting for city transport: I suspect that an armed
revolt against the regime, if it ever takes place, will start
on tram stops in weather such as this. (...) The press drips
with lackey tones writing about the "magnificent gift of the
Soviet Union for Warsaw”. A skyscraper totally useless to
anyone. If they had really wanted to send a gift they would
have supplied several hundred tramcars. But then their
intention is to make an impression and not to offer gifts,
and for that particular purpose a skyscraper is just perfect.
(Dziennik 1954, Warszawa 1989, p. 167).
The unemotional and architectural interpretation
proposed by Tyrmand once again accentuated the fas­
cination and horror merged in the Palace: Some see
in it a Russian fist, others stammer with delight; the
author also registered an attempt at taming (ridicul­
ing) this appalling gift: 13 February. Another exhibition
of projects for the town planning and architectural solu­
tions of Stalina Square, the centre of future Warsaw. In
the middle: the Palace of Culture and Science - this is its
name —a gift from Russia for Warsaw. Some see in it
a Russian fist, others stammer with delight. The people
have named it “Peking” - which apart from an anagram
contains a subtext: this was the name of a large tenement
house thus described with scathing contempt in pre-war
Warsaw, at the corner of Złota and Żelazna streets, the
seat of backstreet brothels. It is easy to guess that from
the moment when the construction was announced I was
one of its most fervent opponents. As a would-be expert I
skilfully criticised its size, anti-Warsaw scale, and bom­
bastic style. But. (...) The Soviet skyscraper with its lofty
steel construction would have been passable as a power­
ful solid which, if it had been left alone and covered with
glass, would have been of use and I would agree to forget
all about Suvorov. When it received a ready-made facing
the colour of beige sand I was not pleased, but the facade,
colour, and texture looked good and acceptable. Then
they started to add: a pseudo-Renaissance helmet tower
topped with a spire, confectionary attics and crowning,
motifs straight from Kazimierz on the Vistula, and pedes­
tals. This socialist realistic horror emerged in the very
centre of the town in the manner of a growth on the nose
of a drunkard. And now plans are made for a Polish show
of socialist realistic imagination surrounding this Russian
architectural dissolution (ibid., p. 210).
Hence, even such an unruffled and decisive critic
as the author of Dziennik and Zły experienced am­
bivalent and competing feelings and doubts produced
by the Palace. Despite his categorical opinion: Where
is the nationality of this architecture, why is it supposed
to be Polish considering that its elements are at home
both in Cadix and Helsinki? (ibid., p. 215), and despite
the deep conviction about the madness of the whole
idea:

104

�Zbigniew Benedyktowicz • A PHANTOM OF THE CENTRE OF THE WORLD

The leitmotif of socialist realism in architecture —that,
which is being built today is supposed to look, for the sake
of the wellbeing of man, like something built yesterday, the
day before yesterday, and four centuries ago - contains
some sort of unconcealed madness (ibid., p. 211) Tyr­
mand shared qualms whether the Palace might actu­
ally become part of the city’s tradition:
A town is a culmination. That which ages in it properly
ages nicely. After centuries of serving ugly buildings be­
come inevitably beautiful and surrounded with something
that we are accustomed to call an ambiance, a climate,
a mood, a style; they gather strata of events and experi­
ences, individual and collective, which in time blend the
decorations and details of the façade with contents of exist­
ence to yield inimitable monuments and symbols. (...) The
creation of something new, which is supposed to look old,
is domed to parody and kitsch. (...) Quite possibly, in a
hundred years, communist gigantomachy, pathos "close to
each man”, as they put it, the tawdriness of artificial orna­
ments, the medley of decorations, and thus nouveau riche
and trivial wastefulness will become patinated with time,
just like neo-Gothic skyscrapers in fin de siècle Manhat­
tan. We shall have to wait long for this to happen, and,
furthermore, the outcome is by no means certain (ibid.,
p. 212).
The notes in Dziennik are accompanied by an im­
age of the Place in Zły, in which Tyrmand, contrary
to the “new” centre - Why are a pedestal and gravity to
become the emblems and ambiance of Warsaw? (Dzien­
nik, p. 215) - attempted to conduct a remythicisation
of urban space in which the largest square in Europe
emerges from the chaos of conflagration and the bat­
tlefield of the construction site of a new skyscraper.
The resultant Palace enlivens and stirs the memory of
a city of the past. Since remythicisation is the topic of
the above-cited study by Marta Zielińska we shall only
note this function of the new and undomesticated
Palace evoking the past, as well as yet another ironic
name to be placed in its onomastic alongside the al­
ready mentioned “tuning fork”, i.e. “little finger”. It is
simply impossible to walk around this town. The capital is
being turned into a quarry. (...) Not to mention that little
finger (...) - who needs such large houses?” (L. Tyrmand,
Zły, Warszawa 1965, p. 165; cf. M. Zielińska, op. cit.)

Playground of Satan
The Palace of Culture appears occasionally in
novels by Stefan Kisielewski (Przygoda w Warszawie,
Podróż w czasie —the cover of the 1989 edition pub­
lished by Iskry features the Palace together with a red
flag affixed to it as if to a mast), but the most complete
interpretation is to be found in this author’s Cienie
w pieczarze. Here, the Palace and the surrounding
enormous and strange Defilad Square are the meeting
place of lovers - the chief protagonist, Roman, who
remembers the town and the world prior to their anni­

hilation, and Bluzeczka, a representative of an already
new epoch - a place where (at the foot of the enormous
thirty-storeys tall building) love turned into hatred, and
which is compared to a tree: Each side of this square
is different, since it originates from a different epoch of
Warsaw; Roman deciphered in this variety history, just
like the past of a tree is read from the cross-section of its
rings, but for Bluzeczka this interpretation was totally un­
attainable (p. 123). Next to this micro-cosmic scale of
the Palace inscribed into the love story, alongside the
local history of the town, the Palace and the square
reflect each other and the micro-history of this stretch
of no man’s land, where borders, assuming that some sort
actually existed, shifted in one way or another, stretched
and shrunk as if they were made of rubber. Neither the
West nor the East (p. 134). Kisielewski, as no one be­
fore, embarked upon a historiosophic interpretation of
the Palace, seeking a specific logic of Chaos for the
indefinite and chaotic moods creating and moulding
the character of the site: It is here that this palace, a
mixture of styles, a monster of naïve monumentality and
tasteless ornamentality devoid of the instinct of exaggera­
tion, managed to defend itself quite successfully and even
attained the significance and rank of a symbol. After all, if
all sorts of things took place in this city since 1939, if all the
madness and ordinary kinks of the East and the West ar­
ranged to meet here, if life became excessively strange and
intends to preserve that state and in all respects grew even
more embedded in it, then why should a G O D KNOWS
WHAT, a symbol of eccentricity so curiously attached to
assorted psychic and chronological worlds that it is impos­
sible to express it in brief or long worlds, not dominate in
the centre of a sprawling square emptied in all directions
(p. 181).
For Roman the Square surrounding the Palace
evokes, to an extent greater than for the protagonists
of Zly, the memory of a town once crushed, and stirs
and produces increasingly profound introspections:
This place, which he, after all, had known for the past
fifty years, now spoke to him suddenly because it became
the site of his secretive walks with Bluzeczka. (...) It is
impossible to deduce when the past or the present spoke to
him, or which particular past since there were so many, ar­
ranged in strata and gathered vertically and horizontally,
because Defilad Square was simultaneously a junk room
and a synthesis, the old and the new, a mixture of vari­
ous sorts of the past and curious proposals formulated by
the present. A tangle of traces and ciphers as well as the
emptiness of whole districts razed to the ground. A peculiar
place, the largest square in Europe and, at the same time,
quite underrated! (p. 177).
Each side of the square was different, and this dissimi­
larity grew across the decades and contained the curious
and unique history of the town (p. 208).
In Kisielewski’s historiosophic perspective W ar­
saw appears to be a special city, an under-appreciated

105

�Zbigniew Benedyktowicz • A PHANTOM OF THE CENTRE OF THE WORLD

centre of the world, a genuine centre. It is in this un­
known (provincial) Warsaw that the cruel and the in­
sane dilemmas of the world were always understood more
rapidly than the whole world was capable of doing, here
Stalin, Hitler, and other great and merciless magi of the
world were deciphered ahead of time (...). The Western
world never understood that it is here, in Warsaw, that
everything is known ahead of time, and thus it never ben­
efitted from this knowledge. Now, this was the scene of
a historical comedy of totalitarianism, which the world
treated quite seriously thinking that it is some sort of a peo­
ple’s revolution (...). Due to mistakes, one’s own or those
committed by others, by the world, this was the scene of
things that had never transpired elsewhere. After all, con­
trary to logic, Warsaw resisted all alone, and upon quite a
few occasions, the surging tides of the East and the West
(a turnstile antemurale!) (...) with a demonstration of si­
lent absence it greeted the parade of the victorious armies
of Hitler; here, the largest number of Jews was murdered
in history, here, the Germans set up a horribly crowded
ghetto for 600 000 residents, here, in the autumn of 1944
a solitary battle was waged along two fronts: political with
Russia and face to face with the foolish Germans fighting
for their greater defeat, here, after the fall of the Uprising
the whole population was driven out, the first such case
in world history, and the town was left alone to itself and
conflagrations (p. 209).
The whole square, the streets, and the pavements wrote Józef Sigalin - all are built on a “tombstone” placed
on the foundations of old basements, former houses inhab­
ited by thousands. This is a truth that we, the older gen­
eration, cannot forget (J. Sigalin, op. cit., p. 146). The
awareness of this truth, however, was shared also by
the younger generations. An English-language fanzine
issued by a rock group in 1981 and displaying a graphic
motif of the Palace declares: they all live in Warsaw, a
city of lunatic Surrealism, a dead city, a city-cemetery,
a city built anew but never revived.
For the protagonist of Cienie w pieczarze the Pal­
ace and this strange square, that “sorcerer’s retort”, in
which a frenzied history of art is mixed up with the past
and the present, stirred memory and became the reason
why in this strange square the old regained its youth and
the new disclosed is hopeless barren old age. This is the
Palace that chased the world of dreams to the other
side of Marszałkowska Street, and this is the Square,
which once and for all banished the world of old movie
theatres: the “Apollo” and the “Stylowy” , those genu­
ine illusion cinemas together with their asylum of in­
ternational dreams, living side by side in the memory
and interior of the protagonist together with images
of Mae West, Jean Harlow, Franchot Tone or Gary
Cooper, who existed and performed for all, accessible for
a paltry fifty or eighty groszy, proof that in their dreams are
not controlled or rationed. The Palace adjoins, and merg­
es with, images of unassuming Jewish shops, unkempt

but full of commodities, an likeness of the Russian Or­
thodox church in Saski Square, and a scene, recalled
from childhood, of the latter’s demolition, when several
score men pulled a cable tied around one of the domes (...)
the poor onion-shaped dome - so inadequately installed in
its base, which cannot be said about the present-day Marx­
ist temple in Warsaw: sacrosanct and undeconstructable;
it will stand and tower over the city for centuries to come.
The Palace and the Square are located next to the
church of All Souls in Grzybów, which during the Nazi
occupation found itself within the closed ghetto, with
images of empty gates and basements, where in the
courtyards and on wooden stairs there lurks and sleeps the
echo of old voices, the breath of murdered and forgotten
Jews. The protagonist now sees this strange Square as
a “Land of Wandering Love” (just like Spain, which in
the imagination of Don Quixote appeared to be a land of
knights errant, or rather erring) , and with time assumed
a new name borrowed from the title of an old film: A
Roundabout of Torment.
No other book, with the possible exception of Mała
Apokalipsa, had amassed so many epithets, invectives
and derisive words addressed to the Palace. In Cienie
w pieczarze the Palace of Culture is portrayed as con­
fectionary white, with jagged stalactites of ornaments (...)
an artificial growth originating from nowhere, outside
life, evolution, development and normalcy, similarly to
two meaningless, nonsensical, and pretentious obelisks
thrusting in front of the Palace in honour of an unknown
victory; an enormously expensive whole, of little use; sup­
posed modernity, or a superfluous miracle; each column of
outright elephantine thickness; simply "Russian Greece”;
the nightmare of a pastry chef, as it was universally teased
in Warsaw; a shiny spire straight out of Leningrad or, in
other words, St. Petersburg; pure madness, and in addi­
tion free of charge to all, with fountains recalling a feudal
folly imitated by the tsars of the North; socialist opium
for the masses; a Marxist church of Warsaw; a gigantic
piece of ugliness; a soulless Moloch devouring the town
and covering half of the sky; a 300 meters-tall town hall,
conspicuously devoid of all style; a symbol of a gigantic
fracas; intentionally indifferent, whose primitive mixture
and enormous lack of contents will continue to cry out for
centuries in this largest square in Europe; surrounded with
niches featuring sculptures depicting heroic workers (as a
certain reactionary said: one really has to be a hero
to work here); a Rhodes colossus of our times; a magic
edifice raised by magi from the East, between whose glass
and thus ostensibly invisible walls the old and the new will
continue to hang around for centuries to come. Do those
exclamations and strong words not reflect, as in curs­
es, the domain of the sacrum and, at the same time,
an attempt at profanisation and desacralisation com­
mitted so as to tame the terrifying and inexplicable
element of tremendum, an attempt opposing (and in
this way revealing) its demonic might. On the other

106

�Zbigniew Benedyktowicz • A PHANTOM OF THE CENTRE OF THE WORLD

extreme, this process of taming encountered derision,
a spontaneously flourishing tradition of more or less
scornful jokes about the Palace of Culture: "Small but
in good taste", “The old Warsaw-Vienna railway sta­
tion in a state of erection" (cf. Z. Raszewski, Wstęp
do teorii kawału, “Polska Sztuka Ludowa", no. 2/1990),
“Little Polish architecture", “What is the most beau­
tiful place in Warsaw? - The thirtieth storey of the
Palace of Culture. - Why? - Because the Palace of
Culture cannot be seen from there". To the strains of
the national anthem local jokers sang: What the alien
power has given us, we shałł pułł down at night.
A t the same time, it is characteristic that in the
case of a such a critically inclined author we come
across also contrary testimony of positive experiences
and even specific beauty veiling the ambivalence of
the Palace and the ambiance amassed therein; this is
testimony of taming the Palace and its growing enrootment in the city: It no łonger annoys anyone, visitors
like it, the panorama from the top storey is magnificent, the
ground-floor stateły interiors are spatial and comfortable
(....) On the upper storeys everything seemed to be mis­
conceived but the ground-floor halls featured representa­
tive grandeur and excellent acoustics. It became apparent
that the enormous naivete of the very notion deprives it
of all demonic features and renders it possible to make its
close acquaintance on a daily basis. Finally, it is here that
the protagonists find their asylum: The Palace was sur­
rounded by idyllic green lanes (...) why should Roman not
drink beer at a stand in his favourite windswept and sunwarmed West Side - that, which is part of the landscape
cannot be ugly and must discover its concealed beauty.
By means of such a mental operation connecting com­
mon sense with imagination Roman removed from Defilad
Square that unfortunate palace, whose stairs, balustrades,
projections, and colonnade pavilions he pleasantly albeit
unselfishly used. In Kisielewski’s book we find a con­
firmation of an already familiar phenomenon, a prac­
tice characteristic for numerous Varsovians screwing
up their eyes and ignoring the Palace: How different it
looked close-up —the square without the palace remained
curiously beautiful (...) a real square and yet altered by
efforts of the imagination. The same phenomenon of
ignoring the Palace was scrupulously recorded by the
oft-mentioned Marta Zielińska, who noticed that the
Palace appears only six times in the works of an au­
thor strongly connected with Warsaw, namely, Miron
Białoszewski:
(...) In all of Bialoszewski’s prose the Palace together
with the square are present upon six occasions, including
three in passing: during a Sun eclipse, while getting into a
bus at the square, and in a description of the sky, which as­
sumed an interesting hue exactly on the side of the Palace.
The other three times are mere mentions albeit significant.
Actually, they contain the whole quintessence of the Palace.
We first come across it in a description of a certain Satur­

day in Marszałkowska Street: "(...) The Lord God rests in
heaven, the Mother of God dries diapers on the Palace of
Culture...". —At first glance, nothing of importance and
yet such copious contents - Zielińska commented. - Or­
dinary white clouds near the spire bring to mind a home,
perhaps somewhat largeish but suitable for Our Lady (M.
Zielińska op. cit., p. 126). The other two important
images are those of the Palace seen in a dream: Tadzio
flying around the spire with Ania and someone else, and
mention of fires breaking out in Warsaw: The Cedet
shop, a bridge. What next? The Palace of Culture?
Once again, the Palace considered against a back­
drop of the symbolism of the centre appears in a spe­
cial way as strong, permanent, and conspicuous - it
is difficult to ignore it - but also as an unnoticed and
strange centre around which there emerge not Order
and Cosmos but Chaos or, more precisely, Order and
Cosmos that is Chaos:
Because it constituted, after all, an organic component
of the town, that transit Warsaw for red armies on the
move between Moscow and Berlin. Here one lives as if
on a volcano, in a passage, on the eve; it is simply impos­
sible to exist outside history. Defilad Square was proof —a
complex, style-less, periphery opened to four parts of the
world, unprotected against the roar of trains and lorries,
against menacingly chaotic motion, ostensibly urban but
possessing something affiliated with Nature and spontane­
ous (...). Perhaps the alienness of the square, so vividly
accentuated, is the outcome of a chaotic and haphazard
process of someone putting things together (or rather no
one or a coincidence of “fate", as working-class Warsaw
was in the habit of saying), assorted elements of the past
and the present, thus becoming a strangely monumental
reference point for collective premonitions, hypotheses, and
fears about the future? (S. Kisielewski, Cienie w piecza­
rze, p. 221, 223).

107

Axis M undi , the Valley of Josaphat,

Golgotha

Just as there is no Wyspiański without Wawel Castle so
there is no Konwicki without the Palace of Culture, wrote
Marta Fik (cf. J. Lerska /M. Fik/, Bardzo mala apoka­
lipsa, “Kultura niezależna", April 1990, no. 60, p. 53).
A writer whom the palace hypnotises as if it were a basilisk
- claims another opinion about Tadeusz Konwicki (cf.
M. Zielińska, op. cit., p. 126). The Palace of Culture
appears in Konwicki’s last film: Lava, a screen version
of Mickiewicz’s Forefathers’ Eve, seen from Konrad’s
prison cell and behind the Angel (played by Grażyna
Szapołowska) walking among a crowd of pedestrians
along the main passageway next to the Centrum shop­
ping centre, on the “’other" side of Marszałkowska
Street.
I
am well aware of the fact that in view of the exist­
ence of assorted interpretation perspectives proposed
by numerous scholars examining the writings of Kon-

�Zbigniew Benedyktowicz • A PHANTOM OF THE CENTRE OF THE WORLD

wicki, such as Maria Janion, Jan Walc, Tadeusz Lubel­
ski, Marta Zielińska, and Anna Sobolewska, speaking
about the Palace of Culture, or about any other motif
without an opportunity for a more thorough consid­
eration of its inner-textual references and place within
the entire oeuvre must result in an incomplete image.
Even in the latter, however, and in a restricted ap­
proach to the symbolism of the centre, a problem of
interest to us, the Palace still displays a multitude of
meanings. Among their variability and evolution, ob­
served starting with Wniebowstąpienie, Jak daleko stąd,
jak blisko and Mała Apokalipsa to Rzeka podziemna,
podziemne ptaki, the classical structures of the symbol­
ics of the centre come to the fore in the most distinc­
tive and evident fashion. Upon numerous occasions
emphasis had been placed on the oneiric or outright
magical dimensions and ambiance of Konwicki’s writ­
ings and simultaneous immersion in concrete daily re­
ality, the author’s sensitivity to the concrete and the
pulse and rhythm of daily life. Works by the author of
Sennik współczesny are a combination of several cur­
rents and dimensions: absolute realism, oneirism, and
magical qualities, and this is the reason why we may
perceive in them an outright reflection and example
of Lotman’s principle governing the tension between
expression and the contents of the symbol, a situation
in which the former belongs to a secular, open and dem­
onstrated sphere of culture, while the latter —to sacral,
esoteric and mysterious culture (cf. Y. Lotman, Symbol...,
op. cit., p. 152). The secular, profane, mundane exist­
ence of realistically depicted contemporaneity, in the
case of Konwicki with an extraordinary underpinning
of the sacrum, does not lose any of its cosmic and sac­
ral dimensions. The same holds true for the Palace of
Culture. The mentioned duality, so frequently record­
ed by the interpreters and exegetes of Konwicki, is still
decisive for difficulties with the “classification” of his
works. The author frequently complained about their
reduction to a purely political dimension: One cannot
look at literature exclusively through a prism of the poeti­
cal here and now. I am of the opinion that in my books it
is possible to come across more permanent and universal
strata (cf. M. Fik, op. cit., p. 53; cf. also Stanisław N o­
wicki, Pół wieku czyśćca. Rozmowy z Tadeuszem Kon­
wickim, London 1986). On the other hand, Konwicki
kept a distance towards attempts at enclosing his writ­
ings within the “’magical realism” formula. [This brings
to my mind Marquez and South America, which I do not
understand, cannot bear, and find totally foreign. I am a
“Catholic Protestant’ for whom all is true and palpable
(cf. S. Nowicki, op. cit., p. 101)].
This is why while observing the presence of the
structures of the symbolics of the centre we should al­
ways keep in mind the character of this literature with
its Janus-like face, evading all classification. A t the
same time, we have to remember the original testimo­

ny of its time, evidence of the contemporaneity con­
tained in Konwicki‘s works (I have in mind the already
mentioned titles, spanning from Wniebowstąpienie to
Rzeka podziemna) that could be described analogously
to rejected “magical realism” as some sort of specific
realism - HyperPRLrealism (PRL = People’s Po­
land), or more precisely, and not merely for the sake of
easier pronunciation but also to capture the meaning
of the described reality of People’s Poland - HyperPRLSurrealism .
In all those works the Palace appears surrounded
with an aura of festivity, an unusual time, a time of
special tension, a time with eschatological dimension
and ambiance, which for all the protagonists is simul­
taneously a time-rite of passage. In Wniebowstąpienie it
is a desacralized holiday (the official harvest festivity)
and a time of unrest caused by a new world crisis: The
shops were emptied of all commodities already by noon, the
army is in a state of battle readiness - something is in the
air, perhaps they had already dropped the atom sausage,
the town is full of pageants of "faux peasants” dressed
in folk costumes: A huge group of Cracovians and Kaszubians poured down the main avenue to the accompani­
ment of the hoarse glissandos of an accordion. Many had
the pale, bloated faces of city dwellers-civil servants. I was
somewhat surprised that they were not ashamed of this
masquerade (T. Konwicki, Wniebowstąpienie, Warszawa
1967, p. 13, further on: pages from this edition). The
main protagonist awakens under a bridge with a bleed­
ing puncture in his head and suffering from amnesia;
he cannot recall even his name and later his acciden­
tally newly met friends call him Charon. The first
thing he sees is two inhabitants of Kurpie or Fishermen
spitting across a rusty balustrade into the river. The
Palace of Culture is an orientation point, a place where
the protagonist has a date with an unfamiliar girl
dressed up as a native of Łowicz-Opoczno; the whole
plot takes place around the Palace, which is almost
the lead protagonist of the novel. In Wniebowstąpienie
(whose title is literally evoked by its German transla­
tion: Auf der Spitze des Kulturpalastes) the Palace of
Culture is a central point, the axis and centre of the
world, making possible a passage and a transition be­
tween three levels of reality: the underworld, the
Earth, and Heaven. Above them hung a constellation of
blood-red lights from the palace tower. Higher, there were
only stars, a void of sparklers, the glimmer of an unknown,
eternal campsite (p. 54). The “pyramid” towering over
the city or the “red Christmas tree of the Palace of
Culture” seen from afar in the manner of a cosmic tree
is an axis encircled by ghosts and the dead. The author
complained that apart from the political tissue no one
seemed to notice that the plot takes place amidst the dead
(cf. S. Nowicki, op. cit., p. 101). Here, next to the
axis, in this centre of the world, there is a passageway
and an entrance to the innermost recesses of a subter­

108

�Zbigniew Benedyktowicz • A PHANTOM OF THE CENTRE OF THE WORLD

ranean inferno. Here begins a voyage to Hell under­
taken by protagonists with an unclear ontological sta­
tus (ghouls, ghosts, and vampires, like the lead pro­
tagonist with his numerous life histories, a potential
writer feeding on the blood of someone else’s life and
sucking out of reality as much as he possibly can): Be­
hind us the terrible trembling of the walls increased and
resembled an earthquake. Mr Lilek tugged at something
that resounded like a cast iron cover of a tomb. We set off
into stifling darkness... (p. 40). The entrance to those
subterranean labyrinths of the Palace resembles a se­
pulchral niche in monastic crypts. The journey to the
netherworld, the land of death, the descent into the
underworld, and the ascent to heaven along the verti­
cal axis of the Palace of Culture are accompanied by
wanderings undertaken by the protagonists along the
horizontal level of the town and the afore-mentioned
East-West axis, a plunge into the inferno of the shady
joints of Warsaw, a trip to the other bank of the Vis­
tula along the following route: the Poniatowski Bridge
- the St. Vincent cemetery in the Bródno district - the
two-level bridge - back via Krakowskie Przedmieście
Street to the Palace of Culture, accompanied by a
vigil next to the coffin of a deceased man, a stay in a
speakeasy, and a night spent at a militia station. The
motif of the labyrinth expanded by Konwicki in
Wniebowstąpienie is closely intertwined with the All
Souls’ Day and sepulchral motif. Descending into the
Palace basement and making his way in the darkness,
the protagonist seeks support and stretches out his
hand to touch the wall: It’s a waste of time —he said. —
We’re walking inside a long pipe. - What sort of a pipe? —
God knows, even those who built it had no idea. You know,
Misiu, how it is. Some guys dug a ditch, others brought the
building material, still others poured the concrete and cov­
ered it with soil, while the designer vanished somewhere,
like a stone cast into water, in other words, like a true in­
dividual among the collective masses. Only the deceased
probably knew something. —What deceased? In the enor­
mous silence something resounded in the distance, resem­
bling bells stifled by a strong wind. —You know, Joseph
Vissarionovich. This is a passageway from his times. Eve­
ryone already forgot about it because this detail is absent
on city maps (p. 40). Konwicki introduced into
Wniebowstąpienie a motif (subsequently expanded in
Mala Apokalipsa and Rzeka podziemna) kept alive in
the folklore and tradition of post-war Warsaw and re­
lating to underground corridors and passages between
the Party Central Committee and the Palace of Cul­
ture, a system of nuclear bomb shelters. Just how deep­
ly was this motif embedded in reality and not merely a
theme of the folklore tradition of legends and stories
belonging to the backdrop of the symbolism of the
centre of the world was evidenced by the dramatic
events of the Romanian ’89 revolution, disclosing a
whole subterranean town in the centre of Bucharest.
109

In Poland too, the presence of underground interiors
under the Government Stand in Defilad Square was
not mentioned until after 1989, when it was proposed
to open there an underground café; up to that time it
was a strict secret kept by censorship. I’ll interrupt you
because I want to say —confessed the writer —that my
tragedy consists of the fact that I am simply a realist. After
the publication of Mała Apokalipsa for eight months the
route from café “Melodia” (before: “Paradis”) to the
Central Committee was out of bounds. Everything was
dug up. When Wniebowstąpienie appeared I received a
phone call from someone who I suspect worked for the se­
curity service, pretending to be a Polish philologist wanting
to know whether I possessed a plan of the underground
part of the Palace of Culture. In other words, my emotion­
alism contains some sort of a rational core. (...) There is
something real and genuine in what I write. I describe
Warsaw the way it really looks like. This is a town of dead­
end streets, a town-cripple full of dumps, passageways, and
dens teeming with drunks and drug addicts. Below my
house there is a fifteen-storey bomb shelter. And you tell
me that this is an abstract vision of a labyrinth (cf. S. N o­
wicki, op. cit., p. 142). The protagonists making their
way in the dark subterranean interiors of the Palace
finally reach a sanctuary cum junk room from an ep­
och described in Tyrmand’s diaries and rapidly becom­
ing part of a past doomed to oblivion: We found our­
selves in an interior as high as a church and windowless.
Old ladders, buckets, broken banners, some sort of fabric
stretched on frames facing the wall. Lilek opened a white
door and I saw an enormous, magnificent toilet. (...) Full
of sophisticated columns and almost Baroque stucco, it
was neglected and on the washbasin I noticed a thick layer
of black dust (p. 41). In the closing sequence of
Wniebowstąpienie the protagonist, in the wake of all his
adventures and mishaps, after working in a cold stor­
age room resembling a morgue where he carried enor­
mous slabs of meat; after a visit to a church while
holding a parcel full of animal hearts received as pay­
ment for his work; after an almost ritual purifying bath
in the fountain in front of the Palace, takes the eleva­
tor just before the break of dawn and rides to the top
storey where all the ghosts, phantoms, and the dead
encountered that night had already gathered. Once
again, the Palace discloses its concealed, indistinct,
and sacral nature and ambiance: Misiu, you’re depart­
ing through purgatory. Tomorrow you’ll see God... I don’t
know why I went to the hall where enormous figures made
of stone stood (...) Three brightly lit lifts invited me in the
manner of cathedral confession stalls (p. 233, 235). The
space stretching around this cosmic axis of the Palace,
that murky centre of the world, that aged obelisk dam­
aged by the passage of time - featuring blackened brass
names of distant capitals, with many letters missing; only
the numbers of kilometres separating us from those towns
were untouched; the collectors honoured the brass num-

�Zbigniew Benedyktowicz • A PHANTOM OF THE CENTRE OF THE WORLD

bers - is the site of final accounts and Judgement Day.
The Palace resembled the Valley of Josaphat. A curious
light, extremely dense and amber-coloured, illuminated the
Palace pedestal.
The structure of the Palace outlined in
Wniebowstąpienie and envisaged as the centre of the
world, was developed in successive Konwicki stories
and close-ups. The Palace changes, its portrayal is
dynamic, but the basic core of the structure remains
invariable. An amazing construction, a source of mul­
tiple associations, Charon, ghosts seeking a passage to
the other side: We have to go back. —Go back where?
—What do you mean: where? To return there or there?
Marta Zielińska interpreted the edifice according to
the Romantic tradition: Around it soars a spirit before
departure to the unknown, here is the station between this
world and the other, a caricature of a chapel of sorts, where
the Seer celebrated his rituals. Here, the Palace plays a
part totally unforeseen by its builders: a cross between a
man-eating monster and a haunted Gothic castle.
The Palace deciphered by Anna Sobolewska in
the light of the initiation rite, that grotesque axis of the
world, appears to be a place of incomplete initiation
into death and suffering, where transcendence is cheap
and full of holes, just like the whole reality of People’s Po­
land. This reality cannot be redeemed in any way (W.
Sobolewska, Współczesna powieść inicjacyjna: Tadeusz
Konwicki, Hugh Walpole, Tarjei Vesas, “Twórczość”
1991). Even in such an interpretation and reality, im­
ages from this range of the profanum mysteriously touch
the sacrum and demonstrate their concealed purification
force. In Mała Apokalipsa the crumbling Palace is not
only desacralized but cursed by almost all sides, a statue
of pride, a statue of servitude, a stone cake of warning, for­
merly a source of fear, hatred, and magic horror, a cosmic
shed erected vertically, an old outhouse devoured by fungi
and mould, forgotten in the middle of a Central European
crossroad, a terrifying tumulus, a wilderness, and turns
into an artificial altar, a site for self-immolation: I was
preceded along this path by Buddhist monks, a certain
Czech, some Lithuanians, all on their way to the pyre. I was
preceded by people of assorted races and religions walking
along this fiery route. The Palace turns into Golgotha:
I have a terrible urge to tempt fate. So much that I can
feel the flesh on my back crawl. And then we shall meet,
right? I‘ll be waiting for you some fifty kilometres directly
above the spire of the Palace of Culture, there where our
atmosphere, our pleasant earthly existence, comes to an
end. But you will not do this, because 2 000 years ago
a certain Aramean said to his cruel contemporaries: “In­
stead of slaughtering a lamb, a neighbour or your brother,
make a sacrifice of yourself”. I contain seven atoms of the
Antichrist but you —at least 77. - He took a brick from
my hand and weighed it in his hand. —I shall take this as a
souvenir. (...) Perhaps you’re hungry, I have two lumps of
sugar. —What are you talking about? —I should wipe your

face with a piece of cloth, but I don’t have one. —Was this
the last station of our passion? —Yes, we’re facing the sac­
rificial altar. - He pointed to the iconostasis of the palace
reaching the sky and white in the snow flurry.
In Rzeka podziemna the image of the Palace-Golgotha appears briefly before the suicide committed by
Siódmy with the assistance of natural death:
The great Square opened up before him. In the centre
stood that famous Palace, a souvenir of Joseph Vissari­
onovich. It stood immersed almost halfway in clouds or ac­
tually in a single huge cloud... Siódmy suddenly experienced
absurd relief. This enormous amount of air, free space, the
grey sky, which before evening will split above the horizon
showing a red glow, and those black jagged clouds halted in
their wild rush, the same as those that appeared above the
horizon when Christ was crucified.

110

Endnotes
1 Owing to insufficient space I have not included a com­
plete bibliography, which I managed to establish in the
course of surveys, and present bibliographic information
about used sources in the text. I would like to express my
thanks to Ms Hanna Szczubełek, who rendered availa­
ble material in the Administrative Head Office of the
Palace of Culture and Science and made it possible to
for me to work for several days in her office. Using the
Chronicle I was able to reach in the course of further
surveys less known sources (cf. n. 22).
2 Mention is due predominantly to the film by Tadeusz
Konwicki: How Far Away, How Near. The Palace also
appears in this director's Lava and plays a considerable
part in Grand Picnic, directed by Krzysztof Rogulski (cf.
Bożena Sycówna, Raj odnaleziony, (in:) Film i kontekst,
Warszawa 1988, pp. 55-83); cf also: Labirynth, a film
directed by Andrzej S. Kałuszko (“Filmowy Serwis
Prasowy” 1-31 December 1988); the film by Piotr
Łazarkiewicz: Soc, shot on the margin of an exhibition of
socialist realistic art, contains a special effects scene
showing the Palace of Culture being blown up. Great joy
for the eyes, wrote Tadeusz Szyma (cf. “Tygodnik
Powszechny” no. 22, 28 May 1989).
3 Cf. sprayed-on graffito showing a foot wearing a large
“punk-style” shoe and kicking the Palace of Culture,
which I saw on the wall of the “Iluzjon” cinema in
October 1990, and which was used as an emblem and
graphic motif in the fanzine of the ”Brygada Kryzys”
band, no. 0, Warsaw, August 1981 - I owe the latter
information to Ryszard Ciarka.
4 Cf. Dom we współczesnej Polsce. Szkice, ed. Andrzej
Siciński and Piotr Lukasiewicz (in print) - the outcome
of a years-long research programme and a conversatorium conducted by the authors in the Institute of
Philosophy and Sociology at the Polish Academy of
Sciences (IFIS PAN); the publication contains, i.a.
Andrzej Siciński, O idei domu i jego roli w Polsce; Anna
Zadrożyńska, Ludzie / przestrzeń domowa. Przyczynek do
antropologii schronienia; Jan Prokop, Dom polski; Piotr
Łukasiewicz, Dom jako społeczne minimum. Spojrzenie na
okres okupacji niemieckiej w Polsce; Michał Boni, Funkcje
życia domowo-rodzinnego w doktrynie komunistów polskich
(1945-1950); Danuta Markowska, Dom - twierdza tożsa­

�Zbigniew Benedyktowicz • A PHANTOM OF THE CENTRE OF THE WORLD

5
6

7
8

9
10

11
12

13
14
15

16
17
18

19
20

21
22

mości; cf. material from the I international conference:
“Home: Its Contemporary Material, Social and Value
Aspects”, Zaborów, Poland, 11-13 October 1990, orga­
nised by A. Siciński and P Lukasiewicz, in the Department
of Lifestyle Studies IFiS PAN.
Witold Rybczyński, Home. A Short History of an Idea,
Viking Penguin Inc., New York 1986.
Initially, Rybczyński intended to build only a shed for a
boat, but then in order to be able to spend the night
there it was necessary to make some sort of sleeping
arrangement, add a kitchen, a work room, etc. and in
this way instead of a hangar he erected a home; this
process of a gradual construction of a home became the
source of meditation, reflection, and subsequently stu­
dies on the idea of the home.
Clifford Geertz, Być tam, pisać tu, “Ameryka”, winter
1989, p. 60.
James Clifford, The Predicament of Culture. TwentiethCentury Ethnography. Literature and Art, Harvard
University Press, Cambridge, Mass. and London, 1988.
Ibid., p. 9, 13-14.
Jadwiga Siemaszko, Barbara Fatyga, Po co jechać na
Trobriandy, “Polska Sztuka Ludowa” 1989, no. 3, pp.
177-181.
Clifford Geertz, op. cit., p. 62.
Jacek Olędzki, „Skuś baba na dziada". Przyczynek do
powinności przemyśleń perypatetycznych, “Polska Sztuka
Ludowa” 1987, no. 1-4, pp. 142-149.
Ibid., p. 142.
Clifford Geertz, op. cit., p. 63.
On this differentiation, derived from Dilthey, between
comprehension and explanation cf. James Clifford, op.
cit., p. 22, 36 sqq., where the author, accepting the gene­
ral stand claiming that ethnography is an art of interpre­
tation, an interpretation process and not an explanation,
presented the pertinent discussion conducted in con­
temporary anthropology; cf. also on this differentiation:
Gerardus van der Leeuw, Sacred and Profane Beauty. The
Holy in Art, London 1963, pp. 5-6; idem, Fenomenologia
religii, Warszawa 1978, pp. 717-719; cf. comments by Y.
Lotman about the symbolising and desymbolising reading
of texts: the former makes it possible to read texts or
their particles as symbols, which in their natural context
were not intended for this sort of reception. The latter
transforms symbols into commonplace communiqués; Y.
Lotman, Symbol w systemie kultury, “Polska Sztuka
Ludowa” 1988, no. 3, p. 152.
Stanisław Cichowicz, Skąd ten kanon?, “Polska Sztuka
Ludowa” 1990, no. 1, p. 50.
Cf. M. Eliade, Doświadczenie Labiryntu, “Polska Sztuka
Ludowa” 1988, no. 3.
Cf. M. Eliade, Sacrum, mit, historia. Warszawa 1970;
idem,Traktat o historii religii, Warszawa 1966, pp. 361­
379.
M. Eliade, Sacrum... , op. cit., p. 78.
On the polysemantic and multi-dimensional nature of
the symbol cf. “Polska Sztuka Ludowa” 1988, no. 3; here,
an extensive bibliography.
Y. Lotman, Symbol w systemie kultury, “Polska Sztuka
Ludowa” 1988, no. 3, pp. 151-154.
Apart from a source survey I made use of the Palace
Chronicle arranged by Ms Hanna Szczubełek and a col­
lection of untypical correspondence and poems, compri­
sing an appendix to the Chronicle; not in all cases was
it possible to establish the place of the publication of
111

23
24

25
26

27

28
29

30

31
32

particular texts. The absence of more exact bibliographi­
cal data denotes that the given text originates from the
above collections.
Clifford Geertz, op. cit., p. 62.
The situation is rendered even more complicated by a
philosophical statement made by the former Prime
Minister of People's Poland at a reception held at the
“Holiday Inn” upon the occasion of a promotion of a
book written by the former First Secretary of the Polish
United Worker's Party Edward Gierek. The quotation
comes from Polish TV: “Sometimes reality becomes fic­
tion, and fiction - reality”.
This and subseqent emphasis - Z. B.
On the symbolic of axis mundi cf. M. Eliade, Brancusi i
mitologia, “Polska Sztuka Ludowa” 1988, no. 3, pp. 181­
182.
This comparison reflects Rudnev's European stance and
greater sensitivity in contrast to the remaining members
of the Soviet team: ...These people were in the West for the
first time! Only old Rudnev had been in his youth in Warsaw
in 1913. He recalled this fact (cf. J. Sigalin, Warszawa...,
op. cit., vol. 2, p. 428).
Marta Zielińska, Największy Plac w Europie, “Kronika
Warszawy”, no. 4/1989.
On the significance of this film in the cinematic oeuvre
of T. Konwicki and a more detailed analysis against the
background of the motif of the home in the Polish cine­
ma cf. Z. Benedyktowicz, Przestrzenie Pamięci, in: Film i
kontekst, Warszawa 1988, pp. 151-203.
Cf. scenario of How Far Away, How Near, in: T
Konwicki, Ostatni dzień lata. Scenariusze filmowe.
Warszawa 1973: I do not know why I remembered this for
the first time in my life, the memory of a person carried to
Hell. Now I think that he could have been slowly ascending
to Heaven.
T Konwicki, Ostatni..., op. cit., p. 250.
During my survey I did not come acrosss this note and
thus cite it after: Mariusz Szczygieł, Kochany Pałacu, “Na
Przełaj”, 10 September 1989.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6414" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6394">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/f31f1aab3bd5d3fd24f70f05c8c95d58.pdf</src>
        <authentication>763fa317b77169a40685f384d4fc30c2</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76429">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5105</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76430">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76431">
                <text>2004</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76432">
                <text>muzea skansenowskie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76433">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4736</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76434">
                <text>A propos Hazeliusa i Skansenu / LUD 2004 t.88</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76435">
                <text>LUD 2004 t.88, s.275-292</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76436">
                <text>Czajkowski, Jerzy</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76437">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76438">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76439">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76440">
                <text>Lud, t. 88, 2004

II. POGLĄDY I OPINIE

JERZY CZAJKOWSKI
Sanok

A

PROPOS HAZELIUSA

I SKANSENU

W 87. tomie "Ludu" ukazał się artykuł Waldemara Kopczyńskiego mający
stanowić zarys biografii Artura Hazeliusa, twórcy Muzeum Nordycznego i Skansenu w Sztokholmie!. Była po temu okazja, bowiem w 2001 roku upłynęło 100
lat od chwili jego śmierci.
Autor podzielił artykuł na 3 rozdziały, przy czym tytuł pierwszego rozdziału jest
nieco prowokujący: "Artur Hazelius nieznany w Polsce?". Chciałoby się zapytać, komu nieznany i w jakim zakresie. Chyba nie Autorowi, który pretenduje do
miana znawcy problemu. A zatem ...? O Hazeliusie zwykle mówimy, czy piszemy w kategoriach literatury popularnej, czasami popularno-naukowej. Wynika to
z charakteru opracowań, którym niekiedy nie można doczepić etykietki publikacji
naukowej, a także bogactwa literatury, która towarzyszy większości publikowanych prac z zakresu muzealnictwa skansenowskiego, odpowiednio je też kwalifikując. Upływ czasu powoduje, że prace się starzeją, że do pewnych poglądów,
szczególnie historycznych, musimy wprowadzać korekty, ale nie dyskwaiifikuje
to dotychczasowych opracowań2• Przestarzała bibliografia zawsze pozostaje źródłem, szczególnie, gdy nie dysponujemy nowszą3.

I W. Kopczyński,
Artur Immanuel Haze/ius (/833-1901) - twórca Nordiska museet i Skansenu
w Sztokholmie. Kształtowanie podstaw instytucjonalnych w muzealnictwie etnograficznym Szwecji
w drugiej połowie XIX wieku, "Lud", t. 87,2003, s. 63-82.
l Np. Muzea skansenowskie
w Polsce, red. F. Midura, Biblioteka MNR w Szreniawie, Poznań
1979, ss. 270. Open-Air Museums in Poland, red J. Czajkowski, Biblioteka MNR w Szreniawie
i MBL w Sanoku, Poznań 1981, ss. 314; J. Czajkowski, Muzea na wolnym powietrzu w Europie.
Rzeszów-Sanok 1984, ss. 432.
) Tamże, oraz: A. Spiss, Muzea etnograficzne na wolnym powietrzu w Europie, Ośrodek Dokumentacji Zabytków. Biblioteka Muzealnictwa i Ochrony Zabytków, Seria C, Studia i Materiałyt. II, Warszawa 1985.

�Jerzy Czajkowski

276

Większość autorów w sposób ogólnikowy i schematyczny traktuje początki idei muzealnictwa na wolnym powietrzu, powtarzając bezkrytycznie pewne
wiadomości. Zwykle są one ograniczone do minimum, ale w opracowaniach,
które nie mają charakteru historycznego, nie są wymagane ani konieczne.
Wymieniając nazwisko twórcy pierwszego Skansenu w Europie i okolicznościjego powstania, wprowadzamy czytelnika, czy też osobę zwiedzającą jakieś muzeum na wolnym powietrzu,
w tak zwaną ahnosferę epoki. Jest jednak oczywiste, że im bardziej oddalamy
się w czasie od pewnych zdarzeń, tym
mniej i rzadziej o nich mówimy. Czasem
jest to potrzebne, aby lepiej lub słuszniej ocenić miejsce, zdarzenia czy ludzi.
Ryc. 1. Artur Hazelius. Rysunek N. KjellberDotyczy to również dr. Artura Hazeliuga (Nordiska museet). Wg Gosta Berg, Karlin
sa (Ryc. l ). W tym przypadku nie pound Hazelius, 1986.
trzebujemy dokonywać oceny działalności, bowiem świadczy o tym ogólnoświatowy prąd kulturotwórczy, któremu On
nadał bieg. Powinniśmy natomiast poznać wszystkie realia, które towarzyszyły
narodzinom idei ijej rozwojowi. Hazeliusowi - jak można sądzić - na pewno
nie zaświtała nawet myśl, że muzeum, któremu dał początek, będzie rocznie gościć przeszło dwa miliony zwiedzających4, zapewne nie sądził też, iż konkretne
działanie, jakiego się podjął, zamieni się w ideę o wartościach humanistycznych
w globalnych rozmiarach, którą w samej Europie realizuje się w przeszło 2200
wsiach i miastach oraz w dużej, nieznanej liczbie miejscowości na wszystkich
kontynentach5.
Przeszło 20 lat temu napisałem, że "nie wiemy, czy i najakie trudności natrafiał Hazelius w realizacji swojego pomysłu". I nadal podtrzymuję to twierdzenie6,
chociaż może nie w całej rozciągłości, bowiem dziś wiedza na tematy skansenowskie jest znacznie bogatsza. Wiadomo powszechnie, że w archiwum Nordiska museet w Sztokholmie są różne dokumenty, ale ich studiowanie w szwedzkim archiwum dostępne jest jedynie dla wybrańców. Bliskie podjęcie się - jeśli
'",i;.1',-,

Baken om Skansen, red. N.E. Baehrendtz, Stockholm 1980, s. 242-247.
J. Czajkowski, Muzea ... , op. cit., s. 20, 313-329.
6 Sam Hazelius nie krył się z trudnościami, zwłaszcza finansowymi, bowiem bazował na prywatnych fundacjach i donacjach.
4

5

�A

propos Hazeliusa i Skansenu

277

dobrze rozumiem słowa Waldemara Kopczyńskiego7takiej kwerendy dobrze
rokuje polskiej skansenologii. Szkoda, że już w 87. tomie "Ludu" nie znalazło się
miejsce dla kilku interesujących dokumentów, choćby wykazy podróży po kraju
i po całej Skandynawii, o których Autor wzmiankuje w sposób zupełnie ogólny
lub zapisane wrażenia Hazeliusa ze spotkań z ludźmi, z pobytu na światowych
wystawach itp. Bardzo użyteczne byłoby wykorzystanie materiałów zebranych
w pracy Arvida Breckstr6ma, której nie znałem wcześniej, a jest ona kopalnią
wiedzy o działaniach Hazeliusa w ciągu całego 1891 rokus. Pomijam fakt, że pomogłaby lepiej zrozumieć osobowość Hazeliusa, ale istotna jest ze względu na
problematykę czasu powstania samej koncepcji idei, o której mówimy. Doskonałą charakterystykę znajdujemy też w znanej Autorowi pracy Bringeusa9, który
przytacza między innymi wypowiedź Hazeliusa z 1898 roku na temat muzeum na
wolnym powietrzu lO. Warto też wziąć pod uwagę słowa Bengtssonal', odszukać
źródło jego informacji i ewentualnie wyjaśnić tę kwestię, tak jak i szczegóły techniczne, dokumentacyjne i finansowe związane z przenoszeniem pierwszych obiektów. Jeśli Autor - poprzez swoje studia archiwalne - pomoże je zrozumieć,
wówczas nie będzie podstaw do pisania, że [dotychczas!] nieznane są trudności
towarzyszące akcjom przejmowania i translokacji budynków do muzeuml2,
a ogólnoeuropejskiej muzeologii dostarczone będą historyczne dowody na przebieg prac w początkowym okresie. Każdy organizator muzeum na wolnym powietrzu napotyka na różne trudności, o czym się przekonujemy, gdy rozpoczynamy realizację takiej placówki.
Stwierdzenie, że z listów, notatek i wspomnień "dowiadujemy się szczegółowo
o planach i realizacji Skansenu" (s. 63) nabiera cech realnych wtedy, gdy dotyczy określonych prac. Sam Autor zwraca uwagę na "troskę i zarazem obawy
o powstanie Skansenu" (s. 75), wyrażone w liście Hazeliusa publikowanym przez
F. B66ka13• W innym miejscu stwierdza też, że "zakup terenu pod muzeum Skansen nie był przedsięwzięciem łatwym" (s. 76). W związku z tym nie ma przesady, jeśli się informuje, że trudności musiały mieć miejsce, szczególnie przy całkowicie eksperymentalnej organizacji obiektu.

Aby uniknąć ewentualnych nieporozumień będę dalej używał określenia: Autor.
A. Breckstrom, "Lat dina portar up" Glimtar av Skansen under F6delsearet. "Fataburen".
Nordiska museets och Skansens Arsbok, Stockholm 1942, s. 109-128.
9 N.-A. Bringeus, Artur Hazelius och Nordiska museet. "Fataburen", 1972, Uddevallas, s. 7-30.
IQ Ibidem, s. 20.
II J. Czajkowski, Muzea ... , s. 16, przyp. 21. Bengt Bengtsson, dyrektor "Kulturen" w Lund
w 1965, w tymże roku z okazji otwarcia "Das Schleswig-Holsteinische Freilichtmuseum" wygłosił
referat Ursprung und Idee des europiiischen Freilichtmuseums. opublikowany w "Berichte aus dem
Schleswig-Holsteinischen Freilichtmuseums", Heft 3--4, Neumiinster 1967, s. 3-14.
12 Myślę, że wszyscy organizatorzy
muzeów na wolnym powietrzu potrafią zrozumieć trudności związane z organizacją ibudową muzeum.
J)
F. Book, Artur Hazelius. En levnadsteckning. Stockholm 1923. Cyt. za W. Kopczyńskim,
op. cit., s. 75.
1

8

�278

Jerzy Czajkowski

W rozpowszechnianiu idei Hazeliusa od samego początku ważną rolę odgrywały informacje przekazywane przez popularne gazety i różne czasopisma, zarówno w Polsce, jak i za granicą. Nie słyszałem jednak, aby ktoś podjął się trudu
zebrania i oceny wartości takiego materiału. Należy się liczyć z dużymi trudnościami, chcąc np. w Szczecinie znaleźć stuletnie gazety z Krakowa, Lwowa czy
Warszawy. Napomykam jednak o tym, bowiem warto i trzeba pamiętać, że u nas
pisano na ten temat od początku XX wieku'4. Nie zawsze to, co było publikowane w gazetach lub czasopismach należy uznawać za literaturę "niefachową",
ajeśli nawet, to nie możnajednakjej nie dostrzegać i nie doceniać, bowiem dzięki gazetowym artykułom popularyzowano problem ochrony zabytków budownictwa, w tym również potrzebę tworzenia muzeów na wzór sztokholmskiego Skansenu. Jest to uwaga ogólna i w żadnym razie nie odnosi się do Autora.
Piszący nieraz popełniają błędy, szczególnie, gdy nie korzystają z bezpośrednich źródeł. Autor ma więc rację, zauważając, iż śp. Andrzej Gólski o 10 lat przyspieszył śmierć Hazeliusa15• Nawet przy dużej dozie dobrej woli nie można tego
szczegółu uznać za pomyłkę. Brak przypisu uniemożliwia jednak, zarówno Autorowi jak i mnie, wyszukanie źródła, a w żadnym ze znanych polskich i zagranicznych wydawnictw nie znajdujemy takiego lapsusu.
Lektura opracowania A. Gólskiego nie nasunęła Autorowi żadnych innych zastrzeżeń, gdyż w gruncie rzeczy jest to popularny, ale dobrze napisany artykuł.
Oparł się on m.in. na znacznie wcześniej opublikowanej pracy Kazimiery Zawistowicz-Adamskiejl6, skąd przeniósł informację do swego opracowania o zakupie pierwszego obiektu "w miejscowości Mora"I? Ten szczegół w pracy Gólskiego Autor pominął milczeniem, aby tym silniej uwypuklić, że to ja właśnie wprowadzam "nieścisłe nazewnictwo", bowiem - jak pisze - "Mora to nie nazwa
farmy, to nazwa miejscowości!"'8. Ja w istocie napisałem " ...zakupił Hazelius farmę Mora ..."19. Jeśli jest tu błąd, to przYpatrzmy się, jak funkcjonował ten błędny
termin w naszej, i nie tylko, literaturze przedwojennej, a nawet po IIwojnie światowej. St.M. Sawicka (przyp. 12) w doskonałym merytorycznie opracowaniu pisała, że Hazelius zebrał potrzebne fundusze "...by zakupić w r. 1885 kilka budyn14 Np. J. Petrażycka- Tomicka, Szkice skandynawskie,
Lwów 1913, s. 18-36 (precyzyjne opisy
muzeów w Sztokholmie, Oslo i Lyngby); M. Flasiński, Muzeum Północne i Skansen w Sztokholmie.
"Młoda Polska" nr 24, 1924, s. 3-4; M. Morelowski, Kraków i "Skansen ", "Czas" nr 136 i 137
z dn. 17 i 19 VI 1927; T. Seweryn, Wzorowe osiedla muzealne, "Kuryer Literacko-Naukowy" nr 29,
z dn. 18 VII 1927; St.M. Sawicka, Skansen - Szwecja w miniaturze, "Arkady", R. Y, Warszawa
1939, styczeń nr 1, s.3l-41.
IS A. Gólski, Zarys historyczny powstania
muzeów skansenowskich w Europie i ich klasyfikacja,
w: Muzea skansenowskie w Polsce, Poznań 1972, s. 18.
16 K. Zawistowicz-Adamska,
Park etnograficzny - muzeum pod otwartym niebem, "Łódzkie
Studia Etnograficzne", t. I, Łódź 1959, s. 7-19.
17 Ibidem, s. 17, Gólski op. cit., s. 8.
18 W. Kopczyński,
s. 64.
19 1. Czajkowski,
op. cit., s. 254.

�A

propos Hazeliusa i Skansenu

279

ków... w fermie (!) Mora w Dalekarlii", ale w podpisie pod zdjęciem podała: "Podwórzec fermy z Mora ..."2o.Jeszcze w 1957 roku Natalia Czechowiczowa odnotowała, cyt.: "W r. 1885 Hazelius, dzięki poparciu społeczeństwa, miał możność sprowadzić do Djiirgardenu części zabytkowej fermy Mora ... "21. Być może,
iż Autorowi nie dane było zapoznać się z tym opracowaniem, bo inaczej dostrzegłby, że w jednym zdaniu jest kilka błędów. Natomiast korzystając z opracowania
Alfreda Zaręby, Autor również przeoczył, co napisał on przed pół wiekiem,
a mianowicie, iż Hazelius kupił ". ..chatę z miejscowości Mora w środkowej Szwecji ...''22.Do A. Zaręby wrócimy jeszcze niżej.
Przyjrzyjmy się także temu, co znajdujemy w opracowaniach szwedzkich, również w wydawnictwach publikowanych w Szwecji w języku niemieckim i angielskim. W przewodniku w języku niemieckim: "Moragarden. Der Morahof ist aus
Hausem der Gegend von Mora ... zusammengestellt. Der Hofhat zwei ohnhauser
eines flir den Bauern, das sogenannte Morahaus ..."23,a w innym przewodniku
do tych samych słów dodano: " ...aus dem Dorf Ostnor (das erste Gebiiuden
Skansens ...)"24.Przewodnik w języku angielskim na s. 5-6: "In ... 1891...The Mora
farmhouse was moved ... "25.W popularnym opracowaniu monograficznym w języku angielskim czytamy: "The Mora farm is made up ofbuildings ... from the
parish of Mora" (s. 2), a dalej "The farmhouse of the Mora farm comes from
Bulla's farm in the village ofOstnor. .. 4 kilometres north-west ofMora" (s. 3),
a pod koniec (s. 21) czytamy: "The house from Mora, known in literature as the
«Mora cottage» (Morastugan) was moved from Bulla's farm in the village of
Ostnor ... "26.Podobne informacje znajdujemy w źródłowym wydawnictwie Skansens hus och gardar7 (s. 343 i n.), zaś w dziele redagowanym przez Nilsa Erika
Baehrendtza, na którego Autor się powołuje, jeden z akapitów zaczyna się od
słów: "Ostnorsstugan, eller Morastugan"28, a według słownika szwedzkie elier
oznacza polskie albo.
Osada Ostnor wymieniona została również przez wybitnego znawcę muzealnictwa skansenowskiego w Szwecji, Rolanda Anderssona, w jego monografii
o muzeach na wolnym powietrzu w Dalarna29. Autor nie powołuje się jednak na
tę monografię, gdzie na s. 10 czytamy: ,,1891 oppnades Skansen. Hit hade da en
St.M. Sawicka, s. 32, 39 i n.
N. Czechowiczowa, Z dziejów skansenu w Polsce, "Muzealnictwo", 1957, nr 6, s.IO.
22 A. Zaręba, Uwagi a muzeach skandynawskich,
"Lud", t. 41, cz. 2,1954, s. 1139.
23 Skansen Gebiiude und TIere ein kurzer Fiihrer, Stockholm 1974, s. 21.
24 Skansen, Halmstad 1991, s. 22.
25 A. Biornstad,
Skansen Stockholm Sweden, Boras 1991.
26 M. Rehnberg, The Morajarm,
M. Janson ed., Stockholm 1975, ss.24.
27 1. Arno-Berg,
A. Biornstad (red), wyd. Nordiska museet Skansen, Jokoping 1980,
ss. 944.
28 N.E. Baehrendtz (red.), Baken om Skansen, 1980, s. 27. A. Biornstad,
Skansen Stockholm
Sweden, Boras 1991. M. Rehnberg, ss. 24.
29 R. Andersson, Hembygdsgardar
Dalarna, Falun 1978, ss. 206.
20
21

�Jerzy Czajkowski

280

stuga fran Ostnor i Mora flyttats och inretts"3o. Dodajmy jeszcze, że w artykule
opublikowanym w Polsce w 1985 roku na temat muzeów w Dalarna tenże Roland Andersson napisał o otwarciu Skansenu i dodał: "Vnter den Hausern gab es
ein einfaches Haus aus Mora in Dalarna ..."31.Z wielu innych wybieram jeszcze
artykuł dyrektora muzeum "Kulturen" w Lund, Bengta Bengtssona, który pisał
w 1965 roku: "Der erste Einkaufwurde im Jahre 1885 vollzogen, aIs ein Wohnhau s von Mora in Dalecarlia gekauft wurde"32. Z tej właśnie pracy przejąłem
nazwę wsi Mora.
Sądzę, że porównanie sporej garści szczegółów wyjaśnia wszystko, zwłaszcza
gdy uwzględni się to, co Autor pisze (s.75), że sam Hazelius pewnego razu powiedział do idącego z nim Holmstroma: "Popatrz! Tutaj będziemy mieć chałupę
z Mora, tutaj z Blekinge, a tam z Bollnas"33 (podkreśl. moje).
W świetle powyższych danych zarzut o wprowadzaniu przeze mnie nieścisłego nazewnictwa należy traktować co najwyżej dyskusyjnie. Dobrze byłoby zaś
wyjaśnić, że Mora była starą wsią kościelną i że była w niej gmina administracyjna, stąd prawdopodobnie dwoistość znaczenia. Obserwujemy to również
w innych miejscowościach Szwecji. Dodajmy, że w samej Mora powstało w 1905
roku. Stowarzyszenie "Przyjaciół rodzimej kultury w Mora" założone przez Andersa Zorna i jego żonę imieniem Emma34.Umożliwiło to zorganizowanie w Mora
w latach 1911-1919 i 1929-1930 muzeum na wolnym powietrzu. Znajduje się tam
39 obiektów przeniesionych z całej parafii. Ponadto 4 bardzo stare obiekty objęto
opieką in situ35•
W jednym wypadku Autor odwołuje się do archiwum sztokholmskiego, wspominając o pamiętniku z podróży (s. 68) z opisem zagrody wiejskiej. Poza tym
wszystkie fakty w artykule Autora - interesujące zresztą i pożyteczne - zostały zaczerpnięte wyłącznie z literatury, którąjednak należałoby rozszerzyć. Jedną
z istotnych pozycji, które powinny się tu znaleźć, jest - wspomniana już - praca B. Bengtssona36, w której znajdujemy wspomnienia o marzeniach, jakie miał
mieć Hazelius, rozmawiając z przyjaciółmi. Trudno rozstrzygnąć, w jakim stopniu
jest to materiał wiarygodny, brak bowiem źródła. Inny wybitny znawca, Gosta
Berg ze Sztokholmu, opublikował wyśmienity artykuł o Karlinie i Hazeliusie37.
Zawiera on wiele szczegółów dotyczących biografii Artura Hazeliusa, m.in. sto30
31

Ibidem, s. 10.
R. Andersson, Freilichtmuseen in Dalarna (Schweden), ,,Acta Scansenologica", t. 4, Sanok 1986,

s.67.
B. Bengtsson, op. cit., s. 6.
Kopczyński, op. cit., s. 75.
34 R. Andersson, Freilichtmuseen
op. cit., s. 68.
35 R. Andersson,Hembygdsgardar
, op. cit., s. 124-129. G. Boethius, Viigledning.fOrbesokande i Zorns Gammelgard pa skeriol, bmd, ss. 23.
36Ursprung und Idee des europiiischen Freilichtmuseums. "Berichte aus dem Schleswig-Holsteinischen Freilichtmuseum",
1967, z. 3-4.
37 G. Berg, Karlin und Hazelius. "Acta Scansenologica",
t. 4, Sanok 1986, s. 9-23.
32

33W.

�A

propos Hazeliusa i Skansenu

281

sunków rodzinnych i szkolno-uniwersyteckich,
planów muzealnych w ogóle,
a także uwag o muzeum na wolnym powietrzu38. Obaj z Karlinem często kontaktowali się ze sobą.
Z literatury duńskiej godny polecenia i łatwo dostępny jest artykuł Holgera
Rasmussena39 oraz duże i bardzo dobre opracowanie Petera Michelsena o głównym duńskim muzeum na wolnym powietrzu40. Uwzględnienie historii tegoż muzeumjest szczególnie ważne, bowiem jego twórca, Bernhard Olsen, spotykał się
z Hazeliusem i też rościł sobie prawa do palmy pierwszeństwa w realizacji idei
muzeów na wolnym powietrzu. Jest to bardzo wdzięczny temat do ostatecznego
wyjaśnienia w naszej literaturze naukowej. Powyższe nazwiska i tytuły są tylko
przykładowe.
Wiele bardzo wczesnych szczegółów odnoszących się do początków kształtowania się idei muzealnictwa na wolnym powietrzu znacznie wyprzedza okres,
kiedy zaczęto o tym myśleć realistycznie, dyskutować, a następnie działać. Odkrywcze to nie jest, bo historycy muzealnictwa wiedzą o tym od dawna41. Niezrozumiałe natomiast jest, co Autor ma na myśli, mówiąc o wpływie "okresu
wielkiego przełomu w technikach tworzenia obrazu" (s. 64). Ta górnolotnie sformułowana myśl nie wiąże się bezpośrednio ani z Janem (!) Bujakiem42, ani
z realizacją idei Hazeliusa. Chyba, że się znowu mylę.
Jeśli już wspomniałem o tej drobnej pomyłce z imieniem Jana Bujaka, przychodzi mi na myśl potrzeba sprostowania, również omyłkowo podanego przez
Autora, nazwiska Bogdana Tretera (zmienionego na B. Tretet), który był autorem niewielkiego opracowania o Muzeach pod otwartym niebem (s. l 95-203)43.
Słuszna uwaga, że w artykule mylnie podano, iż Hazelius był lekarzem, nie może
jednak odnosić się do Tretera, bowiem Autor przeoczył przypis nr l na s.197,
w którym wyraźnie zaznaczono, że "Początek tego rozdziału aż do nin. odnośnika pochodzi od Redakcji". Błąd jest istotny, ale kto go zrobił - nie wiadomo.
Z pewnym zdziwieniem przeczytałem fragment (s. 64), że M. Pokropek
w swojej pracy "niewiele uwagi poświęca" zasługom Hazeliusa44. Zapewne nie
warto polemizować, ale - moim zdaniem - profesor Pokropek nie pisał o dokonaniach Artura Hazeliusa, lecz o polskim budownictwie drewnianym i w tym
kontekście nie można by mieć mu za złe, gdyby w ogóle nie wspomniał nazwiska
twórcy Skansenu. Sądzę, że Autor nie przeczytał do końca akapitu, gdzie ten
Ibidem, s. 14-16.
H. Rasmussen, Przyczynek do historii nordyckich muzeów etnograficznych i na otwartym
powietrzu, ibidem, s. 29--41.
40 P. Michelsen, Frilandsmuseet. The Danish MlISeum Village at Sorgen/ri, The National Museum
ofDenmark 1973, ss. 238.
41 Np. 1. Berg, Driiktdockor
- Hazelius' och andras. "Fataburen", Uddevalla 1980, s. 9-37.
42 Autor ma na myśli Jana Bujaka (a nie A. Bujaka), który opublikował
Muzealnictwo etnograficzne w Polsce (do roku 1939), ZNUJ, Prace Etnograficzne nr 8, Warszawa-Kraków 1975.
4J Muzealnictwo, red. S. Komornicki i T. Dobrowolski, Kraków 1947.
44 M. Pokropek, Budownictwo
ludowe w Polsce, Warszawa 1976, s. 138.
J8
J9

�282

Jerzy Czajkowski

wybitny znawca budownictwa, sztuki i kultury ludowej napisał: "Muzeum to (chodzi o Skansen - J.e.) dało także (!- J.C.) początek świadomej i celowej działalności na polu ochrony zabytków architektury przez przenoszenie obiektów na
teren muzeów, zabezpieczanie ich przed zniszczeniem, a nadto udostępnianie
zwiedzającym".
- Czyż może być większa pochwała Człowieka i jego Dzieła?
W obszernym opracowaniu Anny Drzewieckiej-Banaszek na temat etnologii
szwedzkiej Autor nie znalazł nic godnego uwagi, co może być zrozumiałe, bowiem problem Skansenu nie był dla niej tematem zasadniczym, natomiast zauważył,
i słusznie, że lOwroku 1890 Hazelius założył muzeum pod gołym niebem - Skansen ..."45.Należy przyznać rację Autorowi, bowiem dopiero w następnym roku
nastąpił zakup terenu, przeniesienie pierwszych budynków i otwarcie nowej placówki. Jednak istnieje błąd w pracy, który uszedł uwagi Autora lub przeszedł on
nad nim do porządku dziennego. Otóż na s.73 A. Drzewiecka jeszcze raz pisze:
"Przy Nordiska Museet zostało zorganizowane w 1881 r. [...] muzeum na otwartym powietrzu - Skansen ...". Jest to oczywiście chochlik drukarski, ale błąd
pozostaje błędem i powinien być zauważany przez wszystkich.
Wracając do Alfreda Zaręby, Autor pisze na s. 64, że Zaręba pisze w swym
artykule, iż "terytorialnie Skansen rozrósł się dzięki staraniom następców Hazeliusa"46. I dodaje natychmiast od siebie: "To jednak właśnie dzięki staraniom
i niebywałemu poświęceniu samego Hazeliusa Skansen poszerzył swój areał"
(s. 64). Skonfrontujmy zacytowaną przez Autora wypowiedź Zaręby zjego własnym tekstem. Zaręba pisał: "Skansen [...] staraniem następców Hazeliusa rozrósł się terytorialnie i rozwinął tematycznie". Już na pierwszy rzut oka widać, że
Autor przerobił szyk zdania, a przez odrzucenie dwóch ostatnich słów ("rozwinął
tematycznie") wypaczył treść całej wypowiedzi. Jeśli się uwzględni, że Hazelius
pozostawił po sobie 22 obiekty, a obecnie jest ich ponad 150, pozostaje nam stwierdzić, że dzięki wysiłkom organizacyjnym i finansowym Hazelius zapewnił potomnym właściwy obszar terenu do pełnej rozbudowy muzeum, którego był pomysłodawcą i twórcą.
Jest kwestią bezdyskusyjną, że Hazelius wykupił w latach 1891, 1892, 1896,
1897, 1898 i 1901 zdecydowaną większość obszaru Skansenu, ale niewielkie fragmenty na obrzeżach nabywano jeszcze w latach 1929, 1934, 1955 i 197947.Tych
szczegółów nie ma w pracy Autora, co także jest zrozumiałe, bowiem ogranicza
się on do relacji związanej z osobą Artura Hazeliusa, ale czasami powstają przez
to niedomówienia.

45 A. Drzewiecka-Banaszek,
Etnologia w Szwecji. Zarys rozwoju i współczesna organizacja,
"Lud", t. 63, 1979, s. 61.
46 A. Zaręba, op. cit., s. 1147.
47 Skansens hus och gardar, op. cit., s. 19, mapa ilustrująca zakup gruntów Skansenu do 1979 r.

�A

propos Hazeliusa i Skansenu

283

Przyjrzyjmy się jeszcze początkowemu rozwojowi Skansenu pod względem
przyrostu ilości obiektów, najlepiej w układzie chronologicznym. Jak nas informuje sam Hazelius48, pierwsza część terenu została wykupiona 2 marca 1891 roku
i natychmiast rozpoczęto prace budowlane49, stawiając:
Rok 1891: - Dom chłopski, Morastugan, z Ostnor50, par. Mora (Dalarna), 1. poło
XVIII W. (ryc. 2/1).
- Dom z Kyrkult (Blekinge), XVII-XVIII W. Jako typ znany w XIV
wieku (ryc. 3).
- Dom z Kallmora, par. Orsa (Dalarna), kamieniarza, jednownętrzny, zrębowy, koniec XVIII wieku.
- Dom z Katen (zach. Blekinge),jednownętrzny,
z kamieni. Kopia
wg wzoru z XIX W.
- Chata węglarza. Kopia.
- Obóz lapoński (Jamtland). Kopie.
Rok 1892: - Dom chłopski zw. Bollnasstugan, z osady Herte, par. Bollnas (Halsingiand), XVIII wiek.
- Dzwonnica z Hasjo (Jamtland), wolno stojąca, wys. 21 m. Kopia
wg oryginału z 1778 roku.
- Wieża nazwana "Bredablick", zbudowana w 1874-76, zakupiona
wraz z częścią terenu muzeum w 1892 roku.
- Szopa na siano (Dalarna).
Rok 1893: - Piętrowy spichlerz z Bjorkvik, par. Ostra Ryd (Ostergotland). Kopia, XVII wiek.
Rok 1894: - Szopa zrębowa na siano z Nederkalix (Norrboten).
- Dzwonnica słupowa z Hallestad (Ostergotland), wys. 40,5 m, 1733
rok.
Rok 1895: - Piętrowy budynek zrębowy z Forsa (Halsingiand), do obróbki lnu,
l. poł. XIX wieku.
Rok 1896: - Czworoboczna zagroda z Oktorp (Halland), XVIII wiek (ryc. 4).
- Altana ogrodowa filozofa Emanuela Swedenborga, Sztokholm,
XVIII wiek.
Rok 1897: - Spichlerz z Farnas (Dalarna), włączony do zagrody Mora, 1595
rok.
Rok 1898:- Dom zrębowy z kamienną stodołą z osady Homborga (Vastergotland).
Rok 1899: - Spichlerz piętrowy z Vensjogle, gm.Virserum (Smaland), koniec XVI
wieku.

48 A. Hazelius, Ur Nordiska museets historia, "Meddelanden
fran Nordiska museet 1898", wyd.
Artur Hazelius, Stockholm 1900, s. 271-400.
Ibidem, s. 282, 283.
50 Nazwy miejscowości
w pierwszym przypadku.

4.

�284

Jerzy Czajkowski

Rok 1900: - Wiatrak z Gamiegarden, gm. Frammestad (Vasterg6tland), 1750 r.,
przebudowany w 1828 roku.
- Altana ogrodowa z ul. Belmansgatan, Sztokholm, ok. 1700 rok.
Rok 1901: - Spichlerz piętrowy z Vastveit, (Telemark, Norwegia), pocz. XIV
wieku.
Jak widać z powyższego zestawienia, w czasie otwarcia muzeum Hazelius udostępnił zwiedzającym dom z Ostnor, który wszedł później w skład zagrody z Mora
(ryc. 2), dom z Kyrkult (ryc. 3), prezentujący południowo-szwedzką linię rozwojowąjednownętrznego mieszkania (tzw. ryggasstuga) ze spichlerzami po bokach51
orazjednownętrzny dom postawiony na terenie Skansenu z głazów polodowcowych, na przykładzie którego pokazano proletariacki sposób budowy w XIX wieku52• Szałasy: węglarza i lapońskie oraz cały obóz lapoński stanowiły uzupełnienie pierwszej ekspozycji. Ten ostatni znajdujemy na ilustracji umieszczonej w"Ny
Illustrerad Tidning" z dnia 31 października 1891 roku, gdzie, oprócz namiotów ze
skór, pokazano trzy zrębowe spichlerzyki umieszczone na słupach, wysoko nad
ziemią, czółna, a nawet wzgórze ofiarne53•
Zwróćmy uwagę, że zakup terenu pod muzeum, rozbiórka i przewiezienie
z dość odległych stron dwóch domów, następnie budowa wszystkich pięciu obiektów musiała się dokonywać w niezwykle szybkim tempie. Dobór obiektów wydaje się dość przypadkowy, takjakby Hazelius się spieszył. Może chodziło o rzeczywiste opanowanie terenu przez jego zabudowę. Byłoby wielce pożyteczne, gdyby
udało się znaleźć wytłumaczenie tego w archiwum Nordiska museet lub w szwedzkiej literaturze. Autor, powołując się na O. Wetterberga54 pisze, że "projekt Skansenu Artura Hazeliusa był iskrą zapalną" w muzealnictwie (s. 76). Jeśli sięjednak
weźmie pod uwagę, że były różne tlUdności, że pierwsza ekspozycja nosi cechy
przypadkowości, wówczas powstaje pytanie, czy można uznać, że Wetterberga
"projekt" odnosi się do dokumentu wyrażonego na papierze, czy raczej był to
skonkretyzowany pomysł Hazeliusa. Czy nie słuszniej byłoby rozważyć, że dopiero pokazanie w czasie otwarcia wyposażonych domów z Ostnor/Mora,
z Kyrkult i obozu lapońskiego z Lapończykami z Kallmora mogło być tą iskrą
zapalną, tym bardziej, że Hazelius już wcześniej nie krył swoich planów pokazania kultury Szwecji poprzez ekspozycję muzeologiczną na Skansenie, ale o projekcie studyjnym czy realizacyjnym dotychczas nie posiadamy informacji.
W dalszych latach przenosił Hazelius dużej klasy zabytki, jak np. zagrodę
z Oktorp (ryc. 5), spichlerze z VirselUm, Farnas i Vensj6gle, ajednocześnie budował kopie spichlerza z Bj6rkvik i dzwonnicy z Hasj6. Z bardzo dużej odlegości,
z gór Telemarku w Norwegii, przeniósł spichlerz z początku XIV wieku, sprzed
SI Skansens hus och gardar, op. cit., s. 131-143. Tu z jednej strony jest piętrowy ,,10ft" z izbą
letnią na parterze, a po drugiej ,,10ft" gospodarczy, rodzaj komory.
52 Ibidem, s. 125.
53 A. Breckstr6m,
op. cit., s. 115, ryc. 2.
54 O. Wetterberg, Sam/undet utveck/ar byggnadsku/turen,
"Bygd och Natur", 1991.

�A

propos Hazeliusa i Skansenu

285

-"[OJ
,.'
"

o

s

ro

~

7

71le Mora farm: I. the farmhouse from Ostnor. 2. stable
from BergkarlUs. 3. Back Mats' cottage from Venjan. 4.
the house from Malung. 5. storehouse from Bergkarliis. 6.
store from Fiirniis. 7. store from 50s, 8. bamfrom Vika,
9.fodder-Jforefrom
Noret. 10. cowshed/rom Noret, II.
dWlg-heap from Noret. 12. storehouse with a cellar from
Noret, 13. wellfrolllOstnor,

Ryc. 2. Zagroda w Skansenie prezentująca typowy układ obiektów we wsi
Mora, Dalarna.Według Arno-Berg L, A. Biornstad (red), Skansens hus och
gardaI', 1980.

�286

Jerzy Czajkowski

okresu czarnej śmierci, który upatrzył sobie w czasie podróży po Norwegii w 1874
rokU55,a myślał także o średniowiecznym, norweskim kościele z Borgund56. Ta
kwestia wiąże się ze skandynawizmem (panskandynawizmem) Hazeliusa57 wynikającym z Unii Personalnej Szwecji z Norwegią, na którą w owym czasie wielu Norwegów patrzyło już okiem niechętnym. Idea ta rozwijała się w XIX wieku,
ale korzeniami sięgała głęboko w historyczną przeszłość całej Skandynawii58.
W XIX wieku była ona w Szwecji odpowiednikiem panslawizmu europejskiego,
stanowiącego polityczną koncepcję carskiej Rosji. Z informacji Autora59 wynika,
że w biografii Hazeliusa problem ten może być marginalny, nie mniej - jak sądzę - warto poświęcić mu więcej uwagi.
Zestawienie obiektów przenoszonych przez Hazeliusa rzuca nieco światła tylko na wstępny okres istnienia muzeum. Rozważmy to na przykładzie jednej zagrody i to tej, której miano pojawia się na wielu stronach niniejszego komentarza.
Pamiętamy, że Hazelius na pierwszym miejscu wymienił chałupę z Mora, gdy
mówił o tym do Holmstroma. I tę chałupę, z sąsiedniego Ostnor, jako pierwszą
przeniósł do muzeum (ryc. 2/1). Pochodzi ona z XVIII wieku. Jest w niej duża
izba, sień z boku z wejściem z pola w dłuższej ścianie. W tylnej części sieni jest
od początku wydzielona komora z wejściem z izby. Boczna ściana pieca usytuowanego w izbie ogrzewa komorę. Następny obiekt do tej zagrody został przeniesiony dopiero w 1897 roku. Był nim spichlerz z Farnas (ryc. 2/6) z 1595 roku.
Z nieznanych nam przyczyn nastąpiła trzydziestoletnia przerwa w rozbudowie zagrody Mora. Dokończono ją w latach 1926-1930. W tym okresie przeniesiono:
stajnię dla koni (ryc. 2/2) i piętrowy 10ftz 1574 roku (ryc. 2/5) z Bergkarlas, dwuwnętrzny budynek z Malung z 1585 roku (ryc. 2/4) oraz spichlerz z Sas (ryc. 2/7)
z 1589 roku. Wszystkie te budynki tworzą ścianę wschodnią zagrody z bramą
w środku. W ścianie południowej jest dwuwnętrzna stodoła z Vika (ryc. 2/8), obok
szopa na siano, przy niej brama i stajnia (ryc. 2/1 O)- wszystkie z Noret. W ścianie zachodniej jest również brama i podpiwniczony budyneczek z Noret (ryc. 2/12),
a pod kątem prostym do budynku z Ostnor ustawiono drugi dom z XVIII wieku.
z takim samym programem wnętrza (ryc. 2/3), ale przeniesiony z Knas, parafia
Venjan. Opisana w skrócie zagroda jest odtworzeniem przeciętnej zagrody ze wsi
Mora, co też tłumaczy jej muzealną nazwę60.
W ostatnich latach dość często debatowano w Polsce, i nie tylko, nad budowaniem kopii obiektów zabytkowych lub odtwarzaniem nieistniejących już budynSkansens hus och gardar, op. cit., s. 505.
A. Hazelius, Ur Nordiska ... , op. cit., s. 282.
57 Autor wspomina
wprawdzie o "skandynawizmie" Hazeliusa, ale nie tłumaczy istoty rzeczy.
58 L Andersson, Dzieje Szwecji, przełożył S. Piekarczyk, Warszawa 1967, s. 71-75.
59 W. Kopczyński,
op. cit., s. 69.
60 A. Breckstrom,
op. cit., s. 117, w opisie budynku (por. ryc. 3), wykonanym 3 pażdziemika
1891, czytamy: "Nordiska museets svenska byggnader pa Skansen a Djurgarden: Hogstuga fran
Mora. [...]. Budynki dla bydła omawia szczegółowo Mats Janson, Hus far fii, "Fataburen 1986",
Husdjuren och vi, s. 175-190.
55

56

�A

propos Hazeliusa i Skansenu

287

Ryc. 3. Sztokholm, Skansen. Mieszkalna część zagrody z Kyrkhult, Blekinge, XVII-XVIII
Fot. 1. Czajkowski, 1976.

Ryc. 4. Mieszkalna część zagrody z Oktorp, Halland, XVIII wiek. Fot. 1. Czajkowski,

wiek.

1976.

�288

Jerzy Czajkowski

ków. Jak widać z przedstawionych materiałów, Hazelius od początku traktował
jednakowo zabytki w terenie i ich kopie. Świadczą o tym budowane w Skansenie kopie obiektów oryginalnych, mimo że w wielu wsiach musiały w owym czasie jeszcze istnieć analogiczne budynki. W każdym razie wyprzedził on w myśleniu europejskich naśladowców o dobre 50 lat. Warto ten szczegół szerzej wyjaśnić na podstawie odpowiednich materiałów źródłowych61, jeśli coś na ten temat
pozostało po wielkim twórcy, np. dokumentacje techniczne kopiowanych budynków lub teksty opublikowane. Być może problem ten wynikał z założenia programowego, aby na obszarze Skansenu pokazać Szwecję w miniaturze62• Tym można tłumaczyć istnienie w Skansenie obiektów odbiegających od tradycyjnej architektury wiejskiej, a także ogrodu zoologicznego, ogrodu różanego ze 150
gatunkami róż, odrębnego ogrodu zielarskiego czy też datowanych kamieni milowych oraz kamieni z napisami runicznymi63• Duża ilość zieleni, szczególnie różnorodność uprawianych kwiatów, stanowi wybijającą się cechę Skansenu, której
podstawę znajdujemy w przemyśleniach Hazeliusa. Uważał on, że ogródki kwiatowe i jarzynowe powinny towarzyszyć budynkom mieszkalnym64• Sądzę, że
rozwiązania tej kwestii można szukać w opracowaniu pierwszych lat historii
Nordycznego Muzeum, autorstwa samego Hazeliusa65• Dzieło to nie zostało przez
Autora uwzględnione, a stanowi jedno z najważniejszych źródeł do opracowania
biografii twórcy Skansenu. Jest tu, między innymi, cały rozdział zatytułowany
Friluftsmuseet pa Skansen66, w którym Hazelius omawia problem muzeum na
wolnym powietrzu i kolejne zakupy budynków w poszczególnych latach. Na początku rozdziału poinformował, że zakupił dom (hogstuga) w parafii Mora w 1885
roku, który w 1891 roku został przeniesiony do Skansenu. To osobiste stwierdzenie Hazeliusa jest historycznym udokumentowaniem pomysłu utworzenia muzeum
na wolnym powietrzu, chociaż już rok wcześniej (1884) pisał w swoim dzienniku
o potrzebie przeniesienia do Sztokholmu dzwonnicy z Hasj667• Również Marta
Hofmann z Norsk Folkemuseum wskazuje, że w tym właśnie czasie mogła
w umyśle Hazeliusa narodzić się myśl stworzenia nowego rodzaju muzeum68• Niewykluczone, iżjego autorstwa jest też szwedzka nazwafriluftsmuseet, którąjuż
Par.: B. Stoklund, !den am ettfriluftsmuseum,
in: "Kulturen 2001", Lund 2001, s. 10-27.
Por. St.M. Sawicka, op. cit., (przyp. 12); W. Kopczyński, s. 76; za G. Berg, Artur Hazelius.
Mannen och hans verk, Stockholm 1933, s. 106.
63 Por.: Bake om Skansen, op. cit., passim.
64 Sune Zachrisson, Den kultiverade naturen, "Fataburen
1987", Uddevalla 1988, s. 9-16, oraz
Mats O. Janson, Triidgardar po. Skansen, ibidem, s. 17-51.
65 A. Hazelius, Ur Nordiska museets historia, "Meddelanden ... 1898", op. cit., s. 271-400. (Dzieło
to doszło do moich rąk wiele lat po opracowaniu Muzeów na wolnym powietrzu w Europie, stąd nie
ma go w zamieszczonej tam bibliografii).
66 Ibidem, s. 282-292.
Por. też B. Stoklund, fden. .. , op. cit.
67 G. Berg, Karlin ... , op. cit.,s. 16.
68 M. Hofmann, Zur Geschichte des Norsk Folkemuseum.
in: Tagungsbericht Oslo Report oJthe
Conference 1980, Oslo 1982, s. 97.
61

62

�A

propos Hazeliusa i Skansenu

289

w latach osiemdziesiątych XIX wieku znano w określonych kręgach69• Później
przyjęto ją powszechnie w Europie.
Na zakończenie należałoby przytoczyć jeszcze jedno krytyczne zdanie Autora, a mianowicie: "Ten krótki przegląd informacji o A. Hazeliusie ijego działalności zaczerpnięty z polskiej literatury etnograficznej i muzealnej, wskazuje,jak często,
pisząc o nim, popełniano błędy" i dalej, że "postać Hazeliusa wymaga w Polsce
nowego przedstawienia" (s. 66).
Jak widać z całego mojego tekstu, nie z wszystkimi wnioskami Autora mogłem się zgodzić albo traktowałem je polemicznie. W miarę pogłębiania badań
inaczej postrzega się przedmiot dociekań, często ostrożniej formułuje się własne
zdanie, co jest prawem każdego badacza. Ale tym razem stwierdzam, że ostatnie zacytowane słowa, stanowiące kwintesencję dywagacji Autora, w całej rozciągłości nie odpowiadają prawdzie. Dotąd nikt w Polsce nie opracowywał biografii Hazeliusa, bowiem - jak sądzę - nikt nie czuł się na siłach, nie mówiąc
o braku dostępu do źródeł i poważnej literatury na temat osoby twórcy Skansenu. Niewątpliwie bariera językowa stanowiła istotną przeszkodę. Można więc
dopiero od Autora oczekiwać pierwszej poważnej redakcji takiej pracy. Jeśli oparta zostanie na rzeczywistych badaniach archiwalnych i międzynarodowej literaturze - przyniesie pożądane efekty. Stąd też omówiony artykuł Autora, jak
i obecne uwagi, potraktujmy jako pierwsze głosy w dyskusji, które mogą być pomocne w opracowaniu poważnej monografii.
Pozostaje jednak problem rzeczywistego poznania polskiej literatury fachowej,
a nie czerpania wiedzy z ośmiu przypadkowo dobranych opracowań, nie w pełni
zresztą wykorzystanych przez Autora.
A o wytykanych wzajemnych błędach lepiej nie wspominać.

BIBLIOGRAFIA
Andersson

I.

1967
Andersson

Dzieje Szwecji, przełożył S. Piekarczyk,

1978
1986
Arn6-Berg

Warszawa,

ss. 361.

R.

Hembygdsgardar Dalarna, Falun, ss. 206.
Freilichtmuseen in Dalarna (Schweden), ,,Acta Scansenologica",
ss. 65-99.
I., Biornstad

1980

t. 4, Sanok,

A. [red.]

Skansens hus och gardar, Nordiska

museet

Skansen,

Jonkoping,

ss. 944.

B::eckstrom A.

1942

69

"Lat dina portar up" Glimtar av Skansen under Fadelsearet, "Fataburen"
Nordiska museets och Skansens "Arsbok 1942, Stockholm", ss. 109-128.

B. Stoklund, [den ... , op. cit.

�290

Jerzy Czajkowski

Bengtsson B.
1967
Ursprung und Idee des europiiischen Freilichtmuseums, "Berichte aus
dem Schleswig-Holsteinischen Freilichtmuseums", Neumunster, Heft 3--4,
s.3-14.
BergG.
1933
Artur Hazelius. Mannen och hans verk, Stockholm.
BergG.
1986
Karlin und Hazelius, "Acta Scansenologica", Sanok, t. 4, ss. 9-23.
BergJ.
1980
Driiktdockor - Hazelius och andras, "Fataburen", Uddevalla, ss. 9-37.
Baehrendtz N.l. ed.
1980
Boken om Skansen, Stockholm, ss. 256.
Biornstad A.
1991
Skansen Stockholm Sweden, [Informator] Boras, ss. 24.
Boethius G.
Viigledning jOr besokande i Zorns Gammelgard pa skeriol, [Informator]
bmd., ss. 23.
Bringeus N.-A.
1972
Artur Hazelius och Nordiska museet, "Fataburen", Uddevalla, ss. 7-32.
Bujak J.
1975
Muzealnictwo etnograficzne w Polsce (do roku 1939), "Zeszyty Naukowe
UJ", Prace Etnograficzne, zeszyt 8, ss. 160.
BookE
Artur Hazelius. En levnadsteckning, Stockholm.
1923
CiołekG.
Skandynawskie muzea pod otwartym niebem (Finlandia, Szwecja, Norwe1938
gia, Dania), "Biuletyn Historii Sztuki i Kultury", nr l, ss. 44-56.
Czajkowski J.
1984
Muzea na wolnym powietrzu w Europie, Rzeszów-Sanok, ss. 432.
1985
Die Skansenmuseen in den slawischen landem, "Ethnologia Slavica", Bratislava, t. 17, ss. 97-117.
1995
Z historii muzealnictwa skansenowskiego w Europie, "Lud", t. 78, ss. 81-95.
Czechowiczowa N.
1957
Z dziejów skansenu w Polsce, "Muzealnictwo" nr 6, ss. 10-28.
Drzewiecka-Banaszek A.
1979
Etnologia w Szwecji. Zarys rozwoju i współczesna organizacja, "Lud",
t. 63, ss. 57-90.
Edenheim R. (red.)
1991
Skansen, Halmstad, ss. 66.
Flasiński M.
1924
Muzeum Północne i Skansen w Sztokholmie, "Młoda Polska", nr 24, 1924,
ss. 3--4.
GÓlskiA.
Zarys historyczny powstania muzeów skansenowskich w Europie i ich kla1972
syfikacja, w: Muzea skansenowskie w Polsce, Poznań, ss. 7-37.
Hazelius A.
1900
Nordiska museets historia, "Meddelanden fran Nordiska museet 1898", wyd.
Artur Hazelius, Stockholm, ss. 271--400.
Hegard T.
Romantik og fortidsvern. Historien om de f¢rste friluftsmuseene i Norwege,
1984
Universitetsvorlaget AS, ss. 280.

�A propos Hazeliusa i Skansenu
HofmanM.
1980

291

Zur Geschichte des Norsk Folkemuseum, in: Tagungsbericht Oslo Report of
the Conference 1980, Verband europiiischer Freilichtmuseen, Oslo, ss. 102.

Janson M.
1986

Husfor jii, "Fataburen", Uddevalla, ss. 175-190.

Janson M. O.
1987
Triidgardar pa Skansen, "Fataburen", Uddevalla 1988, ss. 17-51.
Kopczyński W.
2003
Artur Immanuel Hazelius (1833-1901) - twórca Nordiska museet i Skansenu w Sztokholmie. Ksztaltowanie podstaw instytucjonalnych w muzealnictwie etnograficznym w Szwecji w drugiej połowie XIX wieku, "Lud",
t. 87, s. 63-82.
Michelsen P.
Frilandsmuseet. The Danish Museum Village at Sorgenfri, The National Mu1973
seum ofDenmark, Copenhagen, ss. 238.
Morelowski M.,
1927
Kraków i "Skansen ", "Czas", nr 136 i 137 z dn. 17 i 19 VI 1927.
Muzealnictwo
1947
Muzealnictwo, red. S. Komornicki i T. Dobrowolski, Kraków.
Muzea
1972
Muzea skansenowskie w Polsce, Biblioteka Muzeum Rolnictwa w Szreniawie, Poznań, ss. 309.
Muzea
Muzea skansenowskie w Polsce, red. F. Midura, Biblioteka Muzeum Naro1979
dowego w Szreniawie, Poznań, ss. 270.
Open-Air
1981
Open-Air Museums in Poland, red. J. Czajkowski. Biblioteka Muzeum Narodowego w Szreniawie i Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku, Poznań,
ss.313.
Petrażycka- Tomicka J.
1913
Szkice skandynawskie, Lwów.
Pokropek M.
1976
Budownictwo ludowe w Polsce, Warszawa.
Rasmussen H.
1986
Przyczynek do historii nordyckich muzeów etnograficznych i na otwartym
powietrzu, "Acta Scansenologica", Sanok, t. 4, ss. 29-41.
Rehnberg M.
The Morafarm, Mats Janson (ed.), Stockholm, ss. 24.
1973
Sawicka St.
Skansen - Szwecja w miniaturze, "Arkady", R.V, nr l, s. 31-41.
1939
Seweryn T.
Wzorowe osiedla muzealne, "Kuryer Literacko-Naukowy", nr 29, z dn. 18 VII.
1927
Spiss A.
Muzea etnograficzne na wolnym powietrzu w Europie, Ośrodek Dokumen1986
tacji Zabytków. Biblioteka Muzealnictwa i Ochrony Zabytków. Seria C, Studia i Materiały - t. II, ss. 162 + 80 ilustr.
Stoklund B.
1den om ettfriluftsmuseum, in: "Kulturen 2001", Lund, ss. 10-27.
2001
Treter B.
1947
Muzea pod otwartym niebem, w: Muzealnictwo, red. S. Komornicki i T. Dobrowolski, Kraków, ss. 195-203.

�292

Jerzy Czajkowski

Wetterberg O.
1991
Samfundet utvecklar byggnadskulturen, "Bygd och Natur".
Zawistowicz-Adamska K.
1959
Park Etnograficzny - muzeum pod otwartym niebem. "Łódzkie Studia Etnograficzne", t. I, s. 7-19.
Zaręba A.
1954
Uwagi o muzeach skandynawskich. "Lud", t. 41, cz. 2, s. 1134-1163.
Zippe1ius A.
1973
Handbuch der europiiischen Freilichtmuseen.
Verband europaischen
Freilichtmuseen. Fuhrer und Schriften des Rheinischen Freilichtmuseums und
Landesmuseum fUrVolkskunde in Kommern Nr. 7, ss. 327.
1987
Zur friihen Geschichte der Freilichtmuseen in der Schweiz und Osterreich.
"Freudenkreis Blatter" nr 25, ss. 9-29.

Sprostowanie
W artykule J. Czajkowskiego "Dach z koszyczkiem w dawnym polskim budownictwie"
("Lud" t. 87,2003, s. 153 i 154) wystąpił błędny zapis: "kozśbok" zamiast "kozubok".
Przepraszamy.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6152" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6132">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ea400fa73d078ba5dbe5501091d8dd6a.pdf</src>
        <authentication>7ee5497eab8de4d88c544bbef4694a71</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73350">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2847</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73351">
                <text>2000</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73352">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2654</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73353">
                <text>A selection of works devoted to the life and work of Bronisław Malinowski=Wybór prac poświęconych życiu i twórczości Bronisława Malinowskiego / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2000 t.54 z.1-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73354">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2000 t.54 z.1-4, s.440-445</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73355">
                <text>Kubica, Grażyna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73356">
                <text>pol., ang.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73357">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73358">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73359">
                <text>Grażyna Kubica • A SELECTION O F WORKS D E V O T E D T O T H E LIFE A N D WORK O F BRONISŁAW MALINOWSKI

G R A Ż Y N A

Poland's PWN scientific publishers but the project was
unfottunately stopped after volume seven. Three
further volumes (8 through 10) were ready for print but
the political - and resulting economic - changes in the
country, albeit of a different natute this time, again
foiled the undertaking. Since 1990 P W N has claimed to
be unable to publish a single volume of the collection
without subsidies for editing and ptint, which, it further
said, it could not get for the Works project. This year,
however, things seem to have changed and two volumes
are to come out.
Bringing Bronisław Malinowski's writings closer to
Poland's scientific milieu and broad readership should
not only be seen as a debt repaid to the country's
eminent son but, first and fotemost, as an attempt to fill
in a certain educational gap i n contemporary Poland.
For instance, Poles have had no opportunity to tead
Freedom and Civilisation, a classic on totalitarianism
whose ttanslation has been lying in PWN's vaults fot
decades. Neither are they acquainted with Malinowski's
intimate field journal, whose candidness and lack of
hypocrisy shocked a whole generation of anthropologists
and inspired debates on the basic role of anthropology.
They are also oblivious of many of his othet writings
(books, articles, journals, lettets). Konteksty has been
publishing fragments of the foumal since 1998, a book
edition has been promised for next yeat by the
Wydawnictwo Literackie (Litetary Publishers) provided they manage to get subsidies for it.

K U B I C A

A selection of works
devoted to the life
and work of
Bronisław
Malinowski

B

ronisław Malinowski has not stopped intriguing
researchers and readers as a personage of world
science - chiefly, of course, anthropology. Even
before Malinowski's death his works were translated
into German, French, Italian, Spanish, Chinese - and,
finally, even Polish - thus placing him among the
classics as a paradigm of field research. Public interest
in his research has not died down - publishers bring out
both his heretofore unissued works and reedited
vetsions of earlier publications. Among those to appear
in recent years were a collection of early works (R.
Thornton, P Skalnik 1993) and The Natives of Mailu,
Malinowski's first field monograph, edited by M . Young
(1988). Young also prepared a collection of heretofote
unpublished photogtaphs. Malinowski's daughter
Helena Wayne, has edited two volumes of her parents'
letters, entitled The Story of a Marriage (Wayne 1995)
and Routledge is planning a new edition of the Collected
Works of Bronisław Malinowski.

The following selection of works devoted to
Bronisław Malinowski is an annex to a similar list which
I compiled in 1985, to be found in Antropologia
społeczna Bronisława Malinowskiego (Bronisław
Malinowski's Social Anthropology), a collective work
edited by Mariola Flis and Andrzej К. Paluch.

Malinowski's wotks also raise intetest outside the
English-speaking wotld - best evidence of this is a
Catalan translation of of his Ph.D. dissertation edited by
Joan Bestard Camps (Sobre el principi de I'economia del
pensament, Icaria, Barcelona 1995).
Publications of the outstanding researcher's work in
his mothet language were a different story. After the
war Malinowski's works could not be ptesented to
Polish teadets for political reasons - although for
specialists he always remained one of the 20 Century's
leading European thinkers. Broader access to the
eminent anthropologist's writings was only possible in
the late 1970s, mainly thanks to Andrzej Waligórski
and, latet, Andrzej К. Paluch, whose commitment led to
the foundation of an Editing Committee to watch over
the publication of a thirteen-volume collection of
Malinowski's Works, to contain thematically-segtegated
translations of all published books and major articles by
Malinowski. The collection was to be brought out by
th

440

�Grażyna Kubica • WYBÓR PRAC POŚWIĘCONYCH ŻYCIU 1 TWÓRCZOŚCI BRONISŁAWA MALINOWSKIEGO

W

nauce światowej, a oczywiście w największym
stopniu w antropologii, postać Bronisława
Malinowskiego, nie przestała interesować ba­
daczy i czytelników. Jeszcze za swego życia doczekał się
przekładów na niemiecki, francuski, włoski, hiszpański,
chiński i w końcu także - polski. Wszedł do kanonu kla­
syków. Stał się paradygmatycznym badaczem tetenowym.
Nie maleje zainteresowanie jego twórczością. Wydaje się
zarówno materiały oryginalne, jak i opublikowane wcze­
śniej lecz w nowym opracowaniu. W ostatnich latach
ukazały się min. jego wczesne prace [R.Thornton, P. Skal­
nik 1993]; pierwsza monografia terenowa The Natives of
Mailu w opracowaniu M . Younga [1988]; tenże przygoto­
wał zbiór niepublikowanych dotąd fotografii; córka Mali­
nowskiego - Helena Wayne opracowała dwa tomy kore­
spondencji swoich rodziców The Story of a Marriage, [Wa­
yne 1995]. Routledge zamierza wydać nowy wybór Col­
lected Works of Bronisław Malinowski. Zaintetesowanie to
nie dotyczy tylko kręgu anglojęzycznego, o czym może np.
świadczyć katalońskie tłumaczenie rozprawy doktorskiej
Malinowskiego w opracowaniu Joana Bestarda Campsa
[Sobre el principi de I'economia del pensament, Icaria, Bar­
celona 1995].
Zupełnie inaczej przedstawia się funkcjonowanie do­
robku naukowego wielkiego uczonego w jego ojczystym
języku. Po wojnie prace Malinowskiego nie mogły być
prezentowane polskiemu czytelnikowi ze względów poli­
tycznych, choć oczywiście dla fachowców był on zawsze
jedną z najważniejszych postaci europejskiej myśli XX w.
Dopiero pod koniec lat siedemdziesiątych stało się możli­
we szersze udostępnienie dorobku wielkiego antropologa.
Główna w tym zasługa Andrzeja Waligórskiego a potem
Andrzeja K. Palucha, który swym zaangażowaniem do­
prowadził do powstania Komitetu Redakcyjnego Dziel
Bronisława Malinowskiego i rozpoczęcia przez P W N trzynastotomowej edycji, która miała zawierać tłumaczenia
wszystkich opublikowanych książek Malinowskiego oraz
ważniejszych artykułów zebranych w poszczególne tomy
jednolite tematycznie. Zatrzymała się ona wszakże na to­
mie siódmym. Trzy kolejne tomy Dziel (8-10) zostały przygotowane do druku, ale zmiany polityczne (a co za tym
idzie i gospodarcze) znowu, choć tym razem w inny spo­
sób, źle wpłynęły na całe przedsięwzięcie. Wydawca Dziel:
PWN od 1990 roku nie był w stanie wydać ani jednego
nowego tomu, twierdząc, że nie może tego zrobić bez do­
tacji na naukowe opracowanie i druk, a tych na edycje
Dziel nie jest w stanie zdobyć. W tym roku jednak coś się
zmieniło i wydane zostaną dwa tomy.

G R A Ż Y N A

K U B I C A

Wybór prac
poświęconych życiu
i twórczości
Bronisława
Malinowskiego
lisation - klasyczną pozycją na temat totalitaryzmu, któta
od dziesięciu lat leży przetłumaczona w P W N ; nie zna in­
tymnego dziennika terenowego, który swoją szczerością
i brakiem hipokryzji skonfundował całe pokolenie antro­
pologów i stał się inspiracją do dyskusji nad rolą tej pro­
fesji; nie zna wielu innych jeszcze prac (książek, artyku­
łów, dzienników i listów). Dzienniki są od 1998 roku pu­
blikowane we fragmentach w „Kontekstach", a w przy­
szłym roku wydanie książkowe obiecuje Wydawnictwo Li­
teracki (o ile zdobędzie dotacje).
Poniżej prezentuję wybór prac poświęconych Broni­
sławowi Malinowskiemu, wybór, który jest uzupełnieniem
takiej listy sporządzonej przeze mnie w 1985 roku a za­
wartej w pracy zbiorowej pod redakcją Marioli Flis i A n ­
drzeja K. Palucha, Antropologia społeczna Bronisława Ma­
linowskiego.

Udostępnienie polskiemu środowisku naukowemu,
a także szerszemu kręgowi czytelników,, twórczości Broni­
sława Malinowskiego jest nie tylko długiem płaconym pa­
mięci wielkiego rodaka, ale przede wszystkim zapełnie­
niem pewnej luki w wykształceniu współczesnego Polaka.
Nie miał on np. okazji zaznajomić się z Freedom and Civi-

441

Bibliografia
Atdener E . Social anthropology and the decline of modernism,

w: J.

Overing (ed.), Reason and morality, London, Tavistock,

1985.

A r m o n W. Malinowski

Bronisław

Kasper, w: Polski słownik

biogra­

ficzny, t.19, Wrocław 1974, s. 332-336.
Baker S. Witkiewicz

and Małinowski:

Pure Form of Magic,

The

Science and Religion,"The Polish R e v i e w " 1973, t. 18, nr 1-2,
s. 77-111.
Barnes J. A . Introduction,
Australian

Aborigines;

w; B. Malinowski
A Sociological

The Family Among the

Study, wyd. 2, N e w York

1963, s. X I - X X X .
Bestard I C a m p s J. Despudes de Malinowski.
demidad

en la Antropologia

Antropologia,

Tenerife
Meeting

don on July 13th 1912,
Bidney D . Theoretical

Modemidad

у posmo-

del V I Congreso

de

1993.

Beveridge V et al. Professor
of the Memorial

actual, Actas
Bronisław

London

Anthropology,

Borowska E . Polskie prace

Malinowski. A n Account

Held at The Royal Institution

in Lon­

1943.
N e w York 1935.

Bronisława

Malinowskiego,

"Zeszyty

Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prace Etnograficz­
ne" 1976, z. 9, s. 95-104.

�BIBLIOGRAPHY

Buchowski M . , 'Welcome to Poland', ..Anthropology Today", -

C e c h К.

Malinowski: Edgar, Duke of Nevermore,

„Journal of the

Anthropological Society of Oxford", 1981, t.xii, nr 3, s. 177183.
Chalasiński J. [recenzja z: В. Malinowski:

Sex, Culture and Myth,

N e w York 1962, "Przegląd Socjologiczny" 1963, t. 17, s. 144-

-

w: R. Ellen e

Second Introduction, w: B. Malinowski, A D i a r y . . . , Standford
Univ. Press 1989.

Fletcher R . The

Making of Sociology. A Study of Sociological The

ory; t. 2, L o n d o n 1971.
Flis A .

Koncepcja człowieka w antropologii Bronisława Malinow­

skiego, "Kultura i Społeczeństwo" 1983 [druk. 1984], t. 27,

146 ( t o ż w : "Przegląd Socjologiczny" 1976, t. 28, s. 301-304].
Clifford J.

Malinowski in the history of social anthropology,
al, Malinowski

1986, 2 (3), 24-5.

Writing Culture. The Poetics and Politics of Ethnography,-

J. Clifford, G . E . Marcus (eds.), University of California Press,

nr 4, s. 241-261.
Bronisław

Malinowski's Sociology and Social Anthropology,

w

Masters of Polish Sociobgy, R Sztompka (ed.), Wrocław 1984,

Berkley, Los Angeles, L o n d o n 1984.

s. 164-182.

- On Ethnographic Self-Fashioning: Conrad and Malinowski, w:- Filozofia krakowska początku XX wieku i kształtowanie się po­
The Predicament of Culture. Twentieth-Century Ethnography, glądów naukowych Malinowskiego, w: M . Flis, A . K . Paluch,
Literature, and Art, Harvard Univ. Press, Cambridge, Mass.,
Antropologia...
L o n d o n 1988.

-

C o h e n RS. Modem Social Theory, London 1969.

w wielkości (Nowe materiały do życio­
rysu prof. Bronisława Malinowskiego), „Kultura" (Paryż), 1968,

Danilewiczowa M . Malos'c'
nr 243/244, s.211-224.
Davie M . R. et al.

Commemoration of Professor Malinowski,

"Bul­

letin of the Polish Institute of Arts and Sciences in A m e r i ­
ca" 1942-1943, t. 1, s. 187-212.

Krakowski doktorat Bronisława Malinowskiego, tamże.

- Cracow philosophy of the beginning of the twentieth century an
theriseof Malinowski's scientific ideas, w: R. E l l e n et al, Mali­
nowski...
-

Bronisław

Malinowski's Cracow doctorate, tamże.
Antropologia społeczna Bronisława

Flis M . , A . K . Paluch (eds.)

Malinowskiego, P W N , Warszawa 1985.
Fortes M . Malinowski and the Study of Kinship, w: R. Firth, M a n

and Culture, s. 151-188.
Darrah A . C . Trobriand Fields Forever in DEPTH, The Digital
Frazer J. G . Preface, w: B. Malinowski Argonauts of the Western
Ethnographic Project: the Trobriand Helix (Internet).
Pacific; A n Account of Native Enterprise and Adventure in the
De Waal Malefijt A . M . Images of Man: A History of Anthropo­
Archipelagoes
of Melanesian New Guinea, L o n d o n - N e w York
logical Thought, New York 1974.
1965.

Malinowski in Mexico, 1982.
tradycji rodzinnej, "Tygodnik Powszechny",

s. 1-XXXI.

Geertz C .

Drucker-Brown S.
Dubowski A . Z

1922,

Studia nad życiem społecznym i kulturą, Wroclaw

Dobrowolski К.

1984,

8 kwietnia.

Under the Mosquito Net,

"New York Review of Bo­

oks", 1967, 14 Sept., s.12-13.

- Works and Lives: the Anthropologist as Author,

Standford

Univ. Press, Standford 1988.

stituico da realidade: um estudo sobre a obra etnografica de Bronisław Malinowski, Sao Paolo, Editora Atica, Gellner

Durham E.R. A

E. On

Malinowski,

"Universities Quarterly" 1958, t. 13,

s. 86-92 [toż. w: E . Gellner Cause and Meaning in the Social
Sciences, London 1973, s. 1 3 8 - 1 4 3 ] .

1978.

reflections on the contemporary image of- Malinowski go home, "Anthropology Today", 1985, 1(5), 5-7.
Malinowski in his homeland, "Anthropology Today", 1985, - Malinowski and the dialectic of past and present, " T h e Times

Ellen R. Poles apart: some
1(1),

24-5.

Literary Supplement", 1985, nr 4 (288).

- Malinowski between Two Worlds. The Polish Roots of an Anth­- Original sin. On the legacy of Bronisław Malinowski and the fu­
ropological Tradition, R. Ellen, E . Gellner, G . Kubica, J. M u ­
ture of anthropology, " T h e Times Higher Education Supple­
cha (eds.), Cambridge Univ. Press 1988.

-

ment", 1986, t.10, nr 10.

Preface, tamże.

-

The political

thought of Bronisław Malinowski,

"Current A n t h ­

ropology", 1987, t.28, s.557-59.
Fardon R.

Malinowski's Precendent: The Imagination of Equality,-

„Man" 1990, t.25, nr 4, s.569-87.

'Zeno of Cracow' or 'Revolution at Nemi' or 'The Polish reven
ge: a drama in three acts', w: R. Ellen et all, M a l i n o w s k i . . .

- Language and Solitude, Cambridge Univ. Press, Cambridge,
Ethnographic Analysis and Language with Reference to
1998.
Malinowski's Views, w: R. Firth, Man and Culture, s. 93-118.
Firth R . Professor Bronisław Malinowski, " N a t u r e " 1942, t. 149, G l u c k m a n M . Malinowski's «Functional» Analysis of Social Chan­
Firth J. R ,

s. 661-662.
-

ge, "Africa" 1947 , t.17, nr 2, s. 103-121.

Function, w: Current Anthropology, W. L . T h o m a s , Jr. (ed.),
Chicago, 1956, s. 237-258.

-

An

Analysis of the Sociological Theories of Bronisław Malinow­

ski, L o n d o n 1949.

Evaluation of the Work of Bro­ Goldfarb D . A . , Argonauts of the Western Pacific: S.I. Witkiewkz
nisław Malinowski, L o n d o n 1957.
and Bronisław Malinowski, A A A S S C o n v e n t i o n , 1994 (Inter­
net).
- Introduction: Malinowski as Scientist and as Man, tamże, s. 1Goldstein L . J. The Logk of Explanation in Malinowskian Anthro­
14.
- The Place of Malinowski in the History of Economic Anthropo­ pology, "Philosophy of S c i e n c e " 1957, t. 24; nr 2, s. 156-166.
logy, tamże, s. 209-228.
Goodfellow D : M . Elementy ekonomii w etnologii, tłum. Tamara
Obrębska, "Przegląd Socjologiczny ", 1946 t. 8 s. 73-83.
- Introduction, w: B. Malinowski, A Diary in the Strict Sense of
the Term, Routledge and Kegan Paul 1967.
Gross F. Bronisław Malinowski, „Lud" 1948, t. 38, s. 277-288
[toż. w: F. Gross O wartościach spokcznych. Studia i szkke,
- A n Appraisal of Modem Social Anthropology, " A n n u a l Review
Firth R. (ed.)Man and Culture. A n

New York 1961, s. 73-80].

of Anthropology" 1975, t. 4, s. 1-25.

442

�Grażyna Kubica • BlBLICXiRAFIA
-

Young

Malinowski and his later years,

"American Ethnologist", -

1986, t . l 3 ( 3 ) , 556-570.
Haberland H . , Godt

Peer Gynt ar halve verket,

Roskilde Univ.

1984.

Listy Bronisława Malinowskiego, w: M . Flis, A . K . Paluch, An­

tropologia...
- Między dwoma światami - Bronisław Małinowski. Materiały
Z międzynarodowej sesji naukowej upamiętniającej stulecie uro­
dzin Bronisława Malinowskiego, Kraków 25-27 września 1984,

The Rise of Anthropological Theory. A History of Theo­
ries of Culture, N e w York 1968.
Hays H . R . Explorers of man; five pioneers in anthropology, N e w
York, C r o w e l l - C o l l i e r Press, 1971.
Herskovits M . J. Man and His Works: The Science of Cultural An­ thropology, N e w York 1948.
Heydzianka-Pilatowa J. Problemy językowe w pracach Bronisława

G . Kubica, J. M u c h a (ed.) .Wydawnictwo U J , Kraków 1985.

Hogbin H . I. Anthropology as Public Service and Malinow­

( R C H o S , I S A ) to be published.

Harris M .

Bronio i Staś.

Dzieje przyjaźni Bronisława Malinowskiego i Wit­

kacego, „Kraków", 1986, nr 3, s.3-5.

Malinowski's Years in Poland, w: R . E l l e n et al, Malinowski...
Six letters from Malinowski, tamże.
[recenzja z: H . Wayne (ed.) The Story of a Marriage], Jour­
nal of the History of the Behavioural Sciences", 1998, vol.34(2),
s.91-2.
Malinowskiego, "Rocznik Polskiego Towarzystwa Naukowego
- Wstęp do dzienników Bronisława Malinowskiego 1908-1913,
na Obczyźnie" (New York) 1956, r. 7, s. 96-102.
„Konteksty", 1998, t . L I I (1), s. 91-92.
Hoebel E . A . The Trobriand Islanders: Primitive Law as Seen by
Bronisław Malinowski, w: The Law of Primitive Man, C a m ­ - The Birth of an Anthropologist. Out of the Spirit of An. Broni­
sław Małinowski and His Early Diaries, conference paper
bridge, Mass. 1954, s. 177-210.
ski's Contribution to It,

w: R . Firth, M a n and Culture, s. 245-

Kubik J. O

pojęciu funkcji w antropologii Malinowskiego,

w: M .

Flis, A . K . Paluch, Antropologia...

264.

and Ritual: The Theories of Malinowski Kuper A . Anthropologists and Anthropology. The British School
1922-1972, L o n d o n 1973.
"American Anthropologist" 1941, t. 43,
Kutrzebianka A . Rozwój etnografii i etnologii w Polsce, Kraków
s. 164-172.
Honigmann J. J. Handbook of Social and Cultural Anthropology, 1948.
Homans G . C . Anxiety

and Radcliffe-Brown,

Chicago 1973.

London School of Linguistics: A Study of the
Linguistic Theories of B. Malinowski and ]. R. Finh, Cambrid­

Lagendoen D . T. The

Anthropobgist as Reluctant Imperialist,
and the Colonial Encounter, T . A s a d (ed.),

James W. The
pology

w: Anthro­
London

ge, Mass. 1968.

1973, s. 41 -69.

Lawrence С . M .

Jarvie I . C . The Revolution in Anthropology, London 1964-

Dorobek profesora Bronisława Malinowskiego,

" W i a d o m o ś c i " ' (London) 1958, nr 5(618), s. 3.

- Rationality and Relativism: In Search of Philosophy and History
L e a c h E . R. L e a c h E . R. The Epistemological Background to Ma­
linowski's Empiricism, w: R. Firth, M a n and Culture, s. 119of Anthropology, L o n d o n , Routledge and Kegan Paul, 1984.
Jershina J. Polish culture of modernism and Malinowski's personali­ 138.
- Frazer and Malinowski. On the 'Founding Fathers', " E n c o u n ­
ty, w: R. Ellen et all, Malinowski...
Judenko K . Wstęp, w; В. Malinowski Szkice z teorii kultury, War­

ter" 1965 , t. 25, nr 5, s. 24-36 [toż. (oraz dyskusja nad tym
artykułem z udziałem: C . Jarvie'ego, E . Ardenera, J. H . M .

szawa 1958 , s. V - X X X I

Beattie'ego, E . Gellnera, K . S. Mathura) w: " C u r r e n t A n t h ­

Malinowski's Contribution to Field-work Methods and
the Writing of Ethnography , w: R. Firth, M a n and Culture, -

Kaberry E

s.71-92.
Kempny M . 0

ropology" 1966, t. 7, nr 5, s. 560-567].

Coral Gardens and Their Ma­
gic. A Study of the Methods of Tilling the Soil and of Agricultu­
modelu antropologii społecznej Bronisława Malinow­ ral Rites in the Trobriand lslands,t. I, wyd. 2, L o n d o n 1965, s.
Introduction, w: B. Malinowski

I-XLV.

skiego, "Studia Socjologiczne" 1979, nr 3(74), s. 81-99.

- Koncepcja potrzeb w funkcjonałizmie Malinowskiego, w: M . Flis,- On the founding fathers, "Current Anthropology" 1966, 7,
A . K . Paluch, Antropologia...

- Malinowski fifty years later,

560-7.
„The Polish Sociological Bulle­ Lombard

tin", 1992, nr 1.

E.

LAnthropologie britannique contemporaine,

Paris

1972.

- Czy wszystko, co ważne, powiedziano już o Bronisławie Mali­ Lowie

R. The History

of Ethnological Theory,

N e w York 1937.

nowskim?, „Kultura i Społeczeństwo" 1997, rok X L I , nr 3,

Bronisław Malinowski i Claude Levi-Strauss, czyli o na­
turze pewnej kontrowersji w antropologii społecznej, "Studia So­

s.213-221.

Mach Z.

K l u c k h o h n C . Bronisław

Malinowski, 1884-1942, "Journal

of

cjologiczne" 1979, nr 3 ( 7 4 ) , s. 101-113.

A m e r i c a n Folklore" 1943, t. 56, s. 208-219.
Krzyżanowski J. Z

zagadnień socjologicznych państwa pierwotnego,-

intensywnych badań terenowych w historii antropologii
społecznej, w: M . Flis, A . K . Paluch, Antropologia...
Profile', M c L e i s h J. The Theory of Social Change. Four Views Considered,
Metoda

"Przegląd Socjologiczny" 1930-1931,1.1, z. 2; s. 210-263.
-

A

postscript to 'Bronisław

Malinowski, A n Intellectual

„The Polish Review", 1959, 4(1-2), 156-8.
Kubica G . [recenzja z: S.I. Witkiewicz, Listy

linowskiego,

Warszawa

1981]

L o n d o n 1969.

do Bronisława Ma­

"Kultura

Mair L . A n

i Społeczeństwo"

1982, nr 1-2, s. 279-283.

Man and Culture, s. 229-244.

- Bronisław Małinowski - szkic biograficzny, " L u d " 1982, t. 66, Martindale

D . The-Nature

and Types of Sociological Theory,

Bo­

ston 1960.

s. 61-100.

- Małinowski i Akademia Umiejętności,

Introduction to Social Anthropology, Oxford 1965.
the Study of Social Change, w: R. Firth,

Mair L . Malinowski and

"Przegląd Humanistycz­ Matuszewska-Kohutnicka B. Zbiory

Bronisława Malinowskiego

w Anglii, " L u d " 1969, t. 53, s. 298-301.

ny" 1982, nr 3-4,. s. 147-161.

443

�Grażyna

Kubica • BIBLIOGRAPHY

Oedipus in the Trobriands, 1982.
Piddington R . Malinowski's Theory of Needs, w: R. Firth, M a n
Interpretazioni sociologiche delia letteratura: un saggio in-and Culture, s.33-52.
troducttivo, Messina, D ' A n n a , 1974.
Pignato C . L'approccio linguistico di Bronisław Malinowski: evoluMoore J.D., Visions of culture: an introduction to anthropological zione, rapponi con la teoria culturale, spunti attuali, 1979.
theories and theorists, Walnut C r e e k , Calif., A l t a M i r a Press, Pine F. Funkcjonalizm Malinowskiego w tradycji brytyjskiej antro­
1997.
pologii społecznej, w: M . Flis, A . K . Paluch, Antropologia...
Montagu M . F. A . Bronisław Malinowski (1884-1942), "Isis"
Melford E .
Mollia F.

1942,
M u c h a J.

t. 34, s. 145-150.

Radcfcliffe-Brown A . R. A Note on Functional Anthropology,

Antropologia stosowana w ujęciu Bronisława Malinow­

" M a n " 1946, t. 46, nr 30, s. 38-41.

skiego, w: M . Flis, A . K . Paluch, Antropologia...

-

- Malinowski and the problems of contemporary civilisation, w: R.
Ellen et al, Malinowski...

Functionalism: A Protest, "American Anthropologist" 1949, t.
51, s, 320-323.

founding fathers of social science, Baltimore,

Raison T. The

- Problems of Freedom, Democracy and Peace in Bronisław Mali­

Pengu-

ine Books, 1969.

nowski's Anthropology, " T h e Polish Sociological Bulletin", Rapport N . 'Surely everything has already been said about Malinow­
1992,

1 (97), s.69-82.

ski's diary. ', "Anthropology Today", 1990, t. 6, nr 1, s.5-9.
1

-

Murdock G . R Bronisław Malinowski, "American Anthropolo­
gist" 1943, t. 45, s. 441-451.

'Dear Elsie', 'Dear Bronio',

"Anthropology Today", 1996, t.12,

nr 1, s.2-6.

Redfield R. Introduction, w: B. Malinowski Magic, Science and
N a d e l S. F.

Malinowski on Magic and Religion,

Religion and Other Essays, Glencoe, 111. 1948, s. V I I - X I I .
Malinowski und die Ethnologie, w: B. Malinowski Fi­
ne wissenschaftliche Theorie der Kultur und andere Aufsatze,

w: R. Firth, M a n

and Culture, s. 189-208.

Reinwald R

- The Foundation of Social Anthropology, L o n d o n 1969.
Norick F.A. A n analysis of the material culture of the Trobriand Zurich 1949, s. 7-19.
Islands based upon the collection of Bronisław Malinowski, Rex J. Discvering Sociology. Studies in Sociological Theory and Me­
P h . D . thesis, Univ. of Calif., 1976.
thod, L o n d o n 1972.
Richards A . I. Bronisław Kaspar Malinowski: Вот 1884 - Died
Obrębski J. [recenzja z: В. Malinowski Coral, Gardens and The­
1942, " M a n " 1943, t. 43, s. 1-4.
ir Magic. A Study of the Method of Titling the Soil and of Agri­ Richards A . I . The Concept of Culture in Malinowski s Work, w:
cultural Rites in the Trobriand Islands, L o n d o n 1935, 2 t],
R. Firth, M a n and Culture, s. 15-32.
"Przegląd Socjologiczny" 1936, t. 4, s. 224-229 [toż. w:
Rosengren K . E . Malinowski's Magic: The Riddle of the Empty
"Przegląd Socjologiczny" 1976, t. 28, s. 304-309].
Cell, " C u r r e n t Anthropology", 1976, t.17, nr 4, s.667-85.
Okiński W. [recenzja z: B. Malinowski Sex and Repression in Sa­
vage Society, L o n d o n - N e w York 1927]; "Przegląd Socjolo­ Schapera I. Malinowski's Theories of Law, w: R. Firth, M a n and
giczny" 1935, t. 3, s. 316-322.

Culture, s. 139-150.

Funkcjonalny model kultury w świetle Sekiguchi T. O n Bronisław Malinowski's Diary, "Slavia O c c i d e n ­
niektórych osiągnięć współczesnej antropologii i socjologii, "Etno­ t a l Iaponica" 1986, s.77-95 [art. po japońsku, abstrakt po

Olszewska-Dyoniziak B.

grafia Polska" 1966, t. 10, s. 31-60.

angielsku].

- Bronisław Malinowski: twórca nowoczesnej antropologii,

Zielo­S h a c k W . A .

tion,

na Góra, W S P 1996.

The Kula: a Bronisław Malinowski centennial exhibi­

Berkeley, Calif., Robert Lowie Museum of Anthropolo-

Bronisława Malinowskiego - Dziennik w ścisłym gy,1985.
znaczeniu tego słowa, "Studia Socjologiczne" 1970, nr 2(37), Skalnik R Bronisław Malinowski (1884-1942). Een argonaut uit

Ossowska M .
s. 29-33.

Kraków, w: G . Banck, B. v a n Heijningen (eds.), Beroep an­

tropolog. Vreemde volken, visies en vooroordelen, AmsterdamKonflikt, modernizacja i zmiana społeczna. Analiza Brussels, Intermedial, 1982.
i krytyka teorii funkcjonalnej, Warszawa 1976.
- Malinowski on war, nationalism and the state, w: S. Bonk (ed.)
- Wstęp, w: B. Malinowski Dzieła, 1.1, Warszawa 1980, s. 11-50.
Ideen zu einer Integralen Anthropologic, M u n i c h , B B Verlag,
- The Philosophical Background of the Classical Functionalism in 1991, s.545-69.
Social Anthropology, "Reports on Philosophy" 1980, nr 4, s.
Sredniawa B. The Anthropologist as a young physicist: Bronisław
25-37.
Malinowski's apprenticeship, "Isis", 1981, t.72, nr 264, s.613Paluch A . K .

-

Malinowski, Warszawa 1981.

620.

- The Polish Background to Malinowski's Work,

" M a n . T h e Jour­-

s. 276-285.
-

Bronisława

Studia uniwersyteckie Bronisława Malinowskiego,

Sterly J. Das

Malinowskiego rozumienie kultury,

Kulturkonzept Bronisław Malinowski. Eine kritische

Prufung;, "Anthropos" 1967, t. 62, s. 815-822.

w: M . Flis, A . K .

Paluch, Antropologia...

Stocking G.W.Jr.

- Introduction: Bronisław Malinowski and Cracow anthropology, ness, "Journal
w: R. Ellen et al, Malinowski...

of the History of the Behavioral Sciences",

- The ethnographer's magic: fieldwork in British anthropology from
Tylor to Malinowski, w: History of Anthropology, t . l , Univ. of

Parsons Т . Malinowski and the Theory of Social Systems, w: R.
Firth, M a n and Culture, s. 53-70.

Malinowski's Style, "Proceedings

Empathy and Antipathy in the Heart of Dark­

1968, vol. 4, s . l 89-194.

- Malinowski's theory of culture, tamże.
Panoff M . Bronisław Malinowski, Paris 1972.

Payne H . C .

w: M . Flis,

A . K . Paluch, Antropologia...

nal of the Royal Anthropological Institute" 1981, t. 16, nr 2,

Wisconsin Press, 1983.
-

of the A m e r i c a n

Philosophical Society", 1981, t.125, nr 6, s.416-440.

the Science of the Irrational: Malinowski's en­
counter with Freudian psychoanalysis, w: History of Anthropolo­

Anthropology and

gy, t.4, Univ. of Wisconsin Press, 1986.

444

�Grażyna

Strathern M . Out

Kubica •

BIBLIOGRAFIA

of context: the persuasive fictions of anthropolo­Uberoi

gy, "Current Anthropology, 1987, 28(3), 251-81.
Strenski I.

Malinowski and the work of myth, 1992
Malinowski's tragic ethnography,

Strenski R . M .

J.RS.

Politics of the Kula Ring: An Analysis of the Findings

of Bronisław Malinowski, Manchester 1962.

The Foundations of
Faith and Morals. An Anthropological Analysis of Primitive
Beliefs, and Conduct with Special Reference to the Fundamental

"AnthropologyWaligórski A . [recenzja z: В. Malinowski

and H u m a n i s m Quarterly", 1984, 9(4), 22-5.

Bronisław Malinowski: An Intellec­
tual Profile, " T h e Polish R e v i e w " 1958, t. 3, nr 4, s, 55-76.
- Bronisław Malinowski: Formative Influences and Theoretical
Evolution, " T h e Polish R e v i e w " 1959, t. 4, nr 4, s. 17-45.
Symmons-Symonolewicz K .

-

Bronisław Malinowski; Individuality as a Theorist, " T h e Polish

-

The

Problems of Religion and Ethics, London 1936], "Przegląd So­
cjologiczny" 1937, t. 5, z. 1-2, s.472-474.
[recenzja z:

Methods of Study of Culture Contact in Africa,

L o n d o n 1938], "Przegląd Socjologiczny" 1938, t. 6, s. 548-

Review," 1960, t. 5, nr 1, s. 53-65.

550.

Origin of Malinowski's Theory of Magic,

" T h e Polish R e ­

view" 1960, t. 5, nr 4, s. 36-44.

- Bronisław Malinowski in the Light of His Diary, " T h e

Polish

- Posłowie do przekładu polskiego, w: В .Malinowski Argonauci
Zachodniego Pacyfiku. Relacje o poczynaniach i przygodach kra­
jowców z Nowej Gwinei, Warszawa 1967, s. 605-645 [toż. (pt.

Review" 1967, t. 12, nr. 3, s. 67-71.

Bronisław Malinowski) w: "Przegląd Socjologiczny" 1976,

- The Ethnographer and his savages. An intellectual history of Ma­ t.28, s. 268-300; B. Malinowski Dzieła, t. 3, s. 652-694].
linowski's diary, " T h e Polish Review", 1982, t . X X V I I , nr 1-2, - Antropologiczna koncepcja człowieka, Warszawa 1973.
s.92-98.
- Malinowski w trzydzieści lat później, "Studia Socjologiczne"
-

Osobowość twórcza Bronisława Malinowskiego, w: M . Flis,
A . K . Paluch, Antropologia...

1974, n r 2 ( 5 : i ) , s . 5-26.

Bronisław Malinowski: the influence of various women
on his life and works, "Journal of the Anthropological Socie­
- Bibliografia prac Bronisława Malinowskiego, tamże.
- A comprehensive bibliography of the writings of Bronisław Mali­ ty of O x f o r d " , 1984, t.15, nr 3, s.189-203.
- Foreword, w: Ellen et all, Malinowski...
nowski, w: R. Ellen et all, Malinowski
- The Story of a Marriage. The Letters of Bronisław Malinowski
Szacki ] . Malinowski and the development of Polish social science,
and Elsie Masson, H . Wayne (ed.), Routledge, L o n d o n and
w: R. Ellen et al, Malinowski...
Wayne H .

Szczepański J. [recenzja z: В. Malinowski, Zycie seksualne dzikich

New York 1995.

w północno-zachodniej Melanezji. Miłość, małżeństwo i życie ro­ Wax M , L . Tenting with Malinowski, "American Sociological Re­
dzinne u krajowców z Wysp Trobrianda Brytyjskiej Nowej Gwi­ view" 1972, t. 37, s. 1-13.
nei, Warszawa 1938], "Przegląd Socjologiczny" 1937 [wyd.
Witkiewicz S.I. Listy do Bronisława Malinowskiego, PIW, Warsza­
1938], t. 5, z: 3-4, s. 799-802 [toż. w:. "Przegląd Socjologicz­

wa, 1981.

Antropolog jako artysta: fotografie Malinowskiego z Trofunkcjonalna w socjologii i antropologii spo­ briandów, „Konteksty" 1997, nr 1-2, s.181-186.
łecznej (Studium analityczne), Wroclaw-Warszawa-WroclawYoung M . W The Ethnography of Malinowski. The Trobriand
Gdańsk 1971.
Islands 1915-18, Routledge ck Kegan Paul, London, Boston
- System and Function. Toward a Theory of Society, New York
ny" 1976, t. 28].

Wright Т.

Sztompka R Metoda

and Henley 1979.

1974.

Merton: a case-study in the transmission of - A n intensive study of a restricted area, or, Why did Malinowski
go to the Trobriand Islands?, "Oceania", 1984, t.55, 1-26.
ideas, w: R. Ellen et al, Małinowski...
- Malinowski among the Magi, The Natives of Mailu, Routledge,
Szymura J. Bronisława Malinowskiego 'etnograficzna teoria języka',

-

From Malinowski to

L o n d o n and N e w York 1988.

w: M . Flis, A . K . Paluch, Antropologia...

- Young Malinowski, "Canbera Anthropology", 1994, nr 2.
T h o r n t o n R.J. 'Imagine yourself set down: Mach, Conrad, Frazer, - Malinowski's Kirivina. Fieldwork Photography 1915-1918,
Malinowski and the role of imagination in ethnography, " A n t h ­ Univ. of Chicago Press, Chicago and L o n d o n 1998.

The

ropology Today", 1985, 1(5), 7-14.

- If libraries could read themselves,

"Anthropology Today", 1988,Zegarliński S.

- The Chains of Reciprocity,
The Early

135-154; t. 133, s. 196-211; t. 134, s.327-345.

" T h e Polish Sociological Bulletin",

Znamierowski C . Etnograf i socjolog, "Marchołt" 1936 [wyd.

1992, nr 1.
-

Writings of Bronisław Malinowski,

1937], r.3, t.3, nr 4(12), s.539-543.

R.J. T h o r n t o n , R

- Przedmowa,

Skalnik (eds.), Cambridge Univ. Press 1993.

Turnau I. [recenzja z: В. Malinowski The Dynamics of Culture

Change: An Inquiry info Race Relations in Africa,

New H a v e n :

1945], "Przegląd Socjologiczny" 1947, t. 9, s. 504-506.

-

Powstanie przekonań i obrzędów religijnych według

Malinowskiego, "Przegląd Powszechny" 1916, r. 33, t. 131, s.

4(2), 20-2.

[recenzja z: В. Malinowski Freedom and Civilization, New
York 1944], "Przegląd Socjologiczny" 1948, t. 10, s. 705-707.

445

w: B. Malinowski

Prawo, zwyczaj, zbrodnia w spo­

łeczności dzikich, Warszawa 1939, s. V I I - X .

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11179" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11157">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/fc4549675ce6c9857bacee4221bbf3c8.pdf</src>
        <authentication>cfc5557ce56e649026c018bc8136030c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133265">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1263</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133266">
                <text>1986</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133267">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1166</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133268">
                <text>Adam Pranda (1924-1984) / ETNOGRAFIA POLSKA 1986 t.30 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133269">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1986 t.30 z.2, s.175-176</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133270">
                <text>Paprocka, Wanda</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133271">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133272">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133273">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="133274">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133275">
                <text>Z

Ż

A

Ł

O

B

N

E

J

K

A

R

T

Y

„Etnografia Polska", t. 30: 1986, z. 2
P L I S S N 0071-1861

ADAM PRANDA
(1924-1984)
W dniu 28 sierpnia zmarł w Bratysławie słowacki etnograf P h Dr Adam P r a n da, wybitny naukowiec, pracownik Národopisného Ústavu Slovenskiej Akademii
Vied.
Śmierć Adama Prandy jest nie tylko niepowetowaną, wielką stratą dla etno­
grafii słowackiej. Również Jego polskim kolegom trudno pogodzić się z myślą o J e ­
go odejściu. Dzięki Adamowi Prandzie bliskie związki nauki słowackiej i polskiej
nacechowane były serdeczną ludzką przyjaźnią, wzajemnym zrozumieniem i sza­
cunkiem. Dom Adama i Heleny Prandów zawsze otwarty dla polskich k o l e g ó w
był nie tylko miejscem przyjacielskich spotkań, ale również gorących naukowych
dyskusji inicjowanych przez głęboko zaangażowanych w swej pracy Gospodarzy.
Życiowa energia, pasja i inicjatywa badawcza, pracowitość, optymizm — cechy tak
charakterystyczne dla osobowości Adama Prandy —- nie pozwalają nam pogodzić
się z myślą o śmierci Człowieka, który znajdował się w pełni sił twórczych.
Adam Pranda urodził się 24 kwietnia 1924 r. w Vysuckiej, gminie Snežnica
w pow. Čadca. Trudne warunki egzystencji ludności tych terenów były udziałem
także rodziny Prandów. Jego życie, charakter i n a u k o w ą drogę kształtowało ś r o ­
dowisko, w którym się urodził i w y c h o w a ł . Do swych rodzinnych stron powracał
często i im poświęcił część swoich prac naukowych. Pomimo ciężkich w a r u n k ó w
materialnych ukończył gimnazjum i rozpoczął studia na Uniwersytecie w Braty­
sławie na wydziale filozoficznym, studiując filozofię i język słowacki. W 1949 r.
uzyskał tytuł doktora filozofii. Jeszcze przed otrzymaniem dyplomu, w 1948 r.
rozpoczął pracę w wydziale kultury miasta Bratysławy. W 1953 r. przeszedł do
Zarządu Głównej Centrali Przemysłu Artystycznego obejmując w tej instytucji sta­
nowisko kierownika działu badań terenowych. Praca ta na trwałe związała Jego
zainteresowania naukowe z ludową twórczością artystyczną, poczynając od pierw­
szej jego pracy o ludowym artyście •— garncarzu Ferdišu Kostky (1958), aż do
wydanego w 1983 r. albumu poświęconego Ignacemu Bizmayer — twórcy artystycz­
nej glinianej rzeźby figuralnej.
Duże znaczenie dla rozwoju zainteresowań naukowo-badawczych Adama Pran­
dy miało przejście w 1961 r. do pracy w Národopisném Ustavie S A V . W roku 1966
uzyskał stopień kandydata nauk historycznych na podstawie pracy o przyczynach
powstania i rozwoju zatrudnienia pozarolniczego na Kysućach.
W latach sześćdziesiątych zainteresowania naukowe Adama Prandy skierowa­
ne zostały na zagadnienia współczesności i związane z tym problemy teoretyczne
i metodologiczne. Nie rezygnował jednak w tym czasie ze studiów nad w y t w ó r c z o ­
ścią wiejską poświęcając szczególną u w a g ę ceramice, tkactwu, wycinance, jak r ó w ­
nież — w zakresie kultury materialnej — obróbce kamieni, produkcji kamiennych
nagrobków, kół młynarskich i in.
W tym okresie zapoczątkowane zostały bliskie związki Adama Prandy z
ską, w czasie Jego kilkumiesięcznego stypendium naukowego w roku 1967. Z
ściwą sobie pasją badawczą zapoznawał się z dorobkiem polskiej etnografii,
w i ą z y w a ł liczne kontakty naukowe, uczestniczył w badaniach terenowych.

Pol­
wła­
na­
Jak

�176

Z ŻAŁOBNEJ

KARTY

sam często powtarzał, były to studia bardzo inspirujące Go do dalszej pracy ba­
dawczej.
Pod koniec lat sześćdziesiątych publikuje prace poświęcone periodyzacji k u l ­
tury ludowej na Słowacji (1966, 1969), bierze udział w opracowywaniu części p o ś w i ę ­
conej Słowacji, w pracy zbiorowej Lidová kultura československa
vlastivěda
(1968).
Na szczególną u w a g ę zasługują Jego studia poświęcone rozważaniom teoretycz­
nym nad kulturą współczesną, drukowane w „Sovietskoj Etnografii" (1969, 1975)
i „Slovenskom Národopisie" (1970, 1975).
W 1970 r. Adam Pranda przebywa przez rok w Instytucie Etnografii Akade­
mii Nauk Z S R R w Moskwie, opracowując zagadnienie w p ł y w u bilingwizmu na
niektóre dziedziny kultury ludowej. Z tego zakresu publikuje szereg prac w j ę ­
zyku rosyjskim i słowackim.
W latach siedemdziesiątych podejmuje problematykę badawczą dotyczącą me­
chanizmu transmisji etnokulturowej we współczesnej kulturze wsi oraz podsta­
wowych czynników w p ł y w a j ą c y c h na proces zmian kulturowych po I I wojnie ś w i a ­
towej (1977).
W następnych latach poszerza swe zainteresowania naukowe o zagadnienie for­
mowania się nowego systemu wartości w społeczności wiejskiej, drukując z tego
zakresu artykuły w latach 1980-1983. Jest również Adam Pranda inicjatorem ba­
dań prowadzonych we wsi Sebechleby i współautorem monografii, która ukazała
się w 1983 r. Zajmował się także badaniami procesów etnicznych. Przełożył na j ę ­
zyk słowacki studium I . V. Bromleja Etnos a etnografia (1980).
Doskonała znajomość terenu całej Słowacji jest wyraźnie widoczna w Jego
studiach regionalistycznych o Gemeru (1970) i Kysučach (1982), w przewodnikach
turystycznych i innych pracach.
Trudno w y m i e n i ć wszystkie dziedziny zainteresowań badawczych Adama Prandy. O osiągnięciach naukowych może świadczyć ogromna bibliografia Jego prac
obejmująca około 280 pozycji. Na u w a g ę zasługuje również Jego działalność po­
pularyzatorska i informacyjna. Opracowywał recenzje z wielu prac krajowych i za­
granicznych, z wystaw i akcji naukowych, brał udział w audycjach radiowych i te­
lewizyjnych, imprezach folklorystycznych. Duże osiągnięcia miał w dziedzinie filmu
etnograficznego. Za film „Kraslice" otrzymał brązową harfę na festiwalu w D u ­
blinie (1975), a za film telewizyjny „Słowacka ludová majolika" uznanie w Mos­
kwie (1974).
Dużo miejsca w Jego działalności naukowej zajmowały prace redakcyjne i or­
ganizatorskie. Szereg lat redagował wydawnictwo „Klenotnica slovenskej ludovej
kultury". Był redaktorem dwóch prac zbiorowych Premeny 1'udowych tradicii v súčasnosti
(1977, 1978), i kilku t o m ó w Gemer — Národopisné
Studie.
Uczestniczył
w zespołach rad redakcyjnych m. in. „Slovenského Národopisu" i „Národopisných
Aktualit".
Bezpośredni stosunek do ludzi, wielka życzliwość, z jaką odnosił się do m ł o ­
dego pokolenia etnografów, zyskały Mu głęboki szacunek jako pedagogowi, który
potrafił przekazać nowej generacji nie tylko s w ą wiedzę, ale i pasję badawczą.
Wyrazem uznania dla Jego wszechstronnej twórczości były liczne odznaczenia,
m. in. złota odznaka L . Štura, którą otrzymał za swój udział w rozwoju nauk spo­
łecznych. Był aktywnym członkiem Slovenskej Národopisnéj Společnosti SA V, G e merskéj Vlastivědnéj Společnosti, członkiem Polskiego Towarzystwa Ludoznaw­
czego.
Przedwczesna śmierć przerwała czynne życie tego twórczego pracownika nau­
kowego. W osobie Adama Prandy nauka straciła wybitnego badacza, który p o ś w i ę ­
cił całe swoje życie rozwojowi słowackiej etnografii.
Wanda

Paprocka

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11357" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11335">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/0884536f80cf85f9b13872f77d83183e.pdf</src>
        <authentication>78a6ccd167f75488b8be7b0733d405ec</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135315">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:987</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135316">
                <text>1979</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135317">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:908</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135318">
                <text>Adaptacja młodzieży mongolskiej do środowiska pasterskiego / ETNOGRAFIA POLSKA 1979 t.23 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135319">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1979 t.23 z.2, s.255-306</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135320">
                <text>Kabzińska-Stawarz, Iwona</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135321">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135322">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135323">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="135324">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135325">
                <text>„Etnografia Polska", t. X X I I I
I S S N 0071-1861

IWONA

z. 2

KABZIŃSKA-STAWARZ
«

ADAPTACJA MŁODZIEŻY MONGOLSKIEJ DO ŚRODOWISKA
PASTERSKIEGO
WSTĘPNE I N F O R M A C J E O B A D A N I A C H

Badania nad adaptacją młodzieży mongolskiej do środowiska paster­
skiego przez parę lat koncentrowały na sobie uwagę etnografów, two­
rzących ekspedycję etnograficzną Polskiej Akademii Nauk do Mongolii.
Zainteresowanie młodym pokoleniem było n a t u r a l n ą konsekwencją
i kontynuacją wcześniejszych badań członków ekspedycji, w wyniku
których określono zasadnicze kierunki zmian społecznych i kulturowych,
jakie zaszły i zachodzą nadal we współczesnej, porewolucyjnej Mongolii,
t j . od 1921 r. Badania nad młodym pokoleniem pasterzy zostały zapo­
czątkowane w 1971 r. z inicjatywy kierownika ekspedycji prof. dr. W i ­
tolda Dynowskiego. Potwierdziły one zaobserwowane wcześniej zjawis­
ka, pozwalając jednocześnie na rozszerzenie i uzupełnienie dokonanych
uprzednio spostrzeżeń, a także na orientację w tendencjach rozwojo­
wych Mongolii, m i n . w kierunkach potrzeb i aspiracji społeczeństwa .
1

1

Bibliografia prac członków ekspedycji obejmuje dziś 55 pozycji. O procesach
zmian społeczno-kulturowych najszerzej traktują: W. D y n o w s k i ,
Współczesna
Mongolia, Wrocław 1968; t e n ż e Modernizacja Mongolii w dwóch ustrojach spo­
łeczno-politycznych,
[w:] Badania nad społeczeństwem
i kulturą
Mongolii, Wro­
claw 1973, s. 11-33; t e n ż e , Ardyn szine nen szinechen sojol, [w:] Ołon
ułsya
Mongołcz
Erdemtnij, II Churał, Ułan Bator 1973, t. 1, s. 192-194; t e n ż e , Polish
Ethnological Research in Mongolia, „Ethnologia Polona", vol. 1: 1975, s. 113-134;
D. M a r k o w s k a , Urbanization of the Steppe, [w.] Poland at the 8th Internatio­
nal Congress of Anthropological
and Ethnographical
Sciences, Wrocław 1968,
s. 171-194; t e n ż e, Process urbanizacii
w sowriemiennoj
Mongolii, [w:] Ołon
ułsyn..., t. 1, s. 285-290 oraz artykuł napisany wspólnie z J . O l ę d z k i m i Z. S o ­
k o l e w i c z , Niektóre
zmiany w tradycyjnym
inwentarzu
kulturowym
pasterzy
mongolskich, „Etnografia Polska", t. 12: 1968, s. 199-252 i z S. S z y n k i e w i ­
e ź e m, Spółdzielnia
pasterska. Tradycja i modernizacja, [w:] Studia
mongolskie,
Wrocław 1968, s. 55-78; J . O l ę d z k i , Chün bajna. Wybrane wskaźniki
przeobra­
żeń światopoglądowych,
„Etnografia Polska", t. 17: 1973, z. 2, s. 81-143: Z. S o k o ­
l e w i c z , On the Applicability of the Concept „local community" to the Study of
Culture Change in present-day
Mongolia, [w:] Poland at the 8th
s. 211-223;

�250

IWONA

KABZIÑSKA-STAWARZ

Tematyka badań została ujęta przez Danutę Markowską w lapidarne
określenie „adaptacja młodzieży do środowiska pasterskiego". D. Markow­
ska była też autorką ankiety-kwestionariusza, na podstawie której pro­
wadzone były badania terenowe. W trakcie badań ankieta ta została zwe­
ryfikowana i częściowo zmieniona. Przy opracowywaniu drugiej wersji
ankiety brali udział wszyscy pozostali członkowie ekspedycji, t j .
S. Szynkiewicz, J. S. Wasilewski i L . Mróz.
Dla badaczy szczególnie interesujące było odtworzenie mechanizmu
kształtowania się współczesnych nam zachowań młodego pokolenia pa­
sterzy. Zwrócono przy t y m uwagę na charakter podłoża historyczno-kulturowego oraz na kanały informacji, dzięki którym kształtują się
takie, a nie inne zachowania. Chodziło m i n . o ustalenie wpływów, jakie
wywierają na młodzież instytucje od wieków kształtujące jej zachowa­
nia, takie jak rodzina, grupa rówieśnicza i agrupa osób współpracujących
ze sobą oraz instytucje będące elementem nowego społeczeństwa, nie
znane kulturze tradycyjnej, a więc różne formy kształcenia ogólnego
i zawodowego, środki masowego przekazu i i n .
Przystępując do badań zakładano, że w y n i k i procesu adaptacji do
środowiska pasterskiego są w znacznym stopniu uzależnione od stosunku
młodzieży do pasterstwa i tegoż środowiska. Odtwarzając mechanizm
kształtowania się tych stosunków zwrócono uwagę na zakres i możliwości
zdobywania doświadczeń zawodowych, okoliczności wyboru i czynniki
sprzyjające realizacji planów zawodowych, znajomość warunków życia
i rodzajów pracy wykonywanej w różnych środowiskach, charakter po­
trzeb i aspiracji zawodowych, kulturalnych i i n . oraz oceny możliwości
ich zaspokajania w środowisku pasterskim. Za wyznaczniki adaptacji
przyjęto plany zawodowe młodzieży, jej stosunek do pasterstwa jako
zawodu, poziom wiedzy zawodowej, charakter kontaktów społecznych,
zakres realizacji potrzeb zawodowych, materialnych, kulturalnych i in.
Mówienie o adaptacji młodzieży pochodzącej z rodzin pasterskich do
środowiska pasterskiego może się wydawać paradoksalne. W naukach
społecznych przyjęło się bowiem oznaczać t y m terminem proces lub
wynik procesu przystosowywania się jednostek i grup do zupełnie no­
wych dla nich warunków społeczno-kulturowych, ekonomicznych, biolot e j ż e , Grupa Chalcha w zespole kulturowym
Azji Środkowowschodniej,
[w:]
Studia mongolskie, s. 13-28; t e j ż e , Izbrannyje
woprosy etnograficzeskich
issledowunij po kulturie roboczego klassa MNR, [w:] Olon ulsyn
z. 2, s. 121-125;
S. S z y n k i e w i c z , The Role of the Herdsmen's Co-operatives in Modernizing the
Country Life in Mongolia, [w:] Poland at the 8th..., s. 171-194: t e n ż e , Family
Expenditures
in Mongolia. Some Changes over 50 years, fw:] Olon ulsyn..., z. 2,
s. 307-310. Informacje o poszczególnych etapach badań nad młodym pokoleniem
pasterzy i ich wstępne wyniki zawierają m. in. sprawozdania autorstwa J . S. W a ­
silewskiego i S. Szynkiewicza zamieszczane corocznie w latach 1972-1976 w „Etno­
grafii Polskiej".

�ADAPTACJA

MŁODZIEŻY

MONGOLSKIEJ

257

gicznych i in., kojarząc go na ogół ze zmianą przestrzeni lub układów
społeczno-zawodowych. O konieczności adaptowania się młodych paste­
rzy do ich własnego środowiska (społecznego) decyduje zasadniczo fakt
okresowej, mniej lub bardziej trwałej, zmiany miejsca zamieszkania
tych osób, związany z nauką w szkołach podstawowych (siedmioklaso­
wych w okresie, w k t ó r y m przeprowadzono badania, a obecnie już
ośmioklasowych) i średnich. Szkoły te znajdują się w centrach somonowych lub ajmacznych oddalonych od miejsca zamieszkania rodzin
pasterskich i pastwisk należących do poszczególnych spółdzielni. W okre­
sie nauki młodzież mieszka przeważnie w internatach, a jej kontakty
z najbliższą rodziną uzależnione są od odległości między szkołą a miej­
scem pobytu rodziny. Jeśli jest to rodzina koczująca, odległości te zmie­
niają się kilkakrotnie w ciągu roku. Znaczna część młodzieży uczącej
się styka się z rodzicami (a za ich pośrednictwem — z pracą pasterzy)
tylko i wyłącznie w czasie ferii wiosennych lub letnich wakacji. W mo­
mencie ukończenia szkoły, powrotu do chudonu i podjęcia pracy w pa­
sterstwie, młodzież przechodzi więc okres adaptowania się do nowej dla
niej struktury i sposobu funkcjonowania spółdzielni, pracy z jednym
rodzajem zwierząt, metod oceniania tej pracy, wykonywania planów
produkcyjnych itd. Musi ona także nauczyć się nie znanych jej form
współpracy z kolektywem złożonym niejednokrotnie z osób niespokrewnionych ze sobą, w którym występują różne rodzaje autorytetów.
Wcześniejsze, sporadyczne kontakty ze spółdzielnią pasterską, jakie
dokonywały się zasadniczo za pośrednictwem rodziców, niewątpliwie
kształtowały jakieś wyobrażenia młodzieży o pracy pasterza, nie umoż­
liwiały jej jednak zdobywania nawyków produkcyjnych ułatwiających
adaptację do pracy w skolektywizowanym pasterstwie. Nie można r ó w ­
nież zapomnieć o tym, że powrót do środowiska pasterskiego po ukoń­
czeniu nauki wiąże się nierozerwalnie z konfrontacją wzorów obowiązu­
jących i możliwych do zrealizowania w t y m środowisku, i tych zacho­
wań, do których przyzwyczaja się uczeń szkoły. Migracja osób już za2

3

2

Ajmak i somon są jednostkami podziału administracyjnego Mongolii i odpo­
wiadają zasadniczo naszym w o j e w ó d z t w o m i dawnym powiatom.
Dla nadania ram przestrzennych procesom i zjawiskom omawianym w tym
tekście i związanych bezpośrednio z pasterstwem u ż y w a m często słowa chudon.
Nazwa ta, z braku polskiego odpowiednika mongolskiego słowa, jest u nas uży­
wana w znaczeniu wieś, step, prowincja, niemiasto (patrz np. J . S. W a s i l e w ­
s k i , Mongolia 1971 — nowa faza badań polskiej ekspedycji
etnograficznej, „Etno­
grafia Polska", t. 16: 1972, z. 1, s. 278). W przedstawionym tu opracowaniu desygnatem słowa chudon jest dla mnie obszar zamieszkany przez pasterzy wraz z wy­
korzystywanymi przez nich pastwiskami i innymi zasobami środowiska natural­
nego, znajdujący się poza ośrodkami miejskimi i centrami somonowymi (w któ­
rych, z uwagi na osiadły tryb życia części mieszkańców i pełnione funkcje odnaj­
dujemy w zminiaturyzowanej postaci niemało w z o r ó w zachowań charakterystycz­
nych dla ośrodków miejskich).
3

17 — E t n o g r a f i a P o l s k a , t. X X I I I ,

z. 2

�25 S

IWONA

KABZIKSKA-STAWÁRZ

trudnionych w pasterstwie dowodzi, że rezultaty tej konfrontacji nie
zawsze^ są pomyślne. Migracja zaś, jak wspomniałam, została uznana
przez badaczy za główne świadectwo słabej adaptacji lub jej braku.
Proces adaptacji badany był jak gdyby na dwóch poziomach rzeczy­
wistości: 1 — zachowań obserwowanych przez badaczy i faktów, które
dokonały się w przeszłości (informacji o nich dostarczyły biografie i n ­
formatorów) oraz 2 — świadomości (gdzie badano przede wszystkim
plany życiowe dotyczące rodzaju pracy, zakupów itp., będące świadec­
twem przejmowania przez pasterzy wzorów charakterystycznych dla
nowego modelu społeczeństwa, jaki zaczął się kształtować po rewolucji,
ich akceptacji i realizacji).
Badania nad adaptacją młodzieży mongolskiej do środowiska paster­
skiego przeprowadzono wśród mieszkańców ajmaku archangajskiego,
bułgańskiego, chubsugulskiego, centralnego, kobdoskiego i środkowogobijskiego; nie tylko wśród Chałchasów, ale także wśród mniejszości na­
rodowych, takich jak Derbeci, Miangaci, Chotgojci. Zróżnicowanie i n ­
formatorów pod względem pochodzenia narodowościowego i terytorial­
nego pozwala mówić o uzyskaniu próby reprezentatywnej dla całej Mon­
golii.
Członkowie ekspedycji przeprowadzili w sumie 111 wywiadów na
podstawie wspomnianej już ankiety oraz kilkadziesiąt wywiadów uzu­
pełniających, dotyczących znajomości tradycji, sposobów spędzania czasu
wolnego i potrzeb kulturalnych. Informatorami były osoby w wieku od
15 do 30 lat. Wśród nich wyodrębniono dwie grupy do 22 lat i powyżej.
W grupie do 22 lat znalazło się 81 osób, w grupie drugiej 30. Łącznie
przeprowadzono wywiady z 82 kobietami i 29 mężczyznami. Najliczniej
reprezentowane więc były kobiety w wieku do 22 lat. Dysproporcje,
które mogą uderzać w tej próbie, nie są przypadkowe. Przewaga osób
do 22 roku życia wynika z założenia, że młodzi pasterze są bardziej mo­
bilni, łatwiej podejmują decyzje migracyjne, mając przy t y m większe
możliwości ich realizowania (choćby z uwagi na częściej spotykany
w t y m wieku stan wolny i brak dzieci). Dużą liczbę kobiet w próbie
można wytłumaczyć tym, że na ogół z większymi oporami niż mężczyźni
podejmują one decyzje o opuszczeniu chudonu. Dysproporcja płci po­
wstała tu także na skutek specyficznych warunków, w jakich prowadzo­
no badania. Wyjazdy ekspedycji organizowane były latem. W t y m okre­
sie część mężczyzn przebywała z dala od rodzin, oddelegowana do pracy
przy sianokosach i członkowie ekspedycji, nie zawsze dysponujący włas­
nym środkiem transportu, nie mieli żadnych możliwości dotarcia do
nich. Brak własnego środka lokomocji ograniczał też znacznie możli­
wości dotarcia do pasterzy rozproszonych w t y m czasie ze swoimi sta­
dami i oddalonych od centrum somonowego, w k t ó r y m mieszkali człon­
kowie ekspedycji.
Opracowanie zebranych materiałów, którego podjęła się autorka tego

�ADAPTACJA

MŁODZIEŻY

MONGOLSKIEJ

259

sprawozdania, było żmudne i czasochłonne. Zamierzano bowiem m.in.
udokumentować szczegółowo hipotezy i obserwacje poczynione w toku
badań, wykorzystując do tego celu odpowiednie metody analizy statys­
tycznej. Przy statystycznym opracowaniu materiałów posłużono się tes­
tem X oraz, porównawczo, współczynnikiem Pearsona. W przedstawio­
nym t u tekście odwołuję się tylko do niektórych wyników obliczeń.
Szczegółowe dane, zawarte w sumie w ponad 800 tabelach (z prezenta­
cji których rezygnuję ze zrozumiałych względów) znajdują się w Archi­
wum Zakładu Etnografii I H K M P A N w Warszawie.
Materiał, jakim dysponowałam, ani też cel pracy określony w po­
rozumieniu z partnerami mongolskimi nie uprawniały mnie do gene­
ralnego ujęcia procesu zmian społeczno-kulturowych, jakie objęły Mon­
golię w okresie porewolucyjnym i ukazania na t y m tle sytuacji młodego
pokolenia. Z uwagi na to zrezygnowałam też z powszechnie stosowanego
u nas sposobu przedstawiania zmian zachodzących w środowisku wiej­
skim poprzez ukazywanie wzoru/modelu kultury tradycyjnej i współ­
czesnej. Z przyjętej w naszej nauce uniwersalnej koncepcji opisu i w y ­
jaśniania zmian kultury chłopskiej (wiejskiej) wykorzystałam przede
wszystkim założenia o zmianie autorytetów uznawanych przez społecz­
ność wiejską i roli, jaką odgrywają one w kształtowaniu jej zachowań
w nowych warunkach społeczno-politycznych, kulturalnych i ekono­
micznych.
Mimo zasadniczych zmian, jakie zaszły w Mongolii w okresie po­
rewolucyjnym, przede wszystkim w sferze stosunków produkcji, form
własności, podziału pracy, światopoglądu, mimo stałej modernizacji
środowiska pasterskiego, np. w sferze materialno-bytowej, występują
t u jeszcze niektóre elementy dawnych, tradycyjnych układów społeczno-kulturowych. Na baczniejszą uwagę zasługują te powiązania zachowa­
nych do dziś elementów dawnej kultury z elementami, które zaczęły
stopniowo przenikać do życia pasterzy w okresie porewolucyjnym. Nie­
które z nich omawiam w prezentowanym tekście.
Przebieg i w y n i k i procesu adaptacji młodzieży, stanowiące m.in.
rezultat stosunku tej części społeczeństwa do pasterstwa i — szerzej —
chudonu, mają dziś istotne znaczenie gospodarcze i społeczno-kulturowe.
Pasterstwo stanowi bowiem podstawę utrzymania znacznej części lud­
ności Mongolii, jest głównym źródłem żywności i surowców, odgrywa
2

4

4

Jest to koncepcja badawcza sformułowana przez K . D o b r o w o l s k i e g o
m.in. w jego Studiach nad życiem społecznym
i kulturą, Wrocław 1966. Odnośnie
do zagadnień autorytetów posługiwałam się także ustaleniami J . S. B y s t r o n i a
(Kultura ludowa, Warszawa 1947). Po, I I wojnie światowej powstało u nas wiele
prac dotyczących przeobrażeń zachodzących w kulturze wsi polskiej. Obszerną bi­
bliografię rozumowaną tego typu prac — za lata 1945-1978 — zestawił i opraco­
w a ł A. S t a w a r z na zamówienie Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa w Warsza­
wie (maszynopis).

�260

IWONA

KABZIÑSKA-STAWARZ

też niebagatelną rolę w eksporcie tego kraju. Ze względu na to, zja­
wisko nadmiernej ucieczki z chudonu, jakie daje się zauważyć w nie­
których rejonach kraju, może się okazać szczególnie niebezpieczne nie
tylko dla funkcjonowania tej gałęzi gospodarki, lecz gospodarki mongol­
skiej w całości. W rozwiązaniu problemu migracji i określaniu czynni­
ków wpływających na przebieg procesu adaptacji miały pomóc m.in.
polskie badania etnograficzne. Zanim przystąpię do prezentacji niektó­
rych wyników tych badań chciałabym gorąco podziękować prof. W. Dynowskiemu, dr. S. Szynkiewiczowi oraz doc. doc. M . Biernackiej i W. Pap­
rockiej za pomoc i niezwykle cenne dla mnie uwagi krytyczne.

ADAPTACJA

NA

SPOŁECZNO-ZAWODOWA

WPŁYW AUTORYTETÓW OSOBOWYCH I INSTYTUCJONALNYCH
KSZTAŁTOWANIE ZAINTERESOWAŃ MŁODZIEŻY Z A W O D E M P A S T E R Z A

Współczesny mechanizm kształtowania stosunku młodego pokolenia
do pasterstwa wydaje się o wiele bardziej złożony od mechanizmów,
które we wcześniejszych okresach decydowały o podejmowaniu przez
młodzież tego rodzaju pracy. Stwierdzenie to opieram na ogólnej znajo­
mości charakteru gospodarki Mongolii i warunków, które mogłyby
sprzyjać negatywnym ocenom pasterstwa i rodzeniu się pragnień uciecz­
k i z chudonu na różnych etapach rozwoju kraju. Nie dysponuję bowiem
materiałami, które umożliwiłyby m i bezpośrednie porównanie planów
zawodowych młodzieży w różnych okresach. W czasach monokulturowej
gospodarki pasterskiej, stosunkowo słabo zasilanej przez rolnictwo czy
rzemiosło skupione na ogół w rękach przedstawicieli innych narodo­
wości — głównie Chińczyków (wyraźniejsze ślady rolnictwa i rzemiosła
u ludów mongolskich znajdujemy właściwie tylko u D e r b e t ó w ) z nie­
istniejącym niemal przemysłem, podstawową możliwością wyjścia poza
pasterstwo było wstępowanie do "klasztorów. Umieszczenie jednego czy
dwóch synów w klasztorze stanowiło punkt honoru dla rodzin paster­
skich. Można przypuszczać, że pełnienie roli duchownego dawało jed­
nostce poczucie ważności i wartości, wynikające z posiadania wyższego
statusu społecznego, oderwania się od części społeczeństwa określanej
mianem char (хар), czyli czarny w przeciwieństwie do łamów zwanych
szar (шар), t j . żółty. Wybór takiej drogi życiowej nie łączył się jednak
zapewne, jak to obserwujemy dzisiaj, z negatywną oceną pasterstwa
jako zajęcia.
Klasztory stwarzały również pewne szanse zatrudnienia poza paster­
stwem przede wszystkim przy rozmaitych pracach pomocniczych i po5

s

Patrz пр. I. M. M a j š k i j ,
(wyd. 2), s. 32.

Mongolia

nakanunie

riewolucji,

Moskwa

1960

�ADAPTACJA

MŁODZIEŻY

MONGOLSKIEJ

261

sługach. Takie możliwości stwarzały również miasta, będące silnymi
ośrodkami administracyjno-ekonomicznymi i religijno-kulturalnymi (Urga, Kobdo, Uliasutaj i in.). Należy jednak podkreślić, że pasterze szuka­
jący pracy w miastach lub ośrodkach klasztornych z rzadka decydowali
się na to zupełnie dobrowolnie. B y l i oni do tego na ogół zmuszani przez
trudne warunki ekonomiczne, w jakich mogli się znaleźć przede wszyst­
k i m po stracie stad, spowodowanej chorobą zwierząt, suszą, niezwykle
śnieżną zimą itp. O tym, że i ten sposób ułożenia sobie życia nie łączył
się z negatywną oceną pasterstwa świadczy najlepiej fakt, że część osób,
które zgromadziły odpowiednie środki na zakup stada (czy choćby jego
zaczątków) wracała po pewnym czasie do swego poprzedniego zajęcia.
Wielokierunkowy rozwój gospodarki, jaki nastąpił w Mongolii po
1921 г., stworzył mieszkańcom chudonu większe niż kiedykolwiek wcześ­
niej możliwości swobodnego wyboru zawodu. Możliwości takie były nie
tylko wynikiem rozwoju i wzrostu liczby miast, czy też budowy prze­
mysłu, z czasem stworzyło je również samo pasterstwo, które poczęto
kolekty wizować w latach czterdziestych, nadając mu nową s t r u k t u r ę
i tworząc nowe miejsca pracy dla różnego rodzaju specjalistów. Tak jak
na całym świecie, zmiany te pociągnęły za sobą przeobrażenia w stylu
życia ludności pasterskiej. Zmiany porewolucyjne objęły swym zasię­
giem postawy ludności wobec całego środowiska pasterskiego, wobec
pracy, stosunków międzyludzkich, stylu życia (przede wszystkim rekre­
acji) i możliwości zaspokojenia różnorodnych potrzeb. Szczególną i ogro­
mnie ważną rolę w kształtowaniu zachowań pasterzy odegrały także
rozwijające się ekonomicznie i kulturalnie centra somonowe.
Ta jednostka administracyjna, powiązana ściśle, przede wszystkim
organizacyjnie, ze spółdzielnią, stała się dla pasterzy miniaturą życia
miejskiego i obowiązującego tam podziału pracy, specjalizacji, mierze­
nia efektywności tej pracy, wreszcie nowego sposobu życia, osiadłego,
nie podlegającego surowym prawom i wymogom koczowniczej egzys­
tencji. Spółdzielnia i centrum somonowe stały się pośrednikami na dro­
dze chudon-miasto, do którego nie zawsze mógł dotrzeć pasterz koczu­
jący ze swymi stadami na rozległych stepach czy w górach Mongolii,
oddalonych czasem od miast o setki kilometrów, które dziś przebywa
się głównie samolotami. Wzory życia obowiązujące w centrum somonow y m stają się więc pierwszym etapem doświadczeń i informacji o t y m ,
co znajduje się poza chudonem . Kontakt pasterzy z t y m i ośrodkami
jest więc znacznie ważniejszy dla zmiany zachowań pasterzy niż ich
sporadyczne jeszcze styczności z miastem.
Z braku wcześniejszych badań nie znamy dokładnie charakteru po6

6

O roli centrów somonowych pisali np. D y n o w s k i , Polish Ethnological Re­
search
s. 108-110; M a r k o w s k a i in., Niektóre
zmiany..., s. 228-233; M a r ­
k o w s k a , S z y n k i e w i c z , Spółdzielnia
pasterska..., s. 73-78.

�262

IWONA

KABZIÑSKA-STAWARZ

trzeb młodych pasterzy nie tylko w przedrewolucyjnej Mongolii, lecz
także i kilkadziesiąt lat później. W tej sytuacji za cenną informację
uznałam fragment rozmowy I . M . Majskiego z jednym z łamów, w k t ó ­
rej oceniona została młodzież okresu przedrewolucyjnego (pierwszych
lat naszego stulecia). Ów lama ocenił młodzież jako nazbyt zmateria­
lizowaną, uganiającą się za modą, lubiącą się stroić np. w wysokie czap­
k i , buty z niezbyt mocno zagiętymi noskami, płaszcze obszywane bro­
katem itp. Lama mówił też o upadku dawnego obyczaju, piciu wódki,
braku szacunku dla starszych i oznak należytej pokory. Swą wypowiedź
zakończył on pytaniem: „Co będzie dalej? Do czego to wszystko dopro­
wadzi?" Jak widzimy, wypowiedź ta dotyczy przede wszystkim potrze­
by zmian w stylu życia (jej źródła Majski niestety nie podaje), nie ma
w niej natomiast zupełnie mowy o ucieczce młodzieży z chudonu, o jej
stosunku do pasterstwa. Możemy też zauważyć, że zaspokojenie wymie­
nionych t u potrzeb było możliwe w warunkach chudonu i nie wymagało
zmiany miejsca zamieszkania.
W y n i k i badań terenowych prowadzą do wniosku, że generalny me­
chanizm adaptacji społeczno-zawodowej młodych pasterzy nie wykazuje
istotniejszych różnic w porównaniu np. z europejskimi krajami socjalis­
tycznymi. O przebiegu i rezultatach tego procesu decydują bowiem za­
zwyczaj możliwości zatrudnienia i tradycje zawodowe na danym terenie,
rodzaje kontaktów ze środowiskiem poza wiejskim i siła oddziaływania
autorytetów, charakter środowiska rodzinnego (a tu: zawód i wykształ­
cenie członków rodziny) i rodzaje więzi łączących poszczególne osoby.
W poszczególnych elementach tego mechanizmu znajdujemy jednak rysy
świadczące o swoistym splocie cech charakterystycznych dla gospodarki
indywidualnej, które wplotły się w gospodarkę pasterską w okresie ko­
lektywizacji i porewolucyjnej modernizacji życia.
Swoiste efekty modernizacji życia w Mongolii dostrzegamy już na
pierwszym etapie zdobywania doświadczeń pasterskich przez młode po­
kolenie. Dzieci urodzone, w chudonie lub mieszkające tam od najwcześ­
niejszych lat stykają się z pasterstwem mniej więcej w 3-4 roku życia.
W t y m czasie, pod kierunkiem rodziców, wykonują one zasadniczo prace
pomocnicze, np. pilnowanie młodych sztuk, noszenie wody, zbieranie
suchego nawozu (argału) na opał i i n . Pewna grupa osób styka się jed­
nak z pasterstwem w okresie późniejszym (na ogół po ukończeniu szko­
ły) na skutek bezpośredniego skierowania przez komisję szkolną, z braku
innych możliwości pracy, czy też różnych losów rodzinnych, czasem —
z wyboru. Są to przede wszystkim dzieci rodziców zatrudnionych poza
pasterstwem lub wykonujących zajęcia usługowe w stosunku do tego
zawodu. W takiej sytuacji wprowadzeniem tych osób w pasterstwo zaj­
mują się najczęściej, niejako w zastępstwie rodziców, członkowie spół7

7

Majskij,

op. cit., s.

263.

�ADAPTACJA

MŁODZIEŻY

MONGOLSKIEJ

263

dzielni nie związani z nimi pokrewieństwem. Zjawiskiem charakterys­
tycznym dla współczesnej Mongolii jest więc zmiana (poszerzenie się)
kręgu osób, dzięki k t ó r y m młodzież zdobywa swe pierwsze doświadcze­
nia pasterskie, a także —• częściowe przejęcie funkcji edukacyjnych
przez spółdzielnie. Różnicuje się też wiek osób kontaktujących się z pa­
sterstwem po raz pierwszy . Co prawda, w badanej próbie liczba osób,
których pierwszy kontakt z pasterstwem przypadł na okres późniejszy
w stosunku do rówieśników, była stosunkowo niewielka (wynosiła ona
8, t j . 7,2% informatorów), możemy jednak założyć, że liczba tych
osób — w skali całego kraju —• będzie wykazywała tendencje rosnące
wraz ze wzrostem społecznego podziału pracy.
Późniejszy w stosunku do rówieśników okres pierwszych kontaktów
młodego człowieka z pasterstwem nie ma istotnego znaczenia dla jego
późniejszego poziomu wiedzy fachowej, ma on jednak decydujący wpływ
na stosunek do zawodu i środowiska pasterskiego. Dłuższy pobyt dziecka
w środowisku pozapasterskim sprzyja bowiem, podobnie jak okres szkol­
ny, kształtowaniu się zainteresowań życiem w innych warunkach i zdo­
bywaniu informacji o różnych rodzajach pracy.
Wzorem najbliższym, a przez to najłatwiejszym do naśladowania, jest
zazwyczaj rodzaj pracy wykonywanej przez członków najbliższej ro­
dziny. Środowisko rodzinne determinuje zarówno wybór zawodu, jak
i jego oceny, przy czym okazuje się, że na plany zawodowe młodego
pokolenia znacznie bardziej wpływa rodzaj zawodu wykonywanego
przez rodzeństwo niż zawód rodziców. Zaobserwowane zjawisko mniej
lub bardziej świadomego naśladowania zachowań tych właśnie osób pły­
nie zapewne z bliskości wzoru realizowanego przez osoby w podobnym
wieku i silnej więzi istniejącej w obrębie jednego pokolenia.
Charakter pracy wykonywanej przez członków rodziny łączy się ści­
śle z poziomem ich wykształcenia. O istniejącym związku między pozio­
mem wykształcenia członków rodziny a stosunkiem młodzieży do paster­
stwa świadczy to, że osoby pochodzące z rodzin, w których rodzice (lub
rodzeństwo) mieli wykształcenie co najmniej podstawowe, wykazywały
silniejsze tendencje migracyjne, natomiast w rodzinach, których człon­
kowie nie mieli żadnego wykształcenia, częściej występowały tendencje
do stabilizacji w zawodzie pasterza, a nawet niechęć do zmian w obrę­
bie samego zajęcia, np. do zmiany rodzaju pracy, kolektywu czy też
rodzaju zwierząt (np. z pracy pasterzą owiec na pasterza koni itp.).
8

8

M a j в к i j , op. cit., s. 72-Í73, pisze, że wiek, w którym dzieci rozpoczynały
pracę w pasterstwie, w y n o s i ł 3-4 lata, niezależnie od płci dziecka. J a k widać r ó w n i e ż
współcześnie, zdecydowana większość dzieci urodzonych w chudonie rozpoczyna
pracę w pasterstwie w tym w ł a ś n i e okresie. Innego zdania jest Z. S o k o l e w i c z ,
która w artykule Tradycyjny
wzór kulturowy pasterzy mongolskich,
„Etnografia
Polska", t. 20: 1976, z. 2, s. 79-80, pisze, że dzieci (niezależnie od płci) rozpoczy­
nały pracę w pasterstwie w wieku łat 5-6.

�264

IWONA

KABZIÑSKA-STAWARZ

Z naszych badań wynika, że zarówno młode, jak i średnie pokolenie
pasterzy podejmuje dziś (lub pragnie podjąć) pracę w zawodach należą­
cych do sfery nieprodukcyjnej, usługowej, np. w zawodzie nauczyciela,
urzędnika, weterynarza, zootechnika, kierowcy, łącznościowca i i n . Znacz­
ną obecność zawodów usługowych w planach młodzieży można oczy­
wiście uznać za wynik kierowania się najbardziej realnymi możliwoś­
ciami realizacji tych planów, jakie stwarza chudon lub najblższe cen­
trum somonowe. Zawody te są też niewątpliwie bardzo atrakcyjne dla
młodego pokolenia, jak większość tego, co stanowi novum kulturowe.
Można by się jednak zastanawiać, czy wybór zawodów należących do
sfery usług, w tak dużej skali, jak to obserwujemy obecnie, nie jest
wyraźnym świadectwem obecności cech charakterystycznych dla gospo­
darki mongolskiej okresu przedrewolucyjnego we współczesnej kulturze
tego kraju i swoistą kontynuacją tradycyjnego wzoru kulturowo-ekonomicznego. Przed 1921 r. ten dział gospodarki, jakim są usługi, był sto­
sunkowo dobrze rozwinięty. Działalność istniejących w t y m czasie insty­
tucji usługowych, takich jak sklepy, pracownie rzemieślnicze, poczta,
teatr, urzędy i organizacje handlowe itp., nie była zapewne ukierunko­
wana przede wszystkim na zaspokajanie potrzeb pasterzy (głównie obsłu­
giwały one administrację, wojsko, klasztory i in.), stanowiły one jednak
przykład rozwiązania ekonomicznego odmiennego od pasterstwa.
Wraz z generalnym rozwojem gospodarki mongolskiej i samego pas­
terstwa zawody należące do działu usług stają się coraz bardziej po­
wszechne w chudonie. Rozwinął się tam ponadto cały system brygad
pomocniczo-usługowych dla pasterstwa. Ze względu na możliwości bez­
pośredniego kontaktu zajęcia tego typu stają się wzorem bliskim mło­
dzieży i jako takie mogą być częściej przedmiotem wyboru niż inne ro­
dzaje pracy. Prawdopodobnie też ze względu na ową bliskość zawody
te są również wyżej oceniane przez młode pokolenie pasterzy od analo­
gicznych zajęć wykonywanych w miastach. Wydaje m i się jednak, że
oceny te nie zawsze świadczą o faktycznych preferencjach; są one ra­
czej dowodem skłonności do niższego oceniania zjawisk nieznanych.
Każdy z informatorów otrzymał listę 16 zawodów (sporządzoną przez
badaczy), które należało ocenić pod kątem dochodów oraz indywidual­
nych i społecznych (w odczuciu informatora) preferencji według na­
stępującej skali: 3 — ocena stosunkowo niska, 2 — ocena średnia, 1 —
najwyższa i 0, które oznaczało odpowiedź: „nie wiem, nie mam zdania".
Zastanawiająca jest t u przede wszystkim znaczna liczba odpowiedzi typu
„nie wiem, nie mam zdania" dotycząca również preferencji samego pa­
sterstwa. Wskazywałaby ona na to, że młodzież dokonująca wyboru za­
wodu nie kieruje się na ogół sprecyzowanymi zainteresowaniami. Słab­
szą znajomość zawodów i brak umiejętności ich oceniania wykazywały
przede wszystkim osoby pochodzące z rodzin pasterskich o stosunkowo
niskim poziomie wykształcenia. Osoby te jednocześnie wyżej oceniały

�ADAPTACJA

MŁODZIEŻY

MONGOLSKIEJ

265

samo pasterstwo. Niektóre w y n i k i tej części badań ankietowych oma­
wiam w dalszej części opracowania.
Ciekawa wydaje m i się zbieżność, jaka występuje między motywa­
cjami decyzji młodzieży pragnącej pozostać w chudonie i wypowiedziami
starszych pasterzy, ilustrującymi ich własny stosunek do środowiska
pasterskiego. W obu tych przypadkach na pozytywne oceny chudonu
wpływają warunki naturalne środowiska, w którym żyje pasterz, a to
przede wszystkim świeże powietrze i woda, obecność zwierząt, dosta­
teczna ilość produktów mlecznych i piękno przyrody. Zbieżność wyżej
wymienionych cech świadczy, jak sądzę, o wpływie autorytetu starszych
pasterzy na sposób myślenia młodzieży. W jeszcze większym stopniu
wskazuje na to uświadamiany przez wielu młodych pasterzy związek
między wyborem pasterstwa a przyzwyczajeniem do pracy, miejsca i l u ­
dzi. Przyzwyczajenie do czegoś, hamujące chęć do dokonywania zmian,
jest bowiem powszechnie uznawane za cechę ludzi starych. Występowało
ono także dość często jako motywacja pozytywnej oceny pasterstwa (po­
dały ją 42 osoby, t j . 38% informatorów; w t y m 12 osób stanowili ci,
którzy pierwotnie — w momencie ukończenia nauki — zamierzali pod­
jąć pracę poza pasterstwem). Przyzwyczajenie jako czynnik zatrzymują­
cy młodzież w pasterstwie podało 20 osób, t j . 18% informatorów.
Stabilizacji w pasterstwie sprzyja też taka cecha środowiska rodzin­
nego, jak liczebność grupy rodzinnej zamieszkującej wspólną jurtę.
Osoby pochodzące z rodzin wielodzietnych (powyżej czworga dzieci)
o wiele rzadziej planowały podjęcie zawodu innego niż pasterstwo. Moż­
na mieć jednak wątpliwości, czy plany tego rodzaju były w każdym
wypadku wynikiem świadomego wyboru. W związku z tym, że część
młodzieży wraca do chudonu po ukończeniu nauki — kierując się po­
czuciem obowiązku pomocy rodzicom obarczonym licznym potomstwem,
a nie rzeczywistym pragnieniem wykonywania zawodu pasterza — mo­
żemy t u raczej mówić o ś w i a d o m e j r e z y g n a c j i z innego za­
wodu, niż o świadomym i swobodnym wyborze pasterstwa.
Obserwowane związki między wyborem zawodu przez młode pokole­
nie, jego przygotowaniem do pracy i emocjonalnymi więziami ze środo­
wiskiem pasterskim a charakterem rodziny, pozwalają nam mówić
o znacznym wpływie rodziny na zachowania tej grupy społeczeństwa.
A jaki jest udział autorytetów instytucjonalnych, takich jak szkoła,
wojsko, kursy pasterskie, prasa i in. w kształtowaniu zainteresowań
młodzieży zawodem pasterza? W powszechnym i trwałym oddziaływa­
niu przede wszystkim szkoły i wojska na zachowania młodego pokolenia
Mongolii zawarte są zarówno znaczne możliwości, jak i źródła dokonu­
jących się przeobrażeń. Wspomniałam już o fakcie oderwania młodzieży
od środowiska pasterskiego na okres nauki w szkole i wpływie tegoż na
konieczność adaptowania się tych osób do życia w chudonie. Okres służ­
by wojskowej sprzyja także kontaktom młodzieży z innymi wzorami

�266

IWONA

KABZIŃSKA-STAWARZ

życia, wpływając jednocześnie na osłabienie i czasowe zerwanie jej
kontaktów z pasterstwem. Wydaje się przy tym, że okres służby woj­
skowej może silniej decydować o planach zawodowych młodzieży niż jej
pobyt w szkole. Do wojska idą bowiem osoby bardziej dojrzałe, ich de­
cyzje mogą więc być bardziej świadome w porównaniu z wyborem,
jakiego dokonuje uczeń szkoły. Wielu młodych chłopców zdobywa
w wojsku jakiś zawód (np. kierowcy, ślusarza, łącznościowca), którego
wykonywanie nie wymaga co prawda opuszczenia chudonu, nie daje się
jednak pogodzić z zajęciami zwykłego pasterza. Badania ankietowe
w minimalnym stopniu objęły młodzież, która odbyła służbę wojskową.
Było to zapewne wynikiem planowego skoncentrowania się badaczy na
grupie młodzieży najmłodszej, jak i warunków, o których wspomniałam
w części wstępnej. Z uwagi na brak odpowiednich informatorów trudno
przeprowadzić porównanie planów 'zawodowych młodzieży przed i po
wojsku. Można jednak stwierdzić, że perspektywa służby wojskowej
wpływa demobilizująco na młodych pasterzy, osłabiając ich zaintereso­
wanie pasterstwem i hamując realizację większości planów życiowych.
Nasze badania dowodzą, że choć wiedza i wyobrażenia o różnych
zawodach kształtuje się zarówno dzięki bezpośrednim kontaktom z wzo­
rami reprezentowanymi przez rodzinę, jak i dzięki informacjom prze­
kazywanym przez instytucje, takie jak szkoła i wojsko, funkcjonujące
w nowym układzie społeczno-politycznym i na innych zasadach niż
w okresie przedrewolucyjnym, to tylko w p ł y w r o d z i n y ma decy­
dujące znaczenie dla powstania pozytywnych postaw w stosunku do
pasterstwa, kształtowania zainteresowań t y m zawodem i dla stabilizacji
młodzieży w chudonie. Co leży u podstaw takiej sytuacji? Co powoduje,
że instytucje te nie spełniają praktycznie takiej roli społecznej, jaką
w obecnych warunkach spełniać by mogły i powinny? Jedną z przyczyn
słabego udziału wyżej wymienionych instytucji w procesie kształtowania
zainteresowań młodzieży zawodem pasterza jest zapewne nadmierne
propagowanie przez nie modelu gospodarki zindustrializowanej i zurba­
nizowanej, wespół z towarzyszącymi jej wzorami zachowań stricte k u l ­
turalnych, przy jednoczesnym niemal pomijaniu zagadnienia gospodar­
czej i społeczno-kulturowej roli pasterstwa oraz dorobku poprzednich
pokoleń. O rosnącym wpływie szkoły na zainteresowania zawodami nie
związanymi z pasterstwem (pomijam t u sferę usług dla pasterstwa)
świadczy fakt, że tendencję do ucieczki od pracy pasterza wykazują
przede wszystkim te osoby, które stosunkowo niedawno ukończyły szko­
łę, które mają wykształcenie ponadpodstawowe (a więc pozostawały
dłużej pod wpływem tej instytucji) i pracują w zawodzie pasterza mniej
niż trzy lata. Nadmierne propagowanie modelu gospodarki zindustria­
lizowanej, przy jednoczesnym pomijaniu gospodarczej i kulturowej roli
pasterstwa, jest zapewne tak samo ważne dla późniejszego stosunku
młodzieży do chudonu, jak i fakt oderwania jej od tegoż środowiska na
okres nauki.

�ADAPTACJA

MŁODZIEŻY

MONGOLSKIEJ

267

Stosunkowo s^aby wpływ na kształtowanie pozytywnych postaw mło­
dzieży wobec pasterstwa mają także kursy pasterskie i prasa. Nikła rola
kursów pasterskich w rozbudzaniu zainteresowań zawodem pasterza jest
tu pewnym zaskoczeniem. Stosunkowo częste występowanie tendencji
migracyjnych u osób, które ukończyły takie kursy, wskazuje jednak
niezbicie, że także i ten sposób zinstytucjonalizowanego i sformalizo­
wanego przekazu wiedzy i wzorów, wykraczających nierzadko poza ra­
my informacji o zawodzie, nie spełnia oczekiwanej roli. Istnieje kilka
przyczyn słabego oddziaływania kursów pasterskich na kształtowanie się
pozytywnego stosunku młodzieży do pasterstwa. J e d n ą z nich jest nie­
wielka jeszcze popularność tej instrukcji, wynikająca m.in. z braku
tradycji korzystania z tego rodzaju form przekazu wiedzy. Instruktorzy
prowadzący kursy mają też ograniczone możliwości pozytywnego od­
działywania ze względu na to, że ich zachowania nie zawsze odpowia­
dają wyobrażeniom młodzieży o nowoczesnym pasterzu i człowieku
w ogóle. I wreszcie, rozbieżności między modelem nowoczesnej gospo­
darki, jaki prezentują niektórzy wykładowcy, a niewielkimi jeszcze na
ogół możliwościami realizowania go w warunkach poszczególnych spół­
dzielni sprzyjają rodzeniu się sceptyzmu w stosunku do tej instytucji.
Nieznaczny udział prasy w kształtowaniu zainteresowań młodzieży
zawodem pasterza można wytłumaczyć przede wszystkim jej wciąż jesz­
cze wąskim zasięgiem. Kontakt pasterzy z prasą codzienną jest zja­
wiskiem nowym dla Mongolii, nic Więc dziwnego, że u wielu z nich nie
zdążyła się jeszcze wykształcić potrzeba korzystania z tego rodzaju
źródła informacji. Obserwujemy, co prawda, rosnące zainteresowanie
problematyką pasterską (porady, portrety pasterzy, opowiadania, k t ó ­
rych akcja toczy się w cłuidonie) poruszaną przez prasę, jest to jednak­
że jeszcze dalekie od autorytetu i od możliwości jej oddziaływania na
zachowania i zainteresowania młodzieży.
Możliwość wyboru zawodu, którą stwarza gospodarka krajów rozwija­
jących się, staje się jednak nierzadko przyczyną konfliktów, jakich nie
notujemy w okresie poprzedzającym ów szybki rozwój ekonomiczno-kulturalny. Można przypuszczać, że przedrewolucyjna Mongolia wolna była
od konfliktów między młodym i starszym pokoleniem, przyczyną k t ó ­
rych byłby (jak to się dzieje współcześnie) np. wybór zawodu nieak­
ceptowanego przez rodzinę, czy też niemożność wykonania zawodu w y ­
branego przez jednostkę w związku z jej sytuacją rodzinną, słabymi
wynikami w nauce, brakiem kwalifikacji i in. W sytuacji, w której brak
było właściwie konkurencyjnych zawodów, jak i tradycji pracy poza pa­
sterstwem, istniała po prostu jedna, naturalna droga kontynuacji za­
jęcia rodziców przez młodzież. Ewentualne decyzje migracyjne były
zaś podejmowane przez głowę rodziny i obejmowały wszystkich człon­
ków tejże rodziny prowadzących wspólne gospodarstwo.
Podjęcie pracy w pasterstwie wbrew własnym marzeniom i planom,
w w y n i k u przymusu sytuacyjnego, jest jednym z czynników wybitnie

�268

IWONA

KABZIŃSKA-STAWARZ

nie sprzyjających adaptacji młodzieży do tego zawodu. Co prawda, nie­
które osoby z czasem rezygnują ze swych pierwotnych planów migra­
cyjnych przyzwyczajając się do życia i pracy w chudonie, są jednak
osoby zdecydowane na opuszczenie pasterstwa w każdej sprzyjającej
sytuacji, które wykonują powierzoną i m pracę czekając aż upłynie trzy­
letni termin obowiązkowego zatrudnienia w pasterstwie po ukończeniu
szkoły (obowiązek ten dotyczy uczniów pochodzących z rodzin paster­
skich). Przymusowa sytuacja, w jakiej znalazły się takie osoby, nie
sprzyja zdecydowanie rodzeniu się pozytywnych ocen tego zawodu ani
też adaptacji do środowiska pasterskiego.
OCENY

PASTERSTWA

Ze względu na charakter wykonywanych czynności
Oceny czynności wykonywanych przez pasterzy są nie tylko świa­
dectwem stosunku młodzieży do zawodu. Można na nie także spojrzeć
jak na rezultat oddziaływania różnych autorytetów i możliwości ich
oddziaływania na wzrost liczby pozytywnych ocen pasterstwa lub po­
szczególnych czynności wchodzących w jego skład.
Prośbę o oceny pasterstwa skierowano do osób pracujących w t y m
zawodzie, mających bezpośredni kontakt z pasterstwem. Wypowiedzi tych
osób, oparte na osobistych doświadczeniach, dostarczają nam wielu i n ­
formacji o niektórych cechach wykonywanego przez nie zawodu. Być
może, pytanie o oceny można było także skierować do uczniów, doko­
nujących wyboru swej przyszłej pracy. Moglibyśmy wówczas przeko­
nać się, jak w t y m momencie sposób oceny pasterstwa rzutuje na ich
plany zawodowe. Zdając sobie sprawę ze znacznego wpływu środowiska
rodzinnego na zachowania młodego pokolenia i wiedząc o jego okreso­
wych kontaktach z pasterstwem możemy chyba hipotetycznie założyć,
że opinie o pasterstwie nie odbiegałyby t u zasadniczo od ocen osób pra­
cujących.
Czynności wykonywane przez pasterzy były najczęściej oceniane pod
k ą t e m pracochłonności i nakładu sił potrzebnych do ich wykonania. Do
najcięższych i najbardziej pracochłonnych zaliczono dojenie, karmie­
nie i pojenie dużych i silnych zwierząt (koni i wielbłądów), czyszczenie
zagród, sporządzanie większej ilości produktów mlecznych, przyjmowanie
młodniaka, strzyżenie owiec, zbieranie argalu i i n . Pracochłonność jako
zasadnicza cecha pasterstwa była wymieniana i przez starszych, i przez
młodszych pasterzy. Szczególnie ciekawe wydały m i się opinie osób
starszych, dobrze pamiętających okres gospodarki indywidualnej. We­
dług opinii tych osób, gospodarka spółdzielcza przyczyniła się wyraź­
nie do wzrostu pracochłonności pasterstwa, w wyniku podporządkowa­
nia go zasadom gospodarki planowania i .wprowadzenia doń norm

�ADAPTACJA

MŁODZIEŻY

MONGOLSKIEJ

269

produkcyjnych, stawiających przed pasterkami-coraz to nowe zadania,
zgodnie z rosnącymi potrzebami (wewnętrznymi i eksportowymi) kraju.
Świadectwem wzrostu pracochłonności tego zajęcia jest dla tych osób
zanik tradycyjnego związku między ilością pracy a porami roku. Osoby
te podkreślały niejednokrotnie, że w czasach gospodarki indywidualnej
można było wyraźnie wyodrębnić okresy natężenia prac (wiosna i lato)
i okres względnego wypoczynku (jesień i zima), podczas gdy współczesna
gospodarka pasterska jest pracochłonna stale, niezależnie od sezonu .
Przedstawione t u opinie są rezultatem szczególnego splotu spojrzeń
współczesnych pasterzy na kwestię wykonywanej przez nich pracy.
Z jednej strony występuje t u tradycyjne, rzec by można, naturalne w i ­
dzenie związków między pracą a rytmem życia przyrody i świata zwie­
rzęcego, z drugiej — nawarstwiający się na to spojrzenie nowy typ my­
ślenia, łączący efekty pracy z nakładem sił podporządkowanych w y ­
raźnie sprecyzowanemu i wymiernemu celowi gospodarczemu.
D. Markowska i S. Szynkiewicz, badając zagadnienie wzrostu pra­
cochłonności pasterstwa w okresie kolektywizacji ujmuje je bardziej
całościowo, wychodząc poza subiektywne odczucia poszczególnych jed­
nostek, związane zapewne z tym, co dla nich najbardziej istotne i w y ­
mierne. Zjawisko to łączą oni z poszerzeniem się zakresu czynności w y ­
konywanych przez pasterzy (w porównaniu z okresem gospodarki indy­
widualnej). Z jednej strony są to czynności stricte hodowlane, takie
jak różnorodne zabiegi zootechniczne, związane np. z wprowadzeniem
sztucznego zapładniania, rozwojem opieki weterynaryjnej i opieki nad
młodniakiem, koniecznością izolowania chorych sztuk itp. Z drugiej,
są to rozmaite zajęcia uzupełniające, związane z hodowlą, takie jak np,
sianokosy, budowa schronisk zimowych dla zwierząt, budowa studni
i in. i»
Potwierdzenie przypisywania pasterstwu tej cechy, jaką jest praco­
chłonność składających się nań czynności, znajdujemy także w ocenach
środowiska miejskiego i chudonu w wymienionym t u aspekcie. Znaczna,
jak się wydaje, liczba informatorów (38 osób, t j . 34,2% ankietowanych)
oceniła zajęcia pasterskie jako bardziej pracochłonne i wymagające
większego wysiłku niż zawody wykonywane w miastach.
Wrażenie, iż pasterstwo jest zawodem pracochłonnym, może być
jeszcze potęgowane przez ciążący m i n . na młodzieży obowiązek opie­
kowania się indywidualnymi stadami, należącymi do poszczególnych
rodzin. Stado takie liczy średnio od 30 do 60-70 sztuk zwierząt różnego
rodzaju, a więc wymagających zróżnicowanych zabiegów. Są to zasad­
niczo wszystkie podstawowe dla Mongolii rodzaje, t j . owce, kozy, konie,
wielbłądy i bydło rogate. Stado takie traktowane jest jako ekonomiczne
9

» Materiały autorki. A Z E I H K M P A N , somon Bajan 1975, nr 74-97.
Markowska,
S z y n k i e w i c z , Spółdzielnia
pasterska..., s. 63.
1 0

�270

IWONA

KABZIŃSKA-STAWARZ

zabezpieczenie rodziny. Pragnienie posiadania takiego stada jest zapewne
rezultatem przyzwyczajenia do zachowań charakterystycznych dla gos­
podarki indywidualnej.
Opinie młodego pokolenia o pracochłonności pasterstwa i trudnoś­
ciach związanych z wykonywaniem powierzonych mu czynności były
dla mnie bardzo interesujące. Spodziewałam się bowiem, iż mogą one
rzutować na stosunek młodych pasterzy do zawodu i na ich plany m i ­
gracyjne. Badania wykazały jednak, że negatywna ocena jednego czy
dwóch rodzajów pracy nie rzutowała na ogół na generalny stosunek
do pasterstwa. Związek ten nie był nawet silnie uświadamiany. Do ta­
kiego wniosku prowadzić może m.in. to, że w odpowiedzi na pytanie
o ocenę wykonywanych czynności zaledwie 15 osób (13,5% informato­
rów) wymieniło trudności związane z ich wykonywaniem jako podsta­
wowy motyw negatywnej oceny. Związek pozytywnej oceny wykony­
wanych zajęć z ich łatwością i mniejszą pracochłonnością zanotowano
tylko w 13 przypadkach (11,7% informatorów). Tak więc bezpośrednie
pytania o oceny nie dostarczyły nam wyczerpujących informacji o ge­
neralnym stosunku młodzieży do pasterstwa i przyczynach migracji
z chudonu. Interesujące wyjaśnienia przyniosły natomiast odpowiedzi
na innego rodzaju pytania i inne (pośrednie) informacje. Analiza tych
informacji nasuwa np. przypuszczenie, iż u podstaw decyzji o opusz­
czeniu chudonu może leżeć ocena pasterstwa jako zawodu nieatrakcyj­
nego czy nienowoczesnego. Zauważamy пр., że młodzież zatrudniona
w pasterstwie przywiązuje dużą wagę do warunków pracy. Świadczy
0 t y m m.in. to, że poprawę tych w a r u n k ó w uznała ona za najbardziej
odczuwalną zmianę w stosunku do okresu gospodarki indywidualnej.
Do najcenniejszych osiągnięć młodzi pasterze zaliczyli budowę studni
1 trwałych zagród (z kamienia zamiast z drewna lub suchego nawozu)
dla zwierząt, stworzenie systemu opieki lekarskiej i weterynaryjnej oraz
mechanizację niektórych czynności. Na pytanie o zmiany, jakie mają się
dokonać w pasterstwie w niedalekiej przyszłości (to pytanie wzbudziło
znacznie większe zainteresowanie informatorów niż pytanie o zmiany,
które się już dokonały), niemal bez namysłu wymieniano mechanizację
prac, elektryfikację, rozwój wiedzy medycznej oraz podnoszenie pozio­
mu wiedzy ogólnej (powszechna szkoła siedmioklasowa) i zawodowej
pasterzy. Trzeba t u jednak podkreślić, że wypowiedziom t y m nie zaw­
sze towarzyszył optymizm, szczególnie zaś tam, gdzie brano pod uwagę
możliwości realizacji tego rodzaju posunięć na terenie danej spółdziel­
ni. Taki ton niektórych wypowiedzi wynika także z rozbieżności między
propagowanym modelem a wzorem realizowanym przez poszczególne
spółdzielnie. W wielu spółdzielniach sprzęt, który ułatwiłby wykony­
wanie niektórych czynności i którego zastosowanie wpłynęłoby zapew­
ne na zmianę ocen zajęć pasterskich, jest jeszcze stosunkowo słabo roz­
powszechniony.

�ADAPTACJA

MŁODZIEŻY

MONGOLSKIEJ

271

Dla niektórych osób pasterstwo jest zawodem nie tylko pracochłon­
nym, lecz także monotonnym. Przyczynia się do tego specjalizacja czyn­
ności, będąca jednocześnie rysem współczesnego społeczeństwa o da­
leko posuniętym podziale pracy i charakter spółdzielni, które odeszły od
tradycyjnego systemu rodzinnego hodowania pięciu rodzajów zwierząt.
Daleko idąca specjalizacja w obrębie samego pasterstwa jest w Mongolii
zjawiskiem nowym. W okresie gospodarki indywidualnej ekstensywne
pasterstwo stwarzało stosunkowo niewielkie możliwości społecznego po­
działu pracy. Ze względów praktycznych wymagano też, by każdy pasterz
w zależności od przynależności do grupy płci i wieku znał wszystkie
podstawowe prace i mógł wykazać się umiejętnością ich wykonania. Zdo­
bywaniu takich uogólnionych doświadczeń sprzyjał naturalny i t r w a ł y
kontakt z pasterstwem. Możliwości specjalizacji dotyczyły wówczas prze­
ważnie prac pozapasterskich, uzupełniających, takich jak myślistwo,
leczenie zwierząt, rzemiosło i in. i były w zasadzie dostępne tylko dla
mężczyzn .
Specjalizacja jako element nowego modelu gospodarki jest dziś apro­
bowana przez większość młodego pokolenia. W postawie tej odbija się
wyraźnie wpływ szkoły i innych instytucji państwowych; specjalizację
aprobują bowiem przede wszystkim osoby najmłodsze (poniżej 22 lat),
a więc te, które stosunkowo niedawno ukończyły szkołę i zdobyły naj­
wyższe wykształcenie, pozostając najdłużej pod wpływem instytucji pro­
pagującej m.in. to nowe rozwiązanie gospodarcze.
Według Markowskiej, możliwość specjalizacji w obrębie pasterstwa
jest w stanie przyciągnąć młodzież do zawodu. Wyspecjalizowanie się
w obsłudze niektórych urządzeń i aparatów mogłoby dać jednostkom
poczucie własnej ważności i p r z y d a t n o ś c i . Wydaje m i się jednak, że
nawet tego rodzaju specjalizacja prowadzi po pewnym czasie do znu­
żenia i wywołuje uczucie monotonii. Tradycyjna organizacja pasterstwa,
dając pasterzom szansę bardziej całościowego spojrzenia na gospodarkę
i różnorodność czynności wchodzących w jej zakres, nie stwarzała wa­
runków, które sprzyjałyby narastaniu uczucia monotonii.
Jednym z rezultatów daleko posuniętej specjalizacji jest dziś nie­
zbyt wysoki poziom ogólnej wiedzy zawodowej młodych pasterzy, nie
11

12

1 1

S o k o l e w i c z , Tradycyjny wzór kulturowy
s. 80-81.
Ten i inne postulaty mające na celu ograniczenie procesu migracji w Mon­
golii zostały opracowane przez członków ekspedycji i przekazane w ł a d z o m Mongol­
skiej Akademii Nauk w sprawozdaniu zatytułowanym Otcziot issledowanija
mołodych skotowodow w 1974 godu, sostawiennyj
polskoj czastiej ekspedycji.
Rękopis
sprawozdania znajduje się w Archiwum Zakładu Etnografii I H K M P A N w War­
szawie pod numerem 202. Wstępne wyniki badań przekazano również M A N w spra­
wozdaniu pt. Issledowanija
molodych
skotowodow. Odbitka tego sprawozdania
znajduje się również w A Z E I H K M P A N , nr 202. Autorami tych sprawozdań
byli: D. Markowska, S. Szynkiewicz, J . S. Wasilewski i I. Kabzińska-Stawarz.
12

�272

IWONA

KABZIŃSKA-STAWARZ

wykraczającej na ogół poza informacje o postępowaniu z jednym rodza­
jem zwierząt (przeważnie tym, którym zajmuje się młody człowiek).
Niepokój budzi przede wszystkim fakt, że nieznajomość zasad postępo­
wania dotyczyła, jak stwierdzono, takich podstawowych czynności, jak
częstotliwość pojenia owiec i wielbłądów (pytanie o wielbłądy zadawano
w strefie gobijskiej) i podawania i m soli w zależności od pory roku,
oznaczania terminu zbliżającego się porodu wielbłądzicy na podstawie
towarzyszących temu objawów i postępowania w tych przypadkach oraz
znajomości przyczyn żółknięcia wełny owczej i powodów, które składają
się na to, że owce kuleją. W związku z tym, że poprawne odpowiedzi
na poszczególne pytania uzyskano przeciętnie od 44°/o informatorów,
poziom ogólnej wiedzy zawodowej tej grupy pasterzy określiłabym jako
średni.
Można doszukiwać się związków między poziomem wiedzy a planami
zawodowymi poszczególnych osób. Nasuwa się tu przede wszystkim
przypuszczenie, że osoby pragnące opuścić chudon cechuje niższy poziom
tej wiedzy. Przeprowadzone obliczenia nie wykazały jednak w t y m
przypadku istotnych korelacji. Stosunkowo wysokim poziomem wiedzy
odznaczały się natomiast osoby pragnące pełnej stabilizacji w paster­
stwie. Tak więc, stabilizacja w zawodzie pasterza sprzyja podnoszeniu
poziomu wiedzy zawodowej (choć oczywiście występują wyjątki od tej
reguły), zamiar zmiany zawodu zaś nie wpływa w sposób istotny na
obniżenie się tego poziomu.
Oceny zajęć pasterskich były na ogół uzależniane od indywidualnych
predyspozycji pasterzy, takich jak warunki fizyczne, stan zdrowia, od­
porność na wysokie temperatury, zdolność orientacji i in. Z tego wzglę­
du ta sama praca mogła być różnie oceniana przez poszczególne osoby.
To co dla jednych było trudne i nieprzyjemne, innym dostarczało po­
wodów do radości i dumy.
Inny rodzaj kryterium, pozytywnych na ogół ocen pasterstwa, stano­
wią emocje związane z wykonywaniem pracy. Źródłem tych emocji
może być zarówno rodzaj czynności, jak i sam kontakt ze zwierzętami.
Szczególnym powodem do dumy i radości może być np. pokonywanie
trudności, które z kolei daje możliwość sprawdzenia własnych umiejęt­
ności i zaprezentowania ich innym pasterzom. Sprawność fizyczna, od­
waga i zręczność, jakich wymaga wykonanie pewnych prac, to cechy,
które były zawsze wysoko cenione przez pasterzy. Nie ma chyba zresztą
społeczeństwa, dla którego nie byłyby one przynajmniej godne podziwu
i uznania. Gospodarka pasterska przez całe wieki była uzależniona od
indywidualnych umiejętności pasterzy. Posiadanie wyżej wymienionych
cech ułatwiało wykonywanie poszczególnych prac. Dla tych, którzy nie
odznaczali się sprawnością, siłą, odwagą, wykonanie niektórych czyn­
ności pasterskich (np. ujeżdżanie koni lub łowienie ich na arkan) było
wręcz niemożliwe.

�ADAPTACJA

MŁODZIEŻY

MONGOLSKIEJ

273

Prace tego typu włączone są i dzisiaj do zespołu czynności paster­
skich. Ze względu na swój charakter wykonywane są one przede wszyst­
k i m przez mężczyzn. I m też dostarczają najwięcej emocji, ciesząc się
jednocześnie dużym uznaniem tychże.
Doznania płynące z wykonywania tych czynności graniczą niejedno­
krotnie z przyjemnością, jaką niesie zabawa. Wielu informatorów w y ­
mieniało zresztą wyżej wymienione czynności jako swoje ulubione roz­
r y w k i . To przejście (na poziomie indywidualnych odczuć!) niektórych
rodzajów pracy w zabawę wydaje się łatwe, zważywszy na tożsamość
zasadniczych cech, takich jak walka i współzawodnictwo, pokonywanie
własnej słabości itp., niektórych popularnych w Mongolii gier, zabaw
i dyscyplin sportu i przytoczonych t u przykładowo czynności (ujeżdżanie
koni, łowienie ich na arkan, pojenie i karmienie koni, wielbłądów i inne).
Specyficzne emocje wywołuje zazwyczaj praca przy koniach. Z ko­
niem, odwiecznym towarzyszem Mongoła, łączą na ogół' pasterzy więzy
uczuciowe. Praca przy tych zwierzętach jest też nierzadko oceniana
właśnie w kategoriach emocjonalnych, pozaekonomicznych, takich jak
uznanie środowiska i wysokie miejsce tego zajęcia w hierarchii czyn­
ności pasterskich, czy specyfika doznań. Wszystko to sprawia, że właś­
nie ten rodzaj pracy staje się często przedmiotem marzeń młodych
chłopców. Ci, którzy zajmują się owcami lub bydłem, nierzadko pragną
zamienić je na konie. Zamiana taka jest jednak na ogół niemożliwa,
chociażby z^uwagi na s t r u k t u r ę stad w spółdzielniach, obowiązujący
w nich podział zajęć oraz planowane korzyści ekonomiczne. Z tego też
względu za utopijne należałoby uznać postulaty niektórych spośród i n ­
formatorów, dotyczące możliwości ograniczenia ^migracji młodzieży do
miast przez powierzenie jej takiego rodzaju zwierząt, jakim zajmowa­
łaby się ona n a j c h ę t n i e j .
Emocjonalny stosunek do zwierząt był też wymieniany przez znaczną
liczbę osób (35, t j . 31,5% informatorów) jako jeden z czynników stabilizu­
jących młodzież w chudonie i sprzyjających jej adaptacji. Podobne wa­
lory przypisywano także charakterowi niektórych czynności pasterskich.
Związek między rodzajem wykonywanej pracy a stabilizacją w chudonie
dostrzegły 33 osoby, t j . 29,7% informatorów. Z emocjonalnych więzi ze
zwierzętami i takiegoż stosunku do pasterstwa rodzi się m i n . opinia
o pasterstwie jako interesującym zawodzie. Zainteresowanie uznano tak­
że za jeden z czynników stabilizacyjnych (35 osób, t j . 31,5% informa­
torów). Oczywiście, zainteresowanie to słabnie wraz z nasilaniem się de­
cyzji o zmianie pracy.
Z pewnością takie kryteria ocen czynności pasterskich jak praco­
chłonność, wymagany znaczny wysiłek fizyczny i emocje związane z w y ­
konywaniem niektórych prac występowały również w ocenach paster13

1 3

Materiały autorki, A Z E I H K M P A N , somon Bajan 1975, nr 90.

18 — E t n o g r a f i a P o l s k a , t. X X I I I ,

z. 2

�274

IWONA

KABZIÑSKA-STAWARZ

stwa we wcześniejszych okresach. Utrzymywanie się tych ocen związane
jest zapewne ze stosunkowo niewielką zmianą charakteru podstawo­
wych zajęć pasterskich w nowych formach gospodarki i stosunkowo nie­
wielką jeszcze możliwością zastąpienia ich przez specjalne urządzenia.
Możemy jednak zauważyć, że część tych ocen wyrasta dziś z zupełnie
nowego podłoża. Przykładem może t u być chociażby łączenie praco­
chłonności pasterstwa z gospodarką planową i wzrostem zadań produk­
cyjnych stawianych przez państwo. Podobnie, jeśli nawet uczucie mo­
notonii nie było obce pasterzom żyjącym we wcześniejszych okresach
niż współczesne młode pokolenie, to możemy być pewni, że u podstaw
tego uczucia nie leżała wąska specjalizacja w obrębie pasterstwa. Uświa­
damianie sobie przez młode pokolenie tych cech pasterstwa, które wpły­
wają na jego ocenę, jest dziś ponadto nierzadko wywołane konfrontacją
własnej pracy z innymi zawodami lub też z modelem nowoczesnej go­
spodarki pasterskiej przekazywanym przez instytucje państwowe.
Czas wolny. Dochód. Prestiż
Tę część szkicu, w k t ó r y m prezentuję w y n i k i badań nad adaptacją
młodego pokolenia Mongolii do środowiska pasterskiego, należałoby wła­
ściwie zacząć od stwierdzenia, iż w ocenach pasterstwa wyżej wymie­
nione kryteria rysowały się nader słabo i jako takie nie mogły wpływać
na procesy migracyjne i adaptacyjne.
Twierdzenie o stosunkowo słabo uświadamianej potrzebie czasu wol­
nego opieram częściowo na materiałach ankietowych, częściowo zaś na
wynikach badań, jakie przeprowadziłam w somonie Bajan w ramach
prac ekspedycji. Niemal wszystkie osoby pytane przeze mnie o oceny
w a r u n k ó w pracy, możliwości kontaktów społecznych (przede wszystkim
świątecznych) i wypoczynku uzależniały je świadomie od ilości pracy,
na którą wpływają z kolei warunki atmosferyczno-przyrodnicze. K r y ­
terium czasu wolnego występowało t u sporadycznie i było wymieniane
jedynie przez osoby, które zetknęły się bliżej z organizacją pracy w i n ­
nych zawodach . Czas wolny jako kryterium oceny zawodu nie był
nawet wymieniany bezpośrednio przez potencjalnych migrantów, co po­
zwala в а т sądzić, że kryterium to nie było brane pod uwagę przy w y ­
borze profesji.
Czas wolny był też jednym z elementów oceny w a r u n k ó w życia
w środowisku pasterskim i w miastach. Odpowiedzi na to pytanie nie
przyniosły wyraźnych różnic w ocenach poszczególnych środowisk, wska­
zują one jednak niezbicie na znamienny fakt łączenia w a r u n k ó w życia
w mieście z większą ilością czasu wolnego przez osoby dążące do porzu­
cenia pasterstwa. Ci, którzy wykazują tendencje do stabilizacji w pa14

1 4

Materiały autorki, A Z E I H K M P A N , somon Bajan 1975, nr 78.

�ADAPTACJA

MŁODZIEŻY

MONGOLSKIEJ

275

sterstwie, przypisywali natomiast chudonowi większe ilości czasu w o l ­
nego. Widzimy więc, że choć potencjalni migranci zdawali sobie sprawę
z istnienia takiej kategorii pojęciowej, jak „czas wolny", to jednak nie
brali jej pod uwagę przy wyborze zawodu. Znaczna liczba odpowiedzi
„nie wiem, nie mam zdania", jaką uzyskaliśmy w odpowiedzi na pyta­
nie o oceny ilości czasu wolnego w chudonie i w miastach wskazuje
również na niewielki stopień zobiektywizowania czasu wolnego w świa­
domości młodych pasterzy. Przyczyna wyżej wymienionych zjawisk t k w i
m.in. zapewne w stosunkowo niewielkiej ilości bezpośrednich kontaktów
młodzieży pasterskiej z zawodami o odmiennej organizacji. Przyczyny
stosunkowo rzadkich jeszcze przypadków kierowania się większą ilością
czasu wolnego przy wyborze zawodu możemy także szukać wśród cech
tradycyjnej, ekstensywnej gospodarki pasterskiej, niewielkiej wartości,
jaką nadawała ona czasowi, braku wyraźnie wyodrębnionych (na pozio­
mie świadomości!) codziennych podziałów czasu globalnego między czas
pracy i wypoczynek, znacznych możliwości zaspokajania potrzeby rekre­
acji w chudonie za pomocą bardzo prostych, naturalnych rekwizytów
(np. gry w kości, palce, kamienie i in.) i w każdych niemal warunkach.
Wśród motywów, jakimi kierują się młodzi pasterze wybierając za­
wód, nie wystąpił także dochód. Brak tego kryterium wynika także
z ograniczonych kontaktów pasterzy z innymi rodzajami pracy i z nie­
wielkiego zainteresowania młodzieży dochodem mierzonym w pieniądzu
(niektórzy spośród informatorów nie znali nawet wysokości swoich za­
robków). Zainteresowanie to jest niejednokrotnie osłabiane przez panu­
jący w niektórych rodzinach zwyczaj oddawania zarobków do dyspozycji
rodziców. Taka praktyka opóźnia też znacznie zdobywanie doświadczeń
w operowaniu pieniędzmi. Korzenie sytuacji, jaką obserwujemy obecnie,
sięgają także okresu indywidualnej gospodarki pasterskiej, w której
przez całe wieki rolę pieniądza pełniły skóry, materiały, kawałki sre­
bra, chadaki itp. Należałoby t u jeszcze dodać, że w początkowym okresie
pracy spółdzielni pasterze otrzymywali wynagrodzenie w naturaliach.
Stopniowo proporcje udziału pieniędzy i produktów naturalnych w za­
płacie zmieniały się . Pieniądz nie wyeliminował jednakże całkowicie
naturaliów. Jeszcze obecnie, na życzenie pasterzy, część ich wynagro­
dzenia w pieniądzu może być zamieniona na produkty uzyskane z ho­
dowli zwierząt.
W świadomości pasterzy nie ukształtowało się też jeszcze powszech­
nie wyobrażenie o wysokości dochodów, jakie uzyskują przedstawiciele
15

1S

Zmiany średniej dziennych zarobków pasterza-spółdzielcy w latach 1956-1965
(dla somonu Manchan w ajmaku kobdoskim) podaje D. M a r k o w s k a , Urba­
nizacja stepu, [w:] Studia mongolskie,
s. 46. Dane te ukazują w y r a ź n y spadek
zapłaty w produktach naturalnych z 31,7°/o w 1956 r. do 7,7% w 1965 r. Nie
dysponuję aktualnymi danymi w odniesieniu do całej Mongolii. Można jednak
przypuszczać, że powyższa tendencja jest powszechna.

�276

IWONA

KABZINSKA-STAWABZ

różnych zawodów. Wśród ocen dochodów (jako wysokie, średnie lub nis­
kie) w zawodach znajdujących się na wspomnianej liście, znajdujemy
wiele odpowiedzi typu „nie wiem, nie mam zdania". Formuła ta padała
także często w odpowiedzi na pytanie o ocenę dochodów w pasterstwie.
Taki charakter odpowiedzi może wynikać zarówno ze słabego zaintereso­
wania kwestią dochodu, jak i z braku realnych możliwości porównania
płac pasterza z zarobkami w innych zawodach. Stosunkowo słabe zo­
biektywizowanie dochodów w świadomości pasterzy powoduje, że nie
może on być zasadniczym kryterium pracy. O ekonomicznych aspektach
pracy pasterza mówiło zaledwie 6 osób (5,4% informatorów), przy czym
odpowiedzi były t u związane bezpośrednio z pytaniem o ocenę paster­
stwa, a nie — o przyczyny opuszczania chudonu.
Pewne różnice, jakie wystąpiły w ocenie poszczególnych zawodów
między grupą potencjalnych migrantów a osobami pragnącymi pozostać
w chudonie wskazują, jak sądzę, nie tylko na kierowanie się wysokością
dochodów przy wyborze zawodu, co raczej na lepszą (w grupie migran­
tów) znajomość zjawisk charakterystycznych dla współczesnego społe­
czeństwa. Obie wymienione t u grupy oceniły co prawda wysoko zawód
zwykłego pasterza, jednakże w przypadku migrantów różnica ocen tego
zawodu w stosunku do pozostałych była dużo mniejsza niż w drugiej
grupie, gdzie wysoka ocena dochodów w pasterstwie wyraźnie domino­
wała nad innymi rodzajami zajęć.
Należałoby t u jeszcze zaznaczyć, że decyzje o zmianie zawodu, łączą­
ce się niejednokrotnie z opuszczeniem chudonu, podejmowane są obecnie
przez młodzież niezależnie od statusu materialnego rodziny. Mongolia
nigdy nie musiała rozwiązywać problemu przeludnionej wsi, samo pa­
sterstwo zaś było na ogół w stanie zapewnić poszczególnym rodzinom
środki niezbędne do ich utrzymania. Nie obserwujemy więc w Mongolii
ani teraz, ani we wcześniejszych okresach zjawiska m a s o w e j m i ­
g r a c j i z a r o b k o w e j , wynikającej z przeludnienia, rozdrobnienia
własności rodziny, nędzy itp., jak to działo się choćby w wielu krajach
europejskich.
W świadomości młodych pasterzy nie ukształtował się też jeszcze
obraz społeczeństwa zhierarchizowanego zawodowo, w którym poszcze­
gólne zawody cieszą się mniejszym lub większym szacunkiem i presti­
żem społecznym. W indywidualnych i społecznych (w odczuciu informa­
torów) ocenach poszczególnych zawodów powtarzały się często słowa
„nie wiem, nie mam zdania". W ocenach tych zauważamy też zależności
podobne do tych, jakie wystąpiły w przypadku oceny dochodów. Tak
więc i t u grupa potencjalnych migrantów i osób zdecydowanych na po­
zostanie w chudonie oceniła wysoko prestiż zawodu pasterza, jednakże
osoby, które w y b r a ł y pasterstwo, oceniały je znacznie wyżej w porów­
naniu z innymi zawodami. Czy jednak osoby te kierowały się przy
wyborze zawodu kryterium społecznego szacunku? Zważywszy na ogól-

�ADAPTACJA

MŁODZIEŻY

MONGOLSKIEJ

277

nie słabą znajomość tego aspektu pracy byłabym skłonna twierdzić, że
nie. Prawdopodobnie wysoka ocena tego zawodu w aspekcie jego sza­
cunku wynikała ze skłonności młodzieży do wyższego oceniania tego,
co bliskie i znane (porównaj np. oceny tych samych zawodów wykonywa­
nych w mieście i w chudonie).
Jednostka i grupa
Młodzież oceniająca zawód pasterza brała także pod uwagę charakter
stosunków między współpracownikami i możliwości zaspokojenia niektó­
rych potrzeb społecznych. Były to przede wszystkim potrzeby współ­
działania, przyjaźni, aprobaty, partnerstwa itp., które rodzą się z faktu
przebywania jakiejś grupy osób w jednym zespole, połączonym na ogół
wspólnym celem. Istnienie tego zespołu stanowi z kolei warunek ko­
nieczny dla zaspokojenia tych potrzeb. Wymienione t u potrzeby nie są
czymś szczególnym dla Mongolii. Mówienie o t y m nie byłoby też może
konieczne, gdyby nie ich wyraźna obecność w wypowiedziach młodych
pasterzy. Wydaje się też, że z uwagi na niewielką liczbę mieszkańców
i olbrzymie w stosunku do niej terytorium (gęstość zaludnienia Mongolii
nie przekracza 1 osoby na km ) oraz na specyfikę gospodarki pasterskiej
(przede wszystkim obowiązek przekoczowywania), dużych niejednokrot­
nie i zmieniających się odległości między poszczególnymi grupami ko­
czowników, z której wynika konieczność życia w ciasnym kręgu rodziny
i niewielkiej grupy sąsiedzkiej, w stałym uzależnieniu od przyrody, po­
trzeba bliskich kontaktów i współdziałania jest w t y m kraju wyjątkowo
silna. Pomoc jest t u często obowiązkiem, gość zaś to niemalże upersonifikowane szczęście i pomyślność.
Wypowiedzi młodych pasterzy pozwalają nam sądzić, że zaspokojenie
wyżej wymienionych potrzeb zależy w znacznym stopniu od sposobu,
w jaki zachowują się starsi pasterze — członkowie kolektywu. Działania
starszych pasterzy i cechy ich charakterów oceniane przez młodzież,
złożyły się na obraz, który można by określić mianem wzoru pasterza.
Informatorzy udzielający odpowiedzi na pytanie o cechy, którymi powi­
nien wyróżniać się pasterz nierzadko nie ograniczali się do prostego
wyliczenia jego walorów. Niektóre wypowiedzi pozwoliły nam właśnie
wnioskować o charakterze potrzeb związanych z warunkami współpracy
w zespole pasterzy. Zacznijmy jednak od wzoru przodującego pasterza.
Według opinii młodych mieszkańców chudonu, powinien on cechować się
przede wszystkim osiągnięciami produkcyjnymi (cechę tę wymieniło aż
61,2% informatorów), wiedzą i doświadczeniem (35,1%), życzliwym sto­
sunkiem do ludzi i odpowiednim podejściem do zwierząt (23,4%) oraz
umiejętnością organizowania i metodami pracy zapewniającymi osiąg­
nięcia produkcyjne (15,3%). Ciekawe, że spośród wymienionych tu cech
tylko stosunek do ludzi i zwierząt był szerzej komentowany przez infor2

�278

IWONA

KABZIŃSKA-STAWARZ

matorów. Na tej podstawie możemy domyślać się, że właśnie w tej ^sfe­
rze zachowań istnieją najczęściej potrzeby zmian i największe oczeki­
wania.
Dla stosunków w grupie bardzo ważny jest charakter współpracy.
Potrzeba współpracy sygnalizowana była często przez młodych pasterzy.
U jej podłoża leży zapewne to, że młodzież przystępuje dziś do pracy
bez żadnego przygotowania, po dość długim okresie braku kontaktów
z pasterstwem. Nic więc dziwnego, że w tej sytuacji oczekuje ona po­
mocy, rady i tolerancji ze strony starszego pokolenia pasterzy. Informa­
torzy podkreślali niejednokrotnie, że „należy uczyć pasterzy korzystania
z doświadczeń starszych, aktywizować młodzież" (kobieta do lat 22), że
„trzeba doradzać i pomagać m ł o d y m " (kobieta powyżej 22 lat), „oddawać
młodzież starszym pasterzom" (kobieta do lat 22). Konieczne jest także
stopniowanie w y m a g a ń w zależności od doświadczeń gromadzonych w y ­
trwałe w toku pracy: „Trzeba dać młodym bydło i niech zdobywają do­
świadczenia poprzez p r a c ę " (kobieta do lat 22). Charakterystyczne
i wielce znamienne jest też następujące stwierdzenie: „Jak już się nau­
czyć, to pasterstwo jest bardzo ciekawe" (kobieta do lat 22).
Symptomatyczne jest też akcentowanie w owym wzorze pasterza
tradycyjnie cenionych cech, ułatwiających kontakty międzyludzkie i nie­
jednokrotne stawianie ich wyżej w hierarchii motywów decydujących
0 pozytywnej ocenie zachowań pasterzy od mierników pracy pasterza
wprowadzonych przez współczesną gospodarkę, takich jak realizowanie
1 przekraczanie planów produkcyjnych, wypełnianie norm, posiadanie
tytułów i odznaczeń za dobrą pracę itp. Przykładem niech t u będzie
wypowiedź jednego z pasterzy (mężczyzna do lat 22): „Bardzo często
bywa tak, że uważa się za przodujących pasterzy egoistów, karierowi­
czów myślących tylko o wyróżnieniu się, a nie o pomocy innym".
We współczesnej gospodarce pasterskiej spotykamy się, co prawda,
z nowymi dla niej ocenami efektów pracy, nie nastąpiła jednak jeszcze
zmiana dróg prowadzących do osiągnięcia tych efektów. Co więcej, do­
świadczenia ułatwiające wykonanie zadań produkcyjnych powierzonych
przez spółdzielnię, pracowitość i inicjatywa, umiejętności organizacyjne,
emocjonalny stosunek do zwierząt i wykonywanej pracy, znajomość po­
trzeb zwierząt, rodzajów pastwisk itp. są dziś tak samo wysoko ocenia­
ne, jak w pasterstwie tradycyjnym i zaliczane do pozytywnego wzoru
pasterza. Wiedza i doświadczenia starszych pasterzy spełniają dziś po­
nadto nadal najważniejszą rolę w procesie przekazywania informacji nie­
zbędnych młodemu pokoleniu do wykonywania zawodu, mimo organiza­
cji pasterstwa na nowych zasadach, specjalizacji czynności, jakie
wchodzą w jego skład, pojawienia się nowych (potencjalnych i faktycz­
nych) autorytetów zawodowych i t d .
Na tradycyjne cechy wzoru pasterza zwraca też uwagę prasa, która
zamieszcza portrety ludzi pracujących w t y m zawodzie (zarówno star-

�ADAPTACJA

279

MŁODZIEŻY M O N G O L S K I E J

szych, jak i młodszych pasterzy), ukazując ich doświadczenia zawodowe,
oceny i motywacje wyboru pasterstwa, przekazuje ich obserwacje do­
tyczące chudonu, opinie pracowników o nich samych i i n . Ludzie ci sta­
ją się ponadto bliżsi czytelnikom dzięki temu, że ukazywani są nie tylko
w procesie pracy, ale także w życiu prywatnym (rodzinnym) .
Obok tradycyjnych autorytetów zawodowych, jakimi są członkowie
rodziny i — generalnie — starsi pasterze (spokrewnieni lub nie z jed­
nostką, która ten autorytet uznaje), pojawiają się dziś coraz częściej
autorytety nowe, współczesne, wyrastające ze struktury działania spół­
dzielni i mające wyraźnie sprecyzowane funkcje lub specjalizacje. Poja­
wienie się takich autorytetów, jak kierownictwo brygady, fermy czy
spółdzielni oraz (w szczególnych przypadkach) lekarz weterynarii jest
naturalną konsekwencją organizacji pracy na nowych zasadach gospo­
darki kolektywnej i powstania nowych, w stosunku do kultury tradycyj­
nej, sposobów przekazywania wiedzy, mających bardziej zorganizowane
i zinstytucjonalizowane formy, wychodzących poza obserwacje i żmudne
kumulowanie doświadczeń w ciągu całego życia. Symptomatyczne jest
to, że autorytety tego rodzaju uznały przede wszystkim te osoby, które
zdołały lepiej zaadaptować się do nowych w a r u n k ó w i zorientować
w strukturze i " zasadach działania spółdzielni, które przyswoiły sobie
elementy nowego modelu życia. Przejawem uznania wyżej wymienio­
nych autorytetów jest m i n . korzystanie z pomocy tych osób w przy­
padkach, które tego wymagają. Pozostałe osoby zwracają się częściej
z prośbą o pomoc do swoich rodziców i krewnych. Ci, którzy najsłabiej
zaadaptowali się do w a r u n k ó w pracy w spółdzielniach, korzystają z po­
mocy rodziców, nawet w tych przypadkach, gdy nie są oni pracownika­
m i tego samego kolektywu.
Osoby, z którymi współpracują młodzi pasterze stają się dla nich
nierzadko wzorem godnym naśladowania. Zauważamy przy t y m , że od
niedawna bohaterami młodego pokolenia stają się coraz częściej paste­
rze wyróżniani z uwagi na swe osiągnięcia zawodowe i specjalizację.
Zaliczenie takich osób, na podstawie wyżej wymienionych cech, do bo­
haterów młodzieży wskazuje na sygnalizowane już wcześniej kształto­
wanie się nowych ocen działań człowieka i pracy pasterza we współ­
czesnym społeczeństwie mongolskim.
Niektórzy spośród informatorów wybierali swoich bohaterów nie
16

" Dla przykładu podaję tytuły niektórych artykułów dostępnych w Polsce,
które dobrze oddają charakter informacji przekazywanych przez prasę lokalną
pasterzom mongolskim: G . B o ł o r m a , Goworit czaban, „Mongolija", nr 9: 1974.
s.. 24-25; D. D a m d i n d o r d ż , Zizń — bolszaja szkoła, „Mongolija", nr 7: 1971,
s. 16-18; C h . D a s z d o n o w ,
Socjalno-ekonomiczieskije
razwitije MNR, „Mon­
golija", nr 9: 1978, s. 10-13; C . D z o ł d ż a r g a ł , Swierszienija
starogo czabana,
„Mongolija", nr 8: 1978, s. 10-11, C h . P u r e w s ü r e n , Czaban, „Mongolija", nr 3:
1975, s. 12-13 B. S z a r a w n j a m b u , Wstriecza s czabanom, „Mongolija", nr 10:
1973, s. 18-19 i i n .

�280

IWONA

KABZIŃSKA-STAWARZ

bacząc na ich osiągnięcia, czyny lub cechy charakteru, lecz powołując
się na podobieństwo wykonywanej pracy, to samo pochodzenie tery­
torialne i narodowościowe. Tego rodzaju motywacje wskazują wyraźnie
na występowanie silnych więzi, które stają się ważniejsze dla pozytyw­
nej oceny człowieka niż jego działania. Prawdopodobnie w takich
przypadkach, zachowania wybranych osób uświadamiane były słabiej od
cech świadczących o wspólnocie i pozwalających na identyfikację z bo­
haterem.
Wybór bohatera na zasadzie podobieństwa zawodu wydaje się wska­
zywać na kształtowanie się w Mongolii swego rodzaju wspólnoty zawo­
dowej, poczucia solidarności z ludźmi wykonującymi t ę samą pracę,
zatrudnionych właśnie w pasterstwie. Odnosimy ponadto wrażenie, że
pqczucie przynależności do grupy ludzi, których łączy charakter wyko­
nywanej pracy jest w powyższch przypadkach powodem do szczególnej
dumy. Podobieństwo wykonywanego zawodu decyduje też często o w y ­
borze pasterza spośród postaci literackich i filmowych i uznaniu go za
swego ulubionego bohatera. Kształtowanie się wspólnoty zawodowej
pasterzy w społeczeństwie o coraz dalej idącym podziale pracy, w któ­
r y m proces profesjonalizacji pasterstwa nie został jeszcze zakończony,
jest jednym z wielu przykładów modernizacji życia tradycyjnych ko­
czowników.
Motywowanie wyboru osoby uznanej za ulubionego bohatera jej po­
chodzeniem z tej samej co informator brygady czy somonu dowodzi
występowania silnego poczucia więzi terytorialnej z grupą. Podobnie,
wybór bohatera tylko i wyłącznie na podstawie przynależności do tej
samej grupy etnicznej świadczy o występowaniu poczucia wspólnoty na­
rodowościowej. Silne utożsamianie się jednostki z grupą na podstawie
przynależności etnicznej czy terytorialnej do jednego zespołu ludzkiego
jest w t y m przypadku kontynuacją tradycyjnego poczucia wspólnoty
i więzi wyznaczanej na podstawie tych kryteriów.
Świadomość istnienia związków tego rodzaju wypływa, jak można
przypuszczać, ze stosunku młodzieży do pasterstwa, jest pochodną tego
stosunku i potwierdzeniem pozytywnej postawy wobec zawodu pasterza
i osób zatrudnionych w chudonie. Wybór osób zatrudnionych w paster­
stwie na bohaterów młodego pokolenia był bowiem dokonywany przede
wszystkim przez osoby ustabilizowane w środowisku pasterskim, nie
pragnące żadnych zmian w zakresie rodzaju pracy czy kolektywu.
Możliwości wpływu współcześnie występujących autorytetów
osobowych i instytucjonalnych na zmianę negatywnych postaw młodzieży
w stosunku do pasterstwa
Członkowie polskiej ekspedycji etnograficznej podjęli się opracowa­
nia generalnego programu, który "wskazywałby odpowiednim władzom
mongolskim drogi i sposoby ograniczenia migracji młodzieży z chudonu.

�A D A P T A C J A MŁODZIEŻY M O N G O L S K I E J

281

Część ustaleń została już przekazana Mongolskiej Akademii Nauk we
wspomnianym Otcziotie. Niektóre plany zostały też przestawione p o l ­
skim czytelnikom w cytowanych w t y m tekście artykułach D. Markow­
skiej. Prezentacja takiego całościowego programu działań nie byłaby
w t y m miejscu wskazana, chociażby z uwagi na przyjętą przeze mnie
koncepcję opracowania materiałów ankietowych; nie czuję się zresztą
uprawniona do tego. Omówienie ewentualnych działań, które mogłyby
wpłynąć na charakter postaw młodzieży w stosunku do pasterstwa i u ł a ­
twić jej adaptację do' chudonu, ograniczam więc do rozważań nad moż­
liwościami wpływów poszczególnych autorytetów instytucjonalnych
i osobowych. Za podstawę analizy posłużyły m i wypowiedzi młodych
pasterzy dotyczące przede wszystkim ocen wykonywanych czynności,
ich charakteru, ram czasowych, emocji związanych z ich wykonywaniem
i in. oraz stosunków w kolektywie. Niektóre z tych wypowiedzi wskazy­
wały wyraźnie kierunki pożądanych zmian i łączyły je z działaniem k o n ­
kretnych grup osób lub instytucji.
Omawiając niektóre cechy wzorowego pasterza wspomniałam o ist­
niejącej potrzebie poprawy stosunków międzyludzkich w kolektywie.
Zmiana ta zależy w znacznym stopniu od zachowań starszego pokolenia.
Kilka wypowiedzi pozwala sądzić, że władze spółdzielni wyszłyby na­
przeciw postulatom młodego pokolenia, a t y m samym wpłynęły na spo­
sób, w jaki ocenia ono stosunki w grupie, zwracając większą niż dotych­
czas uwagę na osiągnięcia wyróżnianych pracownków w procesie eduka­
cji zawodowej młodzieży, na opinie młodych pracowników o swych
nauczycielach i na stosunki panujące w kolektywie.
Wiele zmian istotnych dla stosunku młodego pokolenia do paster­
stwa leży jednak poza zasięgiem oddziaływania samych pracowników.
Dotyczy to przede wszystkim zakresu i charakteru wykonywanych
czynności, gdzie notujemy wiele, negatywnie na ogół ocenianych, po­
zostałości dawnej gospodarki pasterskiej {np. w zakresie metod pracy).
Zastosowanie (w szerszym niż dotychczas wymiarze) urządzeń np. do
strzyży owiec, dojenia, transportu, czyszczenia zagród, rozszerzenie prze­
twórstwa produktów hodowlanych itp. wpłynęłoby na pewno na zmianę
stosunku młodzieży do pasterstwa, czyniąc z niego zawód bardziej no­
woczesny i mniej pracochłonny. Przeprowadzenie tego rodzaju działań
leży w granicach możliwości spółdzielni. Niektóre wypowiedzi wskazy­
wały spółdzielniom jeszcze inny kierunek zabiegów. Jest nim miano­
wicie udzielanie pomocy materialnej młodzieży przystępującej do pracy.
Pomoc ta polegałaby np. na zaopatrzeniu młodego człowieka w jurtę
i przydzieleniu mu pewnej sumy na zagospodarowanie. Suma ta mogła­
by być zwracana częściowo lub w całości systemem ratalnym. O roli,
jaką odgrywają zabezpieczenia socjalne w kształtowaniu pozytywnych
postaw wobec pasterstwa, mówiło 12 osób (10,8°/o informatorów). Po­
stulat taki zgłaszali również polscy badacze sądząc, że ten rodzaj porno-

�282

IWONA

KABZIÑSKA-STAWARZ

су dla młodych pasterzy nie tylko wpłynąłby korzystnie na przyspiesze­
nie procesu adaptacji do chudonu, lecz także byłby doskonałą okazją do
zapoznania młodzieży z nowym modelem gospodarki i rozwijania bodź­
ców materialnych w społeczeństwie .
Z uwagi na niewielką rolę, jaką odgrywa wysokość dochodów w oce­
nach pracy, można przypuszczać, że próby zmiany stosunku młodzieży
do pasterstwa np. przez podniesienie wysokości wynagrodzeń odniosłyby
dziś jeszcze niewielki skutek.
Nasze badania pokazały, jak znaczny jest obecnie wpływ bliskich
wzorów osobowych na zachowania młodego pokolenia pasterzy. Wpływ
ten zauważalny jest chociażby w mechanizmie kształtowania się zainte­
resowań pasterstwem i w funkcjonowaniu tradycyjnych autorytetów
zawodowych.
Posługiwanie się wyłącznym niemal przykładem jednostek dla kształ­
towania społecznie pożądanych zachowań ogółu było zjawiskiem charak­
terystycznym dla zamkniętych społeczności wiejskich, silnie wkompono­
wanym w obraz ich kultury. Jak widać, przykład ten wykorzystywany
jest i dzisiaj, choć zmieniły się nieco formy transmisji.
Bezpośredni przykład starszego pokolenia jest też dziś jeszcze, obok
długotrwałej praktyki, najważniejszym sposobem zdobywania wiedzy
zawodowej przez młodych pasterzy. Żadna z nowych form przekazu tej
wiedzy nie ma takiego udziału w kształtowaniu doświadczeń zawodo­
wych młodzieży, jak działania i bezpośredni przykład rodziny i — gene­
ralnie — starszych pasterzy. Żadna z tych form nie jest nawet w stanie,
przynajmniej na obecnym etapie ich rozwoju, w sposób zadowalający
uzupełnić wiedzy przekazywanej za pośrednictwem starszego pokolenia
mieszkańców chudonu, drogą u s t n ą lub bezpośrednim przykładem. Po­
twierdzeniem niewielkiej roli, jaką odgrywają instytucje pozarodzinne
w zawodowym kształceniu młodzieży, jest raczej przeciętny poziom
wiedzy fachowej, jaki wykazują osoby, które ukończyły kursy paster­
skie. Ponad 60% spośród tych osób udzieliło błędnych odpowiedzi na
pytania, za pomocą których sprawdzano poziom ich wiedzy zawodowej
(globalnej), lub też nie udzieliło jej w ogóle. Kursy pasterskie nie zdo­
były sobie jeszcze popularności wśród młodzieży, kończą je nieliczni,
a zdecydowana większość osób pragnących podnosić swe kwalifikacje
nie zamierza korzystać z tej zinstytucjonalizowanej formy przekazu do­
świadczeń, opowiadając się za systemem długoletniej praktyki, bezpo­
średniej styczności ze zwierzętami pod kontrolą i przy współudziale
jednego lub k i l k u zmieniających się pasterzy, a więc za sposobem tra­
dycyjnym.
Przeciętny poziom globalnej wiedzy zawodowej młodzieży i silna
w tej sytuacji potrzeba korzystania z pomocy starszych jest, jak już
zaznaczyłam, wynikiem zerwania trwałych kontaktów młodych miesz17

1 7

Markowska,

Urbanizacja

stepu,

s.

41, oraz Otcziot

issliedowanija...

�ADAPTACJA

MŁODZIEŻY

283

MONGOLSKIEJ

kańców chudonu z pasterstwem na okres nauki w szkole. W tej sytuacji
można by zastanowić się, nad wprowadzeniem takiego systemu szkolnic­
twa, który umożliwiłby pasterzom zdobywanie wiedzy ogólnej bez prze­
rywania ciągłości owych kontaktów. Jednym z wyjść, na które wskazy­
wali sami pasterze, byłoby zapewne zorganizowanie nauczania systemem
zaocznym.
Aby zbliżyć młodzież do pasterstwa i zapobiec trudnościom towarzy­
szącym adaptacji zawodowej organizuje się od paru lat na terenie ca­
łego kraju letnie obozy pionierów. Akcją t ą objęci zostali uczniowie od
klasy szóstej do ósmej włącznie. Uczestniczą oni w dwutygodniowych
turnusach. Dzięki t y m obozom młodzież oswaja się z pracami pasterzy,
np. dojeniem, pasieniem i in., poznaje organizację spółdzielni i ich
s t r u k t u r ę . Spółdzielnie pasterskie patronujące t y m akcjom dostarczają
także potrzebny sprzęt, zwierzęta oraz służą pomocą i radą doświadczo­
nych pasterzy. Sporo czasu pozostawia się młodzieży na wypoczynek,
naukę zabaw, wierszy i piosenek, na działania zgodne z własnymi za­
interesowaniami. W ten sposób młodzież uczy się jednocześnie efektyw­
nego gospodarowania czasem, a więc przyswaja sobie niektóre elementy
nowego modelu życia. Obozy pionierskie są wysoko oceniane zarówno
przez nauczycieli, jak i przez młodzież .
Wspomniałam już o próbie budzenia refleksji i •kształtowania za­
interesowań pasterstwem, jaką podjęła prasa. W t y m miejscu pozwolę
sobie na oderwanie się od materiałów ankietowych i przedstawienie
propozycji, by na łamach prasy pokazywać także sylwetki tych, którzy
odeszli z chudonu i próbowali adaptować się do nowych dla nich warun­
ków życia poza chudonem i do nowego zawodu. Tego rodzaju działania
są jak najbardziej uzasadnione. Wiadomo bowiem, że pracownicy po­
chodzący ze środowiska pasterskiego z trudem przyzwyczajają się do
zasad pracy obowiązujących w różnych zawodach, do współdziałania,
jakiego wymaga cykl produkcyjny, przestrzegania czasu pracy, regula­
minu i t p . Nierzadko też odczuwają oni silną nostalgię za chudonem,
jego walorami naturalnymi, zwierzętami, świeżym powietrzem... Roz­
terki te trafnie charakteryzuje fragment wspomnień dziennikarza:
„Opowiadano m i w Ułan Bator o pewnym Mongole, który miał t r u d ­
ności z przystosowaniem się do pracy w biurze i zakładzie produkcyj­
nym. Kiedy nadeszła wiosna, ów Muralista stawał codziennie przy oknie,
patrzył długo w błękitne niebo i oślepiające słońce, wzdychał, kręcił
się po pokoju aż wreszcie nie wytrzymał i wyszedł, by wrócić dopiero
na jesieni. Poszedł w step między pasterzy, stada koni i baranów, gdzie
nie krępują go surowe rygory współczesnej cywilizacji" .
1S

1 9

20

w Materiały autorki, A Z E I H K M P A N , somon Bajan, 1975, nr 98.
M a r k o w s k a , Urbanizacja stepu, s. 44.
J . K o p r o w s k i , Nad Orchonem, „Życie Warszawy" z dnia 31. 08. 1976,

l ł

M

s. 7.

�284

IWONA

KABZIÑSKA-STAWARZ

Być może przykłady takich osób ułatwiłyby młodzieży dokonanie bar­
dziej świadomego wyboru zawodu i podejmowania decyzji migracyjnych.
Ocena pracy pasterza jest tylko jednym z czynników wpływających
na adaptację młodzieży do środowiska wiejskiego i na jej stosunek do
chudonu. Wybór zawodu innego niż pasterstwo nierzadko łączy się
z pragnieniem zmiany środowiska na takie, które w stopniu większym
niż chudon pozwoli młodzieży na zaspokojenie potrzeb intelektualnych
czy kulturalnych.
Młodzież coraz częściej zdaje sobie sprawę z tego, że ani przyrod­
nicze walory chudonu, ani silne więzy rodzinne, ani nawet interesująca
praca nie mogą zrównoważyć braku możliwości zaspokojenia rozbudo­
wanych potrzeb tego rodzaju. W takiej sytuacji nawet możliwości od­
działywania rodziny są mocno ograniczone, toteż niejednokrotnie nie
sprzeciwiają się planom migracyjnym swych dzieci, a nawet jawnie je
popierają.
O niektórych potrzebach materialno-bytowych i kulturalnych, me­
chanizmie ich kształtowania i możliwościach zaspokojenia w chudonie
oraz ich wpływie na stosunek młodego pokolenia do środowiska paster­
skiego mówię w 3 części tego opracowania.

POTRZEBY MATERIALNO-BYTOWE

I KULTURALNE

Badania nad potrzebami materialno-bytowymi objęły sferę wyposa­
żenia wnętrza mieszkalnego, odzieży i pożywienia. Badacze spojrzeli na
ten rodzaj potrzeb młodych mieszkańców chudonu przede wszystkim
pod kątem adaptacji tej grupy społeczeństwa do wytworów, które okre­
ślano jako wskaźniki modernizacji środowiska pasterskiego. Za dowód
tej adaptacji uznano obecność tych wytworów tak w jurtach paster­
skich, jak i w planach zakupów. Plany te były zarówno świadectwem
posiadania przez poszczególne osoby nowej dla pasterzy umiejętności
gospodarowania pieniędzmi, jak i przystosowania się tych osób do nie­
których elementów gospodarki towarowo-pieniężnej.
Potrzeby kulturalne badano głównie na przykładzie sposobów i moż­
liwości rekreacji w chudonie, zwracając przy t y m uwagę na rodzaj t r e ­
ści dostarczanych przez różne współczesne formy rozrywki (będącej
jednym z elementów rekreacji) i na charakter ich odbioru.
Na podstawie wypowiedzi pasterzy można przede wszystkim określić
charakter ich potrzeb. Odwołanie się do literatury oraz zastosowanie
metod analizy statystycznej do opracowania wyników, pozwoliło nam
ponadto scharakteryzować mechanizm kształtowania się tych potrzeb
i spojrzeć na nie, jak na wynik wpływu tradycji i oddziaływania współ­
cześnie występujących autorytetów. Przeprowadzone obliczenia i obserwa­
cje pozwoliły nam także określić, w jakim stopniu charakter owych po-

�ADAPTACJA

MŁODZIEŻY

MONGOLSKIEJ

285

trzeb i świadomość możliwości ich zaspokojenia w warunkach chudonu
mogą wpływać na decyzje migracyjne młodych pasterzy.
POTRZEBY

MATERIALNO-BYTOWE

Charakterystyczną cechą społeczeństwa koczowniczego (nie tylko
mongolskiego) jest ograniczenie wytworów materialnych do niezbędnego
w warunkach gospodarki pasterskiej minimum. Ciągłe przekoczowywanie nie sprzyja bowiem, jak wiadomo, powiększaniu tzw. inwentarza
martwego, t j . przede wszytkim wyposażenia mieszkań (jurt, namiotów itp.),
odzieży, rozmaitych przedmiotów użytku osobistego i sprzętów związanych
z pracą pasterza. Obok ograniczonych ilości wytworów materialnych
zwraca też naszą uwagę wieloletnia niezmienność i trwałość wzorów
większości tych wytworów. Trwałość ta jest przede wszystkim wynikiem
doskonałości tych wytworów. W większości kultur pasterskich przed­
mioty należące do tzw. inwentarza martwego umożliwiają bowiem mak­
symalną adaptację do środowiska naturalnego. Tak doskonała funkcjo­
nalność wytworów wpływa jednak na stabilizację potrzeb materialnych
na pewnym stałym poziomie; brak bowiem w tej sytuacji bodźców dla
dokonania zmian.
Wszechstronny rozwój gospodarki mongolskiej po 1921 г., jej utowarowienie, stopniowy wzrost udziału pieniądza w wynagrodzeniach pa­
sterzy przy jednoczesnym procentowym spadku zapłaty w produktach
naturalnych (zamiana wynagrodzenia w pieniądzu na produkty natural­
ne występuje dziś stosunkowo rzadko i tylko na zasadzie dobrowolnego
porozumienia). Rozwój produkcji przemysłowej i rzemiosła, zwiększone
możliwości kupna różnych artykułów, a także konieczność nabywania
tych towarów, których produkcję przejęło państwo (np. wojłok) wpły­
nęły na obniżenie tradycyjnej samowystarczalności pasterstwa, sprzyja­
jąc też rozwojowi gospodarki towarowo-pieniężnej. i zmianom w sferze
dotychczasowych potrzeb matęrialno-bytowych. W warunkach gospodar­
k i opartej na koczowniczym lub półkoczowniczym trybie życia pasterzy,
możliwości wprowadzania innowacji i modernizacji wzorów są jeszcze
ograniczone. Toteż obserwujemy dziś pewne różnice w potrzebach pasterzy-koczowników i tych, którzy osiedli w centrach somonowych lub
pracują w brygadach pomocniczych, usługach i t p .
W zachowaniach
pasterzy-koczowników odnajdujemy dziś jeszcze wiele śladów tradycyj­
nego modelu konsumpcji.
Za świadectwo modernizacji w sferze wyposażenia j u r t przyjęto w y ­
stępowanie w nich takich przedmiotów, jak metalowe łóżka, szafy, półki,
biurka i pulpity do odrabiania lekcji, biblioteczki, zegarki, zasłony na
łóżka i in. Funkcja modernizacyjna tych przedmiotów nie została tylko
2 1

2 1

Patrz np. M a r k o w s k a i in., Niektóre

zmiany..., s. 220-241.

�286

IWONA

KABZIÑSKA-STAWARZ

1 wyłącznie założona przez badaczy. Jest ona nierzadko uświadamiana
przez samych pasterzy. Przeprowadzone badania pozwalają też przypu­
szczać, że nowoczesność tego rodzaju sprzętów jest o wiele częściej bra­
na pod uwagę przy planowaniu zakupów niż ich walory praktyczne.
Odpowiedzi o przewidywane zmiany wyposażenia j u r t odzwiercie­
dlają ogólne tendencje przeobrażeń, dokonujących się w społeczeństwie
mongolskim w tej sferze kultury. Przewidywane zmiany dotyczyły za­
równo samego wnętrza, jak i j u r t y (jako swoistego typu mieszkania).
Jednakże tylko w pierwszym przypadku możemy mówić o pragnieniu
odejścia od tradycyjnych wzorów, wyrażającym się we wzbogaceniu
zestawu przedmiotów znajdujących się w jurtach o łóżka, szafki, stołki,
maszyny do szycia, radio i in. Zmiany w obrębie j u r t y zmierzały do
nadania jej estetyczniejszego wyglądu, zastąpienia zużytych części no­
w y m i elementami, nie przynosiły jednak niczego nowego w zakresie
konstrukcji czy materiałów. Potrzeba zmiany nie obejmowała również
samego rodzaju mieszkania. Chęć mieszkania w domu wyraziły zaledwie
2 spośród 111 osób (1,80% informatorów). Jak można się domyślać,
powszechna akceptacja j u r t y jest przede wszystkim wynikiem braku
możliwości zastąpienia jej innym rodzajem mieszkania w warunkach
koczowniczej gospodarki pasterskiej. Można ją także uznać za rezultat
przyzwyczajenia i braku doświadczeń, w wyniku których mogłaby na­
stąpić zmiana dotychczasowych wzorów.
Świadomość możliwości dokonania zmian w wyposażeniu wnętrza
nie jest jeszcze powszechna, podobnie jak realizacja planów. W okresie,
w k t ó r y m przeprowadzono badania, przedmioty uznane za nowoczesne
posiadało średnio 50-60% rodzin. Realizację potrzeby modernizacji w n ę ­
trza uzależniano przede wszystkim od posiadania odpowiedniej ilości
pieniędzy. Zasadnicze znaczenie miało t u także zaopatrzenie sklepów
ajmacznych i somonowych w poszukiwane towary. Zaopatrzenie skle­
pów oceniano często jako niewystarczające. Te negatywne oceny pogłę­
biane były jeszcze przez fakt, że braki obejmowały towary podstawowe
niezbędne do wyposażenia j u r t , takie jak wojłok i brezent, niektóre
meble czy dywany. Niedobór tych towarów nie tylko hamuje moderni­
zację wnętrz, ale także kształtuje ujemne oceny w a r u n k ó w życia w chu­
donie i niekorzystny, z punktu widzenia gospodarki, stosunek pasterzy
do środowiska.
Realizację tego rodzaju potrzeb uzależniano też niejednokrotnie od
charakteru aktualnych w a r u n k ó w mieszkaniowych, które oceniano pod
k ą t e m wielkości j u r t y i ilości mieszkających w niej osób oraz od sytu­
acji rodzinnej poszczególnych jednostek. Za moment sprzyjający tego
rodzaju poczynaniom uznano natomiast zawarcie małżeństwa i założenie
własnego gospodarstwa. Osoby pozostające we wspólnym gospodarstwie
z rodzicami, podporządkowane woli i autorytetowi starszego pokolenia,
miały o wiele mniejsze możliwości wprowadzania zmian.
O potrzebie i sposobach modernizacji wnętrz mieszkalnych wniosku-

�ADAPTACJA

MŁODZIEŻY

MONGOLSKIEJ

287

jemy nie tylko na podstawie odpowiedzi na bezpośrednie pytanie o oce­
nę j u r t y , w której mieszkał informator, i przewidywane zmiany. Istot­
nych informacji odnośnie do rodzajów potrzeb i miejsca, jakie zajmują
wśród nich sprawy urządzenia mieszkania, dostarczyła nam także wspo­
mniana już analiza planów wydatków. Młodym pasterzom zadano pyta­
nie o cel, na jaki przeznaczyliby nieoczekiwanie otrzymane sumy 500
i 2000 tugrików. Pytanie to sprawiało informatorom wiele trudności.
Kłopoty z odpowiedzią miały przede wszystkim osoby słabiej zaadapto­
wane do nowych dla Mongolii zasad gospodarki towarowo-pieniężnej.
Niektórzy z informatorów (niezależnie od wysokości dochodów) nie po­
trafili sobie w ogóle wyobrazić siły nabywczej tych sum (przede wszyst­
k i m 2000 tugrików), choć nie przekraczają one na ogół wysokości rocz­
nych dochodów pasterzy. Wysokość zarobków nie była też czynnikiem,
który wpływałby na charakter planowanych wydatków i rodzaj potrzeb,
związki zaś między dochodami i wydatkami były najczęściej nieuświadamiane. Przykład ten wskazuje na to, że zmiany w sferze świadomości
społeczeństwa są wyprzedzane przez zmiany, jakie dokonały się w cha­
rakterze gospodarki kraju. Nieumiejętność przeznaczenia sumy 500 lub
2000 tugrików mogła wynikać z braku konkretnych potrzeb, co z kolei
wiąże się z różnym u poszczególnych osób zakresem doświadczeń, np.
w prowadzeniu gospodarstwa domowego i dysponowaniu budżetem tak
rodzinnym, jak indywidualnym.
Młodzi pasterze pragnęli na ogół przeznaczyć wyżej wymienione su­
my na zakup jednego lub dwóch rodzajów artykułów. Podanie większej
ilości albo też drobiazgowe wyliczenie przedmiotów należało do rzad­
kości. Szczegółowa odpowiedź nie była jednak w t y m przypadku naj­
bardziej istotna. Chodziło bowiem przede wszystkim o ogólną orientację
w występujących tendencjach, zakresie i kierunkach zmian.
Plany wydatków 500 i 2000 tugrików można ogólnie podzielić na­
stępująco: przedmioty użytku osobistego, jurta i jej wyposażenie, arty­
kuły spożywcze i utrzymanie domu, inne. Szczegółowe w y n i k i badań
przedstawiono w tabeli I.
Ze względu na to, że badania nad aspiracjami i potrzebami młodego
pokolenia pasterzy mongolskich były prowadzone po raz pierwszy, brak
danych, k t ó r e umożliwiłyby porównanie otrzymanych wyników z jakim­
kolwiek okresem wcześniejszym. W charakterze zmian częściowo zorien­
tować nas może konfrontacja powyższych wyników z zestawieniem spo­
rządzonym przez Majskiego, a dotyczącym udziału wydatków na różne
cele w budżecie przeciętnej rodziny pasterskiej w okresie przedrewolu­
cyjnym. Według tego zestawienia udział żywności w budżecie wynosił
69,3°/o, odzieży — 11,5%, mieszkania i urządzenia wnętrza — 3,1%,
drobnych sprzętów i przedmiotów oraz opału — 3,8%, narzędzi pracy —
3,6% przedmiotów kultowych i rozrywki — 2,1%, podatków — 6,6% .
22

** M a j s к i i, op. cit., s. 141.

�•288

IWONA

KABZIŃSKA-STAWARZ

Tabela l. Planowane przeznaczenie sumy 500 i 2000 tugrików
Charakter wydatków
I. Przedmioty użytku osobistego:
1. odzież
2. rozrywka, rekreacja
3. komunikacja
4. ozdoby, biżuteria
II. Jurta mieszkalna i jej wyposażenie:
1. jurta
2. sprzęty domowe, dywany
III. Zwierzęta i przedmioty pasterskie
1. zwierzęta
2. jurta gospodarcza, namiot
3. p r z e d n i i 3 t y pasterskie
4. pasza dla zwierząt
IV. Artykuły spożywcze i utrzymanie
domu:
1. artykuły spożywcze
2. utrzymanie domu
V. Inne przeznaczenie:
1. przekaz osobom prywatnym
2. złożenie do banku
VI. Brak określonego celu

Ilość odpowiedzi
500 tugrików

I 2000 tugrików

58
7
2
1

15
1
1
0

0
35

3
36

4
2
1
0

13
1
0
1

21
7
6
7
6

26
18

Informacji o zmianach w charakterze potrzeb konsumpcyjnych pa­
sterzy dostarczają nam także współczesne badania przeprowadzone przez
S. Szynkiewicza w latach sześćdziesiątych na terenie somonu Bajan.
Materiały zebrane przez niego dotyczą rozchodów budżetów rodzinnych,
nie obejmują one jednakże wszystkich kategorii wydatków, brak np.
m.in. wydatków na jurtą i przedmioty służące do jej wyposażenia. Uka­
zują one ponadto wydatki realne a nie planowane, potrzeby zrealizowa­
ne, a nie aspiracje, co uniemożliwia przeprowadzenie dokładnego po­
równania wobec braku jednorodnych jednostek. Materiały zebrane przez
Szynkiewicza obejmują teren jednego somonu, podczas gdy ankiety do­
tyczą różnych terenów kraju. Pamiętając o tych ograniczeniach i o zna­
cznym stopniu unifikacji wzorów tradycyjnej kultury mongolskiej
możemy jednakże z całym przekonaniem stwierdzić, że badania tego
autora orientują nas w charakterze wydatków i potrzeb konsumpcyj­
nych społeczeństwa oraz tendencji rozwojowych w tej dziedzinie życia
pasterzy. Dostarczają one także informacji na temat kulturowych uwa­
runkowań współczesnych preferencji w sferze konsumpcji. Dzięki t y m
badaniom niektóre zachowania młodzieży stają się bardziej zrozumiałe,
łatwiejsze do wytłumaczenia .
2 3

2 3

S. S z y n k i e w i c z ,
rodzinnych jednego somonu,

Konsumpcja
mieszkańców
stepu.
[w:] Badania nad społeczeństwem...,

Analizy
budżetów
s. 79-116.

�ADAPTACJA

MŁODZIEŻY

289

MONGOLSKIEJ

Wyniki zamieszczone w tabeli I wskazują na wyraźną potrzebę
zmian wyposażenia jurty, wprowadzenia do niej przedmiotów zalicza­
nych do nowoczesnych. Na szczególną uwagę w tej części planowanych
zakupów zasługuje zamiar kupna biblioteczki i książek oraz radia
(p. I , 2 i częściowo I I , 2). Wskazuje on bowiem na zmiany, jakie doko­
nują się obecnie w sferze potrzeb kulturalnych i rekreacji. Znaczna
liczba osób planujących zakup drewnianych części j u r t y i materiałów
°-o J J pokrycia świadczy też o przywiązywaniu dużej wagi do jakości
samego pomieszczenia mieszkalnego i jego estetyki. Należy przypusz­
czać, że tego rodzaju dążenia wpływają w sposób istotny na zmianę
tradycyjnej struktury wydatków, wyrażającą się wzrostem udziału ar­
tykułów przemysłowych w budżetach rodzinnych.
W każdej z jurt, w której przeprowadzono badania, sporządzano ta­
belę jej wyposażenia, zwracając uwagę na występowanie przedmiotów
zaliczanych do nowoczesnych. Pozwoliło to badaczom na zorientowanie
się, gdzie zachodzi jeszcze konieczność czy też możliwość przeobrażeń.
Zestawienie tabel sporządzonych przez badaczy z planami zakupów po­
szczególnych przedmiotów wskazuje wyraźnie na niewielką jeszcze po­
trzebę zmian.
e

Tabela U. Stan wyposażenia jurt w poszczególne przedmioty, a odczuwana potrzeba zmian

Rodzaj przedmiotu
lub urządzenia

łóżka
zasłony na łóżka
kącik higieniczny
szafka na książki
apteczka
aparat radiowy
zegarek

111
48
73
48
43
52
61

Ilość osób deklarujących
kupno
w ramach tg
bezpośrednia
odpowiedź
500
2000 nt. wyposa­
żenia jurt

Ilość jurt,
w których
brak tego
przedmiotu
(urządzenia)

Ilość jurt,
w których
występuje ten
przedmiot
(urządzenie)

o

1
1
¡

56
36
54
60
51
42

!

2
2
0

1

!

0
0
8
0

4
0
0
1
0
4
0

17
2
0
7
0
13
2

Podana t u liczba łóżek, podobnie jak pozostałe dane w rubryce 3 i 4,
oznacza ogólną liczbę rodzin posiadających ten przedmiot (urządzenie)
bez wskazania ich użytkownika. W przeciwieństwie jednak do innychwymienionych t u wytworów, gdzie zasada wspólnego korzystania jest
zrozumiała, łóżka (według nowych wzorów) zaliczane są do przedmiotów
użytku osobistego i dlatego też warto zwrócić uwagę tak na ich ilość,
jak i na stosunek tejże do liczby mieszkańców poszczególnych j u r t .
Posiadanie własnego łóżka staje się coraz bardziej powszechną po­
trzebą młodego pokolenia. Nie bez znaczenia dla wykrystalizowania się
19 — E t n o g r a f i a P o l s k a , t. X X I I I ,

z. 2

�290

IWONA

KABZIŃSKA-STAWARZ

tej potrzeby jest mieszkanie w przyszkolnym internacie z wyraźnie
wydzielonymi miejscami do spania dla każdego z uczniów i przydzielo­
nymi i m łóżkami. Realizacja tego wzoru, t j . przeznaczenie oddzielnego
łóżka dla każdego z członków rodziny, nie zawsze jest jednak możliwa.
Zasadniczą przeszkodą jest stosunkowo niewielka powierzchnia j u r t y
z centralnie położonym paleniskiem i tradycyjnym rozstawieniem mebli
oraz wielofunkcyjność tego pomieszczenia. Mniej ważna wydaje się być
w t y m przypadku konieczność dostosowania wyposażenia j u r t y do wa­
r u n k ó w koczowniczej gospodarki pasterskiej. Wielu pasterzy korzysta
już bowiem z transportu samochodowego spółdzielni, przy którym prze­
wiezienie składanych, metalowych łóżek (stanowiących przede wszystkim
przedmiot aspiracji mieszkańców chudonu) nie sprawia trudności.
W okresie, w którym przeprowadzono badania^ liczba łóżek stosunkowo
rzadko odpowiadała ilości osób mieszkających we wspólnej jurcie. Licz­
by te były sobie równe tylko w 24,2% przypadków i dotyczyły prze­
ważnie najmniejszych rodzin (2-3 osobowych). W rodzinach o większej
liczbie członków tradycyjny sposób spania na wojłoku rozesłanym na
podłodze lub wprost na ziemi w jurcie był po prostu koniecznością. Ten
sposób spania występował jednak również w przypadku małych rodzin,
tam gdzie przyzwyczajenie jest silniejsze od nowych wzorów przenika­
jących do chudonu z ośrodków o osiadłym trybie życia mieszkańców.
Jeżeli w jurcie znajdowały się łóżka, to ich użytkownikiem było najczę­
ściej starsze pokolenie, głównie mężczyźni. Dzieci, młodzież oraz kobiety
w różnym wieku spały najczęściej na podłodze. Zdarzały się jednak
przypadki przeznaczania łóżka dla dziecka (z pokolenia młodzieży 15-20-letniej) niezależnie od jego płci, wieku i kolejności wśród rodzeń­
stwa, podczas gdy pozostali członkowie rodziny nie dysponowali włas­
nymi łóżkami (jedno łóżko dzieliło ze sobą kilka osób) lub też spali po
prostu na podłodze wysłanej wojłokiem. Można przypuszczać, że własne
łóżko otrzymywało to z dzieci, które najsilniej odczuwało i objawiało
potrzebę posiadania tego sprzętu dla indywidualnego użytku.
Dane dotyczące planów kupna niektórych przedmiotów stanowiących
wyposażenie jurty, wskazują na to, że potrzeba dokonania tych zmian
nie była jeszcze ani silna, ani powszechna (tab. I I , rubryki 5-7). Zapre­
zentowane t u wyniki są jednak znacznie zubożone wobec stosunkowo
dużej liczby 'odpowiedzi nieprecyzyjnych, wskazujących co prawda na
dążenie do zmian, lecz uniemożliwiających uściślenie danych liczbowych
dotyczących zamiaru kupna poszczególnych przedmiotów i urządzeń.
Odpowiedzi te określały bowiem tylko kategorię planowanego zakupu
(np. „sprzęty domowe"), a nie konkretny przedmiot. Takich odpowiedzi
było 23 (20,7% informatorów), co przy próbie 111 osób jest jednak dość
dużą niedokładnością.
Współcześni nam młodzi pasterze przywiązują dużą wagę do swego
wyglądu zewnętrznego. Przejawem tego jest m.in. dążenie do powiększę-

�ADAPTACJA

MŁODZIEŻY

MONGOLSKIEJ

291

nia ilości posiadanej odzieży, szycia jej z materiałów zróżnicowanych
kolorystycznie, w lepszym gatunku. Informatorzy mieli na ogół po 2-3
sztuki deli (odzież wierzchnia) na każdą okazję (odzież robocza, codzien­
na i świąteczna). Wobec potrzeby powiększenia tych zasobów — ilości
posiadanej odzieży należałoby uznać za niewystarczające.
Na wysokie miejsce odzieży w hierarchii potrzeb wskazywały zarów­
no wypowiedzi młodych (patrz: plany zakupów, tab. I , p. I , 1), jak
i.starszych pasterzy. Starsi pasterze zwracali ponadto uwagę na więk­
sze niż dawniej możliwości nabywania odzieży gotowej, zróżnicowanej
jakościowo i kolorystycznie. Ocena tych zmian była zdecydowanie
pozytywna. Tylko jedna osoba krytycznie oceniła dążenia młodzieży np.
do posiadania nowego deli na każde święto. Według informatora, któ­
remu jedno deli starczało na 3-5 lat, współczesne dążenia młodzieży są
objawem rozrzutności (mężczyzna lat 75) *.
Potrzeba zmian w dziedzinie odzieży dotyczy dziś przede wszystkim
zwiększenia jej ilości i poprawy jakości. Wśród młodych mieszkańców
chudonu nie obserwujemy natomiast (tak typowej np. dla młodzieży
wiejskiej krajów europejskich) pogoni za modą, za tym, co nowe w for­
mie, fasonie, kolorystyce, dodatkach itp. Plany zakupów w większości
przypadków dotyczyły odzieży tradycyjnej, a więc deli lub materiału
na jego uszycie, butów do jazdy konnej i do chodzenia na co dzień.
Rzadziej były to dodatki w rodzaju kapelusza czy chustki ha głowę oraz
biżuterii. Rzadko przedmiotem planowanego zakupu była też koszula czy
spodnie należące do upowszechniającego się w Mongolii (szczególnie
w miastach i wśród urzędników spółdzielni, somonu itp.) stroju europej­
skiego. O utrzymywaniu się do dziś tradycyjnego wzoru odzieży zadecy­
dowała, podobnie jak w przypadku jurty, jej ogromna funkcjonalność
w warunkach pasterskich, dostosowanie jej do charakteru przyrody, k l i ­
matu i gospodarki. Zmiany, jakie możemy obserwować w kroju deli czy
dodatkach (np. krótkie rękawy, wąski pasek nylonowy w talii), nie
wpłynęły na funkcję tego rodzaju ubioru i nie zmniejszyły jego prze­
wagi nad odzieżą europejską .
Porównując charakter potrzeb współczesnej młodzieży w zakresie
ubioru z wypowiedzią lamy, przytoczoną przez Majskiego, odnosimy
wrażenie, że te wcześniejsze zachowania pasterzy, dawniej zanotowane
potrzeby zmian w formach odzieży, były bardziej „rewolucyjne" od
obecnych.
Pozostałością tradycyjnego modelu konsumpcji jest również stosun­
kowo słaby przejaw troski o odzież dziecięcą, jaki obserwujemy w ro­
dzinach pasterzy zamieszkujących chudon. W badanej grupie pasterzy
2

25

2 4

A Z E I H K M P A N , somon Bajan 1975, nr 86.
M a r k o w s k a i in., Niektóre
zmiany..., s. 226-227 i 239-240. Patrz także
L . L . W i k t o r o w a , Roi' stierieotipa kultury w etnogenezie Mongołów,
[w:]
Archeołogija
i etnografija Mongolii, Nowosybirsk 1978, s. 10-14.
2 5

�292

IWONA

KABZIÑSKA-STAWARZ

przeważały co prawda osoby bezdzietne, jednakże z faktu, że tylko jedna
spośród 29 osób posiadających dzieci (3,4% tej grupy informatorów)
deklarowała zamiar kupienia „czegoś dla nich" w ramach wydatkowania
500 tugrików, uprawnia nas chyba do sformułowania wniosku o utrzy­
mywaniu się tradycyjnego wzoru . Być może pozostałe osoby posiada­
jące dzieci i planujące kupno odzieży uwzględniały w t y m potrzeby
dzieci, zebrany materiał nie odpowiada jednak na to pytanie, wobec
znacznej ogólnikowości odpowiedzi.
Zwiększone możliwości kupna wielu towarów przemysłowych i zwią­
zane z t y m zmiany, jakie zachodzą w sferze potrzeb materialnych, są
zapewne istotną przyczyną, dla której stosunkowo niewielka liczba osób
pragnęła przeznaczyć sumę 500 i 2000 tugrików na zakup żywności. Na­
leżałoby t u podkreślić, że plany tego rodzaju zakupów nie występowały
na ogół samodzielnie (jako priorytet), lecz towarzyszyły najczęściej za­
miarom zakupu artykułów przemysłowych. Były one ponadto niezależne
od wysokości dochodów informatora. Przedmiotem planowanych zaku­
pów były na ogół artykuły stosunkowo drogie, nie pochodzące z gospo­
darki pasterskiej, takie jak ryż, kasza, mąka, cukier i herbata. Tego
typu artykuły, stanowiące uzupełnienie podstawowych dla pasterza po­
traw mlecznych i mięsnych, występowały także w tradycyjnym modelu
spożycia. Ich obecność we współczesnych nam planach zakupów wska­
zuje więc na utrzymywanie się tego modelu. Mimo to obserwujemy
jednak pewne zmiany w strukturze spożycia. J e d n ą z najważniejszych
jest t u spadek spożycia mleka i jego przetworów na rzecz mięsa oraz
złagodzenie występującej do niedawna wyraźnej sezonowości spożycia .
Obecnie mięso znajduje się w spożyciu niemal codziennie przez cały rok
jako danie samodzielne i dodatek do zup, ryżu czy pierogów. Posiłki
mięsne spożywa się przeważnie w porze obiadowej lub na kolację.
W sezonie letnim, co prawda, podstawę jadłospisu stanowią nadal świe­
że produkty mleczne, nie jest to już jednak jedyny rodzaj pożywienia.
Nieregularne spożywanie mięsa w t y m okresie zanotowano tylko w 6,3%
przypadków.
Pasterz mongolski posila się przeważnie trzy razy dziennie. Między
posiłkami pija on herbatę z mlekiem i solą, jada produkty mleczne
w niedużych ilościach. Posiłek gotowany spożywa najczęściej wieczorem,
po zakończeniu zasadniczych prac. Jak można przypuszczać, obserwowa­
ny dziś system odżywiania się, będący kontynuacją tradycyjnego wzoru
konsumpcji, jest także wynikiem konieczności dostosowania się do cha­
rakteru czynności gospodarskich.
26

27

2 6

Por. M a j š k i j , op. cit., s. 59; tamże na s. 45 znajdują się uwagi o stanie
higieny w przedrewolucyjnej Mongolii.
" M a r k o w s k a i in., Niektóre
zmiany..., s. 231, 239, oraz S z y n k i e w i c z ,
Konsumpcja mieszkańców
stepu, s. 83-89.

�ADAPTACJA

MŁODZIEŻY

MONGOLSKIEJ

293

Istotną zmianą w owym wzorze, uznaną za najważniejszy objaw jego
modernizacji, jest natomiast poszerzenie tradycyjnego zestawu pożywie­
nia pasterzy o konserwy rybne i mięsne, warzywa i chleb kupowany
w sklepach lub wypiekany w jurtach. Spożycie wyżej wymienionych
artykułów nie jest jednak powszechne. I tak np. w okresie, w którym
przeprowadzono badania, chleb spożywało około 58% rodzin informa­
torów, konserwy — 34,2%, a warzywa, te, które stosunkowo niedawno
pojawiły się w chudonie (ziemniaki, marchew, kapusta, ogórki) i trady­
cyjne (dziki czosnek i cebula) — 46,8%. Wąski zakres upowszechnienia
tych produktów można wytłumaczyć przyzwyczajeniem do tradycyjnego
wzoru konsumpcji. Nie jest to jednakże jedyna przyczyna. O utrzymy­
waniu się tego wzoru decyduje też niejednokrotnie niedostateczne za­
opatrzenie sklepów somonowych w wymienione artykuły. Nie bez zna­
czenia są t u także odległości dzielące pasterzy-koczowników od najbliż­
szego sklepu.
Niewielka jest także potrzeba wprowadzania nowych potraw do
jadłospisu pasterzy. Wskazują na to nie tylko bezpośrednie odpowiedzi
na pytanie o konsumpcję codzienną, ale także plany wydatków 50Ü
i 2000 tugirków, wśród których nie zanotowano w ogóle zarńiaru kupna
konserw czy warzyw.
W badaniach ankietowych ograniczono się do notowania faktów, k t ó ­
re ukazałyby badaczom współczesny stan spożycia. Z tego względu nie
znajdziemy w nich odpowiedzi na pytanie, czy i jak dotkliwie odczu­
wany jest brak niektórych artykułów i konieczność ograniczenia się do
pożywienia tradycyjnego. Czy dostrzegana jest różnica między wzorami
spożycia, przekazywanymi pasterzom np. przez szkołę, a możliwościami
ich realizowania w warunkach chudonu? Myślę, że ustalenia te pozwo­
liłyby nam zorientować się w sile potrzeb zmiany tradycyjnej konsump­
cji i określić, jaki etap osiągnął obecnie proces modernizacji i adaptacji
pasterzy do wzorów charakterystycznych dla nowego modelu spożycia.
Plany wydatków 500 i 2000 tugrików koncentrowały się wokół tzw.
stylu życia, do którego zalicza się odzież, mieszkanie i rekreację (tu
porównaj informacje dotyczące niektórych zmian w wyposażeniu jurty).
Niewielka liczba osób, które zaplanowały wydatki pod kątem potrzeb
związanych z pasterstwem, zapewne z zamiarem ustabilizowania się
w chudonie, pragnąc np. usamodzielnić się gospodarczo lub poprawić
swą sytuację ekonomiczno-społecżną przez kupno jurty, zwierząt
i przedmiotów potrzebnych pasterzowi w pracy (np. siodła), wskazywa­
łaby na stosunkowo słabe zainteresowanie tego typu inwestycjami i sa­
mym pasterstwem (jeśli przyjmiemy, że charakter wydatków świadczy
o zainteresowaniach poszczególnych osób). Jest to też jeden z sympto­
mów i rezultatów zmian w stosunku młodzieży do pasterstwa.
W y n i k i badań zawarte w tabeli I (poz. V, 1-2 i VI) wskazują na to,
że nie wszystkie spośród ankietowanych osób miały sprecyzowane plany

�294

IWONA

KABZIŃSKA-STAWARZ

wydatków. Mówiąc o sposobie uzyskania informacji na temat potrzeb
młodego pokolenia przez analizę planów wydatków wyżej wymienionych
sum, wspomniałam o trudnościach, jakie miała część osób z udzieleniem
odpowiedzi na to pytanie. Jak widać (tab. I , p. V I ) , znaczna liczba osób
(21,7% informatorów) nie umiała w ogóle sprecyzować celu wydatków,
wykazując t y m samym brak bliżej określonych potrzeb materialnych
i nieznajomość niektórych elementów nowego systemu gospodarki towarowo-pieniężnej, takich jak np. planowanie wydatków na podstawie
posiadanych sum połączone ze znajomością cen, nasycenia rynku w to­
wary i in. Liczba ta obejmuje jednak tylko odpowiedzi typu „nie wiem,
nie mam zdania". Należałoby ją chyba powiększyć o część odpowiedzi,
które co prawda nie wskazywały bezpośrednio na brak konkretnego celu
przeznaczenia danej sumy, czy też brak określonych potrzeb, lecz nie
pozwalały także wnioskować z całą pewnością o istnieniu takich zamie­
rzeń. Myślę t u o dwóch rodzajach planów: 1 — oddania pieniędzy ro­
dzicom i krewnym oraz 2 — złożenia otrzymanych sum w banku. Można
przypuszczać, że zamiar przekazania pieniędzy rodzicom deklarowały
przede wszystkim osoby uzależniające swe zachowania od decyzji star­
szego pokolenia i a'kceptujace jednocześnie te zależności, nie traktujące
jednocześnie swych potrzeb indywidualnych (o ile były one uświada­
miane) jako najważniejsze. Można też założyć, że część tych osób np.
silniej podporządkowanych rodzinie nie sformułowała tych potrzeb, nie
wierząc w możliwości ich realizacji.
Decyzja złożenia otrzymanych sum lub ich części w banku wskazuje
na znajomość niektórych zachowań charakterystycznych dla społe­
czeństw o nowym typie gospodarki. Samo zjawisko tezauryzacji dóbr
nie jest żadnym novum dla Mongolii. Nowa jest tam natomiast forma
oszczędzania, jak i sam charakter gromadzonych przedmiotów (pienią­
dze). Jednakże celowe odkładanie pieniędzy na książeczkę oszczędnościo­
wą jest dziś jeszcze zjawiskiem nader mało popularnym wśród pasterzy.
Książeczka oszczędnościowa (na nazwisko ojca) znajdowała się zaledwie
w rodzinach k i l k u informatorów.
W okresie badań, siła potrzeb materialnych młodego pokolenia pa­
sterzy nie była jeszcze tak znaczna, by mogła w istotny sposób decydo­
wać o zachowaniach, których wyrazem są planý migracyjne. Jednakże
z uwagi na to, że opinia o warunkach życia w miastach jest na ogół
korzystniejsza od opinii o życiu w chudonie, jak również zważywszy na
objawy niezadowolenia z występowania przeszkód w zaspokajaniu istnie­
jących już potrzeb materialno-bytowych, możemy się spodziewać, że po­
trzeby te będą rosły.
POTRZEBY

KULTURALNE

W badaniach ankietowych tematowi temu poświęcono stosunkowo
mało miejsca. Z konieczności traktuję go więc raczej skrótowo.

�ADAPTACJA

MŁODZIEŻY

MONGOLSKIEJ

295

Zebrane materiały pozwalają nam przede wszystkim określić naj­
popularniejsze, najczęściej występujące w chudonie formy rozrywki mło­
dzieży. Formy te zaliczyłam do następujących grup:
1) sport i gry o charakterze współzawodnictwa;
2) formy charakterystyczne dla tzw. rozrywki masowej — kino, za­
bawy taneczne, słuchanie muzyki, teatr, koncerty i różnego typu wido­
wiska estradowe, śpiew, czytanie książek, słuchanie radia i in.;
3) niektóre prace domowe i pasterskie;
4) spontaniczne i zorganizowane zebrania towarzyskie (poza wyżej
wymienionymi okazjami).
Za kryterium tego podziału przyjęłam charakter uczestnictwa' i ro­
dzaj zachowań osób biorących udział w poszczególnych formach.
Spośród wyżej wymienionych kategorii form rozrywki największą
popularnością cieszą się dziś gry o charakterze współzawodnictwa (sza­
chy, warcaby, karty, domino, kości) oraz sport (lekkoatletyka, siatków­
ka, koszykówka, zapasy, wyścigi konne i in.). Niektóre z tych form mają
wielowiekowe tradycje. Ich obecność na terenach dzisiejszej Mongolii
jest potwierdzona przez źródła chińskie i mongolskie. Tradycyjne gry
i dyscypliny sportu cieszą się dziś znaczną popularnością w chudonie,
nie tylko wśród starszego pokolenia, ale i wśród młodzieży. Trudno jed­
nak określić, w jakim stopniu popularność ta jest rezultatem świado­
mego wyboru, a w jakim jest to wynik łatwiejszego dostępu i niewiel­
kich ograniczeń w korzystaniu z nich w czasie wolnym od pracy lub
nawet podczas wykonywania niektórych czynności pasterskich, np. w y ­
pasu bydła. Udział w tzw. formach rozrywki masowej wymaga już na­
tomiast pewnych zabiegów, inwestycji, wydzielonych pomieszczeń (nie­
rzadko poza jurtą) i większej liczby uczestników. Stąd też płynie m.in.
słabo zaznaczona obecność tych form wśród wymienianych przez mło­
dzież ulubionych rodzajów rozrywki.
Przeszkodą w rozpowszechnieniu rozrywki masowej w chudonie jest
też, podobnie jak w wielu innych przypadkach, sam charakter gospo­
darki oraz stosunkowo słaby rozwój instytucji kulturalnych na niektó­
rych terenach. Spójrzmy np. na możliwości korzystania z kina. Są one
wyraźnie uzależnione od zakresu prac pasterza, związanych ściśle z po­
rami roku. Projekcje filmów organizowane są najczęściej przez kluby
w centrach somonowych. Kino objazdowe przybywa tam parę razy do
roku, przede wszystkim w dniach ważniejszych świąt państwowych i lo­
kalnych. Z uwagi na warunki komunikacyjne (istotne dla tego typu
kina) najlepszym sezonem dla organizowania seansów jest lato. W t y m
czasie jednak część pasterzy przebywa ze swymi stadami z dala od cen­
trum somonowego. Jest to ponadto okres intensywnych prac pasterskich
(strzyża owiec, wyrób produktów mlecznych, sianokosy), toteż możli­
wości obejrzenia filmu mają tylko nieliczni. W sezonie zimowym, który
sprzyjałby pasterzom ze względów czasowych, warunki klimatyczne
i komunikacyjne nie zawsze pozwalają na zorganizowanie pokazu. Film

�296

IWONA

KABZIŃSKA-STAWARZ

dotarł do chudonu niedawno. Obecnie obserwujemy wyraźny wzrost za­
interesowania t y m rodzajem ruzrywki u pasterzy obu płci i w różnym
wieku, przede wszystkim jednak u młodego pokolenia. Obserwujemy
nie tylko potrzebę zwiększenia ilości projekcji i urozmaicenia tematyki,
ale także poprawy ich j a k o ś c i . Przy znacznym niedoborze filmów
w chudonie i sporadycznych kontaktach z kinem może nieco dziwić
fakt, że niektórzy pasterze już na drugi dzień po projekcji zapominali
nie tylko tytuł filmu, lecz i jego treść. O t y m , że kontakt pasterzy z f i l ­
mem nie jest jeszcze powszechny i że nie ukształtowała się jeszcze
pewna umiejętność jego odbioru świadczy chociażby to, że 17,1% infor­
matorów nie było ani razu w kinie lub nie pamiętało tytułów obejrza­
nych filmów.
Na adaptację młodzieży do nowych dla pasterzy form tzw. rozrywki
masowej spojrzano przede wszystkim pod kątem procesu kształtowania
się zainteresowań tymi formami i umiejętności korzystania z nich, spo­
sobu odbioru i ocen. Z uwagi na wysokie miejsce kina wśród potrzeb
kulturalnych młodzieży, prezentację tej części wyników badań rozpoczy­
nam od odbioru filmów. O sposobie odbioru informuje nas przede
wszystkim motywacja towarzysząca ocenom obejrzanych pozycji. Filmy
oceniane były na ogół w aspekcie treści i języka. Dokonanie głębszej
analizy wymagałoby odpowiedniego przygotowania, a w końcu nawet
w społeczeństwach mających znacznie większe tradycje kinowe niż
Mongolia u przeważającej części widzów o zainteresowaniu filmem i je­
go ocenach decyduje zasadniczo treść. Pasterze mongolscy nie potrafili
na ogół spojrzeć na film, jak na pewną całość. Przemawiały do nich
obrazy i pojedyncze sytuacje. O pozytywnej ocenie filmu decydowało
więc np. pojawienie się na ekranie stad bydła, pejzaży chudonu, za­
chowań znanych pasterzom z życia codziennego. Motywem ocen stawały
się też ciekawsze fragmenty akcji lub jej krótkie streszczenie. Ze wzglę­
du na interesującą akcję wyróżniano głównie filmy, których tematyka
związana byla z wydarzeniami ze współczesnej historii Mongolii oraz
filmy dokumentalne i fabularne, ukazujące życie w chudonie. Treść nie­
zrozumiała dla widza i nie znany mu język bohaterów (np. rosyjski)
były natomiast nierzadko wystarczającym powodem dla negatywnej
oceny całej projekcji. O wciąż jeszcze sporadycznych kontaktach paste­
rzy z kinem i kształtującej się dopiero umiejętności percepcji dzieła
filmowego świadczy to, że. duża część informatorów nie umiała umoty­
wować oceny obejrzanych pozycji. Bardzo rzadkie były też próby samo28

2 8

O współczesnej rozrywce pasterzy mongolskich patrz także I. K a b z i ń ­
ska-Stawarz,
Czas wolny i rozrywka młodzieży
pasterskiej
w
Mongolii,
„Etnografia Polska", t. 21: 1977, z. 1, s. 154-173; t e j ż e , Some Remarks on the
Modern Form of Recreation
among Mongolian Shephards,
[w:] Poland at the
10th International
Congress of Anthropological
and Ethnological Sciences, Wro­
claw 1978, S. 27-34.

�ADAPTACJA

MŁODZIEŻY

MONGOLSKIEJ

297

dzielnego oceniania postaci. Jednym z nielicznych przykładów takiej
oceny może być wypowiedź o filmie „Zięć". Autor tej oceny skrytyko­
wał takie cechy charakteru głównego bohatera filmu, jak zarozumiałość
i nieprzyjemny, arogancki, stosunek do innych osób. Wypowiedź ta jest
jeszcze jednym, obok cech wymienianych w odpowiedzi na pytanie
0 wzór przodującego pasterza, dowodem na to, jak duże znaczenie na­
daje młode pokolenie charakterowi stosunków międzyludzkich. Informa­
tor ten dodał jeszcze, że człowiek nie powinien błądzić i że z tego wzglę­
du nie podziela on postawy głównej postaci „Zięcia".
Inna ocena jest przykładem typowego dla Mongołów poczucia humo­
ru. Dotyczy ona filmu „Chłopiec ze stolicy". Bohater tego filmu, po­
chodzący z miasta, nie potrafił dostosować się do niektórych sytuacji
charakterystycznych dla życia w chudonie, co stało się powodem wielu
zabawnych wydarzeń. Za szczególnie śmieszne informator uznał np.
ucieczkę'bohatera podczas przyjmowania młodniaka oraz to, że ów mie­
szczuch (sformułowanie to pochodzi od autorki — I.K.S.,) wchodził po
drabinie na grzbiet wielbłąda. Gdyby udało się uzyskać więcej ocen tego
rodzaju, dysponowalibyśmy doskonałym materiałem ilustrującym nie­
które postawy społeczne, wzory osobowe i ich oceny.
Postacie z filmów stają się dziś nierzadko czołowymi bohaterami mło­
dego pokolenia. Obok nich do bohaterów, czy w ogóle osób cieszących
się dużą popularnością, zaliczano niektórych pisarzy, aktorów i sportow­
ców. Mówiąc o bohaterach młodzieży należałoby przede wszystkim
zwrócić uwagę na powiększenie się (w stosunku do okresu kultury tra­
dycyjnej) kręgu osób, którym nadaje się to miano. Jest to rezultat szer­
szych niż kiedykolwiek możliwości wyboru, większych doświadczeń
1 kontaktów z różnymi dziedzinami życia.
O popularności i uznaniu dla postaci filmowych czy literackich de­
cydują np. takie cechy charakteru, jak odwaga i umiejętność radzenia
sobie w trudnych sytuacjach, uczciwość i serdeczność, humanitaryzm
oraz wiedza i doświadczenie, a więc te przymioty, które były zawsze
wysoko oceniane przez społeczeństwo mongolskie i którym można by
nadać walor ogólnoludzki, ponadczasowy. Obok nich pojawiają się też
zupełnie nowe dla Mongolii kategorie akceptowanych zachowań. Wysoko
oceniana była np. droga dochodzenia do wiedzy przy wykorzystaniu
szans, jakie stwarza powszechna oświata oraz szkolnictwo zawodowe,
jak również osiąganie dobrych efektów w pracy pasterza mierzonych
np. wykonaniem planu czy przekraczaniem norm produkcyjnych. Bez
zmian pozostał natomiast tradycyjny szacunek Mongołów dla ludzkiego
umysłu, mądrości i doświadczenia.
Wśród bohaterów młodzieży pojawiały się też postacie z najnowszej
historii Mongolii. Były to przede wszystkim osoby, które w szczególny
sposób zasłużyły się dla Państwa w okresie Rewolucji i później, takie
jak np. Suche Bator, Czojbałsan, Cedenbał, Tuudengijn Bor, Ajusz i in.

�298

IWONA

KABZIÑSKA-STAWARZ

Wybór takich bohaterów nie pozostaje bez związku z wpływami szkoły,
która kształtuje świadomość losów kraju i dokonujących się przemian.
W motywacjach wyboru tych osób, oprócz takich tradycyjnie cenionych
cech jak odwaga, szlachetność i mądrość, wymieniano najczęściej udział
w walkach, których celem było, jak to określali informatorzy, „szczęście
i wolność ludu". Występowanie tej cechy wśród motywacji pozytyw­
nych ocen czynów człowieka, zdaje się świadczyć o kształtowaniu się
nowego stosunku do dziejów własnego państwa.
Zupełnie nową kategorię bohaterów stanowią też pasterze-bohaterowie pracy i specjaliści, o których wspomniałam już mówiąc o relacjach
między człowiekiem a grupą i ich związkach ze stosunkiem młodzieży
do pasterstwa.
Możemy przypuszczać, że wybór bohatera nie zawsze był rezultatem
świadomej selekcji, osobistych przemyśleń i upodobań. W niektórych
przypadkach mamy na pewno do czynienia z bezkrytycznym poddaniem
się ogólnym tendencjom, np. podziwu i uznania, jakimi darzy się osoby
zasłużone w budowie socjalistycznego państwa. Badacze nie byli w sta­
nie sprawdzić, czy wybór bohatera wiązał się z chęcią naśladownictwa,
czy raczej poprzestawano na szacunku, albo też powtarzaniu informacji,
co do której istniała pewność, że należy ją przekazać, by wypaść ko­
rzystnie w oczach prowadzącego badania.
Nowym zjawiskiem w sferze kultury jest kontakt pasterzy z książką
i prasą. Najwięcej czytelników mają utwory współczesnych pisarzy mon­
golskich, takich jak Cz. Lodojdamba, D. Gombodżaw, C. Damdinsuren,
S. Erdene, L . Tudew i in.-Popularność utworów tych pisarzy, podobnie
jak to obserwowaliśmy w przypadku filmów, płynie z faktu poruszania
tematyki bliskiej pasterzom, zrozumiałej, tak jak sam język tych dzieł.
Kontakt pasterzy z prasą jest jeszcze dość rzadki. Cechuje go zaś
przede wszystkim niewielka umiejętność odbioru informacji. Przejawia
się to m.in. w przyswajaniu treści czasopism bez uprzedniej selekcji, tak
samych tytułów zakupionych gazet (jeżeli jest ich kilka), jak i artyku­
łów zawartych w każdej z nich, chociażby na podstawie tematyki intere­
sującej poszczególne osoby. Niewiele też osób zapamiętywało treść prze­
czytanych artykułów. Zdarzało się ponadto, że czytelnik pamiętał treść,
nie umiał jednakże wskazać źródła informacji. W wielu przypadkach
zapewnienia o stałym czytaniu p r a s y - m i a ł y charakter deklaracji. Ich
autorzy nie potrafili bowiem podać ani treści przeczytanych artykułów,
ani też sprecyzować swych zainteresowań. Jest to kolejny przykład
wyprzedzania faktycznej realizacji wzorów nowych dla społeczeństwa
mongolskiego przez świadomość ich istnienia.
Spośród różnych artykułów, jakie zamieszcza prasa, młodzież wybie­
rała przede wszystkim te, które dotyczyły najbliższej jej tematyki, naj­
bardziej znanych i zrozumiałych spraw związanych z zawodem. Wybie­
rano więc artykuły zawierające informacje fachowe dotyczące chowu

�ADAPTACJA

MŁODZIEŻY

MONGOLSKIEJ

299

bydła czy też porady medyczne, wypowiedzi pasterzy przekazujących
czytelnikom swe doświadczenia i in. Dużą popularnością cieszyły się
także opowiadania, których fabuła była związana z pasterstwem. Swą
popularność zawdzięczają one temu, że sprawy ich bohaterów są zrozu­
miałe dla czytelnika, prawdziwe. Bohaterowie tych opowiadań są też
bliscy pasterzom chociażby z uwagi na podobieństwo wykonywanego
zawodu.
Bardziej odległe, a przez to trudniejsze do zrozumienia i mniej popu­
larne są informacje dotyczące ogólnie gospodarki, polityki, najnowszej
historii państwa, zadań społecznych i in. Nie ukształtowała się też jesz­
cze umiejętność odbioru tego rodzaju informacji.
Na bazie nowych form rozrywki, odmiennej w swym charakterze od
rozrywki tradycyjnej, powstaje dziś nowy typ uczestnictwa w kulturze.
Obok kształtujących się dopiero umiejętności odbioru treści, obserwuje­
my tu narodziny nowych rodzajów stosunków międzyludzkich; zarówno
między osobami uczestniczącymi w poszczególnych formach rozrywki,
jak i w relacji między ową formą a człowiekiem. Nowe formy rozrywki
(poza współczesnymi dyscyplinami sportu) pozbawione są m.in. tak cha­
rakterystycznego dla tradycyjnych gier i zabaw elementu walki i współ­
zawodnictwa, a co za t y m idzie, dostarczają one odmiennych treści i w y ­
wołują innego rodzaju wrażenia. Są one ponadto tworzone poza uczest­
nikiem (widzem), choć bezsprzecznie dla niego i pod kątem jego
zainteresowań. O ile jednak uczestnik wielu tradycyjnych gier i zabaw •
mógł zmieniać role w grze, jak również z aktora przeistoczyć się w w i ­
dza i odwrotnie, o tyle obecnie znajduje się on bardziej w sytuacji bior­
cy niż dawcy, konsumenta, a nie twórcy (i odtwórcy) bez względu na
stopień, w jakim utożsamia się np. z bohaterem filmu czy książki. Udział
w formach rozrywki masowej kształtuje więc także nowe rodzaje więzi
między uczestnikami i nowy sposób komunikowania się.
W sferze komunikacji zauważamy ponadto interesujący przypadek
wkomponowywania się tradycyjnej potrzeby przebywania w towarzyst­
wie innych osób w nowe układy urbanizacyjne. Coraz częściej obserwu­
jemy przenoszenie się części życia towarzyskiego młodzieży poza trady­
cyjny krąg j u r t y czy obszar pastwiska. Młodzież mieszkająca w niewiel­
kiej odległości od centrów somonowych gromadzi się chętnie w pobliżu
sklepów, klubów itp. instytucji. Takie zbieranie się w miejscach nie
związanych bezpośrednio z życiem rodziny i obowiązkami zawodowymi
można, jak sądzę, uznać za przejaw dążenia do wyrwania się spod kon­
troli rodziny i chociażby chwilowej ucieczki od pracy. Na podstawie ze­
branych materiałów trudno byłoby właściwie odpowiedzieć, w jakim
stopniu młodzi pasterze mongolscy odczuwają taką potrzebę wyzwolenia
się spod kontroli otoczenia i jakie widzą możliwości jej realizacji (poza
wyżej wspomnianą). Co mówią oni np. o życiu towarzyskim młodzieży
miejskiej, które może dla nich stanowić (i nierzadko stanowi) wzór do

�300

IWONA

KABZIŃSKA-STAWARZ

naśladowania. W ocenach miasta przedstawionych przez młodzież rysuje
się właściwie tylko akceptacja zewnętrznych przejawów życia, poddają­
cych się powierzchownej obserwacji (zaopatrzenie sklepów, możliwości
korzystania z różnych instytucji kulturalnych, wyposażenie domów
i in.). Za świadectwo dążeń młodzieży do poszerzenia sfery swobody
w grupie współpracowników i w rodzinie można przyjąć stwierdzenia
0 nadmiernym obciążeniu jej pracą zawodową i obowiązkami domo­
wymi. Siadem dążeń do oderwania się od grupy społecznej natomiast
mogą być plany zawodowe nie związane z pracą w pasterstwie. Jest to
jednak tylko założenie. Wśród podawanych przez młodych pasterzy
przyczyn migracji i decyzji o zmianie zawodu nie spotykamy bowiem
motywu, jakim jest nadzieja na większą swobodę, związana ze zmianą
środowiska.
Dobrze udokumentowane są natomiast plany odejścia z chudonu, mo­
tywowane brakiem instytucji kulturalnych, takich jak stałe kino, teatr,
sprawnie działający klub. Na podstawie ocen ilości rozrywek w mieście
1 w chudonie, które są zdecydowanie niższe dla tego ostatniego, możemy
przypuszczać, że potrzeba regularnego i nieograniczonego dostępu do
instytucji tego typu będzie rosła w przyszłości, rzutując t y m samym
na stosunek młodzieży do środowiska pasterskiego.
MECHANIZM

KSZTAŁTOWANIA POTRZEB MATERIALNO-BYTOWYCH
I KULTURALNYCH

Niektóre z potrzeb materialno-bytowych i kulturalnych są dziś ściśle
związane z mniej lub bardziej świadomym dążeniem młodych pasterzy
do uczestniczenia w tym, co większość społeczeństwa uznała za atrak­
cyjne. Z uwagi na to, iż najważniejszą rolę w kształtowaniu tych po­
trzeb odgrywają bezpośrednie kontakty z nowymi wzorami, szczególny
udział w procesie przeobrażeń, jakim podlega chudon, przypada ośrod­
kom miejskim i centrom somonowym. Dla zmiany tradycyjnych zacho­
wań najważniejsze znaczenie mają przede wszystkim styczności bezpo­
średnie, w miarę trwałe (tj. dłuższe od kilkudniowego pobytu) oraz ogól­
ne oceny tych ośrodków pod kątem warunków życia mieszkańców, moż­
liwości zaspokajania potrzeb itp.
Źródłem nowych wzorów jest także szkoła. Kontakty z nią wpływają,
jak się -wydaje, przede wszystkim na szybką zmianę w sferze potrzeb
kulturalnych. Nieco wolniej zmieniają się przyzwyczajenia w dziedzinie
materialnych podstaw życia. Duże zainteresowanie nowymi możliwościa­
mi rozrywki można uznać za typowe dla młodego pokolenia. Niemniej
jednak widziałabym w t y m również reminiscencje tradycyjnego stosun­
ku pasterzy mongolskich do zachowań ludycznych, nadawania i m więk­
szej rangi (choćby z uwagi na związane z nimi możliwości kontaktów

�ADAPTACJA

MŁODZIEŻY

MONGOLSKIEJ

301

społecznych, tak cenionych przez pasterzy) od tej, jaką przypisywano
materialnej oprawie życia.
Osoby, które uzyskały wykształcenie stosunkowo wyższe od pozo­
stałych, a więc znajdowały się dłużej pod wpływem szkoły, nie miały
też na ogół trudności ze sprecyzowaniem swych potrzeb materialnych
i kulturalnych. Potrafiły one np. lepiej od innych zaplanować wydatki
w ramach 2000 tugrików.
Nie zanotowano natomiast żadnego związku między tendencjami do
modernizacji niektórych zachowań a faktem ukończenia kursu paster­
skiego. •
Istnieją za to ścisłe zależności między uświadamianiem potrzeb raaterialno-bytowych i kulturalnych a akceptacją nowych wzorów w . i n ­
nych dziedzinach życia, obejmujących m i n . sferę doświadczeń zawodo­
wych, stosunek do pracy pasterza i oceny innych zawodów, wiedzę
0 przemianach dokonujących się w środowisku pasterskim, w kraju i in.
Ogólnie rzecz biorąc, osoby lepiej zaadaptowane do nowych warunków
życia i pracy w chudonie wykazują też silniejsze tendencje do moder­
nizacji zachowań w sferze kultury. Adaptacja kulturalna pasterzy do
nowych w a r u n k ó w życia jest więc ściśle związana z ich adaptacją spo­
łeczno-zawodową. I tak, potrzeby materialno-bytowe były silniej uświa­
damiane przez osoby aprobujące takie zjawiska charakterystyczne dla
współczesnego modelu życia, jak np. daleko posunięty społeczny podział
pracy, powstanie nowych autorytetów pozarodzinnych, konieczność pod­
noszenia kwalifikacji zawodowych i specjalizacji. Osoby te cechowała
ponadto aktywna postawa wobec środowiska pasterskiego, wyrażająca
się z jednej strony dostrzeganiem zmian, jakim ono podlega, z drugiej
zaś niechęcią do stabilizacji w obrębie wykenywanego zawodu oraz za­
miarem zmiany zwierząt i kolektywu.
Brak natomiast zależności między rodzajem potrzeb materialno-bytowych a charakterem środowiska rodzinnego. W tej sytuacji należałoby
zastanowić się, jak to się dzieje, że to samo środowisko, które wywiera
tak znaczny i cenny wpływ na przebieg procesu adaptacji społeczno-za­
wodowej młodzieży, nie decyduje o charakterze potrzeb i zachowań nie
związanych bezpośrednio z zawodem, zaliczanych do stylu życia? W y ­
daje m i się, że wytłumaczenia tego zjawiska należałoby szukać w od­
miennym charakterze adaptacji zawodowej i kulturalnej starszych
1 młodszych pasterzy oraz w możliwościach oddziaływania autorytetów
rodzinnych na zachowania młodzieży. Jak już wspomniałam, znaczny
dziś jeszcze autorytet rodziców w sprawach zawodowych jest m i n . w y ­
nikiem słabego rozwoju instytucji, które mogłyby przejąć na siebie cał­
kowicie funkcje edukacyjne i przygotowawcze do zawodu, Doświadcze­
nia pasterzy, ich osobisty przykład są też dziś najlepszym, dającym
największe efekty źródłem informacji o zawodzie pasterza mimo poja-

�302

IWONA

KABZIŃSKA-STAWARZ

wienia się nowych autorytetów profesjonalnych. Rozległa sfera wiedzy
fachowej i doświadczeń pozwoliła też starszym pasterzom na łagodniej­
szą adaptację do nowych dla nich warunków pracy, jakie powstały
w wyniku skolektywizowania pasterstwa. Brak tego rodzaju doświad­
czeń okazał się natomiast czynnikiem zdecydowanie niesprzyjającym
adaptacji młodzieży do pasterstwa (po ukończeniu nauki w szkole i po­
wrocie do chudonu).
Inaczej wygląda natomiast adaptacja do nowych zjawisk w sferze
stricte kulturalnej. W tej dziedzinie życia starsze i średnie pokolenie
pasterzy dysponuje na ogół mniejszym zakresem doświadczeń (wynika­
jącym z'rzadkich kontaktów z innymi wzorami), nie może więc kształ­
tować nowych aspiracji i potrzeb młodzieży. Nie tworzy też ono wzorów
pożądanych dziś przez młode pokolenie. Co więcej, tak samo jak mło­
dzież, adaptuje się ono do nowych zjawisk w sferze kultury, czyniąc to
w dodatku z pewnym opóźnieniem w stosunku do młodego pokolenia.
Nowe wzory w tej dziedzinie, stające się z czasem podstawą rodzących
się potrzeb zmian, kształtowane są więc poza obrębem rodziny i osób
mieszkających w chudonie. Wszystko to osłabia nieco prestiż rodziny
i jej autorytet w tej sferze zachowań. Brak znaczniejszego wpływu śro­
dowiska rodzinnego na przejmowanie wzorów i kształtowanie potrzeb
materialno-bytowych i kulturalnych młodzieży wynika też zapewne
z odmiennych priorytetów nadawanych poszczególnym zjawiskom przez
różne pokolenia pasterzy.
U W A G I KOŃCOWE .

Kiedy porównujemy sytuację współczesnego młodego pokolenia pa­
sterzy z informacjami dotyczącymi charakteru społeczeństwa mongol­
skiego we wcześniejszych okresach, zauważamy istotną zmianę w poło­
żeniu młodzieży i wzrost jej rangi w stosunku do innych grup ludności.
Wysoka pozycja młodzieży we współczesnej Mongolii ma swe korzenie
w rozwoju gospodarki kraju i rosnącym zapotrzebowaniu na pracowni­
ków, których rdzeń stanowi właśnie młodzież. Problemy młodych mieszkońców chudonu są dziś sprawą całego kraju, zwracają one także
uwagę władz. Świadectwem i rezultatem tego są m.in. badania polskiej
ekspedycji etnograficznej, która we współpracy z Mongolską Akademią
Nauk realizowała zadanie postawione jej przez władze, zainteresowane
w rozwiązaniu problemu nadmiernej migracji do miast i ucieczki z chu­
donu .
Na zmianę pozycji młodzieży wpływa m.in. fakt, że ma ona większe
niż dawniej możliwości wyboru zawodu, a co za tym idzie, bardziej
29

2 9

S. S z y n k i e w i c z , Z badań Zakładu
Etnografii nad kulturą i
społeczeń­
stwem Mongolii w 1972 roku, „Etnografia Polska", t. 18: 1974, z. 1, s. 235-238.

�ADAPTACJA

MŁODZIEŻY

MONGOLSKIEJ

303

świadomego decydowania o swej przyszłości. W społeczeństwie tradycyj­
nym zajęcie dziedziczyło się najczęściej w sposób naturalny wraz z do­
brami materialnymi. Obecnie tworzy, się właściwie nowa koncepcja ży­
cia, której celem jest zdobycie zawodu. Część młodego pokolenia chu­
donu łączy wykonywanie zawodu innego niż pasterstwo z potrzebą
zmian w tzw. stylu życia. Podjęcie pracy poza środowiskiem pasterskim,
zamieszkanie w mieście czy w centrum somonowym uznawane jest za
klucz do tego wszystkiego, czego pozbawiony jest chudon. Umożliwia
ono bowiem realizację różnych potrzeb, niemożliwą lub bardzo t r u d n ą
w warunkach chudonu. Tak więc, zawód staje się punktem ogniskują­
cym aspiracje i dążenia młodych do życia w swoistym sensie nowoczes­
nego, barwnego, ciekawego i wygodnego. Pragnienie wykonywania okre­
ślonego zawodu jest jednocześnie, jak założyłam, jednym z przejawów
rosnącej tendencji do samookreślenia się, poszerzenia sfery prywatności
jednostek, wyzwalania się aspiracji i dążeń osobistych.
Mimo że kultura tradycyjna stwarzała jednostce -możliwości indy­
widualnej ekspresji (chociażby z uwagi na pełnione przez nią role
i funkcje społeczne) , człowiek liczył się tam jednak przede wszystkim
jako członek rodziny i gospodarstwa, przez ich pryzmat był oceniany
i umiejscawiany w społeczności. Współcześnie, m.in. z uwagi na większe
możliwości wyboru wzorów zachowań, których rezultatem jest m.in.
decyzja o rodzaju pracy, człowiek liczy się coraz bardziej jako jednost­
ka, indywiduum.
Potwierdzeniem poszerzania się sfery prywatności jednostek i wzro­
stu ich indywidualnych potrzeb są też zmiany w stylu życia, dotyczące
przede wszystkim odzieży, posiadania własnego środka lokomocji (mo­
tocykla) i udziału w nowych formach rozrywki. Ta ostatnia potrzeba
bywa tak silna, że odczuwające ją osoby próbują podporządkować roz­
rywce wszelkie inne działania. Zachowania tego typu są jednak nega­
tywnie oceniane przez większą część społeczeństwa jako odbiegające od
propagowanych dziś wzorów, elementem których jest zdobywanie w y ­
kształcenia i zawodu. Ilustracją tych opinii niechaj będzie następująca
wypowiedź: „Dzieci więcej dziś się bawią niż dawniej, nie chcą się
uczyć, interesuje je zabawa. Część młodzieży także woli zabawę niż
pracę, nie pomagają rodzicom, wolą np. jazdę na motorze, wałęsanie się
czy po prostu bezczynne siedzenie w centrum somonowym niż pracę"
(mężczyzna, lat 71) . Przytoczę tu jeszcze słowa innego informatora:
„Obecnie młodzież dużo więcej czasu poświęca rozrywce niż dawniej,
dużo też pije, pali papierosy, przeklina, nie chce pracować. Ludzie [...]
30

31

8 0

Z. S o k o l e w i c z ,
The Possibility of Indyvidualy
Cultural
Expression
and the Values in Traditional
Mongolian Pastoral Culture, „Etnologia Polona",
vol. 3: 1977, s. 47-59.
'i Materiały autorki, A Z E I H K M P A N , somon Bajan 1975, nr 92.

�304

IWONA

KABZIÑSKA-STAWARZ

dużo się uczą, dużo pracują, ale nie w pasterstwie, którego nie lubią.
Pasterstwo odpowiada im o tyle, że dostarcza produkty mleczne, kumys,
ale nikt nie chce zostawać w pasterstwie, ludzie zdobywają inne zawody.
Wielu młodych ludzi idzie do miasta, bowiem ma tam większe możli­
wości nauki, lepszą pracę, więcej rozrywek" (mężczyzna, lat 79) .
Opinie te różnią się znacznie od cytowanych tu przeze mnie słów
starego lamy — rozmówcy Majskiego. Odnoszą się one przede wszyst­
k i m do o wiele szerszego obszaru działań: pracy, nauki, wypoczynku,
stosunków rodzinnych, postawy wobec środowiska pasterskiego i miasta,
sfery potrzeb i wartości społecznych. Wypowiedzi te dotyczą co prawda
tylko części zjawisk społecznych, jakie obserwujemy dziś w Mongolii
(i nie tylko w t y m kraju), można je jednak potraktować jako jedną
z odpowiedzi na pytanie starego lamy, postawione przed niemal sześć­
dziesięciu laty. Myślę, że pozostałe, bardziej optymistyczne wyniki ba­
dań, jakie przeprowadzili polscy etnografowie, dostarczyłyby mu wy czerpujących informacji dotyczących również tych procesów, których
nie był w stanie przewidzieć.
32

1

Ивона Кабзиньска-Ставаж
ПРИСПОСОБЛЕНИЕ МОНГОЛЬСКОЙ МОЛОДЕЖИ К СТОТОВОДЧЕСКОЙ СРЕДЕ
Резюме
Предлагаемый текст является попыткой подведения итогов результатам анкетных
исследований польской этнографической экспедиции ПАН в 1971-1974 гг. Текст состоит
из следующих разделов (разбитых на подразделы, число которых указано в скобках): 1. Ин­
формация и предварительные пояснения (3); 2. Социально-профессиональное приспособле­
ние (4); 3. Материально-бытовые и культурные потребности (3); 4. Заключительные заме­
чания.
Исследованиями был охвачен процесс приспособления молодежи, происходящей из
скотоводческой среды, к условиям жизни в худоне. Необходимость в приспособлении явля­
ется здесь результатом отрыва на некоторое время лиц, родившихся в худоне, от той же
среды в связи с обучением в школах и одновременным проживанием в общежитии. В качес­
тве определителей приспособления было принято осознание скотоводческой молодежью
образцов характерных для той новой модели общества, какая начала создаваться в Монголии
после революци и 1921 г., их одобрение и осуществление. Исследованиями охвачена сфера
приспособления к профессии скотовода, рассматриваемая с точки зрения совокупности дей­
ствия и отношений между людьми, и сфера преображений материально-бытовых я культур­
ных потребностей.
Наблюденые поведения указаны здесь как результат воздействия выступающих сегодня
авторитетов персональных (семья, группа одного возраста, сотрудники одного кооператыва, другие лица) и авторитетов, носящих характер института (школа, армия, кооператив,
скотоводческие курсы, средства массовой информации). 05ьяснение наблюдаемых пове­
дений искали м.пр. в образцах характерных для традиционной (дореволюционной)
культуры, в признававшихся в то время ценностях-и в характере потребностей.
8 2

Materiały autorki, A Z E I H K M P A N , somon Bajan 1975, nr 93.

�ADAPTACJA

MŁODZIEŻY

MONGOLSKIEJ"

305

Примеры сохранившихся поныне явлений, характерных для традиционной культуры,
показаны м.пр. на примере выбора профессии и способов ее оценки, приобретения ското­
водческого опыта, оценок условий труда в скотоводстве, пределов воздействия отдельных
авторитетов, материально-бытовых (жилище, одежда, питание, бюджет) и культурных за­
просов (отдых, умение воспринимать передаваемое формами массового развлечения).
Представлена также связь между приспособлением к профессии и порядку функциони­
рования кооператива и состоянием бытовых и культурных потребностей.
Влияния отдельных авторитетов были прослежены м.пр. в сфере приобретения опыта
и выбора профессии, отношения к ней (измеряемого напр. планами относительно профессии,
оценками выполняемых действий и характером общественных контактов), а также форми­
рования материально-бытовых и культурных запросов. Многократно отмечалось здесь
значительное влияние семьи на положительное отношение молодежи к стотоводческой
среде. Школа, армия, печать и пр. по представляемой ими модели современного, профе­
ссионально дифференцированного хозяйства не играют здесь такой роли. Самый же коо­
ператив, вследствие диспропорции между создаваемыми им условиями труда и пропаган­
дируемой моделью скотоводства, вызывает у пастухов чувство разочарования и пришиблен­
ности.
Неоднократно также обращается здесь внимание на сохранение авторитета старых
скотоводов и их роль при подготовке молодых кадров, какую в достаточной мере не испол­
няет еще ни один из формальных государственных институтов.
В противоположность профессиональному авторитету семьи и ее значительному вли­
янию на отношение молодежи к скотоводству не наблюдаются заметные связи между ха­
рактером родной среды и материально-бытовыми и культурными запросами. Это расхож­
дение вытекает из различного для отдельных поколений процесса приспособления к про­
фессии и новым образцам культуры а также из различного предпочтения отдельных явлений.
Учитывая практические цели исследований, автор размышляет о возможностях влияния
институтов и персональных авторитетов на рост положительного отношения к скотоводству.
Основой для этих рассуждений послужили высказывания молодых скотоводов.
В заключительной части представлен тезис о росте ранга и смене места молодежи по
отношению к остальным группам в сравнении с образцом традиционного общества и от­
мечена его связь с развитием хозяйства и далеко идущим распределением труда. Это обес­
печило молодежи выбор профессии и осуществление нового образа жизни и привело к рас­
ширению в ней сферы личного.

20 — E t n o g r a f i a

Polska,

t. X X I I I ,

z. 2

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6548" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6528">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/79d7ea4f01b3e207d31d89da81faed81.pdf</src>
        <authentication>5d73a40dfb1efee703e0ef6d0230559c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77981">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4892</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77982">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77983">
                <text>1968</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77984">
                <text>twórcy ludowi</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="77985">
                <text>rzeźba kamienna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77986">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4538</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77987">
                <text>Adeodatus Martyński kamieniarz z Borzęcina / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1968 t.22 z.3</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77988">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1968 t.22 z.3 ; s.131-135</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77989">
                <text>Śnieżyńska-Stolot, Ewa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77990">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77991">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77992">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77993">
                <text>1

Adeodatus

Ewa

Martyński:

Figury

przydrożne:

II.

1. Radłów

2

pow.

Brzesko,

1855 r. U. 2. Kamionna

Ludowa

rzeźba

zainteresowanie
liczba

kamienna

badaczy,

artykułów

MARTYŃSKI

wywołuje

o czym

poświęconych

coraz

świadczy

KAMIENIARZ

większe

wzrastająca
ł

temu

problemowi . Nie

Adeodatus
wać

w

Twórczość

tej

Nazwisko

dziedzinie,

Martyńskiego

rach p r z y d r o ż n y c h

Adeodatusa
pojawia

występujących

Brzesko, B o c h n i a i D ą b r o w a

Martyńskiego.

się na

na

kilku

terenie . p o w i a t ó w

Tarnowska. Martyński

c h o d z i ł z B o r z ę c i n a , gdzie jego r o d z i n a d o t ą d
Ojciec

jego,

Jan,

osiedlił

Przywędrował
wskazuje

Według

na

tradycji

się w

zapewne

z

to spolszczona
rodzinnej

figu­

Borzęcinie

przejawiał,

przebywa.
koło

proboszcza,

który

ożenił się z siostrzenicą

urodził

mu

się

syn,

któremu

się
nadano

on

nazwiska

później

zaopiekował.

i w
imię

uwagę

roku

1833

Adeodatus.

jak

i ojciec

do

kamieniarzy

w

musiała

praco­

drewnie.

zetknąć
swoje

majstra.
obecnie

1895, p o c h o w a n y
2

samoukiem.
mieć

kon­

kamieniarskimi. Być

może

pracujących

sezonowo

Twórczość

1852—1889,

jest

czas p r z e b y w a ł

w

Brzesku,

się z zawodowymi kamie­
figury,

Praca w
do j e g o

na

dodawał
zawodzie

zawsze

pięć

w

gospodar­
w

Górnym

zamyka

sygnowanych

do

kamieniarza

rodziny. Z m a r ł

cmentarzu

Martyńskiego

obejmując

w

„bocianów".

p r z y n o s i ć m u dochody, skoro z a k u p i ł

stwo, należące
cinie .

był

że musiał

kamieniarskich, tzw.

że jakiś

mógł

Sygnując
tytuł

Martyński

jednak,

ośrodkami

Wiadomo ponadto,
niarzami.

jak

rodzinną

warsztatach

gdzie r ó w n i e ż

Słowacji,

nim

proboszcza

należał

miejskich

nazwiska.

tak

tak

jego w s k a z u j e

z pobliskimi

na

j e g o s y n , d u ż e z d o l n o ś c i r z e ź b i a r s k i e , co z w r ó c i ł o
miejscowego

roku

takt

jego

Martina
forma

po­

B O R Z Ę C I N A

Ojciec r ó w n i e ż m i a ł u d z i e l a ć m u p i e r w s z y c h w s k a z ó w e k .

twórców

Jan

1857 r.

albo inaczej Adeodat, z a n i m z a c z ą ł

Zgodnie z tradycją

w

Z

kamieniu, rzeźbił

od r z e c z y w i ę c b ę d z i e w s p o m n i e ć j e d n e g o z c i e k a w s z y c h

1810.

Bochnia,

Śnieżyńska-Stolot

A D E O D A T U S

jak

pow.

się

w

i kilka

roku
Borzę­
latach
przy-

131

�kamienne

posągi

nastu

na ogrodzeniu k o ś c i o ł a w B o r z ę c i n i e , w k o ś c i e l e w

pisywanych

Szczu-

dodatkowo na

rowej,

mu

figur

Szczepanowie, Bilczy i

Szczegółowo
nymi.

zajmiemy

Najstarsza

pochodzi

z

z roku

ulicy

Brzeskiej.

trzon

ustawiony

i

Posąg

Chrystusa

01.

figur
się

św.

Radłowie
jest

z

czasie r e s t a u r a c j i

jedynie
stron

Piotra,

i

św.

u szczytu, e k l e k t y c z n y w

w

tu

przy

czterech

św.

Katarzynę

przydroż­

Martyńskiego

w

i pokryty

przedstawiającymi

z Dzieciątkiem,

figury

Matkę

Wojciecha.

formie,

w

1885

1857

powstała

z Dzieciątkiem

bocheńskim.

Boczne

figura

we

wsi

ściany

z

posągiem

Kamionna

owej

figury

w

Matki
powiecie

ozdobione

postaciami św. Wojciecha i św. Macieja, umieszczonymi
o w a l n y c h p ł y c i n a c h , oraz s c e n ą k o r o n a c j i M a t k i Boskiej
(U. 2). Z k o l e i w i a d o m o , ż e w
tyński figurę stojącą
skich.

Trzon

na

ustawiony

roku

Rynku w
na

1865 w y k o n a ł
Biskupicach

cokole

przedstawiającymi

oraz postacie ś w . W o j c i e c h a
Dwie

następne

'domem

pochodzą z lat
twórcy.

z

ruinach

padku

z

świątyni.

ten

Wśród

figur

jest

6

Martyńskich ,
1883 i 1889,

Jest to

scenę

Ofiary

i św. P a w ł a
i

w

figur,

dwukrotnie powtórzona

przypisywanych

na

trzech

( i l . 3).

pod
ta

ustawionym

bokach

tu

Borzęcinie,
7

( i l . 4,

koniec

5).

życia

sama

figura

na

cokole,

wyrzeźbiono

dol­
dwu-

3

9

kapitelu,
W

trzonu
czasie

wy­
został

przepro­

Martyńskiemu

8

1852 , k t ó r a

Serce C h r y s t u s a z r o k u

1856 w

żającym

Matkę

Boską

pew­

Boskiej

Wietrzychowi­

najstarszą

z posągiem

( i l . 7), o t r z o n i e p o k r y t y m

z

z grupą Matki

i św. Róży w
byłaby

j e g o p r a c ( i l . 6). Z k o l e i f i g u r ę

ze

znanych

przedstawia­

Dolnym

Borzęci­

płaskorzeźbami,

wyobra­

Bolesną,

nad

którą

unosi

się

w c h m u r a c h Oko Opatrzności, św. S t a n i s ł a w a i św. W o j ­
ciecha oraz b y ć m o ż e f i g u r ę z Ł ę t o w i c z p o s ą g i e m
tusa N a z a r e ń s k i e g o ,

płas­

z w i e ń c z o n y m g r u p ą W n i e b o w z i ę c i a M a t k i Boskiej. W
kondygnacji

4

Abrahama

w

Wojniczu

a powstały

trzonie

5

cach z r o k u
jącym

kondygnacja

chmury.
w

w

stojącego

restauracji.

n o ś c i ą jego a u t o r s t w a jest f i g u r a

nie

ręce,

fragment

w y m i e n i o n y , przypuszczalnie

wadzonej

młodzieńca

w

o szerokim

wyobrażającą

ma

przedstawia­

Druga

kolumny

Borzęcina

Martyńskich

jako

męczeńską

ciężkiej

płaskorzeźbą

domem

płaskorzeźbę

Adeodata

pogańskiej

figury

później

św.

z palmą

formę

pokrytej

w

Radłow-

zwieńczony

sygnowanych

dwukondygnacjowym

132

na

rzymskim,

trzonu ma

są

Mar-

g r u p ą C h r z t u Chrystusa. B o k i t r z o n u ozdobione są
korzeźbami

nej

ścianie

Różańcowej, św. Dominika
roku

Boskiej

o

3

Figura przed

tylnej

przypuszczalnie

stroju

mu­

roku

1).
W

przed

apostołów.

jącą

figurami

Martyńskiego

cokole

Boską

powstać

jego

znajduje

Dziełem
na

Łękach.

się

sygnowanych

1855

płaskorzeźbami,

siał

przydrożnych,

Zestawiając

z roku

rozliczne

drożnych występujących

typy

niowo-wschodniej

Małopolski,
silnymi

mi

i tzw.

menty

figury
Figury

do d r u g i e j

można

podziałami

„rzeźbiarskie",

a r c h i t e k t o n i c z n e do

czącego.

kamiennych

figur

Martyńskiego

z wymienionych
typ

przy­

które

rzeźbiarski

wyróżnić

należy

grup, k t ó r a
został

grupę

architektoniczny­
ograniczają

wprowadzenia gzymsu

nacisk na . s t r o n ę r z e ź b i a r s k ą . W
nich

figur

na terenie p o ł u d n i o w e j i p o ł u d ­

figur

operujących

Chrys­

1857.

zaliczyć
kładzie

wypadku

ele­
wień­

właśnie
główny

dwóch

ostat­

zmodyfikowany

przez

4

�Adcodatus
Martyński:
Figury
przydrożne:
II. 3.
Bisku­
pice
Radłowskie
pow.
Brzesko,
1865 r. II. 4.
Borzęcin
pow. Brzesko,
1889 r.
pow. Brzesko,
1883 r. II. 5. Wojnicz
II. 6. Wietrzychowice
pow.
Dąbrowa
Tarnowska,
1852 r.

S z c z e g ó l n i e m o ż n a to z a u w a ż y ć w
wych,

jak

Matka

Boska

Chrzest

Chrystusa

krotnie

powtarzający

Obok

widocznej

z

wypadku

Różańcowa

Biskupic
się

w

układ

grupie

Matki

członkowanie
we

się

w

staci

czy

w

np.

zespoleniu

Sceny

z silniejszym

tle, zaznaczonych

Te

dla

do

Płaskorzeźby

przeciwieństwie

do

wyszły

z warsztatów

kamieniarskich,

gdzie

styczny

dla

rzeźb

z wnękami
Miękki

Martyńskiego

w u k ł a d z i e postaci, f a ł d ó w , jak
nych

Róży

chmur

na

jak

chmury

rzeźb

te

Mar­
po­

powstały

figur,

przejawia

które

kamieniarz

rzeźby

modelunek
i formie

roz­

umieszczonych

w

cokół i trzon

św.

zaakcentowaniem

z

b i a r z postacie ś w i ę t y c h .

prze­

przedstawione

razem

wykonywał

na­

jak

kłębiaste

figur

stosunku

reliefem.

postaci
i

klębiastych

trzony

w

dwu­
( i l . 9).

dekoracyjne

charakterystyczne

pierwszoplanowych
trzonem

Dominika

Boskiej.

zdobiące

płaskorzeźbie

św.

motyw

czy

pfektów

Różańcowej,

Matki

szczególnie

tyńskiego.

w

szat

Wniebowzięciu

stają
są

głów,
Boskiej

grupo­

Wniebowzięcia

leży p o d k r e ś l i ć w y k o r z y s t a n i e t a k i c h
ciwstawny

ujęć

Wietrzychowic,

Radłowskich

temat

umiejętności

z

a

rzeź­

charaktery­
się

pełnych,

zarówno
pulch­

twarzy.

5

6

nadanie drugiej kondygnacji f o r m y
ny. Zastosowany t u t y p f i g u r y
s p o t y k a n y c h , nie
Martyńskiego,

zbliżonej

należy

do

kolum­

do b a r d z o

rzadko

jest on j e d n a k o r y g i n a l n y m

gdyż

na

kilka

lat

pomysłem

wcześniej

występuje

w figurze z U ś c i a Solnego, w y k o n a n e j przez nieznanego
kamieniarza w

roku

1863

zdobiące boki figur we
skiego

jak

i

umieszczone
lub

( i l . 8). P ł a s k o r z e ź b y

wcześniejszych

większość

są

w

figur

typu

półkoliście

owalnych wgłębieniach.

dwie ostatnie figury,

zamkniętych

dolna

jest z trzech s t r o n j e d n o l i t y m

część

fryzem

apostołów, odmiennie niż figura

nione

posągu,

były

swoich

jak

wolą

lub

związku

z ł o ż o n y m z postaci

w

zarówno

wień­

przedstawień

który

czczony
z tym

znowu
pokryta

z U ś c i a Solnego. T e m a t y

bocznych

fundatora,

patronów

zerunek. W

i

płycinach
są

trzonu

p o j a w i a j ą c e się w figurach p r z y d r o ż n y c h ,
czącego

Martyń­

„rzeźbiarskiego"

Przeciwieństwem

gdzie

świętych

pracach

wybierał
okolicy

poszczególne

uzależ­

zazwyczaj

cudowny
rzeźby

nie

czyły się w j e d n o l i t ą całość t e m a t y c z n ą . W d w ó c h
nich
w

figurach

całej

pełni,

formalnym.

Martyńskiego
podkreślona

Apostołowie

jednolitość

ta

odpowiednim

przedstawieni

rami
figury

oddziela

ziemską

poprzez

występuje

rozwiązaniem

w

dolnej

moment

Posągi

sferę

drugiej
unoszenia

świętych

rakteryzuje

pokryta kłębiastymi
od

wprowadzenie

materializowanie
kreślić

Kolumna

zwarta

niebieskiej.

kolumny

kondygnacji,
Madonny

wieńczące

figury

kompozycja

kon­

co

sce­

chmu­

Zwężenie

powoduje

przez

miało

odpod­

anioły.

Martyńskiego

i duże

łą­

ostat­

dygnacji stoją z wzniesionymi głowami, obserwując
nę Wniebowzięcia.

wi­

wyczucie

cha­
bryły.

133

�Jak
Jak

należy

one

określić styl figur

powstały

i na

ile

są

i rzeźb

jego

Sztuka m a ł o m i a s t e c z k o w a

Martyńskiego?

samodzielnym

wy­

nie a s y m i l o w a ł a w z o r y
leźć

tworem?

te
Kamieniarze-rzeżbiarze
mieniarskich,

które

wie,

Żywcu,

wie,

posługiwali

wanymi

się

reprodukującymi
dzeniu

wzory

się

od

podstawę

Wiadomo,

że

twórczości
i

w

ludowi,

Wartość

rzeźb

kalkę,

po

do

podobny

stawały

Trwała

sposób

więc

tutaj

wzory,

łącznie

powstałych

najmniejszego

Artysta

stawienia,

ale

tyński

musiał

zmieniał
również

kamieniarskich,
Nie

ma

on

w

ludowy

to

na

i

pracują
dla

z

oleodrukami
nabożeństwa.

w

tym

procesie

wieku

z wzoru

gruntownie
korzystać
pewno

ze

jeśli

jego
nie

typ

formę.
z

wzorów

sobie i n d y w i d u a l n o ś c i

134

tradycję

i stąd

zapewne

swej

do

płynący

przed­
Mar-

wzorników

artysty
z

ludowego.
niej

dużej

ilości

szczególnie

się

w

Poziom

miejscowych

również

grupie

wieku

XIX

w

kościołów.

rzeźbach

Tradycje

Martyńskiego,

Wniebowzięcia.

artystyczny

rzeźb

Martyńskiego

odróżnia

z n a c z n i e od f i g u r w y k o n y w a n y c h w w a r s z t a t a c h
niarskich,

np.

Samka

Bochni.

się
w

w

w

częstokroć
zasadzie

waniu

Stopień
Przy

uderza

W

okolicznych

warsztacie

sztuki

z Radłowa

wsiach

Wojciecha
bierze
jest

dobrym

jedynie pełna

uroku

tu

opano­
naiwność

i Biskupic

powiatu

je

kamie­

który

ludowej,

całkowicie

rzeźb, zwłaszcza

łowskich.

mu

prymitywizmu,

wykładnik

niewielki.

warsztatu

niektórych

najbliższym

za

chęt­

Rad-

bocheńskiego,

Brzeska i D ą b r o w y Tarnowskiej, w Uściu Solnym, Przyb o r o w i e i Pasiece O t f i n o w s k i e j
chodzące
jemy
ten

z początku

styl
jest,

podobny
jak

się

zasymilowanych
naiwnością

wieku
pracom

wydaje,
tradycji

spotyka

XIX, w

się

Martyńskiego
wynikiem

(11. 10).
ze

po­

odnajdu­

połączenia

postbarokowych

prowincjonalnego

figury

których

Styl
silnie

swoistą

środowiska.

XIX
istnie­

graficznych.

T w ó r c z o ś ć jego, na p ó ł r z e m i e ś l n i c z a , o p a r t a jest
o starą

ciąg­
które

oporu, p o w t a r z a j ą c
czerpał

one

inwencji.

podstawę

z książeczek

prac

roz­

cechową,

pracowali

u

jący wzór.

się

własnej

jako

,

ikonograficznych

rozwinięcia

dewocyjnymi

linii

w

1 0

przeprowa­

była jednak różna . Zawodowy rzemieślnik
s z e d ł po

Gróden

pqprzez p r o d u k c j ę

wykorzystując

artystyczna

i

i

się pomocniczymi wzorami,

różnorodne

obrazkami

wyda­

głównie

średniowiecza,

stanowiły

wzornikami,

zamawiającego,

przydrożnych.

posługiwania

Tarno­

ołtarzy
na

ka­

Krako­

czy

Monachium

figur,

zmian

z życzeniem

tradycja

artyści

Lipsku,

warsztatach

czynne w

Brzesku

drukowanymi
w

niewielkich

projektami figur

w

są

Bochni,

stylach. Przenoszone

zgodnych
nąca

dotąd

Myślenicach,

najczęściej

licznych

pracujący

jeszcze

w

wyczuwa

1.połowy

barokowe, k t ó r e m o ż n a było zna­

jednak
urok.

P R Z Y P I S Y
1 R . R e i n f u s s , Rzeźba
figuralna
Łemków,
„ P o l . Szt.
L u d . " X V I I , 1963, s. 123. — K . W o l s k i , Z badań
nad
kamieniarstwem
ludowym
na Roztoczu,
„Rocznik M u ­
z e u m E t n o g r a f i c z n e g o w K r a k o w i e " , I , 1960, s. 113.
2 D a n e d o t y c z ą c e A . M a r t y ń s k i e g o z e b r a n o w czasie
b a d a ń terenowych prowadzonych przez P r a c o w n i ę
ba­
d a n i a s z t u k i l u d o w e j I S P A N ( W y w i a d y N r 71862, 71879,
72108, 74358). — K s i ę g i p a r a f i i
Borzęcin,
Mortuorum

�10

Figury
przydrożne:
Bochnia,
1863 r.
Solne,
1845 r.

II.

II.
9.

7. Borzęcin
pow.
Brzesko,
wyk.
1856
Grupa
Wniebowzięcia
Matki
Boskiej,

1888—1913, s. 13 w y m i e n i a j ą w d n i u 26 l u t e g o 1895 z g o n
A. Martyńskiego w
62 r o k u
życia na
^pneumonie'".
W rubryce dotyczącej zawodu odnotowano: „scułptor".
3 Napis
na
trzonie
figury:
„Fondacyja
Błażeja
i M a r i a n n y ż o n y M e n d u s ó w R. 1855". P o n i ż e j : „ R e s t a u r o ­
w a ł P i o t r i M a r y . . . M e n d y s e R . 1885". Z t y ł u : „ M a j s t e r
Adeodatus Jan M a r t y ń s k i " .
4 N a p i s na t r z o n i e f i g u r y : „ A d e o d a t u s J a n
Martyń­
ski, majster z B o r z ę c i n a " . „ F u n d o w a l i Maciej Bednasz
i Wojciech G u r k a z d o ł o ż e n i e m G m i n y . P r o s z ą o w e s t h n i e n i e do B o g a R . P . 1857".
5 N a p i s na t r z o n i e f i g u r y : „ F u n d a c j a J a n a i M a r y j a n n y M a r c i n k o w s k i c h A D 1865". Z t y ł u : „ A d e o d a t u s M a r ­
tyński majster z Borzęcina".
6 N a p i s na
trzonie figury:
„Przez cherubiny
do
n i e b a w z i ę t a za d z i e ć m i T w e m i m ó d l s i ę o ś w i ę t a " .
Z tyłu: „Fundatorzy Adeodat i Maryanna
Martyńscy
R.P. 1883".

Fot.:

Jan

r. Adcodatus
wyk.
1883

7
Jan

r.

Martyński.
Adeodatus

II. 8. Uście
Solne
Martyński.
II. 10.

N a p i s n a t r z o n i e f i g u r y o d t y l u : „ A D 1889
Martyński z Borzęcina".

pow.
Uście

Adeodat

8 Figurę
z Wietrzychowic
jako w y k o n a n ą
przez
Martyńskiego notuje „Katalog z a b y t k ó w sztuki w Pol­
sce", I , r e d . J . S z a b l a w s k i , W a r s z a w a 1953, s. 142.
I s t n i e j ą c a sygnatura uległa zniszczeniu zapewne
w
czasie o d n o w i e n i a f i g u r y w r o k u 1964, k i e d y s t a r y n a p i s
zastąpiono m a r m u r o w ą tablicą.
9 N a p i s na cokole f i g u r y : „ P o s t a w i o n o R o k u
1856.
R e s t a u r o w a ł S t a n i s ł a w K a m i ń s k i . . . 18...".
10 W s p o m n i a n e
wzorniki
kamieniarskie
zostaną
omówione szczegółowo w przygotowywanym
artykule
o k a m i e n i a r z a c h l u d o w y c h d z i a ł a j ą c y c h na terenie p o łudniowowschodniej Małopolski.
11 P r o b l e m t e n ' p o r u s z y ł K . P i w o c k i , Podnieta
zacja,
Sztuka
i historia,
w: [Księga p a m i ą t k o w a
p r o f . M . W a l i c k i e g o , W a r s z a w a 1966, s. 217].

Swiderski

i
reali­
k u czci

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9851" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9829">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/4fd3431d30ba55cbeb4638a7b76482ad.pdf</src>
        <authentication>25dea35dcb42cb08808f521b17357a06</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117201">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117202">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117203">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117204">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="117205">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="117206">
                <text>kultura społeczna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="117207">
                <text>dziecko - zwyczaje</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117208">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5602</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117209">
                <text>Adopcja dziecka przez rodziców chrzestnych/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117210">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.9 :Zwyczaje, obrzędy i wierzenia urodzinowe cz.1: Zwyczaje, obrzędy i wierzenia związane z narodzinami i wychowaniem dziecka, pod red.nauk.Zygmunta Kłodnickiego i Agnieszki Pieńczak, s.316</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="117211">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.9: Birth-related customs, rituals and beliefs part I: Customs, rituals and beliefs relating to birth and upbringingl</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117212">
                <text>Kopp, Przemysław</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="117213">
                <text>Agnieszka Pieńczak (kier.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117214">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117215">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117216">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="117217">
                <text>Uniwersytet Śląski</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="117218">
                <text>Uniwersytet Wrocławski</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117219">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117220">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117221">
                <text>30. Adopcja dziecka przez rodziców chrzestnych
Opracował Przemysław Kopp
Kierownictwo naukowe Agnieszka Pieńczak

Objaśnienie znaków:
Pomoc dziecku po śmierci rodziców to: 1 — adopcja, 2 — opieka, 3 — inne odpowiedzi (zob. komentarz
4 — brak tradycji, 5 — brak odpowiedzi.
Uwagi:
1. Punkty z pionową kreską oznaczają informacje pochodzące od ludności napływowej (przesiedleńcy z
Kresów Wschodnich i osadnicy z różnych rejonów Polski).
2. Mapę opracowano na podstawie badań terenowych prowadzonych w latach 70. XX wieku przez Pra­
cownię Polskiego Atlasu Etnograficznego.
3. Mapa obejmuje praktyki znane informatorom indagowanym w latach 70. X X wieku.
4. Punkty wypełnione kropką w środku oznaczają informacje odnoszące się do przeszłości.
Mapę opracowano na podstawie odpowiedzi na pytania zawarte w kwestionariuszu PAE nr 7, Zwy­
czaje, obrzędy i wierzenia urodzinowe, oprac. Józef Gajek:
X. Kum, kuma, kumostwo, kumowanie w ludowych zwyczajach urodzinowych:
59. Czy obecnie, względnie dawniej kumowie interesują się i opiekują się w późniejszych latach chrześnia­
kiem? Jeśli tak czy ta opieka dotyczy:
e/ czy zdarza się jako norma zwyczajowa adopcja osieroconego chrześniaka przez kumów? Czy odczuwa­
ne jest to jako norma postępowania, czy są to zdarzające się przypadki, a nie zwyczaje? Jak takie przyjęcie
nazywają?

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11311" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11289">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b7d9d6658e4bcf01e805aef046c30cd0.pdf</src>
        <authentication>ed86d2201238e41c66b7260d6cb46b03</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134797">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2471</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134798">
                <text>1994</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134799">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2295</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134800">
                <text>AIDS - kształt mitu / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1994 t.48 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134801">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1994 t.48 z.1-2, s.160-166</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134802">
                <text>Sznajderman, Monika</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134803">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134804">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134805">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134806">
                <text>AIDS - kształt mitu*
Monika Sznajderman

U schyłku X X wieku, gdy medycyna bliska j u ż była
obwieszczenia t r i u m f u nad śmiercią, przynajmniej w tak
zwanym cywilizowanym świecie, karta się o d w r ó c i ł a i znowu
m a m y przed s o b ą tak dobrze znany m o t y w T r i u m f u Śmierci.
Spoglądając wstecz na rok 1983 t o tytuł a r t y k u ł u w specjal­
nym, w i e ń c z ą c y m ó w r o k numerze „ N e w s w e e k a " . „ O d
r o k u 1930 - czytamy w n i m - nie widział świat tak klarownie
złowieszczego r o k u , czasu ciemności, kiedy wszystko szło k u
gorszemu"; w Libanie i Syrii trwa wojna, r o z m o w y p o m i ę d z y
U S A i Z S R R z o s t a ł y zerwane, ponad dwustu niewinnych
ludzi p o n i o s ł o śmierć w w y n i k u zestrzelenia k o r e a ń s k i e g o
samolotu, w ś r o d k o w e j i p o ł u d n i o w e j Ameryce nie maleje
polityczny terror, a w Trzecim Świecie głód. P r ó c z tego
s a m o b ó j s t w a i z a b ó j s t w a , porwania i terrorystyczne zama­
chy. „ N a w e t natura stała się wroga i o b r ó c i ł a się przeciwko
człowiekowi: zmienił się p r ą d Pacyfiku, wywołując na c a ł y m
świecie powodzie i susze", a „ h a w a j s k i w u l k a n Kilauea
o b r ó c i ł idylliczny, turystyczny raj w ogniste p i e k ł o gdy na
500 s t ó p szeroka rzeka lawy p o c h ł o n ę ł a drzewa i d o m y " . D o
tego jeszcze „ d w ó c h a m e r y k a ń s k i c h k o n g r e s m e n ó w i minis­
ter p r z y ł a p a n y c h z o s t a ł o na skandalu obyczajowy" oraz,
j a k o zwieńczenie pejzażu c z a s ó w ostatecznych, „ Ś m i e r t e l n a
nowa choroba, zwana A I D S , tajemnicza i j a k d o t ą d nieule­
czalna, s t e r r o r y z o w a ł a h o m o s e k s u a l i s t ó w i zaczęła szerzyć
się na świecie". M o g ł o b y się w y d a w a ć , iż spełnia się przepo­
wiednia, zawarta w starym micie pelazgijskim o pięciu
wiekach ludzkości...

ludzi w p ł y n ę ł o . N a ziemi był żółty pył, j a k się przeszło po n i m
to się zaraz c h o r o w a ł o . " A I D S doskonale pasuje do starego
apokaliptycznego scenariusza, uruchamianego zazwyczaj
w czasie wszelkich plag. „ J a s n o w i d z z A m e r y k i P ó ł n o c n e j "
- j a k czytamy w broszurce - k t ó r e m u powierzono „wszystkie
te rzeczy, k t ó r e m a j ą nadejść, j a k więc kolejność poprze­
dzających z d a r z e ń przed wielką k a r ą , j a k trzęsienia ziemi,
katastrofy, choroby, polityczne i społeczne wydarzenia,
nieurodzaje, powodzie i inne nadprzyrodzone rzeczy, k t ó r e
b ę d ą m a n i f e s t o w a ć się na świecie", wymienia w ś r ó d nich
s t r a s z n ą c h o r o b ę - A I D S I I , „ k t ó r e j m o ż n a n a b a w i ć się przez
sam d o t y k osoby, k t ó r a na tę c h o r o b ę zachoruje. Lecz
Niebiosa obejmują tą c h o r o b ą całkowicie i wyłącznie ś r o d o ­
wisko homoseksualne j a k o ostrzeżenie dla świata, by zmienić
nasze prawa, n a s z ą m o r a l n o ś ć , nasze zaniedbania, pozwala­
j ą c e te rzeczy k o n t y n u o w a ć . " Co ciekawe, A I D S - niezgod­
nie z faktycznym stanem rzeczy, lecz absolutnie w zgodzie
z p o r z ą d k i e m m i t y c z n y m - przyjmuje t u p o s t a ć choroby,
atakującej znienacka i g w a ł t o w n i e ; tak j a k b y dla tego, co
w dniu A p o k a l i p s y objawić ma najwyższą moc idealnym
modelem m i a ł a j u ż na zawsze p o z o s t a ć plaga, g w a ł t o w n o ś c i ą
p r z y p o m i n a j ą c a C z a r n ą Śmierć. „ T a choroba - twierdzi
Jasnowidz - potrzebuje t y l k o czterech d n i do inkubacji
w organizmie. C h o r y umiera w ciągu d w ó c h tygodni.
Symptomy są bardzo podobne do zapalenia opon m ó z ­
gowych." (Proszę zwrócić u w a g ę na z m i a n ę czasu przyszłego
na teraźniejszy, co m o ż e p o d k r e ś l a ć p e w n o ś ć przepowiedni.)

W podobnie apokaliptyczny t o n u d e r z a j ą , gdy m o w a
o A I D S , na r ó w n i media k u l t u r y wysokiej i niskiej, prasa,
naukowe i popularnonaukowe publikacje i ludowe przepo­
wiednie o k o ń c u świata. A I D S - „ t e n s k r ó t jest dziś
synonimem śmierci i szatana", czytamy w artykule, opub­
l i k o w a n y m na ł a m a c h „ D e r Spiegel" w 1985 r o k u . „ W
wielkich miastach pojawili się j u ż pierwsi prorocy, wiesz­
czący koniec świata, G u r u Bhagwan przepowiada p o n u r o , że
A I D S sprawi, iż I I I wojna ś w i a t o w a będzie j u ż niepotrzebna
- ofiarą nowej zarazy p a d n ą i tak dwie trzecie l u d z k o ś c i . "
W książce Gene A n t o n i o AIDS - zmowa milczenia jej autor
w p u n k t a c h podsumowuje „ K a t a s t r o f a l n e skutki rozprzest­
rzeniania się A I D S : Jeżeli nie z o s t a n ą szybko podjęte k r o k i ,
k t ó r e z a p o b i e g n ą b ł y s k a w i c z n e m u rozwojowi epidemii, sku­
tkiem będzie katastrofa nie m a j ą c a precedensu w całych
dziejach l u d z k o ś c i . " Dalej A n t o n i o wymienia kolejne sfery
życia, k t ó r e u l e g n ą c a ł k o w i t e m u zniszczeniu - „ r u i n a sys­
temu opieki s p o ł e c z n e j " , „ r u i n a systemu opieki zdrowot­
nej", „ c h a o s społeczny i ekonomiczny" oraz, co najważniej­
sze, z a g ł a d a biologiczna całego ludzkiego gatunku. „ M i l i o n y
u m i e r a j ą c y c h w ś r ó d pogłębiającej się degeneracji u m y s ł o w e j ,
ruina e k o n o m i i , poczucie narodowej klęski - to nas czeka,
jeśli nie z r o b i m y co w naszej mocy, aby p o w s t r z y m a ć
epidemię."

N i e jest to w y o b r a ż e n i e odosobnione. Niezwykle podobna
epidemia z d z i e s i ą t k o w a ł a l u d n o ś ć S t a n ó w Zjednczonych na
p r z y k ł a d we współczesnej popularnej powieści science-fic­
t i o n L a r r y R. Leichtera
Epidemia.

1

2

3

Wieści o Apokalipsie, k t ó r e j j e d n y m ze z n a k ó w jest
właśnie A I D S , błyskawicznie rozeszły się po c a ł y m świecie.
„ P a n B ó g nie m i a ł co wymyślić i stworzył A I D S , ale j a k to nie
p o m o ż e , to będzie z a g ł a d a ś w i a t a " - m ó w i jeden z m i e s z k a ń ­
c ó w M a ł e g o Cichego, wioski na Podhalu. I n n y u w a ż a
z kolei, iż „ A I D S pojawił się na świecie, żeby ludzie w y m a r l i ,
bo Pan B ó g chce s k a z a ć ludzi, zaczął od Czarnobyla - to na

160

4

5

6

*

*

*

A I D S ożywia najstarsze, z w i ą z a n e z w i e l k i m i plagami lęki;
zaraza, plaga, epidemia to jego metafory najczęstsze i naj­
popularniejsze. P o z o s t a j ą c w ich k r ę g u , dziedziczy A I D S
zarazem tę s a m ą s y m b o l i c z n ą m o w ę , j a k ą od w i e k ó w
p r z e m a w i a ł y zaraza, plaga, epidemia: s y m b o l i c z n ą m o w ę
zła. C h c i a ł a b y m z a r y z y k o w a ć tutaj tezę (o k t ó r e j szerzej
p i s a ł a m w i n n y m miejscu) , że zło, wcielone w w y o b r a ż e n i a
plagi czy zarazy, sięga najstarszych, najbardziej archaicz­
nych warstw ś w i a d o m o ś c i i k u l t u r y ; że sięga ono mianowicie,
w e d ł u g o k r e ś l e n i a Paula Ricoeura „ p i e r w s z e g o 'schematu'
z ł a " , a zatem wcześniejszego od symbolizmu grzechu i w i n y
symbolizmu zmazy, skalania, n i e c z y s t o ś c i . Oczywiście, te
dwie późniejsze koncepcje t a k ż e są tutaj obecne, niemniej
jednak właśnie ta pierwsza podstawowa wydaje się dla
f a n t a z m a t ó w plagi szczególnie charakterystyczna.
W pojęciu zmazy ( k t ó r ą o k r e ś l a Ricoeur, w ślad za
Petazzonim, j a k o „ a k t pogłębiający zło, nieczystość, fluid,
tajemnicze i szkodliwe quid o d d z i a ł y w a j ą c e dynamicznie,
a zatem magicznie" ) dla mitycznego pola w y o b r a ż e ń zwią­
zanego z tematem zarazy szczególnie istotne są, w m o i m
przekonaniu, dwa momenty: w y o b r a ż e n i e czegoś k a l a j ą c e g o
7

8

9

* Artykuł jest wersją ostatniego rozdziału mojej książki Zara­
za. Mitologia dżumy, cholery, AIDS, która ukaże s i e w Wydawnict­
wie Naukowym Semper.

�( z a r ó w n o materialnego j a k też symbolicznego), co kala przez
k o n t a k t i z a r a ż e n i e , oraz kwestia zasadniczej ambiwalencji
zmazy, w y r a ż a j ą c a zarazem a m b i w a l e n c j ę wszelkich zjawisk
nieczystych (to właśnie magiczna koncepcja zmazy, u w a ż a
Ricoeur, d a ł a p o c z ą t e k do dziś żywej symbolice czystego
i nieczystego, wraz z c a ł y m t o w a r z y s z ą c y m jej bogactwem
odcieni). Medyczny sens zaraźliwości w istocie jest zawsze
w t ó r n y wobec idei magicznego skalania, z a r a ż e n i a , do­
tknięcia - d o t k n i ę c i a TCOZJĄ choroby, śmierci i nieczystości;
jest w t ó r n y wobec zmazy należącej do p o r z ą d k u sakralnego.
,,Od p o c z ą t k u zmaza jest c z y m ś więcej niż t y l k o p l a m ą
-pisze francuski filozof-wskazuje na to, że cała osoba jest t u
d o t k n i ę t a w swym stosunku do s a c r u m . "
Ambiwalencja natury zmazy wynika więc z analogicznej
ambiwalencji zjawisk n a l e ż ą c y c h do p o r z ą d k u sacrum, k t ó r e
w skalaniu dostrzec p o z w a l a j ą z a r ó w n o s t r o n ę n e g a t y w n ą
j a k też p o z y t y w n ą , z a r ó w n o „ p r z e k l e ń s t w o " , j a k też „świę­
t o ś ć " . Bowiem, jak pisał Ricoeur, symbolizm zmazy „ n u r z a
się jeszcze w żywiole kosmicznym; 'zbrukane', ' u ś w i ę c o n e '
i 'święte' są ze s o b ą p o w i ą z a n e siecią podziemnych odp o w i e d n i o ś c i i zależności, k t ó r e b y ć m o ż e są nie do zatar­
c i a . " Charakterystyczna dla świata k u l t u r archaicznych
ambiwalencja zjawisk sakralnych p r z e t r w a ł a , j a k zauważyli
religioznawcy ( i Tomasz M a n n w Wybrańcu)
do dzisiaj.
Nadal, udowadnia Mircea Eliade, „ T o , co jest 'skalane',
a więc ' p o ś w i ę c o n e ' o d r ó ż n i a się w p o r z ą d k u ontologicznym
od tego wszystkiego, co należy do sfery ś w i e c k i e j " ; nadal
jest r ó w n i e niebezpieczne i w y m a g a j ą c e specjalnego przygo­
towania rytualnego. N a p r z y k ł a d z i e w y o b r a ż e ń , d o t y c z ą ­
cych ofiar A I D S w i d a ć to bardzo w y r a ź n i e : w wizerunku
tych o s ó b m o t y w wybrania, uświęcenia, wyniesienia w y r a ź ­
na mitologizacja splata się z m o t y w e m skalania j a k o fizycz­
nego zszargania i etycznego p o h a ń b i e n i a . Ujawnienie się tej
ambiwalencji w y m a g a ł o oczywiście t r o c h ę czasu i d o k o n a ł o
się w ó w c z a s dopiero, gdy A I D S o s i ą g n ą ł pełnię swego bytu
w zbiorowej, symbolicznej w y o b r a ź n i .
By to z r o z u m i e ć , trzeba jednak cofnąć się aż do momentu
narodzin jego m i t o l o g i i . Nie m o ż e m y bowiem z a p o m i n a ć , że
w świetle najwcześniejszej wersji m i t u A I D S nie była to
jeszcze choroba „ n a s wszystkich" ani choroba wybranych,
lecz p r z y p a d ł o ś ć d o t y k a j ą c a t y l k o i wyłącznie grzesznych,
p r z e k l ę t y c h obcych, marginesu społecznego: homoseksualis­
t ó w , H a i t a ń c z y k ó w , n a r k o m a n ó w , prostytutek, czarnych
m i e s z k a ń c ó w A f r y k i . Był w ó w c z a s A I D S jednoznacznym
synonimem zła; zła zbiorowego, wymierzonego nie w jedno­
stki, lecz w c z ł o n k ó w grupy ryzyka - tej, j a k pisze Susan
Sontag, „ n e u t r a l n i e b r z m i ą c e j , biurokratycznej kategorii,
k t ó r a ożywia a r c h a i c z n ą ideę skażonej i o s ą d z o n e j c h o r o b ą
s p o ł e c z n o ś c i . " Wyczuwalna tutaj stara koncepcja zła j a k o
zmazy, skalania, nieczystości o d s ł a n i a ł a jedynie swoje nega­
tywne, „ c i e m n e " oblicze.
Radykalny p r z e ł o m w m i t o l o g i i A I D S n a s t ą p i ł w 1985
r o k u , gdy wraz ze śmiercią gwiazdy filmu, Rocka Hudsona,
koncepcja zmazy o d z y s k i w a ć zaczęła z a p o m n i a n ą ambiwa­
lencję. „ R o z g ł o s z o n a przez media j a k o dramat narodowy
śmierć Rocka Hudsona w s t r z ą s n ę ł a A m e r y k ą . Po raz pierw­
szy tragedia A I D S m i a ł a twarz. Twarz jednego z p ó ł b o g ó w
tego k r a j u " - czytamy u D . Lapierre'a; p ó ł b o g ó w i b o g ó w ,
p a r a f r a z u j ą c słowa A r t u r a D r o g e ' a z K a t e d r y Nowego
Testamentu przy Wydziale Teologii Uniwersytetu Chicago­
wskiego, przebranych za Rocka Hudsona, Freddy'ego M e r ­
cury, Earvin (Magic) Johnsona, za gwiazdy k u l t u r y maso­
wej: filmu, muzyki i sportu. P o n i ż e n i i wywyższeni, przeklęci
i święci, m i e s z k a ń c y piekła i nieba kultury masowej pierwsi
d o t k n i ę c i zostali p l a g ą A I D S ; stali się w y b r a ń c a m i . O b o k
tematu zła pojawia się więc m i t o l o g i a w y b o r u , k t ó r a
10

1 1

12

13

1 4

15

pomaga złu o d z y s k a ć jego pierwotny, sakralny wymiar.
Sądzić więc m o ż n a , że - podobnie j a k inne plagi - sięga
A I D S do wierzeń o wiele starszych niż wizja zarazy j a k o kary
bożej; do wierzeń, dla k t ó r y c h ta klasyczna j u ż , teologiczna
w y k ł a d n i a jest t y l k o j e d n ą z racjonalizacji. D o wierzeń,
zakorzenionych w niewyczerpanych z ł o ż a c h poprzedzającej
wszelką etykę kosmicznej s a k r a l n o ś c i . Nawet w j ę z y k u
n a u k o w y m z a c h o w a ł się ślad dawnych dynamicznych k o n ­
cepcji, k t ó r e , by z o b r a z o w a ć niezwykłą moc plagi, u t o ż ­
samiały j ą zazwyczaj z mocami ognia: p o ż a r e m , b ł y s k a w i c ą ,
i s k r ą ( m ó w i o n o np. o „iskrze m o r u " ) . „ W s z ę d z i e tam,
gdzie bieda i niski p o z i o m życia s p o ł e c z n e g o n a r u s z y ł y życie
rodzinne, d o p r o w a d z a j ą do licznych z w i ą z k ó w seksualnych,
z a k a ż e n i e H I V szerzy się j a k p o ż a r "
- pisze Tadeusz
Nasierowski.
Tajemniczy charakter i n i e w y j a ś n i o n a etiologia choroby
sprawiły, że - jak w przypadku dawnych epidemii - m n o ż ą
się naukowe, popularne i religijne hipotezy oraz interpreta­
cje. N a H a i t i na p r z y k ł a d - w e d ł u g b a d a ń antropologa Paula
F a r m e r a - wierzenia ludowe, rdzennie h a i t a ń s k i e n a k ł a d a ­
j ą się na schemat wyjaśnień chrześcijańskich i medycznych,
t w o r z ą c wraz z n i m i spójny, c h o ć d o ś ć paradoksalny obraz:
A I D S przypisywane jest t u z a r ó w n o karze bożej za grzechy,
j a k też m i k r o b o m oraz z w i ą z a n y m z m a g i ą voodoo za­
klęciom. P o d o b n ą wielość wyjaśnień zarazy odnajdujemy
zresztą wszędzie.
„ Z a n i m medycyna z a m i e n i ł a się w t e c h n i k ę , w chwili
narodzin w y p o w i a d a ł a c h o r o b ę i jednostkowe d o ś w i a d ­
czenie chorego. Analogicznie, od zarania k r o n i k , historyk
czynił z choroby jeden z o b o w i ą z u j ą c y c h u s t ę p ó w swojej
opowieści. O d Tucydydesa do Grzegorza z Tours i nie­
zliczonych anonimowych Opisań choroby..., k o m e n t u j ą c y c h
zarazy ery n o w o ż y t n e j , p o d w ó j n o ś ć (pli) jest zachowana; bez
zdziwienia znajduje się j ą w figurze, p o d k t ó r ą dzisiaj gazeta
przedstawia epidemię czy fantazmat epidemii. We wszyst­
kich owych tekstach w i d a ć podobne sekwencje. A k t o r
historyczny (głowa p a ń s t w a , miasta, l u d chrześcijański,
n a r ó d ) doznaje z z e w n ą t r z ( B ó g , W s c h ó d , Ż y d z i ) zła (kara,
p r ó b a , pomsta), ale u siebie musi s z u k a ć n a ń lekarstwa (w
pokucie, modlitwie, odosobnieniu, p o g r o m i e ) . " P o d w ó j ­
n o ś ć o w ą da się z a u w a ż y ć t a k ż e w k u l t u r o w y m wizerunku
A I D S . Uruchamia on bowiem - p o w t ó r z m y raz jeszcze
- najstarsze, z w i ą z a n e z z a r a z ą , p l a g ą i e p i d e m i ą sensy:
z a r ó w n o symbolizm zmazy, j a k też grzechu i winy, z a r ó w n o
w y o b r a ż e n i e plagi j a k o czegoś u d e r z a j ą c e g o , z s y ł a n e g o
z wysoka, j a k o „ t a j e m n i c z e g o napomnienia z z a ś w i a t ó w " (że
p r z y w o ł a m y tutaj, za Rudolfem O t t o , piękne, średniowiecz­
ne s ł o w o / r e ( Y ) , j a k też czegoś, co rozgrywa się j u ż na ziemi,
p o m i ę d z y l u d ź m i , co z a r a ż a i magicznie kala.
C a ł y ten niezwykle skomplikowany system wierzeniowy
szczelnie w y p e ł n i o n y jest l u d o w y m i , p o p u l a r n y m i , teologicz­
n y m i i n a u k o w y m i interpretacjami. W e ź m y na p r z y k ł a d
k l a s y c z n ą dla plagi teorię, k t ó r a jej źródeł u p a t r y w a ć k a ż e
zawsze w sferze obcości, w symbolicznym k r ę g u innego
świata (niezależnie od tego, czy jest to sfera obcości w o b r ę b i e
naszego uniwersum, czy też kryjąca się p o d obrazami
odległych i egzotycznych krain). Jej przejawem m o ż e być
c h o ć b y ta popularna spiskowa teoria świata k t ó r a A m e r y k a ­
n ó w s k ł a n i a ł a do szukania ojczyzny A I D S na H a i t i , a H a i ­
t a ń c z y k ó w - do wywodzenia jej z l a b o r a t o r i ó w F o r t Derrick
w stanie M a r y l a n d .
Dziennikarz „ L i t i e r a t u r n o j Gaziety" przypisuje w y p r o d u ­
kowanie wirusa H I V zjednoczonym siłom Pentagonu i C I A ,
a redaktorzy skandynawskiego magazynu erotycznego
„ P l a y s t a r " diabelskiemu tandemowi Bush - Honecker.
„ P o r z ą d n i " obywatele S t a n ó w Zjednoczonych o s k a r ż a j ą
1 6

1 7

1 8

19

20

767

�swoich „ w e w n ę t r z n y c h " obcych - h o m o s e k s u a l i s t ó w , a zna­
ny a m e r y k a ń s k i działacz gejowski i pisarz L a r r y K r a m e r
0 ś w i a d o m e i celowe p o s u n i ę c i a przciw gejom obwinia Busha
1 Reagana: „ W k o n t e k ś c i e A l DS m o ż n a je p o s t a w i ć na r ó w n i
z p o s t ę p o w a n i e m Hitlera wobec Ż y d ó w . " Sontag zwraca
z kolei u w a g ę na szeroko rozpowszechnione wierzenie, że
korzeni A I D S s z u k a ć trzeba na Czarnym Lądzie, a w samej
chorobie u p a t r y w a ć kolejne nawiedzenie z Trzeciego Ś w i a t a ,
kolejną plagę „ s m u t k u t r o p i k ó w " .
J ę z y k d y s k u r s ó w medycznych nie pozostaje tu w tyle za
m y ś l e n i e m potocznym. P r z y t a c z a j ą c hipotezy m ó w i ą c e , że
istnieje m o ż l i w o ś ć pierwotnego z a r a ż e n i a c z ł o w i e k a przez
m a ł p ę , Sontag p o d k r e ś l a istnienie i a k t u a l n o ś ć starego ciągu
skojarzeń, k t ó r e popularne w y o b r a ż e n i e M u r z y n a łączą
z w y o b r a ż e n i e m zwierzęcości i seksualnego rozpasania.
„ O s t a t n i e badania d o w o d z ą - pisze, j a k b y ilustrując tę tezę
j u ż cytowany A n t o n i o - że A I D S r o z p o c z ą ł swą śmiertelną
p o d r ó ż po trasie ludzkiej gdzieś w Afryce. Znaleziono go
w ciele koczkodana, m a ł p y żyjącej na t y m kontynencie,
a bardzo podobny wirus zidentyfikowano w ciele a f r y k a ń ­
skiej odmiany owcy. D r o g i pierwszego z a k a ż e n i a nie są do
k o ń c a jasne. Przypuszcza się, że m o g ł o do niego dojść
w w y n i k u u k ą s z e ń , jedzenia z a k a ż o n e g o mięsa lub współ­
życia seksualnego z tymi z w i e r z ę t a m i . " Czy trzeba doda­
w a ć , że i Afrykańczycy nie pozostali dłużni i szybko od­
wdzięczyli się A m e r y k a n o m w i a r ą w a m e r y k a ń s k i e pochodzeni choroby, będącej elementem szeroko zakrojonego
planu wojny biologicznej...
2 1

22

*

*

*

Jednym z o b r a z ó w , w k t ó r e wciela się moc plagi, jest obraz
wirusa; to jego mitologia w d u ż y m stopniu decyduje o ż y w o ­
ści plagowej metafory A I D S . Badania nad w i r u s o l o g i ą
l u d o w ą , czy też p o p u l a r n ą , i nad z w i ą z a n y m i z nią obyczaja­
m i j ę z y k o w y m i w tekstach stricte naukowych wciąż stoją
otworem. „ M i m o że o wirusach ogromnie d u ż o rozprawia­
my -pisze Zofia K u r a t o w s k a - i to nie t y l k o my, lekarze, lecz
także ludzie innych z a w o d ó w , wiedza o tych dziwnych
tworach nie jest zbyt rozpowszechniona. Tak n a p r a w d ę dla
zwykłego człowieka (a nawet dla zwykłego lekarza) wirusy
p o z o s t a j ą właściwie czymś m i t y c z n y m . " Jeśli sięgniemy, za
K u r a t o w s k a , do przytoczonej przez W ł a d y s ł a w a K o p a l i ń ­
skiego etymologii tego pojęcia dowiemy się, iż wirus w j ę z y k u
ł a c i ń s k i m o z n a c z a ł j a d , śluz, s m r ó d . „ W późniejszej łacinie
virulentia to także ' z a k a ż e n i e ' . W ż a r g o n i e lekarskim przy­
wykliśmy przez słowo 'wirulentny' r o z u m i e ć zjadliwy lub
złośliwy z a r a z e k . " W wirusie m o ż n a zatem widzieć s a m ą
kwintesencję nieczystości, kwintesencję czegoś z a r a ż a j ą c e g o ,
kalającego, brudzącego.
23

24

Nawet dzisiaj jeszcze, i to w tekstach naukowych i popu­
larnonaukowych, t r a k t u j ą c y c h o wirusie, posłyszeć m o ż e m y
echa starej epidemiologicznej koncepcji Marcusa Terentiusa
Varro (116-27 p.n.e.). D l a lepszego zobrazowania idei
z a r a ż e n i a p o w o ł a ł on do życia niewidzialne istoty, m a l e ń k i e
żyjątka, k t ó r e , niewidoczne dla oka, p r z e d o s t a w a ł y się do
organizmu człowieka przez usta i nos. Z a m i e s z k i w a ł y owe
istoty, zgodnie z wcześniejszą jeszcze, m i a z m a t y c z n ą teorią
Hipokratesa, miejsca nieczyste, wilgotne i bagniste. I trzeba
p r z y z n a ć , że nawet nauka, nie m ó w i ą c j u ż o wiedzy ludowej,
doskonale p r z e c h o w a ł a tajemniczą a u r ę , o t a c z a j ą c ą owych
p o s ł a ń c ó w zarazy. Czytamy na p r z y k ł a d u Kuratowskiej:
„ T r z e b a powiedzieć, że są to twory nader dziwne. Nie­
przypadkowo użyte tu z o s t a ł o słowo ' t w o r y ' . Wirusy bo­
wiem nie są k o m ó r k a m i , nie należą ani do świata r o ś l i n n e g o ,
ani do świata zwierzęcego, j a k na p r z y k ł a d pierwotniaki.
Zachodzi pytanie, czy w ogóle m o ż n a je zaliczyć do organiz­
m ó w ż y w y c h ? " K u r a t o w s k a zwróciła tu u w a g ę na szcze­
2 5

162

g ó l n ą cechę wirusa - na jego m e d i a l n o ś ć . Wirus, pisze też
W i k t o r O s i a t y ń s k i , znajduje się d o k ł a d n i e na granicy między
t y m , co żywe, i t y m , co m a r t w e . M e d i a c y j n y charakter (nie
należą ani do świata r o ś l i n n e g o , ani do zwierzęcego, nie są
ani martwe ani żywe) doskonale predystynuje te stworzenia
do rangi tajemniczych w y s ł a n n i k ó w z z a ś w i a t ó w .
Nie bez przyczyny zatem mitologia popularna przed­
stawia wirusa j a k o „ n a j b a r d z i e j z a ż a r t e g o wroga boskiego
stworzenia". Cytowany j u ż wcześniej Lapierre pisze: „ J a k
świat ś w i a t e m wirusy - te miniaturowe, ś m i e r c i o n o ś n e
cząsteczki unicestwiały więcej ludzi, zwierząt i roślin niż
wszystkie klęski naturalne i k o n f l i k t y historyczne razem
w z i ę t e . " Przypomina on wręcz k r w i o ż e r c z e g o wampira:
„ N i e z d o l n e r o z m n a ż a ć się samodzielnie, p o t r z e b u j ą one do
przeżycia w s p ó ł u d z i a ł u k o m ó r e k , k t ó r e a t a k u j ą . K u s i je
wszystko, co żyje; ż a d n a k o m ó r k a nie uchroni się przed ich
z a c h ł a n n o ś c i ą . " W i r u s o w i A I D S przypisywana jest moc
szczególnie p o t ę ż n a i niszcząca (powszechnie nazywa się go
„ m o r d e r c ą " ) , co dr. A n t h o n y Fauci, szef a m e r y k a ń s k i e g o
Instytutu C h o r ó b Alergicznych i Z a k a ź n y c h wyraził słowa­
m i : „ N i e m o ż n a sobie w y o b r a z i ć bardziej s z a t a ń s k i e g o
wirusa niż ten. Atakuje i niszczy właśnie te k o m ó r k i , k t ó r e
właściwie powinny c h r o n i ć nas przed w i r u s a m i . "
26

2 7

28

29

Sontag u w a ż a , że jeśli metafora plagi ma jeszcze przy­
szłość, to tylko dzięki pojęciu wirusa. We w s p ó ł c z e s n y m
d o ś w i a d c z e n i u świata wirusologiczna metaforyka odgrywa
niezwykle i s t o t n ą rolę. Nie t r a c ą c bowiem swej mrocznej
tajemnicy, odsłaniają wirusy coraz to nowe szczegóły swego
charakteru. O k a z a ł o się, na p r z y k ł a d , że nie są jedynie
czynnikiem z a k a ż e n i a ; m o g ą r ó w n i e ż p r z e n o s i ć informację
g e n e t y c z n ą . O k a z a ł o się, że p o t r a f i ą m u t o w a ć . Te właśnie
cechy sprawiły, że wirusy hojnie użyczają dzisiaj swej
metaforyki światu pozamedycznemu, raz jeszcze występując
w roli m e d i a t o r ó w . Są d o s k o n a ł y m łącznikiem na p r z y k ł a d
p o m i ę d z y ś w i a t e m k o m p u t e r ó w a ś w i a t e m najnowszej i j a k
sam wirus zmiennej choroby, wpisując t y m samym A I D S
w szeroki kontekst naszej współczesności; n o w y m i treściami,
o d w o ł u j ą c y m i się do pojęcia n i e p r z e w i d y w a l n o ś c i , zmienno­
ści, p o d s t ę p n o ś c i w z b o g a c a j ą stare lęki.
*

*

*

W r a c a j ą c jeszcze do archaicznej koncepcji zmazy, to o jej
o b e c n o ś c i w micie A I D S m o ż e r ó w n i e ż świadczyć fakt, iż
niezwykle żywy jest w n i m system w y o b r a ż e ń , z w i ą z a n y c h
z s y m b o l i k ą kalającego k o n t a k t u . W nosicieli wirusa H I V
demonizm wcielił się w stopniu nie mniejszym niż w nie­
gdysiejsze ofiary d ż u m y i cholery. T r u d n o , zaiste, p r z e k o n a ć
s p o ł e c z e ń s t w o , że drogi z a k a ż e n i a są ściśle o k r e ś l o n e , skoro
panuje powszechne, g ł ę b o k o zakorzenione przekonanie, iż
zarazić się m o ż n a nie t y l k o przez stosunek seksualny czy
transfuzję, ale r ó w n i e ż przez przedmioty, d o t k n i ę c i e osoby
chorej, s a m ą jej bliskość a nawet spojrzenie. „ N a ulicy coraz
niżej s p u s z c z a ł a m głowę. Nie ś m i a ł a m spojrzeć na ludzi, tak
j a k b y wzrok m ó g ł ich z a r a z i ć " - m ó w i bohaterka repor­
t a ż u w „ T w o i m Stylu". Rozmaite, naukowe nawet i paranaukowe pisma prześcigają się w wynajdywaniu najmniej
p r a w d o p o d o b n y c h d r ó g z a k a ż e n i a . Magazyn „ L a n c e t "
w 1986 r o k u o p u b l i k o w a ł na p r z y k ł a d a r t y k u ł , p o ś w i ę c o n y
możliwości z a r a ż e n i a przez u ż y w a n i e w s p ó l n e g o p ł y n u do
p ł u k a n i a szkieł k o n t a k t o w y c h , a jeszcze inne pismo za­
stanawia się, czy cebula, do k t ó r e j k a p n ę ł a łza chorego
kucharza, albo bar s a ł a t k o w y , nad k t ó r y m k i c h n ą ł nosiciel
wirusa m o g ą stać się p o w a ż n y m i realnym ź r ó d ł e m zarazy.
A c h o c i a ż to nosiciele i chorzy b u d z ą największą grozę,
ludzie boją się t a k ż e z m a r ł y c h na A I D S . „ N a trumnie
m ł o d e g o człowieka, z m a r ł e g o w z a c h o d n i o b e r l i ń s k i m szpita3 0

�lu i m . Rudolfa Virchowa, jeden z p o s ł u g a c z y z kostnicy
n a p i s a ł w i e l k i m i literami A I D S . T r u m n ę przewieziono do
m a ł e g o miasteczka w Niemczech Zachodnich, gdzie mieszka
matka z m a r ł e g o . N i k t z s ą s i a d ó w nie przyszedł na po­
g r z e b " - czytamy w „ D e r Spiegel". Śmierć „ n a z a r a z ę "
zawsze była szczególnie kalająca; rzeczywistość z w i ą z a n a
z sacrum zawsze szczególnie niebezpieczna dla p r o f a n ó w .
,,(...) prastare zakazy dziedziczy się j a k c h o r o b ę " - n a p i s a ł ,
p o w o ł u j ą c się na Freuda, van der Leeuw. Pod na w s k r o ś
w s p ó ł c z e s n y m i , racjonalnymi uzasadnieniami nietrudno od­
k r y ć pradawne warstwy m i t u .
Na niezwykle i s t o t n ą rzecz zwróciła u w a g ę Sontag: oto
czynnikiem d e c y d u j ą c y m o z w i ą z a n y c h z A I D S w y o b r a ż e ­
niach nieczystości jest seks. „ P o j a w i e n i e się nowej epidemii
o rozmiarach katastrofy - pisze ona - (...) nie w y s t a r c z y ł o b y
moralistom do określenia jej mianem kary bożej. Potrzebne
było jeszcze i to, by najczęstszą d r o g ą z a k a ż e n i a był seks."
W i n n y m z a ś miejscu Sontag pisze: „ S e k s u a l n y s p o s ó b
transmisji choroby, u w a ż a n e j przez większość ludzi za
nieszczęście, ściągane na siebie dobrowolnie, o s ą d z a n y jest
0 wiele surowiej niż inne drogi z a k a ż e n i a ; t y m bardziej, że
A I D S u w a ż a n y jest za c h o r o b ę , z w i ą z a n ą nie t y l k o z eks­
cesami seksualnymi, ale r ó w n i e ż z ich perwersyjnym charak­
terem. (...) Z a r a ż e n i e się c h o r o b ą na drodze s t o s u n k ó w
seksualnych u w a ż a n e jest za bardziej dobrowolne, a zatem
zasługujące na większe p o t ę p i e n i e . (...) Z a k a ź n e choroby,
zawinione przez seks, zawsze w y w o ł u j ą o b a w ę dużej z a r a ź ­
liwości i dziwaczne fantazje na temat transmisji choroby
w miejscach publicznych d r o g ą p o z a p ł c i o w ą . " Przypom­
nijmy: płyn do p ł u k a n i a szkieł k o n t a k t o w y c h , łza kucharz na
krojonej przez niego cebuli...
Sontag u w a ż a , że te właśnie cechy w y r a ź n i e łączą A I D S
z syfilisem, Tadeusz K o m e n d a n t z a ś , k t ó r y o podobnych
sprawach pisze na ł a m a c h „ T w ó r c z o ś c i " , u w a ż a A I D S za
pierwszą w dziejach c h o r o b ę , w obrazie której seks tak
w y r a ź n i e skojarzony jest ze śmiercią - w e d ł u g niego nawet
syfilis nie m i a ł tak mocnej k o n o t a c j i . I c h rozumowanie
celnie wydobywa d o m i n u j ą c y w z m i t y z o w a n y m wizerunku
A I D S m o t y w skalania seksualnego.
Ponownie o d w o ł u j e m y się do r o z w a ż a ń Paula Ricoeura.
Pisze on: „ U d e r z a j ą c e jest, j a k ą d o n i o s ł o ś ć i p o w a g ę przypi­
suje się w e k o n o m i i zmazy ł a m a n i u z a k a z ó w o charakterze
seksualnym: zakaz kazirodztwa, sodomii, usuwania p ł o d u ,
s t o s u n k ó w p ł c i o w y c h w czasie a nieraz w miejscu zabronio­
n y m jest tak fundamentalny, że nic lepiej nie charakteryzuje
systemu zmazy, j a k to rozdęcie spraw seksualnych tak
dalece, że w s p ó l n i c t w o zadzierzgnięte między seksualnością
a z m a z ą wydaje się istnieć od n i e p a m i ę t n y c h c z a s ó w . "
Skalanie seksualne pojmowane jest przy t y m j a k o nieczys­
tość najwyższego stopnia, w pewnym sensie nieczystość
wzorcowa, podobnie zresztą j a k skalanie wskutek zetknięcia
z p r z e l a n ą w czasie z a b ó j s t w a k r w i ą , k t ó r e t a k ż e wcześniejsze
jest od wszelkiej etyki, sięgając korzeniami do archaicznej
koncepcji zmazy. W tych właśnie d w ó c h rodzajach s k a l a ń
w najwyraźniejszej formie uwidacznia się pierwotny, d o s ł o w ­
ny, fizyczny charakter nieczystości. „ P o r ó w n a n i e między
stosunkami seksualnymi a z a b ó j s t w e m jest oparte na tej
samej grze o b r a z ó w : w obu przypadkach nieczystość wiąże
się z o b e c n o ś c i ą 'czegoś' materialnego, co się przenosi przez
k o n t a k t i z a r a ż e n i e . " W centrum tego symbolizmu znaj­
dują się sperma i krew - dwie wydzieliny, k t ó r e o d g r y w a j ą
najistotniejszą rolę t a k ż e w przekazywaniu wirusa H I V
1 w m i t o l o g i i zarazy.
Oto nasienie, sperma - d a j ą c e życie, lecz teraz niebezpiecz­
ne, kalające, niosące śmierć. O t o krew - symbol oczysz­
czenia, ofiary i odkupienia, ale także wojny, morderstwa
31

3 2

33

3 4

35

3 6

3 7

i p o ż y w i e n i a z m a r ł y c h . U k r y t a w ciele w y o b r a ż a siedlisko
życia i duszy, wylana na z e w n ą t r z - śmierć. „ L e ż a ł , moja
miłość i m ó j m ą ż , leżał w swojej k r w i , w tej niebezpiecznej,
czerwonej k r w i , oznaczającej życie i śmierć i bardzo p o w o l i
u m i e r a ł " - m ó w i Josef w swojej autobiograficznej książce
Przekwitający
mak. AIDS - ostatnie miesiące pewnej miłości.
M i a r ą symbolicznej mocy A I D S m o ż e b y ć właśnie ta jego
z d o l n o ś ć p r z y w o ł y w a n i a archaicznych s e n s ó w o b r a z ó w ,
w k t ó r y c h objawia się w s p o s ó b najpełniejszy cała ich
a n t y n o m i c z n o ś ć . T o , co zazwyczaj oznacza życie - krew czy
wydzieliny seksualne - teraz, w k o n t e k ś c i e plagi A I D S , stało
się t a k ż e (jak przyjęło się j u ż m ó w i ć ) „ d a r e m ś m i e r c i " ,
p r z y p o m i n a j ą c w ten s p o s ó b o swej prawdziwej, ambiwalent­
nej naturze.
I s t o t ę nieczystości najpełniej odsłaniają ryty oczyszczenia,
k t ó r e dziś nawet, pod m a s k ą racjonalnych d z i a ł a ń sanitar­
nych, kryją zachowania o charakterze w y r a ź n i e magicznym.
W ł a ś n i e w ich świetle najjaśniej w i d a ć , iż materialna nieczys­
tość spermy i k r w i jest jednak także nieczystością symbolicz­
ną; że k a ż d a zmaza, j a k pisał Ricoeur, jest zawsze c z y m ś
więcej niż t y l k o p l a m ą - jest p l a m ą s y m b o l i c z n ą . Aspekt
czysto fizyczny, materialny n i e o d ł ą c z n y jest w tych wyob­
r a ż e n i a c h od aspektu duchowego, moralnego, etycznego.
„ P r z e d s t a w i e n i e zmazy utrzymuje się w światłocieniu
quasi-fizycznego z a k a ż e n i a , k t ó r e zbliża się do quasi-moralnej niegodziwości. Ta d w u z n a c z n o ś ć nie jest w y r a ż o ­
na p o j ę c i o w o , lecz jest p r z e ż y w a n a w s p o s ó b intencjonalny
poprzez na poły fizyczny, na poły z a ś etyczny lęk p r z y n a l e ż ­
ny przedstawieniom nieczystości.
Jeśli jednak symbolicznej struktury zmazy nie oddaje ani
refleksja, ani przedstawienie, to przynajmniej jest ona obec­
na w działaniu; m o ż n a j ą u c h w y c i ć w o b r z ę d a c h oczysz­
czających i od a k t u u s u w a j ą c e g o przejść do 'rzeczy' u s u n i ę ­
tej."
W przytaczanych przez Paula Farmera wierzeniach na
temat r o z n o s z ą c y c h z a r a z ę H a i t a ń c z y k ó w pojęcie nieczysto­
ści, oznaczające z a r a ż o n ą , i m p o r t o w a n ą do S t a n ó w haitariską krew w rzeczywistości od samego p o c z ą t k u o d n o s i ł o się
t a k ż e do kalającej „ h a i t a ń s k o ś c i " w ogóle j a k o ź r ó d ł a
zarazy: pod h a s ł e m oczyszczenia b a n k ó w k r w i czytelne jest
0 wiele głębsze pragnienie oczyszczenia świata ze s k a ż o n e j
populacji. A ci, k t ó r z y w G ł o s k o w i e , Laskach czy Józefowie
krzyczeli, że nie c h c ą u siebie tej „ludzkiej p a d l i n y " , k t ó r z y
grozili podpaleniem, czy nie sięgali p o d ś w i a d o m i e do tych
samych starych p o k ł a d ó w wierzeniowych, w myśl k t ó r y c h
bliskość śmierci - zwłaszcza „ t a k i e j " śmierci - kala? D o wizji
oczyszczającego palenia, topienia, w y w o ż e n i a zarazy, izo­
lowania jej - j e ś l i musi istnieć, niech istnieje, ale tylko gdzieś
bardzo daleko? Jak głosiło stare epidemiologiczne z a r z ą d z e ­
nie: „ w tak w y k r o j o n y m polu 'zgnilizna winna ustalić się
1 w y c z e r p a ć s w ą m o c ' . . . " „ W ten s p o s ó b symbolika ob­
r z ę d ó w u s u w a j ą c y c h ujawnia w s p o s ó b praktyczny u k r y t y
symbolizm, zawarty w przedstawieniu s k a ż e n i a . "
Skalanie, pisze Ricoeur, nie istnieje w s p o s ó b absolutny,
niezależny od ludzkiej percepcji. Powstaje w kręgu ustana­
wiającego je prawa, w y p o w i a d a j ą c y c h je słów, oceniających
spojrzeń. T o słowa i spojrzenia k a ż ą czuć się s k a l a n ą
bohaterce cytowanego r e p o r t a ż u . T o określenie „ p a d l i n a "
zamyka nosicieli wirusa w k r ę g u symboliki nieczystości
i k a ż e o d p r a w i a ć ryty oczyszczenia. D a l e k i m p o g ł o s e m tych
starych spraw m o g ą b y ć r o z w a ż a n i a tych specjalistów od
p r o f i l a k t y k i A l DS, k t ó r z y u w a ż a j ą , że „wiele n i e p o r o z u m i e ń
wynika z nieprecyzyjności powszechnie u ż y w a n e g o j ę z y k a .
Za największe n a d u ż y c i e uznano określenie ' d ż u m a X X
wieku', co sugeruje - w niezgodzie z faktami - że A I D S działa
j a k średniowieczny p o m ó r , przed k t ó r y m nie ma ż a d n e g o
3 8

3 9

40

4 1

163

�r a t u n k u . Z pomorem kojarzy się ' z a r a ż e n i e ' , więc specjaliści
sugerują u ż y w a n i e t e r m i n u ' z a k a ż e n i e ' . " T r u d n o m i e ć
jednak nadzieję na s z y b k ą z m i a n ę j ę z y k a , a t y m bardziej
kryjącej się za n i m wizji ś w i a t a ; zwłaszcza, że religijne
i etymologiczne rdzenie „ z a r a ż e n i a " i „ z a k a ż e n i a " w y d a j ą
się n i e p o k o j ą c o podobne, jeśli nie wręcz t o ż s a m e . . .
W k r ę g u w y o b r a ż e n i a zmazy nieczystości mieści się r ó w ­
nież stara epidemiologiczna teoria Hipokratesa, zgodnie
z k t ó r ą siedliskiem choroby są miejsca bagienne i wodniste,
z k t ó r y c h u n o s z ą się zanieczyszczające a t m o s f e r ę gnilne
opary-miazmaty. Hipoteza ta, p o m i m o o d k r y ć K o c h a , Pas­
teura i całej późniejszej medycyny p r z e t r w a ł a jednak do
dzisiaj. W literaturze pięknej a t a k ż e tradycji ludowej
napotykamy często na utrzymane w aurze d ż d ż u , wilgoci
i m g ł y opisy „ m o r o w e j k r a i n y " . Teoria Hipokratesa prze­
c h o w a ł a się r ó w n i e ż , j a k to błyskotliwie w y k a z a ł a S o n t a g ,
w t a k i m c h o ć b y , charakterystycznym dla X I X wieku, ale
ż y w y m przecież i współcześnie potocznym w y o b r a ż e n i u
choroby, k t ó r e jej opis - stan organicznego r o z k ł a d u - cał­
kowicie u t o ż s a m i a z p r z y c z y n ą : nieczystą, p e ł n ą w y z i e w ó w
a t m o s f e r ą . Pojęcie nieczystości, gnicia, r o z k ł a d u sięga t u
z jednej strony t y p o w o miejskich scenerii ś m i e t n i k ó w , cuch­
n ą c y c h k a n a ł ó w , wilgotnych izb oraz z a g r a ż a j ą c y c h swą
bliskością cmentarzy, z drugiej zaś - fizycznego r o z k ł a d u
ciała chorej osoby (teoria miazmy szczególnie t r w a ł a wydaje
się b y ć w w y j a ś n i a n i u etiologii gruźlicy).
Tak oto, w i m a g i n a r i u m choroby, stara idea „ s o l i d a r n o ś c i
kosmobiologicznej", j a k nazywa Mircea Eliade owe magicz­
ne nici sympatii łączące człowieka z o t a c z a j ą c y m go ś w i a t e m ,
z n a l a z ł a przewrotny s p o s ó b , by bezpiecznie d o t r w a ć do
naszych c z a s ó w . 1 nie t y l k o d o t r w a ć , ale t a k ż e w z b o g a c i ć
c h o r o b ę o w y m i a r moralny. Bo t r u d n o zaprzeczyć, że ó w
ciąg skojarzeń obejmuje współcześnie t a k ż e m e t a f o r ę zgniliz­
ny w e w n ę t r z n e j , zepsucia moralnego, k t ó r y c h d o s k o n a ł y m
odzwierciedleniem staje sę degeneracja fizyczna. „ Ś r e d n i o ­
wiecze m i a ł o d ż u m ę - w y g a s ł a ona dopiero wtedy, kiedy
z a c z ę t o masowo b u d o w a ć domy z kamienia i szczura
domowego na d u ż y c h obszarach w y p a r ł szczur w ę d r o w n y .
Ostatnie stulecie b y ł o stuleciem cholery - brutalny kapita­
lizm rodem z Manchesteru wtłaczał proletariuszy do j a k
najmniejszych p o m i e s z c z e ń , l e k c e w a ż ą c wszelkie zasady
higieny. A teraz właśnie A I D S , albowiem A I D S (...) ujawnia
całe zepsucie w s p ó ł c z e s n e g o s p o ł e c z e ń s t w a " - czytamy
w c y t o w a n y m j u ż artykule w „ D e r Spiegel". W rozumowa­
niu t y m z ł a t w o ś c i ą rozpoznajemy dzisiejszą, zmodyfikowa­
n ą wersję starej teorii miazmy, z charakterystycznym dla niej
zacieraniem granicy p o m i ę d z y ś w i a t e m z e w n ę t r z n y m i we­
w n ę t r z n y m , p o m i ę d z y fizyką i fizjologią a m o r a l n o ś c i ą ,
p o m i ę d z y p r z y c z y n ą i skutkiem choroby. Jednostka roztapia
się w społeczeństwie, mikrokosmos p r z e g l ą d a się w m a k r o kosmosie. I na o d w r ó t : w c h o r y m człowieku świat rozpoz­
naje swoje największe b o l ą c z k i , dostrzega swój upadek.
C z ł o w i e k i świat, obraz zepsucia moralnego i o d r a ż a j ą c e j ,
fizycznej degeneracji całego organizmu stają się dla siebie
nawzajem przejrzystym lustrem. A p o w s t a ł e w n i m odbicie
urasta w potocznej ś w i a d o m o ś c i do rangi metafory aktualnej
ludzkiej kondycji. H a m b u r s k i profesor higieny, Stefan W i n ­
kle, wyraził to przeświadczenie s ł o w a m i : „ k a ż d e społeczeń­
stwo ma takie zarazy, na jakie z a s ł u g u j e . "
Bowiem r o z k ł a d i gnicie m a j ą t u w y m i a r tyleż d o s ł o w n y co
symboliczny, sięgający najgłębszego w n ę t r z a człowieka
i świata, ich relacji z sacrum. Są stygmatem, znakiem,
p i ę t n e m choroby, symbolem z e p s u c i a - ale symbolem
p e ł n y m ambiwalencji. Śmierć na A I D S , ta powolna, po­
s t ę p u j ą c a degeneracja całego organizmu, włącznie z w ł a d z a ­
m i psychicznymi i u m y s ł o w y m i , przywodzi na myśl przed4 2

43

44

45

164

i

stawienia średniowiecznej sztuki macabre; taki też jest jej
k u l t u r o w y wizerunek. „ W i e l u p a c j e n t ó w traci k o n t r o l ę nad
u m y s ł e m i ciałem - czytamy u A n t o n i o - aż do n i e m o ż n o ś c i
panowania nad funkcjami fizjologicznymi, kiedy wirus roz­
wija się w ich u k ł a d z i e n e r w o w y m . Dramatycznie c h u d n ą
i s ł a b n ą . W i e l u traci w z r o k . N i e m o ż l i w y do u ś m i e r z e n i a ,
straszliwy b ó l zmienia ich życie w m ę c z e r n i ę . " A m e r y k a ń ­
ski socjolog, A n t h o n y C o x o n , pisał: „Jest to śmierć wczesna
i to tak p o t w o r n a i bolesna, że przerasta to najbardziej
ponure w y o b r a ż e n i a ś r e d n i o w i e c z n e g o p i e k ł a . " A O s i a t y ń ­
ski: „ A m e r y k a n i e się b o j ą . A l e t r u d n o i m się dziwić. M a j ą się
czego b a ć . Bo przecież umiera się w b ó l a c h , powoli, ze
stopniowym zjadaniem organizmu przez drobnoustroje.
Czasem umiera się ze straszliwym uczuciem zimna, przy
stałej utracie wagi i sił, gdy j e d y n y m i c z y n n o ś c i a m i , do j a k i c h
zdolny jest organizm, są biegunka i w y m i o t y . C z ę s t o umiera­
j ą c idiocieje się, gdy p o s t ę p u j e utrata p a m i ę c i , śmierć atako­
wanych przez wirusa k o m ó r e k , nieodwracalna demencja
m ó z g u . " N i c dziwnego, że pewna nie b a w i ą c a się w subtel­
ności a m e r y k a ń s k a gazeta n a z w a ł a chorych na A I D S ,
obrazowo i wymownie, „ n i e b o s z c z y k a m i na u r l o p i e " .
W t y m r o z k ł a d z i e ciała uczestniczy t a k ż e twarz; twarz
k t ó r a , na r ó w n i z ciałem, odbija kolejne etapy degeneracji
całego organizmu aż do jego ostatecznego upadku. M o ż e
nawet więcej: skupia w sobie całą u d r ę k ę konania. Susan
Sontag z tego właśnie względu zalicza A I D S , obok t r ą d u
i syfilisu, do c h o r ó b najstraszniejszych; w p e w n y m sensie
ostatecznych. T a k i c h , k t ó r e z n o s z ą f u n d a m e n t a l n ą , zakorze­
n i o n ą r ó w n i e ż w chrześcijańskiej tradycji ikonograficznej
opozycję p o m i ę d z y t w a r z ą i ciałem. W cierpieniach świętych
twarz nigdy nie bierze u d z i a ł u , cierpi t y l k o w Pasji Chrystusa,
i to cierpienie uwidocznione na obliczu jest symbolem
najwyższego cierpienia człowieka. Poprzez cierpienie twarzy
tajemnica konania na A I D S d o t y k a w j a k i ś paradoksalny
s p o s ó b tajemnicy konania na K r z y ż u - przybliża je, ak­
tualizuje, odtwarza; w z a l u d n i a j ą c y c h ulice miast skulonych,
ż e b r z ą c y c h postaciach dostrzec pozwala w y o b r a ż e n i a jakiejś
współczesnej, XX-wiecznej Pasji. W y o b r a ż e n i a k t ó r e , po­
przez całą d e g r a d u j ą c ą fizyczność choroby i s a m o t n o ś ć
umierania p r o w a d z i ć nas m o g ą t a k ż e w s t r o n ę symboliki
Odkupienia.
Czy t a k ą śmierć m o ż n a zestetyzować? - pyta w artykule
AIDS
i esteta
U m b e r t o Eco. Czy śmierć na A I D S ma
szansę b y ć wzniosła, patetyczna i romantyczna? Czy m o ż e
b u d z i ć t ę s k n o t ę j a k gruźlica i j a k syfilis, g ł ę b o k o , wstydliwie
skrywane marzenia?
Sontag daje o d p o w i e d ź zdecydowanie o d m o w n ą . A I D S ,
tak j a k rak, nie dopuszcza możliwości jakiejkolwiek romantyzacji śmierci, gdyż jest ona po prostu zbyt bliska. I - tak j a k
rak - stał się m o d e l o w y m p r z y k ł a d e m poczucie beznadziej­
ności i klęski. A jednak m o ż e m y p r z y p u s z c z a ć , że nadzieja
jest dla ludzi c z y m ś na tyle cennym, że t r u d n o będzie
p o g o d z i ć się z pochowaniem jej wraz z m i l i o n a m i z m a r ł y c h .
Być m o ż e dla pełnej mityzacji - romantyzacji, sentymentalizacji - A I D S potrzeba t y l k o t r o c h ę więcej czasu, tak,
b y ś m y nauczyli się z n i m żyć, b y ś m y c h o ć t r o c h ę go oswoili.
Nieco podobnie myśli Eco. W e d ł u g niego wszystkim
wielkim, symbolicznym c h o r o b o m t o w a r z y s z y ł a zawsze ro­
mantyczna dialektyka człowieka moralnego i człowieka
estetycznego. „ K i e d y w i e l k i m i z a g r o ż e n i a m i były gruźlica
i syfilis, mieliśmy d w a wzorce zachowania. Z jednej strony
wzorzec, k t ó r y nazwiemy w i k t o r i a ń s k i m , z m ę ż e m surowym,
p r u d e r y j n ą ż o n ą , w y k l ę c i e m c u d z o ł ó s t w a , rozwiązłością
t r a k t o w a n ą j a k o degeneracja, a homoseksualizmem, biseksualizmem czy obojnactwem j a k o tabu. A l e obok tego
r o z w i n ą ł się wzorzec estetyczny. N i e t y k o j a k o wzorzec życia
4 6

4 7

4 8

49

�nieuregulowanego, p o ł ą c z o n e g o ściśle z geniuszem, ale wręcz
j a k o t r i u m f choroby j a k o t w ó r c z e g o b o d ź c a . "
A I D S w z n a c z ą c y s p o s ó b nawiązuje z a r ó w n o do m i t o l o g i i
syfilisu j a k też do m i t o l o g i i gruźlicy. Jest, j a k ten pierwszy,
c h o r o b ą miłości, podobnie do tej drugiej zaś wyniszcza
organizm wskutek b r a k u powściągliwości (bo trzeba t u
z a z n a c z y ć , że wykreowane w o k ó ł gruźlicy fantazmaty łączą
się z t a k i m właśnie jej w y o b r a ż e n i e m : j a k o choroby, ob­
darzającej jej nosiciela nadnaturalnym darem uwodzenia,
choroby seksualnego nieumiarkowania i g o r ą c z k o w e j , de­
strukcyjnej euforii). Pojawił się na scenie w przestrzeni
opuszczonej przez te choroby, w przestrzeni seksualnej
swobody, w scenerii rockowego koncertu z jego biseksualnym, androgynicznym i d e a ł e m piękności. Co będzie dalej?
Czy zwycięży człowiek moralny, solidny, wierny i monogamiczny partner, czy też raczej odziedziczy A I D S , po
gruźlicy i syfilisie, miejsce twórczej choroby, choroby celeb­
rowanej j a k o warunek estetyki i zarazem estetyczny kanon?
We wzorzec życia estetycznego rozwinęły się j u ż przecież,
r ó w n o l e g ł e do A I D S , neurozy, narkomania i homosek­
sualizm - r ó ż n e formy t w ó r c z e g o cierpienia, z w i ą z a n e g o
z trudnym wyborem i społecznym napiętnowaniem. ,,Aura
tajemniczości i niezwykłości, o t a c z a j ą c a p o r a ż e n i e p o s t ę p u ­
j ą c e , p o w o l i przechodzi na zaburzenia psychiczne, w y s t ę p u ­
j ą c e w przebiegu A I D S - u w a ż a Tadeusz Nasierowski. - O ile
s z a l e ń s t w o F. Nietzschego, G.de Maupassanta i wielu innych
t w ó r c ó w chorych na p o r a ż e n i e p o s t ę p u j ą c e jest j u ż t y l k o
h i s t o r i ą , to śmierć chorych na A I D S , Foucaulta i M e r cury'ego, której byliśmy ś w i a d k a m i , jest wciąż ż y w y m
wspomnieniem, w n o s z ą c y m w życie wielu o s ó b uczucie
metafizycznego n i e p o k o j u . " Rak nie wybiera, pisze Eco,
zatem rak z tego c h o ć b y w z g l ę d u nie m o ż e b y ć p r z y k ł a d e m
choroby estetycznej. Co do A I D S z a ś , to „ c h o r o b a wynika­
j ą c a z rozpasania jest w y b o r e m , a zatem ma wszelkie tytuły,
aby s y m b o l i z o w a ć stan b o h a t e r s k i . " W ł o s k i filozof przewi­
duje więc jednak p o w r ó t do romantycznej dialektyki p o m i ę ­
dzy człowiekiem m o r a l n y m i człowiekiem estetycznym; co
więcej przewiduje - prędzej czy później - narodziny sztuki,
k t ó r ą ó w widoczny na obliczu „ b r a k o d p o r n o ś c i " podniesie
do rangi symboli i uczyni swym centralnym przedstawieniem
- w n i o s ł y m i tragicznym.
Tutaj uczynić musimy pewne zastrzeżenie, m a j ą c na
względzie to, co powiedziane z o s t a ł o wcześniej. Eco m ó g ł
pisać, że A I D S jest c h o r o b ą w y n i k a j ą c ą z rozpasania,
c h o r o b ą , o k t ó r ą trzeba się p o s t a r a ć , c h o r o b ą , k t ó r ą się
wybiera i k t ó r a wybiera bo, j a k j u ż wiemy, przez długi czas
w potocznej ś w i a d o m o ś c i u t r z y m y w a ł o się takie właśnie
przekonanie. O t y m , że - j a k w przypadku klasycznych plag
- jest to klęska, k t ó r a d o t k n ą ć m o ż e k a ż d e g o z nas dowie­
dziano się stosunkowo p ó ź n o i w ó w c z a s dopiero do m i t o ­
logii w y b o r u doszedł temat nowy, c h o ć j e d n o c z e ś n i e stary
j a k sama plaga: temat p o w s z e c h n o ś c i śmierci, jej absurdalnej
p r z y p a d k o w o ś c i . Bo A I D S jest j a k wirus: ciągle mutuje
i w jego micie w y r a ź n i e dostrzec m o ż e m y kolejne etapy
krystalizacji albo też, m ó w i ą c inaczej, r ó ż n e , n a k ł a d a j ą c e się
na siebie warstwy. Pierwsza, najwcześniejsza m ó w i , że choru­
j ą t y l k o w i n n i , obcy, grzeszni - t u w y b ó r r ó w n o z n a c z n y jest
z o s ą d e m . N a s t ę p n a , gdy u ś w i a d o m i o n o sobie, że c h o r u j ą
t a k ż e „ b o g o w i e " o d s ł a n i a całą a m b i w a l e n c j ę skalania; wre­
szcie trzecia, ostatnia uwrażliwia na fakt, że w rzeczywistości
zaraza d o t y k a wszystkich bez w y j ą t k u . I w tej chwili
najciekawsze jest chyba to, czy k t ó r a ś z nich o k a ż e się
najtrwalsza i wyciśnie na micie najwyraźniejsze p i ę t n o .
O t y m , że p o m i m o wszystko śmierć na A I D S m o ż e
p r e t e n d o w a ć do miana romantycznej śmierci z miłości, a sam
A I D S do miana choroby miłości, choroby n a m i ę t n o ś c i
5 0

51

52

przekonuje nas bogata j u ż , p o w s t a ł a na ten temat literatura
i filmy ( c h o ć b y tak głośne ostatnio Dzikie noce C. Collarda).
P o s ł u c h a j m y raz jeszcze w y z n a ń Josefa, o p ł a k u j ą c e g o swoje­
go z m a r ł e g o w wieku 32 lat kochanka: „ T e r a z nie żyjesz,
jesteś c a ł k i e m m a r t w y . A j a sam, zupełnie sam na świecie.
M ó j m ą ż , moja miłość nie żyje. M i n ę ł o , s k o ń c z y ł o się. Leżysz
tu m a r t w y w swojej k r w i , j a k p r z e k w i t a j ą c y mak. Kwitłeś
intensywnie i cudownie. Teraz leżysz, z m a r ł y m ł o d o , we
k r w i , j a k mak, k t ó r y umiera zaraz po osiągnięciu szczytu
swojej u r o d y . "
„ P r z e k w i t a j ą c y mak"... metafora, k t ó r a c o ś nam przypo­
mina. C h o ć b y ten wiersz z p o c z ą t k ó w X V I I wieku:
Jako kwiat z ziemi idzie, a p o t y m z a ś starty
Bywa od bestyj niemych i j a k nic p o ż a r t y .
Tak też c z ł o w i e k k w i a t p i ę k n y , gdy we świat w y n i k a
Bywa zgniecion od śmierci, by nic tedyż w z n i k a .
A l b o też inne, barokowe skojarzenia człowieka z cieniem
na wodzie, b a ń k ą z piany, dymem i r o z w i a n y m na niebie
o b ł o k i e m . Oczywiście, w przypadku A I D S metafory te m o g ą
o d n o s i ć się t y l k o do k r ó t k o ś c i życia, a nie nagłości k o ń c z ą c e j
je śmierci. A l e też trzeba p o d k r e ś l i ć , że życie to jest k r ó t k i e na
m i a r ę rzadko od d z i e s i ą t k ó w lat s p o t y k a n ą . T a k m ł o d a
śmierć r ó w n i e ż sprzyja wytworzeniu się w o k ó ł niej tragicz­
nej, bohaterskiej aury. „ K w i t ł e ś intensywnie i cudownie":
k r ó t k i e , frenetyczne, s a m o s p a l a j ą c e się życie i długie umiera­
nie. Śmierć jest t u logiczną, oczywistą i n i e u b ł a g a n ą konsek­
wencją życia. Jak u Erazma z Rotterdamu: „ t a k a będzie
śmierć, jakie było nasze życie". I c h o ć kwitnie ars bene
vivendi, c h o ć wielu lekarzy, m o r a l i s t ó w i t e o l o g ó w n a w o ł u j e
do dobrego, cnotliwego, umiarkowanego życia, mitologia
A I D S koncentruje się w dużej mierze w o k ó ł czegoś, co
m o g l i b y ś m y n a z w a ć etosem m ł o d e j , s a m o b ó j c z e j śmierci,
etosem cierpienia i tragicznej śmierci z w y b o r u . Jak w łaź­
niach San Francisco: „ a n o n i m o w y romans ze śmiercią,
rosyjska r u l e t k a " .
Intelektualnymi ś r o d o w i s k a m i Francji i S t a n ó w w s t r z ą s ­
nęła nie tyle śmierć na A I D S M i c h e l a Foucault, k t ó r y nigdy
przecież nie u k r y w a ł swego homoseksualizmu, ile trzy wyda­
ne na jego temat książki. A u t o r jednej z nich, pod znamien­
n y m t y t u ł e m The Passion of Michel Foucault, James M i l l e r
w y w o ł a ł b u r z ę podejrzeniem, iż jego bohater, ś w i a d o m swej
choroby, r ó w n i e ś w i a d o m i e z a r a ż a ł innych. W pewien
s p o s ó b potwierdza to tytuł drugiej książki - powieściowej,
zbeletryzowanej wersji ostatnich miesięcy życia filozofa - Do
przyjaciela, który nie uratował mi życia Herve Guiberta. I c h
zdaniem Foucault był w y z n a w c ą takiego właśnie etosu
- etosu, k t ó r y z a o w o c o w a ł zupełnie n o w y m rodzajem w s p ó l ­
noty: „ t o czyhające na k a ż d y m k r o k u n i e b e z p i e c z e ń s t w o
s t w o r z y ł o nowe powinowactwa, n o w ą czułość, n o w ą solidar­
n o ś ć - czytamy u Guiberta. - Wcześniej wszystko o d b y w a ł o
się w milczeniu, teraz ze s o b ą rozmawiamy. Wszyscy dosko­
nale wiemy, po co przychodzimy do ł a ź n i . "
Jak na starych m a l o w i d ł a c h , przedstawiających m o t y w
T a ń c a Śmierci zmarli tańczą t u z jeszcze żywymi, k t ó r z y
zdecydowali się na to zupełnie ś w i a d o m i e , powodowani o w ą
tragiczną solidarnością, o w y m poczuciem powinowactwa
i czułością. Jak Bergmanowski Rycerz podejmują ryzyko gry.
Ale w bogatym (już) imaginarium A I D S napotykamy także
na inne, bardziej do klasycznych zbliżone T a ń c e Śmierci;
T a ń c e , wyrażające tę ostatnią, najpóźniejszą w a r s t w ę m i t u
A I D S , w k t ó r y c h b i o r ą udział wszyscy, niezależnie od swej
woli, trybu życia, m o r a l n o ś c i , zawodu, bogactwa i wieku.
Ta śmierć nie przyjmuje ż a d n y c h ł a p ó w e k , nie zna klaso­
wych u p r z e d z e ń , niweczy wszelką k a s t o w o ś ć . Nie uznaje też
granic geograficznych. Taneczny k o r o w ó d łączy ze s o b ą
ludzi r ó ż n y c h n a r o d o w o ś c i , k r a j ó w , k o n t y n e n t ó w . Bo A I D S
5 3

5 4

5 5

5 6

165

�jest w p e w n y m sensie o d p o w i e d z i ą na w s p ó ł c z e s n ą k o n d y c j ę
c z ł o w i e k a , k t ó r e g o Z y g m u n t B a u m a n nader trafnie n a z w a ł
włóczęgą, w a g a b u n d ą , t u r y s t ą .
towarzyszem

tych

5 7

wędrówek.

A I D S stał się n i e o d ł ą c z n y m
Towarzyszy

afrykańskim

mnienia by z a b a w i ć się w d e t e k t y w ó w , ś l e d z ą c y c h p r z e s z ł o ś ć
w ł a s n ą i partnera i o d t w o r z y ć k s z t a ł t tej swoistej, niechcianej
w s p ó l n o t y . T o wszystko, p o m n o ż o n e przez w i a r ę w niebez­
pieczny, demoniczny w r ę c z charakter c h o r y c h r o d z i

tak

p r z e m y t n i k o m , w ę d r u j ą c y m o d burdelu do burdelu i amery­

dobrze z d a w n y c h c z a s ó w znane podania o ludziach, k t ó r z y

k a ń s k i m biznesmenom, p o d r ó ż u j ą c y m o d h o t e l u do hotelu.

n o s z ą c w sobie ś m i e r ć s t a r a j ą się z a r a z i ć j a k najwięcej o s ó b .

T w o r z y n o w ą w s p ó l n o t ę - w s p ó l n o t ę l u d z i , k t ó r z y wcale nie

N i c z y m S z k a r ł a t n a Ś m i e r ć z o p o w i a d a n i a Edgara A l l a n a

m u s z ą b y ć jej ś w i a d o m i : łączy ich wirus. Seks, pisze Susan

Р о е w d z i e r a j ą się u k r a d k i e m do cudzego d o m u i życia. N i k t

Sontag „ n i e m o ż e b y ć j u ż dłużej u w a ż a n y za s p r a w ę dwojga

nie m o ż e j u ż c z u ć się bezpieczny. Stare lęki z n a l a z ł y

ludzi; jest to ł a ń c u c h , sięgający w p r z e s z ł o ś ć ł a ń c u c h trans­

d o s k o n a ł e , w s p ó ł c z e s n e wcielenie. „ T u i ó w d z i e słyszy się

5 8

m i s j i " . A nosicielka M a r y Fisher dodaje:

„Chciałabym,

swe

chorych, k t ó r z y m ó w i ą : ' S k o r o j u ż m a m u m r z e ć , z a b i o r ę ze

aby kobiety, ś p i ą c z m ę ż c z y z n ą z d a ł y sobie s p r a w ę , że są

s o b ą t y l u ludzi, i l u t y l k o m o g ę ' "

w ł ó ż k u nie t y l k o z k i m ś , k o g o dobrze z n a j ą . A l e r ó w n i e ż ze

c h o ć r ó w n i e dobrze m ó g ł b y n a p i s a ć to k t ó r y k o l w i e k z k r o n i ­

wszystkim, co z d a r z y ł o m u się w życiu. Z w ł a s z c z a w c i ą g u

karzy dawnych plag: Defoe, Pepys albo Boccaccio. A

ostatnich dziesięciu l a t . "

5 9

6

0

- czytamy u

Antonio,
Ph.

Boggio w a r t y k u l e p o ś w i ę c o n y m A I D S w Kinszasie przyta­

T a k . A I D S n i e k t ó r y c h wybiera, i n n i j e d n a k stają się jego

cza h i s t o r i ę pewnego w y s o k o postawionego u r z ę d n i k a , k t ó ­

o f i a r ą w s p o s ó b absurdalny i p r z y p a d k o w y . Jesteś po p r o s t u

r y , u m i e r a j ą c , z o s t a w i ł w testamencie nazwiska wszystkich

j e d n y m z ogniw d ł u g i e g o ł a ń c u c h a -

z a m ę ż n y c h kobiet, ś w i a d o m i e przez niego z a r a ż o n y c h . „ R o ­

właśnie

figura

to wszystko. T a k a

coraz głębiej zakorzenia się w

potocznej

w y o b r a ź n i . Sprzyjają temu r ó w n i e ż liczne z a c h ę t y i napo­

zumiesz - o p o w i a d a śmiejąc się ' l o n d y n k a " - nie c h c i a ł sam
s c h o d z i ć z pola w a l k i . "

6 1

P R Z Y P I S Y
1

„Newsweek" z dn. 2 I 1983, s. 21
Umrzeć nim zaświta poranek, „Der Spiegel", 23 I X 1985, cytuję za:
AIDS - Fakty, opinie, prognozy (Wybór artykułów publicystycznych),
Warszawa 1987, s. 2
G . Antonio, AIDS-zmowa milczenia, przel. J . Szacki, Gdańsk 1993,
s. 110
Informacje uzyskane w trakcie badań terenowych prowadzonych
przez mgr K . Łozińską we wrześniu 1989 roku.
Przepowiednie Jasnowidza z Ameryki Północnej, broszura otrzymana
od informatorów w trakcie powyższych badań.
Por. L . R . Leichter, Epidemia, przet. A. Frąckiewicz, Warszawa 1993
O starej koncepcji zja jako zmazy w wyobrażenich zarazy i plagi
pisałam w artykule: Filmowy język
plagi: „Siódma
pieczęć"
I. Bergmana, „Śmierć w Wenecji" L . Viscontiego, „Nosferatu"
W.
Herzoga, który ukazać ma się w pracy zbiorowej Wieczne tematy w filmie
w Instytucie Sztuki P A N , pod red. Z . Benedyktowicza, oraz w złożonej
do druku (w Wydawnictwie Naukowym „Semper") książce Zaraza.
Mitologia dżumy, cholery, AIDS.
Por. P. Ricoeur, Symbolika zła, przeł. S. Cichowicz, M . Ochab,
Warszawa 1986, s. 27-^*6
Tamże, s. 27
P. Ricoeur, Hermeneutyka symboli a refleksja filozoficzna I, przel. H . Bortnowska, (w:) Egzystencja i hermeneutyka. Rozprawy
0 metodzie, Warszawa 1985, s. 80
P. Ricoeur, Symbolika..., op.cit., s. 14
M. Eliade, Traktat o historii religii, przel. J . Wierusz Kowalski,
Warszawa 1966, s. 21. Na str. 16 pisze Eliade: „Świat myśli archaicznych
cywilizacji dotarł do nas nie dialektycznie poprzez wyrażone explicite
wierzenia jednostek, ale został przekazany nam w mitach, symbolach,
zwyczajach, które mimo wszelkiego rodzaju zniekszałceń zachowują
nadal swój pierwotny sens."
S. Sontag, Illness as metaphor and AIDS and its metaphors, New
York - London - Toronto - Sydney - Auckland 1990, s. 134
D . Lapierre, Więksi niż miłość, przet. К. Arustowicz, Warszawa
1992, s. 277
Por. Michael Jordan, Szczera rozmowa ze skrzydlatym półbogiem
z NBA o życiu po Magicu, koszykarskich wojnach indywidualności,
wielkiej polityce i wielkich pieniądzach, „Playboy" 1993, nr 8 (9), s. 29
Pisze o tym J . Delumeau w eseju Typologia zachowań zbiorowych
w czasach dżumy, (w.) Strach w kulturze Zachodu. XIV-XVIII
wiek, przet.
A. Szymanowski, Warszawa 1986, s. 100-101
T. Nasierowski, AIDS- nowe wyzwanie, stare problemy, (w:) AIDS
- nowe wyzwanie, stare problemy. Zaburzenia psychiczne związane
z AIDS, pod red. T . Nasierowskiego, H . Matsumoto, Warszawa 1992, s.
15
Por. P. Farmer, AIDS and accusation. Haiti and the geography of
blame, Berkeley-Los Angeles-Oxford 1992, s. 78
J . Revel, J.-P. Peter, Ciało. Chory człowiek i jego historia, przeł. T .
Komendant, (w:) Osoby, wybór, opracowanie i redakcja M. Janion i S.
Rosiek, Gdańsk 1984, 's. 242
Por. R. Otto, Świętość. Elementy irracjonalne w pojęciu bóstwa i ich
stosunek do elementów racjonalnych, przeł. B. Kupis, Wrocław 1993,
s. 191
Larry Kramer, Szczera rozmowa z gniewnym pisarzem o miłości
1 seksie, o gejach i heretykach, a także o życiu, śmierci i polityce w dobie
AIDS, „Playboy" 1993'. nr 10 (11), s. 34
G . Antonio, op. cit., s. 7
2

3

4

5

6

7

8

9

1 0

1 1

1 2

1 3

1 4

1 5

1 6

1 7

1 8

1 9

2 0

2 1

2 2

166
i

2 3

Z . Kuratowska, AIDS - nowa choroba, Warszawa 1986, s. 47
Tamże, s. 48
Tamże, s. 49
W. Osiatyński, Kryzys czyli szansa. Szkice amerykańskie,
War­
szawa 1990, s. 141
D . Lapierre, op. cit., s. 120
Tamże
Umrzeć nim zaświta poranek, op. cit., s. 5
J . Szmidt, Życie z plusem, „Twój Styl" 1993, nr 6, s. 74
Umrzeć nim zaświta..., op. cit., s. 15
G.van der Leeuw, Fenomenologia religii, przel. J . Prokopiuk,
Warszawa 1978, s. 86
S. Sontag, op. cit., s. 148
Tamże, s. 114
„ D o tej pory choroby, widocznie potwierdzającej katolicką obsesję
seksu i śmierci nie było; nawet syfilis traktowano jako wartość dodat­
kową, powstałą przy katolicyzacji obu Ameryk - szankier świadczył
o tym, że jakaś Indianka trafi do nieba. A I D S natomiast spełnia
marzenia katechetów: będziesz się onanizował, uschnie ci ręka; zataisz
przy konfesjonale, że okłamywałeś matkę - szlag cię trafi; kochasz się
inaczej niż Pan B ó g przykazał - zachorujesz na A I D S . T u skutek ma
swoją oczywistą przyczynę (grzech), a zarazem przyczyna ma zawsze wia­
domy skutek; to relacja właściwa myśleniu magicznemu." - czytamy
w artykule Tadeusza Komendanta, Alien, „Twórczość" 1993, nr 9, s. 74
P. Ricoeur, Symbolika zla, op. cit., s. 29
Tamże, s. 30
J . Gabriel, Przekwitający
mak. AIDS - ostatnie miesiące pewnej
miłości, przel. M . Muskała, Wrocław 1990, s. 175
P. Ricoeur, Symbolika..., op. cit., s. 36
J . Revel, J.-P. Peter, op. cit., s. 252
P. Ricoeur, Symbolika..., op. cit., s. 37
G . Sieczkowski, Zachęcający przedmiot pożądania,
„Playboy"
1993, nr 8 (9), s. 27
Por. S. Sontag, op. cit., s. 129-131
Umrzeć nim zaświta poranek, op. cit., s. 9
Tamże.
G . Antonio, op. cit., s. 151
A. Coxon, Coping with the threat of death, (w:) AIDS-amoral
issue.
The ethical, legal and social aspects, ed. by B. Almond, London 1992, s.
143
W. Osiatyński, op. cit., s. 120
U . Eco, AIDS i esteta, „L"Espresso", 8 II 1987, cytuję za: AIDS
- Fakty, opinie, prognozy..., op. cit., s. 39
Tamże, s. 40
T . Nasierowski, op. cit., s. 19
U . Eco, op. cit., s. 40
J . Gabriel, op. cit., s. 176
M . Włodarski, Ars moriendi w literaturze polskiej XV i XVI wieku,
Kraków 1987, s. 70
„Twórczość" 1993, nr 9, s. 141
Tamże
Por. Z . Bauman, Nomada, wagabundą, turysta, „ N o w a Res Pub­
lika" 1993, nr 9, s. 26
S. Sontag, op. cit., s. 160
E . Juńczyk, Wirus strachu inienawiści, „Twój Styl" 1992, nr9, s. 56
G . Antonio, op. cit., s. 75
Ph. Boggio, Epidemia AIDS w Kinszasie, „Le Monde", 24 X I I 1986,
cytuję za; AIDS - Fakty..., op. cit., s. 89
2 4
2 5

2 6

2 7

2 8

2 9

3 0
3 1

3 2

3 3

3 4
3 5

35

3 6
3 1

3 8

3 9

4 0
4 1

4 2

4 3

4 4

4 5

4 6
4 7

4 8

4 9

5 0
5 1

5 2

5 3

5 4

5 5

5 6

5 7

5 8

5 9
6 0
6 1

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10692" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10670">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/0ffcd977b2d57af1f8be1e1b67899f64.pdf</src>
        <authentication>2fb70b9a44722d1bfaa9450b23b7e369</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127409">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5545</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127410">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127411">
                <text>2008</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127412">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5156</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127413">
                <text>Akcja "Wisła" / Barbarzyńca 2008 nr 1 (11)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127414">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne; s.18-29</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127415">
                <text>Nędza, Sabina</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127416">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127417">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127418">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127419">
                <text>S a b i n a

U

I

n

w

19

8

4

&gt; studentka IV roku historii i I roku religioznawstwa S U M na UJ. Licencjat

n

z filozofii na A P w Krakowie w 2 0 0 6 r.

Akcja „Wisła"
Sytuacja m n i e j s z o ś c i ukraińskiej na z i e m i a c h z a c h o d n i e j i p ó ł n o c n e j Polski
p o akcji „Wista" d o 1 9 5 2 r o k u

o:I

koło 150 tysięcy Ukraińców zostało prze­
siedlonych w wyniku akcji „Wisła" na
obszar Polski zachodniej. Skupię się na
pierwszych
latach funkcjonowania tej mniejszo­
n i m ™
ści, do 1952 roku. Pojęcie „ziemie zachodnie"
obejmuje tu województwo olsztyńskie, szczeciń­
skie i wrocławskie oraz część województw: po­
znańskiego, gdańskiego i białostockiego. W atrykule nie zostanie uwzględnione województwo
śląskie, gdyż nie było ono objęte osadnictwem
ludności związanym z akcją ,Wisła".

przesiedleniu propaganda w mediach, dyskry­
minacja i bardzo silna izolacja Ukraińców od
Polaków spowodowały odwrotny skutek.
Zanim zajmę się sytuacją Ukraińców po akcji
„Wisła", u w a ż a m za konieczne przedstawienie
przebiegu samej akcji, gdyż jej założenia i prze­
bieg miały wpływ na późniejszą sytuację ludno­
ści nią objętej.

Koncepcja przesiedlenia ludności u k r a i ń ­
skiej na ziemie zachodniej i północnej Polski
miała jeden główny cel - asymilację Ukraińców
w nowym środowisku. Środkiem służącym do
osiągnięcia tego celu było rozproszenie ludności
ukraińskiej i odizolowanie inteligencji. Asymi­
lacja była zgodna z ówczesną polityką władz
polskich, realizujących doktrynę państwa jed­
nolitego narodowościowo. Jednak towarzysząca

Ludność ukraińską, która w zdecydowanej
większości chciała pozostać w Polsce, władze
polskie postanowiły zmusić do wyjazdu, naj­
pierw metodami administracyjnymi, następnie
przy użyciu wojska. Trwająca w latach 1944
1946 akcja przesiedlania ludności do USRR
nie doprowadziła jednak do wyjazdu wszyst­
kich Ukraińców . Według danych szacunkowych
pod koniec 1946 roku na terenie południowo-

1

Akcja „Wista"

1

R. Drozd, Polityka władz wobec ludności ukraińskiej w Polsce w latach 1944-1989, Warszawa 2001, s. 61.

BAUBARZmt

1(111 ? 0 D 6

�Akcja „Wista"

19

-wschodniej Polski pozostało jeszcze około 200
tysięcy osób narodowości ukraińskiej . Władze
zamierzały przesiedlić je do USRR, ale spotkały
się z odmową strony radzieckiej. Zapadła więc
decyzja o przesiedleniu pozostałej ludności na
ziemie zachodniej i północnej Polski. W raporcie
nr 20 z posiedzenia Wojewódzkiego Komitetu
Bezpieczeństwa w Rzeszowie dla Państwowej
Komisji Bezpieczeństwa, powstałym 25 lutego
1947 roku, pada propozycja przesiedlenia Ukra­
ińców. Zawarte jest w nim stwierdzenie, że po­
zostali na terenie województwa rzeszowskiego
Ukraińcy stanowią bazę zaopatrzeniową, wywia­
dowczą i łącznikową band UPA (Ukraińska Po­
wstańcza Armia). Dlatego autorzy raportu widza
konieczność dokończenia akcji wysiedleńczej
i stwierdzają Jeżeli obecnie nie ma możności
przekazania tych Ukraińców do ZSRR to trzeba
skierować ich na zachód i osiedlić w rozproszęniu abv uniemożliwić szkodliwa działalność"
Prz'vczvnv decvz,i o nrzenrowadzerm, denor'
tacji ludności ukraińskiej na ziemie zachodnie
i północne są dyskusyjne. Propaganda komu­
nistyczna starała się usprawiedliwić tę decyzję
potrzebą walki z UPA. Może o tym świadczyć
również uchwała Prezydium Rady Ministrów
w sprawie przeprowadzenia deportacji Ukra­
ińców w ramach akcji „Wisła" z 24 kwietnia
1947 roku. Podawała ona jako cel przesiedlenia
konieczność normalizacji stosunków w kraju
poprzez likwidację band UPA . Do koronnych
argumentów propagandowych należała śmierć
wiceministra obrony narodowej generała Karola
Świerczewskiego (28 marca 1947 roku), o którą
władze nie mając dowodów oskarżyły UPA
W protokole nr 3 z posiedzenia Biura Politycz­
2

-

3

4

5

R. Drozd, Droga na Zachód. Osadnictwo ludności ukraiń­
skiej na ziemiach zachodnich i północnych Polski w ramach
akcji „Wista", Warszawa 1997, s. 5.
R. Drozd, I . Hałagida, Ukraińcy w Polsce 1944-1989.
Walka o tożsamość (Dokumenty i materiały), Warszawa
1999, s. 45, dok. nr 7.
2

3

m i ) nm uumnn

nego Polskiej Partii Robotniczej (29 marca 1947
roku), które odbyło się po pogrzebie generała
Świerczewskiego, znajduje się informacja, ze
zapadło wówczas postanowienie: „W szybkim
tempie przesiedlić Ukraińców i rodziny miesza­
ne na tereny odzyskane (przede wszystkim Prus
północnych), nie tworząc zwartych grup i nie
bliżej n i ż 100 km od granicy" . W rzeczywistości
w 1947 roku działalność UPA nie stanowiła real­
nego zagrożenia dla państwa polskiego, a władze
aż do wiosny 1947 roku nie przykładały więk­
szej wagi do zwalczania UPA . Według Romana
Drozda akcja mogła mieć na celu przypodobanie
sie społeczeństwu polskiemu które w większości
odnosiło się do Ukraińców wrogo i popierało ich
wysiedlenie. Na ziemiach zachodnich ludność
u k r a i ń s k a - osiedlona w rozproszeniu bez moż­
liwości zaspokaiania swych kulturalnych religii
nvch i oświatowych notrzeb - miała ulec nolo
n.zacii fzwanei w dokumentach asvmilacia"^
W tvm okresie nolitvke nolska w kwestii nkraiń
s k J kształtowało często zaodnie z wvtvrznvmi
właHz radzieckich Rinro Politvczne Polskiei
Partii Rohotnie.ei 'a reali owałv Ministerstwo
6

7

7

i a
7
p V,
jaly™ °
Administracji ^ c z r i e j . Ministerstwo z,iem
UdzysKanycn Ministerstwo b e z p i e c z e ń s t w a
ublicznego, Ministerstwo Ubrony INarodowej,
urzędy wojewódzkie i starostwa oraz powołane
instytucje przesiedleńcze .
Przesiedlanie ludności ukraińskiej na ziemie
zachodnie i północne rozpoczęło się w 1947 roku
i trwało do 1950 roku (wtedy przybyły ostatnie
transporty). Było przymusowe, objęło nawet pol­
sko-ukraińskie rodziny mieszane, a dokonywały
go oddziały wojskowe. Grupa Operacyjna „Wi­
sła" rozpoczęła przesiedlanie 28 kwietnia 1947
r e a l l z o

M

i

n

i

s

8

Ibid., s. 48, dok. nr 10.
R. Drozd, Polityka władz wobec ludności ukraińskiej..., s. 63.
R. Drozd, I . Hałagida, op.cit., s. 47, dok. nr 9.
R. Drozd, Polityka władz wobec ludności
ukraińskiej...,
s. 65.
Ibid., s. 13.

4

5

6

7

8

�Sabina Nędza

20
roku. W praktyce główny wysiłek wojsk skoncen­
trował się właśnie na wysiedlaniu, a nie na wal­
kach z UPA. Akcją objęto wszystkich Ukraińców
bez względu na stopień lojalności wobec pań­
stwa polskiego. Nie ominęła ona również byłych
partyzantów i bojowników antynazistowskich,
zdemobilizowanych żołnierzy Armii Czerwonej
czy Wojska Polskiego. Przesiedlano członków
aparatu władzy ludowej, członków PPR, a także
ludność tych wsi, w których oddziały UPA nie
pojawiły się ani
Oddziały wojskowe nie
przestrzegały zaleceń zawartych w instrukcjach
więc sytuacja wysiedlanej ludności zależała od
decyzji dowódcy lokalnego oddziału. Dla póź­
niejszej sytuacji ludności obietei akcia ważny był
sam przebieg wysiedlenia. O świcie wojsko ota¬
czało wieś szczelnym kordonem dawało miesz­
kańcom około dwóch rodzin na przygotowanie
sie do droei Zdarzało sie że czas pakowania
ograniczano do dwudziestu minut zatem lu
dzie nie moeli zabrać nawet naipotrzebnieiszych
rzerzv Do feao dorhodziłv nrohlenw z zanew
nieniem transnortn iedna furmanka nrzvna
n , dwie Inh ,r,l rnd inv P r z e ^ d l e ń r ó w
_

7

daia na awie IUP trzy rodziny, rzesieaiencow
Kierowano ao punKtu zpornego, a potem ao
stacji załadowczej, lam mieszkańców jednej wsi
rozdzielano i przewożono P r a g a m i do rożnych
miejscowości na ziemiach zachodnich i pół­
nocnych. Irzeladowanie wagonów ludnością
i inwentarzem oraz długotrwały transport pod
nadzorem wojska w skandalicznych warunkach
sanitarnych spowodowały ze w czasie podroży
zmarło co najmniej 27 osob. 1 ociągi przyjeżdża­
ły systematycznie do 15 sierpnia 1947 roku. Do
tego czasu przesiedlono 140 662 osoby, głownie
do województw: olsztyńskiego, szczecińskiego,
poznańskiego, gdańskiego i białostockiego ale
transporty nieregularnie przybywały nadal, az
do 1950 roku. W sumie, biorąc tez pod uwagę
liczbę osób osadzonych w obozie w Jaworznie,
m o ż n a przyjąć, że w ramach akcji „Wisła" na
9

Ibid., s. 73.

FOT. PRZEMYSŁAW

ziemie zachodniej i północnej Polski deportowa­
no około 150 tysięcy osób . Przesiedlono także
duchowieństwo ukraińskie.
Rodziny ukraińskie zostały osiedlone w roz­
proszeniu według zasad opracowanych przez
władze bezpieczeństwa, a sformułowanych w in­
strukcji M Z O z 10 listopada 1947 roku. W każdej
z gromad (wsi) mogła osiąść tylko jedna rodzina
o „opinii ujemnej" oraz najwyżej kilka rodzin
10

Ibid., s. 74-75.

B ARB

1(111 P O D B

MAZUREK

�21

Akcja „Wista"

0 „opinii dodatniej". Osadnicy z akcji „Wisła"
nie mogli być osiedlani do 30 km od granicy lą­
dowej, do 10 km od granicy morskiej i do 20 km
od miast wojewódzkich. Ich liczba nie mogła
przekraczać 10% liczby ludności danej groma­
dy. W dokumencie tym podkreślono, iż zasad­
niczym celem przesiedlenia osadników jest ich
asymilacja w nowym środowisku. Zastrzeżono,
by nie używać w stosunku do nich określenia
„Ukraińcy". Inteligencja, gdyby się przedostała,
powinna być umieszczana z dala od reszty osad­
ników. Ponadto została ograniczona swoboda
ruchu przesiedleńców. Niedopuszczalny miał
być zwłaszcza powrót do dawnych mieisc za¬
mieszkania. Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa
Publicznego miał być poinformowany o każ­
dej sprawie w jakiej osiedleniec zwraca sie do
władz administracji ogólnej W piśmie szcze¬
cińskiego urzędu wojewódzkiego do WUBP
w sprawie duchownych greckokatolickich z 18
sierpnia
P947 roku zwrócono
^ (zffod
nie z zarządzeniem władz c e n t r a l n a miedzv
nrzesiedleócami nie moaa sie znaidować inteli
genci, do których zaliczono księży, adwokatów
1 urzędników .
Sytuacja l u d n o ś c i ukraińskiej p o akcji
„Wista"
11

12

Przesiedlona na ziemie zachodnie ludność
ukraińska pochodziła z województw: rzeszow­
skiego, lubelskiego i krakowskiego. Na Pomorzu
Zachodnim i w województwie gdańskim prze­
ważała ludność z województwa rzeszowskiego,
reszta pochodziła z lubelskiego. Dotychczaso­
wych mieszkańców województwa krakowskie­
go i częściowo lubelskiego osiedlono głównie
w województwie wrocławskim . Z chwilą osied­
lenia Ukraińców na ziemiach zachodnich i pół­
13

11

12

R. Drozd, I . Hałagida, op.cit., s. 53-55, dok. nr 13.
Ibid., s. 52, dok nr 12.

m i ) nm uumnn

nocnych zmieniły się warunki ich egzystencji.
Górzysty krajobraz rodzinnych stron zastąpiony
został nizinnym środowiskiem przyrodniczym.
Zakończył się dla tej ludności okres przebywania
w jednorodnym środowisku etnicznym, w któ­
rym stosunki opierały się na więziach sąsiedzko-krewniaczych determinowanych tradycją
ludową i czynnikami przyrodniczymi. Ludzie
ci stanęli przed koniecznością ułożenia sobie
życia na nowo po całkowitej zmianie środowiska
geograficzno-przyrodniczego, gospodarczego,
etnicznego społecznego politycznego a także
cywilizacyjnego i kulturowego. Wysiedleni mu¬
sieli pokonać wiele barier - zarówno material­
nych iak i psychicznych Należały do nich sama
deportacia rozproszenie w środowisku polskim
utrata więzi emocionalnych nadzór organów
bezpieczeństwa oraz ograniczenia w porusza¬
niu się. Powodowało to poczucie tymczasowości
i chęć oowrotu do dawnych siedzib
gało 'trudności aklimatyzacyjne.
-

Sytuacja gospodarcza
Przesiedlona ludność pochodziła przeważ­
nie ze wsi. Dominowali wśród niej właściciele
małych i średnich gospodarstw. Otrzymywali na
nowym miejscu od pięciu do siedmiu hektarów
ziemi, a niekiedy nawet kilkanaście. Następną
grupę zawodową stanowili robotnicy zatrudnia­
ni w majątkach Państwowych Nieruchomości
Ziemskich, leśnictwie, tartakach lub zakładach
robót drogowych. Niewielki odsetek stanowiła
ludność miejska i inteligencja . Władze pol­
skie starały się umieszczać Ukraińców przede
wszystkim w gospodarstwach indywidualnych.
Trudności powodowała jednak niewystarczają­
ca liczba nadających się do zamieszkania bu­
dynków. Warunki bytowe Ukraińców w miej
scach osiedlania od początku były niekorzystne.
14

13

14

R. Drozd, Droga na Zachód, Warszawa 1997, s. 131.
Ibid., s. 133-134.

�22

Sabina Nędza

Zabudowania przeważnie wymagały remontu .
Duży wpływ na taką sytuację miał fakt, że lud­
ność ukraińska była ostatnią grupą osadniczą.
Przydzielono jej więc niechciane przez nikogo
gospodarstwa w najgorszym stanie. Lepsze były
j u ż zajęte przez wcześniej przybyłych osadni­
ków. W województwie szczecińskim na 9800 za­
jętych przez rodziny ukraińskie gospodarstw in­
dywidualnych aż 7345 było zniszczonych (4386
z nich wymagało remontu, a 2959 - odbudowy).
W województwie gdańskim powiaty
przezna­
czone pod osadnictwo ukraińskie mogły przyjąć
600 rodzin, a przesiedlono ich 1690 . We wszyst­
kich mieszkaniach brakowało okien drzwi fu­
tryn pieców podłóg i mebli. Z czasem zacze
to coraz wiecei osób umieszczać w maiatkach
parcelacyjnych i należących do PNZ Trudną
sytuacie mieszkaniowa władze rozwiązywały na
Przykład przez umieszczanie dwóch czy trzech
rodzin
w jednym
gospodarstwie
Do zasedlema
wvkorzvs
vwano fakze
domki
robotnicze
i hu
wykorzystywano
laKze U
O I U K I rououiicze
15

16

dvnki fnlwarrzne a nawet stainie rzv stndnłv

Zabudowania te również w y m a r ł y remontu
w wątpliwość twier'
i owyzsze przyKiaay podają w wątpliwość twier­
dzenie, iz Ukraińcy w zamian za pozostawienie
dawnycn gospodarstw otrzymali nowe będące
w lepszym stanie. M ó w i o n o nawet o „skoku
cywilizacyjnym . M o ż n a się zgodzie, ze dla
tych, którzy otrzymali murowane mieszkania,
w dobrym stanie, z narzędziami rolniczymi,
mogl to byc swego rodzaju skok cywilizacyjny
lakie przypadki byty jednak nieliczne. Należy
zaznaczyć, ze warunki prowadzenia gospodarki
na ziemiach zachodnich na ogol były korzyst­
niejsze. Z czasem dawało to większe szanse
podniesienia stopy życiowej. Lepiej od warun­
ków mieszkaniowych przedstawiała się sprawa
wolnej ziemi uprawnej. Nie występowały raczej
(poza Dolnym Śląskiem i Żuławami) j ej braki,
jednak były to grunty zaliczane do piątej i szós15

16

Ibid., s. 142.
R. Drozd, Polityka władz wobec ludności ukraińskiej..., s. 83.

FOT. WERONIKA CHODACZ

tej klasy urodzajności. Poważnym problemem
był brak inwentarza żywego ; 28 469 rodzin
osiedlonych do 15 sierpnia 1947 roku przywio­
zło ze sobą 20 564 konie. Wynika z tego, że 7905
rodzin było ich pozbawionych. W praktyce licz­
ba ta może być większa, gdyż niektóre rodziny
mogły mieć dwa lub więcej koni. Lepsza była
sytuacja, jeśli chodzi o bydło. Większość rodzin
17

R. Drozd, Droga na Zachód, s. 144-145.

B ARB

1(111 P O D B

�Akcja „Wista"

23

miała przynajmniej jedną krowę. Wysiedleńcy
przywieźli ze sobą także niewielkie ilości kóz,
owiec, trzody chlewnej i drobiu. Ludność z woje­
wództwa lubelskiego była najlepiej wyposażona
w inwentarz żywy. Osadnicy odczuwali również
brak paszy dla zwierząt. Władze organizowały
zbiórki, ale część osadników polskich odmówiła
udziału w akcji, a część nie miała dostatecznych
zapasów, by się nimi podzielić . Sposób deporta­
cji sprawił, że ludzie zabierali ze sobą tylko wozy
oraz drobny sprzęt, czasami lekkie narzędzia
rolnicze . Niekorzystnie przedstawiała się tak­
że sytuacja aprowizacyjna ludności ukraińskiej.
Ponieważ wysiedlenia przeprowadzono w mie­
siącach wiosenno-letnich Ukraińcy nie zdążyli
zebrać plonów Szacowano ze w powiecie le
borskim aż 60% rodzin nie przywiozło ze sobą
zapasów żywności W najlepszym położeniu byli
ci którzy zostali nrzesiedleni naiwcześniei
Jv
zdążyli obsiać lub obsadzić ziemniakami część
pól. Osoby przesiedlone w czerwcu i późniei
18

19

7

nie z d a z v ł v nic z a s i a ć ani n o s a d z i ć

Szczególnie

ti r unudnnyv huyi
vłn
1 948T rola,
p r z e ił oo m 1
i ^947
t / i iy&lt;to
O K U . z.7 pnoowwooudun
m

hralni

noe7v

niektóre r n H 7 i n v likrainclHe mii^ia

braku paszy niektóre rodziny ukraińskie musia­
ły wyzbyć się części zwierzą . imane warunki
po przesiedleniu zmusiły władze do udzielenia
przesiedleńcom pomocy. Irzyznano zapomogi
w wysokości od
do 4UU złotych, kartki żyw­
nościowe, zboże i ziemniaki, wyremontowano
częsc zabudowań. 1 rzyznawano kredyty na re­
monty gospodarstw i zakup ziarna siewnego, ale
me cieszyły się one popularnością, zwłaszcza in­
westycyjne (na remonty). Ludzie się obawiali, ze
me będą w stanie ich spłacie, poza tym wciąż pa­
nował nastrój tymczasowości. Większość chciała
wrocic do dawnych miejsc zamieszkania. Ponad­
to pomoc ta okazywała się niewystarczająca .
Na przykład w województwie olsztyńskim do
Ibid., s. 148.
R. Drozd, Polityka władz wobec ludności
s. 84.
18

19

1111) n U B A R B A R Z Y Ń C A

15 listopada 1947 roku na 10 tysięcy zabudowań
wyremontowano tylko 2427. Wynikało to za­
równo z opieszałości urzędników, jak i z ogra­
niczonych możliwości państwa. Przesiedleńcy
ukraińscy zostali zmuszeni do poprawy warun­
ków życia wyłącznie przez własną pracę, często
zatrudniali się u polskich sąsiadów. Najwyższe
wynagrodzenie, takie samo jak robotnicy polscy,
otrzymywali Ukraińcy pracujący w majątkach
Państwowych Nieruchomości Ziemskich. Taka
postawa władz wynikała z dążenia do szybkiego
zagospodarowania Ukraińców na nowym tere­
nie. Miało to przyspieszyć ich adaptację w no—
wym środowisku i zniechęcić do powrotu na
dawne ziemie. Potwierdzeniem tego może być
fakt wypisywania Ukraińcom wniosków o nada¬
nie aktów własności gospodarstw Sprawę upo­
rządkowania własności na ziemiach zachodnich
zapoczątkowano dopiero dekretem z 6 września
1951 roku o ochronie i uregulowaniu własności
osadniczych gospodarstw 'chłopskich n ix ^-y rn
obszarze
22

Na początku utrzymywało się u przesied­
lonych poczucie tymczasowości. Czekali na
sprzyjający moment, by powrócić do dawnych
miejsc zamieszkania. Często z tego powodu nie
podejmowali remontów swoich gospodarstw.
Jednak po pewnym czasie Ukraińcy uświadomili
sobie, że ich pobyt w nowym miejscu się prze­
dłuży, i zaczęli dążyć do poprawy swoich waru iików życia. Pomoc państwa, a przede wszystkim
własna
zaowocowały stopniowym pod­
niesieniem stopy życiowej. Dzięki temu ludność
ukraińska nie musiała się j u ż zatrudniać u Po­
laków za żywność i mogła zawierać korzyst­
niejsze urnowy o pr3.cc Niektórym rodzinom
udało sie zaiać opuszczone przez Polaków lepsze
gospodarstwa. Przesiedleńcy zaczęli przejawiać

20

ukraińskiej.

21

22

Ibid., s. 85
Ibid., s. 85.
Ibid., s. 86.

�24

Sabina Nędza

zainteresowanie hodowlą oraz pracą na roli.
Niektórzy rolnicy swoimi osiągnięciami prze­
wyższyli nawet polskich osadników . Tylko brak
dbałości o zabudowania, powodowany nadal
utrzymującą się atmosferą tymczasowości, nie
pasował do obrazu gospodarności Ukraińców.
23

Stosunki społeczne
Bardzo w a ż n y m czynnikiem wpływającym
na status przesiedleńców był stosunek ludności
i administracji polskiej do nowych osadników,
którzy wyróżniali się wśród Polaków stylem życia
i gospodarowania, wyznaniem i językiem, a także
strojem. Nosili przywiezioną ze sobą, wykonaną
z grubego płótna lnianego odzież oraz ubrania
otrzymane w ramach pomocy. Na co dzień wy­
glądali bardziej ubogo. Strój świąteczny też mieli
inny . Większość osadników polskich odnosiła się
do Ukraińców pogardliwie i wrogo . Szczególnie
niechętny stosunek prezentowali repatrianci pol¬
scy ze Wschodu oraz przybysze z województw:
krakowskiego rzeszowskiego i lubelskiego a wiec
z terenów dotkniętych walkami polsko-ukraiń¬
skimi. Władze przez propagandę antyukraińska wzmacniały wrogie postawy i prowadziły
do przeniesienia ich na osoby które nie doznały
od Ukraińców żadnych krzywd Tendencyinie
informowano o działalności ukraińskiego pod¬
ziemia oraz organizowano przed przybyciem

mówienia Ukraińców, ich strój, sposób gospo­
darowania i wyznanie . Zdarzały się napady na
przesiedlonych. Wieści o takich wydarzeniach
wzmacniały negatywny stosunek przesiedlonych
do Polaków i sprzyjały izolowaniu się. Nega­
tywne postawy występowały także wśród władz
administracyjnych. Zdarzało się, że traktowano
wysiedlonych jako nacjonalistów i nie zaspoka­
jano ich podstawowych potrzeb. Przypadki złego
odnoszenia się urzędników terenowych do lud­
ności ukraińskiej musiały być nagminne, skoro
spowodowały interwencję władz zwierzchnich
u wojewodów. 18 lutego 1948 roku M Z O zwróciło
wojewodzie olsztyńskiemu uwagę, że niewłaści27

T
W ł " wypadKi
dk (^szczególnie
'
\ na n
1
aKcji
„wisia
uoinym
aiąsKu; ze grupy mieszKancow przybywały na
stacje Kolejowe, Dy nie dopuście do rozładowania
pociągu z uKrainsKimi osadnikami, ^ s e j m o ­

stosunek urzędników w terenie do przesied
leńców jest niezgodny z wszystkimi instrukcjami
dotyczącymi osadnictwa ukraińskiego. Instrukcja
ta nie odniosła jednak skutku
Z chwilą przybycia na ziemie zachodniej
i północnej Polski ludność ukraińska została
poddana ścisłemu nadzorowi UB, MO, ORMO.
Zdarzało się, że funkcjonariusze organów bez­
pieczeństwa przesiadywali w domach osadników
ukraińskich lub „dosiedlano" do rodzin ukraiń­
skich rodziny polskich milicjantów. Ukraińcom
narzucono również obowiązek meldowania się
co kilka dni na posterunkach milicji. Nie mogli
się gromadzić, a nawet zasłaniać w nocy okien.
Co jakiś CZaS dokonywano wśród nich aresz¬
towań pod zarzutem przynależności do O U N
(Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów) lub
UPA . W województwie olsztyńskim od maja
1947 roku do końca pierwszego półrocza 1948
roku za.trzyma.no pod tym zarzutem 875 osób
Były także przypadki karania za naimnieisze
przewinienia.

wano tez próby niewpuszczema przybyłych do
wsi. W życiu codziennym wyśmiewano sposób

Ważną rolę w stosunkach polsko-ukraińskich
odgrywał funkcjonujący wśród ludności polskiej

24

25

rransnortów z ludnością ukraińska snotkania na
których oznaimiano mieiscowei ludności ze nrzy

Iwwaia hanLi TTPA"26 7 d L a ł y ,ie w
7

23

24

25

26

LL

Ibid., s. 94.
R. Drozd, Droga na Zachód, s. 134.
Ibid., s. 136.
R. Drozd, Polityka władz wobec ludności ukraińskiej..., s. 88.

28

29

27

28

29

R. Drozd, Droga na Zachód, s. 137.
Ibid., s. 139.
R. Drozd, Polityka władz wobec ludności ukraińskiej..., s. 87.

BARBARZYŃCA

1(111 P Q D B

�Akcja „Wista"

25

stereotyp Ukraińca, który - wzmacniany przez
propagandę - powodował, że w oczach polskich
ludność ukraińska urastała do rangi naj zacie­
klej szego wroga Polski i Polaków. O osiedlanej
ludności ukraińskiej krążyły przeróżne plotki.
Opowiadano o szczególnie okrutnych zbrod­
niach popełnionych na ludności polskiej oraz
0 kolaboracji z Niemcami. Często obwiniano
przesiedlonych o różnego rodzaju naruszenia
porządku, kradzieże, podpalenia, zabójstwa.
Taki stosunek Polaków do Ukraińców powodo­
wał izolowanie się tych ostatnich i wzajemnie
wrogie nastawienie. Znane są przypadki wspól­
nego spędzania nocy przez rodziny polskie, ba­
rykadowania drzwi i wystawiania nocnych wart
w obawie przed Ukraińcami . Na niechęć i nie­
ufność osadników polskich Ukraińcy odpowia­
dali tym
Utrzymywali kontakty w obrę­
bie swojej grupy, natomiast kontakty zewnętrzne
ograniczone zostały do minimum .
Większość Ukraińców miała negatywny sto­
sunek do ludności polskiej. Nie rozumiejąc
mechanizmów propagandowych, mieli za złe
Polakom, że tylko ich oskarżają o dokonywanie
mordów. Powszechnie zarzucali Polakom mor­
dowanie ludności ukraińskiej, w tym również
bestialskie zbrodnie . Wzajemne oskarżenia,
poparte przykładami zapamiętanymi z włas­
nych przeżyć bądź losów osób najbliższych,
doprowadziły do powstania dwóch radykalnie
odmiennych interpretacji polsko-ukraińskie­
go konfliktu, w których winą za jego krwawy
przebieg obwiniano zawsze drugą stronę. Ta­
kie podejście pogłębiło się w latach następnych
z powodu nasilenia antyukraińskiej propagandy.
Oprócz tego w społeczności ukraińskiej funk­
cjonował stereotyp Polaka, przypisujący rriu wy¬
noszenie się ponad innych, pijaństwo, lenistwo
30

31

32

1 złodziejstwo .
33

R. Drozd, Droga na Zachód, s. 141.
Ibid., s. 142.
R. Drozd, Polityka władz wobec ludności
s. 89.

Wszystkie te elementy spowodowały zamy­
kanie się w obrębie własnej grupy. Charaktery­
zowała je wrogość i nieutrzymywanie stosun­
ków sąsiedzkich i towarzyskich z pozostałymi
grupami ludności. Polegało ono zarówno na
samoizolacji, jak i izolacji towarzyskiej ze strony
Polaków. Jednak z czasem następowały powolne
zmiany nastawienia. Zatrudnianie się Ukraiń­
ców w zakładach pracy czy u polskiego sąsiada,
uczestnictwo w nabożeństwach rzymskokatoli­
ckich oraz różnych zebraniach sprzyjało wza­
jemnemu poznawaniu się Polaków i Ukraiń­
ców. Najszybciej nawiązała z przesiedlonymi
kontakt ludność rodzima, zwłaszcza Kaszubi,
oraz osoby pochodzące z dawnych centralnych
i zachodnich województw. Nie byli oni bowiem
obciążeni zaszłościami historycznymi. Również
sarno rozproszenie wymuszało na Ukraińcach
konieczność kontaktu z Polakami. Przełamywa­
nie barier zaowocowało zawieraniem małżeństw
mieszanych Nie bvłv one leszcze liczne ale
świadczyły o zbliżaniu się obu grup ludności .
34

Kultura i religia
Izolacja społeczna Ukraińców sprzyjała ich
wzajemnej integracji. Wspomagali się w różnych
pracach, wspólnie obchodzili święta oraz uro­
czystości rodzinne. Ta codzienna kultura stała
się ostoją ukraińskości i sposobem na przetrwa­
nie . Wśród opisywanej ludności silnie zakorze­
nione były różne zwyczaje i obyczaje. Należało
do nich zapraszanie w kumy. Przy zapraszaniu
na wesele panna młoda i druhna witały się z za­
praszanymi gośćmi podaniem ręki przez wyszy¬
wany ręcznik Na pogrzebach członków rodzin
głośno zawodzono, żeby nikt nie pomyślał, że
nie opłakuje się zmarłego .
Wraz z polepszeniem warunków material­
nych Ukraińcy zaczęli organizować sobie życie
35

36

30

33

31

34

32

mi)

im

BARBARZYŃCA

ukraińskiej...,

35

36

Ibid., s. 90.
Ibid., s. 91.
Ibid., s. 91.
R. Drozd, Droga na Zachód, s. 134-135.

�Sabina Nędza

26
kulturalne i religijne. Wykorzystywano do tego
różne spotkania i uroczystości organizowane
wewnątrz własnej grupy narodowej. Sprzyjało
temu osłabienie rygorów osadniczych, które
sprawiało, że Ukraińcy mogli tworzyć większe
skupiska. Przesiedlali się do wsi i gmin zamiesz­
kanych przez większą liczbę Ukraińców. Podob­
nie było w przypadku PGR-ów. Na przykład
w województwie szczecińskim do 1951 roku od­
notowano 375 takich przypadków. W niektórych
wsiach z przewaga ludności ukraińskiej, na przy¬
kład we Wróblach (w powiecie Gołdap), zaczęły
powstawać pierwsze zespoły ludowe. Prowadzo¬
no też korespondencję z krewnymi i znajomymi
w kraju i za granicą (Kanada ,USA) .
37

Poza tym Ukraińcy występowali z pismami do
władz, starając się o uzyskanie świątyń i pozwo­
lenie na odprawianie oficjalnych nabożeństw we
własnym obrządku. Gdy go nie uzyskali, modlili
się w swoich mieszkaniach. W Baniach Mazur­
skich grekokatolicy w większe święta zbierali
się w miejscowym kościele i śpiewali ukraińskie
pieśni religijne. W niektórych miejscowościach
tajne msze zaczęli odprawiać diacy (psalmiści).
Działo się tak na przykład w Krzeszowie koło By­
towa (Jan Bełtej) . Po zmianie granic i wysied­
leniach do ZSRR w Polsce została
około
150 tysięcy grekokatolików. Ludność tę osiedlono
w rozproszeniu na ziemiach zachodniej Polski.
W granicach PRL Cerkiew greckokatolicka prze¬
stała praktycznie istnieć . Przed akcją Wisła"
w Polsce mieszkało 114 księży greckokatolickich.
Wraz z wiernymi deportowano na zachód sześć­
dziesięciu dwóch z nich. Siedmiu aresztowano
i przekazano stronie radzieckiej a dwudziestu
dwóch osadzono w obozie w Jaworznie. Na karę
więzienia skazano siedmiu , na karę śmierci jed­
38

39

R. Drozd, Polityka władz wobec ludności
ukraińskiej...,
s. 95.
Ibid., s. 95.
M. Skórka, Wspólne sąsiedztwo czy nie chciani intruzi?
Kościół rzymskokatolicki w Polsce w oczach grekokatoli­
37

38

39

nego. Co najmniej trzech uniknęło wysiedlenia.
Pozostali opuścili Polskę, zginęli w czasie akcji
wojskowych, przeszli na obrządek rzymskoka­
tolicki lub porzucili stan kapłański. Podobny los
spotkał duchownych prawosławnych. Władze
administracyjne starały się zapobiec odrodzeniu
się Kościoła greckokatolickiego, uważając, że
jego działalność utrudni proces wynaradawiania
się Ukraińców w nowym miejscu zamieszkania.
Początkowo sprzymierzeńcem na tym polu stało
się duchowieństwo rzymskokatolickie. Przybyli
na ziemie zachodnie i północne księża grecko­
katoliccy zostali objęci obserwacją urzędów bez­
pieczeństwa .
40

Obecni na zachodzie księża greckokatoliccy
przyjmowali różne postawy: od zaprzestania
pełnienia posług kapłańskich przez przejście
na obrządek rzymskokatolicki aż do odprawia­
nia nabożeństw „przy zamkniętych drzwiach".
Znana była działalność księdza Mirosława Ripeckiego, który od lipca 1947 roku odprawiał msze
w swoim mieszkaniu. Miejsce jego działalności
- Chrzanowo - szybko urosło do rangi centrum
religijnego grekokatolików. Ksiądz Ripecki pro­
wadził także działalność kulturalno-oświatowa,
wypożyczając książki z przywiezionej ze sobą
biblioteki. W jego ślady poszli inni, na przykład
Bazyli Hrynyk w Wiercinach a potem Cygan¬
ku. Działalność duchownych greckokatolickich
spotykała się przeciwdziałaniem władz oraz
niechęcią części kleru rzymskokatolickiego We
fragmencie sorawozdania Urzędu Woiewódz
kiego w Olsztynie z działalności kościołów na
terenie województwa olsztyńskiego znaiduiemy
informacie ze władze nie chciały donuśc ć do
odrodzenia się ruchu ukraińskiego. W tym celu
uniemożliwiały na przykład powstanie parafii
41

ków, „Więź", 1998, nr 3, s. 74.
R. Drozd, Droga na Zachód, s. 141.
R. Drozd, Polityka władz wobec ludności
s. 96.
40

41

BAUBARZmt

ukraińskiej...,

1(111 F-QDB

�27

Akcja „Wista"

greckokatolickich, a duchownych oddały pod
obserwację Wojewódzkiego U r z ę d u Bezpie­
czeństwa Publicznego. Problemem grekokatoli­
ków, jak czytamy w dokumencie, zajął się Koś­
ciół rzymskokatolicki, przyjmując duchownych
greckokatolickich do swego grona i powierzając
im, po odpowiednim przeszkoleniu, funkcje
wikariuszy. Żonaci musieli pozostawić swe żony
w dawnym miejscu zamieszkania . Zdecydowa­
na większość księży z tej możliwości skorzystała.
Zabezpieczało to ich byt, poza tym birytualizm
stwarzał w przyszłości możliwości odprawiania
nabożeństw greckokatolickich. Swe żony oraz
dzieci pozostawili formalnie, to znaczy nie za­
brali ich do nowych placówek, ale utrzymywali
z nimi ścisłe kontakty. Proboszczowie przyj­
mowali różne postawy wobec prób odprawia¬
nia mszy greckokatolickich: od potępienia po
poparcie. Wynikało to między innymi z faktu,
że polski episkopat nie sformułował jasnych za­
sad działania w tym zakresie . August Hlond,
a potem Stefan Wyszyński (pełniący kolejno
funkcje Delegata Stolicy Apostolskiej do spraw
Obrządków Wschodnich w Polsce) na począt­
ku nie pozwalali duchowieństwu greckokatoli­
ckiemu na odprawianie nabożeństw w swoim
obrządku a iedynie w rycie łacińskim. Uważali
że odnowienie działalności Kościoła greckoka¬
tolickiego pogłębi konflikt między Kościołem
polskim a władzami. Nie bez znaczenia mogła
być też niechęć ludności polskiej do ukraińskiej
Nie można wykluczyć że kler polski brał ją
pod uwagę O trudnościach ze organizowaniem
nabożeństw greckokatolickich może świadczyć
przykład Bań Mazurskich Ukraińska ludność
teimieiscowości w 1951 roku rozpoczęła starania
o uzyskanie z^ody na odnrawianie nabożeństw
greckokatolickich. Zwróciła się w tej sprawie do
Urzędu do spraw ^Vvznań a późnie do pryma
sa. Pismo Samodzielnego' Referenta do spraw
42

43

42

43

R. Drozd, I . Hałagida, op.cit., s. 55-56, dok. nr 14.
R. Drozd, Polityka władz wobec ludności ukraińskiej..., s. 97.

m i ) im mminn

Wyznań PWRN w Olsztynie do Wydziału Społeczno-Administracyjnego (z października 1952
roku) zawiera stwierdzenie: „Przesiedleńcy z ak­
cji » W « w Baniach Mazurskich występują cał­
kiem oficjalnie o zezwolenie na zorganizowanie
parafii grekokat[olickiej]. Podobno wyjeżdżają
z chrztami i ślubami do parafii Chrzanowo koło
stacji Koszczewo [...], gdzie rzekomo zorganizo­
wano parafię grekokatolicką i proboszczem jest
ks. Ripecki Mirosław" . Sprawa odprawiania
greckokatolickich nabożeństw w Baniach Ma­
zurskich upadła mimo pozytywnego stosunku
prymasa. Referat Wyznań PPRN w Węgorzewie
początkowo się zgodził, potem jednak wycofał
się ze swojej decyzji i zaproponował utworzenie
parafii rzymskokatolickiej lub prawosławnej.
Do zmiany sytuacji przyczyniło się prawdo­
podobieństwo przejścia grekokatolików na pra­
wosławie. Prymas Stefan Wyszyński, starając się
walczyć z tym zagrożeniem, zezwolił w 1952 roku
ks. Bazylemu Hrynykowi na odprawianie nabo­
żeństw w Bytowie i Nowym Dworze. W kwiet­
niu 1952 roku ordynariusz diecezji w a r m i ń ­
skiej erygował oficjalnie greckokatolicką kaplicę
w Chrzanowie, a księdza Ripeckiego mianował
jej rektorem .
Łagodniej władze odnosiły się do Kościoła
prawosławnego. Nie traktowały go bowiem jako
nośnika świadomości narodowej Ukraińców.
Nie utożsamiały go też jedynie z Ukraińcami.
Kościół prawosławny działał legalnie i miał
własną wewnętrzną strukturę. W1946 roku pod­
jął na terenie ziem zachodnich i północnych zor­
ganizowaną działalność, mógł więc rozpocząć
starania o objęcie duszpasterstwem deportowa­
nej ludności ukraińskiej. Oddelegowanie przez
konsystorz duchownych na ziemie zachodnie
oraz ich przybycie wraz z wysiedlaną ludnością
umożliwiło tworzenie pierwszych parafii. Naj­
wcześniej, j u ż na początku sierpnia 1947 roku,
44

45

44

45

R. Drozd, I. Hałagida, op.cit., s. 68-69, dok nr 20.
R. Drozd, Polityka władz wobec ludności ukraińskiej..., s. 98.

�Sabina Nędza

28
powstały one na Dolnym Śląsku. Początkowo
parafie prawosławne tworzyły się spontanicznie,
bez zezwolenia władz administracyjnych, a na­
bożeństwa odbywały się w prywatnych domach.
Powodowało to interwencje władz centralnych
i terenowych .
Grekokatolicy, którzy nie mieli możliwości
uczestniczenia we własnych mszach, mogli wy­
brać między uczęszczaniem na nabożeństwa
rzymskokatolickie (poświęcając swój obrządek)
a braniem udziału w nabożeństwach prawosław­
nych, w których nie wszyscy duchowni posługi­
wali się językiem ukraińskim. Trudno jest okre­
ślić, która z opcji przeważała. Decydowała o tym
często bliskość cerkwi lub kościoła oraz używany
w nich język . Nabożeństwa greckokatolickie
i prawosławne zawsze odgrywały
rolę
w życiu rozproszonej ludności. Właściwie było
to jedyne miejsce poza domem gdzie Ukraińcy
mogli porozmawiać w swoim ojczystym języku
razem się modlić i śpiewać pieśni cerkiewne .
46

47

48

Na początku lat 50. centralne czynniki de­
cyzyjne w Polsce ponownie zainteresowały się
problemem ukraińskim. Powodem były zmiany
w polityce narodowościowej władz oraz cią­
gle utrzymująca się wśród ludności ukraińskiej
chęć powrotu w rodzinne strony . Oznaczało
to, że dotychczasowa polityka nie doprowadziła
do oczekiwanych rezultatów, czyli asymilacji
Ukraińców. Pismo Zespołu I I Prezydium Rady
Ministrów do urzędów wojewódzkich w sprawie
nielegalnego powrotu Ukraińców (z 19 czerwca
1951 roku) zawiera opis sytuacji: „Stwierdzono
liczne wypadki samowolnego opuszczania go­
spodarstw rolnych przez ludność przesiedlona
na teren województwa w
49

1947

r

w

ramach akcji
»W« przy czym prezydia gminnych i powiato46

47

48

49

Ibid.,
Ibid.,
Ibid.,
Ibid.,

s. 99.
s. 98.
s. 100.
s. 102.

wych rad narodowych przez wydanie tej ludno­
ści dowodów stwierdzających wymeldowanie
na pobyt stały do miejsc poprzedniego zamiesz­
kania stwarzają pozory legalności niepożąda­
nej i szkodliwej akcji, która staje się źródłem
niepokoju i fermentu, zarówno wśród ludności
przesiedlonej, jak również wśród ludności za­
mieszkałej na terenach objętych akcją »W«. Biu­
ro Społeczno-Administracyjne przypomina, że
według ustalonych zasad wysiedlonym w akcji
»W« nie wolno wracać do poprzedniego miej­
sca zamieszkania, i prosi o wydanie stosownych
w tym względzie zarządzeń oraz dopilnowanie
ścisłego ich przestrzegania" .
50

Jednak odgórne zakazy nie mogły powstrzy­
mać ludności od powrotu do dawnych miejsc
zamieszkania. Przykładem może być postać
znanego malarza Nikifora Drowniaka, który
mimo trzykrotnego wysiedlenia na ziemie za­
chodnie zawsze powracał do Krynicy. Władze
zrzucały winę na nacjonalistów ukraińskich, nie
dostrzegając prawdziwych powodów zaistniałej
sytuacji . Poza tym ludność ziem zachodnich
zaczęła rozwijać życie narodowo-religijne. Te
działania sprowadzały się do opisanych wcześ­
niej spotkań w mieszkaniach. Spotkaniom takim
towarzyszyła wymiana poglądów oraz wzajem­
ne podtrzymywanie się na duchu. Oznaczało to,
że władze traciły kontrolę nad ludnością ukra¬
ińską. Postanowiły poddać kontroli ukraińskie
życie narodowe i kulturalne poprzez umożli
wierne przesiedleńcom zaspokojenia podstawo
wvch potrzeb w tvm zakresie Świadczy o tvm
uchwała Biura Politycznego KC PZPR z kwiet¬
nia 1952 roku dotycząca działań zmierzaiacvch
dononrawvsvtuar i aosnodarrze, ludność ukra
51

52

1

ińskiei w Polsre
niei pra
nra
msKiej
oisce i do
uo wzmożenia wśród
wsrou mej
cy politycznej Informuje ona że przesiedlona
_

R. Drozd, I. Hałagida, op.cit., s. 64, dok. nr 18.
R. Drozd, Polityka władz wobec ludności
ukraińskiej...,
s. 103.
Ibid., s. 104.

50

51

52

BARBARZYŃCA

1(111 F-QDB

�Akcja „Wista"

29

ludność, głównie chłopska, zagospodarowała
się na nowym terenie i pracuje. Niektórzy nawet
zdobywają znaczące miejsce w życiu społecz­
ności - głównie dotyczyło to rodzin biednych
i średniozamożnych, które zyskały gospodarczo
na przesiedleniu. Jednak znaczna część Ukraiń­
ców nie dba o zabudowania ani o podniesienie
poziomu gospodarki (pada nawet określenie
„świadomy gospodarczy sabotaż"). Przyczyną
tej sytuacji według raportu ma być wpływ „faszy­
stów ukraińskich i podziemia OUN-owskiego".
Jednak jest też w uchwale stwierdzenie, że wła­
dze miejscowe nie okazały dostatecznej pomocy
prz v osiedlaniu a nawet zdarzały się przypadki
dvskrvminacii przy wymiarze podatków i świad
czeń Ukraińcy Dosłueuia sie oficialnie iezykiem
polskim natomiast miedzy soba rozmawiaia
wyłącznie DO ukraińsku Rzadko uczęszcza a
do kościołów rzymskokatolickich Grekokatolicy
orgamzuiapotaiemne nabożeństwa i uroczysto
śc, A u t o r z , r a n o m , z a „ w a z a , a z e w n o ł o z e n i , ,

dyskryminowana ludności ukraińskiej, rozpa­
trywanie jej spraw, próśb i zaspokajanie potrzeb
oraz wciągnięcie ludności przesiedlonej w dzia­
łalność społeczną. Urząd do spraw Wyznań miał
przedstawić plan normalizacji stosunków reli­
gijnych wśród ludności ukraińskiej . Uchwała
Biura Politycznego świadczyła o zmianie podej­
ścia władz do ludności ukraińskiej. Pozwolono
jej oficjalnie zaistnieć, ale nie zrezygnowano
z głównego celu - asymilacji. Uchwała została
rozesłana do władz terenowych, nie wszędzie
jednak spieszono się z jej realizacją . Wynikało
to między innymi z opieszałości niechętnie na­
stawionych do Ukraińców urzędników którzy
nie byli przygotowani do zmiany postawy wobec
przesiedlonych tvm bardziei ze do tei pory wv
magano od nich działań antyukraińskich Sami
Ukraińcy też odnosili sie dosyć sceptycznie do
tych nonwsłów Obawiali sie ze nrzyimowanie
iakieikolwiek nomocy od naństwa może „trud
nić n o w r ó t w r o d z i n n e stronv 7 teao nowodu

l u d n o ś c i „ k r a i ó s k i e i k o n i e c z n e sa z m i a n y alw

nie chcieli n r z v i m o w a c a k t ó w nadania aosno

„ułiaati w i ćc jej
iei ccaiKowue
ałkowite znormalizowanie warn
un

darstw S t o n i e ń reahzacii n o s t a n o w i e ń n c h w a l v

g° P°
s

a a r c z

y ^ w c i ą g n i ę c i e oo aktywnego
c n

życia społecznego, w z w i ą z k u z tym B i u r o

lityczne postanawia wprowadzić zarządzenia
ułatwiające zagospodarowanie się ludności prze­
siedlonej . uregulowanie spraw własności gospo­
darstw rolnych, przyznawanie ulg w podatku
gruntowym, zgodnie z obowiązującymi prze­
pisami, umorzenie zaległości pożyczkowych na
zasiewy z lat 194/ i 1948, udzielanie przesied­
leńcom kredytów gospodarczych. Nadal miał
byc przestrzegany zakaz powrotów do dawnych
miejsc zamieszkania. Położono nacisk na zakaz

53

54

R. Drozd, I . Hałagida, op.cit., s. 68, dok. nr 19.
R. Drozd, Polityka władz wobec ludności ukraińskiej...,

l j l l ) nU

BARBARZYŃCA

53

54

Iwł . r o . n i r o w a n v nawet na terenie n o w i a t ó w

pyi zróżnicowany nawet na terenie powiatów
!
'
rozpoczęły się; zmiany w sytuacji
Ukraińców na ziemiacn zacnodnicn. IN ową po­

litykę wyznaczało Biuro "lityczne ¿ 1 K, a realizowało

Urzędu Kady Ministrów

(od listopada l ^ Z roku Urząd Kady Ministrów)
a zwłaszcza Ministers wo Spraw Wewnętrznych

(do grudnia 19M roku Ministerstwo Bezpie­
czeństwa 1 ubhcznego). Na szczeblu terenowym
zajmowały się tym prezydia wojewódzkich

rad

narodowych, hunkcję kontrolną w terenie pełnily komitety wojewódzkie PZPR .

s. 106.
Ibid., s. 14.

55

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8442" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8420">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/0242b88fdf635958a7e7a9eb82f6c75c.pdf</src>
        <authentication>97ec0537bd4d896b1e11f77d4c9e82d0</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100866">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1414</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100868">
                <text>1991</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100870">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1307</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100872">
                <text>Akta majątku ziemskiego Wola Pękoszewska i ich przydatność do badań etnograficzno-historycznych / ETNOGRAFIA POLSKA 1991 t.35 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100874">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1991 t.35 z.2, s.165-172</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100875">
                <text>Stawarz, Andrzej</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100876">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100877">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100878">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="100879">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100880">
                <text>„Etnografia Polska", t. X X X V : 1991, z. 2
P L ISSN 0071-1861

A N D R Z E J STAWARZ
(Warszawa)

A K T A MAJĄTKU Z I E M S K I E G O W O L A PĘKOSZEWSKA I I C H
PRZYDATNOŚĆ DO BADAŃ ETNOC-RAF1CZNO-IIISTORYCZNYCII

W dotychczasowych badaniach nad kulturą c h ł o p s k ą Mazowsza etnografo­
wie w stosunkowo m a ł y m stopniu korzystali ze ź r ó d e ł archiwalnych, t y p o w y c h
dla warsztatu historyka. W ł a ś c i w i e poza pracami monograficznymi d o t y c z ą c y ­
m i K u r p i ó w czy też studiami Andrzeja Woźniaka, trudno jest w s k a z a ć opraco­
wania d o g ł ę b n i e i wszechstronnie w y k o r z y s t u j ą c e rozmaite rodzaje ź r ó d e ł p i ­
sanych. Tymczasem, j e ż e l i chodzi o Mazowsze, dysponujemy o g r o m n ą ilością
m a t e r i a ł ó w archiwalnych, s z c z e g ó l n i e w odniesieniu do X I X i p o c z ą t k ó w X X
w. S ą to bogate w r ó ż n o r o d n e informacje akta stanu cywilnego, akta gmin, akta
hipoteczne i notarialne, s ą d o w e , także zbiory i kolekcje m a t e r i a ł ó w rękopi­
ś m i e n n y c h , kartograficznych, ikonograficznych. Materiały te znajdują się prze­
de wszystkim w archiwach p a ń s t w o w y c h oraz k o ś c i e l n y c h (diecezjalnych i pa­
rafialnych), niekiedy w zbiorach m u z e ó w i bibliotek. Pewna c z ę ś ć tego rodzaju
ź r ó d e ł została j u ż s p o ż y t k o w a n a przez historyków, g ł ó w n i e z a j m u j ą c y c h s i ę
dziejami gospodarczymi, niemniej nadal czekają one na odkrycie przez etno­
grafów. N i e w ą t p l i w i e s i ę g n i ę c i e do m a t e r i a ł ó w archiwalnych daje o g r o m n ą
s z a n s ę dalszego rozwoju b a d a ń nad kulturą c h ł o p s k ą , s z c z e g ó l n i e w zakresie
kultury materialnej, zmian cywilizacyjnych na w s i , p r z e o b r a ż e ń struktury i ż y ­
cia rodziny wiejskiej, a t a k ż e uchwycenia niektórych przynajmniej zmian w i e j ­
skiej o b y c z a j o w o ś c i .
J e d n ą z bardziej interesujących kategorii ź r ó d e ł archiwalnych s ą akta doty­
c z ą c e m a j ą t k ó w ziemskich. Nie wdając się w bliższe omawianie stanu zacho­
wania tego rodzaju m a t e r i a ł ó w w archiwach polskich, p o p r z e s t a n ę na prezen­
tacji jednego wybranego z e s p o ł u , t j . akt majątku ziemskiego Wola P ę k o s z e w s k a
z p o ł u d n i o w o - z a c h o d n i e g o Mazowsza. Jest to, j a k dotąd, jedyny z e s p ó ł akt
podworskich znajdujący się w zasobie A r c h i w u m P a ń s t w o w e g o w Ż y r a r d o ­
w i e . M i m o stosunkowo niedużej objętości z e s p ó ł ten - w m o i m przekonaniu
- m o ż e b y ć traktowany jako charakterystyczny dla średniej w i e l k o ś c i w ł a s n o ś c i
ziemskiej regionu w X I X w i e k u . Jego p r z y d a t n o ś ć do b a d a ń , przynajmniej nad
n i e k t ó r y m i zagadnieniami historii i kultury w s i , postaram się natomiast w y k a ­
zać poniżej.
1

Warto m o ż e p o d a ć nieco informacji o dziejach interesującego nas obszaru,
w c h o d z ą c e g o w skład wspomnianych dóbr. Pierwsza wzmianka historyczna
0 w s i Wola P ę k o s z e w s k a pochodzi z końca X V I w." Dokument z tego czasu
zawiera j e d n a k ż e nikłe informacje, m ó w i ą c e g ł ó w n i e o w i e l k o ś c i wsi (9 ł a n ó w )
1 liczbie r z e m i e ś l n i k ó w (1 osoba). Starsze i zarazem nieco szersze s ą natomiast
dane o wsi Zawady, która w X I X w. należała do tych samych dóbr. W i e ś

�166

ANDRZEJ STAWARZ

Zawady wymieniona została w tzw. Kodeksie
Wielkim w lalach 1339 i 1380,
jako n a l e ż ą c a do parafii Mszczonów"^. W e d ł u g danych z 1579 r. Zawady z a ś
były w s i ą m n i e j s z ą od W o l i P ę k o s z e w s k i e j (3 i 1/2 ł a n a ) .
Dzieje w y m i e n i o n y c h w s i , lak jak i całych d ó b r ziemskich o b e j m u j ą c y c h te
wsie, nie zostały d o t ą d bliżej opisane. Na podstawie zachowanego w omawia­
nych aktach majątku zbioru d o k u m e n t ó w m o ż n a stosunkowo d o k ł a d n i e prze­
ś l e d z i ć k s z t a ł t o w a n i e s i ę tytułów w ł a s n o ś c i oraz zmian w i e l k o ś c i i granic d ó b r
Wola P ę k o s z e w s k a od p o c z ą t k u X V I I do końca X V I I I w i e k u . Innego rodzaju
danych z okresu staropolskiego akta z e s p o ł u nic z a w i e r a j ą . P r z e w a ż a j ą c ą c z ę ś ć
s t a n o w i ą materiały r ę k o p i ś m i e n n e d o t y c z ą c e u b i e g ł e g o stulecia, kiedy to dobra
Wola P ę k o s z e w s k a (z p r z y l e g ł o ś c i a m i ) były s i e d z i b ą znanego rodu szlachec­
kiego G ó r s k i c h , herbu Boża Wola. R ó d ten w y w o d z i swe początki genealogi­
czne od p o ł o w y X V I wieku, a nazwisko swoje z a c z e r p n ą ł od rodzinnego
„ g n i a z d a " we wsi G ó r k i , w Ziemi G o s t y n i ń s k i e j . Wielu c z ł o n k ó w rodu G ó r ­
skich p e ł n i ł o w dawnej Rzeczypospolitej z n a c z ą c e funkcje i g o d n o ś c i u r z ę d o ­
we, lak p a ń s t w o w e , j a k i k o ś c i e l n e . Do p o c z ą t k ó w X I X w. G ó r s c y herbu Boża
Wola, nie mieli ż a d n y c h posiadłości w o b r ę b i e Mazowsza połuclniowo-zachodniego. Wola P ę k o s z e w s k a wraz z kilkoma pobliskimi i raczej niewielkimi wsia­
mi oraz folwarkami stała się ich w ł a s n o ś c i ą , i zarazem g ł ó w n ą siedzibą, w roku
1826, kiedy to Franciszek Górski z a k u p i ł b y ł ó w majątek od hr Józefa Krasiń­
skiego (tzw. linia o b o ź n i c k a ) . Franciszek G ó r s k i , w ó w c z a s g e n e r a ł brygady,
s ł a w n y w czasach K s i ę s t w a Warszawskiego i mający u g r u n t o w a n ą pozycję
w K o n g r e s ó w c e , w latach p o p r z e d z a j ą c y c h Powstanie Listopadowe z a p r a g n ą ł
z m i e n i ć tryb życia i osiedlić s i ę na wsi . Do śmierci (1838 r.) w ł a d a ł dobrami
Wola P ę k o s z e w s k a razem z ż o n ą T e o d o z j ą z K r ę p s k i c h oraz czterema synami.
Po n i m administrowanie dobrami przejął najstarszy syn, L u d w i k . J e d n a k ż e ten
stan rzeczy nie trwał d ł u g o , g d y ż L u d w i k Górski w 1849 r. dzięki m a ł ż e ń s t w u
z Paulina K r a s i ń s k ą przejął dobra Sterdyń w powiecie s o k o ł o w s k i m . W ó w c z a s
Wolę P ę k o s z e w s k a objął we w ł a d a n i e następny z braci, Jan. Ten w n i e d ł u g i m
czasie o ż e n i ł s i ę z M a r i ą Ł u b i e ń s k ą . Na okres administrowania dobrami przez
Jana G ó r s k i e g o p r z y p a d ł o u w ł a s z c z e n i e c h ł o p ó w , które w p ł y n ę ł o o ż y w i a j ą c o
na dalszy r o z w ó j gospodarki folwarcznej oraz chłopskiej lego terenu.
W końcu X I X w. dziedzicem dóbr z o s t a ł syn Jana G ó r s k i e g o , A n t o n i .
Pozostali trzej synowie Jana zdecydowali się podjąć działalność na innym polu,
o d n o s z ą c później w a r t o ś c i o w e sukcesy w kilku dziedzinach nauki i życia spo­
ł e c z n e g o . Dla przykładu warto p o d a ć , iż Konstanty Marian G ó r s k i (1862-1909)
po odbyciu s t u d i ó w uniwersyteckich z o s l a ł cenionym historykiem sztuki i kry­
tykiem, L u d w i k Górski (ur. ok. 1860 - zm. 193 1) z a ś w latach pierwszej wojny
światowej z a c z ą ł robić karierę polityczną. Trzeba zatem p a m i ę t a ć , ż e ród
G ó r s k i c h w X I X wieku to nie tylko doskonali d o w ó d c y w o j s k o w i ' i światli
w ł a ś c i c i e l e ziemscy z a m i ł o w a n i w ulepszaniu gospodarki rolnej. B y l i to rów­
nież d z i a ł a c z e s p o ł e c z n i i polityczni, niekiedy publicyści. Poprzez swoje z w i ą z ­
ki personalne i zawodowe z Towarzystwem Kredytowym Ziemskim, Bankiem
H a n d l o w y m czy też Towarzystwem Rolniczym w Warszawie, mogli skutecznie
z a b i e g a ć o środki finansowe na rozwój produkcji stymulującej o ż y w i e n i e go4

5

6

8

�167

A K T A MAJĄTKU Z I E M S K I E G O WOI J \ PĘKOSZEWSKA

spodarcze w s i . N i e rozszerzając tego zagadnienia p o d k r e ś l i ć warto, ż e zna­
j o m o ś ć d z i e j ó w rodu G ó r s k i c h m o ż e w istotny s p o s ó b p o m ó c w zrozumieniu
p r z e o b r a ż e ń , j a k i e d o k o n y w a ł y s i ę na wsi na interesującym tu nas terenie. B y ł y
to dobra, j a k na warunki mazowieckie, stosunkowo rozległe. W pierwszej
p o ł o w i e X I X w. na majątek ten o łącznej powierzchni blisko 6000 m ó r g skła­
dały s i ę : w i e ś i folwark Wola P ę k o s z e w s k a , wieś i folwark Pękoszew, w i e ś
i folwark Zawady, folwark N o w i n y oraz nieduże wsie - Huta Zawadzka, Wólka
Jeruzalska, Borszyce i Budy pod Z a t o r e m . Terytorialnie dobra te były usy­
tuowane w p ó ł n o c n e j części powiatu rawskiego, po reformie podziału admini­
stracyjnego z 1867 r. znalazły s i ę natomiast w p o ł u d n i o w o - w s c h o d n i e j części
powiatu skierniewickiego, w gminie Wola P ę k o s z e w s k a , na styku parafii Chojnata i Jeruzal. Po realizacji ukazu carskiego o u w ł a s z c z e n i u z 1864 r. w i e l k o ś ć
d ó b r uległa p o w a ż n e m u zmniejszeniu i wynosiła w ó w c z a s niewiele ponad 4000
m ó r g (w t y m Wola P ę k o s z e w s k a - 3166 m ó r g , Zawady - 905 m ó r g ) . W e d ł u g
danych z 1873 r. mniej niż 1/3 powierzchni d ó b r s t a n o w i ł y grunty orne ". Nadal
n a j w i ę k s z ą c z ę ś ć s t a n o w i ł y lasy (blisko 60% areału). Nawet pobieżna analiza
danych statystycznych - wydobytych z akt omawianego zespołu akt podwor­
skich - pozwala w y s n u ć wniosek o d o ś ć wysokim stopniu zagospodarowania
dóbr, z a r ó w n o jeżeli chodzi o wykorzystanie lasu, j a k i rozwój produkcji r o l ­
no-spożywczej .
11

1

Po t y m koniecznym wprowadzeniu przedstawmy bliższą a r c h i w a l n ą i me­
r y t o r y c z n ą c h a r a k t e r y s t y k ę akt z e s p o ł u . Akta majątku Wola P ę k o s z e w s k a chro­
nologicznie z a w i e r a j ą się w lalach 1824-1936, przy czym jeden z p o s z y t ó w
s t a n o w i ą wspomniane j u ż wypisy wierzytelno d o k u m e n t ó w z X V I I - X V I I I w.
P r z e w a ż a j ą c a c z ę ś ć m a t e r i a ł ó w archiwalnych zespołu pochodzi z lal 18241870. O g ó ł e m z e s p ó ł liczy 77 jednostek inwentarzowych (objętość 0,4 mb).
Z uwagi na specyficzny charakter zespołu zastosowano przy jego opracowy­
waniu układ rzeczowo-chronologiczny akt, zbliżony do układu, j a k i z w y k l e
nadaje się aktom podworskim przechowywanym w archiwach p a ń s t w o w y c h .
Po c a ł k o w i t y m opracowaniu struktura archiwalna zespołu przedstawia się na­
stępująco:
1 3

a) dokumenty rodzinne (7 j . a . ) ,
b) dokumenty d o t y c z ą c e w ł a s n o ś c i ziemskiej (40 j . a . ) - prawne i pomiarowe
(notarialne i hipoteczne), ekonomiczne i rachunkowo-finansowe,
c) dokumenty d o t y c z ą c e sytuacji c h ł o p ó w w dobrach ziemskich (23 j . a . ) ,
d) dokumenty d o t y c z ą c e publicznej działalności d z i e d z i c ó w d ó b r oraz tzw.
v a r i a ( ł ą c z n i e 7 j . a.).
Dokumenty rodzinne oraz d o t y c z ą c e publicznej działalności G ó r s k i c h s ą
zachowane s z c z ą t k o w o i nie w n o s z ą w ł a ś c i w i e nic nowego, s z c z e g ó l n i e w a ż ­
nego, do sagi rodu. N a j w i ę k s z ą c z ę ś ć zespołu s t a n o w i ą akta p o ś w i a d c z a j ą c e
tytuł w ł a s n o ś c i , k s z t a ł t o w a n i e s i ę granic i rozległości majątku oraz m a t e r i a ł y
d o t y c z ą c e z a g a d n i e ń ekonomicznych lub finansowych. Dokumenty te ł ą c z n i e
z k s i ę g a m i hipotecznymi m a j ą t k u s t a n o w i ą zasadnicze i d o ś ć pełne ź r ó d ł o
informacji o podstawach prawnego i ekonomicznego funkcjonowania d ó b r
ziemskich Wola P ę k o s z e w s k a od p o c z ą t k u X I X w. do c z a s ó w I I Rzeczypospo1 4

�168

ANDRZEJ STAWARZ

litej. S z c z e g ó l n i e interesującym dokumentem jest inwentarz d ó b r z 1824 r. "
D z i ę k i d r o b i a z g o w o ś c i opisu p o s z c z e g ó l n y c h b u d y n k ó w , u r z ą d z e ń gospodar­
skich, s p r z ę t ó w oraz narzędzi etnograf zyskuje w tym przypadku d o s k o n a ł y
n i e o m a l ż e m a t e r i a ł do b a d a ń nad k u l t u r ą materialną, z a r ó w n o warstwy szla­
checkiej, j a k i c h ł o p s k i e j . W inwentarzu znajdujemy m.in. opisy dworu, folwar­
cznych b u d y n k ó w gospodarczych (spichrz, stajnie, lamus, obora, stodoła, o w ­
czarnia) i mieszkalnych ("czworaki"), a także s ł u ż ą c y c h produkcji „ p r z e m y s ł o ­
w e j " (browar, m ł y n w o d n y ) , b ą d ź też r o z r y w k o m (karczmy, austeria). Ponadto
scharakteryzowano ogrody warzywne, ploty, studnie. O s o b n ą c z ę ś ć zajmuje
opis tzw. o s i a d ł o ś c i w ł o ś c i a n o b e j m u j ą c y : posiadłości gruntu, zabudowania,
majątek z a ł o ż n y i w ł a s n y chłopów, w y s o k o ś ć p a ń s z c z y z n y i danin rocznych
oraz podymnego. W k o ń c o w e j części inwentarza znalazły się informacje o usy­
tuowaniu pól, łąk, o g r o d ó w c h ł o p s k i c h i dworskich, a także o stanie i wykorzy­
stywaniu l a s ó w oraz s t a w ó w . Interesujące jest także zestawienie „ s t a t k ó w
i s p r z ę t ó w " znajdujących s i ę na folwarku, w kuźni oraz w karczmach. Przyto­
c z y ć chyba warto kilka o p i s ó w , k t ó r e dobrze egzemplifikują o g r o m n ą w a r t o ś ć
p o z n a w c z ą c a ł e g o inwentarza.
1. „ S p i c h r z na przeciw dworu o trzech komorach jednej dawnej i d w ó c h
z obu stron pod szczytami nad piwnicami przebudowanych, przy drodze fron­
tem na p ó ł n o c z facjatą na front w y s u n i ę t ą , z drzewa tartego na podmurowaniu
zległy i podwalinach w w ę g i e ł budowany, gontami pokryty, do k t ó r e g o wcho­
d z ą c w facyacie w y s u n i ę t y od frontu drzwi pojedyncze na zawiasach z za­
m k i e m , do sionki w której podłoga i p u ł a p z tarcic, z sionki tej na prawo schody
sosnowe dające w c h ó d na g ó r ę " .
2. „ C z w o r a k mały gdzie dziś s ł u ż ą c y dworscy m i e s z k a j ą za d r o g ą z drzewa
sosnowego w w ę g i e ł na podmurowaniu zległy, frontem na z a c h ó d budowany,
po w i ę k s z e j części dranicami a miejscem s ł o m ą pokryty c i e k ą c y przed k t ó r y m
ganek z tarcic obudowany, w c h o d z ą c do sieni, drzwi z tarcic na zawiasach
z k l a m k ą i za s z c z y p k ę jedne, a drugie takież na tył w y c h ó d dające poszrodku
tej k o m i n z cegły murowany na dach wyprowadzony do k t ó r e g o cztery d y m y
s c h o d z ą s i ę z tejże sieni po prawej stronie są dwie izdebki, w k t ó r y c h piec
z cegły obie izby o g r z e w a j ą c y i k o m i n k ó w kapiastych dwa, podłoga i p u ł a p
z tarcic, okien ordynaryjnych dwa, z okiennicami na zawiasach [ , . . ] " .
3. „ O p i s a n i e pól, łąk i o g r o d ó w wiejskich [...J-osady nowej zwanej Budy
pod Paplinem. Grunt osady nowej zwanej Grabne pod Paplinern na d w ó c h ,
przed lat k i l k u o s i a d ł y c h b u d n i k ó w , do wyrobku, na k a ż d e g o po o ś m m o r g ó w
miary c h e ł m i ń s k i e j oznaczonej, leży w granicach Woli P ę k o s z e w s k i e j , od wsi
P ę k o s z e w a za d r o g ą od m ł y n a Kokoszka zwanego, do Paplina idącej, nad rzeką
i n o m e n k l a t u r ą Grab z w a n ą . Roli wraz z ogrodami j u ż wykrudowanej m o r g ó w
12, a reszta jeszcze do wykrudowania, z a w i e r a j ą c e j , z których posiadacze po
wyjściu lat 3-ch wolnych w roku 1815 s k o ń c z o n y c h , czynsz temczasowie
w rubrykach w y r a ż o n y o p ł a c a ć m a j ą . "
1 6

1 7

1 8

Pierwsze dwa p r z y k ł a d y poświadczają znaczne m o ż l i w o ś c i dobrej etnogra­
ficznej rekon&amp;trukcji dawnego budownictwa drewnianego, przykład trzeci jest
c e n n ą w s k a z ó w k ą ź r ó d ł o w ą do badań nad rozwojem osadnictwa budniczego.

�A K T A MAJĄTKU ZIEMSKIEGO WOLA IT;KOSZEWSKA

169

Z innych m a t e r i a ł ó w archiwalnych obrazujących rozwój działalności go­
spodarczej w dobrach Wola P ę k o s z e w s k a w y m i e n i ć m o ż n a d o k u m e n t a c j ę do­
t y c z ą c ą budowy tartaku, owczarni czy młyna wodnego, a także „ s e k r e t " gorzelniczy i d r o ż d ż o w y (wraz z notatkami o korzyściach p ł y n ą c y c h z u r z ą d z e n i a
gorzelni w dobrach ziemskich), wreszcie t a k ż e materiały określające klasyfi­
kację u ż y t k o w ą t e r e n ó w l e ś n y c h .
1 9

Najciekawsze dane - j a k się wydaje, tak dla h i s t o r y k ó w j a k i e t n o g r a f ó w
- z a w i e r a j ą akta d o k u m e n t u j ą c e p r z e o b r a ż e n i a gospodarki i materialnej sytu­
acji c h ł o p ó w od lat 30-ych X I X . w . do u w ł a s z c z e n i a . Dla niektórych lat (1846,
1850, 1864) z a c h o w a ł y s i ę niemal kompletne tabele u p o s a ż e ń , o b o w i ą z k ó w
i p o w i n n o ś c i r o l n i k ó w w p o s z c z e g ó l n y c h wsiach (Wola P ę k o s z e w s k a , Zawady,
Budy pod Zatorem i i n . ) . Wartość badawcza tego rodzaju tabel, zwanych
prestacyjnymi, jest j u ż od dawna dobrze znana historykom g o s p o d a r c z y m ,
niemniej warto chyba p r z y p o m n i e ć , jakiego typu informacje zestawienia te
z w y k l e dostarczają:
- 0

21

a) u p o s a ż e n i e rolnika (w morgach i prętach):
- siedlisko
- pole-orne
-łąki
- pastwiska
- w i e l k o ś ć w y s i e w u (w korcach i garncach)
- budynki
- drzewo
- pomoc d w o r u w razie klęski ż y w i o ł o w e j
- dodatkowe zarobki;
b) o b o w i ą z k i rolnika w z g l ę d e m właściciela dóbr:
- p a ń s z c z y z n a tygodniowa (ręczna, ze s p r z ę ż a j e m )
- p a ń s z c z y z n a dodatkowa (żniwa, w y k o p k i , młocka, orka)
- robocizna pozostała ("gwałty", „ d a r m o c h y " , „tłoki")
- najem przymusowy
- czynsze i daniny;
c) o b o w i ą z k i dla i n s t y t u t ó w duchownych, dla gminy i rządu (podatek, szarwark drogowy) oraz dla Dyrekcji U b e z p i e c z e ń (składka ogniowa).
Zakres informacji zawartych-w tabelach prestacyjnych jest bardzo szeroki
i daje s p o s o b n o ś ć s z c z e g ó ł o w e g o w g l ą d u w sytuację materialną c h ł o p ó w .
Stwarza też m o ż l i w o ś ć poznania struktury spoleczno-ckonomicznej ó w c z e s n e j
wsi w okresie p o p r z e d z a j ą c y m u w ł a s z c z e n i e . K i l k a innych d o k u m e n t ó w tego
samego z e s p o ł u u m o ż l i w i a natomiast d o ś ć d o k ł a d n e p r z e ś l e d z e n i e przebiegu
realizacji ukazu u w ł a s z c z e n i o w e g o z 1864 r. (tabele likwidacyjne wsi z lat
1866-1869) . M a t e r i a ł y te m o g ą b y ć wykorzystane do badań p o r ó w n u j ą c y c h
s y t u a c j ę s p o ł e c z n ą i m a t e r i a l n ą c h ł o p ó w Woli Pękoszewskiej i okolicznych wsi
na p r z e ł o m i e lat 60- i 70-ych z okresem p r z e d u w ł a s z c z e n i o w y m ( s z c z e g ó l n i e
lata 1846-1850). P r z e ł o m e m w tamtych latach b y ł o u w ł a s z c z e n i e , nadanie praw

�170

ANDRZEJ STAWARZ

w ł a s n o ś c i c h ł o p o m użytkującym z i e m i ę . Warto w tym miejscu p r z y t o c z y ć - za
j e d n y m z d o k u m e n t ó w omawianego zespołu akt - fragment jednej z u m ó w ,
j a k i e spisywano w u r z ę d z i e wójta gminy m i ę d z y dziedzicem a c h ł o p a m i :
„[...] A r t y k u ł lszy. Grunta we wsi zarobnej Zawady do D ó b r Wola P ę k o s z e ­
wska należącej w Gminie Wola P ę k o s z e w s k a w O k r ę g u i Powiecie Rawskim
w Guberni Warszawskiej p o ł o ż o n e Tabellami prestacyjnymi z roku 1846 objęte
z k t ó r y c h w ł o ś c i a n i e odrabiają dotąd r o b o c i z n ę , Właściciele t y c h ż e g r u n t ó w
bracia Konstanty i Jan G ó r s c y w y p u s z c z a j ą takowe w czynsz wieczysty od I g o
Stycznia 1862 roku W ł o ś c i a n o m we wsi Zawady osiedlonej, z nadmienieniem,
ż e gdy W ł o ś c i a n i e życzyli sobie p o z o s t a ć na tych samych działach j a k i e dotąd
uprawiali i gdy nie c h c ą nateraz bydź urządzeni kosztem d o m i n i u m w s p o s ó b
dla nich dogodniejszy pozostają obecnie na tych samych co dotąd działach
i m a j ą grunta swoje na trzy pola i trzy dodatki podzielone [ . . . ] " .
2 3

W ł a ś c i c i e l e d ó b r w pełni zdawali sobie s p r a w ę z tego, iż system feudalny
jest anachronizmem, s t ą d - u p r z e d z a j ą c nieco wydarzenia lat 1863-1864
- p r z y z n a l i r o l n i k o m w s w o i c h dobrach prawo u ż y t k o w a n i a zajmowanej
z i e m i . W aktach z e s p o ł u z a c h o w a ł y s i ę z r e s z t ą i inne znamienne p r z y k ł a d y
p o t w i e r d z a j ą c e znacznie w i ę k s z ą od p r z e c i ę t n e j d b a ł o ś ć w ł a ś c i c i e l i d ó b r
o r o z w ó j poddanych sobie c h ł o p ó w . W y r a ż a ł o s i ę to m . i n . w n i e c h ę t n y m
stosunku G ó r s k i c h do egzekwowania p a ń s z c z y z n y , konsekwentnym c z y n ­
szowaniu i t p . G ó r s c y j a k o n o w o c z e ś n i e m y ś l ą c y w ł a ś c i c i e l e ziemscy do­
strzegali i inne m o ż l i w o ś c i p r z e z w y c i ę ż e n i a s k u t k ó w starego systemu,
ś w i a d c z y o t y m jedna z w i e l u w y p o w i e d z i : „[..] Jakie inne jeszcze ź r ó d ł a
w p ł y w a ć m o g ą na p o m y ś l n o ś ć w ł o ś c i a n i n a ? Opieka nieustanna dziedzica
nad n i m , dobry m u dany przez niego [ t j . dziedzica - dop. A . S . j w gospodar­
stwie p r z y k ł a d , z a c h ę c a n i e do pracy w s z e l k i m i ś r o d k a m i w dziedzica m o ż ­
n o ś c i b ę d ą c e m i - bo powodem i c h n ę d z y w pewnych o k o l i c a c h jest p r ó ż n i a c ­
t w o i n i e r z ą d , na ten ostatni p o w ó d w a ż n y m i skutecznym b y ł o b y ś r o d k i e m
Kassa O s z c z ę d n o ś c i c z y l i pewien grosz z j e g o d o c h o d ó w a ł a t w i e j jeszcze
z zarobku najmu na o s z c z ę d n o ś ć złożony^ f . . . J " .
24

P o d s u m o w u j ą c informacje na temat zawartości akt majątku Wola Pękosze­
wska, należy p o d k r e ś l i ć , ż e materiały tego zespołu w e s p ó ł z aktami innego
rodzaju s t a n o w i ą d o b r ą bazę ź r ó d ł o w ą do podjęcia szerzej zakrojonych b a d a ń
etnograficzno-historycznych nad rozwojem kultury wsi mazowieckiej na prze­
strzeni X I X w.

Przypisy

* Archiwum Państwowe 4V Żyrardowie [dalej: APŻJ, Inwentarze archiwalne, r. 35, Akia majątku

ziemskiego Wola

oprać A. Stawarz, Żyrardów 1978.
Z

Por. Słownik

3

Tamże, t. XIV, Warszawa 1895, s. 479.

4

Tamże.

Geograficzny

Kriilesnra

Polskiego.

I. XIII, Warszawa 1893. s. 794.

^ APŻ, Akta mająthi.... sygn. 8.
^Rodzina.
7

Herbarz

Por. Polski Słownik

szlachty polskiej.

Biograficzny.

Opracowany

przez Sweryna

1. V I I I , Wroclaw 1959-1960.

lir Untskiego.

1. IV. Warszawa 1907. s. 279.

Pękoszewska,

�A K T A MAJĄTKU Z I E M S K I E G O W O L A PĘKOSZEWSKA
A P Ż , Akia majątku

171

.... sygn. 9 .

9 Por. P S B , t. V I I I , s. 4 3 5 .
Tamże, s. 4 3 6 i nasi.
Słownik

Geograficzny

.... t. X I I I , s. 794, t. X I V , s. 470. A P Ż , Akia majątku...,

^ Słownik

Geograficzny

.... op. cit.

1 1

^

Рог. P. B a ń k o w s k i ,

Archiwalia
^

prywatne

(pojęcie,

A P Ż , Hipoteka

Porządkowanie

zakres gromadzenia,

w Sochaczewie,

APŻ, Akia majątku

archiwaliów

„ A i ć h c i o n " , I. 19/20: 1951. s. 194-216; T. Z i У I i ń s к a,

prywatnych.

metody opracowania),

sygn. 12. 14-18. 19.

„ A r c h e i o n " , t. 56: 1971, s. 71-88.

sygn. 3 6 6 - 3 6 7 .

sygn. 30.

^ Tamże, sygn.
7

Tamże, k. 7.

8

Tamże, k. 2 1 .

^

Por. Z . S t a n k i e w i c z ,

Tabele prest acyjne jako iródlo

wiadomości

o przemianach

wsi Królestwa

Polskiego

w

połowie

XIX wieku, „Przegląd H i s t o r y c z n y " , t. 5 3 : 1962, z. 2, s. 313-314.
^" APŻ, Akia majątku...,

sy

" * Tamże, s y g n . 55, k. 17.
ł

^

Tamże, sygn. 5 1 , k. 4.

Andrzej Stawarz

F I L E S O FT H E LANDED E S T A T E W O L A PĘKOSZEWSKA
AND T H E I R V A L U E AS S O U R C E S F O R E T H N O G R A P H I C
HISTORICAL RESEARCHES

Summary
Ethnographes researching the history peasant culture of the region of Mazovia as it was at
the turn of two last centuries have not sufficiently exploited archival documents as sources,
whereas there is a large data base at our disposal in different categories of records: registers,
documents of records offices, of notary's offices, of communal self-government as well as maps
and iconography. Most of those records are kept in National or Church Archives. To the most
valuable, although not always well preserved categories of sources belong sets of documents
concerning the management of landed estetes (left after abolishing manors and kept in archives).
In the article the author presents an example of such set. T h e documents come from the manor
Wola P ę k o s z e w s k a (central Poland) and were produced in the years 1824-1936. They contain
a lot of interesting data informing about changes of-the ownership of property, formation of the
boundaries of the demedne, divisions of the properly as well as the economic development of
the manorial farm and of the village. T h e most valuable evidence show the economy in the late
years of the period of serfdom system and, first of all the process of enfranchisement, granting
peasants with land due to the decree of Tsar of Rossia in 1864. We can thus follow the orinins
of peasant economy in capitalism. We can also learn about the activities of the owners of estate
helping their former villeins to become self-sufficient farmers (they had changed serfdom
services to land annuity already before 1864 and, granted peasants with plots of land very
efficiently).
The discussed documents proved to be useful for ethnography as well. One of the richest in
information is the „ i n v e n t o r y of the manor" from 1824 comprising a very detailed record of the
buildings belonging to the manorial farm as well as those used by peasants. Objects of everyday
use of various kinds have been mentioned there: furnishing, kitchen implements and tools.
Documents from later periods (1846-1870) also provide data illustrating standard of material
culture. T h e y are good evidence for socio-economic stratification of the rural population, They

�172

ANDRZEJ STAWARZ

give information about breaking the ties of mulal dependence and obligations between the manor
and the villagers in the second half of the nineteenth century. That is why the author considers
them valuable for historical ethnography.
Translated

by Л/та

Kiiczyńska-Skrzypek

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6525" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6505">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/0b56bbcf901198b5bade7c2dc87d71d6.pdf</src>
        <authentication>6f9f3b577f6fcfdfc4bd884293fd0e60</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77713">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3915</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77714">
                <text>1953</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77715">
                <text>plastyka ludowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77716">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3666</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77717">
                <text>Aktualne zagadnienia ludowej plastyki / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1953 t.7 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77718">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1953 t.7 z.1; s.83-94</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77719">
                <text>Reinfuss, Roman</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77720">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77721">
                <text>Państwowy Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77722">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77723">
                <text>Rye.

i. Nakle/anka

łowicka.
Wyk. J.
Wawrykowicz-Strycharska.
Fot. St. Deptuszewski.

AKTUALNE ZAGADNIENIA L U D O W E J P L A S T Y K I

ROMAN

Jednym z charakterystycznych
zjawisk
w życiu kulturalnym Polski Ludowej jest pro­
ces postępującego równouprawnienia ludowej
twórczości artystycznej ze sztuką uczoną,
która do X I X w. miała wyłączny monopol re­
prezentowania polskiej kultury narodowej.
Tradycyjna samorodna sztuka ludzi pro­
stych, która jeszcze kilkanaście lat temu trak­
towana była jako „krajowa egzotyka", stano­
wiąca rozrywkę intelektualną nielicznej garst­
ki snobizującej inteligencji, przedmiot bezkar­
nego eksperymentowania i wyzysku ze strony
każdego, kto tylko w tym kierunku przejawił
ochotę, a wreszcie efektowny towar, którym

RE1NFUSS

chętnie frymarczono w obrotach z zagranicą,
stała się w Polsce Ludowej przedmiotem pow­
szechnego zainteresowania. Państwo Ludowe,
doceniając w pełni rolę ludowej sztuki w bu­
downictwie przyszłej kultury polskiej, socjali­
stycznej w treści, narodowej w formie, otacza
tę gałąź twórczości troskliwą opieką, nie ża­
łując grosza na badania naukowe, wydawnic­
twa, wystawy i opiekę nad ludowym twórcą.
W stosunku Państwa do zagadnienia sztuki
ludowej nie ma śladu deklaratywności, wy­
raża się on w konkretnej realizacji polityki
kulturalnej, której wyniki już dziś widoczne
są na wielu odcinkach. Wystarczy wspomnieć
83

�Ryc. 2. Robotnik. Ryc. 3. Dożynki.

Rzeźby

w drzewie. Wys. 40 cm. Wyk.
Fot. mgr E.
Kozłowska.

o muzyce ludowej, która weszła do naszego
reprezentacyjnego repertuaru, o plastyce lu­
dowej, która przestała być już anonimową
twórczością nieznanego artysty i dziś wyszła
poza wiejskie opłotki, znajdując na równi
z pracami plastyków wykształconych zastoso­
wanie w dekoracji reprezentacyjnych wnętrz,
przemysłowej produkcji tkanin i ceramiki ar­
tystycznej, wreszcie o bujnie krzewiącym się
amatorskim ruchu świetlicowym, w którym
znajdują swe miejsce i muzyka ludowa i ta­
niec, a nawet strój ludowy, skazany jakby się
mogło zdawać na nieuniknioną zagładę.
Rozmiary i różnorodność poczynań związa­
nych z akcją wprowadzenia ludowej twórczości
w nurt narodowej kultury są tak znaczne, że
niekiedy trudno jest opanować organizacyj­
nie tę niezwykle skomplikowaną całość, skut­
kiem czego zachodzić może obawa wypacze­
nia przez niewłaściwą realizację istotnego
sensu najsłuszniejszych zamierzeń.
Celem niniejszego artykułu jest zwrócenie
uwagi na kilka luźno wybranych zagadnień,
bardzo zresztą różnych co do stopnia ważno­
84

Józei Hulka (Łękawica,

pow.

Żywiec).

ści, a dotyczących rozmaitych aktualnych za­
gadnień związanych w ten czy inny sposób ze
sztuką, a ściślej z plastyką ludową.
Jednym z nich jest sprawa tzw. „strojów re­
gionalnych". Zagadnienie niewątpliwie z ka­
tegorii mniej ważnych, ale takich, które przez
swą masowość nabierają specjalnego znacze­
nia.
Strój ludowy, noszony jeszcze z początkiem
X I X wieku powszechnie przez ludność wło­
ściańską zamieszkującą terytorium Polski, na
skutek przemian zachodzących w strukturze
gospodarczej i społecznej w ciągu X I X i XX
wieku zaczął ginąć. Dziś, jeśli chodzi o wieś
polską, strój ludowy w swej dawnej funkcji
należy już do przeszłości. Co najwyżej tu
i ówdzie zobaczyć można ostatnie fazy jego
2aniku, czy to w postaci pojedynczych części
ubioru noszonego do pracy, czy nawet całych
kompletów, ale tylko wyjmowanych ze skrzyń
w jakichś wyjątkowych okolicznościach. Pro­
ces zaniku ubioru ludowego, w jego dawnej
funkcji i postaci, jest nieodwracalny, a wszel-

�Ryc. 4. Tkacz. Hyc. 5. Kosiarz. Rzeźby w drzewie. Wyk. Józef Huika (Łękawica,
Fot. mgr E.
Kozłowska.

kie próby regeneracji z góry skazane są na
niepowodzenie.
Może natomiast strój regionalny żyć w dal­
szym ciągu — czy to dostarczając pewnych
inspiracji w związku z opracowywaniem no­
wych form odzieży przeznaczonych do maso­
wego użytku, czy jako uroczysty ubiór repre­
zentacyjny pewnych grup terytorialnych i za­
wodowych, czy wreszcie jako kostium tea­
tralny używany w czasie widowisk o tematyce
czerpanej z folkloru.
O ile pierwsza forma kontynuacji tradycji
stroju ludowego nie weszła dotychczas w sta­
dium studiów czy realizacji, o tyle wykorzys­
tanie ubiorów ludowych do celów reprezen­
tacyjnych i scenicznych w ostatnich latach
rozpowszechnia się w Polsce w tempie i roz­
miarach bardzo znacznych. I tu właśnie za­
czynają się poważne mankamenty, na które
chciałbym zwrócić uwagę.
Istnieje w chwili obecnej na terenie Polski
bardzo znaczna ilość różnego rodzaju świetlic:
wojskowych, robotniczych, wiejskich, szkol­
nych i innych. W każdej z nich pewną część

pow. Żywiec).

repertuaru zajęć świetlicowych stanowią tań­
ce i pieśni ludowe produkowane na scenie
w ubiorach regionalnych, z których najczę­
stsze, prócz lokalnego, są krakowski, kujaw­
ski, śląski i góralski. W sprawianie tych ubio­
rów zwłaszcza przyfabryczne świetlice robot­
nicze angażują niekiedy znaczne fundusze, wy­
konaniem zaś zajmują się (dla zespołów miej­
skich) szatnie organizowane przez Woj. Za­
rząd
Samopomocy
Chłopskiej, pracownie
CPLiA lub też wykonywa się je sposobem go­
spodarczym we własnym zakresie.
Ze względu na konieczność obniżenia kosz­
tów i ze względu na specyficzne wymogi ko­
stiumu scenicznego ubiory te wykonywane są
z materiałów zastępczych, często nawet bar­
dzo tanich, nie zawsze też stoją one na właści­
wym poziomie etnograficznej ścisłości. Do­
wolności w sposobie traktowania ubioru wy­
nikają częściowo z niewiedzy wykonawców,
częściowo zaś z nacisku wywieranego przez
zamawiających. W pracowni strojów ludo­
wych CPLiA w Toruniu konsternację wywo­
łało zamówienie jednej z miejscowych świetlic
85

�zastępczych — jako ubioru wdziewanego na
publiczne uroczystości, jak pochody, dożynki
itp. Ubiory takie mogą jeszcze „ujść" w świe­
tle sztucznym, oglądane z pewnej odległości;
w pełnym świetle dnia wyglądają niesłycha­
nie tandetnie i śmiesznie. Nie przysparzają
one w żadnym przypadku uroku obchodom
ulicznym, wprost przeciwnie — nadają im
charakter nieprzyjemnej maskarady, a wśród
publiczności zamiast zainteresowania wywo­
łują uzasadnione objawy wesołości połączo­
nej z drwinami.

Ryc. 6. Kobieta ze świnią.
Polichromowana
rzeźba
w drzewie. Wys. 26 om. Wyk. Szczepan
Woźniak
(Kąkolówka,
pow. Rzeszów). Fot. St. Deptuszewski.

Strój u ż y w a n y w celach reprezentacyjnych
podczas wystąpień publicznych powinien być
bezwzględnie autentyczny lub wiernie według
autentycznego skopiowany. Zamiast żałosnej
gromady „przebierańców" niech raczej wy­
stąpi mniejsza ilość osób w strojach ludo­
wych, ale za to niech te stroje będą utrzy­
mane na należytym poziomie, to znaczy niech
będą kompletne, dobrze zachowane i właści­
wie noszone. Żeby nie powtórzył się fakt, ob­
serwowany
na
dożynkach
krakowskich
w 1952 r., gdzie w grupie krakowskiej wystą­
pił młody chłopak w czerwonej czapce z ko­
lorowymi pawimi piórami, zbyt długim kafta­
nie, pasie z brzękadłami, spodniach w paski
podwiązanych sznurkiem powyżej owłosio­
nych łydek i białych tenisówkach.

na wykonanie kilkunastu kompletów stroju
krakowskiego według wzorów jakiegoś domo­
rosłego projektanta, utrzymanych w stylu
operetkowych uniformów sprzed kilkudziesię­
ciu laty. Pracownia CPLiA, stanowiąca punkt
usługowy, nie mogła odmówić przyjęcia za­
mówienia, wykonanie zaś narażałoby pracow­
nię na poważne zarzuty i śmieszność. Ażeby
tego rodzaju sytuacji na przyszłość uniknąć,
należałoby wydać zarządzenie zabraniające
wykonywania ubiorów ludowych z wzorów,
które nie zostały poprzednio zatwierdzone
przez instytucje do tego wyznaczone (np. mu­
zea etnograficzne, Polskie Towarzystwo Ludo­
znawcze, Zakład Badania Plastyki, Architek­
tury i Zdobnictwa Ludowego PIS, Zarząd
Świetlic, Domów Kultury i Twórczości Ama­
torskiej, czy komisje specjalne CPLiA).

Bardzo ważną rzeczą jest umiejętność wła­
ściwego noszenia stroju ludowego. Młodzież,
występująca nawet w autentycznych i dobrze
skompletowanych ubiorach, nie umie ich no­
sić w sposób odpowiedni, skutkiem czego syl­
wetka traci właściwy charakter, a czasem
przybiera postać wręcz karykaturalną. W y ­
daje mi się rzeczą konieczną, aby zespoły wy­
stępujące publicznie w strojach regionalnych,
a także wyjeżdżające w nich za granicę, były
kontrolowane przez fachowców biorących od­
powiedzialność za należyty wygląd zespołu.
Na festiwalach pieśni i tańca ludowego, do­
żynkach itp., gdzie występuje większa ilość
grup w strojach regionalnych, należy organi­
zować konkursy z nagrodami dla najlepiej
odzianych zespołów; miałoby to duże znacze­
nie wychowawcze i przyczyniłoby się do pod­
niesienia jakości stroju ludowego, używanego
na uroczyste występy.

Należałoby też zabronić w sposób katego­
ryczny używania tzw. „ubiorów ludowych" —•
szytych dla celów scenicznych z materiałów

W związku z występami grup w ubiorach re­
gionalnych na jedną rzecz należy jeszcze zwró­
cić uwagę. Zdarza się często, że grupa bywa

86

�ubrana w sposób zupełnie jednolity. Wykonu­
je się kilkadziesiąt ubiorów kobiecych i mę­
skich, uszytych ściśle według jednego wzo­
ru, skutkiem czego zamiast ludowego ubioru
otrzymujemy ,,mundur" nadający grupie wy­
gląd podrzędnego zespołu baletowego, nie ma­
jący nic wspólnego z rzeczywistym sposobem
ubierania się ludu.
Zespoły w ten sposób „umundurowane" (np.
zespół gdański czy mazurski) w przykry spo­
sób odbiegają swym wyglądem od grup odzia­
nych w prawdziwe stroje regionalne, pokaza­
ne w całej swej różnorodności i bogactwie.
W grupach takich, jak góralskie, niektóre kra­
kowskie i mazowieckie, widzimy dużą różno­
rodność kolorystyczną, dekoracyjną, różne
zestawienia stroju. Nadaje to zespołowi regio­
nalnemu wygląd bardziej odpowiadający praw­
dzie. Gdy wieś polska nosiła jeszcze powszech­
nie swe ubiory tradycyjne, nie posiadały one
nigdy owej „mundurowej" jednolitości, lecz
w obrębie pewnego typu było wiele odmian
i możliwości.
Przystępując do odtwarzania ubiorów ludo­
wych, powinniśmy zawsze pamiętać o tej róż­
norodności i starać się ją koniecznie utrzymać,
dążąc do tego, ażeby zespołowi
nadać
charakter naturalnej grupy wiejskiej, odzia­
nej w ubiory odświętne, jakie widywało się
na weselach, dożynkach czy innych tego ro­
dzaju uroczystościach.
Drugim zagadnieniem, któremu chciałbym
poświęcić słów kilka, jest nasze rzemiosło lu­
dowe. Twórczość artystyczna wsi, wyrażająca
się między innymi w rzeźbie dekoracyjnej,
zdobnictwie ceramicznym, hafcie — straciła
już w dużej mierze oparcie w swym własnym,
wiejskim
środowisku,
przekształcając
się
w rzemiosło, często o charakterze wyraźnie
pamiątkarskim (np. snycerstwo ludowe, cera­
mika), uprawiane na użytek odbiorcy miej­
skiego. Proces ten, odbywający się u nas
w okresie międzywojennym, kiedy eksploa­
tacja handlowa ludowego rzemiosła artystycz­
nego była opanowana przez drobnych kapita­
listów występujących pod firmą różnych „ba­
zarów ludowych", doprowadził do zupełnego
upadku niektórych gałęzi sztuki
ludowej,
przekształcając ją w produkcję bezwartościo­
wej tandety, czego przykładem może być tzw.
„zakopiańszczyzna", zaśmiecająca do dziś ry­
nek swymi wyrobami, lichymi pod względem
estetycznym i pozbawionymi jakiegokolwiek

Ryc. 7. Anallabetka. Rzeźba w drzewie. Wys. 26 cm.
Wyk.
Rozalia Kuźniarowa
(Wysoka, pow.
Łańcut).
Fot. St. Deptuszewski.

powiązania z tradycjami prawdziwej sztuki lu­
dowej.
W Polsce Ludowej sprawy ludowego prze­
mysłu artystycznego od lat kilku zostały prze­
kazane Centrali Przemysłu Ludowego i A r t y ­
stycznego, która w niedługim okresie czasu
zdołała zorganizować znaczną ilość ludowych
spółdzielni artystycznych, wiele "zaś ośrodków
nie zorganizowanych na sposób spółdzielczy
uzależniła od siebie drogą wolnego skupu wy­
robów ludowych. Początkowo zdawało się, że
potężna instytucja, obejmująca swymi agen­
dami obszar całego państwa, dysponująca nad­
zorem artystycznym na różnych szczeblach or­
ganizacyjnych — zdoła opanować
sytuację
i przyczynić się do podniesienia poziomu ar­
tystycznej wytwórczości ludowej oraz wycho­
wania odbiorcy, który tandetę typu wspomnia­
nej wyżej „zakopiańszczyzny" uważał za war­
tościowe wytwory sztuki ludowej. Nadzieje
związane z działalnością CPLiA nie ziściły się
87

�jednak w całej rozciągłości. W olbrzymiej ma­
chinie, gdzie zbiurokratyzowany aparat han­
dlowy w samym początku istnienia instytucji
wziął górę nad czynnikiem fachowym i nad­
zorem artystycznym, nie zawsze umiano z na­
leżytym zrozumieniem podejść do zagadnienia
sztuki ludowej.
W twórcy ludowym zamiast artysty widzia­
no tylko producenta, którego zadaniem było
osiągnięcie możliwie najwyższego wskaźnika
produkcji. Były to czasy, kiedy tysiącami „pro­
dukowano" wycinanki na Kurpiach, kiedy set­
kami zamawiano ,malowanki" u malarek z Za­
lipia, kiedy jednego z uzdolnionych plastyków
ludowych Konstantego Ciepielowskiego z Iłży,
wyróżnianego na konkursach w y k o n a w c ę gli­
nianych figurek, posadzono za kręgiem garn­
carskim by wyrabiał seryjne doniczki.
Próba przestawienia ludowego rzemiosła na
masową produkcję nie powiodła się oczywi­
ście. Masowo wyrabiana „sztuka ludowa" wy­
kazała taki spadek jakości, że niektóre „to­
wary" w ogóle nie zostały wprowadzone do
sprzedaży (np. owe tysiące wycinanek kur­
piowskich).
Poza tym artyści ludowi, nastawieni przez
CPLiA na seryjne wykonywanie wciąż tych
samych form, wpadają w rutynę i przestają
pracować twórczo. Widoczne to jest np. w Ił­
ży, gdzie taki wybitny plastyk ludowy jak
Wincenty Kitowski zaprzestał pracy twórczej
(„bo spółdzielnia nic nowego nie zamawia,
a człowiek musi z czegoś żyć"), wykonując
masowo kilka przyjętych do sprzedaży modeli
ptaszków.
Samodzielna praca twórcza artystów ludo­
wych bywa do tego stopnia krępowana, że or­
gany CPLiA, pod groźbą oddania sprawy do
prokuratury, zabraniają zrzeszonym w spół­
dzielni artystom ludowym
bezpośredniego
obsyłania przez nich wystaw organizowanych
przez M i n . Kult. i Sztuki czy Woj. Rady Naro­
dowe, wymagając aby udział plastyków ludo­
wych w wystawach odbywał się za pośrednic­
twem spółdzielni (Iłża). Przy tym stanie rzeczy
zachodzi obawa, że na wystawy i konkursy
napływać będzie bądź materiał wyselekcjono­
wany z bieżącej produkcji seryjnej, bądź wy­
konany pod kierunkiem spółdzielni, wybrany
i zakwalifikowany przez jej organy według
kryteriów być może innych od tych, jakimi
posługiwałby się złożony z fachowców i znaw­

88

ców sztuki ludowej sąd konkursowy, czy ko­
misja ocen.
Artyści ludowi, którzy zajęcie swe traktu­
ją jako poboczne w stosunku do pracy na
roli, nie mogąc w terminach wywiązać się
z zobowiązań powziętych wobec CPLiA —zra­
żali się i odsuwali od organizacji spółdziel­
czej. Skup wyrobów ludowych, prowadzony
przez ludzi o wyłącznie handlowym przygo­
towaniu, nie orientujących się w zagadnieniu
sztuki ludowej, szedł po linii najmniejszego
oporu, magazyny były zawalone towarem nie
lepszym od tego, który widuje się jeszcze w
witrynach sklepów reprezentujących tzw. „pry­
watną inicjatywę". Magiczne słowa „rotacja",
„chodliwość" i sztywna organizacja w e w n ę ­
trzna paraliżowały możliwości przeprowadze­
nia jakiegokolwiek eksperymentu. „Narzuty"
powodowały nadmierne podnoszenie cen ta­
nich w istocie wyrobów ludowych, „dystry­
bucja" zaś doprowadzała do takich paradok­
sów, że w Lublinie w dwóch sklepach spół­
dzielczych sprzedających wyroby ludowe no­
torycznie „brakowało" ceramiki pochodzącej
z okolicznych ośrodków garncarskich.
Przedstawiony wyżej stan niewątpliwie dziś
należy już w znacznej mierze do przeszłości.
Nie łatwo jest jednak odrobić popełnione błę­
dy, a jeszcze trudniej jest przestawić na nowe
tory tak rozbudowaną i ciężką aparaturę.
W przyszłości, chcąc postawić zagadnienie
ludowego przemysłu na właściwej płaszczyź­
nie, trzeba do poszczególnych ośrodków pro­
dukcji podchodzić w sposób bardziej indywi­
dualny.
Orientację w tym zakresie ułatwi nam po­
dział istniejących ośrodków wytwórczych na
3 grupy. Jedną stanowić będą ośrodki sztu­
ki ludowej, które dziś jeszcze produkują lub
do niedawna produkowały wyroby o dużej
wartości artystycznej związanej ściśle z miej­
scowymi tradycjami plastycznymi (np. ośrod­
k i ceramiczne w Łążku, pow. Zamość, Koła­
czycach i Brzostku, pow. Jasło, Starym Sączu,
Milówce, pow. Żywiec i wielu innych). Do dru­
giej grupy zaliczymy te ośrodki, które posia­
dały swe własne tradycje artystyczne, ale za­
traciły je całkowicie lub częściowo wskutek
różnych okoliczności zewnętrznych (jak np.
dawna akcja nakładców w przemyśle chałup­
niczym, niewłaściwie prowadzony instruktaż
itp.), wyobcowując się tym sposobem z wła­
snego tła kulturowego (np. pamiątkarstwo za-

�kopiańskie, w pewnej mierze hafciarstwo ka­
szubskie). Trzecią grupę ośrodków ludowego
przemysłu artystycznego stanowić będą te,
które w ogóle nie posiadają starszej tradycji
i nie są w swej wytwórczości związane z wła­
snym podłożem etnograficznym. Do takich na­
leży np. sztucznie w X I X w. zaszczepione sny­
cerstwo w Jerzmanowicach i Sąspowie koło
Ojcowa, koronkarstwo w okolicach Bobowej
i prawie cały przemysł pamiątkarski na Zie­
miach Odzyskanych.
W ośrodkach, które kontynuują swą trady­
cyjną wytwórczość artystyczną, wskazana jest
szczególna ostrożność postępowania. Nie na­
leży tam przeprowadzać ryzykownych w skut­
kach eksperymentów, przeciążać ich zamówie­
niami, ewentualny instruktaż powinien ogra­
niczać się do strony czysto technicznej (np.
w tkactwie do stosowania lepszych barwników,
w garncarstwie polew, glazur i sposobu wy­
pału). Szkodliwe jednak byłoby sztuczne ha­
mowanie naturalnego rozwoju twórczości tych
ośrodków, o ile zachodzące zmiany opierają
się na bazie tradycyjnej i są jej dobrą konty­
nuacją.
W ośrodkach, które z tych czy innych przy­
czyn odeszły w swej twórczości od form tra­
dycyjnych, należy wprowadzić metodę, którą
z powodzeniem stosowała prof. E. Plutyńska
w ośrodkach tkackich z powiatu sokolskiego.
Polega ona na tym, że w pierwszym etapie na­
leży spowodować nawrót do starych form tra­
dycyjnych, a gdy twórcy zżyją się z nimi,
dać im możność dalszego ich rozwijania pod
dyskretną i umiejętną kontrolą instruktora.
Warunkiem należytego postawienia i pro­
wadzenia ludowego przemysłu artystycznego
o charakterze tradycyjnym jest naukowe zba­
danie obecnej i dawnej twórczości danego
ośrodka, czy nawet poszczególnego warszta­
tu. Dopiero na podstawie wyników tych ba­
dań mogą zostać opracowane szczegółowe
wnioski i wytyczne obowiązujące dla orga­
nów sprawujących z ramienia CPLiA opiekę
nad artystyczną stroną wytwórczości ośrodka.
Ośrodki, których produkcja od początku
ich istnienia nie miała charakteru tradycyj­
nej sztuki ludowej, mogą być bez żadnych
ograniczeń przedmiotem eksperymentalnych
poczynań CPLiA. Można tu z powodzeniem
stosować wszelkie formy współpracy artysty
plastyka z twórcą ludowym. Ewentualne
wprowadzanie do produkcji tych ośrodków

elementów czerpanych z inwentarza miejsco­
wych ludowych form zdobniczych może być
0 tyle celowe, że produkcja nabierze wów­
czas charakteru bardziej lokalnego, pożąda­
nego w wyrobach typu pamiątkarskiego.
W związku z organizacją ludowego prze­
mysłu artystycznego pamiętać musimy, że
przemysł ten, w niektórych zwłaszcza dzie­
dzinach, znajduje się w stadium postępujące­
go upadku (np. rzemiosło garncarskie, które
kurczy się ilościowo i ubożeje pod względem
artystycznym). Społecznym zadaniem CPLiA
jest przez odpowiednią politykę zamówień
1 organizowanie zbytu nie dopuścić do całko­
witego upadku jakiejkolwiek dziedziny rze­
miosła artystycznego. Wachlarz zainteresowań
CPLiA jest w chwili obecnej wciąż jeszcze
zbyt wąski. Obejmuje on przede wszystkim
poważne ilościowo gałęzie ludowej produk­
cji, jak garncarstwo, tkactwo, wyroby z drze­
wa, z pominięciem innych, które, pozbawione
zamówień, narażone są na całkowite zamar­
cie. Przykładem tych ostatnich jest np. ar­
tystyczne kowalstwo wiejskie, tak bogate w
swym zdobnictwie zwłaszcza na obszarze Ma­
łopolski. Zdobione wyroby kowalskie niewąt­
pliwie znalazłyby zastosowanie czy to w archi­
tekturze (np. zawiasy, wykładki do zamków
przy odbudowie zabytkowych dzielnic War­
szawy), czy w dekoracji wnętrz (świeczniki,
lampy, wieszadła itp.). Dotychczas jednak tą
więdnącą gałęzią ludowego zdobnictwa nie
zainteresowano się zupełnie. Przykładów ta­
kich można by zacytować więcej.
Mówiąc o organizacji ośrodków
ludowej
produkcji artystycznej nie możemy tracić z
oczu momentów praktycznych, do których
należy przede wszystkim realna możliwość
zbytu
wyprodukowanych
wyrobów.
Ze
względu na ograniczone bądź co bądź zapo­
trzebowanie na ludowe wyroby
artystyczne
wydaje się celowe skoncentrowanie tego ro­
dzaju produkcji w najlepszych pracowniach
poszczególnych ośrodków. Pracownie te po­
winny zostać wytypowane na podstawie orzeczenia komisji składającej się z przedsta­
wicieli Ministerstwa Kultury i Sztuki, Państ­
wowego Instytutu Sztuki i CPLiA. Pracownie
wytypowane do produkcji artystycznej
po­
winny być otoczone specjalną opieką i mieć
zapewnione warunki umożliwiające im osiąg­
nięcie wysokiego poziomu; pozostałe pracow­
nie danego ośrodka mogą być oczywiście
89

�Ryc. 8.

Praczka. Rzeźba

w drzewie. Wys. 40 cm. Wyk. Józet
Fot. mgr
E.Kozłowska.

wykorzystywane do masowej produkcji nie­
artystycznych wyrobów użytkowych.
Poruszone poprzednio zagadnienie podnie­
sienia poziomu estetycznego wiąże się w du­
żej mierze ze sprawą muzealnictwa. W X I X
wieku, kiedy ludowe rzemiosło artystyczne
pracowało na potrzeby odbiorcy wiejskiego,
twórca ludowy na każdym kroku
spotykał
się z wyrobami artystycznymi z zakresu swej
specjalności, które kształtowały jego smak
estetyczny, stawały się źródłem inspiracji w
dalszej pracy i przyczyniały się do rozwoju
90

Hulka (Łękawica,

pow.

Żywiec).

jego twórczości w ramach miejscowej trady­
cji. Na takim właśnie podłożu powstawały
owe regionalne style ludowe, jakie obserwu­
jemy np. w wycinankarstwie, meblarstwie
(skrzynie malowane) i wielu innych.
Obecnie, w związku z urbanizacją kultury
wsi, twórca ludowy często traci kontakt z
dawniejszymi wyrobami
swoich poprzedni­
ków, a szukając inspiracji w różnych przy­
padkowych wzorach stwarza formy dziwacz­
ne, obce ludowej kulturze i pozbawione war­
tości estetycznej.

�Zagadnienie udostępnienia artystom ludo­
wym najlepszych osiągnięć dawnego miejsco­
wego rzemiosła artystycznego mogą rozwią­
zać jedynie muzea, posługując się w tym celu
wystawami stałymi i objazdowymi. Zadanie to
obciążałoby przede wszystkim małe muzea
regionalne, które w swych działach etnogra­
ficznych powinny szczególnie silnie akcen­
tować tradycyjny przemysł artystyczny i na­
wiązywać kontakty z twórcami współczesny­
mi.
Zbiory tego rodzaju oddałyby
kolosalną
usługę dzisiejszemu rzemiosłu
artystyczne­
mu danego regionu, a poza tym kształtowały­
by w sposób pozytywny stosunek ogółu lud­
ności do sztuki tradycyjnej, która
obecnie
jest mieszkańcom wsi dosyć obca i często by­
wa traktowana przez nich z pobłażliwym lek­
ceważeniem.
Podkreślenie wartości sztuki ludowej przez
jej ekspozycje w muzeach podniosłoby więc
wśród ludności wiejskiej szacunek dla swej
dawnej kultury i ułatwiłoby w przyszłości re­
alizację słusznego hasła, że twórczość wiej­
skiego artysty ludowego powinna zaspokajać
przede wszystkim potrzeby własnego środo­
wiska.
Przypatrując się dzisiejszym muzeom re­
gionalnym stwierdzić musimy, że poza nie­
którymi wyjątkami (np. muzeum w Zakopa­
nem, Tomaszowie Mazowieckim, Rzeszowie
i k i l k u innymi) nie spełniają one wyżej na­
kreślonych zadań. W wielodziałowych mu­
zeach regionalnych zapomina się często o tym,
że kultura ludowa regionu powinna stanowić
w nich jeden z zasadniczych trzonów. W nie­
których przypadkach muzea regionalne w ogó­
le żałują miejsca na wystawę zabytków etno­
graficznych, skutkiem czego dochodzi do ta­
kich paradoksów, że np. niezwykle bogata
kultura artystyczna Powiśla Dąbrowskiego
znalazła swoje miejsce w centralnych muze­
ach etnograficznych (np. w Krakowie) i w licz­
nych wystawach organizowanych na obsza­
rze całego kraju, ale darmo szukalibyśmy jej
w najbliższym terytorialnie muzeum w Tar­
nowie. Ze względów natury społecznej i kul­
turalnej muzea regionalne powinny wykazać
większe wyczucie aktualnych potrzeb,
na­
wiązać silniejszy kontakt z terenem i realizu-

Ryc. 9. Kobieta z dzbankiem. Polichromowana
rzeźba
w drzewie. Wys. 45 cm. Wyk. Szczepan Woźniak (Kąkolówka,
pow. Rzeszów).
Fot. mgr E.
Kozłowska.

jąc ogół swych rozległych zadań nie pomijać
jednego z zagadnień
centralnych,
którym
jest zagadnienie ludowej kultury.
Dużo dziś pisze się i mówi o współpracy
artysty ludowego z plastykiem wykształco­
nym. Współpraca ta, występująca sporadycz­
nie jeszcze przed pierwszą wojną światową,
w ostatnich czasach nabiera coraz poważniej­
szego znaczenia w związku z powołaniem
twórców ludowych do wykonywania prac
daleko wychodzących poza krąg ich codzien91

�nych doświadczeń. Przykładem Lego rodzaju
są prace artystek ludowych z Zalipia na Po­
wiślu Dąbrowskim zatrudnionych przy deko­
racji wnętrz na statku „Batory", projektowa­
niu tkanin dla produkcji fabrycznej, ostatnio
zaś przy malowaniu fajansów.
Niektóre z tych zagadnień (projektowanie
tkanin, malatury na fajansie) wymagały od
ludowych artystek przestawiania się na zu­
pełnie nową formę pracy, związaną czy to
z właściwością tworzywa, czy z konieczno­
ścią podporządkowania się pewnym rygorom
wynikającym z założeń technicznych, czy też
z przeznaczeniem wykonywanego
projektu.
Tego rodzaju przestawienia przychodzą arty­
ście ludowemu z trudnością i nie zawsze uda­
je mu się samodzielnie osiągnąć w y n i k i cał­
kowicie pozytywne.
Słuszną więc obrał drogę
Instytut Wzor­
nictwa Przemysłowego, który, angażując
do
projektowania artystów ludowych,
działal­
ność ich oparł na gruncie współpracy z wy­
kształconym artystą plastykiem.
Twórca ludowy przystępuje do pracy
w
zakresie projektowania nie obciążony rutyną
i zasadniczo nie zależny od natrętnego wzor­
nictwa kosmopolitycznego, które tak często
przysłania artyście wykształconemu możność
wypowiedzenia się oryginalnego. Z tej wła­
śnie przyczyny wzory projektowane
przez
artystów ludowych są takie nowe i świeże, co
często podkreśla się w czasie licznych na ten
temat dyskusji. Nie tylko w świeżości jednak
leży ich odrębność. Poza tym, że są dotych­
czas niespotykane, posiadają
one
jeszcze
pewne indywidualne cechy wiążące je ze
sztuką ludową określonego środowiska etno­
graficznego. Mają pewien regionalny
styl,
który pozostaje nawet wówczas, gdy projekt
zostanie kompozycyjnie czy kolorystycznie
dostosowany do wymogów produkcji
prze­
mysłowej, uwzględniającej potrzeby i gusty
szerokich mas ludności miast i wsi.
Dzięki umiejętnej współpracy artysty pla­
styka z artystą ludowym np. projektowane
tkaniny, nie tracąc swego regionalnego ludo­
wego stylu (każdy w nich pozna rękę zalipskich malarek), stają się równocześnie bardzo
nowoczesne i mogą
zaspokoić
wymagania
najbardziej wybrednych odbiorców.
92

Współczesne próby włączenia ludowej in­
wencji artystycznej do projektowania
pro­
dukcji przemysłowej nie są ani mechanicz­
nym przenoszeniem wzorów
ludowych na
wyroby miejskie, ani „stylizowaniem na lu­
dowo" z czasów tzw. secesji. Jest to rzeczy­
wiste wprowadzenie autentycznej,
żywej
sztuki ludowej tworzonej przez ludowych ar­
tystów, którzy wychodząc ze swych zasobów
tradycyjnych zapoczątkowują
nową
twór­
czość, dostosowaną do nowych warunków i
potrzeb.
Współpraca artysty ludowego i wykształ­
conego ustawiona jest teoretycznie na zasa­
dzie równości i ma odbywać się niejako w ra­
mach wzajemnej wymiany doświadczeń.
W
praktyce jednak pozycja artysty ludowego
jest bez porównania słabsza. Ciąży nad nim
autorytet wykształconego
kolegi,
którego
uwagom poddaje się bez zastrzeżeń.
Jak dalece wpływ zawodowego
plastyka
uwidacznia się w rezultatach prac artystów
niewykształconych, świadczą próby dokona­
ne w Zakładach Ceramicznych we Włocław­
ku, gdzie ten sam kolektyw projektancki, raz
pod kierunkiem J. Buszka, drugi raz pod kie­
runkiem H. i L. Grześkiewiczów, doszedł do
wyników bardzo dobrych, lecz pod względem
plastycznym zupełnie różnych.
Doświadczenie to, wykonane z zespołem
złożonym z elementu robotniczego, nie posia­
dającym tradycji regionalnych, jest przykła­
dem, jak wielka odpowiedzialność ciąży na
plastyku kierującym tego rodzaju
kolekty­
wem. Odpowiedzialność wzrasta jeszcze bar­
dziej, gdy w sferze jego oddziaływania znajdą
się artyści wiejscy, reprezentujący twórczość
tradycyjną, która posiada swój własny regio­
nalny styl. W tym przypadku inspiracja mu­
si być niezwykle ostrożna i umiejętna. Nale­
ży bowiem uważać na to, aby nowa, inspiro­
wana twórczość artysty ludowego nie zrywa­
ła z twórczością tradycyjną, ale z niej w spo­
sób naturalny
wynikała.
Może to zostać
osiągnięte jedynie wówczas, gdy kierujący
zespołem plastyk zapoznał się w sposób grun­
towny ze sztuką tego regionu, który repre­
zentują członkowie zespołu. W przeciwnym
razie zawsze będzie zachodziło
niebezpie­
czeństwo, że artyści ludowi, pokierowani w

�sposób niezgodny z ich lokalnymi tradycja­
mi, zatracą w swej twórczości cechy regio­
nalnej odrębności i nie wnosząc z nich nic
do sztuki narodowej sami ulegną
wpływom
narzuconej maniery.

specjalnym (np. na wydziałach tkackim, archi­
tektury wnętrz,
scenografii) — postawienie
zagadnienia sztuki ludowej na wyższych uczelniach plastycznych można byłoby uważać
za zupełnie zadowalające.

Obecnie, kiedy współpraca artysty ludo­
wego z zawodowym plastykiem odbywa się
w warunkach doświadczeń
laboratoryjnych,
w niewielkim gronie osób specjalnie dobra­
nych — możliwość niewłaściwego
pokiero­
wania ludowym artystą jest raczej niewielka,
z czasem jednak, gdy akcje tego rodzaju bę­
dą prowadzone na większą skalę, sprawa do­
boru odpowiedniej ilości piastyków orientu­
jących się w zagadnieniach sztuki
ludowej
stanie się zagadnieniem palącym.

Począwszy od roku akademickiego 1951/52
wykłady z zakresu sztuki ludowej zostały na
uczelniach plastycznych
zastąpione
przez
wykłady zatytułowane
„Sztuka
polska z
uwzględnieniem sztuki ludowej". W układzie
tym na omówienie ludowej twórczości arty­
stycznej po prostu brakuje czasu, skutkiem
czego zagadnienie sztuki ludowej praktycz­
nie zostało z programu wykreślone.

Wyłania się zatem zagadnienie kadr, któ­
remu również należy na tym miejscu poświę­
cić nieco uwagi. W chwili obecnej zarówno
w dziedzinie organizacji przemysłu
ludowe­
go, jak w zakresie wzornictwa czy badań na­
ukowych odczuwa się brak fachowców zo­
rientowanych w zagadnieniach sztuki ludo­
wej. Chodzi tu zarówno o plastyków, którzy
znaleźliby miejsce w nadzorach artystycz­
nych, jak i o etnografów, którym powierzono
by zagadnienie naukowego
opracowywania
spraw związanych ze sztuką ludową.
Zary­
sowujące się braki nie są łatwe do usunięcia
z tego powodu, że samo zagadnienie szkole­
nia młodzieży, zarówno studiującej na wyż­
szych uczelniach plastycznych, jak i na uni­
wersytetach, nie jest w zakresie sztuki ludo­
wej tak postawione, aby rokowało w przy­
szłości
napływ
młodych sił
odpowiednio
przygotowanych.
Jeżeli chodzi o uczelnie plastyczne, do nie­
dawna program studiów wydziału ogólnego
(I rok) obejmował w y k ł a d y z zakresu sztuki
ludowej w wymiarze dwóch godzin tygodnio­
wo, przez przeciąg obu semestrów. W y k ł a d y
te, mimo niewielkiego wymiaru godzin, poz­
walały na zapoznanie studentów z podstawo­
wymi zagadnieniami sztuki ludowej i dawa­
ły możność zainteresowania młodzieży prze­
jawami samorodnej twórczości artystycznej.
Gdyby w uzupełnieniu tych wykładów prze­
widziane były w programie dalszych lat stu­
diów krótkie cykle w y k ł a d ó w o charakterze

Oczywiście,
trudno byłoby tego rodzaju
stan rzeczy osądzić pozytywnie. Brak wiado­
mości z zakresu sztuki ludowej stanowi po­
ważną lukę w ogólnym wykształceniu przy­
szłego plastyka, który powinien orientować
się w pełnym dorobku polskiej sztuki, a nie
tylko tej, która zaspokajała potrzeby warstw
elitarnych. Bezpośredni kontakt,
który na­
wiązywał młody plastyk z zabytkami sztuki
ludowej bądź w czasie demonstracji podczas
wykładów, bądź w muzeum, czy w czasie wy­
cieczek odbywanych w teren, działał bar­
dzo instruktywnie, pogłębiając jego wiedzę,
zwłaszcza z zakresu kompozycji dekoracyjnej
i kolorystyki, tak bogatej w ludowym zdob­
nictwie.
W ramach studiów uniwersyteckich sztu­
ka ludowa wykładana jest na I I I roku stu­
dium historii kultury materialnej (2 godziny
tygodniowo w ciągu jednego semestru) i na
III roku historii (1 godzina tygodniowo przez
cały rok).
Na studium historii kultury materialnej
student obowiązany jest tylko do wysłucha­
nia wykładów, na historii sztuki zaś zdaje
w końcu roku kolokwium z tego zakresu. Brak
egzaminów z zakresu sztuki ludowej powodu­
je, że studenci przedmiot ten traktują jako uzupełniający, do którego można nie przykła­
dać większego znaczenia. Takie ustawienie
przedmiotu przyczynia się do tego, że przygo­
towanie zarówno młodych historyków sztuki
jak i etnografów do naukowej pracy w dzie­
dzinie sztuki ludowej pozostawia wiele do ży­
czenia. Zjawisko to jest tym przykrzejsze, że
93

i

�właśnie ta dziedzina otwiera w tej chwili przed
młodzieżą kończącą studia szersze możliwości
pracy.
Ze względów zarówno naukowych, jak
praktycznych wydaje się słuszne wysunięcie
pewnych postulatów, które należałoby wziąć
pod uwagę przy ustalaniu przyszłych progra­
mów studiów. Jednym z tych postulatów by­
łoby przywrócenie na uczelniach plastycz­
nych wykładów ogólnych z zakresu sztuki lu­
dowej, które doskonale zmieściłyby się w pro­
gramie I I roku studium ogólnego, i wprowa­
dzenie w y k ł a d ó w specjalnych dla studentów
wydziałów tekstylnego, scenografii i architek­
tury wnętrz. W ramach studiów etnograficz­
nych i historii sztuki należałoby wprowadzić
egzamin z zakresu sztuki ludowej oraz ćwicze­
nia seminaryjne. Te ostatnie niezbędne są
zwłaszcza dla etnografów specjalizujących się
w zagadnieniach etnografii polskiej.
Przygotowani w ten
sposób pracownicy
mogliby w przyszłości z wielkim pożytkiem
pracować zarówno w instytucjach naukowych
jak i w tych, które zajmują się organizacją
i eksploatacją przemysłu ludowego.
Obecnie, z braku własnych pracowników
należycie wykwalifikowanych, różne insty­
tucje zajmujące się organizacją
przemysłu
ludowego, urządzaniem wystaw itp., korzysta­

94

ją w swej pracy 2 pomocy muzeów etnogra­
ficznych, Zakładu Badania Plastyki P.I.S., Pol­
skiego Towarzystwa Ludoznawczego, czy po­
szczególnych etnografów. Współpraca ta jed­
nak, n a w i ą z y w a n a od przypadku do przypad­
ku, ze względu na swój ściśle doraźny cha­
rakter nie zawsze daje rezultaty w pełni za­
dowalające. W chwili obecnej placówki nau­
kowo-badawcze
spełniają rolę podobną do
pogotowia ratunkowego, czy straży
pożar­
nej, które wzywa się na pomoc w nagłych
wypadkach. Zazwyczaj chodzi o natychmia­
stowe dostarczenie jakichś materiałów, w y ­
danie opinii lub konsultacje. Nie bierze się
pod uwagę tego,* że prace badawcze z zakre­
su polskiej sztuki ludowej są dopiero w toku
i pomimo, że wiele na t y m odcinku zrobiono
zwłaszcza w ostatnich latach, sporo
zagad­
nień pozostało dotychczas jeszcze nie opra­
cowanych. W wielu przypadkach
dopiero
przeprowadzenie badań terenowych
mogło­
by dostarczyć materiałów pozwalających na
sumienne załatwienie sprawy.
Przyniosłoby niewątpliwie obustronną ko­
rzyść, gdyby współpraca ta przybrała charak­
ter bardziej długofalowy, pozwalający placów­
kom naukowym uwzględniać w planowaniu
swych prac badawczych potrzeby wysuwane
przez instytucje zajmujące się zagadnieniami
sztuki ludowej od strony praktycznej.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11091" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11069">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/0a6f37d04c573927c541fafcb0c80ed1.pdf</src>
        <authentication>7adf1cc0db887ddbcd9973cf3f3c2845</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132284">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3954</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132285">
                <text>1954</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132286">
                <text>pamiątkarstwo</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132287">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3701</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132288">
                <text>Aktualne zagadnienia przemysłu pamiątkarskiego/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1954 t.8 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132289">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1954 t.8 z.2; s.67-78</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132290">
                <text>Reinfuss, Roman</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132291">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132292">
                <text>Państwowy Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132293">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132294">
                <text>Rye.

1. Tak

niestety

wyglądają
w

dotychczas
witryny
Zakopanem.

sklepów

pamiątkarskich

AKTUALNE ZAGADNIENIA
PRZEMYSŁU PAMIĄTKARSKIEGO
(Na

marginesie

konkursu

i

wystawy

pamiątkarstwa

w

Zakopanem)

ROMAN

Istnieją

pewne

błahe, które
swej

zagadnienia,

nabierają

masowości.

dużej

Klasycznym

w

istocie

wagi

może

dopiero

tego

nawet

skutkiem

przykładem

jest

— przedmiot szanowany, wynoszony

REINFUSS

d o godności

lą s z t u k i , pełniący w a ż n ą r o l ę w d e k o r a c j i

dzie­

wnętrza.

W r e z u l t a c i e z a r ó w n o w mieście, j a k i n a w s i s p o t ­

t z w . „ p r z e m y s ł p a m i ą t k a r s k i " , t j . w y t w ó r c z o ś ć różnych

kać

przedmiotów, rozchodzących się w ś r ó d o d b i o r c ó w

s z a f k a c h i etażerkach, rzeźbione r a m k i i j e l e n i e ,

set­

można

w

wielu

k a m i tysięcy s z t u k , p r z y c z y m g ł ó w n y m , jeśli n i e j e ­

s o w e rzeźby m a l o w a n e

dynym

porozwieszane

uzasadnieniem

k u p n a jest

t o . że zostały

one

n a b y t e „na p a m i ą t k ę " .
Zwyczaj

wej

k u p o w a n i a „pamiątek" jest głęboko

zako­

r z e n i o n y i (jeśli w n a u k o w y m czasopiśmie w o l n o

sto­

desce

mieszkaniach,

poustawiane

olejną f a r b ą ; n a ścianach zaś

d r e w n i a n e osty i m a l o w a n e

(ale k o n i e c z n i e

z zachowaną

m e n t a l n e w i d o c z k i , stanowiące j e d y n e
tystycznych"

zainteresowań

mieszkańców.

to drobne u p o m i n k i o f i a r o w y w a n e

byśmy

zjach, przywożone z wczasów i wycieczek,

rozpoczęli w a l k ę z p a m i ą t k a r s t w e m
pamiątek

ze

sklepów,

utworzyłby

i usunęli
się

nie­

na

brzozo­

korą)

senty­

przejawy

sować t e g o r o d z a j u c h r o n o l o g i ę ) s t a r y j a k świat. G d y ­
sprzedaż

na
gip­

p r z y różnych

we pamiątki. T ą w ł a ś n i e drogą w y r o b y

„ar­

Zwykle

są

oka­

a więc t y p o ­
pamiątkarskie

w ą t p l i w i e „ c z a r n y r y n e k " , n a k t ó r y m w c i e n i u zauł­

upowszechniają

ków i p r z e c h o d n i c h b r a m kwitłby b u j n i e n a d a l

wiedzieć, że w p r a k t y c e reprezentują „sztukę d l a m a s " .

del t y m i

han­

— n i k o m u w g r u n c i e rzeczy n i e p o t r z e b n y m i

— przedmiotami, j a k popielniczki w
skiego k i e r p c a , c z y l a s k i z n a p i s e m

kształcie

góral­

Pamiątka z K r a ¬

kowa".
na wiek, płeć, przynależność

społeczną

i

wykształce­

nie. Dla j e d n y c h z a k u p i o n a „ p a m i ą t k a " t o m i ł e g ł u p stewko, które p o p e w n y m
w

jakimś

zakątku

czasie z n i k a z o c z u

domowej

tonąc

rupieciarni, dla innych

i bez p r z e s a d y

można p o ­

Są o n e b o w i e m n a j ł a t w i e j dostępne, s a m e n i e j a k o w c i ­
skają się d o rąk i mieszkań o d b i o r c ó w , n a n i c h kształ­
t u j e się s m a k
Rola,

„ P a m i ą t k i " kupują w z a s a d z i e w s z y s c y , bez w z g l ę d u

się s z e r o k o

i g u s t w i e l u tysięcy

jaka wyrobom

ludzi.

pamiątkarskim

przypadła

w

u d z i a l e , b y n a j m n i e j n i e i d z i e w p a r z e z i c h wartością
artystyezną.
Przemysł
produkcji

pamiątkarski,

opierający

chałupniczej, p o w s t a ł

się

u nas w

w i e k u ubiegłego, w r a z z r o z w o j e m

głównie n a
И

połowie

uzdrowisk i ruchu

67

�t u r y s t y c z n e g o . Czasy, w k t ó r y c h kształtowała się p r o ­

biciel s z t u k i góralskiej, który d o zasobu m o t y w ó w p o d ­

dukcja

halańskich

szego

pamiątkarska,

przypadają

u p a d k u t z w . „przemysłu

o estetycznej

wartości

mieszczańskie
•urabiali

okres

decydowały

i gusty. W

nakładcy

—

czerpane

kiedy

drobno-

t y m kierunku

kapitaliści,

doskonałe i n t e r e s y n a h a n d l u p a m i ą t k a m i ,
j ą c y chałupnikom w z o r y

najniż­

artystycznego",

wyrobów

upodobania

wytwórców

na

robiący

dostarcza­

bezceremonialnie

k o s m o p o l i t y c z n e j t a n d e t y pamiątkarskiej. N a w e t

z

szko­

ły z a w o d o w e , p o w o ł a n e d o p o d n o s z e n i a p o z i o m u a r t y ­
stycznego

wyrobów

leźć w ł a ś c i w e j
produkcji

rzemieślniczych, n i e umiały

d r o g i , „ p o d n o s z ą c " estetyczną

przez

lansowanie

obcych

d o d a t k u n i e przedstawiających
Tą

wartość

wzorów,

żadnej

i

d r z e w n e g o ) przedostały

się d o

to

w

wartości.

drogą ( t o z n a c z y za p o ś r e d n i c t w e m szkoły

mysłu

zna­

oraz

jelenie,

oglądać w
W

które i

dziś w

zakopiańskiego

Zakopanem

skiej szkole przemysłu drzewnego,
wet

możemy

w i t r y n a c h sklepów z pamiątkami.

d o k u m e n t a c h , pozostałych p o d a w n e j
zapiska

zakopiań­

zachowała się n a ­

z czasów d y r e k t u r y C z e c h a

Kovacsa,

w

której f i g u r u j e „ e i n H i r s c h (jeleń) u n d e i n e M a d o n n a " ,
zakupione w W i e d n i u jako wzory

d l a uczniów

szkoły

zakopiańskiej.
N i e bez w i n y , jeśli c h o d z i o z a c h w a s z c z e n i e p a m i ą t ­
k a r s t w a zakopiańskiego, b y l i r ó w n i e ż i różni
którzy
•!|
I

chętnie

góralskiej

przyczyniali

twórczości

się

do

artystycznej,

naturalistyczną

artyści,

„uszlachetniania"
wprowadzając

w

formę

„dzie­
roz­

plenił się n a P o d h a l u i dziś w i d z i m y go n a k a ż d y m
k r o k u w rzeźbie i hafcie.
Poświęciliśmy

nieco

piańskiemu, g d y ż w
rodzaj

poligonu

więcej

u w a g i ośrodkowi

dziedzinie

pamiątkarstwa

doświadczalnego,

r y m e n t o w a ł , k t o t y l k o miał w
Podobnie
nymi
ku

w

pobliżu

manów,

zako­
był t o

na którym

ekspe­

tym kierunku

ochotę.

m n i e j w i ę c e j przedstawiała się s p r a w a z i n ­

ośrodkami, k t ó r y c h

sporo powstało w

uzdrowisk

Iwonicz),

(Szczawnica,

Wyroby
miejscową

stamtąd,

zwykle

( n p . produkcją

ub. wie­

Krynica,

letnisk (Jerzmanowice

w a ) czy o ś r o d k ó w pątniczych
prze­

p a m i ą t k a r s t w a m . i n . s z a r o t k i , zdobiące k a s e t k i i r a m ­
ki,

wprowadził

w i ę c i o r n i k a " . Oset t e n , j a k k a ż d y c h w a s t , s z e r o k o

koło

Ry­
Ojco­

(Częstochowa).

n i e związane

z

tradycją

d r e w n i a n y c h lasek

„zako­

piańskich", zaśmiecających s k l e p y całej P o l s k i , z a j m u ­
ją się g ł ó w n i e J e r z m a n o w i c e
odległe od Podhala),
zarażając

niejako

i inne podobne

rozchodziły się d a l e k o

swoją

ośrodki

po

kraju,

brzydotą p a m i ą t k a r s t w o , j a ­

k i e później p o w s t a w a ł o w l e t n i s k o w y c h c e n t r a c h w y ­
brzeża czy n a t e r e n i e Sudetów.
Wyroby
wią

naszego p r z e m y s ł u p a m i ą t k a r s k i e g o

klasyczny

przykład

i szpetoty. W y s t a r c z y
na

wystawy

o naszym
Na

stano­
tandety

przejść p o mieście, rzucić o k i e m

sklepowe,

asortymencie

plan pierwszy

bezwartościowej

żeby

wyrobić

sobie

pojęcie

pamiątkarskim.

wybijają

się t u o c z y w i ś c i e

wy­

będzie

r o b y „drewniane", a wśród n i c h t z w . „zakopiańszczy­

chociażby Stanisław W i t k i e w i c z , w i e l k i miłośnik i w i e l ­

z n a " , która o k u p o w a ł a s k l e p y z p a m i ą t k a m i o d Z a k o -

nią jeszcze w i ę k s z y

zamęt. P r z y k ł a d e m

niech

II i

Ryc.

68

2 i 3. Haftowane

pantofle.

Wyk.

wytwórca

ludowy

Józef

Boblak

z

Cichego.

�Rye. 4. Torebka
damska.
Wyk.
wytwórca
ludowy
Józef
Karpiel
z
Zako­
panego.

p a n e g o p o Gdańsk i o d S z c z e c i n a p o S u w a ł k i . N a l e ż ą

wiście posiadające

tu

czyna,

płaskorzeźby,

monicznym
biane

przedstawiające

wyrazie,

twarz

p a l ą c e g o fajkę

przez- chałupników

z okolic

górala o d e ­

(notabene

wyra­

Rymanowa),

k i do f o t o g r a f i i zdobione
promieniste

m o t y w a m i s z a r o t k i czy ostu,

„dziewięciorniki"

(duże,

dorodne,

ż y w e " ) , k a s e t k i , piórniki, a l b u m y z d o b i o n e
wanym rytem

z postacią górala

na tle panoramy
róż,

malowanych

kolorowymi

podkoloro-

(oczywiście z

T a t r , czy też b u k i e t e m

„jak
fajką)

plastycznych

l a k i e r a m i . Zresztą D O

co t e w s z y s t k i e okropności w y m i e n i a ć
cież w s z y s c y

dobrze.

Skandaliczny

podjęcia e n e r g i c z n e j
tandety.

W

paraliżował zapobiegliwy
dostatecznie

na

niepowo­

w t y m kierunku

jedno,

co s p r z e d a j e ,
A

trzeba

byle

towar

przyznać,

że

szkaradzieństwa, s p r z e d a w a n e

k l e p o d firmą w y r o b ó w „sztuki l u d o w e j "
kolosalnym

podjęcie

h a n d l a r z , któremu było abso­

„chodliwy".

pseudoartystyczne

rynek mo­

kapitalistycznym

popytem.

Społeczeństwo,

artystyczny deprawowany

owe
zwy­
smak

był o d k i l k u dziesiątków l a t

w s z e l k i e g o r o d z a j u tandetą

p r z y z w y c z a i ł o sie d o n i e i

i dziś n a b y w a ją o w i e l e chętniej niż w y r o b y

częściowo

lizacji.

i

Artystycznego,

podniesienia

p a m i ą t k a r s t w a dojrzała
Istotnie,

musimy

śledząc

skonstatować

podniesienia

estetycznej

m o ż e być
znany

ośrodek

działalność
wysiłek

jakości
w

wartości

arty­

już d o s t a d i u m r e a ­

uważnie

poważny

Cen­

zdawać

CPLiA,

zmierzający

pamiątek.

Przy­

Jerzmanowicach

z p r o d u k c j i najgorszej

koło

tandety,

pod w p ł y w e m c i e r p l i w e j i długotrwałej a k c j i

który

nadzoru

artvstvczne£o i f a c h o w e g o instruktażu z a c z v n a DO w o l i
nodnosić iakość s w e i ш-odukHi
L

™

Podobnie

ФОМИНЫ wvrohnw d r

lakopanem

7 P

rLedstawia

wnvch w

Warsztatach

Nnwvrn

Wzorcowych

w

był

cieszyły sie

którego

Ludowego

się m o g ł o , że s p r a w a

stycznej

Ojcowa,

Wszelkie k r o k i podejmowane

lutnie wszystko

by

Przemysłu

od

t a k i e j a k c j i było j e d n a k z góry skazane
dzenie.

tralę

się

w a l k i z zalewającym

przy­

i produk­

się —

p r z y n a j m n i e j — w zakładach k i e r o w a n y c h p r z e z

pamiątkarstwa

ustroju

to

podniesienie

pamiątkarskich.

c j a w y r o b ó w pamiątkarskich o d b y w a

głosy k r y t y k i , domagającej

naszego

Jest

utrudnia

W c h w i l i o b e c n e j , g d y działalność p r y w a t n y c h p r z e d ­

kładem

poziom

artystyczne.

poważnie

siębiorców uległa p o w a ż n e m u o g r a n i c z e n i u

do

d a w n a już w y w o ł y w a ł
rzem

prze¬

walory

bardzo

p o z i o m u estetycznego w y r o b ó w

jele­

nie, m i n i a t u r o w e k a p l i c z k i , o p r a w k i do lusterek, r a m ­

która

rzeczy­

Akcja

ta m u s i być j e d n a k p r z e p r o w a d z a n a

ostrożnością,

gdyż

z dużą

ludowi"

wyrabiający

pamiątki są t o rzemieślnicy o t a k c i a s n e j

specjalności,

że próba b a r d z i e j

t z w . „artyści
radykalnego

przestawienia

d u k c j i — w p r a k t y c e o d b i e r a i m możność
nia.

Stąd

pochodzą

pamiątkarskich

trudności

poprawienia

wykonywanych

np. w

ich pro­

zarobkowa­
wyrobów

Jerzmanowi-

69

�R y e . 5. Zabawka
z drze­
wa
„Prządka".
Wvk.
Antoni
Rząsa,
absolwent
Państwowego
Liceum.
Technik
Piast,
w
Zako­
panem.

each czy Z a k o p a n e m ,

gdzie z pamiątkarstwa żyje

po

Obok
wyżej,
tzw.

p r o d u k c j i własnej,
idzie

punktach
jest

paręset r o d z i n .
wyraźnie

która,

jak

k u poprawie,

„skup", t j . n a b y w a n i e

istnieje

wyrobów

wprost od niezorganizowanych

wspomniałem
jednak

pamiątkarskich

sprzedaży

z jednej

Drogą s k u p u , p r o w a d z o n e g o przez handlowców, d o ­
stają się d o s k l e p ó w i s t o i s k h a n d l u p a m i ą t k a r s k i e g o

brak

wyroby

pamiątkarskie,

fachowego

przygotowania

pracowników h a n d l o w y c h prowadzących s k u p , którzy
n i e są w s t a n i e odróżnić r z e c z y d o b r y c h o d b e z w a r ­
tościowych, z d r u g i e j
zwyczajony

wytwórców.

tandetne

strony

zaś s a m o d b i o r c a ,

który,

przy­

o d l a t d o t a n d e t y , t a k i e g o właśnie t o w a r u

poszukuje.
Chcąc

dźwignąć

wyroby

pamiątkarskie

na

wyższy

różne t o w a r y , k t ó r y c h j e d y n ą zaletą j e s t „ c h o d l i w o ś ć " .

p o z i o m a r t y s t y c z n y , m u s i m y w a l c z y ć równocześnie n a

Spotyka

się m i ę d z y

dwóch f r o n t a c h . J e d n y m

ciowych

i t a n d e t n y c h , k t ó r y c h ze w s t y d e m

nimi

wiele

wyrobów

bezwartoś­
wyparły­

wywania

odbiorcy,

b y się własne w a r s z t a t y p r o d u k c y j n e C P L i A . G d y n a

estetycznych

skutek

różnych

pod względem w a g i

CPLiA

zaczęła

towary

nabywane

zewnętrznych
z większą

i wewnętrznych

ostrożnością

drogą s k u p u ,

selekcjonować

okazało się, że

t a w m a ł y m t y l k o s t o p n i u oddziałuje n a r y n e k ,
odrzucane

przez

CPLiA

wyroby

akcji

pamiątkarskie

akcja
gdyż
znaj­

bów

powinna

drugim

wzorów.

wycho­

Obydwie

te akcje

nowych,

są

zupełnie

równorzędne. O szpetocie

pamiątkarskich p i s a n o

sano w c z a s o p i s m a c h ,

być a k c j a

wypracowanie

już u n a s s p o r o ,

wyro­
ale p i ­

k t ó r e n a ogół n i e docierają

w s z y s t k i c h kół społeczeństwa. K a m p a n i ę w

do

t y m kie­

r u n k u należałoby p r o w a d z i ć p r z e d e w s z y s t k i m n a ł a ­

dują ł a t w y z b y t w s k l e p a c h i n a s t o i s k a c h i n n y c h i n ­

mach

stytucji

d o b r e i złe p r z y k ł a d y w y r o b ó w pamiątkarskich, kształ­

są

handlowych

przez

ośrodki

iak no
'handlu

MHD

i

rozprowadzane

pamiątkarskiego

P r z y c z y n ą , d l a której i n s t y t u c j e t e t o l e r u j a w

70

pism

popularnych.

cić s m a k i z n a w s t w o
swych

Należałoby

tam

omawiać

o d b i o r c y , doprowadzając d o t e ­

go, ż e b y t a n d e t a pamiątkarska

zostiła wytępiona

n.o

�t
i

R y c . 6. Z a b e u u k a z d r z e ­
wa
„Młodzi
Górale".
Wyk. Antoni
Rząsa, ab­
solwent
Państwowego
Liceum
Technik
Piast,
w
Zakopanem.

t y l k o dlatego,

że ją z w a l c z a j ą

„nadzory

artystyczne",

a l e i z tego p o w o d u , że k l i e n t n i e zechce j e j

więcej

t u r y i S z t u k i , którego celem było w y d o b y c i e
możliwości, j a k i e w

nabywać.
Dopóki

ubiegłego r o k u w Z a k o p a n e m p r z e z M i n i s t e r s t w o K u l ­

nie podniesiemy

s m a k u i wymagań

w e g o o d b i o r c y , zapoznając go z p r a w d z i w i e

maso­

artystycz­

t y m zakresie

hale, region o najbogatszej

zachwaszczony

n y m i w y r o b a m i p a m i ą t k a r s k i m i , dopóty w a l k a o p o d ­

miątkarską

niesienie

b l i s k o pół r o k u p r z y d u ż y m w y s i ł k u c z y n n i k ó w

poziomu

estetycznego

pamiątki

nie

może

przynieść p e ł n e g o s u k c e s u . Z a w s z e b o w i e m p r z e z r ó ż ­

scowych,

ne p r y w a t n e s k l e p i k i i pokątnych sprzedawców

ków

przesiąkała

na rynek

nią chętny

nabywca.

Drugim

odcinkiem

pamiątkarstwa
tościowych

jest

wzorów.

będzie

tandeta, o ile znajdzie

się n a

o

podniesienie

poziomu

wypracowanie

artystyczne

W

instytucjach, j a k

niektórych

n p . C P L i A , a k c j a t a była p r o w a d z o n a

war­

od d a w n a , ale

n a małą skalę, b o h a m o w a ł y ją w z g l ę d y h a n d l o w e
groźba

—

„niechodliwości".

Poważnym
karskich,

był

podnoszenia
konkurs,

pa­

przygotowywanym
miej­

zrzeszonych

w Związku

w z i ę ł y udział w a r s z t a t y

Artystów

dla P T T K , miejscowe

słu a r t y s t y c z n e g o

Plastyków,

produkcyjne CPLiA,
szkoły

chałup­
przemy­

i Liceum Sztuk Plastycznych.

t y m przysłały r ó w n i e ż s w e w y r o b y

niektóre

Poza

warszta­

t y p r o d u k c y j n e , znajdujące się n a t e r e n i e p o w i a t u n o ­
wotarskiego.
Asortyment
bardzo

wyrobów

szeroki,

nadesłanych n a k o n k u r s b y ł

począwszy

od

sweterków

kobiecych

i p a n t o f l i f i l c o w y c h , t a k i c h j a k i e można n a b y ć w k a ż ­

k r o k i e m naprzód,

nistej drodze

konkursie,

prócz l i c z n y c h a r t y s t ó w l u d o w y c h i p l a s t y ­

n i c y pracujący
walki

Pod­

w P o l s c e twórczości l u d o ­

w e j , ale równocześnie n a j b a r d z i e j
tandetą. W

wszelkich

reprezentuje

uczynionym na

cier­

d y m s k l e p i e z konfekcją damską, k i l i m ó w , h a f t ó w , k o ­

poziomu wyrobów

pamiąt­

r o n e k , batików, poprzez

zorganizowany

grudniu

w e , skórzane, d o d r z e w n y c h , k t ó r y c h b y ł o

w

wyroby

ceramiczne,

metalo­

najwięcej.

71

�Rye.

W

związku

nych

7. Półeczka

z

z drzewa.

niesłychaną

Wyk.

wytwórca

różnorodnością

n a k o n k u r s przedmiotów

—

mimo

ludowy

nadesła­

woli

nasu­

Konopka z Ochotnicy

Tomasz

W y d a j e m i się, że n i e z b ę d n y m w a r u n k i e m p a m i ą t k i
j e s t ścisłe z w i ą z a n i e

j e j z określonym

w a ł o się p y t a n i e , co w ł a ś c i w i e należy uważać za p a ­

miejscowością.

Ażeby

miątkę? W z n a c z e n i u s z e r s z y m

miątką,

mieć

każdy p r z e d m i o t ,

który

w

— pamiątką m o ż e b y ć

naszej świadomości

wiąże

się z jakąś osobą, sytuacją czy miejscowością.

Wycho­

dząc z tego założenia, i s t o t n i e można przyjąć,

że d l a

kogoś

stanie

filcowe

się pamiątką n p . t u z i n k o w y s w e t e r

Dantofle

dlaWn

tvlko

p o d c z a s u r l o p u spędzonego w

że

kunione

Zakopanem.

czy

t o r o m k o n k u r s u n i e chodziło j e d n a k o pamiątki w t y m
znaczeniu.

Pojęcie

pamiątki w v m a g a

t u niewątpliwie

z w ę ż e n i a i bliższego z d e f i n i o w a n i a . N i e k a ż d y
przedmiot

k t ó r y został w

nany lub zakupiony
Należy wyraźnie
wyrobów
cyfika

tzw

wynika

danego t i r P n , .

danej

п п

Р

m u ^ i być za p a m i ą t k ę
ш * ,

w З

в

J l t
й

Г

Г

„

A

и

warunków surowcowych

wyko­

uważany

n a m i a t l a r s k i e od

miJi.roLL

v n«SWh
I

bowiem

miejscowości

odróżnić wyroby

ktńr
'

^

sne

P B O

^ n n L i h
Г

lają

»

W n d

uzależniona j e s t o a

musi

rozpoznać,

że

terenie Podhala

n p . w związku z t a k i m i

surow­

regionem

piórnik

stał

się

t a k i e właściwości, k t ó r e

nabyty

miątkarskich w y m a g a n e
rakterystyczne

o n został

w

pozwa­

Zakopanem,

Warunek
i

t e n spełniają

przemysłu l u d o w e g o ,
wyrobów

i doskonale

nadesłanych

d ó w t e g o r o d z a j u dostarczają
skim

„kołcony"

wełniane
dla

pasów,

pięknie

turystów
ludowa

(pantofle

rękawice

narciarzy,

śmiało

miejscowości.

wyroby

z

na

sztuki

są j a k

i

inkrustowane

konkurs

przykła­

haftem

czapki

nadające

góralskie, k l a m r y
„noże

fińskich

zbójnickie"

noży")

przeludnienia

góralskich,

powstały

i

chałupnicze, k t ó r e t e s u r o w c e

warsztaty

ją; w y k o n u j ą

różne

z

zakłady

n p . gonty, naczynia

l n i a n e płótno i samodziały

produkcyjne
przerabia­

drewniane,

wełniane

wsi

meble,

wejść

czy n a w e t

wy­

przynosi
Polski)

wyżej przedmiotów,

do pamiątkarstwa

na Podhalu
korsarska

znalazły

re zamiast

s c e m w y k o n a n i a n i e są o n e n i c z y m z P o d h a l e m

zwią­

muzeów.

zane, n i e odbiegają w c h a r a k t e r z e
robów z i n n y c h terenów P o l s k i .

72

od podobnych

wy­

Wiemy,

jak wielkie

(a t a k ż e i w

akcja

innych

prywatnych

raczej
szkody

stronach

zbieraczy,

wy­

swej pasji k o ­

lekcjonerskiej, unikatowe zabytki sztuki ludowej, któ­

miej­

artystyczne, j a k k i l i m y . Poza s u r o w c e m

czy

mogących

masowego,

kupujących p o w s i a c h , d l a d o g o d z e n i a

i

roby

do
(dla

ciupagi

dla amatorów i zbieraczy.

wynikającą

się

ceramika.

cią

pracy,

góral­
sukna),

się n a k o n k u r s i e i t a k i e , k t ó r e p r z e z n a c z o n e są

do

naj­

reprezentują.

samodziałowego

spinki

tzw.

go

zdobione

wzorzyste

mosiężne

zamiast

czy

które z r e g i o n e m

ściślej z w i ą z a n e , t y p o w e
Wśród

okolic

znakomicie

c a m i m i e j s c o w y m i , j a k d r e w n o , wełna, l e n , i o b f i t o ś ­
rąk

czy
pa­

jest więc, aby były one c h a ­

dla pewnych

Prócz w y m i e n i o n y c h
Na

zwykły

K r a k o w i e , Jeleniej Górze czy G d y n i . O d w y r o b ó w p a ­

zostały

Organiza­

Dolnej.

d o d o m ó w p r y w a t n y c h p o w i n n y trafić
D l a t y c h , którzy

wytworów
znakomicie

poszukują

s z t u k i l u d o w e j , znalazły
wykonane

do

autentycznych

się n a k o n k u r s i e

łyżniki, p i ę k n i e r y z o w a n e

sol-

�1

niczki

czy

płaskorzeźby

Janosa,

rzeźbiarzy podhalańskich. M n i e j
sobie

współczesne

od d a w n y c h
raz

malowane

o b r a z ó w podhalańskich

z ostatnich

n a szkle,
oddalają

w

które
się c o ­

bardziej.

Przedmioty
nych

obrazy

jednego

a u t e n t y z m u mają

p r a c a m i artystów

l u d o w y c h , u j a w n i a się w

kursie obrazy
w

sklepach

n a szkle z t y m i , które sprzedawane
z pamiątkami.

Obrazki

charakter

też mieć

dla zagranicznych

indywidual­

zastosowanie

jako

gości i znaleźć się w ś r ó d

m y , obejmują

swą

tematyką

różne d z i e d z i n y

czesnego i d a w n e g o życia n a P o d h a l u , posiadają
k a , j a k d l a l u d o w e j twórczości a r t y s t y c z n e j . W
kach

małowartościowa
Różnica,

jaka

ludową"

produkcja
zachodzi

przedmiotami

reprezentuje

przeważnie

seryjna.
między

pamiątkarskimi

masowo

wyrabia­

a indywidualny­

for­

współ­
dużą

świeżość, charakterystyczną z a r ó w n o d l a s z t u k i d z i e c ­

dotychczas

„sztukę

są

Roj-Kozłowskiej

w y r o b ó w s z t u k i l u d o w e j wysyłanych n a eksport, gdzie

nymi

spo­

sób p l a s t y c z n y , g d y p o r ó w n a m y z g r o m a d z o n e n a k o n ­

czy j e j u c z n i ó w w o l n e są o d s z a b l o n u w z a k r e s i e
t e , posiadające

dzieł s z t u k i , m o g ą

prezenty

mi

malowanych

seryjnie,

jako

sztucznie

n a drodze

na

szkle,

pamiątki,

które

obraz­

produkowane

„ludowość"

spekulacji, według

osiągana
naiwnej

są
jest
re­

c e p t y , że „ l u d o w e j e s t t o , co p s t r o k a t e " , g d z i e w y s t ę -

щШЕШЯШШШШШШШШ

Rye.

9. Piórniki

drewniane.

Wyk.

Adam

Doleżuchowicz

z CPLiA

w

Zakopanem.

73

! ;

J

�Rye. 10. Zabawka
Solniczka

Państwowego

pują

z drzewa.

drewniana.
Liceum

niezgrabne

ubrane

w

„Do

Wyk.
Technik

kwiatki,

stroje

przedszkola".

Antoni
Piast,

ptaszki

i postacie

ludzkie,

kostiumy

wiejskie

rozmyślna
ludowo"

stylizowanego

kającej

Zakopanem.

przypominające

sunku

wość. W

absolwent

w

z o p e r e t k i . Stąd p o c h o d z i
tematyce

dostosowania

Ryc. 11.

Rząsa,

„na

deformacja

ry­

tania

koloro-

t y c h obrazków widoczna

j e s t chęć

się d o g u s t ó w

w s i „bajecznie

i

miejskiej

klienteli

szu­

k o l o r o w e j " i „góralskiej

egzo­

tyki".
Jak

w y n i k a z materiałów z e b r a n y c h

bardzo

pozytywne

sienia

poziomu

r e z u l t a t y osiągnęły

wyrobów

na konkursie,
próby

pamiątkarskich,

podnie­
zwłaszcza

d r e w n i a n y c h , p r z e z zastąpienie d a w n e j , t a n d e t n e j d e ­
k o r a c j i m o t y w a m i c z e r p a n y m i z zasobu
snycerstwa

podhalańskiego.

Owe

tradycyjnego

piórniki, k a s e t k i ,

r a m k i , n a k t ó r e jeszcze n i e d a w n o t r u d n o b y ł o spojrzeć
bez o b r z y d z e n i a ,
w

miejsce

szaftów"

m o m e n t a l n i e „wyszlachetniały",

ryzowanych
i

scen

i podkolorowywanych

rodzajowych

pojawiły

gdy

„land-

się n a

nich

proste, ale bardzo szlachetne m o t y w y , podpatrzone n a
s t a r y c h łyżnikach, k ó z k a c h d o osełek, sosrębach i t p .
C i e k a w e r e z u l t a t y dało r ó w n i e ż z a s t o s o w a n i e w p r o ­
dukcji

g a l a n t e r i i skórzanej

stempelkowych

wyciskanych

ornamentów

spotykanych n a d a w n y c h pasach b a ­

c o w s k i c h , t o r b a c h skórzanych c z y k i e r p c a c h . N i e w ą t ­
pliwie

zdobione

męskie

(z

tą techniką

metalowymi

torebki damskie

i paski

k l a m r a m i na wzór

„kukie­

ł e k " o d pasów b a c o w s k i c h )

mogłyby być zaliczone

rzędu

pożytecznych

z

bardzo

pięknych

i

do

„pamiątek

Podhala".
Interesującą próbą s t w o r z e n i a n o w e j f o r m y

ki

podhalańskiej

dużych
rynku

były

góralskich

skrzynki malowane

skrzyń

pamiątkarskim

krakowskie.

Pomysł

pamiąt­
na

wzór

w i a n n y c h . Dotychczas

wyrabiano
rozszerzenia

na

jedynie

skrzynki

produkcji

skrzynek

l u d o w y c h n a i n n e r e g i o n y j e s t b a r d z o słuszny, z w ł a s z ­
cza że d l a k a ż d e g o zakątka P o l s k i można wskazać se­
r i ę m i e j s c o w y c h f o r m , i d e a l n i e nadających się d o w y ­
korzystania na wyrobach
Garść

przytoczonych

pamiątkarskich.

wyżej

przykładów

wystarcza,

a b y u z m y s ł o w i ć s o b i e rolę, j a k ą l u d o w a twórczość a r ­
t y s t y c z n a odegrać m o ż e w p o d n i e s i e n i u p o z i o m u
tycznego
pod

naszej

p r o d u k c j i pamiątkarskiej,

w a r u n k i e m , że b ę d z i e m y

cyjnej,

prawdziwej

sztuce

este­

oczywiście

o p i e r a l i się n a t r a d y ­

ludowej,

nie

utożsamiając

j e j z kosmopolityczną tandetą, w y r a b i a n ą p r z e z z a w o ­
dowych

„pamiątkarzy".

B y ł o b y j e d n a k zupełnie niesłuszne, g d y b y ś m y w p o ­
s z u k i w a n i u w z o r c ó w d l a w y r o b ó w pamiątkarskich o g r a ­
niczyli

się w y ł ą c z n i e

do t r a d y c y j n e j

sztuki

ludowej,

eliminując n i e j a k o możność p o w s t a w a n i a n o w y c h f o r m
pamiątek,
do

które nawiązywałyby

najbardziej

współczesnej

n i e do t r a d y c j i ,

rzeczywistości.

ale

Musimy

b o w i e m zdać sobie s p r a w ę z t e g o , że dookoła n a s z a ­
chodzą u s t a w i c z n e z m i a n y , przekształcające
nie

stan rzeczy sprzed

lat kilku

gruntow­

l u b kilkudziesięciu.

�1

Rye.

12. Drewniana
zabawka
„Babka".
Wyk. Antoni
stwowego
Liceum
Technik
Piast,
w

Z m i a n y t e p o w i n i e n u w z g l ę d n i a ć r ó w n i e ż i nasz
mysł

pamiątkarski.

Czy

pamiątki p r o d u k o w a n e

byłoby

rzeczą

n p . d l a Wycieczek

których

kultury

gruntach Nowa

nie. Potężny

czerpanych

wsi podkrakowskich, na

Huta

powstała?

k o m b i n a t i wielotysięczne

wraz z n i m powstaje,
nie o

kilku

aby

zwiedzają­

cych Nową Hutę oparte były n a w z o r a c h
z tradycyjnej

prze­

słuszną,

Oczywiście

miasto,

wymagają pamiątek

t y m , co b y ł o t u d a w n i e j ,

jakie

mówiących

a l e co j e s t dziś, co

Rząsa, absolwent
Zakopanem.

z nadesłanych w z o r ó w

Pań­

mało r ó ż n i ł y

kie zwalczamy

w

prac

na k o n k u r s przez

złożonych

wego
w

Związku

sensie

tradycji

Artystów

i te, w

ludowej

członków

Plastyków

dodatnim wzory

tystycznego

się o d t y c h , j a ­

przemyśle pamiątkarskim.

wyróżniały

się

kowalstwa

ar­

nawiązywali

do

z zakresu

których

(np. b a t i k i

autorzy
o

wzorach

styk m a w

zakresie

pamiątkarstwa

wiele

d l a o g ó l n e g o d o b r a w y s i ł e k tysięcy r ą k l u d z i

dzenia,

pracy.

Przykład

p r ó b y podjęte p r z e z uczniów i a b s o l w e n t ó w

Nowej

Huty

nie

stanowi

zachodzą

w

scowościach

Ludowej

nadaiac

rakter

Polski

wielu

Opracowywanie

wyrobach

zawodowych

plastyków. Wzięli

przez

artystów

pole

d o działania d l a
o n i również

k o n k u r s i e zakopiańskim.
poziom

zawodowych

prac

nie

Liceum

konkursie

na konkurs

świadczył

o t y m liczne

Plastycznego,

m . i n . serie

i bardzo

którzy

nych
głyby

wyrobów
w

jednak

znalazło

przyszłości

do

zakopiań­

przedstawili

z drzewa,

się s p o r o

bardzo

powie­

oryginalne

d r e w n i a n y c h pudełek

n y c h płaskorzeźbą i i n n e w y r o b y

j a k szka­
wspomnia­

t a k i c h , które

dobrze

na

zdobio­

spełniać

mo­

zadanie

pamiątek, należałoby j e d y n i e o p r a c o w a ć d l a n i c h s p o ­
sób m a s o w e j

dostarczonych

plastyków

skiego

świadczyły

tułki, z a b a w k i , noże d o p a p i e r u i t p . W ś r ó d

n o w y c h w z o r ó w d l a przemysłu p a ­
szerokie

Ogólny

nHnnwiednio

pamiątkarskich

miątkarskiego o t w i e r a
udział w

miej­

i m i n n y cha

k t ó r y n o w i n i e n znaleźć w y r a t w

zaprojektowanych

wyjątku.

innych

czerpanych

z d a w n y c h druków n a płótnie). Ż e u t a l e n t o w a n y p l a ­

tworzy

Podobne p r z e m i a n y

Spośród
miejsco­

p r o d u k c j i , gdyż

formie byłyby zbyt

w

obecnej,

unikatowej

drogie.

I n n y zupełnie c h a r a k t e r m i a ł y w z o r y

wyrobów pa­

o t y m , ż e b y u ś w i a d a m i a l i s o b i e o n i w pełni rolę, j a k a

miątkarskich

im

k a r z y i nadesłane p r z e z n i c h bądź i n d y w i d u a l n i e , bądź

na t y m odcinku przypada

w

udziale,

Niektóre

opracowane

przez

zawodowych

pamiąt-

75

A

�Rye. 13. Pólka

na ręczniki.

Wyk.

Adam

Doleżuchowicz

z CPLiA

w

Zakopanem.

za p o ś r e d n i c t w e m i n s t y t u c j i , w których są o n i z a t r u d ­

„ c h a r a k t e r y s t y c z n y m " i „ t y p o w y m " . W y d a j e m i się, że

nieni.

pamiątkarstwo oparte n a p r o j e k t a c h z a w o d o w y c h

Cechą

tych wyrobów

była

przede

znajomość r y n k u i w a r u n k ó w m a s o w e j
miątkarskiej. P r o j e k t y

wszystkim

produkcji pa­

i c h nawiązywały zazwyczaj

do

styków
i

miałoby

duże

miejscowościach

Ziem

n a k , że zostały o n e w y k o n a n e s t a r a n n i e j i n i e c o u s z l a ­

starcza

chetnione.

Z

regionalny

przemysł

wiązywały

w

o ośrodki

turystyczne

wyrobów

pamiątkarskich

dekoracji

do

tradycyjnych

podhalańskich, i n n e o d r y w a ł y
Wielką

zaletą

od

wzorów

zupełnie.

opracowanych

co niesłychanie obniża

wyrobów. Przykładem

na­

motywów

nich

pamiątkarzy było dostosowanie

do p r o d u k c j i maszynowej,
nę g o t o w y c h

się

niektórych

przez z a w o d o w y c h

niektóre

tego jest

ce­

r e dziś z a s p o k a j a n e

w sprzedaży n i e

będzie przekraczała k w o t y 6 złotych.
Szereg u d a n y c h projektów o p r a c o w a n y c h przez m ł o ­
dych

plastyków

j e , że w

i zawodowych

a k c j i zmierzającej

pamiątkarzy

do podniesienia

wskazu­
estetycz­

n e g o p o z i o m u przemysłu pamiątkarskiego n i e m u s i m y
ograniczać się w y ł ą c z n i e d o w y k o r z y s t y w a n i a
k u ludowej

twórczości a r t y s t y c z n e j . W i e l e

bynajmniej

n i e mających

nalnego,

nadaje

w

t e j c h w i l i piętna

regio­

się ś w i e t n i e d o w y k o r z y s t a n i a w p a ­

miątkarstwie. A ż e b y j e d n a k tego r o d z a j u
stała się p r a w d z i w ą
z jakąś określoną

„galanteria"

pamiątką, należałoby ją

miejscowością

związać

czy r e g i o n e m ,

w k r ó t k i m czasie s t a n i e się czymś

76

dorob­

projektów,

dla

tego

gdzie
terenu

ludowa

mógłby

pamiątkarski.
położone w

pla­

uzdrowiskach
terenów

mniej

do­

rozwinąć
Chodzi

Sudetach

Pomorzu,

szczyzna"

na wyroby

czy

let­

gdzie w o ­

importowanymi

się

pamiątkarskie, k t ó ­

j e s t najczęściej

l u b równie

się

t u np.

dużego n a s i l e n i a r u c h u w c z a s o w e g o o d c z u w a

duże z a p o t r z e b o w a n i e

piękny

tradycja

materiału, n a k t ó r y m

ich

piórnik w f o r m i e w a l c a , z d o b i o n y n a p o w i e r z c h n i w y ­
p a l a n y m o r n a m e n t e m , k t ó r e g o cena

gdzie

niska nadmorskie na zachodnim
bec

w

t u r y s t y c z n y c h niektórych

już istniejących w y r o b ó w pamiątkarskich, z t y m j e d ­

Zachodnich,

zastosowanie

lichą

„zakopiań­

małowartościowymi

wyrobami

z różnych s t r o n

S e n s pamiątki, j a k t o

kraju.

już k i l k a k r o t n i e p o d k r e ś l a ­

ł e m , p o l e g a n a t y m , że r e p r e z e n t u j e

ona niejako

pew­

ną miejscowość c z y r e g i o n . N a t l e t y c h w ł a ś n i e

spe­

cyficznych

han­

dlowców
znad

powiązań r o d z i
widziane)

morza

z Krakowa

należy

się

(tak m i l e przez

kolekcjonerstwo.
przywieźć

Wiadomo,

„coś

że

z bursztynu",

„skrzynkę krakowską", a z Kurpiów

wy­

cinankę.
Mieszkanie
gląda

„nałogowego"

j a k poglądowa

krajoznawczej

mapa

wędrówki

zbieracza
Polski,

wyznaczony

pamiątek
n a której
jest

wy­
szlak

sygnatura­

m i w p o s t a c i t y p o w y c h w y r o b ó w pamiątkarskich, w ł a ś ­
ciwych danej

okolicy.

�k o l e k c j o n e r s t w o t r a c i cały sens z chwilą, g d y w y ­
roby

pamiątkarskie

nabyć w

i

drażliwego

z

całej

Polski

będziemy

każdym sklepie na terenie k r a j u .

tykamy
wcy

z

zagadnienia

R B H (Rejonowych

pokrewnych

prawna

instytucji

dystrybucja w

mogli

I tu do­

dystrybucji. Handlo­

Biur

Handlowych)

CPLiA

p o w i n n i zrozumieć,

lia,

ubrania gotowe

czy

terenie

tvm
W

chwili

karstwa

r

obecnej

odbywa

radoksu,

Ten

ostatni warunek trudny

j e s t dziś d o

r

t

l

l

zrealizo­

za sobą n i e p r o p o r c j o n a l n i e w i e l k i e k o s z t a .
W

zakładzie

spółdzielczym

projektowanie

nowego

c z y piórnika pociąga

za

dokumentacji tech­

n i c z n e j i k a l k u l a c j i — zupełnie j a k p r z y

opracowywa-

nełny

namiat

dv.trvhucii
n

ma­

przemyślana,

nWa

n

i

!

kie

d y s t r y b u c j a n a o d c i n k u pamiąt­
się

w

myśl

„ w s z y s t k o j e d n o co, w s z y s t k o
d e l szedł". W

W handlu

okresie

«P«1P

»Av

a

równomiernie

miał d o d y s p o z y c j i

danei branzv

rała W p l P t n c r i * w

dla odbiorcy

dokładnie

estetyczna, solidna i t a n i a .

modelu konika drewnianego

t a k należy

aby r y n e k był

i każdv n a b y w c a

wachlarz nrodukcii
Z

bardzo

sobą konieczność p r z e p r o w a d z e n i a
je

kami

być

znawcy-kolekcjonera.

k a r s k i c h z a k r a d ł y się p e w n e p r z e r o s t y , k t ó r e pociągają

prowadzać
nasycony

powinna

jak i

przeznaczona

opiera

spożywcze, t e k s t y ­

galanterię,

sowego

masowego,

pamiątka

w a n i a , gdyż do procesu p r o d u k c j i drobiazgów pamiąt­

się n a z a s a d a c h w p r o s t o d w r o t n y c h niż k a ż d e g o i n n e ­
go t o w a r u . Sprzedając n p . w y r o b y

odbiorcy

Zwłaszcza

po­

że

h a n d l u pamiątkarskim

czy

budującej

maksymy

jedno gdzie, b y l e

han­

z w i ą z k u z t y m d o c h o d z i często d o p a ­

że n p . w

s k l e p a c h pamiątkarskich

na

Wy­

brzeżu n i e można dostać c e r a m i k i k a s z u b s k i e j , która
natomiast

z a l e g a półki w

Kielcach; w

Lublinie brak

pięknej „ s i w e j " c e r a m i k i z B i a ł e j P o d l a s k i e j ,
to"
w

jest

sporo

wyrobów

Krakowskiem

W

skomplikowana
w

że

ceramicznych

w

mieiscowvn

7

n i

4

7 V

ariPnl-iP

nr,P,Pwaia

P

ч 1

HnrnrVnP

się

,u m

™ r i p Z l

arakowa

me

z Krakowa .ostatnio
i

ładne

modele

w Krakowie me

wysyła

się j e

jakby

w

między

Zakopanem

nych wyrobów
Wydaje
czej

w

tym

w

7

dzi­

produ­

skrzyń

wier­

krakow­

byłyby one kosz­
coz,

kiedy

do... Z a k o p a n e g o ,

brakowało

lokalnych

tak

regional¬

pamiątkarskich.
swoboda

dystrybucji wyrobów

sam najistotniejszy

odbija

zaczęła

pamiątką,

m i się, że t e g o r o d z a j u

chaos)

godzi

piękną
innymi

7

Я

ania

artystycznym „pa­

malowanych

towną

ako

hvw i»

Hf^ Hn

etnograticznej

skich. Sprzedawane
wprawdzie,

7

rokmc7

m a ao

LFLiA

k o w a ć doskonałe p o d w z j ę d e m
ności

Wsze

P „

1

nip ma

siejszego g o a z i w y c n p o a w z g l ę o e m
miątek

„JP

KraWiP

ПЫ Г . !

aoroczne

CPLiA

drewniane wvrohv

4

W

! tv^PP

skleDie

lokalnvoh namiatek

d i e n a t o m i a s t dostać L ż n
c

Góry

R a d o m i u sprawa jest o tyle n i e ­

oeńle n i e m a z a d n v o h

„iańskiP

ale „za

z Łysej

się u j e m n i e

sens

(czy r a ­

pamiątkarskich

„pamiątki", a

i n a „chodliwości"

poza

towaru,

który — p r z e d s t a w i a n y k l i e n t o w i w s z ę d z i e w t y m s a ­
mym

asortymencie

—

bynajmniej

go

do k u p n a n i e

zachęca.
Handlowcy

kierujący

sprzedażą p o w i n n i zgodzić

się

z t y m , że masę t o w a r o w ą , k t ó r e j dostarczają i m p r a ­
c o w n i e i w a r s z t a t y p r o d u k c y j n e , t r z e b a dzielić n a d w i e
części. Jedną, n i e w ą t p l i w i e
., w i ć

będą

które

wyroby

traktuje

się

znacznie

z zakresu
jako

normalny

w a n y według z a p o t r z e b o w a n i a
s k i , i drugą, obejmującą

większą,

galanterii

stano¬

artystycznej,

towar

dystrybo-

n a o b s z a r z e całej

Pol­

t z w . „ p a m i ą t k i " , która

poza

stolicą i m i a s t a m i p o r t o w y m i (ze w z g l ę d u n a n a b y w ­
ców

zagranicznych)

p o w i n n a być sprzedawana

jedy­

n i e w s w y m w ą s k i m zasięgu r e g i o n a l n y m . K a ż d y r e ­
gion, każde większe u z d r o w i s k o
chu turystycznego
powy

d l a s i e b i e zespół w y r o b ó w

Powinien
chlarz,

letnisko

ośrodek r u ­

p o w i n i e n mieć s w ó j w ł a s n y

o n obejmować

uwzględniający

dostatecznie

zarówno

ty­

pamiątkarskich
szeroki

wymagania

wa­

dziecka

Rijc.

14. Lusterko
ręczne. Wyk. Adam
z CPLiA
w
Zakopanem.

Doleżuchowicz

77

�n i u n o w e g o m o d e l u s a m o c h o d u w f a b r y c e n a Żeraniu.

s t a n o w i l i w y t w ó r c y l u d o w i biorący udział w

Różnica p o l e g a t y l k o n a t y m , że p r z y p r o d u k c j i s a m o - .

sie, chałupnicy, p r a c o w n i c y

chodów

przedstawiciele

wszystkie

t e czynności są i s t o t n i e niezbędne,

a p r z y w y r o b i e d r o b i a z g ó w pamiątkarskich można

je

CPLiA,

konkur­

zakładów p r o d u k c y j n y c h ,

PTTK,

plastycy

w i e . B y ł a t o z n a k o m i t a sposobność d o

i

etnografo­

zorganizowania

uprościć d o m i n i m u m , n i e obciążając n a d m i e r n i e k i e ­

interesującej d y s k u s j i , w której m i e l i b y możność w y ­

szeni o d b i o r c y .

powiedzieć

się

na

temat

wystawy

i

pamiątkarstwa

zarówno wytwórcy, j a k i odbiorcy

pamiątek. D y s k u ­

b a r d z o i s t o t n a . Z r o z u m i a ł e j e s t , że w g r u p i e p a m i ą t e k

sja

instruktywna

stanowiących

zna­

w s z y s t k i c h , dałaby r ó w n i e ż w y t y c z n e d l a p r a s y , k t ó r a

Wypad­

w zakresie s z t u k i l u d o w e j i pamiątkarstwa n i e zawsze

Sprawa

niskiej ceny

wyrobów

pamiątkarskich

i n d y w i d u a l n e dzieła

leźć się w y r o b y k o s z t o w n e

sztuki

mogą

czy n a w e t d r o g i e .

jest

t a byłaby

niewątpliwie

bardzo

dla

k i t a k i e b y n a j m n i e j n a s n i e zaskoczą, s k o r o dziś r z e ź ­

u m i e zająć w ł a ś c i w e s t a n o w i s k o . Sprzyjający

moment

ba, bezwartościowa p o d wzlędem a r t y s t y c z n y m , p r z e d ­

nie

ludowi,

stawiająca

którzy p r z y b y l i n a w y s t a w ę z różnych

d w a walczące

jelenie,

p a n e m 2.000 zł. N a t o m i a s t
odbiorcy

kosztuje

w

Zako­

pamiątki przeznaczone d l a

m a s o w e g o muszą być t a n i e i dostępne, a b y

m o g ł y z w y c i ę s k o k o n k u r o w a ć z tandetą

sprzedawaną

jednak

wykorzystany.

Zgromadzone

na konkurs

selekcji,

wyroby,

zostały

po

dokonaniu

udostępnione

w

rzy
i

prasy

Zarówno konkurs,

formie

otwartej

w

Za­

etap

kopanem

21 m a r c a

rb.

opracowana

pod

skiego pamiątkarstwa,

niejako

podsumowanie

wyników

s t a r a n n i e , stanowiła
konkursu

miesięcznej o f i a r n e j p r a c y , która g o
Podsumowanie

i

kilku­

t o w y p a d ł o k o r z y s t n i e , zwłaszcza, j e ­

w

akcji

zmierzającej

stanowią

do podniesienia

chodzi jednak

o to, aby w ł o ­

monstrowania

możliwości,

kształtowanie

Powodzenie

tej

przyszłej
akcji

ale żeby

uzależnione

jest

nie t y l k o

instytucji

skiego,

1950 r .

pamiątkarskich, a l e i o d o d b i o r c ó w , k t ó r y c h

gactwo

oczyma
wyrobów

Zakopanem

zwiedzających

w

roztoczono

duże b o ­

artystycznych, wskazano

na

dowy.

propagan­

M i m o b r a k u afiszów, k t ó r e n i e zostały n a czas

w y k o n a n e , z g r o m a d z i ł o się n a o t w a r c i e w y s t a w y
syć

dużo

publiczności,

Ryc.

15. Malowana

wśród

skrzynka

której

sporą

ludowa

do­

gromadę

z drzewa.

Fotografował

78

z podnoszeniem

pamiątkarstwa

pamiątkarskich.

N i e został j e d n a k w y k o r z y s t a n y m o m e n t

ku

dużą pomocą w

powinno

będzie

Wyk.

Deptuszewski.

Marta

związ­

wyrobów

niewątpliwie

podobnych

P o l s k i , które również

oczysz­

i tandety.

Rossowska

z

akcji

wymagają

t e g o , a ż e b y i c h p r z e m y s ł p a m i ą t k a r s k i został

12 cm.

od

wyrobów

zostaną w

estetycznego

czasie p r o w a d z e n i a

czony z n a l o t u obczyzny

21 X

Stefan

poziomu

zakopiańskiego,

na i n n y c h terenach

i zbyt

propagandą.

S u m a doświadczeń, j a k i e z e b r a n e

możli­

wości, j a k i e należy w y k o r z y s t a ć n a P o d h a l u d l a p o d ­
niesienia poziomu wyrobów

się zjednać umiejętną

produkcję

wpłynął

pamiątkarskiej

pamiątkar­

k t ó r y o d b y ł się w

organizujących

istotnie

produkcji

żeli p o r ó w n a m y j e z w y n i k a m i k o n k u r s u
Przed

ważny

zakopiań­

żony w n i e w y s i ł e k n i e o g r a n i c z y ł się t y l k o d o z a d e ­
na

poprzedzała.

Krakowa,
krótki k o ­

n i e został w t e r m i n i e

jak i wystawa

pamiątkarskich,
bardzo

czy

otrzymali jedynie

ukończony.

wyrobów

Wystawa,

odległych w s i

na otwarcie przybyli z Warszawy

przedstawiciele

wystawy

względem ekspozycyjnym

Wytwórcy

p o w i a t u , r o z j e c h a l i się, j a k r ó w n i e ż l i c z n i goście, k t ó ­

m u n i k a t , gdyż k a t a l o g w y s t a w y

dotychczas.
niezbędnej

został

Zakopanego.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8395" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8374">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b6fc713e1b5a3bcb55250852601515d7.pdf</src>
        <authentication>6a025ac70ddfa6605d4330ffca0708e7</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100288">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4607</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100290">
                <text>1972</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100292">
                <text>stroje ludowe</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="100294">
                <text>Podhale - strój ludowy</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100296">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4279</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100298">
                <text>Aktualny stan stroju podhalańskiego/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1972 t.26 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100300">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1972 t.26 z.1:s.;3-10</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100302">
                <text>Kroh, Antoni</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100304">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100306">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100308">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100311">
                <text>Antoni Kroh

AKTUALNY STAN STROJU PODHALAŃSKIEGO
„Góral,

mieszkający

w

t a k ozdobnej

chacie,

mając

nia

się stroju.

wszystkie s p r z ę t y p o k r y t e o r n a m e n t e m , nosi t e ż ozdoby

halańskim,

na

łalnością

sobie — n a s w o i m u b r a n i u ; m o ż n a

bez przesady p o ­

wiedzieć, że Góral wszedł do cywilizacji polskiej cały —
od kapelusza do k i e r p c ó w " .
Słowa
wicza

p o w y ż s z e , napisane przez S t a n i s ł a w a

około

1905 г., c h o c i a ż

j e d n a k p r z e s a d n e . O d 2. p o l . X I X w . s t r ó j
jak

zresztą

cała

kultura

Witkie­

bardzo patetyczne,

ludowa

Podhala,

cieszy

się

s z c z e g ó l n y m z a i n t e r e s o w a n i e m i s y m p a t i ą ze s t r o n y i n t e ­
ligencji

polskiej.

ścią w y o b r a z i ć
guni,

Każdy

prawie

Polak

sobie p o s t a ć G ó r a l a

kierpcach,

kapeluszu,

z

cyjny
lat

podhalański,

i niezmienny, w

portkach,
ciupażką

temat

mniej

długą

więcej

ewolucję.

Jest r z e c z ą

niczych p r z e o b r a ż e ń ,
żeń

jakim

gospodarczych,

społecznej

funkcji

kultury

kultury

ogólnonarodowej

trady­

kilkudziesięciu

danymi

na

—

jego

oczywistą, że wobec

zasad­

społecznych,

podhalańskiej
— musiała

We
tak
py

specjalnych

nej

w

okazjach,
strój

dycyjnego

ubioru

podhalańskiej,

wyglądu

wobec

zmienić

się

zewnętrznego.

szeregu

dodatnich

Podhalu

i

w

zjawisk,

Warto

z tego

znacz­

stanu

jej przemian,

ujemnych

współcześnie.

jest

współczesnego

kierunków

podhalańską,
Górali
nych

jest

fakt,

i inteligentów
Podhalanach"

towskich
tara,

zasadniczą

cechą,

jaka

że jest
z całej

dziejących
względu

się
zająć

wymienia

Obrochty,

kulturę

ona w s p ó l n y m
Mówiąc

się z a r ó w n o

jak Pawlikowskich;

Bartusia

wyróżnia

Polski.

nazwiska

Wojciecha

np.

„sław­

ród

Krzep­

Szymona

Roja

czy

Szymanowskiego, Mariusza

i

podhalańska

ponad

ścisłym

znaczeniu
i

miejska;

chłopi
stron

ludową.

Jest

poczuwają

Spisz,

Kliszczaków,

jej

Górali

Zagórzan,

Pienińskich

Podhalan;

Wit­

j u ż od
słowa

tylko

strój,

z Podhalem:

portek,

Nie

o

jej

sile,

o

wy­
pod­

np.

stroju

kurtki

na

4. S t y l

noszone

wojskowych

sterczące

na

czubku

szanymi

z

kożuszki

zapinane

bucówy,

buty

5. E l e m e n t y
nie-Podhalan
związków

drużyn

Podhalańskiej

pasterską.

dla

panującej

niektórych

lów nie związanych
powyższy
chyba

najogólniejszych
stroju

Jedną

A l e owo „wejście G ó ­

Portki
i

to

tylko

np.

ze

zdobniczych

strojem.
jest

schematyczny,

konieczne

dla

zjawiskach,

dokonanie

zorientowania

składających

utrzymywa-

się

go
się
na

podhalańskiego.
jest

strój

zmiana

przyczyn żywotności
jego funkcji

stroju

socjologicznej.

był U B R A N I E M , współczesny

z a ś jest

KOSTIUMEM.

podhalańskie

jedynie przez starych

niektórych

wsiach,

używane

chłopów,

są

jeszcze

n i e k i e d y j a k o u b r a n i e , c z y l i n a co d z i e ń . F u n k c j a p o r t e k
j a k o u b r a n i a , a c z k o l w i e k jeszcze ż y w o t n a , m a

przyczyn

o pod­

czy p a r z e n i c y , d o ce­

zanikającą.

z ważniejszych

przez
masowe

z klamrami

skiej"

jedną

Brygady

używane

mody,

rala — od kapelusza do k i e r p c ó w — do c y w i l i z a c j i p o l ­
jest

przez

n p . kapelusze
strój

elementów

np. spinki

z najważniejszych

w

używane

podhalańskim,

spinek, p a s k ó w

podhalańskiego,

jest

czapki tzw.
itp.

j a k o l e k k i e g o o b u w i a , noszenie przez

7. A d a p t a c j a

jednak

brązowe

zamanifestowania

podhalańskiego

powodu

cech.

jest w y k o n a n y , np. sukno, s ą zdeter­

minowane gospodarką

plecaków

harcerskich, paradny

i kobiety

Podział

bla­

podhalańskiego

stroju

z

noszenie k i e r p c ó w

stroju

filcu,

WP i in.

6. E l e m e n t y
nie-Podhalan

podha­

plakietkami

błyskawiczny,

Podhalem

z regionalizmem

„góralskich"

j ó w k a r p a c k i c h , m a z n i m i c a ł y szereg w s p ó l n y c h
Surowce, z j a k i c h

noszo­

zielonego

lub tp.; krótkie

noszenie

stroju

przede w s z s y t k i m

strojem

do w i e l k i e j

mężczyzn,
austriackiej

młodzieży

lub

zdobione

na zamek

poza

Tradycyjny

ze

armii

narciarskiego

dermy

strzelbą

„foki",

stro­

należy

starych

co d z i e ń

z

głowy,

szarotką,

rodziny

s i ę rzecz

się na

kapeulsze

podhalańskim.

ma

on z tradycji,

przez

bluzach

spodnie k r o j u

ubierania
np.

podhalańskiego

Podobnie

ciupagi,

spotykane

lańskiej:

jej ż y ­

wotności.

Wyrósł

i kapelusza,

jako strój

socjologię

To stanowi

portek

współczesnego,

współczesnego,

w

kul­

tradycyjnego

stroju

ne l a t e m i t p .

Ochotnickich,

Kamienickich.

tra­

najbardziej

na P o d h a l u , ale n i e t r a k t o w a n e

oddzielić „ l u d o w e g o " od „ p a ń s k i e g o " p i e r w i a s t k a w
podhalańskiej.

elementów

elementów

h a l a ń s k i c h m o t y w a c h zdobniczych i t p .

wielu

świadomości

on jakoby

wiejska,
z

przy

zespołów,

kontynuacją

zarówno

szczególnie

ty­

używany

występach

jest

niektórych

3. E l e m e n t y

sposób m ó w i ć o „ a u t e n t y c z n y c h Podhalanach", n i e sposób
turze

przy

i

Górali
i

następujące

najczęściej „stro­

z nią

się na tereny sąsiadujące
tereny

b y to

współczesnych

odświętny,

mężczyzn

jak i artyści

elementy,

Ta­

Klimka

tego

jednocześnie

z Podhala,

Niektóre

rozprzestrzeniają
Orawę,

ona

w

s i ę do z w i ą z k ó w

czy r o b o t n i c y
Polski.

kulturą

— można

wyróżnić
nazywany

np.

jednocześnie

noszenie

łącznie

Zaruskiego

czy J u l i u s z a Z b o r o w s k i e g o . K u l t u r a
stu l a t nie jest

pieśni

korali lub tp.

dziełem
o

Bachledy łączą się ściśle z n a z w i s k a m i S t a n i s ł a w a
kiewicza, Karola

występami

zespołach

się

ten jest b e z p o ś r e d n i ą

2. U ż y w a n i e
stroju

kul­

odbiciem

się n i m bliżej.
Pierwszą,

z

archaiczny.

całokształcie

także

podhalańskiego

mierze odzwierciedleniem

tury
na

stroju

zain­

a raczej

to strój

z okresu monarchii;
stan

z

ubierania

można

Jest

społecznej

cji

Aktualny

stroju,

podhalański,

góralskim".

halański,

zmiany

zakopiańskiego",

amatorskich

stylu

Podhala

1. K o s t i u m
jem

wzorowane

się przyczyną

w

dzia­

zjawisk:

funkcja stroju podhalańskiego. Jak zwykle, zmiana funk­
stała

—

pod­

z

inteligentów,

w

stroju

wiązać

turystyki.

współczesnym

nazwać

mieszkańców

przeszedł

uległo Podhale — przeobra­

kulturowych,

zmiany

stu

gdy dysponujemy

dokładnymi

scenach

na

na

należy

z okazji uroczystości rodzinnych l u b tp. W

Tatr.

okresie t y c h

Podhalan

„stylu

sympatią

i tańca, z potrzebami

łatwo­

w białych

w świadomości

— to znaczy od c z a s ó w ,

z

nieodłączną

w dłoni, najlepiej na tle p a n o r a m y
Strój

potrafi

i

ornamentów

męskim,

propagatorów

teresowaniem

nie s ą

podhalański,

Ale rozwój

szczególnie

Warto przy

tendencję

okazji zauważyć, że portki

jako

�E w o l u c j a s t r o j u k o b i e c e g o : I I . 1. O k r e s p r z e d I w o j n ą ś w i a t o w ą . I I . 2. L a t a d w u
dzieste — p o j a w i e n i e s i ę „ o s t ó w " n a g o r s e t a c h , p o c z ą t e k p a r a d n y c h k i e r p c ó w . I I . 3
W s p ó ł c z e s n y k o s t i u m p a r a d n y . И. 4. L a t a p i ę ć d z i e s i ą t e — k o l o r o w y h a f t n a b l u z c e

�u b r a n i e noszone s ą p r z e d e w s z y s t k i m w e
dycjach
czy

turystycznych

i

letniskowych,

Bukowina Tatrzańska,

spodarczo z p r z e m y s ł e m
Nowe

Bystre).

związanych

z

We

i we

turystyką

(Dzianisz,

równiny

(np.

na

wsi

chyba

podhalańskiej

Odrowąż,

przyczyną

jest

chęć

go­

Ciche,

nowotarskiej

nie

Pieniążkowice,

W r ó b l ó w k a , Dział) s t r ó j j a k o u b r a n i e w zasadzie
Najistotniejszą

tra­

Kościelisko

wsiach związanych

turystycznym

wsiach

wsiach o

jak

zanikł.

żywotności

zaznaczenia

stroju

„góralsko-

ści", p r a d a w n o ś c i , z w i ą z k u z h y r n ą

t r a d y c j ą . Z tego

pewne

dzień

powodu

halańscy
w

noszą

strój

cały

s;zon,

przez

Bieszczadach. Z

na

co

dzień

podhalańscy,

co

także

poza

pasterze

np.

elementy
Andrzej

stroju

powodu
wybitni

Opacian

Kubin

Międzyczerwiennego

skich i g a w ę d z i a r z ;
lutnik,

snycerz,

Andrzej

Skupień

—

wytwórca

Wojciech

twórcy
z

„Florek"

dzwonków

Blaszak

metaloplastyk,
ze

np.

Ratu„Król"
paster­

z Chochołowa

rzeźbiarz,

Stołowego

—

wicz,
że

—

funkcje

stroju

nauczycielka

straciła

podhalańskiego,

zjawiskiem

sporo

nie

Domu

z Bukowiny
energii,

Ludowego

Bukowianie
się

do

nie

aby

ze

sądzili,

pokazania

na

dziś

dla

każdego

niedawnym. Michalina
Tatrzańskiej
przekonać

dwudziestych) miejscowych górali, by
swoimi
że

scenie

(w

końcu

wystąpili

strojami

folklor

Cwiże-

wspomina,

i

się

sce­

tańcami.

podhalański

i obawiali

lat

na

nadaje

ośmieszenia.

B r a k u j e m i d a n y c h z i n n y c h w s i n a t e n t e m a t , ale z
żą

dozą

prawdopodobieństwa

zmiana

funkcji

stroju

swego rodzaju

noszą

ł o w a — snycerz i metaloplastyk; A n d r z e j Stopka
z

pod­

Podhalem,

tego p r a w d o p o d o b n i e

niektóre
jak

na

za­

Te

oczywiste, są

można

du­

przypuszczać,

podhalańskiego

była

dla

że

wielu

rewolucją.

S y m p a t i a dla g ó r a l i p o w o d u j e , że p o r t k i w k ł a d a
także

dla

tylnych.
skich,

zaznaczenia
Mam

tu

na

sprzedawców

kawicami

i

„góralskości"

myśli
na

serkami

celach

m. in. dorożkarzy

targu,

w

w

handlarzy

Krakowie,

się

merkan­
zakopiań­

kierpcami,

Warszawie

i

rę­

innych

m i a s t a c h . W sezonie t u r y s t y c z n y m c h o d z i po

Zakopanem

muzykant;

góral

kozie.

poeta,

to ż e b r a k . S t r ó j

ga­

w

pełnym

stroju
ma

spiskim, grający

s k ł o n i ć do

na

hojniejszych

Jest

datków.

wędziarz i recytator.
Inną
nia
do

przyczyną

odświętności
kościoła,

na

noszenia

chwili.
wesela,

Z

stroju

chrzciny

np. p o w i t a n i e b i s k u p a , z a k o ń c z e n i e
bory.

Przy

paradnych

jest

tego p o w o d u
czy

i

kapeluszy

członkowie

Ochotniczej

z

Bukowiny

Tatrzańskiej,

Kościeliska

stroje

okazje,

jak

szkolnego,

wy­

używają
Straży
i innych

portek
Pożarnej

jasna w i ą ż ą

się

ze

sobą

i nie

sposób

ich

halański,
w

rzecz

mechanicznie

często

restauracji

Kirach.
(cuchy
kach, w

Dla
i

„Jędruś"

kapelusza)
Kuźnicach

kantylnych
XX

pokracznie
w

ma

celów

uliczni
i na

mówiąc,
swoją

zdeformowany,

Zakopanem

podobnych

Nawiasem

wsi.

O b i e te p r z y c z y n y ( o d ś w i ę t n o ś ć i „ g ó r a l s k o ś ć " )
rozdzielić.

P o d o b n y m z j a w i s k i e m jest przebieranie w s t r ó j

zaznacze­

nosi się

inne

roku

wystąpieniach

chęć

„napytać"

„Harnaś"
części

fotografowie

na

w

stroju

Krupów­

Gubałówce.
noszenie

długą

klienta.

W

stroju

tradycję.

w. przewodnicy tatrzańscy

łatwiej

czy

używają

pod­

kelnerów

w
Już

celach
na

mer­

początku

s p r a w i a l i sobie s t r ó j ,
okresie

by

międzywojennym

�władze

Zakopanego

wykonywania
Aktualnie

żądały

swego

obowiązek

od

zawodu

zawodowych
w

noszenia

stroju

mają

stroju.

flisacy

pie­

nińscy,

pracujący

przy

Te
niejszą
nym.

zasadnicze
przyczyną

z m i a n y socjologii stroju' są n a j w a ż ­
zmian w jego w y g l ą d z i e
zewnętrz­

W

okresie

portkach
ich

tradycyjnym

i cusze b y ł y

wcale. Na

spływie

fiakrów

kompletnym

hafty

Dunajcem.

(do

poł. X I X

w.)

albo bardzo m a ł e ,
mogli

pozwolić

hafty

sobie t y l k o

gospodarze. Parzenice (mniejsze, o nieco i n n y m
cie) w y s t ę p o w a ł y

tylko w niektórych

kopanem. Obecna f o r m a
cej

z lat

na

albo nie

było
bogaci

schema­

wsiach, np. w

Za­

parzenicy pochodzi mniej

wię­

d w u d z i e s t y c h . Noszenie jej przez m ł o d z i e ż

bu­

dziło zgorszenie starszego p o k o l e n i a . L a t a p ł y n ą —

mło­

dzież jest obecnie staruszkami, a parzenice u w a ż a n e
p o w s z e c h n i e za

prastary

się parzenic nie
starszego t y p u

jest

noszą

haft. Proces

jeszcze w

czy J ó z e f

pełni

zakończony.

jeszcze n i e k t ó r z y

G r o n k o w a czy S z a f l a r , j a k

np.

górale

znany działacz

z

Haft

Gronia,

spółdziel­

Kamiński.

Podobny był schemat przemian innych
męskiego.

Paradne

kierpce

z

obcasami,

części

stroju

nabijane

ozdo­

b a m i z m o s i ą d z u czy t z w . „ b i a ł e g o m e t a l u " , z o s t a ł y
nalezione"
się

na

były

są

rozpowszechniania

w

dobre

latach
dopiero

o wiele węższe

dwudziestych,
po

wojnie.

a

„wy­

rozpowszechniły

Opaski

XIX-wieczne

i o wiele skromniej

zdobione,

niż

w s p ó ł c z e s n e , w y r a b i a n e np. przez A d a m a K u c h t ę

z

kowiny

haftem

Tatrzańskiej.

Męskie

koszule

z

białym

w y r a b i a n e m . i n . przez H e l e n ę N o w o b i l s k ą
Marię
czesną

Herchoć

z Cichego są p o w o j e n n ą ,

innowacją.

Żaden

stary gazda nie

w takiej koszuli w niedzielę przed

z Białki

prawie

Bu­
czy

współ­

pokazałby

się

kościołem.

I I . 5. W s p ó ł c z e s n e k i e r p c e p a r a d n e .

7

Strój

kobiecy

zupełnie
nie,

wszystkim

do

bardzo j a s k r a w y m
cekinami

wzorami.

przez

przeładowane
wzory

podobną

„farbanice"

jednobarwnymi

przede
są

przeszedł

XIX-wieczne

tle,

wyszyte

Materiał

na

ma

ustaloną

łem,

że

zem

—

to

nie

na

materiał

gląd,

że

jest

kiedy

Pewien

najmniej

połowa

uszyta jest z m a t e r i a ł u
Faktem

jest,

powszechne,
nie

że
a

produkuje

tyczy

na

nie

i

skóry,

i innych

jest

wyraził

po­

podhalańskich
przestępstwa.
na

w

To

—

ra­

że

są

ma

słysza­

innym

znów

drogą

spinki

haftów,

podeszwy do k i e r p c ó w

USA,

spódnic

miejscu.

blachy

noszą
wełen­

razy

informator

s i ę go
do

w

indziej

tego

włóczki

srebrnymi

kobiety

„tybetkowe"

na

malinowym,
i

Kilka

uzyskanego

spódnice

Chochołowa,

„tybetka", cienka

materiału

mosiężnej

kolorowej

Starsze

wyrabiana

japoński.

co

z
Na

złotymi

proweniencję.

Słowacji;

ręcz­

młode.

spódnice, tzw.

„tybetka"
że

są

dziewięćsiłów.

Zanikły

wykonywane

Krzysiak

możliwości.

gorsety o wiele rzadziej niż
ka,

Gorsety,

Annę

granic

ewolucję.

z drukowanymi

Podhalu

sklepach

ani

samo z r e s z t ą

do­

ozdoby
gumy

kierpców,

„mikro"

reglamentowanych

na
ma­

teriałów.
Spódnice
Do

roku

miejskiej.
skich

podhalańskie

1970
W

skracały
1970

„mini". Nie

r.

Nieodzowną
biecego

6

są

częścią

i

przechodzą

zwężały

widziałem

umiem

w p ł y n ę ł a j a k o ś na strój

także

się

na

kilka

powiedzieć,

czy

ewolucję.

wzór

mody

spódnic

góral­

moda

„maxi"

podhalański.
podhalańskiego

pończochy-nylony,

latem

zaś

kostiumu

ko­

—

ela-

białe

�8

Ewolucja stroju

m ę s k i e g o : TL 6. Z d o b i e n i e P

&lt;

^

*

«

typu.

9

10

^ S ^ S S ^ ^ &lt; ^ ^ ^

�styczne s k a r p e t k i , n a j c z ę ś c i e j a m e r y k a ń s k i e , p r z y s y ł a n e
p r z e z k r e w n y c h z U S A l u b k u p i o n e na t a r g u w N o w y m
Targu.
Na

wygląd

podhalańskiego
torów

zewnętrzny
ma

zespołów

różnego

rodzaju

znaczny

pieśni

i

współczesnego
wpływ

tańca,

„mecenasów"

i

„ludowe".

Cepelii,

ze w z g l ę d ó w

działalność

instruk­

konsultantów

Cepelii,

sztuki ludowej.

mia ludzi dba o to, by w y s z y w k i
towne"

K r a w c y i hafciarki,

Aktualny
ną

halanie
ny

mają,

tradycyjnego

także

na

Wpływa
lice,

na

to

się

rodzinnych miastach.

rzeczoznawców,

jakich

„twórcy

czynników.

Zakopane

Przyjezdni

ubierają

się t u

Stanowią

śladowania.

Prawdopodobnie

Podhalanie

nie

noszą

inaczej

długich

stało

płaszczy,

lecz

dobie­

sportowe

aktualnej m o d y turystycznej — np. w latach

gazdy:

tych

portki;

przez

gazdo,

kto

do z n a j o m e g o
wam

szył

te

p r z e c i e ż te w a s z e p a r z e n i c e l e ż ą n a n o g a c h j a k r o p u c h y !
Rzadko

uświadamiamy

sobie,

k o n i e c z n a , ż e bez n i e j b y ł o b y
manie
jaką
nej
go

na

dłuższą

metę

jest ż y w o t n o ś ć

działalność

tej

podstawowej

stroju, pochodzącego

e p o k i gospodarczej
mimo

że ta

nie do p o m y ś l e n i a

przeobrażeń,

sprzeczności,
z zupełnie i n ­

faktu,

dowej".

środowiska,

„twórcy

woduje, że konsultacja
zbędna
nych

wytwórcy,
przedmiotów

masowej.
także

rolę

wnętrzna

Na

ludowego"

strony

Podhalu

splatają

kostium"

d w i e jego
się ściśle

po­

jest

kopie

współczesnej

„sceniczny

stroju ludowego. Te
i wewnętrzna,

czy p l a s t y k a

wykonywać

potrzeb
ten

od

wiejskiego odbiorcy

etnografa

usiłującemu
dla

jak

nie­
daw­

na­
że

krótkie,

trzymają

się

pięćdziesią­

z kapturem

wkładane

ortalionowe

na

zamek

latach

aktualnie

jest

halan,

szczególnie
narciarskich,

pumpach

czapek

Zakopiańczyków.
W

odznak,

jest

zarówno
z

mło­

pomponem,

„marusarzówkami",

Zresztą

butach

przybyszów

narciarskich

charakterystyczną

taternickich.
rodzaju

mody

Podhalan,

pięćdziesiątych

„bucówami".

niach

różnego

przez

podkreślanie

swej

cechą

Pod­

stroju

Chodzi się w

turystycznych

na

dobrym

jest

tonie

i m większych,

spod­

wibramie,
noszenie

t y m lepiej.

Na

co d z i e ń n o s z ą s w e e m b l e m a t y r a t o w n i c y i p r z e w o d n i c y .
Wyraźną

reminiscencją

funkcji

Zakopanego

jako

kultury

o ś r o d k a s p o r t ó w z i m o w y c h jest noszenie

spełnia

na w s i spodni k r o j u narciarskiego, o nogawkach

wpusz­

czanych

jeszcze

funkcje,
ze

kurtki

sportowej

masowo

starych,
w

„sportowości"

sztuki „lu­

ze

dych,

zwanych
a

że g ó r a l e u c z ą s i ę od „ p a n ó w " p o d h a l a ń s k i e j
kontroli

noszenie

utrzymywanie się

uległo

Podhalanie

skafandry
—

Naśladownictwem
także

Podhale

ostatnich stu lat. Nie zmienia to jednak k o m i z m u
Odrywanie

obecnie

i kulturowej,

ciągu

stałej

głowę,

jakim

w

brak

nosili brezentowe

do

błyskawiczny.

jest

utrzy­

kurtki-wiatrówki.

tra­

się przyczyną,

świad­

Maria,

oko­
swych

oni pewien wzór

to

kolorów

— Jezus

i

niż w

r a ć , j a k i w z ó r h a f t u jest „czysto g ó r a l s k i " . B y ł e m
kiem, gdy pewna pani powiedziała

Pod­

co d z i e ń , s w o i s t y , n i e p o w t a r z a l ­

szereg

finansowych podporządkowują
gdy tzw.

jedy­

stroju. Niewątpliwie

to j a k w i a d o m o region turystyczny o długiej

dycji.

widok,

schema­

styl ubierania się.

dla

Na postronnym ob­

niepotrzebnym

k o s t i u m p o d h a l a ń s k i nie jest j e d n a k

kontynuacją

ar­

„gus­

rozdzielanie ich b y ł o b y

tyzmem.

pracujący

robi duże wrażenie

ludowi" zapytują

Cała

na cuchach b y ł y

w y m o g o m h a n d l o w y m tej instytucji.
serwatorze

kostiumu

sztuczne

sobą

ze­
—

można

w

buty-pionierki

spotkać

starszych

I I . 11, 12. P a n n a m ł o d a . W y m i e s z a n i e e l e m e n t ó w u b i o r u l u d o w e g o i m i e s z c z a ń s k i e g o .

lub

przez

kalosze.

mężczyzn,

mężczyzn

Często

noszących

przez

Paradne ubiory starych kobiet.

�П. 13. C y g a n i e z C z a r n e g o D u n a j c a n a d o ż y n k a c h w W a r s z a w i e . L a t a

okrągły

rok

spodnie

narciarskie

z

czarnego

sukna

brycznego, j a k i e b y ł y u ż y w a n e przez narciarzy w
pięćdziesiątych,
skie spodnie
są

odzieżą

z

elastiku,

póki

nie zostały

w y p a r t e przez

z elastiku. Te spodnie
roboczą.
ale

Młodzież

tylko

zimą,

narciar­

narciarskie

nosi

spodnie

traktując

fa­

latach

z

sukna

narciarskie

je

jako

odzież

z jednoczesnym zaznaczeniem „ g ó r a l s k o ś c i " w codzien­
n y m ubiorze. W k o ń c u lat sześćdziesiątych np. były
modne wielkie szafirowe lub czerwone chustki z frędz­
l a m i . N o s i s i ę c z ę s t o n a co d z i e ń „ g ó r a l s k i e " k o r a l e .
Kobiety,
a szczególnie młode dziewczęta, noszą
kol­
czyki.

„elegancką".

Warto

Ciekawym
skowych
czarne

na

wanym

na

odzież

Innym
Typowe
i

ta

jest

tego

się

Skalnym
jednego

od

na

sprzed

jest

Można

na

powiedzieć,

elementem

mimo,

czy
że

Łącku

nie

tamtejsze

podhalańskich.
rodziny,

że

Do
nie

ple­

plecak

nakryciem

niewiele
na

przynajmniej

szarotki, g ł o w ę
Moda

kobieca

m i a n o w i c i e jest

modne

Przypinano

były
do

„tyrolski"

jelenia, strzelbę
wykazuje

te

dermy. W

kapelusze
nich

naśladownictwem

cechy,
mody

ka­

końcu

o parę

ozdoby

z liśćmi

same

mło­

nu­

blaszane,
dębu
co

i in.
męska,

turystycznej

młode

jest

na

dziewczęta

Pod­

złotych

było w

do­

się takie k o r o n y na

zdrowe zę­

estetycznych.

z

zaliczyć

modne

przedziałkiem

na

Podhalu

pośrodku

głowy);

uczesanie t a k i e n o s z ą k o b i e t y z a r ó w n o stare, j a k
Rozprzestrzenianie
siednie

grupy
i

należą

powszechna

sześćdziesiątych

można

(gładko,

są

mały

jest

czarnej

lub

zakłada

stroju także

złożonym

głównie

pokolenia,

małe.

Do

zjawiska

głowy,

sukna

za

często

zaobserwowałem

mające

i średniego

sześćdziesiątych

Bardzo

miejscowościach,
warunki

że

przez

b r y m t o n i e m i e ć z ł o t ą k o r o n ę na g ó r n y m z ę b i e z p r z o d u .

jest

współczesnego

wyjątków

dodać,

zakładania

k o r o n e k na z ę b y . W l a t a c h

pasków

plecaka.
męskim

jeszcze

moda

by, jedynie dla c e l ó w

co d z i e ń

ubrania

z zielonego

a

wojny

zdobienie

noszenie

pelusz

jak

I

halu

uczesanie

dzieży

merów

noszą
wzoro­

zanikający.

typu

Podhalu

Żywcu

Podhalu

Typowym

lat

wyraźnie

W innych, także górskich

Rabce,

zwyczaju,

różnią

charakter

woj­

mężczyźni

o kroju

austriackich

ma

chlebaków.

Podhalanina.
w

Starsi

mundurów

mundurów.

charakterystycznym
np.

kurtki

z j a w i s k i e m tego
od

wpływ

Podhalan.

mundurach
Moda

guzikami
caków

z j a w i s k i e m jest

lub granatowe

światowej.

sześćdziesiąte.

z

etnograficzne

jest

wieloaspektowym.
zaskakujące.

Piekielnika

styczny,

się stroju p o d h a l a ń s k i e g o

na

Na

Orawie,

pożycza

portki

zagadnieniem

Czasem

tego

pewien

góral

działacz

Podhalan

i

się w nie m ł o d y m

ludziom

stości. Czyni

przekonaniu, że p o r t k i

od

to w

pradawna

były

noszone przez

dowodem polskości
Orawie

pewna

Gdy

na

już jesteśmy

zaznaczyć
tradycyjnie
Góra

tej

część

narodowościowe;

można,

że

regionali-

każe

ubierać

różnych

uroczy­

podhalańskie

Piekielniczan i że są

w s i (jak w i a d o m o , na
ludności

ma

północnej

słowackie

poczucie

t y m tle z d a r z a j ą

się antagonizmy).

przy sprawach

narodowościowych,

strój

mieszkańcy

i Głodówka

przy okazji

są­

bardzo

przyczyny

przykład

wybitny

od

młode.
na

(Sucha

typu

dwóch
Hora,

podhalańskiego
orawskich
Hladovka),

wsi:

noszą
Sucha

położonych

�z

cieńszej

i

d e t n e , ale

gorzej

za t o

wyprawionej

skóry,

mniejsze,

tan­

droższe.
i s y m p t o m a t y c z n y m jest

pro­

dukcja spinek m ę s k i c h z „przekolacem", zwanych w

Zjawiskiem

koń­

cu

pro­

lat

ciekawym

sześćdziesiątych

dukcji

spinek

— Spinki
ich

n y c h ; s ą one

Podhalan
(np.

noszone

spinki

ręcznie

typy:

przez P o d h a l a n

kontynuacją

kostiumu

spinek

męskiego.

zamiast

przez

GOPR). Spinki
i

będące

aktualnej

następujące

i

stroju,

Są

dla

z

wykonywane ręcznie

przez

nie-Podhalan,

także

część

noszone

zaznaczenia

GOPR-owców,

„góral-

nabitą

odznaką

nabywane są

np.

w

latach

także

ostatnich

modne są w Warszawie. S ą drogie, a w i ę c

kupo­

w a n e są przez a m a t o r ó w . T a k a np. s p i n k a w i s i na
nie

w

mieszkaniu

problematyką
i

robione t a ś m o w o

zakłady

— Spinki

także

nowe motywy,

łeb kozicy,
dwa

w

poza

np.

jelenia

nie-Podhalan.

Spinki,

terenie C z e c h o s ł o w a c j i .

bre

zespoły

pujące
w

na

We

folklorystyczne,

wsiach

tych

popularne

różnego rodzaju festiwalach

Czechosłowacji.

Spotkałem

i

często

waka, niemile zdziwionego, że górale
folklorystycznych

nie

Polacy

filmów

przysłali

film

Co

najmniej

skiego
w Na

dla

elementy

wykorzystywane

są

w

Współcześnie

zaś

wśród

miejskiej.

wytwórczych

kierpce,

Cepelii

wykonywane

Grywałdzie

czy

dawane są na
renie

całej

wzmiankę: „bardzo

renesans m o d y

paradnych

swego
w

Ich

na

projektantem

Dziurny,
z

opasków.

rażą
się

w

Dało

to

przeładowaniem
dużym

są

Różnią

przez

się

one

tradycyjnej.

ozdób,

na

za­

się

są

za­

i przez

męskie,

„Przekolac",
fajki,

tego

są

ostro

już

dawno

powodu

łańcu­

znacznie.

galanterii
broszki

i

przez

pamiątek

drewniane

czy w i ę k s z y m

podhalańskich

i

spoza

i

metalo­

stopniu

na­

sprzedawane

w

wielkich miastach w p r y w a t n y c h sklepach galanteryjnych.
Wyrabiane
stare",
i
Z

są

także

„zgrzebne"
mi

Poznania,

o

ozdobne,

spinki

pewnością

konkretnych

w

innych

stylizowane

przez

zajmujących

o tym

choćby

Warszawy

takich

także

„pra­

plastyków.
z

produkcją

miastach

przedmioty — świadczy

na

artystów

plastykach

się

i

zaczerpnięto
Torby

funkcjonalne,

Niestety,

Stefan

utalentowany

rezultat.
produkcja

Motyw
zumiałego

spinki,
dla

przedmiotów
Krupówkach
tów w
nuje

symbolu

każdego,

spinek.

wyrabia

się

częstość ich

kształcie

się

te
wy­

na

w

spinka

Sobczakówce

w

Spółdzielnia

symbolu

do

Prywatny

nadnaturalnej
reklamą

sklep

wśród

blachy.

Wyko­

przezna­

kilkumetrowa,

pracowni

kowalskiej

Zakopanem

produkuje

Zakopanem.

„Zawrat"

w

modne

Podhalan.

*
Jest

rzeczą

godną

ubolewania,

że

Podhale,

będące

o ś r o d k i e m z a i n t e r e s o w a n i a k u l t u r a l n e j P o l s k i o d co

naj­

m n i e j s t u l a t , n i e d o c z e k a ł o s i ę jeszcze m o n o g r a f i i

swe­

go s t r o j u .

frag­

Jak

w i d a ć z p o w y ż s z e g o , chaotycznego i

mentarycznego zestawienia, szczegółowe opracowanie

nie

matu

cieszyły

wielu

spraw

skończyła

żonej

problematyki,

torby

na

lamp-kinkie-

wielkości,

ścianie. Wielka,

jest

zro­

produkowania

sprzedaży

spinek, z miedziowanej
spinki

czone d o p o w i e s z e n i a n a
kuta

asumpt

„spinkopodobnych".
specjalizuje

się t a k ż e

ręcznie

góralszczyzny,

dał

one

Cepelii.

jest

torbach

dobry
są

ich

Wyrabiane

się z p o w o d u b r a k u surowca, zaczęto p r o d u k o w a ć

Ubiór

Podhalan
z

byłoby

zakresu
jej

kultury

kluczem

do

te­

zrozumienia

podhalańskiej,

niezwykle

powtarzalnego charakteru.

Fot.: Jan Swiderski - il. 3, 5-7, 14; C A F - Ü. 1, 2, 4, 8-13.

10

wyłącznie

Z

są

jak

s w e t r y z w z o r e m s p i n k i . S w e t r y te s ą s z c z e g ó l n i e

spółdzielnię

pomysłowy

bardzo

te­

wytwórczości

z wykonawców

tłoczeń

powodzeniem.

sprze­
na

„góralskich".

tamtejszą

bardzo

Motyw

Np.

Krościenku,

rodzin,

współczesnej

sztuce

po­

Krościenku.

torby damskie. Nie m a j ą

i jednym

człowiek

nazywane

kierpców

przez

spinek

tu
Gie­

została zręcznie wykorzystana

wytwórców

do

noszone

stroju,

czyszczenia

skrócił

Wykonywane

wiązujące

wy­
zakła­

handlu ulicznym

te

przykładem

pierwowzoru

i

Rdzawce,

kierpcami".

są s k ó r z a n e

Krościenku

plastycznie.

w

przez wiele

Kierpce

sadniczo od

są

Zakopanem

targowicach i w

„pańskimi

Ciekawym

wiele

jest w r ę k a c h p r y w a t n y c h .

masowo

wytwórców

podhalańskiej

w

spinki

pa­

się

stępowania.

się

Tylmanowej

Polski.

Już

m i e s z k a ń c ó w miast. Spora

Znaczna część p r o d u k c j i

M o d a na

Wiadomo
podhalań­

d a ż t y c h w y r o b ó w jest przede w s z y s t k i m d z i e ł e m
dów

—

chłopsku".

obserwuje

„przekolaca"

prywatnych

bez

funkcję.

we, plastykowe w mniejszym

Spowodo­

stroju

do

Podhala.

Dubli­

Słowacy

modzie

n a t r a f i a m y na

roby podhalańskie

w

do

najpo­

sklepach

Pojawiają

przez k o b i e t y .

festi­

jurorów.

lat

p a ń p r z e b i e r a s i ę po

szek

swą

masowo,

typy

stroju,

noszą

1968 n a

danego k r a j u " .

stu

przełęczy

Sło­

podhalańscy

Podhalu,

konsternację

od

wisiorek
pierwotną

f i l m y , p o d o b n e do s i e b i e , p r e ­

zentowały folklor „typowy
w a ł o to z r o z u m i a ł ą

wystę­

zakończony

pry­

Zakopanem.

itp.

dawniej

stracił

folklorystycznych

telewizyjnych

o

f i l m o Suchej G ó r z e . Oba

do­

się z opinią pewnego

s t r ó j „ z a p o ż y c z o n y od S ł o w a k ó w " . W r o k u
wal

istnieją

w

prywatnych

wymienione

obecnie noszone t a k ż e
na

się

starego g ó r a l a , s y l w e t k a

r ó w n o p r z e z P o d h a l a n do
I I . 14. W s p ó ł c z e s n y k o s t i u m k o b i e c y .

ZWW

Podhalem.

głowa

ostatnio

np.

wykonywane

sprzedawane

miątkarskich,

Te

ścia­

zajmującego

s z t a n c ą przez osoby

wytwórcze,

odlewane,

pularniejsze,

wontu,

historyka

podhalańską.

— Spinki
watne

pewnego

w

tradycyj­

n a b y w a n e przez P o d h a l a n i s t a n o w i ą

współczesnego
skości"

można

wykonywane

świadomości

przez

„parzenicami". W

wyróżnić

oryginalnego

jej

zło­

i

nie­

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6412" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6392">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b667655a121e424cae94065a5bf17684.pdf</src>
        <authentication>f4992ef67d82b93f2d8575af3d9c557a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="12">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138656">
                  <text>Pre-teksty. Teksty nieopublikowane</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76403">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5103</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76404">
                <text>2012</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76405">
                <text>akustemologia</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="76406">
                <text>antropologia dźwięków</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="76407">
                <text>audialność</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="76408">
                <text>dźwięk</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="76409">
                <text>dźwięki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76410">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4734</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76411">
                <text>Akustemologia współczesności. Refleksja nad potencjałem antropologii dźwięków / SAID</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76412">
                <text>Teksty pokonferencyjne PIA - SAID</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76413">
                <text>Stanisz, Agata</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76414">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76415">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76416">
                <text>Spotkania z Antropologią - Interdyscyplinarne Dyskusje (SAID)&#13;
Projekt realizowany ze środków Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego&#13;
&#13;
dr Agata Stanisz&#13;
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej U A M&#13;
&#13;
A K U S T E M O L O G I A WSPÓŁCZESNOŚCI. R E F L E K S J A NAD POTENCJAŁEM&#13;
A N T R O P O L O G I I DŹWIĘKÓW.&#13;
&#13;
Zainteresowanie akustycznym doświadczaniem&#13;
produkcji&#13;
&#13;
dźwięków, procesami informatyzacji&#13;
&#13;
świata należy wiązać ze wzrostem&#13;
&#13;
oraz digitalizacją różnorodnych obiektów i&#13;
&#13;
manifestacji kulturowych. Współczesne możliwości reprodukcji, archiwizowania i dystrybuowania&#13;
dźwięku przyczyniają&#13;
&#13;
się do dezintegracji dotychczasowych granic czynionych pomiędzy&#13;
&#13;
dźwiękiem a muzyką, hałasem i ciszą, a pojawianie się nowych praktyk akustycznych wytwarza&#13;
nowe audytywne systemy wiedzy oraz tożsamości. W efekcie mamy do czynienia z intensywną&#13;
dyskursyfikacją doświadczeń akustycznych a także ze wzrostem świadomości roli dźwięku w&#13;
procesach społeczno-kulturowych. Szeroko rozumiany dźwięk wkracza w pole zainteresowań&#13;
antropologii kulturowej.&#13;
Jedną z bardziej interesujących koncepcji, jakie pojawiły się w obrębie tej dyscypliny, jest&#13;
koncepcja akustemologii autorstwa amerykańskiego etnomuzykologa i antropologa Stevena Felda&#13;
(1984, 2004). Służy ona opisaniu sposobów, w jakie dźwięk staje się centralny w procesach&#13;
produkcji znaczeń o charakterze kulturowym. Jako rodzaj perspektywy interpretacyjnej często&#13;
bywa limitowana do tradycyjnych światów społeczno-kulturowych, jakkolwiek wobec procesów&#13;
udźwiękowienia kultury współczesnej poszerzenie jej zastosowania staje się zasadne. Dlatego też&#13;
proponuję podjęcie refleksji&#13;
&#13;
nad antropologią dźwięku poprzez implementację perspektywy&#13;
&#13;
akustemologicznej w odniesieniu do współczesnych zachodnich praktyk kulturowych. Moim celem&#13;
jest zasygnalizowanie poznawczego i analitycznego potencjału antropologii dźwięku, która&#13;
uprawomocnia soniczne wymiary praktyk kulturowych. Spośród nich najbardziej interesują mnie te,&#13;
które można osadzić w kontekście kultury współczesnej - zglobalizowanej, transnarodowej,&#13;
heterogenicznej i stechnologizowanej.&#13;
Koncepcja kultury współczesnej pozwala na stawianie pytań o kontekst dla różnorodnych,&#13;
akustycznych i audytywnych praktyk w życiu społecznym - działań zapośredniczonych przez&#13;
technologie i nowe media. Paul Rabinow (2007:1-6) uważa, że termin „współczesność" jest&#13;
zarówno pojęciem jak i referentem. Nadając mu wymiar konceptualny za jego pomocą zadajemy&#13;
pytania o to, co w owej współczesności się zawiera. W takim ujęciu współczesność nie oznacza&#13;
żadnej epoki i odnosi się raczej do tego, co znajduje się w procesie wyłaniania i powstawania,&#13;
1&#13;
&#13;
�Spotkania z Antropologią - Interdyscyplinarne Dyskusje (SAID)&#13;
Projekt realizowany ze środków Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego&#13;
&#13;
hybrydyzowania i remiksowania.&#13;
W latach 70. X X wieku Steven Feld (1982) bazując na badaniach&#13;
&#13;
etnograficznych&#13;
&#13;
zrealizowanych wśród Kaluli z Bosavi w Papui Nowej Gwinei ukuwa koncepcję akustemologii.&#13;
Należy ją traktować jako analogiczną do filozoficznego pojęcia epistemologii, z tą jednak różnicą,&#13;
że jest to epistemologia akustyczna, w której dźwięk odgrywa istotną rolę w procesie budowania&#13;
wiedzy o otaczającym człowieka świecie. W ujęciu Felda akustemologia to teoria kognitywnego&#13;
potencjału dźwięku i słyszalności. Innymi słowy to akustyczna teoria wiedzy dotycząca tego, co i&#13;
jak doświadczamy poprzez dźwięk oraz słyszenie w odniesieniu zarówno do tego co bieżące jak i&#13;
historyczne, kolektywne jak i jednostkowe w określonym kontekście społeczno-kulturowym. Teoria&#13;
ta zakłada, iż dźwięk zawsze jest usytuowany i manifestuje się doświadczającemu podmiotowi oraz&#13;
jest zdeterminowany intencjonalnie jako coś, co wpływa na ludzi na różnych poziomach;&#13;
dodatkowo także, że manipulowanie dźwiękiem to jedno z podstawowych narzędzi człowieka nie&#13;
tylko do orientacji w rzeczywistości, ale również jej wytwarzania (Krogh, Lonstrup 2008)&#13;
Pojęć opisujących dźwiękowy wymiar rzeczywistości jest oczywiście wiele a różnie&#13;
rozumiany dźwięk staje się przedmiotem badań, interpretacji oraz refleksji licznych dyscyplin&#13;
naukowych. W ich ramach rozważania o dźwięku koncentrują się na jego rozmaitych użyciach i&#13;
percepcjach, na przykład w nowych mediach, projektowaniu produktów i strategii marketingowych,&#13;
kreowaniu przestrzeni&#13;
&#13;
architektonicznych, sztuce, muzyce czy ideologiach rozumianych z&#13;
&#13;
perspektywy antropologicznej. W rezultacie debatuje się nad różnie ujmowanymi krajobrazami&#13;
dźwiękowymi, ekologiami i politykami określanymi jako audialne, audiofoniczne, audytywne czy&#13;
akustyczne. Sama audialność sygnalizuje, że mamy do czynienia z dźwiękiem funkcjonującym w&#13;
konkretnej formie, która pozwala mu krążyć w przestrzeni komunikacyjnej. Jest to także określenie&#13;
kanału percepcji dźwięku zapisanego na jakimś nośniku danych. Najbardziej aktualnie to, co&#13;
przybiera formę „audio" jest dźwiękiem zapisanym cyfrowo. Koncepcja ta jest dla mnie istotna w&#13;
odniesieniu do tego, co można nazwać etnografią poprzez dźwięk. W swojej pracy nierzadko&#13;
posługuję się pojęciem audiografii, które posiada roboczy charakter i pozwala mi na dookreślanie&#13;
to, czym się zajmuję w swoich dźwiękowych badaniach. Audiografia jest jednak przede wszystkim&#13;
techniką badawczą - nie tylko sposobem dokumentowania rzeczywistości lecz także wywoływania&#13;
akustycznej wiedzy terenowej. Rzec można, iż jako technika badań jest obecna w antropologii&#13;
kulturowej od momentu, kiedy tylko pojawiła się możliwość rejestracji dźwięku. Współcześnie jeśli&#13;
bierzemy się za badania akustycznych wymiarów rzeczywistości nie da się jej zaprezentować&#13;
inaczej&#13;
&#13;
niż poprzez&#13;
&#13;
dźwięk. Próba tekstowego jedynie opisywania przestrzeni&#13;
&#13;
i praktyk&#13;
&#13;
dźwiękowych wydaje się absurdalna. Dzisiejsza technologia znacznie upraszcza proces badawczy&#13;
(rejestrację), następnie tworzenie reprezentacji i interpretacji (edycja, postprodukcja, dystrybucja).&#13;
Antropologii poprzez dźwięk nic już nie ogranicza. Co ważniejsze klasyczne dla antropologii&#13;
2&#13;
&#13;
�Spotkania z Antropologią - Interdyscyplinarne Dyskusje (SAID)&#13;
Projekt realizowany ze środków Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego&#13;
&#13;
tematy manifestują&#13;
&#13;
się poprzez&#13;
&#13;
dźwięk -&#13;
&#13;
tożsamości&#13;
&#13;
etniczne, narodowe,&#13;
&#13;
subkulturowe,&#13;
&#13;
transnarodowości, komunikacja, interakcje, wiedza, pamięć, sztuka, polityka, ekonomia czy gender.&#13;
W zasadzie każdy element rzeczywistości, który posiada w sobie potencjał poznawczy z&#13;
perspektywy antropologicznej można badać audiograficznie.&#13;
Stwierdzenie, że kultura manifestuje się poprzez dźwięk jest trywialne a antropologia od&#13;
zawsze miała do czynienia z tym, co dźwiękowe w kulturze i życiu społecznym. Przede wszystkim&#13;
antropolodzy specjalizują się w słuchaniu innych ludzi docierając do systemów znaczeń, norm,&#13;
wartości, praktyk właśnie przez ich foniczne manifestacje. Zmysł słuchu dla praktykowania badań&#13;
terenowych wydaje się tak istotny jak zmysł wzroku. Trudno sobie wyobrazić antropologa, który&#13;
nie jest w stanie słyszeć tego, co ludzie mają do powiedzenia oraz tego jak brzmi świat, w którym&#13;
żyją. Bez dostępu do poziomów deklaratywnych nie dałoby się dotrzeć do abstrakcyjnych&#13;
sposobów porządkowania rzeczywistości.&#13;
Wytwarzanie dźwięków zawsze miało określony sens a rzeczywistość&#13;
&#13;
akustyczna&#13;
&#13;
współtworzy to, co codzienne i rytualne, ekonomiczne i polityczne. Dźwięki, które nas otaczają&#13;
biorą udział w procesach wartościowania, oznaczania i zawłaszczania - przestrzeni, ideologii czy&#13;
tożsamości. Z tego powodu warto jest przyglądać się sposobom udzielania głosu określonym&#13;
grupom społecznym, strategiom ich wzajemnego sytuowania w wymiarze akustycznym, audialnym&#13;
i audytywnym. Nieograniczone możliwości, jakie daje dziś technologia, powoduje, że mamy do&#13;
czynienia z intensyfikacją sfer i praktyk akustycznych. Kultura udźwiękawia się także w sensie&#13;
fonicznym - nabiera coraz częściej charakteru oralnego, który zastępuje pisane, znakowe moduły&#13;
manifestowania, na przykład przynależności czy też rozprzestrzeniania się wiedzy. Tu warto&#13;
zwrócić uwagę na potencjał tkwiący w koncepcji akustemologii, która dopiero teraz staje się&#13;
narzędziem wykorzystywanym w badaniach dźwiękowych wymiarów rzeczywistości w kontekście&#13;
społeczności złożonych i zindustrializowanych. Pozwala bowiem nie tylko na szacowanie form i&#13;
kanałów słuchania, powstawania i rozprzestrzeniania się kultur audytywnych, ale także na inne&#13;
rozumienie tego jak świat jest konstruowany (w sensie poznania, rozumienia i doświadczenia).&#13;
Akustemologia jest tą kategorią, która umożliwia uprawianie antropologii z innej alternatywnej&#13;
perspektywy. Próba rozumienia procesów udźwiękawiania kultury współczesnej jest jednoznaczna&#13;
z podjęciem zredefiniowanego (względem wizualistycznego paradygmatu) wysiłku analitycznego i&#13;
interpretacyjnego w badaniach nad globalizacją, lokalizacją, mobilnością, wytwarzaniem się&#13;
nowych form&#13;
&#13;
społecznych, komunikacją,&#13;
&#13;
estetyzacją i ideologizacją&#13;
&#13;
szeroko rozumianych&#13;
&#13;
przestrzeni życia społecznego. Akustemologia rozumiana jako epistemologia akustyczna pozwala&#13;
zadawać pytania o rodzaje wiedzy, tożsamości i znaczeń (współ)wytwarzanych w różnorodnych&#13;
praktykach&#13;
&#13;
dźwiękowych,&#13;
&#13;
w których&#13;
&#13;
granice&#13;
&#13;
dźwięku&#13;
&#13;
wyznaczają&#13;
&#13;
jednocześnie&#13;
&#13;
granice&#13;
&#13;
doświadczenia i poznania. Oczywiście dźwięk nigdy nie istnieje w oderwaniu od miejsca, sytuacji,&#13;
3&#13;
&#13;
�Spotkania z Antropologią - Interdyscyplinarne Dyskusje (SAID)&#13;
Projekt realizowany ze środków Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego&#13;
&#13;
ludzi będących ze sobą w określonych relacjach a także nie istnieje jako wrażenie percepcyjne&#13;
oddzielnie od doznań dostarczanych przez inne zmysły, które zawsze podlegają działaniom&#13;
klasyfikacyjnym i hierarchizującym. Wobec tego zawsze będziemy mieć do czynienia z korelacją&#13;
między słuchaniem a innymi zmysłami, ciałem, społeczeństwem, materialnością, technologią i&#13;
mediami - z korelacją, która podlega zmianom historycznym, konwencjonalizowaniu i normalizacji.&#13;
To zaś rodzi pytanie o praktyki dźwiękowe, które służą wyrażaniu różnorodnych systemów&#13;
wartości, o dyskursy dźwiękowe, formy ontologii i wiedzy o dźwięku i słuchaniu. Z mojej&#13;
perspektywy po pierwsze bezpośrednie zainteresowanie dźwiękowym wymiarem rzeczywistości,&#13;
po drugie udźwiękowienie samej antropologii - jednoznacznej&#13;
&#13;
z odejściem lub co najmniej&#13;
&#13;
redefinicją i przewartościowaniem paradygmatu wizualnego, otwiera prawdziwie fascynujące pole&#13;
badawcze z ogromnym potencjałem nowego sposobu rozumienia zjawisk, jakie zachodzą w&#13;
kulturze współczesnej; zmian, które także zachodzą w samej nauce.&#13;
&#13;
Feld S. Doing anthropology in sound. Americal Ethnologist 2004, vol. 31, nr 4, s 461-474.&#13;
Feld S. Sound and Sentiment. Birds, Weeping, Poetics, and Song in Kaluli Expression.&#13;
&#13;
Philadelpia: University of&#13;
&#13;
Pennsylvania Press 1982.&#13;
Feld S. Sound structure as social structure. Ethnomusicology 1984, vol.28, nr 3, s. 383-409.&#13;
Korgh M . Longstrup A. i in. Hear (h)ear. An acoustemological manifesto. 2008. [online] [Dostęp 10.05.2012] Dostępny&#13;
w Internecie: http://ak.au.dk/fileadmin/www.ak.au.dk/Manifesto_for_Englishthe_web.pdf&#13;
Rabinow Paul. Marking Time: On the Anthropology of the Contemporary. Princeton: Princeton University Press 2007.&#13;
&#13;
4&#13;
&#13;
�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10282" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10260">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/0524c769fdd83eafdc54798d249b09b3.pdf</src>
        <authentication>9f4d70d8d5b6c8b527aa459e95642159</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122265">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6411</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122266">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122267">
                <text>2007</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122268">
                <text>Giacometti, Alberto - rzeźba</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122269">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5984</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122270">
                <text>Alberto Giacometti / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2007 t.61 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122271">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2007 t.61 z.3-4 ; s.163-164</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122272">
                <text>Leiris, Michel</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="122273">
                <text>Kędzierski, Marek (tł.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122274">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122275">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122276">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122277">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122278">
                <text>MI CHEL LEIRIS

Ż

yjemy w okresie w każdej mierze bez polotu,
a fetyszyzm, który, podobnie jak w najdawniej­
szych czasach, leży u podstaw naszej ludzkiej eg­
zystencji, z rzadka jedynie ma okazję zadowolić się,
występując w niezamaskowanej postaci. I dlatego miłośnicy słabowitych fantomów (naszych imperaty­
wów moralnych, logicznych i społecznych) - czepiamy
się fetyszyzmu przekształconego, czyli imitacji tego,
który ożywia nas dogłębnie, i ów zły fetyszyzm pochła­
nia największą część naszej aktywności, nie zostawia­
jąc niemal miejsca na fetyszyzm autentyczny, jedyny,
którym naprawdę warto się zajmować, ponieważ jest
całkowicie siebie świadomy i z tego powodu nie ucie­
ka się do żadnego oszukiwania.
Pośród dzieł sztuki niewiele znajdziemy przedmio­
tów (obrazów czy rzeźb) zdolnych z grubsza choćby
sprostać podstawowym wymogom tego prawdziwego
fetyszyzmu, to znaczy miłości - rzeczywiście pełnej mi­
łości - nas samych, uzewnętrzniającej się pod twar­
dym pancerzem, zamykającym ją w obrębie rzeczy do­
tykalnej, umieszczonej, tak jak mebel, którym możemy
się posłużyć, w tej rozległej, obcej izbie, zwanej prze­
strzenią.
Przedmioty te, będące przecież tworami ludzkich
rąk, wydają się na ogół jeszcze bardziej nam obce niż
produkty natury, których stanowią zaledwie uległe,
a zarazem bardzo osłabione refleksy, niepozorne cienie
na granicy parodii, zbyt wątłe, by posłużyć nam za prze­
ciwny biegun wewnętrznego bieguna naszej miłości.
To dlatego, że nie są wewnętrznie spójne, że nie są
autonomiczne, dzieła sztuki w znakomitej większości
przeraźliwie nas nudzą, są nudniejsze niż deszcz, w su­
mie bowiem dzieli je od nas więcej niż od kropli wody
- bo piękne, ciekłe kulki wody przywodzą na myśl łzy,
przynajmniej swą formą, jeśli nie smakiem, a ta wilgot­
ność, ta płynność, ewokuje fale błogości, przepływają­
cej przez nasze członki, kiedy kochamy się, albo kiedy
poczujemy czyjś dotyk.
W chwili obecnej niewielu jest artystów, których
dzieło wymyka się tej okropnej nudzie. A w przeszło­
ści było ich jeszcze mniej. Wszakże wśród rzadkich
nam współczesnych, którzy dzięki szczególnemu daro­
wi nie podlegają tej regule, można wymienić Giacomettiego.
Są takie momenty, które można określić mianem
kryzysu, i tylko one są ważne w życiu. Chwile, kiedy
nagle to, co zewnętrzne, zaczyna zgadzać się z żądania­
mi wysyłanymi w jego stronę z naszego wnętrza, chwi­
le, w których świat na zewnątrz otwiera się po to, by
między nim a naszymi sercami zawiązała się nagle nić
porozumienia. Przywołuję w pamięci kilka tego rodza­
ju przeżyć - wszystkie odnoszą się do zdarzeń z pozoru
błahych, wypranych z wartości symbolicznej, tudzież,
jeśli chcecie - bezinteresownych: na rozświetlonej rue
Montmartre Murzynka z trupy Black Birds trzyma
obiema rękami bukiet zroszonych wodą róż, parowiec,

Alberto Giacometti

na pokład którego dopiero co wsiadłem, zwolna odda­
la się od nabrzeża, docierają do mnie strzępy jakichś
piosenek nuconych przypadkowo, w ruinach w Grecji
natykam się na jakiegoś dziwnego ptaka, który musiał
być chyba czymś w rodzaju olbrzymiej jaszczurki... Po­
ezja zrodzić się może tylko z takich kryzysów i tylko te
dzieła się liczą, które dostarczają ich ekwiwalentu.
Lubię rzeźbę Giacomettiego, ponieważ wszystko,
co on robi, wydaje się utrwalaniem takiego kryzysu
w kamieniu i odznacza się intensywnością nagłego in­
cydentu, błyskawicznie schwytanego i zastygłego
w bezruchu, kamieniem przydrożnym, który daje temu
świadectwo. Mimo to nie ma w tej rzeźbie niczego
martwego, wręcz przeciwnie, wszystko jest, jak
w prawdziwych fetyszach, którym można oddawać
hołd (prawdziwych, to znaczy tych, które są do nas po­
dobne i stanowią zobiektywizowaną formę naszego
pragnienia), żywe aż do przesytu, eksponujące powab
życia, mocno nasycone humorem, pięknym wyrazem
tej uczuciowej ambiwalencji - temu delikatnemu
sfinksowi wciąż dajemy strawę, zazwyczaj sekretnie,
w samym centrum istnienia.
Więc nie domagajcie się ode mnie jakiegoś wywo­
du o rzeźbie. Ja wolę dywagacje - ponieważ te piękne
przedmioty, które mogę zobaczyć i dotknąć, są zaczy­
nem tylu moich wspomnień...
Niektóre z jego rzeźb są puste jak szufelka albo jak
wydrążone owoce. Inne są pełne dziur, przez które
przechodzi powietrze, to poruszające struktury, usta­
wione między wnętrzem a światem zewnętrznym, sita
zżerane przez wiatr, ukryty wiatr, który wciąga nas
w olbrzymi czarny wir, w te minuty niesamowite, któ­
re wprowadzają nas w trans.
Giacometti urodził się 10 października 1901 r.
w Szwajcarii (w kantonie Gryzonia). Jest synem mala­
rza. Do czternastego roku życia przebywał w rodzin­
nym miasteczku, potem w 1915 roku rozpoczął naukę
w liceum, które po czterech latach rzucił, aby upra­
wiać malarstwo i rzeźbę, czemu już od wczesnych lat
chciał się oddać. Przez pół roku studiował w Ecole
d’Arts et Metiers w Genewie, ale nie przypadło mu to
do gustu. Cały rok 1921 spędził, podróżując po W ło­

163

�Michel Leiris

• ALBERTO GIACOMETTI

szech. Dziewięć miesięcy upłynęło mu w Rzymie.
W 1922 r. przyjechał po raz pierwszy do Paryża. Przez
trzy lata bywał tam od czasu do czasu, a od 1925 r. za­
mieszkał w Paryżu na stałe, z wyjątkiem dwóch, trzech
miesięcy w roku, które spędza w rodzinnych stronach.
Początkowo uczęszczał na Akademię, żeby pracować
według natury, ale od kilku lat pracuje sam.
Giacometti to zatem rzeźbiarz bardzo młody. Idio­
tyczne jest bawić się w przepowiadanie przyszłości, ileż
to razy prorocy nie różnili się od zwiastunów nieszczę­
ścia. Ale jak nie szczędzić pochwał na widok tych fi­
gur powstałych pod jego palcami, tak konkretnych,
tak oczywistych, absolutnych jak twory, które się wiel­
bi, skamieniałe w ulotną sól, ale bez cierpkości śniegu,
jak kurz opadający pod palcami tego, kto je poleruje ten nieuchwytny popiół dla pasjonatów powinien stać
się relikwią - i ta cudowna sól, którą tylu dawnych po­
szukiwaczy pragnęło wydobyć z łona ziemi, słoność fal

i gwiazd, które też mają własne przypływy, a wreszcie
sól łez, łez od śmiechu, łez z rozpaczy, czy łez w obłę­
dzie, łez lekkich i jakby złośliwych, łez dziwacznych,
karkołomnych, czy też ciężkich łez nasączonych solą
kośćca i zlodowaciałych szkieletów, wciąż te krople
wody, które padają niestrudzenie, czasem w niemej
skale istnień dowiercając się oślepiających źródeł,
zgęszczonych kropli wody, przypominających tę sól,
która zawsze będzie zaspokajała nasz głód, sól morską,
sól gorzką, sól łamiącej się falangi, sól zębów, sól po­
tów, sól spojrzeń... I w końcu kamienna uczta, potra­
wa z brązu, cudownie żywa, i na długi czas zdolna nas
pobudzać, podsycać nasz wielki głód.
Przełożył Marek Kędzierski
*Tekst pochodzi z „Documents” 4/1929

Alberto Giacometti Patrząca głowa, 1929. Alberto Giacometti-Stiftung.
Publikowane w „Documents” 4/1929. Za: „Kwartalnik Artystyczny” 2-3/2003.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10287" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10265">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/bec2a1ee51e6f5f137bce9dea60deb5a.pdf</src>
        <authentication>c77570c6ffd2ddbd6edd9e81f27ee62c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122330">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:910</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122331">
                <text>1977</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122332">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:836</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122333">
                <text>Aleksander Lech Godlewski (1905-1975) / ETNOGRAFIA POLSKA 1977 t.21 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122334">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1977 t.21 z.2, s.9-12</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122335">
                <text>Paluch, Adam</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122336">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122337">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122338">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="122339">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122340">
                <text>ALEKSANDER LECH GODLEWSKI
(1905-1975)

27 listopada 1975 roku zmarł w wieku 70 lat doktor Aleksander Lech
Godlewski, emerytowany profesor zwyczajny Uniwersytetu Wrocław­
skiego. Piastował wiele stanowisk i funkcji. Był kierownikiem Katedry
Etnografii Uniwersytetu Wrocławskiego i kierownikiem Pracowni Etno­
grafii Ludów Oceanii przy tej Katedrze, kierownikiem Katedry Antropo-

�10

ADAM P A L U C H

logii Uniwersytetu Warszawskiego i kierownikiem Antropologii Aka­
demii Wychowania Fizycznego w Warszawie. Pełnił funkcję prodzie­
kana Wydziału Wychowania Fizycznego Wyższej Szkoły Wychowania
Fizycznego we Wrocławiu. Był członkiem wielu towarzystw naukowych
i społecznych. Między innymi członkiem Rady Naukowej Zakładu
Nauk Antropologii i Komitetu Antropologii PAN, członkiem Komi­
tetu Nauk Etnologicznych PAN, Sekretarzem Generalnym i członkiem
Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego, honorowym
członkiem Polskiego Towarzystwa Antropologicznego, członkiem Towa­
rzystwa Wiedzy Powszechnej, członkiem Wojewódzkiego Komitetu FJN
we Wrocławiu. Był odznaczony szeregiem medali, m. in. Orderem Polonia
Restituía i Odznaką Tysiąclecia P a ń s t w a Polskiego. W zmarłym środo­
wisko naukowe utraciło wybitnego uczonego i wychowawcę wielu poko­
leń etnografów i antropologów. Oto lapidarny tekst klepsydry, podany
z niewielkimi skrótami, obwieszczający o śmierci tego Człowieka i god­
nościach, jakie piastował.
Profesor urodził się 25 września 1905 roku w Warszawie w rodzinie
inteligenckiej. Tutaj zdobywa średnie i wyższe wykształcenie. W roku
1930 otrzymuje stopień naukowy doktora filozofii w Katedrze Anatomii
Porównawczej Uniwersytetu Warszawskiego. Do tego czasu zaintereso­
wania Jego skupiają się na zoologii. Jednak wkrótce zdradza tę dyscy­
plinę naukową na rzecz antropologii i etnologii; w roku 1931 wchodzi
w bliski kontakt z prof. S. Poniatowskim. Pod okiem mistrza Godlewski
zgłębia tajniki wiedzy o człowieku i jego kulturze. Interesują Go szcze­
gólnie odległe kultury ludów Oceanii. Po długich i gruntownych przy­
gotowaniach wyrusza w 1938 roku na wyspy Pacyfiku; przeprowadza
badania na siedmiu wyspach Polinezji centralnej i wschodniej: BoraBora, Huahine, Tahiti, Moorea, Tahaa, Nuku-Hiva i Raiatea. Owocem
tej wyprawy jest szereg rozpraw naukowych i artykułów popularno­
naukowych.
Zainteresowania Godlewskiego koncentrowały się wokół zagadnień
związanych z etnogenezą ludów Oceanii i Australii. Wykorzystuje do
swoich przemyśleń materiały przywiezione z Polinezji. W swoich pra­
cach etnogenetycznych opublikowanych w Materiałach i Pracach Antro­
pologicznych (Struktura
antropologiczna Polinezyjczyków,
1955, Struk­
tura antropologiczna rdzennej ludności Nowej Gwinei, Australii i Melanezji, 1959, i Struktura antropologiczna ludności Mikronezji, 1961) potań­
czył bardzo trafnie dwie oryginalne metody polskiej szkoły antropolo­
gicznej : metodę najmniejszych różnic Czekanowskiego z tzw. metodą
aproksymacji Wankego. Te fundamentalne prace znalazły szeroki od­
dźwięk wśród znawców przedmiotu na świecie.
Pracą Powiązania serologiczne układów grupowych ABO, MN, Rh
między populacjami Oceanii a mieszkańcami
Indonezji oraz Indianami
wybrzeża pacyficznego Ameryki („Przegląd Antropologiczny", 36: 1970,

�A L E K S A N D E R L E C H G O D L E W S K I 1905-1975

11

z. 1-2) włącza się z powodzeniem do międzynarodowej dyskusji nad
zagadnieniem pochodzenia rdzennej ludności Oceanu, podając mocne ar­
gumenty, przeciwstawiając się tym samym m. in. głośnym koncepcjom
Thora Heyerdahla.
Wiele publikuje: około 150 pozycji, w tym 4 książki. Godlewski był
szczególnie uzdolniony w kierunku popularyzacji wiedzy, tak na froncie
wydawniczym, jak i odczytowym. Zdobył sobie uznanie jako doskonały
wykładowca i wychowawca młodzieży. Wyszkolił około 150 magistrów
i 4 doktorów. Cieszył się wśród współpracowników i młodzieży akademic­
kiej dużym autorytetem i uznaniem.
Był Człowiekiem uczynnym, prawym i szlachetnym. I takim pozo­
stanie w naszej pamięci.
Adam Paluch

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10048" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10026">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a656f523942139dbb4fbc3a7720a968a.pdf</src>
        <authentication>2aac87b9d48d7122eb940fbf8bff80a7</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119498">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2898</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119499">
                <text>2002</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119500">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2702</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119501">
                <text>Aleksandra Jackowskiego Polska Sztuka Ludowa / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2002 t.56 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119502">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2002 t.56 z.3-4, s.47-52</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119503">
                <text>Czyżewski, Krzysztof; Jagiełło, Michał; Żółtowska, Bożena</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119504">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119505">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119506">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119507">
                <text>4 listopada bieżącego roku w Centrum Sztuki
Współczesnej w Warszawie miała miejsce pro­
mocja nowej książki Aleksandra Jackowskiego
Polska Sztuka Ludowa. Poniżej zamieszczamy
relację z tego spotkania. Wypowiedzi Bożeny
Żółtowskiej, Michała Jagiełły, Krzysztofa Czy­
żewskiego, Aleksandra Jackowskiego, przepla­
tane były fragmentami z książki Jackowskiego,
które odczytał Adam Ferency.

KRZYSZTOF

CZYŻEWSKI

MICHAŁ
BOŻENA

Michał Jagiełło: - M i l i Państwo, jesteśmy na spo­
tkaniu z pisarzem, mistrzem polskiego słowa. Spotyka­
my się okazji wydania książki, która jest dojrzałym
owocem co najmniej półwiecznego obcowania z tym,
co nazywamy sztuką ludową. Książka ukazała się dzię­
ki łaskawości Wydawnictwa Naukowego P W N i dla­
tego w imieniu Autora i wszystkich zebranych serdecz­
nie witam panią redaktor Bożenę Żółtowską.
Bożena Żółtowska: - Proszę Państwa, bardzo prze­
praszam za mój głos, ale właśnie zaczęłam chorować;
jednak nie mogłam sobie odmówić tej przyjemności,
żeby tu przybyć, zobaczyć Państwa, ale tak naprawdę
to przede wszystkim Autora, bo to dla wydawnictwa
zaszczyt, kiedy spotyka taką osobowość. W życiu wy­
dawcy jest tak, że są tak zwane chwile rozmów z auto­
rem: jedne są bardzo długie, jedne są takie błyskawicz­
ne. Długie „chwile" to — godziny rozmów, ustaleń, dys­
kusji w bólach, kłótniach..., ale najpiękniejsze są
chwile prawdziwe, takie błyski - kiedy wydawca pod­
chodzi do autora, mówi jedno zdanie, autor mówi dru­
gie, i odbywa się coś w rodzaju iluminacji - wydawca
wie, że nie trzeba wielu słów, że ta książka będzie
świetna, choć ukaże się za rok, półtora, a może dwa.
I tak było właśnie w czasie mojego spotkania z prof.
Jackowskim. Powiedziałam jedno zdanie, a Profesor
powiedział drugie i ja już wiedziałam, że kupuję coś
wspaniałego i dzisiaj wobec Państwa bardzo serdecznie
Panu Profesorowi dziękuję.
- Dziękujemy bardzo.
Michał Jagiełło: - Książka ukazała się dzięki finan­
sowej pomocy Ministerstwa Kultury, nie bez osobiste­
go udziału obecnego tu na sali pana wiceministra Ma­
cieja Klimczaka. Dziękujemy bardzo i witamy z należ­
nym szacunkiem. Pomocy finansowej udzieliło też
ABB-Centrum I T - dziękujemy. Szczególne podzięko­
wanie należy się panu Michałowi Piekarskiemu za
opracowanie graficzne.

JAGIEŁŁO

ŻÓŁTOWSKA

Aleksandra
Jackowskiego
Polska Sztuka Ludowa

w żaden rodzaj chłopomaństwa, nawet go góralomania nie chwyciła. Wielkim walorem tej księgi jest to, że
już w słowie wstępnym odkrytym tekstem Autor mó­
wi: Nie poszukujemy jakiejś mitycznej rdzenności, bo
to nie ma sensu. Ale jeszcze mniej sensu ma wytyka­
nie, co w danym stroju, który dany region lub czasem
nawet cala Polska, z takich czy innych powodów uwa­
ża za kwintesencję polskości, jest „obcego".
Ważna jest harmonijnie złączona czy raczej orga­
nicznie zrośnięta całość, czyli pewien rodzaj „swojskości" powstały z elementów rodzimych i napływowych.
Ważne też, że na samym wstępie tej książki mamy
i Zyda, i Cygana - Roma. Jest to wręcz symboliczne,
bo w ten czytelny sposób Autor mówi nam o fascynu­
jących relacjach rozgrywających się w obszarze dawnej
kultury chłopskiej szeroko rozumianej. I na zakończe­
nie zasygnalizujmy związki Pana Aleksandra z periody­
kiem „Polska Sztuka Ludowa".
Trzeba podziękować nieprzypadkowemu przypad­
kowi, który spowodował, źe Pan Aleksander podjął się
kiedyś redagowania „Polskiej Sztuki Ludowej" i tak
głęboko wszedł w zagadnienie, nie od strony liczenia,
ile rąbków ma haft w halce czy w innych „wnętrzno­
ściach" damskiego stroju, tylko od strony egzystencjal­
nej i psychologii twórczej.
Krzysztof Czyżewski: - Proszę Państwa, ci, którzy
znają Aleksandra Jackowskiego, wiedzą o jego prze­
wrotnym, ironicznym charakterze. Uprzytamniam to
sobie teraz, rozważając, co też za zamysł mógł się kryć
w wyznaczeniu mnie jako tego człowieka, który ma
Państwu parę słów powiedzieć o książce Polska Sztuka
Ludowa. Pewnie pomyślał sobie, że szykuje się jakaś
wielka pompa z udziałem zacnego grona osób i trzeba
zrobić coś, żeby nie było tak profesjonalnie i doskona­
le, a zatem przydałby się jakiś amator, który wobec l u ­
dzi o wielkiej kompetencji przybyłych tutaj, odważy się
coś o tej książce i o jej autorze powiedzieć. Pociesza

Panie Profesorze, Panie Aleksandrze, Aleksandrze
Drogi, Świątku nasz najwspanialszy, który sam siebie
wyrzezałeś, sam siebie poniekąd stwotzyłeś, mądrą ob­
serwacją tego, co początkowo, jak rozumiem, było dla
Ciebie egzotyką, bo nie pochodzisz przecież z przaśnego ludu. Dodajmy, że Pan Aleksander bite pół wieku
jest głęboko zanurzony w fenomenie zwanym sztuką
ludową, a przecież - na szczęście nigdy nie popadł
47

�Aleksandra Jackowskiego POLSKA SZTUKA L U D O W A

mnie jedynie myśl, że w uszach nas obu słowo „ama­
tor" nie brzmi źle, że kryją się za nim bliskie nam obu
treści, stanowiące istotne odniesienie również do tej
pasji życiowej, jaką dla Aleksandra Jackowskiego stalą
się twórczość ludowa.
Przyznam się Państwu, że szukałem takiej ścieżki
dojścia do tej książki, która biegnie przez osobę jej au­
tora, jego los. Sam mnie do tego upoważnił, ucząc, że
każde dzieło jest nierozerwalnie związane z człowie­
kiem, który je tworzy, i właściwie to, co ciekawe, naj­
bardziej fascynujące, często kryje się w tym, kto za tym
dziełem stoi. Ta książka jest, między innymi, znakomi­
tym przewodnikiem ku ludziom, amatorom, których
losy i dzieła są tutaj opisane. Na jej kartach wizerunek
wyrzeźbionego lub namalowanego Chrystusa domyka
się w pełnię dopiero z wizerunkiem twórcy ludowego
nakreślonym przez Autora.
Otóż zastanawiałem się co sprawiło, że Aleksander
Jackowski, arystokrata i z pochodzenia, i z ducha, za­
kochany w kulturze wysokiej, do dzisiaj ceniący wła­
ściwie tylko arcydzieła, zajmował się przez tyle lat swo­
jego życia sztuką ludową, sztuką naiwną, Art Brut,
sztuką z pogranicza tego, co zawodowe i amatorskie,
sztuką z pogranicza tego, co zdrowe i nienormalne, co
przekracza (a tym samym poszerza) normy przyjęte
społecznie czy kulturowo, co ma odwagę wyrażać
emocję, czasami mocniej reagującą na kołysankę
i proste słowo, niż na to, co intelekt podsuwał jako
dzieło o doskonałej formie i złożoności. Może takim
momentem pierwszym było jego doświadczenie Sybe­
rii, na którą został zesłany w czasie wojny, jego „pierw­
sza męska przygoda". C i z Państwa, którzy znają książ­
kę biograficzną Aleksandra Jackowskiego pt. Na skró­
ty pamiętają niewątpliwie ten rozdział poświęcony Sy­
berii. Myślę, że rzadko kto w polskiej tradycji tak pisał
0 Syberii, to znaczy tak pięknie, z takim zauroczeniem
przyrodą, miejscem, ludźmi. Ow zesłaniec był już wte­
dy człowiekiem, jakim go znamy dzisiaj, znajdującym
w każdej sytuacji życiowej i w każdym czasie piękno
1 dobro. Odkrył tam dla siebie świat ludzi prostych, ży­
jących w harmonii z naturą, surowych, dających sobie
radę z trudnymi warunkami życia i z trudnym losem,
jaki ich spotkał. To wtedy ten polski „paniczyk" zdobył
inną perspektywę spojrzenia na życie, do której przyj­
dzie mu później powracać.
Może warto też wspomnieć jeszcze wcześniejsze wy­
darzenie, a mianowicie wystawę zorganizowaną
w 1937 roku przez Polski Instytut Propagandy o pol­
skiej sztuce ludowej, autorstwa Józefa Grabowskiego,
tego który był jego poprzednikiem jako redaktor „Pol­
skiej Sztuki Ludowej". Wystawa koncentrowała się
głównie na sztuce huculskiej, ale dla niego była od­
krywcza w tym sensie, że ujawniała bliskość ze sztuką
nowoczesną, która w swych awangardowych poszuki­
waniach czerpała przecież z żywiołu ludowości.
No a potem przyszedł czas powojenny, rok 1952,
kiedy - tak jak to już tutaj wspominano - został redak­
48

torem naczelnym pisma „Polska Sztuka Ludowa".
Zresztą stało się tak dlatego, że Józef Grabowski przy­
gotował właśnie znakomity, ważny dla samego Alek­
sandra Jackowskiego, numer poświęcony świątkom, za
co go zwolniono, bo nie mieściło się to w restrykcyj­
nych kanonach socrealizmu. Na szczęście nowemu re­
daktorowi udało się wywalczyć miejsce dla tematów
religijnych w piśmie i przynajmniej w tym względzie
kontynuować linię poprzednika. Wyobrażam sobie, że
w tamtym okresie był jeszcze nie do końca przekona­
ny, co ma robić, traktujący tę swoją nową posadę ra­
czej jako coś tymczasowego. Był przecież krytykiem
sztuki, pisał o sztuce nowoczesnej, o wystawie „Arse­
nał", pisał o teatrze, i to go chyba bardziej fascynowa­
ło w tamtym okresie. Z wykształcenia nie był etnogra­
fem, lecz socjologiem kultury, uczniem profesora
Ossowskiego, co sprawiło, że na zjawisko ludowości
patrzył inaczej niż badacze terenowi, pochłonięci jedy­
nie rejestrowaniem śladów ginących tradycji.
Był taki epizod w życiu Aleksandra Jackowskiego
wspólnej podróży z profesorem Romanem Reinfussem
przez Bieszczady, kiedy doświadczył ziemi spalonej
wojną na pograniczu polsko-ukraińskim, spustoszonej
akcją „Wisła", ziemi spalonych cerkwi i całych osad
ludzkich, niszczonych pięknych obiektów sztuki ludo­
wej. I kiedy teraz patrzę na taką fotografię autorstwa
Andrzeja Różyckiego zamieszczoną w książce i przed­
stawiającą bieszczadzką kapliczkę, no to nie jest to fo­
tografia, która miałaby pokazywać piękno sztuki ludo­
wej, prawda? To jest fotografia, która pokazuje piętno
historii, a więc pewien kontekst, myślę że duchem bli­
ski tego doświadczenia wędrówki przez Bieszczady
z wczesnych lat pięćdziesiątych. Zwracam uwagę, że
polska sztuka ludowa przedstawiana w tej książce ma
swój kontekst, zanurzona jest w pewnej rzeczywistości.
Nie bez powodu, myślę, pojawiają się też w niej na
przykład cytaty z książki Tadeusza Różewicza pt. Mat­
ka odchodzi, pokazujące bardzo surowe, dramatyczne,
tragiczne oblicze wsi, wsi zacofanej, głodnej, biednej.
Więc to nie jest książka-album do oglądania, z piękny­
mi ilustracjami sztuki ludowej. Taka jest również, ale
na tym nie poprzestaje. O d zawsze starał się poszerzyć
granice pojmowania kultury ludowej. Nas, młodszych
czytelników „Kontekstów", oswojonych ze spotyka­
niem na ich łamach postaci takich jak Grotowski,
Derrida czy Debuffet, zadziwić może fakt, że owo po­
szerzanie zaczęło się od wyprawy świeżo upieczonego
redaktora do Gliwic i przygotowania numeru poświę­
conego kulturze artystycznej górników. Rozumiał po­
trzebę dokumentowania kultury, która ginie, ale jed­
nocześnie interesowała go ta, która żyje, zmienia się
i rozwija.
Jeszcze jedno ważne spotkanie z tamtego okresu
warto wspomnieć, a mianowicie z Tadeuszem Sygietyńskim. W latach formowania się Mazowsza podróżo­
wali wspólnie po wioskach, szukając starych pieśni,
głównie po ziemi opoczyńskiej i Kurpiach. To spotka-

�Aleksandra Jackowskiego POLSKA SZTUKA

nie z tradycyjnym światem wsi było dla Aleksandra
Jackowskiego chyba podobnym doświadczeniem do
tego, jakie stało się udziałem Kandinskyego, który
w okresie po pierwszej wojnie światowej dostał polece­
nie wyjazdu do Guberni Nadwołżańskiej, żeby zdokumentować sztukę ludową. I nagle ten mieszczuch, wy­
chowany w Moskwie i dojrzewający w Monachium,
odkrył niezwykłe bogactwo, kunszt, artyzm sztuki l u ­
dowej, co w jakiś sposób też zaważyło na jego dalszej
twórczej drodze. Nie bez powodu Jackowski przywołu­
je ten przypadek Kandisky'ego w swojej ostatniej
książce, odnajdując w nim korespondencję do własnej
linii losu, kierującej go ku odkrywaniu wsi kurpiow­
skich jeszcze w dużej mierze zanurzonych w żywiole
kultury tradycyjnej.

WDOWA

turowe pogranicza, chodzi z zachwytem na wybitne
koncerty muzyki poważnej, czyta i ogląda wybitne
dzieła kultury wysokiej. I wcale nie ma w tym - jak za­
uważył na początku Michał Jagiełło - sprzeczności.
Natomiast coś się wydarzyło na jego drodze życiowej,
co kieruje jego ręką pisarza i co każe mu tworzyć ko­
lejne książki o kulturze ludowej z imperatywu, który
wyjawił w pierwszym zdaniu umieszczonym na skrzy­
dełku albumu pt. Sztuka zwana naiwną: „Poznałem
wielu niezwykłych ludzi. O nich właśnie piszę w tej
książce".
Oczywiście tę książkę, o której dzisiaj mówimy,
można przeczytać jako rzecz o polskiej sztuce ludowej
po prostu, napisaną może nie tak profesjonalnie, jak
by etnograf napisał (w tej kwestii autor uczciwie odsy­
ła czytelnika do monografii pt. Sztuka ludowa w Polsce
autorstwa Pokropka, Fryś-Pietraszkowej i Kunczyńskiej-Irackiej), za to napisaną pięknym, żywym, kolo­
rowym, poetyckim językiem, i ilustrowaną znakomicie
dobranymi fotografiami. Zupełnie jednak osobną ja­
kość stanowią wplecione tu i ówdzie wspaniałe portre­
ty ludzi. Ja myślę, proszę Państwa, że jesteśmy w ogóle
świadkami narodzenia się jakiejś osobnej, mistrzow­
skiej formy literackiej autorstwa Aleksandra Jackow­
skiego, którą śledzę poprzez kolejne numery „Polskiej
Sztuki Ludowej. Konteksty" (tam jest taki dział „Por­
trety", a osobno także teksty poświęcone tym, którzy
odeszli), którą odnajdywałem w książce Sztuka zwana
naiwną, no i oczywiście odnalazłem też w książce naj­
nowszej. Forma, o której mówię, to kunsztowny por­
tret osobowy i artystyczny twórcy, szkicowany lekko
i celnie, niby reką mistrza Kulisiewicza, zwięzły, kry­
tyczny, bez emfazy, acz czuły, z ironią, acz intymny,
władający erudycją tak, że nie przesłania prostoty opo­
wieści, a przede wszystkim ciepły bliskością drugiej
osoby. Znak firmowy Jackowskiego jest tu równie roz­
poznawalny jak firmy portretowej Witkacego.

Ale w dalszym ciągu to nie to było chyba najważ­
niejszym dotknięciem przez niego materii sztuki ludo­
wej. Te podróże z Sygietyńskim to były jeszcze wypra­
wy estety, który szukał starych pieśni i zachwycał się
pięknem tradycyjnych strojów, ujawniającym się naj­
bardziej w kościele, gdy kobiety rozsiadały się na drew­
nianych ławach, rozłożyste jak płatki kwiatów. Decy­
dujący moment, jak się domyślam, nadszedł nieco
później. Gdzieś w okolicach roku 1955 Aleksander
Jackowski dostaje list od swojej przyjaciółki Jadwigi
Jarnuszkiewiczowej z Krynicy, przebywającej tam na
urlopie, nawołujący, aby koniecznie tam przyjechał
i poznał Nikifora. Jedzie i spotyka wielkiego talentu
artystę naiwnego, ale przede wszystkim jest to spotka­
nie z człowiekiem, odkrycie świata sztuki poprzez los
człowieka i poznanie jego naturalnego środowiska.
I myślę, że ta ścieżka, która tym wyjazdem i spotka­
niem z Nikiforem została zainicjowana, może najbar­
dziej zaważyła na sposobie podejścia przez Aleksandra
Jackowskiego do tego, co jest tematem tej książki, czy­
li polskiej sztuki ludowej. Mam bowiem poczucie, że
wszystkie następne lata przynosiły coraz bardziej po­
głębiające się przyjaźnie z ludźmi, z twórcami ludowy­
mi, z ich światem, z ich losem wpisanym w pejzaż i h i ­
storię, i z ich dziełem zanurzonym w całości świata,
w którym żyli. Wydaje mi się, że poprzez doświadcze­
nie moich własnych wypraw na wieś ku ludziom, tych
odbywanych z Gardzienicami i później, potrafię zrozu­
mieć ten rodzaj przygody i zafascynowania, który się
wtedy Aleksandrowi Jackowskiemu wydarzył. Wiem,
że takie spotkania nie mogą być jednorazowe, jeżeli są
prawdziwe, że domagają się kontynuacji, pewnej wier­
ności, pracy włożonej w to, żeby je uwierzytelnić, żeby
dać im świadectwo. To nie jest to samo co zobaczenie
pięknej rzeźby w muzeum czy spektaklu w teatrze.
I tak sobie myślę, że ta jego praca w dziedzinie redago­
wania pisma „Polska Sztuka Ludowa", tworzenie ta­
kich książek jak ta ostatnio napisana, są efektem wła­
śnie tego wydarzenia w jego życiu. Bo ja wcale nie je­
stem przekonany, że sztuka ludowa to jest to, co este­
ta Aleksander Jackowski ceni najbardziej. Do dzisiaj,
równocześnie z podróżowaniem na wieś i na różne kul­

Można również tę książkę przeczytać jako głos w de­
bacie o kulturze w ogóle, o kondycji współczesnego
człowieka, jego tęsknotach i dążeniach. Aleksander
Jackowski dokonał w Polsce rzeczy niezwykłej, a mia­
nowicie wprowadził - był jednym z tych, którzy wpro­
wadzili - sztukę ludową do współczesnej refleksji
o kulturze, do współczesnej praktyki poszukiwań arty­
stycznych i kulturowych. Dopisując do tytułu pisma
„Polska Sztuka Ludowa" jego drugi człon „Konteksty",
niebywale rozszerzył granice obszaru swoich pasji.
Znakomicie wykorzystał szansę spojrzenia z innej per­
spektywy na świat współczesny, bo nie tylko świat wsi
oglądał przez ten pryzmat, także miasto, historię,
awangardowe trendy w sztuce, wielokulturowość, idee
filozoficzne i poszukiwania antropologiczne. Myślę, że
właśnie na skutek tego od lat podejmowanego wysiłku
inaczej dziś brzmi dla nas hasło „książka o polskiej
sztuce ludowej", a inaczej hasło „książka o polskiej
sztuce ludowej napisana przez Aleksandra Jackow­
skiego", że to już jest jakaś odrębna jakość, swoiście

49

�Aleksandra Jackowskiego POLSKA SZTUKA L U D O W A

zagospodarowany obszar inności. Fakt, że dzisiaj spo­
tykamy się w tak wielodyscyplinarnym, zróżnicowa­
nym gronie, że do dzisiaj „Konteksty" spotykają auto­
rów z tak różnych dziedzin i konfraterni, jest czymś
niebywałym, prawdziwym fenomenem, który się nam
współcześnie w Polsce wydarzył.
Ta książka nie jest opowieścią o kulturze, która nale­
ży do przeszłości, którą należy zdokumentować i za­
mknąć w jakimś skansenie przed wymarciem. Takie zja­
wisko Aleksander Jackowski oczywiście też rejestruje.
A jednocześnie wyczuwa pewien nurt podskórny, który
jest żywotny, powiązany czułkami z człowiekiem współ­
czesnym, jego tęsknotami i dążeniami. „Fascynowała
mnie - pisał w książce Na skróty - już nie sama uroda
ludowych rzeźb, błiska sztuce współczesnej, lecz pełnia
kultury, jej jednorodność, zdawać by się mogło, niczym
nie zakłócona. Pejzaż, w którym wieś czy zagroda stawa­
ły się jego dopełnieniem... Mowa, gwara, sposób ak­
centowania słów. Dopiero na tym tłe w pełni istniała pieśń, muzyka związana z obrzędowością, z czasem świę­
tym i czasem zabawy." Ktoś powie - to muzyka przeszło­
ści; ktoś inny - wyzwanie przyszłości, bo też czeka nas
w kulturze proces poszukiwania autentycznego miejsca,
nowego, całościowego dla naszego bytowania.
O tym wszystkim jest ta książka Aleksandra Jac­
kowskiego, „bogoroba", który życie strawił na poszuki­
waniu imienia Innego, i odnajdywał je nie tyle może
w obrazku na szkle zawieszonym nad drzwiami, ile
w samej twórczej pasji człowieka.
Michał Jagiełło: - Ta znakomita księga to taki bar­
dzo specjałny monolog dialogizowany. Odnoszę wraże­
nie, że Autor cały czas ze sobą rozmawia, czasem ze so­
bą dyskutuje. Z jednej strony mówi: - dawna sztuka
łudowa była emanacją chłopskiej kułtury. Ale za chwiłę, dopowiada: dawna chłopska kultura to był kosmos,
ale to nieprawda, że ten kosmos był nieprzenikliwy, bo
do tego świata z innych światów docierali nie tylko Ży­
dzi i Cyganie, ale czasem także na przykład druciarze,
Łemkowie czy Słowacy. I dałej: a to ludzie szli na piel­
grzymki, a to dwór oddziaływał, a to jarmark, a to sztu­
ka czy twórczość plebejska. Słowem dodatkową warto­
ścią tej prozy jest właśnie ten autorski dialog.
Jest to książka niesłychanie optymistyczna, że po
pierwsze ukazuje jak fantastyczny wymiar ma to, co
nazywamy umownie kulturą ludową. To jest książka
i historyczna, i współczesna zarazem. Książka formal­
nie rzecz biorąc o sztuce ludowej, ale faktycznie
o sprawach głębszych. Jest to książka z jednej strony
niezwykle pocieszająca, że oto człowiek ułomny, jak
naprzykład Wójciak - Herodek, sypiający gdzieś
w obórce, jest tak obdarowany talentem, i zarazem dla
człowieka średnio uzdolnionego jest to książka przera­
żająca, bo zadaje sobie pytanie, czy koniecznie trzeba
być innym, odmieńcem, schizofrenikiem, żeby być wy­
bitnym artystą? Słowem, można sobie zadawać bardzo
wiele bardzo trudnych pytań. Gospodarzu faktyczny,
nareszcie oddajemy C i głos.
50

Aleksander Jackowski: - Czy trzeba być schizofre­
nikiem, by stworzyć interesujące dzieła sztuki? Nie, ale
faktem jest, że izolacja psychiczna, którą przynosi cho­
roba, pozwala tworzyć inaczej, niż to można zobaczyć
dokoła, samodzielnie. Czasem bardzo ciekawie. Tak,
osobno, samodzielnie rzeźbią bądź malują ludzie z róż­
nych powodów oderwani od swego środowiska, zaczy­
nający tworzyć w dojrzałych latach, nie znający wzo­
rów lub niezdolni je powtórzyć. Właśnie to zjawisko
zainteresowało mnie, gdy zetknąłem się z rzeźbą ludo­
wą, gdy zetknąłem się z obrazami Nikifora, Ociepki.
Zauważyłem wówczas z niemałym zdumieniem, że fa­
scynujące dzieła sztuki powstają w dwóch krańcowych
sytuacjach - kiedy się nic nie wie i jest nieświadomym
narzędziem potrzeb twórczych, a także kiedy się świa­
domie rezygnuje ze swej wiedzy, by znaleźć swoją dro­
gę. Do tego momentu pasjonowała mnie sztuka „wiel­
ka", Rembrandt, Velasquez, Vermeer, Bosch, Manet ale później zaczęła interesować także sztuka zwana
nieprofesjonalną, ludową, samorodną. W niej obser­
wowałem wyraźny związek dzieła z biografią twórcy,
znacznie bardziej wyrazisty i bezpośredni niż w przy­
padku artystów kształconych.. Dałem temu wyraz
w książce Sztuka zwana naiwną, a także w obecnej
książce tam, gdzie zajmuję się pograniczem sztuki l u ­
dowej i art brut, а więc w malarstwie i rzeźbie. Zainte­
resowanie tym pograniczem było początkiem moich
zainteresowań sztuką ludową - i co istotne kulturą lu­
dową. Zjawisko to zainteresowało mnie już podczas
studiów socjologicznych, nieocenionych dla mnie
kontaktów z profesorem Stanisławem Ossowskim.
Później udało m i się zbliżyć do zagadnień wsi, badać
zjawisko kanonu w tak zwanej sztuce ludowej. Czter­
dzieści kilka lat redagowałem pismo „Połska Sztuka
Ludowa", jeździłem po wsiach, poznawałem muzea,
uczestniczyłem w organizacji konkursów, wystaw. Pisa­
łem o sztuce zwłaszcza ludowej i samorodnej. Dlatego
z radością przyjąłem propozycję Państwowego Wydaw­
nictwa Naukowego napisania książki o sztuce ludowej.
Ale oni oczekiwali pracy naukowej, ja przyjąłem kon­
wencję bliższą esejowi, i to nie tyłko dlatego, że chcia­
łem, by można ją było względnie przyjemnie czytać, ale
i ze świadomości złożoności samej materii, zmityzowanej, niejednorodnej. Już sama nazwa sugeruje różne
możliwości jej rozumienia. Fikcja i rzeczywistość. Poję­
cie tworzone przez miłośników swojszczyzny, etnogra­
fów, artystów. Zmienne, zależne także od świadomości
obserwatorów. Jak je opisać? Jak wyznaczyć granice
pojęcia. W istocie jedyna rozsądna definicja zakłada,
że sztuką łudową jest to, co ogół etnografów za nią
uważa, oczywiście w danym czasie. Umowne są człony
samej nazwy: polska czy w Polsce? A jeśli tak, to jakiej,
każdej? Sztuka? Co rozumiemy pod tym pojęciem. Lu­
dowa. Znów określenie niejasne, wieloznaczne.
Chciałoby się w tym miejscu powiedzieć: póki nie py­
tasz, wiem. Więc w tej książce starałem się nie zada­
wać zbyt wiełu pytań, choć mogą być bardzo interesu-

�Aleksandra Jackowskiego POLSKA S Z T U K A L U D O W A

ło, z tym że wojnę wolałbym z tego rejestru wykreślić.
Wszystko kształtowało moją osobowość. Kontakt
z kulturą ludową też dał mi bardzo dużo. Dał też po­
czucie skromności i świadomość tego, że ciekawy czło­
wiek to nie tylko taki człowiek, który ma skończony
uniwersytet. To tyle, a teraz proszę, jeżeli Państwo ma­
ją jakieś pytanie, to z chęcią odpowiem.

jące w książce o micie sztuki ludowej. Micie bardzo
ważnym zwłaszcza w pierwszych trzydziestych latach
ubiegłego wieku. Warto taką książkę napisać.
Chciałbym Państwu jeszcze o jednym powiedzieć,
o tym, co mnie niejako fizycznie zbliżyło do sytuacji
rolnika uzależnionego od losów natury, zbliżyło do łu­
dzi żyjących w oddali od miast, od cywilizacji. Było to
niezawinione przeze mnie spotkanie na dalekiej Sybe­
rii z niezwykłymi starcami - Ostjakami, z wolną jesz­
cze od ludzkiej ingerencji przyrodą. Miałem tam szczę­
ście zobaczyć w czasie 50-stopniowego mrozu jedno­
czesny widok trzech słońc, a także inne niepojęte dla
mnie zjawiska optyczne. I wielką zorzę polarną, ogar­
niającą całą kopułę nieba, wielobarwną, poruszającą
się jak krąg monstrualnej machiny teatralnej. Las...
samotność w przestrzeni groźnej i niezwykłej. Może
dziś jeszcze istnieje taka w Kanadzie, bo obawiam się
że Rosjanie wytrzebili już najpiękniejsze partie tajgi.
A w tej tajdze myśliwi, rybacy. Starzy, jako że młodych
wytępiono. I ci starcy, gdy nieumiejętnie zwalone drze­
wo zmiażdżyło mi kostkę u nogi, a gorączka zżerała or­
ganizm sprowadzili mi ukrywającego się w lasach sza­
mana. Jedenaście lat go ukrywali, ale mnie zawierzyli.
Uśpił mnie, złożył razem siedem części kostki, owinął
sadłem niedźwiedzim, łupkami i pokazał na palcach,
sześć tygodni i będziesz zdrów. Byłem. Chodzę normal­
nie. Ale lekarz w wojsku, do którego się później dosta­
łem, nie chciał uwierzyć, że miałem strzaskaną kostkę.
Dopiero pod rentgenem przekonał się, zaklął, zapytał,
kto mi składał, bo może jest w Europie jeden chirurg,
który tak by mógł zrobić. Odpowiedziałem - szaman.
No tak, powiedział ten już tysiące kości składał. Ale
dlaczego szamana sprowadzili starcy? Dlaczego nie ba­
li się tego zrobić? Chyba dlatego, że miałem do nich
szacunek, w odróżnieniu od Rosjan. Kobiety całowa­
łem w ręce. Wzbraniały się.

Andrzej Bieńkowski: - Mam może nie tyle pyta­
nie, ale historię, chyba doyczącą Ciebie, Aleksandrze,
która się dopiero parę lat temu zamknęła. Mianowi­
cie, nie wiedziałem o tym, że jeździłeś z Sygietyńskim
w Opoczyńskie. Dzisiaj się tego dowiedziałem. Otóż
w 95 roku pojechałem śladami wiejskich skrzypków,
i pojechałem do wsi Stok, gdzie żył słynny skrzypek
Bubka, miał pseudonim Sroka. Rozmawiałem z jego
rodziną, i opowieść była niezwykła. Mianowicie, że
przyjechał tam kiedyś pan Sygietyński z takimi innymi
panami, i „te inne pany" miały uroczne oczy. Ten Bub­
ka strasznie się spodobał Sygietyńskiemu, i Sygietyński
wziął go do Warszawy. Ale był tam inny pan - to jest
autentyczna proszę Państwa historia - który miał te
uroczne oczy i w czasie jego przesłuchania w Warsza­
wie, ktoś mu zadał urok. I ten Bubka stracił możliwość
gry. Wrócił potem do wsi Stok, cała kariera mu prze­
padła przez zawiść jednego pana, co miał uroczne oczy.
Aleksander Jackowski: - Obawiam się, że ten
skrzypek przesadził. Jeśli miałem uroczne oczy, to chy­
ba tylko wtedy, gdy mi się jakaś dziewczyna strasznie
podobała. Ale i tak nic z tego nie mogło wyniknąć, ja­
ko że moja córka, etnografka (ta, której dedykuję
książkę) zajmowała się na studiach urocznymi oczami,
ale przede wszystkim odczynianiem uroków.
Transkrypcja i opracowanie
Danuta Benedyktowicz

To byli wspaniali ludzie, którzy mieli własną kultu­
rę, głębokie przemyślenia, bo jak się jest samemu w le­
sie, w przyrodzie, to się inaczej człowiek kształtuje niż
wtedy kiedy jest w zgiełku. I to jest to, co mnie
w znacznym stopniu stworzyło. Dlatego jestem
wdzięczny losowi za wszystko, co mnie w życiu spotka­

51

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10715" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10693">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b911ed4a7d5bb4675754e6e2b39260f9.pdf</src>
        <authentication>19374afc48de546335cd5826c7452f64</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127760">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3483</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127761">
                <text>1980</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127762">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3265</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127763">
                <text>Aleksandra Polańska-Hryńczuk, pisankarka łemkowska / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1980 t.34 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127764">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1980 t.34 z.3-4, s.227-236</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127765">
                <text>Cieśla-Reinfussowa, Zofia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127766">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127767">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127768">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127769">
                <text>Zofia Cieśla - Reinfussowa

ALEKSANDRA POLAŃSKA-HRYŃCZUK, PISANKARKA ŁEMKOWSKA

Aleksandra P o l a ń s k a - H r y ń c z u k
( i l . 1) pochodzi
z rodziny łemkowskiej. Wedle t r a d y c j i P o l a ń s c y b y l i
nobilitowani i pieczętowali się herbem w postaci n i e d ź ­
wiedziej łapy. Polańscy w Ł a b o w e j b y l i n a j z a m o ż n i e j si. Początkowo ojciec Aleksandry p o s i a d a ł ponad 130
ha ziemi i lasu, młyn, tartak, co w sumie s t a n o w i ł o
równoważnik niezłego f o l w a r k u . P ó ź n i e j
konieczność
spłacania cudzych weksli s p o w o d o w a ł a , że m a j ą t e k
zmniejszył się znacznie, w y s t a r c z y ł o go jednak na tyle,
aby dać dzieciom w y k s z t a ł c e n i e , o k t ó r y m nie mógł
marzyć przeciętny góral ł e m k o w s k i .
Aleksandra urodziła się 11 stycznia 1911 r. we w s i
Łabowa położonej koło Nowego Sącza. B y ł a d z i e s i ą ­
tym dzieckiem w rodzinie, a po niej p r z y b y ł o jeszcze
dwóch braci. Od d z i e c i ń s t w a żyła życiem
dziecka
wiejskiego. Ojciec jej z a t r u d n i a ł w gospodarstwie na­
jemnych p r a c o w n i k ó w , m ę ż c z y z n i kobiety. Pochodzili
oni z Łabowej w z g l ę d n i e z n a j b l i ż s z y c h wsi ł e m k o w ­
skich. Nosili jeszcze w ó w c z a s stroje ludowe, m i e l i bo­
gaty folklor w y r a ż a j ą c y się w muzyce, ś p i e w i e i t a ń ­
cu; wszystko to w p o ł ą c z e n i u z w s p a n i a ł ą p r z y r o d ą
Beskidu Krynickiego
kształtowało psychikę
dziecka
wrażliwego na wszelkie przejawy p i ę k n a i sztuki. Do
dziś pamięta chodzenie „ w pole" z jedzeniem dla k o ­
siarzy czy żniwiarzy, j a z d ę wozem, konno, na baranie,
opowiadania starych kobiet, z n a j ą c y c h m n ó s t w o legend
łemkowskich. Przeszłość p o z o s t a w i ł a niezatarty
ślad
w jej pamięci. „Dziś r o b i ą c pisanki p r z e ż y w a m s a m ą
siebie — mówi — od rozkosznego d z i e c i ń s t w a przy pa­
sieniu krów, ogniskach i w ę d r ó w k a c h z p r z y j a c i ó ł m i
wśród pól i łąk ukwieconych, poprzez losy późniejszego
wieku aż do o k r u c i e ń s t w ostatniej wojny".
To dziecko wsi z t r u d e m znosiło rygor szkolny.
W Łabowej chodziła do pierwszej i drugiej klasy szko­
ły podstawowej, n a s t ę p n i e posłali ją rodzice do Nowego
Sącza, gdzie m i e s z k a ł a jej babka — nauczycielka. Ale
tęskniła za wsią, z Nowego Sącza u c i e k a ł a gdy się
tylko dało: „do siebie, do domu, na wieś, do Ł a b o w e j ,
do mojego raju, tam z n a j d y w a ł a m to wszystko co mnie
cieszyło i d a w a ł o tyle w s p a n i a ł y c h p r z e ż y ć " . B y ł a
wątła, często z a p a d a ł a na zdrowiu, w y m a g a ł a w i ę k s z e j
opieki, t y m bardziej, że przed jej urodzeniem j u ż
czworo r o d z e ń s t w a u m a r ł o na gruźlicę. S t ą d chyba
wynikała jej, widoczna w p ó ź n i e j s z y c h latach, n i e c h ę ć
do wspólnych zabaw, brania u d z i a ł u w t ł u m n y c h we­
selach, chrzcinach czy „ w e c z y r k a c h " . B a ł a się zaduchu,
który jej szkodził. U w i e l b i a ł a natomiast wszelkie w y ­
cieczki np. na H a l ę Ł a b o w s k ą czy J a w o r y n ę .
Ukończyła z d o s k o n a ł y m i w y n i k a m i
seminarium
nauczycielskie, a nawet została wpisana do szkolnej
„złotej księgi". M i a ł a wiele p l a n ó w ż y c i o w y c h nie da­
jących się z r e a l i z o w a ć z powodu choroby m a t k i i za­
jęć z w i ą z a n y c h z gospodarstwem w Ł a b o w e j , k t ó r e m i ­
mo, że po śmierci ojca zostało znacznie okrojone i tak
wymagało wiele pracy. Razem ze s t a r s z ą siostrą He­
leną, m a j ą c ą u k o ń c z o n ą Wyższą S z k o ł ę H a n d l o w ą w

Krakowie, p o s t a n o w i ł a p r o w a d z i ć pensjonat w K r y n i ­
cy. W t y m celu Aleksandra, aby z a p o z n a ć się z no­
woczesnym hotelarstwem, w y j e c h a ł a do Wiednia w r.
1938. „ P o d w ó c h m i e s i ą c a c h pobytu p o c z u ł a m się źle
i z a c z ę ł a m c h o r o w a ć . Lekarz s k i e r o w a ł mnie do sana­
t o r i u m w g ó r a c h na leczenie (...) Było t a m w Alpach
(3000 m n.p.m) p i ę k n i e , a ja leżąc i w e r a n d u j ą c m y ś l a ­
ł a m o Ł a b o w e j , m a r z y ł a m o powrocie do wsi. Stwier­
dziłam, że n a j ł a d n i e j jest w Ł a b o w e j w lesie nad po­
tokiem". N i e d ł u g o potem w r ó c i ł a „bo to czas b y ł nie­
pewny, b u r z l i w y a przy t y m matka i brat ciężko za­
chorowali".
1-go w r z e ś n i a 1939 r. Aleksandra wraz z wieloma
Ł e m k a m i została aresztowana i przewieziona do Berezy
Kartuskiej, s k ą d ją po paru tygodniach zwolniono.
W n a s t ę p n y m r o k u w y s z ł a za m ą ż za Bohdana H r y ń czuka, i n ż y n i e r a — leśnika. U niego w n a d l e ś n i c t w i e
Sietnica koło Gorlic p r z e b y w a ł a całą okupację. Tam
urodziła dwoje dzieci, c ó r k ę K s e n i ę i syna Borysa.

2 2 7

�Po zakończeniu w o j n y Aleksandra z całą r o d z i n ą
wraca do Ł a b o w e j , a w r. 1947 osiedlają się w oko­
licach Lubina, w Chojnowie, gdzie m ą ż jej dostał
p r a c ę ' w n a d l e ś n i c t w i e . Po u k o ń c z e n i u przez dzieci
szkoły podstawowej i liceum p r z e n o s z ą się wszyscy
w 1959 r. do W r o c ł a w i a i t u do dziś m i e s z k a j ą . C ó r k a
Ksenia jako dr pedagogiki zatrudniona jest na U n i ­
wersytecie i m . B , Bieruta we W r o c ł a w i u , syn Borys
ukończył A k a d e m i ę Rolniczą i pracuje w L a s k o w i ­
cach koło W r o c ł a w i a .
Aleksandra P o l a ń s k a - H r y ń c z u k przez całe swoje
życie „ c i a p a ł a " (jak m ó w i l i Ł e m k o w i e w Ł a b o w e j ) p i ­
sanki. Wykonuje je t e c h n i k ą w o s k o w ą b a t i k o w ą , po­
legającą na t y m , że na u m y t ą , starannie oczyszczoną
oraz lekko p o d g r z a n ą p o w i e r z c h n i ę jaja n a k ł a d a roz­
topiony wosk, s p ł y w a j ą c y z główki szpilki, w b i t e j na
koniec patyczka, p r z y p o m i n a j ą c e g o k s z t a ł t e m ołówek.
Rysunek zrobiony przy pomocy szpilki s k ł a d a
się
z charakterystycznych przecinkowatych k l e k s ó w , k t ó r e
są w e d ł u g Aleksandry „ t a k i e kropelkowe" i one w ł a ś ­
nie s t a n o w i ą p o d s t a w ę wszystkich w z o r ó w i m o t y w ó w
pisankarki. Nie stosuje nigdy „ p i s a k a " , ani nie w y ­
skrobuje w z o r u , bo j a k twierdzi „chcę z a c h o w a ć t r a ­
dycyjną t e c h n i k ę ł e m k o w s k ą , a zresztą wzory roślinne,
jakie p r z e w a ż n i e robię, daleko ł a d n i e j w y g l ą d a j ą w y ­
konane szpilką". Zamiast szpilki może też u ż y w a ć od­
powiedniej wielkości gwoździków, a nawet w czasie
okupacji zdarzyło jej się „ c i a p a ć " pisanki z b r a k u szpi­
lek drutami z parasola. „W starych parasolach d r u t y
b y ł y o m a l e ń k i c h g ł ó w k a c h i z u p e ł n i e dobrze m i słu­
żyły". Proste kreski „nie te kropelkowe" też robione
są szpilką. „ J e s t to z u p e ł n i e proste, zaczynam od k r o ­
pelki nałożonej d w u k r o t n i e woskiem, potem nagrze­
w a m t r o c h ę szpilkę nad ś w i e c ą i p r o w a d z ę k r e s k ę
od ś r o d k a nawoskowanej k r o p k i . W ten sposób m o ż n a
w y c i ą g n ą ć tak c i e n i u t k ą k r e s k ę j a k ą się chce, a cza­
sem to ledwie w i d o c z n ą . Trzeba mieć t y l k o odpo­
wiednie szpilki". Pisankarka ma szpilki o r ó ż n e j w i e l ­
kości główek. „Ileż to szpilek n a p s u j ę zanim w y p i ł u j ę
t a k ą c i e n i u t k ą o m a l u t k i e j główce, ale takiej, żeby
dobrze z niej s p ł y w a ł wosk". O te szpilki dba ogrom­
nie, a j a k p r z y c h o d z ą amatorzy, p r a g n ą c y się uczyć
„ p i s a ć " albo wnukowie, to „ p r ę d k o chowam t a k ą szpil­
kę, aby nie zepsuła się, d a j ę inne, k t ó r y m i m o g ą ro­
bić".
1

„ K o n i u s z e k tej cieniutkiej szpilki trzeba m a c z a ć
r ó w n o m i e r n i e aby rysunek b y ł delikatny, a p o n i e w a ż
wosk l u b i o d p a d a ć dlatego trzeba p i s a n k ę z f a r b ą nie­
co p o d g r z a ć , jednak tak u m i e j ę t n i e , żeby nie ścięło się
w e w n ą t r z jaja białko, bo nie m o ż n a b y w y d m u c h a ć " .
H r y ń c z u k posługuje się najczęściej dwoma szpilkami,
przy czym jej zdaniem g r u b o ś ć n a ł o ż e n i a wosku za­
leży nie t y l k o od główki szpilki, ale t a k ż e od jej na­
grzania oraz od głębokości zanurzenia w wosku. Tech­
nika stosowana przez n i ą obecnie jest ta sama, jakiej
n a u c z y ł a się b ę d ą c jeszcze dzieckiem. Oto jak opowia­
da o swoich pierwszych p r ó b a c h pisankarskich: „To
było gdzieś m i ę d z y 5 a 6 r o k i e m życia. Nie u m i a ł a m
jeszcze pisać na tabliczce rysikiem a j u ż c i a p a ł a m p i ­
sanki. W W i e l k i m Tygodniu mamusia n a g o t o w a ł a duży
garnek j a j . Wosk d o s t a l i ś m y od s ą s i a d ó w , p o s i a d a j ą ­
cych pasieki. Szpilki m o ż n a było k u p i ć u Ż y d ó w Tcia
i F u l i , k t ó r z y w swoich m a l u t k i c h sklepikach w Ł a b o ­
wej m i e l i wszystko. P u d e ł k o na wosk — to wieczko
z p u d e ł k a od pasty do obuwia. N a k ł a d a l i ś m y wosk do
p u d e ł e k , s t a w i a l i ś m y je na skraju dobrze ciepłej k u c h ­
ni i kiedy wosk się już odpowiednio n a g r z a ł macza­
liśmy g ł ó w k ę nabitej na patyk szpilki w wosku i ten
trzeba było szybko p r z e n i e ś ć na jajo. Starszej siostrze
u d a w a ł o się to, chociaż robione przez n i ą kreski nie

228

m i a ł y r ó w n e j długości ani r ó w n y c h odstępów. Mnie
natomiast wosk p r ę d k o o s t y g a ł na szpilce i kiedy na- Ł
k ł a d a ł a m na jajo natychmiast o d l a t y w a ł albo w ogóle f
nie chciał się przyczepić. B r a t młodszy i ja byliśmy I
za m a l i i niewygodnie nam było sięgać na wysoką
k u c h n i ę , więc p r z y s t a w i a l i ś m y sobie do kuchni ma- I
lutkie stołeczki, wtedy już m i lepiej szło, ale brat i tak I
w k r ó t c e o d p a d ł . Jak już w z ó r był zrobiony trzeba j
b y ł o jajo włożyć do słoika do farby, a po ubarwieniu
wosk się ścierało".
Obecnie, kiedy nie ma dawnych pieców kuchen­
nych, warsztat p i s a n k a r k i m u s i a ł ulec zmianie. „Na
gazie nie da się robić", wobec czego nalewa wosk do .
kieliszka, daje knot b a w e ł n i a n y i r o b i świecę, „która
dużo więcej spala wosku niż tego potrzeba. Wosk w
ś w i e c y r ó w n i e ż inaczej się rozgrzewa niż w naczyniu !
na blasze kuchennej, nie jest przez to tak ekonomicz- I
ny j a k dawniej, niepotrzebnie się go tyle marnuje j
przy stale p ł o n ą c e j ś w i e c y " . Kiedy wosk się nadtopi j
H r y ń c z u k lekko nagrzewa szpilkę (tylko „ t a k prze- \
l a t u j ę nad p ł o m i e n i e m " ) , zanurza w wosku i prędko ,
n a k ł a d a na jajo. Pisankarka p r ó b o w a ł a też używać i
świec z w y k ł y c h , ale w e d ł u g niej wosk ma lepszą przylepność i nie odpada. Czasem u d a ł o jej się dostać
świece, k t ó r e nie kopciły, a po n a ł o ż e n i u b y ł y przej­
rzyste i kolor wzoru był czysty. „ T a k to ł a d n i e i ory­
ginalnie w y g l ą d a ł o , że na k i l k u «jasnych b a b a c h » nie j
s t a r ł a m świecy z pisanki a «baby» zrobiły się jak §
haftowane".
Po c a ł k o w i t y m zrobieniu pisanki usuwa wosk na
gorąco, co w e d ł u g jej o p i n i i ma k o n s e r w o w a ć farbę 1
i u t r w a l a ć ją. Nie stosuje j a k n i e g d y ś skrobania, po­
n i e w a ż przy skrobaniu „ n i e j e d n o k r o t n i e niszczyło się
w z ó r na pisance". Obecne zdejmowanie wosku to długa
procedura i cała wiedza. Odbywa się to w następujący
sposób: „ P o zrobieniu w y d m u s z k i d a j ę na gaz (bar­
dzo m a ł y ) p ł y t k ę b l a s z a n ą i nagrzewam tak pisankę i
aż wosk się r o z m i ę k c z y i nadtopi (parzy ogromnie &lt;i\
w ręce) wtedy b i o r ę t a m p o n i k z ligniny, nagrzewam go
też, ale momencik, na blasze i ś c i e r a m kawałeczek I
wosku z pisanki, znowu nagrzewam p i s a n k ę i ligninę
i z n ó w ś c i e r a m n a s t ę p n y k a w a ł e c z e k i tak już do
końca".
Dawniej „ p i s a ł a " artystka, j a k to było w powszech­
n y m zwyczaju, na jajach gotowanych na twardo, obec­
nie robi to najczęściej na ś w i e ż y c h jajach, a następnie
po ufarbowaniu robi wydmuszki. U w a ż a , że wydmusz­
k i są lepsze, bo „ n i e p s u j ą się, nie z a t r a c a j ą barwy,
a ponadto, jeśli pisanka się nie uda to w ó w c z a s idzie
na p a t e l n i ę " . Nie k a ż d e jajo, j a k twierdzi artystka,
nadaje się do zrobienia pisanki. „ R ó ż n e są jaja tak
co do k s z t a ł t u , koloru j a k i powierzchni samej sko­
r u p k i . Ja już przy m y c i u j a j czuję, k t ó r e skorupki
b ę d ą dobrze ł a p a ł y wosk. Są jaja tak n i e r ó w n e owal­
nie, że ż a d e n w z ó r na nich nie wyjdzie, a czasem po­
w i e r z c h n i ę m a j ą tak g r u z e ł k o w a t ą , że są zupełnie nie
do użycia". W z w i ą z k u z t y m pisankarka ma zawsze
wiele k ł o p o t u z doborem odpowiednich j a j . Kiedy je
kupuje nie zawsze p o z w a l a j ą jej p r z e b i e r a ć i wybier a ć odpowiednie sztuki. Czasem nawet spotykają ją
p r z y k r o ś c i . „Najczęściej k u p u j ę b i a ł e jaja o ładnym
kształcie, choć i z t y c h d u ż o przy pracy odpada".
Do malowania jaj u ż y w a obecnie Aleksandra Hryń­
czuk r ó ż n e g o rodzaju farb. Stosuje, j a k dawniej, barw­
n i k i naturalne oraz chemiczne, kupowane w sklepach
gospodarczych (farby do barwienia tkanin, drewna
czy papieru). M a r ó w n i e ż farby zagraniczne, ale te
nie o d p o w i a d a j ą zbytnio pisankarce, bo „nie nakła­
d a j ą się dobrze na siebie. Ja l u b i ę robić pisanki poje­
dynczo k u w ł a s n e j uciesze w k ł a d a j ą c kilkakrotnie do

I

�różnych farb, ale one mieszają się i kolory się psują.
Pisanka nie wychodzi. Nasze kupne farby są znacznie
lepsze, mimo, że gatunkowo obecne są daleko gorsze
od tych, które p a m i ę t a m z dawnych lat". Przypomina
sobie również pisankarka jarmarki, jakie o d b y w a ł y się
w Łabowej co drugi czwartek. Przed ś w i ę t a m i w i e l ­
kanocnymi można było na nich k u p i ć w kramach
szpilki z dużymi główkami, specjalnymi do robienia
pisanek oraz farby do ich barwienia.
Kiedy H r y ń c z u k zaczynała swoją k a r i e r ę pisankarską jako 5-letnia dziewczynka „był to czas w o j n y
(I-sza wojna światowa — ZR) i k u p n ą f a r b ę nie zaw­
sze można było dostać. Z r e s z t ą starzy ludzie nigdy
nie kupowali farb. U ż y w a l i w y w a r u z ł u s e k cebuli,
suszonych borówek (jagód), « g a r b u z kory», b r a l i na­
wet opakowania z cykorii, k t ó r e d a w a ł y kolor czer­
wony, 'kolorową bibułkę lub kopiowy ołówek. „ C e b u l ę
same przyrządzałyśmy, ale f a r b ę z k o r y p r z y n o s i ł a
nam gotową Judija K o n k o l z Potoka. Ona też n a u c z y ł a
nas jak uzyskać zielony b a r w n i k z żyta. M y ś m y goto­
wały z siostrą oziminę razem z j a j a m i lecz jaja w y ­
chodziły jasno-brudnawo-zielone. Judija k a z a ł a narn
oziminę tłuc w stępie, w y c i s n ą ć sok i w n i m t r z y m a ć
jaja. Skorupki na jajach m u s z ą b y ć bardziej wapien­
ne, gdyż lepiej biorą f a r b ę " . Judija s p o r z ą d z a ł a też
farbę b r u d n a w o - c z e r w o n ą , ale H r y ń c z u k już nie p r z y ­
pomina sobie z czego ją o t r z y m y w a ł a , „a m o ż e też nie
zdradziła?".
Nasza pisankarka dzisiaj też u ż y w a n a t u r a l n y c h
barwników, k t ó r e sama przygotowuje. Do nich n a l e ż ą :
łuski z cebuli, suszone b o r ó w k i , kora d ę b o w a i olszy­
nowa, ozimina. Z m ł o d y c h g a ł ą z e k olszyny ściąga korę,

n a s t ę p n i e ją suszy, potem w k ł a d a do słoików i zalewa
ciepłą w o d ą . Do jednego słoika dodaje jeszcze drobne,
żelazne gwoździki. Po k i l k u dniach tam, gdzie są
gwoździe farba ma kolor b r ą z o w o - c z a r n y , a tam gdzie
ich nie było — żółty. Podobnie p o s t ę p u j e z k o r ą d ę ­
b o w ą i wtedy dostaje b a r w ę ciemną, b r ą z o w ą a na­
wet prawie c z a r n ą . Z suszonych b o r ó w e k przez do­
danie ciepłej wody powstaje kolor od niebiesko-sta1 owego do granatu, co zależy od ilości zawartych w
wodzie jagód. Zielony kolor, j a k to już wyżej było
wspomniane, otrzymuje się z oziminy. P o n i e w a ż H r y ń ­
czuk mieszka stale we W r o c ł a w i u i o oziminę jest
trudno, w y b r n ę ł a z tej sytuacji w ten sposób, że w
swoim o g r ó d k u koło domu p r z e z n a c z y ł a poletko na po­
midory, a na n i m jako przedplon zasiała żyto. „Teraz
zieleni się i b ę d ę m i a ł a odpowiedni b a r w n i k do p i ­
sanek wielkanocnych, potem zetnie się oziminę i za­
sadzi pomidory". Z ł u p i n z cebuli można o t r z y m a ć
całą g a m ę odcieni od żółtej do b r ą z u , co zależy nie
t y l k o od ilości łusek, ale też i od długości czasu mo­
czenia, wreszcie i od samej skorupki jaja. W t y m roku
(1980) p r z y j e c h a ł a w odwiedziny do Aleksandry znacz­
nie od niej starsza krewna, pochodząca t a k ż e z Ł a b o ­
wej, k t ó r a p r z y p o m n i a ł a pisankarce, że pisanki farbo­
wano jeszcze w w y w a r z e z czarnego bzu, którego ko­
biety u ż y w a ł y też do barwienia lnianego płótna. Pa­
m i ę t a też, że starsze kobiety w Ł a b o w e j f a r b o w a ł y
pisanki na czerwono sokiem z ziela. Nazywano je „ n e d w i d " (?). W zasadzie jednak taka d u ż a ilość barw­
n i k ó w nie jest konieczna, „ m a j ą c kolor żółty, zielony
i czerwony w y d o b y w a m o l b r z y m i ą g a m ę kolorów i od­
cieni".

I I . 2. Fragm. listu pisankarki do autorki a r t y k u ł u o w y k o n y w a n i u

wzoru

pisanki.

229

�7

I I . 3. Podział r ó w n i k o w y . I I . 4. P o d z i a ł p o ł u d n i k o w y , w z ó r „ K s e ń k a " . I I . 5. P o d z i a ł r ó w n i k o w o - p o ł u d n i k o w y , wzór
„ k r z y ż e " . I I . 6. „Wiosna". I I . 7. „Słoneczko". I I . 8. „Słoneczko i sosenka".

Najdawniejsze, tradycyjne pisanki ł e m k o w s k i e , j a ­
kie z a p a m i ę t a ł a H r y ń c z u k , m i a ł y zawsze b i a ł y w z ó r
na kolorowym tle. B y ł y one powszechne nie t y l k o
w Ł a b o w e j , ale na całej Ł e m k o w s z c z y ź n i e . A b y za­
c h o w a ć t r a d y c j ę w y k o n u j e je H r y ń c z u k do dziś dnia,
stosując do ich farbowania prawie w y ł ą c z n i e b a r w n i k i
naturalne. „ Z a w s z e l u b i ł a m te dawne pisanki, k t ó r e
p r z e p i ę k n i e w y g l ą d a j ą w misach glinianych czy d r e w ­
nianych na stole ś w i ą t e c z n y m " . Po 1 wojnie ś w i a t o w e j
pisanki malowano trzema kolorami, później wieloma.
Zdaniem pisankarki „ k o l o r y szły od wschodu". Obec­
nie H r y ń c z u k wykonuje pisanki w 5—6 kolorach, ale
ma i takie, k t ó r e są w 7, 8 a nawet 10 barwach, na­
turalnie, jeśli się będzie liczyć r ó w n i e ż r ó ż n e odcienie
jednego koloru. Przy robieniu pisanek starannie dobie­
ra barwy, żeby „ g r a ł y ze sobą". Jeżeli przypadkowo
j a k i ś kolor nie wypadnie tak j a k sobie życzyła to
„ p o d p i e r a go i n n ą b a r w ą " tzn. w k ł a d a jajo do odpo­
wiedniej farby, k t ó r a poprawia kolor poprzedni.
Pokrywanie jaj w i e l o b a r w n y m i
zdobinami otrzy­
muje się przez kolejne zanurzanie jaj w coraz to ciem­
niejszej farbie. Bardzo w a ż n e jest j a k skorupka p r z y j ­
mie f a r b ę , bo od tego zależy całe p i ę k n o pisanki. P i sankarka przypomina sobie, że k i e d y ś z d a r z y ł o jej

230

się tak, że na 10 ugotowanych jaj, po zrobieniu na
nich woskiem w z o r ó w i w ł o ż e n i u do farby, a następ­
nie w y j ę c i u , t y l k o dwie pisanki „ b y ł y ł a d n i e ufarbowane, a reszta albo nie z ł a p a ł a farby albo wyszły
w plamy j a k k r a s u l k i " . F a r b y chemiczne rozrabia pisankarka w szklankach, tyle t y l k o aby
„przykryte
b y ł o jajo". Szanuje te farby „bo są drogie". Barw­
n i k i naturalne t r z y m a w słoikach.
Między jednym a drugim
farbowaniem nanosi
woskiem na skorupce jaja nowe elementy rysunku,
k t ó r e pragnie o t r z y m a ć w d a n y m kolorze. Kolejność
farbowania jest w e d ł u g niej n a s t ę p u j ą c a : w z ó r biały,
jasnożółty, ciemnożółty, jasnoczerwony, ciemnoczerwo­
ny, tło — np. b r ą z o w e , ciemnozielone, granatowe,
czarne.
A ż e b y m i e ć zielone kropeczki n a k ł a d a A. Hryń­
czuk s z p i l k ą zieloną f a r b ę już na ż ó ł t y m tle, następnie
p r z y k r y w a woskiem i dopiero wtedy w k ł a d a jajo do
farby czerwonej. Jeśli pragnie o t r z y m a ć jakieś odcie­
nie tego samego koloru, w ó w c z a s zanurza jajo do przy­
gotowanej farby o w ł a ś c i w y m s t ę ż e n i u . Gdy chodzi jej
o silne przyciemnienie j a k i e g o ś koloru wsadza jajo na
moment do czarnej lub b r ą z o w e j farby, zależnie od
poprzedniego k o l o r u i natychmiast wraca do farby

�wyjściowej. Farby często psują się, gdyż z a b a r w i a j ą
się wcześniejszymi kolorami. Kiedy na pisance prag­
nie mieć duże liście zielone, takie j a k np. we wzorze
„kwiat paproci", to po nałożeniu woskiem wszystkich
kolorów wywabia tło s p ł u k u j ą c farby (w letniej w o ­
dzie z dodatkiem proszku „ E " lub „ l x i " ) i w k ł a d a do
farby zielonej, następnie p o k r y w a woskiem k s z t a ł t
liścia, a potem daje do farby czarnej albo ciemnozie­
lonej, zależnie od tego jakie jest przewidziane tło p i ­
sanki. Zdarza się jednak dość często, że tak w y p ł u ­
kane skorupki nie chcą już p r z y j m o w a ć farby.
Aleksandra ma swoje ulubione zestawy kolorys­
tyczne np. biały-żółty-czerwony (czasem jeszcze poma­
rańczowy lub cynobrowy), w z ó r na tle ciemnym np.
brązowym, zielonym czy czarnym. „ K o c h a m te k o ­
lory jesienne". Ale „ n a j w i ę k s z e utrapienie m a m tam,
gdzie jest dużo kolorów j a k np. we wzorze «wiosna»,
bo tu trzeba cały szereg k o l o r ó w n a k ł a d a ć , k i l k a razy
spłukiwać, a przy końcu to s k o r u p k i j u ż bardzo trudno
farbę biorą. Czasem siedzę i po k i l k a n a ś c i e godzin,
aż wyjdzie mi pisanka czysto. Jajo to nie papier. N a ciapie się wzór, włoży do farby, a po w y j ę c i u do
niczego cała robota".
Mimo stosowania przez a r t y s t k ę na jednej „ d o b r e j "
pisance tylu różnych b a r w są one zawsze doskonale

zestawione pod w z g l ę d e m kolorystycznym i sharmonizowane. Dobór kolorów, ich odcieni jest niezwykle
subtelny a nawet wyrafinowanie wysmakowany.
„Nie p o t r a f i ę zrobić d w ó c h jednakowych pisanek,
chyba t y l k o te dawne" stwierdza H r y ń c z u k . I to jest
p r a w d ą . O g l ą d a j ą c bogaty zbiór jej pisanek nie spo­
t y k a się d w ó c h identycznych. Nawet jeśli w z ó r jest
t a k i sam, to inna jest jego kolorystyka, coś zostało
dodane czy u j ę t e i j u ż mamy n o w ą p i s a n k ę . N a t u ­
ralnie, odnosi się to do tych m o t y w ó w , k t ó r e są wzo­
r a m i w ł a s n e g o p o m y s ł u pisankarki, opartymi na bar­
dzo swobodnie potraktowanych tradycyjnych elemen­
tach zdobnictwa pisanek ł e m k o w s k i c h . Niewiele mamy
o nich w i a d o m o ś c i . Seweryn Udziela podaje k i l k a przy­
k ł a d ó w pisanek z r. 1890 z F l o r y n k i oraz Krasnego,
dodając, że „ n a w e t pisanki brzydko m a l u j ą " . F a l ­
k o w s k i i Pasznycki zamieszczają w swej książce t a b l i ­
cę p r z e d s t a w i a j ą c ą
pisanki ł e m k o w s k i e z
terenów
wschodnich, jednobarwne (biały wzór, kolorowe tło —
ZR), pochodzące z okolic Sanoka a znajdujące się w
w zbiorach Muzeum Towarzystwa Ł e m k i w s z c z y n a . Tło
tych pisanek b y ł o : fioletowe, k o l o r u sieny palonej, czer­
wone i czerwono-buraczkowe. Zdaniem a u t o r ó w „piszą
je nie we wszystkich wsiach, a tam gdzie robią to
już nie są tak ł a d n e j a k n i e g d y ś " . Tymczasem A l e k 2

3

II. 9. Podział r ó w n i k o w y , w z ó r „ k o r o n k o w y " . I I . 10. P o d z i a ł p o ł u d n i k o w y , w z ó r „ k o r o n k o w y " . I I . 11. „ D z b a n ­
k i " . I I . 12. „ O p ł o t k i " . U . 13. „ K r z y ż e i kapliczki". I I . 14. „ K w i a t y z pól (len), łąk, lasu, o g r ó d k a " .

12

13

231

�sandra H r y ń c z u k twierdzi, że w okolicach Nowego S ą ­
cza i we wsiach s ą s i a d u j ą c y c h z Ł a b o w a pisanki b y ł y
zawsze ł a d n e , o r ó ż n o r o d n y c h wzorach, choć r ó w n i e ż
miały t y l k o biały wzór i kolorowe tło.
Elementem podstawowym, w y n i k a j ą c y m ze stoso­
wanej techniki, z k t ó r e g o p o w s t a j ą wszystkie zdobiny
jest „ p r z e c i n e k " w y k o n y w a n y szpilką o r ó ż n e j w i e l ­
kości główki. Z tych „ k r o p e l k o w y c h " (określenie p i sankarki — ZR) e l e m e n t ó w tworzy ona z a r ó w n o t r a ­
dycyjne, j a k i nowe motywy. Czasem przecinek r e d u ­
kuje się do k r o p k i , a niekiedy odwrotnie — kropka
staje się niewidoczna a zostaje kreska — l i n i a prosta.
P r z e w a ż n i e są to jednak całe przecinki, k t ó r e u k ł a ­
dają się w r ó ż n e m o t y w y — faliste, ł u k o w a t e , ł a ń ­
cuszkowe itd., t w o r z ą c najrozmaitsze wzory: r o ś l i n n e
(kwiaty, liście), geometryczne (gwiazdki, romby, k w a ­
draty itd.), architektoniczne (kapliczki i k r z y ż e czy
ratusz w r o c ł a w s k i ) w z g l ę d n i e zoomorficzne (ryby, r a k i ,
żaby).
Na pisankach stosuje H r y ń c z u k r ó ż n e podziały po­
wierzchni jaja. Mogą b y ć one r ó w n i k o w e ( i l . 3) i po­
ł u d n i k o w e ( i l . 4), w z g l ę d n i e jedne i drugie ( i l . 5).
Spotyka się pisanki, k t ó r e nie m a j ą ż a d n e g o podziału
(il. 6). Przy podziale r ó w n i k o w y m p o w s t a j ą dwa pola
z centralnie p o ł o ż o n y m biegunem, na k t ó r y m może lecz
nie musi z n a j d o w a ć się j a k a ś zdobina, za to rozbudo­
wany jest pas ś r o d k o w y . W w y p a d k u p o d z i a ł u p o ł u d ­
nikowego uzyskuje pisankarka dwa owalne pola, k t ó r e
w y p e ł n i a j a k i m ś m o t y w e m o koncentrycznie u ł o ż o n y c h
elementach, w z g l ę d n i e j e d n y m wzorem np. „ r y b ą " .
Przy podziale r ó w n i k o w o - p o ł u d n i k o w y m mamy do czy­
nienia z linią r ó w n i k a i dwoma p o ł u d n i k a m i , przecina­
j ą c y m i się na biegunach pod k ą t e m prostym. P o w s t a j ą
w ten sposób 4 pola na k a ż d e j p ó ł k u l i o k s z t a ł c i e sfe­
rycznego t r ó j k ą t a r ó w n o r a m i e n n e g o , opartego p o d s t a w ą
o linię r ó w n i k a . W i e r z c h o ł k a m i t r ó j k ą t y zbiegają się
na biegunie. W polu k a ż d e g o z t r ó j k ą t ó w rysuje np.
krzyż p r a w o s ł a w n y , a sam t r ó j k ą t w e d ł u g niej „to
p r z y d r o ż n a kapliczka ł e m k o w s k a " . Robi też pisanki
bez p o d z i a ł u na pola zdobnicze. C a ł a powierzchnia jaja
staje się w ó w c z a s j e d n ą płaszczyzną ornamentacyjnr:,
p o k r y t ą jakby bukietem k w i a t ó w o b e j m u j ą c y m
całe
jajo, z w i ą z a n y m u jednego bieguna, podczas gdy w i e r z ­

chołki k w i a t ó w skierowane są w s t r o n ę drugiego bie­
guna.
Aleksandra H r y ń c z u k nie przygotowuje rysunKU
p r z y s z ł y c h w z o r ó w . Pomaga sobie jedynie, dla otrzy­
mania jednakowych pól c i e n k ą g u m k ą , k t ó r ą n a k ł a d a
na jajo tak, aby p r z e c h o d z i ł a przez oba bieguny ( i l . ,2).,
Zaczyna m o t y w od „ z ą b k ó w " , położonych
najbliżej
gumki, m i ę d z y nie daje „ s k r z y d e ł k a " oraz k r o p k ę lub
kółko, a w o k ó ł niego p ł a t e c z k i i w ten sposób uzys­
kuje k w i a t e k . Na samym ś r o d k u koncentrycznie uło­
żonego w z o r u umieszcza wielolistny k w i a t e k . „ P r z y ro­
bieniu takiego wzoru nie trzeba nic r y s o w a ć ani zna­
czyć, bo „ z ą b k i " s ą t y m elementem, do k t ó r e g o dora­
bia się r e s z t ę " . Po w y k o n a n i u zdobin na obu polach
pisankarka zdejmuje g u m k ę , a na j e j miejsce daje
g a ł ą z k ę . S ą jednak wzory, gdzie w y s t ę p u j e „ k r a t k a " .
„Ta musi w y j ś ć r ó w n i u t k o , z t y m nie daję sobie rady
od r ę k i i wtedy leciutko r o b i ę o ł ó w k i e m k r a t k ę , w
k t ó r e j m o ż n a w y k o n a ć r ó ż n e wzory, skosy też, a spod
ciemniejszej farby o ł ó w k a nie w i d a ć , zresztą on zmy­
wa się już w żółtej farbie". P o c z ą t k o w o szło jej to
powoli i niezręcznie, odległości b y ł y n i e r ó w n e , elemen­
ty niejednakowe. Obecnie „ w p r a w a i oko r o b i ą swoje,
a jeśli są j a k i e ś drobne odchylenia przecież to nic
nie szkodzi".
Najdawniejszym m o t y w e m , k t ó r y sobie z a p a m i ę t a ­
ła H r y ń c z u k było „ s ł o n e c z k o " ( i l . 7) powszechnie sto­
sowane w Ł a b o w e j i okolicznych wsiach, a właści­
wie znane na c a ł e j Ł e m k o w s z c z y ź n i e . „ T e słoneczka
r o b i ł a jeszcze moja babcia, a nawet prababcia, która
u m a r ł a m a j ą c 92 lata, kiedy b y ł a m m a ł ą dziewczynką".
M o t y w słońca powtarza się w pisankach H r y ń c z u k
dość często. „ T e pisanki ze s ł o n e c z k i e m p r z e d s t a w i a j ą
słońce i m ł o d e gałązki — to p o w r ó t wiosny, ciepła,
nowego życia w przyrodzie". S w o j ą k a r i e r ę p i s a n k a r s k ą
jako 5-letnia dziewczynka zaczęła Aleksandra właśnie
od „słoneczka", co tak opisuje: „ K i e d y s i e d z i a ł a m przy
rozgrzanej k u c h n i , w o k ó ł k t ó r e j tłoczyła się cała gro­
mada dzieci, p r ó b o w a ł a m na ugotowanym j a j u robić
„słoneczko". Nie szło m i to z p o c z ą t k u zupełnie. Po
odrzuceniu k i l k u nieudanych j a j , j u ż na górze i na
dole (biegunach — ZR) j a k i e ś koszlawe „słoneczko"
wyszło, ale na boku ani rusz. Mamusia p o r a d z i ł a mi,
4

I I . 15. „ Z a g u b i o n e w i a n k i " . I I . 16. „ W i a n k i ze stokrotek". I I . 17. „ K w i a t paproci".

16

232

�ażebym dała ś r o d k i e m gałązkę, tak j a k to robiła moja
starsza siostra, k t ó r e j rzeczywiście pisanki lepiej w y ­
chodziły. Przy robocie p o c z ą t k o w o p o m a g a ł a m i mama,
ale ona ni3 miała zbyt dużo czasu. Potem już jakoś
szło. Najładniejsze pisanki w Ł a b o w e j
wykonywała
moja matka chrzestna Julia W ó j t o w i c z o w a . Podpatry­
wałam ją i c h c i a ł a m zawsze tak p i ę k n i e robić jak ona.
Nie udawało m i się, a i teraz wydaje m i się, mimo
wprawy, że ja nie potrafię t y c h tradycyjnych pisanek
tak ładnie „pisać" jak to k i e d y ś ona robiła. Jej p i ­
sanki były tak p i ę k n e , że od niej brano co r o k u ma­
lowane jaja na p l e b a n i ę " .
Do pisanek dorabia sobie Aleksandra H r y ń c z u k
wierszyki. Malując na biegunach, na b r z u ś c u
jaja
„słoneczka" dodaje g a ł ą z k ę s o s n o w ą (ił. 8), otacza je
wiankiem i równocześnie u k ł a d a s t r o f k ę :
Bo ja z gór p r o s z ę was / Gdzie ś w i e r k o w y las,
Tam słoneczko wschodzi / Do pracy już czas.
Biały „ k o r o n k o w y " w z ó r na k o l o r o w y m tle, k t ó r y
nauczyła ją robić babka u p a m i ę t n i ł a wierszykiem:
Wzory na m y c h jajach / Od babuni wzięte,
Są jak koroneczki / Bielutkie i p i ę k n e .
Motywy „ k o r o n k o w e " ( i l . 9, 10) są bardzo subtelne, j a k
najdelikatniejszy hafcik czy koroneczka. Pisankarka
wykonuje je z dużą p r e c y z j ą . „ Z d a w a ł o m i się, że
nigdy nie w y c z a r u j ę tak subtelnego wzoru j a k i dosta­
łam od babci. Dużo pisanek n a p s u ł a m , ale przecież
zrobiłam i chyba jej d o r ó w n a ł a m " .
Motywy „ s ł o n e c z k a " i „ k o r o n k o w e " w y k o n u j e ar­
tystka i obecnie dość często: „bo je bardzo lubię, p r z y ­
pominają m i one najszczęśliwsze lata mojego dzie­
ciństwa i młodości. W jesieni życia na codzień pa­
mięć tak nie dopisuje, a wspomnienia lat dziecięcych
są tak t r w a ł e j a k gdyby b y ł y w y r y t e w granitowej
skale".
Oprócz tych t r a d y c y j n y c h w z o r ó w r o b i r ó w n i e ż
dwubarwne (biały w z ó r i kolorowe tło) pisanki o te­
matyce nowej. P o m y s ł y do nich czerpie ze wspom­
nień. W ten sposób p o w s t a j ą „ d z b a n k i " ( i l . 11), „ g a r n ­
k i " czy „ m i s k i " , k t ó r y c h zdobiny n a w i ą z u j ą do malatur na naczyniach glinianych, sprzedawanych
na
targach czy „ k r z y ż e " cerkiewne i „ o p ł o t k i " (il. 12)
z ł e m k o w s k i e j wioski.

Wielokolorowe pisanki zaczęła H r y ń c z u k
wyko­
n y w a ć dopiero po przyjeździe do W r o c ł a w i a (1959 r.)
„pisząc" wielobarwnie n i e k t ó r e dawne wzory
dwu­
barwne, j a k np. „ d z b a n k i " , „ g a r n k i " czy „ k r z y ż e " (il.
13). W p r o w a d z i ł o też w ó w c z a s wiele nowych w z o r ó w
j a k : „ w i o s n a " (il. 6), „ k w i a t y z pól - (len), łąk, lasu,
o g r ó d k a " ( i l . 14), „ z a g u b i o n e w i a n k i " ( i l . 15), „ w i a n k i
ś w i ę t o j a ń s k i e " , „ w i a n k i ze stokrotek" ( i l . 16), „ k w i a t
paproci" ( i l . 17), „ b a b y " , „ b a b y kwiaciaste", „ b a b y
t a ń c z ą c e " (il. 18), „ b a b y jasne", „ f a r b a n k y " (spódnice
drukowane r ę c z n i e — ZR), „beczułki", „krzyże i kap­
l i c z k i " i t d . Wszystkie te m o t y w y są t w o r e m w y o b r a ź n i
pisankarki, k t ó r a przeżycia swej młodości chce w y r a ­
zić w pisance. Są to wspomnienia pisane woskiem.
„ J e d e n pisze, i n n i w y ś p i e w u j ą swoją dolę — niedolę,
a ja « w y e i a p a ł a m » j ą na pisankach, a moje wspom­
nienia u p i ę k s z a m k w i a t a m i " .
W ciągu swojej kariery pisankarskiej H r y ń c z u k
zrobiła wiele, sama nie wie już ile, r ó ż n y c h wzorów.
„Dużo p a m i ę t a ł a m z dawnych lat, t r o c h ę przypomnieli
starzy ludzie — Ł e m k o w i e , a r e s z t ę poniosła fantazja.
Bardzo dużo w i d z i a ł a m gdy było święcenie, ale już
z a p o m n i a ł a m , bo lata m i j a j ą " .
Gdy artystka bierze w r ę k ę jajo nigdy nie wie
j a k r o z w i ą ż e jego d e k o r a c j ę . Wzór na pisance zależy
przede wszystkim od jej nastroju w danej c h w i l i .
„ M a l u j ą c pisanki m y ś l a m i jestem w Ł a b o w e j i wszyst­
kie obrazy z d z i e c i ń s t w a tłoczą m i się w głowie, chcia­
ł a b y m je u t r w a l i ć na j a j u " . Gdy przed oczyma prze­
s u w a j ą jej się ludzie idący do c e r k w i w tradycyjnych,
paradnych strojach ł e m k o w s k i c h , w ó w c z a s
powstają
„chłopy i baby" ( i l . 19, 20) — m ę ż c z y ź n i ubrani w d ł u ­
gie, b r ą z o w e „czuhy", kobiety w kolorowe, drukowa­
ne r ę c z n i e „ f a r b a n k y " czy z kupnego m a t e r i a ł u „ k a ­
baty" (spódnice), spod k t ó r y c h w y s t a j ą b i a ł e koronecz­
k i , w b i a ł e „oblicza" (koszule) z koronkowymi krezami
w o k ó ł szyi. Czasem p r z y p o m i n a j ą jej się momenty
z wesela •— wtedy p o w s t a j ą „ b e c z u ł k i " :
Beczułki, beczułeczki/Na wino, na piwo,
Ż e b y na weselu / Wesolutko było.
Niekiedy stają jej przed oczyma zabawy d o ż y n k o w e ,
kiedy wszyscy b a w i l i się wesoło i w ó w c z a s „ b a b y
kwiaciaste" czy „ b a b y jasne" (bo malowane jasnymi

I I . 18. „ B a b y t a ń c z ą c e " . I I . 19. „ B a b y " . I I . 20. „Chłop w

huni".

233

�farbami) z a m i e n i a j ą się w „ b a b y t a ń c z ą c e "
o w i r u j ą c y c h spódnicach. Tak o nich pisze:

(il.

18)

T a ń c z ą baby, dziewczę skacze / Bo muzyka gra
wesoła,
Jak zobaczą gdzie szuchaja, (parobka — ZR) /
Z a b i e r a j ą go do koła.
„ P a t r z ę na moje baby i u ś m i e c h a m się do nich, tak
j a k b y m je w Ł a b o w e j w i d z i a ł a . Ileż o nich m o ż n a po­
wiedzieć! Jedna to nasza niania Glicera, druga Sztefka, ona m i mysie ogonki plotła, o mnie nawet w ostat­
niej godzinie życia p a m i ę t a ł a . Tyle ich u m a r ł o , n a j ­
pierw Glicera, potem moja mama, a n a s t ę p n i e Sztefka.
A teraz o wesołej Lompie, o dziewusze, k t ó r a b y ł a j a k
sam ogień, r o z ś p i e w a n a od samego rana j a k szła z k o n ­
w i a m i po w o d ę do potoka, k t ó r a wiecznie h u l a ł a i ś p i e ­
w a ł a . Jak t a k ą L o m p ę u w i e c z n i ć na pisance? Dużo
p r ó b o w a ł a m , bo trudno zrobić to na j a j u coby się
chciało, ale przecież coś niecoś m o ż n a . I wreszcie
jest, u d a ł o m i się! D a ł a m kabat w s k o ś n e pasy, j a k
to bywa w t a ń c u albo j a k w i a t r podwieje, k w i a t y
ogniste z p ł a t k a m i rozwianymi, p o s k r ę c a n y m i w ę ż o ­
wo. Jest w nich coś takiego kusicielskiego i jeszcze
porwane listeczki! Tak, to b y ł a Lompa! T ę p i s a n k ę
oczywiście odłożyłam do moich ulubionych. I wtedy
zaczęłam robić te „ t a ń c z ą c e baby". Czy d r u g ą t a k ą
L o m p ę zrobię? Chyba nie. Potem wiele razy p r ó b o ­
w a ł a m p o w t ó r z y ć t ę p i e r w o r o d n ą p i s a n k ę uwiecznia­
jącą Lompę, ale m i się już tak nie u d a ł o " . (Pisanki
pierworodne czyli pierwsze z nowego udanego wzoru
zatrzymuje sobie artystka jako wzory).
„Ach te moje „ b a b y t a ń c z ą c e " w w i r u j ą c y c h ka­
batach, jedne r o z t a ń c z o n e aż rozczochrane, inne do­
stojne, j a k b y w t a ń c u p ł y n ę ł y . Nic — to ja to tak
widzę wszystko i p r z e ż y w a m , to takie nic, sama ś m i e ­
j ę się z siebie".
Kiedy indziej p r z y p o m i n a j ą jej się chwile j a k
u g a n i a ł a na koniu w ś r ó d k w i e t n y c h pól l u b b i e g a ł a
ze swymi p r z y j a c i ó ł k a m i w s t r o n ę lasu, p o w s t a j ą więc
na kanwie tych w s p o m n i e ń k w i a t y z pól ( i l . 14):
Na swoich pisankach w i o s n ę n a m a l u j ę .
W górze słoneczko. / C i a p n ę raz, drugi i już
wszystkim ciepło.
Wyjdzie stokrotka, otworzy oczy / A t u kaczeniec z moczary kroczy,
K r o k u s ó w stado / p a g ó r p r z y s i a d ł o ,
Gdzież te fiołeczki się z a p o d z i a ł y ? / Zapachem
w i o s n ę nam w i t a ć m i a ł y . (...)
0 — jeszcze ptaszek, co w o ł a ł a d n i e
Zofija, Zofija, Zofija.
Wiem ptaszku, w i e m drogi / Wszystko p i ę k n e
1 dobre
Przemija, przemija, przemija.
T a k i p o c z ą t e k m a j ą pisanki „ d r ó ż k a do lasu" ( i l . 21)
wyrażone skośnym układem kwietnych motywów. Tęs­
knota za „ u t r a c o n y m rajem" jest u H r y ń c z u k ogrom­
na, co w y r a ż a się np. t a k i m wierszykiem:
Ł ą k a ma w kwiatach, s ł o ń c e m nagrzana,
Zielem p a c h n ą c a — taka kochana.
Czy też tak t ę s k n i — czy p a m i ę t a ona,
Jak mnie t u l i ł a do swego ł o n a ?
Z k w i a t ó w polnych p l o t ł y sobie dziewczynki
Mamy w i ę c i „ z a g u b i o n e w i a n k i " (il. 15):

wianki.

Waniczku m ó j drogi / Wianeczek ci d a ł a m
T y ś i n n ą p o s z u k a ł / Ja sama z o s t a ł a m .
M a m też na jajeczkach / Zagubione w i a n k i ,
I różczki weselne / Dla twojej kochanki.
S ą „ w i a n k i ze stokrotek" ( i l . 16), ale b y w a j ą i „ w i a n k i
ś w i ę t o j a ń s k i e " , k t ó r y c h „u nas w g ó r a c h nie puszcza­
234

no na w o d ę lecz w k ł a d a ł o się je do m i s k i z umieszczo­
n ą w ś r o d k u w i a n k a ś w i e c ą i d a w a ł o do w n ę t r z a kap­
l i c z k i albo wieszało się na k r z y ż a c h p r z y d r o ż n y c h " :
Na p r z y d r o ż n y m k r z y ż u / Wianek zawieszę,
D r u g i do misy w kapliczce włożę,
A w ś r o d k u świecę, z a p a l o n ą , j a s n ą / Kiedy na
Jana gwiazdy z a g a s n ą .
Z „ w i a n k a m i ś w i ę t o j a ń s k i m i " w i ą ż e się wzór pisank o w y „ k r z y ż e i k a p l i c z k i " ( i l . 13):
Na r o z d r o ż a d h k r z y ż wysoki,
O g r ó d e k w koło — m a l w a czerwona,
A nad n i m p ł y n ą b i a ł e obłoki...
Z kapliczki w icher k o p u ł k ę z e r w a ł ,
M i o t a ł n i ą w rowie, gonty pozr.ywał,
Nie ma k o p u ł k i , z deszczułek daszek
Wije w n i m gniazdko m a l u t k i ptaszek.
Ze ś w i ę t e m K u p a ł y łączy się wiele p r z e ż y ć pisankarki.
P r z e c i e ż to w noc ś w i ę t o j a ń s k ą k w i t n i e „ k w i a t pap­
r o c i " (il. 17), k t ó r e g o dziewczyna nieraz nadaremnie
szukała:
Kiedy s z u k a ł a m k w i a t u paproci / P ł o n ę ł a m cała.
Spotkałam
miłość:
piękną,
n i e w i n n ą / Lecz
krótko trwała.
Wzór „ k w i a t u paproci" charakteryzuje się ognistymi
b a r w a m i , i m i t u j ą c y m i b u c h a j ą c e p ł o m i e n i e z ogniska,
p ł o n ą c e g o na polanie, k t ó r e nie pozwoliło zbłądzić w
lesie s z u k a j ą c y m wymarzonego k w i a t u .
A wreszcie wspomnienia t y c h cichych wieczorów,
kiedy stara piastunka Glicera o p o w i a d a ł a z a s ł u c h a n e j ,
przewrażliwionej
dziewczynce o strachach, dobrych
i z ł y c h duchach, czy b a ś n i e i legendy j a k np. ta, k t ó r a
specjalnie u t k w i ł a w jej p a m i ę c i , tzn. o wodospadzie
na Felczynie z w a n y m „ T o p i e l c e m " , gdzie j a k przestrze­
g a ł a niania nie wolno się b y ł o k ą p a ć nigdy w samo
p o ł u d n i e , bo m ó g ł b y z głębi, spod skał, w y p ł y n ą ć to­
pielec zamieniony w r y b ę i w c i ą g n ą ć w g ł ę b i n ę na
zawsze. S k ą d w z i ą ł się ten topielec? „ N a d wodospa­
dem m i e s z k a ł a w k u r n e j c h y ż y m ł o d a wdowa Ołena
z synkiem Semkiem. C h ł o p a k b y ł ł a d n y i rósł zdrowo.
K a ż d e g o r o k u na W e ł y k d e ń (Wielkanoc) matka ciapała
m u pisanki, a ż e b y m ó g ł się n i m i p o c h w a l i ć przed
i n n y m i dziećmi, k t ó r e r ó w n i e ż p r z y c h o d z i ł y do cerkwi
ze swoimi p i s a n k a m i Wszyscy b o w i e m wiedzieli, ze
pisanki O ł e n y są n a j ł a d n i e j s z e . C h ł o p i e c w y r ó s ł na
p i ę k n e g o m ł o d z i e ń c a i wtedy matka zrobiła m u jego
u l u b i o n ą p i s a n k ę — słoneczko z s o s e n k ą ( i l . 8). Za­
w i j a ł ją w c h u s t e c z k ę i w k ł a d a ł do kieszeni w huńce.
M a t k a w i e d z i a ł a , że to dla Kseni, z k t ó r ą przehukiw a ł się k a ż d e g o wieczoru i d ą c z roboty z pola lub
lasu. Pewnego r o k u kiedy czekał na m a t k ę , aby z nią
razem iść do c e r k w i , poszedł za dom spojrzeć na wo­
dospad, bo po w i e l k i e j wiosennej ulewie potok, zawsze
m a ł y , w e z b r a ł i h u c z ą c toczył ogromne kamienie. Sta­
n ą ł jak z w y k l e na w y g i ę t y m p n i u czeremchy i zauro­
czony o g ł u s z a j ą c y m h u k i e m w p a t r y w a ł się w kłębo­
wisko wody s p a d a j ą c e j ze skał. Czy poślizgnął się
czy m u się w g ł o w i e z a k r ę c i ł o , a m o ż e rzeczywiście
coś go z a u r o c z y ł o — dość, że w p a d ł pod wodospad
i p r z e p a d ł na w i e k i . Szukano jego ciała w z d ł u ż po­
t o k u i rzeki, nigdzie nie znaleziono. Od tego czasu
wodospad i baniur pod n i m nazwano «Topielcem».
Starzy ludzie opowiadali, że spod H a l i Łabowskiej
p ł y n i e woda i pod s k a ł a m i , gdzie są pieczary, tam
żyje zaczarowana k n i a h y n i a t y c h gór, zamieniona w
złotą r y b k ę . Ona to napewno u p o d o b a ł a sobie piękne­
go parobka, w c i ą g n ę ł a do g ł ę b i n i z a m i e n i ł a w piękną
r y b ę . Ryba ta ukazuje się raz do r o k u na Wełykdeń,
ale nie k a ż d y może j ą zobaczyć. Ponoć p i ę k n a Kse­
nia po utopieniu się ukochanego bardzo rozpaczała.
5

�I I . 21. „ D r ó ż k a do lasu". I I . 22. „ R y b y " . I I . 23. „ R a t u s z

Często s i a d y w a ł a nad wodospadem i w p a t r y w a ł a się
w pieniącą w o d ę , ale oprócz ryb, czasem ż a b y czy
raka, k t ó r e w y ł a z i ł y spod darniny przy brzegu, nic
nie widziała. Na d r u g i rok na W e ł y k d e ń Ksenia poszła
nad wodospad z p i s a n k ą w ręce, w samo p o ł u d n i e ,
jak biły dzwony w cerkwi, a potem w r ó c i ł a bardzo
szczęśliwa. I tak już b y ł o co r o k u , a dla znajomych
nie było już t a j e m n i c ą dlaczego s t a m t ą d przychodzi
z a p ł a k a n a ale wielce uradowana. Od czasu kiedy Kseni już nie stało, p r z e k a z y w a ł y babki t a j e m n i c ę i da­
wały r a d ę d z i e w c z ę t o m na «szczęśliwą miłość». M u ­
sisz b y ć n i e w i n n a i czysta, po spowiedzi i k o m u n i i
wielkanocnej, w samo p o ł u d n i e w W e ł y k d e ń , kiedy
w cerkwiach w Ł a b o w e j i M a d e j o w e j biją dzwony,
w tej c h w i l i wrzucisz p i s a n k ę ze «słoneczkiem w w i a n ku» pod sam wodospad, do samej głębi. Dzwony wciąż
będą jeszcze biły, a spod s k a ł z głębi w y p ł y w a ryba,
ale taka niezwyczajna, k t ó r a się błyszczy i mieni
wszystkimi kolorami. Kiedy zobaczysz ją z w i n n ą , zie­
lenią ś w i ę t o j a ń s k i c h r o b a c z k ó w będzie świecić, a k i e ­
dy wyłoni się z wody w blasku słońca — ujrzysz
głowę chłopca o p ł o w e j czuprynie i siwych, ś m i e j ą ­
cych się oczach. W g ł o ś n y m szumie wody powie ci
«Chrystos Woskres» (Chrystus Z m a r t w y c h w s t a ł ) . Nie
daj się z a u r o c z y ć a p r ę d k o odpowiedz «Woistynno Woskres» (rzeczywiście Z m a r t w y c h w s t a ł — ZR). On z po­
wrotem zanurzy się i z n ó w jako r y b a zniknie w g ł ę ­
bokich czeluściach pod s k a ł a m i wodospadu. Wtedy napewno s p e ł n i ą się t w o j e marzenia i polubi cię c h ł o ­
piec j a k i e g o ś sobie w y b r a ł a " .
To opowiadanie n a t c h n ę ł o A l e k s a n d r ę H r y ń c z u k do
wykonania w z o r ó w z „ r y b a m i " ( i i . 22), „ r a k a m i " czy
„ ż a b a m i " i m o t y w e m p i ę k n e j Kseni ( i l . 4).
A r t y s t k ę ponoszą w c i ą ż nowe, cisnące się wspom­
nienia c h w i l młodości, ponosi fantazja a połączone
z t y m zdolności plastyczne p o w o d u j ą , że tworzy nadal
nowe wzory. „ P a n i pisanki trzeba przede wszystkim
r o z u m i e ć i czytać, a dopiero potem p o d z i w i a ć " — po­
wiedział jeden z k o l e k c j o n e r ó w pisanek po obejrze­
n i u jej prac.
Niekiedy na swych pisankach z t r a d y c y j n y m „sło­
neczkiem" umieszcza H r y ń c z u k napisy w j ę z y k u ł e m ­
k o w s k i m j a k „ C h r y s t o s Woskres", a nawet całą z w r o t ­
k ę znanej piosenki ł e m k o w s k i e j :

wrocławski"

Oj wersze, m i j wersze / M i j zelenyj wersze,
J u ż m i tak ne bude / Jak m i było persze.
Na pisankach p r z e s ł a n y c h na konkurs do Krakowa
z n a l a z ł y się napisy „R. 1969" oraz na pisance z moty­
w e m ratusza w r o c ł a w s k i e g o „25 lat W r o c ł a w i a " . Od
k i l k u lat H r y ń c z u k
sygnuje swoje pisanki „łem"
(skrót od ł e m k o w s k i e — ZR) pisanym cyrylicą. W ten
sposób chce zaznaczyć charakter regionalny pisanek,
a t a k ż e z a c h o w a ć swe prawa autorskie. Zdarzało się
bowiem, że na konkursach czy wystawach mieszano
pisanki r ó ż n y c h a u t o r ó w . „ P r z e k o n a ł a m się k i l k a k r o t ­
nie, że pochodzenie moich pisanek było mylnie poda­
wane albo przypisywano je k o m u ś innemu lub innej
części Polski, a nie Ł e m k o w s z c z y ź n i e " .
Aleksandra H r y ń c z u k mieszka od lat we W r o c ł a ­
w i u . Zżyła się i z w i ą z a ł a z nim, więc w p l o t ł a do
swoich pisanek m o t y w y w r o c ł a w s k i e j a k np. ratusz
(il. 23). Niestety źle została zrozumiana i w jednym
z a r t y k u ł ó w , k t ó r y został jej poświęcony, zrobiono
z niej p i s a n k a r k ę m i e j s k ą , czym ogromnie poczuła się
d o t k n i ę t ą . „ P o c h o d z ę ze wsi ł e m k o w s k i e j , c i a p a ł a m p i ­
sanki od dziecka takie, jakie u nas robiono. Teraz
przebywam we W r o c ł a w i u , c h c i a ł a m to miasto jakoś
p o k a z a ć w mojej twórczości. W y k o n a ł a m więc ratusz
i w ł o ż y ł a m go do koszałki wielkanocnej. Czy to grzech
i znak, że jestem już p i s a n k a r k ą m i e j s k ą ? " . A prze­
cież w z o r ó w innych, nie „miejskich", zrobiła wiele,
nawet nie wie ile. „Tego jest dużo, może 500, a może
i w i ę c e j , trudno je wszystkie wyliczyć i spamiętać".
Nie ma pory roku, w k t ó r e j artystka nie robiłaby
pisanek. „ C i a p a n i e " zależy od w i e l u c z y n n i k ó w . Prze­
de wszystkim „ p i s z e " wtedy, gdy lepiej się czuje f i ­
zycznie, a t a k ż e w ó w c z a s , kiedy nikogo nie ma w do­
mu. W tych w a r u n k a c h zdarza się, że nad malowa­
niem jaj spędza nieraz po k i l k a n a ś c i e godzin. Natural­
nie n a j w i ę c e j r o b i przed ś w i ę t a m i wielkanocnymi i to
na d ł u g o w c z e ś n i e j , bo w y p a d a j ą konkursy, wystawy,
a „przecież i rodzinie, znajomym trzeba dać na ś w i ę ­
cenie, t r o c h ę p r z y g o t o w a ć na kiermasz w r o c ł a w s k i " .
Przy pracy l u b i m i e ć b e z w z g l ę d n y spokój, nie chce
się r o z p r a s z a ć , nawet rozmowa d o m o w n i k ó w jej przesz­
kadza.
Rodzina p o c z ą t k o w o sceptycznie odnosiła się do
pracy pisankarki. M ą ż b y ł oporny dłuższy czas, a cór235

�ka nie będąc p e w n ą s u k c e s ó w m a t k i o d r a d z a ł a jej
brania u d z i a ł u w konkursach. „ T e r a z wszystko się
zmieniło. Jak p r a c u j ę to m ą ż siedzi cichutko i czyta,
a potem pokazuje moje dzieła i chwali się n i m i , przy­
prowadza m i a m a t o r ó w l u b i ą c y c h pisanki. Cieszy go
to jak mnie i n n i c h w a l ą . C ó r k a ma r ó w n i e ż wiele ra­
dości z moich pisanek, a n a j w i ę c e j p r z y j e m n o ś c i spra­
wia jej, kiedy może o f i a r o w a ć pisanki mamy swoim
kolegom i p r z e ł o ż o n y m na uniwersytecie, gdzie przy­
gotowuje się do docentury na wydziale pedagogicz­
nym. Ona też n a j w i ę c e j zabiera pisanek przed ś w i ę ­
tami. Syn zawsze odnosił się z pietyzmem do moich
malowanych j a j . Ceni je bardzo, m a ł o rozdaje, ale
i on ma teraz nowy temat do chwalenia się swoją
m a t k ą " . Z rodziny n i k t już nie r o b i pisanek. Aleksand­
ra chciała n a u c z y ć c ó r k ę kunsztu pisankarskiego, nie­
stety nie u d a ł o się. „ O n a nie ma do tego c i e r p l i ­
wości".
Zapytana jak długo r o b i j e d n ą p i s a n k ę , artystka
nie umie dać odpowiedzi. Zależy to g ł ó w n i e od wzoru.
„Te tradycyjne «słoneczka» w y k o n y w a n e szpilką o dość
dużej główce idą szybko i m o g ę ich n a c i a p a ć nawet
k i l k a na dzień, ale „ k o r o n k o w e babuni", nie zawsze
się udają, bo są niezwykle delikatne, cieniutkie kreseczki wosku o d p a d a j ą ł a t w o i już po p r z y j e m n o ś c i " .
Wzory „ k o r o n k o w e " i wielobarwne są dla pisankarki
ogromnie męczące, może więc n a j w y ż e j zrobić j e d n ą
dziennie. Zresztą jak m ó w i jest jedno duże „ a l e " od­
noszące się do wszystkich bez w y j ą t k u pisanek, a m i a ­
nowicie w y n i k zależy przede wszystkim od dobrego
zafarbowania. „Zresztą ja teraz k a ż d ą p i s a n k ę r o b i ę
powoli, bo i ręce m i drżą, niedowidzę, a przy t y m
bardzo m i szkodzi s w ą d świeczki, tak że m u s z ę p r a c ę
często p r z e r y w a ć " . M i m o tych t r u d n o ś c i H r y ń c z u k nie
może nie w y k o n y w a ć pisanek. P o d t r z y m u j ą ją one na
duchu i s p r a w i a j ą jej wiele radości. Toteż nie l u b i
pozbywać się ich. „ N a j ł a d n i e j s z e o d k ł a d a m , a i tak
już sporo poszło w świat. M a m na swoje pisanki
wielu a m a t o r ó w , k o l e k c j o n e r ó w t u w k r a j u i za gra­
nicą, szczególnie w Ameryce. A l e ciężko m i jest z k a ż ­
dą się pożegnać, bo przecież tyle mam p r z y j e m n o ś c i
przy p r z e g l ą d a n i u ich np. w czasie choroby czy jak

mnie smutek ogarnie. Gdy o w ł a d n ą m n ą wspomnie­
nia, to wtedy wszystko idzie na opak, nie przespane
noce, nie p o s p r z ą t a n y dom, nie ugotowany obiad, tylko
w robocie kropelki na serce i cieszenie się pisankami".
A r t y s t k a ma h o j n ą r ę k ę i rozdaje pisanki ale szczegól­
nie wtedy gdy czuje, że osobie obdarowywanej sprawi
swoimi pracami r a d o ś ć . Sprzedaje m a ł o , t r o c h ę na
kiermaszu w r o c ł a w s k i m , ale t y l k o te, „ k t ó r e nie są mi
potrzebne".
Aleksandra H r y ń c z u k , j a k w i e m y „ c i a p i e " pisanki
stale od dzieciństwa, nawet w najcięższych chwilach
swego życia. Co r o k u jej malowane jaja m u s i a ł y zdo­
bić choćby najskromniejszy stół ś w i ą t e c z n y , j a k i by­
w a ł w czasie okupacji. B y ł y to jednak pisanki trady­
cyjne. Dopiero przyjazd do W r o c ł a w i a i wzięcie udzia­
łu w konkursie w 1968 r., ogłoszonym przez Muzeum
Etnograficzne we W r o c ł a w i u s p o w o d o w a ł o , że H r y ń ­
czuk podbudowana I-szą n a g r o d ą j a k ą w ó w c z a s otrzy­
m a ł a , zaczęła w y k o n y w a ć pisanki wielobarwne. Po
raz drugi u z y s k a ł a I-szą n a g r o d ę na „Ogólnopolskim
konkursie na n a j p i ę k n i e j s z ą p i s a n k ę " , ogłoszonym w
1969 r. przez Muzeum Etnograficzne w K r a k o w i e . Te
osiągnięcia s t a ł y się motorem jej dalszej pracy i szu­
kania nowych w z o r ó w . „Od k o n k u r s u krakowskiego
m i n ę ł o już 11 lat a ja zawsze r o b i ę pisanki. M a m
wiele starych m o t y w ó w , ale są też i nowe. Muszę
jednak powiedzieć, że wszystkie są daleko lepsze w
w y k o n a n i u niż b y ł y poprzednie. Co r o k u r o b i ę po k i l ­
kadziesiąt i więcej".
Po tych d w ó c h konkursach p r z y s z ł y inne, w różnych_ miastach Polski i wszędzie artystka zdobywa
pierwsze nagrody. Często też jej pisanki są pokazy­
wane na wystawach zbiorowych, w z g l ę d n i e t y l k o iej
p o ś w i ę c o n y c h . M i e l i i m a j ą możność w r o c ł a w i a n i e po­
dziwiać je na
wystawach u r z ą d z a n y c h w
okresie
ś w i ą t wielkanocnych w klubach empiku, w salach
Uniwersytetu W r o c ł a w s k i e g o czy Muzeum Etnograficz­
nego we W r o c ł a w i u . Na s t a ł e j wystawie z n a j d u j ą się
pisanki Aleksandry H r y ń c z u k w Muzeum Etnograficz­
n y m w Krakowie, k t ó r e m u o f i a r o w a ł a artystka duzą
k o l e k c j ę swoich prac.

PRZYPISY
1

Aleksandra H r y ń c z u k zna t e c h n i k ę w y s k r o b y ­
wania w z o r ó w na jajach. P a m i ę t a , że w Ł a b o w e j w i ­
działa r ó w n i e ż tak w y k o n y w a n ą d e k o r a c j ę . Robili ją
p r z e w a ż n i e chłopcy. C e l o w a ł w tej technice n a j m ł o d ­
szy syn jej m a t k i chrzestnej J u l i i W ó j t o w i c z o w e j z Ł a ­
bowej W y ż n e j . B y ł y to p i ę k n i e skrobane wzory, ale
ten sposób zdobienia jaj, w e d ł u g H r y ń c z u k , w y s t ę p o ­
w a ł w Ł a b o w e j i okolicy bardzo rzadko.

o f i a r o w u j ą pisanki c h ł o p c o m " . Ziemia łemkowska
przed
półwieczem,
L w ó w 1934, s. 32, 33, 69 ( r y c ) .
J. F a l k o w s k i — B. Pasznycki, Na
pogranicza
łemkowsko-bojkowskim,
L w ó w 1935, s. 85, tabl. I X .
M o t y w „ s ł o n e c z k a " z g a ł ą z k a m i sosenek i i n ­
nych dekoracji jest powszechny na terenie Polski tam,
gdzie p i s a n k a r k i zdobią jaja przy pomocy szpilki. Naj­
częściej spotyka się je na wschodzie k r a j u .
Gdy dzieci szły do c e r k w i na n a b o ż e ń s t w o w
W i e l k ą Niedzielę (Wełykdeń) w p o ł u d n i e , to k a ż d e mu­
siało m i e ć w r ę k u p i s a n k ę z a w i n i ę t ą w chusteczkę
albo bez niczego n i e s i o n ą w garści. Po przyjściu do
c e r k w i s t a w a ł y dzieci pod carskimi wrotami, gdzie
jedno drugiemu p o k a z y w a ł o j a k ą ma p i s a n k ę . Odby­
w a ł się sąd, k t ó r a n a j ł a d n i e j s z a (inf. A . H r y ń c z u k ) .
3

4

5

2

S. Udziela: „W czasie zbliżających się ś w i ą t w i e l ­
kanocnych dziewczęta r o b i ą pisanki, to jest m a l u j ą
woskiem na j a j u zwyczajne gwiazdki, a czasem inne
wzory, jaja b a r w i ą na czarno lub czerwono. J e d n a k ż e
sztuka pisania na jajach u R u s n a k ó w stoi na bardzo
niskim poziomie. Dziewczęta oblane w ś m i g u s w o d ą

Fot. J . Swiderski, il. 3—23

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7236" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7217">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/8d40d03d427d664c58376bc5592a0a58.pdf</src>
        <authentication>d87cb25f41ce93bf656f30181f0f3ae6</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86349">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1618</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86351">
                <text>1977</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86353">
                <text>antropologia kulturowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86357">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1497</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86360">
                <text>Amerykańska antropologia kulturowa i jej współczesne problemy / LUD 1977 t.61</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86363">
                <text>LUD 1977 t.61,s.15-46</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86365">
                <text>Posern-Zieliński, Aleksander</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86368">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86371">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86373">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="86375">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86378">
                <text>I.

s

T

u

D

I

A,

R

o

z

p

R

A
Lud,

w

y

t. 61, 1977

ALEKSANDER POSERN-ZIELINSKI

AMERYKAŃSKA ANTROPOLOGIA KULTUROWA
I .JEJ WSPOŁCZESNE PROBLEMY
Antropologia kulturowa w Stanach Zjednoczonych stanowi jedną z najbardziej rozwiniętych dyscyplin amerykańskich nauk społecznych 1. Jednocześnie tworzy ona w światowym środowisku antropologicznym silny
i \'"pływowy blok, \v dużym stopniu określający również współczesny
kształt etnologii europejskiej 2. Już te dwa fakty nakładają na nas niejako obowiązek pilnego śledzenia rozwoju, przewodnich tendencji i toku
dyskusji toczących siG po drugiej stronip Atlantyku. Znajomość współczesnej antropologii amerykańskiej pozwala bowiem z jednej strony na
adaptację tych osiągnięć, które uznane być mogą za bezsporne i przydatne, z drugiej zaś umożliwiają zastąpienie bezrefleksyjnego i niejednokrotnie nieświadomego przejmowania wszelkich "nowości" selektywnym
pndejściem krytycznym. W tym celu niezbędna jest jednak nie tylko
znajomość klas:'!cznych już dziś osiągnięć amerykańskiej
antropologii
kulturO\vej ery L. H. Morgana, F. Boasa, A. L. Kroebera, M. Mead
R Benedict~, ale przede wszystkim ocena aktualnych tendencji i prą1 Pierwsza
wersj .•( mmeJszego
artykułu
przedstawiona
została
na zebraniu
n:wkoviym
Komisji Etnograficznej
Poznańskiego
Towarzystwa
Przyjaciół
Nauk
w dniu 9 lutego 1976 r.
2 Wydaje
sil;, iż oddziaływanie
to jest przez wielu badaczy
niezauważane.
Przykład cm takiej postawy może być np. praca A. Waligórskiego,
Antropologiczna
koncepcja człowieka,
Warszawa 1973, w której tylko kilka stron poświęcono antrop',Jogii amerykańskiej.
3 Na temat
tych osiągnięć pisali u na,;: B. Moliński, Historia
osobowość s:· 11 b'. ]jefleksje
nad antropologią
kultury,
Warszawa 1966; A. Kłoskowska, Róźnorocinr;;;ć w,:()rrJW kult.ury i funkcje
antropologii
kulturalnej,
[w:] R. Benedict, Wzory
k !I/tL i:{,
War,;zawa
1966. s. 7-52;
tejże, Psychologiczna
orientacja
współczesnej
e!nowcjo/()gii
omeF)lkoilskiej.
"Przegląd
Nauk Historycznych
i Społecznych
1950,
t. 1; tejże, KoncepcJe' typu osobowości
we współczesnej
antropologii
kulturalnej
.
..t\r(,1,i\vum Historii Filozofii i Myśli Społecznej"
1959, t. 5 (przedruk
w pracy:
Z histor.;i i socjologii
kultury,
Warszawa
1969); tejże, Człowiek
i kultura.
Wstęp
d; pJi'kiego
wydania,
Iw:] L. W. Simmons
(ed.), Wódz Słońca. Autobiografia
l;
C. Tnla)lcsvy,
Indianina
z plemieni.a
Hopi, Warszawa
1964, s. 9-18;
J, Lu-

�16

ALEKSANDER

POSERN-ZIELIŃSKI

dów, wyrastających wprawdzie z tradycyjnych orientacji teoretycznych
i metodologicznych, lecz zyskujących sobie obecnie niezależnyr status.
Niestety, ten właśnie aspekt zainteresowań nie odzwierciedlił się dotychczas wyraźnie w polskim piśmiennictwie etnograficznym i socjologicznym4•
Stąd też niniejszy artykuł wychodzi niejako naprzeciw istniejącemu
zapotrzebowaniu, ale nie może on jednak wypełnić luki, jaka mimo zainteresowań rozwojem antropologii amerykańskiej powstała w krajo\,vej literaturze fachowej. Będzie on więc jedynie swoistym przewodnikiem po
meandrach współczesnej antropologii kulturowej prezentując tylko niektóre wybrane problemy, z których każdy nadaje się na odrębne, obszerne krytyczno-analityczne
opracowanie. Zatem zamiast systematycznego
wykładu o przedmiocie badań, teoriach kultury i sposobach interpretacji
materiału zdecydowano się na przedstawienie subiektywnego 'J,yboru
niektórych zagadnień, kierując się głównie osobistymi zainteresowaniami
oraz charakterem refleksji na temat stanu amerykmlskiej antropologii
zrodzonej w toku bezpośrednich studiów w USA:l, jak i licznych towarzyszących im lektur.
Rozpocznijmy nasze uwagi od kilku stwierdzeń o charakterze statystycznym. Najbardziej rzucającym się w oczy zewnętrznym przejawem
rozwoju antropologii kulturowej w USA jest szybko zwiększająca się
liczba departamentów uniwersyteckich wyspecjalizowanych w tej dziedzinie nauk społecznych. Zjawisku temu towarzyszy oczywiście niebywały wzrost kadry oraz absolwentów różnych stopni. Dla ilustracji przytoczmy dane statystyczne, które informują nas, iż tylko \V 1973 r. najniższy
stopień uniwersytecki (B.A.) z zakresu antropologii uzyskało ok. 5 tys .
.studentów, tytuł natomiast doktora (Ph. D.), otwierający drogę do kariery
uniwersyteckiej
i naukowej, zdobyło w roku akademickim 197111912
tY11ski, Ewolucjonizm
w etnologii
(szczególnie rozdz. 9); J. Szacki,

a etnografia
radziecka.
Łódź 1956
do wydania polskiego, [w:] R. Linton,
Kulturowe
podstawy
osobowości,
Warszawa,
1975, s. VII-XLIII;
P. Sztompk"l.
Wstęp do wydania
polskiego, [w:] A. L. Kroeber, Istota kultury,
War..-zawa 1973.
s. VI-XXXIX;
K. Małkowska,
Problem
akulturacji
tv efnologii
amerykańskiej.
"Etnografia Polska" 1966, t. 10, s. 61-72.
~ Zob. np. J. Topolski, Przedmowa,
[w:] P. Bagby, Kul/ura
i historia.
Prolegomena do porównawczego
badania cywilizacji,
Warszawa 1975, s. 5-21; A. Posem-Zieliński,
Odrodzenie
ewolucjonizmu.
Podstawowe
problem'll
i założenia teoretyczne
anglosaskiego
neoewolucjonizmu.
"Etnografia
Polska" 1971. t. 15, z. 2.
s. 103-136; J. Nowaczyk, Leslie A. White teoretyk
amerykańskiego
neoewolucjonizmu.
"Euhemer. Przegląd Religioznawczy"
1964, t. 8, z. 6, s. 23-39.
5 Autor
przebywał w r. akademickim
1974/1975 na Uniwersytecie
Minnesoty
w Minneapolis
dzięki stypendium
Fundacji
Kościuszkowskiej
z Nowego Jorku,
które umożliwiło
mu również odwiedzenie
innych naukowych
ośrodków akademickich.
anglosaskiej
Wstęp

�Amerykmiska

antropologia

kulturowa

17

...

w dziedzinie nas interesującej aż 300 osób. Jednocześnie trwa dobra passa
dla popularności podstawowych kursów z antropologii, które zapoznają
studentów innych kierunków humanistycznych, jak i nauk ścisłych oraz
technicznych z głównymi zasadami nauki o kulturze, ucząc także relatywizmu kulturowego i zrozumienia dla odmienności zachowań i wartości,
przydatnych w stosunkach ze światem zewnętrznym. W takich wstępnych wykładach uczestniczyło przeciętnie rocznie w latach 1962-1966
ok 75 tys. osób 6, a liczba ta w ostatnim dziesięcioleciu wydatnie się
zwiększyła.
W tak rozwiniętym programie nauczania, wynikającym z ogromnego
zapotrzebowania społecznego na antropologów, tkwi przyczyna dominacji
amerykańskich specjalistów na forum międzynarodowym, co uwidacznia
się zarówno w trakcie kongresów, jak i na łamach czasopism. Przykładem
służyć może choćby międzynarodowy organ "Current Anthropology", będący faktycznie pismem północnoamerykańskiej
elity antropologicznej.
Wśród tej dużej liczby absolwentów amerykańskich uczelni znajduje się
sporo reprezentantów krajów Trzeciego Świata oraz Europy, co z kolei
sprzyja transplantacji doświadczeń i dorobku antropologii kulturOWe} na
nowy grunt. Z roku na rok zwiększa się także zainteresowanie amerykańskich antropologów badaniami na terenie krajów europejskich} co
także ułatwia wzajemne oddziaływania.
Te wszystkie zjawiska nie są wszakże jedynym powodem usprawiedliwiającym nasze zachęty do głębszego poznania współczesnych realiów
w zakresie antropologii w Stanach Zjednoczonych. Obok ilościowego
wzrostu badaczy i prac, spotykamy się tam bowiem z interesującymi z;awiskami jakościowymi. Należą do nich: zaawansowanie w rozwoju technik badawczych, zarówno terenowych jak i interpretacyjno-analitycznych, metodologiczna otwartość wynikająca z interdyscyplinarnego współdziałania i tradycji pluralizmu postaw badawczych, próby zmiany oric:·ntacji zarówno teoretycznej, jak i przedmiotowej, wreszcie refleksja etyczna związana z dyskusją na temat skutków praktycznego zastosOl'i;.mia
rezultatów badań w życiu społeczno-politycznym. Tym próbom modernizacji antropologii kulturowej towarzyszą ostre dyskusje i spory na temat
perspektyw rozwojowych owej dyscypliny, które jako żywo przypoDnnają
nam okres rodzimych rozważań nad kryzysową sytuacją i rozdrożami
polskiej etnografii 7. Na niektóre z tych dyskusyjnych problemów chci,,;łbym przede wszystkim zwrócić uwagę.
6 H.
Russel Bernard,
Th;e Human
Way. Readings
in Anthropology.
York - London 1975, s. IX.
7 Zob. np. J. Burszta,
Czy kryzys w etnografii.
"Studia Metodologiczne"
t. l, s. 91-104;
J. Heyman, Etnografia
na rozdrożu.
"Współczesność"
1970,
A. Posem-Zieliński,
Optymistyczna
wizja etnografii,
"Współczesność"
1970.

2 -

Lud. lorn LXI

New
t\\65,
7;
:1r t3.
;l('

�18

ALEKSANDER

POSERN-ZIELIŃSKI

Zagadnienia te zostały tu zgrupowane w trzy zespoły problemów.
W pierwszym zwrócono uwagę na społeczne uwarunkowania badań oraz
na stosunek antropologów do otaczającego ich świata współczesnego.
W drugiej grupie przedstawiono wysiłki zmierzające do stworzenia nowego modelu antropologii w oparciu o krytyczną ocenę tradycji i stanu
dotychczasowego. Wreszcie na koniec naszkicowano zarys najważniejszych kierunków i orientacji metodologiczno-teoretycznych
będących
\'17 ciużej mierze rezultatem
nowego stosunku antropologii kulturowej do
dY5{~~·plinpokrewnych.

DYLEMATY ANTROPOLOGII

WSPÓŁCZESNOSCI

',Vspółczesna amerykańska antropologia kulturowa stanowi rezultat
trój-2topniowej ewolucji tej dziedziny wiedzy 8. Jej narodziny i pierwszy
okn:s rozwoju przypadł na lata triumfu kapitalizmu i trwał od zakończenia Wojny Domowej aż do lat gO-tych XIX w. Obowiązującym wówCZCi5
paradygmatem był społeczny darwinizm, a na gruncie antropologicznym panowała jego ewolucjonistyczna interpretacja w morganowskim w.vdaniu. Drugi etap rozwoju antropologii przypadł na lata liberalnych rdorm (1890-1945) i charakteryzował się powodzeniem historycznego empiryzmu ukształtowanego przez F. Boasa i jego uczniów, oraz
wzrostem zainteresowania podejściem relatywistycznym uwzględniającym
koncepcję kulturowego pluralizmu i zwracającym uwagę na związek cech
OSClbD\\'ości
z typem kultury.
COf3Z
wyraźniejszy staje się twórczy wpływ etnologii europejskiej,
prc.viokujący do podjęcia studiówetnopsychologicznych
(culture and personality approach), dyfuzjonistycznych
(age-and-area theory), a przy
koócu tego okresu także funkcjonalno-strukturalnych,
przeszczepionych
pod 'xpływem A. R. Radcliff-Browna i B. Malinowskiego. Jednocześnie
powoli krystalizuje się typowe dziś dla amerykańskiej antropologii podejście komparatystyczne
typu "cross-cultural studies". Nadal jednak
w centrum zainteresowań znajduje się kultura konkretnej grupy etnicznej rozpatrywana pod kątem jej etosu, organizujących ją wzorów i konfiguracji oraz obowiązujących wartości i norm, co jest w dużej mierze
rezultatem reakcji antyewolucjonistycznej.
W pierwszej fazie tego, rzec można, kluczowego okresu rozwoju antropologii, który uczynił ją potęgą naukową, zainteresowanie badaczy
8 Wykorzystuję
tu nieco
zmodyfikowany
schemat,
zaproponowany
przez
E. R. WoHa, American Anthropologists
and American
Society, [w:] A. Tylcr (ed.l,
Concepts and Assumptions
in Contemporary
Anthropology,
"Proceedings
of the
Southern Anthropological
Society" 1969, nr 3, s. 3-11.

�Amerykmiska

antropologia

I!)

kulturowa",

skupiło sil' przede wszystkim na rodzimej egzotyce tkwiącej w indiańskich rezenvatach. Gorączkowe, acz systematyczne zbieranie informacji
o odchodzących w przeszłość kulturach wydawało się wówczas nakazem
chwili. Z biegiem lat zorientowano się jednak, iż równie pilne jest śledzenie bieżącego procesu zmian społeczno-kulturowych.
Dla realizacji
tego celu stworzono teorię akulturacji, którą - co ciekawe - uważano
\': latach 3D-tych za nieantropologiczną,
bowiem przedmiotem swych
zainteresowań czyniła ona nie społeczność i kulturę tradycyjną, lecz form," przejściowe. Ta zmiana orientacji badawczej sprzyjała narodzinom
antropologii stosowanej, której osiągnięcia służyły jednakowoż nie tyle
Indianom, co modernizacji programów szkolnych dostosowanych do pot rzeb dzieci ze środowisk imigracy jnych.
Trzeci, współczesny nam okres, otwiera umownie rok 1945, sytuujący
Stan\ Zjednoczone w rzędzie światowych potęg politycznych, militarnych,
ekonomicznych i naukowych. Rozpoczyna się ekspansja antropologii kultUfl&gt;\Vej.
jej dorobku, doświadczeń i orientacji, skutecznie teraz dystansującej brytyjską antropologię społeczną· Ulegają udoskonaleniu wypracowane Vi poprzednim okresie teorie, na powrót zostaje zwrócona uwaga
na ewolucjonizm, rodzi się także potrzeba szerszego niż dotychczas uwzględni~:1ia perspektywy historycznej. W zakresie metod następuje dalszy
postęp związany z przejmowaniem technik statystycznych i testów psychologicznych.
Wraz ze zmianą otaczającego antropologów świata zmienia się także
i przedmiot ich zainteresowań
badawczych. Naukowa ekspansja USA
oraz procesy dekolonizacyjne skłaniają badaczy do żywszego zainteresowania się krajami Trzeciego Swiata, w których szuka się zarówno egzotyki w "tradycyjnym" etnograficznym wydaniu, jak i problemów współczesnych przeobrażeń społeczno-kulturowych.
Jednocześnie staje się poWGli widoczna tendencja do przechodzenia od studiów nad społecznościami pierwotnymi, prostymi czy plemiennymi, do badań społeczności chłopskich, co z jednej strony zbliża antropologię do socjologii, z drugiej zaś
ułatwia dialog z kontynentalną etnologią europejską.
Przełomem, który zamyka pierwszą fazę tego okresu, jest odejście
tzw. "wielkiej antropologicznej generacji" uczonych, co następuje na
przełomie lat 50-tych i 50-tych 9. Zamiast spodziewanej ery nowych wybitnych indywidualności następują teraz lata krytyki, dyskusji, obrachunków z przeszłością, co w dużym stopniu wiąże się z ogólną atmosferą
radykalizacji poglądów amerykańskich kręgów uniwersyteckich w dobie

9

A. Hultkranz.

h'escni
Trends and
196~. V(;l. 1. S. 93.

The

Study

Future

of

Tasks.

North

American

"Temenos.

Indian

Studies

Religion:

in Comparative

Retrospect,

Religion"

�20

ALEKSANDER

POSERN-ZIELIŃSKI

wojny w Wietnamie, upadku mitu "welfare state" i aktywizacji społeczno-politycznej studentów. W ślad za ogromnym ilościowym wzrostem
placówek antropologicznych na uniwersytetach i "college'ach" następuje
wzrastająca dyferencjacja szkół, metod i kierunków, a wraz z krytyką
dawnych orientacji dokonuje się powolny zwrot ku radykalizmowi w podejściu do zastanych dokonań.
Postuluje się nie tylko potrzebę opracowania wielkich syntez, których
bazą byłyby tysiące dotychczasowych studiów empirycznych, ale ró"vnież zwraca się uwagę na konieczność dalszego zacieśnienia i zbliżenia
antropologii do współczesności i do uczynienia z niej nauki potrafiącej
również analizować własne pluralistyczne społeczeństwo przemysłowo-miejskie. W ten sposób dokonany został istotny zwrot od prymatu rodzimych studiów indianistycznych
ku zainteresowaniom "egzotycznym"
i odległym Trzecim Swiatem, i w dalszym ciągu od dominacji badarl
społeczeństw postkolonialnych i endokolonialnych do ""zrastającego udziału analiz społeczeństwa amerykańskiego, jego problemó\v etnicznych i sposobów życia (way of life). Niemniej badania rozwijają się we wszystkich
trzech zasygnalizowanych wyżej kierunkach, świadcząc a rosnącej polaryzacji zainteresowań antropologów amerykańskich. Jeqynie proporcje
udziału tych specjalizacji ulegają wyraźnym zmianom, przekształcają si"
także warunki badań w ramach tych specjalizacji, określone obecnie ncwym układem relacji łączących przedmiot studiów, tj. analizovvane społeczności z ich podmiotem - zbiorowością antropologó"v.
Na niektóre z tych zagadnień zwrócimy teraz nieco większą uwagI:.
rozpoczynając od studiów indianistycznych. Kryzysowa sytuacja w te.i
dziedzinie jest najbardziej wyraźna, co wiąże się prz'.'de wszystkim ze
stopniową radykalizacją środowisk indiańskich postępującą od pał. lat
60-tych. Utworzenie "American Indian Movement", rosnąca popularnośf:
haseł "Red Power", spektakularne akcje protestacyjne w Washingtonlc.
Alcatraz i Wounded Knee, wzrost świadomości społeczno-politycznej
i historycznej Indian 10, to wszystko czynniki niezbyt sprzyjające "spo·
kojnym" badaniom nad tradycją i procesami akulturacji. Amerykańska
antropologia, która od 100 lat oscylowała między uniwersyteckimi "campusami" a indiańskimi rezerwatami stała się w oczach tubylców jedn'l
z głównych agend znienawidzonego "establishmentu". eitwierdzającą zacofanie Indian i ich status najuboższej grupy społecznej w USA. UświC1-

New York 1968: A. M. Je:iephy . .Jr..
Freedom, Nev,' York 1972; w polskiej
literaturze:
E. Nowicka, Indianie
nie z westernu,
[w:] Obrazy świata bialycil.
Warszawa
1973, s. 170-229; B. Kohutnicki,
Nowe
form;;
spoleczneoo
protest1ó
Indian okupacja
Alcatraz.
"Etnografia Polska" 1972, t. 16. z. 2. s. 199-204.
10

Zob. np. S. Steiner,

Red Power.

The American

The

New

Indians'

Indian,

Fight

for

�Amery1cmiska antropologia

21

k!llturcwa ...

dcmienie sobie tego faktu zaowocowało falą niechęci do poddawania się
badaniom antropologicznym.
Podkreślano przy tym, iż tubylcy nie zamierzają być nadal "prywatnym zoo dla antropologów", którzy na swe studia oderwane od rzeczywistości przeznaczają znacznie większe fundusze, aniżeli cała pomoc
rządowa udzielana Indianom. Najdosadniej myśl tę wyraził jeden z czołowych intelektualistów indiańskich, Vine Deloria Jr., który stwierdził,
iż "nie powinniśmy być obiektem obserwacji dla tych, którzy w niczym
nam nie pomagają" 11. Ten poważny zarzut znajduje uzasadnienie przede
\\'szystkim w scientyźmie antropologicznych ujęć, przysłaniającym niejednokrotnie istotne problemy współczesnego życia. Obserwacje naukowe,
produkcja publikacji, uczone dyskusje, terenowa weryfikacja teorii, a na\vet tzw. badania stosowane (applied researches) zamiast rzeczywiście
służyć Indianom, przysparzają jedynie prestiżu amerykańskiej antropologii. Na dodatek wiele ustaleń naukowych spotyka się obecnie z gwałtowną krytyką działaczy indiańskich zarzucających "białym" specjalistom
fałszowanie obrazu przeszłości indiańskiej kultury i jej deprecjonowanie.
Ten ostatni zarzut odnosi się przede wszystkim do religioznawczych analiz indiańskich wierzeń i mitów.
Gwałtowność tych ataków i ostrość zarzutów raz uzasadnionych, często jednak krzywdzących wielu zasłużonych dla sprawy indiańskiej antropologów, usprawiedliwia atmosfera obecnej walki politycznej Indian
i budzenie się wśród nich nowej panindiańskiej świadomości etnicznej.
'W rezultacie antropologowie wycofują się ze swych indianistycznych zainteresowań, gdyż trudno jest im przełamać rosnącą barierę nieufności.
Peza tym fundacje, które niegdyś nie szczędziły środków na popieranie
tego typu studiów, obecnie wycofują się powoli z finansowania badań
uznanych w kołach "sponsorów" za niepopularne ze względu na ich ewentL:alne reperkusje społeczno-polityczne. W rezultacie powstaje niepokojąca próżnia, której nie są w stanie wypełnić nawet historycy, cieszący się
znacznie większym uznaniem wśród Indian. Ich bowiem ekspertyzy i opinie S8, obecnie często przywoływane jako argumenty w licznych procesach
o prawa własności Indian do określonych terytoriów i sposobów ich
u7ytkowania.
Jednak obok prowadzenia pożytecznych studiówetnohistorycznych
wzrasU.l potrzeba zajęcia się społecznościami indiańskimi osiadłymi
w wielkich miastach. Ten ruch migracyjny nasila się z roku na rok,
a indiańskie dzielnice powiększają liczbę swych mieszkańców, stwarzając
\Ą;'ładzommiejskim nowe nieoczekiwane społeczne problemy; tymczasem
zaś antropologowie wyraźnie zaniedbują problematykę badawczą zwią11

1870,

V. Deloria, Jr.. Custer
. 9B-99.

Died

for

Your

Sins:

An Indian

Manifesto,

New York

�22

ALEKSANDER

POSERN··ZIELIŃSKI

zaną z życiem miejskim Indian 12. Przezwyciężenie tego impasu b~dzie
naj prawdopodobniej możliwe poprzez zmianę stosunku antropologów do
Indian i odbudowę wśród nich utraconego autorytetu oraz dzięki studiom
podejmowanym przez rosnącą liczbę badaczy indiańskiego pochodzenin.
nie obciążonych stygmatem "białej", endokolonialnej antropologii.
Zanik tradycyjnej kultury indiańskiej spowodował wzrost zainterc:sowań amerykańskich antropologów bardziej "egzotycznymi" terenami Początkowo były to wyspy Pacyfiku, ościenny Meksyk, czy zależne od CSA
rejony antylskie. Natomiast po II wojnie światowej, wraz ze WZri;'item
wpływów amerykańskich w Azji, Ameryce Łacińskiej i Afryce. amtól"\kańska antropologia rozpoczęł'a swą "trzecioświatową" karierę. Właśnie
ten wyraźny związek ekspansji naukowej z ekspansją polityczno-ek;!1omiczną stał się w ostatnich latach obiektem szczególnie ostrej kr'/tyh
Podkreślano z całym naciskiem fakt, iż amerykańska antropologia prz,,;jda
w pełni tradycje związanej z kolonializmem etnologii zachodnioei..lrop~.;skiej, utwierdzając w ten sposób swe powiązania z "establishment.';'!1·'.
wyrażane w znanym sloganie głoszącym, iż antropologia jest "dzieck.em
zachodniego imperializmu" 13.
Jednocześnie wskazywano, że dotychczasowe badania w krajach L'Zl'cich miały charakter "na,ukowego kolonializmu" i "intelektualnej eksploatacji" H, będącej uzupełnieniem dominacji politycznej i ekonomicznej.
Istota tego zjawiska - jak twierdzono - polega na tym, iż centrum
obróbki danych naukowych znajduje się w odległej metropolii, do l,tórej
wY"v'ozisię materiały źródłowe w podobny sposób jak naturalne suro\\·ce.
Nie to jest jednak najważniejsze, lecz fakt, iż rezultaty tych studiÓVl sbżą rozwojowi nauki ojczyzny badacza, zamiast wspierać postęp kra:jó\v
i narodów badanych. Wskazuje się, iż ta sytuacja jest przyczyną rosnącej
nieufności krajów Trzeciego Świata do tego rodzaju badań antropologicznych, co znajduje swój realny wyraz w coraz częstszych barierach wznuszonych przed ekipami naukowców pragnących prowadzić tam tcrew:\y,j
eksplorację.
Spotykamy się tu więc z podobnymi trudnościami, jakie towarzY'szą
studiom indianistycznym, z tą jedynie różnicą, iż problem ten dotycz~;
kwestii międzynarodowych i często jest uwarunkowany sprawami natury
12 Przykładem
może być obszar tzw. Twin City (Minneapolis i Sto Pau!), który
jest jednym z większych w USA skupisk miejskich Indian. Mimo to nie prowadzi się tam (dane dat. r. 1975/76) żadnych poważniejszych
badań naukowych. Na
temat sytuacji tej kategorii Indian zob. J. O. WaddeI and O. M. Watson, The
American
Indian in Urban Society, Boston 1971.
13 K.
Gough, Anthropology:
Child
of Imperialism.
"Monthly
Review"
1968,
vol. 19, nr 11, s. 12-27.
14 V. Deloria,
Jr., op. cit., s. 97-100.

�J\meryka1iska

antropologia

ku~tltro'U:Ja...

czysto politycznej. Nie wdając się w tym miejscu w analizę zasadności
i prz:vczyn tej totalnej krytyki dotychczasowych osiągnięć, stwierdzić
jedynie można, iż jest ona wyrazem intelektualnej frustracji tych kręgów
naukowych, które w porę dostrzegły niebezpieczeństwo grożące antropologii, związane z ewentualnością utraty szerszych możliwości bada\vczych
na skutek jej izolacji od palących problemów współczesności i amerykocentryzmu.
Aby przezwyciężyć ten kolejny dylemat, proponuje się pro\vadzt2nie
tego rodzaju badań, które byłyby przydatne nie tylko dla rozwoju teorii
zmiany kulturowej, ale służyłyby również społecznej praxis. Stąd głosy
postulujące organizowanie mieszanych ekspedycji z udziałem miejsco\vych specjalistów, szkolenie tubylczej kadry naukowej, a nawet publikowanie rezultatów analiz w języku badanego kraju. Za ważne zadani!.:
uznaje się takie studia, które pomagałyby swymi wynikami ludom postkolonialnym w odnalezieniu w istniejącej jeszcze tradycji swej zagubionej
kulturowej osobowości oraz umożliwiłyby ochronę tubylczych kultur
przed tego rodzaju unifikującym postępem cywilizacyjnym, który w S\wj
istocie jest tylko zamaskowaną formą kulturowego etnobójstwa (ethnocide).
Największe zainteresowanie skupia się jednak na tzw. antropologii
rozwoju (anthropology of development) 1\ której przedmiotem studiów'
są procesy modernizacji tradycyjnych społeczności chłopskich i plemiennych. Trudno tu nie wspomnieć o pionierskich pracach E. Wolin nad
chłopstwem Ameryki Łacińskiej i ruchami ludowymi 16, oraz C. Gecrtza
nad wzajemnymi uwarunkowaniami kultury, religii, sytuacji politycznej
i ekologicznej indonezyjskiej wsi 17.
Dużą popularnością cieszą się także badania nad społeczno-kulturowym pluralizmem krajów postkolonialnych o strukturze polietnicznej.
Problemy te analizuje się zazwyczaj w ten sposób, by ukazać procesy
przenikania się i nakładania podziałów kulturowych, rasowych, etnicznych, politycznych i klasowych. Wśród zagadnień najczęściej opracowywanych znajdują się problemy granic etnicznych i interetnicznych związków, kształtowania się świadomości etnicznej, społecznego znaczenia
etnocentryzmu i stereotypów, roli migracji w procesie formowania się
nowych grup mniejszościowych, adaptacji tradycyjnych społeczności do
J. W. Benett and G. Thaiss, Survey
Research
in Anthropological
Field
[w:] R. NaroU and R. Cohen (ed.), A Handbook
of Method' in Cultural
Anthropology,
New York - London 1973, s. 325.
If, E. R. Wolf, Peasant
Wars of the Twentieth
Century,
New York-Evanston.San Francisco-London
1973; tenże, Sons of the Shaking Earth, Chicago 1959.
17 C. Geertz,
Agricultural
Involution:
The Process of Ecological
Change in
Indonesia, Berkeley 1963; tenże, The Religion
of Java, Glencoe 1960.
15

Work,

�24

ALEKSANDER

POSERN-ZIELI.ŃSKI

zurbanizowanego trybu życia, wreszcie dyferencjacji i unifikacji etnicznej lA. Lista tych zagadnień wskazuje na rosnącą popularność kulturowej antropologii etnicznej, która charakterem stawianych sobie pytań
oraz metodami badawczymi zbliża się do socjologii, ekonomij i nauk
politologicznych.
Szczególne zainteresowanie procesami etnicznymi i społeczeństwami
pluralistycznymi znajduje również swe uzasadnienie w nowym podejściu
do multikuIturowej
rzeczywistości amerykańskiej i jej wewnętrznych
interetnicznych procesów narodotwórczych. Ten blok problemów określa się w USA jako tzw. "studia etniczne" (ethnic studies). Udział antropologii w rozwiązywaniu tych zagadnień nie jest jeszcze zbyt duży, choć
wzrasta on z każdym rokiem. Popularność i żywe zainteresowania studiami etnicznymi wiążą się przede wszystkim z ruchem odrodzenia sen tymedów etnicznych, z poszukiwaniami własnego dziedzictwa kulturowego
wśród postimigranckich grup i upadkiem doktryny "tygla" (melting pot),
głoszącej bezkonfliktowe stapianie się różnych zbiorowości etnicznych
i reprezentO\'\'anych przez nie tradycji kulturalnych w nową jedną ogólncamerykańską cywilizację 19.
Najważniejszym działem "studiów etnicznych" są badania nad AfroAmerykanami. rozpoczęte już przez M. Herskovitsa w latach 30 i 40-tych
naszego stulecia 20. Ich znaczenie wzrosło niepomiernie w dobie gwałtownej walki Murzynów o swe polityczne, społeczne i ekonomiczne prawa
oraz własną kulturową osobowość. Ruch "Black Power" stał się u progu
lat 70-tych katalizatorem procesu narodzin nowej świadomości etnicznej
wśród licznych grup i zbiorowości imigrantów, a także i ich potomków.
Zjawisko to określane jako "odrodzenie etniczności" (revival of ethnicity)
zwróciło na siebie szczególną uwagę nauk społecznych, głównie zaś socjologów i historyków. którzy bezzwłocznie przystąpili do intensywnych
studiów nad ludnością meksykańską (Chicano studies), żydowską, azjatycką (Oriental studies) oraz nad tzw. "Białymi etnikami" (White ethnics),
czyli po prostu Amerykanami pochodzącymi z nieanglosaskich krajów
Europy, a więc głównie wschodniej, południowej i północnej. W ostatnim
okresie do akcji tej włączyli się także antropologowie, zwracający uwagq
na. rolę tzw. "małej tradycji" w utrzymaniu się odrębności kulturov'iej
18

Zob. L. Despres,

Anthropological

Complex

Societies.

"Current

Theory,

Anthropology"

Cultural

Pluralism

1968. vol.

9, nr

and

the Study

tenże
(ed.), Ethnicity
and Resource Competition
in Plural
Societies, The Hague 1975.
19 Zob.
na ten temat H. Kubiak, Rodowód narodu. amerykańskiego,
Kraków

of

1, s.

1-26;

1975.
20

tu przede wszystkim o pracy: The Myth of the Neguj Past, Boston
badaniach
zob. u N. E. Whitten and J. F. Szwed (ed.), AfroAnthropology,
New York 1970.

Myślę

1941. O bieżących
American

�.1merykańska

ant,·opologi.a kultuTowa ...

25

poszczególnych grup, na procesy akulturacji i asymilacji, oraz na kulturowo uwarunkowane odmienności charakterów etnicznych 21.
Ta wyraźna zmiana orientacji zainteresowań przedmiotowych antropologii spowodowała w okresie ostatnich 15 lat wyraźny zwrot w kierunku zacieśniania wiE~Zówz socjologią i folklorystyką. Obie wymienione
dyscypliny legitymowały się już uprzednio sporym dorobkiem w zakresie
badań nad współczesnym społeczeństwem amerykańskim. Obecnie z dośvv:adczenia tego zamierza skorzystać antropologia, wnosząc jednak na
to pole badawcze swe własne metody i sposoby analizy, wypracowane
\\. toku studiów nad społecznościami prostymi, względnie homogenicznymi Klamrą spinającą te dwi.e orientacje (socjologiczną i folklorystyczną)
są wymienione już studia etniczne, raz koncentrujące się na ludowej
t\\'órczości i jej współczesnych przemianach, to znów zajmujące się adaptacją imigrantów do "American way of life", rozpatrywaną z perspektyW) etnicznego getta.
Ten ostatni problem wiąże się z prężną specjalizacją zwaną antropologią miejską (urban anthropology), która w warunkach amerykańskich
gigantycznych metropolii posiada szczególne znaczenie. Wypada tu nadmienić, iż choć specjalizacja ta na dobre rozwinęła się dopiero w 1972 r. 22,
to jednak czerpie ona swe soki z tradycji tzw. "community studies", rozpoczętych w latach 30 i 40-tych przez W. L. Warnera i H. M. i R. S. Lyndów, którzy dostarczyli nam opracowania słynnego już Yankee City
i Middletown 2'1. Obecnie centrum zainteresowań przesunęło się z małego
miasteczka na metropolię, w której analizuje się procesy urbanizacji
społecznej, tj. adaptacji do miejskich warunków życia, oraz zjawisko
tzw, urbanizmu, a więc kształtowania się form miejskiego sposobu życia 24.
Obok postulatu przeorientowania antropologii na badanie społeczeństwa miejskiego, wyraźna jest także tendencja do objęcia studiami tych

21 Przeglądem
tej problematyki
może być lektura
nowego pisma "Ethnicity.
,\n Interdisciplinary
Journal of the Study of Ethnic Relations", którego pierwszy
zeszyt ukazał się w 1974 r.
2~ W tym
roku ukazało się pismo "Urban Anthropology"
i biuletyn "Urban
Anthropology New,letter", a dwa lata później praca G. M. Foster and R. V. Kempel" (cd.). .:1 nthropologist
in Cities, Boston 1974.
23 R. S. Lynd and H. Lynd,
Middletown:
A Study in Contemporary
American
Culturc,
New York 1929; tenże. Middletown
in Transition:
A Study in CulturaL
Cr;T?·flicts, New York 1937; W. L. Warner
and P. S. Lunt. The Social Life
a Modern Community,
New Haven 1941. Zob. także A. L. Bertrand i Z. T. Wierzbicki. Socjologia
wsi 'UJ Stanach
Zjednoczonych.
Stan
i. tendencje
rozwojowe,
W:-ocław-Warszawa-Kraków
1970, s. 121-225.
24 E. M. Eddy (cd.) Urban
Anthropology.
Research Perspectives
and Strategies .
..!°l'occedings of the Southern Anthropological
Society" 1968, nr 2.
(lf

�26

ALEKSANDER

POSERN-ZIELIŃSKI

zjawisk i instytucji współczesnej Ameryki, które określają codzienne
warunki życia zarówno w mikro- jak i makroskali. Hasłem \vywoławczym jest tu idea "studying up" połączona z dążeniem do utrzymania
holistycznego podejścia 25. Zgodnie z tą dyrektywą podejmuje się pierwsze próby antropologicznej analizy takich instytucji, jak banki, towarz~;stwa ubezpieczeniowe, wojsko, przemysł rozrywkowy, svstem komunikacji itp., słowem tej całej superstruktury, która decyduje o kształcie amerykańskiego społeczeństwa. Na ocenę wyników tych badań jest jeszcze
za wcześnie, choć już obecnie widać wyrażnie, iż grozi im zagubienit:
antropologicznej specyfiki i pogrążenie się w próbach pseudoor~;ginalnego
powielania prac pokrewnych dyscyplin społecznych.
Mimo, że antropologię kulturową wiążą z folklorystyką niepodważalne
związki, to jednak sytuacja na tym polu w dużym stopniu przypomina
rodzimy separatyzm obu tych specjalności. Dopiero w ostatnich latach
niewidzialne, acz istotne przedziały powoli ulegają likwidacji głównie
pod wpływem rosnącego znaczenia orientacji historyczno-antropologicznej w folklorystyce oraz studiów etnicznych i ludoznawczych w antropologii. Pierwsza orientacja, reprezentowana współcześnie przede wszystkim przez ośrodek R. Dorsona w Bloomington, Indiana, oddaliła się Gc!
strukturalistycznych analiz i etno psychologicznych dociekań, koncentrując
się na społecznym kontekście treści folklorystycznych, rozpatrywanych
jako efekt specyfiki historycznej konkretnych kręgó\v środowiskowych
i regionalnych USA. Preferuje się przy tym podejście antypozytywistyczne, krytykując jednocześnie dotychczasowe ujęcia atomizujące twórczość
ludową i nieuwzględniające jej dynamiki rozwojo\vej 26.
W drugim nurcie mieszczą się inspirowane przez dorobek etnolog li
europejskiej studia ludoznawcze (folk-life studies), mające wypełnić
dotkliwie odczuwaną lukę w pracach nad zaniedbywaną amerykańska
kulturą ludową i popularną 27. Ten nurt badań antropologicznych obejmuje także swym zainteresowaniem pozaamerykańskie obszary, przede
wszystkim społeczności chłopskie Europy (Bałkanów, Hiszpanii, Włoch,
Austrii, Norwegii), gdzie prowadzi się coraz bardziej zaawansowane badania terenowe próbujące łączyć teoretyczny dorobek amerykańskiej an-

2~ L. Nader,
Up the Anthropologist
Perspectives
Gained from Studying
Ur.
(w:] D. Hynes (ed.) Reinventing
Anthropology,
New York 1974, s. 284-311.
26 Organem
tej orientacji jest "Journal
of the Folklore Institute",
któreg(,
pierwszy numer ukazał się w 1964 r. jako pismo Instytutu Folkloru Uniwersytetu
Indiana. Zob. także artykuły publikowane w: Toward New Perspectives in Folklorc,
Austin 1972.
27 Zob. F. Lee
Utley, A Role for Folk Life Studies in Th.e United Stateo .
.,Ethnologia Europaea" 1971 (1970), vol. 4, s. 150-154.

�Amerykańska

antropologia

.)-

....1

kulturowa ...

tropologii kulturowej z ujęciami etnologii europejskiej 28. Spotykamy się
tu zatem z typowym sprzężeniem zwrotnym ułatwiającym przenikanie
idei i doświadczeń poprzez Atlantyk oraz łamiącym tradycje izolacjonizmu i partykularyzmu narodowych "szkół" etnologicznych 29.
Wracając jednakże na grunt rzeczywistości amerykańskiej z\vróćmy
uwagę na główne kierunki badań antropologicznej folklorystyki i ludoznawstwa. Tradycyjne zainteresowania indiańskimi mitami i folklorem
Zachodu zostały uzupełnione studiami nad regionalnym zróżnico\vaniem
amerykańskiej kultury ludowej pochodzenia anglosaskiego. Rozwinęły
się także studia nad folklorem i tradycją Murzynów, Chicanos oraz szeregu białych grup etnicznych, takich jak np. Ukraińcy, Grecy, Rumuni,
przy czym coraz częściej w centrum zainteresowania badaczy znajduje
się hvórczość nowego typu, a więc ta, która powstała już na amerykańskim gruncie, zanika zaś dawny typ studiów zajmujących się głównie
kulturowym bagażem imigrantów. Wreszcie coraz więcej uwagi z\vraca
się na związek folkloru ze współczesną kulturą masową, wykorzystując
w tym celu niektóre teoretyczne ustalenia M. Macluhana. Naj\viększą
popularnością cieszą się w tym zakresie studia nad kontrkulturą młodzieżową związaną z ruchem kontestacyjnym i anarchistycznym, mistycyzmem i nilrkomanią 30.

NURTY MODERNIZACJI

Rejestr problemów badawczych rozpatrywanych przez amerykańską
antropologię stanowi wyraźne świadectwo intelektualnego fermentu, jaki
ogarnął interesujące nas kręgi naukowe w Stanach Zjednoczonych. Coraz
28

Zob. P. Leser,
,.Ethnologia

America.

Eu.Tupeon

Ethnology

(1970), vol. 4, s. 5-8:

The

Academic

Europaea"
and

American

L Portis

Position

1967, vol.

of

1, nr

Anthropology.

European

Ethnology

4, s. 320-322;
"Ethnolo;;ia

in

NO"rth

Ch. H. Lange,
EUl"opaea" Hill

Winner, Studia nad spoleczno.0ciami
chlopskimi.
w antropologii
amerykańskiej.
"Etnografia
Polska" 1974, t. 18, z. 2, s. 129-144.
29 Nie można jednak
przeceniać wpływu europejskiej myśli etnologicznej i folklorystycznej, gdyż nadal słaba znajomość osiągnięć etnologii krajów Europy jest
często szokująca. Niektórzy przyrównują stopień tej wiedzy do znajomości osiągnięć
humanistyki
arabskiej
czy chińskiej, gdzie bariera językowa jest nieporównanie
większa. Zob. R. Cohen, R. Naroll, Method in Cultural
Anthropology,
[w:] R. Cohen
and R. Naroll (ed.), A Handbook ..., op. cit., s. 6. Sytuację tę zrnieniają nie tylko
rosnące kontakty i coraz liczniejsze publikacje europejskich
etnologów w języku
angielskim,
ale i działalność
naukowa
europejskich
etnologów
i folklorystów
osiadłych na stałe w USA.
3D Ogólnej,
choć w wielu miejscach uproszczonej charakterystyki
współczesnej
amerykańskiej
folklorystyki
dokonała ostatnio L. M. Zemljanova,
Sovriemiennaja
amierikanskaja
fol'kloristika.
Teoreticeskije
napravlenija
i tendencii, Moskva 1975.

�28

ALEKSANDER

POSERN-ZIELIŃSKI

'vyraźniej odczuwana jest potrzeba szybkiej modernizacji nauki o człowieku i jego kulturze. Wyraża się ona w poszukiwaniach nowego modelu
antropologii, takiego modelu, który w znacznie większym stopniu odpo,viadałby rzeczywistym potrzebom praktycznym i teoretycznym. Chodzi
przy tym głównie o to, aby antropologia z jej metodami, przedmiotem
badań, celami poszukiwań i praktycznymi osiągnięciami odzwierciedlała
sytuację współczesnego świata. Jest bowiem nie do przyjęcia odgrodzenie
się od niego nie\vidzialną barierą czystego scientyzmu. Cel ten antropologowie amerykańscy zamierzają osiągnąć zasadniczo trzema sposobami:
1) poprzez sygnalizowane już wyżej przeorientowanie tradycyjnych zainteresowań; 2) poprzez zastosowanie nowego podejścia, nowego sposobu
oglądu rzeczywistości; 3) poprzez poszukiwania nowych form łączenia
teorii z praktyką. Na niektóre aspekty tych trzech podstawowych dróg
modernizacji antropologii, mających uratować ją przed skostnieniem,
zwrócimy obecnie nieco uwagi.
Od dłuższego już czasu toczy się spór na temat przedmiotu badań
antropologii kulturowej i jej specyfiki mającej decydować o istocie odrębności owej dyscypliny. Nie należy sądzić, aby szybko przyniósł on konkretne vstalenia. Wiadomo jedynie, iż w centrum antropologicznych zainteresowań znajduje się różnorodnie definiowana kultura, którą poddaje
się analizie z punktu widzenia jej powiązań z całokształtem procesów
społecznych, uwarunkowań środowiskowych, przebiegu jej historycznych
przekształceń oraz ram psychicznych określających zachowania się jednostek i grup. Takie szerokie ujęcie nie ogranicza w niczym kompetencji
antropologii kulturowej, powodując jej przybliżenie się do szeregu dyscyplin pokrewnych.
Jednocześnie mnęła tradycyjna bariera odgradzająca antropologię, zorientowaną dotychczas na badania społeczeństw prostych, od socjologii
i pokrewnych nauk społecznych służących analizie społeczeństw złożonych (complex societies). W tej sytuacji wyznaczenie "typowego" dla
antropologii pola badawczego jest już obecnie niemożliwe. Potwierdzają
to również w pełni bibliografie antropologiczne, w których znaleźć można
prace na wszystkie możliwe tematy. W takim układzie akceptowanym
powszechnie hasłem-programem stało się powiedzenie: "let anthropology
be what anthropologist do" (pozwólcie antropologii być tym, co czyni
antropolog) 31, jako oddającym najpełniej obecny pluralizm zainteresowań.
W ten sposób do grona dyscyplin ściśle związanych od dawna z antropologią, takich jak psychologia, ekologia, lingwistyka i prahistoria, dołączyła i socjologia.
~l D. Hymes, The Use of Anthropology:
mes (ed.), R.einventing ..., op. cit., s. 7.

Critical,

Political,

Personal,

[w:] D. Hy-

�Amerykmisku

untropologta

kulturowa ...

29

Wielu badaczy uważa nawet, iż integracja obu tych dyscyplin pod
względem koncepcji jest niechybna, gdyż teoretyczne podstawy obu nauk
muszą być tożsame. Inni podkreślają, iż zbliżenie to nie oznacza całkowitej fuzji, a jedynie zapowiada nową formę interdyscyplinarnej kooperacji.,
w toku której następować będzie antropologizacja pewnych działów socjologii i socjologizacja niektórych ujęć antropologicznych. Wskazuje się
przy tym - nie bez racji - na rosnące znaczenie inspiracji i wpływu
antropologii na socjologię amerykańską, która w humanistycznym, holistycznym i jakościowym podejściu antropologów do badanych społeczeństw dostrzegła obecnie szansę wzbogacenia swych własnych analiz 32.
Zbliżeniu do socjologii towarzyszy również zjawisko prężnego rozwoju
antropologicznych specjalizacji pogranicznych, takich jak antropolog.ia
ekonomiczna, polityczna i prawna. Ten nurt wyraźnie nawiązuje do brytyjskich doświadczeń funkcjonalistów, choć w miarę zaawansowania badań uwidaczniają się w nim cechy typowo amerykańskiego eklektyzmu,
polegające na zmiennym operowaniu metodami interpretacji w zależności
od specyfiki rozwiązywanych problemów i charakteru stawianych sobie
pytań.
Wśród prób dążących do wypracowania nowego podejścia antropologii do badanej rzeczywistości społeczno-kulturalnej i vvłasnej dyscypliny
wyróżnić można trzy - jak się zdaje - główne orientacje. Pierwsza
z nich koncentruje się na sprawach warsztatowych, uwypuklając znaczenie wypracowania i doboru właściwych metod zbierania i obróbki danych, druga cechuje się antyscientystycznym zaangażowaniem humanistycznym na nowo "odkrywając" dla antropologii człowieka i jego istotne
problemy egzystencjalne, wreszcie trzecia orientacja podkreśla przede
wszystkim swe zaangażowanie społeczno-polityczne i z tej racji określana
jest często jako "antropologia radykalna". Przyjrzyjmy się teraz pokrótce
owym orientacjom, pamiętając jednak o tym, iż są one jedynie sweg,)
rodzaju konstrukcjami idealnymi, nie występującymi prawie \'1 stanie
"czystym" w amerykańskiej rzeczywistości naukowej. Z reguły bowiem
mamy do czynienia ze splotem poglądów reprezentatywnych dla wszystkich tych trzech nurtów, a jedynie ich wzajemne proporcje i rozkład
akcentów świadczyć mogą o rzeczywistych preferencjach.
Pierwsza orientacja, którą określa się czasami jako "scientific approach" (podejście czysto naukowe) w doskonaleniu teoretycznych rozważań, metodologii, technik analizy i metod pracy terenowej, szuka swoistego remedium, mającego nobilitować antropologię do rangi "prawdziwej" nauki, ustalającej twierdzenia typu nomologicznego. Zwraca się
32 Tendencję
tę zauważył również P. Sztompka, analizujący
sytuację
czesnej socjologii amerykańskiej.
Zob. P. Sztompka, Dylemaiy
socjologii
kańskiej.
"Studia Socjologiczne" 1974, nr 2(53), s. 161-162.

współamery-

�;'\0

ALEKSANDER

POSERN-ZIELrNSKI

więc coraz większą uwagę na problemy konstrukcji teorii i sposoby ich
konfirmacji oraz falsyfikacji, a także na metody dochodzenia do generalizacji antropologicznych. Podkreśla się programową otwartość metodologiczną, która wyraża się w skłonności do łatwego przyswajania interpretacyjnych ujęć pokrewnych dyscyplin wykorzystywanych następnie
w toku analiz materiału antropologicznego. Dyskutuje się na temat krytyki źródeł i różnych modeli analizy. Modernizuje się również w szybkim tempie asortyment technik analitycznych, wzbogacany coraz częściej
a dorob~~kstatystyki matematycznej, skomplikowane testy psychologiczn(:', ujęcia
strukturalne, taksonomiczne i semantyczne.
Jednocześnie przykłada się wielką wagę do udoskonalenia pracy tereTIO\vej:zauważono bowiem słusznie, że im doskonalsze stają się techniki
analiz:--, tym wyraziściej ukazują się podstawowe niedoskonałości materiału empirycznego. Stąd też bierze się przypisywanie coraz większego
zl13czenia takim problemom, jak: opis atmosfery psychicznego kontaktu
ekipy badawczej z badaną społecznością, uniformizacja kwestionariuszy
w celu uzyskania większej porównywalności danych, rola międzykulturowej przekładalności pojęć wyrażanych w odmiennych językach, odpowiedni dobór metody obserwacji uczestniczącej, wreszcie możliwości
v-prowadzania do badań terenowych eksperymentów i sposoby weryfikacji błędó\v zarówno respondentów, jak i antropologów. Jednym z najlepszych przeglądów- wszystkich tu wymienionych problemów i wielu jeszcze
innych zagadnień jest bez wątpienia ogromna i wielce pożyteczna praca
A Handbook
of Method in Cultural
Anthropology,
na którą złożył się
trud blisko 50 uczonych, w części związanych z wysoko cenionym Northwe~tern University z Evanstone, Illinois 33.
Doskonalenie warsztatu antropologicznej
analizy, wzbogacanie go
o metody standaryzowane i sporą dozę statystyki matematycznej, coraz
liczniej~ze próby budowania formalnych modeli zjawisk i procesów, wywołały poważną krytykę części antropologów orientujących się na odmienny typ badań. Ten antyscientystyczny kierunek określa swe podejście do studiów nad kulturą jako tzw. "humanistic approach" (humanistyczne podejście), nawiązując w ten sposób wyraźnie do szerszego nurtu
odnowy amerykańskich nauk społecznych, zwanego "nowym humanizmem" 34. Wyrósł on na gruncie surowej krytyki dotychczasowych osiąg33 Tom ten, publikowany
pierwszy raz w 1970 r., zawiera prawie tysiąc stron
dwuszpaltowego
druku. Został wydany przez Ronalda Cohena i Raoula Narolla,
którzy zebrali w nim artykuły na temat epistemologicznych
aspektów antropologii,
krytyki źródeł, budowy teorii, metodyki pracy terenowej, modeli analizy etnograficznej, problemów
kategoryzacji
i komparatystyki
w antropologii.
34 L. H. Warshay.
The Current State of Sociological
Theory: Diversity,
Polarity,.
Empiricism
and
Social
Theories.
"The Sociological
Quarterly"
1971, vol. 12,.
nr 1, s. 39.

�.\mery/w1iska

antropologia

kuituro1JJa ..

31

niet. Dyskusje
na ten temat przybrały
jednak na sile dopiero od r. 1970,
kiedy to nowojorska
,.New School for Social Research"
powołała
do życia pismo pod znamiennym
tytułem
"Critical
Anthropology".
Na jego
łamach. a także i w innych periodykach,
takich jak np. "Current
Anthropology", czy "Nevvsletter
of American
Anthropological
Association",
zwracano U\\'ng~, iż scientyzm
i superspecjalizacja
spowodowała
rosnące
oddalaniE' się nntropologii
od człowieka
i jego problemów
życiowych.
Podk,'eślan0
przy tym, iż dalsza kontynuacja
pozytywistycznego
podejścia
uczyni z antropologii
dyscyplinę
dostarczającą
"lifeless
description
of
human life" (pozbawionych
życia opisów ludzkiego
życia) ~5.
Nabzetn
chwili jest jednak nie tylko przezwyciężenie
tego sterylnego i'cient:-'zmu, ale także powstrzymanie
rosnącej
dyferencjacji
antropologii rozpadającej
si(~ na wąskie,
wzajemnie
izolowane
subdyscypliny,
tracące z pola widzenia
całokształt
problematyki
i dostarczające
coraz
\vi&lt;:kszt:j ilości publikacji
na tematy o coraz mniejszej
wadze 36. W zakresie propozycji
metodologicznych
humanistyczna
orientacja
antropologiczna proponuje
rozwijanie
metod jakościowych,
takich
jak introspekcja,
obserwacja
uczestnicząca,
metoda
biograficzna,
a więc umożliwiających
takie :.pogłębianie·'
studiów,
których
celem byłoby dotarcie
do warstwy
norm. \"'artości,
idei i celów ludzkich
działań,
bez jednoczesnej
utraty
bezpośredniego
kontaktu
z badaną społecznością.
Badacze reprezentujący
to stano\visko,
odcinając
się od tradycji
behawioryzmu
proponują,
aby
nO'Na wersja antropologii
kulturowej
przybrała
nazwę "nowej
etnografii" (m·\\· ethnography)
:n. Propozycja
ta wraz z renesansem
popularności
nazwy
..etnologia",
którego
przejawem
jest choćby
powołanie
takich
czasopim:.. jak "Ethnology"
i ostatnio
"American
Ethnologist"
(1974 r.),
jest również symbolicznym
odwrotem
od poddawanej
krytyce
tradycyjnej antropologii
kulturowej.
]';ow" etnografia
rna być "krytyczną",
"dialektyczną"
i "refleksyjną"
\VErsją dawnej
antropologii
kulturowej
~8. Pierwszy
przymiotnik
akcentować ma ideę wyzwolenia
się spod wpływów
obowiązujących
paradygmatów antropologiczn\"Ch
i pozytywistycznych
ideologii
"value-free-scie-

j,; BC':'eman
G. D., Anemic and Emetic Analyses
in Social
Anthropology.
"American Anthropologist"
1966, vol. 68, s. 350.
~fi M.
Harris, T/w Rise of Anthropological
Theory. A History
of Theories of
CuUure. New York 1970, s. 3.
87 Jako
jeden z pierwszych propozycję takiej nazwy przedstawił W. Sturtevant,
Studies in Ethnoscience ("American Anthropologist"
1964, vol. 66, cz. 2, s. 99-131),
który jednakże reprezentował
odmienny
nurt odnowy antropologii,
poszukujący
w lingwistyce
impiracji
dla dalszych studiów.
S8 Zob. B. Scholte.
Toward a Reflexive
and Critical
Anthropology,
[w:] D. Hymes (cd.), Reinventing
Anthropology ..., op. cit., s. 430-457.

�32

ALEKSANDER

POSERN-ZIELl'

SKI

nce" (nauki wolnej od wartościowań). Z kolei "dialektyczny" aspekt nOwej etnografii tkwi w postulatach łączenia teorii z praktyką i społecznej
odpowiedzialności badacza za skutki swych zawodowych poczynań. Antropolog winien bowiem nie tylko zaspokajać swe ambicje nauko\VE
i wzbogacać teorię kultury, ale również działać tak, by rezultaty jego
studiów były także przydatne dla członków badanej społeczności. Wreszcie przymiotnik - "refleksyjny" - oZnacza takie podejście, które świadczyłoby o rzeczywistym humanistycznym zaangażowaniu, istotnym przede wszystkim przy wyborze przedmiotu naukowych dociekań. Selekcja
problemów badawczych winna bowiem wynikać z koncepcji odnowionej
antropologii, której naczelnym zadaniem jest służenie rCi.1lizacjiludzkiej
wolności. To zaangażowanie ma się przejawiać m. in. w takim doborze
problematyki, który byłby uzasadniony przez aktualną sytuację społeczno-kulturową konkretnych środowisk zagrożonych np. zagładą lub utratą
własnej osobowości kulturowej, czy też objętych nurtem gwałtownych
przemian. Byłaby więc to antropologia reagująca bez opóźnień na bieżć1ce, najbardziej palące problemy współczesności. Nic zatem dziwnego, iż
orientacji tej nadaje się często nazwę "urgent anthropology" (pilna, nagląca antropologia).
Refleksyjny stosunek do wyboru konkretnej tematyki winien odpowiadać także refleksyjnej akceptacji określonej metody ć.lllalizy.Ta ostatnia powinna być zawsze dobierana do problematyki badawczej, nigdy
zaś odwrotnie, a więc tak jak czyni się to jeszcze często obecnie tylko
w celu zademonstrowania warsztatowej wirtuozerii. Nie trudno zauwa7;."::ć,
iż podejście proponowane przez zwolenników "urgent anthropology" Jest
o tyle słuszne, o ile będzie ono uzupełnieniem innych badań ważnych
dla rozwoju teorii kultury, a nie posiadających często bezpośredniego
związku z praktyką społeczną. \V przeciwnym wypadku grozi antropologii, podobnie jak i socjologii amerykańskiej, co trafnie zamvażył :iuz
P. Sztompka, rezygnacja "z naukowych, uogólniających ambicji ..." ~':
i przyjęcie pozycji naiwnego w gruncie rzeczy pragmatyzmu.
Trzeci nurt odnowy antropologii powstał w istocie z "lewego" skrzydła orientacji humanistycznej, wiążąc swą bezkompromisową i totalną
krytykę tradycyjnych kierunków z hasłami polityczno-rewoluc.yjnymi.
Przedstawiciele "radykalnej antropologii' atakują kolonialne i imperialistyczne korzenie nauki o człowieku i jego kulturze, zdecydowanie odrzucają wszelkie związki współczesnej antropologii z "establishmentem"
i przeciwstawiają się przerostowi znaczenia technik badawczych spychających na dalszy plan same problemy. W swej krytyce, pozbawionej
częstokroć konstruktywnych rozwiązań, posuwają się oni tak dalece, iż
89

P. Sztompka,

op, cit., s. 173.

�ALEKSANDER

POSER""-ZIELINSKI

określają dotychczasową antropologię jako wyrafinowaną ludyczną pseudonaukową specjalizację "białeg,o człowieka", która - poprzez swe funkcje rozrywkowe -- umożliwia sfrustrowanym klasom średnim iluzoryczną
ucieczkę od monotonii kapitalistycznej codzienności w świat fascynującej
egzotyki. Interpretowane w tym samym duchu badania terenowe przedstawia się z kolei jako wyszukaną formę intelektualnej turystyki 40.
W poglądach zwolenników tej orientacji dostrzec można silne wpływy
anarchistycznego neomarksizmu i trockizmu tzw. nowej lewicy. Czerpie się
również obficie z teoretycznego dorobku rewolucyjnych ideologów Trzeciego Świata (F. Fanon, E. Guevara, Mao-Tse-Tung, Kim-Ir-Sen), Podstawowym celem radykalnej antropologii winno być bezpośrednie zaangażowanie badaczy w działalność polityczną względnie rewolucyjną wszędzie
tam, gdzie istnieją ku temu odpowiednie warunki, aby wiedzą teoretyczną i znajomością mechanizmów społeczno-kulturowych zmian służyć szybszym transformacjom anachronicznych struktur społeczno-politycznych.
Stanowisko to, cieszące się pewną popularnością w niektórych koła,;:h
młodych adeptów antropologii w dobie wojny w Wietnamie, obecnie traci
zwolenników. Złożyło się na to wiele przyczyn, wśród których takie, jak
utopijność haseł, brak możliwości ich realizacji, dogmatyzm polityczny
i uproszczenia w interpretacji rzeczywistości społecznej należą z pewnością do ważniejszych. Ferment wniesiony przez radykalnych antropologów
nie poszedł jednak na marne, sprzyjał on bowiem kształtowaniu się krytycznej autorefleksji szerokich kręgów antropologicznych, uzmysławiał
badaczom ich własne społeczne uwikłania, wskazał na pewne nowego
typu możliwości badań procesu rewolucyjnego, wresz'Cie przyczynił się
do wzrostu zainteresowań amerykańskich antropologów teoretycznym
dorobkiem marksizmu 41.
Nie można tu pominąć także ich zasług: w dziele ożywienia dyskusji
na temat etyki badań antropologów i ich odpowiedzialności za wykorzystanie efektów studiów terenowych. Na te aktualne problemy wskazywali
zresztą prawie wszyscy przedstawiciele orientacji humanistycznej. Punktem zwrotnym owej dyskusji stało się ujawnienie współudziału antropologów w anty partyzanckich projektach opracowanych przez Pentagon
S, Willis, Skeletons
in the Anthropological
Closet, [w:] Hymes
(ed.),
s. 141-142.
H Zob. M. D. Caulfied,
Culture
and Imperialism.
Proposing
a New Dialectic,
[w:] Hymes (ed.), op. cit., s. 182-212. Innym przykładem
może być koncepcj,1
tzw. "kulturowego materializmu" - będąca połączeniem materializmu historycznego
i kulturowej ekologii neoewolucjonistów.
Zob. M. Harris, op. cit., s. 654-687. Warto odnotować także wzrost zainteresowań
twórczością K. Marksa, w czym największe zasługi położył L. Krader, The Ethnological
Notebooks
of Karl
Marx,
Assen, Holland 1974; tenże, The ilsiatic
Mode of Production,
Assen 1975.
40

O)).

3 -

W.

cit.,

Lud, tom LXI

�Amerykariska

ant.ropol()gi.a kulturowa ...

do walki z ruchami lewicowymi w Ameryce łacińskiej i Tajlandzie 42.
Afera ta spowodowała szybkie uformowanie (1970 r.) Komitetu do Spraw
Etyki (Commitee on Ethics) przy "American Anthropological Association" który zaatakował jawną i bezpośrednią, czy nieświadomą i pośrednią kooperację antropologów z agend.ami rządowymi w badaniach
maj,ących na cel!l - nie tyle dobro badanej społeczności, co interes racji
stanu. Dotyczyło to w szczególności studiów nad Indianami i Murzynami
OI'az badań prowadzonych w krajach trzecich. Jednym z podstawowych
pryncypiów nowej etyki zawodowej staje się powoli zasada, w myśl
której antropolog nie może działać wbrew interesom badanej przez siebie wspólnoty i w żadnym razie nie może uchylać się od odpowiedzialn:;ści za praktyczne skutki swych analiz 43.
Ta nowa postawa spowodowała konieczność zreformowania dotychczasowych zasad obowiązujących w antropologii stosowanej (applied anthrop8logy), w myśl których rzeczą antropologa było dostarczanie ekspertyz,
a sprawą polityka czy działacza społecznego podejmowanie decyzji. Taki
podział ról poddaje się obecnie surowej krytyce, wskazując na konieczność~ uczestnictwa badacza we wszystkich fazach procesu kierowanej
zmia:1Y społeczno-kulturowej. Jedną z ciekawszych prób odejścia od tradycji antropologii stosowanej jest program tzw. badań oddziaływujących,
wysuwany przez tzw. "action anthropology" 44. Preferuje on takie dziabnie antropologa, które umożliwia mu nie tylko integrację z badaną
wspólnotą, ale i subtelne oddziaływanie na przebieg zmian, zwykle przez
nit go prowokowanych. W tym układzie badacz pełni jednocześnie rolę
tem:etyka, agenta zmiany i ukrytego przywódcy wspólnoty. Nieliczne dotąd próby realizacji takiego programu spotkały się jednak z ostrą kryt,\"};:'1' która zarzuca "oddziaływującej
antropologii" utopijność założeń
(jednostkowe działania w izolowanych społecznościach nie mogą przynieść
więk,zych efektów w makroskali), brak kontroli nad takimi eksperymentami społecznymi i arbitralność rozwiązań, wreszcie wąski praktycyzm od'.vracający się od badań empirycznych o ambicjach teoretycznych 45.

4~

J. L. Horowitz

ReLationship

between

(ed.), The Rise and Fall
Social

Science

of Project

and Practical

E. Wolf and J. Jorgensen,
Anthropologists
Review of Books" 1970, nr 19, s. 26-35.

on

Camelot:

Studies

in

the

Cambridge, Mass. 1967;
Warpath.
"The New York

Politics,
the

43 Totcard
on Ethics for Anthropologists.
"Current Anthropology"
1971. vol. 12.
3 (wypowiedzi J. G. Jorgensena, R. N. Adamsa i D. J, Jone,:a), s. 321-356.
41 R. Piddington,
A.ction Anthropology,
[w:] Applied Anthropolugy,
J. M. Clifton
(e d,), Boston 1970, s. 127-143,
45 J. F'risch,
"Action"
Anthropology,
"Scientific"
llnihro]Ju!u[ju
and 11merican
Indians.
,.New Unive,sity Thought" 1971, vol. 7, s. 12-15. K. H. ~;chlesier, flc;ioT&lt;

11,

�ALEKSANDER

PLURALIZM

POSERN-ZIELIŃSKI

KIERUNKOW

35

I ORIENTACJI

Pluralizmowi przedmiotowych zainteresowań amerykańskiej antropologii kulturowej i różnorodnym koncepcjom przyszłościowego modelu
antropologii odpowiada obecnie również pluralizm postaw badawczych.
Wynika on przede wszystkim z akceptacji różnorodnych koncepcji kultury, określających przecież perspektywę oglądu przedmiotu badań, rodzaj i charakter stawianych sobie pytań i uzyskiwanych na nie odpowiedzi, dobór metod analizy i zasad interdyscyplinarnej
współpracy. Nie
bez znaczenia jest również ciążenie tradycji, czyli spuścizny dominujących niegdyś szkół i kierunków, których zmodernizowane kontynuacje
odgrywają również współcześnie poważną rolę. Towarzyszą im jednak
postawy nowe, wyrosłe na fali krytyki i opozycji względem poprzednich
orientacji. W rezultacie w tej prawdziwej amerykańskiej mozaice antropologicznej wyróżnić można co najmniej pięć najważniejszych orientacji,
a mianowicie: psychologiczną, lingwistyczną, statystyczną, ekologiczną
i historyczną. Podana tu kolejność, której będziemy się trzymali w naszym skrótowym przeglądzie., odpowiada również z grubsza popularności
pcszczególnych postaw antropologicznych w Stanach Zjednoczonych.
Współczesna orientacja psychologiczna jest w prostej linii spadkobierczynią tzw. "culture-and-personality
approach", zwanej również niekiedy
studiami nad osobowością w kulturze (personality-in-culture
studies).
Z tej też racji kontynuuje ona tradycje zainteresowań nauk behawioralDych, choć \V znacznie większym zakresie uwzględnia ona splot uwarunkowań społeczno-ekonomicznych i kulturowo-historycznych.
Jeden z czołowych jej reprezentantów, A. F. C. Wallace, określił nawet tę orientację jako "the new culture-and-personality
approach" 46, inni natomiast
skłonni są używać jeszcze starszych określeń w rodzaju etnopsychologii
lub psychologicznej antropologii.
Nie jest to bynajmniej orientacja jednolita, rozpada się ona bowiem
na kilka kierunków, wśród których co najmniej trzy zasługują na
wzmiankG· Pienvszy z nich tworzą tzw. międzykulturowe
studia osobowościowe (personality cross-culturally studies), koncentrujące się na
badaniach poróvvnawczych osobowości kulturowych,
ze szczególnym
uwzględnieniem dociekań nad działaniem mechanizmu tzw. orientacji
poznawczej, czyli obrazu społeczno-kulturowej
rzeczywistości kształtowanego przez doświadczenie jednostki 47. Dużym powodzeniem cieszy
\

the Southern Cheyenne. "Current Anthropology"
1974, vol. 15,
m 3. s. 277-283 i komentarze:
s. 289-303.
45 A. F. C. Wallace,
The New-Culture-and-PersonaLity,
[w:] T. Gladwin and
W. Sturtevanl
(cd.), Anthropology
and Human
Behavior,
Washington
1962.
41 R. B. Edgerton,
Method in Psychological
Anthropology,
[w:] R. Naroll and
R. Cr,!,('n (cd.l. A Handbook ..., op. cit., s. 338-352.
r1nthro!Jol.o(J!I and

�3G

A?nerukariska

antroJJolo'Jia

kulturo1.cn .. ,

się także specjalizacja zwana "etnopsychiatrią" i to głównie ze v/zględu
na jej związek z praktyką społeczną oraz programami szeregu agend
służby zdrowia. Studia te obejmują zjawiska patologii i ich kulturowe
uwarunkowania,
zajmują się także związkami zachodzqcymi między
zmianami kulturowymi a stanem zdrowia psychicznego. co w dobie intensywnych procesów modernizacji, asymilacji i akulturacji \vielu społeczności ma kapitalne znaczenie 48. Trzeci kierunek tej orientacji można
by nazwać etnopsychohistorycznym,
a to z tego wzglc;clu, iż próbuje
on stosować interpretację etnopsychologiczną do faktó\v historycznych,
nawiązując w ten sposób do modnej obecnie psychohistorycznej interpretacji procesu dziejowego. Ulubionym przedmiotem badań są zwykle
zmiany społeczne, ruchy religijne, kontakty interetniczne, konfrontacje
ideologii, funkcje różnych form religii itp. A. F. C. Wallace, W. La
Barre i D. F. Aberle to jedni z czołowych przedstawicieli tego nurtu MI.
Ogólnie rzecz biorąc, w zakresie metod analizy orientacja psychologiczna
wykorzystuje najnowsze osiągnięcia psychologii, w mniejszej mierze
czerpiąc z technik typowo antropologicznych. Dało to m. in. powód dD
krytyki wskazującej, iż psychologiczna antropologia staje się powoli po
prostu między-kulturową wersją zwykłej psychologii.
Jednym z pomostów łączących orientację psychologiczną z lingwistyczną jest bez wątpienia relatywistyczny kierunek "poróvmawczych
badań nad podmiotowo ujmowaną kulturą" (cross-national research
into subjective culture). Nawiązuje on otwarcie do psycholingv"ist\'cznej
szkoły E. Sapira i B. Whorfa 50, postulując badanie komparatystyczne
wartości, stereotypów, postaw, odczuć, znaczeń, z uwzgl(,'c1nieniem pełnej
lokalnej specyfiki wynikającej z odmienności kultur i Jf,'zykó\v. Naczelnym celem tego kierunku jest zrozumienie ludzi obcej kultury możliwe
jedynie poprzez interpretację
posługującą się pojęciami ich 'własnego
systemu semantycznego. Aby cel ten osiągnąć, reprezentanci tego kierunku zwracają szczególną uwagę zarówno na elementy uniwersalne,
jak i na specyficzne, które decydują o unikalności poszczególnych systemów kulturowych. Systemy te określają przecież odmienność narodowych zachowań. Zadaniem badacza jest natomiast wy jaśnienie przyczyn
·18 B. C. Maday,
The Ethnologist
and Mental
Health.
"Ethnologia Europaea"
1970, 'lal. 4, nr 4, s. 33-37.
49 Zob. np. R. J. Lifton
and E. Olson (ed.), Explorations
in PSlIchohistory.
The
Welljeet
Papers, New York 1974; A. F. C. Wallace, Religion:
/łn Anthropological
View, New York 1966; W. LaBarre,
The Ghost Dance. The OriQins oj Religion.
New York 1972; D. F. Aberle, The Peyote Religion among the NavałlO. "Viking
Fund Publications
in Anthropology"
(New York) 1966, nr 42.
50 Charakterystykę
tej orientacji daje A. Schaff, Język a po::.:nanie, Warszawa
1964, w rozdziale "Etnolingwistyka:
Hipoteza Sapira- Whorfa", s. 79-130.

�Amerykańska

antropologia

kultu1·ou:a ...

37

i mechanizmów tego zróżnicowania 51. A zatem mamy tu do czynienia
z no,-""ąwersj&lt;l badań nad charakterem narodowym, które - co warto
przypomnieć - roz,,:,ijały się w latach ostatniej wojny, głównie w celu
,głębszego poznania przeciwników i sojuszników Stanów Zjednoczonych.
Obok tradyC\jnie już rozwijanych zainteresowań związkami kultury
i języka wzrasta również znaczenie studiów nad niejęzykowymi sposobami IWfl1UnikO\vania.Najmodniejszym jednak działem antropologii lingwistycznej jest kierunek określany jako "etnonauka" (ethnoscience),
etncsemantyka czy ludowa taksonomia (folk taxonomy). Jest on nową
wersją dawnych badań nad wiedzą ludową. Kierunek ten koncentruje
się na badaniach systemu znaczeń, poprzez które ludzie różnych kultur
\vidzą świat jako uporządkowaną całość, zajmuje się rolą tych znaczeń
\v systemie poznawczym, wreszcie interesuje się ustrukturyzowaniem
ludzkiej wiedzy. W myśl tych wytycznych powstają zatem studia na
temat np. etnobotaniki, etnozoologii, etnoanatomii itp. konkretnych społeczności, rekonstruujące wiedzę tych grup o fragmentach otaczającej
ich rzeczywistości. Stają się one podstawą do międzykulturowych studiów
epistemologicznych, mających za zadanie nie tylko odkrywać reguły
myślenia i uniwersalne prawa rządzące wiedzą, ale i dotrzeć do istoty
badanej kultur)' niejako od środka poprzez analizę poznawczej zawartości wyrażeń j~zykowych. W ten sposób specjaliści od "ethnoscience"
usiłują znaleźl' odpowiedź na pytanie: jak przedstawiciele konkretnej
kultury postrzegają otaczający ich świat i jak specyfika tego postrzegania, odzwierciedlona w języku, złączona jest z lokalnym systemem kulturowym 52.
Specjalizacja ta ukształtowała się w latach 60-tych. Łączono z nią
wówczas duże nadzieje, sądząc, iż zrewolucjonizuje tradycyjną antropologię i przybliży ją człowiekowi. Stąd też. określano niejednokrotnie
"ethnoscience" jako jedną z ważniejszych gałęzi "nowej etnografii" 53.
Obecnie wydaje się jednak, iż kierunek ten znalazł się również w awangardzie nurtu scjentystycznego, oddalając się systematycznie od tzw.
humanistycznego podejścia. Wyrazem tego są przede wszystkim metody
analizy. wykorzystujące obficie dorobek najnowszy strukturalnego językoznawstwa, statystyki i teorii mnogości.
Ch. E. O~gcod. On the Strategy of Cross-National
Research into Subjective
Iw:] The Social Sciences. Problems
and Orientations
Selected
Studies .
..Studic!&gt; in the Behavioral Sciences" vol. 4, The Hague-Paris-La
Haye 1968,
s. 475~507.
52 O. Werner
and J. Fenton, Method and Theory in Ethnoscience OT Ethnoepistemuloal!, [w:J R. Naroll and R. Cohen (ed.), A Handbook ..., op. cit., s. 537-578
i tam dalsza bibliografia. Zob. także krytykę tej orientacji
u M. Harrisa, The
Rise of Anthropological
Theory,
op. cit., s. 568-604.
53 Zob. przypis
37.
;.1

Culture,

�38

ALEKSANDER

POSERN-ZIELlNSKI

Ze statystycznym
podejściem
łączą się w amerykańskiej
antropologtl
przede wszystkim
tzw. "cross-cultural
researches"
(badania
międzykulturowe).
Są one jednocześnie
metodą
analizy
faktó~
kulturowych,
kierunkiem
interpretacji
zróżnicowań
społeczno-kulturowych,
który dąży do
ustanowienia
globalnych
generalizacji.
Stanowią
również
system klasyfikacyjno-informacyjny
o poszczególnych
kulturach
i ich treściach
Nurt
ten czerpie
inspiracje
z antropologicznej
teorii
areałó,,'
kulturowych,
nawiązuje
do tradycji
socjologicznej
szkoły
Yale, od\vołuje
się także
często do niektórych
prekursorskich
idei samego E. B. Tv lora, 'wreszcie
rozwija
pomysły
wypracowane
w europejskich
ośrodkD::h
etnograficznych badań atlasowych.
Jest on także bez wątpienia
prób,! zapanowania
nad wzrastającymi
nieustannie
zasobami
etnograficznych
danych,
wykorzystującą
najnowsze
techniki
i metody
ich kodowunia
i nast~imie
przetwarzania.
Może być on również
traktowany
jako kolejne
dążenie
do odejścia
od analiz
mikrostrukturalnych
na rzecz m,łkrostrukturiJlnych lub wręcz globalnych.
Bada się więc porównawczo
zasięgi poszczególnych
instytucji,
artefaktów,
typów
zachowań,
wzorów
kulturowych,
głównie w celu wykrycia
znaczących
regularności
i korelacji.
Dla maksymalnego
zmniejszenia
negatywnych
skutków
atomizującej
kulturową
rzeczywistość
statystyki,
stosuje
się w analizach
szeroki
asortvment
technik
właściwego
doboru
prób (sampling
technique).
co ma umożliwić uzasadnione
porównywanie
zbiorów
treści kulturowych,
reprezentatywnych
dla poszczególnych
jednostek
etnicznych
i uwzględniających
unikalność
ich kul tury 54.
W ramach
tej orientacji
wyodrębnić
można dwie podstawowe
,.szkcły". Pierwsza
z nich, łącząca się z nazwiskiem
H. E. Drivera,
zorientowana jest na badanie
Indian Ameryki
Północnej.
Interesując
się korelacjami różnorodnych
elementów
kulturowych,
ukazuje
je \\'szakż,::, w ich
historycznej
i geograficznej
zmienności
55.
Druga
"szkoła",
zWlązuna
przede wszystkim
z nazwiskiem
G. P. Murdocka,
porzuciła
europejską
koncepcję
kartogramu
etnograficznego
na rzecz wyszu:·;anej
kwantytatywnej
analizy
zakodowanych
informacji,
wymaganej
przez
technikę
elektronicznego
przetwarzania
danych 56.

F. W. Moore, Current
Trends in Cross-Cultural
Researcr'" ~W:] Tile SociaL
op. cit., s. 469-474.
55 H. E. Driver
and W. M. C. Massey, Comparative
Studies oj North rll'&lt;cricun
Indians.
"Transactions
of the American
Philosophical
Socic!y"
1957, '101. 47,
s. 165-456; H. E. Driver, Introduction
to statistics for Compa.ra.tive Research, rw:]
F. W. Moore (ed.), Readings in Cross-Cultural
Methodolcgy,
New Haven 1961.
56 G. P. Murdock,
Outline
of World Cultures, New Haven 196.3; tenże, Outline
of Cultural Materials, New Haven 1965; tenże Cross-Cultural
Sampling.
"Ethnology"
1966, vol. 5, s. 97-114.
54

Sciences,

�Amerykańska

antrapalauia

kultuJ'ou:a ...

39

Dorobkiem tej szkoły jest przede wszystkim "Human Relations Area
File", placówka jednocząca funkcje archiwum, etnograficznego centrum
informacji i instytutu badań porównawczych, zorganizowana przy Yale
University w New Haven. Wprawdzie początki tej instytucji sięgają rGku 1937, to jednak naukowa działalność nabrała impetu pod koniec lat
50-tych, a zaczęła wywierać szerszy wpływ dopiero w ostatnich 20 latach. Archiwum to kompletuje dane etnograficzne odnoszące się do kilkuset etnosów, dzieląc je wg. standardowego systemu klasyfikacji na
ogromną ilość zagadnień. W ten sposób stanowi ono największe w swiecie źródło do studiów porównawczych o ambicjach nomotetycznych ;;'.
Powodzenie tej placówki włączonej w system międzyuczelnianej i międzynarodowej wymiany informacji sprzyjało rozwojowi podobnych inicjatyw. Najważniejszą z nich było założenie w r. 1966 kolejnego "banku
informacji" pod nazwą "Societal Research Archives System", którego
centrala zainstalowana została w "Cross-Cultural Cumulative Coding
Center" przy University of Pittsburgh 58. Na podstawie danych z obu
tych archiwów wspomniany już Murdock podjął się trudu opracowania
nowatorskiego etnograficznego "atlasu" świata, uwzględniającego w tabelach ponad 800 społeczności, przy czym w myśl założeń projektodawcy
inicjatywa ta ma być pierwszym krokiem w kierunku kodowego, a więc
porównywalnego, systemu opisu kultury każdego społeczeństwa .;9
Czy próba ta się powiodła - na to niesposób jeszcze obecnie w pełni
odpowiedzieć. W każdym bądź razie te prace, które już wyszły z kręgu
Murdocka, spotkały się z dość ostrą krytyką. Wskazywano przy tym na
brak weryfikacji wykorzystanych źródeł, na niekonsekwencje w przyjętej
taksonomii etnicznej, na niereprezentatywność informacji znajdujących
się w archiwach. Słowem poddano krytyce wstępne fazy obróbki materiałów, decydujące o końcowym efekcie niezależnie od precyzji zastosowanych później technik. Nie ulega także wątpliwości, iż niektóre ze
studiów wykorzystujące technikę statystyczno-porównawczą
przynoszą
w rezultacie dość banalne wnioski, które można byłoby uzyskać znaczn:e
szybciej i przy mniejszym nakładzie środków metodami tradycyjnym:.
Niemniej wyznaczony kierunek poszukiwań wydaje się być interesujący.
57 F. W. Moore, The Human
Relations
Area Files, [w:] R. Naroll and R. Cohen
(ed.), 2'1 lIandbook ..., op. cit., s. 640-648; zob. także omówienie polskie: B. Ja\'.-onka,
Human Relations
Area File (HRAF),
"Lud" 1974, t. 58, s. 270-274.
58 D. R. White,
Societal Research Archives
System: Retrieval,
Quality,
Control
and Analysis
oj Comparative
Data, [w:] R. NaroU and R. Cohen, (ed.), A H'J.ndbook ..., op. cit., s. 676-685.
59 G. P. Murdock,
Ethnographic
Atlas. "Ethnology"
vol. 1-6 (1962-1967j; zob.
także omówienie: M. Posem-Zielińska
(ree.), Ethnology
1967, t. 6, z. 1-4. [w:l
"Lud" 1969, t. 53, s. 411-414.

�·10

ALEKSANDER

POSERN-ZIELIŃSKI

pOmijając bowiem krytykowane
sposoby wykorzystania
zasobów HRAF
i SRAS oraz łączone z nimi, być może, zbytnie nadzieje, należy stwierdzić, że do bezsprzecznych
osiągnięć tej orientacji zaliczyć trzeba stworzenie międzynarodowego
centrum
informacji
etnograficznej.
Do najbardziej
klasycznych
tradycji
antropologii,
a mianowicie
do
idei ewolucjonistycznych,
nawiązuje
wyraźnie
orientacja
"kulturowo-ekologiczna",
będąca jednocześnie
pomostem między dorobkiem marksistowskiej
teorii rozwoju społecznego a osiągnięciami
nauki amerykańskiej. Nurt ten wywieść należy z unilinearnego
neoewolucjonizmu
L. A.
\Vl;ite'a 60 i multilinearnego
neoewolucjonizmu
J. H. Stewarda 61 oraz
z ich syntetycznego
dopełnienia
w postaci koncepcji ewolucji konkretnej
(specific) i ogólnej (general), jakie wypracowali
antropologowie
z kręgu
lhiversity
of Michigan w Ann Arbor w latach 60-tych 62. Obecnie zainteresowanie
procesem ewolucji i jego prawami rozpatrywanymi
w skali
gIcbalnej spadło wyraźnie na rzecz studiów nad przebiegiem
procesów
mikroewolucyjnych,
tj. na śledzeniu historycznego
rozwoju konkretnej
kultUI'~·, rozwoju stanowiącego
wariant
jednej z wielu alternatywnych
możliwości ogólnoludzkiego
postępu. Szczególną uwagę zwraca się przy
tym na relacje zachodzące
między człowiekiem
jako twórcą kultury,
a otaczającym
go środowiskiem
(analiza ekosystemowa).
To ekologiczne
podejście
zostało
wyraźnie
zapożyczone
z archeologii,
która
zresztą
w ujęciu reprezentantów
tej szkoły jest dyscypliną
ściśle kooperującą
z antropologią
kulturową.
Związek ten jest zresztą dwustronny.
Kulturowi ekologowie włączają i wykorzystują
ustalenia archeologii w swych
opracO\vaniach
syntetycznych,
a archeolodzy
wykorzystują
teoretyczny
dorobek neoewolucjonistycznej
szkoły ekologicznej w interpretacjach
pradziejO\vych.
Podstawowe
założenia tego kierunku posiadają bez wątpienia charakter materialistyczny,
co odzwierciedliło
się zresztą w nazwie nadawanej
również
temu
kierunkowi:
"kulturowy
materializm"
6:J.
Centralnym

fil: L. A. White,
The Science of Culture.
A Study of Man and Civilization,
New
York-London
1949; tenże, The Evolution
of Culture.
The Development
of Civilizahem to the Fall of Rome, New York-Landon-Toronto
1959.
6J .J. H. Steward,
Theory of Cultural
Change. The Methodology
of Multilinear
Evolution,
Urbana 1958.
6~ M. D. Sahlins
and E. R. Service (ed.), Evolution
and Culture,
Ann Arbor
19t)]; zob. także fragment
tej pracy w polskim przekładzie [w:] Elementy
teorii
SfJcjol.ogicznych. Materiały
do dziejów współczesnej
socjologii
zachodniej,
Warszawa
1975, ". 350-373; E. R. Service, Cultural
Evolutionism.
Theory in Practice,
New
York 1971.
63 M. Harris,
op. cit., s. 654-687.

�Amerykańslw

an'tropologia

41

l~ulturowa".

punktem zainteresowań studiów tego typu jest adaptacja człowieka do
środowiska rozpatrywana z perspektywy zmiennych technologiczno-ekologicznych i technologiczno-ekonomicznych.
Społeczna zaś organizacja
i ideologia grup.',- w ostatniej instancji traktowane są jako zmienne zależne od determinant podstawowych procesu zmian. Kierunek ten, choć
początkowo najbardziej związany z badaniami względnie ilozowanych
społeczności, ostatnio coraz częściej podejmuje problemy znacznie bardziej złożone, jak analizy: kolonialnej i endokolonialnej sytuacji chłopstwa, modernizacji rolnictwa i jej społecznych konsekwencji, ekonomicznych uwarunkowań politycznych i religijnych konfliktów państw
Trzeciego Świata itp. Ambicje poznawcze tego nurtu są jednak w istocie
znacznie szersze, Ostateczny cel badań stanowią bowiem poszukiwania
ogólnych praw historii kultury, określających przebieg procesów ewolucyjnych. rewolucyjnych i inwolucyjnych, tj. kumulatywnych zmian adaptacyjnych. "Kulturowy materializm" jest zatem jedyną orientacją w antropologii amerykańskiej zainteresowaną teorią rozwoju społecznego i dlatego też jej dorobek, problemy i dalsze losy nie powinny być dla nas
obojętne.
Rozwój zainteresowań historią regionalną USA, rosnące trudności
w prO\vadzeniu antropologicznych badań terenowych w indiańskich rezerv,.'atach, szybki zanik tradycyjnej kultury tubylczej, wreszcie powolny
powrót historvcznego podejścia w amerykańskich naukach społecznychte wszystko czynniki sprzyjające narodzinom tzw. etnohistorii. Orientacja la, związana z badawczymi i teoretycznymi inicjatywami W. N. Fentona 64, jest genct.ycznie związana z historycznym empiryzmem F. Boasa
i dyfuzjonizmem C. Wisslera. Nawiązuje także do tradycji diachronicznych studiów nad kulturowym kontaktem i akultacją 6;';. Ten historyczny
kierunek, któreg'J reprezentanci publikują swe studia na łamach pisma
"Ethnohistory", ześrodkowany jest obecnie wokół amerykańskiej problematyki etniczne.; i kulturowej historii poszczególnych grup indiańskich
zamieszkujących USA. Nacisk kładzie się przy tym na możliwie pełną
rekonstrukcję przebiegu historii konkretnej grupy tubylców i to od czasów najdawniejsz)'Ch. Postulat ten wiąże oczywiście mocno ethnohistorię
z archeologią. Jednocześnie duże znaczenie przywiązuje się do analizy
kolonialnych dziejów Indian, opierając się w tym przypadku na materiałach archiwalnych, by w końcowym etapie studiów skupić się na ukazaniu dziejów najnowszych, odtwarzanych na podstawie oficjalnych doku-

64

1962, vol. 9

65

W. N. FcntC:1. Ethnohistory
and its Problems.
"Ethnohistory"
A. Hultkranz, Historical
Approaches
in American
Ethnology.
Survey .. ,Ethnoloo:la Europaea"
1967, vol. l, nr 2, s. 112-116.

A

Research

�ALEKSANDER

POSERN-ZTELI'

SKI

mentów, a także i tradycji ustnej 66. W ten sposób obraz kultury Indian
po raz pierwszy zyskał tak pełny wymiar historyczny, który w dawnych
pracach antropologicznych był przecież całkowicie zaniedbywany.
Ważnym dorobkiem metodologicznym tej orientacji S&lt;l przede wszystkim propozycje etnologicznej eksploracji zasobów archiv.:alnych i ukazanie, w jaki sposób z materiałów pisanych wydobyć można treści niezbędne dla rekonstrukcji procesów kulturowych. Dla etn'Jloga europejskiego postulat ten nie jest zbyt odkrywczy. Jednakże dor;iosłość wkładu
etnohistorii do współczesnej antropologii amerykańskiej
należy doceniać, pamiętając o tym, iż za Atlantykiem przez dziesif:'c~olecia panował
ant y- względnie ahistoryzm, likwidujący skutecznie wszelkie próbv analiz diachronicznych.
Podsumowując ten pobieżny przegląd głównych orientacji i kierunków współczesnej amerykańskiej antropologii kulturowej zwróćmy )lWagę, iż niezależnie od różnorodnych perspektyw oglądu kultury, \vynikających z odmienności teoretycznych założeń, tylko trzy postawy badawcze, wyróżnione już zresztą trafnie przez Cohena, posiadają istotne znaczenie 67. Pierwsza z nich, to postawa strukturalna,
forsowana przede
wszystkim przez "ethnoscience", a wyrażająca się poszul&lt;iwaniem związków między całościami i poszczególnymi częściami badanej rzeCZVWlstości. Celem studiów jest więc ustalenie formalnych praw i regu~ rządzących kulturą, a zatem takich zasad, które potrafią nawet WI-' jaśnić
statystyczne regularności w zjawiskach stochastycznych. Druga postawa
reprezentowana jest przez podejście holistyczne, wyrażane w postulacie,
iż badanie konkretnej kultury winno uwzględniać wszy5'tLie jej aspekty
istotne, takie jak np. historyczny, ekonomiczny, psychologiczny itp. Natomiast analiza każdego z fragmentów niepodzielnej kultury musi uwzględniać - zgodnie z zasadami holizmu - ich różnorodne kont~ksty,
bez których nie może być mowy o jakimkolwiek naukowym wyjaśnianiu
zjawiska. Tę dyrektywę badawczą starają się realizować takie kierunki,
jak np. etnohistoryczny
czy kulturowo-materialistyczn:.:
(ekologiczny).
Bezsprzecznie hegemonistyczną pozycję zajmuje postawa porównawcza, którą najlepiej charakteryzują
założenia tzw. "cross-cultural studies". Przyjmuje się tu explicite lub implicite, iż międzykuJturowa k;)rnparatystyka stanowi istotę samej antropologii, której ostat('cznym ':elem
winno być przecież wykrywanie uniwersalnych praw kulturowych i zasad działania mechanizmów społecznych. O popularności tej pf;stawy
66

J. Vansina;

Oral

Tradition.

A study

in historical

Methoclo1oU1/, Chicag,) 1~65:

of Ftah, S·.11~ Lalce
City b.r. W., tam także dalsza bibliografia.
67 R. Cohen, Preface,
[w:] R. NaroU and R. Cohen (ed.), A Handbook .... ,p. cit.,
s. VII-IX.
Ethnic

Oral

History

at the

American

West

Center,

University

�Anlcrykaliskn

antropologia,

kulturcl.cQ.,.

-13

świadczy fakt, że aż 910f0 publikacji amerykańskich z r. 1967 o ambicjach nomotetycznych należało do tej właśnie kategorii studiów 68. Przeniknęła ona bez reszty wszystkie orientacje i kierunki, od psychologicznych do historycznych, zaszczepiając wszędzie dyrektywę komparatystycznych studiów międzykulturowych. Porównuje się więc zarówno postawy, wzory, jak i typy kulturowej osobowości, systemy taksonomiczne
i procesy adaptacji do środowiska, całe jednostki etniczno-kulturowe.
jak i ich poszczególne części, artefakty, idee i zachowania, prahistoryczne
cywilizacje i współczesne polietniczne narody. A więc antropologia kulturowa w tym ujęciu stała się "antropologią między-kulturową",
która
poszukuje synchronicznych i diachronicznych uniwersaliów oraz analizuje cechy specyficzne poszczególnych kultur w celu znalezienia dla nich
wspólnych kulturowych mianowników.
UPADEK

CZY ODRODZENIE?

Na zakończenie warto podkreślić, iż amerykańska antropologia., I)d~hodząc od studiów nad tubylczą kulturą "tradycyjną" i jej akultura":
cyjnymi przemianami, rozwija się w dwóch tylko pozornie przeciwstawnych kierunkach. Jednym z nich jest antropologia współczesności,
zbliżająca badaczy do socjologów, drugim zaś antropologia historyczna.
pokrewna studiom prowadzonym przez historyków. W rezultacie miejsce
antropologii w oficjalnej strukturze
nauk uniwersyteckich,
wiążącej
zwykle w jeden departament archeologię, lingwistykę, antropologię fizyczną i kulturową (etnologię), nie odpowiada w pełni bieżącym potrzebom i nie stanowi odzwierciedlenia rzeczywistych pierwszoplanowych
powiązań interdyscyplinarnych.
Jednocześnie nastąpiła szczególnego rodzaju "zewnętrzna" i "wewnętrzna" ekspansja antropologii likwidująca
kontynentalny izolacjonizm, rozszerzająca granice zainteresowań i \v)'znaczająca nowe perspektywy. Przejawiała się ona z jednej strony w objęciu studiami ludów Trzeciego Świata i krajów europejskich, z drugiej
natomiast w porzuceniu Ameryki Indiańskiej jako głównego doświadczalnego poletka antropologii, na rzecz wielostronnego poznania współczesnej Ameryki w jej całokształcie etniczno-kulturowych
zróżnico\yań.
Mimo wielu w gruncie rzeczy pozytywnych tendencji, szereg ważkich
dylematów absorbuje uwagę amerykańskich antropologów, martwiących
się a przyszłość swej dyscypliny. Większość tych problemów nie jest
jednak typowa wyłącznie dla antropologii, dotyczy bowiem równie dobrze socjologii, jak i innych pokrewnych nauk społecznych. Posta"'.:y po68

C. J. Erasmus and W. R. Smith, Cultural Anthropology
in the United Srak'
Analysis.
,,80thwestern Journal of Anthropology" 1967.

since 1900: A Quantitative
vol. 23, nr 2, s. lll-HO.

Q

�ALEKSANDER

POSERN-ZIELIŃSKI

zytywistyczne
ścierają
się z humanistycznymi,
kognitywizm
i konceptwilizm przeciwstawia
się wąsko pojętemu
empiryzmowi
i aktywizmowi,
a technikocentryzm
przy wyborze problemu badawczego
stoi w opozycji
9dc, skrajnego
praktycyzmu.
O tych sprawach,
w kontekście
sytuacji soc.jo1ogii amerykańskiej,
pisał już szerzej P. Sztompka,
do którego art yJwlu wypada mi odesłać czytelnika 69. Właśnie te dylematy
sprawiają,
iż
kr:dyczni
sceptycy, głoszący koniec dawnej antropologii,
nawołują
teraz
do jej gruntownej
przebudowy,
by mogła ona przetrwać,
a raczej odrodzić: się w nowej postaci.
W:'idaje się jednak, iż opinie te, jak większość skrajnych
poglądów,
należą do przesadzonych.
Kadrowe
i materiałowe
zaplecze antropologii
w USA, jej bogate tradycje
i dorobek są tak duże, iż stać ją na luksus
p:Jralizmu
metod, przedmiotów
i problematyki
badań oraz na polaryzację
postaw określających
stosunek do studiów teoretycznych
i praktycznych.
Ta różnorodność
gwarantuje
z kolei wysoką temperaturę
dyskusji, pro\,:adzi do wzrostu
samoświadomości
i autorefleksji
badaczy,
wreszcie
kształtuje
atmosferę naukowej
konkurencji
sprzyjającą
postępowi badań
j ~topniowej
eliminacji poglądów sprzecznych
z duchem epoki. To wszys-kc nie zapowiada
w gruncie rzeczy sytuacji
prawdziwie
kryzysowej,
" jest jedynie przejawem
zdrowego fermentu
wywołanego
pilną koniecznością przeorientowania
zastygłych
schematów.
Ostrość i gwałtowność
niektórych
wypowiedzi
jest w dużym stopniu efektem relatywnej
deprywacji amerykańskiego
środowiska
antropologicznego,
które wychowane
na wielkich tradycjach
przeszłości rozczarowało
się pozbawioną
supt.'rwy bitnych
indywidualności
codzienną
przeciętnością
antropologii
i utratą jej dawnego autorytetu
zarówno w kraju, jak i poza granicami
Stanów Zjednoczonych.
Jedną z prób odbudowy podupadłego
prestiżu stanowią wysiłki zmierZ8jące do zastąpienia
dawnej koncepcji hegemonistycznego
miejsca anlropologii
amerykańskiej
w nauce światowej
ideą równorzędnego
partnerst\va.
W tym właśnie duchu przebiega
dialog rozpoczęty
na dobre
\\i T. 1974 w Chicago
na IX Międzynarodowym
Kongresie
Nauk Antropologicznych
i Etnologicznych.
O tym zaś, iż będzie on z pewnością
kontynuowany,
świadczyć może inicjatywa
wydania monumentalnej
serii
publikacji
z udziałem autorów z całego świata pt. World Antropology,
której pierwszy tom ukazał się w r. 197510. Zamiast więc mówić o fataP. Sztompka, op. cit.
Ta wielotomowa seria, projektowana
na ok. 100 woluminów, wydawana jest.
pc:: red. Sol Taxa. Zawierać
ma ok. 1800 rozpraw antropologów
amerykańskich
i innych, prezentujących
najnowsze osiągnięcia wszystkich dziedzin i specjalności
DC.uk antropologicznych.
Wydawcą jest zasłużona dla nauk społecznych oficyna
hcJenderska "Mouton".
69

7"

�Anlerukań.ska

ant.ropul'Jyia

kulturuu:a

...

listycznym obrazie "kryzysu" i o apokaliptycznej wizji "końca antropologii", należałoby raczej pisać o rozterkach i twórczych poszukiwaniach
nowych rozwiązań czy nowych dróg, które mogą doprowadzić do kolejnego wielkiego "odrodzenia" antropologii kulturowej. Czy jednak rzeczywiście w tym właśnie kierunku wiodą propozycje tzw. "antropologii
ponownie wynalezionej" (reinventing anthropology) lub "na nowo obmyślonej" (rethinking anthropology) pokaże z pewnością przyszłość.

ALEKSANDER

AMERICAN

POSERN-ZIELIŃSKI

CULTURAL

ANTHROPOLOGY

(S

ummar

AND

ITS

CURRENT

PROBLEMS

y)

Attempts to modernize the American cultural anthropology
in the last decade
were examined in the artide. In his discussion the author included: the development of new research
techniques
both in field work and in analytical
and
interpretative
studies, the methodological £lesibility resulting from interdisciplinary
collaboration and the tradition of pluralism
in research approadics, attempts
to
change the theoretical basis and areas of investigation,
and the ethical consideration.
These problems were discussed in three sections. In the first attention
was
directed to the socIal settings for studies and to the relationship
of anthropologbts
to the contemporary
world. Next, efforts designed to create a new model for
anthropology based on a critical evaluation
of tradition
and the existing state
of the science was presented. Finally, the characteristics
of the most important
trends as well as the methodological
and theoretical
orientations
were outlined.
The author traced the evolution of American anthropology from American Indian ~tudies to interest in the Third World and on to analyses of American
society, its ethnic problems and ways of life. Against this background
it wa',
shown how anthropology
is converging with sodology and folklore studies and
with certain trends in European ethnology.
Among the many attempts to modernize anthropology
three basic approaches
were distinguished.
The first and strongest
is the scientistic
approach
which
concentrates
on methodological
problems of a formal nature
and stresses the
necessity of elaborating
and selecting the pr&lt;Jper methods
of collecting
and
processing scienlific data. The second approach, the humanistic, which is gaining
exists which stresses above all socia-political
commitment.
All these approaches
are rather ideal construction, here selected only for analytical reas'cn. They exist
in American anthropology
as intermingled
components of particular
trends and
orientations in which the real preferences can be seen only after an examination
of their mutual proportions.

�4(i

ALEKSANDER

POSERN-ZIELINSKI

The pluralism of research methods resulting from the acceptance of various
concepts of culture also corresponds to the pluralism in research areas and to the
various concepts of a future model for anthropology. Among the most important
approaches
are the psychological, the linguistic, the comparative
and statistical,
the ecological and the historical. At the same time the author states that the
American anthropology that begins with studies of "live" native cultures and their
acculturative
changes is developing in two directions: toward an anthropology
of contemporary
times, hence in the direction of sociology, and toward historical
anthropology,
hence in the direction of history.
In conclusion the author states that the self-criticism
of American anthropologists is exaggerated because it is not an indication of the certain decline of the
discipline but only a sign of a healthy ferment, the growth of self-awareness
and introspection
on the part of researchers.
The sharpness of this self-criticism
is to a large extent the effect of the relative deprivation of American anthropological community which was reared in the great traditions of the past and is now
disappointed has any super-outstanding
personalities with everyday reality locking
and becausse it has lost its former authority both at home and outside of thE'
United States.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10943" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10921">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/80127d06501a5594c999f13fd3220fc0.pdf</src>
        <authentication>ff6997d4afc4efff21abb96c299e3812</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130467">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3396</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130468">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130469">
                <text>1982</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130470">
                <text>Cyganie - Romowie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130471">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3183</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130472">
                <text>Analiza formalna i znaczenie ubioru Cyganów / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1982 t.36 z.1-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130473">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1982 t.36 z.1-4, s.99-126</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130474">
                <text>Mróz, Lech</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130475">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130476">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130477">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130478">
                <text>Lech Mróz
ANALIZA FORMALNA I ZNACZENIOWA UBIORU C Y G A N Ó W

R o m ó w , potocznie o k r e ś l a n y c h w j ę z y k u polskim jako C y ­
1

ganie, spotykamy d o ś ć w c z e ś n i e w miastach, na targach. N a o g ó l
z widokiem t y m kojarzą się określone sposoby w y o d r ę b n i a n i a ich
s p o ś r ó d ogółu ludności, o d r ó ż n i a n i a od n i e - C y g a n ó w . Ł a t w i e j —
chyba jest to odczucie dość powszechne i takie, z k t ó r y m m o ż n a
się z g o d z i ć — w p a d a j ą w oko kobiety swoim odmiennym ubiorem,
jego k o l o r y s t y k ą i sposobem zachowania. Tutaj

pozostaniemy

przy ubiorach i stwierdzeniu, że Romowie w y r ó ż n i a n i s ą przez
nas na podstawie kilku cech, a ubiór jest j e d n ą z zasadniczych.
N i e j e d n o k r o ć t e ż zapewne wypadnie s t w i e r d z i ć , iż nie j e s t e ś m y
w stanie na podstawie samego ubioru odróżnić Cygana od nie-Cygana, że m ę ż c z y ź n i , a niekiedy i kobiety, nie o d b i e g a j ą sposobem
ubierania od ludności n i e c y g a ń s k i e j . T a k w i ę c m a m y dwa od­
mienne, a nawet sprzeczne stwierdzenia: 1. że Cyganie w y r ó ż ­
niają się posiadaniem w ł a s n e g o , specyficznego ubioru i 2. że
Cyganie ubierają się tak j a k pozostali m i e s z k a ń c y k r a j u . Podej­
m u j ą c p r ó b ę odpowiedzi na k a ż d e z tych s t w i e r d z e ń n a l e ż y od­
w o ł a ć się do dawniejszych o p i s ó w i informaoji, jakie zawarte
są w zachowanych ikonograficznych w y o b r a ż e n i a c h

Cyganów.

R o z w a ż a n i a rozpoczniemy od zastanowienia się nad ubio­
rami R o m ó w w czasie ich p o c z ą t k o w e j historii i przybycia —
po opuszczeniu I n d i i — do E u r o p y . Pozwoli to n a m t a k ż e od­
p o w i e d z i e ć , przynajmnioj po części, na pytanie, czy nie zachodzi
pewna

analogia

pomiędzy

dawniejszym

strojem

cygańskim

i jego o b e c n ą f o r m ą a sposobem ubierania się m i e s z k a ń c ó w wsi
i miast r ó ż n y c h krajów i zmianami, jakie z a s z ł y w t y m zakresie.
W y r a ź n i e bowiem stwierdzamy, że ubiór ludowy, n i e g d y ś bogaty
i z r ó ż n i c o w a n y w swojej formie, ujednolica się i upodabnia do
u b i o r ó w miejskich albo wręcz zostaje zarzucony i z a s t ą p i o n y
ubraniom wyprodukowanym seryjnie w e d ł u g w z o r ó w miejskich,
w wysokim stopniu zunifikowanych. C z y zatem nie jest tak, że
k i e d y ś dawniej Cyganie t a k ż e posiadali swój w ł a s n y ,

odrębny

ubiór, stopniowo zarzucany, k t ó r e g o p o z o s t a ł o ś c i jeszcze m o ż e m y
z a o b s e r w o w a ć , ale k t ó r y w znacznym stopniu z a s t ą p i o n y z o s t a ł
ubiorem n i e c y g a ń s k i m .
P e ł n i e j s z e informacje d o t y c z ą c e u b i o r ó w c y g a ń s k i c h
dujemy w ł a ś c i w i e dopiero w literaturze X I X - w i e c z n e j .

znaj­

Wcześ­

niejsze przez s w o j ą f r a g m e n t a r y c z n o ś ć m o g ą w zasadzie jedynie
b y ć m a t e r i a ł e m p o r ó w n a w c z y m dla potwierdzenia tez w y n i k a j ą ­
cych z p ó ź n i e j s z y c h obserwacji. Niemniej nawet te s k ą p e opisy
czy wzmianki p o c h o d z ą c e z wieku X V I I I , X V I I i w c z e ś n i e j s z e
z w a r a c a j ą u w a g ę na pewne cechy dające się z a u w a ż y ć i w s p ó ł ­
cześnie w c y g a ń s k i c h ubiorach. I s t o t n i e j s z ą w a r t o ś ć

posiadają

ikonograficzne przedstawienia C y g a n ó w i do nich t a k ż e w dalszej
części b ę d z i e m y się o d w o ł y w a ć .
Pierwsza znana informacja — w literaturze polskiej — za­
warta jest w dziele Marcina Bielskiego Kronika, łho iesth Historya
Świata w y d a n y m w roku 1564. W rozdziale O Cyganiech
tuła­
czach znajdujemy zdanie: „ p r z e t o w p ł a c h o w i s k a c h c h o d z ą
(Cyganki —• L . M . ) , aby pod nie snadniey ręce k r y ł a , gdy się iei
co trafi u k r a ś ć . " W p ó ź n i e j s z y m o k i l k a d z i e s i ą t lat poemacie
Sebastiana F a b i a n a Klonowica Worek Judaszów
(1600 r.) znaj­
dujemy w i a d o m o ś ć d o t y c z ą c ą sposobu noszenia s i ę Cyganek:
2

P a t r z a j ż e na Cyganki i na ich pstre p ł a s z c z e ,
Patrzaj, jeśli się która splecie i u g ł a s z c z e ,
U j ź r z y s z nie u c z e s a n ą , ujźrzysz p r o s t o w ł o s ą
Z n i e c z y s t ą i samopas r o z p u s z c z o n ą k o s ą .
P o m i j a j ą c informacje dalsze z w r ó c i m y tutaj tylko

p ł a s z c z a c h — ta b a r w n o ś ć i później wielokrotnie
jest w ubiorach c y g a ń s k i c h .

podkreślana

Ekonomika
ziemiańska
J a k u b a H a u r a dostarcza kolejnej
informacji. H a u r w swojej wydanej w 1693 r. pracy z a m i e ś c i ł
ilustrację p r z e d s t a w i a j ą c ą d w ó c h C y g a n ó w . Obaj jak na dzisiej­
sze w y o b r a ż e n i e o ubiorze c y g a ń s k i m wystrojeni s ą d o ś ć osobliwie
— w kopulastych kapeluszach, okryci długimi p ł a s z c z a m i - n a rzutami s p i ę t y m i w o k ó ł szyi, jeden ma płaszcz z kryzą, spod
p ł a s z c z a w i d a ć o b c i s ł y kubrak s i ę g a j ą c y pachwin i obcisłe spodnie
do kolan. T r z y m a on t a k ż e kij — choć b y ć m o ż e jest to szabla
lub rapier, na co w s k a z y w a ł b y u k ł a d przedmiotu, ale nie jest
widoczne zawieszenie u pasa. W dalszej części p o w r ó c i m y jeszcze
do ryciny H a u r a i wy-obrażonych tam R o m ó w .
Ikonograficzne przedstawienia R o m ó w —• które uzupełni­
ł y b y nieliczne opisy i p o z w o l i ł y pełniej w y o b r a z i ć sobie ich
dawniejszy s p o s ó b ubierania się — z X V , X V I , a t a k ż e X V I I w.
są rzadkością, nawet X V I I I - w i e c z n e są niezbyt liczno i częściej
chyba s t a n o w i ą wyraz pewnej artystycznej wizji, idei, której
Cyganie s ą jedynie ilustracją, niż rodzaj dokumentu. Z obszaru
Polski (poza w y m i e n i o n ą ilustracją H a u r a ) nie są znano —
0 ile wiem —• ż a d n e w c z e ś n i e j s z e przedstawienia C y g a n ó w .
Dopiero w wieku X I X Cyganie s ą c z ę s t y m tematem o b r a z ó w
1 rycin, z a r ó w n o w Polsce j a k i innych krajach europejskich.
Zainteresowanie Cyganami w y n i k a z powszechnych w owym czasie
p r ą d ó w w sztuoe i literaturze w y r a ż a j ą c y c h się m.in. w podejmo­
waniu w ą t k u ludowego i rozwoju folklorystyki, fascynacji w s i ą
i k u l t u r ą c h ł o p s k ą . D z i ę k i temu jesteśmy w etanie pełniej wy­
obrazić sobie życie R o m ó w w u b i e g ł y m wieku, m a t e r i a ł ikonogra­
ficzny dostarcza t a k ż e w i a d o m o ś c i na temat ich sposobu ubie­
rania s i ę .
T a k ż e opisy i informacje zawarte w literaturze s ą do wieku
X I X nieliczne. Dopiero w u b i e g ł y m stuleciu na fali z a i n t e r e s o w a ń
ludoznawczych Cyganie znaleźli się w obrębie obserwacji. Zwró­
cenie uwagi na nich i ich kulturę m a jeszcze inne przyczyny.
Cyganie swoim w ę d r o w n y m , n i e z a l e ż n y m ż y c i e m , m a l o w n i c z o ś c i ą stroju i obyczaju fascynowali a r t y s t ó w i t y c h , k t ó r z y mitol o g i z u j ą c nie z n a n ą sobie bliżej r z e c z y w i s t o ś ć c y g a ń s k ą uczynili
ich przedmiotem zachwytu. Wzorem, k t ó r y n a ś l a d u j ą c (bardzo
zresztą powierzchownie) w y s t ę p o w a l i przeciwko sztywnym, su­
rowym i apodyktycznym r e g u ł o m w ł a s n e j s p o ł e c z n o ś c i . Owa fas­
cynacja Cyganami (ale t a k ż e dająca o sobie z n a ć tradycyjna
n i e c h ę ć do nich, czego potwierdzeniem jest wiele d o k u m e n t ó w )
w p ł y w a ł y — j a k m o ż n a s ą d z i ć —- na s p o s ó b widzenia ich, s p o s ó b
przedstawiania, na rzetelność informacji, t o t e ż p a m i ę t a ć n a l e ż y
0 o s t r o ż n o ś c i w podchodzeniu
opisów.

do n i e k t ó r y c h X I X - w i e c z n y c h

Wypadnie nam r o z p o c z ą ć od pizytoczenia informacji z a - \
wartych w literaturze. W wydanej w 1863 r. pracy Pogranicze '
naddnieprzańskie.
Szkice społeczności ukraińskiej
w wieku
XVIII
znajdujemy fragment m ó w i ą c y o „ C y g a n a c h p ł a s z c z o w a t y c h ,
brudniejszych i okropniejszych od tych, co c h o d z ą w ż u p a n a c h
siwych. Żyją oni po borach litewskich, a c h o d z ą w mrozy najwięk­
sze nadzy, przykryci tylko prześcieradłami, nosząc dzieci w ł a s n e
w toibie na plecach zawieszonej" . Podobna w i a d o m o ś ć pochodzi
ze Słowacji (także z X V I I I w.), wg niej Cyganki z i m ą o w i j a ł y
się p ł a c h t ą , w niej t e ż n o s i ł y dzieci — kilkudniowe z przodu,
a starsze na plecach. P ł a c h t y te s ł u ż y ł y , j a k s ą d z o n o , do ukrycia
ukradzionych rzeczy i dlatego noszenie ich z o s t a ł o zabronione.*
3

Najobszerniejsze w literaturze polskiej informacje o ubio­
uwagę

na w i a d o m o ś ć , że Cyganki c h o d z i ł y w „ p ł a c h o w i s k a c h " i pstrych

rach c y g a ń s k i c h znajdujemy w d w ó c h wydanych w lataoh 1824
1 1830 opracowaniaoh p o ś w i ę o o n y c h specjalnie Cyganom.'

99
i

�II.

2. P i ę t n a s t o w i e c z n a

rycina

francuska p r z e d s t a w i a j ą c a
do namiotu

wróżącą u

wejścia

Zacznijmy od wydanej w 1830 r. pracy Narbutta. Wprawdzie
chronologicznie informacje Danilowicza są w c z e ś n i e j s z e , j e d n a k ż e
praca jego, c h o ć p o ś w i ę c o n a Cyganom, bardziej m o ż e b y ć świa­
dectwem niechęci autora, dość jednoznacznie czytelnej w jego
wypowiedziach. Do pracy Danilowicza p o w r ó c i m y nieco dalej.
Pisze Narbutt: „ O d z i e ż Cygana jest p r a w d z i w ą z g o d n o ś c i ą z tem
wszystkiem co go otacza. Niezmierna chęć odróżnienia się i pycha
w pokazywaniu w y ż s z o ś c i , w odzieniu najwidoczniej się wydaje.
Dziwaczność,

s z p e t n o ś ć , niechlujstwo, wszystko uchodzi,

aby

się tylko nie ubrać, j a k się lud krajowy ubiera. Ubogi Cygan
będzie s w o j ą k a p o t ę n i c o w a ł i ł a t a ł do

nieskończenia,

która

i tak razy kilka swój kolor i p o s t a ć traciła, byleby nie przy­
o d z i a ć sukmany w i e ś n i a c z e j . Lepiej się m a j ą c y , cokolwiek w ł o ż y
na siebie, musi b y ć tak pstre, tak dziwacznie zrobione i noszone,
ż e b y na pierwszy rzut oka poznano, że to jest Cygan. U

nas

w Litwie n a j s z c z ę ś l i w s z y m się k a ż d y sądzi, kiedy m o ż e sobie
sprawić szlafrok watowany, z perkalu,

najwięcej

czerwoności

m a j ą c e g o . (...) W butach albo boso, nigdy w ł y c z a n e m obuwiu,
czapka wysoka, szyja goła, w ą s zapuszczony, broda ogolona,
w ł o s g ł o w y n i e s t r z y ż o n y . Kobiety stroją się w co z ł a p i ą , warkocz
roztrzepany, długi hebanowego koloru spada wolno n a plecy
i ramiona. L e c z , aby n a r o d o w o ś ć w stroju z a c h o w a ć , obwijają się
w p ł a c h t y , które nie zszyte na w z ó r togi rzymskiej,

zawieszają

na ramionach, tak, że ręka prawa, nad której ramieniem p ł a c h t a
I I . 3. C y g a ń s c y flecista i dobosz, ok. pol. X V I I I

w.

zaczepiona, wolna i niezakryta zostaje (...) Pora roku najmniej
n a z m i a n ę o d z i e ż y u nich m a w p ł y w u : zima i lato w t y m samym
k o ż u c h u i kapocie w ę d r u j e , siedzi za c i e p ł y m piecem lub fajkę
pali na słońcu filozoficzny kosmopolita."

6

I n t e r e s u j ą c e informacje znajdujemy t a k ż e u Gluzińskiego.
Autor w drodze do B a ł t y na K r y m i e s p o t k a ł w

100

miejscowości

�I I . 4. Cyganie, rycina z CosmograpMe

universalis, 1554 г.; i l . 5. Rodzina c y g a ń s k a , rycina
z k o ń c a X V w,

o nazwie K r z y w o Jezioro g r o m a d ę w e s e l n i k ó w c y g a ń s k i c h ,
„ b y l i ubrani bogato i strojno, k a ż d y z m ę ż c z y z n m i a ł na sobie
ż u p a n p ó l j e d w a b i s t y i kontusz sukienny granatowy, szaraczkowy
lub ciemny, a pas ozorwony nie na kontuszu lecz pod nim n a ż u panie; prawie k a ż d y przy pasie m i a ł z a w i e s z o n ą k a l e t k ę skórza­
n ą ; co tam w niej b y ł o , nie wiem. Kobiety b y ł y w dolmanach,
z r a ń t u c h a m i n a lewej ręce i g ł o w y m i a ł y p o o b w i ą z y w a n e grubemi chustkami (...) mieli wozy dobre, uprzęż strojną i d o s k o n a ł e
konie". Dalej Gruziński pisze: „ 0 Cyganach w gub. Podolskiej
o s i a d ł y c h i naturze ich opowiem rzecz n a s t ę p u j ą c ą : (...) Okrycie
ich bardzo liche, c h o d z ą prawie wszyscy w ł a c h m a n a c h podar­
tych, obuwie ich s t a n o w i ą łapcio ł y c z a n e lub p o s t o ł y ze skórzaną
p o d e s z w ą , izadko k t ó i y m a buty i to polatano przyszczepkami,
a dzieci wszystkie c h o d z ą p ó ł n a g o , z i m ą czy latem, a ż do lat
młodzieńczych... "
7

Najbardziej zwraca u w a g ę w relacji Gruzińskiego informacja,
żc jedni z opisywanych C y g a n ó w , osiedleni, ubrani byli ubogo,
drudzy z a ś , k t ó r z y mieli wozy i konie (a więc m o ż e w ę d r o w n i ) ,
dostatnio, strojnie i baiwnio, unikali t a k ż e kontaktu z nie-Cyganem, co m o ż e p o t w i e r d z a ć , że byli koczownikami. W ś r ó d
a u t o r ó w z w r a c a j ą c y c h u w a g ę na sposób ubierania się C y g a n ó w
brak j e d n o m y ś l n o ś c i , dwie przeciwstawno cechy podkreślano są
n a j c z ę ś c i e j : bogactwo i barwność lub n ę d z n a ubogość. P o w y ż ­
sze opisy informują nas t a k ż e , że Cyganie u ż y w a l i ubiorów (lub
ich części) noszonych t a k ż e przez nio-Cyganów, a nawet, j a k wy­
nika z opisu Gluzińskiego, przez zasobniejszą, zapewne szlachecką
warstwę społeczeństwa.
Dowoyno-Sylwestrowicz przekazuje opis ubioru C y g a n ó w
z L i t w y , ubioru — j a k piszo — „ s t o p n i o w o j u ż z a n i k a j ą c e g o " ;
informacja dotyczy lat 80-yoh u b i e g ł e g o w i e k u . Opisywany
8

201

�w y g l ą d a j ą . Pod s z y j ą z a w i ą z a w s z y k o ń c e spada cały ten ł a c h m a n
kolisty, na k s z t a ł t karbonarskiego p ł a s z c z a , powiewnie i lekko,
lecz a ż e b y się lepiej t r z y m a ł , opina go się p r z e p a s k ą

popod

biodra — i na t y m fundament. P a s i przepaska są to ozdoby,
na nim s z c z y c ą się w i e s i a d ł a strojne, b ł y s k o t k i szklane, świeoidełka k r u ś c o w e , czerepki, n a r z ą d k a i t y m podobne pawie oczka
próżności ludzkiej (...) W ł o s y w k ę d z i o r a c h krucze p o s t r z y ż y n
nie znają (...) brzękadła ś k l n i ą c e — u pasa z kory wierzbowej..."

13

Mimo b ł y s k o t e k i o z d ó b w y n i k a z p o w y ż s z e g o opisu, że sam ubiór
b y ł ubogi. P ł a c h t y , k t ó r y m i o k r ę c a ł y się kobiety (nie tylko z i m ą ) ,
b y ł y tak istotnym s k ł a d n i k i e m ubioru — służąc zarazem do no­
szenia dzieci, towaru na w y m i a n ę , rzeczy otrzymanych, a nawet
drzowa — że najbiedniejsze Cyganki, nie m o g ą c e kupić odpowied­
nio d u ż o m a t e r i a ł u , z s z y w a ł y je sobie z k a w a ł k ó w . N a nogach —•
próoz wspomnianych w y ż e j łapci — noszone b y ł y szmaty, k t ó ­
r y m i owijano stopy uprzednio o k r ę c o n e s ł o m ą (ostatnie informacje
p o c h o d z ą wprawdzie już ze Słowacji, ale s p o s ó b ż y c i a i w y g l ą d
C y g a n ó w s ł o w a c k i c h nie różni się znacznie u C y g a n ó w zamiesz­
k u j ą c y c h p ó ł n o c n e stoki K a r p a t ; zresztą zjawili się oni tutaj
przemieszczająo się właśnie ze S ł o w a c j i ) .

14

N a l e ż y u ś w i a d o m o ć sobie, że przekazano przez literaturę
s p o s t r z e ż e n i a na temat C y g a n ó w m o g ą b y ć wypaczone w swoim
obiektywizmie

przez intencje i stosunek

autora do

Cyganów.

Romowie niemal od chwili pojawienia się w Europie i w Polsce
doznawali rozmaitego p r z y j ę c i a , ale najczęściej b y ł o ono niezbyt
Cyganom

6

przychylne;

niejednokrotnie

bywali

prześladowani,

w y p ę d z a n i z k r a j u . T e n przeważnie negatywny stosunek do C y ­
g a n ó w z m i e n i ł się c z ę ś c i o w o w X I X wieku — Cyganie zaczęli na
fali z a i n t e r e s o w a ń folklorem, l u d o w o ś c i ą etc. s t a w a ć się obiek­
p r z e z e ń ubiór C y g a n ó w s k ł a d a ł się z d ł u g i e g o , czarnego p ł a s z c z a
podobnego do ż y d o w s k i e g o c h a ł a t a , ozdobionego dwoma r z ę d a m
g u z i k ó w ze srebra, w i e l k o ś c i g o ł ę b i c h jajek. Czarny

pilśniowy

kapelusz z kolistym rondem i czerwonym sznurkiem pod s z y j ą ,
czarna chustka owijająca s z y j ę i z a w i ą z a n a z t y ł u , czarne spodnie
ozdobione czerwonymi w s t ę g a m i

naszytymi w z d ł u ż

zawieszona u szerokiego pasa z prawej strony d u ż a

nogawek,
skórzana

sakwa a z lewej k a ń c z u g d o p e ł n i a ł y ubioru m ę s k i e g o . K o b i e t y nie­
zamężne

nosiły

małe

czarne

czepeczki,

przybrane

kwiatami

i w s t ą ż k a m i , a w uszach d ł u g i e srebrne k o l c z y k i ; m ę ż a t k i n o s i ł y
na g ł o w a c h czerwone chustki. U b i ó r ten r ó ż n i ą c y się zasadniczo
od miejscowego m ó g ł istotnie u c h o d z i ć za w ł a ś c i w y Cyganom.
Czy jest tak, czy t e ż z o s t a ł on z a p o ż y c z o n y , postaramy się dalej
przedstawić.
Czasami ubiór R o m ó w kojarzony jest z ubiorami noszonymi
na W ę g r z e c h , informację n a ten temat znajdujemy jako komen­
tarz rysunku wykonanego przez Wojciecha Gersona i zamieszczo­
nego w „ T y g o d n i k u I l u s t r o w a n y m " :

Cyganie ci p o c h o d z ą

z W ę g i e r , j a k to ich ubiór ś w i a d c z y . W ę g i e r s k i e k o ł p a c z k i pilś­
niowe, spodnie o b c i s ł e , naszywane, buty długie. W ó j t nosi krótką
b e k i e s z ę o srebrnych guzach i l a s k ę o srebrnej skuwce i g a ł c e
d ł u g i e j . U b i ó r c h ł o p c ó w jest t a k ż e w ę g i e r s k i . S k ł a d a się z k r ó t k i e j
koszuli o szerokich r ę k a w a c h i h a j d a w e r ó w długich, a tak szero­
kich, ż e podobne s ą do s p ó d n i c . K o b i e t y z a m ę ż n e n o s z ą chustki
na g ł o w a c h , pojedynczo w tyle z w i ą z a n e , w warkocze z a ś m a j ą
powplatane różne ś w i e c i d e ł k a , p i e n i ą d z e srebrne, guzy szklane
i porcelanowe, korale, naszyjniki z t a l a r ó w , a c z ę s t o k r o ć i z ł o t y c h
dublonów..."

9

Spotkani przez P o l a na Wierzchowinie

Bystrzycy na Huculszczyźnie

Złotej

Cyganie t a k ż e „ b y l i nie

strojnie, ale nawet d o s y ć bogato po w ę g i e r s k u u b r a n i " .

tylko
10

W i ę k s z o ś ć jednak relacji d o t y c z ą c y c h u b i o r ó w c y g a ń s k i c h
p o d k r e ś l a ich p r o s t o t ę , s k r o m n o ś ć , c z ę s t o n ę d z ę . „ C h o d z ą prze­
w a ż n i e na p o ł y nadzy, owinięci tylko lnianym p ł ó t n e m , zawsze
przebywają w lasach."

11

Cytowany w y ż e j Gluziński t a k ż e wspo­

mina o n ę d z n y m odzieniu C y g a n ó w o s i a d ł y c h na Podolu, o łach­
manach, ł a p c i a c h z ł y k a , a nawet chodzeniu boso z i m ą .

1 2

U b i ó r C y g a n ó w z K r ó l e s t w a Polskiego w y g l ą d a ł w p o ł o w i e
XIX

wieku w e d ł u g

opisu

„Gazety

Lwowskiej"

następująco:

tem

ciekawym

dla badaczy,

pisarzy,

artystów.

Sposób

ich

ż y c i a , z w ł a s z c z a t y c h , k t ó r z y w ę d r o w a l i , brak s k r ę p o w a n i a zasa­
dami o b o w i ą z u j ą c y m i w w i ę k s z o ś c i , a w k a ż d y m razie znacznej
części s p o ł e c z e ń s t w a , u c z y n i ł z nich g r u p ę i d e a l i z o w a n ą , fascy­
nującą zwłaszcza kręgi artystyczne; s t ą d w z i ę ł y się przeoież o k r e ś ­
lenia bohema czy cyganeria artystyczna. S t ą d i wizerunek C y ­
gana stracił po części s w ó j o d r a ż a j ą c y charakter, s t a j ą c się bar­
dziej p o c i ą g a j ą c y m , romantycznym. T a k więc n i e d b a ł y , niezbyt
kompletny strój jest — w zależności od autora i sposobu widzenia
przezeń Cyganów

i ubiorem

nędzarza,

b ą d ź strojem c z ł o w i e k a wolnego, nie s k r ę p o w a n e g o

— bądź łachmanami

nakazami

mody i konwenansu. O d w o ł a j m y się jeszcze raz do c y t a t ó w , by
u n a o c z n i ć tę z m i e n n ą p e r s p e k t y w ę m o g ą c ą m i e ć w p ł y w i dzisiaj
na nasz s ą d o Cyganach z u b i e g ł e g o wieku. P o r ó w n a j m y wy­
powiedzi Narbutta i Danilowicza, dla N a r b u t t a : „ n a k ł o n i e n i e
g ł o s u zawsze ł a g o d n e i k ł ó c ą c e g o się g ł o s Cygana, w j a k i m b ą d ź
języku,

nieporównanie

naszych

Europejczyków

jest

przyjemniejszy

swary

(...)

do

słyszenia

Niewiasty

wszystkie

nad
są

bardzo udatnego s k ł a d u ciała (...) w y r a z y oczu niepospolite,
wcale u j m u j ą c e , u d a t n o ś ć całej fizjognomii p o d w y ż s z a j ą : nie­
ś m i a ł e , skromne,

posępnie wyrażające

głęboką

przezorliwość,

w moment z ż y w o ś c i ą b ł y s k a w i c y żarzą się i do serca p r z e n i k a j ą :
kiedy się u ś m i e c h n i e , teraz to p r z y p a t r z y ć się t y m c z a r u j ą c y m
m u s z k u ł o m twarzy, które s k r o m n i u c h n ą l u b i e ż n o ś ć

odkrywają

drobinka, t y m cudnie u ł o ż o n y m usteczkom, a nade wszystko
z ę b o m , z ę b o m tak przyjemnie u ł o ż o n y m i najbielszym w ś w i e ­
cie."

15

D l a Danilowicza uroda Cyganek z g o ł a inaczej się prezen­

tuje: „ P ł e ć brunatno żółta, nie tyle z natury, we wszystkich
klimatach jest niezmienna, j a k raczej z obrzydliwej n i e c z y s t o ś c i
i skwarzenia przy ogniu lub w dymie w s t ł u s z c z o n o brudy za­
winiętego

niemowlęcia",

„Niektórzy

podają

w

obrzydzenie

ogromne niewiast piersi, tak ż e je na w z ó r Hottentotek w t y ł
zarzucają dla karmienia n a plecach zawieszonego d z i e c i ę c i a . . . "

16

Nio zatem dziwnego, ż e i s p o s ó b ubierania się C y g a n ó w ina­
czej przedstawia się D a n i ł o w i c z o w i n i ż cytowanemu
Narbuttowi:

wcześniej

nie zerwie mu wicher kapelusza, a nowa koszula

ramion nie potrze, w p i e k ą c e mrozy obuwie ze szmat s z e l ą g a
k o s z t o w a ć nie b ę d z i e . R a z w y ż e b r a n ą ł a c h m a n ę , w stałości ko­

„ C y g a n zatem z C y g a n k ą p r z y w d z i e w a j ą p ł a c h t ę albo w e r e t ę ,

c h a j ą c y się m ę ż c z y z n a wtedy chyba opuszcza, gdy sama opadnie,

w którą dwie dziury wpruto, k t ó r ę d y nagie ramiona po p a c h ę

mycie jej lub naprawa, uciążliwą b y ł a b y pracą. Lecz obok tego

102

�do z b y t k u chciwy przepysznych s t r o j ó w , na któro z a p r a c o w a ć
nie jest jego r z e c z ą , zarwawszy o k a z a l s z ą j a k i e g o ś magnata
s z a t ę , natychmiast w niej ś w i e t n i e ć powinien, c h o c i a ż b y w nie­
wypowiedzianej z r e s z t ą przykrycia z o s t a w a ł a sprzeczności.
N a oszarpane brudy, bosy, narzuca z ł o t e m haftowane aksamity
w W ę g r z e c h , i za coś wielkiego siebie poczytuje, gdy te s ą czerwonogo koloru i w ę g i e r s k i e g o kroju, c h ł o p s k ą ś w i t ę chyba w ostat­
niej nosi potrzebie. C h c ą c y w y s t ą p i ć galowo, na w y s ł u ż o n e j ko­
szuli, i d o p u s z c z a j ą c y c h do c i a ł a promienie s ł o n e c z n e kale­
sonach, c z o r w o n ą k a m i z e l k ę z galonami i ż ó ł t e meszty z ostroga­
mi m i e ć powinien; wtody wolnym, ze spuszczonymi k u piersiom
oczyma p o s t ę p u j e krokiem, ś w i a t c a ł y n a swe usługi gotowym
mniema. Strój Cyganek w n i c z y m nie lepszy, od w i e k ó w bardziej
nieczystością, odraża. P ł ó c i e n n a p ł a c h t a , przez ramiona lub przez
g ł o w ę rzucona n a plecy, o s z c z ę d z i w s z y t w a r d ą pracą sposzycia,
n a g o ś ć ciała i rzeczy skradzione o k r y w a ; lecz i m ę ż c z y z n o m
strój w ł a ś c i w y , równie dla t y c h hermafroditek dogodny. Niemniej
chciwe wykwintniojszej toalety, dziwotwornym z a s t a n a w i a j ą
doborem. C h o ć b y w koronkowym kornecie, u j ę t y m przez skronią
czarnym aksamitnym s p i ę c i e m , z zausznicami ogromnemi,
z p i e r ś c i e n i a m i na palcach, i o b w i e s z o n ą s z y j ą , p o s t ę p u j e bosa
i n a p ó ł naga Cyganka, za w i e l k ą siebie p o c z y t u j ą c d a m ę . "
B r a k informacji p o c h o d z ą c y c h z okresu kiedy Cyganie po­
jawili się w Polsce i wielka ich s k r o m n o ś ć z w i e k ó w p ó ź n i e j s z y c h
(aż w ł a ś c i w i e do w. X I X ) p o w o d u j ą , że wiedza nasza na temat
dawnych u b i o r ó w jest uboga i opiera się na interpretacji nie­
licznych rycin (lub w i a d o m o ś c i zawartych w d z i e ł a c h obcych
a u t o r ó w p o d r ó ż u j ą c y c h przez P o l s k ę ) .
~~
Nie tylko s k r o m n o ś ć m a t e r i a ł u polskiego skłania nas do\
o d w o ł a n i a się do źródeł obcych. Borna p r z y b y l i do E u r o p y
spoza kontynentu, z A z j i ; liczniej pojawili się dopiero w latach
20-tych X V wieku (wcześniejsze informacje d o t y c z ą w zasadzie
w y ł ą c z n i e P ł w . B a ł k a ń s k i e g o ) , P o c z ą t k o w o byli koczownikami j
i z w ł a s z c z a we w c z e ś n i e j s z e j fazie i c h pobytu w E u r o p i e ich ubiór i
m i a ł zapewne cechy w s p ó l n e ; b ę d z i e w i ę c chyba dopuszczalnej
jeśli informacje z i n n y c h k r a j ó w europejskich z wieku X V i X V D
odniesiemy t a k ż e do P o l s k i .
1 7

I

Pierwsze informacje z kronik i innych źródeł historycznych
p o c h o d z ą c e z wieku X V m ó w i ą , ż e kobiety u b i e r a ł y się w e d ł u g
mody przyniesionej z Orientu, ten orientalny ubiór — u ż y w a n y
przoz Cyganki aż do k o ń c a X V I w. — b y ł dość skromny, s k ł a d a ­
ła się n a ń p ł a c h t a owijająca ciało i z w i ą z a n a k o ń c a m i n a jednym
z r a m i o n . M.in. źródła angielskie m ó w i ą o t y m — Cyganie,
k t ó r z y przybyli tutaj ok. 1500 г., mieli p o n o ć ubiór w y r a ź n i e
orientalnego charakteru. Mogą n a to t a k ż e w s k a z y w a ć dwie
spośród najstarszych rycin p r z e d s t a w i a j ą c y c h C y g a n ó w (repro­
dukowane obok), n a jednej z nich, znajdującej się w Cosmographia
universalis, dziele w y d a n y m w 1554 r. w Bazylei, para C y g a n ó w
w y s t ę p u j e w nakryciach g ł o w y , które m o g ą kojarzyć się z Turcją
lub innymi krajami A z j i Przedniej. Druga, z a t y t u ł o w a n a Cingara
orientale, znajduje się w dzieło Cesare Vecellio Degli
Habiti
antichi et moderni di tutto il mondo w y d a n y m w 1590 r. w W e ­
necji. Przedstawiona tam kobieta m a n a g ł o w i e dość dziwne
nakrycie w kształcie koła. Autor d o ł ą c z y ł do ryciny bliższe wy­
jaśnienie, w e d ł u g niego owa „ w s c h o d n i a Cyganka" m a n a g ł o w i e
„ d i a d e m " z jasnego drzewa obciągniętego długimi sukiennymi
t a ś m a m i , n a ubiór jej s k ł a d a się. t e ż jedwabna haftowana z ł o t e n i
i innymi kolorami koszula d ł u g a do s t ó p , o szerokich r ę k a w a c h ,
na jej ramionach spoczywa długi p ł a s z c z — autorowi ubiór ten
kojarzy się z m i e s z k a ń c a m i I n d i i Z a c h o d n i c h .
18

19

Zdanie to p r z y j ę t e z o s t a ł o przez badaczy, mimo iż zawiera
wiele niejasności. Nie jest wiadome d o k ł a d n i e , czy ubiór ó w
m i a ł b y w s k a z y w a ć na Indie i b y ł ś w i a d e c t w e m w ł a s n e j , c y g a ń ­
skiej, przyniesionej z I n d i i kultury, czy kojarzono go z A z j ą
Ś r o d k o w ą i p r z e d n i ą (Iranem, Syrią, Turcją), czy t e ż po prostu
tak sobie w y o b r a ż a n o ubiór orientalny lub określano s t r ó j ,
k t ó r y nie p a s o w a ł do w z o r ó w miejscowych. Pozostaje n a m w i ę c
tylko p r z y j ą ć , że jako orientalny określano w części źródeł ubiór
X V - i XVT-wiecznych C y g a n ó w . D o d a ć jeszcze trzeba, że w wieku
X V P ł w . B a ł k a ń s k i jest już od dłuższego czasu w obrębie od­
d z i a ł y w a n i a , a c z ę s t o silnego nacisku islamu i kultury tureckiej
(zatem orientalnej). Możliwe w i ę c , że owe orientalne elementy
to ś w i a d e c t w o b y t n o ś c i n a B a ł k a n a c h i d ł u ż s z e g o czy k r ó t s z e g o
t a m pobytu,

�I I . 9. Cingara orientate, ilustracja z Degli Habiti antichi et moderni, 1590 г.; i l . 10. Polskie nakrycie g ł o w y n a portrecie kobiecym Ł u ­
kasza Cranacha, X V I w.; i l . 11. Przewodniczka niedźwiedzia,
niem. rycina z X V I w.; il. 12. Cyganie, rycina z Ekonomiki
ziemiańskiej,
H a u r a , X V I w.

przetrwało najstarszych w i a d o m o ś c i , ale w nich

ubiorów noszonyoh w r ó ż n y c h krajach ó w c z e s n e j E u r o p y , przez

znajdujemy s p o s t r z e ż e n i a d o t y c z ą c e ubioru i jego cech, które

Niewiele

które w ę d r o w a l i . W p o c h o d z ą c y m z X V I I I w. opisie p o d r ó ż y

t a k ż e dzisiaj kojarzą się nam z Cyganami. Oto więc

do Polski znajdujemy t a k ą n o t a t k ę na wzmiankowany temat:

„przy­

w ó d c y n a d c i ą g a j ą c y c h hord jechali konno, odziani byli bardzo

„ U b i ó r ich s k ł a d a się z p o s t r z ę p i o n y c h części odzienia najróż­

kolorowo, nosili czerwone i zielone ubiory, ozdobione d u ż y m i ,

niejszych r o d z a j ó w i m ó d . N i e k t ó r z y m ę ż c z y ź n i n o s z ą

srebrnymi guzikami (...) Kobiety c h o d z i ł y w koszulach, z prze­

inni surduty lub kaftany, jeden z nich — zapewne p r z y w ó d c a —

w i e s z o n ą p ł a c h t ą i nosiły kolczyki wielce ozdobne..."

20

fraki,

N a bar­

m i a ł h i s z p a ń s k i p ł a s z c z , na, którego kołnierzu z n a j d o w a ł y s i ę

w n o ś ć ubiorów c y g a ń s k i c h zwracali u w a g ę i późniejsi, X V I -

resztki jakichś g a l o n ó w z ł o t y c h . Wszyscy m ę ż c z y ź n i mieli spod­

i X V T I - w i e c z n i kronikarze.

nie obcięte nad kolanami, tak że nogi od kolan p r e z e n t o w a ł y się

P ł a c h t y , o k t ó r y c h wspomina kronikarz z Bolonii, s t a n o w i ł y

oczom ś w i a t a w całej o k a z a ł o ś c i . "

przez d ł u ż s z y czas u kobiet (przynajmniej z n i e k t ó r y c h grup)
s t a ł y element ubioru. Dostrzec je m o ż n a na X V I - , X V I I - i X V I I I -wiecznych rycinach francuskich, w ł o s k i c h , flamandzkich, nie­
mieckich. Chronica di Bologna m ó w i t a k ż e , że ubiór kobiet wy­
konany b y ł z grubego sukna, takiego jakie zwykle noszone było
przez

niewolników

i

pielgrzymów.

Kronikarskie

zapiski

na

temat przybycia C y g a n ó w do P a r y ż a w 1427 r. m ó w i ą , ż e ko­

22

T o , że w s p ó ł c z e ś n i e Cyganie z a p o ż y c z a j ą ubiory od otacza­
j ą c e g o ich ś r o d o w i s k a , widzimy powszechnie i nie potrzeba tego
speojalnie d o w o d z i ć . To samo dotyczy przeszłości.

Zestawione

tutaj

rysunkami

ryciny

pokazujące

Cyganów

porównane

z

w s p ó ł c z e s n y c h im ubiorów noszonych przez n i e - C y g a n ó w

dość

w y r a ź n i e d o w o d z ą p r a w d z i w o ś c i takiego stwierdzenia.

biety oprócz ubogich s p ó d n i c n o s i ł y narzucony na ramiona j a k b y

Z k o ń c a X V w. pochodzi rycina p r z e d s t a w i a j ą c a w ę d r u j ą c ą

płaszcz z grubego szorstkiego m a t e r i a ł u . Także J e a n Brodeau

rodzinę c y g a ń s k ą . W oczy rzucają się ich nakrycia g ł o w y ; to,

w Miscellanea

które widzimy na g ł o w i e kobiety, jest identyczne z przedsta­

wydanych w 1604 r. stwierdza, że ubiór Cyganek

przypomina r z y m s k ą t o g ę .

2 1

B y ć m o ż e w ł a ś n i e forma ubioru

i rodzaj tkaniny, z jakiej b y ł wykonany

(zwłaszcza owo za­

23

wionym na obrazie z C h o m r a n i c ; wiemy zatem, że ok. 1460 r.
ten ubiór g ł o w y b y ł u ż y w a n y przez kobiety z a m ę ż n e w Europie.

rzucane na ramiona okrycie), s t a ł y się j e d n ą z przyczyn u w a ż a n i a

W Navis stultifera B r a n d t a wydanym w B a z y l e i w 1507 r.

C y g a n ó w w p o c z ą t k a c h ich europejskiej historii za p i e l g r z y m ó w ;

znajdujemy ilustrację z w ę d r u j ą c ą r o d z i n ą c y g a ń s k ą — ubiór

nie jest t a k ż e wykluczone, ż e Cyganie świadomie -—- j a k wielo­

m ę ż c z y z n y , z w ł a s z c z a dość osobliwe nakrycie g ł o w y , pies czy

krotnie b y w a ł o w ich późniejszej historii — przyjmowali ó w

podobne z w i e r z ę prowadzone na smyczy, kobieta d m ą c a w kon­

pielgrzymi

ubiór w i e d z ą c ,

że dzięki

niemu z o s t a n ą

przyjęci

przychylniej.
Zachowane opisy i ryoiny w s k a z u j ą , że Cyganie u ż y w a l i

104

chę z d a j ą s i ę ś w i a d c z y ć , ż e owi Cyganie u t r z y m u j ą się z w y s t ę ­
p ó w jarmarcznych,
o

sztuczek: itd. Najprawdopodobniej tak jest,

c z y m m o ż e ś w i a d c z y ć właśnie nakrycie g ł o w y eharakterys-

�tyczne dla b ł a z n ó w i u ż y w a n e we F r a n c j i (ale nie tylko) w ostat­
nich latach X V w., a zapewne i p ó ź n i e j , w p o c z ą t k a c h X V I ,
czyli w okresie wydania pracy Brandta. W przytaczanym już
dziele Degli Ilabiti antichi et moderni di tutio ii mondo przedsta­
wiona Cyganka prócz ubioru europejskiego ma na głowie nakry­
cie, które —• j a k w y ż e j m ó w i l i ś m y —• m o ż e u c h o d z i ć za pochodząco z Orientu, ale o dziwo bardzo podobne, niemal identyczne
nakrycie g ł o w y widzimy n a portrecie kobiecym malowanym
p-zez Ł u k a s z a Cranacha (Niemcy, wick X V I ) . Z X V I I w. pocho­
dzi tkanina wykonana przez B e v u a i s w e d ł u g szkicu Francois
Casanovy z a t y t u ł o w a n a Uczta Cyganów, widoczne tam m ę s k i e
ubiory C y g a n ó w są tymi, które w drugiej p o ł o w i e X V I I w. no­
szone b y ł y we F r a n c j i (zresztą moda ta rozprzestrzeniła się poza
jej g r a n i c e ) . Z 1828 r. pochodzi rycina p r z e d s t a w i a j ą c a d w ó c h
C y g a n ó w z n i e d ź w i e d z i e m ; jeden z nich ubrany jest w długą
s z a t ę z w y r a ź n i e widocznymi Wyłogami i c z a p k ę r o g a t y w k ę
(krakuskę). Noszony przez owego n i e d ź w i e d n i k a ubiór to bez
w ą t p i e n i a kontusz — powszechny w Polsce, i r ó w n i e popularne
uzupełnienie ubioru szlacheckiego: identycznego j a k na owej
rycinie kroju czapka. Obok dla p o r ó w n a n i a zamieszczony jest
rysunek p o k a z u j ą c y grupę s z l a c h c i c ó w w kontuszach i rogatyw­
kach z k o ń c a X V I I w.; moda n a nie u t r z y m y w a ł a się dłużej,
nie jest więc dziwny widok kontusza i w 1828 r. R y c i n a jest
interesująca i z innych w z g l ę d ó w . U b i ó r wskazuje, ż e mamy
tutaj do czynienia z Cyganami p r z y b y ł y m i do Niemiec z Polski.
W czasie, z k t ó r e g o pochodzi rycina, znana b y ł a dość szeroko
specjalna Akademia N i e d ź w i e d z i a w Smorgoniach na Litwie,
w dobrach R a d z i w i ł ł ó w — schwytane w litewskich borach nie­
d ź w i e d z i e poddawane b y ł y t a m tresurze, w której wyniku
uczono je t a ń c a i innych sztuczek. Wyuczone r u s z a ł y z Cyganami
w w ę d r ó w k ę po Europie, a na z i m ę w r a c a ł y do Smorgonii. R y c i n a
przedstawia najprawdopodobniej tych właśnie C y g a n ó w z dóbr
R a d z i w i ł ł o w s k i c h i ucznia A k a d e m i i w Smorgoniach w trakcie
24

zarobkowej w ę d r ó w k i ; jest ona — o ile wiem — j e d y n ą tego
rodzaju.
Ubrania czy fragmenty o d z i e ż y otrz3Tnywali Cyganie naj­
prawdopodobniej jako dar (bądź j a ł m u ż n ę ) lub wynagrodzenie
(za granie, wróżenie, pokazywanie tresowanych zwierząt itd.);
b y ć m o ż e w części p o c h o d z i ł y z k r a d z i e ż y lub kupowali je n a
targach. S t ą d stroje ich s t a n o w i ł y często dość przypadkowy
zespół f r a g m e n t ó w nie t w o r z ą c y c h kompletu i p o c h o d z ą c y c h
od r ó ż n y c h warstw s p o ł e c z n y c h i z r ó ż n y c h o k o l i c .
25

B y u z u p e ł n i ć t ę k w e s t i ę , n a l e ż y p r z y p o m n i e ć , żo Cyganie
prowadzili w większości — j a k m o ż n a p r z y p u s z c z a ć — ż y c i e w ę ­
drowne, nie posiadali także stad, które j a k u pasterzy b y ł y b y
dostarczycielami surowca n a d a j ą c e g o się do wykorzystania na
wykonanie ubioru (skóry, w e ł n a ) . Zatem, skoro ż y c i e w ę d r o w n e
n a k a z y w a ł o ograniczyć do koniecznych posiadane s p r z ę t y i skoro
nie mieli w ł a s n y c h surowców, nie p o z o s t a w a ł o nic innego j a k ko­
r z y s t a ć z w y r o b ó w nie swoich. Wymienione przyczyny powodo­
w a ł y — j a k s ą d z ę — że Cyganie nie w y k s z t a ł c i l i sami nigdy
i nigdzie na świecie umiejętności tkackich, w pełni w tej materii
uzależniając się od otoczenia, od n i e - C y g a n ó w . J a k w s k a z u j ą
bliższe nam czasowo zapiski, dostatnio ubrani b y ł i grajkowie
p r z e b y w a j ą c y na dworach p a n u j ą c y c h lub bogatej arystokracji
wieku X V I I i X V I I I . P o c z ą t k o w o ubierali się oni j a k szlachta,
a w czasach b l i ż s z y c h nam, w X I X w., wraz ze zmianami mody
zmienili poprzedni ubiór n a b i a ł ą koszulę i czerń fraka, czyli strój
przewidziany do salonów i odpowiednio godnego t o w a r z y s t w a .
26

Wielobarwna — czy j a k określił Klonowie — pstra o d z i e ż ,
tak zwracająca u w a g ę i tak identyfikowana z Cyganami do
dzisiaj, s t a ł a się przedmiotem szczególnej uwagi. J ó z e f I I , na­
s t ę p c a Marii Teresy, znany —• j a k i m a t k a — z rozmaitych
działań m a j ą c y c h doprowadzić do osiedlenia C y g a n ó w i wyna­
rodowienia ich, zabronił Cyganom noszenia owych różnokoloro­
w y c h ubiorów.

205

�И. 13. Uczta cygańsla,

siedemnastowieczna

Cechą c z ę s t o p o d k r e ś l a n ą u C y g a n ó w m ę ż c z y z n s ą w ł o s y d ł u ­
gie niemal do ramion, niekiedy brody; kobiety t a k ż e

bywają

tkanina francuska

Fotografie,

rysunki,

opisy

Cyganów

z

końca

ubiegłego

i p o c z ą t k u togo stulecia — p o k a z u j ą c e C y g a n ó w - k o c z o w n i k ó w —

przedstawiane z d ł u g i m i , rozpuszczonymi w ł o s a m i . W ł o s y dla

zawierają c z ę s t o

samych C y g a n ó w s t a ł y s i ę jednym z w y i ó ż n i k ó w od g a d z i ó w .

P o w t a r z a j ą się informacje o w ę g i e r s k i m kroju u b i o r ó w ,

N p . Polacy p o n o ć byli przez nich określani w p o c z ą t k u ubiegłe­

watych srebrnych guzikach przy kamizelkach lub m a r y n a r k a c h

2 7

m ę ż c z y z n , d ł u g i c h , kwiecistych s p ó d n i c a c h kobiet, naszyjnikach

go wieku, a m o ż e i dawniej, jako ćhindo

bało (obcięto w ł o s y ) .

cechy, jakie znajdujemy w opisie Gersona.
jajo­

Wobec s k ą p o ś c i zachowanych d o k u m e n t ó w pisanych d o t y c z ą -

i kolczykach ze z ł o t y c h monet. D o t y c z y to nie tylko Polski,

cyoh C y g a n ó w m a t e r i a ł ikonograficzny m a w a r t o ś ć n i e o c e n i o n ą .

znamy podobne opisy d o t y c z ą o e R o s j i , ziem l e ż ą c y o h n a p o ł u d n i e

T y l e ż e i jego nie z a c h o w a ł o się zbyt d u ż o . N a tej

od T a t r , E u r o p y

da się p r z e d s t a w i ć

podstawie

p e ł n i e j s z y obraz C y g a n ó w X V — - X V I I

Zachodniej, Wielkiej B r y t a n i i ,

nawet

kon­

w.

tynentu a m e r y k a ń s k i e g o — S t a n ó w Zjednoczonych i K a n a d y ,

z E u r o p y Zachodniej i c z ę ś c i o w o Centralnej —• z Niemiec, Szwaj-

a p ó ź n i e j i p a ń s t w l e ż ą c y c h w ś r o d k o w e j i p o ł u d n i o w e j jego

oarii, W ł o c h , F r a n c j i , A n g l i i , H i s z p a n i i ; gorzej przedstawia się

części.

rzeoz z m a t e r i a ł a m i
z Europy

ikonograficznymi

dotyczącymi

Cyganów

Wschodniej, nie m ó w i ą c o A z j i , Afryce czy Ame­

ryce, s k ą d praktycznie z u p e ł n i e brak m a t e r i a ł u tego typu.
T a k przedstawiała,

się sytuacja do mniej więcej

połowy

u b i e g ł e g o wieku. Wtedy bowiem zaczęli s i ę p o k a z y w a ć w róż­
nych k r a j a c h E u r o p y ,

a potem i A m e r y k i

I

P r z y c z y n ą tego jest bardzo dynamiczna ekspansja z terenu

Siedmiogrodu i W o ł o s z c z y z n y znacznych ilości C y g a n ó w L o w a *ów i K e ł d e r a s z ó w . Najprawdopodobniej pozostaje

to w bez­

pośrednim z w i ą z k u z uwolnieniem w r. 1866 z niewolniczej zafteżności

C y g a n ó w na W o ł o s z c z y ź n i e i w

Siedmiogrodzie.

28

Cyganie, k t ó r y c h

T a k w i ę c w drugiej p o ł o w i e X I X w. zaczęli p o j a w i a ć się

ubiory — w t y m t a k ż e m ę s k i e — p r e z e n t o w a ł y pewien o k r e ś l o n y

w Polsce i innych krajach europojskich przybysze o d r ó ż n i a j ą c y

kanon. W 70-ych latach u b i e g ł e g o wieku informacje o nich

się w y r a ź n i e od C y g a n ó w w c z e ś n i e j znanych i m a j ą c y

mamy już t a k ż e z obszaru Polski, a pod koniec X l X i z p o c z ą t k u

wspólny

X X wieku zanotowano j u ż d o ś ć licznie ich o b e c n o ś ć w r ó ż n y c h

tutaj do Ficowskiego: „ P i e r w s z e pokolenie p r z y b y s z ó w odzna­

styl, w s p ó l n y

sposób

pewien

ubierania się. O d w o ł a j m y

się

regionach k r a j u . P o w s t a ł o w t y m okresie wiele r ó ż n o r a k i c h ry­

czało się strojami w ę g i e r s k i m i : o b c i s ł y m i , na w z ó r naszych g ó ­

s u n k ó w p o k a z u j ą c y c h ich obozowiska, zajęcia, ubiór. (Z k o ń c a

ralskich, spodniami i węgierskimi k o ł p a k a m i na g ł o w a c h . P ó ź ­

u b i e g ł e g o wieku pochodzi również

niejsze pokolenia K e ł d e r a s z ó w u b i e r a ł y się już nieco inaczej.

trochę fotografii

mających

dziś unikalny walor dokumentacyjny.) Cyganie ci różnili się od

P o z o s t a ł y im kurty z wielkimi, jajowatymi guzikami ze srebra,

miejscowych antropologicznie, sposobem mieszkania — ich na­

ale spodnie C y g a n ó w b y ł y już — j a k do d z i ś — obszerne, bufiaste,

mioty

wpuszczano w wysokie cholowy b u t ó w . T a późniejsza

miały

najczęściej

kształt

stożkowaty,

przypominający

«kelde-

i n d i a ń s k i e tipi, uprawianymi profesjami — b y l i to p r z e w a ż n i e

raska » moda m a bardziej rosyjski charakter. Zresztą i w dialekcie

ikotlarzo, j ę z y k i e m , no i ubiorom —- ich b a r w n o ś c i ą , ba,rdziej

K e ł d e r a s z ó w obok wiolu w p ł y w ó w języdta, r u m u ń s k i e g o dają się

(ujednoliconym,

stanowiącym

t ł o t y m i i srebrnymi ozdobami.

106

pewien

określony

styl krojem,

dostrzec liczno z a p o ż y c z e n i a rosyjskie, ś w i a d c z ą c e o ich t r w a ł y c h
kontaktach z ziemiami carskiej R o s j i . "

2 9

�T e n rodzaj ubioru, a z w ł a s z c z a pewne jego z w r a c a j ą c e u w a g ę
elementy, przede wszystkim o charakterze ozdobnym, na długi
cza.s w k o m p o n o w a ł y s i ę do stroju C y g a n ó w — nie tylko zresztą
Kełderaszów

lub L o w a r ó w , ale i innych, k t ó r z y

naśladowali

m o d ę tamtych grup.
W latach 1911—1913 d u ż e gromady kotlarzy p r z y b y ł y na
W y s p y Brytyjskie, część z nich — j a k udało się u s t a l i ć — dotarła
tutaj poprzez E u r o p ę z Polski, ubiory ich z o s t a ł y zarejestrowane
przez prasę b r y t y j s k ą , znane zdjęcie L i z y i Todora C z u r o n ó w
ijjrczontuje t a k i wła-śnie ubiór d o ś ć typowy dla

Kełderaszów.

Ojciec Todora Miłosz m i a l — w e d ł u g reiacji — guziki ze z ł o t a ,
k t ó r e k a z a ł zrobić sobie we W ł o s z e c h . Todor, t a k j a k i pozostali
m ę ż c z y ź n i z tej grupy, nosił przy kurtce d u ż e , w i e l k o ś c i kurzego
j a j a srebrno guziki; L i z a — jego ż o n a — naszyjnik z monet
i takież złote monety wplecione we w ł o s y .

3 0

Srebrne, d u ż e guzy

p r z y k u r t k a c h c z ę s t o zdobnie wyszywanych, laski lub buzdygany
starszyzny, zdobione srebrem i z ł o t e m , monety w uszach, w ł o s a c h
i na szyjach kobiet, z ł o t e i srebrne pasy, czasami jeszcze nabijane
z ł o t y m i monetami i dodatkowo zdobione wisiorkami ze srebra,
to aż rlo p o c z ą t k u X X w. stało elementy ubioru t y c h C y g a n ó w ;
w części p r z e t r w a ł y one aż do ostatniej wojny. Po wojnie p o z o s t a ł y
j u ż tylko kolczyki, d ł u g i e , barwne fałdziste s p ó d n i c e , kolorowe
chustki na głowa.ch i chusty zarzucone na ramiona; ubiór m ę s k i
uległ z u p e ł n e j z m i a n i e .

31

D u ż e srebrne guzy i naszyjniki z monet

s t a n o w i ł y j u ż w p o ł o w i c X I X w. elementy ubioru C y g a n ó w
Siedmiogrodu, a t a k ż e prawdopodobnie

Wojwodiny i b y ć m o ż e

dalej na p o ł u d n i e l e ż ą c y c h r e j o n ó w B a ł k a n ó w . W Polsce i krajach
Europy

Ś r o d k o w e j i Zachodniej rozpowszechnione

z o s t a ł y do­

piero w drugiej p o ł o w i e X I X w.; jeszcze p ó ź n i e j w Ameryce
Północnej.

3 2

N a l e ż y tutaj d o d a ć jeszcze p e w n ą i s t o t n ą u w a g ę . Istnieje
wiele niejasnośoi w informacjach na temat u b i o r ó w

Lowarów

I I . 14. U b i ó r m ę s k i , lata 70-te X V I I w., F r a n c j a I I . 15. K o n t u sze mundurowe, koniec X V I I I w.; i l . 16. Niemiecka ry cina
z 1828 r. U b i ó r wskazuje, że Cyganie ci przybyli z Polski
r

i K e ł d e r a s z ó w i różnic m i ę d z y nimi. N a j c z ę ś c i e j pisze się o K e ł deraszach, L o w a r ó w p o m i j a j ą c albo też nie w y o d r ę b n i a j ą c ich
od K e ł d e r a s z ó w . D z i ś j u ż nie da s i ę tego w z u p e ł n o ś c i r o z w i k ł a ć ,
ale m y ś l ę , że fakt mieszania obu tych grup prowadzi do niepo­
r o z u m i e ń . F i c o w s k i pisząc o K e ł d e r a s z a c h m ó w i , że ich ubiory,
najpierw w ę g i e r s k i e , potem u l e g ł y zmianie, b y ć m o ż e pod w p ł y ­
wam mody rosyjskiej. Myślę, że p o c z ą t k o w o w y r a ź n i e j s z e różnice
u b i o r ó w K e ł d e r a s z ó w i L o w a r ó w m a j ą inne przyczyny. N a z w a ł
K e ł d e r a s z ó w pochodzi —• co wiadomo —• od r u m u ń s k i e g o wyrazu/
oznaczającego

kocioł

—

caldera,

Lowarów

od

węgierskiego

k o ń — lo. To s y g n a ł , że ś r o d o w i s k a , w k t ó r y c h przebywali, b y ł y
r

óżne.

Myślę,

że K e ł d e r a s z e

przebywali g ł ó w n i e

na

Wołosz-

c z y ź n i e i w M o ł d a w i i , nawet z r e s z t ą określa się ich w r ó ż n y c h
krajach jako C y g a n ó w w o ł o s k i c h . K r a i n ą , gdzie przebywali
L o w a r z y , b y ł S i e d m i o g r ó d (Transylwania) i nawet jeśli obie te
grupy z m i e n i a ł y miejsca pobytu (a p a m i ę t a j m y , że b y ł o to
przed 1856 г., czyli w okresie niewolnictwa), to przypuszczalnie
W o ł o s z c z y z n a dla pierwszej, a S i e d m i o g r ó d dla drugiej b y ł y
miejscami n a j c z ę s t s z e g o przebywania. K i e d y w i ę c po zniesieniu
niewolnictwa wyruszyli n a w ę d r ó w k ę , L o w a r z y mieli stroje w ę -

207

�Grr ранит

шейх

Nf portent

plam

dc

nen cjue des ( ha

bonaduetum
ttJuUvns

I I . 17. J . Callot, Straż

przednia,

r y c . z pocz. X V I I w.

gierskie, a K e ł d e r a s z e r u m u ń s k i e i ten fakt — moim zdaniem —

łudnie od Transylwanii i W o ł o s z c z y z n y ) . T a k w i ę o w e d ł u g infor­

wynika niezbicie z dawnych o p i s ó w i rycin. Zatem i opis Gerso­

macji zanotowanych w s p ó ł c z e ś n i e na terenie Wojwodiny w J u ­

n a — mimo iż m ó w i ! o kowalach — odnosi s i ę , j a k s ą d z ę , do L o ­

g o s ł a w i i m ę ż c z y ź n i dawniej nosili ubiór c a ł k i e m czarny, a na

w a r ó w , a nie K e ł d e r a s z ó w . Część z nich w dalszej w ę d r ó w c e

czarnej kamizelce z n a j d o w a ł y się d u ż e srebrne gujjy; z w ł a s z c z a

p r z e s z ł a przez M o ł d a w i ę , B e s a r a b i ę aż do R o s j i , ale b y l i to przed­

Cyganie D ż a m b a s i —• handlarze k o ń m i , w y r ó ż n i a l i się ubiorem

stawiciele obu grup i obie u l e g ł y zapewne modzie rosyjskiej.

(kapelusz, biała koszula, kamizelka, przy której b y ł y duże srebrne

Część w ę d r o w a ł a innymi drogami s p o t y k a j ą c tych, k t ó r z y szli

guzy i gruby srebrny ł a ń c u c h od z e g a r k a ) .

przez R o s j ę ; w rezultacie wymieszania r ó ż n y c h z a p o ż y c z o n y c h

k t ó r z y starzy Cyganie z a m i e s z k u j ą c y wioski tego rejonu zacho­

e l e m e n t ó w , w rezultacie wzajemnego

wali srebrne guziki przy kamizelkach (nosili je na pewno na

o d d z i a ł y w a n i a na siebie

L o w a r ó w i K e ł d e r a s z ó w doszło do powstania owego swoistego,
tzw. c y g a ń s k i e g o

ubioru, noszonego zarówno

przez

Lowarów

jak i K e ł d e r a s z ó w , a jeśli nawet i s t n i a ł y m i ę d z y nimi różnice,
to nie z o s t a ł y bliżej zarejestrowano przez b a d a c z y .

33

U b i ó r ten

36

Jeszcze teraz nie­

przełomie lat 60- i 70-ych).
Zastanawiająca

jost t r w a ł o ś ć

tych g u z ó w jako

elementu

ubioru m ę s k i e g o . Opisy na przestrzeni stu lat — od

70-ych

ubiegłego wieku do 70-ych tego — n o t u j ą ich istnienie w ubiorze;

przejmowany b y ł i przez inne grupy C y g a n ó w , stając się na prze­

podobnie jest z monetami

ł o m i e X I X i X X w. faktycznie narodowym strojem znacznej

innych e l e m e n t ó w i guzy, j a k m o ż n a s ą d z i ć , z o s t a ł y przez nich

części R o m ó w . T a k ż e w Polsce Cyganie od dawna już tutaj prze­

zapożyczone.

b y w a j ą c y zaczęli w z o r o w a ć się na przybyszach. Kobiecy strój

warstw s p o ł e c z n y c h w wielu krajach —• np. przy

stał

mężczyźni

szlachty i arystokracji polskiej — znane stj, od dawna. W y k o ­

zaczęli nosić szerokie spodnie wpuszczane w buty i kurtki z du­

nane z metalu, często ze srebra, niekiedy J.dobione kamieniami

s i ę barwniejszy,

spódnice

bardziej f a ł d z i s t e ,

Jako

w ubiorach kobiecych. J a k wiele

dopełnienie

strojów,

zwłaszcza

wyższych
kontuszach

ż y m i guzikami. T a k w i ę c w drugiej p o ł o w i e X I X w. moda przy­

lub z ł o c o n e , u ż y w a n e b y ł y w X V T I - , a z w ł a s z c z a X V T I I - w i e c z -

niesiona przez K e ł d e r a s z ó w i L o w a r ó w , ale głównie — j a k się

nych ubiorach.

wydaje — tych pierwszych, s t a ł a s i ę kanonem

t a k ż e w ubiorach na W ę g r z e c h — podobnie j a k monety, które

obowiązującym

t a k ż e dla innych grup C y g a n ó w p r z e b y w a j ą c y c h i w ę d r u j ą c y c h
po terenach Polski, L i t w y ,

Ukrainy.

3 4

Wyjątkiem

s ą osiadli

widzimy w

37

W p o ł o w i e X I X w. s t a n o w i ł y element znany

XIX-wiecznych

Najprawdopodobniej

Cyganie g ł ó w n i e z K a i pat, p o z o s t a j ą c y w zasadzie pod w p ł y w e m

zapożyczone

miejscowego sposobu ubierania się.

sfoju.

i na d ł u ż s z y

Kełderasze

ubiorach kobiecych

w

tam w ł a ś n i e z o s t a ł y one przez
czas w ł ą c z o n e jako s t a ł y

Rumunii.
Cyganów
element

i L o w a r z y wyszli, przecież z W o ł o s z c z y z n y

Z a p o ż y c z e n i e to — jak m o ż n a p r z y p u s z c z a ć — nie było

i Siedmiogrodu i wraz z nimi rozpowszechnione z o s t a ł y te właśnie

przypadkiem odosobnionym. T a k ż e i w innych krajach Cyganie

elementy ubioru. G d y zjawili się w Polsce, Niemczech, F r a n c j i ,

miejscowi wzorowali się na modzie przyniesionej pizez L o w a r ó w

Anglii, Ameryce, już dawno z a n i k ł a trady cja noszenia d u ż y c h

czy K e ł d e r a s z ó w . Horvathova pisze, że na Słowacji nawet osiadli

g u z ó w , wraz. z kostiumami, które w y s z ł y z u ż y c i a . R z u c a ł y się

Cyganie, ubierający się w-edług w z o r ó w miejscowej, wiejskiej

w i ę c w oczy jako element ubrania m ę s k i e g o , podobnie j a k mo­

T

płócienne

nety u kobiet (ta moda t a k ż e nie b y ł a powszechniej znana w E u ­

cholewy

ropie) . Ale z a s t a n a w i a j ą c e jest, że Cyganie, k t ó r z y tak ł a t w o zmie­

b u t ó w , zaczęli nosić w ą s y , brody, kapelusze i duże guzy przy

niali ubiory, do g u z ó w i monet przyw-iązali się na ponad sto lat,

mody,

zamienili pod w p ł y w e m

koczowników białe,

c h ł o p s k i e spodnie na szerokie, ciemne, wpuszczane w
kamizelkach.

3 5

Z w ł a s z c z a owe duże srebrno guziki ubioru m ę s k i e g o rozpow­

c z y n i ą c z nich o z n a k ę swojej p r z y n a l e ż n o ś c i , o z n a k ę c y g a ń s k o ś c i .
Wtedy gdy już od dawna jirzestaly b y ć u ż y w a n o przez nie-Cy-

s z e c h n i ł y się w ś r ó d C y g a n ó w , traktowane jako s t a ł y element

g a n ó w , s t a n o w i ł y faktyczny w y r ó ż n i k Cygana i w takim charak­

ubioru m ę ż o z y z n (np. handlarzy k o ń m i z k r a j ó w l e ż ą c y c h na po­

terze k o j a r z y ł y się nie-Cyganom. Nie jest wiadome, j a k a przyczy-

108

�I I . 18. J . Callot, Odpoczynek włóczęgów,

na z a d e c y d o w a ł a o 9pecyfioznym potraktowaniu przez nich
g u z ó w i monet — określona potrzeba czy t e ż dość przypadkowo
s t a ł y się te ozdoby t r w a ł y m elementem przez to, ż e jako przed­
mioty Wykonane z k r u s z c ó w szlachetnych n a d a w a ł y s i ę do wy­
r a ż e n i a bogactwa, do p o d k r e ś l e n i a p r e s t i ż u rodziny. M o g ł y b y
to p o t w i e r d z i ć dość znane przypadki dawania g u z ó w i monet
(tzw. galibi, galby) w zastaw, p ł a c e n i a tymi monetami okupu
za żonę. B y ć m o ż e nie wyczerpuje to odpowiedzi na pytanie,
dlaczego tak długo guzy i monety przetrwały w ubiorze c y g a ń ­
skim, bo i przecież sam ubiór K e ł d e r a s z ó w i L o w a r ó w — choć
modyfikowany — z a c h o w a ł s i ę . Mamy więc do czynienia zc
zjawiskiem bardziej z ł o ż o n y m .
W

opisach ubiorów kotlarzy niejednokrotnie

znajdujemy

u w a g ę , ż e stiojo p r z y w ó d c ó w — szefów, w ó j t ó w itd., s ą w y j ą t ­
kowo bogate; w y r ó ż n i a ich t a k ż e laska z w i e ń c z o n a srebrną czy
nawet z ł o t ą g a ł k ą . T a oznaka starszyzny plemiennej znana jest
w ś r ó d C y g a n ó w dość powszechnie i wielu o b s e r w a t o r ó w w ł a ś n i e
na laski i bogactwo u b i o r ó w zwracało u w a g ę . S t ą d t e ż bywa,, ż e
najlepiej, najstaranniej opisywanymi osobami s ą właśnie przy­
w ó d c y . I c h stroje prezentują d o s y ć s z c z e g ó l n y styl, b ę d ą c y j a k
gdyby przejaskrawionym z e s p o ł e m cech i e l e m e n t ó w
wych przy nadaniu im specyfiki c y g a ń s k i e j .

miejsco­

38

Nie z a c h o w a ł y się — jeśli w ogóle kiedykolwiek i s t n i a ł y —

pocz. X V I I w.

po staropolsku. O d m ł o d u h a n d l o w a ł k o ń m i , p o z n a ł s i ę bliżej
z Cyganami, n a u c z y ł ich j ę z y k a , z n a ł obyczaje."* Znamierowski
jako o z n a k ę swojej w ł a d z y m i a ł ćupni (cyg. bat). Narbutt, k t ó r y
w d z i e c i ń s t w i e w i d y w a ł Znamierowskiego b y w a j ą c e g o w domu
jego ojca, t a k opisuje ó w atrybut: „ T r z c i n a gruba j a k ręką o b j ą ć ,
d ł u g a około cali 24, okuta suto srebrem po obu k o ń c a c h , b y ł y to
s k ó w k i misternie zrobione przez pewnego z ł o t n i k a C y g a n a :
kwiaty, perełka, figurki k o ń s k i e , widzieć się d a w a ł y wyrobione
w s k r ó ź n ą r o b o t ą , rzemyk spiralnie owijał się w szerokie o d s t ę p y
od s k ó w k i do s k ó w k i , przy jednym k o ń c u b y ł temlak z zielonego
jedwabiu, srebrem przetykanego, z kutasikami srebrnemi, przy
drugim b y ł bizun osadzony ogromny, gruby n a trzecią c z ę ś ć
cala, długością przechodził nieco trzcinę, obok bizuna w i s i a ł y
trzy wąskie rzemyki, które z » k a ż d y m uderzeniem w y d a w a ł y
k l a s k a j ą c y odgłos. Takowe n a r z ę d z i e , u w a ż a n e z a berło w ł a d c y ,
w i s i a ł o m u zawsze u pasa, b y ł o n i e j a k i e m ś g o d ł e m dostojeń­
stwa." " W t y m samym mniej więcej czasie co i Znamierowski
„ p a n o w a ł " w dobrach R a d z i w i ł ł o w s k i c h na Litwie inny król,
J a n Marcinkiewicz, Cygan, którego w urzędzie starszego nad
Cyganami zatwierdził S t a n i s ł a w K a r o l R a d z i w i ł ł dokumentem
z 1778 r. Marcinkiewicz zarządzał Cyganami w Mirze i litewskich
dobrach R a d z i w i ł ł ó w do 1790 г., w k t ó r y m to roku z m a r ł , a urząd
objął jego s y n Ignacy. J e d n a k ż e J a n b y ł chyba ostatnim ze s ł a w ­
nych k r ó l ó w C y g a n ó w , „ z jego śmiercią zgasła ś w i e t n o ś ć tego
r z ą d u " . Narbutt i Gluziński pozostawili nam opis ubioru tego
króla C y g a n ó w , k t ó r y t a k ż e b y ł zwierzchnikiem Akademii
N i e d ź w i e d z i e j w Smorgoniach. „TJ nas w Litwie król c y g a ń s k i
Marcinkiewicz, w e d ł u g p o w i e ś c i starych C y g a n ó w , o k a z y w a ł wyt w o r n o ś ć przepychu w całej c y g a ń s k i e j ś w i e t n o ś c i . N o s i ł s i ę po
staropolsku, g ł o w y nie golił, w ą s m ial rzęsisty, kontusz k r ó t k i , pas
bogaty, szarawary ponsowe, buty żółte lub ponsowe, bizun
zamiast szabli u pasa, laska z buzdyganem w ręku, k o ł p a k ba­
rankowy na głowie (...) z kutasem z ł o t y m na wierzchu zielonym
aksamitnym, k t ó r y o t a c z a ł o siedm z ł o c i s t y c h promieni, na w z ó r
kiteczek spod barana w y g l ą d a j ą c y c h (...) U b i ó r królowej b y ł
bogaty, perła, diamenty, z ł o t o , srebro n a zausznicach, szyi,
g ł o w i e , palcach, j a ś n i a ł y ; ona sama i otaczające j ą niewiasty
b y ł y przybrane w aksamit, jedwabne materie, krepy, gazy,
9

4

4 1

opisy

dawniejszych,

XVII-

i X V I I I -wiecznych

przywódców

C y g a n ó w . Nawet tych, k t ó r z y —• j a k np. w Polsce — otrzymywali
dokumenty kancelarii królewskiej m i a n u j ą c e ich oficjalnie kró­
lami bądź „ s t a r s z y m i " c y g a ń s k i m i . Pierwsze informacje p o c h o d z ą
dopiero z k o ń c a X V I I I w. z Litwy* i d o t y c z ą d w ó c h

postaci:

J a k u b a Znamion,wskiego, wyniesionego na stolec króla c y g a ń ­
skiego poprzez przyznanie m u przywilejem S t a n i s ł a w a Augusta
w

1780 r. zwierzchnictwa nad Cyganami litewskimi, i J a n a

Marcinkiewicza. Znamierowski by) polskim szlachcicem p o w o ł a ­
n y m do z a r z ą d z e n i a Cyganami, rozsądzania sporów itd. W ę d r o - !
w a ł razem z Cyganami, nosił się t e ż tak, by nie o d s t a w a ć zbytnio
od swoich podopiecznych.

J a k pisze W ó j c i c k i : „ b y ł to dobry \

szlachcic, ogromnej statury, cerę m i a ł tak ś n i a d ą , j a k Cygan, |
a w ą s czarny, długi, s p a d a ł m u n a piersi, ubierał się z c y g a ń s k a , \

109

I

�I I . 19. Jacob de Ghey, V wróżki,

przełom X V I i X V I I

m u ś l o n y , kartuny, p ł o c i e n k a , w g u ś c i e prawdziwie maskarado­
wym."

4 2

Gluziński przekazuje nam — opierając się na opowieści

starego pracownika l e ś n e g o

w

dobiach

Radziwiłłowskich

—

w.; i l . 20. Cyganka, r y c i n a z 1674 r.

Polsce, w czasach nam b l i ż s z y c h , atrybuty piastowanej w ł a d z y
s t a ł y się jeszcze bardziej zbliżone do n i o c y g a ń s k i c h — np. Michał
K w i e k , k t ó r e g o g ł o ś n a elekcja w 1930 r. z o s t a ł a zaszczycona

inny nieco opis postaci Marcinkiewicza: „ T e n król był wysokiego

obecnością

Wzrostu, barczysty, pleczysty i k o ś c i s t y , a mimo to chuderlawy,

w prasie, w y s t ę p o w a ł przybrany w „ b i a ł o - a m a r a n t o w ą

twarz miał ściągłą, p o m a r s z c z o n ą , oczy ż y w e , nawet j a k to m ó w i ą ,

ze

ogniste, przenikliwe (...) brodę m i a ł czarną o g r o m n ą jak snop

z napisem K r ó l C y g a n ó w P o l s k i c h " ; jeszcze bardziej po kró­

złotym

samego
orłem,

Józefa

Piłsudskiego

udekorowaną

i

obszernie

licznymi z ł o t y m i

opisana
szarfę

monetami,

50

i na głowie m i a ł c z a p k ę w k s z t a ł c i e j a k b y korony, tylko bez

lewsku w y s t ą p i ł w trakcie ceremonii koronacyjnej Janusz K w i e k

krzyżyka, ale w niej b y ł o utkwione k r ó t k i e pawie p i ó r o ; suknię

— ceremonia o d b y ł a się 4 lipca 1937 Г. na Stadionie W o j s k a

m i a ł d ł u g ą , czarną, o b w i s ł ą aż do kostek, p r z e p a s a n ą czarnym

Polskiego w Waiszawie (patrz zamieszczona

ilustracja).

pasem i czerwone buty; n a szyi po wierzchu sukni miał ł a ń c u c h
Nie s p o s ó b dziś u s t a l i ć z c a ł ą p e w n o ś c i ą , czy laska jako

z grubych b i a ł y c h paciorek, z w i e s z a j ą c y c h się aż na piersi, na
k t ó r y m w i s i a ł o w y o b r a ż e n i e n i e d ź w i e d z i a , a na nim siedząca
m a ł p a , w czerwonej

kaftance..."

żu,

43

J a k p o t w i e r d z a j ą m a t e r i a ł y ikonograficzne i opisy z r ó ż n y c h
rejonów E u r o p y , w ł a ś n i e laska s t a ł a się powszechnym atrybutem
p r z y w ó d z t w a u C y g a n ó w . „ C y g a ń s k a laska z kulą. srebrną oznacza
w ł a d z ę wodza całej bandy" zanotowano z k o ń c e m X I X w. w Sie­
radzkiem,

44

„ W ó j t nosi k r ó t k ą bekieszę o srebrnych guzach
45

i laskę o srebrnej skuwce i gałce d ł u g i e j " notuje G e r s o n ; o z n a k ą
w ł a d z y jest b u ł a w a , grawerowana w różnego rodzaju motywy,
w n i e k t ó r y c h grupach szef jest jedynym uprawnionym do no­
4 6

szenia z ł o t y c h g u z i k ó w , pisze de V i d e . L a s k i z m e t a l o w ą g a ł k ą
lub okuciem z g ó r y b y ł y powszechnym atrybutem C y g a n ó w na
Bałkanach, a w każdym

oznaka g o d n o ś c i jest własną-, c y g a ń s k ą formą podkreślania presti­

razie na pograniczu j u g o s l o w i a ń s k o -

- r u m u ń s k o - w ę g i o r s k i m : „ C y g a ń s k i książę nosił laskę z m o s i ę ż n ą
g ł ó w k ą , na której b y ł a z a w i ą z a n a czerwona w s t ą ż k a jako znak
4 7

w ł a d z y " ; „ I c h książę (...) mial laskę, na niej w ę g i e r s k ą trój­
4 8

k o l o r o w ą w s t ą ż k o jako znak w ł a d z y " . „ A m e r y k a ń s c y Cyganie
z grupy K e ł d e r a s z jako oznaki w ł a d z y u ż y w a j ą k i j a z w y r z e ź b i o ­

czy t e ż p r z e j ę t ą pod w p ł y w e m n i o c y g a ń s k i e g o

otoczenia.

Często jej w y s t ę p o w a n i e u r ó ż n y c h grup C y g a n ó w i w r ó ż n y c h
krajach

mogłoby

wskazywać

na

rodowód

cygański,

chociaż

jest niemal równio m o ż l i w e , żo powszechne w przeszłości w wielu
krajach E u r o p y

oznaczanie g o d n o ś c i b u r m i s t r z ó w , w ó j t ó w czy

starszyzny wojskowej specjalnymi zdobionymi laskami lub bu­
ł a w a m i , z a u w a ż o n e bez w ą t p i e n i a przez C y g a n ó w , w p ł y n ę ł o na
n a ś l a d o w c z e , powszechne
władzy.

przyjęcie

przez nich tego atrybutu

Możliwe t a k ż e , żo o z n a c z a j ą c

przywódcę

(„władzę")

w s p o s ó b z r o z u m i a ł y t a k ż e dla n i e - C y g a n ó w mieli na uwadze
zabezpieczenie się c h o ć w części przed w ł a d z a m i n i e c y g a ń s k i m i ,
nierzadko z d r a d z a j ą c y m i

ochotę

do

podporządkowania

C y g a n ó w . Z a takim w ł a ś n i e w y j a ś n i e n i e m laski jako

sobie

elementu

stroju p r z y w ó d c y zdaje s i ę ś w i a d c z y ć brak wzmianki o t y m atry­
bucie w najdawniejszych opisach b ą d ź rycinach p r z e d s t a w i a j ą ­
cych C y g a n ó w , natrafiamy na nie dopiero w wieku
Przyjrzyjmy

się teraz

sposobowi

ubierania się

XVIII.

5 1

Romów

ną g ł o w ą u g ó r y i ozdobionego m i e d z i ą albo m o s i ą d z e m ; u hand­

w s p ó ł o z e ś n i e , po to m . i n . , by z o b a c z y ć , jak dalece wnioski nasu­

larzy k o ń m i Romaniszels o z n a k ą godności jest rodzaj stalowego

w a j ą c e s i ę z m a t e r i a ł u historycznego s ą pewnymi s t a ł y m i ten­

p r ę t a , k t ó r e g o jeden koniec jest z a k o ń c z o n y ostro, a drugi mo­
49

siężną g a ł k ą , na pręt n a ł o ż o n e są skórzane p i e r ś c i e n i e " .

110

W

dencjami, z a u w a ż a l n y m i i dzisiaj. Pominiemy tutaj p e ł n i e j s z y
opia ograniczając s i ę do w y r ó ż n i a j ą c y c h oech:

�1. Starsi m ę ż c z y ź n i n o s z ą jeszcze kamizelki ze srebrnymi
guzikami; ubiór bardzie] miejski, c h o ć z w p ł y w a m i wiejskiego,
kapelusz z szerokim rondem; kobiety starsze — szerokie marsz­
czone s p ó d n i c e w ż y w y c h kolorach, t a k ż e kolorowe bluzki, na
g ł o w a c h chustki; ozdoby —• naszyjniki, kolczyki, bransolety.
Ludzie m ł o d z i ( m ę ż c z y ź n i i kobiety) ubierają się zgodnie ze współ­
czesną modą miejską (Jugosławia, I n d i e ) .
5 2

2. K o b i e t y d ł u g i e , barwne, marszczone s p ó d n i c e , chustki,
alo w i ą z a n e z t y ł u (nie j a k u kobiet wiejskich); m ę ż c z y ź n i zgodnie
z m i e j s o o w ą w i e j s k ą m o d ą — buty w h a r m o n i j k ę na Ukrainie,
fezy, turbany, koszule we wzorek i szeroki pas w T u r c j i (re­
publiki ś r o d k o w o a z j a t y e k i e i część azjatycka Z S R R , J u g o s ł a w i a ,
R u m u n i a , T u r c j a , Polska, A m e r y k a Ś r o d k . )
5 3

3. M ę ż c z y ź n i i kobiety ubierają się tak jak miejscowa lud­
n o ś ć wiejska. Czasami w i d a ć różnicę w ubiorach m ę ż c z y z n
starszych i m ł o d y c h (np. w Serbii starsi n o s z ą ubiory tureckie,
m ł o d s i — j a k Serbowie). K o b i e t y m a j ą suknie takie jak u kobiet
wiejskich lub szarawary u muzulmanek, n a głowio chustka,
twarz nie zakryta; w y j ą t k o w o z a k r y w a ł y twarz kobiety tzw.
B i a ł y c h C y g a n ó w — Parno R o m a , w B o ś n i (Bułgaria, J u g o s ł a ­
wia — Serbia, B o ś n i a , S ł o w e n i a , T u r c j a ) . Sarong u m ę ż c z y z n ,
o h a ł a t y i szerokie spodnie, tiubetejki n a g ł o w i e ; długie okrycia
— dżelabije, na g ł o w i e jedwabna chustka przytrzymywana
grubym sznurem; kobiety sari, chałat i turban, na głowie chusta,
i l u ź n y szeroki p ł a s z c z arabski, d ł u g a s p ó d n i c a — zgodnie ze
wzorami miejscowymi, jedynie o z d ó b w i ę c e j , kolory niekiedy
ż y w s z e (Cejlon, I r a n , I r a k , republiki ś r o d k o w o a z j a t y e k i e Z S R R ,
Meksyk)
5 4

4. K o b i e t y barwne s p ó d n i o e i bluzki, m ę ż c z y ź n i ubiór zdrad z a j ą o y s k ł o n n o ś c i do mody „ w o j s k o w e j " — d u ż e guzy, wy­
sokie oficorskie buty, niekiedy czerwone (Indie, Z S R R — S y ­
beria) *

I \

ВОШ'.МПЛК

ł

N

U . 21. D . Teniers,

COriHl?. ^
Śpiący

5

5. K o b i e t y k i l k a s p ó d n i c n a k ł a d a n y c h jedna na drugą,
kolory bardzo ż y w e , wzory „ e g z o t y c z n e " ; s p ó d n i c e niekiedy
zszywane z r ó ż n o k o l o r o w y c h k a w a ł k ó w i u k ł a d a n e w plisy,
buty czerwone n a wysokim obcasie, ozdoby ze z ł o t y c h monet;
m ę ż c z y ź n i podobnie j a k miejscowi (Europa Zach., A m e r y k a
Środk.) *
3

G. M ę ż c z y ź n i modne marynarki lub garnitury, niekiedy
bardzo wyrafinowane, eleganckie, drogie jedwabne koszule,
buty lakierowane, czasami ekstrawaganckie. K o b i e t y l u ź n e ,
bogate, barwne spódnice lub d w u c z ę ś c i o w e kostiumy, niekiedy
brak fartucha; kobiety czasami w sukniach z dekoltem, a nawet
o b c i s ł y c h spodniach; d u ż o z ł o t y c h o z d ó b (Ameryka P ł n . , E u r o p a
Zaoh. i Środk. — F r a n c j a , R F N , Austria, Szwecja, a t a k ż e
Polska)
57

N a koniec jeszcze jedna uwaga. U wielu a u t o r ó w przewija się
m y ś l , ż e noszenie o d z i e ż y starej, zniszczonej i dziurawej stało się
dla R o m ó w „ n a r o d o w y m o b y c z a j e m " , nie idzie przy tym o styl
w y n i k a j ą c y z u b ó s t w a , ale o jakąś r z e k o m ą s p e c y f i k ę c y g a ń s k i e j
o b y c z a j o w o ś c i czy estotytki. A r m e ń s c y Bosza „ n i e lubią nowego
ubrania i s z y j ą c y dla nich o d z i e ż b y w a j ą zmuszani znosić ją,
a dopiero potem sprzedać C y g a n o m " . S ł o w a te p o c h o d z ą od
a u t o r ó w o znanym autorytecie —- Tokaricw (autor pierwszej
wypowiedzi) i Papazijan (drugiej) skłaniają nas do dania wiary
ich stwierdzeniom, j e d n a k ż e n i e m o ż l i w a do pogodzenia ze
zdrowym r o z s ą d k i e m i z p o w i e r z c h o w n ą c h o ć b y z n a j o m o ś c i ą
R o m ó w treść t y c h wypowiedzi ś w i a d c z y , j a k nadal jeszcze m a ł o
wiadomo o tej grupie i j a k ozęsto stereotypowe, nie weryfikowane,
a przekazywane od p o k o l e ń s ą d y powtarzane są nawet przez tych,
k t ó r z y z racji reprezentowanej dyscypliny wiedzy winni odzna­
czać się większym krytycyzmem.
58

59

Z obseiwacji w s p ó ł c z e s n y c h

ubiorów cygańskich wynika,

że:
1. Część C y g a n ó w — z a r ó w n o m ę ż c z y z n j a k i kobiet — w p e ł ­
n i p r z y j ę ł a ubiór n i e c y g a ń s k i .
2. Część różni s i ę od miejaoowej l u d n o ś c i , przy c z y m :
lub

a. ich strój przypomina n i e c y g a ń s k i ubiór z innych okolic,
b, posiada cechy nie kojarzone z ubiorem n i e c y g a ń s k i m

z innych okolic, zatem albo w ł a s n o c y g a ń s k i e , albo t a forma
ubioru t a k ż e jest przez nich p r z y j ę t a , ale zarzucona z o s t a ł a
przez t y c h , od k t ó r y c h z o s t a ł a z a p o ż y c z o n a .
3. U b i ó r w s p ó ł c z e s n y miejski jest c h ę t n i e j przejmowany
niż wiejski, do k t ó r e g o część C y g a n ó w jest uprzedzona.
4. Kobiety częściej n i ż m ę ż c z y ź n i i m ł o d z i e ż r ó ż n i ą s i ę od
l u d n o ś c i miejscowej.
5. Nawet przy z u p e ł n y m przejęciu ubioru miejscowego
pewne cechy kolorystyczne i ozdoby w y r ó ż n i a j ą C y g a n ó w .
6. Cyganie k o c z u j ą c y z reguły bardziej różnią się ubiorem
od ludności miejscowej n i ż osiadli.
7. Niekiedy w jednej m i e j s c o w o ś c i czy na niewielkim obsza­
rze s ą s i a d u j ą Cyganie różniący się z u p e ł n i e ubiorami i podtrzy­
m u j ą c y t ę o d m i e n n o ś ć —• co m o ż e w s k a z y w a ć na pewnego ro­
dzaju p r z y w i ą z a n i e do tradycji, a w k a ż d y m razie przeszłości.
8. N i e k t ó r z y n o s z ą ubiory rozmaite nawet w obrębie jednej
grupy, b ę d ą c e z b i e r a n k ą r ó ż n y c h s t y l ó w i r ó ż n e g o poohodzenia.
P o n i e w a ż n a podstawie dotychczasowego o m ó w i e n i a nie
u d a ł o się nam o d p o w i e d z i e ć w pełni na postawione pytanie,
s p r ó b u j m y teraz z a s t a n o w i ć się, czy s ą i ewentualnie jakie ele­
menty stałe w r o z m a i t o ś c i s t r o j ó w c y g a ń s k i c h , elementy, które
p o w t a i z a j ą się m o g ą c tym samym z o s t a ć uznane za s t a ł o w ubio­
rze c y g a ń s k i m , za identyfikowane przez nich jako w ł a s n e .
Rozpoczniemy od ubioru m ę s k i e g o jako prostszego do omawiaiua i nie zawierającego — j a k się wydaje —. j a k i e j ś c y g a ń s k i e j
specyfiki, a w k a ż d y m razie nie takiej, która powszeohniej d a ł a b y
się z a u w a ż y ć . Analizując s p o s ó b ubierania się m ę ż c z y z n u róż­
n y c h C y g a n ó w , w r ó ż n y c h krajach, nie udaje się w ł a ś c i w i e wy­
odrębnić jakichś reguł, które ś w i a d o m i e b y ł y b y przestrzegane
i t y m s a m y m m o g ł y w y r a ż a ć ukryte treści. N a j c z ę s t s z y m wy­
r ó ż n i k i e m ubioiu Cygana m ę ż c z y z n y od ludności tubylczej
jest jego w i ę k s z a b a r w n o ś ć czy t e ż w i ę k s z a ś m i a ł o ś ć w zesta­
wieniu barw, które ż y w o ś c i ą s w o j ą o d b i e g a j ą od wzoru miejsco-

Ul

�П. 22. Michel-Ange Merigi, Wróżąca

Cyganka

wego, ewentualnie u ż y c i e tkanin, które przez m ę ż c z y z n miejsco­

dawniejsze opisy i analiza rycin m o g ą to p o t w i e r d z i ć — nie wy­

w y c h nie s ą u ż y w a n e jako ekstrawaganckie lub n i e m ę s k i e (np.

nika, ż e b y kapelusz b ą d ź inne nakrycie g ł o w y m ę ż c z y z n b y ł o

m a t e r i a ł na marynarki w duże grochy, garnitur z tkaniny prze­

elementem koniecznym ubioru, p o s i a d a j ą c y m j a k i e ś znaczenie

tykanej

koszule

inne niż praktyczne i m o t y w a c j ę i n n ą n i ż całkowicie indywidual­

kolorach, czasami w kwiaty, jaskrawe kamizelki).

n y w y b ó r . Chociaż, j a k b y w a niejednokrotnie z m o d ą —• a nie

metalizowanymi,

0 żywych

różnokolorowymi

nitkami,

P o w y ż s z e cechy ś w i a d c z ą o pewnych s k ł o n n o ś c i a c h estetycznych.

m a m y powodu s ą d z i ć , by akurat Cyganie stanowili

S ą t a k ż e liczne p r z y k ł a d y , że nawet k o l o r y s t y k ą nie r ó ż n i ą się

i z u p e ł n i e jej nie ulegali — ona m o ż e s t a n o w i ć element decydu­

wyjątek

od miejscowego kanonu. To wkomponowanie się we w z ó r miejsco­

j ą c y wyboru; idzie tutaj oczywiśoie nie o m o d ę

w y ś w i a d c z y , że b a r w n o ś ć ubioru m ę s k i e g o nie jest c z y m ś ko­

u n i e - C y g a n ó w , ale o aktualne preferencje pośród samych Cyga­

obowiązującą

podkreślenia

n ó w . T y m samym j a k i ś wybrany s z c z e g ó ł o d z i e ż y m o ż e czasowo

c y g a ń s k o ś e i . T a k ż e kapelusz —• fragment ubioru, k t ó r y w opisach

p e ł n i ć dla ludzi z pewnej społeczności rolę oznaki p r z y n a l e ż n o ś c i

niecznym,

identyfikującym

ich,

własnym,

dla

ubiegło- i tegowiecznyeh jest kojarzony z m ę ż c z y z n ą Cyganem,

do w s p ó l n o t y ; nie jest to jednak j a k i ś s t a ł y element, jego przyję­

nie wydaje się s p r a w o w a ć jakiejś specjalnej roli. Jodynie jedna

cie m o ż e b y ć r ó w n i e szybkie j a k z u p e ł n e zarzucenie albo zastą­

znana mi w y p o w i e d ź (z B a ł k a n ó w ) motywuje noszenie kape­

pienie innym. Podobnie j a k kapelusze p r z e d s t a w i a ł a się chyba

lusza: w domu m o ż n a o b y ć się bez niego, ale do miasta bez k a ­

sprawa noszenia przez m ę ż c z y z n L o w a r ó w apaszek na szyjach

pelusza p ó j ś ć nie wypada. W t y m o k r e ś l o n y m przypadku kape­

w okresie p o p r z e d z a j ą c y m I I w o j n ę ś w i a t o w ą , apaszek, które —

lusz s t a ł

jak pisze c z ł o n e k tej w ę d r o w n e j społeczności Yoors —• b y ł y

się symbolem

eleganckiego,

ubioru o d ś w i ę t n e g o ,

elementem,

który

przy

niecodziennego,

niedostatku

środków

oznaką L o w a r a .

6 0

1 m o ż l i w o ś c i sygnalizuje jednak s y t u a c j ę o d m i e n n ą niż codzienna.

P r z y j r z y j m y się teraz w podobny s p o s ó b ubiorowi kobiece­

Może to b y ć zatem przypadek analogiczny do tego, k t ó r y widzie­

mu. We wszystkich niemal w s p ó ł c z e s n y c h opisach — t a k ż e , j a k

l i ś m y w ostatnim, czwartym odcinku serialu Cygan produkcji

p a m i ę t a m y , w literaturze dawnej — p o d k r e ś l a n a jest b a r w n o ś ć

radzieckiej, pokazywanego w i o s n ą 1982 i . w T V P . K i e d y po­

ubioru kobiet c y g a ń s k i c h . Często jest mowa o p ł a c h t a c h , jakimi

z y t y w n y bohater filmu B u d u a j , Cygan, b y ł y czeiwonoarmista,

się o w i j a j ą ; nie zawszo jest jasne, czy idzie o rodzaj chusty,

dowiaduje się, że ta, do k t ó r e j t ę s k n i ł przez poprzednie trzy od­

czy też o długą, p r o s t ą w kroju s u k n i ę , jakby k o s z u l ę . R y c i n y

cinki, k o ł c h o ź n i c a A n a s t a z j a , oczekuje go, w radości p r z y g o t o w a ń

dawne

do godnego p r z y j a z d u kupuje przede wszystkim n o w ą c z a p k ę ,

jednoczęściowych

często

pokazują

kobiety

cygańskie

właśnie

odpowiednio w i d o c z n ą z daleka, s z t y w n ą , z a s o b n ą . Spotkawszy

często na tych dawnyoh rycinach widzimy Cyganki w ubiorach

sukniach-koszulaeh. J e d n a k ż e

m a ł e g o , prawie gołego c y g a ń s k i e g o c h ł o p c a , k t ó r e g o postanawia

dwuczęściowych,

zabrać ze s o b ą , t a k ż e zaopatruje go w c z a p k ę , jeszcze w i ę k s z ą ,

całość z górą ubioru. T a k t e ż najczęściej przedstawiane s ą C y ­

jeszoze

ganki n a ilustracjach X I X - w i e c z n y c h i w s p ó ł c z e s n y c h . T a nie-

112

bardziej w i d o c z n ą .

Ze

współczesnych

obserwacji -—•

gdzie s p ó d n i c a

w takich

chyba r ó w n i e

nie jest p o ł ą c z o n a

w

jedną

�wielka pozornie różnica m a dalekie implikacje w y c h o d z ą c e poza
s a m ą formę ubioru. M.in. d w o i s t o ś ć owa ś w i a d o z y najprawdopo­
dobniej, że j u ż w dawniejszych czasach Cyganie stanowili zróż­
n i c o w a n ą społeczność, gdzie i s t n i a ł y grupy bardziej zaohowawoze
i takie, które u l e g ł y silniejszym w p ł y w o m otoczenia p r o w a d z ą c y m
m.in. do zmian w ś w i a d o m o ś c i , systemie norm etycznych.
T r z y są stałe cechy ubioru kobiet, pisze F i c o w s k i : f a ł d z i s t a
s p ó d n i c a , chusta i ozdoby; są to cechy, k t ó i e t a k ż e dzisiaj okreś­
lają strój C y g a n e k . Ozdoby tymczasem p o m i ń m y . Spódnioa
i chustka to dwa elementy, które — j a k się przekonujemy ana­
l i z u j ą c ubiór kobiecy — są niemal s t a ł e , n i e z a l e ż n i e od w p ł y w ó w
miejscowych i grupy. S p ó d n i c a (i o k r y w a j ą c y j ą fartuch) i chustka
mimo zmiany m ó d , kolorystyki, czasami nawet kroju, o k r e ś l a j ą
k o b i e t ę c y g a ń s k ą . S p ó d n i c a jest najczęściej szeroka, z przodu
m a d u ż ą k i e s z e ń , do k t ó r e j kobieta chowa k a r t y potrzebne do
w r ó ż b y , t y t o ń lub papierosy, zapałki, p i e n i ą d z e , niekiedy k i e s z e ń
t ę stanowi ozdobny, zawieszony n a pasie woreozek; dopiero na
s p ó d n i c ę idzie d u ż y fartuch k r y j ą c y o w ą k i e s z e ń , ale i s a m ą s p ó d ­
nicę — obecnie bywa, ż e k i e s z e ń jest na fartuchu. N a ramiona
zarzucona jest wielka chusta, czasami przechodzi ona pod jednym
ramieniem. N a g ł o w i e chustka, u n i e k t ó r y c h z w i ą z a n a z t y ł u ,
rzadziej pod brodą. Niekiedy chustka i s p o s ó b jej w i ą z a n i a jest
w y r ó ż n i k i e m „ p r a w d z i w y c h " C y g a n ó w w ś r ó d grup, k t ó r e miesz­
kając w p o b l i ż u różnią się u b i o r e m . Czasami s p o s ó b z w i ą z a n i a
chustki różni kobiety c y g a ń s k i e — co jest p o d k r e ś l a n e — od
miejscowych c h ł o p e k w i ą ż ą c y c h je najczęściej pod b r o d ą .
D u ż a chusta niekiedy jest noszona n i e z a l e ż n i e od chustki na
g ł o w i e . S ł u ż y ona — j a k i dawniej — do noszenia dziecka. W s p ó ł oześnie obserwatorzy z w r a c a j ą u w a g ę , ż e w ostatnich kilkunastu
latach starsze kobiety z a c z ę ł y n o s i ć chustki nie n a g ł o w i e , lecz
na s z y i , oraz żo ubiór w y j ś c i o w y , do miasta, w t y m t a k ż e c h u s t k a ,
jest strojniejszy niż u ż y w a n y w domu czy o b o z i e .
Jeszcze
w y r a ź n i e j podkreśla to u C y g a n ó w u k r a i ń s k i c h Barannikow.
„ C y g a n k i - w r ó ż k i (koczujące) n o s z ą pstrokate s p ó d n i c e z kwieci­
stego m a t e r i a ł u , kwiecisty szal i bogate namista (cyg. ozdoby).
Ale w takim stroju o h o d z ą tylko w r ó ż y ć i ż e b r a ć — w domu
ubierają się tak j a k kobiety u k r a i ń s k i e . " M a m y w i ę o tutaj do
czynienia nie tylko — j a k się wydaje — z przypadkiem staran­
niejszego ubierania się przy wychodzeniu z domu, co jest pow­
szechne, ale j a k b y p o d k r e ś l a n i a swojej c y g a ń s k o ś o i . W y n i k a
w i ę c , ż e s p ó d n i c a i fartuch oraz chustka n a g ł o w i e m o g ą b y ć —
c h o ć b y przez s w o j ą p o w s z e c h n o ś ć — uznane z a c y g a ń s k i e ele­
menty ubioru.
61

62

6 3

64

w faituchu i chustce na głowie. W ogóle informacje na temat
noszenia spodni s ą bardzo rzadkie i w większości grup opinia spo­
łeczna wręcz zabrania tego kobietom. Zdarza się u C y g a n ó w
z dawna o s i a d ł y c h , np. w Polsce tych, k t ó r z y m i e s z k a j ą w g ó r a c h ,
że m ł o d e dziewczyny naśladując wzory miejscowe c h o d z ą w spod­
niach, j e d n a k ż e w y j ś c i e z a m ą ż powoduje r e z y g n a c j ę z tej części
ubioru, a raczej k o n i e c z n o ś ć jej zarzucenia. T r w a ł o ś ć i powszech­
n o ś ć u ż y w a n i a przez kobiety spódnicy* i fartucha oraz chustki
w y j a ś n i a s i ę , gdy o d w o ł u j e m y się do innych e l e m e n t ó w kultury
C y g a n ó w (przede wszystkim do pojęcia c z y e t o ś c i - n i e c z y s t o ś c i ,
do systemu norm i tzw. s k a l a ń ) . W dalszej perspektywie sprowa­
dza się to do w s p ó l n e g o zagadnienia, do opozycji c z y s t o ś c i - n i e e z y s t o ś c i . Chustka jest o z n a k ą statusu kobiety z a m ę ż n e j , s p ó d ­
nica i fartuch m a j ą szerszy aspekt — informują o n i e c z y s t o ś c i
w y n i k a j ą c e j z bycia k o b i e t ą , ale w zasadzie, p o n i e w a ż kobieta
od momentu dojrzałości seksualnej jest gotowa do z a m ą ż p ó j ś c i a
i p o n i e w a ż zwykle szybko staje się żoną, a w k r ó t c e m a t k ą ,
chustka t a k ż e p e ł n i p o d o b n ą rolę co s p ó d n i c a i fartuch. Suther­
land rozważając problem c z y s t o ś c i - n i e c z y s t o ś c i kobiet c y g s ń ekich dochodzi do wniosku, że Cyganie są s p o ł e c z n o ś c i ą , w której
p o d z i a ł n a lepszą i gorszą, część nie przebiega w pionie (lewa
i prawa strona ciała, l?\va i prawa ręka, ruch w prawo i w lewo
e t c ) , ale w poziomie — na d o l n ą , gorszą, brudniejszą część ciała
i górną lepszą, c z y s t ą . To stwierdzenie w y j a ś n i a ł o b y t e ż p e w n ą
różnicę w roli chustki i s p ó d n i c y wraz z fartuchem. Chustka jest.,
j a k w s p o m n i a ł e m , bardziej s y g n a ł e m d o t y c z ą c y m pozycji, roli
t p o ł e c z n e j , s p ó d n i c a zakrywa dolne, nieczyste partie ciała.
7 0

U C y g a n ó w kobieta jest ograniczona szeregiem z a k a z ó w ,
k t ó r y c h naruszenie powoduje komplikacje — o dziwo jednak
w znacznym stopniu dla m ę ż c z y z n , dla C y g a n ó w . J a k powie­
d z i e l i ś m y już, dolne partie ciała kobiety s ą nioczyste, dotknięci"
ich jest zabronione, ą naruszenie zakazu prowadzi do ogłoszenia

65

I I . -2a. Morelli, Młoda

Cyganią,

17GL' r.

^
J e ż e l i mimo u p ł y w u czasu nie z a n i k ł y , jeżeli nie w y p a r ł y
oh mody miejscowe, to b y ć m o ż e ukryto jest w nich jakieś inne
prócz praktycznego znaczenie. T y m w i ę c ubiór Cyganek r ó ż n i ł b y
się od ubioru m ę ż c z y z n i t y m t ł u m a c z y ł a by się jego specyficzna
p o w s z e c h n o ś ć i t r w a ł o ś ć . Z w r ó ć m y u w a g ę n a pewne sytuacje,
któro zdają się p o t w i e r d z a ć , że właśnie w przypadku stroju
kobiet mamy do czynienia z jego specjalnym znaczeniem. Kobie­
ty ubierają się w o d z i e ż k u p n ą , m ł o d e , zgodnie z m o d ą , t a k ż e
w spodnie, ale kobiety z a m ę ż n e n o s z ą d ł u g ą , b a r w n ą , m a r s z c z o n ą
spódnicę, bo „ w k r ó t k i e j nie wypada iść do miasta"; znane są
przypadki p i ę t n o w a n i a czy nawet karania kobiet i dziewczyn,
jeśli u c h y b i ł y nakazowi noszenia długiej s p ó d n i c y . „ W drugim
dniu wesela (po nocy poślubnej) m ł o d e j z a w i ą z u j ą c h u s t k ę n a
głowie i fartuch n a s p ó d n i c y , z m i e n i a j ą toż jej uczesanio (...)
j h u s t k ę w i ą ż ą k o ń c a m i z t y ł u g ł o w y (...) e dżiuwli naj slobodo
te phirel angla murś śernangi — z a m ę ż n a kobieta nie powinna
p o k a z y w a ć się m ę ż c z y z n o m z nie p i z y k r y t ą g ł o w ą . "
„Kobieta
nie m o ż e publicznie p o k a z a ć się bez fartucha i chustki na g ł o w i e ,
bo to wstyd, dziewczyny m o g ą ubierać się po miejsku, ale po
z a m ą ż p ó j ś c i u j u ż m u s z ą n o s i ć fartuch i c h u s t k ę ;
kobieta
ciężarna nie ś m i e p o k a z a ć się ludziom na oczy bez f a r t u c h a .
Z t y c h c y t a t ó w w y n i k a dość jednoznacznie, ż e s p ó d n i c a i fartuch
oraz chustka to s t a ł e elementy kobiecego ubioru i że p e ł n i ą j a k ą ś
s z c z e g ó l n ą rolę. Badacze wielokrotnie podkreślali, że od mo­
mentu z a m ę ś o i a kobiety zawsze c h o d z ą w s p ó d n i o a o h — nawet
jeśli niekiedy w c z e ś n i e j n o s i ł y spodnie — najozęściej t a k ż e
6 6

6 7

6 8

69

113

I

�groźby

skalania. W

przypadku młodych

dziewcząt

niekiedy

nie pierwsza menstruaoja, ale dopiero z a m ą ż p ó j ś c i e i pierwszy
kontakt p ł c i o w y c z y n i ą z nioj i s t o t ę n i e c z y s t ą (stąd przytoczony
w y ż o j p r z y k ł a d K e ł d e r a s z ó w rosyjskich, k t ó r z y po nocy p o ś l u b n e j
n a k ł a d a j ą m ł o d e j fartuch). W praktyce, p o n i e w a ż

dziewczęta

wydawane s ą za m ą ż b e z p o ś r e d n i o po o s i ą g n i ę c i u

biologicznej

dojrzałości,

jej n i e c z y s t o ś ć

i możliwość

kalania s p r o w a d z a j ą

się do tego samego.
W y j a ś n i a się tutaj, dlaczego powszechne jest u kobiet oyg a ń s k i c h noszenie fartucha i dlaczego, nawet w t y c h grupach,
gdzie zasady kodeksu c z y s t o ś c i u l e g ł y c z ę ś c i o w e m u przynajmniej
zapomnieniu,

fartuch,

zwłaszcza

w

sytuacjach

specjalnych,

jest noszony. Bowiem — z w r ó c i ł a na to u w a g ę O k e l y

7 2

-— dla

Cyganek fartuch nie jest o c h r o n ą o d z i e ż y , j a k bywa to zwykle
dla

kobiet

niecygańskich,

fartuch chroni przed jej

odzieżą,

przed d o t k n i ę c i e m s p ó d n i c y i przed m o ż l i w o ś c i ą skalania. D l a ­
tego k i e s z e ń w spodniej' m o ż e s ł u ż y ć do chowania kart (do w r ó ­
osoby dopuszczającej się togo magerdo — skalanym, i powoduje
w y ł ą c z e n i e (aż do oczyszczenia) ze społeczności —• z o s o b ą t a k ą
nie m o ż n a jeść ani p i ć z jednego naozynia, by nie s t a ć się samemu
nieczystym.

żenia nie swoim, ale nieczystym gadziom)

albo

papierosów,

z a p a ł e k , czyli p r z e d m i o t ó w osobistego u ż y t k u kobiety, ale nie
wolno c h o w a ć tam jedzenia, t y m bardziej pod s p ó d n i c ę (kury
ukradzionej nie wolno włożyć

73

pod spódnioę —• pisze F i c o w s k i ) .

Jedzenie czasami m o ż n a s c h o w a ć pod fartuch, ale u wielu C y ­

Skoro d ó ł ciała jest nieczysty, zatem i odzież m a j ą c a bez­
pośredni kontakt z t y m i częściami jest nieczysta i zetknięcie
z n i ą kala w taki sam s p o s ó b j a k z c i a ł e m ; talerz п р . , którego
Cyganka dotknie s p ó d n i c ą , nie da się o c z y ś c i ć , trzeba go wyrzu­

g a n ó w i to jest zabronione, jedzenie n a l e ż y z a w i n ą ć w fartuch
lub o h u s t ę , k t ó r ą nosi się na plecach. T a k w i ę c nieczysta jest
s p ó d n i o a , fartuch jest czysty, m o ż n a w y t r z e ć się nim, u ż y ć go
jako obrusa, nawet m o ż n a n o s i ć w nim c h l e b .

74

cić. Ale nie wszystkie kobiety kalają s p ó d n i c ą . S p ó d n i c a starej
kobiety lub dziecka nie k a l a .

71

W y n i k a z togo jednoznacznie,

Z tekstu t ł u m a c z o n e j na polski autobiograficznej

powieści

że kobieta i jej s p ó d n i c a kalają tylko w okresie jej biologicznej

L a k a t o s a Krajobraz

widziany przez dym w y w n i o s k o w a ć m o ż e m y

zdolności do rozrodu, w okresie od pierwszej do ostatniej men­

o jeszcze jednej funkcji s p ó d n i c y . Mowa jest t a m o u ż y w a n i u

struacji. P ó ź n i e j , gdy jest j u ż po prostu starym c z ł o w i e k i e m ,

s p ó d n i c y jako przykrycia siana pod g ł o w ę podczas snu. M o ż n a

lub w c z e ś n i e j , zanim dojrzeje, kontakt z n i ą nie niesie za s o b ą

by odebrać to jako błąd t ł u m a c z e n i a i s ą d z i ć , że n a p r a w d ę idzie
o fartuch, lub jako informację, ż e w opisywanej

społeczności

s p ó d n i c a utraciła swoje k a l a j ą c e właściwośoi wobec zarzucenia
dawnych z w y c z a j ó w i norm, wobec dezintegraoji kultury. Ale
w obu opisywanych przez L a k a t o s a przypadkach sytuacja jest
podobna, m ł o d a dziewozyna p o d ś c i e l a m ł o d e m u c h ł o p a k o w i s w o j ą
s p ó d n i c ę pod g ł o w ę — jest w t y m , j a k s ą d z ę , zawarta bardzo
U . 24. Cyganie tureccy, rycina z X I X w.; il. 25. Cyganka, rycina
z X I X w.

w a ż n a informaoja. W ten s p o s ó b dziewczyna daje z n a ć , ż e jest
czysta, niewinna, g d y ż inaczej nie o ś m i e l i ł a b y się kłaść swojej
dolnej o d z i e ż y pod g ł o w ę m ę ż c z y ź n i e .

7 5

Podobnie nieczystym fragmentem ubioru s ą kobieoe buty
(pantofle).

I c h t a k ż e nio n a l e ż y

d o t y k a ć , p o n i e w a ż grozi to

skalaniem. G d y Cygan uwiedzie C y g a n k ę i nie chce s i ę z n i ą o ż e n i ć ,
gdy bije j ą „ b e z uzasadnienia" lub w inny s p o s ó b k r z y w d z i ,
ona m o ż e w akcie samoobrony u ż y ć pantofla lub s p ó d n i c y —•
uderzony t y m Cyga,n staje się nieczysty i dopiero decyzja c y g a ń ­
skiego s ą d u , p o ł ą c z o n a z z a d o ś ć u c z y n i e n i e m kobiecie, m o ż e go
o c z y ś c i ć i w p r o w a d z i ć n a p o w r ó t do grupy. Mamy w i ę c widoczny
jeszcze jeden aspekt — s p ó d n i o a i pantofel, g r o ź n e , nieczyste
przedmioty, p e ł n i ą funkoję p o z y t y w n ą , chroniącą k o b i e t ę przed
n i e u z a s a d n i o n ą agresją lub innego rodzaju k r z y w d ą .
Przekonanie o n i e c z y s t o ś c i

s p ó d n i c y , pantofla

i dolnych

części ciała kobiecego jest na tyle silne, że d a w a ł o o sobie znać
w r ó ż n y c h , pozornie bez z w i ą z k u z t y m sytuacjach. Wielokrotnie
zwracano u w a g ę — np. w Polsce, w trakcie podejmowanych prób
osiedlania C y g a n ó w — że Cyganie c h c ą m i e s z k a ć w domkach jed­
norodzinnych, a nie w blokach, chyba że mieszkanie b ę d z i e na
n a j w y ż s z y m piętrze. Z a z w y c z a j t ł u m a c z o n o to sobie c i ą g o t a m i
do natury i n i e m o ż n o ś c i ą przyzwyczajenia się do cywilizacji.
Przyczyną

prawdziwą

jest

jednak w ł a ś n i e

owo

przekonanie

o n i e c z y s t o ś c i dolnych partii c i a ł a kobiety. Mieszkanie pod k i m ś
narażało Cygana na skalanie, a w k a ż d y m razie s t a w i a ł o w sy­
tuacji niezręoznoj, u w ł a c z a j ą c e j . Nawet gdy w y ż o j m i e s z k a j ą c y ­
mi byli nie-Cyganie, bowiem — j a k s t w i e r d z i ł jeden z r o z m ó w ­
ców Ficowskiego

76

— nie jest przyjemnie m i e s z k a ć pod jaką­

kolwiek k o b i e t ą .
Spódnioa pełni w ś w i a d o m o ś c i rolę w a ż n i e j s z ą niż pantofel,
bo z a k r y w a b e z p o ś r e d n i o najbardziej intymne i nieczyste części

114

�c i a ł a . Kobiece ciało w ogóle powinno być" zakryte, nawet gdy
kobieta do karmienia n i e m o w l ę c i a wyjmuje pierś, winna c z y n i ć
to tak, by nie b y ć w i d z i a n ą przez m ę ż o z y z n (to jest brudne,
m ó w i r o z m ó w c z y n i O k e l y ) , ale w n i e k t ó r y c h grupach ten w ł a ś ­
nie zakaz nie jest zbyt rygorystycznie przestrzegany (np. u części
C y g a n ó w z P ł w . B a ł k a ń s k i e g o , patrz t a k ż e reprodukowana
obok p o c z t ó w k a p r z e d s t a w i a j ą c a r u m u ń s k ą C y g a n k ę , sprzedaw­
c z y n i ę k w i a t ó w ) . J e d n a k ż e przestrzega się zasady z u p e ł n e g o
osłaniania dolnych części ciała.
77

7 8

P o w r ó ć m y teraz do dykło (cyg. chustka); j a k w y ż e j z o s t a ł o
powiedziane, jest to oznaka kobiety z a m ę ż n e j , m ł o d e kobiety
m o g ą c h o d z i ć bez niej lub u ż y w a ć jej z i m ą po prostu jako ochrony
przed zimnem, ale wtedy chustka jest z w i ą z a n a pod brodą,
podczas gdy kobieta z a m ę ż n a w i ą ż e j ą z t y ł u g ł o w y . N a k a z sta­
łego noszenia przez nio chustki jest t a k silny, ż e nawet podczas
czesania niekiedy nie z d e j m o w a ł y jej z g ł o w y — o d s ł a n i a ł y p o ł o ­
w ę g ł o w y p r z y t r z y m u j ą c r ę k ą c h u s t k ę , n a s t ę p n i e c z e s a ł y tak
samo d r u g ą p o ł o w ę i dopiero potem z a w i ą z y w a ł y z n ó w c h u s t k ę .
W y m o w a chustki jako znaku m ę ż a t k i tak jednoznacznie jest od­
czytywana, ż e niekiedy matki w i ą z a ł y chustki tak j a k u m ę ż a t e k
d o r a s t a j ą c y m c ó r k o m , by uchronić je przed p o r w a n i e m . Do
niedawna bowiem (a w n i e k t ó r y c h grupach c y g a ń s k i c h —- choć
rzadko — jeszcze nadal) porywanie d z i e w c z ą t i kobiet b y ł o
p o w s z e c h n ą z a s a d ą zawierania m a ł ż e ń s t w a ,
praktykowaną
zwłaszcza wtedy, gdy m o ż n a b y ł o s p o d z i e w a ć się oporu r o d z i c ó w
m ł o d e j przed wydaniej jej za p r a g n ą c e g o j ą p o ś l u b i ć lub gdy
inne porozumienie zawarli w c z e ś n i e j w sprawie j e j z a m ą ż p ó j ś c i a .
Porwanie dziewczyny i pobyt jej z m ę ż c z y z n ą przez noc poza
obozowiskiem rodzinnym jednoznacznie b y ł o rozumiane jako
dopełnienie m a ł ż e ń s t w a i później już jedynie legalizowano je
wobec grupy. Dlatego w i ę c czasami matki s y m u l o w a ł y s y t u a c j ę ,
ż e córki s ą j u ż z a m ę ż n e , w i ą ż ą c i m chustki na głowie. Obecnie
m a ł ż e ń s t w a przez porwanie z d a r z a j ą się rzadko, w y s z ł y raczej
ze zwyczaju, s t ą d i rola chustki jako znaku z m n i e j s z y ł a s i ę .
M ł o d e dziewczyny — nawet m ę ż a t k i — niekiedy w ogóle jej nie
n o s z ą . Starsze czasami nie n a g ł o w i e , lecz na szyi, chooiaż w przy­
padku starszych zwyozaj noszenia chustki n a g ł o w i e utrzymuje
się nadal bardzo powszechnie. S ą d z ę , ż e nieprzypadkowe jest to
w s p ó ł c z e s n e osłabionie rygoru noszenia chustki w sytuacji, gdy
i zwyozaj porywania kobiet s t a ł s i ę rzadki.
7 9

80

R e a s u m u j ą c : s p ó d n i o a , fartuch, ohustka s ą t y m i elementami
ubioru kobiet c y g a ń s k i c h , k t ó r e — mimo podlegania w p ł y w o m
miejsoowym, n i e o y g a ń s k i m — u z n a ć m o ż n a za w ł a s n e , trwale
zrośnięte z t ą g r u p ą , za wyznaczniki c y g a ń s k o ś c i , k t ó r y c h
istnienie jest ś w i a d e c t w e m s p ó j n o ś c i grupy, joj o d r ę b n o ś c i , jej
o s o b o w o ś c i kulturowej. „ D a w n y ubiór pozwala z a c h o w a ć c n o t ę
kobietom."
81

Nie da się dzisiaj o d p o w i e d z i e ć na wszystkie pytania doty­
c z ą c e omawianego w y ż e j zagadnienia. Nadal k w e s t i ą pierwszo­
p l a n o w ą jest, n a ile dykło i spódnica wraz z fartuchem i ich
znaczenie m a j ą ściśle c y g a ń s k i r o d o w ó d , a w jakim stopniu
m o ż l i w e jest przejęcie całego z e s p o ł u z w i ą z a n y c h z tym treści
od n i e - C y g a n ó w i w jakim momenoie historii C y g a n ó w m o g ł o to
n a s t ą p i ć . Najdawniejsze znane przedstawienia ikonograficzno
nie bardzo p o z w a l a j ą u s t a l i ć , czy istotnie nakrycie g ł o w y i spód­
nica w p o c z ą t k a c h historii C y g a n ó w w E u r o p i e p e ł n i ł y już swoje
dzisiejszo role. N a X V - i X V I - w i e c z n y c h rycinach kobiety wy­
s t ę p u j ą w nakryciach g ł o w y , k t ó r y c h pochodzenia nie bardzo
j e s t e ś m y pewni, to te, co kojarzone są i b y ł y z Orientem, albo
t e ż w nakryciach p r z e j ę t y c h bez w ą t p i e n i a od tych, w ś r ó d k t ó ­
rych p r z y s z ł o im w ę d r o w a ć . Ale j u ż n a rycinach X V I - w i e c z n y c h
— choć nie wszystkich — kobiety są w chustkach (patrz zamiesz­
czona obok rycina). F a k t , że wszystkie kobiety na tej rycinie
m a j ą na g ł o w a c h chustki, i to chustki jednakowo z a w i ą z a n e ,
wskazuje, że nie jost to przypadkowe. Najprawdopodobniej
w ł a ś n i e t a rycina (ale podobne nakrycia widzimy n a wielu
w s p ó ł c z e s n y c h reprodukowanej i p ó ź n i e j s z y c h ) ś w i a d c z y , że chust­
k i p e ł n i ł y s w o j ą i d z i ś z n a n ą rolę. Pozostaje k w e s t i ą o t w a r t ą ,
c z y w ó w c z a s p r z e j ę t y z o s t a ł przez C y g a n ó w zwyczaj speojalnego

I

28

I I . 26. Cygan węgierski, rycina z X I X w.; il. 27. Cygan z W o ł o s z ­
czyzny, X I X w.

�k t ó r z y d z i ś z a c h o w u j ą zwyczaje identyfikowano pizcz nas
(i nich) jako c y g a ń s k i e , przejęli jo na B a ł k a n a c h , ci z a ś , którzy nio
p o s i a d a j ą t y c h w y r ó ż n i k ó w , przybyli p ó ź n i e j , a c a ł y z a s ó b
treści z w i ą z a n y c h z p o j ę c i e m c z y s t o ś c i i n i e c z y s t o ś c i kobiet
b y ł im zawsze obcy. Może dalsze badania p o z w o l ą ustalić, k t ó r a
z wymienionych lub jeszczo innych możliwości jest prawdziw a.
r

N i m przejdziemy do k o ń c o w y c h uwag n a temat ubioru cy­
g a ń s k i e g o , jeszcze dwa zagadnienia n a l e ż y p o r u s z y ć , po pierwsze
o w ą b a r w n o ś ć , która tak c z ę s t o jost p o d k r e ś l a n a , i o z d o b y ,
t a k ż e rzucające się w oczy większości p i s z ą c y c h o Cyganach.
W ł a ś c i w i e obie te rzeczy- s p r o w a d z a j ą się moim zdaniem do jed­
nego zagadnienia — pewnej swoistej c y g a ń s k i e j estetyki. C z y m
jednak w y j a ś n i ć tę od p o k o l e ń t r w a j ą c ą s k ł o n n o ś ć do o z d ó b i do
żywy ch barw'/ Romowie częściej n i ż otoczenie, niż s p o ł e c z n o ś c i ,
wśród k t ó r y c h p r z e b y w a j ą , t w o r z ą (z r ó ż n y c h przyczyn) z a m k n i ę ­
to, a w k a ż d y m razie mocno w e w n ę t r z n i e skonsolidowane grupy,
o silnych w i ę z i a c h rodzinnych. P o n i e w a ż wychowanie m ł o d y c h
dokonuje się niemal w y ł ą c z n i e w tym ś r o d o w i s k u , m o ż l i w o jest,
że ó w kanon kolorystyczno-estetyczny- t r w a w ł a ś n i e poprzez
powielanie pewnego wzoru. J e d n a k ż e nie da się — j a k s ą d z ę —
w y j a ś n i ć w y ł ą c z n i e n a ś l a d o w n i c t w e m pewnej
obserwowanej
s k ł o n n o ś c i do b a r w n o ś c i , w y r ó ż n i a j ą c e j C y g a n ó w . P r z e c z y ć by
temu mogjy najdawniejsze w i a d o m o ś c i i informacje. W nich t a k ż e
p o d k r e ś l a n a b y ł a b a r w n o ś ć ubioru c y g a ń s k i e g o . Tyle że m o g ł u
ona w y n i k a ć z faktu, iż n o s z ą c nie ubrania j a k i e g o ś ściśle określo­
nego, w ł a ś c i w e g o w y ł ą c z n i e sobie kroju, lecz to, co otrzymali
lub kupili, i łącząc w s p o s ó b dowolny, niezgodny z p r z y j ę t y m i
zasadami kompozycyjnymi i estetycznymi poszczególne części
już samym t y m zwracali u w a g ę , co zostało odnotowane w postaci
T

oznaczania kobiet z a m ę ż n y c h (wraz z w i n i ą c y m i sio z t y m za­
sadami), czy t e ż jest to dziedzictwo znacznie starsze, b y ć m o ż e
jeszcze indyjskie.
K o l e j n ą k w e s t i ą jest fartuch i s p ó d n i c a . Wiemy z opisów,
widzimy to t a k ż e n a rycinach, że Cyganki u ż y w a ł y ubiorów
r ó ż n y c h , c z ę s t o j e d n o c z ę ś c i o w y c h . J u ż jednak na tych dawnych
rycinach niektóro z nich w y s t ę p u j ą w ubiorach d w u c z ę ś c i o w y c h ,
przy czym na s p ó d n i c y widoczny jest fartuch. Zatem — podobnie
j a k i w przypadku chustki — m o ż o to b y ć ś w i a d e c t w o istnienia
j u ż v/ p o c z ą t k o w y c h okresach europejsku'j historii C y g a n ó w
podobnego rodzaju w y o b r a ż e ń , jakie i dziś znajdujemy, wyobra­
ż e ń w i ą ż ą c y c h się z k o b i e t ą i jej n i e c z y s t o ś c i ą , c h o ć brak na to
wystarczających dowodów.
R o z m a i t o ś ć ubiorów c y g a ń s k i c h kobiet m o ż e w s k a z y w a ć
n a i n n ą jeszcze m o ż l i w o ś ć . Jost wiadomo, że Cyganie wyszli
z I n d i i o k o ł o X w. — m ó w i ą to analizy lingwistyczne — prawdo­
podobnie nic j e d n ą , ale kilkoma falami. Wiadomo l e ż , że więk­
szość z nich doh'.rla do E u r o p y przez Turcję i B a ł k a n y , gdzie
m i a ł miejsce długi dość — bo t r w a j ą c y prawdopodobnie kilka­
d z i e s i ą t lat — p o s t ó j ; n i e k t ó r e grupy d o t a r ł y jednak z p o m i n i ę ­
ciem B a ł k a n ó w , b e z p o ś r e d n i o z A z j i Centralnej przez R o s j ę do
Skandynawii i potem Europy* Centralnej i Zachodniej. Jost więc
i t a k a m o ż l i w o ś ć , że ci, k t ó r z y przybyli w c z e ś n i e j , ulegli n a tyle
znacznemu o d d z i a ł y w a n i u miejscowemu, że w momencie kiedy
rozeszli się po Europie, i s t n i a ł y już znaczne różnice m i ę d z y nimi
i a tymi, k t ó r z y przybyli w p ó ź n i e j s z y c h falach. R ó ż n i c e , które
u w i d o c z n i ł y s i ę m.in. w przekazach pisanych i na rycinach.
M o ż l i w e , że cy-ti wane w c z e ś n i e j informacje z literatury, źródeł
historycznych, prezt ntowane tutaj — o c z y w i ś c i e z konieczności
bardzo w y b i ó r c z o — ryciny s ą mimo zasadniczych różnic m i ę d z y
nimi prawdziwe, ale p o k a z u j ą różne grupy C y g a n ó w , na r ó ż n y m
etapie przejmowania obei-ch w p ł y w ó w . Jest wreszcie jeszcze
jedna m o ż l i w o ś ć , odwrotna do poprzedniej, ż e to właśnie ci,
4

116

�T l . 28. L i z a i Todor Ćoron, K e ł d e r a s z e , fot. z 1913 г.; i l . 29. W a s i l i , syn Andreasa Ćoron, fot. z 1911 г.; i l . 30. Szef C y g a n ó w , R o s j a ,
koniee X I X w.; il. 31. Zanko — szef K e ł d e r a s z ó w francuskich

s t w i e r d z e ń o pstrej b a r w n o ś c i ich u b i o r ó w . Przybycie większości
C y g a n ó w do E u r o p y przez B a ł k a n y (w owym czasie pod bezpo­
ś r e d n i m w p ł y w e m islamu i kultury tureckiej), przyniesienie
s t a m t ą d zapewne f r a g m e n t ó w u b i o r ó w m o g ł o t a k ż e w p ł y n ą ć
na o w ą p o d k r e ś l a n ą b a r w n o ś ć . T a k więc kolorystyka — b a r w n o ś ć
w e d ł u g k r y t e r i ó w n i e c y g a ń s k i c h — ich ubiorów zdaje się w y n i k a ć
z c z y n n i k ó w d o ś ć przypadkowych. Jest to w z ó r n a ś l a d o w c z o
przejmowany przez m ł o d z i e ż , ale ł a t w y t e ż do zarzucenia, co
nie powoduje n i e c h ę c i ze strony ś r o d o w i s k a . T a w ł a ś n i e w e w n ę t r z ­
na, ś w i a d o m o ś c i o w a o b o j ę t n o ś ć na zmiany ubioru, mody, kolo­
r y s t y k i , m o ż e p o t w i e r d z a ć p o w y ż s z e zdanie, m o ż e ś w i a d c z y ć ,
że nie istnieje jakiś o k r e ś l o n y kanon estetyczny ubioru c y g a ń ­
skiego, j a k i ś w z ó r zinternalizowany, k t ó r y jest c e c h ą p r z y n a l e ż ­
ności do grupy, c e c h ą c y g a ń s k o ś c i , i k t ó r e g o przestrzeganie za­
pewnia s p o ł e c z n ą a p r o b a t ę , podobnie j a k odrzucanie — spo­
łeczne potępienie.
R ó w n i e często j a k b a r w n o ś ć p o d k r e ś l a n e jest bogactwo o z d ó b
u R o m ó w . T a k ż e i ten element ubioru niejednako jest u wszyst­
k i c h powszechny, są grupy — z w ł a s z c z a od dawna osiadłe —
k t ó r e nie wyróżniają, się specjalnie, ale n a ogół obserwatorzy s ą
zgodni, że osiadli, a przede wszystkim w ę d r o w n i lub do niedawna
w ę d r u j ą c y Cyganie z w r a c a j ą u w a g ę — w zestawieniu z l u d n o ś c i ą
t u b y l c z ą , n i e c y g a ń s k ą — w ł a ś n i e znacznie w i ę k s z ą ilością o z d ó b .
D o t y c z y to z w ł a s z c z a kobiet i powszechnie noszonych przez nie
k o l c z y k ó w , n a s z y j n i k ó w i bransolet z monet — dziś rzadziej,
przed kilkudziesięciu laty częściej. T e sposoby ozdabiania znane
s ą u C y g a n ó w całej E u r o p y , A m e r y k i , a t a k ż e A z j i i nawet
Afryki.
U m ę ż c z y z n w s p ó ł c z e ś n i e jedynymi ozdobami s ą z a ­
zwyczaj pierścienie, rzadziej bransolety, a do niedawna omawiane
w y ż e j duże srebrne guziki. K o b i e t y z o b s z a r ó w A z j i i A f r y k i
d o ś ć powszechnie z d o b i ą t a t u a ż o m czoło lub policzki — niekiedy
wielobarwnym, wykonanym igłami lub b r z y t w ą . W z o r y t a t u a ż u
8 2

s ą zwykle proste: k o ł a , kropki. N a innych zasadaoh — c h o ć za­
pewne t a k ż e ze w z g l ę d ó w estetycznych — t a t u u j ą s i ę dzisiaj ,
kobiety i m ę ż c z y ź n i R o m ó w podczas odbywania w y r o k ó w
w w i ę z i e n i u . W t y m przypadku jest to bez w ą t p i e n i a w p ł y w
ś r o d o w i s k a p r z e s t ę p c z e g o , z k t ó r y m to ś r o d o w i s k i e m wielu C y ­
g a n ó w styka się z a r ó w n o z okazji pewnych w s p ó l n y c h intoresów,
p o b y t ó w w w i ę z i e n i u , j a k i n a co d z i e ń , bowiem wiele rodzin
c y g a ń s k i c h osiedlonych z o s t a ł o w dzielnicach, z k t ó r y c h rekru­
tuje się spora część tzw. marginesu s p o ł e c z n e g o . P o m i j a j ą c ostatni
przypadek, t a t u a ż u C y g a n ó w A z j i i A f r y k i sprawuje w zasadzie
w y ł ą c z n i e funkcje ozdobne. Dawniej t a t u a ż p e ł n i ł t a k ż e —
j a k przypuszcza C l ó b e r t
— funkcje magiczne i lecznicze;
autor ten u w a ż a , że przez C y g a n ó w europejskich z o s t a ł on k i e d y ś
p r z e j ę t y n a B a ł k a n a c h . B y ć m o ż e zresztą, że i w s p ó ł o z e ś n i e
u n i e k t ó r y c h C y g a n ó w azjatyckich pełni t ę funkcję. O ile m o ż n a
z a p o ż y c z e n i a m i n a obszarze B a ł k a n ó w w y j a ś n i ć zwyczaj tatuo­
wania się C y g a n ó w europejskich, to w przypadku azjatyokioh
i a f r y k a ń s k i c h zwyczaj ten albo musi b y ć pochodzenia miejsco­
wego, albo t e ż przetrwał jako p o z o s t a ł o ś ć tradycji przynie­
sionej z I n d i i .
83

84

Powszechne noszenie przez kobiety c y g a ń s k i e k o l c z y k ó w ,
notowane j u ż w bardzo dawnych informacjach, m o ż e t a k ż e
w y w o d z i ć się z I n d i i . C z y kiedykolwiek kolczyki p e ł n i ł y j a k ą ś
i n n ą n i ż o z d o b n ą rolę, nie s p o s ó b dziś u s t a l i ć . Jedyne motywacje
w s p ó ł c z e s n e , jakie u d a ł o się ustalić, to stwierdzenie (znane
również u n i e - C y g a n ó w ) , że noszenie k o l c z y k ó w chroni przed
chorobami oczu. W y j a ś n i e n i e to cytuje Horv&amp;thovs, z terenu
Słowacji i z podobnymi motywacjami s p o t k a ć się m o ż e m y u C y ­
g a n ó w z a m i e s z k u j ą c y c h P o d h a l e . W y n i k a w i ę c , ż e nawet jeśli
zwyczaj ten m a s w o j ą i n d y j s k ą g e n e z ę , oo nie jest pewne, to
jego funkcje zatarły się i d z i ś kolczyki s ą elementem po prostu
zdobniczym, a t a k ż e o z n a k ą bogactwa. Podobnie z r e s z t ą j a k
85

117

I

�zwyozaj noszenia n a s z y j n i k ó w

i bransolet z monet. W

tym

p r z y p a d k u m a m y prawie na pewno do czynienia ze wzorem

tuaoji etanowiry one najlepszy s p o s ó b zapewnienia egzystencji
rodzinie.

p r z e j ę t y m n a terenie E u r o p y (lub A z j i przez C y g a n ó w azjatyc­

J a k wiemy z w c z e ś n i e j s z y c h r o z w a ż a ń , wiele giup C y g a n ó w

kich), bowiem b y ł to n i e g d y ś powszechny s p o s ó b ozdabiania s i ę ,

przejęło ubiór n a j b l i ż s z e g o otoczenia, bardzo c z ę s t o wiejskiego.

a na obszarze b a ł k a ń s k i m p r z e t r w a ł jeszcze do k o ń c a ubiegłego
wieku.

8 6

J e d n a k ż e z a s t a n a w i a ć m o ż o , że w tak wielu przypadkach, nawet
' jeśli przejmowali elementy wiejskiego

ubioru, starali się za-

Koczownicze ż y c i e nie sprzyjało gromadzeniu d ó b r , M' k a ż d y m

o h o u a ć p e w n ą o d m i e n n o ś ć . Romowie m a j ą na określenie wszyst­

razie nie takiemu j a k u ludzi o s i a d ł y c h . Gromadzenie m a j ą t k u

kich n i e - C y g a n ó w specjalny termin gadzio (u polskich C y g a n ó w ;

jako forma zabezpieczenia egzystencji rodziny oraz podniesienia

w r ó ż n y c h dialektach istnieją fonetyczne różnice — gażo,

p r e s t i ż u w oczach współplemiericów m o ż e d o k o n y w a ć się tylko

gażu).

tak, by nie u t r u d n i a ł o to p r z e m i e s z c z e ń i w ę d r o w a n i a . Z ł o t o ,

lenie o zabarwieniu pogardliwym, pejoratywnym. Oznacza ono

z ł o t e monety n a d a j ą się do tego celu najlepiej, trwalszo n i ż

t a k ż e c z ł o w i e k a , k t ó r y nie w ę d r u j e , p r z y w i ą z a n y jest to jednego

papier i kamienie, m a j ą c e w a r t o ś ć zawsze, n i e z a l e ż n i e od formy,

miejsca, zajmuje się najozęśoiej rolnictwem; ale istnieje t e ż inne

gadżo,

S ł o w o to zawiera pewien ł a d u n e k niechęci, jest to okreś­

stanu zachowania, po prostu jako kruszec. To bez w ą t p i e n i a

s ł o w o , raj — pan, oznaozająoo tylko p e w n ą k a t e g o r i ę g a d z i ó w ,

wpłynęło właśnie n a powszechność złotych ozdób u Cyganów.

najczęśoiej tych z miasta. W ś w i a d o m o ś c i

Podczas w ę d r o w a n i a m a j ą t e k przechowywano w r ó ż n y s p o s ó b ,

w y r a ź n a opozycja gadzio—Rom,

ale noszenie n a sobie g w a r a n t o w a ł o zachowanie go nawet w trakcie

rolnika, p r z y w i ą z a n e g o do ziemi, żyjącego z tego, co z niej wy­

g w a ł t o w n e j ucieczki; chyba że dla jakichś c e l ó w chciało się stwo­

d o b ę d z i e , c z ł o w i e k o w i w ę d r u j ą c e m u wraz ze s w y m m a j ą t k i e m ,

r z y ć pozory u b ó s t w a — wtedy o c z y w i ś c i e należało go

Cyganów

istnieje

t j . przeciwstawienie osiadłego

ukryć.

k t ó r y żyjo z tego, oo u z y s k a od innych ludzi. D l a C y g a n ó w

Z a k ł a d a n i e o z d ó b — k o l c z y k ó w , n a s z y j n i k ó w , pierścieni, podczas

gadzio jest t a k ż e o p o z y c j ą raja, ten ostatni ż y j o w s p o s ó b , k t ó r y

uroczystych sytuacji w obrębie grupy w y r a ż a ł o

jednocześnie

wydaje się Romowi bardziej a t r a k c y j n y — zapewne po części

ich właściciela,,

przez w i ę k s z ą n i e z n a j o m o ś ć tego ż y c i a , t r u d n o ś ć precyzyjniej­

p o d n o s z ą o jego prestiż. Stąd w ł a ś n i e zapewne t a k a rola z ł o t a

szego określenia źródeł utrzymania; jogo z a s o b n o ś ć jest t a k ż o

najdobitniej z a s o b n o ś ć ,

a zatem

i zdolności

i wykonanych z e ń o z d ó b jako formy gromadzenia

bogactwa

bardziej widoczna w p o r ó w n a n i u do rolnika widzianego najczęściej

u R o m ó w . Z ł o t y m i monetami w y p ł a c a n o (niekiedy i dzisiaj ma

w skromnym roboczym ubraniu. W tej sytuacji jest z r o z u m i a ł e ,

to miejsce) okup z a ż o n ę , oddawano je jako zabezpieczenie d ł u g u

żo i ubiór rajów

lub g w a r a n c j ę w różnego rodzaju transakcjach, a w ciężkiej sy-

bardziej atrakejdny. R o m a s w o j ą o d r ę b n o ś ć , s w o j ą o s o b o w o ś ć

jako k o j a r z ą c y się z o k r e ś l o n ą grupą ludzi b y ł

określali zawsze poprzez o p o z y c j ę do gadziów.

W sytuacji gdy

koczownicze życie i brak stosownych u m i e j ę t n o ś c i oraz n a r z ę d z i
s k a z u j ą R o m ó w n a zaopatrywanie się w ubrania u obcych,
sięgnięcie do w z o r ó w rajów
egzystencjona,lną

jest w y j ś c i e m , któro godzi p o t r z e b ę

(ochrony

ciała)

z

potrzebami

świadomośoi

(określenia w ł a s n e j t o ż s a m o ś c i ) . I n t e r e s u j ą c e b y ł o b y

poznanie,

jak u C y g a n ó w azjatyckich, k t ó r z y w zasadzie c a ł k o w i c i e przejęli
11. 32. Cyganka indyjska

ubiory ludności

miejscowej, r o z w i ą z a n y

został

ten

problem.

B r a k m a t e r i a ł ó w i b a d a ń nie pozwala o d p o w i e d z i e ć n a to pytanie,
ale pewne obserwacje skłaniają do p r z y p u s z o z e ń , ż e t a m t a k ż e
Cyganie przejęli g ł ó w n i e ubiór ludności miejskiej i r z e m i e ś l n i c z e j ,
a nie rolniczej; zatem że rzecz w y g l ą d a tak samo j a k w Europie.
N a t y m m o ż n a z a k o ń c z y ć omawianie specyfiki c y g a ń s k i e g o
sposobu ubierania s i ę , p o z o s t a j ą jeszcze wnioski k o ń c o w e .
1. Potrzeba identyfikacji. N i e k t ó r e tylko funkcjo d o t y c z ą
stroju jako rzeczy, wiele w i ą ż e się z innymi sferami, p r a k t y c z n ą ,
estetyczną,

erotyczną,

zawodową,

określaniem

wieku

8 7

itd. ;

t a k ż e identyfikacja p r z y n a l e ż n o ś c i do określonej grupy dokonu­
je się przy pomocy ubioru. Poczuciu więzi w e w n ę t r z n e j odpowia­
dają formy z e w n ę t r z n e , po stroju, gestach m o ż n a p o z n a ć p i z y n a l e ż n o ś ć ; uniformizacja to m o ż l i w o ś ć rozpoznania się c z ł o n k ó w
grupy dająca poczucie b e z p i e c z e ń s t w a ; agresję w y z w a l a j ą jed­
nostki, któro w y g l ą d e m z e w n ę t r z n y m odbiegają od p r z e c i ę t n e j .

88

Stwierdzenia p o w y ż s z e w y d a j ą się oczywisto, a słuszność ich
n i e w ą t p l i w a . W i e m y j e d n a k ż e , ż e ubiór m ę s k i nio spełnia roli
identyfikatora, p r ó c z pewnych preferencji czy aktualnej mody
podlega tak znacznym fluktuacjom, że nie m o ż e s ł u ż y ć jako znak
przynależności do społeczności R o m ó w . W y m ó g ten s p e ł n i a na­
tomiast ubiór kobiecy; w y n i k a w i ę c , że identyfikacja R o m ó w
dokonuje się nie przez m ę ż c z y z n , ale przez kobiety i ich ubiory.
Potwierdza to w y p o w i e d ź c z ł o w i e k a ,

k t ó r y wiele lat

spędził

w grupie L o w a r ó w dzieląc z nimi życie i w ę d r o w a n i e : , , b y ł y one
(kobiety) nio b u d z ą c y m

wątpliwości świadectwem

tożsamości

8 9

m ę ż c z y z n " . M a m y więc do czynienia z osobliwym paradoksem.
Cyganie s ą społecznością o w y r a ź n e j dominacji m ę ż c z y z n , jedn a k ż o określenie ich t o ż s a m o ś c i m o ż l i w e jest tylko dzięki kobie­
tom. Powstaje w i ę c pytanie, j a k a jest przyczyna tego stanu
rzeczy.
2. U b i ó r z w y k ł o p e ł n i ambiwalentne funkcjo z a r ó w n o wy­
90

różnienia j a k podkreślenia s k r o m n o ś c i , „ s t o i na s t r a ż y w s t y d u " .
W y r ó ż n i k i e m są w przypadku R o m ó w ozdoby, natomiast daleko
w a ż n i e j s z e jest — nie tylko W ubiorze kobiecym —• podkreśleniu

11Ł

�I I . 1. F i n k o , Cygan niemiecki, w przerwie obrad Romano Kongresu I I I ,
Getynga, 1981 r.

wstydu. T o , co w i ą ż e się z seksem i płcią, jest ograniozone wielo­
ma zakazami, rozmowy n a ten temat, gesty s ą praktyoznio nie­
dozwolone. T a k ż e ubiór musi s p e ł n i a ć odpowiednie wymogi,
by m ó g ł b y ć uznany za w ł a ś c i w y ; przede wszystkim nie m o ż e
b y ć obcisły i powinien osłaniać tak, by u k r y ć , a nie e k s p o n o w a ć
płeć. Dlatego zawsze na ogół ubiory z a r ó w n o m ę ż c z y z n , a przede
wszystkim kobiet są luźno, nie n o s z ą kobiety o b c i s ł y c h spódnic,
s w e t r ó w , bluzek, któro p o d k r e ś l a ł y b y ich k o b i e c o ś ć , m o g ą c
t y m s a m y m b y ć odebrane jako prowokacja seksualna. O b c i s ł y
ubiór spotyka s i ę z nieprzychylnymi uwagami, np. o p i n a j ą c y
s y l w e t k ę strój tancerzy flamenco — h i s z p a ń s k i c h Gitanos.
Y o o r s o g l ą d a j ą c y podczas goszczenia w osadzie t y c h C y g a n ó w
ich taniec i p a t r z ą c y n a nich oczyma L o w a r a o tancerzu w takim
ubiorze w y r a ż a s i ę , że „ n a t a r c z y w ą m ę s k o ś c i ą p r z y p o m i n a ł ko­
cura w czasie g o d ó w " .
9 1

S u r o w o ś ć oceny ubioru w ł a s n e g o prowadzi t a k ż e do patrze­
nia n a ubiór gadziów poprzez pryzmat oceny R o m ó w . K o b i e t y
gadziów m a j ą o p i n i ę nieskromnych, ł a t w y c h do zdobycia, ekspo­
n u j ą c y c h s w ó j seks i p r o w o k u j ą c y c h ubiorem — noszenie przez
nie o b c i s ł y c h spodni, k r ó t k i c h spódnic i s z o r t ó w o p i n i ę t ę po­
twierdza C y g a n o m . Zabronione jest w i ę c eksponowanie seksu;
nawet odsłonięcie piersi podczas karmienia uchodzi za niewłaści­
we. Ale j e d n o c z e ś n i e nio jest rzadki widok Cyganki k a r m i ą c e j .
O d s ł o n i ę t e piersi s ą powszechnio — nie tylko u C y g a n ó w •—
odbierane jako prowokacja seksualna wobec m ę ż c z y z n , ale rów­
n o c z e ś n i e spotykamy się u C y g a n ó w J u g o s ł a w i i ze zdaniem, ż e
n a j w a ż n i e j s z e jest odsłonięcie dołu ciała i że nie jest wstydem,
jeśli obcy zastanie w domu k o b i e t ę z o d s ł o n i ę t ą g ó r n ą częścią cia­
ł a . * Przypomnijmy tutaj t e z ę Sutherland, że p o d z i a ł n a czyste
i nieczysto, lepsze i gorsze dokonuje się u R o m ó w w pasie: dół
jest nieczysty, góra czysta; odpowiada tomu p o d z i a ł n a to, co
kojarzy się ze z ł e m , i to, co z d o b r e m . Można więc z g o d z i ć się,
ż e nie jest naruszeniem zasady c z y s t o ś c i o d s ł o n i ę c i e górnej
części ciała przez k o b i e t ę . J e d n a k ż e p o n i e w a ż zarazem m o ż e to
92

9 3

9

95

b y ć odebrane jako prowokacja seksualna d o t y c z ą c a dolnych,
nieczystych partii ciała, p o n i e w a ż karmienie w i ą ż e się z s y t u a o j ą
poporodowej n i e c z y s t o ś c i kobiety i dziecka i potencjalnej nie­
c z y s t o ś c i kobiety w ogóle, o b o w i ą z u j e u C y g a n ó w powszechnie
— jako bariera chroniąca m ę ż c z y z n przed skalaniem i jedno­
cześnie wyraz skromności i w s t y d l i w o ś c i — nakaz z u p e ł n e g o
zakrywania t a k ż e górnoj części ciała kobiecego.
3. K o b i e c y ubiór wskazuje w y r a ź n i e n a p o t r z e b ę w y r ó ż ­
nienia kobiet. W y j a ś n i a to fakt identyfikacji R o m ó w przez ko­
biety, ale nie tylko; ś w i a d c z y to t a k ż e o roli kobiety — t y m su­
rowszo s ą przepisy d o t y c z ą c e ubioru, i m w a ż n i e j s z a jest rola
s p o ł e c z n a o s ó b , k t ó r y c h one d o t y c z ą ; to stwierdzenie K o n i g a
jest słuszne t a k ż e w przypadku kobiet c y g a ń s k i c h . Dziewczyna
zarzucająca po pierwszej menstruacji krótkie s p ó d n i c e lub spod­
nie, ubierająca się w luźne długie stroje dowodzi własnej mo­
ralności, w ł a s n e g o wstydu. K o b i e t a ciężarna p r z e s t r z e g a j ą c a
noszenia fartucha i u k r y w a j ą c a l u ź n y m strojem s w ó j stan u k r y w a
t a k ż e s w o j ą n i e c z y s t o ś ć . Samokontrola kobiet jest w y r a ź n i e
stymulowana p o j ę c i e m wstydu i strachu przed przypisaniem
cechy kobiet n i e c y g a ń s k i c h — w y u z d a n i a .
9 6

97

Kobieta przez swojo wróżbiarskie praktyki wchodzi w per­
manentny kontakt z nie-Cyganami. T a m bardziej w i ę c d b a ć
musi o to, by nie b y ć p o m ó w i o n ą o n i e c z y s t o ś ć , by zarobkowanie
nie u c h y b i a ł o w s t y d l i w o ś c i , a więc e k s p o n o w a ć s w o j ą p o p r a w n o ś ć ,
p o d p o r z ą d k o w a n i e rygorom b ę d ą c e ś w i a d e c t w e m joj c z y s t o ś c i .
Cyganka sporu czasu s p ę d z a poza obozowiskiem, w ś r ó d gadziów,
za swoje usługi wróżbiarskie otrzymuje p i e n i ą d z e , a p o n i e w a ż
c z ę s t o bierze je od m ę ż c z y z n , istnieje m o ż l i w o ś ć podejrzenia,
że otrzymuje je nie tylko za wróżbę, lecz eksponowanie swoich
w a l o r ó w kobiecych. B y u n i k n ą ć tego, musi ubiorem p o d k r e ś l a ć
z a r ó w n o s w o j ą c y g a ń s k o ś ć j a k i w s t y d l i w o ś ć . Dlatego t e ż —
o czym się ł a t w o p r z e k o n a ć — c y g a ń s k i e kobiety w y r u s z a j ą
w r ó ż y ć zwykle g r o m a d ą , w y s t r z e g a j ą się t a k ż e bycia z m ę ż c z y z n ą
sam n a sam (np. jeśli kobieta chodzi po wsi p r o p o n u j ą c u s ł u g i

119

�p o d p o r z ą d k o w a ć . Surowośoi t y m w i ę k s z e j , że kobieta jest t y m
elementem grupy i rodziny, k t ó r a zapewnia t r w a ł o ś ć biologiczną
i winna z a p e w n i ć t a k ż e biologiozną

jej c z y s t o ś ć .

Natomiast

z racji swoich k o n t a k t ó w zarobkowych stale s t y k a się z możli­
w o ś c i ą wykroozenia poza nakaz c z y s t o ś c i , t y m w i ę c surowsze
m u s z ą b y ć rygory i wzajemna kontrola — w ł a ś n i e podyktowana
p o t r z e b ą zachowania n i e z m i e n n o ś c i biologicznej grupy.
K o b i e t y idące Wióżyć ubierają się w s p o s ó b p o d k r e ś l a j ą c y
ich

cygańskość

(według

gadziowskiego

wizerunku

Cyganki),

bardziej n i ż jest ona widoczna w obozowisku. To t a k ż e m o ż e
p o t w i e r d z a ć , że udawanie się na grunt n i e c y g a ń s k i , wchodzenie
w kontakt z m ę ż c z y z n a m i gadziami wymaga specjalnej d b a ł o ś c i
o ubiór — gwarancji wstydu i o z y s t o ś c i kobiety.
P o d k r e ś l e n i e oygańskośoi ubiorem spełnia jeszcze j e d n ą —
jąk s ą d z ę — i s t o t n ą rolę. Romowie ś w i a d o m i s ą swojego stereo­
typu u n i e - C y g a n ó w , ś w i a d o m i t a k ż e jego d w o i s t o ś c i i zaintere­
sowania, jakie w z b u d z a j ą . U b i ó r , k t ó i y spełnia wymogi owego
stereotypu, ma w i ę c czysto praktyczne znaczenie, z w i ę k s z a j ą c
t y m samym m o ż l i w o ś c i zarobkowe kobiety. S t ą d nawet m ł o d e
dziewczyny t o w a r z y s z ą c e matkom, gdy idą w r ó ż y ć , p r z e s t r z e g a j ą
noszenia długich s p ó d n i c , aby w y g l ą d a ć po c y g a ń s k u .
4. T a k j a k ubiór kobiety jest p o d k r e ś l e n i e m , że nie jest ona
n i e - C y g a n k ą , ubiór m ę s k i c z ę s t o u k r y w a p r z y n a l e ż n o ś ć nosząoego je. I n n y rodzaj zarobkowania, innego rodzaju kontakty
ekonomiczne z nie-Cyganami p o w o d u j ą p o t r z e b ę

upodobnienia

się ubiorem, zmniejsza to dystans m i ę d z y nimi a nie-Cyganami.
Chęć nierzuoania się w oczy, potrzeba wtopienia czasami t a k ż e
— w sytuaojach s z o z e g ó l n y c h — o b e j m u j ą kobiety. N p . w okre­
sie zagrożenia, kiedy kobiety u k r y w a j ą swoją p r z y n a l e ż n o ś ć —
TI. 34. C y g a n z A z j i Ś r o d k o w e j , Z S R R

Yoors opisuje zachowanie w ł a s n e j grupy w okresie wojny; ko­
biety u n i k a ł y j a s k r a w y c h k o l o r ó w , nie n o s i ł y k o l c z y k ó w i t d .

1 0 0

Unikanie ostentacji przez m ę ż c z y z n (wyłącznie w kontak­
tach z nie-Cyganami, w ś r ó d swoich eksponowana jest
wróżbiarskie, a drzwi domu otworzy m ę ż c z y z n a , nie wchodzi ona
do w n ę t r z a , p y t a o g o s p o d y n i ę i dopiero z n i ą pertraktuje);
bycie w gromadzie, w polu obserwacji innych kobiet jest zarówno
objawem samokontroli j a k i obawy przed wykroczeniem poza
normy określone p o j ę c i e m wstydu. T y m bardziej musi przestrze­
g a ć zasad c z y s t o ś c i kobieta, że jest zasadniczym ogniwem w wy­
mianie ekonomicznej z gadziami, ogniwem kontaktu — j a k to
określa

Okely

przez gadziów
mów.

9 8

—

niekontrolowanej

natury

reprezentowanej

z k o n t r o l o w a n ą kulturą, czyli w ł a s n ą g r u p ą R o ­

W kontakcie t y m elastyczno m u s z ą b y ć kobiety tylko

w sprawach ekonomicznych, alo w sprawach c z y s t o ś c i w y j ą t k o w o
p u r y t a ń s k i o , c z y s t o ś ć , wstyd nie d o t y c z ą bowiem p r y w a t n o ś c i ,
jest to sprawa s p o ł e c z n a , sprawa przestrzegania przez j e d n o s t k ę
norm grupy i p o d p o r z ą d k o w a n i a się jej interesowi.
Przestrzeganie zasad c z y s t o ś c i widoczne

w

99

odpowiednim

często

c y g a ń s k o ś ć ) prowadzi czasami dalej, do odgrywania o k r e ś l o n y c h
ról —• jeśli podyktowane jest to interesami zawodowymi i m o ż l i ­
wościami

zarobku, ról, do k t ó r y c h odegrania potrzebny b y ł

odpowiedni ubiór i wcielenie się w i n n ą p o s t a ć . „ R o m (...) twier­
dzili, że s ą A r m e ń c z y k a m i , Arabami d o c h o w u j ą c y m i wiary muftiemu Jerozolimy, kiedy indziej udawali p o ł u d n i o w o a m e r y k a ń ­
skich b i z n e s m e n ó w i byli doskonali w k a ż d e j z tych r ó l " m ó w i
Yoors o Cyganach, z k t ó r y m i s t y k a ł się w trakcie swoich w ę d r ó ­
wek z Lowarami po zachodniej E u r o p i e .

101

Obserwacje znajo­

m y c h m i R o m ó w , ich talenty w podszywaniu się pod J u g o s ł o w i a n ,
W ę g r ó w , B u ł g a r ó w , gdy wybierali się na w y p r a w y handlowe,
p o t w i e r d z a j ą o p i n i ę Yoorsa,

podkreślającą

ową

różnicę w traktowaniu ubioru przez m ę ż c z y z n w

podstawową
zestawieniu

z kobietami.
Dlatego ubiór m ę s k i nie m o ż e pełnić funkcji, które — j a k

cy-

w przypadku kobiet — z w i ą z a n e s ą z bardzo istotnymi kategoria'

g a ń s k o ś c i . N a tej podstawie albo m o ż n a b y ć uznanym za R o m a ,

mi ś w i a d o m o ś c i i które t a k w a ż n e s ą dla istnienia grupy i jej t o ż ­

ćaćo Boma (prawdziwego Cygana), albo za labanca — nieczyste­

s a m o ś c i . Stosunek m ę ż c z y z n do ubioru jest stosunkiem do rzeczy,

ubiorze kobiety jest j e d n y m z podstawowych

wymogów

go. Z r ó ż n i c o w a n i e to nie jest obce nawet t y m Cyganom, k t ó r z y

które nie s t a n o w i ą treści ż y c i a

od dawna osiedleni nie p r z e s t r z e g a j ą rygorystycznie zasad czys­

Yoors wspomina s y t u a c j ę , k t ó r a to ilustruje, s y t u a c j ę , j a k a m i a ł a

tości c y g a ń s k i e j ; ona w ł a ś n i e —- j a k s ą d z ę — powoduje, ż e np.

miejsce, gdy wraz z kilkoma r ó w i e ś n i k a m i uszyli sobie — podczas

kobiety

postoju grupy w jednym z miast francuskich — nowe, eleganckie

Cyganów

karpackich z Polski po

zamążpójściu

za­

i

nie

mogą

jej

przysłaniać.

p r z e s t a j ą noszenia spodni. Przypuszczam, ż e w p ł y n ę ł o to również

ubrania: „ W e czwórkę w k r a c z a l i ś m y pewnym siebie krokiem

na rozpowszechnienie s i ę u Polska R o m a (a t a k ż e u C y g a n ó w

n a teren obozowiska niczym m ł o d e koguciki, nastroszeni, za­

w innych krajach) przed k i l k u d z i e s i ę c i u laty mody K e ł d e r a s z ó w

czepni i dumni (...) P o c z ą t k o w o na nasze nowe odzienie

i L o w a r ó w ; t y m samym p r z y j ę c i e przez kobiety ubioru b ę d ą c e g o

zwracał nikt wiele uwagi (...) D o ogniska P u l i k i (przybrany

nie

wyrazem c z y s t o ś c i i przestrzegania norm c y g a ń s k o ś c i jest spo­

ojciec autora — L . M . ) p o d e s z l i ś m y w e w n ę t r z n i e napięci, a pi żyje­

sobem

Bom

cie, jakie nas s p o t k a ł o , przeszło wszelkie nasze oczekiwania.

i sposobem, k t ó i y ma p r o w a d z i ć do uniknięcia zaliczenia do k a ­

P u l i k a i Czukurka zerwali się n a r ó w n e nogi, z a ich p r z y k ł a d e m

tegorii

poszło k i l k u innych obecnych p r z y t y m R o m . Ogarnęło

podniesienia

prestiżu,

zachowania

statusu

óaóo

łabanców.

Surowo przestrzegane przez grupę wymogi d o t y c z ą c e kobiet
i ich u b i o r ó w m o ż n a by t a k ż e o d c z y t a ć jako zazdrość C y g a n ó w
7

o m ę ż c z y z n nie-Cy ganów, z k t ó r y m i Cyganki s t y k a j ą się w trakcie

nas

nagle s k r ę p o w a n i e i uleciała g d z i e ś nasza duma. Wszyscy podzi­
wiali nasz w y g l ą d , w y r a ż a j ą c

uznanie dla koloru i gatunku

m a t e r i a ł u przez nas wybranego; zapytano o c e n ę , którą zapła­

nieuświadamianą,

c i l i ś m y , i pochwalono szyk i fason. Powoli o d z y s k i w a l i ś m y utra­

ale p r o w a d z ą c ą do surowości w y m o g ó w , j a k i m kobieta musi s i ę

cone poczucie p r ó ż n o ś c i i dumy, nie d o s t r z e g a j ą c odcienia drwiny.

czynności

120

w r ó ż b i a r s k i c h . Zazdrość

zapewne

�I I . 35. Cygan traktorzysta, A z j a Ś r o d k o w a , Z S R R ; i l . 36. Moda z lat 60-tych, Polska

P u l i k a s t a ł t u ż przy mnie, p r z e s u w a j ą c palcami prawej ręki
w z d ł u ż szerokiej klapy mojej marynarki, l e w ą ręką t r z y m a j ą c
Zurkę za k l a p ę . W mgnieniu oka o d e r w a ł on bez w y r a ź n e j przy­
czyny m o j ą k l a p ę i część kołnierza Żurki. K i e u c z y n i ł tego w gnie­

wie. S t a ł e m p o r a ż o n y . S ł y s z a ł e m , j a k m ó w i do mnio jakby
z oddali: «Niech niszczy się i zdziera twoje odzienie, o b y ś sam
jednak ż y ł w zdrowiu i p o m y ś l n o ś c i » (Te khalion taj te szingerd ż o n cze. gada, haj tu te trajs sastimasa taj w o j a s a ) . "
102

P R Z Y P I S Y

1

R o m a to nazwa w ł a s n a C y g a n ó w (1. poj. R o m ) . W Polsce
w powszechnym u ż y c i u wśród n i e - C y g a n ó w jest ta druga nazwa.
Mimo jej c z ę s t o pejoratywnego odbioru u ż y w a j ą jej t a k ż e sami
R o m a , ale tylko w rozmowach z nie-Cyganami; s t ą d z uwagi
na istniejącą o b o c z n o ś ć nazwy b ę d ą tutaj u ż y w a n e wymiennie
Marcin Bielski, Kronika, tho iesth Historya Świata,
Kra­
k ó w 1564, przedruk Warszawa 1976, s. 262. (W cytatach za­
chowano o r y g i n a l n ą p i s o w n i ę i i n t e r p u n k c j ę . )
Antoni Nowosielski, Pogranicze naddnieprzańskie.
Szkice
społeczności
ukraińskiej
w wieku XVIII,
K i j ó w , 1863, t. 1,
s. 59
E m i l i a Horvathova, Cigani na Slovensku,
Bratysława
1964, s. 253
Ignacy D a n i ł o w i c z , O Cyganach wiadomość
historyczna,
Wilno 1824; Teodor Narbutt, Rys historyczny ludu
cygańskiego,
Wilno 1830
Narbutt, op.
cit.,
s.
84—86
J ó z e f G l u z i ń s k i , Cyganie, (w:) Kalendarz Polski
Ilustro­
wany Jana Jaworskiego, Warszawa 1865, s. 30
M. Dowoyno-Sylwestrowicz, The Lithuanian
Gypsies,
„ J o u r n a l of the G y p s y Lore Socioty" vol. 2, nr 2 1891, s. 107—
109
Obozowisko cygańskie
na Saskiej Kępie
pod
Warszawą,
Tygodnik Ilustrowany, N r 29, 1S.VII.1868
2

3

4

5

6

7

8

9

1 0

Wincenty Pol, Północny
Wschód Europy, K r a k ó w 1870,
214
O Goohring, Polen unter russischer Herrschaft — Reisen
und Sittenschilderungen, t. 2, L i p s k 1843, s. 26—30; z a : J e r z y
Fioowski, Cyganie na polskich drogach, K r a k ó w 1965, s. 65
G l u z i ń s k i , op. cit., s. 30
Cyganie w Królestwie
Polskim, Dodatek do Gazety Lwow­
skiej, nr 4, 1851
Horvathova, op. cit., s. 254
Narbutt, op. cit., s. 78—79
D a n i ł o w i c z , op. cit., s. 30—31
D a n i ł o w i c z , op. cit., s. 33—35
H o r v a t h o v a , op. cit., s. 249
H e n r y Thomas Crofton, The Former Costume of the Gypsies,
„ J o u r n a l of the Gypsy Lore Society", vol. 2, nr 3, 1909, s. 208,
220, 224
Ficowski, op. cit., s. 10; w i a d o m o ś ć dotyczy przybycia
C y g a n ó w do Bolonii w 1422 r
Crofton, op. cit., s. 219—220
Goehring, op. cit., s. 26—30
Maria Gutkowska-Rychlewska, Historia, ubiorów, Wroclaw
1968, s. 300
Bardzo podobny widzimy również na siedemnastowiecz­
nej rycinie p o c h o d z ą c e j z Czech. Nakrycia g ł o w y i pewne szcze
t. 2, s.
1 1

1 2

1 3

1 4

1 5

1 6

1 7

1 8

1 9

2 0

2 1

2 2

2 3

2 4

121

I

�122

��I I . 42, 43. K o b i e t y z grupy Polska, R o m a , 1979 r.

g o ł y ubioru poohodząoej z X V I I I w. ryciny z W ę g i e r przedsta­
wiającej C y g a n ó w — flecistę i dobosza, p o r ó w n a n i e z w ę g i e r s k i m
ubiorem noszonym w k o ń c u X V I I i n a pocz. X V I I I w. potwier­
dzają wnioski z poprzednich p r z y k ł a d ó w
HorvAthova, op. cit., s. 249
HorvAthova, op. cit., s. 250, 267
Tadeusz Czacki, O Cyganach, (w:) Pomniki historyi i li­
teratury polskiey, K r a k ó w 1836, t. 1, s. 86.
C . J . Popp Serboianu, Les Tsiganes, Paris 1930, s. 47—53.
W 1855 r . w y d a n y zostaje tzw. Statut N i e w o l n i k ó w , r e g u l u j ą c y
p o w i n n o ś c i i prawa C y g a n ó w - n i e w o l n i k ó w , a rok p ó ź n i e j do­
kument n a d a j ą c y im w o l n o ś ć . Nadal jest niejasne prawie tajem­
nicze i oiągle m a ł o zbadane, j a k b y ł o m o ż l i w e by p o z o s t a j ą c od
p o k o l e ń w zależności, takiej że bywali sprzedawani na targach
jak b y d ł o czy inny towar znaleźli siłę i potrafili w momencie
otrzymania wolności nie tylko porzucić ziemie, gdzie przebywali,
ale rozejść się po całej d o s ł o w n i e Europie p r z e d o s t a ć się na
kontynent a m e r y k a ń s k i , z j a w i ć s i ę w Australii. Najprawdopo­
dobniej zatem nie b y ł a owa niewolnicza z a l e ż n o ś ć — przynaj­
mniej dla części — tak o b e z w ł a d n i a j ą c a , b y p o z b a w i ł a ich wew­
n ę t r z n e j dynamiki i chęoi do w ę d r o w a n i a ; b y ł a ona pewnym
formalnym statusem raczej niż faktycznym p r z y w i ą z a n i e m do
miejsca. Nie wydaje się jednak i to w y j a ś n i e n i e w y s t a r c z a j ą c e —
jakieś inne przyczyny, dziś jeszcze nie zbadane, nieznane, mu­
s i a ł y z ł o ż y ć się n a o w ą g w a ł t o w n ą i n w a z j ę K e ł d e r a s z ó w i Lo-^
w a r ó w na E u r o p ę i A m e r y k ę . S ą d z ę ż e poznanie t y c h przyczyn
— t k w i ą c y c h b ą d ź w samych R o m a c h , b ą d ź w historii i proce­
sach s p o ł e c z n y c h , ekonomicznyoh, politycznych z a c h o d z ą c y c h
w p o ł o w i e u b i e g ł e g o wieku na obszarze dzisiejszej R u m u n i i —
jest jednym z bardziej i n t e r e s u j ą c y c h i w a ż n y c h z a g a d n i e ń
z przeszłości C y g a n ó w
Ficowski op. cit., s. 72
E r i c Otto Winstedt, The Gypsy Coppersmiths'
Invasion
of 1911—13, ,,Journal of the G y p s y Lore Society", vol. V I , nr 4,
1912—13, s. 267
F i c o w s k i , op. cit., s. 73, 153
P o t w i e r d z a j ą to opisy i zdjęcia wykonane w pocz. X X w.
kotlarzy p r z y b y ł y c h do K a n a d y i S t a n ó w Zjednoczonych z E u ­
ropy — patrz Matt Т . Salo, Sheila M . G . Salo, The KalderaS
in Eastern Canada, Ottawa 1977
C h y b a że w ogóle mamv do czynienia z j e d n ą g r u n ą ,
tzn. ż e k i e d y ś L o w a r z y i K e ł d e r a s z e stanowili całość, k t ó r a
z r ó ż n i c o w a ł a się p r z e b y w a j ą c na innvch obszarach, ale nie aż
tak, b y b y ł a to zmiana z u p e ł n a . Po zniesieniu niewolnictwa
i wyruszeniu w w ę d r ó w k ę z n ó w obie grupy s p o t y k a ł y s i ę i kon­
t a k t o w a ł y . R ó ż n i c e w i ę c s p r o w a d z a ł y się do cech d r u g o r z ę d n y c h ,
2 5

2 6

2 7

2 8

2 9

3 0

3 1

3 2

3 3

a c a ł y problem odrębności L o w a r ó w i K e ł d e r a s z ó w b y ł b y stwo.
rzony przez c y g a n o l o g ó w . N i e k t ó r e dane zdają się p o t w i e r d z a ć
t ę w ł a ś n i e m o ż l i w o ś ć podobnie j a k niejasności w rozgraniczeniach
t y c h grup — w k a ż d y m razie jest to obeonie jedna z ciekawszych
moim zdaniem kwestii w badaniach nad Cyganami.
F i c o w s k i , op. cit., s. 154
Horvathovd, op. cit., s. 252
O Bomima-Ciganima
u Vojvodini, Nowy Sad 1979, s. 19.
83, 175
Magdalena Bartkiewicz, Polski ubiór do 1864 roku, Wroc­
ł a w 1979, s. I l l
Nazwy król, hrabia, książę, rycerz, vataf, v a j d a (woje­
woda) przyjmowane b y ł y przez C y g a n ó w w r ó ż n y m okresie
z j ę z y k ó w i kultury miejscowej, w e d ł u g ó w c z e s n y c h z w y c z a j ó w
i zasad w y r ó ż n i a n i a i honorowania o s ó b o w y ż s z y m statusie we
w ł a s n e j grapie; są to w i ę c określonia przeznaczone na potrzeby
nie-Cyganów
Kazimierz W ł a d y s ł a w W ó j c i c k i Stare gawędy i obrazy,
Warszawa 1840, t . 2, s. 196
N a r b u t t , op. cit., s. 131—132
Narbutt, op. cit., s. 128
Narbutt, op. cit., s. 86—88
J ó z e f G l u z i ń s k i , Król cygański i Akademia
Niedźwiedzia,
w : Kalendarz
Polski Ilustrowany
J. Jaworskiego,
Warszawa
1Я67. s. 58
, , W i s ł a " , t. 11, 1897, s. 799
Obozowisko
cygańskie...
F r a n s de Ville, Tziganes. Temoins des Temps, Bruksela
1956, s. 121
O Bomima...,
s. 80
O Bomima...,
s. 86; informacja dotyczy B a n a t u , k t ó r y
w okresie wojny z o s t a ł z a j ę t y przez W ę g r y , a no wojnie po­
wrócił do J u g o s ł a w i i — wskazuje t a k ż e , że owa oznaka starszeń­
stwa c y g a ń s k i e g o z o s t a ł a uznana oficjalnie przez w ł a d z e , o czvm
ś w i a d c z ą c h o ć b y w s t ą ż k i w barwach narodowych k r a j u i fakt
w r ę c z a n i a przez w ł a d z e odpowiednich legitymacji starszym
cygańskim
R o n a l d L e e , The Gvpsies in Canada. ..Journa.l of tho
Gypsy Lore Society", vol. X L V I nr 1—2, 1967, s. 28
F i c o w s k i , op. cit., s. 85
M o ż l i w a jest t e ż inna interpretacja wyprowadzenia laski
jako oznaki g o d n o ś c i od desto —• p a ł k i , k t ó r e j powszechnie od
E u r o p y po Azje u ż y w a l i Cyranie w trakcie w ę d r ó w e k i w celach
sa,moobrony. W najprostszornio zdobionej postaci k i j a bib palki
z twardego drewna u ż y w a n e b y ł o desto jeszozo po ostatniej wojnie.
W e d ł u g informacji uzyskanych w s p ó ł c z e ś n i e p a ł k i owe b v ł v
3 4

3 5

3 6

3 7

3 8

3 9

4 0

4 1

4 2

4 3

4 4

4 5

4 6

4 7

4 8

4 9

5 0

5 1

�dodatkowo .'.diibiom- metalom - - co z w i ę k s z a ł o ich w a r t o ś ć
o b r o n n ą . Niekiedy też — b y ć moio nio tylko ze w z g l ę d ó w este­
tycznych — by-ly podrzeźbiane (takie desto zwieńczono rzeźbioną
g t o w ą l u d z k ą p o c h o d z ą c e z jednej z grup Polska R o m a znaj­
duje się w zbiorach Muzeum Okręgowego w Tarnowie). W ł a ś n i e
szefowie grup czy t a b o r ó w miewali p o n o ć takie w y r ó ż n i a j ą c e
się, zdobione desto, jak informowali mnie r o z m ó w c y z Polska
R o m a i Chatadytka R o m a . T a k więc desto, p o c z ą t k o w o tylko
obronne n a r z ę d z i e , z czasem pod w p ł y w e m obserwacji otoczenia
m o g ł o s t a ć się takżo atrybutom p r e s t i ż u , o z n a k ą g o d n o ś c i przy­
wódcy.
5 2

O Bomima..., s. 47, 162, 192, 221, 298, 312 — w n i e k t ó r y c h
miejscowościach b y ł y krawcowe nie-Cyganki, które specjalizo­
w a ł y się w szyciu o d z i e ż y wg gustu c y g a ń s k i e g o ; Mirko R .
Barjaktarovic, Oaza apatinekih Gigana, ,, Rado v i Vojvodjanskih
Muzeja", Subotica 1968, nr 12—13, s. 195; Narody
Zarubieżnoj
Jawropy, Moskwa 1964, t. 1, s. 907; Jean-Paul Clóbert, Les
Tziganes, P a r y ż 1961, s. 227—228
W . N . D o b r o w o ł s k i j , Kisielewskije Cygany, ,,Żiwaja Sta­
l i n a " . 1897, s. 33; O Bomima..., s. 18; M . Euge.no Pittard, Les
Tziganes ou Bohćmiens,
Genewa 1932, s. 39; G . P . Sniesariew,
Sriednieaziatskije
Cyganie, „ K r a t k i j e soobszczenija Instituta
Etnografii", z. 34, 1960, s. 27; Ficowski, op. cit., s. 154; Tadeusz
D z i o r ż y k r a y - R o g a l s k i , Z badań nad ubiorem polskich
Cyganów
z terenu województwa
białostockiego,
„ R o c z n i k B i a ł o s t o c k i " , t.
11, 1972, s. 355—365; S . A . Tokariew, Etnografija narodów
SSSB,
Moskwa 1958, s. 214; Frederic i Anne Max, The Gypsies of Hon­
duras, „ J o u r n a l of the Gypsy L o r e Society", vol. X L V I I I ,
196.9, nr 1—2, s. 10
5 3

5 4

Wasil Mariuow, Nabiiudienija
wrchu bita na
Cigani
w Bulgarija, „ I z w i o s t i j a na Etnografskija Institut i Muzej , t. 5,
Sofia 19U2, s. 260; Pittard, op. cit., s. 39; Tihomir P . Djordjevic,
Vsrte Cigana u Srbiji, „ N a s narodni zivot", t. 6, 1932, s. 97;

Mileuko S . Filipovie, Visocki Cigani, Zagrzeb 1932, s. 13, 19;
H e r m a n n Arnold, Some Observations on Turkish and
Persian
Gypsies, „ J o u r n a l of the G y p s y Lore Society", vol. X L V I ,
1967, nr 3 — 4 , s. 113; Narody Śriedniej
Azii i Kazachstana, Mos­
k w a 1963, t. 2, s. 605; Anetta G ł u d k o w s k a , Cyganie w Iraku,
Warszawa 1981, praca magisterska I n s t y t u t Orientalistyczny
U W , s. 8—-9; W . I . Koczniew, Nasiełenije
Cejłona,
Moskwa
1965, s. 251; W . P . Papazijan, Armianskije Bosza {Cyganie), w :
„ E t n o g r a f i c z o s k o j e obozrienije", 1901, s. 114, 119; D a v i d W .
Pickett, The Gypsies of Mexico, „ J o u r n a l
of the Gypsy Lore
Society", vol. X L V , 1966, nr 1—2, s. 15
5 5

Clóbert, op. cit., s. 227—228;;W.J. Sanarow, The Siberian
Gypsies, „ J o u r n a l of the Gypsy Lore. Society", vol
XLIX,
1970, nr 3—4, s. 132
I r v i n g Brown, The Gypsies in America, „ J o u r n a l of the
Gypsy Loro Society", vol. V I I I , 1929, nr 4, s. 157; Max, op.
cit., s. 10
J a n Yoors, Przeprawa, K r a k ó w 1978, s. 119; badania
własno
Tokariew, op. cit., s. 214.
Papzijan, op. cit., s. 114
Yoors, op. cit., s. 67
Ficowski, op. cit., s. 149
O Bomima.... s. 18, 72, 106, 273, 283
Dobrowolski, op. cit., s. 5
Hoi'vathovii, op. cit., s. 253; D z i e r ż y k r a y - R o g a l s k i , op.
cit., s. 365
O . P . Barnnikow, Ukraiński
Cigany, K i j ó w 1931, s. 31
Max, op. cit., s. 8
N . G . Demeter, Niekotoryje czerty siemiejnowo byta Cygan
Kełderari,
(w:) Połiewyje
issliedowanija
Instituta
Etnografii,
Moskwa, 1979, s. 49
O Bomima..., s. 152, 176, 211, 221, 223, 227
5 6

5 7

5 8

5 9

6 0

6 1

6 2

6 3

6 4

6 5

6 6

6 7

6 8

I I . 44. Stary Cygan z klanu Kełderari — kotlarzy, w o d ś w i ę t n y m stroju
ze srebrnymi guzami

125

I

�J

tWW

питы I '

UJJE i r s i i i e J ,

-it

p^*

Г

,

45

46

I I . 45. P o c z t ó w k a z Cyganem h i s z p a ń s k i m , 1904 г.; il. 40. P o c z t ó w k a z C y g a n k ą e g i p s k ą , 1905 r.

6 9

O Bomima..., s. 19
Anne Sutherland, The Body as a Social Symbol Among
the Bom (w:) The Anthropology of the Body, L o n d y n 1977 s.
375—390
Ficowski, op., cit. s. 160; obserwacjo w ł a s n e
J u d i t h Okely, Gypsy Women, Models in Conflict, (w:)
Perceiving Women, L o n d y n 1975. s. 64
Ficowski, op. cit., s. 171
Ficowski, op. cit., s. 160, 171
Menyhert L a k a t o s , Krajobraz widziany przez dym, W a r ­
szawa 1979, s. 79, 168
Ficowski, op. cit., s. 161
Okely, op. cit., s. 63
0 Bomima..., s. 264; P a v l a Strukelj- Bomi na SlovcnskemL u b l a n a 1980, s. 183—184
Ficowski, op. cit., s. 258
Ficowski, op. cit., s. 142
Brown, op. cit., s. 9
Lawronce G . Green, Posliednije
tajny Staroj
Afryki,
Moskwa 1966 (przekład z angielskiego), 8. 78; Serboianu, op.
cit., s, 35; i in
Green, op. cit., а. 68; Sniesariew, op. cit., s. 10
Clebert, op. cit., s. 47—48
Horvathova, op. cit., s. 256; badania prowadzone wraz
z g r u p ą s t u d e n t ó w w latach 1981, 1982
7 0

7 1

7 2

7 3

7 4

7 5

7 6

7 7

7 8

7 9

8 0

8 1

8 2

8 3

8 4

8 5

Rene K o n i g , Potęga i urok mody. Warszawa 1979, s 98
Piotr Bogatyriew, Semiotyka kultury ludowej. W a r s z a w a
1975, s. 70, 75
Konig, op. cit., e. 62, 110, 236
Yoors, op. cit., s. 43
K o n i g , op. cit., s. 21; patrz t a k ż o Jurij Ł o t m a n , O se­
miotyce pojęć ,,wstyd" i ,,strach" w mechanizmie kultury, (w:)
Semiotyka kultury, Warszawa 1975, s. 202—205
Yoors, op cit,. s. 195
B a r b a r a Adams, J u d i t h Okely, D a v i d Morgan, D a v i d
Smith, Gypsies and Government Policy in England, L o n d y n b.d.,
s. 48, autorzy w s p o m i n a j ą o surowych uwagach pod adresem
kobiety n i e c y g a ń s k i e j , k t ó r a w e s z ł a do obozowiska w szortach
i o b c i s ł y m , wydekoltowanym sweterku
K o n i g , op. cit., s. 174
0 Bomima,,., s. 53; Strukelj, op. cit., s. 184
Sutherland, op. cit., s. 376
K o n i g , op. cit., a. 20
Okoly, op. cit., s. 62; obserwacje w ł a s n o ; por. t a k ż e
Ł o t m a n , op. cit.,
Okely, op. cit., s. 61
Sutherland, op. cit., s. 385, 388
Yoors, op. cit., s. 87
Yoors, op. cit., s. 43
J a n Yoors, Cyganie, K r a k ó w 1973, s. 149—150

Fot.: L . Mróz

126

8 6

8 7

8 8

8 9

9 0

9 1

9 2

9 3

9 4

9 5

9 6

9 7

9 8

9 9

1 0 0

1 0 1

1 0 2

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11267" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11245">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/66e3bac62c26686fc8ab9e729ae47cff.pdf</src>
        <authentication>43ecb5f5813273b4965bad4aad22a350</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134237">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5461</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134238">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134239">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134240">
                <text>dziedzictwo kulturowe</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="134241">
                <text>Śląsk Cieszyński - dziedzictwo kluturowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134242">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5078</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134243">
                <text>Analiza Jana Szczepańskiego - Korzeniami wrosłem w ziemię</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="134244">
                <text>Dziedzictwo kulturowe Śląska Cieszyńskiego i jego rola w życiu codziennym / Dziedzictwo kulturowe jako klucz do tożsamości pogranicza polsko-czeskiego</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134245">
                <text>Dziedzictwo kulturowe jako klucz do tożsamości pogranicza polsko-czeskiego; pod red. Haliny Rusek,Agnieszki Pieńczak i Jacka Szczyrbowskiego, s.188-195</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134246">
                <text>Rembierz, Marek</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134247">
                <text>pol</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="134248">
                <text>ang.</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="134249">
                <text>cz.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134250">
                <text>Wydział Etnologii i Nauk o Edukacji Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134251">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134252">
                <text>Marek Rembierz
Uniwersytet Śląski w Katowicach
Instytut Nauk o Edukacji

Dziedzictwo kulturowe
Śląska Cieszyńskiego
i jego rola w życiu codziennym.
Analiza Jana Szczepańskiego
Korzeniami wrosłem w ziemię

Rozpatrując dziedzictwo kulturowe Śląska Cieszyńskiego i jego rolę w życiu codziennym mieszkańców tego regionu warto zwrócić uwagę – na cieszącą się popularnością wśród mieszkańców Ustronia i szerzej Śląska Cieszyńskiego – książkę Korzeniami wrosłem w ziemię1. Jej autorem jest wybitny socjolog Jan Szczepański (1913-2004).
Książka ta dotyczy rzeczywistości kulturowej Ustronia i Śląska Cieszyńskiego z końca
XIX wieku i pierwszego trzydziestolecia XX wieku; zaświadcza się tu o faktycznych
treściach formacji kulturowej, która przeminęła w dużej mierze bezpowrotnie2.
W jaki sposób Szczepański uchwycił elementy kultury Śląska Cieszyńskiego,
a zwłaszcza Ustronia, w której się kształtował w czasie dzieciństwa i dorastania? Powiedzieć, że uchwycił je jako socjolog, to o wiele za mało. W mass-mediach często socjolodzy występują jako tzw. eksperci, komentujący wydarzenia społeczne; a bywa, że
niektórzy jawią się jako „komentatorzy od wszystkiego”. Szczepański nie był tego typu
socjologiem, który zadowala się błyskotliwym, acz powierzchownym komentarzem3.
1 Odwołania do tej książki na podstawie wydania Ustroń 2009; przy cytatach z tej książki
strony będę podawał w nawiasie umieszczonym na końcu danego cytatu. .
2 Zob. też: J. Szczepański: Dzienniki z lat 1935-1945. Opr. K.D. Kadłubiec. Ustroń 2009.
3 Por. K. Lutyńska: O badaniach socjologicznych inspirowanych i inicjowanych przez Profesora po wojnie. W: Jan Szczepański. Humanista – uczony – państwowiec. Księga wspo-

�Marek Rembierz: Dziedzictwo kulturowe Śląska Cieszyńskiego...

189

Dążył do pogłębionego zrozumienia znaczenia interesujących go zjawisk. Korzeniami
wrosłem w ziemię także przenika takie dążenie4.
Określając postawę badawczą Szczepańskiego należy uwzględnić, że jego droga
do socjologii wiodła przez filozofię. I to w dwójnasób: filozofia odegrała istotną rolę
w edukacji licealnej i w czasie studiów. W cieszyńskim liceum miał Szczepański lekcje
filozofii z Julianem Przybosiem (1901-1970). Podstawą była książka Wstęp do filozofii,
autorstwa wiedeńskiego filozofa i pedagoga Wilhelma Jerusalema (1854-1923). Jedna
czwarta treści tego podręcznika dotyczy zagadnień należących do socjologii. Szczepański zaświadcza, że po raz pierwszy na lekcjach filozofii zetknął się on z socjologią.
I uznał ją za dziedzinę, która pozwala mu lepiej zrozumieć świat i lepiej zrozumieć
siebie. Fascynacja socjologią ma źródło w zajęciach z filozofii, służących rozbudzaniu
i systematyzowaniu pogłębionej refleksji nad światem.
Dociekanie sensu zjawisk i istoty tego, co jest nam dane w naszym doświadczaniu
świata jest stale obecne w „socjologii rozumiejącej” Szczepańskiego5. W Korzeniami
wrosłem w ziemię zastanawia się on, jakie ma znaczenie dla jego osobowej tożsamości, że kształtował się w środowisku kulturowym Ustronia, jaki to nadało sens jego
postawie życiowej? Autor pyta o znaczenie tego, co go ukształtowało i co zarazem
nadaje znaczenie jego egzystencji, o trwały sens zdarzeń codziennych, uchodzących
z pamięci, które wszakże wydatnie formują ludzką tożsamość6.
Jan Szczepański łączy na kartach Korzeniami wrosłem w ziemię i w swej postawie
badawczej dwie różniące się kultury intelektualne – kulturę filozoficzną i socjologiczną. A przecież niektórzy wskazują na dość radykalne rozdarcie między nastawieniem
badawczym filozofa i nastawieniem socjologa w sprawach społecznych. „Ziejąca przepaść” między oglądem rzeczywistości dokonanym przez filozofa i przez socjologa – jak
ujmuje to Tadeusz Kotarbiński – bierze się stąd, że socjolog „pracuje na materiale dziejów, gromad ludzkich, kultur masowych” i częstokroć bywa „urzeczony fikcją rzeczywistości społecznej ponadindywidualnej, a różnej od międzyosobniczych stosunków”7.
Natomiast filozof nie wierzy w ową fikcję rzeczywistości społecznej, lecz swą uwagę
kieruje na relacje międzyludzkie; zazwyczaj przyjmuje inną koncepcję rzeczywistości
społecznej, wręcz inną wizję świata. To nie ogólna fikcja rzeczywistości społecznej ponadindywidualnej, ale fundamentalne relacje międzyosobowe interesują filozofa.
Szczepański, będąc socjologiem, nie dał się uwieść fikcji rzeczywistości społecznej
i zwracał uwagę – w Korzeniami wrosłem w ziemię oraz w dociekaniach o indywidualności
i sprawach ludzkich – na relacje międzyosobowe. Nie tylko relacje międzyjednostkowe,
ale właśnie międzyosobowe. Pytał o to, jak kształtuje się ludzki umysł, ludzka wyobraźnia
i ludzki charakter, a nie tylko o to jak kształtują się wielkie grupy społeczne i zależne od
nich tożsamości i role społeczne. Jeśli popatrzymy na te pytania w kontekście wielkiego
mnień. Red. J. Kulpińska. Warszawa 2005, s. 146-151; K. Łęcki: Profesor i „socjologiczny
odruch warunkowy”. W: Jan Szczepański. Humanista…, s. 157-163.
4 Por. M. Porębski: Jan z Brzeziny. W: Jan Szczepański. Humanista…, s. 90-96.
5 Zob. J. Szczepański: Interpretacja i rozumienie ludzkiego zachowania. W: Tenże: Odmiany czasu teraźniejszego. Warszawa 1973, s. 499-518.
6 Zob. M. Rembierz: Źródła i dylematy tożsamości. Filozofia wobec pytań o treść tożsamości i sens egzystencji. „Colloquia Communia” (Tożsamość człowieka wobec życia i śmierci) 2
(69) 1999. Red. J. Mizińska i H. Rarot, Lublin 1999, s. 11-39.
7 T. Kotarbiński: Myśli o ludziach i ludzkich sprawach. Wrocław 1986, s. 240-241.

�190

Dziedzictwo kulturowe • Kulturní dědictví

konfliktu XX wieku między systemami kolektywistycznymi a systemami akcentującymi
istnienie i wolność jednostki, to Szczepański jest po stronie jednostki, po stronie osoby.
W Korzeniami wrosłem w ziemię to ukierunkowanie jest widoczne i wskazuje na to już tytuł
książki opublikowanej w roku 1983. W tym samym czasie, w podziemnym obiegu wydawano publikacje Hannah Arendt (1906-1975) o człowieku wykorzenionym, o człowieku
systemów totalitarnych. Co czynił z człowiekiem państwowy socjalizm i co robił narodowy
socjalizm? Wykorzeniał, wyrywał człowieka z korzeniami z tej kultury i tradycji, w których
wzrastał. Państwowy socjalizm i narodowy socjalizm projektowały nowego człowieka na
modłę swych ideologii. Natomiast Szczepański pokazuje, że człowiek powinien być człowiekiem zakorzenionym i nie ma dać się wykorzenić, nie ma ulec fikcji społecznych ideologii, które chcą zrobić z niego tylko trybik historii według jakieś ideologicznej wizji.
Szczepański pokazuje, że człowiek ma być sobą u siebie współdziałając z innymi.
Człowiek ma „wrośniętą korzeniami w ziemię” własną historię i ma swą ziemię. Nie
ma dać sobie wydrzeć własnych korzeni przez systemy społeczne, czy to narodowy socjalizm, czy państwowy socjalizm8. Człowiek jest wezwany, aby zmagać się o ukształtowanie i zachowanie własnej indywidualności.
Interesującą uwagą kończą się refleksje o wierze w Korzeniami wrosłem w ziemię:
Między 1918 a 1945 rokiem mieszkańcy Ustronia cztery razy zmieniali obywatelstwo czy przynależność państwową: od upadku Austro-Węgier, przez Polskę, hitlerowskie Niemcy (Śląsk Cieszyński stanowił „eingegliederte Ostgebiete”) do Polski Ludowej. Dla wielu ludzi wiara była podstawową identyfikacją.
Zaczynało się to w wielowyznaniowej i wielonarodowej monarchii Habsburgów (s. 70).

Dzieje mieszkańców Ustronia pokazują wtórność zmieniającej się przynależności państwowej i przypadkowość podporządkowania systemom politycznym. Dzisiejsze myślenie
o dziejach i sprawach państwa przepojone bywa ideologią narodu, wywodzącą się z ducha
romantyzmu. I jako pierwotne poczucie tożsamości ludzie miewają identyfikacje narodowe. Szczepański pokazuje, że pierwotna jest identyfikacja ze swym otoczeniem rodzinnym i bliskim środowiskiem, w którym jest się zakorzenionym. Pokazuje, że były AustroWęgry i była Polska. I były to te dwa okresy, kiedy on się duchowo formował, a książka
Korzeniami wrosłem w ziemię jest jakby przepojona duchem otwartej, wielowyznaniowej
i wielonarodowej Europy9. Później nastały zamknięte systemy totalitarne i monopartyjne,
hitlerowskie Niemcy i Polska Ludowa, w których przyszło działać Szczepańskiemu. Przyszło mu przenosić w nowe czasy dawną tradycję, w której się ukształtował. Przenosić ją
w politycznie trudne czasy, w których mocna indywidualność i oparte na tradycji relacje
międzyosobowe nie były w cenie z punktu widzenia panujących ideologii.
Autor książki Korzeniami wrosłem w ziemię, analizując różne szczegóły z codziennego życia, ukazuje ich istotne znaczenie w kształtowaniu osobowej tożsamości człowieka. Umie on odkryć sens i wagę spraw, które umykają uwadze innych.
8 Zob. M. Rembierz: Sprawy ludzkie według Jana Szczepańskiego. W: Tradycja i współczesność. Folklor – język – kultura. Red. D. Czubala, M. Miczka-Pajestka. Bielsko-Biała
2009, s. 441-447.
9 Zob. m.in. R. Buttiglione, J. Merecki: Europa jako pojęcie filozoficzne. Lublin 1996; N.
Lobkowicz: Dziedzictwo Europy. W: Tenże: Czas kryzysu, czas przełomu. tłum. G. Sowiński.
Kraków 1996, s. 5-20; M. Rembierz: Współczesne procesy integracji a paradoksy tożsamości
europejskiej. „Bielsko-Bialskie Studia Europejskie” 2008, nr 2, s. 47-60.

�Marek Rembierz: Dziedzictwo kulturowe Śląska Cieszyńskiego...

191

Czym było pranie, zwłaszcza pranie bielizny? Osiągnie czystości „ciała, bielizny,
pościeli, podłóg” i czystości „wybielonych ścian” postrzegano w kategoriach „symbolu i wskaźnika czystości duszy” (s. 58). Częstokroć z wielkim trudem wypracowana fizycznie widoczna czystość manifestowała zarazem wymiar duchowo-moralny:
„Czystość noszonych rzeczy, była jakby miarą wartości człowieka” (s. 58). Szczepański
udostępnia będące jego udziałem doświadczenie podstawowych wartości moralnych,
których urzeczywistnienie w społecznie uznanej aksjosferze10 jest ściśle zespolone
z zachowaniem czystości.
W badaniach nad obecną kulturą zwraca się uwagę na wzrastającą ilość „ludzi wykorzenionych” i wzmagające się zjawisko „kulturowej bezdomności”. Albert Schweitzer w studium Czynniki hamujące rozwój kultury w naszym życiu gospodarczym
i duchowym wskazuje – już w połowie XX wieku – na przejawy „kulturowej bezdomności”:
Wolność duchowa i materialna są ze sobą związane. Kultura wymaga istnienia ludzi wolnych. Współczesnego człowieka cechuje jednak ograniczenie wolności i osłabienie zdolności myślowej. […] Brak
wolności potęgują ogromne aglomeracje miejskie, odrywające ludzi od żywiącej ich ziemi, od własnego
domu i od natury11.

Utrata własnej ziemi i własnego domu skutkuje „nienormalnym życiem”. Radykalna zmiana stylu życiu (symbolizowana m.in. przez „miasta-sypialnie”) odrywa człowieka od tradycyjnego „istnienia-w-domu”.
W rzeczywistości społecznej, którą przypomina Szczepański, dom był „osią świata”,
organizującą przestrzeń i całokształt ludzkiego życia12. Każda sprawa życiowa zaczynała się i kończyła w domu. Dom organizował ludzki świat. Obraz domu rodzinnego
jako moralnie uporządkowanej przestrzeni życia odtwarza Szczepański w Korzeniami
wrosłem w ziemię. Wyraziście ukazany został ład moralny określający funkcjonowanie domu i jego trwałość:
Istnienie człowieka było uporządkowane według urządzenia domu. Każda czynność, każda rzecz
miała tu swoje miejsce, dokonywała się w wyznaczonym czasie. [...] Doskonałość gospodarstwa zależała
od doskonałości domu. Dom musiał więc być doskonały. Dzieci musiały dorastać do jego doskonałości.
Dom zapewniał nie tylko ciągłość pokoleń, ale także ich jakość (s. 74).

Istotny jest tu akcent położony na kwestię jakości i doskonałości życia, które kształtują się dzięki „istnieniu w domu” i dzięki wymaganiom stawianym uczestnikom życia
domowego. Dom był miejscem, w którym trzeba wykonać „twardo i kamiennie” obowiązki. A jedzenie nie każdemu się należało, bo jeśli „chcesz jeść, to najpierw zapracuj”.
Dlatego też dzisiejsze formy pomocy socjalnej, jako rozdawnictwa dóbr, skutkują głęboką demoralizacją, gdyż oduczają „twardego i kamiennego” obowiązku pracy na chleb.
10 Zob. J. Lipiec: Świat wartości. Wprowadzenie do aksjologii. Kraków 2001, s. 30-37.
11 A. Schweitzer: Czynniki hamujące rozwój kultury. W: I. Lazari-Pawłowska: Schweitzer.
Warszawa 1976, s. 129 i n.
12 Zob. M. Rembierz: Egzystencjalne i aksjologiczne doświadczenie domu rodzinnego. W:
Kultura dnia codziennego i świątecznego w rodzinie. Red. L. Dyczewski i D. Wadowski. Lublin 1998, s. 41-57.

�192

Dziedzictwo kulturowe • Kulturní dědictví

Czym była szkoła? Była swoistym światem, który organizował logos. Była ona
skupiona na logosie, na rozumieniu sensu słowa. Do szkoły skupionej na logosie przychodziło się już w dużej mierze ukształtowanym. Zdolność rozumienia
i szacunek dla wagi słowa nabywało się dzięki obserwacji rozmów prowadzonych
w rodzinie. Szczepański pisze o wdzięku rozmowy, której się uczyło w czasie spotkań rodzinnych i stwierdza: „Rozmowa była sprawą poważną” (s. 54). W domu
uczono słuchania i rozmawiania, a nie tylko wydawania atawistycznych dźwięków
pozorujących komunikowanie się: „yyy”, „czeego!”, „ooo”, „eee, taam!”, „no too”,
„hm”, „ejjja!”, „tee, e…”. Gdy dziś wchodzi się do szkoły na przerwie, to częstokroć
uczniowie odzywają się w formie zdecydowanie nieartykułowanej. Czy swoisty
świat szkoły, który jest podporządkowany prawom logosu, w którym dominuje
szacunek dla słowa i chęć jego zrozumienia, staje się już zapomnianą (wręcz niebyłą) przeszłością?
„Rozmowa była sprawą poważną”, a człowiek mówiący „byle co”, bez odpowiedzialności za wypowiadane słowo, był osobą niegodną zaufania i szacunku. Akcent pada
na odpowiedzialność za słowo. Dzisiaj często spotykamy w życiu prywatnym i w sferze publicznej zwrot: „a tak mi się tylko powiedziało”, ktoś oświadcza w ten sposób, że
nie bierze odpowiedzialności za słowo i czuje się usprawiedliwiony z manifestowania
własnej niesolidności13. W świecie przedstawionym w Korzeniami wrosłem w ziemię
mamy jednoznaczną zasadę: kto nie jest odpowiedzialny za słowo, ten jest osobą niegodną zaufania; jeśli ktoś nie bierze odpowiedzialności za słowo, to należy go traktować jako osobę niegodną szacunku. Osąd, iż ktoś jest „godzien zaufania” i „godzien
szacunku” stanowi jedno ze źródeł dla przekonania, że człowiek ma swą osobistą godność albo ją zatracił.
„Człowiek poważny”, to istotna kategoria wśród wartości i wzorców osobowych
w Korzeniami wrosłem w ziemię. Kształtowanie się tożsamości człowieka powinno
być procesem formowania się człowieka poważnego, konsekwentnie zmagającego się
z własnym losem. Człowiek doświadczając „twardego i kamiennego” oporu materii
w jego najbliższym środowisku (rodzinnym domu i gospodarstwie), powinien stawać
się człowiekiem poważnym, aby przezwyciężyć napotykane przeciwności, których życie nie szczędzi i przemóc własne słabości, które ujawniają się w kontekście nowych
wyzwań.
Słowo „obowiązek” i powinność jego wykonania – włącznie z ich religijną interpretacją – w różnych konfiguracjach są stale obecne w Korzeniami wrosłem w ziemię. Tak
oto Szczepański interpretuje Wielki Piątek:
Dla surowych i prostodusznych ewangelików Wielkanoc, była świętem przypominającym o bezwzględności obowiązku. Przecież Jezus przyszedł na świat, by swoją męką zbawić ludzi i ten swój obowiązek wykonał bez reszty (s. 113).

Nakaz sumiennego wykonania obowiązku jest fundamentem etyki; to obowiązek
odgrywa w niej pierwszorzędną rolę. Ale także jest tu miejsce dla zadowolenia i radości, uzyskanych dzięki wykonaniu obowiązku.
Kwestię kształtowania rzetelności podejmuje końcowy rozdział zatytułowany „Rodzice”:
13 Zob. M. Ossowska: Normy moralne. Próba systematyzacji. Warszawa 1985, s. 114-125.

�Marek Rembierz: Dziedzictwo kulturowe Śląska Cieszyńskiego...

193

Mama nie zważała na protesty wynikające z popękania skóry, pozbijanych paznokci, tylko kazała
stopy szorować rzetelnie (s. 121).

Walor rzetelności, niezbędny w relacjach międzyludzkich, w różnego typu pracy,
także w badaniach naukowych, kształtuje się począwszy od wykonywania podstawowych czynności. Ukazuje to opis mycia stóp w strumyku. Zimna woda, kamor oraz
polecenia, aby czyścić i nie gadać. Elementarną czynność należy spełniać rzetelnie.
Trudno o lepszą szkołę ćwiczącą w rzetelności.
Lektura Korzeniami wrosłem w ziemię pozwala na nowo przemyśleć powagę, rzetelność, uczciwość, obowiązek i zastanowić się nad wartościami etycznymi minionego
już świata, w którego rzeczywistości dzięki książce możemy uczestniczyć.
Współczesny świat okazuje się radykalnie odmienny od świata ludzi, którzy sens
życia pojmowali jako obowiązek „wobec gospodarstwa, wobec dzieci i przyszłych pokoleń, wobec Boga i wobec społeczności”. Szczepański tak oto ujmuje destrukcyjne
zmiany zachodzące w etosie w XX wieku:
kolejno się zmieniające państwa i ustroje w coraz szybszym tempie wprowadzały zmiany podważające
sens tych obowiązków (s. 122).

Doprowadziło to do sytuacji, w której ojciec Szczepańskiego
dożył tego, że można mu odebrać ziemię i dom, […] i że to wszystko, co stanowiło sens długiego
życia, rozpadło się stopniowo, zastępowane przez nowe formy bycia, obce i niezrozumiałe (s. 122).

Te „nowe formy” mają być „obce i niezrozumiałe” zwłaszcza z tej przyczyny, iż „[n]
ie istniały w nich trwałe zobowiązania wobec niczego” (s. 122). Brak takich zobowiązań skutkuje kryzysem sensu, który upatrywano w ludzkich działaniach i zmaganiach.
Szczepański w dużym stopniu identyfikuje się z tym dziedzictwem kulturowym Śląska
Cieszyńskiego, które odgrywało istotną rolę w życiu codziennym, a które dziś już nie
funkcjonuje w codzienności. Szczepański w swej narracji przytacza postawę wnuka
Czerwonej Chmury (wodza Dakotów), gdy obaj patrzyli na miasto u podstaw góry:
Charles Czerwona Chmura pokazał ręką miasteczko i zapytał: «Widzisz to miasto?» «Widzę odpowiedziałem». «Ja go nie widzę. Ja widzę ten kraj, jakim był w mojej młodości» (s. 102).

Postawę podobną do tej, którą prezentuje Charles Czerwona Chmura, można dostrzec w wypowiedziach Szczepańskiego. On również widzi obecność dawnego dziedzictwa i dostrzega jego aktualność. Gdy rozpatruje kulturowe walory Cieszyna, to
osadza je w szerszym kontekście tradycji austro-węgierskiej:
w latach sześćdziesiątych znalazłem się w Lublanie, a potem w Bratysławie i pętałem się sam po starych
uliczkach, odnajdywałem w nich spokój i smętny uśmiech czasu zatrzymanego w fasadach Cieszyna (s. 93).

Dziedzictwo lokalne okazuje się elementem o wiele większego uniwersum, w którego przestrzeni jednak odnajduje się kto dobrze przyswoił sobie cechy danej kultury
lokalnej.

�Dziedzictwo kulturowe • Kulturní dědictví

194
Bibliografia:

Buttiglione R., Merecki J.: Europa jako pojęcie filozoficzne. Lublin 1996
Lipiec J.: Świat wartości. Wprowadzenie do aksjologii. Kraków 2001
Lobkowicz N.: Dziedzictwo Europy. W: Tenże: Czas kryzysu, czas przełomu, tłum.
G. Sowiński. Kraków 1996, s. 5-20
Lutyńska K.: O badaniach socjologicznych inspirowanych i inicjowanych przez Profesora po wojnie. W: Jan Szczepański. Humanista – uczony – państwowiec. Księga wspomnień. Red. J. Kulpińska. Warszawa 2005, s. 146-151
Łęcki K.: Profesor i „socjologiczny odruch warunkowy”. W: Jan Szczepański. Humanista – uczony – państwowiec. Księga wspomnień. Red. J. Kulpińska. Warszawa 2005,
s. 157-163
Ossowska M.: Normy moralne. Próba systematyzacji. Warszawa 1985
Porębski M.: Jan z Brzeziny. W: Jan Szczepański. Humanista – uczony – państwowiec. Księga wspomnień. Red. J. Kulpińska. Warszawa 2005, s. 90-96
Rembierz M.: Egzystencjalne i aksjologiczne doświadczenie domu rodzinnego. W:
Kultura dnia codziennego i świątecznego w rodzinie. Red. L. Dyczewski, D. Wadowski.
Lublin 1998, s. 41-57
Rembierz M.: Źródła i dylematy tożsamości. Filozofia wobec pytań o treść tożsamości
i sens egzystencji. „Colloquia Communia” (Tożsamość człowieka wobec życia i śmierci)
2 (69) 1999. Red. J. Mizińska i H. Rarot. Lublin 1999. s. 11-39
Rembierz M.: Współczesne procesy integracji a paradoksy tożsamości europejskiej.
„Bielsko-Bialskie Studia Europejskie” 2008, nr 2, s. 47-60
Rembierz M.: Sprawy ludzkie według Jana Szczepańskiego. W: Tradycja i współczesność. Folklor – język – kultura. Red. D. Czubala, M. Miczka-Pajestka. Bielsko-Biała
2009, s. 441-447
Schweitzer A.: Czynniki hamujące rozwój kultury. W: I. Lazari-Pawłowska: Schweitzer. Warszawa 1976, s. 128-140
Szczepański J.: Interpretacja i rozumienie ludzkiego zachowania. W: Tenże: Odmiany czasu teraźniejszego. Warszawa 1973, s. 499-518
Szczepański J.: Korzeniami wrosłem w ziemię. Ustroń 2009
Szczepański J.: Dzienniki z lat 1935-1945. Opr. K. Kadłubiec. Ustroń 2009

Shrnuti
Kulturní dědictví Těšínského Slezska a jeho role v každodenním životě.
Analýza Jana Szczepańského „Korzeniami wrosłem w ziemię”
Když rozebíráme kulturní dědictví Těšínska a jeho úlohu v každodenním životě jeho občanů,
je třeba se pozastavit nad čtenářským úspěchem nejen mezi obyvateli Ustroně, ale i širšího
Těšínska knížky „Korzeniami wrosłem w ziemię“ (Vrostl jsem kořeny do země). Jejím autorem
je světoznámý sociolog Jan Szczepański (1913-2004), dr. h. c. také brněnské univerzity (1969),
ustroňský rodák. Píše v ní o kulturní specifice Ustroně a Těšínska od konce XIX. století do 30.
let století následujícího, která dneska již patří minulosti.
Szczepański ve své naraci přivolává vnuka Černého Mraku (vůdce Dakotů), když oba měli
před zraky město na úpatí hory. – „Vidíš to město?“ – zeptal se vůdce. – „Vidím“ – odpověděl

�Marek Rembierz: Dziedzictwo kulturowe Śląska Cieszyńskiego...

195

vnuk. – „Já ho nevidím. Vidím jen to, co tu bylo v mém mládí“. Skoro s analogickou situací
se setkáváme u Szczepańského v jeho „Kořenech“. Díky nim si znovu uvědomujeme význam
takových hodnot, jako jsou poctivost, odpovědnost, svědomitost, a také se můžeme zamyslet
nad etickými hodnotami světa, který již navždy odešel, ale díky Szczepańskému stále žije. Ve
své knížce vyjadřuje i zásadu, že ten, kdo není odpovědný za slovo, si nezasluhuje na úctu. Jen
člověk odpovědný má svoji důstojnost, a ta je důležitou kategorií osobnostních vlastností.
Formování lidské identity by mělo být procesem formování člověka váženého, který nikdy
neuhýbá před svým osudem. Člověk, který ví, jak chutná tvrdý chleba, má předpoklady, aby
byl člověkem váženým a měl sílu překonat vlastní slabost, všechny překážky, které mu nastraží
život.

Summary
Cultural heritage of Cieszyn Silesia and its role in daily life.
An analysis of Jan Szczepański’s “Korzeniami wrosłem w ziemię”
(”With Roots I Grew into the Land”)
Considering the cultural heritage of Cieszyn Silesia and its role in the residents’ daily life, attention should be paid to a very popular book among the inhabitants of Ustroń and the whole
Cieszyn Silesia – “With Roots I Grew into the Land” by an eminent sociologist Jan Szczepański
(1913-2004). The book explores the cultural reality of Ustroń and Cieszyn Silesia at the end of
the 19th century and the first three decades of the 20th century. Real contents are certified here
of the cultural system, which has mostly irreversibly disappeared.
In his narration, Szczepański refers to the attitude of the Red Cloud’s (a chief of Dakota
Indians) grandson in the situation when they both looked at a town at the feet of a mountain:
“Charles the Red Cloud showed the little town with his hand and asked: ‘Can you see this
town?’ ‘Yes, I answered’. ‘I can’t see it. I can see the country as it used to be in my youth’”. A
similar attitude to this presented by Charles the Red Cloud can be observed in Szczepański’s
opinions.
Reading “With Roots I Grew into the Land” allows for re-thinking the significance, reliability, honesty, responsibility, and for pondering over ethical values of the past world, in which
we can take part owing to the book. The book promotes an unambiguous principle: who is
not responsible for words is not trustworthy; who does not take responsibility for words does
not deserve respect. The judgment whether someone is “trustworthy” or “worth respecting”
is a source of belief that one has one’s personal dignity or has lost it. The “serious man” is a
significant category among values and personal models in “With Roots I Grew into the Land”.
Shaping the man’s identity should be the process of forming a serious man, who consistently
wrestles with the fate. By experiencing the “hard and stony” resistance of the matter in the nearest environment (family home or farm), the man ought to become a serious person in order
to overcome adversities, which frequently occur in life, and in order to break the weaknesses
which appear in the context of new challenges.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5993" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5973">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ae4f8dfe89f760bc3f40498ac5a6d759.pdf</src>
        <authentication>f15e0aa41b8d16971debf83511f89b95</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71500">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5574</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71501">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71502">
                <text>2008</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71503">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5183</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71504">
                <text>Analiza recepcji serialu "Siódme niebo" w Polsce/ Barbarzyńca 2008 nr 2 (12)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71505">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne; s.18-31</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71506">
                <text>Wróblewski, Filip</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71507">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71508">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71509">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71510">
                <text>Filip
W r ó b l e w s k i

Analiza recepcji serialu
Siódme niebo w Polsce

1

CSiódme
niebo (7th Heaven), zgodnie z re^
komendacją zaczerpniętą z internetu, to
K j
opowieść „o życiu wielodzietnej rodziny
Camdenów na przedmieściach wielkiego mia­
sta. Akcja serialu rozgrywa się w fikcyjnym mia­
steczku północnej Kalifornii - Glen Oak. Pastor
Eric Camden, jego żona Annie oraz siedmioro
ich dzieci prowadzą życie, jakiego można tylko
pozazdrościć" . Serial ten można by uznać za
urzekającą egzemplifikację rajskiego toposu. To
także saga rodzinna na miarę Dynastii czy Mody
na sukces, pełna namiętności i niebywałych sytu­
acji, z jakimi przychodzi się mierzyć bohaterom.
Pokrzepiająca jest przy tym wizja żywych i trwa­
łych więzi rodzinnych. Jednakże Siódme niebo
2

1

Zasadniczy zrąb niniejszego tekstu powstał na przełomie

maja i czerwca 2007 r., toteż powinien być rozpatrywany

zasługuje na uwagę z jeszcze innego względu,
mianowicie tylko w tym serialu możemy się do­
szukać archetypicznego obrazu chrześcijańskiej
rodziny, bliskiej Bogu i kultowi religijnemu.
W żadnym innym przypadku - prócz hucznych
ślubów z welonem, druhnami i marszem Men­
delssohna - nie mamy do czynienia z takim
wymiarem obecności przedstawień religijnych
w serialu telewizyjnym .
Siódme
niebo towarzyszy polskim telewi­
dzom od 1996 r., kiedy to rozpoczęto jego pro­
dukcję w Stanach Zjednoczonych, a zakończo­
no ją po jedenastu sezonach, z których w Polsce
do tej pory wyemitowano osiem. Przyczyn tego
opóźnienia nie będziemy omawiać, mimo że
3

2

Ze strony: http://www.7th-heaven.awp.waw.pl/,

10.06.2007.

tylko i wyłącznie w kontekście społeczno-politycznym

3

tamtego okresu.

pełni od 2000 r. serial Plebania, który należy traktować jako

Spośród rodzimych produkcji taką rolę z powodzeniem

poddaną glokalizacji adaptację amerykańskiego formatu.

BARBARZYŃCA

E(1E| PD08

�Analiza recepcji serialu Siódme niebo w Polsce
wymagałaby tego zaproponowana przez Jasona
Mittella metodologia medioznawcza. Analiza
tekstów telewizyjnych wymusza na badających je
osobach posłużenie się kategoryzacjami gatun­
kowymi dotyczącymi poszczególnych sekwencji
strumienia telewizyjnego. Te zaś wywiedziono
wprost z teorii literaturoznawczej, kładącej na­
cisk na aspekt estetyczny (topika, narracja, styl),
ideologiczny bądź historyczny dzieła .
Mittell odrzuca takie podejście, uznając je za
niewystarczające. Dla niego analiza gatunkowa
jest równoznaczna z definiowaniem, interpreta­
cją i oceną praktyk dyskursywnych. Środki temu
służące to, po pierwsze, badanie medium i jego
specyfiki (strumień telewizyjny), po drugie, ne­
gocjacja między specyficznością a ogólnością,
weryfikacja intertekstualna cech zbieżnych lub
stanowiących o wyjątkowości danego programu.
Trzecim elementem jest genealogia dyskursywna
mająca na celu rekonstrukcję historii gatunku, to
jest ustalenie tego, co w nim stabilne, a co zmien­
ne. To także odnalezienie uwarunkowań zmiany
i ustalenie jej wpływu na to, co stałe. Po czwarte,
gatunek rozpatrywany jest jako praktyka kultu­
rowa. Ostatnim elementem analizy gatunkowej
jest próba usytuowania programu w systemie
kulturowych relacji hierarchii i władzy .
Z zaproponowanej aparatury metodologicz­
nej na użytek niniejszej analizy posłużymy się
w znacznej mierze ostatnimi dwoma narzę­
dziami, pozostałe posłużą co najwyżej za ich
uzupełnienie. Wobec powyższego należy zasto­
sować klasyfikację kognitywną, uwzględniającą
procesy modelowania, organizowania i definio­
4

5

4

J. Mittell, ,4 Cultural Approach to Television Genre

19

wania rzeczywistości przez samych odbiorców.
Ujmują oni Siódme niebo jako serial „typowo
familijny" , tym samym nacisk zostaje położony
na treść (zdarzenia) oraz elementy świata przed­
stawionego (postacie, miejsca i przedmioty),
pozwalające wyodrębnić tę kategorię z pomi­
nięciem kontekstu kanału medialnego. Zostają
zatem zmarginalizowane dociekania naukow­
ców prowadzone w duchu Gramsciego, mające
na celu zdemaskowanie hegemonii przemysłu
kulturalnego. Zatem dla przeciętnego widza nie
jest istotne, kto nadaje, ale co jest przedstawiane.
Jest to pozornie pochopny sąd, jednak w pełni
odzwierciedlający potoczne podejście odbior­
ców nieuwzględniających struktury strumienia
telewizyjnego.
Problematyczne jest samo zlokalizowanie
omawianego serialu w rzeczonym strumieniu, bo­
wiem nieciągły charakter nadawania oraz zmiany
pory i dnia emisji, jak też samego kanału, prze­
kładają się na płynność kontekstu programowego.
Problem ten wymagałby osobnego studium.
W kontekście sytuowania serialu w strumie­
niu telewizyjnym na uwagę zasługuje strukturyzacja wieku odbiorców I tak w przypadku sobot­
niego porannego pasma najwcześniej pojawiają
się programy dla dzieci; kolejne są skierowane do
młodzieży i, ewentualnie, całej rodziny. Pozwala
to odtworzyć model praktyk odbiorczych, jakim
posługuje się TVP przy formułowaniu ramówki.
Mianowicie, j ak mogłaby sobie życzyć owa stacj a
- co niekoniecznie musi mijać się z prawdą - so­
bota jako dzień wolny od pracy pozwala na dłuż­
szy sen czy wręcz poranne lenistwo. Wyobra6

ze stron: http://www.7th-heaven.awp.waw.pl/, http://

Theory, [w:] Television Studies Reader, red. R.C. Allen,

www.7thheaven.ofpl/, http://siodme.niebo.filmweb.pl/

A. H i l l , Routledge, London and New York 2004, s. 172.

Si%c3%b3dme + niebo + 1996 + opisyFilmDescriptio

5

Ibid., s. 176-179.

ns,id = 95726, http://forum.serialowo.com/viewtopic.

6

Określenie to pojawia się wielokrotnie w wypowiedziach

php ?p = 17440#17440&amp;sid=c7f9ff7eaaf61c5e409cf3a7d676

internautów jako sposób definiowania czy
rekomendowania serialu. Dla przykładu opisy serialu

W)

PD08

BARBARZYŃCA

fe03, 28.05.2007.

�Filip Wróblewski

20
żenię to zakłada obecność telewizora podczas
czynności porannych czy przedpołudniowych,
uwolnionych od pośpiechu, jaki towarzyszyłby
im w pozostałe dni. Równocześnie czas wolny,
jakim dysponują potencjalni widzowie, wymaga
zagospodarowania, co przy rodzinnym charak­
terze weekendu sprzyja wspólnemu oglądaniu
telewizji. Należy zaznaczyć za Mateuszem Halawą, że „telewizja używana jest w domach [...]
do rozróżnienia między czasem pracy a czasem
odpoczynku" , przy czym w ujęciu niniejszym
stanowienie czasu wolnego uzależnione jest od
płci, statusu zawodowego połączonego z etapem
życia oraz miejsca zamieszkania warunkującego
działalność widza.
Niemal stała pora emisji oscylująca między
9.00 a 9.30 ma niebagatelne znaczenie ze wzglę­
du na rutynowy, jeśli nie rytualny, charakter
oglądania telewizji oparty na przyzwyczajeniu.
Mimo wszystko powyższe godziny są bardziej
neutralne n i ż godz. 10.20, o której emitowane
jest Siódme niebo, ponieważ nie ograniczają
mobilności telewidza, natomiast ostatnia z po­
danych pór dezorganizuje zarządzanie czasem
i aktywnością, skazując odbiorców na doko­
nywanie częstokroć przykrych wyborów, pole­
gających na rezygnacji z oglądania programu.
Przyjemność odbioru wymaga komfortu wy­
kluczającego presję. Rezygnacja bądź poczucie
7

7

M . Halawa, Życie codzienne z telewizorem. Z badań

terenowych, WAiĘ Warszawa 2006, s. 53-54.
8

Z. Krasnodębski, Homo hierarchicus. Ranking

zawodów,
9

.Wprost" 2007, nr 20, s. 36-42.

Ibid., s. 39. Powyższy rodzaj zajęcia zajął piętnastą
B. Wciórka, Zaufanie w sferze publicznej i prywatnej.

Komunikat z badań,

Jak zaznaczono na wstępie, zasługującą na
uwagę cechą publicznego strumienia telewizyj­
nego w Polsce jest obecność reprezentacji grup
społecznych szczególnego zaufania i prestiżu.
Obecnie są to przede wszystkim lekarze i na­
uczyciele (także wykładowcy akademiccy) , nie
powinna zatem dziwić ich obecność w serialach
telewizyjnych, takich \akKlan czy Na dobre i na
złe. Jednakże to niejedyne grupy obecne w tele­
wizji publicznej, obok nich szczególne miejsce
zajmuje duchowieństwo, które choć jako zawód
wydaje się znacznie mniej prestiżowe (44,3%) ,
wciąż cieszy się dużym zaufaniem społecznym .
8

9

10

związane z lustracją Kościoła rzymskokatolickiego
nieznacznie zmieniły uprzednio notowany poziom

prestiżu

pozycję w dwudziestomiejscowej skali prestiżu zawodów.
10

straty przypominają, że czas wolny jest regla­
mentowany, tym samym przyjemność płynąca
z zapomnienia o jego ograniczonym charakterze
zostaje zmącona, wręcz zakwestionowana.
Analogicznie do pasma niedzielnego, w so­
boty Siódme niebo stanowi program przejścio­
wy między filmami animowanymi, takimi jak
Pettson i Findus czy Były sobie odkrycia, będące­
go kontynuacją Było sobie życie, skierowanymi
do dzieci, a magazynami tematycznymi. Nie
bez znaczenia jest chrześcijański program dla
młodzieży Ziarno, bezpośrednio poprzedzający
serial. Tym samym struktura pozycjonowania
odbiorców została zachowana.

Centrum Badania Opinii Społecznej,

zaufania, co wykazuje przywołany j u ż artykuł Zdzisława
Krasnodębskiego. Natomiast znacznie pogorszyły
się w tamtym okresie oceny działalności Kościoła
rzymskokatolickiego jako instytucji, z poziomu 68%
w październiku 2006 r. spadły do 59% w styczniu 2007 r.
M . Wenzel, Opinie o działalności

instytucji publicznych.

BS/39/2004, Warszawa 2004, s. 6-7, http://www.cbos.

Komunikat z dwusetnego badania problemów

pl/SPISKOM.POL/2004/K_039_04.PDF, 8.06.2007.

Centrum Badania Opinii Społecznej, BS/17/2007,

Trend ten utrzymuje się na stałym poziomie oscylującym

Warszawa 2007, s. 4-5, http://www.cbos.pl/SPISKOM.

wokół 75%. Wydarzenia pierwszych miesięcy 2007 r.

POL/2007/KJ) 17_07.PDF, 9.06.2007.

BARBARZYŃCA

kraju,

PD08

�Analiza recepcji serialu Siódme niebo w Polsce
Niezależnie od tego, czy to wyłącznie polska ce­
cha, czy nie, koloryt lokalny wymusza obecność
księży w mediach, a zwłaszcza w stereotypowych
przedstawieniach społeczeństwa. Nie dziwi za­
tem popularność takich seriali jak Plebania czy
Ranczo , potwierdzających niebagatelną rolę
kapłanów w życiu wspólnot lokalnych i ogólnopaństwowych. Ów klerykalizm telewizji może
drażnić, o czym świadczy dosadność wypowie­
dzi jednego z respondentów Mateusza Halawy,
zarzucającego mediom nadreprezentację świa­
topoglądu katolickiego . Łagodzący ton autora
wydaje się mylący o tyle, o ile przekierowuje
ostrze krytyki z uprawianej obecnie „indoktry­
nacji w drugą stronę", przynależnej stanowi­
sku dominuj ąco-hegemonicznemu mediów, na
rzecz kodu opozycyjnego wobec poszczególnych
audycji . Tak zarysowana perspektywa oddziela
dyskurs medialny od społecznego czy kultu­
rowego kontekstu, pozostawiając go w relacji
z polityką.
Należy zauważyć, że „Kościół katolicki na­
leży do instytucji publicznych cieszących się
największym autorytetem społecznym. Jest on
postrzegany jako instytucja wpływowa, w du­
żym stopniu oddziałująca na to, co się dzieje
w kraju. Mimo znacznego zaufania społecznego
wpływ Kościoła na sprawy kraju, w tym przede
wszystkim na politykę państwa, dla dużej części
11

12

13

11

Seriale Ranczo i Plebania zajęły kolejno drugie i piąte

21

Polaków wciąż pozostaje nadmierny" . Ponad­
to „przeważa przekonanie, że normy i wartości
religijne mają dla życia społecznego znacze­
nie fundamentalne. Większość badanych (61%)
zgadza się ze stwierdzeniem, że dziesięcioro
przykazań stanowić powinno nie tylko podsta­
wę moralności ludzkiej, ale także obowiązu­
jącego prawa" . Taki rys społeczny połączony
z ugruntowanym historycznie zaufaniem, się­
gającym przede wszystkim działalności księży
w okresie PRL-u, pozwala zrozumieć stałą obec­
ność tej grupy w świadomości i wyobrażeniach
Polaków. Irena Borowik w studium poświęco­
nym współczesnym przemianom religijności
Polaków zwraca u w a g ę na uprzywilejowaną
pozycję Kościoła, postrzeganego jako obrońca
i ostoja polskości, oraz „specyficzne społeczne
doświadczenie religii", stanowiące pochodną
represji antydemokratycznych i odpowiedzi na
nie w postaci rytuałów religijnych służących
manifestacji oddolnego ruchu ku społeczeństwu
obywatelskiemu . Tym samym jest to potwier­
dzenie trwania religijności typu ludowego zde­
finiowanej przez Stefana Czarnowskiego . Owa
trwałość jest równoznaczna z tradycją rozumia­
ną za Ryszardem Tomickim jako część przekazu
dziedzictwa kulturowego, którego transmisji to­
warzyszy świadomość pochodzenia z przeszło­
ści . Natomiast stosunek do treści kulturowej
14

15

16

17

18

BS/37/2007, Warszawa 2007, s. 10, http://www.cbos.pl/

miejsce pod względem oglądalności w okresie 10.1.2007

SPISKOM.POL/2007/K_037_07.PDF, 9.06.2007.

- 4.04.2007. Zaznaczyć należy, iż w pierwszej piątce

15

Ibid., s. nienumerowana (druga po tytułowej).

najchętniej oglądanych seriali za ten okres znalazły się aż

16

I . Borowik, Przemiany religijno/ci polskiego społe­

cztery produkcje TVP. Na podstawie: Najchętniej

czeństwa,

[w:] Wymiary życia społecznego.

formaty telewizyjne, T N S OBOP, 5.06.2007, http://www.

przełomie

XX i XXI wieku, red. M . Marody, Wydawnictwo

tns-global.pl/centrum/2007/2007-06/wid/4792, 8.06.2007.

Naukowe Scholar, Warszawa 2004, s. 382-383.

oglądane

12

M . Halawa, op.cit., s. 93-94.

13

O strategiach dekodowania: S. Hall, Kodowanie

17

i dekodowanie, „Przekazy i Opinie" 1987, nr 1-2, s. 69-71.
14

B. Rogulska, Opinie o działalności

z badań,

Kościoła.

Centrum Badania Opinii Społecznej,

nu

BARBARZYŃCA

Komunikat

Polska na

Patrz: S. Czarnowski, Kultura religijna wiejskiego ludu

polskiego, [w:] idem, Dzieła, t. 1, PWN, Warszawa 1956,
s. 88-107.
18

R. Tomicki, Tradycja i jej znaczenie w kulturze

chłopskiej,

„Etnografia Polska", t. 17, z. 2, s. 49.

�Filip Wróblewski

22
ma dwojaki charakter, po pierwsze, wyraża się
on przez emocjonalne przywiązanie, po drugie,
każe traktować ów przekaz jako święty, a zatem
nienaruszalny, wręcz odwieczny . Aby dopełnić
obrazu kulturowej roli obecności duchowień­
stwa w życiu społeczności lokalnych, należy
podkreślić autorytet księdza, wynikający z bez­
pośredniego związku z sacrum oraz tendencji
do przenoszenia kultu res sacra na osobę kult
sprawującą . Znaczący to proces, zważywszy, że
na przełomie X I X i X X wieku wraz z powolnym
zanikaniem kultury typu ludowego doszło do
zaniechania praktyk sakralizacji tzw. dziadów,
czego korelatem było przeniesienie ich służebnej
wobec społeczności wierzących funkcji właśnie
na duchowieństwo .
19

20

21

Zatem nie powinna dziwić popularność przy­
wołanych uprzednio seriali, do których należy
dodać siostrę Dorotę z Klanu czy księdza do­
brodzieja w sadze rodu Zlotopolskich. Zna­
mienny jest fakt stałej obecności wspomnianych
reprezentacji wyłącznie w telewizji publicznej,
w której a ż „roi się od koloratek", choć ze swej
strony stacje komercyjne także usiłowały włączyć
duchowieństwo w struktury własnych produk­
cji; za przykład niech posłuży ksiądz Andrzej
z TVN-owskiego Miasteczka. Jednakże styl życia
postaci z seriali tychże stacji, zestawiony z trady­
cyjnym modelem życia, typowym dla starszych
pokoleń, prowadziłby do zbędnej konfronta­
cji możliwych, ale częstokroć wykluczających
się, dróg życiowych. Toteż księża pojawiają się
w nich sporadycznie jako element kolorytu lo­

19

Ibid., s. 45.

20

Idem, Religijność

kalnego dziedziczonego po przodkach z dobro­
dziejstwem inwentarza .
Fenomen ów m o ż n a by n a z w a ć kleryka­
lizmem telewizji. Choć ma on więcej wspól­
nego z Polską mentalnością, traktującą du­
chowieństwo w uprzywilejowany sposób, n i ż
problemem realnej indoktrynacji z jego strony.
Ponadto funkcjonuje w myśleniu potocznym
stereotypowe zestawienie Polak-katolik, które
każe podejrzliwie traktować każde działanie
osłabiające ów autorytet. O aktualności tego
spostrzeżenia świadczą kontrowersje wokół
sprawy arcybiskupa Wielgusa czy różnorako
dokonywana lustracja Kościoła, wywołująca
obronne reakcje wiernych. Ideał bowiem, Ko­
ściół i jego przedstawiciele - traktowany jako
przestrzeń ucieczki od szaleństwa codzienno­
ści czy „brudnej" polityki - wymaga ochrony,
wyraźnego odgrodzenia od tego, co niegodne.
Uwidacznia się to w działaniach dotyczących
wizerunku duchowieństwa. Każdy ksiądz wy­
daje się partycypować w świętości Jana Pawła
I I . Choćby nawet było wiadomo, że daleko mu
do ideału, to
przynależność do tej grupy
22

nadaje m u znamiona, jakimi odznaczał się
papież Polak. To swoiście elementarny i nie­
co atawistyczny sposób myślenia, stanowiący
mieszankę kontagialnego i homeopatycznego
sposobu postrzegania rzeczywistości, typowego
dla myślenia magicznego . W takiej sytuacji nie
powinna zaskakiwać fala protestów z połowy lat
dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, która spo­
wodowała wycofanie z kin fdmu Ksiądz . Tym
23

24

22

ludowa, [w:] Etnografia Polski-

W tym miejscu pomijam wykorzystanie karykaturalnych

przedstawień księży w serialach komediowych, zasadzające

Przemiany kultury ludowej, t. 2, red. M . Biernacka,

się na przypisywanych im przywarach.

M. Frankowska, W. Paprocka, Ossolineum, Wrocław 1981,

23

s. 58.

KR, Warszawa 2002, s. 19-20, oraz A. van Gennep,

21

Ibid., s. 60.

Patrz: J.G. Frazer, Złota gałąź. Studia z magii i religii,

Obrzędy
24

przejścia,

Warszawa 2006, s. 29-39.

Priest, rei. A. Bird, prod. Wielka Brytania, 1994.

BARBARZYŃCA

PD08

�Analiza recepcji serialu Siódme niebo w Polsce
samym niemożność pokazania księdza geja
w następnej dekadzie nie powinna nikogo dzi­
wić, autocenzura mediów świadczy o swoistym
trwaniu opisanego powyżej korpusu wyobra­
żeń. Jednolitość wzorca kulturowego, czy raczej
jego jednoznaczność, wymusza konsekwentne
realizowanie przyjętego w telewizji wizerunku,
co spotyka się z krytyką powodowaną niezro­
zumieniem charakteru wartości wszczepionych
w tradycyjnie ujmowaną kulturę tego regionu.
To krytyka z zupełnie innego poziomu, jakim
jest dyskurs polityczny . Stacje komercyjne nie
są skrępowane gorsetem kulturowo uwarunko­
wanych wyobrażeń i dopuszczają ich globalne
dialogicznosc, czego przykładem niech będzie
postać Davida Fishera, diakona geja z Sześciu
stóp pod ziemię,
serialu emitowanego przez
HBO,
T V N i T V N 7.
25

26

Serial Siódme niebo jako tekst kultury repre­
zentujący pokrewne wartości i tradycyjny model
życia rodzinnego, którym chlubią się Polacy,
przeszczepiony na rodzimy grunt, powinien się
spotkać z życzliwym przyjęciem odbiorców.

Podstawową przeszkodą do wytworzenia
regularnych praktyk odbiorczych związanych
z tym serialem była i jest nieregularność emisji.
Kolejnym utrudnieniem zaistnienia w masowej
świadomości jest to, że serial znajduje ograni­

25

Używam słowa ksiądz, bowiem ikonograficznie koloratka

zrównuje duchownych katolickich i protestanckich.
2 6

Porównaj przystawalność argumentów obu stron sporu:

23

czenie j u ż w charakterze kanału i otaczającej go
struktury strumienia, gdyż telewizja publiczna
budzi u niektórych potencjalnych odbiorców
awersję albo też stacje drugorzędne ( T V N 7)
nie gwarantują wystarczającego poziomu oglą­
dalności. Jednocześnie ze względu na treść i for­
malne podobieństwo do pozostałych produkcji
polskiej telewizji publicznej wykorzystujących
postacie osób życia konsekrowanego serial stop­
niowo tracił atut oryginalności.
Serial ten nie jest kierowany do szerokich
rzesz odbiorców, o czym może świadczyć uboga
liczba źródeł internetowych potwierdzających
jego odbiór. Grupa docelowa jest raczej swoiście
profilowana. Składają się na nią osoby o dużej
rozpiętości poglądów i stosunkowo młodym
wieku, czego świadectwem są następujące re­
akcje :
27

Reakcja 2: W dzieciństwie zawsze chciałam

taka rodzinkę, bo moja była

mieć

menormałna.

Reakcja 7: Oglądałam łata temu, to był taki tro­
chę wyideałizowany
„amencan dream". Kojarzy
mi się dosyć nostalgicznie; może ze względu na
to, ze zwykle oglądałam go w weekendy w domu,
z siostrą albo nawet całą rodziną (co zdarza nam
się teraz bardzo rzadko), bezstresowa, a więc
miałam taką k j?
- sielanka na ekranie,
sielanka przed nim.
umulac

środowiskowego wśród znajomych studentów, przy czym
nie jest to grupa ilościowo reprezentatywna, uzyskane
tym sposobem materiały traktuję jako źródła wywołane.

http://serwisy.gazeta.pl/metro/l,75931,4193408.html,

Jednocześnie pomijam wielokrotnie powtarzające się

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/l,803 54,4190426.

wypowiedzi przeczące znajomości tytułu czy treści

html, http://wiadomosci.gazeta.p1/wiadomosci/l,609

omawianego serialu. Zgromadzone reakcje szereguję

35,4190521.html, 9.06.2007 (casus ocenzurowania serialu

według cech wspólnych. Dane informatorów są nieistotne

Mała

dla treści wypowiedzi i porządku wywodu, natomiast

2 7

Brytania).

W związku z niedoborem danych internetowych

pozwoliłem sobie na przeprowadzenie wywiadu

nu

BARBARZYŃCA

płeć łatwo określić po osobowej formie czasowników.
Przyjmuję chronologiczną numerację wypowiedzi.

�Filip Wróblewski

24
Reakcja 9: O Boże, oglądałam
temu, jeszcze w podstawówce,
rajem.

to chyba sto lat
kiedy świat byl

Jak widać z powyższych wypowiedzi, Siódme
niebo, albo wspomnienie o nim, służy powraca­
niu pamięcią do czasów minionych. Częstokroć
kojarzonych z miłym, idyllicznym okresem ży­
cia, poczuciem rodzinnego ciepła wynikającego
z bliskości albo usilnym pragnieniem doznania
owego szczęścia, które zapewniała substytutywna
wizja kochającej się rodziny roztaczana w seria­
lu. Tak oto niniejszy tekst spełnia rolę aktywatora
kulturowego w rozumieniu Henry'ego Jenkinsa ,
tworzącego wspólnotę znaczeń konstytuowanych
retrospektywnym użyciem. Potwierdza taką lektu­
rę uwaga duńskiej antropolog Kirsten Hastrup, że
„pamięć zawsze zaczyna się od odbicia teraźniej­
szości i biegnie w tył czasu. Pamięć, niezależnie od
tego, czy jest ustna czy zapisywana, zbiorowa czy
indywidualna, stale jest przetwarzana w procesie
przypominania przeszłości" .
Wrażenie sielskości uwypukla i utrzymu­
je zespół naddanych narracji transmedialnych
wypracowanych przez społeczności spojlerów.
Zachwyt powodowany niezmiennie rodzinną
atmosferą domu Camdenów udziela się widzowi
poprzez liczne galerie zdjęć rodzinnych dostęp­
nych w Internecie lub rozbudowane informacje
o ich życiu . Dyskusje na forach internetowych
zdradzają profile zainteresowania serialem, roz­
mowy toczą się wokół konkretnych postaci albo
28

29

30

31

28

H . Jenkins, Kultura konwergencji. Zderzenie starych

i nowych mediów,

tłum. M . Bernatowicz, M . Filiciak,

WAiĘ Warszawa 2007, s. 251.
29

K. Hastrup, Przedstawienie przeszłości.

też stanowią płaszczyznę komunikacyjnej nego­
cjacji znaczeń, ot, dla przykładu można podać
próby stworzenia listy postaci według stopnia
sympatii . Dodatkowo, aby się przekonać, że
oni są tacy jak my, przeciętny zjadacz chleba
może zwiedzać wirtualne przedstawienie domu
Camdenów na stronie http://www.7th-heaven4.
webpark.pl/pomieszczenia.html. Wywołuje to
kuszącą wizję możliwości tworzenia w realnym
życiu równie udanej rodziny jak telewizyjna.
Wszystko to składa się na stadium protokultury
uczestnictwa zważywszy że rozpoczęcie pro¬
dukcji serialu zbierfo się z dynamicznym rozwoiem technoloen nowych mediów na przełomie
X X i X X I wieku.
32

Troska ze strony producentów Siódmego nie­
ba o zachowanie spójności świata przedstawio­
nego ujawniła się w sytuacji, gdy „grzeczna
i skromna córka pastora Mary, grana przez Jessicę Biel, w numerze magazynu dla dorosłych
panów «Gear» pozowała w bardzo skromnym
stroju. Wszyscy uznali to za skandal, gdyż po­
stać Mary j u ż czwarty rok kojarzy się wszystkim
z grzeczną, niewinną nastolatką" . Zdarzenie
to maiace mieisce w pozatelewizyinei rzeczy¬
wistości, me przeszło bez echa w kreowanym
obrazie. Postać Mary zmodyfikowano tak aby
pokrywała się z nowym wizerunkiem aktorki:
stała sie ona niegrzeczna córeczka pastora oo
pełniaiaca wiele życiowych dupstw Zdarzenia
te wywołały oddolną konwergencję treści me33

http://www.7th-heaven5.webpark.pl/grupowe.html,
10.06.2007.
31

Uwagi na temat

Patrz: http://www.7th-heaven.awp.waw.pl/, zakładka

„Poznaj Camdenów", 10.06.2007.

mitu i historii, tłum. S. Sikora, „Konteksty" 1997, nr 1-2,

32

s. 24.

Cz%C5%82onkowie + 7th + Heaven + od + naj mniej +

3 0

Patrz: http://siodme.niebo.filmweb.pl/Si%c3%b3dme

+ niebo+ 1996 + plakaty,FilmPosters,id = 95726; http://

Patrz: http://www.filmweb.pl/topic/595305/

lubianych + do + najbardziej%21 .html, 27.05.2007.
3 3

Patrz: http://www.7th-heaven.awp.waw.pl/, 10.06.2007.

www.7th-heaven.awp.waw.pl/, zakładka „Album foto";

BARBARZYŃCA

PD08

�Analiza recepcji serialu Siódme niebo w Polsce
dialnych opatrzonych komentarzami i spekula­
cji na temat dalszego losu serialu, aktorki i granej
przez nią postaci.
Reakcja 5: Oglądałam
dla odprężenia.

z rodzinką. Lekki serial

Reakcja 6: Me porusza strasznych problemów,
oglądałam po powrocie ze szkoły. Chodziło toto
chyba na RTL-u czy TVN 7, już me pamiętam.

25

nasyca czas wolny treściami kulturowymi, tak że
staje się on stylem życia" .
Wspomniana intertekstualność polegająca
na zestawianiu tego serialu z innymi wynika, po
pierwsze, z kumulatywnego charakteru ikonogra­
ficznego poziomu kultury, o czym pisał Umberto
Eco. Jego zdaniem każde „dzieło wizualne (film,
video-tape, rysunek na murze, komiks, fotogra­
fia) stanowi już część naszej pamięci. [...A] świat
emocji [...] przefiltrowanyjest przez obrazy «już
kiedyś widziane*" . Tak więc uczestnik kultury
nie może się odnieść do poszczególnych tekstów
w sposób niezapośredniczony, niewinny. Po dru­
gie, opisane zakorzenienie wiąże się bezpośred­
nio z przyjemnością płynącą z naśladownictwa ,
ciągłą repetycją znanych i dających się rozpoznać
segmentów lub całości narracii a to iuż element
35

36

Reakcja 10: Były jeszcze takie seriale: Pełna cha­
ta, Dzień za dniem, Step by Step, takie rodzinne
filmiki w niedzielę leciały. To chyba było kino
familijne.

37

Powyższe wypowiedzi wskazują na trakto­
wanie Siódmego
nieba w kategoriach medium
służącego doświadczeniu satysfakcjonującego re­
laksu oraz czerpaniu przyjemności z dekodowa­
nia intertekstualnej struktury telewizji. Jak pisał
Edgar Morin, czas świętowania został zastąpiony
czasem wolnym, co jest skorelowane z uzyskiwa­
niem przez uczestników kultury wewnętrznej
autonomii. Czas wolny, który powstał na skutek
wyodrębnienia pustej sfery życia, oczyszczonej
z pracy, święta czy rodziny, wymaga zapełnienia
zajęciami dającymi poczucie „osobistego zaanga­
żowania, odpowiedzialności" . Wypełnianie owo
przybiera częstokroć postać uczestnictwa bądź
korzystania z rozrywek, takich jak widowiska,
telewizja, radio, prasa, czasopisma, a ostatnio
internet. „Kieruje [ono] poszukiwanie jednost­
kowego dobra w stronę czasu wolnego, co więcej,
34

3 4

E. Morin, Kultura czasu wolnego, tłum. A. Frybesowa,

[w:] Antropologia kultury: zagadnienia i
tekstów,

red. A. Mencwel, Wydawnictwa Uniwersytetu

Warszawskiego, Warszawa 1997, s. 492.
35

wybór

Ibid., s. 493.

sposobu DerceDowania i doświadczania estetyki
postmodernistyczne,
lak bowiem sugeruie Ri
chard Shusternian pozornie oryginalne dzieło
sztuki zawsze iest wytworem meuiawmaiacych
sie zapożyczeń r al nowy i nowatorski tekst
zawsze iest tkanka'cech i fragmentów tekstów
wcześnie zvch" « Komnetencia osadu rn iest
t t
' •
t ł
k
t
kt
'
t • L
d k •"
mentom. Którzy poprzez uczestnictwo produkują
znaczenia. laKjaK dawniej odrzucano wszeme
aberracje myśli jako heretyckie, Do niezgodne
z panującym porządkiem rzeczy, tak podważa­
nie dogmatu autentyczności umożliwia obecnie
odrzucanie dotychczasowych norm i nawyków
sądzenia uznanych za wsteczne. Uto kultu­
ra współczesna generuje właściwą samej sobie
wrażliwość odbioru.
3

1S

;

3 6

U . Eco, Semiologia życia codziennego, tłum. J. Ugniew-

ska, Czytelnik, Warszawa 1998, s. 262.
37

Ibid., s. 60.

38

R. Shusterman, Estetyka pragmatyczna. Żywe

piękno

i refleksja nad sztuką, tłum. A. Chmielewski, Wydawnictwo
Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław 1998, s. 267.

W)

PD08

BARBARZYŃCA

�Filip Wróblewski

26
Reakcja 1: Ilekroć trafimy na mego z siostrą,
zaraz przełączamy.
Kiedyś to oglądałam, ale
teraz me mogę na to patrzeć. Wspaniała chrze­
ścijańską rodzinką, to takie idealne, ze aż mdle,
wręcz świętojebliwe.
Pełno tam stereotypów, jacy
to chrześcijanie są, a jacy me są. Guzik prawda,
ludzie mają zupełnie inne problemy.
Reakcja i:
Amerykańskiepseudomądrepierdzieleme religijne. Taki serial trochę wesoły, ale to
wszystko jest piękne jak w filmie.

o transkreacyjnym rozziewie, bo okazało się, że
bezpośrednie przeszczepienie serialu na grunt
polski zaowocowało irytacją pewnej części w i ­
dzów, zamiast oczekiwanego dobrego przyję­
cia. Na ten stan mogło mieć wpływ przeczucie
powiązania tematyki serialu z tematami pobu­
dzającymi życie społeczno-polityczne kraju.
Rozpoznanie hegemonii i hierarchii władzy
w kontekście tegoż tekstu kultury możliwe jest
w odniesieniu do bieżących wydarzeń, ujęcie
historyczne nie jest celem tej

Zastanawiającą zbieżnością jest pojawienie
się Siódmego
nieba w programie telewizji pu­
blicznej przed ostatnią zmianą na stanowisku
Reakcja 8: O takim pastorze i jego rodzince. jej prezesa, co w połączeniu z szeroko krytyko­
Widziałem trzy odcinki, to wystarczy. Pospolity wanym w 2007 roku upolitycznieniem rady pro­
serial, pełno takich.
gramowej TVP czyni prawomocnymi domysły
o ideologicznych przesłankach mających zdecy­
Reakcja U-.Tamagra na emocjach, wartości pro­
dować o powrocie serialu na ekrany telewizorów.
rodzinne, proreligijne i prospołeczne do obrzydli­
W zdarzeniu tym można upatrywać manipulacj i
wości, drażni, ale wciąga, można
siępowzruszać
politycznej, o czym mogłyby świadczyć Zcipeww niedzielny poranek
nienia przedstawicieli ówcześnie rządzących
Reakcja U: Amerykańska propaganda o tym, jak partii politycznych, deklarujących chęć oczysz—
czenia czy reorganizacji telewizji , co m.3. szczC"
powinno wyglądać życie rodzinne.
gólny wydźwięk zważywszy na to że w radzie
Jedno z powyższych spostrzeżeń informato­ tej podówczas "zasiadało dwóch przedstawicieli
ortodoksyjnej prawicy a jeden z nich Krzysztof
rów zwraca uwagę na aspekt komiczny Siódmego
nieba, choć - co znamienne dla reakcji na eks­ Bosak zaimował stanowisko wiceprzewodnicza
portowe produkty amerykańskiej krainy - cha­ cego^' Ponadto znacząca większość członków
rakterystyczne jest artykułowanie ideologiczne­ rady rekrutowała sie z kretów nra wicowvch
go wymiaru serialu. Wstępnie należy wspomnieć co w zestawieniu z zapowiadanym przez P i Ś
Reakcja 4: Moralitet po amerykańsku. Fajne ta­
kie do oglądania, jak się me ma co robić.

39

41

3 9

„Niedobrze jest, jeśli w telewizji publicznej są tacy

bagażem historii, a którzy dają szanse na to, że będą

dziennikarze, którzy z powodu swoich prywatnych

dobrymi dziennikarzami". Ze strony: http://www.lpr.

sympatii politycznych nie potrafią w sposób obiektywny

pl/? sr = ! szukaj &amp;id = 5041 &amp;dz = kraj &amp;x=6&amp;q =

i rzetelny przedstawiać rzeczywistości. - Porównując

telewizja&amp;pocz = 0, 30.04.2007.

proces naprawy TVP do czyszczenia stajni Augiasza,

4 0

Daniel Pawłowiec proponuje: - W pierwszej

Ze strony: http://www.lpr.pl/?sr=!czytaj&amp;id = 5535&amp;dz

= kraj&amp;x = 15&amp;pocz=175&amp;gr, 30.04.2007.

kolejności należy zweryfikować dotychczasową kadrę.

41

A następnie powinno się otworzyć drzwi telewizji dla

kat,1342,wid,8496050,wiadomosc.html?ticaid=13e69,

nowych, młodych ludzi, którzy nie są obciążeni jakimś

10.06.2007.

Ze strony: http://wiadomosci.wp.pl/

BARBARZYŃCA

E(1E| PD08

�Analiza recepcji serialu Siódme niebo w Polsce
„odzyskiwaniem" telewizji publicznej (na szczę­
ście zakończonym porażką ) budowało zatrwa­
żający obraz „niezależności" mediów w Polsce.
Niezależnie od tego, czy krytyka ze strony oby­
wateli monitorialnych jest słuszna, czy nie, ob­
jawia ona trwanie popeerelowskiej mentalności
zamkniętej w binarnym systemie wartościowa­
nia rzeczywistości. „Jest to światopogląd oparty
na dualizmie, gdzie istnieje przeciwstawność:
czyści «my» kontra źli «oni», i głosi się hasło, że
ten, kto nie jest ze 11111 i| jest przeciwko mnie" .
Celna to uwaga Clifforda Geertza, której do­
pełnieniem może być następująca obserwacja.
Zwykły konflikt jaki w normalnych okolicz
42

43

nościach wiąże
się
i
v wyborczą
y
i walkąi o urzędy
v y&gt;
zostaje zaostrzony przez ideę zgodnie z którą
w ere wchodzi przejęcie kontroli' dosłownie nad
wszystkim: jest to idea w rodzaiu «ieśli wygramy
ten L i będzie należał do nas» orzekonanie ze
eruDa zyskuiaca władze ma orawo iak to ktoś
uiał zbudować naństwo na swoich własnych
iuiiciaiiieinacii&gt;&gt;. i oiuyKa nauiera więc posinaKU
zsakralizowanej goryczy"^
O ile perspektywa opozycyjna wydaje się
oczywista, to j u ż rola Siódmego
nieba w obrębie

42

Ze strony: http://www.newsweek.pl/wydania/artykul.

asp?Artykul = 18922, 9.06.2007.
43

C. Geertz, Interpretacja kultur. Wybrane eseje, tłum.

M.M.

Piechaczek, WUJ, Kraków 2005, s. 229.

27

dyskursu sympatyków grupy rządzącej, się roz­
mywa. Można przyjąć powrót serialu za wyraz
poczucia zagrożenia żywionych wartości i próbę
ich restytucji. Wskazują na to wyszczególnione
przez Geertza aspekty ideologii, takie jak: 1) de­
finiowanie kategorii społecznych, 2) stabilizowa­
nie społecznych oczekiwań, 3) zachowywanie
społecznych norm, 4) umacnianie społecznych
konsensusów i 5) rozładowywanie społecznych
n a p i ę ć . Ostatni z wymienionych aspektów
przy braku kulturowych źródeł rozładowywania
napięć społeczno-psychologicznych decyduje
o ciągłym istnieniu ideologii.
45

O potrzebie funkcjonowania alienującej ide­
ologii zagrożenia upewniają tychże telewidzów
„wybryki Teletubisiów", co rusz organizowane
„maratony tęczowego pedalstwa" i inne „post­
komunistyczne zmory". To jeszcze nie tworzy
wspólnej płaszczyzny z treścią serialu, jest nią
dopiero wieszczony od dawna kryzys rodziny,
przekładający się na zmiany roli kobiety postrze­
ganej przez pryzmat macierzyństwa . Siódme
niebo stanowi niebywale użyteczną fuzję w ob­
rębie tradycyjnego światoobrazu, łączącą ducho­
wieństwo z rodziną.
46

47

w „gejnockę" i boląca dosłowność inwektyw, na co
wskazuje choćby wymowna akcja plakatowa Kampanii
przeciw Homofobii: „Pedał! Słyszę to codziennie.
Nienawiść boli". Por. „mowa nienawiści" http://

44

Ibid., s. 195.

45

Ibid., s. 234.

pl.wikipedia.org/wiki/J%C4%99zyk_nienawi%C5%9Bci,
2.04.2008; „propaganda homoseksualna" http://

46

Political correctness każe wziąć powyższe stwierdzenia

pl.wikipedia.org/wiki/Propaganda_homoseksualna,

w nawias, jednakże dla przeciętnego użytkownika języka

2.04.2008; oraz E. Baldwin, B. Longhurst, S. McCracken,

cudzysłów nie istnieje albo zapomina się o nim. Można

M. Ogborn, G. Smith, Wstęp do kulturoznawstwa, tłum.

czynić mniej lub bardziej wysmakowane aluzje do

M. Kaczyński, J. Łoziński, T. Rosiński, Zysk i S-ka,

czerwonej torebki wypromowanej przez rzecznika praw

Poznań 2007, s. 90-97. Wypracowanie pojęcia mowy

dziecka dr Ewę Sowińską, j ak to miało miej sce podczas

nienawiści

uświetniającego jubileusz 750-lecia lokacji miasta Krakowa

przemocy symbolicznej a rebours.

turnieju kabaretowego „Kraków kontra reszta świata".

47

Ale konwencja sceniczna na scenie się kończy, poza nią

w elitach -próby

pozostaje ludzka fantazja transformująca dobranockę

P. Sztompka, M . Kucia, Znak, Kraków 2005, s. 453-469.

nu

BARBARZYŃCA

świadczy o istnieniu przemocy symbolicznej -

Patrz: B. Burdowska, Znikoma reprezentacja kobiet
wyjaśnień,

[w:] Socjologia. Lektury, red.

�Filip Wróblewski

28
Za Victorem Turnerem należałoby użyć ka­
tegorii procesu rytualnego do opisania praktyk
odbiorczych tej części widowni. Twierdzi on,
że „każda wielka formacja socjo-ekonomiczna
posiada własną, dominującą formę estetyczno-kulturowego «lustra», w którym osiąga pewien
stopień refleksji nad sobą" . O ile formacjom
agrarnej i industrialnej przypisane zostają ko­
lejno rytuał i teatr, to kondycja ponowoczesn3
wyrosła na gruncie społeczeństwa technolo­
gicznie zaawansowanego powinna się zadowo­
lić liminoidalnymi pochodnymi tychże. Dla
Turnera były to dowolne co do typu i gatunku
widowiska kulturowe które powinny umozliwiać międzyludzki kontakt. Wydaje się że
można do nich zaliczyć również telewizje ze
względu na realizm emocjonalny* charaktery
zuiacy zdaniem len Anz praktykę odbioru teeo
medium. Ponadto uczestnictwo w widowisku
wedłucr Fdcrara Mnrina dnknnuie sie zawsze
n r z e z k a n ł a n a kierownika chór, pośrednika
dziennikarza śnikera ka erzvste' L a z d e fil'
b
' b h t "52 2 h
48

49

50

m

48

Termin proces rytualny funkcjonuje od 1969 roku, kiedy

więc zostaje typowy dla teatru rozdział między
obserwującym indywiduum a odgrywaną per­
soną społeczną . Tym bardziej że, jak zauważył
Johan Huizinga, obrazowania ducha ludzkiego
podczas zabawy przebiegają na linii przekształ­
cania przeżywanych wartości w „formy ruchliwe,
pełne prawdziwego życia" . Uzewnętrznienie
doświadczenia poprzez ruch, ekspresja działa­
nia stanowią punkt styczny praktyk teatralnych
z telewizją. W teatrze dochodzi do rekreowania
ekspresji kinestetycznej hic et nunc; telewizja,
o ile to tylko możliwe odtwarza r*łz 113. Z3\vsze
utrwalony ruch.
53

54

Proces rytualny stanowi trzecią z czterech faz
dramatu społecznego. Pierwszą z nich jest pęk­
nięcie, polegające na złamaniu obowiązującej
publicznie zasady. Skutkiem pęknięcia jest stan
kryzysu i polaryzacji społecznej, wymuszają­
cy jego aktywność przejawiającą się podjęciem
działań politycznych, prawnosądowych bądź
rytualnych, prowadzących do reintegracji lub
rozpoznania nieusuwalnej schizmy . Proces ry­
tualny jako jednoczesne odwzorowanie kryzysu
55

niepostrzegającego rzeczywistości w kategoriach opozycji

ukazała się książka pod tym tytułem. Pierwotnie oznaczał

sacrum -profanum.

on praktyki społeczne oraz ich kulturowe odwzorowania,

i współczesne,

następnie Turner ukuł termin gry społeczne

(1974), który

stanowi „narzędzie opisu i analizy epizodów, w których
przejawiał się konflikt społeczny" (V Turner, Gry
pola i metafory. Symboliczne działanie

w

społeczne,

społeczeństwie,

Por. J. Maisonneuve, Rytuały

dawne

Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne,

Gdańsk 1995, s. 9-15,43-54.
51

Patrz: J. Storey, Studia kulturowe i badanie kultury

popularnej. Teorie i metody, tłum. J. Barański, WUJ,
Kraków 2003, s. 24-30.

tłum. W. Usakiewicz, WUJ, Kraków 2005, s. 63). Tak

52

E. Morin, op.cit., s. 494.

oczyszczony termin proces rytualny znalazł zastosowanie

53

V Turner, Teatr w codzienności,

w analizie widowisk kulturowych (1990).

tłum. P. Skurowski, [w:] Antropologia widowisk: zagadnienia

49

V Turner, Czy istnieją

uniwersalia widowiskowe w micie,

i wybór tekstów,

codzienność

red. L . Kolankiewicz, Wydawnictwa Uniwer­

rytuale i teatrze?, tłum. G. Janikowski, „Konteksty" 2002,

sytetu Warszawskiego, Warszawa 2005, s. 458.

nr 3-4, s. 53.

54

50

Turner dokonał rozróżnienia między tradycyjnie

w teatrze,

J. Huizinga, Homo ludens. Zabawa jako źródło

kultury,

tłum. M . Kurecka, W Wirpsza, Czytelnik, Warszawa 1985,

pojmowaną liminalnością, zastrzeżoną dla fazy

s. 30.

wyłączenia w rytuałach społeczności trybalnych,

55

V Turner, Proces rytualny, tłum. I . Kurz, [w:]

a osłabioną obecnością pierwiastka numinotycznego

Antropologia widowisk-, °P- ;

w formach rytualnych społeczeństwa postindustrialnego,

istnieją

cit

s

- 121-138; idem, Czy

uniwersalia widowiskowe..., op.cit., s. 53-59.

BARBARZYŃCA

PD08

�Analiza recepcji serialu Siódme niebo w Polsce
i kulturowa forma egalitarnej integracji uczest­
ników (communitas), czy raczej uczestniczących
świadków, na płaszczyźnie symbolicznej powie­
la strukturę obrzędu przejścia sformułowaną
przez Arnolda van Gennepa. Składają się na nią
akty: separacja, marginalność przeżywana jako
struktura zawieszenia codzienności (tu właśnie
zachodzi zbieżność z koncepcją len Ang) oraz
ponowne przyłączenie.
Przedstawiony model stanowi znakomite
narzędzie analityczne pozwalające zrozumieć
przyczyny reaktywowania emisji Siódmego
nie­
ba. Sytuacja dopuszczająca niespójność norm,
„wieloznaczność postępowania, sprzeczności
w stylach życia" zdaje się świadczyć o kryzy­
sie kultury, której pozytywnie wartościowaną
częścią jest rodzina. Diagnoza ta, jak twier­
dzi Zygmunt Bauman, udaremnia kreatywność
i krępuje możliwość jakiegokolwiek działania.
Stan ów wymaga terapii polegającej na utwier­
dzeniu uczestników grupy partycypującej w za­
grożonych wartościach o ich stałości. Ponadto
czynnikiem wspomagającym może być rytu­
alny charakter oglądania telewizji, polegający
na zawieszeniu tego co jednostkowe na rzecz
celebrowania wspólnotowego procesu percep­
cji, częstokroć połączonego z negocjowaniem
treści. Program katalizuje towarzyskość, po­
zwalając „budować bliskie związki społeczne
przy jednoczesnym zachowaniu dystansu", jak
zauważa dalej Mateusz Halawa, „nie chodzi tu
o patrzenie sobie w oczy, lecz o mniej angażują­
ce emocjonalnie wspólne patrzenie w telewizor,
dostarczający coraz to nowych obrazów i nar­
racji zasilających rozmowę nowymi punktami
odniesienia" .
56

Reakcja 11: Oglądałam to kilką lattemu, wmiarc regularnie, czasem z kimś z rodziny.
O oglądaniu telewizji w rodzinnym gronie
wspomniano w powyższej reakcji, podobnie
jak w piątej i siódmej. Nietrudno dostrzec, że
wzór zachowania sprzed telewizora znajduje
swoje odbicie w prezentowanej treści, skutkiem
czego jest nieuświadomione utwierdzenie funk­
cjonującego wzoru kulturowego. Owa „sielankowość" reprezentacji wpisuje się w przestrzeń
pragnień, a także prowadzi do afirmacji swoistej
wizji „rodzinności" odnajdywanej w serialu.
W przypadku Siódmego
nieba to j u ż nie tylko
„rodzinne filmiki" czy „kino familijne", lecz ro­
dzina rzeczywista, fizycznie obecna i bliska. Co
symptomatyczne, reakcje krytyczne podkreślają
prorodzinność serialu. W ten sposób zostaje wy­
pełniona funkcja prospołeczna serialu będąca
odpowiedzią na „najbardziej aktualne problemy
życia społecznego" .
58

59

Reakcja 7: W każdym odcinku poruszany jest
inny problem wychowawczo-rodzinny (po­
wiedzmy, ze można to tak nazwać).
Zwykle
pokazane były jakieś dwie równolegle
kwestie jakiś zabawny wątek, perypetie młodszych dzieci
bądź samego pastora oraz wątek
poważniejszy,
coś zwykle z tymi starszymi dziećmi (w sty­
lu: nieszczęśliwe
miłości, niechciane ciąże itp.).
Charakterystyczny był zawsze motyw tego, jak
pastor, który powinien stanowić swoisty autorytet
morałny, radził sobie z wyczynami nie zawsze
wzorcowych dzieci.
Reakcja 11: W każdym odcinku dzielny pastor
albo któreś z jego dzieci, albo ewentualnie żona

57

5 6

Z. Bauman, Kultura ja\o spółdzielnia

[w:] idem, Ponowoczesnoscjako źródło

spożywców,
cierpień,

Wydawnictwo Sic!, Warszawa 2000, s. 185.
5 7

M . Halawa, op.cit., s. 80-81.

W)

PD08

BARBARZYŃCA

29

58

Por. ibid., s. 122.

59

W Godzić, Telewizja i jej gatunki po „Wielkim

Universitas, Kraków 2004, s. 39.

Bracie",

�Filip Wróblewski

30
rozwiązują ja\iśproblem
typu przemoc w rodzi­
me sąsiada, narkotyki w liceum, ucieczka z domu
zbuntowanego nastolatka itp. Oczywiście na ko­
niec wszyscy ze wszystkimi odbywają
poważną
rozmowę i mówią sobie, że się kochają.
Sherry B. Ortner stwierdza żartobliwie, ja­
koby naczelną zasadą w etnografii miało być
przeświadczenie: „Informator ma zawsze ra­
cję" . Jeżeli tak, to należy zgodzić się z zapro­
ponowanymi powyżej systematyzacjami. Zatem
w obrębie omawianego tekstu można wyróż­
nić dwie przeciwstawne tendencje narracyjne,
ustanawiające spektrum możliwości klasyfika­
cyjnych, chodzi o relację serial - seria. Opisana
struktura organizowania akcji stanowi podstawę
dla planu treści, dopiero na tej płaszczyźnie sta­
je się możliwa skalarna klasyfikacja zawartości
w zakresie wyznaczonym powyższą dychotomią.
Poziom serii wyznaczają w przypadku Siódmego
nieba problemy ewokowane tytułem odcinka
z którymi musza sobie poradzić poszczególni
członkowie rodziny co często kończy sie koope
racia Widać w tvm podobieństwo do sposobów
prezentowania różnych często rozbieżnych do
staw wobec kwestii problematycznych w takich
serialach iak Ostrv dvzur iednakze' noH stawowa
różnica w takim zestawieni,, ,est zogniskowanie
60

T

h

•

•

h

'

I , K' ,,

•

mnącego moaem norm i wartości utozsamianycn
z Kategorią w a m inkarnowaną przez roazinę
° Płaszczyznę serialu składają się
perypetie poszczególnych członków rodziny roz¬
grywane na przestrzeni wielu odcinków.
W porównaniu z innymi serialami klasyfi­
kowanymi pod względem gatunku jako oby­
n

60

W

S.B. Ortner, Pokolenie X. Antropologia w

świecie

czajowe bądź familijne Siódme niebo odznacza
się kilkoma specyficznymi cechami. Pierwszym
nietypowym rysem jest komizm, dotyczący za­
równo postaci, jak i sytuacji. Nieustanne balan­
sowanie między powagą a śmiesznością czyni
ów tekst pogodnym, zaś przejścia od treści
obyczajowych po komediowe, niezaburzające
jednoczesnej zdolności klasyfikowania gatun­
ku podczas odbioru tekstu, decydują o jego
specyfice.
Drugim wyróżnikiem, który należy wskazać,
jest typowo nietypowa rodzina. Nikt wcześniej
w Stanach Zjednoczonych nie produkował se­
rialu poświęconego rodzinie pastora . Orygi­
nalność ujęcia krzyżuje się z dającą się uchwycić
zasadą doboru bohaterów. Porównując Siódme
niebo z innymi przedstawieniami amerykań­
skich rodzin w serialach, można dostrzec, że
pomimo pozornego braku związków między
nimi - począwszy od rodzin niepełnych (wdo­
wiec z dzieckiem bądź osierocone rodzeństwo:
Ich pięcioro)
przez te należące do mniejszości
rasowych (Afroamerykanie: BillCosby Show) po
biernych teletroglodytów (Świat według
Bundych) albo przedsiębiorczych krezusów (Dy­
nastia, Dallas), żeby skończyć na rodzinach
żyjących z kosmitami (Alf, Trzecia planeta od
Słońca) lub wtłoczonych w konwencje histo¬
ryczne
(western: Dome\ na prerii, Dr Quinn)
czy rysunkowe (Simpsonowie, Głowa
rodzi­
ny) - mamy do czynienia z wersjami rodzin
pod jakimś względem wyjątkowych. Tym, co
je łączy jest typowość niecodziennego obrazu
prezentowanych familii, uwydatniana dojmu­
jącym brakiem rodzin przeciętnych pośród tych
przedstawień.
61

61

Wyjątkiem może być tu jedynie serial kryminalno-

nasyconym mediami, tłum. M . Kempny, [w:] Badanie

-komediowy Detektyw w sutannie produkowany na

kultury. Elementy teorii antropologicznej. Kontynuacje,

początku lat 90. X X wieku.

red. M . Kempny, E. Nowicka, PWN, Warszawa 2006, s. 438.

BARBARZYŃCA

nn

�Analiza recepcji serialu Siódme niebo w Polsce

W niniejszym tekście starałem się wyka­
zać wielorakość form recepcji i kategoryzacji
przeszczepionego na grunt polski tekstu kul­
tury, jakim jest serial Siódme niebo. Mimo i ż
oglądalność tego programu może wydawać się
niewielka, ma on stałych i wiernych odbiorców,
0 czym świadczy kilkakrotne wznawianie jego
emisji zarówno przez telewizję publiczną, jak
1 stacje komercyjne. Ponadto Siódme niebo wraz
z innymi programami telewizyjnymi unaocz­
nia adekwatność tezy o klerykalizacji telewizji,
g d y ż obecność przedstawień księży (szerzej:
duchowieństwa albo emisariuszy sfery ducho­
wej w ogóle) w telewizji nie jest l i tylko prostym
odwzorowaniem rzeczywistości kulturowej Po­
laków To raczej uproszczenie, zaakcentowanie
istotności obecności duchowieństwa i sacrum
w życiu zarówno jednostek, jak i grup społecz­
nych. Ogólnie rzecz biorąc, winniśmy tedy trak­
tować duchownych jako kompozyt kulturowego
wyobrażenia. To niezbywalny, czy raczej konsty­
tutywny, element kolorytu lokalnego, swojskości,
której nie sposób sobie wyobrazić bez obecności
wież kościołów w krajobrazie czy procesji Boże­
go Ciała. To także - można zaryzykować takie
stwierdzenie - element tożsamości zbiorowej
Polaków, a ta, jak wiadomo, konstruowana jest
częstokroć w kontrze lub z całkowitą aprobatą
wobec jakichś zjawisk lub grup. Ujmując rzecz
stereotypowo, bez księży nie byłoby do kogo
udać się po radę bądź na kogo się zżymać.
Podane powyżej przykłady miały zilustro­
wać nie tyle opozycyjne odczytanie obecności
omawianego bloku tematycznego w przestrzeni

W)

PD08

BARBARZYŃCA

31

medialnej (taka interpretacja jest bowiem na­
zbyt oczywista i narzucająca się), ile nakreślić
afirmatywny typ recepcji. Warto w s p o m n i e ć
o zaskakującym zjawisku związanym z ogląda­
niem niniejszego programu, jak wynikło z przy­
toczonych reakcji, serial drażni, ale
wciąga.
Narracja i proponowany świat zakrawający na
idyllę z przedmieść zdają się nie do odparcia.
Urzekająca wizja alternatywnej rzeczywistości
może być wciągającą formą ucieczki dojmującej
codzienności, niezależnie od tego, czy wiąże się
to ze zgodą na prezentowane postawy i wartości,
czy z ich odrzuceniem. Zjawisko to można by
opisywać poprzez kontrast z fenomenem - ohydi odrażającego, jak można sądzić po reak­
cjach widzów - filmiku 2 girls 1 cup, który zrobił
furorę pośród internautów. Te dwa sposoby oglą­
dania, mimo że dotyczą zupełnie innych treści,
zdradzają generalne podobieństwo, mianowicie
demaskują wewnętrzną konieczność obejrzenia
do końca, poznania rozwiązania.
Wrażliwość chrześcijańska, prezentowana
w serialu i przezeń ewokowana, jest uwikłana
w pokrzepiającą potrzebę posiadania pewności
co do stałości świata i niezmienności żywionych
wartości. Serial ów wraz z innymi przedstawie­
niami {Plebania, Ranczo) stanowi formę zapobie­
żenia wieszczonemu przez medialne autorytety
procesowi laicyzacj i i erozj i struktur wspólnot ko­
ścielnych, do chwili śmierci Jana Pawła I I odro­
czonego za przyczyną jego osoby. Ostatecznie dla
obydwu grup Siódme niebo stanowi symboliczny
katalizator, a zarazem zwierciadło pozaekranowych zdarzeń. Wiadomo, jak to jest z lustrami,
można w nich różne rzeczy zobaczyć.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11154" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11132">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c020cf04b33eb7fcd6b247520009fb0e.pdf</src>
        <authentication>ebe45e2d24ef4e958e64cc190c2cae37</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133002">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2822</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133003">
                <text>2000</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133004">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2629</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133005">
                <text>And Then I Feel A Strange Unrest. Letter to Aniela Zagórska=Ogarnia mnie wówczas dziwny niepokój. List do Anieli Zagórskiej / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2000 t.54 z.1-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133006">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2000 t.54 z.1-4, s.66-79</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133007">
                <text>Malinowski, Bronisław</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133008">
                <text>pol., ang.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133009">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133010">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133011">
                <text>Bronisław Malinowski • A N D T H E N I FEEL A STRANGE UNREST

B R O N I S Ł A W

and bariera (barrier) written with a j (the author himself
is at times inconsistent here, spelling the name of the
cave-renowned town Postojna Postoina and at times
using both Anglia and Anglja and studia /research/
alongside studja). We concluded that we could not be
accused of extravagance if we stayed as true as possible
to the original manuscript's old-fashioned adjective
forms {pięknem /beautiful/ ludzkiem /human/, chemicznem
/chemical/, thus preserving the atmosphere of the day
and the language used by the young scholar in 1913
without depriving the text of its actuality.

M A L I N O W S K I

And Then I Feel
A Strange Unrest.
Letter to Aniela
Zagórska*

We also asked Ms. Helena Wayne for a commentary,
which we enclose below.
Our editorial team also wishes to thank Ms. Helena
Wayne and Dr Angela Raspin from the London School
of Economics Archive for their assistance.

T

he basis for this publication is a manuscript
which, like the remaining materials, we have
received access to through the courtesy of the
London School of Economics Archives and Ms. Helena
Wayne. The LSE Archives have also prepared microfilm
copies of Bronisław Malinowski's diaries, letters and
personal documents. The manuscript, which has been
classified as a letter, contains 22 A 4 pages and lacks an
ending (the full English-language description reads:
Malinowski, Section I, Diaries and Diary Notes; 1/6 Letter:
Malinowski to Aniela Zagórska, 22 pages, end missing, 25
Feb. 1913).

Z. B.

• ••
H E L E N A

WAYNE

Gloss to Bronisław Malinowski's
manuscript, To Miss Aniela Zagórska.

The letter is addressed to Aniela Zagórska, writer
and translator of Joseph Conrad's works, who for a time
was Malinowski's English teacher (cf. the article by
Helena Wayne: Bronisław Malinowski: The Influence Of
Women On His Life and Work). I t is not certain whether
the letter was actually sent off or whether it was just a
draft as the manuscript breaks off halfway through the
final, 22nd page. It is unknown whether the addressee
ever received it. From Malinowski's subsequent
correspondence with Elsie Masson and other fragments
of his Diaries published in Konteksty we know that
Malinowski was i n the habit of compiling such drafts,
which were later rewritten as letters. Could this have
been the case here? Is it possible that a full version of
the letter has survived? A n answer to these queries
would entail further research, this time into materials
left by Aniela Zagórska. Parts of the manuscript are
hard to decipher, although not as difficult as the early
diaries which we are preparing for print and which are
much more troublesome as they contain fragments
which are practically incomprehensible. We decided to
limit our editing work to a minimum, mainly correcting
the text's punctuation. We also attempted to preserve
its original form, including the antiquated spelling, with
Anglia (England)

After my father Bronisław Malinowski's death in the
U. S. in 1942 his second wife, the English-born painter
Valetta Swann, moved to Mexico, where she spent the
rest of her life. After her death in 1973 the executor of
her last will invited me to come to Mexico City to look
through my father's papers that had been in my
stepmother's keeping. I returned to London with a sheaf
of important documents which I added to those kept in
my father's file in the London School of Economics
Archives.
Among the papers I found several true treasures,
including letters exchanged between my parents from
the time of their first meeting i n 1916 until my mother
Elsie's premature death. I edited these letters and
prepared them for publication - they appeared as
"Historia Małżeństwa" (The Story of A Marriage: the
Letters of Bronisław Malinowski and Elsie Masson,
Routledge, London 1995). Another treasure was a
collection of Malinowski's private diaries and
documents dating back to his young years, all of them
in Polish. Among them was the February, 1913 letter to
Aniela Zagórska. It was unfinished, unsent and the text,
which lacked the introductions and expressions usually
found in personal correspondence, seemed to resemble
an essay more than a letter. For me the pages of this
manuscript are a wonderful memorial to certain aspects
of my father's spiritual life in his younger years.

* T h e title was selected by the Editors from the manuscript
text.

66

�Bronisław Malinowski • OGARNIA MNIE WÓWCZAS DZIWNY NIEPOKÓJ

P

odstawą do publikacji jest rękopis, udostępniony
nam jak i inne materiały, dzięki uprzejmości Pani
Heleny Wayne przez Archiwum London School of
Economics, gdzie sporządzone zostały również kopie mi­
krofilmowe dzienników, listów i dokumentów Bronisława
Malinowskiego. Rękopis ten, który został opisany jako
list, zawiera 22 strony formatu A 4 i jest niedokończony
(pełna sygnatura angielska brzmi: „Malinowski Section 1
Diaries and Diary Notes; 1/6 Letter: Malinowski to Anie­
la Zagorska, 22 pages, end missing, 25 Feb 1913").

B R O N I S Ł A W

M A L I N O W S K I

Ogarnia mnie
wówczas
dziwny niepokój
List do A n i e l i

Adresatką „listu" jest Aniela Zagórska, pisarka, tłu­
maczka dzieł Josepha Conrada, która przez pewien czas
była nauczycielką angielskiego Malinowskiego (por. arty­
kuł Heleny Wayne - Bronisław Malinowski: wpływ kobiet
na jego życie i dzieło). Nie ma pewności, czy list został wy­
słany, czy jest to szkic, czy brulion, rękopis urywa się
w połowie ostatniej zachowanej 22 strony, nie wiadomo
czy dotarł do adresatki. Jak wiadomo z późniejszej kore­
spondencji pomiędzy Malinowskim i Elsie Masson, tak
jak i w innych fragmentach Dzienników Malinowskiego
ogłaszanych w „Kontekstach", Malinowski sporządzał ta­
kie bruliony, które były przepisywane do wysłania. Czy
tak mogło być i w tym przypadku? Czy możliwe, by zacho­
wała się pełna wersja listu? Ta kwestia wymagałaby dal­
szej kwerendy, tym razem w zbiorach zachowanych po
Anieli Zagórskiej. Rękopis miejscami jest trudny do odcyfrowania, choć nie tak trudny jak wczesne dzienniki,
które przygotowujemy do druku i które sprawiają znacz­
nie większy kłopot, bo znajdują się w nich fragmenty zu­
pełnie nieczytelne. Postanowiliśmy ograniczyć ingerencje
redakcyjne do minimum, w głównej mierze polegały one
na uzupełnieniu interpunkcji. Staraliśmy się zachować
maksymalnie wiernie pierwotny zapis oryginału, wraz ze
starą ortografią, jak i pisaną przez „j" „Anglją", „barjerą"
itp. (Sam autor zresztą nie zawsze jest tu konsekwentny,
np. miejscowość słynąca z jaskiń Postojna pisana jest
przezeń „Postoina", bywa i „Anglia" obok „Anglji", „stu­
dia" obok „studjów"). Uważaliśmy, że taka maksymalna
wierność wobec rękopisu, zachowująca pewną manierę
młodopolską, staroświecką, w pisowni przymiotników
„pięknem", „ludzkiem", „chemicznem" nie będzie nam
poczytana za redakcyjną ekstrawagancję, ale że nie odbie­
rając nic z aktualności i współczesności treści, zachowa­
my aurę tamtego czasu i języka, jakim posługiwał się mło­
dy uczony w 1913 roku.

r—J

s

1

.

. *

Zagórskiej
•• •
HELENA

WAYNE

Glosa do rękopisu
Bronisława Malinowskiego
„Pisane dla Panny Anieli Zagórskiej"
Po śmierci mego ojca Bronisława Malinowskiego,
który zmarł w 1942 roku w USA, jego druga żona, pocho­
dząca z Anglii, malarka Valetta Swann przeniosła się do
Meksyku, gdzie spędziła resztę swego życia. Gdy zmarła
w 1973 roku, wykonawca jej testamentu zaprosił mnie
bym przybyła do Mexico City i przejrzała papiery ojca po­
zostałe w posiadaniu mej macochy. Przywiozłam mnóstwo
ważnych materiałów z powrotem do Londynu i dołączy­
łam je do archiwum mego ojca w London School of Eco­
nomics.
Wśród nich znalazłam kilka „prawdziwych skarbów",
jednym z nich była korespondencja pomiędzy moimi ro­
dzicami od czasu ich spotkania w 1916 roku do przed­
wczesnej śmierci mej matki - Elsie. Listy te opracowałam
i przygotowałam do publikacji, która ukazała się jako Hi­
storia Małżeństwa (The Story of A Marriage: the Letters of
Bronisław Malinowski and Elsie Masson, Routledge, Lon­
don 1995). Innym skarbem był zespół prywatnych dzien­
ników Malinowskiego i dokumentów z okresu jego mło­
dości, wszystko pisane po polsku. Wśród nich znajdowało
się to pismo z lutego 1913 roku kierowane do Anieli Za­
górskiej. Było niedokończone, niewysłane, i wszystko
wskazywałoby na to, tak treść, jak i forma nie zawierają­
ca zwyczajowego dla listów wstępu i zwrotów, że bardziej
przypomina esej aniżeli list. Kartki tego rękopisu są dla
mnie pięknym przywołaniem pewnych stron wewnętrzne­
go życia mego ojca z czasów jego młodości.

Zwróciliśmy się również z prośbą o słowo komentarza
do Pani Heleny Wayne, który zamieszczamy poniżej.
Pani Helenie Wayne i Pani Dr Angeli Raspin z Archi­
wum London School of Economics redakcja wyraża
podziękowanie za współpracę.
Z.B.

Tytuł pochodzi od redakcji, zaczerpnięty z rękopisu.

67

�Bronisław Malinowski • A N D T H E N I EEEL A STRANGE UNREST

considerably enhanced by the prospect of her company
as well as the valuable assistance she was able to offer in
meeting people, learning the country's social customs and English. I believe that if I'd never met Mrs. N I
would never have turned towards sociology nor
acquired the degree of Englishness I possess. Thus, as it
sometimes happens in life, motives that were initially
absolutely remote from all rational and logical
considerations connected with my profession, career or
calling turned out to play an instrumental role in this
very sphere. A t the same time I would refrain from
describing myself as particularly sensitive, imaginative
or disdainful of sobriety and rationality in life. I am
doubtless not a very spontaneous person and the
disproportion between the signals sent out by my senses
and the energy needed for their fulfilment continuously
leaves me standing on a crossroads.

Bronisław Malinowski
And Then I Feel A Strange Unrest*
Letter to Aniela Zagórska
London, Feb. 25, 1913
Written to Ms. Aniela Zagórska
in Zakopane
It would be difficult for me to give a clear and simple
answer to the question why I actually went to London.
Why, in my 26th year, I entered a totally new field of
research and why at this relatively advanced age I
decided to write in English, a language I had heretofore
little knowledge of, and accept English culture - also
almost unknown to me - as, to a certain degree, my
second spiritual homeland.

Returning to my attitude towards England and
English life I must say that I was certainly no exception
in my highly-developed anglomania, an almost mystical
adoration of British culture and its representatives. I
believe this attitude emerged primarily from my
personal impressions of the English. I had travelled
quite extensively prior to my trip to Britain and,
naturally, I'd met many English people abroad. The
impression was one of a natural and absolutely
overwhelming superiority in dress, looks, manners and
gestures - all this led me to put the English on a
pedestal, surrounded by an aura of that elusive quality
we usually call "breeding", or "aristocracy" - a quality
that must come from the innermost of the human soul
when we consider that it is the source of all snobbery,
social megalomania and the whole structure of
"society". Putting it briefly, the English were for me the
aristocrats among the nations, a people that, compared
to others, were what a "society" is within a given
nation. Besides its debonair charm, the British way of
life carried with it a sense of high-class elegance and
style that permeated all spheres of the country's culture.
I was highly impressed by English book editions and
their designs as well as the clothes, flats and houses. For
me England and the English also had an additional
attraction: everything exuded a mysterious, not quite
comprehensible quality that escaped my sense of the
logical and rational. I didn't know the language very
well but I felt that the English lifestyle was alien and
incomprehensible to me not only because I had a poor
command of the language but also because I was unable
to understand its spirit. I found English scientific papers
to some extent unclear, the same was true of English
social structures, history, art, religion, etc. However, as I
considered everything British as the best a priori I
attributed my sense of alienation to my own
backwardness and failure to understand and believed

Up to that time I had occupied myself exclusively
with natural studies and to a small extent with
philosophy - albeit always in a nature-oriented context
and in clear connection to mathematics and physics. I n
this case I dealt with nature's scientific aspects as
expressed by mathematics, physics and chemistry. It is
true that I was always drawn to so-called general
themes. I never had the urge to specialise and there was
no field of research that I found unattractive. In my
natural studies I continuously skipped from
mathematics to physics, from physics to chemistry and
from theoretical to laboratory work. A l l this was proof
of my mental amateurishness, something I will never
free myself of and which eventually pushed me towards
the social sciences, a field completely distinct from
natural research. I now feel I will stop jumping from
field to field, the more so as I have begun several
projects which I intend to complete. Numerous
problems will surely appear as I proceed but they will be
new problems and in effect I will not be able to break
out of my discipline's boundaries. In Leipzig, shortly
before my arrival in London, I was already occupied
with the so-called Volkerpsychologie embracing the
beliefs and customs of various peoples alongside my
chemical laboratory work. I went to London to
complete an essay on the subject that I had begun in
Leipzig, which was one of the reasons for my journey.
Another important reason was my wish to see
England, whose strange magnetism had drawn me for
quite some time. Now I had a good opporrunity to
acquaint myself with the country - a good friend of
mine, Mrs. N . , an Englishwoman from Cologne in New
Zealand who was studying music in Europe and wanted
to spend a year in London before returning home, was
travelling there from Leipzig. My decision to go was
1

68

�Bronisław Malinowski • OGARNIA MNIE WÓWCZAS DZIWNY NIEPOKÓJ

• • •
Bronisław Malinowski
Ogarnia mnie wówczas dziwny niepokój.
List do Anieli Zagórskiej

Londyn 25. I I . 13
Pisane dla Panny Anieli Zagórskiej
w Zakopanem.
Trudnoby mi było odpowiedzieć jasno i po prostu na
pytanie, dlaczego właściwie pojechałem do Londynu; dla­
czego w 26. roku życia rozpocząłem zupełnie nowy kieru­
nek pracy naukowej i dlaczego w tym, względnie późnym,
wieku zabrałem się do pisania w języku angielskim, które­
go przedtem prawie nie znałem, przyjmując w ten sposób
kulturę angielską - także prawie całkowicie mi obcą - ja­
ko, do pewnego stopnia, - drugą ojczyznę duchową. Po­
przednio zajmowałem się wyłącznie studiami przyrodni­
czymi i trochę filozofią, ale zawsze na tle zagadnień przy­
rodniczych i w kierunkach wyraźnie stojących w związku
z matematyką i fizyką. Przez przyrodę rozumiem tu to, co
właściwie nazywa się „przyrodą ścisłą" tzn. matematykę,
fizykę i chemię. Wprawdzie zajmowały mnie zawsze zaga­
dnienia ogólne; nie miałem nigdy skłonności do specjali­
zowania się i nie było żadnej dziedziny naukowej, która by
mnie nie pociągała; w studjach przyrodniczych przerzuca­
łem się tu ciągle z matematyki do fizyki, z fizyki do che­
mii; od pracy teoretycznej do laboratorjum. To wszystko
było wyrazem dyletantyzmu umysłowego, z którego się
zresztą nigdy nie wydobędę i który ostatecznie popchnął
mnie w dziedzinę nauk społecznych - tak zupełnie
odmiennych od przyrody. Mam wrażenie, że teraz przesta­
nę już przerzucać się, zwłaszcza że rozpocząłem już szereg
prac, które będę chciał ukończyć, a w miarę posuwania
ich naprzód wyłonią się nieraz, tyko że nowe, problemy
i tak nie będę się już mógł z tego zakresu wyrwać. Bezpo­
średnio przed przyjazdem do Londynu, w Lipsku, praco­
wałem już, obok zajęć w laboratorjum chemicznem, nad
t. zw. „Vólkerpsychologie" - to znaczy nad zagadnieniami
z wierzeń i zwyczajów różnych ludów. Rozprawę z tej dzie­
dziny, rozpoczętą w Lipsku, pojechałem wykończyć
w Londynie. To był jeden z powodów.
Ale obok tego ważną rolę odegrał fakt, że miałem
ochotę poznać Anglię, która mnie od dawna pociągała ja­
kimś dziwnym urokiem. Teraz zaś miałem dobrą sposob­
ność do zaaklimatyzowania się w tym kraju, bo jechała
właśnie z Lipska do Londynu dobra moja znajoma i przy­
jaciółka Mrs. N , Angielka z Kolonii (Nowej Zelandii),
która dla studjów muzycznych bawiła w Europie i chciała
przez jakiś rok posiedzieć w Londynie przed ostatecznym
powrotem do kraju. Zarówno jej towarzystwo samo przez
l

69

się, jak też liczne ułatwienia w poznaniu ludzi, stosunków,
w szybkiej nauce języka - wszystko to pociągało mnie
i skłaniało do decyzji. Mam wrażenie, że gdybym nie był
poznał Mrs. N . nie byłbym nigdy zajmował się socjologią,
ani też zanglizował się do pewnego stopnia. Tak to w ży­
ciu, motywy najbardziej odległe od racjonalnego i logicz­
nego traktowania swego zawodu, karjery czy powołania,
odgrywają zasadniczą rolę! Przy tern nie mogę się uważać
za człowieka wyjątkowo wrażliwego, fantastycznego, po­
gardzającego trzeźwem i praktycznem kierowaniem swe­
go życia; jestem jednak niewątpliwie mało spontaniczny
i dysproporcja między danymi zmysłowymi a energią ko­
nieczną do pełnej ich eksploatacji stwarza ze mnie czło­
wieka wiecznie stojącego na rozdrożu.
Wracam do mego stosunku do Anglii i rzeczy angiel­
skich. Bezwarunkowo nie jestem bynajmniej wyjątkiem
w tern, że miałem wysoce rozwiniętą anglomanię, jakiś
prawie, że mistyczny kult dla kultury brytyjskiej i jej
przedstawicieli. Mam wrażenie, że wytworzyło się to
u mnie w pierwszym rzędzie skutkiem bezpośredniego
wrażenia, jakie na mnie Anglicy robili. Podróżowałem
dość dużo - przed przyjazdem do W. Bryt., i zagranicą
spotykałem oczywiście wszędzie dużo Anglików. Bezpo­
średnie i zupełnie przygniatające wrażenie nieopisanego
szyku, wyższości w wyglądzie, manierach, ruchach - wszy­
stko to stawiało mi Anglików na jakimś piedestale, ota­
czało nimbem tego nieuchwytnego atrybutu, który okre­
ślamy wyrazami „rasa", „arystokratyczność" - atrybutu,
który musi być wynikiem zasadniczych cech duszy ludz­
kiej, skoro zeń płyną wszystkie uczucia snobizmu, mega­
lomanii towarzyskiej, a nawet cały ustrój „towarzystwa".
Anglicy byli dla mnie, jednem słowem arystokracją naro­
dów, byli jako naród tern, czem jest „towarzystwo" w danem społeczeństwie. Poza urokiem osobistego szyku, an­
gielszczyzna miała też za sobą dane najwyższej elegancji
i wytworności przenikającej całą kulturę brytyjską. Za­
równo książki angielskie, w swej zewnętrznej szacie, jak
ubrania, styl mieszkań i domów - wszystko to imponowa­
ło mi niewymownie. Przytem Anglia i angielski miała dla
mnie jeszcze jeden urok: było coś tajemniczego, niezupeł­
nie zrozumiałego mi, wybiegającego poza moje poczucie
tego co zwykłe i logiczne - we wszystkim. - Nie znałem
języka bardzo dobrze; ale czułem że styl angielski jest mi
obcy i niezrozumiały nie tylko dlatego, że nie opanowa­
łem dostatecznie języka, ale dlatego, że nie rozumiem du­
cha tego stylu. Prace naukowe angielskie także były mi do
pewnego stopnia obce. To samo odczuwałem zawsze
w stosunku do ang.[ielskich] urządzeń społecznych, ich
historii, sztuki, religii itp. Ponieważ zaś uważałem wszyst­
ko co brytyjskie a'priori za najlepsze - przypisywałem więc
tę obcość mojemu własnemu niezrozumieniu, temu że nie
dorosłem do odczucia tych rzeczy i spodziewałem się od­
kryć w tern, niezrozumiałem dla mnie residuum, całe
otchłanie rzeczy nadzwyczajnych. Tajemniczość Anglii

�BronisUiw Malinowski

• A N D T H E N I FEEL A STRANGE UNREST

that this incomprehensible residue would turn out to be
an unfathomable source of extraordinary findings. For
me, England's mysteriousness even extended into the
physical. I was unable to imagine how the English lived,
what their cities, houses, villages and fields looked like.
This was why England exuded such an irresistible
charm. The discrepancy between my imaginings and the
country, between my mind and English culture,
influenced my personal relations with the English.
Doubtless they are a very stiff people, particularly
towards those who don't speak their language well. This
was why I never managed to strike up real
acquaintances or even get close to the very many
Britons I'd encountered during my travels. I did,
however, have a strong sense of their social superiority
and my dream was to strike up a real friendship with
one of them or - an even stronger (and more natural)
desire - a beautiful English lady with whom I could flirt.
As far as I recall that was about the most definite shape
my dreams took on at the time. I t may well be that
these expectations were behind my rising sympathies for
Mrs. N - or at least speeded up their development. She
was the first Englishwoman I'd gotten to know better
and who'd reacted to me with evident warmth.

enhanced by the rows of sailships with multi-coloured
sails standing peacefully in the foreground and the fact
that the houses on the shorefront are reflected in the
water and are disproportionally large against the small
docks and equally disproportionally small against the
huge sea, which one either sees or senses. A l l this
conveys the impression of a closed-in, confined
emotional-imaginative contradiction - one of those
contradictions that give certain objects their specific
inner charm.
We leave this old, colourful and very picturesque
Flemish port town behind us as we approach the open
seafront on which the modern, fashionable part of
Ostend lies. Here one finds a magnificent promenade of
villas and hotels, boasting both the highest and lowest
in style and elegance. Colours give way to a
monotonous grey - but not at once. I t is amusing to
watch the gradual merging of these two completely
different building styles. The warped green, yellow and
red tenements gradually straighten, wood replaced first
by decent red brick and dark stone and then by stylish
white stucco work. This far from the seafront the long,
bright row of villas is not unattractive. A fog slowly
settles over the houses and all that remains is a long
strip of flat, sandy Flemish shoreline, against which
pound the big waves of the North Sea, usually restless
here and at all times green, turbid and full of subtle
pastel effects and hues reminiscent of high-quality
china. The sea outside the harbour - and for qiite some
distance afterwards - is full of fishing boats. The view is
particularly magnificent on days when the sea is slightly
unsettled, the boats continuously disappearing behind
hillocks of green water. Seeing this for the first time one
can not escape a sense of fear - the boats look as if they
were being swallowed by the water before they reappear
on a wave crest. Generally speaking the sea in this
region is congested with traffic and the horizon is rarely
free of sails, big and small, or a couple of ship funnels.

I can still remember that spring day full of
atmosphere, sensation and hope as clearly if it were
yesterday. A day whose very substance was contained
between the North Sea's pale-green waves and a foggy
sky, from which the Sun opalised through strange, semitransparent, eastwards-rushing clouds. The day of my
first passage across the channel from the Continent to
England. This journey had its special content, mood
and poetry, which I experience more or less intensly
each time I travel to Britain but which probably
imprinted themselves on my soul with particular
strength during that first trip. O n that day we travelled
from Ostend to Dover - and for me this route will for
ever be the most classical way to get to England.
Indeed, both the departure from the harbour in Ostend
as well as the view of the white limestone cliffs
surrounding the coast-adjoining, open valley in which
Dover lies are experiences of incomparable beauty. I n
Ostend the train stops right in the harbour and you pass
from the large, nice-looking station straight onto the
ship, which leaves almost immediately.

The smaller boats disappear as the ship bears off the
continental shoreline. I don't know if it is because the
noon sky is always brighter or that clouds really do tend
to gather more over land than over the sea, but every
time I was halfway across the channel there were clouds
behind us and in front - over the continent and over
England - but the overhead skies were clear, though
hazy.

The town is on the left. We first pass through the
old harbour, which is usually crowded with scores of
fishing boats and small sailships. O n the shore is a fish
market tended by a lot of old women dressed in black,
trade halls and, further back, the houses of the old
town quarter: narrow, low-built tenements painted in all
possible (and impossible) hues, colourful and beautiful
in their characteristic quaintness and lack of symmetry
typical for small port towns. This impression is strongly

There is no land in sight now and we begin to feel
the open sea. This sensation is as overwhelming,
indescribable, special - and ar the same time as simple as the sea itself. The view before our eyes is generally
uncomplicated: a huge carpet of water cut in two by the
ship's bows and a large piece of sky, intersected by an
iron railing if you're on the closed part of the deck and
practically limitless when viewed from the open section.

70

�Bronisław Malinowski • OGARNIA MNIE WÓWCZAS DZIWNY NIEPOKÓJ

rozciągała się dla mnie nawet na fizyczną stronę kraju.
Nie mogłem sobie wyobrazić, jak Anglicy mieszkają, jak
wyglądają ich miasta, ich domy, wsie i pola. Dlatego też
Anglja pociągała mnie zupełnie niesamowitym urokiem.
Ta barjera, odgradzająca moją wyobraźnię od kraju, a mój
umysł od kultury ang.[ielskiej] rozciągała się na moje oso­
biste stosunki z Anglikami. Są oni niewątpliwie bardzo
sztywni, zwłaszcza wobec ludzi, którzy nie mówią dobrze
ich językiem. Dlatego też w moich podróżach, jakkolwiek
widziałem mnóstwo Anglików, nie zbliżyłem ani nawet
nie zapoznałem się właściwie z żadnym.. Miałem jednak
silne poczucie właśnie towarzyskiej wyższości Anglików;
marzyłem o osobistej przyjaźni z Anglikiem lub - takie
marzenia są jeszcze silniejsze i bardziej naturalne! - o ja­
kiejś pięknej Miss, z którąbym mógł flirtować - konkretniejszej postaci moje marzenia, zdaje się, nie przybierały.
Kto wie czy to aprioryczne oczekiwanie nie wpłynęło sil­
nie na podniesienie mojej sympatii do Mrs. N . a przynaj­
mniej na przyśpieszenie rozwoju tej sympatji. Była ona
pierwszą Angielką, z którą zapoznałem się lepiej, i która
odniosła się do mnie z wyraźną sympatią.
Pamiętam dokładnie, jakby to było wczoraj, ów dzień
wiosenny, pełen nastroju, wrażeń i nadziei, ów dzień,
którego istota zawarta byłą między blado zielonemi falami
morza Północnego a mglistym niebem, na którym słońce
opalizowało z poza dziwnych, wpółprzezroczystych chmur
szybko pędzących ku wschodowi, - dzień w którym po raz
pierwszy przejeżdżałem przez kanał z kontynentu do A n ­
glii. Ten przejazd ma swoja treść, swój nastrój i poezję,
które mniej więcej silnie przeżywam za każdym razem,
kiedy wyjeżdżam na Wielką Wyspę, ale które wryły mi się
w duszę najsilniej może za tamtym pierwszym razem. Je­
chałem wtedy przez Ostendę - Dover; i ta droga pozosta­
nie dla mnie na zawsze klasycznem dojazdem do Anglii.
W samej rzeczy nieporównanie pięknym jest zarówno wy­
jazd z portu Ostendy - jak i widok skał białych wapien­
nych wśród których, w dolinie otwartej na morze leży Do­
ver. W Ostendzie przyjeżdża się na sam brzeg przystani
i wychodzi się z dużego, ładnego banhofu wprost na sta­
tek, który zaraz odjeżdża. Po lewej ręce leży miasteczko.
Najprzód mijamy port stary, w którym zwykle jest natło­
czone mnóstwo łodzi rybackich i małych żaglowców. Na
brzegu targ ryb, dużo bab w czarnych sukniach; hale tar­
gowe, z tyłu domy starego miasteczka; wąskie i nizkie ka­
mieniczki, pomalowane we wszystkich możliwych i nie­
możliwych kolorach, bardzo barwne i piękne w charakte­
rystycznej dziwaczności i asymetrji właściwej małym mia­
steczkom portowym. Podnosi bardzo to wrażenie fakt, że
na pierwszym planie stoją sobie spokojnie rzędami ża­
glowce o różnokolorowych płótnach; a także to, że domki
ustawione nad brzegiem basenów portowych przeglądają
się w wodzie i są nieproporcjonalnie duże w zestawieniu
z maleńkim nieraz dockiem a nieproporcjonalnie male
w zestawieniu z olbrzymiem morzem, które się albo widzi

71

albo przeczuwa. Jest w tern wrażeniu jakaś zamknięta,
uwięziona sprzeczność uczuciowo-wyobrażeniowa - jed­
na z tych, które nadają niektórym rzeczom wewnętrzny
urok. - Stare, różnobarwne i bardzo malownicze mia­
steczko flamandzkie, usadowione nad portem, mija,
w miarę jak się zbliżamy ku szerokiemu morzu, nad
którem rozłożyła się nowoczesna Ostenda, „Fashionable",
i wzdłuż którego rozciąga się wspaniała esplanada willi
i hotelów o najwykwintniejszej i najparszywszej elegancji.
Różnobarwność ustępuje jednostajnej szarzyźnie - nie
odrazu; zabawna jest powolna dyfuzja tych dwu zupełnie
niewspółmiernych stylów. Popaczone, zielone, żółte
i czerwone domki zwolna prostują się, przechodzą naj­
przód w przyzwoitą cegłę, i ciemny kamień a potem do­
piero w kolor i gust białej sztukaterji. A l e z daleka, od
morza, widok długiego, jasnego szeregu willi nie jest
brzydki; powoli zachodzą one mgłą i widać tylko długą
smugę, linię płaskiego wybrzeża piasków flamandzkich,
o które w długich falach rozbija się zazwyczaj tu niespo­
kojne, morze Północne, zawsze zielone i mętne, zawsze
pełne subtelnych efektów pastelowych, czy jakiejś nie­
zmiernie wytwornej porcelany. Na morzu zaraz po wyjeź­
dzie z Ostendy i długo jeszcze potem roi się wprost od ło­
dzi rybackich. O ile morze jest trochę wzburzone widok
jest wspaniały; co chwilę giną za zielonym pagórkiem wo­
dy - widząc to pierwszy raz nie można się opędzić od prze­
rażenia: zupełnie wygląda jakby ich morze połknęło - to
znów wypływają na szczycie fali. W ogóle morze jest
w tych okolicach niezmiernie zaludnione; rzadko żeby nie
było paru żagli większych lub mniejszych, paru kominów
na horyzoncie. Mniejsze łódki znikają w miarę jak statek
się oddala od brzegów kontynentu. Nie wiem czy to dla­
tego, że koło południa zawsze się niebo rozjaśnia, czy też
rzeczywiście chmury gromadzą się bardziej nad lądem,
a nad morzem niebo jest czystsze, w każdym razie, zawsze
jak przejeżdżałem przez kanał, w połowie drogi chmury
były za nami i przed nami, nad kontynentem i nad Angl­
ja, a nad głową było czyste, jakkolwiek zamglone. Lądu
nigdzie nie widać i rozpoczyna się nastrój pełnego morza.
Nastrój tak potężny, niewysłowiony, specyficzny, a przytem wszystkiem, tak prosty jak samo - morze. Widok
który się ma ciągle przed oczami jest w ogólnych zarysach
niezbyt skomplikowany: olbrzymi obszar wody, przecięty
burtą okrętową i kawał nieba, zcięty również szyną żela­
zną, o ile się patrzy z pokładu przykrytego, a nieograniczo­
ny niczem, o ile się jest na pokładzie odkrytym. A l e
w tych szerokich, choć niezmiernie prostych ramach, ile
się mieści zmian nieskończenie subtelnych i bogatych
w charakterze morza i nieba, w oświetleniu, w stanie mo­
rza zwłaszcza, zależnie od tego czy jest ono mniej lub bar­
dziej wzburzone! Oczywiście najpiękniejsze jest morze
wzburzone, a przynajmniej jest ono najbardziej interesu­
jące. Niestety wielu, i mnie między innymi, nie sądzonem
jest rozkoszować się tym nieporównanie dramatycznym

�Bronisław Malinowski

• A N D T H E N I FEEL A STRANGE UNREST

But this wide, albeit incredibly simple, frame embraces a
multitude of infinitely subtle changes in the nature of
the sea, sky, and light - and especially in the condition
of the sea, depending on whether it is more or less
disturbed! Naturally, the sea is at its most beautiful - or
most exciting - when it is rough. Unfortunately
seasickness makes many people, including myself,
unable to enjoy this extremely dramatic phenomenon at least not from the ship's deck. However, I can still
remember the unique impression a storm encountered
in open Atlantic waters near the Azores made on me
despite my seasickness (which was relatively light at the
time). The large, heavily loaded ship didn't roll very
much and when it did the rocking was slow and laz.
Huge waves attacked us frontally from the South,
breaking i n enormous cascades over the ship's bow,
which immersed itself in the green bilge, creating the
impression that half of the vessel was going to sink.

view from this point is simply wicked: in one moment I
seem to hover over a deep chasm, only to see a huge
mountain coming at me in the next. O f course, if the
sea is very turbulent it is impossible to stand on the bow
- nor, for that matter, anyplace else on the foredeck,
which at such times is continuously swamped by waves.
If the ship is near land it may be accompanied by
dolphins, which always take up positions immediately
next to the bow, repeatedly leaping up out of the water
in graceful motions. In Atlantic waters near the Canary
Islands (particularly i n stormy weather) I frequently saw
flying fish soar out of the water on widespread fins and
- as if in a huge leap - fly considerable distances, even
crossing a ship's foredeck (which, admittedly, is not too
wide).
The sea looks completely different viewed from aft.
There, it is not so easy to forget that one is stuck on a
ship and immerse oneself i n the pure, unblemished
expanse of ocean and sky. It is not only the sensation of
watching already traversed waters but also the ship's
physical signs - the silvery backwash on the water and
the dirty stream of smoke in the air - that lend
something special to the sea at this vantage. Personally I
don't like the view but the position is sometimes most
convenient, especially if the front and side winds are
too strong.
Modern, well-equipped passenger liners have long
galleries, sometimes several stories high, running down
both sides. Some extend right up to the ship's stern,
some cover only three-quarters of the vessel's length
and some only run along its middle part. These
promenade decks are very convenient as usually at least
one side is wind-free. They are usually sheltered and
one gets the impression of walking down a narrow, lowceilinged corridor supported by very delicate columns.
One doesn't get much direct contact with the sea,
which is poorly visible and only from one side, the view
further disturbed by railings. Usually these galleries are
populated by the (more or less) upper-class passengers
and littered with deckchairs, and are therefore least
suited for daydreamers wishing to intoxicate themselves
with the sea's infiniteness. Besides, steamships always
leave ugly, long waves running out at sharp angles from
the sides, a result of the stern's tearing effect on the
water. Hence the foredeck is at all times the most
beautiful and most romantic part of the ship!
If the wind is strong the promenade decks become
the site of a strange and very amusing game. The
windside deck is usually quite wet with sea foam and
therefore slippery, which enables skating in the same
manner as it is done on frozen street gutters. The wind
is at times so strong that it pushes you along the
slippery deck and you don't have to take a run first. I
remember partaking in this sport underway to the

But a calm, completely smooth sea also has a unique
poetry. The open sea is a huge prison, an endless,
beautiful emptiness. Eyes restlessly search the horizon,
circle it, and return to where they started from,
together with our thoughts and yearnings. This is the
road to the whole, wide world, a road leading
everywhere and promising everything - its vast
emptiness beckoning as if with a treacherous, sobering
smile. A t first we feel a strange uneasiness spiced with
boredom and we look for our bearings i n what the ship
itself offers. The contrast between our life, based on
Man's highly luxurious and technologically perfect
cultural reality, and the breath of the open sea, a reality
in its essence merciless, incomprehensible and unpure,
usually has an extremely strong emotional effect,
lending incidents like the Titanic disaster - and, i n fact,
all calamities at sea - their aura of tragedy and pathos.
The atmosphere of the open sea is something so
strong, so elemental and unchanging, that one always
experiences it with the same intensity and the same
shivering - regardless of whether the journey in
question lasts a couple of hours - like the channel
crossing - or several days or a week (a week at sea
between the ports of Hamburg and Funchal on the
island of Madeira is the longest time I've ever spent on
the open ocean).
But the effect of the open sea doesn't only depend
on the condition of the water and sky. The view
changes considerably depending from which part of the
ship we observe it. The sea is totally different viewed
from the bow, with nothing around you but water and
sky. There, you can easily forget about the heavy hull
dragging behind and your thoughts and soul can
embark on a spiritual flight into the vastness beyond. I
spent whole hours sitting there, pressed between two
adjoining iron beams (or railings). If the sea is rough the

72

�Bronisław Malinowski

• OGARNIA MNIE WÓWCZAS DZIWNY NIEPOKÓJ

widokiem, z pokładu przynajmniej - z powodu choroby
morskiej. Ale pamiętam, że pomimo choroby nawet
(która zresztą byłą wówczas względnie lekka) wrażenie ja­
kie na mnie zrobiła burza, z którą spotkaliśmy się na peł­
nym Atlantyku, na wysokości wysp Azorskich - było nie­
porównane. Statek duży i bardzo wyładowany kołysał się
mało, powoli i leniwie. Olbrzymie fale szły z południa,
wprost na nas. Załamywały się w olbrzymich kaskadach
nad dziobem statku, który zanurzał się w ich zielonych
wnętrznościach, jakby miał zatonąć aż do połowy swej
długości. - Ale morze spokojne, morze zupełnie gładkie,
ma też swoją niewypowiedzianą poezję. Pełne morze to
więzienie olbrzymie, to najbardziej otwarta i piękna pust­
ka - wzrok niespokojnie biegnie ku krańcom, okrąża je,
wraca; za nim myśl; a za nią tęsknota; takim jest świat
szeroki - najszerszy, droga, która prowadzi wszędzie, obie­
cuje wszystko - , a w swej beztreściowej rozległości zawie­
ra już jakby zdradliwy uśmiech otrzeźwienia. Z początku
ogarnia dziwny niepokój, zaprawiony nudą; szukamy ja­
kiegoś punktu oparcia w tern, co daje statek. Kontrast
między tern życiem, wykrojonem z najbardziej luksusowej
i najdoskonalszej technicznie rzeczywistości kulturalnej,
rzeczywistości stworzonej przez człowieka a między
tchnieniem nieubłaganej i niezrozumiałej, nieczystej
w swej istocie rzeczywistości pełnego morza - ten kon­
trast jest czasami, co - zawsze działa niezmiernie silnie,
a co nabrało - tragicznego patosu w katastrofie Titanica
jak zresztą i we wszystkich innych morskich nieszczę­
ściach. - Nastrój pełnego morza jest czemuś tak silnem,
żywiołowem i niezmiennem, że wydaje się równie intensywnem, że przeżywa się go zawsze z tym samym dre­
szczem, niezależnie od tego czy podróż na pełnem morzu
trwa przez godzinę czy dwie, jak na kanale, czy przez parę
dni; czy też przez tydzień. (Tydzień jest najdłuższym okre­
sem czasu jaki przeżyłem na pełnym morzu, między porta­
mi Hamburgiem a Funchalem na Maderze).

Kanaryjskich znowu nieraz widziałem ryby latające, które
zwłaszcza o ile morze jest niespokojne, wylatują z fal i na
rozłożonych płetwach , jakby w olbrzymim skoku przeffuwają dość znaczne przestrzenie, nawet poprzez szerokość
przedniego pokładu (dość zresztą nieznaczną).
Inaczej znowu wygląda morze, jeśli się na nie patrzy
z tylnego pokładu. Tam nie można się tak łatwo oderwać
od poczucia, że się jest przyklejonym do statku, nie moż­
na się zatopić w czystej, niczem nie skażonej przestrzeni
Oceanu i nieba. Nie tylko wyobrażenie, poczucie tego, że
się ma przed sobą przestrzeń już przejechaną, już odbytą ale fizyczne ślady statku: srebrny pas na wodzie i brudne
pasmo dymu w powietrzu nadają tej części morza specy­
ficzny charakter. Osobiście nie lubię tej strony widoku,
która jednak o tyle czasami jest najwygodniejszą, o ile
z przodu i po bokach jest zbyt silny wiatr.
Na nowoczesnych, porządnie urządzonych statkach
pasażerskich są umieszczone po bokach długie galerje,
biegnące, nieraz w kilku piętrach jedne nad drugimi
wzdłuż obu stron statku, czasem aż do samego tyłu, aż do
3/4 długości, czasem tylko wzdłuż środkowej części stat­
ku. Są one bardzo wygodne, zwykle bowiem przynajmniej
jedna strona zasłonięta bywa od wiatru. Są zwykle przy­
kryte, tak że się ma wrażenie jakby się chodziło po wąskiem krużganku o bardzo subtelnych kolumnach i n i ­
skiem stropie. Ale właściwie mało się widzi morza i nie
ma się bezpośredniej łączności z niem niejako, widać go
tylko po jednej stronie, okrojone balustradą. Zresztą ten
promenade-deck zwykle bywa zaludniony elegancką mniej więcej - publicznością, zastawiony deck-chair'ami,
tak że się nadaje najmniej do - marzycielskiego upijania
się nieskończonością. Pozatem morze po bokach parowca
ma zawsze nieładne, podłużne fale biegnące od statku
pod kątem ostrym: fale, które powstały od rozdarcia mo­
rza dziobem statku. Najpiękniejszym, najpoetyczniejszym
jest zawsze przedni pokład! - Na bocznych pokładach,
promenade-decka'ach można czasem, o ile jest silny bar­
dzo wiatr uprawiać specyficzny i niezmiernie zabawny
sport. Zwykle od strony wiatru deski pokładu są całkiem
mokre od piany morskiej i skutkiem tego ślizkie. Otóż
można sobie tam urządzić ślizgawkę, analogiczną do tej,
którą ulicznicy uprawiają na zamarzniętych rynsztokach..
Czasem wiatr bywa tak silny, że bez rozpędzania się moż­
na pod jego naciskiem jechać po śliskich deskach. Taki
sport pamiętam uprawiałem ma „Gertrudzie Woermann
[?]" jadąc na Wyspy Kanaryjskie. Przytem ponieważ fale
dochodziły czasem aż do połowy tego pokładu (od strony
wiatru), sport miał swój urok pewnego ryzyka - przynaj­
mniej przemoczenia aż do suchej nitki.

Zresztą nie tylko zależnie od tego, jakiem jest morze
i niebo, zależy widok pełnego morza. Zmienia się on istot­
nie w zależności od tego z jakiego punktu na statku wy­
glądamy. Całkiem innem jest nastrój morza z samego
dzioba, tam gdzie naokoło nie widać nic tylko wodę i nie­
bo; gdzie się zupełnie zapomina o tern, że się za sobą wle­
cze ciężki kadłub statku, a myśl i dusza cala lotem bezcie­
lesnym biegnie w dal, przed siebie. Całemi godzinami
przesiadywałem tam, wgnieciony między dwa zbiegające
się bale czy szyny żelazne. O ile morze jest wzburzone wra­
żenia tu są wprost wściekłe: chwilami wznoszę się nad
przepaścią, to znowu olbrzymia góra idzie na mnie. Oczy­
wiście o ile morze jest bardzo wzburzone nie można stać
nie tylko na dziobie, ale nawet w ogóle na przednim po­
kładzie, który co chwila jest pod wodą. Jeżeli statek jest
blisko lądu często towarzyszą mu delfiny, które zawsze
płyną tuż koło szpicu, co chwila wyskakując, pełnym
wdzięku ruchem, ponad wodą. Na Atlantyku, koło Wysp

Ale wracając na Kanał, nastrój pełnego morza opano­
wuje mnie zawsze podczas tego krótkiego przejazdu
i przecina niejako pasmo wrażeń kontynentalnych od na­
stroju W. Brytanii. Pomiędzy zgiełk i chaos, jaki stwarza
zawsze podróż koleją, rozsuwa się ta krótka a jednak nie-

73

�Bronisław Malinowski

• A N O T H E N I FEEL A STRANGE UNREST

Canary Islands on board the Gertrude Woermann [?].
The waves sometimes reached halfway up the deck
(windside), lending an exciting whiff of danger to the
game - one at least risked getting soaked to the bone.

back by a hill and open to the sea in front. The city of
Dover spreads out across the entire valley and onto the
slopes of the surrounding hills. The view has its charm,
particularly as a first view of England and its unique
landscape. This uniqueness mainly results from the fact
that the air in England is much more humid than on
the Continent, thanks to which my eyes gain a totally
new perspective and I experience a number of
heretofore unknown visual effects. The horizon is very
narrow, distant objects disappearing into a blue fog
which at times goes into a deep sapphire hue. Objects
that are closer seem incredibly soft-contoured, the
colours considerably toned down, which makes the hills
at the back of the Dover valley look much bigger and
more impressive. The landscape and architecture are
truly magnificent. To the right, perched on a flat-topped
cliff, Dover Castle spreads out majestically. To the left,
as a pendant, is an army barracks or some other
building. The harbour itself is quite pretty, with two
stone piers like two outstretched arms and a broad
berthing dock. But the most beautiful element are
undoubtedly the limestone cliffs, celebrated in the song
The White Cliffs of England and shining from afar like
the fangs of Britain's lion. The sea crashing at their foot
surrounds the whole island with a silver belt. This
picture and the atmosphere it conveys forms the
essence of England's insularity - that which we
frequently dwell upon in our imaginings about this vast,
flat country that is now emerging before us from the
green sea waves.

But to get back to the channel crossing: always
when I take the short passage I succumb to the mood of
the open sea, which in a way separates my continental
impressions from my British ones. Amidst the noise and
bustle typical for railway travel this short - and at the
same time immeasurable - moment of translucent
emptiness extends the day and puts a distance between
both worlds. During this time I go through mental
states completely different from those I experience
before and afterwards. I begin to yearn for things that
were once signs of best-possible developments, things
born in secluded brooding. A n instinctive inner
asceticism rises up in me with the violence and
insistence of a bad conscience, pushing me on to
embrace the world in the simplest and purest way - in
the manner of the vast sea and the skies above it. These
thoughts, which I am sometimes not fully aware of, tend
to permeate everything around with an intangible
sadness and a yearning devoid of a definite object and
with no consolation in sight. These thoughts carry with
them a cry for a new life, the wish to wrench myself
away from my own self... In their light one can
frequently notice things that are usually concealed and
reach the innermost vestiges of one's soul, whose
existence one hadn't even dreamt of before! A n d then I
feel a strange unrest. I walk nervously about the deck,
sometimes looking for solutions close at hand. I gaze
into my fellow travellers' faces. The human mixture
crossing the channel is often quite amusing to watch:
thoroughbred Englishmen, continental riff-raff and
British-resident foreigners with their funny masquerade
of "Englishness". The latter are easy to notice (I myself
belong to this woeful and ridiculous category).

Arriving in a country on an island differs greatly
from ordinary border crossings. Here, visitors see their
destination before them as a whole, confined unit and
although in England's case it is impossible to see its
entirety, nevertheless the white coastline, emerging
slowly from the bluish fog over the silvery sea-waves,
seems to stand as a symbol for this whole, huge piece of
land and our thoughts feel like flying towards distant
territories beyond our field of vision. Arriving here is
something complete, something of a physical reality
that can be truly felt, the beauty of the landscape and
uniqueness of the situations one experiences enhanced
by the poetry of our mind pictures. This has nothing to
do with today's accursed trend of travelling by rail,
where you notice you've crossed from one country into
another by the galloons on the conductor's uniform or a
change in the colour of the coach upholstery (travellers
able to afford luxury train compartments are spared
even that). Arriving on a new continent by sea always
carries with it the primeval, mysterious force of
something new slowly emerging and taking shape from
nothingness. Something out of a dark-blue distance, the
depths of a murky darkness, that gradually begins to
grow and take shape before our eyes and whose true

Beautiful womens' faces are, of course, a focal point
in my fallen metaphysician's reverie. My yearning, born
from the dark blue depths of the sea, could well find
relief in a pair of deep blue eyes! This realisation throws
me back to my wanderings through the green desert,
but memories keep coming back... Until suddenly the
fog — ever-present here - slowly reveals a shape that is
more distinct. From a distance it is at first hard to tell if
it isn't a bank of white clouds low over the water, but
slowly the forms become clearer: elegant white cliffs
appear between the bright-green expanse of sea and the
sky. Two broad cliff banks appear before our eyes with
increasing clarity, the coast running off to the right and
left. O n the left is the southern coast, on the right the
eastern shoreline, its lime cliffs soon giving way to the
flatlands surrounding the wide bay of the Thames
estuary. Between the walls is a wide valley, closed at the

74

�Bronisław Malinowski • OGARNIA MNIE WÓWCZAS DZIWNY NIEPOKÓJ

nam zupełnie nieznanych. Horyzont jest bardzo mały.
Dalsze plany nikną, stopione w niebieskiej mgle, która
w oddali przechodzi czasem w głęboki szafir. Bliższe
przedmioty wychodzą dziwnie miękko; barwy wszystkie są
zmodyfikowane i stonowane znacznie bardziej. W dolinie
Dovru dalszy plan, pagórki stojące z tyłu wydają się przez
to także znacznie większe, bardziej imponujące. Przytem
linie, architektura pejzażu jest rzeczywiście piękna. Na
prawo na szczycie ściętej skały szeroko, majestatycznie
rozkłada się Dover Castle. Na lewo, jako pendant, na
drugim pagórku koszary, czy inny budynek. Sam port jest
wcale niebrzydki, dwa kamienne wały (piers, po angiel­
sku) obejmują, jak dwa wyciągnięte ramiona, szeroki ba­
sen przystani. Ale najpiękniejsze w krajobrazie są niewąt­
pliwie skały wapienne, sławione w piosence patrijotycznej
„the white cliffs of England", z daleka połyskujące jak kły
lwa brytyjskiego. A u stóp ich morze rozbija się i otacza
wyspę „opaską srebrną", „the silver belt". Ten widok za­
wiera w sobie, streszcza swoim nastrojem całą „wyspiarskość" Anglii, te wszystkie przeczucia i wyobrażenia jakie
się ma o tym olbrzymim płaskim kraju, który tak oto przed nami wyłania się z zielonych fal morza. Całkiem in­
aczej odbywa się przyjazd do kraju, który jest wyspą, niż
zwykłe przekroczenie granicy. Wyspę ma się przed sobą,
jako pewną całość integralną, ograniczoną. I jakkolwiek,
w wypadku Anglii przynajmniej, nie można objąć okiem
jej całości, niemniej ten biały brzeg, wyłaniający się z po­
woli z mgły sinej, ponad srebrzystą pianą fal - symbolizu­
je niejako całą olbrzymią wyspę i myślą ogarnia się dale­
kie obszary, leżące poza tern co widać! Przyjazd jest tutaj
czemś kompletnem, czego fizyczną realność przeżywa się
rzeczywiście, w czem poezji wyobrażeń i sytuacji odpowia­
da piękno widoków i swoistość przeżyć. To nie ta przeklę­
ta współczesna technika podróżowania koleją, gdzie
zmianę kraju poznaje się po galonach konduktora i kolo­
rze obić wagonu; podróżnym którzy mogą sobie zapłacić
train de luxe nawet te wrażenia bywają oszczędzane. Do­
jazd morzem do jakiegoś nowego kontynentu ma w sobie
zawsze tę pierwotną, tajemniczą moc rzeczy nowych,
które powoli powstają, jakby stwarzane, ucieleśniane z ni­
cości; powstają z sinej dali i z głębi mglistego mroku
i w oczach, nieznacznie rosną i przybierają kształt, który
odgadną[ć] się staramy zanim w swej pełni stanie przed
nami. Pamiętam nieopisane wrażenie, które miałem
podróżując pierwszy raz po morzu Śródziemnem. Nad
brzegiem morza siedząc w cudownej zatoce, gdzie wśród
gaju pinii i długich szpalerów aloesu i erica arborea nikt
nie zakłócał piękna i samotności jesiennych dni, czytałem
Odyseję, po grecku, ucząc się do matury. Byłem po cięż­
kiej chorobie, wycieńczony i tak przygnębiony, że nawet
cudowne słońce nie uśmiechało się do mnie; nie wolno
mi wówczas było czytać samemu i lekarze stawiali bardzo
ponure horoskopy dla mojego wzroku. Matka pracowała
ze mną. Powoli przychodziłem do sił i całe piękno, - upa-

objęta chwila przejrzystej pustki, która wydłuża ten dzień
i stwarza odległość między temi dwoma pasmami przeżyć.
Przez chwilę tą przechodzą stany psychiczne tak zupełnie
odmienne od innych rzeczy, które poprzedzają i następu­
ją. Rodzi się tęsknota za rzeczami, które kiedyś były zna­
kami najlepszego rozwoju, za rzeczami, które rodzą się
z samotniczej kontemplacji gwałtownie i z natarczywością
wyrzutów sumienia budzą się instynkty wewnętrznej ascezy, która pcha do objęcia świata w formie najprostszej
i najczystszej - takiej, jak to morze rozległe i niebo nad
niem. Rzeczy te, które czasem nawet nie dochodzą do
pełnego uświadomienia, czasem tylko przenikają wszystko
wokoło jakimś niewidzialnym smutkiem i tęsknotą bez
przedmiotu i ukojenia, rzeczy, które niosą w sobie krzyk za
życiem nowem, za wyrwaniem się, oddaleniem od same­
go siebie....W świetle ich można czasem dojrzeć dużo rze­
czy w ogóle ukrytych i dotrzeć do zakamarków własnej
duszy, o których istnieniu przedtem się nie śniło - ! Ogar­
nia mnie wówczas dziwny niepokój. Chodzę szybko po
pokładzie. Czasem szukam czegoś „pod ręką"; przeglądam
twarze towarzyszów podróży: publiczność jadąca przez ka­
nał jest często zabawna: mieszanina czystej krwi anglików
i hołoty kontynentalnej i ta zabawna maskarada cudzo­
ziemców, którzy mieszkają w Anglii i którzy się „przyanglizowali". Poznać ich łatwo na pierwszy rzut oka! (Ja sam
należę do tej, pogardy godnej i komicznej kategorji). Twa­
rze pięknych kobiet są oczywiście punktami orietacji
w tym przeglądzie upadłego metafizyka. Tęsknota zrodzo­
na z sinej głębiny morza rada by się zaspokoić w spojrze­
niu pary niebieskich oczu! Uświadomienie takiej rzeczy
odrzuca mnie nazad na wędrówkę po zielonej pustyni.
Czasem wspomnienia przychodzą... Aż oto z mgły, która
tu jest wieczna, powoli wyłaniają się jakieś bardziej okre­
ślone formy. Z daleka trudno się zorjentować początkowo,
czy to nie są białe chmury leżące nisko tuż nad wodą; ale
powoli widać coraz wyraźniej: pomiędzy jasno zieloną
przestrzeń morza i nieba zaznaczają się elegancko zaryso­
wane białe skały. Przed nami dwie szerokie ściany wyła­
niają się coraz wyraźniej; na prawo i na lewo brzeg ucie­
ka; na lewo południowe wybrzeże, na prawo wschodni
brzeg, na którym skały wapienne kończą się niedługo
i ustępują miejsca płaskim przestrzeniom, otaczającym
szeroką zatokę u ujścia Tamizy. Pomiędzy dwoma ściana­
mi otwiera się szeroka dolina, zamknięta z tyłu pagórkiem
z przodu otwierająca się na morze; całą szerokość dolinki
zajmuje miasto Dover, które pozatem rozpina się naokoło
na pochyłości pagórków otaczających. Widok jego ma pe­
wien urok, zwłaszcza jako pierwsze powitanie Anglii,
pierwsze wrażenie krajobrazu angielskiego z całym jego
specyficznym charmem. Charm ten polega w pierwszej li­
nii na tern, że powietrze w Anglii jest bez porównania bar­
dziej przesycone wilgocią niż np. u nas i wogóle gdziekol­
wiek na kontynencie. Z tego powodu powstaje zupełnie
inna perspektywa powietrzna i szereg efektów malarskich

75

�Bronisław Malinowski • A N D T H E N I FEEL A S T R A N G E UNREST

form we attempt to guess at even before we see it i n
full. I still remember the indescribable sensations I felt
on my first trip to the Mediterranean. Sitting on the
shore of a beautiful bay among pine groves and long
rows of aloe and erica arborea and with no one
disturbing the beauty and seclusion of the autumn days,
I read the Odyssey i n Greek, cramming for my GCE. I
was emaciated and exhausted after a serious illness and
so downcast that I didn't even notice the wonderful sun
smiling down at me. A t the time I'd been forbidden to
read by myself, doctors having made sad forecasts
regarding my eyesight, and my mother worked with me.
But slowly my strength returned and I experienced the
entire intoxicating beauty of life stirring i n me. I
experienced it - and the distant, dark-blue sea, the
stone-walled olive groves on round, gently-sloping hills
and the gravel paths on which I walked next to the
seashore. One of them ran the length of the bay to a
chapel standing on the other (South) end. I think it was
called S-ta Maria Anunziata. Sometimes, when I felt
better, I accompanied my mother to the town, Luosin
piccolo, along a path leading over a hill and cutting
across a piece of headland fencing off our bay, Cigale,
from the town and its harbour. I can remember walking
to the harbour quite late on one moonlit evening, just
after sunset. The town was empty, as if deserted, barges
topped with dark sails rocked on the silent water i n the
warm, soft air. The smell of burning oil and the quick,
resonant, well-rounded sound of Italian. From a
distance I heard someone singing, "Ninetta mia Son'
barcarola, Sono del'arte e sono gentile, Nell mia barca
se vuoi venire, Sull' alto mare andaremo...". I remember
this moment, its scent and melody, very vividly. Until
this day it awakens i n me the atmosphere of those days:
an unconscious, much-longed-for fulfilment of my own,
idealised picture of Italy which reality was later to
destroy. But I still have it i n my memory, I still know
that land of unknown happiness that was so close to me
for a moment, almost mine, although my feet will never
tread that soil again!

advantages i n the other. For me, certain phrases in the
Odyssey stood for the concrete shape taken on by the
gush of life that at the time poured over me from
innermost sources. Besides language and sound, I was
also fascinated by the slowly unravelling pictures
portraying the divine wanderer's adventures, and the
ocean (particularly the seaborne adventures). W i t h
indescribable yearning my eyes and thoughts reached
out through the narrow mouth of the bay towards the
wide, violet-hued sea. I glided over its smooth, broad
surface far, far away to Ithaca, embraced Italy and went
on to Sicily, home of Polyphemus. Once there I turned
the other way, towards the waters of the Black Sea,
where Odysseus' wanderings began, and on to the coast
of Egypt, land of the lotus-eaters. Both the sea and the
territory i n those parts seemed strangely deep,
mysterious, as if shrouded by some kind of blue fog
hanging over the sea like darkness. A n d I simply could
not believe that the waters on whose shores I sat and
which washed my feet were part of the same sea that
disappeared somewhere into the darkness of tales and
legends so distant that our imagination is barely able to
embrace them.
After a few days in Cigale I boarded a ship and
travelled south, chasing the shadows of my thoughts in vain. They escaped me like night fleeing the Sun and
before my eyes I only had the same old sea, pushing me
on into the distance and playing on my yearning, and
the wonderful coastline with its vine and olive groves,
naked cliffs and small, white-walled towns. But I still
remember vividly the feelings I had when I awoke
shortly before arriving i n Ragusa. I don't know why, but
this was the first time I felt I was truly traversing the
waters of this wonderful Mediterranean basin which
gave birth to the antique world and its culture and
where - on similar clear, sunny mornings - Roman
triremes sailed peacefully along the brightly-lit, laughing
coast.
We sailed along the Dalmatian coast, stopping for
sightseeing at all the larger cities. This trip impressed
me deeply, perhaps because I'd been prepared for it by
my longing, by an inner silence in which thoughts
without shape or content but incredibly strong, like rays
of light signalling life, had the chance to develop freely.

A t that time I was deeply under the impression of
the poetic beauty of Homer's Odyssey. The scanned
sounds of Greek were only partly comprehensible to me
and completely alien as a spoken language, a tool
permitting direct communication of inner content,
which was exactly why they provoked an exuberance of
strangely vivid impressions and sensations. Poetry i n a
language well known to me, where I rather feel than
understand words, in a language uncontaminated by
everyday usage, has its own strength and charm. Here,
it is as if language consisted of names, each describing a
separate and individual state of the soul. Naturally,
poetry in one's own mother tongue is the most
appropriate and best understood, but there are also

The first port, Zara, impressed me deeply - it was
the first true example of an Italian small town I'd
encountered. I searched its narrow, dark alleys, along
which people strolled as if along cobbled corridors, its
little churches colourfully concealed amongst the
houses, and the town's entire, dirty, laziarone -Vike:
bustle for an embodiment of all the formless, foggy and
disorganised thoughts and dreams I'd had so many
times in connection with the magic name: Italy. This
stony materialisation of puny, dispersed imaginings, this
2

76

�Bronisław Malinowski

• OGARNIA MNIE WÓWCZAS DZIWNY NIEPOKÓJ

jające szczęście budzącego się we mnie życia, przeżyłem
i przelałem na dalekie, sine morze; na gaje oliwne wśród
kamiennych wałów, położone na łagodnych stokach
okrągłych pagórków; na drogi wysypane żwirem po
których można było chodzić nad samym brzegiem morza.
Jedna dróżka prowadziła nad zatoką, wzdłuż, aż do ka­
pliczki, która stała na drugim końcu zatoki, południowym
- S-ta Maria Anunziata, zdaje mi się. Czasem, już jak czu­
łem się zdrowszy, chodziłem z Matką do miasteczka (Luosin piccolo - ) drogą poprzez pagórek, przecinającą przy­
lądek, który odgradzał naszą zatokę, Cigale, od portu
miasteczka. Pamiętam taki jakiś wieczór księżycowy, kie­
dy późno dosyć, zaraz po zachodzie słońca dochodziłem
do portu. Miasto bardzo puste, prawie jak wymarłe; na ci­
chej wodzie kołyszą się w ciepłem, miękkiem powietrzu
barki o ciemnych żaglach; zapach oliwy smażonej i szyb­
ka, dźwięczna, okrągła mowa włoska; z daleka słychać
piosenkę: „Ninetta mia S o ń barcarola - Sono del'arte
e sono gentile - Nell mia barca se vuoi venire - Sull' al­
to mare andaremo...". Pamiętam dobrze tę chwilę, jej za­
pach i jej melodję - która do dziś dnia budzi we mnie
treść tej epoki: nieświadome, wytęsknione ujęcie włoskości w jakiejś wyidealizowanej, mojej własnej formie, którą
rzeczywistość później zabiła. Ale we wspomnieniu mam ją
jeszcze, znam jeszcze ten kraj nieznanego szczęścia, które
przez chwilę było mi bliskiem, prawie mojem; ale stopy
moje już tam nie powrócą!
Wówczas byłem bardzo przejęty pięknością Homera:
poezją Odysei. Dźwięki skandowanej greczyzny, na wpół
mi tylko zrozumiałe; a raczej obce mi zupełnie jako mo­
wa, jako narzędzie bezpośredniego wypowiedzenia treści
wewnętrznych - kojarzyły się właśnie dla tego w dziwnie
plastyczny sposób z całym natłokiem bujnie rozwijających
się wrażeń i odczuć. Poezja w języku dobrze mi znanym,
w którym się bardziej przeczuwa, niż rozumie słowo; w ję­
zyku nie skalanym codziennością i powszedniością użyt­
ku, ma swój własny czar i potęgę. Jest to jakby język skła­
dający się z imion własnych, oznaczających indywidualnie
tyleż swoistych stanów duszy. Oczywiście poezja w języku
ojczystym, własnym jest tą właściwie i w pełni zrozumia­
ną poezją, ale tamta ma też swoją wartość. Dla mnie nie­
które frazesy z Odysei były tym konkretnym kształtem,
w który zesztywniała owa fala życia, zalewająca mnie
wówczas z źródeł najgłębszych. Poza językiem równolegle
z dźwiękami fascynowały mnie też obrazy, powoli rozta­
czające się przedemną, treść przygód boskiego tułacza i ,
zwłaszcza, scena tych przygód - morze. Z nieopisaną tęsk­
notą wybiegałem, poprzez wąski otwór zatoki, oczami
i myślą na szerokie, „fiołkowe" morze; ślizgałem się po je­
go gładkiej, szerokiej powierzchni, hen, daleko aż ku brze­
gom Itaki, obejmowałem Włochy i szedłem ku Sycylii, ku
ojczyźnie Polifema; i tam daleko, w przeciwną stronę ku
wodom Pontu skąd się tułaczka Odyseja zaczęła i ku brze­
gom Egiptu, gdzie mieszkali Lotofagowie. I morze tamto,

przestrzeń tamta raczej wydawała mi się dziwnie głęboka,
czy tajemnicza, jakby otoczoną jakąś mgłą błękitną, która
nad morzem zwisała, jak noc. I wprost nie chciało mi się
wierzyć że ta oto woda, nad którą siedzę, która do stóp
moich dobiega, to część tego samego - morza, które tam
dalej gubi się w mroku legendy, staje się baśnią, ledwo do­
stępną wyobraźni.
A potem po parodniowym pobycie w Cigale, wsiadłem
na statek i pojechałem na południe, ścigać cienie mej my­
śli - próżna pogoń! Pierzchają, jak noc przed słońcem
i przed sobą mam zawsze tylko to samo morze rzeczywiste,
które tylko ciągle pcha w dal i mami tęsknotą; i brzeg
wspaniały, winnice i gaje oliwne, skały nagie i miasteczka
o białych murach. Ale pamiętam dobrze moje uczucia jak
się obudziłem dojeżdżając do Raguzy. Nie wiem dlaczego,
ale po raz pierwszy miałem wrażenie poczucia, że jestem
na wodach tego wspaniałego basenu Śródziemnego, nad
którym wyhodowała się cała kultura świata starożytnego,
gdzie w taki sam ranek pogodny i słoneczny spokojnie
płynęły (?!) trireny rzymskie nad oświetlonym jasno - ,
śmiejącym się brzegiem. Jechaliśmy wówczas statkiem
wzdłuż brzegów Dalmacji, zajeżdżając po kolei do wszyst­
kich większych miast i zwiedzając je. Podróż ta zrobiła na
mnie silne wrażenie, właśnie dlatego, być może, że byłem
do niej przygotowany długą tęsknotą, ciszą wewnętrzną,
w której owe rzeczy bez kształtu i bez treści, a tak nie­
zmiernie silne, owe promienie zwiastujące życie, mogą
rozwijać się swobodnie.
Pierwszy port: Zara zaciekawił mnie niezmiernie jako
pierwszy okaz małego miasteczka włoskiego, jaki widzia­
łem. Dopatrywałem się w ciasnych, ciemnych uliczkach,
gdzie ludzie chodzili sobie, jakby po jakiś korytarzach bru­
kowanych, w kościółkach malowniczo ukrytych między
domami, w życiu, brudnem i lazzarońskiem ucieleśnienia
tych wszystkich myśli i marzeń bez formy, a raczej o for­
mie mglistej, niezintegrowanej, które miałem tyle razy
w związku z tym imieniem magicznym Włochy! Takie
ucieleśnienie kamienne myśli małych i rozproszonych, ta­
kie zcałkowanie w żywą istotę tego co gdzieś znajdowało
się [w] kraju snów, stanowi dla mnie jeden z największych
uroków podróżowania. W tych wrażeniach, które zawsze
zstępują niespodzianie, podróż bywa rzeczywiście piękna;
tak jak miłość, która w życiu stwarza to, za czem tęskni­
my, ale nie śmiemy prawie wierzyć w jego rzeczywistość.
Czasem to ucieleśnione marzenie występuje tak nagle,
tak niespodzianie, uderza w umysł zmęczony i przysypany
pyłem wrażeń trywjalnych, tak potężną kaskadą piękna
oczyszczającego i trwożnego, że staje jak sen ucieleśniony;
że posiada równocześnie urok tajemniczy snu i życiem
tryskającą intensywność jawy. Pamiętam taki był mój
pierwszy przyjazd do Wenecji. Zmęczony, zwiedzaniem
Wiednia w upalne i suche dni Wrześniowe, wyczerpany
spacerem po grotach Postoiny, wsiadłem z Matką późno
popołudniu w pociąg, jadący do Wenecji. Byłem tak prze2

77

�Bronisław Malinowski • A N D T H E N I FEEL A STRANGE UNREST

BI

A
A
L
Z

Lo
W
со
pe
ck
en
M
M
Fe­
ar
w:
H
ri­
ch

ftl
e
1

C(

о
w

b
tl
\i
h

d

-

integration into a living organism of that which had
been hidden somewhere within the realm of dreams, is
for me one of the greatest attractions of travelling.
These sensations, which always come down on one
unexpectedly, are what makes a journey really beautiful
- like love, which brings into our lives what we crave
after but in whose existence we barely dare to believe.
A t times such materialisations of dreams appear quite
suddenly and unexpectedly, attacking a mind exhausted
and dimmed with the dust of trivial impressions with
such mighty cascades of purifying and intimidating
beauty that they seem like dreams come true, possessing
both the mysterious charm of the dreamlike and the
life-spurting intensity of the material world. Such, I
remember, was my first-ever arrival in Venice. Tired
after several hot, dry September days spent sightseeing
Vienna and exhausted after a trek through the caves of
Postoina, my mother and I boarded a late-afternoon
train to Venice. I was so full of impressions that I began
conversing with my fellow-travellers, a Jewish salesman
and his wife. I remember I became fully immersed i n a
dialectical debate about anti-Semitism, Austria's
internal policies, etc. I fell into a state of passive
exhaustion and nervous excitement, experiencing the
well-known external symptoms of rail travel: the
monotonous clatter of the wheels on the tracks, the
blurred, winking lamplight, the typical hoarseness of
voices raised to overshout the train's noise and the
dirty-yellow upholstery of the 3rd-class coach. To this
one may add a medley of mental pictures, anxiety about
finding convenient and cheap quarters for the night, a
sense of helplessness and a feeling that one is at war
with that part of humanity with which one is directly
confronted. The railway station, the luggage porters and
the host of hotel servants only served to enhance the
extreme banality of my first arrival i n Venice.
The station entrance opens directly onto the Canale
Grande. Suddenly, I was struck by the silence of the
clear, moonlit night. The yellow glare of streetlamps
reflected i n the delicately rippling water, dispersing in
the silvery-bluish light. The sound of water splashing
quietly against stone steps seemed so uncanny, so
distinctly characteristic of Venice's deepest soul - white
marble washed with green water, the waves of the

lagoon reflecting the Gothic turrets of the palaces and,
further on, fishing settlements, sand and muddy, flat
banks.
We boarded a gondola which took us through some
narrow side canals, every now and then returning to the
Canale Grande. Shapes I knew well from the shadows
of my dreams appeared before me. I listened to the
names with a shiver, a strange feeling of happiness, as if
I were experiencing a grand moment, as if all these
great things were only materialising now. A base though common - symptom of self-centredeness
(though perhaps my feelings were not all that
undignified - after all, at the time I only felt what I felt
and was driven solely by my enthusiasm). Chiesa degli
Scalzi, Palazzo Vendzamin (Veneziani) - Calerghi,
Palazzo Foscari - I still remember the names 1 heard
that night until this day.

© Copyright by Helena Wayne
Manuscript transcription and editing:
Danuta Benedyktowicz, Zbigniew Benedyktowicz
Translated by Maciej Bańkowski

Notes
1

"Mrs. N . " , or A n n a Brunton, is a native of South Africa,
not N e w Zealand (it seems that Malinowski wanted to
conceal her identity here). A n n a Brunton appears in the
diaries as an " n " enclosed in a circle. N i n a Stirling, another
woman encountered in Australia, appears as a capital N .
Malinowski met A n n a Brunton during his studies in
Leipzig (1908-1910), where she was a music student. T h e r e
is evidence of their trips to Switzerland in Malinowski's
diaries from that period. Malinowski and A n n a Brunton
corresponded with each other for some time following
Anna's return to South Africa and met again when she
visited England in 1929 (cf. Helena Wayne: Bronisbw

Malinowski: The Influence Of Women On His Life and Work).
2

Lazzarone:

any of a class of homeless beggars usually found

on the streets of Naples.

�Bronisław Malinowski • OGARNIA MNIE WÓWCZAS DZIWNY NIEPOKÓJ

sycony wrażeniami, że zacząłem rozmawiać z towarzysza­
mi podróży: komiwojażerem Żydowskim i jego żoną. Pa­
miętam cały zatonąłem w djalektyczną dyskusję o antyse­
mityzmie, polityce wewnętrznej Austrji i t.p. Wpadłem
w ten stan biernego przemęczenia i podniecenia nerwo­
wego; jednostajny stukot kół o szyny, brudne, mrugające
światło lampy, ochrypłe głosy któremi się zawsze mówi,
ażeby przekrzyczeć hałas pociągu, brudno-żółte wnętrze
wagonu 3. klasy - oto elementy zewnętrzne dobrze zna­
nego nastroju kolejowego. Do tego dodać jeszcze kalejdo­
skop obrazów pamięciowych, niepokój czy się dostanie ła­
two, wygodnie i tanio schronienie na noc - bezradność
pewna i poczucie, że się jest na stopie wojennej z ta czę­
ścią ludzkości, z którą się ma bezpośrednio do czynienia.
Dworzec kolejowy w Wenecji, tragarze, banda służących
hotelowych, to wszystko jeszcze przyczyniło się do zaak­
centowania tej niezmiernie banalnej formy, w której po
raz pierwszy znalazłem się na lagunie. Z dworca wychodzi
się bezpośrednio na Canal Grande. Nagle uderzyła mnie
cisza jasnej nocy księżycowej. W srebrnem, niebieskawym
świetle żółte światła latarni, pryskające w odbiciu na lek­
ko falującej wodzie. Cicho pluskała woda o kamienne
schody i ten szmer tak dziwny m i się wydał, tak dużo
mówił odrazu o tej najgłębszej istocie Wenecji - o mar­
murach białych, oblanych zieloną wodą, o falach laguny,
w których przeglądają się gotyckie koronki pałaców,
i które tam daleko oblewają wioski rybackie i piaski i muliste brzegi płaskie. Wsiedliśmy w gondolę, która nas wio­
zła, trochę przez wąskie kanały boczne, chwilami wypły­
wała znów na Canal Grande. Kształty dobrze mi znane,
wymarzone z cieniów występowały przedemną; słyszałem

79

nazwy, ze drżeniem, z dziwnym uczuciem radości, jakgdybym przeżywał wielką chwilę, jakby te wielkie rzeczy do­
piero teraz się urzeczywistniały; upokarzający symptom,
ogólnego zresztą egocentryzmu - zresztą może nawet nie
upokarzający - przecież wtenczas czułem zupełnie tylko
tamto i byłem tylko przepełniony entuzjazmem. Chiesa
degli Scalzi, Palazzo Vendzamin (Veneziani) - Calerghi;
Palazzo Foscari - te nazwy do dziś pamiętam z owej nocy.
© Copyright by Helena Wayne
Transkrypcja z rękopisu i opr.
Danuta Benedyktowicz, Zbigniew Benedyktowicz

Przypisy
„Mrs N . " to A n n a Brunton, pochodząca z Południowej Afry­
ki, nie Nowej Zelandii (wydaje się, że Malinowski chciał jak­
by ukryć jej tożsamość tutaj). Jej postać pojawia się w dzien­
nikach w zakteślonym kółkiem „n". Inna kobieta, spotkana
później w Australii, N i n a Stirling występuje pod „pełnym
N . " . Malinowski poznał A n n ę Brunton w czasie swoich stu­
diów w Lipsku (1908-1910), kiedy studiowała tam muzykę.
Można znaleźć świadectwa o ich podróżach do Szwajcarii
w jego dziennikach z tego okresu. G d y powróciła do Połu­
dniowej Afryki, przez pewien czas korespondowali ze sobą.
Spotkali się ponownie, gdy odwiedziła Anglię w 1929 roku
(por. Helena Wayne, Bronisław

Malinowski: wpływ kobiet

jego tycie i dzieło)
lazaron - przest. łazik, bezdomny włóczęga (neopolitański),
żyjący z dorywczych posług albo żebraniny; wł.

lazzarone.

na

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10242" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10220">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/280bd1b2ec1805acc0ef69f38af1df7e.pdf</src>
        <authentication>eddc2717afd82965dae3b3679d60328c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121741">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1699</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121742">
                <text>2001</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121743">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1572</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121744">
                <text>Andrzej Lepper - chłopski przywódca charyzmatyczny? / ETNOGRAFIA POLSKA 2001 t.45</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121745">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 2001 t.45, s.47-84</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121746">
                <text>Drozd-Piasecka, Mirosława</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121747">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121748">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121749">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="121750">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121751">
                <text>„Etnografia Polska", t. X L V : 2001, z. 1-2
PL ISSN 0071-1861

MIROSŁAWA D R O Z D - P I A S E C K A
Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Warszawa

A N D R Z E J LEPPER
- CHŁOPSKI PRZYWÓDCA CHARYZMATYCZNY?
( W I Z E R U N E K M E D I A L N Y PRZEWODNICZĄCEGO „SAMOOBRONY")

WSTĘP

T e r m i n „ p r z y w ó d c a charyzmatyczny" w p r o w a d z i ł do nauk społecznych
M a x Weber, by określić zespół cech o s o b o w o ś c i o w y c h , k t ó r e umożliwiają
jednostce zdobycie w społeczności autorytetu pozwalającego na skuteczne
sprawowanie w ł a d z y politycznej b ą d ź religijnej. Weber wyróżnił trzy „ c z y s t e "
typy p r z y w ó d z t w a : tradycyjne, legalne (racjonalne) i charyzmatyczne. Przy­
w ó d z t w o charyzmatyczne, j a k pisze Orzechowski (1984, s. 286), było jego
swoistą pasją b a d a w c z ą . U w a ż a ł , że charyzma najpełniej i najadekwatniej
w y r a ż a istotę p o l i t y k i j a k o sfery życia społecznego oraz „ z a w o d u i p o w o ł a ­
n i a " . Charyzma (w przeciwieństwie do p r z y w ó d z t w a tradycyjnego i legalnego)
była zjawiskiem t r w a ł y m , występującym we wszystkich epokach dziejowych,
j a k b y ponadustrojowym, współistniejącym i k o n k u r u j ą c y m z charakterystycz­
n y m i dla tych epok t y p a m i p r z y w ó d z t w a . Weber postrzegał c h a r y z m ę głównie
j a k o zjawisko typowe dla sytuacji k r a ń c o w y c h i p r z e ł o m o w y c h w rozwoju
określonej sfery życia społecznego, epoki czy narodu. Jej naturalnym ś r o d o w i ­
skiem są „czasy p r z e ł o m u , kryzysu władzy, idei", elit p r z y w ó d c z y c h , form
i metod r z ą d z e n i a . R o d z i się w ó w c z a s naturalne zapotrzebowanie na nowe
idee, a p o s t o ł ó w i b o j o w n i k ó w o ich urzeczywistnienie. Misję a p o s t o ł a i bojow­
nika, organizatora w a l k i przeciw zastanym w a r u n k o m spełnia właśnie przy­
w ó d c a charyzmatyczny. Charyzma zwraca się zatem przeciw „zastanej rzeczy­
w i s t o ś c i " , tradycyjnemu ładowi, systemowi wartości. W ten s p o s ó b stanowi
czynnik dziejotwórczy o decydującym znaczeniu, t w o r z ą c y nowy ład, torujący
d r o g ę n o w y m ideom i w a r t o ś c i o m .
P r z y w ó d c a charyzmatyczny pojawia się więc w określonej sytuacji społecz­
nego zapotrzebowania. Potrafi z a p a n o w a ć nad t ą sytuacją p o d p o r z ą d k o w u j ą c
sobie masy i p o k i e r o w a ć je zgodnie ze swoją wolą. W weberowskiej inter­
pretacji jest to człowiek posiadający wyjątkowe talenty a w szczególności
z d o l n o ś c i magiczne, moc ducha i m o w y , wyróżniający się niezwykłym boha­
terstwem, cieszący się posłuszeństwem uczniów i w y z n a w c ó w wyłącznie z racji
czysto osobistych, niecodziennych cech, dzięki k t ó r y m grupuje w o k ó ł siebie

�48

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA

z w o l e n n i k ó w , a nie z uwagi na zajmowane stanowisko lub przejętą zgodnie
z t r a d y c j ą g o d n o ś ć . A u t o r y t e t charyzmatyczny opiera się na wierze w p r o ­
roka, na osobistym „ u z n a n i u " dla bohatera wojennego, bohatera ulicy lub
demagoga i upada wraz z n i m . W i a r a i uznanie są o b o w i ą z k i e m , k t ó r e g o
dopełnienia wymaga dla siebie p r z y w ó d c a legitymujący się c h a r y z m ą , a k t ó r e g o
naruszenie karci. P o d s t a w ą autorytetu, prestiżu charyzmatycznego p r z y w ó d c y ,
trwałości jego panowania i w ł a d z y jest sukces. Gdy powodzenie go opuszcza,
jego panowanie jest z a g r o ż o n e , traci moc (Orzechowski 1984, s. 286-293).
1

N a weberowskie rozumienie dziejowej r o l i p r z y w ó d c ó w charyzmatycznych
s k ł a d a ł o się t o , iż: a) pojawiają się w epokach społecznych i politycznych
p r z e ł o m ó w ; b) występują przeciwko zastanym w a r u n k o m i ich reprezentan­
tom; c) w s k a z u j ą masom ideał przyszłości i d r o g ę „ k u lepszym brzegom
i czasom", głoszą nowe idee, wartości, normy, k t ó r e wyrażają myśli i nastroje
opozycyjne, a r t y k u ł u j ą potrzeby i cele w a l k i ; d) ogniskują na sobie d z i a ł a n i a
mas przeciwko zastanemu ładowi; e) p o d e j m u j ą decyzje w s p o s ó b odpowie­
dzialny (samotnie) t y l k o na w ł a s n e ryzyko; f) posługują się ś r o d k a m i „ r e w o l u ­
cyjnego" przymusu i przemocy, aby u t o r o w a ć d r o g ę n o w y m ideom, stosun­
k o m społecznym i t d . (Orzechowski 1984, s. 291).
W ostatnich latach charyzma (charyzmat) stała się pojęciem niezwykle
popularnym, a nawet n a d u ż y w a n y m w języku publicystyki i p o l i t y k i . W y n i k a
to głównie z d w ó c h p o w o d ó w . Pierwszym jest w y r a ź n i e manifestowana i od­
czuwana t ę s k n o t a społeczna i społeczne zapotrzebowanie na p r z y w ó d c ó w cha­
ryzmatycznych, z k t ó r y m i masy m o g ł y b y się identyfikować (stąd ich k w a l i f i ­
kowanie w kategoriach politycznie i etycznie pozytywnych). D r u g i m jest świa­
d o m o ś ć , że charyzma nie należy do zjawisk codziennych, naturalnych, lecz
pojawia się rzadko, w sytuacjach kryzysu starych struktur i a p a r a t ó w b i u ­
rokratycznych. W e współczesnej publicystyce charyzmie nadaje się inne niż
u Webera interpretacje. N i e jest ona, tak j a k w jego analizach, typem ideal­
n y m , lecz k o n s t r u k c j ą z ł o ż o n ą z d w ó c h odmiennych e l e m e n t ó w : a) w y o b r a ż e ń
0 t y m , j a k m o ż e b y ć i j a k b y ć powinno ( t ę s k n o t a za c h a r y z m ą i przeciw­
stawianie jej zbiurokratyzowanego, dalekiego o d mas sposobu r z ą d z e n i a , m y ś ­
lenia i odczuwania); b) p r z e k o n a ń , iż p r z y w ó d z t w o charyzmatyczne m o ż e b y ć
1 jest faktem rzeczywistym, że są w dziejach sytuacje r o d z ą c e zapotrzebowanie
na c h a r y z m ę i p r z y w ó d c ó w charyzmatycznych na r ó ż n y c h poziomach struk­
tury społecznej (od fabryki po kraj czy n a r ó d ) ; (Orzechowski 1984, s. 294).
Współczesna struktura charyzmatu jest też inaczej eksplikowana niż u Webera
(co w y n i k a z odmiennego spojrzenia na te same zjawiska, widzenia innych
aspektów m e c h a n i z m ó w działań politycznych). Składają się na nią takie elementy
jak: a) wiedza (ale nie uczona, akademicka, lecz życiowa praktyczna z umiejęt­
n o ś c i ą stosowania wiedzy książkowej); b) dar syntetycznego f o r m u ł o w a n i a
1

Było to stanowisko odmienne od klasyków marksizmu traktujących wybitnych przywódców
jako eksponentów i wyrazicieli interesów, dążeń, aspiracji konkretnych sił, klas, grup społecznych
(Bonaparte, Luter, Münzer); (Orzechowski 1984, s. 292-294).

�A N D R Z E J L E P P E R - PRZYWÓDCA C H A R Y Z M A T Y C Z N Y ?

49

w y z w a ń , z a d a ń epoki, sytuacji i wskazywania s p o s o b ó w ich rozwiązania; c) dar
pozyskiwania sobie ludzi do głoszonych haseł, idei i p r o g r a m ó w ; d) z d o l n o ś ć
wzbudzania u c z u ć przeciwstawnych: od uwielbienia i całkowitego oddania do
nienawiści i potępienia (które nie wykluczają szacunku i uznania niecodziennych
w a l o r ó w i zalet); e) dar wizjonerstwa społecznego, umiejętność przewidywania
z d a r z e ń i ich konsekwencji; f) szczególne zdolności p o s ł u g i w a n i a się słowem
( m ó w i o n y m lub pisanym); g) wyjątkowe cechy charakteru (skromność, prostota,
o t w a r t o ś ć , w y r o z u m i a ł o ś ć , cierpliwość); (Orzechowski 1984, s. 295).
W ś r ó d postaci spełniających wymogi tej charakterystyki wymieniani są
m . i n . Mojżesz, Aleksander M a c e d o ń s k i , Joanna d'Arc, Jan Paweł I I , a ostatnio
t a k ż e dyrektorzy w i o d ą c y c h m i ę d z y n a r o d o w y c h korporacji, b a n k ó w , funduszy
powierniczych. W e d ł u g Johna P. K o t t e r a , z H a r v a r d Business School, to
osobnicy otwarci na zmiany, posiadający umiejętność porywania i przekonywa­
nia ludzi do rzeczy niemożliwych oraz rzadki dar zaszczepiania bliźniemu
swojego entuzjazmu, pewności siebie i niewzruszonej wiary w cel, przebojowi,
określani j a k o : „ k t o ś i m a on w sobie c o ś " .
Francois N a i l , szef firmy Naj International, zajmującej się poszukiwaniem
kadry kierowniczej na polskim rynku, u w a ż a , że „nie istnieje coś takiego j a k
wzorzec charyzmatycznego lidera, do k t ó r e g o m o ż n a by p r z y k ł a d a ć poszcze­
g ó l n y c h k a n d y d a t ó w i mierzyć poziom charyzmy" ( W i l k 1999, s. 4). T o k t o ś
p o t r a f i ą c y s f o r m u ł o w a ć wyznaczone przez siebie cele w kategoriach wizji i m i ­
sji, a p o d w ł a d n i w to uwierzą (tamże, s. 5). W dodatku umiejący szybko
zmienić wizję i misję, z a p r e z e n t o w a ć p o g l ą d na j a k ą ś s p r a w ę wręcz przeciwny
do w ł a s n e g o wczorajszego i ludzie też m u uwierzą. Powinien c h a r a k t e r y z o w a ć
się przede wszystkim kunsztem przemowy (weberowski charyzmatyk K l e o n
też był d o s k o n a ł y m m ó w c ą ) i rozmowy, bo większość czasu poświęca k o m u ­
nikowaniu się z innymi. M i e ć rozległe horyzonty i szeroką wiedzę, niekoniecznie
ściśle związaną z b r a n ż ą . P r z y w ó d c a charyzmatyczny balansuje po mistrzowsku
m i ę d z y d w o m a konstytutywnymi, c h o ć z pozoru sprzecznymi cechami swej
osobowości: o g r o m n ą pewnością siebie a otwartością, skłonnością do kwestiono­
wania, w ą t p i e n i a (tamże, s. 6).
Uznany niemiecki publicysta Gunter Ogger, autor bestselleru „ Z e r a w gar­
n i t u r a c h " , twierdzi, że „ p r z y w ó d c a charyzmatyczny" musi b y ć dla załogi k i m ś
w rodzaju „ d u s z p a s t e r z a " . Charyzma jest darem, m e n a d ż e r e m trzeba się ob­
j a w i ć . Trzeba u m i e ć p o r w a ć ludzi do rzeczy n i e w y o b r a ż a l n y c h i niemożliwych.
Jak wobec tych charakterystyk u s y t u o w a ć p o s t a ć współczesnego p r z y w ó d c y
c h ł o p s k i e g o , Andrzeja Leppera - założyciela i p r z e w o d n i c z ą c e g o Z w i ą z k u
R o l n i k ó w „ S a m o o b r o n a " - od k t ó r e g o zachowania i działania, tak w mediach,
j a k i w szerokich k r ę g a c h społecznych, rozpowszechniło się określenie „ l e p p e r y z m " na zdefiniowanie o k r e ś l o n y c h postaw roszczeniowych i s p o s o b ó w roz­
w i ą z y w a n i a spraw spornych d o t y c z ą c y c h nie tylko c h ł o p ó w ? N a to pytanie
postaram się odpowiedzieć na podstawie analizy m a t e r i a ł ó w prasowych z lat
1995-2000, zwłaszcza tygodników Wprost i Polityka, dziennika Gazeta Wyborcza
i u z u p e ł n i a j ą c y c h informacji internetowych, radiowych oraz telewizyjnych.

�50

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA

R O D Z I N A - PRACA - GOSPODARSTWO

Wczesny okres życia Andrzeja Leppera nie został szczególnie odnotowany
przez dziennikarzy, skoncentrowanych głównie na jego aktywnych i kontrower­
syjnych późniejszych zachowaniach. L u ź n e informacje prasowe i wypowiedzi
samego Leppera rzucają jednak nieco światła na sylwetkę p r z e w o d n i c z ą c e g o
„ S a m o o b r o n y " i w a r u n k i j ą kształtujące jeszcze przed założeniem Z w i ą z k u .
U r o d z i ł się w 1954 r. j a k o najmłodsze z dziewięciorga dzieci. O d 11 r o k u
życia nie m i a ł ojca: Byłem najmłodszy
i nie rozpieszczany... Musiałem
być
człowiekiem twardym i nie pozwalać sobie, by mnie ktoś popychał. A to robiono
- wspomina w rozmowie z J a r o s ł a w e m K u r s k i m , (Internet, rozmowa, s. 2).
Sprzyjały temu umiejętności pięściarskie, k t ó r e rozwijał przez systematyczne
ćwiczenia t r e n u j ą c regularnie przez trzy lata boks i zapasy. W y b ó r tych spor­
t ó w kwituje: To w genach. Taką mam naturę, że lubię walkę (tamże, s. 2).
U k o ń c z y ł Technikum Rolnicze w Sypniewie; przedtem uczęszczał do tech­
n i k ó w w Słupsku, Z ł o t o w i e i Karolewie, z k t ó r y c h był relegowany za bójki.
P r a c ę r o z p o c z ą ł Lepper od stażu w Stacji H o d o w l i R o ś l i n w G ó r z y n i e
w Słupskiem, gdzie po d w ó c h miesiącach został specjalistą, co sam komentuje:
To był ewenement, doceniono mnie bardzo szybko (Internet, rozmowa, s. 3). Po
powrocie z wojska w ciągu k i l k u lat a w a n s o w a ł na kolejne stanowiska i funk­
cje zawodowe w instytucjach związanych z rolnictwem. Z o s t a ł kierownikiem
1200-hektarowego gospodarstwa rolnego. Pełnił funkcje kierownicze w rzechcińskim P G R oraz P a ń s t w o w y m O ś r o d k u H o d o w l i Zarodowej w Kusicach
(Wprost, nr 16, 18.04.1999, s. 10). W e d ł u g słów Leppera, w gospodarstwie
r o l n y m w Kusicach z b u d o w a ł on w czynie społecznym dwa amfiteatry, dwa
boiska, ośrodek rekreacyjny przy pałacu, muszlę koncertową, w której odbywały
się też d o ż y n k i gminne i czasem wojewódzkie. Wieś to nie tylko praca 16 godzin
na dobę, ale i rozrywka, i kultura - powie reporterowi (Internet, rozmowa, s. 3).
Przez dwa lata (1978-1980) Lepper należał do PZPR i - j a k powiedział
K u r s k i e m u - nigdy tego nie żałował. Nie był aktywistą PZPR, ani nawet
sekretarzem POP. Zajmowane kierownicze stanowisko w y m a g a ł o przynależności
partyjnej, ale w niczym go to nie wiązało. Lepper przypomina, iż był ministran­
tem o d szóstego r o k u życia. Przez cały okres szkoły podstawowej r o z p o c z y n a ł
dzień o d mszy świętej, p o której dopiero szedł do szkoły. Chciał nawet z o s t a ć
księdzem, lecz życie ułożyło się inaczej [...] ale pracuję z ludźmi i dla ludzi (Internet,
rozmowa, s. 2). Deklaruje, że wciąż jest człowiekiem głęboko wierzącym i prakty­
k u j ą c y m . Co niedziela cała rodzina jest w kościele, a dzieci m a j ą p i ą t k i z religii.
W 1978 r. Lepper z a w a r ł związek m a ł ż e ń s k i . W 1980 r. przestaje p r a c o w a ć
w P G R : Zaczęła mnie mierzić praca w gospodarce nakazowo-rozdzielczej. Te
nakazy, żeby siać rzepak na ziemi szóstej klasy po to, by wiosną robić
protokół
zaorania. Powiedziałem,
że w tym bałaganie pracować nie będę - skomentuje
w wywiadzie (Internet, rozmowa, s. 4). W e d ł u g żony, Lepper, k t ó r y w y c h o w a ł
się w sąsiedztwie P G R , całe życie m a r z y ł o t y m , aby m i e ć coś swojego.
Odchodzi na w ł a s n e , przejmując p o d u p a d ł e 23-hektarowe gospodarstwo rolne

�ANDRZEJ LEPPER - PRZYWÓDCA CHARYZMATYCZNY?

51

w Zielnowie p o d D a r ł o w e m , k t ó r e nabywa od milicjanta w zamian za spłatę
d ł u g ó w dotychczasowego właściciela. Lepper spłaca wszystko. Bierze kredyt dla
m ł o d y c h m a ł ż e ń s t w , k t ó r y też spłaca w ciągu pięciu lat. P o w i ę k s z a areał do
63 ha. W y p o s a ż a gospodarstwo w nowoczesny sprzęt. W tych latach o maszyny
było t r u d n o , więc Lepper startuje w w o j e w ó d z k i c h (w Koszalinie) i krajowych
olimpiadach wiedzy rolniczej. Nagrodami na tych olimpiadach były często
talony na maszyny rolnicze. Talony, a nie maszyny - p o d k r e ś l a - Tak jakoś
miałem szczęście, że na którą olimpiadę nie pojechałem, to zawsze byłem w czo­
łówce (Internet, rozmowa, s. 4). Maszyny kupuje na kredyt. K r e d y t y s p ł a c a .
2

O d momentu przejęcia samodzielnego gospodarstwa rolnego (1980 r.) Lepperowie konsekwentnie powiększają jego obszar i liczbę maszyn rolniczych. Środki
masowego przekazu p o d a j ą różne wielkości gospodarstwa Leppera w 2000 г., od
40 ha (Internet, wybory, s. 1) do 120 ha ( T V , program 2-gi w cyklu „ K a n d y d a c i
na prezydenta", wrzesień 2000 г.). Rozbieżności te, j a k się wydaje, w y n i k a j ą
z kwalifikacji ziemi dzierżawionej. W e d ł u g informacji prasowych z lat 1998-2000
Lepper, m i m o niskiej klasy gleby (głównie V i V I ) uzyskuje p l o n w wysokości
45 kwintali pszenicy z ha, trzyma 5 koni pod wierzch (pasja syna), w chlewni ma
20 macior, 160 świń i 50 sztuk bydła, dostarcza do p u n k t u skupu 30 b u k a t ó w
rocznie. Roczny d o c h ó d z tej produkcji szacowany jest na ok. 15 000 zł.
W gospodarstwie jest kombajn „Bizon-Super", 3 ciągniki, 6 przyczep i wszystkie
n i e z b ę d n e maszyny. D o m L e p p e r ó w w y r ó ż n i a się we wsi. W 1998 r. wykonano
w n i m konieczne prace remontowe. W obejściu jest czysto i dostatnio. Sołtys
Zielnowa, Zygmunt Kostrzewa, chwali Leppera mówiąc, iż jest to dobry, rzetelny
człowiek. Jeśli ludzie p o m o g ą m u w gospodarstwie, to on nie o d m ó w i maszyny,
czy ciągnika, a Zbigniew Mazurek, jeden z d w ó c h p r a c o w n i k ó w najemnych
L e p p e r ó w , twierdzi wręcz, że jego pracodawca nauczył gospodarki ludzi we wsi
(Grabowski 1998, s. 23; H y ż y i inni 1999, s. 23-24). M i m o tych spektakularnych
p r z e j a w ó w d o b r o b y t u i z a m o ż n o ś c i gospodarstwo L e p p e r ó w jest z a d ł u ż o n e
w bankach, na n i e r u c h o m o ś c i a c h ustanowiona przymusowa hipoteka, maszyny
zastawione. Jak twierdzi Lepper, sytuacja taka jest na wsi typowa, a swoje
kredyty i odsetki regularnie spłaca (Grabowski 1998, s. 23).
Obecnie Lepper nie pracuje j u ż w gospodarstwie. Prowadzi je ż o n a Irena
(ma d r u g ą g r u p ę i n w a l i d z k ą ) przy pomocy d w ó c h najemnych r o b o t n i k ó w
i u c z ą c y c h się dzieci. Syn Tomek jest studentem Szczecińskiej A k a d e m i i R o l n i ­
czej, a z d w ó c h c ó r e k starsza (Małgosia) uczęszcza do renomowanego liceum,
m ł o d s z a jeszcze do szkoły podstawowej. Andrzej Lepper, jak sam twierdzi,
zarządza całością, wydając dyspozycje rano lub przez telefon, gdy przebywa poza
domem. K u r s k i e m u powie: Od ośmiu lat poświęciłem się polityce, walce o godne
życie wsi. Dziś dużo by niektórzy dali, modły by odprawiali, żebym tylko powie­
dział: ,,Koniec, wracam na swoje, rozrzucać gnój w Zielnowie". Niedoczekanie [...]
2

Potwierdza to Ryszard Mroziński, dyrektora banku Spółdzielczego w Darłowie, mówiąc, że
w latach osiemdziesiątych, z Lepperem nie było problemów; kredyty, które wciąż brał spłacał
terminowo (Grabowski 1998, s. 23).

�52

MIROSŁAWA D R O Z D - P I A S E C K A

Ja mam obowiązek wobec ludzi [...] Ja jestem ich przywódcą (Internet, rozmowa,
s. 12). Podobnie o m ę ż u m ó w i Irena Lepper: Skłamałabym, gdybym powiedziała,
że mąż przyjeżdża i jeździ na ciągniku. On już jest raczej politykiem niż rolnikiem.
Ale jak trzeba, to doradzi. Ostatnio [...] przyjechał [...] i pomógł. Na co dzień
wszystko na mojej głowie - powiedziała do Przeglądu Tygodniowego z 16.09.1998
(cyt. za: Internet, rozmowa, s. 12).
P r z e ł o m o w e wydarzenia w życiu Leppera nastąpiły w 1990 r. W ó w c z a s to
w y d z i e r ż a w i a od P G R jeszcze 50 ha. Chce zająć się p r o d u k c j ą m ą c z k i ziem­
niaczanej. N a tę inwestycję zaciąga 300 m i n zł kredytu. W t y m czasie w Polsce
n a s t ę p u j e reforma rynkowa i Lepper (wraz z innymi) wpada w p u ł a p k ę kredy­
t o w ą . Zaczyna b r a ć udział w rolniczych protestach w D a r ł o w i e , k t ó r e zade­
c y d o w a ł y o jego przyszłości. W wywiadzie dla Głosu Pomorza (3-4.06.1995)
m ó w i : A odsetki rosły i rosły. Stwierdziłem,
że choćbym się wraz z rodziną
na śmierć zaharował, to nawet na te odsetki nie zarobimy. Wkurzyło mnie to
dokładnie. Żona płakała, po nocach nie spała. Dzieci mieliśmy już trójkę (cyt.
za: Internet, rozmowa, s. 4). W licznych wypowiedziach w 2000 r. powtarza, że
w 1990 r. wziął kredyt w wysokości 300 m i n starych złotych. D o t ą d spłacił
j u ż p ó ł t o r a miliarda, a został m u jeszcze m i l i a r d (Internet, rozmowa, s. 13).

POLITYKA

K a r i e r a polityczna Leppera rozpoczęła się na p o c z ą t k u lat dziewięćdziesią­
tych od u d z i a ł u w rolniczych wiecach na r y n k u w D a r ł o w i e .
Pod koniec 1991 r. (październik) przybywa pod Sejm do głodujących, za­
d ł u ż o n y c h r o l n i k ó w i przyłącza się do nich. Zostaje wybrany na wiceprze­
w o d n i c z ą c e g o k o m i t e t u protestacyjnego. W kwietniu 1992 г., d o m a g a j ą c się
o d d ł u ż e n i a gospodarstw, okupuje ze swoją g r u p ą Ministerstwo Rolnictwa.
Negocjuje z przedstawicielami prezydenta Lecha Wałęsy. Jego przekonanie, że
prezydent sam z chłopów, to i chłopów zrozumie po tych rozmowach ulega
weryfikacji. Z czasem skomentuje, iż Opatrzność
tak chciała (Internet, roz­
m o w a , s. 4-5; Internet, wybory). W s p o m i n a j ą c ten okres Lepper wyzna Jaro­
sławowi K u r s k i e m u , iż j a k o człowiek lubiący s z u k a ć i ż ą d n y wiedzy j u ż wtedy
zdobywał materiały dotyczące Banku Światowego, Międzynarodowego Fun­
duszu Walutowego, Europejskiej W s p ó l n o t y Gospodarczej. Po ich lekturze
doszedł do jednoznacznego wniosku, że rolnictwo polskie czekają bardzo
ciężkie lata. T a konkluzja w y w o ł a ł a w n i m poczucie konieczności spełnienia
pewnej r o l i . T a k zrodziła się wiara w misję, do której spełnienia, został p o w o ­
łany przez O p a t r z n o ś ć . Z a c z ą ł działać, t r a k t u j ą c to, co r o b i j a k o o b o w i ą z e k
wobec rodziny, r o l n i k ó w i Polski: Nie wszyscy mogą być przywódcami.
Zawsze
jest ktoś, kto ma misję do spełnienia, i to Opatrzność tak chciała, że ja jestem
tym przywódcą - o d p o w i e d z i a ł dziennikarzowi (Internet, rozmowa, s. 4-5).
W 1992 г., p o d h a s ł e m „ N i e rzucim ziemi s k ą d nasz d ł u g " , z a k ł a d a Z w i ą ­
zek Zawodowy R o l n i k ó w „ S a m o o b r o n a " , k t ó r e g o formy i sposoby d z i a ł a n i a

�ANDRZEJ LEPPER - PRZYWÓDCA CHARYZMATYCZNY?

53

są zupełnie nowe w polskim obyczaju politycznym. N a s t ę p u j e budowa struk­
tur organizacyjnych „ S a m o o b r o n y " , jej oblicza ideowego i z w i ą z k ó w z i n n y m i
ugrupowaniami politycznymi. T o w a r z y s z ą temu spektakularne akcje p r o ­
testacyjne prowadzone przez Leppera, interpretowane z r ó ż n y c h p u n k t ó w
widzenia. R ó w n o c z e ś n i e rośnie liczebność „ S a m o o b r o n y " , k t ó r a - zdaniem jej
d o t ą d jedynego P r z e w o d n i c z ą c e g o - wynosiła j u ż w 1998 r. p ó ł miliona człon­
k ó w i co dzień p r z y b y w a ł o kilkuset nowych. W rodzinnym Zielnowie, w e d ł u g
tutejszego sołtysa, zapisali się do niej wszyscy (Grabowski 1998, s. 23).
W maju 1999 r. o d b y ł się I I I Zjazd Z Z R „ S a m o o b r o n a " , na k t ó r y m po raz
kolejny Lepper został wybrany na Przewodniczącego Z w i ą z k u (przy d w ó c h
głosach w s t r z y m u j ą c y c h się). N a Zjazd przyjechało dwa tysiące chłopskich
d e l e g a t ó w . Obrady r o z p o c z ę t o o d ś p i e w a n i e m „ R o t y " z tekstem: „ N i e c h się
rozpadnie w p r o c h i p y ł ż y d o w s k a zawierucha" ( Ł u c z a k i i n n i 1999, s. 30).
W ś r ó d zaproszonych gości byli: A r t u r Balazs (minister rolnictwa), Andrzej
Ś m i e t a n k o (minister w kancelarii Prezydenta), J a r o s ł a w K a l i n o w s k i (prezes
PSL), R o m a n Jagieliński ( p r z y w ó d c a Partii Ludowo-Demokratycznej), gen.
Tadeusz W i l e c k i , rozpoczynający k a m p a n i ę p r e z y d e n c k ą , k t ó r e g o stwierdze­
nie, że obecną władzę trzeba bić w mordę i patrzeć czy równo puchnie ( Ł u c z a k
i i n n i 1999, s. 30) delegaci przyjęli z d u ż y m aplauzem. O b e c n o ś ć elit politycz­
nych i parlamentarnych swoim udziałem w t y m Zjeździe p o ś r e d n i o uwiary­
g o d n i ł a i legitymizowała „ S a m o o b r o n ę " oraz Leppera.
S p r a w ą p r i o r y t e t o w ą dla „ S a m o o b r o n y " było usytuowanie Z w i ą z k u i jej
P r z e w o d n i c z ą c e g o w strukturach a d m i n i s t r a c y j n o - r z ą d o w y c h p a ń s t w a . J u ż
w 1993 r. „ S a m o o b r o n a " bierze udział w wyborach parlamentarnych. W jej
sztabie wyborczym znajduje się w ó w c z a s m . i n . Bohdan P o r ę b a ze Zjednocze­
nia Patriotycznego „ G r u n w a l d " , reżyser filmowy. Doradcami są: legendarny
p i l o t myśliwski Stanisław Skalski, k t ó r y zasłynął w bitwie o A n g l i ę i były
mistrz olimpijski w pchnięciu k u l ą - W ł a d y s ł a w K o m a r . Najbliższym w s p ó ł ­
pracownikiem Leppera jest w t y m czasie narodowiec Janusz Bryczkowski,
k t ó r y w p r o w a d z a ł go w zawiłości p o l i t y k i . N a „ S a m o o b r o n ę " z a g ł o s o w a ł o
2,7% w y b o r c ó w (Internet, rozmowa, s. 9-10; H y ż y i inni 1999, s. 24). W na­
s t ę p n y c h wyborach parlamentarnych (1997 r.) „ S a m o o b r o n a " , umieszczona
na liście nr 12, u z y s k a ł a ogółem 0,07 procent głosów poparcia. W całym
w o j e w ó d z t w i e k o s z a l i ń s k i m , w k t ó r y m leży Zielnowo (wieś Leppera) oddano
na n i ą 1456 głosów, czyli mniej niż 1 % (Grabowski 1998, s. 23; M a z u r 1998,
s. 13). N i e był to więc w y n i k zapewniający miejsce w Parlamencie.
P o d koniec 1999 r. Lepper z a d e k l a r o w a ł udział w kolejnych wyborach
parlamentarnych w 2001 r. m ó w i ą c : Chcemy sięgnąć po władzę, chcemy być
w parlamencie [...] nie chcemy tylko blokować dróg i protestować (Polityka, nr 1
z 1.01.2000, s. 98).
Andrzej Lepper nigdy nie krył, że chciałby zostać prezydentem. W wyborach
prezydenckich (1995 r.) opowiedziało się za n i m ok. 235 tys. w y b o r c ó w , t j .
1,32 procent głosów (Grabowski 1998, s. 23; M a z u r 1998, s. 13; H y ż y i inni
1999, s. 24); zajął 9 miejsce na 11 k a n d y d a t ó w . W wyborach prezydenckich

�54

MIROSŁAWA D R O Z D - P I A S E C K A

w październiku 2000 r. Andrzej Lepper uzyskał 3,2 % poparcia. Zajął t y m samym
5 miejsce na 12 k a n d y d a t ó w i wyprzedził byłego prezydenta RP, Lecha W a ł ę s ę .
Dziennikarzy intryguje s p o s ó b i ź r ó d ł a finansowania „ S a m o o b r o n y " . Sam
P r z e w o d n i c z ą c y odpowiada, że działalność z w i ą z k o w a i polityczna pokrywana
jest z dobrowolnych składek. Przeciwnicy polityczni u t r z y m u j ą natomiast, iż
Lepper zawsze miał protektorów,
którzy posługiwali
się nim jak wygodnym
narzędziem: Najpierw wspierał go po cichu Belweder, potem SLD, wreszcie PSL
(Grabowski 1998, s. 23). Rzecznik U n i i W o l n o ś c i , Andrzej Potocki, twierdzi, iż
wiadomo, że w przeszłości Lepper był finansowany przez prorosyjski Instytut
Schillera ( H y ż y i i n n i 1999, s. 23) . Ż o n a Leppera, podobnie j a k o n sam,
p o d k r e ś l a , że nie łoży na „ S a m o o b r o n ę " z d o c h o d ó w z gospodarstwa. U t r z y ­
manie biura przy ulicy Marszałkowskiej w Warszawie, koszty p o d r ó ż y po kraju
i bieżąca działalność Z w i ą z k u pokrywane są ze składek. D y r e k t o r B a n k u
Spółdzielczego w D a r ł o w i e m ó w i z kolei, że jest w „ S a m o o b r o n i e " od p o c z ą t ­
k u , ale ż a d n y c h składek nigdy nie płacił. Sam w y r a ż a nadzieję, iż m o ż e
w przyszłości dowie się, k t o stoi za „ S a m o o b r o n ą " i k t o p o k r y w a jej koszty
oraz j a k to się dzieje, że gospodarstwa w okolicy ubożeją, a Leppera kwitnie
(Hyży i inni 1999, s. 24). W podobnym duchu wypowiada się rzecznik prasowy
K l u b u Parlamentarnego A W S - Piotr Ż a k . Jego zdaniem: Trzeba się zastano­
wić, kim naprawdę jest Lepper i skąd ma pieniądze.
W jaki sposób utrzymuje
w Warszawie dobrze wyposażone biuro, skąd bierze ludzi? Na blokadach docho­
dziło do bulwersujących
wypadków niszczenia pojazdów osób, które chciały je
ominąć. Potem okazywało się, że w kilku miejscach takich wyczynów
dopuszczały
się te same osoby: ,,rolnicy z telefonami komórkowymi"
(Hyży i inni 1999, s. 24).
N o w e światło na kwestię pozyskiwania pieniędzy przez Leppera rzuca a r t y k u ł
Igora T . M i e c i k a i Piotra Pytlakowskiego (2001). Oparty na wypowiedziach
byłych w s p ó ł p r a c o w n i k ó w P r z e w o d n i c z ą c e g o „ S a m o o b r o n y " , zawiera tezę, iż
uczynił [on] z Samoobrony firmę do zarabiania pieniędzy na strachu i szantażu:
za stosowną opłatą odstępował od blokady lub demonstracji (s. 20).
3

D l a „ S a m o o b r o n y " bardzo istotne są związki z i n n y m i ugrupowaniami
politycznymi. Z n a c z ą c e są t u p r z y k ł a d y z ostatnich lat.
Podczas w y b o r ó w s a m o r z ą d o w y c h (wrzesień 1998 r.) PSL i U n i a Pracy
zawarły z „ S a m o o b r o n ą " tzw. Przymierze Społeczne. Andrzej Lepper kandydo­
wał z listy Przymierza i został wybrany do rady sejmiku województwa zachodnio­
pomorskiego. Jest więc radnym tego w o j e w ó d z t w a ( Ł u c z a k i inni 1999, s. 31).
Zdaniem Tomasza Nałęcza, wielu fakt ten niemile zaskoczył. Szczególne pretensje
zgłaszano o to do U n i i Pracy. S p o s ó b uprawiania p o l i t y k i przez obie partie jest
zupełnie odmienny. „ S a m o o b r o n a " i jej p r z y w ó d c a , Lepper, kojarzeni są z naj-

3

Schiller-Institut, według jednego z jego niedoszłych gości (nie wyjawił nazwiska), jest to
kryptonim faszystowskiej organizacji amerykańsko-niemieckiej, stawiającej sobie za cel zbudowanie
narodowosocjalistycznej, totalitarnej Europy, niechętnej Unii Europejskiej (Hyży i inni 1999, s. 23).
W pilnie strzeżonej i niedostępnej siedzibie tej organizacji w Laatzen k/Hanoweru, Lepper miał
przejść specjalny kurs (Hyży i inni 1999, s. 23).

�ANDRZEJ LEPPER - PRZYWÓDCA CHARYZMATYCZNY?

55

radykalniejszymi metodami protestu, U n i a Pracy, z Aleksandrem M a ł a c h o w s k i m
i M a r k i e m Polem, reprezentuje natomiast w y w a ż o n e p o g l ą d y i zachowania.
W e d ł u g N a ł ę c z a , zamiast p r a w i ć uszczypliwości p o d adresem ambicji samo­
r z ą d o w y c h Leppera, należy życzyć m u powodzenia w wyborach, bowiem jest
p o ż ą d a n e , aby uczestnicy rolniczych protestów jak najszybciej wkroczyli na drogę
procedur demokratycznych. Wprawdzie nie będzie on łatwym partnerem, ale lepiej
dyskutować z nim w sejmiku niż na zablokowanej jezdni (Nałęcz 1998, s. 17).
W czerwcu 1998 r. zostaje podpisane porozumienie intencyjne trzech ugrupo­
w a ń c h ł o p s k i c h : Z w i ą z e k Z a w o d o w y R o l n i k ó w „ S a m o o b r o n a " ( A . Lepper),
N S Z Z „ S o l i d a r n o ś ć " R o l n i k ó w Indywidualnych (Roman Wierzbicki) i Krajowy
Związek R o l n i k ó w , K ó ł e k i Organizaqi Rolniczych (Władysław Serafin). Zebrani
pod hasłem: „ C h ł o p i razem" deklarowali współpracę. Inicjatorem porozumienia
był Lepper, k t ó r y pod wpływem popularności, j a k ą przyniosły m u blokady dróg,
chciał wziąć pod swoje skrzydła Jarosława Kalinowskiego wraz z jego PSL i ogłosić
się pierwszym chłopskim liderem, szefem nowego Bloku
Ludowo-Narodowego
(Paradowska 2000, s. 31). Pierwszym efektem tego porozumienia była w s p ó l n a
lipcowa demonstracja w Warszawie. N a tej podstawie m . i n . jeden z byłych
w s p ó ł p r a c o w n i k ó w Leppera utrzymywał, że jego stosunki z partią l u d o w ą uległy
znacznej poprawie. Spotykał się niedawno z przywódcami stronnictwa uzgadnia­
j ą c w s p ó l n ą t a k t y k ę m a j ą c ą polegać na t y m , że Lepper będzie robił zamieszanie,
ludowcy będą z dystansu „punktować" rząd Buzka (Grabowski 1998, s. 23). Sam
Lepper p r z y z n a w a ł w t y m czasie, że najłatwiej porozumiewa się z działaczami
PSL. P o w o ł u j ą c B l o k L u d o w o - N a r o d o w y , Lepper powiedział, że chcą stać się
w Polsce trzecią siłą, bez której zgody nic w kraju nie m o ż e się w y d a r z y ć i b y ć
ustanowione (Małecki 1999, s. 32). Po k i l k u miesiącach nie było j u ż m o w y
o współpracy wszystkich akcjonariuszy czerwcowego porozumienia. Praktycznie
r o z p a d ł o się ono po akcji w Świecku, w styczniu 1999 r.
N a p o c z ą t k u stycznia 2000 r. w sali Kongresowej P K i N o d b y ł o się zgroma­
dzenie, k t ó r e nazwano: F o r u m na rzecz P o w o ł a n i a B l o k u Ludowo-Narodowe­
go . Podpisano deklarację o w s p ó ł p r a c y trzech u g r u p o w a ń ( „ S a m o o b r o n a " ,
Z w i ą z e k Sierpień 80 i F r o n t Polski generała Wileckiego, byłego szefa Sztabu
Generalnego) . M a j ą one tworzyć blok, do którego powstania Lepper nawoływał
od miesięcy; chciał, aby wszystkie współpracujące ze s o b ą organizacje utworzyły
j e d n ą partię, a w zasadzie przystąpiły do Samoobrony Rzeczypospolitej Polskiej.
Partia jest j u ż zarejestrowana, a j e d y n ą osobą, k t ó r a m o ż e j ą reprezentować jest
on sam. Z a p o w i e d z i a ł , że będzie wyłącznym kandydatem b l o k u w wyborach
prezydenckich, ale okazało się, iż swoją k a n d y d a t u r ę wysunął też generał Wilecki.
W e d ł u g Janiny Paradowskiej, zebranych w Sali Kongresowej łączyły nie­
spełnione ambicje polityczne oraz s p o s ó b widzenia polskiej transformacji i jej
4

5

4

Przebiegało ono niemal w folklorystycznej scenerii, przy aplauzie zgromadzonych człon­
ków „Samoobrony" i ich sympatyków, przy grających kapelach i przyśpiewkach w rodzaju:
„Z Andrzejem Lepperem wesoło jest", zagryzaniu salcesonem i pasztetową.
Pisze o tym obszernie Janina Paradowska (2000).
5

�56

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA

efektów. Czy ó w s p o s ó b widzenia wynika rzeczywiście z ideowych p r z e k o n a ń ,
czy też z chwilowej k o n i u n k t u r y jest s p r a w ą o d r ę b n ą . I c h ocena sytuacji
w Polsce była d o ś ć prosta. K r a j jest r o z k r á d a n ý przez zagraniczny k a p i t a ł
(generalnie k a p i t a ł jest symbolem zła), na k t ó r e g o ł u p wydaje go rodzima elita,
zrodzona w w y n i k u u k ł a d u O k r ą g ł e g o Stołu (pogardliwie o k r e ś l a n a j a k o
„ E u r o p e j c z y c y " , w przeciwieństwie do „ p r a w d z i w y c h P o l a k ó w " ) z Leszkiem
Balcerowiczem na czele (według Leppera - ekonomicznego niedouka). D o
tego obozu zdrady interesów narodowych dołączyła ostatnio „ S o l i d a r n o ś ć " .
Skutki rozkradania w i d a ć gołym okiem: n ę d z a , zniewolenie, utrata suweren­
ności. W t y m stanie rzeczy należy się b r o n i ć . Jedną z form samoobrony naro­
dowej jest demaskowanie przestępczych
działań skierowanych przeciwko narodo­
wi polskiemu, jego państwu, gospodarce, społecznej moralności,
sprawiedliwości,
przeciw podstawom egzystencji polskich rodzin, przeciw suwerenności
i nie­
podległości Polski. Działania te nasilają się i są powodem coraz większej
śmier­
telności, upadku stanu zdrowotności, higieny, coraz większej nędzy i niedostatku,
niedożywienia
młodzieży, bezdomności i bezrobocia (cyt za: Paradowska 2000,
s. 31). O b o k czynności demaskatorskich formami działania są: ciągły p r o ­
test, blokady, czyli dezorganizacja. Blok stawiał sobie za cel zajęcie drugiego
miejsca w przyspieszonych wyborach parlamentarnych. Nie p r z y s t a w a ł do
tego ambitnego zadania jego program b ę d ą c y w zasadzie zestawem haseł
m a j ą c y c h trafić do niezadowolonych z z a c h o d z ą c y c h przemian, s t a n o w i ą c y
m i e s z a n i n ę anarchizującego lewactwa, ideologii skrajnie narodowej z akcen­
t a m i totalitarnymi. W komentarzu dziennikarskim Paradowska pisała, iż obec­
nie o względy niezadowolonych zabiega wiele u g r u p o w a ń (w t y m narodowych,
ale o d w o ł u j ą c y c h się do religii). Z tego p o w o d u Blok L u d o w o - N a r o d o w y m a
d u ż ą k o n k u r e n c j ę i nierealne jest marzenie o drugiej sile, t y m bardziej, że
w wyborach Polacy z reguły eliminują skrajności. Ponadto blok m a k ł o p o t
w e w n ę t r z n y z wyłonieniem kandydata do u r z ę d u prezydenta. Cel n a d r z ę d n y
- demaskowanie zdrady narodowej, a ambicje polityczne Leppera i Wileckiego,
to coś innego. Czy zatem w s p ó l n a deklaracja jest prawdziwa, nie jest jasne
(Paradowska 2000, s. 31; por. też: Bogusz, Macieja 2000, s. 30-31).
Po w s t ę p n y c h wynikach w y b o r ó w prezydenckich, 8 p a ź d z i e r n i k a 2000 г.,
Lepper stwierdził w telewizji, że trzeba stworzyć Blok L u d o w o - N a r o d o w y ,
ruch o g ó l n o n a r o d o w y , a nie tylko agrarny.

S T R A T E G I A I T A K T Y K A DZIAŁAŃ „SAMOOBRONY"

„ S a m o o b r o n a " jest związkiem powstałym w wyniku opozycji wobec zaistnia­
łej na wsi sytuacji ekonomiczno-społecznej. Dlatego też jej podstawowa strategia
i t a k t y k a działania łączy się przede wszystkim z r ó ż n o r o d n y m i f o r m a m i p r o ­
t e s t ó w . „ S a m o o b r o n a " protestuje przeciw i m p o r t o w i z b o ż a i m i ę s a , domaga
się podwyżek* cen skupu żywca, z b ó ż i innych polskich p r o d u k t ó w rolnych oraz
ich r z ą d o w y c h z a k u p ó w interwencyjnych, o d d ł u ż e n i a gospodarstw chłopskich.

�ANDRZEJ LEPPER - PRZYWÓDCA CHARYZMATYCZNY?

57

W ś r ó d d z i a ł a ń „ S a m o o b r o n y " , na k t ó r y c h czele zawsze stoi Lepper, są:
rozruchy i zajścia z r ę k o c z y n a m i , okupacje b u d y n k ó w publicznych, nielegalne
manifestacje, marsze na W a r s z a w ę , rozsypywanie z b o ż a na torach kolejowych
i p a r a l i ż o w a n i e ruchu drogowego w całej Polsce. Blokady d r ó g m o ż n a u z n a ć
za niezwykle skuteczny, a jednocześnie specyficzny ś r o d e k nacisku zastosowa­
ny u nas pierwszy raz przez „ S a m o o b r o n ę " , szybko przejęty przez innych
p r o t e s t u j ą c y c h (Grabowski 1998, s. 23). W latach 1992-1993 p o w s z e c h n ą for­
m ą p r o t e s t ó w było okupowanie u r z ę d ó w wojewódzkich. Uznano je za m a ł o
skuteczne i stopniowo z a s t ę p o w a n o innymi sposobami, zwłaszcza marszami
na W a r s z a w ę i blokadami d r ó g .
C h ł o p s k i e marsze gwiaździste na W a r s z a w ę r o z p o c z y n a j ą się w 1992 r.
Prasa (i inne media) informuje, że z r ó ż n y c h stron d o t a r ł y na przedmieścia
stolicy 72 k o l u m n y r o l n i k ó w . Przed Sejmem „ S a m o o b r o n a " manifestuje z k o ­
sami postawionymi na sztorc. P r ó b u j e wedrzeć się do ś r o d k a Parlamentu, p o d
gmach rzucane są kości i ochłapy mięsa. Przed w a r s z a w s k ą siedzibą SdRP
rozlewana jest g n o j ó w k a . W 1993 r. oddział „ S a m o o b r o n y " w Praszce wszczy­
na rozruchy, do k t ó r y c h przyłączają się bezrobotni. Burmistrz Praszki, inwa­
lida, o b w o ż o n y jest przez d e m o n s t r u j ą c y c h w taczce po r y n k u (Internet, roz­
m o w a , s. 5; Grabowski 1998, s. 23; Ł u c z a k i inni 1999, s. 30). W kilkanaście
miesięcy później (lipiec 1994 г.), w K o b y l n i c y w w o j . Słupskim, członkowie
i sympatycy „ S a m o o b r o n y " nie chcieli dopuścić, aby z a d ł u ż o n y m gospodar­
stwem Ryszarda J. k i e r o w a ł ustanowiony przez s ą d z a r z ą d c a komisaryczny,
A n t o n i Chodorowski, niegdyś bliski w s p ó ł p r a c o w n i k Leppera. D o s z ł o do
okupacji gospodarstwa. Chodorowskiego z n i e w a ż o n o i pobito (Internet, roz­
m o w a , s. 8; Ł u c z a k i inni 1999, s. 30) . Ogrodnik, k t ó r e g o w ó w c z a s b r o n i ł a
„ S a m o o b r o n a " jest do dziś właścicielem tego gospodarstwa. Lepper u w a ż a ł ,
że nie n a r u s z y ł prawa, ale swoją akcją tylko w y e g z e k w o w a ł je.
W 1998 r. nasilają się rolnicze protesty przeciw i m p o r t o w i z b o ż a . C h ł o p i
b l o k u j ą tory, wysypują ziarno na torowiska. W lipcu (1998 r.) ulicami W a r ­
szawy m a s z e r o w a ł a demonstracja o k o ł o 10 tysięcy r o l n i k ó w . Była ona pierw­
szym efektem w s p ó l n e g o porozumienia o w s p ó ł p r a c y , zawartego w czerwcu
1998 r. m i ę d z y trzema krajowymi z w i ą z k a m i rolniczymi: K Z R K i O R , „Soli­
d a r n o ś c i ą " R I (frakcja Romana Wierzbickiego) i „ S a m o o b r o n ą " (Grabowski
1998, s. 23). Jeden z niesionych t r a n s p a r e n t ó w głosił: „ U n i a Europejska to
H i t l e r " . Manifestanci zablokowali centralne węzły komunikacyjne. D o s z ł o do
s t a r ć z policją. T ł u m o w i - obok p r z y w ó d c ó w z w i ą z k ó w chłopskich, sygna­
tariuszy porozumienia - przewodzili: Janusz Piechociński (działacz PSL, po­
zbawiony przez w y b o r c ó w mandatu poselskiego w poprzednim r o k u ) i Piotr
6

6

Zdenerwowany Chodorowski mówił, iż go wyzwano, obnażono, zbito i ogolono. Lepper
i jego ludzie zagrozili mu chłostą. Rozciągnęli na podłodze, kopali i bili witkami po plecach
i pośladkach, a następnie kobiety pluły na jego głowę i chciały wystrzyc mu żydowską gwiazdę,
a potem go ostrzygły. Będąca na miejscu policja nie interweniowała. Sponiewieranego Chodorow­
skiego z wygoloną głową i posiniaczonymi pośladkami pokazała telewizja.

�58

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA

Ikonowicz ( p r z y w ó d c a PPS, k t ó r y u z y s k a ł mandat do Sejmu, ale z listy S L D ) .
Zdenerwowani dziennikarze odnotowali, że ci, co przegrywają wybory, wygrywa­
j ą manifestacje. B u d z ą u r o b o t n i k ó w czy r o l n i k ó w strach przed reformami
i ł a g o d z ą go ż ą d a n i e m zdobycia pieniędzy p o d a t n i k ó w (Mazur 1998, s. 13).
W pierwszych tygodniach sierpnia 1998 r. polskie drogi zablokowano
w 104 miejscach . Wszędzie strategia blokad była podobna, z reguły akcja
p r z e b i e g a ł a sprawnie, bez b a ł a g a n u . T r a k t o r y tarasujące drogi były t y l k o
„ p r z e d n i ą s t r a ż ą " , w razie potrzeby bowiem w ciągu p ó ł godziny m o ż n a było
s p r o w a d z i ć więcej sprzętu, w t y m kombajny. Za p o m o c ą telefonu k o m ó r ­
kowego pozostawano w stałym kontakcie z kierującymi protestami w innych
miejscowościach. Rolnicy protestowali na dwie zmiany (dzienną i n o c n ą ) w y ­
m i e n i a j ą c się. W i e l u ubranych było w kamizelki odblaskowe.
7

Organizatorzy blokad i akcji niszczenia mienia nie zauważali, że t r a c ą
s y m p a t i ę społeczeństwa. Paradoks polegał na t y m , że policja - p r z y g o t o w u j ą c
objazdy i pilnując, aby rolnicy nie pobili się z kierowcami - c h r o n i ł a protes­
tujących, a nie pokrzywdzonych przez nich obywateli. Ten stan rzeczy, dyrek­
tor Biura Informacji i Promocji Ministerstwa Spraw W e w n ę t r z n y c h i A d m i n i ­
stracji, P a w e ł Ciach, u z a s a d n i a ł t r o s k ą r z ą d u o niedopuszczenie do eskalacji
protestu. Wydając decyzję o użyciu siły, trzeba się liczyć z tym, że jej skutki
mogą być tragiczne [...]. Politycy obecnej koalicji niechętnie opowiadają się za
użyciem siły wobec protestujących,
pamiętając czasy, gdy sami - jako polityczna
opozycja - brali udział w starciach z ZOMO. Wiedzą jednak, że blokujący drogi
nie mogą się czuć bezkarni (Leśniewski, Macieja i inni 1998, s. 23).
P a w e ł Piskorski, z a s t ę p c a p r z e w o d n i c z ą c e g o K l u b u Parlamentarnego U W ,
u w a ż a ł , że r z ą d słusznie nie użył od razu siły. Twierdził, iż: Do takich decyzji
trzeba przygotować
społeczeństwo,
spróbować
uświadomić protestującym,
że
czynią zło. Gdyby jednak blokady miały się powtarzać, działania władz powinny
być bardziej zdecydowane (Leśniewski, Macieja i inni 1998, s. 23).
Pod w p ł y w e m opinii publicznej, również w ś r ó d p o l i t y k ó w zaczęły p o j a w i a ć
się coraz częściej głosy o konieczności stosowania ś r o d k ó w prewencyjnych
wobec u c z e s t n i k ó w blokad.
Krzysztof Budnik (wiceminister spraw w e w n ę t r z n y c h i administracji)
stwierdził, że p a ń s t w o demokratyczne musi e g z e k w o w a ć prawo i b y ć w t y m
konsekwentne. Nie chodzi jednak o to, by ,,pałować" ludzi [...] Za niszczenie
mienia i inne przestępstwa,
do których dochodzi podczas blokad, sprawców
będzie ścigać prokuratura, zapowiedzieli już premier Jerzy Buzek, wicepremier
Janusz Tomaszewski, a także Hanna Suchocka, minister sprawiedliwości (Leśniew­
ski, Macieja i inni 1998, s. 22) .
8

7

Według policji, w tymże roku przeprowadzono kilkaset takich akcji. Organizatorami 81
z nich byli rolnicy, pozostałych - zwolennicy większej liczby powiatów.
Poczucie bezkarności protestujących utwierdzał udział w ich akcjach przedstawicieli władz
samorządowych, posłów koalicji rządzącej i opozycji. W blokadzie drogi E-40 w Walidrogach
(czerwiec 1998 г.), zorganizowanej przez zwolenników utworzenia województwa opolskiego, uczest­
niczyła posłanka A*WS, Elżbieta Adamska-Wedler. Policja nie interweniowała, co więcej na miejsce
8

�ANDRZEJ LEPPER - PRZYWÓDCA CHARYZMATYCZNY?

59

Zamykanie blokujących w więzieniach u w a ż a n o za zły p o m y s ł , bo po
k r ó t k i m zatrzymaniu organizator protestu wychodzi w aureoli chwały i m ę ­
c z e ń s t w a . Dlatego opowiadano się za stosowaniem wysokich grzywien. Blo­
kady bowiem nie t y l k o u t r u d n i a j ą życie ludziom, ale i p o w o d u j ą wymierne
straty finansowe. Tymczasem protestujący nie chcieli nawet słuchać o ewen­
tualnej o d p o w i e d z i a l n o ś c i materialnej. M ó w i l i : „ ż a d n y c h sankcji i grzywien się
nie boję. N i e zapłacę, bo i tak nie m a m pieniędzy".
W styczniu 1999 r. zablokowano przejście graniczne w Świecku. Była to
kolejna d u ż a , w s p ó l n a akcja porozumienia trzech krajowych z w i ą z k ó w r o l ­
niczych z czerwca 1998 г., k t ó r e miały d o p r o w a d z i ć do zrywu chłopskiego na
w i o s n ę tego r o k u . Protestujący traktowali j ą j a k o p r ó b ę przed o g ó l n o p o l s k ą
akcją p r z e w i d z i a n ą za tydzień. Zapowiedzieli 300 blokad na wszystkich przej­
ściach granicznych i g ł ó w n y c h trasach m i ę d z y n a r o d o w y c h . W rzeczywistości
zorganizowano prawie 90 blokad, w k t ó r y c h wzięło udział ponad trzy tysiące
p r o t e s t u j ą c y c h . D o tarasowania d r ó g i przejść granicznych u ż y t o niemal
500 p o j a z d ó w . Blokujących d r o g ę w N o w y m Dworze G d a ń s k i m policja usu­
nęła siłą. W Lubecku (w w o j . śląskim) doszło do p ó ł t o r a g o d z i n n e j potyczki
policji z demonstrantami. W e d ł u g informacji rzecznika r z ą d u , J a r o s ł a w a
Sellina, zbierano tutaj dzieci, k t ó r e chciano w y k o r z y s t a ć do osłony demon­
s t r a n t ó w . N i e b a c z ą c na te wydarzenia Andrzej Lepper m ó w i ł : Skoro z tym
rządem nie można rozmawiać,
trzeba odsunąć go od władzy (Szczęsny i inni
1999, s. 23), co jednoznacznie komentowano j a k o chęć doprowadzenia do
u p a d k u obecnego gabinetu.
W Świecku Lepper, j a k się o k a z a ł o - proroczo, wątpił w zapowiedziane
stanowcze reakcje policji i lokalnej administracji. Jego zdaniem, ten rząd nigdy
się nie odważy na użycie policji. Są mocni tylko w gębie (Szczęsny i i n n i 1999,
s. 23). J e d n a k ż e on i jego otoczenie byli przygotowani na interwencję policji.
W e d ł u g relacji r e p o r t e r ó w Wprost, nawet na n i ą liczono. W przypadku starć
zostaliby uwiarygodnieni w oczach „ p r a w d z i w y c h " r o l n i k ó w i innych grup
zawodowych p r o t e s t u j ą c y c h w ostatnich dniach. Wypowiedzi Leppera świad­
czyły o t y m , że scenariusz akcji był precyzyjnie przygotowany. Miejsce blokady
(Świeck) znano z trzydniowym wyprzedzeniem, a projekty k o m u n i k a t ó w p o t ę ­
piających „ b r u t a l n e działania p o l i c j i " rozpowszechniano wraz z przyjazdem
a u t o b u s ó w z pierwszymi demonstrantami . W i ę k s z o ś ć m i a ł a telefony k o m ó r ­
kowe, lornetki, drewniane p a ł k i i cepy. W samochodach ciężarowych zgroma­
dzono wszystko to, co jest na takie demonstracje potrzebne (według p r z y w ó d c y
„ S a m o o b r o n y " ) : koktajle M o ł o t o w a , brony, opony n a s ą c z o n e ł a t w o p a l n y m i
9

protestu przyjechała delegacja NSZZ Policjantów Komendy Wojewódzkiej w Opolu wręczając
posłance wiązankę kwiatów, co interpretowano jednoznacznie jako ich poparcie dla akcji. Podob­
nie w Brzezinach, mieszkańcy żądający utworzenia powiatu zatamowali ruch, przy pełnym popar­
ciu burmistrza Marka Kłopockiego (Leśniewski, i inni 1998, s. 22).
Przyjechało ich ok. 1,5 tysiąca, z zapowiedzianych 7 tysięcy, chociaż Lepper twierdził, że
dotarła połowa - 3,5 tysiąca, co i tak jest sukcesem; dużą część policja zatrzymała na drogach
dojazdowych.
9

�60

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA

ś r o d k a m i . Ż y w n o ś ć dostarczali ochotnicy w y c h o d z ą c y do d e m o n s t r a n t ó w z la­
su, co ci ostatni komentowali, że czują się j a k partyzanci.
Policja w Świecku nie zamierzała jednak i n t e r w e n i o w a ć . Po k i l k u godzi­
nach, gdy po obu stronach granicy były j u ż wielokilometrowe kolejki pojaz­
d ó w , a p r o t e s t u j ą c y zmęczeni wielogodzinnym staniem na mrozie, Janusz
M a k s y m i u k , Serafin i Wierzbicki pojechali na rozmowy do Ministerstwa R o l ­
nictwa. P r z y w ó d c a „ S a m o o b r o n y " u z n a ł to za z d r a d ę . Przez głośnik oznajmił,
że dwa d n i to d o ś ć i z a d e c y d o w a ł o przerwaniu akcji. M a k s y m i u k i Wierzbicki
nie wiedzieli o tej decyzji, a później uznali j ą za wielki b ł ą d . K i e d y bowiem
minister Jacek Janiszewski dojechał j u ż do granicy, nie m i a ł z k i m r o z m a w i a ć
(Szczęsny i i n n i 1999, s. 23-24).
Po Świecku r o z p a d ł o się porozumienie trzech u g r u p o w a ń chłopskich Z Z R
„ S a m o o b r o n a " , N S Z Z „ S o l i d a r n o ś ć " R I i K Z K i O R - B l o k u z czerwca 1998 r.
W l u t y m 1999 r. prasa d o n i o s ł a o poleceniu Janusza Tomaszewskiego,
wicepremiera, ministra spraw w e w n ę t r z n y c h i administracji, użycia siły, jeśli
rolnicy ponownie złamią prawo i zablokują drogi ( T y m 1999, s. 116). W t y m
samym czasie, j a k b y w odpowiedzi wicepremierowi, J a r o s ł a w K a l i n o w s k i
i kierownictwo PSL, u p r z e d z a j ą c starcia policji z blokującymi drogi rolnikami,
p o s t a n o w i ł o rejestrować ofiary starć r o l n i k ó w z policją a w przyszłości przy­
z n a ć i m zbiorowo - j a k uczestnikom p o z n a ń s k i e g o czerwca 1956 r. - uprawnie­
nia kombatanckie. N o b i l i t o w a ł o to z w o l e n n i k ó w Leppera na m ę c z e n n i k ó w
w a l k i o w o l n o ś ć (najpierw w formie prerogatyw pieniężnych), a jego samego
k r e o w a ł o na nowego św. Szczepana (Janecki 1999, s. 13). N i c więc dziwnego, że
rolnicy czekali na poboczach d r ó g na telefon od Leppera, po k t ó r y m zabloko­
wali d r o g ę p o d Koszalinem. Policja nie interweniowała, p o n i e w a ż wicepremier
polecenie o d w o ł a ł . Być m o ż e , j a k komentuje w swoim felietonie T y m , liczył na
to, że rolnicy się p r z e s t r a s z ą i nie p r z y s t ą p i ą do akcji, skoro jednak nie
przestraszyli się, wicepremier zmienił zdanie, u z n a ł te działania za legalne.
W e d ł u g T y m a , było to przyzwolenie Lepperowi na d o w o l n ą interpretację
prawa i zgoda r z ą d u na tę jego interpretację. Wydarzenie to określił j a k o
precedens p r o w a d z ą c y do anarchii, a z jej nastaniem - do upadku tego r z ą d u .
20 sierpnia 1999 r. w Bartoszycach oddziały prewencji, interweniując
w czasie okupacji u r z ę d u miejskiego, zostały rozgromione przez r o l n i k ó w
i t ł u m g a p i ó w . W w y n i k u starć odniosło rany kilkudziesięciu p o l i c j a n t ó w
i k i l k a o s ó b a t a k u j ą c y c h policję. Andrzej Lepper ocenił, iż: Po tym, jak zaczęto
bić rolników i do nich strzelać, za mało jest rannych policjantów (Mazur 1999,
s. 8 ) . W e d ł u g relacji policjantów, u c z e s t n i k ó w zajść w Bartoszycach, podda­
nych długotrwałej terapii psychologicznej na obozie rehabilitacyjnym, rozpra10

1 0

Po wydarzeniach 20 sierpnia 1999 r. Pentor wykonał sondaż telefoniczny na reprezentatyw­
nej próbie dorosłej ludności miejskiej. Pytano o to, czy wobec agresywnego tłumu policja powinna
działać bardziej stanowczo, niż w Bartoszycach. „Tak" odpowiedziało - 48%, „nie" - 34%, „nie
mam zdania" - 18%. Na pytanie, czy organizatorzy protestów, w których wyniku dochodzi do
niszczenia cudzego mienia powinni za to ponosić odpowiedzialność materialną, 80% odpowie­
działo - „tak", 1 Í - „nie", „nie mam zdania" - 7% (Wprost, nr 35, 29.08.1999, s. 8).

�ANDRZEJ LEPPER - PRZYWÓDCA CHARYZMATYCZNY?

61

szanie samych r o l n i k ó w t r w a ł o chwilę. Potem zza b u d y n k ó w wybiegły setki
ludzi. Rzucali wszystkim, co mieli pod r ę k ą , tłukli szyby s a m o c h o d ó w policyj­
nych, b i l i p o l i c j a n t ó w , n i e k t ó r y c h t ł u m wciągał. Postronni, nawet m a t k i
z dziećmi, oglądali to j a k film. P a n o w a ł a o g ó l n a r a d o ś ć , że to wreszcie policja
dostaje baty (Janik 2000, s. 86, 89).
Po Bartoszycach, B o g u s ł a w M a z u r , w artykule „ B a n d y t y z m " (1999, s. 8)
wyraził opinię, iż b y ć m o ż e z uwagi na p a m i ę ć o P R L blisko p o ł o w a obywateli
u w a ż a atakowanie p o l i c j a n t ó w przez d e m o n s t r u j ą c y c h za czyn dopuszczalny
(nie bandycki). R ó w n o c z e ś n i e jednak powszechna jest ś w i a d o m o ś ć , że za
zniszczenie cudzego mienia trzeba zapłacić, ale d o t ą d sędziowie i prokuratorzy
nie podejmowali działań wobec d e m o n s t r a n t ó w niszczących mienie p a ń s t w o w e .
Co więcej, j a k u w a ż a reporter, również r z ą d „ h o d u j e " politycznych terrorys­
t ó w , i m gwałtowniejsza jest bowiem demonstracja, t y m większe pieniądze są
w y p ł a c a n e na zaspokojenie roszczeń jej uczestników. Sytuację tę w y k o r z y s t u j ą
i usprawiedliwiają t a k ż e politycy opozycji, oskarżając przy tym władzę o brutal­
n o ś ć akcji policyjnych wobec m a n i f e s t a n t ó w . W konsekwencji k a ż d y p o l i t y k
p o d e j m u j ą c y dialog z osobami t y p u Leppera i n i m samym lub usprawiedliwia­
j ą c y ł a m a n i e prawa przyczynia się do rozwoju politycznego bandytyzmu.
Niezależnie od wypowiedzi oceniających bieżące działania, protesty r o l ­
nicze „ S a m o o b r o n y " i jej P r z e w o d n i c z ą c e g o są w prasie opinie p r ó b u j ą c e
z d i a g n o z o w a ć szerszy kontekst społeczny tych w y d a r z e ń .
O b o k „ S a m o o b r o n y " , działacze kółek rolniczych, „ S o l i d a r n o ś c i " R I i po­
litycy PSL p o d k r e ś l a j ą , że chłopskie protesty są aktem desperacji: ceny arty­
k u ł ó w rolnych spadają, a dochody r o l n i k ó w s t a n o w i ą zaledwie 40% docho­
d ó w m i e s z k a ń c ó w miast. Dlatego też w styczniu 1999 r. na przejściu granicz­
n y m w Świecku m ó w i l i oni w s p ó l n y m głosem o zbliżającej się chłopskiej rewol­
cie na miarę buntu Jemieliana Pugaczowa, przywódcy
największej
chłopskiej
rebelii w dziejach Rosji (lata 70. XVIII w.); (Szczęsny i inni 1999, s. 23).
W e d ł u g oceny P a w ł a Ciacha, o eskalacji protestu, n a k r ę c a n i u n a s t r o j ó w m o ­
tywujących d e m o n s t r a n t ó w do organizowania blokad decyduje splot takich
c z y n n i k ó w j a k : ciężka sytuacja wsi polskiej i polityczne ambicje Andrzeja
Leppera. Rolnicy wykorzystują
też społeczne nastroje: protesty
anestezjologów,
pielęgniarek,
górników.
Sprzyja im nielojalna wobec rządu część
ugrupowań
A WS. Chłopskie protesty poparli przecież Artur Balazs ze Stronnictwa Konser­
watywno-Ludowego i Marian Piłka - prezes ZChN. Zarząd Główny
ZChN
wydał nawet w sobotę [styczeń 1999 r. - M . D - P ] oświadczenie, w którym stwier­
dzono, że „motywy
tych akcji są także konsekwencją polityki gospodarczej
Leszka Balcerowicza' (Szczęsny i inni 1999, s. 24).
Część r e p o r t e r ó w Wprost jest zdania, że większość u c z e s t n i k ó w blokad
- poza przekonaniem, że całe zło na polskiej wsi wiąże się z Balcerowiczem,
Jerzym Buzkiem i (tradycyjnie) w p ł y w a m i Ż y d ó w w rządzie - nie wiedziała, co
chce o s i ą g n ą ć . T r u d n o się zgodzić z t a k ą opinią. Domagali się oni bowiem
zahamowania i m p o r t u , d o p ł a t do produkcji, tanich k r e d y t ó w . Nie było ich
o b o w i ą z k i e m śledzenie k ł o p o t ó w Europy ze s p r z e d a ż ą p r o d u k t ó w rolnych,

�62

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA

k t ó r y c h są p e ł n e magazyny, ani też p a m i ę t a n i e o t y m , że r z ą d Buzka ograni­
czył i m p o r t ziarna, z a d e c y d o w a ł o skupie interwencyjnym z b ó ż od r o l n i k ó w
(trzy razy większym, niż poprzednie r z ą d y ) , że od stycznia 1999 r. w Polsce
o b o w i ą z u j e najwyższe w Europie cło na w i e p r z o w i n ę , są d o p ł a t y do eksportu,
a u d z i a ł żywności w całym imporcie z U E wynosi tylko 6, 1 % . W swej masie
nie musieli się też z a s t a n a w i a ć , że w Warszawie działa j u ż roboczy zespół
złożony z przedstawicieli r z ą d u i organizacji rolniczych, k t ó r e g o prace k o n ­
centrują się właśnie na postulatach rolniczych i , że realizacja p o s t u l a t ó w
p r o t e s t u j ą c y c h w y m a g a ł a b y zahamowania wszystkich reform strukturalnych
oraz w p ł a t ę w t y m r o k u przez k a ż d e g o podatnika o k o ł o 100 zł do „chłopskiej
kasy zapomogowej" (Szczęsny i inni 1999, s. 24).
J e d n a k ż e słuszne są uwagi, że sami rolnicy nie zrobili prawie nic, żeby
zmienić p r o f i l produkcji, obniżyć koszty, t w o r z y ć miejsca pracy w otoczeniu
rolnictwa. M ó w i ą , że nie m o g ą sprzedać swej produkcji, tymczasem firmy
p r z e t w ó r c z e s k a r ż ą się, że na giełdach polskich brakuje jęczmienia kaszowego,
grochu, fasoli. Jest holenderska rzodkiewka, bo polskim rolnikom jej uprawa
podobno się nie opłaca (Szczęsny i inni 1999, s. 24). Andrzej Lepper natomiast
chce kontraktacji i skupu produktów rolnych w stylu dekady gen. Jaruzelskiego.
Nic to, że wtedy właśnie ,,miastowť' musieli się ubiegać o względy ekspedientek,
by dostać kawałek wątróbki, nie wspominając nawet o innych frykasach [...] Ale
na wsi ludzie mieli wtedy dobrze. Sprzedawać wtedy można było każde
barachło,
z brudnym i zakażonym
mlekiem włącznie (Wilczyński 2000, s. 48). A u t o r
stwierdza sarkastycznie: Państwo ma zagwarantować
dochody rolników nie­
zależnie od ilości i jakości oferowanych przez nich produktów (tamże, s. 48).
Jak wobec tych dyskusji o wymiarze sprawiedliwości, materialnych, po­
litycznych i moralnych aspektach demonstracji i blokad w y g l ą d a sytuacja
samego Leppera?

A N D R Z E J L E P P E R W O B E C W Y M I A R U SPRAWIEDLIWOŚCI

W i ę k s z o ś ć spraw przeciw Lepperowi, k t ó r e trafiły do s ą d ó w i k o l e g i ó w
umarzano ze względu na „ z n i k o m y stopień społecznego niebezpieczeństwa
czynu", „ z n i k o m ą szkodliwość społeczną czynu".
Pierwszy raz w swojej karierze politycznej Lepper został osadzony w wię­
zieniu. 13.08 - 5.10.1994 r. był tymczasowo aresztowany po Kobylnicy. N a
w o l n o ś ć wyszedł za p o r ę c z e n i e m takich p o l i t y k ó w , jak: M a r i a n Jurczyk
- ówczesny p r z e w o d n i c z ą c y „ S o l i d a r n o ś c i " '80 i Janusz M a k s y m i u k z k ó ł e k
rolniczych oraz p o s ł ó w PSL i S L D . Wychodzi na w o l n o ś ć po spektakularnej
scenie rzecznika „ S a m o o b r o n y " , Stanisława Mojsy, k t ó r y p r z y p r o w a d z i ł rano
do sekretariatu prokuratora płaczące córki Leppera (żona Leppera była wtedy
w szpitalu). Po p o ł u d n i u p r o k u r a t o r zmienia areszt na d o z ó r policyjny „ k i e r u ­
j ą c się dobrem dzieci" (Internet, rozmowa, s. 9; Ł u c z a k i i n n i 1999 г., s. 30).
D o p i e r o w lipcu 1997 r. Lepper zostaje skazany na osiemnaście miesięcy po-

�ANDRZEJ LEPPER - PRZYWÓDCA CHARYZMATYCZNY?

63

zbawienia w o l n o ś c i w zawieszeniu na trzy lata i tysiąc złotych grzywny za
kierowanie i u d z i a ł w pobiciu oraz znieważenie Antoniego Chodorowskiego
(Internet, rozmowa, s. 9).
W 1998 г., po sześcioletnim procesie, S ą d Rejonowy w Lublinie skazał
Leppera za lżenie naczelnych o r g a n ó w p a ń s t w a , w t y m prezydenta RP, na r o k
pozbawienia w o l n o ś c i w zawieszeniu na dwa lata i trzy tys. zł grzywny (Inter­
net, rozmowa, s. 5). Prokuratura złożyła zażalenie na ten w y r o k , ale s p r a w ę
bezterminowo odroczono. Lepper grzywny nie zapłacił i w sierpniu 1998 r.
- podczas rolniczych b l o k a d d r ó g - został zatrzymany. Po trzech godzinach
u r e g u l o w a ł d ł u g , opuścił więzienie w Białołęce i wrócił do akcji, k t ó r e k o o r ­
d y n o w a ł o Radio Maryja. S ą d Rejonowy w Lublinie nie d o p a t r z y ł się r a ż ą c e g o
naruszenia prawa. Stwierdził, że działanie Leppera „jest uzasadnione i społecz­
nie akceptowane". P o w o ł a ł się przy t y m na s o n d a ż e opinii społecznej i p r o t o ­
k o ł y r o z m ó w r z ą d u z przedstawicielami z w i ą z k ó w r o l n i k ó w , z k t ó r y c h w y n i ­
k a ł o , że „akcje protestacyjne były uzasadnione" ( Ł u c z a k i i n n i 1999, s. 31).
Zebrany t ł u m przyjął w y r o k s ą d u lubelskiego z radością. Lepperowi ś p i e w a n o
„ s t o l a t " , a on sam powiedział: Ci, którzy ostrzyli sobie zęby na to, że zobaczą
Leppera w więzieniu, powinni z żalu wypić po litrze wódki ( Ł u c z a k i inni 1999,
s. 31). W o b u wypadkach orzeczenia z a p a d ł y p o d presją demonstracji „ S a m o ­
o b r o n y " , wspieranej przez górnicze warty (w strojach galowych) wystawione
przez c z ł o n k ó w „ S i e r p n i a " '80.
W lecie 1998 r. nasilają się rolnicze protesty przeciwko i m p o r t o w i zboża.
C h ł o p i b l o k u j ą tory, wysypują ziarno na torowiska. W sierpniu (1998 r.)
s k r y t y k o w a ł ich prymas Józef Glemp, określając styl uprawiania p o l i t y k i
przez Leppera „ p o c z ą t k i e m terroryzmu". Lepper z a ż ą d a ł od Prymasa prze­
prosin. U z a s a d n i a ł : Czy ksiądz Prymas jako katolik nie widzi potrzeby wy­
stępowania Kościoła w obronie biednych? Co roku w Polsce trzy tysiące ludzi
odbiera sobie życie z powodów ekonomicznych. Radzę Prymasowi, żeby jeszcze
raz uważnie przeczytał
papieską encyklikę „Ewangelia życia". Znajdzie tam
akapit, w którym jest mowa, że ci, co dopuszczają do samobójstw z biedy, są
winni zbrodni, są mordercami (Gazeta Pomorska, 21.08.1998; cyt. za: Internet,
rozmowa, s . l l ) . Prymas Glemp w k r ó t c e o d w o ł a ł swoje słowa m ó w i ą c : Miłość
Jezusa Chrystusa skłania mnie do szczególnego zrozumienia wszystkich, którzy
poczuli się urażeni moimi wypowiedziami o formach protestów niektórych rol­
ników ( Ł u c z a k i inni 1999, s. 31). Nadal tylko arcybiskup Józef Życiński
n a z y w a ł Leppera hochsztaplerem, który zapomina o elementarnej zasadzie soli­
darności i kultury [...] Gdyby tak zachowywała
się Matka Boska, to od razu
wystawiłaby
Panu Bogu rachunek. Za to, że po pierwsze musi rodzić podczas
podróży do Betlejem, a po drugie - że nie załatwił porządnego
hotelu z luk­
susowymi warunkami, tylko stajnię (Łuczak i inni 1999, s. 31).
R ó w n o c z e ś n i e , gdy ówczesny wiceminister sprawiedliwości, Leszek Pio­
trowski, powiedział, że miejsce Leppera jest w więzieniu, Lepper wystąpił prze­
ciwko niemu. W pozwie s ą d o w y m zawarł wniosek o zakazanie Piotrowskiemu
wypowiadania się na jego temat. Prasa s k o m e n t o w a ł a to, że korzystający

�64

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA

z największej w Polsce, niczym nie ograniczonej wolności słowa, p r z y w ó d c a
„ S a m o o b r o n y " odmawia tego prawa innym ( Ł u c z a k i i n n i 1999, s. 31).
Lepper niemal za k a ż d y m razem zarzucał sędziom brak obiektywizmu (np.
w sądzie w G d a ń s k u , później w Ł o d z i ) i d o m a g a ł się zmiany s k ł a d u orzekają­
cego, a w i d z ą c dziennikarzy krzyczał: Jestem pozbawiony praw obywatelskich.
To farsa i kompromitacja wymiaru sprawiedliwości
(Polityka nr 27, 1.07.2000,
s. 106). Podczas p o b y t u w gorzowskim więzieniu, w trakcie własnej kampanii
prezydenckiej, Lepper wytoczył proces o zniesławienie gazecie Trybuna i jej
redaktorowi naczelnemu, Andrzejowi U r b a ń c z y k o w i (posłowi S L D ) za opub­
likowany 8 sierpnia a r t y k u ł , k t ó r e g o autor zarzuca Lepperowi brak wykształ­
cenia, wiedzy i znajomości j ę z y k ó w obcych oraz to, że jedyną jego
kompetencją
jest chamstwo i awanturnictwo (Internet, wybory, s. 2). Lepper - „głos l u d u "
zaczął w y z n a c z a ć standardy prawne, l a m e n t o w a ł a prasa: Czy Polska zda „eg­
zamin z lepperyzmu", robiąc dla „Jakuba Szeli z telefonem
komórkowym"
miejsce na „politycznym
żwirowisku"? Czy pozwoli, aby posługujący się dema­
gogią i nagminnie łamiący prawo Andrzej Lepper sięgnął w końcu po władzę? [...]
Kto okaże się silniejszy: Andrzej Lepper, który z łamania prawa uczynił cnotę,
z oszczerstw i insynuacji instrument walki o władzę, czy kształtująca się dopiero
polska demokracja? ( Ł u c z a k i inni 1999, s. 30-31). Sądy i kolegia nie skazują
Leppera, a on paraduje w glorii bohatera 70 różnych postępowań
karnych.
Wygląda na to, że niezależna polska Temida jest zależna od strachu przed
Samoobroną (tamże, s. 30).
W trzy miesiące po wywiadzie w łódzkim radiu (koniec czerwca 1999 г.),
gdzie Lepper n a z w a ł r z ą d „ r e ż i m e m antypolskim i antyludzkim", a ówcze­
snego wicepremiera „ b a n d y t ą z Pabianic", p r o k u r a t o r łódzki w e z w a ł go
na przesłuchanie. Lepper nie stawił się kilkakrotnie i nawet nie usprawie­
dliwiał nieobecności. Przybył dopiero 10 stycznia 2000 г., p r o k u r a t o r przed­
stawił m u zarzuty. R o z p r a w ę wyznaczono na 9 marca, ale Lepper nie pojawił
się. Dyscyplinując Leppera p r o k u r a t o r n a k a z a ł d o p r o w a d z i ć o s k a r ż o n e g o
na r o z p r a w ę w dniu 31 marca. Ł ó d z k i sąd, chcąc z a k o ń c z y ć potyczki z nie
stawiającym się na rozprawy Lepperem, w y d a ł decyzję o tymczasowym are­
sztowaniu i rozesłał za n i m list gończy, chociaż adres P r z e w o d n i c z ą c e g o
był znany. D o 4 kwietnia Lepper był na zjeździe z w i ą z k ó w zawodowych
w Indiach, o czym powszechnie wiedziano. G d y wrócił, aresztowano go
na granicy czeskiej, w obecności wszystkich m e d i ó w , a k r ó t k o potem decyzją
tego samego s ą d u zwolniono. Sytuację tę Lepper w y k o r z y s t a ł znakomicie.
W świetle j u p i t e r ó w p o k a z a ł się w r o l i zakutego w kajdanki
męczennika
cierpiącego za poglądy, do tego ubranego w koszulkę z białym orłem (Pleśniak
2000, s. 8). Po t y m incydencie, minister sprawiedliwości, Hanna Suchocka,
p r z y z n a ł a , że zatrzymanie i uwolnienie Leppera kładzie się cieniem na wy­
miarze sprawiedliwości
(tamże, s. 8).
W ą t e k k r y m i n a l n o - s ą d o w y nie opuszcza Leppera t a k ż e w czasie kampanii
prezydenckiej 2000 r. Pierwszy i osobiście przyszedł do P a ń s t w o w e j K o m i s j i
Wyborczej, aby zarejestrować się j a k o kandydat. Przyniósł wymagane d o k u -

�A N D R Z E J L E P P E R - PRZYWÓDCA C H A R Y Z M A T Y C Z N Y ?

65

menty i podpisy, powiedział dziennikarzom, że się nie u k r y w a przed policją
i c h o ć b y ł ścigany listem g o ń c z y m , n i k t go nie z a t r z y m a ł . W tych dniach S ą d
Rejonowy w Słubicach (Lubuskie) p o s t a n o w i ł na 30 dni a r e s z t o w a ć Leppera
za nieusprawiedliwione niestawianie się na kolejnych rozprawach w procesie
0 b l o k a d ę terminalu celnego w Świecku, w styczniu 1999 r. Sąd m i a ł wystawić
list gończy niezwłocznie i p r z e k a z a ć go komendzie policji. Lepper skomen­
t o w a ł : Myślę, że sędzia opamięta się i ten list gończy zostanie cofnięty (Internet,
w y b o r y ) . Sędzia nie o p a m i ę t a ł się. Po czterech dniach p o s z u k i w a ń na p o d ­
stawie listu gończego Lepper został aresztowany w warszawskiej siedzibie
„ S a m o o b r o n y " . D z i a ł o się to po konferencji prasowej, której d a t ę i godzinę
p o d a ł m e d i o m publicznie i wcześniejszym ogłoszeniu, że uda się na Białoruś
1 tam poprosi o azyl polityczny (Polityka, nr 36, 2.09.2000, s. 12). Zatrzyma­
nego Leppera przekazano do aresztu w Gorzowie. Po wyjaśnieniu przewod­
niczącego P K W , Ferdynanda Rymarza, że: z punktu widzenia prawa wybor­
czego kandydat, który przebywa w areszcie czy więzieniu nadal jest kandydatem
i może uczestniczyć
w wyborach w mediach zaczęto się cieszyć, że będzie o n
p r o w a d z i ł k a m p a n i ę w y b o r c z ą zza k r a t więziennych. Rozpoczęły się spekula­
cje, j a k to będzie w y g l ą d a ć , czy do więzienia w p u s z c z ą dziennikarzy i kamery
telewizyjne, czy nie. P a n o w a ł a o g ó l n a r a d o ś ć z przewidywanego rozwoju tej
sytuacji. Po niecałym tygodniu s p ę d z o n y m w gorzowskim więzieniu, Lepper
wyszedł na w o l n o ś ć . Tutejszy sąd zdecydował, że areszt był zbyt s u r o w ą
restrykcją za uporczywe nieprzychodzenie na w ł a s n ą r o z p r a w ę . O b r o ń c a na
wszelki wypadek złożył w sądzie poręczenie w imieniu k o m i t e t u wyborczego
Leppera, zapewniające, że stawi się on na k a ż d ą r o z p r a w ę . Wyjście z aresztu
gorzowskiego Lepper zamienił w wiec wyborczy. Przed gmachem demonst­
r o w a ł o ponad 300 jego z w o l e n n i k ó w , a w biurze s ą d u o k o ł o 100 o c h o t n i k ó w
p o d p i s a ł o się pod deklaracją, że sami p ó j d ą do więzienia, byleby t y l k o sąd
wypuścił Leppera. P u b l i c z n o ś ć odśpiewała „ R o t ę " , n a s t ę p n i e K a n d y d a t z k i l ­
kuset zwolennikami poszedł p o d k a t e d r ę i r o z d a w a ł swoje u l o t k i . M ó w i ł , że
był na spacerze z i n n y m i więźniami, k t ó r z y twierdzili, że b ę d ą g ł o s o w a ć na
niego i „ S a m o o b r o n ę " .

A N D R Z E J L E P P E R - POGLĄDY I SYMPATIE P O L I T Y C Z N E

W ś r ó d p o g l ą d ó w politycznych Leppera zwraca u w a g ę jego konsekwentnie
pozytywna ocena P R L . Swój stosunek do P R L wyraził j u ż w 1995 r. w Dzien­
niku Łódzkim (z 9.10.1995 r.) m ó w i ą c : Ja się urodziłem i żyłem w PRL-u, jak
większość Polaków. PRL zlikwidował analfabetyzm, wykształcił ludzi, rozbudo­
wał fabryki, kopalnie, huty, budownictwo mieszkaniowe, rozwinął rolnictwo. Ale
trzeba pamiętać,
kto to zrobił. Otóż nie zrobili tego sekretarze partii, tylko
zwykli ludzie. To my zbudowaliśmy Polskę! (cyt. za: Internet, rozmowa, s. 3-4).
T ę opinię o P R L , jej gospodarce ( w t y m kontraktacjach rolniczych z epoki
Gierka) p o w t ó r z y ł później wielokrotnie w wywiadach z dziennikarzami, t a k ż e

�66

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA

j a k o kandydat na prezydenta w 2000 r. (np. w programie 2 T V , w cyklu
„ K a n d y d a c i na prezydenta", w d n i u 27 września 2000 г.).
Wprawdzie Lepper p o d k r e ś l a , iż najbardziej nie lubi ludzi bez w ł a s n e g o
zdania, z a c h o w u j ą c y c h się j a k chorągiewki na wietrze (Internet, rozmowa,
s. 9), to jednak jego osobiste sympatie polityczne wobec p o l i t y k ó w i ich p r o ­
g r a m ó w nie są stałe. Relacje te, oczywiście, odwzajemnia druga strona. R z u ­
tują one na usytuowanie „ S a m o o b r o n y " w szerszym kontekście z w i ą z k ó w
z i n n y m i ugrupowaniami. Bliscy w s p ó ł p r a c o w n i c y p r z e w o d n i c z ą c e g o „ S a m o ­
o b r o n y " u t r z y m u j ą , że j u ż na p o c z ą t k u lat dziewięćdziesiątych, gdy jeździli do
Warszawy, Lepper m ó w i ł , iż w Europie powinna rządzić socjaldemokracja.
Pracownik najemny Leppera (Zbigniew Mazurek) u w a ż a , że „szef szanuje
K w a ś n i e w s k i e g o " (Hyży i inni 1999, s. 24). W e d ł u g żony Leppera, kiedyś
uwierzyli w „ S o l i d a r n o ś ć " , Wałęsę i Mazowieckiego, j e d n a k ż e bardzo zawiedli
się na tych p r z y w ó d c a c h . Dlatego teraz wierzą tylko w Boga i r o l n i k ó w .
Twierdzi ona, że politycy nie bywają u Leppera, czasami d z w o n i ą . Ostatnio
np. często r o z m a w i a ł z ministrem Janiszewskim. Lepper nie l u b i W a ł ę s y ,
Krzaklewskiego i Balcerowicza, gdy się zdenerwuje m ó w i na ich temat ostre
rzeczy, ale tylko w telewizji, bo w d o m u nigdy nie podnosi głosu i nie u ż y w a
brzydkich w y r a z ó w .
1 1

W notatkach prasowych ze s p o t k a ń Leppera d o ś ć często podnoszony jest
jego stosunek do Ż y d ó w . W informacji zamieszczonej w Nowinach (z 18.12.1995)
cytowana jest jego w y p o w i e d ź : Najbardziej niebezpieczną dla Polski nacją jest
nacja żydowska.
Oni są wszędzie.
Wszędzie intrygują. Potrafią do przesady
nagłośnić najdrobniejsze fakty ich dotyczące aż do znudzenia. Ale tego, że w Polsce
wiesza się z rozpaczy ponad trzy tysiące ludzi rocznie, nikt nie widzi (cyt. za
Internet, rozmowa, s. 7-8). W Trybunie Opolskiej (z 12.05.1997) czytamy: Jestem
narodowcem i ludowcem. Nie takim, który namawia do rżnięcia Żydów, lecz
twierdzącym, że w Polsce powinni rządzić Polacy (cyt. za Internet, rozmowa, s. 8).
Pytany, dlaczego u w a ż a nację żydowską za najgroźniejszą dla Polski, odpowiada,
że to k ł a m s t w o wyrwane z kontekstu. Ludzie prowokacyjnie p y t a j ą na spotka­
niach, m ó w i ą , że Żydzi r z ą d z ą Polską. Ostentacyjnie dystansuje się w wywiadzie
dla Ekspressu Wieczornego, m ó w i ą c o swoim byłym w s p ó ł p r a c o w n i k u , Januszu
Bryczkowskim: Wciąż mi coś ględził o Hitlerze, faszystach, Żydach,
oddziałach
szturmowych. Nie brałem tego poważnie [...] A tymczasem on to traktował serio
(cyt. za Internet, rozmowa, s. 10). Sam u w a ż a , że dla nas najniebezpieczniejszy
jest nie n a r ó d żydowski, ale niemiecki. M ó w i oficjalnie na spotkaniach, że tego,
co nie zdobyli siłą Bismarck i Hitler, to dziś dostają darmo K o h l i Schroeder
(Internet, rozmowa, s. 8).
1 1

W kampanii prezydenckiej Lepper powiedział o Balcerowiczu, że był to najbardziej kom­
petentny w sensie negatywnym człowiek w ostatnich rządach. Konsekwentnie realizował program
zgodny z interesami Banku Światowego i U E . Ale nie tylko on jest winien, bo nie był sam w tych
rządach i nie sam zrujnował Polskę. Prawdą jest, że trochę ładniej wyglądają nasze miasta, ale
w sferze społecznej i ekonomicznej widać głównie negatywy: przemysł upadł, rolnictwo jest
w skandalicznym stanie, choć jeszcze się trzyma itd. (Internet, wybory).

�ANDRZEJ LEPPER - PRZYWÓDCA CHARYZMATYCZNY?

67

Lepper zaprzecza, że jest antysemitą. Nieprawdziwe są, w e d ł u g niego, opo­
wieści Chodorowskiego, że m u chcieli wygolić gwiazdę Dawida. W ó w c z a s musiał
t y l k o p r z y p o m n i e ć , że za zabranie dorobku całego życia była w Polsce chłosta.
Jest to polska tradycja i przestroga dla wszystkich, dla k o m o r n i k ó w i b a n k ó w , że
więcej nie będzie ani jednej licytacji zagrody chłopskiej. W latach 1936-1937
symbolem c h ł o p a były wbite na p o d w ó r k u widły i kosa na sztorc. K i l k u
k o m o r n i k ó w odważyło się wejść do gospodarstw, ale ż a d e n nie wyszedł. Lepper
u w a ż a , że historia lubi się p o w t a r z a ć , przestrzega, więc przed s a m o s ą d a m i , nad
k t ó r y m i nie zapanuje (Internet, rozmowa, s. 9).
Lepper nigdy nie u k r y w a ł swoich ambicji politycznych sięgających naj­
wyższych stanowisk w p a ń s t w i e , włącznie z p r e z y d e n t u r ą , jeśli
społeczeństwo
tak zadecyduje i będę widział taką wolę i poparcie (Internet, rozmowa, s. 10).
Przyznaje, iż jest i idealistą, i cynicznym, zimnym draniem (tamże, s. 10). M a
ideę zmian, ale od dawna m ó w i ł , że świat nie m o ż e iść w kierunku kapi­
talizmu, podobnie j a k i k o m u n i z m był nie do przyjęcia, światu potrzebna
jest trzecia droga. Teraz o k a z a ł o się, że wielu ludzi jest podobnego zdania,
z p a p i e ż e m Janem P a w ł e m I I na czele. Świadczyć ma o t y m m o t t o wiszące na
ścianie biura, cytat z wypowiedzi p a p i e ż a : Nie do przyjęcia jest twierdzenie, iż
po upadku komunizmu jedyną alternatywą jest kapitalizm (cyt. za Internet,
rozmowa, s. 11). U w a ż a , że jego g ł ó w n y m celem jest zbudowanie potężnej
rolniczej organizacji zawodowej. Zjednoczenie wsi polskiej. Polacy są uczci­
w y m i pracowitym narodem, należy n i m i tylko m ą d r z e p o k i e r o w a ć , nawet
gdyby to przebiegało od demokracji, przez anarchię, aż do dyktatury, wtedy
- w y z n a ł K u r s k i e m u - zrobi „porządek" (Internet, rozmowa, s. 13).
Swoje p o g l ą d y gospodarcze i polityczno-społeczne w odniesieniu do spraw
krajowych i zagranicznych wyłożył Lepper w kampanii prezydenckiej 2000 r.
P r z e d s t a w i ł je na licznych spotkaniach z wyborcami, w wywiadach i konferen­
cjach prasowych, audycjach radiowych i telewizyjnych w wielu miastach kraju.
N i e k t ó r e treści p o w t a r z a ł kilkakrotnie w r ó ż n y c h miejscach (Internet, wybory).
Oficjalną k a m p a n i ę p r e z y d e n c k ą Lepper r o z p o c z ą ł w Lublinie m ó w i ą c , że
p r z y s z e d ł czas na takiego j a k on człowieka, k t ó r y jest n i e s k a ż o n y w ł a d z ą i ma
czyste ręce, co m u daje realne szanse przejścia do drugiej tury w y b o r ó w .
Wierzy w to t y m bardziej, że ludzie go znają i r o z p o z n a j ą , deklarują, że b ę d ą
na niego g ł o s o w a ć . W kampanii będzie chciał przedstawić oszukiwanemu
s p o ł e c z e ń s t w u p r a w d ę . Powiedział: Nie będzie epitetów i oszczerstw. Nie będzie
także tematów zastępczych
typu aborcja, lustracja czy dekomunizacja. W mojej
kampanii postawię na sprawy socjalne, gospodarcze i stosunki
międzynarodowe
[...] zajmę się także przestrzeganiem konstytucji, która zapewnia m.in.
bezpłatną
służbę zdrowia i równy dostęp do nauki, tymczasem notorycznie łamana jest
przez rząd, prezydenta i parlament (Internet, wybory). W czasie kampanii
z o s t a n ą zawieszone blokady, o k t ó r y c h trzeba j u ż z a p o m n i e ć i z a m i e n i a ć je na
„ k a r t ę w y b o r c z ą " . Zadaniem priorytetowym jest uzdrowienie gospodarki. T u
oprze się na d w u filarach: rolnictwie i budownictwie mieszkaniowym; jeśli się
nie postawi na te działy, nie ma m o w y o poprawie sytuacji gospodarczej.

�68

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA

Oceniając bieżące wydarzenia w kraju Lepper s k o m e n t o w a ł wyjście U W
z r z ą d u : Balcerowicz zachowuje się j a k szczur uciekający z p ł o n ą c e g o o k r ę t u ,
a zrobił to dlatego, bo „ s y p i ą s i ę " finanse publiczne i nie widzi wyjścia z tej
sytuacji. Skoro j u ż jednak Balcerowicz, główny niszczyciel i szkodnik, odszedł,
to teraz Krzaklewski powinien sobie szybko p r z y p o m n i e ć i zrealizować obiet­
nice przedwyborcze; nie m a innego wyjścia, j a k z o s t a ć premierem.
R z ą d nie jest przygotowany na ż a d n ą klęskę żywiołową, nie m a rezerw,
zachowuje się j a k s t r a ż a k , k t ó r y zaczyna k o p a ć studnię dopiero wtedy, gdy
wybucha p o ż a r , przetrwa zatem tylko do k o ń c a r o k u . W y b o r y powinny b y ć
najpóźniej na w i o s n ę .
Opiniując a k t u a l n ą sytuację g o s p o d a r c z o - s p o ł e c z n ą powiedział, iż w ciągu
ostatnich dziesięciu lat największą stratę poniosły kobiety, w ś r ó d nich panuje
też największe bezrobocie. Podobnie emeryci i renciści najbardziej odczuli
przemiany. O b o w i ą z k i e m p a ń s t w a jest zapewnienie i m takich ś r o d k ó w ma­
terialnych, aby mieli pieniądze na swoje potrzeby bytowe: To skandal, żeby
emeryci i renciści nie mieli pieniędzy na wykupienie recept, czy na opłacenie
czynszu (Internet, wybory). O n i są też wyrzucani na bruk, e k s m i t o w a n i .
Inflacja powoduje to, że biednym ludziom żyje się najgorzej. W i n ą za nią
p r ó b u j e się o b a r c z a ć r o l n i k ó w . Są to n a s t ę p n e k ł a m s t w a r z ą d z ą c y c h . T o oni,
ich firmy p a ń s t w o w e , wciąż p o d n o s z ą ceny paliw, energii i o p a ł u , co m a
w p ł y w na wzrost cen żywności. A przecież dzisiaj cena trzody chlewnej, dro­
biu, nawet z b o ż a jest niższa, niż trzy lata temu.
W zakresie spraw gospodarczych i społecznych kraju Lepper w swojej
ostatniej kampanii obiecał, iż jeśli zostanie prezydentem, to k a ż d a cztero­
osobowa rodzina w trudnej sytuacji materialnej będzie m i a ł a zapewnione
m i n i m u m socjalne ok. 2,5 tysiąca złotych. Pieniądze na ten cel uzyska m . i n .
z prywatyzacji b a n k ó w i n a d w y ż k i dewizowej. Najmniej zarabiający, na pozio­
mie m i n i m u m socjalnego, powinni b y ć w ogóle zwolnieni z podatku; dla
p o z o s t a ł y c h obecny system podatkowy m ó g ł b y być zachowany. Rolnicy po­
w i n n i płacić podatek dochodowy, nie V A T . F i r m y eksportujące swoje pro­
d u k t y p o w i n n y m i e ć prawo do ulg podatkowych. N a l e ż y wrócić do o b o w i ą z ­
kowego ubezpieczenia w gospodarstwie zwierząt i upraw. G d y b y płacili je
wszyscy rolnicy, s k ł a d k i byłyby niskie. M o ż n a b y ł o b y z nich p o k r y ć tegorocz­
ne straty spowodowane suszą. Nasz handel i rolnictwo niszczą zagraniczne
sieci. K o r z y s t a j ą z ogromnych przywilejów, nie p ł a c ą podatku dochodowego,
zabierają miejsca pracy, wykorzystują p r a c o w n i k ó w , szczególnie m ł o d z i e ż ,
m ł o d e dziewczyny, k t ó r e p r a c u j ą po 10-12 godzin i zarabiają 500-600 zł/mies.
Ponadto, o czym nie m ó w i się oficjalnie, są molestowane i wykorzystywane
12

1 2

Według Leppera, za tę ustawę odpowiada obecny prezydent, Aleksander Kwaśniewski, bo
jako poseł w lipcu 1994 r. głosował za takim rozwiązaniem. Podobnie głosował cały klub S L D
i PSL, a prezydent Wałęsa ustawę tę podpisał. Krzaklewski przez trzy lata rządzenia Polską nie
zrobił nic, żeby ten zapis usunąć. Projekty przeciw eksmisji na bruk AWS odrzucał już po
pierwszym czytaniu.

�ANDRZEJ LEPPER - PRZYWÓDCA CHARYZMATYCZNY?

69

seksualnie. Dlatego też m a przygotowany projekt ustawy uniemożliwiający
powstanie jakiegokolwiek super czy hipermarketu. W zakresie prywatyzacji
będzie ż ą d a ł rozliczenia się kolejnych r z ą d ó w po 1989 г., co k t ó r y sprzedał, za
ile i gdzie s ą te pieniądze. Będzie też zabiegał o ujawnienie z a r o b k ó w z a r z ą d ó w
i rad nadzorczych f i r m b ę d ą c y c h s p ó ł k a m i skarbu p a ń s t w a .
W ś r ó d p o g l ą d ó w polityczno-gospodarczych Leppera charakterystyczne jest
jego negatywne stanowisko wobec U n i i Europejskiej. Kiedy wszystkie postkomu­
nistyczne rządy zabiegały o przystąpienie Polski do U E , p r z y w ó d c a „ S a m o o b r o ­
n y " konsekwentnie był i jest temu przeciwny. W trakcie obrad Rady Krajowej
„ S a m o o b r o n y " Lepper powiedział: Unia Europejska to następny kołchoz. Jeden
miał siedzibę w Moskwie, drugi ma siedzibę w Brukseli (Polityka, nr 9, 26.02.2000,
s. 114). N i e jest to postawa tylko werbalna, ale i czynna, w y r a ż a j ą c a się m . i n .
organizowaniem niezliczonych, skutecznych blokad i p r o t e s t ó w rolniczych
przeciw i m p o r t o w i żywności z U E (Małecki 1999, s. 32). Podczas swojej k a m ­
panii prezydenckiej (2000 r.) Lepper podkreślał wielokrotnie: Mówimy „nie" dla
Unii. Niczego tam nie osiągniemy i nic nie dostaniemy za darmo. W sprawach
gospodarczych powinniśmy głowę zwrócić na wschód, nie na zachód (Internet,
wybory). U E chce zrobić z nas rynek zbytu dla swoich p r o d u k t ó w . Profity z tego
idące osiągną głównie Niemcy (Małecki 1999, s. 32-33). Nie wierzę, że ktokolwiek
może nam coś dać za darmo. Pieniądze w Brukseli są, ale przecież pochodzą od
krajów członkowskich.
Jeżeli będziemy w Unii, to będziemy musieli je płacić
- m ó w i ł w Koszalinie, Lublinie i B i a ł y m s t o k u .
W trakcie kampanii wyborczej łagodzi nieco swoje wypowiedzi, opowiada
się za k o n i e c z n o ś c i ą podjęcia debaty telewizyjnej na temat przystąpienia Polski
do U E (Koszalin) oraz za o g ó l n o p o l s k i m referendum w tej sprawie, w czasie
k t ó r e g o w z y w a ł b y do g ł o s o w a n i a przeciw (Krzczonowo); (Internet, wybory).
G d y zostanie Prezydentem, złoży pierwsze wizyty w M o s k w i e i Brukseli.
Lepper m ó w i ł w ó w c z a s też, że c z ł o n k o s t w o w N A T O nie daje gwarancji
bezpieczeństwa: W 1939 r. też były ekstra układy i co, pomógł nam ktoś?
(Internet, wybory). Przewodniczący „ S a m o o b r o n y " niejednokrotnie o p o w i a d a ł
się r ó w n i e ż za całkowitym zakazem sprzedaży ziemi cudzoziemcom (np. Szcze­
cin). U w a ż a bowiem, że Niemcy zawiązują spółki z polskim k a p i t a ł e m , by
w y k u p i ć ziemię, ale to oni p o z o s t a j ą faktycznymi właścicielami gospodarstw.
Dzieje się to nie t y l k o na ziemiach zachodnich, ale nawet i w Polsce centralnej.
W ocenach k o m e n t a t o r ó w zagranicznych zastanawiające jest, że kseno­
fobiczne deklaracje Leppera popiera, w e d ł u g CBOS, 25-35% badanych i jest
to poparcie wyższe niż dla premiera Jerzego Buzka, człowieka „ S o l i d a r n o ś c i " .
R ó w n o c z e ś n i e poparcie to nie opiera się na tradycyjnej bazie wiejskiej, lecz
rozprzestrzenia się na tereny miejskie. W jesiennej manifestacji 1999 r. - jednej
z największych w erze postkomunistycznej - brali udział nie t y l k o chłopi,
ale i kolejarze, pielęgniarki, związki górnicze, bezrobotni, pracownicy prze­
mysłu. Było 30 000 protestujących. D o Leppera, przywódcy ultranacjonalistycznej „ S a m o o b r o n y " , przyłączyli się inni p r z y w ó d c y i organizacje z w i ą z k o w e
( M a ł e c k i 1999, s. 32-33).

�70

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA

W e d ł u g wypowiedzi wielu tysięcy r o l n i k ó w , sytuacja w Polsce pogarsza się
z r o k u na rok. R o s n ą koszty i gospodarstwa u p a d a j ą , ludzie są coraz bardziej
zdesperowani, t r a c ą w s z e l k ą nadzieję i uważają, że tylko Lepper m o ż e ich
u r a t o w a ć . W 1999 r. w y g r a ł on blokadami i rolniczymi protestami zakaz
i m p o r t u żywności z U E . W ocenie Brukseli, dwa miliony gospodarstw rolnych
potrzebuje przekształceń, żeby d o s t o s o w a ć się do r y n k u U E . Lepper twierdzi,
że w U E zgodzimy się tylko na partnerstwo i p o d t y m warunkiem się do niej
p r z y ł ą c z y m y , nigdy natomiast nie zgodzimy się na to, aby b y ć dla niej rynkiem
zbytu. W e d ł u g CBOS, poparcie dla wejścia do U E w 1996 r. w y n o s i ł o 80%,
a w 1999 - 55%. T r u d n o jest więc przewidzieć co, kiedy i w j a k i m stopniu
w p ł y w a na stan u m y s ł ó w r o l n i k ó w i j a k i jest w t y m udział d e m a g o g ó w .
Słusznie zatem Leszek Balcerowicz twierdzi, że społeczeństwu trzeba wyjaś­
niać, co daje p r z y n a l e ż n o ś ć do U n i i i inne reformy. W obecnej sytuacji, po
odejściu od gospodarki planowej i wprowadzeniu rynkowej, gdy ludziom
żyje się biednie, wyrażają swoje niezadowolenie i gniew na z e w n ą t r z (w bloka­
dach, manifestacjach). Andrzej Lepper jest dla nich j e d y n ą f o r m ą nacisku na
r z ą d ( M a ł e c k i 1999, s. 33).

A N D R Z E J L E P P E R - C E C H Y OSOBOWOŚCIOWE - OPINIE

Przytaczane przez p r a s ę opinie o Lepperze, jego cechach o s o b o w o ś c i o ­
wych, k o n c e n t r u j ą się na ocenie i uwypuklaniu z a c h o w a ń p r z e w o d n i c z ą c e ­
go „ S a m o o b r o n y " w k i l k u podstawowych, przenikających się sferach. D o ­
tyczą one:
• Jego ocen czołowych postaci naszego życia społeczno-politycznego (łączą
się one z w ą t k i e m kryminalno s ą d o w y m ) ;
• Ocen jego metod działań w obrębie „ S a m o o b r o n y " , dokonywanych
przez p o l i t y k ó w innych u g r u p o w a ń i w s p ó ł p r a c o w n i k ó w ;
• Oceny przez innych polityków jego aspiracji politycznych;
• Scharakteryzowanych już wcześniej metod działań na zewnątrz (związanych
ze strategią w a l k i i koalicjami z i n n y m i ugrupowaniami politycznymi).
Dziennikarzy prasowych zdaje się bardzo b u l w e r s o w a ć s p o s ó b wypowiedzi
Leppera, k t ó r y w k i l k u przypadkach m i a ł swój epilog w sprawach s ą d o w y c h .
Z d u ż ą więc satysfakcją d o n o s z ą w swoich relacjach, iż wprowadza on nowe
standardy do polskiego obyczaju politycznego.
Lepper nigdy nie przebierał w słowach w ocenie innych. Niemal wszyst­
k i m uczestnikom sceny politycznej przyczepia jednoznaczne etykietki: Lecha
W a ł ę s ę n a z w a ł d o b r y m kombinatorem, Jana Olszewskiego - pijakiem i dege­
neratem, Andrzeja Stelmachowskiego i Jacka K u r o n i a - głąbem, Janusza
Lewandowskiego - gnojkiem i g ó w n i a r z e m , w o j e w o d ę pomorskiego, k t ó r y
k a z a ł siłą u s u n ą ć b l o k a d ę w N o w y m Dworze - bandziorem i g ó w n i a r z e m .
Profesora Leszka Balcerowicza określił ekonomicznym niedoukiem i zapro­
p o n o w a ł wicepremierowi korepetycje z ekonomii. Józef Ślisz jest d u ż y i głupi,

�ANDRZEJ LEPPER - PRZYWÓDCA CHARYZMATYCZNY?

71

p o s ł o w i e t o zdrajcy, a „ S o l i d a r n o ś ć " - c ó r k a C I A i K G B , Rada M i n i s t r ó w
natomiast - r z ą d zdrady narodowej. Prymasa Józefa Glempa wzywa, by się
o p a m i ę t a ł , grozi biskupowi G o c ł o w s k i e m u szubienicami stawianymi na K r a ­
k o w s k i m Przedmieściu, zaproszony przez Aleksandra K w a ś n i e w s k i e g o o b r a ż a
go w p a ł a c u prezydenckim (Hyży 1999, s. 23-24; Ł u c z a k i inni 1999, s. 31;
komentarz zawarty w Internet, rozmowa, s. 5; Polityka, nr 5, 29.01.2000,
s. 86). Takie zachowania d r a ż n i ą i irytują dziennikarzy, p r o w o k u j ą ich do
podobnych reakcji. P r z y k ł a d e m tego jest Stanisław T y m , k t ó r y w artykule pt.
„ E p i t e t " (1999) n a p i s a ł m.in.: W epitetach z magla rodem silny jest też tzw.
lider Samoobrony [...] gdy ktoś zaciągnął pożyczki i zamiast je spłacać, nadał
sobie przywództwo
grupy, demagogów łamiących prawo, to jest dla mnie głównie
cwaniak i kombinator [...] Teraz cwaniaczek z Darłowa ogłasza, że wznowi
blokady dróg. „Komorników bankowych i inkasentów - niech nikt nie waży się wy­
syłać tych urzędników do gospodarstw, bo będą czekały na nich kosy" - grozi
i straszy. Niedawno przypomniał biskupowi, że w Polsce biskupów się wieszało [...]
(Wprost, nr 8, 21.02.1999, s. 116).
Bardziej w y w a ż o n e są relacje dziennikarzy - p r a w n i k ó w . Aleksander C h e ć k o
w Polityce (2000) napisał, że nazwanie w łódzkim radiu (w 1999 r.) r z ą d u
„ r e ż i m e m antypolskim i anty l u d z k i m " mieści się (choć z trudem) w granicach
prawa do swobodnej wypowiedzi i politycznej k r y t y k i , czyli p r z e s t ę p s t w e m nie
jest i nie podlega interwencji prokuratora. Znieważenie wicepremiera natomiast,
o k r e ś l o n e g o j a k o „ b a n d y t a z Pabianic", kwalifikować m o ż n a do rozprawy
cywilnoprawnej lub na wniosek pokrzywdzonego. Zasady legalizmu nakazywały
prokuratorowi ścigać Leppera z urzędu, sam jednak s p o s ó b , w j a k i to zrobił był
nieudolny i nie do k o ń c a p r z e m y ś l a n y (zakończył się na granicy aresztem
Leppera w koszulce z orłem - M . D - P ) ; ( C h e ć k o 2000, s. 18).
Lech Falandysz, w felietonie pt. „ E u r o p e j c z y k Lepper" (1999, s. 107)
spojrzał na zachowania Leppera z odmiennego p u n k t u widzenia. Znany praw­
n i k stwierdził, iż Lepper jest prawdziwym mistrzem w rzucaniu inwektyw
i grożeniu swoim przeciwnikom. Potrafi znakomicie u r a ż a ć , s z o k o w a ć , nie­
p o k o i ć , bić słowem. Po k a ż d y m jego emocjonalnym wywiadzie zdaje się b y ć
naruszony niemal cały kodeks karny (zniesławienie, zniewaga funkcjonariusza
publicznego, poniżenie konstytucyjnego organu RP, g r o ź b a bezprawna i karal­
na). Najlepsi polscy dziennikarze ( M o n i k a Olejnik - T V , Krzysztof Skowroński
- radio „ Z e t " ) nie m o g ą sobie p o r a d z i ć z t y m t r u d n y m r o z m ó w c ą . Jako
p r z y k ł a d m o ż e p o s ł u ż y ć zadziwienie redaktora S k o w r o ń s k i e g o pytającego
Leppera w wywiadzie r a d i o w y m : „ K o g o pan straszy, panie p r z e w o d n i c z ą c y
- biskupa?". Zdaniem Falandysza, Andrzej Lepper m a ostoję, ale w Euro­
pejskim Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu. T r y b u n a ł udziela bowiem
ochrony prawnej wypowiedziom agresywnym, szokującym, u r a ż a j ą c y m lub
z a k ł ó c a j ą c y m s p o k ó j oraz uznaje bardzo szerokie ramy dopuszczalnej k r y t y k i
p o l i t y k ó w i jeszcze szersze w przypadkach k r y t y k i r z ą d u . Lepper jest więc
w istocie bojownikiem o nieskrępowaną
wolność wypowiedzi w sferze polityki,
czego nie dostrzegają nie tylko funkcjonariusze państwa, ale również dziennikarze

�72

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA

(Falandysz 1999, s. 107). G d y , ci ostatni dziwią się, j a k m o ż n a b l o k o w a ć drogi
i u t r u d n i a ć życie niewinnym ludziom, Lepper odpowiada k r ó t k o : europejski
standard. Z n a on też europejskie standardy wolności wypowiedzi, bo stara się
u n i k a ć określeń t y p u „ ć w o k " czy „ g ł u p e k " , a m ó w i np. „ r o z t r z e p a n y Sellin".
Spokojnie może nazywać rząd antypolskim i antyludzkim, bo ci, którzy są
w rządzie, o swoich przeciwnikach mówią, że są partią zdrady narodowej. Mówiąc
0 rzeczniku rządu, że jest roztrzepany, nie nazywa go jednak
,,popaprańcem",
ani „insektem [...] ci, co dzisiaj rządzą też [...] kiedyś krzyczeli:
„złodzieje",
„znajdzie się kij na (odpowiedniego człowieka)
ryj", „komunistyczny
kapuś"
itp. Gdy minister Janiszewski ze zgrozą stwierdza, że spalono flagę Unii Europej­
skiej, Lepper lekceważąco
macha ręką: „europejski standard" (tamże, s. 107).
Przecież to nie o n palił kiedyś k u k ł ę prezydenta W a ł ę s y p o d Belwederem,
a w k u k ł ę Balcerowicza p o d Sejmem walili kijami na oczach kamer r ó w n i e ż
p o s ł o w i e PSL. Dzięki Andrzejowi Lepperowi część polskich chłopów jest już
jedną nogą w Europie (tamże, s. 107).
Liczne cytaty prasowe p o ś w i ę c o n e są t y p o w y m zachowaniom Leppera.
R o m a n Jagieliński, p r z y w ó d c a Partii Ludowo-Demokratycznej, oceniał, iż
zachowania Leppera są nieprzewidywalne, często zmienia zdanie, czasem w sposób
irracjonalny. Ale nikt nim nie steruje, decyzje podejmuje sam. Czasem dyskutuje
z bliskimi sobie ludźmi, ale ostatecznie działa według własnego uznania (Hyży i inni
1999, s. 24). Opinię tę podzielają współpracownicy Leppera m ó w i ą c , że rządzi on
„ S a m o o b r o n ą " sam. Sam też obsadza stanowiska, k t ó r y c h rotacja jest w Związ­
k u tak częsta, że właściwie to jest j u ż trzecia „ S a m o o b r o n a " , a z pierwszej
1 drugiej w grupie przywódców nie pozostał nikt (Grabowski 1998, s. 23). R ó w n i e ż
były wiceprzewodniczący „ S a m o o b r o n y " , Ireneusz M a r t y n i u k , twierdzi, iż
p r z e w o d n i c z ą c y „ S a m o o b r o n y " nie poddaje się ani partyjnej, ani związkowej
k o n t r o l i , a niepokornych odsuwa. Z tych p o w o d ó w rozstał się z Januszem
Bryczkowskim, k t ó r y p r ó b o w a ł przejąć przywództwo w „ S a m o o b r o n i e " , gdy on
p r z e b y w a ł w areszcie (Bogusz, Macieja 2000, s. 31).
Janusz Bryczkowski na p o c z ą t k u w s p ó ł p r a c y z Lepperem powiedział w w y ­
wiadzie dla Ekspresu Wieczornego (23.12.1993): Nie chciałbym zupełnie dezawuo­
wać Leppera. To jest niewątpliwie talent polityczny. Zgubiła go przesadna wiara we
własne posłannictwo.
Już uwierzył, że jest na szczycie i zaczął pomiatać
ludźmi.
Taki mały dyktatorek. Wyrzucał z hukiem każdego, kto mu się przeciwstawił. Jego
aspiracje sięgały fotela prezydenckiego. Ani szczebel niżej. Wywiad udzielony przez
kogoś z nas wywoływał w nim agresję. Mnie w oczach Leppera zaczęło
gubić
nadmierne zainteresowanie prasy moją osobą. U nas przyjęto uważać, że nieważne,
co piszą, byleby cokolwiek pisali. A Lepper nie jest głupi, eliminował ze swego
otoczenia każdego, kto mógł mu potencjalnie zagrozić (cyt. za: Internet, rozmowa,
s. 10). W j a k i m ś momencie Bryczkowski ocenił, że jeśli współpracuje się z Leppe­
rem, to trzeba się liczyć z t y m , że w pewnej chwili „nie wyjdzie się drzwiami, ale
z d r z w i a m i " . Lepper stwierdził, iż Bryczkowski wyszedł z drzwiami i więcej nie
wrócił. Przyznał, że wykorzystywał go do czasu, gdy był m u potrzebny. Zorgani­
z o w a ł struktury, k t ó r e istnieją do dziś. D o ludzi ze swojego najbliższego

�ANDRZEJ LEPPER - PRZYWÓDCA CHARYZMATYCZNY?

73

otoczenia m ó w i natomiast: Dla dobra związku, żebyś ty byl najlepszym moim
współpracownikiem
- jak przyjdzie czas - to wylecisz z hukiem, bez słowa dziękuję.
Jestem bezwzględny
(Internet, rozmowa, s. 10).
Szczególnie d u ż o miejsca zajmują w prasie komentarze związane z aspira­
cjami politycznymi Leppera.
Po blokadach w l u t y m 1999 r. P a w e ł Piskorski (poseł U W ) stwierdził, iż
wiele wskazuje na to, że ostatnie działania Leppera są p o c z ą t k i e m jego k a m ­
panii prezydenckiej: Jego celem jest zwrócenie na siebie maksymalnej uwagi,
doprowadzenie do sytuacji, w której nie będzie możliwe żadne
rozwiązanie,
a rządowi nie pozostanie nic innego jak użycie siły. Dlatego uważam, że nie należy
prowadzić
z nimi żadnych rozmów, bo będzie to tylko zachętą do podobnych
działań w przyszłości
(Hyży i inni 1999, s. 24). W t y m samym czasie niemiecki
Die Zeit n a z w a ł Leppera drugim Wałęsą. W zagrodzie L e p p e r ó w zaczęli b y w a ć
niemal codziennie dziennikarze, pytając I r e n ę L e p p e r o w ą , czy czuje się wiejską
D a n u t ą W a ł ę s o w ą . Sama m i a ł a n a m a w i a ć m ę ż a , aby przejął Ministerstwo
Rolnictwa, jeśli z a p r o p o n u j ą m u to stanowisko, ale o d m ó w i ł żonie t ł u m a c z ą c ,
że nie zostawi ludzi, w o l i b u d o w a ć Związek (Hyży i inni 1999, s. 23).
Pod koniec 1999 r. Lepper ogłosił, że będzie k a n d y d o w a ł w wyborach
w 2000 r. Plany prezydenckie Leppera wywołały r ó ż n e reakcje.
W „ S a m o o b r o n i e " , Ireneusz M a r t y n i u k (do niedawna bliski w s p ó ł p r a c o w ­
n i k Leppera) w l u t y m 2000 г., w liście do kierownictwa Z w i ą z k u napisał, że
coraz mniej c z ł o n k ó w rozumie grę p r o w a d z o n ą przez P r z e w o d n i c z ą c e g o . Z a ­
rzucił m u sprawowanie dyktatorskiego modelu p r z y w ó d z t w a , ł a m a n i e zasad
demokratycznych w podejmowaniu decyzji oraz z a a p e l o w a ł o k o n t r o l ę finan­
sów Z w i ą z k u . R ó w n o c z e ś n i e stwierdził, że Lepper, aby odnieść sukces musi
najpierw stłumić bunt we w ł a s n y m ugrupowaniu: Wszyscy boją się publicznie
krytykować
przewodniczącego,
a on niszczy ludzi [...] najpierw wykorzystuje,
a potem odsuwa, na chłopskiej biedzie i ludzkim nieszczęściu pragnie zbić kapitał
polityczny (Bogusz, Macieja 2000, s. 30).
Odmienne stanowisko zajął Janusz Malewicz, wiceprzewodniczący „ S a m o ­
o b r o n y " . W e d ł u g niego, Lepper byłby d o b r y m prezydentem: Co więcej lep­
szym prezydentem niż Kwaśniewski,
bo myśli po polsku, a nie po europejsku,
a teraz dominuje opcja ,,eurodebili" [...] błyskawicznie z trybuna ludowego zmie­
niłby się w męża stanu. Ubliżał, walił prawdę w oczy, bo inaczej by nie zaistniał,
ale on taki nie jest (Bogusz, Macieja 2000, s. 31).
K a n d y d o w a n i e Leppera w wyborach prezydenckich s p o t k a ł o się z dez­
a p r o b a t ą p r z y w ó d c ó w PSL, „ S o l i d a r n o ś c i " R I i k ó ł e k rolniczych.
Jacek Soska - rzecznik PSL - ocenił: Jeśli myśli o prezydenturze, to jest
skończonym
człowiekiem,
bo dla osobistych sukcesów zapomniał o ludziach
z miliona gospodarstw rolnych, którzy żyją z rolnictwa i pokładali w nim nadzieje.
Zapomniał też o drugim milionie gospodarstw, których właściciele szukają innych
źródeł dochodów lub finansowego wsparcia w rolnictwie. Te problemy winien
rozwiązywać
związek zawodowy. Poza PSL, nie robiła tego żadna partia i nie
zanosi się na to by robiła. [...] Ja bardzo szanuję pana Leppera [...], natomiast jeżeli

�74

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA

startuje na prezydenta, jasno się określa. Pokazuje, że ma w nosie nawet członków
Samoobrony, którzy wierzyli w niego (cyt. za: Polityka, nr 50 z 11.12.99, s. 88).
W ł a d y s ł a w Serafin, p r z e w o d n i c z ą c y Krajowego Z w i ą z k u R o l n i k ó w , K ó ł e k
i Organizacji Rolniczych, oraz R o m a n Wierzbicki, p r z e w o d n i c z ą c y „ S o l i d a r ­
n o ś c i " R I , w liście do kierownictwa „ S a m o o b r o n y " opowiedzieli się za „jed­
nością wsi i c h ł o p ó w p o l s k i c h " oraz rozdzieleniem funkcji „ S a m o o b r o n y "
j a k o związku i partii. Napisali też, iż prawo kandydowania na prezydenta RP
pana Leppera jest jego prawem niezbywalnym, nie może jednak stanowić prze­
szkody w rozmowach i współpracy w negocjacjach z rządem (cyt. za: Bogusz,
Macieja 2000, s. 31). W licznych wypowiedziach Serafin i Wierzbicki p o d ­
kreślali, że o n i i ich organizacje nie b ę d ą uczestniczyć w kampanii Leppera
i p o p i e r a ć jego blokad. N i e zważając na to, że w marcu (2000 r.) „ S a m o ­
o b r o n a " oficjalnie zawiesiła protesty utrzymywali, że przygotowywane przez
Leppera blokady nie p o w i o d ł y się. W dodatku z „ S a m o o b r o n y " zaczęli od­
c h o d z i ć ludzie, jej notowania w s o n d a ż a c h opinii publicznej spadły, przy­
w ó d c a „ S a m o o b r o n y " (tym samym) „ w y p a d ł z gry", a związki rolnicze za­
częły skutecznie „ d o g a d y w a ć się z r z ą d e m " . Okazało się, że sprawy można
rozwiązywać
bez niego i świat się nie zawali (Bogusz, Macieja 2000, s. 30). Stan
ten bardzo o d p o w i a d a ł ministrowi rolnictwa, Jackowi Janiszewskiemu, k t ó r y
nie b a c z ą c na fakty stwierdził, że: teraz widać ile znaczy Samoobrona. Lepper
wypłynął na fali niezadowolenia po załamaniu się rynku rosyjskiego [wypłynął
wcześniej, po p u ł a p c e kredytowej - M . D - P ] czas pokazał, że znacznie lepiej
przygotowane są organizacje Wierzbickiego i Serafina (tamże, s. 31).
W i o s n ą 2000 г., Ireneusz K r z e m i ń s k i , socjolog z Uniwersytetu Warszaw­
skiego, ocenił, że czas największej p o p u l a r n o ś c i Andrzeja Leppera j u ż m i n ą ł .
Stwierdził też, że Polacy nie mają szacunku dla prawa, nagminnie je łamią, ale
- paradoksalnie - marzą o tym, aby ich kraj był państwem prawa. I w końcu
uświadamiają
sobie, że Lepper nie przestrzega żadnych zasad. Dlatego traci
zaufanie ( t a m ż e , s. 31).
W e d ł u g opinii dziennikarzy Wprost, w tej sytuacji ratunek dla Leppera
przyszedł w ostatniej chwili, kiedy został spektakularnie aresztowany na gra­
nicy polsko-czeskiej. W następstwie nasuwa się pytanie: czy Leppera i „ S a m o ­
o b r o n ę " czeka powolna marginalizacja?
W ocenie Antoniego D u d k a , politologa z Uniwersytetu Jagiellońskiego,
Lepper potrzebuje obecności kamer i dziennikarzy, bo r o z p o c z ą ł ostatni etap
w a l k i o w ł a d z ę na wsi o d k ą d zapowiedział, że będzie k a n d y d o w a ł w wyborach
prezydenckich. Wprawdzie nie myśli o wygranej, ale chce o t r z y m a ć więcej
głosów niż kandydat PSL, bo wydaje m u się, że w ó w c z a s uzyska mandat
Sejmowy. Wprawdzie PSL m a więcej pieniędzy i lepsze struktury, to jednak
Lepper jest bardziej niż K a l i n o w s k i zdeterminowany (Bogusz, Macieja 2000,
s. 30-31). Tymczasem w wyborach prezydenckich w p a ź d z i e r n i k u 2000 r.
Lepper zajął 4 miejsce i o t r z y m a ł ponad 3% głosów. O PSL, k t ó r e o d m ó w i ł o
p r z y s t ą p i e n i a do B l o k u Ludowo-Narodowego, powiedział, że w n a s t ę p n e j
kadencji wyeliminuje je ze sceny politycznej.

�ANDRZEJ LEPPER - PRZYWÓDCA CHARYZMATYCZNY?

75

A N D R Z E J L E P P E R W SONDAŻACH OPINII P U B L I C Z N E J

W y r a z e m aprobaty społecznej dla o s ó b powszechnie znanych, ich postaw
i c z y n ó w , są miejsca zajmowane w r ó ż n e g o rodzaju s o n d a ż a c h i rankingach.
W przypadku Andrzeja Leppera w y n i k i ankiet, przeprowadzonych t y l k o w r o ­
k u 1999 przez rozmaite o ś r o d k i b a d a ń opinii publicznej, były z a s k a k u j ą c o
pozytywne. F a k t ten w y w o ł a ł na ł a m a c h prasy pytania o przyczyny tego
aplauzu społecznego. Odpowiedzi szukano tak w naukowych opiniach eksper­
ckich, j a k i w indywidualnych ocenach dziennikarskich. Te ostatnie nie są
wolne od a r t y k u ł o w a n i a o d c z u ć subiektywnych, a z racji swego szerokiego
zasięgu o d d z i a ł y w a n i a bywają często przyswajane j a k o własne, zwłaszcza przez
obywateli mniej zorientowanych w bieżących wydarzeniach politycznych.
W e d ł u g w y n i k ó w b a d a ń I n s t y t u t u Spraw Publicznych, przeprowadzonych
17-19 czerwca 1999 r. (na 707-osobowej p r ó b i e m i e s z k a ń c ó w wsi i 437-osobowej p r ó b i e r o l n i k ó w ) , gdyby wybory prezydenckie odbyły się w czerwcu 1999 г.,
to na wsi p r z y w ó d c a „ S a m o o b r o n y " u z y s k a ł b y 8%, tyle samo co M a r i a n
Krzaklewski, w y g r a ł b y je natomiast Aleksander K w a ś n i e w s k i , na k t ó r e g o
g ł o s o w a ł o b y 4 5 % m i e s z k a ń c ó w wsi (Lizut 1999, s. 6). Zdaniem Instytutu,
w p o r ó w n a n i u z wyborami prezydenckimi w 1995 r. widać wyraźny wzrost liczby
z w o l e n n i k ó w urzędującego prezydenta i Leppera. Odsetek głosów oddanych
cztery lata temu na k a n d y d a t ó w ludowych (14%), nie uległ zmianie w p o r ó w n a ­
niu z deklarowanym poparciem w czerwcu 1999 r. (14%). Z analizy e l e k t o r a t ó w
poszczególnych k a n d y d a t ó w wynika, że przywódcę „ S a m o o b r o n y " , prócz rolni­
k ó w , szczególnie tych poniżej 35 r o k u życia, popierają t a k ż e bezrobotni.
K o m e n t u j ą c w y n i k i przeprowadzonego s o n d a ż u , Lena K o l a r s k a - B o b i ń s k a ,
socjolog, dyrektor ISP, p o d s u m o w a ł a m.in.: na liście p o l i t y k ó w cieszących
się zaufaniem społecznym Lepper zajmuje obecnie szóste miejsce, wyprzedza­
j ą c premiera Buzka. W y s o k ą akceptacją cieszy się zwłaszcza w ś r ó d niezado­
wolonych r o l n i k ó w i bezrobotnych na wsi. W i d z ą w n i m reprezentanta swoich
interesów, k t ó r y spełnia w a ż n ą rolę n a r z ę d z i a nacisku na rząd. Lepper m a
poparcie t y l k o j a k o p o l i t y k protestu i konfrontacji. Jest postrzegany w k o n ­
tekście b l o k a d i skandali. Jako osoba p o t r a f i ą c a f u n k c j o n o w a ć w g ł ó w n y m
nurcie życia politycznego, k t ó r a m o ż e odpowiedzialnie s p r a w o w a ć w ł a d z ę nie
u w i a r y g o d n i ł się. Dlatego zaufanie społeczne nie p r z e k ł a d a się na poparcie
wyborcze ani dla niego, ani dla „ S a m o o b r o n y " , nawet w ś r ó d r o l n i k ó w . G ł ó w ­
n ą siłą p o l i t y c z n ą na wsi jest nadal PSL, m i m o wielu pretensji, jakie m a j ą do
niego rolnicy. R ó w n o c z e ś n i e jednak poparcie dla samej partii nie oznacza
akceptacji dla jej p r z y w ó d c y w przyszłych wyborach, o czym świadczy niskie
poparcie dla ewentualnego kandydata na prezydenta J a r o s ł a w a Kalinowskiego
(Lizut 1999, s. 6).
W e d ł u g ankiety CBOS, z maja 1999 г., Andrzej Lepper był szóstym p o d
w z g l ę d e m p o p u l a r n o ś c i polskim politykiem (uzyskał 4 1 % poparcia). Zaini­
c j o w a n ą przez niego akcję blokowania d r ó g z a a k c e p t o w a ł a ponad p o ł o w a
P o l a k ó w ankietowanych przez CBOS ( Ł u c z a k 1999, s. 30).

�76

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA

Komentarze prasowe na temat w y n i k ó w b a d a ń ankietowych są bardzo
emocjonalne i z r ó ż n i c o w a n e . K ł a d ą też nacisk na r ó ż n e aspekty przeżywanej
przez a u t o r ó w rzeczywistości.
Jerzy Surdykowski, w artykule „ A m e r y k a Europy" (Wprost, nr 45, 7.11.1999),
oceniając w y n i k i badania opinii publicznej, w e d ł u g k t ó r y c h Andrzej Lepper,
zdaniem autora - wiejski w a t a ż k a , nie mający nic do zaproponowania p r ó c z
destrukcji p a ń s t w a i recydywy socjalizmu - cieszy się d u ż o większą s y m p a t i ą ,
niż premier Jerzy Buzek, profesorski mediator, w z ó r spokoju i dobrych
manier, stwierdził, iż są one objawem sięgnięcia dna przez p o l s k ą p o l i t y k ę
(s. 36). Dziennikarz zwraca przy t y m u w a g ę , iż ponad 80% P o l a k ó w twierdzi
w tych badaniach, że nie widzi na scenie politycznej grupy lub p a r t i i , k t ó r a
by ich r e p r e z e n t o w a ł a , więc nie m a j ą na kogo głosować (przed p a r u laty
było ich niespełna 5 0 % ) .
M i k o ł a j Lizut z Gazety Wyborczej uważa, że Lepper zdaje się dostrzegać swój
dylemat: jeśli będzie uwiarygodniać się jako polityk „państwowy", może zacząć być
postrzegany jako część estabilishmentu i tracić akceptację
niezadowolonych.
Zwłaszcza, że nieufność do niego wśród ogółu społeczeństwa jest jeszcze silniejsza
niż zaufanie. Zaufanie do Leppera stanowi jednak duży potencjał, który
może
przełożyć się na głosy, jeśli nadal będzie rosnąć wśród rolników poczucie opuszcze­
nia przez elity, a rząd ograniczy się do pustych obietnic (Lizut 1999, s. 6).
Z kolei R a f a ł Pleśniak z Wprost jest zdania, że Lepper r o b i wszystko, aby
z d o b y ć rozgłos i opinię bezkompromisowego o b r o ń c y c h ł o p ó w . Organizuje
blokady d r ó g , marsze protestacyjne, o b r a ż a polityków. J e d n a k ż e , w e d ł u g w y n i ­
k ó w s o n d a ż u Pentora, tylko nieliczni życzą m u kariery prezydenta RP. Dzienni­
karz, nie zważając na to, co piszą inni redakcyjni koledzy (np. W a c ł a w
Wilczyński i Leszek Balcerowicz) o skuteczności akcji Leppera w zakresie
„ w y c i ą g a n i a pieniędzy z kasy p a ń s t w o w e j " , „pieniędzy p o d a t n i k a " na nieren­
towne rolnictwo, w swoim komentarzu stwierdza, że większość nie chce, by
reprezentował ich polityk, k t ó r y poza zdolnością do destrukcji niewiele zaprezen­
t o w a ł . Efektem działalności Leppera są dziesiątki spraw w kolegiach i s ą d a c h .
Prawdopodobnie dlatego co p i ą t y Polak u w a ż a , że Lepper jest zbyt surowo
traktowany przez w y m i a r sprawiedliwości, t y m bardziej, że na ogół w jego
sprawach z a p a d a j ą w y r o k i uniewinniające (Wprost, nr 16, 16.04.2000, s. 8).
Niezależnie o d często emocjonalnych wypowiedzi r e p o r t e r ó w d o t y c z ą c y c h
działalności Andrzeja Leppera okazuje się, iż w rankingach dziennikarskich
czołowych t y g o d n i k ó w krajowych zajmuje on bardzo e k s p o n o w a n ą pozycję.
Przedstawiony w informacji internetowej j a k o najbardziej wojowniczy polski
r o l n i k (Internet, w y b o r y , s. 1) w corocznej ankiecie tygodnika Polityka pt.
N A J , dotyczącej najgłośniejszych, najbardziej szokujących w y d a r z e ń i postaci
r o k u 1999, znalazł się na czele listy. O k r e ś l o n y został w t y m rankingu j a k o
największy kozak wyróżniający się w ś r ó d o r g a n i z a t o r ó w b l o k a d w 1999 r.
(nr 2, 8.01.2000, s. 8). R ó w n o c z e ś n i e Andrzej Lepper zajął eksponowane
miejsce na liście najskuteczniejszych p o l i t y k ó w w rankingu tygodnika Wprost,
pt. Politycy '99, s p o r z ą d z o n y m p o d k ą t e m skuteczności pojmowanej j a k o

�ANDRZEJ LEPPER - PRZYWÓDCA CHARYZMATYCZNY?

77

u m i e j ę t n o ś ć o s i ą g a n i a celów, bez względu na to, czy są one p o ż y t e c z n e dla
o g ó ł u . Nazwany mianem S a m o p a ł , uznany został za największego o b r o ń c ę
chłopskiej biedy, z k t ó r e j , j a k p o d k r e ś l o n o , j u ż nieźle żyje. Jego prawdziwym
sukcesem nie jest jednak blokowanie dróg i uliczne bijatyki, lecz to, że w ten
sposób zmusił do pertraktacji władze RP (Wprost nr 52, 26.12.1999 г., s. 26).
Zgodnie z komentarzem, o r g a n i z o w a ł blokady i zajścia k o ń c z ą c e się pobiciem
p o l i c j a n t ó w . B e z k a r n o ś ć zapewnia m u „ m i ę k k o ś ć " wielu sędziów.

A N D R Z E J L E P P E R - SOCJOTECHNIKA

W scenariuszach w y s t ą p i e ń „ S a m o o b r o n y " są: blokady, rozlewana gno­
j ó w k a , rzucane o c h ł a p y m i ę s a , kosy na sztorc, b a t o ż e n i e k o m o r n i k ó w , grupy
antyegzekucyjne, i t d . Czy wszystkie są p o m y s ł e m Leppera? Sam zainteresowa­
ny m ó w i , że słucha ludzi, inspirują go, ale decyzje podejmuje osobiście, b i o r ą c
p o d u w a g ę t o , że pomysł musi być widowiskowy, taki, żeby się przebił przez
środki przekazu do opinii publicznej (Internet, rozmowa, 7).
D o b r z e wypada w mediach, bo o p r ó c z wrodzonych predyspozycji w c i ą ż
pracuje nad swoim zachowaniem i wizerunkiem. Powie, że jest to powiązanie
i wrodzonego talentu, wrodzonej inteligencji, bystrości umysłu, i wiedzy, którą
mam na temat socjotechniki, na temat psychologii. Ja bardzo dokładnie prze­
studiowałem
sobie książkę Le Bona „Psychologia
tłumu". No, opracowania
Gebelsa również - nie boję się tego powiedzieć - który był wielkim człowiekiem
w dziedzinie socjotechniki i ustawiał Hitlera, jak ma stanąć, jak rękę podnieść,
jak się odezwać, gdzie co zrobić. Radziłbym,
żeby wszyscy skorzystali z tego
i wypadali tak samo jak ja (Internet, rozmowa, s. 6). Dzięki temu panuje nad
swoimi wypowiedziami, czego niejednokrotnie d o w i ó d ł , w trakcie r o z m ó w
z przedstawicielami m a s s - m e d i ó w . W i e doskonale, kiedy p o d n i e ś ć głos, uśmie­
c h n ą ć się. M ó w i to, co wszyscy m y ś l ą , tylko boją się wypowiedzieć. T a metoda
o k a z a ł a się skuteczna i jeśli kiedyś był krytykowany za wulgarny język, to dziś
zdobywa wielki aplauz (Internet, rozmowa, s. 5-6).
D o b ó r lektur w y r a ź n i e zirytował a u t o r ó w a r t y k u ł u pt. „ P r a w o Leppera".
Oburzeni piszą, że Andrzej Lepper publicznie chwali się, iż przeczytał
„Psy­
chologię tłumu" Gustawa Le Bona. Chyba dzięki temu sprawnie posługuje się
sformułowaną
tam tezą: „Tłum nie pożąda prawdy i gardzi
rzeczywistością,
ubóstwia natomiast zwodnicze złudzenia".
Oznajmia więc bez jakichkolwiek
oporów, że Samoobrona ma już milion członków. Mówi o rządzie, iż jest antyludzki,
gdyż „reformy w służbie zdrowia doprowadziły
do tego, że w ostatnich dwóch
miesiącach śmiertelność
wzrosła o 11% w stosunku do analogicznego okresu
ubiegłego roku" [...]. Drugim [...] wzorem [...] Leppera jest dr Joseph Goebels [...].
Hitlerowski „geniusz zła" ogłosił 24 sierpnia 1944 r. rozpoczęcie „wojny totalnej".
Lepper w lutym tego roku zapowiedział
„akcję totalną" - zażądał dymisji rządu
i rozwiązania Sejmu. Gdyby to nie nastąpiło, zapowiedział blokady dróg, torów,
przejść granicznych oraz sparaliżowanie Warszawy [...] (Łuczak i inni 1999, s. 31).

�78

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA
13

Lepper przyznaje, że socjotechnikę stosuje na zimno, z w y r a c h o w a n i e m
i nie u k r y w a tego: A dlaczego ja miałbym się dawać w mediach tym, którzy chcą
zadołować
Leppera. Ja muszę [...] odbijać piłeczkę i muszę to robić bardzo
szybko. A że to jest przygotowane i świadome, to również jest wyrafinowane
(Internet, rozmowa, s. 6). K u r s k i e m u , powiedział: Ja oszukałem środki maso­
wego przekazu. Opracowałem
taktykę, jak przebić się i zaistnieć na scenie
politycznej. I to mi się udało. Trzeba było przyjąć brutalne metody. Dzięki
temu „Samoobrona"
zaistniała. Po prostu socjotechnika (Internet, rozmowa,
s. 1). K i e d y media zaczęły n a z y w a ć rolnicze protesty „ l e p p e r i a d ą " , a Leszek
Balcerowicz użył określenia „ l e p p e r y z m " , uznał, to za własny sukces, z k t ó r e g o
cieszy się (Internet, rozmowa, s. 7).

N a podstawie w y c i n k ó w z lokalnych gazet (przechowywanych w archiwum
redakcyjnym Gazety Wyborczej) z lat 1993-1997 na temat Leppera, J a r o s ł a w
K u r s k i odtworzył scenariusz jego p o s t ę p o w a n i a , k t ó r y w konsekwencji przyniósł
m u sukces. Lepper przyjeżdżał do miejscowego d o m u kultury lub kina, siadał za
stołem prezydialnym i nie zwracając uwagi, że na sali siedzi tylko k i l k a o s ó b
(organizator i d w ó c h dziennikarzy, czy sami organizatorzy) p r z e m a w i a ł j a k do
t ł u m ó w . Przez dwie godziny m ó w i ł to samo do czterech osób, co do tysiąca. Dziś
m a tego efekty. Niezależnie od frekwencji, uczestnicy wzięli ulotkę, opowiedzieli
innym, dziennikarze coś napisali, jeśli była kamera i p o k a z a ł a p u s t ą salę, to
j e d n o c z e ś n i e m u s i a ł a p o k a z a ć Leppera. W ten s p o s ó b , przez te wszystkie lata
istniał w mediach. Dzięki u p o r o w i i silnej w o l i dziś, j a k twierdzi, zbiera ż n i w o .
Reporterowi m ó w i : Nikt nie wierzył w to, że wieś może się zjednoczyć. A ja
w to zawsze głęboko wierzyłem...
Nieraz mi niektórzy
tłumaczyli: po co to
robisz, to nie ma sensu. Chłopi głupi są. To chamy. Nic z tego nie będzie — takie
myśli nie przychodziły
mi nawet do głowy. Wiedziałem,
że muszę być kon­
sekwentny, uparty, bo to przyniesie sukces (Internet, rozmowa, s. 7). Ludzie
reagują różnie w sytuacjach stresowych, załamują się i zawsze musi b y ć k t o ś ,
k t o wie, co r o b i idąc na czele, jest opanowany. L u b i ą twardych p r z y w ó d c ó w ,
p o d c h o d z ą c y c h do sprawy z z i m n ą krwią, z wyrachowaniem, oni czują, że ja
nie żartuję, że jak ja mówię, to i później robię (Internet, rozmowa, s. 11). G d y b y
sam s t a n ą ł wobec drugiego Leppera, strategią, j a k ą z a s t o s o w a ł b y wobec niego
b y ł o b y najpierw rozpoznanie, potem omamienie, wciągnięcie w o r b i t ę władzy,
uczynienie w s p ó ł o d p o w i e d z i a l n y m (Internet, rozmowa, s. 11).
Zastosowanie socjotechniki jest widoczne tak w postawie, j a k i całym
otoczeniu Leppera. W ostatnich latach zmienił swój zewnętrzny wizerunek.
1 3

Jako przykład Lepper podaje tu wydarzenia z 1992 r. Wówczas to odbywał się zjazd
gwiaździsty na Warszawę. Brało w nim udział jedynie 400 osób. Stolica była jednak zupełnie
zablokowana. Użyto helikopterów, skotów, armatek wodnych. W tym czasie on siedział z policją,
jadł grochówkę, na którą zaprosił także dziennikarzy, aby się nie szwendali i nie sprawdzili, ile nas
naprawdę jest i opowiadał, że dziesiątki grup stoją w lasach podwarszawskich. Dziennikarze
niczego nie sprawdzając uwierzyli w to, co mówi. W prasie przeczytał potem, że 72 kolumny jadą
na stolicę: Wielu dziennikarzy jest naiwnych. Bardzo szybko kupują takie moje triki, a mnie właśnie
o to chodzi (Internet, rozmowa, s. 6).

�ANDRZEJ LEPPER - PRZYWÓDCA CHARYZMATYCZNY?

79

N i e jest to j u ż c h ł o p w jesionce, lecz w garniturze, jedwabnym krawacie,
kamizelce, eleganckiej koszuli, o w y p i e l ę g n o w a n y c h paznokciach i fryzurze,
z k o m ó r k ą w r ę k u . Odbiega w y g l ą d e m od przeciętnego c h ł o p a . M i m o wypie­
l ę g n o w a n y c h r ą k , k t ó r e dawno nie miały do czynienia z p r a c ą fizyczną,
Lepper twierdzi i pokazuje, że nadal m a „ c h ł o p s k ą p i ę ś ć " i „ u m y s ł c h ł o p s k i " .
M ó w i : Trudno, żebym jechał na spotkanie, przed wsią stawał, ziemią ręce bru­
dził, odciski sobie robił i mówił: ,,Chłopy, ja jestem z was!". Nie, ja jestem ich
przywódcą! (Internet, rozmowa, s. 12). Efekty te są t a k ż e widoczne w aranżacji
warszawskiego biura Z w i ą z k u i zachowaniu gospodarza. W lokalu „ S a m o ­
o b r o n y " na M a r s z a ł k o w s k i e j są czarne s k ó r z a n e fotele, stół j a m n i k , flagi
narodowe i zielony sztandar „ S a m o o b r o n y " . N a ścianie m o t t o ze S. Staszica:
„ U p a ś ć m o ż e nawet n a r ó d wielki, nie b r o n i ć się - tylko nikczemny". Gospo­
darz, w ł a d c z y m gestem zapraszający do gabinetu, w czasie rozmowy siedzący
w fotelu, z d ł o n i ą o p a r t ą na skroni, patrzy r o z m ó w c y prosto w oczy, u ś m i e c h a
się, przyjaźnie zagaja, p e ł n a kurtuazja. Zachowuje się w ten s p o s ó b nawet, gdy
za ścianą słychać m e l d u n k i , telefony, komendy idące w teren: „ B r o n i ć się!"
„Jesteście wojskiem Samoobrony!" (Internet, rozmowa, s. 1).
Z innych, szeroko komentowanych w prasie socjotechnicznych z a c h o w a ń
Leppera, m o ż n a przytoczyć п р . , iż po oficjalnym ogłoszeniu o kandydowaniu
na u r z ą d prezydenta RP poszedł z kwiatami do ambasady Rosji, aby przeprosić
za incydent w p o z n a ń s k i m konsulacie. Wcześniej, wraz z rolnikami i aktywem
„ S i e r p n i a " '80, d e m o n s t r o w a ł przed ambasadami Niemiec i U S A przeciw
ekspansji k a p i t a ł u zagranicznego w Polsce (Polityka, nr 13, 25.03.2000, s. 122).
N a s t ę p n i e oświadczenie, że w o l ą r o l n i k ó w , k t ó r ą on tylko przekazuje jest, by
na p o m n i k u P o z n a ń s k i e g o Czerwca znalazła się data 1999 (obok istniejących
j u ż : 1956, 1968, 1976, 1980, 1981) u p a m i ę t n i a j ą c a r o k , w k t ó r y m „ w ł a d z a
strzelała do polskich r o l n i k ó w " (Bartoszyce). Lepper zapewniał: Na pewno datę
przykleimy. W przeświadczeniu t y m utwierdzało go poparcie przewodniczącego
jednego ze z w i ą z k ó w k o m b a t a n t ó w Czerwca '56, k t ó r y stwierdził, iż: Lepper
walczy o słuszne prawa rolników [...] jak Traugutt w powstaniu styczniowym
(Polityka, nr 8, 19.02.2000, s. 106).
Należy również powiedzieć o socjotechnicznej umiejętności Leppera, dyskon­
towania niekorzystnych dla siebie sytuacji. N a p o c z ą t k u 2000 r. prasa d o n o s i ł a
o jego „ w y p a d n i ę c i u z g r y " (nie było blokad, „ S a m o o b r o n ę " opuszczali ludzie,
s p a d ł y notowania w s o n d a ż a c h opinii publicznej, inne związki rolnicze zaczęły
skutecznie „ d o g a d y w a ć s i ę " z r z ą d e m ) . Wtedy to sąd na podstawie listu
g o ń c z e g o w y d a ł nakaz aresztowania Leppera na granicy czeskiej. P r z y w ó d c a
„ S a m o o b r o n y " znakomicie w y k o r z y s t a ł to dla swojej kampanii prezydenckiej.
W i e d z ą c o poszukiwaniach i decyzji o aresztowaniu, zwlekał z powrotem do
kraju. Dziennikarze informowali, że czescy działacze ludowi p r o p o n u j ą m u azyl
polityczny, za co p o d z i ę k o w a ł . Jego kolejne ruchy media relacjonowały na
b i e ż ą c o . Pojawił się na granicy w K u d o w i e , w koszulce z orłem na piersiach.
Funkcjonariusze, w ś r ó d otaczającego t ł u m u i kamer, zakuli go w kajdanki na
jego w y r a ź n e ż ą d a n i e , p r a w i d ł o w o z r ę k a m i do przodu (ręce z tyłu skuwa się

�80

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA

stawiającym o p ó r ) . Aresztowanie na granicy czeskiej było medialnym poka­
zem Leppera, k t ó r y o g l ą d a ł a cała Polska. T r u d n o się dziwić dziennikarzom,
k t ó r z y mieli gotowe widowisko do pokazania, czy g ł ó w n e m u a k t o r o w i nie
t y l k o l u b i ą c e m u poklask, ale często samodzielnie reżyserującemu swoje sceny.
Jednak to organy władzy współtworzyły owo o g ó l n o p a ń s t w o w e przedstawienie,
k t ó r e p r z y s p o r z y ł o Lepperowi p u n k t ó w wyborczych ( C h e ć k o 2000, s. 18).
Zdarzenie to Lepper s k o m e n t o w a ł ironicznie: Może sąd chciał mi pomóc
w kampanii wyborczej, może Suchocka popiera moją kampanię
prezydencką?
Jeśli Serafin jest zazdrosny, to niech sobie zamówi kamery. Przecież PSL rządzi
telewizją (Bogusz, Macieja 2000, s. 30-31).

ZAKOŃCZENIE

Andrzej Lepper należy do najbardziej „ m e d i a l n y c h " p o l i t y k ó w naszej doby.
Przytoczone przeze mnie liczne p r z y k ł a d y wskazują na to, że jego wizerunek,
j a k o p r z y w ó d c y politycznego, przekazywany przez media (stacje radiowe i tele­
wizyjne oraz p r a s ę - zwłaszcza gazety: Wprost, Polityka, Gazeta Wyborcza)
z w i ą z a n e od p o c z ą t k u z polskimi przemianami, budowany jest głównie z ele­
m e n t ó w składających się na społecznie negatywne postrzeganie tej postaci. N i e
służą temu tylko same zapisy cytowanych wypowiedzi Leppera i ujęcia kamer
pokazujące go w czasie ogólnie szokujących sytuacji, ale także konstrukcja i t o n
przekazu reporterskiego, kontekst i komentarze, w jakich zostały użyte. Nawet
w ó w c z a s , gdy w y r a ż a j ą one zadziwienie, a niekiedy i a p r o b a t ę .
D o b r y m - reprezentatywnym - tego p r z y k ł a d e m jest zamieszczona w Poli­
tyce relacja Tomasza Zalewskiego z wyjazdu Leppera do U S A , gdzie p o d
koniec lata 1999r. wraz z innymi p r z y w ó d c a m i chłopskimi został zaproszony
przez A n i m a l Welfare Institute ( A W I ) . Pobyt Leppera w U S A uznany został
przez dziennikarzy prasowych, telewizyjnych i radiowych za jeden z jego
najbardziej spektakularnych wyjazdów zagranicznych. Zalewski pisze, iż orga­
nizator, T o m Garrett (ranczer i doradca A W I ) przedstawił Leppera j a k o jed­
nego z najbardziej dynamicznych przywódców
w Europie, którego akcje wstrząs­
nęły całym kontynentem (Zalewski 1999, s. 18). Podczas przyjęcia w p o d ­
ziemiach K a p i t o l u przemawiali i inni członkowie polskiej delegacji, ale t y l k o
w y s t ą p i e n i e Leppera „ p r z e r y w a ł y oklaski". Był świetnie przygotowany, prze1 4

1 4

AWI - sponsor podróży - znany jest z walki o humanitarne traktowanie zwierząt. Wraz
z farmerami-łi od owcami i ekologami prowadzi różne formy działalności przeciw wielkim kor­
poracjom rolniczym, produkującym żywność metodami przemysłowymi. Jedna z nich, Smithfield
Foods Inc. z Wirginii wykupiła w kwietniu większościowe udziały w polskim Animeksie. Przeciw
tej agrokorporacji działacze AWI zorganizowali akcję w Waszyngtonie. Ich zdaniem, produkcja
zwierzęca w Polsce ma być podporządkowana metodom przemysłowym („zamerykanizowana").
Zaproszony Lepper zapewniał, że przeciwstawi się wzrostowi wpływów Smithfield w Polsce. Już
w sierpniu pod naciskiem „Samoobrony" Smithfield podniósł cenę skupu trzody o 30% i zgodził
się na umowy wieloletnie z gwarantowanymi cenami (Zalewski 1999, s. 18).

�ANDRZEJ LEPPER - PRZYWÓDCA CHARYZMATYCZNY?

81

m a w i a ł j a k tutejszy polityk, z dowcipem i kurtuazyjnym u k ł o n e m w s t r o n ę
sponsora. M ó w i ł wartko, konkretnie, z oratorskim zacięciem, a m e r y k a ń s c y
gospodarze gwizdali z zachwytu.
Zalewski pisze t a k ż e , że p r z e w o d n i c z ą c y „ S a m o o b r o n y " na konferencji
w Waszyngtonie m ó w i ł o spiskach m i ę d z y n a r o d o w y c h korporacji, d ą ż ą c y c h
do z a g ł a d y polskiego p r z e m y s ł u p r z e t w ó r c z e g o , czego p r z y k ł a d e m jest przeję­
cie H o r t e x u przez banki a m e r y k a ń s k i e , o „trzeciej drodze" - n o w y m sojuszu
r o b o t n i c z o - c h ł o p s k i m i zbliżającej się konfrontacji z r z ą d e m , a na pytanie, czy
jego a m e r y k a ń s k a wizyta jest przygotowaniem do kampanii prezydenckiej
o d p o w i a d a ł , że takiej decyzji jeszcze nie podjął.
Amerykanie nie u k r y w a l i swojego podziwu i aplauzu dla Leppera i jego
konfrontacyjnej t a k t y k i . W komunikacie dla prasy podali, że „ S a m o o b r o n a "
reprezentuje znaczny segment polskich f a r m e r ó w , a jej demonstracje p o p i e r a ł a
większość P o l a k ó w . Zachwytu, j a k i Lepper budził w Amerykanach nie po­
dzielali pozostali członkowie polskiej delegacji (Zalewski 1999, s. 18).
U d e r z a j ą c y jest t o n tego sprawozdania. A u t o r u b a r w i a ł swój przekaz licz­
n y m i ozdobnikami s ł o w n y m i typu: wystąpił z tyrradą przeciw spiskom między­
narodowych korporacji, pragnących wykończyć polski przemysł przetwórczy;
był
rzecznikiem biedoty - już nie tylko wiejskiej - i głosem ludu szykującego się do
powstania [...]; odpowiadał z rumieńcem na twarzy. Z kolei zainteresowanie
A m e r y k a n ó w k w i t o w a ł : amerykańscy gospodarze - związkowcy
i obrońcy śro­
dowiska - słuchali życzliwie,
bo też nie kochają globalizacji;
Amerykańscy
sponsorzy nie orientowali się w zawiłościach polskiej polityki, zresztą j u ż sam
t y t u ł a r t y k u ł u ( „ L e p p e r broni A m e r y k i " ) z a p o w i a d a ł k o n w e n c j ę tej relacji.
Stanowi ona rodzaj szablonu, k t ó r y stosują dziennikarze w odniesieniu do
opisu z a c h o w a ń Leppera. Jego p o d s t a w ą jest i r o n i a , napastliwość, przy
r ó w n o c z e s n y c h z a k ł o p o t a n i u i , niestety, częstej niekompetencji w zakresie
podejmowanych kwestii. Nie m a w n i m miejsca na zastosowanie a r g u m e n t ó w
merytorycznych, refleksję, na ile i w czym Lepper m i a ł jednak rację, i t d .
15

Konwencja ta z d o m i n o w a ł a też większość prezentacji w ostatniej kampanii
prezydenckiej Leppera. P r z y k ł a d e m tego m o ż e być zbiorowy wywiad dziennika­
rzy telewizyjnych z „ K a n d y d a t e m na Prezydenta", Lepperem (27.09.2000 r.
w 2 programie T V ) . Dociekliwość reporterska k o n c e n t r o w a ł a się głównie
na kryminalnej przeszłość, d ł u g a c h , pochwale pewnych reform epoki Gierka,
a nie na merytorycznych aspektach jego wypowiedzi i ich reprezentatyw­
ności dla ogromnej większości wiejskiej. Przy t y m , gdy nie potrafili s p r o s t a ć
argumentom r o z m ó w c y , w ł a s n ą niewiedzę p o k r y w a l i k p i n a m i i śmiechem
(np. Barbara Czajkowska).

1 5

Przykładem tego jest też informacja tygodnika Polityka (nr 10, 4.03.2000, s. 106), w której
odnotowano, że Lepper rozdaje kasety wideo z nagraną relacją ze swojej wizyty w Ameryce we
wrześniu 1999 r. Dziennikarza „Życia" oglądającego ten film miała wzruszyć najbardziej scena,
w której Lepper ze łzami w oczach wysłuchuje opowieści o problemach czarnoskórych farmerów
z Karoliny Północnej (s. 106).

�82

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA

P o w a ż n i e p o t r a k t o w a ł a natomiast Leppera M o n i k a Olejnik, w audycji
z cyklu „ K r o p k a nad i " , 26.09.2000, w T V N , p r o w a d z ą c a wywiady z kan­
dydatami na prezydenta RP, chociaż był on niewątpliwie t r u d n y m partne­
rem rozmowy. T u na szczególne podkreślenie zasługuje d o ś ć rozległa wiedza
Leppera w zakresie poruszanych t e m a t ó w i jego niebywała elokwencja. Ope­
ruje on szybkimi, prostymi wypowiedziami, nie zostawiając r o z m ó w c y czasu
na r i p o s t ę . Nie peszą go trudne pytania, k t ó r e korzystnie dla siebie dyskon­
tuje. Pewne treści demagogicznie powtarza, utrwala.
Przytoczone przeze mnie m a t e r i a ł y w s k a z u j ą - j a k się wydaje - że Andrzej
Lepper w dużej mierze odpowiada, przytoczonym we wstępie, w s p ó ł c z e s n y m
charakterystykom politycznych p r z y w ó d c ó w charyzmatycznych. Spełnia on
z p e w n o ś c i ą kryteria c z ł o w i e k a - p r z y w ó d c y stawiającego wyzwania istniejącej
sytuacji historycznej i gospodarczo-społecznej. Przy t y m nie jest on rzecz­
nikiem nowych idei i w a r t o ś c i , lecz generalnie - zgodnie z o k r e ś l o n y m zapo­
trzebowaniem społecznym - o b r o ń c ą tradycyjnych (o niezbyt odległej genea­
logii). Z a i s t n i a ł j a k o p r z y w ó d c a polityczny c h ł o p ó w w p r z e ł o m o w e j i trudnej
dla nich chwili dziejowej - transformacji gospodarczo-społecznej nie t y l k o wsi,
ale kraju i całego dotychczasowego b l o k u politycznego. T o właśnie ta sytuacja
ze wszystkimi swoimi pozytywnymi i negatywnymi konsekwencjami w każdej
dziedzinie życia jednostek i funkcjonowania p a ń s t w a z a d e c y d o w a ł a o „ p o l i ­
tycznych narodzinach" Leppera - p r z y w ó d c y i jego karierze publicznej. Pomo­
gły m u w t y m wrodzone predyspozycje, u p ó r i konsekwencja w p o s t ę p o w a ­
niu i budowaniu wizerunku własnej sylwetki, pogłębianie wiedzy o zasadach
funkcjonowania społeczeństwa i jego struktur p a ń s t w o w y c h oraz wykorzys­
tywanie tej wiedzy w r ó ż n o r o d n y c h działaniach. Dzięki n i m o d n i ó s ł sukces,
stał się p r z y w ó d c ą skutecznym. I nie jest istotne w t y m miejscu, czy osiągnął
to p o s t ę p u j ą c zgodnie z prawem, czy wbrew niemu, sama bowiem Temida ma
problemy z kwalifikowaniem jego czynów, a w 1999 r. w Świecku nie tylko on,
ale też i działacze k ó ł e k rolniczych, „ S o l i d a r n o ś c i " R I i politycy PSL grozili
c h ł o p s k ą r e w o l t ą , na m i a r ę tej Jemieliana Pugaczowa (Szczęsny i i n n i 1999,
s. 23). M o ż n a więc śmiało założyć, że nie jest to kwestia najważniejsza dla
mas, k t ó r y m przewodzi.
Lepper, j a k p r z y s t a ł o na modelowego charyzmatyka, wzbudza ambiwa­
lentne uczucia. G r o m a d z ą się w o k ó ł niego ludzie zdesperowani, k t ó r y m nie
p o w i o d ł o się w życiu, niekoniecznie z ich winy, liczący na to, że obroni ich
przed upadkiem gospodarstw, bankami. W i e l u jest też takich, k t ó r z y sądzą, że
przy n i m z r o b i ą kariery polityczne. Oponenci u w a ż a j ą go za p o p u l i s t ę , dema­
goga m a r z ą c e g o o karierze politycznej, k t ó r y traktuje swoją w a l k ę j a k o od­
skocznię do prywatnego sukcesu. T w i e r d z ą , że nigdy nie będzie politykiem
k o n s t r u k t y w n y m . Z a r z u c a j ą m u zbytnią p o u f a ł o ś ć z osobami wysoko usytuo­
w a n y m i w strukturach r z ą d o w y c h (np. A r t u r e m Balazsem - ministrem rolnic­
twa i rozwoju wsi), z „ p a ł a c e m prezydenckim", z d u ż y m k a p i t a ł e m .
Niedawno z m a r ł y wybitny polski poeta i edytor, P a w e ł Hertz, w swoim
teście na inteligencję r o z m ó w c ó w prowokacyjnie twierdził, że wyłącznie lider

�ANDRZEJ LEPPER - PRZYWÓDCA CHARYZMATYCZNY?

83

„Samoobrony"
Andrzej Lepper jest poważną postacią mającą zrozumienie dla
kwestii włościańskiej (Michalski 2001, s. 10).
Tomasz N a ł ę c z , w felietonie pt. „ W i d m o Szeli" (1998, s. 17) napisał, iż
o g r o m n ą przesadą byłoby uznanie Andrzeja Leppera za kolejne wcielenie Jakuba
Szeli. J e d n a k ż e kariera ż a d n e g o z nich nie byłaby m o ż l i w a bez chłopskiego
poczucia beznadziejności i krzywdy, łatwo zmieniającego się w bunt. Zachowania
takie m o ż n a e l i m i n o w a ć przez usuwanie ich przyczyn, a nie s k u t k ó w , czyli
k o r y g u j ą c p o l i t y k ę wobec wsi r o z ł a d o w y w a ć występujące tam niezadowolenie.
Podobnie sądził Aleksander M a ł a c h o w s k i w cytowanym przez Politykę (nr 51,
18.12.1999, s. 106) fragmencie felietonu („Lepper... M i c h n i k epoki Krzaklewskie­
go"). A u t o r , wieloletni opozycjonista, jeden z p r z y w ó d c ó w U n i i Pracy, liczący się
autorytet m o r a l n y i polityczny, zwracając się do A d a m a M i c h n i k a napisał: Bo
mój kolega, Jędrek Lepper - drogi Adamie - to jest taki Adam Michnik epoki
Krzaklewskiego. Jaka epoka taki Michnik. [...] Ty intelektualista, wojowałeś
słowem, on chłop, bije cepem i ustawia traktory w poprzek drogi - ale sprawa jest ta
sama. Ludziom dzieje się źle. Trzeba coś z tym robić.
Jak potoczy się dalsza kariera polityczna Andrzeja Leppera jest s p r a w ą
o t w a r t ą , zależną od kondycji polskiej gospodarki, stanu okrzepnięcia naszej
młodej demokraqi, stabilizaqi wymiaru sprawiedliwości. Przewodniczący „ S a m o ­
o b r o n y " , m i m o r ó ż n y c h wątpliwości i o p o r ó w , był d o t ą d traktowany j a k o
p o w a ż n y partner gry politycznej. Z pewnością decydujące znaczenie będzie miał
w t y m przypadku postęp reform rolnictwa oraz stopień zubożenia i bezrobocia na
polskiej w s i . Zdaniem Leppera bowiem, zgodnie z art. 25 Powszechnej Deklara­
cji Praw C z ł o w i e k a : każdy człowiek ma prawo do dobrobytu, a - j a k przyznaje
- wszystkie jego działania są ambitne i polityczne. Kiedy jest w akcji, dowodzi,
wydaje rozkazy, d z w o n i ą telefony i kręcą kamery m ó w i o sobie, że wtedy jest jak
w transie: Ja wtedy żyję. Nie tak jak Wałęsa - w Watykanie, ale tu w Polsce
między ludźmi ładuję akumulatory (Internet, rozmowa, s.13) .
16

17

L I T E R A T U R A CYTOWANA
B o g u s z A., M a c i e j a D. 2000, Zjazd Leppera, Wprost, nr 16, 16. 04., s. 30-31.
C h e ć k o A. 2000, Skuty na cztery nogi, Polityka, nr 16, 15.04., s. 18.
F a l a n d y s z L . 1999, Europejczyk Lepper, Wprost, nr 6, 7.02., s. 107.
G r a b o w s k i K . 1998, Rewolwerowiec. Benefis Andrzeja Leppera, Wprost, nr 33, 16.08., s. 23.
H y ż y A. i inni, 1999, Trybun Ludu, Wprost, nr 7, 14.02., s. 23-24.
J a n e c k i S. 1999, Kombatanci, Wprost, nr 6, 7.02., s. 13.
J a n i k M . 2000, Równy oddech policjanta, Polityka, nr 24, 10.06., s. 86-89.
L e ś n i e w s k i В., M a c i e j a D. i inni. 1998, Blokada państwa, Wprost, nr 30, 30.08., s. 21-23.
L i z u t M . 1999, Na chłopski rozum, Gazeta Wyborcza, 24.09., s. 6.
1 6

W maju 2001 r. zostało ono oszacowane w skali kraju na 18%; na wsi procent ten jest
wielokrotnie wyższy. Demografowie uważają 16% za pułap bezpieczeństwa, po którego prze­
kroczeniu zaczynają się zachowania rewolucyjne.
W wyborach do Sejmu (23 września 2001 r.) „Samoobrona" otrzymała 10,20% głosów
[dop. Red.]
1 7

�84

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA

Ł u c z a k M . i inni. 1999, Prawo Leppera, Wprost, nr 20, 16.05., s. 30-31.
M a ł e c k i P. i inni. 1999, Seeds of doubt, Time, 4.Ю., s. 32-33.
M a z u r В. 1998, Argument kosy, Wprost, nr 29. 07., s. 13.
- 1999, Bandytyzm, Wprost, nr 35, 29.08., s. 8.
M i c h a l s k i C. 2001, Dom i świat Pawła Hertza, Życie, 15.05., s. 10.
M i e c i k I . T . , P y t l a k o w s k i P. 2001, Chwyt Leppera, Polityka, nr 10, 10.03., s. 20-24.
N a ł ę c z T. 1998, Widmo Szeli, Wprost, nr 39, 27.09., s. 17.
O r z e c h o w s k i M . 1984, Polityka, władza, panowanie w teorii Маха Webera, Warszawa.
P a r a d o w s k a J. 2000, Blok z blokady, Polityka, nr 5, 29.01., s. 31.
P l e ś n i a k R. 2000, Orła cień, Wprost, nr 16, 16.04., s. 8.
P y t l a k o w s k i P. 2000, Ścigany, Polityka, nr 9, 26.02., s. 26.
S z c z ę s n y J . i inni. 1999, Chłopska droga, Wprost, nr 5, 31.01., s. 23-24.
T y m [S.] 1999, Epitet, Wprost, nr 8, 21.02., s. 116.
W i l c z y ń s k i W. 2000, Nasz polski pępek, Wprost, nr 35, 27.08., s. 48.
W i l k E . 1999, Wielki boss, Polityka, nr46, 13.11., s. 3-9.
Z a l e w s k i T. 1999, Lepper broni Ameryki, Polityka, nr 39, 25.09., s. 18.
Polityka, 1995-2000.
Wprost, 1995-2000.
Gazeta Wyborcza, 1995-2000.
Internet (4.10.2000), strona: Andrzej Lepper, Wybory/Kandydaci, Gazeta Wyborcza (w tekście:
Internet, wybory).
Ładny plon mi wyrósł, rozmowa Jarosława Kurskiego (Gazeta Wyborcza) przeprowadzona
na początku 1999 r. z Andrzejem Lepperem, nadana w Internecie dn. 4.10.2000, s. 1-14
(w tekście: Internet, rozmowa).
Maj, 2001 r.

MIROSŁAWA D R O Z D - P I A S E C K A

A N D R Z E J L E P P E R - T H E C H A R I S M A T I C PEASANT L E A D E R ?
(THE M E D I A I M A G E OF T H E L E A D E R
OF " S A M O O B R O N A " ["SELF-DEFENCE"] PEASANT T R A D E

UNION)

Summary
Andrzej Lepper, the founder, the first and as yet, the only leader of the Peasant Trade Union
"Samoobrona" belongs to the most controversial politicians of the present political life in Poland.
He set up his party in 1992 after the market economy reform had been introduced by Minister
Leszek Balcerowicz. Like many other Polish farmers he fell into the "credit trap." He started
organizing protest mass meetings of different kind, rallies, stay-in demonstrations in public
buildings, blockades of public roads etc. demanding the clearing of peasants' debts, cheap credits,
ban on import of foreign foodstuffs. The form of his activities originated the term "lepperism"
referring to particular "demanding" attitudes and non-conciliatory ways of solving conflicts.
Lepper ran for the post of the President of Poland twice, in 1995 and in 2000, in the latter
election he came the fifth leaving Lech Wałęsa behind.
Andrzej Leppers's style of behaviour, his political ambitions and his attitudes to systemic
transformations taking place in Poland incessantly attract the attention of mass media. The article
aims at portraying the image of the leader of "Samoobrona" as it was presented in media in the
years 1995-2000, and especially in two weeklies: Wprost and Polityka, the daily Gazeta Wyborcza
and, as supplementary, news, statements and opinions published in Internet, radio and TV. All
the mentioned media represent those supporting and being in favour of the economic transform­
ations introducing market economy.
The author wonders if Andrzej Lepper can be defined as a charismatic leader both in
Weberian and contemporary sense of the term.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10600" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10578">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/1c457381d02e995b6723112295ac0e63.pdf</src>
        <authentication>6bbd3d1df755afbf3029d02e769a14c6</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126283">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3271</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126284">
                <text>1986</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126285">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3066</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126286">
                <text>Andrzeja Grzelachowskiego rzeźby Czarnej Afryki / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1986 t.40 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126287">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1986 t.40 z.3-4, s.233-238</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126288">
                <text>Jackowski, Aleksander</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126289">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126290">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126291">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126292">
                <text>Aleksander Jackowski

ANDRZEJA GRZELACHOWSKIEGO
RZEŹBY

Mieszka w P o z n a n i u , na

Osiedlu Rusa. B l o k i nowoczesne

ozdobione p r e f a b r y k o w a n y m i o r n a m e n t a m i , w y j ą t k o w e j szpeto­
t y . Mieszkanie niewielkie, dwa p o k o j e nie o d z n a c z a j ą się n i c z y m
s z c z e g ó l n y m , z w y j ą t k i e m k i l k u r z e ź b z b l i ż o n y c h do t y c h

ze

s k l e p ó w , , V e r i t a s u " , k i l k u o b r a z ó w t y p o w o a m a t o r s k i c h . W cen­
t r a l n y m p u n k c i e p o k o j u g o ś c i n n e g o p ł a s k o r z e ź b a , g ł o w a Jozusa,
r z e ź b i o n a z d u ż ą w p r a w ą . T y l k o t a g ł o w a jest d z i e ł e m gospoda­
rza, inne r z e ź b y s ą p r ó b a m i p o d e j m o w a n y m i przez syna — Jac­
k a . Obrazy, wszystkie, s ą p o d a r u n k a m i p r z y j a c i ó ł ,
Jak

d o t ą d nic nie wskazujo w t y m mieszkaniu na

znajomych.
szczogólną

fascynację Afryką, żadnego trofeum, przedmiotu, k t ó r y by

su­

g e r o w a ł t o , że p a n G r z e ł a c h o w s k i blisko 7 l a t s p ę d z i ł w buszu,
wśród

Masajów,

plomion

Mawia

i Makonde. Ż a d n e g o

śladu,

ż a d n e j p a m i ą t k i s t a m t ą d nie z n a j d u j ę i w t r z e c i m p o k o j u , t y m
najważniejszym.

N a z y w a ten p o k ó j

„Muzeum".

Okno z a s ł o n i ę t e , ś w i a t ł o p r z y ć m i o n e , w p o w i e t r z u w c i ą ż moc­
n y zap,ach k a d z i d ł a , trociezek. Ś c i a n y z a p e ł n i o n e o d g ó r y
d o ł u r z e ź b a m i Czarnej A f r y k i , m a s k a m i . R o z p o z n a j ę

do

obiekty

dobrze m i znane z a l b u m ó w , m u z e ó w . W y ł u s k u j ę w z r o k i e m r z e ź b y
z n a k o m i t e , sprowadzone do z n a k u , deformacji, k t ó r a nie jest ani
g r o t e s k ą , ani k a r y k a t u r ą a p r z e c i e ż c h a r a k t e r y z u j o p o s t a ć , t y p .
Obok, również
„opocze",

z hebanu, m a h o n i u , cedru, lekkiego puchowca,

„jokoh"

czy

„iroko"

— r z e ź b y podobne do

tych,

j a k i e w i d y w a ł e m z a g r a n i c ą , z w ł a s z c z a w P a r y ż u . T a m sprzeda­
w a l i jo M u r z y n i , u s t a w i a j ą c na, p ł a c h c i e , p o ł o ż o n e j na t i o t u a i z o .
n a P c h l i m T a r g u , k o ł o Trocadcro. R z e ź b i masek z d r e w n a jesi
w t y m p o k o j u p r a w i o 300. Cudowno g ł o w y z B e n i n u , t a k dobrze
znane z o d l e w ó w w b r ą z i e , f i g u r y dawnej, k u l t o w e j prowenien­
cji i w s p ó ł c z e s n e , o z n a m i o n a c h r e a l i z m u — n i e p o r ó w n a n i e gor­
sze. S i e d z ę na m i ę k i m p u f i e ( p o k ó j jest przystosowany do tego,
aby t u o d p o c z y w a ć , k o n t e m p l o w a ć r z e ź b y , p o d d a w a ć się nas­
t r o j o w i tej ekspozycji i o s o b o w o ś c i
maczy: „Chciałem pokazać
plemion, s t ą d są, jak Pan

C Z A R N E J AFRYKI

gospodarza). O n sam

tu przekrój

w i d z i , i dawne

rzeźb

tłu­

poszczególnych

współczesne".

Rzo-

U.

i ' . Fragment

kolekcji

rzeźb

A . Grzelachowskiego

�I ] . 3—6. R z e ź b y A . Grzclachowskiogo: i ! . 3. F i g u r k a k u l t o w a K o n g o , p l e m i ę Masaja, drewno opecze, 48 c m ; i l . 4. Macierzyństwo,
w s p ó ł c z e s n y N i g e r i a , p l e m i ę Y o r u b a , opecze, 47 c m ;

czywiście,
różne

przyglądając

style regionalne,

stylizacji.

Na

przykład

się t y m r z e ź b o m ,
różno
sposób

typy

można

„znakowania",

potraktowania

styl

rozpoznać

zeum, staje się p r z e d m i o t e m rozpraw, a r t y k u ł ó w . Czy t z w . p o l s k i

ekspresji,

E l Greco, r e p r o d u k o w a n y niedawno na znaezku p o c z t o w y m b y ł

oczu, powiek,

gorszym obrazem przed ustaleniem jego a t r y b u c j i ?

g a ł k i ocznej. W ł a ś c i w i e n i e m a l w k a ż d e j r z e ź b i e jest on i n n y ,

Dlaczego o t y m w s p o m i n a m ? P o n i e w a ż p r z y p a d e k p . Grze-

o d k r y w c z y r z e ź b i a r s k o . Z r ó ż n i c o w a n e s ą proporcje f i g u r , w r ó ż ­

lachowskiego nie da się p r a w i d ł o w o z i n t e r p r e t o w a ć

n y c h t y p a c h r z e ź b stosunek g ł o w y do reszty ciała w y n o s i od

naszych p o g l ą d ó w na s z t u k ę . P o s ł u g u j ą c się u s t a l o n y m i norma­

1:2 a ż po 1:7. Z a s k a k u j ą c e jest, ż e p . Grzelachowski z r ó w n ą

m i nie bardzo w i a d o m o co z n i m z r o b i ć . N i e jest, w p r z y j ę t y m

w ramach

ł a t w o ś c i ą podejmuje r ó ż n o r o d n e zadania. Jego uzdolnienia na-

u

śladowczo-odtwórcze

Afryce

n a l e ż y do z w i ą z k u , nie u k o ń c z y ł A k a d e m i i , w ogóle nie u c z y ł się

jest z n i k o m a , ale m a m w p a m i ę c i najwspanialsze r z e ź b y , k t ó r y m

r z e ź b y , a do tego jego d z i e ł o m ż y c i a s ą właściwie k o p i e , r e p l i k i ...

d ł u g o p r z y p a t r y w a ł e m się n a r ó ż n y c h w y s t a w a c h i w p r y w a t n y c h

W r z e ź b a c h „ w ł a s n y c h " , niewielkich, o p e r u j ą c y c h

kolekcjach ( n p . w Neuchatel). Czy r o z p o z n a ł b y m na t a m t y m tle

g i b k o ś c i ą l i n i i , t e ż jest poza k r ę g i e m s z t u k i europejskiej, poza

o b c o ś ć t y c h r z e ź b ? Czy d a ł b y m się „ n a b r a ć " na i c h a u t e n t y z m ?

p r o b l e m a t y k ą , k t ó r ą ż y j e sztuka k u l t u r o w y c h e l i t . N i e jest rze­

A czy d a ł b y się n a b r a ć z n a k o m i t y znawca? N i e m o g ę odpowie­

m i e ś l n i k i e m , z n o w u — p o n i e w a ż nie m a d y p l o m ó w , nie p o w t a ­

dzieć na te p y t a n i a , ale nawet z a k ł a d a j ą c , ż e p r z y

kilkudzie­

rza, nie powiela, a do tego nie sprzedaje i — n a p r a w d ę — r z e ź b i

sięciu obiektach m o ż n a b y m i e ć niejakie w ą t p l i w o ś c i czy jest to

z w e w n ę t r z n e j p o t r z e b y i dla w ł a s n e j satysfakcji. Jest w i ę c m o ż e

są nieprzeciętne.

Moja

wiedza o

o r y g i n a ł — czy k o p i a , trzeba stwierdzi 5, ż e s p r a w n o ś ć

twórcy

nas

w Polsce znaczeniu,

amatorem ? Boże

dobry,

rzeźbiarzem

profesjonalnym.

wystarczy spojrzeć

Nie

prześwitami,

na

doskonałość

tej k o l e k c j i jest bardzo d u ż a . N i e t y l k o z r o s z t ą s p r a w n o ś ć ma­

w a r s z t a t u r z e ź b i a r s k i e g o , a b y z r e z y g n o w a ć z tego

nualna, ostatecznie s ą dziś automatyczne t o k a r k i laserowe, da­

Z r e s z t ą nie m a nic w s p ó l n e g o z ruchem a m a t o r s k i m , nie wys­

j ą c e r e p l i k i r z e ź b niemal idealne. W r z e ź b a c h p . G r z e ł a c h o w s k i e -

t a w i a . . . T w ó r c a l u d o w y ? T o ż nie, a b s u r d , P o l a k i n s p i r u j ą c y się

go jest coś więcej n i ż p o d o b i e ń s t w o , jest w e w n ę t r z n e n a p i ę c i e ,

tradycją

„życie".

określenia.

Afryki...

A b y właściwie s y t u o w a ć r z e ź b i a r z a i dostrzec t o , co istotne

W naszej k u l t u r z o s k ł o n n i j e s t e ś m y p r z e c e n i a ć r o l ę a u t e n t y k u .

w jego dziele, m . i n . wspomniane j u ż w e w n ę t r z n e n a p i ę c i e (ży­

Oceniamy r z e ź b y , obrazy nie t y l k o j a k o dzieła d o s k o n a ł e w sobie,

cie) jogo prac, trzeba o d w o ł a ć się do n o r m k u l t u r y , k t ó r e p r z y j ą ł

p i ę k n e , ekspresywne, w r a ż l i w i e r z e ź b i o n o czy malowano —• ale

i u z n a ł za swoje, i w o b r ę b i e k t ó r y c h f u n k c j o n o w a ł (a w ł a ś c i w i e

również

i obecnie funkcjonuje). Dopiero w t e d y p r z y j m u j ą c k o d y : este­

jako przedmioty

o wartości

handlowej,

prestiżowej,

a p r z y t a k i m p o d o j ś c i u ogromne znaczenie, ma f a k t ich autentyz­

tyczny, symboliczny, kultowy i etyczny, żywe

m u , j e d n o r a z o w o ś c i . W a r t o ś ć k u l t u r o w a z a l e ż y nio t y l k o od oce­

t u r z e p l e m i o n a f r y k a ń s k i c h , b ę d z i e m y m o g l i z r o z u m i e ć fenomen

jeszcze w k u l ­

n y f o r m y dzieła, ale i od s y g n a t u r y , stwierdzenia, a u t e n t y c z n o ś c i ,

zarówno rzeźb jak i zachowań

o d nazwiska t w ó r c y . T o n sam obraz, skoro o k a ż e się, że jest

p l e m i o n , k t ó r e go z a a k c e p t o w a ł y , d y s k r e c j ę , z d e c y d o w a n ą nie -

p ę d z l a wielkiego mistrza,, w ę d r u j e na honorowe miejsce w m u ­

c h ę ć do dyskontowania swej wiedzy, p r z y g ó d i t d . , a t a k ż e b r a k

234

ich t w ó r c y , jego stosunek do

�J 1.5. K o b i e t a c i ę ż a r n a , K o n g o , p l e m i ę B a l u b a , toak, 64 c m , oraz K o b i e t a , D a h o m e j , p l e m i ę F a n g , teak, 58 c m ; i l . 6. R z e ź b a Z w i ą z ­
k u T a j n o , J a m a j k a , z w i ą z a n a z r y t u a ł e m h a l u c y n a c j i , j a k o , 49 cm oraz Popiersie k o b i e t y , s t y l Z a i r , p i o m i ę L u b a , j a k o , 46 c m

w d o m u wszelkich p r z e d m i o t ó w , k t ó r e p r z e c i ę t n y t u r y s t a

czy

etnograf p r z y w i ó z ł b y ze s o b ą , d u m n y z tego, że m a p r z e d m i o t y
z w i ą z a n e z k u l t e m . Z a n i m j e d n a k o k r e ś l ę bliżej t y p k u l t u r j
tystycznej, z k t ó r y m identyfikuje

r

ar­

j u ż w ó w c z a s , w m ł o d o ś c i w y k s z t a ł c i ł y się w n i m takie cechy j a k
ciekawość świata, zwłaszcza Afryki,

oraz życzliwość dla l u d z i ,

ułatwiające kontakty z nimi.

się p . Grzelachowski, k r ó t k a

L a t a w o j n y —• to ś m i e r ć dziadka, wywiezionego i zamordo­

informacja o n i m s a m y m i o t y m , j a k s t a ł się a f r y k a ń s k i m r z e ź ­

wanego przez h i t l e r o w c ó w , u k r y w a n i e się ojca przed aresztowa­

biarzem .

niem, g o r z k i czas dojrzewania w w a r u n k a c h , k t ó r e

zaostrzają

Jest ś r e d n i e g o w z r o s t u , t w a r z okolona zarostem, w ł o s y rude,

w y b o r y moralne. J u ż w t e d y interesuje go sztuka. P o w y z w o l e ­

podszyte s i w i z n ą . A l e n a j w a ż n i e j s z e w tej t w a r z y s ą oczy. Oczy

n i u wraz z ojcem „ b u d o w l a ń c o m " w y j e ż d ż a do Szczecina. O j ­

c z ł o w i e k a w r a ż l i w e g o , ufnego,

ciec pracuje p r z y odbudowie miasta, a on p o c z ą t k o w o idzie do

c z ł o w i e k a , k t ó r y p r z e s z e d ł nio-

jedno gorzkie d o ś w i a d c z e n i e i g o t ó w jest zawsze p o m ó c

innym.

Ś r e d n i e j S z k o ł y Sztuk Plastycznych, ale p ó ź n i e j m u s i p r z e r w a ć

W ł a ś n i e . . . P o m ó c , w y j ś ć poza siebie, k u i n n y m . W ł a ś n i e . . . z dys­

n a u k ę , p r a c o w a ć , p o m a g a ć rodzinie ( t r z y siostry, m a t k a ) .

k r e c j ą i szacunkiem dla drugiego c z ł o w i e k a . S ą d z ę , że t a p r a w o ś ć

1948 r. w r a c a j ą wszyscy do Poznania, on k o ń c z y „ b u d o w l a n k ę " ,

,,01d Shaterhanda", ł a t w o dostrzegalna i p o t w i e r d z o n a zacho­

pracuje

w a n i e m , w p o ł ą c z e n i u z zainteresowaniem

s z t u k ą , z w ł a s z c z a r z e ź b ą . Z r e s z t ą jeszcze w k o ń c u 1946 r . w y ­

drugim człowiekiem

fizycznie, ale nie rezygnuje

konał

czeniach j ę z y k o w y c h , szybko p r z e s t a ć b y ć „ o b c y m "

z t a r n o w s k i c h k o ś c i o ł ó w . B y ł o t o pierwsze potwierdzenie t a l e n t u ,

m i o n , z k t ó r y m i się z a p r z y j a ź n i ł . J a k do tego d o s z ł o ?
U r o d z i ł się 20.11.1933 r . w P o z n a n i u . W a r t o ś c i etyczne i za­

jasełkową

na

zamówienie

zainteresowań

i ł a t w o ś c i ą k o n t a k t u s p r a w i ł a , że m ó g ł , p r z y wszelkich ograni­
dla ple­

szopkę

ze swj'ch

W

proboszcza

jednego

pierwsze h o n o r a r i u m za c o ś , co sam w y m y ś l i ł i z r o b i ł . P ó ź n i e j
p r ó b o w a ł r ó w n i e ż m a l o w a ć obrazy, m ó w i , że k i e d y się w y k a ń ­

Aleksander

cza mieszkania i maluje ś c i a n y , t e ż p o s ł u g u j e się f a r b ą i p ę d z ­

Grzelachowski, b y ł a r t y s t ą - m a l a r z e m , w i t r a ż y s t ą , b r a t ojca m a t ­

lem w i ę c a ż dziwne b y b y ł o nie w y k o r z y s t a ć ich do i n n y c h p r ó b

k i b y ł misjonarzem ( J ó z e f H e ł p a ) . Jego o p o w i e ś c i o Afryce w y ­

malowania.

interesowania

e g z o t y k ą w y n i ó s ł z d o m u . Dziadek,

w a r ł y d u ż e w r a ż e n i e na m ł o d y m c h ł o p c u . W c z e ś n i e z a c z ę ł a go

Zawsze p r a c o w a ł dobrze, stosunek do życia., pracy w y n o s i

f a s c y n o w a ć sztuka p l e m i o n , k t ó r e b e z l i t o ś n i e niszczyli i p o n i ­

się z d o m u , a t w i e r d z i , że r o d z i c ó w m i a ł c u d o w n y c h . Z w ł a s z c z a

żali k o l o n i z a t o r z y . S z u k a ł w tej sztuce p r a w d y o l u d z i a c h i i c h

m ó w i — co b y ś m y r o b i l i bez m a t k i ? Po ś m i e r c i ojca w s z e d ł

wierzeniach, m i t a c h . A l e r z e ź b y , k t ó r e w i d z i a ł , b y ł y w y r w a n o zo

ś w i a d o m i e w jego ś l a d y . P r a c o w a ł j a k o t e c h n i k b u d o w l a n y . W

swego ś r o d o w i s k a , c z ę s t o w y ł u d z o n e jeśli nie w y k r a d z i o n e . Zda­

1960 r . ożenił się z d y p l o m o w a n ą p i e l ę g n i a r k ą . „ S z c z ę ś c i e

w a ł sobie s p r a w ę z n a d u ż y c i a , zo ś w i ę t o k r a d z t w a , k t ó r y m b y ł o

m ó w i — t y l k o w t e d y jost p e ł n e , g d y jo m o ż n a z k i m ś razem

wywiezienie t y c h r z e ź b — p r z e c i e ż k u l t o w y c h — i p o t r a k t o w a ­

p o d z i e l a ć " . O k a z a ł o się j e d n a k , że m u s i p o d j ą ć

nie i c l i j a k o d o k u m e n t u etnograficznego czy n a w e t dzieła s z t u k i

zję — z o s t a ć z ż o n ą w P o z n a n i u b ą d ź w y j e c h a ć samemu do

prymitywnej.

Miał szacunek dla l u d z i , n i e z a l e ż n i e od tego, do

L i b i i i t a m p r a c o w a ć p r z y budowie

trudną

nawadniających

—

decy­

kanałów.

jakiej należeli rasy czy w a r s t w y . Zapewne o g r o m n ą rolę ode­

W y j e c h a ł , z a d e c y d o w a ł y o t y m nie t y l e w a r u n k i k o n t r a k t u , co

g r a ł o w t y m otoczenie, postawa r o d z i c ó w , wychowanie, religia.

m ł o d z i e ń c z e marzenia. P r a c o w a ł c i ę ż k o , k i e d y się t y l k o

D z i ś p a t r z ą c na swe życie z a u w a ż a , ż e w ł a ś c i w i e zawsze m i a ł

w ś w i ę t a i w t z w . nadgodzinach. D z i ę k i t e m u m i a ł d ł u ż s z y u r l o p .

p r e d y l e k c j ę do l u d z i biednych, s k r z y w d z o n y c h , p o n i ż a n y c h . W i ę o

D o c h o d z i ł do 6 m i e s i ę c y . I n n i w r a c a l i na t e n czas do k r a j u , o n

dało,

235

�stosuje, m u s i p r z y j ą ć i n n ą t e c h n i k ę p r a c y niż r z e ź b i a r z e , z k t ó r y ­
m i p r a c o w a ł w Afryce. O n i b o w i e m r z e ź b i ą w d r e w n i e m i ę k k i m ,
zaraz po ścięciu drzewa — o n w ó w c z a s , g d y drewno t o jest j u ż
twarde.
P r a c u j ą c przez wiele l a t d o s z e d ł do w p r a w y i z o s t a ł — j a k o
rzeźbiarz

—

zaakceptowany. W

każdym

p l e m i e n i u jest,

jak

m ó w i , trzech a nawet czterech l u d z i r z e ź b i ą c y c h , ale nie k a ż d y
m a p r a w o w y k o n y w a ć r z e ź b y o charakterze k u l t o w y m

obdarzo­

ne — zgodnie z a n i m i s t y c z n y m i wierzeniami — d u s z ą

(mzimu).

Takie rzeźby

zawsze

mówi

p.

Grzelachowski

wykonuje

się

z m i ę k k i e g o d r o w n a (z twardogo hebanu p o w s t a j ą jodynie f i ­
g u r k i na s p r z o d a ż dla t u r y s t ó w
cydujo

pozbawione duszy)

F u n d i do-

k t ó r e drzowa n a ł o ż y w t y m celu ś c i ą ć . N i m to n a s t ą p i

prosi ducha

k t ó r y p r z o b y w a w t y m drzowio a b y

z o c h c i a ł jo

o p u ś c i ć i a b y ллszedł w r z o ź b y , k t ó r e z niogo p o w s t a n ą . R z e ź b y
te s t a n o w i ą p r z y t y m k o n t y n u a c j ę s t a r y c h , z m u r s z a ł y c h , prze­
ż a r t y c h przoz t o r m i t y . D u c h , k t ó r y jo o ż y w i a ł w i n i e n

przejść

w n o w o p o w s t a j ą c o r z o ź b y . F u n d i decyduje o t y m , czy t a k
e t a ł o , czy r z e ź b a z o s t a ł a
Jak

tię

„ożywiona".

w i d a ć podstawowe znaczonio m a

t u fakt

kontynuacji,

a nie, j a k w naszej k u l t u r z e — o r y g i n a l n o ś ć , czy — j a k w sztuce
l u d o w o j — w a r i a c y j n o ś ć w r a m a c h k a n o n u . Jodna r z e ź b a z a s t ę ­
puje d r u g ą , j a k t a t u a ż dzisiejszy b ę d z i e j u t r o z a s t ą p i o n y n o w y m ,
ale p o d o b n y m w swej symbolice, w s w y m w y r a z i e . T r a d y c j a
realizuje się w r z e ź b a c h nio t y l k o przoz w a r i a n t y , ale i przoz
Ii.

7. G ł o w y K r ó l o w e j M a t k i (Iowa.) i K r ó l a , transpozycja r z e ź b
w b r ą z i e , s t y l B o n i n , opocze, 40 cin

t o ż s a m o ś ć . G w a r a n t o m z a ś „ d o b r e j r o b o t y " jest osoba m i s t r z a ,
fundiejo.

Tylko on ma prawo w y k a ń c z a n i a i „ o ż y w i a n i a " rzeźb.

F u n d i wskazuje swego n a s t ę p c ę , a

zatwierdza go

starszyzna

plemienia.
p o d r ó ż o w a ł . J e ź d z i ł , c h o d z i ł z plecakiem po sawannach a f r y k a ń s ­

T o , że p . Grzelachowski z o s t a ł (jak twierdzi) f u n d i m ,

zaw­

we

d z i ę c z a zabawnemu w y d a r z e n i u . W i d z ą c , j a k f u n d i szczepu M a ­

wschodniej Afryce, w M o z a m b i k u , K e n i i , T a n z a n i i . Interesowali

w i a sygnuje gotowe j u ż i przeznaczone do w y s y ł k i za g r a n i c ę

k i c h . P o z n a ł j ę z y k k i s w a b i l i , k t ó r y m m ó g ł się p o r o z u m i e ć

go ludzie, szczepy jnemienno, z k t ó r y m i s t a r a ł się w s p ó ł ż y ć .
N i e m i a ł postawy etnologa, s p i s u j ą c e g o d o s t r z e ż o n o f a k t y ,

wy­

p y t u j ą c e g o o wierzenia, obyczaje — s p r a w y w k o ń c u i n t y m n e ,
n i e c h ę t n i e ujawniane o b c y m . N i e p y t a ł , b y ł z n i m i . Z d o b y ł zau­
fanie. W c i ą g u 12 l a t p o b y t u (w t y m

ok. 7 w samej

Afryce)

mieszkał wśród Masajów i innych szczepów, pracował, pomagał.
N a u c z y ł się p r o s t y c h z a b i e g ó w tokarskich, u m i a ł oczyścić
leozonie,

przeciąć

ropniaka.

Posługiwał

się

ska-

antybiotykami,

ale — podejrzewam —• m ó g ł p o m a g a ć l u d z i m t a k ż e w s p o s ó b
mniej konwencjonalny.

Jak

Harris.

W

Mawii

nazywano

go

тпуапда mzimu — lekarz dusz. U m i a ł p o m ó c w znalezieniu w ł a ś ­
ciwego miejsca na s t u d n i ę , ale co n a j w a ż n i e j s z e —. r z e ź b i ł razem
z m i e j s c o w y m i r z e ź b i a r z a m i . Niczego nie c h c i a ł , l u d z i s z a n o w a ł ,
l u b i ł , w i ę c i jego p o l u b i o n o . N a j p i e r w p r z y j ę t o go do w ł a ś c i w e j
m u g r u p y wiekowej plemienia, p ó ź n i e j z d o b y ł p r z y j a ź ń wodza.
Pokazuje ś l a d y n a c i ę ć na p r z e d r a m i e n i u lewej r ę k i — pozos­
t a ł o ś ć o b r z ę d u z w i ą z k u k r w i . T a k i z w i ą z e k p o ł ą c z y ł go z wo­
d z a m i d w ó c h p l e m i o n . I l u b i a ł y c h m o ż e p o s z c z y c i ć się

takim

w y r ó ż n i e n i e m ? T o zaufanie i braterstwo z o b o w i ą z u j e . D l a t e g o
n i e c h ę t n i e i niewiele m ó w i o wierzeniach l u d z i , z k t ó r y m i obco­
w a ł . P o w t a r z a m , nie m i a ł ż y ł k i badacza, r e p o r t a ż y s t y . N i e są­
dzę nawet, aby

istotnie wielo w i e d z i a ł . Po p r o s t u b y ł z n i m i

i w i e d z i a ł tyle, co m ó g ł dostrzec n a co d z i e ń , co m u

mówiono.

Z w ł a s z c z a o r z e ź b a c h , ich a t r y b u t a c h i symbolice.
R z e ź b ą i n t e r e s o w a ł się, j a k w i e m y , j u ż j a k o k i l k u n a s t o l e t n i
c h ł o p i e c , nic dziwnego, że zafrapowala go r z e ź b a p l e m i o n , w ś r ó d
k t ó r y c h p r z e b y w a ł . P o w o l i z d o b y w a ł zaufanie m i e j s c o w y c h spe­
c j a l i s t ó w . T w i e r d z i , że przekazano m u n a w e t sekrety z w i ą z a n e
z p r z y g o t o w a n i e m drewna, z nasycaniem ż y w i c a m i
r z e ź b . Tego nie chce u j a w n i a ć .

Z o b o w i ą z a ł się do

gotowych
milczenia.

Z r e s z t ą sam w fazie w y k o ń c z e n i a r z e ź b , stosuje obecnie sposoby
inno, j a k t w i e r d z i — szybszo. N p . w Afryce p o l e r u j ą

gotowe

r z e ź b y s k ó r k ą p ł a s z c z k i lub l i ś ć m i n i e k t ó r y c h drzew — on pos­
ł u g u j e się t e c h n i k ą k o n w e n c j o n a l n ą .

R ó ż n i c o s ą nieuniknione.
1

R z e ź b i , gdy m o ż e w hebanie, opecze czy m a h o n i u , ale też i w je­
sionie, brzozie, t o p o l i , d ę b i e , l i m b i e , w t e d y m u s i je oczywiście
odpowiednio b a r w i ć . Ale n a w e t w drewnie i r o k o , k t ó r e c h ę t n i e

c36

I I . 8. Popiersie k o b i e t y , Nigeria, p l e m i ę Y o r u b a , opecze 35,5 c m .
Wariant własny

�f i g u r y , po k r y j o m u

podmienił jedną — zabierając

ją, a w to

r z e ź b i nadal, pomaga t y m , k t ó r y m m o ż e p o m ó c . W jogo „ i m i -

miejsce d a ł w ł a s n ą . N a s t ę p n i e z a p y t a ł — czy j e s t e ś pewien, że

zeum"

wszystkie

—• o d p o w i e d z i a ł

poeci, ci k t ó r z y c z u j ą się t u dobrzo. W i e l u gości m a swojo u l u ­

m i s t r z . S p r a w d ź ! S p r a w d z i ł . N o to zobacz — w s k a z a ł m u „ s w o j ą " .

bione r z e ź b y . J a z r e s z t ą t a k ż e . J e d n y m bliższe s ą dawne f i g u r y

Ożywiona!

rzeźby

są

ożywione ? Oczywiście
fundi.

N o a gdzie sygnatura?

3

spotykają

się r ó ż n i ludzie,

malarze,

Fundi

i m a s k i plemienne, i i m y m oryginalne prace a r t y s t y czy transpo­

zdziwił się, przecież o z n a c z y ł wszystkie r z e ź b y . W t e d y p . Grze-

zycje, t a k i e j a k n p . r z e ź b z B e n i n u , k t ó r e n a podstawie zachowa­

laehowski w y c i ą g n ą ł p o d m i e n i o n ą r z e ź b ę z s y g n a t u r ą . Nie b y ł o

n y c h o r y g i n a ł ó w z b r ą z u w y k o n a ł w h e b a n o w y m drewnie. Trzeba

dyskusji, m i s t r z przecież kategorycznie o r z e k ł , że wszystkie f i ­

t u jeszcze d o d a ć , żo z bogatego r e p e r t u a r u r z e ź b

g u r y s ą o ż y w i o n e . . . Starszyzna p o t w i e r d z i ł a —

z n a j d u j e m y w „ m u z e u m " jedynie postacie p o z y t y w n e , z w i ą z a n e

został

potwierdził

—• s a n k t u a r i u m

Grzelachowski

fundim.

afrykańskich

z m a g i ą s y m p a t y c z n ą , o b r z ę d o w o ś c i ą . „ T w o r z ę t y l k o r z e ź b y do­

T a k więc w r a m a c h k u l t u r y p l e m i o n Czarnej A f r y k i z y s k a ł
j a k o r z e ź b i a r z p o z y c j ę bardzo w y s o k ą . M a uzasadnione p r a w o
u w a ż a ć , że k o n t y n u u j e

tradycjo

sztuki afrykańskiej,

reguły,

o b o w i ą z u j ą c e w o k r e ś l o n y m miejscu i czasie, a p r z y t y m jego
2

bre

o właściwościach

pozytywnych" —

czytamy

wypowiedź

4

artysty .
S w ą kolekcję

„poznańską"

w y r z e ź b i ł j u ż po powrocie

do

k r a j u . W sumie s t w o r z y ł , j a k oblicza ok. 600 r z e ź b . P o ł o w a i o h

r z e ź b y s ą p r z e c i e ż o ż y w i o n e . N a t o m i a s t na gruncie n o r m w s p ó ł ­

znajduje

czesnej k u l t u r y artystycznej

R F N , N R D , B e l g i i , H o l a n d i i , Szwecji, N o r w e g i i , A n g l i i , K a n a d y ,

E u r o p y jego t w ó r c z o ś ć t r a c i s w ą

się w muzeach

i p r y w a t n y c h kolekcjach w A u s t r i i ,

r a n g ę i m o ż e f u n k c j o n o w a ć t y l k o w k a t e g o r i i k o p i i , podrabia­

L i b a n u i Sudanu. R z e ź b , k t ó r e m a , nio sprzedaje. „ N i e t w o r z ę ,

nia a u t e n t y k u . L i c z y się b o w i e m w naszej k u l t u r z e o r y g i n a l n o ś ć ,

m ó w i , d l a zarobku. J e ś l i coś s p r z e d a ł e m d a w n i e j , to t y l k o l u ­

w y r a z w e w n ę t r z n y , ekspresja b ą d ź i n t e l e k t u a l n o poszukiwania,

d z i o m , k t ó r y m j a k a ś r z e ź b a n a p r a w d ę się p o d o b a ł a . D o m u z e ó w

inne sposoby n a w i ą z y w a n i a

o f i a r o w y w a ł e m . Teraz t e ż c h c i a ł b y m , a b y t a m o j a kolekcja zos­

do t r a d y c j i ,

oparte nie o k o n t y ­

n u a c j ę lecz ś w i a d o m y w y b ó r w a r t o ś c i .
Obecnie

pan

Grzelachowski jest

t a ł a po mojej ś m i e r c i w p o z n a ń s k i m M u z e u m E t n o g r a f i c z n y m . . .
na

rencie.

Intensywność

ż y c i a nie p o z o s t a ł a bez w p ł y w u na stan jego z d r o w i a . M i m o t o

5

S ą j u ż r o z m o w y w tej sprawie. R z e ź b i ę , p o w t a r z a m t o , nie dla
z a r o b k u , ale z w ł a s n e j , g ł ę b o k i e j w e w n ę t r z n e j p o t r z e b y " .

I I . 9. M a s k a p o l i c h r o n o w a n a M p o n g w e , Gabon, s t y l Ogawe; i l . 10. M a s k a o b r z ę d o w a stowarzyszenia E k p o , Z a i r , p l e m i ę L w a l w a

237

�P R Z Y P I S Y

1

Pozyskuje egzotyczne drewno w r ó ż n y s p o s ó b , p r z y w o ż ą
m u z n a j o m i , a t a k ż e , j a k podaje W . T . B a b i a r z c y t u j ą c a r t y s t ę :
„ P i e r w s z ą p a r ę m o i c h prac p o d a r o w a ł e m w ł a d z o m Sudanu. W za­
m i a n o t r z y m a ł e m od n i c h k l o c hebanu, k t ó r y bezdewizowo p r z y ­
słali m i samolotem do W a r s z a w y . ' Y C z a r n a Afryka w
prywatnym
mieszkaniu,
„ W p r o s t " , P o z n a ń , 25.09.1983)
S ą d z ę , ż e pewne analogie do r o l i fundiego m o ż e m y odna
leźć w p r a k t y c e d a w n y c h w a r s z t a t ó w m i s t r z ó w , z a r ó w n o i k o n
staroruskich j a k ś r e d n i o w i e c z a , renesansu i b a r o k u . W i a d o m o
p r z e c i e ż , że n p . wiele o b r a z ó w Rubensa b y ł o częściowo m a l o w a ­
n y c h przez u c z n i ó w , a M i s t r z n a d a w a ł i m dopiero ostateczny
2

I I . l i . M a ł y b ę b e n e k taneczny

szlif, k t ó r y c h y b a wolno w j a k i m ś s t o p n i u p r z y r ó w n a ć do „ o ż y ­
w i e n i a " r z e ź b przez fundiego. Obrazy, podobnie j a k te r z e ź b y ,
m o g ą b y ć „ o ż y w i o n e " i m a r t w e . W y s t a r c z y p r z y j r z e ć się w i ę ­
k s z o ś c i k o p i i i p o r ó w n a ć je z o r y g i n a ł e m .
3

Z o r g a n i z o w a ł j e w 1978 r .

* W . Z . B e r y t , Nazywają
n a ń s k a " , 23.09.1983
5

„Gazeta

Poz­

Zabiega o to m . i n . p r o f . J ó z e f B u r s z t a , wysoko c e n i ą c y
dzieło p . Grzelachowskiego. W ł a ś n i e dzięki u p r z e j m o ś c i Profe­
sora m o g ł e m p o z n a ć r z e ź b i a r z a .

(Kgomo), M o z a m b i k , p l e m i ę M a w i a , opecze, 50 c m

Fot.: A. Grzelachowski, il. 1—10; J . Miecznikowski, i l . 11

238

go Afrykańczykiem,

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6630" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6610">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/d7e9593415de9fa126b15131ba11de05.pdf</src>
        <authentication>614cc4c5d6baee6d83edcd4c10f58352</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79061">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:918</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79062">
                <text>1977</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79063">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:844</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79064">
                <text>Aneks: Spis treści "Etnografii Polskiej" I-XX: 1958-1976 / ETNOGRAFIA POLSKA 1977 t.21 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79065">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1977 t.21 z.2, s.221-277</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79066">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79067">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79068">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="79069">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79070">
                <text>„Etnografia Polska", t. X X I z. 2

ANEKS
W 1976 roku ukazał się X X tom „Etnografii Polskiej", czasopisma
wydawanego przez Zakład Etnografii Instytutu Historii K u l t u r y Mate­
rialnej Polskiej Akademii Nauk, którego redaktorem od chwili powstania
jest prof, dr Witold Dynowski.
Jubileusz ten stwarza dogodną okazję do podsumowania dorobku cza­
sopisma i przedstawienia zawartości wydanych dotąd tomów. Zaspokoi to
potrzeby polskiego środowiska etnograficznego, a jednocześnie stanowić
będzie cenną informację dla innych nauk społecznych oraz — dzięki opra­
cowaniu w dwu językach — dla zagranicznych ośrodków etnograficznych
i antropologicznych.
Wybór formy aneksu — prezentacja zawartości tomów w kolejności
ich ukazywania się — podyktowany został jego wielofunkcyjnością. Po­
zwala ona ukazać rozwój czasopisma, ewolucję problematyki publikowa­
nych prac, zmiany zainteresowań, postaw badawczych itd., ilustrując tym
samym pewien okres w historii polskiej etnografii. Przyjęty układ ma
jeszcze jeden walor — nie zmusza do sztucznego rozbicia tematycznych
bądź problemowych całości, jakie stanowi szereg tomów „Etnografii Pol­
skiej".
Wszystkie pozycje — a w aneksie uwzględniono pełną zawartość to­
mów, łącznie z kroniką i recenzjami — opatrzone zostały ciągłą nume­
racją. Umożliwia to korzystanie również według klucza alfabetycznego,
za pośrednictwem zamieszczonego na końcu indeksu autorów, gdzie przy
każdym nazwisku wymienione są numery wszystkich publikacji danej
osoby w „Etnografii Polskiej". Pozwalają one na bezpośrednie odszukanie
prac bez względu na tom, w k t ó r y m się znajdują.
Dla uzupełnienia tych wstępnych informacji dodajmy, że 20 objętych
aneksem tomów wydawane było przez pierwsze 13 lat jako rocznik
( I : 1958 do X I I : 1968; w 1961 r. ukazały się dwa tomy — I V i V), nato­
miast od 1969 r. ukazują się dwa zeszyty rocznie. Wszystkie tomy zawie­
rają spis treści w językach angielskim i rosyjskim, a ponadto tomy I - I X
zaopatrzone są w indeksy osobowe, tomy zaś I - I V i V I - I X w indeksy
nazw geograficznych i etnicznych.

�222

ANEKS

S P I S TREŠCI — L I S T O F T I T L E S
Т о ю I : 1958
ARTYKUŁY, STUDIA I MATERIAŁY — P A P E R S , S T U D I E S AND M A T E R I A L S

1. D o b r o w o l s k i Kazimierz, Chłopska kultura tradycyjna. Próba teoretycz­
nego zarysu na podstawie materiałów źródłowych X I X i X X w. z płd. M a ł o ­
polski (Peasant traditional culture. A n attempt at a theoretical analysis based
on X l X t h and X X t h century sources in Southern Małopolska), p. 19-56 (Engl.
Russ. suram.).
2. M o s z y ń s k i Kazimierz, Niektóre wytyczne dla prac Polskiego Atlasu Etno­
graficznego (Polish Ethnographic Atlas — some recommendations), p. 57-67
(Engl. Russ. summ.).
3. Z a w i s t o w i c z - A d a m s k a
Kazimiera, Zagadnienie opracowań tekstowych
w Polskim Atlasie Etnograficznym (Texts in individual issues of the Polish
Ethnographic Atlas), p. 68-71 (Engl. Russ. summ.).
4. D o b r o w o l s k i Kazimierz, Drogi rozwoju etnografii polskiej, jej obecne
zadania, metody i związki z innymi naukami. Rozważania dyskusyjne (Polish
ethnography, its development, present aims and relations with other disci­
plines. Reflections for discussion), p. 72-83 (Engl. Russ. summ.).
5. G ł a d y s z Mieczysław, Prace nad etnograficzną monografią Górnego ś l ą s k a
(Etnographic monograph of upper Silesia), p. 85-102 (Engl. Russ. summ.).
6. S z y d ł o w s k i Jerzy, Uwagi o pierwotnym osadnictwie Siołkowic Starych
(Notes on early settlement in the village Siołkowice Stare), p. 103-108.
7. Z a r ę b a Alfred, Z badań dialektologicznych w Siołkowicach Starych (Dialectological investigations in Siołkowice Stare), p. 109-116.
8. D o b r o w o l s k a Danuta, M y r c i k - M a r k o w s k a
Danuta, Zróżnicowanie
klasowe i zawodowe wsi Siołkowice Stare i Nowe od połowy X I X w. do
1955 r. (Class and occupational differentiation in Siołkowice Stare and Siołko­
wice Nowe from the middle of X l X t h century to 1955), p. 117-149.
9. B r o n i c z Stanisław, Rolnictwo wsi Siołkowice Stare i Nowe w X I X i X X w .
(Farming in Siołkowice Stare and Siołkowice Nowe in the X l X t h and X X t h
centuries), p. 150-161.
10. N i z i ń s к a Irena, Z badań nad rzemiosłem w Siołkowicach Starych (Crafts
in Siołkowice Stare), p. 162-187.
11. B a z i e l i c h ó w n a Barbara, Transport i komunikacja w Siołkowicach Sta­
rych (Transport and communication in Siołkowice Stare), p. 188-195.
12. M i s i ń s k a Maria, Z badań nad flisem i łodziarstwem północno-wschodniej
Opolszczyzny (Rafts and boats in the North-Eastern region of Opole), p. 196-199.
13. G ł a d y s z o w a Maria, Zarys rozwoju budownictwa ludowego w Siołkowicach
Starych w X I X i X X w. (Housing in Siołkowice Stare in X l X t h the and
X X t h centuries), p. 200-213.
14. D u b i e l Ludwik, Wnętrze domu chłopskiego w Siołkowicach Starych, (The
interior of a peasant cottage in Siołkowice Stare), p. 214-220.
15. B r o n i c z
Stanisław, Siołkowicki strój ludowy (Traditional costume from
Siołkowice), p. 221-225.
16. K l i m a s z e w s k a
Jadwiga, Siołkowickie obrzędy doroczne (Folk ceremo­
nies an festivities in Siołkowice), p. 226-231.
17. L i g ę z a Józef, O pracach nad folklorem muzycznym powiatu opolskiego
(Folk music of the Opole district), p. 232-239.
18. K o w a l s k a - L e w i c k a
Anna, Badania etnograficzne na Podhalu (Ethnog­
raphic research in the Podhale region), p. 240-256 (Engl. Russ. summ.).

�ANEKS

223-

19. Z a m b r z y c k a Anna, Z badań nad rzemiosłem na Podhalu (Peasant crafts
in the Podhale region), p. 257-268.
20. K l i m a s z e w s k a Jadwiga, F гу ś E w a , Materiały do rzemiosła ludowego
w w o j e w ó d z t w i e kieleckim (Materials for the study of peasant crafts in the
Kielce province), p. 269-275 (Engl. Russ. summ.).
21. D o b r o w o l s k a
Danuta, Prace pod kierunkiem К. Dobrowolskiego. Uwagi
w s t ę p n e (Research under the supervision of Professor К . Dobrowolski. Intro­
ductory remarks), p. 276-277.
22. K w a ś n i e w i c z
Władysław, Badania nad rozwojem narzędzi rolniczych
we wsi małopolskiej i ich rolą w przeobrażeniach gospodarczych, społecznych
i kulturowych w X I X i X X w. (Farm tools and implements in Małopolska
in the X I X t h and X X t h centuries), p. 278-287.
23. D o b r o w o l s k a Danuta, Górnicy salinarni w Wieliczce i ich kultura w l a ­
tach 1880-1939 (Salt-miners of Wieliczka and their life and culture 1880-1939),
p. 288-314 (Engl. Russ. summ.).
24. D o b r o w o l s k a
Danuta, Wczasy robotnicze w Polsce Ludowej. Kształto­
wanie się nowej kultury socjalistycznej mas pracujących. Studia i materiały
(Workers' recreation in Poland), p. 315-322.
25. F r a n k o w s k a Maria, Prace nad monografią etnograficzną Wielkopolski
(Ethnographic monograph of Wielkopolska), p. 323-343 (Engl. Russ. summ.).
26. Z n a m i e r o w s k a - P r ü f f e r o w a
Maria, Z działalności Zespołu Etno­
graficznego I H K M P A N w Toruniu (Ethnographic Centre at Toruń), p. 344347 (Engl. Russ. summ.).
27. F r y c z o w a Maria, Z badań nad budownictwem ludowym na Kujawach
(Village housing in Kujawy), p. 348-350.
28. Z a w i s t o w i c z - A d a m s k a
Kazimiera, Prace Zespołu
Etnograficznego
w Łodzi za lata 1954-1955 (Ethnographic Centre at Łódź 1954-1955), p. 351-356
(Engl, region), p. 357-360.
29. K o p c z y ń s k a - J a w o r s k a Bronisława, Z badań nad pasterstwem i ho­
dowlą na Podhalu (Animal farming and pasture economy in the Podhale
region), p. 357-360.
30. M i s i ń s к a Maria, Z badań nad tkactwem we wsi Rzeczycy w pow. rawsko-mazowieckim (Weaving in the village of Rzeczyca, distr. R a w a Mazo­
wiecka), p. 361-362.
31. M i s i ń s k a Maria, Z badań nad flisem na Pilicy (Rafting on the river
Pilica), p. 363.
32. B i e r n a c k a Maria, Kamieńczyk nad Bugiem — osada flisacka, od końca
wieku X I X do p o ł o w y X X w. (Kamieńczyk on the river Bug, a settlement
of raftsmen), p. 364-366.
K R O N I K A — CHRONICLE

33. Prof, dr Bożena Stelmachowska (In memory of Prof, dr Bożena Stelmachow­
ska) — Anna Kutrzeba-Pojnarowa,
p. 267-269.
34. Dział I V [Etnografii] Instytutu Historii Kultury Materialnej Polskiej A k a ­
demii Nauk (Section I V [Ethnography] of the Institute of the History of
Material Culture, Polish Academy of Sciences) — Wiíořd Dynowski, p. 370380.
35. Prace nad Polskim Atlasem Etnograficznym w latach 1953-1955 z Zakładu
Etnografii I H K M P A N we Wrocławiu (Report on work on the Polish Ethnog­
raphic Atlas) — Zofia Staszczakówna,
p. 380-385.
36. Konferencja Polskiego Atlasu Etnograficznego (The conference on the Polish-

�ANEKS

Ethnographic Atlas) — Anna Kutrzeba-Pojnarowa,
Zofia Szyfelbejn,
p. 386404.
37. Konferencja sprawozdawczo-planująca Działu I V Etnografii Instytutu Historii
Kultury Materialnej P A N i Centralnego Zarządu Muzeów i Ochrony Zabyt­
k ó w (Reporting and planning conference of Section I V of the Institute of
the History of Material Culture) — Zofia Szyfelbejn,
p. 404-410.
38. Etnograficzna Konferencja Metodologiczna, K r a k ó w 23 I V 1956 (Ethnographic
conference on methodology) — Edward Pietraszek, p. 410-431
Tom I I : 1959
ARTYKUŁY,

STUDIA

I

MATERIAŁY

—

PAPERS,

STUDIES

A N D

M A T E R I A L S

39. M o s z y ń s k i Kazimierz, Kazimierz Nitsch (In memory of Kazimierz Nitsch),
p. 15-17.
40. K u t r z e b a - P o j n a r o w a Anna, Organizacja pracy etnograficznej w Pol­
sce. Instytucje i wydawnictwa naukowe (The organization of ethnographic
work in Poland. Scientific institutions and publications), p. 19-58, (Engl. Russ.
summ.).
•41. K l i m a s z e w s k a Jadwiga, K u t r z e b a - P o j n a r o w a Anna, Działal­
ność uniwersyteckich katedr etnografii w Polsce w latach 1945-1956 (Univer­
sity chairs of ethnography in Poland 1945-1956), p. 59-107 (Engl. Russ. summ.).
•42. G l a d y s z Mieczysław, Działalność naukowa etnograficznych placówek mu­
zealnych w okresie powojennym (Scientific activities of ethnographic muse­
ums since after the last war), p. 109-138 (Engl. Russ. summ.).
•43. N a s z Adolf, Prace naukowo-badawcze i wydawnicze Polskiego Towarzy­
stwa Ludoznawczego w ostatnim dziesięcioleciu (Research work and publica­
tions of the Polish Ethnographical Society P T L ) , p. 139-144 (Engl. Russ.
summ.).
44. W a l a w e n d e r
Antoni, Zwyczaje i udziały spadkowe chłopów we wsi
Kargowa pow. kościańskiego w Wielkopolsce w pierwszej p o ł o w i e X V I I w.
(Inheritance and transfer of property usage in the village Kargowa during
the first half of the X V I I t h century), p. 145-156 (Engl. Russ. summ.).
45. A d a m u s Krystyna, Monografie wsi w Polsce. Przegląd problematyki ba­
dawczej (Village monographs in Poland. Critical review of research problems),
p. 157-204 (Engl. Russ. summ.).
46. K u t r z e b a - P o j n a r o w a Anna, Prace nad monografią etnograficzną K u r ­
piowskiej Puszczy Zielonej (The ethnographic monograph of the Kurpie reg­
ion — Puszcza Zielona), p. 205-225 (Engl. Russ, summ.).
•47. D a m r o s z Jerzy, Prace nad bibliografią i historią badań etnograficznych
Kurpiowszczyzny (Ethnographic bibliography of the Kurpie region), p. 226-231.
48. S z y f e l b e j n
Zofia, Chłopska gospodarka rolna terenu Puszczy Zielonej
od uwłaszczenia do chwili obecnej (Agriculture of the Puszcza Zielona region
from enfranchisement to the present times), p. 232-240.
49. B i e r n a c k a Maria, Gospodarka hodowlano-pasterska w Puszczy Zielonej
od końca X I X ; w. do lat pięćdziesiątych X X w. (Animal breeding in the P u ­
szcza Zielona region), p. 241-246.
.50. O l ę d z k i Jacek, Materiały do wybranych tradycyjnych zajęć pozarolni­
czych na Kurpiowszczyźnie (Some traditional nonagricultural occupations in
the Kurpie region), p. 247-254.
51. A d a m u s Krystyna, Tradycyjna obróbka drewna na Kurpiowszczyźnie (Tra­
ditional techniques of wood working in the Kurpie region), p. 255-259.
.'52. P o k r o p e k Marian, Budownictwo ludowe na obszarze kurpiowskiej Puszczy

�ANEKS

53.
54.

55.

56.
57.

58.

59.
60.

61.

62.
63.

64.

65.

66.

67.

68.

15

225

Zielone] od p o ł o w y X I X w i e k u do c h w i l i obecnej (Folk architecture i n the
K u r p i e region of the Puszcza Zielona region), p. 260-267.
Z a g ó r n a Barbara, K u r p i o w s k i s t r ó j ludowy Puszczy Zielonej (Kurpie folk
costumes i n the Puszcza Zielona region), p. 268-273.
S z w e n g r u b L i i i M a r i a , K s z t a ł t o w a n i e się k u l t u r y dnia codziennego w s p ó ł ­
czesnej wsi k u r p i o w s k i e j (Processes occuring i n the mode of everyday life
i n the K u r p i e region), p . 274-276.
J u d e n к o Konstanty, Zagadnienie ś w i a d o m o ś c i grupowej m i e s z k a ń c ó w K u r ­
piowskiej Puszczy Zielonej (Problems of group consciousness of the K u r p i e
population i n the Puszcza Zielona region), p. 277-281.
S z y f e r Anna, N i e k t ó r e wnioski z m a t e r i a ł ó w j ę z y k o w y c h (Some conclu­
sions from linguistic studies), p. 282-287.
D у n o w s k i W i t o l d , Wieś i miasto w pracach Z a k ł a d u Etnografii U n i w e r ­
sytetu Warszawskiego (Country and t o w n i n the works of the Chair of
Ethnography of the Warszawa University), p. 288-290 (Engl. Russ. summ.).
Paprocka
Wanda, Plecionkarstwo na terenach podwarszawskich od k o ń ­
ca X I X w . do c h w i l i obecnej (Basketry i n the Warszawa region from the
end of the X l X t h century t i l l the present times), p. 291-295.
G e r l a c h Alicja, Garncarstwo ludowe okolic podwarszawskich (Folk pot­
tery i n the Warszawa region), p. 296-302.
Brzeska
Wanda, K u l t u r a ludowa Ziem Zachodnich w powojennych p r a ­
cach naukowych prof, dr Bożeny Stelmachowskiej (Folk culture of Western
Provinces i n post-war investigations of professor Bożena Stelmachowska),
p. 303-309 (Engl. Russ. summ.).
Kwaśniewicz
W ł a d y s ł a w , R o z w ó j w n ę t r z a domu chłopskiego w ziemi
krakowskiej w latach 1880-1956 (Changes of interior of peasant cottages i n
the Southern Poland between 1880 and 1956), p. 310-328 (Engl. Russ. summ.).
K o t u l a Franciszek, Bartniczy r ó d S u d o ł ó w (Beekeeping traditions of the
S u d o ł clan), p. 329-340 (Engl. Russ. summ.).
G a 1 a s__PJoj£^-Gńrale z Podhala w Lubomierzu nad S t r a d o m k ą (Mountaineer
settlers f r o m Podhale i n the village Lubomierz" on the r i v e r Stradomka),
p. 341-360 (Engl. Russ. summ.).
W ę g r z y n o w i c z Leopold, Prace i poszukiwania etnograficzne w powiecie
l i m a n o w s k i m (Ethnographic investigations i n the L i m a n o w a district), p. 361371 (Engl. Russ. summ.).
B i a ł y Zbigniew, L u d o w a wiedza o drzewach i drewnie w n i e k t ó r y c h re­
gionach Polski (Folk knowledge of trees and t i m b e r various parts i n Poland),
p. 372-400, (Engl. Russ. summ.).
P i a ś с i к Franciszek, P o w o ł a n i e Centralnego O ś r o d k a Informacyjnego do
spraw inwentaryzacji budownictwa i architektury ludowej (The creation of
the Chief I n f o r m a t i o n Centre concerning the invetory surveys of folk archi­
tecture), p. 401-403 (Engl. Russ. summ.).
C y w i ń s k a Izabela, M a t e r i a ł y inwentaryzacyjne do budownictwa i archi- •
t e k t u r y ludowej zgromadzone przy Katedrze A r c h i t e k t u r y i Planowania Wsi
Politechniki Warszawskiej (Inventory archiv of folk architecture at the Chair
of R u r a l Architecture and Planning, Polytechnic of Warszawa), p. 404-405.
Grabski
W ł a d y s ł a w , Sprawozdanie K a t e d r y H i s t o r i i A r c h i t e k t u r y P o l ­
skiej W y d z i a ł u A r c h i t e k t u r y P o l i t e c h n i k i K r a k o w s k i e j z prac inwentaryza­
cyjnych i naukowo-badawczych nad polskim b u d o w n i c t w e m l u d o w y m ( I n ­
ventory surveys and researches on Polish folk architecture carried out by
the Chair of the H i s t o r y of Architecture i n Poland, Polytechnic of K r a k ó w ) ,
p. 406-409.

— Etnografia

Polska,

XXI/2

�226

ANEKS

69. O l s z o w y Barbara, Prace nad inwentaryzacją budownictwa ludowego. S p r a ­
wozdanie z badań Zakładu Etnografii S ł o w i a n U . J . (Inventory survays of
folk architecture, investigations at the Chair of Slav Ethnography, Jagiellonian
University, Kraków), p. 410-415.
K R O N I K A — CHRONICLE

70. Konferencja etnografów czechosłowackich poświęcona badaniom nad ż y c i e m
i kulturą klasy robotniczej, Smolenice к. B r a t y s ł a w y 22-24X 1956 (Conference
of Czecho-Slovak ethnographers on researches on the life and culture of the
working class) — Danuta Dobrowolska,
p. 417-420.
71. Ze Zjazdu Antropologów Polskich (The Meeting of Polish Anthropologists) —
Zofia Szromba, p, 420-422.
72. Materiały etnograficzne w pracach historyków kultury materialnej (Ethnog­
raphic materials in researches on the history of material culture) — Wanda
Paprocka, p. 423-424.
73. Tradycja pracy etnograficznej k ó ł krajoznawczych młodzieży szkolnej (Ethnog­
raphic activities of school tourist societies) — Leopold Węgrzynowicz,
p. 424429.
74. Etnografia w pracach Krajowego Związku Spółdzielni Przemysłu Ludowego
i Artystycznego „CPLiA" (Ethnography at the Association of Cooperatives of
Folk and Artistic Handicraft „CPLiA") — Barbara Zagórna, p. 429-433.
75. Informacja o powstaniu i działalności Polskiego Towarzystwa F i l m u Etno­
graficznego (On the need of setting up a Polish Society of Ethnographic
Films) — Anna Jankowska, Zofia Szyfelbejn, p. 433-437.
RECENZJE — REVIEWS

76. Badania nad kulturą robotniczą we współczesnej etnografii czechosłowackiej
(Researches on the culture of the working class in contemporary Czecho­
slovak ethnography) — Danuta Dobrowolska,
p. 439-457.
77. K i l k a uwag na marginesie monografii problemowej: Banická dedina Z a k a rovce, S l o v e n s k á Akademia Vied, Sekcia Spoločenských Vied, pod red. dr. Jana
Mjartana, Práce Národopisného Ú s t a v u Slovenskiej Akademie Vied, Zv. 1,
Bratislava 1956 (Notes on the monographic symposium: Banická dědina Ž a karovce) — Bronisława
Jaworska,
p. 457-459.
78. Etienne Juillard, L a vie rurale dans la plaine de Basse-Alsace. Essai de
géographie sociále. Publications de la Faculté des Lettres de 1'Université
de Strasbourg, fase. 123, Paris 1953 — Antoni Stojak, p. 459-463.
79. Monografie wsi we współczesnej socjologii niemieckiej (Monographs of rural
districts in contemporary German sociology) — Lili Maria Szwengrub, p. 463465.
80. „Kwartalnik Historyczny'*, 1956 — Edward
Pietraszek, p. 465-468.
81. „Przemysł Ludowy i Artystyczny", 1956, z. 1-3 — Wanda Paprocka,
p. 469-472.
82. Wznowienie krajoznawczego czasopisma „Ziemia" (The renewed publication
of the ethnographic periodic Ziemia), — Zofia Szromba, p. 472-473.
83. K e r n Fritz, Der Beginn der Weltgeschichte, Bern 1953 — Edward
Pietraszek,
p. 473-479.

�ANEKS

227

Tom I I I : 1960
ARTYKUŁY, STUDIA I MATERIAŁY — P A P E R S , S T U D I E S AND M A T E R I A L S

84. G ł a d y s z Mieczysław, Kazimierz Moszyński 5 I I I 1887 — 30 I I I . 1959 (In
• memory of Kazimierz Moszyński 5 I I I 1887 — 30 I I I . 1959) p. 13-30 (Engl.
summ.).
85. M o s z y ń s k a Barbara, Bibliografia prac Kazimierza Moszyńskiego (Bibliog­
raphy of Kazimierz Moszynski's works), p. 31-40.
86. A n t o n i e w i c z Włodzimierz, Naskalne wyobrażenia w o z ó w z końmi w pół­
nocnej Afryce i na Saharze (Horse and cart pictorial reck representations
in North Africa and in the Sahara), p. 41-77 (French summ.).
87. B r a t a n i c Branimir, Několiko napomena o techničkoj konstrukciji starog
slavenskog pluga (On technical construction of the ancient Slavic plough),
p. 78-120 (Engl. summ.).
88. В r o n i с z Stanisław, Pług o konstrukcji rylcowej na Śląsku Opolskim (Speci­
men of old plough found in the Opole district), p. 121-124 (Engl. summ.).
89. E r i X o n Sigurd, Der Wechsel von Wohnorten in Verbindung mit alten,
primitiven Nahrungsverhaltnissen in Schweden (The change of the place of
habitation and old primitive food relations in Sweden), p. 125-137 (Russ. summ.).
90. G a n s i n i e с Ryszard, Dożynki w starożytności klasycznej (Harvest festivals
of classical antiquity), p. 138-148 (Engl. summ.).
91. G a n s i n i e c
Zofia, Białka (The woman — „Białka"), p. 149-158 (Engl,
summ.).
92. G a v a z z i Milován, Zapadno-panonski slavenski pojas u davnini (The ap­
pearance of the West Pannonian Slavs in the past), p. 159-171 (French sum.).
93. G r a b o w s k i Tadeusz S., Z badań nad macedońską twórczością ludową
(Studies on folk art of Macedonia), p. 172-208 (French summ.).
94. H a l t s o n e n Sulo, Einiges über Gebiet und Aufgaben der finnischen Ethno­
graphic (Some interests and tasks of Finnish Ethnography), p. 209-217 (Russ.
summ.).
95. H e j n o s z Wojciech, Zagadnienie gospodarki żarowej w Polsce średniowiecz­
nej (Forest burning cultivation in early medieval Poland), p. 218-229 (German
summ.).
96. H o r á k Jiří, Ludvík K u b a a polská lidová píseň (Ludwik Kuba and the
Polish folk song), p. 230-244 (Engl. summ.).
97. K o s c h m i e d e r Erwin, Sopila. Instrument daty muzyki ludowej na wyspie
K r k u (Sopila —a blowing folk musical instrument on the K r k Island), p. 245256 (German summ.).
98. K o s t r z e w s k i Józef, Haczyki do w ę d k i z b ł y s k a w k ą (Fish-hooks with
spinners), p. 257-264 (Engl. summ.).
99. K u t r z e b a - P o j n a r o w a Anna, O nowy podręcznik etnografii Polski
(A new textbook of Polish ethnography), p. 265-278 (French summ.).
100. L i g ę z a
Józef, Uwagi o etnograficznych badaniach folkloru muzycznego
(On ethnographic study of musical folklore), p. 279-293 (French summ.).
101. M j a r t a n Ján, Príspevok к v ý s k u m u 1'udového včelárstva na Hornej Nitre,
Slovensko, C S R S (Some details of popular apiculture in the Horna Nitra
Region, Slovakia, CSRS), p. 294-308 (Engl. summ.).
102. N a s z Adolf, Narzędzia żniwne w Polsce (Harvest implements in Poland),
p. 309-328 (Engl. summ.).
103. R e i n f u s s Roman, Piece do w y p a ł u naczyń w polskim garncarstwie ludo­
wym (Potters' ovens in Polish folk pottery), p. 329-350 (French summ.).

�228

A N E K S

104. S ł a w s k i Franciszek, O dwóch słowiańskich terminach z zakresu budow­
nictwa (Two items of Slavic building terminology), p. 351-354 (French summ.).
105. T a s z y c k i
Witold, Słowiańskie metronimiczne nazwy miejscowe (Slavic
metroniminal place names), p. 355-365 (French summ.).
106. [ T o k a r i e w S. А.] Токарев С. А., К вопросу о методике изучения термино­
логии родства (Kinship terminology — some methodological problems), p. 366374 (Engl. summ.).
107. U r b a ń c z y k Stanisław, Słownik staropolski jako źródło etnograficzne (Ąn
Old Polish Dictionary as ethnographic source), p. 375-385 (French summ.).
108. V á c l a v í k Antonín, Od práce k lidovému obřadu a k lidovému uměni
(From work to popular usages and folk art), p. 386-407 (Engl. summ.).
109. [ W a k a r e l s k i Christo] Вакарелски Христо, Следи на еднополната земеделска
система у Българите (Traces of the one-field system of cultivation in Bulgaria),
p. 408-420 (Engl. summ.).
110. W ę g r z y n o w i c z
Leopold, Fedorki (Fedorki — the Christmas puppet
show), p. 421-425 (French summ.).
111. Z n a m i e r o w s k a - P r ü f f e r o w a Maria, Materiały dotyczące obrzędowoś­
ci Karaimów Wileńszczyzny (Material on ceremonial life of the Karaims),
p. 426-432 (French summ.).

Tom I V : 1961
ARTYKUŁY,

STUDIA

I

MATERIAŁY

—

PAPERS,

STUDIES

A N D

M A T E R I A L S

112. D o b r o w o l s k i Kazimierz, Studia nad teorią kultury ludowej (Studies on
the theory of folk culture), p. 15-92 (Engl. summ.).
113. D e m b i ń s k a Maria, Z badań nad konsumpcją żywnościową w Polsce śred­
niowiecznej (Food consumption in Medieval Poland), p. 93-107 (Russ. summ.).
114. K l i m a s z e w s k a
Jadwiga, Zakazy magiczne związane z rokiem_pbrzędowym w Polsce (Magical prohibitions connected with the traditional ceremo­
nial year in Poland), p. 109-140 (Engl. summ.).
115. A r m o n
Witold, Polski badacz J a k u t ó w — Mikołaj Witaszewski (Mikołaj
Witaszewski — Polish explorer of the Jakuts), p. 141-152 (Russ. summ.).
116. K u t r z e b a - P o j n a r o w a
Anna, Atlas kultury ludowej Polski jako jedna
z form pracy etnograficznej (The Atlas of the Polish Folk Culture as one
of the forms of ethnographic research work), p. 153-171 (German summ.).
117. F r a n k o w s k a
Maria, Zwierzęta w gospodarce, wierzeniach i zwyczajach
Indian Peru X V I i X V I I w. w świetle kroniki Felipe Guarnan Poma de Ayala
(Animals in the economy, beliefs and customs of the Indians in Peru of
the 16th and 17th cent, in the light of the diary of Felipe Guarnan Poma
de Ayala), p. 173-206 (French summ.).
118. S ą g a j ł ł o - K a c z a n o w s k a Maria, Barwniki u ż y w a n e w Polsce do k r a ­
szenia jajek w X I X i X X wieku (Dye-stuffs for decorating egg used in Poland
in the 19th and 20th cent.), p. 207-233 (Russ. summ.).
119. J e ż - J a r e c k i
Władysław, Materiały do ludowego łowiectwa w Polsce
(Methods of folk hunting in Poland), p. 236-249 (Russ. summ.).
120. P a w ł o w s k a Jadwiga, Sposoby przesuszania zbóż w Polsce (Grain drying
(Methods of folk hunting in Poland), p. 236-249 (Russ. summ.).
121. B i e r n a c k a
Maria, Z badań nad współdziałaniem gromadzkim we wsi
Potakówka, pow. jasielskiego (Economic cooperation on a community basis
in the Village of Potakówka, distr. Jasło), p. 261-275 (French summ.).

�229

A N E K S

122. W i e l o w i e j s k i Jerzy, Obróbka drewna na Śląsku u schyłku starożyt­
ności — w okresie późnolateńskim i rzymskim (Early wood working in
Silesia — Late L a Тёпе and Roman Period), p. 277-298 (German summ.).
123. G ł a d y s z Mieczysław, Z monograficznych badań wsi śląskich w latach
1958-1959 (Field studies in Silesiaii villages in 1958-1959), p. 299-303.
124. K w a ś n i e w i e ż o w a
Krystyna, K w a ś n i e w i c z
Władysław,
Błotnica
Strzelecka i Centawa (The villages Błotnica Strzelecka and Centawa), p. 304315.
125. S z r o m b a Zofia, Wieś Dzierżysławice (The village Dzierżysławice), p. 316322.
126. Z a m b r z y c k a - K u n a c h o w i c z Anna, Wieś Owsiszcze (The village Owsiszcze), p. 323-331,
K R O N I K A

I R E C E N Z J E

—

CHRONICLE,

R E V I E W S

A N D

SURVEYS

127. Prof, dr Antonín Václavík 12 V I I 1891 — 4 X I I 1959 (In memory oí Prof.
dr Antonín Václavík) — Richard Jeřábek, p. 333-339.
128. Konferencja w sprawie utworzenia Międzynarodowej Komisji Badań Kultury
Ludowej w Karpatach (Folk-Culture of the Carpathians: an international
research project. Preliminary conference held in Cracow on 1959) — Mie­
czysław Gładysz, p. 339-343.
129. Z działalności naukowo-badawczej i dydaktycznej w zakresie tańca ludowego
w Polsce w latach 1945-1959 (The folk dance in Poland: research and practi­
cal teaching 1945-1959) — Jacek Tomasik, p. 343-349.
130. Rudolf H. Nocoń, Dzieje, kultura i upadek Inków. Prace Etnologiczne P T L ,
t. V, Wrocław 1958 — Anna Kowalska-Lewicka,
p. 349-353.
131. Działalność Instytutu Etnograficznego i Muzeum przy Bułgarskiej Akademii
Nauk w Sofii w 1958 i 1959 r. (Activities of the Ethnographic Institute and
Museum, Bulgarian Academy of Sciences in Sofia 1958 and 1959) — Christo
Wakarelski, p. 353-359.
132. Początki kartograficznego opracowania kultury ludowej w Czechach (Report
on the recently started cartographic study of folk culture in Czechoslovakia) —
Drahomíra Stránská, p. 359-360.
133. „Československá Ethnografie", R. 1-7: 1953-1959, Praga, wyd. Czechosłowackiej
Akademii Nauk — Zofia Szromba, p. 360-366.
134. „Slovenský Národopis", R. 17: 1953-1959 — Anna
Zambrzycka-Kunachowicz,
p. 366-371.
135. Etnologia w Jugosławii w latach 1958 i 1959 (Ethnology in Yugoslavia in
1958 and 1959), — Palošija Djurdjica, p. 372-376.
136. „Zbornik za Narodni Život i Običaje Južnih Slavena", R. 35-39: 1951-1957.
Zagreb — Irena Nizińska, p. 376-383.
137. Etnografia łużycka w 1959 roku (Lusatian ethnography in 1959) — Pavol Nedo,
p. 383-385.
138. Z działalności Instytutu Niemieckiej Etnografii przy Niemieckiej Akademii
Nauk w Berlinie (Activities of the Institute of German Ethnography, Ger­
man Academy of Sciences in Berlin) — Doris Stockmann, p. 385-391.
139. Agrarethnographie. Vortrage der Berliner Tagung vom 29. Sept. bis 1. Okt.
1955, Deutsche Akademie der Wissenschaften zu Berlin, Veróffentlichungen
des Instituís fur Deutsche Volkskunde, Band 13, Akademie — Verlag Berlin
1957 — Stanisław Bronicz, p. 391-394.
140. Pierwsza monografia rumuńska o języku tracko-dackim: I . I . Russu, Limba
traco-dacilor, Editure Academiei Republicii Populare Romíne, Bucuresti 1959 —
JVtcolae Dunáre, Bronisława Kopczyńska-Jaworska,
p. 394-396.

�230

ANEKS

141. Najważniejsze osiągnięcia etnografów węgierskich w 1959 roku (Hungarian
ethnography in 1959) — Jeno Bambas, p. 397-403.
142. Z działalności Instytutu Etnografii im. N. N. Mikłucho-Makłaja Akademii
Nauk Z S R R w 1959 roku (Activities of the N. N. Mikłucho-Makłaj Institute
of Ethnography, Soviet Academy of Sciences in 1959) — Olga
Ganckaja,
p. 403-410.
143. „Советская Этнографиа", 1946-1959 — Edward Pietraszek, p. 410-419.
144. Wieś Wiriatino w przeszłości i teraźniejszości, pr. zbiór, pod red. P. I . K u s z niera, Moskwa 1959, Trudy Instituía Etnografii im. N. N. Mikłucho-Makłaja,
t. 41 — Krystyna Adamus, p. 419-422.
145. Międzynarodowe pismo antropologiczne: Current Anthropology —
Andrzej
Waligórski, p. 422-423.
146. Etnograficzne antologie: M. Mead, N. Calas, Primitive Heritage. A n Anthro­
pological Anthology, Random House, New York 1953; E . A. Hoebbel, J . D.
Jennings, E . R. Smith, Readings in Anthropology, Mc G r a w - H i l l Book Com­
pany, New York—Toronto—London 1955 — Leszek Dzięgiel, p. 424-425.
147. Harry L . Shapiro, Aspects of Culture, Rutgers University Press, New Bruns­
wick, Brown and Haley Series No 4, New Jersey 1956 — Krystyna
Małkow­
ska, p. 425-427.
148. Jacques Berque, Histoire sociále d'un village égyptien au X X m e siěcle, Paris
1957, Mouton and Co L a Haye — Anna Damrosz, p. 427-429.
149. Peter A. Munch, A Study of Cultural Change. Rural — Urban Conflicts in
Norway, H . Aschehoug and Co. (W. Nygaard), Oslo 1956 — Antoni
Stojak,
p. 429-431.
é

Tom V : 1961
ARTYKUŁY, STUDIA I MATERIAŁY — P A P E R S , S T U D I E S AND M A T E R I A L S

150. D o b r o w o l s k i Kazimierz, Uwagi o znaczeniu badań nad kulturą ludową
w Karpatach Północnych (On the significance of the Study of folk culture
of the Northern Carpathians), p. 15-27 (Engl. summ.).
151. J a m k a Rudolf, O roli Karpat w pradziejach i wczesnym średniowieczu
(The role of the Carpathians in prehistory and in the early Middle Ages),
p. 29-48 (French summ.).
152. Z b o r o w s k i Juliusz, Z badań nad etnograficzną wartością u t w o r ó w Se­
weryna Goszczyńskiego (The ethnographic value of the literary work of Se­
weryn Goszczyński), p. 49-61 (French summ.).
153. R e i n f u s s Roman, Stan i problematyka badań nad kulturą ludową Ł e m kowszczyzny (The folk culture of the Łemki district — the present state
of research and some problems involved), p. 63-69 (French summ.).
154. V 1 a d u t i u Ion, Об узученми пастушеской жизни в Румунии (A study
of pastoral life in Romania), p. 71-84 (French summ.).
155. Š t i k a Jaroslav, Salašnictví na moravském Valašsku ve světle literárních
pramenu do poloviny 19. století (Transhumance in the Moravian Walaehia in
the Light of published sources till the middle of the X l X t h century), p. 8595 (French summ.).
156. E r i x o n Sigurd, Seasonal dwelling places (Osadnictwo sezonowe) p. 97-100
(Polish summ.).
157. K o w a l s k a - L e w i e k a Anna, Gospodarka i trzebież żarowa w K a r p a ­
tach polskich w X I X i X X wieku. Uprawa krzycy (Forest and field clearance

�ANEKS

158.

159.
160.
161.

162.

163.

164.

165.

231

by burning in the Polish Carpathians in the X l X t h and X X t h centuries.
The cultivation of krzyca — variety of rye), p. 101-116 (French summ.).
Z a m b r z y c k a - K u n a c h o w i c z Anna, Współczesne sposoby nabywania
umiejętności w rzemiośle wiejskim na Podhalu w latach 1945 — 1960 (Modern
methods of learning and acquiring skill in the cottage industries of Podhale),
p. 117-134 (French summ.).
J о s t o w a Wanda, Z zagadnień budownictwa podhalańskiego (A note on
the Podhale house building), p. 135-161 (French summ.).
P о 1 o n e с Andrej, Slovenské opasky a iné remenné oděvné súčiastky (Slo­
vak broad belts and other leather dress additions), p. 163-196 (Engl. summ.).
Kopczyńska-Jaworska
Bronisława, Owcze sery zdobione z Karpat
(Ornamented sheep milk cheeses from the Carpathian region), p. 197-226
(French summ.).
Kopczyńska-Jaworska
Bronisława, Wędrówki pasterskie w Beski­
dzie Śląskim (Seasonal pastoral migrations in the Silesian Beskid), p. 227-231
(French summ.).
M i s i ń s к a Maria, S p ł a w drewna w Karpatach i na Podkarpaciu w drugiej
p o ł o w i e X I X i w wieku X X (Timber-floating in the Carpathian and SubCarpathian region in the second half of the X l X t h and X X t h centuries),
p. 232-259 (French summ.).
J e ř á b e k Ryszard, Przyczynek do studiów nad flisactwem i żeglugą w za­
chodniej Galicji na początku X I X w. (A note on the river transport in
western Galicia in the early X l X t h century), p. 260-276 (French summ.).
S z u r m i a k - B o g u c k a Aleksandra, B o g u c k i
Kazimierz, Stan badań
nad folklorem muzycznym i tanecznym na terenie Polskich Karpat (The
state of research on musical and dance folklore of the Polish Carpathians),
p. 277-288 (Engl. summ.).

K R O N I K A — CHRONICLE

166. Jiří Horák. W 75 rocznicę urodzin (Jiří Horák, in 75 annuary of birthday) —
Emanuel Baláš, p. 289-292.
167. Stan i rozwój nauk etnologicznych i muzealnictwa etnograficznego w Izraelu
(Anthropological studies and museums in Israel. The present state and pros­
pects of development) — Giza Frenklowa, p. 292-304.
168. Z działalności Instytutu Etnografii i Folkloru Czechosłowackiej Akademii Nauk
za rok 1959 (The Institute of Ethnography and Folklore of the Czechoslovak
Academy of Sciences. Report of activities in 1959) — Jiří Horák, p. 305-312.
169. Prace z zakresu hodowli bydła i pasterstwa w południowo-wschodniej Euro­
pie (Studies in cattle breeding and pastoral husbandry in South-Eastern E u ­
rope) — László Folates, p. 312-314.
170. Powojenna działalność etnograficzna w Rumunii ze szczególnym uwzględnie­
niem badań życia pasterskiego (Postwar ethnographic work in Romania with
particular emphasis on pastoralism) — Nicolae Dunáre, p. 314-329.
171. Badania karpackie Zakładu Etnografii U.Ł. oraz Zespołu Etnograficznego
I H K M P A N w Łodzi (Carpathian studies of the Dept. of Ethnography, Univ.
of Łódź and of the Ethnographic Group of I H K M P A N in Łódź) —
Bronisława
Kopczyńska-Jaworska,
p. 329-331.
172. Etnograficzne badania terenowe w Karpatach Zachodnich prowadzone w 1960 r.
przez Katedrę Etnografii Ogólnej i Socjologii U . J . (Ethnographic field studies
in the Western Carpathians conducted by the Dept. of General Ethnographv

�232

173.

174.

175.

176.

177..
178.

179.

180.
181.

182.
183.

ANEKS

and Sociology of the Univ. of Cracow in 1960) — Władysław
Kwaśniewicz,
p. 332.
Prace Zakładu Etnografii Słowian U.J. na terenie Karpat (Ethnographic
research in the Carpathian region — Dept. of Slavonic Ethnography, Univ.
of Cracow) — Małgorzata
Matušek, p. 332-335.
Materiały do kultury pasterskiej Karpat w T r a n s y l w a ń s k i m Muzeum Etno­
graficznym w Cluj (Materials for the Carpathian pastoralism in the T r a n sylvanian Ethnographical Museum at Cluj) — Valeriu Butura, p. 335-341.
Karpacka kultura ludowa w praskich zbiorach etnograficznych (Carpathian
folk culture in the Prague Ethnographical Collections) — Helena
Johnová,
p. 341-354.
Z działalności Muzeum Tatrzańskiego im. Т. Chałubińskiego w Zakopanem
(The Chałubiński Tatra Museum at Zakopane. Report on activities) — Juliusz
Zborowski,
p. 354-359.
Z działalności Muzeum im. W. Orkana w Rabce (The Orkan Museum at
Rabka. Activities) — Jan Bujak, p. 359-361.
Zbiory z Karpat i Podkarpacia w Muzeum Kultury i Sztuki Ludowej w War­
szawie (Carpathian collections in the Warsaw Museum of Folk Culture and
Folk Art) — Barbara Kaznowska-Jarecka,
p. 362.
Z działalności naukowo-badawczej na terenie Karpat i Podkarpacia Zespołu
Etnograficznego Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi (Car­
pathian researches of the Ethnographic Group of the Archaeological and
Ethnographical Museum in Łódź) — Maria Misińska, p. 362-367.
Badania archeologiczne w Karpatach (Archaeological investigations in the
Carpathians) •— Rudolf Jamka, 367-371.
Uwagi o stanie badań nad starszą epoką kamienną w Karpatach (Observa­
tions on the paleolithic in the Carpathians) — Janusz К. Kozłowski,
p. 371378.
Leopold Węgrzynowicz 19 I X 1881-11 V I I I 1960 (In memory of Leopold W ę ­
grzynowicz) —• Mieczysław
Cładysz, p. 378-383;
Janina Krajewska 1 X I I 1901-11 X I 1960 (In memory of Janina Krajewska) —
Piotr Dekoivski, p. 384-386.
RECENZJE — REVIEWS

184. Zagadnienia kultury ludowej terenu Karpat w czasopiśmie krajoznawczym
„Wierchy" 1923-1959 (Carpathian folk culture problems in the Tatra magazine
„Wierchy") — Maria Lechowska-Bujak,
p. 387-392.
185. „Gronie", R. 1—2: 1938-1939 (Regional periodical „Gronie") — Anna
Zambrzycka-Kunachowicz,
p. 393-395.
186. Acta Archaeologica Carpathica, t. 1: 1958 z. 1 — Anna
Kowalska-Lewicka,
p. 395-398.
187. Rudolf Śmiałowski, Architektura i budownictwo pasterskie w Tatrach Pol­
skich, K r a k ó w 1959 — Maria Gładyszowa,
398-400.
188. Pasterstwo w Słowenii (Pastoralism in Slovenia) — Bronisława
KopczyńskaJaworska,
p. 400-404.
189. I . I. Russu, Din trecutul pástoritului rominesc. Anuarul Muzeului Etnografie
al Transilvaniei pe anii 1957 si 1959, C l u j 1958, p. 135-156 — Nicolae
Dunáre,
p. 404-405.
190. Nicolae Dunáre, Problema cercetarii etnografice a pástoritului. Studii si сегcetari de istorie, t. 7: 1956 p. 173-179 —• BTonislaíoa
Kopczyńska-Jaworska,
p. 405-406.

�233

ANEKS

191. László Nagy Czirok, Pásztorélet a Kiskunságon, Budapest 1959 —
Tomás
Hofer, p. 406-408.
192. Adamson Hoebel E . , The law of primitive Man. A study in comparative
legal dynamice. Cambridge 1954 — Franciszek
Studnicki,
p. 408-411.

Tom
ARTYKUŁY,

STUDIA

I

MATERIAŁY

V I : 1962
—

PAPERS,

STUDIES

A N D

M A T E R I A L S

193. G ł a d y s z Mieczysław, Zarys planu działalności i organizacji Międzynaro­
dowej Komisji do Badania Kultury Ludowej w Karpatach (International
Commission for Cultural Research in the Carpathian Mountains. Plans and
activities 1960-1962), p. 15-40 (Russ. summ.).
194. B i e r n a c k a Maria, Dawne oraz współczesne formy organizacji pasterstwa
w Bieszczadach (Old and modern organization of sheep farming in the Biesz­
czady Region), p. 41-62 (Russ. summ.).
195. L e w i c k i Tadeusz, Południowe stoki Karpat w ś w i e t l e opisu Al-Idrlsiego —
1154 r. (The Southern slopes of the Carpathian mts. in the light of Al-Idrisi's
description — year 1154), p. 63-73 (Engl. summ.).
196. K u t r z e b a - P o j n a r o w a Anna, Problematyka polskich prac etnograficz­
nych dotyczących terenów Zachodnich Karpat (Polish ethnographical work on
the Western Carpathian Regions), p. 75-82 (Russ. summ.).
197. J a c o b e i t Wolfgang, Owczarze i hodowla owiec w Europie środkowej do
początku X X wieku (Sheepherders and sheepfarming in Central Europe up
to the beginning of the X X t h century), p. 83-92 (Engl. summ.).
198. G o t k i e w i c z Marian, O czadeckich repatriantach z Bukowiny (Notes on
the Czadc repartians from Bukovina), p. 93-133 (French summ.).
199. K w a ś n i e w i c z Władysław, Ze studiów nad rzemiosłem wiejskim Pogórza
Karpackiego. Świątnicki handel kłódkarski w latach 1850-1914 (Studies on
rural handicraft of the Carpathian Foreland. The Świątniki padlock trade
1850-1914), p. 134-162 (German summ.).
200. Z w o l i ń s k i Stefan, Badania nad historią górnictwa i hutnictwa w Tatrach
Polskich (Investigations into the history of mining and metallurgy in the
Polish Tatra), p. 163-191 (Russ. summ.).
201. P e t e r a Janina, Wędrówki pasterzy A r o m u n ó w w Albanii (Migrations of
the Aromenian pastoralists in Albania), p. 192-201 (French summ.).
202. U r b a ń s k a Barbara, Karakaczani. Nomadzki lud pasterski na Bałkanach
(The Krakatchans, the nomadic people of the Balkan Mountains), p. 202-225
(French summ.).
203. M a r k o w s k a Danuta, K i l k a uwag o procesie zanikania nomadzkich mi­
gracji pasterskich na terenie Bułgarii (Some notes on the process of dis­
appearance of nomad pastoral migrations on the Bulgarian territory), p. 226239 (French summ.).
204. J e ż - J a r e c k i Władysław, Bartnictwo Puszczy Solskiej (Apiculture of Sol­
ska Forest), p. 240-266 (French summ.).
205. G e r m a n Franciszek, Aleksander Rypiński. W 150 rocznicę urodzin... (Ale­
xander Rypiński), p. 267-280 (French summ.).
206. D a m r o s z Jerzy, Na marginesie edycji materiałów rękopiśmiennych M i ­
chała Federowskiego (Notes on the edition of M. Fedorowski's manuscript),,
p. 281-290 (Russ. summ.).
207. T u r n a u Irena, Materiały etnograficzne w polskich czasopismach X V I I I wie-

�'234

208.

209.

210.

211.

ANEKS

ku (The ethnographic material in Polish periodicals of the 18th Century),
p. 291-301 (Engl. summ.).
O s t r o w s k a Elżbieta, Drewniane budownictwo i obróbka drewna we
wczesnośredniowiecznym Wrocławiu (Wooden construction and woodworking
in earlymedieval Wrocław), p. 302-319 (German summ.).
K o p c z y ń s k a - J a w o r s k a Bronisława, Szałaśnictwo w Karpatach Pol­
skich w świetle prac zespołowych w roku 1960 (Summer grasing in the
Polish Carpathians (transhumance) in the light of colect research conduited
in Poland in 1960), p. 321-329.
L e c h o w s k a - B u j a k Maria, Ż y w e tradycje pasterstwa górskiego w Beski­
dzie Wyspowym (Living hill-pasturing traditions in the „Island"-Beskids)
p. 330-337.
T y l k o w a Danuta, Drewniane spichrze beczkowato sklepione w południo­
wej Sądecczyźnie (Barrel-arched wooden granaries in the Southern Sącz reg­
ion), p. 338-347.
KRONIKA — CHRONICLE

212. Przed V I I Międzynarodowym Kongresem Nauk Antropologicznych i Etnologicznych w Moskwie (Before the V I I International Anthropological and Ethno­
logical Congress in Moscow) — Witold Dynowski, Krzysztof Makulski, p. 349356.
213. Sprawozdanie z wycieczki do Bretanii, odbytej po zakończeniu V I Kongresu
Nauk Antropologicznych i Etnologicznych w Paryżu (Report of an ethnog­
raphical excursion to Brittany) — Maria Znamierowska-Priifferowa,
p. 357.
214. Archeologiczne Sympozjum Karpackie (Carpathian Archeological Symposium)
— Anna Kowalska-Lewicka,
p. 358.
215. Osadnictwo wczesnośredniowieczne w dorzeczu Sanu (Early-medieval settle­
ment in the San basin )— Antoni Kunysz, p. 358-365.
216. O zabytkach wiejskiego przemysłu na terenie Podhala (Relies of rural in­
dustry in the Podhale region) — Henryk Jost, p. 366-381.
217. Z prac nad organizacją Podhalańskiego Parku Etnograficznego (Works on
the Podhale scansen) — Wanda Jostowa, p. 381-383.
218. Ochrona z a b y t k ó w techniki w powiecie nowotarskim (Conservation of ethnog­
raphical monuments in the Nowy Targ district) — Wanda Jostowa, p. 383384.
219. Związek Podhalan w Ameryce Północnej (The Podhale Association in U S A ) —
Anna Kowalska-Lewicka,
p. 385-388.
220. Działalność etnograficzna w Estońskiej S R R w latach 1945-1960 (Ethnographical
work in the Estonian Soviet Socialist Republic) — Jiiri Linnus, p. 388-400.
221. Działalność Seminarium Etnografii i Folklorystyki Uniwersytetu J . E . P u r k y ň e
w Brnie (Activities of the Ethnography and Folklore Seminar of J E P at
Brno) — Richard Jeřábek, p. 400-403.
222. Mapy etnograficzne w Atlasie Górnej Austrii (Ethnographical maps in the
Atlas of Upper Austria) — Ernst Burgstaller, p. 403-407.
223. Próby zorganizowania w Czechosłowacji muzeum typu skansenowskiego (At­
tempts at the establishment of a Czechoslovakian scansen) — Helena
Johnová,
p. 407-413.
RECENZJE — REVIEWS

224. „Sowietskaja Etnografija", 1960 — Edward Pietraszek, p. 415-418.
225. „Československa Ethnografie", R. 8: 1960 — Zofia Szromba, p. 418-422.

�ANEKS

235

226. „Slovenský Národopis", R . 8: 1960 — Anna Zambrzycka-Kunachowicz,
p. 422427.
227. „Acta Archaeologica Carpathica", t. I : 1960 z. 2 — Anna
Kowalska-Lewicka,
p. 427-430.
228. „Rocznik Sądecki", t. I : 1939, t. I I : 1949, t. I I I : 1957, t. I V : 1960 — Helena
Burchardówna,
p. 430.
229. Pasterstwo Tatr Polskich i Podhala, Red.: W. Antoniewicz, t. I - I I I ; Wrocław
1959-1960 — Anna Kowalska-Lewicka,
p. 430-432.
230. Hanna Pieńkowska, Podtatrzańskie obrazy na szkle. K r a k ó w 1961 — Anna
Kowalska-Lewicka,
p. 433.
231. P a u l Chombart de Lauwe, Familie et habitation. Travaux du Groupe d'Ethnologie Sociále, Centre National de la Recherche Scientifique, t. I - I I , Paris 19591960 — Danuta Dobrowolska, p. 433-438.
232. A. Leroi-Gourhan, J . Poirier, Ethnologie de l'Union Francaise, t. I, Afrique,
Paris 1953 — Krzysztof Makulski, p. 438-444.
233. Paul Bohannan, Justice and Judgment among the Tiv, Oxford 1957 — Zofio
Szyfelbejn, p. 444-448.
24. Przegląd prac o rzemiosłach zajmujących się obróbką metali na terenie r a ­
dzieckich republik środkowoazjatyckich (Review of literature on metal-work­
ing handicraft on the territory of the Middle-Asiatic Soviet Republics), —
Zbigniew Jasiewicz, p. 449-455.
235. Theodor Hornberger, Die kulturgeographische Bedeutung der Wanderschaferei
in Siiddeutschland. Süddeutsche Transhumanz, Remagen 1959 — Wolfgang
Jacobeit, p. 456-459.
236. Ernst Burgstaller, Felsbilder und — inschriften im Toten Gebirge in Oberosterreich, Linz 1961 — Wolfgang Jacobeit, p. 459-460.

Tom V I I : 1963
ARTYKUŁY, STUDIA I MATERIAŁY — P A P E R S , S T U D I E S AND M A T E R I A L S

237. D y n o w s k i Witold, Z dziedzin deficytowych etnografii polskiej (The de­
ficit studies in Polish ethnography), p. 15-30 (French summ.).
238. L e w i c k i Tadeusz, P o ż y w i e n i e ludności Zachodniej Afryki w średniowieczu
w e d ł u g źródeł arabskich (The food of the West African peoples in the Middle
Ages according to arabie sources), p. 31-191 (Engl. summ.).
239. M a k u l s k i Krzysztof, Geneza B u s z m e n ó w na podstawie badań archeolo­
gicznych i etnograficznych (The origins of Bushmen in the light of archeological and ethnographic research), p. 192-298 (French summ.).
240. W a l i g ó r s k i Andrzej, Studia nad więzią terytorialną i rodzinną wschodnioafrykańskiego plemienia Luo (Studies on the territorial and familial links
in the East African tribe Luo), p. 299-362 (Russ. summ.).
241. W o l s k i Krzysztof, Powindah — patańscy koczownicy Afganistanu i P a k i ­
stanu (Powindah, the Patán nomadic tribe of Afghanistan and Pakistan),
p. 363-396 (Engl. summ.).
242. M a c i e j e w s k a Joanna, Akulturacja w gospodarce i trybie życia L a p o ń ­
czyków górskich w końcu X I X i na początku X X wieku (Acculturation in
the economy and way of life of the Laplanders), p. 397-424 (Russ. summ.).
243. K u t r z e b a - P o j n a r o w a Anna, Wspomnienie o profesorze Eugeniuszu
Frankowskim 21 X I 1884 — 8 I I 1962 (Some reminiscences about Professor
Eugeniusz Frankowski) p. 425-439.

�236

ANEKS
K R O N I K A — CHRONICLE

244. Sesja naukowa z okazji 50-lecia Towarzystwa Ludoznawczego w Poznaniu.
(Scientific Session on the occasion of the 50th anniversary of the existence
of the Society of Folk Research in Poznań) — Zbigniew
Jasiewicz, p. 442445.
245. Dyskusje o regionalizmie (Discussion about regionalism) — Krzysztof
Makulski, p. 445.
246. Sesja popularnonaukowa w Płocku (Popular and scientific session in Płock) —
Wanda Paprocka, Danuta Markowska, p. 445-449.
247. Wystawa „Afryka nieznana a bliska", Warszawa, wrzesień — październik 1962
(An exhibition „Africa unknown yet near") — Witold Dynowski,
p. 449-458.
248. Uwagi na temat studiów afrykanistycznych w Polsce (Some remarks on the
Africanistic studies in Poland) — Stefan Strelcyn, p. 459-461. (French summ.).
249. Międzynarodowe Sympozjum Afrykanistyczne w B i a ł y m s t o k u (International
symposium on Africa in Białystok) — Tadeusz Dzierżykray-Rogalski,
p. 462463.
250. Egzotyczne eksponaty powiększyły zbiory Muzeum Pomorza Zachodniego (Exo­
tic exhibits enlarge the collection of the Museum of West Pomerania) —
K[rzysztof]
M[akulski],
p. 463.
251. Dane statystyczne dotyczące Afryki (Statistic data concerning Africa) —
A[ndrzej]
W[aligar ski], p. 463.
252. Polskie badania archeologiczne na terenie północno-wschodniej Afryki (Polish
archaeological researches in the Northeastern Africa) — Wiktor A.
Daszew­
ski, p. 464-473.
253. Listy z Konga (Letters from the Congo) — Krzysztof
Makulski, p. 474-479.
254. Posiedzenie afrykanistów radzieckich poświęcone problemom koordynacji ba­
dań (A session of the Soviet researchers ever Africa devoted to the problem
of coordination of researches) — Klrzysztof]
M[akulski],
p. 479-481.
255. Ekspozycja zbiorów etnograficznych w Etiopii (Exposition of the ethnographic
collections in Ethiopia) — Klrzysztof]
M[akulski, p. 481-482.
256. V I Konferencja Ministrów Oświaty Narodowej Krajów Wspólnoty F r a n suskiej (The Sixth Conference of Ministers of Education of the French Com­
monwealth) — K[rzysztof]
M[akulski],
p. 482-483.
257. Stypendyści rządu francuskiego z krajów afrykańskich na studiach we F r a n ­
cji (Scholarship holders of the French Government from the African countries
at the French universities) —Klrzysztof] M[akulski],
p. 483-485.
258. Studium przygotowawcze do badań afrykanistycznych przy V I sekcji Ecole
Pratique des Hautes Etudes w Paryżu (The preparatory College to African
studies by the V l t h Section of Ecole Pratique des Hautes Etudes in Paris) —
Klrzysztof]
M[akulski],
485-486.
259. Konferencja Uniwersytecka Afryki Zachodniej (The University Conference
of West Africa) — Klrzysztof]
M[akulski],
p. 486-487.
260. Pierwsze czasopismo w Gwinei (The first newspaper in Guinea) —
A[ndrzej]
W[aligórski],
p. 487.
261. Nowy periodyk w Gabonie (New Periodic in Gabon) — A[ndrzej]
W[aligórski],
p. 487.
262. Oryginalna twórczość muzyczna Ghany (Original music of Ghana) —
A[ndrzej]
W [aligar ski], p. 487.
263. Czasopismo literackie w Ghanie (Literary Paper in Ghana) —
A[ndrzej]
W[aligórski],
p. 487.
264. Nowy ośrodek naukowy w Republice Czad (New scientific centre in the
Tschad Republic) — A[ndrzej]
W[aligorski],
p. 488.

�ANEKS

265.
266.
267.
268.
269.
270.
271.
272.
273.
274.
275.
276.

277.
278.
279.
2S0.
281.
282.

237

Nowe czasopismo poświęcone historii Afryki (New periodic devoted to the
history of Africa) — A[ndrzej]
W[aligórski],
p. 438.
Ostatnie seminaria afrykanistyczne (The recent African seminary) —
A[ndrzejJ
W[aligórski],
p. 488.
Włoski Instytut Afrykanistyczny (The African Institute in Italy) —
Afndrzej]
W[aligorski],
p. 488-489.
Rola radia w dziedzinie oświaty w Afryce Tropikalnej (The educational role
of the radio in the tropical Africa) — A[ndrzej]
W[aligorski],
p. 489.
Zagadnienia oświaty w Afryce (The problems of education in Africa) —
A[ndrzej] W [aligar ski], p. 490.
Podręczniki szkolne w Afryce (School handbooks in Africa) —
A[ndrzej
'W [aligar ski], p. 490.
Stypendia na badania terenowe w Afryce (Scholarships for the field rese­
arches in Africa) — A[ndrzej]
W [aligar ski], p. 490.
Badania naukowe na terenie Afryki (Scientific research in Africa) —
A[ndrzej]
W [aligar ski], p. 490.
Związek m u z e ó w afrykańskich (An Association of the African Museums) —
A[ndrzej]
'W [aligar ski], p. 491.
Prenumeratorzy czasopisma „Africa" (The subscribers to the „Africa" news­
paper) — A[ndrzej] 'W [aligar ski], p. 491.
Węgierskie badania Ameryki (Hungarian researches over America) — I . Boglár, p. 491-492.
V Konferencja Międzynarodowej Komisji do Badań Kultury Ludowej w K a r ­
patach, Smokowiec 17-20 X 1962 r. (The Fifth Conference of the International
Committee for Researches on Folk Culture in the Carpathian Mountains) —
Anna Kutrzeba-Pojnarowa,
p. 492-495.
Przegląd polskich wydawnictw o Afryce (A review of Polish publications
about Africa) — Jan Milewski,
p. 495-499.
„Revue Internationale des Sciences Sociales", 1961 •— A[ndrzej]
W[aligórski],
p. 500.
Africa from the point of view of American Negro scholars. Red. John A. Da­
vis, Paris 1960 — A[ndrzej]
W [aligar ski], p. 500.
Wydawnictwa The Institute of Race Relations (Publications of the Institute
of Race Relations) — A[ndrzej]
W [aligar ski], p. 500.
Wydawnictwa Międzynarodowego Instytutu Afrykanistycznego (Publications
of the International African Institute) — A[ndrzej]
W [aligar ski], p. 500-501.
Nowa książka Kwame Nkrumaha (A new book by Kwame Nkrumah) —
A[ndrzej]
W[aligórski],
p. 501.

RECENZJE — REVIEWS

283. Claude Lévi-Strauss, L a pensée sauvage, Paris 1962 — Anna
Kutrzeba-Poj­
narowa, p. 503-506.
284. Claude Lévi-Strauss, L e totemisme aujourd'hui, Paris 1962 — Krzysztof
Makulski, p. 506-515.
285. Claude Lévi-Strauss, Smutek tropików, Warszawa 1960 — Barbara
Olszewska-Dyoniziak,
p. 515-521.
286. Basil Davidson, Afryka budzi się, Warszawa 1957; Davidson Basil, Afryka
na nowo odkryta, Warszawa 1961 — Krzysztof
Makulski,
p. 521-531.
287. E . R. Leach, Pul Eliya — A Village in Ceylon. A Study of Land Tenure and
Kinship, London 1961 — Jadwiga Kowalik, p. 531-534.

�238

ANEKS

288. K a r l A. Wittfogel, Oriental Despotism. A Comparative Study of Total Power,
New Haven 1957 — Leszek Dzięgiel, p. 534-539.
289. Raymond Firth, We, the Tikopia, London 1957; Firth Raymond, Social Change
in Tikopia, London 1959 — Sławoj Szynkiewicz,
p. 539-544.
290. I . I . Potiechin, Formirowanije nacjonalnoj obszcznosti jużnoafrikanskich B a n ­
tu, Moskwa 1955, „Trudy Instytuta Etnografii im. N. N. Mikłucho-Makłaja",
Т. 39 — Joanna Maciejewska, p. 544-548.
291. Nie opublikowany manuskrypt prof. К . Moszyńskiego (An unpublished manu­
script of Prof. K . Moszyński) — Leszek Dzięgiel, p. 548-550.
292. „Etudes Rurales", Paris 1961, nr 1-3 — Anastazja
Kojdecka, p. 550-553.

Tom VIII: 1964
ARTYKUŁY, STUDIA I MATERIAŁY — P A P E R S , S T U D I E S AND M A T E R I A L S

293. D o b r o w o l s k i
Kazimierz, Trzy studia z teorii kultury ludowej (Three
studies on the theory of people's culture), p. 11-74.
294. M a r k ow s k a Danuta, Tradycyjna społeczność wioskowa w procesie zmian
(Traditional village community in the process of change), p. 75-106 (French
summ.).
295. O l s z e w s k a - D y o n i z i a k
Barbara, Przemiany kulturowe wsi podmiej­
skiej (Cultural transformation of a suburban village), p. 107-142.
296. P i e t r a s z e k Edward, Problem kultury robotniczej na tle rozpadu trady­
cyjnej kultury ludowej w Zagłębiu Krakowskim od schyłku epoki feudalnej
(Cultural problems of the working class in the K r a k ó w Mining Basin and
the decline of the traditional peasant culture by the end of feudal era),
p. 143-162.
297. S t o j a k
Antoni, Społeczno-kulturowe skutki industrializacji (Social and
cultural effects of industrialization), p. 163-171.
298. P o p i e l a Wojciech, Położenie proletariatu wiejskiego we wsi małopolskiej
Brzeźna od lat osiemdziesiątych X I X wieku do 1939 roku (The position of
the village proletariat in the Galician village of Brzeźna since the late X l X t h
century to 1939) p. 172-206 (French summ.).
299. K o w a l s k a - L e w i c k a Anna, Etnobotanika (Ethnobotany), p. 207-214.
300. S o b i e s k a
Jadwiga, Wielkopolski obrzęd topienia „Smiercichy" (The cu­
stom of „Drowing the Śrniercicha" in Wielkopolska), p. 215-250 (French
summ.).
301. J e w s i e w i c k i Bogumił, Próba zasygnalizowania roli źródła ikonograficz­
nego w badaniach etnograficznych (An attempt to portray the role of iconographic sources in ethnographical studies), p. 251-263.
302. K u t r z e b a - P o j n a r o w a Anna, Uwagi na temat organizacji i metod
etnograficznych badań terenowych we Francji (Remarks on the organization
and methods of ethnographical studies in France) p. 264-281.
303. J e s t Corneille, Uwagi na temat żniw w Normandii (A note on thrashing
in Normandy), p. 282-290.
304. L e w i c k i Tadeusz, Traits d'histoire du commerce transsaharien. Marchands
et missionnaires ibadites en Soudan occidental et central au cours des V I I I X I I siecles (Historical background of Trans-saharian trade. Ibadite merchands
and missionaries in Western and Central Sudan between V I I I and X I I cen­
turies), p. 291-311.
305. W o l s k i Krzysztof, Dekorowanie w i e l b ł ą d ó w w prowincji Sind w Pakistanie

�ANEKS

23»

zachodnim (Decorating of camels in the Sind province of Western Pakistan),
p. 312-325 (French summ.).
306. W o l s k i Krzysztof, Diogo Gomes i jego opis wybrzeży Afryki zachodniej
w X V wieku (Diogo Gomes and his description of the West African Coast
in X V t h century), p. 326-330.
K R O N I K A — CHRONICLE

307. Profesor M. G . Lewin (In memory of Professor M. G . Lewin) — Witold
Dynowski, p. 331-334.
308. Profesor M. J . Herskovits (In memory of Professor M. J . Herskovits) —
Krzysztof
Makulski, p. 335-341.
309. Trzecia Konferencja Komitetu Redakcyjnego międzynarodowego czasopisma
etnograficznego krajów demokracji ludowych „Demos" (Third Conference of
the Board of Editors of the international ethnographical periodic „Demos",
countries of peoples' democraties) — Anna Kutrzeba-Pojnarowa,
p. 342-344.
310. Sprawozdanie z badań w Indiach Pólnocno-Wschodnich w 1960 roku doty­
czących problemu dawności uprawy kukurydzy w Azji (Report on investiga­
tion carried out in North-Eastern India of the problem of the history of
maize cultivation in Asia) — Tomasz Marszewski, p. 344-353.
311. Seminaria naukowe poświęcone krajom gospodarczo słabo rozwiniętym (Sym­
posia on the underdeveloped countries) — Krzysztof
Makulski,
p. 354-358.
312. Nowe czasopismo „Afryka" (New periodical „Afryka") — Krzysztof
Makulski,
p. 358-362.

RECENZJE — REVIEWS

313. Kultura indiejcew. Wkład koriennogo nasielienija Amieriki w mirowuju k u l ­
turu, Red. A. W. Jefimow, I. A. Zołotariewska, Moskwa 1963 — Witold
Dynowski, p. 363-369.
314. „Sowietskaja Etnografija" 1961-1962 — Edward Pietraszek,
p. 369-374.
315. „Československa Etnografie" R. 9-10: 1961-1962 — Zofia Szromba, p. 375-380.
316. „Studia i Materiały Lubelskie". Etnografia, t. I, Lublin 1962 — Zofia
Staszczak, p. 380-381.
317. Dzieje ziemi słupeckiej, praca zbiór., Słupca — Poznań 1960 — Anna
Zambrzycka-Kunachowicz,
p. 381-383.
318. M. Biernacka, P o t a k ó w k a w i e ś powiatu jasielskiego 1890-1960. Z badań nad
współdziałaniem, Warszawa 1962 — Zofia Staszczak, p. 383-385.
319. K a j Birket-Smith. Primitive Man and his Ways, London 1960 — Leszek
Dzię­
giel, p. 385-387.
320. Lloyd Cabot Briggs, Tribes of the Sahara, Cambridge, Mass. 1960 — Wiktor
Andrzej Daszewski, p. 387-388.
321. Klaus Ferdinand, The Horizontal Windmills of Western Afghanistan, „Folk",
vol. 5: 1963, Kobenhavn, s. 71-89 — Krzysztof
Wolski, p. 388-390.
322. Fernand van Langenhove, Consciences tribales et nationales en Afrique Noire,
Bruxelles 1960 — Joanna Maciejewska,
p. 390-394.
323. Lucy Mair, Primitive Government, Harmondsworth 1962 — Leszek
Dzięgiel,
p. 394-396.
324. Guy Moréchand, Principaux traits du chamanisme Meo Blanc en Indochine,
„Bulletin de l'Ecole Francaise d'Extreme Orient" T. 47: 1955, Fasc. 2, Paris —•
Saigon, s. 509-546 — Tomasz Marszewski,
p. 397-399.

�240

ANEKS

325. M. Mead, Cultural Change and Technical Development — Sławoj
Szynkiewicz, p. 399-405.
326. Reinhard Peesch, Kulturstromungen in den Küstenzonen der südlichen Ostsee,
in: „Deutsches Jahrbuch für Volkskunde", В. 8: 1962, Teil 1 — Jadwiga
Ku­
charska, p. 405-408.

Tom
ARTYKUŁY,

STUDIA

I

MATERIAŁY

I X : 1965
—

PAPERS,

STUDIES

A N D

MATERIALS

327. K u t r z e b a - P o j n a r o w a Anna, Z zagadnień metodyki polskich prac etno­
graficznych: czas i przestrzeń w badaniach kultury ludowej (Method in Polish
ethnographical studies: time and space in research on folk culture), p. 25-40
(French summ.).
328. B u r s z t a Józef, Etnografia a współczesność. Nieco refleksji metodologicz­
nych w związku z badaniami na Ziemiach Zachodnich (Ethnography and
modern times. Some methodological reflections concerning research on Po­
land's Western Territories), p. 41-61 (Germ. summ.).
329. K w a ś n i e w i c z Krystyna, Z badań nad zwyczajami dorocznymi w spo­
łeczności wiejskiej (Annual customs in a rural community), p. 62-102 (Germ,
summ.).
330. K w a ś n i e w s k i Krzysztof, Brogi jako element zagrody chłopskiej w, Pol­
sce (Haystacks as an element on the Polish farm), p. 103-121 (Germ. summ.).
331. M a r k o w s k a Danuta, Współczesne badania nad rodziną wiejską w Polsce
(Contemporary research on the peasant family in Poland), p. 122-153.
332. N i z i ń s k a
Irena,
Olszowy
Barbara,
Szromba-Rysowa
Zofia,
Zambrzycka-Kunachowicz
Anna, Zagadnienia wiejskiej w y t w ó r ­
czości domowej, rzemiosła i przemysłu Karpat Polskich w etnograficznej lite­
raturze powojennej (Post-war ethnographical literature on rural home indu­
stries, crafts and industry in the Polish Carpat hians), p. 154-183.
333. K u t r z e b a - P o j n a r o w a Anna, V I I Międzynarodowy Kongres Nauk A n ­
tropologicznych i Etnologicznych w Moskwie 3-10 V I I I 1964 (Comments on
the V I I International Congress of Anthropological and Ethnological Sciences
in Moscow 3-10 August 1964) p. 185-198.
334. D у n o w s к i Witold, 250-lecie Muzeum Antropologii i Etnografii im. Piotra
Wielkiego w Leningradzie (250th anniversary of the Peter the Great Museum
of Anthropology and Ethnography in Leningrad), p. 199-220.
335. L e w i c k i Tadeusz, Źródła arabskie do dziejów Afryki na południe od S a ­
hary (Arab sources on the history of Africa south of the Sahara), p. 221-293
(French summ.).
336. S z y n k i e w i c z Sławoj, Rozpad rodziny macierzystej na Sumatrze a po­
zycja społeczna kobiety (The disintegration of the matriachal family on S u ­
matra and the social position of women), p. 294-321 (Engl. summ.).
337. K o h u t n i c k i Bohdan, Podobieństwo e l e m e n t ó w kultur niedźwiedzia u lu­
dów północnych obszarów Ameryki i Azji (Similarity of bear cult elements
in the peoples of the northern parts of America and Asia — an attempt to
confront two different hypotheses), p. 322-346 (Engl. summ.).
338. M а к u 1 s к i Krzysztof, Historia badań etnograficznych Sahary na tle hi­
storii ogólnej penetracji tej pustyni (A history of ethnographical research
in the Sahara againts the background of the general penetration of the
desert), p. 347-387.

�ANEKS

241

339. B u r c h a r d Przemysław, Z problematyki łuku (The bow), p. 388-421 (Ger­
man summ.).
340. W o l s k i Krzysztof, Garncarstwo południowego Sindu — Pakistan Zachodni
(Pottery making in Southern Sindu, Western Pakistan), p. 422-434 (Engl.
summ.).
341. P a r a d o w s k a Maria, Wkład polskich podróżników do historii etnografii.
Relacje Aleksandra Jabłonowskiego o Bliskim Wschodzie (Contribution of
Polish explorers to the history of ethnographie. Aleksander Jablonowski's
accounts of the Near East), p. 435-439.
K R O N I K A — CHRONICLE

342. Międzynarodowa Konferencja poświęcona badaniom kultury ludowej w K a r ­
patach (International Conference on the folk culture of the Carpathians) —
Mieczysław
Gładysz, p. 440-457.
343. Jubileusz Muzeum Etnograficznego w Warszawie 1888-1963 (Jubilee of the
Ethnographical Museum in Warsaw) — Władysław
Jeż-Jarecki,
p. 457-461.
344. Wystawa jubileuszowa Muzeum Kultury i Sztuki Ludowej w Warszawie (Ju­
bilee exhibition of the Folk Culture and Art Museum in Warsaw) — Wła­
dysław Jeż-Jarecki,
p. 461-463.
345. I I I Międzynarodowe Seminarium Etnograficzne pomocniczych pracowników
nauki (III Joint Ethnographical Seminar attended by the assistant staff of
various ethnographical institutions) — Teresa Dobrowolska, p. 463-466.
346. Konferencja Demograficzna w Olsztynie (Demographic Conference in Olsztyn)
— Adom Wyderko, p. 466-467.
347. Etnografia w Gruzińskiej S R R (Ethnography in the Georgian S S R ) — Guram
Gasitaszwili, Zbigniew Jasiewicz, p. 467-472.
348. Etnografia w ČSRS (Ethnography in Czechoslovakia) — Walerian
Sobisiak,
p. 472-477.
349. Kongres węgierskich etnografów w Budapeszcie 16-20 X 1963 r. (Congress
of Hungarian Ethnographers in Budapest 16-20 October 1963) — Ireno Nizińska, p. 477-482.
350. Etnobotanika w publikacjach Instytutu J . Lipsa na Uniwersytecie К . Marksa
w Lipsku (Ethnobotany in the publications of the J . Lips Institute at the
K a r l Marx University in Leipzig) — Jadwiga Kucharska, p. 482-486.
351. Etnograficzna monografia muzealna pasterstwa i hodowli owiec we Francji —
wystawa „Pasterze Francji" w Musée des Arts et Traditions Populaires w P a ­
ryżu (Monographic ethnographic exhibition on shepherds and sheep rearing
in France — „Shepherds of France" exhibition at the Museé des Arts et
Traditions Populaires in Paris) — Maria Frankowska, p. 486-497.
352. Ośrodek badań folklorystycznych w Kairze (Folklore Research Centre in
Cairo) — Barbara Czerniak, p. 497-501.
353. D r Tadeusz Delimat 28 V I I I 1920 — 91 1964 (In memory of dr Tadeusz
Delimat) — Ksawery Piwocki, Anna Kutrzeba-Pojnarowa,
p. 501-505.
354. Maksym Faddiejewicz Rylski (In memory of Maksym Faddiejewicz Rylski),
p. 505.
355. Iwan Izosimowicz Potiechin (In memory of Iwan Izosimowicz Potiechin), p. 505.
RECENZJE — REVIEWS

356. Marcel Griaule, Méthode de l'ethnographie, Paris 1957 — Krzysztof
ski, p. 507-510.
16 — Etnografia Poiska, XXI/2

Kwaśniew­

�242
357.
358.
359.
360.
361.
362.
363.
364.
365.
366.
367.
368.

369.
370.
371.

372.

373.

374.

375.

376.
377.
378.
379.

380.

ANEKS

Claude Lévi-Strauss, Les structures élémentaires de la párente, Paris 1949 —
Anna Kutrzeba-Pojnarowa,
p. 510-514.
Essays on the Ritual and Social Relations, Red. Max Gluckman, Manchester
1962 — Zofia Sokolewicz, p. 514-521.
Andrzej Abramowicz, Studia nad genezą polskiej kultury artystycznej, Łódź—
Warszawa 1962 — Jacek Olędzki, p. 521-526.
„Prace Etnograficzne", z. 1, K r a k ó w 1963 (Zeszyty Naukowe Uniwersytetu J a ­
giellońskiego) — Anna Kutrzeba-Pojnarowa,
p. 527-529.
„Studia i Materiały Lubelskie", z. 1, Etnografia, Lublin 1962 — Teresa K a r wicka, p. 529-532.
„Muveltség és Hagyomány. Studia Ethnologica Hungariae et Centralis ас
Orientalis Europae". t. I - I V : 1960-1962 — Irena Nizińska, p. 533-545.
„Masalebi Sakhartwełos Ethnographiisathwis", t. X I I - X I I I : 1963 Tbilisi —
Zbigniew Jasiewicz, Maiko Kwaliaszwili, p. 545-547.
„Český Lid", R. 50: 1963 — Zofia Szromba-Rysowa, p. 548-553.
„Narodna Tworczisť ta Etnohrafija", 1963 — Danuta Tylkowa, p. 553-557.
„Museum", t. X V I : 1963, nr 3 — Jan Bujak, p. 557-560.
Kultura ludowa Wielkopolski, pod red. J . Burszty, t. 2, Poznań 1964 — Anna
Kutrzeba-Pojnarowa,
p. 560-563.
Biblioteka Słupska: Słowiańska w i e ś K l u k i , t. 2: 1958; Budownictwo S ł o w i ń ców, t. 5: 1960; Słowińcy i ich kultura, t. 11: 1963 — Magdalena
Rostworowska,
p. 564-567.
Maria Znamierowska-Priifferowa, Rybackie narzędzia kolnę w Polsce i w k r a ­
jach sąsiednich, Toruń 1957 — Jadwiga Kucharska, p. 567-570.
Marian Pokropek, Materiały do historii budownictwa ludowego z terenu K u r ­
piowskiej Puszczy Zielonej, Warszawa 1962 — Wanda Paprocka, p. 570-571.
Zofia Staszczak, Budownictwo chłopskie w w o j e w ó d z t w i e lubelskim (w X I X
i X X wieku), Wrocław 1963, Prace i Materiały Etnograficzne, t. 24 — Mariaw
Pokropek, p. 572.
Franziska Beck, Vom Volksleben auf der Danziger Nehrung nach archivalischen Quellen von 1594-1814, Marburg 1962, „Wissenschaftliche Beitráge zur
Geschichte und Landeskunde Ost-Mitteleuropas", Nr 61 — Walerian Sobisiak,
p. 572-576.
Wolfgang Jacobeit, Schafhaltung und Schafer in Zentraleuropa bis zum Beginn
des 20. Jahrhunderts, Berlin 1961, Deutsche Ak. d. Wiss. z. Berlin. Veróffentl.
d. Inst. f. d. Volkskunde, t. 25 — Anna Kutrzeba-Pojnarowa,
p. 576-580.
K a r l Baumgarten, Zimmermannwerk in Mecklenburg. Die Scheune, Deutsche
Akademie der Wissenschaften zu Berlin. Veroffentlichungen des Instituís für
deutsche Volkskunde, t. 26 — Krzysztof Kwaśniewski,
p. 580-582.
L'udové stavitel'stvo a b ý v a n i e na Slovensku. Sborník štúdii, Bratislava 1963,
Práce Národopisného Ú s t a v u Slovenskej Akademie Vied, t. 12 — Zofia Sta­
szczak, p. 582-585.
Emanuel Balaš, Mnohoboké stodoly v indikačních skicách stabilního katastru,
„Český Lid", R. 51: 1964, z. 1, s. 33-43 — Maria Gładyszowa,
p. 585-588.
Edit Fél, Tomás Hofer, Klára К. Csilléry, Hungarian Peasant Art, Budapest
1958 — Wanda Paprocka, p. 588-590.
Micul Atlas Linguistic Romin, seria nouá, t. 1: 1956 — Krzysztof
Kwaśniewski,
p. 590-592.
Arta Populara din Valea Jiului (Regiunea Hunedoara), pod red. Nicolae D u náre, Bacuresti 1963, Studii de Etnografie, t. 2 — B.
Kopczyńska-Jaworska,
p. 592-596.
Jean-Michel Guilcher, L a tradition populaire de danse en Basse-Bretagne,

�ANEKS

243

Paris 1963 — Anna Zadrożyńska, p. 596-599.
381. Placide Rambaud, Economic et sociologie de l a montagne. Albiez — le Vieux
en Maurienne, Paris 1962 — Anastazja Kojdecka, p. 600.
382. Lucien Bernot, Blancard René, Nouville un village francais, Paris 1953 —
Anastazja Kojdecka, p. 600-601.
383. D. Olderogge, Zapadnyj Sudan w X V - X I X w. w. Oczerki po istorii i istorii
kultury, Moskwa—Leningrad 1960 — Jan Tyszkiewicz, p. 601-607.
384. Problemy afrykanistyki. Wybór materiałów z Pierwszego Międzynarodowego
Kongresu Afrykanistów, Akra, grudzień 1962, pod red. S. Strelcyna, Warszawa
1963 — Leszek Dzięgiel, p. 607-610.
385. Davidson Basil, Czarna Matka, Warszawa 1963 — Krzysztof Makulski, p. 610615.
386. Cheikh Anta Diope, L'Unité culturelle de l'Afrique Noire, Paris 1959 — Krzy­
sztof Makulski, p. 615-618.
387. Andrzej Zajączkowski, Aszanti — K r a j Złotego Tronu, Warszawa 1963 —
Krzysztof Makulski, p. 618-620.
388. R. N. Ismagiłowa, Narody Nigerii — etniczeskij sostaw i kratkaja etnograficzeskaja charaktieristika, Moskwa 1963 — Andrzej Woźniak, p. 620-622.
389. Andrew Sharp, Ancient Voyagers in the Pacific, London 1957; Godlewski A. L . ,
Drogi S y n ó w Słońca, Wrocław 1963 — Barbara
Matuszewska-Kohutnicka,
p. 622-625.
390. B . Rinczen, Mongoł ardyn gar urłał, br. m. i r. wyd.; Mongoł ardyn goeł czingijn chee ugałz, br. m. i r. wyd. — Jaceřc Olędzki, p. 626-629.

Tom X : 1966
ARTYKUŁY, STUDIA I MATERIAŁY — P A P E R S , S T U D I E S AND M A T E R I A L S

391. D o b r o w o l s k i
Kazimierz, K u t r z e b a - P o j n a r o w a Anna,
Sylwetka
naukowa Jana S t a n i s ł a w a Bystronia (Jan S t a n i s ł a w Bystroń), p. 15-30 (French
summ.).
392. O l s z e w s k a - D y o n i z i a k Barbara, Funkcjonalny model kultury w ś w i e t l e
^ niektórych osiągnięć współczesnej antropologii i socjologii (A functional model
(' of cultural analysis in the light of modern anthropology and sociology), p. 31-60
(Engl. summ.).
393. M a ł k o w s k a Krystyna, Problem akulturacji w etnologii a m e r y k a ń s k i e j
(Acculturation in American ethnology), p. 61-73 (Engl. summ.).
394. P i e t r a s z e k Edward, Kultura ludowa i robotnicza wobec w s p ó ł c z e s n e j pro­
blematyki kultury (Peasant and working class and modern problems of culture),
p. 74-93 (French summ.).
395. M i l e w s k i Tadeusz, Ludy starożytnych B a ł k a n ó w (People of the Balkans iň
ancient times), p. 95-116 (French summ.).
396. B a t o w s k i Henryk, Bałkany. K r a j e i narody bałkańskie. O zmianach treści
tych pojęć (The Balkans. The Balkan countries and peoples. Changes in the
meaning of those terms), p. 177-126 (French summ.).
397. U r b a ń s k a Barbara, Etnografia historyczna P ó ł w y s p u Bałkańskiego w cza­
sach n o w o ż y t n y c h i dzisiejsza dyferencja etniczna (Historical ethnography of
the Balkan Peninsula in modern times, and presend-day ethnical differentia­
tion), p. 127-157 (Russian summ.).
398. P e t e r a Janina, Budownictwo pasterzy A r o m u n ó w w Albanii (Building by
Aromun shepherds in Albania), p. 158-177 (Russian summ.).

�244

ANEKS

399. M r ó z Lech, O problemie cygańskim (The Gypsy problem), p. 178-195 (French
summ.).
400. P a p r o c k a Wanda, Warunki rozwoju wiejskich ośrodków handlowych na
terenie północno-wschodniego Mazowsza w X I X w. — na przykładzie miasta
Myszyńca (Conditions determining the development of village trade centres
in North-east Mazowsze in the 19th century — illustrated by the town of
Myszyniec), p. 176-207 (French summ.).
401. M u l k i e w i c z - G o l d b e r g o w a Olga, Wiejskie tkactwo chałupnicze w B e ł chatowskiem (Weaving as a home industry in the B e ł c h a t ó w region), p. 208-216
(French summ.).
402. G ł a dу s z Mieczysław, Z badań nad rozwojem etnografii bułgarskiej —
Christo Wakarelski (Research on the development of Bulgarian ethnography —
Christo Wakarelski), p. 217-235 (French summ.).
403. F r a n k o w s k a Maria, Zadania i potrzeby polskiej amerykanistyki w zakresie
etnografii (The aims and needs of Polish americanistics in the field of ethno­
graphy), p. 237-252 (Engl. summ.).
404. M i l e w s k i Tadeusz, Pochodzenie ludności Ameryki przedkolumbijskiej w od­
biciu j ę z y k o w y m (Origin of the peoples of pre-Columbian America in the
light of language), p. 253-280 (Engl. summ.).
405. M a t u s z e w s k a - K o h u t n i c k a Barbara, Ekonomiczne podstawy kultury
Indian Prerii (Economic foundations of the culture of the prairie Indians),
p. 281-301 (Engl. summ.).
406. K o h u t n i c k i Bohdan, Proces akulturacji Indian Pueblo (Acculturisation of
the Pueblo Indians), p. 302-314, (Russian summ.).
407. S k a z i ń s k a Monika, Widowiska obrzędowe Indian Zuni i ich związki z go­
spodarką i ustrojem społecznym (Rituals among the Zuni Indians, and their
connections with the economy and social structure), p. 315-338 (Engl. summ.).
408. M a ł k o w s k a Krystyna, Potlatch. Jego rola w kulturze Indian północnozachodniego wybrzeża Kanady (Potlatch. Its role in the culture of the Indians
of the North-west coast of Canada), p. 339-375 (Engl. summ.).
.,
409. K o w a l s k a - L e w i c k a Anna, Przeobrażenia kulturowe Indian Montanu
peruwiańskiej pod w p ł y w e m kontaktów z kulturą europejską (Cultural changes
among the Indians of Peruwian Montana under the influence of contacts with
European culture), p. 376-396.
410. P o s e r n - Z i e l i ń s k i Aleksander, Problemy powiązań Ameryki przedkolum­
bijskiej z Oceanią (Cultural connections between pre-Columbian America and
the Pacific Orean), p. 397-421 (Engl. summ.).
411. M r o z e k Anna, Społeczne funkcje Koranu (The social function of the Koran),
p. 422-444.
412. L e w i c k í Tadeusz, Awunkulat w średniowiecznej Afryce (The avunculat
in mediaeval Africa), p. 445-459.
413. M a r s z e w s k i Tomasz, Postacie antropomorficzne w maskach niedźwiedzi
w starożytnej sztuce chińskiej. Próby interpretacji (Anthropomorphic figures
with the bear-masks in the ancient Chinese art), p. 460-474.
414. К a m о с к i Janusz, Zbiory afrykanistyczne w muzeach polskich (African
collections in Polish museums), p. 475-486.
K R O N I K A — CHRONICLE

415. Wystawa Sztuki Starożytnego Meksyku w Poznaniu (Exhibition of Ancient
Mexican Art in Poznań) — Stanisław
Błaszczyk,
p. 487-490.
416. I I Etnograficzne Seminarium Amerykanistyczne, Poznań 2-4IV1965 (Second

�245

ANEKS

.Ethnographic Americanistics Seminar, Poznań 2-4 I V 1965), Maria
Paradowska,
p. 490-493.
417. ; Etnografia w N R D (Ethnography in the German Democratic Republic) —
Walerian Sobisiak, p. 493-498.
418. .Badania Szwajcarskiego Instytutu i Muzeum Chleba i Pieczywa (Research done
by the Swiss Institute and Museum of Bread and Baking) — Max
Warren,
. p. 498-506.
RECENZJE — REVIEWS

419.
420.
421.
422.
423.
424.
425.
426:
:

427.
428.'

„Sowietskaja Etnografija", 1963-1964 — Zbigniew
Jasiewicz,
p. 507-513.
„Narodna Tworczisť ta Etnohrafija", R. 8: 1964 — Danuta Tylkowa, p. 513-517.
„Český L i d " . R. 51: 1964 — Zofia Szromba-Rysowa,
p. 518-523.
„Muveltség es Hagyomány", Studia Ethnologica Hungariae et Centralis ас
Orientalis Europae. t. 5: 1963, t. 6: 1964 — Irena Nizińska,
p. 523-532.
„Revista de Folklor Bucuresti", t. 1-8: 1956-1963 — Maria Misiňska,
p. 533-564.
„Forschungen zur Volks- und Landeskunde", Nr 4: 1961 — Maria Misiňska,
p. 534-535.
„Anuarul Muzeului Etnografie al Transilvaniei", Anii 1957, 1958, 1959-1961 —
Maria Misiňska, p. 535-539.
„Deutsches Jahrbuch fiir Volkskunde", t. 10 (1-2): 1946 — Józef
Burszta,
p. 540-542.
Můsée et Institut d'Ethnographie de la Ville de Geneve, „Bulletin Annuel",
nr 1: 1958, nr 6: 1963 — Teresa Komornicka, p. 542-549.
Jan Basara, Terminologia budownictwa wiejskiego w dialektach polskich, cz. I :
Dom mieszkalny. Wrocław 1964 — Marian Pokropek,
p. 550-553.
Józef Ligęza, Maria Żywirska, Zarys kultury górniczej. Katowice 1964 —
Edward Pietraszek, p. 554-56*0.
Studia nad przyczynami powstania zbójnictwa w Karpatach Zachodnich, U w a ­
gi na marginesie opracowań polskich (Study of reasons for the emergence of
banditry in the Western Carpathians), Henryka
Hołda, p. 560-565.
Alena Plessingerová, Vý v o j topeniště, jeho využívání á v ý z n a m ve slovenských
obcích pod Javorníky. „Sborník Národního Muzea v Praze", Ser. A, t. 17 (4/5):
1963, p. 149-235 — Anna Kowalska-Lewicka,
p. 565-568.
Rudolf Braun, Industrialisierung und Volksleben. Zürich-Stuttgart 1960 —
Olga Mulkiewicz-Goldbergowa,
p. 568-571.
•
K a r l Baumgarten, U . Bentzien, Hof und Wirtschaft der Ribnitzer Bauern.
Edition und Kommentar der Kloster Inventariums von 1620, Berlin 1963 —
Walerian Sobisiak, p. 571-574.
Zarys litewskiej etnografii. Lietuviu etnografijos bruožai. Red.: A. Vyšniauskaité. Vilnius 1964, Kalina Skłodowska-Antoniewicz,
p. 574-578.
Romulus Vuia, Tipuri de pásťorit la romini (sec. X I X — ínceptůl sec. X X ) ,
Bucuresti 1964, „Studii de Etnografie" Т. 3 — Bronisława
Kopczyńska-Jaworska.
p. 578-584.
Halfdan Siiger, From the Third Danish Expedition to Central Asia. Ethnological
Field-Research in Chitral, Sikkim, and Assam. Preliminary Report. Kobenhavn
1956, Historisk-filologiske Meddelelser" T . 36 nr 2 — Tomasz
Marszewski,
p. 584-588.
Ostatnie książki Oscara Lewisa (The last books of Oscar Lewis) — Andrzej
Wożniak, p. 588-591.
Ekwador — Istoriko-etnograficzeskije oczerki. Red.: A. W. Jefimow, J . K . G r i gulewicz, W. M. Gonczarow, Moskwa 1963 — Andrzej Wożniak, p. 591-592.
!

429.
430. '

431.

432.
433.

434.
435.

436.

437.
438.

�246

ANEKS

439. Marian Małowist, Wielkie państwa Sudanu Zachodniego w późnym śred­
niowieczu, Warszawa 1964 — Krzysztof
Makulski, p. 593-598.
440. Egipskie czasopismo poświęcone sztuce ludowej (An egyptian periodical dealing
with folk art) — Teresa Pfabé, p. 598-602.
441. Dwie książki o Indiach (Two books about India); — Sławoj Szynkiewicz, p. 602607.
442. Markowska Danuta, Rodzina w środowisku wiejskim. Studium wsi podkra­
kowskiej, Wrocław—Warszawa—Kraków 1964 — Anna
Kutrzeba-Pojnarowa,
p. 607-608.

Tom X I : 1967
ARTYKUŁY, STUDIA I MATERIAŁY — P A P E R S , S T U D I E S AND M A T E R I A L S

443. D y n o w s к i Witold, Etnografia w aktualnych tendencjach rozwojowych nauk
społecznych (Ethnography in current trends of the social sciences), p. 17-29
(Engl. summ.).
444. K u t r z e b a - P o j n a r o w a Anna, Współpraca nauk społecznych w studiach
nad przeszłością i teraźniejszością kultury wsi polskiej. Na marginesie nowych
wydawnictw źródłowych (Collaboration between the social sciences in studies
of the past and present culture of the Polish rural areas. With reference to
new published sources), p. 30-43 (French summ.).
445. G ł a d y s z Mieczysław, Juliusz Zborowski. Z historii etnografii Podhala (Ju­
liusz Zborowski. History of the ethnography of the Podhale district), p. 44-61
(French summ.):
446. D o b r o w o l s k a Agnieszka, Uwagi o rubieżach etnograficznych w centralnej
Europie (Notes on ethnographic boundaries in central Europe), p. 62-86 (French
summ.).
447. K o p c z y ń s k a - J a w o r s k a Bronisława, Próba klasyfikacji t y p ó w paster­
stwa karpackiego (An attempt to classify types of pastoralism in the C a r ­
pathians), p. 87-98.
448. G ł a d y s z o w a
Maria, O budownictwie ludowym w Karpatach Polskich.
Zagadnienia, metody, kierunki badawcze. (Peasant buildings in the Polish
Carpathians. Problem, methods, research trends), p. 99-111.
449. B a z i ń s k a Barbara, Ślady działania instytucji czarownictwa w pamięci h i ­
storycznej i praktykach pasterzy tatrzańskich (Survivals of magic in pastoral
practices in the Tatras), p. 112-131.
450. O l e j n i k Jan, Magiczne wyobrażenia w rejonie Wysokich Tatr (Magic beliefs
in the High Tatras), p. 132-149.
451. P i e t r a s z e k Edward, Zmiany wnętrz mieszkalnych we wsi nowotarskiej
pod w p ł y w e m urbanizacji (Changes in the interior of houses in Nowy Targ
villages under the impact of urbanisation), p. 150-172.
452. S z r o m b a - R y s o w a Zofia, Niektóre aspekty badań nad p o ż y w i e n i e m lud­
ności wiejskiej w Beskidzie Śląskim (Certain aspects of studies on the diet of
the rural population in the Silesian Beskides), p. 173-177.
453. Z a m b r z y c k a - K u n a c h o w i c z Anna, Badania ośrodka
krakowskiego
nad rzemiosłem wiejskim. Problematyka i propozycje (Studies by Cracow
ethnographers on rural handicrafts), p. 178-184.
454. W o j t o w i c z Janina, O Lasowiakach i gwarze lasowskiej. Porównanie wnio­
s k ó w etnografa i językoznawcy (Lasoviaks and their dialect. Comparison of
conclusions reached by an ethnographer and a linguist), p. 185-191.

�ANEKS

247

455. Ż y w i r s k a Maria, Kurpie w Puszczy Białej (The Kurpie people in the
Biała Puszcza), p. 192-202.
456. С h ę t n i к Adam, Tłoki na Kurpiach (Work-bees in the Kurpie district),
p. 203-207.
457. P a r a d o w s k a Maria, Karol Brzozowski — podróżnik i badacz Bliskiego
Wschodu (Karol Brzozowski — traveller and expert on the Near East), p. 208223.
458. L e w i c k i Tadeusz, Najważniejsze problemy historiografii Afryki subsaharyjskiej na Międzynarodowym Kongresie Historii Afryki w Dar es Salaam
26 I X — 3 X 1965 r. (Key problems in the history of sub-Sahara Africa, raised
at the International Congress of the History of Africa in Dar es Salaam),
p. 225-264.
459. M r o z e k Anna, Obrona wartości i znaczenia jednostki w poglądach sufików
(mistyków) islamu (Defense of the value and importance of the individual in
the eyes of the Islamic Sufics — mystics), p. 265-284 (Engl. summ.).
460. M a k u l s k i Krzysztof, Wprowadzenie historyczne do zagadnień współczesnej
Sahary (A historical introduction to the problem of the Sahara today), p. 285308 (French summ.).
461. P r z e s ł a w s k a Helena, Studia nad problemem rodziny wiejskiej i biedniackiej w Meksyku (A study of rural and slum families in Mexico), p. 309-333
(Engl. summ.).
462. K o h u t n i c k i Bohdan, Zagadnienie rekonstrukcji archeologicznej na pod­
stawie materiałów etnograficznych. Część I : Układy społeczno-kulturowe ludów
Australii (Archeological reconstruction on the basis of ethnographic material.
Part I : Social and cultural systems among the people of Australia), p. 334-348
(Engl. summ.).
463. P o s e r n - Z i e l i ń s k i
Aleksander, Melanezyjskie ruchy millenarystyczne
jako przykład współczesnych przeobrażeń kulturowych (Melanesian millenarian
movements as an illustration of contemporary cultural change), p. 349-365
(Engl. summ.).
464. M a t u s z e w s k a - K o h u t n i c k a
Barbara, Z dziejów rozwoju form bu­
downictwa ludów koczowniczych Ameryki Północnej. Namiot tipi (History of
the development of various forms of building by the nomadic tribes of North
America. The tipi tent), p. 366-384.
465. G u n d a Béla, Relikty dawnego rybołówstwa w Karpatach (Traces of ancient
fishing customs in the Carpathians), p. 385-395.
466. Z a d r o ż y ń s k a - B a r ą c z Anna, Materiały do studiów nad genezą teatru.
Przegląd hipotez. Koncepcja A. D. Awdiejewa (Material for studies on the
origin of the theatre. Review of hypotheses. A. D. Avdeyev's conception),
p. 396-410.
467. P e t e r a Janina, Tkactwo u pasterzy A r o m u n ó w w Albanii (Weaving among
the Aromun shepherds in Albania), p. 411-432.
468. P a p r o c k a Wanda, Materiały do historii organizacji przemysłu domowego
i rzemiosła wiejskiego w Wielkiej Brytanii w końcu X I X i w X X w. (Sources
on the history of the organization of home industries and rural crafts in
Great Britain in the late 19th and 20th centuries), p. 433-446.
K R O N I K A — CHRONICLE

469. Amerykanistyka radziecka w ostatnim dziesięcioleciu (Soviet Americanistics
with the last decade) — Aleksander
Posern-Zieliński,
p. 447-460.
470. Etnograficzna działalność naukowa w Tadżykistanie (Ethnographic activity in
Tadzhikistan) — Zbigniew Jasiewicz, p. 460-466.

�248

ANEKS

471. Etnograficzne ośrodki w Uzbekistanie (Ethnographic centres in Uzbekistan) —
Zbigniew Jasiewicz,
p. 466-473.
472. Działalność badawcza Niemieckiego Instytutu Etnograficznego przy Niemiec­
kiej Akademii Nauk w Berlinie w latach 1955-1965 (Research by the German
Ethnographic Institute of the German Academy of Sciences in Berlin, 19551965) — Reinhard Peesch, p. 473-480.
473. Działalność Instytutu im. Juliusza Lipsa w zakresie etnografii gospodarczej
(Work of the Julius Lips Institute on economic ethnography) — Jadwiga
Ku­
charska, p. 480-483.
474. Węgierskie muzea etnograficzne (Hungarian ethnographic museums) — Gydngyi
Béni, 483-487.
475. Muzea etnograficzne w Bułgarii (Ethnographical museums in Bulgaria) —
Maria Misiňska, p. 488-494.
476. Pierwszy Ś w i a t o w y Festiwal Sztuki Murzyńskiej w Dakarze (First World
Festival of Negro Art in Dakar) — Krzysztof
Wolski, p. 494-500.
477. Wystawa Tatrzańskiej Sztuki Ludowej w Linzu (Exhibition of Tatra Folk Art
in Linz) — Jan Bujak, p. 500-503.
478. Informacja etnograficzna krajów demokracji — nowy profil czasopisma „De­
mos" (Information about ethnography in the People's Democracies — new
profile of the journal „Demos") — Anna Kutrzeba-Pojnarowa,
p. 504-505.
479. Z działalności Polskiego Towarzystwa Filmu Etnograficznego i Socjologicznego
(Activities of the Polish Ethnographic and Sociological F i l m Society) — Grażyna
Dąbrowska,
p. 505-507.
RECENZJE — REVIEWS

480.

Pieski Swiat (Mondo Cane), scenariusz: Gualtiero Jacopetti, zdjęcia: Antonio
. Climati i Benito Fratteri, muzyka: Nino Oliviero i Riz Ortolani, komentarz
G. Jacopetti, produkcja Cineriz (Włochy 1962) — Jacek Olędzki, p. 508-510.
481. „Sowietskaja Etnografija", 1965 — Zbigniew Jasiewicz,
p. 510-514.
482. Kałużyński Stanisław, Mongolia, Warszawa 1965 — Jacek Olędzki,
p. 514-516.
483. Andrés Róna-Tas, Mongolia. Śladami nomadów, Warszawa 1965 —
Jacek
Olędzki, p. 516-520.
484. Jerzy Zieliński, Sześciu mędrców z „Bogatego Szczęścia", Warszawa 1961; P u ­
trament Jerzy, Cztery strony świata, Warszawa 1963 (rozdz. Mongolskie pa­
storałki); Nowakowski Wiesław, W lakierkach przez Gobi, Warszawa 1964 —
Jacek Olędzki, p. 520-527.
485. Stanisław Kałużyński, Głosy z jurty. Przysłowia, opowieści, zagadki Mongołów,
Turków syberyjskich i Tunguzów, Warszawa 1960 — Jacek Olędzki, p. 527-529.
486. The Music of the Mongols. Part I : Eastern Mongolia, Reports from the
Scientific Expedition to the North-Western Provinces of China under the
Leadership of Dr. Sven Hedin, T. 8, Ethnography, Stockholm 1943 — Jan Sta­
szewski, p. 529-532.
487. Jerzy Prokopczuk, Historia Afryki w zarysie, Warszawa 1964 •—
Krzysztof
Makulski,
p. 532-536.
488. Nómades et nomadisme au Sahara, Paris 1963 — Krzysztof
Makulski,
p. 536539.
489. Emilia Horváthová, Cigáni na Slovensku, Bratislava 1964 — Lecři
Mróz,
p. 539-543.
490. „Muveltség és Hagyomány. Studia Ethnologica Hungariae et Centralis ас
Orientalis Europae", t. 7: 1965 — Irena Niziňska,
p. 543-549.
491. „Revišta de Etnografie si Folclor", t. 9: 1964, nr 2, 3, t. 10: 1965, nr 1-6 —
Maria Misiňska, p. 549-553.

�249

A N E K S

492. Maria Brandon-Albini, Midi vivant. Peuple et culture en Italie du Sud, Paris
1964 — Anna Zadrożyńska-Barącz,
p. 553-557.
493.. „Objects et Mondes". L a revue du Musée de 1'Homme, 1961-1963 — Barbara
Walendowska-Zapędowska,
p. 557-563.
494. James F . Downes, Animal Husbandry in Navajo Society and Culture, Univer­
sity of California Press, Berkeley — Los Angeles 1964, Publications in Anthro­
pology, Vol. 1 — Lech Krzyżaniak,
p. 563-565.
495. Worterbuch der Vólkerkunde in Verbindung mit zahlreichen Fachwissenschaften, Stuttgart 1965 — Jadwiga
Kucharska,
p. 565-566.

Tom X I I : 1968
ARTYKUŁY,

STUDIA

I

MATERIAŁY

—

PAPERS,

STUDIES

A N D

M A T E R I A L S

496. Z a d r o ż y ń s k a - B a r ą c z Anna, Fenomenologiczna koncepcja historii i k u l ­
tury. Zastosowanie w polskich badaniach etnograficznych (Phenomenological
conception of the history and culture. Its application in Polish ethnographical
research), p. 15-28 (Engl. summ.).
497. B i a ł y Zbigniew, Ekonomiczna i kulturowa rola targów i jarmarków w Mało­
polsce południowej w X I X i X X wieku (Economic and cultural role of fairs
in South Little Poland in X l X t h and X X t h centuries), p. 29-66.
498. Ł a p i ń s k a Krystyna; „Czas wolny" w świadomości społecznej mieszkańców
wsi („Spare time" in the social consciousness of countryfolk), p. 67-85.
499. К w i 1 e с к i Andrzej, Aktualne zagadnienia etniczne Ł e m k ó w w
Polsce
(Present-day ethnic problems of the regional group of Łemko in Poland),
p. 86-119.
500. D ą m b s к a Elżbieta, O rozwoju konstrukcji schodów drewnianych w zabyt­
kowym budownictwie polskim (On the development of the construction of
wooden stairs in Polish ancient building), p. 120-136.
501. G ł a dу s z Mieczysław, Z polsko-czeskich kontaktów w etnografii. Na margi­
nesie „Symposium o česko-polských vztazích v etnografii" (Some Polish-Czech
contacts in the field of ethnography. Sidenotes on the „Symposium o č e s k o polských vztazích v etnografii"), p. 137-144.
502. G ł a dу s z Mieczysław, Włodzimierz Poźniak jako folklorysta. 28 V I 1904 —
291 1967 (Włodzimierz Poźniak as folklorist), p. 145-152.
503. S e t k o w i c z
Jan, Rafy orawskie (The „rafy" — kind of small rake to.
gather berries with •— of Orawa), p. 153-161.
504. P a r a d o w s k a Maria, Rękopis Władysława Jabłonowskiego i jego znaczenie
dla historii etnografii polskiej (Władysław Jablonowski's manuscript and its
importance for the history of Polish ethnography), p. 162-172.
505. K u c z y ń s k i Antoni, Pierwsza polska relacja o ludach Syberii (The first
Polish report about the peoples of Siberia), p. 173-187.
506. С h ę t n i к Adam, Tkactwo na Kurpiach. Z teki pośmiertnej Adama Chętnika
(Weaving among the inhabitants of Kurpie. From Adam Chetnik's posthumous
papers), p. 188-198.
507. M a r k o w s k a Danuta, O l ę d z k i Jacek, S o k o l e w i c z
Zofia, Niektóre
zmiany w tradycyjnym inwentarzu kulturowym pasterzy mongolskich (Some
changes in the traditional culture inventory of Mongolian shepherds), p. 199-252
(Engl. summ.).
508. S z y n k i e w i c z Sławoj, Wspólnota wiejska w Wietnamie
Południowym
(Rural community in South Vietnam), p. 253-284.

�250

ANEKS

509. G o s w a m i В . В., Rozwój badań antropologicznych i ich ośrodki w Indiach
(Development of anthropological research work — centres in India), p. 285-303.
510. P o s e r n - Z i e l i ń s k a
Mira,
Rola
czynników
społeczno-ekonomicznych
w kształtowaniu się religii synkretycznych na przykładzie peyotyzmu (The
role of social and economical factors in the formation of syncretic religions —
the example of peyotism), p. 304-321.
511. P o s e r n - Z i e l i ń s k i Aleksander, Pierwotni mieszkańcy Polinezji. Niektóre
aspekty badań nad etnogenetycznymi powiązaniami Oceanii z A m e r y k ą (The
aboriginal inhabitants of Polynesia. Some aspects of research work on ethnogenetic connections between Oceania and America), p. 322-358.
512. K o w a l s k a - L e w i c k a Anna, Tadeusz Milewski. 1906-1966 (In memory of
Tadeusz Milewski), p. 359-361.
513. M i l e w s k i Tadeusz, Wyprawy k u p c ó w azteckich na przełomie V i V I w.
Tłumaczenie tekstu źródłowego. Komentarzem opatrzyła Maria Frankowska
(Expeditions of Aztec merchants at the turn of the Vth and Vlth centuries.
Translation of the source text. Commentary by Maria Frankowska), p. 362-395.
514. K r z y ż a n i a k Lech, Tenochtitlan w ś w i e t l e niektórych dokumentów z epoki
podboju (Tenochtitlan in the light of some documents dating from the epoch
of the conquest), p. 396-413.
515. G a n d e w Christo, O współczesnej metodologii marksistowsko-leninowskiej
i problemach etnografii bułgarskiej (On modern Marxist-Leninist methodology
and problems of Bulgarian ethnography), p. 414-430.
516. К о 1 e w a Tatiana, Rodzina i stosunki rodzinne w społeczności Bułgarów rodopskich (The family and family relations in the community of the Rodope
Bulgarians), p. 431-451.
517. A r m o n Witold, Badania nad litewską kulturą ludową w latach 1945-1965
(Researches in Lithuanian people's culture in the period 1945-1965), p. 452-490.
518. J a s i e w i c z Zbigniew, Czynniki sprawcze i kierunki przeobrażeń w rzemiośle
Uzbekistanu w 2 połowie X I X i w X X wieku (Determinants and trends of
transformation of the handicraft of Uzbekistan in the second half of X L X t h
and in the X X t h century), p. 491-517.
519. K o w a l s k a - L e w i c k a Anna, Pasterstwo i gospodarka mleczna u zachod­
nich T u w i ń c ó w . Uwagi na marginesie ostatnich prac L . P. Potapowa (Shepherd­
ing and milk farming of a regional group of the U S S R called the West
Tuwincy. Sidenotes to the last works of L . P. Potapow), p. 518-524.
K R O N I K A — CHRONICLE

•520. Sytuacja etnografii w Polsce (Situation of ethnography in Poland) — Kazimierz
Dobrowolski, p. 525-529.
521. O poszerzenie międzynarodowej współpracy europejskiej w zakresie etno­
grafii rolnictwa (The necessity of enlargement of international co-operation
in the range of agricultural ethnography) — Mario Biernacka, p. 529-533.
522. Społeczne Muzeum Rolnictwa im. Krzysztofa K l u k a w Ciechanowcu (The social
Krzysztof K l u k Agricultural Museum at Ciechanowiec) — Andrzej
Woźniak,
p. 533-535.
RECENZJE — REVIEWS

523. Zarys dziejów religii, pod red. Zygmunta Poniatowskiego, Warszawa 1964 —
Aleksander Posern-Zieliński, p. 536-541.
524. Wacław Korabiewicz, Sztuka Afryki w zbiorach polskich, Warszawa 1966 —
Jacek Olędzki, p. 541-546.

�ANEKS

251

525. „Zeszyty Etnograficzne Muzeum Etnograficznego", Wrocław, t. 1: 1963 — Zbi­
gniew Jasiewicz, p. 546-551.
526. „Biuletyn Informacyjny Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku" 19641966 (od 1966 r. „Materiały Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku") —
Anna Pytlińska,
p. 551-555.
527. Czechosłowackie bibliografie etnograficzne dla regionów karpackich (Czechoslovakian ethnographical bibliographies of the Carpathian regions) — Maria
Gładyszowa,
p. 555-559.
528. Rudolf Bednárik, Slováci v Juhoslávii. Materiály к ich hmotnej a duchovnej
kultuře, Bratislava 1966 — Ludwik Kunz, p. 559-562.
529. W. G . Łarkin, Oroczi, istoriko-etnograficzeskij oczerk s sriediny X I X w. do
naszich dniej, Moskwa 1964 — Antoni Kuczyński,
p. 562-566.
530. Siegmund Musiat, Zur Lebenweise des landwirtschaftlichen Gesiendes in der
Oberlausitz, Bautzen 1964 — Zofia Szromba-Rysowa,
p. 566-568.
531. Nowe spojrzenie na prace Lucien L é v y - B r u h l a . Uwagi na marginesie książki
Jean Cazeneuve'a, Lucien L é v y - B r u h l , sa vie, son oeuvre avec un e x p o s é de
sa philosophie, Paris 1963 (A new look on the work of Lucien L é v y - B r u h l .
Sidenotes to the book by Jean Cazeneuve, Lucien Lévy-Bruhl...) — Eligía Gąs­
sowska, p. 568-575.
532. Zoe A. Marsh, Kingsnorth G. W., A n Introduction to the History of East
Africa, Cambridge 1961 — Leszek Dzięgiel, p. 575-579.
533. Phan Gia Ben, L a recherche historique en République Démocratique du
Vietnam, Hanoi 1965 — Anna Rudzińska, p. 580-584.

Tom X I I I (1): 1969
ARTYKUŁY, S T U D I A I MATERIAŁY — P;APERS, S T U D I E S AND M A T E R I A L S

534. M a ł k o w s k a Krystyna, Uwagi o modelu (Some remarks on models), p. 11-23
(Engl. summ.).
535. S z y f e l b e j n - S o k o l e w i c z
Zofia, O niektórych ograniczeniach funkcjonalizmu-strukturalizmu w tłumaczeniu zmiany kulturowej (Some limitations
of functionalism-structuralism in eyplaining cultural change), p. 25-41.
536. U n g e h e u e r
Grażyna, Czynniki kształtujące współczesną strukturę zajęć
rzemieślniczych we wsi Zawoja w powiecie Sucha (Factors affecting the presentday structure of handicrafts in the village of Zawoja in the country of Sucha),
p. 43-62.
537. W i e r u s z e w s k a Maria, Sankcje opinii publicznej w polskich obrzędach
i zwyczajach ludowych (The sanction of public opinion in Polish folk rituals
and customs), p. 63-72.
538. S w i e n k o Henryk, Historia zaginionego rękopisu Wacława Sieroszewskiego
(The history of a lost manuscript by W a c ł a w Sieroszewski), p. 73-85.
539. K u c z y ń s k i
Antoni, Wkład polskich podróżników do historii etnografii.
Relacje Józefa Kopcia o ludach Syberii (Polish travellers' contribution to the
history of ethnography. Józef Kopec's accounts of the peoples of Siberia),
p. 87-128.
540. W r ó b l e w s k i Tadeusz, Katedra Etnografii Uniwersytetu im. Adama Mic­
kiewicza w Poznaniu w latach 1945-1967 (The Ethnography Department at the
Adam Mickiewicz University in Poznań, 1945-1967), p. 129-143.
541. K u c h a r s k a Jadwiga, Etnografia w Szwecji (Ethnography in Sweden),
p. 145-149.

�252

ANEKS

542. P o s e r n - Z i e l i ń s k a
Mirosława, Obraz tradycyjnej kultury materialnej
Danii w muzeach na wolnym powietrzu (A picture of the traditional material
&lt; culture of Denmark in open-air museums), p. 151-170.
543. K o w a l s k i Marek Arpad, Z problematyki muzealnictwa etnograficznego
w Danii (Ethnographic museums in Denmark), p. 171-182.
544. M а к u 1 s ki Krzysztof, „Négritude" w kategoriach antropologii kulturowej
(„Négritude" as a problem in cultural anthropology), p. 183-198 (French summ.).
545. K o m o r o w s k i Zygmunt, Historyczne i etniczne tło przemian społecznych
w Senegalu (The historical and ethnic background of social changes in Senegal),
p. 199-220 (French summ.).
546. T y m o w s k i Michał, Średniowieczne rybołówstwo w łuku Nigru (Mediaeval
fishing in the bend of the Niger), p. 221-242 (French summ.).
547. P o s e r n - Z i e l i ń s k a Mirosława, Wkład indiańskiej historiografii w po­
znanie dziejów podboju Ameryki (American Indian historians' contribution to
our knowledge of the conquest of America), p. 243-263 (Engl. summ.).
;

KRONIKA — CHRONICLE

548. I I Ogólnopolska Konferencja Etnograficzna (Second Polish Ethnographical
Conference) — Anna Kowalska-Lewicka,
p. 265-267.
549. Marian Sobieski (In memory of Marian Sobieski) — Jan Staszewski,
p. 267274.
550. Wolfgang Steinitz i jego dzieło (Wolfgang Steinitz and his work) — Anna
Kutrzeba-Pojnarowa,
p. 274-276.
551. Wystawa „Arts Primitifs dans les Ateliers d'Artistes" w Paryżu (Exhibition
..Arts Primitifs dans les Ateliers d'Artistes in Paris) — Barbara
Kohutnicka,
p. 277.
RECENZJE — REVIEWS

552. Alfred Métraux, Inkowie, Warszawa 1968 — Andrzej Woźniak,
p. 279-281.
553. Juan Comas, L a antropología social aplicada en México. Trayectoria y anto­
logía, México 1964 — Maciej Krukowski,
p. 281-285.
554. Jacek Machowski, Wyspa tajemnic. Historia odkryć i badań Wyspy Wielka­
nocnej, Warszawa 1966; Aleksander Michajłowicz Kondratów, Wielokany
Ostrowa Paschi, Moskwa 1966 — Aleksander
Posern-Zieliński,
p. 285-291.
555. J . Geraint Jenkinson, Traditional Country Craftsmen, London 1965 — Wanda
Paprocka, p. 291-294.
556. ..Revista de Etnografie si Folklor", t. 11: 1966, nr 1-6 — Maria
Misińska,
. p. 294-296.
557. Béla Gunda, Ethnographica Carpathica, Budapest 1966 — Eugenia Nagy,
Bro­
nisława Jaworska, p. 296-300.
558. Czuner Taksami Michajłowicz, Niwchi. Sowriemiennoje chozjajstwo, kultura
i byt, Leningrad 1967 — Antoni Kuczyński,
p. 300-305.
559. A. F . , Jefimow, M. I . Biełow, O. M. Mieduszewskaja, Atłas gieograficzeskich
otkrytij w Sibiři i w siewiero-zapadnoj Amierikie X V I I - X V I I I w w , Moskwa
1964 — Antoni Kuczyński,
p. 305-309.
560. Derk Kinnane, The Kurds and Kurdistan, London — New York 1964; Abdul
Rahman Ghassemlou, Kurdistan and the Kurds, Praha 1965 — Maria Para­
dowska, p. 310-312.
561. Paolo Toschi, II Folklore (Tradizioni, Vita e Arti Populari), Milano 1967, Conosci
1'Italiana, t. 11 — Anna Koziełł, p. 312-314.

�253

ANEKS

Tom XIII (2): 1969
ARTYKUŁY,

STUDIA

I

MATERIAŁY

—

PAPERS,

STUDIES

A N D

M A T E R I A L S

562. G ł a d y s z Mieczysław, Sigurd Erixon jako badacz i teoretyk ludowej kultury
europejskiej. 26 I I I 1888 — 18 I I 1968 (In memory of Siguard Erixon), р. Ц-25
(French summ.).
563. D o b r o w o l s k i
Kazimierz, Procesy ż y w i o ł o w e na wsi małopolskiej po
I I wojnie ś w i a t o w e j (Spontaneous changes in the villages of South Poland
after World War I I ) , p. 27-39 (Engl. summ.).
564. K w a ś n i e w i c z Władysław, Metoda integralna Kazimierza Dobrowolskiego
(The integral method of Kazimierz Dobrowolski), p. 41-57 (Engl. summ.).
565. W a l i g ó r s k i Andrzej, Implikacje teoretyczne etnograficznych badań tere­
nowych (Theoretical implications of ethnographical field studies), p. 59-63.
566. M a r k o w s k a Danuta, Wspólnota terytorialna a styczności społeczne (Ter­
ritorial community and social contacts), p. 65-79.
567. K u c h a r s k a Jadwiga, Współczesne przeobrażenia tradycyjnej struktury
zawodowo-społecznej wsi rybackiej, rybacko-rolniczej i rolniczej na terenie
północnych Kaszub (Contemporary changes in the traditional socio-occupational
structure of the fishing village, fishing-farming village, and farming village
in the Northern Kaszuby area), p. 81-96.
568. Z a d r o ż y ń s k a - B a r ą c z Anna, Podłoże separatyzmu kulturowego w Irlan­
dii (The background of cultural separatism in Ireland), p. 97-114 (Engl. summ.).
569. M а к u 1 s к i Krzysztof, Panafrykanizm a rzeczywistość kulturowa Afryki
(Pan-Africanism and cultural reality in Africa), p. 114-131 (French summ.).
570. M r o z e k Anna, Wybrane aspekty islamu sudańskiego (Certain aspects of
Islam in the Sudan), p. 133-169 (Engl. summ.).
571. K o w a l e w s k i Zbigniew Marcin, Black Power, p. 171-198 (Engl. summ.).
572. В a 1 a s s a Iván, Z działalności naukowej i organizacyjnej węgierskich placó­
wek etnograficznych (Ethnographic centres in Hungary. Research and orga­
nization), p. 199-215.
573. O l e j n i k Jan, W p ł y w turystyki na tradycyjną kulturę wsi w rejonie Wy­
sokich Tatr. Strój ludowy (The effect of tourism on traditional rural culture
in the High Tatra. Highland costume), p. 217-245.

K R O N I K A

—

CHRONICLE

574. Uczczenie zasług naukowych Profesora Kazimierza Dobrowolskiego. Posiedze­
nie Komisji Etnograficznej Komitetu Nauk Historycznych P A N (Tribute to the
work of Professor Kazimierz Dobrowolski. Meeting of the Ethnographic Com­
mission of the History Committee of the Polish Academy of Sciences) —
Edward Pietraszek, p. 247-250.
575. Międzynarodowa Konferencja w sprawie badań kultury ludowej w Karpatach,
Smolenice 11-18IX 1967 r. (International conference on research on peasant
culture in the Carpathians, Smolenice 11-181X 1967) — Maria
Gładyszowa,
p. 250-261.
i
576. Międzynarodowa Konferencja Naukowa Etnologicznego Towarzystwa Jugosło­
wiańskiego oraz Jugosłowiańska Konferencja Międzynarodowa redakcji czaso­
pisma „Demos" (International Scientific Meeting of the Yugoslav Ethnological
Society, and an international meeting, held in Yugoslavia, of members of the
editorial board of the journal „Demos") — Anna Kutrzeba-Pojnarowa,
p. 261265.

�254

ANEKS
RECENZJE — REVIEWS

577. l á n Podolák, Pastierstvo v oblasti Vysokých Tatier, Bratislava 1967 — Anna
Kowalska-Lewicka,
p. 267-269.
578. Ladislav Leng, Sl o v e ns ké 1'údové hudobné nástroje, Bratislava 1967 — Andre}
Sulitka, p. 269-271.
579. Nautologia i „Ethnologia Marítima" (Nautology and „Ethnologia Marítima" —
Aleksander
Posern-Zieliński,
p. 271-278.
580. „Afričan Arts" („Arts d'Afrique"), t. 1: 1967, nr 1 — KTZyszťof Makulski,
p. 278-282.
581. Hanna Szumańska-Grossowa, Podróże Stefana Szolc-Rogozińskiego, Warszawa
1967 — Krzysztof Makulski, p. 282-285.

Vol. X I V (1): 1970
ARTYKUŁY, STUDIA I MATERIAŁY — P A P E R S , S T U D I E S AND M A T E R I A L S

582. D ą b r o w s k a Grażyna, Uwagi o metodach badań polskich tańców ludowych
(Notes on methods of studying Polish folk dances), p. 11-23.
583. K w i l e c k i Andrzej, Współżycie z ludnością polską i przemiany kulturalne
w grupie Ł e m k ó w (Cultural changes among the Lems, and relations between
them and the Polish population), p. 25-56,
584. K o w a l s k i Marek Arpad, Polacy w Danii (Poles in Denmark), p. 57-73.
585. K u c z y ń s k i
Antoni, Etnograficzny obraz Syberii w ś w i e t l e osiemnasto­
wiecznej relacji Ludwika Sienickiego (An ethnographic picture of Siberia i n
the light of an 18th century account by Ludwik Sienicki), p. 75-102.
586. D y n o w s k i Witold, Etnologia japońska. Jej obraz na V I I I M i ę d z y n a r o d o w y m
Kongresie Nauk Antropologicznych i Etnologicznych w Tokio (Japanese ethno­
logy as seen at the Eight International Congress of Anthropology and Ethno­
logy in Tokio), p. 103-121.
587. Z a d r o ż y ń s k a - B a r ą c z Anna, Irlandzka kultura narodowa: zespół zani­
kających treści (The vanishing national culture of Ireland), p. 123-137 (Engl,
summ.).
588. C i e c h a n o w i c z Krzysztof, Z zagadnień modernizacji rolnictwa francuskie­
go. Wyniki badań w gminach Thuboeuf, - Haleine i Tesse-Froulay (Problems
arising in the modernisation of French agriculture — results of investigations
in the villages of Thuboeuf, Haleine and Tesse-Froulay), p. 139-157.
589. M a t u s z e w s k a - K o h u t n i c k a Barbara, Współczesne badania na Nowej
Gwinei. Wyprawa Departamentu Etnograficznego British Museum i wystawa
„ N e w Guinea, the Sepik Head-waters 1963-64" (Contemporary research in New
Guinea. Expedition of the Ethnographic Department of the British Museum,
and an exhibition on „ N e w Guinea, the Sepik Head-waters, 1963-64"), p. 159176.
590. K a ł u ż y ń s k i Stanisław, Terminologia p o k r e w i e ń s t w a u l u d ó w mongolskich
(The terminology of kinship among the peoples of Mongolia), p. 177-201.
591. L a t u s e k Adam, Chadak — mongolska szarfa dobrych życzeń (The chadak —
a Mongolian good wishes sash), p. 203-224.
592. M a k u l s k i Krzysztof, Model funkcjonowania gospodarki K e l Ahaggar 19451954 (Model of the functioning of the economy of K e l Ahaggar 1945-1954),
p. 225-264.
593. M r ó z Lech, Cygańskie mieszkania. Próba typologii (Gypsy homes. A n attempt
at typology), p. 265-282 (Engl. summ.).

�ANEKS

265

KRONIKA — CHRONICLE

594. Sesja etnograficzna poświęcona kulturze ludowej Pomorza, Słupsk 9-11 wrze­
śnia 1968 r. (Ethnographical session devoted to the folk culture of Pomerania,
Słupsk, 9-11 September 1968) — Hugona Ostrowśka-W ójcikowa,
p. 283-287.
RECENZJE — REVIEWS

595. „Sowietskaja Etnografija", 1966-1967 — Zbigniew Jasiewicz, p. 288-293.
596. Leksika Polesja, Matieriały dla dialektnogo słowarja, Moskwa 1968 — Alicia
Bednarczuk, p. 293-296.
597. Wielka rodzina we współczesnej literaturze etnograficznej Gruzji i Armenii
(The extended family in the modern ethnographical literature of Georgia and
Armenia) — Andrzej Woźniak, p. 296-300.
598. P. I . Puczków, Nasielenije Okieanii. Etnogeograficzeskij obzor, Moskwa 1967 —
Aleksander Posern-Zieliński,
p. 300-305.
599. J . Beaujeu-Gamier, Geography of Population, Aberdeen 1966 — Leszek
Dzię­
giel, p. 306-309.
600. Thom Kerstiens, The New Elite in Asia and Africa, New York — Washing­
ton — London 1966 — Leszek Dzięgiel, p. 309-311.
601. Social Stratification in Tribal Africa, Red. Ladislav Holý, Praha 1968 — Krzy­
sztof Makulski, p. 311-314.
602. Johannes Nicolaisen, Ecology and Culture of the Pastoral Tuareg, Kopenhaga
1963 — Krzysztof Makulski, p. 314-318.
603. Hermann Bausinger, Zur Volkskunde der industriellen Gesellschaft, „Zeitschrift des Deutschen Verbandes der Gewerbelehrer е. V . Die Berufsbildende
Schule", Nr 5: 1964, s. 320-330 — Gerhard Kloska, p. 319-321.
604. Hermann Bausinger, Zur K r i t i k der Folklorismuskritik, in: Populus Revisus.
Beitrage zur Erforschung der Gegenwart, Tubingen 1966, s. 61-72 — Gerhard
Kloska, p. 322-325.
605. G . N. Nasse, The Italo-Albanian Villages of Southern Italy, Washington
1964 — Antoni Kuczyński,
p. 325-328.
606. William H . Alkire, Lamotrek Atoll and Inter-Island Socioeconomic Ties, T h e
University of Illinois Press, Urbana and London 1965 — Konrad
Wypych,
p. 328-329.
607. Biblioteka Etnografii Polskiej w latach 1958-1968 (Bibliography of Polish
Ethnography, 1958-1968) — Zyta Kwiecińska,
p. 329-336.
Tom X I V (2): 1970
ARTYKUŁY, K O M U N I K A T Y — P A P E R S , R E P O R T S

608. F r a n k o w s k a Maria, Problemy i kierunki etnologii m e k s y k a ń s k i e j (Problems:
and directions of Mexican ethnology), p. 11-38 (Engl. summ.).
609. N о 1 a s с о Margarita, Region Cholula (The Cholula region), p. 39-53 (Engl,
summ.).
610. T a z b i r Janusz, Odkrycie Ameryki i konkwista w literaturze staropolskiej
(The discovery of America and the conquista in old Polish literature), p. 55-74
(Engl. summ.).
611. Ł e p k o w s k i Tadeusz, Z dziejów kontaktów polsko-meksykańskich w X I X
i X X w. (From the history of Polish-Mexican relations in the 19th and 20th
centuries), p. 75-94 (Engl. summ.).
612. A d a m o w i c z o w i e
Helena i Stanisław, Kultura Lakandonów i jej prze-

�256

613.

614.

615.
616.

617.

618.
619.

ANEKS

obrażenia w X X wieku (The Lacandon culture and its transformations during
the 20th century), p. 95-113 (Engl. summ.).
P o s e r n - Z i e l i ń s k i Aleksander, Dorobek meksykańskiej archeologii i etno­
grafii w świetle opracowań bibliograficznych (Achievements of Mexican
archeology and ethnography; a bibliographical survey), p. 115-133 (Engl. summ.).
M r ó z Lech, Cyganie m e k s y k a ń s c y i obraz zmian zachodzących w życiu C y ­
g a n ó w w Ameryce (The Mexican Gypsies and the changes in life of Gypsies
in America), p. 135-155 (Engl. summ.).
W o ź n i a k Andrzej, Metal w kulturze przedkolumbijskiego Meksyku (Metal
in precolumbian Mexico cultures), p. 157-170 (Engl. summ.).
M a ń k o w s k a Romana, K r z a n o w s k i Andrzej, Instrumenty muzyczne
w dawnym Meksyku (Musical instruments in old Mexico), p. 171-187 (Engl,
summ.).
С h w o j к a Tadeusz, Z teoretycznych rozważań nad folklorem muzycznym
Meksyku (Some theoretical problems of musical folklore of Mexico), p. 189-196
(Engl. summ.).
&gt;
Z a d r o ż y ń s k a - B a r ą c z Anna, Irlandia — dwa państwa, dwa narody
(Ireland — two states, two nations), p. 197-205 (Engl. summ.).
Z a d r o ż y ń s k a - B a r ą c z Anna, Nowa dziedzina deficytowa — etnografia
Europy (The new deficient discipline, the ethnography of Europe), p. 207-214.
KRONIKA — CHRONICLE

'620. I I I Etnograficzne Seminarium Amerykanistyczne, Poznań 18-20IV1969 (The
3rd Seminar in American Ethnography, Poznań April 18-20, 1969) — Maria
Paradowska, p. 215-222.
RECENZJE — REVIEWS

'621. Centralizm czy Federacja? (Centralism or federalism?) — Leszek
Dzięgiel,
p. 223-227.
622. Women of Tropical Africa, Red. Denise Paulme, University of California Press,
Berkeley and Los Angeles 1963 — Leszek Dzięgiel, p. 227-230.
623. Micael Blundell, So Rough a Wind — The Kenya Memoirs, London 1964 —
Leszek Dzięgiel, p. 230-234.
624. Iskusstwo tropiczeskoj Afriki w sobranijach SSSR, Red. D. Olderogge, Mo­
skwa 1968 — Marek Arpad Kowalski, p. 234-240.
625. Russkie. Istoriko-etnograficzeskij atlas. Ziemledielije. Kriestjanskoje żiliszcze.
Kriestjanskaja odieżda. Sieriedina X I X — naczalo X X wieka, Red. W. A. Ale­
ksandrów, Moskwa 1967 — Gerhard Konrad Kloska, p. 240-242.
626. S. I . Rudienko, Kultura H u n ó w i noinulińskie kurhany, Moskwa — Leningrad
1962 — Krzysztof Dąbrowski,
p. 242-245.
627. Uwagi do bibliografii socjologii wsi polskiej 1918-1965 opracowanej przez L i i i
Marię Szwengrub (Remarks to the „Bibliography of Polish Rural Sociology"
by L i l i Maria Szwengrub) — Gerhard
Konrad
Kloska, p. 245-250.
628. Konrad Bajan, Tadeusz Hunek, Roman Malinowski, Kółka rolnicze w Polsce,
Warszawa 1966 — Gerhard Konrad Kloska, p. 250-253.

Tom X V (1): 1971
ARTYKUŁY, S T U D I A I MATERIAŁY — P A P E R S , S T U D I E S AND M A T E R I A L S

•629. S z r o m b a - R y s o w a Zofia, T у 1 к o w a Danuta, Irena Nizińska 4 11924 —
12 VI1969 (In memory of Irena Nizińska), p. 11-14.

�ANEKS

630.

631.

632.

633.

634.

635.
636.

637.

638.

639.

267

D y n o w s k i Witold, Założenia metodologiczne badań [we wsi Gramada w B u ł ­
garii] (Methodological assumption of the survey in the village of Gramada in
Bulgaria), p. 15-33 (Engl. summ.).
Kopczyńska-Jaworska
Bronisława, Wieś
Gramada,
problematyka
i organizacja badań (The village Gramada. Research problems and organization), p. 35-40 (Engl. summ.).
Biernacka
Maria, Rodzina na tle społeczności lokalnej bułgarskiej wsi
Gramada (The family and the local community of the Bulgarian village
Gramada), p. 41-89 (Engl. summ.).
K o p c z y ń s k a - J a w o r s k a Bronisława, Warunki bytowe i budżet rodziny
wiejskiej w Gramadzie (The standard of living and budget of a Gramada
peasant family), p. 91-125 (Engl. summ.).
P a p r o c k a Wanda, Struktura zawodowa mieszkańców Gramady ze szczegól­
nym u w z g l ę d n i e n i e m rzemiosła (Occupational structure of Gramada w i t h
special emphasis on handicraft), p. 127-162 (Engl. summ.).
P o k r o p e k Marian, Układ przestrzenny i budownictwo wsi Gramada (Spatial
pattern and architecture in Gramada), p. 163-194 (Engl. summ.).
M i c h a j ł o w a Ganka, Odbicie przemian ekonomiczno-społecznych ostatnie­
go stulecia w odzieży i stroju mieszkańców Gramady (Socio-economic changes
of the recent century as reflected in garments and dresses of the inhabitants
of Gramada), p. 195-223 (Engl. summ.).
К o 1 e w a Tatiana, Rola obrzędów rodowo-rodzinnych w życiu mieszkańców
Gramady (The role of tribal and family rites i n the life of the inhabitants
of Gramada), p. 225-248 (Engl. summ.).
F a b i a ń s k i Jan, Północny Kaukaz przełomu X V I I I i X I X w. w świetle
relacji Jana Potockiego (Northern Caucasus at the break of the 18th and 19th
centuries as described by Jan Potocki), p. 249-283 (Engl. summ.).
W o ź n i a k Andrzej, Struktura etniczna współczesnej Gruzji i jej historyczne
uwarunkowania (Ethnical structure of contemporary Georgia and its historical
background), p. 285-301.
K R O N I K A — CHRONICLE

640. Norweskie parki etnograficzne (Ethnographic parks of Norway) — Irena
Turпаи, p. 303-307.
641. Muzeum pod otwartym niebem w Tbilisi (A museum under the open sky in
Tbilisi) — Edward Pietraszek, p. 308-310.
642. Muzeum w Sieradzu (A museum at Sieradz) — Elżbieta
Delida, p. 310-313.
RECENZJE — REVIEWS

643. Strukturalizm a marksizm. Wybór a rt y k u ł ó w ze specjalnego numeru „La
Pensée" pt. Structuralisme et marxisme, t. 11: 1967. Z francuskiego tłumaczyli:
A. Brodzka i A. Weinsberg-Wajda. Wstęp: Tadeusz M . Jaroszewski, Warszawa
1969 — Gerhard Konrad Kloska, p. 315-320.
644. A. F . Ewing, Industry in Africa, London 1968 — Leszek Dzięgiel, p. 321-325.
645. Kofi A. Busia, Africa in Search of Democracy, London 1967 — Leszek
Dzięgiel,
p. 325-329.
646. Dmitrij Olderogge, Afrikanische Kunst. Aus den Afrika-Sammlungen des Mu­
seums für Anthropologie und Ethnographie, Leningrad, Praha 1969 — Marek
Arpad Kowalski,
p. 329-333.
647. Ladislav Holy, Afrikanische Plastik. Das Kunstschaffen der Ost- und S ü d afrikanischen Stamme, Praha 1967 — Marek Arpad Kowalski,
p. 333-339.
17 — Etnografia

Polska, XXI/2

�258

ANEKS

648. Wasil Todorow, Migracionnite procesí i njakoi sociamo-ikonomiezeski i k u l turno-bitowi probierni na cełoto, Sofija 1968 — Wanda Paprocka, p. 339-342.
649. Kustaa Vilkuna, Zur Geschichte des finnischen Pierdes, „Studia Fennica",
t. 13: 1967 — Gerhard Konrad Kloska, p. 343-344.
650. „Populus Revisus". BeitrSge zur Erforschung der Gegenwart. Volksleben, t. 14.
Untersuchungen des Ludwig Uhland — Instituts der Universitat Tubingen im
Auftrag der Tübinger Vereinigung für Volkskunde herausgegeben von H e r ­
mann Bausinger unter Mitarbeit von Rudolf Schenda und Herbert Schwedt,
Tubingen 1966 — Gerhard Konrad Kloska, p. 345-346.
651. „Ziemia i Pieśń" — autonomiczny dodatek kwartalny dwutygodnika społecznokulturalnego „Kamena", Lublin—Białystok—Kielce—Rzeszów, sierpień 1969 —
Violetta Krawczyk, p. 346-348.

Vol. X V (2): 1971
ARTYKUŁY, STUDIA I MATERIAŁY — P A P E R S , S T U D I E S AND M A T E R I A L S

652. K u t r z e b a - P o j n a r o w a Anna, Założenia teoretyczne i realny program
nowych prac nad syntezą etnografii Polski (Theoretical assumptions and
a feasible program of work on a synthesis of Polish ethnography), p. 11-16.
653. G a j e к Józef, Znaczenie Polskiego Atlasu Etnograficznego dla etnografii
Polski (The significance of the Polish Atlas of Ethnography for Polish ethno­
graphy), p. 17-36.
654. W o ź n i a k Andrzej, Źródła zainteresowań ludoznawczych w ideologii pol­
skiego Oświecenia (The sources of interest in folk ways in the ideology of the
Polish Enlightment), p. 37-51.
655. K a r a ś Mieczysław, Stare i nowe warstwy toponimiczne w polskich K a r p a ­
tach (Old and recent toponymic layers in the Polish Karpathians), p. 53-67.
656. F r a n k o w s k a Maria, Procesy akulturacyjne w indiańskich społecznościach
Meksyku (Processes of acculturation in Indian communities in Mexico),
p. 69-102.
657. P o s e r n - Z i e l i ń s k i Aleksander, Odrodzenie ewolucjonizmu. Podstawowe
problemy i założenia teoretyczne anglosaskiego neoewolucjonizmu (A revival of
evolutionism. Basic problems and theoretical assumptions of the English neo- evolutionism), p. 103-136 (Engl. summ.).
658. M a k u l s k i Krzysztof, Zmiany w życiu gospodarczym i społecznym K e l
Ahaggar 1954-1965 (Changes in economic and social life of K e l Ahaggar
1954-1965), p. 137-159.
659. K o w a l s k i Marek Arpad, Sztuka Afryki Wschodniej (The art of Eastern
Africa), p. 161-184 (Engl. summ.).
660. K o w a l s k i Marek Arpad, Związki Danii z Afryką (Denmark's relations
with Africa), p. 185-200.
661. K u c z y ń s k i
Antoni, Wkład polskich podróżników do historii etnografii.
„Pamiętnik" Faustyna Ciecierskiego jako źródło etnograficzne
X V I I I w.
(A contribution of Polish travellers to the history of ethnography. The Memoir
by Faustyn Ciecierski as an 18th century ethnographic source), p. 201-223.
662. P a r a d o w s k a Maria, Rękopis Kurdyjski ze zbiorów Augusta Kościeszy
Żaby i jego znaczenie dla etnografii polskiej (The Kurdish manuscript from
the collection of August Kościesza Żaba and its significance for Polish ethno­
graphy), p. 225-250.
663. W a s i l e w s k i
Jerzy Sławomir, Dualistyczne aspekty genezy feudalizmu
(The dualistic aspects of the origin of feudalism), p. 251-274.

�ANEKS

259

664. C i o ł e k Tadeusz Maciej, Dwa znaczenia terminu „autorytet" w bystroniowskim modelu kultury ludowej (The two meanings of the term „authority" in
Bystron's model of folk culture), p. 275-279.
K R O N I K A — CHRONICLE

665. I I Międzynarodowy Kongres Mongolistów w Ułan Bator, 3-101X 1970 r.
(II International Congress of Mongolists in Ulan Bator, September 3-10, 1970) —
Zofia Sokolewicz, Danuta Markowska, p. 281-284.
666. Posiedzenie Komitetu Redakcyjnego „Ethnologia Europaea" (Meeting of the
Editorial Board of „Ethnologia Europaea") — K[rzysztof]
M[akulski],
p. 284285.
667. Seminarium naukowe zorganizowane przez Pracownię Badań nad Współcze­
snością Ośrodka Badań Naukowych im. W. Kętrzyńskiego w Olsztynie,
4-6 V I 1970 (A scientific seminar organized by the Contemporary Studies
Department of the W. Kętrzyński Research Center in Olsztyn, June 4-6 1970) —
Krystyna Małkowska,
p. 286.
RECENZJE — REVIEWS

668. Tomasz Marszewski, The age of maize cultivation in Asia (a review of
hypotheses and new ethnographical, linguistic and historical data), „Folia
Orientalia", t. 4: 1963, s. 244-295; The age of maize cultivation in Asia (Further
investigations), „Folia Orientalia", t. 10: 1969 s. 91-191 — Tadeusz
Lewicki,
p. 287-294.
669. Siergiej A. Tokariew, Pierwotne formy religii i ich rozwój. Warszawa 1969 —
Agnieszka Bartelska, p. 295-297.
670. Vólkerkunde für Jedermann. Leipzig 1966 — Janusz Kamocki, p. 297-299.
671. Vilmos Voight, Towards balancing of folklore structuralism. „Acta Ethnographica Academiae Scientiarum Hungaricae", t. 18: 1969 (1/3), s. 247-266 —
Vioíeíta Krawczyk, p. 299-302.
672. Ernestine Friedl, Vasilika. A village in modern Greece. New York 1965 —
Anna Kuczyńska,
p. 302-304.
673. Materiały do Etnografii Gruzji. „Masalebi Sakartwelos Etnografiisatwis", t. 14:
1968 — Edward Pietraszek, p. 304-306.
674. A. I. Robakidze, The Social Structure of the Caucasian Mountaineers. Moskov
1968 — Edward Pietraszek, p. 307-308.
675. Neli Bregadze, Mits micatmokmedeba dasawlet sakartweloszi. Tbilisi 1969 —
Edward Pietraszek, p. 308-309.

Tom X V I (1): 1972
ARTYKUŁY, STUDIA I MATERIAŁY — P A P E R S , S T U D I E S AND M A T E R I A L S

676. N i z i ń s k a Irena, M a r k o w s k a Danuta, Podstawowe zajęcia ludności wsi
Gramada: rolnictwo i hodowla (The basic occupations of the villagers of
Gramada: Agriculture and husbandry), p. 11-55 (Engl. summ.).
677. P i s k o r z Jerzy Adam, Społeczno-gospodarcze aspekty mechanizacji rolnic­
twa. Na przykładzie wsi okolic Ciechanowca (Social and economic aspects of
mechanization of agriculture. An analysis of a village near Ciechanowiec),
p. 57-78.

�260

ANEKS

678. K l o s k a
Gerhard, Etologiczna teoria moralności Edwarda Westermarcka
(Edward Westermarck's ethological theory of morals), p. 79-114 (Engl. summ.).
679. N o w i c k a E w a , Typologia ruchów społecznych wśród l u d ó w pierwotnych
(A typology of social movements among the primitive peoples), p. 115-142
(Engl. summ.).
680. D z i ę g i e l
Leszek, Sudan — konflikt nierównych partnerów (Sudan —
a conflict of unequal partners), p. 143-174.
681. K o w a l s k i Marek Arpad, Duńskie badania arktyczne (The Danish Arctic
researches), p. 175-200.
682. O b r ę b s k i
Józef, Obrzędowa i społeczna struktura wsi macedońskiej
(A ritual and social structure of a Macedonian village), p. 201-213.
683. K u t r z e b a - P o j n a r o w a Anna, Pozycja Józefa Obrębskiego w etnografii
polskiej (The position of Józef Obrębski in Polish ethnography), p. 215-219.
684. R. S. W a s s i n g, Asmat, kultura ł o w c ó w g ł ó w w południowo-zachodniej No­
wej Gwinei (Asmat: a culture of head-hunters in South-western New Guinea),
p. 221-251.
685. R i n c z e n В., Chowusun — hipnotyzm szamanów mongolskich (Chowusun —
hipnotism of Mongolian shamans), p. 253-258.
686. Ż u k o w s k a Natalia L . , Cagan Uwgun — postać lamajskiego panteonu. Wspól­
ne elementy modelu Białego Starca u l u d ó w wschodniej Azji (Cagan Uwgun.
A personage of the lamaistic pantheon), p. 259-265.
687. W a s i l e w s k i Eustachy, Kasty indyjskie (The Indian castes), p. 267-280.
688. S t o m m a Ludwik, Próba analizy strukturalnej czterech legend średniowiecz­
nych (An attempt at a structural analysis of four mediaeval legends), p. 281-293.
K R O N I K A — CHRONICLE

689. I V Ogólnopolska Konferencja Etnograficzna, 13-14 listopada 1970
(The
I V Polish Ethnographical Conference, November 13-14, 1970) —
Mirosława
Cecylia Drozd, p. 295.
690. Ogólnopolskie Studenckie Seminarium Etnograficzne w Warszawie (The Ethno­
graphic Seminar of Polish Students in Warsaw) — Tadeusz Maciej
Ciołek,
p. 295-298.
691. Z działalności studenckiej Sekcji Amerykanistycznej (Activities of the students
Americanist Section) — Anna Urban, p. 298-299.
ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E I R E C E N Z J E — S U R V E Y S AND R E V I E W S

692. S z y n k i e w i c z Sławoj, Tajna Historia Mongołów jako źródło etnograficzne
(The Secret History of the Mongols as an ethnographical source), p. 300-311.
693. W o ź n i a k Andrzej, Zagadnienie procesów etnicznych w radzieckiej litera­
turze etnograficznej (The problem of ethnic processes in the Soviet ethno­
graphical literature), p. 312-320.
694. M r ó z Lech, Próba klasyfikacji grup cygańskich (A tentative classification of
Gypsy groups), p. 321-325.
695. Gordon K . Lewis, The Growth of the Modern West Indies, London 1968 —
Leszek Dzięgiel, p. 326-333.
696. Andrzej Zajączkowski, Muntu dzisiaj. Studium afrykanistyczne, Warszawa
1970 — Marek Arpad Kowalski, p. 333-336.
697. E r i c R. Wolf, Peasants, New Jersey 1966 — Agnieszka
Bartelska, p. 336-338.
698. Etel Fél, Hofer Tamas, Proper Peasants. Traditional Life in a Hungarian
Village, Chicago 1969, Viking Fund Publications in Anthropology, Nr 46 —
Agnieszka Bartelska, p. 338-341.

�ANEKS

261

699. Frank M. Mifsud, Customary Land L a w in Africa, Rome 1967, F A O Legislative
Series, No. 7 —Anna Partyka, p. 341-347.
700. K i t Elliott, A n African School. A Record of Experience, Cambridge University
Press, 1970 — Anna Partyka, p. 347-353.
701. Problem periodyzacji prahistorii w ujęciu etnograficznym. Dyskusja wśród
etnografów Niemieckiej Republiki Demokratycznej nad pracą I . Sellnow (The
problem of periodisation of the prehistorie times in ethnographical approach.
A discussion of East-German ethnographers on I . Sellnow's work) — Andrzej
Prinke, p. 353-357.

Tom X V I (2): 1972
R E F E R A T Y , K O M U N I K A T Y , ARTYKUŁY — P A P E R S . COMMUNICATIONS

702. F r a n k o w s k a Maria, Z problematyki synkretyzmu religijnego Indian
Meksyku (Some problems of religious syncretism among Mexican Indians),
p. 11-30 (Engl. summ.).
703. T a z b i r
Janusz, Misje religijne wśród Indian w X V I wieku (Religious
missions among Indians in the 16th century), p. 31-50 (Engl. summ.).
704. Ł e p k o w s k i Tadeusz, Katolicyzm i protestantyzm a procesy narodotwórcze
na Antylach (Catholicism, protestantism and the formation of nations in the
Antilles), p. 51-67 (Engl. summ.).
705. P o s e r n - Z i e l i ń s k a Mirosława, Koncepcja zbawienia w doktrynach r u ­
chów religijno-politycznych Indian Ameryki Północnej (The concepts of
salvation in the doctrines of religious-political movements of North American
Indians), p. 69-91 (Engl. summ.).
706. P o s e r n - Z i e l i ń s k i Aleksander, Funkcje millenarystycznego mitu w r u ­
chach społeczno-religijnych Tupí-Guaraní (The functions of the millenarian
myth in social-religious movements of Tupí — Guaraní Indians), p. 93-116
(Engl. summ.).
707. W a l e n d o w s k a Barbara, Wspólne elementy w religiach synkretycznych
Antyki (Common elements in the syncretic religions of the Antilles), p. 117-132
(Engl. summ.).
708. N o w i c k a E w a , Indiański shakeryzm (The Indian Shakerism), p. 133-149
(Engl. summ.).
709. P a r a d o w s k a Maria, X V I I - w i e c z n a relacja Krzysztofa Arciszewskiego jako
źródło badań nad wierzeniami Indian wybrzeża Brazylii (The 17th century
relation by Krzysztof Arciszewski as a source to the study of beliefs of
Indians of the Brasilian coast), p. 151-170 (Engl. summ.).
710. K u l a Marcin, Brazylijski ruch „Palmares" jako przykład synkretyzmu k u l ­
turowego (The brasilian movement of the „Palmares" as a case of cultural
syncretism), p. 171-176.
711. H r a n k o w s k a Teresa, Afro-brazylijskie obrzędy „candomblé" w stanie
Bahia (Afro-Brasilian Candomble rites in the state Bahia), p. 177-183.
712. B r y k c z y ń s k i Piotr, Kultowe uwarunkowania form architektury przedkolumbijskiej Mezoameryki (The cult background of the forms of precolumbian
Mezoamerican architecture), p. 185-189.
713. U r b a n Anna, Zwierzęta w sztuce i wierzeniach kultur andyjskich w okresie
przedinkaskim (Animals in the art and beliefs of Andes Mountains cultures
before the Incan period), p. 191-198.
714. K o h u t n i c k i Bohdan, Nowe formy społecznego protestu Indian — okupacja

�262

715.

716.

717.
718.
719.

720.

ANEKS

Alcatraz (New form of Indian social protest: the occupation of Alcatraz),
p. 199-204.
P a r a d o w s k a Maria, Sprawozdanie z przebiegu obrad i dyskusja I V Etno­
graficzne Seminarium Amerykanistyczne Poznań 23-25IV1971 (A report of
the seminar discussion: the IVth Ethnographic Seminar in American Studies,
Poznań, April 23-25 1971), p. 205-219.
M a ń k o w s k a Romana, K r z a n o w s k i Andrzej, Stanowiska człowieka pre­
historycznego w obrębie „lomas" jako przykład w p ł y w u w a r u n k ó w klimatycz­
nych i hydrogeologicznych na przedkolumbijskie osadnictwo w jałowych
Andach Peru (The find of a prehistorie man within the „lomas" as an instance
of climatic and hydrological influence upon precolumbian colonization in the
westeland of the Peruvian Andes), p. 221-230.
K l o s k a Gerhard, Czy wartości ingerują w twierdzenia nauk społecznych?
(Do the values interfere in the propositions of the social sciences?), p. 231-244.
К о 1 e w a Tatiana, Dynamika obyczajów i obrzędów, ich funkcja i struktura
(Customs and rituals: their dynamics, function and structure), p. 245-258.
K r ó l i k o w s k a Elżbieta, Uwagi na temat zagadnień dokumentacji i infor­
macji naukowej (Some remarks on scientific documentation and information),
p. 259-266.
R y b i ń s k i Adam, Procesy stabilizacyjne wśród pasterzy nomadów. Uwagi
ogólne (Stabilizing processes among nomad shepherds. General remarks),
p. 267-277.
KRONIKA — CHRONICLE

721. Mongolia 1971. Nowa faza badań polskiej ekspedycji etnograficznej (Mongolia
1971 — the new phase of research of the Polish ethnographical eypedition) —
Jerzy Sławomir Wasilewski, p. 278-280.
722. V I Międzynarodowy Przegląd Folkloru w Jugosławii (The VIth International
Display of Folklore in Yugoslavia) — Kalina Skłodowska-Antonowicz,
p. 280282.
723. Współczesne przemiany wsi w o j e w ó d z t w a olsztyńskiego. I I I seminarium orga­
nizowane przez Ośrodek Badań Naukowych w Olsztynie w dniach 7-9 VI1971 r.
w HOSW Perkoz na Waszecie pod Olsztynkiem (Contemporary transformations
of the rural ateas of the district of Olsztyn — the I l l r d seminar organized by
the Olsztyn Research Center, June 7-9, 1971) — Małgorzata
Orlewicz, p. 282284.
RECENZJE — REVIEWS

724. Chozjajstwo i matierialnaja kultura narodów Kawkaza w X I X - X X w w „ Red.
W. K . Gardanów, Moskwa 1971 — Andrzej Woźniak, p. 285-288.
725. Olga Linares de Sapir, Cultural Chronology of the Gulf of Chiriguí, Panama,
Washington 1968, Smithsonian Contributions to Anthropology, vol. 8 — Romana
Mańkowska,
Andrzej Krzanowski, p. 288-291.

Tom X V I I (1): 1973
ARTYKUŁY, STUDIA I MATERIAŁY — P A P E R S , S T U D I E S AND M A T E R I A L S

726. Z a w i s t o w i c z - A d a m s k a Kazimiera, P o k r e w i e ń s t w o fikcyjne w kultu­
rze ludowej Słowiańszczyzny — próba interpretacji (Fictitious kinship in
slavinic folk culture. A tentative interpretation), p. 11-18.

�ANEKS

263

727. P a r a d o w s k a Maria, Pamiętniki polskie i ich wartość źródłowa w bada­
niach kultury l u d ó w pozaeuropejskich (Polish memoirs as sources for the
study of non-European cultures), p. 19-39 (Engl. summ.).
728. P r i n к e Andrzej, Możliwości porównawczego stosowania danych etnogra­
ficznych w archeologii (Can ethnographical data be used for archeological
comparisons), p. 41-66 (Engl. summ.).
729. Ł a p i ń s k a Krystyna, Postawy wobec wolnego czasu na wsi uprzemysło­
wionej (Attitudes towards leisure in industrialized rural areas), p. 67-81.
730. B i e r n a c k a Maria, Osady uchodźców greckich w Bieszczadach (Settlements
of Greek refugees in the Bieszczady Mountains), p. 83-93.
731. P a p r o c k a Wanda, Problematyka współczesnych przemian w kulturze l u ­
dowej w ostatnich pracach czeskich i słowackich etnografów (Contemporary
changes in folk culture as seen in recent writings by Czech and Slovakian
ethnographers), p. 95-104.
732. W i e r u s z e w s k a Maria, Integracyjna i wychowawcza funkcja folkloru (The
integrative and educative function of folklore), p. 105-113.
733. K u c z y ń s k i Antoni, S k a r ż y ń s k i Tomasz, Spichrze o kopulasto sklepio­
nym zrębie na terenie południowej Opolszczyzny (Granaries with cupola-vaulted
frames south from Opole), p. 115-129.
734. K a r w i c k a Teresa, Zakazy związane z drzewami i m o t y w u j ą c e je wierzenia
(Taboos related to trees and the underlying beliefs), p. 131-140.
735. P o s e r n - Z i e l i ń s k i Aleksander, Rozwój i morfologia religii społeczeństwa
rodowo-plemiennego. Kontrowersyjne założenia teorii S. A . Tokariewa (De­
velopment and morphology of religion of clan-tribal societies), p. 141-169 (Engl,
summ.).
736. K o w a l s k i Marek Arpad, Spostrzeżenia na temat kultury ludowej Danii (Re­
marks on folk culture in Denmark), p. 171-192.
RECENZJE — REVIEWS

737. Rejony uprzemysławiane. Problematyka i badania, praca zbiór., Warszawa
1971 — Agnieszka Baranowska, p. 193-195.
738. Jarmila Štástná, Změny ve sposobu života tkalců na Náchodsku v procesu
industrializace, Praha 1970 — Wanda Paprocka, p. 195-198.
739. Stan Steiner, The new Indian, New York — Evanstone — London 1968 — Ewa
Nowicka, p. 198-204.
740. Language Use and Social Change. Problems of Multilingualism with Special
Reference to Eastern Africa, Red. W. H . Whitley, Oxford University Press,
London 1971 — Leszek Dzięgiel, p. 204-206.
741. John C . de Wilde, Experiences with Agricultural Development in Tropical
Africa, t. I : The Synthesis; t. I I : The Case Studies, Baltimore, Maryland
1967 — Leszek Dzięgiel, p. 207-210.
742. Sylvia Leith-Ross, African Women. A Study in the Ibo of Nigeria, New York
1965 — Anna Partyka, p. 210-214.
743. Ester Boserup, Woman's Role in Economic Development, London 1970 — Anna
Partyka, p. 214-219.
743a. Africa Remembered, Narratives by West Africans from the E r a of the Slave
Trade, Red. Philip D. Curtin, The University of Wisconsin Press, Madison,
Milwaukee, London 1968 — Anna Partyka, p. 219-226.
744. Samuel Marti, Alt-Amerika. Musik der Indianer in prakolumbischer Zeit,
Leipzig 1970, Musikgeschichte in Bildern. Band 2: Musik des Altertums —
Romana Mańkowska,
Andrzej Krzanowski,
p. 226-227.

�264

ANEKS

745. Polesje (Lingwistika, archeologia, toponimika), Red. W. W. Martynow, N. I . T o ł stoj, Moskwa 1968 — Alicja Bednarczuk, p. 227-231.
746. G. A. Siergiejewa, Arczyńcy, Moskwa 1967 — Edward
Pietraszek,
p. 231-238
747. L e w Abramowicz Fajnberg, Obszczestwiennyj stroj eskimosow i aleutow, od
matierinskogo roda к sosiedskoj obszczinie, Moskwa 1964 — Antoni
Kuczyński,
p. 238-245.
748. Ludmiła Wasilewna Chomicz, Nieńcy, istoriko-etnograficzeskie oczerki, Mo­
skwa—Leningrad 1966 — Antoni Kuczyński,
p. 245-252.
749. Ryszard Kukier, Kaszubi bytowscy. Zarys monografii etnograficznej, Gdynia
1968 — Leon Młyński, p. 252-257.
750. Konrad Wypych, W cieniu fe. Śladami Jana Stanisława Kubarego, Wrocław
1969 — Antoni Kuczyński,
p. 258-260.
751. Spichlerze Opolszczyzny, Kraków 1967 — Antoni Kuczyński,
p. 260-261.
752. Muzeum Wsi Opolskiej, K r a k ó w 1969 — Antoni Kuczyński,
p. 261-262.
753. Wiatraki i m ł y n y wodne Opolszczyzny, K r a k ó w 1969 — Antoni
Kuczyński,
p. 262-264.

Tom X V I I (2): 1973
ARTYKUŁY, STUDIA I MATERIAŁY — P A P E R S , STUDIES AND M A T E R I A L S

754. P i e k a r c z y k Stanisław, Aksjologia antropologiczna i aksjologia formalna.
Wybór zagadnień (Anthropological and formal axiology. Selected problems),
p. 11-40 (Engl. summ.).
755. T o m i c k i Ryszard, Tradycja i jej znaczenie w kulturze chłopskiej (Tradition
and its meaning in peasant culture), p. 41-58.
756. C i o ł e k Tadeusz Maciej, Materiały do „alchemii gestów" (Materials to the
..alchemy of gestures"), p. 59-79.
757. O l ę d z k i Jacek, Chün bajna (Khün Bayna), p. 81-145 (Engl. summ.).
758. S z e m i ń s k i Jan, O tajemniczych początkach imperium Tawantinsuyu (On
the mysterious beginnings of the Tavantinsuyu empire), p. 147-178 (Spanish
summ.).
759. M a c i e r e w i c z Antoni, Inkap Runam, czyli o tym jak rządzono T a w a n ­
tinsuyu (Inkap Runam, or on how Tavantinsuyu was ruled), p. 179-212 (Spanish
summ.).
760. T o m i c k i Ryszard, Sztuka jako „rzeczywistość jedyna" w kulturze l u d ó w
Nahua w X V - X V I wieku (Art as „the only relity" in the culture of the Nahua
tribes in the 15th and 16th centuries), p. 213-224.
761. D z i ę g i e l Leszek, Rolnictwo chłopskie Afryki wschodniej u progu niepod­
ległości (Peasant agriculture in East Africa on the verge of independence;,
p. 225-248.
KRONTKA — C H R O N I C L E

762. I V Seminarium NauEowe Olsztyńskiego Ośrodka Badań Naukowych p o ś w i ę ­
cone przemianom m a ł y c h miast w o j e w ó d z t w a olsztyńskiego, Iława, 29-31 maja
1972 r. (The 4th Seminar of the Olsztyn Research Center devoted to trans­
formations of small towns in the Olsztyn voivodship, Iława, May 29-31, 1972) —
Małgorzata Orlewicz, p. 249-250.
763. V I Ogólnopolski Festiwal Folklorystyczny w Płocku, 1-2 lipca 1972 r. (The
V l t h Polish Folklore Festival at Płock, July 1-2, 1972) — Krystyna Tubaja,
p. 251-253.

�265

ANEKS
R E C E N Z J E

—

REVIEWS

764. N . N. Dłkow, Naskalnyje zagadki driewniej Czukotki — pietroglify Piegtymielja, Moskwa 1971 — Antoni Kuczyński,
p. 255-256.
765. R. S. Wasilewski, Proischożdienije i driewnjaja kultura Koriakow, Nowosibirsk 1971 — Antoni Kuczyński,
p. 256-258.
766. R. W. Kozyriewa, Driewnij Sachalin, Leningrad 1967 — Antoni
Kuczyński,
p. 258-260.

Tom
ARTYKUŁY,

STUDIA

I

X V I I I (1): 1974

MATERIAŁY

—

PAPERS,

STUDIES

A N D

M A T E R I A L S

767. K l o s k a Gerhard, Ewolucja oddzielenia opisu od powinności (The evolutionof the distinction between description and obligation), p. 11-46 (Engl. summ.).
768. W o ź n i a k Andrzej, Rodzina i gospodarstwo chłopskie na mazowieckiej wsi
pańszczyźnianej X V I I I w. (The family and the peasant farm in Mazovian
serfdom village in the 18th century), p. 47-55.
769. D r o z d Mirosława С , Sytuacje konfliktowe powstałe na tle wykroczeń prze­
ciw normom społecznym. Na przykładzie społeczności wiejskiej powiatu otwoc­
kiego (Conflict situations resulting from tresspasses against social norms. On.
the example of a rural community in the district of Otwock), p. 57-62.
770. S z r o m b a - R y s o w a Zofia, Etnografia rumuńska. Organizacja nauki i pro­
blematyka badań (Roumanian ethnography. Organization and problems of
research), p. 63-84.
771. P i e t r a s z e k Edward, Polonezkoy — polska społeczność wiejska w Turcji.
(Polonezkoy: a Polish peasant community in Turkey), p. 85-98.
772. P o s e r n - , Z i e l i ń s k i Aleksander, Tendencje konserwatywne i rewolucyjne
w ruchach społeczno-religijnych Trzeciego Świata (Conservative and revolu­
tionary tendencies in social-religious movements of the Third World), p. 99-128
(Engl. summ.).
773. K o w a l e w s k i
Zbigniew Marcin, Indianie w eridokolonialnej strukturze
społecznej Mezoameryki (Indians in the endocolonial social structure of Middle
America), p. 129-160 (Spanish summ.).
774. D z i ę g i e l Leszek, Chłop wschodnioafrykański i jego sytuacja po uzyskaniu
niepodległości (The East African peasant and his situation after the winning
of independence), p. 161-190.
775. S z y n k i e w i c z Alicja, Kształtowanie się rynku pieniężnego w Mongolii (The
shaping of money market in Mongolia), p. 191-208.
776. D a s z d z e w e g
Bütedijn, Adaptacja kleru lamajskiego do pracy społecznie
użytecznej (Adaptation of the Lamaist clergy to socially useful work), p. 209220.
777. P l i t Florian, Związek zasięgu w ę d r ó w e k pasterskich w Afryce ze środo­
wiskiem geograficznym (The relation of the range of shepherd nomadism in
Africa to geographical environment), p. 221-233.
KRONIKA —

CHRONICLE

778. Z badań Zakładu Etnografii I H K M P A N nad kulturą i s p o ł e c z e ń s t w e m Mon­
golii w roku 1972 (Researches of the Workshop of Ethnography of the Institute
of the History of Material Culture, Pol. Ac. Sc., on Mongolian culture i society
in 1972), — S ł a w o j Szynkiewicz,
p. 235-238.

�266

ANEKS
R E C E N Z J E I ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E — R E V I E W S AND S U R V E Y S

779. S z y n k i e w i c z S ł a w o j , Badania etnograficzne w Demokratycznej Republice
Wietnamu (Ethnographic researches in the Democratic Republic of Vietnam),
p. 239-244.
780. K u c z y ń s k i Antoni, Rzekome odkrycie nieznanego rękopisu Wacława Siero­
szewskiego (The alleged discovery of an unknown maniscript by W a c ł a w
Sieroszewski), p. 245-248.
781. D z i ę g i e l
Leszek, Kolonializm w Czarnej Afryce (Colonialism in Black
Africa), p. 249-252.
782. Włodzimierz Pawluczuk, Światopogląd jednostki w warunkach rozpadu spo­
łeczności tradycyjnej, Warszawa 1972 — Ryszard Tomicki, p. 252-257.
783. Gunnar Myrdal, Objektivitát in der Sozialforschung, Frankfurt am Mein
1971 — Gerhard Kloska, p. 257-264.
784. Tóth Janos, Az Orsěgek népi építészete, Budapest 1971 — Jerzy
Czajkowski,
p. 264-266.
785. Antoni Kuczyński, Syberyjskie szlaki, Wrocław 1972 — Zbigniew
Jasiewicz,
p. 266-269.
786. Włodzimierz Wincławski, Przemiany środowiska wychowawczego wsi pery­
feryjnej. Studium wioski Ciche Górne powiatu nowotarskiego, Wrocław—
Warszawa—Kraków—Gdańsk 1971 — Leon Grela, p. 269-272.
787. Budownictwo ludowe Opolszczyzny, K r a k ó w 1970 — Antoni Kuczyński,
p. 272273.
788. Leksika Polesja u prastory i czasie, Mińsk 1971 — Alicjo Bednarczuk, p. 273275.
789. E . B . Wadeckaja, Drewnie idoły Jeniseja, Leningrad 1967 — Antoni
Kuczyński,
p. 275-276.

Tom X V I I I (2): 1974

ARTYKUŁY, S T U D I A I MATERIAŁY — P A P E R S , S T U D I E S AND M A T E R I A L S

790. K u t r z e b a - P o j n a r o w a Anna, Włodzimierz Antoniewicz i jego p o w i ą ­
zania z etnografią. Wspomnienie pośmiertne (Włodzimierz Antoniewicz and his
connections with ethnography. A n obituary), p. 11-15.
791. D[ynowski] W[itold], Prof. D r Antonio Jorge Diaz ((In memory of Prof. Dr
Antonio Jorge Diaz), p. 16-17.
792. B u r s z t a Józef, Problemy etnografii proponowane do omówienia w zbior­
czym referacie Podsekcji Historii, Archeologii i Historii Kultury Materialnej
na I I Kongres Nauki Polskiej (Problems of ethnography, proposed to be
discusses in the comprehensive report of the Sub-section of History, Archeo­
logy and History of Material Culture, read to the Hnd Congress of Polish
Science), p. 19-22.
793. K u t r z e b a - P o j n a r o w a Anna, Ocena dorobku i perspektywy etnografii
(An appreciation of achievements and the perspectives of ethnography),
p. 23-31.
.794. K w a ś n i e w i c z
Krystyna, Teoretyczne i metodologiczne aspekty badań
nad zwyczajami ludowymi. Przyczynek do dyskusji nad „Syntezą etnografii
Polski" (Theoretical and methodological aspects of researches on folk cu­
stoms. A contribution to the discussion on the „Synthesis of Polish Ethnog­
raphy") p. 33-55 (Engl. summ.).

�ANEKS

267

795. T o m i c k i Ryszard, Zwyczaje i obrzędy. Uwagi na marginesie artykułu
K . K w a ś n i e w i c z (Customs and rituals. Remarks on the paper by K . K w a ś niewicz), p. 57-63.
796. D r o z d Mirosława Cecylia, Współczesne przemiany we wsi Goworki pod
w p ł y w e m zatrudnienia pozarolniczego (Contemporary changes in the village
Goworki near Ostrołęka as a result of non-agricultural employment), p. 65-85
(Engl. summ.).
797. D z i ę g i e l Leszek, Chłopstwo Afryki Wschodniej pod presją modernizacji
(Peasant population in East Africa under the impact of modernization), p. 87128.
798. W i n n e r Irene Portis, Studia nad społecznościami chłopskimi w antropo­
logii amerykańskiej (Studies on peasant communities in American anthro­
pology), p. 129-144.
799. M a c i e r e w i c z Antoni, Upadek Tawantinsuyu czyli z czego żyli Inkowie
(The fall of Tawantinsuyu, or what the Incas lived on), p. 145-178 (Spanish
summ.).
800. T o m i c k i Ryszard, Funkcjonowanie rzeczywistej i mitycznej struktury prze­
strzennej Tenochtitlán (The functioning of the real and mythical structure
of space in Tenochtitlán), p. 179-196 (Spanish summ.).
801. P a r a d o w s k a Maria, Badania Ignacego Domeyki nad kulturą A r a u k a n ó w
(Studies by Ignacy Domeyko on Araucanian culture), p. 197-230 (Engl. summ.).

KRONIKA — CHRONICLE

802. Robocza narada europejskich ekspertów od zagadnień rybołówstwa w Toru­
niu (The Conference of European fishing experts in Toruń) — Jadwiga Ku­
charska, p. 231-232.
803. Fishing Conference in Toruń (Poland). A rough proposal of conclusions —
Maria Znamierowska-Priifferowa,
Jadwiga Kucharska, Dietrich Treide, p. 232233.
804. I I Narodowe Sympozjum Folklorystyczne w Bułgarii (The Hnd National S y m ­
posium on Folklore in Bulgary) — Tatiana Koleva, p. 234-236.
805. I Sympozjum poświęcone ludom koczowniczym i ich roli w formowaniu się
cywilizacji Środkowej Azji, Ułan Bator (The 1st Symposium on the role of
the nomadic peoples in the civilization of Middle Asia, Ulan Bator) — Witold
Dynowski, p. 236-240.
806. I X International Congress of Anthropological and Ethnological Sciences, C h i ­
cago — Bronisława Kopczyńska-Jaworska,
p. 240-244.
807. Konferencja naukowa poświęcona historii kontaktów polsko-rosyjskich w dzie­
dzinie etnografii, Wrocław, 19-20 I X 1973 (The Conference on the history
of Polish-Russian contacts in ethnography, Wroclaw, September 18th and 19th
1973) — Sławoj Szynkiewicz, p. 244-245.

R E C E N Z J E I ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E — R E V I E W S AND S U R V E Y S

808. Seminaria afrykanistyczne Międzynarodowego Instytutu Afrykanistyki (Semi­
nars in African Studies by the International Institute for African Studies), —
Anna Partyka, p. 247-253.
809. „Prace Etnograficzne". Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego, Nr 1-6:
1963-1972 — Anna Zambrzycka-Kunachowicz,
p. 253-259.

�268

ANEKS

Tom X I X (1): 1975
ARTYKUŁY, STUDIA 1 MATERIAŁY — P A P E R S ,

S T U D I E S AND M A T E R I A L S

810. G ł a d y s z o w a Maria, Z obrad V I I Międzynarodowego Kongresu S l a w i s t ó w
(Prom Conferences of the 7th International Congress of Slavic Studies), p. 1130.
811. D r o z d Mirosława Cecylia, Kontakty handlowe wsi (Trade contacts of the
country), p. 31-50 (Engl. summ.).
812. S t o m m a Ludwik, Rytuał pokładzin w Polsce — analiza strukturalna (The
ritual of consummation of marriage in Poland. A structural analysis), p. 51-64.
813. K a n t o r Ryszard, Wykorzystanie filmu w dydaktycznej działalności pla­
cówek etnograficznych (The use of film in didactic activities of ethnographic
institutions), p. 65-81 (Engl. summ.).
814. S t o m m a
Ludwik, Stan badań nad obrzędowością polską od połowy
X V I I I w. Część I — Analiza statystyczna bazy materiałowej (The state of
research on Polish rituals from the m i d - X V I I I c. Part I — Statistical analysis
of collected data), p. 83-92.
815. S e t k o w i c z
Jan, Przyczynki do genezy pasterstwa owczego w Beskidzie
Żywieckim w świetle toponomastyki puszczańskiej (A contribution to the
origin of sheep shepherding in Beskid Żywiecki in the light of toponomastics
of the region Pilsko), p. 93-107 (Russian summ.).
816. W a s i l e w s k i Jerzy Sławomir, Kategoria przestrzeni w kulturze koczow­
niczej. Analiza przestrzenna jurty mongolskiej (The category of space in
nomadic culture. A spatial analysis of the Mongolian yurta), p. 109-128.
817. M a n t e l - N i e ć k o Joanna, Kto komu m ó w i „pan" w Addis Abebie? Szkic
sociolingwistyczny (Who says „Sir" to whom in Addis Abeba? A n essay i n
sociolinguistics), p. 129-142 (Engl. summ.).
818. W o l s k i Krzysztof, Tradycyjna uprawa winorośli w Afganistanie (Tradi­
tional raising of grapevines in Afghanistan), p. 143-162 (Engl. summ.).
819. P e n к a 1 a Danuta, Bohater kulturowy w mitologii polinezyjskiej (The cul­
ture Hero in Polynesian mythology), p. 163-191.
K R O N I K A — CHRONICLE

820. Sprawozdanie z prac ekspedycji mongolskiej Zakładu Etnografii I H K M PAN"
w roku 1973 (A report of the works of Mongolian expedition of the Depart­
ment of Ethnography of I H K M P A N in 1973) — Jerzy Sławomir
Wasilew­
ski, p. 193-194.
821. Wystawa rzeźby w drewnie plemienia Makonde w Muzeum Etnograficznym
w Zagrzebiu, 1973 (An exhibition of Makonda wood sculpture in the Ethnog­
raphic Museum in Zagreb, 1973) — Bogusław Zydok, p. 195-196.

ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E I R E C E N Z J E — S U R V E Y S AND R E V I E W S

822. R o b o t y c k i Czesław, Cywilizacja współczesna a społeczności plemienne
(Contemporary civilization and tribal communities), p. 197-205.
823. D z i ę g i e l Leszek, Z problematyki współczesnego Afganistanu (Some pro­
blems of contemporary Afghanistan), p. 206-208.
824. S i e r a w s k a Dorota, Wielkie odkrycia a staropolska mentalność (The great
discoveries and the mentality of old Polishmen), p. 209-212.
825. J . Śmiałowski, Zarobkowanie pozarolnicze ludności rolniczej w Królestwie

�269

A N E K S

Polskim w latach przeduwłaszczeniowych (1815-1864), Łódź 1973 —
Edward
Pietraszek, p. 212-217.
826. Gruzinskoje narodnoje poeticzeskoje tworczestwo, Red. E . Wirsaladze, K . S i charulidze, M. Czikowani, Tbilisi 1972 — Andrzej Woźniak, p. 217-221.
Tom X I X (2): 1975
ARTYKUŁY.

STUDIA

I

MATERIAŁY

—

PAPERS,

STUDIES

A N D

M A T E R I A L S

827. N e y m a n Elżbieta, Maria Ossowska 1896-1974 (In memory of Maria Ossow­
ska), p. 11-18.
828. D z i ę g i e l Leszek, Andrzej Waligórski 1908-1974 (In memory of Andrzej
Waligórski), p. 19-23.
829. K u t r z e b a - P o j n a r o w a Anna, Etnografia Polska w trzydziestoleciu Pol­
skiej Rzeczypospolitej Ludowej. Związek z tradycją i nowe kierunki badań
(Ethnography in Poland during the Thirty Years of the Polish People's R e ­
public. Traditions and new directions), p. 25-65 (Engl. summ.).
830. P a p r o c k a Wanda, Biblioteka Etnografii Polskiej (The Library of Polish
Ethnography), p. 67-72.
831. В o h d a n o w i c z Janusz, Osiągnięcia Atlasu Etnograficznego w okresie X X X lecia (Achievements of the Atlas oí Ethnography during the recent thirty
years), p. 73-78.
832. D y n o w s к i Witold, P a ń s t w o w e Muzeum Etnograficzne w Warszawie (The
State Ethnographical Museum in Warsaw), p. 79-90.
833. W o ź n i a k
Maria, Problemy wytwórczości ludowej w pracach Zakładu
Badawczego Związku „Cepelia" (Problems of Folk art in work of the Rese­
arch Workshop of the „Cepelia" Association), p. 91-108.
834. K l o s k a Gerhard, Refleksje nad trzema modelami nauk społecznych (Re­
flections on three models of social sciences), p. 109-137 (Engl. summ.).
835. C i o ł e k Tadeusz Maciej, Some theoretical and methodological aspects of
studies in human communicational behavior, p. 141-148.
836. P o s e r n - Z i e l i ń s k a Mirosława, Źródła relatywnej deprywacji a geneza
shakeryzmu (The sources of relative deprivation and the origins of the Sha­
kers movement), p. 149-181.
837. K i e n i e w i c z Jan, Porządek kastowy w Kerali przedkolonialnej (The caste
order in precolonial Kerala), p. 183-195.
838. K o w a l s k i Marek Arpad, Plemienna sztuka Afryki — problemy nazwy
i treści (Tribal art in Africa — its name and its contents), p. 197-219.
K R O N I K A

—

CHRONICLE

839. V Etnograficzne Seminarium Amerykanistyczne, Poznań 19-20 I V 1974 rok
(The 5th Ethnographical Seminar in American Studies, Poznań, April 19-20,
1974) — Maria Paradowska, p. 221-225.
840. Wieloaspektowe ujęcie problematyki gminy. V I seminarium Ośrodka Badań
Naukowych im. W. Kętrzyńskiego w Olsztynie w dniach 6-8 czerwca 1974 r.
w ośrodku Z H P w Waszecie (A multiaspect approach to the problem of
authority on community level — the 6th seminar of the W. Kętrzyński Rese­
arch Center in Olsztyn, June 6-8, 1974, held in the Z H P Center in Waszeta) —
Małgorzata
Orlewicz, p. 225-227.
841. Etnografia w pracach Instytutu Informacji Nauk Społecznych A N Z S R R
(Ethnography in works of the Institute of Information of the Social Sciences
of the Soviet Academy of Sciences) — Zbigniew Jasiewicz, p. 227-228.

�270

ANEKS
ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E 1 R E C E N Z J E — S U R V E Y S AND R E V I E W S

842. M r ó z Lech, Nie przeskoczysz własnego cienia. Recenzja z książki: ł a n Yoors,
Cyganie, K r a k ó w 1973 (You cannot jump over your own shadow. Review of
the book Gypsies by Ian Yoors, Cracow 1973), p. 229-234.
843. D z i ę g i e l Leszek, Burzliwe dzieje górskiego narodu (The stormy history
of a mountain nation), p. 235-240.
844. Z i ó ł k o w s k i Mariusz, Najnowsze badania nad kompleksem miejskim T i wanaku (Recent researches on the urban complex at Tiwanaku), p. 241-247.
845. C z a j k a Henryka, Bohaterska epika ludowa S ł o w i a n południowych. Struk­
tura treści, Wrocław—Warszawa—Kraków—Gdańsk 1973 — Ryszard
Tomicki,
p. 247-255.
846. Juozas Kudirka, Lietuvos puodžiai ir puodai, Vilnius 1973 — Maria
Woźniak,
p. 255.
847. Narodnoje Iskusstwo SSSR, Moskwa 1972 — Barbara Bazielich,
p. 256-260.
848. Ellen Marie Mager0y, Norsk treskurd, Oslo 1972 — Barbara Bazielich, p. 260262.
849. Randi Asker, Rose-painting in Norway, Oslo 1971 — Barbara Bazielich, p. 263265.
850. Aagot Noss, Johannes Flintoes draktakvarellar, Oslo 1970 — Barbara
Bazie­
lich, p. 265-267.
851. Aagot Noss, Joachim Frichs draktakvarellar, Oslo 1973 — Barbara
Bazielich,
p. 267-269.
852. „Vrulje". Glasilo Narodnogo Muzeja u Zadru, 1972, nr 2 — Barbara
Bazie­
lich, p. 269-271.
853. Aboriginal Man and Environment in Australia, Red. D. J . Mulvaney, J . G o l son, Canberra 1971 — Adam Paluch, p. 271-274.
854. A. Treichel, Unser Vatererbe. Beitrag zur Kulturgeschichte des Deutschtums
im Dobriner Land, Braunschweig 1969 — Teresa Karwicka,
p. 275-278.
855. M. W. Kriukow, Sistema rodstwa kitajcew (ewoliucija i zakonomiernosti),
Moskwa 1972 — Sławoj Szynkiewicz,
p. 278-282.

Tom X X (1): 1976
ARTYKUŁY, S T U D I A I MATERIAŁY — P A P E R S , S T U D I E S AND M A T E R I A L S

856. O l ę d z k i Jacek, Ksawery Piwocki 1901-1974 (In memory of Ksawery P i wocki), p. 11-15.
857. Ł o p u s z a ń s k i Bolesław, Tadeusz Seweryn 1894-1975 (In memory of T a ­
deusz Seweryn), p. 17-24.
858. M r ó z Lech, Mit i m y ś l e n i e mityczne (The myth and mythical thinking),
p. 25-45 (Engl. summ.).
859. T o m i c k i Ryszard, S ł o w i a ń s k i mit kosmogoniczny (The Slavic cosmogonical myth), p. 47-97.
860. S t o m m a Ludwik, Mit Alkmeny (The myth of Alcmena), p. 99-110.
861. O l s z e w s k a - D y o n i z i a k
Barbara, Antropologia społeczna jako przed­
miot nauczania (Social anthropology as a subject of teaching), p. 111-125.
862. D z i ę g i e l Leszek, Tradycyjne budownictwo w Afganistanie jako przykład
harmonii między środowiskiem przyrodniczym i kulturowym (The traditional
building in Afghanistan as example of the harmony between the natural
and cultural environment), p. 127-146.
863. M a n t e l - N i e ć k o Joanna, A b r e h a Aseffa, Formy własności ziemskiej

�271

ANEKS

i stratyfikacja społeczna na wsi etiopskiej. Próba analizy w ujęciu historycznym
(The forms of land property and social stratification in the Ethiopian country­
side. A tentative historical analysis), p. 147-183 (Engl. summ.).
864. K r z a n o w s k a Roma, K r z a n o w s k i Andrzej, Garncarstwo ludowe w do­
linie Alto Chicama w p ó ł n o c n y m Peru (Folk pottery in the Alto Ch|icama
valley, Northern Peru), p. 187-214 (Spanish summ.).
865. K u d a t - S e r t e l
Ayse, Małżeństwo przez porwanie i ucieczkę na wsi tu­
reckiej (Marriage by rape and flight in the Turkish countryside), p. 215-235..
KRONIKA — CHRONICLE

866. Nowy księgozbiór naukowy (A new learned library) — Leszek
Dzięgiel,
p. 237-239.
867. Z prac ekspedycji Zakładu Etnografii I H K M P A N w Mongolii — rok 1974
(Works of the Mongolian expedition 1974 of the Ethnography Workshop of
the Institute of the History of Material Culture of the Polish Academy of
Sciences) — Jerzy Sławomir
Wasilewski,
p. 239-241.
868. Afrykanistyczna kolekcja Rogera de la Burdę (The African collection of
Roger de la Burdę) — Leszek Dzięgiel, p. 241-242.
869. Badania nad kulturą ludności cygańskiej na Podtatrzu (Researches on the
culture of the Gypse population in the region bordering with the Tatra
Mountains) — Adam Bartosz, p. 243-249.
870. Badania nad przemianami w rodzinie wiejskiej (Waleriany, Nowa Huta, pow.
Skierniewice, woj. łódzkie) — sprawozdanie z badań (Changes in a country
family (the villages Waleriany and Nowa Huta, the voivodship of Skiernie­
wice, formerly Łódź), a research report) — Danuta Kalinowska,
Anna
Kule­
sza, Małgorzata Nowik, Elżbieta Regulska, p. 249-253.
ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E I R E C E N Z J E — R E V I E W S AND

SURVEYS

371. T o m i c k i Ryszard, W kręgu m i t ó w peruwiańskich (In the circle of Peru­
vian myths), p. 255-270.
872. A. P a w ł o w s k i , Cyganie. Studia nad przestępczością, Zielona Góra 1973 —
Lech Mróz, p. 270-274.
873. Marian Pokropek, Jarmark płocki. Katalog twórców ludowych biorących udział
w kiermaszu sztuki ludowej w Płocku w latach 1968—1973, Płock 1974 — Maria
Woźniakowa,
p. 274-276.
874. A. Theile, Sztuka Afryki, Warszawa 1974 — Marek Arpad Kowalski,
p. 276280.
875. A. E . Ter-Sarkisjanc, Sowriemiennaja siemja u armian, Moskwa 1972 —
Longina Jakubowska,
p. 281-283.
876. M. Sużikow, G. Diemakow, Wlijanije podwiżnosti nasielenija na sbliżenije nacij, A ł m a Ata 1974 — Iwona Kabzińska-Stawarz,
p. 283-285.
877. Siemja как obiekt fiłosowskogo i socijołogiczeskogo issledowanija, Leningrad
1974 — Iwona Kabzińska-Stawarz,
p. 286-289.

Tom X X (2): 1976
ARTYKUŁY, S T U D I A I MATERIAŁY — P A P E R S ,

STUDIES

AND

MATERIALS

878. K l o s k a
Gerhard, W p ł y w wartości na proces badawczy w naukach spo­
łecznych (The influence of values on the research process in the social scien­
ces), p. 11-34 (Engl. summ.).

�272

ANEKS

879. W i e r z b i c k i Zbigniew Т., Metodologiczne rozważania o ponownych mono­
grafiach wiejskich społeczności lokalnych (Methodological considerations about
the repeated monographs of the rural local communities), p. 35-65.
880. S o k o l e w i c z Zofia, Tradycyjny wzór kulturowy pasterzy mongolskich (The
traditional pattern of the culture of Mongolian shepherds), p. 67-83.
881. S z y n k i e w i c z Sławoj, Grupy krewniacze u Mongołów. Studium organi­
zacji w społeczeństwie postrodowym (Kin groups among the Mongols. A study
of organisation in a post-tribal society), p. 95-145 (Russ. summ.).
882. S z a t k o w s k a Janina, Ruchliwość społeczna kast w Indiach (Social mobi­
lity of the castes in India), p. 147-170.
883. B o h d a n o w i c z
Janusz, Przyczynek do rozważań nad genezą „chałupy
podcieniowej" na Warmii i Mazurach (A contribution to the studies on the
origin of the „arcade hut" on Warmia and Żuławy), p. 171-179.
884. B o h d a n o w i c z Janusz, Plecione beczki na ziarno (Plaited casks for grain),
p. 181-200.
885. C z e k a l i ń s k a Alicja, J a k u b o w s k a Longina, J a s i с z e к Małgorzata,
P r e w e n c k a Grażyna, Motywy zawierania m a ł ż e ń s t w a system wartościo­
wania. Analiza materiałów ze wsi Wólka Zamkowa, woj. białostockie (Motives
of marriage and the system of evaluation. A n analysis of materials from the
village Wólka Zamkowa, Białystok district), p. 201-214.
KRONIKA — CHRONICLE

886. Tematyka i problemy międzynarodowej sesji poświęconej „Etnografii naro­
dów słowiańskich" (Topics and problems of the international session on
..Ethnography of the Slavonic Nations") — Maria Gładyszowa,
p. 215-220.
887. Turystyka czynnikiem aktywizacji regionu (Tourism as a factor of activisation
of a region) — Małgorzata
Orlewicz, p. 220-222.
888. X V I I I Sesja Stałej Międzynarodowej Konferencji Ałtaistycznej Bloomington
26 V I — 5 V I I 1975 (The 18th Session of the Permanent International Con­
ference for the Altai, Bloomington, June 29 — July 5, 1975) — Edward
Tryjarski, p. 222-224.

�INDEKS AUTORSKI — AUTHORS' INDEX
Abreha Asefía 863
Adamowicz Helena 612
Adamowicz Stanisław 612
Adamus Krystyna 45, 51, 144
Antoniewicz Włodzimierz 86
Armon Witold 115, 517
Balassa Ivan 572
Baláš Emanuel 166
Barabás Jeno 141
Baranowska Agnieszka 669, 697, 698, 737
Bartelska Agnieszka see Baranowska
Agnieszka
Bartosz Adam 869
Batowski Henryk 396
Bazielich Barbara 11, 847-852
Bazielichówna Barbara see BazielichBarbara
Bazińska Barbara 449
Bednarczuk Alicja 596, 745, 788
Biały Zbigniew 65, 497
Biernacka Maria 32, 49, 121, 194, 521,
632, 730
Błaszczyk Stanisław 415
Boglár L . 275
Bogucki Kazimierz 165
Bohdanowicz Janusz 831, 883, 884
Bratanic Branimir 87
Bronicz Stanisław 9, 15, 88, 139
Brykczyński Piotr 712
Brzeska Wanda 60
Bujka Jan 177, 366, 477
Burchard P r z e m y s ł a w 339
Burchardówna Helena 228
Burgstaller Ernst 222
Burszta Józef 328, 426, 792
Butura Valeriu 174
Chętnik Adam 456, 506
Chwojka Tadeusz 617
Ciechanowicz Krzysztof 588
Ciołek Tadeusz Maciej 664, 690, 756, 835
Cywińska Izabella 67
18 — Etnografia Polska, ХХИ2

Czajkowski Jerzy 784
Czekalińska Alicja 885
Czerniak Barbara 352
Damrosz Anna 148
Damrosz Jerzy 47, 206
Daszdzeweg Bütedijn 776
Daszewski Wiktor Andrzej 252, 320
Dąbrowska Grażyna 479, 582
Dąbrowski Krzysztof 626
Dąmbska Elżbieta 500
Dekowski Piotr 183
Delida Elżbieta 642
Dembińska Maria 113
Dobrowolska Agnieszka 446
Dobrowolska Danuta 8, 21, 23, 24, 70,
231
Dobrowolska Teresa 345
Dobrowolski Kazimierz 1, 4, 112,
293, 391, 520, 563
Drozd Mirosława Cecylia 689, 769,
811
Dubiel Ludwik 14
Dunáre Nicolae 140, 170, 189
Dynowski Witold 34, 57, 212, 237,
307, 313, 334, 443, 586, 630, 791,
832
Dzierżykray-Rogalski T. 249
Dzięgiel Leszek 146, 288, 291, 319,
384, 532, 599, 600, 621, 622, 623,
645, 680, 695, 740, 741, 761, 774,
797, 823, 828, 843, 862, 866, 868

76,

150,
796,

247,
805,

323,
644,
781,

Erixon Sigurd 89, 156
Fabiański Jan 638
Foldes László 169
Frankowska Maria 25, 117, 351, 403, 608,
656, 702
Frenklowa Giza 167
Fryczowa Maria 27
Fryś E w a 20
Gajek Józef 653

�274

TJNDEKS A U T O R S K I

Galas Piotr 63
Ganckaja Olga 142
Gandew Christo 515
Gansiniec Hyszard 90
Gansiniec Zofia 91
Gasitaszwili Guram 347
Gavazzi Milován 92
Gąssowska Eligia 531
Gerlach Alicja 59
German Franciszek 205
Gładysz Mieczysław 5, 42, 84, 123, 128,
182, 193, 342, 402, 445, 501, 502, 562
Gładyszowa Maria 13, 187, 376, 448, 527,
575, 810, 886
Goswami В. B. 509
Gotkiewicz Marian 198
Grabowski Tadeusz 93
Grabski Władysław 68
Grela Leon 786
Gunda B é l a 465
Gyóngyi Bérů 474
Haltsonen Sulo 94
Hejnosz Wojciech 95
Hofer Tomás 191
Hołda Henryka 430
Horák Jiří 96, 168
Hrankowska Teresa 711
Jacobeit Wolfgang 197, 235, 236
Jakubowska Longina 875, 885
Jamka Rudolf 151, 180
Jankowska Anna 75
Jasiczek Małgorzata 885
Jasiewicz Zbigniew 234, 244, 347, 363,
419, 470, 471, 481, 518, 525, 595, 785,
841
Jaworska Bronisława see KopczyńskaJaworska Bronisława
Jeřábek Richard 127, 164, 221
Jest Corneille 303
Jewsiewicki B o g u m i ł 301
Jeż-Jarecki W ł a d y s ł a w 119, 204, 343, 344
Johnová Helena 175, 223
Jost Henryk 216
Jostowa Wanda 159, 217, 218
Judenko Konstanty 55
Kabzińska-Stawarz Iwona 876, 877
Kalinowska Danuta 870
Kałużyński S t a n i s ł a w 590
Kamocki Janusz 414, 670
Kantor Ryszard 813

Karaś Mieczysław 655
Karwicka Teresa 361, 734, 854
Kaznowska-Jarecka Barbara 178
Kieniewicz Jan 837
Klimaszewska Jadwiga 16, 20, 41, 114
Kloska Gerhard (Konrad) 603, 604, 625,
627, 628, 643, 649, 650, 678, 717, 767,
783, 834, 878
Kohutnicka Barbara see MatuszewskaKohutnicka Barbara
Kohutnicki Bohdan 337, 406, 462, 714
Kojdecka Anastazja 292, 381, 382
Kolewa Tatiana 516, 637, 718, 804
Komornicka Teresa 427
Komorowski Zygmunt 545
Kopczyńska-Jaworska Bronisława 29, 77,
140, 161, 162, 171, 188, 190, 209, 379,
435, 447, 557, 631, 633, 806
Koschmieder E r w i n 97
Kostrzewski Józef 98
Kotula Franciszek 62
Kowalewski Zbigniew Marcin 571, 773
Kowalik Jadwiga 287
Kowalska-Lewicka Anna 18, 130, 157,
186, 214, 219, 227, 229, 230, 299, 409,
431, 512, 519, 548, 577
Kowalski Marek Arpad 543, 584, 624,
646, 647, 659, 660, 681, 696, 736, 838,
874
Koziełł Anna 561
Kozłowski Janusz K . 181
Krawczyk Violetta 651, 671
Królikowska Elżbieta 719
Krukowski Maciej 553
Krzanowska Roma[na] 616, 716, 725, 744,
864
Krzanowski Andrzej 616, 716, 725, 744,
864
Krzyżaniak Lech 494, 514
Kucharska Jadwiga 326, 350, 369, 473,
495, 541, 567, 802, 803
Kuczyńska Anna 672
Kuczyński Antoni 505, 529, 539, 558, 559,
585, 605, 661, 733, 747, 748, 750, 751,
752, 753, 764, 765, 766, 780, 787, 789
Kudat-Sartel Ayse 865
K u l a Marcin 710
Kulesza Anna 870
Kynusz Antoni 215
Kunz Ludwik 528
Kutrzeba-Pojnarowa Anna 33, 36, 40, 41,
46, 99, 116, 196, 243, 276, 283, 302, 309,
327, 333, 353, 357, 360, 367, 373, 391,

�275

INDEKS AUTORSKI

442.. 444, 478, 550, 576, 652, 683, 790,
793, 829
Kwaliszwili Maika 363
Kwaśniewicz Krystyna 124, 329, 794
Kwaśniewicz Władysław 22, 61, 124, 172,
199, 564
K w a ś n i e w s k i Krzysztof 330, 356, 374, 378
Kwiecińska Zyta 607
Kwilecki Andrzej 499, 583

Nagy Eugenia 557
Nasz Adolf 43, 102
Nedo Pavol 137
Neyman Elżbieta 827
Nizińska Irena 10, 136, 332,
422, 490, 676
Nolasco Margarita 609
Nowicka E w a 679, 708, 739
Nowik Małgorzata 870

Latusek Adam 591
Lechowska-Bujak Maria 184, 210
Lewicki Tadeusz 195, 238, 304, 335,
458, 668
Ligęza Józef 17, 100
Linnus Jüri 220
Łapińska Krystyna 498, 729
Łepkowski Tadeusz 611, 704
Łopuszański Bolesław 857

Obrębski Józef 682
Olejnik Jan 450, 573
Olędzki Jacek 50, 359, 390, 480, 482-485,
507, 524, 757, 856
Olszewska-Dyoniziak Barbara 285, 295,
392, 861
Olszowy Barbara 69, 332
Orlewicz Małgorzata 723, 762, 840, 887
Ostrowska Elżbieta 208
Ostrowska-Wójcikowa Hugona 594

Maciejewska Joanna 242, 290, 322
Macierewicz Antoni 759, 799
Makulski Krzysztof 212, 232, 239, 245, 250,
253-259, 284, 286, 308, 311, 312, 338,
385-387, 439, 460, 487, 488, 544, 569,
580, 581, 592, 601, 602, 658, 666
Małkowska Krystyna 147, 393, 408, 534,
667
Mantel-Niećko Joanna 817, 863
Mańkowska Romana see
Krzanowska
Romafna]
Markowska Danuta 8, 203, 246, 294, 331,
507, 566, 665, 676
Marszewski Tomasz 310, 324, 413, 436
Matušek Małgorzata 173
Matuszewska-Kohutnicka Barbara
389,
405, 464, 551, 589
Michajłowa Ganka 636
Milewski Jan 277
Milewski Tadeusz 395, 404, 513
Misińska Maria 12, 30, 31, 163, 179, 423425, 475, 491, 556
Mjartan Ján 101
Młyński Leon 749
Moszyńska Barbara 85
Moszyński Kazimierz 2, 39
Mrozek Anna 411, 459, 570
Mróz Lech 399, 489, 593, 614, 694, 842,
858, 872
Mulkiewicz-Goldbergowa Olga 401, 432
Myrcik-Markowska Danuta see Markow­
ska Danuta

Palošija Djurdjica 135
Paluch Adam 853
Paprocka Wanda 58, 72, 81, 246, 370, 377,
400, 468, 555, 634, 648, 731, 738, 830
Paradowska Maria 341, 416, 457, 504, 560,
620, 662, 709, 715, 727, 801, 839
Partyka .Anna 699, 700, 742, 743, 743a,
808
P a w ł o w s k a Jadwiga 120
Peesche Reinhard 472
Penkala Danuta 819
Petera Janina 201, 398, 467
Pfabé Teresa 440
Piaścik Franciszek 66
Piekarczyk Stanisław 754
Pietraszek Edward 38, 80, 83, 143, 224,
296, 314, 394, 429, 451, 574, 641, 673,
674, 675, 746, 771, 825
Piskorz Jerzy Adam 677
Piwocki Ksawery 353
Plit Florian 777
Pokropek Marian 52, 371, 428, 635
Polonec Andrej 160
Popiela Wojciech 298
Posern-Zielińska Mira see Posern-Zie­
lińska Mirosława
Posern-Zielińska Mirosława 510,
542,
547, 705, 836
Posern-Zieliński Aleksander 410,
463,
469, 511, 523, 554, 579, 598, 613, 657,
706, 735, 772
Prewencka Grażyna 885

412,

349,

362,

�276

INDEKS AUTORSKI

Prinke Andrzej 701, 728
Przesławska Helena 461
Pytlińska Anna 526
Regulska Elżbieta 870
Reinfuss Roman 103, 153
Rinczen B. 685
Robotycki Czesław 822
Rostworowska M . 368
Rudzińska Anna 533
Rybiński Adam 720

Sągajłło-Kaczanowska Maria 118
Setkowicz Jan 503, 815
Sierawska Dorota 824
Skarżyński Tomasz 733
Skazińska Monika 407
S k ł o d o w s k a - A n t o n o w i c z Halina 434, 722
Sławski Franciszek 104
Sobieska Jadwiga 300
Sobisiak Walerian 348, 372, 417, 433
Sokolewicz Zofia 36, 37, 48, 75, 233, 358,
507, 535, 665, 880
Staszczak Zofia 35, 316, 318, 375
Staszczakówna Zofia see Staszczak Zofia
Staszewski Jan 486, 549
Stockmann Doris 138
Stojak Antoni 78, 149, 297
Stomma Ludwik.688, 812, 814, 860
Stránská Drahomíra 132
Strelcyn Stefan 248
Studnicki Franciszek 192
Sulika Andrej 578
Swienko Henryk 538
Szatkowska Janina 882
Szemiński Jan 758
Szromba Zofia see Szromba-Rysowa Zo­
fia
Szromba-Rysowa Zofia 71, 82, 125, 133,
225, 315, 332, 364, 421, 452, 530, 629,
770
Szurmiak-Bogucka Aleksandra 165
Szwengrub L i i i Maria 54, 79
Szydłowski Jerzy 6
Szyfelbejn Zofia see Sokolewicz Zofia
Szyfelbejn-Sokolewicz Zofia see Sokole­
wicz Zofia
Szyfer Anna 56
Szynkiewicz Alicja 775
Szynkiewicz S ł a w o j 289, 325, 336, 441, 508,
692, 778, 779, 807, 855, 881
Štika Jaroslav 155

Taszycki Witold 105
Tazbir Janusz 610, 703
Tokariew S. A. 106
Tomasik Jacek 129
Tomicki Ryszard 755, 760, 782, 795, 800,
845, 859, 871
Treide Dietrich 803
Tryjarski Edward 888
Tubaja Krystyna 763
Turnau Irena 207, 640
Tylkowa Danuta 211, 365, 420, 629
Tymowski Michał 546
Tyszkiewicz J a n 383
Ungeheuer Grażyna 536
Urban Anna 691, 713
Urbańczyk S t a n i s ł a w 107
Urbańska Barbara 202, 397
Václavík Antonín 108
Vladutiu Ion 154
Wakarelski Christo 109, 131
Walawender Antoni 44
Walendowska Barbara 707
Walendowska-Zapędowska Barbara 493
Waligórski Andrzej 145, 240, 251, 260-274,
278-282, 565
Wasilewski Eustachy 687
Wasilewski Jerzy S ł a w o m i r 663, 721, 816,
820, 867
Wassing R. S. 684
Wáhren Max 418
Węgrzynowicz Leopold 64, 73, 110
Wielowiejski Jerzy 122
Wieruszewska Maria 537, 732
Wierzbicki Zbigniew T. 879
Winner Portis Irene 798
Wolski Krzysztof 241, 305, 306, 321, 340,
476, 818
Woźniak Andrzej 388, 437, 438, 522, 552,
597, 615, 639, 654, 693, 724, 768, 826
Woźniak Maria see Woźniakowa Maria
Woźniakowa Maria 833, 846, 873
Wojtowicz Janina 454
Wróblewski Tadeusz 540
Wyderko Adam 346
Wypych Konrad 606
Zadrożyńska Anna see Zadrożyńska-Ba­
rącz Anna
Zadrożyńska-Barącz Anna 380, 466, 492,
496, 568, 587, 618, 619

�INDEKS AUTORSKI

Zagórna Barbara 53, 74
Zambrzycka Anna see Zambrzycka-Kunachowicz Anna
Zambrzycka-Kunachowicz Anna 19, 126,
134, 158, 185, 226, 317, 332, 453, 809
Zaręba Alfred 7
Zawistowicz-Adamska Kazimiera 3, 28,
726
Zborowski Juliusz 152, 176

277

Ziółkowski Mariusz 844
Znamierowska-Prüfferowa Maria 26, Ш ,
213, 803
Zwoliński Stefan 200
Żukowska Natalia L . 686
Żydok B o g u s ł a w 821
Żywirska Maria 455
Opracowała
Joanna

Tomicka

��</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9585" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9563">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/fc516553c25b22213fdfc37c0b77b00c.pdf</src>
        <authentication>0ae93885fbb7c7af2c8310b943cef422</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114109">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2622</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114110">
                <text>1997</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114111">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2437</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114112">
                <text>Anioł w wyobraźni popularnej / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1997 t.51 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114113">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1997 t.51 z.3-4, s.83-88</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114114">
                <text>Sznajderman, Monika</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114115">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114116">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114117">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114118">
                <text>Anioł w wyobraźni popularnej
Monika Sznajderman
„Odjęto wam szaty białe.
Skrzydła i nawet istnienie.
Ja jednak wierzę wam,
Wysłańcy'"

Wraz ze śmiercią Boga, uważa amerykański socjolog Peter
L. Berger, odeszli i дл#б/сн - boscy wysłannicy, aniołowie.
Gdy proces sekularyzacji rozpoczął się w kulturze na dobre,
boskość, transcendencja zaczęły gwałtownie tracić swe zna­
czenie, aż do chwili, gdy niemal całkowicie zdominowała je
wszechwładna i doskonale zamknięta sfera doświadczenia
empirycznego. „Wówczas człowiek stanął wobec rzeczywis­
tości naprawdę sam. Przeszliśmy długą drogę oddalając się
zarówno od bogów, jak i od aniołów - pisze Berger w książce
Л Лылюыг о/Лл#ек. Modern Socí'ery ала" гле Rediscovery о /
гле Лыреглдгыгд/. - Z naszej świadomości nieubłagalnie
znikały te pełne mocy postaci, które dotąd uobecniały dla nas
prześwit w murze realności doczesnej. Owe postaci prze­
trwały dzisiaj tylko w baśniach, tęsknotach, jako swego
rodzaju niejasne, nieokreślone symbole. Parę lat temu pracu­
jący w slumsowej dzielnicy jednego z europejskich miast
ksiądz, zapytany, czemu to robi, odparł: 'Po to, by pogłoski
o Bogu nie ucichły zupełnie.' Słowa te trafnie wyrażają naszą
sytuację, w której znaki transcendencji stały się 'pogłoskami'
- i to nie całkiem godnymi szacunku ' pogłoskami'.
Ślady boskości przetrwały, zdaniem Bergera, w formach
ukrytych - takich jak wiara w odwieczny porządek świata, jak
lęk przed śmiercią, jak nadzieja. Poza tymi doświadczeniami
z naszego widnokręgu zniknęła metafizyczność, nadnaturalność, sacrum. Horyzont jest pusty. Przejawem tego stanu
rzeczy jest na przykład upadek religijności oficjalnej, kościel­
nej. W Europie przybiera to formę postępującego zaniku
uczestnictwa w zinstytucjonalizowanych formach religijnego
obrzędu, jak na przykład modlitwa, przyjmowanie sakramen­
tów, udział w nabożeństwach, w Ameryce zaś, wprost
przeciwnie, we wzmożonej partycypacji - choć, pisze Berger,
mamy prawo sądzić, że przyczyny tego religijnego ożywienia
zmieniły się w stosunku do przyczyn religijności niegdysiej­
szej, strywializowały się, spłyciły.
Czy zatem swoisty renesans wiary w anioły, z którym
mamy do czynienia przede wszystkim (ale też nie tylko) we
współczesnej amerykańskiej kulturze popularnej, nie ma
w istocie nic wspólnego z religijną wrażliwością i wyobraź­
nią? Wielu teologów i filozofów dostrzega dzisiaj przecież
wyraźny powrót do myśli religijnej/ A warto zauważyć, że i te
dzisiejsze przedstawienia odwołują się do wyobrażeń dosko­
nale w angelologicznej tradycji - tradycji ikonograficznej,
filozoficznej, teologicznej - osadzonych. Osadzonych na tyle
dobrze, że trudno tu nawet mówić o popularnej religijności
New Age'u, skoro - jak pisze Herbert Oleschko - wyznawcy
Nowej Ery „nie mają zaufania do angelologii chrześcijańskiej
wspartej na fundamencie Pisma Świętego", a „cały anielski
sztafaż uznają za bajkowy i nie nadający się do reanimacji"."
Jest w kulturze współczesnej dziedzina dotąd przez antro­
pologię nie zbadana - to właśnie sfera popularnych religijnych

I

wierzeń i wyobrażeń, która stanowi przedziwny kolaż religij­
ności ery wodnika z tradycyjną religijnością ludową (bliski
jest jej na przykład sensualizm tej drugiej); która jest
pomieszaniem wiary w boskość, pojmowaną jako kosmiczna
energia, z wiarą właściwą pobożności ludowej, a przejawiają­
cą się m.in. w dewocyjnych przedstawieniach sztuki ludowej
(te zaś z kolei czerpią i przetwarzają motywy z kultury
wysokiej i sztuki sakralnej...). Trudno orzec - istnieją co do
tego liczne i uzasadnione wątpliwości - czy prawdziwie
przejawia się tu sacrum. Nie rozstrzygając w żadną stronę
kwestii jego istnienia bądź też nieistnienia, zajmijmy się
aniołem, potraktowanym jako żywa forma współczesnej
popularnej religijnej wyobraźni. Bo jako taki przejawia się on
z całą pewnością.
HORDY ANIOŁÓW
„Hordy aniołów. Istoty zbite w masy jak chmary dusz, jak
gęste obłoki zmieszanych tchnień duchowych, malowanych
tak często przez Gustawa Dore' a.
Może się jeszcze okazać, że Droga Mleczna jest kompozy­
cją sztywnych, zamrożonych i ostatecznie zawieszonych
w doskonałej nieruchomości aniołów. Aniołów, które osiąg­
nęły absolutną harmonię."'
Taką koncepcję (pozostającą - nawiasem mówiąc - w ja­
kimś związku z koncepcją Orygenesa, który greckie słowo
agge/oi wywodził nie od słowa „posłaniec", lecz od „zim­
ny") rozwija w swojej przewrotnej Kriedze rzeczy wy&amp;fefyc/t
amerykański pisarz? filozof? naukowiec? szaraltan? Charles
Fort, którego uznać możemy za nieświadomego prekursora
badań nad meandrami popularnej wyobraźni. Twórca baśni?
Być może, lecz bardziej chyba ich zwierciadło, zwier­
ciadło baśniowej, mitycznej wizji świata, w której ma anioł
swoje miejsce obok takich zjawisk, jak krążące po między­
planetarnych przestrzeniach „zgłodniałe hordy kosmicz­
nych niszczycieli", jak zaludniające kosmos tabuny różnych
stworzeń w rodzaju kosmicznych kłusowników i obdartych
włóczykijów, superpodróżników i krzyżowców, emigrantów
i powietrznych dinozaurów czy słoni. Prorokuje nawet
Fort powstanie w przyszłości odrębnej gałęzi wiedzy,
jaką będzie celestiografia, na równi studiująca i opisu­
jąca tajemnice gwiazd (które są dla niego „bytami absolut­
nymi, pogrążonymi w boskim, kontemplacyjnym bezru­
chu"), niebieskich księżyców czy meteorytów, jak i tajem­
nicę anioła.
Anioł, zdaniem Charlesa Forta, kroczy od stuleci w koro­
wodzie „faktów wyklętych". Fort nie jest tu zresztą odosob­
niony: faktem w pewnym sensie wyklętym, wielką niewiado­
mą, symbolem tajemnicy jest bowiem anioł także dla religij­
ności ludowej i teologii. Duch czysty, posłaniec Boga,
zwiastun narodzin Zbawiciela - jak sobie z nim poradzić? Jak

�poradzić sobie z bytem nieosiągalnym w jego duchowej
istocie i nieporównywalnym w dobroci?
Aniołowie, sądzi holenderski religioznawca Gerardus van
der Leeuw, są starsi od bogów. Pierwotnie był anioł uzewnęt­
rznioną mocą: anioł opiekuńczy był nosicielem mocy czło­
wieka, aniołowie boży - potencjami wyłaniającymi się z Bo­
ga. Potem dopiero, w miarę rozwoju idei Boga osobowego,
aniołowie stali się istotami pośrednimi, pośrednikami, moca­
mi niższej rangi. „Dla Żydów są one, według Pawła, pośred­
nikami przekazującymi Prawo w myśl obietnicy Pana, Marii
zwiastują, że urodzi Zbawiciela, pasterzom - 'wielkąradość'
dokonanego cudu, kobietom i uczniom - zmartwychwstanie.
W chrześcijaństwie zadaniem ich jest chwalić Boga przez całą
wieczność. W islamie ich pożywieniem jest 'cześć oddawana
Allachowi', a napojem - 'świętość Allacha'.'"*
Tak zatem anioł-moc-dusza przekształcił się w anioła
- wysłannika (hebr. лЫя&amp;л). A im bardziej stawał się anioł
wysłannikiem, tym odleglejsze zdawało się wybrażenie mocy
i duszy. „Moc i wola znikają, zostaje tylko postać, jakkolwiek
imponująca - pisze van der Leeuw. - Greccy Iris i Hermes są
tego rodzaju wysłannikami: z nich dwojga Hermes, podobnie
jakАм^еЫ болид w kulcie Sabazjosa (...), jak Ргуслоролую
zachowuje jeszcze luźny związek z duszą."^
Według Jerzego Nowosielskiego świat aniołów odchodził
powoli, lecz nieubłaganie; dzieła zniszczenia dokończyła
Reformacja. „Stało się tak dlatego, że zatracono absolutnie
sofiologiczny aspekt spraw Boskich i ludzkich, który do
czasów Reformacji jakoś jeszcze się w chrześcijaństwie
zachodnim tlił. Skoro wyeliminowany został aspekt sofiologi­
czny, to nie wiadomo też było, co począć ze światem bytów
subtelnych, aniołami. Już katolicyzm rzymski traktuje świat
aniołów w sposób abstrakcyjny, zaś protestantyzm po prostu
nie wie, jak sobie z nim poradzić. Protestantyzm jest przeraź­
liwie antropocentryczny. Jest Bóg i jest człowiek. Ważna jest
tylko relacja między Bogiem a człowiekiem, reszta jest
nieistotna. Protestantyzm w swojej teologii nie stworzył
żadnych możliwości pozwalających na zinterpretowanie ta­
kich zjawisk, jak ingerencja anioła w egzystencję empiryczną
człowieka."* Od X V wieku anioł w Biblii stał się symbolem
- ale symbolem, który jest, jak sądzi Nowosielski, tylko
„pustym słowem, liczmanem".
Podobnie myśli Gilbert Durand, według którego aniołowie
odeszli wraz ze średniowieczem i umiejętnością myślenia
symbolicznego (albo może na odwrót: wraz z aniołami umarło
średniowiecze i symbol); wówczas gdy symbol, który był
w istocie epifanią tajemnicy, konkretem duchowości, za­
stąpiony został przez alegorię - dzieło całkowicie i skończenie
ludzkie/
Nastąpił przeto ostatni etap degradacji anielskiej kondycji
- sytuacja, gdy nawet pośrednictwo pomiędzy Bogiem i czło­
wiekiem stało się czymś zbytecznym i anachronicznym. „Jest
Bóg i jest człowiek"; coraz odleglejszy Bóg i coraz bardziej
samowystarczalny człowiek przestali potrzebować anioła.
Czy można się dziwić, że poczuł się samotny i opuszczony?
Przecież niegdyś tyle dla człowieka poświęcił - swoją
pozycję, doskonałość, zbawienie. Przecież niegdyś, z miłości
do bożego stworzenia, upadł. Wątek upadłych aniołów,
z których pożądania córek ludzkich rodzi się wszelka nie­
prawość, podejmują zarówno kanoniczne nauki Starego i No­
wego Testamentu, jak i pisma apokryficzne. Cóż takiego kryje
się w upadłym aniele, że od wieków jest on ulubionym
bohaterem wszystkich tych opowieści?
Anioł zbuntowany ciekawszy jest od anioła lojalnego.
Anioł, którego naturę możemy rozważać - ciekawszy od

anioła, który jest istotą jednoznacznie i nieskazitelnie ducho­
wą. Anioł upadły - zwłaszcza taki, który związał się z ziemską
kobietą - musi budzić gorące dyskusje, dotyczące kwestii jego
cielesności. Apokryfy powiadają, że dawno temu, obdarzony
duszą i ciałem, dzielił anioł swą naturę z człowiekiem.
W mediacyjnej egzystencji łączył pierwiastki właściwe obu
kręgom, boskiemu i ludzkiemu. Jest w tej starej koncepcji coś
z właściwego myśli ludowej sensualizmu, ale jej okruchy
znajdujemy przecież również w XX-wiecznej poezji. Rilke
pytał na przykład:
„Czy aniołowie
przechwytują to tylko, co z nich jest, naprawdę, czy może
jakby z niedopatrzenia ma w tym niekiedy swój udział
cząstka naszego bytu? Czyli jesteśmy tylko
tyle wmieszani w ich rysy, ile niepokój w twarze
brzemiennych kobiet? (...)'""
Zanim dojdziemy jednak do wieku X X i jego popularnej
myśli religijnej, cofnijmy się w przeszłość. Coś z prawd
ukrytych w apokryfach musiało przenikać do nauki wysokiej,
skoro myśliciel tak poważny, jak św. Augustyn, który uważał
przecież, że niebiańskie duchy, jako zbudowane z czystego
powietrza (lub z powietrza i ognia) nie mogą wchodzić
w żadne cielesne związki, miał jednak wątpliwości. Właśnie
z tych wątpliwości zrodziło się Augustynowe pytanie - to
samo, które zadawał w naszym stuleciu Rilke: „Czy aniołowie
zachowując duchowy charakter swych ciał w dziełach bar­
dziej tajemnych, nie przyjmują jednak od niższych istot
pewnych elementów, które do siebie dostosowują, i które - jak
szatę - zmieniają i obracają w różne widzialne postaci, o tyle
prawdziwe, o ile prawdziwa woda została przez Pana przemie­
niona w wino?"" „Poruszona w V wieku przez świętego
kwestia stanie się osiem wieków później przedmiotem zażar­
tych sporów metafizycznych i teologicznych"^ - dodaje
Oleschko. Ludzie, wyznający wiarę w jakąś formę cielesnej
natury aniołów żyli zresztą w każdej epoce. I, sądząc z klątwy,
jaką rabbi Szymon ben Johai zagroził wszystkim wierzącym
w nieprawe anielskie związki z kobietami, musiało być tych
wierzących niemało.
Często na przykład przypisywano aniołom „materię etery­
czną", zbudowaną z cząstek mniej gęstych niż ludzkie ciało.
Już dwa wieki przed Augustynem o anielskiej cielesności
w sposób jednoznaczny mówił Tertulian, aczkolwiek przy­
znawał równocześnie, że ciało to jest dla ludzkiego oka
niewidzialne. Jan Kasjan uważał, że - choć aniołowie nie są
bytami wcielonymi - to przecież, podobnie jak ludzka dusza,
obdarzeni są pewną subtelną odmianą ciała. Podobnie sądził
Jan Duns Szkot, według którego zbudowani są oni z „materii
duchowej" - substancji, która dla ludzkiej percepcji jest co
prawda niematerialna i bezcielesna, niemniej jednak, w poró­
wnaniu z doskonałą duchowością Boga, posiada pewną
gęstość. Współczesny Kasjanowi św. Fulgencjusz, biskup
z Afryki Północnej, wierzył, że dobre anioły mają ciało
z ognia, a złe - z powietrza. Św. Tomasz sądził z kolei, że
aniołowie są czystymi duchami („samym intelektem"), które
jednak swobodnie przybierać mogą kształty cielesne - a nawet
jeść (tak, jak jadły z Abrahamem pod dębami Mamre).
Podobnie jadły, a nawet defekowały i uprawiały seks zmys­
łowe anioły Johna Miltona; choć także i on uważał, że ciało
aniołów jest na tyle subtelne, że oglądać je mogą jedynie oczy
jasnowidzów. Natomiast Emanuel Swedenborg zupełnie już
zdecydowanie wierzył w istnienie materialnej, anielskiej
natury. Według Swedenborga bowiem anioły to ludzie w naj­
doskonalszej postaci, a w centrum jego angelologicznej
doktryny znajduje się, jak to określał Czesław Miłosz, „aniel-

�ska seksualność". Aniołowie Swedenborga żyją w niebiosach
życiem ziemskim, doczesnym: są barwnie ubrani, żenią się
między sobą, mają domy i ogrody analogiczne do ziemskich,
tyle że piękniejsze i doskonalsze. Był wszak Swedenborg
spadkobiercą myśli średniowiecznej, która, wzorując się na
myśli platońskiej, wyznawała zasadę: „jak na górze, tak i na
dole"; zasadę, która - jak uważał Swedenborg - jest niepełna,
dopóki nie zostanie odwrócona. Zatem „jak na dole, tak i na
górze". Górny i dolny świat wzajemnie ze sobą korespondują.
Teraz jesteśmy już blisko współczesnej popularnej angelologicznej wrażliwości. Bo oto, po paru wiekach wygnania
z religijnej wyobraźni, zapomniany przez człowieka, opusz­
czony przez Boga i upadłych braci, anioł powrócił. Powrócił
w sztuce, filmie i literaturze pięknej. Powrócił w kulturze
wysokiej i niskiej (masowej, popularnej), co w tej ostatniej
objawiło się zwłaszcza poprzez rozkwit specyficznego angelologicznego piśmiennictwa, stanowiącego dzisiejszy swoi­
sty ekwiwalent dawnej ludowej literatury religijnej. Tak jak
i tam, znajdujemy tutaj relacje ze spotkań z aniołami (na wzór
opisów doznań mistycznych i obcowania ze zjawiskami
cudownymi) i дыдл teologiczne spekulacje.
„W takim stopniu, w jakim aniołowie wy wędrowali z życia
Kościoła, powracają oni, jak się zdaje, przez tylne drzwi pojętej
w najszerszym sensie, zainteresowanej religią opinii publicz­
nej"" - zauważył niemiecki teolog Karl Nientiedt. Tysiące
ludzi widziało lub stale widuje anioły i tysiące ludzi pragnie
0 tych spotkaniach opowiadać innym. Powstają „anielskie"
książki i pisma oraz liczne, zajmujące się nimi, instytucje.
W książce Лш'сМЙ drog; Joan Wester Anderson sumuje to tak:
,Дт więcej czytałam, tym bardziej nabierałam pewności, że
anioły nie są gatunkiem wymarłym, lecz nadal przynależą do
świata ludzi. Miasta, przedsiębiorstwa lotnicze i organizacje
charytatywne nadal noszą imiona aniołów. Członkowie ulicz­
nych patroli, zwanych Aniołami Stróżami, mają na koszulkach
emblematy przedstawiające oko, skrzydła i tarczę, co według
ich założyciela i szefa (...) symbolizuje: 'anielską ochronę
zaoferowaną każdemu, nawet tym, którzy nie chcą, byśmy ich
osłaniali'. W Ameryce istnieje Angel Collectors Club, narodo­
we zgromadzenie ludzi kochających anioły, z własną gazetką
1 corocznym zjazdem. W Tusco działa sklepik z rzeczami dla
dzieci o nazwie Anielskie Nici. W Cleveland mamy żłobek
Dnia Aniołów w Niebie. Dom mieszkającego w Toronto
Tollera Cranstona pełen jest obrazów aniołów, misternych
układanek i innej niebiańskiej sztuki; ten sześciokrotny kana­
dyjski mistrz w jeździe figurowej na lodzie lubi anioły,
ponieważ 'nie dotyczy ich siła grawitacji'."
Wystarczy, choć moglibyśmy cytować jeszcze bardzo
długo. Według autora książki W pojzw&amp;iwam'w oniofdw,"
Davida Connolly, wierzy w nie połowa mieszkańców Stanów
Zjednoczonych, w tym trzy czwarte populacji nastolatków.
Podobne dane podawał w 1993 roku magazyn „Time"."'
W obliczu takiej sytuacji, którą nazwać by można prawdziwą
anielską inwazją, powstała nawet w Ameryce, założona przez
autorkę wielu poświęconych aniołom książek, Eileen E .
Freeman, Sieć na Rzecz Obserwacji Aniołów, tropiąca ich
ślady, zbierająca świadectwa istnienia. Tak oto, po paru
wiekach, zemścił się człowiek na swym niebiańskim opieku­
nie: niegdyś, w średniowieczu, przytłoczony ciężarem po­
dwójnej hierarchii - ziemskiej i anielskiej, schwytany, jak
pisał Jacques le Goff, w „oczka anielskiej sieci" dzisiaj sam
w sieć chwyta anioły.
DRUGI UPADEK ANIOŁA
Jeszcze Wenders widzi swoje anioły w postaci berlińskich

bezrobotnych - niepotrzebnych, marginalnych. Bo jeszcze
u Wendersa ludzka samotność - samotność chłopca, który nie
bawi się z kolegami, i kobiety w metrze, samotność samobój­
cy i Marion, kiedy z przypiętymi do pleców anielskimi
skrzydłami siedzi za cyrkowym wozem, i nawet, kiedy jest
wśród ludzi - nie wynika z obojętności aniołów, lecz
z ludzkiego zapomnienia o nich, zagubienia świętości.
Wendersowskie anioły są równie samotne jak człowiek,
należą jednak równocześnie do ostatnich z gatunku zapom­
nianych. W jakiś przedziwny sposób współczesna popularna
kultura przywraca to, co - jak sądził Jerzy Nowosielski
- bezpowrotnie i ze szczętem wyrugował protestantyzm:
wiarę w ingerencję anioła w empiryczną egzystencję człowie­
ka. Anioł na powrót stał się jego codziennym towarzyszem.
Ten Nowy Anioł (jak go, za Rilkem, nazywa Walter Ben­
jamin) to dzisiaj anonimowy mieszkaniec wielkiego miasta,
bardziej powiernik ludzi niż wysłaniec bogów. Przybywa
z kręgu światła, daleki jest jednak od obrazu „straszliwych",
groźnych aniołów Rilkego, bliższy natomiast - pozostając
w kręgu jego poetyki - temu jednemu z Promieniejących,
który
„stanął u prostych wrót domu,
w na wpół podróżnym stroju i już nie budzący grozy:
młodzieniec wobec młodzieńca, co się przyglądał
ciekawie'"*
Bo ten Nowy Anioł, ludzki i współczujący, jest ciekawy
świata i człowieka. Wszak przeczuwa, jest wręcz pewien, że
„Byt ziemski jest wspaniały". Być może nawet zazdrości
swoim dawno upadłym braciom tej jednej, godnej poza­
zdroszczenia chwili, nim na zawsze zamknięci zostali w kręgu
ciemności. Może zresztą zazdrości im i tego. Sam również
chce upaść i swym upadkiem towarzyszyć upadkowi człowie­
ka; chce zejść jak najniżej, chce cały zanurzyć się w ziemskim,
fizycznym bycie.
Cóż takiego kryje się w upadłym aniele, że od wieków jest
on ulubionym bohaterem, apokryficznych zwłaszcza opowie­
ści?... Dzisiejsze popularne angelologiczne wybrażenia od­
twarzają w istocie tę samą starą, apokryficzną opowieść
0 buncie i upadku aniołów.
To znamienne i nieprzypadkowe, ze zarówno bohaterowie
książek Connolly'ego, Freeman, Wester Anderson, Bumham
1 innych, jak i sami autorzy spotykają anioły wyłącznie
w codziennych, najzwyklejszych miejscach. W samochodo­
wym warsztacie, gdy, niewidzialni, pomagają mechanikom
i w ciemnym parku, gdzie odstraszają od samotnej kobiety
gwałciciela. Przy chorym dziecku w szpitalu i przy mordercy
w więzieniu. W hotelu i w burdelu. Na autostradzie i w zaka­
zanej dzielnicy, gdzie w niebieskich uniformach, z bronią
w ręku pomagają policji w nalocie na siedzibę gangu
handlującego narkotykami. U Wendersa także nieprzypadkiem spragniony wcielenia Damiel zatrzymuje się przy
prostytutce, liczącej pieniądze w brudnym berlińskim zaułku.
Nie pierwszy to i nie ostatni raz właśnie w postaci prostytutki
odezwała się stara opowieść o aniołach, które upadły z miłości
do ziemskich kobiet; z których pożądania córek ludzkich rodzi
się wszelka nieprawość. W symbolicznej figurze prostytutki
upadek anioła znalazł swoje spełnienie. Esencja kobiecości
łączy się tu z esencją grzeszności - ale i z esencją ziemskiego
życia. Mówi o tym na przykład nim Kartta Shea Rubena
ZoM/cy ирддТусл длю&amp;Щ w którym psychopatyczny mor­
derca (a zarazem policjant) w imię owari religijnej idei (manii)
czystości w okrutny sposób zabija ulicznice; albo też ЛлЫ
w czerwiem' Williama Dupreya. Ladacznice są tu jasne,
czyste, szlachetne; rzeczywiście przypominają anioły. Nie

�przypadkiem tych dwoje - Rilke'owska para „Anioł i lalka"
- wzajemnie do siebie lgnie. A skoro znowu pojawił się
w naszych rozważaniach angelolog Rilke, dodajmy jeszcze
i to, że w V77 Ekg;i дшле/АЬ'е/ przy pomocy tego samego
wątku sławi on przed Aniołem cudowność ludzkiego świata:
„Byt ziemski jest wspaniały. Wiedziałyście o rym, dziew­
częta/wy nawet, na pozór w niedoli, w grzęzawisku
- w najgorszych/ulicach miasta, całe we wrzodach albo
wyrzucone/na śmietnik. Bo każdej z was była dana tylko/
jedna godzina, może nie cała, miarą czasu niewymierzalna,/między dwiema chwilami, gdy każda z was miała/
własne istnienie. Wszystko. (...)""
Bo dzisiejsze anioły, anioły kultury popularnej, także
towarzyszą człowiekowi w jego codzienności i święcie.
Niechętne miejscom eksponowanym, zarezerwowanym dla
kultury wysokiej, pojawiają się wśród zwykłych ludzi w sak­
ralnej przestrzeni kultury plebejskiej, masowej: na koncertach
i zawodach, w kawiarni i dyskotece. Na ulicy i w ogrodzie
zoologicznym. W miejscach grzesznych, w sposób szczegól­
ny naznaczonych życiem, zarazem czystych i nieczystych,
trochę świętych, a trochę przeklętych. Niegdyś lubiły hałaś­
liwe, miejskie place Rilkego, na których „wiruje i wre po
brzegi jarmark./(Huśtawki swobody! Nurkowie, kuglarze
zacietrzewienialñ wystrojonego szczęścia strzelnica z figurami),/gdzie tarcze blaszane dygocząc brzęczą"™, place „z
ogromną widownią"^, potem zaś spotykano je - na przykład
u Chagalla, Wendersa, czy w inspirowanej malarstwem
Toulouse-Lautreca powieści Angeli Carter^ - w cyrku. Bo
w cyrku właśnie odnalazł anioł, w postaci klowna i linoskocz­
ka, swoje ironiczne, ziemskie wcielenie. W wizerunku Marion
u Wendersa jej anielskość wyrażona została exp/'C'^- Strój jej
zdobny jest piórami, „lataj, przecież jesteś aniołem", wołają
towarzysze. Obdarzoną anielskimi skrzydłami akrobatkę Fevvers z Wieczorów cyrtowycm Carter nazywają w Paryżu
Angielskim Aniołem. A swoją książkę, poświęconą poetom-symbolistom (to oni przede wszystkim podtrzymywali sym­
boliczną tożsamość anioła i klowna), Wallace Fowlie nie bez
powodu nazwał właśnie Cfownj длд"Ал#ек. „Klown - pisze,
powołując się na Gastona Bachelarda, Alfred Simon - jest
aniołem pozbawionym skrzydeł, aniołem, któremu nie braku­
je niczego poza skrzydłami." %
CIELESNE SACRUM
„Pasjonująca może się okazać obserwacja wyobrażeń
niepoznawalnego Boga, stanowiącego centrum wszechświa­
ta, wypromieniowującego wibracje myśli, które zmieniają się
w światło, potem w ciepło, aż w końcu, będąc już daleko od
źródła, przechodzą w materię"^ - powiedział, w rozmowie
z Rexem Hauckiem, amerykański pisarz i malarz Malcolm
Godwin. Nie mylił się Umberto Eco sądząc, że współczesne
sacrum podlega procesowi bezwzględnej materializacji. Para­
frazując włoskiego semiotyka możemy więc powiedzieć, że
skoro to, co nadprzyrodzone, przybrać może jedynie kształt
fizyczny, podobny los spotka również anioły.* Dzisiejsza
angelologia mierzy się z kwestią form istnienia aniołów i z ich
cielesnością równie uporczywie, jak niegdysiejsza teologia
i filozofia; wierzenia dotyczące aniołów rzeczywiście zdra­
dzają wyraźne ślady dawnej apokryficznej wiary w ich
dwoistą, nie tylko duchową, ale i cielesną naturę. W jakimś
sensie jest to również relikt po właściwym myśli ludowej
sensualizmie.
„Potem ujrzałem anioła, zstępującego z nieba, który miał
klucz od Czeluści i wielki łańcuch w ręce. I pochwycił smoka,

Węża starodawnego, którym jest diabeł i szatan, i związał go
na tysiąc lat. I wtrącił go do Czeluści..." - tymi słowami
z Apokalipsy św. Jana mógłby kończyć się film Alana
Smithee Gmew an;o&amp;fw, w którym anioł przybywa na odsiecz
ludziom, bezbronnym wobec potęgi szatana. Ów filmowy
anioł jednoczy w swojej postaci wszelkie ikonograficzne
konwencje, z jakich korzysta wyobraźnia popularna, by
przywoływać dzisiaj zjawiska cudowne. Początkowo ukazuje
się nam na sposób symboliczny, jako spływająca z nieba
błyskawica, płomień, jaśniejące oślepiający blaskiem światło,
które łączy w sobie pochodzenie boskie (biblijne) z kosmicz­
nym (w wersji science fiction); wkrótce zaś potem wykształca
się z tego światła, wymodelowana zgodnie z tradycyjną
angelologiczną konwencją realistyczną, postać urodziwego
młodzieńca w złotej szacie, ze złotymi skrzydłami i złotymi
włosami: Archanioł Michał z obrazów Bartoloméo Bermejo
lub Bernardino Zenale. Nawiasem mówiąc, filmowy szatan
także przywodzi na myśl diabła z obrazu tego ostatniego.
Nietoperze skrzydła, jakimi obdarzona jest ta groteskowa,
szkaradna postać, przypominają ojej anielskiej proweniencji,
0 anielskiej przeszłości z czasów przed upadkiem.
Nawet jednak i te kulturowe, ikonograficzne przywołania
nie wyczerpują wszystkich symbolicznych, zmierzających ku
cielesności sensów postaci współczesnego posłańca. Jawi się
bowiem jeszcze jedna, ciekawa zbieżność, na którą zwrócił
uwagę Malcolm Godwin. „Zasługę zdumiewającego wzrostu
popularności aniołów w dzisiejszym świecie - twierdzi
Godwin - można po części przypisać amerykańskim superbohaterom. Superman, Człowiek-Pająk, Kapitan America
1 inni przedstawiciele tego gatunku zdecydowanie mają
w sobie coś anielskiego. Wszyscy oni niezłomnie trwają po
stronie dobra. Faktycznie są współczesnymi odpowiednikami
trzynastowiecznych aniołów z kościelnych fresków. Obrazy
te noszą zresztą pewne podobieństwo do komiksów. Nasi
superbohaterowie spełniają też ściśle anielskie funkcje: bronią
słabszych, stoją na straży prawa."**
Wszakże współczesny anioł nie zawsze przyjmuje postać
równie imponującą jak postać Supermana, dzisiejszego Ar­
chanioła. Ostatnio często pojawia się jako o wiele skromniej­
szy anioł stróż. W amerykańskiej pop-kulturze obserwuje się
wyraźny renesans tej postaci (której rodowód sięga średnio­
wiecza i która zawsze cieszyła się niezwykłą popularnością,
niezależnie od tego, że Kościół nigdy nie ogłosił nauki
o stróżach w formie oficjalnego dogmatu). W filmie Williama
Deara Rezerwowy длМ jfrdz' chłopiec prosi Boga o to, by
otoczył opieką i obdarzył zwycięstwem jego ulubioną, acz
niefortunną drużynę baseballową, występującą pod nazwą
Aniołowie. I Bóg wysłuchuje dziecięcej modlitwy i zsyła
zawodnikom ich anioły, widzialne tylko dla chłopca. Te
anioły to zwiewne eteryczne kobiece postacie w bieli, jakby
wyjęte z obrazów Fra Angelica, podczas gdy anioł stróż
chłopca - choć także obdarzony skrzydłami - przypomina na
wskroś ziemskiego mężczyznę w baseballowej czapeczce. Na
imię ma A l . Aniołowie stróże czuwają w trakcie meczu nie
tylko nad ciałem, ale - zgodnie z religijną tradycją - przede
wszystkim nad duszami sportowców. „Czuwamy, cały czas
czuwamy", powie do chłopca Al (przypomnijmy, że Czuwają­
cymi, Obserwującymi nazywała anioły literatura apokryficz­
na). Filmowe anioły obdarzają podopiecznych nadprzyrodzo­
ną zręcznością, ale też całkiem ludzką szlachetnością i wraż­
liwością. Anielski wpływ sprawi, że wkrótce nastąpi swoiste
przebóstwienie człowieka, że z niego samego wyzwolony
zostanie anioł.
Anioły mogą pojawiać się jako „czuła obecność", „niewi-

�dzialna interwencja", „czysta światłość", ale także jako
„mężczyzna w trzyczęściowym garniturze z teczką, lub
kierowca ciężarówki lub kobieta w stroju kelnerki albo pilot
samolotu. To nie ma znaczenia, jaki jest ich wygląd - zawsze
możemy wyczuć aurę pokoju wokół aniołów"" - pisała
K. Martin-Kuri. W przypadku Jean Hannan Ondracek z Oma­
ha angelofania przyjęła formę spotkania z ratownikiem, który
ocalił jej życie, gdy, wyczerpana, nie mogła dopłynąć do
brzegu/** W przypadku ojca Antoniego Zimmermana - było to
cudowne spotkanie z chińskim rikszarzem.^ Rodzinie Billa
udało się sfotografować „postać ubranego w biel anioła,
który stoi czuwając nad siedzącą przy ognisku rodziną".*
Widzialny zaś dla wszystkich poza samą Myrą jej anioł stróż
„w swym eleganckim, białym garniturze wydawał się wielki
jak dąb'V „Anioły widzę w różnych postaciach. Widuję
je, kiedy przybierają postać męską lub żeńską - wyznaje
Jane Howard. - Widzę je w postaci energii - jak fale,
efekt falowania różnych kolorów energii, gdy w ten sposób
chcą dać o sobie znać. Tak czy inaczej, rzeczywiście widzę je
tak wyraźnie jak ludzi (...) Dla mnie są oczywiste i praw­
dziwe jak istoty ludzkie. Było tyle wspaniałych zdarzeń, na
przykład kiedy robiłam przegląd samochodu i ujrzałam
mojego anioła stróża, który właśnie siedział tam w materialnej
postaci"..Л Jakie to bliskie ludowej teologii, dla której
żadnych wątpliwości nie zdawała się budzić cielesna natura
Jezusa, Marii czy też świętych, pojawiających się na polach
i wiejskich drogach. Cuda, jakich dokonywali ci ludowi
rozdawcy łask i pocieszyciele, dotyczyły - niczym cuda
dokonywane dziś przez anioły - materialnej, bliskiej wiernym
rzeczywistości.*
Także w filmie Лгтш'д Boga Gregory Widena aniołowie są
bytami wcielonymi, choć ich postaci nawiązują do różnych
poetyk. Dobry, jasnowłosy Szymon przypomina trochę anioły
Wendersa - mężczyzn w długich płaszczach, z kitką włosów
na karku. Czarno ubrany, elegancki, o cudzoziemskim wy­
glądzie Gabriel - biesa z ludowej tradycji. Jego adiutant zaś,
Uziel - przybysza z kosmosu w popularnych filmach science
fiction. Pod względem składu krwi powinien być on martwym
płodem, pod względem budowy kości - noworodkiem. Do
tego nie ma oczu i jest hermafrodytą. Czy można się dziwić, że
stanowi dla naukowców nieodgadniona zagadkę?
ANIOŁOWIE I KOSMICI
Współczesne wyobrażenia, dotyczące natury aniołów, do
poetyki science fiction odwołują się zadziwiająco często.
W ludzko-niebiańskiej istocie aniołów niebiańskość przyj­
muje nowy, zaskakujący kształt. Nie dogmaty teologów, lecz
ludowe wyobrażenia o kosmosie stanowią o wigorze religii,
uważa Czesław Miłosz. „Zstąpienie i wniebowstąpienie są
dwoma jej przestrzennymi biegunami, bez których zmienia
się w czystą duchowość, pozbawioną jakiegokolwiek uchwy­
tu za wyobrażalne (...)."^ Lecz, wbrew temu, co sądzi Miłosz,
nieprawdą jest, że choć wiemi składają ręce do modlitwy
i patrzą do góry, góry już nie ma, że nastąpił rozpad
hierarchicznej sakralnej przestrzeni. Stało się tylko to, że
sacrum pomieszało się z nauką i nagle objawiony kosmos
astrofizyków stał się jednym z niebiosami z religijnych
wyobrażeń. Bo choć tłumaczą dzisiejsi teologowie, że „Wnie­
bowstąpienie Chrystusa to nie lot w kosmos"", współczesne
popularne wyobrażenia tam właśnie umieszczają siedzibę
Boga i cherubinów. W swojej /Гл'^&amp;е amofów Sophy Bumham przytacza znamienną historię (zacytujemy ją niemal
w całości, gdyż ma wartość etnograficznego świadectwa)
o „sześciu rosyjskich kosmonautach (ateistach oczywiście),

którzy w przestrzeni pozaziemskiej dwukrotnie widzieli grupę
aniołów o skrzydłach wielkości jumbo jeta!
(...) Trzej kosmonauci: Władimir Sołowiew, Oleg Atkow
i Leonid Kizim przeprowadzali eksperyment medyczny, gdy
nagle zostali oślepieni przez wspaniałą, pomarańczową po­
światę. Kiedy ich oczy przywykły do tego światła, ujrzeli
'siedemogromnych postaci mających ludzkie kształty, ale ze
skrzydłami oraz z podobnymi mgiełce aureolami, niczym na
klasycznych obrazach przedstawiających anioły. Wyglądały,
jakby mierzyły setki stóp wzrostu, a rozpiętość ich skrzydeł
porównywalna była z parametrami pasażerskiego odrzutow­
ca'. Twarze, ozdobione uśmiechami cherubinów, miały
okrągłe i wszystkie były identyczne. Grupa aniołów towa­
rzyszyła kosmicznej kapsule przez prawie dziesięć minut,
a potem zniknęła. Jednak dwanaście dni później wszystkie
anioły wróciły i tym razem widziało je jeszcze trzech
uczonych.
-Byliśmy dosłownie oszołomieni - powiedziała Swietłana
Sawitskaja, kobieta-kosmonauta. - Wokół płonęło intensyw­
ne pomarańczowe światło, przez które widzieliśmy postaci
siedmiu aniołów uśmiechających się tak, jak gdyby miały
jakąś wspólną tajemnicę."*
Kosmonauci i aniołowie (nawiasem mówiąc opisana tu
historia jest tylko prostym odwróceniem słynnego oświad­
czenia Jurija Gagarina, że Boga w kosmosie nie widział...),
którzy pojawiają się tam, gdzie spodziewano się raczej
zobaczyć nieznane gwiazdy lub kosmitów... Malcolm Godwin
wytłumaczyłby owo niebiańskie spotkanie tak: „Ludzie de­
speracko poszukują jakiegoś znaku. Anioły zaś są posłańcami,
przynoszącymi nam, ludziom, przesłanie od Boga. Kosmici
też przekazują nam pouczenia, na przykład, że powinniśmy
żyć spokojniej, bo inaczej nasza planeta zginie, albo że
zaszwankuje nasz ekosystem, albo jeszcze coś gorszego. Tego
rodzaju ostrzeżenia. Jeżeli obecnie coraz częściej słyszy się
o spotkaniach z aniołami, może właśnie dowodzi to prób
zrównoważenia braku duchowości, braku magii w naszym
świecie.""
NIEBIOSA PENETROWANE PRZEZ NAUKĘ
Aniołowie i kosmici utożsamieni więc zostali w masowej
wyobraźni, a wraz z nimi utożsamione zostały tradycyjne
religijne niebiosa i niezmierzone przestrzenie kosmosu, który­
mi karmią się obrazy science fiction. Toteż nic dziwnego, że
- zastanawiając się nad tym, jak wygląda „naturalne środowis­
ko aniołów" - Eileen E. Freeman pisze: „Można to nazwać
niebem, równoległym wszechświatem lub w jakikolwiek inny
sposób".* Według Salwadora Dali to Bóg jest być może tą
substancją, której poszukuje fizyka atomowa, a podstawowymi
formami anielskiej energii są protony i neutrony; właśnie dzięki
tej anielskiej energii wniebowzięta została Matka Boska.
„Dlaczego anioły malowane są ze skrzydłami?" - pyta Rex
Hauck. „Według mnie - odpowiada Martin Kuri - anioły
pojawiają się jako istoty świetliste. Ale mogą one pojawiać się
w otoczce pola energetycznego, które my odbieramy jako
skrzydła."3* Śwątłość i energia; byty subtelne i byty fizyczne
- jak trudno je dzisiaj od siebie odróżnić. Niebiosa pop­
kultury stały się przestrzenią penetrowaną przez naukę,
a zamieszkujące je subtelne byty porównywane zostają do
różnych form nie zbadanego jeszcze kosmicznego życia.
Jedną z takich, nie poznanych jeszcze form, może być - jak
przypuszcza Freeman - właśnie anioł. „Istnieje jednak zys­
kująca ostatnio na popularności teoria, która utrzymuje, że
anioły żyją w tym samym fizycznym wszechświecie co my,
lecz ich ciała, niezależnie od tego, jak wyglądają, są dla nas

Д7

�niewidoczne. Taka teoria nie byłaby możliwa w zamierzch­
łych czasach. Jeszcze do niedawna w wielu zakątkach świata
wiarę w istnienie fizycznych ciał, które są niewidoczne,
uznano by za herezję.""" Aniołowie porównani zostają do
mikroskopijnych zarazków tyfusu i dżumy, do atomów
i budujących je jeszcze drobniejszych cząstek. „Teoria mó­
wiąca, że anioły są częścią naszego kosmosu, choć ich nie
widzimy, ponieważ ich ciała różnią się od naszych, wydaje mi
się najbardziej prawdopodobna. Dlaczego mielibyśmy być
najbardziej zaawansowanymi w rozwoju istotami? Dlaczego
nie mielibyśmy dzielić tego kawałka wszechświata z innymi
inteligentnymi istotami? Uznajemy, że istnieją formy życia,
których nie możemy zobaczyć. Dlaczego anioły nie miałyby
być inną formą życia w naturze - starszą, mądrzejszą
i bardziej kochającą?'"" - pyta Eileen E . Freeman.
Wypatrujemy dzisiaj aniołów z równą nadzieją, jak Mars­
jan czy UFO. Stare wierzenia w ciało z ognia bądź popiołu
zastąpione zostały wierzeniami w kosmiczny charakter mate­
rii anielskich postaci. Współcześni badacze aniołów widzą
często w swych teoriach kontynuację dawnych wizji i w nich
właśnie szukają potwierdzenia dla swoich angelologicznych
hipotez. Freeman mówi o tym wprost: „Skoro anioły są
istotami ze światła i sługami światła, przypuśćmy, że porusza­
ją się także z prędkością światła. Taka koncepcja pojawia się
już w czasach biblijnych. U Daniela (9:21) Gabriel przychodzi
do proroka spowity w szybkie światło w czasie wieczornej
ofiary. Taże u Daniela (14:33) prorok Habakkuk zostaje
przeniesiony z Judei do Babilonu z szybkością wiatru, zaś
psalm 104 odnotowuje: 'Twoje anioły pójdą przed Tobą jak
wiatr'.'""

Możliwe, że, podobni do zabawek typu ..transformer", są
aniołowie zbudowani z płynnej energii, „której nasze zmysły,
radary i inna aparatura nie są w stanie zidentyfikować".'" Lub
też mają normalne ciała, tyle że istniejące jedynie „w widmie
światła, którego nie odbieramy".* „Możliwe, że ciało anioła
widzialne jest w paśmie ultrafioletowym lub podczerwonym.
Może są one tak małe, że nie bylibyśmy ich w stanie dostrzec
za pomocą najczulszego mikroskopu. Albo tak ogromne, iż
wszyscy mieszkańcy Ziemi zmieściliby się na czubku ich
małego palca. Nie wiadomo. Mogą też po prostu zmieniać
zarys swej postaci w zależności od sytuacji.""^ „Możliwe też,
że anioły mają jakiś rodzaj ciała, lecz poruszają się za szybko,
abyśmy mogli je zobaczyć. Pamiętam scenę z filmu Ляг 7re&amp;,
w której załoga Enferprüe nie mogła porozumieć się z miesz­
kańcami pewnej planety, ponieważ poruszali się oni tak
szybko, że ludzkie oczy nie mogły za nimi nadążyć.""* „Być
może ciała aniołów są zupełnie przezroczyste. Istnieją na
ziemi stworzenia, które mają przezroczyste ciała lub tylko ich
części"/" Może wreszcie ich ciała są bardziej rozrzedzone od
naszych... Możliwości mnożą się niczym hipotezy astro­
nomów. Co stwarza nam - zgodnie z ludową wiarą w magicz­
ną moc nauki - możliwość ujęcia tego niebiańskiego kosmosu
(bądź też kosmicznych niebios) w scjentystyczne ramy
i zbadania, za pomocą odpowiedniej aparatury, tej duchowo-kosmicznej materii nawet w stanie największego jej roz­
rzedzenia, na poziomie bytów najsubtelniejszych.
A wówczas... kto wie? Może się jeszcze okazać, że „Droga
Mleczna jest kompozycją sztywnych, zamrożonych i ostatecz­
nie zawieszonych w doskonałej nieruchomości aniołów"...

PRZYPISY
' Cz. Miłosz, О олюЬсл, w: H. Oleschko, Aniofów dystremy Щ
Kalwaria Zebrzydowska 1996, s. 178
' P. L . Berger, Л Лытоиг of Ллд«Ь. Modem Socigfy and 1ле
JWiscovfry о/1л« ЛыргглдГига/, London 1971, s. 118
' Por. np. U. Eco, PodziMwu bogowie, przel. J. Ugniewska, w:
Лглио/ogia zycio codzif/wifgo. Warszawa 1996, s. 109, czy rozmowę
0 aniołach z o. J. A. Kłoczowskim, „Tygodnik Powszechny" nr 39/1996
* Por. H. Oleschko, op. cit., s. 109
' Ch. Fort, Kjiggo rzeczy wylWf (уел, И)?ппюи&amp;гше do io/gmmcy, przeł.
Z. Kubasiak, Łódź 1994, s. 161
^ G. van der Leeuw, FfnomfWogm Migu, Warszawa 1978, przeł.
j . Prokopiuk, s. 186
' Tamże.
* O pif Wg, łprowocfi оЛдксглусл i ргоЮШлгугтк. Kozmowo z Уеrzym /Vowoawbiüm, „Pielgrzym Polski" nr 516/517, 1982, s. 40
" Por. G . Durand, Wyobraźnia лутпеокеггщ Warszawa 1986, przeł.
C. Rowiński, s. 49
R. M. Rilke, Drugo, e/egio daww/abi, w:Роггуг, Wybrał, przełożył
1 posłowiem opatrzył M. Jastrun, Kraków 1987, s. 191
" Por. H. Oleschko. op. cit., s. 57
'2 Tamże.
^ Cyt. za: ks. 1. Bokwa, Spór о ол Wów, czyh fzonja crirzg/ci/orkfwo,
„Przegląd Powszechny" 11/891, 1995, s. 161
" J. Wester Anderson, ЛлкЬЬг drogi. Prawdziwe лиЮпг о доУсюсл
z Л1«6ю1, przeł. M. Trzebiatowski, Gdańsk 1994, s. 21
" Por. D. Connolly, W poMwbwowu ovüofdw, przeł. M. Hądzlik-Margańska, Bydgoszcz 1994, s. 128
" Por. ks. I. Bokwa, op. cit., s. 161
" Por. J. le Goff, ЛГы/lwro ir«ohiowi«cz7i«/ Europy, przeł. H. Szumańska-Grossowa, Warszawa 1994, s. 173
" R. M. Rilke, Drwgo..., w: op. cit., s. 191
" R. M. Rilke, Siódma «kgia dwinf/cbi, w: op. cit., s. 221
™ R. M. Rilke. Dzie.fiqfa «kgio duwf/abz, w: op. cit., s. 237
^ Por. tamże, Pio/o efegio duwr/ato, s. 213
" Por. A. Carter, Wieczory cyrkowe, przeł. Z. Uhrynowska-Hanasz,
Warszawa 1993
* A. Simon, Ło риыим d « c W r u . Lyon 1988, s. 271

" Por. R. Hauck, Aniofy - fq/«nvHczy po.fWcy, przeł. A. Dunajska,
T. Michalski, Warszawa 1995, s. 144
^ Por. U. Eco, Podróż do лфггггоко^о. przeł. J. Ugniewska, w: op.
cit., s. 71
* Por. R. Hauck, op. cit., s. 145
" Tamże, s. 160
™ Por. J. Wester Anderson, op. cit., s. 49
» Tamże, s. 58
™ Tamże, s. 73
" Tamże, s. 62
" D. Connolly, op. cit., s. 150
" Pisał o tym np. S. Czarnowski, f zdfwro r*/igi/no wig/dbfgo /udu
po/ab«go, w: Wytorpwn joc/o/ogiczMycri, Warszawa 1982, s. 383. Rację
ma Czesław Miłosz (МеМ/кусгло pauzo, Kraków 1989, s. 61), gdy pisze,
ze „Przewrót w pojęciach o kosmosie, zaczynający się od Kopernika,
sprawił, że utrzymać zmysłowość bóstwa było coraz trudniej", nie jest
jednak prawdą, że owa zmysłowość została bezpowrotnie utracona
- szczególnie w wyobraźni ludowej.
" Cz. Miłosz. МгИ/кусгпд..., op. cit., s. 61
" Por. H. Küng, Życie wieczne/, przeł. T. Zatorski, Kraków 1993.
s. 187. Notabene Küng wpisuje się w istocie w nurt tak myślących, biorąc
takie sugestie poważnie i wyszukując w Piśmie Świętym argumenty
przeciwko nim.
* S. Burnham, X « { g o oniofów. ^ozwożdruo о олЫосл wczoro/' i dz/f
oroz оШелгусгле opowie¿ci o fym, w / а й ł p o ł d t wplywo/ą ло noizf życie,
przeł. D. Chojnacka i M P . Jabłoński, Warszawa 1996, s. 27
" R. Hauck, op. cit., s. 159
" E . E . Freeman, Wybroni przez oniofy, przel. M. Zająkała, Bydgoszcz
1994, $. 50
* R. Hauck, op. cit, s. 159
*" E . E . Freeman, op. cit., s. 51
" Tamże.
« Tamże, s. 52
" Tamże.
" Tamże, s. 53
^ R. Hauck, op. cit., s. 131
^ E E . Freeman, op. cit., s. 52
" Tamże, s. 54

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11207" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11185">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7354f82e27f8f62bceb168de6fc5ed55.pdf</src>
        <authentication>0ddbeb47c8bd8bd48dd3914f2a9516ba</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133572">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2643</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133573">
                <text>1997</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133574">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2458</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133575">
                <text>Anioły Jonathana Carrolla / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1997 t.51 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133576">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1997 t.51 z.3-4, s.218-219</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133577">
                <text>Sznajderman, Monika</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133578">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133579">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133580">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133581">
                <text>Anioły Jonathana Carrolla
Monika Sznajderman
„Każdy anioł przeraża. Lecz, biada m i , dla was
zaśpiewam, o was, nieomal zabójcze ptaki duszy,

wiedzący o was. Gdzież są dni Tobiasza,
gdy jeden z Promieniejących stanął u prostych wrót domu,
w na wpół podróżnym stroju i j u ż nie budzący grozy;

(młodzieniec wobec młodzieńca, co się przyglądał ciekawie).
Gdyby teraz archanioł, straszliwy, wyszedłszy zza gwiazd
o krok tylko ku

naszej zniżył się stronie, wniebo-

wzbitc zabiłoby nas własne serce. Kto jesteście?"
(Rilke,

Drwga E/egm

dwme/j&amp;a)

„Nic nie jest takie, jak człowiek się spodziewa. Nawet anioły! Myślałbyś, że będą miały odrobinę klasy.
Niekoniecznie skrzydła i harfy, ale przynajmniej będą dobrze wychowane i nieszkodliwe. A co dostajesz?
Gówniarzy na wyścigówkach, którzy nie wiedzą, kiedy trzymać gębę na kłódkę!
(...) ' B ó g jest przebiegły, ale nie okrutny'. Zgadzasz się z tym teraz, Weber? W ostatnim, najostatniejszym
momencie, gdy możesz jeszcze zawrócić, B ó g wysyła swoje legiony, aby cię ostrzec, tylko ż e są to małoletnie
łobuziaki na pomarańczowych rowerach! Dzisiejsza wersja latających małp z CzarWzff/a z Jbawy Oz."
(Carroll,

We współczesnej literaturze również pojawiają się dwa
rodzaje aniołów, które, podobne do „przerażających anio­
łów", „nieomal zabójczych ptaków duszy" Rilkego, zapom­
niały już o „dniach Tobiasza", niewiele też mają wspólnego
z oleodrukowym wizerunkiem eterycznej, niosącej dobro
istoty z aureolą. Pierwszym z nich jest Anioł Śmierci, drugim
- Anioł Zagłady. Oba te wyobrażenia odnalazłam u amery­
kańskiego pisarza Jonathana Carrolla, którego cała twórczość
przeniknięta jest sakralnością, przykrojoną na miarę współ­
czesnej pop-kultury. W Dz/fckw лд лк?6к? spotykamy postać
anielicy Pinsleepe. „Pewna stara żydowska legenda mówi, że
dziecko w łonie matki zna wszystkie tajemnice wszechświata.
Ale kiedy się rodzi, anioł dotyka jego ust i odbiera mu pamięć.
Według Wyatta Leonarda, Phil wierzył przed śmiercią, że na
nowo odkrył te tajemnice, ale nie w swoim wnętrzu - zdradzi­
ła mu je anielica Pinsleepe" - pisze Carroll.
Kim jest, skąd w życiu bohaterów książki wzięła się
Pinsleepe? W trakcie rozmyślań o Pinsleepe przypomniała mi
się piękna metaforyczna opowieść o Aniele Śmierci, zaczerp­
nięta od Szestowa. Za Cezarym Wodzińskim przytaczam ją
w całości: „W pewnej starej mądrej księdze powiedziano:
jeżeli ktoś chce wiedzieć, co było i co będzie, co jest pod
ziemią i co jest nad niebem, to najlepiej, żeby się w ogóle nie
narodził. Ale w tejże książce opowiedziano, że anioł śmierci,
który przylatuje do człowieka, by odłączyć jego duszę od
ciała, jest cały pokryty oczami. Dlaczego? Po co aniołowi tyle
oczu - jemu, który wszystko w niebie widział, który na ziemi
nie ma nic od oglądania? Otóż myślę, że te oczy ma nie dla
siebie. Zdarza się, że anioł śmierci, który przychodzi po duszę,
przekonuje się, że przyszedł zbyt wcześnie, że nie nastał
jeszcze czas, by człowiek opuścił ziemię. Nie dotyka duszy,
nawet jej nie pokazuje, ale zanim się oddali, niepostrzeżenie
zostawia człowiekowi jeszcze dwoje oczu spośród niezliczo­
nych swoich własnych. I wtedy człowiek zaczyna nagle

Dzffc&amp;o лд webfe)

widzieć więcej niż widzą wszyscy, więcej niż sam widzi
swoimi starymi oczami, zaczyna widzieć coś zupełnie nowe­
go. I widzi nowe po nowemu, nie tak jak widzą ludzie, ale jak
widzą istoty z 'innych światów', tak że to nowe jest nie
'konieczne', ale 'wolne', czyli jest zarazem i go nie ma,
pojawia się, gdy znika i znika, gdy się pojawia. Dawne, dane
przy urodzeniu oczy 'jak u wszystkich' świadczą o tym
nowym coś wręcz odwrotnego, niż widzą oczy pozostawione
przez anioła. A że pozostałe zmysły i nasz rozum są
skojarzone ze zwykłym widzeniem, to nowe widzenie wydaje
się bezprawne, absurdalne, fantastyczne, zgoła majak czy też
halucynacja rozhuśtanej wyobraźni [...]. I wtedy zaczyna się
walka między wzrokiem naturalnym i nienaturalnym, walka,
której wynik wydaje się tak samo problematyczny jak jej
początek..." Twórczość Carrolla jest swoistym rozwinięciem
tej legendy. Pinsleepe przybywa i przywraca bohaterom
Carrolla pamięć - pamięć śmierci; dar, którym obdarzani są
wybrani. Ci, którzy dotknęli już śmierci, zaczynają widzieć
przyszłość. Czasami, choć nader rzadko, darem widzenia
mogą podzielić się z bliskimi. „Zgodzili się, abym mu to
pokazał, choć mówią, że rzadko tak robią: rzadko pozwalają
komuś zobaczyć za życia jakąkolwiek cząstkę jego komplet­
nej prawdy" - mówi Phil w związku ze śmiercią matki
Webera. W innej powieści Carrolla, w Mz parfwf дл(##и/,
śmiertelnie chory Jan „teraz wie wszystko. Jest wspaniałym,
chorym człowiekiem walczącym w najbardziej beznadziejnej
z bitew (...) - on teraz widzi prawdziwe oblicze każdej
rzeczy". Tym niezwykłym darem obdarzony jest również
umierający na białaczkę Wyatt, który mówi o sobie, że widzi
więcej niż inni „za sprawą faktu, że umierałem". Wyatt ma
jednak wątpliwości. „Śmierć nie jest aniołem!" - mówi do
Jessego. „Może jest, ale na pewno nie tak, jak to sobie
wyobrażamy jako dzieci. Widziałem, że oglądałeś rzeźbę
z fontanny na dole. Tak właśnie chcielibyśmy, by wyglądały

�anioły: tłuste, uśmiechnięte dzieciaczki z aureolami nad
głową, które nam błogosławią. A co, jeżeli świat aniołów jest
równie skomplikowany jak ludzki? Jeżeli są dobre i złe,
niebezpieczne i życzliwe?" - odpowiada Jesse.
Pinsleepe to Anioł Śmierci, lecz anioł życzliwy; rodzaj
prastarej germanskiej/yigji, „duszy wysłanej przez Boga", jak
ją określa Gerardus van der Leeuw, „ostrzeżenia przed
śmiercią"; anioł opiekuńczy, który jest nosicielem mocy
człowieka i z dawien dawna objawiał się mu w postaci kobiety
tub zwierzęcia, by przepowiedzieć mu śmierć. W tym wypad­
ku przyjmuje ów anioł groteskową postać krótko ostrzyżonej
dziewczynki w marynarskim ubranku - dziewczynki w ciąży,
0 seksownym, chrapliwym głosie Lauren Bacall; dziew­
czynki, komicznej i sprośnej", przerażającej i pięknej. „Mógł­
by ją namalować Erie Fischl albo Paul Cadmus. Albo Bosch.
Bosch! Ogród zifmjtfcm rozkoszy" - pisze Carroll.

*

* *

U Ernesto S abato, w powieści ЛбодИол - ЛлЫ ZagWy,
bohater nosi nazwisko pochodne od Saturna, kabalistycznego
Anioła Samotności, Ducha Zła według pewnych okultystów,
sabatu czarowników. Pierwszym obrazem w tej powieści jest
wizja, jaką ma pijany Natalicio Barragán - wizja „smoka
wypełniającego nocny firmament, niby rozwścieczony wąż
płonący nad przepaścią czarną jak tusz kreślarski". Z paszczy
siedmiogłowego potwora bucha ogień. To właśnie tytułowy
Anioł Zagłady. W różnych mutacjach spotykamy go u wielu
twórców - choćby u Bunuela, czy w Armii Boga Gregory
Widena. Zły Gabriel z filmu Widena, który pozazdrościł
człowiekowi bożej miłości, bardzo przypomina jednego z protagonistów Carrolla. Bo Pinsleepe nie jest jedyną anielską
kreacją tego pisarza. Właściwym bohaterem /Va posfwe
anioiów jest Leland, upadły anioł, Anioł Zagłady i zła;
wcielenie Lucyfera. On także sprzedaje ludziom wizje ich
przyszłości, lecz są to wizje okrutne, odbierające światło
1 nadzieję. O ile, gdy myślimy o Aniele Śmierci, przypomina
się pewna piękna legenda, mówiąca o tym, że narodził się on
ze smutku, z łzy Chrystusa, o tyle o Aniele Zagłady powie­
dzieć możemy, że zrodziła go zazdrość i samotność.
Kiedy Bóg stworzył człowieka i obdarzył go duszą,
pokochał go - bardziej, niż kiedykolwiek kochał anioły.
„Słowo stało się ciałem, by uczcić ciało, nawet to śmiertelne
ciało: dlatego dumne duchy nie powinny ani siebie uważać,
ani być uważane za godne większych zaszczytów niż czło­

wiek, ani też deifikować się z racji swej bezcielesności
i pozornej nieśmiertelności" - pisał w swej homilii Grzegorz
Palamas. Idea, że z natury swojej Bogu bliższy jest człowiek
aniżeli anioły istniała w wielu tradycjach religijnych. Według
pewnej legendy muzułmańskiej, Allach, któremu spodobało
się stworzyć pierwszego człowieka - Adama, kazał aniołom
pokłonić się i oddać mu cześć. Jednak pierwszy anioł, Iblis,
powodowany pychą i zawiścią, odmawia pokłonu i zostaje
wygnany z nieba. Jan z Damaszku sądził, że aniołowie są
skłonni do złego; podobnie uważał Orygenes. Wyższość
człowieka nad bytami subtelnymi wywołała u nich najpierw
smutek i poczucie opuszczenia, potem zaś - zazdrość i śmier­
telną nienawiść. Dramat odepchniętych, osamotnionych anio­
łów popchnął ich do zemsty.
Tę właśnie wersję biblijnej historii dopowiada dzisiaj
powieść Carrolla. „Leland, jesteś zepsuty, a ta twoja siła,
i wszystko, co potrafisz, jest po prostu patetyczne. Czy jesteś
diabłem, czy tylko śmiercią? Nie dbam o to. Nieważne, bo
jesteś po prostu zazdrosny. Zawistny o każde ludzkie ist­
nienie. A wiesz dlaczego? Ponieważ podlegasz ogranicze­
niom, które nas nie dotyczą. Z całą swoją mocą, jaką
posiadasz, i strachem, jakim nas napełniasz, możesz robić
tylko jedną jedyną rzecz - właśnie tę, która nas przeraża. (...)
Pamiętam, iż czytałam, że Lucyfer nie został strącony
z niebios za obrazę Boga, lecz dlatego, że nie chciał okazywać
ludziom szacunku, tak jak mu nakazano. Wiem dlaczego On
kazał ci nas szanować. Otóż dlatego, bo posiadamy zdolność
tworzenia i zapominania" - mówi u Carrolla Arlen. I dodaje:
„Kiedy odbierasz świat komuś takiemu jak Uschi, ona leży
w łóżku, bawiąc się światłem i nieomalże chłonąc je. Gdybyś
w tym momencie wszedł do jej pokoju, nie rozpoznałaby cię.
Wiesz, że to prawda. Ty nie pojmujesz, co to znaczy chłonąć.
Potrafisz ją zabić, ale nigdy nie poznasz uczucia straty
zawartego w tym świetle. To jest poza tobą, przerasta cię.
Dlatego Bóg, kimkolwiek jest, nakazał ci szanować nas.
Tylko, że ty tego nie zrozumiałeś, i właśnie przez taką drobną
rzecz nienawdzisz nas tak bardzo, bowiem są chwile, kiedy
człowiek zupełnie o sobie zapomina. Nie myśli o bólu ani
o tym, co traci... (...) Nawet jeżeli jesteś tuż-tuż, zawsze
jeszcze możemy bawić się światłem i zapomnieć o tobie; tego
właśnie nienawidzisz najbardziej."
Jonathan Carroll, Dziecto ла nkbk, przeł. Zuzanna Naczyńska, Poznań
1996
Jonathan Carroll, Ab /Mjfwf aniokiw, przeł. Mirosław P. Jabłoński,
Poznań 1994

22P

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10906" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10884">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/758a03975ccb791622d91a9775f9cdb5.pdf</src>
        <authentication>b546c802eb99481291314ecd7ef408f7</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130064">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1403</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130065">
                <text>1991</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130066">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1296</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130067">
                <text>Anna Kutrzeba-Pojnarowa. Refleksje nad jej życiem i pracą - z okazji jubileuszu 75 lecia / ETNOGRAFIA POLSKA 1991 t.35 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130068">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1991 t.35 z.2, s.7-16</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130069">
                <text>Sokolewiczowa, Zofia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130070">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130071">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130072">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130073">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130074">
                <text>„Etnografia Polska", t. X X X V : 1991, z. 2
P L ISSN 0071-1861

ZOFIA SOKOLEWICZOWA
( K E i A K U W , Warszawa)

ANNA KUTRZEBA-POJNAROWA
R E F L E K S J E N A D JEJ Ż Y C I E M I P R A C Ą - Z O K A Z J I J U B I L E U S Z U
75-LECIA
Jubileusze i rocznice s t a n o w i ą o d ś w i ę t n o ś ć w naszym życiu. O b r o s ł y swoi­
stym folklorem, c z ę s t o m ó w i m y o nich z p r z e k ą s e m , ale trudno się bez nich
obejść. S t a n o w i ą w s z a k ż e istotny element w przekazie kultury, ś r o d o w i s k
naukowych, intelektualnych, artystycznych czy nawet rodzinnych. Mają s w o j ą
strukturę, specjalny j ę z y k , ceremonial. Są okazją do zastanowienia się nie tylko
nad Jubilatem, ale i nad w s p ó l n o t ą , którą łączy Jego osoba; w s p ó l n o t ą u c z n i ó w
przede wszystkim, w s p ó l n o t ą r ó w i e ś n i k ó w , przyjaciół, w s p ó l n o t ą z a w o d o w ą .
W naszym codziennym p ę d z i e n a p r z ó d Jubileusz jest znakiem zatrzymania się,
spojrzenia wstecz i refleksji.
Jubileusz jest w i ę c instytucją życia s p o ł e c z n e g o . Tak by p o w i e d z i a ł B .
M a l i n o w s k i . W ujęciu M . Maussa byłby c a ł o ś c i o w y m faktem s p o ł e c z n y m . T y m
samym m o ż e m y go o p i s a ć tak, j a k każdy inny fenomen, każde inne zjawisko
kultury. N a l e ż y w i ę c d o k o n a ć wyboru zasad opisu i analizy (metody) oraz
j ę z y k a , w k t ó r y m b ę d z i e m y pisali.
O Pani Profesor Annie Kutrzebie-Pojnarowej należałoby pisać, posługując
się j ę z y k i e m naszych przyjaciół spod Bielska Podlaskiego, po prostu, j ę z y k i e m
bycia, który sam w sobie zawiera refleksję nad o w y m byciem.
A w i ę c , urodziła się w Krakowie w roku 1913 w domu Stanisława i Janiny
K u t r z e b ó w . Czas i ś r o d o w i s k o w p ł y n ę ł y z n a c z ą c o na w y b ó r całej Jej drogi
życia. P r z e m i n ą ł czas modernizmu i „Wesela", który tak silnie w p ł y n ą ł na
Chwistka, Witkiewicza i Malinowskiego. Pozostały jednak w Krakowie brono­
wickie c h ł o p k i , a poznawanie ludu należało do kanonu s p o ł e c z n e g o i patrioty­
cznego wychowania. Dlatego leż z etnografią zetknęła się Pani Profesor po raz
pierwszy w kole krajoznawczym gimnazjum i m . K r ó l o w e j Wandy w Krakowie
w wieku lal 13. Jak pisze sama: „ N i e d ł u g o po tym w z i ę ł a m udział w sugerowa­
nych nam badaniach terenowych, których w y n i k i po p r z e r ó b c e redakcyjnej
zostały zamieszczone w c z a s o p i ś m i e kół krajoznawczych m ł o d z i e ż y szkolnej
«Orli Lot», a n a s t ę p n i e , j u ż samodzielnie, podjęłam p r a c ę nad budownictwem
wiejskim w Zawoi, o p u b l i k o w a n ą w wydawnictwie Muzeum Elnograliczncgo
w Krakowie" (1931)/
Wzorem dla młodej Anny staje się Ojciec - długoletni profesor Uniwersy­
tetu J a g i e l l o ń s k i e g o , prezes Akademii Umiejętności w Krakowie, prawnik i hi­
storyk. Jest on pierwszym krytykiem Jej prac, okazując w tym rzadkie parlncrЛ п п а K u t r z e b a - P o j m i r o w a , Zyťiorys

tmukouy, mpis w A r c h i w u m Katedry Etnologii i A n t r o p o l o g i i K u l t u r o w e j U W , Warszawa.

�8

ZOFIA

SOKOLliWICZOWA

siwo. O tych lalach tak pisze w s w y m ż y c i o r y s i e : „Już w czasie s t u d i ó w gimna­
zjalnych p o m a g a ł a m Ojcu w korekcie jego p o d r ę c z n i k a uniwersyteckiego,
d y s k u t o w a ł a m z nim na temat warsztatu pracy historyka i k o n s u l t o w a ł a m nie­
które pierwsze prace, w stosunku do których s t a w i a ł m i d u ż e wymagania, nie
starając się jednak niczego p o p r a w i a ć lecz tylko sugerując ich k o n t y n u a c j ę " .
To seminarium domowe skutecznie u f o r m o w a ł o P a n i ą Profesor, która nigdy
nie przestała b y ć historykiem, stawiając krytykę ź r ó d ł o w ą na pierwszym planie
w swoich pracach. I chyba w ł a ś n i e wtedy nauczyła s i ę znaczenia s ł o w a , pro­
stego s ł o w a , jego odcieni, reguł poprawnego stosowania - tak aby w y r a ż a ł o ono
m y ś l nadawcy i m i a ł o s z a n s ę dotarcia do adresata. Zapewne łączyło się to z Jej
szacunkiem dla ludzi. Wynikała z lego k o n i e c z n o ś ć takiego zwracania s i ę do
nich, by m o g ł o dojść do porozumienia, do dialogu. Stąd niechęć do ż a r g o n u ,
do trudnych j ę z y k o w o konstrukcji naukowych, do zamykania s i ę ś r o d o w i s k a
naukowego przez stosowanie hermetycznego j ę z y k a . Zawsze miałam nieodpar­
te w r a ż e n i e , ż e cyzelując tekst myślała nic o swojej przyjemności lub korzyści,
ale o porozumieniu s i ę z innymi. M i ę d z y innymi z tego samego powodu przy­
w i ą z y w a ł a taką w a g ę i poświęcała tyle czasu poprawianiu tekstów swoich
m ł o d s z y c h k o l e g ó w , z moim pierwszym tekstem o Kol bergu w ł ą c z n i e . Robi to
z r e s z t ą do dziś. Z m i e n i a j ą się pokolenia, ale trudności w jasnym przedstawieniu
swego zdania pozostaje to samo. I j e d y n y m na to sposobem jest pomoc Nauczy­
ciela.
Bycie Mistrzem lub Nauczycielem oznacza bycie Wzorem, Przewodnikiem
po drodze, W p r o w a d z a j ą c y m w tajemnicę, P r o w a d z ą c y m do zmiany samej
istoty Ucznia, który winien p o s t ę p o w a ć w ślady tegoż właśnie Nauczyciela.
M a m takie niejasne w r a ż e n i e , ż e relacja ta została w ostatnich latach zatarta,
a m o ż e nawet uległa zasadniczej zmianie. Tak, j a k b y każdy z nas, etnografów,
c h c i a ł b y ć sobie sam nauczycielem, „ o d p ę p i ć s i ę " j a k najszybciej, robić coś
innego lub inaczej. J e s t e ś m y surowi dla Autorytetów. Nie mamy j u ż w etnologii
szkół, mamy g a r ś ć r ó ż n y c h nazwisk różnej klasy.
Czy n a p r a w d ę ? A m o ż e dopiero moment, w którym przekraczamy pewien
próg, gdy zaczynamy patrzeć bardziej wstecz niż w przód, gdy przychodzi czas
na podsumowanie w ł a s n e g o życia, jest w ł a ś c i w y dla refleksji nad tym, kto nam
co o f i a r o w a ł ? K t o był naszym Nauczycielem? K i m byla dla nas, dla mnie pani
Profesor? Pani magister , pani doktór, pani docent, pani profesor - te tytuły
zdają się m ó w i ć , że rosłam razem z nią, bo p a m i ę t a m Ją z tych różnych czasów.
I bez w z g l ę d u na stopień i tytuł naukowy byla zawsze przede wszystkim Przy­
jacielem, starającym się nie p a m i ę t a ć o dystansie, który nas dzielił.
K i m w i ę c b y l i nauczyciele Pani Profesor i k i m są uczniowie?
Pisała, ż e w z o r o w a ł a s i ę na studiach W ł a d y s ł a w a Matlakowskiego i L u d w i ­
ka Puszeta p r z y g o t o w u j ą c studium o budownictwie w Zawoi. Mistrzem w peł­
nym rozumieniu tego s ł o w a był Jej Ojciec, a polem Kazimierz Dobrowolski.
U c z y ł a się od wszystkich, z którymi s i ę z c l k n ę ł a . W czasie studiów uniwersy­
teckich najsilniej była z w i ą z a n a z Seminarium Nauk Pomocniczych Historii
profesora W ł a d y s ł a w a Semkowicza i Historii Ś r e d n i o w i e c z n e j profesora Jana
D ą b r o w s k i e g o . One dały jej podstawy do analizy i kryfyki
hi
'fzne-

�A N N A K U T R / . í ' l i A - l ' O - I N A R O W A . R E I - ' L E K S f f i N A W Л И ŻYCU-.M I P R A C Ą

9

go. U c z ę s z c z a ł a też na seminaria Romana G r ó d e c k i e g o , S t a n i s ł a w a Kota, także
Kazimierza M o s z y ń s k i e g o i Jana Stanisława Bystronia.
Seminarium Profesora Dobrowolskiego z a w d z i ę c z a rozbudzenie zaintere­
sowania badaniami empirycznymi i wskazanie drogi przejścia od empirycznie
obserwowanego faktu kulturowego do jego historycznego uwarunkowania
i teorii procesu historycznego, najpełniej widoczne w monografii wsi T r z e ś niów. To on z a c h ę c i ł Panią Profesor do prac empirycznych d o t y c z ą c y c h procesu
przemian kulturowych wsi podmiejskich Krakowa. Poza wsią M n i k ó w i T r z c ś niowem zostały objęte tymi badaniami (przede wszystkim w postaci prowadzo­
nych przez P a n i ą Profesor prac magisterskich) wsie podwarszawskie.
Wspomniane seminaria M o s z y ń s k i e g o i Bystronia stały się dla Pani Profe­
sor „ w p r o w a d z o n e j j u ż w tajniki etnografii empirycznej i historii, s z k o ł ą my­
ślenia p o r ó w n a w c z e g o , systematyki i dążenia do ujmowania badanych zjawisk
z a r ó w n o w kategoriach historycznych jak teorii" ( ż y c i o r y s naukowy). B y l i ś m y
ś w i a d k a m i wprowadzania tych nauk w ż y c i e w formie w y k ł a d ó w , d ł u g o l e t n i c h
prac nad s y n t e z ą etnografii Polski, tylko c z ę ś c i o w o z a k o ń c z o n y c h w I H K M
PAN p r a c ą z e s p o ł o w ą Etnografia Polski. Przemiany Kultury Ludowej, i p o d r ę ­
czniku uniwersyteckim. Ten ostatni pozostał w zasadzie w formie bardzo do­
k ł a d n e g o planu, w y p e ł n i o n e g o w nielicznych fragmentach, dobrze znanego
k a ż d e m u studentowi etnografii Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie w y k ł a d a ł a
jeszcze w kilka lat po przejściu na e m e r y t u r ę (w 1983 roku).
Seminarium J. Sl. Bystronia było dla Niej interesujące ze w z g l ę d u na
ł ą c z e n i e w pracy naukowej i dydaktyce etnologii i socjologii z historią kultury.
W swoich pracach Pani Profesor łączy z a r ó w n o poszukiwania cech s z c z e g ó l ­
nych polskiej kultury ludowej, jak i jej wartości trwałych, powtarzalnych
w r ó ż n y c h p ł a s z c z y z n a c h czasu i przestrzeni badanej. Łączy też zainteresowa­
nie historią kultury ze studiami nad historią badań i k s z t a ł t o w a n i e m się w ł a s n e j ,
naszej, polskiej s z k o ł y etnografii, w której odbija się zapotrzebowanie polity­
czne i s p o ł e c z n e na studia nad kulturą w ł a s n e g o narodu, jego wszystkich
warstw i s t a n ó w pojawiających s i e w różnych momentach procesu historycz­
nego i wykorzystanie doświadczeń metodologicznych nauki obcej.
T u zresztą ujawniał się zawsze „ z m y s ł gospodarski" Pani Profesor: pod tym
w z g l ę d e m h o ł d o w a ł a dobrze rozumianemu eklektyzmowi. Nic r o z u m i a ł a , j a k
m o ż n a o d r z u c i ć wypracowane przez pokolenia ustalenia jako nie nie warte.
Sądziła, ż e w myśli ludzkiej zawsze m o ż n a o d n a l e ź ć coś t w ó r c z e g o i to należy
z a c h o w a ć . Była za ł ą c z e n i e m o d k r y ć i szukaniem w s p ó l n y c h m i a n o w n i k ó w dla
postaw metodologicznie r ó ż n y c h . Nic r o z u m i a ł a po prostu (choć nie potępiała
nigdy) ludzi, którzy się od c z e g o ś odcinali, coś porzucali. Jedyne, co potępiała
to nieuc7xiwość - w życiu i w nauce. Z m u s z a ł a nas stale do p o r ó w n y w a n i a
r ó ż n y c h postaw i zastanawiania, czy uda się s t w o r z y ć dla nich w s p ó l n y mia­
nownik, co z nich da się w y k o r z y s t a ć - byla nieustępliwa, aż nudna. I zawsze
w tym w z g l ę d z i e miała rację.
W życiu Pani Profesor należy w y r ó ż n i ć dwa podstawowe okresy: krako­
wski i warszawski. Ten pierwszy obejmuje okres s t u d i ó w historycznych na
Uniwersytecie J a g i e l l o ń s k i m , a n a s t ę p n i e wieloletnią prace w charakterze asy-

�10

ZOIIA

SOKOI.RWICZOWA

sten ta i adiunkta w kierowanej przez profesora Dobrowolskiego Katedrze Et­
nologii i Socjologii. D o prac tego okresu należy wspomniane budownictwo wsi
Zawoja, historia etnografii polskiej do wydania jubileuszowego Polskiej A k a ­
demii Umiejętności w r. 1948 - niedościgła do dziś pod w z g l ę d e m trafności
s ą d ó w i precyzji s f o r m u ł o w a ń i znakomity Rozwój badań etnograficznych
zie­
mi krakowskiej ("Lud", 1952, t. 38). Ta ostatnia pozycja zawiera nie tylko stan
b a d a ń , ale i jego k r y t y k ę w e d ł u g najlepszych, historycznych w z o r ó w , c o ś
o czym wielokrotnie etnografowie z a p o m i n a j ą .
Przejście Pani Profesor z Uniwersytetu J a g i e l l o ń s k i e g o do Warszawskiego
(1953) z a o w o c o w a ł o podjęciem przez N i ą prac terenowych na Kurpiach i Pod­
lasiu oraz teoretycznych z a g a d n i e ń regionu kulturowego. Po otrzymaniu do­
century (1955), profesury nadzwyczajnej (1969) i zwyczajnej (1976) j a k o
pracownik Uniwersytetu Warszawskiego i przez 14 lat kierownik Z a k ł a d u
Etnografii I H K M P A N w Warszawie k i e r o w a ł a pracami terenowymi i opraco­
w y w a n i e m monografii z e s p o ł o w e j (Kurpie - Puszcza Zielona), prac indywidu­
alnych p o ś w i ę c o n y c h kulturze ludowej Kurpiowszczyzny, a także w s p ó ł c z e s ­
nym p r z e o b r a ż e n i o m innych r e g i o n ó w kraju, j a k wsie z a m i e s z k a ł e przez d a w n ą
s z l a c h t ę z a g r o d o w ą , wsie okolic Warszawy czy region Bieszczad. W problema­
tykę tych b a d a ń w p r o w a d z a ł a s t u d e n t ó w kierując ich pracami magisterskimi,
biorąc udział w M i ę d z y u c z e l n i a n y c h Obozach Etnograficznych (od 1952),
konsultując prace doktorskie i habilitacyjne. P a m i ę t a m Ją z tych lat, jak pochy­
lona nad naszymi m a t e r i a ł a m i i pracami nieustannie je p o p r a w i a ł a , d y s k u t u j ą c
dalszy kierunek b a d a ń . Przez długi czas była jednym z d w ó c h p r o f e s o r ó w
etnografii w Warszawie. O b c i ą ż a ł y więc Ją nadmiernie r ó ż n e g o rodzaju recen­
zje i opinie d o t y c z ą c e innych r e g i o n ó w kraju, a także szerszych z a g a d n i e ń
metodologicznych prowadzonych w innych p l a c ó w k a c h naukowych poza Ka­
t e d r ą Etnografii U W i Z a k ł a d e m Etnografii I H K M P A N , z a r ó w n o etnograficz­
nych, jak i nauk pokrewnych (socjologia, slawistyka, historia kultury material­
nej).
D b a ł a o p o p u l a r y z a c j ę w y n i k ó w prac etnograficznych oraz d y s k u s j ę nad ich
zastosowaniem w nauce i w życiu. Nie o d m a w i a ł a pisania haseł i redagowania
Wielkiej Encyklopedii Powszechnej P W N , brała udział w opracowywaniu bib­
liografii, w y p o w i a d a ł a się na ł a m a c h czasopism naukowych i w prasie tygo­
dniowej. U c z e s t n i c z y ł a w pracach Komisji P l a n ó w Regionalnych i Rady Na­
ukowo Ekonomiczno-Technicznej Woj. Warszawskiego, O ś r o d k a B a d a ń Na­
ukowych Mazowieckiego Towarzystwa Naukowego, Polskiego Towarzystwa
Ludoznawczego (wieloletni wiceprezes), Ministerstwa Kultury i Sztuki ( c z ł o ­
nek komisji z a k u p ó w i komisji weryfikacyjnej t w ó r c ó w ludowych), była c z ł o n ­
kiem Komitetu N a g r ó d i m . O. Kolberga organizowanego przez Tygodnik „Bar­
w y " , potem przejętego przez Ministerstwo Kultury. Symbolem prac stosowa­
nych m o ż e b y ć tekst wystąpienia na Kongresie Kultury (1981), nie w y g ł o s z o ­
nego, ale drukowanego potem w „ K u l t u r z e i S p o ł e c z e ń s t w i e " (4:1984) pt.
Przyszłość
kultury wsi w świetle jej przeszłości,
a przedstawionego t a k ż e
w Krakowie na sesji „ S p o ł e c z e ń s t w o i kultura", zorganizowanej dla uczczenia
jubileuszu 90-lecia Kazimierza Dobrowolskiego w dn. 17.02.1984 r.

�A N N A KÜTRZEBA-I'OJNAROWA. R E F L E K S J E N A D JEJ ŻYCIEM I PRACĄ

11

Była aktywna także w zakresie w s p ó ł p r a c y m i ę d z y n a r o d o w e j . Liczne w y ­
stąpienia na kongresach, konferencjach i zjazdach służyły stałemu p o r ó w n y w a ­
niu samego przedmiotu b a d a ń i zmian, j a k i m on ulega, t a k ż e sposobu jego
badania przez r ó ż n e ś r o d o w i s k a . Potrzeba p o r ó w n a w c z e g o podejścia do b a d a ń ,
zaszczepiona w czasie studiów, z w i ę k s z a ł a poczucie o d p o w i e d z i a l n o ś c i Pani
Profesor za udział w m i ę d z y n a r o d o w y c h p r z e d s i ę w z i ę c i a c h . Była w i ę c od 1957
r. c z ł o n k i e m krajowej i m i ę d z y n a r o d o w e j redakcji czasopisma etnograficznego
krajów socjalistycznych „ D e m o s " , od 197] - c z ł o n k i e m Conseil d'Administra­
tion M i ę d z y n a r o d o w e g o Towarzystwa Etnologii i Folkloru (SIEF). W czasie
I X Kongresu Nauk Antropologicznych i Etnologicznych w Chicago (1973)
była j e d n y m z honorowych p r z e w o d n i c z ą c y c h , a na m i ę d z y n a r o d o w y m kolo­
k w i u m p o ś w i ę c o n y m folklorowi Europy w Belgii (1975) podkomisarzem z ra­
mienia polskiego Komitetu imprezy. Stąd z r e s z t ą w bibliografii prac Pani
Profesor lak duża liczba r ó ż n y c h w y s t ą p i e ń na konferencjach (w ZSRR, Cze­
c h o s ł o w a c j i , Bułgarii, J u g o s ł a w i i , Francji, Rumunii, na Węgrzech, w Nie­
mczech, Stanach Zjednoczonych).
Okres odbudowy etnografii po ÍI wojnie światowej, a n a s t ę p n i e d ą ż e n i e do
uzyskania dla niej statusu samodzielnej dyscypliny, o z n a c z a ł dla Pani Profesor
w i e l k i w y s i ł e k organizacyjny. Była przez długi czas w i c e p r z e w o d n i c z ą c ą ko­
misji etnograficznej PAN, okresowo - członkinią Rad Naukowych k i l k u muze­
ó w (m.in. P a ń s t w o w e g o Muzeum Etnograficznego w Warszawie, warszawskie­
go Muzeum Sportu i Turystyki, Muzeum Rolnictwa w Ciechanowcu, w Sier­
pcu), obecnie jest c z ł o n k i n i ą Prezydium Komitetu Na а к Etnologicznych P A N .
W i a t a c h 1947-1951 p r o w a d z i ł a M a ł o p o l s k ą D e l e g a t u r ę Muzeum Kultur Ludo­
w y c h w Warszawie (instytucję, o której m i l c z ą nasze historie nauki).
Znalazła też czas na seminaria dla m ł o d y c h autorów, p i s z ą c y c h na temat
Z i e m O d z y s k a n y c h w Redakcji „ M ł o d e j Rzeczypospolitej", dodatku do
„ D z i e n n i k a Polskiego" (1947).
S z c z e g ó l n i e wiele czasu musiała Pani Profesor poświęcić na prace organi­
zacyjne po przeniesieniu się do Warszawy. Wiązało się to z tworzeniem w sto­
licy specjalizacji w zakresie etnografii Polski, wychowywaniem nowych kadr
e t n o g r a f ó w i h i s t o r y k ó w kultury i, jak pisze sama, „ s z u k a n i e m w s p ó l n e j z nimi
p ł a s z c z y z n y z a i n t e r e s o w a ń i prac, v więc też stałe uzupełnianie własnej wiedzy
z a r ó w n o o przedmiocie badań, jak i o nowych (czy: odkrywanych na nowo)
kierunkach naukowych". To tak charakterystyczna dla Pani Profesor postawa
- nie narzucanie tematu lub kierunku, ale w s p ó l n e poszukiwanie, ustawiczne
wychodzenie nam wszystkim naprzeciw. M o ż e b y ł o to sprzeczne z z a s a d ą
ekonomicznej koncentracji inwestycji, ale o w o c o w a ł o rozbudzeniem zainter­
e s o w a ń nader r ó ż n o r o d n y c h , rozszerzeniem pola badań, akceptowaniem ludzi
o r ó ż n y c h o s o b o w o ś c i a c h i uzdolnieniach, pracujących na w c i ą ż rozszerzają­
cym się polu b a d a ń etnografii. Było to w i ę c p o s t ę p o w a n i e stosowne do otwar­
tego charakteru Pani Profesor, ale i dopasowane do sytuacji etnografii/logii
w Polsce. Rozszerzaniu pola b a d a ń musiało t o w a r z y s z y ć kształcenie ludzi
o nowych, nie tradycyjnych s p e c j a l n o ś c i a c h .

�12

ZOFIA

SOKOI.LWICZOWA

Liczne prace Pani Profesor tworzą w y r a ź n e cykle problemowe. Składają się
na nie: 1) historia etnografii, 2) etnografia Polski, 3) prace s t a n o w i ą c e c z ę ś ć
koncepcji p o d r ę c z n i k a uniwersyteckiego etnografii Polski, 4) prace monogra­
ficzne i 5) bardzo liczne prace redakcyjne, popularne, ekspertyzy, oceny, recen­
zje, audycje radiowe etc. Wielu z nich nigdzie nie publikowano. Były jednak
przedmiotem w e w n ę t r z n y c h dyskusji, c z ę ś c i ą warsztatu. C z ę ś ć z nich tworzy
osobny dział w A r c h i w u m Katedry Etnologii i Antropologii Kulturowej w War­
szawie.
Prace z zakresu historii etnografii p r o w a d z i ł a Pani Profesor praktycznie
przez c a ł e ż y c i e . W i ą z a ł o się to zapewne z potrzebą refleksji nad dorobkiem
p o p r z e d n i k ó w , zachowaniem wszystkich dokonanych przez nich, a w c i ą ż w a ż ­
nych ustaleń. Ł ą c z y ł o się także z k o n i e c z n o ś c i ą podsumowywania kolejnych
e t a p ó w naszych prac, oceny „na b i e ż ą c o " tego, co zostało zrobione.Rozwój
etnografii i etnologii w Polsce (1948), niewielka, ale bogata w niezmiernie
celne oceny książka, stanowi d o w ó d tego, jak w niewielkiej objętości m o ż n a
z m i e ś c i ć dziesiątki trafnych, precyzyjnych i wcale nie o g ó l n i k o w y c h ocen. Jest
do dziś na listach lektur studenckich. Kilkadziesiąt drobnych monografii uczo­
nych postaci s t a n o w i ł o jakby przygotowanie do prac syntetycznych. Taką była
Kultura ludowa w dotychczasowych
polskich pracach etnograficznych
(1976),
ź r ó d ł o stosunkowo żywej jak na ś r o d o w i s k o etnograficzne dyskusji nad poję­
ciem historycznej szkoły polskiej w etnografii. C e c h ą lej szkoły miało b y ć
konsekwentne uznawanie roli czynnika historycznego w badaniu i interpretacji
kultury ludowej przez polskich etnografów. Próby tworzenia teorii ściśle o g ó l ­
nych, od tego czynnika abstrahujących, były - zdaniem Pani Profesor - rzadkie
i niekonsekwentne.
Najbardziej dojrzałą refleksję nad drogami rozwoju etnografii polskiej
w X X wieku stanowi Kultura ludowa i jej badacze. Mit i rzeczywistość
(1977).
Już sam tytuł wskazuje, jak ściśle łączyła Pani Profesor przedmiot badań
i s p o s ó b jego opisu. Przedmiot badań stanowi dla Niej zawsze układ odniesie­
nia, nadający sens wszelkim naszym hisloriogralicznym r o z w a ż a n i o m .
Etnografia Polski (problemy i w y n i k i prac) to dział badań Pani Profesor,
który obejmuje poszukiwanie cech specyficznych chłopskiej kultury tradycyj­
nej, związki z kulturą europejską, p r a w i d ł o w o ś c i jej historycznego rozwoju,
a w tym prace nad kulturą ludową Kurpiowszczyzny, Podlasia, monografie
różnych z a g a d n i e ń s z c z e g ó ł o w y c h od kapliczek ludowych w Zawoi po rolę
s p o ł e c z n ą dziecka w rodzinie wiejskiej (1965), tradycyjne zawody wiejskie.
W tej grupie w a ż n y z e s p ó l s t a n o w i ą prace nad m e l o d y k ą badań, charakterem
ź r ó d e ł etc. W i ą z a ł o się to zapewne z p e ł n i o n y m i przez Panią Profesor funkcjami
kierowniczymi i p o t r z e b ą zdania sobie i innym sprawy z tego, w j a k i m miejscu
naszych badań znajdujemy się, koniecznością refleksji nad tym, w jaki s p o s ó b
pracujemy i w jakim stopniu w y n i k i naszej pracy zależą od przyjętej metody.
Stąd tak liczne w pracach Pani Profesor tytuły typu: „ Z z a g a d n i e ń melodyki
polskich prac etnograficznych: czas i przestrzeń w badaniu kultury ludowej"
(1965) lub "Zagadnienie regionu w etnografii polskiej a w s p ó ł c z e s n e etnogra­
ficzne prace terenowe na obszarze p ó ł n o c n o - w s c h o d n i e g o Mazowsza" (1962)

�ANNA KUTRZEBA-POJNAROWA. R E F L E K S J E NAD JEJ ŻYCIEM I PRACĄ

13

czy wreszcie ..Ethnographical Museum Collection as a source o f Research into
Folk Culture" (1960).
Prace z w i ą z a n e z przygotowaniem p o d r ę c z n i k a etnografii polskiej s t a n o w i ą
z e s p ó l najbardziej r ó ż n o r o d n y . O b e j m u j ą wiele t e k s t ó w nie drukowanych,
w y s t ą p i e n i a na konferencjach, w y k ł a d y , dyskusje seminaryjne w tym z w ł a s z ­
cza „ N o w y p o d r ę c z n i k etnografii polskiej" (1960). Koncepcja p o d r ę c z n i k a
z a s ł u g u j e na o d r ę b n e o m ó w i e n i e przy innej m o ż e okazji. T u o g r a n i c z ę s i ę do
p o d k r e ś l e n i a znacznego w niej miejsca etnografii historycznej, przyjęcie w i e lowariantowego modelu wsi tradycyjnej jako punktu wyjścia i ujęcie kultury
ludowej w kategoriach procesu historycznego. I c h o ć liczne prace nie zostały
u w i e ń c z o n e powstaniem jednego dzieła, to rezultaty wspomnianych wyżej
r o z w a ż a ń s ą widoczne w całej koncepcji wspomnianej j u ż pracy zbiorowej
Etnografia Polski. Przemiany kultury ludowej (1976). M i m o w i e l o ś c i a u t o r ó w ,
w p ł y w Pani Profesor jest tu w pełni czytelny. N a l e ż y go o d n o t o w a ć także
w pracach innych badaczy, j a k np. M a ł g o r z a t y Maciszewskiej „Etnografia
Historyczna Polski" ( w druku, w y d . U W ) .
Niezmiernie w a ż n e i inspirujące s ą w dorobku Pani Profesor prace mono­
graficzne z w i ą z a n e z zagadnieniami z zakresu historii kultury wybranych ty­
p ó w w s i : 1) podkrakowskiej, podmiejskiej, opisanej przez P a n i ą Profesor
w pracy pt. Tradycyjna
społeczność
wiejska w procesie przemian
współczes­
nych. Studium wsi Mników pow. krakowskiego
(1968), 2) okolic Warszawy
- g ł ó w n i e w postaci kierowanych przez P a n i ą Profesor licznych prac magister­
skich, 3) wsi k r o ś n i e ń s k i e j o starych tradycjach rolniczych i ś r e d n i o w i e c z n y m
u k ł a d z i e g r u n t ó w , wydanej pt. Trześniow (1988). W i ę k s z o ś ć b a d a ń z w i ą z a n y c h
z t y m i pracami od 1976 r. p o w s t a ł a w tzw. problemie w ę z ł o w y m „Polska
kultura narodowa, jej tendencje rozwojowe i percepcja" i s t a n o w i ł a c z ę ś ć szer­
szego planu b a d a ń nad typami wsi w Polsce oraz przebiegiem p r o c e s ó w zmiany
kulturowej.
Gdyby c h c i e ć p o d s u m o w a ć g ł ó w n e kierunki b a d a ń Pani Profesor to o k a ż e
się, ż e w Jej licznych wypowiedziach r ó ż n e g o typu: naukowych, popularnych,
pisanych, ustnych, analizach, pracach teoretycznych, r ó ż n e g o rodzaju synte­
zach, pracach historycznych etc. m o ż e m y o d n a l e ź ć w i e l k ą k o n s e k w e n c j ę .
Metodologicznie pozostała n i e w ą t p l i w i e pod w p ł y w e m Dobrowolskiego, c h o ć
nigdy nie o k a z a ł a najmniejszego zainteresowania m a r k s i s t o w s k ą teorią procesu
historycznego. Była po prostu historykiem zafascynowanym m o ż l i w o ś c i a m i
s f o r m u ł o w a n e j przez Dobrowolskiego metody integralnej i ł ą c z e n i e m b a d a ń
nad ź r ó d ł a m i pisanymi i empirycznymi, etnograficznymi. Jeżeli Dobrowolski
o s t r o ż n i e f o r m u ł o w a ł s w o j ą teorię j a k o w a ż n ą dla wsi p o ł u d n i o w e j M a ł o p o l s k i ,
to P a n i ą Profesor i n t e r e s o w a ł o przede wszystkim przeniesienie p ł y n ą c y c h stąd
w n i o s k ó w na resztę terytorium polskiego. Stąd pojęcie typu wsi i badania nad
p o r ó w n a n i e m r ó ż n y c h jej t y p ó w ze w z g l ę d u na przebieg procesu zmiany. Stąd
przypuszczenie, ż e M n i k ó w lub T r z e ś n i ó w są jedynie wariantami modelu wsi
zbudowanego przez Dobrowolskiego dla p o ł u d n i o w e j M a ł o p o l s k i . N a l e ż y bar­
dzo ż a ł o w a ć , ż e niezmiernie interesujący a r t y k u ł pt. Wieś podmiejska
Krakowa
- model i rzeczywistość
(1977) nie był nigdy przedmiotem szerszej dyskusji

�14

ZOFIA SOKOLEWICZOWA

w ś r o d o w i s k u e t n o g r a f ó w . Z w ł a s z c z a w a ż n y m wydaje się b y ć fragment doty­
c z ą c y p o r ó w n a n i a wsi podkrakowskiej z wsiami innych r e g i o n ó w kraju (s.
166). Praca ta pozostaje w konwencji linearnego rozwoju przebiegu procesu
historycznego, podobnie j a k model zbudowany przez Dobrowolskiego. A u t o ­
rka zdaje sobie jednak s p r a w ę ze z r ó ż n i c o w a n i a p r z e b i e g ó w tego procesu.
Z a k ł a d a , j a k j u ż w s p o m n i a ł e m , ż e tradycyjna w i e ś była znacznie bardziej
z r ó ż n i c o w a n a niż przyjmują to zwyczajowo etnografowie. Nic r e z y g n u j ą c
z szukania p r a w i d ł o w o ś c i w procesie historycznym, próbuje dzięki zastosowa­
niu koncepcji wariantu modelu u w z g l ę d n i ć o w ą k ł o p o t l i w ą r ó ż n o r o d n o ś ć .
S p r a w ę tę p o d n o s i ł a m w referacie z dn. 30 11 1988 na posiedzeniu Komitetu
Nauk Etnologicznych na temat teorii zmiany kulturowej, p o ś w i ę c o n y m w ł a ś n i e
dorobkowi Pani Profesor z okazji Jej 75-lecia.
T y m samym dotykamy drugiego, niezmiernie interesującego P a n i ą Profesor
tematu - zmiany kulturowej i p r o c e s ó w jej przebiegu, przede wszystkim na
terenie w s i , której losy i p r z y s z ł o ś ć interesują P a n i ą Profesor po dziś d z i e ń j a k o
problem naukowy i społeczny. Etnografia polska z a j m o w a ł a się z m i a n ą k u l t u - *
r o w ą i społeczną przez ostatnich co najmniej 40 lat. Kierunek tych b a d a ń stał
się przedmiotem ostrego ataku w latach 70-ych i p o n i e k ą d krytyka ta utrzymuje
się nadal. M y ś l ę , że krytyka ta nie m o ż e d o t y c z y ć prac Pani Profesor c h o ć Jej
prace nigdy pod tym k ą t e m nie były analizowane. S ą d z ę , ż e to co decyduje o i c h
w a ż n o ś c i , to rzetelna krytyka ź r ó d ł o w a p o p r z e d z a j ą c a wszelkie r o z w a ż a n i a na
temat r o l i c z y n n i k ó w historycznych w procesie zmiany. Ich, w a ż n o ś c i nie pod­
w a ż y ł w k o ń c u ani slrukluralizm, ani semiotyka, same w k o ń c o w y m efekcie
skłaniające s i ę ku historycznym analizom, ku u w z g l ę d n i e n i u czynnika history­
cznego w procesie transformacji struktur d ł u g i e g o trwania.
N a l e ż y z ż a l e m s t w i e r d z i ć , że nawet w odniesieniu do prac w y b i t n y c h
etnografowie nie rozwinęli zwyczaju k r y t y k i i dyskusji. Jubileusz nie jest,
z racji przyjętej konwencji, okazją do lego typu r o z b i o r ó w krytycznych. U z m y ­
sławiając nam jednak w i e l o ś ć i w a g ę dorobku Pani Profesor aby s k ł o n i ł . n a s do
podjęcia dyskusji nad znaczeniem czynnika historycznego w przebiegu proce­
s ó w s p o ł e c z n y c h , p o s ł u g i w a n i u się modelami w badaniu zmiany kulturowej,
z w i ą z k u ludzi z kulturą, p r z e s z ł o ś c i ą , miejscem tradycji we w s p ó ł c z e s n o ś c i
i przyszłości.
• &gt; . . . •
W t w ó r c z o ś c i Pani Profesor jest wiele kart. Nie m o g ę tu o d k r y ć wszystkich,.
zapewne nie u m i a ł a b y m tego z r o b i ć . Nie z a j m o w a ł a m s i ę np. głębiej etnografią
Polski. Pomijam tu też s p r a w ę dorobku dydaktycznego Pani Profesor - jest to
długi temat i zapewne z a j m ą . s i ę nim Jej uczniowie. C h c i a ł a b y m jednak poru­
s z y ć tu dwa problemy, dla r o z w i ą z a n i a których znajdziemy na pewno inspirację
w pracach Pani; Profesor.
...
^
4

Pierwsza kwestia to z a p o ż y c z e n i e pewnych t e r m i n ó w przez j ę z y k teorii
naukowej z j ę z y k a naturalnego i , z natury rzeczy- t a k ż e c z ę ś ć ich pól semantyk
cznych. Dla rozwoju j ę z y k a etnografii d u ż e znaczenie m i a ł j ę z y k ś r o d o w i s k
artystycznych, ichrwidzcnie kultury ludowej, tworzone przez nich alereotypy,
A t a k ż e przenoszenie pewnych t e r m i n ó w z nauki z powrotem do j ę z y k a natu­
ralnego,.: Zainteresowanie t y m i sprawami znajdziemy j u ż we wczesnych pra:

�A N N A K U T R Z E B A - P O J N A R O W A . R E F L E K S J E N A D J E I ŻYCIEM I PRACĄ

15

each Pani Profesor (por. r o z w ó j b a d a ń etnograficznych ziemi krakowskiej)
i także we wspomnianym artykule z 1977 г., w monografiach M n i k o w a i T r z e ś niowa. W naszej obecnej dyskusji nad kategoriami typu cmic i ctic te prace
p o k a z u j ą z ł o ż o n o ś ć tych relacji. S ą d z ę , że wprowadzanie nowych kategorii do
j ę z y k a nauki nie znaczy, ż e wszystkie badania musimy z a c z ą ć od nowa!
C h c i a ł a b y m r ó w n i e ż p o d k r e ś l i ć , c z ę s t o niedoceniane w krytyce dorobku
uczonych, znaczenie w ł a s n e g o d o ś w i a d c z e n i a . W poszukiwaniu prawdy obie­
ktywnej, neutralnych w s k a ź n i k ó w badanych przez nas p r o c e s ó w , pomijamy
rolę w ł a s n e g o d o ś w i a d c z e n i a . O d e g r a ł o ono w i e l k ą rolę w życiu Pani Profesor.
J e d n ą linię stanowi tu D o m Ojca, d r u g ą - D o m Teściów. D w a stabilne, z dawna
o s i a d ł e , zakorzenione, zda się konserwatywne ś r o d o w i s k a : krakowskie, profe­
sorskie, intelektualne i - t r z e ś n i o w s k i c , kmiece, c h ł o p s k i e , z silnym poczuciem
w ł a s n e j w a r t o ś c i . Na to nakłada się naukowe ś r o d o w i s k o elnologiczne. W s p ó ł ­
t w o r z y ł a j e aktywnie od n a j m ł o d s z y c h lat, ś w i a d o m a zarazem jego w p ł y w ó w
na siebie i poddająca je krytycznej refleksji.
Gdy podejmując r ó ż n e studia pytamy, j a k wielka ma b y ć próba, na której
budujemy dalsze badania, i l u - pytają studenci - p o w i n n i ś m y m i e ć informato­
rów, aby i m u w i e r z y ć , j a k wielu ludzi s p o t k a ć , z a p y t a ć , zapominamy często, ż e
ostatecznie tę p r a w d ę m o ż n a o d n a l e ź ć w jednym c z ł o w i e k u , w jego życiu,
w ś w i a d e c t w i e jego życia. I to jest ta najlepsza metoda pracy stosowana w c i ą ż
przez P a n i ą Profesor, metodyka Życia b ę d ą c e g o j e d n o c z e ś n i e Byciem.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5883" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5863">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/85e7942de382ce22e17f9cdf767f0393.pdf</src>
        <authentication>07d61fff1e9dfb025c9ea0758419cdb6</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70158">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1530</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70159">
                <text>1993</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70160">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1416</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70161">
                <text>Anna Zambrzycka-Steczkowska (1931-1993) / ETNOGRAFIA POLSKA 1993 t.37 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70162">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1993 t.37 z.1, s.181-186</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70163">
                <text>Szromba-Rysowa, Zofia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70164">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70165">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70166">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="70167">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70168">
                <text>N

E

К

R

O

L

O

G

I

„Etnografia Polska", t. XXXVII: 1993, z. 1
PL ISSN 0071-1861

Anna Zambrzyeka-Steczkowska
(1931-1993)

W dniu 4 maja 1993 r. zmarła w Krakowie prof, dr hab. Anna Zambrzy­
eka-Steczkowska. Odeszła od nas niespodziewanie, w pełni sił twórczych.
Etnologia, której poświęciła całe swoje życie, była Jej największą pasją,
pasją, którą potrafiła natchnąć wielu, i która zaowocowała bogatym i nie­
zwykle interesującym dorobkiem naukowym.
Urodziła się 22 lipca 1931 r. w Wilnie, w rodzinie o tradycjach zesłańców
syberyjskich, z których pochodziła Jej matka, z domu Starczewska, a którzy
do I wojny światowej mieszkali w Tomsku. Okres ostatniej wojny spędziła
we Lwowie. Po jej zakończeniu osiedliła się wraz z rodzicami we wsi Zagorzyce, w powiecie miechowskim, a następnie w Szczecinie, gdzie w 1949 r.
zdała maturę. W 1950 r. rozpoczęła w Krakowie studia wyższe w b. Studium
Historii Kultury Materialnej Wydziału Filozoficzno-Historycznego Uniwer­
sytetu Jagiellońskiego, uzyskując w 1955 r. stopień magistra z zakresu etno­
grafii, na podstawie pracy pt. „Rzemiosło wiejskie na Podhalu", napisanej
pod kierunkiem prof. Kazimierza Moszyńskiego. Jeszcze jako studentka,

�182

NEKROLOGI

w 1954 г., została zatrudniona w Zakładzie Etnografii Instytutu Historii
Kultury Materialnej Polskiej Akademii Nauk w Krakowie, gdzie powstały
Jej pierwsze wnikliwe prace naukowe, w tym również praca doktorska
pt. „Uwarunkowania pozycji społecznej rzemieślnika wiejskiego (na przy­
kładzie wybranych wsi kotliny nowotarskiej)". Na podstawie tej pracy,
której promotorem był prof. Mieczysław Gładysz, a recenzentami - profeso­
rowie: Kazimiera Zawistowiez-Adamska i Władysław Kwaśniewicz, Rada
Wydziału Filozoficzno-Historycznego Uniwersytetu Jagiellońskiego w dniu
23 czerwca 1972 r. nadała Jej stopień doktora nauk humanistycznych.
Po blisko dwudziestoletniej pracy w Polskiej Akademii Nauk 1 grudnia
1972 r. dr A. Zambrzycka została zatrudniona w Katedrze Etnografii Sło­
wian UJ, z którą współpracowała już wcześniej konsultując prace magi­
sterskie i prowadząc instruktaż terenowych praktyk studenckich. W dniu
26 czerwca 1981 r. uzyskała w Uniwersytecie Jagiellońskim stopień doktora
habilitowanego nauk humanistycznych na podstawie pracy pt. „Zwyczajowe
formy współżycia społecznego (Studium wsi Owsiszcze na Śląsku Opol­
skim)", której recenzentami byli profesorowie: Józef Burszta, Mieczysław
Gładysz i Bronisława Kopczyńska-Jaworska. Pracę tę wyróżniono nagrodą
I I I stopnia Ministerstwa Nauki, Szkolnictwa Wyższego i Techniki. We
wrześniu 1981 r. Profesor Zambrzycka została powołana na stanowisko
kierownika Katedry Etnografii Słowian UJ i funkcję tę pełniła do 1987 г.,
rezygnując z niej na własną prośbę z powodu złego stanu zdrowia. W dniu
1 czerwca 1991 г., na podstawie całości dorobku naukowego i dydaktycz­
nego została powołana przez Rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego na sta­
nowisko profesora nadzwyczajnego, a 3 listopada 1992 r. otrzymała z rąk
Prezydenta RP tytuł profesora nauk humanistycznych. W dniu 14 kwietnia
1993 r. Katedra Etnologii UJ wystąpiła z wnioskiem o nadanie Profesor
Zambrzyckiej Krzyża Kawalerskiego Orderu Odrodzenia Polski.
Karierę naukową Profesor Zambrzyckiej kształtowały wybitne osobisto­
ści polskiej etnologii, począwszy od prof. Kazimierza Moszyńskiego poprzez
innych przedstawicieli tzw. krakowskiej szkoły etnograficznej, jak profe­
sorowie: Mieczysław Gładysz, Jadwiga Klimaszewska, Anna Kutrzeba-Pojnarowa oraz uczona wielkiej miary prof. Kazimiera Zawistowicz-Adamska z Łodzi. Dogłębne prace badawcze, konsekwentnie realizowane
zamierzenia i wzorowy warsztat naukowy zaowocowały wypracowaniem
własnego stylu pracy i podejścia do podejmowanej problematyki. Zawsze
przywiązywała dużą wagę do poprawności metodologicznej badań tereno­
wych, które prowadziła w różnych regionach kraju, w tym również na
niełatwym i wymagającym od badaczy dużej wiedzy i odpowiedzialności
Śląsku Opolskim. Jeden z elementów wnikliwego podchodzenia do podej­
mowanych zagadnień stanowi wykorzystywanie we własnych badaniach
taksonomicznej metody typologizacji zjawisk kulturowych. Prowadząc do­
głębne badania terenowe, najczęściej na podstawie opracowanych przez
siebie kwestionariuszy i ankiet, umiała zjednywać sobie mieszkańców, a na-

�NEKROLOGI

183

wiązane z nimi kontakty przeradzały się nieraz w długoletnie i szczere
przyjaźnie. Umiała bowiem okazać wdzięczność swym informatorom za
wspólnie podejmowany trud i ukazać wartość ich tradycji kulturowych.
Początkowo podstawowym nurtem zainteresowań było rzemiosło wiej­
skie, które rozpatrywała m.in. z punktu widzenia jego miejsca w strukturze
społecznej i gospodarczej wsi, pozycji rzemieślnika i jego oceny przez miesz­
kańców wsi na tle systemu wartości właściwego danemu układowi kulturo­
wemu. Tym rozważaniom poświęciła dwie książki: Rzemiosło we wsi roboť
niczo-rolniczej. Na przykładzie wsi Owsiszcze w powiecie raciborskim (Opole
1971) oraz Rzemieślnik w społeczności rolników (Wrocław 1974; wyróżniona
w konkursie im. W. Rzymowskiego) oraz liczne artykuły w jęz. polskim
i obcym, a także referaty na konferencjach w kraju i za granicą.
Drugim, również ważnym nurtem zainteresowań naukowych stały się
zwyczajowe formy współżycia społecznego. W pracy swej, opartej również na
własnych materiałach terenowych zebranych na Śląsku Opolskim, prze­
prowadziła wnikliwą analizę stosunków międzyludzkich i określiła rodzaje
kręgów społecznych, w których realizowane były wzajemne kontakty pomię­
dzy mieszkańcami. Zwróciła m.in. uwagę na rolę sąsiedztwa, poczucie po­
krewieństwa między mieszkańcami wsi i jego społeczno-kulturowe kon­
sekwencje, współdziałanie gospodarcze i rozpowszechnioną w rolnictwie
tradycyjną formę odrobku. Swoje rozważania, oparte nie tylko na wnikli­
wych badaniach empirycznych, lecz także na materiałach archiwalnych
i bogatej literaturze przedmiotu, przedstawiła w dwóch monografiach:
Odrobki jako forma współdziałania gospodarczego na wsi (Opole 1967),
Zwyczajowe formy współżycia społecznego. Studium wsi Owsiszcze na Śląsku
Opolskim (Kraków 1980) oraz kilku artykułach, z których: Próba za­
stosowania jednej z metod taksonomicznych w typologii zjawisk etnograficz­
nych (Prace Etnograficzne UJ, z. 7:1974) został wyróżniony I I nagrodą na
Konkursie Asystentów UJ.
Dalsze zainteresowania Profesor Zambrzycka skierowała na ważki pro­
blem kultury symbolicznej, związany z pojęciem daru. Swą koncepcję trak­
towania daru jako kategorii kultury, niewątpliwie pionierską w etnologii
polskiej, rozwinęła w artykułach i wypowiedziach, jak пр.: Społeczna i kul­
turowa funkcja daru (Prace Etnograficzne UJ, z. 10:1977), O możliwości
analizy wymiany darów (Prace Etnograficzne UJ, z. 18:1983), Pojęcie daru
jako kategorii kultury (Prace i Materiały Muzeum Archeologicznego i Etno­
graficznego w Łodzi, Seria Etnograficzna, nr 28:1988/1991), Obrzędowa
wymiana darów w kulturze ludowej (wspólnie z M . Maj, „Etnografia Polska",
t. 28:1985, z. 1). Problematyką tą potrafiła zainteresować etnologów
w Polsce i w innych ośrodkach uniwersyteckich (Belgrad, Bratysława, Lund,
Praga, Zagrzeb), czego efektem była wydana pod redakcją naukową
Profesor Zambrzyckiej praca zbiorowa: Kulturowa funkcja daru (Prace Etno­
graficzne UJ, z. 25:1988), jak też liczne referaty wygłaszane na między­
narodowych konferencjach w kraju i za granicą.

�184

NEKROLOGI

W tym ogólnym przeglądzie nie można pominąć prac z dziedziny me­
todologii i historii etnologii. Jedną z ostatnich opracowanych przez prof.
Zambrzycka publikacji zbiorowych była wydana w jęz. angielskim praca:
In Search of Paradigm (Kraków 1992), w której poza Wstępem {W po­
szukiwaniu paradygmatu) znajduje się Jej artykuł: Czas wspólnoty: dar z oka­
zji narodzin dziecka w tradycji ludowej. Wspólnie z prof. Leszkiem Dzięglem
zredagowała zbiorową pracę pt. Problemy metodologiczne etnografii (Wro­
cław 1989).
Profesor Zambrzycka wniosła też duży wkład w dziedzinę informacji
naukowej. Brała bowiem udział w przygotowaniu do druku bibliografii
kultury ludowej Karpat i Śląska, a w 1985 r. wydała Przegląd bibliografii
etnograficznych. Jest równie autorką haseł: „rzemiosło wiejskie" oraz
„współpraca gospodarcza", opracowywanych do tworzonego „tezaurusa"
polskiej kultury ludowej. Niezwykle cenna i pionierska w skali etnologii
polskiej była realizacja projektu polskiej Sekqi Badania Kultury Ludowej
w Karpatach, powołania w 1983 r. w Katedrze Etnografii Słowian UJ banku
danych o źródłach archiwalnych, odnoszących się do kultury ludowej Kar­
pat (zob. E. Duszeńko-Król, K. Heller: „Prokeš" - baza danych o źródłach
archiwalnych dotyczących kultury ludowej Karpat Polskich, „Etnografia Pol­
ska", t. 32:1988, z. 2, s. 95-119). Fundusze na ten cel pochodziły począt­
kowo z Komitetu Nauk Etnologicznych PAN i Uniwersytetu Jagielloń­
skiego, następnie projekt „Prokes" został zatwierdzony przez Ministerstwo
Edukacji Narodowej wraz z funduszami na jego realizację w 1991 г., co
świadczy o docenieniu wagi tego przedsięwzięcia.
Na uwagę zasługuje także nawiązana w 1988 r. współpraca z prof. Olgą
Goldberg z Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie, mająca na celu przy­
gotowanie wspólnego opracowania na temat świadomości żydowskich tradyqji kulturowych u mieszkańców Wieliczki koło Krakowa. Do tego wydaw­
nictwa Profesor Zambrzycka przygotowała dwa artykuły: Mit początku oraz
Ci, o których przekazano wspomnienia.
Praca dydaktyczna w Uniwersytecie Jagiellońskim stanowiła ważny roz­
dział życia Profesor Zambrzyckiej. Pracę tę traktowała z dużą odpowiedzial­
nością i oddaniem. Niewątpliwie była ona Jej wielką pasją. Wymaga­
jąca, ale i wyrozumiała, oczekiwała od studentów zaangażowania umysło­
wego w pracę, inwencji, krytycyzmu i poprawności metodologicznej. Starała
się, aby kierowane przez Nią prace magisterskie były dobrze udokumen­
towane, w miarę możności odkrywcze i interesujące, a z czasem inspirujące
nawet do dalszych badań. Była promotorem ponad 30 prac magisterskich,
recenzentem 6 prac doktorskich, 2 habilitacyjnych oraz promotorem 1 pracy
doktorskiej.
Całym sercem oddana młodzieży Profesor Zambrzycka poświęcała jej
zawsze wiele czasu i troski, w tym również jako kierownik Katedry Etno­
grafii Słowian UJ w trudnym czasie stanu wojennego, starając się o powrót
internowanych studentów na studia i pomagając im w znalezieniu pracy.

�NEKROLOGI

185

Zawsze wykazywała niezależność intelektualną, podejmując w tym czasie
wiele odważnych inicjatyw i zlecając m.in. wykłady osobom nie znajdującym
gdzie indziej zatrudnienia.
Podkreślenia wymaga fakt, iż w okresie pełnienia przez siebie funkcji
kierownika Katedry, obok zajęć dydaktycznych i wielu prac administracyj­
nych, podejmowała wiele cennych inicjatyw, organizując różnego rodzaju
konferencje naukowe, współpracę z zagranicznymi ośrodkami uniwersyte­
ckimi (jak np. w Belgradzie, Bratysławie, Kolonii, Lund, Paryżu, Pradze
i Zagrzebiu) oraz redagując liczne wydawnictwa naukowe.
Warsztat badawczy, który z takim uznaniem podkreślali recenzenci Jej
prac, stale doskonaliła i poszerzała. W 1972 r. prof. Za wistowi cz-Adamska,
oceniając Jej pracę doktorską napisała: „rzadko się zdarza recenzować pracę
tak rzetelną i opracowaną z takim nakładem pracy i z takim poczuciem
odpowiedzialności". Ta odpowiedzialność za słowo, sumienność, skrupulat­
na dokumentacja, wewnętrzna dyscyplina i kompetencja cechuje cały Jej
dorobek naukowy, sygnowany również nazwiskiem: Zambrzycka-Kunachowicz. Obejmuje on 70 pozycji, w tym 5 publikacji zwartych, 8 prac zbioro­
wych pod Jej redakcją, 32 rozprawy i artykuły oraz 25 recenzji i not
recenzyjnych, nie licząc kilku pozycji oddanych ostatnio do druku.
Swoją postawę wnikliwego, konsekwentnego i odpowiedzialnego za sło­
wo badacza akcentowała nie tylko w publikacjach, ale także w wystąpieniach
na konferencjach w kraju i za granicą oraz licznych zebraniach naukowych.
Brała bowiem czynny udział w pracach takich organizacji naukowych, jak:
Komitet Nauk Etnologicznych PAN (w latach 1982-1987 jako członek
Prezydium), Komisja do Badania Kultury Ludowej w Karpatach i na Bał­
kanach przy w/w Komitecie, Komisja Etnograficzna przy Komitecie Słowianoznawstwa PAN, Komisja Słowianoznawstwa oraz Komisja Etnograficzna
Oddziału Krakowskiego PAN. Jako przewodnicząca, od 1991 г., tej ostatniej
Komisji (od 1984 r. zastępca przewodniczącego) wykazała wiele inicjatyw
i zainaugurowała interesujący cykl odczytów dotyczących etnologii miasta
Krakowa. Zapraszała z referatami nie tylko znanych w Krakowie naukow­
ców, przedstawicieli pokrewnych dyscyplin naukowych, ale także umożli­
wiała wystąpienia młodym, początkującym etnologom, zachęcając ich w ten
sposób do dalszej pracy. Profesor Zambrzycka zdążyła jeszcze przygotować
do druku pierwszy tom wydawnictwa pt. Przestrzenie kulturowe Krakowa
z napisanym przez siebie „Wstępem".
Była członkiem licznych stowarzyszeń, takich jak: Polskie Towarzystwo
Ludoznawcze, Polskie Towarzystwo Socjologiczne, Podhalańskie Towarzy­
stwo Przyjaciół Nauk i inne, a także wchodziła w skład Redakcji Naukowej
czasopisma „Etnografia Polska" i „Ethnologia Slavica".
Bogaty dorobek naukowy, interesujące i nowatorskie stawianie wielu
problemów zapewniły Profesor Zambrzyckiej trwałą pozycję w etnologii
polskiej, a także międzynarodowej. Zrobiła dla naszej dyscypliny bardzo
wiele, ale chciała i mogłaby zrobić więcej. Miała bowiem jeszcze tyle planów

�186

NEKROLOGI

naukowych i pomysłów badawczych. I chyba dlatego robiła wrażenie osoby
śpieszącej się, tak jakby zdawała sobie sprawę, że może nie zdążyć. Pra­
cując bez wytchnienia zawsze jednak znajdowała czas dla innych, dla
przyjaciół, studentów, kolegów. Znalazła go też, aby na trzy miesiące
przed śmiercią odwiedzić w Warszawie niezwykle cenioną przez siebie
i lubianą prof. Annę Kutrzeba-Pojnarową. Jedną z godnych podkreślenia
cech prof. Zambrzyckiej była umiejętność słuchania rozmówcy. Umiała
też cieszyć się szczerze sukcesami naukowymi innych. Te rzadkie dary
oraz poczucie humoru, życzliwość, rzetelność i sumienność zyskiwały Jej
wielu oddanych przyjaciół. Niezliczone ich grono, wraz z uczniami i ko­
legami - etnologami oraz przedstawicielami innych dyscyplin naukowych,
żegnało Ją w dniu 11 maja 1993 r. na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie.
Nad grobem przemawiali: z ramienia Uniwersytetu Jagiellońskiego, pro­
jektor prof. Bolesław Ginter, dziekan Wydziału Historycznego - prof.
Maciej Salomon i kierownik Katedry Etnologii - prof. Leszek Dzięgiel.
Pisząca te słowa, zabierając głos w imieniu Pracowni Etnologii PAN w Kra­
kowie, podkreśliła długoletnie związki zmarłej z ówczesnym Zakładem
Etnografii Instytutu Historii Kultury Materialnej PAN, w którym po­
wstawały Jej pierwsze, zawsze dogłębne i odkrywcze prace.
Śmierć osoby tak oddanej swojej dyscyplinie naukowej, a przy tym
pełnej życzliwości dla kolegów i uczniów, jest niepowetowaną stratą dla nas
wszystkich. Straciliśmy wybitnego badacza, doskonałego wykładowcę i orga­
nizatora oraz inicjatora wielu ważkich przedsięwzięć naukowych, a przede
wszystkim wypróbowanego i serdecznego przyjaciela.
Zofia Szromba-Rysowa

* We wspomnieniu wykorzystano: Ocenę Rady Wydziału Filozoficzno-Historycznego U J
działalności dydaktyczno-wychowawczej prof. A. Zambrzyckiej-Steczkowskiej; oceny profeso­
rów: W. Kwaśniewicza i M . Paradowskiej dotyczące dorobku naukowego wyż. wym. oraz
recenzję pracy doktorskiej napisaną przez prof. К. Zawistowicz-Adamską. W tym miejscu
pragnę podziękować Panu prof dr. hab. Janowi Steczkowskiemu za informacje i udostępnione
mi materiały. Autorem fotografii prof A. Zambrzyckiej-Steczkowskiej jest Jerzy Rys.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6108" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6088">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/5b1fa42dd44dd300624dd06b3a40c0cc.pdf</src>
        <authentication>c2a77a8d80bfd945f17876186bf6429e</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72870">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6519</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72871">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72872">
                <text>2014</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72873">
                <text>anthropology of memory</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="72874">
                <text>pamięć - aspekt antropologiczny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="72875">
                <text>Leiris, Michel (1901-1990)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="72876">
                <text>Caillois, Roger (1931-1978)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72877">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:6091</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72878">
                <text>Anthropology as the a Mask, a Costume, a Metaphor:the case of Michel Leiris and Roger Caillois/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2014 Special Issue</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72879">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2014 Special Issue</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72880">
                <text>Szerszeń, Tomasz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72881">
                <text>ang</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72882">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72883">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72884">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72885">
                <text>During the epoch of my artistic beginnings in about
1930 it was demanded that a person should be predomi­
nantly authentic. (...) I, however, remember that already
as a boy I knew - and this was instinctive knowledge —that
it is impossible to be “authentic" or “defined”...
I admire science, (...) but I fear that it is impossible to
eliminate that word “I”, it is a much too strong part of us.
(Witold Gombrowicz,
Byłem pierwszym strukturalistą)

I

n Byłem pierwszym strukturalistą Witold Gombro­
wicz conducted an interview with himself, and
responding to successive questions he "justified”
his philosophical inspirations and assumed the langu­
age of scientific discourse. This is a “game played with
the scientific”: the author simultaneously scoffed and
spoke quite seriously. In his witty, brief text, science
- philosophy, anthropology - is used as a manner of
keeping a distance towards oneself. The characteristic
feature of this instrument is a split of the language,
which creates the distance. A fissure.
That, which Gombrowicz regarded as a merely epi­
sodic game with the convention of “the scientific” one of the many cases in his "laboratory of the form”
- became a fundamental creative strategy (but also
a life strategy) for several protagonists connected in
their youth with Surrealism. Michel Leiris and Roger
Caillois are the authors of two strange autobiogra­
phies: L ’Âge d’homme and an autobiographical essay
unpublished during the author’s lifetime: La Nécessité
d’esprit. Leiris began working on L ’Âge d’homme before
he was thirty years old, while Caillois wrote La Néces­
sité d’esprit, his first book, while aged less than twenty.
Two books, treating autobiography in a truly Surreal­
istic manner, tell the story of a non-experienced life,
which had actually just started.
L ’Âge d’homme and La Nécessité d’esprit also pertain
to another theme, albeit in a manner far from obvious:
the attitude of the authors to "the scientific”. Regard­
less how one perceives this, Leiris and Caillois were,
after all, scholars (an ethnographer and a sociologist).
Their learned analyses could yield the impression that
science - in this case, anthropology - is not a purpose
in itself, that things are not as they should be. This is
the case of some sort of insincerity, of ’’something else”
being at stake: here, anthropology can be a metaphor,
a mask or a theatrical costume. A t times, the texts are
closer to the mocking quasi-scientific nature of Gombrowicz’s Byłem pierwszym strukturalistą than to genu­
ine “Science”. How is one to trust Leiris if in the wake
of his extremely subjective L ’Afrique fantôme, whose
premise was a negation of all scientific methods, he
wrote two academic and meticulous books about the
language of the Dogon people and Ethiopian posses­
sion cults?
193

TOMASZ SZERSZEŃ

Anthropology as a
Mask, a Costume, a
Metaphor: the Case of
Michel Leiris and
Roger Caillois
In the case of Leiris, interest in ethnography co­
incided in time with the commencement of work on
L ’Âge d’homme. This was also the moment when he
became involved in editing the avant-garde periodical
"Documents”, in which anthropology and ethnogra­
phy were for the first time applied as a sui generis quasi­
scientific quality, a scientific discourse shifted, opened,
sometimes mocked and simultaneously illusively proposed
precisely as a scientific discourse. 1 It was for the needs
of "Documents” that Leiris "assumed the guise of an
ethnographer” and adapted himself - in the manner
of one of the insects described by Caillois - to “writing
science”.
Interpreters ignore the fact that the publication
of L ’Âge d’homme more or less coincided with Leiris
winning the title of a professional ethnographer. The
time in which he wrote his curious autobiography thus
ideally overlaps with becoming an ethnographer - first
studied publications, first written texts, an expedition
to Africa, and successive passed exams. The Leiris
Bildungsroman is, therefore, also a metaphor of initia­
tion into ethnography, a literary equivalent of rite de
passage. After the publication of L ’Âge d’homme Leiris
began work at the Parisian Musée de l’Homme where
he held a high post. “Being an ethnographer” thus be­
came a fact, a social role, a permanent mask, which
the author of L ’Afrique fantôme treated very seriously,
as evidenced by the fact that his studies at the Musée
were used only for scientific pursuits; he wrote poetry
at home.
Leiris was deeply concerned with becoming an eth­
nographer and the ensuing consequences. Paradoxi­
cally, probably the most interesting commentary are
his theses in a book about zâr cults: La Possession et
ses aspects théâtraux chez les Ethiopiens de Gondar, with
Leiris developing some of the conceptions from Sar­
tre’s L ’Etre et le néant: in the fashion of Sartre’s waiter
the possessed plays with his status in order to realise it.
2 While describing the cult and its participants Leiris
metaphorically depicted his personal situation: he
constantly played with the status of man of science, of

�Tomasz Szerszeń • ANTHROPOLOGY AS A MASK, A COSTUME, A METAPHOR: THE CASE OF MICHEL LEIRIS AND ROGER CAILLOIS

“being an ethnographer”, in order to realise this situa­
tion. Similarly as in the zâr cult where, as he wrote, it
is sometimes difficult to distinguish cases of authentic
possession (“the experienced theatre”) and possession
feigned for the sake of gaining some sort of benefit
("the performed theatre”), reading texts by the author
of L ’Afrique we never know for certain whether he was
not merely performing the role of an ethnographer.
The case of Roger Caillois is much more complicat­
ed since the costume of the scholar which he donned
fits him perfectly. This personality trait was excel­
lently captured by Emil Cioran in his sketch: Caillois
commenced fittingly, by studying and even behaving
like a student, as testified by the reservations he made
in L ’Âge d’homme (1939), in which he put his teach­
ers’ minds at rest by requesting that they ignore the
last pages of the book in which he took the liberty of
transgressing the limits of “positive thought” and de­
veloped several metaphysical reflections. A t the time,
he produced the impression that he believed the his­
tory of religion, sociology and ethnology... .3 Cioran,
therefore, refused to be seduced and did not really
have faith in in the scientific guise of Caillois: there,
where others saw an academician he observed an ac­
tor wearing a costume. Accounts by some students at
the College of Sociology reflect this feeling of malad­
justment: at the time of the lectures Caillois was only
slightly over twenty years of age - “too little” for a seri­
ous scholar and desperately clinging onto theoretical
language and academic distance. True, the attitude of
the author of L ’homme et le sacré to “the scientific” is
something of an obsession. In his works from that early
period Caillois incessantly posed and opted for the de­
fensive. He not only ”calmed the teachers”, as Cioran
noticed, but also performed a series of reservations:
in a preface to La Nécessité d’esprit he wrote that his
work was a document, whose interpretation was also a
document. 4 We find ourselves in a domain of science
to the umpteenth degree, science with a capital S. The
same motif was broached by Denis Hollier in his essay:
Crainte et tremblement à l’âge du surréalisme: Caillois’
work is hard to categorize. But not for the same reason as
Bastille’s, Blanchot’s or even Sartre’s; Caillois does not mix
registers of discourse, nor does oscillate between theory and
fiction. Instead, his work is hard to categorize because of
the perverse way he chooses to play, almost excessively, in
the less literary of those two registers: the theoretical. (...)
These defensive origins may explain why it is so difficult to
situate his work within the typology of theoretical writings.
There is something heterodoxical, oblique, disquieting, and
even occasionally hypocritical in the relation to knowledge
that Caillois’ writing puts into play. In his essays erudition
tilts toward destabilising adventures that function quite dif­
ferently from a search for truth. Caillois was one of Jorge
Luis Borges’ first French translators. I order to exorcize
the temptations of fiction he adapted the mask of science in

a way that recalls Borges’ imaginary encyclopaedias. But
the science in question is unrecognizable; it seems to have
become its own double. 5
The author’s self-portrait as a thorough academi­
cian ceases, however, to be uniform and obvious when
we reach for his posthumously published La Nécessité
d’esprit, in which Caillois tried to capture the essence
of poetic imagination in statu nascendi as exemplified
by his own person. This poetic imagination is to be
X-rayed and described with the assistance of the most
scientific instruments possible - scientific rigour is to
be a response to écriture automatique while an exami­
nation of inner “necessities” and “rigours” is to replace
an unfettered game of the imagination, that prime slo­
gan of the Surrealists.
La Nécessité d’esprit, a strange, marginal attempt at
redefining Breton’s vision of Surrealism, is mysterious­
ly connected with another text by Caillois. In his bril­
liant analysis contained in the essay: Crainte et tremble­
ment à l’âge du surréalisme Denis Hollier drew attention
that La Mante Religieuse, one of the earliest and, at the
same time, best known texts by the author of L ’homme
et le sacré, was originally planned as part of the auto­
biographical La Nécessité d’esprit. The first version of
La Mante Religieuse was issued in “Minotaure” in 1933,
and at the end of the text Caillois announced that the
next part would deal with his ”personal experiences”.
There was no subsequent part, however, since Caillois
resigned from the publication of La Nécessité d’esprit
and La Mante Religieuse appeared in the collection: Le
Mythe et l’homme, but already without any personal or
autobiographical allusions.
From the very first moment the praying mantis
draws man’s attention to its silhouette 6 - Caillois
wrote. True, Hollier recalled that during the vaca­
tions of 1928 Caillois actually saw a praying mantis
for the first time. The same day, we must believe the
systematic researcher, marked Caillois’ sexual initia­
tion. The connection between the praying mantis and
autobiography thus becomes obvious. We are dealing
with another, after Leiris’ Judith, astonishing autobio­
graphical component involving a woman killing a man
and the motif of decapitation since, the author argued,
a praying mantis can live without its head. Here is a
comment by Denis Hollier: Indeed, it is difficult to avoid
an impression of defeatism when one sees a man choose
to expose his first person, choose to expose himself in the
first person, in front of a maneater. And what the material
history of the text relates, what happened to the text itself
between the time Caillois wrote it and the time he pub­
lished it, is, literally, the defeat of the first person, since the
versions published by the author in his lifetime eliminate all
personal references. It is as if the first person of the autobi­
ography (The Necessity of the Mind) had been gnawed
away, dissolved from within, before being absorbed and
assimilated by the third person of the study on the pray­

194

�Tomasz Szerszeń • ANTHROPOLOGY AS A MASK, A COSTUME, A METAPHOR: THE CASE OF MICHEL LEIRIS AND ROGER CAILLOIS

ing mantis (Le myth et homme). It is difficult, here, not
to speculate on this double disappearance, the coincidence
that inflicts on the author’s first person the fate that befalls
the masculine partner of the tragic love he relates. (...) The
female’s devouring (outside the text) of her sexual partner
is echoed by the text’s devouring of its foretext. It is as if
the meeting with the mantis had the effect of depersonal­
izing Caillois’ voice: his first person, at least his literary
first person, did not survive The Necessity of the Mind.7
Ending his analysis, Holier returned to La Nécessité
d’esprit, which he described as: the autobiography of a
subject literally possessed by his own absence. 8 The pray­
ing mantis, in the fashion of Judith, is thus associated
with an autobiographical project of describing empti­
ness, a life not yet experienced, whose place was taken
by science.
Science - sociology, anthropology - was for Caillois a mask concealing the temptation of writing an
autobiography, a metaphor of his existential situation.
Underneath the costume of a thoroughgoing scientific
stance something else is hidden. A t the time of his ear­
liest works Caillois admired St. Ignatius of Loyola. The
author of La Mante Religieuse recalled that Loyola’s ex­
ample first inspired him to start the periodical “Inqui­
sitions”, and then, in 1937, to establish the College
of Sociology. Caillois described the science pursued at
the College as “holy sociology”. Could it be that Caillois, that exemplary researcher, authentically, albeit
in a cleverly concealed manner, experienced the force
of vocation? In 1947 the critic Roland (sic!) Caillois
published in “Critique” an article about Caillois and
the College: Roger Caillois ou l’inquisiteur sans église.9
It describes Caillois’ severe intellectual rigour by com­
paring him to Loyola but the kind of Loyola who be­
came familiar with Durkheim and attended courses
held by Marcel Mauss. It is highly likely that inspired
by the Jesuit spirit Caillois treated writing/studies as
“spiritual exercise” of sort, which, after all, as Roland
Barthes proved in his sketch about St. Ignatius, is a
“search for the language” (The invention of a language this is then the object of the Exercises 10). Jesuit discipline
and severity implemented by Caillois at the College
had a second, darker, and certainly less well-known
side: it involved political motifs carefully camouflaged
by a scientific costume. Years later, Caillois described
that strange commitment on the very eve of the war
(recall, the College was active in 1937-1939): It was
particularly true among those of us who had founded the
College de Sociologie, dedicated exclusively to the study of
closed groups: societies of men in primitive populations,
initiatory communities, sacerdotal brotherhoods, hereti­
cal or orgiastic sects, monastic or military orders, terrorist
organisations, and secret political associations of the Far
East or from the murky periods in European history. We
were enthralled by the resolve of those men who, from time
to time throughout history, apparently wished to give firm
195

laws to the undisciplined society that could not satisfy their
desire for rigor. With sympathy we observed the progress
of those people who withdrew from such a society in dis­
gust and went to live elsewhere, under harsher institutions.
However, some among us, who were full of fervour, could
not readily resign themselves to merely interpreting; they
were impatient to act for themselves.11
While discussing stands of the French intellectuals
during the 1930s, Zee Sternhell, an historian of French
political thought, drew attention to the fact that resist­
ance against fascism was never frontal, but assumed
assorted forms of mimetic subversion, which adapts
and reverses the direction of the words uttered by the
enemy in an attempt to precede him in his own ter­
rain and vanquish him while deploying his weapons.12
This chameleon strategy was applied at the time by
Bataille and, predominantly, by Caillois. During those
years, their political ideas, disturbing and genuinely
schizophrenic, oscillated between two extremes: com­
munism and fascism. The ambivalence was expanded
to such a degree that J acques Bénet, a reviewer writing
for Cahiers du Sud and discussing the views expounded
by Caillois, accused him of fascist sympathies; then, in
an erratum he significantly corrected his opinion by
admitting that Caillois did harbour communist sym­
pathies, adding that this in no way changed his thesis.
13 This authentic story says much about Caillois: we
shall not commit abuse if we say that he suffered from
psychasthenia - a psychological disorder characteristic
for an inability to make a decision. Caillois rendered
psychasthenia the topic of one of his first texts (also
published in “Minotaure”): Mimétisme et psychastenie
légendaire, linking it with mimicry - the assumption of
camouflage. Could it be that the costume of a scholar
and the mask of methodical knowledge were to serve
Caillois for a masterful description of his own psychic
and existential situation? Was the theory of the am­
bivalence of the sacrum and its bipolar features - re­
call: right and left, two elements of the sacrum: in the
heart of one we always find a particle of the other initiated during lectures at the College and expanded
in L’homme et le sacré, actually a description of political
ambivalence in which two extremities (right and left)
were close and radically opposed the profanum, i.e.
the (democratic) centre? Did the timid young scholar
dream not only about secret societies but also about
solutions far exceeding the rules of democracy?
The texts by Leiris and Caillois are the reason
why we remain helpless. We shall never know for
certain the nature of that, which had been proposed
for a scientific discourse. Perhaps it is a metaphor, a
mask? A game played with textual mirrors, in which
the authors supplied the best keys for the interpreta­
tion of their texts that, in turn, function as perverse
self-comments? This is a science, which, as in the case
of the headless Acephale, is always missing something,

�Tomasz Szerszeń • ANTHROPOLOGY AS A MASK, A COSTUME, A METAPHOR: THE CASE OF MICHEL LEIRIS AND ROGER CAILLOIS

7

in which something is not in its right place: shifted,
multiplied, treated lightly. This is a science created to
destroy the naïve researcher just as the cruel praying
mantis would do.

8

Endnotes
1 K. Rutkowski, Paluch, "Konteksty” 3-4/2007, p. 257.
This text is a commentary to Bataille's essay: The Big Toe
in the last issue of "Documents” (no. 8/1930).
2 J. Jamin, Introduction, in: M. Leiris, Miroir de l’Afrique,
Gallimard 1996, pp. 40-44.
3 E. Cioran, Ćwiczenia z zachwytu, Warszawa 1998, p. 94.
4 R. Caillois, La Nécessité d’esprit (avant-propos), Gallimard
1981, p. 18.
5 D. Hollier, Crainte et tremblement à l’âge du surrealism, in:
Les Dépossèdes (Bataille, Caillois, Leiris, Malraux, Sartre),
Paris 1993, pp. 131-132.
6 R. Caillois, Modliszka, in: Odpowiedzialność i styl,
Warszawa 1967, p. 151.

9
10
11
12

13

196

D. Hollier, Crainte et tremblement à l’âge du surrealism, in:
op. cit., p. 134.
D. Hollier, Crainte et tremblement à l’âge du surrealism, in:
op. cit., p. 136. It is worth mentioning that the leitmotif
of Hollier's book is composed of forms of this paradoxi­
cal presence-absence of the subject of an autobiography.
The French title: Les Dépossèdes and its English language
version: Absent without Leave, excellently reflect this
experience of emptiness: there is no need to lose one's
life in order to die.
In: “Critique, no. 8-9/1947, p. 29.
R. Barthes, Sade, Fourier, Loyola, p. 54.
R. Caillois, Approches de l’imaginaire, Paris 1974, pp.
92-93.
Z. Sternhell, Ni droite ni gauche, p. 267. Cf. also D.
Hollier, De l’équivoque entre literature et politique, in: Les
Dépossèdes (Bataille, Caillois, Leiris, Malraux, Sartre),
Paris 1993, pp. 109-130.
P Missac, Avec des cartes truquées, “Cahiers du Sud”, no.
216/1939.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6464" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6444">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/5bc25a8b5645bb7806d350f2cd1cd410.pdf</src>
        <authentication>fad0419545b21404de9c1b18181aa601</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76952">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6500</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76953">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76954">
                <text>2014</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76955">
                <text>antropologia kulturowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76956">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:6072</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76957">
                <text>Anthropology of Contemporary Culture: Preface/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2014 Special Issue</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76958">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2014 Special Issue s.4-5.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76959">
                <text>PSL Konteksty - redakcja</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76960">
                <text>ang</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76961">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76962">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76963">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76964">
                <text>Uolume 1

flnthropology
of Contemporary
Culture

Cover: Photo by Kinga Łozińska

�T

he selected texts presented in this edition appeared in KO NTEKSTY from the late
1970s to the 1990s and are featured up to this day; inspired by the experiences of struc­
turalism, semiotics, phenomenology and hermeneutics they reflect the spirit of our pe­
riodical. The anthropology of contemporary society and culture, the anthropology of memory,
historical anthropology, the anthropology of literature, the anthropology of the town and, fi­
nally, the anthropology of film and visual anthropology comprise characteristic fields readily
pursued by authors publishing their studies in KO NTEKSTY and cooperating both with the
quarterly and the Department of Cultural Anthropology, Film and Audiovisual Arts at the
Institute of Art of the Polish Academy of Science, which publishes it.
We dedicate this collection of texts to the memory of Professor Aleksander Jackiewicz, au­
thor of Antropologia Filmu (1975) and numerous publications dealing with film studies.
The special English-language issue of “KO N TEKSTY” was prepared as part of the “N a­
tional Programme for the Development of the Humanities”. We would like to treat our publi­
cation as an opportunity to share noteworthy research tendencies in Polish studies concerning
the anthropology of contemporary culture and anthropology of film discussed in our quarterly.
It is our intention to indicate interesting phenomena in this field by highlighting anthropology
of culture as an experience of reflections as well as interpretations developed between Anthro­
pology and Art (between Science and Art), and to present “K O N TEKSTY” as important for
reflections on the anthropology of contemporary culture and anthropology of film, involving
authors from all academic centers dealing with anthropological studies in Poland.
In memoriam Professor Aleksander Jackiewicz

Krzysztof M. Bednarski, Victoria, 1983.

4

�Roads. Photo: Zofia Rydet

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6109" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6089">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/2da85e1932ffe0f2a690e946cfd46e26.pdf</src>
        <authentication>f2388fa0ee49658c2b23a552a49cab73</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72886">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6524</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72887">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72888">
                <text>2014</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72889">
                <text>anthropology of film</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="72890">
                <text>antropologia filmu</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72891">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:6096</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72892">
                <text>Anthropology of Film/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2014 Special Issue</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72893">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2014 Special Issue 228-231</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72894">
                <text>Benedyktowicz, Zbigniew</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72895">
                <text>ang</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72896">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72897">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72898">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72899">
                <text>ZBIGNIEW
BENEDYKTOWICZ

Anthropology
of Film.
Introduction

I

n the wake of a special monographic issue about
the theatre going back to its sources, the “theatre
contaminated with ethnology”, and texts focused
on the anthropology of the theatre (cf. “Polska Sztuka
Ludowa. Konteksty” no. 3-4/1991) we present a fa­
scicle on the anthropology of film and photography.
It seems that there is no need to justify this topic (or
its selection). For some time the encounter of anth­
ropology and film, the anthropology of culture and
scientific, critical and humanistic reflection on the
cinema has been quite natural. Multiple sources, re­
asons, and testimonies of such meetings can be cited.
Suffice to mention the remarks made by Yuri Lotman
in an introduction to the Polish edition of his Semiotics
of Cinema, where in an astonishing comparison of the
Athenian rite and myth with Roman Polanski’s Knife
in Water the author spoke laconically (and such could
have been the response and justification in the case
of every ethnographer and anthropologist of culture
concentrating his attention on the cinema) that even
the most contemporary film can be decoded with the
assistance of the myth deeply concealed within. There
comes to the fore, Lotman wrote, one of the most cha­
racteristic features of the cinema, which elevated it to the
rank of avant-garde art of the second half of the twentieth
century. True, the inclination towards neo-mythologism,
the process of stirring the deep strata of culture are a phe­
nomenon characteristic for art of the last decades. None­
theless, nowhere outside the cinema do assorted types of
the organisation of the material —from genre forms totally
absorbed with a credible recreation of daily existence to
the form of the generalised structure of the myth - blend
so organically while penetrating each other. Further on,
Lotman drew attention to the specific duality of the
film: In this fashion, the language of the film unites extre­
me logical rungs —from the sensual experiencing of the ac­
tual perception of things (a feeling of a direct reality of the
world shown on screen) to extreme illusionariness. At the
same time, there takes place a merge of historical stages —
from the most archaic forms of artistic consciousness to the
most contemporary ones. Such unification does not by any
228

means obliterate extremity; on the contrary, it accentuates
it as much as possible.
This duality of film corresponds to the specific bi­
polar nature of anthropological perception simultane­
ously focused on the archaics, the structure of long
duration, and the contemporary. In this case too we
are not dealing with the blurring of differences and
extremities, just as in the equally concise definition of
ethnography: Ethnography is a science about that, which
connects people of different societies, cultures and epochs.
We may come across this dialogical perspective
of ethnography also in the admission made by LeviStrauss, who described it as history whose two extrem­
ities touch the history of the world and personal his­
tory, and which at the same time discloses their joint
rationale by considering differences and transforma­
tions of importance to all concerned.
Within this context a similarly laconic definition
of ethnography as a way of reaching a different world
should not come as a surprise; the same holds true for
the declaration that ethnography is predominantly a
rendition of the topical, an expression of vitality. This
is the way in which the natural, obvious, and multifac­
eted interest in the film on the part of the anthology of
culture becomes understandable. The anthropologist
is absorbed with the film, first and foremost, as a myth,
an expression of currently emergent mythology, and a
domain of the occurrence (frequently in a concealed
manner) of eternal mythological motifs and deep sym­
bolic structures. It is precisely the film in its capacity
as a myth-creating carrier (a domain of the continu­
ation, transformation, and “revival of meanings”) and
as a record of contemporaneity (the film registers cus­
toms, gestures, motions, models of beauty, fashions,
thematic tendencies, the mental structures of a given
period, etc.) as well as owing to the reflection of differ­
ences, rendered indelible within it or the mixture (or
levelling) of cultural diversity, that matches a specific
sensorium moulded within the range of the anthropol­
ogy of culture.
Characteristically, we may find theses about the
inclination of contemporary art towards neo-mythologism also amongst many researchers studying culture.
In this instance, film is not alone but is accompanied
by the experiences of the theatre and literature, as
Mircae Eliade mentioned in his conversations with
Claude-Henri Rocquet in Ordeal by Labyrinth.
It is a well-known fact that literature transmit­
ted orally or written is the offspring of mythology and
inherits the latter’s functions: to recount adventures
and to tell about important global occurrences. Why
is something that takes place so important, why do
we want to find out what happened to the marquise
drinking her five o’clock tea? All narration, even if it
describes the most commonplace facts, continues the
traditions of the grand narratives presented in myths

�Zbigniew Benedyktowicz • ANTHROPOLOGY OF FILM. INTRODUCTION

and explaining the beginning of the world and the
origin of man. Interest in narration and the story is
an element of human condition and existence in the
world. Man wants to find out what people have accom­
plished and of what they are capable: risk, adventures,
assorted trials. Our existence is not that of motionless
stones, flowers or insects whose life follows a precisely
delineated track. o u r existence is an adventure. Man
will never cease listening to stories.
Nevertheless, it is also highly characteristic that
Eliade was ready to grant special place and signifi­
cance to film and its capability of bringing us closer to
the myth. He gave a determined answer to a question
posed by his interlocutor, suggesting that by turning
away from the novel avant-garde literature had also
rejected something that appears to be an essential ele­
ment of mankind, and that the myth could have sur­
vived in the cinema. Eliade claimed that the cinema
preserved the ability to tell myths and to camouflage
them not only in the secular but also in areas of degra­
dation and decline. Cinematographic art makes excel­
lent use of the symbol, and even if the latter remains
invisible it continues to affect emotions.
The leaning towards neo-mythologism, the process
of coming closer to the myth, the attainment by the
cinema and film of the dimensions and functions of
a myth appear to be part (just as fascinating for the
anthropology of culture) of a wider process of contem­
porary remythisation, described by Gilbert Durand, a
researcher studying symbolic imagination and drawing
attention to a certain paradox. The same iconoclastic
and scientistically oriented civilisation that often mix­
es demystification and demythisation at the same time
proposes a huge demythisation procedure to be car­
ried out on a planetary scale, and with such means at
its disposal, which no society has enjoyed throughout
the entire history of mankind. It is to Andre Malraux’s
great credit that he demonstrated that rapid means
of communication, a mass-scale distribution of the
masterpieces of art via photographs of prints, cinema­
tography, books, colour reproductions, gramophone
records, telecommunication and the press, made pos­
sible a global confrontation of culture and a gathering
of themes, works, and images in some sort of a Mu­
seum of the imagination, focused on all symptoms of
cultural life. Faced with the enormous activity of a sci­
entistic and iconoclastic society, the same society pro­
poses means for restoring equilibrium. The inclination
towards neo-mythologism appears to be still topical
despite the proclaimed (or actual) crisis of the cinema
as an institution, as evidenced at the very least by the
film-television version of Brooke’s Mahabharata, the
worldwide success of Kieslowski’s Decalogue, and, ear­
lier, the “mythology of Town and World” contained in
Fellini’s works, the "mythology of childhood” in Fanny
and Alexander and the whole Bergman oeuvre, the
229

works of Tarkovsky, Pasolini, Paradzhanov, Herzog,
Kurosava, Bunuel, Wajda and many others.
The cinema recreates and revives the myth. But
there are some areas in which the anthropology of cul­
ture and the cinema meet in an equally natural man­
ner. Keep in mind that their beginnings belong to an
almost identical epoch (the origin of scientific anthro­
pology is dated differently and spans from 1851 - the
publication of League of the Iroquois by Morgan, 1877
- his Ancient Society, and 1871 - Taylor’s Primitive Cul­
ture, to 1895 - the establishment of “L ’Année Soci­
ologique”; its worthwhile recalling within this context
that when Bronislaw Malinowski was conducting his
studies on the Trobriand Islands, Robert Flaherty,
known as the father of the documentary film, made his
first film in the Far North (1917), while his second film
- Nanook of the North - originated in 1922, the same
year as Malinowski’s Argonauts of the Western Pacific).
These natural connections between anthropology and
the cinema, the initial impact exerted by photography
on the shaping of anthropology and, in time, the cin­
ema, which today bears fruit in the truly distinct do­
main of Visual Anthropology, have been vividly out­
lined by James Clifford in his book The Predicament of
Culture, discussing ethnography against the backdrop
of twentieth-century literature and art, and compar­
ing the title page of the Argonauts of the Western Pa­
cific with the frontispiece of Father Lafitau’s work on
the American Indians. The frontispiece of Moeurs des
Sauvages Amériquains from 1724 portrays ethnography
as a young woman at a writing pulpit surrounded by
works of art from the New World, classical Greece and
ancient Egypt. She is accompanied by two cherubs as­
sisting her in the task of making comparisons, while
a bearded figure representing Time points to a table
featuring the ultimate fount of truth flowing from the
writer’s pen. The image at which the young woman is
gazing shows the edge of clouds amidst which there
appear Adam, Eve, and the serpent; above, a second
human couple - man and woman free of sin and men­
tioned in the Book of Revelation, flank a radiant trian­
gle carrying the inscribed Hebrew name of Jehovah.
The title page of Argonauts of the Western Pacific
displays a photograph capturing A Ceremonial Act of
the Kula, with a shell necklace being offered to a Trobriander chief standing in the doorway of his dwelling.
Behind the man presenting the necklace there is a row
of six young men, bowing and one holding a conch.
Shown from the profile they are clearly concentrating
on the exchange ritual, an actual event from Mela­
nesian life. A closer look, however, discloses that one
of the men is staring at the camera. Clifford proposed
the following commentary: the Lafitau allegory seems
to be more distant and its author conducted a tran­
scription - he moulded and created. In contrast to
Malinowski’s photograph, the illustration does not

�Zbigniew Benedyktowicz • ANTHROPOLOGY OF FILM. INTRODUCTION

make any references or evoke ethnographic experi­
ence although five years of studies conducted among
the Mohawk tribe ensured esteemed rank among field
researchers of all generations. The description does
not appear to be the outcome of first-hand observa­
tion but the result of writing in a cramped study. The
title page of Argonauts - similarly as all photographs
- proves presence and assures about the existence of
that, which had been captured by the camera lens;
it also suggests a different presence, that of an eth­
nographer actively composing this particular frag­
ment of Trobriand reality. The Kula exchange ritual
- the topic of Malinowski’s book - is described with
perfect visuality and shown in discernible takes, and
the above-mentioned glance of the participant of
the ritual draws our attention once again towards
the viewpoint of an observer in which we, the read­
ers, co-participate, towards the ethnographer and his
camera. Emphasis is placed on the dominating course
of contemporary field studies and their authority: You
are there... because I was there.
There exists yet another feature of anthropology,
which in a special manner makes it possible to link
it with film. Alongside the specific sensorium of the
archaic, the primeval, and the fundamental and that,
which is contemporary, anthropology is linked with
film the strongest by a penchant and interest for the
concrete. An anthropologist reaching for the camera,
in various ways dealing with films, and asking: ’’Why
Anthropology of film?” might, just as we could, seek
help in Wim Wenders’ reply to a questionnaire (Why
do you make films?). I take the liberty of citing copious
fragments:
Ever since this terrible question was put to me, I’ve done
nothing but think of how to answer it. I have one answer
in the morning and one at night, one at the editing-table,
one when I’m looking at stills of earlier films of mine, an­
other when I’m speaking to my accountant and yet another
when I think of the team I’ve been working with for years
now. Every one of these different answers, these reasons
for making films, is sincere and genuine, but I keep saying
to myself there must be something “more fundamental”,
some “commitment”, or even a “compulsion”.
I was twelve years old when I made my very first film,
with an 8 mm camera. I stood by a window and filmed the
street below, the cars and pedestrians. My father saw me
and asked: “What are you doing with your camera?" And
I said: “Can’t you see? I’m filming the street”. “What for?"
he asked. I had no answer. Ten or twelve years later, I was
making my first short film in 16 mm. A reel of film lasted
three minutes. I filmed a crossroads from the sixth floor,
without moving the camera until the reel was finished. It
didn’t occur to me to pull away or stop shooting any ear­
lier. With hindsight, I suppose it would have seemed like
sacrilege to me.
Why sacrilege?
230

I’m no great theorist. I tend not to remember things
I’ve read in books. So I can’t give you Béla Baldzs’s exact
words, but they affected me profoundly all the same. He
talks about the ability {and the responsibility) of cinema
“to show things as they are". And he says cinema can “res­
cue the existence of things".
That’s precisely it.
I have another quote, from Cézanne, where he says:
“Things are disappearing. If you want to see anything, you
have to hurry".
So back to the awful question: why do I make films?
Well, because ... Something happens, you see it happening,
you film it as it happens, the camera sees it and records it,
and you can look at it again, afterwards. The thing itself
may no longer be there, but you can still see it, the fact of
its existence hasn’t been lost. The act of filming is a heroic
act (not always, not often, but sometimes). For a moment,
the gradual destruction of the world of appearances is held
up. The camera is a weapon against the tragedy of things,
against their disappearing. Why make films? Bloody stupid
question! (The Logic of Images).
Myth - Literature - Film - Photography - these
are the cardinal themes of this issue of “Konteksty”.
We present essay by Clifford. His study compares two
“Polish refugees” (whom he described as the fathers of
contemporary anthropological reflection) penetrating
a different world and offering dramatic testimony of
the confused meeting of representatives of European
civilisation and primal culture - Joseph Conrad (Heart
of Darkness) and Bronislaw Malinowski (Argonauts of
the Western Pacific); in doing so, it deliberates on false­
hood and truth in the cultural meaning of those terms,
the question of the “saving lie” protecting values and
a cohesive image of culture. Clifford also revealed the
literary aspects of ethnography creating cultural fic­
tions (it does not mean: that they are untrue) and in­
dicated the great role played by the biographical and
subjective element as well as the creative dimension
present in scientific work pursued by the anthropolo­
gist. The essay by Teresa Rutkowska about Fellini’s
“journeys” analyses the motif of wandering and the
road in his films, interpreted in reference to the deep
symbolic structures and stylistic traditions of the Ba­
roque; such “journeys” also provide evidence of an
awareness of the absence of the continuum in the con­
temporary world. Reflections on the symbol and the
film (Dariusz Czaja) precede a whole series of analyses
tracing the presence of profound symbolic contents
in film. The series contains translations (Don Frederickson; T. Jefferson Kline - an excellent example
of a psychoanalytical-mythographic analysis perceiv­
ing The Last Tango in Paris as a contemporary version
of the myth of Orpheus and Eurydice) accompanied
by texts by Polish authors presented at a “Seminar of
the anthropology of film” established and conducted
by Professor Aleksander Jackiewicz and today contin­

�Zbigniew Benedyktowicz • ANTHROPOLOGY OF FILM. INTRODUCTION

ued by anthropologists of culture at the Department
of Cultural Anthropology, Film and Audiovisual Arts
- in the Institute of Art at the Polish Academy (i.a.
an essay by Wojciech Michera tracking the presence
and significance of the alchemical symbolic in works
by Herzog; essays on the Don Quixote motif in litera­
ture and film, and the cultural-literary-film myth of
Venice).
Dzieło a “granica sensu" (The Work and the
"Boundary of Meaning”) by Wiesław Juszczak, author
of a translation into the Polish of stories by Karen
Blixen, initiates analyses of Babette’s Feast. In an es­
say about the author of Shadows of Forgotten Ancestors
Janusz Gazda portrayed works and movies by Sergei
Parajanov an artist salvaging the memory of the rich
cultural tradition from which the film director drew
his creative force. Ryszard Ciarka considered the es­
sence of film quests and experiences in reference to
the Renaissance aesthetics of res simulacra, choosing
as the object of his analysis Innocent Magicians by A n­
drzej Wajda and The Last Day of Summer by Tadeusz
Konwicki. Małgorzata Baranowska discussed the
phenomenon of the postcard, and Anna Sobolewska
interpreted, via the categories of the sacrum, the ex­
perience of time and space in Orchestra, a video by
Zbigniew Rybczyński. A register of culture in contem­
porary film shaped within the climate of the postmod­
ern game played with cultural texts is another theme.
A separate current consists of fragments of auto­
biographies, recollections. and excerpts of diaries. We
include fragments of an autobiography by Aleksander
Jackiewicz, recording his first experiences with the
cinema and a further path towards literature, and the
anthropology of film. Other texts are parts of Fotodziennik (Photo-Journal) kept for years by Anna Boh­
dziewicz and the autobiography of Józef Szymańczyk,
a small-town photographer. A separate pull-out
contains a drawing from a sketchbook-diary kept for
years by Andrzej Wajda. This time, the author of the
memorable film version of Wesele (The Wedding),
congenial in relation to Wyspiański’s play but also a
highly auteur work, offered a drawing-note made dur­
ing a staging of a German-language theatrical version
featured at the Salzburg festival. (Only a few of our
younger readers are aware that this is not the first time
that Andrzej Wajda has appeared in our periodical he is the author of a documentation of the vanishing
world of street photographers. Cf. article Screens and
Backgrounds of Street Photographers in: "Konteksty. Pol­
ska Sztuka Ludowa" no. 1/1956). The presented issue
includes texts on the ethnographic film, focusing on
the participation of the creative, subjective element
in the production of the ethnographic film and pho­
tographic documentation (cf., e.g. a conversation held
with Jacek Olędzki, author of numerous ethnographic
studies carried out in Poland, Asia and Africa). All
231

texts collected in this film-photography issue, dealing
more closely either with literature, film or anthropol­
ogy, come together within the range of joint problems
and intentions that could be encompassed by Conrad’s
formula: To do justice to the visible world.*
*

This is a preface to a special issue of „Konteksty”
(no. 3-4/1992) about the anthropology of film. Naturally,
not all mentioned texts were included into the anthology.
We maintain the preface in order to to acquaint the
reader with the profile of the gathered essays and material.
(Cf: Contents and Summaries, „Konteksty” no. 3-4/1992).

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7592" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7572">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/47962db5492db848573e678b26d86697.pdf</src>
        <authentication>a65fd06b5954eae0eea5f01c3be7a4fc</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90605">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2312</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90607">
                <text>1991</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90609">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2145</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90610">
                <text>Antoni Taborowicz / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1991 t.45 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90611">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1991 t.45 z.1, s.57-63</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90612">
                <text>Jackowski, Aleksander</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90613">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90614">
                <text>Polski Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90615">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90617">
                <text>Aleksander J a c k o w s k i

ANTONI TOBOROWICZ
Mówią, że jest „ludowy". Rzeźbił figurki w drewnie - więc
zgoda - jest ludowy. Ale czy tylko? A jak nazwać dowcipne,
wspaniałe „djabły", wywodzące się z urzeczenia Hasiorem.
Ludowe? Amatorskie? A drzeworyty?
Porzućmy określenia, które nawet nie porządkują, a tylko
odwracają uwagę od osobowości artysty, jego dzieła i jego
świadomych wyborów. Gdybym miał określić go najkrócej,
powiedziałbym: artysta, człowiek o wyjątkowej wrażliwości i to
nie tylko estetycznej, samotnik wychylony ku ludziom, mądrze
i pięknie reagujący na niesprawiedliwość, kłamstwo, bezmyśl­
ność. Wycinał drzeworyty, przeważnie o tematyce religijnej,
eksponujące pierwiastek ekspresyjny. Gdyby to słowo nie było
tak skompromitowane - powiedziałbym - zaangażowane, wynik­
łe z przeżycia ewangelicznych treści. Gdy ogłoszono stan wojen­
ny zareagował natychmiast. Jak mógł i umiał - serią grafik,
celnych w swym sarkazmie, ostrych w krytyce nienawistnego
systemu, znakomitych. Czy się bał? Pewnie, ale uważał, że
rozsyłając do różnych osób odbitki tych drzeworytów, robi to, co
może. Co mu dyktuje sumienie.
Później zauważył, że wśród kamieni, z których wybudowano
podwórze w Żarnowcu są fragmenty macew, nagrobków ka­
miennych z pobliskiego cmentarza żydowskiego. Nagrobków,
których nie miał już kto ocalić, obronić, uszanować. Zrobił to więc
on. Wykopał z drogi, oczyścił, zachował - i przed kilkoma
miesiącami widziałem je w Krakowie, wyeksponowane w piękny
i wzruszający sposób na wystawie poświęconej pamięci Żydów
i ich kulturyZnalazłem wśród nich kamienny krąg z wyborowaną w środku dziurą, służący jakiemuś gospodarzowi za osełkę.
Toborowicz odkupił ją, przywiózł do Krakowa. Pokazał na
wystawie także swoje rzeźby - figurki Żydów. Takie właśnie
„ludowe".
Ten przykład wskazuje na świadomość artysty, który gdy tego
chce - posługuje się formą ludowo-podobną, ale potrafi też
połączyć hubę, korę, wiklinową plecionkę z drewnem, by stwo­
rzyć cykle rzeźb bliższych z ducha Szkole Kenara niż wiejskiej
tradycji. Cykl religijnych rzeźb artysty wystawiono w kościele
przy ul. Żytniej w Warszawie. Zajęły całą salę.
Powiedzmy teraz, kim jest Toborowicz. Urodził się 1 grudnia
1941 r. w Woli Libertowskiej, w rodzinie chłopskiej. Mieszka na
wsi, i jest to wybór świadomy, podjęty po latach wędrówek
i poszukiwań. Różni się od otoczenia i nawet wtedy, gdy
postanawiał sobie, że będzie twórcą ludowym, była to decyzja
artysty, który zmęczony zgiełkiem i brudem tego świata chce
wrócić do źródeł. Odrzucił życie w mieście, luksusy cywilizacji.
„Współczesne wytwory ludzkie są nieludzkie - pisał. Ludzie
upodobniają się do rzeczy i stają się coraz gorsi. Konieczne jest
stworzenie sobie własnego świata". Stwarza go. W rzeźbach,
obrazach na szkle, drzeworytach, w stylu życia, wyborze warto­
ści. Otoczenie może w nim najbardziej drażnić właśnie to, że jest
inny, że nie dąży do robienia pieniędzy, że w rzeźbach widzi nie
towar do sprzedania, ale cząstkę siebie. Te, które lubi, zachowuje.
„Wiem, pisał w liście, że nie są doskonałe, jest w nich jednak coś,
może wsłuchanie się w przyrodę?"
Ważne jest dla niego to, co prawdziwe, co wynika z własnych
przemyśleń i emocji. Nie fascynują go wzory, nawet najlepsze,
lecz właśnie poszukiwania w kontakcie z przyrodą, ze śladami
przeszłości. Nie ucieka jednak od ludzi, od problemów tego
świata. Z daleka lepiej widać - mówi.
Droga twórcza Toborowicza nie była prosta. Kiedy coś osiągał,
odchodził - aby szukać gdzie indziej. Jest to przy tym droga
trudna. Żyje przecież z rzeźb, które sprzedaje, a status jego
bynajmniej nie jest jednoznaczny. W istocie jest rzeźbiarzem

2

profesjonalnym, ale łatwiej mu działać jako twórcy ludowemu.
Przeżył fazy inspiracji ludowymi świątkami, ale także ikoną
bizantyjską, snycerką łemkowską, sztuką sakralną, współczesną,
murzyńską, meksykańską. Przeżył fascynacje przyrodą bieszcza­
dzką, śladami kultury Łemków. Mieszkał przez rok w Biesz­
czadach, próbował nawet stworzyć „styl bieszczadzki", ale gdy
miał już ciekawe osiągnięcia zauważył, że wpada w rutynę.
Zwrócił się więc w inną stronę. Zawsze czegoś szukał.
Zdolności plastyczne przejawiał już jako dziecko, strugał w dre­
wnie, rzeźbił w marglu. Widząc zamiłowanie chłopca rodzice
wysłali go po ukończeniu szkoły podstawowej do Technikum
Przemysłu Kamieniarskiego i Budowlanego w Krakowie, lecz
uczelnia ta nie odpowiadała mu, przez 2 1/2 roku uczęszczał do
Zasadniczej Szkoły Metalowo-Drzewnej w Krynicy, ale naukę
przerwał, nie interesowało go bowiem robienie kasetek, lasek
i piórników. Nie chciał być rzemieślnikiem, jak o tym marzyli jego
rodzice. Zaczął malować pejzaże i portrety, w których dążył do
możliwie wiernego odtworzenia stanu psychicznego modela.
Znów szukał. Rok przebywał w Seminarium Duchownym, tam
poznał ikonografię sakralną. Próbował dostać się w Bielsku do
Liceum Plastycznego, a gdy się to nie udało zaczął malować
w Ognisku Plastycznym.
Cały czas musiał zarabiać, wykonywał więc różne prace.
W 1960 r. przeniósł się do Katowic, został górnikiem w kopalni
węgla. W tym czasie ukończył korespondencyjne liceum ogól­
nokształcące. Miał różne projekty - studiów na ASP w Krakowie,
pójścia na Wydział Matematyczny. W końcu ożenił się, pojechał
do Chwałowic gdzie otrzymał pracę instruktora kulturalno-oświatowego w Domu Górnika.
Zaczął rzeźbić w węglu. Nawiązała z nim wówczas kontakt
Cepelia i do niej dostarczał swoje rzeźbki z węgla. Miękkie
tworzywo nie dawało jednak satysfakcji, wolał rzeźbić w drewnie.
Zwrócił się ku sztuce ludowej i to z kilku powodów: świątki
najlepiej „szły", struganie ich dawało mu uspokojenie i satysfak­
cję, a przy tym sztuka ludowa była mu coraz bliższa emocjonalnie
57

�Antoni Toborowicz, Djabeł, z cyklu „Djabty bieszczadzkie" wykonywanych w latach 1969-1970. Rzeźby ustawiane były w ogrodzie artysty
58

�i artystycznie. Zauważył jednak, że się powtarza, zerwał więc
z Cepelią, wyjechał ze Śląska, wtedy to miał miejsce wspomniany
już epizod bieszczadzki, wtedy powstały pierwsze rzeźby monu­
mentalne.
Później postanowił być, z wyboru „twórcą ludowym", wrócił
więc do rodzinnej wsi, osiadł na gospodarce i odtąd rzeźbi,
pracując jednocześnie na roli. „Urządza na nowo mieszkanie,
pisał w 1971 r. Andrzej Krasnowolski , stawia piece z polnych
kamieni, usuwa zakupione dawniej meble „na wysoki połysk"
3

i zastępuje je meblami wyrabianymi własnoręcznie, o oryginalnej,
przemyślanej formie". Stworzył otoczenie na miarę swoich po­
trzeb. Tam, na wsi, rzeźbi eksperymentując, ale też i musi zarabiać
sprzedając ludowo-podobne figurki. Jego dorobek wciąż się
powiększa. Powstają monumentalne diabły, figury, które stawia
na polu, powstają cykle drzeworytów, których ukoronowaniem
jest grafika stanu wojennego. Powstają także obrazy. Artysta
ciągle tworzy, nie wystarcza mu to, czego dokonał. Tworzy, wciąż
mało znany , gdzieś na marginesie sztuki wielkiej, ludowej,
nieprofesjonalnej. Na marginesie?
4

PRZYPISY
1

Chevra, Galeria Camelot (Weroniki Łodzińskiej) kwiecień
- m a j 1990 r. Wystawa w ramach II Festiwalu Kultury Żydowskiej.
Projekt environement: Andrzej Majewski, wstęp do katalogu: A.
Jackowski, Rzeźba: A. Toborowicz, A. Zegadło, J. Zganiacz,
malarstwo: A. Słowiński.
Etnograf, który odwiedził go przed laty w sezonie turystycz­
nym, opowiadał że przed domem zastał dzieci, brudne, w byle
jakich ubrankach. Jak się chce być ludowym, mówił, to trzeba
odpowiadać wyobrażeniu, jakie turyści mają o „ludowym artyś­
cie". Toborowicz, kiedy się go widzi po raz pierwszy, przy
zajęciach gospodarskich, wyobrażenie takie zda się potwierdzać.
A. Krasnowolski, Antoni Toborowicz a sztuka ludowa, „Pol­
ska Sztuka Ludowa", 1971 nr 4
Toborowicz miał wystawy indywidualne w Baligrodzie
2

3

4

(1970), Olkuszu (1970), Warszawie (1971 - Galeria Uniwer­
sytetu Warszawskiego), Wrocławiu (1972 - Klub Związków
Twórczych), Sanoku (1970, 1975), Krakowie (1975, 1989,
1990), Katowicach (1989 - Muzeum Śląskie).
Prace jego wystawiono w okresie stanu wojennego w koś­
ciołach (m.in. w Warszawie, w kościele przy ul. Żytniej w 1982 г.).
Uczestniczył w wystawach zbiorowych, m.in. w blisko 30
organizowanych w kraju i zagranicą przez Muzeum Etnograficzne
w Toruniu, w I Triennale Plastyki Nieprofesjonalnej, Szczecin
1976.
Kolekcje rzeźb artysty zakupiły Muzeum Śląskie w Katowicach
oraz Muzeum Etnograficzne w Toruniu. Rzeźby i drzeworyty
w wielu kolekcjach prywatnych (zwł. Jacka Łodzińskiego w Kra­
kowie).

Fragment listu Antoniego Toborowicza z 23 września 1990
[...] Stan wojenny - co miesiąc spotkania na Żytniej. Dużo
modlitwy. Diabły wszystkie wywiezione z domu do Łęczycy na
konkurs i do sprzedania, by ich już w domu nie było. W rzeźbie
przeważnie temat Maryjny albo Ukrzyżowanie. Do kościoła na
Żytniej projekty konfesjonałów, ławek, klęczników, ołtarza. Co on
tu szuka? To dobre, ale do kościoła na wieś. Z wystawy na Żytniej
zostały rzeźby, których nie rozkradli. Jak je odebrać?
1

Łodziński wiele razy ratował mnie w biedzie. Wyremontował
samochód, pożyczył namiot. Pojechaliśmy na wakacje z dziećmi
pod namiot. Przyjechał na komunię córki, robił zdjęcia. Z tej jego
dobroci powstał cykl „Żydzi".
W sąsiedniej wsi Porębie Dzierżnej walił się stary drewniany
dworek w otoczeniu pięknych drzew i stawów. Starania o naby­
cie dworku idą początkowo pomyślnie. Kupuję materiał budow­
lany. Dworek bierze jednak prawowita właścicielka a ja z kupio­
nego materiału buduję dom: bielony, kryty gontami . Niedaleko
szlak turystyczny, będą noclegi dla turystów. Córki jak ukończą
ASP będą mieć pracownie. Przedsięwzięcie okazało się za
kosztowne. Prace trwają całe lato 89 do późnej jesieni. Sam
muruję z kamieni polnych, do roboty zaprzągnięta cała rodzina.
Mści się to, czego nigdy nie zauważałem, a co widział etnograf
- „dzieci brudne, ubrane w byle co". Odchodzą - jedna, a potem
druga - najstarsze córki.
W 1990 drożyzna. Na budowie zostaję sam, bo nie ma
2

pieniędzy na majstrów. Już prawie miesiąc leje. Leje więc można
by coś zarobić rzeźbami, ale to się nie da na zawołanie. Chciałoby
się z tego koszmaru obudzić. Ale może jutro będzie cieplej. Może
przybędzie sił.
Ostatnie moje fascynacje to baśnie. Wierzę, że to wszystko się
odmieni, stanie się jakiś cud. Na budowę przylatują różne ptaszki,
nietoperze, przychodzą koty i myszy. W nocy pełno straszydeł.
Kilka z nich wyrzeźbiłem. Nie podobają się ludziom, ale mnie są
bardzo bliskie.
Leżę w łóżku chory, bo w deszczu zbierałem ziemniaki.
Pasowało by je sprzedać. Boję się handlarzy, bo się ze mnie
wyśmiewają. Przeważnie pijani, jacyś groźni.
Pies Łapa żałośnie na mnie patrzy i chciałby powiedzieć - oj
ciężkie to życie. Takie już jest. Pasowałoby się ubrać, pojeść
sobie, czasem posprzątać a na to nie ma czasu, bo wiecznie coś
ważniejszego. Dzieci, te młodsze, takie miłe. Już tak dawno im nic
nie kupiłem. Tego lata nigdzie z nimi nie byłem. Już drugi rok
budowa i budowa.
Nie jest to tak szlachetnie jak Pan pisze , bardziej obłąkanie
i żałośnie.
Jak jest trochę ludzkiego ciepła i sprzyjającej pory to powstają
rzeźby, ale to się dzieje samo.
Życzę Panu dużo zdrowia i wszystkiego dobrego
Antoni Toborowicz
3

4

PRZYPISY
1

Jacek Łodziński, kolekcjoner krakowski, mecenas sztuki,
właściciel kramu, także ze sztuką ludową w Sukiennicach.
Zorganizował w okresie II Festiwalu Kultury Żydowskiej wystawę
„Chevra" w galerii „Camelot" przy ul. Św. Jana. Znalazły się na
niej m.in. rzeźby w drzewie Toborowicza oraz wykopane przez
niego macewy żydowskie. W scenerii Andrzeja Majewskiego,
obok jego obrazów i „Wozu Żyda-Wiecznego Tułacza" stanowiły
przejmujący symbol losu zamordowanego narodu.
Jacek Łodziński zorganizował w 1977 r. w krakowskim M u ­
zeum Etnograficznym wystawę obrazów Katarzyny Gawłowej,
którą się przez wiele lat opiekował. Wernisaż wystawy był
wydarzeniem artystycznym w Krakowie, najpiękniejszą prezenta­
cją twórcy i jego dzieła, jakie zdarzyło mi się widzieć. Ostatnio, 15
grudnia rozstrzygnięto w Krakowie I Ogólnopolski Konkurs

Szopek Ludowych. Zorganizował go, jak i wystawę w Sukien­
nicach, Jacek Łodziński. On też ufundował nagrody, a w okresie
świątecznym zapraszał do Krakowa zespoły Kolędnicze. Zamówił
też u Józefa Zganiacza z Fałkowa wielkie figury szopkowe, które
ustawiono na Rynku w specjalnie zbudowanej z drewna kaplicy.
Dom jest piękny w proporcjach, niekonwencjonalny, za­
projektowany przez Toborowicza. Architekt rozwinął i skon­
kretyzował myśl twórcy i zarazem wykonawcy. Gdy byłem
u Toborowicza, wraz z ekipą filmową, w październiku 1990 г.,
stawiał krokwie.
Łapa jest dobrym, szlachetnym psem, kocha dzieci, nie wie,
że ludzie mogą być źli. Na to, że obroni - nie można liczyć.
Swój tekst posłałem Toborowiczowi z prośbą o uzupełnienie
dat i weryfikację. Odesłał mi wraz z listem, którego część ogólną
przytaczam.
2

3

4

59

�4
60

5

�61

�62

�Fragment listu z grudnia:
(...) Przyswajanie sobie zdobyczy technik szło mi zawsze opornie. Nigdy nie lubiłem robić koło
motoru, samochodu a nawet roweru. Jestem za słaby by żyć tak jak dawniej ludzie żyli.
W dawnych czasach widzę wiele piękna i dobroci. Współczesne wytwory ludzkie są
nieludzkie, nieprzyjazne, śmierdzą, są trujące. Ludzie upodabniają się do rzeczy i stają się coraz
gorsi. Konieczne jest stworzenie sobie własnego świata, oazy w której można się skryć przed
ludźmi, którzy mnie nie cierpią za to, że widzę rzeczy nie takimi jak inni, że słyszę dziwną muzykę.
Mam nadzieję, że kiedyś swoją robotą przekonam ludzi, że najgłośniejszy jest pokorny zachwyt
nad światem, że zachwycę swoją robotą, a oglądać moje rzeźby będzie bardzo przyjemnie.
Ciekawe jest stałe odkrywanie świata. Przyroda w swym corocznym rytmie pokazuje tyle
różności, że można godzinami zachwyconym stać, z gębą rozdziawioną.
To zapatrzenie i ten pokorny zachwyt należy się tylko przyrodzie. Wytwory ludzkie mniej mnie
obchodzą, mimo biegłości rzemieślniczej i przeżyć osobistych, które nie zawsze możemy
zrozumieć. Są to sprawy bardzo osobiste, dlatego nie wolno się wzorować na nikim. Popełniło
się w życiu trochę błędów i zapatrzeń na byle kogo. Dziś wstydzę się za rzeźby zrobione „pod
wpływem" (bardzo tych rzeźb nie lubię).
Powoli nabieram pewności siebie. Coraz rzadziej wzoruję się na czyjejś robocie. Tylko gdy
mnie czasem coś zachwyci u kogoś, uważam że robię to jeszcze lepiej.
Najleoszym wzorem jest przyroda, kształty kwiatów, kłosów, gałęzi, grzybów, zbocza Doliny
Kościeliskiej, pagórki koło Zagórza. Stare kapliczki, świątki, chałupy, narzędzia drewniane
rzeźbione przez artystę i przez czas.
Wiele piękna jest w ludziach i ich opowieściach. Rozmawiając z nimi można się tak naładować,
że jest co robić przez wiele dni. Rozmawiając z ludźmi o swej robocie nie pytam ich jak mam
robić. Jak — to ja sam pomyślę, w tym cała przyjemność. Chodzi o to, co robić. Obawiam się, że
i tego mi nikt nie powie. Pewnie to tylko tęsknota do ludzi.
Zarzucają mi, że wszystko co robię jest od Sasa do łasa. Dlaczego to nie ma stylu, jest takie
różnorodne? Chwytanie wszystkich srok za ogony, meble, świątki, drzeworyty i pszczoły, szafki
i owce, płaskorzeźby, maski i zwierzaki, malarstwo na szkle i ule rzeźbione, kapliczki i laski, piece
i co tam jeszcze. Wszystko to jest jednak podobne do siebie i podobnie robione. Podobny jest ul
rzeźbiony i kapliczka, szafka i kominek, meble i zwierzaki, kompozycja rzeźby i drzeworytu.
Rzeźby moje nabierają wartości w miarę upływu czasu. Nie można określić na czym polega ich
wartość. Pozornie mają tyle błędów i niby łatwo udowodnić, że są mało warte. Jest w nich jednak
coś, może wsłuchanie się w przyrodę? Są nie jak żywe, ale są żywe. Żyją sobie na strychu. Gdy mi
jest smutno albo źle wychodzę na górę i tam nie ważne są sprawy doczesne. Niekonieczne są
pieniądze, ubranie, czy żarcie.
Antoni Toborowicz

Fot.: Andrzej Krasnowolski —

il. 2; J a n Swiderski —

3 do 9

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
</itemContainer>
