<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<itemContainer xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/browse?collection=4&amp;output=omeka-xml&amp;sort_field=added" accessDate="2026-09-27T09:04:06+00:00">
  <miscellaneousContainer>
    <pagination>
      <pageNumber>1</pageNumber>
      <perPage>50</perPage>
      <totalResults>1138</totalResults>
    </pagination>
  </miscellaneousContainer>
  <item itemId="5859" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5840">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3017d7cb1c5b8dbe9179b2ea4969ad1d.pdf</src>
        <authentication>48ad1f9b47e8eb1d47b52b621900341b</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="69911">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:313</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="69912">
                <text>1968</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="69913">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:277</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="69914">
                <text>Kronika / LUD 1968 t.52</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="69915">
                <text>LUD 1968 t.52, s.353-397</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="69916">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="69917">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="69918">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="69919">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="69920">
                <text>III.

K

H

o

N

I

K
Lud,

A
t. 52, 1968 r.

P AMIĘCI FRANCISZKA KLONOWSKIEGO
Dnia 2 czerwca 1968 r. zginął razem ze swoją Zoną w wypadku samochodowym zasłużony etnolog i zamiłowany muzeolog, członek Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa
Ludoznawczego,
dr Franciszek
Klonowski,
autor cennych
prac naukowych, rozmiłowany w Warmii i Mazurach, którym poświęcił dużą część
swego życia. Boleśnie uświadamiamy
sobie wielką stratę, jaką poniosła nauka

DR

FRANCISZEK
KLONOWSKI
29 IV 1914- 2 VI 1968

polska, a w szczególności ta część Polski północnej, która była terenem Jego prac
badawczych i działalności społecznej.
Dr Fr. Klonowski zrobił bardzo wiele dla Warmii i Mazur. Przyczynił się do
głębszego poznania tego terenu, uratował
wiele zabytków i rozszerzył po Polsce
wiedzę o tym regionie. Jego prace naukowe i działalność
społeczno-oświatowa
stanowić będą trwały dorobek. Podziwu godne jest to, jak potrafił
On godzić
pracę naukową z bardzo intensywną
działalnością
społeczną, bo działał w wielu
23 -

Lud,

t. LII

�354

Kronika

odcinkach życia tego regionu. Jego Żona doskonały pedagog-matematyk
pracowała
również
dużo społecznie, a dom Ich skupiał
ludzi oddanych
tym
ziemiom.
Zainteresowania
naukowe dra Fr. Klonowskiego dotyczyły głównie budownictwa i sztuki ludowej oraz tych dziedzin kultury ludowej, które wiązały się nieodłącznie
ze sztuką, jak strój, meblarstwo
ludowe, tkactwo:
poza tym wiele
uwagi i studiów poświęcał
sprawie muzealnictwa,
a w szczególności muzeom
typu skansenowskiego.
Ostatnią Jego większą podróżą był wyjazd do Danii, gdzie
w Sorgenfri kilka miesięcy poświęcił studiom nad organizacją
tego wspaniałego
Parku Etnograficznego.
Jaką drogą doszedł do tych zainteresowań?
Urodził się 29 kwietnia
1914 r., jako syn emigranta,
robotnika
kolejowego.
W 1920 r. powraca do Polski, do Chojnic. Tam kończy On gimnazjum. Na Kaszubach budzą się Jego pierwsze zainteresowania
dla tej pięknej, północnej części
kraju i jego tradycyjnej
kultury.
Studia wyższe rozpoczyna
w Poznaniu,
na Wydziele Filozoficznym.
Wojna
ciężko dotyka rodzinę, gdyż w obozie koncentracyjnym
w Stutthofie ginie ojciec,
a On sam po aresztowaniu
ukrywając się z trudem unika podobnego losu.
W końcu wojny w I Dywizji Pancernej walczy na froncie zachodnim, po czym
wraca do kraju i wstępuje na Wydział Filozoficzny Uniwersytetu
Mikolaja Kopernika w Toruniu, równocześnie
pracując jako nauczyciel szkół średnich. Studia
kończy w 1949 r. ze stopniem magistra. Przez 3 lata jest asystentem prof. dr Bożeny Stelmachowskiej
przy Katedrze Etnologii i Etnografii, prowadząc prace badawcze na terenie północnej Polski.
Od lipca 1953 r. przenosi się do Olsztyna, gdzie zostaje Kustoszem Działu
Etnograficznego
Muzeum Mazurskiego. Dnia 17 czerwca 1963 r. odbywa się na
UMK obrona pracy doktorskiej,
której
promotorem
była autorka
niniejszego
wspomnienia.
W swym bardzo pracowitym
życiu dr Fr. Klonowski orał udział w pracach
prowadzonych
przez Zakład Etnografii UMK, przez Instytut Historii Kultury Materialnej
Polskiej Akademii
Nauk, Polski Atlas Etnograficzny
i przez Muzeum
Etnograficzne
w Toruniu.
Spośród publikacji
szczególnie cenne są dotyczące budownictwa.
Praca pL
Z historii
i inwentaryzacji
wiatraków
na Warmii,
Mazurach
i Powiślu,
wydana
w 1958 r.', oparta jest nie tylko na studiach archiwalnych
i literaturze,
lecz
równieol na badaniach terenowych.
Pozwoliły one na wyróżnienie na tym terenie
rozmaitych typów wiatraka: kożlaka, paltraka oraz holendrów drewnianych
i murowanych i stwierdzenie
stanu ich na rok 1957. Zostało to zilustrowane na mapie.
Bardzo cenne są szczegółowe opisy konstrukcji
wiatraków,
terminologia
z tym
związana oraz fotografie
i rysunki przekrojów
wiatraków,
pochodzące z Wojewódzkiego Archiwum Państwowego
w Olsztynie.
Praca pt. Z historii
i inwentaryzacji
młynów
wodnych
na Warmii,
Mazurach
i Powiślu 2 zawiera szereg danych historycznych,
dotyczących
historii rozwoju
przemysłu młynarskiego
na tym terenie, ze szczególnym uwzględnieniem
danych
technicznych.
Autor opiera tę pracę również przede wszystkim o dane wymienionego Archiwum. Porusza On tu tak obecnie aktualne zagadnienie utrzymania zabytkowych młynów, które już od dawna nastręczało wiele trudności. Jako zabytló
powinny być one otoczone stałą opieką w terenie lub w muzeach skansenowskich.
, Rocznik
2 Rocznik

Olsztyński
Olsztyński

1958. PWN (s. 194 - 222).
1959, (s. 173- 193).

�355

Kronika

Praca pt. Mazurskie chałupy podcieniowe 3 daje bardzo dobrą, wnikliwą analizę
pięknych form budownictwa ludowego tego regionu. Autor, opierając się o materiały
inwentaryzacyjne
i własne prace terenowe, uwzględnia tu zmianę funkcji pomieszczeń, a w związku z tym zmianę usytuowania poszczególnych elementów chałupy.
Szczególną uwagę poświęca Autor roli słupów podcieniowych, które w mazurskich
chałupach spełniają małą rolę konstrukcyjną,
a głównie stanowią dekorację budynku, ilustrującą
bardzo wysoki poziom artyzmu cieśli mazurskich.
Następne studium - Drewniane
budownictwo
wiejskie
na Mazurach
i Wa'rmii 4 to bardzo gruntowne
opracowanie,
oparte o obszerną literaturę
przedmiotu, o bardzo cenne materiały Wojewódzkiego
Archiwum Państwowego
w Olsztynie i, co jest szczególnie ważne, o badania terenowe, prowadzone
w latach
1953-1960.
Objęły one 500 obiektów budownictwa
drewnianego,
ujętego w kartotekach inwentaryzac~5nych,
na które złożyły się również prace studentów Katedry
Architektury
i Planowania
Politechniki
Gdańskiej i Warszawskiej,
materiały Polskiego Atlasu Etnograficznego
i inne. Praca jest bogato ilustrowana
(fotografie,
rysunki, mapy, plany i wykresy). Daje ona dobrą analizę środowiska geograficznego i historię osadnictwa oraz ilustruje procesy, jakie kształtowały
budownictwo
ludowe. Autor wnikliwie analizuje części składowe chat zrębowych i słupowych
czyli sumikowo-łątkowych,
daje ich genezę, przeprowadzając
porównania
z formami pokrewnymi z terenów sąsiednich. Daje On bardzo szczegółowe opisy techniki budowy oraz omawia teorie niemieckich
badaczy, dotyczące ich konstrukcji
i genezy, podkreśla
związki tego budownictwa
z osadnictwem
słowiańskim
oraz
analogie zdobienia z budownictwem
kurpiowskim.
W długim procesie kształtowania
się tego budownictwa
decydującą rolę odegrało też osadnictwo z Mazowsza i Ziemi Chełmińskiej. Autor stwierdza m. in., iż tereny zamieszkałe przez ludność polską
charakteryzuje
chałupa zrębowa, zaś przez ludność niemiecką - ryglowa. Sprawie
kształtowania
się podcieni poświęca szczególną uwagę.
Do Jego najpoważniejszych
zainteresowań
należała
też sprawa
organizacji
Muzeum Skansenowskiego
w Olsztynku, gdzie znowu szczególnie zajmuje Go samo
budownictwo. Opracowuje też kilka wydań przewodników 5 po nim.
W pracy Strój Warmiński
Autor miał bardzo trudne zadanie do rozwiązania
wobec prawie zupełnego braku autentycznych
strojów ludowych, to też zmuszony
był opierać się w znacznej mierze o ikonografię historyczną,
o zapisy archiwalne
Muzeum Etnograficznego
w Olsztynie oraz ogromną literaturę
przedmiotu.
Udało
się jednak Autorowi uzyskać również dane terenowe, oparte o pamięć ludzi starych,
co przy istniejących,
wprawdzie
nielicznych muzealnych
częściach stroju pozwoliło na zrekonstruowanie
stroju warmińskiego".
Cenne pozycje stanowią też liczne opracowane przez Niego katalogi wystaw,
zawierające szczegółowe opisy zabytków i liczne fotografie. Spośród nich wymienić
należy np. następujące:
Sztuka ludowa Warmii
i Mazur, Informator
po wystawie
objazdowej
(Olsztyn 1953); Katalog
wystawy
sztuki
ludowej
Warmii
i Mazur
(Olsztyn 1955); Katalog wystawy
pamiątkarstwa
Warmii
i Mazur (Olsztyn 1957);
Warmińska
rzeźba ludowa
(Olsztyn 1958); Ludowe meblarstwo
Warmii,
Mazur
i Powiśla (Olsztyn 1961) i inne.
Poza tym publikował
także w różnych czasopismach
i w prasie codziennej

3 Komunikaty
Mazursko-Warmińskie,
Nr 3 (69) 1960, (s. 371 - 394).
4 Pojezierze.
Olsztyn
1965.
5 Park Etnograficzny
w Olsztynku.
Pojezierze.
Olsztyn
1966, s. 1 - 35.
6 Atlas
polskich
strojów
ludowych.
Pomorze
i Warmia.
Część 1. Zeszyt
s. 1 - 63.

3.

PTL

1960,

�3;)6

Kronika

artykuły,
dotyczące wybranych
zagadnień ludowej kultury materialnej,
duchowej
i społecznej.
Pozostawił
też maszynopisy
artykułów,
które powinny ukazać się
w druku. Tematy etnograficzne
omawiał również przez radio.
Dr Fr. Klonowski
cieszył się sympatią ludzką i szacunkiem.
Był niezbędny
w życiu kulturalnym
swego regionu i miasta, gdzie pełnił wielorakie
funkcje:
członka Zarządu Głównego i Przewodniczącego
Zarządu Okręgu Związków Zawodowych Pracowników
Kultury i Sztuki, Sekretarza
a ostatnio przewodniczącego
Oddziału Olsztyńskiego Polskiego Towarzystwa
Ludoznawczego,
członka Stowarzyszenia Społeczno-Kulturalnego
"Pojezierze"
i przewodniczącego
Zesp"łu
Badali
Etnograficznych
Ośrodka Badań Naukowych
im. Kętrzyńskiego
w Olsztynie. Był
też członkiem Zespołu Doradczego do Spraw Muzeów Etnograficznych
Ministerstwa Kultury i Sztuki, członkiem Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego, Towarzystwa
Historycznego,
Towarzystwa
Przyjażni
Polsko-Radzieckiej oraz sekretarzem
redakcji "Rocznika Olsztyńskiego".
Nasuwają
się tu myśli o nie zawsze wdzięcznej
pracy etnografa-muzeologa.
Zwłaszcza jeśli chodzi o kulturę materialną,
o ginące prymitywne
formy budownictwa ludowego, sprzęty i narzędzia pracy wychodzące z użycia. Wielki wysiłek
poszukiwania
ginących w sposób naturalny
elementów kultury, walka o ich zachowanie dla historii swego narodu nieraz spotyka się z niezrozumieniem.
A przecież właśnie te drobne cegiełki w formie starych przedmiotów,
uratowanych
od
zagłady, zapisy dotyczące techniki ich wykonania,
roli jaką spełniały w swoim
środowisku itd. składają się na całość, która stanowiąc rekonstrukcję
wybranych
form kultury
ludowej uczy historii swego regionu.
I zapewne wówczas dopiero przyszłość w pełni pokaże jak cenne są rezultaty
żmudnych wysiłków zamiłowanej
i ofiarnej jednostki.
Za swe zasługi odznaczony był Zlotym Krzyżem Zasługi oraz posiadał tytuł
Zasłużonego Działacza Kultury i Zasłużonego dla Warmii i Mazur.
Mimo uznania i wielu osiągnięć niejednokrotnie
bywał On jednak przygnębiony, gdyż nie zawsze spotykał zrozumienie swoich postaw i poczynań. Zapewne
mógł jeszcze więcej zrobić w swoim życiu, które cechowała ż~Tczliwość dla ludzi
i wielka skromność. Pod wielu względami mógł On być wzorem dla innych, toteż
rozstanie z Nim pozostawiło głęboki żal u tych, którzy Go znali bliżej.
Ma'ria

BIBLIOGRAFIA

WAŻNIEJSZYCH

KataLog

wystawy

sztuki

KataLog

wystawy

pamiątkarstwa

Ludowej

Znamierowska-Prii.tferowa

PRAC FRANCISZKA

Warmii

i Mazur.

Warmii

i Mazur.

KLONOWSKIEGO

Olsztyn 1955.
Olsztyn 1957.

Warmińska
rzeźba ludowa. Olsztyn 1958.
Z historii
i inwentaryzacji
wiatraków
na Warmii,
Mazurach
i Powiślu.
Rocznik
Olsztyński, t. I, 1958, s. 193-222.
Park etnograficzny
w OLsitynku. Pojezierze. Olsztyn, wyd. I, 1958, s. 1-29; wyd. III,
1966, s. 1-34.
Z historii i inwentaryzacji
młynów wodnych na Warmii,
Mazurach i Powiślu. Roczni'k Olsztyński, t. II, 1959, s. 173-193.
Mazurskie
chałupy podcieniowe.
Komunikaty Mazursko-Warmińskie,
Nr 3 (69), 1960,
s. 371-394.

�357

Kroni7{:(l

Strój

Warmiński.
Atlas Polskich
mia, cz. I, zeszyt 3.

Strojów

Ludowych.

Wrocław

1960. Pomorze

Ludowe meblarstwo
Warmii,
Mazur i Powiśla. Olsztyn 1961.
Drewniane
budownictwo
wiejskie
na Mazurach i Warmii.
Pojezierze,

Olsztyn

War-

1965,

s. 246.

PHOF'. DR CEZARIA BAUDOUIN DE COURTENAY
E HRENKREUTZ-JĘDRZEJEWICZOW
A
WSPOMNIENIE
Po długotrwałej
chorobie serca zmarła w Londynie dnia 28-go lutego 1967 r.
profesor etnologii i etnografii Cezaria Baudouin de Courtenay Ehrenkreutz-Jędrze·jewiczowa. Córka wielkiego uczonego Jana Baudouin
de Courtenay,
wybitnego
slawisty o światowej sławie, przyszła na świat w uniwersyteckim
mieście Dorpacie
2 VIII 1885 r., w którym Jej ojciec był podówczas wykładowcą
językoznawstwa.
Wyższe studia odbywała na uniwersytecie
petersburskim,
gdzie uczęszczała między
innymi na wykłady swego Ojca i w roku 1910 uzyskała dyplom na wydziale filozoficzno-historycznym.
Doktoryzowała
się w \Varszawie w 1922 roku, a habilitację
przeprowadziła
w zakresie etnologii i etnografii.
W latach 1927-1934 wykładała
te przedmioty
na uniwersytecie
wileńskim,
a od roku 1935, jako profesor zwyczajny miała na uniwersytecie
warszawskim
Zakład etnograficzny
i katedrę etnografii polskiej. Po drugiej wojnie światowej była profesorem etnografii na Polskim
Uniwersytecie
na Obczyźnie w Londynie, na którym sprawowała
urząd rektora.
Nie podobna ująć w słowach pelni Jej osobowości o niezwykłej kulturze osobistej i wielostronnych
talentach, zarówno w dziedzinie nauki jak też muzyki i sztuk
plastycznych. Miała przy tym niezwykły dar obcowania z ludźmi i szczególny urok
w prowadzeniu wykładów, zwłaszcza seminaryjnych
zebrań, z których najbardziej
.,privatissima",
jak to zwykł mawiać Jej Ojciec, dawały najwięcej
natchnionych
koncepcji i intuicyjnych
rozwiązań trudnych zagadnień. Jak Sokrates wolała nauczać w kontaktach bezpośrednich,
a nie w bezosobowej formie ogłaszanych druków.
Grono uczni i tych, którzy Ją bliżej znali związało się z Nią "przymierzem
serca" - takim były szczere stwierdzenia
członków Komisji Etnograficzno-językoznawczej P.T.N.O., zorganizowanej
na emigracji
dia werbowania
adeptów umiłowanych
przez
Nią
nauk.
Prawdziwa
humanistka
interesowała
się żywo
osiągnięciami swoich uczniów i nie szczędziła wysiłków, by umoźliwić im zrealizowanie swoich prac i naukowych
poczynań.
Przedmiotem
jej naj wcześniejszych
studiów była filozofia klasyczna i językoznawstwo, które zapoczątkowała
pod kierunkiem
takich sław, jak prof. Szachmatow, prof. Rostowcew, prof. Baudouin de Courtenay i prof. Zieliński, toteż w Jej
etnograficznych
pracach
przejawia
się osobliwe
zainteresowanie
kulturalnymi
związkami między światem hellenistyczno-bizantyńskim
a Słowiańszczyzną.
Pracowała głównie nad obrzędowością,
szczególnie wyróżniając
w tej dziedzinie zjawisko, fenomen jako cechę znamienną,
zarówno w odniesieniu
do struktury,
jak
i funkcji kulturowej twórczości ludów. Największym
Jej zainteresowaniem
w ciągu

�358

Kronika

ostatnich lat był temat adaptacji w chrystianiźmie
upersonifikowanych
sił przyrody starożytnego
świata. Problem kultu Georgiosa przeniesionego
na świętego
Jerzego miał być rozwikłany
na podstawie
własnych,
zebranych
w terenie na
Środkowym
Wschodzie materiałów,
jak też obszernej literatury
światowej. Dzieło
to nie ukazało się jako magnum opus; zabrakło sił i życia do zakończenia.
Z ogłoszonych drukiem prac etnograficznych,
rozpraw polemicznych
i artykułów o róźnorodnej
treści, rozproszonych
po licznych pismach i wydawnictwach,
wymieniam
w niniejszym
wspomnieniu
jedynie najwaźniejsze
i tylko z zakresu
etnografii.

PROF. DR CEZARIA BAUDOUIN
DE COURTENAY EHRENKREUTZ-JĘDRZEJEWICZOWA
Jako profesor
"Ze studiów nad

uniwersytetu
wileńskiego ogłosiła drukiem pierwszą część pracy
obrzędami weselnymi
ludu polskiego", pt. Forma dramatyczna
obrzędowości
weselnej
(Wilno 1929). W tym teź roku opublikowała
swój artykuł
w warszawskiej
"Nauce Polskiej", t. X, pt. O potrzebach
etnologii
w Polsce. W monograficznym
wydawnictwie
pt. "Wilno i Ziemia Wileńska" umieściła pracę pod
zbyt skromnym tytułem: Kilka uwag i wiadomo.~ci o etnog1'afii województwa
wileńskiego
(1930 r.).
Podczas pobytu w Palestynie
zgodziła się na wydanie dla polskiego skautingu
krótkiego ujęcia swych terenowych rozwaźań: Swięty Jerzy - patron Harcerstwa
(1944 r.) oraz broszury pt. Wskazówki
dla zbierajqcych
przedmioty
dla muzeów
i archiwów
etnograficznych
(1944 r.). Niejeden przywiózł potem do Polski maski
afrykańskie
lub egzotyczne osobliwości z Jawy czy odleglejszej Polinezji.
Przebywając
po wojnie w Londynie zamieściła w encyklopedycznym
wydav,;nictwie: "Polska i jej dorobek dziejowy" pracę pt. Polskie obrzędy doroczne (1956).
Spośród licznych artykułów ogłaszanych w Rocznikach Polskiego T-wa Naukowego
na Obczyźnie zasługują na uwagę, zwłaszcza związane z Jej badaniami nad kultami łącznie z tematyką
świętojerską,
źe wymienię:
Onomastykę
najstarszych
żywotów
świętojerskich
(R. 1954/5), Legendę o Krakusie
Mistrza
Wincentego
i o po-

�359

Kronika

gromcy

smoka,

świętym

Jerzym,

(R. 1955/6), Kalendarz

świętojerski

lub

zbadany

(R. 1954/5). Dobrze
obeznana z językoznawstwem łączyła nieraz badane obiekty z ich nazwą, analizując
je pod względem formalno-znaczeniowym
w artykułach
drukowanych
w Rocznikach P.T.N.O. w cyklu "Ethnoetymologica".
Różnorodna treść i ilość tematów z wielu dziedzin humanistycznych zaprzątała
do ostatnich chwil życia zawsze sprawnie działający umysł pierwszej polskiej
kobiety, która osiągnęła katedrę etnografii.
L. Turkowski
w Bazylice

Grobu

w Jerozolimie

"Omfalos"

-

środek

świata

BIBLIOGRAFIA
prac prof. dr Cezarii Baudouin

de Courtenay

Ehrenkreutz-Jędrzejewiczowej

1. Sw. Cecylia. Przyczynek
do genezy apokrYfów.
Warszawa 1922, s. 156.
2. Ze studiów nad obrzędami weselnymi ludu polskiego. Cz. 1. Forma dramatyczna
obrzędowości
weselnej.
Wilno 1929. "Rozprawy i materiały Tow. Przyjaciół
Nauk w Wilnie", t. III, z. 3, s. 154.
3. Kilka uwag i wiadomości
o etnografii
województwa
wileńskiego.
"Wilno i Ziemia Wileńska", Wilno 1930, s. 173-218.
4. O potrzebach etnologii w Polsce. "Nauka Polska", t. X, Warszawa 1929, s. 250-258.
5. Swięty Jerzy Patronem
Harcerstwa.
Palestyna-Jerozolima
1944, s. 36.
6. Wskazówki
dla zbierajqcych
przedmioty
dla muzeów etnograficznych.
Jerozolima 1944, s. 24.
7. O polskich obrzędach ludowych.
"Poradnik kulturalno-oświatowy",
nr 94-95.
Wydawnictwo Swiatowej Komisji YMCA, Polska Sekcja w W. Brytanii, Londyn 1948.
8. Surowiec
towarzysz
Janosika.
Rocznik Polskiego Towarzystwa Naukowego
n. O., Londyn 1953---11954,
s. 38-42.
9. Onomastyka
najstarszych
żywotów
świętojerskich.
Roczn. Pol. Tow. Nauk.
n. O., Londyn 1953-1954, s. 51-54.
10. Omfalos, środek świata
w Bazylice
Grobu Pańskiego.
(Streszczenie referatu).
Tamże, s. 55-56.
11. Geneza barwy demu zielonego w Bizancjum.
Tamże, s. 55-56.
12. Legenda o Krakusie
Mistrza
Wincentego
i pogromcy
smoka, św. Jerzy w "Legenda Aurea"
Pawła
de Voragine.
Tamze, s. 56-63.
13. Baśnioznawstwo.
Kultura, Paryż 1950, s. 97-118.
14. Polskie obrzędy
doroczne.
Polska i jej dorobek
dziejowy.
(Zarys i encyklopedia), t. l, Londyn 1956, s. 53-76.
15. Ethnoetymologica:
zbereźnik,
bereza, koza. Rocznik PTNO, t. VI, Komisja etnograficzna wydz. humanistycznego, Londyn 1955-1956, s. 86-89.
16. Ethnoetymologica:
rumuńskie:
brezaia, capra, i turca; polskie:
szuta, i szutnie;
rosyjskie:
szut grochowy.
Rocznik PTNO, t. VI, Komisja etnograficzna wydz.
humanistycznego, Londyn 1955-1956, s. 93-96.
17. Koncepcja
czasu i metody chronograficzne
w etnografii.
Rocznik PTNO, t. VII,
Komisja etnograficzna wydz. humanistycznego, Londyn 1956-1957, s. 90-92.
18. Kalendarz
świętojerski.
Rocznik PTNO, t. X, Londyn 1959-1960, s. 90-92.
19. Ciqgłość w bezpośrednim
przekazie tradycyj
w kulturze
Ziem Rzeczypospolitej.
Rocznik PTNO, t. XI, Komisja etnograficzna wydz. humanistycznego, Londyn
1960-1961, s. 91-106.

�360

Kroniku

20. Antonina
Czernecka,
pielgrzymka
z Zamojszczyzny.
(Komunikat).
Tamże.
21. Cyprian Dobrzyński
(pseudonim),
chmstwie
i kulturze.
"Polskim szlakiem",
cz. 2. "Na ojczystej ziemi", Jerozolima
1944, s. 140--148.
22. Jan Baudouin
de Courtenay, w 25-1etniq roc2nicę zgonu. Rocznik PTNO, Londyn 1953-1954,
s. 38.

°

DOCENT MARIAN BAZYLI SOBIESKI
Gdy przed kilkunastu
zaledwie laty żegnał Docent Sobieski nestora polskiej
muzykologii,
Adolfa
Chybińskiego
wspomnieniem
pośmiertnym
zamieszczonym
w 41 t. "Ludu", trudno było przypuszczać,
że nie doczeka On równie sędziwych
jak tamten lat. Dlatego też nie można zbilansować Jego dorobku naukowego tylko
listą prac wykonanych,
liczbą publikacji,
stronami
zadrukowanego
papieru, gdyż
urywają się ex abrupto, przed pisemnym sformułowaniem
- na które wszyscyśmy
czekali - sumy doświadczeń
życia naukowego i nie one określają
,Jego rolę. Do-

DO:::. MARIAN

SOBIESKi

cent zapewnił sobie trwałe mIejSCe w historii polskiej kultury i nauki swoją powojenną
działalnością
jako inicjator
inwentaryzacji
i badania
polsJdej muzyki
ludowej i jako jej najwybitniejszy
znawca.
Urodził się 14 czerwca 1908 r. w Milosławicach
pod Wągrowcem.
Jego ojciec,
Teodor - podobnie jak dziadek, Jan Sobieski - był świetnie
i wszechstronnie
przygotowanym
muzykiem
i to zadecydowało
o wyborze kierunku
studiów przez
młodego absolwenta
inowrocławskiego
gimnazjum.
W 1928 r. wstąpił na Uniwer·
sytet Poznański wybierając
muzykologię u Ł. Kamieńskiego
jako kierunek główny.
Obok muzykologii słuchał historii sztuki u Sz. Detloffa i etnografii
u E. Frankowskiego, a także kontynuował
znacznie wcześniej rozpoczętą naukę gry na skrzypcach w Państwowym
Konserwatorium
Muzycznym w Poznaniu. Lata studiów były
najaktywniejszym
okresem
muzycznej
działalności
Sobieskiego,
m. in. jako dy-

�Kronika

361

rygenta chóru akademickiego
i jako chórzysty słynnego zespołu ks. W. Gieburowskiego. W 1935 r. uzyskał tytuł magistra filozofii w zakresie muzykologii
cenną
pracą o W. Dankowskim,
kompozytorze
XVIII w., pracą opartą na nieznacznej
części rękopisów muzycznych odnalezionych
przez Niego. Jako asystent Kamieilskiego działał również przy pierwszym polskim Regionalnym
Archiwum Fonograficznym (Poznail), od 1934 r. dokonując pierwszych samodzielnych
nagrań polskiej
muzyki ludowej, co ostatecznie określiło profil zainteresowail
Sobieskiego. Po katastrofalnych
zniszczeniach w czasie II wojny światowej dorobku fonograficznego
polskiej etnomuzykologii
Sobieski wraz z żoną, Jadwigą, wziął na swe barki trud
zrekonstruowania
zaginionych materiałów
i organizowania
nowych, szerokich badail na terenie całego kraju. Już w marcu 1945 r. założył i kierował zalążkowym
Zachodnim Archiwum
Fonograficznym.
ZAF po wielu reorganizacjach,
zmianach
nazwy i przenosinach
znalazło miejsce w warszawskim
Instytucie
Sztuki Polskie,i
Akademii Nauk jako Pracownia Badań nad Polskim Folklorem Muzycznym, którą
prowadził do ostatnich chwil życia. Wykładać zaczął już w 1934 r., od r. 1956
,iako docent. Wykładał - zwłaszcza w latach powojennych - etnografię muzyczną
Polski na Uniwersytetach
w Poznaniu, Warszawie, E.odzi i w Wyższej Szkole Muzycznej w Poznaniu.
Ulubiona
dydaktyka
pozwalała
na kontakty
z młodzieża,
wśród której jednał sobie licznych przyjaciół i wielu uczniów-współpracowników.
Docent będąc bystrym obserwatorem
i doświadczonym
badaczem terenowym
zadecydował w 1945 r .. że dokonujące się wielkie przemiany \varunków życia społecznego i ekonomicznego,
postępujący
proces niwelowania
kulturowej
izolacji
polskiego chłopa, a co za tym idzie szybkie przemiany
i zanikanie
tradycyjnej
kultury muzycznej
polskiej wsi, wymagają
szerokiej
i starannej
dokumentacji.
Konsekwencją tego poglądu była kierowana przez Niego ogólnopolska Akcja Zbierania Folkloru
Muzycznego początku
lat pięćdziesiątych,
która przyniosła
part;'
dziesiątkó\v tysięcy fonogramów. Łącznie z innymi nagraniami
w Archiwum Polskiej Muzyki Ludowej Instytutu
Sztuki znajduje
się olbrzymia
nawet w skali
światowej liczba ponad 65 tysięcy fonogramów
polskiej ludowej pieśni i muzyki
instrumentalnej.
Był wychowankiem
Kamieilskiego, kładł więc nacisk na inwentaryzację terenową folkloru przy zastosowaniu nowoczesnego sprzętu nagrywającego.
Uważał jednak, że muzyka ludowa funkcjonuje
w społecznym i kulturov;,;ym kontekście, należy więc nagrania
wzbogacić z jednej strony obszernym
wywiadem
o indywidualnych
i społecznych
determinantach
osoby informatora
i materiaJu,
który śpiewak ludowy czy muzykant
przekazał
badającemu,
z drugiej
strony
opisem zwyczajów i obrzędów, z którymi łączy się pieśń, muzyka, taniec. Vviele
uwagi poświęcał Docent kolejnej fazie pracyetnomuzykologa
- transkrypcji.
Jemu
i Jego żonie należy przypisać zasługę opracowania
podstaw nowoczesnej,
analitycznej transkrypcji
polskiego folkloru muzycznego. Wiele czasu poświęcał inwentaryzacji, niedużo więc zdążył wydać z gromadzonych pod Jego kierunkiem
i przez
Niego samego materiałów,
ale wydane zbiory są cenne, gdyż potrafiły
spełnić
dwojaką rolę, wydawnictw
dokumentalnych,
naukowych
i praktycznych,
przeznaczonych dla kompozytora
czy amatorskiego
zespołu artystycznego.
Szereg Jego
prac zasługuje na baczną u wagę, przede wszystkim
prace o tempo rubato, tak
charakterystycznym
dla środkowopolskiej
muzyki ludowej, o archaicznym
wielogłosie górali w Pieninach, o skalach muzycznych w polskiej pieśni ludowej, o najważniejszych tal1cach, takich jak krakowiak,
mazurek, kujawiak,
oberek, polonez,
wiwat, o instrumentach
ludowych.
Docenta Sobieskiego będziemy pamiętać
jako żarliwego protagonistę
polskiej
muzyki ludowej, jako szanowanego
członka i naszego mandatariusza
w licznych
ciałach naukowych
i społecznych,
w Radzie Naukowej
Instytutu
Sztuki PAN,

�362

Kronika

w Radzie Wydziału Historycznego
Uniwersytetu
Warszawskiego,
w Radzie Kultury przy Ministerstwie Kultury i Sztuki, w Polskim Towarzystwie Ludoznawczym,
w Związku Kompozytorów Polskich, w Polskiej Radzie Muzycznej, w International
Folk Music Council. Był redaktorem
naczelnym przygotowywanego
seryjnego wydawnictwa
"Polska pieśń i muzyka ludowa", członkiem kolegium redakcyjnego
"Dzieł Wszystkich Oskara Kolberga" i wielu innych. Pamiętać będziemy Go jako
niezwykle
szlachetnego,
uczciwego i życzliwego, bezinteresownego
i skromnego
Człowieka o dobrotliwym poczuciu humoru.
Zmarł po długiej i ciężkiej chorobie serca w dniu 25 pażdziernika
1967 r.
Za Jego życia mówiło się eufemistycznie,
że zbiory folkloru muzycznego zgromadzone w kierowanej przez Niego placówce można porównać tylko z dziełem Kolberga. Nekrologi i żałobne przemówienia
na powązkowskim
cmentarzu
prawa
Docenta do tytułu "Kolberg XX wieku" już nie ukrywały. Wspaniałe zbiory polskiej muzyki ludowej XX w. są pomnikiem, z którym na trwale związało się Jego
imię. Non omnis moriar!
Jan

BIBLIOGRAFIA
Pieśń

i jej

ludowa

NAJWAŻNIEJSZYCH

problemy.

"Poradnik

PRAC

Muzyczny",

Stęszewski

I MATERIAŁOW

t. 1-3;

1947-1949 (wspólnie

z J. Sobieską).
ludowych
i badań nad polskim folklorem
mut. 7: 1949, nr 25, s. 192-197.
Instrukcja
w sprawie zbierania
polskiej
pieśni i muzyki
ludowej.
"Muzyka", t. 1:
1950, nr 2, s. 30-49 (wspólnie z J. Sobieską).
Pieśń i muzyka ludowa Wielkopolski
i Ziemi Lubuskiej
w świetle dotychczasowych
badań. "Polska Sztuka Ludowa", t. 4: 1950, nr 1-6, s. 17-35 (wspólnie z J. Sobieską).
Wielkopolskie
wiwaty.
W: Księga pamiątkowa
ku czci Prof. Adolfa Chybińskiego,
Kraków 1950, s. 275--319 (wspólnie z J. Sobieską).
Polska
muzyka
ludowa.
"Materiały
do Studiów i Dyskusji",
t. 1: 1951, nr 5,
s. 383-403.
Diafonia
w Pieninach.
"Muzyka", t. 3: 1952, nr 9-10, s. 15--29 (wspólnie z J. Sobieską).
Oblicze tonalne
polskiej
muzyki
ludowej.
"Studia Muzykologiczne", t. 1, Kraków
1953, s. 308-332.
Szlakiem
kozła lubuskiego.
Pieśń i muzyka instrumentalna
Ziemi Lubuskiej.
Kraków 1954, ss. 110 (wspólnie z J. Sobieską).
Pieśni ludowe Warmii
i Mazur. Kraków 1955, ss. 235 (tańce opracowała M. Sobolewska).
Wybór polskich
pieśni ludowych.
T. 1 i 2, Kraków 1955, ss. 188 i 188.
Dorobek
w zakresie folkloru
w okresie W-lecia.
"Materiały do Studiów i Dyskusji", t. 5: 1955, nr 3-4, s. 412-430.
Krakowiak,
Mazur und Kujawiak,
Oberek und Obertas, Polonaise. W: Die Musik
in Geschichte und Gegenwart.
Allgemeine Enzyklopiidie
del' Musik, t. 7: 1958,
s. 1705-1709; t. 8: 1960, s. 1856-1860; t. 9: 1961, s. 1769-1771; t. 10: 1962, s. 1427--,1431 (wspólnie z F. Hoerburgerem).
Tempo rubato u Chopina i w polskiej muzyce ludowej. "Muzyka", t. 5: 1960, nr 3,
s. 30-41 (wspólnie z J. Sobieską).
Organizacja

zycznym.

akcji

zbierania

"Kwartalnik

pieśni

Muzyczny",

�363

Kronika

Kolberg
jako kompozytor
i folklorysta
muzyczny.
W: Pieśni ludu polskiego.
Dzieła wszystkie Oskara Kolberga, t. l, Kraków 1961, s. XLII-LVI.
Z zagadnień
polskiego
ludowego
instrumentarium
muzycznego
(mazanki,
serby,
skrzypce).
W: Studia Hieronymo
Feicht septuagenario
dedicata, Kraków
1967,
s. 24-36.
Oskar

PROF. DR SIGURD

ERIXON

WSPOMNIENIE
Profesor Sigurd Erixon, pionier szwed"lkiej etnologii, zmarł dnia 18-go lutego
1968 r.
Sigurd Erixon urodził się dnia 26-go lutego 1888 r. w Soderkoping. W 1925 r.
uzyskał habilitację na kierunku filozoficznym w Uppsali i tam też dwa lata póżniej, w 1927 r., uzyskał pierwszy doktorat honoris ('Rusa.

14 VI 1908- 25 X 1967
PROF. DR SIGURD ERIXON
W 1912 r. rozpoczął pracę w Nordic Museum w Sztokholmie, która związała
całe jego życie z etnologią. Od 1926 r. do 1963 r. był wykładowcą Uniwersytetu
w Uppsali, a nadto w tym czasie okresowo wykładał
w dwóch miastach Uppsali i Lund. Na Uniwersytecie w Lund wykładał w latach 1933-1935. Posadę
w Nordic Museum opuścił w 1934 r., by objąć KatE:drę "Nordyckich i porównawczych badań ludoznawczych" w Sztokholmie. Emerytowany
został w 1955 r.
Bibliografia Jego prac, ogłoszona w 1958 r. przez Nordic Museum, obejmuje
III stron, ale Jego późniejsza twórczość była też jeszcze dosyć pokaźna. Wśród
Jego szerokich zainteresowań
dwie dziedziny cieszyły się Jego specjalnymi względami i im też poświęcał więcej energii niż innym. Były to - budownictwo w kulturze wiejskiej i społeczna organizacja
starej kultury chłopskiej. Sigurd Erixon

�3tH

KronU-:(l

opierał swoją pracę w przewazaJącej mierze na materiałach
terenowych, zebranych
osobiście lub pod Jego kierunkiem.
Materiał ten stopniowo przybrał niespotykane
rozmiary. Profesor pracował nieomal do samego końca, między innymi, nad ostatnią częścią Swojej Skultuna bruks historia (Historia młynów z Skultuna), pracą,
która ogłoszona zostanie pośmiertnie.
Z okazji SD-tej rocznicy urodzin Si gurda Erixona przygotowano na Jego cześć
dwie publikacje
jubileuszowe;
jedną w Anglii, a drugą we Francji.
Ostatnia
zawiera przyczynki
uczonych z calej Europy. Odejście Sigurda Erixona oznacza
nie tylko niepowetowaną
stratę dla etnologii Szwecji, oznaCLa ono także, że z Jego
śmiercią straciliśmy
międzynarodowego
pioniera i wielkiego Europejczyka.
Przekład:

Konrad

Wypych
Karl

NAJWAZNIEJSZA
SlwLtuna
MóbLer

bruks
och

szwedzkiej),

historia

(Historia

heminredninq

młynów

i svenska

Olov

Ilrllstberg

BIBLIOGRAFIA
z Skultuna), od 1921.
(Meble i urządzenia

bygder

wnętrz

na wsi

1921.

(Obrazy z szwedzkiej
kultury), współredaktor
z Sigurdem
1929-1939.
Svenskt foLktiv (Zycie ludu szwedzkiego), 1933.
Stróvtag
i svenska bygder (Wędrówki po krainach
szwedzkich), 1943.
Massing (Mosiądz), 1943.
Svensk byggnadskuLtur
(Budownictwo w kulturze szwedzkiej), 1947.
Stockholms
hamnarbetare
(Robotnicy portowi w Sztokholmie), 1949.
/l.tlas over svensk foLkkuLtur
(Atlas szwedzkiej kultury ludm.vej), redaktor, 19.58.
Svenska
byar utan systematisk
reglering
(Szwedzkie wsi o nieregularnym
ukladziel, 1960.
Nordisk
kultur
(Kultura nordycka), redaktor, 1929-1955.
Folk Liv '(Zycie ludu), redaktor,
od 1937.
Svenska

kulturbilder

WalIinem,

Laos, redaktor,

1951-1955.

IN MEMORIAM

WOLFGANG

STEINITZ

W nocy z 20-go na 21 kwietnia 1967 1'. zmarł w Berlinie, w wieku 62 lat, prof.
dr Wolfgang Steinitz. Zawał serca przerwa l przedwcześnie
życie Tego znanego
językoznawcy
i etnografa, wielce zasłużonego w reaktywowaniu
nowej etnografii
w Niemieckiej Republice Demokratycznej
po 1945 roku. Smierć Jego jest również
bolesną stratą dla międzynarodowej
nauki, której przyjaznej i twórczej współpracy
oddał się całym swoim autorytetem
wysoce cenionej osobowości do ostatniej chwili.
Wolfgang Steinitz był naukowcem
o niezmiernie
rozległym spojrzeniu.
Nie
tylko w swojej zasadniczej
specjalizacji,
ugro-fińskim
językoznawstwie,
dokonał
bardzo wiele, lecz także na odcinku slawistyki i języka niemieckiego, jak również
w dziedzinie językoznawstwa
ogólnego. Wydane z okazji Jego 60-tej rocznicy uro-

�3{)5

Kronika

dzin Beitriige Zur Sprachwissenschajt,
VoLkskunde
und Literaturforschung,
Berlin
1965, zawierają ponad 350 tytułów, ogłoszonych pomiędzy 1925 r. i 1964 r. Zainteresowania etnografią stanowią tylko część w zakresie Jego działalności naukowej,
ale za to Wolfgang Steinitz oddał się tej dyscyplinie już od najwcześniejszych
lat
z dostrzegalnym zamiłowaniem.
Urodzony w 1905 r. we Wrocławiu, studiował najpierw w tym mieście a później w Berlinie ugro-fiński
i etnologię. W latach 1924-1926 był pomocniczym
pracownikiem
naukowym w Berliner Museen fur Volkerkunde
und Vo1kskunde,
następnie asystentem
w Instytucie
Węgierskim Uniwersytetu
Berlińskiego.
Z\volniony przez hitlerowców w 1933 r. wyemigrował
w 1934 r. do Związku Radzieckiego. Poszukując
materiałów
i badając ludy dorzecza rzeki Ob od początku
uwzględnił w swojej tematyce problemy folklorystyczne
i etnograficzne.
Owocem

PROF. DR WOLFGANG

STEINITZ

tej ekspedycji są wzorcowe wydania i tłumaczenia
ostjackiej twórczości ludowej,
studiów, jak np. o totemiżmie Ostjaków i inne, nie opublikowane jeszcze materiały.
Do dnia dzisiejszego inspirująco
oddziaływuje
na badania nad poetyką w twórczości ludowej Jego dysertacja
pt. Der ParalleLismus
in der finnisch-kareLischen
'\'oLksdichtung
(FFC 115, 193'1).
Powrócił do Niemiec po zwycięstwie
nad faszyzmem;
zajął się, jak wiele
innymi trudnymi
zadaniami, także mocno przez narodowy
socjalizm zdyskredytowaną etnografią niemiecką. Zastępował ciężko chorego Adolfa Spamera w kierowaniu Komisją Etnograficzną
Niemieckiej
Akademii Nauk w Berlinie. wypracował nowy, marksistowski
program dla pracy etnograficznej
w Niemieckiej Republice Demokratycznej
i utworzył w 1953 r. Instytut. dla niemieckiej
Etnografii
(Institut fUr deutsche Volkskunde) przy Akademii Nauk, którego dyrektorem
pozostał do śmierci. Instytut ten rozbudował do rangi centralnej
etnograficznej
pIa··
cówki badawczej w Niemieckiej Republice Demokratycznej,
która ze swoimi cza·
sopismami (Deutsches Jahrbuch
fur VoLkskunde,
Demos) i dotąd opublikowanymi

�366

Kronika

tomami pod Jego kierownictwem
mogła wykonać pracę rozległą i planową. Przykładem były Jego własne badania nad demokratycznymi
tradycjami w niemieckiej
poezji ludowej, szczególnie Jego dwutomowe dzieło Deutsche Volkslieder
demokratischen
Charakters
aus sechs Jahrhunderten
(Berlin 1954 i 1962). Ważną część
w drugim tomie tego dzieła stanowiły "Polenlieder"
z około 1830 roku, których
zbiór i analiza - co mogę stwierdzić na podstawie moich wspomnień z wspólnej
pracy - cieszyły się jego szczególnym zainteresowaniem
(Por. W. Steinitz, "Polenlieder"
wśród
niemieckich
pieśni
ludowych.
Pamiętnik
literacki
52, 589-622).
W szczególności badania tego typu i połączona z nimi nowa orientacja niemieckiej
etnografii
przysporzyły
naszemu Kierownikowi
w NRD i naszemu Instytutowi
w nauce międzynarodowej
uznanie i poważanie.
Nie małą część tego uznania
przypisać należy sile oddziaływania
Jego szczerej, pra wdzi wej oso bowości.
Wolfgang Steinitz doznał licznych narodowych i międzynarodowych
zaszczytów
i powołań. W 1951 r. Niemiecka Akademia Nauk wybrała Wolfganga Steinitza
na członka rzeczywistego,
od 1954 r. do 1963 r. był vice-prezesem
Niemieckiej
Akademii Nauk, dwukrotnie
otrzymał nagrodę państwową NRD. Nadto był viceprezesem Międzynarodowej
Unii Nauk Antropologicznych
i Etnologicznych, członkiem zarządu Międzynarodowego
Towarzystwa
Etnografii
i Folkloru, członkiem
Stałego Komitetu Językoznawczego
i Międzynarodowego
Komitetu Ugro-Finskiego,
członkiem honorowym
Węgierskiego
Towarzystwa
Etnograficznego
i Czechosłowackiego Towarzystwa Etnograficznego;
Węgierska i Fińska Akademie Nauk wybrały Go na swoich członków, Akademia Związku Radzieckiego nadała Mu Medal
Leonarda Eulera.
Utrzymywanie
przyjacielskich
naukowych stosunków z innymi narodami było
Mu czymś więcej niż zwykłą naukową potrzebą. Widział w nich zawsze możliwość
poprawy stosunków między narodami, a szczególnie bliskie sercu było Mu nawiązanie stosunków między narodem niemieckim i jego słowiańskimi
sąsiadami jak
i ze Związkiem Radzieckim.
Jego współpracownicy,
zawdzięczający Mu nadzwyczaj wiele, zachowują o Nim
zawsze serdeczną i pełną czci pamięć. O tym, że w żalu swym mogą czuć się
pogrążeni z wieloma kolegami zawodowymi w całym świecie, świadczą liczne kondolencje, które wpłynęły do naszego Instytutu w tamtych ciężkich dniach.
Przekład:

Konrad

Wypych
Hermann

Strobach

BIBLIOG RAFIA
(z uwzględnieniem
prac
rosyjskich
i niemieckich,

etnograficznych,
prac językoznawczych
wydanych w formie zwartych pozycji,
recenzyj)

ugra-fińskich,
z pominięciem

1925 Die H erkunjt
der Finnen. Ungarische
Jahrbucher
1925, s. 311-314.
Die Friedenswarte,
R. 26, s. 242-244.
1926 Naturvi:iLker und Kulturvolker.
des Unga1927 Elchfang bei Germanen und Finnen. Aus den Forschungsarbeiten
rischen Instituts ... Berlin, s. 183-134.
1931 (Tłumaczenie): L Manninen, Die Sachkultur
Estlands. L Tartu, XV+276 s.
Geographie
in Estland.
Zs. f. Vkde. N. F. 4 (42),
1932 Die 'Uolkskundliche
s. 258-262.
(Tłumaczenie): L Manninen, Die Sachkultur
Estlands. II, Tartu, XII +338 s.
1934 Der Parellelismus
in der finnisch-karelischen
Volksdichtung,
untersucht
an
den Liedern
des karelischen
Siingers Arhippa
Perttunen.
Folklore Fellows
Communications
115. Helsinki, XIII + 219 s.

�367

Kronika

U. T. Sirelius, Die
XI -1-151 s., 311 il.

VolkskuLtur

Finnlands.

Wydał

W. Steinitz,

L Berlin,

1937 Chanti ary t - Chantyjskije
pesni. (Wydane w języku ostjackim i rosyjskim).
Leningrad, 23 s.
1938 Totemismus
bei den Ostjaken
in Sibirien.
Ethnos, Sztokholm, s. 125-140.
1'.otemismus
bei den Ostjaken
und Herkunjt
der Ostjaken
und Wogulen.
(Resumes des communications. Congres International
des Sciences Anthrop.
et Ethnolog. Compte Rendu de la 2e Session. Kopenhaga, s. 303 n.).
1939 Ostjakische
Volksdichtung
und Erziihlungen
aus zwei Dialekten.
L Część:
Wprowadzenie gramatyczne i teksty z przekładami. Estońskie Towarzystwo
Naukowe, Tartu XIII +460 s.
1941 Ostjakische Volksdichtung
und Erziihlungen.
II część. Nakład własny, Sztokholm, II -+- 208-+- 11 s.
1942 Ostjakische
Chrestomathie
mit grammatikalischem
Abriss
und Worterverzeichnis.
Uniwersytet
Sztokholm Uniwers. Uppsala, 4°, 102, s.; Wyd.
drugie Leipzig 1950, 169 s.
1943 Nits Ni[sson Skum i Sibirien.
Konstrevy, Sztokholm, s. 233-236.
1944 Geschichte
des finnisch-ugrischen
Vokalismus.
Acta Instituti
Hungarici
Universitatis Holmiensis B 2. Sztokholm IV+l44 s.; Wyd. drugie Berlin 1964.
1945 Russisches Lehrbuch.
Sztokholm, 200 s.; Wyd. dziesiąte Berlin 1961. (Również w wydaniu szwedzkim i duńskim).
1948 NationaWiiten
und Nationalitiitenpolitik
der Sowietunion.
Die neue Gesellschaft, Nr 1, s. 32-43.
1949 Lied eines Chanten. Tamże, s. 63-64.
1950
Geschichte
des ostjakischen
Vokalismus.
Akademie- Verlag, Berlin, 140 s.
Nowij
piesennik.
Neues russisches Liederbuch.
Wybór i oprac. Helger Vogt
i W. Steinitz. Neue Russ. Bibl. Nr 19, 83 s.
1951 Vom Biirenlied zum Leninlied.
ALtes und Neues aus dem Leben der Chan ten.
Die Neue Gesellschaft, s. 215-221.
Die deutsche

Volksdichtung

Neues Deutschland,

-

ein wichtiger

TeH des nationalen

Kulturerbes.

16 i 17 XI 1951.
Der Kampf des werktiitigen
Volkes gegen Krieg und Unterdriickung
in der
Volksdichtung.
Wissenschaftler kampfen flir den Frieden. Berlin, s. 189-20:t
To także w: Deutschunterricht,
s. 65-73.
1952 Deutsche Volksdichtung.
Der Sonntag, maj i czerwiec 1952.
1953
Ein deutsches
Volkslied gegen den SiHdnerdienst
und
seine Geschichte.
W: Beitrage zur sprachlichen Volksliberlieferung
(Spamer-Festschrift),
Verofft. der Kom. f. Volkskunde, t. 2, Berlin, s. 39--77; W innym ujęciu w: Zeitschrift fUr Geschichtswissenschaft,
s. 552-565.
Die volkskundliche
Arbeit
in der DDR. Odczyt, wygłoszony na posiedzeniu
sekcji etnologii i etnografii Niemiec Niem. Akad. Nauk w Berlinie w dniach
4-6 IX 1953 (Studienmaterial,
Sonderreihe zur Volkskunstforschung,
z. l).
Wyd. Zentralhaus f. Laienkunst, Leipzig. Wyd. drugie 1955.
Aufgaben der deutschen Volkskunde.
Aufbau, R. IX, s. 963-976. Zur Diskussion: Volkskunde
und Volkerkunde.
Forschungen
und Fortschritte,
t. 27,
s. 142-145.
Aufgaben und Ziele der volkskundlichen
Arbeit
in der Deutschen
Demokratischen Republik.
Wissenschl. Annalen, s. 1-7.
Prof. Dr. John Meier. W: Nationalpreistrager
1952, Berlin, s. 127-131.
Nationalpreistriiger
John
Meier
zum Gediichtnis.
Wissenschl. Annalen 2,
s. 649-651.
Russische Laut!ehre.
Berlin, Akademie Verlag, VIII, 89 s. Wyd. piąte 1964.
1954 Deutsche Volkslieder
demokratischen
Charakter s aus sechs Jahrhunderten.
T. I, Berlin, XLIV+499 s. (Veroffentlichungen
des Inst. f. dt. Volkskunde,
t. 4/I). Wyd. drugie 1955.
Die Erforschung
der deutschen
Volksdichtung.
W: Volkerforschung,
t. 5,
Veroffentl. d. Inst. f. dt. Volkskunde, Berlin, s. 174-186.
Uber die deutsche Volksdichtung.
Leipzig-Jena,
30 s.
1955 Lied und Miirchen als Stimme des Volkes. Wissenschl. Annales 4, s. 321-342;
to także w: DJbfVK 2, 1956, s. 11-32.
Geschichte des wogulischen
Vokalismus.
Berlin, Akademie- Verlag, XI, 366 s.
Die russische Konjugation.
Vom Verfasser unter Mitwirkung von G. Dick
neu bearbeitete Ausgabe. (Wyd. 4., poprawione), 58 s.

�3{j8

Kranika

Votkskunde
Zur

Geschichte

25 VI i 2 VII.
Nekotoryje

Z referatu
inauguracyjnego
na kongresie
we wrześniu 1953 r. W: DJbfVK 1, s. 259-275.
der deutschen Votkskunde.
W: Deutsche Lehrerzeibng
z dnia

und

ludoznawczym

Vi:i!kerkunde.

w Berlinie

voprosy

nemeckoj

etnografii.

s. 54-65.
1956

1957

W: Sowietskaja

etnografija,

nr 1,

Fur wissenschaftliche
Zusammenarbeit
zwischen
Ost und West. Eine notwendige ErkUirung.
W: DJbfVK 2, s. 325-330.
Nachruf
aUf Adolf Spamer. W: JbDAW 1954, Berlin, s. 384-386.
(razem z R. Wildhaberem) Słowo wstępne. W. Volkskundliche Bibliographie

fUr die Jahre 1937
von R. Wildhaber.
Berlin, t. 8, Berlin,
der Berliner Tagung
s. VII-VIII.

und 1938, unter Mitarbeit des Inst. f. d. Volksk. hrsg.
Veriiffl. des Inst. f. d. Volks. d. d. Akad. d. Wiss. zu
s. III-IV.
Begriissung.
W: Agrarethnographie.
Vortrage
vom 29. Sept. bis. 1. Oktober 1955. Tamże, t. 13, Berlin,

Zu
Geschichte
und
Wesen
des Arbeitervolkstiedes.
W:
4, s. 3-52.
Vorwort.
W: Adolf Spamer,
Romanusbuchlein.
Historisch-philosophischer
Kommentar zu einem deutschen Zauberbuch. Aus seinem Nachlass. Oprac.
J. Nickel, VerOfftl. d. Inst. f. d. Volksk. d. d. Akad. d. Wiss. zu Berlin,
t. 17, Berlin, s. VII-VIII.
1959 Russisch in 26 Lektionen.
MUnchen, 207 s. Wyd. 3. 1964.
Das Leunatied.
W: NDL 7, z. 5, s. 48-60.
Cintecul
$i basmul ca voce a poporului.
(Pieśń i bajka jako glos ludu). W:
Revista de filologie romanica si germanica 3, s. 13----38.
Zum 100. Geburtstag
Richard
Wossidlos. W: DJbfVk 5, s. 3-5.
Volksmarchen.
Eine internationale
Reihe. Wyd. W. Steinitz i G. Ortutay (od
t. 3: wyd. J. Krzyżanowski,
G. Ortutay i W. Steinitz).
1960 Demos. Volkskundliche
Informationen.
Wyd. i odpowiedzialny
za treść
W. Steinitz. R. 1 i nast. Berlin.
1961 "Polenlieder"
wśród
niemieckich
pieśni ludowych.
W: Pamiętnik
literacki,
Warszawa, s. 589-622.
Das Lied von Robert Blum. W: DJbfVk 7, s. 9-40.
Poetics. Poetyka. Poetika. Wyd. D. Davie, I. Fónagy, R. Jakobson, D. S. Likhachev, M. R. Mayenowa, W. Steinitz, K. Wyka, S. Żółkiewski. Warszawa
XXIII, 893 s.
1958

Das

Leunalied.

DJbfVK

1962

Deutsche

Volkslieder

demokratischen

Charakters

aus

sechs

Jahrhunderten.

T. II, Berlin, XLII+630 s., Veroffl. d. Inst. f. d. Volksk. d. d. Akad. d. Wiss.
zu Berlin, t. 4/II.
Vorwort.
W: Das Limbacher
Land (Werte der deutschen
Heimat. Verofft.
d. Kom. f. Heimatforschung,
t. 5), Berlin, s. VII-VIII.
1963 Ein ostjakisches
Mii.rchen in M. A. Castrens handschriftlichen
Nachlass. W:
Glaubenswelt
und Folklore der sibirischen
Volker. Budapeszt, s. 115-119.
Eroffnung.
W: Volkskundliche
"Ostforschung"
in Westdeutschland.
Wyd. na
prawach rękopisu w InsL f. d. Volksk., Berlin, s. 1-7.
Jacob Grimm. Zur 100. Wiederkehr
seines Todestages. Festschrift
des InsL
f. d. Volksk .. Wyd. W. Fraenger i W. Steinitz, Berlin, 290 s., Verofn. d. InsL
f. d. Volksk. d. d. Akad. d. Wiss. zu Berlin, t. 32.
1964 Rabocaja
pesnja
i narodnaja
pesnja. VII Mezdunarodnyj
Kongr. Antrop.
i Etnogr. Nauk, Moskwa, 18 s.
Arbeiterlied
und
Arbeiterkultur.
W: Beitrage
zur Musikwissenschaft
6,
zeszyt 4, s. 279-288.
(razem z. H. Strobachem) Wilhelm
Fraenger.
W: DJbfVk 10, s. III-IV.
Ansprache zur Feier des 70. Geburtstages
(von Friedrich Sieber). W: Letopis,
Budziszyn, nr 617, s. 3-4.
(Gltickwunschschreiben
an J. Horak). W. Cesky Lid 51, s. 258.
Warterbuch
der deutschen
Gegenwartssprache.
Wyd. R. Klappenbach
i W.
Steinitz. T. I, A - deutsch. Berlin, 800 s.
1965 Arbeiterlied
und Votkslied.
Sitzungsberichte
der Dt. Akad. d. Wiss. zu Berlin,
Klasse fUr Sprachen, Literatur und Kunst, Berlin, 19 s., to samo w: DJbfVk
12, 1966, s. 1-14.
Deutsches Jahrbuch
fur Volkskunde
(DJbfVk). Wyd. W. Steinitz i H. Strobach, Berlin.

�369

Kronika

1966 Dialektologisches

und

etymologisches

Worterbuch

der

ostjakischen

W: Abhandl. d. Deutschen Akad. d. Wiss. zu Berlin. Klasse
Literatur
und Kunst. Zesz. 1: 1966; zesz. 2: 1967. Berlin.
Księgi
Beitrage

jubileuszowe

zur Sprachwissenschaft,

gang Steinitz

zum

60. Geburtstag

Volkskunde und Literaturforschung.
Wolfam 28. Februar 1965 dargebracht.
Wydali
H. Strobach. Berlin, Akademie- Verlag 1965,

A. V. Isacenko, W. Wissmann,
455 s.
Deutsches
Jahrbuch
fUr Volkskunde
Wyd. H. Strobach, Berlin 1965, 486 s.

STRESZCZENIE

DOKTORATOW

Sprache.

fUr Sprachen,

11.

Z ZAKRESU

Festgabe

fur

ETNOGRAFII

Wolfgang

Steinitz.

I ETNOLOGII

OLGA MULKIEWICZ-GOLDBERGOWA

ZROŻNICOWANIE

KULTUROWE WSI
(autoreferat)

W BEŁCHATOWSKIEM

Przedstawiona
praca oparta
jest głównie na materiale
uzyskanym
podczas
badań terenowych,
prowadzonych
przeze mnie
w Bełchatowskiem
w latach
1963-1965
w ramach
planu naukowego
Katedry
Etnografii,
stanowiącego
część
ogólnego programu naukowego Uniwersytetu
Łódzkiego. Celem jej jest określenie
charakteru
przemian kulturowych
zachodzących na wsi współczesnej.

Uwagi

ogólne

O wyborze terenu do badań kompleksowych
zadecydowało
odkrycie tam złóż
węgla brunatnego
i zaplanowania
ośrodka przemysłowego.
Badania etnograficzne,
prowadzone od 1963 r. zmierzały do dokonania bieżącej dokumentacji,
a następnie
śledzenia zmian, jakie miałyby nastąpić pod wpływem szybkiego uprzemysłowienia
tego obszaru. Wymagało to zrezygnowania
z ogólnie przyjętych w etnografii metod
badań regionów etnograficznych,
gdyż teren ten nie tworzy odrębnego
regionu
etnograficznego,
a o jego wyborze zadecydowały
inne przesłanki.
Sam termin
"Bełchatowskie"
w naszym rozumieniu
nie oznacza jednostki
administracyjnej,
nie ogranicza się do powiatu bełchatowskiego,
ani nie ma tu podstaw tradycyjnych
do określenia tego terenu jako Ziemi Bełchatowskiej.
Jest to pewien zespół wsi,
położonych na południe od miasteczka
Bełchatów, obejmujących
części powiatów
Bełchatów, Piotrków Trybunalski,
Radomsko i Pajęczno. Tak wybrany teren badań
nie tworzył więc zwartego obszaru, występuje
tu płynność granic administracyjnych, zasięgów parafii, gmin i powiatów, co nie pozwala nam łączyć omawianych
wsi z jakąkolwiek
większą jednostką
administracyjną
w przeszłości,
natomiast
czynnikiem jednoczącym
miał stać się przyszły ośrodek przemysłowy.
Zakładając
24 -

Lud,

t. LII

�370

Kronika

na tym obszarze znaczne zrozmcowanie
w zakresie kultury tradycyjnej
wsi na
podstawie przebiegających
przez ten teren granic zasadniczych zasięgów etnograficznych, wysunięto na czoło problem kulturowego zróżnicowania badanego obszaru,
tak w zakresie kultury tradycyjnej,
jak i w historycznie uwarunkowanej
sytuacji
ekonomicznej,
z uwzględnieniem
podstawowych
przyczyn
tego zróżnicowania
i w nawiązaniu do ogólnych przemian kulturowych
wsi współczesnej.
Toteż drugorzędne
znaczenie miało śledzenie stanu zachowania i terytorialnego rozmieszczenia zespołów kultury tradycyjnej
lub jej poszczególnych elementów. Punkt ciężkości rozważań przeniesiono na badania konkretnych
wsi, różniących się między sobą tak stanem posiadania kulturowego
jak i sytuacją ekonomiczną i odrębnymi postawami. społecznymi. Przedmiotem
szczególnego zainteresowania stała się nie tyle integracja kulturowa badanego obszaru, co proces jego
dezintegracji oraz odbicie tegoż procesu w wyodrębnionych
kategoriach wsi, a więc
stwierdzenie
w jakim stopniu znalazły się one w orbicie jego oddziaływania
lub
też z niego wyłączone .
. Na podstawie wyników badań terenowych i dostępnych mi danych historycznych wyodrębniłam
dwie kategorie
(typy) wsi. Przeprowadzanie
między nimi
korelacji umożliwiło mi stwierdzenie
stopnia i charakteru
zróżnicowania kulturowego w Bełchatowskiem.
Jedną kategorię
stanowią
wsie tradycyjnie
rolnicze,
a drugą wsie "proletaryzowane".
Terminy użyte w pracy mąją na razie charakter
roboczy, aczkolwiek odzwierciedlają
one wewnętrzną
strukturę
tychże miejscowości. Należy jednak podkreślić, że termin "sproletaryzowany"
nie oznacza w tym
wypadku jedynie stosunku do środków produkcji, ale przede wszystkim określony
stan kulturowy
wsi. Zasadnicze różnice między wyznaczonymi
kategoriami
wsi
dotyczą stosunku ich mieszkańców do gospodarki rolnej oraz stopnia ich zaangażowania w tejże dziedzinie produkcji. Wsie tradycyjnie
rolnicze, to w większości
wypadków wsie stare, o zwartej strukturze
społecznej, natomiast wsie sproletaryzowane przeważnie
powstały w XIX w. drogą osiedlania
się ludzi ubogich,
pochodzących
z rozmaitych
stron, na pustkowiach,
względnie rozsprzedawanych
ziemiach należących do wielkiej własności.
Przemiany
oraz zróżnicowanie
kulturowe
zostały zbadane przy pomocy warsztatu badawczego etnografa,
a więc przede wszystkim wykorzystano
materialy
zebrane w terenie i odnoszące się do XX w. Materiały do czasów wcześniejszych
wykorzystano
jedynie o tyle, o ile było to konieczne dla wyjaśnienia
procesów
zachodzących współcześnie.

Metody

badań

Terenowe badania etnograficzne
prowadzone były w dwóch etapach. Przede
wszystkim na całym terenie przeprowadzono
zespołowe badania penetracyjne, które
zarejestrowały
podstawowe zjawiska z zakresu kultury wsi. Następnie przeprowadzono w kilku wsiach indywidualne
badania stacjonarne;
referowana praca oparta
jest przede wszystkim na wynikach badań uzyskanych
w dwóch wsiach, które
zaliczono do odrębnych
wymienionych
wyżej h:ategorii. Te materiały
stanowią
podstawę przeprowadzanych
porównań, konfrontowano
je jednak w dużej mierze
z wynikami badań przeprowadzanych
w innych wsiach i to zarówno tych, w których przeprowadzano
badania penetracyjne
metodą sondażową, jak i tych, w których prowadzone były badania stacjonarne.
Z zebranych w toku badań licznych. materiałów wybrano wiadomości o kształtowaniu się podstaw bytowych oraz więzi lokalnej, bowiem te zagadnienia są

�Kronika

371

szczególnie istotne dla uzyskania obrazu kulturowego
badanego obszaru oraz zachodzących na nim przemian. Zgodnie z założeniami starano się ograniczyć w miarę
możności szczegółowy opis badanych
zjawisk, kładąc przede wszystkim
nacisk
na wyjaśnienie
charakteru
zachodzących
przemian.
Jeszcze większe ograniczenie
strony opisowej
omawianych
zjawisk
byłoby
na pewno korzystne
dla przejrzystości
pracy, było to jednak
niemożliwe,
ze
względu na brak literatury
etnograficznej
omawiającej
badany obszar.
Obok materiałów
tekstowych
uzyskanych
podczas badań i znajdujących
się
w Archiwum Katedry Etnografii, wykorzystano
też materiały zebrane przez Sekcję
Badania Plastyki Ludowej Instytutu Sztuki P.A.N. Ponadto w pracy wykorzystano
dokumentację
fotograficzną i rysunkową.
Wykorzystana
literatura,
to w większości wypadków pozycje zawierające
materiały porównawcze względnie opracowania teoretyczne. Brak jest natomiast opracowań naukowych dotyczących badanego terenu.
Dla uzyskania
pełnego obrazu procesów zachodzących
na badanym
terenie
posłużono się dwoma metodami
badawczymi.
Po pierwsze zastosowano
metodę
mikroanalizy, przeprowadzający
badania szczegółowe w dwóch wsiach zaliczonych
przez nas do odrębnych
kategorii, a uznanych
za najbardziej
reprezentatywne,
konfrontując
uzyskane wyniki z wynikami
badań przeprowadzonych
w innych
miejscowościach.
Następnie skonstruowano
model tradycyjnej
zastanej kultury
ludowej w badanych wsiach, celem uzyskania punktu odniesienia,
jaki stanowiła konstrukcja
modelowa w stosunku do poszczególnych
elementów
kultury w obu kategoriach
wsi.
Wyniki

badań

Wnioski o charakterze
ogólniejszym
dotyczą dwóch podstawowych
zagadnień.
Po pierwsze zróżnicowanie
istniejące
w obu wyodrębnionych
kategoriach
wsi
przejawia się przede wszystkim w postawach ludności, zaś w mniejszym stopniu
dotyczy stanu posiadania
kulturowego
w ramach poszczególnych
działów gospodarki jak i wyposażenia gospodarstw chłopskich w przedmioty codziennego użytku.
W obu kategoriach
wsi nie występują
różnice w samookreśleniu
zawodu
mieszkańców,
wszyscy oni zaliczają
siebie do kategorii
rolników,
gospodarzy,
chłopów. Jednak zupełnie różny jest ich stosunek do takich zagadnień jak zdobywanie rolniczej wiedzy fachowej, rozwijanie
własnego gospodarstwa
drogą nakładów inwestycyjnych,
zwiększanie
dochodów płynących
z rolnictwa.
Nawyki
szukania zarobków poza wsią, względnie poza rolnictwem,
jak np. uprawianie
\IT okresie
międzywojennym
we wsiach sproletaryzowanych
tkactwa chałupniczego,
czy też cZE;'stewyjazdy w okresie powojennym na Ziemie Zachodnie, nie są uwarunkowane
jedynie sytuacją ekonomiczną,
a w dużej mierze przyczyniła
się do
ich powstania większa ruchliwość
mieszkańców
wsi sproletaryzowanych.
W zakresie istniejącej
na badanym
terenie więzi lokalnej
wykształciło
się
szereg odrębności w wielu dziedzinach
życia wsi. Mieszkańcy wsi sproletaryzowanych są o wiele słabiej związani z rodzinną miejscowością, co wyraża się między innymi także w ich mniejszym
angażowaniu
się w akcje społeczne nawet
wówczas, gdy korzyść z takiej pracy wydaje się być oczywista, jak na przykład
elektryfikacja
wsi, lub przeprowadzanie
udogodnień
komunikacyjnych.
Zanik więzi lokalnej doprowadza też do zaniku niektórych
obrzędów dorocznych, jednak na tym odcinku decyduje nie tylko określona postawa psychiczna,
ale też i inne czynniki jak mniejsza liczebność mieszkańców
wsi sproletaryzo-

�372

Kronika

wanych, duży odsetek pracujących
poza wsią, co wpływa w znacznym stopniu
na zanik życia towarzyskiego.
W toku pracy prześłedzono
zróżnicowanie
w zakresie
podstaw
bytowych.
a więc uprawy roli, budownictwa,
urządzenia izby wiejskiej, stopnia umiejętności
wykonania poszczególnych robót rzemieślniczych.
Okazało się, że istniejące i podkreślone w pracy różnice wiążą się bardzo ściśle z wymienionym
wyżej zróżnicowaniem ekonomicznym
obu kategorii wsi. Jednak wsi tych nie możemy dzielić
na bogate rolnicze i biedniejsze sproletaryzowane.
Sprawa dochodu otrzymywanego
z produkcji
rolnej, jak i klasyfikacja
poza rolniczych
żródeł dochodu nie jest
przedmiotem
naszych badań. Niemniej dało się ustalić, że różnice w ilości kupowanych w mieście narzędzi rolniczych, czy też sprzętów składających
się na unowocześnienie izby mieszkalnej, wynikają z usankcjonowanej
przez dane środowisko
społeczne hierarchii
ważności zasadniczych
potrzeb.
Dalszym wnioskiem
jaki uzyskaliśmy
w tej pracy, a zasługującym
na podkreślenie,
jest stwierdzenie,
że zaobserwowane
różnice w zastanym obrazie kultury ludowej w obu kategoriach
wsi, nie upoważniają
nas do zakwalifikowania
ich jako będących na różnym stopniu zaniku kultury tradycyjnej.
Określenie tych
wsi jako bardziej i mniej zacofanych byłoby uproszczeniem.
Omawiane zróżnicowanie powstało wskutek uwarunkowanego
historycznie
układu stosunków gospodarczo-społecznych
rzutujących
na kształtowanie
się kultury ludowej określonych
wsi na wszystkich szczeblach jej rozwoju.
Wyniki badań bełchatowskich
przedstawione
wyżej mogą być przyczynkiem
do wykrycia prawidłowości
przemian kulturowych
wsi współczesnej, zachodzących
pod wpływem uprzemysłowienia.
Zarazem mogą być przydatne w badaniach terenów pod względem etnograficznym
przejściowym,
co w dzisiejszej rzeczywistości
staje się jak najbardziej
aktualnym
problemem, gdyż odwoływanie
się wyłącznie
do tradycyjnych
terytoriów
etnograficznych
i tradycyjnych
treści kulturowych
nie daje pełnego obrazu współczesnej
wsi.

KRYSTYNA
SZTUKA

CZERNIEWSKA
P,RYMITYWNA LUDOW AFRYKI I OCEANII I JEJ
W WYCHOWANIU ESTETYCZNYM MŁODZIEŻY

ZNACZENIE

Porównawcze
rozpatrzenie
zagadnienia
percepcji
różnych
rodzajów
sztuki
uprawnia
do wysunięcia
twierdzenia,
że człowiek współczesny.
dostatecznie wykształcony
obcowaniem
z niezliczonymi
formami
sztuki, które wyrażały
kiedyś
człowieka i obznajmiony
z warunkami.
w których powstały, jest w stanie zająć
postawę, uznającą istnienie na różnych prawach różnych stylów w sztuce. Zdolny
jest również do odczucia w stosunku do dzieł sztuki, powstałych w różnych epokach i w różnych krajach
"identycznego
wzruszenia
estetycznego".
Rozszerzenie zdolności odbioru estetycznego na dzieła wszystkich stylów i epok
wiąże się z ogólnym podniesieniem
poziomu umysłowego społeczeństwa
w miarę
wzrostu standartu
życiowego i rozwoju wielkoprzemysłowej
cywilizacji oraz upowszechnienia
postawy laickiej i racjonalnej.
Człowiek nie posiadający
żadnych
oporów ideowo-emocjonalnych,
przeszkadzających
w odbiorze dzieł zrodzonych

�373

Kronika

z obcej inspiracji filozoficznej i religijnej,
staje się bardziej chłonny intelektualnie i artystycznie,
co pozwala mu dostrzec całość ludzkiego dorobku w dziedzinie
kultury.
Do tych przejawów twórczości artystycznej,
które składają się na całość kultury ogólno-ludzkiej
zalicza się również sztukę prymitywną
i to nie tylko ze
względu na to, że stanowi ona dokument
innego życia, lecz przede wszystkim
ze względu na jej swoiste walory ekspresyjne.
Długotrwała,
krzywdząca
ocena estetyczna
sztuki prymitywnej,
podejmowana
z europejskich
kategorii
piękna należy już do przeszłości. Stosowanie
bardziej
obiektywnej
skali wartości i umiejętność
rozróżnienia
nie tylko możliwości poszczególnych artystów, lecz również ich intencji doprowadziły
natomiast
do przekonania, że naturalna
skłonność człowieka do tworzenia
rzeczy pięknych i otaczania się nimi, była w stanie wytworzyć już na najniższych
szczeblach rozwoju
kultury dzieła sztuki o trwałej, nieprzemijającej
wartości, stojące na tym samym
poziomie, co sztuka "Egiptu i Etrusków,
Grecji i Renesansu,
Wschodu i współczesności".
Obserwacje
przeżyć estetycznych
i reakcji
emocjonalnych
młodzieży w jej
zetknięciu się z dziełami sztuki prymitywnej
wykazuje, że "udostępnienie
i uprzystępnienie" sztuki prymitywnej
na tle ogólnej koncepcji wychowania
estetycznego
prowadzi do znacznego rozszerzenia pedagogicznego
spojrzenia na sztukę. W dziedzinie postrzegania
wprowadza
ona bowiem, poza estetyczną
kategorią
piękna
i brzydoty jeszcze pojęcie odmienności, obcości i niezrozumiałości,
które to cechy
powinny podnieść czujność i wrażliwość widza. Jednocześnie
rozszerzone zostaje
przeżycie psychiczne widza, który przez ogląd dzieła sztuki nawiązuje
kontakt
myślowy z prymitywnym
artystą, stojąc przed zagadnieniem
wrażliwości estetycznej i motywów jego twórczości. W wielu wypadkach, ze· 'Względu na atrakcyjność
tematu może nastąpić
ponad to rozbudzenie
zainteresowań
poznawczych,
chęć
zdobycia pełnego wytłumaczenia
nowych zjawisk oraz dążenie do wykrycia przyczyn istnienia różnych mechanizmów
kultury. Na koniec istnieje pewna szansa
na pobudzenie aktywności artystycznej
i wykształcenia
trwałych dyspozycji twórczych, niezmiernie istotnych dla zachowania ogólnej harmonii psychicznej.

KLEMENS

KRAJEWSKI

TRADYCYJNE

BUDOWNICTWO

CHAŁUP

ZIEMI

CHEŁMIŃSKIEJ

Praca doktorska składa się z 9-ciu rozdziałów, w tym: tekstu 238 s., w CZęSCl
ilustracyjnej
130 fotografii chałup, rzutów poziomych, przekrojów,
rysunków elementów chałup, oraz załączników, obejmujących:
8 map rozmieszczenia elementów
chałup, map Ziemi Chełmińskiej,
22 tabele, oparte o żródła historyczne z drugiej
połowy XVIII w. i odpisów kwestionariuszy
i ankiet, którymi autor posługiwał
się w pracy.
Celem pracy jest ustalenie
typów tradycyjnych
chałup Ziemi Chełmińskiej
i zbadanie terytorialnego
zróżnicowania
budownictwa
mieszkaniowego,
porównanie
z budownictwem
mieszkaniowym
sąsiednich regionów; - następnie
prześledzenie
zmienności budownictwa mieszkaniowego
tego regionu od przełomu XVIII/XIX w.

�374

Kronika

do początków
XIX stulecia i wykrycie
czynników,
które decyduj'jco
wważyly
na kształtowaniu
budownictwa
mieszkaniowego
omawianego obszaru.
Aktualność pracy polega na ważnej i koniecznej w obecnej chwili dokumentacji tych nielicznych już zabytkowych
chałup, które giną w szybkim tempie.
W badaniach
stosowano metody terenowe
w oparciu o autopsję i wywiady
przy pomocy kwestionariuszy
oraz metodę opisu Gerarda Ciołka, odnosząc'l się do
specyfiki rzemieślniczej.
Dla rozwiązania nasuwających
się zngadnień zastosowano
metodę analityczno-porównawczą
i metodę geograficzną,
polegaj'lcą
na skartografowaniu
poszczególnych zagadnień.
W podsumowaniu,
treść pracy w zarysie przedstawia
się następująco:
Od zarania osadnictwa
na ziemi Chełmińskiej
poprzez wiele, wiele stuleci terytorialne
zróżnicowanie
budownictwa
mieszkaniowego
podyktowane
zostało doborem surowca najbardziej
dostępnego w terenie. Nu lesistych terenach występują
przeważnie
tradycyjne
zabytki
konstrukcji
pełnodrzewne.i,
jak: zrębowa,
łątko\va
i zrębowo-łątkowa.
Natomiast na pozostałym obszarze można sp(ltkać JW:1slrukcje
z gliny ("welewamt") - ("paca"), czy też konstrukeje
szkieletowe z wypełnieniem
międzyramowym
gliną lub cegłą ("mur pruski"). Konstrukcje
te często spotykamy
w przemieszaniu.
Wśród tradycyjnych
chałup wyróżnia się typ chałup wąsko··
-frontowych
i szeroko-frontowych.
W konstrukcji
i w formie tradycyjnej
ch&lt;JłuPf
oprócz cech o charakterze
ogólnopolskim zawarte są cechy specyficzno-regionalne,
np. odmienne
nazewnictwo
w określaniu
konstrukcji
pC'lnodrzewnej,
zrębowej,
jako "szachulec",
wysoko wyspecjalizowana
ciesiołka, w ujęciu proporcji
bryły
i inne. Ogólnie stwierdza się zależność budowniCtwa mieszkaniowego
Ziemi Chełmińskiej
od klimatu, podłoża fizjograficznego,
czyli naturalnego
środowiska, od
zasobów surowca oraz od wciąż udoskonalanej
techniki ciesielskiej
i murarskiej.
Oprócz wyżej wymienionych,
jak i również czynników demograficznych,
na kszlaItowanie
się wiejskiego
budownictwa
mieszkaniowego
tego obszaru
wpłynęły:
przeobrażenia
społeczno-ekonomiczne,
zarządzenia administracyjne,
przepisy prawno-budowlane,
przeciwpożarowe.

JANUSZ

KAlVIOCKI

WfPŁYWY .POLITYCZNE NA STROJ LUDOWY MAŁOPOLSKI
W DOBIE POROZBIOROWEJ
1772-1913

POŁNOCNEJ

Zarysowujący
się problem przemian zachodzących w pewnym wycinku czasu
w ubiorach ludowych stał się bodźcem do poszukiwania
genezy pewnych form
stroju, a takźe do prześledzenia
dróg, którymi rozwijały się te ubiory w ciągu swej
historii. Praca zajmuje się wpływami politycznymi na odzież ludową, przeanalizowanymi na terenie Małopolski Północnej
(przedrozbiorowe
województwa
sandomierskie i lubelskie), jako na obszarze, stanowiącym
w okresie przedrozbiorowym
jedną całość kulturową,
podzieloną następnie na dwie prowincje odzieżowe, których granice w znacznej mierze pokrywały się z granicą Kongresówki
z Galicja.
Całość opracowanego
materiału można ująć w następujących
zagadnieniach:
Spowodowany
rozbiorami
rozwój jednych a upadek innych ośrodków życia
kulturalnego,
gospodarczego czy administracyjnego
wpłynął silnie na kształtowanie

�Kronika

375

się ubioru ludowego. Zwiększenie się roli Warszawy, a upadek znaczenia Sando··
mierza spowodował
wzmocnienie
wpływów mazowieckich
na terenie zachodniej
części Małopolski Północnej;
natomiast
zachowanie
roli Lublina
jako ośrodka
dominującego w jej części wschodniej, pozwoliło na dłuższe utrzymanie
elementów
małopolskich w stroju ludowym tego regionu.
Nowe, sztuczne granice państwowe,
wytyczone bez liczenia się z tradycjami
kulturalnymi
zabieranych
ziem sprzyjały
powstaniu
różnic w rozwoju ubiorów
ludowych, gdyż ułat\viały zaopatrywanie
się ludności w materiały
odzieżowe wytwarzane w różnych ośrodkach, co z kolei wpływa na zmiany w odzieży trady-o
cyjnej - ró~ne po obu stronach granicy.
Również zmiana ustroju politycznego odbiła ~ię na przemianach
stroju. Centralistyczny ustrój Kongresówki
wpłynął na większe ujednolicenie
się ubioru ludowego na całym jej obszarze. Decentralistyczny
ustrój, typowy dla Galicji w II połowie XIX w., sprzyjając rozwojowi małych ośrodków życia kulturalnego,
ułatwiał
utrzymanie i rozwój większej ilości odmian ubiorów regionalnych.
Bardzo duże znaczenie dla rozwoju stroju ludowego mają szlaki komunikacyjne. Podział ich, a w pierwszej mierze przecięcie Wisły, będącej główną polską
arterią komunikacyjną,
wpłynął silnie na ubiór, powodując
zmianę kierunków
wpływów kulturowych.
W okresie zaborów, północne wpływy Mazowsza posuwały
się wzdłuż Wisły na południe, w przeciwieństwie
do okresu przedrozbiorowego.
W wieku XIX również koleje przyczyniały
się do ujednolicania
ubioru wzdłuż
linii, wobec czego budowanie przez każdego z zaborców odrębnej sieci kolejowej
wpływało na potęgowanie różnic w ubiorze między Galicją a Kongresówką.
Odmienne warunki społeczno-polityczne
i ekonomiczne
w poszczególnych
zaborach, powodowały różnice w przechodzeniu
ze społeczeństwa
stanowego do klasowego, w którym ubiór nie łączy się tak bezpośrednio z przynależnością
stanową
jednostki. Z kolei uwłaszczenie wpłynęło na szybsze przejmowanie
pewnych form
udzieży, uważanych za społecznie wartościowsze. W Kongresówce ponadto ułatwiło
ono chłopu, w o wiele większym stopniu niż w Galicji, kontakt z przemysłem,
a tym samym stworzyło warunki do szybszego zurbanizowania
stroju.
Ostatnim zagadnieniem jest wpływ mundurów wojskowych na strój ludowy łączący się z oddziaływaniem
na tenże strój rozwoju świadomości
narodowej.
Oddziaływanie
munduru
zaborczego powodowało
wytworzenie
się pewnych cech
ubioru, charakterystycznych
dla jednego tylko zaboru. Natomiast wzrost uświadomien'ia narodowego bardzo słabo odbił się na stroju; jedynie w tych przypadkach,
gdy ruchy niepodległościowe
doprowadziły
do wybuchu powstań zbrojnych,
powstał problem munduru
powstańczego,
oddziaływującego
już często na ubiory
po obu stronach granicy.
Rozwinięcie powyższych zagadnień pozwoliło na postawienie następującej
tezy:
Rozbiory i spowodowany
przez nie układ stosunków
politycznych,
społecznych
i ekonomicznych
decydująco
wpłynęły
na ubiory ludowe Małopolski Północnej.
W szerszym, ogólnoetnologicznym
ujęciu, tezę tę można sformułować
następująco:
Jednym z głównych czynników \V rozwoju stroju ludowego jest układ polityczny,
panujący przez dłuższy czas na obszarze zamieszkałym
przez ludność używającą
odanego stroju.

�376

Kronika

SOCIET~

INTERNATlONALE

D'ETHNOLOGIE

ET DE FOLKLORE

(SIEF)

Ethnologische Kommission fUr Geschichte und Entwicklung der
europaischen Landwirtschaft. Informationen nr 1. 1967 r.
Historię powstania i działalności wymienionej
Komisji omówił w poprzednich
latach Wolfgang Jacobeit w belgijskim
czasopiśmie
"Volkskunde".
W skład jej
władz wchodzą: dr W. Jacobeit, Berlin, dr Tamas Hoffmann, Budapeszt, dr Ernesto
Veiga de Oliveira, Lizbona, dr Corneille Jest, Boulogne oraz dr Jaroslav Kramarik, Praha.
Pierwszy numer Informacji
określa zadania Komisji, ma ona przeprowadza(~
w poszczególnych
krajach
inwentaryzację
narzędzi
i technik
pracy dla badań
etnologicznych.
Badania te prowadzone
są w oparciu o jednolite kwestionariusze
i metody inwentaryzacji,
zjawisk kulturowych
i dokładnego określania chronologii.
W oparciu o taką dokumentację
Komisja chce stworzyć podstawę dla syntetyzujących studiów nad etnografią
Europy.
Poprzez jednolicie zorganizowane
kwestionariusze
'Komisja będzie się zwracała
do różnych krajów,
na plan pierwszy
zostały wysunięte
zagadnienia
zaprzęgu
bydlęcego. Na marginesie
warto dodać, że temat ten jest również opracowywany
w ramach Polskiego Atlasu Etnograficznego,
ukazała się też interesująca
rozprawa
B. Baranowskiego,
pt. Podstawowa
sila pociqgowa
dawnego
rolnictwa
w Polsce,
'wydana przez Instytut Historii Kultury Materialnej
PAN, Ossolineum 1966, s. 185.
W obrębie Komisji powstały
jeszcze w 1964 r. osobne samodzielne
sekcje,
zajmujące się historią i rozwojem europejskiego rolnictwa. Należy wyrazić zadowolenie, że wreszcie tworzy się organ centralizujący
badania nad kulturą materialną
całej Europy, istnieją bowiem w tej dziedzinie szczególne zaniedbania.
JG

MIĘDZYNARODOWA

UNIA NAUK ANTROPOLOGICZNYCH
I ETNOLOGICZNYCH
INTERNATIONAL
UNION OF ANTHROPOLOGICAL
AND ETHNOLOGICAL
SCIENCES

Nadesłany
przez Sekretarza
Generalnego
MUNAiE, prof. Lawrence
Kradera,
biuletyn
Nr 2/68 podaje do wiadomości
członków zapowiedzi
i zawiadomienia
o podjętych lub planowanych
pracach przez członków MUNAiE, wzroście liczby
członków,
przewidzianych
seminariach,
zjazdach,
kongresach,
wydawanych
lub
. płanowanych
przez komitety narodowe MlJNAiE publikacjach
itp.
Dotychczasowy
:skład 1 członkowski
MUNAiE powiększyć należy o nowych
członków:
Australia. The University of Sydney, Sydney, New South Wales; The University of
New South Wales, Kensington, New South Wales; Masquarie University, Eastwood,
New South Wales; University
of New England,
Armidale,
New South Wales;
Wollongong
University
College, Woli on gong, New South Wales; University
of
Melbourne,
Parkville,
Victoria;
Monash University,
Clayton,
Victoria;
Latrobe
1 Opublikowany

w Lud, t. LI,

cz. I, s. 235-242

i cz. II, s. 673-674.

�377

Kronika

University, Bundoora, Victoria; Australian
National University,
Canberra,
A.C.T.;
The University of Adelaide, Adelaide, South Australia; Flinders University, Bedford
Park, South Australia; University of Queensland, Brisbane, Queensland; University
College of Townsville, Townsville, Queensland;
University
of Tasmania, Hobart,
Tasmania; University
of West Australia,
Perth, West Australia;
The Australian
Museum, 6-8
College Str., Sydney, New South Wales; The South Australian
Museum, North Terrace, Adelaide, South Australia;
The Western Australian
Museum, Perth, West Australia; The Queensland Museum, Brisbane, Queensland; National Museum of Victoria, Melbourne, Victoria; Queen Victoria Museum and Art
Gallery, Launceston, Tasmania; The TasmanianMuseum
and Art Gallery, Hobart,
Tasmania.
Brazylia. Instituto do Planejamento
Pesquisa e Assessoramento
nas Ciencias do
Comportamento,
Rua General Osorio, Campinas, Estado de Sao Paulo, dyr. dr
Alfonso Trujillo Ferrari.
Czechosłowacja. Sekcja Antropologiczna,
Dr Vojtech Fetter, prezes, dr Jaroslav

Towarzystwo Muzeów Narodowych,
Suchy, sekretarz.

Włochy. Istituto di Antropologia "Giuseppe Sergi"
Universitarie, Roma, dyr. dr Venerando Correnti.
Meksyk. Graduate School of the Institute
lberoamericana,
dyr. dr Angel Pal erm.
Nigeria. Jos Museum,

Department

della Universita

of Social

of Antiquities,

Sciences

kurator

Praga.

di Roma, Citta

of the

Universidad

Mr. Allen Bassing.

Peru. Asociacion Peruana
de Antropologos;
Seminario de Antropologia
Instituto
Riva - Aguero, Pontificia Universidad
Catolica del Peru, Calle Lartega, Lima,
dyr. dr Julio Romani Torres; Departamento
de Antropologia, Facultad de Ciencias
Sociales, Pontificia Universidad
Catolica des Peru, Apartado 1761, Lima; Department of Anthropology at the Universidad
Nacional del Cuzco, Cuzco, Peru; Universidad Nacional Mayor de San Marcos, Facultad de Letras y Ciencias Humanas,
Departamento de Antropologia, Apartado, Lima, dyr. dr Jorge C. MueIIe.
Rumunia.

Academia

Urugwaj.

Instituto

Republicii
de Estudios

Socialiste,

Comisia

Superiores,

de Antropologie

Biblioteca,

Montevideo,

si Etnologie.
Constituyente

1711.

Seminaria,

sesje

naukowe,

zjazdy,

kongresy

Brazylia. 13-18 marca 1968 r.: "Napięcie i konflikt oraz zmiany społeczne w Brazylii".
Niemiecka Republika Federalna. 11-17 sierpnia 1968 r.: XXXVIII Międzynarodowy
Kongres Amerykanistyczny
w Sztutgardzie.
Rumunia. Wrzesień 1968: sympozjum,
"Naturalny
proces reprodukcji
populacji".
USA. 30 listopad - 3 grudnia 1967: 66 zjazd Amerykańskiego
Towarzystwa
Antropologicznego.
21-27
listopada
1968 r: 67 zjazd Amerykańskiego
Towarzystwa
Antropologicznego
(około 2400 członków).
Portugalia. Lipiec 1968 r.: Kor;gres współpracowników
Ethno!ogia
Europea.
Badania
Kiel - Chandigarh Projekt: Katedra Antropologii Uniw. Panjab (Indie) wspólnie
z Inst. Antropol. Uniw. w Kolonii (NRF) podjęli badania nad adaptacją
fizyczną
ludności w Himachal Pradesh, mieszkającą
w zróżnicowanych
warunkach
klimatycznych. Może to być wielki wkład do poznao.ia podstawowych
procesów bio-

�378

Kronika

logicznych, odnoszących się do ludzkich możliwości przystosowania
trwać będą 2 lata (1967-1968) i są finansowane
przez Niemieckie
Badawcze (Deutsche Forschungsgesellschaft).

się. Badania
Towarzystwo

Yale Chandigarh
Projekt: Yale University
Peabody Museum (USA) wspólnie
z Katedrą Antrop. Uniw. Panjab prowadzić będą badania o charakterze
penetracyjnym, w celu wykrycia
śladów istot człekokształtnych
w skałach z okresu
miocen-pliocen w górach Siwalik. Badania (2 lub 5 letnie) finansować będą Smithsonian Foreign Currency Programme
i U. S. National Science Foundation.
Rumunia. Academia Republicii Socialiste, Comisia de Antropologie
si Etnologie.
Projekt organizacji kompleksowych badań, "Żelazne bramy", w antropologii i etnologii.
Nowe czasopisma
Brazylia:

i wydawnictwa

Antropological,
rocznik Brasilian Union of Anthropological
and
Ethnological Sciences. Obejmuje: antropologię,
etnologię i nauki społeczne w Brazylii.
Dania: Tools and Tillage.
Czasopismo poświęcone historii narzędzi rolniczych.
Meksyk: Biblioteca deI Estudiante en Ciencias Sociales. Wydawnictwo seryjne, podstawowa lektura dla studentów
różnych dyscyplin naukowych. Jako
tom pierwszy wydano: Angel Palerm: Introduccion
a la teoria etnoSumula

logica,

1967.

Humunia:

Yearbook

for

Do druku

przygotował:

Ethnology.
Konrad

Wypych.

PROTOKOŁ
z XLI Walnego Zgromadzenia
członków Polskiego Towarzystwa
odbytego w dniach 21-23 października
1966 r. w Pałacu Kultury

Ludoznawczego,
w P ozn a n iu

Na całość XLI W. Z. złożyły się sekcja naukowa i sesja organizacyjna,
a dopełnieniem była wycieczka krajoznawcza
po Ziemi Wielkopolskiej.
Na Zjazd przybyło około 200 osób z różnych Oddziałów PTL.
XLI Walne Zgromadzenie
otworzyła prof. dr Maria Frankowska
w imieniu
organizatorów
Zjazdu i gospodarzy terenu. Po przemówieniu
powitalnym zaproponowała wybór przewodniczącego
obrad podając w imieniu Zarządu kandydaturę
prof. dr B. Olszewicza, który został wybrany na to stanowisko burzliwą aklamacją.
Prof. dr Olszewicz zaprosił do Prezydium przedstawicieli
władz politycznych,
administracyjno-terenowych
i przedstawicieli
świata naukowego, których zebrani
przywitali oklaskami.
Przemówienie
powitalne
w imieniu Rektora
UAM w Poznaniu
wygłosił
prof. dr J. Burszta. Podkreślił on, że XLI W. Z. PTL w Poznaniu jest sejmikiem
kulturalnym
PTL dla uczczenia 1000-lecia Państwa Polskiego, w którego dziejach
Ziemia Wielkopolska odegrała poważną rolę. Również i w pracach PTL przedstawiciele tej ziemi mają poważny udział. Współzałożyciel i pierwszy prezes PTL,
Antoni Kalina, pochodził z Wielkopolski, a i obecny prezes PTL prof. Olszewicz

�Kronika

379

w Poznaniu zdobył ostrogi naukowe i zwic1zany jest z Wielkopolską.
Na zakończenie swego przemówienia
życzył uczestnikom
XLI W. Z. pomyślnych
obrad.
Sesje; llLlUkową zainaugurował
prof. dr J. Burszta swym wykładem pt. Regionalne monografie etnograficzne
problemy i metody badań.
O godz. 12'''' odbyło się otwarcie wystawy książki etnograficznej
w Bibliotece
Głównej UAM w Poznaniu.
Sesję popołudniową
tego dnia wypełniły 2 wykłady. Prof. dr Kazimiera
Zawistowicz-Adamska
wyglosiła wykład pt. Osiągnięcia i postulaty badawcze w badaniach etnograficznych
nad regionem łódzkim. Doc. dr Anna Kutrzeba-Pojnarawa omówiła Zagadnienia
i metody badań regionu etnograficznego
(na przykładzie Mazowsza).
Przedpołudnie
drugiego dnia sesji naukowej
wypełnił referat
dra Zbigniewa
BiaIego, przedstawiajw'y
w formie komunikatu:
Badania monograficzne
kultury
ludowej w Karpatach
Polskich oraz dyskusja nad wygłoszonymi
referatami.
ObrClc1om przewodniczyli
kolejno: prof. dr Olszewicz, prof. dr Zawistowicz-AdClmska, doc. dr M. Frankowska,
prof. dr Burszta, prof. dr Znamierowska-Prufferowa.
W dyskusji nar:! referatami
pierwszy zabrał głos doc. dr Tadeusz Wróblewski.
Stwierdził,
po wysłuchaniu
wszystkich
wykładów
i referatów
zjazdowych,
że
wszystkie naświdJały
problemy monografii regionalnych
i zajmowały się metodyką
opracowal1 takich monografii, poświęcając znaczną część dociekań natury metodologicznej określeniu samego regionu. Na tle tych referatów nasuwa się wiele wątpliwości metodologicznych,
których nie poruszono, a które nasuwają się etnografowi na każdym niemal kroku. Dużą trudność
sprawia
brak ścisłych definicji
pojęć używanych w etnografii np. postęp i rozwój, cywilizacja i kultura. Istnieje
wprawdzie ponad 300 definicji kultury,
ale to bynajmniej
nie ułatwia sytuacji
etnografowi. Jedni za przedmiot badań w kulturze uznają obiektywną
rzeczywistość kulturalną,
wytworzoną
przez ludzkość niezależnie
od poszczególnych
jednostek ludzkich, w którą one wchodzą z chwilą urodzenia
i którą opuszczają
z chwilą śmierci, inni zaś za przedmiot badań biorą właśnie zachowanie się jednostek w konkretnym kontekście kulturowym. Każda postawa wymaga odmiennych
metod badawczych.
Czy jest słuszne, że do badań obiektywnej
rzeczywistości
przyjmuje się metody psychologiczne, używane przez socjologów do badania postaw
ludzkich w odniesieniu do zjawisk. Etnografia nie daje dotąd wyrażnego określenia tych spraw. Sama bowiem etnografia
- zdaniem dyskutującego
- nie jest
adekwatnie
określona i budzi wątpliwości.
Mówimy, że badamy kultury, a tytuł
n:Jszej dyscypliny głosi, że opisujemy ludy. A jak pojmujemy
kulturę?
Czy monicznie, czy pluralistycznie.
Jeśli pluralistycznie,
to jaka jest "differentia
specifica"
odróżniająca
od siebie te kultury. Czy kultura
regionu może być porównywana
z sąsiednimi
"al pari", czy na zasadzie podporządkowania.
Badając pogr;micze
polsko-niemieckie,
spotkał szereg elementów
kulturowych
po jednej
i drugiej
stronie, mimo pewnych różnic w cechach drugo- i trzeciorzędnych.
Z tego wniosek,
że struktury polskiej i niemieckiej kultury są podporządkowane
większej jednostce
kulturowej.
Przygotowując
monografię
regionalną
musimy więc metodologicznie
założyć, jak będziemy porównywać i podporządkowywać
daną strukturę w stosunku
do kultur sąsiednich.
W dalszym ciągu swej wieloproblemowej
wypowiedzi zatrzymał się dyskutant
nad zagadnieniem
przenikania
elementów
kultury
ludowej w kulturę
miejską.
IvIówimy o urbanizacji
wsi i przeobrażeniach
kultury
ludowej
na wsi, a nie
dostrzegamy,
w każdym razie zbyt mało uwagi poświęcamy
równie ciekawemu
zjawisku przenikania wielu elementów kultury ludowej do miast wraz z ludnością

�380

Kronika

wiejską, przenoszącą się żywiołowo ze wsi do miastn. Gdyby ustalić pochodzenie
społeczne ludności naszych miast, to widzielibyśmy,
że około 800/0 dzisiejszych
mieszkańców miast pochodzi ze wsi.
Zakończenie swych uwag dyskusyjnych
poświęcił doc. dr T. Wróblewski metodzie kartograficznej
i roli atlasów etnograficznych.
Na podstawie doświadczeń
stwierdza,
że linearne
wykreślenie
granic regionalnych
metodą kartograficzną
jest niemożliwe, gdyż przedmiot jest ruchliwy i zasięgi wielu zjawisk są zmienne.
Atlasy etnograficzne,
rewelacja
końca XIX w. i pocz. XX w., nie spełniły tych
nadziei, jakie z nimi łączono. Nie należy jednak z tej metody rezygnować, gdyż
jakkolwiek
na małych przestrzeniach
nie daje ona czytelnych
rezultatów,
to
jednak dość wyra żnie wyznacza większe struktury
kulturowe.
Całość swego wystąpienia zakończył T. Wróblewski apelem o precyzyjne uściślenie pojęć, którymi
się posługujemy.
Prof. dr Topolski zwrócił uwagę na to, że w referatach
sporo miejsca pOSWlęcono uściśleniu pojęcia "region", a zbyt mało powiedziano o samej monografii.
Podkreśla,
że pełna monografia
musi być opracowana
integralnie,
musi ona odpowiadać nie tylko na pytania faktograficzne,
ale i eksplikacyjne,
musi w równym
stopniu uwzględniać
rodowód historyczny
(moment genezy) jak i funkcje opisywanych zjawisk, czyli ich miejsce w strukturze.
Trzeba od początku badań mieć
świadomość ~holistyczną, integralną
i n~motetyczną. Trzeba zrehabilitować
monografie wsi. Dawne wzory bujakowskie
zostały w okresie międzywojennym
splycone, gdyż nie umiano sobie metodologicznie
poradzić. Monografie malych społeczeństw
lokalnych
pozwalają
najlepiej
uwzględnić
postulat
integralności
metodologicznej
i merytorycznej.
W PAN powstaje podkomisja
do badań monografii wsi. Na zakończenie
prof. Topolski pochwala
tematykę
sesji naukowej,
stwierdzając,
że wychodzimy już z etapu pospiesznych syntez. Następny etap to
sięganie do żywego materiału,
którego poznanie doprowadzi do syntezy bardziej
pogłębionej.
Prof. dr Kazimiera
Zawistowicz-Adamska
wyraża zadowolenie, że prof. Topolski pochwala monograficzne
badania wsi. Stwierdza, że metody badań dostosowujemy do konkretnych
warunków i potrzeb. Np. w jednych wypadkach konieczna jest metoda statystyczna,
w innych nie. Są badania, które muszą być przeprowadzone stacjonarnie,
badania poszerzone można natomiast
przeprowadzić
metodą ankietową.
Podkreśla
konieczność
weryfikowania
w terenie
urzędowych
danych statystycznych,
które jak wykazały sprawdzenia,
w wielu wypadkach są
mylne. Monografie terenowe muszą być związane z życiem i oparte o konkrety,
a nie mogą być mechaniczną
rekonstrukcją,
wyrwaną
z życia. Tylko przez
analizę
żywego materiału,
przez monografie
odzwierciedlające
życie, możemy
dojść do adekwatnej
syntezy naukowej.
Dr Olga Gajkowa na tle wypowiedzi doc. Wróblewskiego
ostrzega przed niedocenianiem
metody kartograficznej.
Zapewne, że lekcja kartogramu
na małych
obszarach niewiele nam daje, ale na większych obszarach objaśnia nam więcej
i daje to, czego nie potrafimy
pokazać tak wyrażnie innymi metodami. Musimy
się więc zgodzić, że metoda kartograficzna
jest jedną z wielu metod w warsztacie
etnografa, ale bynajmniej
nie najpośledniejszą.
Nie bez racji allasy etnograficzne
są w centrum zainteresowania
tak w krajach obozu socjalistycznego,
jak i w krajach kapitalistycznych.
Zapewne, że świadomość nie da się w kartogramie
ująć,
ale od tego są monografie, by dać pełny obraz zjawisk kulturowych.
W dalszym ciągu swej wypowiedzi
dr Gajkowa
poruszyła
kilka aspektów
"regionu", przypomniała
podział Polski na grupy etnograficzne w ujęciu Bystronia,
a następnie
zatrzymała
się nad przemianami
zachodzącymi
w kulturze ludowej

�Kronika

381

w związku z urbanizacją
i nad rytmem tych przemian, kończąc wnioskiem,
że
unowocześnienie
wsi nie likwiduje przedmiotu
badań etnograficznych.
Dr Kukier zwraca uwagę, że przy określaniu regionu należy uwzględnić między
innymi relację tegoż regionu do nadrzędnej
całości. Ważną rzeczą jest również,
by przy rozgraniczaniu
regionów brać pod uwagę to co zalecał Bystroń, a mianowicie uwzględniać samookreślenie
i poczucie odrębności mieszkańców.
Mgr Jadwiga Grodzka dzieli się swoimi spostrzeżeniami
nad zmianami
zachodzącymi we współczesnej wsi. Zwraca uwagę, że zbyt mało etnografia zajmuje
się kulturą duchową, że wieś zamyka się przed obcym ze swoim życiem wewnętrznym, podobnie zresztą jak obserwuje się to i wśród innych warstw społecznych.
Stwierdza, że przez postęp techniczny i bodżce ekonomiczne bynajmniej
nie rozładowaliśmy kompleksu niższości w świadomości wieśniaków,
stąd nawet w bogatych wsiach, gdzie chłop ma i telewizor i auto nie idzie się w kierunku
zatrzymania dzieci na ojcowskim warsztacie pracy, ale dąży się do tego, by wszystkie dzieci mogły się wykształcić na urzędników, by mogły odejść ze wsi do innych
zawodów. Uważa, że zbyt mało jest wysiłku społecznego, by ten kompleks przezwyciężyć i rozładować w świadomości tak ludności wiejskiej, jak i całego społeczeństwa. Jako kuriosum podaje słyszane współcześnie w pociągu słowa "patrz
chamy już orzą i sieją". Uważa również, że prześmiewki
mądrości sołtysa Kierdziołka są odbierane jako ośmieszanie sołtysa w ogóle i jako drwina z chłopa.
Godne zastanowienia
się jest również zjawisko obserwowane
w bibliotekach
wiejskich. Czytają starsi i młodzież szkolna, a młodzież pozaszkolna stroni od książki.
Tego zjawiska nie można lekceważyć.
Ciekawym procesom ulega również wieś
w związku z wchodzeniem w orbitę wielkiego przemysłu. Tak np. wieś łęczycka
wchodzi w nową fazę rozwoju w związku z rozwojem w tym terenie górnictwa.
Prof. dr B. Olszewicz nawiązuje do referatów
i dyskusji. Pokazuje na materiale geograficznym, że rozgraniczenie
regionów nie jest sprawą tak prostą jakby
się wydawało. Mało też mamy monografii
geograficznych.
Geografia
regionalna
rozwinęła się bardzo dobrze we Francji, gdzie istnieją wyrażne jednostki geograficzne o wyraźnie odrębnej strukturze
i o historycznym
usankcjonowaniu
podziału
według cech morfologicznych. U nas geografowie nie wypowiedzieli się ostatecznie
co do podziału Polski na regiony geograficzne
i ten brak odczuwa się również
i w etnografii. Etnografowie
powinni pobudzić geografów, by brak ten zapełnili
nowymi opracowaniami
Geografii Polski. Jest nowa historia Polski, a brak dotąd
nowej geografii Polski. Niezbyt szczęśliwe w skutkach
jest również oddzielenie
geografii od etnografii.
Geografia
raczej winnaby
się znajdować
wśród nauk
humanistycznych.
W sprawie metody kartograficznej
w etnografii
prof. dr Olszewicz starał
się rozwiązać wątpliwości
doc. Wróblewskiego
popierając
swymi argumentami
stanowisko jakie zajęła w tej sprawie dr Olga Gajkowa. Poddał w wątpliwość
nieuzasadnione
historycznie, a sztucznie lansowane nie przez naukowców nazewnictwo regionalne tego typu jak "ziemia łódzka", czy "ziemia bydgoska". Takich
ziem nie było i za poprawniejsze
uważa określenia
"region łódzki", czy "region
bydgoski" itp.
Doc. dr Anna Kutrzeba-Pojnarowa
wypowiada się za hasłem prof. dr Topolskiego, że należy prowadzić całościowe badanie społeczności wiejskiej
i opracowywać monografie integralne,
bez wszelkich
okaleczeń opisywanego
przedmiotu
badań. Oświadcza, że dotychczasowe monografie regionalne, w tym pełnym słowa
znaczeniu, właściwie monografiami
nie były. Region winien obejmować
zwartą
społeczność, a nie może być dowolnym konglomeratem
różnych struktur
arbitralnie zespolonych w sposób narzucony. Ostrzega również, by słowa urbanizacja
nie

�382

Kronika

używać dziś w znaczeniu zrównanie wsi z miastem, lecz jedynie dla nazwania
kierunku zmian na wsi. Urbanizacja
to proces długi i jak nie od razu Krakow
zbudowano, tak też nie zmieni się wieś w miasto po wielu choćby przemianach
cywilizacyjnych.
Te przemiany
jednak symbolizują
nam kierunek przemian kultury wiejskiej, których intensywność
zależy od wielu czynników i badacza terenowego wykrycie
tych czynników
żywo pasjonuje.
Odcina się od stanowiska
jakoby już kończył się przedmiot etnografii wraz z kulturą tradycyjną, bo właśnie
zderzenie kultur i tworzenie się nowych układów i nowych wartości w walce
ze starym i jego twórczym
wykorzystaniu
stanowi bardzo ciekawy przedmiot
badań.
Mgr Maria Suboczowa wraca jeszcze do omawianego już kilka razy problemu
urbanizacji
wsi. Podkreśla,
że urbanizacja
nie polega na samym nasyceniu wsi
techniką, ale przede wszystkim na przejmowaniu
przez wieś miejskich
wzorów
życia. Stwierdza również, że jak wszystko na świecie, tak i region nie jest czymś
statystycznym
i stałym i już nasze doświadczenia
minionego dwudziestolecia
potwierdzają
jego zmienność.
Dr Anna Kowalska-Lewicka
nawiązując do omawianej w referatach i dyskusji
współpracy wielu dyscyplin nad monografią
integralną,
wypowiada się za wykorzystywaniem
dorobku innych dyscyplin przez samodzielne ich opanowanie przez
etnografów, a nie uważa za szczęśliwe dawanie zleceń usługowych przedstawicielom innych dyscyplin naukowych.
Jeśli historycy Iwrzystają
samodzielnie z naszego dorobku, my możemy z ich, a to da nam większą samodzielność.
Prof. dr Maria Znamierowska-Prilfferowa
podkreślając
korzyści
płynące
z sesji poświęconej problemom metodologicznym
zwraca uwagę na dużą rolę skansenowskich muzeów na wolnym powietrzu. Uważa, że jest jeden z ważkich elementów utrwalenia
żródeł historycznych.
Prof. dr Jadwiga Klimaszewska
zwraca uwagę, że brakami monografii dziewiętnastowiecznych,
a nawet w większości dwudziestowiecznych
było nastawianie
się na relikty
i szukanie
przede wszystkim
przeżytków
w kulturze
ludowej.
Obecnie jesteśmy zgodni, że badamy przeszłość i terażniejszość.
Istnieją opracowania kładące większy nacisk na przeszłość, inne na teraźniejszość,
żadne jednak
nie pomija drugiej części problematyki.
Stwierdza,
że nie mn stałych prawidłowości w powiązaniu
zjawisk kulturowych
i relacje te muszą być każdorazowo
pokazane w konkretnych
warunkach,
w konkretnym
wycinku życia.
Prof. dr Stanisłw Bąk podkreślając
wymogi stawiane monografii integralnej
stwierdza,
że pełnej monografii
nie prędko się doczekamy. Wykazał, ilustrując
swe wypowiedzi
konkretnymi
przykładami,
że obok innych dyscyplin etnograf
musi współpracować
z dialektologiem.
Bez pomocy dialektologa
nie będzie mógł
interpretować
żródeł językowych, które dają nam pierwszorzędne
informacje.
Prof. dr Feliks Markowski, wskazując na szybkie tempo przeohrażeń, zachodzące w naszych wsiach, uważa, że wbrew temu, co powiedziała
dr Lewicka,
powinniśmy dawać zlecenia i dzielić się pracą z przedstawicielami
innych dyscyplin pokrewnych.
Zwraca uwagę, że w pracach etnograficznych
brak przeważnie
wprowadzenia
archeologicznego,
które powinien napisać nie sam etnograf, lecz
właśnie dobry archeolog. Wskazuje jak ważnym dla kultury ludowej jest budownictwo, które przecież stwarza ramy dla innych zjawisk kulturowych,
a jednak
etnografowie
sami nie potrafią prawidłowo przedstawić tych problemów, nie dają
właściwych rysunków, któreby jasno ilustrowały
tekst i dlatego powinni dać zlecenie architektom.
Zwraca uwagę również na niewłaściwe
używanie
terminów,
dotyczących budownictwa,
np. nie powinno się mówić o "szalowaniu ścian", lecz
o "deskowaniu",
powinno się mówić "budownictwo
szkieletowe",
a nie "budow-

�Kronika

383

nictwo ryglowe", nie buduje się "z drzewa", lecz "z drewna", nie istnieje fundament drewniany, lecz "podwalina",
która jest "łączona", a nie "wieńczona".
Dla zapewnienia ochrony zabytków kultury ludowej popiera starania o muzea
na wolnym powietrzu i rzuca hasło, które powinno nasze Towarzystwo Ludoznawcze popularyzować i dążyć do jego realizacji. "Przynajmniej
20 skansenów w Polsce
na początek drugiego 1000-lecia Państwa Polskiego".
Prof. dr Józef Burszta podsumowując
sesję naukową podziękował za referaty
i dyskusję, która poszerzyła i uzupełniła
rozważania
metodologiczne
referatów.
Zdaliśmy sobie sprawę jak z różnych stron można patrzeć i charakteryzować
region i jak różne elementy go wyznaczają. Uświadomiliśmy
sobie, że w naszych
czasach nie możemy brać terenów wyznaczonych
schematycznie
według jakichś
układów typologicznych, ale badać musimy żywe społeczności, stanowiące całości
społeczno-kulturowe.
Przedstawione
tu komunikaty
o stanie badań w naszych
ośrodkach etnograficznych
dają nam podstawę do przekonania, że etnografia polska
jest na dobrej drodze.
Sprawy

organizacyjne

Przewodniczyła

XLI W. Z.

obradom

prof. dr Maria Znamierowska-Priifferowa.

Część organizacyjna
XLI W. Z. PTL obejmowała:
1. Otwarcie
i zatwierdzenie
porządku
obrad. 2. Wspomnienie
o zmarłych
w ciągu ostatniego roku członków PTL. 3. Odczytanie
i przyjęcie
protokołu
z XL WZ, odbytego w Przemyślu, 4. Wybór komisji wnioskowej. 5. Sprawozdanie
Zarządu Głównego PTL za rok 1965/66. 6. Sprawozdanie i wnioski GKR. 7. Sprawozdania Oddziałów PTL. 8. Dyskusja nad sprawozdaniami.
9. Zatwierdzenie
bilansu,
sprawozdall i wniosków GKR. 10. Uchwalenie
planu pracy i budżetu na rok
1966/67. 11. Uchwalenie wniosków przedłożonych
przez wybraną
komisję wnioskową. 12. Zamknięcie Walnego Zgromadzenia.
Ad 1. Zebranie otworzyła przewodnicząca
prof. Priifferowa, a odczytany przez
nią podany wyżej porządek dzienny został przyjęty bez zmian.
Ad 2. Prof. dr Bąk wygłosił wspomnienie
o zmarłym w ostatnim roku pro··
fes orze dr Tadeuszu Milewskim, po czym zebrani uczcili Jego pamięć chwilą
milczenia.
Wspomnienie
o redaktorze
Banaczkowskim,
zasłużonym
członku
Oddziału
Warszawskiego wygłosił mgr Makuiski, po czym zebrani uczcili pamięć zmarłego
chwilą milczenia.
Ad 3. Przeczytany
przez mgra Kaleciaka protokół z poprzedniego
Walnego
Zgromadzenia, odbytego w Przemyślu, przyjęto bez zmian jednomyślnie.
Ad. 4. W głosowaniu
jawnym przyjęto wybór komisji wnioskowej
w następującym składzie: prof. prof. Maria Priifferowa,
Stanisław Bąk, Anna Kutrzeba-Pojnarowa, dr dr Anna Lewicka, Stanisław Błaszczyk, Maria Suboczowa.
Ad. 5. Sprawozdanie
Zarządu Głównego PTL z poszczególnych dziedzin działalności odczytali:
a) ogólno-organizacyjne
mgr Suboczowa; b) finansowe prof. dr Bąk;
c) redakcji DWOK - prof. dr Burszta; d) redakcji LL - prof. Priifferowa.
Ad. 6. Sprawozdanie
i wnioski GKR odczytał dr Longin Malicki.
Ad 7. Ponieważ
Oddziały
nadesłały
szczegółowe
sprawozdania
na piśmie,
a ograniczenie czasem nie pozwalało na odczytywanie
ich w całej rozciągłości,
ustalono, by przedstawiciele
Oddziałów
podali w skrócie najważniejsze
dane
o swoim Oddziale, by nie zająć na jedno sprawozdanie
więcej niż 5 minut.
Sprawozdanie z Oddziału Gdańskiego złożył dr L. Malicki, z Katowic mgr Jan
Hutka, z Kielc nie było nikogo, z Krakowa złożyła sprawozdanie mgr Łopuszańska.

�384

Kront",a

W imieniu Oddziału Limanowskiego
złożył krótkie sprawozdanre mgr Kaleciak, obok
sprawozdania
ze swego Oddziału w Mszanie Dolnej. Z Lublina przedłożył sprawozdanie mgr Olesiejuk, z Łańcuta - dyrektor Jan Micał. Sprawozdanie
Oddziału
Łódzkiego
przedstawiła
mgr Lechowa,
z Olsztyna dr Klonowski,
z Opola
mgr Kaleciak, z Przemyśla mgr Lew, z Poznania mgr Linette, z Sanoka mgr Kaleciak, ze Szczecina - mgr Kaleciak, z Torunia prof. Prufferowa,
z Warszawy
mgr MakuIski, z Wrocławia dr Pawłowska, z Zakopanego mgr Kaleciak.
Ad 8. W dyskusji
nad sprawozdaniami
zabrała głos prof. Prufferowa
wykazując, że trudności finansowe hamują pracę statutową
Oddziałów i że to ograniczenie mniej lub więcej odbiło się na pracy wszystkich
Oddziałów. Prezes PTL
prof. Olszewicz wyjaśnił, że Zarządem nie kieruje sknerstwo
ani skąpstwo, lecz
twarda konieczność zmusza do daleko idących oszczędności. W miarę polepszania
się sytuacji finansowej
Towarzystwa
i Oddziały otrzymają
większe fundusze na
działalność statutową.
Wyjaśnił również, że wnioski Głównej Komisji Rewizyjnej
są słuszne, lecz stają się nieaktualne,
gdyż budynek, w którym mieszczą się agendy
PTL idzie do kapitalnego remontu, przy czym zostaną według zapewnienia rektora
zabezpieczone potrzeby naszego Towarzystwa.
Ad. 9. Walne Zgromadzenie
jednomyślnie
zatwierdziło
bilans i sprawozdania
Zarządu, GKR i Oddziałów PTL.
Ad. 10. Problemy
planu pracy i budżetu na rok 1966/67 referował mgr Nienartowicz.
Budżet nie może być jeszcze przedstawiony
w realnej postaci, gdyż
P AN nie dała odpowiednich limitów. Postanowiono tedy upoważnić Zarząd do opracowania budżetu stosownie do możliwości limitowych, zalecając, by nie ograniczać
działalności statutowej lecz starać się utrzymać ją przynajmniej
na dotychczasowym
poziomie, natomiast działalność wydawniczą modyfikować
w granicach możliwości
finansowych i uzyskiwanych
dotacji. Uchwałę przegłosowano
jednomyślnie.
Ad. 11. Uchwalenie
wniosków - w imieniu komisji wnioskowej przedstawiła
Walnemu Zgromadzeniu
zebrane wnioski doc. dr Kutrzeba-Pojnarowa.
1. Przyjąć na członków honorowych PTL: a) prof. dr Saulo Haltsonena z Helsinek,
b) prof. dr Christo Vakarelskiego
z Sofii. Wniosek przyjęto przez aklamację.
2. Pozostać przy zaprowadzonym
w ostatnim roku sposobie centralnego ściągania
składek. Przegłosowano
większością głosów.
3. Popularyzować
dorobek naukowy PTL i prace Towarzystwa przez prasę i radio.
Przegłosowano
jednomyślnie.
4. Otaczać opieką i chronić przed zniszczeniem ginące zabytki kultury ludowej
i inicjować zakładanie nowych muzeów, w tym także muzeów na wolnym powietrzu. Przegłosowano
jednomyślnie.
5. Na wniosek Oddziału Łódzkiego XLII Walne Zgromadzenie PTL w 1967 r. przeprowadzić w Łodzi. Przyjęto przez aklamację.
6. Walne Zgromadzenie
dziękuje Oddziałowi
Poznańskiemu
za trud i wysiłek
poniesiony dla przygotowania
XLI W. Z. Przyjęto przez aklamację.
Wniosku redakcji
"Literatury
Ludowej"
o przyznanie
etatu pracownika
redakcyjnego nie głosowano, lecz rozpatrzenie
go i załatwienie
w myśl obowiązujących
przepisów zostawiono Zarządowi Gl. PTL.
Ad. 12. Zamknięcia
zebrania organizacyjnego
dokonała prof. dr Maria Prufferowa. Podziękowała
za udział wszystkim uczestnikom zjazdu a szczególniejsze wyrazy podzięki skierowała do organizatorów
i gospodarzy W. Z. - Oddziału Poznańskiego.
Dopełnieniem XLI W. Z. w Poznaniu była jednodniowa wycieczka autokarowa na
trasie Poznań-Szreniawa-Zbąszyń-Babimost-Leszno-Poznań,
w której wzięla
udział większość uczestników
Walnego Zgromadzenia.

�385

Kronika

W ten sposób trzydniowy
końca.
Poznań,

program

XLiI W. Z. w Poznaniu

został wypełniony

do

24. X. 1966 r.

mgr

Piotr

dr B. Otszewicz
i I przewodniczący
W. Z.

prof.

Kaleciak

prezes

protokolant

PROTOKOŁ
z XLII

Walnego Zgromadzenia
odbytego w dniach

członków Polskiego
21-22 października

Towarzystwa
Ludoznawczego,
1967 r. w Ł o d z i

Dnia 21 października 1967 r. prof. dr Kazimiera Zawistowicz-Adamska
dokonała
otwarcia XLII Walnego Zgromad2ienia. Po powitaniu zebranych i zawiadomieniu
o stratach w szeregach PTL, jakie spowodowała śmierć członków: doc. dra Adama
Chętnika, Józefa Jurka, Józefa Koniecznego i Bogusława Kowalca, prof. Zawistowicz-Adamska
zaproponowała
na przewodniczących
W. Z. prof. dra W. Hejnosza
z Torunia i doc. dra T. Wróblewskiego z Poznania. Wyboru dokonano przez aklamację.
W imieniu Prezydium prof. Hejnosz odczytał proponowany przez organizatorów
porządek obrad: 1. Odczytanie i przyjęcie protokołu z XLI W. Z., odbytego w 1966 r.
w Poznaniu. 2. Wybór komisji. 3. Sprawozdanie
Zarządu Głównego za okres 3-letniej kadencji. 4. Sprawozdanie Oddziałów. 5. Sprawozdanie
i wnioski Głównej Komisji Rewizyjnej. 6. Dyskusja. 7. Zatwierdzenie
bilansów, sprawozdań i wniosków
Głównej Komisji Rewizyjnej oraz udzielenie absolutorium
Zarządowi Głównemu.
8. Uchwalenie planu pracy i budźetu na rok 1968. 9. Uchwalenie wniosków, przedłożonych przez komisję wnioskową.
10. Wybór członków Zarządu
Głównego
i Głównej Komisji Rewizyjnej oraz Sądu Koleżeńskiego PTL na okres następnych
3 lat. 11. Zamknięcie Walnego Zgromadzenia.
W dyskusji nad porządkiem dziennym, na wniosek prof. dra Stanisława Bąka,
skreślono punkt 4 (sprawozdania Oddziałów), gdyż sprawozdanie
Sekretarza
Generalnego obejmuje całość. Na wniosek dra W. Sobisiaka punkt 2 (wybór komisji)
przesunięto na punkt 1.
Ad. 1. Do komisji
mandatowo-skrutacyjnej
zostali
wybrani
jednomyślnie:
dr B. Bazielich, dr J. Kamocki, mgr Sto Chmielowski i mgr A. Oleszczuk.
W skład komisji matki weszli wybrani
jednomyślnie:
prof. dr Fr. Wokroj,
doc. dr T. Wróblewski, mgr K. Różanowski, mgr Z. Neyman, dr K. Pietkiewicz,
dr L. Malicki, dr R. Kukier, dr Fr. Klonowski i dr J. Bohdanowicz.
Do komisji wnioskowej wybrano jednomyślnie:
dra Z. Jasiewicza, dr W: Kwaśniewicza, mgr M. Polakiewicz.
Ad. 2. Protokół z XLI W. Z. przeczytał
mgr Piotr- Kaleciak. Protokół przyjęto
jednomyślnie.
Ad. 3. Sprawozdanie
ogólne za lata 1964-67 w mieniu Zarządu Gl. złożył Sekretarz Generalny Ignacy Kuźniewski. Sprawozdanie finansowe za ten okres przedstawił Skarbnik Towarzystwa prof. dr St. Bąk.
Ad. 5. Sprawozdanie
i wnioski
Głównej
Komisji
Rewizyjnej
odczytał
mgr St. Błaszczyk. Wnioski kończyły się sugestią, by W. Z. udzieliło ustępującemu
Zarządowi absolutorium.
25 -

Lud,

t. LII

�z działalności

statutowej

Suma

mgr

A.

Nienartowicz

Gł. Księgowy

bilansowa

._--_._--_. -------

obrotowych

Zmniejszenie

7

środków

Zyski
nadzwyczajne
niewyodrębnionej
działalności
gospodarczej

za 1966 r.

: l 808 143,60 ':
I

Ii

I

I
I

507928,39
I

,i

I

;i

il

'I

4

3

2

statutowej

Treść

Komitetu

Zarządu
Kolbergowskiego

Głównego

Suma

Prof.

bilansowa

dr

Stanisław

Skarbnik

------

Straty nadzwyczajne
niewyodrębnionej działalności gospodarczej

Koszty akcji i zadań zleconych

-

-

Koszty niewyodrębnionej
działalności
gospodarczej
(wydawniczej)

il-l-~~~;~-~~ałalności
'I

30050,-

5293,-

400000,-

470000,-

55930,-

162273,20

164070,01

12599,-

I

wyników

Suma
Lp.
_-,--_z_ł_o_ty_c_h_:i
,

Rachunek

miesz-

6

dodatki

Kołbergowskiego

przejściowe

dla Komitetu

-

Głównego

zleconych

Dotacja na
kaniowe

dla Zarządu

-

z P.A.N.

Dotacja

i zadań

Kolbergowskiego

z akcji

Komitetu

-

Głównego

Dochody

Zarządu

-

Dochody z niewyodrębnionej
działalności gospodarczej
(sprzedaż
wydawnictw)

Dochody

Treść

5

4

3

2

Lp.

Dochody

Bqk

11 808 143,60

10668,34

32 100,40

1023919,17

444835,25

296620,44

. Suma
złotych

Wydatki

l'&gt;

~

;l

c

..•~

�Kronilca

387

Ad. 6. W dyskusji nad sprawozdaniami
zabrali głos: doc. Wróblewski, prof.
M. Znamierowska-Priifferowa,
dr Sto Świrko, dyr. W. Babinicz, dr O. Gajkowa,
mgr A. Nienartowicz, prof. dr J. Gajek, mgr B. Gawin, mgr St. Lew, prof. sto Bąk.
Doc. Wróblewski mówił o trudnościach
finansowych
Towarzystwa,
o wydawnictwach PTL oraz o pewnych nieporozumieniach
personalnych, które winny zniknąć,
by była stosowniejsza atmosfera do pracy. Prof. Priifferowa podkreśliła osiągnięcia
PTL oraz trudności wynikające ze zbyt skromnej liczby etatów. Setki ludzi winny
brać udział w badaniach i należy wciągnąć w te prace więcej ludzi młodych.
Apeluje o wzmożenie tempa prac i o większą solidarność w szeregach Towarzystwa.
Dr Swirko zabrał głos w sprawie "Literatury
Ludowej" uważając, że sprawozdanie Głównej Komisji Rewizyjnej jest niedomówione i krzywdzące dla "Literatury Ludowej" i jej Redakcji. Przypomniał, że Redakcja ta zdobywa znaczne kwoty
na poszczególne pozycje i to tak z Ministerstwa Kultury i Sztuki jak i od władz
terenowych. Jednak Zarząd Główny nie może pozostawiać swojego przecież wydawnictwa bez regularnych
dotacji, które są zapreliminowane
w budżecie. Stawia to
bowiem Redakcję w niezwykłych trudnościach
i utrudnia prawidłowy
rytm wydawniczy ze szkodą zarówno dla "Literatury
Ludowej" jak i dla całego PTL.
Wyraża nadzieję i życzenie, by w przyszłości nie dochodziło do takich zadrażnień,
jak zwracanie niepokrytych
rachunków.
Nie widzi żadnej potrzeby niedomówień
w sprawie "Literatury
Ludowej" i jest święcie przekonany, że tak sprawy redakcyjne jak i sprawy finansowe są jasne i nie posiadają niczego do ukrywania czy
zawoalowania.
Dyrektor Babinicz nawiązał do Kongresu Kultury Polskiej i podkreślił w swej
wypowiedzi moment, że wszyscy jesteśmy zobowiązani do ponoszenia odpowiedzialności za polską kulturę. Stwierdził, że w ciągu długich lat padały nieodpowiedzialne
zdania w sprawie etnografii, a ludzie odpowiedzialni za etnografię nie dają autorytatywnej odpowiedzi. Czy można być zadowolonym, że po tylu latach nie napisano na poziomie nowoczesnego podręcznika etnografii, że deklamuje się o integralności badań, a nikt nie napisał podręcznika metodologii etnografii. Widzimy, że nie
rzadko na stanowiskach,
związanych z etnografią
i potrzebujących
niewątpliwie
etnografów z pełnymi kwalifikacjami,
pracują nieetnografowie.
Dostrzega w szeregach Towarzystwa pewną obojętność. Apelował swego czasu o żywszą współpracę
z Uniwersytetami Ludowymi. Dotychczas U.L. w Rożnicy nawiązał kontakt jedynie
z Katedrą Etnografii w Krakowie. Czy PTL nie mogłoby być tak jak Towarzystwo
Wiedzy Powszechnej, Towarzystwem wyższej użyteczności. Wyraził też ubolewanie,
że na Walnym Zgromadzeniu brak Prezesa Towarzystwa, że jeden z prelegentów
nie przysłał nawet zgłoszonego przez siebie referatu.
Doc. Wróblewski nawiązując do wypowiedzi dyr. Babinicza w sprawie klimatu
w PTL stwierdza, że PTL odgrywa ważną rolę w kulturalnym
życiu kraju i wywodzi się z postępowych tradycji. Uchwały Kongresu Kultury Polskiej, w którym
brało udział wielu członków naszego Towarzystwa,
nie są nam obojętne, ale
uchwały te stały się naszymi wytycznymi działania. Proponuje również, by nowo
wybrany Zarząd przedstawił się ministrowi Kultury i Sztuki.
Dr Gajkowa nawiązała do pewnych niedomówień w sprawozdaniu Głównej Komisji Rewizyjnej, dotyczących rozliczeń niektórych kont osobowych współpracowników PTL i oświadczyła, że po 40-tu latach pracy w szeregach PTL spotkało ją
wiele przykrości i mimo, że w związku z tym nosi się z zamiarem opuszczenia
szeregów Towarzystwa, nie zawiedzie jednak Towarzystwa jeśli chodzi o rozliczenie
osobowego konta. Na dowód odczytała pismo, jakie w tej sprawie skierowała do
Zarządu Głównego 16. X. 1967 r.

�388

Kronika

B I L A N S Polskiego Towa
na dzień 31.
Aktywa

Lp.

l.

Ban ki-

Zarządu

-Oddziałów
- Komitetu
2.

Sumy
jednostkowe
złotych

Treść

Kasy

-

Zarządu

Głównego
Kolbergowskiego
Głównego

- Oddziałów
- Komitetu Kolbergowskiego
3.

91,45
4630,59
844,64

5566,68

126285,50
800465,52

926751,02

138152,83

17044,36
14401,40

31445,76

Ma t er ia ł y
Zarządu

7.

Przedmioty

8.

Wyr ob y -

nietrwałe

Głównego

S r od k i

ma

121 776,96

(wydawnictwa)
2637479,65
1448880,-

4086359,65

trwałe

65495.-

Pozostałe wartości
trwałe
Straty niewyodrębnionej
działalności
gospodarczej
S li

23206,75

w użytkowaniu

- Zarządu Głównego
- Komitetu Kolbergowskiego

10.
11.

629321,52

D ł u ż n ic y

-

9.

.._--

Kolbergowskiego

- Zarządu Głównego
- Komitetu Kolbergowskiego
6.

81045,01
539646,79

-----_

Sumy do rozliczenia
- Komitetu

5.

8629,72

Koszty niewyodrębnionej
działalności gospodarczej
(wydawniczej)
+ produkcji w toku
- Zarządu Głównego
- Komitetu Kolbergowskiego

4.

Sumy
zbiorcze
złotych

b il

1 444520,72
714701,IB

ansow a---------------I------------T--8~;~~
Gl. Księgowy

mgr

A.

Nienartowicz

�389

Kronika

rzystwa

Ludoznawczego

XII. 1966 r.
Passywa

...

1.

Sum y
-

2.

Sumy
jednostkowe
złotych

T re ś ć

Lp.

__

Sumy
zbiorcze
złotych

._._---_ .... _---'------------'-------

do rozliczenia

Zarządu

Głównego

138498,68

Wier zyciele
-

Zarządu Głównego
Komitetu Kolbergowskiego

3.

Zużycie przedmiotów

4.

Fundusz

środków

5.

Fundusz

obrotowy

\

\
..

26727,22
565626,75

59235397

----

nietrwałych

121776,96

trwałych

1510015,72
5824652,74

\
_. ---------_.

__

-----

._-.,.--------.....,.----

bilansowa

8187298,07

Prof.

Skarbnik
dr Stanislaw

Bąk

�390

Kronika

Mgr Nienartowicz
w swej wypowiedzi udowodnił, że Towarzystwo przeznacza
na wydawnictwa
gros swojego budżetu.
Często ma duże trudności
finansowe
i wtedy trudno pokryć rachunek, gdy nie ma czym.
Na administrację
wydaje Towarzystwo 100/0swego budżetu. Pozycja ta w ostatnich latach znacznie się zmniejszyła.
Podkreślił
i pochwalił dużą operatywno§ć
dra Świrki w zdobywaniu
dodatkowych
źródeł finansowania
"Literatury
Ludowej", co walnie odciąża budżet Towarzystwa,
mocno okrojony przez PAN.
Prof. dr J. Gajek przypomniał,
że po zakończeniu procesu, w którym został
uniewinniony
już w 1966 r. złożył oświadczenie,
że gotów jest rozliczyć swoje
konto w PTL i jeśli otrzyma przekonywujące
uzasadnienie
jakichś pretensji
do
jego konta, gotów jest je wyrównać. Wszelkie niedomó\vienia wytwarzają atmosferę
dwuznaczną
i w okolicznościach,
jakie wokół tej sprawy zaistniały, wysoce dla
niego szkodliwą, czego nie spodziewał się po 40-tu latach pracy w PTL.
Doc. Wróblewski, jako wieloletni skarbnik PTL i współprzewodniczący
XLII
W.Z. złożył oświadczenie,
że ten problem nie powinien ciążyć nad porządkiem
obrad W.Z., gdyż sprawa została skierowana
za zgodą Zarządu Głównego i prof.
Gajka do odpowiedniej
komisji. Pewne nadpłaty, jakie zaistniały w ciągu działalności Towarzystwa w żadnym wypadku nie stanowiły przestępstw kryminalnych,
lecz pewna grupa osób specjalnie reżyserowała bieg sprawy, wskutek czego sprawa
-traiiła do sądu. Działały tu w dużej mierze mechanizmy
osobistych animozji.
Prof. Gajek jest trochę apodyktyczny,
przez co przysporzył
sobie wrogów, ale
od strony finansowej sprawa nie zasługuje na dyskusję na Walnym Zgromadzeniu
i prosi, by więcej tym tematem dziś się nie zajmować.
Mgr Konrad Wypych dodał kilka szczegółowych wyjaśnień
do sprawozdania
Sekretarza Generalnego w sprawie wydawnictw. Stwierdził, że zapasy wydawnict\v
PTL w magazynach są już w niektórych pozycjach znikome, a sprzedaż ostatnio
idzie zadawalająco.
Uważa, że ostatnie tytuły Archiwum
Etnograficznego
mialy
za niski nakład.
Prof. dr Zawistowicz-Adamska
przyznaje
rację wypowiedzi
dyr. Babinicza,
że często opinie a etnografii ferują nieetnografowie.
Etnografia jest na styku nauk
i w związku z integracją
nauki jest przedmiotem
zainteresowań
przedstawicieli
innych dyscyplin. Tymczasem etnografia
rozrosła się tak szeroko i dotyczy tak
wielu dziedzin, że nikt kto nie jest w pełni etnografem, nie może być reprezentantem całej etnografii.
Na Kongresie
Kultury
był podany wniosek
o ocenienie znaczenia etnografii.
Mgr Gawin podziękował
doc. Wróblewskiemu
za beznamiętne
wyjaśnienie
sprawy, która niesłusznie wywołała znaczne zadrażnienie
i mogłaby niekorzystnie
zaważyć nad przebiegiem Walnego Zgromadzenia.
Sprawa wyjaśnila się korzystnie
dla obu stron.
Nie możemy się załamywać
tym, że napotykamy
na trudności
finansowe.
Takie same trudności finansowe istnieją i w innych towarzystwach.
"Literatura
Ludowa" to jest pozycja, która winna być utrzymana przynajmniej
jako kwartalnik. Każda nowo wydana pozycja to najlepsza legitymacja Towarzystwa i dowód,
że PTL działa. Etnografia się nie przeżyła, a nasza sesja naukowa również pokazała, że nasi etnografowie
prowadzą badania naukowe nie tylko w kraju, ale i za
granicą.
Mgr Stefan Lew doszedł do przekonania,
że w PTL wytworzył się kern pl eks
biadolenia,
a tymczasem
należałoby
szukać nowych
sposobów rozwiązywania
trudności. Apeluje o lepszą współpracę z innymi pokrewnymi
instytucjami
i placówkami.

�Kronika

391

Prof. Bąk w imieniu Zarządu Głównego i nieobecnego Prezesa podsumował
dyskusję i stwierdził,
że poruszono w niej wiele problemów
i wypowiedziano
wiele poglądów, lecz celem wszystkich
bylo dobro Towarzystwa
i rozwój naszej
etnografii. Nie wszystkie wypowiedzi z natury rzeczy były równie słuszne. Niektóre padły w żarliwości dyskusyjnej
bez głębszej racji. Bo czyż można np. mieć
pretensję do prezesa, że zachorował, albo do Zarządu Głównego, że otrzymuje za
małe subwencje. Nie przesadzajmy
również z rzekomym przerostem rezerw magazynowanych
naszych wydawnictw.
Bronimy te skromne
zresztą rezerwy
przed
przemiałem,
gdyż z pewnością
jeszcze się przydadzą
w swoim czasie. Zresztą
należy pamiętać, co już podkreślił w swej wypowiedzi sekretarz wydawnictw
PTL
mgr Konrad Wypych, że nasze wydawnictwa
idą bez remanentów.
Nasze obecne
warunki lokalowe są dość skromne, ale jest nadżieja, że otrzymamy nowy lokal.
Utrzymanie na poziomie dotychczasowych
tytułów wydawniczych
mimo trudności
finansowych,
wzrost liczby członków Towarzystwa
mimo ograniczenia
do minimum subwencji dla Oddziałów, poszerzenia zakresu naszych badań i pogłębienie
metod gwarantuje
nam pełniejszy rozwój całej naszej etnografii
i możemy mieć
zasłużoną satysfakcję
z świadomości, że Polskie Towarzystwo
Ludoznawcze
walnie przyczynia
się do rozwoju etnografii
polskiej
i swymi pracami
wzbogaca
skarbiec polskiej kultury.
Ad 7. Po dyskusji
przystąpiono
do zatwierdzenia
bilansów, sprawozdawczości
i udzielenia absolutorium
dla ustępującego
Zarządu Głównego.
Walne Zgromadzenie
stwierdziwszy
po przedstawieniu
odpowiednich
danych
przez Komisję Mandatowo-Skrutacyjną,
iż zostało zwołane prawidłowo
w oparciu
o statut PTL i że zostały spełnione wszystkie warunki potrzebne do prawomocności
uchwał postanowiło:
a) przyjąć sprawozdanie
Zarządu Głównego, złożone przez sekretarza
generalnego jako wyczerpujące,
b) przyjąć i zatwierdzić bilans i sprawozdanie
finansowe, złożone przez skarbnika Zarządu Głównego, .
c) przyjąć i zatwierdzić sprawozdanie
Głównej Komisji Rewizyjnej i na wniosek tejże komisji
d) udzielić ustępującemu
Zarządowi Głównemu absolutorium.
Wszystkie części tej uchwały głosowane były oddzielnie w głosowaniu jawnym
i zostały przyjęte jednomyślnie.
Jedynie przy głosowaniu
nad absolutorium
dla
Zarządu Głównego członkowie tego Zarządu wstrzymali
się od głosowania. Oddzielnie przegłosowano
również zatwierdzenie
bilansu za rok 1966 na wniosek
gł. księgowego mgra A. Nienartowicza,
podejmując
następującą
uchwałę:
"XLII
Walne Zgromadzenie
PTL w Łodzi zatwierdza
wykonanie
budżetu i bilansu za
rok 1966, przebadanego
już przez biegłego księgowego
oraz Główną
Komisję
Rewizyjną w brzmieniu przyjętym przez Polską Akademię Nauk". Uchwałę przegłosowano niemal jednomyślnie,
gdyż za uchwałą głosowali wszyscy prócz jednego
wstrzymującego
się od glosu. Przeciw zatwierdzeniu
bilansu nie głosował nikt.
Ad. 8. Projekt
preliminarza
i oparty o ten projekt
plan pracy referowal
mgr A. Nienartowicz. Projekt ten przedstawił jako problematyczny
i postulatywny,
gdyż brak jeszcze konkretnych
limitów ze strony Polskiej Akademii Nauk. Wobec
takiej sytuacji Walne Zgromadzenie uznało za rzecz nierealną zatwierdzenie
budżetu na następny rok a jedynie zaleciło, by Zarząd opracował budżet w stosunku
do możliwości limitowych
PAN, zalecając przyszłemu
Zarządowi,
by działalność
statutową
utrzymać
przynajmniej
na dotychczasowym
poziomie, a działalność
wydawniczą modyfikować
w granicach możliwości finansowych
i uzyskanych
dotacji z PAN jak i subwencji docelowych na konkretne
pozycje wydawnicze.

�392

Kronika

Ad. 9. Uchwalenie
wniosków. Komisja wnioskowa przedstawiła
zebrane wnioski, które W.Z. rozpatrywało
i przegłosowało pojedyńczo, a więc każdy oddzielnie.
1. Najpierw
podano wniosek Oddziału Zakopiańskiego,
zgłoszony przez prezesa
tegoż Oddziału mgr Wandę Jostową, by następne, tj. XLIII W.Z. PTL połącżyć
z rocznicą 80-lecia Muzeum Tatrzańskiego
i związaną z tą okolicznością sesją
naukową i odbyć je w 1968 r. w Zakopanem. Wniosek przyjęto przez aklamację,
a następnie
w formalnym
głosowaniu
jawnym przegłosowano
przyjęcie wniosku
jednomyślnie. 2. W.Z. apeluje do wszystkich członków PTL o podejmowanie w coraz szerszym zakresie etnograficznych
badań nad współczesnością
i ściślejszego
powiązania badań etnograficznych
z potrzebami praktyki. W głosowaniu wniosek
przeszedł
niemal jednomyślnie,
gdyż przy jednym
wstrzymaniu
się od głosu.
3. W.Z. zaleca Zarządowi Głównemu przeanalizowanie
polityki wydawniczej PTL
i profilu czołowego czasopisma etnograficznego
jakim jest "Lud". Wniosek przegłosowano przy dwu głosach przeciwnych
i trzech wstrzymujących
się od głosu.
4. W.Z. zaleca przyszłemu Zarządowi Głównemu przeanalizowanie
struktury
wydatków pod kątem przystosowania
ich do statutowych zadań Towarzystwa. Wniosek
przyjęto przy jednym wstrzymaniu
się od głosu. 5. W.Z. zobowiązuje Zarząd Główny i Zarządy Oddziałów do zbadania możliwości wpływu na zwiększenie udziału
etnografów
w pracach
instytucji
i towarzystw
kulturalnych,
jak uniwersytety
ludowe, powszechne, czy robotnicze, jak domy kultury, czy towarzystwa regionalne
i inne. Wniosek przegłosowano
jednomyślnie.
6. W.Z. zwraca się do Zarządu Gł.
z zaleceniem przeprowadzenia
rozmów z Centralnym Zarządem Muzeów w sprawie
obsadzenia stanowisk etnograficznych
przez etnografów. Przegłosowano większością
przy jednym sprzeciwie i jednym wstrzymaniu
się od głosu. 7. W.Z. PTL wzywa
członków swych Oddziałów do współdziałania
w akcji ochrony zabytków kultury
ludowej, a w szczególności do pomocy przy organizowaniu
małych i większych
muzeów na wolnym powietrzu, typu skansenowskiego.
Małe, wiejskie muzea skansenowskie, urządzone w zabytkowych
chatach, pozostawionych
in situ mogłyby
służyć jako placówki kulturalne
dla danej i sąsiednich wsi, a w okresie letnim
mogłyby służyć jako punkty turystyczne,
posiadające atrakcyjne
programy, związane z folklorem danego regionu oraz skupiające twórców ludowych i ich dzieła.
Przyczyniłoby
się to do ratowania
ginących zabytków
budownictwa
ludowego
oraz do podnoszenia
kulturalnego
i ekonomicznego
poziomu wsi. Przegłosowano
jednomyślnie.
8. XLII W.Z. PTL, biorąc pod uwagę narastającą
i bardzo pilną
potrzebę zarejestrowania
i oddania do użytku społecznego ginących elementów
folkloru muzycznego i tanecznego, zwraca się do Ministerstwa
Kultury i Sztuki
z prośbą o rozpatrzenie
możliwości przygotowywania
kadr specjalistów w zakresie
dokumentacji,
teorii i praktyki
związanej z folklorem muzycznym przez przedstawicieli
Wyższych Szkół Muzycznych, Instytutu
Sztuki oraz zainteresowanych
tą sprawą etnografów. Wniosek przeszedł przy 5-ciu wstrzymujących
się od głosu.
9. W.Z. Zaleca Zarządowi
Gł. starania,
by PTL mogło organizować
zespołowe
wyjazdy zagraniczne
swych członków w celu wymiany doświadczeń naukowych.
Wniosek przegłosowano jednomyślnie.
10. W.Z. PTL uważa za konieczne udzielenie
przez Zarząd Gł. w miarę możności stałych rocznych dotacji na działalność statutową, a więc tak na prowadzenie badań terenowych jak i na akcję popularyzatorską w terenie.
Przegłosowano
większością
przy trzech głosach przeciwnych
i 4 wstrzymujących
się od głosowania.
Ad. 10. Komisja "Matka" ustaliła listę kandydatów
do władz naczelnych PTL.
Lista została częściowo zmieniona, a częściowo uzupełniona
przez W. Z.
Komisja mandatowo-skrutacyjna
rozdała listy wyborcze wszystkim, uprawnionym do głosowania i podała regulamin głosowania. Po ukończeniu zbierania głosów

�z działalności

statutowej

T r eŚć

Suma

mgr

obrotowych

A.

Nienartowicz

Gl. Księgowy

bilansowa

środków

Zmniejszenie

7

miesz-

Zyski nadzwyczajne
z niewyodrębnionej
działalności
gospodarczej

dodatki

6

przejściowe

Kolbergowskiego

Dotacja na
kaniowe

dla Komitetu

-

Głównego

zleconych

5

dla Zarządu

z P.A.N.

-

Dotacja

4

i zadań

Kolbergowskiego

Głównego

z akcji

Komitetu

-

Dochody

Zarządu

-

Dochody z niewyodrębnionej
działalności gospodarczej
(sprzedaż
wydawnictw)

Dochody

3

2

Lp.

Dochody

.

12419553,12/

312392,32

39780,17

3052,-

850000,-

475000,-

202262,70

319726,-

205035,93

12304,-

3

2

działalności

statutowej

----------------'---

Treść

Suma

Prof.

i zadań

Skarbnik
dr Stanislaw

zleconych

Kolbergowskiego

Głównego

bilansowa

akcji

Komitetu

Zarządu

Koszty

-

-

i

I

I
Bqk

Koszty
niewyodrębnionej
działalności
gospodarczej
(wydawniczej)

Koszty

za 1967 r.

Lp.

wyników

Suma
złotych

Rachunek

2419553,12

84896,50

1525461,57

484 365,96

324829,09

Suma
złotych

Wydatki

�394

Kronika

Bl LANS

Polskiego

Towa

na dzień 31.
Aktywa

Lp.

T

Sumy
jednostko
złotych

r eśĆ
_

1

2

3

4

5

6

_. __ .__

l.....- .. __ ._ .._.

B a n k i - Zarządu Głównego
-Oddziałów
- Komitetu Kolbergowskiego
Kasy

- Zarządu Głównego
-Oddziałów
- Komitetu Kolbergowskiego

'Koszty
niewyodrębnionej
działalności
gospodarczej
(wydawniczej
produkcji w toku)
- Zarządu Głównego
- Komitetu Kolbergowskiego
Koszty akcji zadań zleconych
realizacji)
- Zarządu Głównego

1558,66
124780,96
604400,71

730740,33

638,32
4225,61
391,21

5255,14

59 187,70
657664,33

716852,03

(w toku
9725,50

Sumy do rozliczenia
- Zarządu Głównego
- Komitetu Kolbergowskiego

10000,-

___!Q'! ~91,09

114391,09

65146,49
18 168,43

83314,92

Dłużnicy
- Zarządu Głównego
- Komitetu Kolbergowskiego

27111,61

7

Materiały

8

Przedmioty

9

w yr ob y

nietrwałe

122044,46

w użytkowaniu

(wydawnictwa)
- Zarządu Głównego
- Komitetu Kolbergowskiego

Śr od k i

trwałe

11

Pozostałe

wartości

trwałe

Straty niewyodrębnionej
spodarczej
(wymiana
żek)
Suma

4282 168,25

1 501 966,57
I

działalności gO-I
i przecena ksią-

bilansowa

1 461 254,83
9 120319,73

Gł. Księgowy
mgr

2614568,25
1667600,-_.
--- -.---.

65495,-

10

12

_

Sumy
zbiorcze
złotych

A.

Nienartowicz

�395

KTonika

rzystwa

Ludoznawczego

XII.1967 r.
Passywa

T re

Lp.

Sum y

Sumy
jednostko
złotych

Ś Ć

do rozliczenia
- Zarządu Głównego
- Komitetu Kolbergowskiego

11 738,09
200,-

Wierzyciele
- Zarządu Głównego
- Komitetu Kolbergowskiego

2

3

Zużycie przedmiotów

4

Fundusz

środków

5

Fundusz

obrotowy

I

Suma

\\

\

Sumy
zbiorcze
złotych

111938,09

119442,34

954968,10

1074410,44
122044,46

nietrwałych

1567461,57

trwałych

6244465,17

\

9120319,73

bilansowa

Prof.

Skarbnik
dr Stanislaw

Bąk

�396

Kronika

do pustej urny, przy czym członkowie komisji wzywali uprawnionych
do głosowania według listy i czuwali, by każdy bezpośrednio
oddał jeden głos, komisja
skrutacyjna
(w składzie: J. Kamocki, St. Chmielowski,
B. Bazielich i A. Oleszczuk) przeliczyła głosy i sporządziwszy protokół ze swych czynności, ogłosiła wynik
wyborów. Głosowało 127 osób na 190, uprawnionych
do głosowania członków PTL,
biorących udział w sesji naukowej i XLII W.Z. PTL. Dwa głosy unieważniono za
niespełnienie
wymogów regulaminu
wyborczego.
Zgodnie z protokółem
komisji skrutacyjnej
do Zarządu Głównego według
ilości głosów weszły następujące
osoby:
a) jako członkowie Zarządu Głównego: J. Burszta - 109 głosów, Fr. Klonowski
- 108, M. Suboczowa, - 107, K. Zawistowicz-Adamska
- 104, J. Klimaszewska 104, P. Kaleciak 103, W. Kwaśniewicz
103, K. Pietkiewicz 101,
L. Malicki -1 99, A. Kowalska-Lewicka
96, A. Kutrzeba-Pojnarowa
91,
M. Znamierowska-PrUfferowa
88, St. Błaszczyk 86, B. Jaworska
83,
St. Bąk - 82, K. Różanowski - 82, T. Wróblewski - 79, St. Lew - 78, P. Dekowski - 77.
b) na zastępców członków Zarządu Głównego: Fr. Wokroj - 76 głosów, Z. Neyman - 74, J. Optołowicz - 69.
Do Głównej Komisji Rewizyjnej weszli: Z. Jasiewicz - 118 głosów, 1. Kuźniewski - 114, J. Jastrzębski
- 106, B. Linette - 80, T. Prus-Wiśniowski
- 62.
Do Sądu Koleżeńskiego
wybrani zostali według kolejności głosów: WI. Antoniewicz - 121 głosów, W. Babinicz - 112, F. Olesiejuk - 109.
Protokół
komisji skrutacyjnej
wraz z opieczętowanymi
głosami oddano do
przechowania
jako dokument głównemu księgowemu PTL.
Ad. 11. Zamknięcia
W.Z. dokonał prof. dr Hejnosz dziękując członkom PTL
za udział, a organizatorom
i gospodarzom za włożony trud w jego przygotowanie.
Dopełnieniem
Walnego Zgromadzenia
była uroczystość
jubileuszowa,
przygotowana na cześć prof. dr K. Zawistowicz-Adamskiej
z okazji 40-lecia jej pracy
naukowej.
Wybitnie zasłużonej
dla nauki polskiej Jubilatce
złożono wiele życzeń,
kwiatów
i wydawnictw
naukowych,
specjalnie
opublikowanych
dla uczczenia
prof. dr K. Zawistowicz-Adamskiej
i upamiętnienia
Jej jubileuszu.
Uroczystość
dopełniły
występy
ludowego
zespołu artystycznego
z Łowicza
i spotkanie towarzyskie uczestników W.Z.
XLII Walne Zgromadzenie
poprzedziła
sesja naukowa, a jego uzupełnieniem
była ciekawa wycieczka etnograficzna
szlakiem Łódż-Łęczyca-Poddębice-Uniejów-Warta-Sieradz-Łódź.
Łódź, 20-32
mgr

Piotr

X 1967 r.
KaLeciak

(protokólant)
prof.

dr Wojciech

(przewodniczący

Hejnosz

W.Z.)

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5860" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5841">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/00c301f4c062e173ebb4f4f3c1abc700.pdf</src>
        <authentication>1cedcbef8f37eda298759aa21f92300a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="69921">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:312</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="69922">
                <text>1968</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="69923">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:276</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="69924">
                <text>Sprawozdania i recenzje / LUD 1968 t.52</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="69925">
                <text>LUD 1968 t.52, s.285-352</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="69926">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="69927">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="69928">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="69929">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="69930">
                <text>II.

I RECENZJE

SPRAWOZDANIA

Lud,

Etnografia

Polskiej

Polska.

Akademii

Instytut Historii Kultury Materialnej
Nauk, Wrocław-Warszawa-Kraków,

t. 52, 1968 r.

1966, zeszyt X.

Zeszyt X Etnografii
Polskiej
rozpoczynają
cztery artykuły z zakresu metodologii.
K. D o b r o w o l s k i i A. K u t r z e b a - P o j n a r o wa Sylwetka
Jana-Stanisława Bystronia.

Artykuł zawiera krótkie curriculum
vitae prof. J. Sto Bystronia
(1892-1964)
oraz obrazuje w sposób szczegółowy jego drogę naukową. Podkreślona
jest wielostronność zainteresowań
uczonego oraz jego wspaniały dorobek w dziedzinie etnografii, socjologii i historii.
B. O l s z e w s k a - D yon i z i a k Funkcjonalny
model kultury
w świetle
niektórych

osiągnięć

współczesnej

antropologii

i socjologii.

Tematem artykułu
jest zagadnienie
wartości, jakie w stosunku do koncepcji
ewolucjonistycznej
i kulturowo-historycznej
wniósł do teorii kultury
funkcjonalizm Malinowskiego. Na tle tych rozważań przeprowadzona
zostaje analiza i kry··
tyka funkcjonalnego
modelu kultury. Stwierdzając,
że u podstaw naukowej teorii
kultury Malinowskiego, tkwi instrumentalna
interpretacja
zjawisk kultury w kategoriach determinizmu
biologicznego, omawia się jej konsekwencje
teoretyczne
i metodologiczne, zarówno od strony pozytywnej,
jak i negatywnej.
Proponując
wprowadzenie
pewnej korekty do funkcjonalnego
modelu analizy kultury, podkreśla się przydatność należycie opracowanej teorii potrzeb, jeśli nie uniwersalnej,
to \v każdym razie mającej zastosowanie
w określonych
warunkach
społeczno-ustrojowych.
K. M a ł k o w s k a Problem akulturacji
w etnologii
arnerykańskiej.
Problem akulturacji
wiąże się ściśle z ekspansją Europejczyków
na inne kontynenty, zamieszkane przez ludy kolorowe i z wprowadzeniem
w życie tych ludów
szeregu nowych czynników, przekształcających
w stosunkowo szybkim czasie ich
tradycyjne modele kulturowe. Artykuł poświęcony jest omówieniu poszczególnych
etapów w badaniach
nad akulturacją
w etnografii
amerykańskiej;
omawia poszczególne zagadnienia akulturacji
i jej rozróżnienia
pojęciowe (definicje).
E. P i e t r a s z e k Kultura
ludowa i robotnicza
wobec współczesnej
problematyki

kultury.

Artykuł stanowi próbę ustalenia obecnego rozumienia pojęć "kultura ludowa"
i "kultura
robotnicza",
jako przedmiotu
zainteresowań
badawczych
etnografii
i socjologii, a także skonfrontowania
istotnych cech kultury
ludowej i kultury
masowej.
W części I - Studia i materiały - znajdują się następujące
opracowania:
T. M i l e w s k i Ludy starożytnych
Bałkanów.
Badania językoznawcze nad historią i mechaniką procesu indoeuropeizacji
na
przykładzie
ludów starożytnych
Bałkanów wykazują,
że proces indoeuropeizacji

�286

Sprawozdania

i recenzje

Azji Mniejszej i wybrzeży Półwyspu Bałkańskiego,
objętych krajami i koloniami
greckimi był zjawiskiem
bardzo skomplikowanym
i nie ograniczał się do jednorazowej migracji indoeuropejskiej.
Podobnie, kilka warstw indoeuropejskich
można
wyróżnić w językach grupy macedońskiej,
trackiej, dako-myzyjskiej
i iliro-mesapijskiej.
H. B a t o w s k i Bałkany,
kraje i narody
bałkańskie.
Omówienie politycznego terminu "Bałkany" i zmian, jakim ten teren podlegał
w ciągu XIX i XX wieku, ze względu na przesunięcie
granic państwowych
na
Półwyspie Bałkańskim.
B. U r b a ń s k a Etnografia
historyczna
Półwyspu
Bałkańskiego
w czasach
nowożytnych
i dzisiejsza dyferencjacja
etniczna.
Omówienie grup etnicznych, zamieszkujących
Półwysep Bałkański
(1. Słowianie, 2. Grecy i Albańczycy, 3. Romanie, 4. Turko-Tatarzy,
5. Inni), w historycznej
perspektywie,
od początku XIX wieku do pierwszej wojny światowej oraz przegląd stosunków, jakie wytworzyły
się na Bałkanach w wyniku obu wojen światowych. Podkreślenie
charakterystycznego
współistnienia
wielu różnorodnych
ludów i kultur, dzięki długotrwałej
izolacji i trudnej dostępności terenu.
J. P e t e r a Budownictwo
pasterzy
Aromunów
w ALbanii.
Omówienie rodzajów budownictwa
mieszkaniowego
i gospodarczego
pasterzy
Aromunów,
w powiązaniu
z koczowniczymi
warunkami
ich egzystencji, na podstawie materiałów
terenowych,
zebranych
przez autorkę
artykułu.
Opracowanie
uzupełnione rysunkami
i fotografiami.
L. M r ó z O probLemie cygańskim.
Omówienie sytuacji Cyganów, przede wszystkim
na tle warunków
ich bytowania w różnych krajach europejskich
od średniowiecza
do II wojny światowej,
oraz tych zmian, jakie zaszły w sytuacji Cyganów po roku 1944, ze szczególnym
uwzględnieniem
stosunków, panujących
w Polsce. Analiza i ocena dwóch odn;bnych systemów
działania:
w krajach
Europy zachodniej
i w krajach
Europy
wschodniej
w zakresie "produktywizacji"
Cyganów.
W. P a p r o c k a Warunki
rozwoju
wiejskich
ośrodków
handLowych
na terenach północno-wschodniego

Mazowsza

w XIX

w. (na przykładzie

miasta

Myszyńca).

Wykonana,
na podstawie
materiałów
archiwalnych,
analiza
roli, jaką dla
gospodarki wsi kurpiowskiej
miały mniejsze i większe ośrodki wymiany. Wykazanie, że mimo zasadniczej
samowystarczalności
gospodarki
chłopskiej
rodziła się
konieczność zapewnienia
sobie sum pieniężnych na zakup najbardziej
niezbędnych
przedmiotów
i na podatki. Wynikająca
stąd aktualna
potrzeba powstania stałego
ośrodka handlowego na tych terenach. Omówienie rozwoju Myszyńca, jako ośrodka
handlowego.
O. M u l k i e w i c z - G o l d b e r g o w a Wiejskie
tkactwo
chałupnicze
w Belchatowskim.

Próba ustosunkowania
się do faktu oddziaływania
na tereny okolicznych wsi
rozwijającego
się szybko łódzkiego okręgu przemysłowego
i związanego
z tym
zagadnienia
dotyczącego przyszłości tkactwa tradycyjnego
na wsiach podłódzkich.
Społeczne i ekonomiczne konsekwencje
pracy chałupniczej tkaczy - rolników .
.M. G ł a d y s z Z badań nad rozwojem
etnografii
bułgarskiej
- Christo WakareLski.

Omówienie dróg rozwoju naukowego
oraz
-badawczych
wybitnego etnografa
bułgarskiego;
skiego z nauką polską.

działalności i osiągnięć
podkreślenie
związków

naukowoWakarel-

�Sprawozdania

Część II -

Artykuły

-

287

recenzje

zawiera:

M. F r a n k o w s k a Zadania

i portrety

polskiej

amerykanistyki

w

zakresie

etnografii.

Postulaty polskiej amerykanistyki
w zakresie jej zadań naukowych,
dydaktycznych, informacyjno-popularyzatorskich
oraz działalności zmierzającej
do nawiązania i rozszerzenia kontaktów z zagranicznymi
ośrodkami naukowymi. Wytyczenie kierunku
i tematyki
przedsiębranych
prac. Omówienie
dotychczasowych
osiągnięć.
T. M i l e w s k i Pochodzenie
ludności
Ameryki
przed kolumbijskiej
w odbiciu
językowym.

Umieszczenie kolebki ludów przedkolumbijskiej
Ameryki w północnowschodniej
Azji, skąd przybyły one przez cieśninę Beringa wieloma następującymi
po sobie
i nawarstwiającymi
się na siebie falami etnicznymi. Wskazanie na kontakty transpacyficzne, prowadzące do obustronnych wpływów kulturowych.
B. M a t u s z e w s k a - K o h u t n i c k a Ekonomiczne
podstawy
kultury
Indian
Prerii.

Proces kształtowania
się oraz charakterystyka
kultury Indian prerii. Opowiedzenie się za poglądem, uznającym
wykształcenie
się charakterystycznych
cech
kultury prerii w tzw. okresie pieszym, przed wprowadzeniem
na prerie konia
w wieku XVII-tym. Podkreślenie
znaczenia konia jedynie w dziedzinie polowania
i transportu; brak zasadniczych zmian w gospodarce myśliwskiej.
B. K o h u t n i c k i Proces akulturacji
Indian
Pueblo.
Przebieg procesu adaptacji niektórych wzorców kultury europejskiej
w grupie
plemion Pueblo. Typy kontaktów z Białymi począwszy od XVI wieku do chwili
obecnej i ich wpływ na życie Indian w zakresie religijnym i świeckim. Początki
kapitalizmu.
M. S k a z i ń s k a Widowiska
obrzędowe
Indian
Zuni i ich związki
z gospodarką i ustrojem
społecznym.
Opis zewnętrznych
form widowisk obrzędowych
Indian Zuni w powiązaniu
z ich podłożem gospodarczym i ustrojem społecznym. Wskazanie znaczenia wpływu
środowiska i typu gospodarki na kształtowanie
się określonych
wierzeń i związanej z nimi organizacji społeczno-ustrojowej
plemienia. Estetyczna rola widowisk
obrzędowych.
K. M a ł k o w s k a Potlatch, jego rola w kulturze
Indian
północno-zachodniego
wybrzeża

Kanady.

Rozpatrzenie potlachu, czyli ceremoniału rozdawania lub niszczenia własności,
nie tylko w powszechnie znanym jego związku z kształtowaniem
się rangi i pozycji
społecznej u Indian Północno-Zachodnich
wybrzeży Ameryki, lecz jako instytucji,
o ściśle określonych zadaniach społecznych, w stosunku do których rozdawnictwo
darów jest jedynie oprawą zewnętrzną.
A. K o wal s k a - L e w i c k a Przeobrażenie
kulturowe
Indian
Montanii
peruwiańskiej

pod wpływem

kontaktów

z kulturą

europejską.

Charakterystyka
tradycyjnej
kultury grupy ludów Montanii. Kontakty z Białymi od okresu wypraw zdobywczych (XVI wiek) poprzez okres misyjny do okresu
współczesnego kolonizowania puszczy. Przejmowanie
przez Indian elementów kultury europejskiej - początkowe wzbogacenie kultury tradycyjnej,
potem jej stała
i wyraźna destrukcja.
A. P o s e r n - Z i e l i ń s k i Problemy
powiązań
kulturowych
Ameryki
przedkolumbijskiej

Wskazanie

z Oceaniq.

"zbieżności"

zachodzących

między kulturami

ludów

Oceanii

i Ame-

�288

SpraWozdania

recenzje

ryki. Przyczyny występowania
wytworów podobnych na obu kontynentach.
Konieczność weryfikacji
istniejących
zbieżności od strony ich funkcji i genezy.
A. M r o z ekSpoleczna
funkcja
Koranu.
Przegląd poszczególnych przepisów, zawartych w Koranie, zwłaszcza akceptacji
nierówności społecznej oraz norm etycznych. Społeczne skutki norm i przepisów
Koranu w ich konfrontacji z wymogami życia współczesnego. Omówienie tendencji
modernistycznych
w Islamie.
W części II - Studia i materiały - znajdują się:
T. L e w i c k i Awunkulat
w średniowiecznej
Afryce.
Przegląd żródeł arabskich z IX-XIV
wieku, w których znajdują się dane do
dziejów awunkulatu
w Afryce.
T. M a r s z e w s k i Postacie antropomorficzne
w maskach niedźwiedzi
w starożytnej

sztuce

chińskiej.

Próby

interpretacji.

Opis trzech wyobrażeń postaci o kształtach ludzkich w strojach naśladujących
niedźwiedzie, na naczyniach glinianych i płytce kamiennej. Powiązanie ich z kreacyjnymi praktykami magicznymi na podstawie analogii do zwyczajów ludów sąsiadujących z Chinami.
J. K a m o c k i Zbiory
afrykanistyczne
w muzeach polskich.
Charakterystyka
i ocena zbiorów afrykańskich
zgromadzonych
w pięciu muzeach polskich oraz omówienie ich tendencji rozwojowych.
Ponadto w X zeszycie Etnografii Polskiej znajdują się działy "Kronika" oraz
"Recenzje" (z Polski, krajów europejskich
i krajów pozaeuropejskich).
Krystyna

A. Record of Anthropological
Institute. London 1965, rocznik LXV.

!\lInn.

Science.

Wyd.

The

Royal

Czerniewska

Anthropological

Jest to ostatni rocznik tego zasłużonego czasopisma antropologicznego,
ulegającego likwidacji z końcem 1965 r. Przestaje również wychodzić drugie tego rodzaju
czasopismo: "Journal of the Royal Anthropological
Institute". Względy oszczędnościowe sprawiają,
że od 1966 r. w miejsce dwóch dotychczasowych
wydawnictw
powstaje jedno czasopismo o kombinowanym
tytule: "Man, The Journal of the
Roy. Anthr. Inst." Omawiany poniżej rocznik jest więc ostatnim dawnego typu.
Charakterystyczne
żółte zeszyty "Man" ukazywały się początkowo jako miesięcznik, \V ostatnich latach jako dwumiesięcznik.
Było to swego rodzaju "Archiwum Nauk Antropologicznych"
w najszerszym tego słowa znaczeniu. Układ treści
był tradycyjnie
ten sam w każdym kolejnym zeszycie. Poszczególne pozycje były
numerowane
i przy cytatach podawało się nie stronę lecz liczbę artykułu. Każdy
zeszyt zawierał na wstępie kilka oryginalnych prac i doniesień, ułożonych według
rozmiarów, wpierw dłuższe następnie krótsze. Długość prac była zresztą limitowana, maksymalnie
mogły zawierać 1000 słów. Dział korespondencji,
prowadzony
systematycznie, dotyczył głównie polemik. Kilkanaście końcowych pozycji zawieruło
wyczerpujący przegląd literatury
światowej z zakresu antropologii fizycznej i społecznej, etnologii, historii sztuki, archeologii, socjologii, językoznawstwa,
folklorystyki, religioznawstwa,
psychologii, nawet medycyny. Autorami recenzji byli wybitni specjaliści z danej dziedziny wiedzy. Recenzje krótkie ale treściwe uderzały
nieraz ostrością, często były dowcipne.
W omawianiu
poszczególnych
artykułów
podają
oprócz nazwiska
autora
także nazwę instytucji, z którą był związany, o ile taka informacja była dostępna.
Pozwoli to na lepszą ocenę recenzowanych
publikacji.

�Sprawozdania

Zesz. styczeń-luty

1965, art. 1-28.

Nr 1. K. P.

h s m a n n,

a drum

chime

Wac

Uniw.

289

i recenzje

Lo'S Angeles:

Same

specuLations

conceTJting

in Buganda.

W muzykologii wskazuje się na podobieństwa
w budowie bębnów oraz w technice ich obsługi we wschodniej
Afryce i w południowo-wschodniej
Azji. Autor
omawia zespoły "Entenga"
6 muzyków, obsługujących
15 bębnów u plemion na
północ od jez. Wiktorii, podając próbę zapisu nutowego,
teksty poetyckie
i podania, dotyczące tych instrumentów.
Nr 2. K. G o u g h, Uniw. Oregon: A note of Nayar marriage.
Autorka omawia zagadnienie
poliandrii
na wybrzeżu
Malabarskim
w połudn.
zach. części płw. Indyjskiego,
najgęściej
zaludnionego
regionu Indii. U Nayarów
zdarza się wspólnota żon między braćmi, bywają też małżeństwa
grupowe i związki
różnego stopnia zależnie od panującego
rytuału religijnego.
Nr 3. A. P. du

Survey
of the beads of Ingombe
Ilede,
doniesienie o wisiorkach itd.).
Kilka stanowisk, datowanych na pierwsze tysiąclecie p.n.e., dostarczyło obfitych
materiałów,
które autor klasyfikuje
na 4 kategorie
wg techniki
wykonania.
Ich
pochodzenie jest arabskie lub hinduskie.
Northern

T o i t:

A, preLiminary

R.hodesia. (Tymczasowe

Nr 4. A. J.

S h e l t o n,

Uniw.

Nigeria:

The

presence

of

the

"withdrawn"

High

(Obecność "spoczywającego"
Wielkiego Boga w wierzeniach
reI. i kulcie u płn. Ibo).
We wschod. Nigerii u ludu Ibo wierzą w obecność Wielkiego Boga w każdym
człowieku, należy więc praktykować
stały kult bóstwa zamkniętego
w sobie, które
po śmierci wraea do swego żródła.
God in north

Ibo

religious

beLief and

worship.

Nr 5. J. 1\1 o n t a g u: What is a gong?
Definicja różnych instrumentów
perkusyjnych
i połemika z poglądami różnych
autorów. Metalowe, drewniane,
nawet skalne gongi są podobne do dZW01IÓW,nie
należy ich jednak z nimi mylić.
Krótkie doniesienia
(6-10) dotyczą kolejno: linii papilarnych
w greckiej próbce
losowej; zwyczajów
małżeńskich
u tubylców
Australii;
datowania
metodą
C14
wykopalisk w Nigerii; seminarium
w sprawie malarstwa
skalnego; 17 głów odlanych z brązu z He w Nigerii. Korespondencje
(11-14) dotyczą małżeństw
kuzynowskich; związków rodzinnych u Weddów i Singalezów; dyskusji na temat "znaku
wiosła" w Afryce płd. Recenzje (15-28).
Zesz. marzec-kwiecień,

art.

29-58.

Nr 29. E. Z. Vo g t, Uniw. Harvard:
Zinacanteco
souls.
Autor wraz z gronem współpracowników
prowadzi
od 1957 systematyczne
badania terenowe
na wyżynie Chiapas (granica Meksyku i Gwatemali)
na wys.
f)-8 tys. m n.p.m. wśród populacji
Indian Zinakanteków,
liczącej wg spisu z 1960 r.
7600 osobników. Jest to grupa Majów, posługująca
się obok własnego
dialektu
także jęz. hiszpańskim
jako urzędowym.
Formalnie
wyznają
katolicyzm,
do którego jednak przeniknęło
wiele dawnych obrzędów religijnych.
Autor zajmował się
animistycznymi
koncepcjami
Zinakanteków
(animizm w sensie Taylora).
Nr 30. A L a m b, Uniw. Canberra:
Some gLass beads from
the Malay Peninsula.
Autor nawiązuje
do pracy T. Harrisona
(Man 1964, 50), dotyczącej
analizy
19 -

Lud,

t. LII

�290

Sprawozdania

chemicznej
podobnych
micznym.

południowo-azjatyckich
materiałów.
Paciorki

Nr 31. G. J a c k s o n
rock

painting

i recenzje

paciorków
szklanych, podaj~ własne analizy
z różnych stanowisk
różnią się składem che-

i in., Uniw. Makerere,

on Lolui

Island

Lake

Victoria,

Uganda:

Rock

gongs

and

associated

Uganda.

W Ugandzie od kilkunastu
lat znane są naturalne układy skalne, wydrążone
i nasunięte na siebie w taki sposób, że uderzenia wywołują głuche dżwięki podobne
do gongu czy dzwonu. Na Lolui odkryto podobne utwory przypadkowo
wraz
z towarzyszącym
malarstwem
skalnym o specyficznej technice. Tubylcza ludno~ć
Lolui została w 1908 r. ewakuowana wskutek epidemii śpiączki. Okoliczni rybacy
wg autora nie potrafią wyjaśnić znaczenia tych zabytków.
Nr 32. J. C a r s well,
Amer. Uniw. Bejrut: A professional tatooer in Beirut.
Autor obserwował specjalistę, który wyuczył się rzemiosła w Australii i teraz
praktykuje w Bejrucie. Opisuje technikę, katalog wzorów, klientelę (więcej kobiet)
a także wierzenia lecznicze i magiczne, przypisywane
tatuażom.
Nr 33. J. G. J e n k i n s, Walijskie
in some modern

farm

Muz. Ludozn.

St. Fagans:

Traditional

designs

tools.

Autor opisuje kilkanaście
typów narzędzi gospodarczych, charakterystycznych
dla różnych okolic Walii i zach. Anglii. Pewne tradycyjne dla regionu wzory utrzymują się b. długo i są wykonywane nadal ze względu na stały popyt.
Nr 34. C. R. B a r b e r,
thoughts

on

the

Inst.

Folk-Urban

Antrop.

Społ.

continuum

of

Oxford:
this

Sacred

dichotomy.

and

Profans,

(Sprawy

same

religijne

i świeckie, kilka myśli o ciągłości dichotomii wiejsko-miejsk.).
Autorka pracowała w zach. Nigerii w społeczeństwie
zacofanym, w którym
panowały
trzy typy religijne:
chrześcijaństwo,
islam i pogaństwo.
Obserwacje
próbuje konfrontować
ze stosunkami
w wysoce cywilizowanym
społeczeństwie
dzisiejszej Anglii.
Nr 35. H. H u b e r: A Diviner's
apprenticeship
and wark
among the Bayaka.
(Nauka zawodu i działalność wróżbity u Bayaków).
Autor prowadził badania w połudn.-zach. Kongo. Omawia sprawy "powołania",
ćwiczeń, języka magicznego, funkcji i sposobów wróżenia. Autor głównie opiera!
się na ankietowaniu
autentycznych
wróżbitów.
Nr 36. M. K i n g: The eagle dance of At Sabe.
Autorka brała udział w badaniach etnologicznych i muzykologicznych w portugalskiej części wyspy Timor. Autorka omawia taniec orła, podając nuty i szkice
sytuacyjne.
Korespondencja
(37-39)
omawia małżeństwa
krewniacze;
istotę pokrewieństwa;
opowiadania dotyczące siły wiatru z Tybetu i Grecji. Recenzje 40-58.
Zesz. maj--czerwiec

1965, art.

59-94.

Nr 59. D. F r e e m a n, Uniw. Canberra: Anthropology,
psychiatry
and the doctrine
of cuUural
relativism
(Antropologia, psychiatria i doktryna względności kultury).
Jest to referat
wygłoszony na kongresie psychiatrów
z Australii
i Nowej
Zelandii w pażdz. 1964. Istnieją przejawy kulturowe o charakterze
neurotycznym
a nawet psychopatycznym,
tym tłumaczy się barbarzyńskie
praktyki np. kaleczenie,
morderstwa
rytualne, zabobony. Nierealna interpretacja
rzeczywistości leży także

�SprawoZdania

291

i recenzje

u podstaw męczeństwa
i ascezy. Bywają zbiorowe psychozy np. masowa paranoia
w narodzie niemieckim.
Literatura
dot. tego przedmiotu
jest b. duża. Poglądów
dotąd nie uzgodniono.
Nr 60. G. R. H. W r i g h t, Muz. Damaszek:

The correlation

of the Romano-Celtic

temples.

Rozważania
tekturę Celtów.
Nr
from

autora

61. E. E. E van
the

Gore

dotyczą

głównie

wpływów

s - P r i t c h a r d, Uniw.

Dalekiego

o,xford:

Same

Wschodu
Zande

na

animal

architales

collections.

Autor podaje przekłady
kilku opowiastek,
współpracował
student Sudańczyk z Chartumu.
Jest to uzupełnienie
i niekiedy
ogłoszonej 1931 r. przez E. C. Gore.

z nim
korekta

A. Bec1a,
antologii

Nr 62. R. J o n e s, Uniw. Sydney: Excavation on a stone arrangement
in Tasmania.
Podczas ekspedycji
archeo!. w Tasmanii
w sezonie 1963/1964 odkryto
układ
138 płaskich głazów, tworzących
wał ok. 90 m długości. Podobne układy znano
z Australii. Ich znaczenie było może rytualne.
Nr 63. Nekrolog prof. Renato Biasutti 1878-1965 pióra H. J. Fleure'a. Biasutti był
profesorem
antropogeografii
w Uniw. we Florencji.
Zajmował
się antropologią
etniczną
i rozmieszczeniem
geograf.
typów antropologicznych.
Jego największe
4-tomowe dzieło: "Rasy i ludy świata", Turyn 1953-57. W 1961 r. bawił Biasutti
w Polsce, odwiedzając
również Wrocław.
Krótkie doniesienia
(64-70) dotyczą kolejno: filmów socjologicznych
i antropologicznych;
insygniów
władzy we wsch. Nigerii;
myśliwskiej
figurki
kultowej
z Nigerii; ziemiopłodów
i agrotechniki
z Rwandy;
gongów skalnych
z Tanzanii;
ceremonii
wyzwolin
ucznia na czeladnika
w zawodzie
drukarskim
w Wielko
Brytanii; kultu pszczół u Aszantów (Ghana).
Korespondencje
(71-73) omawiają demografię
i antropologię
etniczną; małżeństwa
krewniacze;
modę "topless" na Krecie. Recenzje (74-94).
Zesz. lipiec-sierpień

1965, art.

95-141.

Nr 95. A. R e e d, Uniw. Yale: A Human Frontal bone from the late pleistocene
of the Kom Ombo Plain, Upper Egipt.
W lutym 1963 odkryto uszkodzoną
kość czolową wraz z ułamkami
dalszych
kości czaszki, wyróżniono
2 osobniki, mężczyznę i kobietę. Wiek szacuje się na
górny plejstocen,
ok. 15 tys. lat. Był to Homo sapiens porównywalny
z innymi
znaleziskami
późniejszej daty.
Nr 96. K. P. O a k l e y: The antiquity
of the new Kom Ombo skulI.
Autor, wybitny paleontolog brytyjski,
zwraca uwagę na znalezisko, przeoczone
w poprzednim
artykule.
W tej samej miejscowości
Kom Ombo w marcu 1926
K. S. Sandford odkrył dobrze zachowaną
zmineralizowaną
czaszkę ludzką wieku
prawdopodobnie
też paleolitycznego.
Autor proponuje,
by to było Kom Ombo I,
a opisane powyżej Kom Ombo II.
Nr 97. M. D. S a h l i n s, Uniw. Michigan:
On the ideology
and composition
of
descent groups. (Sens i układ tablic genealogicznych).
Zakłócenia i trudności powstają głównie w krajach egzotycznych
o systemach
rodzinnych,
opartych
nie na linii ojcowskiej
ale macierzyńskiej.
Zagmatwane

�292

SpraWozdania

stosunki krewniacze
są nieraz
socjologicznych
i genetycznych

trudne do ujęcia. Dane dla badań demograficznych,
są nieodzowne. Autor podaje kilka schematów.

i recenzje

Nr 9B. E. L e y t o n, Uniw. Belfast: Composite descent groups in Canada.
Jest to studium demograficzno-socjologiczne,
oparte o schematyczne
wykresy
badanych
rodzin. Metody te na Zachodzie są cz~sto stosowane.
Nr 99. E. W. I k i n i in.: The blood groups

and

haemoglobin

of the Assyrians

of

Iraq.

Badania krwi
hemoglobiny
obejmują
grupę chrześcijan
obrządku nestoriańskiego, używającą
języka syryjskiego
na granicy iracko-tureckiej.
Autorzy oczekiwali, że izolacja, wynikająca
z odrębności
wyznania,
przejawia
się w różnicach
serologicznych,
jednak wyniki badań były raczej negatywne.
Nr

100. D. C o II i er,

ethnological

research

W. N. F e n t o n, Muz.
in

North

American

Autorzy wskazują
na sytuację
odrodzenia
tych instytucji
podając

Chicago-New

York:

Problems

of

Museums.

krytyczną
muzealnictwa
w USA i na potrzebę
różne aspekty i postulaty.

Nr 101. J. E. G. S u t t o n, Uniw. Dar es Salaam: Sirik:wa holes, stane houses and
their makers in the Western Highlands
of Kenya ..
Autor omawia odkryte przed niedawnym
czasem budowle kamienne, zastanawiając się nad ich zastosowaniem.
Dyskusje nad nosicielami tej kultury są wciąż
aktualne.
Nr 102. E. L. M a

I'

g e t t s, Uniw.

Vancouver:

Traditional

Yoruba

healers

in

Ni-

geria.

Autor
dotyczące

jest psychiatrą
i chwilowo przebywa w Kenii, podaje
lecznictwa
ludowego szczególnie chorób psychicznych.

interesujące

dane

Krótkie komunikaty
(103-107). Na wstępie notka o likwidacji "Man" i utworzeniu
nowego wydawnictwa
wraz z Journal
of the Royal Antrop. Institute.
Ciekawostką
szczególnego
rodzaju
jest komunikat
nr 104 w sprawie
procesu,
wytoczonego przez R. Gayre of Gayre, redaktora
czasopisma "Mankind", przeciwko
redakcji
"Man" za uwłaczający
czci zarzut prohitlerowskiego
rasizmu, rzekomo
propagowanego
przez "Mankind".
Proces zakończył się całkowitym
oczyszczeniem
powoda i skazaniem redakcji "Man" na grzywnę i koszty sądowe. Jest to sprawa
o tyle ważna, że w "Mankind Quarterly"
publikowali
również polscy antropolodzy.
Nr 105. F. P. L i s o w s ki,

Uniw.

Birmingham:
(Ludzkie

Human

in

Shensi

prot;ince,

China.

szczątki

fossil

kopalne

remains

odkryte

recently

ostatnio
w prowincji
Szensi w Chinach).
W sierpniu 1963 odkryto nową żuchwę kopalną kręgu Sinanthropus.
Nazwano
ją Sinanthropus
lantianensis.
Pod koniec 1964 w pobliżu tego stanowiska natrafiono
na strop czaszki i fragmenty
szkieletu twarzowego.
Geologicznie były te szczątki
starsze od pekińskich
znalezisk Sinanthropus
o ok. 100-200 tys. lat. W dolinie
Huang-Ho
odkryto ponadto szczątki małpiatek
z dolnego trzeciorzędu.
Należy żałować, że notatka o tych ważnych znaleziskach
jest tak lakoniczna.
Pozostałe komunikaty
106-107 dotyczą nowego systemu kart obserwacyjnych,
stosowanych
w pracach terenowych
oraz zagadnień muzykologicznych.
Korespondencje
(lOB-Ill) w sprawie ustalania
grup krewniaczych;
figurek ceramicznych
z Portugalii
w stroju "topless";
oraz wydawnictw
antropologicznych.
Recenzje (112-141).
discovered

�SpralJjozdania

Zesz. wrzesień-październik

293

i recenzje

1965 art. 142-215.

Nr 142. W. E. M j t c h e II, Uniw. Vermont: Proximity
patterns
of the urban Jewish kindred.
(Formy sąsiedzkie u miejskich żydowskich grup krewniaczych).
Dla antropologa interesujące
jest środowisko grup ludzkich. Społeczne i geograficzne powiązania środowisk trzeba zdefiniować.
Jakie osobniki żyją wspólnie
i w jaki sposób? Autor ankietował
182 pary małżeńskie spośró(1 nowojorskich
Żydów. Więzy rodzinne są w populacjach źydowskich szczególnie silne.
Nr 143. L. U n d e r woo d: Le baton de commandement.
(Buławy [oriniackie] wodzowskie).
Autor wykazuje, źe oriniackie wyroby kościane interpretowane
przez dawnych
archeologów jako "buławy" naleź y w istocie uznać za miotacze dzid. Porównując
z analogicznymi
przyrządami
Melanezyjczyków
i Eskimosów przeprowadza
wnikliwy dowód swej tezy.
Nr. 144. T. O. B e i d e l m a n, Uniw. Harvard: Notes on boy's initiation
among the
Ngulu of East Africa.
Autor nawiązuje do swej pracy, dotyczącej obrzędów inicjacyjnych
u dziewcząt plemienia Ngulu. Materiały,
dotyczące chłopców, są niestety bardzo skąpe.
Plemię Ngulu jest matrilinearne.
Autor daje krótką charakterystykę
obrzędów.
Nr 145. L. D u p r
Tripolitania

e,

Uniw. Pensylwania:

and Northern

Fezan,

Archeological

reconnaissance

in Southern

Libya.

Latem 1956 r. przebywał autor w Libii jako cywilny ekspert lotnictwa wojskowego USA, przy tej okazji prowadził orientacyjne
sondaże terenu w poszukiwaniu znalezisk archeol. Wyniki zachęcają do dalszych systematycznych
już badań.
Nr 146. F. B. L i v i n g s t o n e, Uniw.

Michigan:

Mathematical

models

of

mar-

riage systems.

W ciągu ostatnich
15 lat notuje się wciąż rosnącą liczbę prac, dotyczących
związków rodzinnych, kręgów małżeńskich,
stosunków krewniaczych
itd. Badania
te zapoczątkowała
monografia
C. Levi-Straussa:
"Elementarne
formy układów
rodzinnych" z 1949 r. Autor proponuje metody statystyczne
stosowane przez zootechników.
Dla społeczeństw
żyjących w warunkach
prymitywnych
zapewniają
te metody dobre rezultaty, w wyźszych cywilizacjach
zapewne by zawiodły.
Nr 147. N. C h i t t i c k: 11 mate on stone-built
enclosures in South Nyanza, Kenia.
Od 1962 r. prowadzi autor systematyczne
badania nad kamiennymi
obwałowaniami porównując je z innymi tego rodzaju zabytkami afrykańskimi.
Nr 148. M. D. W. J e f f r e y s, Uniw. Witwatersrand,
Johannesburg:
The hand bolt
(ręczny pocisk).
Autor twierdzi,
źe miotane
ręcznie pociski istnieją
od paleolitu
starszego,
jakkolwiek
mylnie interpretowane
przez archeologów
jako tzw. tłuki plęsclOwe,
a także dawniejsze rozłupywacze i ciosaki. Są to wg autora raczej pociski dalekosiężne, miotane ręcznie. Argumentacja
poparta dowcipnym rysunkiem
brzmi przekonywująco.
Nr 149. S. M u k h e r j e e, D. P. M u k h er j e e, Kalkutta: A study of foot contour
among the Sema of Naga Hills and the Lushai of Mizo Hills, India (Analiza narysów stóp plemion Serna i Lushai w Indii).
Autorzy mieli do dyspozycji niewielki materiał 28 mężczyzn z plemienia Sema

�294

Sprau'ozdania

i 20 z plemienia Lushai
wymagają
ewentualnych
lub środowiskowa.

badanych
dalszych

i recenzje

w 1959/1960 r. Stwierdzili
badań. Przyczyna różnic

pewne rozmce, które
może być genetyczna

Nr 150. P. W. G. B r o c k: Myth and environmental
change in Tanganyika.
Niektóre podania tubylcze zdają się świadczyć o bardzo niedawnych procesach
geologicznych, przekształcających
środowisko.
Korespondencje
(151-157)
dotyczą zagadnień
metodologicznych
badań kopalnych paciorków
i wisiorków;
układów społecznych;
nego oraz obrzędów kultowych.
Recenzje (158-215).
Zesz. listopad-grudzień

1965, art.

i filozoficznych;
malarstwa
skal-

216-279.

Nr 216. M. F o r t e s, Roy. Antrop. Inst.: B. Z. Seligman
1882-1965
Zeszyt otwiera wspomnienie
pośmiertne
zasłużonej dla antropologii
badaczki.
Nr 217. Th.
Nigeria.

S h a w,

Uniw.

Ibadan:

Further

excavations

a memoir.
społecznej

at Igbo-Ukwu,

Eastern

Prace terenowe prowadzono
w 1959-1960
r. oraz w 1964 r. Odkryto piękną
ceramikę
oraz wyroby metalowe,
świadczące
o wysokim kunszcie zdobniczym.
Zidentyfikowano
też zmineralizowane
fragmenty
ludzkich kości. Wiek znalezisk
dotąd nie ustalony.
Nr 218. P. S t a a l s e n: Brugnowi
oTtgms. The founding
of a village.
Autor jako językoznawca w oparciu o ustne tradycje mieszkańców
nowi na Nowej Gwinei podaje relacje o zakładaniu
nowej osady.
Nr 219. Zawiera
A. H. Gardinera

drugie

w tym zeszycie
egiptologa.

wspomnienie

pośmiertne.

osady Brug-

Krótki

życiorys

1879-1964,

Następują krótkie komunikaty
i notatki: nr 220 to pozegnanie
ustępującej
Redakcji i podziękowanie
dla współpracowników.
Nr 221. A. H. J. P r i n s, Uniw.

Groningen:

.&lt;1 carved

headrest

z czytelnikami

of

the

Cushitic

Boni.

W czasie pobytu w Somali otrzymał autor rzeźbione w drewnie
głowy. Wyjaśnia szczegółowo symbolikę tej rzeźby użytkowej.
Nr 222. T. O. B e i d e l m a n, Uniw. Harvard: A Massai Text.
Językoznawca
podaje przekład tekstu masajskiego z krótkim

oparcie

dla

komentarzem.

Nr 223. P. K. D a t t a, Uniw. Delhi: The plantar
main-line
and transversalit!!
(Wskaźnik linii głównych i poprzecznych
stopy).
Autor przedstawia
materiały
dermatoglificzne
150 mężczyzn oraz 120 kobiet
szczepu Khatri w Pendżabie, przeprowadzając
porównania
z innymi seriami. Badania takie są ważne dla genetyki człowieka, w szczególności w sprawach dochodzenia ojcostwa.
Krótkie komunikaty
(224--229) dotyczą kolejno: święta Bali .Jaira w Indii i Indonezji; legendy hinduskiej
o ptaku nosorogu; statuetki
drewnianej
z Afganistanu;
malowideł skalnych z płd. Afryki; pułapek na dzikie ptactwo z Sumatry i drewnianego rzeźbionego krzesła-tronu
z Ghany.

�Sprawozdania

295

i recenzje

Korespondencje
(230-234) omawiają tradycyjną
pomoc społeczną, spotykaną u Malajów; znachorstwa
w Nigerii; paciorków i wisiorków kopalnych z zach. Afryki;
archaicznych,
kamiennych
budowli na Riwierze oraz technologii
metalurgicznej
w epoce brązu.
Recenzje (235-279) kończą ostatni
działalności.
Pożałowania
godne
likwidację tego czasopisma.

tom "Man", zamykając okres 65-letniej owocnej
są trudności
wydawnicze,
które spowodowały
Wanda

Stęślicka

The Journal of the Royal Anthropological
Instytute.
New Series. London.
Nowe wydawnictwo
powstało w sukcesji po czasopismach "Man" oraz "Journ.
Roy. Anthr. Inst." jako kwartalnik,
mający
się według zapowiedzi
ukazywać
w miesiącach III, VI, IX i XII każdego roku.
Man.

Tom. l, nr

l, marzec

1966, ss. 135 + 8 ilustracji.

R. F i r t h, Uniw. Londyn:
cations

in primitive

religious

Twins,
thought.

birds

and

vegetabLes:

ProbLems

of

identifi-

Autor rozważa skomplikowane
zagadnienia związane z pierwotnym totemizmem
u prymitywnych
społeczeństw Afryki i Azji.
J. B o i s s e v a i n, Univ. Sussex: Patronage in SiciLy (s. 18-33).
Autor opisuje reliktowe instytucje, zachowane do dziś na Sycylii, nawiązujące
do dawnych stosunków patrona i klientów. Sycylia wskutek swoistych warunków
historycznych zachowała wiele dawnych form społecznych.
F. W i 11 e t t: On the funeraL effigies of Owa and Benin and the interpretation
of the Ufe-size bronze heads from lfe, Nigeria (s. 34-45) (Wizerunki pogrzebowe
u Owo i Beninów oraz wyjaśnienie
brązowych głów wielkości naturalnej
z He
w Nigerii).
W czaf30'opiśmie "Man" (1965, 10) podano pierwsze
wiadomości
o odkryciu
17 głów, odlanych z brązu. w Nigerii. Autor omawia zarówno to ciekawe znalezisko jak wiele innych wizerunków pogrzebowych z Afryki i z innych kontynentów.
R. D. S a n wal, Uniw. Delhi: Bridewealth
and marriage
stabiLity
among the
Khasi of Kumaon (s. 46-59).
Autor badał stosunki społeczne (małżeństwo) w populacji hinduskiej u podnóża
Himalajów. Ludność ta, w większości rolnicza, przechodzi dziś żywiołowe przemiany społeczne, w których dawne obyczaje zanikają.
J. B e a t t i e, Uniw. Oxford: RituaL and sociaL change.
Autor nawiązuje do koncepcji B. Malinowskiego
zwracając uwagę na zachodzące przemiany
u społeczeństw
prymitywnych.
Pracę swą oparł na 30-letnich
badaniach porównawczych.
L. T i g e r, Uniw. Londyn: The zooLogicaL perspective in sociaL science (s. 75-81).
Zagadnienie "behavioru" ludzkiego wiąże się z badaniami zoopsychologicznymi.
Kultura jest adaptacją
gatunku ludzkiego w procesie ewolucyjnym
i wiąże się
z działaniem doboru naturalnego.
Zoologia może dać owocną pomoc w rozumieniu
zjawisk socjologicznych.
R. L i s t e r i in.: The blood groups and haemoglobin
of the Bedouin of Socotra (s. 82-86).
Badania w Somali doprowadziły autorów do wniosku, że ludność tubylcza wykazuje większe podobieństwa
do Arabów oraz do populac,ii śródziemnomorskich
niż do Afrykańczyków
z głębi kontynentu.

�296

Sprawozdania

H. J. D e a c o n: Note
Africa

on the

X-ray

i recenzje

of

two

mounted

impLements

from

Sou.th

(s. 87-90).

Kombinowane
narzędzia są świadectwem
wyższego rozwoju umysłowego ludzi
z paleolitu
młodszego,
dowodzą bowiem zdolności kojarzenia
wyobrażeń
i abstrakcyjnego
myślenia.
Metoda rentgenologiczna
zastosowana
w tym przypadku
dała pozytywne wyniki.
D. J. P a l' k i n, Uniw. Londyn: Urban voLuntary
associations
as institutions

Of

adaptation

(s. 90-95).

Badania dotyczyły napływowej
ludności murzyńskiej
z wiosek, która w miastach łączyła się ze sobą wspomagając
się nawzajem.
G. W i j e yew a l' d e n e: A comparative
note on ecoLogy and sociaL structure
(s. 95-109).

Autor polemizuje
z poglądami
E. R. Leach'a (1961) o stosunkach
we wiosce
Pul Eliya na Cejlonie. Wnioski obu autorów są sprzeczne.
K. L. B e z i n g, R. R. I n s k e e p, Uniw. Cape Town: ModelLed terracotta
heads
from Lydenburg,
S. Africa (s. 102).
W Transwalu
w latach 1957-1964
odkryto kilkanaście
ciekawych
zabytków,
których opracowanie
jest w toku.
Zawiadomienia
o zjazdach
i konferencjach
oraz korespondencja
w sprawie
techniki piktograficznej
- s. 103-104. Recenzje s. 105-135.

Tom. 1. nr 2, czerwiec

1966, ss. 139-286

W. H. W h i t e l e y, Uniw.
linguistics

Dar

+8

es Salaam:

ilustracji.
SociaL

anthropoLogy,

meaning

and

(s. 139-157).

Trudność przekładów z języków egzotycznych na angielski polega na różnicach
semantycznych.
Niekiedy jest wprost niemożliwością
zachowanie
pełnej wierności
dla oryginału. Psychiki są różne i różne są języki, autor dostrzega tu zasadnicze
rozbieżności.
J. A. B a l' n e s, Nation. Uniw. Australia:
Durkheim's
division
of Labour in
society

(s. 158-175).

Są to rozważania ekonomiczno-polityczne
na tle pracy Durkheim'a przeciwnika
Spencera
(z 1893) o organizacji
wyżej rozwiniętych
społeczeństw.
J. E l' i c, S. T h o m p s o n: Maya hierogLyphs
of the bat as metaphorograms
(s. 176-184).

Autorzy przyjmują
dwojakie znaczenie wizerunków nietoperzy u Mayów. Mogą
one symbolizować
albo kołowrót czasu albo krwawą
ofiarę. Jedynie wczucie się
w psychikę Mayów daje możność zrozumienia
ich symboliki. Autorzy zgodnie
sprzeciwiają
się stosowaniu elektronicznych
maszyn liczących w badaniach językoznawczych, szczególnie ludów egzotycznych.
J. C. L a v e, Uniw. Kalifornia, Irvine: A formaL anaLysis of preferentiaL
marriage

with

the

sister's

daughter

(s. 185-200).

Autor rozważa stosunki
rodzinne
i społeczne
u Hindusów
porównując
je
z innymi populacjami
pozaindyjskimi.
B. E. War d, Uniw. Londyn: SocioLogicaL seLf-awarness:
same uses of the
conscious
modeLs (s. 201-215)
(Społeczna świadomość siebie: przydatność
różnych
typów świadomości).
Autorka
snuje rozważania,
dotyczące różnych typów organizacji
społecznej,
z którymi wiążą się różne typy świadomości.
Różnice psychiczne między ludżmi
są w myśl tych rozważań bardzo istotne.

�SpraWOzdania

R. W. D u n n i n g, Uniw.
among

eastern

Canadian

Columbia:

Eskimo

(s.

~97

i recenzje

An

aspect

of domestic

group

structure

216-225).

Autor wyróżnia trzy kategorie:
1) domownicy
skupieni
w jednym domostwie
(namiot, igloo, domek jednorodzinny);
2) skupisko
dwóch lub więcej sąsiadujących
domostwo
niektórych wspólnych urządzeniach;
3) czasowe zrzeszenie większej liczby rodzin np. z okazji wspólnych wypraw łowieckich, zbiorowy biwak skupiający
20-30 rodzin, czyli około stu osobników.
Autor charakteryzuje
wzajemne stosunki.
R. J. Wal s h, R. E. C h a p m a n, A study of the quantitative
measurement
of human head hair fibres (s. 226-232).
Autorzy posługiwali się metodami stosowanymi
do badań włókien wełny owczej.
Przeprowadzali
analizę mikroskopową
przekrojów,
mierzyli
długość włosa i amplitudę naturalnych
fal. Badali różnice międzyrasowe
wielu populacji
ludzkich,
także dymorfizm płciowy i różnice związane z wiekiem osobniczym. Podają liczne
zestawienia
liczbowe.
U. M. C o w g iII, Uniw. Yale: The season of birth in Man (s. 232-240).
Autorka wykazuje
na dużych materiałach
statystycznych,
zebranych
z całego
świata, niezaprzeczalny
związek rozrodczości
z porą roku. W różnych
strefach
geograficznych
sezon nasilenia
zapłodnień
powoduje
nasilenie
porodów
zwykle
w najkorzystniejszych
dla przeżycia noworodka
warunkach.
Prawidłowości
te są
cokolwiek
zakłócone
w wysoce cywilizowanych
społeczeństwach,
ale zaznaczają
się także u nich.
M. B 1 o c h, P. V e r i m: Disco'l:ery of an apparentLy neolithic artefact in Madagascar (s. 240-241).

Jest to fragment
topora, wykonanego
z chalcedonu;
jego wiek szacuje się na
około 1500 lat p. n. e. Autorzy przypisują
tę kulturę imigrantom
malajo-polinezyjskim (Austronezyjczykom),
którzy zajęli Madagaskar
w neolicie. Podobne topory
spotyka się wg autorów
w neolicie Jawy i Sumatry.
Przyjmuje
się, że proto-Malgasze
opuścili południowo-wschodnią
Azję w okresie
stosunkowo
póżnym,
być może na początku n. e. nawarstwiając
się wtórnie na ludność tubylczą Madagaskaru.
V. M I'lll e r - C h r i s t e n s e n, D. R. H u g h e s: An early case of leprosy from
Nubia

(s. 242-243).

Au torzy opisują przypadki
trądu, stwierdzone
na materiałach
osteologicznych
egipskich z pierwszych
stuleci n. e.
Korespondencje
(s. 244-245) - pierwsza dotyczy handlu paciorkami
importowanymi z Indii do Rodezji; druga polemiki D. Seddona z interpretacją,
podaną
przez M. D. W. Jeffreysa
(Man 1965, 148). Jeffreys uważa tzw. tłuki pięściowe za
pociski miotane ręcznie. Seddon sprzeciwia
się temu szczególnie w odniesieniu
do
tzw. rozłupywaczy
i ciosaków, które nie nadawałyby
się do tego celu. Recenzje

s.

246-283.

Trudno dać ogólną ocenę nowej serii na podstawie
dwóch pierwszych
tomów.
Układ treści pozostał ten sam, jaki był dawniej. Niestety bardzo jednak zubożała
szata graficzna. Umieszczenie
ilustracji
na końcu tomu, a nie bezpośrednio
przy
danym tekście, utrudnia
cokolwiek
lekturę.
Jest to najwidoczniej
podyktowane
względami oszczędnościowymi.
Wysoki poziom wydawnictwa
pozostał niezmieniony.
Wanda
Arts

et traditions

populaires.

W dziale "Artykuły"
Jean-Marie
Guilcher,

Stęślicka

R. XIII, 1965, 408 s.

rocznik
Stare

zawiera
formy

następujące
tańca

w

Berry.

prace:
Według

panującej

opinii

�298

SpraWozdania

i recenzje

tradycyjny
taniec Berry opiera się głównie na starofrancuskim
tańcu "bourree",
tańczonym przez 2, 4 lub 6 osób. Tymczasem figury tego tańca, charakterystyczne
cechy rytmu i stylu nadają mu swoiste piętno, typowe dla tej dzielnicy Francji.
Najnowsze badania tradycji ludowych i dokumentów z XVIII i XIX w. pozwalsją
jednak domyślać się, że współczesna forma tańca Berry wykształciła się stosunkowo póżno i zastąpiła stare tańce zbiorowe, zupełnie innego typu. Autor zbiera
i analizuje materiały,
uzasadniające
taką tezę, oraz usiłuje wyjaśnić przemiany
w formie tańca przemianami
psychologicznymi
i socjalnymi.
Praca ilustrowana
zapisami nutowymi,
współczesnymi
i archiwalnymi
oraz
tekstami przyśpiewek
towarzyszących
tańcowi.
Ed. Kapp i Roger Schaefer, Uprawa konopi na równinie
reńskiej.
Znaczenie
gospodarcze i rola tej rośliny włóknistej
w życiu wiejskim dawnej Alzacji. Liczne zanikające
już zresztą coraz bardziej moczydła świadczą jeszcze
o znaczeniu, jakie miały kiedyś konopie na równinie nadreńskiej.
Uprawa konopi,
rośliny jednocześnie
włókienniczej
i lekarskiej,
choć ciężka i żmudna była
silnie zakorzeniona
na wsi alzackiej. Dowodzą tego pogwarki i powiedzenia ludowe, które autor pieczołowicie
zebrał. Opisał również drobiazgowo
szczegóły
techniki uprawy w ich rozwoju historycznym oraz zdał relację z przemian gospodarczych i politycznych, które doprowadziły do tego, że uprawa konopi nad dolnym
Renem od 1778 r. (który był okresem jej szczytowego rozwoju) zaczęła stopniowo
podupadać,
aż straciła zupełnie znaczenie w 1918 r. Alzackie włókno konopne,
znane kiedyś ze swej świetności dzięki warunkom naturalnym
i wiedzy chłopów,
którzy je uprawiali - należy już dziś do przeszłości.
Praca zawiera kilka tablic statystycznych
i porównawczych
z innymi dzielnicami.
Andre Langrange, Burgundzkie
Muzeum Wina w Beaune. Sale wina, uprawy
winnej
latorośli
i rzemiosł
pomocniczych.
Katalog.
Katalog ten, opracowany przez nieżyjącego już niestrudzonego badacza wszystkich spraw, dotyczących produkcji wina, został sporządzony przez grono uczniów
i przyjaciół zmarłego, pracowników
Muzeum Wina. Katalog podaje szczegółowe
opisy eksponatów,
zgromadzonych
we wszystkich
salach muzeum, wyjaśnienia
nazw, pochodzenie i daty, informacje typu administracyjnego
(porządkowego). Całość bogato ilustrowana
rysunkami
eksponatów i mapami z ich rozmieszczeniem.
Eksponaty
są zgromadzone
i opisane według typowych
cykli produkcji
wina:
cykl pierwszy, listopad - styczeń, czyli sen i przebudzenie winnicy, drugi - winobranie. Następnie
prace przy winie: winobranie,
tłoczenie, przechowywanie
w kadziach i w butelkach.
Wśród eksponatów
"rzemiosła pomocnicze" znajdują
się przedmioty, wykonywane
na przestrzeni
wieków przez różnych rzemieślników
dla potrzeb winnicy, a więc wyroby nożownicze, stolarskie, bednarskie, szklarskie,
a także dokumenty, dotyczące życia cechów bednarskich.
Zbiory muzealne obejmują także ogromny materiał dokumentalny
historyczny oraz fotografie ilustrujące wszystkie etapy pracy i czynności w winnicach.
Próbki tych dokumentów
i fotografii zamieszczono na końcu pracy.
Albert Colombet, Folklor
winnicy
i wina na Złotym
Wybrzeżu.
Praca zbiera
wszystkie elementy folkloru Złotego Wybrzeża, dotyczące winnej latorośli, winnic,
wina, winobrania, pracowników winnic itd. Kolejne rozdziały: Wino w zwyczajach
rodzinnych, szczególnie w weselach; wino w różnych okazjach "kalendarzowych";
wino w życiu codziennym; wino i winnica w literaturze
i wiedzy ludowej: folklor
uprawy winnej latorośli i winobrania;
aspekt religijny życia i ludzi winnic. Choć
bez zbyt widocznych i uroczystych manifestacji,
Złote Wybrzeże jest bardzo bogate
w tradycje i zwyczaje.

�SpraWozdania

299

i recenzje

Fran~oise Lapadu-Hargues
i Georges Henri Riviere, Wytwórnia
obrazków,
do gry, tkaniny drukowane:
problemy
ewolucji
oraz współzależności
centrów
produkcji
i stylów. Jest to studium porównawcze
tych trzech rodzajów produkcji
rękodzielniczej,
ich chronologii
i stylów, począwszy od końca średniowiecza
aż
do XIX w. Wprowadzenie
miedziorytu
spowodowało zanikanie drzeworytu,
który
utrzymywał się stosunkowo najdłużej w produkcji tkanin drukowanych.
Chwilowy
nawrót drzeworytu z końcem XVIII w. był skazany na krótkotrwałość
w związku
z gwałtownym rozwojem przemysłu i różnych innych technik reprodukcji,
wypierających stare metody rękodzielnicze.
Praca zawiera ciekawe reprodukcje
starych obrazków i kart do gry.
Gyula Ortutay, Badania nad opowieściami
ludowymi
na Węgrzech. Szkic metodologiczny.
Autor daje krótki rys historyczny
badań nad opowieścią ludową
węgierską od 1780 r. do czasów dzisiejszych. Wskazuje w szczególności te momenty,
kiedy badacze węgierscy mieli znakomite
osiągnięcia
w zakresie katalogowania
zjawisk z tej dziedziny, równocześnie
jednak przyznaje,
że obecnie Węgrzy są
opóźnieni w pracach nad aktualnym
katalogiem. Istotę pracy stanowią koncepcje
metodologiczne, dotyczące aktualnego stanu badań, wrażliwe na aspekty społeczne.
Badania nad osobowością bajarza, nad rolą zbiorowiska
słuchaczy, nad życiem
i funkcją baśni - są traktowane
jako niezbędne warunki zgłębienia zasadniczych
problemów, objawiających
się w zestawach przeciwieństw:
tradycja
i tWQrczość,
zmienność i niezmienność.
W dziale ,.Notatki i materiały"
znajdują się następujące
artykuły:
Jean Baucomont,
WyLiczanki
dziecinne;
Charles
Joisten,
Baśń o cudownym
kosiarzu
w Dauphine; Georges Henri Riviere, Piąty plan i etnologia Francji
dziedzictwo
narodowe w niebezpieczeństwze:
tradycyjny
dom chłopski; G. M. Thomas, Zwyczaje,
karty

wierzenia

i legendy

jednej

gminy

bretońskiej

widziane

poprzez

gazetkę

szkolną.

W dziale "Kronika" znajdują się obszerne sprawozdania
z życia francuskiego
towarzystwa
ludoznawczego
i towarzystw
regionalnych,
sprawozdania
z działalności muzeum etnograficznego,
z życia etnograficznego
Francji i innych krajów
oraz porozumień międzynarodowych.
Dział "Recenzje" jest bardzo obszerny. Zrecenzowano ogólem 28 tytułów; większość z nich to regionalne prace Francuzów, jest jednak kilka prac zagranicznych
(nazwiska recenzentów podano w nawiasach):
Bloch, M., Mieszanka historyczna, Paryż 1963 (R. Mandrou).
Caillard, M. M., Duval, Ph., Guillot i IVI. C. Gricourt, Poprzez Normandię
XFll
i XVIII
w., Caen 1963 (C. Pris).
Chombart de Lauve, M. J. et P. H., Kobieta w społeczeństwie,
Paryż 19!3:~
(H. Raulin).
Dorson, R. M., Buying the Wind (Kupowanie
wiatru),
Chicago i Londyn 1964
(C. Meyer).
Drouillet, J., Folklor Nivernais i Morvan. IV. Istoty fantastyczne, Charite-sur-Loire
1964 (M. Bouteiller).
Erixon, S., Wsie szwedzkie
bez reglamentacji
systematycznej,
Sztokholm
1960
(G. de Rohan-Csermak).
Faille, R., Ludowa twórczość malarska
w Cambrais,
Paryż 1964 (E. Mauriange).
Falc'hun, G., Historia
języka
bretońskiego
na podstawie
geografii
lingwistyczne]
(A. G. Haudricourt
i M. J. Brunhes-Delamarre).
Fraysse, J. i C., Jaskiniowcy
w Anjou, Cholet 1963 (M. Bouteiller).
Gottman, J., Materiały
do studiów nad strukturą
agrarną
w zachodniej
Francji,
Paryż 1964 (M. J. Brunhes-Delamarre).

�300

Sprateozdc:.nia

i

recenzje

Hultkrantz,

A., Międzynarodowy
słownik
regionalnej
etnologii
europejskiej
folk1960 (G. de Rohan-Csermak).
Kruger, F., MebLe ludowe w krajach romańskich,
Coimbra 1963.
Kuret, Niko, Gra "quantaine"
Słoweńców
w dolinie
ZiHa i jej ramy europejskie,
Ljubljana
1963 (H. Tremaud).
Lerat, S., Kraje
Adour
(Struktura
agrarna
i gospodarka
rolna),
Bordeaux 1963
(M.. J. Brunhes-Delamarre).
Louis, 1\'1., FoLklor i taniec, Paryż 1963 (V. Langevin).
Plume, Ch., Wszystko o petance ("petanque"), Paryż 1963 (H. Tremaud).
Porchnev, B., Powstania
ludowe we Francji
od 1623 do 1648, Paryż 1963 (C. Pris).
Robert, M., Koszykarze
i kaszykarstwo
w Limousin
i Mm'che od czasów najdawniejszych
do dziś, Limoges 1964 (A. Desvallees).
Scelles-Millie, J., Baśnie saharyjskie
z Souf, Paryż 1964 (G. Massignon).
Seignolle, C., DiabeLskie ewangelie według wierzeń ludowych,
Paryż 1964 (M. Boutellierl.
Tardieu, S., Zycie domowe w Mliconnais
przed uprzemysłowieniem,
Paryż 1964.
(M. L. Teneze).
Vasseur, G., Słownik
gwary
pikardzkiej
z Vimeu
(Somme),
ze szczegóLnym
uwzględnieniem
dialektu
Ni ba:;, Amiens 1963 (A. G. Haudricourt).
Vernois, P., Powieść wiejska
od George Sand do Ramuza. Jej tendencje i rozwój
(1860-1925), Paryż 1962 (R. Elion).
Vernois, P., Styl Ludowy w powieściach
wiejskich
po George Sand, Clermont-Ferrand 1963 (R. Elion).
Vigier, Ph., Szkice o podziale własności ziemskich
w rejonie
aLpeJskim, Paryż 1963
(H. Raulin).
Sztuka Ludowa Alzacji,
zbiór prac pod redakcją A. Riff, Strasbourg 1963.
Problemy
rozwoju
gospodarczego
w krajach
śródziemnomorskich,
red. J. Cuisenier,
Paris-La Haye 1963 (G. H. Riviere).
O niektórych
nowych
czasopismach
(M. L. Teneze).
W pozostałych działach czasopisma (filmoteka, dyskoteka i bibliografia) znajdujemy obszerne opisy filmów wyprodukowanych
w 1964 r., opracowane
przez
J. Tremaud, oraz nagrań płyt z lat 1963 i 1964, opracowane przez M. P. Andral.
Bibliografia
publikacji
etnograficznych,
które otrzymało
Muzeum Etnograficzne,
została podzielona na bibliografię zagraniczną i etnologię francuską. Wśród 83 tytułów zagranicznych
znalazły się dwa polskie (J. Burszta, Kultura
ludowa Wielkopolski, oraz B. Kopczyńska-Jaworska,
Gospodarcze
i społeczne podstawy
pasterstwa
tatrzańskiego,
a ponadto trzy inne, dotyczące Słowian: J. Podolak, Sposoby chowu
zwierząt
gospodarskich,
Bratysława
1962; Z. Rudy, Etnosocjologia
ludów Związku
Radzieckiego,
Monachium 1962; J. Schutz, Volksmdrchen
aus Jugoslawien,
Diisseldorf-Cologne
1960.
Loru.

I, Kopenhaga

Jadwiga

FLasi1l,ska

Franciszek Klonowski, Drewniane
budownictwo
Ludowe na Mazurach
i Warmit.
Wyd. "Pojezierze",
Olsztyn 1965, s. 247, ryc. 159, tabl. III, map 12. StreszczeDle
w języku angielskim.
Głównym celem wyżej wzmiankowanej
pracy w ujęciu autora jest "rozwój
drewnianego budownictwa wiejskiego na Mazurach i południowej Warmii, terenach
skolonizowanych
w przeszłości wyłącznie przez polski element osadniczy".
Zakres przestrzenny pracy (przedstawiony
na mapce 10, s. 51) obejmuje środkową oraz południowo-wschodnią
część ziem obecnego woj. olsztyńskiego wraz

�Sprawozdania

i recenzje

301

z trzema powiatami mazurskimi,
wchodzącymi
od 1954 r. w skład woj. białostockiego (ełcki, gołdapski i olecki). Poza zasięgiem badań autora znalazły się: północna Warmia, Powiśle i Lubawskie.
Praca składa się z 3 rozdziałów: I. Części składowe chałupy; II. Rozplanowanie
wnętrza chałupy; III. Wierzenia i przesądy, związ:ane z budową chałupy; z przedmowy i wstępu pióra autora, zawierającego
opis dotychczasowego
stanu badań,
podstawowe
składniki
środowiska
geograficznego,
historii
osadnictwa,
kształtów
osiedli i zagród.
Za podstawę źródłową posłużyły autorowi uzyskane w terenie wyniki badall
etnograficznych
z lat 1953-1960 w czasie których przebadał autor około 800 obiektów budownictwa
drewnianego,
uzupełniając
wyniki badań poszukiwaniami
archiwalnymi. W badaniach
terenowych
posługiwał
się autor "Kwestionariuszem
nad
budownictwem
wiejskim", opracowanym
przez prof. dr J. Gajka i korzystał z materiału
naukowego
w tym zakresie,
znajdującego
się w Zak~adzie Etnografii
IHKIVIPAN we Wroclawiu.
W pracy autor starał się odpowiedzieć na następujące
problemy: 1. Wykazanie
oryginalności
form architektury
i ciesiołki wiejskiej
na Mazurach
i Warmii;
2. Ukazanie specyficznych
cech tego budownictwa
na tle rozwoju
dziejowego
obu regionów; 3. Ustalenie klasyfikacji
typologicznej
chałup wiejskich oraz różni~
lokalnych; 4. Przedstawienie
oceny wkładu kulturowego
elementu polskiego w procesie kształtowania
się form budownictwa
ludowego; 5. Krytyczne ustosunkowanie
się dotychczasowego
stanu badań w tym zakresie.
Autor zwrócił uwagę na potrzebę badania tradycyjnego
budownictwa
ludowego na Mazurach i Warmii, bowiem jak ustalił to, ziemie te już od najdawniejszych czasów były terenem krzyżujących
się wpływów i oddziaływań:
mazowieckich, chełmińskich, kurpiowskich,
bialoruskich,
litewskich, jak również niemieckich
oddziaływań kulturowych
przenikających
tu zwłaszcza z ziem północnych dawnych
Prus Wschodnich. W związku z tym Fr. Klonowski starał się uzasadnić rozmiary
tych ostatnich wpływów.
Ważnymi osiągnięciami
autora są ustalenia fachowe w zakresie ważniejszych
odmian składowych części badanych chałup (konstrukcja
ścian i ich geneza, drzwi
i okna, szeroki komin czyli "czarna kuchnia",
deskowanie
szczytów, dach i podłoga, rozplanowanie
chałup), ustalenia w zakresie typologii występujących
odmian
budownictwa
podcieniowego
oraz ustalenia
form budownictwa
w zakresie rozwarstwienia
stanowego (chałupy chłopów, zagrodników
i chałupników).
W zakresie konstrukcji
ścian i ich genezy, autor wyszedł od ustaleń współczesnych w oparciu o natężenie ilościowego występowania
obiektów drewnianych
w terenie. Wskazał przy tym na występujące
bogactwo architektonicznych
form
konstrukcji
ściany nie spotykanych
na ziemiach północnej Polski, a także w kraju
macierzystym, którym dla badanych terenów było Mazowsze.
Autor wskazał, iż specyfiką w zakresie budownictwa
na badanych
terenach
jest budownictwo
podcieniowe
z przewagą
form podcienia
szczytowego,
które
pełniło tu funkcję dekoracyjną
i nie posiada obecnie większego znaczenia funkcjonalnego.
Podcienia
te wyróżniają
się jednak
zdaniem
autora
od podcieni
w budownictwie mieszkalnym Kaszub, Kujaw, ziem: dobrzyńskiej
i chełmińskiej
-ale są one jednak genetycznie z nimi spokrewnione.
Ulegały one tu różnym przekształceniom i przetrwały
w postaci reliktu dłużej niż w kraju macierzystym.
Na ziemiach środkowej i południowej Warmii wyróżnił autor następujące
typy
chałup podcieniowych:
1. Z wystawką
podcieniową;
2. Z podcieniem
naróżnym;
3. Z podcieniem szczytowym; 4. Z wnęką podcieniową.
Na s. 189-203
omówione zostały tradycyjne
chałupy zagrodników,
chałupni-

�302

SpTawozdania

recenzje

ków i wyrobników
wiejskich, zaś na s. 204-205 budownictwo
gospodarcze,
a następnie wierzenia i przesądy, związane z budową chałupy.
We wnioskach
końcowych przedstawił
Fr. Klonowski następujące
ustalenia
syntetyczne: 1. Zwartość przestrzenną
specyficznych cech budownictwa
ludowego
na badanym obszarze w stosunku do regionów sąsiednich, do których zalicza odeskowanie szczytów i ozdoby nadszczytowe; 2. Odrębność warunków historycznych,
fizjograficznych
(wielka lesistość kraju), majątkowych i społecznych w ewolucji rozwiązań technicznych; 3. Na występowanie chałup dwu i trójdzielnych z szeregiem
podtypów; 4. Na związki procesu kształtowania
się poszczególnych typów budownictwa ludowego z etnicznym charakterem
budownictwa
ludowego.
Praca Fr. Klonowskiego pomimo pewnych uchybień (np. niedoslateczny
stan
badań nad budownictwem gospodarczym i jego związku z gospodarką mieszkańców
terenu) jest ważnym indywidualnym
osiągnięciem badawczym autora, tym cenniejszym, iż jako opracowanie typu monograficznego
wypełnia praca ta dotkliwa
lukę w tego typu badaniach na ziemiach północnej Polski. Nawiązuje ona jaknajsilniej do badań w tym zakresie prowadzonych w toruńskim, warszawskim i poznańskim ośrodku etnograficznym
uniwersyteckim
i stanowi przykład współpracy
badawczej z katedrami badania architektury
ludowej politechnik gdańskiej i warszawskiej.
Ryszard Kukier
A. Kwilecki, Problemy
socjologiczne
i społeczeństwo. R. X. nr 3, Poznań

Łemków
1966 r.

na

Ziemiach

Zachodnich.

Kultura

Odnotować należy ten szczególnie ważny artykuł A. Kwileckiego, stanowiący
część większego studium. Autor przystępuje w sposób prostolinijny
do omówienia
losu Łemkowskiej diaspory, temat dla etnografa pasjonujący, tak od strony teortetycznej, jak i w rozważaniach szczegółowych, dotyka bowiem problematyki
stricto
sensu etnograficznej, która często gubi się w rozważaniach na temat historii gospodarczej, historii wsi czy też w rozważaniach nad historią kultury. W pracy drukowanej w "Przeglądzie Zachodnim" (nr 4, 1964) pt. Liczebność
i rozmieszczenie
grup mniejszości
narodowej
na Ziemiach Zachodnich
autor określa wielkość grupy
Łemków na około 30-35 tys. pozostającej w Polsce i zamieszkującej obecnie w kilkudziesięciu powiatach na Ziemiach Zachodnich. Powstały stan rzeczy wpłynął na
zmianę struktury
etnicznej południowej
Małopolski stwarzając
nowe możliwości
dla polskich grup góralskich i laskich. Tematykę tę podjął od strony etnograficznej
ponownie R. Reinfuss (1962) i K. Marczakowa.
Kwilecki skoncentrował
swoją uwagę na ~połecznych problemach
Łemków
jako grupy mniejszościowej, a więc na ich sprawach życiowych, świadomości etnicznej i stanowiska środowiska polskiego, a także na ich wewnętrzne przeobrażenia
społeczne i kulturalne.
Autor prowadził swoje badania w latach 1958~-1959 we wsiach województwa
zielonogórskiego
i koszalińskiego,
tam gdzie stosunkowo silniejsze są te grupy
a równocześnie istnieje możliwość napięć, tak wśród Łemków, jak i ludności polskiej. Autor słusznie zauważył, że siła i jakość tych napięć jest różna między
Łemkami i ludnością polską miejscową a repatriantami
np. z Podhala czy Polesia.
Zaobserwowane
procesy oświetlone są wielostronnie,
autor uogólnia je na całą
diasporę łemkowską.
Autor podkreśla, że do II wojny światowej Łemkowie stanowili zwartą grupc
etniczną co przejawiało się w ich dialekcie, kulturze i religii i stanowiło o dużym
poczuciu odrębności kulturalnej.
To prawda - ale sądzę, że autor nie dość do-

�Sprawozdania

303

i recenzje

kładnie rozpatrzył iż towarzyszyła
temu chwiejność świadomości etnicznej, skłaniająca się w różnych kierunkach,
zależnie od koniunktur
politycznych
i ekonomicznych. I tak zaznaczały się związki z narodowym
ruchem ukraińskim,
nie
brak było orientacji
staroruskich,
prapolskich
a nawet lokalnego autonomizmu.
Natomiast
z własnych
obserwacji
musiałbym
stwierdzić,
że autor trafnie
ujął
proces adaptacji
i rozluźniania
się więzi kulturowo-etnicznych,
wskazując
nierównomierny
przebieg ich w poszczególnych skupiskach i wsiach a nawet w poszczególnych klasach wieku. Współczesne przemiany, industrializacja
i urbanizacja
w całej Polsce rozluźnia również dawne więzi sąsiedzko-towarzyskie,
a nawet
rodzinne, nic więc dziwnego, że dotyka również i ludność łemkowską,
przyśpieszając procesy adaptacyjne.
W oparciu o literaturę
przedmiotu określa autor różne formy adaptacji
kulturowej, ekonomicznej
i społecznej.
Uważa on, że najszybciej
przychodzi proces
adaptacji
ekonomicznej.
Na odcinku kultury
zaobserwował
przejawy
adaptacji
czynnej a więc próby wyciskania na otoczeniu swego piętna, na dawaniu mu cech
swojskich. Szkoda jednak, że autor podał mało faktów na poparcie tej tezy.
W sumie jest on skłonny uznać, że skutkiem dużego przemieszania
się grup etnicznych na Ziemiach Zachodnich zaistniał swego rodzaju "pluralizm
kulturowy".
Proces stabilizacji Łemków nie przebiega równomiernie,
sądzę, że decydujące
znaczenie mają klasy wieku i że tęsknota za dawnym miejscem osiedlenia jest
zależna nie tylko od klasy wieku, ale i od sytuacji społeczno-ekonomicznej
rodziny.
W części poświęconej świadomości etnicznej Łemków ujęcia autora są skrótowe,
nie przedstawiają
faktów, natomiast
zastąpić ją ma formuła "dualizmu narodowego", przyjęta za R. Michelsem (Zur historischen
AnaLyse des Patriotismus.
Archiv
fUr Sozialwissenschaft
und Sozialpolitik. Tiibingen 1931). Rozproszenie obok warunków ekonomicznych,
szkoła i współżycie różnych grup poprzez małżeństwa
mieszane tworzą klimat dla postępującej
asymilacji,
mimo początkowych
tendencji
do izolowania się.
Charakteryzując
artykuł A. Kwileckiego należy podkreślić, że dominują w nim
rozważania teoretyczne nad definicjami różnych zjawisk a oczekiwania teoretyczne
konfrontuje on z obserwacjami
terenowymi. Szkoda, że jest ich tak mało.
JG

Adam Grzymala-Siedlecki,
Stojedenaście
z lat 1942-1943.
Wyd. Literackie, Kraków

dni

Letargu.

Wspomnienia

z

Pawiaka

1965.

W książce A. Grzymały-Siedleckiego
na s. 153---4 oraz 198 znajdują się wartościowe wspomnienia o profesorze Stanisławie
P o n i a t o w s k i m, które pogłębiają wiadomości o Nim z końcowego, a tak tragicznego okresu Jego życia. Już we
wspomnieniu pióra E. Bulandy, poświęconemu pamięci Wielkiego Etnologa, a drukowanym w XXXVI t. "Ludu" tuż po zakończeniu II wojny światowej była zawarta informacja o tragicznym losie S. Poniatowskiego
- warto też przypomnieć
i inne pozycje, opublikowane
w "Ludzie", a także znajdujące
się w Archiwum
PTL.l
1 Stanislaw
P O n l a t o w s k i ogłaszał
na lamach
"Ludu"
do 1939 r. swoje prace w następujących
tomach:
XXI, XXIII,
XXV, XXVI, XXXVII,
XXXVIII,
L; szczegółowa
bibliografia
znajduje
się w XL t. "Ludu",
s. 1062. W tomach
powojennych
zostały
ogłoszone:
E. B u ł a n d a, Pamięci
wybitnego
etnologa polskiego Prof. dra Stanisława Poniatowskiego.
Lud, t. XXXVI, s. 19-32.
S. P o n i a t o w s k i,
Mahavrata.
Lud,
t. XXXVI,
s. 107-134.

�304

Sprawozdania

i recenzje

Wspomnienia
Grzymały-Siedleckiego
zasługują na dosłowne ich przytoczenie:
"Nie bez wzruszenia
zabieram się do wspomnień o profesorze Poniatowskim.
Niedługie było nasze wspólne w więzieniu przebywanie,
a jednak tak zbliżyliśmy
się, tyleśmy sobie mieli wzajemnie
do powiedzenia
i tyleśmy sobie powiedzieli,
że gdy od nas odchodził na oddział, żegnaliśmy się jak naj dawniejsi przyjaciele.
Zesłano go potem do Majdanka, przez dłuższy czas dochodziły wieści, że się dobrze
trzyma. Z Majdanka przewieziono go do Litomierzyc, gdzie żywota dokonał.
Profesor Stanisław Poniatowski
na Pawiak dostał się przez przypadek, powiedzieć by można: w nocy przybywa doń gestapo i z pierwszych już pytań jasne.
że zaszli tutaj przez pomyłkę, bo szukają Juliusza Poniatowskiego,
byłego ministra
rolnictwa;
sprawa się wyjaśnia, przepraszają
za najście, tylko jeszcze _._-niejako
z amatorstwa,
czy nawyku - chcą odbyć rewizję: "Pan profesor rozumie: skoro
już u pana jesteśmy" ... No i na półkach wśród innych druków komplet konspiracyjnych gazetek, z pedanterią,
po profesorsku
ułożonych! Profesor etnologii powędrował na Pawiak, przebywa z nami, spędza czas jak najczynniei,
organizuje
nam wykłady, seminaria,
odczyty, dyskusje, colloquia, niemal egzaminy ...".
A dalej na s. 198 wspomnienia:
"Już w pierwszych rozdziałach pisałem o wdzięku narratorskim
rektora Michałowicza. Obecnie po cyklu wykładów profesora Poniatowskiego
zestawiam sobie
te dwa talenty popularyzatorskie.
Jakaż różnica w sposobach, w gatunkach wypowiadania
się. Michałowicz to rektor dawnej szkoły szkoły, powiedziałbym:
salonowej, przyzwyczajony
do głoszenia prawd w gronach "panów szanownych
i pięknych pań" - z wyszukaną umiejętnością
dba więc o to, by audytorium nie
przeciążyć natłokiem
uczoności, by fragmenty
serio przegrodzić anegdotą, wspomnieniem, dowcipem. I cały jego kunszt polega na tym, że z tych różnorodnych
elementów lepi się całość logiczna i konstruktywna.
- Profesor Poniatowski mówi
już do ludzi nowej, demokratycznej
epoki, do jednostek, miłujących trud w myśleniu, niechętnych
ozdobom stylistycznym
i dygresjom,
w jego wykładzie jest
bezwiedna skłonność do metod matematycznych,
nie do beletrystyki,
jak u profesora Michałowicza. I nie ma większej przyjemności,
jak słuchać ich obu
systemem płodozmianowym:
raz jednego, zaraz potem drugiego.
Magnificencja
lubi wykładać, to niewątpliwie
(profesor Poniatowski
również),
chętnie nawet wsłuchiwał
się kiedyś w swoje mówienie, ale tutaj na Pawiaku
przemawia nie tylko z tych powodów".
JG

stanisław Helsztyński Wśród swoich i obcych w USA. Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza Warszawa 1966.
W ciekawej książce reportażowej
S. Helsztyńskiego
można znaleźć niejedml
',vażną dla etnografa
informację
o emigracji
polskiej w USA jak chociażby
wzmianka o badaniach wpływu języka angielskiego na język polskich emigrantów,
lub ciekawe i bystre charakterystyki
modelu życia amerykańskiego.
Znajdujemy
w niej na s. 159 następującą
relację: "Również profesor Stith Thompson, staruszek
Tenże,
Fakty etnologiczne
i metody ich badań. Lud, t. XXXVII,
s. 32 - 68. Tenże,
Zagadn;~nie paralelizacji
kuHur paLeolitycznych
z kulturami
etnologicznymi.
Lud, t. XXXV'III,
s. 28 - 34.
Tenże,
Dziennik
wyprawy
(do kraju
Goldów i Oroczonów w 1914 r.). Lud,
t. L, s. 7 - L20.
Wstęp
od Redakcji.
Wstęp
do Dziennika
opr. B. H e i d e n r e i c h. F. Wok
r oj.
Ludno,;c
nadamurska
w świetle antropologicznych
materiałów
S. Poniatowskiego.
Lud, t. L, s. 121 - 190.
J. G l i n k a, Somatoskopia
i somatotypologia
(konstytucjonalna)
grup nadam,ursklej
lUr!·
ności GoLdów i Oroczonów. Lud,
t. L, s. 191 - 230. Materiały
S. Poniatowskiego
gromadzone
do różnych
Jego
prac
znajdują
się w archiwum
naukowym
Polskiego
Towarzystwa
Ludoznawczego
pod
numerami
inw:
236, 237, 240 - 245, 247 - 284, 286 - 291, 293, 295 - 312, 361 - 362,
267 - 376, 824, 881 - 886, 491, 601. JG

�SpraWozdania

305

i recenzje

osiemdziesięciopięcioletni,
emeryt,
pracownię z kartotekami
wątków
gościu, wyraził chęć poznania go.
ciel w licznych ośrodkach, ogłosił
Indian,
co przyniosło mu rozgłos
wość zebrania i wydania w sześciu

lecz nadal mający
w BallantineHall
swoją
i podań ludowych, dowiedziawszy
się o polskim
Pochodzący z Bloomington
unitarianin,
nauczyw roku 1929 Opowieści
pólnocnoamerykańskich
i katedrę, a przede wszystkim stworzyło możlitomach wielkiej publikacji pt. Indeks motywów
literatury
folklorystycznej
0932-1936)
i uzupełnienia
tego zbioru w dwadzieścia
trzy lata później. Zaznajamiając
mnie ze swymi materiałami,
uszeregowanymi
w segregatorach,
wspomniał prace profesora Juliana Krzyżanowskiego,
z których
korzystał pracując nad swymi światowej
już dzisiaj sławy zbiorami".
Przy tej okazji warto nadmienić,
że Systematyka
baśni J. K r z y ż a n o ws k i e g o odbiega nieco od klucza S. Thompsona,
jak też i prac wcześniejszych
A. Arnego. Dyskusja na ten temat znalazła odbicie we Wstępie autora do w.W. pozycji.
Ciekawe są również dla etnografa notatki o badaniach w chicagowskim ośrodku
nad zmianami języka polskiego w środowisku
amerykańskim,
co znalazło swój
\vyraz w pracy habilitacyjnej
F. Lyry, The American
English
Polish Contakt
on
the Philological
Level of Polish. Na marginesie
warto zaznaczyć, że i w Anglii
zostały przeprowadzone
podobne badania przez Janinę Pilatową, uczennicę profesora
Tadeusza Lehra-Spławińskiego.
JG

Z. Nożyńska,
w Poznaniu,

O wartości i celowości
z. 11, 1965, s. 223-238.

badai~ przeżytków.

Roczniki

Naukowe

WSWF

Według poglądów J. st. Bystronia
i E. Piaseckiego
tradycyjne
zabawy dziecięce zawierają pewne elementy taneczne świata dorosłych z dawniejszych
epok.
Wykazują one cechy przeżytków.
Zrąb ruchowy tych zabaw zdaje się być starszy
i wykazuje
większą stalość, aniżeli treść słowna, pojęciowa,
dolączona
często
znacznie później.
Autorka dokonuje analizy niektórych materiałów
z zakresu zabaw dziecięcych,
zebranych przez E. Piaseckiego.
Okazuje się, że procentowo
duża ilość zaba IV
wyrażnie nawiązuje
do formy tanecznej
korowodów
(kolistych, rzędowych,
szeregowych) szeroko znanych w okresie średniowiecza
również na terenie Polski.
Inne grupy zabaw wykazują przeżytki obrzędowe, magiczne i demonologiczne.
W dalszym ciągu artykułu
autorka
podkreśla
rolę tego rodzaju materiałów
w pracach nad rekonstrukcją
wyglądu dawnych form tanecznych,
zvvłaszcza ze
względu na brak innej dostatecznej
dokumentacji
w dawnych źródłach pisanych
czy ikonograficznych.
Autorka zaklada m. in., że tego rodzaju analizy powinny być podejmowane
przez osoby obeznane ze źródłami historycznymi
i etnograficznymi.
Wydaje się
nam jednak, że tego rodzaju analizy mają pierwszorzędne
znaczenie szczególnie
wtedy, gdy można szeroko nawiązać do form historycznych
tańca w ogóle i przede
wszystkim do istniejącego
jeszcze folkloru tanecznego.
Roderyk

R. Jerabek, V. Frolec, D. Holy. Podluzi. Kniha o lidovem
telstvi Brno 1962, 4°, s. 196, ilustr. 141, tab!. 3. Układ
red. Jaroslava Suchomelova.
Na całość pracy składają
się następujące
regionu; Wytwory sztuki ludowej;
Widowiska
20 -

Lud,

t. LII

Lange

umeni. Krajske nakladagraficzny
Oldrich Barta,

CZęSCl: Wprowadzenie
do historii
ludowe, muzyka, pieśń i taniec

�306

Sprawozdania

i recenzje

ludowy. W zakończeniu
znajdujemy
wykaz i objaśnienia
do ilustracji
i tekstów'
folkloru ludowego, charakterystykę
metody pracy, spis ilustracji
oraz streszczenie
w językach niemieckim i rosyjskim.
Praca poświęcona jest kulturze i sztuce ludowej regionu Podluzi wchodzącego
w skład większej
jednostki
etnograficznej
tzw. Slovacka w dorzeczu Morawy
i Dyji na pograniczu
Moraw i Słowacji. Głównym ośrodkiem
gospodarczym,
administracyjnym
i usługowym, oddziaływującym
na kulturę mieszkańców regionu - jest miasto Bfeclav.
Podluzi graniczy na południu z prowincjami
dolnej Austrii, na wschodzie ze
Słowacją, na północy i na zachodzie z Mo.cavskym Valasskem i po części z tzw.
Chorvatskem.
Na północy sąsiaduje Podluzi z górską krainą Kopanice i Horni3cko,
zaś na południowym wschodzie z nizinnymi krainami Dolniacka, dolnego Horniacka,
z HradiSskem,
Brodskem,
Straznickem
i Kyjevskiem
czyli z ziemiami slowacko-walasskimi
i hanatskimi.
W genezie nazwy upatrują
autorzy charakter
fizjograficzny,
wyprowadzając
ją od "lużi" - ługi, charakterystycznych
form dla nizinnych ziem regionu południowych Moraw, bądź uzasadniając
ją na podstawie kryterium
toponomastycznego - od nazwy starej XIV-wiecznej
wsi LuZice. Do literatury
nazwa regionu
została wprowadzona
przez J. Komenskeho,
zaś w postaci Podluzaci zanotowana
w 1708 r. przez Fr. Dostała. W XVIII wieku Podłuzi obejmowało ponad 70 wsi,
obecnie zaś zaledwie kilkanaście
wsi, bowiem utraciło ono znaczną przestrzeń
na styku dolno-austriackim
na skutek oddziaływania
XVIII i XIX-wiecznych
procesów germanizacyjnych.
W słowie wstępnym
autorzy zgodnie stwierdzają,
iż region Podluzi i jego
mieszkańcy
spośród ziem południowo
morawskich
wyróżniają
się wielkim bogactwem sztuki ludowej, rozwijającej
się w pełni po dzień dzisiejszy. Podobnie
zresztą do naj starszych
reliktów
zaliczają tradycyjne
ornamentowanie
malarskic
chałup, bogactwo haftu łudowego na ubiorach .świątecznych, które jeszcze w początkach
XIX w. oddziaływały
na zniemczoną
ludność pogranicza
morawsko-dolnoaustriackiego
i były dowodem silnej ekspansji
kulturowej
Podluzi'aków.
Z innych tradycyjnych,
a zanikających
już dziś obecnie zajęć wymieniają
autorzy
tkactwo, rybołówstwo ogarnięte do XV wieku niemieckimi wpływami ustrojowymi,
z których wyodrębniły
się w czasie późniejszym ustroje rodzime, a także obróbkę
drewna. Od dawna mieszkańcy Podluzi zajmowali się rolnictwem, zwlaszcza uprawą winnej
latorośli
oraz przetwórstwerp.
winogrona,
po których
to zajęciach
pozostały do dziś zabytkowe tzw. winnickie budy i łisy, w których tłoczono owoce
winnej latorośli. W górzystej
części Podluzi rozwinięta
byla hodowla zwierząt
domowych, bowiem jeszcze w okresie międzywojennym
wiele wsi wypasało zwierzęta na naturalnych
pastwiskach.
Przetrwała
do początkowego
okresu międzywojennego
instytucja
wspólnych
pastwisk i pasterzy gromadzkich.
Na przełomie XIX i XX wieku do coraz większego znaczenia dochodziły dwa
ośrodki małomiasteczkowe
Bfeclav
i Hodonin,
które zaczęły przekształcać
się
w ośrodki przemysłowe,
narazie
dostosowane
do potrzeb
lokalnych.
Powstały
w nich zakłady przemysłu przetwórczego,
jak np.: cegielnie, cukrownie, przetwórnie
tytoniu. browary, młyny, tartaki,
które poprzez swe ekonomiczne
oddziaływanie
przyspieszyły
u schyłku XIX wieku wstępne procesy industrializacyjne.
Dalsze
przeobrażenia
industrializacyjne
miały tu miejsce w dwudziestoleciu
międzywojennym, przede wszystkim zaś w latach 1952-1960 i związane były tu one z procesem socjalistycznej
przebudowy
wsi i gospodarki narodowej.
Omawiana publikacja
jest wynikiem współpracy
kilku etnografów
uniwersyteckiego ośrodka etnograficznego
na Uniwersytecie
J. Purkyne
w Brnie i jest

�Sprawozdania

i

307

recenzje

efektem ujęcia monograficznego
kompleksowego. W związku z tym autorzy ustrzegli się przeceny wybranych dziedzin sztuki ludowej Podluzi i dokonywania
analiz
abstrakcyjnych.
Korzystali
w szerokim zakresie z materiałów,
nagromadzonych
w muzeach Moraw i Słowacji, jak również z tekstów z zakresu folkloru ludowego.
Monografia ta o niewątpliwych
wartościach
naukowych
w bardzo przystępny sposób naświetla podstawowe problemy etnograficzne
Podluzi. W sposobie
jej ujęcia uwidacznia się w pełni pasja popularyzatorska
wzmiankowanego
zespołu
autorskiego i redakcyjnego.
Uwagę czytelnika
zwraca przewaga
materiału
ilustracyjnego
nad tekstem,
doskonały wybór ilustracji
popularyzujących
w należyty sposób wiedzę o tym
regionie. Z tego względu praca spełnia podstawowe
zadanie komunikatywności
w szerszych warstwach społeczeństwa Moraw, bowiem wypełnia w dotychczasowej
literaturze
dotkliwą
luk&lt;; jeśli chodzi o badanie
pogranicza
morawsko-dolnoaustriackiego.
Ryszard Kukier
Magdalena Stehlikova. Ludove
zdobene
1966, stron 136 oraz 101 fotografii.

ptachty.

Stredoslovenskć

Vydavatelstvo

Wydana pozycja jest czwartą z kolei w serii "Narodopisne zbierky Slovenskćho
narodneho muzea v Martine a muzei na Slovensku". Otwiera ona cykl publikacji
zbiorów ludowych tekstyliów. W oparciu o eksponaty słowackich muzeów i muzeum
w Pradze tworzy wyczerpujący katalog zdobionych chust-płach et ludowych, głównie
tzw. "kutnic", czyli zasłon odgradzających
posłanie położnicy, stojące w jednym
kącie, od pozostałej części izby i reszty domowników. Poza wstępem omawiającym
pokrótce formy, funkcje i zdobnictwo chust-płachet
(nakryć, zasłon), rozmieszczenie
ozdób, rodzaje motywów występujących
na brzegach, motywy wstawek siatkowych,
zawiera dwie mapki: jedna uwzględniająca rozmieszczenie technik zdobniczych, druga - występowanie chust-płachet
na Słowacji; nadto jest tutaj jeszcze tłumaczenie
w języku niemieckim, przypisy, literatura,
katalog 1435 eksponatów, indeks miejscowości, indeks muzeów, spis treści i część ilustracyjna
obejmująca 101 fotografii.
W swoim opracowaniu
autorka
kierowała
się chęcią zaprezentowania
form
i funkcji tekstyliów, których tradycje przechowały
się w kulturze ludowej najlepiej i posiadają najstarsze zachowane przykłady. Uwzględniając
wszelkie możliwe
okazy muzealne stworzyła zbiór mogący ułatwić porównanie
tego typu materiałów, określenie ich charakteru
regionalnego,
zbadanie historycznych
zmienności
funkcji, technik zdobniczych i ornamentów. Katalog ma zobrazować również różne
techniki tekstylne. W tej formie dużych chust-płach et jedno- dwu- trój- i pięciodzielnych (tzn. zeszytych z poszczególnych szerokości płótna) miały one zastosowanie w odzieży dla ochrony przed zimnem, w pościeli jako prześcieradła
i nakrycia, oraz jako zasłony nie pozbawione także znaczenia obrzędowego, np. przy
narodzeniu dziecka (o czym wyżej), wywodzie, czy śmierci; nierzadko darowywano
je również kościołowi jako obrusy na ołtarz lub antepedia.
Chusty noszone przez kobiety były przeważnie z dwu szerokości (używano ich
też do noszenia ciężaru na plecach) i zdobione jectynie na szwach i krótszych
brzegach nieznacznym
wyszyciem, koronką, tasiemką, czy przetykaniem.
Płachty
pościelowe były niezdobione, natomiast "kutnice" bogato wyszywane, co pozostawało w związku z funkcją magiczną, jaką odgrywały w zwyczajach rodzinnych.
Jedne były wyszywane na biało, z mereżką i koronką, inne czerwoną bawełną
ściegami typu liczonego, zwłaszcza krzyżykowym-zwykłym-poziomym,
krzyżykowym warkoczykowym,
półkrzyżykami,
ściegiem kwadratowo-konturowym,
płaskimi. Stosowano
także przetykanie,
aplikacje,
a w koronkach
robotę siatkową,

�30S

SpraWozdania

i recenzje

klockową
i maszynową.
Motywy były geometryczne,
roślinne
i figuralne.
Najstarsze tego rodzaju przykłady
przetrwały
z XVII i XVIII w., najwięcej
zaś
z XIX w. Tradycja "kutnic" dotrwała mniej więcej do lat trzydziestych
bieżącego
wieku.
Katalog zawiera zestaw "kutnic", chust i antepediów
według technik zdobniczych w następującej
kolejności: mereżki i obrębianie, koronki szyte, siatki, hafty
płaskie i konturowe liczone, hafty płaskie uzupełnione innymi, hafty krzyżykowe,
hafty swobodne nieliczone, hafty pełne, wyciąganie
nici, hafty różnych technik
typu liczonego i nieliczonego,
aplikacje, przetykania,
koronki klockowe, techniki
maszynowe.
Przyjęcie takiego podziału nie wydaje się słuszne, gdyż w większości przykładów stosowano różne techniki. Tym samym nie ma się jasnego obrazu i zainteresowany
musi i tak przejrzeć całość, aby wybrać dla siebie to, co go w tej
dziedzinie zajmuje. Bardziej słuszna byłaby chyba typologia według rozmieszczenia zdobin, jaką autorka przedstaw.iła na rycinie (str. 10-11).
Mogło by to rzutować na genezę niektórych
technik, rozwój ornamentu
i kompozycji, genezę bądź
historyczną
zmienność funkcji wytworu
i jego zdobin. Można też było przyjąć
układ chronologiczny.
Katalog tego typu jako pełny zbiór zabytków winien być
możliwie
wiernym
dokumentem
powyższych
treści. Rzucone na mapę według
obranego kryterium,
jak to zrobiono na mapie nr 2, stanowiłyby
podstawę do
szerszych wniosków. Załować należy, że autorka zadając sobie tyle trudu w opracowaniu materiału
podała w opisach za mało szczegółów, np. co do budowy
i kompozycji ornamentu
oraz kompozycji barw. Sytuację ratują podane na końcu
fotografie,
aczkolwiek
ich ilość jest znikoma w stosunku
do całości opisal'lych
eksponatów.
Tym niemniej
praca zasługuje
na uwagę zwłaszcza badaczy zdobnictwa strojów i tkanin. Jako pełny zbiór daje obraz stosowanych technik zdobniczych i ich zasięgu (mapa nr l), a uwzględniając
daty powstania okazów umiejscawia je również w czasie. Gdyby większość muzeów podjęła tego typu edycje,
byłyby one nie tylko cennym źródłem dla różnego rodzaju
badan, ::lIe tak:;e
materiałem
dla syntezy kultury ludowej.
Barbara.

B. S. Butnik-Siwjerskij.
wydawnictwo
"Naukowa

Ukrainskje

dumka",

radjanskje

narodnje

stron 220, ilustracji

mistjectwo.

121, kolorowych

Bazietich

Kijw 1966,
tablic 7.

Pod auspicjami
instytutu
sztuki, folkloru
i etnografii
im. M. T. Rilskiego
Akademii
Nauk Ukraińskiej
SRR ukazała
się w Kijowie w 1966 r. książka
B. S. Butnika-Siwjerskiego
"Sztuka ludowa Radzieckiej Ukrainy". Jest to obszerna
publikacja,
w której autor nie tyko poddaje krytycznej
ocenie opracowania. jakie
do tej pory się ukazały, charakteryzujące
dorobek i stan twórczości
ludowej
w okresie po Rewolucji Pażdziernikowej,
ale także omawia szczegółowo warunld
oraz wydarzenia
i procesy historyczno-ideologiczne
i gospodarcze,
jakie w tym
okresie do 1965 r. zaszły na terenie Związku Radzieckiego i USRR, a które oddziałały również i na ludową twórczość artystyczną.
Zdaniem autora nikt do tej pory nie pokusił się nawet o wyjaśnienie
samego
pojęcia "sowiecka sztuka ludowa". W dotychczasowych
opracowaniach
wprawdzie
pełno jest opisów i stwierdzeń, że sztuka łudowa za czasó\v sowicc:kich wzbogaciia
się, polepszyła, rozwinęła
i dostosowała
do współczesnej
tematyki
i potrzeb, że
twórczość
ukraińska
głęboko tradycyjna
w swej osnowie wkroczyła
w nowe
stadium, że jest ściśle związana z rodzimymi, gospodarczymi
i życiowymi warunkami mieszkańców
wsi, brak w tym jednak uzasadniającej
dokumentacji.
Stąd

�Sprawozdania

i recenzje

309

więc w dotychczasowych
wnioskach wynikły pierwsze pomyłki. Twierdzono bowiem,
że twórczość ludowa w formie utylitarnej,
użytkowej,
przeznaczona
tylko dla
pewnego środowiska
i konkretnego
czasu stała się zalegalizowana,
przetworzona
i obowiązująca
poza czasem i poza środowiskiem.
Nastąpiło
przemieszanie
jej
treści i znaczenia, co doprowadziło
np. do zatarcia się symboliki wymowy ornamentu itp.
Twórczość ludowa sowieckiej
Ukrainy biegła po Wielkiej Rewolucji
dwoma
torami. Z jednej strony rozwijały się i udoskonalały
formy twórczości utylitarnej
(tkactwo, garncarstwo),
przy czym w tych formach użytkowych
wzmacniały
się
dekoracyjne
elementy, z drugiej strony w dwudziestych
latach poczyna się rozwijać cała gama form ludowej twórczości spełniających
wyłącznie funkcję
estetyczną (na ścienne malowidła,
małe formy w rzeźbie i garncarstwie,
malarstwo
i grafika). To też zaczęto wszystko wartościować
według znaczenia estetycznego,
a dopiero potem funkcjonalnego.
Nie dziw zatem, że fachowa literatura
40-50 lat
miała prawie wyłącznie charakter
albumowy. Twierdzono, że sztuka ludowa przeżywa okres upadku, gdyż nie znajdowano
w niej innych form i treści poza tradycyjnymi.
Z takimi
poglądami
spotkać
się było można jeszcze na naradzie
w 1961 r. Instytutu
Etnografii
AN ZSRH w Moskwie przedstawiającej
wyniki
badań za miniony okres. Referowane tam materiały datowane na XVIII i początek
XIX w. dowodziły, że w dotychczasowych
badaniach
nie było miejsca dla twórczości współczesnej.
Analogiczny
pogląd panował i na Ukrainie,
czego dowodem
wielki album "Sztuka ludowa Ukrainy",
gdzie na 260 tablic tylko 25 dotyczyło
twórczości okresu socjalizmu.
Autor krytykuje
pogląd zawarty
w wypowiedzi
Je. Spaskiej, że sztuka ludowa jest twórczością
stałą, kolektywną,
anonimową,
bez jaskrawych
przejawów
indywidualności
i postępu. W tych i temu podobnych
teoriach szukano bowiem poparcia dla dawnych czasów. A to z kolei doprowadzało
do błędnego rozumienia
tradycji
i nowatorstwa
oraz do pojawienia
się bezsensownego twierdzenia,
że "wytwory
sztuki ludowej nie wchodzą w krąg współczesności".
Sztuka ludowa związana jest ściśle z życiem narodu i równocześnie
z jego
zmianami
zmienia
się sztuka.
Jedne
formy
przechodzą
w drugie
dostosowując się do aktualnych
potrzeb. Tak np. za czasów sowieckich
zaznaczają
się
największe
i najgłębsze
zmiany w chłopskim życiu w związku z przejściem
do
kolektywizacji,
co szło w parze z rozwojem ekonomicznym.
To też każda próba
umieszczenia
sztuki ludowej poza historią lub na jej ogonie może doprowadzić
tylko do dwóch ewentualności:
albo ograniczy się ją do opisów bez wyjaśnienia
przyczyn zachodzących w niej zmian, albo do czystej analizy wytworów bez próby
wyjaśnienia,
jakie miejsce zajmują
one w rozwoju kultury.
W latach 40-tych
bieżącego wieku starano
się zsynchronizować
rozwój twórczości
z warunkami
ekonomicznymi
i politycznymi,
natomiast w 50-tych zwracano uwagę na specyfikę
twórczą regionu. Pierwszy okres od 1917 do 1920 r. był dla twórców pełen wątpliwości, a drugi, który się rozpoczynał w 1921 r. (w związku z przejściem Ukrainy
na nowy tor ekonomiczny)
wykazywał
różne tendencje.
Żądania twórców doprowadziły w końcu w 1932 r. do I Wszechzwiązkowego
Zjazdu pisarzy, gdzie ogłoszono
metodę socjalistycznego
realizmu jako osnowę twórczej pracy radzieckich artystów
na nowym etapie. Nie dało to jednak konkretnych
rezultatów,
a póżniejsza analiza
wykazała, że wszystkie dziedziny twórczości weszły na tę samą drogę rozwoju
podporządkowując
się schematycznie
naczelnym
założeniom
socjalizmu.
Wychodząc
z założenia,
że sztuka
ludowa
związana
jest w dużej mierze
z życiem, a życie narodu zmienia się w zależności od podstaw ekonomicznych,
politycznych
i czynników
kulturalnych
można jej rozwój ująć w następujące

�310

Sprawozdania

i

recenzje

historyczne
ramy czasowe: 1) od wybuchu Rewolucji do zakończenia
I wojny
(1917-1920); 2) początki budowy socjalizmu do zakończenia kolektywizacji
gospodarstw rolnych (1921-1932); 3) okres rozwoju socjalizmu we wszystkich dziedzinach w czasie do II wojny (1932-1941); 4) od napadu Niemców do zakończenia
wojny 0941-1945); 5) okres odbudowy powojennej
0945-1953); 6) okres zakończenia budowy socjalizmu i wejście ZSRR w budowę komunizmu (1953-1965).
Zmiany ekonomiczne pociągnęły za sobą napływ towarów fabrycznych w tym
też fabrycznych
wyrobów artystycznych.
Sztuka ludowa działała pierwotnie
na
zasadzie indywidualnej,
prywatnej
wytwórczości.
To też okres kolektywizacji
gospodarstw
wiejskich
w połączeniu z kolektywizacją
poszczególnych
dziedzin
twórczości był ze wszechmiar nową formą. Pociągnęło to za sobą powstanie wytworów, jakie nie mogły by się rozwinąć w kapitałiźmie;
wzrasta też twórczość
indywidualna
o wąskich gałęziach specjalizacji.
Ale ostatnia wojna zahamowała
dalszy rozwój tych form.
Przykłady rozwoju twórczości ludowej w okresach wymienionych etapów historycznych można dostrzec w każdej dziedzinie, choć pozornie nie są one widoczne.
Było by jednak pożyteczne przeanalizowanie,
co pozostało ze starych, tradycyjnych
form, co i dlaczego uległo zmianie, oraz uwypuklenie
nowych elementów. Ułatwiło
by to prawidłowe rozumienie sztuki ludowej i jej przejście z tradycji na nowatorstwo, oraz stwierdzenie,
jakie zachodzą związki między wytworami
artystów
ludowych a profesjonalnych.
Podając we wstępie charakterystykę
dotychczasowego stanu badań w zakresie
sowieckiej sztuki ludowej oraz drogi jej rozwoju, autor przechodzi z kolei do
omówienia jej podstaw i stanu w 20-30 latach bieżącego wieku. Przedmiotem np.
X Zjazdu RKP była artystyczno-przemysłowa
współpraca. Postanowiono
na nim
zaliczyć twórców i chałupników
do artystów
i zabezpieczyć im prawa wytwórczości włączając tym samym do wspólnoty radzieckiej.
Dalej autor omawia tradycje twórczości ludowej i sowieckiego przemysłu
artystycznego,
stan ludowej
twórczości na artystycznych
i przemysłowych
wystawach,
wreszcie poszczególne
dziedziny twórczości,
jak wyszycia, tkactwo
dekoracyjne
i kilimiarstwo,
artystyczną ceramikę, rzeźbę w drewnie i malarstwo. Nie opisuje ich jednak, ani nie
przeprowadza
analizy form i treści; podaje jedynie jak wydarzenia historyczno-polityczne
ostatnich czasów (po rewolucji) wpłynęły na kształtowanie
się działalności poszczególnych twórców i jakie przyświecały
cele organizacji tej kolektywnej działalności w latach kolejno po sobie następujących.
W socjaliźmie sztuka ludowa przestała być obiektem kapitalistycznego
wyzysku, a likwidacja różnic między wsią a miastem dała jej szerokie pole do popisu
stawiając ją na równi z twórczością profesjonalną
i torując miejsce w muzeach
nie tylko etnograficznych
i historycznych, lecz i w galeriach. Rewolucja pażdziernikowa zlikwidowała
bowiem burżuazyjny
pogląd, że sztuka ludowa jest niższego
rzędu. Dzięki działalności
Narodowego
Komisariatu
Oświaty USRR utworzono
Wszechukraiński
Komitet Umiejętności,
a w guberniach gubernialne
komitety
mające na celu opiekować się twórczością
profesjonalną
i ludową. Odtąd też
chałupnicy i rzemieślnicy nie podlegali municypacji
i mogli swe wytwory sprzedawać na mocy dekretu Wszechrosyjskiego
Centralnego Komitetu Wykonawczego.
Rozkwit ludowej sztuki w okresie budowy podstaw socjalizmu przybrał nieco
inny obrót. W 1929 r. rozpoczął się ruch kołchozowy, owładający warstwę biedniacko-średniacką,
który przeszedł w socjalną kolektywizację.
Hasło mechanizacji
i ruchu stachanowskiego
oraz masowej produkcji ogarnia też twórców. Stworzyło
to konieczność ustalenia
nowych normatywów.
Wszystkie ośrodki twórcze podporządkowano
ukraińskiej
spółdzielni
przemysłu
artystycznego,
która w latach

�Sprawozdania

311

i recenzje

1936-1941 podjęła
inicjatywę
przebudowy
dotychczasowej
organizacji
twórców
celem dalszego podniesienia ich produktywności.
Rezultatem tego było odznaczenie
prac i wytworów złotym medalem na międzynarodowej
wystawie w Paryżu. Członkami spółdzielni mogli być tylko kołchoźnicy,
ludzie nowej formacji,
z nową,
socjalistyczną
świadomością
i psychologią. Walka o podwyźszenie
jakości i produktywności pracy złamała zalążki cechowych "tajemnic". Założono wiele nowych
szkół przemysłu artystycznego
i fachowego nauczania. Dzięki temu przygotowywano nowe kadry do pracy w dziedzinie
twórczości
artystycznej,
kształcono
instruktorów.
Rozwinęła się nowa technologia
produkcji.
Twórcy profesjonalni
dostrzegli wartość i znaczenie elementów
tradycyjnych
i sami je zastosowali.
Zaznacza się więc koegzystencja
różnych wątków dekoracyjnych,
niezależnie
od
granic gubernialnych
i regionalnych.
Dzięki temu wzrasta
rozwój ukraińskiego
hafciarstwa,
dekoracyjnego
tkactwa 'i kilimiarstwa,
obróbka drewna (płaskorzeźba
i rzeżba figuralna),
garncarstwo
i malarstwo,
co pozostaje w zależności od naturalnego
środowiska
(glina, drewno). Niektóre natomiast
gałęzie twórczości zanikły, np. obróbka metalu w związku z hutnictwem
i wielkim przemysłem, pisankarstwo zaś ze względów ideologicznych. Przetrwały
jednak ich elementy i motywy
zdobnicze, które przejęto do innych technik przenosząc
je z jednego materialu
na drugi. Tak np. ornamenty pisankowe zaadoptowano w kilimiarstwie,
a metalowe
w grafice książkowej.
W procesie rozwoju wszystkich
gałęzi twórczości istnieje
możliwość przechodzenia
wątków zdobniczych z jednej dziedziny na drugą. Tym
samym mniemanie, że sztuka ludowa to tylko stare, przeżyte formy jest błędne.
Ona bowiem rozwija się i idzie naprzód z nurtem życia i jego potrzebami. Specyfika zaś regionalna przestaje być wykładnikiem
tradycji danego regionu - staje
się dorobkiem ogólnonarodowym.
Omówiona praca jest przykładem nowego spojrzenia na przyczyny zmian, jakie
zaszły w ukraińskiej
sztuce ludowej w okresie po Wielkiej Rewolucji Październikowej. Jest typowo historycznym
ujęciem faktów następujących
w czasie od 1917
do 1965 r. Etnograf próżno jednak szukał by tu opisu, czy analizy treści poszczególnych form i elementów zdobniczych oraz ich zróżnicowań w czasie i przestrzeni.
Przykłady bowiem tego rodzaju posłużyły autorowi jedynie w przypadkach
zadokumentowania
założeń ideologicznych. Szkoda jednak, że nie podaje on odbicia
tych założeń w twórczości. Widocznie nie zawsze idzie ona w parze z procesami
społeczno-ekonomicznymi
i gospodarczym:.
Utwierdzenie
bowiem w świadomości
ludzkiej nowych haseł i idei wymaga daleko więcej czasu, niż wprowadzenie
ich
praktycznie w życie.
Praca wydaje się w wielu wypadkach
dyskusyjna,
tym niemniej godna jest
uwagi, zwłaszcza ze względów metodologicznych:
marksistowsko-leninowskiej
teorii
nauk, które w swej konsekwencji winny zmierzać do budowy podstaw komunizmu.
To też starał się osiągnąć autor książki jako ostateczny cel swych zamierzeń.
Barbara

HISTORYCZNO-ETNOG RAFICZNY ATLAS
BIAŁORUSI I MOŁDA WI! *

BazieUch

UKRAINY,

Idea kartografowania
określonych
typologicznie
wytworów kulturowych
grup
etnicznych, zamieszkujących
Ukrainę została wysunięta przez V. Dobizeja i A. Metlińskiego już w 1854 r. Jednakźe realizację tego zamierzenia zaczęto dopiero po
• Opracowano na podstawie: K. G. Guslistyj, V. F. Gorlenko, J. P. Prilipko, Rabota
.atlasom ·na Ukrai ••e. Sovetskaja etnografija, nr l, 1967,s. 94- 98.

nad istorUw-etnQ.grajicukim

�312

SpraWOzdania

I recenzje

drugiej wojnie światowej,
kiedy to Ukraińskie
Muzeum Etnografii
i Przemysłu
Artystycznego
we Lwowie przystąpiło
do systematycznego
zbierania materiałów
dla potrzeb planowanego
atlasu.
W 1964 r. Oddział Etnografii
Instytutu
Sztuki, Folkloru
i Etnografii
im.
M. F. Rylskiego A. N. USRR opierając się na doświadczeniach
kolegów z Instytutu
Etnografii
im. N. N. Mikłucho-Makłaja
A. N. ZSRR, którzy wydali dotychczas
Istoriko-etnograficeskij
atŁas Sibiri i atlas Russkije, przystąpił do zbierania i systematyzowania
materiałów
etnograficznych
w celu wznowienia
prac nad Ukrainskim Istoriko-etnograficeskim
atŁasom. Podobnie jak w atlasie Russkije
zawężono
badania do trzech zasadniczych działów kultury materialnej
Ukrainy: narzędzi rolniczych, budownictwa i odzieży, przez co szereg kartogramów
obydwu atlasów, jak
można wnioskować, będzie porównywalny.
Kierownictwo
nad grupą badającą
budo';vnictvvo objął G. E. Stelmach; nad
grupą opracowującą
odzież - J. P. Prilipko, a nad badającymi narzędzia rolnicze
V. F. Gorlenko. Kierownictwo
naczelne powierzono K. G. Guslistemu.
Rok llhJ4
upłynął nad pracami wstępnymi. Zaznajomiono
się wówczas z pracami nad atlasami etnograficznymi
radzieckimi
i zagranicznymi,
opracowano
kwestionariusz,
przebadano niektóre muzea i mniej znane etnografom obszary Ukrainy. Uzgodniono
też, że zachodnią Ukrainę badać będą pracownicy Ukraińskiego Muzeum Etnograficznego we Lwowie. Zapoznano się także z pracami nad atlasem gwar Ukrainy'.
W kwietniu 1964 r. odbyła się w Kijowie konferencja,
na której dyskutowane
były założenia metodologiczne
atlasu. W czasie dyskusji zwrócono uwagę na fakt,
że w atlasie "Russkije"
odzwierciedlono
wyłącznie kulturę
ludową Rosjan (pominąwszy mniejsze grupy etniczne, mieszkające
wśród Rosjan europejskiej
części
Rosyjskiej Federacyjnej
SRR) i ustalono, że w ukraińskim
atlasie powinna znaleźć
odbicie kultura wszystkich grup etnicznych, zamieszkujących
terytorium
Ukrainy.
W konferencji
tej oprócz etnografów
ukraińskich
wzięli udział również etnografowie z Białorusi i Mołdawii, którzy zgłosili do planu badawczego atlasy swoich
regionów.
Na początku 1965 r. Oddział Historii A. N. ZSRR, rozpatrując
plany perspekty··
wiczne 'instytutów republikańskich
akademii, uznał za celowe wydać jeden wspólny
RegionaLnyj
Atlas Ukrainy,
BeLorussii i MoLdavii
zamiast planowanych
trzech. Na
wspólnym zebraniu trzech połączonych grup rozważono zagadnienia
ram chronologicznych
atlasu,
problemy
ukazania
współczesności,
kartografowanie
kultury
robotników oraz badanie kultury mniejszości narodowych. Opracowany dla Ukrainy
kwestionariusz
po wniesieniu
pewnych
poprawek,
związanych
z rozszerzeniem
badanego obszaru, wysłano do Białorusi i Mołdawii.
Rok 1965 upłynął pod znakiem badań terenowych,
prowadzonych
głównie na
obszarach mało znanych etnografom.
Szczególnie interesujące
okazały się wyniki
badań nad odzieżą wieloetnicznego
okręgu odeskiego (Ukraińcy, Mołdawianie, Bułgarzy i Gagauzi). Okazało się, że mimo pewnych zapożyczeń o charakterze unifikacyjnym, w ubiorach poszczególnych
grup etnicznych
zachowało się wiele cech
specyficznych
dla tych grup, a zwłaszcza w ubiorze weselnym Ukraińców i Bułgarów. Grupa badająca rolnictwo i budownictwo
na Podolu stwierdziła
znaczną
jednolitość tego obszaru. Udało się natomiast
uchwycić granicę między Podolem
a Wołyniem. Jest to, zdaniem autorów referowanego
artykułu,
granica południowego zasięgu sochy i północnego zasięgu radła. Przygotowano dwie wstępne mapy;
l Z
dotychczasowych
osiągnięć
kartografii
lingwistycznej
Ukrainy
odnotować
interesującą
także
dla etnografów
pracę:
Dzendzelivskyj
1. O., Linhvistyćnyj
atlas
skych narodnych
hovorlv
Zakarpatskoj
obLasti USRR, t. l, II, Uzhorod
1958, 1960.

należy
ukrain-

�Sprawozdania

i recenzje

313

rozprzestrzenienie
typów budownictwa
ludowego
(V. P. Samojłowicz)
i mapę,
dotyczącą odzieży ludowej (S. G. Kołos) na Ukrainie.
Szczególnie intensywnie przebiegały prace nad atlasem w 1966 r. Na posiedzeniach połączonych grup zostały uzgodnione jednolite wykazy map i kwestionariusze.
Na ostatnim posiedzeniu
wybrano
kolegium
redakcyjne
atlasu (przewodniczący
K. G. Guslistyj, sekretarz naukowy V. F. Gorlenko). Podjęto decyzję opublikowania i rozprowadzenia
jednakowych
kwestionariuszy
do narzędzi rolniczych,
budownictwa i odzieży i przeprowadzenia
szeregu wspólnych ekspedycji etnografów
Instytutu Etnografii A. N. ZSRR i Instytutu
Sztuki, Folkloru i Etnografii A. N.
USRR celem przebadania 'kultury ludności rosyjskiej Ukrainy, a także niektórych
inych mniejszości narodowych.
W kwietniu 1966 r. uzgodniony na posiedzeniu w Kijowie wykaz map został
przedstawiony
na posiedzeniu
Sekcji Etnografii
Slowiańskiej
Wszechzwiązkowej
Sesji Archeologów i Etnografów,
poświęconej
podsumowaniu
badań terenowych
w 1965 r. Sekcja zaaprobowała w całości perspektywiczny
plan atlasu oraz zaproponowała ,zwiększenie liczby map w przekrojach chronologicznych.
Nadto w 1966 r.
etnografowie z Kijowa, Moskwy, Mińska, Kiszyniewa i Lwowa przygotowali pracę
pt. Principy i metodika sostavlenija
regional'nogo
atlasa Ukrainy,
Belorussi
i Moldavii
oraz kontynuowali
prace nad zbieraniem
materiałów
z literatury,
źródeł
archiwalnych
i w terenie. Podczas badań ekspedycji kijowskiej
na Rusi Zakarpackiej wprowadzono
pewną innowację
w metodzie wywiadu terenowego.
Otóż
część grupy (pracownik naukowy i laborant) prowadziła wywiad z informatorem
do połowy kwestionariusza
a druga od połowy do końca. W ten sposób uzyskany
przez badaczy czas pozwalał na miejscu uzupełnić luki i nieścisłości w zebranej
dokumentacji
u tego samego informatora.
Z reguły w każdym rajonie (jednostka
administracyjna
- odpowiednik naszego powiatu) badano trzy wioski, a w obrębie
każdej z nich przeprowadzano
wywiady u trzech informatorów.
Oprócz etnografów
w badaniach brali udział rysownicy i fotografowie. Na szeroką skalę zastosowano
także do celów dokumentacyjnych
zdjęcia filmowe.
Wstępna analiza zebranego materiału
pozwoliła już na pewne stwierdzenia.
I tak w drugiej połowie lat pięćdziesiątych
XX w. nastąpiły
wielkie zmiany
w budownictwie wiejskim. Między innymi na obszarze południowej Ukrainy zanikł
\V tym czasie rosyjski
piec, wyparty przez palenisko zamknięte z płytą, połączone
z piecem kaflowym. Elektryfikacja
i radiofonizacja
wiosek, przeprowadzenie
wodociągów i kanalizacji,
zmiana kształtu i rozplanowania
wnętrza wiejskiej
chaty,
upowszechnienie
się piecyków gazowych itp. przybliżyło życie wiejskie do miejskiego. Zasadniczym rozplanowaniem
wnętrza chałupy południowo-ukraińskiej
był
typ "izba sień izba". Typ ten obecnie zanika; plan współczesnego
domu
zbliża się do kwadratu: jedna lub dwie sypialnie, pokój, kuchnia, oszklona weranda.
Grupa badająca odzież kontynuowała
w 1966 r. badania terenowe obszarów
mało zbadanych,
a więc południowo-wschodnią
i południową
część Republiki
Ukraińskiej, a także obszarów, co prawda dość dobrze zbadanych przez etnografów
(kijowska i cerkaska obłast), ale bez uwzględnienia
wzajemnych
wpływów kultu··
rowych między Rosjanami, Białorusinami
i Polakami. Te wzajemne wpływy były
tu tak trwałe i intensywne, że doprowadziły
do prawie zupełnej unifikacji wielu
dziedzin kultury. Jednak w obwodzie kijowskim zróżnicowanie
strojów ludowych
dosyć dokładnie
odzwierciedla
zasięgi występowania
różnych
grup etnicznych.
Wpływy białoruskie
zaznaczają się choćby w fakcie scalenia kobiecego serdaka
i spódnicy (cernobylski mjon obwodu kijowskiego) a wpływy polskie - w kroju
odzieży wierzchniej
(białocerkowski
mjon
kijowskiego
obwodu). W czasie badań
w obwodzie kijowskim udało się również zrekonstruować
pełny komplet rosyjskiej.

�314

Sprau...••ozdania

i recenzje

odzieży kobiecej staroobrzędowców.
Interesująco zachodził proces wzajemnego przenikania różnych kultur na południowym wschodzie Ukrainy. W szczególności widać
tu wpływ dońskich Kozaków, Greków,. Bułgarów i in. na strój ludowy Ukraińców
z początku XX w. Niektóre specyficzne elementy tradycyjnego
stroju zachowuje
bułgarska
ludność obwodu zaporożskiego
(primorski
rajon)
oraz przesiedleńcy
z Białorusi
(w. Gusarka, mjon
kujbyszewski).
Natomiast
strój starszych kobiet
Bułgarów
Priazowia
początku
XX wieku w porównaniu
ze strojami
Bułgarii
zachował jedynie, niekompletną
zresztą, terminologię.
Wszystkie te stwierdzenia
są wstępne i wymagają dalszego opracowania.
Ważne miejsce w działalności grup, pracujących
nad wydaniem omawianego
atlasu, miały badania zbiorów muzealnych
w 1966 r. W rezultacie badań żródeł
pisanych,
kolekcji
muzealnych
oraz w drodze badań
terenowych
pracownicy
Instytutu im. Rylskiego wypełnili w 1966 r. około 5 tys. kart materiałowych.
Grupa
badająca narzędzia rolnicze rozprowadziła
około 40 egzemplarzy
kwestionariusza
między studentów kijowskiego uniwersytetu,
którzy prowadzili badania w ramach
praktyk
studenckich.
Pierwsze wypełnione
kwestionariusze
obiecują, że badania
takie będą nową formą zbierania materiałów. Uciekanie się do pomocy studentów
zostało spowodowane zbyt szczupłą kadrą etnografów, związanych z pracami nad
atlasem.
Realizację
atlasu Prezydium
Akademi Nauk ZSRR określiło jako naczelne
zadanie ukraińskich
etnografów
w bieżącej pięciolatce.
A. J. Gerlach-Kloclnicka

Russkije.

Istoriko-etnograficeskij

złova, P. J. Kusniera
1967, s. 358 + 71 map.

(red.

atlas.

od pow.),

Pod red. V. A. Aleksandrova,
V. J. KoM. G. Rabinovica. Wyd. "Nauka", Moskva

Instytut Etnografii im. N. N. Mikłucho-Makłaja
Akademii Nauk ZSRR realizując swój wielki plan zbadania kultury
ludowej różnych narodów przy pomocy
metody historyczno-kartograficznej
wydał już drugi z kolei atlas etnograficzny \.
Został on w całości poświęcony kulturze Rosjan europejskiej
części ZSRR. Jego
powstanie poprzedził Atlas russkich narocZnych govorov centralnych
oblastej k va·
stoku ot Moskvy
pod red. R. 1. Avanesova, Moskwa (b. r.) wyd. Akademia Nauk
SSSR, Institut Jazykoznanija.
Atlas Russkije składa się z obszernej części tekstowej,
ilustrowanej
fotografiami i rysunkami oraz z oddzielnej teczki z mapami (71 map) i przedstawia określone typologicznie fakty kulturowe
z trzech dziedzin kultury
materialnej:
rolnictwa, budownictwa
i odzieży. Prawie każde kartografowane
zagadnienie
jest
ujęte w dwóch przekrojach
chronologicznych:
połowa XIX w. (do lat 1880) oraz
koniec XIX i początek XX w. (od 1880 r. do Wielkiej Rewolucji Październikowej).
Pozwoliło to na uchwycenie dynamiki przemian kulturowych.
Przemiany te przybrały na sile wraz z szybkim rozwojem
kapitalistycznych
stosunków
w Rosji
w drugiej połowie XIX w., a zwłaszcza po reformie w 1861 r.
Przy opracowywaniu
atlasu korzystano głównie z materiałów,
zgromadzonych
w muzeach: Gosudarstviennyj
muzej etnografii
narodov SSSR w Leningradzie,
GosudarstV'iennyj
Istoriceskij muzej w Moskwie i in. Dużą rolę odegrały materiały
1 Istoriko-Etnograjiceskij
Attas Sibiri
Akademii
Nauk
ZSRR, Moskwa-Leningrad

pod red. M. G. Levina
1961 r.

i L. Potapova.

Wydawnictwo

�SpraWozdania

-2

recenzje

315

archiwalne a zwłaszcza odpowiedzi na ankiety, rozpisane w 1848 r. oraz w latach
1916 i 1917 przez Russkoje Geograficeskoje
obscestwo. Ta druga ankieta była rozesłana w celu zbierania materiałów
do atlasu etnograficznego
(sic!), Mniej materiałów zachowało się w archiwum Etnograficeskogo
ot deI a Obscestva lubitelej jestestvoznanija,
antropologii
i etnografii
przy Uniwersytecie
Moskiewskim.
Oddział
ten w latach 1890-1891 również rozsyłał ankiety. Dużo dobrze datowanego
materialu znaleziono w archiwum
Volnogo Ekonomiceskogo
obscestva w Etnograficeskoje bjuro W. N. TeniSeva. To ostatnie w 1898 r. wydało ankietę do zbierania
danych o kulturze ludowej Centralnej
Rosji. Wiele materiału znaleziono w literaturze etnograficznej
oraz słownikach
gwarowych.
Przy pracach nad atlasem
Russkije
szeroko korzystano
także z kartoteki
Russkogo dia~ekto~ogii':eskogo
atlasa, nad przygotowaniem
którego pracuje Instytut
russkogo jazyka AN SSSR. Luki w zebranych
materiałach
zostały wypełnione
poprzez badania terenowe, prowadzone po II wojnie światowej według kwestionariuszy, przygotowanych
przez szerokie grono etnografów.
Powstanie atlasu poprzedziło szereg artykułów,
w których specyzowano podstawy metodologiczne (P. L Kusner, O. A. Ganckaja, G. C. Maslova, D. W. Najdic,
M. G. Rabinovic, S. L Bruk, W. L Kozlov i J. L Sauskin).
By w pełni wykorzystać dane oficjalnej statystyki z literatury
i innych żródeł
przyjęto jako zasadę, że każdy ujezd (jednostka
administracyjna,
odpowiadająca
naszemu powiatowi) jest obszarem jednolitym, wyrównanym
kulturowo. Stąd znak
(znaki), leżący w granicach danego ujezda jest reprezentatywny
dla całego ujezda.
Dlatego też na mapach zaznaczono granice ujezdów i guberni. Mapy wykonane są
techniką
punktową
(niekiedy także płaszczyznową),
a rozmiary
punktów
przy
niezmienionej
formie określają
równocześnie
natężenie
występowania
zjawiska
w kategoriach:
przeważające,
współwystępujące
(na równi) z innymi zjawiskami,
rzadkie względnie sporadyczne.
Na niektórych
mapach pewne zasięgi zaznaczono
kolorowymi płaszczyznami,
co w znacznym stopniu ułatwia odczytywanie
mapy.
Niewygodne natomiast jest porównywanie
zasięgów tych samych wytworów, ujętych w dwóch różnych przekrojach
chronologicznych.
Dużą pomocą byłyby tu
mapy kalkowe lub uwzględnienie
zmienności zjawisk w czasie na jednej mapie.
Tym bardziej, że to ostatnie rozwiązanie,
stosowane często w mapach Polskiego
Atlasu Etnograficznego, przy odpowiednim doborze punktów, zasięgów płaszczyznowych i linearnych, wcale nie zaciera jasności obrazu.
Autorzy nie przytoczyli
nawet fragmentów
ankiet, pochodzących
z XIX w.
ani też kwestionariuszy
według których prowadzono badania terenowe, dlatego też
trudno zorientować się, czy i o ile opisy stanowiły dostateczną podstawę do typo··
logii określonych zjawisk. Wiadomo jak dalece tekst ankiety wpływa na jakość
materiałów.
Ankieta
dla celów kartografii
etnograficznej
w zasadzie powinna
stanowić odpowiednio
zmodyfikowany
tekst uprzednio
przygotowanych
legend
określonych map, by wystarczyło odpowiednie dane podkreślić, a inne przekreślić,
względnie w określone rubryki wstawić odpowiedni znak w rodzaju ,,+" lub ,,-".
W przeciwnym bowiem przypadku materiał zawsze będzie zawierał dosyć poważne
luki. Luki te zwykle nie są możliwe do zupełnego wyeliminowania
z uwagi na
niezbyt dokładnie prowadzone badania przez tych, czy innych eksploratorów.
Stąd
bardzo często zachodzi konieczność wprowadzenia
na mapę dodatkowego
znaku,
oznaczającego zjawisko niezbyt dokładnie określone typologicznie.
Stąd też oglądając mapy na których, poza kilkoma wyjątkami
(nry 44-46,
51, 65-69),
brak
znaków na określenie zjawisk niezbyt dokładnie określonych typologicznie, można
by z dużym stopniem prawdopodobieństwa
przypuszczać, że autorzy często interpolowali te czy inne cechy różnych zjawisk. Nie jest to chyba rozwiązanie
naj-

�316

Sprau}ozdania

i recenzje

szczęśliwsze.
Dodatkowym
i niepomiernie
wielkiej
wagi efektem
wspomnianej
wyżej "idealnej"
ankiety jest możliwość umieszczenia
na mapie znaku o charakterze negatywnym,
informującym,
że określone typologiczni e zjawisko na danym obszarze nie występuje
względnie
nie występowało.
Brak takiego znaku
budzi wątpliwości, gdyż mapa w tym przypadku może (i tak też często się zdarzC!)
przedstawiać
jedynie stan badań, bowiem nieobecność tego czy innego znaku na
danym obszarze może być spowodowane
zarówno brakiem określonego zjawiska
jak i brakiem informacji o jego istnieniu.
Atlas dotyczy jedynie wybranych
zagadnień z zakresu ludowej kultury materialnej
największej
grupy
językowej
(narodu)
europejskiej
części Związku
Radzieckiego
Rosjan. Obraz ten z pewnością
wzbogacą atlasy mniejszości
narodowych, zamieszkujących
terytorium
Rosyjskiej Federacyjnej
SRR i wówczas
dopiero będziemy mogli rozważać problemy specyfiki kulturowej
narodów europejskiej części ZSRR.
Jak już wspomniano atlas Russkije został poświęcony trzem działom ludowej
kultury materialnej:
rolnictwu, budownictwu
i odzieży.
Rolnictwu poświęcono 17 map. Narzędzia do uprawy roli i sprzętu zbóż opracował D. W. Najdic, sposoby młocki i czyszczenia zbóż - M. D. Goren a sposoby
przesuszania
zbóż, spichrze i młyny - L. M. Saburova.
Budownictwu poświęcono 20 map (E. E. Blomkvist, E. P. Busygin, O. A. Ganckaja, M. J. Salmanovic, T. W. Staniukovic
i L. N. Ciźikova). Dotyczą one materiału,
używanego
do budowy domów, występowania
domów podpiwniczonych
i bez piwnic z uwzględnieniem
rodzaju podłogi, form dachów i materiałów, służących do ich krycia, rozplanowania
wnętrza, typów pieców, rozplanowania
zagrody i położenia domu w stosunku do drogi, występowania
łażni, typow dOlnÓ\\'
mieszkalnych
i kompleksów zagród.
Najwięcej, bo 34 mapy, poświęcono odzieży. Opracowały
je N. L Lebedeva,
G. S. Maslova i M. N. Śmeleva. Na mapach opracowano tradycyjny
strój żeńsk;,
kompleksy odzież)" żeńskiej, typu i nazwy sarafana, typu poniewy, spódnic i koszul
żeńskich, bluzek i ich nazw, fartuchów, ozdób z ptasich piór, typy kokosznikó\\',
dziewczęce i kobiece nakrycia
głowy i ich ozdoby, kompleksy męskiej odzieży,
męskie
nakrycia
glowy, formy pasów, wierzchnia
odzież robocza, wierzchnia
odzież kobieca z tkaniny,
wierzchnia
odzież skórzana,
różne typy wierzchniej
odzieży z tkaniny oraz różne typy obuwia.
W części tekstowej
autorzy dali cały szereg wycinkowych
monografii, zwiazanych z powyższą problematyką.
W monografiach tych uwzględniono także starsze
materiały ikonograficzne
i pisemne oraz wykopaliska archeologiczne.
W sumie, mimo wymienionych
wyżej niedociągnięć,
spowodowanych
zapev.'np.
jakością posiadanych
materiałów
(pochodzących
w części sprzed ponad stu lati,
otrzymaliśmy
bezcenny obraz ludowej kultury
materialnej
Rosjan europejskiej
części ZSRR w połowie XIX w. i przełomu XIX i XX w.
Zygmunt

Jeno Barabas,
s. 1-190,

Kartogrcifiai

módszer

a 7tI~prajzban.

Akademiai

Klod:ticki

Kiadó. Budapest

1963.

14 map.

Rozprawa J. Barabasa jest poświęcona metodzie kartograficznej
W pięciu kolejnych rozdziałach daje autor przegląd historii głównej
związanej z metodą kartograficzną,
zastosowaną w etnografii, takiej

w etnografii.
problematyki,
jak zagadnie-

�Sprawozdania

i recenzje

317

nie prawidłowości
w tworzeniu
się regionów kulturowych
w procesach
ciągłej
historycznej
zmienności.
Rozdział I jest zarysem dziejów myśli kartograficznej
w etnografii, rozwijającej
się zwłaszcza w Europie zachodniej. Rozdział drugi poświęcił autor zagadnieniom
metodologicznym,
zwłaszcza metodzie porównawczej
w etnografii. Wywody autora obracają się wokół zagadnienia
tego, co wspólne
i tego, co różne w kulturze narodów, ale również w kulturze całej ludzkości. Ciekawie i wnikliwie przedstawia
funkcje dyfuzji kulturowych
w kształtowaniu
się
kultur, określonych
grup etnicznych,
z ciągłą jednak uwagą, aby nie przeoczyć
oryginalnego
i twórczego wkładu
poszczególnych
narodów
do rozwoju
kultury
własnej. Doceniając wpływy postronne, podkreśla autor rolę narodu, który rozwija
elementy rodzime w sposób twórczy.
W rozdziale III - poprzez analizę istniejącej
kartografii
etnograficznej
szuka
autor metody, systemu ujmującego uniwersalnie
systematykę
przestrzennną
faktów
kulturowych. Tę tendencję autora ilustrują załączone w tekście osobne mapy:
1. Kartogram
nr 14 przedstawiający
zasięg zapaski i jej różnych form, opracowany przez G. S. Masłową 1956 (Opyt sostawlenija
kart razpostrenenja
russkoj
narodnoj
odieżdy. Kratkije
Soobszczenija
22-12-20).
2. Zagadnienie wierzeń o "Weerwolf'ie"
w holendersko-flamandzkim
atlasie etnograficznym (kartogram
nr 13).
3. Zagadnienie spichrzy jako oddzielnych budynków, opracował Janusz Bohdanowicz, Polski Atlas Etnograficzny
mapa 14. Zeszyt próbny 1958.
4. Zagadnienie
pieczyw
obrzędowych
w Austriackim
Atlasie
Etnograficznym
Festtagsgebiicke
Ostem Patenspenden
und Zeitgebiicke
(kart. nr 12).
5. Z niemieckiego Atlasu Etnograficznego,
Atlas der Deutschen Volkskunde, mapa
poświęcona motywowi wierzeniowemu
o człowieku na księżyciu, Der Mann im
Mond. Warto w tym miejscu odnotować pracę J. Kuchty, jak też i prace Czubryńskiego.
6. Z Atlasu Szwajcarskiego,
Atlas der Schweizerischen
Volkskunde, wybrał autor
mapę 27 Waltera Eschera, Holzschuhe, Form und Verbreitung.
Wymienione mapy stanowią osobny dodatek, dający także pogląd na kartograficzne ujęcia tematów. Pierwszych 8 map ukazał autor w zmniejszonym
formacie w tekście pracy;
są to mapy
K. Moszyńskiego,
o roślinach,
zatykanych
\\' strzechy na dzień św. Jana, Atlas kultury
ludowej
(1934). B. Pottier'a,
Używane
materiały we Francji, żelazo, drzewo, skóra (1957. "Arts et traditions populaires'·).
Mapę S. Erixona z Atlasu Szwedzkiego, Atlas over svensk folkkultur.
(1946) oraz
T. Vuorela mapę występowania
pożywienia (BLutwiirste,
Schweinwiirste)
w Finlandii (1950), P. Scheuermeiera
mapę ukazującą sposoby wypiekania w Italii (943)
a także mapy z obszaru Węgier i mapę B. Bratanić'a
z Atlasu Jugosławii,
ukazującą zasięgi narzędzi do orania (951).
Analiza poszczególnych atlasów etnograficznych
doprowadziła
autora omawianego dzieła do tezy, że opracowania kartograficzne
winny wykrywać zespoły faktów kulturowych, typowe dla epoki feudalnej i kapitalistycznej.
Postulat ten, słuszny tylko w świetle realnych
materiałów
etnograficznych,
jest możliwy. Autor
słusznie zauważa, że dla prac kartograficznych
ważne jest również uchwycenie
determinantów,
które w określonych
okresach historii doprowadziły
do zróżnicowania kulturowego, w myśl zasady "cum duo faciunt idem, non est idem".
Autor dość wnikliwie rozpatruje
europejskie
atlasy etnograficzne
i problemy
kultury
od strony prawa
zmienności
w ujęciu marksistowskim
i skłania
się
w swojej rozprawie do postulatu kompleksowego
rozpatrywania
zagadnień, a więc
pogłębiania jednego problemu w różnych aspektach, to też doradza raczej ograniczenia tematyczne
i pogłębianie jednego problemu w paralelistycznym
ujęciu.

�318

$prav..;~ozdania i recenzje

W omawianym rozdziale ni analizuje autor rolę kultury materialnej
w kształtowaniu się rozwoju kultury w ogóle.
Jako drugą zasadę wysuwa Barabas kryterium
klasowego charakteru
kultury.
Jest to założenie ogólne, ale autor nie potrafi przetłumaczyć
go na język kartografii, jest to zresztą postulat trudny do ujęcia, co nie oznacza by kultura ludowa
nie byla klasowo uwarunkowana.
Jest, ale to w atlasie etnograficznym
nie jest
do uchwycenia.
W tym samym rozdziale omawia autor zagadnienie czynnika geograficznego w powstawaniu
kultury. W tej jednak dziedzinie nie wnosi on niczego
nowego do dawnej literatury.
Deklaratywny
też charakter posiadają w tym rozdziale
rozważania
o roli instytucji
i społeczności na kształtowanie
się kultury. W stosunku do metody kartograficznej
w etnografii
rozważania
te mają charakter
wniosków a priori. Natomiast
dużą pomysłowość
wykazują
rozważania
Barabasa
na temat roli elementu etnicznego w powstawaniu
kultur, a zwłaszcza w różnicowaniu ich. Autor jednak
nie formułuje
jasno
wag i m e t o d y kar t o g r af i c z n e j dla rozważań etnogegenetycznych.
Dla slawistyki
jednak właśnie etnografia węgierska
a zwłaszcza kartografia
etnograficzna
ma zasadnicze znaczenie.
Świadczą o tym studia B. Korompay'a,
nie zawsze zresztą obiektywne.
Ciekawe
i przekonywające
są rozważania
autora
o roli życia społecznego
a w nim, roli jednostki.
To samo można powiedzieć o rozważaniach
zmienności
w perspektywie
czasu, choć nie całkiem wyrażnie omawia autor problem prawa
zmienności i zagadnienie perspektywy
czasu. Natomiast trafnie referuje zagadnienie
upowszechniania
się faktów kulturowych
w ujęciu kartografii
etnograficznej.
Szczegółowa analiza rozmaitych problemów z teorii kultury i etnografii w rozdlziale III nie jest jednak
oparta na konkretnej
pracy kartograficznej
autora,
chociaż nie brak cennych skartowań
w etnografii
węgierskiej.
W rozdziale TV
autor próbuje
sformułować
program
badań, ankiety,
wybór tematów.
Omawia
zasady techniki kartograficznej
i na podstawie
etnograficznych
atlasów europejskich - szuka najlepszego
rozwiązania.
Należy więc poczekać na realizację tych
założeń.
W rozdziale V ostrożnie określa autor możliwości metody kartograficznej,
wskazując, że kartogram
jest tylko systematyką
przestrzenną
określonych
faktów,
a zbiór skartowań
może tylko w przybliżeniu
wykazać współzależność
i współwystępowanie
faktów kulturowych.
W ten sposób podkreśla,
że kartogram
etnograficzny jest tylko środkiem do celu, a nie celem samym w sobie. Takie stanowisko jest zgodne z zasadami,
przyjętymi
w Polskim
Atlasie Etnograficznym,
atlas jest jednak bardzo usłużnym i obiektywnym
elementem w studiach porównawczych w etnografii i historii kultury.
Staranny
indeks i zestawienie
bibliograficzne
podnoszą wartość całej pracy
Barabas'a.
J. Gajek

A. Jankowski, A. Olszewski, Struktura
narodowościowa
graficzne, t. 37, z. 1, Wrocław 1966, s. 25-39.

Rumunii.

Czasopismo

Geo-

Artykuł
składa się z dwóch części. W pierwszej
z nich autorzy w skrócie
omawiają historię migracji etnicznych na obszarze Rumunii począwszy od neolitu
do końca II wojny światowej. Załączona do pracy mapa, dzięki odpowiednio dobranym znakom, bardzo plastycznie
pokazuje główne szlaki i okres trwania wędrówek poszczególnych
ludów w Europie południowo-wschodniej
z uwypukleniem
ich roli w kształtowaniu
się stosunków
narodowościowych
na terenie dzisiejszej

�SpruuJ&lt;)zdania

319

recenzje

Rumunii. Pewne zastrzeżenia
budzi zbyt mocne podkreślenie
na mapie roli okupacji tureckiej przy jednoczesnym stwierdzeniu
na sąsiedniej stronie: "Jest charakterystyczne,
że mimo długotrwałego
panowania
na Bałkanach
nie zmienili Turcy
etnicznego charakteru
narodów podbitych.
W Dobrudży
po 5-wiekowej
n-iewoli
pozostała garstka Turków i kilkanaście meczetów." Powyższy cytat należałoby uzupełnić stwierdzeniem,
że Turcy wywarli
wyrażny
wpływ
na kulturę
ludową
Rumunów.
W drugiej części artykułu autorzy rozważają przemiany
struktury
narodowościowej Rumunii w okresie od 1913 do 1960 r. koncentrując
swoją uwagę nad geograficznym rozmieszczeniem
ludności na podstawie
danych z końca lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych
XX w. Uzyskane wyniki przedstawiono
tabelarycznie
oraz
na dwóch mapach. Druga z tych map opracowana
jest przy pomocy wskażnika
zwartości (zróżnicowania) socjoetnicznego
zwanego także, od nazwiska jego autora,
wskażnikiem Piaseckiego. "Wskaźnik ten zmniejsza się ze wzrostem ilości, i zmniejszaniem się liczebności poszczególnych
mniejszości
narodowych,
przy niezmiennej
liczbie ludności głównego narodu" (s. 35). Wskażnik Piaseckiego oblicza się według
\,vzoru

S

=,

n~ +n~

-+N2

0.0

+ n~

. 100

gdzie: nt, n", ..., nk oznacza liczebność poszczególnych narodowości podanych w tysiącach mieszkańców lub w postaci procentów, k oznacza liczbę tych narodowości,
N ogólną liczbG ludności analizowanego
obszaru.
Opracowanie
materiału
przy pomocy wskażnika
zwartości pozwoliło na sporządzenie mapy Rumunii ujmującej
precyzyjnie
stosunki narodowościowe.
Wnioski
wyciągniGte z analizy mapy są interesujące
także dla etnografów. Otóż najbardziej
jednolita pod względem narodowościowym
w omawianym
okresie czasu jest tzw.
stara Rumunia. Wielonarodowościowy
charakter
przejściowy posiada obszar leżący
między etnicznie jednolitymi
Węgrami a najstarszą,
mołdawsko-wołoską
częścią
Rumunii.
Granica
miGdzy starą
Rumunią
a obszarem
przejściowym
przebiega
wzdłuż łuku Karpat. Ta naturalna
granica, będąca jednocześnie
wyraźną linią podziału etnicznego (ściślej: narodowościowego
- przyp. Z. K.), uwarunkowała
długotrwałość
granicy
politycznej,
która biegła wzdłuż łuku Karpat
począwszy
od
przełomu XVII na XVIII w. aż do końca I wojny światowej. Etnografa interesowałaby tu uderzająca współzależność granicy politycznej i narodowościowej.
Można
by przypuszczać, że granica polityczna monarchii Habsburgów,
a od 1867 r. królestwa węgierskiego
wyznaczała
jednocześnie
zasięg kolonizacji niemieckiej
i węgierskiej. Nadto długotrwałość
utrzymywania
się granicy z pewnością powodowała
procesy unifikacyjne
w zakresie świadomości etnicznej. Procesy te mogły przebiegać w innym kierunku wewnątrz łuku Karpat a w innym na zewnątrz tego łuku.
Być może materiał, jakim dysponowali
autorzy, nie pozwolił na opracowanie
mapy zwartości socjoetnicznej
Rumunii dla okresu wcześniejszego,
by móc uchwycić dynamikę przemian w strukturze
narodowościowej
w szerszym przedziale czaso\vym. Ze proces ten zachodzi w szybkim tempie świadczą poniższe cytaty.
"Przyłączenie
do Rumunii w wyniku wojny bałkańskiej
i I wojny światowej
Siedmiogrodu,
części Banatu,
Bukowiny,
Besarabii
i południowej
Dobrudży
...
spowodowało gwałtowną
zmianę struktury
narodowej
ludności. Rumuni stanowili
już zaledwie około 60"/" ludności ... Ale już w 1920 r. Rumuni stanowili
69,9010
ludności kraju" (s. 29-30). Zastanawiająco
wielka zmiana po kilku zaledwie latach.
"W 1925 r. liczba Rumunów wzrosla do ... 75,4010 ludności kraju. Ilość Węgrów

�320

Sprawozdania

i recenzje

zmniejszyła się ..." (s. 30). Nie jest wykluczone, że zmniejszenie się liczby Węgrów
w okresie międzywojennym
było spowodowane emigracją. Możliwe też, że u części
Węgrów i innych mniejszości narodowych nastąpiły zmiany w zakresie świadomości
etnicznej, tak czułej przecie na politykę narodowościową
państwa. Szkoda, że ten
ważki problem nie został przez autorów wyjaśniony.
Istnieje
kilka metod pozwalających
określać świadomość
etniczną ludności.
Każda z nich obarczona jest pewnymi wadami. Z tych i innych jeszcze względów
rozważania
nad strukturą
narodowościową
zawsze są obarczone błędem petitio
principii. Jest to niestety błąd nie do uniknięcia. Mimo to powyższy artykuł, analizujący zagadnienia z pogranicza geografii i etnografii, jest przykładem ilustrującym bardzo wielkie możliwości w zakresie analizy i syntezy zagadnień z zakresu
kultury przy pomocy prostych metod statystycznych,
możliwości w etnografii polskiej wciąż nie wykorzystanych.
Zygmunt

Kiril Penusliski, Crven
s. 243.

se

bajrak

razveva.

Narodni

borbeni

pesni.

Klodnicki

Skopje

1965,

Zbiór Kirila Penusliskiego,
profesora Uniwersytetu
w Skopje, zawiera macedońskie bohaterskie
pieśni ludowe, związane z walką narodowo-wyzwoleńczą
tego
nielicznego
ludu słowiańskiego.
Reprezentowane
są tu wszystkie
gatunki pieśni
junackich - o czynach bohaterskich
władców średniowiecza,
o bojach hajduków,
o walkach powstańców końca XIX i początku wieku XX oraz nowsze teksty, poświęcone działalności partyzantki
przeciwko okupantom hitlerowskim.
Wybór ten daje pełny obraz bogatej tradycji
epickiej ludu macedońskiego.
Postacie epickie, występujące w tych utworach, są w zasadzie postaciami historycznymi poza Chorym Dojczinem, również bohaterem
epickim Serbów, Chorwatów
i Bułgarów.
Poza pierwszymi 4 pieśniami ludowymi, z których trzy są poświęcone królewiczowi Markowi i jedna Choremu Dojczinowi, wszystkie pozostałe związane są
z okresem niewoli Macedończyków.
Jeśli chodzi o klasyfikację
chronologiczną
to pierwszych
6 pieśni poświęcono
pierwszemu
okresowi niewoli tureckiej
(czwarta ćwierć wieku XIV). W rozdziale
drugim 36 tekstów stanowi część bogatego repertuaru
pieśni hajduckich.
Rozdział
trzeci 30 pieśni ludowych
to utwory, opiewające
powstanie
Ilińdenskie
(1903 roku), a ostatnia grupa utworów -- zawarta w rozdziale czwartym, składająca
się z 23 pieśni - to nowsze utwory partyzanckie
z okresu drugiej wojny światowej.
Poza nielicznymi
utworami, które drukowane
są po raz pierwszy (Nr Nr 1, 2,
32, 58, 67, spisane przez Penusliskiego
w okręgu Maleszewo) wszystkie pozostaJe
pochodzą z różnych zbiorów oraz czasopism, wydanych w XIX i XX w.
Wybór ten ilustruje
nieprzerwane
550-letnie walki wyzwoleńcze
ludu macedońskiego. W pieśniach tych przeważa element epicko-liryczny,
co świadczy, że sq
one utvvorami nowszych czasów. Treść ich jest realistyczna.
Poza wspomnianymi
wątkami, poświęconymi bohaterom średniowiecza, królewiczowi Markowi oraz Choremu Dojczinowi, w których dominuje element legendarno-epicki,
większość pozostałych pieśni jest tworem okupacji tureckiej. Ostatnie są utworami lokalnymi,
nieznanymi
u pozostałych Słowian bałkańskich.
Warto dodać, że Macedonia dzięki jej położeniu geograficznemu
oraz odmiennym warunkom polityczno-społecznym
stała się kolebką bogatych tradycji kultury
duchowej. Spisano tu dotąd tysiące oryginalnych
pieśni bohaterskich
i lirycznych,

�Sprawozdania

i recenzje

w większości wypadków, stanowiących
odrębne motywy, niespotykane
u sąsiednich ludów słowiańskich.
Macedonia była ojczyzną wiełu bohaterów epickich Słowian bałkańskich, takich
jak: Momczila, królewicza Marka, Nowaka, Reli, Lutycy Bogadana, którzy byli
postaciami historycznymi i sprawowali rządy w tym kraju w XIV w. Działalność
ich byla związana z najazdem tureckim,
który zdecydował
o losie wszystkich
ludów półwyspu Bałkańskiego.
Tradycje epickie ludu macedońskiego
sięgają jeszcze głębiej i są wynikiem
krwawych walk, jakie nie ucichły tu od VII w. do okresu wojen bałkańskich
naszego stulecia. Ciężkie życie ludu było niewyczerpanym
żródłem powstawania
eposu bohaterskiego przed pojawieniem się Turków na Bałkanach. Nieprzerwanie
epos ten wzbogacał siq szczególnie w okresie niewoli tureckiej. Jednak zrąb macedońskiej epiki ludowej, jak twierdzą badacze, sięga pierwszych lat wieku XI.
Omawiany zbiór poprzedza wstęp Penusliskiego
(s. 5-51), w którym autor
daje ogólną charakterystykę
macedońskiej
epiki ludowej.
Autor niepotrzebnie
poświęca wiele miejsca wydarzeniom historycznym omijając tak istotne zagadnienia jak: charakterystyka
wątków, wędrówka
motywów i powstawanie
nowych
wariantów, cechy wspólne z eposem bohaterskim
Serbów i Bułgarów oraz cechy
odrębne macedońskiej epiki ludowej, strona artystyczna utworów ludowych i ich
rola w kształtowaniu
się narodowej kultury macedońskiej
itd.
We wstępie tym można spotkać i takie oto zdanie autora: "podstawą tych
utworów były wydarzenia ściśle związane z życiem i czynami bohaterskimi
poszczególnych postaci okresu feudalnego i że z tego powodu poezja bohaterska
.,.
ma niektóre cechy feudalne, ale ... że według ogólnego charakteru
... jest ona
poezją ludową, gdyż bohaterowie feudalni byli nosicielami właściwości bohaterskich
swego ludu" (s. 6). Stanowisko to mniej więcej pokrywa się z teorią głoszoną
przez zwolenników szkoły historycznej,
którzy negowali ludowy charakter
eposu
bohaterskiego południowych
Słowian, odnosząc jego genezę do sfer panujących
feudałów. Prawdą jest, że w eposie bohaterskim
tych ludów występują
władcy
średniowiecza, ale utwory o nich układał tylko lud. Działalność opiewanych bohaterów interpretowana
przez śpiewaków ludowych nie ma nic wspólnego z panującą klasą.
Zawarte w tym zbiorze teksty pomagają badaczowi odkryć geneologiczne oraz
typologiczne podobieństwa
w epice ludowej Słowian południowych.
Zadanie to
wybór tych pieśni spełnia całkowicie, służąc jako materiał porównawczy szczególnie dla serbskiej i bułgarskiej epiki ludowej oraz do greckich pieśni hajduckich
i dum ukraińskich.
Kole

Glasnik

Zemaljskog

Muzeja

u

Sarajevu.

Etnologija,

svesk;a XIX,

Simiczijew

Sarajevo

1964,

s. 312.
Folklor Bośni był przedmiotem zainteresowań
jeszcze Vuka Stef. Karadzicia.
Konglomerat
narodowy
tego kraju,
nawarstwienie
różnych
wpływów
budziło
i budzi nadal zainteresowanie
wielu etnografów. Dawna kultura ilirska, póżniej
Rzymu, Turków, Austriaków, wpływy religii prawosławnej,
katolickiej i mahometańskiej spowodowały, że kultura
ludowa Bośni stanowi dziś mozaikę różnych
tradycji. Zrozumiałym jest więc dlaczego w wielu pracach etnografów, folklorystów, historyków i filologów dzieje kultury Bośni znajdują
się w centrum ich
rozważań.
21 -

Lud,

t. LII

�322

Sprawozdanta

i recenzje

W Sarajewie
i w innych miastach Bośni widoczne jest skrzyżowanie
kultury
wschodniej i zachodniej. W stolicy Bośni mieści się Instytut Folklorystyczny
Jugosławii. Tu wychodzi "Glasnik", organ krajowego Muzeum. XIX zeszyt "Glasnika"
poświęcono życiu kulturalnemu
Zepy, tj, okręgowi wschodniej
Bośni, zamieszkałemu przez muzułmanów.
Omawiany zeszyt składa się z 12 rozpraw, do których wstęp napisał Vlajko
Palavestra.
Prace te dotyczą historii oraz kultury materialnej
i duchowej regionu
Żepy. Mario Petrić (s. 15-38) omawia pochodzenie mieszkańców tego okręgu. Hazim Sabanović oraz Vlajko Palavestra
(s. 39---44)poruszają pierwszy okres okupacji
tureckiej.
Jovan Vuković (s. 45-62) zajmuje się gwarą zamieszkałej
tu ludności.
Astrida Bugarski (s. 63-93) pisze o osadach, budownictwie
i sprzęcie domowym.
Cvetko Popović (s. 95-117) porusza problemy gospodarcze. Bratislav Vladić-Krstić
(s. 119-130) omawia technologię i technikę tkactwa, Zorislavia Culić (s. 131-143)
pisze o strojach ludowych, Vlajko Palavestra
(s. 145-168) zajmuje się przysłowiami
i legendami.
Ludowe tradycje
epickie porusza rozprawa
Djenany
Buturovicia
(s. 169-194). Radmila Kajmaković
(s. 195-208) pisze o obyczajach ludowych, Radmila Filipović-Fabijanić
(s. 209-236) porusza zagadnienia,
związane z medycyną
ludową oraz wierzeniami
ludowymi, a Cvjetko Rihtman(s.
237-306) pisze o ludowych tradycjach
muzycznych
mieszkańców
Żepy.
Zbiór
ten
zamyka
indeks
(s. 307-312).
Prace te są wynikiem
badań terenowych
autorów. Ilustrują
one wszystkie
dziedziny życia społecznego i kulturalnego
Zepy. Rozprawy omawiające
kulturę
materialną
zapoznają czytelnika z dawnymi tradycjami
i stanem obecnym. Autorzy
zgodnie stwierdzają
ewolucję w tej dziedzinie, gdyż dawny sposób życia ulega
ciągłym zmianom, które powodują nowy ustrój Jugosławii. Zmiany nastąpiły również i w kulturze duchowej, lecz w mniejszej mierze, gdyż ludność mahometańska
Zepy hołduje dawnym tradycjom.
W pracach tych autorzy wydobyli i udostępnili
etnografom mnóstwo materiałów, poszerzając
tym znajomość
życia społeczno-politycznego
oraz materialnej
i duchowej kultury ludności tego jugosławiańskiego
regionu, niezbadanego przedtem przez nikogo. Wiadomo, że jeszcze w 1909 roku znany folklorysta jugosłowiański Tomo Maretić wskazał na różnice istniejące w poezji ludowej ludności mahometańskiej
oraz Słowian Jugosławii. Szczególnie podkreślał on łagodność tematyki
epiki ludowej mahometan
Bośni w odróżnieniu
od ludowych pieśni bohaterskich
Słowian południowych,
gdzie dominuje surowość i okrucieństwo
a często przeważająca dzikość. Na odmienną
kulturę
duchową muzułmanów
Jugosławii
zwracał
uwagę również znany folklorysta
chorwacki Matijas Murka w jego pracy Tragom.
srpsko-hrvatske
narodne epike. Putovanja
u godinama 1930-1932, I, wydanej w Zagrzebiu w 1951 roku, lecz jak wspomniano
żadna praca przedtem nie omawiała
tych zagadnień w pełni.
Omawiany
zeszyt zawiera bardzo ciekawy materiał
do prac porównawczych.
Spotykamy
tu wiele wspólnych
cech kultury
duchowej wszystkich
ludów Jugosławii. Jedna z legend muzułmańskich,
o moście nad rzeką Zepą głosi, że most
ten został zbudowany przez czeladnika
jakiegoś mistrza Włocha, który zbudował
znany most "Soko-paszy" w Wyszehradzie. Ponieważ czeladnik ów zbudował lepszy
most od swego mistrza ten ostatni uciął mu rękę, gdy pobierał podany mu pieniądz. Mistrz postąpił w ten sposób, aby jego uczeń nie mógł nigdy budować
więcej.
Motyw ten przypomina znany wątek macedońskiej
pieśni epickiej o królewiczu
Marku i kowalu Gjuro ze zbioru Panczo Michajłowa, wydanego w Sofii w roku 1924
(B'Lgarski narodni
pesni ot Makedonija,
Sofija 1924, s. 189-190, Nr pieśni 348).

�Sprawozdania

323

i recenzje

Szczególnie wiele wspólnych obyczajów można spotkać u mahometan ów Zepy
i u innych ludów południowo-słowiańskich,
związanych z pochowaniem zmarłych,
jak również i w obyczajach obchodzenia niektórych świąt chrześcijańskich,
takich
jak św. Jerzego i Bożego Narodzenia. Obyczaje i zwyczaje tego rodzaju można
spotkać i wśród innych muzułmanów
Bośni, Kosowa i Metochii oraz Macedonii.
Tak samo pewne z tych obyczajów istnieją
i w niektórych
okręgach
Hercegowiny.
Należy żałować, że autorzy tych rozpraw nie nawiązali do sąsiednich okręgów
oraz nie pokusili się rozpatrzyć poruszanych
przez siebie zagadnień na szerszej
skali porównawczej, obejmującej
i pozostałe tereny Jugosławii, zamieszkałe przez
ludność mahometańską.
Kole

Torno l\'Iaretić, Nasa narodna

epika.

Nolit. Beograd

Simiczijew

1966, s. 353.

Do ciekawszych pozycji folklorystycznych,
jakie ukazały się ostatnio, należy
niewątpliwie drugie wydanie Mareticia Nasa narodna epika. Praca ta była dotąd
bibliograficzną
rzadkością,
trudno
dostępną
w wielu bibliotekach
naukowych
świata.
Torno Maretić, pierwszy wśród folklorystów
jugosłowiańskich,
dał pełny obraz
epiki ludowej Serbów i Chorwatów w 1909 r. Zasygnalizował
on zanikanie zainteresowania poezją ludową ze strony inteligencji
serbo-chorwackiej,
co było wynikiem ustępowania i wygasania dawnych silnych ognisk, w których kwitła owa
poezja. Nowy tryb życia wypierał twórczość ludową z życia kulturalnego
tych
ludów. Ulubione w XIX stuleciu pieśni ludowe ustępowały miejsca utworom literatury pięknej.
Torno Maretić (1854-1938), znany slawista chorwacki, wieloletni profesor uniwersytetu, należy do czołowych badaczy eposu serbo-chorwackiego.
Pracę Nasa
narodna epika napisał mając 55 lat i bogate doświadczenia
3D-letniej pracy naukowej. Maretić poza tym jest znany jako świetny tłumacz utworów klasycznych
(Homera, Wergiliusza, Owidiusza i in.). Przełożył on na język serbo-chorwacki
także Pana Tadeusza Adama Mickiewicza.
Na Uniwersytecie Zagrzebskim wykładał o bohaterskim
eposie ludowym Serbów i Chorwatów oraz o bylinach rosyjskich. Był zwolennikiem jednolitego serbo-chorwackiego j~zyka literackiego oraz autorem licznych prac, związanych z poezją
ludową i literaturą Serbów i Chorwatów.
lVIaretić zbadał olbrzymi materiał
utworów
ludowych,
a jego poglądy na
niektóre zagadnienia, związane z epiką ludową Słowian południowych, do dziś nie
utraciły swej aktualności.
Zasługą Mareticia było i to, że odkrył w niektórych zbiorach wiersze literackie, figurujące jako utwory ludowe oraz słabe pieśni epickie, posiadające lepsze
warianty, dotąd niewydane.
Rozpatrując niektóre motywy, posiadające odpowiedniki u innych ludów, Maretić był zdania, że chociaż utwory te mają niektóre podobne cechy, jednak rozwinęły się one w różnych krajach świata.
Jeśli chodzi o wiek powstania eposu ludowego południowych
Słowian sądził,
iż znane nam motywy i warianty powstały w wieku XVI i że niewiadomo jak
dawno przedtem Słowianie bałkańscy posiadali pieśni junackie. Problem ten, jak
wiadomo, jeszcze dotąd wywołuje ostre dyskusje wśród współczesnych folklorystów.
Poruszając kwestię ojczyzny epiki ludowej południowych Słowian badacz udo-

�324

SpraWozdania

i recenzje

wadniał, że powstała ona naJPIerw w południowej
Serbii, w Starej Serbii oraz
w Macedonii (s. 31), skąd póżniej niektóre wątki przedostały się do innych ludów
południowej Słowiańszczyzny. Jako ojczyznę zaś bugarsztyc, które jak wiadomo zanikły jeszcze w XVIII w., uważał Macedonię i sąsiadujące z nią tereny zachodniej
Bułgarii (s. 32).
Główny nacisk w swojej pracy Maretić położył na trzy zasadnicze zagadnienia - budowę wiersza, na stosunek poezji ludowej do wydarzeń historycznych
oraz na systematykę
wątków.
Jako pierwszy wśród uczonych południowosłowiańskich,
Maretić pokusił się
przedstawić
obszernie poetykę, stylistykę i wersyfikację
eposu ludowego Serbów
i Chorwatów.
Często porównywał
budowę wiersza pieśni junackich tych ludów
z utworami Homera.
Odkrywczy jest również rozdział trzeci, w którym omawia systematykę wątków. Rozdział ten zbudowany na podstawie bogatego materiału
i doświadczenia
autora jest do dziś cennym źródłem dla folklorystycznych
prac pnr0wnawczych,
dotyczących epiki ludowej Słowian Zadunajskich.
Do rozdziału tego chętnie powraca każdy, piszący o jugosłowiańskiej
epice ludowej, gdyż poglądy Mareticia
są wciąż aktualne.
W rozdziale czwartym autor szukał w niektórych motywach serbskich i chorwackich pieśni junackich więzi z literaturą
bizantyjską,
z powieściami rycerskimi
krajów Europy zachodniej oraz z bylinami rosyjskimi.
Jeśli chodzi o wpływy zachodnie na poezję ludową Słowian bałkańskich, gloszone przez Mareticia, są one podzielane i przez innych badaczy eposu ludowego
Serbów i Chorwatów (N. Banasević, Le cykle de Kosovo et les chansons de geste.
"Revue des etudes slaves", VI, 1926, s. 222-244; N. Banasević, Ciklus Marka Kraljevića i odjeci francusko-italjanske
viteske
knjiievnosti.
Skopje 1935; M. Murko,
Geschichte
der iilteren
silds!. Literaturen.
189-194; L N. Goleniszczew-Kutuzow,
Epos serbskogo
naroda.
Moskwa 1963, AN SSSR, s. 238). Aleksander
Bruckner
uważał, że serbska epika ludowa czerpie wyłącznie z motywów europejskich, a nie
z tradycji ludowych (A. Bruckner, Wremenik
serbsko-turecki.
"Slavia", 2-3 rocznik II, Praha, s. 323).
Praca Mareticia osnuta jest na materiałach
folklorystycznych
XIX w. oraz
pierwszych lat XX w. Dlatego niektóre zagadnienia są mniej naświetlone. albo są
pomijane. Lukę tę uzupełnili
późniejsi badacze ludowego eposu bohaterskiego
Serbów i Chorwatów. Mimo to, Nasa narodna epika jest jedną z najciekawszych
prac naukowych o junackich pieśniach ludowych tych dwóch ludów słowiańskich.
Pierwszy raz, jak było powiedziane, praca Mareticia ukazała się w roku 1909
w Zagrzebiu. Od tego czasu minęło prawie 60 lat, a jednak zostaje ona nadal
wartościową pozycją światowej nauki folklorystycznej.
Kole

Zlatna

lorko,

ja buka,

Zagreb

hrvatske

1956,s.

narodne

balade

romanse.

II knjiga,

Simiczijew

uredio

Olinko De-

173.

Poezja ludowa Chorwatów jest mało znana w Polsce. Pieśni ludowe Serbów
natomiast
były przedmiotem
zainteresowań
wielu badaczy polskich. Twórczość
ludowa pozostałych Słowian bałkańskich,
w tym i Chorwatów, nie doczekała się
jeszcze jakiejś syntezy naukowej czy pełniejszego przekładu, z wyjątkiem antologii
Anny Kamienskiej
Perly
i kamienie.
Wybór serbo-chorwackiej
poezji ludowej,
wydanej przez Państwowy Instytut Wydawniczy w Warszawie w roku 1967.

�SpraWozdania

i recenzje

325

Chorwacja posiada świetne tradycje literackie - Renesans i wspaniałą literaturę dubrownicką,
ale jest również ojczyzną ciekawych
pieśni ludowych epickich, lirycznych i ballad. W Słowenii natomiast, która graniczy z Chorwacją
nie zachowała siG epika ludowa, jak i u Słowian zachodnich.
Warto wspomnieć, że pierwsza pieśń bohaterska południowych
Słowian o królewiczu Marku i jego bracie Andrejasze
została zanotowana
w Chorwacji przez
Petra Hektorovicia na wyspie Hvar jeszcze w roku 1568. Jest to pierwszy tekst
pieśni junackiej, zanotowanej
na Bałkanach
i to paręset kil~m€trów na północ
od stolicy władcy Prilepu. Hektorović spisał utwór ten od rybaków wspomnianej
wyspy i włączył go do swej książki Ribanje
i ribarsko
prigovaranje.
Pieśń ta
jest zabytkiem dawnych bugarsztic, które zanikły w wieku XVIII w epice serbskiej,
a jakich nie spotykamy w zbiorach macedońskich
i bułgarskich
pieśni ludowych.
Po Hektoroviciu, chorwackie pieśni ludowe zbierali Diiordie Baranović (1613),
Dźiordźe Krizanić (1666), Petal' Zrinski (1671) i in.
W wieku XVIII wspominano o chorwackich
pieśniach lirycznych, o budowie
wiersza bugarsztic. Były to rękopisy tekstów, pochodzących
z XVII-XVIII
w.,
przechowywanych
w Dubrowniku i w innych miastach Dalmacji. Poza tym, znany
pisarz chorwacki Andrija Kacić (1704-1760) do swego u tworu "Razgovor ugodni
naroda slovinskoga"
(1756) włączył dwie pieśni ludowe o Sibinjaninie
Janku.
Jednak zbieractwo chorwackich
pieśni ludowych osiągnęło swój szczyt w wieku XIX i XX. W roku 1871 ukazał się w Zagrzebiu zbiór F. Kurelca. Siedem lat
póżniej B. Bogisić wydał w Belgradzie zbiór pt. Narodne pjesme iz starijh,
najvise primorskih
zapisa. Z kolei ukazały
się zbiory S. Mazuranicia,
N. Andricia,
V. Stefanicia, V. 2ganca. Poza tym w Zagrzebiu przechowywane
są rękopisy zbiorów Ś. Ljubicia, M. Pavlinovicia, N. Tordinca, S. Ugarkovicia, B. Glavicia, L Zovki,
M. Bośkovicia-Stulli,
K. Brodaricia, L. Mainicia, A. Petrićevicia,
M. Bonifacicia
Roźina, L. Tasa, F. Żidovca, L Ivancana i 13 zbiory alinki Delorki.
alinko
Delorko należy do współczesnych
badaczy
folkloru
chorwackiego.
W ruku 1951 wydał zbiór Zora hrvatske
narodne
baLade i romanse,
a pięć lat
później ukazał się drugi tomik pod tytułem ZLatna Jabuka. "Złote jabłko" wywodzi swój tytuł z jednej z zamieszczonych w tym tomie pieśni. Zawiera on 105
tekstów poezji ludowej. Niektóre z nich pochodzą z niewydanych
zbiorów chorwackich pieśni ludowych,
przechowywanych
w archiwach
Zagrzebia .. Większą
część natomiast spisał Delorko z ust prostego ludu, zamieszkałego
na terenach
Chorwacji. Pracując
w Instytucie
Sztuki Ludowej w Zagrzebiu
w roku 1951
Delorko badał tereny Istrii, okręgi Karlovca, Śibenika, Zadra i Slawonii. Odwiedził również wyspy: Silba, Olib, Premuda, Pasman, Ugljan, Ii, Dugi Otok, Zlarin
i Murter, gdzie ludność zachowała dawne tradycje
kultury
ludowej. Wtedy to
napotkał ciekawe utwory ludowe, które zaczął systematycznie
spisywać. Z badaI1
tych powstał jeszcze jeden jego zbiór pt. Istarske narodne pjesme (Zagrzeb 1960).
Jak sam pisze (s. 143) jego zainteresowanie
poezją ludową zrodziło się, gdy zaczął
tłumaczyć hiszpańską pieśI1 miłosną o Wirgilliuszu. Aby mógł dostosować się do
rytmu tej pieśni zmuszony był czytać dużo utworów ludowych swego narodu.
Wtedy właśnie odkrył wartość artystyczną
chorwackich
pieśni ludowych. Odtąd
zaczął systematycznie zbierać teksty poezji ludowej.
Idąc śladami A. Tresicia-Pavicicia,
który w 1894 r. w MLada Hrvatska
wspominał, że chorwackie
ludowe pieśni' miłosne posiadają
niektóre cechy podobne
do romansów hiszpaI1skich, Delorko uważa, iż w poezji ludowej jego narodu widoczne są wpływy epiki ludowej Europy zachodniej.
Zdanie to, jak wiadomo,
podzielają i inni badacze poezji ludowej Słowian bałkańskich. Przytacza on pieśI1

�326

Spra'lL'ozdania

i recenzje

Nr 14 (Orlando na vodi), która posiada kilka odpowiedników
w chorwackiej poezji
ludowej, a także w zbiorze Vuka Stef, Karadiicia
(nr 748). Delorko uważa, że
opiewany
bohater
Orlando
jest głównym
bohaterem
francuskiej
epiki ludowej
Roland (s. 150).
Pieśni ludowe Delorko dzieli na ballady liryczno-epickie,
na ballady liryczne,
na pieśni miłosne o charakterze
liryczno-epickim,
na utwory liryczne oraz na
kontaminacje
tych ostatnich
dwóch gatunków.
Utwory ludowe dzieli on według
treści i systemu wierszowania.
Zbiór Delorki pomaga badaczom poezji ludowej Słowian południowych
odkryć zasięg wędrówek niektórych
wariantów,
szczególnie motywów serbskich. Jest
to wynikiem
wzajemnych
więzi kulturalnych
tych dwóch ludów, które chociaż
w przeszłości
znajdowały
się w odmiennych
sytuacjach
polityczno-społecznych
posiadają wiele wspólnych cech w kulturze ludowej.
W omawianym
zbiorze Delorki znajduje się wariant znanej bośniackiej pieśni
ludowej Chasanaginica,
którą jak wiadomo przełożył Geothe na język niemiecki.
Wśród utworów, zawartych w tym zbiorze, znajdują się niektóre wątki archaiczne,
takie jak pieśń nr 7 Vrbanka
djevojka.
Tekst ten zanotowano
w roku 1851 na
wyspie Krk i jak zaznacza Delorko nosi jaku boju starine (posiada wiele barw
starożytności,
s. 147), o czym świadczy nie tylko kompozycja, lecz i język. Występuje w niąj liczba podwójna
gredeta. Poza tym pieśń ta ułożona jest systemem
bugarsztycy.
Bugarsztycami
są trzy utwory z tego zbioru (Nr 1 Vrbanka Djevojka,
Nr 5 Turćin dvorba dvorase u Iva Hrvaćanina
oraz Nr 12 ViLin grad). Delorko
uważa, że utwór Vrbanka
Djevojka
został spisany przez pisarzy chorwackich
jeszcze w XVI stuleciu (s. 147), natomiast pieśń nr 5 pochodzi ze zbioru Bogisicia.
Pieśni ludowe, zawarte w zbiorze Zlatna ja buka ilustrują
ciężkie życie ludu
chorwackiego,
jego dążenia i stosunki społeczne.
Poza nielicznymi
wątkami,
jakie można spotkać u pozostałych
Słowian bałkańskich,
większość stanowią samodzielne
oryginalne
utwory ludowe.
W pieśniach Nr 39 Irina Kosnja, Nr 41 Brat i sestra, Nr 59 Nedo2Voljena ljubav
pokazane
jest życie moralne.
Ciekawy jest wątek ballady Nedozvoljena
ljubav
(Niedozwolona miłość). Brat nie chce wydać za mąż siostry nawet gdyby poprosiło
o jej rękę dwóch królów.
Ja tP. ne dam caru nijednome,
Jer je jazuk, da te drugi ljubi,
Već ja ću te, seko obljubiti ...

Dowiedziawczy
się o zamiarach syna matka radzi corce popełnić samobójstwo
poprzez powieszenie
się na drzewie pomarańczowym.
Drzewko to jednak bylo
miłosierne i połamało swe gałązki, nie pozwalając dziewczynie powiesić się. Potem
udała się ona do czerwonej różyczki i prosiła, żeby nie połamała swych gałęzi.
Różyczka również okazała się litościwa i połamała swe gałązki. Z kolei dzie\yczyna poszła do winorośli prosząc, aby nie połamała swych pędów. Winorośl była
miłosierna
i nie pozwoliła, aby dziewczyna popełniła samobójstwo
i połamała swe
pędy. Na końcu dziewczyna
udała się do czarnego ciernia, który mając twarde
serce nie połamał gałęzi i dziewczyna
powiesiła się. Gdy się dowiedział o tym
brat też popełnił samobójstwo
wieszając się, jak i jego siostra.
O podobnej tematyce istnieją serbskie i macedońskie
pidni beJowe, w których
król serbski Stefan chciał się ożenić z siostrą, lecz brak w nich charakteru
balladowego i zakończenia
tragicznego.
W niektórych innych wątkach również można zauważyć podobne cechy wspólne
dla utworów ludowych pozostałych Słowian południowych.
Tak np. w pieśni Nr 6

�Sprau&lt;ozdania

327

i recenzje

Pronadjena
sestra (Znaleziona
siostra) lve Karlović wyzwolił siostrę z niewoli
tureckiej, jak to uczynił królewicz Marko ze swoją siostrą Szajną w macedońskiej
pieśni epickiej (Miladinovci, Zbornik 1861-1961, Skopje 1962, s. 205-208), z tą
tylko różnicą, że utwór macedoński jest zupełnie inaczej zbudowany kompozycyjnie.
Ten sam rve Karlović występuje w kilku jeszcze wątkach (Nr Nr 7, 9, 70).
W niektórych tekstach tego zbioru występują Turcy jako nosiciele zła i nieszczęścia.
Zbiór Delorki ZLatna jabuka świadczy o bogatych tradycjach
ludu chorwackiego, którego życie kulturalne
osnute jest na folklorze. Poza tym zbiór ten jest
bogatym żródłem dla badaczy poezji ludowej południowej
słowiańszczyzny.
Należy żałować, że Delorko nie podał miejsca pochodzenia pieśni, które spisał
sam oraz zbiorów, z których przedrukował
teksty. Dla badacza są to dane bardzo
ważne, gdyż znając pochodzenie
danego wątku i wariantu
może szukać ewentualnych odpowiedników,
występujących
na ziemiach chorwackich,
na terenach
innych Słowian bałkańskich,
jak również i w folklorze innych ludów.
KoLe Simiczijew

Tragudia

tu HeHeniku

Lau -

Pieśni ludu greckiego,

"Nea Hellada"

s. lOB.

Do ciekawych pozycji, które budzą duże zainteresowanie
wśród folklorystów
należy niewątpliwie ten zbiór greckich pieśni ludowych. Wybór ten zawiera prawie
wszystkie gatunki tak bogatej greckiej poezji ludowej. Są tu więc pieśni historyczne, epickie, hajduckie, ballady, pieśni miłosne i obrzędowe: weselne, pogrzebowe, kołysanki i krótkie pieśni humorystyczne,
ilustrujące
rodzinne życie.
Chociaż zbiór ten jest mały jednak dobrze reprezentuje
bogaty folklor grecki,
który nie przestał rozwijać się. Korzeniami
sięga do czasów Homera. Te dawne
klasyczne tradycje wcale się nie zatarły; z biegiem czasu wzbogaciły się wchłaniając ciągle nowe wątki, jakie bieżące życie hamowało.
W istocie jednak w zbiorze tym są pieśni tylko z okresu niewoli tureckiej,
w których odbija się życie człowieka i procesy historyczne,
polityczne oraz społeczne, a zwłaszcza to, co wiązało się z walką o wolność i niepodległość, szczególnie z powstaniem z roku 1B21, które opiewali Puszkin, Byron i Słowacki. Powstanie
to, które przywrócilo wolność kraju po 36B-Ietniej niewoli tureckiej, było punktem
zwrotnym w nowszej historii Grecji, a zarazem i w poezji ludowej.
W pieśniach epickich przedstawiony
jest światopoglćld prostego ludu, który
i dziś układa utwory poetyckie o wydarzeniach,
które nurtują
go, o przygodach
bohaterów nowszych czasów. Pieśń ludowa nie umarła tu. Żyje i rozwija się
równolegle z poezją artystyczną.
Liczne z zawartych tu pieśni posiadają motywy
ogólnonarodowe,
jak również i regionalne, odkrywające
bogactwo życia kulturalnego ludu greckiego .. Pieśni te są ulubionym
repertuarem
w tym egzotycznym
kraju, gdzie wolność jest ulubionym tematem muzy ludowej. Nierozerwalnie
związana z wolnością jest miłość do życia, pełnego marzeń i gorących uczuć.
W pieśniach epickich, o tych bohaterskich
wydarzeniach
odbiły się nie tylko
zdarzenia historyczne, ale i elementy refleksyjne,
obrazujące myśli i uczucia ludu
greckiego. Ludowa pieśń epicka nowogrecka
jest zresztą ciągle żywa, tzn. że
i współcześnie ciągle powstaje i przetwarza
się odbijając współczesne życie. Tak
jak i w przeszłości tak i w nowej greckiej poezji ludowej, motywem tej twórczości jest walka o wolność, umiłowanie
życia i ofiarność oraz gorące uczucia.
W zbiorku tym najlepiej ilustruje to pieśń nr 17, w której matka Kicosa, schwy-

�328

SpratL,;ozdania i recenzje

tanego przez Turków i prowadzonego na szubienicę nie płacze, że syn zginie, lecz
że przepadnie
jego broń '.
W pieśniach lirycznych wielobarwnymi
nićmi utkane jest życie biednego chłopa, młodego pastucha, wędrującego
marynarza,
marzącej dziewczyny, stęsknionej
żony i smutnej matki, kochającej siostry i brata, ich krystaliczne uczucia i myśli.
W pieśniach tych odczuwa się wrażliwość prostego ludu na piękno przyrody i umiejętność wypowiadania
wzruszeń.
Zjawiska
przyrody,
góry, rzeki, lasy, słońce,
księżyc i gwiazdy traktuje ta poezja jako istoty żywe. Charakterystyczną
również
cechą tych pieśni jest przywiązanie
do tradycji i gorący patriotyzm,
a Olimp,
niegdyś siedziba bogów stała się symbolem wolności ojczyzny. Z wyrzutem odnosi
się do góry Kisabos, że "depczą ją Turcy, gdy Olimp jest wolny":
"Ja, stary Olimp, jestem znany na całym świecie.
Posiadam 42 szczyty i 60 źródeł czystej wody.
Na każdym szczycie powiewa sztandar,
Pod każdą gałązką znajduje się hajduk.
A gdy przychodzi wiosna i zielenią się lasy,
Wtedy góry są pełne hajduków, a wąwozy niewolników"."
W wielu pieśniach pokazano psychikę dwóch światów - bogaczy i biednych.
Dla bogatego radością jest złoto, a największą
cnotą dla ubogiego - to bohaterstwo.
W pieśniach lirycznych zawarte są oryginalne myśli filozoficzne utalentowanego
ludu. W krótkich, o wysokich walorach artystycznych utworach odbija się psychika
ludu, jego ciężkie źycie, zwłaszcza utwory poświęcone biednym marynarzom i ich
kochankom,
zawierają
duży nabój ekspresji.
utwory,
poświęcone
dziewczętom,
które daremnie nieraz oczekują powrotu ukochanych,
tchną czystą poezją:
"Wszyscy patrzą na słońce, które zachodzi,
A dziewczyna smutna obserwuje powierzchnię

morza" ",

które zabrało .jej szczęście i radość.
Ciekawe są ballady greckie. Niestety jest ich bardzo mało w tym zbiorze.
bo tylko 6 (nr nr 43, 44, 45, 46, 47 i 48) 4. Dla badaczy ballad ludów słowiańskich
budzą zainteresowanie
szczególnie wątki ballad "Most Arty"", "Zmarły brat·, "gdyż spotyka się je nie tylko wśród Słowiań bałkańskich. Paralele tych wątków
oświetlają dzieje ludów bałkańskich
i ich wzajemne związki oraz wpływy kulturowe.
Słabiej rysują się w zbiorze tym pieśni obrzędowe, z których wiele ma odpowiedniki w słowiańskich
pieśniach obrzędowych na Bałkanach.
Mimo językowych
rozbieżności
między Grekami a ludami słowiańskimi
na
Bałkanach, w ich folklorze jest wiele podobnych wątków i motywów jako rezultat
wspólnego losu wszystkich ludów bałkańskich szczególnie w okresie wielowiekowej

1 Tragudia
2 Ibid,
J

Ibid,

4 Ibid,

tu Helleniku

s. 9.
s. 68.
s. 48 - 58.

5 Ibid,

s. 54 - 55.

6 Ibid,

s. 56 - 58.

Lau,

"oNea Hellada"

.•.

17.

�SpraWozdania

329

i recenzje

niewoli tureckiej. Niestety zagadnienia te dotąd nie są zbadane, właśnie skutkiem
trudności nieznajomości
przez współczesnych folklorystów
języka nowogreckiego
oraz z braku publikacji i zbiorów greckiej poezji ludowej.
Warto podkreślić, że po wyzwoleniu
Grecji spod jarzma tureckiego
(1821)
polityka jej rządów oraz stosunek wielu naukowców greckich wobec kultury i historii sąsiednich ludów słowiańskich nie były obiektywne. Począwszy od Nikolaosa
Politisa z XIX w. do folklorystów naszego stulecia - Akademika, profesora Uniwersytetu Ateńskiego - Nikolaosa Veisa, profesora Uniwersytetu
w Salonikach Jannisa Apostolakisa, Zakintinosa
i wielu innych współczesnych, w ich pracach
nie można znaleźć nie tylko wzmianki o wspólnych wątkach Greków i Slowian
południowych, ba nawet nie ma ani słowa o folklorze tych Słowian, które znalazły uznanie u Herdera, Goethego, braci Grimm, Puszkina, Mickiewicza i wielu
innych przedstawicieli
świata nauki i kultury krajów europejskich
w ubiegłym
i naszym stuleciu.
Grecja, to jedyny kraj sąsiadujący
ze Słowianami, gdzie nie było i nie ma
po dziś katedr slawistycznych na jej uniwersytetach.
Dlatego nie rozwija się tam
slawistyka. Takich prac brak i w Bułgarii i Jugosławii, gdzie etnografowie
nie
wiedzą prawie nic o folklorze greckim. Prace tego rodzaju pomogłyby ustalić
nie tylko genezę poszczególnych wątków pieśni ludowych i bajek ludów bałkańskich, lecz rozwiązałyby i wiele spornych zagadnień, związanych z rozwojem, charakterystyką
i migracją
podobnych motywów ich folkloru. Mamy nadzieję, że
w najbliższym okresie uruchomione zostaną katedry bałkanistyki na uniwersytetach
w Jugosławii i Bułgarii.
Kole
Kazachskaja

wajewym).

narodnaja

Ałma-ata

poezija

(iz obrazcow

sobrannych

Simiczijew

zapisannych

A. A. Di-

1964, s. 256.

Kazachskie pieśni ludowe, zawarte w tym tomie, są częścią' zapisów, dokonanych przez Baszkira profesora Abubekira Achmedżanowicza Diwajewa na ziemiach
Kazachstanu. Znany etnograf i badacz kultury ludowej ludów azjatyckich Związku
Radzieckiego Diwajew zaczął zbierać starodawne
utwory kirgiskie, poematy
bohaterskie, baśnie i inne materiały
folklorystyczne
już w roku 1884. Później,
w latach 1891-1897, 1902-1907 rozszerzył swoje zainteresowania.
W okresie tym
Diwajew współpracował z pismami "Turkienstanskiie
Vedomosti" (1892), "Okraina"
(1894), z almanachem "Sriedniaja Azija" (1895). W latach 1895-1900 zebrane przez
niego materiały zaczęły się ukazywać na łamach pism naukowych "Zapiski Wostocznogo Otdeła Ruskogo Archeologiczeskogo
Obszczestwa",
"Zapiski Russkogo
Geograficzeskogo Obszczestwa" i in.
Za swoje zasługi Diwajew został wybrany na członka Towarzystwa Archeologii,
Historii i Etnografii Uniwersytetu Kazańskiego, później zaś na członka Towarzystwa
Miłośników Nauk Przyrodniczych,
Antropologii
i Etnografii
przy Uniwersytecie
Moskiewskim. W roku 1906 Diwajew objął stanowisko dyrektora szkoły tatarskiej
w Taszkiencie.
Całe swoje życie poświęcił on pracy badawczej nad twórczością ludową krajów
Srodkowej Azji Związku Radzieckiego. W roku 1915, kiedy obchodził 25-lecie swej
działalności naukowej, W. A. Gozdlewski nazwał go "entuzjastą,
który bezinteresownie poświęca swój wolny czas nauce" (Ziwaja starina", 1916, vypusk I, s. 37).
W roku 1918 Diwajew wykładał etnografię w Kirgizji na Wschodnim Instytucie
Turkiestańskim.
Wtedy skupiał wokół siebie grupę studentów,
zajmujących
się
zbieraniem i odkrywaniem folkloru kazachskiego. Wynikiem tych jego za interes 0-

�330

SpraWozdania

wań były zebrane

w 1922 r. kazachskie ludowe pieśni epickie Alpamys
batyr i in.
Współczesny folklorysta rosyjski Wiktor Zirmunski zalicza Diwajewa do czołowych badaczy epiki ludowej krajów Srodkowej Azji (W. M. Zirmunskij. Nekotorye itogi izuczenija
geroiczeskogo
eposa narodow Srednej Azii, "Woprosy izuczenija
eposa narodow SSSR", Moskwa 195B, AN SSSR, s. 25).
Diwajew wraz z Walichanowem,
Radłowem i Potaninem zapoznał świat naukowy z kazachskim ludowym eposem bohaterskim
jeszcze przed rewolucją październikową·
Zbiór Diwajewa Kazachskaja
narodnaja
poezija zawiera bajki (s. 33-93), plesm
obrzędowe
(s. 94-103),
przysłowia,
zagadki (s. 104-130),
artykuły
(s. 133-159)
oraz prace i recenzje uczonych rosyjskich
i radzieckich
o nim. Na s. 22B-233
podany jest olbrzymi materiał etnograficzny,
zebrany przez Diwajewa w języku
kirgiskim,
a na s. 234-243
bibliografia
kazachskich
materiałów
etnograficznych,
wydanych przez Diwajewa, zaś na s. 244-254 jego rękopisy z kazachskiej twórczości ludowej, przechowywane
w archiwum biblioteki Akademii Nauk Kazachskiej SRR.
Omawiany zbiór Diwajewa zawiera utwory ludowe w języku kazachskim oraz
ich przekłady w języku rosyjskim.
Pozycja ta jest cennym nabytkiem dla badaczy folkloru ludów Srodkowej Azji
Związku Radzieckiego oraz dla etnografów i folklorystów, zajmujących się szerszą
komparatystyką
twórczości ludowej.
Wędrowne motywy niektórych utworów ludowych Srodkowej Azji i Bliskiego
Wschodu na pewno dostawały się do ludów słowiańskich - południowych i wschodnich - szczególnie w okresie najazdów Tatarów i Turków. Na bliskim Wschodzie,
jak wiadomo, narodził się i grecki ludowy epos bohaterski średniowiecza o Digenisie Akritisie.
Ludy Srodkowej Azji Związku Radzieckiego w swojej wielowiekowej
historii
utrzymywały
ścisłe kontakty kulturalne,
szczególnie Uzbecy, Kozacy, Kirgizi, Karakałpacy
i Turkmeni;
mają oni języki zbliżone oraz wiele wspólnych
cech
w ich kulturze ludowej. Jako plemiona koczownicze ludy te zamieszkały obszernE
tereny stepów średnioazjatyckich.
W procesie tworzenia grup narodowych ludy te nie zerwały stosunków między
sobą. Gdy osiedliły się ostatecznie na terenach zamieszkałych przez chłopów, mówiących po irańsku
zetknęły się z ich kulturą.
Kultura
tubylców pochodzenia
irańskiego wywarła szczególnie duży wpływ na Uzbeków i Turkmenów.
Zycie kulturalne
ludów Sradkowej
Azji Związku Radzieckiego,
ich dawna
przeszłość,
odbite są w folklorze. Szczególnie
bogata jest ich epika ludowa.
W eposie bohaterskim zawarta jest starodawna bajka bohaterska, pieśni bohaterskie
okresu gminnego i feudalnego oraz utwory późniejszego okresu, tzw. powieściowego.
Te właśnie bogate tradycje
kulturalne
Kazachstanu
ilustruje
omawiany
zbiór
Diwajewa.
W kazachskich
utworach
ludowych, jak i u pozostałych ludów Srodkowej
Azji ZSRR znajdujemy elementy modernizacji,
jednak dominuje w nich fanatyzm
religii muzułmańskiej,
wpływ utworów literackich
itd.
Kazachska twórczość ludowa rozwinęła się w warunkach życia koczowniczego;
wyraża ona stosunki społeczno-polityczne,
panujące na tych ziemiach. Aczkolwiek
życie kulturalne ludów Srodkowej Azji ZSRR jak było wspomniane, posiada wiele
wspólnych
cech, jednak w ich twórczości ludowej istnieją różnice, wynikające
z tradycji historycznych
i życia społecznego. Kazachski ludowy epos bohaterski,
który składa się z poematów bohaterskich (batyrlar
żyry) oraz poematów lirycznych
ba tyr,

Koblandy

i wydane

i recenzje

batyr,

Kambar

�Sprawozdania

331

i recenzje

żyry) różni się od eposu ludowego Kirgizów (Manasa). Kazachskie epickie
pieśni ludowe nie są długie, jak epos kirgiski. Te właśnie cechy ujawniają
zapisy
Diwajewa.
Teksty spisane przezeń na ziemiach kazachskich
zaopatrzone
są imieniem
i nazwiskiem śpiewaka ludowego. Podane jest i miejsce pochodzenia utworu.
Folklor kazachski, jak również i pozostałych ludów Srodkowej Azji, jest przedmiotem żywych zainteresowań
uczonych radzieckich, szczególnie po drugiej wojnie
światowej. Do grona badaczy tego folkloru należy i komitet redakcyjny w składzie
N. Smirnowa, M. Gumarowa, M. Silczenki i T. Sydykowa, który przygotował
do
druku zbiór Diwajewa, zaopatrując
go wstępem (s. 5-29).
(gatyktyk

Kole

s. P. Kraszeninniko1O w Sibiri, nieopubliko1Oannyie
matierialy.
i wstupitielnaja
statja prof. N. N. Stiepanowa.
Izdatielstwo
Lenigrad 1966, s. 239, ilustr. l, mapa l, cena 81 kop.

Simiczije10

Podgotowka tieksta
"Nauka", Moskwa-

Historia geograficznego
poznania Syberii i kultury zamieszkujących
ją grup
etnicznych wzbogaciła się o nowe wartościowe
opracowanie. Recenzowana książka
poświęcona jest omówieniu nieopublikowanych
dotychczas materiałów
zgromadzonych przez S. P. Kraszeninnikowa
(1713-1755),
uczestnika
Wielkiej
Północnej
Wyprawy (1733-1743) V. Beringa, autora fundamentalnego
dzieła w historii etnografii rosyjskiej
Opisanie
ziem li Kamczatki,
wydanego
po raz pierwszy
ponad
200 lat temu. t
Książka sklada się z trzech części. We wstępie (s. 1-7),
znany archeolog
A. Okladnikow prezentuje wkład S. P. Kraszeninnikowa
do historii badań rosyjskich nad kulturą ludów Syberii, zestawiając przy tym bogatą literaturę.
Sprawy
te zasygnalizowane tylko we wstępie zostały szerzej przedstawione
przez N. N. StiepanO\\ia \V drugiej części pracy: T100rczeskij put' S. P. Kraszeninn·iko1Oa (s. 8-37),
noszącej charakter skrótowej biografii, z której dowiadujemy
się, że w roku 1724
udało się S. P. Kraszeninnikowowi
wstąpić do "Słowiańsko-grecko-łacińskiej
Akademii w Moskwie". Tu zdobył gruntowne wyksztalcenie,
a dzięki posiadanym zdolnościom humanistycznym
i przyrodniczym
włączono go w skład Wielkiej Północnej
Wyprawy (1733-1743) V. Beringa, której "pierwsze kolumny wyjechały do dalekiego kraju zwanego Kamczatką"
w lutym 1733 r. Przebywając
na Kamczatce
kierował się S. P. Kraszeninnikow
zasadą nieobchodzenia się nigdy żle z ludnością
tubylczą, co pomogło mu zgromadzić ogromny materiał etnograficzny,
który przedstawił po latach w pracy Opisa.nie ziemli Kamczatki.
Dziesięć lat spędził S. P. Kraszeninnikow w ekspedycji V. Beringa, a z tego cztery na Kamczatce, mając przy
tym sposobność poznania życia jej tubylców i ich kultury. Przedstawione
przez
N. N. Stiepanowa
fakty z życia autora Opisanja ziemli Kamczatki
składają się
na skróto\vą interesującą
biografię, w której nie pominięto istniejącej
literatury
z tego zakresu, zawierającej
dokładniejsze
omówienie tej problematyki.
Najciekawszą
dla etnografa partią książki jest część trzecia zawierająca
niepublikowane dotychczas materiały
S. P. Kraszeninnikowa,
wśród których na plan
pierwszy wysuwają się: Dnie10nik
putiszest10ja
w 1734-1736 godach, (s. 49-85),
Rejestr skolko pod Bagruzinskim
ostrogom i Barguzinskogo
1Oiedomstwa ostrożkami
1 Pierwsze
wydanie
tej pracy
ukazało
się w Petersburgu
1755 r. Potem
maczenia
na język
niemiecki
(1766), francuski
(1767; 1768, 1770) i angielski
wydanie
rosyjskie
ukazało
siG w 1949 r. w Leningradzie.

nastąpiły
tłu(1764). Ostatnie

�33~

Spra1Dozdania

jasacznych
Opisanie

tungusow
bratskich

imiejetsja

mużikow

i recenzje

i na skolko

Irkuckogo

rodow

razdieleny

wiedomstwa

-

(s. 139-140),

1736 (s. 137-138),
O sobolinom

pro-

i "pieszych"
larnutow,
platjaszczych
jasak w Ochotskij
i Taujskij
ostrogi
(s. 194-195). W "Dzienniku" oprócz wiadomości natury przyrodniczej
znajdują się również informacje z zakresu etnografii,
a wśród nich szczegóły o Tatarach syberyjskich i ich kulturze - zawieranie małżel1stwa, obrzęd pogrzebowy oraz inne. Relacje te dotyczą faktów z pierwszej
połowy X VIII stulecia, a więc tego okresu historycznego,
w którym nie zarysowały się jeszcze wyraźne wpływy cywilizacji rosyjskiej, która w latach późniejszych wyeliminowała
szereg tradycyjnych
form kulturowych
właściwych ludom
Syberii. Publikowany
na dalszych' stronach pracy Rejestr skolko ... oraz Opisanie
bratskich
rnużikow...
zawierają
cenne wiadomości dla badacza historii etnicznej
Syberii, z których wywnioskować
można o liczebności poszczególnych rodów, wysokości opłacanego przez nich podatku tzw. "jasaku", rozsiedleniu
i podstawach
gospodarczego bytu. Zgromadzone na kartach książki relacje S. P. Kraszeninnikowa
posiadają ogromną wartość przy współczesnym
rozwoju etnografii
Syberii. Materiały te interpolowane
bogatą literaturą
przedmiotu
składają się na ówczesny
obraz kulturowy
Syberii, tak bliski w sensie czasowym odmienny jednak w zakresie inwentarza, którego szereg szczegółów utrwalił S. P. Kraszeninnikow.
KOl1cząc należy podkreślić, że dobrze się stało iż materiały S. P. Kraszeninnikowa, leżące przez stulecia w trudno dostępnych archiwach doczekały się opublikowania. Należy jednak zwrócić uwagę na fakt, że redaktorska
strona publikacji
posiada szereg niedociągnięć,
wśród których na plan pierwszy wysuwa się brak
mapy przedstawiającej
ówczesne rozsiedlenie omawianych przez S. P. Kraszeninnikowa grup etnicznych, a także należało podać w przypisach używane dziś etnonimy opisanych przez niego ludów. Braki te nie ujmują jednak zasadniczej wartości rezenzowanej
książce, a zgromadzone w niej szczegóły z zakresu etnografii
ludów Syberii winny być uwzględnione przez współczesnych badaczy, zajmujących
się etnografią tej części Związku Radzieckiego. Recenzję można zak0l1czyĆ życzeniem, aby w naszej literaturze ukazała się podobna publikacja, poświęcona polskim
materiałom
z zakresu etnografii Syberii sięgającym wieku XVII i XVIII.
myslie

(s. 155-174)

i Spisok

rodow

o!ennych

Antoni

I. S. Wdowin, Oczerki
istorii
skwa-Leningrad
1965, s. 400.

etnografii

Czukczej.

"Izdatielstwo

Kuczyński

Nauka",

l\Io-

Recenzowana książka powstała w dużej mierze w oparciu o nieliczne wprawdzie ale wartościowe
i nie opracowane
dotychczas materiały
historyczne
dotyczące Czukczów, wzbogacone przez autora bogatą literaturą przedmiotu. W krótkim
wstępie kreśli autor stan badal1 etnograficznych
na północno-wschodnich
rubieźach
Azji podkreślając
przy tym, że pierwsze relacje z zakresu etnografii Czukczów
pochodzą z kOl1cowych lat XVII stulecia i ujęte są w sztywne ramy urzędowych
komunikatów,
sporządzanych
przez rosyjskich podróżników i carskich kolonizatorów tych obszarów. Materiały te nie nadają się wprawdzie do samodzielnych rozważal1 analityczno-porównawczych,
ale stanowią one widoczny ślad minionej przeszłości, tak bliskiej w sensie czasowym, a jednak bardzo odległej pod względem
kulturowym. Wiek XVIII i XIX wzbogacił te skromne relacje nowymi materiałami
z zakresu etnografii Czukczów, stanowiących
najstarszą
warstwę etniczną wśród
rozsiedlonych
obecnie na obszarach
Azji północno-wschodniej
przybyszów
-Ewenów, Ewenków, Jakutów i Rosjan.

�Sprawozdania

i recenzje

333

.f-ublikacja składa się z trzech rozdziałów,
z których pierwszy zatytułowany
s sieriediny
XVII
do sieriediny
XIX w. (s. 9-152) podzielony jest na szereg podrozdziałów
poświęconych
omówieniu
ważniejszych
zagadnień
z zakresu
kultury materialnej
ze szczególnym zwróceniem uwagi na hodowlę reniferów,
rybołówstwo, łowiectwo ssaków morskich i lądowych, budownictwo
oraz transport
i komunikację. Poza tym kreśli w nim autor obraz wzajemnych
kontaktów
Czukczów z Koriakami i Jukagirami
informując
przy tym o istnieniu świadectw historycznych,
potwierdzających
utrzymywanie
przez nich
stosunków
handlowych
z Eskimosami
mieszkającymi
po przeciwnej
stronie
Cieśniny Beringa. Lektura
tego rozdziału wprowadza czytelnika w problematykę
kultury Czukczów z końca
XVII i początków XVIII stulecia, której charakterystycznymi
znamionami
były
wówczas neolityczne narzędzia w rodzaju kamiennych
toporów, kościanych grotów
do strzał i harpunów,
świdry ogniowe itp., a także ustrój plemienno-rodowy.
Sygnalizując tematykę tego rozdziału warto podkreślić, że w świetle zgromadzonych
w nim materiałów
rysuje
się bardzo wyraźnie
ówczesna
kultura
materialna
Czukczów, ldórzy dzielili się na dwie odrębne grupy z uwagi na system gospodarki. Jedną z grup stanowili łowcy ssaków morskich, rozsiedleni na wybrzeżach
Azji północno-wschodniej,
którzy mieszkali w ziemiankach
i używali zaprzęgu
w psy, podobnie jak mieszkający
w ich sąsiedztwie Eskimosi. Drugą grupę twoszyli Czukcze reniferowi,
hodujący te zwierzęta nie tylko dla skór i mięsa, lecz
także dla celów pociągowych. Grupa ta prowadziła
koczowniczy tryb życia pokonując nieraz olbrzymie odległości w poszukiwaniu
chrobotka
reniferowego
(gatunek mchu stanowiący postawowy składnik pożywienia tych zwierząt - A.K.) dla
swych stad, osiągających często ponad 1000 sztuk. Ważnym składnikiem treściowym
tego rozdziału jest zagadnienie
kolonizacji
półwyspu. cżukockiego
przez Rosjan,
którzy po raz pierwszy zetknęli się z Czukaczami w roku 1647. Autor po przeanalizowaniu wielu tekstów źródłowych
ukazał właściwe
oblicze carskich
rządów
w tej części Azji, których rezultatem
był znaczny proces depopulacji
wśród rozsiedlonych na jej obszarach grup etnicznych.
Zgromadzony
materiał
historyczny
posiada również i to znaczenie, że przyczynia się walnie do ustalenia ówczesnych
rejonów rozsiedlania ludności czukockiej, która kryła się zazwyczaj w trudno dostępne rejony półwyspu uchodząc przed poborcami podatków i zaborczymi kupcami.
W rozdziale drugim zatytułowanym
Czukczi
sa wtoroj
połowiny
XIX w. do
1917 g. (s. 153-272) omówił autor te same zagadnienia co w części pierwszej, z tą
tylko różnicą, że oparł je na bogatszej literaturze
przedmiotu, a przede wszystkim
o szereg prac członka amerykańskiej
wyprawy
Jesup North Pacyfic Ęxpedition
0901-1902),
Rosjanina
W. Bogoraza, doskonałego
znawcy etnografii
Czukczów,
jedynego, jak do tej pory, autora monografii
o kulturze tego ludu. Wyznaczony
przez autora okres czasowy tego rozdziału przyniósł gospodarce czukockiej szereg
zmian, a rozwijająca
się hodowla reniferów
zmniejszyła
znacznie proces depopulacji, tak bardzo zarysowanej
w latach poprzednich.
Począwszy od połowy wieku
XIX myśliwi czukoccy zaczęli na szerszą skalę aniżeli poprzednio, używać broni
palnej, ułatwiającej
polowania, przez co częste niegdyś klęski głodowe stały się
rzadkością. Władze Rosji carskiej, które jeszcze pod koniec XVIII stulecia zrezygnowały z ujarzmienia
Czukczów drogą zbrojnych
poczynań rozpoczęły w wieku XIX uzależniać ich od siebie na drodze gospodarczej.
Podatek tzw. "jasak"
płaciły wśród Czukczów tylko te osoby, które się do tego dobrowolnie zobowiązały,
za co otrzymywały
tytoń, metalowe
wyroby, wódkę oraz mąkę. Administracja
carska stosując środki gospodarczego
oddziaływania
na tubylców podważała jednocześnie stare normy ich prawa zwyczajowego wnosząc nowe formy organizacji,
które u wielu grup lokalnych
spowodowały
zanik więzi rodowo-plemiennej,
Czukcze

�334

Sprawozdania

i recenzje

a w konsekwencji
utratę świadomości etnicznej. Wprawdzie ani razu przez okres
trzech ubiegłych stuleci nie przyjęli Czukcze władztwa Rosji carskiej, ale ekspansja
gospodarcza cywilizacji europejskiej uzależniła ich w znacznym stopniu od administracji rosyjskiej.
Idąc za autorem wspomnieć jeszcze należy, że druga połowa
XIX stulecia dostarczyła obszarom półwyspu czukockiego znacznej ilości kupców
z terenu sąsiedniej Ameryki. Były to bowiem czasy, gdy Rosja osłabiona wewnętrznym
kryzysem ustroju feudalnego zmuszona była pozbyć się za bajecznie
niską cenę 7 200 000 złotych dolarów swej zamorskiej kolonii - Alaski. Od tego
momentu droga amerykańskich
kupców na krańce Azji północno-wschodniej
stała
otworem. Kupcy ci w równy sposób co rosyjscy łupili ludność tubylczą kupując
ze bezcen skóry zwierząt futerkowych,
dając w zamian tytoń, wódkę, tanie świecidełka i choroby weneryczne.
Lektura
rozdziału
drugiego pozwala prześledzić
proces przekształcania
się
kultury czukockiej pod wpływem ekspansji gospodarczej idącej od kupców rosyjskich i amerykańskich,
a także od Jakutów, Jukagirów i Ewenów. Kwestia stanie
się bardziej widoczna gdy podkreślimy,
że już w drugiej połowie XIX stulecia
używali Czukcze nie tylko wachlarzowatego
systemu wprzęgania
psów lecz stosowali również zaprzęg podłuży, polegający
na tym, że każdy pies posiadał
oddzielne szelki, które w odpowiednich
odstępach przymocowane
są do mocnej
liny rzemiennej,
pełniącej
rolę dyszla, umocowanego
do przedniej
części sań.
Zaprzęg ten typowy dla osiadłych Ewenów, części Jakutów, Jukagirów, Koriaków,
Kamczadali i Eskimosów przeniesiony
do nich został przez kolonistów rosyjskich,
którzy zetknąwszy
się z uprzężą psią udoskonalili
ją na swój sposób 1. Najście
nowych przybyszów nie wyeiiminowało
jednak całkowicie starych prawideł życia
gospodarczego,
a w wielu osadach czukockich można było jeszcze pod koniec
XIX i na początku XX stulecia spotkać kamienne młotki oraz kamienne piły do
cięcia reniferowych
kości, zmarzniętego mięsa i skór. Zachowały się też kościane
kopaczki, używane przez kobiety przy zbieraniu korzeni oraz szereg innych narzędzi,
stanowiących
wyposażenie gospodarstwa.
Nie zanikły także stare obrzędy i zwyczaje, które nadal kultywowano czcząc szamanów i szereg innych bóstw, właściwych
ich kulturze
duchowej. W każdej rodzinie spotkać było można liczne amulety,
mające chronić od złych duchów, zwanych "kelet", a sezonowe święta między
innymi z okazji pierwszego na wiosnę wypędzenia reniferów, spuszczenia nowej
łodzi na wodę, obchodzono nadal z zachowaniem
całej ceremonii
obrzędowej.
Właściwie stwierdza
autor, że jakkolwiek
cywilizacja
rosyjska
wyeliminowała
szereg tradycyjnych
zjawisk w obrębie kultury materialnej
to kultura społeczna
oraz duchowa pozostały prawie nie zmienione i przetrwały
w swej osiemnastowiecznej formie do początków XX stulecia.
Najobszerniejsza
część pracy poświęcona jest omówieniu przeobrażeń
gospodarczych, które dokonały się na półwyspie czukockim w okresie od 1917-1960 r.
Rozdział ten zatytułowany
Czukczi w sowietskoie
wriemja
1917-1960 gg. (s. 273400) ukazuje problematykę
hodowli reniferów,
łowiectwa morskiego i lądowego
oraz zagadnienia
szkolnictwa i służby zdrowia. Współczesna gospodarka czukocka
to przede wszystkim
kolektywne
zespoły rybackie i hodowlane. Koczownictwo
nieodłączne niegdyś przy hodowli reniferów zaczyna coraz bardziej zanikać, gdyż
wypasem stad zajmują się tylko nieliczni członkowie kolektywnego
gospodarstwa.
Olbrzymią pomoc w prowadzeniu
gospodarki rybackiej i hodowlanej niosą stacje
naukowo-badawcze,
rozrzucone
w wielu rejonach
półwyspu. W sumie rozdział
1 Istoriko-etnograjiczeskij

skwa-Leningrad

1961, s. 65.

atlas

Sibiri,

pod

red.

M. G. Lewina

L.

P.

Polapowa,

Mo-

�Sprawozdania

335

i recenzje

ten nie zawiera wiele materiałów, mogących zainteresować
etnografa, gdyż dotyczy
on przede wszystkim problemów
gospodarczych,
kształtujących
się w kolektywnych zespołach rybackich, myśliwskich
i hodowlanych.
Recenzowana
praca jest w pierwszej
swej części dość dobrym przykładem
w literaturze
przedmiotu,
tym bardziej
godnym podkreślenia,
że analizy żródeł
historycznych dokonał nie historyk a etnograf wydobywając
z nich wiele cennego
materiału
umożliwiającego
rekonstrukcję
XVII-stowiecznej
gospodarki
Czukczów
i ich kultury. Szkoda jednak, że tekstu pracy nie wzbogacono materiałem
ilustracyjnym, tak ważnym w pracach
etnograficznych.
Do usterek
zaliczyć również
należy brak map ilustrujących
rozsiedlenie
Czukczów w omawianych
okresach
historycznych,
a także nierównomierne
potraktowanie
poszczególnych
zagadniell
bądź całkowite ich pominięcie.
Mimo wymienionych
braków
zawarty
w pracy
materiał faktograficzny
stanowi cenne kompendium
z zakresu kultury Czukczów.
Książka I. S. Wdowi na jest więc wartościowym
opracowaniem
w dziedzinie etnografii Syberii, a zgromadzony w niej materiał posuwa znacznie naprzód badania
z zakresu struktury kulturowej ludów paleoazjatyckich,
stąd przekonanie, że stanie
się ona niezbędną w dalszych studiach nad tym zagadnieniem.
Antoni

Margarete
ryc. 56.

Wagner, Aus

aZten

Backstuben

und

Offizinen.

Esslingen

Kuczyński

1961, ss. 86,

Dotychczasowe
badania
nad formami
pieczywa
codziennego
i obrzędowego
cechuje położenie nacisku na niektóre tylko aspekty tego problemu. Sytuacja ta
jest odbiciem stanu żródeł, które wyjątkowo
informują
o technologii,
formie
i funkcjI pieczywa, natomiast
ukazują stosunkowo
dużą ilość form piekarskich,
odznaczających
się często wysokimi
walorami
ar~ystycznymi
i wzbudzających
zainteresowanie
historyka
sztuki, kultury
i etnografa.
Wielkość i różnorodność
form piekarskich jest geograficznie zmienna; na wschodniej i zachodniej Słowiailszczyźnie nasilenie
ich występowania
jest o wiele mniejsze
niż w Niemczech
(np. powszechne występowanie
zarówno na wsi jak i w mieście żelaznych form do
wypieku wafli i opłatków
kończy się na Ziemiach
Odzyskanych).
Zrozumiałe
więc, że dysponując
bogatą bazą żródłową badacze niemieccy poświęcili
wiele
uwagi formom piekarskim, analizując kompozycję obrazu i ornamentu,
wykazując
ich związki z innymi gałęziami sztuki, wyodrębniając
motywy tradycyjne,
które
z drobnymi jedynie zmianami przetrwały
od średniowiecza
do czasów współczesnych, i ustalając zależność innych od modnych w danej epoce motywów plastycznych, a nawet od ważnych wydarzeń historycznych.
Tendencji tej uległa również
M. Wagner, która w swej książeczce daje przegląd różnych form pieczywa po··
jawiających się w Niemczech na przestrzeni stuleci. Niekiedy powołuje się autorka
równieź na tradycję
autentyczną,
ale w większości wypadków
stan źródeł nie
pozwala wyjść jej poszukiwaniom
poza XIV w.
Autorka już we wstępie podkreśla walory artystyczne
stempli i form piekarskich oraz żelaz do wypieku wafli i opłatków, i to zaaferowanie
poziomem ich
artystycznego
wyrazu zadecydowało
o charakterze
jej pracy. Nie materiał,
nie
technologia i nie funkcja pieczywa jest ośrodkiem
jej analizy, ale negatyw ich
ozdób zachowany poprzez stulecia w różnorakich
formach piekarskich.
Dlatego też pierwszy rozdział, poświęcony formom chleba i pieczywa obrzędowego kształtowanych
ręką względnie tylko przy pomocy noża, łyżki, wałka etcnależy do najkrótszych.

�SpraWozdania

i recenzje

Chleb, którego historia
stale czeka jeszcze na napisanie,
został szczególnie
po macoszemu potraktowany.
Odkrycia fermentacji
ciasta dokonały według autorki
wszystkie
kultury
i ludy oddzielnie w wyniku obserwacji
fermentacji
pozostawionych resztek ciasta. O ile jednak historia chleba jest jeszcze pełna niejasności,
to właśnie fakt zapożyczenia
sposobu kwaszenia
ciasta przez wiele kultur nie
ulega wątpliwości w świetle dzisiejszego stanu badań etnografii, archeologii, filologii i historii.
W rozdziale o żelazach do wypieku wafli i opłatków autorka dysponując fotografiami oryginałów począwszy od XIV-XX
wieku pokazuje zmiany ich ornamentu w perspektywie
zmieniających się stylów w sztuce. Czternastowieczną
Matkę
Boską zastąpił
renesansowy
ornament
z kolumienek,
girland,
profilów
głów
i amorków. Równocześnie jednak, jako że formy te były częstym podarkiem weselnym, popularnym motywem były postacie państwa młodych z inicjałami, względnie nazwiska nowożeńców wplecione w ornament, zaś w rodzinach szlacheckich -centralną
pozycję kompozycji zajmował herb.
Najwięcej uwagi poświęciła autorka różnym formom służącym do ozdabiania
pieczywa. Najprostsze
z nich, drewniane
stempelki
z figurami
geometrycznymi,
służyły upiększaniu
chleba. Bogate kompozycje,
składające
się z kilku osób,
często z scen religijnych (Zwiastowanie, fragmenty Drogi Krzyżowej, sceny z życia
Józefa i Marii w Egipcie etc.), służyły ozdabianiu pieczywa świątecznego i zmieniały swe motywy wraz z rozwojem sztuk plastycznych. Autorce udało się też przekonywująco
wykazać analogie między tematyką form piekarskich
a treścią sztychów, a nawet koronek weneckich.
Nie tak podatne plastycznie marcepany i cukry uchodziły za środki uzdrawiające i przez stulecia ich przygotowywaniem
trudnili się przede wszystkim aptekarze. Natomiast pierniki były wypiekane przeważnie przez specjalistów, wyłącznie
mężczyzn, gdyż wyrabianie gęstego ciasta piernikowego wymaga znacznej siły.
Autorce nie udało się niestety w większości wypadków połączyć określonych
form piekarskich z technologiczną, formalną i funkcjonalną
charakterystyką
odpowiednich pieczyw; zresztą w wielu wypadkach
z powodu niekompletności
żródeł
problem pozostanie na zawsze nierozwiązany,
tym bardziej,
że niektóre formy
były zapewne używane również do produkcji wotywnych kompozycji woskowych.
Wartość pracy M. Wagner podnosi spora ilość ilustracji
(ponad 50), które
w obrębie poszczególnych
rozdziałów
zestawione
tematycznie
i chronologicznie
pozwalają na szybkie zapoznanie się z dominującymi
w poszczególnych epokach
motywami form piekarskich.
Nie psuje tego pozytywnego wrażenia nawet kilka
pomyłek drukarskich,
które zresztą przy dokładny~
czytaniu tekstu łatwo daj'l
się wykryć (na str. 14 i 15 pod rycinami 8 i 9 zamiast roku 1500 powinien być
rok 1300, a na str. 28 pod ryciną 17 zamiast wiek V poprawnie
winien być
wiek XV).
Gerhard

Wilhełm Muhlmann, Ernst W. Muller (wyd.), Kulturanthropologie.
schaftliche Bibliothek, t. IX, KaIn-Berlin,
1966, s. 434.

Kloska

Neue wissen-

W. E. Mi.ihlmanna i E. W. MUlIera jest dziewiątym tomem,
do wydanego w 1956 r. przez Gaeten Picona dzieła Panoramy des idees
conteporaines
(Paris), serii Neue wi:ssenschaftliche
Bibliothek (pierwszy tom tej
serii ukazał się w 1965 r.) ukazującej się w Kolonii pod redakcją Dietera Wellershoffa w wydawnictwie
Kiepenheuer
i Witsch. O ile jednak wydany przez G. Picona tom był przedsięwzięciem
jednorazowym,
to "Neue wissenschaftliche
BiblioKulturanthropologie

podobnym

�SpraWozdania

i recenzje

337

thek" pomyślana jest jako długofalowa akcja wydawnicza. Cała seria dzieli się
dotychczas na 5 działów: nauki ekonomiczne, literaturoznawstwo,
psychologia, socjologia, historia, których redaktorami
są wybitni w tych dziedzinach fachowcy
niemieccy. W obrębie tych działów ukazują się tomy poświęcone zagadnieniom
bardziej szczegółowym. Każdy z tych tomów stanowi oddzielną całość i zawiera
wprowadzenie w problematykę,
którego autorem jest redaktor tomu, oryginalne
prace, uprzednio drukowane w czasopismach specjalistycznych
i stanowiące już
dzisiaj po większej części literaturę klasyczną współczesnej nauki, względnie tylko
ich fragmenty, związane z przedmiotem badań lub tworzące metodologiczną podstawę określonego prZez wydawcę problemu, wreszcie indeks autorów i indeks
rzeczowy. Wydawnictwo to przerasta obszernością pracę G. Picona, ale obydwie
łączy ten sam cel dania obrazu współczesnej nauki i myśli nie poprzez kompendium,
lecz na przykładach oryginalnych tekstów autorów, których wyniki badań miały
w tworzeniu się tego obrazu głos decydujący.
W dziale socjologicznym (wydawca Jiirgen Habermas, Frankfurt)
ukazały się
dotychczas trzy tomy: 1. Jugend in der modernen GeseHschaft, wyd. Ludwig von
Friedeburg, 1965; 2. Logik
der Sozialwissenschaften,
wyd. Ernst Topitsch, 1965;
3. Kulturanthropologie,
wyd. W. E. Miihlmann i E. W. Muller, 1966.
Wydanie pracy o antropologii
kulturalnej
w dziale socjologicznym
można
uważać za klasyfikacyjną
niekonsekwencję,
z której też wydawcy tłumaczą się
we wstępie. Będące przedmiotem
badań socjologicznych procesy społeczne dają
się według autorów sprowadzić do postępowań jednostek, określonych normami
i wzorami, tworzącymi kulturę danej grupy społecznej. Kultura warunkuje
więc
w dużej mierze działanie społeczne, a tym samym antropologia kulturalna wspiera
badania socjologiczne.
Autorzy nie poprzestają jednak na przedstawieniu
stosunku antropologii kulturalnej
do socjologii, lecz próbują
również określić charakter
innych nauk
pokrewnych. "Ethnographie (im deutschen Sprachraum - Valkerkunde) behandelt
die marginallen
Gesellschaften,
die Trager schriftloser' Kulturen
sind und gewahnlich aIs Naturvalker bezeichnet werden" (11). "Auch die Tatsachen der europaischen Volkskunde ist £tir Ethnographie
relevant"
(12).
Etnologię definiują natomiast jako "soziologische Theorie der interethnischen
Systeme" (12), która jako socjologiczna dyscyplina "sich mit den interethnischen
Zusammenhangen
und Systemen befasst und daraus typische Situationen
und
Prozesse zu abstrahieren
sucht" (12).
O ile definicja etnografii w mniej lub większym stopniu zgodna jest z przyjętymi w nauce (przynajmniej w krajach słowiańskich i niemieckich, gdzie w powszechnym jest użyciu), to określenie etnologii jako dyscypliny badającej interetniczne związki i systemy (patrz także W. E. Muhlmann, Ethnologie
aIs soziologische Theorie der interethnischen
Gebilde, w: KaIner Zeitschrift fur Soziologie
und Sozialpsychologie, t. VIII, 1950, s. 186-205)
różni się zasadniczo od '&gt;:azwyczaj
używanego znaczenia tego terminu, który w Anglii, jak to autorzy sami zaznaczają, używany jest rzadko i to przede wszystkim w odniesieniu
do muzeów,
w USA używa się go często jako jednoznacznego z "cultural anthropology"
i "social anthropology", a w krajach niemieckich (kierunek kulturalno-historyczny)
nazywa się nim ten etap pracy badacza, w którym ten opierając się na usystematyzowanych przez etnografię materiałach dąży do poznania ogólnych prawidłowości
rozwoju kultury.
Nowatorscy są również autorzy w określeniu przedmiotu antropologii kulturalnej, która różni się mimo podobieństwa nazw od amerykańskiej
"cultural anthropology", a jeszcze bardziej od angielskiej "social anthropology".
22 -

Lud,

t. LII

�Sprawozdania

i recenzje

"Kulturanthropologie"
- "eine Disziplin, die aus dem empirischen Pluralismus
und der Formenmanigfaltigkeit
der Kulturen typische Chance menschenmóglichen
Verhaltens
abzulesen sucht" (11).
Wprowadzenie
w problematykę
antropologii
kulturalnej
daje W. E. Miihlmann
w zamieszczonym
w tym tomie szkicu "Umrisse und Probierne einer
Kulturanthropologie"
(15-47),
będącym fragmentem
pracy Homo Creator, Wiesbaden 1962.
Za duchowych poprzedników
swojej nauki uważa W. E. Miihlmann Ernsta
Cassirera, Philosophie
der symbolischen
Formen,
Darmstadt
1953-54;
An Essay
on Man, New Haven 1944 i filozofię E. Huserla. Podkreśla
natomiast odrębność
antropologii
kulturalnej
od morfologii kultury
("Kulturmorphologie"),
etnografii
("Vólkerkunde")
etc. Jest to szczególnie zrozumiałe w kraju, gdzie żywa jest tradycja L. Frobeniusa,
który proponował
przeciwstawić
kulturę
społeczeństwu
i traktować
ją jak żywy organizm, który ma swój okres narodzin, dzieciństwa,
dojrzałości i starości, gdy tymczasem dla Mi.ihlmanna celem poznania jest człowiek i jego zachowanie, a kultury, których empiryczna wielość jest dla niego
podstawowym aksjomatem, są pojmowane jako typowe możliwości ludzkich zachowań. Z tej kulturowej
rzeczywistości
wyabstrahowuje
antropologia
kulturalna
dominujące w niej szanse zachowań. Antropologię kulturalną
można więc określić
jako naukę o uwarunkowano:ch
kulturowo różnicach modyfikacji zachowań, albo
też jako porównawczą etologię zachowań (17).
Porównując
wyniki psychologii i socjologii zwierząt z fenomenami kulturowymi dochodzi autor do ustalenia abstrakcyjnych
transkulturowych,
tzn. właściwych wszystkim
kulturom,
ogólnoludzkich
konstant,
np. potrzeba pożywienia,
schronienia,
współżycia płciowego itp. Realizacja jednak tych formalnych
zasad
przybiera
każdorazowo
odmienne kształty kulturowe.
To stwierdzenie
pozwala
autorowi negować sens przeciwstawiania
natury kulturze; natura jest w istocie
tylko potencją, a kultura jest manifestacją.
Antropologia kulturalna
dąży zaś do
poznania potencji za pomocą manifestacji.
Nie miejsce tutaj na przedstawienie
dalszych problemów antropologii kulturalnej W. E. Miihlmanna, a tym bardziej na ich krytyczne omówienie. Pouczające
będzie jednak podanie tytułów dalszych składających się na treść tego tomu artykułów, a które według W. E. Muhlmanna realizują w pewnym przynajmniej
stopniu wysunięte przez niego postulaty:
1) Ernst
Topisch, Phylogenetische
und
emotionale
Grundlagen
menschlicher
Weltauffassung
(50-79, 1962). Uwaga: podany w nawiasie rok jest datą pierwszej publikacji danego artykułu.
2) Claude Levi-Strauss,
Natur und Kultur
(80-107,
1949).
3) Edward Sapir, Die Sprache (108-136,
1937).
4) John W. Bennet, Die Interpretation
der Pueblo-Kultur:
Eine Frage der Werte
(137-153,

1946).

5) W. E. Miihlmann,
logen

(154-166,

Erfahrung

und

Denken

in

der

Sieht

der

Kulturanthropo-

1964).

6) Adolf E. Jensen,

Weltkampf-Parteien,

Zweiklassen-Systeme

und

geographische

Orientierung

067-185,
1947).
Friedrich,
Das Bewusstsein

7) Adolf
Ursprung

des Lebens

8) E. Lot-Falek,
(196-217,

9) Fritz

eines

Naturvolkes

von

Haushalt

und

1955).

Eigentumsbegriff

und

die

Herren

Geister

in

Sibirien

1953).

Krause,

der Form.

Der

086-195,

Ein

Maske
Beitrag

und
zur

Ahnenfigur:

Das

nichtanimistischen

Motiv

der

Hiille

Weltanschauung

und

das Prinzip

(218-237,

1931),

�Sprawozdania

10) Hsien
11) Weston

Chin hu, Die chinesischen
Begrijfe
vom
la Barre, Die kulturellen
Grundlagen

(264-285,

339

i recenzje

"Gesicht"
von

(238-263,

Emotionen

1944).
und

Gesten

1947).

12) Laura

Bahannan, Der angsterjiiLlte
Zauberer
(286-303,
1960).
Steinnez, Die pogsionze der Mossi (304-311,
1960).
14) Richard Thurnwald,
Die Psychologie
der Akkulturation
(312-326,
15) Robert Redfield, Die "Folk"-Gesellschajt
(327-355,
1962).
16) Richard Thurnwald,
Beitriige
zur Analyse
des Kulturmechanismus
13) Elliot

1932).
(356-391,

1936).
17) E. R. Leach,

Zwei

Aufsiitze

uber

die

symbolische

Darstellung

der

Zeit

(392-

407, 1961l.

Powyższy wykaz wskazuje na wartość tego dzieła jako klucza do współczesnych nauk o człowieku. Dlatego też należy je polecić przede wszystkim studentom
nauk antropologicznych
i wlączyć je do podstawowych
lektur seminaryjnych.
Jednakże i specjalistom
ofiarowuje ono, gromadząc w jednym tomie rozrzucone
po wielu czasopismach narodowych
(Anglia, Francja, USA, Włochy) prace o dużym znaczeniu dla dalszych badań antropologicznych,
duże korzyści.
Gel'hard

Waiter Hirschberg

(wyd.), Worterbuch

der Volkerkunde.

Stuttgart

Kloska

1965, ss. VII

+ 508.

Wydany przez wiedeńskiego profesora W. Hirschberga
przy współpracy etnologów Wiednia, Frankfurtu
nad Menem, Heidelbergu, Mainzu i Mannheimu WorterblIch der Wijlkerktmde
jest w krajach niemieckich pierwszą próbą ujęcia w formie słownika
historii, metod, kierunków
etnografii
społeczeństw
pierwotnych
i niektórych nauk pokrewnych,
jak antropologii,
archeologii
i religioznawstwa.
Dla zdania sobie sprawy z zawartości słownika koniecznym jest zwrócenie uwagi
na specyficzny zakres pojęcia "Volkerkunde"
(nauka a ludach), które nie znajduje
w języku polskim odpowiednika
i oznacza ten dział etnografii, który zwykło się
w Polsce nazywać etnografią społeczeczeństw pierwotnych, mając na myśli przede
\vszystkim ludy pozaeuropejskie,
w literaturze
popularno-naukowej
obdarzone
często przymiotnikiem
egzotyczne.
Dygresję tę dobrze uzupełnia
zamieszczona
w słowniku
definicja
"Volkerkunde", eine der Wissenschaften
von Menschen (...) mit besonderer
Berucksichtigung der Kulturen bis vor kurzen schriftloser
Volker oder Menschen geringer
Naturbeherrschung
(470). Zawarte więc w słowniku
hasła dotyczą z małymi wyjątkami, północne i wschodnie krańce Europy, niepiśmiennych
kultur ludów pozaeuropejskich,
które szczególnie w inwentarzu
technicznym
cechuje stosunkowe
ubóstwo, prymitywność
i z tym związana pierwotność.
Naturalnie
i taki, choć
naszym zdaniem nieco ograniczony zakres etnografii, dostarcza tak bogatego materiału, że dokonanie spośród niego wyboru haseł do kilkusetstronicowego
słownika
wymaga zrezygnowania
z wielu zagadnień. Pominięto więc w pierwszym rzędzie
wszystkie etnonimy, których samo tylko wyliczenie zajęłoby sporo miejsca, a dokonanie wyboru wśród tej wielotysięcznej
masy natrafia na brak kryterium,
gdyż
wymienienie tylko najbardziej
licznych grup, a pominięcie społeczności małych
byłoby podobnym błędem, co uwzględnienie
jedynie ludów głośnych w historii,
względnie dobrze znanych etnografii.
Natomiast niesłusznie ograniczono się jedynie do przedstawienia
sylwetek zmarłych etnologów (głównie z krajów niemieckich) pomijając współczesnych (H. Bau-

�340

SpraWozdania

i recenzje

manna, S. Passarge, K. Birket-Smitha,
A. L. Kroebera,
G. P. Murdocka, e. Lewi-straussa,
W. E. Miihlmanna i innych), którzy w pełni zasłużyli na miano klasyków
nowoczesnej
etnologii.
Zbyt mało uwagi poświęcono również metodom i kierunkom
etnologii, którą
charakteryzowano
łącznie
w ramach
ogólnego
hasła "Vólkerkunde"
(470-475).
Wyjątkiem
jest jedynie kierunek kulturowo-historyczny,
którego tradycjom
wierni
są obydwaj główni autorzy słownika prof. prof. W. Hirschberg
i J. Haeckel, omówiony nie tylko w ramach wyżej wspomnianego
hasła, ale także poprzez potraktowanie podstawowych
pojęć tego kierunku jako oddzielnych haseł: Kulturkreis
(245),
Kulturkreislehre
(245-246),
Kulturmorphologie
(ibid.), Kulturparaltelen
(ibid.),
Kulturgeschichte

(244),

Kriterium

des

Verwandtschaftsgrades

(240),

Kontinuitiits-

hasłach omówiono również wyznaczone przez przedstawicieli
tego kierunku
L. Frobeniusa,
F. Graebnera,
B. Ankermanna,
W. Schildego, W. Schmidta,
W. Kopersa i H. Baumanna
- jednostki
kulturowo-historyczne.
Przy tym należy jednak podkreślić, że autorzy w stosunku
do wielu, dawniej tak często używanych pojęć, zajmują podstawę krytyczną i przyznają im już jedynie znaczenie dla historii nauki, np.: Matriarchat
(274), Patriarchat
kriterium

(331),

(236), Paideuma

Mutterrecht

(328) etc. W oddzielnych

(303-305).

Na tej przewadze
pojęć kierunku
kulturowo-historycznego
najbardziej
ucierpiał strukturalizm
e. Levi-Straussa.
O badaniach
struktury
kultury wspomina się
w jednym zdaniu. Łącznie z funkcjonalizID€m,
przy czym ten ostatni jest jednak
omówiony w oddzielnym
haśle: "Interessieren
abel' den forschenden
Beobachter
mehr die funktionalen
und strukturalen
Zusammenhange
der einzelnen Kulturgiiter innerhalb
eines Kulturgefiiges,
ist er mehr an dem gegenseitigen
Abhangigkeitsverhaltnis
und den Wechselwirkungen
der verschiedenen
Kulturaspekte
interessiert, wird er sich mehr an eine strU'ktural
C.. ) odeI' funktional
C .. ) orientirle
(F.Krause,
R. H. Lowie, B. Malinowski,
W. Mi.ihlmann, A. R. Radcliff-Brown,
R. Thurnwald)
halten"
(471). Poniżej
następują
jeszcze dwa zdania uzupełnienia,
ale odnoszą się one bardziej
do funkcjonalizmu
niż strukturalizmu.
Podobnie
w wykazie literatury
do tego hasła pominięto pracę e. Levi-Straussa,
AnthropoLogie strukturale,
(Paris 1958).
Pozostała,
przeważająca
część artykułów
poświęcona
jest opisowi inwentarza
kulturowego
społeczeństw
pierwotnych.
Naturalnie
najbardziej
obszernie
omówiono pojęcie (tabu, totemizm,
potlacz, animizm,
inicjacja,
magia etc.) i fakt)'
kultury
materialnej,
kopaczka,
łuk, oszczep, piła ogniowa
etc.) dla tych społeczeństw
charakterystyczne
i będące od dawna ośrodkami
zainteresowań
etnografów.
Niekonsekwentnie
zaopatrzono
natomiast
!:Jasła we wskazówki
bibliograficzne.
Wiele haseł np.: Managlaube
(267-268),
Miinnerbund
(262-263),
Hund
091-192)
zaopatrzono
w stosunkowo,
jak na możliwości
słownika,
bogatą literaturę
z uwzględnieniem
najnowszej
np.: Mythos
(307),
Naturjahr
(312-313),
Nomadismus
(317-320),
Nativismus
(312), Sidamo-Staaten
(402), Sintflutsagen
(403).
przy innych zaś bibliografię
pominięto np.: Akkulturation
(9), Deszendenz (81-82),
Difusionismus
(84), Nangabund
(310-311),
gdy tymczasem
zebranie
odpowiedniej
literatury
nie nastręcza większych trudności, np.; proces akulturacji
został dobrze
omówiony przez R. Thurnwalda
w "American Anthropologist",
1932, nr 34, s. 557-569 i przez L. Bealsa w "Anthropology
Today", 1953. Do podanej już bibliografii
chcielibyśmy
dorzucić jeszcze kilka ważnych pozycji, np.: przy haśle Priianimismus
pominięto pracę F. Krausego,
Maske und Ahnenfigur:
Das Motiv
der Hittle ulld
das prinzip
der Form. Ein Beitrag zur nichtanimistischen
Weltanschaung
(w: "Ethnologische Studien", 1931, t. 1, s. 344-364),
zaś bibliografię
hasła elan zwiększylibyśmy o pracę E. Schlesiera,
Die Grundlagen
der Klanbildung
(Góttingen
1956).

�SpraWozdania

341

i recenzje

Domyślamy się, że autorom chodziło o uniknięcie
nadmiernego
zwiększenia
objętości, ale sądzimy, że w następnych
wydaniach
ilość haseł zaopatrzonych
w bibliografię powinna wzrosnąć. Słownik tego typu jest przecież nie tylko informatorem wyjaśniającym
niezrozumiałe
pojęcia, ale poprzez wskazania
odpowiedniej literatury
prowadzi do ich głębszego zrozumienia.
Postulat ten zyskuje na
ważności, jeśli uwzględnimy, że słownik ten jest przeznaczony przede wszystkim
dla studentów etnografii i specjalistów
nauk pokrewnych,
którzy dzięki niemu
i wskazanym
przez niego podstawowym
pracom mogą szybko zaznajomić
się
z istotą interesujących
ich etnograficznych
pojęć.
W tym tkwi też jego duże znaczenie, gdyż zastępuje on do pewnego stopnia
brak podręczników etnografii ogólnej.
Na zakończenie chciałbym wskazać na drobne nieścisłości, które w następnych
wydaniach
powinny zostać usunięte.
Dwom typowym
muzeom ludoznawczym:
Muzeum Etnograficznemu
w Krakowie (błędnie podano Wilnica zamiast Wolnica)
i Muzeum Archeologicznemu
i Etnograficznemu
w Łodzi (300), prawdopodobnie
dzięki tłumaczeniu przymiotnika
etnograficzny
przez volkerkundliches,
przypisano
zbiory pozaeuropejskie,
gdy tymczasem posiadające takie zbiory Muzeum Kultur
Ludowych w Warszawie zwane obecnie Muzeum Etnograficznym
pominięto. Niedostatecznie podkreślono
różnicę w pojmowaniu
tzw. kultury
nilotyckiej
przez
W. Schildego, i H. Baumanna
(316--317). Pierwszy nazywał ten zespół kulturą
i łączył z nią te wszystkie atrybuty, jakie przedstawiciele
kierunku historyczno-kulturowego z tym pojęciem zwykli wiązać, gdy tymczasem H. Baumann dopuszczał
jedynie istnienie nilotyckiego
kompleksu
kulturowego,
będącego rezultatem
wymieszania się wschodnio-hamickich
hodowców bydła z staronigryckimi
kopieniaczami, większość jednak inwentarza
kulturowego
Nilotów (np.: kult przodków,
kij do parowania ciosów, wybijanie czterech zębów przednich) ma być wg H. Baumanna pochodzenia staronigryckiego.
Pod pojęciem cywilizacja (505-506) rozumie
autor hasła jedynie ekspansywną
cywilizację europejskoamerykańską,
mającą swe
źródło w kulturze helleńskiej, rzymskiej i późno-katolickiej,
gdy tymczasem nawet
w krajach niemieckich
przypisuje
się temu terminowi
często inną, zazwyczaj
szerszą treść (np. O. Spengler, Der Untergang
des AbendLandes,
1916). W haśle
Pyramiden
(356) omówiono wyłąc'mie piramidy dawnych cywilizacji (EgJpt, Orient,
Mezoameryka), a pominięto piramidy kultur niższych np. Nuerów. Zapewne już
przeoczeniem
wydawnictwa
było opatrzenie
umieszczonej
na okładce fotografii
głowy rzeźby z wysp hawajskich
podpisem: Grosse Tanzmaske
der Bacham,
Banii.Lcke -

Gruppe

in

Bamenda.
Gel'hard

KLoska

Florence Mann Spoehr, White FaLcon. The House of Godeffroy
and Its CommerciaL
and Scientific
RoLe in the Pacific. Pacific Books, Publishers, Palo Alto 1963, s. 120,
ilustr., mapa.
Opublikowana
przez autorkę monografia hamburskiego
domu Godeffroy, którego bandera przedstawiała
białego sokoła (White FaLcon) na niebieskim tle, jest
ważnym przyczynkiem do historii etnografii, a także w pewnym stopniu do historii
polskiej etnografii.
W pracy tej autorka zwróciła uwagę na zasługi Jana Cezarego VI Godeffroy
dla nauki i sztuki w ogóle, a na jego zainteresowania
etnograficzne
ludów mórz
południowych w latach 50-tych do aD-tych ub. stulecia w szczególności. Z działalnością tej firmy wiązały się prace naukowe Amalii Dietrich, Andrew Garretta

�342

Sprawozdania

i recenzje

i Stanisława Kubarego, którzy znależli się w czołówce zasłużonych badaczy etnograficznych drugiej połowy XIX wieku. Nieprzemijające
wprost są zasługi naukowe
samego Godeffroya, założyciela pierwszego muzeum mórz południowych
w Hamburgu, założyciela czasopisma etnograficzno-przyrodniczego
JournaL des Museum
Godeffroy,
wydawcę AnthropoLogisches
Album
des Museum
Godefroy,
lub Die
ethnographisch-anthropologische
Abteilung
des Museum Godeffroy
i innych.
Drugi rozdział poświęciła
autorka
działalności
zbierackiej
Amalii Dietrich,
zasłużonej w dziesięcioletnich
badaniach
nad ludami Australii, rozdział III działalności Jana Stanisława
Kubarego,
a rozdział IV Andrew Garrett,
amerykańskiemu malarzowi
i przyrodnikowi,
pracującemu
również na rzecz Godeffroya.
Omawiając
działalność
Jana Stanisława
Kubarego,
autorka
monografii
niewątpliwie
usiłowała przedstawić
jego sylwetkę i badania w Mikronezji, lecz nie
wykorzystała
wszystkich
dostępnych
żródeł i być może dlatego zamierzony cel
osiągnięty
został tylko połowicznie.
J. St. Kubary
pracował
w służbie domu
Godeffroy 10 lat, w czasie których przemierzył Mikronezję ze wschodu na zachód
i z powrotem, odbywając
liczne wycieczki w centralne
i południowe
Karoliny.
Owocem tej dziesięcioletniej
działalności
jest kilka artykułów
opublikowanych
w 4 zeszytach Journal des Museum Godeffroy
i kilkaset eksponatów w muzeach
etnologicznych,
spośród których wiele omówionych zostało w Die ethnogTaphisch-anthropologische
AbteiLung
des Museum
Godeffroy.
F. M. Spoehr w głównej
mierze oparła się o pracę Kubarego 'Die Palau-InseLn
in der Siidsee, której szerokie fragmenty w tłumaczeniu podaje, jak i o prace F. W. Christiana, The Caroline-IsLands,
London 1899 i A. Kramera, Palau, Hamburg 1917, powołując się także
na pracę W. Słabczyńskiego,
Na wyspach
Pacyfiku.
O Janie Kubarym,
badaczu
Oceanii, Warszawa
1956.
Nie wnikając
tu w szczegóły stwierdzić należy, że autorka powtórzyła bezkrytycznie niektóre dane, nie potwierdzające
się w świetle materiałów
J. sto Kubarego (np. Kubary wyruszył na morza południowe 1 maja 1869 r. a nie 1 kwietnia 1869 r., jest to data zaangażowania
go do pracy u Godeffroya). Na wyspy Palau
Kubary udał się z wysp Ebon przez wyspę Yap, z pominięciem
wyspy Ponape.
którą autorka
również wymienia,
nie wymieniając
natomiast
wyspy Yap, na
której przez 4 miesiące Kubary prowadził
badania zoologiczne i etnograficzne.
W świetle' materiałów
Kubarego
nie wytrzymuje
krytyki
również stwierdzenie
autorki, jakoby nie wiadomo było w jakich okolicznościach Kubary opuścił Palau,
lecz znana jest tylko data przybycia badacza na Ponape. Tymczasem Kubary podaje dokładnie te okoliczności i przebytą drogę morską - Pamiętnik
II Zjazdu,
Lwów 1875 i Beitrag zur Kenntniss
der Nukuorooder Monteverde-Insetn,
Mitt.
der Geogr. Gesell., Hamburg 1900, i inne. F. M. Spoehr nadto zawęziła geograficzny zasięg badań Polaka, pominęła
zasadnicze
zasługi podróżnika,
zbieracza
eksponatów i badacza z okresu pracy w służbie domu Godeffroy (np. monografia
wyspy Ebon wraz z słowniczkiem
języka ebońskiego,
monografia
wyspy Yap,
badania nad florą i fauną mikronezyjską)
a wykraczając
poza rok 1879 (upadek
domu Godeffroy
i zwolnienie
Kubarego)
podaje mniej istotne. znane z życia
badacza fakty biograficzne, pomijając jego istotne badania i prace naukowe, w tym
także największe jego dzieło Ethnographische
Beitriige
zur Kenntniss
des Karolinen
Archipels
(Leiden 1889-1895).
J. Sto Kubarego
autorka
charakteryzuje
w krótkich
słowach jako młodego
Polaka, badacza obdarzonego wrodzoną ciekawością,
o wrażliwym
zmyśle obserwacyjnym i niespożytym poczuciu przyrody, który z upływem lat wytyczał sobie
coraz ambitniejsze zadania, a nawet w niedostatku znalazł dosyć sił, by kontynuować podjętą pracę, podkreśla również jego zdolności lingwistyczne
- znajomość

�Sprawozdania

343

i recenzje

języków miejscowych
zjednywała
mu zaufanie
w badanym
środowisku.
Przytaczając w tłumaczeniu obszerne wyjątki z pracy Die Palau-Inseln
in der Siidsee
oraz krótsze z Weitere Nachrichten
von der Insel Ponape, Journal
des MUSeUlTI
Godeffroy,
z. VIII, Humburg
1875 (nie podając
źródła) oraz charakterystykę
J. st. Kubarego w świetle wypowiedzi F. W. Christiana, autorka nie tylko zapoznaje czytelników
z życiem wyspiarzy,
ale przede wszystkim
pogłębia sylwetę
badacza i podkreśla jego humanitarne
uczucia dla badanych przez niego wyspiarzy.
Zasługi kartograficzne
Kubarego ilustruje
fotokopia mapy wysp Palau "...hauptsachlich na ch dem Tagebuch und den Kartenskizzen
von J. Kubary ...".
Wartość White Falcon, publikacji
bardziej popularnej
niż naukowej,
polega
przede wszystkim na tym, że mimo wielu niedociągnięć, z których nieliczne tylko
powyżej wytknięto, pozwala czytelnikowi amerykańskiemu
ocenić rolę kolonialną
i zasługi naukowe domu Godeffroy i jego pracowników
- w tym również Kubarego - dla nauk przyrodniczych
i humanistycznych.
W rozdziale, poświęconym
Kubaremu, wartość White Falcon polega przede wszystkim na tym, że jako pierwsza publikacja
amerykańska
zwraca uwagę czytelnika
anglosaskiego
na zasługi
naukowe Jana Stanisława
Kubarego nad społecznościami
mikronezyjskimi,
który
spośród wszystkich wysłanych przez Godeffroya "pozostawił najlepszy wynik swoich
badań" (left the best account of his labors). Z tej też przyczyny omawiana publikacja zasługuje na odnotowanie jej w polskim piśmiennictwie
etnograficznym.
Konrad

Gerd Koch, Materielle
Kultur
offentlichungen
des Museums
mapy 4, tabl. 38.

der

Gilbert-Inseln,

fUr Volkerkunde

Nonouti,

Berlin.

Wypych

Onotoa. Ver1965, s. 216, ryc. 130,

Tabiteuea,

Berlin

Po długoletnim
okresie przewagi prac, opartych o metody funkcjonalne
czy
też strukturalistyczne,
monografia
G. Kocha nawraca do starszych modeli prac,
w których dominują
nowsze kierunki
funkcjonalistyczne,
konkretnie
opisujące
inwentarz kultury materialnej
na wyspach Gilberta. Widoczne jest, że autor nie
kładzie głównego nacisku na mechanikę konkretnych
grup, względnie na stosunki
zachodzące pomiędzy różnymi częściami kultury tych grup, ale opisując kulturę
materialną
uwzględnia
starsze, nowsze i najnowsze
jej składniki,
co otwiera
drogę do rozważań historyczno-etnograficznych.
Praca opiera się na materiałach
zebranych przez autora na atolach Nonouti,
Tabitenea i Onotoa w latach 1963-64 i tam opracowanych
od października
1964 r.
do lutego 1965 r. Podstawę pracy stanowiły źródła materialne,
filmy, fotogramy,
obserwacje, wywiady i nagrania magnetofonowe.
Monografia ma układ tradycyjny i składa się z następujących
części: pozyskiwanie
pożywienia, przygotowanie
potraw, uźywki, dbałość o czystość ciała, ubiór, ozdoby, sznury i powrozy, domy
i osady, sprzęt domowy, tratwy i łodzie, zabawy, zawody i broń.
Wyspiarze z wysp Gilberta
są ludem zbierackim.
Jego troska w głównej
mierze skupia się na zdobywaniu
fauny morskiej
i zbieractwie
roślin, których
uprawie nie poświęcają większej uwagi.
System gospodarki jak i kultura materialna,
związane z nimi proste sposoby
przetwarzania
produktów naturalnych
w przedmioty użytkowe względnie artykuły
spożycia, noszą wszelkie cechy rozmyślnego, kosztem najmniejszego
wysiłku, dopasowania
się do otoczenia. W przeciwieństwie
do prymitywnego
wyposażenia
wyspia:rzy .stoją ich wspaniałe damy zebrań, zaliczane do naj obszerniejszych budów

�344

Sprawozdania

recenzje

Oceanii, zasługujące
tym bardziej na uwagę, że wyspy nie obfitują w dobry
budulec, oraz łodzie żaglowne, uważane za jedne z najszybszych na świecie. Godne
uwagi są nadto kunsztownie
wyplatane
maty, przewyższające
ornamentacją
podobne wyroby zachodniopolinezyjskie.
Zdaniem autora, kultura materialna
wysp Gilberta stanowi kulturę jednolitą,
dającą się wyrażnie wyodrębnić na tle sąsiednich regionów, aczkolwiek w wyniku
podłoża austronezyjskiego
i innych wpływów, wynikających
z historii osadnictwa,
wyrażnie wyodrębnić można także wpływy sąsiedzkie. Przyjmując Polinezję i Mikronezję za dwa odrębne "kręgi" kulturowe - stwierdza autor - należy granicę kulturową przeprowadzić pomiędzy wyspami Gilberta (jako archipelagiem w południowo-wschodniej
Mikronezji) i archipelagiem
Ellice (jako najbliższymi wyspami zachodnio-polinezyjskimi).
Wyspy Gilberta stanowić będą wówczas, zdaniem Kocha,
samodzielny "krąg" w obrębie Mikronezji, a wyspy Ellice ogniwo Polinezji.
Niektóre argumenty
Kocha na potwierdzenie
tych stwierdzeń są wprawdzie
przekonywujące,
lecz z drugiej strony można wysunąć kontrargumenty,
skłania-,
jące raczej do potwierdzenia
tezy o terytorium
przejściowym
mikronezyjsko-polinezyjskim
wysp Gilberta, choć liczniejsze są powiązania mikronezyjskie
(np.
ubiór, ozdoby, plecionkarstwo,
kult przodków, domy, zebrań, magia). Z wpływów
polinezyjskich przede wszystkim wymienić należy patriarchat
i wpływy językowe.
Na odrębną
uwagę zasługują
wpływy
malajskie,
niewątpliwie
najstarsze,
pominięte przez autora. Znajdują one m. in. wyraz np. w nazwie pieca ziemnego
umum na wyspach Gilberta. Umu oznacza bowiem pieczenie za pomocą rozgrzanych kamieni i pochodzi z malajskiego rumah i znajduje swoje odbicie w palauskim i yapskim klum, na Truk i Ponape w um 1, oznaczającym dom do gotowania,
a na! Lamotrek 2 po dzień dzisiejszy piec ziemny do pieczenia na rozgrzanych
kamieniach.
Bardzo starego, malajskiego
pochodzenia
naj prawdopodobniej
jest
również nazwa pływaka, polinezyjskie
ama, na wyspach Gilberta rama, yapskie
sam, truckie tam, nukuorskie
te ama, ponapejskie
tam 3. Przytoczone przykłady,
nie przypadkowo wybrane, przemawiają raczej za pierwotną jednością kulturową,
w świetle których Mikronezję i Polinezję należałoby traktować jako całość kulturową. Wreszcie nadmienić tu należy, że wysunięty przez Kocha argument o tzw.
"zawodach żeglarskich modeli łodzi" na Yap i Palau nie znajduje pokrycia w literaturze. Zarówno na Yap 4 jak i Palau 5 dzieci li tylko dla zabawy bawią się modelami łodzi, nie uprawiają
natomiast modelami tymi zawodów sportowych, jak
to mylnie podaje Koch. Puszczanie modeli łodzi posiadało charakter
zawodów
sportowych tylko w Karolinach centralnych, gdzie przypisywało mu się charakter
religijny 6.
Dokumentację
omawianej pracy stanowią, oprócz zebranych wytworów i licznych fotografii o bardzo wysokich walorach, 67 filmów dokumentalnych,
z których
część poświęcona jest kulturze duchowej (taniec, medycyna ludowa) oraz nagrania
magnetofonowe
pieśni, tekstów i komentarzy.
Autor, wykorzystując
współczesne
1 J. St. K u b a r y, Ethnographische
Beitriige
ZUr Kenntnis
des Karolinen
Archipets.
Leiden 1889- 1895, s. 256.
2 w. H. A l kir
e, Lamotrek
AtoLL and Inter-IsLand
Socioeconomic
Ties. Illinois Studies
in Anthropology,
No.5,
Urbana
and London 1965, s. 107.
3 J. St. K u b a r y, op. cit., s. 273.
4 W. M U 11 e r, Yap. Ergebnisse
der SUdsee-Expedition
1908- 1910. 1. Halbband,
Hamburg
1917, s. 199.
5 A. K r li m e r, PaLau. Ergebnisse
der SUdsee-Expedition
1908- 1910. 3. Teilband,
Hamburg 1926, s. 197 i s. 322.
6 J. St. K u b a r y, op. cit., S. 297.

�SpraWozdania

345

i recenzje

środki techniczne utrwalił na taśmie filmowej 16 mm zbieranie krabów morskich
i raków, ryb, połów ża pomocą wędek, zbiór i przeróbkę
orzechów kokosowych
i soku palmowego, uprawę tara, wykonanie
i użycie świdra ogniowego, plecenie
koszy i koszyczków, mat itp. Korzystanie
ze zdobyczy technicznych
w utrwalaniu
przebiegów przetwórczych
lub wytwórczych w monografii etnograficznej
w postaci
filmów wraz ze stanowiącymi
również dokumentację
naukową taśmami magnetofonowymi, zawierającymi
teksty i komentarze,
niewątpliwie
podnosi walory pracy
Kocha.
Praca jest więc także przykładem .godnym naśladowania
i stosowania w badaniach etnograficznych
zdobyczy technicznych, stanowiących
jedyną w tym rodzaju
dokumentację,
przewyższającą
niewątpliwie
każdy, nawet najlepszy zapis.
Kultura
materialna
wysp Gilberta,
mimo datujących
się od półtora wieku
wpływów europejskich,
nie uległa zasadniczym
przemianom.
Niewątpliwie
powodów tego stanu rzeczy dopatrywać się należy w znacznej odległości wysp od uczęszczanych szlaków morskich oraz w małym zainteresowaniu
gospodarczym
ubogich
z natury wysp. Nie bez znaczenia pozostaje również konserwatyzm
wyspiarzy oraz
ich kultura społeczna i duchowa, w której niepoślednią
rolę odgrywa przetrwała
do dnia dzisiejszego magia (czarna i biała), często połączona z duchami przodków,
uważanymi za szczególnie skuteczne, którym wznosi się ofiary na placach kultowych, jak kiedyś wznoszono ofiary czaszkom przodków, przechowywanym
w osiedlach. Zgodnie z totemistycznymi
przekonaniami
wyspiarzy
rodziny przywiązane
są do różnych zwierząt morskich
i ptaków, kultywują
stare tradycje
i strzegą
z całą bezwzględnością nawet najprostszych
zabiegów dnia powszechniego, szczególnie tych, związanych
z uzyskiwaniem
pożywienia,
budową
więcierzy,
czy też
sposobów połowu, a przede wszystkim połowu rekinów. Uwzględniając
dodatkowo
ustrój społeczny (patrylokalny,
patrylinearny,
• egzogamiczny
i totemistyczny)
rodziny oraz mało rozwinięty zmysł współdziałania
z innymi rodzinami zrozumiałym
się staje zachowanie tradycyjnej
kultury materialnej
u społeczności wysp Gilberta,
liczącej obecnie 40 000 mieszkańców
i cieszącej się od lat samodzielnym
ustrojem
politycznym.
Monografia Kocha stanowi nadto dzie!o sztuki poligraficznej,
zaopatrzona
jest
\V bez wyjątku
pierwszorzędnej
jakości rysunki i fotografie i jest graficznie bardzo estetycznie rozwiązana.
Konrad

PRZEGLĄD

WAŻNIEJSZYCH
WYDARZEŃ
ZAGRANICZNYCH
FOLKLORU TANECZNEGO ZA LATA 1964-1966.
Konferencje

W

Wypych

ZAKRESIE

i kongresy

Obrady Podsekcji Tańca VII Kongresu MUNAE w 1964 r. w MoskwiE:.
Jest rzeczą charakterystyczną,
że dziedzina folkloru tanecznego coraz wyraźniej
wyodrębnia się z domeny muzykologów i staje się jedną ze specjalności etnograficznych w miarę precyzowania
się metod badawczych
tańca. Wyrazem tego jest
m. in. pojawianie
się specjalnych
sekcji tańca na kolejnych
międzynarodowych
kongresach folklorystycznych
i etnograficznych
na przestrzeni
ostatnich kilku lat.
W czasie ostatniego', VII Kongresu MUNAE w Moskwie czynna była również
oddzielna sekcja Tańca i Teatru Ludowego. Referaty wygłoszone w ciągu 2 sesji
(w dniu 2 VIII 1964 r.) z zakresu folkloru tanecznego miały jednak przeważnie
charakter
opisowy, dotyczyły
tańców poszczególnych
narodów,
a rzadko kiedy

�346

Spruu;:ozdania

i recenzje

poruszały
problemy natury bardziej ogólnej z zakresu metodyki badań itd. Ponadto wśród kilkunastu
wygłoszonych
referatów
wyraźnIe
zaznaczał
się brak
wystarczającej
dokumentacji
samej formy ruchowej tańców w demonstrowanych
przykładach
i omawianych opracowaniach.
A przecież w myśl programu głównym
tematem
obrad miały być właśnie metody utrwalania
folkloru tanecznego. Tym
niemniej referaty
wnosiły pewne nowości do ogólnego obrazu badań nad tańcem
i dlatego warto ich treść zasygnalizować.
Wnikliwą charakterystykę
folkloru tanecznego Armenii łącznie z omowleniem
utanecznionego
tam teatru ludowego dał referat S. S. Lisicjan - ZSRR (Tancevalnyj
i tieatralnyj
folklor
armianskogo
naroda). Autorka
kieruje od 1930 r. specjalnym Instytutem
w Erewaniu,
zbierającym
te materiały.
Trzeba tu też pod·
kreślić, że p. Lisicjan jest wynalazczynią
własnej notacji graficznej ruchu.
M. Y. 20rnickaja
- ZSSR (Opyt izucenija
tradicjonnych
tancev narodov
Jakutii)
omawiała
w swym referacie
tańce Jakutów,
Jukagirów
i Czukczów
w oparciu o badania terenowe, przeprowadzane
na Syberii począwszy od 1960 r.
Autorka próbowała wykazać wzajemne wpływy widoczne w materiale tanecznym.
Krótką charakterystykę
tańców Hucułów, Bojków i Łemków dał R. Harasymczuk ZSSR (Osobiennosti
ukrainskich
narodnich
tancev
karpatskogo
rajona),
autor znanej monografii o tańcach huculskich '.
Do wygłoszenia referatu E. L. Gvaramadze - ZSSR (O niekotorych
specificeskich osobiennostiach
gruzinskogo
narodnogo
tanca) nie doszło ze względu na
brak czasu. Jednak z krótkiej wypowiedzi referentki
i demonstrowanych
ilustracji
wynikało, że w Gruzji znana jest m. in. forma taneczna "piętrowego"
koła, znana
też na Słowiańszczyźnie
(na barkach tancerzy stojących w kole stoją inni, tworząc "piętro").
Analizę dwóch wiosennych obrzędów, połączonych z tańcami z terenu Izraela,
dał referat M. Szelem'a - Izrael (Sielskije
viesennyje
prazdniki
v Izraile).
Aspekty społeczne tańca weselnego i jego znaczenie magiczne (obsypywanie
nowożeńców
banknotami)
z terenu Włoch, omawiała
C. Naselli Włochy (La
danza nuziale nei suoi aspetti sociali e magici).
Ciekawy przejaw
sprzedaży
tańca praktykowany
w Afryce Zachodniej
był
tematem referatu J. W. Fernandez - USA (Dance Exchange in Western Equatorial
Africa).
Wśród plemion Bantu kilkanaście
znanych im tańców przechodzi ustawicznie od jednej wsi do drugiej w zmiennych wariantach
na drodze sprzedaży.
Tańce te stanowią własność kierownika
grupy, demonstrującej
je w kolejnej wsi.
Problem adaptacji folkloru tanecznego do potrzeb współczesnej
sceny i widowisk plenerowych
uwzględniał
przede wszystkim referat H. Suny - ZSSR (Narodnaja
choreografija
na prazdnikach
piesni i tanca Sovietskoj
Latvii).
Autor widzi
możliwość
"kontynuowania"
tradycyjnych
łotewskich
form
choreograficznych
w współczesnych, masowych widowiskach
festiwalowych.
Przyjmuje przy tym konieczność zachowania oryginalnego brzmienia melodii towarzyszącej
tańcowi. Choreografię
natomiast
proponuje
odpowiednio
zwielokrotnić,
powiększyć "wzbogacając" ją też o współczesne treści i nowe elementy choreotechniczne.
Referat
spotkał się z krytycznymi
uwagami
dyskutantów.
Trzeba przyznać, że problem
poruszony
przez referenta
jest jednym
z najbardziej
dyskusyjnych
momentów
wśród współczesnych
użytkowników
folkloru tanecznego w wielu krajach. Jednak
wielu dyskutantów
stanęło na stanowisku,
że taka koncepcja eksploatacji
mate-

, R.

w.

Harasymczuk,

Tańce

huculskie,

Lwów

1939.

�Spl'awozdania

347

i recenzje

riału nie ma nic wspólnego z kontynuacją
tradycyjnej
choreografii ludowej, a niektórzy uważali, że takie powiększanie,
zwielokrotnianie
oryginalnej
formy prowadzi wręcz do jej wynaturzenia.
Wreszcie dwa referaty poświęcone były pieśniom tanecznym. N. N. Nadirov ZSSR (Sovremiennyje
igrovyje
i pljasovyje
piesni tatarskogo
naroda) przeprowadził wnikliwą analizę dostępnych
mu dawnych i nowych materiałów
i podał
ich systematykę.
Charakterystykę
korowodów podmoskiewskich
dała N. Vladykina-Bacinskaja-ZSSR (Podmoskovnyje
chorovody).
Na pytanie dyskutantów
jak przebiegał ruch
taneczny do śpiewanej
przez prelegentkę
pieśni, nie umiała ona dokładnie
tego
okreśłić, mimo że w referacie usiłowała podać opis słowny akcji tanecznej.
Jako
muzykolog nie była po prostu w stanie uchwycić przebiegów
ruchowych
tańca.
Nasuwa się przy tej okazji nieodparty
wniosek, że dziedzina folkloru tanecznego
wymaga dzisiaj już tak dalece posuniętej
specjalizacji,
że muzykolog może być
tu już tylko ścisłym współpracownikiem
choreologa.
Problematykę
badań nad tańcem podjął dopiero referat A. Bucsan i E. Balaci -Rumunia
(La Methode
d'Analyse
Morphologique
et Stylistique
de la Danse
Populaire Roumaine). Analiza morfologiczna
materiału tanecznego z terenu Rumunii
umożliwiła autorom ustalenie pewnych typów tanecznych,
zajmujących
określone
obszary (jak gdyby zasięgi "dialektów"
tanecznych)
i ekspandujących
okresowo
na inne tereny Europy. Referat odczytano pod nieobecność autorów, dlatego nie
można było się zorientować w metodach przez nich stosowanych.
Referat R. Lange'go - Polska (Kinetography
Laban - Movement Notation and the Folk Dance Research in Poland) 2 omawiał metodę badań nad folklorem
tanecznym w Polsce, stosowaną w ośrodku toruńskim. Poruszona w nim problematyka wywołała duże zainteresowanie
i burzliwą
dyskusję.
Stanowisko
referenta
zostało poparte przez wielu dyskutantów
i uczestnicy tego posiedzenia
doszli do
wniosku, że istotnie, bez użycia jednoznacznego
sposobu notacji ruchu nie może
być już współcześnie mowy o pracy naukowej w zakresie folkloru tanecznego.
Kolejna konferencja
international
Folk Music Council odbyła się w sierpniu
1964 r. w Budapeszcie. Komisja do spraw tańca ludowego IFMC debatowała głównie nad zagadnieniami
terminologii,
stosowanej
w badaniach
naukowych
nad
tańcem ludowym. Wobec prób rozwiązania
tego zagadnienia
podejmowanych
do
tej pory przez poszczególne ośrodki, zaistniała potrzeba ujednolicenia
tej terminologii w skali światowej.
Ma to pierwszorzędne
znaczenie dla prac w zakresie
analizy formalnej tańca, wymagających
często zestawień porównawczych
w bardzo
szerokiej skali. Rezultatem
tych poszukiwań
jest próbna publikacja,
opracowana
przez delegowane
grono fachowców
i opublikowana
przez ośrodek
badawczy
w Lipsku".
Proponowana
w tej pracy terminologia
oparta została na analizie ruchowej
materiału
tanecznego,
pochodzącego
z 6 krajów
europejskich.
Przy rejestracji
materiału
dowodowego
posługiwano
się notacją
Labana.
Schematy
analityczne
wypisywane są w formie równań matematycznych.
Praca ta spełnia jednocześnie
rolę metodycznego wprowadzenia
w studium analizy tańca.
2 Lange
Poland, Lud

R., Kinetography
Laban
t. L, s. 378 - 391:1 IFMC
Volkstanz-Kommission,
analyse.
Herausgegeben
von Dr. Kurt
.Tuli 1965.

(Movement

Notation)

and

the

Arbeitsgruppe
Terminologie,
Petermann,
National-Komitee

Folk

Dance

Syllabus
der
fUr Volksmusik

Research

in

Volkstanzder

DOR,

�348

SpraUXJzdania

Nie trzeba specjalnie podkreślać,
jak
klorystyki
tanecznej ma to osiągnięcie.

i recenzje

wielką

wagę

dla przyszlości

całej

fol-

W Bukareszcie odbył się w dniach od 5-8 X 1965 r. zjazd rumuńskich
etnografów i folklorystów. M. in. reprezentowana
była tu dziedzina folkloru tanecznego.
Referowano
głównie prace związane z morfologią i terminologią
folkloru tanecznego z terenu Rumunii. Ze względu na tworzącą się aktualnie
dopiero dziedzinę
etnologii tańca warto zasygnalizować
niektóre tematy prac rumuńskich
badaczy:
a) Andrei Bucsan, Problematyka
systematyki
materiału
kinetycznego
w rUmU1tskich tańcach
ludowych.
b) Anna Giurchescu.
Analiza
strukturalna
rumU1iskich
tańców
ludowych.
c) Emanuela Balaci, Szereg obserwacji,
dotyczqcych
stylu rumuńskich
tańców
ludowych.
d) Constantin
Costea, Lokacja
tańców
męskich
we
współczesnym

repertuarze

tańców

ludowych.

Również w Albanii dziedzina folkloru tanecznego zyskuje sobie pozycję w etnografii. Na posiedzeniu
naukowym,
urządzonym
z okazji 20-lecia wyzwolenia
Albanii m. in. zreferowany
został przez Nexhat Agolli przebieg badań terenowych
nad tańcem w jednym z regionów kraju. Określono styl tańców, ich strukturę
i towarzyszącą
im muzykę. (Demos 1965/2, s. 227).
W Folkwang
Hochschule,
Essen (NRF) urządzono w ciągu czerwca i lipca
1965 r. specjalną sesję pt. "Spotkania z Polską". Obok wykładó"" z dziedziny muzyki i dramatu (z udziałem fachowców z Polski), Wydział Tańca tej uczelni zorganizował cykl, poświęcony folklorowi tanecznemu Polski (wykładowca - R. Lange), który spotkał się z ogromnym zainteresowaniem
ze strony międzynarodowego
grona słuchaczy, publiczności i prasy. Okazuje się, że problematyka
folkloru tanecznego zawsze jest jeszcze nieodkrytą
domeną dla praktyków tal1ca scenicznego
i zawiera w sobie wiele elementów, mogących inspirować
twórczość w zakresie
tańca artystycznego,
który utknął aktualnie na bezdrożu poszukiwań w dziedzinie
abstrakcji.
Omówienie

wybranych

publikacji

Zornickaja M. J., Narodnyje
tancy Jakutii.
Moskwa 1966, ss. 168, mapy, ilustr.
Zwięzła
monografia
folkloru
tanecznego
ludów zamieszkujących
Jakutską
SSR. Praca ma charakter
etnograficzny
i oparta została głównie na materiale
zebranym w czasie ekspedycji, organizowanych
przez Jakutską Filię Syberyjskieg"
Oddziału AN ZSSR w latach 1950-1965. Materiały
zostały zebrane nu drodze
bezpośredniej
indagacji
informatorów
i zaopatrzone
w odpowiednie
metrykacje.
Formy ruchowe
utrwalono
tylko w opisie słownym,
dopełnionym
rysunkan;;
i fotografiami.
Posługiwano
się również filmem. Prace przeprowadzano
głównie
w miesiącach letnich i wiosennych. Obok tradycyjnego
folkloru tanecznego zwrócono również uwagę na tzw. "współczesną
twórczość ludową" w zakresie tańca
i badania przeprowadzono
też w niektórych kołchozach. Tło akustyczne do tańcó .•,:
nagrywano na taśmy magnetofonowe.
W pracy przeprowadzona
została charakterystyka
materiału
tanecznego n8
badanym obszarze. Ustalone zostały lokalne odmiany tańców i zasięĘ ich występowania oraz postawiono
problem genezy i rozwoju tych tallców. Podany jest
również stan zachowania tradycyjnej
kultury tanecznej i współczesne jej zastosf'-

�Sprawozdania

recenzje

349

wanie. Dane dotyczące choreografii dopełnione są uwagami o ubiorze i obrzędach,
związanych z tańcem, a niekiedy autorka
bardziej
szczegółowo szkicuje ogólne
tło kulturowe.
Również dawniejsza
literatura
typu podróżniczego
i etnograficznego
została
w pracy wzięta pod uwagę. Nie zawiera ona jednak bliższych szczegółów o tar'leach, co jest zjawiskiem ogólnie znanym w skali światowej. W obliczu badań nieprawdziwe okazały się też przypuszczenia
niektórych
autorów, że ludy północne
w ogóle tańców nie uprawiają. Praca wnosi też cenne wiadomości o mało znanym
repertuarze
tanecznym ludów typu koczowniczego.
Głównym zrębem pracy jest charakterystyka
tańców Jakutów, Ewenów i Ewenków, Jukagirów
i Czukczów.
Autorce udało się stwierdzić, że na całym badanym obszarze występuje forma
korowodu jako reprezentatywna
w różnych odmianach
i wariantach.
(Choć np.
wśród Czukczów z trudem odkryto ten typ tańca. Przeważają
tu bowiem tańce
typu indywidualnego,
polegające głównie na improwizacji).
Zasięg występowania
taóców typu korowodowego
ilustruje
załączona mapa.
Obok tańców korowodowych występują w repertuarze
badanego obszaru tańce
parowe
lub indywidualne,
improwizowane,
z elementami
naśladowczymi.
Ten
ostatni rys przenika niekiedy też do tańców korowodowych
(załączona mapa zasięgu
występowania
tych zjawisk).
Zabawy ruchowe o charakterze
grupowym, parowym i indywidualnym
noszą
znamiona bardzo dawnego pochodzenia. Występują tu też pantomimy o charakterze
obrzędowym z elementami totemistycznymi
(np. u Jakutów). Zatraciły one obecnie
już swe dawne funkcje rytualne i przechodzą w zapomnienie.
Od wiekowych informatorów
autorka uzyskała też fragmenty
tańców szamanów, wykonywanych
niegdyś w czasie specjalnych misteriów.
Akompaniament
do tar'lców i zabaw stanowią głównie rytmiczne okrzyki tańczących, niekiedy
naśladujące
odgłosy ptaków
(np. taniec "żurawia",
"czajki"
u Czukczów, "Łabędzia" u Jukagirów).
Autorka dostrzega przewagę elementu geometrycznego
w rysunku tanecznym.
Analizuje również różnice i podobieństwa
pomiędzy tańcami poszczególnych ludów
badanego terenu. Dostrzega też możliwość wpływów rosyjskich
(osadnicy jeszcze
z XVII w.). Rozważa również w niektórych
przypadkach
nawiązania
do kultury
tanecznej Buriatów. Brak materiałów
porównawczych
z terenów sąsiednich uniemożliwia jednak wyprowadzenie
dalszych wniosków. Autorka zwraca też uwagę
na konieczność przeprowadzenia
dalszych badań w okolicach bardziej odległych
na terenie badanego obszaru. Uwzględnia również zmiany, zachodzące w ubiorze
i wynikające z tego różnice w sposobie tańczenia. Przekonywująco
również omawia wpływ środowiska naturalnego
i tła kulturowego
na kształtowanie
się form
tanecznych.
Jeżeli chodzi o zastosowanie folkloru tanecznego we współczesności, to autorka
reprezentuje
pogląd, jakoby tradycyjny
folklor taneczny, organizowany
przez profesjonalistów
i "zasilany" zdobyczami zawodowego wykonawstwa
tanecznego
jest
jego dalszą drogą rozwoju i ma prowadzić do powstania
nowych form ludowej
twórczości (kultura masowa).
Autorka
postuluje
również
konieczność
ustalenia
ujednoliconych
kryteriów
analizy formalnej.
Zwraca uwagę na brak metodologii w pracach nad folklorem
tanecznym. Krytykuje
literaturę
taneczną o charakterze
użytkowym,
dającą tylko
opisy materialów,
selekcjonowanych
bez żadnego kryterium
i bez uwzględniania
kontekstu tradycyjnego
repertuaru
tanecznego.

�350

Sprawozdania

i recenzje

Flett J. F., T. M., Traditiona~ Dancing in Scot~and. London 1964, s. 313, ilustr.,
mapy.
Autor jest wykładowcą
matematyki
na uniwersytecie
w Liverpool'u.
Wraz
z żoną podjął przed wielu laty zbieranie tańców w terenie i przebadanie
żródeł
pisanych, dotyczących tańców szkockich. Oboje publikowali liczne artykuły w magazynach
folklorystycznych.
Przy pomocy swego zespołu tancerzy
organizowali
liczne odczyty, połączone z demonstracją
tańców szkockich.
Rozdział wstępny orientuje pobieżnie w historii tańców szkockich. Omówione
w nim zostały ważniejsze
zbiory tańców i zasięg działania
dawnych zbieraczy.
W dalszym ciągu następuje
opis zwyczajów,
związanych
z wykonawstwem
tanecznym.
Charakterystyka
trybu
szkolenia
tancerzy
(ważny moment w tańcu
szkockim) jest tematem następnego rozdziału.
W dalszym ciągu pracy poszczególne rozdziały poświęcone są tallcom wysp
Archipelagu
Orkadzkiego
i wysp Szetlandzkich.
Następnie
choreotechnika
tańców "reel" i "country
dance" badanego terenu
(opisy słowne dopełnione znaczkami graficznymi).
W aneksie - charakterystyka
tańców z "Nowej Szkocji", przeniesionych
niegdyś przez osadników
szkockich. Całość dopełnia wykaz informatorów
i bibliografia.
W całości pracy uderza gruntowna znajomość materiałów,
staranna ich analiza
w oparciu o zaplecze historyczne. Wydobyte zostało ciekawe zjawisko upowszechnienia się i adaptacji form tańca dworskiego przez szerokie kn;gi społeczne. Autorzy równocześnie
jednak starają się odkryć elementy dawniejsze tat1ca szkockiego.
Dlatego przytoczony
został duży materiał
z odległych zakątków
i wysp, dokąd
wpływy formalnej
etykiety zawodowych mistrzów tańca z południa kraju - nie
docierały.
Czasopismo "Ethnomusicology"
publikowało
w ostatnim czasie sporo artykudotyczących
etnologii tańca. Poniżej przegląd kilku ważniejszych
prac:
Hugh M. Miller, A Data Check-Ust for the Study of Ethnic Dance. (Kwestionariusz do studium nad tańcem etnicznym), Ethnomusicology
1964/1, s. 55.
Krótki zbiór dyspozycji, dotyczących
przebiegu
badań terenowych
wypróbowany przez autora w Polinezji. Są to ogólne dane z pominięciem subtelności, które
badacz nanosi na arkusz materiałowy
zależnie od możliwości i potrzeb.
Joann Wheeler Kealiinohomoku,
A Court Dancer Disagrees with
Emerson'.)
CLassic Book on the Hu~a, (Tancerka nadworna
nie zgadza się z klasyczną książką
Emerson'a na temat tańca hula), Ethnomusicology
1964/2, s. 161.
Autorka porównuje
wiadomości,
uzyskane
od 90-letniej tancerki
hawajskiej,
z książką N. B. Emerson'a
z roku 1909, uchodzącą
dotąd jako klasyczny zbiór'
wiadomości o tańcu hula. Sędziwa informatorka
była tancerką
na dworze króla
Kalakaua
i później prowadziła
własną szkołę tego tańca. Rozbieżności wynikają
głównie przez niewłaściwe
interpretowanie
"terminologii"
tanecznej
przez Emerson'a.
John Donald Robh, Rhytmic
Patterns
of the Santo Domingo Corn Dance,
(Przebiegi rytmiczne tańca "na zboże" w Santo Domingo), Ethnomusicology
1964/2,
s. 154.
Notacja przebiegu
tańca o skomplikowanych
rytmach
i rysunku
z terenu
Republiki Dominikańskiej
(Haiti).
Norman Feder, Origin of the Ok~ahoma Forty-nine
Dance, (Pochodzenie tańca
pod nazwą "czterdzieści-dziewięć"
z Oklahoma), EthnomusicoJogy
1964/;3, s. 290.
Powstanie
tańca i jego nazwy, rozprzestrzenienie
i stan zachowania.
łów,

�Sprawozdantu

351

t recenzje

Judith Lynne Hanna, Africa's New TraditionaL Dance, (Nowy taniec tradycyjny
z terenu Afryki), Ethnomusicology
1965/1, s. 13.
Autorka artykułu
w oparciu o l-roczne
badania
terenowe
dowodzi zmian,
jakie zaszły w tradycyjnym
tańcu afrykańskim
wskutek przebudzenia
się poczucia
nacjonalizmu
i powstawania
tworów państwowych.
Niektóre tańce uległy zapomnieniu lub też zmieniły się. Przestały
być aktualne niektóre dawne funkcje religijne i społeczno-ekonomiczne
tańca. Autorka dostrzega w nowych tworach tanecznych przejawy ciągłości tradycji obok całkowicie nowych elementów.
W dalszym
ciągu analizuje zmiany, jakim te tańce podlegały już w przeszłości (wpływ okupacji europejskiej,
chrystianizacja,
szkolnictwo,
urządzenia
cywilizacyjne
itp.,
a w innych rejonach podobne oddziaływanie
islamu), charakteryzuje
obecny obraz
tańca afrykańskiego.
Podkreśla
aspekty polityczne pokazów tanecznych.
Festiwale
i konferencje
są okazją do demonstrowania
tańców jako przejawów
odrębności
kulturowych.
W dalszym ciągu autorka analizuje zmiany jakie zaszły również w kostiumach,
używanych do tańca i akompaniamencie
muzycznym.
Końcowy rozdział
poświęcony
jest analizie
zmian, jakie uwidaczniają
się
w formach tańca afrykańskiego,
którym zaczyna zagrażać niwelacja.
Roderyk

G. Kurath,

S. Marti, Dances of Anahuac.

Chicago

Lange

1964, ed. by Sol Tax, ss. 251, ill.

W powstającej
współcześnie etnologii tańca ta praca dwojga autorów (choreolog i muzyk) ma szczególną pozycję. Przeprowadzona
w niej rekonstrukcja
tańców
i rytuałów
Majów i Azteków z epoki prekortezjańskiej
oparta została głównie
o wnikliwą analizę starych kodeksów, kronik i przede wszystkim
ceramiki i rysunków z wyobrażeniami
tańca. Występująca
w tych materiałach
ogromna ilość
bóstw przedstawiona
jest zwykle w pozach tanecznych.
Dzięki temu udało się
autorce wypośrodkować
styl poszczególnych
grup tańców.
Nieodzownym
dopełnieniem
tej pracy są materiały
porównawcze
z dziedziny
współcześnie istniejącego
folkloru tanecznego.
Cały materiał
choreotechniczny
został podany w transkrypcji
systemem Labana (kinetografia).
Obraz tańca tej odległej epoki ukazany został na tle życia codziennego, społecznego i poszczególnych
zwyczajów.
Uwzględnione
rówmez
zostały rozliczne
aspekty tańca (religijny, ekonomiczny,
leczniczy, rekreacyjny).
Praca składa się ze wstępu i 12 rozdziałów;
ale dadzą się wyróżnić
3 zasadnicze części: a) analiza
żródeł; b) analiza materiału
tanecznego,
zawartego
w żródłach oraz materiał
choreotechniczny
współczesnego
folkloru
tanecznego;
c) analiza elementów muzycznych (ikonografia,
instrumenty
muzyczne, nawiązanie
do współczesnego folkloru muzycznego), analiza symboliki tańców.
Wspaniale ilustrowane
dzieło jest przykładem
nowocześnie
przeprowadzonej
rekonstrukcji
tańca jednej z dawnych cywilizacji (archeochoreografia).
Roderyk

H. Suna, Novaja
sistema
kinetograf H Latvijas PSR Zinatnu Akadcmijas
Vestis,

zaptSIeJ

nr

choreograficeskich

5 (214), Riga

Lange

dvizenija.

1965.

Autor omawia stosowany
przez siebie system notacji
ruchu,
na dużej ilości materiału
z dziedziny folkloru tanecznego
Łotwy.

wypróbowany

�352

SpraWozdania

i recenzje

W treści artykułu
polemika z niektórymi
wypowiedziami
uczestników
Sekcji
Tańca VII Kongresu MUNAE w Moskwie w 1964 r. (np. wypowiedź W. Malma)
co do uniwersalności
systemu notacji R. Labana w pracy nad folklorem tanecznym.
System H. Suny istotnie obejmuje: 1) podział czasowy - wyznaczony rytmem,
2) horyzontalną
projekcję ruchu, 3) wertykalną
projekcję ruchu, 4) jednoczesność
ujmowania
ruchów różnych części ciała .
. Brak jednak
ostatniego
z pryncypalnych
elementów
pełnej notacji ruchu,
jakim jest rejestracja
przepływu
ruchu (the Flow of Movement), dzięki czemu
występuje widoczny brak powiązania pomiędzy poszczególnymi fazami notacji.
Tymczasem element ten jest zawarty w systemie Labana. Stąd teź nic dziwnego, że ten ostatni system ma dziś w dziedzinie folklorystyki
tanecznej powszechne
zastosowanie
na całym świecie.
System H. Suny jest niewątpliwie
znacznym
usprawnieniem
zapisu ruchu
w stosunku do opisu słownego. Ma on jednak charakter
mnemotechniczny
i znaczenie lokalne (jak np. swego czasu system St. Totha w Czechosłowacji).
Roder'uk

Lange

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5861" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5842">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/6eafddefb7e22eb50eebec9020e3cef3.pdf</src>
        <authentication>306e81f97aa3a28ee1667b0a550f6f20</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="69931">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:315</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="69932">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="69933">
                <text>1967</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="69934">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:279</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="69935">
                <text>Sprawozdania i recenzje / LUD 1966 t.51 cz.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="69936">
                <text>LUD 1966 t.51 cz.1,s.181-218</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="69937">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="69938">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="69939">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="69940">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="69941">
                <text>II.

S P R A W O Z D A N I A

ETNOGRAFIA POLSKA. Instytut Historii
demii Nauk, Wrocław~WarszRwa~Kraków

I

RECENZJE

Kultury Ivlaterialnej
1963, z. VII.

Polskiej

Aka-

Zeszyt VII Etnografii polskiej rozpoczyna artykuł W. D y n o w s k i e g o pt.
Z dziedzin deficytowych
etnografii
poLskiej. Określając
mianem deficytowych
te
wszystkie dziedziny życia zbiorowego w państwie, które nie wykazują właściwej
pr~żności rozwojowej, autor stara si~ wykazać, że brak na terenie nauki polskiej
żywszych tradycji w zainteresowaniach
problematyką tzw. ludów niecywilizowanych
zarówno w tematyce prac badawczych nad kulturą ludów "pierwotnych", jak i w zakresie własnych koncepcji teoretycznych, wypływa z ogólnej sytuacji polskiej przeszłości w ubiegłym stuleciu. Zastanawiając
się wszakże nad aktualną
sytuacją
ludów niecywilizowanych,
nad ich zmienioną pozycją i rolą we współczesnym
świecie wiodącą w kierunku
emancypacji
politycznej
i świadomych poszukiwań
nowej, własnej kultury, dochodzi do przekonania, że podstawową sprawą w etnografii winny stać si~ obecnie studia nad zachodzącymi procesami przeobrażel1 kulturowych ludów niecywilizowanych
ze szczególnym uwzględnieniem
realnie istniejącej sytuacji. Aby ta dziedzina etnografii polskiej mogła dojść do pełnego rozkwitu, należy przede wszystkim wyrównać dawny deficyt, co zdaniem autora artykułu oznacza konieczność odpowiedniego ustosunkowania
się do dorobku przeszłości,
czyli innymi słowy, do spopularyzowania
fundamentalnych
twierdzel1 teoretycznych
oraz przyswojenia sobie podstawowej bazy faktograficznej,
zgromadzonej przez poszczególne szkoły, czy kierunki etnograficzne.
W maksymalnym
uj~ciu dojść powinno do wypracowania
oryginalnych
stanowisk
poznawczych,
ale to jedynie
w oparciu o konkretne badania terenowe.
W cz~ści ~

Studia

i materiały

T. L e w i c k i, Pożywienie
źródeł

--

ludno.ki

znajdują
Zachodniej

si~ następujące
Afryki

artykuły:

w średniowieczu

wedłur;

arabskich.

Jest to próba ukazania całokształtu wiadomości o pożywieniu ludów zamieszkujących Zachodnią Afrykę przed początkiem XVI stulecia, zawartych w dziełach
średniowiecznych
pisarzy arabskich.
Wiadomości te mają charakter
fragmentaryczny i przypadkowy, mimo to pozwalają na ogólną orientacj~, dotyczącą źróder
pożywienia i konsumpcji mieszkal1ców Afryki Zachodniej. W pożywieniu większości
tych ludów zasadniczą rol~ odgrywały pokarmy pochodzenia roślinnego. Uzyskiwano je bądż przez zbieranie roślin dziko rosnących, bądż też najpowszechniej
i najcz~ście.i przez kopieniaczą uprawę. Wśród artykułów spożywczych pochodzenia
roślinnego na pierwszym
miejscu wymienione
jest proso, następnie
ryż, fonio,
pszenica, jęczmień oraz ziarna różnych traw zbieranych. W dalszej kolejności cytowany jest yam, woandzu, czyli orzeszki ziemne, rośliny strączkowe (fasola, bób),
warzywa (cebula, czosnek, kapusta, bakłażan, rzepa), dynie, owoce, trufle i manna.
W porównaniu z pokarmem pochodzenia roślinnego, mi~so odgrywało w konsumpcji

�182

Sprawozdania

i

recenzje

ludności Zachodniej Afryki o wiele mniejszą rolę i spożywane było' jedynie z okazj i
specjalnych uroczystości, aczkolwiek u niektórych plemion zdarzały się odstępstwa
od tej zasady. W średniowiecznej
Afryce Zachodniej hodowano bydło rogate, m. in.
woły, krowy, owce, barany i kozy. U szczepów berberskich
jadano mięso wielbłądzie, a w kraju Mali - mięso osłów. Duża ilość Czarnych jadała mięso psów.
Z ptactwa domowego hodowano ku.ry, gęsi, kaczki i gołębie. Poza mięsem zwierząt
domowych i ptactwa
pewną rolę w pożywieniu
ludności odgrywała
zwierzyna
łowna, a wśród niej antylopy, żyrafy, strusie, hipopotamy,
krokodyle, słonie, żółwie i węże. Duże znaczenie miały ryby i to zarówno morskie, jak i słodkowodne.
Z innych artykułów spożywano tłuszcze roślinne i zwierzęce (w tym ogromne ilości
masła) oraz miód i trzcinę cukrową, stosowane do słodzenia potraw. Sól używana do
przypraw konsumowana
była w niewielkich ilościach i uchodziła za artykuł rzadki
i drogi. Znanymi przyprawami
importowanymi
były imbir i pieprz. Jedyną używką
(pomijając alkohole) był orzech koLta, bardzo chętnie żuty przez Czarnych. Z napojów, poza wodą rozpowszechnione
było mleko słodkie i kwaśne, różne kwaśne polewki, piwo z prosa oraz płynny miód.
W zakończeniu
artykułu
podane są wiadomości
o naczyniach
do gotowania,
jedzenia
i przechowywania
pokarmów
i napojów,
używane przez mieszkańców
Zachodniej Afryki.
K.

M a k u l s k i,

Geneza

Buszmenów

na

podstawie

bad01l. (/rcheoLogicznych

etnograficznych.

Opracowanie
poświęcone
jest genezie etnicznej
Buszmenów,
potraktowanych
przykładowo
ze względu na swą pierwotną
kulturę zbieracko-łowiecką,
jako warstwa naj starszych mieszkańców
Afryki. W kulturze
buszmeńskiej
wyróżnionych
jest kilka etapów rozwojowych.
Są nimi: 1. lata 1900-1950,
na które przypada
szybka
industrializacja
terenów
Afryki
płd., powodująca
zasadnicze
zmiany
w tradycyjnej
kulturze
Buszmenów;
2. lata
1900-1870,
w których
występuje
zanik żywotności kultury Buszmenów, spowodowany
ekspansją
sąsiednich ludów;
3. okres poprzedzający
lata 1870, a sięgający momentu odkrycia Buszmenów przez
europejskich podróżników. Buszmeni stanowili lud zbieracko-łowiecki.
Ich gospodarka miała typowy charakter przyswajający.
Sposób życia koczowniczy; grupy liczebnie słabe; kultura materialna
bardzo uboga. Ten tryb życia Buszmeni wiedli od
niepamiętnych
czasów i nie zmieniali go bez wyraźnego przymusu.
Porównując
kulturę buszmeńską, głównie do XVIII wieku (gdyż w latach późniejszych widoczne są duże zmiany), z kulturami
archeologicznymi
Afryki płd ..
datowanymi
na ,późną epokę kamienia, a reprezentowanymi
przez przemysł smithfieldzki i wiltoński, daje się stwierdzić łączność kulturową, polegającą na podobieństwie występowania
pewnych
typów narzędzi
oraz charakterystycznych
ozdób.
Z tych przesłanek
autor wyciąga wniosek, że Buszmeni jako lud uformowali się
w bliżej nieokreślonym
czasie, w wyniku zmieszania się autochtonicznych
elementów południowo-afrykańskich
z elementami przybyłymi
z północy.
A. Wal
kańskiego

i g ó.r
plemienia

S

k i, Studio

nad

więzią

terytoriaLną

i Todzinną

wschodnioafry-

Luo.

Artykuł poświęcony jest analizie podstawowych
form więzi społecznej, stanowiącej o spójni wschodnio-afrykańskiego
plemienia nilockich Luo, zamieszkałych
na terenach przylegających
do wschodnich wybrzeży jeziora Wiktoria w zachodniej
Kenii. Zasadniczą
więzią społeczną wśród LUD jest pokrewieństwo,
które, choć
stale jeszcze zajmuje miejsce naczelne, nie stanowi już jedynego czynnika, deter-

�Sprawozdania

183

i recenzje

minującego zbiorowe życie plemienia. Do momentu przyjścia Europejczyków podstawową jednostką
rodzinną była rodzina poligamiezna,
pozostająea
pod władzą
naczelnego patriarchy.
Jej sytuację
społeezno-gospodarczą
cechowała prz'ewaga
pasterstwa nad rolnictwem, mimo że rolnictwo stanowiło główną bazę wyżywienia.
Bogactwo określane było posiadaniem wielkich trzód bydła. Zwie,rzęta stanowiły
nie tylko o stanie zamożności właściciela, lecz także o znaczeniu władzy, wpływach
grupy męskiej w życiu publicznym oraz o liczebności i trwałości rodu. Odpowiednikiem terytorialnym
tego typu rodziny była zagroda, zbudowana najczęściej na
planie koła, wg. specjalnego, tradycyjnego
schematu,
zazwyczaj ufortyfikowana
i posiadająca własną drużynę wojskową, niezbędną wobec częstych wojen plemiennych. W zagrodzie takiej mieszkała cała rodzina, która wśród Luo przybrała formę
zespołu małżeństw indywidualnych,
powiązanych
osobą wspólnego męża, gdzie
wszystkie kobiety były pełnoprawnymi żonami.
W rodzinie poligamicznej współżycie małżonków stanowiło splot wzajemnych
uprawnień, obowiązków i usług. Mężczyzna dostarczał kobiecie ziemię i wyposażał
jej gospodarstwo, natomiast ona pracowała na roli, a poza tym obowiązana była
do współżycia z mężem i do rodzenia mu dzieci. Z chwilą śmierci męża poligamisty
zagroda przestawała istnieć.
Pozycja mężczyzny w rodzinie poligamicznej Luo kształtowała się pod wpływem
trzech istotnych czynników: jego uprawnieil i przywilejów
jako ezłonka lineażu,
jego autorytetu, jako męża i głowy rodziny oraz jego kierowniczej roli, jako organizatora i przywódcy zespołu produkcyjnego, jaki stanowiła rodzina poligamiczna.
Sytuacja kobiety w rodzinie Luo była niewątpliwie niższa niż mężczyzny, ale
jej rola we własnym domu w zakresie wychowania, wyposażenia i wykształcenia
dziecI była i jest bardzo wysoka.
Ten stan rzeczy ulegał gruntownym zmianom na skutek inger,encji europejskieh
kolonizatorów. W związku z niektórym i zarządzeniami administracyjnymi
nastąpił
rozpad wielkiej rodziny. Główna podstawa władzy mężczyzn - zwierzęta, zaczęły
coraz bardziej ustępować
zainteresowaniom
rolniczym, a możność dodatkowych
żródeł dochodu (handel i zbyt nadwyżek rolnych), skupione w rękach kobiet osłabiły prestiżową sytuację mężczyzny. Mimo to, pojedyńcza rodzina poligamiczna
u Luo wykazuje nadal zadziwiającą
trwałość i pDzystosowuje się skutecznie do
nowego typu gospodarki chłopskiej. Nic też nie zdaje się wskazywać na to, by
przechodziła ona kryzys, mający doprowadzić ją do rozpadu.
K. W o l s k i, Powindah

-

patańscy

koczownicy

Afganistanu

i Pakistanu.

Artykuł poświęcony jest zanikającemu
koczownict,wu i handlowi okrężnemu.
prowadzonemu na terenach Afganistanu i Pakistanu przez patańskie plemię Ghilzai
z Afganistanu. Ludzi, oddających się tym zajęciom i temu trybowi żyeia określa się
mianem Powindah. Termin ten jest pochodzenia perskiego i znaczy dosłownie, tłumok towarów".
Współcześnie na terenie Pakistanu
obejmuje
się nim jednak
wszystkich patańskich
koczowników z Afganistanu,
przyby'wających
jesienią na
zimę do Pakistanu, bez względu na ich zawód, czy uprawiane zajęcie. Powindah
nawet na terenie Pakistanu
różnią się od otaczającej
ich ludności osiadłej ze
względu na fakt, że zamieszkują
w namiotach, a nie w lepiankach
oraz przez
odmienny kolor odzieży.
Terenem działalności i wędrówek Powindah są wschodnie krailee Wyżyny Irańskiej i ziemie tym krańcom prizyległe. Z utartych głównych szlaków schodzą Powindah obecnie coraz częściej na tereny bardziej ustronne, omijają'c miejsca, gdzie
napotykali na trudności. Wśród Powindah znajdują się ludzie oddający się różnym

�18..1,

Sprawozdania

i recenzje

zajęciom. Zalicza się do nich pasterzy ,rzemieślników-specjalistów
do robót wodnokanalizacyjnych
oraz kupców. Ci ostatni są grupą naj liczniejszą i najcharakterystyczniejszą. Prowadzą oni handel naj różnorodniejszymi
towarami, których zestaw
zależy każdorazowo od kierunku szlaku.
Obecnie odwieczny ruch nomadów ulega pewnemu ograniczeniu, a w handlu
daje się zauważyć duży zastój. Być może, że dojdzie wkrótce do zahamowania
i likwidacji wędrówek Powindah.
J. M a c i e j e 'w s k a,
górskich

w kol'!cu XIX

Akulturacja

i na początku

w

gospodarce

i, trybie

życia

Lapończyków

XX wieku.

Przez akulturację rozumie się zjawiska, które powstają, gdy dwie grupy, mające
różne kultury wchodzą w ciągłe i bezpośrednie kontakty, co pociąga za sobą zmiany
w pierwotnych
modelach kulturowych
jednej lub obydwu grup.
Artykuł zajmuje się dawną kulturą grupy Lapończyków górskich i zmianami,
jakim uległo ich życie wskutek nowych warunków
gospodarczych, jakie wytworzyły się na Północy pod wpływem polityki gospodarczej kapitalistycznego
państwa
szwedzkiego.
Typ dawnej gospodarki
Lapończyków
górskich związany był bardzo ściśle
z hodowlą dużych stad reniferów. Najistotniejszą
cechą leżącą u podstaw kultury
lapońskiej
była umiejętność
maksymalnego
przystosowania
się do środowiska
naturalnego
oraz duży stopień samowystarczalności
gospodarczej.
Początkowe kontakty Lapończyków
z państwem szwedzkim, datujące siG od
połowy XVIII w. były na ogół bardzo lużne i ograniczały się do działalności handlowej i zbierania podatków, Poza akcją misyjną i początkami edukacji, państwo
szwedzkie nie ingerowało w kulturę, a w tym i w życie gospodarcze grup lapo!iskich. Trwałe i bezporśednie kontakty zapoczątkowało osadnictwo fińskie w XIX w.,
poprzedzające
narastający
proces kolonizacyjny.
Jego nastGPstwem
był caly
szereg konfliktów, wynikających
z odmienności etnicznych, ustrojowych
gospodarczych grup, wchodzących ze sobą w kontakt.
Naruszenie stanu równowagi w gospodarce lapońskiej doprowadziło z jednej
strony do zmiany typu zajęć i przejścia do osiadłego trybu życia, z drugiej zaś do
przekształcenia
hodowli renów w przedsiębiorstwo
produkujące
na zbyt mięso
i skóry.
Obecnie Lapończycy górscy, trudniący się hodowlą renów, przyjmując
wiele
elementów kultury sąsiedzkiej zachowują nadal własną odrębność (adaptacja), natomiast te Todziny, które 'przeszły do innych zajęć, wzorując się na systemie gospodarowania osadników skandynawskich
i przejmując od nich formy życia i gospodarowania są bliscy utraty własnej kultury (asymilacja).
A. K u t r z e b a - P o j n a r o w a, Wspomnienie o profesorze Eugeniuszu FranJest to omówienie działalności naukowej i organizacyjnej
zmarłego profesora Eugeniusza F'rankowskiego wraz z bibliografią jego prac, uszeregowaną wg
porządku chronologicznego.
kowskim.

W dziale - Kronika - poza omówieniem kilku podstawowych wydarzeń 7. życia etnografii krajowej znalazły się informacje na temat rozwoju kultury Afryki
oraz dane o etnografii w krajach socjalistycznych.
Dział Kroniki nie jest w zasadzie przeznaczony do szczegółowego recenzowania, mimo to, pozwalam sobie wypowiedzieć kilka zdań na margin€\Sie jednej informacji zatytułowanej
Afryka nieznana
a bliska. Nie pragnę tu bynajmniej polemizować z autorem informacji, ani przeciwstawiać mu swego zdania, oceniającego wystawę ze względu na wybitnie nieusyste-

�Sprawozdania

i

recenzje

matyzowaną i nie dbale skomentowaną
ekspozycję jak najbardziej
negatywnie, chcę
jedynie zwrócić uwagę Redakcji, aby na przyszłość z nieco większym krytycyzmem
podchodziła do materiałów dokumentacyjnych,
które zdecydowanie kolidują z tekstem artykułu, oraz z punktu nasuwają wątpliwości co do kwalifikacji zawodowych
autorów wystawy i co do rzeczywistej
wartości "udanego eksperymentu"
(przykłady: ryc. 6. Maska Senu ..., powinno byś Senufo; ryc. 7. Maska Chińczyka, Afryka
Wschodnia, tak, ale bliższego określenia brak, a dane istnieją, nawet w języku
polskim i brzmią:: Mozambik, dorzecze Rowuma, Makonde Mawia; ryc. 10. Na
planszy z prawej strony rytualny ubiór, wyobrażający
biust kobiecy, nie jest pełnym strojem, brak maski twarzowej
z kłódką pelele w wargach, a obiekt taki
istnieje w Mlocinach).
W dziale - Recenzje - znajduje się kilka omówień interesujących
publikacji.
w tym trzech książek Levi-Strauss'a
oraz nie opublikowanego
manuskryptu
prof.
K. ;Vloszyńskiego.
Krystyna

Karol Iłławiczka,
Melodie
polskie
lU
Kancjonale
Mazurskim.
zursko- Warmińskie", Olsztyn 1963, nr 3 (81), s. 333-374.

Czerniewska

.,KomlAnikaty

Ma-

Karol Hławiczka w wyżej cytowanej pracy zapoznaje nas z popularnym wśród
ludności ewangelickiej
na Mazurach Kancjonałem
Mazurskim,
którego pierwsze
wydanie pochodzi z 1741 r. Stanowi on bardzo cenny dokument polskości tamtejszego ludu. Materiał pieśniowy przejął ten kancjonał z kancjonału wcześniejszegD
ks. Samuela Tschepiusa, opracowanego
z polecenia władz pruskich pt. Doskonaly
Kancy()Ilal
Pruski
Królewiecki
z 1'. 1732. Bardzo niewiele pieśni opuszczono, prawie wszystkie wciągnięte zostały do Kancjonału
Mazurskiego. Są one przeważnie
tłumaczone z niemieckiego. Hławiczka jednak zauważa, iż pieśni niemieckie były
częściowo także tłumaczeniami
dawniejszych
hymnów łacińskich, pieśni czeskich,
a nawet polskich autorów i dochodzi do wniosku, że Kancjonał Mazurski posiada
około 300 pieśni pochodzenia polskiego, co stanowi ponad 300/0wszystkich pieśni. Są
to piE'śni polskich poetów religijnych polskiej Reformacji z XVI wieku, ~(oci1anov..-skiego, Reja, Trzycieskiego i innych, a także pieśni anonimowe z czasów Reformacji
w Polsce oraz pieśni oryginalne
powstałe na Mazurach.
Wielka liczba wydań
świadczy o wielkiej popularności
kancjonału.
Napisany jest w literackim
języku
polskim, ale zabarwiony wyrazami z dialektu mazurskiego. Przeznaczony nie tylko
do użytku w kościele, lecz i w domu przy różnych okolicznościach, w związku z różnymi zwyczajami. Pieśni kancjonału związane zostały z biblią, nad każdą umieszczony werset biblijny z podaniem księgi i wiersza. Między wiersze pojedyńczych pieśni
powsuwane zostaly objaśnienia tłoczone odrębnymi czcionkami, tłumaczące wyrazy
obce, symboliczne i obrazy religijne. Poza pieśniami zawiera kancjonał modlitwy
w liczbie około 100.
Mówiąc o pieśniach mamy na myśli tylko teksty, bo melodii niestety Kancjonał
nie zawieTa. To stało się punktem wyjścia dla pracy Hławiczki. Postawił on sobie
za zadanie znalezienie właściwych melodii do odpowiednich tekstów. Sięga do wydawnictw polskich pieśni na terenie Niemiec z połowy XIX wieku, a specjalnie
opiera się na zbiorze Btilowa von Dennewitz
38 Masurische
Chorale...
z roku
1902, w układzie na 4 głosy, z których omawia tylko same melodie (głos najwyższy),
uporządkowując
je według kolejności występowania
w "Kancjonale
Mazurskim",
Hławiczka stwierdza, że Bulow korzystał z kancjonałów polskich i zbiorów pieśni

�186

Sprawozdania

i recenzje

protestanckich, jakie były dostępne w Elblągu i Gdańsku jak; kancjonały z XVII
wieku Artomiusza, "Kancjonał Gdański" Huenefeldta, wydawnictwo A. Wedeckego
i kancjonał zdefe~towany bez karty tytułowej, który Biilow mylnie uważał za kancjonał Seklucjana z XVI wieku. Hławiczka zwraca uwagę też na częstą niezgodność
zapisów Biilowa z oryginałem pod względem metrycznym, były to jednak konieczne korekty, które Biilow przeprowadza ze względu na niezgodność dawnych zapisów z nowoczesnym sposobem notowania. Hławiczka przytacza szereg melodii
z tekstami (44 + kUka wariantów tych samych melodii), umieszczając przy każdej
tytuł każdego działu, numer oraz tytuł pieśni, a następnie w nawiasie obok nazwiska
Billowa numer melodii w 'jego wydawnictwie, źródło z którego jest zaczerpnięta,
rodzaj taktu przez niego użyty, numer pieśni i stronę w "Kancjonale Pruskim"
oraz ewent. adnotacje odnoszące się do pieśni poza wersetem biblijnym. Adnotacje
te dokładnie wymieniają kancjonały i wydawnictwa, w których daną melodię spotykamy, z oznaczeniem jej numeracji.
W adnotacjach
tych widzimy kolosalny
wkład pracy autora, który sięga do wszystkich nawet najstarszych
kancjonałów,
wyszukuje tam kolejno każdą pieśń i stwarza nam w ten sposób obraz żywotności
danej melodii i jej roz,pow,gzechnienia.
Hławiczka umie, mimo tekstów niemieckich, odkryć charakter słowiański pieśni,
jak np. nr 3:. "Słuchay, co żywo, sądu straszliwego" nad którą Billow podaje
tekst niemie&lt;:ki "Har, was da lebt" i której nie ·spotykamy w dawniejszych kancjonałach, a której wariant Hławiczka od·nalazł w dzisiejszej żywej praktyce na Śląsku
Cieszyńskim ,śpiewany do psalmu Kochanowskiego "Kto się w opiekę". Zdaje on
sobie sprawę z pewnych adaptacji rytmów polskich do potrzeb tekstu niemieckiego, np. rytmy mazurkowe w pieśni nr 9 "Moy .Jezu, serca Radości" lub nr 34 ,.Śpiewaycie, cześć daycie". Niektóre pieśni znajduje też w śpiewnikach kościoła katolickiego. Krytycznie traktuje informacje Biilowa, do których wnosi nieraz uzupełnienia, a nawet korekty.
Oprócz pieśni ze zbioru Biilowa Hławicz;ka korzysta i z innych wydawnictw,
jak publikacje Małłka ("Jutrznia Mazurska na Gody", "Plon czyli dożynki na Mazurach", "Mazurs.ki śpiewnik regionalny"). Spotykamy tu często warianty melodii
ze zbioru Billowa, ale i pieśni, których w publikacji Biilowa nie ma. Małłek w przeciwieństwie do "Kancjonału
Mazurskiego" teksty podaje w gwarze mazurskiej.
a melodie - z później wprowadzonymi ozdobnikami melizmatycznymi. Nie znajdujemy ich pierwowzorów w kancjonałach polskiej Reformacji. Hławiczka przypuszcza, iż są tworami miejscowymi. W dwóch wypadkach Hławiczka znajduje melodie
do pieśni z Kancjonału Mazurskiego w ulotnych drukach. Na koniec Hławiczka
stwierdza, że na Mazurach musiały być znane jeszcze inne melodie nie zanotowane
ani przez Billowa, ani przez Małłka, gdyż spotkał on odwołania przy poszczególnych pieśniach do znanych melodii innych pieśni, nie publikowanych.
Analiza melodii, rytmiki i prozodii jest krótko i zwięźle ujęta. Hławiczka
stwierdza, iż melodie w zapisach Biilowa w stosunku do swoich pierwowzorów
zostały zmienione .przez dostosowanie do systemu dur-moll, objawia się to przede
wszystkim podwyższeniem VII stopnia. Tylko w 5' wypadkach spotyka on skalę
doryck::t (na 47 mel.). P.od względem rytmicznym melodie dawniej zróżnicowane,
podporządkowane
zostały zasadzie izo'rytmii, a więc prowadzone w równych wartościach, z zatrzymaniem tylko na nutach końcowych. Co do zasad prozodii, to brak
zgodności akcentów
słowa i akcentów melodii, podobnie jak to ma miejsce
w pieśniach XV i XVI w.
Reasumując musimy przyznać, iż omawiana praca Hławiczki jest cennym wkładem w dziedzinę etnografii polskiej, odkrywa nam ona piękno dawnych pieśni

�Sprawozdania

187

l recenzje

religijnych, wskazuje wiele wartościowych,
o niez,wykle głębokiej treści tekstów.
Kancjonał Mazurski jest cennym zabytkiem nie tylko jako wy'raz polskiej Reformacji, ale jako wyraz życia ludności polskiej i jej przywiązania
do Macierzy,
od której była odcięta przez długie wieki.
Antonina

Wozaczyńska

O. Polonec, Slovanske valasky, fokasa a takany,
Zbierky Slovenskeho Narodneho
Muzea, Narodneho Odboru w Martine. Wyd. Os veta n.p. Bratislava-Martin
1963.
str. 63, 'ryc. 85, 1 mapa.
O. Polonec, Valasky
[t valaiikari
na Slovensku.
Sbornik Slovenskeho
Muzea. Etnografia 4. Rocz. LVII, 1963, str. 40-75, ryc. 27.

Narodneho

Temat poruszony przez A. V a c l a v i k a w pracy Slovenske palice (Turc. Martin 1934) doczekał się na południowej stronie Tatr wyczerpującego
opracowania,
na podstawie bogatych zbiorów znajdujących się w Muzeach w Bratysławie i Martinie. Autor w pierwszej pracy opublikował właśnie te zbiory -- podając opisy
137-u obiektów. Fotografie 85-u indywidualnych faktów wchodzących do tego zbioru
zostały zestawione na tablicach. Zasób źródłowy jest dostatecznie liczebny a ścisłe
opisy odpowiadają wszystkim wymogom źródłoznawczym.
Nic więc dziwnego, że
i przeprowadzona typologia budzi zaufanie, a w konsekwencji i wnioski wychodzące
poza typologię są godne uwagi i uznania.
Autor wyróżnia - ze względu na kształt - trzy formy: valaska, fa kos, cakan.
Cakany wywodzi autor z palic, a vlasniki
z siekier; fakose uważa za przejściową
formę. Prototyp "czakanów" widzi O. P o lon e c w hakowatych
kijach pasterskich, służących do chwytania owiec. Tematem tym zajmował się w przeszłości
A. Vaclavik w pracy, Slovanske palice (1934 str. 1 - 123). Zwraca przy tym uwagę
fakt, że pierwotna funkcja jak też i forma uległa zmianie i narzędzia te stały
się oznaką golności pasterskiej, zamożności, służyły w obrzędach i zabiegach magicznych. (ryc.63, 81, 85).
O ile nie można wnosić zastrzeżeń do typologii przeprowadzonej
przez autora,
należy ostrożnie traktować próby wyjaśnienia genezy "czakanów", gdyż należałoby
wtedy liezyć się z koniecznością rozważenia tego zagadnienia na szer·szym tle porównawczym. Liczyć się trzeba z tym, że jest to pożyczka z tureckiego (lokotsch), chociaż Vasmer widział tu śr. gr. Autor daje zresztą historyczne tło społeczne używania
różnych form broni tego typu, podkreśla też, że "fakosze" i ,.czakany" przyszły
do Karpat i w Tatry z pasterską falą wołoską.
Interesujące
są również jego wywody O wytwórcach
tych narzędzi, z czym
wiąże się specyficzność form i ornamenty z poszczególnych mikroregionów, jak Liptów, Bańska Bystrica, Radwan, Priechod, Spisz.
Również ciekawe są dociekania i wnioski autora o pierwotnej
funkcji tych
narzędzi, który'ch kształt a ta,kże zdobnictwo wiąże się z pozycją społeczną pasterza. To że "walaszka" czyli góralska ciupaga z jej bogatym wystrojem była atrybutem bacy potwierdza się i po polskiej stronie. *
I jeszcze jedna uwaga luźna, wymagająca .rozważania - czy i o ile kółka przy
ciupagach, "fakoszach" czy "czakanach" są echem grzechotkowych
kijów pocisko-

* Na hali Pod Wołoszynem byłem świadkiem
linę wręczył starszemu juhasowi na pożegnanie

w 1949 r. jak baca schodząc w doswoją ciupagę·

�188

Sprawozdania

i recenzje

wych (Por. K. Moszyński, K.L.S.). Wprawdzie w literaturze
polskiej brak stwierdzenia istnienia takich kijów w Karpatach, ale w roku 1959 można je było widzie l'
u pasterzy (krów?) w drodze na Krywań.
Dobrze określone typologicznie "walaszki", "fakosze" i "czekany" uporządkował autor przestrzennie
a wyniki przedstawił na osobnej mapie. Trochę niepokoi,
dlaczego autor potraktował jednym znakiem "fakosze" i "czekany", czyżby zasięgi
obu typów pokrywały się wiernie.
W drugiej rozprawie opublikowanej w "Sborniku" rozszerza autor swoje zainteresowania,
szuka powiązań siekierek w słowiańskim materiale archeologicznym
i w materiale etnograficznym. Ale ostatecznie decyduje się na wiązanie małej "walaszki" raczej z pasterstwem wołoskim. W istocie wnioski obu prac pokrywają sic
z sobą i prowadzą do uogólnienia, że te typy wołoskich narzędzi są rozpowszechnione w dolinie Hronu, na Liptowie, Spiszu IMagurze.
Obie prace oparte na sumiennej analizie formy i funkcji zebranych faktów,
uporządkowane
chronologicznie i prz'estrzennie
doprowadziły autora do trafnych
rozwiązań - a mianowicie - prawidłowość w przemianach formy i funkcji i w powiązaniach etnicznych. Jest to chyba cenny punkt wyjścia do studiów nad ciupagami na północnym stoku Tatr i Karpat.
Józef

Dimitr Krandzalov,
sitatis Palackianae

Vala,,!

na

Ivlorave-rnateria!y,

Olomucensis,

Facultas

vrob!emy,

Philosophica,

metody.

Historica,

Gajcie

Acta Univer1963, s. 5-2\~.

Praca prof. Krandzalova
uzupełnia wyniki obszernej rozprawy tego autora.
wydanej przed ćwierćwiekiem 1, oraz późniejszych, pomniejszych
jego studiów'.
Autor przeprowadził
ponowną analizę zagadnienia
osadnictwa wołoskiego, ustosunkowując się do wyników badań z ostatnich dziesięcioleci.
Rozdział I (s. 5-10) ma charakter wstępu. Drugi rozdział (s. 11-48) przedstawia aktualny stan badań nad genezą języka i narodu rumuńskiego. Autor krytykuje nawroty do koncepcji autochtonizmu
elementu romańskiego
na północ od
Dunaju (E. Petrovici, C. Daicoviciu i in.), skłaniając się raczej do poglądu o jego
imigracji z obszarów Mezji. Zarazem przeprowadza
korektę własnych dawniejszych koncepcji, przyjmując, że przodkowie Rumunów zetknęli się z żywiołem slo··
wiańskim jeszcze przed VI w. n.e. Przychyla się dalej do poglądów, że języki romańskie, używane obecnie na Bałkanach (rumuński, meglenorumuński,
i in.) nie
są dialektami, ale wyłoniły drogą odrębnego rozwoju poszczególnych grup dawnego, zromanizowanego
osadnictwa tych okolic.
W rozdziale III (s. 49-59)
Autor przeprowadza
analizę literatury
dotyczącej
osadnictwa wołoskiego na Morawach. Podkreśla on że wielu badaczy identyfikuje
1.
.,

a

D.
K r 8. n d j
l a,
RHmunskc
vLivy
w Karr~(ltech sc =L'liistnim
:::fcteLem
k lWoravskemu Va',assku. Praha
1938.
Np.:
D.
Kra
n d
a l o v.
Znaczenie
i charakter
wpl'uwów
rumuńskich
w Karpatach
zachodnich
ze szczególnym
uwzględnieniem
Woloszczyznu
Morawskiej.
Pasterstwo
Tatr
i Podhala,
t. 5, Zakł. Nar. im. Ossolińskich,
1963, s. 165-232; t e n ~ e, Sur les methodes
de verification
de la nationalitees
Valaques-Vlaques
dans les Carpathes et &lt;lans les Balkans au moyen-i1ge d !'aide des noms de persannes. Slavische
Namenforschung:
Verbff.
des Institut
fur Slavistik
der Deutschen
Akademie
der Wissenschaften
zu Berlin,
nr 2:1
Berlin 1963, s. 216-222; t e n ż e Rumiinische
Einf!ilsse
in der slawischen H!rtenterminologie und Toponomast!k
in den Karpaten.
Zeitschrift
flir Slavistik,
Bd. X, Heft 3, Berlin
1965.

z

�Sprawozdania

i

reCCllzJe

189

niesłusznie nazwę: Wołosi z żywiołem etnicznym .rumuńskim. Jako jeden z głównych argumentów przytacza się rzekome wyrazy rumuńskie w terminologii pasterskiej zachodnich Karpat. Analizie filologicznej tych słów poświęcony jest rozdział IV
(s. 60-76). D. Krandzalov
wykazuje, że znaczna część tych przykładów
oparta
została na błędn€j etymologii. Stwierdza przy tym, że najwięcej wyrazów rumuńskich występuje w narzeczach ukraińskich
(powyżej stu), podczas gdy na obszarach Karpat zachodnich liczba ich nie przekracza 26.
Wnioski z tej analizy zamieszczono w rozdziale V. (s. 72-76). Autor stwierdza,
że rumuńska terminologia
pasterska przenoszona była na tereny Karpat zachodnich przez ludność słowiańską z terenów położonych dalej na wschód . .zywioł etnicznie rumuński nie przekroczył nigdy masowo rzeki Uh. Toteż określenie: "Valach", na Morawach nie oznaczało (zgodnie z pierwotnym znaczeniem) Rumuna, ale
pasterza górskiego.
Osobny rO'zdział VI (s. 77-126) poświęcony jest ocenom przedwojennej
pracy
D. Krandzalova. Autor przeprowadza
tutaj polemikę z recenzentami,
którą trudno
przytoczyć z powodu braku miejsca.
W rozdziale VII (s. 127-131) przeprowadzono
krytykę naj nowszych publikacji,
dotyczących osadnictwa na tzw. Morawskim
Walaszsku (R. Pavlik, J. Tvaruzek,
K. Papica i inn.). Zdaniem Autora powstawanie
osad następowało na tym terenie
w wyniku planowej akcji wielkiej własności.
Rozdział VIII (s. 132-156) dokonuje oceny ostatnich prac z zakresu etnografii
i językoznawstwa.
AutO'r kwestionuje
niektóre nowe ustalone wyrazy rumuńskie
w gwarze wołoskiej, jak np. "portasz" - który wywodzi się z hcińsko-węgierskiego te'rminu, oznaczającego "strażników wrót", czy też zestawienia nazw miejscowych zebrane przez P. Olteanu na Morawach i OTawie (s. 140). Recenzent pragnie
poświęcić więcej uwagi polemice D. Krandzalova
z badaczem polskim K. Dobrowolskim. Autor zarzuca mu słabą znajomość języka rumuńskiego,
przytaczając
szereg wyrazów podawanych przez K. Dobrowolskiego mylnie za rumuńskie.
Nalcżą tu słowa niewątpliwie
slowiańskiego pochodze::ia, jak: kuciu, vet (od: wieli).
kusyk
(nazwa barana' od kusy) syśka (od: szyszka), trestka - cybuch (od staropolskiej nazwy trzciny). Słowiańskie są również imiona: Bułas, Kaluch, Kila, Makula.
Kaldoń. W liczbie rzekomo rumuńskich wyrazów nie brak także słów pochodzenia
tureckiego (np. majdan, bazar, czardak itp.), czy niemieckiego (Bayer).
Autor stwierdza również, że formy chowu owiec, któr€ Dobrowolski poczytuje
za charakterystyczne
dla gospodarki rumuńskiej,
spotyka się również u innych
pasterskich lud6w Półwyspu Bałkańskiego
(s. 154). Zwraca także słusznie uwagę,
że poważniejsza
liczebnie imigracja
elementu rumuńskiego
na tereny Królestwa
Polskiego musiałaby znależć odzwierciedlenie
w żródłach, czego jednak brak.
Odrębny rozdział IX (s. 157-204) poświęcono analizie licznych prac J. Macurka
o kolonizacji wołoskiej w Karpatach zachodnich. Dopatrywał się on głównych przyczyn tego ruchu w "instynkcie wędrownym"
narodu rumuńskiego
oraz w przewrocie gospodarczym, jaki miał nastąpić w XVI w. w związku z przechodzeniem
do gospcdarki folwarcznej.
D. Krandzalov
odrzuca słusznie tezę o wędrownych
instynktach,
kwestionuje
również znaczenie rzekomego przewrotu
gospodarczego
w tym okresie. Należy zresztą mieć na uwadze, że początki kolonizacji wołoskiej
w Karpatach wschodnich przypadają
już na przełom XIV i XV w., kiedy trudno
mówić o problemie folwarków.
W dalszym ciągu D. Krandzalov wykazuje, że instytucja wojewodów wołoskich
nie wynikała z wyborów kolektywu wołoskiego, jak to ujmuje Macurek, lecz stanowiła wykładnik władzy feudalnej, podobnie jak sołtysi. Samo słowo wojewoda

�190

Sprawozdania

i recenzje

jest niewątpliwie
słowiańskiego pochodzenia i zostało przejęte przez Rumunów.
Autor kwestionuje też pogląd o rzekomo postępowym charakterze pasterskiej gospodarki Wołochów, skoro chów owiec był już szeroko rozpowszechniony w średniowieczu na ościennych obszarach przykarpackich.
ZdaniemD. Krandzalova kolonizacja wołoska wynikała raczej z biedy i rugów chłopskich, przeprowadzanych
w tym okresie przez feudałów. Prawo wołoskie było według niego mniej .korzystną
odmianą tz. ·prawa niemieckiego.
Rozdział X (s. 205-222) zajmuje się zagadnieniem
szałaśnictwa
wołoskiego.
Autor polemizuje z poglądami niektórych
etnografów (B. Kopczyńska-Jaworska,
J. Stika), którzy identyfi,kują Wołochów z Rumunami. Zwraca on uwagę, że koczowniczne formy pasterstwa górskiego nie łączyły się bynajmniej z etnicznym pochodzeniem pasterzy, natomiast były wynikiem ok'reślonych warunków klimatycznych,
gospodarczych itp. Przykładem
tego są np. koczownicze grupy tureckie (Juruci,
Karakaczani) bułgarskie, greckie, albańskie itp. Wyraża się .przy tym z uznaniem
o badaczu polskim S. Ber·ezowskim, który w jednej z ostatnich prac (1959 L) zajmował analogiczne stanowisko, wykazując wpływy środowiska geog.raficznego na
typ pasterstwa.
Ostatni rozdział XI (s. 223-238) zawiera podsumowanie wyników pracy. Autor
stwierdza raz jeszcze, że nie można liczyć się z poważniejszą migracją elementów
rumuńskich na tereny Karpat zachodnich. W tzw. kolonizacji wołoskiej uczestniczyły różne grupy etniczne, przy ·czym na za·chodnich obsza,rach jej zasięgu przeważała ludność miejscowa, lub uchodźcy słowaccy spod jarzma tureckiego. Badania
ostatnich lat 30 nie zwiększyły w poważniejszy sposób liczby znanych wyrazów
rumuńskich
używanych przez ludność podkarpacką.
Tzw. prawo wołoskie było
formą eksploatacji, stosowaną w ok,reślonych warunkach ekonomicznych, ale nie
wiązało się z pochodzeniem pasterzy. Dalsze badania zespołowe uczonych z krajów przykarpackich
mogą przyczynić się do wyjaśnienia różnych szczegółów tego
procesu.
Praca prof. D. Krandzalova jest wynikiem wieloletnich studiów autora i opiera
się na olbrzymim materiale źródłowym (w tym również załączone fotokopie). Chociaż tytuł jej wiąże się ściślej z Morawami, obejmuje ona całość zagadnienia kolonizacji wołoskiej. Wyborna znajomość literackiego i ludowego języka rumuńskiego,
jak również opanowanie języków słowiańskich, łaciny i niemieckiego, umożliwiła
Autorowi sprostowanie wielu fałszywych etymologii, ustalonych przez badaczy władających tylko niektórymi z tych języków. Tezy Autora, poparte licznymi przykładami winny znaleźć szerokie uznanie u specjalistów.
Niektóre sformułowania budzą pewnę zastrzeżenia. Tak np. D. Krandzalov dopatruje się jednej z głównych przyczyn kolonizacji wołoskiej na Morawach i Słowacji w zbiegostwie spod jarzma tureckiego. Niewątpliwie
czynnik ten musiał
odgrywać role, jednakże początki migracji wołoskich w Karpatach przypadają na
okres poprzedzający wielką ofensywę państwa Osmanów, stąd musiały istnieć i inne przyczyny. Autor zdaje się również przeceniać udział wielkiej własności feudalnej w organizowaniu
osadnictwa wołoskiego. Na teTenie państwa polskiego większość osad powstawało w k'rólewszczyznach, a nie w dobrach magnatów. Wydaje
się przy tym, że penetracja pasteTzy wołoskich miała częściowo charakter samo'rzutny, a dopiero po ich pojawieniu
się w słabo zaludnionych górach, zarządcy
dóbr zmierzali do ujęcia tego ruchu w jakieś normy organizacyjne i nałożenie na
przybyszów ciężarów na rzecz dworu.
Z drobnych uwag, należy stwierdzić, że urząd wojewody nie istnieje już w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej od reformy z 1950 r. utrzymała się tylko nazwa

�Sprawozdania

191

i recenzje

województwa.
Nazwisko Raska mogło być nietylko ukraińskiego
czy czeskiego
pochodzenia, ale i polskiego, jest to nazwa ptaka (s. 106). Nazwa miejscowa Trojanowice występuje również w Polsce. (s. 140). Należy sądzić, że wbrew przypuszczeniu Autora, dalsze badania mało dotąd wykorzystanych
źródeł polskich jak np.
akta wielkich dóbr ziemskich, akta grodzkie krakowskie i in. wyłoniłyby jeszcze
niektóre nieznane
wyrazy
pochodzenia
rumuńskiego,
używ·ane w terminologii
osadnictwa wołoskiego 3.
Kazimierz

Ślaski

J. Ostatnią

pozycję z tego zakresu stanowi praca D. Kra n d ź a l O v a, wygłoszona jako
referat na Kongresie Słowianoznawstwa w Salzburgu: Comment distinguer
des Slaves
la population romanisee dans les materiaux archeologiques des pays balcaniques. W tomie:
Congresus Historiae Slavicae Salisburgensis, 12-16 Julii 1963 (w druku).

OBERLAUSITZER FORSCHUNGEN. Beitrage zur Landesgeschichte.
Im Einvernehmen mit der historischen Komission bei der Sachsischen Akademie der Wissenschaften. Herausgegeben
von Martin Reuther. Koehler u. Amelang, Leipzig 1961,
s. 368, nlb. 3, ilustr.
Omawiana książka powstała jako księga pamiątkowa z okazji 25-lecia istnienia
Saskiego Archiwum Krajowego w Budziszynie (1933~1958) i poświęcona jest pamięci prof. dr Ryszarda Jechta (1858-1945), sekretarza
Górnołużyckiego Towarzystwa Naukowego, wybitnego archiwisty i historyka.
Oprócz krótkiej przedmowy Marcina Reuthera
księga pamiątkowa
obejmuje
prace 18 autorów. Spośród tych prac jedna zawiera historię a.rchiwum górnołużyckiego, trzy dotyczą Rysza.rda Jechta, pozostałe obejmują dość różnorodne zagadnienia opa-rte o liczne źródła historyczne (ponad tysiąc odsyłaczy źródłowych dokumentuje wnioski podawane przez autorów).
Więź etniczna Łużyczan wyrażała się na zewnątrz przede wszystkim odrębnością
języka i ubioru. Te dwa czynniki zadecydowały w głównej mierze o przetrwaniu
narodu łużyckiego. Ale poza zewnętrznymi
efektami więzi etnicznej istniały niewątpliwie głębsze przyczyny tej odrębności.
W jakim stopniu zbiór artykułów publikowanych
w Oberlausitzer Forschungen
potrafi pogłębić naszą wiedzę w tym zakresie?
Etnograf i historyk kultury zwróciłby uwagę szczególną na artykuły tych autorów, których rozważania ściślej wiążą się z problematyką
etnohistoryczną.
Artykułów etnograficznych
(w węższym tego słowa znaczeniu) właściwie brak - jednakże nagromadzony tu materiał historyczny daje znakomitą podbudowę naukową
dla różnych dociekań związanych z nowszą historią kultury łużyckiej.
Rozważania
B l a s c h k e ' g o i M e t s k a dotyczą zagadnień
związanych
z procesami osadniczymi i rezonansu, jaki te zjawiska wywoływały
w składzie
etnicznym Łużyc. MetSk rozpatruje
te zjawiska szukając
głębszej "podszewki",
która zaważyla na ogólnych procesach germanizacyjnych.
Druga grupa tematyczna - to artykuły
L e m p e r a i L e h m a n n a. Zawierają
one charakterystykę
sylwetki Adolfa Traugotta von Gersdorf (1744-1807) i jego zapisów w notatniku
podróżniczym
z Dolnych Łużyc. Na oddzielne wyróżnienie
zasługuje
sumienna
praca K u n z e ' g o o procesach zachodzących w 'różnych wsiach - przechodzenie
od zajęć rolniczych do zajęć rzemieślniczo-tkackich
(Vom Bauerndorf zum Weberdorf). Lektura
tekstów interesujących
badaczy kultury ludowej nie powinna być

�1!J2

Sprawozdania

., "ecenzje

zamknięta
wspomnianym
zestawem.
Warto np. sięgnąć do studium a Janie 01mi.itzerze, którego
dzieła plastyczne
dostarczają
cennych
asocjacji
nie tylko
dla historyka
sztuki. Przy tej sposobności reprodukowano
wytwory
plastyczne
z tego okresu nieoznaczone wyraźną metryczką, a brane pod uwagę jako domniemane dzieła Olmiitzera. Z nich naj ciekawsza jest niewątpliwie
drewniana
rzeźba
Chrystusa Frasobliwego (Ch7'istus in der Rast).
Wydaje się, że istotną zmianę w badaniach kultury narodu łużyckiego wyraża
pozornie drobny fakt - zastąpienie przez Niemców z NRD dotychczasowego określenia Wende, wendisch
na Sorbe, sorbisch. O ile dawniej nazywano "Wendami"
każde skupisko słowiańskie
stykające
się z elementem
niemieckim,
to ostatnio
wyraz Wende oznacza tylko słowiańskiego mieszkańca Łużyc; przyjęto jednak obecnie samookreślającą
nazwę Sorb z łuż. Serb (pol. Łużyczanin) - w odniesieniu zarówno do Górno- jak i Dolnołużyczan.
Niemiecki
"Drang na ch Osten", spychający
przez ostatnie
dziesięć wieków
ustawicznie
na wschód element słowiański, który był niszczony biologicznie bądż
też wynaradawiany,
nie zdołał zatrzeć ogromnej ilości śladów Słowiańszczyzny
na
obszarze leżącym na wschód od Łaby. Słowiańskie
relikty językowe w gwarach
wschodnioniemieckich,
dane toponomastyczne
i onomastyczne,
kształty osad, różne
elementy stroju ludowego itd. są zauważalne daleko na zachód i północ od terytorium rdzennych Łużyc. Warstwa słowiańs,ka zawsze występuje jako starsza, warstwa niemiecka - jako młodsza. Trzeba pamiętać o tym - o czym wspomina Blaschke - że pochodzące z czasów słowiańskich osiedla były rozbudowywane
i przebudowywane, dzięki czemu uzyskiwały wygląd niemiecki (... damit ein "deutschcs"
Aussehen

erhalten

haben").

Stopień natężenia procesów germanizacji na tych obszarach wiąże się niewątpliwie z faktem, że kolonizacja niemiecka już po XIII wieku odcięła element łużycki
od etnicznego pogranicza czeskiego, a w pięć wieków później rozerwała ostatecznie więź z etnicznym pograniczem
polskim. Niezależnie od tego nadwątlona
jest
więź etniczno-terytorialna
Łużyc Górnych i Łużyc Dolnych. Faktem jest również,
że Łużyczanie i Niemcy zamieszkują obszar mieszany pod względem narodowościowym żywioł słowiański nie tworzy obecnie na obszarze Łużyc bezwzględnej
przewagi statystycznej.
Kontakty językowe łużycko-polskie
istniały jeszcze na przełomie XVII i XVIII
wieku. Długo istniejąca styczność wskazywała na to, że wschodnie gwary dolno-łużyckie i pograniczne
gwary polsko-śląskie
łączyło wiele cech wspólnych. Sprawa
ta została szerzej omówiona w pracy Metska: Serbsko-polska
reena hranica
w 17
a 18 letsotku
(Historiski
letopis
II, 3, 1958), natomiast
w publikowanym
tu studium: Dic sorbische Be'Uolke7'ung in der Standesherrschoft
Kun'ifjsbriici-:
]i"r/ i'I re
Germanisierung,
potwierdza w przypisie 82, że obszar językowy łużycki stykał się
z obszarem językowym polskim (...bis zur damaIs noch IJestchenden wrbisch-polnischen Sprochgrenze
an der Pleiske und am Grieselschen
Forste im Kreise Crossen ...) jeszcze w początkach
XVIII wieku.
Najstarszym
zabytkiem kartograficźnym
podającym granice mowy sło""iańskiej
w Górnych Łużycach jest mapa Bartłomieja
Scultetusa
z 1593 roku. Granice jE;zykowe z tego okre·su .porównywane z granicami językowymi z 1886 r. (mapa opracowana przez E. Mukę) wykazują stosunko,wo niezbyt poważne ubytki terytorialne
na korzyść elementu niemieckiego
(przede wszystkim od strony zachodniej); materiał ten przedstawiony
został kartograficznie
na rycinie 4. Wersja urzc;dowa niemiecka nie potwierdzała
oczywiście tych danych, zawężając znacznie obszar o LEJności łużyckiej.

�Sprawozdania

193

i recenzje

Mechanizm procesów germanizacyjnych
ukazuje MetSk z dużą precyzją, opierając się o liczne dane źródłowo-statystyczne.
Przykładem
stały się dzieje baronii
Konigsbriick, leżącej w zachodniej
strefie granicznej
łużycko-niemieckiej,
częściowo obejmującej w XVI wieku dawny łużycki obszar językowy.
Nasilenie procesów germanizacyjnych,
jakie na Łużycach miały miejsce, zwłaszcza po wojnie trzydziestoletniej,
kiedy silne wyludnienie
było rekompensowane
elementem napływowym z dalszych części Niemiec - na terenie baronii Konigsbriick nie odegrało znaczniejszej roli. W ciągu XVII wieku stosunek między ludnością niemiecką a' łużycką nie ulegał większym zmianom (Łużyczanie stanowili
nie znaczną przewagę w baronii - z tym, że w m. Konigsbriick większość była
niemiecka, zaś na wsi blisko "!I ludności było pochodzenia słowiańskiego).
Stały
nacisk germanizacyjny
za pośrednictwem
kościoła protestanckiego
i szkoły wywierany w XVII i XVIII wieku zaczął w pewnym momencie przynosić rezultaty
aż nadto widoczne - oto już w XVIII wieku, a zwłaszcza w pierwszych dziesiątkach lat XIX w., zaczyna gwałiownie
gasnąć przewaga żywiołu słowiańskiego.
Oficjalne oświadczenia z 1800 r. wskazują jedynie dwie wsie, w których mieszkają
jeszcze Wenden. W połowie ub. wieku właściwie cała baronia Konigsbriick jest już
zgermanizowana.
Kościół i ~zkoła były podsta-wowym instrumentern
zwycięstwa
etnizmu niemieckiego (Die beiden Hauptmittd
der Germanisationspolitik
waren Kirche und Schule).

Skrótowo przedstawiony
przegląd ważniejszych materiałów
dzę, potrzebę sięgania do tej pozycji przy każdej poważniejszej
kultury narodu łużyckiego.

uzasadnia, jak sąpróbie studiowania
J erz·y Damrosz

A. Vinkevic, n. T. Dybowskij,

Osnovnyje

etapy

zizni

i dejatel.nosti.

Irkuck

1961,

59, 1 nlb.

Książka poświęcona Benedyktovii Dybowskiemu
(30. IV. 1833 30. 1. 1930),
jest streszczeniem
obszernej monografii
opracowanej
przez A. Winkiewicza
na
uzyskanie stopnia kandydata
nauk geograficznych.
Wydana w Irkucku staraniem
Bajkalskiego Oddziału Towarzystwa
Geograficznego
stnowi skromny dowód pamięci złożony polskiemu uczonemu, który podczas pobytu na Syberii prowadził pionierskie bad,mia nad fauną okolic jeziora Bajkał.
Fublikacja ta zawiera szereg oddzielnych ezęści poświęconych kolejnym etapom życia polskiego uczonego. Właśnie tak pomyślany układ pozwala zorientować
się dokładniej w zasługach B. Dybowsldego nad badaniami Syberii i jego konspiracyjnej działalności w okresie powstania styczniowego. Skazany na 12 lat katorgi
za uczestnictwo w pracach Rządu Narodowego już w grudniu 1864 r. znalazł się
we wsi Siwakowa nad rzeką Ingodą. Część pracy poświęcona omówieniu młodziel1czych lat B. Dybowskiego spędzonych początkowo w domu rodzinnym w Adamarynie (pow. Mińsk), a potem w mińskim gimnazjum
po ukończeniu
którego
zapisał się na studia uniwersyteckie
w Dorpacie, nie wnosi niczego nowego do
ogólnie znanej biografii tego wybitnego przyrodnika.
Jest to kompilacja opracowana na podstawie szeregu artykułów
i większych publikacji
z których spora
część jest powtórzeniem
powszechnie znanych faktów z jego życia i naukowej
działalności.
Już od pierwszych chwil pobytu na zesłaniu poświęca się B. Dybowski bada13 -

Lud,

t. 51, 1967

�194

Sprawozdania

i recenzje

niom faunistycznym, i jako chirurg niesie pomoc lekarską ludności tubylczej. Dzięki
swej naukowej
i humanitarnej
działalności pozyskuje względy urzędników
carskich, którzy umożliwiają mu przeniesienie się do Czyty, a następnie do Darasunia
powodując przez to znaczną ulgę w katordze. Przedstawiony
przez autora 12-letni
okres katorgi B. Dybowskiego zawiera pobieżną charakterystykę
jego prac badawczych nad florą i fauną Bajkału, które roz'począł już w roku 1868 po przeniesieniu
się do Kułtuku - wsi leżącej w okolicach tego jeziora. B. Dybowski wzbogacił
nauki przyrodnicze szeregiem cennych prac specjalistycznych
i przyczynków, które
w bardzo małym stopniu cytuje autor recenzowanej książki.
Badania faunistyczne prowadzone przez B. Dybowskiego na Dalekim Wschodzie
wspólnie z W. Godlewskim i M. Jankowskim
to ważny rozdział w jego życiu,
a udział w naukowej ekspedycji gen. Skołkowa, to nie tylko zwiedzenie okolic
Syberii wzdłuż Amuru i Ussuri ale jednocześnie badania ichtiologiczno-ornitologiczne.
Pomimo wielu nieistotnych szczegółów zamieszczonych w pierwszej części pracy
uszły uwadze autora fakty o wiele większym znaczeniu. A. Winkiewicz pomija
całkowicie półtoraroczny
pobyt B. Dybowskiego w kraju po powrocie z zesłania
(od sierpnia 1877 do końca grudnia 1878 r.). Okres ten to szukanie zatrudnienia
gwarantującego
mu możliwości rozwoju badań naukowych - którego jako darwinista nie mógł znaleźć. Zroilumiał wtedy B. Dybowski, że w kraju nie ma dla niego
miejsca, gdzie mógłby pracować równie twórC'.Zo jak na Syberii, czyni więc starania o wyjazd na Kamczatkę. Korzystając
z poparcia i pomocy finansowej Rosyjskiego Towarzystwa
Geograficznego otrzymuje
posadę lekarza okręgowego na
Kamczatce, i tam przez 4 lata (1879-1883) prowadzi badania naukowe.
B. Dybowski nie poprzestaje
na wypełnianiu
obowiązków
lekarskich,
lecz
z własnej inicjatywy prowadzi odkrywcze prace badawcze. Oddany bezgranicznie
działalności humanitarnej
nie zaniedbuje
jednak prowadzenia
badań naukowych
stanowiących właściwy cel wyjazdu na Kamczatkę, gromadzi materiał zoologiczny,
i jako lekarz przebywający
stale wśród ludności tubylczej czyni szereg trafnych
spostrzeżeń z zakresu etnografii, zbiera zabytki kultury materialnej,
materiał językowy i antropologiczny.
Sprawy te uszły prawie całkowicie uwadze A. Winkiewicza, a przecież stanowią one ważny rozdział w działalności naukowo-badawczej
B. Dybowskiego.
Zebrany przez niego materiał
słownikowy
posłużył Ignacemu
Radlińskiemu
do opracowania
"Słownika narzeczy ludów kamczackich", a zabytki
etnograficzne
przywiezione z Kamczatki stanowią cenny materiał pozwalający poznać dokładniej kulturę jej tubylców 1. Zasługą B. Dybowskiego jest fakt sprowadzenia na Wyspy Komando'rskie
renifera,
na Wyspę Beringa konia i renifera,
a na Kamczatkę kóz i królików. Trudno w krótkim streszczeniu podać wszystkie
zasługi B. Dybowskiego na polu nauk przyrodniczych oraz ocenić jego wkład w badania nad ludami Syberii. Stąd też w książce A. Winkiewicza - wydanej staraniem Towarzystwa
Geograficznego
w Irkucku znalazły się tylko najważniejsze
wzmianki o zasługach polskiego badacza, i to szczególnie w dziedzinie zoologii,
ornitologii i ichtiologii. Jego dOfQbek naukowy z zakresu etnografii jest nikły, ale
zasługi w dziedzinie dostarczonego etnografom materiału terenowego są naprawdę
wielkie.
1. R a d l i ń s k i Ignacy, Słowniki
nm'zeczy
Ludów
kamczackich. Ze zbiorów B. Dybowskiego, wyd. Polska Akademia Umiejętności. Wydział Filologiczny. Rozprawy. Seria II,
Kraków 1892-1895.
Zabytki te znajdują się obecnie w Muzeum Etnograficznym w Krakowie oraz W Muzeum
Narodowym - Kraków.

�Sprawozdania

195

i recenzje

Recenzowanej książki nie można uwazac za pełne źródło informacyjne
o pracy
naukowej działalności B. Dybowskiego. Jej braki stają się szczególnie rażące gdy
weźmiemy pod uwagę dokumentację
naukową przedstawionych
przez autora faktów. Niejednolity
system przypisów wprowadza
chaos oraz zmniejsza wartość
opracowania i podważa zaufanie w stosunku do autora monografii. Trudno uważać
większą część usterek w przypisach za błędy korektorskie. Sam autor stosuje zapis
niekonsekwentnic
zmniejszając przez to 'wartość podawanych przez siebie faktów.
I tak na str. 41 autor cytując obszerny urywek z książki B. Dybowskiego podaje
w przypisie: "Praca Dybowskiego o Kamczatce i Syberii", ale już na str. 43 podając cytat z tej samej książki wyjaśnia w przypisie nr 1 "Praca a Syberii i Kamczatce". Na str. 15 autor powołuje się na książkę B. Dybowskiego podając w przypisie nr 1 "B. 1. Dybowski - O Syberii i Kamczatce. Kraków 1912 r.". Również
i w tym wypadku brak jest strony z której pochodzi cytowana wiadomość, a cały
zapis bibliograficzny
jest mylnie sporządzony 2. Przy sześciokrotnym
cytowaniu
urywków z tej książki autor w ogóle nie podaje strony z której one pochodzą,
istnieje więc przypuszczenie czy korzystał z oryginału, czy też opierał się na wyjątkach z innej pracy rosyjskiej, które jeszcze na początkach
XX stulecia
nie
zawsze podawały strony, z których pochodził cytowany tekst. Brak ten powtarza
się w odniesieniu do literatury polskiej, również na str. 51 w przypisie nr 1 autor
wymienia pracę J. Domaniewskiego ("Benedykt Dybowski", Warszawa 1954 r.) jednak nie podaje strony z której pochodzi przytoczona wiadomość. W większości
wypadków niemal wszystkie przypisy podane są mylnie, braki te dotyczą zarówno
niedokładności w zapisie tytułu, jak i niejednolitości
systemu bibliograficznego.
Tylko niektóre cytowane przez autora prace w języku rosyjskim posiadają poprawny zapis i wolne są od wspomnianych usterek. W sumie książka A. Winkiewicza jako popularne przedstawienie
wkładu B. Dybowskiego w badania nad Syberią jest pożyteczna i stanowi pracę w której uwzględniono całe jego życie prawie
ze wszystkimi przejawami badań naukowych i humanitarnej
działalności.
Autoni

A. L. Cekanowskij,
~tatji o ego naucnoj

Sbornik
raboti!.

neopubUkovannych

Kniznoje

Irkuckoje

materialow

Izdatelstwo

A.

Kuczyński

L. Cekanovskogo

1962, s. 363, 1 nlb.

Analiza dorobku naukowego polskiego zesłańca na Sybir Aleksandra
Czekanowskiego (1830-1876)
nie znalazła dotąd oceny w literaturze polskiej *. Rozproszone po licznych czasopismach drobne artykuły i wspomnienia nie stanowią wyczerpującego opracowania przedstawiającego
jego dorobek naukowy, na który złożyło
się wiele lat syberyjskiego zesłania, a potem praca w instytutach naukowych. Tak
jak wielu innych współczesnych mu zesłańców prowadził A. Czekanowski pionierskie badania nad geologią północno-wschodniej
Syberii, ale poczynił również szereg
trafnych spostrzeżeń z zakresu języka i kultury jej tubylców.
Uznając wartość prac badawczych A. Czekanowskiego Syberyjski Oddział Aka2. Powinno
być D Y b O w s k i B., O Sybery!
i Kamczatce,
Część I, Podróż z Warszawy na Kamczatkę,
Kraków
1912.
* Artykuły
o A. P. Czekanowskim
r02Jproszone
po iicznych
czasopismach
ograniczają
się
w znacznym
stopniu
do podania
jego
biografii
z pobieżną
charakterystyką
syberyjskich
badań
naukowych.
Napisane
w oparciu
o nieliczną
literaturę
są jej ogólnym
streszczeniem
i nie wnoszą
niczego
nowego
d,o dZiejów
poznania
i historii
badań
Syberii
przez
polskich
zesłańców.

�196

Sprawozdania

i recenzje

demii Nauk ZSRR wydał w 1963 r. obszerny zbiór jego dotychczas niepublikowanych artykułów i mniejszych opracowań, a recenzowana książka, która ukazała
się dzięki staraniom Instytutu Geografii Syberii i Dalekiego Wschodu Syberyjskiego
Oddziału AN - ZSRR stanowi jedyną pracę, w której znalazła miejsce wnikliwa
ocena badań polskiego uczonego.
Książka obejmu}e zbiór artykułów
omawiających
najważniejsze
etapy życia
oraz oceniających wartość prac badawczych A. Czekanowskiego. Zebrane w jedną
całość listy i sprawozdania
z naukowych wypraw, urywki wspomnień innych zesłańców tworzą ciekawą pracę rozszerzajc1cą wiedzę o zasługach Polaków nad badaniami Syberii. Z książki tej dowiadujemy
się, że A. Czekanowski wywiezion,'
na Sybir za udział w powstaniu 1863 r. przez 12-letni okres zsyłki prowadził intensywne prace badawcze odkrywając szereg dalekich regionów nieznanych zupełnie
współczesnym
przyrodnikom
rosyjskim. Na pamiątkę tych odkryć nazwano jego
imieniem góry leżące w międzyrzeczu Leny i Olenioka. Wlaśnie ocenie tych badali
naukowych i geograficznych odkryć poświęcona jest pierwsza część recenzowanej
książki nosząca tytuł - "Znaczenie prac naukowych A. Czekanowskiego"
(str. 857). W części tej scharakteryzowano
badania geologiczne A. Czekanowskiego P!'owadzone w pierwszych latach zesłania na obszarach przybajkalskich
ora '. .ie'~o
późniejsze eksploracje na obszarze północno-wschodniej
Syberii. Północno-wschodnia ekspedycja, którą odbył on w latach 1873-1875 zapewniła mu szeroki roz.głos
i naukową sławę. Bogaty materiał kartograficzny
stanowiący jej rezultat pozwolił
dokładniej poznać i otworzył drogę innym badaczom w dorzecz.a rzek Leny. Olenioka, Dolnej i Górnej Tunguski. A. Czekanowski prowadząc geologiczne prace
badawcze na terenie Syberii interesował się również dziejami jE'j pOll1ania. W czasie ostatniej wyprawy na pólnoc odnalazł groby rosyjskich badaczy północnej drogi
morskiej
małżonków
Proncziszczowów,
którzy zginęli w połowic XVITI w.
O etnograficznych
badaniach
A. Czekanowskiego
oraz o zehranych przez niego
materiałach,
nie wiele posiadamy wiadomości w literaturze
polskiej. Przedstawieniem tego dorobku oraz jego oceną zajmuje się na stronach 47---54 recenzowanej
książki
M. Wasilewic
(Etnografićeskie
nabljudenija
i lingwistićeskie
zapis i
A. L. Cekanowskogo).
Etnograficzne
spostrzeżenia
A. Czekanowskiego
pGczynione
szczególnie nad grupą ludności tunguskiej stanowią cenny wkład do szerpgu innych
prac z tego okresu. Jako wnikliwy eksplorator
ustalił on, że Ewenkowic 7. okolic
jeziora Suringda
i Ekongda przechodzili w okresie letniego sezonu łowieckiego
w rejony górnego biegu rzeki Oleniok, a ich współplemieńcy z okolic Dolnej T,l!lguski docierali nie tylko do Olenioka, ale dalej na północ aż do wybrzeży Oceanu
Lodowatego. Ciekawe są również jego informacje
o comiesięcznych tan,ach. na
które zjeżdżali się Ewenkowie
z różnych rejonów Syberii. Targi te .,tanowiły
ważny element w życiu społecznym tej grupy etnicznej, która wykazywala
silne
poczucie odrębności narodowej oraz świadoma byla własnej więzi mi:;dzyplemiennej. Wiadomości podane przez A. Czekanowskiego stanowią ważny material źródlowy do zagadnienia tradycyjnej
kultury Ewenków. Jego spostrzeżenia z zakresu
etnografii Ewenków z okolic dorzecza Olenioka traklują
o wpływie J"kutów na
ich kulturę. O zależności tej dowiadujemy siG również z nowszej literatury
etnograficznej, potwierdzającej
trafne spostrzeżenia A. Czekanowskiego.
Polski uczony podczas swych terenowych eksploracji korzystał w dużej mierze
z usług przewodników rekrutujących
się z Ewenków. W ten sposób zebrał on liczny
materiał językowy, który posłużył A. Schiefnerowi l do opracowania malego slow2. S c h i e f n e r A., Alexander
gegeben von A. Schiefner.,
BulI.

CZeka1l01J.Jski's

Ac. Sc.,

Tungusisclles

Worterverzcichniss

t. XXIV, 1878, s. 89-146.

Herau3~

�Sprawozdania

197

i recenzje

nika tunguskiego. Słownik ten pozwala uchwycić zmiany językowe, które zaszły
w okresie ostatnich stu lat pod wpływem przemieszania
się dialektów właściwych
poszczególnym grupom tunguskim koczującym na obszarze północno-wsch.
Syberii.
Druga część książki poświęcona
jest omówieniu
spuścizny
rękopiśmienne.i
A. Czekanowskiego - "Nieopublikowane
materiały A. L. Czekanowskiego - prace,
dzienniki, listy", (str. 5'8-254).
Autorzy poszczególnych
opracowań
składających
się na tę część pracy zebrali bogaty materiał archiwalny,
odkrywający
wiele ciekawych szczegółów z życia polskich
podróżników
zesłańców
politycznych
(3. Czerski, B. Dybowski).
Książkę zamykają
urywki wspomnień "Wspomnienia
o A. L. Czekanowskim", (str. 255-316)
charakteryzujące
działalność naukową polskiego zesłańca, są
to wyciągi z prac B. Dybowskiego, który przebywając
na zesłaniu często kontaktował się z A. Czekanowskim podczas jego pobytu w Irkucku.
.
Wspomnienia te pisane również ręką zesłańca z roku 1863 zawierają właściwą
ocenę jego prac i charakterystykę
naukowej działalności,
na powtórzenie
której
czekano po raz drugi około stu lat.
Zbiorowe
wydawnictwo
a A. Czekanowskim
wykonane
pod kierunkiem
S. W. Obrucziewa wnosi wiele nowych szczegółów do zagadnienia polskich badań
nad Syberią. Problem ten wciąż czeka na opracowanie.
Zestawiony
na końcu
książki wykaz zwierząt i roślin kopalnych oraz współcześnie rosnących nazwanych
jego imieniem pozwala jeszcze dokładniej zorientować się w naukowych zasługach
polskiego zesłańca - powszechnie znanego i cenionego badacza na polu geologii
i etnografii Syberii.
Zestawiona na końcu bibliografia prac A. Czekanowskiego obejmuje 38 pozycji;
prace powstałe w oparciu a zebrane przez niego materiał - 36 tytułów; wykaz
bibliografii poświęconej
omówieniu życia i naukowych
zasług obejmuje
łącznie
150 pozycji.
Tak ciekawa w treści książka zasługiwała
jednak na większe wydanie niż
20CO egzemplarzy,
a jej niewątpliwą
zaletą jest to, że zawiera dużo treściwego
materiału, który jeśli nie w całości to przynajmniej
w części powinien być spopularpowany
przez literaturę
polską.
Antoni

so \I. f Y',

KA 'A ETNOGRAFIA.

Akademija

Nauk ZSRR, Moskwa

Kuczyński.

1964, z. 1.

Fierwszy numer rocznika otwiera w roku VII Międzynarodowego
Kongresu
Nau. /\]l;lopologicznych
i Etnograficznych,
artykuł redakcyjny poświęcony owemu
z,a7.lcwi - ,.:Vlir,(jzynaroGowe forum antropologów
i etnografów"
(s. 3-5).
Obok
sprawozdania
z przebiegu przygotowań organizacyjnych
znajdujemy
w nim inforlT:,~cje o prot-1ematyce wystąpiei'l przygotowywanych
na zjazd przez uczonych radzić'ckich i z innych krajów socjalistycznych.
Godny zainteresowania,
również
tela '. w o:·.resie po!wngresowym,
jest zamieszczony w artykule wykaz zagadnień,
woo ó: :"tÓ:':. l h, zLianiem redakcji, rozgorzeją w toku obrad gorące dyskusje,
V, (.,:ls·'ej CZl;ści zeszytu opublikowano
szereg prac, spośród których wiele poświt COI'C" i: jest problematyce
terenów pozaradzieckich.
Cbszerny dział "Materiałów i badań z etnografii i antropologii ZSRR" zapełniaj,! artykuły: D. Ch. Karmyszewej
i E. M. Pieszczieriewej
"Materiały z etnograficznych badań nad Tadżykami gór Nuratyńskich"
(s. 6-21),
M. S. Szichariewa

�198

Sprawozdania

i recenzje

"Wesele u wiejskiej ludności Kubania" (s. 22-33) i B. K. Gardanowa "Gościnność.
związki przyjaźni i patronat u Czerkiesów w XVIII pierwszej połowie XIX
wieku".
Dużą wartość przedstawia przede wszystkim artykuł pierwszy, pióra doskonałych znawczyń i dł·ugoletnich badaczek radzieckich terenów Azji Środkowej, stanowiący wstępny zarys monografii etnograficznej
tadżyckiej enklawy na obszarze
tureckojęzycznym.
Podjęte badania posiadają duże znaczenie m. in. dla rozważań
etnogenetycznych,
specjalnie interesujących
na tym terenie inwazji plemion tureckich na ziemie zamieszkałe przez ludy iranojęzyczne. Warto wspomnieć, że jedną
z pierwszych badaczek Tadżyków z gór Nuratyńskich była Polka, Antonina Pisarczyk, od wielu lat kierująca Oddziałem Etnografii Instytutu Historii, Archeologii
i Etnografii A. N. Tadżyckiej SRR w Duszanbe.
W dziale przeznaczonym na materiały i studia, dotyczące terenów pozaradzieckich opublikowano prace: M. N. Morozowej, "Skandynawskie
mieszkanie chłopskie" (s. 60--72), L. A. Fajnberga,
"Niektóre cechy gospodarki współczesnej nieindiańskiej ludności Amazonii" (s. 73--80) i A. B. Lietniewa, "Nowe we wsi malijskiej" (s. 81-88). Wszystkie one posiadają dużą wartość informacyjną. Materiały
z własnych badań terenowych w dziale tym spożytkowane zostały jednakże jedynie
w ostatnim artykule o problemach wiejskich w Republice Mali.
Walory rzetelnej informacji posiada również artykuł N. A. Krasnowskiej, "Do
zagadnienia etnogenezy Retoromanów" (s. 89-101), wypełniający dział "Zagadnienia
etnogenezy, paleoetnografii
i etnografii historycznej". Dla etnografów zajmujących
się historią etnografii interesujący będzie artykuł słowackiego uczonego J. Horaka,
"P. J. Szafafik i słowiańska literatura ludowa" (s. 102-111), zamieszczony w dziale
publikującym
materiały doty·czące dziejów etnografii i antropologii. W kolejnym
dziale "Ludy świata - materiały informacyjne" ogłoszono artykuł A. A. Biernowa
"Ludność wyspy Timor" (s. 112-126) a w dziale "Komunikaty" artykuły N. A. Dwornikowa "Rosyjskie i ukraińskie
tradycje w odzieży ludności dorzecza Kubania
(koniec XIX - początek XX w.)" (s. 127-132) i P. W. Komina "Pół roku w Zachodnim Irianie" (s. 133-143).
Końcowe działy czasopisma: "Kronika" i "Per:sonalia" przynoszą notatki: "Folklor i etnografia na V Międzynarodowym ,zjeź~zie slawistów", "Sztuka ludowa na
I Indyjskiej Narodowej Wystawie w Moskwie", "Nowa kolekcja papua ska z Zachodniego Irianu w Muzeum Antropologii i Etnografii A. N. ZSRR", "Jubileusz
prof. L L Potiechina" oraz nekrolog S. L Gabijewa, zasłużonego badacza ludów
Dagestanu. Numer zamyka dział krytyki i bibliografii zawierający kilka recenzji
zarówno prac radzieckich, jak i spoza ZSRR.
Zbigniew

Jasicwicz

S. I. Bruk (red.), Cislennost' i Tasse\enie narodov mira, Izdatelstvo Akademii
SSSR, Moskva 1962, ss. 483. N. S. Apecenko, S. I. Bruk, Atlas na-rodov mira,
telstvo Akademii Nauk SSSR, Moskva 1964, ss. J.84.

Nauk
Izda-

Powyższe prace zostały przygotowane przez Instytut Etnografii im. N. N. Mikłucho-Makłaja.
Pierwsza ukazała się w serii wydawniczej "Narody Mira", natomiast Atlas, jakkolwiek ukazał się oddzielnie, dzięki dobrze wykonanym mapom
i przejrzystym
zestawieniom tabelarycznym,
jest jej dobrym uzupełnieniem.
W przedmowach autorzy podkreślają, że prace te są przeznaczone dla etnografów, historyków, językoznawców, geografów, nauczycieli w szkołach wyż,zych

�Sprawozdania

199

i recenzje

i średnich, dla lektorów, kierowników i uczestników seminanow
oświatowych itp.
Zdaniem autorów prace te mają służyć pomocą w opracowywaniu różnych naukowych problemów w dziedzinie etnografii i nauk pokrewnych.
Rozprawa Cislennost'
i ras selenie narodov
mira
składa się z trzech części.
W części wstępnej autorzy charakteryzują
krótko procesy kształtowania
się świadomości etnicznej w zależności od warunków społecznych i gospodarczych, ukazują
ich złożoność i zmienność w czasie. Za podstawowe kryterium wyodrębniania
grup
etnicznych tj. plemion i narodów autorzy przyjmują
język, jakkolwiek
niekiedy
odstępują od tej zasady. Przy okazji ostro krytykują
próby powiązania określonych rodzin językowych z typami antropologicznymi,
które przedsięwziął J. Bartholomew 1. Autorzy są bowiem zdania, że "pierwsze społeczności -' plemiona były jednorodne pod względem rasowym, jednakże w drodze dalszego rozwoju
społeczno-gospodarczego,
gdy więzi plemienne
wywodzące
się z pokrewieństwa
ustąpiły miejsca więziom terytorialnym,
grupy ludzi różnych ras zaczęły łączyć
się i mieszać między sobą". Nie stając w obronie poglądów J. Bartholomew warto
zauważyć, że chyba nigdy nie uda się bezspornie udowodnić prawdziwości sądów
zawartych w powyższej cytacie, tak samo jak morganowskie
hipotezy o stadium
promiskuityzmu
w rozwoju ludzkości.
W drugiej części rozprawy omówiono ,szczegółowo skład etniczny, w sensie
przynależności językowej, państw poszczególnych kontynentów .W tekście zamieszczono 249 tablic. Na część trzecią składają się tablice statystyczne przedstawiające
liczebność narodów i ich rozsiedlenie w poszczególnych krajach. Na końcu pracy
umieszczono indeks grup etnicznych omawianych w pracy oraz bibliografię.
Na s. 96 autorzy piszą o narodzie polskim sredi etnograficeskich
grupp kotorago vyd'elajutsa
kasuby i mazury. Na następnych
stronach (s. 104, 106, 116) używają określenia Polaki
(vklucaja
mazurov
i kasubov).
To samo powtarza
się
w Atlasie narodov mira. Na obszarze Polski wyróżnia się dialekty: kaszubskie,
wielkopolskie, kujawsko-kociewskie,
malborsko-warmińskie,
mazowieckie, śląskie,
małopolskie oraz dialekt centralny i słowiński. Tak więc sformułowanie
polaki
(vklucaja
mazurov
i Kasubov) sugeruje wyrażną odrębność Mazurów i Kaszubów
od pozostałych Polaków, co nie ma pokrycia w rzeczywistości.
Autorzy opracowując zagadnienie klasyfikacji języków i ich granic na świecie
i opierając się w większości przypadków na gotowych opracowaniach
syntetycznych, niejednokrotnie
spotykali się w swej pracy z różnymi rozwiązaniami
tych
samych problemów. I tak na przykład zagadnienie klasyfikacji
języków tubylców
australijskich
opracowywali
ostatnio m. in. A. Capell 2 T. Milewski 3 i C. Loukotka 4. Każdy z tych autorów doszedł do odmiennych wyników. W tym miejscu
nasuwa się pytanie: dlaczego zreferowano pogląd Capella a pominięto rozwiązanie
Milewskiego, cytowanego w tej pracy przy innej okazji. W omawianej rozprawie
nie uwzględniono wspomnianej pracy C. Loukotki, w której omawia on problem
języków papuas kich na Nowej Gwinei i w Australii w oparciu o analizę leksykostatyczną, dokonaną uprzednio przez T. Milewskiego 5. Analiza ta wykazała istnie·

1 J. Bartholomew,
Oxford Economic
2 A.
Capell,
The Clasification
of
"Oceania"
t. X, zesz. 3-4, 1940.
3 T. Milewski,
-Kraków,
1948.
4 C. Loukolka,
s. 19-83.
5 T. Milewski,

Zarys

językoznawstwa

Classification
op.

cit.

Atlas, wyd. VIII, Oxford
1937.
languages
in
North
and North
ogólnego,

des Langues

"Prace

Papoues.

etnologiczne"

t.

"LinguaPosnaniensis"

West
I, cz.

Australia,
II,
t.

LublinVI,

1957,

�200

Sprawozdania

i

recenzje

nie języków papuaskich
na znacznej części Terytorium
Północnego i w północno-zachodnim Queenslandzie.
Atlas narodov
mira
składa się z ao-u map obrazujących
stosunki etniczne,
w sensie językowych, i gęstość zaludnienia na określonych obszarach świata obok
map: politycznej, językowej i antropologicznej.
Atlas uzupełniają
szczegółowe dane
statystyczne
dotyczące
poszczególnych
krajów
i terytoriów,
podano też ustrój,
liczbę mieszkańców,
powierzchnię
kraju, gęstość zaludnienia,
stolicę i liczbę jej
mieszkal'lców, zaopatrzono w daty dane zamieszczone w tabelach. Nadto w Atlasie
zamieszczono teksty i tablice dotyczące: ogólnych danych o zaludnieniu kuli ziemskiej, ras, języków, religii, składu etnicznego ludności całej kuli ziemskiej ora7.
poszczególnych krajów, liczebności i rozmieszczenia grup etnicznych w poszczególnych krajach
i częściach świata oraz indeks ludów zamieszczonych
na mapach
Atlasu
(w języku rosyjskim i angielskim).
Kartogramy
są opracowane techniką płaszczyznową, linearną i punktową równocześnie. Dużą zaletą pracy jest podanie na mapach aktualnych
granic politycznych, co stwarza dogodne warunki do prześledzenia problemu, jak dalece granice
państw pokrywają się z zasięgami grup etnicznych. Najbardziej
szczegółowo opracowali autorzy terytorium
ZSRR oraz środkowej
i południowej
Azji. Pozostałe
części świata, jakkolwiek
poświęcono im proporcjonalnie
mniej skartowań, zostały
w całości objęte niniejszym Atlasem.
Posługiwanie się Atlasem nieco utrudnia fakt, że prawie wszystkie skartowania
zbyt dokładnie odpowiadają
swoim tytułom. I tak np. Mapa Sojuza Sovetskich
Socialisticeskich
Respublik
(s. 10-11) obejmuje jedynie te grupy etniczne które
wchodzą w skład ZSRR, natomiast na jeszcze widocznych na tej mapie terytoriach
sąsiednich brak zasięgów grup etnicznych; dla znacznej części Europy środkowej
i zachodniej widocznej jeszcze na tej mapie grupy etniczne są podane dopiero na
stronach 36-37.
Do niektórych map wkradło się kilka drobnych błędów natury formalnej. I tak
na mapie zatytułowanej
Narody Zarubieznoj
Evropy
(s. 36-37) Arumuni są oznaczeni kolorem sepiowym w Grecji oraz w Albanii, podczas gdy "V Serbii w trójkącie utworzonym
przez Dunaj, Morawę i Timosz Arumunów oznaczono l':olor~r:l
jasnozielonym.
Na mapie Narody Avstralii
(s. 1l(1) tubylcy australijscy
i osadnicy
ze Słowenii i Chorwacji zostali oznaczeni nieomal identycznym
znakiem, co powoduje, że w wielu wypadkach
trudno mieć pewność którą grupę etniczną przedstawia dany znak.
Druga grupa uwag dotyczy strony merytorycznej.
Zajmijmy się dla przykładu
skartowaniami
dotyczącymi
Australii
i Oceanii. otóż JVIelanezyjczycy nie tworzą
tak dużych skupisk ludności przy ujściu rzeki Fly oraz na części wybrzeża Nowej
Gwinei leżącej naprzeciw wyspy Saibai, aby oznaczać ich jednolitą szrafurq (mapa
Narody Melanezii
na s. 111). Wiadomo także, że mieszkal1cY Melanezji we wschodniej części Nowej Gwinei tj. na wschód od gó;' Ow£'n Stanley'a
tworz8, wraz
z Papuasami
tzw. Grupę Massim G. Fakt ten należałoby zaznaczyć szrafurą mieszomą·
Mieszkańcy po&lt;;zczególnych obszarów lVIelane7.ji różnią się między sobą znacznie
pod wzglC'dem kultury, a więc i języka, i to w znacznie większym stopniu niż
1Dbylr:y JVIikrone7.ii i Polinezji. Jednakże wyodrębnione
w Atlasie grupy etniczne:
Melanezyjczycy
Nowej Gwinei, Melanezyjczycy
Archipelagu
Bismarcka,
lV[elaneCiPOf. choćby
pracę
C. G. Seligrnana,
bridge
1910 oraz
artykuł
A. C. Haddona,
"The .Tournal of the Royal Anthropological

The

Melanesians

Miqrations

Institute"

of

of

Culture;

t. L, 1920.

British
in

New
British

Guinea,
New

Cd

m-

Guinea.

�Sprawo zda nia

201

i recenzje

zyjczycy Wysp Salomona, Melanezyjczycy
Wysp Santa Cruz itp. mają pokrycie
naj prawdopodobniej
tylko w terminologii geograficznej. Te same uwagi odnoszą się
się do skartowań grup etnicznych na obszarze Polinezji i Mikronezji (s. 112) oraz
do mapy Narody AvstraLii i Okeanii na s. 107.
Pomimo wymienionych usterek Atlas narodov mira jest opracowany dla celów
popularno-naukowych
bardzo dobrze. To samo można po·wiedzieć o tomie Cislennost' i rasselenie narodov mira. Z obydwu prac niejednokrotnie
korzystać będzie
zawodowy etnograf, gdyż brak w Polsce wielu opracowań na których oparli się
autorzy omawianych wyżej pozycji.
Zygmunt

Klodnicki

AZJA I AFRYKA SIEWODNIA. Jeżemiesiacznyj
naucznyj i obszczestwienno-politiczeskij żurnal Instituta Azji i Instituta Afryki Akademii Nauk SSSR Moskwa,
196;3, nr 6 i 12.
Wydawany przez 2 Instytuty: Narodów Azji i Afryki AN - ZSRR popularno-naukowy miesięcznik "Azja i Afryka Dzisiaj" poświc;cony jest co prawda aktualnym problemom
społeczno-politycznym
i kulturalnym
krajów
afro-azjatyckich,
jednakże w interpretacji
wydarzeń politycznych podkreśla się bardzo często udział
faktów natury etnicznej. Znajdują
one swój wy.raz między innymi w artykule
zatytułowanym
"Kongo i losy Afryki"
(nr 6, s. 3---6), którego autor, W. K ud r i a w c e w, omawia znaczenie dokonujących
się w tym kraju wydarzeń
na
dekolonizację obszarów ościennych. Kongo znajduje się w geograficznym
centrum
Afryki i dlatego zachodzące tam procesy i wydarzenia wywrą - zdaniem autora mniejszy lub większy wpływ na losy krajów sąsiednich. Tym bardziej, że państwo
to znajduje się na politycznej granicy między zespołem niepodległych krajów afrykańskich i "białym imperium"
złożonym z Republiki
Południowo-Afrykańskiej,
Angolii i Mozambiku oraz Federacji
Rodezji i Niassy. Znaczenie Konga jako
amortyzatora
między niepodległą częścią Af.ryki a "białym imperium" stale wzrasta. Państwa kolonialne pragną więc za wszelką cenę zapobiec politycznej jedności
i społecznej stabilizacji
Konga. Główny środek w realizacji swego celu upatrują
one w federacyjnej
formie ustroju państwowego,
dzięki której można by osłabić
znaczenie władzy centralnej.
Wyrazem realizacji
tych dążeń jest rozdrobnienie
kraju na liczne jednostki terytorialno-administracyjne,
co sprzyja wzniecaniu wa§ni
i sporów międzyplemiennych
i utrudnia
tym samym proces formowania
siC; narodu kongolańskiego z jednolitym systemem władzy politycznej.
Próby forsowania i narzucania
federacyjnej
zasady ustroju polityczno-administracyjnego w konstytucjach
wyzwalających
się i walczących o suwerenność p,l)~stwową ludów afrykańskich
omawia ten sam autor w artykule pi. "Konstytucyjne
zakusy kolonizatorów"
(nr 12, s. 5-9). Jako podloże do realizacji lansowanej koncepcji federalizmu wykorzystuje
się, jego zdaniem, zróżnicowaną. strukturę etniczną
krajów afrykańskich.
Zróżnicowanie
to stanowi niewątpliwie
element dezintegracyjny, bowiem "liczne plemiona nie zjednoczyły się jeszcze w naród" i dlatego
"federalizm może tylko zahamować budowanie zjednoczonego
państwa z silnym
ekonomicznym podłożem (...). W większości państw afrykańskich
federalizm sprzyja
rozpalaniu waśni międzyplemiennych,
tendencjom separastycznym,
strzeże wpływów
warstwy feudalnej, osłabia niezależność młodego państwa w stosunku do dawnej,
imperialistycznej
metropolii...".
Jednym z pierwszych krajów, które padły ofiarą federacyjnych
tendencji jest

�202

Sprawozdania

i recenzje

Nigeria ,największe
(około 50-milionowe) państwo afrykaóskie,
dysponujące
ponadto olbrzymimi bogactwami naturalnymi.
Jest ono jednak silnie osłabione, gdyż
wedle konstytucji "feudalna północ oddzielona została od południa i wschodu autonomii, zachowujących
jeszcze średniowieczne
przeżytki, .które szybko można by
zlikwidować w warunkach
jednego, zcentralizowanego
państwa ...". Szczególnie jaskrawy przykład "uprawomocnienia"
podziału kraju stanowi konstytucja Ugandy,
opraCOwana jeszcze przed przyznaniem jej niepodległości. W myśl tego dokumentu
Uganda składa się z królestw Buganda, Ankole, Bunioro, Toro, Terytoriów Busonga oraz 11 rejonów administracyjnych:
Aczoli, Bugisu, Bukedi, Karamodża, Kigezi, Lango, Madi, Sebei, Teso, Rejonu Zachodniego Nilu i Terytorium
Mbale.
Każde z pięciu królestw posiada swoją radę ministrów i zgromadzenie ustawodawcze. Rozdrobnienie to nie wystarczyło jednakże Anglikom i dlatego pozostawili
temu młodemu państwu s·pór między królestwami Buganda i Bunioro wokół przynależności księstw Buijaga i Bugaugadzi, który to spór grozi w każdej chwili niebezpieczeństwem wybuchu wojny domowej.
Podobny, choć w nieco innym wariancie, eksperyment
z federalizacją
próbowali kolonizatorzy
angielscy powtórzyć w Kenii. Wykorzystując
fakt, że przywódcy kenijskiego
ruchu narodowo-wyzwoleńczego
.przeżywali chwilowy kryzys
w orientacji politycznej, władze angielskie usiłowały narzucić Kenii konstytucję
opartą na szerokiej autonomii jej siedmiu prowincji. Projekt takiej konstytucji
zaproponowano w roku 1952, w chwili, gdy z kierującej
ruchem wyzwoleńczym
partii J. Kenyatty: Afrykański
Narodowy Związek Kenii (KANU) odeszła frakcyjna, popierająca regionalizm, grupa, która utworzyła wkrótce Afrykańską Partię
Narodową.
Rozłam ten wzmocnił na pewien czas Afrykański
Związek Kenii
(KADU), będący główną ostoją i propagatorem
idei federalizacji.
Przywódcy tej partii utrzymywali,
iż zasada regionalizmu konieczna jest dla
ochrony interesów 48 grup etnicznych zamieszkujących
Kenię. Dla podtrzymania
swego autorytetu liderzy KADU twierdzili, że Afrykański Narodowy Związek Kenii
reprezentuje
jedynie interesy dwóch największych plemion: Luo i Kikuju, podczas
gdy ich partia reprezentuje
Ma,sajów i plemiona im pokrewne. Przywódcy Afrykańskiego Związku Kenii zagrozili nawet, iż w wypadku uchwalenia konstytucji
uznającej centralizację państwa, utworzą oni samodzielną republikę z rejonów zaludnionych przez plemiona, które reprezentują.
Z tego też względu - pisze Kudriacew - z'rozumiałąstaje
się uporczywość, jaką przejawiła kenijska delegacja
rządowa z Kenyattą na londyńskiej konferencji dla rozpatrzenia konstytucji. Kenyatta, biorąc pod uwagę przyszłość niepodległego 'państwa, nalegał na taką konstytucję, która umocniła by jego centralną władzę i jedność, likwidowała regionalizm prowadzący
nieuchronnie
do separatyzmu
prowincji ze wszystkimi wynikającymi stąd następstwami
dla rozwoju kraju.
W zakończeniu swych uwag o zgubnych skutkach federalnej koncepcji ustroju
państwowego
autor przypomina
wydarzenia
w Algierii, gdzie przy poparciu rodzimych elementów feudalnych, Francuzi próbowali wykorzystać strukturę etniczną i klasową dla dokonania podziału kraju i zachowania w nim swoich wpływów.
"Fakty dowodzą - dokumentuje autor artykułu - że kolonizatorzy francuscy kładli
stawkę na separatyzm w Alg.ier-ze, .gdzie również istnieje zróżnicowanie plemienne i feudalne. Tak zwana opozycja kabylska i jej partia (...) Front Sił Socjalistycznych próbowała osłabić jedność państwa algierskiego znanymi metodami separatyzmu, bazując na tym, iż Kabylia zamieszkała jest przez Berberów różniących się
od, stanowiących
większość ludności kraju, Arabów językiem, obyczajami i tradycją"·

�Sprawozdania

203

i l"eCenzje

Ten sam problem
integracji
narodowej
omawia
na przykładzie
Indonezji
M. Mitrofanow w artykule zatytułowanym
"Jedność w mnogości" (nr 6, s. 13-15).
Autor stwierdza, że etniczne grupy Indonezji mimo, iż należą do jednej rodziny
malajskiej, różnią się jednak między sobą tak istotnymi w rozwoju etnicznej świadomości elementami jak język i obyczaje, a także stopniem rozwoju i cechami antropologicznymi.
Zróżnicowanie
to jest, według Mitrofanowa,
rezultatem
odmiennych dróg i warunków
rozwoju społeczno-historycznego,
w jakich formowały się
poszczególne ludy. Tak więc współcześni Balijczycy to w głównej mierze potomkowie Jawajczyków,
którzy przesiedlili się na Bali kilkaset lat temu, zachowując
dawną religię i kulturę.
Słabe jednakże
kontakty
między wyspami
Indonezji
w okresie panowania
holenderskiego,
odmienne warunki
rozwoju Bali i Jawy
oraz różnice w wierzeniach
religijnych,
które na wschodzie posiadają
o wiele
większe znaczenie niż w Europie, wszystko to doprowadziło do stopniowej między
nimi izolacji.
ZróŻJlicowanie etniczne Indonezji zręcznie wykorzysty,wali
holenderscy kolonizatorzy, aby ,przedłużyć tam swoje panowanie.
Stosując wypróbowaną
zasadę
"dziel i rządź" Holendrzy niejednokrotnie
podejmowali
próby przeciwstawiania
sobie poszczególnych ludów. Przykładem
może być podany przez autora artykułu
fakt wykorzystania
nawróconych
na chrześcijaństwo
mieszkańców wyspy Ambon
w zdławieniu powstania muzułmanów na innych wyspach. Przejawem tych samych
tendencji była rebelia w roku 1950, w wyniku której pozostająca na służbie kolonizatorów feudalna warstwa Ambonu i wysp ościennych ogłosiła marionetkową
Republikę Wysp Południowo-Mo1uskich.
Innym przykładem poróżnienia ludów Indonezji może być wywołanie w roku 1952, z inspiracji USA i HolandH, antyrepublikańskiego powstania na Sumatrze i Sulawezi skierowanego przeciw Jawajczykom.
Trudno się więc dziwić, że rząd Indonezji jest - jak stwierdza
Mitrofanow
bardzo czuły na wszelkie przejawy
prowincjonalizmu
i partykularyzmu,
które
osłabiają jedność kraju.
Krzysztof

Carleton S. Coon, The ongll1 of races. "Borzoi
York 1962, s. 724, ryc. 84, map 13, fot. 32.

Books",

Zielnica

A. A. Knopf,

New York

C. S. C o o n należy do wybitnych
antropologów
amerykańskich
doby dzisiejszej. Znane są wśród fachowców jego dzieła "Historia człowieka" (The story
of man, 1954, 1962) oraz "Siedem stanowiisk jaskiniowych"
(The seven caves, 1957).
Ostatnie syntetyczne
dzieło dotyczy zagadnienia
pochodzenia
ras (The origin
of
races, 1962), a więc dotyczy spraw ważnych nie tylko z punktu widzenia biologii
ale także nauk społecznych. Całość obejmuje
13 rozdziałów tekstu, kilkadziesiąt
stron przypisów i objaśnień, skorowidze i bardzo obszerną bibliografię (z polskich
autorów uwzględnił tylko L. Krzywickiego i E. Lotha).
W pierwszych
6 rozdziałach
znajdujemy
materiały
cenne dla ewolucyjnego
poglądu na antropogenezę. Autor omawia kolejno niektóre czynniki ewolucji wynikające z procesu przystosowania
do środowiska i przeprowadza
ciekawą dyskusję
adaptacji społecznej. Ponadto daje przegląd rzędu Primates
i precyzuje miejsce
człowieka w systemie zoologicznym. Osobny rozdzial poświęca kopalnym formom
najwyższych
Naczelnych
i form przedludzkich
oraz wczesnoludzkich.
Ta część
dzieła - objętościowo obejmująca jedną trzecią tekstu - nie budzi najmniej.szych
zastrzeżeń i daje doskonale skonstruowaną
współczesną syntezę problemu antropogenezy i rasogenezy.

�204

SpTawozdania

i Tecenzje

Pozostałe
rozdziały,
czyli -większość dzieła, nasuwają
wątpliwości
a nawet
sprzeciwy. Coon jest wyraźnie oczarowany tezą Franciszka Weidenreicha o równoległym rozwoju poszczególnych ras łudzkich, skrajnie polifiletycznie w niezależnych
liniach rozwojowych. Takie tezy stanowią od dawna pożądaną podstawę wszelkich
doktryn rasistowskich.
Ponadto brak im wszełkiego udokumentowania
pałeontologicznego.
Trzydzieści lat temu F. We i d e n r e i c h na podstawie badań szczątków istot
wczesnoludzkich
z kręgu Sinanthropus
w Pekinie, wysunął koncepcję, że większość
dzisiejszych ras ewoluowała z regionalnie zróżnicowanych form kopalnych Człowiekowatych na szczeblu Pithecanthropus
(wg obecnej terminologii
Homo erectus).
Weidenreich opierał się na analizie anatomicznej
i uderzyła go wielka rozmaitość
morfologiczna
form kopalnych.
Koncepcje
Weidenreicha
są do dziś izolowane,
nigdzie nie przyjęto ich ,pozytywnie. Przyznając
temu uczonemu wybitne zasługi
w dziedzinie anatomii porówna,wczej Naczelnych, koncepcje dotyczące raso genezy
powszechnie odrzucono. Dodać należy, że Weidenreich publikował w czasopismach
ściśłe fachowych i nie popularyzował
wszystkich swych koncepcji.
Coon podjął tezy Weidenreicha. Aby swą postawę tym bardziej podkreślić dedykował nawet całą swą książkę pamięci wielkiego anatoma. Poszedł jednak dalej
od swego poprzednika.
Coon głosi nie tyłko skrajny polifiletyzm
ale dodaje ponadto, że różne populacje w różnych okresach czasu dochodziły do poziomu Homo
sapiens. Jedne odłamy ludzkości stały się w pełni rozumne jeszcze w głębi epoki
lodowej, ·inne do dnia dzisiejszego trwają na etapie neandertalskim
czy bodaj
nawet Pithecanthropus
(Homo erectus).
Im później jakaś populacja
osiąga etap
"sapiensowy", tym bardziej jest upośledzona wobec tych, którzy od wielu pokoleń
reprezentują
ten etap.
Jakkolwiek
należy uczonemu
gwarantować
wolność hipotez, to z drugiej
strony należy też oczekiwać od niego pełnego poczucia odpowiedzialności.
Twierdzenie, że istnieją
biologiczne skale wyższości i niższości między ludźmi, jest
zbyt doniosłe, aby je można głosić bez uzasadnienia.
Kategorycznie
trzeba stwierdzić, że w książce Coona takiego uzasadnienia
nie znajdujemy.
Sprawa jest tym
bardziej doniosła, że Coon podjął tak ryzykowne tezy i ogłosił je w dziele przeznaczonym nie tylko dla grona fachowców ale dla szerokich rzesz czytelników.
Syntetyczna
książka Coona o rasogenezie
jest publikacją
raczej popularną,
którą bez trudności może czytać każdy mający średnie wykształcenie.
Dlatego te?
przy lekturze
tego dzieła nasuwa się mimowoli podejrzenie,
że autor realizuje
tu jakieś "zamówienie społeczne" natury politycznej.
Coon usiłuje swe tezy podbudować argumentacją
naukową. Wprowadza nowe
wskaźniki antropologiczne,
szczególnie wskaźnik wydatności twarzowej mierzonej
dla grzbietu nosa i zębodołów. Ponadto analizuje cechy uzębienia. Stwierdzić należy, że wskaźniki te nie są wystarczająco
diagnostyczne. Coon starając się udowodnić "archaiczność"
wielu dzisiejszych ras ludzkich bierze pod uwagę pewne
tylko grupy populacji, które odpowiadają
jego koncepcjom, ignorując po prostu
inne leżące między nimi.
Joseph B. B i l' d s e 11, dawny współpracownik
Coona, w pracy ogłoszonej
w 1963 w Review o Biology (vol. 38 no 2) wykazał bardzo dobitnie, że proponowane -przez Coona wskaźniki wydatności twarzowej i eeehy morfologiczne uzqbienia
zachodzą na siebie i krzyżują się u rozmaitych
przedstawicieli
tej samej populacji. Nic więc dziwnego, że linie ewolucyjne wykreślane przez CODna dla pOSl~:Z€gólnych regionalnych linii rozwojowych od Homo erectus do ras dzisiejszych okazują się niesłuszne. Są to pomysły powziqte apriorycznie,
do których autor stara

�Sprawozdania

205

i recenzje

siG dorabiać weryfikację w oparciu o dane anatomiczne. Te dane są jednak zupełnie
zawodne i brak im diagnostyczności.
W ten sposób błędne koło zamyka się.
Pomijając wymowę polityczną książki Coona, która niestety może w fatalny
sposób podbudować tezy rasistów amerykańskich,
wypada się także zająć pozytywnymi stronami pracy. Ciekawe wydaje się nowe ujęcie systematyki
rasowej człowieka. Coon wyró;i:nia aż pięć "wielkich ras" czy odmian ludzkich. W zakresie odmiany białej (nazywanej przez niego kaukazoidalną)
i odmiany żółtej (mongoloidalnej) nie wprowadza żadnych daleko idących nowości. Co do odmiany czarnej natomiast proponuje
zupełny przewrót
dotychczasowych
ujęć. Afrykę subsaharyjslq
dzieli na Kongoidów (Negra i Negrillo dżungli tropikalnej)
i na Kapoidów (Buszmeni i Hotentoci południowej
Afryki). Osobną grupę rasowe: stanowią
według
Coona Australoidzi. Zalicza do niej poza autochtonami
Australii i Melanezji także
różne czarne populacje' poJuclniowo wschodniej Azji. Jak wiadomo znakomita większość autorów uważa odmianę czarną za jedną calość, w której wyróżniają sic, jak
w każciej innej odmianie, różne wyspecjalizowane
podgrupy czy rasy. Na koncepcje
Coona zapewne alllropologo\vie się nie zgodz:ł. Z taką samą racją można by rozbijać również odmian,: bialą czy żółtą. Tabe postępowani&lt;~ nie miałoby jednak
uzasadnienia. Niewatpliwie wobec nasuwających
się tu zagadnień povvstaje zadanie
na przyszłość: opracowclDi(' metod, za pomocą których daloby się pokrewieńshva
mierzyć i oceniać. \V paleontologii wyodrębnia się pokrewne rodzaje systematycznI'
(qeneroj
metodami
morfologicznymi.
"V przypadku
badań paleoantropologi'2znych
trzeba wykryć ró;i:nice rasowe w obn;bie jednego gatunku (species). Ponieważ mamy
do dyspozycji wyłącznie materiały kostne i to fl-agmentaryczne,
zadanie sbje się
szczególnie trudne.
Może na zakończenie warto dać krótki zarys dzisiejszych poglądów na rasogenez€;. Większość autorów zgodnie zalicza aktualne odmiany i rasy ludzkie do :iednego gatunku biologicznego Homo sapiens. Zróżnicowanie
dzisiejszej ludzkości powstalo około 100 tysięcy lat temu w póż'l:,-m plejstocenie.
Tr?y olLliC"_1:, H01ll')
sapiens (żółta, biała i czarna) powstały monofiletycznie
z jednorodnej formy ancestralnej i zaczęły się rozpnestrzeniać
po obszarze Starego Świata w późnym plejstocenie wchłaniając
i spychając marginalne
formy człowiekowatych
(np. zachodnio
europejskich Neandertalczyków).
W tym ujęciu tkwi głębokie podkreślenie biologicznej równoważności wszystkich aktualnych
form ludzkich. Na tej zasadniczej tezie
można dopuścić pewne dodatkowe koncepcje nawet w pewnym sensie nawiązujące
do koncepcji Weidenreicha.
Podczas ruchów migracyjnych
przodkowie dzisiejszych
ras spotykali i wchlaniali pewne czynniki genetyczne (geny) pochodzące od marginalnych, reliktowych populacji, które napotykali na swej drodze i z którymi się
krzyżowali. Dlatego można nawet przyjąć pewną słabą gen€tyczną domieszkę pochodząCe) od formy Pithecanthropus
wśród populacji Australii i Nowej Gwinei, od
Sinanthropus
u współczesnej odmiany żółtej, formy neandertalskiej
u białych Europejczyków i formy rodezyjskiej
(też neandertaloidalnej)
u afrykańskich
Murzynów.
Wielu autorów np. B i r d s ,e II przyjmuje
to za zupełnie prawdopodobne.
Taka
teza byłaby do przyjęcia. Należy żałować, że Coon w swej książce, opracowanej
zresztą niezwykle
starannie
z ogromnym
warsztatem
metodycznym,
zeszedł na
wyraźne bezdroża tendencji
rasistowskich.
Dla fachowych
antropologów
książka
Coona ma mimo wszystko ogromną wartość. W żadnej innej publikacji
nie ma
tak wyc.zerpująco zestawionych materiałów pomiarowych jak w pracy Coona. Wobec
rozproszenia danych biometrycznych
wśród wielu szczegółowych monografii takie
zebranie materiałów
liczbowych stanowi ogromne ułatwienie
dla dalszych prac_
Wanda

Stęślicka

�206

Sprawozdania

CAHIERS

FRAN&lt;;AIS D'ANTHROPOLOGIE.

i recenzje

Paris

1964, r. II, nr 1.

Pierwszy zeszyt drugiego rocznika CahicTs FTanc;ais 1964 o rozmiarach 23 stron
in 4 zawiera trzy artykuły rozmaitej treści.
J. B e 11 i n - M i 11 e r o n rozważa problematykę
filozoficzną dotyczącą perspektyw antropologicznych
w dzisiejszym kryzysie świadomości (POTtee anthropoLogiquc de La crise actuelle
de La connaissancc,
ss. 3-9). Współczesny świat cechuje
rozkwit techniki i przewartościowanie
wartości, zarazem upada kurcząca się coraz
więcej rodzina. W tej sytuacji człowiek jest osamotniony i wytrącony
z normy.
Autor sądzi, że antropologia mogłaby zbilansować dotychczasową historię ludzkości
od prapoczątków
naszego gatunku i stworzyć nową syntezę dającą oparcie dla
błądzącego człowieka. Antropologia
polska ostatniego
dwudziestolecia
jest ściśle
związana z biologią. Niemniej kontakty z socjologią, psychologią i innymi naukami
humanistycznymi
aktualizują
zagadnienia
filozoficzne,
z tego względu artykuł
Bellin-Millerona
może obudzić pewne zainteresowanie.
Druga z kolei pozycja dotyczy terenowych prac wykopaliskowych
w dolinie
Sommy w 1955' r., jej autorem jest J. L. B a u d e t, profesor archeologii w Ecole
d'Anthropologie
w Paryżu (Campagnes de fouiUes dans La Somme en 1955, ss. 11-·
18). Pozyskano wówczas współpracę ks .. prof. H. Breuil'a i stosownie do jego wskazówek przeprowadzono
bardzo intensywne badania. Dla określenia stratygrafii wykorzy.stano najnowocześniejsze
metody geologiczne. Przejrzyście
wykonany
wykres orientuje w miejscu prowadzenia wykopalisk. Uzyskano bogate materiały archeologiczne od dolnego plejstocenu
do końca epoki lodowej. Reprezentowane
są
narzędzia klaktońskie,
aszelskie oraz lewaluasko-mustierskie.
Precyzyjne
metody
stosowane podczas eksploracji badanych stanowisk nad Sommą pozwoliły stwierdzić
nieprzerwaną
ciągłość zamieszkania tych okolic od dolnego plejstocenu począwszy.
Uzyskano całą "gamę archeologiczną" według określenia autora, mimo że zjawiska
mrozowe nieraz zakłócały pierwotne położenie materiałów archeologicznych. Pewne
zdziwienie budzi jedynie fakt, że sprawozdanie
z przeprowadzonych
badań terenowych ogłasza się w 10 lat po ich zakoń·czeniu.
Trzeci artykuł ma zupełnie odmienny charakter. Autorem jest lekarz pułkownik
A. C. B e n i t t e, kierownik pracowni fizjologicznej wojskowej
służby zdrowia.
Publikacja
dotyczy przystosowania
człowieka do warunków
życia podziemnego
(Adaptation
de L'homme aux necessites de La vie souteTTaine, ss. 19-23). Rozwój
przemysłu, zwłaszcza zaś górnictwa od dawna zmusza tysiące ludzi do przebywania
pod ziemią. Dochodzi zagrożenie atomowe, które być może spowoduje długotrwałe
przebywanie w podziemnych osiedlach. Autor analizuje warunki panujące w grotach i tunelach, szczególnie w pomieszczeniach metro, omawiając kolejno temperaturę, wilgotność, ciemność i wentylację. Przy tej okazji daje wiele ciekawych informacji
dotyczących
życia jaskiniowego
ludzi plejstoceńskich,
których ciężkie
warunki epoki lodowej zmuszały do wejścia pod ziemię. Przytacza także pewne
przykłady fauny jaskiniowej,
ale bez podania szc.zegółów. Ostateczne wnioski są
tego rodzaju, że człowiek dzisiejszy mógłby się stać troglodytą, gdyby konieczność
do tego zmusiła. Warunki pod ziemią nie są wprawdzie normalne dla ludzi, jednak inteligencja
sprawia, że nawet w najmniej sprzyjających
warunkach
zewnętrznych
mOże człowiek stosując zdobycze techniki stworzyć możliwe warunki
egzystencji. Perspektywa
ta nie jest jednak szczególnie nęcąca.
0

Wanda

StęśLicka

�Sprawozdania

i recenzje

207

THE ANTHROPOLOGY OF FRANZ BOAS. Essays on the Centennial of his Birth.
Edited by Walter Goldschmidt. Sponsoring Editors A. L. Kroeber, Robert H. Lowie - The American Anthropologist, Vol. 61, No.5, Memoir No. 89, October, 1959,
The American Anthropological Association. - str.
VII + 165.
Omawiana tu książka została wydana dla uczczenia stulecia urodzin Franciszka
(Franza) B o a s a (1858-1942), wielkiego etnologa amerykańskiego
pochodzenia niemieckiego, profesora antropologii
kulturalnej
na Uniwersytecie
Columbia
(New
York). Po Przedmowie A. L. Kroebera (ss. V-VII)
i Wstępie W. Goldschmidta
(s. 1-3) następuje dziesięć artykułów, które charakteryzują
różne aspekty działalności Boasa. Artykuł 1. Wpływy w czasie lat kształtowania się (InfLuences during
the Formative
Years), przez C. Kluckhohn
i O. Prufera (s. 4-28) charakteryzuje
atmosferę intelektualną,
w której wyrastał Boas i podkreśla wpływ, jaki wywarli
na niego A. v. Humboldt, K. Ritter, Theobald Fischer, Bastian i G. Fechner. Artykuł 2. Terminowanie u Boasa (Apprenticeship
Under Boas), przez Margaretę
Mead
(s. 29-45) poświęcony jest jego działalności pedagogicznej na Uniwersytecie
Columbia. Artykuł 3. "Historia naturalna"
Boasa w zestawieniu
z metodą terenową (Boas' "Natural
History"
Approach
to Field Method), przez Mariana Smitha
(s. 46-60) charakteryzuje
metodę badań terenowych Boasa. Artykuł 4. Zrozumienie
Kwakiutlów (The Understanding
of the KwakiutL),
przez Helenę Codere (s. 61-75)
przedstawia pogląd Boasa na istotę kultury. Artykuł 5. Wkład Boasa w poznanie
ludzkiego wzrostu i postaci (Boas' Contributions
to KnowLedge of Human Growth
and Form), przez J. M. Tanner (s. 76-111) referuje wyniki badań Boasa w zakresie antropologii fizycznej. Artykuł 6. Boas jako statystyk
(Boas as Statistician),
przez W. W. Howels (s. 112-116) omawia metody statystyki matematycznej
stosowane przez Boasa w jego badaniach z zakresu antropologii fizycznej. Artykuł 7.
Boas o ceramice i stratygrafii
(Boas Sorbe Cej'{Imica y Estratigrafia)
po hiszpańsku - reszta książki po angielsku), przez Manuel Gamio (s. 117-118) omawia
prace wykopaliskowe
Boasa w dolinie Meksyku. Artykuł 8. Folklor (FolkLore),
przez Melville Jacobs (s. 119-138) charakteryzuje
Boasa jako zbieracza, wydawcę
i badacza opowiadań Indian. Artykuł 9. Pogląd Boasa na znaczenie gramatyczne
(Boas' View of GramaticaL
Meaning), przez Romana Jakobsona (s. 139-145) przed··
stawia poglądy Boasa na język. Wreszcie artykuł
10. Kilka ważnych elementów
w spadku po nim (Some CentraL Klements
in the Legacy),
przez Leslie Spier
(s. 146-155) daje pogląd na całość dorobku wielkiego u.czonego.
Wyraz angielski anthropoLogy nie ma dokładnego odpowiednika w języku polskim. Oznacza on, zgodnie z etymologią, naukę o człowieku obejmującą zarówno jego
stronę fizyczną jak i duchową. Tak pojmował ją również Boas, czego dowodzi choćby tytuł jednego z jego głównych dzieł "Rasa, język i kultura" (Race, Language
and Culture,
1940). Boas uprawiał, a poniekąd i stworzył, naukę, która swym zazakresem odpowiada naszej antropologii (nauce o ciele człowieka jako podłożu zjawisk społecznych), językoznawstwu i etnologii (nauce o kulturze ludowej i kulturze
ludów egzotycznych). Na tym założeniu opierają się jego dzieła "Anthropologia
ogólna" (GeneraL Anthropology,
1938) i "Umysłowość człowieka pierwotnego"
(The
Mind of Primitive
Man, 1938). Dla nas jednak Boa,s jest przede wszystkim wielkim
etnologiem, potem językoznawcą, a dopiero na trzecim miejscu antropologiem w naszym tego słowa znaczeniu. Zajmiemy się więc najprzód jego poglądami na kulturę, potem na język, aby przejść z kolei do jego badań nad ciałem człowieka. Ten
przegląd wyników prac analitycznych zawartych w recenzowanej książce zamkniemy ogólną charakterystyką
dorobku Boasa, przedstawieniem
poglądu na cechy

�208

Sprawozdania

i

recenzje

wspólne łączące zjawiska kultury, języka i rasy. Zanim jednak do tego przejdziemy musimy powiedzieć kilka słów o badaniach terenowych Boasa, które dostarczyły mu materiału do szerszych uogólnień.
Pole obserwacji Boasa w zakresie etnologii i językoznawstwa,
a w pewnym
stopniu także antropologii fizycznej, było ściśle ograniczone. Obejmowało ono ludność tubylczą (Eskimosów i Indian) północnych i północnozachodnich
wybrzeży
Ameryki. Badał on plemiona Eskimosów żyjące na Grenlandii i w Ziemi Baffina,
szczepy Tlingit na południowych wybrzeżach Alaski, Haida na Archipelagu Królowej Karoliny, Tsimshian w Kolumbii Brytyjskiej,
trzy grupy etniczne wyspy
Vancouver: Nootka, Kwakiutl i Bella Bella, oraz plemiona zamieszkujące sąsiednie
wybrzeża lądu stałego, które należą obecnie głównie do stanu Washington, a mianowicie Quileute, Bella Coola, Kutenai, nadbrzeżne szczepy Salish i Chinook nad
dolnym biegiem rzeki Columbia. Z tych wszystkich plemion naj silniejsze zainteresowanie wzbudzał u Boasa szczep Kwakiutl, który badał on przez 57 lat od r. 1885
aż do swej śmierci w r. 1942. Pragnienie zrozumienia Kwakiutlów było największą
pasją jego życia.
Najcharakterystyczniejszą
cechą pn'lc Boasa nad Kwakiutlarni
i innymi plemionami wybrzeży północno-zachodnich
jest podkreślenie
symbolicznego aspektu
kultury.
W pracach tych dotycz,~cych zarówno poszczególnych
plemion jak
traktujących
porównawczo całe wybrzeże północno-zachodnie
-- zajmuje się Boas
przede wszystkim mitologią językiem, sztuką i rytuałem. Ponieważ wszelka kultura ludzka może być określona jako działanie symboliczne, przeto podział na kulturę materialną
i niematerialną
nie ma istotnego znaczenia. Niektóre aspekty
kultury, jak organizacja społeczna i ekonomiczna, muszą być umieszczane pomiędzy
dziedziną materialną
i niematerialną,
inne jak technika nie mogą być przydzielane wyłącznie do dziedziny materialnej,
jeszcze inne wreszcie jak mity, język
i sztuka mogą być najlepiej zrozumiane jako systemy symboliczne. Boas pragnął
zrozumieć życie umysłowe Kwakiut!ów jako refleks ich kultury. Z drugiej strony
jednak najrozmaitsze
wytwory kultury pojmował on jako refleks życia umysłowego ich tworców. I tak w pracy "Nazwy geograficzne Indian z plemienia Kwakiut!" (GeographicaL
Names
Of the KwakiuU
Indi.ans,
1934) podkreśla
on, że
"nazwy geograficzne są wyrazem umysłowego charakteru
każdego ludu i każdej epoki, a charakter
ten odzwierciedla
życie kulturalne
plemienia i jej linię
rozwojową wspólną całej prowincji kulturowej".
Interesując
się specjalnie człowiekiem prymilywnym,
BOd,: ,twierdz&lt;), 7e dana
grupa etniczna jest niższa. od innych nie z pO\'lodu odzi0Clziczone.i niższości lecz
z tego powodu, że warunki jej życia były bardziej ·statyczne niż tzw. ludów cywilizowanych. Różnica istniejąca w poziomie kulturalnym
grup etnicznych jest wynikiem specyfiki ich historii i wyposażenia
przez tradycję kulturową.
,,Isf.nieją
pewne prawa, które rządzą rozwojem kultury" - stwierdza Boas - "a naszym
zadaniem jest wykrycie tych praw. Przedmiotem naszych badal1 jest ustalenie procesów, dzięki którym rozwijały się pewne stadia kultury. Zwyczaj lub wierzenie
samo w sobie nie jest ostatecznym celem badań. Chcemy poznać przyczyny, dla
których dany zwyczaj lub wierzenie istnieje - innymi słowy chcemy ustalić historię ich rozwoju ... s.zczegółowe studia zwyczajów w ich stosunku do całości kultury
plemienia i w związku z badaniami ich geograficznego rozprzestrzenienia
na obszarze sąsiednich plemion daje nam prawie zawsze środki do określenia z dużą dokładnością przyczyn historycznych,
które umożliwiły ukształtowanie
się badanego
zwyczaju oraz tego procesu psychicznego, który odegrał zasadniczą rolG w jego
rozwoju". Z tego wynika, że procesy psychiczne, które stworzyły kult.urę były

�Sprawozdania

recenzje

209

uwarunkowane przez przyczyny historyczne. Mity i opowiadania z wybrzeży północno-zachodnich były na nowo złączonymi fragmentami
opowiadań, które się krzyżowały i wykrzyżowywały
w trakcie swego rozpowszechniania
się, a zatem opowiadania te były zawiłymi konstrukcjami
historycznymi
a nie bezpośrednimi
produktami myśli i fantazji.
W swych pracach
"Mitologia plemienia
Tsimshian"
(Tsimshian
MythoLogy,
1916) i "Kultura Kwakiutlów odbita w ich mitologii" (KwakiutL CuLture as RefLected in MythoLogy,
1935) Boas stwierdza, że zasadnicze cechy
społeczeństwa i kultury występują wyraźnie odzwierciedlone w jego opowiadaniach
folklorystycznych.
W książce znowu pt. "Sztuka pierwotna"
(Primitive
Art, 1927),
poświęconej nie tylko plastyce i grafice ale także poezji i muzyce, Boas rozwija
tezę, że pewne elementy estetyczne wynikają
z kierowniczej
roli techniki, która
była związana z rozwojem zręczności. Wirtuozja sama przez się staje się źródłem
estetycznego
zadowolenia.
Rytmiczne
powtarzanie
i zrównoważenie
ornamentu
wynika częstokroć z regularności
ruchów wykonawcy.
Podkreślając
rolę warunków historycznych
nie zamyka Boas oczu na znaczenie jednostki w rozwoju kultury. "Dynamika życia społecznego" stwierdza on "może być zrozumiana
tylko na podstawie reakcji jednostki na kulturę, wśród której ona żyje i jej wpływu na społeczeństwo".
Owocem trwających
dziesiątki lat badań językoznawczych
Boasa są nie tylko
wielkie zbiory tekstów i opisów gramatycznych
języków Indian Ameryki Północnej opracowane przez niego i jego uczniów lecz także pewne założenia ogólne
sformułowane
we Wstępie do Handbook
of American
Indian
Languages
(1911),
w artykule wstępnym
do InternationaL
JournaL
of American
Lingui.stics
(1917)
i w rozdziale Lanr;uage w książce General AnthropoLogy
(1938). Dziś dla wszystkich
j2st pewnikiem, że każdy język musi być rozpatrywany
w kategoriach jego własnej
budowy, ale teza ta wysunięta przez Boasa była czymś niezmiernie rewolucyjnym
w czasach, gdy jGzyki egzotyczne przekrawywano
wedle języków literackich
Starego Świata. Dla Boasa analiza języka, ta pewnego rodzaju gra matematyczna,
nie
była celem sama dla siebie, jak dla wielu dzisiejszych językoznawców. Boas pojmuje
język jako formG kultury, którą należy badać jak wszystkie inne jej formy, przy
czym analiza języka ma - jak podkreśla -- ogromne znaczenie dla zrozumienia
bardziej subtelnych aspektów kultury w ogóle, jej form uzewnętrzniania
się i odcieni działań społecznych.
Wedle Boasa funkcja systemu gramatycznego polega na wyborze, sklasyfikowaniu i wyrażeniu różnych aspektów doświadczenia. Ponadto spełnia on jeszcze inną
ważną funkcję, "określa mianowicie, jakie są aspekty każdego doświadczenia, które
muszą być wyrażone".
W komunikacji
językowej
jesteśmy
zmuszeni do przeprowadzenia szeregu aktów wyboru binarnego między dwoma możliwościami. I tak
np. osoba mówiąca po angielsku czy po polsku musi przy każdym zdaniu dokonać
wyboru miGdzy konstrukcją
czynną (np. pol. ojciec kocha córkę) a konstrukcją
bierną (córka jest kochana przez ojca). Pierwsza jest skoncentrowana
na stronie
działającej (agens) - druga na stronie doznającej (paciens). Wybór jakiejś formy
gramatycznej przez mówiącego przekazuje słuchaczom określoną ilość jednostek informacji, tj. tzw. bitów. Jednak - jak stwierdza Boas - "wybrane aspekty doświadczenia są zupełnie różne w różnych grupach języków. I tak gdy dla ludzi mówiących po angielsku kategorie rodzajnika
określonego
(the) względnie
nieokreślonego (a), liczby i czasu są obligatoryjne,
konieczne, to w innych językach
znajdujemy jako konieczne do wyrażenia aspekty doświadczenia miejsce (czy bliskie od mówiącego czy oddalone?) lub rodzaj źródła informacji,
którą przekazu14 -

Lud,

t. 51. 1967

�210

Sprawoodan;a

i

recenzje

jemy słuchaczowi (czyśmy to widzieli czy tylko o tym slyszeli?). "Kategorie, które
muszą być wyrażone, mogą być liczne w jednym języku a nieliczne w innym ale"
to ubóstwo kategorii koniecznych nie powoduje zupełnie niejasności mowy. Gdy
jest to potrzebne, dorzuca się dla jasności wyrazy wyjaśniające".
I tak dla wyrażenia czasu lub liczby języki, które nie znają czasu i liczby gramatycznej,
posługują się wyrazami
tego typu co wczoraj, jutro, wiele, malo. Gramatyka
jest
istotnie ars obligatoria,
jak to mówili scholastycy, gdyż narzuca ona mówiącemu
konieczność decyzji między "tak" a "nie". Wskutek tego - jak to zaznaczył Boas kategorie gramatyczne danego języka zwracają uwagę wspólnoty językowej w określonym kierunku i tą drogą wpływają na poezję, wierzenia a nawet na myśl spekulatywną,
nie zmniejszając
przez to zdolność wspólną wszystkim
językom dostosowania
się potrzeb wywołanych
postępem wiedzy. Powstaje jednak pytanie,
czy w istocie języki różnią się między sobą we wszystkim, czy nie ma kategorii
gramatycznych
niezbędnych
i uniwersalnych.
Jakie szczegóły informacji
są konieczne we wszystkich grupach językowy'ch świata? Które natomiast są kO:1ieczne
tylko w niektórych
językach? Odpowiedź na te pytania pozostawił Boas swoim
następcom, sam jednak odróżnił wyraźnie logikę systemu językowego od logiki
myślenia. Wedle niego kategorie gramatyczne nie są kategoriami
myśli lecz wciskają one logikę myślenia w pewne kanały, które są zresztą różne w różnych
grupach językowych.
Boas już w r. 1917, a więc chyba pierwszy, stwierdził, że wS'pólne dziedzictwo
nie jest jedyną przyczyną podobieństw między językami. Podkreśla on, że pierwszym problemem historycznym w stosunku do badanych języków - zanim jeszcze
zostaną postulowane
związki genetyczne jest ustalenie, w jakim stopniu ich
elementy leksykalne, morfologiczne i składniowe są wynikiem wzajemnych
zapożyczeń. "W Ameryce moźna ustalić" - stwierdza Boas - "róźne obszary o wspólnym charakterze
fonetycznym,
które nie pokrywają
się z ugrupowaniami
morfologicznymi a geograficznymi są stosunkowo dobrze określone", ostrożność jest wi~c
konieczna przy postulowaniu,
że podobieństwa
są jedynie wynikiem
wspólnego
dziedzictwa. "Jest prawie nie do pojęcia", - powiada Boas - "by podobieństwa,
jakie występują między Quileute, Kwakiutl i Salish były wynikiem czystego przypadku, albo żeby podobieństwa morfologiczne języków Kalifornii, które stwierdzili
Kroeber i Dixon, nie były wynikiem określonych przyczyn ... Nie jest bezpiecznie
nie brać pod uwagę możliwości złożonego pochodzenia grup językowych". A więc
obok rodzin języków, których podobieństwa
wynikają
ze wspólnego dziedzictwa,
występują - używając dzisiejszej terminologii - ligi języków, których zbieżności
są rezultatem wzajemnych wpływów języków na siebie. Języki Indian Amerykańskich tworzą rozliczne ligi.
Podobnie jak w etnologii i w językoznawstwie
był Boas wielkim nowatorem
także i w antropologii
fizycznej. W latach 1892-1941
wydał on 36 prac z tego
zakresu poświęconych głównie problemowi wzrastania
dzieci. Jego podstawowym
osiągnięciem w tej dziedzinie było wykazanie plastyczności
i zmienności tY~JÓW
antropologicznych.
Podstawą
dla tego twierdzenia
były badania nad wzrostem,
którego przebieg związany jest z mnóstwem czynników. Należy podkreślić, że Boas
przyjmował
tylko ograniczoną
plastyczność ras ludzkich. Plastyczność
ta jednak.
choć ograniczona, sprawia, że pomiary dokonane na jakiejś lokalnej grupie nie
odsłaniają bezpośrednio cech dziedzicznie ustalonych. Boas twierdził, że jednolitość
grupy rasowej nie jest identyczna z czystością pochodzenia, gdyż odgrywaj;, tu
rolę także wspólne warunki
wychowania.
Wobec tego problem klasyfikacji
ras

�Spra u;o:&lt;1((n;a

211

i recenzje

mial dla Boasa małe znaczenie. Przedmiotem
jego badań były lokalne grup:!
o wspólnym wychowaniu,
a głównym problemem było tu odróżnienie
cech dziedzicznych od wpływów otoczenia. Stwierdzał on, że jedynie wówczas, gdy znamy
biologiczną historit:; badanych grup, możemy układać je w porządku taksonomicznym. Twierdzenie to jest zgodne z podstawowymi
wynikami
Boasa w dziedzinie
badań nad kulturą i językiem.
Trzy te dziedziny: kulturę, język i rasę badał Boas z jednego punktu widzenia
i dzięki temu stworzona przez niego nauka nie jest zlepkiem różnych twierdzeń
lecz organiczną
całością. We wszystkich
trzech dziedzinach
problemem
zasadniczym dla Boasa był stosunek człowieka do środowiska, wpływ środowiska kulturalnego, językowego i fizycznego na jego twórczość psychiczną i językową oraz
na kształtowanie
się jego ciała. Do tych badań nad rolą środowiska wprowadził
Boas ścislą metodę naukową, polegającą na starannej
analizie, ostrożności w wyciąganiu wniosków, unikaniu sformułowań
dogmatycznych
i przeprowadzaniu
przekonywającego
dowodzenia. Dzięki temu Boas stworzył własną szkołę antropologii
społecznej (kulturowej) i przyczynił się do ukształtowania
się tej nauki w Stanach
Zjednoczonych
Ameryki. W dziedzinie językoznawstwa
zaczyna on obecnie wywierać - poprzez popularyzujące
go prace Romana Jakobsona - silny wpływ na
naukę światową.
Tadeusz

Milewski

Georg Peter Murdock, A/rica.
!ts People$ and Their
Culture
History.
Graw--Hill Book Company, Inc., NC'w York, Toronto, London 1959 r.

Wyd.

Me

Georg Peter Murdock, profesor antropologii
na uniwersytecie
Yale, w swej
obszernej pracy dał wyczerpujący
obraz stanu gospodarczego, organizacji społecznej i politycznej ludów Afryki. Książka powstała na gruncie długotrwałych
prac
etnograficznych,
pogłębionych
osobistym
kontaktem
autora z tym kontynentem
w latach 1921 (pobyt w Egipcie), 1945 (Cape Town) oraz w 1957 (Kenia i Tanganika). Autor nie miał łatwego zadania, gdyż dotycheza1sowe ogólne opracowania,
z małymi wyjątkami,
okazały się, jego zdaniem, niekompletne
w zakresie geografii, naiwne w swych perspektywach
teoretycznych
i niedokładne w szczegółach.
W przedmowie autor podaje jedynie trzy prace, traktujące
ogólnie o Afryce, które
stanowiły pewną pomoc i oparcie w jego poszukiwaniach.
Są to: B a u m a n n H,.
We s t e r m a n n D., T h u r n wal d R., Volkerkunde
von Afrika,
Daryll F o r d e,
Ethnographic
SU1'vey Of .!l/rika,
oraz prace J. H. G r e e n b e r g a, które' wprowadziły porządek do chaosu klasyfikacji
lingwistycznej.
Praca Murdock'a nie porusza ważnych zagadnień dotyczących religii, sztuki, praw i sądownictwa,
technologii i socjalizacji. Autor świadomie ograniczył swoje opracowanie
do następujących problemów: produkcja
środków żywienia, podział pracy na zajęcia kobiece
i męskie, osady i mieszkania, stosunki pokrewieństwa
i małżeńskie, formy organizacji spolecznej i politycznej,
oraz nieco różnych wiadomości
o kanibaliźmie
i okaleczeniach cielesnych.
W części wstępnej autor podaje ogólne wiadomości z zakresu geografii, ras,
języka, ekonomii, organizacji społecznej i politycznej, oraz historii plemion afrykańskich. Nie są to suche dane statystyczne,
lecz bogato ilustrowany
mapami material, oparty na naj nowszych badaniach
afrykanistycznych.
Autor wyjaśnia
na
czym polegają stosunki społeczne, organizacja
rodzinna i plemienna
w Afryce,
co, jak wiemy, jest sprawą wielce skomplikowaną.
Murdock pierwszy sięgnął do
historii ludów Afryki dając w poszczególnych rozdziałach
obraz kulturalnego
roz-

�212

Sprawozdania

i recenzje

woju plemion na przestrzeni wieków, rozpoczynając od około 5000 r. p.n.e. Na szcz.ególne podkreślenie zasługuje fakt, że w książce Murdock'a po raz pierwszy dokonano przeglądu
prawie wszystkich
form organizacji
społecznej
i politycznej
Afryki, oraz dokonano również dokładnej systematyki
roślin uprawianych
na tym
kontynencie.
W części szczegółowej swej pracy autor zajmuje się ludami zamieszkującymi
terytorium
Afryki, dzieląc je na grupy pokrewne, wykazujące podobieństwa
.i~zykowe i kulturalne.
Każdy rozdział zaopatrzony
jest w dokładną bibliograiip'.
wybraną dla omawianych zagadnień. W sumie książka zawiera 1500 pozycji bibliograficznych. Wreszcie alfabetyczny
indeks nazw plemion wymienionych
w tekście
jest wybitną pomocą w posługiwaniu
się pracą :\lurdock'a.
Krystyna

JAHRBUCH DES MUSEUMS FUR VbLKERKU. DE ZU LEIPZrG.
demie-Verlag-Berlin
1964, s. 433, tabl. 74, map. 5.

Świcrczyń.ska

Band XX. Aka·

Zeszyt XX rocznika Muzeum Etnologicznego w Lipsku za rok 1964. obejmuje
17 rozpraw, z których cztery dotyczą obszaru Austl'onezji, cztery są poświęcone
problemom etnografii Azji, trzy - Afryki, dwie - Bliskiego Wschodu i dwie Ameryce. Rozprawa ostatnia omawia ceramikę z Kition (miasteczko na wschodzie
Cypru), datowaną na drugie tysiąclecie kultury śródziemnomorskiE'j.
Hans D a m m, zajmuje się "wieszakami
z dorzecza Sepiku". Na podstawie
mapy, ilustrującej
wyniki badań terenowych oraz wniosków Alfreda Biihlera, dyrektora muzeum etnologicznego w Bazylei, autor próbuje wyodrębnić wśród wi&gt;
szaków nowogwinejskich
muzeum lipskiego typowe dla dorzecza Sepiku. Docho~zi
do wniosku, że podział na 7 kręgów kulturowych
znajduje swoje odbicie w [(1'3teriałach muzealnych i jego zdaniem problem powinien rzucić dodatkowe światło
na historię osadnictwa, a nadto dopomóc zidentyfikować
i bliżej okreśłić podobne
obiekty w innych muzeach.
Georg H o l t ker
w "Zarysie etnografii mieszkal'lców Nubia-Awar
nad zatoką Hausa w północno-wschodniej
Gwinei", będącym wynikiem badań terenowych
w latach 1936-1939,
mało miejsca poświęca kulturze materialnej,
odsyłając czytelnika do materiału
ilustracyjnego.
Holtker, przedstawiciel
kierunku socjolo~dc7.nego, koncentrujący
się na zagadnieniach
kultury społecznej (np. opaski sromowe,
ubiór męski i in. w aspekcie socjologicznym). Na szczególną uwagę zasługują opisy
wierzeń i obrzędów związane z kanibalizmem,
jak również opis zwyczaju "kupna
dzieci", za którym kryło się kidnaperstwo
a nawet mord rytualny.
Ernst G r e m e r wskazuje
na podstawie
analizy ,.Formy toporów plem ion
Hagi- Wagi, północno-wschodniej
Centralnej
Nowej Gwinei", na wpływy kompo·
nentów kultury Dongson (kultury brązu) w kształtowaniu
kultury centralnej Nowej
Gwinei.
Karl L a u f e r zajmuje się "Podziałem plemiennym oraz osadnictwem BainingÓW w Nowej Brytanii". Laufer uczestniczył w ekspedycji naukowej w 1930 r. do
centrum Nowej Brytanii i należał do tych Europejczyków,
którym dane było po
raz pierwszy zetknąć się z tamtejszymi
tubylcami. Uzupełniając własne spostrzeżenia nowszymi danymi, autor daje zarys demograficzny
Bainingów i ich sąsiadów, omawia osadnictwo
rozproszone,
zagrody oraz typy domostw. które pod
wpływem czynników zewnętrznych,
po II wojnie świa towej uległy korzystnemu
przeobrażeniu.

�Sprawozdania

i recen7je

213

Prace Waltera B li t t g e l' a i Kristiny L a n g e noszą charakter
sprawozdań
muzealnych. Tematem ich są skrzynie z japońskiej
świątyni oraz dwie figurki
kultowe bCon-k'a-pa.
Heinz K u c h a l' s k i w "Spostrzeżeniach
do klasycznego indyjskiego tańca ze
szczególnym uwzględnieniem
EhaTata Natja"
dokonuje nie tylko tradycyjnego
podziału indyjskiego tańca na dwie kategorie, wyodrębnia
cztery style klasycznego
indyjskiego tańca, wskazuje też na jego odrębność, filozofię sztuki, interpretację
idei i pochodzenie. Uzupełnieniem artykułu jest 15 rycin tańca Bharata Natja.
Renate S t e i n przedstawia
"Kilka wzorów tatuażu beduińskich
kobiet republiki Gezira w Iraku". Po przebadaniu
43 kobiet i porównaniu
ornamentu tatuażu,
autorka dochodzi do wniosku, że główną cechą irackiego kobiecego tatuażu jest
jego asymetryczne
rozmieszczenie.
Wiek tatuowanych
oraz inne cechy wskazują
na jego zanik, w czym autorka
dopatruje
się wpływów rozwoju gospodarczego
beduinów. Praca ilustrowana
22 tablicami.
Nowe etnograficzne
nabytki z Iraku dla Muzeum w Lipsku omawia Lothar
S t e in.
Wolfgang K li n i g w artykule "Do gospodarki Turkmenów
w XIX w." dochodzi do wniosku, że mimo licznej literatury
etnograficznej,
archeologicznej
i archiwaliów, nie jesteśmy w stanie ująć Turkmenów
w jednolity gospodarczo-kulturowy typ. Podstawę takiej klasyfikacji musiałby tworzyć wyraźny podział Turkmenów na rolników w oazach, hodowców bydła w stepach i pustyniach,
oraz
kombinacje tych dwu typów. Gospodarcze stosunki tworzą przy tym tylko jeden,
choć decydujący czynnik.
Dietrich D l' o s t zajmuje się "Mumifikacją
w Afryce". Autor dochodzi do
wniosku, że na południe od Sahary występują
dwie zasadnicze metody mumifikacji - 1) bez usuwania wnętrzności i 2) z usuwaniem wnętrzności przed wysuszaniem) - oraz 5 odmian. Mając na względzie rozległe obszary zasięgu występowania głównych metod i ich odmian, autor nie przypuszcza, by były to wpływy
egipskie. Występowanie mumifikacji
ilustruje mapka.
Ladislav H o l y w artykule
"Uprawa ziemi w porze deszczowej w Darfur
(północna prowincja
Sudanu)" przedstawia
wynik badań terenowych
z 1961 r.
Autor zaznajamia nas ze sposobem uprawy ziemi, kultywowanymi
roślinami, podziałem pracy, narzędziami,
sposobami sprzedaży nadprodukcji,
a także z małżeństwem poligamicznym,
rolc) primus intel' pares i daje szczegółowy przegląd
inwentarza ruchomego omawianej społeczności.
F. J. de H e n w "Kilku etnograficznych
notatkach
o Ihansałach",
szczepu,
zamieszkałego w 4-ech wsiach Wysokiego Atlasu, daje krótki zarys monograficzny.
Zdaniem jego, na szczególną uwagę zasługuje
prymitywne
rolnictwo
(jęczmień,
żyto, częściowo pszenica), hodowla rogacizny, łowiectwo i rybołówstwo. Z kultury
społecznej - autor omawia problemy seksualne, z zagadnień dotyczących kultury
duchowej - formę i funkcję muzyki.
Rolf K r u s c h e w przyczynku do badań nad socjalnym zróżnicowaniem
Indian
prerii pt. "Instytucja
uprzywilejowanego
dziecka", autor dochodzi do wniosku, że
dotychczasowe opracowania
nie pozwalają
na wszechstronne
ujęcie omawianego
zagadnienia u poszczególnych szczepów Indian prerii. Można jednak już obecnie
stwierdzić, że instytucja "uprzywilejowanego
dziecka" w poszczególnych szczepach
była zróżnicowana, wprowadzona
została do kulturowych
kompleksów poszczególnych grup etnicznych i połączona z istniejącymi już elementami i wyobrażeniami.
Brak występowania
tej instytucji
u Crow'ów, szczepu o ustroju matrylincarnym,
zdaniem autora należy tłumaczyć trudnościami
dziedziczenia.

�214

Sprawozdania

i recenzje

Artykuły Frank H. B o o s 'a i Edithy H o f f m a n n noszą charakter
an:heologiczno-muzealny.
Tom XX zamyka rozprawa A. D. A w d i e j e w a w tłumaczeniu
W. Koniga
na temat "Aleuckich masek w zbiorach Muzeum Antropologii i Etnografii Akademii
Nauk ZSRR", rzucając światło na funkcję tych masek i na rolę aleuckich szamanów.
JAHRBUCH DES MUSEUMS FUR VOLKERKUNDE
ZU LEIPZIG,
Akademie-Verlag-Berlin
1965, s. 182, tabl. XXXVI, mapa.

Band

XXI,

Tom XXI rocznika Muzeum Etnologicznego w Lipsku za 1965. r. zawiera dziewięć rozpraw, z którY'ch trzy dotyczą Azji, jedna - Oceanii i Ameryki. Cztery
rozprawy zajmują się problematyką
muzealną i nie zostaną tu omówione, choć
stanowią bardzo ciekawy materiał dla muzeologów.
Georg H o l t k e l' w rozprawie
"Garncarstwo
i gliniane lalki u Bosngunów
w północno-wschodniej
Nowej Gwinei" zapoznaje nas z pierwotnym garncarstwem
spiralnym.
Omawiając
szczegółowo proces uzyskiwania
surowca i jego obróbkę,
(przygotowanie
do formowania
garnków), suszenie i wypalanie, autor wskazuje
na zalążki "koła garncarskiego".
Produkcją ceramiki użytkowej (garnków) zajmują
się u Bosngunów tylko kobiety. Wyprodukowana
ceramika stanowi wyłącznie ich
własność i jest poszukiwanym
artykułem wymiany. Następnie autor omawia przywiezione z badań terenowych w 1937 r. wypalone z gliny przez dziewczęta figury
antropomorficzne,
o naturalistycznym
wykonaniu.
Zabawki są sporządzane
pod
nadzorem matek lub starszych
sióstr. Jest to jedyny dotąd znany w literaturze
przykład świadomego i praktycznego
wychowania
żeńskiej młodzieży do przyszłej
pracy przy pomocy zabawek u papuaskiego
szczepu ludów pierwotnych
Nowej
Gwinei.
Dietrich T l' e i d e w artykule "Łosoś w wyobrażeniach
Indian" podaje przegląd: 1) wyobrażeń, opierających
się na połączeniu pewnych miejscowych i czasowych zjawisk natury z ciągami łososi, a w sżczególności o: a) mitycznych "właścicielach" lub "opiekunach"
łososi, (ptaków wędrownych:
jaskółek, gołębi, drozdów.
bekasów);
b) wyzwoleniu
z oceanu łososi przez: białogłowego
orła morskiego,
jastrzębia, kruka, kormorana i in. i c) współdziałaniu
duchów pomocniczych przy
połowach łososia (zalicza tu także białogłowego orła morskiego oraz zimorodka.
nurka polarnego, dzikie kaczki). 2) Wyobrażenia o wspólnocie łososi i innych gatunków zwierząt, o podobnym sposobie życia i podobnym zewnętrznym
występowaniu (np. ryby i zwierzęta morskie podobnego koloru), znajdujące wyraz w podaniach. 3) Wyobrażenia
o towarzyskim
sposobie bycia łososi i ich świadomym.
planowym działaniu (wspólne stałe "siedziby" morskie, posiadanie szybkich łodzi.
przodownik - łosoś królewski). 4) Wyobrażenia o konieczności przestrzegania
przepisów przy obchodzeniu się z łososiami jako wyraz niecyklicznych
odchyleń w liczebności ciągów łososi (w szczególności oddalanie rzeczy związanych ze śmiercią
i menstruacją).
5) Wyobrażenie o nieśmiertelności
albo wiekuistości łososi (główną
ość uważa się za wieczną, zetknięcie z wodą prowadzi do ponow.nego "omięsienia"
(ożywienia); z tego powodu ości wyrzuca się do wody).
Autor usiłuje usystematyzować
te wyobrażenia
i dochodzi do wniosku. że powstanie zróżnicowanej
społeczności przyspieszyło
powstawanie
kompleksów
wyobrażeń, umożliwiło ich systematykę
- także w społecznościach stosunkowo mało
rozwiniętych.
Lothar S t e i n kontynuuje omawianie zbioru irackich ethnographica.
w szczególności w mniejszości kurdyjskiej
i innych.

�Sprawozdania

215

i recenzje

Wolfgang K o n i g w "Etnograficznych
spostrzeżeniach
u Dzachcinów w Mongolskiej Republice Ludowej" przedstawia
wyniki badań, przeprowadzonych
u zachodnio-mongolskiej
grupy etnicznej. Autor przedstawia
krótki zarys historyczny,
gospodarkę, hodowlę (owiec, kóz, bydła, koni, wielbłądów) i związany z nią wypas,
organizację spółek pasterskich
oraz uprawę ziemi (jęczmienia), nawadniania
pól
i przetwórstwo
(żarna ręczne). Dochodzi on do wniosku, że 1) uprawa ziemi stanowi integralną
część gospodarki Dzachcinów, pod względem zakresu i znaczenia
noszącą charakter gospodarki pomocniczej; 2) gospodarka pomocnicza nie wpływa
na zmianę bazy produkcyjnej
ludności w kierunku
pół-osadnictwa
ani też nie
powoduje podziału pracy w ramach działów produkcyjnych
wewnątrz
pewnych
wspólnot (rodziny, grupy nomadów).
Konrad

PRZEGLĄD

WAŻNIEJSZYCH
FOLKLORU

WYDARZEŃ ZAGRANICZNYCH
TANECZNEGO W ROKU 1963 *.

Wypych

W ZAKRESIE

Publikacje:
Maurice A.-L. L O u i s, Le FoLkLore et La Danse. Paris 1963, ss. 405, 64 ilustr.
Autor jest wykładowcą Ecole Superieure d'Etudes Choregraphiques
w Paryżu.
Praca ma charakter
studium historyczno-obyczajowego,
analizuje. nurt tańca ludowego od naj dawniej szych czasów do naszych dni i wprowadza podział tańców
ludowych na: 1) folklor taneczny (Danses joLkLoriques);
2) tańce ludowe (Danses
popuLaires)
i 3) t'ańce towarzyskie,
powszechne o podłożu ludowym (Danse s popuLarisees),
które dodatkowo dzieli na a) występujące
do ok. XIX w. (włącznie)
b) do 1920 1'. (około) i c) występujące po 1920 1'. W szeregu następujących
rozdziałów omawia naj dawniejsze ślady działalności tanecznej człowieka, tańce średniowieczne - ich ludowe oblicze, tańce kościelne, procesyjne, tańce śmierci (danse
macabre),
tańce majowe, sataniczne, tańce z użyciem maszkary konia (lajkonik),
tańce ognia, tańce mieczowe zachodniej Europy (Wyspy Brytyjskie, półw. Iberyjski,
kraje germańskie). Dalej następuje analiza przeobrażeń tańca ludowego w różnych
okresach czasu i krótki szkic o tańcach ludowych współczesnej Europy. W aneksie
jest jeszcze analiza tańca caroLe z doby średniowiecza według rozprawy napisanej
przez Margit Sahlin (Upsala 1940). W materiale
i zestawie źródeł w tej książce
uderza brak pozycji dotyczących słowiańskiego
folkloru tanecznego. Np. jedyną
informacją o tańcach polskich była dla autora mierna praca Helen Wolskiej (195053 Londyn).
Czasopismo "Folklore",
Spring/1963 (The Folklore Society, Londyn) przynosi
omówienie pracy:
Violet A l f o r d, Sword Dance and Drama, Londyn 1962, Merlin Press, ss. 222,
13 ilustr. i mapa ukazująca rozprzestrzenienie
tego typu tańca.
(Tematem pracy są tańce mieczowe z terenu Wysp Brytyjskich
i ich analiza
porównawcza na tle materiału europejskiego).
Szereg omówień publikacji tanecznych za lata 1960-1962 przynosi czasopismo
"Demos" (Deutsche Akademie der Wissenschaften
zu Berlin) zeszyt 2/1963. Kilka
• Rednkcja
.,Ludu",
wobec
dużych
braków
w nauce
polskiej
ludowymi
zwrócila
się do autora
o systematyczne
informowanie
pisma o rozwoju
i kierunknch
badań
w tej dziedzinie
na całym

w badaniach
nad tańcami
na lamach
naszego
czasoświecie.
J. G.

�216

Sprawozdania

i recenzje

pozycji zwraca tu specjalną uwagę ze względu
dla prac w dziedzinie folkloru tanecznego:

na swe pierwszorzędne

znaczenie

Zdenka J e l i n k o va, Ostatkovy tanec "konopice"
v Nove Lhote na S~(J'l;ac;~u.
(Taniec zapustny "konopice" w miejscowości Nove Lhote w słowackiej części Moraw). Ceskoslovenska etnografie 10/1962, s. 127-165'.
Autorka wykazuje pokrewieństwa
z podobnymi tańcami środkowej i wschodniej Słowacji. Łączą się one z szeroko praktykowanymi
zabiegami magicznymi -skokami na urodzaj konopi i lnu. Duży materiał porównawczy zebrany w terenie.
Opisy słowne tańców, uzupełnione sytuacyjnymi
znaczkami graficznymi.
Gyi:irgy M a r t i n, Erni:i P e s o v a r, A Structura~ Ana~ysis of the Hungarian
Fo~k Dance (A methodologica~
Sketch). (Analiza strukturalna
węgierskich tańców
ludowych (szkic metodologiczny). Acta Ethnographica,
t. 10, zeszyt 1-2,
1961.
Biorąc pod uwagę analizę funkcjonalną,
muzyczną i morfologiczną tańca, autorzy rozprawy zajmują się obszernie zagadnieniem
analizy strukturalnej
i rozważają: 1) sposób ustalania
strukturalnych
części składowych
tańca, 2) stosunek
struktury
tańca do muzyki akompaniującej
3) podstawy tworzenia formuły ujmującej strukturalne
właściwości tańca 4) sposoby tworzenia typów strukturalnych.
Rozprawa jest oparta na analizie przykładów zapisanych pełną notacją graficzną
ruchu, systemem Labana-Knusta.
Jedna z pierwszych i podstawowych
prac tego
typu.
Olga S z e n t p a l, A Magyar neptanz formai e~emzese. (Próba analizy formalnej
węgierskich tańców ludowych). Ethnographia,
72/1961, s. 3-55,
streszcz. ros. i niem.
Systematyka
ludowych tańców węgierskich (ich
analiza porównawcza oparta
o analizę formalną. Rezultaty uwidocznione na załączonych tabelach synoptycznych.
Materiał utrwalony systemem notacji Labana-Knusta.
Czasopismo "Ethnomusicology"
(Journal of the Society for Ethnomusicology)
wychodzące w USA prowadzi na swych łamach bibliografię wydawnictw dotyczących folkloru tanecznego w skali światowej i zestawienie filmów tanecznych.
Nr 1/1963 zawiera ciekawy artykuł
analityczny
Kapila Vat s yay a n (Delhi).
Notes on the Re~ationship
of Music and Dance in India (Uwagi dotyczące współzależności muzyki i tańca w Indiach). Nr 2 i 3/1963 zawiera szereg streszczonych
referatów - wypowiedzi uczestników dyskusji zorganizowanych
przez Dance Research Center - Michigan.
1) Dyskusja
pt. "Composition
in traditional
and new Dance: a brief Symposium". (Kompozycja w tradycyjnym
i nowym tańcu: krótkie sympozjum). Wypowiedzi: a) Ted S h a w n, From Dance of Me~vme Is~and, Australia
(O tallcach
wyspy Melville, Australia), b) Helene N e w b r a n d, FTOm Chants and Dances
of ancient Hawaii (O pieśniach i tańcach dawnych Hawai), c) Lila II i t c h c o c k,
A Formu~a for Creativity
in the Dance (Formuła tworzenia
w dziedzinie tańca) ..
2) Dyskusja pt.: "Dance Ethnology, Dance Education, and the Public" (Etnologia
tańca, wychowanie taneczno-ruchowe
i publiczność). Wypowiedzi: a) Rose B r a nd e l, Some Contrasts in educationa~ Communication
(Zasadnicze przeciwieństwa
w sposobie wykładania);
b) Nadia C h i l k o v s k y, Training
in Dance Ethno~ogy
(Cwiczenia w zakresie folkloru tanecznego); c) George L i s t, Techniques for Dance
Ethno~ogy in Te~evision
and Film (Technika
eksponowania
folkloru tanecznego
w audycjach telewizyjnych
i w filmie); d) Reginald and Gladys L a u b i n. American Indian Dancing on the Stage (Tańce Indian amerykańskich
na scenie) e) Donald Nelson B r o w n, Museums and Dance Ethnology
(Muzea i badania nad fol ..
klorem tanecznym).

�t

Sprawozdania

Konferencje

217

i recenzje

i kongresy:

W dniach od 6. do 14. sierpnia 1963 r. odbyło się kolejne posiedzenie Inter'nationaL CounciL of Kinetography
Laban w Addlestone pod Londynem. W pracach
Raciy bierze stale udział szereg specjalistów z różnych krajów całego świata (m. in.
z Polski R. Lange). Wysiłki ICKL zmie-rzają obecnie do ujednolicenia labanowskiej
notacji ruchowej w skali światowej. Ten system notacji ruchu stał się podstawą
racjonalnej folklorystyki tanecznej.
Organizowany
w sierpniu
1964 roku VII Kongres Nauk Antropologicznych
i Etnologicznych w Moskwie objął m. in. w swych planach pracy po raz pierwszy oddzielną sekcję tańca ludowego. Tematem
obrad sekcji by!:,' zagadnienia
notacji folkloru tanecznego.
Jest to druga impreza naukowa w skali światowej, która przewiduje wyodrębnienie si~ prac nad zagadnieniem
folkloru tanecznego
z kontekstu
innych specjalności. Pierwszym aktem na tej drodze było uformowanie
oddzielnej Komis,ii
do spraw folkloru tanecznego w czasie trwania XV Konferencji International
Folk
Music Council, która się odbyła w lipcu 1962 roku w Gottwaldowie
w Czechosłowacji.
Z kroniki
W czasopiśmie "Demos" 1/1963 s. 11, H. Laudova krótkim artykułem
uczciła
pamięć Stefana Tótha, który zginął dnia 10. X. 1962 r. w katastrofie
samolotowej.
Jego śmierć jest wielką stratą dla folklorystyki
tanecznej. Zmarły był współpracownikiem Słowackiej Akademii
Nauk w Bratysławie.
Dzięki jego działalności
archiwum
słowackie ma dzisiaj największą
w Czechosłowacji
kolekcję filmów
folkloru tanecznego z terenu wsi słowackiej. Był on wynalazcą własnego systemu
notacji tańców w oparciu o taśmę filmową. (Śt. T ó t h, Tanecnż
pismo,
S.A.V.
a U. Bratislava, 1952).
Roderyk

Lange

'0. i.'.

��</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5862" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5843">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/225944092a8ba5d638ebd4727afe1871.pdf</src>
        <authentication>b376babd6d5cbb7572e33ca4a8ac1964</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="69942">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:314</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="69943">
                <text>1968</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="69944">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:278</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="69945">
                <text>Różne/ LUD 1968 t.52</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="69946">
                <text>LUD 1968 t.52, s.398-419</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="69947">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="69948">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="69949">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="69950">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="69951">
                <text>INDEKS
Aarne A. 192
Agolli N. 348
Alexander H. B. 166, 168
Alkire W. H. 344
Allport F. M. 37
Alt R. 142
Andrianow B. W. 94
Ansprenger
F. 91
Anucin V. J. 175
Apollodorus J. G. 175
Arciszewski K. 65
Arnstberg K. O. 363-364
Bahannan L. 339
Balaci E. 347, 348
Bally Ch. 21
Balmer W. T. 82
Banasević N. 324
Barabas J. 316
Baranowski B. 376
Barber C. R. 290
Barnes J. A. 296
Bastian A. 158
Batowski H. 286
Baucomont J. 299
Baumann H. 111, 119, 124, 341
Bazielich B. 307-311
Bąk S. 382
Beals L. 340
Beattie J. 295
Beidelman T. O. 293, 294
Belden 202
Benedict R. 36
Bennet J. W. 338
Benveniste E. 16
Bezing K. L. 296
Biały Z. 379
Biasutti R. 291
Bielski M. 64

OSOBOWY
Birinda 62
Bleek W. H. L 184
.Bloch M. 297, 299
Blomkvist E. E. 316
Bogoraz W. 333
Bohdanowicz
J. 317
Boissevain J. 295
Boklen E. 160
Boll-Bezold 176
Bolte J. 182
Bonfante G. 16
Bonnet H. 173
Borecki St. 76
Bratanić B. 317
Braun P. 16
Brock P. W. G. 294
BrUckner A. 324
Bruk S. L 315
Bucsan A. 347, 348
Budrewicz O. 68
Bugarski A. 322
Bulanda E. 303
Burbridge A. 200
Burszta J. 300, 379, 383
Buschan G. 184
Busygin E. P. 316
Butnik-Siwjerskij
B. S. 308
Buturović D. 322
Bystroń J. S. 285
Caillard M. M. 299
Callaway H. 202
Carswell J. 290
Castren M. A. 175
Castro J. de 14
Cenar E. 138
Cepellini V. 9
Charbonnier
H. 28
Chatelain H. 202

�398
Chittick N. 293
Chodak S. 89
Chombart de Lauve M. J. 299
Christian F. W. 342
Chrostowski T. 66, 76
Chudzikowska J. 69
Ciesielski Z. 209-250
Cizikova L. N. 316
Claparede E. 140
Clouston W. A. 202
Clozel-Willamur 127
Cohen G. 17
Coleman J. S. 92
Collier D. 292
Colombet A. 298
Conradt L. 123
Cook A. B. 182
Cornevin R. 83
Correia J. da S. 17, 23
Cortelazzo M. 9
Costea C. 348
Cowgill U. M. 297
Crnek F. 23
Crocke W. 193
Culić Z. 322
Cumont F. 196
Curtiss S. L 198
Czapiński L. 256
Czarnocki J. 72
Czerniewska K. 285-288, 372-373
D1ihnhard O. 194
Danquah J. B. 82
Dantyszek J. 65
Dardei E. 8
Datta P. K. 294
Deacon H. J. 296
Delafosse M. 124
Delorko O. 324, 325
Destaing E. 17
Dieterlen G. 38
Dietrich A. 341
Diwajew A. A. 329~30
Dixon R. R. 176
Dobrowolski K. 285
Domeyko L 66, 67
Dorson R. M. 299
Dowgird Z. 137-151
Drouillet J. 299
Dunning R. W. 297

Dupre L. 293
Dzendzelivskyj

L O. 312

Ehrenkreutz-Jędrzejewiczowa
Ehrenreich P. 155, 157
Eisler R. 182
Eliade M. 185
Elmendorf W. W. 23
Emenau M. B. 23
Engestroem T. 113
Erd El. 210
Eric J. 296
Erixon S. 299, 317, 363-364
Escher W. 317
Evans-Pritchard
E. E. 291

C. 357-360

Faille R. 299
Falc'hun G. 299
Feder N. 350
Feilberg H. F. 175, 182
Fernandez J. W. 346
Fiedler A. 77
Field J. E. 202
Filipović-Fabijanić
R. 322
Findeisen H. 176
Firth R. 295
Flasińska J. 297-300
Flett J. F. 350
Florn G. T. 23
Fortes D. 125
Fortes M. 294
Frankowska M. 287
Frazer J. G. 8, 9, 15, 167
Fraysse J. i C. 299
Freeman D. 290
Freud S. 8, 9, 16, 20
Friedeburg L. 337
Friedrich A. 338
Frobenius L. 109, 111, 155, 156, 165, 180,
192, 338
Froelich J. C. 113
Fryś E. 209
Fryś-Pietraszkowa
E. 248
Full A. 120
Gajek J. (J. G.) 81, 301, 302-305,
-318,376
Gajkowa O. 380-381
Gallus J. 268
Gama G. da 65

316-

�399
Ganckaja O. A. 315, 316
Gantkowski P. 143
Gardiner A. H. 294
Gaster M. 182
Gennep A. 9, 15
Gerlach-Kłodnicka
A. J. 311-314
Giurchescu A. 348
Gładysz M. 286
Gładyszowa M. 200
Głowa Z. B. 209
Godeffroy J. C. 341-342
Godlewska D. 210
Goleniszczew-Kutuzow
J. N. 324
Gołębiowski Ł. 138
Gomme G. L. 142
Gore E. C. 291
Goren M. D. 316
Gorlenko V. F. 311, 312
Gottman J. 299
Gough K. 289
Granet M. 203
Grodzka J. 381
Groos K. 140
Grzymała-Siedlecki
A. 303
Guerios M. 7, 9
Guilcher J. M. 297
Guslistyj K. G. 311, 312
Gvaramadze E. L. 346
Haas W. R. 23
Habich E. 77
Hanna J. L. 351
Harasymczuk R. 346
Harris J. C. 202
Haselberger H. 109
Iiaussig H. W. 200
Heiler F. 176
Helmolt H. F. 85
Helsztyński St. 304
Hempel A. 72
Hintze U. 97
Hirschberg W. 339
Hoffman J. 201
Hoffmann-Krayer
E. 156
Holmberg H. U. 176, 197
Hołubowicz WI. 209
Horoszewicz M. 168
Huber H. 117, 290
Hultkrantz A. 300
Humboldt A. 171
Hiising G. 160

Ikin E. W. 292
Italiaander
R. 91
Iwanow S. W. 168
Iwaszkiewicz J. 69
Jabłonowski A. 210
Jackowski J. 77
Jackson G. 290
Jacobeit W. 376
Jaczewski J. 75
Jagmin st. 247
Jan z Głogowa 64
Jan z Holywood 64
Jan z Kolna 64-65
Jan ze Stobnicy 64
Janet P. 22
Jankowski A. 318
Jaster J. 69
Jeffreys M. D. W. 293
Jelski K. 66, 75
Jenkins J. G. 290
Jensen A. E. 156, 182, 338
Jerabek R. 305
Jeremias A. 160
Jespersen O. 17
Joisten Ch. 299
Jones R. 291
Jordan H. 138
Jung 163
Kaczmarek L. 161
Kainz F. 21
Kajmaković R. 322
Kaleciak P. 378-396
Kamienska A. 324
Kamocki J. 288, 374--375
Kany Ch. A. 23
Kapp E. 298
Karłowicz J. 251-284
Kealiinohomoku
J. W. 350
Kees K. 173
Keith A. B. 184
Kelley W. H. 36
Kern F. 155
King M. 290
Klimaszewska J. 382
Klimowicz J. 77
Klonowski F. 300, 353-356
Klose H. 113, 119, 120
Kloska G'. 335-341

�400
Kluckhohn C. 36
Kluger WI. 77
Kłodnicki Z. 314-316, 318-320
Knoop O. 265
Koch G. 343
Kohutnicki
B. 287
Kopczyńska-Jaworska
B. 300
Koppers W. 175, 196
Korompay B. 318
Korytyński W. 67
Kosiński L. 210
Kowalska-Lewicka
A. 287, 382
Kozlov W. I. 315
KQzłowski K. 138
Krajewski K. 373-374
Kramer A. 342, 344
Kramer S. N. 160
Kraszeninnikow
S. P. 331-332
Krause F. 338, 340
Krober A. A. 177
Kriiger F. 300
Krzyżanowski J. 137, 202, 305
Kubary St. 342-344
Kuchta J. 192
Kuczyński A. 331-335
Kukier R. 300-302, 305-307, 381
Kurath G. 351
Kuret N. 300
Kusner P. 1. 315
Kutrzeba-Pojnarowa
A. 285, 379, 381-382
Kwilecki A. 302
Kyrle G. 154
Lamb A. 289
Lange R. 305, 345-352
Langevin V. 300
Langrange A. 298
Lantis M. 182, 200
Lapadu-Hargues
F. 299
Laurentowski F. 138
Lave J. C. 296
Leach E. R. 339
Lebedeva N. 1. 316
Lelewel J. 64
Lencewicz S. 73
Lepecki M. B. 77
Lerat S. 300
Lessmann H. 160
Levi-Strauss
C. 293, 338, 340
Lewicki T. 288

Leyton E. 292
Linze D. 82
Lisicjan S. S. 346
Lisowski F. P. 292
Lister R. 295
Livingstone F. B. 293
Lofstedt E. 24
Loorits 192
Lot-Falek E. 338
Louis M. 300
Louw C. S. 200
Liiers G. 176
Łażniewski
Łopaciński

W. 72
H. 251-284

Mac Culloch J. A. 167
Maciejewska J. 248
Machal J. 253
Malinowski B. 24, 161, 162
Malinowski E. 76
Małkowska K. 285, 287
Małowist M. 82
Mangin P. E. 113
Manoukian M. 82, 99, 100, 129
Mansur R. F. 7
Marczakowa K. 302
Maretić T. 322, 323-324
Margetts E. L. 292
Margul T. 191
Markowski F. 382-383
Marouzeau J. 9, 12, 22
Marszewski T. 288
Marti S. 351
Maslova G. S. 315, 316, 317
Massignou L. 201, 300
Matore G. 9
Matuszewskll-Kohutnicka
B. 287
Meillet A. 22
Michajłow P. 322
Michels R. 303
Miecznikowski 77
Mierzyński A. 265
Milewski T. 16, 95, 285, 287
Miller H. M. 350
Mitchell W. E. 293
Młynek L. 137
Moczulskij W. N. 263
Mohr R. 117
M0ller-Christensen
V. 297

�JOl
:Vlollova M. 24
Montagu J. 289
Morier H. 14
Mosz~'ński K. :1l7
Mróz L. 286
Mrozek A. 288
Mukherjee S. 293
Mulkiewicz-Goldbergowa
Murdock G. P. 124
Murko M. 322, 324
Muhlmann W. 336-338
Muller E. 336
Muller W. 344

O. 286,369-372

Nadirov N. N. 347
Najdic D. W. 315, 316
Naselli C. 346
Nelson E. W. 198
Niceforo A. 9, 11
Nieciowa E. H. 67
Nkrumah K. 88, 90
Nożyńska Z. 305
Nyrop-Vogt K. 9
Oakley K. P. 291
Ode A. W. M. 24
Ogden C. K. 24
Olechnowicz Wł. 256
Olszewicz B. 64, 65, 66, 381
Olszewska-Dyoniziak
B. 285
Olszewski A. 318
Orr J. 20
Ortutay G. 299
Palavestra V. 322
Paprocka W. 286
Paradowska M 63-80
Parandowski J. 178
Paratesi N. G. de 19
Parkin D. J. 296
Parson R. 182
Paulhan F. 23
Paulson I. 167
Pęcharska-Markiewiczowa
Penusliski K. 320
Pen zer N. M. 184
Perczak E. 153-208
Petera J. 286
Petrić M. 322
Pfoulkes A. 127
21i -

Luci.

t. LII

J. 138

Piasecki E. 137-151
Pietraszek E. 285
Picon G. 336
Piłatowa J. 305
Pizarro F. 63
Plant J. S. 36
Plehn R. 102, 109, 119
Plume Ch. 300
Podolak J. 300
Polivka G. 182
Poniatowski
St. 303-304
Poniatowski
Z. 159, 196
Popović C. 322
Popow A. A. 197
Porchnev B. 300
Posern-Zieliński
A. 287
Potiechin J .. 86, 94. 98, 102, 122
Pottier B. 317
Prilipko J. P. 311, 312
Prins A. H. .J. 294
Rabinovic M. G. 315
Rank O. 167
Raplewski Z. 1Ił
Raponda-Walker
A. 49
Rattray R. S. 82, 113, 127
Redfield R. 339
Reed A. 291
Reinfuss R. 209-210,
217, 302
Richards I. A. 24
Rihtman C. 322
Riviere G. H. 299
Robert M. 300
Robh J. D. 350
Roscher W. H. 169
Rostafiński J. 138
Rozwadowski F. 77
Rudy Z. 300
Sabanowić H.
Saburova L. M. 316
Sahlins M. D. 291
Salmanovic M. J. :3]6
Santyves P. 182
San wal R. D. 295
Sapir E. 338
Saporski E. 77
Sauskin J. I. 315
Saussaye P. D. 166
Scelles-Mil1ie .1. 30t'

�łO~
Schebesta P. 196
Scheuermeier
P. 317
Schiaffini A. 17
Schleicher A. 255
Schlesier E. 340
Schmidt W. 155, 157, 172
Schneeweis E. 158
Schrenk A. G. 195
Schroder L. 158
Schuchhardt C. 154
Schutz J. 300
Schwarz W. 168, 169
Sebillot P. 182
Seignolle C. 300
Seler E. 160
Seligman B. Z. 294
Shaw Th. 294
Shelton A. J. 289
Siecke E. 158, 160
Siemiradzki J. 66, 72-75
Sillans R. 28
Simiczijew K. 320-331
Skazińska M. 287
Słabczyński W. 342
Smeleva M. N. 316
Sobieski M. B. 360-363
Sommerfelt A. 17
Spence L. 175
Spengler O. 341
Sperber H. 16
Spieth J. 120
Spoehr F. M. 341
Staalsen P. 294
Staniukovic T. W. 316
Starnawski J. 251-284
Staronkowa Z. 210
Staszewski J. 63
Steadman J. M. 24
Stehlikova M. 307
Steinen V. d. 179
Steinitz W. 364-369
Steinnez E. 339
Stęślicka W. 288--297
Stęszewski J. 360-362
Strobach H. 364-366
Stucken B. 156
Suboczowa M. 382
Suna H. 346, 351
Suret-Canalc
J. 84
Sulton J. E. G. 292

Swiderski SL 27-62
Szczepański J. 142
Szczerbie W. B6
Szelem M. 346
Sztolcman J. 66, 72, 75
Talbot F. A. 175
Tardieu D. 300
Tauxier L. 124
Thomas G. M. 299
Thompson S. 167, 175, 182, 304-305
Thurnwald R. Ill, 339
Tiger L. 295
Toit A. P. du 289
Topitsch E. 337, 338
Topolski J. 210, 380
Trombetti A. 7
Trost P. 24
Trubacev O. N. 24
Tschumi O. 155
Turkowski L. :357-359
Udziela S. 137
Underwood L. 393
Urbańska B. 286
Vasseur G. 300
Vendryes J. 23
Verbrugge A. R. 166
Vernois P. 300
Vigier Ph. 300
Vladić-Krstić
B. 322
Vladykina-Bacinskaja
Vogt E. Z. 289
Vossjusz 66
Vries J. de 178
Vuković J. 322
Vuorela T. 317
Wachsmann K. P. 289
Wagner M. 335
Wakarelski Ch. 286
Walker J. 198
Walker-Raponda
A. 28
Walsh R. J. 297
Ward B. E. 293
Ward W. E. 83
Warszewicz J. 75
Wdowin J. S. 332
Weber A. 168

N. 347

�Webster H. 17
Welter G. 24
Werner E. T. C. 168, 199
Werner H. 24
Wesselski A. 182
Westermann
D. 95, 98, 106, 111, 118, 123
Weyer E. 121
Whiteley W. H. 296
Widłak S. 7-25
Wierzchowski 137
Wijeyewardene
G. 296
Willems E. 10
Willett F. 29.5
Winckler H. 160
Wiśniewski J. 210
Woleń ska M. 210
Wołogdina W. N. 122
Wołogina W. 1. 92

Wright G. R. H. 291
Wróblewski A. K. 196
Wróblewski T. 379-380
Wundt W. 8, 9, 16
Wypych K. 341-345,
378
Zahan D. 23
Zajączkowski
A. 85, 118
Zapałowicz H. 76
Zawistowicz-Adamska
K. 379, 380
Zelenin P. K. 24
Zieliński S. 65
Zielnica K. 81-136
Znamierowska-Prtifferowa
M. 353-350,
382

Zuber R. 76
Żornickaja M. y. 346, 348

�INDEKS

ETNO-GEOGRAFICZNY

Afryka

Afryka 166, 185, 288
Afryka Północna 147
Afryka Południowa 147
Afryka Środkowa 147
Afryka Zachodnia 28, 346
Almorawidzi
81
Angola 202
Arabia 147
Arabowie 81, 174, 196, 197, 201, 203
- palestyńscy
199
Buszmeni 184, 189
Dahomej 100
Egipcjanie 176, 195, 196, 197, 198, 201, 203,
2C4

Egipt 173, 179, 188, 189
Etiopczycy 197
Gabon 27-62
-- grupy etniczne 31, 32
- Aduma 32
- Bateke 32
-- Benga 32
- Eshira 28, 32, 37, 47, 61
- Fang 28, 31, 32, 37, 60
-- Kota 32
- Miene 32
- Okande 32, 33, 53
-- Sekiani 32
szczepy:
- Ambamba 28
- Apindżi 27-62
-- Bahumbu 32
Balllmbu 47
Bmnbara 38
Bapunu 37, 47
- Baruvi 3:ł
- Bcseki 28
JJipOlll!we 3:~
El~e:lga 33

--

Galoa 28, 33, 42, 53
Masango 28
Mindumbu 32
Mitsogo 32, 61
Mokande 33
--- Mpongwe 28, 31, 42, 5:~
JVIwete 28
Nkomi 28, 42, 53
Orungu 2B
- Peres 47
- Simba 47, 33, 53
Ghana 81-130,
291
- grupy etn~czIlo- językowe (szczegółowe
zestawienie s. 133-135)
- Akan 82, 84, 96-98,
99
- Ewe 88-92,
94, 99-102,
117, 119,
122

- Ga-Adangme
94, 98-99
-- Gllang 103
- Gur 107
plemiona i szczepy:
--- Akposso 120
- Ashanti, Aszanti 82, 84--85,
94, 118, 120, 291
-- Bassari 121

------

Birifor 87, 121
Dagari 121
Dagomba 82---83, 87, 94, 116
Fanti 94
Fonowie 90, 117
Gonja 82
Gllangowie 102
Gurma 121
Isala 82
Kebu 120
Konkomba 82, 122
Kraba 117
Malinke 112
l\1ango 121

88-89,

�405
- Moba 121
- Mossi 83, 84, 94
- Nankanse 121
- nieautochtoniczne
108
- Nkuya 120
- Soninke 81
- Susu 81
- szczątkowe 103-106
- Tampoleuse 82
- Vagala 82
Hotentoci 184
Kenia 292, 293
Kongo 9, 290
Libia 293
Madagaskar 9, 297
Marokańczycy 196
Negryci 176
Ngulu 293
Niasseńczycy 187
Nigeria 289, 290, 291, 294, 295
Niloci 341
Nubia 173, 297
Nyamwezi 197
Pigmeje 196
- z Konga 28
Rodezja 9, 182, 201, 289
Rwanda 291
Somali 294
Sudańczycy 192
Sudan Zachodni 38, 81, 82, 111, 117
Tanganika 294
Togo 87, 90-92, 100
Tranzania 291
Uganda 290
Złote Wybrzeże 81, 87, 90-92, 195
Zuluzi 202
Wyspy Zielonego Przylądka 182
Ameryka
Ameryka 166, 185
- przedkolumbijska
- łacińska 63-80

2117

Ameryka Północna
Algonkin 185
Arapho 185
Aztekowie 184, 185 197, 351
Hopi 195
Indianie Ameryki Północnej 147, 177, 202,
203, 175, 186, 194

- kanadyjscy
287
- kotliny Mackensie 167
- Pueblo 287
- wschodni 147
- Zinakantecy 289
- Zuni
- znad Thompson 167
Irokezi 171
Kalifornijczycy
185
Kanada 292
Majowie 185, 187, 296, 351
Meksykańczycy
185, 200
Winnebago 184, 185
Ameryka Południowa
Ameryka Południowa 63, 65, 172
Alakalufowie
176
Arawakowie 177
Araukani 68-69, 73, 185
Boliwia 76, 77
Brazylia 77
Brazylijczycy
196
Chile 67, 68
Ekwador 75
Gauczosi 73
Gujana Francuska
75
Indianie Ameryki Płd. 147
- Montanii peruwiańskiej
287
Inkowie 168, 195, 197
Ludy znad Amazonki 175
Paragwaj 65
Paressi 179
Patagończycy
73
Peru 75, 77
Tunja 175
Tupi 171, 179
Yurakare 179
Ziemi Ognistej szczepy 168
Azja
Azja 165, 177, 185
Azja Środkowa 147
Azja Wschodnia 147
Ałtajskie ludy 174, 197
Andamani 187
Anlamanie 197
Armenia 346
Armeńczycy 194, 197
Asyria 147
Babilonia 147

�406
Babilończycy 175, 176, 187, 195, 196, 197
200, 201, 203
Baszkiry 147
Buriaci 197
Chińczycy 185, 197, 199
Chiny 147, 292
Cejlończycy 185
Ceram 197
Czukcze 147, 197, 332-335, 346, 349
Czeremisi 197, 199
Dołganowie 177
Ewenki 198
Ewenowie 334, 349
Goldowie 177
Gruzja 346
Hindusi 296
Indie 65, 168, 169, 191, 197 289, 293
Indowie 185, 195, 197, 200, 203
Indochiny 147
Indonezja 147, 190
Indonezyjczycy 182, 195
Irak 292
Irańczycy 147, 177, 196, 197
Izrael 346
Japonia 147, 180
Japończycy 184, 185, 197
Jakuci 147, 203, 334, 346, 348-349
Jenisejczycy
175, 177, 197, 198, 201
Jukagirzy 334, 346, 349
Kałmucy 147, 185
Kambodża 195, 197, 198, 199, 203
Kamczatka 331
Kamczadale 334
Kaukaz 147
Kazachstan 330
Keci 175, 198
Kirgizi 147
Korea 147
Koriacy 197, 334
Mezopotamia
159, 188, 200
Munda 175, 196, 201
Malajowie 295
Meksykańczycy 197
Mongołowie 147, 176, 185
Ostiacy 175, 177, 200
Persowie 197, 201
Samojedzi 176, 177, 195, 200
Sartowie 147
Semangowie 176

Sumatra 294
Sumerowie 199, 201
Syberia 147, 177, 194, 200, 203, 331-332
Syria 188
Syryjczycy 196
Tatarzy 147
Timor, wyspa 290
Tunguzi 147, 177, 198, 200
Turcy 196
Turkmeni 147
Turkiestańczycy
196
Tybet 147
Tybetańczycy 185
Weddowie 289
Wschód starożytny 147
Eskimosi 147, 167, 196, 297, 334
- Centralni 167, 197
- Grenlandii 197, 199
- Kanadyjscy 177, 197, 297
- na Alasce 182, 197, 198, 200
- Ziemi Baffina 197
Australia i Oceania
Australia 147, 172, 174, 176, 178, 183, 186,
195, 204, 289, 291, 342
Szczepy australijskie:
- Aranda, Loritja 186
Tasmania 191
Oceania 147, 166, 287
Maoryjczycy 176, 194, 203
Melanezyjczycy 196
Mikronezja 194, 342-345
Nowa Gwinea 9, 147, 203, 294
Polinezja 9, 191, 204
Samoańczycy 176
Wyspa, wyspy:
- Admiralicji 194
- Cooka 176, 194
- Gilberta 194, 343-345
- Nauru 194
- Towarzystwa 176
Europa
Europa
Albania
Alzacja
Aromuni
Bałkany

165, 185
286, 348
298, 300
286
147, 285-286

�401
Belgia 147
Białoruś 147, 248, 311
Bojki 346
Bośnia 321-323
Bretonia 299
Bretończycy 182, 194
Bułgaria 147
Celtowie 291
Chorwaci 323-324
Chorwacja 325
Czechy 147
Cyganie 147, 286
Dioskurowie 171
Duńczycy 202
Estończycy 165, 167, 192, 194
Estowie 147
Etruskowie 165
Finowie 147, 176, 177, 192, 194, 202, 204
Francja 147, 299
Gaskończycy 202
Germanie 147, 176, 169, 200
Grecja 329
Grecy 147, 165, 169, 175, 182, 185, 196,
197, 199, 200

Grenlandczycy
165
Hiszpanie 65, 147, 182
Holandia 147
Huculi 346
Irlandia 9, 147
Islandczycy 165, 167
Jugosławia 147, 300
Karaici, Karaimi 147
Lapończycy 165, 167, 203
Litwini 147, 165, 168, 169, 203, 204
Liwowie 192
Łemkowie 302-303,
346
Łotwa 147, 351
Łotysze 165, 168
Łużyczanie 147
Macedonia 320-321
Mołdawia 311
Niemcy 147, 167, 193, 204
Normandia 299
Norwegowie 165, 166, 167

Podluzi 306
Podole 312
Portugalczycy
65, 147
Prusy 147
Rosja 147
Rosjanie 316
Rumuni 319
Rumunia 147, 318, 347, 348
Rusini 147
Rzymianie 16, 147, 165, 185, 196, 197
Serbowie 323-324
Słowacja 147, 307
Słoweńcy 300
Słowiańszczyzna
147
Skandynawia
147
Szkocja 147
Szwajcaria
147
Sycylia 295
Tatarzy litewscy 147
Ugrofinowie 197
Ukraina 311-314
Walia 290
Węgry 147, 299, 319
Wielka Brytania 147, 291
Włochy 147, 346
Włosi 165, 167
Związek Radziecki 300
Żydzi 147, 293
- anglosascy 182
-- zach.-węgierscy
192, 194
Polska
Bełchatowskie
286, 369-372
Kaszubi 147
Małopolska Północna 374-375
- wschodnia i zachodnia 147
Mazowsze 147, 286
Podhale 147
Polacy 147
Śląsk 147
Warmia i Mazury 354-355
Wielkopolska 147
Ziemia Chełmińska
373-374
Ziemie Zachodnie 302

�INDEKS
Adaptacja 303
- folkloru tanecznego 346
- ludności murzyńskiej
296
- Łemków 303
Akulturacja
285, 340
- Indian 287
- jednostki 37
Amerykanistyka
w Polsce 287
Animizm 340
Ankiety etnograficzne
315
Antropologia
kulturalna
336-338
Architektura
Celtów 291
Atlas: Polski atlas etnograficzny
(P.A.E.l
315, 317
- Rosjan 314-316
- Ukrainy, Białorusi i Mołdawii 311-314
Atlasy etnograficzne
europejskie
317
Badania ankietowe 143
- archeologiczne
289, 294
- etnograficzne
Indian 289
- na Syberii 346
- na Wyspach Gilberta 343
- nad budownictwem
301
- nad garncarstwem
209
- w Bełchatowskiem
369
- w Gabonie 27
- językoznawcze
285
- serologiczne 292, 295
Bajki kazachskie
330
Ballady ludowe chorwackie
326
- greckie 328
Baśnie saharyjskie
300
Bibliografia
78-79,
299-300,
359-360,
362-363, 364, 368-369
- gier i zabaw 147-150
- wyobrażeń lunarnych 204-207 ,
Broń Patagończyków
73-74

RZECZOWY
Budowle kamienne 292, 295
Budownictwo
drewniane
299, 355, 373-374
- bośniackie 322
- Celtów 291
- Ghany 102, 109-121
- pasterskie 286
- ukraińskie
312-313
- rosyjskie 316
- Warmii i Mazur 300-302
Budynki gospodarcze 302
- mieszkalne 313, 316, 373-374
- kultowe 117
Chałupy podcieniowe 301, 355
- podpiwniczone i bez piwnic 316
- szeroko- i wąskofrontowe
374
Czarodziej 52, 56-57, 61
Czółno w zwyczajach pogrzebowych
69-70
Domy mężczyzn 49
Dziedziczenie w Ghanie 126-133
- matriarchalne
131-133
- patriarchalne
126-128
Epika ludowa Bośni 322
- południowych
Słowian 323
Epos kazachski 330
- kirgiski 331
- serba-chorwacki
323-324
Etnografia bułgarska 286
- definicja 339
Etnografów zjazd 137
Etnosocjologia
300
Folklor chorwacki 325
- kazachski 329-331
Folklor taneczny 345-352

�409
- w Armenii 346
- w Polsce 347
Folklor winnicy 298-299
Forma do ciasta 335-336
Garncarskie
ośrodki 211-212, 244
Garncarstwo
białostockie
209-250
- cechowe 246
- wiejskie 246
Gra Araukanów
70
Gry i zabawy 137-151:
bieżne z gonitwą 145, chowanki 145,
dramatyczne
146, korowody 146, mętowanie 147, mienianki
145, pościgowe z metami 145, z podbijaniem
146,
przerywanki
145, rzutne 146, rzutno-bieżne 146, rzutno-skoczne
146, skoczne 146, wirowe 145, wyścigowe 145
Hafty 307-308
Hodowla 300
- reniferów
333

Labana system 352
Lecznictwo
ludowe 292
Legenda hinduska 294
Legendy Bośni 322
Łodzie

Indeks motywów 305
Inicjacja 340
- chłopców 42-47, 51-52
- dziewcząt 53-55, 293
Instrumenty
muzyczne perkusyjne
289
- rytualne 52, 60
Instytucja,
definicja 48
Instytucje
społeczne na Sycylii 295
- w G hanie 86-92
Język bretoński 299
- kultowy 17
- specjalny 18
Języki bantu 30-31
- Ghany 92-107
językowy zespół guang
gUT 106-107
- kwa 96-102
szczątkowe 105
- sudańskie 30, 102, 106

- pszczół 291
- ziemi 84, 87
Kultowe
figurki
291
Kultura, definicja 295
- Indian Prerii 287
- ludowa i robotnicza
285
- ludów Montanii 287
- materialna
Araukanów
69, 70
- Czukczów 333
- Wysp Gilberta 343-345
- staronigrycka
95, 111, 121, 126
-- staro-śródziemnomorska
III
- uraloałtajska
188
- zachodnioafrykańska
95, 117, 119

102-103

Klanowy system w Ghanie 125-126
Koło garncarskie
214--215, 224-225
Kołyska Araukanów
71
Kontakty międzyszczepowe
30
Kopaczka 340
Koszykarstwo
300
Kult przodków 57, 88

344

Magia 340
- językowa 10
- sympatyczna
15
Malowidła
skalne 294
Małżeństwa
grupowe 289
- krewniacze
290, 291
- kuzynowskie
289
- zawieranie
u Tatarów syberyjskich
322
Małżeństwo
w populacji hinduskiej
295
Materiały
E. Piaseckiego
144-147
Matriarchat
w Ghanie 123, 127-133
Matrylinearne
plemię 293
Matrylinearny
klan 130
- ród 129-130
Meble ludowe 300
Medycyna ludowa 322
Metoda kartograficzna
316-318
- statystyczna
293, 319
Miotacze dzid 293
Mitologiczne
kierunki
156-164
Mitów motywy 193-204, 317
- wątki 164-183
Mity lunarne 153-207
- solarne 165-178
Młocka, sposoby 316
Młyny 316
- wodne 354
- z Skultuna
364

�410
Motyka 84
Muzealnictwo
w USA 292
Muzyka ludowa 305, 322
Naczynia 228-242
Naczyń formy: 228-237
- beczułkowate
232-233
- dzbankowate 233-234
- dzieżkowate 230-232
- flaszowate 234
- miskowate
228-230
- funkcja 237-238
- glazurowanie
247
- nazwy 238-239,
247-248
- wypalanie
219-221
- zdobienie 239-242
Nakrycie głowy 316
Namioty Patagończyków
73
Narzędzia
gospodarcze 290
- rolnicze 312, 316, 317, 340
- garncarskie
214-215,
223-228
- łowieckie 294
- używane w winnicy 298
- z paleolitu młodszego 286
Obrzezanie 38-39
Obrzęd pogrzebowy u Tatarów syberyjskich 332
Obuwie 123, 316
Obyczaje muzułmanów
Bośni 322
Oszczep 340
Opowiadania
z Tybetu i Grecji
Opowieści Indian północnoamerykańskich
305

-

ludowe

węgierskie

299

Pasterstwo
tatrzańskie
300
Patriarchat
w Ghanie 123-127
Piec 313, 316
- chlebowy 219, 247
- garncarski
217-219
- ziemny 344
Pieczywo 335-336
- obrzędowe 317
Pieśni ludowe chorwackie 325-327
- greckie 327-329
- kazachskie
329-331
- macedońskie
320-321
- obrzędowe 330
- taneczne 347
Piła ogniowa 340

Płachty 307
Pochówki Patagończyków
73
Podania tubylców Tanganiki 294
Poliandria
289
Przysłowia
kazachskie
330
- muzułmanów
Bośni 322
Radło 312
Religia szczepu Apindżi 57-58
Religie synkretyczne
27, 28, .58--61
- w zach. Nigerii 290
Rodzina eskimoska
297
- matriarchalna
118, 291
- patriarchalna
118
Rolnictwo 299, 300, 312
- Rosjan 316
Rybołówstwo 32, 306
Rytualne okaleczenia 290
Słownik etnologii europejskiej
300
Socha 312
Spichrz 316, 317
Sposoby przesuszania zhóż 316
Sprzęt domowy 322
- zbóż 316
Stosunki rodzinne i społeczne u Hindusów 296
- u Eskimosów 297
- sąsiedzkie 293
Strój łudowy Bośni 322
- Małopolski Północnej 374-375
- Rosjan 316, 317
- Ukrainy 312, 313
- warmiński
355
- plemion Ghany 121--123
Strój kobiecy 122, 313, 316
- męski 122, 316
- żałobny 55
Systematyka
baśni 305
- wątków
epickich
Serbo-Chorwatów
324

Sztuka ludowa 305
- Alzacji 300
- chińska 288
- Ukrainy 309-311
- Warmii i Mazur 355
Sztuka prymitywna
372-373
Tabu 7, 14, 340
- chroniące 14
- językowe 7-25

�411
- nazwy 9
- nowożytne 11, 12
- obyczajowe 12, 13
- ogólne 7, 16
- okazjonalne
16
- pierwotne 10, 11
- profilaktyczne
15
- prymitywne
10
- religijno-magiczne
10
- sympatyczne
15
- uczuciowe 12
- zapobiegawcze
15
Tańce 290, 297-298, 300, 305
- afrykańskie
351
- albańskie 348
- gruzińskie
346
- Hucułów 346
- Jakutów 348
- ludów Syberii 346
- Majów i Azteków 351
- rumuńskie 348
- rytualne 51-52, 54, 55, 61
- szkockie 350
- weselne 346
Tatuaż 290
Techniki zdobnicze 308
Tkactwo 306, 122
- bośniackie
322
- chałupnicze
286
- patagońskie
73
Tkaniny drukowane
299
Totemizm 295, 340
- Ostjaków
365
Tradycyjna
pomoc społeczna u Malajów
295

Tratwy Patagończyków
73
Twórczość ludowa 300
- malarska
299
Uprawa konopi 298
- winnej latorośli 298
Wiatraki
354
Widowiska
ludowe 305
- obrzędowe 287
Wierzenia lunarne 153-207
- solarne 158, 161, 165-178
- muzułmanów
Bośni 322
Wnętrze domu 313, 316
Wsie szwedzkie 299
Wróżbiarstwo
290
Zagroda, rozplanowanie
316
Zakazy i nakazy językowe 13, 18, 20, 21
Zapaska 317
Zaprzęgi psie Czukczów 334
Zbieractwo
Szczepu Apindżi 32-33
Zbiory afrykanistyczne
288
Znachorstwo
w Nigerii 295
Związki tajne Gabonu 27-62
- kobiece 28, 53-55
- męskie 28, 42, 47-53
- mieszane 28
- wygasłe 28
Zwyczaje małżeńskie
289
- pogrzebowe
56
- świętojańskie
69-70
- związane z zakładaniem
osady 294

�SPIS ILUSTRACJI
Fot.
Fot.
Fot.
Fot.

l.
2.
3.

Członek Bwiti ze wsi Migabe w rytualnym stroju. Fot. autor .
Mbuna, nowicjusz do Mweli ze wsi Migabe. Fot. autor.
Migabe, wieś Apindji z rytualną chatą Bwiti w głębi. Fot. autor

44
44
50

l.

Fot. 2.

Ignacy Domeyko 1802-1889
Ozdoby ust. Botokudzi - Brazylia

68
74

Tabl. A.
Tab!. B.

Typy pomieszczeń
Typy konstrukcji

Ryc. l.
Ryc. l.
Ryc.2.
Tabl. I.
Tab!. II.
Tab!. III.
Tab!. IV.
Tab!. V.
Fot. 1.
Fot. 2.
Fot. 3.
Fot. 4.
Fot. 5.
Fot. 6.
Fot. 7.
Fot. 8.
Fot. 9.
Fot. 10.
Fot. 11.
Fot. 12.
Fot.
Fot.
Fot.
Fot.

13.
14.
15.
16.

Gliniany

spichlerz

mieszkalnych
w Ghanie
w budownictwie
tradycyjnym
Konkomba

110
116
112

Prof. dr Eugeniusz Piasecki
Koło sponowe. stu dziany Las, pow. Sejny
Sposoby poruszania koła garncarskiego

137
215
216

Typy pieców garncarskich,
stosowanych w woj. białostockim
Garncarskie
narzędzia pomocnicze
Typy nożyków garncarskich
stosowanych
w woj. białostockim
Garncarskie
narzędzia
pomocnicze
Garncarskie
narzędzia
pomocnicze

218
224
225
227
228

"Miska". Chraboły, pow. Białystok
"Misa". Sejny
"Misa". Siemiatycze
"Donica". Sejny
"Wierciocha".
Suszcza, pow. Białystok
"Makotra".
Siemiatycze
"Szabasówka",
przykład naczynia dzieżkowatego
"Dwojaki",
połączone
naczynia
dzieżkowate.
Szczuczyn,
pow.
Grajewo
.
"Dzieżka", przykład naczynia dzieżkowatego
odmiany wysokiej
z kołnierzem prostym. Sejny .
"Gar", przykład naczynia dzieżkowatego odmiany wysokiej z wywiniętym
kołnierzem.
Siemiatycze
"Słoik", przykład naczynia a ściankach równomiernie
wybrzuszonych. Czarna Wieś Kościelna, pow. Białystok .
"Garnek", przykład naczynia a ściankach prawie prostych. Suszcza, pow. Białystok
"Ladyszka", przykład odmiany drugiej. Kleszczele, pow. Hajnówka
"Dzbanek", przykład odmiany pierwszej. Lomża
"Dzbanek", przykład odmiany mieszanej. Poniklica, pow. Białystok
"Buńka", przykład naczynia flaszowa tego. Siemiatycze .

229
229
229
230
230
230
231
231
231
231
232
232
233
233
233
234

�413
Fot.
Fot.
Fot.
Fot.
Fot.
Fot.
Fot.
Fot.
Fot.

17.
18.
19.
20.
21.
22.
23.
24.
25.

Naczynia zasobowe. Czarna Wieś Kościelna, pow. Białystok
"Garnuszek"
do picia. Obok "garnek" do mleka. Łomża
"Durszlak" gliniany. Siemiatycze .
"Flakon"
do kwiatów. Siemiatycze
.
"Łachańka"
do pieczenia. Stu dziany Las, pow. Sejny
"Tłuczka" do robienia masła. Siemiatycze
.
"Blachan" do odciągania mleka. Sejny .
Ornament
wykonany techniką rytu (gwoździemj. Sejny
Krawędź doniczki zdobiona techniką radełkową.
Szczuczyn, pow.
Grajewo
.
Fot. 26.
Niezamierzony efekt plamistej polewy'. Michałowo, pow. Białystok
Fot. 27.
Pionowe wiązki linii wykonane techniką gładzenia.
Hrynie"vicze
Duże, pow. Bielsk Podlaski
Fot. 28.
Zdobienie angobą czyli "tonem" wykonane
gęsim piórem. Budy
Mikołajskie,
pow. Łomża .
Fot. 29.
Kwiaty malowane pędzelkiem. Siemiatycze .
Fot. 30.
Ornament
w postaci kilku poziomych linii oraz w postaci linii
falistej
Fot. 31.
Przykład zdobienia nalepkami. Czarna Wieś Kościelna
Fot. 32.
Dekoracyjny
efekt uzyskany przez oszczędne używanie polewy.
Siemiatycze
.
Fot. 33.
Dzbanek z uchem odciśniętym z formy. Siemiatycze
Dr Franciszek Klonowski 29 IV 1914 - 2 VI 1968 .
Prof. dr Cezaria Badouin de Courtenay Ehrenkreutz-Jędrzejewiczowa
Doc. Marian Sobieski
Prof. dr Sigurd Erixon
.
Prof. dr Wolfgang Steinitz

236
236
236
236
236
237
237
240
240
240
240
240
241
241
241
241
241
353
358
360
363
365

SPIS MAP
Mapa
Mapa
Mapa
Mapa
Mapa

1.
1.
2.
3.
4.

Grupy etniczne w Gabonie
Szczepy terytoriów
północnych Ghany
Zespół języków izolująco-pozycyjnych
Kwa
Języki Guang
Języki szczątkowe
,

31
93
97
101
105

�LIST

Photo 1.

Photo 2.
Phot. 3.
Phot. 1.
Photo 2.
Table A.

Fig. 1.
Table B.

Fig. 1.
Fig. 2.
Table I.

Table II.

Table III.

OF ILLUSTRATIONS

Member of Bwiti in the village Migabe in ritual dress with distinctions, marking his position in the association. Photogr. by
the author
Mbuna, a novice to Mweli from Migabe. Photogr. by the author
Migabe, village Apindji with the ritual hut Bwiti
in depth.
Photogr. by the author
Ignacy Domeyko 1802-1889
Lip ornament.
Botokondy - Brasilia
Types of living accommodations
in Ghana. 1. A dugant from the
borderland of Ghana and Volta. 2. A beehive shanty in the region
of Kete-Kracki.
3 and 4. Clayen defensive castles of the Nankase
and Tamberna
tribes. 5. Clayen box huts. 6. Cottage of the
Nanumba tribe. 7. The rectangle
Ewe house. 8 .Houses of the
Akposso and Kebu
Clayen granary of Konbomba .

44
44
50

68

74

110

112

Types of constructions
in traditional
architecture.
Konstructions:
1) Earthen of a Tamberna castle, 2) cylindrical hut of the Konkom ba, 3) box house, 4) rectangle house of Akposso, 5) rectangle
Ewe house, 6) cylindrical hut of Kebu .
Prof. Dr. Eugeniusz Piasecki .

116
137

Potter's
Manners

216

wheel, called spanowe.
of moving the potter's

Studziany
wheel .

Las, region

of Sejny

Types of potter's ovens, used in the province of Białystok. Fig. 1.
Oven with vertical draught of fire with horizontal crate (view,
cross section, ground plan). Scheme of oven used in Siemiatycze.
Fig. 2. Oven with vertical draught of fire with horizontal crate
longside section, cross section and ground plan. Scheme of oven
used in Kleszczele. Fig. 3. Oven with horizontal draught of fire
(view of the oven, partly in cross section, cross section and longside section). Scheme of oven used in Augustów .
Potter's subsidiary instruments.
Fig. 1. "Sierp" (sickle) for planing
clay. Fig. 2. "Strug" (plane) for planing clay. Fig. 3. "Nóż" (knife)
for cutting off. Fig. 4. "Szlaga" for clubing clay. Siemiatycze.
Fig. 5. "Szlaga" for clubing clay. Supraśl
Types of potter's knifes used in the province of Białystok. Fig. l.
"Nóż" (knife). Studziany Las, district of Sejny. Fig. 2. "Szyniec"
wileński. Buksztel, district Białystok. Fig. 3. "Les". Luka, district

215

218

224

�415

Table IV.

Table. V.

Photo
Phot.
Photo
Photo
Phot.
Photo
Phot.
Photo
Photo

l.
2.
3.
4.
5.
6.
7.
8.
9.

Photo 10.
Photo 11.
Photo 12.
Phot.

n

Photo 14.
Photo 15.
Photo 16.
Photo 17.
Photo 18.
Photo
Photo
Photo
Photo
Photo
Photo
Photo

19.
20.
21.
22.
23.
24.
25.

Photo 26.
Photo 27.

Hajnówka. Fig. 4. "Sznal". Sicmiatycze. Fig. 5. "Szyniec". Czarna
Wieś Kościelna, district of Białystok. Fig. 6. "Błonka". Studziany
Las, district Sejny. Fig. 7. "Bechierka". Sokoły, district Łapy.
Potter's subsidiary instruments.
Fig. L Spade used for making
comb-shaped
ornament.
Siemiatycze.
Fig. 2. "Strużek"
(plane)
used for making the burr Dn the bottom of bowls. Siemiatycze.
Fig. 3. "Szpulka" (spool) for making colter ornament. Rogienice,
districl Łomża. Fig. 4. "Trybik"
for making colter ornament.
Szczuczyn, di~triet of Grajewo
Potter's subsidiary
instruments.
Fig. L "Banieczka"
(small can)
for painting designs. Budy Mikołajki, district Łomża. Fig. 2. Preserve jar with strainer
used for strewing
dusty glaze. Sejny.
Fig. 3. "Różek" (horn) used for painting. Sejny.
Fig. 4. "Kaczerha" for mingling
glaze. Siemiatycze
"Miska" (bowl). Chraboly, district Białystok
,Miska" (bowl). Sejny .
,.Misa" (bowl), Siemiatycze
"Donica" (earthen pot, flower pot)
"Wierci acha". Bialystok
"Makotra".
Siemiatycze
"Szabasówka",
example of a pot of trough alteration
"Dwojaki" (twins), connected pots of trough alteration,
Grajewo
,:Trough", example of a pot of trough alteration, high, with high
collar. Sejny
"Gar" (big pot), example of a pot trough alteration with a turned
down collar. Siemiatycze
.
.,Słoik" (jar), example of a pot of screens uniformly bulge. Czarna
Wieś Kościelna, district Bialystok
"Garnek" (pot), example of a pot of screens nearly straight. Suszna, district Białystok
"Ładyszka", e1o:ample of a pot without ear and beak. Kleszczele,
district Hajnówka
"Dzbanek", example of a pot with ear and beak. Łomża.
"Dzbanek" (pot), example of a pot with ear and without beak.
Poniklica, district Białystok
"Buńka", example of a bottle like vessel. Siemiatycze .
A container vessel. Czarna Wieś Kościelna, district Białystok
"Garnuszek"
(little pot) used for drinking.
Left side: pot for
milk. ł~omża
"Durszlak" (colander) clay made. Siemiatycze
.
"Flakon" (flower glass) for flowers. Siemiatycze
"Łachańka" for baking. Stu dziany Las, district Sejny
"TIuczka" for making butter. Siemiatycze
.
"Blachan" for distraction of milk. Sejny.
Ornament
made by engrawing
technic (nail). Sejny
The border of the flowerpot decorated in colter technic. Szczuczyn, district Grajewo .
Unintended effect of spotted glaze. Michalawo, district Bialystok
Vertical lines made by the so called technic of smoothing. Hryniewicze Duże, district Biała Podlaska .

225

227

223
229
229
229
230
230
230
231
231
231
231
232
232
233
233
233
234
236
236
236
236
236
237
237
240
240
240

240

�416
Photo 28.
Photo 29.
Phot. 30.
Phot. 31.

Photo 32.
Phot. '33.

Decorating by "angoba" or ."ton" by means of a goose-feather.
Budy Mikołajskie
,Flowers brush painted. Siemiatycze .
Ornamerit in some horizontal lines and in nawy lines
Example of decorating by labels. Czarna Wieś Kościelna, district
Białystok (the jar should be a challenge cup for the football
team there)'
Decorative effect obtained by frugally using of glaze. Siemiatycze
Jar with an ear form made. Siemiatycze
Dr. Franciszek Klonowski (29 IV 1914 - 2 VI 19(8) .
Prof. Dr. Cezaria Badouin de Courtenay Ehrenlueutz-Jc;drzejewiezawa
Doc. Marian .sobieski
Prof. Dr. Sigurd Erixon
Prof. Dr. Wolfgang Steinitz

240
241
2ł!

241
241
241
3.53
358
360
363
365

MAPS
Map
Map
Map
Map
Map

1.
1.
2.
3.
4.

Ethnic groups of Gabon
Tribes of the northern territories of Ghana
The complex of insu1ant-positiona1
languages
Languages Guang
Residual languages.

31
93
Kwa

97
10&gt;1
105

�CONTENS
I. Articles
S t a n i s ł a w W i d ł a k, The Phenomenon of Taboo in Language
S t a n i s ł a w Ś w i d e r s k i, Traditional
Secret Bonds of the Apindi Tribe
as a Historical-Cultural
Constitute of Personality
M a r i a P a r a d o w s k a, Polish Investigators
of Latin America .
K r z y s z t o f Z i e l n i c a, The Background
of Ethnic Inner Conflicts in
Ghana
Z o f i a D o w g i r d, Eugeniusz Piasecki's Production in the Range of Plays
and Motive Games
E d war dP e r c z a k, Moany Ima.ginations in Outer-Slav
Literary Folklore
Z y g m u n t C i e s i e l s k i, Investigations
about Pottery in the Voivodship
of Białystok
.
Jer z y S t a r n a w s k i, Fifty three letters of Jan Karłowicz to Hieronim
Łopaciński
1888-1903

Polska,

niewska)

vol. X, Wrocław-Warszawa-Kraków

1966 (Krystyna

StęśHcka)

.

Arts et traditions populaires. Vol. XIII, 196'5 (Jadwiga Ftasińska)
.
F r a n c i s z e k K lon o w s k i, Drewniane budownictwo
ludowe na Mazurach i Warmii. Publ. by "Pojezierze", Olsztyn 1965 (Ryszard Kukier)
.
A. K w i l e c k i, Problemy socjologiczne Łemków na Ziemiach Zachodnich.
Kultura i społeczeństwo. Vol. X, no 3, 1966 (JG) .
A d a m (} r z y m a ł a S i e d l e c k i, Sto jedenaście dni letargu. Wspomnienie
z Pawiaka z lat 1942-1943. Publ. by ,Wydawnictwo Literackie, Kraków
.

S t a n i s ł a w H e l s z t y ń s k i, Wśród swoich i obcych w USA. Pub l. by
Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza 1966 (JG) .
Z. N o ż y ń s k a, O wartości i celowości badań przeżytków. Roczniki Naukowe WSWF in Poznań, vol. 11, 1965 (Roderyk Lange) .
27 -

Lud,

l. LII

137
153
209
251

285

Man. A Record of Anthropological
Science. Publ. The Royal Anthropological
Institute. London 1965, vol. XLV (Wanda Stęślicka) .
Man. The Journal of the Royal Anthro,pological Institute. New Series. London

1965 (JG)

81

Czer-

.

1966 (Wanda

27
63

R e p o r t s a n ,d r e v i e w s

II.
Etnografia

7

288
295
297
300
302

303
304
305

�418
R. Jer a b e k, V. F r o l e c, D. H o l y, Podluzi. Kniha o lidovem umeni.
Krajske nakladelstvi,
Brno 1962 (Ryszard Kukier)
.
M a g d a l e n a S t e h l i k o v a, Ludove zdobene płachty. Stredoslovenske
Vydyvatełstvo
1966 (Barbara
BazieHch)
.
B. S. B u t n i k - S i w jer s kij, Ukrainskje
radjanskje
narodnje mistjectwo.
Kiev 1966 (Bal'bara BazieHch)
Historical-ethnographical
Atlas of the Ukraine, White Russia, and Moldavia
(Jadwiga

Russkije.
munt

J ena
(J.

Gerlach-Klodnicka)

Istoriko-etnograficeskij

a s,

307
308

311

.

atlas. Publ. by "Nauka",

Moscow 1967 (Zyg-

Klodnicki)

Bar ab

30S

314

Kartografiai

módszer

a

neprajzban.

Budapest

1963

Gajek)

316

A. J a n k o w s k i, A. O l s z e w s k i, Struktura
narodowościowa
Rumunii.
Czasopismo Geograficzne, vol. 37 (Zygmunt
Kłodnicki)
.
Kir i l P r e n u s l i s k i, Crven se bajrak razveva. Skopje 1965 (Kole Simiczijew)

318
320

Glasnik Zemaljskog Muzeja u Sarajevu. Sarajevo 1964 (Kole Simiczijew)
.
T o m o M a r e t i Ć, Nasa narodna epika. Belgrade 1966 (Kole Simiczijew)
Zlatna jabuka, hrvatske narodne balade i romanse. Zagreb 1965 (Kole Simi-

321
323

32-!

czijew)

Tragudia tu Helleniku. "Nea Hellada" (Kole Simiczijew)
Kazachskaja
narodnaja
poezija
(iz obrazcow
sobrannych
zapisannych
A. A. Diwajewym). Alma-ata
1964 (Kole Simiczijew)
S. P. Kraszeninnikow
w Sibiri, nieopublikowannyie
matieriały.
Moscow-Leningrad 1966 (Antoni
Kuczyński)
.
I. S. W d o w i n, Ocz erki istorii i etnografii Czukczej. Moscow-Leningrad
1965
(Antoni

Kuczyński)

Mar gar et e

Wag

1961 (Gerhard

Aus alten

Backstuben

und

Offizinen.

331

Esslingen

Kloska)

335

W i l h e l m M ii h l m a n n, E r n s t M ii 11 er,
Kulturanthropologie.
Neue
wissenschaftliche
Bibliothek, Bd. IX, KaIn-Berlin
1966 (Gerhard Klaska)
Wal t e r H i r s c h b e r g, Warterbuch
der Volkerkunde.
Stuttgart
1965
(Gerhard

329

332

.

n er,

327

Klaska)

33G
339

F lor e n c e M a n n S p o e h r, White Falcon. The House of Godeffroy and
Its Commercia land Scientific Role in the Pacific. Palo Alto 1963 (Konrad

Wypych)

341

.

G e r d K o c h, MaterieIle
Kultur
der Gilbert-Inseln,
Nonouti, Tabiteuea,
Onotoa. Berlin 1965 (Konrad Wypych) .
Review of the most important
events in abroad folkdance in 1964-1966 (Roderyk

Lange)

343
345

.

G. Kur a t h, S. M a r t i, Dances of Anahuac. Chicago 1964 (Roderyk Lange)
H. S u n a, Novaja sistema kinetografii
zapisiej choreograficeskich
dvizenija. Riga 1965 (Roderyk Lange) .

III.

351

351

C h r o n ic s

In memory of Franciszek Klonowski (Maria Znamierowska-Prufferowa)
Prof. Dr. Cezaria Baudouin de Courtenay Ehrenkreutz-Jędrzejewiczowa.
miniscence. (L. Turkowski)
.

353

Re357

�419
Docent Marian Bazyli Sobieski (Jan Stęszewski)
.
Prof. Dr. Sigurd Erixon (KarL OLav Arnstberg)
.
In memoriam Wolfgang Steinitz (Hermann
Strobach)
Summaries

of doctorates

in ethnography

and

360
363
364

ethnology:

Olga Mulkiewicz-Goldbergowa,
Cultural
Differentiation
of Villages in the
Region of Bełchatów
Krystyna Czerniewska, Primitive Art of People in Afrika and Oceania and
Its Value in Aesthetic Education of Youth
Klemens Krajewski, Traditional Building of Huts in Ziemia Chełmińska .
Janusz Kamocki, Political Influence on Folk-Costume
in the Northern Part
of the Region of Małopolska (Region of Cracow) in Time Past-Partition
of Poland 1772-1918
Societe Internationale
d'Ethnologie
et de Folklore (SIEF) (J. G.) .
International
Union of Anthropological
and Ethnological
Sciences (Konrad
Wypych)

General

of the Polish

Ethnographic

Society

-

Meeting

1966 (Piotr

of the Polish

Ethnographic

Society

-

Meeting

1967 (Piotr

374
376

378

.

Report

KaLeciak)

372
373

376

Report

KaLeciak)

General

369

385

.

IV. Va r i a
Index of the LII-nd volume of Lud (Jadwiga
Lists of plates
Contents in English

GerLach-Klodnicka)

397
412
417

�Cena zł ;0.-

WYDAWNICTWA

POLSKIEGO
W

0/)

TOWARZYSTW A ]
1-

latach 1895-1968

' ..

1-.,•

----------.---.-.--.-~-----.---.-

"-ol .
.,

/

/

I

-je

:'$'

LUD (1895-1968)
Tomy I -

PRACE I MATERIAŁY

LI

ETNOGRAFICZNE

Tomy I -

XXVI

PRACE ETNOGRAFICZNE
Tomy

ATLAS POLSKICH

(1934-1968)

I -

(1947-1968)

VIII

STROJÓW LUDOWYCH (1949-1968)
Zeszyty

1-29

część I POMORZE I WARMIA zeszytów: 3
część II WIELKOPOLSKA
I KUJAWY zeszytów: 4
część III ŚLĄSK zeszytów: 4
część IV MAZOWSZE i SIERADZKIE zeszytów: 7
część V MAŁOPOLSKA
zeszytów: 11

ARCHIWUM

ETNOGRAFICZNE
Nr

BIBLIOTEKA

1-30

POPULARNA
Tomy I -

LITERATURA

(1951-1968)
(1958-1968)

IV

LUDOWA (1957-1968)
Roczników

10

ŁÓDZKIE STUDIA ETNOGRAFICZNE
Tomy I -

(1959-1968)

VII

DZIEŁA WSZYSTKIE OSKARA KOLBERGA
wyszło: Reedycja

-

36 tomów. Edycja -

Zamówienia
POLSKIE

8 tomów

przyjmuje:

TOWARZYSTWO

WROCŁAW,

LUDOZNAWCZE

PL. NANKERA

4

(1961-1968)

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5894" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5874">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/0ef2759c1cf8bdce6649573bb83c51a7.pdf</src>
        <authentication>f0d4f6a00e440c60e7113b4d3e25a026</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70285">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:995</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70286">
                <text>1970</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70287">
                <text>religijność ludowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70288">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:915</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70289">
                <text>Z badań nad ludową recepcją "Żywotów świętych"/ LUD 1970 t.54</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70290">
                <text>LUD 1970 t.54,s.87-114</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70291">
                <text>Baranowski, Władysław</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70292">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70293">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70294">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="70295">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70296">
                <text>Lud, t. 54, 1970

WŁADYSŁA W BARANOWSKI

z

BADAŃ NAD LUDOWĄ RECEPCJĄ

"ŻYWOT6W

ŚWIĘTYCH"

ŻYWOTY ŚWIĘTYCH Z NAJBLIŻSZEGO OTOCZENIA CHRYSTUSA
W FOLKLORZE POLUDNIOWEJ CZĘŚCI WOJ. ŁODZKIEGO

Do dziś dnia badania z pogranicza etnografii i religioznawstwa rozwijają się w nauce polskiej nadzwyczaj słabeJ. Już przed przeszło stu
laty problematyka tego rodzaju zainicjowana została przez Ryszarda
Berwińskiego l. Prowadzone one były zarówno przed pierwszą wojną
światową, jak również i w okresie międzywojennym. Tu szczególnie należy wymienić prace Stefana Czarnowskiego 2, Kazimierza Dobrowolskiego 3 i Jana Stanisława Bystronia 4. Wbrew wszelkim logicznym uzasadnieniom, tego rodzaju badania w Polsce Ludowej uległy pewnemu
zahamowaniu. Dopiero w ostatnich latach ukazało się trochę prac z tego
zakresu pisanych zarówno z pozycji laickich 5, jak i katolickich 6. W poR. Berwiński, Studia o literaturze
ludowej
ze stanowiska
historycznej
i naukrytyki.
Poznań 1854, t. 1-2.
2 S. Czarnowski,
Kultura
religijna
wiejskiego
ludu polskiego.
W: Dzieła t. 1,
Warszawa 1950, s. 88-107; tenże, Kult bohaterów i jego społeczne podłoże. Święty
Patryk bohater narodowy
Irlandii.
W: Dzieła t. 4, s. 11-243 i in.
~ K. Dobrowolski, Dzieje kultu św. Floriana w Polsce do połowy XVI w. Warszawa 1923; tenże, Żywot św. Jacka. Ze studiów nad polską hagiografią
średniowieczną. "Rocznik Krakowski",
t. 20, 1920, s. 20-39 i in.
4 J. S. Bystroń,
Z badań nad kultem
świętych.
"Przegląd
Współczesny",
1924,
nr 21, s. 143-146; tenże, Kultura
ludowa.
Warszawa
1947, wyd. II, s. 126-196;
tenże, Dzieje obyczajów
w dawnej
Polsce. Warszawa
1960, wyd. II, t. 1, s. 305309 i in.
s Por. np. E. Ciupak, Parafianie
(Wiejskie
parafie
katolickie).
Warszawa
1961'
tenże, Kult religijny
i jego społeczne podłoże. Warszawa
1965; tenże, Wincenty
Witos o katolicyzmie
chlopskim
i polityce
kościola.
"Wieś Współczesna",
R. 10,
1966, nr 7, s. 84-89; W. Baranowski,
Z badań nad katolicyzmem
ludowym
okresu
pouwłaszczeniowego.
Kult
"świętych
doktorów".
"Zeszyty Naukowe Uniwersytetu
Łódzkiego", seria 1, 1969, nr 63, s. 83-99 i in.
G J. Zdrój,
Religijność
ludu naszego. "Homo Dei", R. 17, 1948, nr 3/55, s. 313l

kowej

�88

WŁADYSŁAW

BARANOWSKI

równaniu jednak z olbrzymią literaturą z pogranicza etnografii i religioznawstwa w nauce innych krajów, nasze badania na tym odcinku przedstawiają się nie najlepiej.
Jest zagadnieniem powszechnie znanym, że w ciągu wielu stuleci literatura dewocyjna, a szczególnie tzw. "żywoty świętych", wywarły
olbrzymi wpływ na folklor polski 7. Zresztą tego rodzaju zjawisko występuje w folklorze wszystkich krajów zarówno katolickich, jak i prawosławnych. Jedynie w krajach protestanckich, ze zrozumiałych przyczyn dogmatycznych, jest ono znacznie słabsze. Co ciekawsze jednak,
analogiczne zjawisko ma miejsce również na terenach zamieszkiwanych
przez ludność muzułmańską. Legendarne żywoty świętych chrześcijańskich zostały tam zastąpione przez podobnego typu opowieści o prorokach, kalifach, tzw. "świętych mężach" itp.8 A wreszcie podobne analogie znaleźć można i na terenach buddyjskich.
W krajach katolickich w tradycyjnym środowisku chłopskim olbrzymią rolę odgrywały różnego typu żywoty świętych, z którymi chłop
zapoznał się czy to przez lekturę popularnej literatury hagiograficznej,
czy też poprzez słuchanie legend z tego zakresu 9. W życiu wsi polskiej
tego rodzaju legendy, osnute na tle żywotów świętych, odgrywały olbrzymią rolę. Niekiedy były one tylko powtórzeniem uznanych przez
oficjalne czynniki kościelne legend hagiograficznych, bardzo często odbiegały one jednak od tego rodzaju wzorów. W ustnej literaturze ludowej narastały nowe legendy będące tylko luźną przeróbką znanych
w literaturze dewocyjnej żywotów świętych.
W oficjalnych biografiach świętych wyróżnić można cały szereg wielokrotnie powtarzających się schematów 10. Szczególnie wyraźnie występuje to w odniesieniu do żywotów świętych z początkowego szerzenia
321. Znacznie

są studia W. Piwowarskiego,
TUpologia religijna
"Studia Warmińskie", t. 1, 1964, s. 115-197.
7 Tak oto charakteryzował
to zagadnienie znakomity znawca liter.atury ludowej
J. Krzyżanowski:
"Żywoty świętych - najbardziej
ludowy produkt piśmiennictwa
ludów chrześcijańskich,
żywy od schyłku starożytności,
po dzień dzisiejszy C .. )
Folklor polski nasiąkał pierwiastkami
hagiograficznymi
od wczesnego średniowiecza (...) Cała ta jednak olbrzymia dziedzina hagiografii ludowej leży dotąd odłogiem, nie doczekała się bowiem choćby fragmentarycznie
opracowania naukowego",
Słownik
folkloru
polskiego, Warszawa 1965, s. 479-480.
8 Por. np. Handworterbuch
des Islam. Leiden 1941; The Encyclopaedia
of Islam.
Leiden-London
1960, t. l i n.; M. Gaudefroy-Demombynes,
Mahomet. Paris 1957 i in.
g Odnośnie
s'tosunków bretońskich, por. np. Y. Brekilien, La vie quotidienne
des
paysans en Bretagne au XIX siecle. Paris 1966, s. 90-93.
10 Zagadnienie
tzw. typologii świętych w wierzeniach ludowych w nadzwyczaj
interesujący
sposób poruszył Ciupak, Kult
religijny
i jego społeczne podłoże,
s.47-83.
katolików

bardziej

południowej

krytyczne
Warmii.

�Z

badań

nad ludową

recepcją

"żywotów

świętych"

się chrześcijaństwa, czy też ze średniowiecza 11. Również i w folklorze,
zarówno w Polsce, jak i w wielu innych krajach, wyraźnie występują
tego rodzaju schematy. Niejednokrotnie usłyszeć można niemal takiej
samej treści żywoty kilku różnych i zupełnie niepowiązanych ze sobą
świętych.
Na terenie, którym się zajmuje ta praca, a więc w południowej części
województwa łódzkiego 12, dość wyraźnie występują pewne schematy,
a więc żywoty męczenników-apostołów z początkowych okresów szerzenia się chrześcijaństwa,
żywoty kapłanów-męczenników
lokalnego
pochodzenia (św. Wojciech, św. Stanisław, św. Andrzej Bobola i in.),
żywoty królów-męczenników (św. Zygmunt, św. Wacław i in.), żywoty
świętobliwych biskupów (św. Mikołaj, św. Marcin, błogosławiony Bogumił i in.), żywoty pobożnych młodzieńców, którzy "pełni cnót" zmarli
w młodym wieku (św. Kazimierz, św. Stanisław Kostka, św. Alojzy Gon-zaga i in.), żywoty tzw. "świętych panien-męczennic (św. Barbara, św.
Katarzyna Aleksandryjska, św. Małgorzata, św. Urszula, św. Dorota i in.),
żywoty pobożnych i miłosiernych królowych (św. Jadwiga Śląska, królowa Jadwiga, Kinga i in.), żywoty wzorów "skromności i litościwości"
(św. Roch, św. Idzi, św. Izydor "Oracz", św. Franciszek z Asyżu, św.
Antoni Padewski, św. Jan Kanty, błogosławiony Jan z Dukli i in.). Tego
rodzaju schematy w folklorze omawianego terenu bardzo wyraźnie powtarzają się. Natomiast stosunkowo niewielka liczba świętych wykazuje
w legendach ludowych bardziej zindywidualizowane cechy. Są to przeważnie osoby z tzw. "Jezusowej świty".
W okresie panowania w ciągu kilku stuleci na naszych ziemiach stosunków folwarczno-pańszczyźnianych,
w wierzeniach szerokich rzesz
ludności wytworzył się feudalny obraz nieba. Tak jak i na ziemi, rów-nież i tam istniała gradacja społeczna. Na samym szczycie tej drabiny
stali Bóg Ojciec, syn jego Jezus Chrystus oraz Matka Boska. Ich świtę
stanowili ci ze świętych, którzy czy to według Ewangelii, czy teź podań
ludowych za życia blisko stykali się ze Świętą Rodziną. Pierwsze miejsce
należało się tu "Oblubieńcowi Najświętszej Maryi Panny" - św. Józefowi. Dalej znacznym szacunkiem cieszyła się "babka Chrystusowa"
i "Matka Najświętszej Panny" - św. Anna. Znacznie bardziej w cieniu
pozostawał jej małżonek, św. Joachim. Spośród uczniów i towarzyszy
li Por.
np. E. Lucius, Die Anfiinge
des HeiLiaenkultus
in der christlichen
Kirche.
Tlibingen 1904; P. Saintyves, Essai de mythoLogie
chretienne.
Les saints successeurs
des dieux. Paris 1907; H. Delehaye, Les origines du culte des martyrs,
Bruxelles
1933 i in.
12 Praca
ta oparta została w głównej mierze na badaniach terenowych
prowarizonych w latach 1965-1969
na terenie powiatów: piotrkowskiego, bełchatowskiego,
radomszczańskiego, paję~zańskiego, wieluńskiego i wieruszowskiego.

�'90

WŁADYSŁA

W BARANOWSKI

Chrystusowych na pierwszy plan wysuwała się w mniemaniu ludu osoba
św. Piotra i Pawła, dalej św. Jana Chrzciciela (którego często mylono
ze św. Janem Ewangelistą, lub Janem Nepomucenem), św. Łukasza, św.
Jakuba, św. Bartłomieja, św. Marii Magdaleny (często mylonej z innymi
Mariami, o których wspominały Ewangelie i różne legendy). Specjalniejsze miejsce zajmował Archanioł Michał i Archanioł Gabryjel. Do tej
"J ezusowej świty" zaliczony był również olbrzym św. Krzysztof, który
na swych barkach nosił Zbawiciela.
Dalszy krąg stanowili święci szczególnie mili Chrystusowi, którzy
dzięki temu posiadali w sferach niebieskich olbrzymie wpływy. Dalej
szli zaś inni święci, błogosławieni czy też kandydaci na świętych. Co do
znaczenia· w sferach niebiańskich poszczególnych świętych, to zdania
były dość podzielone. Niekiedy w dwóch sąsiadujących ze sobą parafiach
utrzymywały się w tej dziedzinie naj zupełniej odmienne poglądy. Na
ogół jednak wszędzie, uznawano prawie bezspornie, że wielkim znaczeniem w sferach niebiańskich cieszą się ci święci, którzy ongiś stali blisko
świętej Rodziny.
W tradycyjnym środowisku wiejskim bardzo szeroko był rozpowszechniony kult św. Józefa 13. Jest to na pewno jedna z czołowych, zarazem
jednak jedna z najbardziej kontrowersyjnych postaci chrześcijaństwa.
Poświęcona jej też została olbrzymia, niestety zresztą przeważnie malo
krytyczna literatura 14. 'Vierzenia związane z postacią św. Józefa ulegały w ciągu wieków wielkim przemianom, w poszczególnych odłamach
chrześcijaństwa rola jego jest interpretowana w dość różny sposób 15.
Teologia katolicka uznaje w nim "oblubieńca Najświętszej Maryi Panny"
i "opiekuna Chrystusa" 16. Wstępując w związki małżeńskie z Maryją
był on jakoby człowiekiem jeszcze dość młodym. Dopiero później opowieści apokryficzne zrobiły z niego starca 17. Niektórzy komentatorzy
Pisma Świętego, szczególnie prawosławni, starali się wykazać, że pośluPor. np. Piwowarski, Typologia katolików
poludniowej
Warmii,
s. 195.
Por. np. V. Mercier, Sair-t Joseph, epoux de Marie, pere noul"Ticier de Jesus,
patron de l'Eglise,
d'apres l'Ecriture
Sainte et la tradition.
Paris 1895, J. Renard,
Saint Joseph et l'enfance de Marie et de Jesus. Tours 1920; Ch. Sauve, Saint Joseph
intime. Paris 1920; G. Sinibaldi, La grandezza di Giusseppe. Roma 1927; L. E. Dubois, Saint Joseph. Paris 1929; J. Muller, Der heilige Joseph. Die dogmatischen
Grundlagen
seiner besonderen
Verehrung.
Innsbruck 1937; H. Wirtz, Der heilige
Joseph heute, Tatsachen,
BUder und Gedenken.
Heidelberg 1951; D. Buzy, Saint
Joseph. Paris 1951; H. Rondet, Saint Joseph. Etude theologique
et doctrinale.
Paris
1954 i in.
15 Por.
np. Realencyklopiidie
filr protestantische
Theologie
und Kirche.
Leipzig
1901, t. 9, s. 354-359.
16 Por. np. Enciclopedia
cattolica. Roma 1951, t. 6, s. 790-806.
17 Podręczna
encyklopedia kościelna. Warszawa 1910, t. 19-20, s. 130.
13

14

�Z

badań nad Ludową recepc;jq

"żywotqw

91

świętych"

biając Maryję był już wdowcem i posiadał synów (wzmianki o tzw. braciach Chrystusa). W katolicyzmie przyjmuje się, że pozostawał w stanie
abstynencji seksualnej 18.
Kult św. Józefa 19, w średniowieczu dość słaby, począł się rozwijać
szerzej właściwie od XIV stulecia. W drugiej połowie XVI w. przybrał
on bardzo poważnie na sile. Do szerokich rozmiarów rozrósł się on
w okresie kontrreformacji. Znaczną rolę odgrywała postać tego świętego
również w katolicyzmie XIX w. Np. od 1870 r. został on uznany za protektora kościoła powszechnego. Był on też patronem rodzin chrześcijańskich, małżonków, rzemieślników, dobrej śmierci. Wreszcie już w XX
stuleciu doczekał się on nowego awansu na patrona mas pracujących,
a dniem św. Józefa, "Pracownika" czy nawet niekiedy "Robotnika", nie
bez politycznych przyczyn został 1 maj 20.
Postać św. Józefa bardzo mocno odbiła się w folklorze różnych krajów katolickich 21. Różne legendy z nią związane znane były zarówno
na terenie Włoch 22, Francji 23, czy również innych krajów o ludności
katolickiej.
Na wsi polskiej postać św. Józefa spopularyzowana była od dawna.
Nie bez znaczenia mogły tu być nadzwyczaj rozpowszechnione jasełki,
w których zwykle występowała postać św. Józefa 24. Również w kolędach ludowych przewijała się ta postać. A jedna z bardziej popularnych
kolęd rozpoczynała się od słów "Pomaluśku Józefie" 25. Występował on
18 "Wedle
powszechnej wiary kościoła zachodniego, żył w dziewictwie", K. Radoński, $więci i blogosławieni
kościoła
katolickiego.
Warszawa-Poznań-Lublin
1948, s. 237.
19 Por.
bezkrytyczną
pracę z tego zakresu S. Sza.franiec, Kult świętego Józefa.
"Homo Dei", 1958, t. 27, s. 165---169.
20 W. Mysłek,
Kościół współczesny. Warszawa 1963, s. 151-152.
21 P. Toschi,
Giuseppe (nel folklore).
W: Enciclopedia
cattoLica, t. 6, s. 805.
22 Por.
np. L. Sorrento, Una curiosa legenda di s. Giusseppe daHe Alpi aHa
Sicilia. W: Atti deI III Congresso d'Arti
e Tradizioni
Popolari,
Roma 1936, s. 545547.
23 Par.
np. A. Van Gannep, Manuel de folklore
fran(;ais
contemporain.
Paris
1937, t. 3, s. 486.
24 Opisując
stosunki z połowy XVIII w. proboszcz w Rzeczycy w dzisiejszym
pow. rawskim, Jędrzej Kitowicz, wspomniał
o ówczesnych jasełkach,
w których
bardzo ważną rolę odgrywał św. Józef: "pod tą szopką zrobiony był żłobek, a czasem kolebka (. .. ), w tej lub w tym osóbka Pana Jezusa (... ), z drugiej strony
Maryja i Józef stojący przy kolebce w postaci nachylonej, afekt natężonego lwchania i podziwienia
wyrażający",
J. Kitowicz, Opis obyczajów
za panowania
Augusta III. Wrocław 1951, s. 60
25 M. Mioduszewski,
Pastorałki
i kolędy z melodyjami
czyli piosenki wesołe ludu.
Kraków 1845, s. 142-143.
Por. też K. Miarka, Kantyczki,
kolędy
i pastorałki

w czasie świąt

Bożego

Narodzenia

po domach

śpiewane

z dodatkiem

pieśni

przy-

�92

WLADYSLA

W BARANOWSKI

także w tekstach modlitw. O popularności tego świętego świadczy nadzwyczaj często używany dawniej w stosunkach wiejskich zwrot "Jezus,
Mary ja, Józef".
W poprzednich stuleciach, a więc w wieku XVIII i XIX, postać św.
Józefa cieszyła się chyba największą popularnością. W XX w. w środowisku klerykalnym wsi jej znaczenie zmniejszyło się. Nadal jednak
dość powszechnie uważany jest św. Józef za pierwszego po Jezusie
i Matce Boskiej z dostojników niebiańskich.
Typ św. Józefa, jaki się wytworzył w wierzeniach środowiska wiejskiego, szczególnie bliski mógł być chłopu. Prosty cieśla, dobrotliwy staruszek "Józef mąż zacny", jak mówiły o nim słowa kolędy, prawdziwy
opiekun Maryi i jej Dzieciątka, był osobą wyjątkowo milą dla środowiska wiejskiego. Nie zastanawiano się tu nad trochę niezrozumiałymi dla
wsi polskiej ślubami czystości, "dziewictwie", w jakim żył biblijny Józef. Dla opinii wiejskiej łatwiejsze było inne skojarzenie. Ileż to razy
w stosunkach wiejskich młoda wdowa czy nieślubna matka wychodziła
za mąż za wiekowego, ale o dobrym charakterze starca, który zarówno
jej, jak i jej dziecku stworzyć mógł odpowiednie warunki bytowe, otoczyć czułą opieką. W ten sposób pojmowała opinia wiejska mułżeństwo
Maryi, i z tych też przyczyn św. Józef musiał być dla niej wiekowym
starcem o wyjątkowo dobrym i miłym usposobieniu.
W folklorze polskim postać św. Józefa występowała dość często. Na
omawianym terenie, tak zresztą jak to ma miejsce i w wielu innych
częściach Polski, a również i w większości innych krajów katolickich,
a więc np. Austrii, południowych i zachodnich Niemczech, Francji
i Belgii, najczęściej występował schemat legendy, w której św. Józef
pod postacią dobrotliwego żebraka lub pielgrzyma wędrował po świecie.
W czasie swych wędrówek pomagał ubogim, karcił niekiedy złych i chciwych bogaczy. Istnieje cały szereg wariantów tych legend.' A więc np.
pewnemu biedakowi, który przymierał głodem na przednówku, dał ów
wędrujący pielgrzym cudowny woreczek, z którego mógł wysypać tyle
zboża, ile mu było potrzeba na wyżywienie swoje i rodziny. Dowiedział
się o tym zły bogacz i symulując nędzarza wyżebrał od św. Józefa drugi
taki sam woreczek. Zamiast zboża wypadła jednak z niego olbrzymia
ilość myszy, które zjadły mu cały zapas zboża, tak że na przednówku
musiał się zadłużyć w bardzo poważny sposób 26.
Inny wariant tej legendy wiąże się ze sprawą rozpowszechnienia koniczyny, która dawniej uważana była jakoby za "zboże św. Józefa". Oto
w ciągu roku używanych.
Mikolów 1963, s. 137-188; Kolędy
Warszawa 1956, s. 111-113 i in.
26 Informacje
z Osjakowa, pow. Wieluń.

godnych

i pastorałki.

�Z badań nad ludowq

recepcjq

"żywotów

P3

świętych"

biedny chłop na wiosnę nie miał zupełnie ziarna do siewu. Bardzo nad
tym bolał. Szczególnie zaś przykro mu było myśleć o tym, że ze względu
na brak paszy w przyszłym roku będzie musiał sprzedać ukochanego
konia i krowy. Gdy jednak przyszedł do jego chałupy stary i zmęczony żebrak, podzielił się z nim ostatnim kawałkiem
chleba. I oto ów przybysz
odwdzięczył
się mu dając torbę z nieznanym
drobnym
ziarnem,
zapowiadając, że z niego wyrośnie
wspaniała
pasza dla żywego inwentarza.
Dowiedział się a tym zły bogacz i udając biedaka począł prosić wędrowca również a tego rodzaju nasienie. Św. Józef nie poskąpił mu go. Oto
jednak gdy na polu biedaka wyrosła dorodna i gęsta koniczyna,
dzięki
której mógł \ovy~;ywić cały swój inwentarz
i od krów otrzymywać
wielką ilość mleka, to na ziemi złego bogacza wybujały osty, z którymi przez
wiele lat nie mógł sobie dać rady 27. Ta legenda a "ziarnie św. Józefa"
znana jest również i w innych częściach Polski 28.
W innej legendzie ludowej
wędrujący
po świecie św. Józef uleczył
biednego cieślę, któremu belka zmiażdżyła nogę, a który chętnie podzielił się ostatnim kawałkiem
chleba z wędrowcem.
Gdy następnie
ów staruszek zaszedł do dworu, zły dziedzic wypuścił
na niego sforę psów.
O dziwo jednak, psy łasiły się do staruszka.
Następnie
zaś gwałtownie
zaatakowały
sv;cgo dotychczasowego
pana, którego
bardzo mocno pogryzły czy też n3\ovet zagryzły na śmierć 2:.:)
W różnych innych legendach
wspomina się, jal;;: to św. Józef pomagał
biednemu
i choremu
chlopu stawiać chałupę,
wyciągnął
z błota tonącego woźnicę, odprowacl/:ił do domu zbłąkane
dziecko itp. We wszystkich tych opowiadaniach
występował
zwykle św. Józef jako dobrotliwy
staruszek wędrujący
pn świecie w stroju żebraka czy też pielgrzyma.
Z pewnością
tego typu legendy bardzo chętnie były opowiadane
ongiś przez wędrownych
żebrakó'vv czy też różnego rodzaju obieżyświatów.
Ich sens był vv rzeczywistości
bardzo wyraźny.
Skłaniały
one biedującego chłopa clO dzielenia sic resztkami jadła z wędrov"cami,
do udzielania
poparcia żebl'zc)cym.
Prócz tego postać św. Józefa występowała
w różnych dawnych legendach ludowych
związanych
z tematyką
biblijną,
a więc w opmviadaniach a narodzeniu
Jezusa, o ucieczce do Egiptu itp. Naturalnie
występował on tu w drugorzędnej
roli u boku Jezusa i Maryi. Prawie zawsze
wspominało
się a nim jako a dobrotliwym
staruszku,
czułym opiekunie
Matki Boskiej i jej Dzieciątka.
W podobny sposób występowała
ta postać w różnych pieśniach pobożnych, kolędach itp.
Informacje z Konopnicy, pow. Wielllń.
Por. np. dość podobny tekst legendy pt. Ziarno
Zorza na rok 1925", Wilno 1924. s. l:l7--140.
29 Informacja
z MailIszyna, pow. Radomsko.
27

28

świętego

Józefa.

"Kalendarz

�94

WŁADYSŁA

W BARANOWSKI

Od utartego schematu odcina się jedna, mocno już zresztą zatarta,
legenda z terenu pow. pajęczańskiego 30, dotycząca uluycia ciała Chrystusa w skalnej grocie. Występuje w niej również ów dobrotliwy staruszek, św. Józef, opiekun Jezusa. Otóż z pewnością ta legenda, wywodząca się z jakiegoś kazania kościelnego albo z lektury jakiejś książki
treści dewocyjnej, dotyczy zupełnie innego Józefa. Zgodnie z powszechnie przyjętą interpretacją
teologii katolickiej, św. Józef, "Oblubieniec
Najświętszej Maryi Panny", umarł jeszcze przed wystąpieniem Jezusa 31.
Natomiast występuje tam inna postać Józefa z Arymatei 32. Był to jakoby krypto-chrześcijanin,
człowiek bogaty i wpływowy, posiadający
grób wykuty w skale w pobliżu Golgoty, który oddał na przyjęcie zwłok
Chrystusa 33. NaturaInie wiejski słuchacz nie bardzo rozróżniał tych J ózefów, których spora ilość znajdowała się wśród świętych i błogosławionych Kościoła katolickiego. Dla niego istniała jedna tylko postać - św.
Józefa, dobrotliwego staruszka, opiekuna Jezusa. Stąd też i działalność
Józefa z Arymatei w słabo zorientowanym w sprawach teologicznych
środowisku chłopskim została przypisana temu staruszkowi.
Wreszcie można wspomnieć, że niekiedy mylono osobę św. Józefa
z unickim patriarchą połockim, Józafatem Kuncewiczem, który zosLał
zabity w 1623 r. przez prawosławnych na Białorusi, w okresie ostrych
walk między unią a dyzunią 34. Postać ta szczególnie w okresie międzywojennym dość chętnie była eksponowana przez katolicyzm polski. Stąd
też pochodzi prawdopodobnie wiadomość z terenu pow. wieruszowskiego 35, ze środowiska stojącego zresztą na bardzo niskim stopniu rozwoju
kulturalnego, o tym jak to "Ruscy" zabili opiekuna Chrystusa, św. Józefa, i stąd narazili się na niełaskę niebios.
Osobnym zagadnieniem może być sprawa "słynących z cudów" obrazów św. Józefa w kościołach 36, czy wreszcie postaci tego świętego
w sztuce ludowej 37. Zagadnienia te \vychodzą już jednak poza ramy
tej pracy.
Bliska chłopu postać św. Józefa z legend ludowych cieszyła się dużą
JOl

31

Iaformacja z Bobrownik,
Radoński. Op. cit., s. 237.

pOW.

Pajęczno.

Enciclopedia
cattolica, t. 6, s. 806.
Radoński, op. cit., s. 237-238.
:q POl'.
np. A. Guepin, Saint Josaphat archeveque de Polock ma.rtyr de l'unite
cathoiiq1.le. Roma 1874; W. Kalinka, Zywot św. Józajata Kuncewicza.
Lwów 1907;
E. Likowski, Historia
unii Ko.kioła
ruskiego z kościołem
rzymskim.
Poznań 1875,
s. 79-97; J. Woliński, Polska i kościół prawosławny.
Lwów 1936, s. 79 i in.
35 Informacja
z Bolesławca, pow. Wieruszów.
'6 Por.
np. W. Pogorzelski, Święty Józef w cudownym
obrazie Kolegiaty
Kaliskiej. Włocławek 1931, s. 30-102.
37 Por. np. R. Reinfuss,
Malarstwo
ludowe. Kraków 1962, s. 61-63.
;l2

'3

�Z

badań nad ludowq

recepcjq

"żywotów

świętych"

popularnością
w środowisku wiejskim. Odnoszono się do niego "z ogromną czcią i nabożeństwem"
38.
W środowisku
wiejskim bardzo dużym szacunkiem
i pDważaniem cieszyła siG również postać babki Jezusa Chrystusa,
św. Anny. Według nauki katolickiej była ona córką kapłana z Betlejem,
Matana 39. Mężem jej
był św. Joachim. Przez dłuższy czas była bezpłodną,
dopiero w starszym wieku porodziła córkę. Kult jej rozwinął się w świecie katolickim
raczej dość późno. Szczególnie silne formy przybrał
on jednak w Bretanii 411 (np. Sainte Anne d'Auray)
i we francuskiej
Kanadzie 41 (np.
Sainte Anne de Beaupre).
W Polsce, szczególnie na wsi, kult św. Anny był dość żywy. Silny był
on zwłaszcza na Śląsku. Na omawianym
terenie naj mocniej występował
on w południowo-wschodniej
części pow. radomszczańskiego.
Wiąże się
to z tym, źe niedaleko Przyrawa
został wzniesiony w 1609 r. przez kasztelana sądeckiego i starostę olsztyńskiego,
Joachima
Ocieskiego, kościół
klasztorny
pod wezwaniem
św. Anny dla bernardynów.
Po ich kasacie
zostal on w 1869 r. przejęty przez dominikanki 42. Miejscowość ta nazywa się teraz Święta Anna. Uważana jest też Dna za ważny ośrodek kultowy dla dość dużego nawet terenu,
odwiedzana
też jest przez liczne
pielgrzymki
udające się do Częstochowy.
Kult więc świętej Anny w tej
właśnie części pow. rad.omszczaóskiego
jest znacznie silniejszy niż w innych okolicach. Dla północno-wschodniej
części omawianego
terenu duże znaczenie miał ośrodek religijny
w Smardzewicach
w pow. opoczyóskim 43, gdzie znajduje się uznany za cudowny obraz św. Anny 44.
Warto też może wspomnieć,
że we wsiach pow. wieluóskiego
i wieruszowskiego,
leżących blisko granicy śląskiej, w okresie międzywojennym, gdy liczni mieszkańcy
tego terenu poczęli się udawać do pracy na
Śląsk, pod tamtejszym
wpływem wzrósł też kult św. Anny. Liczni inforrnatorzy wspominają,
że "za carskich czasów" nie odnoszono się do niej
z taką czcią "jak za polskich czasów".
'" W. Witos. Moje 1cs]Jomnienia, t. l, Paryż
1964, s. 97. Z\vraca
na ta uwagę
E. Ciupak, Wincenty
Witos o katolicyzmie
chłopskim
i polityce
kościoła.
"Wieś
Współczesna" R. la, 1966, nr 7, s. 86.
39 Por.
np. A. Masseron, Sainte Anne. Paris 1926; M. V. Roman, Sainte Anne,
Her Cult and Her Shrines. New York 1927 i in.
40 H. Ghćon,
Sainte Anne d'Auray. Paris 1931.
II Par.
np. P. V. Char land, Sainte Anne et son culte, t. 1-3. Quebeck 19U-19:21.
4" Katalog kościołów i duchowieństwa
diecezji częstoch.owskiej. Częstochowa
1958,
s. B4: Katalog zabytków
sztuki w Polsce, t. 2 (województwo
łódzkie), WarSZa\Na
1954, s. 252-254.
43 Por. np. Opisanie
cudów doznanych przy obrazie św. Anny w Smardzewicach ..
Lwów 1756.
H J. Wiśniewski,
Dekanat opoczyński. Radom 1913, s. 208 n.

�96

WŁADYSŁAW

BARANOWSKI

Na wsi kult św. Anny największym
uznaniem cieszył się w środowisku starszych
kobiet wiejskich.
Łatwo to można zresztą wytłumaczyć.
Olbrzymia część kobiet wiejskich marzyła skrycie, że wydadzą na świat
znakomite dziecię, które w przyszłości zostawszy księdzem, czy być może nawet biskupem,
opromieni ją swoją sławą. Lata jednak szły i marzenia nie ziszczały się. Można je jednak było snuć dalej. Oto może
wnuk dojdzie do tych wymarzonych
zaszczytów
kościelnych,
których
część spłynie na jego babkę. Wzorem dla nich stawała
się więc Ś\v.
Anna. Do niej to żarliwie wznosiły one swe modlitwy 45. A że znaczenie
starszych
kobiet w wiejskiej
sp()łeczno~;ci katolickiej
było bardzo duże.
stąd też w pewnym stopniu wypływały
siły tego kultu Chrystusowej
babki.
Postać św. Anny odgrywa dość dużą rolę w folklorze wszystkich niemal narodów
katolickich ,16. Również i w folklorze polskim zachowało
się niemało podań o tej postaci. Zarówno ikonografia
kościelna jak i ludowe wizerunki
przedstawiają
zwykle św. Anne; wraz z Matką BOSke!
i Dzieciątkiem
Jezus 47. Niekiedy malowano jej wizerunek
jako piE;kncj
kobiety, w średnim wieku, o anielsko dobrej twarzy, która np. uczy swą
młodziutką
córeczkę Maryję 48.
~".Jedna z informatorek
z północno-wschodniej
części pow id' LJ wiei U!iski":';:).
starsza już wiekiem kobieta, w trakcie bardzo szczerej rozmowy zwierzyła się mi,
że całe życie pragnęła mieć syna księdza. W młodości więc zanosiła a to gorące
modły do Matki Boskiej. Lata jednak mijały i żaden z jej synów nie wykazywał
skłonności do nauki. Niemal już zrezygnowała
ze sVioich marzel1, gdy oto w pe,,,·nym momencie pod wpływem usłyszanego żywota św. Anny nastąpił w niej pewnego rodzaju przełom i wstąpiła w nią nowa nadzieja. oto poczęła się gorąco
modlić do św. Anny, aby za jej instancją któryś z jej wnuków doszedł na drodze
duchownej
do vvysokich godności i swą chwałą podnió,ł w oczach całej społecznoś'2i wiejskiej swą babkę. W marzeniach swych widziała się S7anO"Nancłpowszechnie babką biskupa, do której z całym szacunkiem odnosi się nie tylko cała wieś,
ale nawet ksia,dz proboszcz. 'N momencie tvch opowiadal1 "j,Jl'a kobieta była już
pogodzona z losem. Wiedziała, że żaden z jej wnuków nie pójdzie na drogę duchowną. Tłumaczyła to tym, że kiedyś złożyła ślubowanie, że ucla siq z pielgrzymką
do miejscowości Święta Anna, koło Przyrowa. Ze względu jednak na pilne roboty
gospodarskie
zlekceważyła
wówczas te obietnice, co w jej mniemaniu
zagniewać
musiało św. Annę. Zawiedziona
kobieta nadal jednak codziennie modliła się do
św. Anny.
4&lt;; Por.
np. P. Tos2hi, La poesia religiosa
deI popolo
italiano.
Firenze 1922;
B. Kleindschmidt,
Die heilige
Anna.
lhre
Ve1'eh1'ung in Geschichie,
Kunst
und
Volkstum.
Dusseldorf 1930 i in.
47 Na
omawianym terenie liczne były obrazy i rzeżby kościelne przedstawiające
śvv. Annę: Katalog zabytków s,ztuki w Polsce, t. 2. s. 205-:;1;7. PUl'. leż Rcinfuss.
op. cit., s. 67, 85 i in.
48 Por.
np. "Rocznik Muzeum Etnograficznego
w Krakowie",
t. 2, 1967, s. 216
(reprodukcja
ludowego obrazu malowanego
na szkle, przedstawiającego
św. Annę
z Matką Boską).

�Z badań nad Ludowq recepcjq

••żywotów

świętych"

97

W opowiadaniach
ludowych sporo miejsca poświęcano nie samej An~
nie, ale raczej narodzeniu
oraz dzieciństwu
Maryi. Najczęściej
legendy
ludowe z tego terenu opowiadaly o bezpłodności św. Anny, co było przyczyną wielu zmartwień
zarówno dla niej, jak i dla św. Joachima. Mimo
tego, że prowadzili życie bardzo pobożne, sąsiedzi wytykali
ich palcami
mówiąc, że to na skutek ich grzechów nie godni są, aby posiadali dzieci.
Zrozpaczone
małżeństwo
ufundowało
kaplicę
(kościół), znaczną
część
majątku rozdało ubogim, a Joachim udał się w daleką pielgrzymkę
(do
Rzymu, do Częstochowy), w czasie której ukazał mu się anioł zwiastując
radosną nowinę, że żona jego powije córkę a cudownych
właściwościach. Ta więc część legendy o św. Annie była naj zupełniej zgodna z jej
oficjalnymi
żywotami 49, z którymi się mógł zetknąć wiejski czytelnik
lub słuchacz.
Niekiedy jednak z tą częścią legendy miesza się i inny wariant o tym,
jak to zła teściowa i cała rodzina męża domagała się, aby oddalił ją od
siebie jako bezpłodną. Anna uczyniła jednak ślub, że jeśli będzie miała
dziecko, poświęci je Bogu 50. Ten fragment legendy przypomina
opowieść
biblijną o innej Annie, żonie Elkana, również bezpłodnej,
która potem
uczyniwszy ślub, urodziła proroka Samuela 51. Tak więc bardzo możliwe,
że opowiadania
biblijne o dwóch różnych Annach w legendzie ludowej
zlały się w jedno.
Inne wątki ludowych opowiadań o św. Annie bardzo mało mają dramatycznych
momentów.
Mówią one przeważnie
o dzieciństwie
Maryi,
a w opowiadaniach
tych rola św. Anny jest stosun!cowo bardzo mała.
Również w wielu legendach
dotyczących
dzieciństwa
Jezusa ubocznie
występuje postać św. Anny jako jego babki.
Od wielu wieków znane były na terenie Polski pieśni pobożne do św.

49 Por.
np .•. Święta Anna męża miała Joachima (... ) Oboje byli sprawiedliwi
przed Bogiem, zachowując
ro:tkazania Boże i chodząc w drodze pobożności. Na
trzy części rozdzielili majętność SW{)ją: jedną Kościołowi Bożemu i kapłanom dawali, drugą ubogim, trzecią sami potrzeby swe opatrywali. Długo żyli bez potomstwa żadnego, owocem małżeństwa
i dziatkami cieszyć się nie mogąc, przez co
byli strapieni i smutni, a zwłaszcza, gdy jedna dlatego obelżywość spotkała Joachima. Bo gdy szedł do Jeruzalem
(. .. ) najwyższy na on czas kapłan, ofiary jego
przyjąć nie chciał, mieniąc, iż w niepłodności
zakonnego błogosławieństwa
nie
miał przez jaki tajemny grzech swój (... ) Na mieszkanie do swoich pasterzy na
puste miejsce udał (. .. ) a na modlitwach
ustawicznych
trwając,
czasu jednego
anioł mu się pokazał od Boga posłany, który mu zwiastował mó'W'iąc: Iż Anna żona
twoja, powija córkę wielkiej zacności u Boga ...•. P. Skarga, Żywoty świętych starego i nowego zakonu, t. :3, Kraków 1935, s. 172-173.
511 Informacja
z Bobrownik, pow. Pajęczno.
" Enciclopedia
cattolica,
t. l, Roma 1948, s. 1358-1359,
E. Dąbrowski, Podręczna
encyklopedia
biblijrl';!.
t. l, Poznań-Warszawa-Lublin
1960, Sc 58.

7 -

LUń,

tom

LIV

�98

WLADYSLA W BARANOWSKI

Anny 52. W środowisku wiejskim omawianego terenu znanych jest kilka
tego rodzaju pieśni 53. Przeważnie śpiewane były one przez starsze wiekiem kobiety, które zwracały się do św. Anny jako do pośredniczki z prośbą o łaskę do jej córki Maryi. Niekiedy w pieśniach tych przedstawiana była ona jako dobrotliwa gospodyni, odnosząca się do wszystkich
z dużą sympatią 54.
W porównaniu z dość dużą czcią, jaką otaczano w środowisku wiejskim św. Annę, jej mąż, św. Joachim, był stosunkowo rzadko tam
wspominany. Nie występował on w legendach lub opowiadaniach ludowych samodzielnie, a tylko jako postać stojąca przy boku św. Anny.
O ile też o "Chrystusowej babce" sporo potrafiła powiedzieć każda niemal dorosła kobieta czy mężczyzna, to imię jej małżonka znane jest stosunkowo niewielkiej liczbie bardziej obeznanych ze sprawami religijnymi osób. Stosunkowo znacznie lepiej o tej postaci powiadomieni są mieszkańcy południowo-wschodniej części pow. radomszczańskiego. Wiąże
się to z tym, że we wsi Dąbrowa Zielona w 1605 r. wzniesiona została
przez kasztelana wieluńskiego, Wojciecha Dąbrowskiego, kaplica cmentarna pod wezwaniem św. Joachima 55. Bardzo blisko znajduje się też
wspomniana miejscowość - Święta Anna. Nic więc dziwnego, że na
tym terenie kult tego świętego jest trochę żywszy niż gdzie indziej.
Poza osobami z najbliższej rodziny Chrystusa w wierzeniach ludowych na pierwszy plan wysuwał się św. Piotr i Paweł. Postacie te zupełnie inaczej wyglądają w oficjalnej nauce kościelnej, a inaczej w wierzeniach i literaturze ludowej. Zarówno św. Piotr, jak bardziej jeszcze
może św. Paweł, stali się przedmiotem bardzo rozbudowanych badań ze
strony nauki i publicystyki katolickiej, zarówno zagranicznej 56 jak
M. Bobowski, Polskie pieśni katolickie
od najdawniejszych
czasów do końca
Kraków 1393, s. 280-330.
5:l Por.
np. O. Kolberg, Dzieła wszystkie, t. 23 (Kaliskie). Wrocław-Poznań
1964.
s. 101-102.
54 "Święta Anna starusieńka
cnót prorokini,
uwija się prędziusieńka jak gospodyni,
Nikomu nie łaje, wszystkim chęci daje,
wszystkim gościom, co tam siedzą. chęci dodaje".
O. Kolberg, Dziela wszystkie, t. 46 (Kaliskie i Sieradzkie), Wrocław-PoznaJ)
1967,
s. 343.
55 Katalog
kościołów
i duchowieństwa
diecezji
częstochowskiej.
Częstochowa
1958, s. 81 i 84.
56 Por. np. J. Lowe, Saint
Peter. Oxford 1957; N. P. Faivre, L'Eglise
au si/kle
apostolique,
t. 1 (Saint Pierre), Bourg-la-Reine
1957; W. T. Walsh, Saint Peter,
the Apostle. Garden City 1959; C. Fouard, $więty
Paweł, Jego praca misyjna, t. l,
Warszawa 1911; J. Stalker, Zycie św. Pawła. Warszawa 1925; E. Bauman, Saint
Paul. Paris 1925; J. Huby, Saint Paul Apotre des nations. Paris 1944; Daniel-Rops,
52

XV I wieku.

�Z badań nad ludową

recepcją

"żywotów

99

śwtętyCh"

również i polskiej 57. Nadzwyczaj dokładnie rozstrząsane były wszystkie
szczegóły o ich działalności, jakie znaleźć można było w nie zawsze
pewnych i zasługujących na wiarę źródłach historycznych. Zbyt jednostronne przedstawienie ich przez naukę katolicką rodziło pewne opory
i tendencje innego, nie zawsze jednak należycie krytycznego spojrzenia
na te postacie z historii biblijnej 58.
Niezależnie jednak od różnych prób interpretacji tych postaci trzeba
stwierdzić, że rola ich w chrześcijaństwie, a szczególnie w katolicyzmie,
była i jest olbrzymia. Postacie te wysuwają się dość wyraźnie na czołowe miejsce. Kult św. Piotra i św. Pawła w środowisku katolickim
był zawsze bardzo duży. Znalazł on też odbicie w folklorze wielu narodów 59. Również i w Polsce obydwie te osoby cieszyły się wielkim uznaniem, wysuwały się one niejednokrotnie nawet przed członków rodziny
Chrystusa, św. Józefa i św. Annę.
W wierzeniach ludowych św. Piotr i św. Paweł pełnili rolę najbliższych współpracowników Chrystusa. W czasie badań terenowych kilkakrotnie spotkałem się z dość specyficzną interpretacją funkcji tych postaci, podaną mi przez starych chłopów. Porównywali oni niebo do jakiegoś wielkiego wzorcowego folwarku, na którym św. Piotr pełnił funkcję głównego ekonoma, a św. Paweł jego pomocnika, włodarza lub karbow~go. Z racji swych funkcji, obydwaj - chociaż z natury nadzwyczaj
litościwi - potrafili być bardzo surowymi nie tylko dla dusz próbujących dostać się do nieba, ale nawet dla aniołów, czy też świętych pomniejszego kalibru. Oto np. w mocno zatartym opowiadaniu z terenu
wschodniej części pow. wieluńskiego św. Piotr zagniewany na chóry
anielskie, że się spóźniały w niebie na ranną mszę, zaganiał je tam
kluczem, a przy okazji dostało się również i kilku pomniejszym świętym, którzy nie wykazywali należytej pilności w wypełnianiu swych
niebiańskich obowiązków 60.
Saint

Paul.

Conquerant

pensee et de vie. Paris

du

Christ.

Paris

I!ł52; L. Saubigou,

Saint

Paul.

Guide

de

1958 i in.

57 Por.
np. L. Lipke, Charakter
św. Pawła. "Przegląd
Powszechny",
t. 123, 1914,
s. 1-10; A. Klawek, Studium św. Pawła. Tamże, t. 159, 1923, s. 193-203; E. Dąbrowski, Święty Paweł, życie i pisma. Poznań 1952, s. 325-331;
tenże, Dzieje Pawła
z Tarsu. Warszawa 195:{, s. 593-597.
,iH Por.
np. E. Renan, Saint Paul. Paris 1869; V. Courdeyeaux,
Saint
Paul
d'apres la libre critique
en France. Paris 1886; A. Schweitzer,
Geschichte der paulinischen
Forschung.
Tiibingen 1911; M. Goguel, La naissance du christianisme.
Paris 1946, s. 211-279 i in.
59 Por.
np. A. Van Gennep, Le folklore
de la Flandre et du Hainaut Fran~ais
(OE'partament du Nord), t. l, Paris 1935, s. 340-342;
tenże, Le fol.klore dex Z'Auvergne et du Velay. Paris 1M2, s. 149--151; tenże, Manuel
de fOlklore fran~ais
l'ontemporain, t. 4, Par;s 1949, s. 2L03-2128 i in.
GO Informacje
z Raduczyc, pow. Wieluń.

�100

WŁADYSŁAW

BARANOWSKI

W wierzeniach ludowych św. Piotr pełni! również funkcję niebiańskiego klucznika. Kontrolował on wszystkie duszyczki pragnące się tam
dostać. W specjalnej księdze miał wypisany rejestr ich grzechów. Dawniej miano jakoby opowiadać, że grzechy te karbowane były na specjalnych patykach. Bardzo możliwe, że ongiś dla nieznających pisma chłopów, którzy spotykali się ustawicznie z tzw. karbowaniem na drzewie,
zamiast zapisywania liczb, ten sposób ewidencji grzechów wydawał się
bardziej zrozumiały. Te też funkcje św. Piotra wpływały na to, że kult
jego cieszył się dużą popularnością w środowisku wiejskim, że nadzwyczaj wiele osób zabiegało a to, aby modlitwami lub też w inny sposób
zapewnić sobie łaski tego świętego.
W opowiadaniach ludowych św. Piotr, chociaż z natury bardzo dobry
i łagodny, tak jak prawdziwy ekonom, miał swoje kaprysy (tzw. "humory"). Niekiedy nieźle sobie podpiwszy, następnego dnia okazywał się
wyjątkowo srogim. Trudno się było wówczas dostać do nieba duszom,
które nie miały zbyt czystego rejestru. Szczególnie w piątki miewał on
zły humor (post?) i wtedy znacznie trudniej się było dostać do nieba.
W parafii Konopnica w pow. wieluńskim wspominano jeszcze stosunkowo niedawno o tamtejszym proboszczu z końca XIX w. (ks. Marcinie
Makowskim), który jakoby przestrzegał przed złymi humorami św. Piotra w ten dzień. Dusza więc, która opuściła ciało w piątek, nie powinna
się śpieszyć od razu do nieba, ale doczekać do następnego dnia w kościele na modlitwach.
Znacznie łagodniejszy był natomiast św. Piotr w dniu swego święta,
kiedy to nawet nieraz i zatwardziałym grzesznikom udawało się dostać
do nieba.fOto np. w ludowej legendzie pewien młynarz, który oszukiwał
ludzi na wadze, umarł w połowie maja. Wiedząc jednak, że trudno mu
będzie przedostać się przez bramę niebiańską, po śmierci odczekiwał
jeszcze przez czterdzieści kilka dni, zanim się zdecydował pójść przed
oblicze św. Piotra. Dusza jego jednak, zamiast spokojnie spędzać czas
w kościele na modłach i pobożnych rozmyślaniach, zawędrowała do
karczmy, gdzie nie widzialna z upodobaniem przyglądała się pijackim
zabawom. Ow karczemny smród przylgnął jednak do duszy młynarza
i po tym rozpoznał go św. Piotr. Chociaż był to właśnie dzień św. Piotra i Pawła, niebiański klucznik za oszustwo własnoręcznie sprał kluczami perfidnego młynarza i odesłał go do naj dalszych kręgów piekielnych na wieczne potępienie 61]
W licznych opowiadaniach ludowych św. Piotr przybywał na ziemię 6~,
Informacje z Bobrownik, pow. Pajęczno.
Por. np. J. P. Dekowski, Pasterstwo
nad Pilicą.
ficzne", t. 13, 1959, s. 247.
Gl

62

"Prace

Materiały

Etnogra-

�Z badań nad ludowq

Tecepcjq "żywotów

SWiętych"

101

aby w przebraniu żebraka lub pielgrzyma wędrować od wsi do wsi. Pod
tym względem nie różnił się on zupełnie od św. Józefa z opowiadań ludowych. Nieraz też do tej samej legendy, zamiast postaci św. Józefa,
była podstawiona postać św. Piotra. W czasie tych wędrówek zarówno
jeden jak i drugi pomagał biednym i nieszczęśliwym, karcił złych. Na
terenie pow. piotrkowskiego zachowały się więc wspomnienia, jak to
zły gajowy lub też zły rządca próbował zająć pasącą się w lesie krowę
biednej wdowy. Bezlitośnie walił harapem broniącą swej jedynej żywicielki nędzarkę. Oto jednak zjawił się staruszek, który stanął w jej
obronie. Według jednej wersji rządca (gajowy) uderzył harapem staruszka i od razu zesztywniała mu ręka. Według innej, po aureoli jaka
jaśniała nad jego głową rozpoznał świętego i błagał go o przebaczenie
obiecując, że do końca życia będzie się starał być litościwym i sprawiedliwym dla biednych. W innym jeszcze wariancie tej legendy zamiast biednej wdowy z krową występują dzieci - sieroty zbierające
chrust w lesie. Zawsze jednak wędrujący po ziemi św. Piotr występuje
w roli opiekuna biednych i uciśnionych.
Postać św. Piotra występowała w licznych legendach ludowych. Na
omawianym terenie w dawniejszych czasach dość powszechnie znana
była np. legenda o zamienionym w niedźwiedzia młynarzu. Legendy
tego typu są zresztą znane w wielu okolicach Polski 63. Na przełomie
XIX i XX w. legenda ta została zapisana w okolicach Sieradza 64 oraz
Kłodawy 65. Z powyższą legendą można się jeszcze do dziś dnia spotkać
na omawianym terenie 66. Ongiś Pan Jezus wraz ze św. Piotrem szli
przez most. I oto pewien młynarz nie domyślając się kto nadchodzi,
schował się pod ów most i począł pomrukiwać jak niedźwiedź, aby wystraszyć nadchodzących. Św. Piotr, który "ze starości słabe już miał
serce", ciężko zaniemógł. Pan Jezus zagniewany na młynarza za jego
głupie figle, za karę zamienił go w niedźwiedzia. Z tekstów znanych
z innych terenów wynika, że w legendzie tej postać św. Piotra nie odgrywała żadnej prawie roli. Występował on przeważnie tylko jako
współtowarzysz Chrystusa. Na omawianym terenie w legendzie tej występuje on jako lękliwy staruszek, który z obawy przed spotkaniem
z niedźwiedziem dostał ataku serca. Nie wykluczone jest jednak, że mo63 J. Krzyżanowski,
Polska bajka ludowa
w układzie
systematycznym,
t. 2,
Wrocław-Warszawa-Kraków
1963, s. 180. Natomiast na omawianym terenie nie
znany jest motyw legendy o św. Piotrze i podkowie.
fi.4
Por. J. Bystroń, Legenda a św. Piotrze i podkowie. "Wisła", t. 9, 1895, s. 116117.
65 M. Rawita
WitanoVl'ski, Klodawa i jej okolice pod względem historyczno-ludoznawczym. Warszawa 1904, s. 169.
66 Informacje
z Konopnicy, pow. Wieluń, Gidel, pow. Radomsko, Rozprzy, pow.
Piotrków.

�102

WŁADYSŁAW

BARANOWSKI

tywy te mogły rówmez występować i w innych tekstach odnotowanych
przez dawniejszych badaczy. Ponieważ jednak mogli oni uważać ów moment za dyskwalifikujący w pewnym stopniu tak powszechnie czczoną
postać świętego, celowo go pominęli.
Na terenie całej Polski znana była od wielu stuleci legenda o złej
matce św. Piotra, która za swe grzechy poszła do piekła. Świętobliwy
syn pragnąc ją ratować, otrzymał zezwolenie jej wydobycia, jeśli wykaże się ona jakimiś dobrymi uczynkami za życia. Okazało się, że raz
tylko dała ona ubogiemu trzy szczypiory z cebuli. I oto św. Piotr opuszcza do piekła te szczypiory, aby przy ich pomocy mogła się wydostać
jego matka. Razem z nią próbowali się stamtąd wydostać inni potępieńcy. Zazdrosna Jednak złośnica poczęła ich odpędzać. Silne szarpnięcia
spowodowały, że wątłe łodygi (w niektórych wariantach - nić) zerwały
się i zła kobieta spadła wraz z innymi potępieńcami do piekła 67. Na
omawianym terenie legenda ta jest już prawie zupełnie zatarta. Nikt
już nie pamięta szczegółów tej legendy. Natomiast wiele jeszcze osób
coś niecoś słyszało o tym, że św. Piotr miał bardzo złą matkę, którą
mimo protekcji jej syna nie udało się wydobyć z piekła.
W opowiadaniach ludowych, jak również i w pieśniach ludowych,
wspomina się także o trzykrotnym zaparciu się Chrystusa przez Piotra
i o późniejszym przebaczeniu mu tej zdrady 68.
Jeśli natomiast chodzi o św. Pawła, to wspomina się przeważnie o jego cudownym nawróceniu w drodze do Damaszku (w ludowych opowiadaniach zamieniono go niekiedy na Kraków lub nawet Piotrków). Pod
tym względem opowiadania te są naj zupełniej zgodne z oficjalnymi poglądami Kościoła 69, a także z podobnymi legendami w folklorze innych
narodów katolickich. Dalej wspomina się niekiedy o ucieczce św. Pawła
z Damaszku (ewentualnie Krakowa), o spuszczeniu go z murów w koszu,
o jego działalności w Rzymie i wreszcie o męczeństwie (ścięciu mieczem).
Osobnym zagadnieniem wychodzącym poza ramy tego artykułu jest
67 .J. Krzyżanowski,
Polska bajka ludowa w układzie
systematycznym,
t. 1. Wrocław 1962, s. 252-253; tenże, Mądrej glowie dość dwie słowie, t. 1. Warszawa 1960,
s. 420-422; tenże, Sloumik folkloru
polskiego. Warszawa 1965, s. 222.
68 Por. np.:
Piotr święty po trzykroć
zaparł ci się Ciebie,
przeciej ci go, Jezu,
przeciej ci go, Jezu,
przyjąłeś do siebie.
O. Kolberg, Dziela wszystkie, t. 46 (Kaliskie i Sieradzkie), s. 345.
69 Por.
np. E. Maske, Die Bekehrung
des hl. Paulus. MUster 1907; E. Kopeć,
Spotkanie
św. Pawła z Chrystusem.
"Zeszyty Naukowe Katolickiego Uniwersytetu
Lubelskiego", R. 3, 1960, nr 1, s. 45-60.

�Z badań nad ludową

recepcją

"żywotów

świętych"

103

sprawa przedstawienia św. Piotra i Pawła w rzeźbie i malarstwie ludowym. Przeważnie przedstawiani oni byli jako staruszkowie o poważnym
lecz dobrotliwym wejrzeniu. Paweł z mieczem lub lilią, czy też palmą,
Piotr z kluczem, który był jego atrybutem 70.
Znakomity historyk kultury i etnograf, Stefan Czarnowski, w jednej
ze swych prac, omawiając religijność ludu polskiego, wspominał, że ze
względu na połączone święto Piotra i Pawła w wierzeniach chłopskich
zostali oni stopieni w jedną postać tzw. "świętego Pieterpawła" 71. Zasugerowany tym stwierdzeniem bardzo dokładnie wypytywałem wszystkich informatorów, czy na omawianym terenie tego rodzaju zjawisko
kiedyś nie występowało. Odpowiedzi były negatywne. Nikt o takim połączeniu nie słyszał. Jeden tylko z informatorów przypominał sobie, że
pewien niedorozwinięty umysłowo pastuszek mieszał najbardziej podstawowe pojęcia religijne i on to jakoby uważał, że ów "święty dwojga
imion Piotr Paweł" był jedną osobą. Naturalnie, tego rodzaju specyficzny wypadek nie może być uwae:any za reprezentatywny. Można więc
wysunąć przypuszczenie, że zjawisko to, o którym pisał Czarnowski, albo
na omawianym terenie nie było zupełnie znane, albo też zanikło już dość
dawno.
Odrębnym wreszcie zagadnieniem, które w tej pracy nie zostanie szerzej omówione, może być sprawa tzw. św. Piotra Palikopy. Oto w wierzeniach ludowych dzień św. Piotra w Okowach połączony został z postacią tzw. św. Piotra Palikopy. Skomplikowany ten problem, związany
z obowiązującą przez wiele stuleci datą oddawania dZiesięcin,omówiony
został w osobnej pracy 72.
Spośród olbrzymiego zasięgu świętych noszących imię Jan, chłop polski zwykle spotykał się tylko z dwoma lub trzema, a bardzo rzadko
z czterema lub pięcioma, a mianowicie św. Janem Chrzcicielem, św. Janem Ewangelistą (którego bardzo często identyfikowano z Janem Chrzcicielem), św. Janem Nepomucenem. Niekiedy zainteresowany sprawami
dewocyjnymi chłop coś niecoś wiedział również o Janie Kantym, lub
Janie Bosco. Na porządku dziennym było jednak (i jest obecnie), że nawet bardzo pobożny i stojący na dość wysokim stopniu kultury chłop
wszystkich świętych Janów uważa za tę samą postać i poszczególne fakty z ich życiorysów łączył w jeden.

Por. Die Attribute
der Heiligen. Hannover 1843, s. 156.
••... nawet ze świętym
Piotrem i Pawłem, których dzięki ich wspólnemu świętu,
lud pomieszal i stopił w jedn'J, w świętego Pieterpawła".
S. Czarnowski, Kultura
religijna
wiejskiego
ludu polskiego.
W: Dzieła t, 1, Warszawa 1956, s. 96.
72 W. Baranowski,
Niebiański
egzekutor
dziesięcin św. Piotr Palikopa .•• Kwartalnik Historyczny", t. 76, 1969, nr 4, s. 897-902.
70
7'

�104

WŁADYSŁA

W BARANOWSKI

Sprawy związane z kultem św. Jana Nepomucena,
a także i innych
świętych Janów wychodzą poza zakres tej pracy. Tu omawiane
będą
tylko wierzenia
ludowe związane z postacią
Jana
Chrzciciela
i Jana
Ewangelisty.
Do dziś dnia zagadnienie
ruchu reprezentowanego
przez
Jana Chrzciciela 73, jak i jego samej postaci wzbudza żywe zainteresowanie zarówno katolickiej
teologii zagranicznej,
jak i polskiej 74. Ukazują się też prace, które w bardziej krytyczny
sposób starają się oderwać od pewnego schematycznego
ujęcia tej postaci, jakie jej próbuje
nadać teologia katolicka 75.
Zagadnienie
jednak wierzeń ludowych związanych pozornie z kultem
św. Jana daleko odbiega od problemu
teologicznej interpretacji
tej postaci 76. Zagadnienie to ma zresztą szerszy, nie tylko polski zasięg. Sprawy różnych
naleciałości
przedchrześcijańskich,
które
występowały
w kulcie św. Jana Chrzciciela od bardzo dawna, interesowały
już badaczy 77. Sprawy te występują
zarówno na terenie francuskim 78, włoskim 79, niemieckim 80, jak również i na innych terenach.

'3J. Thomas, Le
s. 96-102.
74 T. Lenartowicz,

mouvement

baptiste

en

Palestine

et

Syrie.

Gambloux

1935,

św. Jana Chrzciciela.
Warszawa 1862; P. Stach, Poseldo Chrystusa w świetle historii egzegezy i krytyki
biblijnej.
Warszawa 1924; S. Jeleński, Sw. Jan Chrzciciel. Poznań 1934; J. Teodorowicz, Herold Chrystusa
na tle epoki. Poznań 1938; E. Dąbrowski, Dzieje Pawła
;: Tarsu, op. cit., s, 314-317;
J. Stępień, Problem "Joanitów"
w świetle
dokumentów z Qumran.
"Ruch Biblijno-Liturgiczny",
t. 10, 1957, s. 452-462
i in.
75 Por.
np. E. Lohmayer, Das Urchristentum.
Cz. l (Johannes der Tiiufer), Gottingen 1932.
76 Por. K. Zawistowicz,
Obrzędowość
świętojańska.
"Wiedza i Życie", t. 8, 1933.
s. 553-561;
J. Krzyżanowski, Sobótka. W: Słownik folkloru
polskiego, s. 380-383.
77 J. G. Frazer,
Złota gałąź. Warszawa 1962, s. 476-495;
W. Klinger, Doroczne
święta ludowe w tradycji
grecko-rzymskiej.
Kraków 1931, s. 38--45; Standard Dictiona'ry of Folklore, Mythology
and LegC'nd, t. 2, New York 1950, s. !l66-967.
78 Por.
np. A. Breuil, Du culte de Saint Jean-Baptiste
et des usages qui s'y
rattechent.
"Memoires de la Societe Antiquairs de Picardie", t. 8, 1B54, s. 155-244:
A. Van Gennep, Manu·~l de folklore
franc;ais contemporain,
t. 4, Paris 1949, s. 17272092; A Van Gennep, U: folklore
du Dauphine
(1sere), t. 2, Paris 1933, s. 327-;)48:
tenże, Le folklore
de l'Auvergne
et du Velay, s. 127-148;
C. et. J. Seignolle, Le
folklore
du Harapoix
(Seine, Seine-et-Oise,
Seine-et-Marne).
Paris 1937, s. 149156. Por. też "Revue des Traditions Populaires", t. 9, 1894, s. 215.
79 Por.
np. G. Pitre, Spettacoli e feste popolari siciliano. Palermo 1881, s. 288320; G. Finamore,
Credenze, usi e costumi
abruzesi.
Palermo 1891, s. 152-167;
G. Zamazzo, Usi, costumi e pregiudizi deI popala di Roma. Torino 1908, s. 196-199;
P. Gori, Le feste fiorentine
attraverso
i secoli: Ie feste per san Giovanni.
Firenze
1926; G. Bottiglioni, Vita sardu. Milano (b.d.), s. 64--66 i in.
80 Por.
np. P. Sartori, Johannes der Taufer. W: HandwOrterbuch
des deutschen
Aberglaubens,
t. 4, Berlin und Leipzig 1931-1932, s. 704-729.
stwo

św. Jana

Żywot

Chrzciciela

�Z

badań nad ludową

recepcją

"żywotów

105

świętych"

Jest rzeczą powszechnie
znaną, że na terenie Polski zwyczaje
związane z kultem
św. Jana Chrzciciela
wywodzą
się z przedchrześcijańskich czasów. Pewna zbieżność daty 24 czerwca z dawnymi
zwyczajami
związanymi
z naj dłuższym dniem i najkrótszą
nocą spowodowała,
że te
tzw. zwyczaje sobótkowe przejęły
cały szereg reliktów pogańskich.
Mimo silnej kontrofensywy
Kościoła, który szczególnie
w okresie kontrreformacji
starał się zlikwidować
te przedchrzęościjańskie
naleciałości,
zwycięsko utrzymały
się one bardzo długo. W pószczególnych
regionach
Polski mają one zresztą dość różny charakter
i różnią się między sobą
pewnymi
specyficznymi
elementami,
niekiedy
też wspomnienia
o nich
prawie już zanikły 81.
Również na omawianym
terenie
wigilia dnia św. Jana
wiązała
się
z dawnymi wierzeniami,
wywodzącymi
się jeszcze z czasów przedchrześcijańskich.
Utrzymywały
się tu one dłużej niż na terenach
sąsiednich.
Oto gdy w 1843 r. znany etnograf
Oskar Kolberg 82 przeprowadzał
badania na zachodnich
terenach
Królestwa
Polskiego informowano
go, że
zwyczaje sobótkowe utrzymały
się już tylko w niektórych
miejscowościach w Wieluńskiem 83 i w Piotrkowskiem
84. Z innych
badań etnograficznych wiemy jednak, że dość długo utrzymał
się ów zwyczaj jeszcze
i na innych terenach, a więc w Sieradzkiem
85, w Łęczyckiem
86, w Brzezińskiem 87 i in. Prawdopodobnie
do pierwszej
wojny światowej
sobótkowe zwyczaje
utrzymały
się we wsi Bobrowniki 88 kolo Dzialoszyna

"' Z. Zubrzycka, o sobótkach i nocy świętojańskiej.
O. Knoop, Der Johanni.stag
in Glauben
und
"Aus dem Posener Lande", Poznań 1914, s. 241-253;
106-111;

społeczna

ludu

wiejskiego

na Mazowszu

nad

Narwią.

"Teatr
Brauch

Ludowy",
der

Frovinz

1926, s.
Posen.

S. Dworakowski,
Kultura
Białystok 1964, s. 110-121;
Rozwadowa.
Wrocław 1967,

W. Gaj-Piotrowski,
Kultura
społeczna
ludu z okolic
s. 60-61.
l'l O. Kolberg.
Dziela wszystkie,
t. 23 (Kaliskie),
Wrocław-Pozna
n 1964, s. 98--99.
":1 Por. też; Zwyczaje,
obrządki,
zagadki
i pieśni ludu kaliskiego
z okolic Wielunia. Wyd. M. Kołodziejczyk, "Lud", t. 15, 1909, s. 106.
24 Według
ówczesnych podziałów administracyjnych
Radomszczańskie
stanowiło
część Piotrkowskiego.
A. Stebelski, Przeszłość administracyjna
ziem województwa
łódzkiego. "Rocznik Oddziału Łódzkiego Polskiego Towarzystwa
Historycznego", t. 1,
1928, s. 28; A. Borkiewicz i W. Trzebiński, Podziały
administracyjne
Królestwa
Polskiego w okresie 1815-1918 r. Warszawa 1956, tab!. 3 i 4.
"' A. Jaskulska, Niektóre zwyczaj~ pasterskie w Sieradzkiem.
"Prace i Materiały
Etnograficzne", t. 8--9, 1950-1951, s. 672.
"G J. P. Dekowski,
Zwyczaje
i obrzędy sobótkowe,
"Ziemia Łęczycka", t. 28, 1961,
nr 7, S, 3.
"7 M-ś, Z Brzezińskiego. "Tydzień", t. 18, 1890, nr 26, s. 1.
ll8 B. Baranowski,
Zanik
tradycyjnego
chowu krów
oraz wierzeń
i zabobonów'
z nim związanych
na terenie obecnego województwa
łódzkiego.
Łódź 1967, s. 101.

�lOG

WŁADYSŁAW

BARANOWSKI

oraz, we wsi Rzeczków 89 w Piotrkowskiem. Różnego rodzaju ludowe
zwyczaje związane z sobótkami faktycznie nic nie miały wspólnego
z kultem św. Jana, prócz zbieżności dat.
Na omawianym terenie dość wyraźnie zachowały się ślady seksualno-matrymonialnych
aspektów tych uroczystości sobótkowych. Mimo
wyraźnych sprzeciwów ze strony duchowieństwa uważano, że grzech
przeciw szóstemu przykazaniu popełniony przez młodych w noc św. Jana będzie im odpuszczony, a dziecko wówczas poczęte będzie mogło liczyć na protekcję tego świętego. Frywolne piosenki śpiewane w ów wieczór wskazywały niekiedy na św. Jana jako na amatora seksualnych
uciech. Oto np. w Rzeczkowie w Piotrkowskiem jeszcze stosunkowo nie
tak dawno śpiewano:
Hejze ino świnty Jonie.
co tam robis W tym łopianie?
A jeśli się chces ozynić,
my ci dziwke namówimy.
A jest u Kopra Józini,a,
to jum z tobum ozynimy.
A stoi ona W drzwickach,
a w śnurowanych trzewickach.
A jest uSachów Stasinia,
to jum z tobum ozynimy.
Stoi ona w podwórecku,
mo wianecek z rumianecku ... 90

Te frywolne piosenki o św. Janie bywały bardzo rozme rozumiane
W mniemaniu części wsi, szczególnie przywiązującej większą uwagę do
dawnej tradycji, ów ascetyćzny prekursor nauki Chrystusa przemieniał
się w frywolnego fauna, nie gardzącego wdziękami młodych dziewcząt.
Jeszcze niekiedy starzy chłopi wspominając jego, porozumiewawczo mrugają okiem i mówią, że był to wesoły święty, co "dziewuchy z łóżka nie
wyrzucał, a kieliszka za kołnierz nie wylewał". W ich jednak mniemaniu
nie przeszkadzało to, że odznaczał się wielką pobożnością i cieszył się
specjalnymi łaskami Chrystusa.
Prawdopodobnie w związku z tym kołaczą się jeszcze wśród naj starszych mieszkańców wsi wspomnienia, że ongiś św. Jan był uważany
za opiekuna nieślubnych matek i ich dzieci. Podobno nawet dziewczęta
bojące się zajść w ciążę zwracały się do św. Jana z prośbą o pomoc. Naturalnie są to sprawy, które już dziś prawie niemożliwe jest ustalić i co
89 J. P. Dekowski,
Święty Jan. "Prace i Materiały Etnograficzne",
t. 6, s. 208;
tenże, Obrzędy i zwyczaje świętojańskie
w Piotrkowskiem .. ,Łódzkie Studia Etnograficzne", t. 4, 1962, s. 131-141.
90 J. P. Dekowski,
Obrzędy .... s. 134.

�Z badań nad ludową

recepcją

"żywotów

świętych"

107

najwyze.l ograniczyć się trzeba do przypuszczeń
opartych na niezbyt już
pewnym materiale,
jaki otrzymać można w drodze wywiadów
terenowych.
Tego rodzaju "pogańska"
interpretacja
uroczystości
świętojańskich,
a także osoby św. Jana, spotykała
się z wyraźną kontrakcją
Kościoła.
Wiemy, że w okresie kontrreformacji
jezuici urządzali prawdziwe
wyprawy przeciw uczestnikom sobótek 91. W XVIII w. wizytatorzy
kościelni zalecali, aby "w dniu wigilijnym św. Jana, Sobótką zwanych, nie zapalano ognia" 92. W XIX w. akcja ta trochę przycichła.
Sobótki świętojańskie powoli wygasały, a jednocześnie
duży kult jaki wówczas panował dla wszelkiego rodzaju zwyczajów ludowych pozwalał władzom duchownym podejść do tych spraw z pewnym przymrużeniem
oka.
Niektórzy jednak proboszczowie
starali się na własną rękę przeprowadzać akcje mające na celu nadanie świętojańskim
obchodom bardziej
chrześcijańskiej
treści. Mobilizowali oni opinię wiejską, która dość zdecydowanie
występowała
przeciw
tym przedchrześcijańskim
reliktom.
Jednocześnie w czasie sobótek lub na ich zakończenie śpiewano specjalnie na ten cel ułożone pieśni, w których oddawano należytą cześć św.
Janowi, jako jednemu z bliskich Świętej Rodziny 93.
W tradycyjnym
środowisku wiejskim postać św. Jana Chrzciciela była dość kontrowersyjna.
Z jednej więc strony z jego osobą wiązano wesołe uroczystości sobótkowe i stąd zupełnie przypadkowo
stał się on patronem wesołych zabaw związanych z tym czerwcowym świętem. Z drugiej strony dla przeciwwagi tego, w przesadny trochę sposób podkreślano jego działalność
jako jednego
z najbliższych
współpracowników
Chrystusa. W ostatnich kilkudziesięciu
latach w związku z zanikaniem

91 (W Wałczu
w 1632 r.) "w dzień św. Jana, gdy już się dobrze było zmierzchło,
wyszli niespodzianie
jezuici, w kościelne ,troje ubrani, przy odgłosie dzwonów
i świetle pochodni i udali się za miasto, gdzie rozniecone ognie i płoche skoki
mieszkańców przypominały
dawne pogańskie obrządki. Niespodziewany
widok okazałej procesji i szanowanych powszechnie kapłanów wzruszył mieszkańców, którzy
natychmiast
rozbiegli się do domów i odtąd nieprzystojnej
zaniechali
zabawy".
Z kroniki jezuickiej,
"Lud", t. 11, 1906, s. 183.
92 Wizytacja
generalna
trzech archidiakonatów:
lutomierskiego,
szadkowskiego
i wartskiego z 1779 r. Zakaz generalnego
wizytatora
dla księdza w Ruścu, rkp.
z Archiwum Diecezjalnego
we Włocławku
(korzystałem
z kopii znajdującej
się
w zbiorach Instytutu Historycznego Uniwersytetu
Łódzkiego).
93 W niektórych
wsiach w Piotrkowskiem
śpiewano więc wówczas:
Swinty Jonie nas patronie,
Maryi opiekanie,
przybuńdź num na pomoc
w śmierci nas y godzinie.
J. P. Dekowski, Obrzędy ..., s. 136.

�108

WŁADYSŁAW

BARANOWSKI

tradycyjnych
sobótek spory te straciły na znaczeniu. Postać Jana Chrzciciela zepchnięta
została na plan trochę dalszy. Prawie zupełnie zatarła
się już dionizyjska interpretacja
tej sylwetki. W mniemaniu dewocyjnego środowiska wiejskiego stał się on tylko jednym ze świętych "z Jezusowej świty".
W środowisku
wiejskim bardzo często mieszano z Janem Chrzcicielem innego świętego, a mianowicie
Jana Apostoła i Ewangelistę.
Postać ta odgrywa w katolicyzmie
bardzo dużą rolę 94, ale znaczenie jej
jest jednak inne niż wspomnianego
poprzednika 95. Większa część mieszkańców wsi, nawet osób bardzo pobożnych,
nie odróżnia dziś jesz2ze
tych dwóch Janów. W przeszłości
te dwie postacie
jeszcze bardziej
w wierzeniach
ludowych nawzajem
się pokrywały.
W niektórych
jednak parafiach księża zwracali specjalną uwagę na to, aby ich parafianie
potrafili odróżnić tych dwóch świętych Janów. Np. w południowej
części Wieluńskiego,
w Pątnowie,
kościół parafialny
jest pod wezwaniem
św. Jana Apostoła i Ewangelisty.
Z tych też przyczyn mieszkańcyokolicznych wsi są trochę lepiej zorientowani
w tych różnicach.
Jak już było wspomniane,
niekiedy
środowisko
wiejskie
myli św.
Jana Chrzciciela ze św. Janem Nepomucenem.
Oto np. we wsi Młynary
w Piotrkowskiem
młodzież obchodząc w wigilię św. Jana Chrzciciela
granice wsi śpiewała pieśń "Witaj Janie z Bolesławia" 96, która opowiadała o historii męczeństwa
tego czeskiego świętego z XIV W.97.
Niekiedy w tradycyjnym
środowisku
wiejskim
mylone są szczegóły
dotyczące męczeństwa
Jana Chrzciciela i Jana Nepomucena.
Dzieje męczeństwa zarówno jednego, jak i drugiego
świętego
zawierały
wiele
szczegółów dość pikantnych,
które odpowiednio
wyeksponowane
mogły
ów pobożny żywot zmienić w sensacyjne opowiadanie
z nadzwyczaj silnie przeerotyzowanymi
wątkami. Nawet u Skargi w dziejach męczeństwa Jana Chrzciciela nie brak jest mocno frywolnych
wstawek. A słuchacze wiejscy lubili tego rodzaju opowiadania, w których dość dokładnie były podawane przykłady różnych rozpustnych
uciech możnych tego
świata. Tak więc i historia Heroda, "który żonę wziął bratu swemu żywemu Filipowi i Boga się nie bojąc i ludzi nie wstydząc, jawnie z nią
94 Por. np. C. Fouard,
Saint Jean et la fin de l'age apostolique.
Paris 1907; tłumaczenie polskie: Św. Jan Ewangelista
i koniec czasów apostolskich.
Warszawa
1910; C. C. Martindale,
St. John the Evangeliste,
t. 1-2,
London 1920-192~;
J. Bonsirven, Le temoin du Verbe, le disciple bien-aime. Toulouse 1957 i in.
O" J. P. Reuzey, Les deux Jeans: Le Baptiste, l'Evangeliste.
Paris 1935.
96 J. P. Dekowski, Obrzędy ..., s. 139.
97 Por. tekst
tej pieśni K. Miarka, Kantyczki,
kolędy i pastorałki
w czasie świqt
Bożego Narodzenia
po domach śpiewane z dodatkiem pieśni przygodnych
w ciqgu
roku używanych.
Mikołów 1903, s. 667-669.

�Z

badań nad ludowq

recepcją

"żywotów

świętych"

109

mieszkał i złym przykładem,
który jako ze stanu wysokiego daleko się
słyszeć dał, ludzi zarażał i pospolity wstyd i przyrodzoną
uczciwość psował" 98, wzbudzać musiała zainteresowanie
wiejskich słuchaczy pozbawionych innego rodzatu sensacyjnych
opowieści
z seksualnym
zabarwieniem. A i owe taneczne popisy królewskiej
pasierbicy,
którymi pozyskała głowę Jana Chrzciciela,
też mogły wzbudzać zainteresowanie
słuchaczy 99.
Opowiadania
ludowe o męczeństwie
Jana Chrzciciela
na ogół są dość
zgodne z tym, co podawały propagowane
przez władze kościelne życiorysy tego świętego. Niekiedy narratorzy
tych opowieści długo się rozwodzili nad rozpustą Heroda i jego bratowej. Dodawane były też wstawki o kuszeniu
świętego męża przez rozpustną
niewiastę.
A wreszcie
i sprawa otrzymania
zgody na ścięcie Jana przedstawiona
była w sposób dość drastyczny.
W opowiadaniach
ludowych z tego terenu albo uczyniła to sama Herodiada, albo też jej córka, która do tego nakłoniła ojczyma, swymi wdziękami
cielesnymi
szczodrze
szafowanymi.
A wreszcie
i makabryczna scena wniesienia
w trakcie orgiastycznej
uczty głowy świętego na misie, też dawała duże pole do popisu chłopskim
narratorom.
Nic więc dziwnego, że ta właśnie część z żywota Jana Chrzciciela
cieszyła się największym
zainteresowaniem
w tradycyjnym
audytorium
wiejskim.
Męczeństwo Jana Nepomucena
dotyczyło zupełnie innych problemów,
a mianowicie
odmowy przez świętego
męża zdradzenia
zazdrosnemu
królowi tajemnicy
spowiedzi jego żony posądzanej
o zdradę. Ale i ta
historia okraszana
bywała przez wiejskich
narratorów
różnymi pikantnymi szczególikami.
Otóż niekiedy w tradycyjnym
środowisku
wiejskirre
tym zazdrosnym
mężem czyniono biblijnego
Heroda, który domagał się
od Jana Chrzciciela wydania tajemnicy swojej żony. I te jednak historie
kończyły się makabrycznym
momentem
wniesienia
na misie ściętej głowy świętego.
W tradycyjnym
środowisku
wiejskim
względnie
dość dobrze znana
jest również postać matki św. Jana Chrzciciela.
Według oficjalnych
poglądów kościelnych
była nią św. Elżbieta. Dawniej natomiast
w tradycyjnym środowisku
wiejskim
znana była ona niekiedy
pod imieniem
św. Aliny lub Haliny. Stąd też pochodzi pewna dezorientacja
naj star-

!,,'

P. Skarga, Żywotu świętych starego i nowego zakonu, t. 3, s. 407.
"A owo gdy się Herod na dzień narodzenia swego przepijał panom
rycerstwu swelT'U, trafiła czartowską pogodę Herodjada, nieprzyjaciółka
Jana świętego; posłała ze szkoły swej diabelskiej córkę swoją, w pląsach i w tańcach wyćwiczoną, aby króła i gości jego uweseliła, a urodą, ubiorem, pląsami i piosenkami
dusze łowiła. a siecią piekielną zostawała. Podobała się pląśnica cielesna cielesnemu,
który innego zalecenia, jedno z rozkoszy, nie znaL., tamże, t. 3, s. 410.
"!I

�110

WŁADYSŁAW

BARANOWSKI

szego pokolenia wsi.cOto np. starsza kobieta z Wieluńskiego,
nadzwyczaj pobożna, odnosząca się z dużą niechęcią do wszystkich
zachodzących w kościele zmian żaliła się, że "teraz to nawet święty Jan zmienił
matkę, za mojej młodości była nią święta Halina, a teraz jak nastali komuniści, to została nią święta Elżbieta" 100. Przekonana
też była ona, że
zmiana ta nastąpiła
pod wpływem jakiejś specjalnej
akcji władz państwowych·7
W opowiadaniach
ludowych
z tego terenu postać
matki
św. Jana
Chrzciciela,
a więc św. Elżbiety czy też św. Haliny, była stosunkowo
mało zindywidualizowana.
Głównie wspomina
się, że była wyjątkowo
pobożna, i że wiodła świątobliwy
żywot, w starszym pokoleniu pokutuje niekiedy jeszcze sprzeczny z założeniami biblistyki pogląd, że była
rodzoną siostrą Matki Boskiej.
Zupełnym
pomieszaniem
wiadomości
z teologii i historii są np. wiadomości, że była ona żoną króla angielskiego 101. Naturalnie
są to dość zwykłe w folklorze tendencje łączenia osób
noszących identyczne imię.
Ongiś dość szeroko rozpowszechniona
była pieśń o poszukiwaniu przez
św. Halinę grobu Jana Chrzciciela 102. Obecnie nie jest ona już znana.
Natomiast
niektórzy
z najstarszych
informatorów
wspominają
jeszcze
o zasłyszanym
w dziecińst~ie
opowiadaniu
prozą o wędrówce św. Haliny i o tym, jak to odnalazła ona wreszcie
swego syna pogrążonego
w głębokim śnie, z którego miał się jakoby obudzić w dzień Sądu Ostatecznego 103.
Znacznym szacunkiem
w środowisku wiejskim cieszył się inny z uczniów Chrystusowych,
brat św. Jana Ewangelisty,
św. Jakub. Wokół tej
postaci 104 narosło w wielu krajach, szczególnie w Hiszpanii i we Włoszech, wiele legend ludowych 105. Na omawianym terenie dewocyjne środowisko chłopskie uważa św. Jakuba za jednego z najbardziej
wpływowych świętych,
za ulubionego
ucznia Chrystusowego.
Za wyjątkiem
jednak nielicznych tylko wypadków nikt prawie nie potrafi podać bliższych szczegółów dotyczących
jego życia i działalności. Rzadko też kto
ze środowiska wiejskiego orientuj e się, że w świetle katolickiej teologii
oprócz św. Jakuba Apostoła Starszego był drugi, tzw. Jakub Młodszy 106.
Informacje z Konopnicy, pow. Wieluń.
Informacje z Bobrownik, pow. Pajęczno.
1112 Por.
np. tekst z terenu Łęczyckiego: O. Kolberg, Dziela wszy.,tkie,
L 22 (Lę-czyckie),
Wrocław-Poznań
1964, s. 168. Por. też Kolberg, op. cit., t. 26 (Mazowsze),
s. 343.
103 Informacje
z Gidel, pow. Radomsko, Raduczyc, pow. Wieluń.
10~ Enciclopedia
cattolica, t. 6, s_ 317-318.
105 Por. np. P. Toschi, La poesia
popolare religiosa in Italia. Firenze 1935; G. Batelli, Le piu belle legenda cristiane. Milana 1928, s. 160-177 i in.
106 Trochę
inaczej jedynie wygląda sytuacja w parafii Skomlin w pow. wieluń100

101

�Z

badań

nad

Ludową

recepcją

"żywotów

świętych"

III

Na omawianym terenie szczególnie dużym szacunkiem cieszy się ta
postać na terenie parafii Dzietrzkowice w pow. wieluńskim oraz w parafii Dąbrowa Zielona w pow. radomszczańskim, gdyż tamtejsze kościoły
są pod wezwaniem św. Jakuba Apostoła Starszego.
Odnosi się wrażenie, że kult św. Jakuba był dość żywy w poprzednich
pokoleniach. Jeszcze najstarsi mieszkańcy wsi wspominają, że do tego
świętego dawniej odnoszono się ze znacznie większym szacunkiem niż
w czasach obecnych. Dla młodszego pokolenia katolickiego postać św.
Jakuba została zepchnięta na plan dalszy przez inne bardziej atrakcyjne
wzorce świętości.
W tradycyjnym środowisku wiejskim dużym szacunkiem cieszył się
kult innego z apostołów, a mianowicie św. Bartłomieja. Kult ten szczególnie silnie rozwijał się w średniowieczu 107. I w późniejszych jednak
stuleciach postać ta cieszyła się dużym poważaniem. Powszechnie zaliczany on był do grupy najbliższych uczniów i współpracowników Chrystusa.
Na omawianym terenie stosunkowo najsilniejszy był kult tego świętego w parafiach, które związane były z jego imieniem, lub w których
istniały odpusty w jego dzień, a mianowicie w parafii Dobryszyce w pow.
radomszczańskim, w parafii Makowiska w pow. pajęczańskim, w parafii
Czarnożyły w pow. wieluńskim, w parafii Rozprza w pow. piotrkowskim,
w parafii Żdżary w pow. wieruszowskim, a częściowo również i w parafii
wieruszowskiej.
Postać św. Bartłomieja znalazła żywe odbicie w folklorze różnych
narodów 1118. Jeśli chodzi o folklor omawianego terenu, to raczej żywot
tego świętego nie był specjalnie rozpowszechniony. Co prawda naj starsze
pokolenie wsi przypomina sobie jeszcze makabryczne opowiadania dotyczące męczeństwa św. Bartłomieja, a mianowicie obdarcie go ze skóry
itp.109.
Spośród apostołów dość znany był również w środowisku wiejskim
św. Filip. Powszechnie uważa się go za bardzo wpływowego świętego.
Na ogół jednak życiorys jego jest mało znany. Stosunkowo więcej faktów
skim, gdzie kościół jest pod wezwaniem
św. Filipa i Jakuba Mniejszego już od
bardzo dawna. Słownik geograficzny
Królestwa
Polskiego i innych krajów
słowiańsldch, t. 10, Warszawa 1889, s. 692; Katalog
zabytków
sztuki w Polsce, t. 2, s. 378.
107 Radoński,
op. cit., s. 49.
lOH
Par. np. P. TClschi, Santo Bartolomeo
net folklore.
W: Enciclopedia
cattolica,
t. Z, Roma 1949, s. 919.
109 Por. bardzo
ciekawe uwagi odnośnie dawnych skojarzeń legendy a św. Bartłomieju obdzieranym
ze skóry z obdzieraniem
wyzyskiwanych
chłopów; J. Krzyżanowski, Mądrej głowic dość dwie słowie. Trzy centurie przysłów
polskich,
t. 1,.
Warszawa 1958, s. 61~3.

�112

WŁADYSŁAW

BARANOWSKI

O jego życiu wiedzą mieszkańcy
parafii Skomlin, w której kościół znajduje się pod wezwaniem św. Filipa i Jakuba Apostoła Mniejszego. Opowiadania ludowe mówią zresztą i tam głównie o poskromieniu
przez św.
Filipa smoka (lwa?) oraz o jego męczeństwie
na krzyżu, i trzęsieniu ziemi, które wówczas nastąpiło. Są to zresztą szczegóły znane z jego życiorysów propagowanych
przez władze kościelne.
Do "Jezusowej świty" zalicza też tradycyjna
opinia wiejska św. Szczepana. W dużym stopniu wiąże się to z dniem tego patrona. Przypada on
mianowicie w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia. W mniemaniu ludu
takie uhonorowanie
świętego spowodowane
zostało jego dużym znaczeniem w otoczeniu Chrystusa. W szerzeniu się kultu tego świętego pewną
rolę odegrał również przedchrześcijański
zwyczaj związany 7. życzeniami
pomyślności,
polegający
na obsypywaniu
się ziarnem 110. Zwyczaj ten
został następnie
zaadoptowany
przez Kościół. Powiązano
go z ukamienowaniem pierwszego męczennika chrześcijańskiego
św. Szczepana. Przeciw adaptacji
tego pogańskiego
zwyczaju próbowały
niekiedy występować władze kościelne. Oto np. w końcu XVIII w. wizytatorzy
kościelni
zakazywali
księżom na omawianym
terenie zezwalać na obrzucanie się
w kościele owsem 111. Zwyczaj ten jednak utrzymał się i obecnie znany
jest w wielu częściach Polski 112. Na omawianym
terenie łączył się on
ze święceniem
w tym dniu w kościele owsa oraz obsypywaniem
nim
księdza, gdy przechodził przez kościół.
Z tych też przyczyn w środowisku
wiejskim szeroko była znana legenda opowiadająca
o ukamieniowaniu
św. Szczepana oraz o różnych
cudach związanych
z osobą tego świętego.
Znacznie
bardziej
rozpowszechniona
ona jest na obszarze pow. wieluńskiego,
a szczególnie we
wschodniej
j ego części.
Do grupy świętych
związanych
blisko z Jezusem
zaliczany bywał
w środowisku
wiejskim
"krewniak
Chrystusowy",
św. Juda Tadeusz
(zwany najczęściej tylko św. Tadeuszem). Uważany on był powszechnie
za patrona "od spraw trudnych
i beznadziejnych".
Ze względu na pokrewieństwo
z Chrystusem
uchodził za dobrego orędownika
w tego ro-

110 Ł. Gołębiowski,
Lud po~ski, jego z'UnJczaje, zabobony. Warszawa
1830, s. 311;
S. Poniatowski,
Etnografia
Po~ski. W: Wiedza o Polsce, t. 3, Warszawa
1932, s. 305;
J. S. Bystroń,
Kultura
~udowa. Warszawa
1936, s. 149; tenże, Etnografia
Polski.
Warszawa
1947, s. 17:3; tenże, DZieje obyczajów
tv dawnej PO/SCf',
l. 2. Warsz&lt;Jwa
1960, s. 44 i in.
111 Zalecenia
wizytatora
dla proboszcza w Ruśccu z 1779 r. zawierały następującą
wzmiankę:
"Zakazuje
mu się, aby w dniu św. Szczepana pocisk owsem na siebie
zakazał", Wizytacja genera~na trzech archidiakonatów ..., rkps., op. cit.
ll2 Por.
np. Dworakowski,
Ku~tura społeczna ~udu wiejskiego
na Mazowszu nad
Narwiq, s. 41-42;
W. Gaj-Piotrowski,
op. cit., s. 37-41 i in.

�Z badań nad !u~owq recepcjq

"żywotów

113

świętych"

dzaju sprawach. Postać jego w folklorze omawianego terenu nie zarysowała się zbyt wyraźnie.
Osobnym zagadnieniem, które wymagałoby znacznie szerszego omówienia, może być sprawa odbicia w katolicyźmie ludowym omawianego
terenu, żywotów trzech innych świętych z tzw. "Jezusowej świty",
a mianowicie dość kontrowersyjnej postaci Marii Magdaleny, dobrotliwego siłacza Krzysztofa, który na swych barkach nosił maleńkiego
Chrystusa oraz Łukasza, malarza Świętej Rodziny, któremu przypisuje
się autorstwo licznych świętych obrazów. Te tak ważne jednak dla badań
nad kulturą religijną ludu zagadnienia omówione zostaną w osobnych
pracach.
W wąskich ramach jednego artykułu niemożliwe jest przedstawienie
wszystkich problemów związanych z ludową recepcją żywotów tej grupy
świętych, która w mniemaniu tradycyjnej opinii katolickiej należała do
najbliższego otoczenia Chrystusa. Dlatego też ograniczyć się musiałem
tylko do zasygnalizowania najważniejszych i najbardziej istotnych zagadnień. Pomijam wreszcie sprawę olbrzymich zmian, jakie zachodzą
w ostatnich latach w życiu wsi polskiej. Olbrzymie przeobrażenia gospodarcze i społeczne dają się odczuć we wszystkich dziedzinach kultury
ludowej, a więc również i w tradycyjnym folklorze. Zagadnienia te
wychodzą jednak poza ramy niniejszej pracy.

WŁADYSŁA W BARANOWSKI
OBSERVATIONS ON THE FOLK RECEPTION OF THE
"LIVES OF THE SAINTS"
(The Lives of the Saints

closest to Christ in the
of Łódź province)

folklore

of the

southern

part

Summary
For many centuries large sections of Poland's peasant population
were under
the very strong influence of the Church. This influence was however fairly
superficial. The religious faith of thecountry
folk embraced both official teachings
of the clergy, as well as various relicts from prechristian
times, sanctioned over
the centuries by the Church authorities. In tradftional folk catholi:cism an exceptionally important role was played by cults of the saints. They were patrons of
various professions, guardians
at times of ill-fortune,
keepers from sickness or
natural disaster. Certain saints played a very great part in folklore. The present
study is based upon field work completed during the period 1965-1969 in the
southern part of the province of Łódź.
II -

Lud,

tom

LIV

�114

WŁADYSŁAW

BARANOWSKI

According to folk belief, most significance was attached to those saints who
were considered to be closely connected with the Holy Family. The most important
of these was St. Joseph, whose cult was particularly
widespread.
In folklore
we see him as a benevolent old man, who frequently
appeared on earth in the
guise of a beggar. Many folk legends existed about him. Among the elder women
of the village St. Anne, the nurse of Christ, was regarded with particular reverence. Also of importance
was the cult of Saints Peter and Paul. Especially the
former was strongly represented
in folklore, though in certain tales St. Peter
also wandered
the earth disguised as a beggar or a pilgrim, rewarding
good
paupers
and punishing the evil rich. The figUl'e of John the Baptist who
was frequently
confused with St. John the Evangelist or St. John Nepomucen was widely known in folkloreas
well. The eve of st. John's day (24 VI) was
connected with certain ancient customs deriving from prechristian
times. Legends
relating to the lives of all the above mentioned
saints were very widespread
in the region here discussed.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5896" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5876">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/e237b705c998cda0abceb543c3a22d19.pdf</src>
        <authentication>353807cd6d52023f516547c1cb5422f4</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70307">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:991</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70308">
                <text>1970</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70309">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70310">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:911</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70311">
                <text>W 75-lecie Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego/ LUD 1970 t.54</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70312">
                <text>LUD 1970 t.54,s.5-8</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70313">
                <text>Burszta,Józef</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70314">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70315">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70316">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="70317">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70318">
                <text>W 75-LECIE POLSKIEGO TOWARZYSTWA LUDOZNAWCZEGO
Polskie Towarzystwo Ludoznawcze należy do naj starszych towarzystw
naukowych i społeczno-kulturalnych, zarówno polskich jak i europejskich.
W roku 1970 rozpoczęło właśnie czwarte ćwierćwiecze swojej nieprzerwanej działalności. Jego powstanie, etapy rozwojowe i charakter działalności w ciągu 75 lat istnienia były - można rzec - wykładnią zarówno
losów nauk o kulturze, szczególnie zaś etnografii, jak i organizacji polskiego społeczeństwa oraz prądów umysłowych w odniesieniu do kultury
pracującego ludu.
Pod nazwą "Towarzystwa Ludoznawczego" zostało założorie we Lwowie
w dn. 9 II 1895 r., jako jedno z kolejnych, powstających już od lat czterdziestych XIX w. europejskich towarzystw etnograficznych. Wcześniej
powstały takie towarzystwa, jak np. Societe d'anthropologie (Paryż 1859),
Imperatorskoe obszczestwo lubitelej jestestwoznania,
antropologii i etnografii (Moskwa 1863), Deutsche Gesellschaft filr Ethnologie und Urgeschichte (1870), francuskie Societe des traditions populaires (1886), czy
niemal równocześnie Schlesische Gesellschaft filr Volkskunde
(1895), ale
pojawiło się wcześniej niż np. Schweizerische
Gesellschaft filr Volkskunde (1896). Powstało - w warunkach zaborów, co przecież nie było
czynnikiem sprzyjającym - po czteroletnich wysiłkach o uzyskanie zezwolenia na jego założenie, wtedy, gdy etnografia polska miała już poważne osiągnięcia z poprzednich okresów, zamkniętych niejako śmiercią
O. Kolberga (1890), twórcy wiekopomnego "Ludu", kiedy już od kilku
lat ukazywało się w ośrodku warszawskim znakomite, o europejskim
poziomie czasopismo etnograficzne "Wisła" pod redakcją Jana Karłowicza.
Znamienne jednak, że Towarzystwo powstało nie w Warszawie, w najżywotniejszym wówczas ośrodku etnograficznym, ale we Lwowie, nie
posiadającym pod tym względem większych tradycji, i to akurat w tym
samym roku, w którym powstał w Galicji zorganizowany polityczny ruch
ludowy.
Towarzystwo Ludoznawcze zostało założone wysiłkiem grona inteligencji twór;czej z takimi nazwiskami na czele, jak: Antoni Kalina - jego
pierwszy długoletni prezes, Jan Baudoin de Courtenay, Henryk Biegelei-

�6

JOZEF

BURSZTA

sen, Benedykt Dybowski, Iwan Franko, Jan Karłowicz, Stefan Ramułt,
Mikołaj Rybowski i in. Część z nich reprezentowała
etnografię, inni nauki
pokrewne. Dla wszystkich zainteresowanych
zaś Towarzystwo miało stanowić forum wymiany myśli, a jego organ - "Lud" umożliwić ich
popularyzację.
U czynników nadrzędnych
budziły jednak obawy zarówno
określenie Towarzystwa
jako "Ludoznawczego",
jak i sama nazwa czasopisma, traktowane
jako przejawy ruchu chłopomańskiego
i budzenia
świadomości narodowej. Linię społeczną w naukowej działalności Towarzystwa wyraził jasno A. Kalina w I tomie "Ludu", pisząc: "Dziś, kiedy
powszechnym jest hasło l u d, oświata jego, polepszenie jego bytu materialnego, powinniśmy
zacząć od fundamentu,
a tym jest poznanie tego
ludu, jego życia i charakteru".
Ogólnie zaś zadania Towarzystwa sformułował wyraziście jego pierwszy sekretarz A. Strzelecki następująco: ,,1) uratować i zachować przy życiu to, co obok i mimo postępu oświaty i cywilizacji istnieć mogło i powinno, 2) uratować dla nauki od zapomnienia
to, co zaginąć musi i niedługo zaginie" ("Lud" t. III). Uwidacznia się tu
ograniczenie zainteresowań
TL do etnografii własnego kraju i ludu a odcinanie się od zagadnień
etnograficznych,
lecz tak było w większości
analogicznych
towarzystw
europejskich.
Były to zresztą i tak nazbyt
szeroko zakreślone
zadania dla szczupłej garstki aktywnych
członków
Towarzystwa,
nie otrzymującego
przecież żadnych dotacji, a utrzymującego swój żywo redagowany "Lud" tylko ze składek członkowskich.
I właśnie okres pierwszego dziesięciolecia pod kierownictwem
A. Kaliny
należy do naj świetniejszych
w dawniejszych
dziejach TL. Towarzystwo,
sięgające przez swe oddziały i członków do miast prowincjonalnych,
do
Krakowa i na Sląsk, należało wówczas - jak to stwierdził niemal z autopsji prof. J. Czekanowski - do najlepszych
w Europie. Skupiło ono
wówczas wszystkie świetne nazwiska z zakresu ludoznawstwa
i historii
kultury,
prowadziło ożywione kontakty
z innymi towarzystwami
etnograficznymi w Europie, stworzyło poważne zaczątki istniejącej do dzisiaj
biblioteki oraz zgromadziło spore ilości eksponatów
etnograficznych
do
przyszłego muzeum. Zakreśliło też szersze, syntetyczne zadania badawcze,
jak np. opracowania podziału etnograficznego
kraju, choć w konkretnych
poczynaniach
i publikacjach
przeważało zainteresowanie
folklorem. Stosownie też do panującego wówczas kierunku ewolucjonistycznego,
przedmiotem badań stały się zwłaszcza archaizmy i przeżytki kulturowe ujmowane od strony historyczno-genetycznej.
W okresie przed I wojną Towarzystwo
Ludoznawcze
było - wobec
anemicznego
działania Komisji Antropologicznej
AU jedym\ organizacją polskiej etnografii, a "Lud" jednym z dwu ogólnopolskich czasopism
etnograficznych.
Znamienne, że jedyna uniwersytecka
katedra etnografii
powstała (1910) właśnie we Lwowie.

�W 75-lecie Polskiego

Towarzystwa

Ludoznawczego

7

W okresie międzywojennym
TL pozostaje nadal jedynym towarzystwem
etnografów, gdyż założone w 1922 r. w Warszawie Polskie Towarzystwo
Etnograficzne
nie przejawiło
swej działalności. Nadal siedzibą TL był
Lwów i większość z jego członków rekrutowała
się z południowo-wschodnich regionów. W oparciu o powstałe w tym czasie w kilku ośrodkach
katedry etnografii, kształcące etnografów zawodowych, TL stało się towarzystwem specjalistycznym,
skupiającym
grono miłośników
ludoznawstwa. Swoją działalnością nie zdołało jednak TL stać się organizacją ogólnopolską i zeszło do roli towarzystwa
lokalnego. Istotnym
przejawem
jego działalności stało się wydawanie "Ludu", który po upadku "Wisły"
(1922) pozostał jedynym ogólnopolskim
organem etnograficznym.
Tenże
"Lud", którego duszą był przez cały czas niestrudzony
i zapobiegliwy
Adam Fischer, stał się odbiciem wszystkich tych prądów teoretyczno-metodologicznych, które panowały ówcześnie w etnografii polskiej: kierunku
historyczno-kulturowego
(J. Czekanowski,
A. Fischer, St. Poniatowski),
ewolucjonizmu krytycznego (K. Moszyński), psychologizmu i socjologizmu
(E. Frankowski
i in.). "Lud" skupiał też przedstawicieli
dyscyplin pokrewnych (A. Chybiński, K. Koranyi, R. Gansiniec, W. Klinger, Wl. Abraham, K. Nitsch i in.).
Okres Polski Ludowej charakteryzuje
się ogromnym rozwojem Towarzystwa. Reaktywowane
w 1945 r. w Lublinie jako już Polskie Towarzystwo Ludoznawcze przez dawnych członków TL (J. Czekanowskiego,
J. Gajka, L. Halbana i J. Mydlarskiego) stało się po raz pierwszy w pełni
towarzystwem
ogólnopolskim
skupiającym
nie tylko naukowców,
ale
miłośników i działaczy w zakresie kultury ludowej w liczbie (1970) ponad
700 członków zorganizowanych
w 19 oddziałach regionalnych. Już w okresie lubelskim (do 1951 r.) PTL inicjowało i finansowało specjalne akcje
badawczo-terenowe,
m. in. rozpoczęło prace nad Polskim Atlasem Etnograficznym (przejętym od 1954 r. przez Instytut Historii Kultury Materialnej PAN), nad Atlasem Polskich Strojów Ludowych (ukazało się 30
zeszytów), badania monograficzne wsi i regionów, akcje muzealne itd.
W latach 1951-1953
siedzibą Zarządu Głównego PTL staje się Poznań,
od 1954 Wrocław. Do czasu utworzenia Instytutu Historii Kultury Materialnej PAN (jego Działu IV) PTL jest jedyną ogólnopolską organizacją
w zakresie etnografii, a działalność jego, kierowana głównie przez J. Gajka, rozwija się dynamicznie
we wszystkich
kierunkach.
Rozwinęła się
przede wszystkim szeroka akcja wydawnicza. Obok kontynuowanego
nadal "Ludu" wznawia się przedwojenną
serię Prac Etnograficznych
pod
zmienionym tytułem Prace i Materiały Etnograficzne (do 1970 r. 26 tomów). Uruchamia się też - prócz wspomnianych
wyżej - nowe serie:
Archiwum Etnogmficzne (30 zeszytów), Bibliotekę Popularną (5 tomów),
Pmce Etnologiczne (9 tomów), od 1956 r. w Warszawie "Literaturę
Ludo-

�8

JOZEF

BURSZTA

wą", a od 1959 r. w :Lodzi "Łódzkie Studia Etnograficzne"
(12 roczników).
Wreszcie' z inicjatywy
PTL, a· zgodnie z uchwalą Rady Państwa z dn.
13 VlI 1960 r., w ramach Towarzystwa podjęto, jako pomnik Tysiąclecia
Państwa Polskiego, edycję Dziel wszystkich Oskara Kolberga mającą objąć
ogółem 80 tomów, z czego do końca 1970 1'. wydano już tomów 52. Na
uwagę zasługuje też rozwój archiwum, a zwłaszcza biblioteki PTL, stanowiącej w Polsce największy
księgozbiór etnograficzny.
Dodać jeszcze
trzeba, że od r. 1968 pracuje przy oddziale PTL w Łodzi niezwykle potrzebny i użyteczny Ośrodek Dokumentacji
i Informacji Etnograficznej.
Przez cały ten powojenny okres PTL było - mimo istnienia IHKM
P AN - jedynym wzgl. głównym forum wymiany myśli w zakresie dorobku etnografii na wszystkich odcinkach oraz nowych teoretyczno-metodologicznych ukierunkowań
w naszej nauce, zarówno w Polsce jak i na
świecie. Służyły temu powoływane specjalne sekcje metodologiczne, sympozja i sesje naukowe, niektóre (1960 r. w Szczecinie) o charakterze międzynarodowym.
W ostatnich latach, wobec zmian w IHKM, Polskie Towarżystwo Ludoznawcze stało się znów jedyną naczelną organizacją polskiej etnografii.
Z zadowoleniem i z nutą zadumy spoglądamy dziś na 75-letnie dzieje
naszego Towarzystwa i z ufnością patrzymy w przyszłość wierząc w dalszy rozwój i nowe jego osiągnięcia 1.

Józef Burszta
JOZEF

BURSZT A

THE SEPTUAQUINGENTENARY

OF THE POLISH
SOCIETY

ETHNOGRAPHICAL

Summary
The Polish Ethnographical
Society w~s founded in 1895 in Lvov, and was one
of the first scientific societies existing in Poland and in Europe. From the very
beginning its organ has been the periodical "Lud" (The People). Until World
War II it was only a regional organization; after 1945 it became nationwide, and
now has 19 regional branches and over 700 members. Am0ng its activities there
are: extensive publishing
(9 different series), field research, the popularization
of ethnography and the general conservation of folk culture. The Society also has
to its credit many achievements
in the field of organi7.ation. Its seat has been.
successively, the following towns: Lublin, Poznań, and from 1954, Wrocław.
l Ten
szkicowy zarys dziejów PTL może sobie Czytelnik łatwo uzupelnić szcz~gółowymi informacjami
jakie zawarte są w nastliPujących opracowaniach:
,T. CZ'okanowski, Pólwiecze
"Towa1·zystwa
Ludoznawczego".
"Lud" t. ::J(), 1946, s. :33-flB:
J. Ga]ek, Rola Polskiego
Towarzystwa
Ludoznawczego
w polskiej
etnografii
w latach 1945-1955. "Lud" t. 43, 1958, s. 9-33
(w tymże tomie "Ludu" szereg dalszych
artykułów na ten temat); O. Gajkowa, Historia Polskiego
Towarzystwa
Ludoznawczego, jego powstanie,
1'OZWÓj i znaczenie
w ciągu 70-lecia. "Lud" t. 51, 1967,

s,

7-61.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5897" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5877">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/54c0e9228120aff72213bd1eaf123ff3.pdf</src>
        <authentication>81d97f8033cc518b8fde886c3aaec7ea</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70319">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5191</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70320">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70321">
                <text>2007</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70322">
                <text>antropologia kulturowa</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="70323">
                <text>antropologia kulturowa - historia</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="70324">
                <text>Kowalska-Lewicka, Anna (1920-2009)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70325">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4816</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70326">
                <text>"Nasza współczesna antropologia społeczna i kulturowa nie powinna odcinać sie od korzeni, z ktorych wyrosła" / LUD 2007 t.91</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70327">
                <text>LUD 2007 t.91, s.305-346</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70328">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70329">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70330">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70331">
                <text>Lud, t. 91, 2007

R O Z M O W Y I WSPOMNIENIA

ANNA KOWALSKA-LEWICKA
Kraków

„NASZA WSPÓŁCZESNA ANTROPOLOGIA
SPOŁECZNA I KULTUROWA NIE POWINNA ODCINAĆ SIĘ
OD KORZENI, Z KTÓRYCH WYROSŁA".
ODPOWIEDZI NA PYTANIA ZBIGNIEWA JASIEWICZA
1

Po maturze w Liceum im. Królowej Wandy w Krakowie w roku 1938 zapisała się
Pani Doktor na filozofię i romanistykę. W okresie okupacji uczestniczyła Pani w kon­
spiracji, a w trakcie pracy w Muzeum Archeologicznym w kursach historii sztuki
i archeologii. Jaka była Pani droga do etnologii?
W owych czasach do gimnazjum szło się po czwartej klasie szkoły podstawowej,
a samo gimnazjum miało osiem klas, czyli maturę zdawało się w 18. roku życia. Po
maturze zapisałam się na filozofię ścisłą — po prostu to mnie interesowało, jeszcze
w gimnazjum wiele na ten temat czytałam. Równocześnie zapisałam się na roma­
nistykę, dlatego żeby mieć jakieś studia „praktyczne", które mogły mi dać w przy­
szłości możliwość zarabiania na życie — myślałam o zawodzie nauczyciela języka
i kultury francuskiej. Znałam język, literaturę francuską, lubiłam uczyć (w szkole był
system, że lepsze uczennice bezinteresownie pomagały w nauce słabszym).
Trafiłam na doskonałych nauczycieli, zwłaszcza filozofów. Przy tym zupełna
swoboda studiów (obowiązkowy był właściwie tylko udział w proseminariach, z wy¬
kładów trzeba było mieć w indeksie podpis wykładowcy, ale była to tylko czysta for¬
malność, nie było mowy o sprawdzaniu obecności). Przy tym można było samemu
wybierać wykłady, także na innych wydziałach, wedle własnych zainteresowań. Ta
sama swoboda dotyczyła egzaminów. Można było studiować cztery lata bez zdania
jakichkolwiek egzaminów, a po tym czasie w ciągu kilku tygodni zdać wszystkie
egzaminy z ubiegłych lat. Studentów na filozofii (szeroko pojętej) było stosunkowo

1

Pełny tekst odpowiedzi zostanie złożony w Archiwum Naukowym Polskiego Towarzystwa Lu­
doznawczego.

�306

Anna Kowalska-Lewicka

niewielu, profesorowie znali ich wszystkich, a dzięki dyskusjom i pracom seminaryj­
nym wiedzieli, jaką wartość każdy z nich przedstawiał.
Skorzystałam z przywileju wolnych studiów i poza kolokwiami nie zdałam po
pierwszym roku żadnych egzaminów — miałam tylko zaliczenia z wszystkich przed­
miotów, obowiązkowych i nieobowiązkowych. Jak wiadomo, w tymże roku 1939
wybuchła wojna.
Nie uciekaliśmy, jak wielu Polaków, w pierwszych dniach wojny. Rodzice i brat
byli w dniu moich imienin (26 lipca) na wycieczce w Tatrach i tam ulegli wypadkowi.
Kiedy wróciłam z karpackiej eskapady, zastałam ich wszystkich w szpitalu w Zako­
panem. Byli dosłownie zmasakrowani, z wyjątkiem Matki — ale ona, która wyszła
bez jakichkolwiek widocznych obrażeń na ciele, miała złamany kręgosłup. Tuż przed
wojną została przewieziona sanitarką do Krakowa, ale mowy być nie mogło o jakiej¬
kolwiek ucieczce. Dzięki temu oszczędzony nam był tragiczny los uciekinierów. Oj­
ciec, Tadeusz Kowalski, co prawda został już 5 września wzięty jako zakładnik przez
Niemców (jak kilku innych krakowskich prominentów — był sekretarzem generalnym
PAU), ale nikt nie zorganizował zamachu na Niemców, więc i jego niebawem zwol­
niono z tej „zaszczytnej funkcji". Niemniej, półtora miesiąca potem, w ramach słynnej
Sonderaktion Krakau, dostał się do obozu koncentracyjnego Sachsenhausen pod Oranienburgiem. Wrócił!
Na początku okupacji natychmiast zaczęły się wywózki Polaków z Poznańskiego
i innych ziem przyłączonych do Reichu. Pierwsze ich transporty nadeszły, o ile pa­
miętam, w listopadzie, może nawet w październiku. Krakowskie harcerstwo, w tym
i ja, zgłosiliśmy się natychmiast do utworzonej przez kardynała Sapiehę „Sekcji cha¬
rytatywnej", która zajęła się wysiedlonymi. Z dworca kolejowego przewożono ich do
starych austriackich bunkrów (Rondo Mogilskie), koszarów 8. pułku ułanów w Ko­
bierzynie, koszarów 20. pułku piechoty. Tam już dostawali się pod naszą opiekę. Na¬
leżało zająć się ich zdrowiem, wyszukać im mieszkanie, zdobyć odzież (przyjeżdżali
bez niczego, mieli w rodzinnym domu dziesięć minut na spakowanie się, a wysiedleń
z zasady dokonywano nocą, kiedy ludzie śpią), znaleźć dla nich pracę itd. Transporty
przychodziły prawie codziennie.
Niemal równocześnie, w każdym razie jeszcze w 1939 roku, zaczęła działać tajna
szkoła pielęgniarstwa — już wtedy liczono się z walką podziemną i koniecznością
posiadania własnych kadr pielęgniarskich. Natychmiast zgłosiłam się, mam świade¬
ctwo ukończenia rocznego kursu pielęgniarskiego.
Wysiedlenia skończyły się po kilku miesiącach; wysiedleni zostali rozlokowani
w domach prywatnych i klasztorach, które miały wielkie gmachy i po zaledwie kilku
pensjonariuszy. Zaczęłam pracować w dziale opieki klasztornej, dostałam pod swą
opiekę klasztor Paulinów na Skałce. Powstała już też oficjalna Rada Główna Opie­
kuńcza „Ergieo", my staliśmy się jej sekcją (początek 1940 roku). Odtąd zaczęto nam
wypłacać pensję (za miesięczną pensję mogłam kupić 1 kg masła). Najważniejsze
było, że mam pracę, co chroniło przed wywózką na roboty do Niemiec.
Z początkiem 1940 roku nawiązałam kontakt z organizacją podziemną, zaczęłam
pracować w dziale propagandy. Moja funkcja polegała na codziennym spotykaniu się
z człowiekiem, który przekazywał mi rano, kiedy szłam do pracy, teksty komunikatów

�„Nasza współczesna antropologia społeczna i kulturowa nie powinna...

307

nadawanych przez Londyn. Spotkania odbywały się zawsze w parkach, nie znałam ludzi,
od których dostawałam zwitek tekstów. Szłam z tym w miejsce przez nich wskazane,
gdzie znów nieznajomemu człowiekowi przekazywałam materiały i dopiero wtedy szłam
na 8. godzinę do pracy w „Sekcji". Nieznajomego poznawałam np. po książce w zielonej
oprawce, którą trzymał w ręku, lub podobnym znaku, czasem odbywało się to w punkcie
kontaktowym, np. w zakładzie szewskim. Po południu udawałam się albo do klasztoru,
który mi podlegał, albo znów do punktu kontaktowego po wydrukowany już biuletyn,
a z nim do miejsca, z którego inni kurierzy brali paczki do roznoszenia po domach. Moja
rodzina nie miała pojęcia, co robię, dowiedziała się dopiero po wojnie. Nie chciałam ich
obciążać w razie „wsypy", a oni mieli do mnie pretensje, że wciąż „gdzieś się włóczę".
Poza tym były różne zlecane akcje, kontakty z terenową partyzantką, należało
kogoś odstawić „do lasu" lub tym podobne, ale to długa historia i nie mająca wiele
wspólnego z karierą etnograficzną.
Minęły dwa lata, odstawiłam moją ranną porcję podsłuchu i przyszłam do pracy.
Koledzy powiedzieli mi, że czeka na mnie jakiś pan. Myślałam, że to któryś z wy¬
siedlonych, wyszłam po załatwieniu najpilniejszych spraw na korytarz, gdzie czekał.
Zapytałam, co mogłabym dla niego zrobić, odpowiedział: „pójdziemy na Pomorską"
(nazwa ulicy, przy której mieściło się gestapo). Był to dla mnie wstrząs tak silny, że nie
potrafiłam go ukryć, choć wtedy zdawało mi się, że tego nie zauważył. Byłam pewna,
że obserwował moje ranne podjęcie komunikatu radiowego i przekazanie go następ¬
nemu łącznikowi. Przerażenie moje polegało na niepewności, czy wytrzymam tortury
i nie sypnę — nikt nie może wiedzieć, jak zareaguje na ból, póki tego nie przeżyje.
Zapytałam, czy mogę moje służbowe sprawy przekazać w biurze — zgodził się.
Powiedziałam kolegom, że idę na przesłuchanie i gdybym nie wróciła do południa,
niech zawiadomią rodzinę, po czym wyszliśmy. Miałam wtedy 21 lat, ale wygląda¬
łam na kilkanaście. Biała bluzka, granatowa spódnica, warkocze i talent robienia
z siebie idiotki — to uratowało mi niewątpliwie życie, a w każdym razie uchroniło
od aresztowania i obozu.
Po drodze rozmawialiśmy przyjaźnie, byłam już całkowicie opanowana. O sa¬
mym przesłuchaniu na Pomorskiej, o konfrontacji w więzieniu, nie będę pisać. To
jeden z epizodów mego życia, z których jestem naprawdę dumna, ale nie mających
żadnego związku z moją specjalnością. Dość, że mnie puścili.
W pracy konspiracyjnej zostałam zawieszona na sześć miesięcy. Istniała możli¬
wość, że wypuszczono mnie, by nadal śledzić i dojść „po nitce do kłębka". Odbyłam
tę swoją kwarantannę i wróciłam do pracy, ale we własnym przekonaniu byłam już
mało wartościowym konspiratorem. Po prostu zaczęłam się bać, wiedząc, że drugi
raz nikt mi już nie uwierzy, a poza wszystkim prześladowało mnie przekonanie, że
jestem śledzona i czułam, że nie zachowuję się normalnie, np. idąc na kontakt do me¬
liny nie potrafiłam nie obejrzeć się za siebie, gdy słyszałam za plecami czyjeś kroki.
Do tego aresztowano mego chłopca i po dwóch tygodniach rozstrzelano w Oświęci¬
miu. Czułam, że muszę zmienić otoczenie.
Wtedy mój Ojciec dopomógł mi w znalezieniu pracy w Muzeum Archeologicz­
nym w Polskiej Akademii Umiejętności. Zawdzięczałam j ą dr. Rudolfowi Jamce,
którego Niemcy zostawili w Muzeum jako opiekuna zbiorów i dr. Novotnemu,

�308

Anna Kowalska-Lewicka

Austriakowi z Wiednia, zmobilizowanemu pracownikowi Museum für Völkerkun­
de, niezwykle przyzwoitemu człowiekowi, którego dr Jamka poprosił o zatrudnienie
mnie (Novotny był Treuhänderem Muzeum). I oto zaczął się nowy okres w mym
życiu, weszłam w samo serce tajnego uniwersytetu.
Muzeum było spakowane do ewakuacji (która na szczęście nigdy nie nastąpiła),
a więc nie było prawie żadnych prac — trochę konserwacji ceramiki i żelaza, poza tym
morze wolnego czasu. Mieściło się w oficynie Polskiej Akademii Umiejętności, w bu­
dynku frontowym znajdowały się biura Liegenschaftverwaltung, a więc ciągły ruch in¬
teresantów, który doskonale krył osoby wchodzące przez tę samą bramę do Muzeum
Archeologicznego — no i szef Novotny, który nigdy nas nie nachodził bez uprzedzenia.
Uczeni krakowscy oczywiście przez całą wojnę pracowali naukowo, mimo innych
zajęć, np. prof. Safarewicz, -wybitny językoznawca, był konduktorem tramwajowym,
a prof. Małecki pracował w „Społem". Cały uniwersytet robił dla „Społem" pomadki,
a sam profesor ponadto zorganizował tajne studia uniwersyteckie. W Muzeum odby¬
wały się regularnie posiedzenia naukowe z referatami na temat prowadzonych prac
badawczych. Pełną parą szło tajne nauczanie. Profesor Gąsiorowski wykładał teorię
historii sztuki, profesor Ruxerówna, wysiedlona z Poznania i koczująca w sąsied­
nim Muzeum Przyrodniczym PAU, wykładała archeologię klasyczną, dr Jamka —
archeologię Polski, dr Leńczyk — epokę poprzedzającą powstanie państwa polskie¬
go, prof. Jakubowski uczył nas rysunku eksponatów archeologicznych, prof. Albin
Jura — paleolitu, antropologię wykładało dwóch asystentów UJ — Jasicki i Sikora.
Potem przybył jeszcze prof. Tadeusz Dobrowolski, historyk sztuki. Etnografii uczył
Roman Reinfuss, który ze zbiorami Muzeum Etnograficznego, kiedy wyrzucono je
z Wawelu, wylądował także w Muzeum Archeologicznym.
Jednym słowem, było się u kogo uczyć, co też młodsze pokolenie wykorzysty¬
wało w pełni. W ostatnim okresie, po powstaniu warszawskim, zaroiło się jeszcze
od warszawiaków — przybył prof. Antoniewicz, prof. Frankowski, Drewko, znawca
paleolitu Krukowski, Marciniak i inni.
Słuchaliśmy wykładów, brali udział w seminariach, pisali referaty, nawet brali
udział w wykopaliskach. Muzeum kopało zameczek w Szaflarach, który okazał się
co prawda piecem do wypalania wapna, ale wbudowanym później we wzgórze, na
którym stał niegdyś drewniany gród fałszerza polskich pieniędzy, zniszczony przez
królewskie oddziały.
Zostałam starościną studiów historii sztuki i jako taka, już po wojnie, wystawia¬
łam świadectwa naszym wykładowcom. Jeszcze w czasie wojny zdałam egzaminy
z historii filozofii u Tatarkiewicza, logiki — u Zawirskiego, archeologii klasycznej
— u Gąsiorowskiego, historii sztuki — u Dobrowolskiego, antropologii — u Jasickiego, archeologii — u Jamki — to pozwoliło mi na ukończenie studiów zaraz po
wojnie, w 1946 roku.
Wracając jeszcze do „drogi ku etnologii", to ważne było w niej zainteresowanie
mego Ojca kulturą ludową. Był humanistą o bardzo szerokich horyzontach, języ¬
koznawcą, ale i historykiem kultury, dialektologiem tureckim, ale i znawcą kultury
ludowej tureckiej wsi. Schodził na piechotę Azję Mniejszą, tureckie enklawy w Do¬
brudży, karaimskie osady w Polsce i całe Podhale — nie tylko Tatry.

�„Nasza współczesna antropologia społeczna i kulturowa nie powinna...

309

W Muzeum Archeologicznym stykałam się na co dzień z Romanem Reinfussem,
świetnym wykładowcą i badaczem terenowym. Potem pojawił się Moszyński, któ¬
ry zafascynował mnie kulturami innych kontynentów. Archeologia dawała niepełny
obraz kultury ludzkiej, przynajmniej taka, jaką poznałam w Krakowie.
Krainą ukochaną jest dla Pani Podhale. Obok miłości do gór jest to również za­
interesowanie tamtejszą kulturą. Pisała Pani o tradycyjnych normach obyczajowych
młodzieży podhalańskiej, strojach, pasterstwie, saniach i wozach. Skąd wzięło się
zainteresowanie Podhalem?
Oboje rodzice od czasów gimnazjalnych związani byli z Tatrami. Ojciec po raz
pierwszy zetknął się z Zakopanem jeszcze w przedszkolnych latach. Urodził się
i mieszkał wtedy we Francji, a Babka, stęskniona za Krakowem i ogólnie Polską,
wyjechała z małymi dziećmi na wakacje do Zakopanego. Pociąg dochodził wtedy
tylko do Chabówki, dalej trzeba było tłuc się po kamienistej drodze około 40 km
chłopską furką. Po powrocie rodziny do Polski, już w gimnazjum, Ojciec wybrał się
z kolegami na piechotę z Krakowa do Tatr — i to był prawdziwy początek jego fa¬
scynacji Tatrami i Podtatrzem. Z kolei Matka była koleżanką szkolną Heli Dłuskiej,
córki budowniczych sanatorium Dłuskich w Kościelisku, pierwszego gruźliczego sa¬
natorium z prawdziwego zdarzenia w Polsce, zbudowanego zresztą za pieniądze ich
przyjaciela Ignacego Paderewskiego. Paderewski był kolegą p. Dłuskiego z konser¬
watorium w Odessie, tylko że Dłuski miał mniejszy talent, więc skończył dodatkowo
medycynę w Paryżu, żeby mieć z czego żyć i tam ożenił się z koleżanką, lekarką
— siostrą Curie-Skłodowskiej i bliską znajomą aktorki Modrzejewskiej. Notabene
Paderewski był ojcem chrzestnym Heli Dłuskiej. Oprócz właściwego sanatorium
w parku stała „dyrektorówka", gdzie mieszkali Dłuscy, a latem tłum przyjaciół ze
sfer intelektualno-artystycznych ówczesnej Polski. Moja Matka była tam zapraszana
na wakacje, dla podreperowania zdrowia, a kiedy już skończyła medycynę w Wied¬
niu, pracowała przez rok wojny w laboratorium sanatoryjnym. Spędziła tam też pół
roku po maturze, zaproszona przez Dłuskich „dla poratowania zdrowia". Jej ojciec
nie chciał zgodzić się na studia medyczne, uważał, że pannie wystarczy seminarium
nauczycielskie, mimo wszystko dopięła swego.
Całe to młodzieżowe towarzystwo: córki p. Curie-Skłodowskiej, jej bratanica
Haniusia Skłodowska i jej późniejszy mąż Walek Goetel (kolega szkolny mojego
Ojca), Ojciec, no i oczywiście Hela Dłuska całe lato chodzili po Tatrach. Starsze
pokolenie muzykowało i wiodło intelektualne rozmowy. Pani Dłuska, dobry lekarz
i arcyenergiczna kobieta (m.in. wszystkie społeczne inicjatywy jej męża, np. kościół
w Kościelisku, Muzeum Tatrzańskie, życie towarzyskie i wycieczki tatrzańskie — to
była zawsze inicjatywa i cała praca organizacyjna pani Dłuskiej), organizowała życie
tej małej społeczności, a także administrowała sanatorium.
Kiedy Rodzice byli już na studiach w Wiedniu, nadal wakacje spędzali w Koś¬
cielisku. Jako młode małżeństwo wynajmowali izbę na Sobiczkowej, u Hanki Stopki
Macicki, która z latami stała się serdeczną naszą przyjaciółką, a moją najukochańszą
Babką-Gaździną. Babka nie umiała pisać, ale mimo to była jedną z najmądrzejszych

�310

Anna Kowalska-Lewicka

kobiet, jakie znałam. Mimo że była niebogata, że była analfabetką, a najdalsza kraina,
do której dotarła (oczywiście na piechotę), to była Kalwaria Zebrzydowska, była oso¬
bą niezwykle rozsądną i mądrą, z której zdaniem liczyła się cała Polana Sobiczkowa.
We wszystkich sporach, np. o miedzę, czy innych kłótniach sąsiedzkich, to do niej
udawano się o opinię i jak ona zdecydowała — tak robiono. Po prostu, wieś doceniała
jej uczciwość, bezinteresowność, doświadczenie i wiedzę. Poza tym Babka umiała
czarować, o czym dowiedziałam się dopiero po jej śmierci. To była moja pierwsza
„informatorka", ona przekazała mi wiedzę swojej młodości, a urodzona była w latach
pięćdziesiątych XIX wieku, a więc pamięcią sięgała bardzo odległych czasów.
W deszczowe dni bawiłam się na podłodze w jej izbie, podczas gdy ona przędła,
siedząc na ławie pod oknem (gospodarstwo prowadziła już wtedy jej córka, rówieśni¬
ca mojej Matki). W pogodę zabierała mnie na pole, suszyć siano, paść krowy, „brać"
len, wiązać owsiane snopki, później bawić jej wnuki. Najbardziej lubiłam prace przy
lnie. Babka marzyła o wnuczce, a doczekała się samych wnuków — chłopców, stąd
serdeczna miłość, jaką mnie darzyła.
Niewątpliwie, moje dzieciństwo na Sobiczkowej, dzieci, z którymi się wtedy ba¬
wiłam, chałupy ich rodziców i dziadków, a przede wszystkim obcowanie z Babką
— to początek mojej miłości do Podhala i mojej wiedzy o kulturze góralskiej. Nic
więc dziwnego, że z chwilą zapadnięcia żelaznej kurtyny, kiedy „szeroki świat" zda¬
wało się na zawsze został przed nami zamknięty, moje zainteresowanie skierowałam
ku mojej drugiej (poza Krakowem) ojczyźnie — Podhalu.
Takiego Podhala już nie ma, nie ma ludzi, którzy by je pamiętali. Górale podzielili
los Indian Stanów Zjednoczonych, są już tylko góralami „na pokaz" dla ceprów, jak
tamci Amerykanie, dla których „indiańskość" jest już tylko wabiem dla turystów,
którzy w podzięce za sfotografowanie się z „prawdziwym" Indianinem płacą żywą
gotówką.
W artykule na temat etnologii polskiej po II wojnie światowej przed rokiem 1956
napisałem, że wyjazdy na badania nad kulturą ludów pozaeuropejskich były wówczas
zupełnym wyjątkiem. Takim zupełnym wyjątkiem była Pani Doktor. W roku 1947 wy­
jechała Pani do Ameryki. Częścią rocznej wędrówki po Ameryce Południowej były
kilkutygodniowe badania wśród Indian Shipibo. Jaka była przyczyna zainteresowań
Ameryką Południową? Jak udało się wyjechać? Dlaczego, po opublikowaniu zupeł­
nie wyjątkowej w naszym piśmiennictwie książki „Shipibo" (Wrocław 1969), nie kon¬
tynuowała Pani zainteresowań amerykanistycznych?
W lecie 1939 roku zorganizowałam miesięczną wędrówkę po Karpatach Wschod¬
nich. Piszę o niej, gdyż miała zaważyć na dalszych mych losach. Zaproponowałam
trzem moim przyjaciołom wspólną wędrówkę od Worochty po Hnitesę, ostatnie pas¬
mo Karpat Wschodnich, leżące już na granicy ówczesnego państwa polskiego. Pa¬
nowie byli ode mnie starsi co najmniej o osiem lat: absolwent WSH (Wyższa Szkoła
Handlowa w Krakowie), asystent historii Uniwersytetu Lwowskiego i asystent orientalistyki Uniwersytetu Lwowskiego. Mieliśmy się spotkać w Żabiem, już na Huculszczyźnie, i stamtąd wyruszyć główną granią Karpat aż po granicę ZSRR. Wędrówka

�„Nasza współczesna antropologia społeczna i kulturowa nie powinna...

311

miała trwać miesiąc. Zgodnie z umową spotkaliśmy się w schronisku PTT w Żabiem,
niestety lwowski historyk nie dojechał. Czekaliśmy dwa dni, wreszcie zdecydowali¬
śmy ruszyć tylko w trójkę. Nigdy potem już nie miałam o nim żadnych wieści.
Ruszyliśmy z Worochty z potwornie ciężkimi plecakami. Trzeba było dźwigać
namioty, śpiwory i żywność, bo wsie leżały w głębokich dolinach, a schronisk na
grani nie było. Ostatnie znajdowało się na Popie Ivanie — dalej już tylko szałasy
pasterskie, gdzie można było dostać mleka i sera — nic więcej. Pogoda była cały
czas fantastyczna, krajobrazy zatykające dech w piersiach i przez miesiąc zaledwie
kilka razy spotkaliśmy huculskich pasterzy, ani razu turystów. Trzy razy dziennie
kukurydziana mamałyga okraszona skwarkami, herbata, ewentualnie borówki i grzy¬
by, zebrane po drodze i morze gór. Bo w Tatrach, które znałam od urodzenia, gdzie¬
kolwiek spojrzysz, widać w dali niziny i ludzkie osady — tu tylko puste łańcuchy
górskie.
To był pierwszy cud mego długiego życia. Pod powiekami do dziś mam te widoki
— ale nie o tym rzecz. Pamiętam rozmowę którejś nocy przy ognisku. Powiedziałam
do moich towarzyszy — czy to nie skandal, że ja, dziewiętnastolatka, jak dotąd orga¬
nizuję dla nich, o tyle ode mnie starszych, -wyprawy „w szeroki świat" (rok przed Huculszczyzną było to wielodniowe koczowanie w opuszczonych szałasach i kolibach
podskalnych w Tatrach). Mam „pomysł", wyznaczam trasę, czas, ekwipunek, a oni,
stare chłopy, po prostu jadą już „na pewnego". Czy nie byłby czas, by i oni pomy¬
śleli o zorganizowaniu następnych wakacji? Pierwszy odezwał się „handlowiec", że
dobrze, że to on bierze na siebie organizację następnych wakacji. — A dokąd chcia¬
łabym pojechać? — Bez namysłu powiedziałam, że do Ameryki Południowej. Dla¬
czego tam akurat? Po prostu w Polsce przedwojennej był to kontynent u nas najmniej
znany, a ja właśnie byłam po lekturze Lepeckiego. Staszek uścisnął moją dłoń i z po¬
ważną miną powiedział: „Dobrze, stoi! Na przyszłe wakacje organizuję wyprawę do
Ameryki Południowej!". I jak się okazało, dotrzymał słowa, choć z opóźnieniem, bo
po wojnie, której nikt z nas w lipcu 1939 roku nie spodziewał się.
Wszyscy troje wojnę przeżyliśmy. Ja w Krakowie, Tadeusz (mój późniejszy mąż)
najpierw we Lwowie w konspiracji, potem „wsypa", udało mu się uniknąć areszto¬
wania, potem w Warszawie pod zmienionym nazwiskiem, stąd partyzantka na Zamojszczyźnie, powrót do Warszawy po nowy przydział, w międzyczasie wybucha
powstanie, kapitulacja, obóz jeniecki w Murnau, po wojnie oddziały wartownicze
USA w Niemczech, Włochy i Anders w płonnej nadziei, że jednak wybuchnie dal¬
sza wojna i odzyskamy wolność, Jałta, przewiezienie polskiego wojska z Włoch do
Anglii, wreszcie propozycja pracy na uniwersytecie w Cambridge i mimo wszelkich
pokus nostalgia i powrót jesienią 1947 roku do Polski.
Zaraz po zakończeniu wojny dostałam list z Kolumbii. Pisał mój towarzysz wy¬
prawy w Karpaty Wschodnie — że przyszedł czas, by dotrzymać danego słowa. Woj¬
nę przeżył. Znalazł się we Włoszech, skąd już prosta droga do Ameryki Południowej.
Przekwalifikował się w międzyczasie na geologa, przyjął pracę u Shella i obecnie
poszukiwał złóż ropy naftowej w Andach. Jego szef wyraził zgodę na mój udział
w wyprawach poszukiwawczych w charakterze turystki (jedna więcej osoba w ich
wyprawach nie stanowiła problemu), więc mogę przyjechać, kiedy mi się podoba.

�312

Anna Kowalska-Lewicka

Euforia! Ziszczą się moje marzenia! Wymagane egzaminy miałam w większości
zdane. Pracę magisterską i egzamin końcowy miałam gotowe wiosną 1947 roku.
Brakowało tylko drobnej formalności — paszportu. I tu następny „cud". Ministrem
spraw zagranicznych był wtedy Modzelewski, ideowy komunista, po wielu latach
więzień za komunizm. Wtedy jeszcze u władzy było wielu ideowców, potem już
prawie wyłącznie karierowicze. Modzelewski wykombinował (i chyba słusznie), że
byłoby rozsądnie zrobić ambasadorem polskim w Turcji mego ojca (dobra znajo­
mość języka i kraju, twórca pierwszej „dialektologii tureckiej", serdeczny przyja¬
ciel ówczesnego tureckiego ministra spraw zagranicznych). My wojnę przeżyliśmy
w kraju okupowanym przez Niemców, od strefy rosyjskiej dzieliła nas granica wo­
jenna, słabo orientowaliśmy się w stosunkach po tamtej stronie kordonu. Ojciec na tę
propozycję odpowiedział — decyzję podejmie, jeśli będzie mógł wyjechać do Turcji
i zobaczyć, jak przedstawia się rzeczywistość. Modzelewski zaakceptował taki po¬
mysł. W międzyczasie mnie odmówiono paszportu. I wtedy Ojciec poprosił Modze¬
lewskiego o interwencję. Paszport dostałam natychmiast. Oczywiście, nie chwaliłam
się, jaką drogą — i co zabawniejsze, zgłosiło się kilka osób, które „w najściślej¬
szej tajemnicy" zakomunikowały nam, że to wyłącznie dzięki nim dostałam ten
paszport.
Skończyłam pracę magisterską, zdałam ostatni egzamin, wyjechałam via Paryż
i Londyn, dalej już samolotem: Azory, Bermudy, Jamajka, Bogota. Zamieszkałam
u przyjaciół Szwajcarów w Bogocie i oni uświadomili mi, że mam kruche szanse na
wizy południowoamerykańskie. Ich przyjaciel, ambasador Szwajcarii w Kolumbii
i szef korpusu dyplomatycznego, zaproponował, że da mi passaporte de emerjencia,
czyli paszport „bezpaństwowca". Z wdzięcznością przyjęłam tę propozycję, polski
paszport schowałam sobie na powrót i odtąd byłam już pod opieką szwajcarskich pla¬
cówek dyplomatycznych w Kolumbii, Ekwadorze, Peru i Boliwii. Muszę przyznać,
że była to serdeczna, życzliwa i bardzo pomocna opieka. Drugim moim opiekunem
i sponsorem okazał się szef Shella na Kolumbię, no i oczywiście mój przyjaciel z wy¬
prawy w Karpaty Wschodnie, który wprowadził mnie w to całe towarzystwo. Bez
niego nigdy bym nie zrealizowała swych marzeń. Przeniósł się potem do USA, ożenił
się z Polką, więźniarką Oświęcimia, potem wyjechał na Alaskę.
W Ameryce Południowej miałam dwa dokonania (nie licząc licznych, dłuższych
i krótszych, wycieczek w wyżej wymienionych krajach). Pierwsze — to konna wy¬
prawa w poprzek Cordillera Central w Kolumbii (wyprawa Shella miała na celu
zmierzenie wysokości przełęczy, przez którą zamierzano przeprowadzić rurociąg,
dostarczający ropę ze złóż nad Atlantykiem do największego portu — Barranquilla,
nad Pacyfikiem. A map i pomiarów wtedy jeszcze nie było! Po raz pierwszy w życiu
siedziałam na koniu i to od razu w bardzo stromych, prawie bezludnych górach i co
najważniejsze — nie spadłam!
Drugie dokonanie — to wyprawa, też pod auspicjami Shella, do Selva na Rio
Ucayali — Amazonia w Peru, a jeśli już selwa, to i wybrzeże od granicy Ekwadoru
do granicy Chile i wyprawa nad jezioro Titicaca, z wypadem do Boliwii. To ostatnie
już bez Shella, ale pod opieką kompanii „Hoteleria Peruana", należącej do Szwajca¬
rii, oczywiście z polecenia Shella.

�„Nasza współczesna antropologia społeczna i kulturowa nie powinna...

313

W planie było jeszcze kilka miesięcy w Ameryce Centralnej, ale Ojciec, po kilku
miesiącach jeżdżenia po Turcji (wykorzystał ten pobyt do celów naukowych), po
powrocie do Polski pojechał natychmiast do Warszawy, by podziękować Modzelew­
skiemu za propozycję pracy w służbie dyplomatycznej, której jednak nie przyjął. Po
prostu w polskiej ambasadzie pracował jego uczeń (jako tłumacz), który powiedział
Ojcu, że wszelkie decyzje ambasador musi uzgadniać z portierem, Rosjaninem. Oj­
ciec nie powiedział tego Modzelewskiemu, nie chcąc kompromitować swego infor­
matora. Jednakże Modzelewski ułatwił mu sytuację.
Do podróży po Turcji przydzielono Ojcu urzędnika ambasady, jako „sekretarza".
Trudno było z niego zrezygnować, bo pan ambasador osobiście prosił, by Ojciec się
zgodził. Otóż teraz Modzelewski -wyciągnął z szuflady pękatą teczkę, pokazał ją Ojcu
— że oto dostał „raport" tego tzw. sekretarza, w którym znajduje się zarówno infor¬
macja, z kim Ojciec się spotykał, jak i jakie są jego prawdziwe poglądy. Powiedział,
że może się zapoznać z jej treścią, ale Ojciec zrezygnował z tej przyjemności. Szkoda
mu było czasu. Wtedy Modzelewski podarł kartę po karcie, wyrzucił do kosza na
papiery i ściskając na pożegnanie rękę Ojca powiedział: „Wcale się panu nie dziwię,
nie myślałem, że to aż tak...". Przyzwoity facet, krótko był ministrem. Ale ja swój
paszport miałam, a zresztą wtedy już mnie w Polsce nie było.
Wracając do mojej podróży — plany nie ziściły się. W czasie pobytu nad Ucayali
nie miałam żadnej możliwości komunikowania się ze światem. Ale już po powrocie,
na lotnisku w Bogocie, wręczono mi korespondencję, jaka w międzyczasie nadeszła.
Matka pisała, że Ojciec jest śmiertelnie chory — rak jelit z przerzutami na wszystko,
co tylko można sobie wyobrazić, że jeśli chcę go jeszcze zobaczyć, muszę natych¬
miast wracać. Na samolot nie miałam pieniędzy, rezerwacja miejsca na statku wyma­
gała czasu. Wyjechałam więc do USA via Miami, Waszyngton, Nowy Jork, wszędzie
krótki czas pobytu poświęcając na zwiedzanie muzeów, głównie tych, w których były
zbiory z Ameryki Południowej, ale nie tylko — sądziłam, że tam już nigdy nie będę
(w tym jednym się pomyliłam). W Paryżu na dworcu czekali na mnie prof. Wędkiewicz (dyrektor stacji PAU) i p. Pułaski (notabene właściciel Manhattanu, który,
jako bezludną wyspę, ofiarował jego antenatowi Washington i o którą całe życie się
procesował — niestety procesu nie wygrał). Mieli już dla mnie bilet na pociąg od¬
chodzący tegoż dnia nocą do Polski. Mieli też list od Matki do mnie. Niestety, Ojciec
żył po moim powrocie jeszcze parę miesięcy. „Niestety" piszę z myślą o Nim, bardzo
cierpiał.
Pyta Pan, dlaczego zarzuciłam tematykę amerykanistyczną. To bardzo proste.
Wróciłam do Polski już po ucieczce Mikołajczyka, kiedy dla nas ostatecznie zatrzas¬
nęła się brama więzienia. Byłam przekonana, że już nigdy nie przekroczę granic
„Polski Ludowej", a emigrować nie chciałam. Mam liczną rodzinę za granicami kra­
ju, ale oni wszyscy, czy ich rodzice, wyjechali w czasie działań wojennych w 1939
roku, bardzo często via Sybir — to całkiem inna sytuacja. Byłam wtedy pewna, że
mnie więcej nie wypuszczą, a Moszyński wszczepił we mnie zasadę, że lepiej napi¬
sać mały artykulik, ale przynoszący nowy materiał, niż mleć w kółko to, co już ktoś
napisał przed nami. Nie oceniam teraz, o ile miał słuszność, ale przy ówczesnej „za¬
sobności" naszych bibliotek w „americana", nawet kompilując, miałam minimalne

�314

Anna Kowalska-Lewicka

możliwości. Wolałam drobne prace, ale oryginalne, a Podhale znałam od podszewki;
rozumiałam, wiedziałam, jak mało o nim wiemy.
Po powrocie do kraju zaangażowałam się w pracę w PTL, zrazu w Oddziale Kra¬
kowskim. Mój wyjazd był wtedy sensacją, byłam więc rozrywana z mymi prelekcja¬
mi o Ameryce Południowej.
Funkcjonowała wówczas organizacja nosząca miano (o ile pamiętam) „Wiedza
Powszechna". Jakoś się o mnie zwiedzieli i organizowali mi prelekcje w całej połu¬
dniowej Polsce. Ludzie spragnieni byli wiedzy o szerokim świecie, sala zawsze była
wypełniona po brzegi, dyskusja i pytania ciekawe, zazwyczaj po takim wystąpie¬
niu zapraszano mnie do prywatnych domów. Była to dla mnie wielka przyjemność
— łatwo przychodziło mi mówienie publiczne, przyjemnością było przypominanie
niedawnych przeżyć.
Po powrocie z Peru zetknęła się Pani Doktor z sensacyjną sprawą skarbu inka¬
skiego odnalezionego jakoby w Niedzicy. Ostatnio powiedziała Pani dziennikarzowi:
„Straciłam rok życia, mogłam zrobić coś ciekawego, ...a tymczasem goniłam tym
tropem, nie chcąc uwierzyć, że to wszystko bujda". Co spowodowało zaangażowanie
się Pani w tę sprawę? Chęć uczestniczenia w czymś niezwykłym? Przekonywająca
mistyfikacja?
Zaraz po powrocie z Peru dowiedziałam się z artykułu w którejś z krakowskich
gazet o rewelacyjnym odkryciu Jalu Kurka, który spotkał w Krakowie ni mniej, ni
więcej — ostatniego potomka Inków. Sensacja nie z tej ziemi na skalę światową!
Zajmowali mnie Indianie selwy, o państwie Inków wiedziałam tyle, co przeciętny
turysta zwiedzający peruwiańskie Andy i płaskowyż wokół jeziora Titicaca. Okres
bezpośrednio po konkwiście był stosunkowo mało znany, a tym bardziej mnie mało
znany. W Polsce nikt się tym nie zajmował, poza mym antenatem, doktorem Klugerem, który notabene swe zbiory amerykanistyczne ofiarował Muzeum Archeolo¬
gicznemu PAU, gdzie chadzałam jako mała dziewczynka z Rodzicami, oprowadzana
przez innego antenata, Włodzimierza Demetrykiewicza. Pamiętam tylko tyle z owych
odległych czasów, że bałam się śmiertelnie peruwiańskich mumii i „oglądałam" je
z zaciśniętymi powiekami, żeby nie musieć patrzeć na te okropności, ciągnięta za
rękę przez wuja, Włodzimierza Demetrykiewicza, w tych czasach kierownika Muze¬
um Archeologicznego PAU.
Rzecz opisana przez Jalu Kurka wyglądała prawdopodobnie — a gdyby była
prawdziwa, byłaby naprawdę sensacją na światową skalę. Wniosek prosty — skoro
już nigdy nie wypuszczą mnie z Polski, skoro napisałam już wszystko, co wiedzia¬
łam o moich Indianach, a mielenie nie wiem po raz który odkryć innych podróżni¬
ków uważałam za stratę czasu — tu mogłam się „wykazać" czymś odkrywczym. No
i postanowiłam rzecz zbadać, a w razie, gdy okaże się prawdziwym „odkryciem"
— będzie to rewelacja.
Przez ponad rok z etnologa stałam się detektywem. Muszę tu złożyć pokłon ge¬
niuszowi mego późniejszego męża. Po krótkim czasie, wtajemniczany przeze mnie
w coraz to nowe odkrycia, powiedział: „Daj sobie z tym spokój, po prostu studencina

�„Nasza współczesna antropologia społeczna i kulturowa nie powinna...

315

Benesz postanowił «poderwać» pannę Pacułę, a że nie miał jej czym zaimponować,
postanowił zagrać rolę ni mniej, ni więcej, tylko spadkobiercy korony Inków («Inkasów», jak sam się nazwał), poza tym chłopak musi mieć bujną fantazję i musiał czy¬
tać powieści Umińskiego [mąż był wiernym czytelnikiem literatury młodzieżowo-przygodowej okresu międzywojennego]. Nie demaskuj go, bo panna z nim zerwie,
a szkoda go — musi być ostro zakochany". Ale ja oczywiście nie posłuchałam. Po¬
nad rok tropiłam biednego Benesza. Sekundowała mi gromada dziennikarzy, a każdy
z nich „odkrywał" nowe szczegóły. Nawet ubiegłego lata poznałam (ściślej — nie¬
mal poznałam, bo zręcznie uniknął spotkania ze mną) kolejnego odkrywcę, który już
nie artykuł, ale całą książkę o tych wydarzeniach napisał. Swego czasu pisał książkę
Jan Józef Szczepański, któremu notabene pożyczyłam cały zgromadzony z trudem
materiał — nigdy go już nie zobaczyłam (nie Jana Józefa, ale materiału). Słowem,
artykuły z coraz nowymi odkryciami, książki, nawet film — czyż w tych warunkach
można burzyć taki genialny mit?
Niemniej, zaczynając całą sprawę, naprawdę w nią wierzyłam, tylko że ja szu¬
kałam prawdy, oni szukali sensacji. Oczywiście ja przegrałam, bo ludzie lubią być
oszukiwani, zwłaszcza jeśli to oszustwo jest takie romantyczne.
Pod kierunkiem Profesora Kazimierza Moszyńskiego przygotowała Pani Doktor
pracę magisterską i doktorską. Nazywa go Pani w jednym z artykułów „swoim mi¬
strzem, wspaniałym wykładowcą i nauczycielem". Co w Profesorze tak ujęło ucznia
i współpracownika?
Pracę magisterską napisałam u prof. Moszyńskiego, który po wojnie zjechał
z Wilna i rozpoczął swoje fascynujące wykłady, słynne na całym UJ. Przychodzili na
nie słuchacze z innych wydziałów, po prostu, żeby posłuchać, rozszerzyć swoje ho¬
ryzonty — był np. student, późniejszy profesor Akademii Górniczej. Moszyński był
fantastycznym mówcą, do tego świetnym rysownikiem. Wszystkie mapy, przedmio¬
ty, o których mówił, równocześnie kilku pociągnięciami rysował na tablicy. Ludzie
siedzieli w ławkach, na podłodze, stali, a ci, którzy nie mogli się wcisnąć, stali przy
otwartych drzwiach na korytarzu. W czasie jego wykładu panowała cisza absolutna,
wszystkie oczy wlepione w mistrza, nikt nie odważył się głośno oddychać. Nie trzeba
się było uczyć, pamiętało się każde słowo.
Przy referatach (nie mówiąc już, że przy dyskusji) padało często pytanie: „Jakie
ma pan(i) fakty dla poparcia swej tezy?" lub: „Czy to pana (pani) zdanie, czy też cy¬
tuje pan(i) jakiś autorytet — a jeśli tak, proszę podać, kogo, lub udokumentować fak¬
tami pańską opinię". Ciężkie to były próby dla złotoustych teoretyków, plączących
się, gdy Profesor żądał od nich poparcia konkretami błyskotliwych tez. Porażający
był też zakres jego wiedzy, a także piękno jego polszczyzny. Przy tym interesował
się losem swych studentów, sam proponował w -wypadku trudnościfinansowychpod¬
jęcie starań o stypendia, które potem skutecznie popierał. Po prostu był indywidual¬
nością w najlepszym tego słowa znaczeniu, człowiekiem absolutnie i bez reszty od¬
danym nauce, prawdomównym, odważnym politycznie, sprawiedliwym i o głębokim
poczuciu własnej wartości.

�316

Anna Kowalska-Lewicka

Moja praca doktorska nosiła tytuł (o ile pamiętam) „Ceramika Indian selwy" lub
coś w tym rodzaju. Widać tu obciążenia archeologiczne, gdyż za moich czasów w ar¬
cheologii kładziono główny nacisk na typologię, technikę wyrobu itp. realia. Zresztą
w Katedrze brak było literatury do szerszych ujęć.
W środowisku krakowskim w okresie powojennym pracowało kilku wybitnych et¬
nologów/antropologów społecznych wykształconych jeszcze przed wojną: Kazimierz
Moszyński, Kazimierz Dobrowolski, Andrzej Waligórski, Anna Kutrzeba-Pojnarowa,
Jadwiga Klimaszewska, Mieczysław Gładysz, Roman Reinfuss, Tadeusz Seweryn.
Czym się różnili? Którzy z nich ze sobą współdziałali?
O Moszyńskim już mówiłam. Dobrowolski był niewątpliwie inteligentny, dobry
naukowiec, ale charakter żaden. Opowiadał mi o nim Roman Reinfuss, który u nie¬
go bywał, w czasie wojny pożyczał od niego książki z jego olbrzymiej biblioteki.
Przede wszystkim Dobrowolski odmówił udziału w tajnym nauczaniu — to wiem
z własnego doświadczenia, byłam do niego delegowana jako starościna grupy et¬
nologów, historyków sztuki i archeologów. Reinfuss, kiedy zaczął go odwiedzać,
w gabinecie Dobrowolskiego, za szkłem drzwi szafy z książkami, widział fotografię
Dobrowolskiego w mundurze żołnierza austriackiego z I wojny światowej. Po wojnie
została "wymieniona na fotografię Dobrowolskiego ściskającego dłoń Bieruta — takie
niby nic, a jednak... Nie zachowywał się także właściwie w więzieniu, a zwłaszcza
w obozie koncentracyjnym. Przed wojną dom Dobrowolskiego był odwiedzany po¬
wszechnie. Ojciec nieraz w dyskusjach domowych powoływał się na jego głębokie
socjologiczne opinie o sytuacji geopolitycznej w Polsce i bardzo go cenił. Po powro¬
cie z obozu, w dzień św. Kazimierza, a więc w dniu imienin Dobrowolskiego, jego
imieniny zostały zbojkotowane. Nikt z kolegów obozowych nie przyszedł. Tak trwa¬
ło przez pierwsze lata, potem wobec natłoku wydarzeń i faktów, pomału jakoś się ta
pamięć rozmyła — nastąpiły dalsze wydarzenia, które zatarły pamięć. A przełamał
ten bojkot Kutrzeba (skądinąd bardzo wysoko przez Ojca ceniony), którego córka,
Hanka Kutrzebianka, jeszcze w gimnazjum, za radą Dobrowolskiego opracowała ka¬
pliczki z Zawoi. Później Dobrowolski pomógł jej w opublikowaniu tej pracy.
Chodziłam na seminaria Dobrowolskiego, był dobrym naukowcem i wykładow¬
cą, a innego socjologa nie było, ale my, najstarsza grupa studentów, na ogół wiedzie¬
liśmy o jego oportuniźmie. Niemniej tyle się od pierwszego roku wojny działo, że
jego sprawki obozowe zbladły wobec o wiele bardziej aktualnych problemów. Zresz¬
tą i moralne zasady przybladły wobec nowych wyzwań ideologicznych.
Andrzej Waligórski — przyjechał po wielu latach pobytu w Anglii, gdzie 'wyjechał
jeszcze przed wojną jako stypendysta-anglista (z wykształcenia był wtedy filologiem
angielskim). W Anglii zaskoczyła go wojna, wstąpił do polskiej armii (tego rozdziału
jego życia nie znam zupełnie). Tam trafił do Malinowskiego i stał się etnologiem.
Co najmniej rok prowadził badania wśród Luo (Afryka, Kenia), gdzie wyjechał na
angielskie stypendium z żoną Angielką i dwojgiem dzieci.
Tak bardzo tęsknił za Polską, że zdecydował się na powrót, co miało fatalne skut¬
ki w jego prywatnym życiu. Żona nie wytrzymała warunków mieszkaniowych (stare

�„Nasza współczesna antropologia społeczna i kulturowa nie powinna...

317

mieszkanie matki Andrzeja), mało kto wówczas w Polsce znał język angielski, więc
i ich stosunki towarzyskie były mocno ograniczone, ale ta izolacja została szybko
przezwyciężona. Ona była ładna, miła, głęboko przekonana o wyższości Anglików
w całym cywilizowanym świecie, co z zapałem podtrzymywali krakowscy anglomani. Zaczęła dawać lekcje angielskiego w sferach uniwersyteckich, robić wspól¬
nie z mężem tłumaczenia do różnych wydawnictw naukowych, słowem, mogło być
wszystko OK., ale nie było. Andrzej zachorował na ciężką astmę, dosłownie dusił
się biedak, był ciągle chory. Do tego postanowił zapisać się do partii — nie wiem
dlaczego, chyba ze strachu, ale że był człowiekiem przyzwoitym, do partii nie został
przyjęty, a w każdym razie żył w ustawicznym lęku przed aresztowaniem — i na tym
tle zaczęły się jego kłopoty psychiczne. Skończyło się rozwodem. Andrzej został
zawieszony w próżni. Oboje, najpierw razem, potem osobno byli naszymi dobrymi
znajomymi. W tych czasach, za życia Tadeusza (mego męża), prowadziliśmy tzw.
dom otwarty — stałe spotkania, przyjęcia, bale w karnawale, wspólne wyjazdy do
naszej chałupy w Kościelisku. Andrzej należał do tej grupy, jego ex-żona także, choć
bywała rzadszym gościem.
Andrzej nie był nigdy moim profesorem — przyjechał do Polski, kiedy już byłam
„gotowym" etnologiem, ale zafascynowana Malinowskim często korzystałam z jego
konsultacji. Był bardzo inteligentny, opiekował się po ojcowsku swymi uczniami,
jeden z nich został mu wierny do końca swego życia (Dzięgiel, bardzo przyzwoity
facet!). Cenił go ogromnie Moszyński i stale zasięgał jego rad (w sensie naukowym)
— wiem to od nich obu. Niewątpliwie był gentlemanem. Także niewątpliwie miał
niewielu przyjaciół wśród mężczyzn. Tępił go prof. Dobrowolski, choć w swój cha¬
rakterystyczny sposób: „To bardzo inteligentny człowiek, szkoda, że psychopata,
szkoda, że nie umiejący pisać, szkoda że... itd.". Tuptuś (prof. Dobrowolski) do przy¬
jazdu Waligórskiego uchodził za jedynego ucznia prof. Malinowskiego, a Andrzej
mu tę chwałę odebrał.
Z Andrzejem współpracowałam blisko, odkąd zaproponował mi reaktywowanie
Komisji Etnograficznej przy krakowskim Oddziale PAN (już po likwidacji PAU),
pod jednym warunkiem — że on jako profesor zajmie się reaktywowaniem i gotów
jest zostać prezesem, ale ja zostanę sekretarzem i zajmę się całą stroną organizacyjną.
Zgodziłam się, po prostu lubiłam organizować i nieźle mi to wychodziło. Za naszej
wspólnej kadencji regularnie odbywały się zebrania, każdego roku zapraszaliśmy
zagranicznych prelegentów, regularnie wychodziły sprawozdania — no i doskonale
nam się współpracowało. Ułatwiała nam pracę znajomość języków, organizowanie
dla gości zagranicznych wyjazdów badawczych w teren i przyjęć w moim domu,
gdzie mieli okazję poznać lokalny światek etnologiczny.
Anna Kutrzeba-Pojnarowa — trudno mi j ą oceniać obiektywnie. Bliżej poznałam
ją, kiedy Ojciec został sekretarzem generalnym PAU, czyli od 1939 roku (wiosną).
Zbliżyła nas (zresztą zbliżyła cały Uniwersytet) wojna, zwłaszcza aresztowanie pro¬
fesorów (a więc jesień 1939). Była ode mnie kilka dobrych lat starsza, a w tym wieku
to ogromna różnica. Ona przed wojną była już asystentką, ja ledwie na pierwszym
roku studiów. A po wojnie ona szybko wyjechała do Warszawy, ja zostałam, mimo
namów, w Krakowie. Kutrzeba był wdowcem, jej (Hanki) młodsza siostra Helena,

�318

Anna Kowalska-Lewicka

anglistka, zmarła tragicznie w czasie wojny. Najmłodsza Madzia nie liczyła się w ro¬
dzinie, nie była intelektualistką, studiowała na Wyższej Szkole Handlowej. Hanka
pełniła więc rolę pani domu, domu, który był ośrodkiem życia towarzysko-naukowego Krakowa, co jeszcze podnosiło jej prestiż. Zaprzyjaźniłyśmy się dopiero po
moim powrocie z Ameryki i małżeństwie z Tadeuszem (zawszeć — „pani profeso¬
rowa"). Hanka była życzliwa ludziom, nie wiem, jakim była pedagogiem, bo nigdy
nie byłam na jej wykładach. Referaty naukowe (głównie słyszałam j ą na zjazdach
PTL) były zawsze inteligentne, często nowatorskie — musiała być naprawdę bystra,
bo w ogromnej większości pisała je albo w pociągu, jadąc na zjazd, albo w hotelu,
w nocy poprzedzającej samo wystąpienie. To, co napisała, też było ciekawe. Raz tyl¬
ko byłam z nią na badaniach terenowych — tu mogę z całą pewnością powiedzieć, że
nie umiała rozmawiać z ludźmi niewykształconymi, ale to jej nie przeszkadzało zdo¬
bywać wiadomości — umiała korzystać z ekspertów społecznych i to bardzo dobrze.
O Hance o wiele więcej mogliby powiedzieć jej uczniowie — zresztą to zrobili.
Jadzia Klimaszewska. Była tak dalece w cieniu swego mistrza prof. Moszyń¬
skiego, że trudno powiedzieć, jaka była naprawdę. Nigdy nie była moim nauczy¬
cielem, nie chodziłam nawet na jej proseminaria. Myślę, że gdyby była wybitniej¬
szą indywidualnością, mimo wszystko "wyzwoliłaby się z tej intelektualnej niewoli.
Uwielbienie dla mistrza też trzeba odrobinę dozować. Byłam z nią dwukrotnie na
badaniach i była świetna jako terenowiec. Miała też talent pedagogiczny, ale na
poziomie proseminarium. Była lubiana przez uczniów. Mimo że j ą znałam od po¬
czątku okupacji (obie pracowałyśmy w RGO), że to ona pierwsza wprowadziła
mnie „w teren", nie potrafię właściwie nic więcej o niej powiedzieć jako o etno­
grafie. Miała swoje sympatie (przeważnie miernoty) wśród studentów i swoje
antypatie — my obie byłyśmy zawsze w dobrych stosunkach, aż do jej śmierci.
Próbowałam namówić prof. Robotyckiego, by urządził jej jubileusz, kiedy koń¬
czyła 90 lat — odmówił. Bądź co bądź wszyscy etnologowie, którzy studiowali
w ciągu minionych 50 lat, byli jej uczniami — należało jej się to. Mówiła, że nie
lubi żadnych „jubli", ale to się tak mówi, na pewno by była zadowolona. Niestety,
moim zdaniem, nie znała się na ludziach. Komplementy (a starano się jej schlebiać
w czasach, kiedy była „asystentką Moszyńskiego") brała za dobrą monetę i ciężko
się potem rozczarowywała, kiedy już nie była potrzebna. Ale z godnością znosiła
porażki. Niechętna była prof. Gajkowi, chyba dlatego, że przynajmniej częściowo
zrealizował koncepcję atlasu etnograficznego Polski, którego pomysłodawcą był
jeszcze przed wojną Moszyński — ale to tylko mój domysł.
Mieczysław Gładysz. Poznałam go jeszcze w czasie wojny. Tuż przed wojną wy¬
dał w PAU, w serii prac śląskich, dwa tomy swojego Zdobienia na Śląsku. Była to
jedyna seria wydawnictw, za którą płacono honoraria, a on miał tyle rozumu, by te
pieniądze ulokować w handlu. Podobno jego brat otworzył sklep spożywczy w Czę¬
stochowie, który wspaniale prosperował przez cały czas okupacji, dzięki czemu nie
miał problemów finansowych. Żeby być zatrudnionym, pracował w RGO, w sekcji
opieki nad wysiedlonymi z Rzeszy i mieszkającymi w klasztorach. Codziennie zja¬
wiał się koło południa, zawsze idealnie elegancki i zadbany, gdzie już czekała na
niego pani Myczkowska (mam nadzieję, że nie mylę nazwiska) i wychodzili razem

�„Nasza współczesna antropologia społeczna i kulturowa nie powinna...

319

na „odwiedziny klasztorne". Jego żona, Lila Gładyszowa, pracowała w tej samej
instytucji, w magazynie odzieżowym (zbieraliśmy odzież dla wysiedlonych). Dosiadywała czasu końca pracy, po czym obładowana zdobytymi zakupami wracała do
domu, wstępując po drodze na tzw. „komplety". Uczyła, oczywiście „społecznie",
geografii w działających w konspiracji „kompletach" gimnazjalnych, zbierających
się w prywatnych mieszkaniach. Gładysz ani nie uczył na kompletach gimnazjal¬
nych, ani nie pracował na kursach uniwersyteckich, ani nie spotkałam go nigdy na
tajnych posiedzeniach z referatami — w ogóle mało go z tego okresu znałam. Mogę
tylko tyle powiedzieć, że naprawdę kochał ten swój Śląsk, że podobno przed wojną
działał i naukowo, i literacko (dowód — obie jego doskonałe publikacje o sztuce;
miał też talent literacki, dobrze pisał). Zaraz po wojnie wyjechał na Śląsk i rozpoczął
pracę w śląskim muzealnictwie, a również podjął starania, by dostać się na uniwer¬
sytet, najpierw wrocławski, ale ten zaniedbał całkowicie dla muzealnictwa, przez co
miejsce jego zajął Reinfuss. Był to powód do niechęci między tymi dwoma panami,
ale wszelkie akcje bojowe prowadziła Gładyszowa, Miecio publicznie się tu nie wy¬
powiadał. Zresztą po krótkim czasie Reinfuss przeniósł się do Lublina. Wiem też, że
Gładyszowi udało się wyrzucić z Muzeum Śląskiego dr Malickiego i jego żonę (pra¬
cowała w administracji) — znaleźli azyl w Gdańsku, ale jakiś czas byli bez środków
do życia.
W wypadku Gładysza trudno mi się wypowiadać obiektywnie — po krótkim okre­
sie przyjaźni i mojego podziwu dla jego sukcesów naukowych, doszło do konfliktów,
a więc nie mogę tu być obiektywna. Mój zachwyt nad jego sukcesami naukowymi
zrozumiał na swój sposób, co z kolei mnie nie odpowiadało. Kiedy powstała Akade¬
mia Nauk i stworzono IHKM, przeniesiono mnie z Muzeum Archeologicznego PAU,
zlikwidowanej przez reżim, do Pracowni Etnograficznej IHKM — zresztą najzupełniej
słusznie — już wtedy byłam zdeklarowanym etnologiem, więc nie pasowałam do dru¬
żyny archeologicznej, pozostając zresztą z niedobitkami z tamtych czasów w bliskiej
przyjaźni — dokąd żyli. Gładysz został szefem Zakładu Etnografii IHKM PAN. Ucie­
szyłam się, że powstał Zakład Etnografii i z radością do niego przeszłam. Niestety,
okazałam się kompletną idiotką.
Jeszcze za czasów Muzeum Archeologicznego zorganizowałam grupę przyja¬
ciół zajmujących się Podhalem. Była to zupełnie nieformalna grupa, składająca się
z kilkunastu osób, zatrudnionych w różnych instytucjach, także studentów. Nie mie¬
liśmy żadnych pieniędzy — co kto zdobył, szło do wspólnej kasy. Ja np. miałam
delegację z Muzeum Etnograficznego z Warszawy na zakup eksponatów we wsiach
Podhala, Bronka Jaworska z Uniwersytetu Łódzkiego, inni w ogóle delegacji nie
mieli, np. Zbyszek Gołąb, językoznawca, później profesor slawistyki w USA, czy
Krzysztof Malkiewicz, obecnie profesor w szkole filmowej Disneya w Hollywood,
Hanka Zambrzycka i inni, w tym rysownik i fotograf z kroniki filmowej. Trochę
pomógł prof. Antoniewicz dobrą radą, do kogo „uderzyć". To były wspaniałe czasy.
Dwa miesiące spędziliśmy w jednej wsi (marzec i wrzesień w ciągu jednego roku),
jeden miesiąc letni — wędrówka po całym Podhalu (10 wsi po dwa dni i jeden dzień
na „przemieszczenie się", oczywiście pieszo, z punktu do punktu. Do szeregu wsi
— wypady kilkudniowe przez cały rok, m.in. dwa tygodnie zimowe w Obidzy. Spa-

�320

Anna Kowalska-Lewicka

liśmy pokotem w śpiworach na podłodze jednej izby, codziennie na obiad była kasza
ze skwarkami, na śniadanie i kolację ziemniaki z kwaśnym mlekiem. Każdego dnia
wieczorem zasiadali wszyscy, by podzielić się zdobytymi informacjami danego dnia,
a w nocy kolejno przepisywało się to na maszynie w dwóch egzemplarzach: dla sie¬
bie i wspólnego archiwum. Pomysł wieczornych spotkań miał tę dobrą stronę, że
każdy opowiadał, czego się dowiedział, a więc korzyść była dla całej grupy, każdy
poznawał wszystkie działy kultury — te, jakie były udziałem każdego z nas.
Otóż, w momencie powstania Zakładu Etnologii IHKM PAN znalazłam się
w składzie proponowanych pracowników, Gładysz wciągnął jeszcze swoją żonę,
wtedy moją przyjaciółkę, prosił mnie także o rekomendacje, którego z bezrobotnych
wtedy etnologów zatrudnić. Poleciłam moje najbliższe koleżanki, a przy tym inteli¬
gentne, zainteresowane pracą naukową — Irenę Nizińską i Hankę Zambrzycką. Obie
przyjął i obie okazały się doskonałymi pracownikami.
Na pierwszym organizacyjnym zebraniu, na które przyjechał też prof. Dynowski,
Gładysz bardzo sympatycznie do nas przemówił: — że chciałby, byśmy stworzyli
przyjacielski zespół (był to okres, kiedy „praca zespołowa" była hasłem wszystkich
socjalistycznych akcji), opracowali wspólny plan itd., itd. Idea piękna, przy naszym
koleżeńskim, już wypróbowanym współżyciu wprost idealna. A ponieważ temat
owego zebrania był nam już wcześniej zakomunikowany („pomyślcie, jaki temat
moglibyśmy podjąć zespołowo"), obgadałyśmy z dziewczynami, że zaproponuje¬
my Podhale, no i oczywiście ja, idiotka, się tego podjęłam. Przydźwigałyśmy na to
zebranie ciężkie pudła z naszymi podhalańskimi materiałami: przepisane wywiady,
fotografie, filmy, rysunki, plus inwentarze tego wszystkiego, dla poparcia naszej pro¬
pozycji. Prof. Gładysz zwrócił się do „koleżeństwa" (tak się wtedy przemawiało)
z prośbą, byśmy wysunęli nasze propozycje, jaki teren Polski uważamy za właściwy,
by od niego zacząć. Zabrałam pierwsza głos, że, jak wiadomo, od paru lat pracujemy
prywatnie nad Podhalem i sądzę, że skoro już tyle zostało zrobione (tu wyciągnęłam
skrzynki z materiałami jako dowód i już opublikowane artykuliki i artykuły, opar¬
te na tych materiałach) byłoby najrozsądniej skończyć zaczętą pracę i na pierwszy
ogień wziąć Podhale. W ten sposób w krótkim stosunkowo czasie może powstać
monografia Podhala i Zakład będzie mógł się szybko pochwalić osiągnięciami. Dynowski przyklasnął, Gładysz zamilkł, inni milczeli także, czekając, co będzie dalej.
Potem mówiło się o różnych innych drobnych sprawach, nie wracając już do właś¬
ciwego tematu. W efekcie okazało się, że przystąpimy zespołowo do monografii wsi
Siołkowice na Śląsku, a ja indywidualnie będę kontynuować prace podhalańskie.
Wtedy nie wiedziałam jeszcze, że jeśli szef pyta, co myślimy, najbezpieczniej
jest milczeć i czekać, by dowiedzieć się, co on myśli, a najmądrzej zawczasu poznać
jego zamiary i wyskoczyć z odpowiednim tematem. Niestety okazałam się kiepską
uczennicą, nigdy się tej mądrości nie nauczyłam, choć dość skutecznie odwykłam
od zabierania głosu. Teoretycznie wszystko było o.k. Mogłam robić, co chciałam,
bez pieniędzy, jak poprzednio i co przykre dla mnie, samotnie, bo inni dostali swoje
działki na Śląsku, potem w Bułgarii.
Następny etap, to sprawa mojej habilitacji. Chciałam j ą wciągnąć do planu Zakła¬
du — nie pamiętam już, jak wyglądały akurat w tym czasie procedury, dość że odbyło

�„Nasza współczesna antropologia społeczna i kulturowa nie powinna...

321

się posiedzenie, na którym wystąpili: prof. Moszyński jako przyszły promotor, prof.
Kazimierz Dobrowolski, Gładysz jako szef placówki PAN, w której byłam zatrudnio¬
na, Irena Nizińska jako protokolantka, no i ja. Zreferowałam konspekt, uzgodniony
zresztą wcześniej z Moszyńskim i zaczęła się dyskusja. Moszyński ocenił go pozytyw¬
nie, po czym zabrał głos Dobrowolski (a panowie serdecznie się nie kochali). Stwier¬
dził, że plan jest niezgodny z obowiązującą obecnie ideologią itd., itd. Moszyński był
coraz bardziej wściekły, ale w sprawie „ideologii" miał niewiele do powiedzenia — po
prostu i on był tu słaby. Gładysz cały czas nie objawiał swego stanowiska, jedynie od
czasu do czasu rzucał pytania, które podsycały elokwencję Dobrowolskiego. Pamiętam
jedno z nich już na koniec dyskusji: „Panie Profesorze, czy mamy zaprotokołować, że
plan pracy jest «nie marksistowskie, czy «antymarksistowski»? Na co Dobrowolski:
„Oczywiście, antymarksistowski". W rezultacie zalecono mi dokształcenie ideologicz¬
ne i zrobienie nowego konspektu (którego nie zrobiłam).
Tak zakończyła się moja przygoda z habilitacją. Co prawda prof. Moszyński,
kiedy wprowadzono docentury z mianowania, zaproponował, że mnie wysunie, ale
odmówiłam — miałam już tego dość. Jeśli mam być całkiem szczera, to potem żało¬
wałam — choć nie bardzo, ale kiedy odchodziłam na emeryturę, mogłam i chciałam
jeszcze pracować w Instytucie, wtedy już jako kierownik Pracowni Etnograficznej
IHKM PAN w Krakowie, brak habilitacji mi to uniemożliwił. A przecież spory pro¬
cent moich rówieśników, dziś czcigodnych profesorów i członków Akademii Nauk
czy Umiejętności, jest docentami z mianowania i nikt im tego nigdy nie wypomniał.
Niemniej Gładysz musiał mi niezłą opinię wypisać do IHKM, skoro prof. Hensel
sam, bez jakiejkolwiek sugestii z mej strony (nawet mi do głowy nie przyszło coś ta¬
kiego), zaproponował, bym przeniosła się do Łodzi, pod skrzydła prof. Zawistowicz-Adamskiej, że mogę nadal mieszkać w Krakowie, ale będę przypisana do Łodzi.
Skorzystałam i błogosławię tę decyzję. Do Krakowa wróciłam dopiero po pójściu
Gładysza na emeryturę, mianowana przez Dynowskiego i Hensla (o ile pamiętam,
już wtedy kierownikiem Zakładu Etnografii była Frankowska, ale pełna inicjatywa
była w rękach Hensla). Wtedy zostałam kierownikiem krakowskiej Pracowni Etno¬
graficznej (Zakład zaistniał tylko w Warszawie).To był bardzo miły czas dla mnie,
miałam doskonałe stosunki z koleżankami i kolegą Pietraszkiem, jedynym mężczy¬
zną w tym babskim gronie.
Kiedy w roku 1956 zaczęły się u nas przemiany ustrojowe, odtajniono archiwa.
Dowiedziałam się o tym od p. Żółkiewskiego, dyrektora administracyjnego IHKM
PAN. Przyjechałam kiedyś z jakąś sprawą do IHKM do Warszawy — spotkał mnie
na korytarzu, zaciągnął do swego biura i zapytał, czy wiem, że opinie o pracowni¬
kach zostały odtajnione i czy chcę przeczytać opinię o sobie, wystawioną przez prof.
Gładysza ileś tam lat temu. Powiedziałam, że nie chcę — zrobiłam mu tym wyraźną
przykrość.
Roman Reinfuss — przeciwieństwo poprzednio przedstawionego. Choleryk,
gwałtowny, absolutnie przyzwoity, choć niełatwy w obcowaniu. Etnografia była dla
niego całym światem — kiedyś wypowiedział się w jakimś prasowym wywiadzie,
że zawsze nie mógł pojąć, za co mu płacono pensję, skoro całe życie robił tylko to,
co mu sprawiało przyjemność. Nikt mi nie nagadał tylu impertynencji, co on, jak się

�322

Anna Kowalska-Lewicka

0 coś wściekł — a wściekał się często i o byle co. Był zawsze kontra... Przed wojną
był komunistą, relegowanym z wszystkich polskich gimnazjów. Dopiero matka jego
przyjaciela napisała list do prezydenta Mościckiego i Roman dostał zgodę na maturę
1 pójście na studia (notabene prawnicze). Jeszcze przed wojną odbył praktykę w kan¬
celarii adwokackiej czy notarialnej w jednym z miasteczek Małopolski wschodniej
i tam „zakochał się" w Łemkach i pozostał im wierny do śmierci. Wielki wpływ miał
na niego Seweryn Udziela, z którym współpracował amatorsko, jeszcze jako uczeń
gimnazjalny. W czasie wojny zbiory Muzeum Etnograficznego wylądowały w Muze¬
um Archeologicznym, a z nimi Roman Reinfuss, obok Rudolfa Jamki (późniejszego
profesora archeologii), był najbardziej pracowitym członkiem naszego zespołu. Po
wojnie, jeszcze jako magister prawa, Roman został wykładowcą etnografii najpierw
we Wrocławiu (bardzo krótko), potem w Lublinie, na Uniwersytecie Curie-Skłodowskiej, a równocześnie kierownikiem Pracowni Sztuki Ludowej Instytutu Sztuki
PAN. Jego dziełem były słynne obozy etnograficzne, dzięki którym zrobiono wtedy
zdjęcie etnograficzne prawie całej Polski. Poza tym zgromadził wokół siebie grupę
młodzieży etnograficznej, którą opiekował się jak własnymi dziećmi. Po jego śmierci
spotykali się co roku, nazywali się sami „dziećmi" prof. Reinfussa. Jednym z jeszcze
żyjących jest Jerzy Czajkowski. Reinfuss brał czynny udział w tajnym nauczaniu
i robił to znakomicie. Jego porywczość przysparzała mu wrogów i oddanych na całe
życie przyjaciół; świństwa nigdy nikomu nie zrobił.
Tadeusz Seweryn. Miał duszę artysty, znał się na sztuce, świetnie pisał, ale często
ponosiła go fantazja. Wyszedł album z fotografiami rzeźb Wowry, ludowego artysty
spod Wadowic. Tak się złożyło, że napisałam do niego tekst, bo Wowrę znałam od
wczesnego dzieciństwa, moi dziadkowie mieszkali w Wadowicach, Dziadek kolek¬
cjonował jego rzeźby. Mój Ojciec miał też niezgorszą kolekcję, ile razy przyjeżdża¬
liśmy do Wadowic, szło się do Gorzenia do Wowry po nowe trofea, a poza tym do
Zegadłowiczów. Zegadłowicz był odkrywcą Wowry, jego córka chrześnicą Dziadka
i moją koleżanką w dziecinnych zabawach, a jesteśmy równolatkami. Zapewne dla¬
tego powierzono mi tekst do Albumu. Otóż właśnie córka Zegadłowicza twierdziła,
że Seweryn raz czy dwa był u Wowry, znał go raczej z opowiadań Zegadłowiczów,
rzeźby dla Muzeum Etnograficznego kupował nie on, ale Wowro przynosił je do
Zegadłowiczów do dworu i tam zostawiał dla Seweryna. Tymczasem w powojennej
pracy o Wowrze, pisanej kilkanaście lat po śmierci rzeźbiarza, są całe strony jego
wypowiedzi na temat sztuki, życia artysty itd., itd. W dodatku nigdzie nie znaleziono
notatek Seweryna z tych spotkań (spotkania?). Dziś już nikt nie żyje, kto mógłby
sprawdzić, gdzie leży prawda. To samo dotyczy wojennej przeszłości Tadeusza Se¬
weryna. Sam rozpowiadał na prawo i lewo (sama od niego to słyszałam), że był sze¬
fem akowskiego sądu, który przeprowadzał egzekucje na kapusiach i zdrajcach, ale
po wojnie, podczas gdy inni siedzieli i tracili życie za swoje konspiracyjne grzechy
on, zrazu co prawda zatrzymany, ale niedługo potem został dyrektorem Muzeum
Etnograficznego i świetnie prosperował, rozbudowywał Muzeum.
Niewątpliwie był to człowiek bardzo inteligentny, aktywny organizacyjnie, twór¬
czy, pełen inicjatywy, jak na naukowca miał może odrobinę za wiele fantazji. Jedni
go cenili, inni wprost przeciwnie, ale mam własne o nim zdanie.

�„Nasza współczesna antropologia społeczna i kulturowa nie powinna...

323

Bliska była Pani Doktor Polska Akademia Umiejętności. Ojciec Pani był od roku
1927 członkiem PAU, a od roku 1938 jej sekretarzem generalnym. W czasie woj¬
ny znalazła Pani pracę w założonym przez PAU Muzeum Archeologicznym, w któ¬
rym zresztą kontynuowała Pani pracę również po wojnie. Jakie miejsce w dzia¬
łalności przedwojennej i powojennej Polskiej Akademii Umiejętności zajmowała
etnologia?
Niewiele potrafię powiedzieć. Wiem, że bardzo ceniony był Moszyński — naj¬
lepszy dowód, że to PAU wydało jego Kulturę ludową Słowian; również Bystroń
miał tu doskonałą prasę i powszechnie ubolewano nad jego chorobą. Wysoka była
pozycja Dobrowolskiego aż do wojny i do jego pobytu w Oranienburgu. Niestety, nie
żyje nikt, kogo mogłabym o to zapytać. W każdym razie w PAU wyszło wiele prac
etnograficznych: Moszyńskiego, Dobrowolskiego, tuż przed wojną Gładysza (dwie
książki), Pożywienie Kurpiów Chętnika itd.
Szczególnie pozytywny stosunek do etnologii mieli językoznawcy z Rozwadow¬
skim i Nitschem (dialektolog) na czele. To Rozwadowski zaproponował Bronisła¬
wowi Piłsudskiemu katedrę etnologii porównawczej i postarał się o fundusze, by
ten mógł studiować etnologię na zachodnich uniwersytetach. Niestety, Bronisław był
niespokojnym duchem i nic z tego nie wynikło, ale jedyna jego stricte naukowa pra¬
ca wyszła właśnie w PAU z dużym wkładem i pomocą naukową Rozwadowskiego.
Również historycy tutejsi popierali etnografię — np. Potkański.
Pierwszą pracę podjęła Pani Doktor w Polskiej Akademii Umiejętności. Wraz
z jej włączeniem do Polskiej Akademii Nauk stała się Pani pracownikiem tej instytu­
cji. Wiele lat pracowała Pani w krakowskiej placówce etnograficznej Instytutu Histo­
rii Kultury Materialnej PAN, a od roku 1971 kierowała tą placówką zwaną wówczas
Grupą Roboczą Zakładu Etnografii IHKM PAN. Zna Pani również środowisko uni¬
wersyteckie, wykładała Pani przecież na Uniwersytecie Jagiellońskim i Wrocław¬
skim. Na czym polega specyfika pracy etnologa na uniwersytecie i w akademickim
instytucie badawczym?
Nigdy nie pracowałam na Uniwersytecie Łódzkim — tylko Wrocławskim i Kra­
kowskim (wykłady zlecone). Już o tym poprzednio wspominałam. Ze studentami
Uniwersytetu Łódzkiego wyjeżdżałam tylko na praktyki terenowe w zastępstwie
Bronki Jaworskiej. Już za czasów IHKM PAN dostałam pod opiekę warszawskiego
magistranta — to inny świat. Mieszkał w hotelu i jedynie dojeżdżał „w teren". Poży¬
czył mój kwestionariusz i nigdy mi go nie oddał (miałam tylko jeden egzemplarz).
Obiecał podzielić się uwagami i materiałami terenowymi — nie tylko tego nigdy nie
zrobił, ale żadnych materiałów nie oddał do archiwum Instytutu w Warszawie — sło¬
wem, był to totalny niewypał.
Przez jeden sezon byłam instruktorem na obozie Dynowskiego na Kurpiach
— dostałam grupę muzykologów z Uniwersytetu Warszawskiego. Biedne dzieci,
zagubione we mgle. Dziękowali wylewnie za uratowanie im życia!!! Ode mnie do¬
wiedzieli się, że można spać na sianie, jeść z jednej miski, myć się w miednicy, a nie

�324

Anna Kowalska-Lewicka

tylko w łazience i że chłopi to też ludzie. Byli rozbrajający i naprawdę sympatyczni,
ale gdzie się tacy uchowali? Dostałam nawet listy z podziękowaniem od kochających
rodziców, wdzięcznych za uratowanie ich dzieci z tej niebezpiecznej opresji. Nie,
niestety pedagogiem nie byłam, czego żałuję.
W moim mniemaniu różnica pracy w instytucie badawczym i ze studentami jest
taka, że w instytucie — to tylko praca naukowa, na uniwersytecie, przynajmniej
na początkowych latach — to także pedagogika, ale w gruncie rzeczy student po¬
winien od pierwszego roku uczestniczyć w pracy badawczej asystenta czy nawet
profesora, a douczać się pod jego okiem z literatury. Ponadto praca w instytucie ba¬
dawczym winna uczyć pracy kolektywnej, ustawicznych dyskusji, porównywania
własnych koncepcji za zdaniem innych. Przez lata, kiedy pracowałam w IHKM, czy
to w Krakowie jako kierownik Pracowni, czy też w takim samym charakterze w Ło¬
dzi, w określonym dniu tygodnia ktoś z pracowników referował swoje osiągnięcia,
czy własne badania, czy udział w kongresie lub innym zebraniu pozainstytutowym,
czy jakąś przeczytaną książkę lub badania terenowe. Wszyscy wiedzieli, nad czym
kto pracuje, na jakim jest etapie realizacji planów, do jakich doszedł wyników. To
samo obowiązywało szefa, jak i jego współpracowników (np. prof. Zawistowicz-Adamska referowała nam swoje artykuły w trakcie ich pisania). Jeszcze w Krako¬
wie, w czasie badań sądeckich, wszyscy wiedzieliśmy, co robią inni, każdy „chwalił
się" swoimi pomysłami i materiałami. To działa bardzo inspirująco i pozwala nie tyl¬
ko unikać błędów, ale także uczy bronienia własnych koncepcji, a przede wszystkim
jasnego referowania pomysłów i bronienia tez, które, dajmy na to, inni krytykują.
Poprzez ojca, Profesora Tadeusza Kowalskiego, i męża, Profesora Tadeusza Lewi¬
ckiego, stykała się Pani Doktor również ze środowiskiem orientalistycznym. Utrzymuje
Pani kontakty również z orientalistami z młodszego pokolenia. Istniały kontakty etnolo¬
gów z orientalistami, np. prof. Kazimierz Moszyński w wydanej przez prof. T. Kowalskie¬
go „Relacji Ibrahima ibn Jakuba z podróży do krajów słowiańskich " (1946) umieścił
swoje „Uwagi etnologiczne". Kiedy potrzebni są orientaliści etnologom, a etnologo¬
wie orientalistom? Czy istnieją różnice między tymi dwoma środowiskami?
Zacznę od domu rodzinnego. Ojciec miał bardzo szerokie zainteresowania, w tym
ciekawiła go tzw. kultura ludowa. Nie tylko obserwowaliśmy w domu, od najwcześ¬
niejszego dzieciństwa, wszelkie obrzędy, w rodzaju „lajkonika", „Emaus", procesji
Bożego Ciała czy dorocznego odpustu na krakowskich Bielanach, nie mówiąc już
o paradzie wojskowej na Błoniach krakowskich na 3 Maja, laniu wosku w wigi­
lię św. Andrzeja itd., itd. Całe moje dzieciństwo upłynęło „od jednego do drugiego
święta". W Kościelisku, na wakacjach, nasze spacery i wycieczki to nie tylko tury¬
styka, ale odwiedziny w góralskich chałupach, rozmowy o czarach, duchach, wypra¬
wach łowieckich po borsucze sadło itd. To samo dotyczyło Ojca językoznawczych
badań w Azji Mniejszej, w społecznościach tureckich na Bałkanach czy polskich
Karaimów. Zasadniczo chodziło o język, ale przy tym zbierał teksty folklorystyczne,
opisy obyczajów, obrzędów. Ponieważ Ojciec należał do generacji, w której wieczor¬
ny spacer był obowiązkowy, odkąd nauczyłam się chodzić, uczestniczyłam w nim.

�„Nasza współczesna antropologia społeczna i kulturowa nie powinna...

325

Chodziliśmy już całą rodziną na niedzielne całodniowe wycieczki — i wtedy Ojciec
opowiadał. Dziś, wspominając te czasy, widzę, jak bardzo interesowały go nie tylko
„gwary", ale i fakty kulturowe w tych gwarach opowiadane.
Sądzę, że stąd wzięło się zainteresowanie Ojca Ibrahimem ibn Jakubem. Widocznie
nie miał wystarczającego zaufania do swej wiedzy, stąd współpraca z Moszyńskim przy
wydaniu tej pracy, i także z prof. Plezią. Tadeusz Lewicki, mój mąż, kontynuując niejako
pracę Ojca, zwłaszcza teksty wydawane w związku z pracami nad tysiącleciem państwa
polskiego, miał wygodniejszą sytuację bo, poza tym, że dyskutował z Moszyńskim i in¬
nymi „ludoznawcami", miał mnie jeszcze pod bokiem.
W ogóle, w okresie międzywojennym, przynajmniej w Krakowie, może dzięki
„Ludowi Słowiańskiemu" i częstym referatom w komisjach PAU, humaniści z po¬
krewnych dziedzin częściej się spotykali (historycy — przynajmniej ich część, ję¬
zykoznawcy, dialektolodzy, etnografowie, antropogeografowie). Także tematyka
wówczas była często „interdyscyplinarna". Np. ważny wtedy temat — pochodzenie
Słowian — pasjonował na równi archeologów co antropologów, etnologów, history¬
ków czy językoznawców. Po wojnie trwało to jeszcze, póki nie „przeżyliśmy" tysiąc¬
lecia, poczem wygasło.
Dziś, przynajmniej wedle mych obserwacji, wszystkie te dziedziny rozeszły się,
wyspecjalizowały, tematy niegdyś łączące stały się niemodne. Każda z tych nauk wyra­
bia sobie własne tematy zainteresowań, inne metody pracy. Choć Kraków jeszcze częś¬
ciowo trzyma się dawnych tradycji. Przy Instytucie Orientalistyki UJ jest Pracownia
Źródłoznawcza (monety masowo znajdowane w Polsce, plus źródła pisane — chodzi
0 wczesne średniowiecze), która w pewnym stopniu współpracuje z mediewistami, nie
sądzę natomiast, żeby to w jakimkolwiek stopniu zainteresowało etnologów.
W domu rodzinnym Pani Doktor przechowywane były listy Bronisława Piłsud­
skiego do Władysława Kotwicza. Jakie były losy tej korespondencji? Jak w jej świetle
rysuje się osobowość Bronisława Piłsudskiego?
Mój pierwszy mąż, Marian Lewicki, stryjeczny brat Tadeusza, ałtaista, uczeń
1 następca Kotwicza, odziedziczył po swoim mistrzu, zmarłym w czasie wojny, jego
archiwum, w którym były właśnie te listy (Piłsudskiego i do Piłsudskiego). Skąd się
tam wzięły — nie wiem, ale sądzę, że wspólność zainteresowań obu panów — Kotwicza i Piłsudskiego — miała swoje znaczenie. Po śmierci Mariana jego spuścizną
naukową zajęła się (również już od lat nieżyjąca) jego siostra Irena Lewicka i to ona
przekazała do PAU te listy.
Dowiedziałam się o tym stosunkowo niedawno, już po napisaniu życiorysu Pił¬
sudskiego. Szukałam ich po świecie, pojechałam nawet do Nowego Jorku, gdzie mia¬
ły być w Instytucie Józefa Piłsudskiego (tak mi przynajmniej powiedzieli w drugim
takim instytucie w Londynie), ale ich tam nie znalazłam. Przypisywałam to straszne¬
mu bałaganowi, jaki tam panował — nikt niczego nie wiedział, wszystko wymiesza¬
ne. Dopiero w parę lat później po prostu ukazały się drukiem w Roczniku Biblioteki
PAU i to wydane przez mego bliskiego znajomego i przyjaciela — po prostu nie
przyszło mi do głowy, by go o to zapytać, a materiały miałam pod nosem.

�326

Anna Kowalska-Lewicka

W świetle tych listów osobowość Piłsudskiego rysuje się nie inaczej, jak w świet¬
le poprzednio mi znanych dokumentów. Potwierdziła się moja teza, której tylko po¬
przednio nie miałam odwagi tak jasno sprecyzować, że opowieści o jego tragedii
rozstania z ajnoską żoną i dziećmi to bajeczka dla grzecznych dzieci. Po prostu, jak
wieloma innymi sprawami, po krótkim czasie znudził się rodziną i skorzystał z oka¬
zji, by od niej uciec. To samo stało się z jego drugą, nieformalną żoną. Sielanka skoń¬
czyła się, gdy skończyły się jej pieniądze, a do tego zachorowała na raka. Wróciła do
męża i nie mamy żadnych dowodów na to, by do niej, czy jej rodziny, napisał. Zacho¬
wał się list jakiegoś Ajna, znającego słabo język rosyjski, właśnie w korespondencji,
znajdującej się u Mariana Lewickiego, pisany po rosyjsku, szereg lat po wyjeździe
B. Piłsudskiego z Rosji. Pisze on w imieniu ajnoskiej żony z zawiadomieniem, że
już po jego wyjeździe urodził mu się syn, że żona nadal na niego czeka, że mimo
upływu lat nie wyszła ponownie za mąż. Nie mogę powiedzieć z całą pewnością,
że Piłsudski na ten list nie odpowiedział, bo po prostu brak materiałów, ale legenda
wymyślona przez jego apologetę, o tym, jak ją z dziećmi wysiedlono na Hokkaido,
jak stracił kontakt, jak cierpiał z powodu tego oddzielenia od rodziny — jakoś się
z tym listem nie zgadza. Broniś po prostu taki był, ani nie mógł usiedzieć na miej¬
scu, wciąż „nosiło go po świecie", ani nie był w stanie niczego wykończyć (to tylko
udało się Rozwadowskiemu, ale też tę jedyną naukową pracę prawie w całości sam
napisał — oczywiście na podstawie materiałów zabranych przez Piłsudskiego). Do
tego uciekał od odpowiedzialności i obowiązków. Genialnie scharakteryzował go
jego wielki przyjaciel, Talko Hryncewicz, w pośmiertnym wspomnieniu. Zresztą sam
Piłsudski pisał, że jest od tego, by rzucać dobre pomysły, a niech to już inni realizują
(np. sprawa Muzeum Tatrzańskiego).
Trzykrotnie wyjeżdżała Pani Doktor do Afryki. Rezultatem jednej z podróży jest
znakomicie napisana, pełna interesujących obserwacji i informacji etnologicznych,
książka popularno-naukowa „Mauretania" (1976). Książka ta została przetłumaczo­
na i wydana w Moskwie w roku 1981 w nakładzie 30 tysięcy egzemplarzy. Była to
jedyna książka polskiego etnologa wydana po wojnie w Związku Radzieckim. Co
skłoniło Panią do tych podróży? Co je umożliwiło?
Kiedy miałam lat dziesięć, poszłam do Gimnazjum Królowej Wandy (notabene
nie wiadomo, czy owa Wanda w ogóle istniała, a jeśli nawet tak, to na pewno nie
była królową). Ale nie o to chodzi. Posadzono mnie w ławce z dziewczynką, która
stała się moją najbliższą przyjaciółką. Obie marzyłyśmy o podróżach. Ja wówczas
o Indiach (nigdy tam niestety nie pojechałam), ona o Afryce. Miałam nawet bardzo
jasny plan, jak zrealizować nasze marzenia. Postanowiłam napisać do jakiegokol¬
wiek maharadży, czy nie zechciałby nas przyjąć do swego haremu. Na przeszkodzie
stanął drobny fakt — nie miałyśmy żadnego adresu prawdziwego maharadży, więc
stanęło na Afryce. Zawszeć bliżej od Indii.
Był sobie, oczywiście wiele lat później, taki Francuz, orientalista, lekko pomylo­
ny, czego dowodem była jego głęboka przyjaźń z Kadafim i uwielbienie dla Chomeiniego, którego olbrzymi portret wisiał w jego salonie. Byliśmy kiedyś z Tadeuszem

�„Nasza współczesna antropologia społeczna i kulturowa nie powinna...

327

(moim mężem) u niego na przyjęciu i tak ot — powiedziałam, że zazdroszczę mu
świetnej znajomości Afryki francuskiej — rzeczywiście znał j ą doskonale. Powie­
dział, że to nic prostszego — wystarczy pojechać. Roześmiałam się — „pojechać, ale
za co?" (to był okres, kiedy 1 dolar był majątkiem). Nic prostszego, odparł, przecież
jest bez liku stypendiów francuskich, wystarczy tylko złożyć podanie. No to złoży­
liśmy takie podania z Tadeuszem, którego znano na Zachodzie głównie jako ibadytologa, ale było wolne miejsce akurat nie w Algierii, tylko w Senegalu, w Institut
Fondamental d'Afrique Noire. Wytargowaliśmy tylko, że co prawda IFAN jest w Se­
negalu, ale zainteresowaniami obejmujemy również Mauretanię, która była znacznie
mniej znana od Afryki czarnej, a u nas w Polsce już prawie zupełnie nieznana. Do
tego Tadeusza interesowali legendarni Bafurowie, a ci mieli być ponoć przed Maura¬
mi w tym kraju. Tak czy inaczej, dostaliśmy trzymiesięczne stypendium do Senegalu
i Mauretanii. Udało mi się uzyskać bezpłatny urlop w PAN oraz czasowo z nim zgra¬
ny urlop wypoczynkowy — no i pojechaliśmy.
Wyjazd do Afryki miał trzy fazy: pobyt w IFAN w Dakarze — mieszkaliśmy
w pokojach gościnnych IFAN, a całe dnie spędzaliśmy w bibliotece, idealnie zaopa¬
trzonej — wtedy w Polsce nie było prawie nic, a już na pewno nic nowoczesnego
o tej części Afryki. Trzeba się było przygotować do pracy w terenie. Następnie — po¬
dróż po Mauretanii, dostaliśmy z Instytutu landrover, kierowcę i już w Mauretanii
przewodnika. Wreszcie, z tym samym kierowcą i tym samym samochodem podróż,
bardziej turystyczna niż naukowa, ale fantastycznie ciekawa — po Senegalu (a więc
już Afryka czarna) i Gambii.
Dzięki tej podróży znalazłam się „na liście" i odtąd bez problemów mogłam li¬
czyć na francuskie stypendia, zwłaszcza że napisałam książkę, wydaną wnet po po¬
wrocie i mieli dowód, że pobytu nie zmarnowałam.
Nie mam pojęcia, dlaczego akurat tę książkę przetłumaczono na rosyjski i kto
w tym maczał palce. Po prostu zwrócił się do mnie ZAIKS, który w tej epoce zaj¬
mował się ochroną praw autorskich, czy wyrażam zgodę na tłumaczenie na język
rosyjski. Zgodę wyraziłam, honorarium zainkasowałam, tekstu nie czytałam, bo nie
znam rosyjskiego i na tym się skończyło.
Druga moja podróż afrykańska na zaproszenie brata, który przez kilka lat był
profesorem zoologii w Oranie, to miesięczna podróż po całej Algierii samochodem.
Geograficznie ciekawa, bo naprawdę objechaliśmy cały kraj. Była to dla mnie zabawa
w zoologa, natomiast brakowało mi kontaktu z ludźmi. Oczywiście zwiedzało się też
oazy. Najciekawszy był M'Zab, pięć oaz M'Zabitów, pozostałość ich państwa, jakie
obejmowało kiedyś niemal całą północ Afryki (to sekta muzułmańska, tysiąc lat temu
potężna, narodowo są Berberami i mówią dotąd po berbersku). Te oazy — to fanta¬
styczne wczesnośredniowieczne miasta obronne. W Beni Isguen do dziś zamyka się na
noc bramy, a „niewierni" muszą przed zachodem słońca opuścić oazę. W ciągu dnia
wolno turystom pod opieką przewodnika zwiedzać miasto, co też zrobiłam. Opuściłam
je zafascynowana z głębokim postanowieniem, że muszę tu wrócić — i wróciłam.
Tadeusz, jako student prawa międzynarodowego w Paryżu, zaczął tam naukę
arabskiego, bo chciał pracować w służbie dyplomatycznej na Wschodzie. W tym cza¬
sie zmarła jego daleka ciotka, a że nie zostawiła testamentu, spadek dostał się kilku

�328

Anna Kowalska-Lewicka

spadkobiercom, z których każdy zrobił z niego właściwy użytek, jedni przepili swoją
działkę, inni kupili kamienice we Lwowie, Tadeusz wyjechał do Paryża na studia, no
i dobrą zabawę. Kiedy zaczął uczyć się arabskiego, szybko doszedł do wniosku, że
najlepiej uczyć się w krajach arabskich, a że Algieria była wtedy nawet nie kolonią,
ale „zamorskim" departamentem Francji, więc pojechał do Algierii. Tak po prostu,
bez planu i bez jakiegokolwiek przygotowania. To historia nadająca się na sensa¬
cyjną nowelę, więc nie będę jej tu opowiadać, dość że wylądował jako przemytnik
wielbłądów z Algerii do Libii. Potem zamieszkał wśród M'Zabitów w Ghardaya i za­
interesował się ich historią i religią. Jako M'zabitolog, czy ibadytolog przeszedł do
historii orientalistyki światowej (w Polsce znano go jako speca od źródeł arabskich
do Słowian, ale to wszystko przez Hitlera, na wiele lat zostaliśmy przez wyzwolicieli
— Rosjan zamknięci od świata żelazną kurtyną, a do Ibadytów trzeba było jeździć do
Afryki lub Omanu). Nazwisko Tadeusza znane jest wszystkim Ibadytom.
Otóż, znów dzięki Francuzom, Michałowi Markusowi (Panie, świeć nad jego
duszą) i innemu dziwnemu przypadkowi, znalazłam się na międzynarodowym kon¬
gresie, poświęconym krajom i kulturom Morza Śródziemnego, na wyspie Bendor
(wyspa vis-a-vis Tulonu). Na tym kongresie zauważyłam człowieka o ciemnej karna¬
cji, ubranego jak wszyscy inni, ale wyglądającego, jakby występował w przebraniu
— tak jakoś to wszystko nie leżało na nim, tak dalece wyraźnie czuł się nieswojo.
Zapytałam o niego znajomych i dowiedziałam się, że to mieszkaniec M'Zabu, właś¬
nie mojego wymarzonego Beni Isguen. (Jego skrępowanie — to, że zawsze chodził
w powiewnych szatach i turbanie — wielokrotnie obserwowałam to u Arabów nagle
przebranych za Europejczyków).
Podeszłam, przedstawiłam się jako żona Tadeusza, oczywiście wiedział, o kogo
chodzi i pierwsze jego pytanie było, czy Tadeusz przyjechałby do M'Zabu, gdyby oni
go zaprosili. Powiedziałam, że sama decydować nie mogę, ale mogą spróbować. Na
tym na razie się skończyło.
Minęło parę miesięcy, niemal zapomniałam o tym incydencie, aż tu nagle — wró¬
ciłam przed południem z Łodzi, gdzie wówczas pracowałam, a tu córka wita mnie
z tajemniczą miną, że w jadalni siedzi pan dziwnie ubrany i rozmawia z tatą. Okazuje
się, że to mój M'Zabita, poznany na wyspie Bendor, który właśnie był z interesami
w Szwajcarii, a że to już parę kroków od Polski, wstąpił do Krakowa, by osobiście
zaprosić nas do Algierii. Oczywiście nie wpadło mu do głowy, że mogło nas nie być
w Polsce. Ale byliśmy.
Przyjęcie zaproszenia ze strony Tadeusza było dowodem odwagi. Był wtedy już po
osiemdziesiątce, z sercem w nie najlepszym stanie, ale ciekaw kraju, który znał sprzed
pół wieku, chciał skonfrontować ówczesną rzeczywistość ze swymi młodzieńczymi
przeżyciami. Postawił tylko jeden warunek — że i ja pojadę. Czuł się pewniejszy —
zresztą wszędzie jeździliśmy razem, więc i w tym wypadku tak miało być.
Zaproszenie, jakie przyszło niebawem, brzmiało: Monsieur Tadee Lewicki z Mał¬
żonką. Już wcześniej zamówiłam sobie bezpłatny urlop w IHKM, a do paszportu ko¬
nieczne było oficjalne zaproszenie, złożone jako załącznik w biurze paszportowym,
zresztą paszport załatwiałam przez UJ. I oto następny cud — dostaję telefon z biu¬
ra paszportowego, dzwoni sekretarka pana kierownika do pani Lewickiej. Rodzina

�„Nasza współczesna antropologia społeczna i kulturowa nie powinna...

329

wzywa mnie do telefonu, a tam rozkoszny szczebiot, nie tylko uprzejmy, ale niemal
czuły, że pan kierownik przeprasza, że oczywiście wszystko jest w porządku, pasz¬
port będzie w ciągu jednego dnia.
Dużo później wyjaśniła mi sprawę Zośka Reinfussowa. Był sobie na początku
ery powojennej sympatyczny chłopak, chodzący na etnografię. Potem nastała era,
kiedy skończono z „chęcią szczerą" („nie matura, lecz chęć szczera zrobi z ciebie
oficera") i postanowiono nie tylko ucywilizować wojsko, ale także milicję. Przyjmo¬
wano każdego, byle mgr. W tym czasie było trzech kończących studia etnografów,
miłych chłopców w bardzo ciężkich warunkach materialnych, bez widoków pracy
w etnografii — po prostu skorzystali z oferty. Jeden z nich został szefem od prostytu¬
tek w Szczecinie, drugi nie wiem czym, trzeci szefem krakowskiego biura paszpor¬
towego. On mnie zapamiętał, ja go nie, ale jak mi powiedziała Zośka R., wszystkie
paszporty krakowskich kolegów właśnie przez niego były pozytywnie załatwiane.
No i pojechaliśmy. Zamieszkaliśmy w domu mego znajomego z Bendor, z tym że
dla mnie i dom i podwórko były otwarte, biedny Tadeusz miał dostęp tylko do części
męskich. Kiedy np. szliśmy na śniadanie lub obiad, gospodarz najpierw klaskał, by
kobiety domowe mogły się schować, potem przeprowadzał Tadeusza przez pokój-salon, gdzie normalnie przesiadywała cała rodzina.
Pobyt został idealnie zorganizowany. Dla nas zarezerwowane było pierwsze piętro
i płaski dach-taras, Rano przynoszono nam śniadanie, po czym pojawiało się dwóch
młodych ludzi, którzy zabierali nas na półdniową wycieczkę, każdego dnia inną. Po¬
tem obiad u naszego gospodarza, postaci znanej i wiele znaczącej w tej społeczno¬
ści (tu nie będę mówić dlaczego, bo to skomplikowana historia narodowo-religijna).
Każdego popołudnia nadjeżdżała cała kawalkada samochodów z naszej i sąsiednich
oaz na dyskusję z moim mężem na tematy historii Ibadytów. Bardzo to było zabawne,
bo z jednej strony głębokie średniowiecze w stroju, urządzeniu domu, wszyscy sie¬
dzieli na podłodze itd. Z drugiej strony, ponieważ na każde takie spotkanie wieczorne
przyjeżdżało kilkadziesiąt osób, więc część tylko mieściła się na pierwszym piętrze
męskiej części domu, część już na parterze. Dyskusja między tymi z piętra i parteru
odbywała się za pomocą kamer i ekranu. Np. padało pytanie z parteru, które słyszeli
i widzieli na swoim monitorze siedzący na pierwszym piętrze, odpowiadali i znów
odpowiedź była widziana i słyszana na monitorze umieszczonym na parterze.
W tym czasie ja przechodziłam do części kobiecej, bo goście przyjeżdżali z żonami
i dziećmi, które z kolei były gośćmi żony gospodarza. Zarówno na górze i w męskiej
części parteru, jak i w części kobiecej, zajadano olbrzymie ilości chałwy, przywie¬
zionej przez gości. Większość mężczyzn i kobiet mówiła po francusku, więc miałam
pełną możliwość uczestniczenia w rozmowie kobiet, toczącej się wokół codziennych
spraw rodziny, całej społeczności itd. Kapitalne pole obserwacji! Co najdziwniejsze,
zwłaszcza starsze kobiety żywo interesowały się i polityką i tym, co działo się poza
M'Zabem, mimo że teoretycznie kobieta nie powinna nigdy opuszczać m'zabickich
oaz. Teraz to się nieco zmienia, bo wielu mężczyzn kończy studia, pracuje w admini¬
stracji państwowej, ma międzynarodowe firmy handlowe itd. i zabiera ze sobą żony,
niemniej, przynajmniej teoretycznie, nie mogą opuszczać mieszkania. Stąd ich osa¬
motnienie i niechęć wychodzenia za mąż do miast poza oazami M'Zabu. Niemniej,

�330

Anna Kowalska-Lewicka

jak wspomniałam, zadziwiają ich szerokie zainteresowania. Rozmowa na szersze
tematy wygląda następująco: „Mój syn mówi, że we Francji zwycięży w wyborach
prezydenckich X . — Chyba Twój syn się myli, bo mój syn właśnie wrócił z Paryża
i mówi, że Y ma większe szanse. — Chyba ona ma rację, bo mój syn właśnie piel­
grzymował do Mekki i tam wszyscy są zdania, że...". Te kobiety świat widzą wy¬
łącznie oczyma swych synów, z którymi łączą je bardzo bliskie i serdeczne stosunki,
podczas gdy córki wychodzą za mąż na ogół w 14 roku życia i na zawsze opuszczają
rodzinę. Jeśli kogoś interesuje codzienne życie społeczności muzułmańskiej, musi
mieć dostęp do świata kobiet, a więc musi to być kobieta. Oczywiście mam na myśli
społeczeństwo ibadyckie.
Prowadziła Pani Doktor badania ponadto w Polsce i innych krajach europejskich,
a także w Ameryce. Sięgała Pani również po materiały azjatyckie przedstawiając pa­
sterstwo i gospodarkę mleczną Tuwijczyków. Znalazła się zatem Pani we wcale licznej
grupie polskich etnologów, takich np. jak Stanisław Poniatowski, Bronisław Piłsud­
ski, Józef Obrębski, Witold Dynowski, badających zarówno kulturę polską i kultury
ludów pozaeuropejskich. Co sprawiło, że w Polsce nie zaistniał podział podobny do
tego w Niemczech na Volkskunde i Völkerkunde? Jakie były rezultaty łączenia zaintere­
sowań kulturami grup europejskich i pozaeuropejskich?
Nie wiem, dlaczego w Polsce nie zaistniał podział na Volkskunde i Völkerkunde.
Myślę, że duże znaczenie miał nasz brak państwowości i co za tym idzie — brak ko¬
lonii. Jeśli Polacy pracowali w krajach pozaeuropejskich, to albo ich wyniki szły na
konto krajów, które organizowały ich ekspedycje, np. prof. Motyliński — ibadytolog,
w świecie uważany za Rosjanina, Czekanowski, Malinowski, zwłaszcza ten ostatni,
jako przedstawiciel nauki angielskiej. Albo byli to amatorzy, publikujący wyłącz¬
nie „wspomnienia z podróży", a nie nowe koncepcje naukowe, czy choćby mono¬
grafie naukowe. Sądzę też, że nasz brak własnej państwowości zaważył na długie
lata, nawet jeszcze w okresie międzywojennym, na poszukiwaniu własnych korzeni
kulturowych, doszukiwaniu się w tzw. kulturze ludowej korzeni kultury narodowej
— w sumie brak zainteresowania kulturami ludów pozaeuropejskich.
Wśród osób, które wymieniasz, są też często badacze ludów pozaeuropejskich
nie z własnego wyboru, ale na skutek przypadku, wynikającego z naszych dziejów.
Klasycznym przykładem jest Bronisław Piłsudski, ale i u innych znaleźć można „za¬
wirowania historii".
Jakie były rezultaty łączenia zainteresowań kulturami grup europejskich i poza¬
europejskich? — Nie umiem odpowiedzieć. Niewątpliwie szersze spojrzenie na kulturę
w ogóle, a poza wszystkim nowe teorie w postrzeganiu kultury, jej pochodzenia, pra¬
wideł rządzących jej rozwojem, rodziły się wyłącznie u ludzi o szerokich horyzontach,
o znajomości różnych kultur i różnych dróg ich rozwoju.
Najważniejszym i najbardziej trwałym przedmiotem zainteresowania Pani Doktor
było pasterstwo. Z tego zakresu opublikowała Pani wiele prac, m.in. ważną mono­
grafię „Hodowla i pasterstwo w Beskidzie Sądeckim" (1980). Później zajęła się Pani

�„Nasza współczesna antropologia społeczna i kulturowa nie powinna...

331

także pożywieniem. Pojawiły się możliwości pracy nad obydwoma tematami w ra­
mach zespołów międzynarodowych: Międzynarodowej Komisji do Badania Kultury
Ludowej w Karpatach i Międzynarodowej Komisji do Badań nad Pożywieniem, dzia­
łającej w ramach Société Internationale d'Ethnologie et de Folklore. Jakie miejsce
w tych zespołach zajmowali etnologowie polscy? Co uczestnictwo w tych międzyna­
rodowych zespołach dało etnologii polskiej?
Trudno powiedzieć, że pasterstwo było głównym moim zainteresowaniem. Po
prostu od tego zaczęłam, a że zajęłam się pasterstwem w Beskidzie Sądeckim, to za­
sługa Juliusza Zborowskiego. Kiedyś powiedział mi, żebym sobie dała spokój z pa­
sterstwem podhalańskim, bo wszyscy tak czy inaczej tym się zajmują, a Beskid Są­
decki nie ma żadnej literatury w tym zakresie. Uznałam jego racje. Istotnie Podhalem
zajmowało się wielu: Staszek Leszczycki, Bronka Jaworska, nie mówiąc już o Do­
browolskim, Jostowa i przede wszystkim Antoniewicz, ze swą wspaniałą koncepcją
„Tatr polskich i Podhala" — no i oczywiście sam Zborowski, Paryski i inni „podhalofile" lokalni. Trudno tu było znaleźć jakąś niszę dla siebie. Cokolwiek zaczynałam,
okazywało się, że już ktoś inny zajmuje się tym tematem. Podhale od szóstego tygo­
dnia życia było moją ojczyzną i do dziś mam do niego sentyment. Z Międzynarodo¬
wą Komisją do Badania Kultury Ludowej w Karpatach nie miałam wiele wspólnego
— poza Sądecczyzną. Nie miałam tam żadnej swojej działki tematycznej.
A w ogóle z tą Komisją to było tak. Roman Reinfuss od początków swej kariery
etnograficznej zajął się Łemkami i Bojkami i to on powziął myśl stworzenia wiel­
kiej monografii polskich Karpat. Jednakże los zdecydował za niego, bo, wylądował
w katedrze w Lublinie, a jego stosunki z PAN wiązały się raczej z zainteresowaniami
sztuką ludową, a nie całokształtem kultury. I on to wymyślił, żeby „ubrać" Gładysza w Karpaty, bo po pierwsze, Gładysz miał wszelkie dane, gdyż już przed woj­
ną opublikował swoje, doskonałe zresztą Góralskie zdobnictwo drzewne na Śląsku
(1935) oraz Zdobnictwo metalowe na Śląsku (1938), po drugie, w czasie gdy rzecz
się działa, był profesorem prestiżowego Uniwersytetu w Krakowie, a więc najbliżej
Karpat. Do tego był kierownikiem Zakładu Etnografii PAN w Krakowie, serdecznym
przyjacielem Dynowskiego, który w tym czasie reprezentował etnografię w PAN
i miał wszelkie dane, by sprawę rozpropagować i zdobyć pieniądze na tak szeroko
zakrojone, międzynarodowe przedsięwzięcie. Teoretycznie Reinfuss miał rację, ale
ja wierzyłam w jego talent organizacyjny i namiętność do badań terenowych, a poza
tym Łemkowszczyzna i Bojkowszczyzna to przecież też „polskie Karpaty". Nie dał
się przekonać i namówił Gładysza do tego pomysłu. Od tego czasu Gładysz porzucił
swoje Siołkowice i wystąpił z inicjatywą badań Karpat w skali międzynarodowej,
a że tak się składało, że Karpaty leżą na terenie ówczesnych „demoludów", więc
i szansa była duża, że pomysł chwyci. I chwycił.
Piszę to dlatego, że nigdzie, ani wtedy, ani teraz nie słyszałam o udziale Reinfussa
w rodzeniu się Komisji Karpackiej, a chyba warto o tym wspomnieć, choć on sam
nigdy się nie upominał, by go zaproszono do współpracy.
Muszę uczciwie dodać, że w początkach organizowania ogólnokarpackich poczy¬
nań brałam jednak udział. Wzięłam na siebie techniczną stronę organizowania pierw-

�332

Anna Kowalska-Lewicka

szej, „zapoznawczej" konferencji w Krakowie, byłam też na jednej z pierwszych
konferencji w Smokowcu w Tatrach.
Jeśli chodzi o pożywienie, to wybrałam je dlatego, że był to temat w etnologii
niemodny. Prawdę powiedziawszy, nikt się tym nie zajmował. Później dopiero zain¬
teresował się tym tematem dr Dekowski z Łodzi i zaczął pracę nad rodzajem ency¬
klopedii pożywienia ludowego w Polsce, której jednak nie udało mu się ukończyć.
I tu okazało się, że pożywieniem na Podhalu zajmuje się Wanda Jostowa — pisała
ciekawą pracę o pożywieniu pasterskim w Tatrach, a z czasem tematem tym zajęła
się Zofia Szromba.
Mój wkład w całą sprawę to obszerny artykuł monograficzny w języku niemie¬
ckim, opublikowany na Węgrzech, zorganizowanie ogólnopolskiej konferencji pożywieniowo-interdyscyplinarnej, pod firmą PTL — Oddziału Krakowskiego i Muzeum
Etnograficznego w Krakowie. Materiały zostały opublikowane w osobnym tomie
— byłam redaktorem całości.
Dzięki dr. Michałowi Markusowi z Czechosłowacji, który znał moje publikacje
i był na konferencji krakowskiej, zostałam zaproszona na międzynarodową konfe¬
rencję, poświęconą pożywieniu, do Lund, zarekomendowałam też Marię Dembińską
z IHKM PAN, która właśnie opublikowała doskonałą książkę o kuchni na dworze
Jadwigi i Jagiełły. To był początek mej działalności w tej nieformalnej organizacji
międzynarodowej. Nikt nam nie patronował — wybrano tylko grupę osób, tworzą¬
cych jakby komitet organizacyjny. Wyboru dokonano na kongresie w Austrii i tam
zostałam jednym z „członków założycieli". W gruncie rzeczy nie mieliśmy wiele
roboty. Kolejne kongresy zorganizowali: Markus, Wiegelmann i Bringeus. Główną
naszą czynnością było na każdym z kolejnych zjazdów wyszukać wśród kolegów or¬
ganizatora następnego zjazdu i naczelnego tematu. Cała organizacja należała do tego
z kolegów, który nas zaprosił i to on (ona) starali się zarówno o zdobycie sponsorów,
jak i podejmowali się całej strony organizacyjnej, przeważnie w oparciu o instytucję,
w której pracowali. Sponsorami na ogół byli przedstawiciele przemysłu spożywcze¬
go, ale także różne inne instytucje, które udało się zainteresować zjazdem. Referaty
były publikowane w czasopismach naukowych w kraju, w którym odbywał się zjazd.
Niestety zjazd w Polsce, organizowany w oparciu o PTL, nie ma swej publikacji, na
skutek odmowy subwencji przez władze finansujące wydawnictwa PTL.
Uczestniczyłam z referatami w kilku konferencjach. Ostatni z serii tych zjazdów
odbył się w Filadelfii, od 18 do 23 czerwca 1989 roku, i nosił tytuł „The 8 Inter­
national Conference of Ethnological Food Research"; miałam na nim referat „Die
Nahrung als Symbol der nationalen Eigentümlichkeit der polnischen Karaimen".
Niestety później już na te konferencje przestałam jeździć z dwóch powodów.
Po pierwsze, wielu mych najbliższych przyjaciół (ze mną włącznie) postarzało się
i przestało bywać, napłynęły natomiast rzesze nieznanej mi młodzieży; po wtóre,
młodzież ta posługuje się wyłącznie językiem angielskim, który z kolei ja znam sła¬
bo, a niemiecki zupełnie wyszedł z użycia, wreszcie — stałam się „ofiarą" przemian
politycznych. Odkąd oswobodziliśmy się od Rosjan, i w ogóle odkąd świat stał się
bogatszy, zjazdy takie stały się bardzo drogie, a ponieważ ani razu nie miałam naj¬
mniejszego dofinansowania z Polski, po prostu nie było mnie na nie stać. Wcześniej
th

�„Nasza współczesna antropologia społeczna i kulturowa nie powinna...

333

gospodarze danego zjazdu starali się zawsze o jakiegoś sponsora w swoim kraju,
który nas, uczestników z „demoludów", dofinansowywał. W moim wypadku, o czym
już pisałam, jechałam zawsze w ramach urlopu i wyłącznie za własne pieniądze.
Wspomniałam o takim kongresie w Polsce (VI Międzynarodowa Konferencja Pożywieniowa — „Innowacje w zwyczajach żywieniowych", 2-12 października 1985
roku), jaki udało mi się zorganizować pod firmą Polskiego Towarzystwa Ludoznaw¬
czego w Krakowie, a ściślej we wsi Karniowice pod Krakowem, gdzie znajdował się
świetnie zorganizowany i wyposażony ośrodek konferencyjny. Wszystkie materiały
z tego kongresu wysłałam do PTL, kiedy starałam się o publikację materiałów. Wy­
dawało mi się, że to będzie pewnego rodzaju sukces dla Towarzystwa, które dotąd
mogło się pochwalić wyłącznie publikacjami w języku polskim, a że miało wymianę
międzynarodową, więc taki tom anglo-niemieckojęzyczny mógł być interesujący dla
instytucji w krajach Zachodu — przynajmniej zrozumieliby, o co tam chodzi. Do
tego w interesie prelegentów z wielu krajów świata było, by płody ich ducha rozpro­
pagować na Zachodzie. Niestety, koledze, reprezentującemu w PTL dział wydaw­
nictw, nie udało się nakłonić Działu Wydawnictw PAN do sfinansowania tomu i rzecz
upadła — a chyba szkoda.
Nie mając subwencji na zjazd międzynarodowy ogłosiłam wpisowe — 100 dola­
rów, co dla kolegów z Zachodu było wprost śmiesznie tanio (w porównaniu z poprzed­
nimi zjazdami), a nam umożliwiło zorganizowanie naprawdę ciekawego spotkania.
Zwróciliśmy się np. do najlepszych krakowskich restauracji, które w ramach własnej
„promocji" zafundowały kilkudziesięciu osobom obiady ze staropolskim menu. Do­
staliśmy od różnych instytucji darmowe autobusy, co umożliwiło wycieczki, np. do
Wieliczki, do skansenu w Nowym Sączu, gdzie urządzono pokaz ludowej produkcji 10
różnych potraw, czy raczej półproduktów. Było mielenie na żarnach, wędzenie śliwek,
pieczenie chleba, wyrób serów krowich i owczych itd., a wreszcie w dworze skanse¬
nowskim obiad, w ramach wiejskiej kuchni sądeckiej. Do tego wszyscy zjazdowicze
dostali w języku angielskim przepisy na serwowane potrawy, nie licząc możliwości
samodzielnego robienia masła, sera, mielenia na żarnach itd. Biorąc pod uwagę, że np.
w Szwecji wieziono nas kilkaset kilometrów, by pokazać nam, jak robi się babkę droż¬
dżową — to były prawdziwe rewelacje. Sam zjazd, jak wspomniałam, odbywał się we
dworze pod Krakowem, gdzie znajdował się luksusowy hotel, funkcjonowała świetna
kuchnia, a dział konferencyjny wyposażony był w najnowocześniejszą aparaturę, za¬
równo w sali obrad plenarnych, jak i sekcyjnych. Był to taki pokazowy socjalistyczny
ośrodek konferencyjny dla pokazowych konferencji rolniczych międzynarodowych
— znowu przypadek, że udało się nam go uzyskać (oczywiście przez przypadkowe
znajomości). Wielka szkoda, że przepadło wydawnictwo.
Jeśli chodzi o „pożywienie", byłam jeszcze na Oxford Symposium of Food and
Cookery (1986) — tu już bez referatu. Ta konferencja nie miała związku z naszą
nieformalną grupą — potem, jak to już wspominałam, moje finanse okazały się nie¬
wystarczające, zwłaszcza że kolejni koledzy organizatorzy nie mogli się wystarać
o sponsorów w swoich krajach (Szkocja, Irlandia, Cypr).
Z problemem pasterstwa łączą się dwa wystąpienia międzynarodowe — Smolenice pod Bratysławą: „Hodowla kóz jako jeden z elementów tradycyjnej kultury

�334

Anna Kowalska-Lewicka

karpackiej w Polsce", 11-17 września 1967 roku, a następnie referat, z którego je­
stem naprawdę dumna, dotyczący pasterstwa na konferencji „Elevage et vie pastorale
dans les montagnes d'Europe au moyen age et a l'époque moderne", w Clermont,
w roku 1981. Tytuł mojego wystąpienia: „L'organisation de la vie pastorale dans les
Carpates polonaises". Po tym referacie dostałam zaproszenie z uniwersytetu w Cler­
mont na jeden semestr wykładów. Referat miałam 3 czerwca, zaproszenie przyszło
we wrześniu na wiosenny semestr, w grudniu tegoż roku „wybuchł" stan wojenny.
Na dwa lata zapomniałam o moim pasterstwie i pogrążyłam się w polityce. Jedyna
satysfakcja, że nie siedziałam w kącie, kiedy działy się wielkie sprawy. Fakt, że do
Clermont-Ferrand nie pojechałam.
Przypomniał mi się jeszcze jeden kongres — w Moskwie. Nie pamiętam roku,
wiem, że miałam referat po francusku, ale nie pamiętam, na jaki temat. Były tam setki
Amerykanów, bo dla nich była to jedyna okazja zobaczenia ZSRR. Oczywiście też
nie byłam „delegatem", tylko koledzy, chyba warszawscy, załatwili przez Orbis wy¬
cieczkę, niby to turystyczną na ten kongres i skorzystałam z okazji. Pamiętam, że kilka
miejsc zajęli ludzie zupełnie z kongresem niezwiązani, żeby dopełnić liczby uczestni­
ków, gwarantujących opłacalność dla Orbisu organizowania takiej eskapady.
Był jeszcze I Congres International des Études Balkaniques et Sud-Est Européenes
w Sofii (25 sierpnia-1 września 1966). Pojechałam tam tylko dlatego, że umówiona by­
łam na podróż po Bułgarii z Lacim Földesem z Budapesztu, moim bliskim przyjacielem.
Chcieliśmy poznać kraj i koczowiska Karakaczanów, co udało nam się w pełni zreali­
zować. On, jako pracownik Muzeum Budapeszteńskiego, miał oparcie we wszystkich
bułgarskich muzeach. Nasza przyjaźń zaczęła się nietypowo. Był stypendystą węgier­
skim w Warszawie i koledzy warszawscy przysłali nam go do Krakowa w przeddzień
Wigilii, chcąc się go pozbyć na okres świąteczny. Nie znając go, po prostu zaprosiłam
go na wigilię do mego domu, czym, jak się okazało, zrobiłam mu przyjemność. Potem
nadjechała jego żona z synkiem w wieku przedszkolnym, a ponieważ moja córka była
w przedszkolu, załatwiłam przedszkole i dla niego. Wreszcie zabraliśmy go na miesiąc
do Kościeliska, gdzie co roku wysyłałam Ulę z opiekunką na miesięczne jeżdżenie na
nartach, saneczkach i inne atrakcje zimowe.
Potem, kiedy wybuchło powstanie węgierskie, zorganizowałam pomoc dla Muze¬
um, w którym Földesowie pracowali, słowem nasze stosunki były niemalże rodzinne,
aż do jego śmierci.
Było też ileś tam kongresów na Węgrzech. Parę tygodni pracowałam w Muzeum
Rolnictwa w Czechach — nie pamiętam, jak się ta wieś nazywała — wielkie zbiory
eksponatów, olbrzymia biblioteka. Czesi robili wszystko, by mi pracę ułatwić, potem
był pobyt w Pradze.
Pobyt w M'Zabie „sprzedałam" w Niemczech, w Kolonii, na międzynarodowej
konferencji — Tagung der Deutschen Gesellschaft für Völkerkunde (4-9 październi­
ka 1987). Referat nosił tytuł: „Die Frau in M'Zab. Die Änderungen in ihren sozialen
Status in Folge der Kontakte mit der Kultur des Abendlandes".
No i oczywiście -wystąpienia w Polsce, w Komisji Etnograficznej PAN w Krakowie
i innych lokalnych spotkaniach i zjazdach — myślę tylko o tych, które publikowa¬
ły referaty. Między innymi przez pewien czas interesowało mnie lecznictwo ludowe

�„Nasza współczesna antropologia społeczna i kulturowa nie powinna...

335

i wzięłam udział w I I Ogólnopolskim Seminarium Etnobotanicznym, poświęconym
zagadnieniom fitoterapeutycznym. Wygłosiłam tam referat „Znajomość i użytkowa¬
nie ziół leczniczych przez ludność wielkich miast (na przykładzie Krakowa)". Było
to w Kolbuszowej w 1981 roku. Coś o medycynie ludowej mówiłam na kongresie,
poświęconym temu zagadnieniu we Fryburgu, w 1981 roku. Było to tuż przed stanem
wojennym. Nie czytałam prasy i nie wiedziałam, że jest tak „gorąco". Uświadomi¬
li mi to koledzy niemieccy, przybiegli wczesnym rankiem do hotelu, żeby namówić
mnie i Dankę Tylkową, żebyśmy nie wracały do Polski, bo wojska rosyjskie stoją nad
polską granicą i lada moment wybuchnie wojna rosyjsko-polska. Oni dadzą nam na¬
tychmiast pracę i możemy u nich zostać. Dlatego teraz, kiedy jest taki atak na Jaruzel¬
skiego, jestem przekonana, że i on wierzył w inwazję rosyjską i robiąc stan wojenny był
przekonany, że wybiera mniejsze zło. Obie miałyśmy rodziny w kraju i odmówiłyśmy
pozostania, ale dzięki tej sytuacji obie byłyśmy dosłownie zasypywane w stanie wo¬
jennym paczkami żywnościowymi, od kolegów nie tylko niemieckich, którzy byli na
konferencji i mieli nasze adresy. To taka uwaga na marginesie.
Teraz, kiedy z zakamarków pamięci wyciągam na pół zapomniane zaintereso¬
wania, wyjazdy, referaty, widzę, jak to źle być niekonsekwentnym. Moje zaintere¬
sowania ulegały wciąż nowym impulsom, a jak mnie jakiś drobiazg zainteresował,
starałam się jak najwięcej o nim dowiedzieć. To wielki błąd — trzeba było trzymać
się jednego tematu, poszerzać go i pogłębiać. Ale po pewnym czasie temat zaczy¬
nał mnie po prostu nudzić, a że pracę naukową zawsze traktowałam jako bardzo
przyjemne, ciekawe i inspirujące zajęcie, łatwo porywał mnie następny temat, zo¬
stawiałam poprzedni i „rzucałam się" na następny. Do tego jeszcze sporo czytałam
w różnych językach, a że w Polsce wtedy nie było łatwo o zachodnią literaturę, co
nowego przeczytałam, to streszczałam w formie recenzji. Słowem — namnożyło się
tych pozycji, nie zawsze ważnych — lubiłam pisać, więc pisałam.
Z Polski w kongresach owej nieformalnej organizacji, zajmującej się pożywie¬
niem, brali udział: historyczka Maria Dembińska, pracownik IHKM PAN, ja — też
IHKM PAN i później dokooptowany Michał Abdalla, Asyryjczyk osiadły w Polsce.
Abdalla był z wykształcenia „żywieniowcem", ale zawsze interesowały go sprawy
jego ojczyzny, którą ze względów politycznych musiał opuścić. Obecnie habilito¬
wany, mieszka w Poznaniu i o ile wiem związał się z placówką orientalistyczną na
Uniwersytecie Poznańskim.
Do „pożywieniowców" dołączyła doc. dr Zofia Szromba-Rysowa z Krakowa,
publikując w 1984 roku w „Etnografii Polskiej" (t. 28) Biesiady wiejskie (dotyczyło
to Beskidu Śląskiego). Potem, w 1985 roku to samo o Beskidzie Sądeckim, następ­
nie Żywieckim, wreszcie na Podhalu. Ona też wzięła udział w zjeździe na Cyprze
w 1996 roku, referując „Pożywienie na Podhalu". Na tym zjeździe już nie byłam.
O ile wiem, zjazdy takie nadal się odbywają, ale nie potrafię powiedzieć, na jakie
tematy i czy ktokolwiek z Polski bierze w nich udział.
W każdym razie, pożywienie nigdy (o ile wiem) nie było brane pod uwagę jako
temat do międzynarodowego opracowania w ramach Międzynarodowej Komisji
Karpackiej, a więc trudno mi o tym mówić; żaden taki międzynarodowy zespół nie
powstał, nie znam też jakichś międzynarodowych opracowań tego tematu.

�336

Anna Kowalska-Lewicka

Trudno mi też powiedzieć, co uczestnictwo w Komisji Karpackiej dało polskiej
etnologii, poza licznymi kontaktami towarzyskimi. Na pewno zbliżenie badaczy,
związanych z tą tematyką, orientację, co nasi sąsiedzi robią, a raczej planują zrobić
w tej dziedzinie.
Ważna była działalność Pani Doktor w Polskim Towarzystwie Ludoznawczym.
Pełniła Pani funkcje przewodniczącej Głównej Komisji Rewizyjnej, redaktora serii
„Biblioteka Popularno-Naukowa", wiceprezesa i w latach 1982-1989 prezesa To­
warzystwa. Wpamięci swojej zachowałem obraz dystyngowanej damy, osoby otwar¬
tej i życzliwej, a jednocześnie stanowczo reagującej na łamanie zasad kulturalnego
współżycia. Jaką wartość przedstawia dla etnologii stowarzyszenie grupujące ludzi
z różnych środowisk i o różnych potrzebach? Jakie zadania stawia Pani przed Towa­
rzystwem?
Nie wiem właściwie, dlaczego tak się zaangażowałam w pracach PTL. Po prostu
dobrze się tam czułam. Zawsze miałam łatwość obcowania z ludźmi z różnych grup
społecznych i było mi głęboko obojętne, czy jest to profesor uniwersytecki, czy bon¬
za partyjny, czy wiejski gospodarz lub aktor, zbierający ludowe rzeźby. Byle lubił
to, co robi i robił to nie dla zysku czy kariery. Stąd miałam wielu przyjaciół, może
i wrogów, ale byli na tyle łaskawi, że nie dali mi tego poznać, a nawet jeśli dali, to
los obdarzył mnie darem zapominania przykrości, a przynajmniej nie przejmowania
się nimi. PTL nie było żadną „drogą do kariery", a więc i jego członkowie nie mogli
liczyć na żadne apanaże, płynące z przynależności do tej organizacji, wręcz przeciw¬
nie — do uczestnictwa w zjazdach, publikacji, organizacji zebrań, notorycznie się
dokładało z własnej kieszeni.
Oczywiście, że i tutaj pełno było wzajemnych zawiści, podkładania sobie nogi,
ale tak już jest chyba we wszystkich polskich organizacjach. Na szczęście mnie to
nie dotyczyło, byłam za mało znaczącym pionkiem. Bez najmniejszej wątpliwości
PTL zawdzięczało swoje powodzenie, odrodzenie i rozwój Gajkowi, i pierwsze lata
powojenne to były „lata Gajka". Popierał go Czekanowski, który był niepodważal¬
nym autorytetem, stali za nim koledzy ze Lwowa i póki wszyscy tkwili w Lublinie,
wszystko było o.k. Pod egidą Gajka zjeżdżano się dla ustanowienia programu stu­
diów uniwersyteckich etnografii. Gajek kierował wydawnictwami, więc lepiej było
go mieć za przyjaciela, organizował zjazdy itd. Ale miał jeden podstawowy feler
— małżonkę. Olga uwielbiała męża i pragnąc podnieść jego autorytet, robiła wszyst¬
ko, by zirytować innych, a on niestety nie umiał jej powstrzymać. Sam zresztą był
zaprzeczeniem wszelkiej dyplomacji. W sposób mistrzowski umiała ta pani (z którą
zresztą byłam w zupełnie poprawnych stosunkach, bo po prostu wszystkie jej „tak¬
towne" uwagi puszczałam mimo uszu) zrażać ludzi nie tylko do siebie, ale i do uko­
chanego małżonka. Przykład jeden z wielu: Zjazd w Toruniu, 1949 rok. Referat prof.
Frankowskiego (wtedy jeszcze najbliższego przyjaciela) o etnografii w ZSRR. Czas
przewidziany 45 minut, a ten gada i gada, godzinę, półtora. Przewodniczący (nie pa¬
miętam, kto) uprzejmym głosem przypomina, że prelegent przekroczył swój czas już
o godzinę — nic to nie pomaga. Wtedy zaczynają z wolna z sali wyciekać słuchacze.

�„Nasza współczesna antropologia społeczna i kulturowa nie powinna...

337

Zrywa się Gajkowa, zamyka drzwi na klucz, który chowa do kieszeni i oznajmia:
„Nikt się stąd nie ruszy, póki prof. Frankowski nie skończy!!!". Ja dostałam ataku
śmiechu, ale inni obrazili się śmiertelnie i mieli rację.
Abstrahując od komizmu sytuacji i pierwszych zetknięć z ludźmi, pomyślałam,
że jednak jest to forum, z którego można by wyłuskać i ludzi, i idee pożyteczne
dla mojej dyscypliny i moich celów. Rozmowy tzw. kuluarowe, ściślej przy kawie
w przerwach obrad, pozwoliły na liczne nowe znajomości i przekonanie, że wśród
uczestników jest wiele osób podzielających moje zainteresowania kulturą ludową,
która wtedy jeszcze różniła się od kultury miejskiej, była dla mnie ciekawa przez
swoją inność, dawała odpowiedź na kierunek procesu przemian, jakie dokonywały
się szczególnie w tym kotle powojennym, jakim stała się Polska (wymieszanie lud¬
ności z tak różnych i słabo do niedawna kontaktujących się regionów). Taki film,
puszczony w wielokrotnie przyspieszonym tempie. Większość osób, z którymi się
rozmawiało, miało swoje przemyślenia, swoje uwagi i koncepcje — słowem było
z kim i o czym gadać, konfrontować własne pomysły i obserwacje z pomysłami
innych. Pomyślałam, że tutaj nie będę się nudzić i rzeczywiście wróciłam z Torunia
wyraźnie podekscytowana.
Wtedy było trudno (i teraz nie jest łatwo) działać w pojedynkę. Towarzystwo stało
się tą moją „firmą". W tamtych czasach nie można było działać samotnie. Budziło to
podejrzenia. Pani X była niczym, ale pani X „reprezentująca Towarzystwo..." obo¬
jętnie jakie, to już był ktoś. Zaczęłam działać najpierw w Krakowie, potem ruszyłam
w teren, uzbrojona w odpowiednie papierki (pismo z PTL i list od księdza infułata —
był wujem jednej z mych koleżanek, przy okazji wciągniętym do PTL). Przyjeżdżało
się w teren w sobotę rano i szło prosto do gminy, żeby podbić delegację. Stamtąd
prosto na plebanię z listem księdza infułata. W niedzielę całe nasze towarzystwo na
sumie, ksiądz z kazalnicy zapowiadał, że tu przyjechali tacy — ale nie będą zakładać
kołchozów i potem wszystko szło jak z płatka.
Były to czasy, kiedy w Krakowie miałam wolną rękę do wszelkich akcji popular¬
no-naukowych, a gdzie się udało spotkać odpowiednich ludzi — także naukowych.
Natomiast Zarząd Główny PTL zbierał się co miesiąc i tu znowu spotykali się ludzie
z całej Polski. Było z kim i o czym podyskutować. Do szeroko pojętego Zarządu do¬
stałam się dość szybko. Nie pretendowałam do ważniejszych funkcji w Zarządzie, to
by mi zabrało zbyt wiele czasu, ale w końcu doszło do tego, że już wszyscy z wszyst¬
kimi mieli jakieś sporne sprawy, a właśnie zbliżał się okres zebrania wyborczego.
Niestety, zmarł wtedy prof. Włodzimierz Zajączkowski, orientalista — turkolog,
nasz bliski przyjaciel. Pogrzeb miał się odbyć na cmentarzu karaimskim w Warsza¬
wie, w dniu walnego zjazdu. Wytłumaczyłam się, że przyjadę dopiero na sesję na¬
ukową, ściśle — wieczorem, po walnym zgromadzeniu. Istotnie, pojawiłam się dość
późnym wieczorem w budynku i pierwsza spotkana na korytarzu osoba składa mi
gratulacje. Nie rozumiem powodu i dowiaduję się, że zostałam wybrana na prezesa.
A wiedziałam, że do kandydowania musiała być pisemna zgoda kandydata, nikt mnie
o to nie pytał, żadnej zgody nie wyraziłam. Za chwilę spotykam Ewę Fryś-Pietraszkową i ta — „Mam nadzieję, że mnie nie skompromitujesz! To ja postawiłam twoją
kandydaturę, a kiedy okazało się, że brak twojej zgody, powiedziałam, że mam ustne

�338

Anna Kowalska-Lewicka

zapewnienie, że taki wybór przyjmiesz". Co miałam robić? Rzeczywiście teraz, po
wyborach, byłabym narobiła kłopotu, zburzyła im program, skompromitowała Ewę.
Prawdę powiedziawszy, było mi to akurat wtedy bardzo nie na rękę. Stało się, zosta¬
łam prezesem i „rzuciłam się w wir pracy". Potem znalazłam dobre strony takiego
układu i, jak umiałam, starałam się być dobrym prezesem — nie mnie oceniać, na ile
mi się to udało.
Jestem głęboko przekonana, że tego rodzaju towarzystwa są potrzebne dla roz¬
woju intelektualnego społeczeństwa. Niewątpliwie ich naukowe znaczenie jest obec¬
nie mniejsze, niż było 100 lat temu, kiedy nasza dyscyplina stawiała pierwsze kroki
i w gruncie rzeczy wystarczyło sumiennie obserwować i zapisać dla potomnych kul¬
turę wsi i małych miasteczek, która tak znacznie różniła się od tej elitarnej kultury,
jaką reprezentowały warstwy tzw. wyższe. Było to przede wszystkim gromadzenie
dokumentów, które już w XIX wieku, a tym bardziej obecnie, stanowią bazę dla
poznania korzeni naszej ogólnoludzkiej kultury. Nie jestem psychologiem i nie stu¬
diuję ludzkiej natury, ale z pobieżnej obserwacji wydaje mi się, że u większości ludzi
drzemie potrzeba poszukiwania „korzeni" — korzeni swej rodziny, swej klasowej,
regionalnej czy narodowej kultury. Nawet jeśli w pewnych epokach dominuje fascy¬
nacja odkrywaniem nowego świata czy wszechświata, są ludzie, a często są to nawet
ci sami ludzie, którzy z jednej strony uprawiają najnowszą fizykę czy astronomię,
a z drugiej kolekcjonują starą broń, z sentymentem przechowują korespondencję
swych prapradziadków, w gruncie rzeczy na nic im niepotrzebną.
W naszej dyscyplinie, jak mnie się przynajmniej wydaje, nastąpiło pozytywne
przesunięcie od opisu do zainteresowania — dlaczego? Wydaje mi się, że te dwa
spojrzenia doskonale się uzupełniają. Przeszłość i współczesność, opis i proces ta¬
kiego czy innego stawania się. Jedyny szkopuł, że nie dochowaliśmy się, jak dotąd,
wybitniejszego teoretyka kultury — zawsze kogoś naśladujemy. Do tego fascynacja
teorią kazała nam mieć w głębokiej pogardzie fakty, na których te teorie się opierają.
Przy tym mnogość i różnorodność kultur ludzkich w czasie i przestrzeni, a nie obec¬
ny monotonny globalizm powodują, że nie do każdej kultury można bezkrytycznie
stosować taką czy inną teorię. Zauważyli to już zoologowie, ale nie zawsze teoretycy
kultur ludzkich.
Wydaje mi się, że w naszym wypadku rola takiego na pół profesjonalnego, na
pół hobbystycznego towarzystwa naukowego, jak PTL, powinna polegać nie na po¬
godzeniu się z pogardą współczesnych antropologów kultury wobec etnologów, nie
mówiąc już o etnografach, ale na współdziałaniu obu kierunków. Może by się cza¬
sem przydało trochę tych konkretnych faktów, czy staroświeckich wniosków, np.
dotyczących takich a nie innych przemian świadomości, zmieniającego się widzenia
rzeczywistości itd.
Poza tym PTL spełnia ważną rolę upowszechniania kultury, a równocześnie daje
możliwość studiowania pewnej dziedziny zjawisk kulturowych, dzielenia się swymi
pomysłami, „odkryciami", zachęca do studiowania, czytania, obserwacji i utrwala¬
nia, choćby w formie materiałowych artykulików, swoich osiągnięć. Coś w tym musi
być, skoro tego typu towarzystwa istnieją w innych gałęziach wiedzy, często na tzw.
prowincji, oddalonej od uniwersyteckich centrów kulturalnych i bynajmniej nie są

�„Nasza współczesna antropologia społeczna i kulturowa nie powinna...

339

lekceważone przez naukowców, przynajmniej w dwóch dziedzinach wiedzy — przy¬
rodzie (botanika, zoologia) i historii.
W czasie pracy w Instytucie IHKM PAN, na uniwersytetach oraz działalności
w Polskim Towarzystwie Ludoznawczym zetknęła się Pani Doktor z wszystkimi wybit­
nymi etnologami jej czasów, decydującymi o kształcie etnologii polskiej. Nie potrafili
oni jednak doprowadzić do powołania Instytutu Etnologii PAN. Wjakich sytuacjach
skłonni byli współdziałać, a w jakich pojawiały się między nimi konflikty? Czy osobo­
wość uczonych ma wpływ na losy dyscypliny naukowej?
Zaczynam od końca. Czy osobowość uczonych ma wpływ na losy dyscypliny na­
ukowej? Niestety, na pewno tak. Dlaczego nie potrafiono powołać Instytutu Etnologii
PAN? W tym celu trzeba by przede wszystkim chcieć go powołać, wierzyć, że jest po¬
trzebny. Trzeba było samemu być autorytetem i mieć zdolności dyplomatyczne, żeby
pozytywnie nastawić do tej idei innych. Trzeba było wierzyć w tzw. pracę zespołową
— no i lubić pracę organizacyjną. Moszyński był autorytetem naukowym, ale wszelką
tzw. pracę organizacyjną uważał za stratę czasu. Wiem, że mój ojciec, który go bardzo
wysoko cenił, miał do niego pewien żal, że odmawiał wszelkich funkcji na UJ (nawet
jeszcze przed przeniesieniem się do Wilna) i w PAU. Niezwykle sumiennie traktował
obowiązki pedagogiczne, był przecież profesorem i jako taki skrupulatnie zajmował się
studentami, ale odmawiał wszelkich obowiązków w rodzaju dziekaństwa, opieki nad
kołami naukowymi studenckimi, redakcji, organizacji jakichś naukowych zjazdów czy
konferencji. Na wakacje wyjeżdżał do Przegorzał, wsi, gdzie stale mieszkali antropo¬
logowie Stołyhwowie. Mieszkał w ich domu, ale nie brał udziału w ich bujnym życiu
towarzyskim (bo szkoda czasu). On pracował (pracownia była na parterze), podczas
gdy żona miała obowiązek siedzieć z gałązką i spędzać z parapetu okna wróble, które
nadlatywały i pazurkami skrobały po blasze, co go rozpraszało.
Dobrowolski uważał się za socjologa, zresztą nikt by z nim nie współpracował.
Frankowskiego nie traktowano zbyt poważnie przez te jego dziwactwa. Prof. Zawistowicz-Adamska (nie wiem dlaczego) była systematycznie tępiona przez Dynowskiego — „bo pani Kaziunia jest taka delikatna, słabego zdrowia, nie chcę jej mieć
na sumieniu" — i np. nie powiadamiał jej o jakichś konferencjach, nie posyłał do
Łodzi gości zagranicznych, jej samej nie proponował wyjazdów. Najbardziej do tego
nadawał się sam Dynowski, tylko że jemu się nie chciało. W Instytucie IHKM miał
wyjątkową sytuację, bo po pierwsze był w Warszawie, po wtóre całą młodość spędził
w Rosji, znał język i mentalność Rosjan, miał do nich sentyment. Po trzecie, był nie¬
zależny finansowo. Jego wielka kamienica w Warszawie, w której zresztą mieściła
się Katedra Etnografii i jego mieszkanie, ocalała z powstania, do tego miał siostrę
(o ile pamiętam) w USA, która miała tam dobrze funkcjonujący zakład kosmetyczny
i posyłała mu pieniądze, dzięki czemu uważany był za krezusa, co zresztą chętnie
podkreślał. A do tego jego stosunek do etnologii był dość specyficzny.
Pamiętam szok, jaki przeżyłam. Poszłam wtedy jedyny raz prosić go, jako mego
bezpośredniego szefa, o podpisanie podania do prof. Hensla, dyrektora całego IHKM,
o bezpłatny urlop. Chciałam pojechać do Paryża, żeby tam popracować w Musée de

�340

Anna Kowalska-Lewicka

l'Homme. Dynowski na to, że podpisze, ale żebym mu nie opowiadała bzdur, że do
Paryża jadę pracować. Tam się jeździ po nylonowe pończoszki, a nie dla jakiejś pra¬
cy. On np. właśnie wrócił ze Sztokholmu, gdzie pojechał po firanki, a jest człowie­
kiem uczciwym — po prostu powiedział, że jedzie po firanki. Mnie zamurowało. Nie
wiedziałam, czy to dowcip? Po chwili powiedziałam — „Tak, ma pan profesor rację,
chcę sobie kupić nylonowe pończoszki". A on na to: „Jak tak, to rozumiem i apro¬
buję" — i podpisał podanie. To był jedyny raz, kiedy pojechałam w ramach urlopu
naukowego, a nie wypoczynkowego i do dziś nie wiem, czy to był dowcip, czy serio.
Poza tym był miły towarzysko, przepadał za moim mężem i zawsze odwiedzał nas,
ile razy był w Krakowie. Mam od niego bardzo ładny stary mosiężny czajniczek na
mongolską herbatę, podobno gdzieś tam wykopany w czasie ich badań terenowych
w Mongolii.
Był w Warszawie na miejscu, a więc miał duże możliwości załatwiania tego i owe¬
go, a nie zżerała go ambicja, by coś po sobie zostawić. Miał pieniądze. Mongolia była
realizacją jego młodzieńczej tęsknoty za „rajem utraconym" niegdysiejszej Rosji. Po
co miał się wplątywać w walki o instytut i ciężką pracę z realizacją tego pomysłu,
gdzie i tak zdystansowaliby go koledzy etnografowie z „polskim" doświadczeniem,
wiedzą i dorobkiem.
Cały czas mówię o pokoleniu dojrzałym przed wojną. Z tzw. „młodych" warto
jeszcze wspomnieć o Reinfussie — jemu wystarczała praca i jego uczniowie i młodzi
współpracownicy, dla których był -wyrocznią. Zostaj e nam j eszcze Zawistowicz-Adamska, wykształcona, inteligentna, ale typu „kobieciątko", bez ambicji przywódczych. Jej
uczennice, to też mniej lub więcej „kobieciątka", może z ambicjami, ale też bez charak¬
terologicznych możliwości przewodzenia. W gruncie rzeczy nadawałby się tu Gajek,
ale ten, dzięki swym „talentom" zrażania sobie ludzi, był już „spalony".
Możliwości tworzenia jakiejś ogólnopolskiej organizacji widziałabym tylko w Jó­
zefie Burszcie. Ten miał wszelkie dane ku temu, aby być „organizatorem — przy¬
wódcą", ale i jemu brakło odwagi, podejrzewam, że gnębił go kompleks chłopskiego
pochodzenia. W pierwszych latach po II wojnie to jeszcze było żywe, choć starannie
kryte, ale byłam świadkiem kilku scen, które wówczas mnie zdumiały, nie mogłam
ich zrozumieć (zaznaczam, że byłam tylko niezaangażowanym świadkiem).
Niestety, wedle mej opinii, etnografowie umieli się jednoczyć tylko przeciw, a nie
za jakąś ideą, w przeciwieństwie np. do archeologów, którzy żarli się między sobą,
ale mieli tyle zdrowego rozsądku, by na zewnątrz występować razem, nie bacząc na
osobiste sympatie czy antypatie.
Sądzę, że obok Burszty na organizatora instytutu nadawałaby się Bronka Jawor¬
ska, ale wtedy, kiedy o tym była mowa, Bronka była za młoda i w cieniu prof. Adam¬
skiej.
W dziejach etnologii polskiej ważną rolę odegrały kobiety. Antonina Czaplicka,
pierwsza kobieta-wykładowczyni antropologii społecznej w Oxfordzie, nie wpłynęła
bezpośrednio na rozwój etnologii polskiej, ale była zapewne wzorem. Cezaria Bau­
douin de Courtenay-Ehrenkreutz-Jędrzejewiczowa już w roku 1922 uzyskała habi­
litację, w roku 1929 mianowana została profesorem nadzwyczajnym Uniwersytetu

�„Nasza współczesna antropologia społeczna i kulturowa nie powinna...

341

Wileńskiego, a w roku 1934 profesorem zwyczajnym Uniwersytetu Warszawskiego.
Lista innych wybitnych etnolożek polskich jest długa: Kazimiera Zawistowicz-Adamska, Jadwiga Klimaszewska, Anna Kutrzeba-Pojnarowa, Maria Frankowska. Kobiet,
które zajmowały eksponowane stanowiska, było więcej w porównaniu z innymi po¬
krewnymi dyscyplinami: socjologią, historią, historią sztuki, archeologią, orientalistyką, nie tylko w Polsce, ale również w innych krajach, może z wyjątkiem Stanów
Zjednoczonych. Jakie były tego przyczyny? Czy fakt ten wpłynął na kształt i sytuację
etnologii polskiej?
Kobiety w etnologii! Ich pozycja w etnologii była taka, jak ich pozycja w kulturze
polskiej — niestety. O Czaplickiej w „moich" czasach już się nie mówiło. Odeszła
do historii. Niewątpliwą indywidualnością była Cezaria, ale i ona traktowana była
przez wielu, zwłaszcza tych, którzy jej osobiście nie znali, albo znali słabo, jako
córka Baudouina albo pani Vasmerowa, albo Ehrenkreutz, a wreszcie pani ministro¬
wa Jędrzejewiczowa. Należała do kręgów swoich mężów, a nie oni do jej kręgów
— zresztą tu jestem niemiarodajna, nie znałam osobiście tej pani. Klimaszewska
i Frankowska nie były odbierane jako indywidualności, Frankowska żyła w cieniu
męża, druga w cieniu mistrza Moszyńskiego. Zresztą Klimaszewska sama kiedyś
przyznała, że po prostu bała się cokolwiek pisać czy referować, bo i tak wiedziała,
że w blasku jego intelektu będzie to słabizna. Niestety, choć bardzo wysoko ceniłam
Moszyńskiego, muszę przyznać, że ją lekceważył. Była traktowana jako dobra sekre¬
tarka, nic więcej.
Zawistowicz-Adamska była, w przeciwieństwie do dwu poprzednio wymienio¬
nych pań, osobą o silnej indywidualności i na pewno od nich inteligentniejszą. Miała
dobre pomysły, świetnie mówiła, ale i na niej ciążyło piętno „kobieciątka" (czego
np. nie ma w najmniejszym stopniu Bronka Jaworska). Choćby fakt, że zgodziła się,
by Muzeum Etnograficzne i Archeologiczne w Łodzi zamienić w Muzeum Arche­
ologiczne i Etnograficzne, przy czym Konrad Jażdżewski został dyrektorem — bo
ona nie lubiła administracji i reprezentowania itd. Słowem, Jażdżewski został dyrek¬
torem całą gębą, robił to dobrze, ale Kaziunia zeszła do rangi kierownika „jednego
z działów" Muzeum Archeologicznego, co się do dziś fatalnie odbija na Dziale Etno¬
graficznym. Kobiety u nas mają mniej pewności siebie, mniej ambicji, co nie tylko
stawia je niżej w „świecie mężczyzn", ale i one same do tego się przyczyniają.
Co do Hanki Pojnarowej nie mam wyrobionego zdania. Na pewno była bardzo
inteligentna, bardzo dobrze pisała, miała dobry charakter, a przede wszystkim męża,
który ją bardzo cenił i ułatwiał jej wyzwolenie ze spraw codziennego życia, sam
biorąc na siebie całą „organizację codzienności". Ona, moim zdaniem, miała wszel¬
kie warunki rozwoju — przy tym nie miała kompleksów środowiskowych. Kariera
naukowa to była rzecz zwykła dla niej, jak dla dzieci lekarzy zawód lekarza, dla
nauczycieli — nauczyciela.
Sądzę, że ustawianie się w drugim szeregu kobiet w naszej dyscyplinie było
szkodliwe dla jej rozwoju, ale to pokolenie już odeszło lub odchodzi. Skończyły się
kompleksy — teraz rolę odgrywają wartości intelektualne i charakterologiczne, choć
pozostanie zawsze „kula u nogi", jaką są dzieci (miła kula u nogi, ale zawsze).

�342

Anna Kowalska-Lewicka

Wraz z dr Ewą Fryś-Pietraszkową i dr Anną Spiss brała Pani Doktor udział
w przygotowaniu wydanego w roku 2002 słownika „Etnografowie i ludoznawcy pol­
scy". Jakie były przyczyny podjęcia się tej pracy i jakie napotkały Panie trudności?
Słownik etnografów polskich był pomysłem Dekowskiego, człowieka niezwykle
pracowitego, zamiłowanego w swym zawodzie, pełnego naprawdę dobrych pomy¬
słów. Był nauczycielem szkoły podstawowej, ale swój zawód poświęcił dla etnogra¬
fii, skończył studia, doktoryzował się, a także, co bardzo ważne, miał żonę podzie¬
lającą jego hobby, a potem poważne naukowe zainteresowania, która stworzyła mu
idealne warunki rozwoju intelektualnego. Wśród jego dobrych pomysłów znalazł się
„słownik etnografów". Po jego śmierci (żona już wtedy nie żyła), wobec braku zain¬
teresowania w łódzkim środowisku, zabrałam rozpoczętą pracę do Krakowa. Tu zor­
ganizowaliśmy zespół przy Oddziale Krakowskim PTL, składający się z ówczesnego
prezesa Oddziału — Anny Spiss, Ewy Pietraszkowej i prof. W. Bieńkowskiego (pro­
fesora na UJ i kierownika pracowni biograficznej PAU). Znałam wiedzę Wiesława
— „Przemka" i jego wprost niesamowitą pracowitość, a poza wszystkim — związany
był z etnografią, napisał pracę o Kolbergu i nieskończoną ilość biogramów do wyda­
wanego przez PAU Polskiego słownika biograficznego. Był więc wśród nas jedynym
fachowym biografem — no i zabrałyśmy się, w oparciu o jego rady, do zbierania
materiałów. Ania i Ewa włożyły w to dzieło morze pracy. Pierwotnie chciałyśmy to
publikować w PAU, zreferowałam cały pomysł i stan zaawansowania na Komisji
Historii Nauki Polskiej Akademii Umiejętności, co ukazało się drukiem w „Sprawo¬
zdaniach" tejże Komisji. Ponieważ jednak tych komisji jest chyba ponad 40 i Akade¬
mia rocznie publikuje dziesiątki pozycji, nasz „Słownik", zakwalifikowany do druku,
musiałby czekać. Tymczasem Ania Spissowa jako prezes PTL/Kraków prowadziła
bardzo mądrą politykę finansową i ze sprzedaży wydawnictw PTL uzbierała sporo
pieniędzy, a do tego znalazła wydawcę. Charakterystyczne — przedstawiony w pla¬
nie wydawnictw PTL I tom „Słownika" Komitet Badań Naukowych odrzucił, mimo
starań naszego PTL-owskiego kierownika Działu Wydawnictw, natomiast tenże tom,
z tymi samymi recenzjami, przedstawiony przez naszego krakowskiego prywatnego
wydawcę — KBN przyjął i dał pieniądze, a że ich było za mało, dołożyliśmy to,
co zaoszczędził Oddział Krakowski PTL — no i tom się ukazał. Drugi tom jest już
gotów, w tym wypadku redaktorami będą Pietraszkowa i Spiss. Bieńkowski nie żyje,
a ja już się tym nie zajmowałam. Co ciekawe — KBN (czy jak się to teraz nazywa)
dał nam wyższą dotację niż ta, o jaką PTL się ubiegało. Ten tom to już całkowicie
dzieło Ani Spiss i Ewy. Planujemy już teraz zabrać się do III tomu, przy czym zachętą
jest sposób, w jaki ten pierwszy tom został przyjęty.
Wyjazdy zagraniczne, praca w międzynarodowych zespołach, otwarte drzwi goś­
cinnych domów w Krakowie i Kościelisku, pozwoliły Pani Doktor poznać wielu etno­
logów z Zachodu i Wschodu. Co interesowało ich w etnologii polskiej i w Polsce?
Istotnie, przez te kilkadziesiąt lat mojej etnologicznej kariery przez nasz dom kra¬
kowski i chałupę kościeliskową przewinęło się sporo osób z Polski i innych krajów,

�„Nasza współczesna antropologia społeczna i kulturowa nie powinna...

343

zarówno indywidualnie przyjeżdżających do Krakowa, jak i w czasie konferencji
czy kongresów i zjazdów etnologicznych. Wielu już nie pamiętam, bo pojawiali się
raz jeden i więcej do Polski nie przyjeżdżali, a z początku nie prowadziliśmy „Księ¬
gi gości". Najpierw nasza „Księga" powstała w Kościelisku, teraz już jest czwarta,
ale zawładnęła nią młodzież i ostatnie tomy pełne są bohomazów i głupkowatych
wpisów. W Krakowie założyliśmy ją dopiero w 1974 roku i pierwsi wpisali się pp.
Gavazzi z Zagrzebia i Vakarelski z Sofii (Zjazd w Krakowie uczniów Kazimierza
Moszyńskiego w rocznicę jego śmierci), potem Tillhagen za Sztokholmu i inni.
Kogo mogłam, zaciągałam „w teren" i to właśnie było dla nich największą atrak¬
cją. Tradycyjność polskiej kultury owych lat! Niejednokrotnie musieli spać na sianie,
jeść z jednej miski z gospodarzami, jak „szedł deszcz" dostawali grabie do ręki i mu¬
sieli „pograbować", bo kop nie potrafili stawiać. Niejednokrotnie się i upili w goś¬
cinnych domach. Nils Bringeus próbował nawet szyć „bukowe" portki u wiejskiego
krawca. Fenton, dyrektor muzeum z Edynburga, trafił przypadkowo na chrzciny i tam
niesłychanie zaimponował gościom, spijając nieprawdopodobne ilości alkoholu bez
najmniejszego śladu upicia się, a co najdziwniejsze, doskonale się z chłopami doga¬
dywał, choć on ani słowa nie umiał po polsku, a oni tym bardziej po angielsku, co im
nie przeszkadzało wypić bruderszaftu.
Dopiero teraz właściwie zdałam sobie sprawę, że zagraniczni goście nie pytali ani
o nasz pisany dorobek, ani o studia — naprawdę interesował ich teren i tradycyjna
kultura. Nawet teraz, kiedy zdaje mi się, że niewiele z niej zostało, moi goście (w od¬
stępie dwóch lat gościłam dwa małżeństwa z USA) dosłownie szaleli z aparatami
fotograficznymi, przez kilka dni fotografując dosłownie wszystko i zapełniając grube
zeszyty uwagami i szkicami.
Los zdarzył, że udało się Pani Doktor przeżyć całe życie w jednym, rodzinnym
domu. To ewenement w burzliwej historii polskich rodzin inteligenckich. Drzwi
domu, niegdyś otoczonego ogrodami, a od lat 70. wciśniętego między wysokie blo¬
ki mieszkalne, szeroko otwarte były także dla etnologów. Kogo z etnologów gościła
Pani w swoim domu?
Kogo z etnologów gościłam w swym domu? Trudne pytanie. Mogła by pomóc
„Księga gości", ale tak wielu podpisywało się gryzmołem, że teraz trudno ich ziden¬
tyfikować — zresztą to i etnografowie, i orientaliści, i osoby, które po prostu do nas
przysyłali wspólni znajomi, żeby poznały nie tylko hotele, ale i zwykłe polskie domy.
Z Polaków, to prawie wszyscy, dziś już ze starszego pokolenia. A z innych kra¬
jów? Z „pierwszego rzędu" to tylko Malinowski, ale on — za czasów mojego dzie¬
ciństwa, więc się nie liczy. Uniwersytet krakowski chciał go koniecznie pozyskać,
on postawił sprawę uczciwie, że po prostu Polska nie może dać mu odpowiednich
warunków finansowych, by mógł prowadzić badania w krajach pozaeuropejskich.
Żeby odpowiedzieć dokładnie, musiałabym poświęcić co najmniej kilka dni na
postudiowanie mego dziennika i korespondencji z tych wielu lat i przeglądnąć księgi
gości. Niektórzy z nich pozostali w mej pamięci dzięki jakiemuś drobiazgowi. Np.
dyrektor muzeum z Bazylei (nie pamiętam nazwiska), zajmował się pożywieniem

�344

Anna Kowalska-Lewicka

i marzył o skosztowaniu bigosu. Akurat miałam w zamrażalniku słój litrowy tego
specjału — zjadł cały z wielkim apetytem.
Etnologia obecna jest oczywiście inna od tej sprzed laty. Nazywana jest również
antropologią społeczno-kulturową; z ośmioma uniwersyteckimi ośrodkami kształce¬
nia i niewyobrażalną niegdyś liczbą trzech tysięcy studentów stała się ważną dy¬
scypliną edukacyjną. Co cieszy Panią Doktor, a co niepokoi w rozwoju etnologii
polskiej?
Cieszy mnie to, że stała się tak popularna, że objęła swymi zainteresowaniami tak
szeroki zakres tematyczny, że wypracowała nowe metody pracy, że tak dalece posze¬
rzyła krąg swych zainteresowań. Martwi mnie natomiast niewspółmierność efektów
naukowych do liczby pracowników, tak naukowo-pedagogicznych, jak i studentów.
W tym zakresie na pewno jestem niedouczona, więc nie mnie wypowiadać się wartościująco, ale wśród tych tabunów specjalistów nie znam nazwisk, które liczyłyby
się poza naszym polskim zaściankiem. Sami sobą jesteśmy zachwyceni, ale czy inni
nami również? Jeszcze raz podkreślam, że niestety nie czuję się kompetentna do za¬
bierania w tej sprawie głosu, ale staram się czytać i to, o ile możliwości, w oryginal¬
nym języku, nie tylko w polskim tłumaczeniu, i z pewnym niepokojem stwierdzam,
że większość referatów, jakich słuchałam (Komisja Etnograficzna PAN w Krakowie,
od czasu do czasu jakiś zjazd itp.), to po prostu mniej lub bardziej swobodne refero¬
wanie cudzych osiągnięć — czasem autor nawet zapomina powiedzieć, czyich.
Jesienią tego roku akademickiego byłam na referacie świetnie powiedzianym.
Wysłuchałam go z prawdziwą przyjemnością, jakkolwiek tak się złożyło, że właśnie
niedawno czytałam nowo wydaną w polskim tłumaczeniu anglojęzyczną książkę na
tenże temat, o czym autor nie wspomniał. W rozmowach po referacie wszyscy byli
zachwyceni nowatorskim spojrzeniem itd. — i mieli rację. Nie odezwałam się — po
prostu było mi głupio. Tego roku akademickiego byłam na referacie, którym autor
oczarował tłum słuchaczy swą erudycją. I tu już trochę się zdenerwowałam i coś mnie
podkusiło, żeby użyć blefu. Ryzykowałam, bo nie znałam zagadnienia, ale bogactwo
cytatów dodało mi skrzydeł. Postanowiłam spróbować. W dyskusji zapytałam autora,
czy cytat ze św. Augustyna — to z wydania antiochijskiego, czy rzymskiego, bo on
oczywiście wie, że te dwie wersje różnią się dość zasadniczo, akurat w tej sprawie.
Nastąpiła chwila żenującej ciszy i autor przyznał, że czerpie z polskiego tłumaczenia,
gdzie te sprawy nie były wyjaśnione (pojęcia nie mam, czy istnieje jakieś antiochijskie i rzymskie wydanie, ale on też nie wiedział — to moje szczęście, bo mogłam się
wygłupić).
Żeby odpowiedzieć krótko. To dobrze, że etnologia polska (a przede wszystkim
światowa) spojrzała na kulturę ludów nowymi oczyma, że dostrzegła nowe i nowa¬
torskie trendy. Niepokoi mnie brak w Polsce naukowych indywidualności na szerszą
skalę. Niepokoi mnie również brak zainteresowania dla własnych źródeł nauki. Trud¬
no powiedzieć, że mamy nic nie znaczącą historię, językoznawstwo, nauki przyrod¬
nicze. Szczególnie jeśli chodzi o nauki ścisłe, ale i nauki o ziemi, nauki przyrodnicze
— biologię, czy nawet tak nowoczesne, jak astronomia — wszystkie one wyprzedza-

�„Nasza współczesna antropologia społeczna i kulturowa nie powinna...

345

ją w tempie rozwoju naszą staroświecką humanistykę, ale i one nie odcinają się od
historii swej dyscypliny.
Nasza współczesna antropologia społeczna i kulturowa, podobnie jak inne nauki
0 człowieku i jego kulturze, nie powinny odcinać się od korzeni, z których wyro¬
sły, a swe nowatorskie spojrzenie powinny opierać na otaczającej nas rzeczywistości
1 korzeniach, z których zrodził się nasz dzień dzisiejszy, nasze współczesne problemy
— a te sprawy są przez nas traktowane co najmniej z lekceważeniem.
Lubię, tak dla rozrywki, grzebać w naszej bibliotece Akademii Umiejętności (po¬
nad pół wieku jest moim drugim domem), czy w archiwum tejże Akademii i mniej
czy więcej głęboko znam tematykę nowo publikowanych prac humanistycznych
(i nie tylko), i nigdzie nie spotkałam takiej pogardy dla własnych źródeł, jak w naszej
dyscyplinie.

��</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5898" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5878">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/2fb94af0a27aba17003e14993b6922a6.pdf</src>
        <authentication>f63ad1f853f7373e4f02dca23abb8970</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70332">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1871</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70333">
                <text>1984</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70334">
                <text>ewolucjonizm</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="70335">
                <text>etnografia polska -okres powojenny</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70336">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1735</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70337">
                <text>Tradycja etnologiczna powojennej etnografii polskiej a ewolucjonizm / LUD 1984 t.68</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70338">
                <text>LUD 1984 t.68, s.51-70</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70339">
                <text>Kaniowska, Katarzyna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70340">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70341">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70342">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="70343">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70344">
                <text>Lud, t. 68, 1984

KATARZYNA

KAl'VIOW8KA

KatedJ'a Etnografii

:;niwersytetu

ŁódZlkiego

TRADYCJA METODOLOGICZNA POWOJENNEJ
SKIEJ A EWOLUCJONIZM

ETNOGRAFII

POL-

Poniższy tekst stanowi fragment przygotowanej przeze mnie pracy
na temat ewolucjonistycznych i socjobiologicznych koncepcji kultury.
Obydwa te nurty mieszczą się w innej niż przyjęta w polskiej etnografii tradycji myślenia o kulturze. Etnologia anglosaska, a szczególnie amerykańska lokuje sposoby interpretowania kultury także i w perspektywie
doświadczeń nauk przyrodnkzych. Odniesień takich w polskiej etnografii nie czyniono. O ile zrozumiały jest brak zainteresowania socjobiologią, d2liedzin4 wlaśC'iwie dopiero się kształtującą, o tyle eWOilu&lt;:jO!l1izJm
znany był i komentowany od przełamu wieków. Nie znalazł on jednak
w polskiej etnografii podatnego gruntu. W przedstawianym tekście staram się wskazać nta pewne 'uwarulllkowania, (które zadecydowaly o braku
zaiJnJteresowaniaetno.logią ewolucjonistyczną we współc.z·esnej etnografii
polskiej.

Ewolucjonizm we wspókzesnej etnologii polskiej nie był traktowany
jako wartośdowy czy pociągający sposób interpretowania kultury. W
historii powojennej etnologii, poza pracami komentującymi, a ściślej prezentującymi ewolucjonizm jako odrębną teoretyczną i metodologiczną
perspektywę badania kultury 1, nie opublikowano żadnej próby badań
czy Irozważań, które deklarowałyby ewolucjonistyczną orientację ich
autora.
Brak zainteresowania ewolucjonizmem, szczególnie zaś neoewolucjonizmem, miał co najmniej kilka przyczyn, które generalnie dotyczyły
dwu obszarów: politycznych uwarunkowań nauk społecznych w powojennej rzeczywistości oraz określonej tradycji polskiej etnologii. Obydwa
te obszary kształtowały, w pierwszym przypadku, brak zainteresowania
ewolucjonizmem z konieczności, w drugim - brak zainteresowania z
1

Np. J. LUJtyński,

ka, Łódź 1956.

Ewolucjonizm

w etnologii anglosaskej a etnografia radziec-

�52

KATARZYNA

KANLOWSKA

wyboru. Trudno naturalnie wyliczyć wszystkie powody, ale niektóre z
nich wydają się godne zwrócenia szczególnej uwagi.
Warto przypomnieć, że tezy klasycznego ewolucjoniz;mu znane były
głównie z tłumaczeń prac E. Tylora i L. H. Morgana dokonanych w końcu XIX wieku i w pierwszych latach XX 2. Z pewnością jednak bardziej
spopularyzowały ewolucjonizm nie tyle tłumaczenia dzieł oryginalnych,
ile prace L. Krzywickiego. Miało to określone konsekwencje. Teoria
ewolucji pojawiła się u Krzywickiego w kontekście prezentowania myśli
marksistowskiej, stąd służy tam rac.zej jako argument dla poparcia pewnych tez maT:ksizmu, niżli stan;)wi osobny obsz;ar rozważ3ń. Wprowadzenie ewolucjonizmu do nauk społecznych taką dr~
teoretycznie dawało temu kietrunlk,ow&gt;iswnsę bliżs7;ego 7!ainteresowania się nim pO'\vojennej etnografii polskiej.
Chara,kteryzując sytua,cję etnografii w lata,ch 40- tych i 50-tych w Fo,lsee autorzy szerszego na ten temat opracowania 3 piszą: "okres wyrażnych dążeń centralistycZlnych oraz presji metodologicznej w dziedzinie
etnografii wytyc.zają daty dwóch konferencji: pierwszej zwołanej przez
Polskie Towarzystwo Ludoznawcze w 1951 roku w związku z przygotowywanym Kongresem Nauki Polskiej i drugiej organizowanej w 1956
roku przez IHKM PAN.
Pierwsza konferencja dokonała stereotypowego rozra,chunku z dorobkiem przedwojennej
etnografii «z punktu widzenia postępowej myśli
społecznej oraz etnografii powojennej w dialektycznym procesie walki
starych tendencji z nowymi» reprezentowanymi przez dążenie do powiązania nauki z życiem i oparcie jej o materializm historyczny i dialektyezny" 4.
Postulaty formułowane na tej konf'eroocji odnosiły się, zdaniem autorów, do podejmowania prac z zakresu etnografii historycznej, kultury
tradycyjnej "ludu 'pracującego" oraz 'inicjowania badań pf'zyda1bnych dla
praktyki społecznej, uznając za takie przede wszystkim badania kultury
ludowej jako istotnego elementu kultury narodowej. Konferencja określała więc przedmiot zainteresowań dziedziny, zakres badań a także perspektywę metodologiczną. Ta ostatnia deklarowana była najmniej precyzyjnie, co nie znaczy jednak, że nie można określić generalnej tendencji.
Zarówno treści merytoryczne jak i specyficzny język, jakim owe treści

dzieł k1asyik6w ewO'lucj()inizmu 'll'ku'zywały się ko'lejnlQ: SpołeczeńL. H. Mor!!ana w 1887 r., Cywilizacja
pierwotna
E. Tylora w
1896 r., a Antropologia
E. Tylora w 1911.
3 J. Burszta,
B. Kopczyńska-Jaworska,
Polska etnografia
po II wojnie, "Lud"
. 1982, t. 66, s. 2 - 18.
, ibidem, s. 6.
2

stwo

Przekła,dy

pierwotne

�Tradycja

metodologiczna

powojennej

etnografii

53

polskiej

były wyrażane wskazuje, iż etnografia nie była w tym okresie dziedziną
bardziej uprzywilejowaną niż inne nauki społeczne. Tak jak np. w socjologii, uwaga badaczy miała skupić się na dwu kwestiach, krytycznej
ocenie dorobku dziedziny i projekcie sposobu jej uprawiania. Owcze:łlla
sytuacja nauk społecznych odsunięta była niejako na plan dalszy, podczas gdy stosunek do przeszłości i przyszłości wymagał niezwłocznego
określenia.
Pierwsze oceny aktualnej działalności naukowej pojawiły się w dyskusji na drugiej konferencji środowiska etnografów zwołanej w 1956
roku przez IHKM PAN. Autorzy wspomnianego wyżej opracowania
określili tę konferencję jako "otwierającą nowy okres rozwoju etnografii
polskiej", jednak analiza tez dyskutowanych na konferencji pozwala
wnioskować, że ów nowy okres rozwoju polsbej etnografii umożliwiły
zmiany polityczno-społeczne jakie niósł ze sobą rok 1956 niż miałby ów
rozwój źródła w zmianie świadomości badawczej środowiska etnograficznego.
Referat prof K. Dobrowolskiego, organizujący dyskusję na konferencji, jak i sam przebieg dyskusji.5 wykazują, moim zdaniem, szczególną
ciągłość mientacji wyrażanych w postanowieniach poprzedniej konferencji. Tekst wystąpienia, opublikowany z resztą w fatalnej dla późniejszego czytelnika formie, operuje właściwie równoważnikami zdań, co
utrudnia ustalenie ważności poszczególnych tez dla samego autora. Z
części zatytułowanej Rzut oka na drogi rozwoju etnografii polskiej nie
można wnioskować, czy wymienione cechy etnogratii są rzeczy"wistym
faktem, czy jedynie postulatem. Oto fragment tekstu:
" ... Rozszerzenie tema'tyki. Rola towarzystw naukowych \v rozwoju
etnografii. Motywy zbierania materiałów. Włączanie elementów kultury
ludowej do kultury naI'Oclowej. Dążenie do pozyskania chłopst\va dla
programów polityczno-społecznych reprezentowanych przez klasy panuj'1ce. Opracowywania materiałów. Rola obcych teorii etnologicznych w
rozwoju etnografii. Wpływy ewolucjonizmu. Pierwsze zainteresowania
marksis{olwską koncepcją rozwoju społeczeństwa i kultury. Doniosłe z'aslugi etnografii polskiej przez ogromne wzbogacenie wiedzy 'O kulturze
mas chł'olpskich, przez zgromadzenie bogatych materiałów rzucających
światło zarówno na aktualny sian kultury ludowej, jak też na minione,
odległe 'nieraz oikresy rozwojowe. Drogi rozwoju etnografii polskiej w
okresire międzywojrennym. Rola ustroju kaipitalistycznego w kształtowaniu się nauk społecznych. Jego Wipływna &lt;tendencje rozwoj!Owe etnografiei

lody

K. Dobrowolski, Drogi rozwoju
etnografii
i zwiq:ki
z innymi
naukami.
(rozważania

1858,

t. r, ~.

5

72 - 82.

polskej,

jej

dyskusyjne),

obecne

zadania,

"Etnografia

me-

Po'l'ska"

�54

KATARZYNA

KANlOWSKA

(wyróżniający się niejecinokrotnte 'Up. rw dohorze i w ujmowaniu tematów oraz w powiąza'Uiu z ideologią klas panujących)" 6.
Przytaczam ten fragment z wi-elu powodów. Przede wszystkim ilustruje on charakter wystąpienia i daje wyobrażenie o dyskusj,i, jaką
miało ono sprowokować. Konferencja miała krytyczni-e oc-enić stan ówczesnypolskiej
etnografii. Rela'cja dyskusji potwierdza częściowo, iż zamim: ten został Sipełniony. Przytoczyłam ów cytat także i ,po to, by zwróorie", "ideologia ,klas panujących"), operowanie term~nami wartościującić uwagę na język (pewne ,terminy, takie jak "chłopstwo", "obce tecymi ("ogromn-e wzboga,c-enie wiedzy", "bogate materiały") oraz stoipień
ogólno'ści twierdzeń.
Mówiąc 'O ,charakterze tego wystąiP!ienia chcę podkreślić nie tylko
wspomniane rwyż-ejcechy formalne. MeTytorycz'Ua treść wj'1powiedzi
Dobrowolskiego pozwala stwieTdzić, iż zawierała szczególną ocenę dyscypilny. Jest to borwiem próba scharakt-eryzowania -etnografii niejako z
zewnątrz. Zasadniczym pytaniem wydaje się tu być !pytanie o to, jak
mleści się -etnografia w preferowa'Uej konwencji uprawania nauki. Przytaczane argumenty ,pr:oekonać mają o braku koniecz'l1!ościzweryfikowania celu i sposobów uprawiania tej dziedziny nauk społecznych. Nie jest
natomiast przedmiotem wystą:pienia i dyskusji konfrontacja stanowisk
teoretycznych i metodolog'iczinych. Wyraźn~ określenie charakteru dyscypliny z góry taką wewnętrz'ną analizę etnografii wykluczyło.
Mimo deklamcji, iż konferencj.a miała rozważyć także teoretyczno-metodologiczne podstawy etmografi,i 7, żadna ikoncepcja kultury ~zy
orientacja badawcza, a więc także i teoria e'wolucj'OniS'tyczna, nie stała
suę przedm~otem refleksji.
Ewolucjonizm wymieniony został w wystąJpieniu K. Dobrmvolskiego
jeden raz. W toku dyskusji (opieram się tu na wyczerpujqcej relacji E.
Pietraszka) termin ten nie pada w !O'góle,,a nazwisko MOIrganaprzywołane zostało jedyny raz przez referenta, gdy wYPJwiadajqc s'ir: o pO'wi~IZdniach między etnografią a socjologią mów,ił: "z wielkim uznaniem i zaciekawieniem śledzimy zjawisko (... ) narastania wielkiej przyjazni między socjologią i etnografią. Dał temu począt'ek jeszcze Morgan. Morgan
bowiem z wyników własnych badań ter:enowych skonstruował zasadniczą kO'I1Cepcję,ewolucji, którą przejmował do swego systemu socj'ologicznego Engels" 8.
Powodem tego pomijania zagadnień teOTertycznych była, jak sądzę,
s. 74.

fi

ibidem,

7

Etnograficzna

Konferencja

Polska" 1958, t. I, s. 410 - 43l.
B ibidem, s. 430.

Metodologiczna

(Kraków

23.04.1956), "Etnografia

�Trad.ycja

metodologiczna

powojennej

e.tnogrujii

polskiej

55

szczególna wi:zj.aetmogI'afii, w myśl MÓI'ej miała być QU1;a
dziedziną historyczną, kt6r'ej charakter ,określony został przez K. Dobrolwolskiego
jako realistyczno-praktyczny
'w 'ociróżnien'iu od dogmatyzmu O'z.na'Czającego wszelką !inną :postawę teoretyczną. Uzasadni'ają'c ten pogląd autor
ref.eratu wypowiada swój sąd na temat dróg rozwojowych etnografii
stwierdzając:
"Każda nauka, joakozjawisko historycznae uwarunkowane, zmienia s.ię
w zależności od trzech podstawowych czynników: a) przez gramadzeni'e
wiedzy i dOSikonalenieśrodków .poznawczych, b) przez zmianę warunków
społeczno-gospodarczych, c) przez zmianę bada:nej rzeczywiS'tośd, Opierając się na takich zalożeniach (... )zawarte w referacie stwierdzenia ll1Ó.e
mają charakteru tylko postulatywnego, są bowiem ujęciem i podsumowaniem aktua~nego stanu rzeczy, aktualnych tendencji rozwojowych
etnografii polskiej. (... ) w różny'ch krajach eUTOlpejskichzai;nteresowani,a
problematyką etnograficzną w ciągu XIX i XX wieku kształtowały się
w niejednolitych warunka,ch Sipołec:zmo-gospodarezych i politycznych.
Inna była geneza społeczna i polityczna zainteresowania się kulturami
lud::r\':ymi narodów eUf'Opoejskich,inne z,aś były w pewnej mierze m&lt;Ytywy ksztal'tujące z:ainteresawania dla kultur tzw. ludów prymitywnych.
Stąd w dalszej konsekwencji pow5'tawały powiiąz'ania etnografii ludów
prymitywnych z geografią li antropologią, zaś etnografii narodów europejskich z hist'orią i historią literatury, obu beruników z językoznawstwem itd. Ostatnie dziesiątki lat przyniosły w etnografii różnych krajów szeregzasa.dJniczych osiągnięć. Omawiając osią,gnięcia etnografii radzieckiej (... ) (nal€"zy podnieść - KK) Jej kO!IlJkretno-historyczną posrtaWG w ujmowaniu
rzeczyw'istości etnograficznej. W,a:rtoOściowewyniki
przyniosły talkże badania nad współczesną wsią kołchozową oraz :nad
kultuq
rohotniczq, Zna'czne osiągnięcia zdlQ,była etnografia radziecka
również w badaniach nad proh:'emamietnogenezy.
Jeżeli chod:zi o etnografit: krajów kapiJta,listycmych, to mimo utrzymywania się w niej wielu różnych kierUin:kówo różnych 'celach 'badawczych li różnych postawach politycznych. widzimy w niej coraz wyraźniejsze umaenianie się
koncl')cj i etnografii jako nauki historycznej.
Wyraźniej 'stawiane są też przez czołowych etnografów ,postulaty
objęcia b3.daniami etnograficznymi współczesnej, i 'DO zarówno kultury
wiejskiej, jak i miejskiej, w tym rohotniczej" 9.
Stanowisko autora wydaje się więc dość jasne. Etnografia, jak każda
nauka, uwarunkowana jest hist'orycznie. W zależności od zmieniających
się warunków społeczno-gosiOtpodarczych zmienia się badana rzeczywistość, zatem !przedmiot zainteresowań etnQgrafii określony jest he:npo9

ibi.dem, s, 412 - 413 (za E. Pietras2'krem).

�56

KATARZYNA

KANIOWSKA-

średnio !przez socjo-ekonomic:zme uwarunkowania.
p.azostaja jednak nierozstrzygnięte pytanie, czy zmienność badanej rzeczywistości uznaj~ się
za jej atrybut,czy
stawia się tu tezę 'o nieu.sta'nrnym r'ozszerzaniu się
.pl-zedmiotu badań etnogroaficznych.
J,oot to, mJim zdaniem, 'Pytanie -o zakr-es zaintereS'oowań dziedziny i
prościej nieoo je ujmując dotyczy ono kwes'tii następującej: czy stwierdzając zmienność świat,a etnograf ma zdawać Slohie sprawę 'Z faktu, że
tej samej zmienności podleg'a wszystko to, OJ bada, czy też zainteresowania etrn'ogr,afii mają być skierowane wciąż gdzie indziej, a zatem czy
przedmiot etnograi'icznych badań j'est zawsze ten sam, OIkreślony jako
domena etnogT'afii, czy też ,kształtuje sri.ęwoiąż ,odmiennie, w z'alei;n:ośoi
od po,trzeb dyktowanych obiektywnymi uwarunkowani,ami.
Referat 'Z'agadnienia tego nie !rozstrzyga, ,ale kwestia ta dominuje wyTame w relacji z dyskusJi, jaką prowadzono. StosunkoWlo najwięoej poświęoono b::&gt;wiem czasu na rozważa'lliia :nad koniecznością wIącnenia do
badań etnograficmych
badań 'nad kulturą robotnliczą. I choć nie wykroczono ;poza to konkretne 'Pytanie uważam, że jest tu potwierdzenie,
być moż-e jedyni-e i'nrt.ui&lt;:yjnieodczuwanego, szerszeg,o problemu. Dyskusj.a nad uznaniem, bądź nie, kultury rohotnicz-ej jakio obszaru etnografii
d-otyka wIa-sn:ie wspomruiaJn-ej wyżej szerszej p'r'obJ.ematyki przedmiotu
etnOf'rafii, nie odpowiada jednak na pytanie&gt;;) jego zakres.
Ni'e wynika także 'ni z referatu ni z dyskusji sposób rozumien:iaowej
"zmiaJny badanej rzeczywistości" wymienionej jako jeden z ,trzech pudstawowych ·czynników przemian w n-auce.
Brak l'(nważań w ogólniejszych kategoriach ora'z nierozs&lt;!dzenie tak
p'odsitawowych dla 'każdej nauki społecznej kwestii miały swoje określone i k:cmkretn:e źródł.a. Warto zwrócić uwagę na fakt, że w wymienianych Iprzez Dobrowolskieg'oczynnikach,
w zależności Qd których :nauka
jako hisborycznie uWaTunkowana podlega z'mia,nom - jako pierwszy
warunek 'o:wej zmiany wymienione jest "gromadzenie wiedzy i doskonalenie środków poznawczych". Pozostałe dwa odnoszą się do r-elacji między
przedmiotem nauki -a charakterem rzeczywistości, roela.cjiobiektu zai-nteresowania -a kontekstem ów obiekt ot'aczającym i warunkują'cym_
Opis wzajemnej zależności tych dwu elementów wymag'a w każdej
naue'e spocyfi,czmego języka, 'którym jest język teo-ririi metody. Niezbędne
jest więc bliższezanalizowan:i'e
tegoż języka w takiej postaci, jaką nadano tej pmblematyce .podczas omawianej k.onfereneji. Bod5tawowe znaczernie mialo s'twierdzenie, ;iż etnografia jest nauką historyczną. Przy tocZlone w ref erade liczne -argumoorty wskazywać miały na zasadność
takieg'o rozumienia charakteru etnograHi. Autor m.in. w cytowanym już
przeze mnie fragmencie stara się wykazać, iż etnografia europejska pow!iązana jest trady'cyjrni'e IZ historią literatury, podczas gdy e1nografia

�Tradycja

metodoLogiczna

powojennej

e,tnogra/ii

poLskiej

57

pozaeu:r.O'pejsika,nastawiona na badanie tzw. ludów ,prymitywnych, .posiada silniejsze iZwiązJkiz geografią i antropologią. Etnograf'ię .radZLi'eeką
uznaje za historyczną, bowiem przyjmuje ona "Ikonkretno-historyczną
p0stawę w ujmowaniu rzee:zywist.aś'Cietnograficznej". Omawiają'c n.at&lt;)miast etnografię krajów ika1pita1istyeznych (za'chowując tu język !referatu) twierdzi, 'iż "mimo ut,rzymywania ,się w niej wielu różnych berunków o różnych cela,ch 'badawczych i ,różnych postawach polity'cznych,
widz~my w n~ej wraz wy:mźniejsz.e umClJcnia:niesię etnografii jako ;nawki
'historycznej" 10.
J'est rzeczą na'iur·alną,iż każda argumentacj,a na Ipoparoie wyraż'onej
uprzednio tezy podkreśla p.rz.ede wszystkim te fakty, któpe zdają się
mieć największą moc przekollliania. W tym jednak wypadkuatrgumen'ty
(przytaczane przez Dobrowolskiego) ir:a'cą ową moc, są bywieun stwierdzeniami lnadto ogólnymi, pobieżnymi lub po prostu błędnymi. O ile pobieżność ocen tłumaczyć można koniecznością operowania skrótami myślowymi z racji ,charateru wystąp'ienia, o tyle błędne oc-eny oslabiiają w
sposób bardzo isi1;:otnytok rozumowania. Dużym uproszczeni'em jest !TIIP.
w m:Jim odczuciu twierdzić, że etnogl'aha eur·opejSika Ipowiązana jest
tradycyjni'e z historią i hi:stol'ią liter'atury, 'p-ozaeUl'opejs'kaz·aś z geografią i .antT'Olpol'ogią,
gdy jedynym wymienia'nym tu .kryterium tej różnicy
staje się badanie tzw. społeczeńsi1;wpierwotnych. Tradycje te,choć rzeczywiści·e różne, nie mają swych ź,ródeł w innym przedmiocie badań,
jakim jest diu Dobrowolskiego społeczeństwo pi,erwotne(jeśli
w ogóle
można twierdzić, że rzeczywistość Ispołeczeństwa pierwotnego wymaga
innego tecrretyczno-metooclol:og,icz:negoaparatu badawcze niż rzeczywistość społ'ecz:no5ci wiej'skiej). Owa odmi€!l1m!ośćh"adycji eu.r'opejskiej i
poz,aeUl'opejskiej etnografii ma swe ko.rz,en~ebyn,aj:mniej nie w' obszarze
badań. Wywodzi się raczej z tradycj'i ,innego tY1pumyślenia o kulturze
oraz różneg'o postrzeg.a'nia char·akteru refleksji ·et:nolo.gieme.i. W odniesieniu do etnograf'ii radzieckiej ,argiument o jej "konJktr,etno-historyez:nej"
postawie wobec rzeczywisto'ści, pomilnąwStzy małą precyzję samego
określ'enia, jest argumentem nie na rzecz specyfiiki nauki, ile ra,czej jedy'nie iS1pecyfikime body. Najwięcejz,astrzeżeń budzi jednak teza o umacnianiu się koncepcji etnografii jako nauki historycznej w odniesieniu do
ówczesnych tendencji w etnografii na Zachodzie. Lata 40-te i 50-te były
dla cinol'ogii ,zachodnioeuropejskiej ok1"esemumaoniania się fU!lIkcjonaliZJmu-struktuf'alizmu i funkcjonalizmu, S'ocjologizmu, a także Istrukttutra1Jizmu. W etnologi~ amerykańskiej natomis.s,t w tym samym cz,aLSlie
etTI!Clpsychologiczna analiza kultury i n.€'oewolucj'onizm przyćmiewały historyZlffikonoepcji B0'a:sa,,a teorię kultury A. Kroebera, gdzie histor:i,a od10

ibidem,

iS.

412 - 413.

�58

KATARZYNA

KANlOWSKAl

grywa w ,anahzie iistOltną rolę, trudnoby na'zwać ebnog,rafią w sensie
nadawanym jej przez K. Dobrowolskiego. Wspomniany tu okr'es był w
etnologh świabowej szczególnie ważny Ksz,tałtowały :się wtedy zdecydow,a:nie różne tendencj,e badawcze i teorie. Stosunek do metody his'Vorycmejczy tzw. dalIly'ch historycznych stawał się często przedmiotem dyskusji. 'nie m'O'żnajednak w żaden sposób twierdzić, iż wówczas "umacniała się Jmneepcj1a etno gr1afii jako nauki historycznej". Wręcz odwrotnie.
Okr,eślenl~e ehmgmfjj jako dziedzi,ny hi:storycz.nej był,o nie ,tylko zaklasyfikowaniem Jej wohręb
nauk historycznych. Stwierdzenie takie
miało przede wszystkim 'lrons·ekwencj-emetodrol,ogiczne. Wyzna'czał{) mianowicie sposóbinrter:pr'etowa'lli1a zjawisk kulturowych, co więoej - stwarzala wyraźnie ,określalny kanon f10zumienia kultury. Warto poświęcić
chwilę uwagli j;,emu, jak określona z051;,a1,ametoda historyczll"1a.jp'rzez
Dohr,owolskieg::&gt;.F,r'3igment wYSltąpienia, w któ'rym referent wypowiada
się na temat teoretycznyoh i metod'ologkznych pocistaw etnografii rozpoczyna się rozważaniami nad etyką z.awodową, wyZJnaezającą rzetelność
badań i wni!ooków.
"Od sposobu (. .. ) zebrania materiałów, od wierności, prawdziwości,
od wszechstronności ,oświ,etleruia,od zobaczenia już w 'terenie właściwych
współzależn:ości, zlależy wartość IP'0zna'nia etnograficznego. Dlatego badacz terenowy, obok wY's/o/kiich
kwalifikacjii teoretycznych i technicznych,
powinien odznaczać się wysokimi kwaiifikacjami mOflalnymi. Zachodzi
bowiem zaws'z·e nieloo~pieoC'z€ństwoułatwienia sobie zadania pTz€'z powierzchowne {)ibserwacje, a Inawet przeistaczanie faktów" 11.
Rzetelność osiągana tak eharakteryaO'Waną postawą umacniana była
także kreśloną metbodą postępowania badawczego. Jak w każdym 'przypadku łączyła s:ię ,o'ruabezpośrednio z,e sposobem postrzegania przedmiotu
zainter eSiO\vań.Głównym ich ohiektem miaŁa być "żywa Slpoł,eczn::&gt;ść
i
jej kultura". W swym wystąpi-eniu Dobr'O'Wolskistwierdzał:
"Zasad'lloiczypostuJ/at w had:aJlliu żywej s'połetCznościto tworzenie dyńamieznego I{)pisu, postępow,anie zmierzające od rejestracj,i fa,któw do
odtworzenia proces6w i uchwyce,nia dynamiki rozwojowej. Rzeczywistość:
aktualna jest oglli'wem rozwojowym rozległego wczasie procesu historycznego. Stanowi ją żywa srpoleczno'ść wraz z.e swą kulturą w całej swej
dynamice i bJgactwie zjawisk dokonujących się na naszych oczach. Badamie tej żywej 'Sp'0łeczności i jej kultury to właśnie podstawowa domena etnografii. Wymag.a ono 'Od etnografa krzyżowania różnych metod
(od obserwaicjiaż do ekS1perymentu, charakterystycz:nego dla nauk ,przyrodniczY'ch) IQlfazhistorycznego, a zaraz'em socjo].ogicznego ujmowania
badanej rze'Czywistosci. Jeśli chodzi o f'ekom'&gt;trukcję rzeczywistośoi mi11

ibidem,

s. 415.

�Tradycja

metodologiczna

powojennej

e.tnografii

polskiej

59

nionej, wymag:a ,ona stosowamJia,przez 'etnografa (l'óżmych metod badawczych, pOlStępow:aniazarówno retrogresywnego jak i progresyw:nego, właściwego hisborii. Bardzo ważną rolę 'W p'OstępK)waniu ;retr·ogr'esywllym
odgrywają relikty zachowane we współcześnie hadanej rz:eczywisrt:ości,
a oś\vietlająee dawniejsze ;postacie kultury" 12.
Jest to w całym wystąlpieniu jedy;ny £r:ag.ment, w którym m:ywa o
metodzie:i nie ,przynJs.i on ż:adnej bliższej iprecyzacji :rozuJlli'€Jni~metody
historycznej. Zakres tegoostatmego 1;·ermi'nurozrasta się, obejmując nie
tylko kilka technik, jak 'Obserwacja, eksperyment, ale de iacbe&gt;zawiera
dyrek,tywy postępowania dJale'ko szersze niżeli te, któr:e tradycyjnie z
wnioskowaniem metodą historyczną się łączą 13. Ale nie brak pr-ecyzji
w określeniu :p.r€fer'Owaneg.oSJPOiSiObu
JP'::Js:tępowa;n'~a
hadawczego jest tu
szc?:C'gólnieważny. To, eo warto tu, moim zdaniem, silnie podkreślić, to
wyraźny rozziew między deklarowaną wizję etnografii i niesprecyzowaniem (poza nazwą) metodologii. Jednoznaczne scharakteryzowanie
etnografii jako nauki historycznej i il1d.emożnośćprzypisania jej j'a~mo:określanej me todologicZ1nej orientacji jest k'OIIlSekwencją ówczesnego stanu
etnografii polskiej.
Jest rzecz;:! interesującą, że IplTzeglądpublik'a!cji etnog'r'aficznych, j'a'kie
ukazały si~ w t'alilltych Jatach, 'pOlzra
.nielicznymi zupelmie wyjątkami wykazuje, że wizja etnografii zarysowana na kOlnfepencji nie była bynajmniej uznana za ohowiązującą. Jedn.ak można stwierdvić, iż wyksztalaił
si~ \vówczas ,pewien kanon badań, gdzie określonego typu m~.Jni8grafia
v.·si lub monografia wybraneg.o ,tematu domilnlowały. W żadnej z prac z
tego okresu nie znajdowały się jakiekolwiek odniesienia do ewolucjonizmu zarówno 'w teoretycz.nym jrak i metodolog:iC'ZIllymwymi'arze. Przegląd publika·cji dow.odzi również, że po 1956 !T'Okuw tematyce badań i
charaterze badań nie 'Zaszły sz,cz,ególne zm:any, natomiast w sferze
wiedzy te·oretycznej (myślę tu ,o publi,kacj,a.c:h ipT'ezEmtują'cych teorie
kultury) przemiany te były ogromne. Mimo jedtnJak nieporównywalnie
szerszej dostępności litteratury światowej, ewolucjonizm nie s1;ał się dla
polskil,j etnografii interesujące! perspektywą spojrzenia na kulturę. Przyczyny tej sytuacji były rozmaite. Niektóre z nich, ważniejsze w moim
odczuciu, chciałabym omówić.
GctziC'ś na wstępie 'pisaj,aim ,o braku zaintersowaJnlia ewolucjonizmem
z koniecznoś·ci, mając na myśli głównie polityczne uwarunkowania ówczesnej nauki i braku zainteresowania tym ki-erunkiem niejako z wyboru.
Trudno jest jednark nieraz całkowicie oddzielić te dwie sie,ry, a przyibidem, s. 416,
Por.: E. ;-.l,a,ge'!,Struktura
nauki,
Wa,rszawa 1970; J. Topo1:s'Jd, Metodologia
historii,
Warszawa 1973; J. Kmita, Z metodologic.~nych
problemów
interpretacji
hum.(lrzistiJc~·nej, Warszawa
1971.
12

13

�60

KATARZYNA

KANlOWSKA,

[padlku per,cepcji ewo:ucjonizmu w naukach społecznych w Polsce uwaT un kowani a obu ty'ch sfer ,przenikają się wzajem.
Presja, jakiej poddano nauki społeczne w r6żnym stoIpniu kształtowała sytuację ;poszczególnych dyscyplin. W etnografii, :czego dowodem są
rozważ'ania snute na konfer'encjii IHKM, presja ta odnosiŁasaę głównie
do preferencji określonej metody b-ldania i interipretowania faktów, a
także, choć w znacznie mniejszym ~t'oll)rniu,do zakresu badań.
W ;opublikowanym w 1947 roku w "Myśli Współczesnej" artykule
S. OSSiowSikiwyrażał iPogląd, iż "w materialiźmie dialektycznym należy
szukać nie dogmatu, lecz metody" 14. W etnografii (patrz wystąpienie K.
DOlbr1owollskiego)
próbowano dok'onać zabiegu o wręcz przeciwnej intencji - n,c:zynić dogmat z metody. Ponieważ zaś metoda ta niejako wbrew
delklar,aejom nie była spT'eeyzowana zbYlt ściśle i, jak próbowałam to wykazać wyżej, obejmowała elementy różnych metodologicznie mientacji,
dogmat ów nie mógł być w !pełni przestirzegany. Ma,rkslistO'Wskikształt
nauki, j'aiki ,prÓbCl'WallllO
wówc:z'as narzucić etno.grafii, oparty był na dość
powierzchownejada1pt'acji
IPodstawowych tez marksizJmu obiegowego.
Proh:em .pogoclzenia czy utrzymaniia tej perspektywy
pojawił Sl(~
dqpiero tam, gdzie k'onfrontacja wiedzy etnologicznej z marksistowskq
teorią r1olz'woju~połecz,nego nakazywałia przynajmniej rewizję zasadniczych założeń tej ostatniej. Problem ten jednak mógł pojawić się
znaeznie później n'iżeli w lat'alch 40-tych, gdzie interpretacja taka nie
miała szans na bycie dyskutowaną i publikowanel. Chociaż w 1948 roku
S. OSSrowskipisał ,iż ,,'p'f'awdz,iwymarksista wie, że marksizmowi rozum~atnemu w sensie dynamiez:nym nie zagraża ani !1!C)woczesna
lo:głka, ani
etniJlogia, ani socjologia" 15, to w odniesieniu do sytuacji etnografii tamtego okresu brzmi to rraezej jak uspokojenie. Etnografia nie mogła zagraŻ-lĆMarksizmowi z dwu ,powodów. MaŻ/na sądzić, iż żaden etnograf (a
przynajmniej zdecydowanie 'niewielu) nie wyz.lllawał marksizmu w sensie
dynamicznym, cokolwiek by to oznaczało. Po drugie z,aś :zakres zainteresowań ówczes:nej etnografii polskiej daleki był tematom i pro:blemom
mogącym poruszać czy :podważać tezy marksi!Strowskiej teorii f'OZ\voju.
Przegląd.publikarej'i, który Iprzede wszystkim jest dla mnie podstav,rą dla
sformuło'wanira tych, uwag, świadczy zarówno o br1aku szczególne?,o entuzjazmu dla światopoglądu marksistowskiego, jak i wykazuje absolutny
brak deklar'O'wania włas.negoS'tanowiska ,teoretycznego :przez autorów.
Co :najwyżej wyrażamy jest, zwykle zwięźle, stosunek do marksistowskiej
interrptre1ta'cjiprocesów spolecznych. Przegląd pulbliikacji wskazuje także
St. Os sowsiki, Dok.tryna marksistowska
na tle dzisiejs.zej epoki, "My~l Współ19"17,lub Dzieła, t. VI, Wa:rsz.awa 1970, S, 19·5.
15 St. Ossowski,
Teoretyczne
zadania marksizmu,
"MY'ś,j Współczesna"
19-tS,]ub
Dzieła, t. VI, Warszawa
1970, s. 20"1.
14

czesna"

�Tradycja

metodologiczna

powojennej

etnografii

polskiej

61

na zakres tematyczny ówcze:snych badań. Powtórzę tu, iż w wykształeonym wtedy pewnym kanonie dominowały prace monograficzne.
Przyjęcie stanowiska 'charakVeryzują'Oeg,o &gt;się PowyższJ1mi cechami
stwarzało etnografii jako dys1cyplinie pew:ien azyl i pozwoliło, w odróżnieniuod
innych Inauk społecznych (szczególnie slOcjlologii),zachować
ciągłość badań i nauczania. Stworzenie ,tego az;ylu odbyŁo 'Się kosz bem
pewnych decyzji określających zarówno merytOifyczny zares działań
badawczych jak i teoretyczno - metodolog&gt;kzny charakt,e,r rprac. Ówczesny wybór etmografii jako nauik uprawiają'cej przede wszystkim badania monograficzne, lIllie dbającej o dela'f'a1cje teQITetyczne, mi,ał swoje
konsekwencje. T'alka wizja etnografiti wywarła dominiujący, ogmmny
wpływ na późniejszy kształt dys1cyphny. Zwrócenie się ku monografii
utrwaliło bowiem slposób badań etnograficznych, w któ'rym bada się
kulturę po'pTzez rzeczy. Odsunięcie natomiast świadomości teoretycznej
na rp:a!ndalszy spowodowało szc:zególną w etnogrrafii polsbej niedba_,ość
o uzasadnienia 'teoretyc'ZIDlo-metodrologiiczlne.
Miało t,o wlS'zystk,o 'także,
prócz utrwalenia określonego modelu 'etnogrrafii, beZlpośredni, moim
zdaniem, wlpływ n'a stosunkowo pózną peroepcję stanowisk teoretycznych
etnologii światowej nawet wtedy, gdy dostęp do literatury obcej ,i wszelkieobiektywl1ie hariery ową percepcję hamująee ustąpiły.
Uwarunkowania 'te tłumaczą w :pewnym stopniu los zainter'eSlo'wań
ewolucjonizmem w powoj'ennej etmog,r'afiiw Polsce.
Pisząc 'O ewolucjonizmie w ,etnologii IPolsk!iej nie sposób oczywd.śde
pominąć konc€pcji K. Mo:szyńskiego, nazwanej zgodnie z sug'estią sIamego autora ewolucjonizmem krytycznym. ISltnieje .jednak, w moim pr!~ekonaniu, 0'0 Inajmniej kilka powodów, dIa których lokowanie poglądów
Moszyńs'bego w tradycji ewolucjonistycznej myśli etnologicznej stawia
teCllrieteglo 'autora w błędnym świetle. Chcę tu podkreślić pewne cechy
charaM€rystJ'lczne poglądów Moszyńskiego, a także te, na któr€ IPOWOłują się komentatorzy jego prac, uznając owe cechy za wystarczające
do określenia etnologii Mos:zyńskiego ewolucjonistyczną czy nawet neoewolucjomizmem 16. Nie sposób przeprowadzić w tym md.ejs1cupełiniejsz,ej
ana:izy poglądów K. Moszyńskie,go. Należy jednak zaznaczyć, iż sposób
pojmo'wania kultury przez Moszyńskiego, a przede wszystkim metody
analizy kultury, wykraczają znacznie poza sposoby interpreta'cji kultury
przyjęte 'P['zez etnologię ewolucjonistyczną. K:mcepcja Moszyńskiego łączy elem~nty ewolucjonizmu z dyfuzjonizmem i funcjonalizmem, jest
więc próbą łączenia wielu różnych perspektyw badawczych. Metodę ewolucjond.zmu krytycznego charakteryzował sam au1Jor następująco:
lG

Czyni tak Zb. Biały w analizie twórf'zości K. Moszyńskiego:
w polskiej
etnologii,
"Lud" 1980, t. 64, Si. 67 - 103.

wolucjonizm

Zb. Biały, Neo-

�62

KATARZYNA

KANlOWSKA

"met-odę tę (... ) &lt;:harak'teryzuje wystąpienie na samo czoło kombinacji metod prostych: ana1i1yczno-iPOCÓWI1iawcrej,
geograficznej i antropologicznej, z uzUipełJnienti.em
ich, IQ ile tylko ma'ter·iał na to Ipozwala, metodą p.mstą język'Ową. Do tego dochodzą jia;J~opodrzędne, ale mimo to bardzo waŻine, metoda pSYJChologiezmra
na pierwszym i siOcjologiezna (, .. ) na
osta,1Jruimmiejscu (co oczywiście nie znaczy, by funkcja wytworów nic
miaŁa byść uwzględniana na miejslcuczoławym)" 17. Warto zwrócić uwagę na fakt, iż w międzywojen[llej i powojennej etnognafii polskiej łączenie Wlielu różnych {liPcjiif;eore1YCZllo-metodol,ogkzmych
występuje wyraźnie u wielu autorów, któ['zy stawi'ają sobie za oeI SltwOTizenieteorii kultury wykraczającej poza wymiar konkretnych badań, a więc teorii
o większym stopniu ogólnoś{:d18. Być może, właśnie ta ·cecha powoduje
&amp;w brak "czystości" kOll'c~pcji kultury w etnografii polskiej oma'\'iia.nego
okresu.
Ta Isama cecha wyklucz,a, moiJm 'Zdaniem,~aklasyfiJkawarni,e teorii
Moszyńskiego do neoewolucjonizmu. Sugesif;ia Zb. Bialegio, :iż Moszyński
wY:P'T'zedzakoncelpcje I1dasyków tego kierunku - L. A. White'a i J. H.
Stew,arcia, wydiaje .się niesłuszna, gdyż mimo niewą'~pldwego, pewnego
elektyzmu teorii -obydwu amerykańskichaJI1tT'OIp'Ol'ogówsą oni w swych
poglądach bardziej metl()d'Ol'ogiczrnde
:zdecydowani. Neoewolucjonizm am'2ryk,ańSlki nie zakłada tak szel"Oikiegokorzystania z różnych metod analizy
kultury; :pojmowanie kultury jest tam hardziej konsekwentne połącz.Jne
z określo,nymi pflOlpo'Zycjamimetodologieznymi, niż ma roomiejsce li Moszyńskiego.
O tym, że ewolucjonizm krytyczny K. Moszyńskiego n~e w,pwwadził,
a tym barciz'iej - nie utrwalił w polskiej etnologii wątków ewolucjonistycznej myśli niech śWiiiad!czyznamienny f'akt, iż uczniowie M!oszyńskiego podejmowali dlnne niż ewolucjonistycZlne wątki jego ikonoelPcji.
Badani'e rozwoju ezyzmiany
nie jest bowiem tożsame z perspektywą
ewolucj,onistyczną. P.otwierdza się tu, j,ak sądzę, przypuszczenll'e, że powody n1ejak,o :zewnętrzne wyn~k'ająee z sytu·alCji nauk społecznych mieszają się w powojennej etnografii polskiej 'z "wewrnętrznymi", a więc
char,akterystyczmymi rysami etnograf1i jako dyscy,phny. Niektón~ z nich
warte wydają się ;podkreśl'en:ia.
Ewolucj.oni:zm na Zaehodzie stanowił zawlsze co,ś więcej niżem określoną teorię etnologiczną. Był dla wielu tym typem nauki, której akcepta'cja ~ależy od wyznawanego świa.topoglądu. Od momentu iP0j-awiielIlia
się kroncepcji ewolucjonistycznej towarzyszą jej, szczególruie na giTunde
17 K. Moszyński, Człowiek.
Wstęp do etnografii
powszechnej
i etnologii,
cław-Kraików-Warszawa
1958, s. 114.
18 Podobne dyrektywy
łączenia metod wysuwał K. Dobrowolslki.

Wro-

�Tradycja

metodologiczna

powojennej

etnografii

polskiej

63

amerykańskim, dy;skusje światopoglądowe, które dziś, mimo istotnych
zmian jlaki.e niesie współczesny ewolucj,cmi7lmdo klasy;cznych jego w.ersji, bynajmniej lIllie !Osłabły. W potocznej świadomości ewolucjonizm
uznawruny jest .za podstawę światQp&lt;oglądu świecki.egloi jaJko !ta-kiiipIf'Z'eciwstawiany jest wszeLkim ,interpret'acjom nie-świeckim. Znane są sprzeciwy, na jakie na'trafiały aa'gum€lI1ityfmIDulowane plrzez rkllasyków ewolu,cjon:iz:rnu,ale i znacZin:ie później ów świ-atQp&lt;oglądlQlWy
kontekst :teorii
ewolucji stwarzał różnorakie op::&gt;ry. O żywotności p:roobJ,emówzwiązanych z przyjęciem ewolucj'O'11IiSltycznejteIQTiikultury może świ'ad!czyć
fakt, iż od lat 20-tych naszeg'O wieku teol'iia ta n:ClItrafi.ałana ~ektakuIarny ni.eraz, silny Slprzeciw ze s'ur'ony 'Ołpozycjonistów j,ako niezgodna
z lit,erą Iprrekazu biblijlne:go. Niewi'eleplQlood dwa Jatla temu ,niP.w stanie
ArkalIllSasweszła w ży;cie ustawa (akt 590 z marca 1981 lr'Oku),!l1Jazwana
Ustawą o Wyważonym Tiraktowaniu Nauk Kreacyjnych i Nauk Ewolucyjnych. Ustawa ta nakazuje, aby (w gralIlioach stanu) w S'zk,olaeh publiczny;ch wykładano jaklo równouprawnilonie teorię ewolucji :i ,teorie rimterpretujące [f-O
zwój ezło\wieka w oparciu o Biblię. Ak,t ten IrlIa1potkał
żywy sprzeciw 5 styezmda 1982 Taku wyrok wydany przez Sąd Oklręgowy ;przyniósł p.erną satysfakcję O'brIQńeJllllteorii ewolucja. Umiał on, że
akt 590 jest sprz,eczny z Konstytucją USA, gdyż :tzw. nauki kreacyjne
nie mają char~kteru teorii rn'aukowej, :ale są poglądem reHgijnym, a jakotakie
nie mO'gą być wykładane w sz'kołach państwowy;ch.
W Bolooe IPIQlWlojennej,
choć ewolU'cj'011!i:znn
j:ruko "świecki" mógł być
nauk'Dwym podparciem Iprefe.f'owrunej postawy światopoglądowej, n~e
spełnił t€j funkcji. W dYSlkusjach świ0.bopoglądowych używano w tamtym dkresi'e ;innego język'a, języka, któr-ego powierzchowność i OIgólrnikowaść nie stwofJzyły nigdy płaszczyzny do peł.nej argumenta-cj!i do poparcia bądź 'odrzucenia któiI"egośz j-asno sprecyzo-wanych stanowisk: Unikanie t,a:kich światopoglądowych kOin£rontacji spowodowane było zapewne racj-ami spałeczno-politycmymi {sto\Sunkiz Kościołem), bądź :racJami
uWZiględniającymi dość slahe tradycje świeCibego poglądu na św'iat
w POllooe.Ale wpłynęła na to także dość pobieżna wiedza o ewolucjoniżmie jako sposo.bie inteT,pretacji Ikultury, spowodowane ezynnikami
o jrukich już wspomniałam. Szer'ok'ie dyskusje śWiat'opoglądowe na .gruncie powojennej etnografii nie miały racj,i bytu także i dl'atego, że zaloŻOtrlosztywny podZ!iał nauki i wyznania, świlatopogląd naUlkawy i religijny stały się płaszczyznami nie mającymi ze sobą nic współnego, niezaleźnymi od siehie. S. Ossowski szukał dla tego podzialu uzasoonień w
sferze ,odmienności stosunku do -autorytetu jaki stanowią naudm
wyznrume. Pisał:
"Jest dziś przepaść pomiędzy zwolennikiem toorii n_auklQlWej wyzn&gt;awcądoktryny religijnej. Darwinista nie może się powoływać w wy-

�64

KATARZYNA

KANlOWSKA

padkach spormych na autorytet Darwilna i nie czuje się w obowiązku
uznać .ZiaIpr:awdę wszystkiego, 00 gŁosił Darwin. Nat'omi'ast dla mahometalnina twórca Koranu jest najwyższym i nienaruszalnym aut,orytetem
we wszystkich spmwach, w których ,się tam wY'Powiedział. Prawdziwy
mahometanin jest mahometaninem integra.nym, jak iintegralnym katolikiem jesrt prawdz,jwy katOlik, a integralnym kalwinis'tą prawdziwy
kalwlinista.
W sporach międ:zy darwinistami i lamarckisltaJm'iod l'a1 kilkudziesięeiu
nie rna na pewno ani jednego integralnego lamaroilsty, ani jednego integ:ralnego darwinisty" 19.
Jeśli by nawet uznać, że zasadniej byłoby mówić o autorytecie, jaki
stanowli dl'a przyjmującelgo dok&lt;trynę iIliauk'O'wączy religijną nie jej twórca, ale zbiólf twierdzeń tę doktrynę sta,Drowiących- kryterium talkie teoretyczinie urtrzymujie podział Hau'ki i religii. O ile bJwiem pr1awdziwy wyznawca doktryny religijnej, to akceptujący wszdkie jej dogmaty
li 'wrkazy (choć Ziilliieniającesię wraz z nowymi, oficjalrnymi inte'Tlpretacjami dOlktryny), ,o tyle w nauce kryterium to ma rac~ej wolicjonalne zaba,rwieni'e. S.orowaci:zając rz,eez na grUlnt nauk s.połec~nych czy ina gil"unt
eimologii można wątpić, czy możliwe jest w ,ogóle bycie "Iintegralnym"
ewolucj,onistą, funkcjonalistą czy sbruktura~listą. Wśród tych, któtfzy j1asno deklarują swą 'teorety'c:ono-mertiQIdolog.iezną
lQTientację (a jest takich
pT:Zlecieżbardz:o niewielu) nie znam nikolgo (poza twóreami dany oh
cepcji), ktlO mógłby zWla,ćslię ilntegra~nym, w sensie jaki nedał temu
określeniu Ossowski. U niektórych autoIrów ZinaleźćmoŻ!naniekonsekwencje względem formułowanych :założeń 'pr:oponowalIlych Iprzezeń teorii
kultury, które mJIgłyby budzić wąbp1iwość odnośnie integralności poglądów, gdyby zere:hciećstosować to kryterium nader ostro. Taki zarzut
możnaby nip. podnieść w s'trolsiUI1Jku
dro L. A. Whi,'tre'a,twórcy w:spomnianego tu nowego ew'olucj'onizmu.
Sądzę, iż praktycznie w ebUlo}ogHmamy częśdej do ezynienia z integralnym e,kkIEJktyzmem, 00 n'ie wawsze musi b.'zmieć jak zarzut, jeśli
uświadamiamy sobie źródła i konsekwencje takiego stanowiska. Sądzę
także, że można wyrazJić tu szerrs'Ząwą,tpjW0'ŚĆ,la mianowicie, 'Czy owa
integralnoś,: w nowoc'Zesnej nauce, !s:z'Czególnienauce o kultu['ze, jest
w o~óle mOlżliwai pożądana.
Świato:::oglądowe uwikłarnia ewolucjonizmu dotyczyły nie tylkoQlpozycji wobec kre'acjonistycznych interpretacji świata. Ewoluc.i'Ornizmw latach 40-tych i 50-t)"ch zmuszał także do zf'ewidowani,a markslistowski&gt;ej
teorii rozwoju 's]}ołeczrnego.Był to niewątpliwi·e jeden z powodów, dla
których zainteresowanie ewolucjonizmem w Polsc·e nie zail'&gt;tUliało.We
19

st.

Ossowski, Doktryna

marksistowska

.. "

s. 195.

�Tradycja

metodologiczna

powojennej

wSJpomn:~anym tu 'okresie ewolucjonistyczna

etnografii

teoria

65

polskiej

kultury

w wersji
r'ozwoju
marksizmu.

L. A. Whitc'a weryfiikowaba enge,sow:sko-morgenowskJi schemat

kultury. W artykule zatytułowanym
Teoretyczne
zadania
S. Ossowskizwracał
uwagę na potrzebę takiej weryfikacji:
... "dz'i'e-dz:1n&lt;'1,
w 'któJ'ej unowolc7;eśnienie marksizmu wydaje s'ię konieczone, jest etnJlogia. P'odczas, gdy w sprawa·ch ksztaltowania się typów osobowych marksiści wykazują tendencjeantYll'.'lturalistyczne
(antYl'asizm, anLynatywizm) ;i skłonni są wyzyskiwać w pełni 'll(lWOCZ,2sną
s0cjolog,ię w uwyc.atnieniu roli cZY'u,illkóws:I='ołecznych i ku1'tur'owych,
to w poglądach na ewolucję społ-ecz·eństw ludzkich resp2ktują w dalszym ci'lgu dziewiętnaS't'owieczny morganawski naturalizm zakładający,
ż·e dr'oga rozwoju :'&gt;;Jołeczeństw jest jednJrodn3 z ba,rdz,o wąskimi gr'anicami odchyleń; że i'&gt;połeczeństwo ludzkie 'przechodzić musi kolejne stadia f'ozwoju wokr.eślonym
,polfządku, podobnie jak pTzechJdzi je
w określonym p'ol;'ządku każdy organizm zwierzęcy oichwili
poczęcia.
Materiały zdobyte prz€z nowoczesną etnologię wykazują ••że €wolucja społeczeńS'tw ludzJ\:iIcndok'Juuje się w s,oosob daleko bl.rdziej sikomplikJwwny. Fakty te ma1rksiz.m ml1:S'iW'chłolnąć. Nie mJżn.a dziś rpoważll1lie
dyskut'Jwać 'llladprawami 1"ozwoju nie znając wyników badań 'pr'owadzonych w ciąguQlstatnich 6 1-at,nie mając argumenta'cji, którą na ;początku
bieżą,e2g.o 'stuleci'a wytoczyła przeciw dawnEmu €W'olucjlQnizmJwi tzw.
szkoła histolryczma i argum2ntacji, którą później "funkcjonaliści" przeciws{awili ohu tamtym kierunkom" 20.
Wskaz'aJn.ie k'olniecznoś-ci :reintenpreta'cjimarksi·stoW'skiej
teor1'i r'ozwoju społecznego łączy się w wypowi'edzi OSS1owskiegoze wskazaniem
źródeł ·alfgumentów d_'a tego zabiegu. ZaS'adniczym źródł-em owych argumentów mają być etnologiczne konC'Clp-cjelf'ozWOju kultury. Fakt, że
stwierdzenia te ;p:yz,Qlst'a!ypratycZlnie w sferze :pQlS'tul,atów,tłumaczyć
może wspomniana już sytuacja ówczesnej etnografii polskiej stwarzająca
zarówno niechęć ku ingel'encji w problem3.tykę wykracz·ającą ,poza \przyjęty kanon dziedz.ilny maz 'nieznaj&gt;omość teorii kUltUTY. Warto przypomnieć, :iż tezy now.egoewolucj:onizmu przedst.cl.'wkme wstały ipO razpierwszy w polski'ch pubhkacjach w latach 51 - 56, podobnie jak inne kLieetnol:Jgii.
Najbardziej ~nteresująoa jest kwesti.a ni'Clprzyjęci,a się .ewolucjonizmu
jako kierunku w etnografii po1sk'i'ej, gdy isięgnąć do Ipóźniejsz.eg'O'Okre!Su
r,ozwoju dyscypliny, tj. -od drugiej .połowy la,t 50-tyoh. UW21f1mkO'wa'l'lia
jakie kształtowały profil etnografii do 1.8&lt;:&lt;0 dkr-esu uległy zasadniczej
zmi,onie. Dostęp do literatury O'iazosła.bn:ęcie :presji o char'2kt'2T'Zeideologicznym umJ'żliwiały p'rzyswojenie obcych dotąd t€oTii. Brak prak20

l

Lud.

st. Ossow~ki,
t. LXVIII

Teoretyczne

zadania

... , s. 214.

�66

KATARZYNA

KANlOWSKA

tycznego, poza teoretycznym, z'a'interesowania ewolucjonizmem należy,
moim?Jda'l1iem, u:patrywać w czymś, 00 nazwałabym tradycją polskiej
etnografii. Pominąwszy bowiem uwaJ'unk'O'Walnia,jakie niosły ze sobą
laba 40-te i 50-te, trzeba tu wziąć !pod uwagę charakter polskiej etnografii, który wykształoił się przez ,całe lata badań etnogra£i.cznych. Przedwojenna etnogr'afia stała się w Polsce oSlobnądyscyphną dopiero na przelomi'e lat 20-tych. Jakkolwiek nawet wtedy, gdy funkcj.onują katedry
etnog!l'afii, sama dyscyplina nosi jeszcze nadal charakter raczej ludozlllJa'Wczy.
Charakter ten od!powiadał z resztą okreśLonym potrzebom społecznym, na które niej'ako od swych początków etnografia w Pio!sce odpowi1adał,a. Nie jest moim zlamiarem allllaliza początków polsk!i,ej etnografii, choć ipr,oblem sam w sobie wymaga sz.erszegoopracowalni,a tym
bardziej, ż.e dysponujemy literaturą omawiającą fragmentarycznie
to
zagad!nieni'e. Chcj,alabym jednak zwrócić uwagę na spuściznę t-eore&lt;tyczno-metodologi-C:cnątego O'kresu, która W:T·a.z
z nawarstwieniami powojennego piętnastolecia ukształtowała, w moim odczu'colu,pewien szczególny
obraz lloaslzejdyscypliny; ()Ibraz, który dOlpie:row koń,cu Jat 70-,tych zaczynał być zmieniany.
Wspomniałam, że do połowy lat 50-tych w powojennej etnografii polskiej dommował pewien kanon 'analiz badawczych sprowadzający się do
monografii :róż.neg'otypu oraz odznaczający się, mającą różne źródła,
niechęcią do deklaracji teoretyczno-metodologicznych. Otóż jestem zdania, iż oałaprz€'szłość, tak przed jak i tuż powojenna polskiej etnografii,
wyksztakiła i utrwaliła pewien szc:uególny sposób patrzen~a na kulturę.
Kultura badana joest poprzez rzeozy. Jest faktem dość paradolksalnym,
że etnografia tego okresu spełniała niemal eabkowicie postulaty durrkheiffi'ow:Slbe.Wyrażając je, dokonawszy naturalnie UpI'oszczenia w najkrótszej f'armie, można joesprawadzićdo czterech tez: a) fakty spoleczme należy traJktować j'ak rzeczy, b) wszystkie fa'kty społeczne są element,ami
syst'emu, po:z;ostają'cze sobą we wzajemnych związkach, c) bada,nie faktów Sipołecmyeh win:no być badaniem obiektywnym, wo,lnym od wa:rtośściawania, d) badaniuwmno
,podlegać 1:0, 00 opowta.rzalne,a llIi-ejedn,ostlmwe 21. Wlsp:ymniany jednak ,paradoks polega na tym, ż.e uwz;ględnia'llo prrede wszystkim dwie pierwsze dyrektywy. Ba,danie f'aJktówkultur'owych jak rzeezy oraz śledzenie ich uwikłań ikont.e1kstowych stanowić mogboby ,obiecującą metodę badań etnografi.cz:nych. W rZ€czywisto'wi etnografia tamtego okresu interpretuje tezy w specyficzny sposób. Fakty kulturowe wybrane do badania poddane są selekcji {np. w etnografii tuż ipowojennej przeważ,a zdecydowruniezainteresowa:n:ie kultu21

J. Szacki,

Histo'1'ia myśli

socjo'!ogicznej,

Warszawa

198;1, cz. I, s. 413 - 442.

�Tradycja metodologiczna powojenne) etnografii polskiej

61

rą rnateriaIną), zaś kootekst ich występowania czy wzajemne 7)wiązki
- śledwI1e są w wielu, a nie we wszelkich aspektach.
Para.doksalną sytuację nasz.ej etrKlgrafii charaktyryzuje także li to, że
powyższe dyrektywy reaHZIOwanesą także tam, gdzie deklaracje mniej
lub bardziej Wlpr-OSt
składa:ne odnoszą się do zgoła innych niż durkheimowskie mienta'cji Wydaje się, iż ws&gt;pomni'ane tezy Durkheima przyjętooza oczywiste, za t,a'kie, z któryn1i wszyscy się zgodzą. Daje to
w efekcie sZJCZególnepodejście do przedmiotu badań. Stwarza bowiem
sytuację "urzecwwnieniia" obiektu zainteresowań niezależnie od tego.
czym ów obiekt jest, w ramach jakiej rzeczywistości materialnej czy
społecznej funkcjonuje. Oczywiście, słabość tego 'ootat1;niego!podziału
płynącego z tJ.~adycyjnegow etmografii 'rlozró:żmieniakultury materialnej,
społecznej ti duchowej nie tłumaczy dokładnie specyfiki wspomnianego
wyżej zwbicgu. Chc(; jednak zwrócić uwagę na falkt jednakowego trakbwani:a przedmiotu badań jakie przyjęto w ,praca'ch etnograficznych.
Kanon badań monograficznych stworzył pewien schemat anahz w etnografii, schemat, który wykazuje wyjątk.ową trwałość. Trakt'Owanie zjawcisk jak rzeczy sprawiło, iż tak samo traktuje się obiekty maieri,alne,
j-ak im,tytucje (rodzinę, pomoc wzajemną), obrzędy. Wykształciła się
pewna log:ika analizy, która nakazuje Iprzedstawić genezę, staJn wSipółczesnyi kontekst występowania badanego zjawiska, czyli tzw. sposób
funkcjoonow~l1ia.
Tak porządek :P(Jsitępowania badawczego dominuje w powojennych
pubiikacja-eh etnogra£'i-ezmych i nie -popełnię błę-du stwierdziwszy, że
utrzymuje się z całą :mocą i dzisiaj. Co więcej, tak:i sposób analizy nie
zmienia się bynajmniej w ,zależności od teoretyczno-metodoIogiczmej
orientacji autora, orientacji, 'która od lat 70-tychnieco
wyrażniej się
różniouje. Naturalni'e, zadać :sobie można pytanie, czy badania etnografic1J!lew ,ogóle mogą być podporządkowane innej logice? Rozważenie takiego IPytania dotykać musi zarówno kwestii przedmiotu !badań, jak i ich
metody. Jedno i drugie bowiem może modyfikować tryb postępowania
b3dawczeg-o. W ·ostatecznoŚCi jednak 'Pytanie to sprowadza się do wizji
etnografii, do rozsądzenia celu jej uprawiania.
Przyjęło się twierdzić, iż etnografiapo'lska tkwi w tradycji nauk historycznych. Taka ;pozycja etnograHi prz.esądza nie tyle o metodzie {ta
może być różna, bez narusz.eniazasac1niczeg·o charakteru dyscypliny),
ile o ·zacloamiu
jakie ma do spełnienia. Etnografia w Polsce przyjęła perspektywę reonstrukcji i dokumentacji kultury za wiodącą. W języku etnografii operuje się często zwrotem "obro'z kultury". Określenie to wyraża, najpełniej w moim przekonaniu, przyjęty u nas sens dyscypliny.
Badania et.no:grafi.czne mają ibyć dokumentalną fotografią przeszŁości

�68

KA T ARZYN A KANIOWSKA.

'i ws.pólczesnośoi 'kultury;

iot::&gt;grafią, której dokładność i o'Stmść pozwala
przyjrzeć się szcz-egółom i związ.k,om między nimi. Na pyt::l'l1ie UJ, czym
jest kultura, etnografia odpowiada, jeśli można dal·ej trzymać się ,powyższej metafory - a_bumem fotografii. Taka wizja dyscypliny tłumaczy za,pewne w etnogr,afii p::::lsk-~·ej
pewne koncepcje, jak n,J. fU:1kcj'J.nalizm czy .strukturalizm, choć pOl9iadają swois,ty "lokalny koloryt",
przyjęto
wiele chęt,niej .niż -ewolucjonizm, :S:ZJczególnie
z,aś nowy ewolucjo:nti:zm22.
U źródleł ewolucj'olUizmu leży bJwiem c:ałkawicie()dmienne pojmJwanie nauki o()'kulturze. Wizja dyscyphny wiąże się w nim bardzo ściśle
z wizją kultury. Wspókz·esny ewo,Uocj&lt;miZlmjeSlt r·efj'eksją o kulturz.e
ludzkiej, opozycj&lt;i ,czlJwieka wobec kultury, o zależności'ach kultury od
&amp;'Wi,ataprzYtfody. Prz,ede wszystkim jedna·k, to 00 najist.otni'ejsze - ewolucj,onizm jest spojrzeniem na kulturę pop'rzez Jej procesy anie rzeczy,
jej elem&gt;€iI1tyskładowe. Wa:rto t:akże z'aJzn.aezyć,ż,e dzisiejszy ewolucj-onizm -odszedł już dość d-aleko od iP'ootulatu badań faz r'Jzwoj&lt;Jwych, ;postulatu, który jak się o tym pr,z,21lmnalam,naj-czę5ciej .kJjarwny jest
w pa_skiej etnogr:ahi z :iJnter'e:sują.cąmnie tutaj k&lt;mcepcją kultmy. Jeśli
wyczempywała by się 'o:n'a główn:i,e właśnie w dyrektywioe śledz€'11iakolejnych focrm I'O'zwoj-owych, nie byłaby niewątpliwie odrzuoona iPfZ2Z
polskich et.rngrafów, bowiem mieś:ciłaby :się ZlIl.'Cllk:mlioie
w przyjQtej ;perspektywie r'ekolD&lt;s'trukcjii dlQlkumell'tta'cj.i
kultury. Trzeba z resztą wQP,omnieć, iż w szeregu por,actaki sposób badań uwzględniono zarówno w molD.agrafia,chja,ki badarrriCiJch
innegio typu, n(l. ,atlasJwych. Zdać S:Jbie należy jednak sprawę z faktu, iż klasyczny i wspólczesny ewolucjomizm tJ ni,emal dwa różne ikieru:nlki, wywodząc'e się ,owsz'em z jednego pnia,
:zywać,iż fakt badanb rozwojuczegoko;wi-ek
świadczy o eWJlucjonia~e reptI"ezentują-e.eilnną refleksję o kulturze. Błędem bylJby zatem wskastycznej orientacji badacza.
Biorą1c pod uwagę Ip'Jwyższe stwierdzenia, zilllstr'O'wanie różni'c, jakie
za'chodzą między przyjętym
modelem etnografii polski'ej a e1:n'oloogią
ewolucj-onistycz:ną, 'pn.edstawić można zwięźle wyliczając cechy obu perspektyw wi-dzenia ku:tury. Oczywiście, zabieg tak i -kryje w S'obie prżewrotność, z której zdaję sobię całkowicie sprawę; .przewrotność polegającą nl prz·e'Ciwstawieniu ew::&gt;~ucj::m'zmu"reszcie teoretyczD!J-metxlo.J.Jgiczn-e,?o św;iata emJl'ogii",al€ ukazuje zapewne d&lt;Jbi'tn~ejróżnioeowych
wizji dyscyplimy:

°

°

22 Mów:ąc
o lokalnym
kolorysie .mam tu na myśli te różnice, jakie wyrazme
zaznacza5ą s.ię w anGlizach klasyków - s'trukturaliSJt6w f.r.ancus:kich czy tartuskich
i pracach naszych etnografów
deklarujących
tę orientację
metodologiczną.

�Tradycja

metodologiczna

kultury
poprzez
rzeczy
synchwniczne ujęcie kultury
skala mi/kro
sp&lt;JłecznGśćlookalna, etniczna,
naif{)dowa
cechy kultury

powojennej

etnografii

polskiej

69

kultura
poprzez
p~ocesy
diachfiOnlCZneujęcie kultury
skala makro
kultura ludzk,a
ptr'awa kultury

Zakres wymienionych kolejno cech a:nalizy, j'akiecharakt,eryzują każde z 'Podejść badawczych, częściowo IIlI8 :siebie zachodzą, .rup.dwie iPi€['wsze cechy w każdej z kolwmn nie są r,o:Złączne(badanie !kultury poprzez re:eczy i obraz 'kultury oraz badanie kultury :poprzez procesy i ,diachroniczne ujęcie). Chodzi mi jednak o wsk8JZanie chaTia'kteru zaintetresowani'a kulturą w obu przypadkach, ·azatem ,o wykaz,a!nie, :iż w każdym z tych dwu sposobów wp.rawiania nawki o kulturze inny wybiera
się 'Przedmiot zainteresowań ,i inną interprebację, powstając przecież
w tych samy'ch gralnicach, w granicach refleksji ,o kulturze. Odmi'en.no:ść
tej refleksji w ewolucj'auiźmie współczesnym stanowi, w moJej O!pini:i,
dodatkowy i szczególny argument, by dokonać .głębszej anahzy d~~S'iejszych wersji ewolucjonistycznej te,orii kultury.

Katanyna

Kaniowska

IVIETHODOLOGICAL

TRADITiON OF THE POST-WAR
AND EVOLUTIONISM

POLISH

ETHNOGRAPHY

(Summary)
The article is a paT·t of a more comprehensive'1ext
on evolutionisti(; aOld so(;iobiological concepts of (;u!tu ~'e. Both trends are sit'uatcd within a different {)oncepton' ni culture then tho.,e common for Polish ethnography.
Anglo-Saxon
ethnolDgy. e'pe(;ially .!\nwriC&lt;lI! anthropology,
places interpretations
of culture also within
the ;;('rspecli \'c uf the achievemenls
of natural s(;ienC'es. Such references
have not
bee:1 macie ill PoJi,h elhno,(raphy
so far, but altho';ligh the lack of interests in ;-;0ciobiology i:i uilderstand,lble,
cvolutionism
has not been known and commented
upon since the turn of the 19th (;entury, for it has not found favourable
conditions
in Polic;h eth:lO~raphy.
There are various reasons for this phenomenon,
mainly
poliUc.al (;onditions of the dev(;lopment of social s(;ionccs i·n the posit-war Poland
i.ud certain traditions
of Polish ethnology which resulted
in the lack of interest
in evolutionism.
The article attempt., at pre,enting
(;onditioll.s which caused the above-mentioned Ijck of i:1tcrest in evolutionnistic
cthnology
within the domain of Palish
ethnography.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5910" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5890">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/df7aa9bd2132c0871ca2605b760a5ac7.pdf</src>
        <authentication>30ebc893bbd5ddcf01b3681d40a52ffd</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70471">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:150</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70472">
                <text>1958</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70473">
                <text>muzyka ludowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70474">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:130</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70475">
                <text>Badania nad muzyką ludową w ostatnim dziesięcioleciu / LUD 1956 t.43</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70476">
                <text>LUD 1956 t.43, s.122-156</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70477">
                <text>Czekanowska, Anna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70478">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70479">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70480">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="70481">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70482">
                <text>·•..

---. __ ~~
..
.

..:-.~

123

ANNA CZEKANOWSKA

BADANIA
NAD MUZYKĄ LUDOWĄ W OSTATNIM DZIESIĘCIOLECIU
(w lata'ch 1945 do 1955)
stosunek badań ostatniego dziesięcioleda
do badań lat poprzednich. Cechy
cha,rakterys,tyczne
badań w poszczególnych latach. Próba oceny dorobku
dz~esięciolecia przy uwzględnieniu osiągnięć pozapolskich. Przyczyny nikłych
rezu1tatów badań nad muzyką ludową. Problematyka
i perspektywy
polskiej etnografii muzycznej.

Przystępują'c do ustalenia stosunku pomiędzy hadaniami ostatniego dziesięciolecia, la badaniami okresów wcześniejszych w .zakresie etnografii muzycznej musimy 'określićchara:kter tych badań, relacje do pokrewnych dys'cyplin, innymi słowy - ich założenia metodologiczne i organizacyjne. Zadanie to nie jest łatwe.
Przyczyną ubrudniającącharakterystykę
jest znikoma Hość pozycji bibliograificznych, reprezentująca ten okres w dziedzinie
etnografii muzycznej, a zwłaszcza uderzający 'brak rozpraw metodologicznych czy metadycznych. Nie1stety stwierdzić trzeba, że
oprócz szki,cu instrukcji dla zbieradwa terenowego Jadwigi i Mariana Sobieskich, wydanej w 1950 r. t, dziesięciolecie nie przynosi
niczego w zakresie metodologii - jeśli wyłączymy pracę Adama
Riegera 2, omawiającą zasady indeksowego Iporządkowania melodii
ludowych. Praca Aleksandra Jackowskiego 3 poruszają'ca między
innymi zagadnienra, 'kryteriów i definicji ludowości jest rozprawą
1

wych,
2

wych,
3

M. i J. S o b i e s c y.

Instrukcja

w

sprawie

"Lud", t. 42 : 1956. s. 554-606.
A. R i e g e r, Zagadnienie
leksykalnego
"Lud", t. 42: 1956, s. 554.
A. J a c k o w s k i, Problem

do Studiów

i Dyskusji,

folkloru

polskiej

indeksowania

i twórczości

1953, nr 1, s. 166-210.

pieśni

i muzyki

melodii

w sztuce,

ludo-

Materiały

ogólnosocjologiczną i trudno zaliczyć ją w poczet dorobku etnograf~i .muzycznej. Tak mała ilość publikacji musi wydać się zastanawIaJąca, z~łaszcza wobec wa:hkościproblematyki metodologic.zne) dloaokresow przełomowych.
Ocenę założeń metodycznych dziesięciolecia w etnografii muzy.cz,n~~utrud~ia ponadto brak większych prac badawczych i publ1~aC)1n:atenałowych typu źródłowego. Jeśli bowiem wyłą'czymy
znoW ~':le monografie regionalne A. Wozaczyńskiej i A. Czekanowskle~ 4 okaże się, że ,b~bliografię dziesięcioledai 'reprezentują
w~łąc~n:e dro~n~ :pTzyczynJkilub z pra'c materiałowych pO'PulaJrne
zbl~rkl-splewmkl. Jest to więc literatura co najmniej niewystarczaJąca do wysnuwania wniosków natury metodologicznej.
BJairdziej wnikliwy
:przegląd bilbhografii dziesięciolecia
uwzględnienie prac złożonych do druku, sprawozdań i refe'rató~
w~głoszonyc~ na sesjach ik'onferencjach 5, wreszcie wykładów
ulllwersyteeklch ułatwiają w dużej mierze orientację w kierunkach,. przemianach, osiągnięciach i niedomaganiaich tego 'Okresu.
PIer~szą. ~derzaJjącą właściwością etnografii
muzycznej
w okresl.e ~z~eslęci~leci:a.
jest do~trzegalny na podstawie bibliografii
spadek ilOSClpubhkacji. Spadek ten ujawnia się zarówno przy
b~rdzo~g~ln~m zestawieniu .statystycznym ilości publi:kacji ostatn~ch dZIesIęclOleci, jak i przy bardziej sZJczegółowychporówmlr
mach w obrębie niektó'rych typów opracowań. Nie znaczy to jed:la~ bynaj~niej, aby spadek ten w okresie dziesięciolecia był stały
l rownomlerny. Wręcz przeciwnie! B~bliografia przedstawia cieka:ve P~a'Widłowośd uj1alwniające ożywienie wydawnicze lat bezposrednlO powojennych, ni'tstępnie wyraźne osłalbienie publikacji
~ A. W o z a c z y ń s k a,

Pieśni

kurpiowskie.

Ich

struktura

i charakfe-

W, Skierkowskiego,
Prace i Materiały EtnograflCZ?e, ,t. 12, Wrocław
1956; A. C z e k a n o w s k a, Pieśń ludowa Opoczynsbego
na t',e pro b',e ma t Y"t
k'
.,
.
etnograftczne],
Studia Muzykologiczne,
t. 5, s. 450-560, Kraków 1956.

r~!stYka

1()

świetle

zbiorów

-' 5, M: S o b i e s k i, Sprawozdanie
d -,'.
'll'SleCtol ecm,
'
[]w II Sesja Badań

z badań nad muzyko,

ludowa

w ostatnim

.
Warszawa
czerWIec
1955',. J S t· ę s z e w skI. Problem folkloru
"
'.
tv twórczości
i upowszech111enw, .rw] II S'eSJa Badan. nad Sztuką PAN i PIS, Warszawa, czerwiec 1955.
nad Sztuką PAN i PIS

�125

124
w okresie 1950-1953 i wreszcie ponowne ożywienie w ostatnich
dwóch latach. Tak nierównomierny rozkład efektów wydawniczych prowokuje do zastanowienia się nad ,przycz,Ynamiw.ywolującymi ten stan rzeczy, j!ak również do rozpatrzema S~eC!fl~z,ny~h
właściwości posz,czególnych podokresów w ramach dZl~Slęclole~la.
Pierwsze lata powojenne, odzre'czające się wspommanym o~ywienie-rn wydawniczym, możemy uważ'ać jeszcze za okres naWIązujący dość wyraźnie do tradycji naukowych lat r:niędzywojennych.
Cechy wspólne przejawiają się przede wszystklm w ch.ara~terze
opra'cowań. VI! obydwu porównywanych okr~sach dommuJą bowiem ujęcia przyczynika,rskie, traktujące wyc1J1kowo,wybrane
gadnienia w skali region!8Jlnej.Brak natomias~ '~ar~wno :",łasewych ujęć przekrojowych (monografii zagadmen): J.ak tez ca.ł~~
ściowych (monografii regionalnych). Ponadto UCZCIWIe
!podkreshc
trzeiba, ,że ukazujące się w dobie dziesięciolecia ujęcia przyczynkarskie mają char's.lkter j~sz'cze hardziej reportażowy i popularny
niż analogiczne opracowania ,znane z okresu międz~ojennego.
Przyczynki publiJkowane w pierwszych lata!c~ po wOJ.meto właściwie tyltko notatki 6 i trochę dłuższe komumkaty. NIeco ~oh~zerniejszymi pracami są tylko artykuły Sobieskich o muzy~e l wI"!"atach wielkopolskich 7, którym trudno również nadać mIano WIęk-

,u:-

szych rozpraw badawczych.
. .
"
.
"Międzywojenność" etnografii muzyczneJ 'Pler~~zego plęcłolecia nie polega zresztą jedynie na przejęciu tradycJ~ przy~zynkarstwa. Cechy wspólne dosbr,zegamy również i pod ~nnym: :",zględami.'Dak na przykład uderza nas utrzymujący SIę WCI~Zbrak
założeń organizacyjnych Ibadań, brak metod z.espoloweJ pracy.
Pewną działalność jedynego w tym okresie ośrodka badawczego
G J
Sobieska
Wielkopolskie siesienki, "Polska Sztuka Ludowa" 1948,
nr 1, ~. 30-33; 'M, S o b i e s k i, Koziol zbąsko-lubuski,
"Polska Sztuka
Ludowa", 1948, nr 1, s, 58-59; M. S o bi e s k i, Maryna, "Polska sztuka

Ludowa", 1948, nr 3, s. 31-33,
,
.
7 M. i J. S o b i e s c y,
WielkopoLskie wiwaty,
[w:] II KSIęga. paml~t~
kowa ku czci Adolfa Chybińskiego, Kraków 1950, s, 275-3,19; t e n z e, Ptesm
i muzyka ludowa Wielkopolski i Ziemi Lubuskiej w świetle dotychczasowych
badal/', "Polska Sztuka Ludowa", 1900, nr 1-6. s, 17-35.

w Poznaniu

(Zachodnie Archiwum Fonograficzne), przekształconego następnie w Z'8lkład Muzyki Ludowej PIBSL 8, znamionuje
bowiem wyraźny konserwatyzm i chałupnicze metody pracy.
Ośrodek poznański pracuje w tym okresie bez kwestionariuszy,
ankiet, planowa!nej sieci badań; jedynie dokumentację materiału
przeprowadza się według pewnego, określonego WZOTC'R.
Wzorzec
ten, podobnie jak i metoda zapisu, prz.ejęty jest z przedwojennego
Regionalnego Archiwum Fonograficznego.
Prace badawcze prowadzone w 'tym okresie poza ośrodkiem
poznańskim przedstawiają się jeszc,ze mniej korzystnie, taik że
z trudem można mówić o iochistnieniu. Reprezentują je właściwie
tylko indywidu'a:lni ~bierac,zeterenowi, których wysiłkomzawdzięczarny pierwsze powojenne publikacje melodii 9.
Pod względem założeń metodycznych można również wskazać
na nawiązania lat bezpośrednio powojennych, do okresu dwudziestolecia. Dostrzegamy to przede WlszYStJkim
na podstawie ów{:zesnego programu wykładów z etnografii muzycznej, prowadzonych
na uczelniach.
Konserwatyzm metodologiczny przejawia się w wyraźnym
autonomizmie etnografii muzycznej, nie podpo'Tządkowaned problematyce ogólnoetnograficznej, ogólnokulturowej. Etnografii muzycznej nie traktuje się bowiem jako dyscypliny histo'rycznej co jest wyraźną konsekwencją założeń metodyki muzykologii 10
umieszczającej etnografię i folklorystykę w dziale systematycznym, a nie historycznym - a właściwie nie zarysowuje się 'W ogóle
całokształtu jej problematyki. Ten 'ahistoryzm i niewykrystalizowanie metodologiczne etnografii muzycznej musimy uważać zla
jaskrawy przejaw konserwatyzmu i spuściznę po przeszłości.
Większość prac powstałych w latach międzywojennych znamiono8 Państwowy
Instytut
założony w 1947 r. przekształcony
w 1950 r.

Badania
Sztuki
został w Pallstwowy

fi J.
C h o r o s i ń s k i,
Kraków 1949.

taneczne

10

G. A d l e r, Methode

Melodie
der

Musikgeschichte,

Powiśla

Ludowej
Instytut Sztuki

[zebrał ... j,

Leipzig 1918.

PWM,

�127

126
wało bowiem ograniczenie się do opisowości 11, tylko rzadko dopuszczającej prymitywne i chaotyczne b3.dania porównawcze 12.
Szczegółowy przegląd pozycji dwudziestolecia ujawnia na~, że
nawet prace Łucjana .Kamieńskiego i jego szkoły 13, pozorme dostrzegającego :pozamuzyczne uwarunkowania :pieśni, nie poruszały
zagaJdnień ogólniejszych i właściwie nie wychodziły poza ramy
faktografii. Założenia zaś Juliana Puhkowskiego 14, nie wyeksperymentowane na Ipodstawie żadnej pra1cy, miałycha.rakt~r
~~strakcyjnych postul'aJtów. Zresztą jeś'li już można mówlć o JakieJkolwiek ogólniejszej problematyce w pracach etnografów-muzykologów dwudziestolecia, to nie a etnograficznej. Wyraźniejsze są
oddziaływania założeń "muzykologii porównawczej" 15 kieruI1Ików
socjologicznych, fizjologicznych i psychologicznych, w szczególiIlości tzw. psychologii narodów 16.
Wyrazem pogłęhiającej się w dwudziestoleciuiJzolacji muzykologii od etnografii było postępujące wycofywanie się muzykologów
z ;periodyków etnograficznych. Muzykolodzy tej miary, co Adolf
Chybiński i Helena WiJndakiewiczowa,zraw
puhlikujący 'Swe
bardzo ważkie prace w "Wiśle" 17, "Ludzie" 18, PMAAE (Prace
11 A. C h Yb.i ń s k 1,
Dzwony
pasterskie
Ludu polskiego na podhalu,
PMAAE, t. 3, Kraków 1924, s. 23~57. S. M. S t o i ń s k i, Dudy żywieckie,

Cieszyn 1938.
12 A. C h Y b i ń s k i, O źródłach
i rozpowszechnieniu
20 melodii Ludowych
na skaLnym
podh'alu,
"Kwartalnik
Muzyczny", t. 16/17: 1930, s.
48-65; Ł. K a m i e ń s k t, Monografia
pieśni
zmówinowej
z Kaszub południowych,
"Polski Rocznik Muzykologiczny",
t. 1: 1935, s. 1C5-131,
1:1 J. P i e t r u ,s z y ń s k a, Dudy
wielkopolskie, Poznań, 1936.
14 J. P ulik
o w s k i, Pieśń Ludowa a muzykoLogia,
,.Polski Rocznik
Muzykologiczny", t. 2: 1936, s. 3-34
15 Ł. K a m 'i e ń s k i, Pieśni
Ludu pomorskiego
[zebrał. opracował, wstępem zaopatrzył ... J, cz. 1, To,ruń 1936, (ob. uwagi wstępne).
16 J. P u l i k o w s k i, op. cit.
17 H.
W i n d a k l e w i c z o w a, Rytmika
ludowej
muzyki
polskiej,
Wisła", t. 11 : 1897, s. 716-737,
18 A. C 11Y b i ń s k i,
O metodach zbierania i porza,dkowania
melodyj
ludowych,
"Lud", t. 13: 1907, s. 1-31;
tenże,
Etnografia
muzyczna
na
IIIcim
kongresie
muzycznym·
we Wiedniu,
"Lud", t. 14: 1910, s. 160-178;
t e n Ż €, O organizację
pracy nad melodiami ludowymi,
.,Lud", t. 21: 1922,

"

s. 3-13.

i Materiały Archeologiczne i AntrOipologiczmo-Etnograficzne) 19,
ograniczyli się już Ipotem tylko do krótkich komuniJkatów
w "Ziemi" 2U, wreszcie zaprzestaJi ostatecznie publikacji u etnografów. Izolacjonizm ten, znacznie pogłębiony jeszcze przez młodsze pokolenie szkoły Łucjana Kamieńskiego, utrzymuje się wyraźnie w latach powojennych, gdyż jedyne materiały muzyczne,
publikowane w tym okresie w periodykach etnograficznych 21, nie
są opracowane przez muzykologów, co zlresztą ujemnie odbija się
na ich dokumentacji.
Kontynuacji tradycji metodologicZlnych dwudziestolecia dowodzić muszą również rozwinięte w latach hezpośrednio powojennych studia nad manierą wykonawczą, które podobnie jak w latach międzywojennych prowadzi się :pod tym kątem, aby dostarczyły materiału po'twierdzającego zróżnicowania indywidualne
i narodowe. Dowodziłoby to traktowania etnograd'ii muzycznej
jako dyscypliny podporządkowanej psychologii, a psychologii narodów w szczególno'ści. Jak problematyka ta jest w pierws~ym
pięcioleciu aktualną, dowodzi HClJjlepiejIsystem transkrypcji (przejęty z RAF-u) uwypuklający wszelkie deformacje wykonawcze.
Pomimo tylu cech wspólnych, łączących rozdziel,one wojną
okresy polskiej etnografii muzyc.znej, można wskazać również i na
pewne odrębności metodologiczne, na próby nowego ujmowania
muzyki ludowej, zarysolwujące się już w pierwszym pięcioleciu,
zwłaszcza w latach 1948-1950. Pewne nowPJtorstwo tych prób polega na traktowaniu zjawisk muzycznych w nieco szerszej perspektywie badawczej, przy równoczesnym uwzględnieniu ich powiązań i korelacj i z innymi działami sztuki ludowej. Tego ro.d.zaju
19 A. C h Yb i ń s k l,
DzwOni! p.asterskie
Ludu poLskiego na PodhaLu,
PlVIAAE, t. 3, Kraków 1924, s. 23--57.
_ 20 A. C h Y b i ń s k i,
W sprawie organizacji
regionaLizmu
muzycznego,
'tZlemia", t. 11: 1926, s. 55-56; t e n ż e, O koLędzie staropolskiej,
,.Ziemia",
. 13: 1938, s, 50-53. H. W i n d a k i e w i c z o w a, Zagadnienie
chronoLogizacJi pieśni Ludowych polskich,
"Ziemia", t. 19: 1934, s. 298-301.
21 J.
P. D e k o w s k i. Zwyczaje
weselne w powiecie
opoczyńskim
~race i Materiały
Etnograficzne,
t. 7, Łódź-Lublin
1948, s. 211-300:
. O l e s z c z u k, Ludowe obrzędy na Podlasiu, Łódź-Lublin
1951.

�129
128
koncepcji metodologicznych dowodzi bardziej niż publikacje organizacja Państwowego Instytutu Badania Sztuki Ludowej. NowO
ł-iowstały instytut badawczy miał zarówno rozwijać studia specjalistyczne w poszczególnych sekcjach, jako też co przede
wszystkim w tym miejscu podkreślić należy - podporządkować
wszystkie działy wspólnej, bardziej ogólnej problematyce. T,rudno
jednak charakteryzow8Jć te usiłowania jako podyktowane nową,
zgola przełomową metodologią, bo przecież przy ograniczeniu się
tylko do badania slJtuki ludowej wyklucza się pełną :problematykę
histo,ryczną. Mówiąc inaczej stać nas jedynie na .badanie prawidłowości w rozwoju sztuki, lecz nie całokształtu kultury ludowej.
Z podobnych względów trudno też uważać, aby rozpowszechniona w pięcioleciu definicja ludowości była na wskroś nowatorska, chociaż niektórzy usiłują ,to sugerować. Definicja ludo,wo'ści
pojawiająca się w pięcioleciu przeciwstawia się wprawdzie powszechnemu dotąd w ludoznawstwie polSlkim poglądowi, że ludową jest wyłąclJnie twórczość chłopska, jednak wobec ogólnikowości ówczesnych sformułowań trudno odróżnić ją jesZicze od
pojęć ustalonych przez międzywojennych socjologów traktujących
ja.ko ludową również twórczośĆ pozachłopską,co jest tylko naturalną konsekwencją obrania za kryterium ludowości momentów
innych niż 'pochodzenie materiaŁu.
Konserwatyzm metodologiczny okresu bezpośrednio powojennego nie może hudzić naszego zdziwienia i z tego powodu, że metodyka badań w etnografii muzycznej znajduje 'Się, podobnie jak
i w dwudziestoleciu, na kompromitująco niskim poziomie. Bez
większej przesady powiedzieć można,że metody analizy, systematyki i charakterystyki materiału stoją jeszcze w tym okresie na
poziomie niemal z lat sześćdziesiątych ubiegłego stulecia.
Sposoby ujmowania i typizowania zjawisk zarówno tonra,lnych,
jak i rytmicznych można określić jako kolbergowskie. Zresztą
w dziedzinie od czasów Kolberga najbardziej zaawansowanej, tzn.
w badaniach nad właściwościami strukturalnymi
melodii, dostrzega się również wyraźny konserwatyzm. Nikt z muzykologów
nie ro.zważa przecież zależności struktury muzycznej od budowy

tekstu, co tak jest rozwinięte w innych krajach 23, aco u nas
w po.ls~e,. d~i~ki usystematyzowaniu
,zjawisk wersyfikacyjnych
p~ls~leJ pIesm ludowej przez Windakiewiczową 24, byłoby szczegolme łatwe
do przeprowaJdzenia. Cóż więc dziwnecro
że nowe
.
b'
koncepcJe metodologiczne - nie znajdujące na razie dostatecznie
~P~8.cow~nego mater~ału dowodowego, który winien być także
zrodłem Ich po,wstama - kształtują się w sposób ,bardzo powolny.
. . Jest .je~nak~e pewna dziedzina, rk!tórej osiągnięcia przekonują
JUz w plęClOleCLU,
j'aik odmienny jest współczesny stosunek do folklo,ru i jego pojmowanie. Dostrzegamy to w zakresie popularyzacji
h~~rc~ości ludowej i ruchu amatorskiego. Już w pięcioleciu rozWIJa.SIę propagowana oibok twórcZiQtścichłopskiej twórczość drobnomieszczańska, rzemieślnicza, a ponadto - i tubkwi zasadniczy
prz,ełom, ~ tI'lc;lktujesię ten folklor na równi z innymi działami
~w.orczosclszkolonej, nie odmawia się mu artyzmu. Nie uważa się
JUZfolkloru za sztukę wyłącznie użytkową, co właśnie tak bardzo
;podkreślali międzywojenni socjologowie i przedstawiciele szkoły
funkcjonalnej 25.
Okres 1950-1953 znamionuje wzmiankowane Qsłabienieruchu
~yd.awn~czego. W świetle wyka:zJalnychniedociągnięć pierwszego
pIęCIOlecIa nie mo'że jednak nas ten stan rzeczy dziwić. Jest on
bowiem tyl~o ich naturalną konsekwencją. W obliczu osiągnięć
naukowych mnych krajów jasną staje się dla polskich etnografówmuzykologów niewystarczalność ujęć przyczynkarskich, przypadkowych i cząstecz~owych 0pr'Clicowań.Odczuwa się potrzebę ujęć
syntetycz~~ch,. ~:ore m,ogłyby posłużyć za wkład do ogólnej rekon~t~ukcJ1 dZIeJow, ktore rozwijałyby ogólny proces pOZillawczy.
W sWle~le tych potrzeb palącą staje się konieczność nowoczesnej
Teorgamzacji badań, palącą w pierwszym rzędzie konieczność
stworzenia bazy materiałowej dla tych badań (to Zll'aJczyzorgani23 B. B a r t ó k,
Das ungarische
Volkslied Berlin 1925
'. "4 H. W i n d a k i e w i c z o w a, Studia nad wierszem i ~wrotką w poeZJI polskiej ludowej, PAU, Kraków 1913.
25 H. M e r s m a n n,
Volkslied
und Gegenwart
Berlin 1937' J. M u"1ler - Bl a tt a u, Das deutsche Volkslied, Berlin 1932,
"
s. 7-13.

9 "Lud" t. XLIII

�131

130
zowanie zbieractwa opartego na zasadzie współczesnej naukowej
dokumentacji i selekcji materiału) - tym bardziej że poziom metodyczny wszystkich naszych uprzednich zbiorów można schronologizować na koniec XIX wieku.
Realizacja tych zamierzeń i potrzeb znajduje wyraz, w pow~łaniu wielkiej Akcji Zbierania Folkloru Muzycznego, ktora skupw
wszystkich h9.lrdziej samodzielnych pracowników naukowych ora.~
zasłużonych zbieraczy terenowych. Kierownictwo naukowe A~CJl
zostaje powierzone najbardziej zasłużonym i czynnym: J~dwld~e
i Marianowi Sobieskim. W ogólnym i żywiołowym zaangaZOW3IllU
przedstawicieli ówczesnej etnografii muzycznej moż~a. również
doszukiwać się, już ralczej wtórnych, przyczyn osłablema ruchu
wydawniczego w latach 1950-1953. Główną jednakże i pi~rwotn.ą
przyczyną jest wskazywany poziom badań, zresztą ujemme oc1b~jający się również na jakośd zbieractwa AZFM. S~ma kon.cepcJa
wielkiego ogólnopolskiego zbieractwa nie znaczy nIestety, Ja~o~y
TOzpoczynająca się akcjab3dawcza miała wypracowane ~ałozem~
organizacyjne i metodyczne i odpowiada~,a wymogom wspolczesneJ
nauki. Jeśli uświadomimy sobie, że jedyną wskazówką metodyczną
AZFM-u jest szkic instrukcji I1l?lpisanejprzez Sobieskich, a jedynym fachowym wykładem przedstawianym ~b~:'ra~zom. art~k~ł
popula1rny tychże autorów 26, nie mogą nas dZlwlc medoclągmęcHI.
naukowe i organizacyjne pierwszych lat akcji. Prowadzone bada~
nia nie mają wypracowanego instruktażu, być może nawet ~eJ
miary, jaki przedstawił w 1865 r. Oskar Kolberg, rozpoczynając
serię swych monografii regionalnych 27. Czyż mo'że nas wob~c tego
poziomu i przygotowania badań dziwić fakt, .ż~ nawet kl:rownictwo naukowe Akcji nie orientuje się w obflcle napływającym
materiale, że nie stać nikogo na bodaj czą~tkowe, ale naukowe
opracowanie? Bibliografia najlepiej odzwierCiadla ten stan rzeczy.
2G

radnik
27

(w

S ob ie scy

Marian

i Jadwiga,

Muzyczny", Łódź 1947-1949.
O. K o l b e r g, List otwarty

sprawie

s. 306.

zbierania

rzeczy

Pieśń

ludowa

i jej

probLemy,

"Po-

, .
do redakcji
Biblioteki Warszawsklel
Ludowych),
Biblioteka Warszawska, t. 1: 1865,

Prace opublikowane na podstawie z:biorów Akcji to wyłącznie
krótkie kornunikaty 28, p02la nieco obszerniejszym i ciekawym
omówieniem muzyki podhalańskiej przez Włodzimierza Kotońskiego 29. Oczywiście, można by wynaleźć wiele przyczyn i powodów decydujących o tak nie przygotowanym i żywiołowym prowadzeniu zbieractwa. Jednym z ważniejszych wydaje się nerwowa
atmosfera akcji przeprowad2lalnej może ,ztbyt pośpiesznie w przekonaniu, że należy dokumentować folklor, nim nadchodzące przemiany społeczno-gospodarcze wsi ,zmodyfikują go lub nawet spo\-'lodują jego zanik.
Rok 1954, a zwłaszcza 1955, cechuje znowu ożywienie wydawnicze. Prace opublikowane w tych os1:JaJtnich
dwóch latach to głównie popularne zbiory-śpiewniki wydawane seryjnie przez Polskie
Wydawnictwo Muzyczne, wspomniane 2 monografie regionalne
oraz rozprawka metodyczna A. Riegera.
Prace popularno-materiałowe
uktaJzują się, zwłaszcza w ostatnim roku, w godnym uznania tempie i hierarchii. Można szczególnie zauważyć zasługujące na pochwałę zainteresowanie takimi regionami, jak Śląsk Opolski 30, Wlalrmia i Ma~ury 31, Ziemia Lubuska 32, czy wreszcie również bhż.ej nie znane Żywieckie. Ponadto
wśród publikacji znajdujemy osobny zbiór pieśni zawodowych (gór28 W. G ę b i k,
F'oLkLor muzyczny
regionu
warmińsko-mazurskiego,
"Muzyka", 1951, nr 3-4; J. L i g ę z a, Muzyczny
folkLor SLąska, "Muzyka".
1951, nr 12, s. 39-42; J. L i g ę z a, Kilka uwag o muzycznym
foLkLorze górniczym,
"Polska Sztuka Ludowa", 1952, nr 3, s, 131-133; J. S o b i e s k a,
F'oLkLor muzyczny
w Rzeszowskiem
i LubeLskiem, "Muzyka", 1951, nr 5-£,
s. 29-46; J. S o b i e s k a, Diafonia w Pieninach,
"Muzyka", 1952, nr 11-12,
s. 16-31; S. WaIl i s, SLąskie pieśni górnicze, "Polska Sztuka Ludowa",
1952. nr 3, s. 134-146.
29 W. K o t o ń s k i,
Uwagi o muzyce Ludowej PodhaLa, "Muzyka", 1953,
nr 5-6, 7-8, 9-10.
30 A. D y g a c z
i J. L i g ę z a, Pieśni SLąska OpoLskiego [wybrali ... ],
Kraków 1954.
:li M.
S o b i e s k i, Pieśni Warmii
i Mazur
[wybrał ... ], PWM, Kraków 1955.
.
3' J. i M. S o b i e s c y.
SzLakiem
kozIa Lubuskiego.
Pieśń i muzyka
mstrumentaLna
[wybrali ... ], PWM, Kraków 1954.

�133
nic zych) 33 i pieśni pracy (głównie rolniczych i rzemieślniczych) 31,
tak mało dotąd popularyzowanych, a tak godnych naukowego, socjologicznego opracowania. Ale j'c;:kprzedstawia się naukowa wartość tych zbiorów, założenia metodyczne i metodologiczne, przejawiające się w układzie i doborze materiału, jego dokumentacji
i opracowaniu? Wyniki szczegółowego rozpatrywania
wa'rtości
śpiewników z tego punktu widzenia nie są niestetYZ1adowalające.
Chociaż od zbiorów popular:nychtrudno
wymagać ścisłości i poprawności iście naukowej, to jednak na dzisiejszym poziomie badań wolno już chyba oc'zekiwać takich pUlblikacji, które podawałyby materia,ł w ~posób nienaganny i wiarygodny, możliwy do wykorzystania naukowego. Wydaje :się to po 'prostu koniecznością,
zwłaszcza wobec faktu, że dla wielu obszarów, z których material
podają śpiewniki, nie ma dotychczas i nie doczekamy się szybko
zbiorów źródłowych ..Nie mam zamila.ru wdawać się w szczegółową
krytykę śpiewników wydanych przez PWM, ale poddanie ,krytyce
niskiego poziomu dokumenta'cji, komentarza 'bibliograficznego,
a przede wszystkim niekonsekwencji w :układzie poszczególnych
zbiorów uważam za potrzehne.
Jak poważny jest chaos i braik konsekwencji przy opI"a'cowywaniu śpiewników dowodzi fa.kt, że w niektórych śpiewnikach są,
w innych nie ma dakumenta,cji wykonawcy, pomijając już ten
szczegół, że wykazy wykonawców i indeksy prawie w każdym
śpiewniku sporządzone są w inny sposób. Brak dokument3cji wykonawcy musi nas ponadto bardzo dziwić i z tego względu, że ,
zwyczaj ten obowiązuje w naszej literaturze już conajmniej od lat
dwudziestu 35. Podobnie :przyjęte jest umieszaanie mapki ilustru33 S.
Kraków
34 J.
Kraków
3. Ł.
wstępem

Wall i s, Pieśni górnicze Górnego Śląska,
1954.
C h o r o s i ń s k i, Pieśni pracy ludu kieleckiego,
1954.
K a m i e ń s k i, Pieśni
ludu
Pomorskiego,
zaopatrzył ... J, Toruń 1936; J. L i g ę z a i
Pieśni Polskiego
Śląska, cz. II [zebrali, i opracowali
W. S k i e r k o w s k i, Puszcza kurpiowska
w pieśni, cz.
1928-1934.

[zebrał ...

J,

PWM,

[zebrał ... J, PWM,

jącej obsza:r, z którego pochodzi materiał 36, z czym rÓWlll€Z na
ogół nie spotykamy się. Najbardziej niepokojący jest jednak stan
dokumentacji bibliogmficznej. W śpiewnikach, poza serią redagowaną przez Annę Szweykowską 37, nie stosuje się odsyłaczy do
literatury, z której dana pieśń została zaczerpnięta. Jest to oczywiście konsekwencją założenia, że materiał jest publikowany po
raz pierwszy i że pochodzi bezpośrednio ze źródeł terenowych,
chociaż bynajmniej tak nie jest. Tak na przykład w zbiorachśpiewnikach z Warmii i Mazur Mariana Sobieskiego 38 i Władysława Gębika .39 dostrzegamy powtarzanie znacznej ilości tych samych pieśni (niektóre transponowane do innej tonacji, lub uzupełnione oznaczeniem metronomu). Nie znalazło to odzwierciedlenia
w odsyłaczach. Nie jest to zresztą jedyny przypadek takich braków. Zjawisko to musi nas co najmniej niepokoić, tym bardziej
gdy uświadomimy sQlbie, że zasad dokumentacji bibliograficznej
przestrzegał już Oskar Kolberg, i to nawet odnośnie do zebranego
przez samego siebie materiału, gdy zdarzyło mu się drugi raz go
powtórzyć 40.
Omówienie !krytyczne innych wartości zbioI'iU, a więc jakości
zapisu, a nade wszystko selekcji i układu materiału, utrudnia nam
36

ludu

Pomorskiego,

op. cit.

L. B i e l a w s k i, Piosenki z Pomorza [przedstawił ... J, PWM, Kraków 1955; J. G r o t n i k, Piosenki z Kieleckiego
[przedstawił
J, PWM,
Kraków 1955; W. K o t o ń s k i, Piosenki z Podh8Jla (przedstawił
), PWM,
Kraków 1955. W. P ó ź n i a k, Piosenki
z Krakowskiego
[przedstawił
J,
PWM, Kraków 1955; J. S o b i e s k a, Piosenki z Wielkopolski
[wybrała
J
PWM, Kraków 1956. M. S o b i e s k i, Piosenki
z Kujaw
[przedstawił
J,
PWM, Kraków 1955; J. S t ę s z e w s k i, Piosenki z Kurpiów [przedstawił
J,
PWM, Kraków 1955; J. S t ę s z e w s k i, Piosenki z Lubelskiego
[przedstawił ... J, PWM, Kraków 1955.
M. S o b i e s k i, Pieśni Warmii i Mazur, PWM, Kraków 1955.
W. G ę b i k, Pieśni ludowe Warmi.i i Mazur [opracował ... J,
sztyn 1953.
j8

36

[zebrał, opracował,
S. M. S t o i ń s k i,
... J, Kraków 1938;
I i II (l,' 2, 3), Płock

Ł. K a m i e ń s k i, Pieśni

87

Ol-

46 W serii
redagowanej
przez Annę Szweykowską
brak dokumentacji
wykonawcy łączy się z faktem kompilowania
w ogłoszoną jednostkę
różnYch wariantów; należałoby poinformować o tym czytelnika, żeby nie traktował tego rodzaju kompilacji jako materiału żródłowego.

�134

135

':

wzgląd na popularny charakter tych wydawnictw, jednwkże trzeba
podkreślić niektóre szczególnie rażące niedociągnięcia. Tak na
przykład warto wskazać na iprzypadkowość i dowolność selekcji
dokonywanej przy opracowaniu Wyborów melodii 41. Ra~patrując
wybrane melo'die trudno doprawdy domyślić się, na podstawie jakich kryteriów zostały one wyselekcjonowane. Nie ma przecież
wśród nich ani tak osobliwych pod względem muzycznym, jakie
podawał nam 'W swych zbiorlmch Adolf Chybiński 42, ani też orientujących w specyficznych właściwościach regionu. Można się doszukiwać jedynie oddziaływań nienajszczęś1iwszej systematyki
Jana Stanisława Bystronia, z roku 192043• Jak można przypuszczać, o wyhorze materiału decydowały względy poz.amuzyczne.
Wyselekcjonowano jedynie pewne typy i gatunki pieśni, kierując
;
się sugestiami systematy,ki J. S. BySlironia - systematyki ,przeprowadzonej na podstawie socjologicznej. Już sam fakt, że systei
matyka Bystroniaoddziaływa
na układ i dobór materiału, można
l
:~
by poddać pod dyskus.ję;bardziej jednak należy się dziwić zmia}:
nom i modyfikacjom podziału Bystronia,wprowaidzonym
przez
I:'
redaktorów w Wyborach melodii. Tak na ,przykład zastanawia łą..•
czenie w jedną grupę pieśni :żołnierskich i ,balladowych, co wska- . ;.:'
zuje na zupełne pomie~zanie pojęć, ho przecież pieśni te pochodzą
z różnych okresów historycznych. Podohnie zastanawia łączenie
~.
w jedną grupę pieśni buntu i krzywdy - pieśni buntu są bowiem
znacznie młodsze niż pieśni opiewające niedolę. Rozumiemy doskonalepozanaukowe
cele i przeznaczenie śpiewników, ale nie
wydaje się, aby jakość selekcji można ;było tymi względami tłumaczyć.
Wobec takiego poziomu selekcji konie:czne\vydaje się zwrócenie uwagi na mafłą liczebność zbiorków. Wszystkie bowiem opu-

ł

i

41 M. S o b i e s k i, Wybór
melodii
ludowych,
cz. 1 i 2, PWM, Kraków 1955.
4" A. C h Y b i ń s k i, Od Tatr do Bałtyku,
cz. 1; Spieumik
krajoznawczy, Kraków 1950; cz. 2; Lud Polski gra, Kraków 1951.
43 J. S. B y s t roń,
Polska pieśń ludowa,
Biblioteka Narodowa Nr 26,
Kraków 1920.

blikowane w ostatnich dwóch latach melodie nie przekraczają
znacznie liczby tysiąca (mimo iż są rozłożone m. 15 tomów i zeszycików). Jest to więc ilość melodii niewiele większa od tej, którą
w okresie międzywojennym opublikował jeden tylko autor Władysław Skierkowski, w czterech zeszytach. Zwiększenie o,bjętości
zbiorów (pod względem ilości melodii) wydaje mi się bardzo wslmzane - jeżeli bowiem nie stać nas już na właściwą selekcję, należy
publikować jak najwięcej materiam.
Wewnętrzny układ zbiorków i podział materiału musi budzić
również poważne z:alstrzeżenia. Najogólniej można by wyróżnić
trzy rodzaje układu śpiewn~ków. Pierwszy, najbardziej konsekwentnie stosowany w serii redagowanej przez Annę Szweykowską, polega na podaniu całości materiału ,bez jakiegokolwiek podziału, bez wyróżnienia jakichkolwiek grup. Ten Todz:a:jukładu
przypomina zbiorki znane z okresu międzywojennego, zwłaszcza
naj;bliższe im w charakterze śpiewniki pod redakcją Karo~a Hławiczki 44. Dwa pozostałe ty.py układu stosują z,różnicowanie materiału na grupy. Może być ono do'konane na podstawie kryteriów
etnograficznych (podział według regionów lub funkcji) albo litera,ckich (według treści semantycznej tekstów) 45. Najczęściej jednak przy układzie zbiorków dostrzegamy pomieszanie tych dwóch
ostatnio wymienionych zasad, ·co właśnie tak bardzo przypomina
systematykę Bystronia. Można zatem powiedzieć, że jedyną, dość
konsekwentnie przestrzeganą zasadą j est unikanie przy podziale
kryteriów muzycznych. Na szczęście nie zawsze. Stwierdzają to
uwagi wstępne do pieśni z Warmii i Mazur 46, a także w pewnej
mierze układ zlbioru S o b i e s k i c h Szlakiem kozła lubuskiego ...
Tak wielka różnorodność w kryteriach podziału jest dość uZlasadniona wobec Zlróżnicowania tematyki śpiewników (pieśni pra,cy,
tańce, wybory melodii). Jednakże dość duże ro~bieżności nawet po44

szuby,

Biblioteczka

Świętokrzyskie,
45

Ł. K a

LubeLskie,

Podole,
fi i

K. H ł a w i c z k i (Śląsk,

pod redakcją

Regionalna

Krakowskie,

Kujawy,

Polesie,

Wołyń,

Mazowsze,

Kaliskie),

Katowice
1934-1938.
W. S k i e r k o w s k i,

e ó s k i, Pieśń ludu pomorskiego

...

Wileńskie,

op. cit.
46

M. S o b i e s k i, Pieśń

Warmii

Ka-

PodhaLe,

i MazlLr.

PWM, Kraków

1955.

�137

136
między zbiorami zbliżonymi w !charakterze m.usz~ budzić zdziw~er-ie. Jakkolwiek
bowiem podstawowym
Obowlązklem opracowuJącego zbiór porpuh1rny jest przede wszystkim
takie pod~nie materiału, które ułatwi czytelnikowi
orientację
i odszukame
poszcze~
gólnych pieśni, jednak nie wolno zapominać o tym,że u'~ład mUSl
być również logiczny i wyodrębniający
grupy wewnętrzme
zwarte.
Przedstawione
zaś w zbiorkach układy pieśni w wielu przypadkach
można by zastąpić ukl's.dami opartymi
na zupełnie innych kryt~riach a wewnętrzna
spoistość z:bioru na pewno na tym by me
ucier~iała.
Dowodzi to tylko powierzchowności
tych podziałó.w:
Przy kształtowaniu
nawet popularnego
zbioru nie spo.só~ !~rzec1~z
zapominać
o właściwościach
ms.iteriałowyc~,. ,c.zy~golm~J.: styhstycznych pieśni. Cennym nowatorstwem
dZISIeJszeJ epokI Jest doszukiwanie
się oddziaływania
czynników
ogólnokulturowych
na
muzykę. Właściwy, wiele wyjaśniający
jest podział p.ieśni ~edług
pozamuzycznych
kryteriów,
ale te kryteria muszą b?c trafme wybr:ane. Bardzo często jedna melodia jest zdetermmowana
przez
wiele pozamuzycznych
czynników
(taniec, charakter
~ekstu) w takich przypadkach
należy umieć wybrać ten decydu)ący cz~:
nik i według niego daną pieśń szeregować. Wewnętrzna
zwartosc
stylistyczna
wyróżnionych
grup musi tbyć w dużej mierze sprawdzianem wartości podziału.
Nie znaczy to :bynajmniej,
abyśmy postulowali
idee u~ła.du
opartego wyłącznie na kryteriach
:muzycznych. Mamy. pełną s~TIadomość, że podzral taki byłby nieco odmienny dla ka~dego ~blO:TU
i wymagaŁby bardzo wielkiego wkładu pracy - ~ WIęC ,~la zblOrów popularnych
wydawanych
seryjnie i w szybklm temple.byłb.y
nie do przyjęcia.
Chodzi jednak o to, a,by stosowa!~y. po~z:lał n~e
przecinał się zbyt jaskrawo ze z'różnicowaniem
włascI:V0sCI styhstycznych. Zdaję sobie sprawę, że stawiane przeze ~me V'~ymagania sa dość wysokie, jednakże autorzy, którympowlerzasl~
op~a~
cowa~ie zbiorów, powinni nie tylko znać materiał,
lecz ro.w.me~
umieć spojrzeć nań analitycznie
i syntetycznie.
O użytecznoScl za.s
tak redagowanych
z,biorów nie należy chyba nik~~o p:z:ko~ywa~.
Zbiór wewnetrznie
zróżnicowany
zgodnie z włascIWosclaml styLstycznymi,
b'yłbycenny
nie tylko dla pracowników
naukowych.

ale i dla amatorów. Orientacja
i odszukJa:nie melodii w tak zredagowanym zbiorze na pewno nie byłyby trudne, zwłaszcza dla muzyków czy to amatorów,
czy zawodowych,
dla których głównie
opra,cowywane
są 'te śpiewniki 47.
Pomimo wielu niepokojących
niedociągnięć
należy UZI1I3'Ć
omówione wydawnictwa
za ~nalczne osiągnięcie. Seria wydanych przez
PWM zbiorków przekonuje
nas, mimo swych braków, o nowych
założeniach,
tendencjach
i perspektywach
współczesnych
badań.
Dzięki bowiem dużej sieci a.utorów opracowujących
z.bio['!ki możemy oczekiwać, że będą się one uka:zywać w sposób ciągły, nie
spotykany u nas od cza;sów O~kara Kolherga mimo wielokrotnych
prób 48 i zapowiedzi.
Byłoby to zjawiskoc.o
najmniej
pożądane,
zwłaszcza gdy uświadomimy
sobie, że w krajach o poważnym dorohku muzykologiczn.o-etTIiografkznym
seryjne
pUlblik2Jcje materiałowe, redagowane
~bi.otrow.o, zaczęły się pojawiać
już przed
przeszło
pięćdziesięciu
laty 49. Wydane
przez PWM zbiorki są
zresztą w przeważającej
mierze wynikiem
pracy zespołowej.
Prace ,badaw.cze opubli:kowane w .o",tatnich la,t3JCh podkreślają
jeszcze wyraźniej przemiany
metodologiczne
i nowe perSlpektywy
badawcze polskiej etnografii muzycznej.
Reprezentują
je właściwie trzy pozycje 50; dwie monografie
regionalne
pieśni .ludowej
i jedna rozprawka
metodyczna
omawiJaJjąca zasady leksykalnego
47

Zbiór

(Szlakiem

melodi~ z

kozła

Ziemi

lubuskiego

Lubuskiej,

opracowany
przez Sobieskich
według właściwości taneczświetlicom i amatorom, dla których

.. '.j, ugrupowany

nych, odda chyba największe usługi
został zresztą przeznaczony.
48 J. S. B y s t r c'ń,
Pieśni
polskiego
Sląska
[z rękopisów Szramka
oraz dawnych zbiorów Cinciały i Rogera wydał i wstępem zaopatrzył, .. ],
PAU, Kraków 1934; J. L i g ę z a i S. M. S t o i ń s k i, Pieśni poLskiego
Sląska, cz, 2 [zebrali i opracowali ... J, PAU, Kraków 1938.
49 S l o v e n s k e
S p e v y [Kadava, Ruppeldt], 1880-1899.
50 A. C z e k a n o w s k a, Pieśń
ludowa Opoczyi~skiego
na He problematyki etnograficznej,
Studia Muzykologiczne, t. 5, Kraków 1956; A. W o z ac z y ń s k a, Pieśni kurpiowskie.
Ich struktura
i charakterystyka
w świetle
zbiorów W. Skierkowskiego,
Prace i Materiały Etnograf:!czne, t. 12, Wrocław
1956; A. R i e g e r, Zagadnienie
leksykaLnego
indeksowania
melodii Ludowych, "Lud", t. 42: 1956.

�139
138
porządkowania melodii. Dwie z tych prac redagowane są przez
etnografów 51, jedna przez muzykologów. Fakt ten można chyba
uważać za zewnętrzny wyraz zaszły ch przeobrażeń - dowodzi on
nawiązywania lwntaktów między etnogrclfami a muzykologami.
Z dwóch redagowanych przez etnografów prac rozprawka
Adama Riegera zdaje się zasługiwać na znacznie 'krótsze omówienie. Zagadnienie leksykalnego porządkowania meloldii ludowych
nie jest bowiem nowością nawet w polskiej etnog,rafii muz~cznej 52; było ono już omawiane w zbliżony sposób przed bhs~o
pięćdziesięciu laty. Trudno więc dopatrywać się w pracy Rl~gera osiągnięć współczesnej metodologii, jakkolwiek praca t13.maze
mieć znaczenie pomocnicze i oddać wielkie usługi przy porządkowaniu materiału.
Pomysłowość Riegera polega właściwie na przystosowaniu klu,cza indeksowego do określonego m18Jteriału,który ma porządkowac.
to znaczy na wypracowaniu nieco odmiennych wskazówek. indeksowych odnośnie zbiorów zamkniętych (publikowanych), na
przykład Kolberga, i ~b1orów otwartych wciąż napływających.
Zrozumienie specyfiki zadań i trlUdności wynik8Jjących przy porządkowaniu różnego typu materiałów oraz opracowanie 'Praktycznych wskalzówek ułatwiających odnośne prace ind~'~sowe naę
leży chyba podkreślić jaiko nowatorstwo Riegera. pomIJam oc:n
słuszności tego postępowania i ograniczam się tylko do podJkresleniaoryginalności
pomysłu Riegera. pozostałe natomias~ proje,kt?
autora, jak na przykłia,d podstawowa zasada grupowa'llla melodl1
o incipitach, składających się z dźwięków bardziej skupio~yc~
(o mniejszych odległościach interwałowych)
przed melodla~l
operującymi większymi interwałami, i wiele innych pomysłow
Riegera znajduje swe odpowiedniki we wcześniejszej literaturze
muzykologicznej

53.

51 Redakcja
etnograficzna ponadto przygotowuje
do druku opracowanie
korespondencji
Oskara Kolberga w ujęciu M. Turczynowiczow~j.
52 A. C h y b i ń s k i, O metodach
zbierania
i porządkowanta
melodyj

.,Lud", t. 13: 1907, s. 1-31.
.'
A. C h y b i ń s k i, O m.etodach zbierania
i porządkowama
metodYJ
ludowych
... O. K o 11 e r, Welche ist die beste Methode um die VoLks- und

ludowych,
53

Nowatorski wydaje mi się równieżZ:SJrysowany,choć dotąd nie
o~racowany przez Riegera, projekt indeksu uwzględniający zarown~ elementy ~el~~yczne, jak i rytmiczne 54. Obawiam się jednak, ze przy reah.zacJI tego pomysłu nie utrzym::&gt;łby się projektodawca .na pozycJach porządkowan~a leks)'1kograficznego, któr2
po~tuluJe. Pr:~p~sz.czam, że byłby to raczej układ systematyczny,
ktory, w _~drozmemu od pierwszego, nazywa Bela Bartók grama ...
tycznym "".
Drugą pracą wydaną przez Polskie Towa'rzystwo Ludoznawcze
jest monografia regionalna pieśni kurpiowskich pod szczegółowym
podtyt.ułem Struktura pieśni kurpiowskiej. Autorką tej pracy jest
A~ntomna W ~ z '3. C z Yń .sk.a. Podkreślić należy, że praca ta jest
pIerwsz~~ WIększym uJę'clem ,b3.dawczym tego typu w polskiej
e:nografll muzycznej i dlatego jej ocena metodyczna oraz ustale~:e stosun.ku .do zbliżonych w charakterze publikacji innych kiraJOw wydaje SIę bardzo ,potrzebna.
,O.c:zywiście przy uwzględnieniu literatury pozapolskiej trudno
mOWICa pełnym nowatorstwie pra1cy Wozaczyńskiej. W lj,teratu~ze europejskiej nie brak monografii regionalnych, czy to omllWiaJ;~ych muzykę ludo:vą mniejszych grup 56, czy też :bardzo tno\'; 'Y ch dla lat dwudZIestych i trzydziestych naszego wieku mon ')grafii pieśni ludowych całych narOidów 57.
voLksmiiss'i~en

Melodien

nach

ihren

musikaLischen,

nicht

textLichen,

Be-

schaffen~~tte~,
LexikaLisch zu ordnen, SIMG, 1902-1903, s. 1-15; L K l' o h n.
WeLch.e ~s" dte beste Methode um die VoLks- und voLksmiissigen
MeLodien
nacho ~hren musikaLischen,
ordnen, SIMG, 1901-1903,

nicht

textLichen,

Beschaffenheiten

LexikaLisch

Z1L

s. 643-661.
54. Projekt
został przedłożony na Międzynarodowy
Kongres Muzyki LudoweJ w W:rtenberdze
i Stuttgarcie
w lipcu 1956 r
55'
.
. B. B a l' t o k, Serbo-Croatian
FoLk Songs, New York 1951 s 14
5:, B. B a l' t ó k, Votksmusik
der Rumanen
von Maramures'
~un~hen
1923':.' F B o s e, T ypen d er VoLksmusik in KareLien, AfMf Jg. III:' 1938.
.
o, B. B a r t ó k, Das
ung'arische
VoLksLied, Berlin 1925' W B i e 1a J'e w
BIel
k'
oruss .a]a narodnaja
muzyka,
Moskwa 1940; L K l' o h' n . Die finnische ,
Votks
•.
'"
must,'k "Benchte
aus dem Institut fUr Finnlandskunde ' der Univers;taG Greifswald"
Meft 9' . .'1935',. J M"u 11 e l' - B 1 a t t a u, "Das Deutsche
..,
Volkslied", Berlin 1932.

�141

140
Nowatorskość metodyczna pracy Wozaczyńskiej mogłaby się
zresztą utrzymać nawet przy uwzględnieniu literatury pOZi3.ipolskiej. Jednakże miałoby to miejsce tylko w tym pr~ypadk.u gdyby
śmiałe założenia i postulaty autorki zostały w pełm zreahzo.wane,
tzn. gdyby przedstawiono wyniki zapowiadanych na wstt~'ple badań nad oddziaływaniem struktury tekstowej na muzy.cZiDą,g~yb,~
rzestudiowano
zgodnie z pierwotnymi
zamiaraml, zaleznosc
P
,
'b t '
f01rmy tekstu od jego treści. Ujęcie tej .problemat~ki w sposo, aR
całokształtny jest nowością w liteI12.lturzeetnograflczno-muzykO'logicznej. Chociaż howiem Hans Mer~m~nn ~8, już na. pocz~ oku l~
dwudziestych naszego stulecia, pOŚWlęClłwlele uwagl wząJem~y
stosunkom treści i formy w muzyce ludowej, to jednak ogramczył
się on tylko do rozważania zjawisk autonomicz.nie muz~c,znych,
nie uwzględnia'jąc konstruktywnego oddziaływamacz~nmkow
pozamuzycznych. Bela Bs"rtó:kz ,kolei ro'zpatrzył korelacJe str~k.tury
tekstowej z muzy'czną 59, ale zagadnieniemsto&gt;sunku
tresCl ~o
formy w ogóle się nie zajmował. Tak więc z tego rodz~]u
założeniami spotykamy się po Taz pierWl5zy w pI1BIC~Antonmy
Wozaczyńskiej. Niestety sł3lby materiał dowodowy, meprzekonywająco potwierdzający te śmiało postawione te.zy, powstrzyu:ał
amtorkę przed przedstawieniem wyników, prze~ pełnym rozwazeniem tak ciekawej i nowatorskiej problematyki.
.
Wydaje się, że autorka niekonsekwentnie ~ ~iesłusz~le zrezy~
gnowała z przedstawienia negatywnych wymko.w a~ahzy~ gd~z
lDakreśliwszy szeroko prablematYlkę pracy ro~wa~~ła Je~Yllle m€które fragmenta,ryczne korelacje, jaJk np. zaleznoscl porrnędzy ro~miarami :struktury tekstowej i muzycznej 60. Są to bezsprzeczme
58

schung

H. M e r s m a u u,

einer

musilcaLischen

r
VoLksliedfo -

.Archiv fur Musikwissenschaft",
Jb. 1922-1924.
.
B a r t ó k Das ungarische
VoLksLied, Berlin 1925; t e u z e, VoL~sd'er Rumiine~ von lI1aramures, lVlunchen 1923; t e n ż e, Serbo-Croatwn

50 ~

musik

GrundLagcn

,.

FoLk Songs New York,

1951.
.'
.
Wozaczyńska wykazuje. że wiersze ośmiogłos.kowe w:~zą :;ę z m~~
ł'
'arami melodi'
zaś w przypadku
wydłuzen~a hnn m~lodyczn-J
ymtrl rozml
wewną+rz w''iersza różnego typu powtórzenia
i refreny. Anados' zegamy
v"
.'
.
h ziawl'sk u'e stwierdzamy w obrebie struktur operuJących WlerJ'
.
l oglcznyc
szem o większej ilości zgłosek.
GO

obserwacje ważkie i ciekawe, ale czy możemy na nich poprzestać?
Jeszcze bardziej istotne wydaje mi się rozpatrzenie stosunkó·w pomiędzy środkami kształtującymi obydwa t)'lPYstruktury. Na przykład przestudiowanie, w jakiej zależności wzajemnej pozostają
powtórzenie tekstowe i muzyczne - uzupełnienie czy kontrast.
Korelacje te przedstawiają się różnorodnie w poszczególnych typach pieśni. Położenie większego nacisku na hadaniJa porównawcze
nad środkami kształtującymi wydaje mi się szczególnie ważne dla
ma teriału polskiego - a to z tego względu, że zasady tektoniczne
w fi.s'·szym materiale są wyraźnie skrystalizowane.
Znaczenie
badań nad stosunkami i wzajemnymocldziaływaniem
tekstu i muzyki jest chyba tym większe, że na ich podstawie będziemy mogli
nareszcie uchwycić oddziaływania czynników treśdowych
na
struk turalne.
Pomimo wszystkich tych niedociągnięć sama zasada uwzględnienia kształtującej roli czynników ,pozamuzycznych jest bardzo
godna uznania.
Na zakończenie omówienia pracy Wozaczyńs:kiej warto się jednak zastanowić, czy wybór,a tym samym ograniczenie się tylko
do ra~patrzenia roli jednego czynnika pOZJamuzycznego(struktury
tekstowej), jest właściwy. Rozważania te nasuwają się szczególnie
wobec konieczności rozpatrzenia zależności słowno-muzycznych.
\Vynik ten powinienzohowiązywać do uwzględnienia innych, pozamuzycznych czynni,ków oddziaływujących na melodię, np. czynności ruchowych (tanie:::, kołysanie, marsz), intonacji mowy.
O zróżnicowaniu stylistycznym muzyki ludowej decydować
mogą różne czynniki pozamuzyczne, na co zwraca uwagę Bela
Bartók. Tak na przykład w muzyce rumuńskiej zróżnicowa..."liestylistyczne jest przede wszystkim potwierdzeniem podziału pieśni
według ich funkcji 61 (okoliczności towalI"zyszących), co wskazywałoby na ogromne znaczenie konstruktywne tych czynników.
W muzyce węgierskiej jest natomiast inaczej: zróżnicowanie stylistyczne (muzyczne) koreluje w pewnym stopniu ze zróżnicowaniem wł2.,ściwości wersyfikacyjnych, a więc dowodzi kształtującej
Gl

B a r t ó k, VoLksmusik

der

Rumiinen

von

Ma.ramures,

s. 11.

�143
142
roli t~go czynnika, Jak te sprawy przedstawiają się w muzyce polskiej, nie jesteśmy na razie w pełni zorientowani. Musimy wobec
tego .rozpatrywać
oddziaływanie
czynników pozamuzycznych
w sposób możliwie wszechstronny. Nie należy się jednak tych cząstkowych lub negatywnych wyników ob3wiać.
O jednostronności
ujęcia Wozaczyńskiej zadecydowała jej
metoda la1nalizy, rozważająca momenty muzyczne w iwlacji. Postępując w ten sposób zatraciła bowiem autorka orientację we wzajemnym uwarunkowaniu elementów. Zabrły się jej praw~dłowości konstrukcyjne, wobec czego nie dostrzegała wielu oddziaływających na strukturę muzyczną czynników zewnętrznych.
Ostlatnia z większych pra'c 62 jest redagowana przez muzykologów. Praca ta, jakikolwiek jest również monografią regionalną,
różni się od opracowaJnia Wozaczyńskiej. Różnicę .podkreśla już
sam tytuł, "Pieśi'L ludowa Opoczyńskiego na tle problematyki etnograficznej", wskazujący, że celem pracy jest nie tyle rozważanie
szezegółowych zagadnień strukturalnych
i nie problem stosunku
treści do formy, ile rozpatrzenie zjawisk muzycznych w perspektywie etnograficznej, historycznej. Zestawiając te dwie prace
trudno nie podJkreślić humorystycznego momentu, że praca re~agowana przez etnografów rozważa pierwszoplanowo zagadnienia
teoriopoznawcze, b3.!rdzoważkie dla muzykologów, zaś praca redagowana przez muzykologów jest przede wszystkim etnograficzna.
Mimo tych odręhności obydw:e monografie regionalnedowodzą jasno, że izola'cja od pro'blematyki etnograficznej nie jest już
cechą współczesnych badań nad muzyką ludową. Ws1{!azywJ.łoby
to istotnie na nowe założenia metodologiczne, nowe ambicje i perspektywy współczesnej etnografii mu~ycznej. W polskiej etnografii muzycznej, podobnie jak i w krajach Europy ""schodnie),
ma ta orientacja etnograficzna zna'czenie szczególne ze względu na
doniosłość metod etnograficznych, tak nieodzownych przy określaniu przeważającej
ilości materiału nie udo,kumentowanego
źródłowo,
Jakkolwiek osiągnięcia ostatnich dwóch lat llSip3wają nas pew62

C z e k a n o w s k a, op, cit,

nym optymizmem, to jednak ogólnstan
b
"
..
grafii muzycznej musimy J'e
y
.adan w polsklej etno,
'
szcze raz uznac za ,b d
..'
Upwma
sie to zwłaszc~a prz y porownamu
.
' naszy ar
"
h zo
' opoznlOny.
" .
robklem
innych krajów w te'J d Zle
. dZlme
. . W sWletle
. ~ OSlągmęc
z .do,
t g'
nama przekonujemy się , z'
e
"
d
k
.
e
o
'poro'R'. mlmo 0" onanego
kł d
ska etnografia muz
W a u pracy pol,
yczna w stosunku do n k' .'
"
przedstawia się korzystnieJ'
,. t'
au l sw latoweJ me
,
"mz
o mlało miej'
dZlesioleciu , międzywoJ' en nym. R ozwOJ
. . naszej, sce
et nawet
g f" w dwunej postępuje na 'OGółwoln'e'
"l' l w wlel'
,
no ra 11 muzyczl:&gt;
l J amze
'd'
krajach. Ten niepokojący stan rzecz
' u ,sąsla u)ąc?,ch z nami
rza, tymbardzieJ'że
prze' "
kY ~USl Slę,domagac komentaClez w
reSle kształt
"
,
nad muzyką ludową w
"d"
' owaillla Slę badań
,
.szeso zlesHj!tych do ..'
d'
,
tach ubiegłego stulecia przodowaliśm
"
o::&gt;lemzleslątych laEuropie. Czymże WięC n l ~ tł,
Y pod tym względem w całej
.
'
a ezy , umaczyć te
'
k'
l upadek, które ;nastąpl'ły po" , ,
n mepa o)ący zastój
,
' zl1'leJ a trwaJ'ą 'd
dz"
wledzieć na to 'pybnl'e
,,'
az ,a
lS? Aby odpo,muslmy przede
tł '
robek polskieJ' etnograf,"
.
"
wszys elm rozpatrzyć den muzycznej w pe ' kt
'
'
w różnych okresach.
'
rspe yWle hlstorycznej,
n

°

Gl

. Na podstawie takiego prze l du 'd
'
ze upadek polskiej' etnog f" g ą
Oc~odzlmy do :przekonania,
ra n muzycznej roz
. ..
przełomie XIX i XX
L
,poczyna
Slę JUZ na
w. ata te dla wielu kra' . (R '
Austria, Węgry Czechy Sł
'
,
,Jow
oSJa, Niemcy,
,
,0waiCJa
Fmlandla S
'
nową erę etnografii mU7yczne' N'
"zwecJa)
oznaczają
, ,
~
J. a przełoillle XIX ' XX
cz~na,Ją slębadania zorganizowane, systemat czn 6~
w.~ozpomorkl pracy zespołowe' J na d muzyką ludowąy 64 e, l powstają ko'
ractwo dyskusJ' e met d
' panowane zble"
o yczne nad dok
t"
mem 65, wreszcie an1Tiet
'
umen aCJą 1 opracowa,~ 'Y, ro~prawy metodyczne 66 l' 'k
6
' .ongresy.
3 Prace
K ,.,K MUSt'k -Prufungs-Kommissi
..
b'
'
adama na Wegrzech promad
on, Wlen rca 1900]; zespalow"
Ak "
.
"
zone przez' Vika
B l
o,a, Bartóka Belę (1904-1918) K
'
ra
e ę (1898-1910), Garay
(1911-1914),
' odallya Zoltana (od 1904), Lajtha Laszlo
6"...e
N;
i
uwzględniam
w tym artykule bad .
l dla Lego nie wskazuję na rozwijają
,
an nad muzyką egzotyczną
Og"l Porównawczej
i Arf'h'
ce S,lę w tych latach ośrodki Muzyko65 E K
,- ,wa Fonograficzne
tych placówek
,
ann-Nowlkowag
"
..
'
6:; A. C h y b i 11 s k:
O m t', dwg/emJa Ltmewa, Moskwa 1952, s, 10-16,
l d
. ",
e o ac t zb-e
'
.
u owych, "Lud", t. 13 : 1907 s 1-3 . ' rama t porzqdkowania
melodyj
"
1, O, Koller,
op, cit,; L Krohn,

�145
144

.
. . l dem badań bardzo zaawansowaW niektórych krapch, pod wzg ę.
nawet specj'aJne komisje toetnografia
muzyczna
uzyskuJe
.
ny ch ,
.
h 67 . własneperlo . dY'k'•.68
warzystw naukowy c
.l
ar
czna zdobywa sobie na pouz
W wielu kraj.ach etnogr lda.ml
dyscy~pliny naukowej. Jej
rawa samo ZJeneJ
.
.'
czątku X X w. P
,
..'
łu.guJ·ą na lekceważen:e. Na).
.
b
d
cze
rownlez
nle
zas
osiąO"męcla a aw
.
. O"raficzne69 l. nab
.'
h kali są liczne prace monob
lepszym dowodem IC S.
,. b dań dostrzega:rny przede
,
t Y 70 powaznv rozwoJa·
wet praby syn ez
'"
kt 'ch
są one łatwiejsze do przewszystkim w tych kraJach,. w · Odry Niemczech i Czechach (już
·
więc na przy k 1a w
.
p~awa d zema, a .'
"'.'
tych krajów dysponuJe
nie w Słowa.cji). Etnografla mLl~~c~a '(np :st1ail"ych
śpiewniików
.
"1 "
dawnych ZuloroW . '..
.
bowiem wle1!ką lasclą
.
l tże
podają mateTlał
h) kt 're ponadto maJą tę za, e ę, ~
użytkowyc . ,o.
. 71 J .dnocześnie jednak dostrzegamy
określony chronologlczme '. e ..
.
r07Jkwit
ogromny
.- badań w Fmlandn.

!

I

v

d' VoLks- und voLksmiisSige lVIeLodien
die beste lVIetho~e um
;e n n BesehGffenheiten texikaHsen z.u
musikaHsehen nteht text te. e
S c h e u l e e r, WeLehe ist dte
ordnen,
SIMG, 1900-1901, s. 63:--6~~~mii~Sigen
lVIeLodien naeh ihren mubeste lVIethode um die VoLks- un VOn ffenheiten
IexikaLisen
zu
ordnen
B
sikaLisehen
nieM
textLiehen
esc a

WeLene ist
na ch ihren

w

.0
raficznego (Geograficzeskowo obPieśni Towarzyst:va. Ge g. t h lat XIX w.; Komisja Mut
burgu od oSlemdZ1eslą yc.
..
U'
rsyszczestwa) w Pe ers
l l
Etnograficzeskaja
KomiSSI]a)
mwe
raf"czna
(MuzY w no- .
zyczno- Etnog~:
902
.
tetu Moskiewskiego c·d r. 1 .. " Zeits.chrift
fur seine Kenntms
und
6B
Das Deutsche
Volkslled.
1
Etnograficzesko]' Komissii I Mo"
T d Muzvka no..
pile"e [... l od 1B99; " fU Y
".
906 . Zeitschrift des Vereines fur
U.
rsiteta" Moskwa od 1
r., "
skowskowo
mwe
,
Volkslwnde", Berlin od 1~94 r. t und die Entstehung
der geistlichen VoLks69 IKr
o h n, Ober dte Ar
l . k' 1899' t e n ż e, De la m"l.
d J
al" t 16 He sm I,
1901
meLodien, "Finnlan
- ourn
','
, . Laire finnoise
SIMG, 1900,
. 5 te·mps dans la mUS1que popu
'

(preisfrage).
67

Komisja

b

sure a

s. 142-147.
70 1. Kro

VolksmeLoh n, Ober ,dte typ·
II III KIM G 1909 O. S c h n ell, Das
bt'l
gen A I und A
,
'
dien in den A ei un._
ur Volkskunde, t. 3, Leipzig 1908.
.
VoLkslied, [wl Handbucher z
.
_l
przykład: Das Locheimer LteT tak'e zbIOry ]a &lt;: na
n'm
71 lVI'3.mtu na mys I
.
"
h (1470-14BO), das Hans Joac t
'" (
1460) das Rostocker L1ederbuc
derbucro ca
,
Masers Liederbuch (XVI w.).
,

;schen

lVIerkmaLe

der finnischen

Jak więc widzimy, XX w. rozpoczyna naprawdę nową erę
etnografii muzycznej w Europie. W Polsce natomialst nie sposób
mówić o tego rodzaju przeobrażeniach. Chociaż polski muzykolog
Adolf Chybiński uczestniczy w kongres3. ch muzycznych omawiających zagadnienia muzyki ludowej 72 obok takich autorytetów etnografii, jak Ilmari Krohn, Ottoh:ar Hostinsky, Eugenia Liniewa czy Filaret Kołessa, chociaż rozlprawka metodyczna
Chybińskiego z 1907 r. wskazuje na oczytanie autora w literaturze przedmiotu, a nawe,t w stosunku do osiągnięć Krohna i Oswalda Kollera jest pewnym 'krokiem naprzód - to jednak na
ogólnym poziomie badań nad muzyką ludową erudycja i kontakty Chybińs:kiego nie odbijają się zupełnie.
W polskiej etnografii muzycznej utrzymuje się wciąż mit indywidualnych osiągnięć Oskara Kolberga. Zupełnie nie dostrzega
się tego drobnego faktu, że ten genialny b3.dacz działał jak zorganizowany zespół i tylko dzięki tak wielostronnej, systematycznie
rozplanowanej akcji, opartej na pomocy współpracowników i korespondentów, możliwe były zdumiewające rozmiary jego dorobku.
W stosunku do innych dziedzin etnografii dział muzykologiczny zaczyna powstawać w tyle już bezpośrednio po śmierci
Kolberga, a zwłaszcz/3,od początku XX w. Imponująco rozwinięte
w tym okresie czasopisma i periodyki materiałowe etnograficzne
corc,z mniej podają dokumentacji muzyki ludovvej; jeszcze mniej
korzystnie przedstawia się sprawa zbiorów osobnych, tak przecież licznych w XIX w. 73. Wiek XX rozpoczyna dla polskiej etnografii muzycznej erę przyczynkarstwa, p8.nującego w okresach
późniejszych aż po pierwsze lata powojenne. Są to zarówno drobne przyczynki om:wviające 74, jl&amp;:ki drobiazgi l11CJ.teriałowe
75.
Poziom dokumentacji tych drobnych i rozproszonych zapisów mul

A. C h y b ~ń s k i, Etnografia
muzyczna
na III kongresie muzycznym
"Lud", t. 14 : 1910, s. 160-178.
,;j W
tym okresie liczniej ukazują się jedyne materialy z mało dotąd
znanych obszarów: Śląska Cieszyńskiego i Pomorza. Należy podkreślić poważn{) zasługi pod tym względem redaktorów
regionalnych czasopism, jak
"Gwiazdki Cieszyńskiej", "Zarania Śląskiego" ~ "Gryfa Pomorskiego".
,ł J. E k ker
t, Węgierskie meLodie Ludowe w naszej pieśni Ludowej,
72

We Wiedniu,

10 "Lud"

t. XLIII

�147

146
zycznych z początku XX w. nie tylko nie dowodzi~ad~ych
postępów badawczych w tej dziedzinie, lecz ~ręcz ~rzeclwm1e, w~kazuje na poważne zacofanie nawet w po,ro','mamu z Koloergiem.
polskie życie naukowe nie okazuje również w tych ..1a~tac~
zainteresowań
dla badań na,d muzyką ludową. W rozwipJąceJ
się Akademii Umiejętności,
subwencjonującej
swe~o czasu. p1~blikacje Kolberga, nie ma komisji dla spraw muzykl ludoweJ, me
m::&gt; jakiegokolwiek
fachowego czasopisma poświęconego tej problematyce. Nie 11113. ich zresztą i do dnia dzisiejszego. ..
Stosunek pierwszych polskich katedr muzykologl'~, :utworzo~
nych w drugiej i trzeciej dekadzie XX w. do. za~admen muzykl
ludowej może budzić również poważne zastrzezema. Ns'wet Adolf
Chybiński, mimo swych zainteresowań
i zro~.umien~a dla problematyki etnograficznej,
lek'ceważy ją i pom~J.a.. NaJle~szym ~eg.o
dowodem jest fakt, że nikt z uczniów Chybmsklego ~le specJal~zuje się w tej dziedzinie (Bronisława Wójcik-Keupruha~owa
za~mująsięzagadnieniami
muzyki ludowejty,ko bardzo margmes0:V0)',6.
Ten niepokojący stan zaniedbania
etnografii muzyczneJ nie
ulega wyraźnej poprawie nawet po tpowstEJ~iu .Region.alnego Archiwum Fonograficznego
i Ośrodka Poznansklego,
kierowanych
przez Łucjana KJamieńskiego, czy placówki prowadzonej
przez
Juliana Pulikowskiego
j'&amp;kkolwiek od tego czasu rozpoczymuje się system::ltyczne zdjęcia fonograficzne" 1 próby opracowań ,3.
"Lud", t. 14; 1908, s. 326-329;

L. M ł y n e k, Uwagi

nad pieśniami

Ludu wie-

Lud", t. 3: 1897, s. 347-368.
7;; ~. ~(o w e r s k a, Nowa pieś?l. Ludowa
[podała .. ·1. "Wisła", t. 14 : 190~,
s. 757; J. Milewska,
Kocysanki
z Ciechanowskiego
[przed~tawła ... J'
,. ła" t 15' 1901 s, 17-26' H. S a r n o w s k a, Pieśni na okręznem (pow.

Lickiego

w 15

~'

'o

.,

'

Gostyf,) [podała ... ], "W~sła", t. 14 : 1900, s. 72.
.
70 B.
W ó j c i k - K e u P r u l i a n o w a, Muzyka
Ludowa,
[vv] Wledza
o polsce, t. III, War3Zawa 1932, s. 437-446; t a ż e, poLska :n~zuka Ludowa,
Lud ScowiU1'tski, t. III, Kraków 1933; t a ż e, ELementy rytrmk1 Ludowe] polw muzyce Chopina, Lwów 1936.
•• W latach wcześniejszych (już mn;,ej więcej od roku 1910) prowadzo~o
zapisy fonograficz.ne na trochę większ.ą skalę tylko pny ~uzeum Tatrzanskim w Zakopanem dzięki inicjatywie Juliusza ZborowskH;go,
78 B.
C z Yż y k o w s k a, Wiwaty
wielkopolskie
[nie drukowane],
Po-

skiej
!
"

Mała. ~fektywnoś.ć badań kształtujących
się ośrodków musi być
całkowIcle zrozumlab
wobec fatalnego poziomu szkolenia uniwersyteck~ego
W.
zakresie
etnografii
muzycznej,
panującego
w d:v~dlz:est~leclU. :A~i bowiem. Adolf Chybiński, ani Łucjan
Kamlens,u me stawlaJą nauczama tego przedmiotu
na właściwym poziomie. U AdolJi3J Chybiń~kiego zaniedbanie
etnografii
jest naturalną
konsekwencję
skoncentrowania
się nad historią
dawnej muzyki polsJkiej, czego zresztą najlepiej dowodzi bibliografia prac jego i jego szkoły - jedyne 'Prace dyplomowe uczni?w Chybińskiego, dotyczą1ce muzyki ludowej, nie zostały opubll~ov~ane. 79. Dlaczego zaś Łucji2.1DKamieński, 'Przy swoim oczytamu l zamteresowaniach
muzyką ludową, nie był w stanie właści,:ie i naukowo wrganizować 'tej dyscypliny, tego na 'razie nie
mozem.y wyjaś~ić. Jednakże pierwsze syntetyczne ujęcie polskiej
muzykI ludoweJ wychodzi spod pióra etnografa a nie etno-muzykologa. Autorem tej syntezy jest Kazimierz Moszyński w dziele
"Kultura Ludowa Słowian", Tom II, Kraków 1939.
Fatalny system s~kolenia uniwersyteokiego
jest więc,obok
bezplanowości i chałUlpniczych metod badań, następną z podsta~owych .przy'cz)'11 naszego zacofania. A trzeha uczciwie przyznać,
Le. ten medoskonały
system szkoleniowy utrzymuJ' e sie• w duże"'J
.
mierze J~sz;cz~ do dnia ,dz!siejszego. Jeszcze bowiem w obecnym
programIe um~er~yteckim
nie ma wykładu monograficznego, nie
rna powszechme obowiązującego, metodycznego wy'kł!aidu, nie mC'.
,:eminari~rnczy
'ko~.serwatorium,
nie pisze sięwłaśdwie
prac
l refe.ratow.
Czy moze wobec tego dziwić kompromitujący
poziom
badan? W,airto zdać sobie z tego wreszcie sprawę, że program
znań
19"8'
•. "PoJechał
.
",
,~ '. W . Kandulsk'
l, M ono gra f'":,a 'Ptesm
pan z chartami
La pole' [me ~rukowaneJ, Poznań 1939; K. P a ł u b i c k i, Monografia
pieśni
"Na :'odolu
bwty kamie?i" [nie drukowane],
Poznań 1937; J. P i e t r us z y n s k a, Dudy wielkopoLskie, Poznań 1936.
. ' 7' W, B a g a rów n a, Studium
o obe7'ku (obertas;e) na podstawie zbio~01V Oskara
Kolberga
[nie drukowan:::], Lwów 1932; J. J. D li n i c z, StulU~~
o polonezie na podstawie zbiorów Oskm'Q KoLberga [nie drul{Owane]
L\vow
193')'
,
.
~,. T G ł o d Z J,.n s I'(l, StudIUm
o krakcwiaku
na podstawie
zbio- '
row Oskara Kolberg,a, [nie drukowane], Lwów 1933.
10'

�149

148
szkoleniowy obejmuje wciąż tylko ćwiczenia solfeżowe :' zakresie muzyki ludowej i wykład referujący fragmenty k1ll:u starych 'podręczników 80 oraz popularne, polskie artykuły, k~ore bez
trudu mogły być tylko lekturą obowiązującą 81. Wobec takiego ~oziomu nauczania nie mO'że nas chyba dziwić i brak podręczmka
etnonafii muzycznej. Jeśli bowiem nie stać nas na systematyczny
wszeOchstronny wykład kursowy, to czyż może być ~o:va. ~ 'P0dreczniku? Podobnie nie sposób dziwić się minimalne) 1losCl pr~c
b~dawczych, wobec nie uwz,ględnienia przez progrl2.ID na~czama
wykładów monograficznych i metodycznych. A potrzeba J~sn~go
postawienia problemu metody badań w ·ramach s~~o~enl~ Jest
., p aląca . Wobec zaszłych zarówno w etnogrla,fll, Jak
przeClez
. l mu._
zykologii przemian metodologicznych warto te sprawy Jasn~. po
stawić. 'Warto przede wszystkim określić stosunek ~tnografll ~o
innych dyscyplin, jej ,problematykę, zakre~ przed~lotu, z~dama
i cele. Warto wreszcie wyjaśnić, j.a!krozumlemy wlelokTotme postulowane historyczne ujmowanie zjawisk Pod tym względem
~
również poważne pomieszanie pojęć.
Panu"e
.
OJ niedomacraniach systemu 52Jkolenlowego
'Przek onu J'e 'Przed'"~
wszystkim wielokrotnie podkreślana mał~ lic.zebność i stan 'kwalifikacji pracowników naukowych tej dZiedzlll~. Trzeb~ sz:z.erz~
przyznać, że etnografia muzyc~na. j:s.t dyscyph~ą ..~ '~aJmcrmeJ~z~J
popularności, pomimo atrakcYJnoscl l aktualn~scl Je) zab.adm~n~
A ponadto na specjalizację tę udają się na ogoł ka.~dydacl mmej
uzdolnieni, odrzuceni przez inne działy muzykologu.
.
W obliczu wykazanych braków i niedomagań 'powst~J~ zasadnicze pytanie: jak przeciwdziałać ~err:u stanowi rz~czy. l ~ak u~~=
skonalić system szkolenia? Odpowledz na to. pytam~ me Jes~ Pne'
sta. Trudność rozwiązania polega na tym, ze :' te) pogra~.cz
J
dziedzinie konieczne jest zarówno wykształc~llle ~uzykoloblczne,
jak i etnograficzne. Problema1tyka przedmlOtu Jest, zwłaszcza
.

~
il.

80

W. D a n c ker

Vergleichende
81

J . l. "1
IV.

t,

Das

europiiische

Musikwissenschaft,

S o b i e s c y , Pieśń

zyczny", Łódź 1947-1949.

VoLkslied, Berlin 1939; R. L a c h,

Wien-Leipz'g
Ludowa

przy jego dzisiejszym ujmowaniu, w dużej mierze etnograficzna
~ metody opracowania materiału wym2.gają natomiast przygotowania muzykologicznego. Należy więc studiującemu jedną z dyscyplin ułatwić dokszta:łcenie się w drugiej, zarysować pełną problematykę, wykazać powiązania pomiędzy dyscyplinami. Ale
która z dyscyplin ma być zasadnicza, a ,która uzupełniająca? Czy
etnografia muzyczllla ma być przedmiotem etnografii ogólnej,
czy też tradycyjnym zwyczajem muzykologii? Wydaje mi się, że
odpowiedzi na to pytanie na razie dać nie można z tego względu,
że poza krótką aktywnością ośrodka wileńskiego w latach trzydziestych nie znamy faktu szkolenia etno-muzykologów przy katedrze etnografii. Na podstawie znajomości historii dyscypliny można
natomiast powiedzieć, że etnografia muzyczna, rozwijana przez
muzykologów czy też nawet muzyków, może czynić poważne
postępy, jednakże tylko wtedy, gdy zajmujących się nią znamionuje wielostronne, a zwłaszcza 'Socjologiczne i historyczne wykształcenie 82. lzolacjia etnografii muzycznej od muzykologii nie
wydaje mi się właściwa, gdyż ucierpi na tym nasza interpretacja
historii muzyJki. Bez znajomości form, środków konstrukcyjnych
i praw rozwojowych muzyki ludowej nigdy przecież nie zinterpretujemy właściwie twórczości kompozytoirskiej, nawiązującej
do folkloru, nie zrozumiemy istoty i nie wykryjemy kryteriów
stylu narodowego. Z drugiej strony hez znajomości niektórych
zwhszcza działów historii muzyki, omawiających na przykład zagadnienie chorału, średniowieczną pieśń świecką czy muzykę taneczną XVI-XVII wieku, nie zrozumiemy i nie schronologizujemy muzyki ludowej znanej nam z ZJa,pisówwieku XIX i współczesnych.
Kończąc omowlenie badań ostatniego dziesięciolecia wado
sprecyzować nasze konkretne zamierzenia i perspektywy badawcze na lata najbliższe. Wobec wykazanego opóźnienia polskiej
etnografii muzycznej wydaje się oczywiste, że musimy posłużyć

i jej

1924.
probLemy,

.
"Poradmk

82

Mu-

B. B a r t ó k, Serbo-Croatian

m a n n.

Grundlagen

IVIusikwissenschaft",

einer

Folk

musikalischen

Jb. 1922-1924.

Songs, New York
VoLksliedforschung,

1951; H. M e r s"Archiv
fUl"

�150

li

r

.f,
l

151

się obecnie środkami jak najbardziej nowoczesnymi, umożliwiającymi nadrobienie ogromnych zaległości. Wytycznymi są przede
wszystkim planowość i systematyczność pracy, a ponadto wobec
różnorodności ma teriału bada-nego, przystosowsnie metod do właściwości poszczególnych jego rodzajów. Tak na przykład należy
zdawać sobie z tego spra\vę, że inaczej musimy kształtować tematykę opracowań rozw3'żających materiał łatwy do klasyfikacji historycznej (pieśni historyczne, materiał 'podany w dawnych źródłach, twórczość znajdującą się pod wyrażnymi wpływami muzyki
szkolonej, określonej chronologicznie), a inaczej pra:c omawiających
muzykę której schronologizowanie musi być :bardzo względne.
W pierwszym typie PT!SIC możemy posłużyć się metodami
w dużej mierze wypracowanymi przez etnografię muzyczną niemiecką i czeską, specyfikującymi tematykę według przynależności historycznej badanego materiału: to znaczy typizowaćzaglsidnienia w sposób zbliżony jak w historii muzyki 83. Przy przeważa1jącej jednak ilości materiału taka ,typizacja zagadnień jest niestety niemożliwa, wobec czego musimy kształtować tematy w sposób analogiczny jak w etnografii, to znaczy według przynależności terytorialnej materiału, według jego lokalizacji. Są to ,bowiem jedyne dane, j1aikichużycza cały malteriał godny naukowego
opracowania, a ponadto przy zastosowaniu badań porównawczych
nad określonym lokalizacyjnie materiałem można pośrednio otrzymać dane dla klasyfikacji czasowej (chronologizacji). Środkiem
ułatwiającym klasyfikację historyczną malteriału musi być właściwa systematyka
wyodrębniająca
poszczególne grupy :stylistyczne,które
- jak możemy przypuszczać - znamionuje zbliżony wiek. Następnie z"'ś musimy przystąJPić do ustalenia ich WZ1ajemnej zależności i kolejności chronologicznej na podstawie różnych danych endogenicznych i ektogenicznych. Przy tej chrono10gizacjim.Jeży uważać ,bardzo, alby nie uogólniać wyznacznika
chronologicznego, aktualnego dla jednego z elementów, z cało'" O. H o s t i n s k y, 36 napevuv svetskych pisni ceskeho lidu z XVI
Praha 1892; P. R u n g e. Die Lieder und Melodien
der Geissler
Jahres 1349, Leipzig 1900.
leti,

stodes

.(

kształtem pieśni 84. Należy uważać zwbszcza, żeby nie przenosić
określnika dla chronologiz.acji tekstu na łączącą się z nim melodie.
Wobec rozbieżności występowania typów tekstowych' i muzycz~
nych jest to niedopuszczalne.
Jestem zupełnie świadoma, że przy obecnym stanie ibacła.ńnie
stać nas jeszcze na wyczerpującą i precyzyjną systematykę całokształtu materiału polskiego. Musimy się na razie ograniczyć do
ujęć całościowych w wycinkJ3ich regionalnych, a następnie wy_
brane zagadnienia, których ważkość zarysowuje się na podstawie
~onog.rafii regionalnych, przestudiować w skali ogólnopolskiej _
mnyml słowy przeprowadz,ić badaniia atlasowe nad wybranymi
zagadnieniami, przy zastosowaniu metody kartograficznej.
Na
podstawie rzutowania kartograficznego
zarysują się bowiem
pewne typy pieśni a wspólnych zasięg?lch, co z kolei pozwoli
uchwycić korelacje z innymi zjawiskami kulturowymi a podobnych zasięgach, które to zjawiska, ,być może, okażą się łatwiejsze
do chronologioznego określenia.
Tak więc opracowanie monografii regionalnych, przynajmniej
d~ia,bardziej waŻlkich etnograficznie obszarów, oraz przede wszystklm przeprowadzenie badań atlasowych nad wybranymi zagadnieniami to - podobnie jak w etnografii ogólnej - nasze wytyczne na przyszłość. W oparciu o wyniJki tych prac możll'a będzie
nareszcie uważać muzykę ludową ,za materiał służący do rekonstrukcji społeczno-historycznej w sposób naukowy.
. T~k zarysOWi2Jnecele i perspektywy etnografii muzycznej
me są Jednak wyłącznymi celami. Niemniej ważkie powstaje rozwiązanie wielu zagadnień czy to z zakresu historii,czy
teorii
muzyki, których - jak wskazywahśmy -bez
wyników badań
nad muzyką ludową nie jesteśmy w stgnie właściwie opracować.
Opracowanie wszystkich tych zagadnień, czy to par excellence
~t~ograficznych, czy innych, będzie jednakże dopiero wtedy mozhwe, jeśli opracujemy metodę nowoczesnej analizy. Musi to być
84 M. in. zwraca
na to uwagę muzykolog niemiecki W. W:,ora w swym
wykładzie metodycznym: Zur Erforschung europaischen Volksliedes, "Archiv
:t Musikforschung",
Berlin 1940, s. 193-211.

�153

~,

152

r'

.,

;

analiza uwzględniająca wszystkie elementy we wZlajemnej relacji.
pozwalająca na wykrycie oddziaływania czynników pozamuzycznych oraz ułatwiająo3- przestudiowanie
wzajemnych zależności
pomiędzy zasadami kształtującymi struktury muzyczne i czynnikami na nie oddziaływującymi. Można przypuszczać, że dzięki takiej analizie uchwycimy nareszcie metodologicznie tak ważki stosunek treści do formy, wyznacznika do wykładnika.
Tak więc nowoczesne kształtowanie tem3tyki badań opartych
na zasadzie zespołowej pva.'cy oraz nowoczesna analiza wchłaniająca osiągnięcia analityczne innych działów muzykologii to chyba
podstawowe środki 'umożliwiające udoskonalenie etnografii muzycznej, likwidację zastarzałych od kilkudziesięciu lat niedomagań.
LITERATURA
A dl ()r Guido, Methode der Musikgeschichte,
Leipzig 1918.
B a g a rów n a Wilhelmina,
Studium o oberku (obertasi€) na podstawie
zbiorów Oskara Kolberga [n'.edrukowaneJ,
Lwów 1932.
B a r t ó k Bela, Volksmusik der Rumanen von Maramures, MUnschen 1923.
_ Das ungarische Volkslied, Berlin 1925.
_. Serbo-Croatian
folk songs, New York 195I.
Biblioteczka regionalna pod redakcją Karola Hławiczki (Śląsk, Kaszuby,
Krakowskie, Lubelskie, Kujawy, podhale, Mazowsze, Wileńsk.:e, Świętokrzyskie, Podole, Polesie, Wołyń, Kaliskie), Katowice, 1934-1938.
B i e l a j e w W., Biełorusskaja
narodnaja muzyka, Moskwa 1940.
B i e 1 a w s k i Ludwik, Piosenki z Pomorza [przedstawj ... ], PWN,. Kraków 1955.
B o s e F., Typen der Volksmusik in Karelien, AfMf Jg, 3; 1938.
B Y s t l' o ń Jan Stanisław. Polska pieśń ludowa, Biblioteka Narodowa

nr. 26,

Kraków, 1920.
Pieśni polskiego Śląska (z rękopisów Szramka oraz dawnych zb'orów
Cincialy i Rogera wydał i wstępem zaopatrzył ... ), PAU, Kraków 1934.
C h o l' o s i ń s k i Jan, Melodie taneczne Powiśla [zebrał ... J, PWN, Kra-

_

ków 1949.
._.. Pieśni pracy ludu kieleckiego [z'2brał ... ]. PWM, Kraków
C h y b i ń s k i Adolf, a metodach zbicran',a i porządkowania
dowych, "Lud", t, 13: 1907, s. 1-3I.
Etnografia muzyczna na IH-dm kongresie
"Lud", t. 14: 1910, s. 160-178.

muzycznym

1954.
melodyj

lu-

we Wiedniu,

a 3-13.
organizację
s.

pracy

Dzwony pasterskie
1924, s. 23-57.

nad

me 1c d'lami

1udowymi,

ludu polskiego na Podhalu

"

"Lud", t. 21:

PMAAE

t 3
.
. , Krakow

Instrumenty
muzycz ne l u d u po 1-'
.
~klego na Podhalu PMAAE
kow 1925, s. 21-142.
"
W sprawie organiza2ji
lS26, s. 55-56.

regionalizmu

muzycznego

192Z,

t 4
. , Kra-

' "Ziemia",

t. 11 :

a kolędzie staropo'lskiej
.Ziemia" t 13' 19?O
....0, s. 50-53
a zrodrach i rozpowszechnieniu 2·0 melodii ludowych
" 1
halu
Kwa,.t. l 'k M
na SKanym Pod'" ",a ill
uzyczny", t. 16/17: 1930, s. 48----'65
ad Tall' do Ba'tyku
cZ. l' . Ś'·plewl1lk kraJoznawczy
.
. [zestawl·ł .•. 'J,
1,
PW M, Kraków 1G'50.
Od Tatr do Bałtyku, cz. '2: Lud polsl;:i gra, PWM Krakó
1951
C z e k a n o w s k a Anna Pieśń l d
..'
w
.
etnograficznej, Studia Muzy~o~:g~c~::cztynO"skK:ergaOko~wa
t11ge·6'P~oblematYld
C
. k
' . ,
o s 450 560
z y z yow
s k a Boż€ll'a, Wiwaty
wielkopolsk'e
[n' d k .'
.•
znań 1931l.
.
le ru owane], Po,

,

,

'

l.

•

•

•.•

D a n 'c'k e l' t Werner, Das europajsche Volkslied B l'
Gr d'
d
' er m 1939.
~
un nss
er Volksliedkunde, Berlin 1939.
D e K o'."
w s k i Jan ~
T."olr
. weselne w powiecie opoczyńskim Pr
.
, Z wyczaJe
D i t l ~a,enałY Etn{»~rafi~zne, t. 7, Łódź-Lublin
1948, s. 211/300.'
ace
f u,r ';h Fr. ~V., Die hlstorischen Vollk:slieder vom Ende des dre' --'
Jahr,gen Kneges zum Beo'inn des sieben "'h '
H ' .
.~~l",
Dunicz
J
'7
,"
Ja ngen,
elloronn 1877.
an Jo:-ef, StudIUm o polonezie na podstawie zbiorów Oskara
Kolberga [me drukowane]; Lwów 19:32.
D y g aKC zl ":dolf.i L i g ę z a Józef, Pieśni Śląska Opolskiego [wybr-li
]
ra ww 1954.
a
•••
,
''T_

E kk e l' t Józef, Węgiers1kie melodie
"Lud", t. 14: 1908, s. \].2:6-3'29
G e. b i k Włady'ł"w
.
- ~ , F olkl or muzyczny
Muzyka 19'51, nr 3--4.

ludowe

w

na'szej
,~'

p'eśni

l d
.
u oweJ,

reO"ionu wal'mińsk
l .
"
o-mazurs nego,

Pieśni ludowe Warmii i :Mazur [onracował . J 01&lt; t
19'-3
Głodzińs.ki
T"
.
•
.. ,
_zyn
;).
,.,
• aaeusz, Studlum o krakowiaku
na podstawie
zbiorów
G l' o t O',~,ara Kolbe:ga [n.ie drukowane], Lwów 1933.
n~'l'" Jan, :lOsenkl z Kieleckiego
[wybrał i opracował
] PWM
.. ,
,
K.la 'ow 19'5:&gt;.
Hła\uicz'•
H"
Je a KIaro zob. Biblioteczka reg .
ostlnsky
Oltokar, 36 napevuv
.
sve!.skYch pisni ceskeho lidu z XVI
stoleti, Praha 1892.
Jackowsl'
','
,l A Ie k:sander, Problem folkloru i twórczości '"
d S' d"
.
" sztuce, Mat enały
.
o 'u lOW l Dyskusji, 1953, nr 1, S. 166--210.

�155
154
· do et-nograni Wielkopolski,
. ] Przyczyn k l
•
Jamna,
2
3-177
J . S. S. [szembekówna
K k'
1906 3-139; 191 , s.
.
MAAE t 8 t. 12, ra ow,
,.'
Ka-zub Ipołud, .' , _
raft 1. pieśni zmowmowe] z
,
K a m i e n s k l ŁuC]an, Monog
-"
t l 1935 s. 105-131.
l I - Ro~znik Muzykolog:czny,
-,
'
niowych, "Po s n
~. _
l [zebrał i opracował,
wstępem
za_
P:eśni ludu pomorsklego.
cz,
opatrzy ł , .. ] , Torun 19'36. f' _.,.
,'Dojechał pan z ch ar ta ml. na
l k i Witold, Monogra la plesm ,,..
Ka n d u s
. 19~9
pole" [nie drukowane], po~an
, .'
Moskwa 1952.
.
E Ewgem]a L.mewa,
, ..
K a n n - NoW lk ow a
-,
d '.c"
Biblioteki
WarszaVJ:sKle)
Li-t
otwarty
do
re
aK
)1
t I
K o l b e r g Os k ar,
~.
h) Biblioteka Warszaw3'ka,
. ,
'e
zbie"ania
rzeczy
ludowyc
,
(w sprawl
-'
.
186,5. s. 30·6.
.'
ede Methode um die Volks- und volksK o 11 e l' Oswald, Welche 1St dle b ,
'kalischen
nicht textlichen,
R~·
nach ihren mU~Sl'
15
massige Me l o d len '
SIHG 1902-1903, s. 1.
.
I . 'kalisch zu ordnen.
"
k "
schaffenhelten
ex:,
.
- ludowej podhala, "MuzY a ,
• l"
Włodz'''lierz
Uwagl o muzyce
K o t on s ~l
",.,'
" 6 7-8 '9-10.
19153.nr nr ;)- "
.]
Kra'ków 195,5.
_
Piosenki z podhala [przedstawlł ... , d ł
] Wi'sła" t. 14: 1900,
fia Nowa pieśn ludowa [pc a a ... '"
'
,
Zo
k
Kowers
a
,
s. 757-758.
h g der creistlichen VoIksmelodien,
11 . ' 'Ober clie Art und Entste ,un
Kro h n man,
, "
6 Helsinki 1899.
.
Finnland-Journal
, t. l ,
.
populaire finnOlse, SIMG.
"
. temps dans la muslque
De la mesure a
19DO-1901, s. 142-147.
d' Volks- und vol:ksmassige Melo, b s-te Methode um ' le
h ·t
Welche ist d Ie e
-,
"
'kht
textlichen)
Beslchaffen el en
dien nacl1 ihren rr:uslka~;~~(;n 1~2-1903,
s. 643-661.
.
lexikahsch
zu ord.1en.
df' finnischen Volksmelodlen in den
Dber die typischen Merkma"~.r
",.
1909
.
d A p' III KIMG, v.,en·
d
Abteilungen A I un
ht
dem In'ti~ut fUr Finnlan 0;,
usik
Benc
e aus
_
Die Lnnische V ol'Ksm
, .'.
,,"
9
104.
.
'" t Grelfowald , 195'3, z. ,s'
Kunde der Ul1lVerSlca
-.,
h ft Wien-Leipzig
1924.
l . l ,.., Musrkwls'sensc a ,
I
L a c h Robert, Verg elc le.,~e
M'
n Pieśni poLkie,go Sląska, cz. l ,
.
J'
f i S t o i n s k l Stefan
ana,
L l gą za
oze
Kraków 1938.
M " ka" 19'51 nr 12, s. 39-42.
Muzyczny f01l&lt;1orSląska,,,
ULy
, , _'.
m
polska sztuka Lucznym folklorze g0ll1lCZY , "
Kilka uwag o muzy
dowa", 19'5'2,nr 3, :. 1~1-133. J Pieśni S18:s1&lt;aOpolskiego.
Zob. D Y g ac Z A. l L l g ę z a, .,
sikali~'Chen volksliedforschung,
H~ns Grundlagen emer mu
M er s ma nn
&lt;A
•
f t" Jb 1922-1924.
Archiv f. Musikwissenscha
"
.
"
.
d Gegenwart, Berlll1 1937.
]
Volkslled un .
•
o nki z CiechanowSkiego
[przedstawiła ... ,
Milewska
JadWIga, Koły.a
W;sła" , t. 15: 1901, s. 17-26.
,,~
b

l~

L,

l

•

M ł y n e k Ludwik, Uwagi nad pieśniami ludu wielickiego, "Lud", t. 3:
1897, s, 347--368.
1\1 o s z y ń s k i Kazimierz,
Kultura Ludowa Słowian, T. II, Kraków 1939,
s. 1103--1347.
M Li11 e l' - B l a t t a u Joseph, Das deutsche Volkslied, BerEn 193-2,s. 7-13.
O Ie s zc z u 'k Aleksander,
Ludowe obrzędy na Podlas;u,
Łódź-Lu.blin
1951.
P a ł u b i c k i Konrad, MonograLa pieśni "Na Podolu biały kamień"
[nie
drukowa'ne], Poznan 19'37.
p i e t r u s z y ń:s k a Jadwiga, Dudy wieikepolskie,
Poznań 19136.
p o ź n i a k Włodzimierz,
Piosenki
z Krakowsik:ego
[podał ... ], PWM,
Kraków 1!N5'5.
Piosenki z Zyw:ec1kiego [I:odał ... ], ,PWlVI, Kraków 19'5'5.
P u l i k o w s k i Julian, Geschichte des Begriffes Volkslied im mu:sikalischen Schrifttum, Eeidel.J:,erg lS'3G.
-- Pieśń ludowa a muzykolc,g:a, "Pols:ki Rocznik Muzykologiczny", t. 2 :
193·6, s. 3--34.
R i e g e l' Adam, Zagadnienie leksykalnego indek:20wania melodii ludowych,
"Lud", t. 42: 1956, s. 554--606.
R u n g e iPaul, Die Lieder und Melodien der Geissler des Jahres
13&gt;49,
Leipzig 1900.
S a lon i Aleksander, Lud łańcucki, MAAE, t. 6, Kraków 1902, s. 187-421.
-- Lud rzeszowski, MAAE, t. 10, Kr2Ików 1908. s. 5'0--344.
S a r n o w ~sk a Helena, Pieśni :na okrężnem
(pow. Gostyń), [podała ... ],
Wisła, t. 14: 1900, s. 72.
S ''0 h e 11 otto, Das Volkslied, [w:] Hand'bi.icher zur VoI!:{s'kunde, t. 3,
Leipzig 1£-.()'8.
S c h e u l e e r W., Welche ist die teste M~thode um die Volks- und vo]ksm~i:ssigen Melodien nach ihren musi,kakschen (n:-cht texaichen)
BeschaHenheiten lexikalisch zu ordnen (Preisfrage).
S k i e l' k o w s k i Władysław, Puszcza Kurpiowska w pieśni, cz. I, II (1, 2.
G), Płock 19Q8-1934.
S o b i e s k a Jadwiga, Wielkopolskie
siesienki, "Polska Sztuka Ludowa",
1!l48, nr l, s. 30--33.
Folklor muzyczny w Rzeszowskiem
i Lubelskim,
"Muzyka" 1951,
nr 5--6, s. 29'-46.
Diafonia w Pieninach, "Muzyka", 1952, nr 11--12, s. 16--31.
Piosenki z Wielkopolski [wybrała ... J, PWM. Kraków 1955.
S o b i e s c y Marian i Jadwiga, Pieśn ludowa i jej problemy, "Poradnik
Muzyczny", Łćdź 1947-1949.
Pieśl'l i muzyka ludowa Wielkopolski i Ziemi Lubuskiej
w świetle
dotychczasowych
badań,
,.Polska Sztuka
Ludowa",
1950, nr 1--5,
s. 17--35.

�.1,·

156
P' . . . muzyka instru.
lVI'
J Szlak'em kozł'a lubuskiego,
lesm I
S ob Ie s cY
. l·'
r]
PWM Kraków 1954.
mentalna Ziemi Lubuskiej [wybra I ... ,
, .
.
M
ka"
.
l k·'
"n"
muzykI ludoweJ, "uzy
,
Instrukcja
w sprawie po s .eJ p,es.l !
1950, nr 2, s. 30---49.
_I
Pa mi tkowa ku czci Adolfa
Wielkopolskie wiwaty,
[w:J 1'1 K~~.ęga
ą
Chybiflskiego, Kraków 1950, s. 275-319.
S tuka
Ludowa",
Koz'ol
zbasko-lUbuSKJ,
"polska
z
So b. lOS l'CI·· 1\'1ar"'an
.,
.
.
1948, nr 1, S.' 58-59.,
dkludow"
w ostatnim dziesięcio. .'
z badan na
muzy ą
&lt;,
Sprawozdame
.
'
d S t k PAl\J i PIS Warszawa, czerwiec 1955.
leciu, II Sesja Badan na
z u ą .'.
'
VI Kraków 1955.
Wybór melodii ludowych, t. 2 [zes LawIł ... L F:v r:
19'55
·
.
Warmii
i
Mazur
[wybrał
...
J,
PWM,
Krakow
.
P lesn!
'
tTM K l ów 19,55
.
..
'K'
[przedstawił ... J, PVv ,
ra c
.
PIOsenk,l z
uJaw
t kLdowa"
1948 nr 3 !S.31-33.
' . lVI 'an Maryna
Pol-ka Sz u a u
,
'
,
S ob ie s K J
an,
, " f o-k o
twórczości i upowszechn:eniu,
k i Jan
Problem
Ol .Ollt
W
.
'
st ę ~z e w s
:
'l
PAN iPIS
Warszawa, czerwIec 1955.
'1'1 Sesja Badan nad Sztu cą
"
195_
Pio~en'ki z Kurpiów [wy brai ... J PWM, ~rakow
~.
.
b"l
J PWM Kra'kow 1955.
_
Z Lubelskiego [wy ra .. , "
.'
1°38
..
"
D'
żywie·ckie Zyw ..ec-Cle~zyn
v
•
t lan
S t o i ń s k I Stefan Ma . ,.
k' S M 'Pleśni Śląska Opolskiego.
L
i
g
ę
z
a
J
I
S
t
o
I
n
'"
I
.
.,
'
3
Z o.b
o
.
. ,.
.'
P ~'k Sztuka Ludowa", nr ,
Wall i s St.anislaw, Śląskie pIesm ,gormcze, " o - a

BOLESŁAW

ZAGADNIENIE POPULARYZACJI

e

I

.1.

p

I
i

1

.U?::

Wall

13,1-146.
i' s s;anislaw,

S

Pieśni górnicze Górnego Śląska

ł
] PWN Kra[zebra .. ' ,
,

ków 1954.,
ł
] PWM Kraków
_
Pieśni górnicze Gornego Śląska [ze~ra . 'l~dowe' 'muzyki
VIr i n d a k i e w i c z o wa
Helena,
RytmIka
J
V/isła, t. 11: 1897, s. 716-737.
Wa 11 i s Stanislaw, Pieśni górnicze Górnego Śląska

1954.
polskiej,

[zebrał ... J, PWM, Kra-

k'
l"
ow 1,,~
iPolc'ki~J' ludowej
,Kwartalnik
Muzyczny, "
Penta~omka
w muzyce
•.•
, ,
19"'3 nr 17/18, s. 1-26,
. h
Z· mia"
Za~cr;dnienie chronologizacji
plesm
ludowych
polsklc,
"le
,
Q

t iIX
Warszawa 1934, s. 298-301.
W i o r ~ Walter, Zur Erforschung europaischen

.
Volsklledes,

"Arc

h'
IV

Mu-

f
.

"ikfcrschung",
1£4.0,s. 193-211.
_
Eurodiischer
Gesang, Kceh1 1953.
WI'edza
•
,.
l
Muzyka
ludowa,
, " . k _ K e li p r u l i a 11o wa
Brems awa,
WOJ c I
..
437-446
o pol&lt;ce t. HI '\¥arszawa 1932, S,
.
k'
1934
",'
d S'
.' s'c' t III Kra ow
.
_
polska muzylza ludowa. Lu
iOWJan J!,.
, Ch'
Lwów 1936.
, ~ n
r tmiki ludowej polsk:ej w muzyce
.opma,.
.
Ele,ne_.ty
Y
-.
k'
Ich &lt;tru dura l chara.cA'
'na Pi~śni kurplOwS leo
~. '
\¥ o z a c z y 11 S K a , n,om. '. :
W Skierkowskiego,
Prace i Materialy
terystyka w sWletle zblcrow
.
Etnograficzne,
t. 12, Wrocław 1956.
'1

KUŹMICZ

.,

ETNOGRAFII

Na XXX Walnym Zgrom3.dzeniu PTL, które z okazji dziesięciolecia jego działalności w Polsce Ludowej odbyło się w dniach
28-30 XI 1955 r. w Wars1zawie, prof. Józef Gaje1{ w swoim inaugur::'lcyjnym referacie stwierdził m. in.: 1. że w okresie tym etnografia pols,lm podjęła skuteczne wysiłki w kierunku powiązania
teorii z życiem i współdziałania w zakresie socj alistycznej przebudowy wsi polskiej oraz 2. że w dziJ.łalności Towarzystwa w tym
czasie, zwłaszcZ'a w ostatnich latach, znalazła mocny wyraz narastająca z roku na rok wraz silniej akcja popularyzacyjna *.
Tros'kę o przys.p~eszenie procesu naszej rewolucji kulturalnej
i społeczno-gospodarczej o nową, socjalistyczną w treści, a narodową w formie kulturę, o utwierdzenie naukowego poglądu na
świat i życie w społeczeństvvie, o przyspieszenie formowania się
społeczeństwa socj J.listycznego manifestowała
gorąco w swoich
wypowiedzia'ch młoda kadra naukowców i działacze kulturalnooświstowi. Fai~d, że na Zjeździe po raz pierwszy zasiedli przy
wspólnym stole obrad członGwwie Towarzystwa, reprezentujący
dzi2Jaczy kulturalno-oświatowych
i twórców ludowych, że Prezydia VIRN delegowały do uczest.nictwa w Zjeździe przedstawic;eli Wydziałów Kultury, jest znam:ennym wyrazem dokonywającego się przełomu i nowego kierunku działalności Towarzystwa.
Jeżeli zaś jeszcze dzisiaj nie możemy powiedzieć, że etnografia
weszła już całkowicie w służbę spoleczeń,:;twa i spełnia swą zaSzczytną rolę w tworzeniu nowej rzeczywistości społeczno-gospo* W innych referatach: prof. K. Zawistowicz-Adamskiej,
dr E. Karwota,
mgr P. Kaleciaka i w glosach dyskusyjnych
(lVI. Mroczek, K. Pietkiewicz,
J. Z3remba, T. Seweryn, M. L. Szwengrub), zagadnienie popularyzacji
znalazlo również swój wyraz,

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5911" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5891">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ad54c92127061082022ffdeebb09d11b.pdf</src>
        <authentication>0b7293c1b47724281ac1ede07a1bd42b</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70483">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:156</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70484">
                <text>1958</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70485">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:136</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70486">
                <text>Kronika / LUD 1956 t.43</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70487">
                <text>LUD 1956 t.43, s.424-510</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70488">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70489">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70490">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="70491">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70492">
                <text>K

R

o

N

I

K

425

A

ł

·1'
ZYGMUNT WOJOIiECHOWSKI
(,27 IV 19QO-14 X 1955)
W oSQbie Zygmunt.a Wojci-ec'hows(kiego naulka lP&lt;Jlska utradła
ozołowego hlis,tory!ka ustrojru, wY'v.lodzącego IS'ię'z lwows'kiej Iszko'ły Oswalda Balzera. Przez swojego wielkiego mistrza był on uważany nie tylko za najbardziej u1aleJ'l,tolWane,go,lecz też za najibliżJS1zego'SiO'bi'eucznia. Wyrazem
stosunku łączącego nauczyciela z uczniem było przekazanie
Zygmuntowi
Wojciechowskiemu
przez
(zmarłą
w
grudniu 1952) córkę Oswalda Balzera,
Helenę
z Balzerów
Szadkowską
zgodnie z intencją ojca - złotego medalu, ofiarowanego
Balzerowi w roku
1928 przez społeczeństwo.
Z. Wojoiechowski
był nie tylko
człowiekiem o wielkiej wiedzy, l-ecz też
i uczonym o wyjątkowo szerokiej skali
zainteresowań.
Pierwotną jego specjalnością były dzieje ustroju państwa polskiego. Z biegiem
lat koncentrował
swoje zainteresowanie
coraz bardziej
na zagadnieniu
początków
państwa
. polskiego. W dążeniu do syntetycznego
ogólnego ujęcia sięgał do działów nauki
uzupełni,ających swoimi wynikami skąpe wzmianki
źródeł
pisanych
przy
czym nie ograniczał się do archeologii,
lecz zwracał bacznie uwagę na wyniki
badań etnograficznych,
dialektologicznych i antropologicznych.
Pod tym
Prof. dr Zygmunt
Wojciechowski
względem był on kontynuatorem badań
Karola
Potkańskiego,
wyrazem
tego były przygotowania
i ostateczne
zaplanowani,e obecnie znajdującego się w toku opracowania Słownika starożytności słowiańskich.
Pierwszą próbę w tym kierunku podjął w okresie międzywojennym Franciszek Bujak, wydawca pism pośmiertnych
Karola Pot-

,

l

~

I
.....
J..'
~
1

~:

,

i'.

~

(

~

kańskiego i realizator jego testamentu naukowego, uważał się bowiem za Jego
.U'C1znlia
i Ikcntynua~lOra 1P!rlac.Ni~ste'ty, to poczyn.anie 181kwaŻill·edla 'słowianoz;n.awst'Wa, w 'którym nauka 'POIsk.a - przede wlszystkim dzięki pracom
dia~eikltolcgicz!nym Kazimierza
NitlScha i "RQCZllli'kowi Slawis!tycz)n.emu",
wydlawanemu przez PoiLskę Akademię
Umiejętmoś,cli - 'za'::zęła sięwysuwać na miej6ce na'CIzelne w 'szlachetnym
wsp6łza'wodnictwie
z nauką
cz.eską, u't1knęło przed 'Woj,nąna rwJ'~daniu zel3zytu. próbnego. N1e zrażony
niepowodzeniem
znakomitego
poprzednika,
doceniając wagę tego przed··
sięwzię&lt;:lia narukowego, tw'ZIllowił Z)"gmulnt Wojciechowski
,po U 'Wojnie
światowej sprawę wydania Słownika starożytności
słowiańskich
w ramach
prac założc:m:,go prz€1Z 'sie'bieJir:.'stytuitu ZachKJdniego. I w tych !nowych,
zdawlaJJoby 'się 'tak IPrzyja1zny'ch 'warum'kach, mUlSiał ciężko walczyć z trudn06cliami iilIlanls'owymi, aż wres'zlCie wołał zapewnić
realiza~ję
swojemu
poczynaniu przez objęcie go planem Polskiej Akademii Nauk, w ramach
;prlac Zakładu Słcwiano'znalWls,twa PAN, kierClwanego przez 'czołowego pT£:edstaIWiciela 'tej rdz:iedz.iny wiedzy, Tadeusza Le'hra-\Spławińslkiego.
.B8ldanlia t€or~tY'czne naid rpcczątlkami lPań-!1l,wapoL3kiego miały li ZygmUltltla Wojdeclhowlsiki'ego w)"dźwit~k uczuciowy .i. polityczny. Przejarwiłosię
,to w koncepcji U!ważaln,iapias't()lwskkh ziem ma'Cierzytstycih za terytor~a.lną
pod:s\tarwę Pollslki przyszłości. Była to jego wiel'ka pasja życiowa, której
z biegiem czasu coraz bardziej podporządkowywał
swoją działalność naukową, 'społeczną, a też i polityczną. Zaczął te p!r.a1cew 1933 '!'. ogłoiSzeniem.
szkicu Rozwój terytorialny
Prus w stosunku do ziem macierzystych
Polski,.
którego ukazanie się było ja.k .gd)1by realkcją Ina prQ'klamowanje
Trz'eciej
Rz€/szy [PflZ€ZHi,tlera·. Old siamego początku d!&lt;JlCelI1'iał
grozę /tego demagogicrllllego IprzElw'l'otu, ale T&lt;:~wnieżwidzliał bra'k iSzaniSt1'wa1oślCioj niezg'odność
z kier'Ull1lkiem rozwoju" hi;st'oryczlllego. Z 'tego lPT'z'eświa,aczenia, opartego na
pr':l€&lt;sł8nkach narukowych, płynął j€lgo nie'z:łomIllY olPtymi'zm w !czasie cl':l:u;Jla'cji.Niemniej już prIZed wojną ,barczrujeśledził 'wz'I'alstający hitleryzm i by.ł
jedmym z 'tych InieI:cznych Poilaków, którlZy włas'nymi oczyma oglą':ia·}i
zjazdy w Norymherd:ze w dza'sa·ch, ,gdy nikot j€lsz&lt;cz,enie ,przYPu1szczai, że
świetny zarbyte1k niemieckiego 'r€'n€lSar~su &lt;będzie wi:-:rótce rniejlscem finału
Tl'zeciej RIZe'szy, lP~anO'w8Inej na tysiądecie,
la powalonej po nie:;lpelna
tl1zyna'stoletn'm trwaniu, taik pełnym ana,logii do fan\ta~stycz:nych osiągn~ęć
,Wanidailów.
'Innego ro'&lt;Jzaju, gdyż bardziej dynlamiczną rea:kcją na przewrót Hitlera
była '&lt;J'ziałalność cdczyto'wa Z. WojciechoM'skiego Ina 'terenie Wa'l'I11ii i Mazur. Organ-izolwał ją tajnie w 'ramach PO'w1szeClhlnY'cih
Wykłarl,ów Uniwersy.
tetu Foznańlskiego. Był bowiem w ciągu wielu lat ,przewcldruiczącym tej
telk ważnej i lwielce 'zalsłlUżonej agendy teraźniejlszego
Uniwersytetu
im.
Aldama MiC'kiewi'cza. ZreSlZ'tąi w czaislie okupacji nie przestawał taj'nie dzia_
łać 'W tym kierunIku. Talk na [przylkład 'ogłosił wtedy Ikilika prac w wydaniach IkOIl'Spi'I'a'Cyjnych.Wśród nkh zmajdowała się też i pierws'z.a 'wE:'l'sja

�,426
427
·ogłc/S.zonej ,po wOJme książki Polska-Niemcy.
Dzies:ięć wieków
zmagania.
iW}1dano ją rVl'Warszawie w ,styczni'u 1943, ma IkHka zaledwie tygodni przed
Iklę.rką armii niemieidkiej 'Poid Staliingradem. ZaibE'z,pieczono ją zaś [kaMą
:tytulową: Karol Szajnocha, Szkice historyczne, 'WY'danie nowe, 't. 1, War!,za'Wa 1!}3-8.
Lata clkurpacji ,były okre.em
ba,rd'z'O intensywnej
ldziałalnośd
ZyrgmUJnta Wojcie(;ihowsikiego nie tyiłko nau'kowej, ale i Ispołeaznej. Obydwa ~e
-tory 'staJe się z Isobą 'spla'tały w działalności
tego człowieka, ktÓl-y przy
szeroklicih ihoryzontacih n,aru/k()wycihjalk n~kt inny w obecnym pokoleniu
u{:'Z&gt;(Jnychumiał 'wiązać ,naUlkę 'z życiem. Prześwi.a\d'Czenj·e o n ietnwa:łoś-ei
:SUik&lt;:.E'SÓ'\V
'hHleryzmu pobudzało ;go do tym więk1szy·ch wy:si,jl1Ww,zmienza_
ją-ey&lt;:'hdo uł.atwienia- lu-ezo:nym ,po1.'k1im'przetrwania ·cięż'kich lat OIkUlPacji,
konfsekJW€lI1:tniedążącej 'Clo zni's'zczenia Pol,,'kiej elity iuitelaktualnej.
Łącząc
to ~ 1P!r2Y;G'OtclWaniEm
drziała,]rrlOścinaulkowo-'wydawni&lt;czej w pr'Zy1szłej .po_
wojenrnej Pols1ce - we współlPracy 'ze StarnisłaW'€m Arctem, Iktóry 'cały
swój rnają'tek zaa'ngaż'ował w tę dZliałar]ność - z&lt;ljplanował 'wyldawarnie
po wQljnie Biblioteki Wiedzy o Polisce, wieDkiej serii monografii naukoIwych, mających sZE'rzyć w Isrpołeoczeńlstwierzetelną wiedzę o Polslee. Do'kela
:tej alkcjii Zygm urnt Wojdec'ho\Nislki 'SkupH Ikil'kurelJziesięcioc1sobowy sztab
uczonych, którlzy ;pilSa-lii ddida1walizamówione
pI1ze'z niego pra'ce. WY1Płacane zaiHczlki na honoraria ułal1Jwialy przetrwanie
ciężlkich lat. Jaik 'wtielką
zaś pcmoteą Ibyły 'te zaliczki, poświ.adczą '\N1SZ)"SICY
ci, Iktórzy talk jak ja
z nich ikomy,s1ta&gt;li.Tą drogą, w ikryjówkach
1P1i'\Nłnioc
'k,sięga'mi Stani.słaJWa
Areta rpfzy :Nowym ŚWiecie ;z,gromaldzHo się co Il1ajlII'lJniej;pół se'tJki rękopirsów, które, mies1ety, 'ZClS'tały\.lPakne w czasie rpolwiStania wa'rszaWl.ikiego.
Jedma/k m[e wlszylstko całkowicie rPrzepadło. U nielk,tórych autorów zachowały się bruJliony ,]ulb przynarjmniej
ma'teria'ły poz1walając-e ma r€lkcngtruikicję pracy. Po wojni·e ISlześćpra,c wY'sz~o'w 'si.edmi'u toma,C'h Biblioteki
'Wiedzy o POlISC'e,wyda:wanej
PI1Ze'Z S'tanilsłarwa Ar'Cta; (po zaJpil'zestaniu
dlzliałalności Wydraowniciw.a S. Areta cz.ęŚć rprac ulkazała się w pulbUkacjaoh
innych instytucji:
Instytutu
Bałtyckiego,
Instytutu
Śląskiego, Instytutu
Zachodniego i Poznańskiego
TowarzystWla Przyjaciół Nauk.
Charak'terystyczną
'cechą 'llm}'lS~owośd Zygtrnulllta Wojciecho\,,131kiego
była Iwyrbi1lnazdolność myślEłnda hilS'1Jorycznego,i to w tym semie, że dkres,
w którym
żył, umiał widzieć w 'organicznym
:ZIWiąz1kuZ pI1Zeszłością
i z perspektywami
przyszłości. To Z!aidecydowało o szybkim i jasnym wy_
bO!r'ze drogi ;pclstęJ)owanda w roku 1945. St~d płynął j'ego rniewzruszony
OiPtymizm co do losów Pohiki; optymizm, k'tóry 'W roku 1934 rpozwalał mu
za1stanawiać się, w jakim :gma-ehu w Szczecinie będ:zie pollSkie 'Wojewókiztwo, Ik'tóryw czals'ie clk:upacji 'zagrzewał go do gOłrączkowej rpracy dla powojennej PoJ,s'kiLi ,który w oStatni'ch llatareh poanagal mu zno'sić u'trudnienia
w rpracy i osclbiste przykl'Ości.

Oto garść f"iktów z :ia1kbogatego, choć nliedl'ugieg-o życia Zygmunta
ciechO'VIIS'kiego,faktów, ,które ,nie rpowinny ulec zapomtnieniu.

Woj-

Jan Czekanowski

WSPOMNIENI~E O TADEUSZU

HENZLU

Uror&lt;:izcmy'W 19G6 r. w Wygnance !pod Czm'tkowem jak w~lzy,scy niema.l
kresowcy, Taldewsz H € n IZe l cdznaiC'zał się .!kromnośeią, iPi1ruością, iSlZ'CZero:ś'Ci-ą,[:lI'a(;QwdtOiŚdąi 'wytr'Wałością. Realnie podClhodzil do przeja'wóiw
¢yciowye'h, był bystrym ,s:pos'tT'zegaczem, mia-ł umylSł Idociekliwy i wielo,'S'tronne zain1er~owaJnia.
Naj1baro'ziej je,cn.ak z 1\\'.1Z~'1Stki&lt;:-h
\dzi€'dzin W1iedzy !pasjonowało glo
1&gt;wdv'lrralWst!w'O,
a '&lt;.1włalsZlpza
antrOiPolctgia i etnogra1fia. Ten 'też dział obrał,
'zap~sując \Się w lSi2r6r. n.a, Uniwersytet
Jana Kazimierza we Lwowlie. Na(stępnie studicwał z zapałem prócz aln'br'cpo'IQgiietnografię 'i prehiistorię pod
kierunkiem
prof. dra Leona Kozłowskiego i prof. dra Adama Fischera.
Studia swe zakończył w Zakładzie
Antropologiczno-Etnologicznym
UJK
pod ki,erunkiem prof. dra Jana Czekanowskiego.
Bardzo wc'ześnie ·po u'kcń'c'leniu 'swych stuldibw uzySkał dyplom ddk,t or:ski na połd,s;tawie l'1oliPr.a'wyPigmeje cerqtralnoafrykańsqy
opubDlww.aLllej
IPrzez Tdvva'rzystM''ONaulkC'we L!W&lt;Jw,o:lklie
'W "Archiwum Towarzystwa dz. 3,
It. 3, Lwów 19i3!4 z. ,2. Pra·ca t.a specjaLnie Iwyr6żniona, o,pa.rla 'Została na
materia'Ie etlllograficzn&lt;J-an trqpoI'otgi'oznym, 'zebranym pl'zezczlonika
Ek1;;pe,dyJCjiMrykańskiej,
Jana CzekanoWl.ikiego.
Pio&lt;:ijęcie 'tego tErna'tlu, Z'resz'tą niełatweglo, z terelnu 'stanowiącego do,tY'Choza1s
na mapie antro!po-etnograficznej
Afry1klibiałą plamę, uanać ,należy
,za pi'oniel"'slki wysiłek Zgodne to zres'ztą Ibyloz zairn-teresowaniem T. Renzla,
/gdyż już 'cd wrz(jsnych lat m:lodośd :pasjOlIlow.ał 'się do 'za,ga&lt;dnier'ilu1dno~ciowy:ch, tajem.n:i,czego Cza'rnego Lądu Afry;k1i, a zwłas2!cza rnajmniej poznanych szczepów - Pigmejów, Był też pod wrażeniem podróży Stani.sława Klimlka, ,(Iktóry 'Z1giną-łIW eza,ElieIdrzia.lań wojell1;ny,ch pod Warszawą
li 'w jej obronie), wielkiego &lt;E:lntuzjalS'ty
-badań lIndian Amerylki, tktóremu po
uzy;skarniu ·funduszów udało lsię IO'sOlbi:ście
'zebrać wS/paniały mat'€niał etno{gra,fi'Czny i an trcrpoLOIgic'ZlIly
na· terenie rezerwatów [nldian KaUfJornii.
Jednakże plany Tadeusza Henzla z r-óżnych przy;czyn nie zo5'tały rl1realizowane. VI wyprawie do Afryki organizowanej
przez naukowców lwow;o'kiego unil'wers)"tetu z Ibraku dc&lt;s'ta'teczinyoh funduszów,
miej:S'ca dlań
\7.abraikł'O.
N:emrriej jedrnak z iPodziwu godlną wytrwa;lośdą
i. pasją oJddał sięZJbieIraniu, i orpra'cciwywaniu materiałów afrykanilstycznyoh
na razie 'z dostępnej
mu literatury IkrajlclWej i zagraniczmej. WC1;'ta'tnich powojennych
latach
uda-ło mu 'się 'zoora·ć -pclkaźny materiał.
Gorliwie 'też zabral 'się do jego
cpracowywahia.

�428
429
Jego entuzjazm do badań naukowych nie zmniejszył się nawet w latach
długiej
tułaczki wojennej
po oficerskich
obozach
jenieckich
w hitlerowskim
Reichu,
gdzie wraz z innymi
współziomkami
maltretowany
i poniewieramy, Q głJcdzie i chłodzie, 'w SkTajnym Iniedostat1ku, wobec us'tawicmej grozy śmiercibynajmruej
ni~ załamał się ani nie osłabł w 'zapale
tPr&lt;:cy. iFrzeci,\,;il1ie, Iw nie spnyjających
ok'oliczIlOściach, 'WY'zyslkując oodar'zające 'Się okazje organizował
t.ajne nauczanie,
tworzył na ter,enie (JIbo_
tZÓW j~niec'kkh
wraz z innymi oficerami tzw. Radę NaulkOiwą, Fozgalęzioną
zresztą po wielu obozach, Studium
Społeczno-Pedagogiczne.
Studium
to
,zC'rg2nizvwane [.\oczą1Ikorwow obozi~ w PreDiZlau, z &lt;:.za'sem Taz'szerzyło swą
działadil1cść i późmiej działało w obozie jani€'Clkim w Neubran!delnlburg,
kształcąc
ok. 600 kandydatów
na poziomie akademickim.
Przetransloko'W,snie T. Henzl,a 'Wrlaz z olbozem do innego KC. w GrOtSlsBOTu i utonięcie
w wielkiej masie ok, 10000 tamtejszych
jeńców-oficerów
polskich nie spo;wodowało !pr'ze'rwy w jego już podjętej dział,alnJośd. Na odwrót, w tym
obozie funkcjonowały
dwie różne
on,ganiza'cje nauCwwe, pTÓCZ Studilum
.s~Oł€czno-Pedagog;cznego
także Jnistytut PedJagogiczny.
Baldania trwały
nadal! nieprzerwanie.
T. Henzel
praoował
w Instytucie
Pedalgogioc~znym,
Roz'licLlnymi 'zainteresowaniami,
głębią iSlWejwie!dzy i atralkcyjruością staw'l8.nych :probl€mÓoW Tadeusz
Henzel 'S1-worzył wła'sną
ekipę ba'&lt;la'W.czą
.i porywał do tej IIxacy coratZ ISZ€'I\S1zy
Ikrąg rodaków-jeńców;
organizow.ał'
;z. nimi zajęcia praktyczne,
do których, w jemu
tylko 'Wiadomy ,sposób,
udało się zdobyć potrzebne instrumentarium
i pomoce naukowe. W ten sposób :pow.s'tał i:owl8.żny ZJbiór lffia'teriałÓ'W nau1kowych o charak'terY'stycznej
StJ)ecyfice, unikat w dzieja0h nal~ki, a 'lara'zem k0tP8lnia wia1domości Q człowieku. SłUlżyć on będzie do 'Wyś'Wietlenianaj'r,ozlffiaitszychzaglc.ldlnień,
m. in.
ro&lt;.'woju fi,zyc~meg)o, s'tanu zd'[1o'Wotnego, p.sychicznego,zalbiedz'enia,
wycz'er_
pauia fizYlcLlnego i nerowc'wego, po'chodzenia
'srpoleeznego, zawodowego,
11'L~doInieńi ó1kł'onnośd 'do s'c'horzeń jeń,ców 'W hitlleroiwskicih obozach.
Ze,brane 'tam prze'z IOlbie oI1g:alIlizacje materirały zos'tały już częściowo
opra'cowan'e (K. S o ob l 's ki - w 2wją~tku 'Z pSY'chololgią i 51ocjol'ogią _
m&lt;l'teriał nie ogłoszony) bądź też już optlIblitkowane (Z. M a, c h i n k 'o, Zagadnienia
klucza do określenia
typóW budowy
człowieka,
"Przegląd
Antr'OpOl1'c,g
i'c'ZlI1
y", t. 20, P'oznań 19'54). Po objęciu lkiero'Wll1ictwa Zakładu
AII1'h'oqJolOigii'W Unl1we1'lsytecie Marii Curie
Skłodowsikiej
w Lublinie
\\1 1947 r. T. HenTZel, 'wieJ'e czalsu rpoilwięcił rpra'com
organizacyjnym
Pol~Ikiego To'Warzys'twa LuQ,oznawczegio. BYł C'złonikiem ZaT'ZąidIUPTL, brał
udz'lał w wygłaszaniu
'referatów inaukowych, organi'zowaniu
zjazdów etno_
graficznych
i żywo inte'relsował
się pracami
etll1'ografieznymi, zwłaszcza
dotyczącymi 'szczepów (ffiil'rlzyńrs!kichIW Airy-ce. Zajął się też innym aktua,lnym zagadnieniem
j skrzętnie
gromadził
materiiał
os'teologiczny 'z ~oki
neoli'tyc'znej, wydo:bywany
przy pracach archeok-gkznych
Lu&lt;bellizczyzny.

°

Część 1egJOrriai1.eriałru lPoclkla
(", ł OinaalZle
".
antropo-:anatomicznej

T. Dzierżykraj-

R'ogałski.
.
d l'
. k
od
Ponad'to !StaJe in1teresQlwały go zagadnienia
meto Q oglczn~ Ja o p,sfu'Wa i in'stru(ffi€ll1t dociekań
naulkolWY'0h. JeS'ZJcze przed, W?Jlną OgłO'Slł
w '"
okreslen1U rosowym,
;r. Hen!zel lP'l'a'cę p.t Zagadnienia meiodblogiczne
..
• Prz6glą1d An'tI1Opologiczny", 't. 12: 1938,z.
4, w kto reJ p?T~~nał .r~zn~
;tOS&lt;lwane wówczas metody pod wz.ględem ich [&gt;rzej'l'ZytS'1JoścI.1 m~zhweJ
· .•~. .ta .. Po II wo'lnie ś'Wiatowej jalko uozestnilk ogółndkraJ'oweJ konl'Il'LelIPTe CJl.
J
.,.
.
)łO'Sił
metodoło!fereneji t.aikIEl()n'cmiczil1'ejIw o.sieczneJ (grudzl,en 19502, wy,g
. " t 21'
giczny ref.erat, który wkrótce opublikował
("Przegląd ~~tropolog.",
.
'195.5,) pt. Metoda różnic i metd:d.a Iowadrotów, iPrZeds'talWl~J.ą~ zara~em Jalko
~ovum :!(ffiodyfilkowaną Ipt"zez Isiebie metodę diagnozy
rO.ZJm1coweJ.W'tedy
pon'Ciwinie po'cM,ał arlaHziestQiSorwane przez badaczy ~()113kl~h~'e'~dY :()~~~,-""'awI'ł J'e !kry'ty'c'wie
podkreśtLając n1ledocJągmęela mekucowanla,.
pr'z€us'"
..,
ryKJh metlod,
ł'
'. t a' nie
T. Henzel 'wszystkie :swe IpTa.ce przygotowywał
mozo 'llle l 's ar n "
To z Ikolei ,orpowodicw.ał'o, że 'Wie1'e jego cennych pra'c p,O'zDls1tałow 'fę'kapllSl8dh.z w.iellką szlkodą dla nralUki rpaliskiej:
.
.';
.
To (ffiilste'rnecyzel'Clwanie
lkaŻ!dej pra1cy ibyło 't~ IPIOWo!d~em,
ze dw.e
iPlI'Z€dlWojenne cenne jego pra·ce, w stani'e już 'zUip'€łUllelwYkon;c~O'nym, oddane do idru!ku w Aorchi'W'um T'owarzys'uw.a NaukOiWego LW'OWS'Klego:oz w~buchem wojny 1939 r, zginęły bezpowrotnie.
Były to prac~: O ~kl.adzte ras B k'
hiszpańskich
i Analiza
kraniologiczna
Mu;dzYJeuerza
afrywym
as ow
.\'
. bl'
, dało mu
ka' k'
C"
ma'teriał6w w b'rulj(4na'ch rę!k0lP1SoWl o I'cz'en 'U,
, '
· ns tego.
zęsc
.
b'
l !Scibie Ibdw'cm

"

'I

I
,j

•I
\

"

1

się Ulra'tować czym .był niezmieI1nie uradowany,
Ol lecyrwa .
~ ., .. :
. na po d st'a,wle
. tch
uda
ze
y" 8 Ikg 'WIażący'c'h rę/kopilsów
.,
I ,.mu się w powarzne)
mierze 'lre!kO'nls&lt;truO'W.ać
zaginione !prace l qpulbllkc\:ac
Je. , .
.
,.
,
Jednakże
cięźkJe warunlkiżycia
obo'zdwego ,I P?'wo~'ennego, i sml,e;,~
.
- d u Olb'razen,
. . J'ak'itc'hdOiZ1I1ała
w obozi·e mermJecllnm'),
zony
{z !porwo
.
,
. . 'k'OIn.eczno,,·~
ąt
zaopiekowania
się nowo urodzonym
synkiem, brak mleszka~la,
a p~cz d.
Widnych
rwaru'I1kow
kawo j !Stałego Istanlowllslka
me'd awa ły T . Henzlo1wi
.
"
1"
N' 'o
ho' wyciąo'nęli ku Niemu pomocną dłoń i zaoplekowa 1 SIę
lm
pracy, C c
'"
J1a D l'k
U'
syteitu
rzez jakiś 'OWlSpJ:'1of.,JrEineusz MichaJJS1ki i 'prof.
n y'l' z InI~er.'
'..
Ł,Pód-lk'egO Po UlS'talPienituprof. Jana M)'ldlaI1s'kiego z Katedry
Antropologu
.
za'&lt;lt
UL I.
''We'l'1sytecie Lubehf,{jm
'z'Olsta:łTa:deuls'z Henlze l' mianowany
~.' pno ~
W nI. '1' clwni!kiem tegoż Zaklladu. Fun'k'cje te pełnił tio śmierci; był tez
f:~~~~;~:m
Wy;działu Biologii i Naulk o Ziemi U,MC~. ~ra'ca '5p'0:eczm~
~ 'Z&lt;llWodroiWapcmoc młodszym 'kolegom w przygotowaniu
100 publIkaCJI,
czyn'ny udzi~ł w różnY'ch kJO'IlJferencja,ch, zjla:~darch oraz 'w. wr~ądach
tow.a~
~tw naukowych
w 'wybitnym lsltopniiu utrudnIały
mu $lzyb~ze ,~rzygoto
rZYI~ Hcznych (pra'c dl() ·opublI'kowanIa.·
..
M'uno t o lUItlzielał 'się chętlIl\e, pełIlll
wanie
L
d'ull1!kcję członlka zaTządu Pol~ikiego Towarzystwa
Ludozmawcz,ego WI u•
.•
l gt'ocznego
bEnie,
PoiIiski€g'O Tov,,1arzy.s'ttwa An-Lrapo,lo
l
, był współpracoW'l1l-

�430
kiem - Komisji Polskiej Akademii Nauk i członkiem
Antropometrii
Polskiej Akademii Nauk.

431&gt;
prezydium

Komitetu

T. Benzel mi.ał w 'Cl'zied'ziTIielzagaid'nień afrykall"lilstycznych wa'
"
. "
Wlk.,'
.
zne a,lą,gmęcla.
y azał bowIem, ze typ Dp. alU/stro....afry1kań'skd(J. Cz'e'kan
_
sk'
)'
t
'..
J
.
ow
. lego Jes ml,es'zancem El~ła&lt;ilnjika nigryckiego
i pigmejlslkiego wła'c'.
.
"
t"
,
5' lWIe
JUZ Uls'ta,IlhZlOwanym. S!wiE'rdzenie
to - jak pilsze !prof. J. CzekanC'Wsiki _
,~YłIOosiągnięcie.m dużej, ,;agi i wielkiej domiolsłości nau:kowej d!la analizy
antorOrI:O'J.ogIICz,neJ
:składnIikc'w odmi&lt;J.JnyczaI1m'j.
Wynilkd !pra~y T. Ben7!la wniosły 'Dowe światło 'Cio zalga'C!nień analizy
a r;,'tr&lt;JpologJ:ozne] ~lklJadników odmia'ny
c'za'Ilnej, 2,lwł.alsz&lt;:za'odnośnie 'do
ol1lstosUJ:lkowa'nias'ię typu a'u,stro-a.fr}ikań's'kiego &lt;:lopigmej's'kieg,o.
. Skonc€~trO\\'anie 'swojego zainter€'S'Owani.a na :podstawowych zagaldnienUI&lt;.:chcdml~ny 'CzarU'lej, }:lclS'zukfwania daollszych ma'terialów
ttego rodzaju,
st.ała IIllechęc do olgłalsz&lt;:&gt;.'ni.a
przyczym'kówslpcJwordc1wały, że zna'Gzny dorobek
Tadeuls'~a HEnzla ]::ozos'tał w n;ikcrpisach, z k,tórych znacen-a, ~zęść zginęl1a,
w czaMe bur-zema W.a'r:s'za'Wyprzez Niemców 'wraz ze zbi'orami Za/kVada
Antrop'O':ogij .kierowanego
przez ;prof. MydlaIlslkiego. Tyllko częśdiowy dorOIbek uJa\\lImciIlY 2!c:stał :przez ,prof. J. Czelkianolvv~jkiegow post.a,ci 'skła~ów
iantrcpOlogiczn~ch ddmiany ~zarnej j,elszcze przed 'i'ch OIpUlbli'kiowaniemprzez
autora ,w kSLązkach CzłOWIek W czasie i przestrzeni
oraz Człowiek,
jego

(T'as,y I zycIe.

,

,.~

• t~

.

., W ciągu ,/klil&lt;kluna:s'tu
lat pria~y nad z anali'lowani€m
~Ikłallów na'soiwycih
,roUlych seriI '''PO'st'rzeżeń Inad 'lud-nGŚcią Afryki, ,zebrany'ch prz,ez J. CzekanC~[lkiego i i.nny~b ,poidróiln'ilków, Taodewsz Henzel 'określił ilnldywidualDlel}:()~.ad. ~(}OO o~)clbrIikĆ'w. Ti"lk ",-;jeIkiej !pracy w za'kresie anńrOlPologii
afr~kanl&lt;.[neJ ~oltąd n;e dc!kOlr:iał ni1kt. Dotycbcza'SOiw,e 'serie afrykańs'k'ie
'ObeJmowały mewiellkie
Jiocz;by 'stp'o'strzeżeń i tyJlko wyjątIkowo
prze'kracZ~łY .10'0.lQ:sc:bnikDw,wlaściwlie lnie dlweślanych indyw'idualnie. Dość wymle11l~
nlektorr opracow;a'l1e 'przez T. Hen'zla 'SiZCZ€IPY,
jak Abilsyń,czycy,
Achoh, (Shulu), BaJssiba, Eiagloye, Bahamba.Bahutu,
BaIera, Ba'ton,ga,
Eatl1'tsl, Batwia, Bu.szmeni_Meng;betu, AJzande,Pilgmeje,
Wa'ta'ita ('cza:siki
z Kc~go na pdd,g,t&lt;l'wie pracy C. Bell1n:i1ngrona). Szcze.gółow'e wylni1ki, jego
badan ,Odnoszące SIę do szczepów Bagoy-a" Bahutu i Batwa z Nianzy, trzech
szczep~w Ruandy, dalej Beziba z Dad Jeziora Wiktoria-Nianza,
pasterskich
Ba tU.tSI, Ba'lera z Ikrainy wulkanów,
Woa'tarta z Woi lU stóp K:ilim8lndearo
umoz!:"""lły J. Czeka[]}()IW',JkiemuwY'głooszenie ref'era'tu w Alkaidemii Wło,g~dej
na Conveg'DIO Vollla w 1!ł3'8 'r., z przedS'tawi€1iliem próby wnio'skolW.81nda
o 'S'kł~rdzieoantrciPolc.gicznym lUdności mU'rzyń!S'kiej lIla podsttawie wyników
POol&lt;slk'ICh.
bada~zy, przy użyciu
śrooni:ch arytmetyczn)'cih
cech pomial'Ow.ych I llndywIdualnego
oIkreślelnia przynależmości 'sys'tema'tycznej pos'zczegOlnyc~ c.s'cibników. WyWołało to 'wielkie 2iainteresowalnie wŚ'ród haldaczy
za,gramcznych, gdyż ta Uld.alnapróba wY'ka'zała, że właśnie 'tizięki wynikiem pracy Tadeusza He.nz!la jes't możliwa :sys1ema'tyzacja 'SZCZepóWafry_

JI

"

Ikańskich z .anl'rcpologicznego
pUiI1ktu wtidzen:a. zarazem
ok,azal'O 'się, że
'wytniki te potwierdzają
h~potezy afrykanilstów
za,gnani:cznych '(:B. Anlker\mana), podających swe 'Clane co prawda Ize 2Jbyt daleko posuniętym
upros-z'czeni'em. Dc'wiódł on bowiem, ż.e lIlie można 'og'ralni.czać się do 4 glów,nych s'kłlad(ników ludności
afry1kańskiej, gdyż 'sam 'Wykrył ClOnajmniej
,siedem tyiPÓWtychskłaidników.
Niezależnie od afrykanistyki
T. Henzla
interesowała
również
Słowiańszczyzna, z'włalszcza południowa. Swe lata mł&lt;,dzieńcze .9pędził w Bośni,
,gdzie 'Ojcie&lt;:Jego 'był 'DJa1czernilkiemsądu; miał oStałe konta'krty !Z Ju,gosławią
) i,nteres'Ował 'się rogadnieniem
s'1Jwlktury &lt;3.ll1'tropoJogi:CZlnej
PółwytStpU, Bałkańiskiego. Wynilki pracy (miał zamiar ogłosić rw obszerniejl;;zej e1mlOgra-"
ficziIlo.antropolQgicznej
mo nograil"ii) dotyczącej
Ail'bańczykÓ'w
BU~glarów
dał do oip'ulbli'kowania S. Żejmo-ŻejmilSQwi i dzięki temu nie uLegły ro,porzepasz'cz'Miu wcza,sie 'wojny. WykorzY'Sltal do alnali:zy :serie opubl'~klC'wane
,przez V. Lebzeltera ('AiH~iarnja)
i K. Dronts:chiIova (Bu ł,gar!:a,)., dowodząc, że
należy 'skorygować dawne iPoglądy na st'osun'ki ail1trcpologic2Jne Sbowian
,połL1dndc~ych, a iPrzy 'zas'tc"-&gt;owaniu lIlowych metotd oanalitycznyoh iJs'tnieje,
moż:1iwcść narwiązaniJa nawet do przedhiiStory-cznej !przeszłości.
Tc:ldeu'SlzaHenzla z&lt;J.JliczyćInależy do ambi'tny:oh, ,szLachetnych i Tzet€'lnych ,badaczy, o różnototC!ony'ch'za'ln1'eresowall"liach, 'Szerokim horyzoncie my,ślowy,m. Z Jego śmierdą, IktÓ'nanals't'lJpiła 1 VII 19'515r., polsIki świat lI1.auiltlo/wy·
stra'Cił jedynego 'Z młodszej ,genera&lt;:ji afrykaniSltę - entuzja.s'!ę, a zarazem
świe'1mie za:pC'wiadającego
's'ię bada,cza Slorwiiań's,zczyzny w'Słpółczesnej,
i -da'WIIJej.
Franciszek

Wokroj

t

t
l

MARIAN LEW:IICKI
('15 V]m 190&amp;--13 XL 19f15)
W tCln:u 13 Hstopada '195'5r. ol1ientaJistykę polls!ką dotlkJ:nęła d~ka ,s'trata~
Była nią śmierć ;&lt;:alsłuż'Onegouczonego pol,S'kiego :Mariana L e 'w i &lt;:k i e g 0,
profesora
nadzwyczajnego
i kierownika
katedry
filologii ludów Azji'
Śrcidlkov.:ej lJllli'\\'er:sytetu Wal'lSza'wsikie·g'o, C'złon'ka Komite'bu OrientaHstycznego POIb::dej Akademii Nia't:ik, 'kierownika
pTaCldwni l~ksy'kogralfi&lt;:z{ne.i
ZaIk1adu O~ientiaIisty1ki PAN, badacza języków i JUldów ałitaj5'kich.
Marian Lewi~iki u:rodził ,sięI5. iSieIlpnlia 190,8 r. we IJwowie. Już we
wczesnej
młodości
przejawiał
żywe
zainteresowanie
zagadnieniami'
Wschodu. Jako uez,eń V,Iil kla'sy gimnlazjumzo.stał
cżłon:kiiem zaTZą!dU Towanys'i.'wa Przyjaciół Dalekiego Wschodu, założ'onego owe Lwowie 'W 1924 1'.
JedlIlocz'eśnie zmll"laj~mjałsię samlodzieI-nie z 'kulturą ma'terialną, etnognafią
i religiami ludów Azji. Wyrażnie 's:precyzowalDezaiD'teresolwania
z8IPrOwJadziły Go w 1926 1'. na ,wyż'sze istu'Ciia w Izalkresie orientaliostyki. Ukończył
je z odznoaczeniem :pod 'ki.erunkiem wYlbitnego a łtaiost y i m Clngoli5'ty pol-,

�433

432
Sr~i:go, WłtalCly;słaiWa
:KotWlicza w 1931 r. W /Cztery ~ta później uzyskał stoplen, dolk~ora filQz~fli w za:k'resie naJUk iOrieIl'ta~hstycznych. Jeszcze przed
JUlkonczeru~m 6&lt;1;udiC'W,
Ibo 'w '1929 'r., rOZlPOiOZął
pracę na Ilnilwerlsytecie; początkdwo Jako 'Zia,stępca, pófu1iej młodszy alsystent, a od 19136 r. na stanoWi.~KUstan5zego IalSy'stenrta.Na krótlko przed wybuchem I[ ,wojny śłWliatowej
uz:r~skał !s'typen~ium z Fundus'zoU KUIl'tury N-arocIJow,ej. Korzystając
z :nJiego
·wY.Jec~ał w koncu 193'7 r. do Paryża, gdzie 'studiował oWEcole de'S :Lanigues
O.fl.en'~€IS ~lvant€lS i .w Co1Jlege de France pod Ikierunikiem uczon:roch taklej mlary, Jak 'ałtaista P. Pelliot i turkolog J. Deny. W czasie pobytu we
l'Iraa-rcjri iP'ow:s'ta~główny zrąlb Jego 'PóŹlniej~lzej IPra'cy habmtacyjnej
a jęz;y1ku mCll1goJsl!nm 'transkrypCji
Ichiń'lJ!ltich z XJIrv w. 'Wszczęciu przewodu
halbiMtacyjll1ego \po powrocie -do giaju przesa'kolclził wybuch wojny i odsunął go na· OIkres dziesięciu łat.
Lata o!kulPlacji 61:andwlią pOwaŻl11ą'1ulkę Iw tJwó1"C'ZOści
naulkowej Mariana
L€Widdeg.o'. Zmu,szony wa'run'kl8.mi '()I(l:szedł do ciężkiej
rpra'cy fizyc2lnej,
a 'w :stałej wall'ce o prze'trwalnlie .trudno
Mu było Iznaleźć czas na pracę
nl8.'1.ilkową.Wyz\woleni-e L.wo'Wla, a na8'tępnie akcj.a. repatriacyjna
pozWloliły
u'cz'onemu wródć do jego Iwa:r'sz'tatu pracy. W 1946 r. IPr.zeniósł I~'iędo Krak~,,:a. Tutaj początkowo pracował w Polskiej Akademii Umiejętności, późmej, od '1947 r., jako IStaIiszy asystent
przy Iseminarium filol1o,gii orienta'l-nej UI!l[iwer'sy'tetu JiagielIl~ń;slkiego. Stainowi/3lko 'to, ZJbyt ni!skie Iw 8tOSIlniku do Jego kwalifikacji
naukc'wy'ch, z.ajmował wIs/kutek powszeohnych
w owym cz'asie trudności
etatowych,
wypływających
w dużej mierze
z ?,bowiązująCY'Ch jeElzcze lPI'zerpilsoÓ/W
przedwojennych.
FaktYCoZ!tlieprowa_
dZlł LSZe:regE:amodzielnycih 'wylk:łaldów i /Seminariów IW Zlalkresie fHol&lt;Jgii
tureckiej.
Za/wsze żYwo zain'teresrQwany losami O'riElntali&lt;s'ty'ki po1lslklej, włączył
lad rtazu do ipr'O\'Vad~olI1ychz 'wielIkim 'fozm,achem pra'c nad podniesieniem jej z ip()1wojenlI1ejruiny. W 1947 r. zOiStał 'wybrony i;ekretarzem
iPolE{kiego To.will:eyst'W18.O:r-ielntaailStY'CZtnego,
a w naiS'tępn}"m, !PO'2lgonie T. Ko.waJ,ski'e,go, przejął talkiŻe 'reda:koję org2inu ·Towl8.'rzys,twa, "Rocznika Orien,tali:styczlIlego" .

~'I
I

'I

1

i

\\
1

.

SIę

W 19~9 r. h1abili'tował IEllęIna Uni1werls)"tecie WarlszaW:l,kim
La

langue

mongole

des transcriptions

chinaises

du XIVe

1

rOZiPrralWą

siecle ([w:] Pra-

cach WTN, Seria A, nI!' '219,Wrccław 1949). W roku ll1astępnym zootał mi'anawall1Y Ikierownikiem
{katedry fi,!ologili .Ludów A.zji Środkowej
U. W.
Z ch/wilą po'v.łS'tania PQl!slkiej Akiademii NaltJjk wstał powołany na 'ezłonlm
K'omitetu
Orien'tali-S'tyC'znego PAN, a IW ZlorgalI1i'Zocwanymnli'eco ,później
Zakładzie
Orientalistyki
PAN objął kierownictwo
pracowni
leksykogDaficznej.
Specjalnością
Inau'kową MalI'ilana Le'Wudkiego Ibyl.a filologia
Środkowej
ze szczególnym
uwzględnieniem
językoznawstwa
czego ałtajskiego,
tj. turecko-mongolsko-mandżursko-tunguSkiego.

Ludów Azji
porównaw-

i
"

I

1.

W tema'tyce [puhl'iIk,acji naukowydh prof. M. Lewickiego dadzą 'się wyodrębnić &lt;ltwa główne, niejeoinJakdwo 2'I'@s'Z'tąreprezento'wane
ikierun'kli ba,dań: badania nad gramatyką
hi'Sltoryczno-porówna1wczą języków ałtajslkich
i Ibadania nlad \s'tcL';unlkami politycznymi
i kuIturralJnymi ltvdów Azji Środ_
kowej 'Z Europą wschodniią, Azją Przednią i Dalekim WischJodem.
W ,gDulpie pierwszej Ina ,szczególlne podkreślenie
ia'sługują 'studia: Les
inscriptions
mongoles inedites
en ecriture
carree,
Collectanea
Orientalia
nr 12, 1937; Przyrostki
przysłówkowe
-ra, ru w językach ałtajskich,
ColI.
Or. nr 15, 1938; Turcica et mongolica, "Rocznik Orientlalistyczny", t. 15: 1949,
wspomniana
już praca habilitacyjna
oraz La version turque-kiptchak
dt!
Code des lois Armeniens polona.ises, R. O., t. 21 [w druku].
W g:rurpie Idorulgiejnależy wymienić Iw p:eI'W~~zym rzędzie Z ro:aważań
nad
kontaktem
Słowian
z ludami ałtajskimi,
"Lud", t. 34: 1937, wstęp
i przypisy do wydania relacji z podróży Marka Polo pt. Opisanie świata,
(1954) oraz oddaną do druku L'armenien "NemiC" - Polonais, Latin, Europeen, iktórla staltl'ocwi'częś,ć z-ami'erzonej a nie dokońcZlonej rpracy: Quelques
thermes ethniques et geographiques
des Armeniens
polonaises.
Studi,a -nad jęz;yikami ałtaj'Ekimi, zwła,s,z'cza badania nad językiem średniomongołslkim (Xl:m-XIV Iw.) przyniosły M. Lewiclkiemuzalsłużoną
ISł1aWę
w świecie 11:a:ulkcwym. Nieidłu,go przed śm1ierdą 'zC's'tał zap!'C~'Z()ny d'o
t11działu w wielotomlOwym wydatwnidwie
~a;grani,cznym ,,Handibuch der
Orien taEstik" .
,
B.ddania w zalkrebe
'kurtury,
inlstY'tulQjli ,społecznych,
materialn:r'Ch
waT'Uir.lkówIbytu Hid. ludó1w Azji 'zajmują miniej miej'EIGa,w 'twórczości Ulczonego jeclna1k i tutaj mamy do zanotc&lt;wania powa'żne proce. W wielu studiacfu Marialna Lew:coktiego, n:awet ściśle jęz:Y"ikoz,na'wcz}"ch,jak 1IlIp.Turcica
et mongolica,
moena.. zlIlaleźć partie, które winlIlY zailn'terelsować etno.gracf'a.
SzC'zegóITlIlejeldn2łk ho.ga1c'tlwo (pod tym 'Wz,gllędem reprezentuj ą nIektóre
z prac, ZlWłaS'Zlc,za
edY'c,ja IOP'i'SU
ipodróży Mar'kla Polo.
W dzied'zinę 'badań 1I1.adlkultJu:rą i \stosunkami
l'udów koczowniczych
z Euro(pą, Azją PrzednJią i Dalelkim W~choldem 'VAkroczył .M. Lewidki roz~ .
prawką
Z rozważań nad kontaktem Słowian z ludami ałtajskimi.
Nie roścI
onia Isobie prete/r:\sji - jalk 'z,a'znacza Isam au'toT - do J1'O'wegopostawieni,a
klwestii. Niemniej, 'Ohoć IpomyślalI1la ja!k1Opra'ca o char,akterze dnd'ormacyj,Il'oSI'II'a:wozda'W'czym, poddaje krytyrczlJ1emu IPrzeglądowi bad,an'ia J. Peisr.-cera
i K. !MClszyń'siki'egoIW danej :s(prawie. S1anlQwi OIl1azapeWll1e wyraz Jego młodzieńczyrch ZlainteTe'EQWań, od lktórydh odlSzedł witolku Is'tulcUÓfW
U1llliw€'~:&gt;yteck"ch - przYlpulslzcza1lnie pod wpływem :głównego kierunIku ba~ań Jego
.nauczyciela
W. Ko,t:'vieza - (do języ1roznawstwa
ałtaj~kiego.
Swiadczą
o tym także inne, pO~lQ!sta.łenie~te'1:y Iw r:ę!kopilsach rprrla'c'ei materliały, Iktó~e
do~yC'zą zwycziaóć'W ;j obrzędÓfW .weseLnych Turlków a1natołij\3kkh, QflgalJ1111'.a1cji
cechów rzean:·eślniczych w Anatolii i :rpodo!&gt;ne.Zadnteresowania
te lnie
wy'ga:sły nigdy cl8.łlkowide, co rwięcej, wróci'ł do nich po długiej ,przerwie,
28 "Lud" t. XLm

�435

434
jUJŻw ()stJa'tlnd~hJaof.actlIswego życia - z SlZerlOikozalkrojonym planem badań. Zamierzał wydać serię prac, w pierwszym rzędzie zaopatrzone obszer';'
nym komentarzem
relacje śr,edniowiecznych podróżników europejskich
do
Azji Środkowej. PierwSZJa z nich, Opisanie świata Marka Polo, ukazała się
nakładem PIW w 1954 r. M. Lewicki objął redakcję przekładu oraz napisał
w,stęp i a&gt;rzypisy, obję'tvścią nie ustępujące pd~3ta'Woweffilu telkstowi E'1Jnogmt z:n:aj'&lt;lziew illfch og'rOffiil1ebogactwo zinterlPretow&lt;liIlego na wy.soki.m
p02Jiornie ina'U1kowym materiału z 'za:kreSiUikwtrury ma'teriaJnej, gospodarki,
wier:zoeń, urządzeń oo'cja'ooydh, obyc'zajów i wielu iJnnY'Chzagadnień ludów
Eliiskiego 'i Da'lekiego WlscilOldu,Azji centrahlej i południowej. zapozrua \Się
t.dk'żez ik'rytycZlną alTIalizą 'wlielu wierzeń, legend i plogilądówEurqpy
śred_
nio.wiecznej ll1JaliUldy Vv'schodu. Z wł,aści'W"ą sobie jalsnością i zw,ięzłością
au'tor wykłada 'również slkompliik'ow.alne probl!emy :stoslU'l1Ikówi kon:taktów
E)uropy 'z resztą ówczesnego '9wia'ta, 'tj. z &lt;:ałym Orientem. W vcenlie wstępu
i przyp~sów o~da,jmy g'ł!()\Srecenzentom,
Isp€cjaliis\tom od zagadillień Bliskiego i Dalekiego
Wschodu.
(Por. "Przegląd
Orientalistyczny'\
1935,
nr 2 i 3). Piszą oni: "Marian Lewicki daje nam w przypisach wyniki i stan
obec1nej wiedzy [... j. Są one :Prawdz~wą encyklopedią wiadomoś'ci o Ucznych
ikiI1ajach, k'tÓ're zJwietdził !MaTko Polo. Te wszystkie
lwiadomości, często
,S'tanowiące małe ar'tylkulJJilk'i,czytla lS,ię jalkJby porozc:inane lila fragmenty
,części jakiejś nie nl1llPi;sanejjeszcze 13siązki o Azji ,średnio.wieoznej".
Dl'iUgiej ;pu;bTika~ji z tej !Serid: relaeji z podróży Jarua de Pl&lt;llllJOCaIlPitni
i Een€ldylkta POU&lt;ika, nie zdołał AutorwJ~ończyć.
Wielkie 'za'slUlg'ioddal Marian Ł~wiJdki nauce pol:9kiej jaiko 'Wyd;awca
iPoorniertlllych lPI'ac W. Kotwdcza. Wśród n'idh obOk Ipr,ac ś'ciśle językoznawczych znajdują
si·ęcenne
dla etnografii
studia, jak np. Contributions
li l'histoire
de l' Asie Centrale ("Rocz. Or.", t. lo). Wydając je udostępnił
nauce [poglądy UCiz:onegoIna miarę światową. Dotyczą one terminów ebn~cznych, (tyt'll'latury i :krultury materi.allnej lrudów !koczown.iczych.
Nie s;po;sób 'tutaj IPominąć działa.l!no~ci p€dagogiczn.ej Mari:alna Lewickiego. Crpra'cowama !p'od Jego 'klierunkiem 1'ozprawa Ikandydoacika &lt;na temat
stosunków pokrewieństwa
u ludów tureckich został'a pozytywnie oceniona
tal'kże przez reccnZE:lnotaISpecjaolis,tęetnologa. \FIOdobni,e'wygło1sz()lnynoa Ikonferencji orientalistycznej
w Nieborowie w cz;erwcu 1955 r., obszerny referat: Systemy pokrewieństwa
u ludów tureckich, mongoLskich i mandżurskotunguskich,
przygotowany
pod Jego kierownictwem
naukowym spotkał
&lt;się 'z wielkim uznaniem j€rllnego z lic2Jnych gośc'i 'Za.granicznych Ikonfe_
.remcj'i, -'1I=€cjoaliet.y
radzieckiego.
Obie prace ISą o.hecn'e ipr,lYlgotowywall1e.
do druku. Ni€!Epła';:a'~nym dłJugiem wdzięcznoś:c'i ich aut'ora [Ipi'szącego te
.słc'V';a]Iwoibec swego nauczyciela są jalkże iliczmecenne rady i wIElkaww'ki.
,dziE;ki IJdórym uniknął 'wiel!u potikln'ięć czy pomył.ek 'W pierwszych kro,kach fE:amodzi'el-nejpracy ;badawczej. Nie znamy pobudek, jaikimi kierował
;się M. Lewicki zwra'cając uwagę w Swej pracy pedagogicznej właśnie na

tego rodzaju ,lagad:nieni,a. Być maże, w ·'ten sp&lt;jsóbahCliał wi'dzieć realizację
włalS1nych puanów narulkowycih, od których mu'siał :odI5'tąi.pić.
W niniej,szym ,wslPomnieniu ograllliczyłern 'Się głównie do tej strony
działalnuści Marilana L€~dclkiego, kitóra !Wiąże ISię z baldaniarni nad etnografią ludów Azji. Oblszern~ biografia wraz z oceną całO'kiształtu &lt;l:ziałalnośd i 'l.twĆ'rczości Zmarłego
zos\tala oddana 'do druku 'W ,'przeglądzie
0I'i£lntal'ils1ycznym" nr 3, 19'515.
DO'TIC1celk
naukowy Mariallla Le.wiClkiego llośdolWo nie je's't wielJki, a,le
kaida (Z Jego IProac,nawet dro/blniejtS&lt;zY(:'h,
przynosi nOwe twórcze TO'wiązanie roz.patrywanego problemu, a większość weszła trwale w skład podręcznego aparatu naukowego specjalistów. Jego zgon przyniósł orientalistyce
poll~lkiej Is,t'r,atę 1ym boleśniejszą, iż nas'ąpił
iW okresie wSJplaniałegK&gt;rozkwitu Jego 'twórcz!():ści ntauk'Qlwej, ,szeroko z"lkrojonych
i konse'ktwen:tnie
rea.Iizc&gt;wanyeh plamÓIWJlaulko.wydh, kiedy 'zaczął już pelną 'ręką czer.pać
z olbr.zymie,g'o zalsClbllL
Swej v."i'edzy, :nagrc-mad'Zone,go w miniclnym id.{r€l3ie.
Zmarł, rpc;w:SllS'wiając rozłożclTIY 'oały swój wa'l':s:zltat pracy, w chwiU najmniej oczekiwanej nawet dla najbliżs'zego otoczelll'a, kiedy jechał ido WaT~
s.za.wy, by lPełlnić'swoje obowi ą'z1ki, 'ta,k jak tlO czynił old Isz'eściu Qlstailruicb

,ł

I
I

•
\

I

•

l,a't :życia.

Stanislaw

Kalużyński

JAN MYDLARSKI
(14 X 1892 - l IV 1956)
1 liV 1956 r. 'p01LS'ki
ś'Wia,t naukolwy ob'egla ,bolesna wiadomość. W dniu
tym bowiem w pełni sił i twórczości naukowej zmarł jeden z najwybitniejlszych a,ntl'Op&lt;()I1ogówprof. dr Jan M y d l a r's 'k i.
Urodzony
14 X 1892 r.
w Pilźnie pod Tarnowem, pochodził z rodziny cenionego lekarza. Już we wczesnych latach
swych studiów entuzjJazmowal
się naukami
przyrodniczymi
i
gdy w 1911 r. uzyskał świadectwo dojrzałości,
zapisał się
na Wydział Matematyczno-Przy,·
rodniczy
Uniwersytetu
Jana
Kazimierza
we Lwowie, obierając za przedmiot specjalnych
zainteresowań
zoologię i anatomię
porównawczą.
Wkrótce
dostaje się do pracowni naukowych i zaczyna
intensywnie
pracować pod kierunkiem światowej sławy profesorów: dr JóProf. dr Jan Mydlarski
28'

�436
437
zefa Nussbauma-Hilarowicza
i dr Jana Czekanowskiego.
Naukowcy Cl lUZ
wcześnie zwrócili uwagę na młodego adepta nauk przyrodniczych,
na Jego
wyjątkowe zdolności, pilność, pasję do wykrywania prawd naukowych i poznania praw rządzących przyrodą. Jego szczerość, oddanie się badaniom
i niesamowita
pracowitość i uczynność pozyskują mu serca nie tylko Jegf)
mistrzów, ale i współpracowników.
Zainteresowania
swe skierowuje wkrótce
specjalnie ku antropologii i zostaje współpracownikiem
seminarium Zakładu
Antropologiczno-Etnologicznego
UJK we Lwowie pod kierunkiem Jana Czekanowskiego. Jego entuzjazm badawczy, dociekliwość i pracowitość powodują, że już VI zaraniu swych studiów uniwersyteckich
udaje Mu się zebrać
cenne materiały etnograficzne z terenu b. Galicji. Zawarte w nich spostrzeżenia jako pewnego rodzaju novum zostają też wykorzystane
do studiów
nad zagadnieniem
budowy domu i pieca w dziele J. Czelmnowskiego
pt. Wstęp do historii Słowian.
S%ietn'ie za~c!wLa!dające slię już Istudia Jana My1dla'I1sk'iego, przerywa
wybuch [ wojlny Ślwdlato'Wej,w Iktórej w:["wstaje
p&lt;JI1wany w 1914 'r. jako
ofiJcer aus'trilClcki - k&gt;apitan artylerii. PrzechodiZi 'całą ikaITliPan'ięna, wielu
front.a1ch. Dopiero poza1kończeniu 'Wojlny może cd1dać 'się korrltYlliua1cjiswyCh
umiłowanych studiów i w 1922 r. uzyskać stopień doktora filozofii na podstawie cennej monografii
pt. Analiza
antropologiczna
powiatu
pilźnieńskiego. Z Pracy tej skorzystało
wielu starszy.ch i młodszych pralcowników
llta'llikdwych, [I:onh:rważ w Ć'wcze's.nym !s11a!l1lie
w'ed'zy ułatwiaŁa 0Il1a Zlna'cznie J;oZltlan'i'e 1s1lI'llklury an1ropolcgi'C;moej ludności b. Galicji, a 2Jwłas=a
terenu, z Iktó,reglOZma,rły :rocbc.jdzil.
Jego pojawienie się w antropologicznym
ośrodku lwowskim jako jednego
z p:e'rwlszych dlCljepQlC'zą'tek całej plejaidzie dallizych entuzj.a's'tów a1nrropologii w tzw. Szkole Lwowskiej, jak S. Klimek, B. Rosiński, S. ZejmoZejmi1s, S. Czorllkower i wielu inny'ch.Jan
Myidllalrski !~'taje się jednym
z fiuarów głJośnej w świlecie Isz'koły l'Wowslkiej, zalP€'W!l1i'ającychantropologii
,pollskiej pierWlslzą !pozycję IW nau1ceświatowej.
Po'rw.a1ny zolstał przeide
w5zY'"t'kim 'csiąg'nliędlClmi antr'()~oIo.gii pOI!Elkiej, o!plClr'lymina z.astO'sOlWaln'u
'llOwoC'ze'EnejangielLsk'iej l5'tatylSOtY'ki
matematycz,nej
do :naulk bi'Olo~'cznY'ch,
a zwłaszcza antropologii.
Jan Mydlarski wykazuje
coraz szerszy krąg zainteresowań
w zagadnieniach
naturyogólnobiologicznej
w antropologii
i zwraca swą uwagę
na mało rdotY'chcza,s 'll(PI1aIWiIClidziedii,nę,
ną
IseroJogię. Podejmuje !Się i dokOl
nuje zdjęć serologicznych
na terenie
różnych
województw
kraju; uzyskuje olbrzymi materi'ał spostrzeżeniowy
nad ok. 12000 osobników. Materiał ten i jego q:raccwaln'e
!sporwodo'w.ało,że w 6wcze;nych
warunJka~
kraj nasz pod względem serologicznym uważany był za najlepiej zbadany,
a Vv-yn'ilkiJego badań 1Stanowiły klasyczny 'do,wbek litera'tury
ś'wiatowej.
Na IEpecjailine poldlkreślenire z.alsługuje f:dkt, że do wyników JeglO dociekań,
o nieprzemijającej
iWa'rtości naukowej,
zaliczOOlo Jego tWiwdzenie,
iż:

I

1

•
I

1

II

0#-

I

."WE~ółczY!l:niki ,pcdoibieńiE"twawdz1ców 'i 'dzieci Ipcldleg'ają pfO'ces'om 'selekcyj'nym, przyczym Tóżnic żywotności dzieci w uzależnien':u od zróżni'colw.a_
nHa 'Eerolcgiczneglo dcpa'lrywlClć Isię należy 'W różnkach
prz€&lt;puI5zczalności
łożyska dla przeciwciał, i to w wypadku, gdy zachodzą różne kombinacje
k:rwi maiki i płcd,u. F,akt ten ułatwiać mo;?.!edziecku IEam'oohrolnę ,w cza'5ie,
gdy nie je:st '('no je'5zcze .•.
'dolne do '\\yt!wlClrzaln'~ wla,snyoh przeciwciał".
DowiĆldł 0!l1 też zarazem, że większe szarJ::e na przeżycie m,ają raczej dZJieci
o wspólnej
z matkami
grupie serologicznej,
natomiast
wśród
dzieci
o innej niż matka grupie krwi znacznie liczniej przeżywają dziewczęta niż
chłOipCY.
Do d;al!szych !Wyników ,badań w 'tlej dz'edzinie zaliczyć na1leży opra'cowanie Iprzez Nie,go 'terytorialnego lT'ozm'iels'zc'z.€IIlila
,gruip kl"w'i w PO'1slce'Przy
,pomccy 'E'kor::s"t:ruowi2.it1ych
map alntrc[I:o~e.rol!ogiC'z!nych, które um01ŻL'w'ilały
w konselkwencji wylEnu'Cie 'W!l1iCislków
etnolgene'tyczny:cih,
W nawiązaniu do tych badań, Jan Mydl!arski sporządza dalsze kartogr,af!kzne ujęcie 'ce.ch morf'ologkz:nych i Cip~sowycihoraz i·ch zespołów, lopalrte
na zebranym przez Is'ielbie ma'llerria,le, czym d1aj,e :sHną podwalinę do Iskelnikrety,zCiWa!l1iatE.IkEcncmiki an'tropcuclgicznej :pol!skiej. Z ,pel'ną :pasją od'd,aje
się On 'defin'i'tywnemu
'wyświet1l.en&lt;i'll 'tych mg&lt;J.ldlni'eń,eo 'zmiU!sz.aGo Ido
osiem!l1alStole·tniej ;ntensywnej !pmcy (19121-19'319) w tym ilderurnku.
Objąwszy po prof. dr Kazimierzu
stołyhwie
kierownictwo
Wojskowego Zdjęcia Antropolo~i·czne.go mcbHiz,uje wi.elu współpracownrków
'i przy
ich pomocy udaje mu \Się w!k:rótoe zebr'ać olibrzymi, kil!kludziesięci'dty!sięczny
materiał spos'trzeżeniClwy w~;ród VQllskich :p'oborowych w wieku 20-22
lat,
opalrty [1,a przeszło EOc€,lcha'ch. Juil: viel1v.15,zeoQ:'raco'wl8.nliatego materilallu
'kwal'ifilkują Ja'na Mydlal:Elkiego ina pC'ważnego, wieke zal8.wanso'Wlanego badacza, umożIilwi,ając mu habiHl1ację.
Stworzelnie poLi:&lt;iej antro~po'logli 'woj skowej i 'Uzy,::~kalnie
w 'tej Ictziedzinie
ba11dzo!poważnej pozycji na t,elrEJnieiUlJJukiświatowej z,aw'dzięcZJamy właśnie
J\3.I[lQlwiMydJ.ans'kiem'll. W opa:rciu o ten wlaśn'ie m,ateriat pubrlikuje On
wJ'a'z z Is'lwymi 'Uczni.ami dallO,zeważne wynilki, dając'e mu Tozgłcl~ Iw i]{'rajl\l
i za granicą. Obe~nie w da-l-s'zymciągu pra'ce te są ikontYlnl\lowane, a zebrany
przez Niego m,at.eriJał .$Itanow'i cenną Jwpalnię wi·ad'omości oczłO'wieku
w JOlO'Lslce.
W,dkO'r:ane Ina jego 'I:cd&amp;IGwie mapy antropO'Lo.giczne 'krr',aju 'dają
pełny obraz ~ozmieszczenia struktur antropologicznych
ludności na terenie
województw, powiatów i gmin,co w dallszym ciąlgu umożliwlia wYś'wietlen'ie
procesów historycznych
(etnogenetycznych).
Wyniki przez Niego uzyskane
zgodne są z wynikami opracowań etnograficznych
(gwarowych).
Dla zebran'ia da'1:szy.chmatel'i;ałów Jan Mydlarsku lodbywa pod'róże badawcze do Austrii i Włoch w 1926 r., bierze czynny udział w międzynarod{)wych 'kongreiEa'ch il1auko'Wych. Widzimy Go 'W Bradze, Am!ster'damie;
w uznaniu Jego zasług Międzynarodowy
Instytut Antropologiczny
w Pa-

�439

438
ryżu m~aJ1'uje Go w 1927 r.swym
członki,ero rzeczywi'stym,
wyni,ld ;slwych prac u"efel'uje 'na 'kongresie wIJondynie.

w roHw '1932

Po u&lt;zy!sIk8IniuhiabiJit8cji n8 Unrwer:sytecie Jana KaZ1imierza we Lwowie Jan Mydl.anlki przenosi się do Wa'I1szJalwy,gdzie ma wielkie wZ1ięcie
1 poza jn~emywną pra'cą naukową prowadzi 'wykłady; w Wyższej SZJkol.e
[Intendentury, w Wol.bej Wszecb:nicy, na Wydziale Lekar:stkim Urui,wel1sytetu
W;.arrSzawsikiego (192G-1939).
Obejmuje kiero'wlnid,wo 'i ol'g,anizację nOłWej
pl.a'cówki: Z8ikłaldu Antrro&gt;pol0,giiiW Ceritrałnym instytucie
Wychowani;3; FizycznegiO lila Bielanach j:cd W.a'IłSzaWą,iWY'kł&lt;aJd.ając
tam an1tropologię i bio:'
logię, pro'WlG;idziponadto Jderownictwo referatu antropO'lQg.i'oznego w Ministers'twie Elp.ra'w WoJskowych. WkJró'tce zor,galll'izo\,\,l&lt;lna
:przez Niego Ka'ted:ll&lt;l
Ant:r'c'j:ologii CIWIF w Wa'rlszawie ci€:szy 'się wieloma 'Ws/p6łpra,clo'wniikami
i ma wielu słuchaczy, a placówka ta jest znacznie lepiej wyposażona od po_
Idolbnych Ikatedr ulni'wersyteclkkh. Podejmuje też w Iniej 'lii:cznebadan'ia 'I1aruik'QIwew zakresie zmian morfologi:cznych i fizjologiciJnych /pod wpływem
ćwiczeń fizycznych, dynamiki rozwojowej dziecka polskiego przy uwzględnie'niu ,sIPm1wnośei'I1U'ohowej,'współzJależności między budową ciała a jegQ
fizjol.ogkznymi właśCl~wościami. Trafnoś'ci postawienia
przez Niego zag.aldnień baldawczych 'dowodzi fakt, iż obecn!e liczne '&lt;iYJsertacje i p'Ia'ce dY!Plo-:
mO'we pod 'tym ;kątem widzenia \są nadaJ1'wy,konywane ,przez Jego uC71niów
w l'r:slytucle KuFlury F1i'zycznej 'W Wal'szawie i in. ośrodkach.

j

,i

.~
&gt;

.:~

Do '&lt;ia,j.s·zychn&lt;Tęgów Jego zai;nterlesowań za'J.i.czyć:należy muzealnidwo
(Ziwlaszcz,a d'iziały a!l1tro·polcgiczne·w muzeaich Iregionalnych),
zagadlnienia
eugeniJki, sel.eik'cji, psychotec.l1nli·czne, dziedziczności,
SlPr,awności fizycz'ne;,
naJuczania itp. W dwu pracach: Badania antropoLogiczne
przestępców,
"Archiwum Kryminologiczne"
i Badania antropoLogiczno-psychiatryczne
rodzin
aLkohoLików
(1934) wykazał ffi. in., że tzw. "typy zbrodnicze" podane prZ€l!;
C. LcmŁrr'czo :są nierealne i nie mająż.a!clinych !p'OIdstawprawnych, a twierdZler:lieo od'ręlbności sc'matyozn,ej przestępców, jes't z grun'tu fał:szywe.
TeJlO'kres 'talk wieillkie.go rozrmrc:hu 'tJwó.l'czrościnlaru'kowej Jana Mydlarskie,go przeryw,a wybll'ch [[ wlOjlIlyE'wia'towej, tułac2lka lSIPowodowaaa prześ!.ald,(.Iwaln'iamihHlel'Qow,cóW.W '19'319 11'. uchodzi na WIschód i jesienią tegoż
roku spotkaliśmy Go wr,az z prof. drem J. Czekanowskim we Lwowie. Mimo
braków materialnych
i cierpień fizycznych nie poddaje się apatii. Wraz
z żoną jest stałym :goś'c,iem zakłoou&gt; Adtropol.ogiczno-E'liruologicznego
we
Lwo'wie, :interesuje Isię na'szymi pra,Clami i bierze 'Żywy udział w ldy~lkU'3jach
nad opracowanymi przez nas we Lwowie zagadni,eniami. Na wyrażone przeze
mnie :słowa uZJna'niaoid'nośnie 'do ma·t€!riału vVoj~lko'WegoZdjęci,a Antrop&lt;&gt;_
[ogj'cznego, cdiPowiada s!kromnde, że jego z'dalIliem materiał
ten nie jest
jeszcze pełny i stale myśli o tym, by zebrać 'też odpowiednio wielki rn8teriJał
żeń'slki, .z03zIdIIClszcząc
nam, że posiladamy 'talki materiał z terenu KaI1P3lt
i Przedgórza. OfiarO'wY'wainą mu pomoc rn.ateria;lną w tych ciężkich ch1wi1&lt;Jch

-.J
J
!

przyjmował
życzliwie, lecz z wieIkim taktem itwierdził, iż wolafby jej
untknąć.
Po chrwil.owym 'ustaniu walk na froncie Iwschodnim wmca Ido Wa'l''.szawy
i u,krywa 'slię przed Qlkupantem, nie pozos·tając bezczyrnnym. Pracuje dorywczo w Ubezpiecza1,ni Społecznej, na tajnych :kursach prawniczych wylklada
/statystylkę, z narażeniem
życia chroni 'za~ożolny zni'szczeniem rn.ater.iał
WOjlsik.Zdjęcia AIIl'tlropol. TylJko z:niJkoma jego część ur,atowała :Się 'd~ięld
Niemu w czasie pOŻ8ru 'i ni:slz'czenia Warszalwy. 2.aig:rożony przez hitlerowców aresztowaniem,
zmuszony opuścić Warszawę i udać się na dalszą
tułaczkę po kmju osiada w małym mieście Dębica pod Tarnowem, gdzi€
na t,ajnych kUJ's8ch wylkładla an1!ropologię, hiologię i :statystykę do 1944 r.
Jes~cze 'w czalsie zadętych walik z nawałą hi'tlerowSlką, w iI)a'ITIiętnym
1944 r~kiu decyduje 'Się !olPuścić Dębicę i pr,zenosi 'Eliędo IJubliJna w momencie, ,gidy rpc'wls'taje tam Polski Komi'tet Wyzwolenia Na,rodowego.
fu zaczyna ,Się nowy etap .Jego pracow'itegożY'wOta' Bierze żywy uidział
w zorga'IlIizowanilU pierwszego (na teranie Ikraju) UniwersyteJtu im. Ma'rii
Ou:ri'€-Elkłodowlsikiej 'wIJublinie.
Obejmuje oy;ganizację i ikierlOwnktwo Zakladiu&gt; Antropologii UMCS, l11iezmordowanie walcząc z 'wielk!imi lIliedds'tatkarni jak brolkiem 'sprzętu, aparatury,
instrumentarium,
a nawet lIlajniezbę'd~iejiSzY'ch meibli. Jak sam Ż8rtobliwie nieraz mówił, zaczynał WÓWCz.aIS
bez joone;go ;stotu i ikr,zesła. ~rótce
zostaje obrany dzielkanem Wy&gt;dzi.ału
Matematyczno-Przyrodniczego
UMCS, i bi'erze na swe barki nowy ciężar
prac organizacyjnych
i naukowych. Trwa w pasji twórczej - wszystkiemu
chce [podołać. Wytrwałość w dziaJianiu !prrełamlUje te wielikietJrudlności.
Przy pomocy 'Współtowarzyszy pr.aocy udaje Mu 'się [pchnąć prace baldlawcze
z rozmachem, jaiki wówczasl był tylko m{)iJliwy. Puiblikujeslwe
najil€IPsze
prace oparte na m.ateriale przedwojennym' z zaik'rEłsruantropogenezy i .aln"tropolagii etnicznej . .Je'slt Igłównym motorem ,za~ożelllia ,najlepszego w krajru
cza:sO'pi'sma naukowego "Annales UnJ.vensitatiJs Wariae Curie-SklQlddws1k.a"
w Lublinie, którego też zostaje redaktorem. Szkoli nowych uczniów i stawia
pl.acówlkę an1!rOlpologiczną należycie ,zOiI',ganiJzowaną.
.
Po śmierci prof. drą. Karola
stojanowskiego
w 1949 r. decydUJe
's,ię objąć ikier{)IWlIliC'twoolSiewoonej !placów!k'i na,ukowej i przenieść się do
W.rocławia. Pc'&lt;iejrruuje tu nowy trud or,ganizacyjlny, Is&gt;t.arasię o pełJne wypos8żenie, toa!kże obecnie Zalkład W'rolCł&lt;awskidz;ęki Jego wytSliłkom naileży
do 'llIajl,epiej wyposażonych. Z Wrocła'wiem Jan Mydil.arski zrósł ,się naj'silniej i tu [przeżył n;.ajświetn'iejs'zy 'i najbardziej
płodny, a zamzem ostatni
rozidzi,ał Iswego życi8. Obrany a:ektorem Uniwersy,teltu Wrocławskiego tV{ latach 19'51~19'53, pełni za'sZ!czytnie tę !unlk'cję. W uZ'nJ3niu Jego prac PolsIka
AJkademia Nauk mi,atlluje Go swym człorrkiem_ikorespond€łIltem, zostaje zalst.
przewodniczącego
Wrocławskiego Tow. Naukowego, przewodniczącym
Polskiego Tow. Antropologicznego i Komitetu Antropologicznego PAN, naczelnym redalktorem wydawnictw antropologiCZll'lych 'VI kraju. Gdy Prezydium

�440
Rządu !postanawia z:Ol1ganizowoaćKomitet AntTopometryczny PAN w celu
zebra'nia ma'teria~u odnośni€ do 'standaitÓlw budowy (normy budowy) ciała
ludności Polski dla przemysłu lekkiego, wybiera Jana Mydlarskiego na
przewodniczącego.
W IUJznaniu działah1O'ś'ci i wielkich zasług Jan Mydlarsik~ zostaje dwukrot/nie Cidznaczony Złotym Krzyżem Za'sl!ugi, Orderem P,ol~ki Odrodzonej,
Medalem X-lecia i llauereatem Nagrody Państwowej
za zasługi na polu
naukowym i społecznym.
Tak wielki wysiłek i nadmiar obowiązków zaczyna nadwyrężać Jego
zdrowie. Słl&lt;1boślCi
lI'Jie[:{]Id'd.aje'się. Wszędzie jest aktywny, bierze udział
w zjazdach naukowych, wygłasza świetne głęboko przemyślane referaty.
Na Zjeździe Przeid~wng'I'eS1C1wym
'VI Łodzi !p:rzed',5,'ta'Wia
realny p1l&lt;1nprzebudowy nauki !p{)lJ.&gt;lk'iej,
wytycZ&lt;! lI'Joweik'ieruniki obadań antropologic~nych. lnicj.uje trzyogóln{)ikrajowe
Ikonferencj€ '&lt;lntropol0.giczne (19'5'1~1954), j'est
główlI'Jym motorem Q1ba:.adi 'dyslklu1sjii nadaje im swoiste piętno.
. Zakła'd.a we Wr{)cła'VIiu Inlową placówkę badawczą: 2.aikład Amtropologii
PAN, ,j p{)zysik,a'wszypiękny budyneik uniwersy'teClki 'two:rzy wkrótce ,pierwszy w Polsce iu-.Istytut Alntro[:olo.gi.czny. We Wrocł.awiu więc powstają Z&lt;!
Jego staralI'Jiem 2 Z.alkła1dyAontTCIpologii:PAN i za'kła'd uni'wersyteoki, Komitet An'tropologi'i PAN i Komisja AntropometrH pr,zy Prez~dium PAN.
Do tej ikużni na'ulkowej zaczynają ściągać młodzi oadepci z innych ośrodków
antropologicznych,
zwłaszcza z Warszawy. Liczba pracowników powiększa
się. J. Mydlarski potrafił wszystki'ch zachęcić do intensywnej pracy i zaintereso'wać różnorodnymi
za,gadnienioami. Dzięki temu wychodzą liczne
nowe publikacje młodych pracowników naukowych, ogłaszane są cenne materiały ibl&lt;1\d,a'Wcze.
Jain Mydlaa:'srkliprzy,czynia się do powstania noweg{) powaimego cz'a'50pisma l&lt;1n'tro!p{)logicznego:"Prace i Materil&lt;1ły Anf.oropoIQlgiclme",w którym
a taikże w p'rzeniełsionym z Poz.naniiCldo Wroclawia "Pr,zeglą'dzie Antropologicznym" - publikuje szereg ciekawych i cennych prac.
Mimo najIoepszej woli Jan M,)'dlarlslki na 'ClI'Cdzeswej wytężonej działalności na'p{)tykał wiele [:lI'zylkrości i olporów, nawet ze 'stronys'wych
dawnych 'współpracowników, nie zawsze rozumiejącY'ch jego :najlepsze intencje
.i na tswójspo'sób pojmujących Jego konieczne 'i celowe pociągInięcia, jakie
dla do,bra lnau1ki, a zwłiCls,zczaantropologii !pollS:kiej,'zmuszony był powziąć.
M'imo to znany z swej idoibroci, wyroziUm:ałości, wi-ellkiej życzJirwości i wiary
'cz~ovv'ie,kiCl
nie miał ido ni1&lt;ogo urazy. Wszystikich 'us'tawicznie Z&lt;!chęcał do
wS'Półpracy, 'W1szy:stikimIW !każdej chwili gotów do pomocy, nie zrażał 'się
przeciwnościami,
wytrwale
dążył do wytkniętego
celu. Nawet wówczaE,
~dy dężikie ,schorzenie serca przykuło Go do łóżka, .s·tale 'dopytywal o swych
pra,cowników i wyniki iah prac, gotów do rady i pomocy.
Pelen gorącego umiłowania swej dY'scY'Pliny, nie IS1zczę'&lt;iził
cz,a9U i pokrewnym dziedzinom wiedzy, jako członek zarządów różnych Towarzystw

w

441
Nauik:owych, jak Z(I{)logicznego, MatemaotycZ1nego, Geo.graiicznego, Przyro·dnLkó'Wim. K(lpernilka, a zwłaszcza Poh'kiego TO'WiCl:rzystwaLudoznawozego,
którego był długoletnim członkiem i iPrezesem od&lt;lzi,ału w Lublinie. Dzięki
Jego niezwyikłej ży'czliwości i staraniom PTL zgodnie z decyzją XXVIII
Walnego Zgromadzenia z 1953 r. przeniesione do Wrocławia, szybko uzyskało
odpowiednie locum na 'swe zbiory i wydiCl'wnktwa, pOIdobnie jaJk i wro;:ławski Zakład Etnografii, przeniesiony do lepszych pomieszqeń.
JiClnMydlarsiki, szlGche1ny działa'cz, spo'leczniJk, pa1J:io'ta i wielikJi nauJw'Wiec-lorgalIlizator, pozostawił w :s!puściźnie olbrzymi dorobek naukowy,
obejmujący ck. 150 'publiikacji wde1kiej w,artó·ś.ci i 'wiele iQal'szych nie do~
kończonych jeszcze prac. Zgasł w pełni sił u szczytu swej nieocenione]
dz.i.ałalorlOśc'i,
a n.atUka p&lt;l.lsikastracHa w nim szermierza wielkich idei i postępu. Cześć Jego pamięci.
Franciszek

Wokroj

SBRA WOZDANIE Z SES,m ETNOGRAFICZNEJ
BERLIN''SKliEJ AKAJDEMIII NAUK
29. IX - 7. X 1955 r.

I

•

•I

Pierw!szą ro,boC'zą s-e:sję etno.graficz,ną zorg.anizował 'ośr.crdek badań na'd
narzędz:iami rolnj.czym·i, IIn'sty1Jut E·tnogra.fii Niemieckiej
Akaldemii Nau,k
w Berlinie. W sesji wzięli udział niemieccy i zagraniczni etnografowie. Inicjatywę U'rządzenia sesj1i dał 'kcpeniłmsiki Komi,tet Badań lIlad Narzę'jziami
Rolniczymi, który zapoczątkO'Wał w szerszym zakresie badania nad tym
działem kultury materialnej.
Otwie:rają'c sesję iProf. dr Steinitz, wiceprezes: Ni'em:edkiej Akademii
Nauik i &lt;lynJktor ['n'sty1utu E't1rlOgrrafii,OIkreślH jej cel i zadanie.
Inauguracyjny
referat pt. Stan etnograficznych
badań nad niemieckimi
narzedziami
rolniczymi
wygłosi! prof. dr Kothe, kierownik Instytutu Kultury 'Materialnej w Berlinie. Zasadniczą realizację badań widzi prof. Kothe
przede 'wszystkim w had·aniach woaI1un;kówISiPoł-eczno-ogosIPodiClrczych
danego
niCl'Todu,jego stopy życiowej, iPoprzez ,bada'nia na'd ro1:nidwem, ,nie wyłącz·ając myś1i:stwa, rY'bolówstwa {)raz przemysłu. P.rze;dmiotem badań wi'nno być
nie '1ylko zme·ch.anizC'wane T'ol!nid'W:o,ale wszystkie obi·elkty kulturowe danego narodu. Na pa:zykładzie europejsikiej sochy łopa1Jkowej (Sch'lufelba'u),
któm została opracowana przez prof. Kothego w monografii, w której wy_·
cdJ'Ętinia ją jako zaEadn'i'czy tylP gosipodarczo-kuNruralny i'stniejący obok
i.nnych form s'!użący'c'h do U[l:J'aWYziemi, ~!ut!ors'1w'erdza, że pewne narzędzia ora'czeorazsłużące
do1:ransportu
przez zachow.anie swoich specyficzno-zwyczajowych
form dCls'lwnale cihar,zlkteoryzują ś.roodikiprodukcji. Zadaniem badań kultury materialnej jest nie tylko badanie form gospodarczych lub sporządzanie
opisów poszczególnych zjawisk kulturowych,
ale
powiązanie
całości kultury
materialnej
z przejawami
życia społecznogospodarczego.

�442

443

Pierwszy wa'runek ,poznania form gospodarczych, pozwalający
na wy-odrębnienie ty,pu kulturalno-gospodarczego,
stanowią badania nad sp€cjalnymi In,arzędziami roLniczymi. Prof. Kothe kończąc swój refera t ZJawiadam'ia
zebranych, że oś:rodeik ,badań 'naidnarzędziami
ro1nkzymi opracował projeM ankiety, zawierającej i5 punktów 'do'tyczą'cych badań nad narzędziami
bezp'łużnym1. ;Projelkt zyrs~kałpOI:arcie i U'znarn:e uczestnikóws'esji.
Ankieta
obejmuje badania nad narzędziami do orlki i ~ch fUJnkcją, ekonomiczną
stru,kturą ,bezpłużnych narzęldzi &lt;l'f&lt;aczych,zwyetzajami i obyczajami związanymi z rolnictwem
oraz nad :rozwojem ekonomtczrno-gospodal'czym
1&gt;0s:oczegó1nych 'typów 'naxzędzi w a:s&lt;peikde h1is'tory'c2Jnym:.
ilr,l.&gt;trruJktyrwn-e
slPra'wozdania z badań nad nl8rzęd-ziami rolniczymi w poszczególnych kr,ajach złożyli: prof_ dr Bratanić z Zagrzebia, dr Mjartau
z Bratysławy, inż. Saah z Pragi, prof. dr Tokarew z Moskwy, dr Valonen
z Helsinek. W sprawozdaniu tym nie j,esteśmy w stanie szczegółowo omówić
dolbrze plrzygotowanych referl8\tó\w metodyc,z\nych, rew:dującyJch dotychczasowy dorobek w tym zakresie oraz przekazujących
najnowsze osiągnięcia
i Idoświad'czenia z dotychczasowych badań etnogr,aficznych. Wkrótce zostaną
op'uJbHkowane w :s~ecjalnym wyda'vvlnictwie pt. "Stuldlien zur Wirts'clbaftsethnorgr,ai!&gt;hie" noa'stępujące terna'ty: BehrenlS
i(Ha11e), Kry:tyczne
uwagi
nad formami uprawy ziemi w starszym neolicie w środkowej Europie; B e rg e l' (Honnef), Narzędzia
do wyrobu
masła;
D a m m ~Lipsk), Metody
uprawy
roli w Oceanii; H e l' z o g (G6ttingen), Krytyczne
uwagi nad p6ł,nocno-afrykańską
granicą pługa; L i p s (Lipsk), Uprawy
kukurydzy
u Indian; J a co b e i t (G6ttingen), Basterz i owczarz; P ee s c h (Berlin), Zagadnienie narzędzi rolniczych
w Niemieckim
Atlasie Etnograficznym;
H o l g e l'
R a s m u s s e n (Kopenhaga), Bezpłużne narzędzia do obr6bki ziemi w Faroer; Va j d a (Budapest), Kulturowe
narzędzia kopaczkowe we wschodniej
Afryce; Wa kar e l s k i (Sofia), Pozostałości bezpŁużnych narzędzi oraczy ch
w Bu.Łgarii.

Bardzo cenne na Sesji były wypowiedzi prof. dra Lesera (Hartford,
Conn.). Obiektywnie prowadzona
dyskusja w przyjiacielskiej i serdecznej
'atmosferze stworzył'a podstawę do przyszłej międzynarodowej
współpracy
&lt;etnografów.
Wilhelm~ne Jac-obeit (G6ttingel1J)
MlIĘDZYNARODOWA KONJ!'ERENCJA W SRR.AWII,E BADAŃ
NAD NARZĘDZlI·AMI DO ORKIi
(Kopoohagoa 1---.5crerwca 19'54 r.)
Metoda kartogra,ficznego
ujmow&gt;alnia zja'wi-stk kulturowych
znajduje
w etnograffi wSjpółczeosnej OOI'aZ,szeI1sze za'S'tdsiOwanie. Jej wartość naukO'W'a
.nie ulega wą,tpliwości, cl10ciaż 'sz'czegółowe zaga1dnienioa są szeroko dyskutowane. Zastosowani'e jej pr.aktyoznie przejalwiło 'się w o:pracoW)"wlaniu at1:asów etrnogTaficmych po'szczegól'nyc'h krajów Europy.

Początek ,konkretnym pc.czynan:()m w 's,kali międzynarodowej
w 'tej dziedzinie dał Międzynarodowy Kongres Nauk Antropologicznych
iIDtnogroficznych w Wiedniu w 1952 r. W sekcji ~urOlpejstkiej tego Kongresu omawiano
m. in. projekty międzynoarO'dowego atLasu etnograficzneglo. Z.apr,oponowano,
,aby prerwsze eksperymental'ne
opra'cowania ikartograficzne
oprzeć na materialestoSlunkowo
dobJ:'Tzezbadanym i ła'twym do przedstawienia
na majpie.
Uznan'O, że waTurnkcm tym najl€{piej odpowiadają narzędzia orne.
Na k&lt;Jmerencji 'w N.c.mur w roku 1953, zOl,ganiZlOwanej przez Międzynarcdową Kcmi1sję dla Sztulki i FohkJ!Ol1U(CIAP), w wyniku dalszej dyskusji nad tymi za-gadini,eniami 'powołano specja1ny komitet
w składzie:
dr Brail1.imill'Bratanić (J:ug'o:sła'wia), prof. JOl1ge Dia's (:PortJugaUa), prof. Sigurd Erixon ,przewodniczący (Szwecja), dr Walter Escher (Szwajcaria), prof.
HanniS Koren (iElZ'wajcaria) i dr Axel Steensibelr,g, sekre'tar,z (.Dania).
Noaipi~I1wszym posiedzeniu teglO Komitetu dr B~'atanić przedstawił listę
dkoł'O stu naukow,có'w różnych Ikrajó'w zajmującyc!h 'Się I8k'waInie badanIem
narzę1dzi ornych i zai-nteresowa'l1ych zO~'ganizowaniem konferencji, któm by
miaŁa nac'elu przeid)%kutowa,nie możliwości stworzenia 'Orga'nu dLa mię'dzyillIal"cidolwejw:spó~pracy w za)kr€lsie badań i w miarę możliwości rOl1poczęClie
pr,zygotowań do ,atlasu n~mlędzi ornych. Jatko miejsce konferencji
z,arpropono'wano K'OPenh.agę. Zorganizowanie konferencji ,uza'leżnione ZIQlstałood
uzyskania odpowiednich środków finl8'J11sowych.
Na siedzibę stałego organu, który miał powstać na tej konferencji,
pierwotnie
proponowano
Bazyleę ze względu na jej centralne
położenie w Europie.
Jednak
obecni na posiedzeniu
komitetu
dr Escher
i dr Willd'haber (Szwajcaria) wyr,azali wątpliwość co 'do możIiwości uzyskania IPOipiClrci.a
fina,ns'owego dla organu międzynarodowego IOdrządu iszwajcar'skiego. Zaproponowano rwięc jajko s'talą rsiedziibę międzyna;rodowe,goorganu do badań noa;rzędzi ornych Kopenhagę, sbolicę 'kraju, którego ro1nictwo
z.ajmuje j~dno z lPie,rwszych mi.ejsc w EuropIe i w którym są wy's'oko rozwinięte nauki 'ro'nicze, a IWIsz'czegól&lt;11ości
iprdw,adzone są wszechstronne badania' nad ihistorią ro1ni'ctwa. KiOmitet zwrócił 'się 'do 'd:r SteenSlbergoa z prośbą
a zibadanie fina·nsowyC'h moilliwoś'Ci IW Kopenhadze.
Kiedy starania o uzyskanie środków finansowych dla zorgani!zowania
pla'nowanej Ikonferencji czyni'one w rÓŻlnych instytucjach
nie dały xezultatu,caly
dężaT f;nalJ1,sciWalnia'konferencji wzięło 1118'siebie DuńsJkie Muzeum Narodowe w Kopenhadze. W związku z tym zdecydowano zmniejszyć
rozmiary rkonferencji i ograni:czyć .się do przedy,skutowaJ1lia problemu atLa,su
narzęd'zi 'o:rnychEurorpy ,z uwzględnieniem
PóŁnocnej AfrY'ki i BIlskiego
Wschcldu. Choldzilo równocześnie o to, alby na kOl1Jferencji Ibyla reprezen'towana możliwie '&lt;lui,a ilość ;krajów i aby reprezentanci
byli urpowa':łmieni do
DŚ'wiadczenia, czy ich kraje chcą wziąć aktywny udział w tych pracach,
czy nie.
Jako "vp,rowa1dzenie do dys-kusji zC'stalopra-eowany wspólnie przez prof.

�445

444
Erixona i dr Steensberga wstępny projekt atlasu narzędzi ornych. Oto niektóre '~-'Zczególyproje'ktu ste€'ns'berga i Erixana. Poszczególne kraje ,winny
dCls'tarczyć materiał w [Jos'tad map zsymbQlami, jakie uznają za sto·sowne.
Mapy winny być zrobione w jednek ze skal: 1: 4 000 000, 1: 2 000 000,
1 : 1 000000, 1 : 500 000 itd., tak aby łatwo było zmienić jedną skalę na drugą.
Należy ,objąć okres Od 'roku 1850 do 'dni '&lt;izisiej'szych 'i ni'e U'wz,ględ1niaćna_
rz",'dzi prcdukcj'i prz,emy.s'ło'wej. Jeżeli żelazo jest użyte d'O innego celu niż
na radHce, lemie'sze itp., na1eży 'to .~ecja1nie za'zn-aczyć. Główny podział
na narzędzia z odkładnicami i bez ookładnic można zaznaczyć np. różnymi
kolorami.
FiC'sz'cze,gólnekraj'e winny nl&lt;ldesłać ,213 malPY przed's'tawiające n,,:s'tępujące e,agadni'enia: mdło najprymity\\lniejsze,
so'cha, radło 'trój'kątne, 'radło
typu "D0strup" (występujące w Szwecji), typ radła
rękojeści krzyżującej
s;ę rz.grząd.zielą, 'typ śródziemncmon1ki,
,typ o ikon:struikcj&gt;i 'C~ordbocznej
(mmowa'tej), !kó'łka iPcdwójJJ,e, IkDłlkoi'0jedyncze, rpłóz, Tękojść pługa pojedyncza, lP'codwójna, r'Ozwidlona, lalska do plugoa (ilsityk), 'stopa, .p'OZiomoa(płóz),
grządzi'el p:ros\(y luib 'kreywy, oidkla1dnica, [~rzyde~koa przy radle, pługi na
kól!kach i ,md'łoa,radJic.a .symetryc:ilna i a,symetryczna, p'rzed1kl'ój 's'łużący do
rozcinania
trawnika
przed orką, lemiesz; terminologia:
przekrój,
radło,
sO'cha, pług; f,unkcj.a na'rZę'dii ol"'n)"ch; urządzenia dI,a zaprzęgu par zwier,ząt
pociągowych, urządzenia dla pojedynczych zwierząt pociągowych, zwierzęta
pociągowe (woły, kanie, osły, dromadery i inne).
Schoarakteryz'cwany projekt Erixon-a i Steenslb€'I1g'a został w styczniu
19'54 r. r&lt;Jze'słany do cz'łonlków !komitetIU organiza1cyjnego Ikonferencji i. Ido
niek'tórych innych slPecjal;'stów, Iktó(l"yc!hi&lt;Jpinięautorzy p~'ojeiktu chcioeloipoznać prrzed k~;onfe;rell'cją. Wy'Wiąza'ła 'się dyskusja
drogą 1k00reSlPOndencji.
Eardzo :sz'czegółcwą !krytykę ,projektu opraeowania atllCllsuol1erzędzi orlnych
przelCrowadził 'dr Eratanić, (!:'rzedstawiając równocześnie 's'woją propozycjE:
olpraccwania 212 rn.arp 'I:Cdst.aiWcwych. Trzy mapy prze'dostawialy,by ro;dzaje
narzędzi 'ornych (J)odstawa podz'alu:
symetrycZJllość i asymetry·czIIJJość),
5 .map - różne Itypy kon's'toruk'cyjne narzędzi, 9 map - polszczegó1ne ozęści,
3 mapy - naziwy oałości i części 'IJlcl'rzę&lt;izi'oraz '2 C's-tatn'ie mapy przedstawiałyby zastosowanie
(funkcje) poszczególnych rodzajów narzędzi ornych.
W wyniku dyskusji dr Steensberg w marcu 1954 r. na posiedzeniu duń"lkiego Ikcmitetu 'organizacyjlnego k.onferencj i wy&gt;stCjjpiłz wnic'"lkiem, a'by
z'rezygnować z planów kOJJikretnego icproa'ccwalnia a't1a"u i zająć 'Się jedynie
zGngaol1'zov.'.a'IJiem
zbierania ma'teriałów, które bę&gt;dą stanowić podstawę opracowania takiego atlasu w przyszłości. Steensberg opracował następnie schemat do zbierania informacji do międzynarodowego
atlasu narzędzi ornych.
Bratanić w 's'woim komentarzu do no'W€j propnzycji Steensbergoa zwrócH 'szcz€,gólną 'uwagę na prc[)oncowany ;przez n'e,go kwesfiolnariu's,z. Kwe_
sHc'!'Jariusz tEm zdaniem Bratanića może być pożyteczlny do o'kreś'lenia poszczegDlnych części narzędzi &lt;Jrnych, ich kszt.a1tów, nazw itd., natomiast

jest niepraktyczny
dla oznaczenia typów konstrukcyjnych.
Bratanić przedstawił ze swej strony projekt zbierania materiałów w formie bardzo szczegółowo opracowanej,
wszechstronnej
problematyki,
wykazując
przy tym
dużą iZnajomość [przedmiotu.
Projelkt stee'IJ'slcerga wraz z komentarzem
Bra'tanića \Został I'lozesłoany
do 'wszystkich cz!'onJków kl(Jmit&lt;etuorganioza'cyjol1ego,dzięki czemu mieli oni
możność zarznajcmienia 'się z przeb:e'gi.emi
iwylnikami 'dyskusji, która toczyła lsię w dkresie przygotowywalI1ia konferencji.
UdiZiał w lkolllfeTencji wzięli: Poul AmJdersen (Dania,), dr Kaj BirketSmi'th (Dania), 'clJo:c.'dr Branimir Bratanić (Jugosłoawia), prof. dr Johannes
Bmndsted (Dania), Tomaso Del Pelo Pari (Włochy), prof. dr Jorge Antonio
Dias (Portugalia), dr Kunz Dittmer (Niemcy Zachodnie), prof. Sigurd Erixon
(Szwecja), rpmf. dr Oarl Gunloor Feilberg (Dania), [prof. dr Peter Vilhelm
Glob (Dania), prof. Idr La-uLs L. Hammerich (Dania,), Niełs Georg Heine
('Daol1ia),J. W. Y. Higg's (Wielka Bry'taJnia), Ole H0)'J1UIp(Dania), &lt;lI' Ragner
Jirlow (Szwecja), Edward Kendall (USA), prof. dr Heinz Kothe (NRD),
pror. dr Paul Leser (USA), dr Max Lohss (Niemcy Zachd.), Peter Michelson
(Dania), dr Kl'isten
M0ller
(Dania), Viggo Niels,en (Dania),
dol'Ernesto Ve;,ga 'de Oliviera (PI()l't'ug.alia,),F'ransis G. Payne (Wiełka Bryt.),
J. M. G. va'n 'cter Fl()el (HoLandia), Holger Ra smu'slsen ('D.aJJia),pTof. dr Gustaw Ha,nlk (Szwecja), dr Peul Stcheuermeier iSZlwajoc.a'I".ia,),
prof. dr Leopord
Schmildt (Austria), dr Axel SteenIE,b'eI1g(Dania), Svein Steins-nes ('Norwe.gia,),
Hilmar Stigum (Norwegia), Kai Uldall (Dania), dr Niilo Va10nen (Finlandia),
dr Robe'rt Wildhaibe'I" (Szwajcaria), Davl'd Yde-Andersen tDauLa).
OHcja'1lIlelgootwarcia Ikcmferencji '&lt;iok'CInałw dniu 1 'C'zer'Wc.adyrekt'or
Mtuzeum Nm1Cdowego w KOIpenl1a'clJzep.TiOf.dr Jd'la'I1iI1es Bnmdted. Prof.
Erixon (Szwecja') 2I€fercwał 'wymiki dY'Ekusji na temat aillasu narzędzi ornyc'h, któroa' mia:1a, miejlsce w ok're'sie poprzedzają'cym konferencję.
Przedstawione
pTlzez Bratanića w czat:;ie 'tej Idy,,,lku,sjipropozycje zostały
ocenione na konferencji jako ;słuszne z onaiUk'ow.egopulnktu wi:dzenia, jedJooi(
dla ich reali,zacjinaueż,ałiClby stworzyć 'specjalny cen:toralJny in'stytJut, co lnie
jest 'realne ze 'WZlglĘ\duona ,braa&lt; funduis.zów.
Na kCJJferen:Cji przE.1ds'tawi,cno slprawozd.ania ze s'tanu !badań narzędzi
ornych w kraja,ch reprezentowanych
na l&lt;1Ornerencji, jak rówol1ieżlZa.poZlna1no
się ze :spra'Wo'ldaniami z niektórych krajów nie r,eprezentowa'nych. Stwier·
dzonl(J,że si'opi'eń ,zaa'wiClil1lscw.ain:a
ba'dań nad ,narzędziami ornymi w !poszczególnych krajach przedstawia
się obecnie ba1~dzo różnol1cHni'e, co uniemoiŻliwia, na'tychrnialstGwe !przystąpienie &lt;lo 'Q1YracO'waniaa'tLa'su. W dyslkusji
siJn'e I=cdlkreślano, że wielką pomocą w I()p'racowalrJ.iuatlalsu byłoby olistalooie miĘ'dzynarcdowej ncmenkloatury noaI'lzęldiziornych.
Konferencja ni.e rOZlstrzygnęła ta'kich iPl1oblemów, jak np. czy przy opracO'wywa,niu atlasu naorzędzi 1Q:l1nych
należy uwzględniać właściwości geogr.a.
ficzne, gaiur:lki !Uprawianych rośLn, kS2.'tałt ,pola, stosunki włas.nosdowe,

°

II
•••

�446

447-

funkicje narzędzi iUd. DominO'w.ało je&lt;inak przeświadczenie,
że nie można
się o.graniczyć .do tSamego tylko n.a'!1Zę'dziai techni&lt;:znych właściwości jego
C'zęści 'Elkładowych.
W czaJsie konferencji
iPc1dlkreś!.a,nok'onieczność współpracy
rtauiIDowej
pańlstwz.achQidnich z naukowcami
Związku RadzieClkiElgio i krajów demo_
kracji iuduwej, gdyż p.ebne opracowanie ailasuetJnog.mfic:anego
jest możliwe ty]ko przy 'talkiej 'ws,półpr.acy.
Wyniki obrad kenferencjiznalaz'ły
wyr.az w uchwaJ.onej jed'nogł'ośnie
rezolucji, że Międzynarodowa
Konferencja
dla Badań Narzędzi Ornych
zwola'na do Kopenhagi w ,czerwcu 1954 r. przyjęł.a dunską propozycję ul1worzenia stał,ego sekretariatu
przy Duńskim Muzeum Narodowym, który winien założyć bibliotekę i archiwum
do użytku naukowców z wszystkich
zainteresowanych
krajów. Uczestnicy Konferencji wyrażają pełne poparcie
dla tej ,inicjatywy
i zobowiązują
się do ścisłej współpracy.
Konferencja wyraża n&lt;Mzieję, że Stały Międzynarodowy
Komitet, który zostanie
wylbrany, p'l'zyg'otuje projekt zibier.ania i opra,c'Owywania ma'teriałów Istatysiyc'znych, kartogra:ficznych
i in., ,uwzględniając potrzeby i nomenklaturę
narzę'dzi ornych wszy.stkic:h Inarodów.
N.a cZ'łoolków Stałego Międzyna'l'odo'WElgioKomitetu do Badan N.arzęd:2.i
Orny'C!h :;rostali wybrani: 'Erixon - przewodniczący,
(Szwecja), Bratanić
(JUigoislawia), Di6JS (Portuga.li:a), Kothe (Ni'emcy), Leser (UISA), Payne
(W. Brytania) i Steensberg - sekretarz (Dania).
Utworzenie stałego sekretariatu,
zgodnie z rezolucją konferencji, stało
się n .•,oiJliwe dzięki zao·fi.ail'Owalniru
przez \duńskie Minilsterstwo Oświaty rUind'Ulszu na 'opłacenie 's'€'kretarZla po 3 godz. dziennie !przez 3 ~ata. FUndusz
ten .stanewi jedyną :bazę ekonemicaJną Isekretaria'tru, który 'nie idyspoiIl!uje
żadnymi innymi środkami na· pokrycie bieżących wyldatkaw. Pe~na nazwa
sek·ret.ariat'U brzmi: Międzyna~rodowy Sekreta:riat dla Ba'ooń nad Hi·s!torią
Narzf,'Ci:ziR:olnkzych, K'oa;enhaga, M.uzeUJm Na:oodowe. KierO'Wn~kiem Sekrela.ri.atu j£!3t 'dr Axel Steens,berg, pracownikiem - Peter Michebson. Najważniejszym Z'adaniem sekretariatu jest jego funkcja jako ogniwa łączącego
bada'czy róż'nych ikraj~w, 'ktÓ!rym dajoesię możność wy1sył,ania krótkich kwesticliaoriuszy hadawczYlch do osób :znajdujących :się w rejoesItrze 'sekretariatu.
PierwlsilY talki kwesHonari'usz ·zastał rozesłany j€lsienią H}5'5 r.
Pozycją wydawniczą
zapoC'zą't1kcwują:cą serię publika·cj i ·seikreta,riatu:
je.st ·spr.aw&lt;l&lt;.ldaniez 'k:onfe1'enlcji w Kopenhadze',
z którego za·czerpnięto
pir:zedlS'tawiCinewyżej dame. Kos'zty związane z drukiem tego tomu pokryło
U;r\iESCO 'O'1'azduńska f'U:nda~ja "Ra's·k-01'sted F\ondet". UNESCO 'Pokryło
również koszty podróży niektórych uczestników konferencji w Kopenhadzf.:.
l Research
on Ploughing
Implements.
l st-óth
1954. Copenhagen
1956. Publications
Research
on the History
of Agricultural
hagen,
No. 1.

The Conjerence
in Copenhagen June
from the International
Secretariat
for
Implements,
National
Museum,
Copen-

Geneza !konferencji w KOIPenhadze i jej przebieg ·są bardzo ip&lt;YU·czają:ce
..
OpracoW.aJ1'liakał'tografic.zne nmzędzi &lt;l.rny.ch'w Skali mięld.'zynarooowej były
zamieT2JOil1ejalko pierwsze iPrace objęte między'na'l'odowym atlasem etnograiicZlI1ym. Problem
narzęd'zj ornych uważano tla najlepiej
opracowany
i najłatwiej1szy Ido kartogiI'aficznego ujęcia. Dyskusja poprzedzająca
konferencję jak i Isama konferencja wykaz.ały, że spmwa nie je,;t Ibynajmniej
prosta. Okazało .się, że S'tq&gt;ien zaawanisowanioa badań w iej dziedzinie trtie
jest jednakowy w różnych krajach i istnieją daleko idące różnice w poglą-·
dach pols:zczegó!nych badaczy na ISp&lt;Ysóbopracowania
tego zaga'dinie..'lia
w skali międzynarodowej.
Toteż konferencja
wbrew pierwotnym
oczekiwaniem il1ie idopr·o'V.adziła do iI'o2Jstrzyg1nlięćz,agadnien merYtory:cznych.
Slta:nowiJ~ka repTezentoWia'ne przez niektóryc.h uczestników konferen.cji
są interesujące
i zasługują na szczegółowe ich omówienie.
Pozytywmym 'Osiągnięciem !konferencji jelst UkOIllstytuowanie Stałego·
Międzynarodowego
Komitetu oraz siałego sekretariatu.
Stwarza io możli-·
wość rozwoju szerokiej współpracy międzynarodowej
na przyszłość.
K'OllifeTencja kope:nha,sika doszła do :skutku mimo olbrzymich trudności
fjn~lm,owYJCh,co dobitnie śWliadczy o tym, że była ona wyrazem głębolko odozruwa·nej po'kzeby i jest powalŻlnym Ikrokiem 'na drodze pokojowej współ,pracy między :narodami.
W Kopenhadze brak było przedstawicieli
polskiej nauki. Fakt ten zas:~uguje tym ,bardtliej ,na ulw.agę, że właśnie w 1ata:ch 1952--1954, a 'Więc
w okresie pra'c llwiązanyc'h 'z tkonferencją kopelllhalską, u na:s były prowadzone iboad&lt;:nianad roJlnictwem w 2!wiązlku z olpI'acowyw.aniem BoI'Sikiego'
Atlasu Etnograficznego.
Udział naszych naukowców w konferencji, kopenhaskiej w tym czasie był neJ pewno pożądany zarówno'dla
konferencji, jak
i dla badań u nas prowadz·onych.
BolesŁaw

Z 'KJONlF,E)RENICJIPAREMlIOGRAF1ICZNEJ
(21 i 22 X 1955)

Garyga

W CI'ESZYNDE

Konferencję

cieszyńską zorganizował zespół redakcyjny Nowej
księgi
'w dlnialch :21 i 22 pażd:ziel1l1ika '19'55 'r. Głównym jej 'celem
było skcn'troolowanie w dY'skusji zarówno .zebl1anych materiałów, jak i podstalWowych założeń roboczych redakcji, celem dod.atkowym - nawiązanie
bezpośre&lt;inich kontalktÓ'w .1. iP8,remiografami śląiskimi.
przys~ów

.1

polskich

W Ikonferencji wziął udzil8.łcały .zeq;ół redalkcy}ny w'skłaodzie: reda'ktor naczelny - prof. dr JuHan Krzyżanowski, sekretarz - mgr Stanisław
Świrko, oraz pracownicy: mgr Bronisława Śniadowska, mgr Renata Maje'\\rska-GTzeg.oO'cz)"kC'wa,migI' Zygmunt Piik'U~ski, mgr Jan SzokalekIi, mgr
Jerzy Darowski. Paremiografię
śląską reprezentowali:
Stanisław
Wallis,
dyr. muzeum w Cieszynie Ludwik Brożek, Jan Broda oraz mgr Urszula.

�449

448
Wallis. Ze Śląska czeskiego wziął udział redaktor
Józef Ondrusz, Leon
Derlich
ze względu na stan zdrowia
przybyć
nie mógł. Z ramienia
Polskiego Towarzystwa
Ludoznawczego
uczestniczył
w konf.erencji
prof.
dr Józef Gajek.
Na program konf,erencji złożyły się cztery referaty: J. K r z y ż a n o ws k i e g o. Problematyka
paremiologiczna
w Nowej
księdze przysłów polskich (NKPP); S. Ś w irk i Dotychczasowy
stan pracy
nad Nową księgą
przysłów
polskich;
R. M a j e w s k i e j - G r z e g o r c z y k o w e j Przysłowia w twórczości
Wacława
Potockiego,
S. Ś w irk i Przysłowia
w "Panu
Tadeuszu".

Obrady zagaił prof. dr Julian
Krzyżalnowski,
pod/kreślając
poważne
zaLS'łrugi,jakie na :polu lP'1'zYLSIowiaznaiV.1s'twa
pol8kiego położyli folkloryś'ci
śląscy. Piękne
tradycje
przeszłości
kontynuują
Stanisław
Wallis, Józef
Ondrusz, Jan Broda i Leon Derlich. Następnie w krótkich słowach naszkico'wa'15Iprawę ,powołania do rlycia zelElPoluTedalkcyj'nego N1KLPP, !począwszy
od inicjatywy ówczesnego dyrektora PIW, Karola Kuryluka aż do roku 1955.
Przechodząc
do tematu
k,onferencji, prof. KrzYźanl()'WISki wyraził I1IadlZieję, że cdrzwierciedli vna dwa iIlaiCzelne ,zagadnienia pra'cy nad NK.PP:
zbieranie i porządkowane
materiałów
pa.remiograficznych
i redakcyjne
ich
,opracowanie.
Z kolei mgr Stanisław Świrko odczytał ref.erat pt. Dotychczasowy
stan
pracy nad Nową księgą przysłów
polskich.
Na wstępie referent przedstawił główne zadania, jakie sobie postawiła redakcja NKPP: przyjąć Z'1I; zrąb
przyszłej publikacji Księgę przysłów Adalberga; zebrać możliwie wszystkie
druKcwlaiIle i n:;uwpiśm:enne .zibic:rki przylSłów, kwrych AdaLberg :nie zna'ł
lUlb iktóre pov;/stały już ~o 1819'4 'r.; pl'zewertować
całą literaturę
poLską
(Is.zcz€gólłniepowieść obyc,zajową, n1c'Welę i !komedię) od Biernata z Lublina
aż po czasy najnowsze;
wypracować
taki układ przyszłej księgi, który by
gwarantcwał
wY'E,lodJnyspoLSó'b!korzy:sitania z ni'ej, a równooześnie zabe~ieczaI jej Wlar'tość naukową.
Pierwlszym e'tapem do 're.ali0acji tych lZadań byŁo pO'Wołanie 'zespoliu lektorów, !który zajął lSię 'weriowan,iem li'teratury.
Pl'a'cowal on od kwietnia
diOgrudnia 1~54 r. i wy'klonał ogromną pracę. Przewertowano
łącznie 3~5 920
stron l(iktury, v.ylowiono zeń 114 221 zw~otów przy's'łowiowych
i zapisano
je na 6559 arkuszach roboczych. Opracowaniem
zebranych materiałów
zajął LSiępięci'O'Olwbcwy zespół redakcyjny powołany dlo żyda 1 .stycZlnia 1955
orc!ku.Fracę swoją rOlZpoClZąlon od włączenia do !kartoteki Księgi przysłów
AJdalbeTga, która stała '.się kośćcem przyszłych Zlbi0'rów.
Z materiałów
lektol'Slkich ,opra'cawano IctlOCzasów konferencji
43 teczJki
autorskie, obejmujące
38754
zapilsÓtw prz)'isłow:'owych. Ró'Wn'O'cześ'nie przyf&gt;tąlPiOno &lt;lo grcIT.cldzeniiCl i włą.cz,ania do !kartoteki 2,biorów ~),rzylsłów drukowanych już po ukazaniu się Księgi przysłów Adalberga. Należy tu wymienić różnego rodzaju przyczynki do Księgi przysłów takich autorów, jak

,
·1

I

I
r

I

Brii!clkner, Krcek, Go.ldJstein, By1stroń, G1c-ge'r i in., rozsiane po rÓ'żJnych tomach
,,\Visły",
"Ludu",
"Materiałów
antropologiczno-archeologicznych
i entograficznych",
"Prac filologicznych",
"Zbioru wiadomości antropologii
krajowej"
i w publikacjach
oddzielnych. Odrębną pozycję zajmują na tym
odcinku Przyslowia
i powiedzenia
ludowe ze Śląska Cieszyńskiego
Józefa
Ondrusza, wydane przez PO~Eki Związek Kulturalno-Oświatowy
'w Czechas~owa,cji w 19,54 r. Puibliilrocj,a z'aw'era ;ponad B 'tys. przysłów i zwrotów przysłQwi,owycl1 i pod tym względem zajmuje chyba trzecie miej'sce po ,kl"ięg,atch
Adalberga i Brzozowskiego.
Ostatnią wreszcie pozycją ,są .zbiory rękopiśmienne.
P:'erwsi zaoferowali
je 'Zbieracze śląs'cy: JlCilnBroda i Lecn Derlich, a z terenu Kaszubszczyzny
mgr Leon RIJ'I:lPe1.Wiele cenlnego materia-lu rękopiśmi,ennego
(62'54 z,api1s,anych pozycji) wyłowił w bibliotekach
Uniwersytetu
Jagiellońskiego(
PAN
i J"'IuzeullTLEtnctg"lrafii 'w Kr.s.ikcwi-e IPracowni!k ,zelspołu mg:r J'el;zy Darowski.
W sumie wszystkie nowo zdobyte materiały paremiograficzne
wyniosą
(łącznie z v.Jari,antami) Ok. 140 tysięcy ha5eł, czyli dwa razy więcej, niż
je zawiera Księga przysłów Adalberga.
Cen'tralnym '1=lI'OIbilememNKPP
jest isprawa jej ,przyszłego ukła,dlu.
W l'Jasadzie redakcja przyjęła układ hasłowy Adalberga. Ulegnie on jednak
iPe\vlnym ,zmianom, 'szczególnie w Is't.c'sun'ku do grup wariantowych,
które
u Adallbergla za5:zer,eg'owaine są nieraz pold Ikilkom,a, la, n,a'wet kiJl!kuna!~toma
hasłami.
.
Z innych z.agadnień omawianych przez referenta należy wymienić stosuneik haiSeł ,g'V;C:lwv;y'ch'Cl'DI:terackic'h, .stcls'o\vtail1ie zn.alków fonetycznych
przy rr:a'teri.ałiCl~h ,gwarowych, 'UJstalenie form pcldJstawowycll przy ha'sIach
cz~~·owni'k/otwY'ch,imiena własne w hasłach
rz-eczownilwwych,
deformacje
przysłów i in.
os'tatil1Jm prQiblem€m poruls'zonym przez refer,en'ta b:ył.a stprta,wa 'Ulstalenia d!ornej granky dla materiałów
przy13łowio'w)"ch. Chodzi tu szcz'egóilinie
o (j,rcli:lr1ezwroty utoalrte tY1Pu:gI'Uibe ryby, ~sia Idola, lsezon ogórkowy, m'iodo\'ITYmiesiąc, gr&lt;osz wdowi f1lp. wyraiŻenia języBmwe, które 'Są jakby przelj&amp;ciem {cd materiałów
pr,z:ysłQIW:owych do zwykłej fra.zeologii. Problem ten
niezClsltał 'dotych&lt;czalS lI"ozwiązany przez paremiog,rlafię po'llslką.
Po 'referalCie wy\viązała :się lożywi'elna 'dyskus'ja. Pier&lt;W1szy zabrtał głols
pDof. Krrzyżanow1ski v.:yja~nia.jąc, że różnego rodzaju
jednOrIaZOwe deform&lt;lJcje i !k:rzyżówlki przysłowi'owe nie zostaną WlProwad:z!on.e do Księgi na
rówlIlych p~a'waeh z n()rmlcl'lnymi Iprzysłowiami, ale będą w niej (pOświadczone jako ciekawy przykład penetracji
przysłów w dziedzinie literatury.
Prof. Gajek zwrócił uwagę na konieczność
uwzględnienia,
szczególnie
pl'zy przy\Słowiach czenpanych z mo""")' żywej, ści'słych danych dotyczących
metryikiprzy1sł,owia,
a wi1:lc mi,ejsca i czasu. Wytknął też poważne b'l'la!ki
układu adalbergowskiego,
który daje pierwszeństwo
względom leksykalnym nad elementami
semantycznymi
.j w konsekwencji
nie tylko nie
29 "Lud"

t. XLIII

�451

450

obcych do języika polskiego, v-isikam! na ikieI"lll1e/koIdtWtrotny migracji, na
,przechodzenie
przysłów polskich do jęzY'ka ,niemi'ecikiego.
Mgr Świrko zauważył, że przy materiałach
pieśniowych bardzo trudno
docie'c, co bY'łoelernent'em pierwotnym,
czy z'nane przysłowie zostało przez
s,amorocodnego!poetę wbudowane umiejętnie do !pieśni ludowej, ·czy 'też ńragmen t tej pieśni (na'jczęściej refren) usamodzielnił
Isię i stał &lt;się przy_
słowiem.
Po dyJskusji mgr Maj,ew~ka-GrZ!eg·orczy'kQ'Wa wyg~(),si·ła i!l1'teresują'~y
odczyt: Przysłowia
w twórczości
Wacława
Potockiego.
Ostatnim punktem
porządku
dziennego
był referat mgr S. Świrki pt. Przysłowia
w "Panu.

grupuje ale przeciwnie, rozprasza przysłowia o różnej formie, lecz identycznym sensie. Dla usunięcia tych niedomagań
zaproponował
wprowadzenie
do NKPP specjalnie opracowanego
indeksu rzeczowego, który by systematyzował przysłowia spokrewnione
semantycznie.
PTOf. Kr2yża.r:c'\\ ~ki 1~V\\ierdził, że układ Llnaczeniowy, rzeczowy jest
niewylkonalny, gdyż k.ażda Isys1Ema!ykiCl-eparta lliClelementach l~emalntycz_
nych jest w praktyce zawsze mniej ,lub więcej IsubiektywlliCl i wprowadza
w błąd poszukującego.
Jeśli chud'zi o Idane me'tryikl3,lne przysłów a Islz(czególnie o ich wiek, to
kwestię tę rozwiążą w {)I~tat€'cznej redakcji dągi chronologiczne
przys'łów
od na'~'star:szych aż do 'współczE:unych. TrncLniej jest z oznaczeniem miejsca
pOl\',.·'staniaJ:rzyislIOWilCl,
g'dyż cgrcmna v-'iĘ.1kszoŚćzbiorów 'clrukowanych tego
nie iPcidalje. Jeżeli ,chcd'zi o rr:atEThły lczenpane z mowy żywej, można by
oznaczyć region, z ktÓ'rego !pc1chtO'dz
ą·
Jan Broda poruszył ik'westię fonetyki gwarowej oraz trUldności w podporządikcv'ywani'U
haseł
gwaTClwY'ch ha&lt;sl'Om li:enack;m.
Tak
np.
śląsIki 'wyraz przocieL ma w :pierwszym I1Zędzie zna,czenie krewny, a do(piero potem przyjtCIdel.
Mgr Śnia'clowrS:ka zajęłl3 się analizą zwrotów językowych
typu: złDte
jabłlko, mól !książkowy, wilcze prawo i in. reżących na pograniczu międ,zy
pr,zy's10wiami a Z'dav.ikową fTazeolocgią. W ·dY'5'kuisjiust.alono, że ze zwrotów
,tych n131eżyuwzglĘ.d1n:ć 'jedynie te, które bezrpcśnxlnio wiążą się z jakimiś
iPTzY's~IClwiami
i są ichskrótf:mi
lub a~uzj&lt;imi Ido nich. Resztę postanowiono
gromadzić w Icelach roboczych jako kategorię wątpliwą (W). Stanowić O:l.a
będzie materiały
J:cmocn:'CZe przy pra'cy redakcyjnej.
Drugi dzień tOb'rad rozpoczął .prof. Krzyżanows:d
referatem pt. ProbLe~
matykla paremiologiczna
Nowej
księgi przySłów
polsk.ch.
Był on próbą
prz.Ed~'tav. ienia głównych zał'ożeń, na których tędzie się op: enał,a redakcja
ostateczna 'J:oszcze'gó&gt;lnY'chha'sel. Zalsadnkze różnice w stosun~u do KSJ:i]i
AdallcE:rga polegałyby na g,runtowniej.szej
d01kumentacji i chronologiza,cji
przy\':łćw. FTZy.slcv-ia cĘ.odą I=nedstaw'ane
w ich historY'cznym
procesie
r'ozwo'jowym. P.unktem wyjścia będzie rok wytcioa,nianaj'starszej publikacji.
w której dane przysłowie występuje po raz pierwszy. Z kolei prof. Krzyżanowski zaprezentował
zebranym
słownik przysłów angielskich
Smith'a
jako przykłald najrno'Wszej księgi przyls'łów wydanej w za'chodniej Europie.
Mgr Świrko zaproponował,
by w NKPP sprawę indeksu rozwiązać podobnie jak u Smith'a, tj. bezpośrednio po każdym haśle. Natomiast na końcu
księgi mcżna by umieścić choćby Ulproszczo'ny indek's rzeczowy, który by
pn'Wala! na ,cdszukanie [:l'Zyna'jffiniej naj'ważn:ej'szych
przysłów, maljących
.czy to jeden i ten lsam sens, czy 'też odno'szący się do tych samY'ch zagadnień.
Prof. Wallios, nawiązując
do iSlPrJ3wywędrówki
przys~ów z językó'N

Tadeuszu".

KlonfeTencję zarnJ~mął prof. Krzyż~mO\\lSki podz:ękowoaniemza
udział w obradach oraz prośbą o datszą włspółlPracę z NKPP.
Stanislaw

aktywny
Świrko

WAŻNIEJSZE
IMPREZY I WYSTAWY SZTUK!I LUDOWEJ
MINiISTERSTWA KULTURY I SZTUKI W 1954 R.
W wku Isprowozdawczym ipnace w zakresieapieki
na1dsztuiką ludową
Sizły 'W kilkiU kierumikach zalsactni czych. Zorganizowano
szereg imprez rpodsumowują'cych
T:Tacę dzi€'~if.'c'olecia. Miało t,o mi'ej1sce na l1erenach, Ik,tóre
w 19'54 r. ctchedzily
odziElsięciolecie wYZv.'!OIEnia. W ramach
,0bchOldÓlw
ogólnych cOltyly :się wystav-y wojewódzkie w Bia~ymstolku, LUlblinie, Rzeszo\\ie i Eat&lt;Jwicach. Miały one znaczenie slpołeczne i kultural.ne; uświetniły impTezy ogólne, jak Wystawa Sztuki Ludow'ej 'W romach Centralnej
Wys't.awy Rolniczej w Lublinie.
P'o&lt;i'\sltawov.ym zagadnieniem na odcinlk'U Isztuki llud'owej była w .1954 r.
próba uporządkowania
potd względem artystyc;z;nym pamiątkal'stwa
regionalnego. W reZlU1ta'cietkonkU'rtSÓw,wystaw i dY'skusji w Zakopanem i Gdańsku oraz Ikonferencji k1Ciordytnacyjnej stk,oTI'kretyzowa'l1e zostały U1iektólre
dezydeTaty
zmierzają'ce
ido (podni~sienia
,poziomu pmd'U'kcji i ha'ndlu
pamiąltik.ami.
Z więklszym natężeniem
U1iż w latach ubiegłyJch przebieg&gt;ały prace
penetracyjme
na Zien:iach CdzYlE'kany,e'h, zmierzające do odosZJUkania, wyde'bycia i upowszechnienia
:Zl3by~ków i żywej tWÓTCZIOŚCi.
Pra,ce takie prov.a&lt;lLene tyły w Co;: o];~zC'zyźn'e, Wrocł,awskiem,
Olsztyń1sikiem, KoszaHńIskiem, i Gdań.skiem. W rezultacie tych prac z:ostały zrekonstruowane
stl'oje
ludowe (C,pole, O1ls'ztyn), o'dobyły 'się pokazy i wystawy.
W mIr.tCIch v.lsrpół[pracy z i'nstyt'UJcjami przemy'sfu atrty9tycznego prowadzone były prace instruktaż'owe w za'kTelsie wypra,cowra,n'a odpowiednich
wl2'OrcÓ'W'sztuki ludowej
na teren!e
Podl.asia (w powiecie
sokolowskim,
woj. warszawskie),
w Rzeszowskim, Łowickiem, w Kielecczyźnie
i na
Kurpiach.
1

t
I

29-

�452
453
W rpowiązaniu z 'pra1cami zes~'Ołów artystycznych
współdziałano
w zaopatrzeniu i !przygotowaniu rstrojów ludowych, 'w szczególoności Idl'a zespołu
Śląsk, Ka,szuby, Mazury, Nowa Huta i innych.
PrzepTlo'wadzono również
sZ€Jreg prac w terenie, mają'cy'ch lI1a ceLu powiązanie
dzialalności
itwór,có',v'
Ludowych z świetlicami.
W ramach różnych au&lt;cji były przy~otowane
w ciągu roku materiały
do Ogó1nc~oltkiej
WY'st&lt;awy Sztuki Ludowej. Feti nadzorem MinisteI1::1twa
KUltUlY i Ez't'Ulki zClsrtały przygotaw@lle wystawy lub pokazy do Chin Ludowych, Węgier, NRD, NiEmiE.'c zachodnich
oraz :r,l1I&lt;1ochilI1
.
WYSTAWA

PAMIĄTKARSTWA

PODHALANSKIEGO

W

ZAKOPANEM

Poikonkursowa
Wystawa
Pamiątkar.stwa
Podhalańslkiego,
lotwarta
w ZaJkopanEm 21 liM 1954 r., miała na celu ukamnie naj,lepszych wz·orców
pamiątek
Q"j;:,artyrchna motywach wY'tworów ikultlury tego regionu; wzoa'y
te opracrowane zostały &lt;przez twórców loudowych, szkolnictwo
aTtystyczrne,
wE~cly i :t];:ćldzielnie 'wy'tv.órcze, arrtystów lPl2Jstylków i rzemieślników.
Na
wYista'Wę zllQżyło się ogólem 10ll'5 eikslPonatów, które uzyslkanoz
!konkursu
oglo'szonego w cr-. 1953; wykonane były z różnego tworzywa:
drzewa, wlókala, \Skóry, met&lt;alu, gliny.
Drzi€,u&lt;iISzE'1'cikiejrozpięoości wytworów
iWY'stawa dala naszemu :Społeczeństwu
jak i insrtytucj'Om wytwórczym
możnosc
zorientowarnia
się
w problEmatyce
!];:amiątkaJrsrtwa i 'VI możliwosciach
jegx&gt; roz:W'Oju.
Udział srp€cj,alirstów z różnych dziedziln kultury
(etnograrfowie, hi'StorY'cy ISztuud, aa-ty\Ści pl&lt;a:sitycy, muzeoiliOdzy, dzia'lacze kJuolturalni i goSipocla'1'czy) w Ikcrr.ilsji kv.&lt;alifikacyjnej
i w przygatowan:ru
wYlstawy miał poważny wpływ Q{)daini Ina jej poziom i ~;naczenie kuH1U'ralne.
W trakcie
trwania wystawy, ,do dnia 120 V, została przepil"Ow.a.d21Qn-a
akcja odczy'towo-lPropagandowa
wśród wczals1owiczów, uczniów, zespołów
wytwórczych
itlP. Na wystawie odbyły się również dwie dyslkusje z chałupnikami i z puiblicznlQśdą. W katalogu wystawy 1 zostały {Jmówione !podstawowe ,probJemy pamiątk.a.nstiWa.
Wysbawęzwie'Clziło ogółem ponad 12000 osób z różnych środowisk oraz
delegacje zag'1'aniczne z ZSRR, Belgii, Bułgarii i Węgier. Wybrany ZE."sitalW
eks[;cnatów wystawowy'ch
został przekazany
Muzeum
TatrZJańSlkiemu do
stałej ekspozycji dydaktycznej.
WYSTAWA

WOJEWODZKA

W

KATOWICACH

8 maja 19'54 r. ZOIsta'la ,olwmta Wojewódzka
WylStawa Szituki Lwdo'wej
Śląska w Katowica'ch, ,będąca rezultatem konlklUll'sów powiatowych,
org,ani1

Katalog.

Wystawa

Pamiqtkarstwa

Poha!ańskiego

CBW A,

Zakopane

1954, s, 32,

zowarnych iW 1953 T, w Częs,toC'howioe, KloobucU&lt;'u,Z&lt;awierciru, Wiśle, G&lt;&gt;le6LJOwie,Jstehnej i Koniakowie 2.
Zgromadzony
m&lt;J.'teriał 'VI ogólnej iI:o~ci5'OO ek'srpon-atów, mający rerprezentowaćca'~ość
ż;y--vvejjeszcze śląskiej sztuki Iudowej, za'wierał przewagę
.strojów, hiaftÓow i korlonek. Szereg lIal'€lk wlstrojach
Is'lużyło za materiał pogląldowy dla zesr;ołó&lt;w świetlicowych.
Pioz&lt;atym na wystawie były reprezelntowalI1e: ceramika
z Sie""'ienza, iSTebrn'dtiWo ci.eszy6sikie, pisanlkars'iw'o
oraz częśdo'v\'o tlk,a'Ctwo, głównie z pow. Zawiercie
i Częstochowa,
Rzeźba
i malarstwo, [pochodzące ,głównie 'ze środlowLsk górniczych, IstanowHy rodz3j
1:wórlCzości .ama'tonskiej, Iktóra związana 'jes:t 1: itwórczrością ludową zarówno
!poid 'Względem tematycznym
i formalnym,
jak Elrodowi'sko robotnicze
jest
!Związane z ludnością wiej'tiką Śl~ska. Ca'l-oM: wystawy,
eik.sponowana pod
kierolwll1ictwen1 naukov.-ym
znawców
kul'rtury ś'ląsikiej,
r€lpreZeDOOwdla
dobry poziom arrtYlstyczll1,yi nlaukl(Jwy.
WYSTAWA

OBJAZDOWA

CBWA

W romach
WyIS1aIWQbj&lt;a2!dlQwych Centra1n,e:go Biura Wystaw
Artystycznych
w Warszawie
została zorganizowan'a
wystawa
sztuki ludowej,
II'Il"zewiidzi.C:!n18.
na ,objazd ,głównie wojewó'dztw 'Pl(Jłiudniowych. Wystawa 1;),
o charlaktoerze vgólnop'OlJsikim, ze wzlględu Ina ograniczoną
!powierzchnię
Wyisiawcwą ani nie wycze11J,ala 'Wszytstkich Z&lt;a'ga'cinieńsztuki ,loo'Owej ani
nie mogła 'Pokazać W1s'z.ys1Ikichjej odmian
;regioolaJnytC'h w 'całej kralsie.
Wslkaz'Y'W"l8.ła
jedynie na ml(Jmen'ty najwaŻ1niejlslZe tego problemu
oraz na
Illiajbardziej r€lPrez'entatyw,ne
'techniild w 'ró:bnych region-arch kroju.
Ze
względu na nierównomierność
rozwoju sztuki w różnych regionach. a także
ze względu na dość różnorodne i n:,ejednolite formy jej wytworów plastyczlIlych wy/stawa nie mog~a 'być Irygorystycznie
Ipodzielona w€\dlug regionów.
Połą,czone więc w ni.ej zc~stały wytiW'Ory IPrz€lde wszy'sltkim z regionów kulturowo pokrewnych,
a układ podporządkowany
został zasadOom ekspozycji
plastycznej.
Eks'ronaty
pochodzące 1: wystaw
i konIkursów orgarnizowanytch w latach '1946-10013' zr(}sita~yrozrrnies2iCZiOnew jed-ena'stu s/pecjra]Jnych gab~o1ach.
W zeislPo'1eipiel1V&gt;1szymzoStał,a poikaza,nl8.'sztuka Il\l'd'OowaŚląlsika, Opolszczyzny,
Ziemi Luibusikiej, :fioonań'skiego i Kujlaw 'z ,głównym
uwzględnieniem
st;roju i jEgO 'C'zęści, t'kaci&lt;v.;a, ha-icia'1'1s'twa, klQrolI1kaJr1stwl8.,
ceramiki,
rzeŹiby
i IplecioDlkars'twa.
Liczne 'wytwory s zlilulki ludowej Ziemi Kraik oWlskiej i Podhala s,1alnowily d'1'ugi ze.."lPół'WY'staw&lt;JlVv-Y.
Na ekJspozycjętego
dzialru złożyły 'się wyrobyslIlycerslkie
i rzeź,by, ko ronlk i i hafty, obrazy malowane
na palPierze
i Gzkle, w'Y'twmy meta'1lorpla'styki góroiskiej, Iczęści strojów 'Oraz druki na

ryc, 20 ..
• M. Z y w i r s k a, Pokonkursowa
"Polska
Sztuka Ludowa",
1954, nr 6,

Wystawa

Sztuki

Ludowej

w

Katowicach.,

�454

455

tkanilr.lach, pwje'k,towa/ne
ludowe.

przez

aT·t}'lstów [Jilast}'lków w oparciu

teriałyz
kOlnkiursu i wy,S'tawy pokonikurs'owej
w Katalogu i "PoLslkiej Sztuce Ludowej" 3.

o motywy

T11Zercizespół 1stlanowiły wytwory ludowe Ziemi MazuJ:'lskiej i Ka.szub,
Iktóre rEpezento\\a'ly
ilkiClniny, hafty, ,ceramika 'oraz plecionki z korzeni.
Dallsze ttrzy zes'r:oły z ł;ogaci'wem wycitnl&lt;l:nelk,itikanil11.i ceramiki _ to
ŁowiC:lde i Gostyńskie, Rawlsikie i Siera'dz'kie, oraz Opoczyńskie
i Kieleckie. Siódma i ósma gablota zawierały
tkianiny, strój, wycinanki i ceramikę z FCldlasia i KU!1pioWlszczyzny.

WYSTAWY

Ostatll1i ze,slpół przecls1l&lt;l1WiałrPwduiklcję CPLiA, która :bazuje na sztuce
ludowej różnych regionów. W dziale tym znalazły miejsce również niektóre [prace lI:ow!st1a'łe w wyniku wSlPółdzil&lt;lł.ani.a art}'lstów z twórcami
ludowymi.
WystaWl&lt;l, zaopatrzona
rw lPowiel{Jlny przewodnik,
opracowany
przez
K. Fie:lkiewicza, ,była ekJsrp'oll1'G'wanla
w 1954 r. w NOWej Soh i Bytomiu,
a rw J9'5i5 r. w Opolu, LruJblinie, Palbianica'ch i Si-eradzu.
ZAMKNIĘTY

NA

WYCINANKĘ

KURPIOWSKĄ

Konikurs, mający
[la ,celu Z/CllsileniezlbiroTów Mi:ni'sterl&gt;twa Kul'tury
i Sztuki dla celów wy.s-tawowych, argraniczrony Zlclsta'łido znanych z poprze_
dni/ch Iko&gt;nlkurlsówwytworów
,wydnankarek
powiatu
lPułtUl~ikiego w woj.
WIa'TSz,awisikim.
Fqprz£'dzony &lt;a'k'cją stYP€lndialną, przyniósł on stosrunk1o/Wo
dużu materiałru zarów,no 'o chara,Merze tro'dycyjnym, j.ak i bardziej poszukiwav.:czym, 11\:&lt;,;órczym.Za I1JCl'j,lepszeIPr,ace ,zclstlały przy7.nane nagrrody
i wyróżnienia.
DRUKI

ETAP
I

KONKURSU

OTWARCIE

PAMIĄTKARSKA

WYSTAWY

KONKURS

'.

DO

CHIN

LUDOWYCH

I

WĘGIER

"KRAJEK"

I WYCINANEK

W KIELCACH

RozsltrzygniĘcie ikon!k'Ul'su w:\,'cill1an-Ed{i krajek,
czyli 'tzw. tasiomek,
nastą/piło 10 i 11 lipca w Kielcach. Kon[m1'l's' (JrbejmO'Wl&lt;lłjedynie powiat
orpoczyński, many z t'clgategro tkactwa i wyci&lt;nanIk8lrstwa.
Cgćh:m 2C'stl3ll()In.a'de'słanych ,106 v.:ycinanek 2:7 autorów oraz 70 krajek
17 £lutcr ć"",. Na1eriał Ire(l:rezentl{)wał naog,ół
dobry, wyrównany
poziom
artystyczny,
utrzymany W charakterze
kultury tego regionu. Prace pochod'ziły głćwnie ze wls'i: Schalwiolly, Między'bÓ'rz, Bukowiec, OgOlll'O
wic e, Libiszów, 1V:'CdrzEW,KraŚll1ica, Wola Załężna, Ostrów i SitOWIa. Za najlepsze
os'c;gni(cia z:nty:sty'Czr.e 210stały przyzl!tane nagr'o'Cly pienię·żne. Z ek.sponatów ik'c,n'kuncv.y'ch zro,stał zcrganizl()wany w Muzeum ŚwiętorkJrzysikim .specjalny pokaz wystJawowy.

"PRZYMORZE"
WYSTAWA

W SOPOCIE

Kron'tYl1lUowanyod roku 1953 kankur.s pamiątika'J:'Iski na Wybrzeżu wstał
rozstrzygnięty
i uwieńczony powodzen:em. Pozla twórcami ludowymi, głównie z Kaszub, w Kor;lkur.sie wzięli u'dział l&lt;lrtyŚ'ci lPlasltycy, nadsyłając ogółem 1300 Elksponatów. Kcmilsja Ocen ogółem oceniła dodatnio 400 wzorów
wykClnanych z IróżnergotwoI'zywa.
Twórcy ludowi ~rolsta["czyU ekSipQJliaty głównie
haf1ciaT1st:\m i pledonkar.sh\la.

LUDOWYCH

znajldujemy

W drugim kwartale
1954 r. zostały zebrane i wysłane wycinanki na
&lt;iwie I1o\'ysta'wywyci,nanek ludlGwY'crhdo Chin 'i Węgier. Do Chin wY'słano
140 plansz, 'specja.lnie {)!procowanych, przedstawiających
najbardziej
typowe
wycin&lt;:nki, jl&lt;lk ró\\nież
najwyższe
'Osiągnięcia ws.półlCzesneg&gt;o wycinankarstwa z wszy'stJkich regionów Polski (Łowidkie, Kurpie, Rawslkl()-Opoczyll~'kie, E iemd,kie,
SGIl1'nirclkie,Ko~bielslkie, Lubelskie). Wy,sr!Jawa została zaor:atrzona w c{lJI:owie'clni materiał Lrllformacyjny, a w Chiinacrh został wydany w języku chiń's,kim bog.ato ilustrowa.ny Ikatarlo:g.
Wy'syłlk.a do Węgi€lr miała ,charaikter podobny,
zawieroła
jedynie
mln'ejszy zelsitlaWmateri,ału na 100 planszach.
M-ateria'ł 'do wysyłki na wys'tawy przygotowali
pracownircy Mini,gterstwa Kultury
i Sztuki
na zlecenie Komitetu Współpracy
KultUlr.ałnej
z Zagranicą,

. NalStę,pne 'dwa zes'PDły regionalne obejmowl&lt;lły wytwory Lubelszczyzny,
B1a'l'CJst'O't1kie:go
i Rzeszo'Wslkie,gJoz prwwagą
tkanin
i ceramiki
z wielu
boga/ty/ch Ina tych terenach ośrodlków. W dziale rze'szowskim Inajolkazalej
r~rezentG"".ana
Ibylra wl£lPókzesna rzeźba ,lrudowa.

KONKURS

WYCINANEK

rw Sopocie

z

zakresu

•
I

cerami!ld,

Krcnlkur's przyczY'nił 'się wyda tnie do wpoTządkowania
tej poważnej
dziedziny wytwórczości l'udowej na terenie Wybrzeża. Wyczerpujące ma-

l

WOJEWODZKA

DZIESIĘCIOLECIA

W BIAŁYMSTOKU'

Jedena.srta kolejn,a v.:y1st:awa \Sztuki ~Uld()lwejW Białymstoku,
'lorganizowana W dziesięciolecie wyzwolenia, miała za zadanie podsumowanie
zarówno 'Osią.gnięć twórców, j:ak i or'ganizato'Tów żY'ci.a kulturalnego
na tym
terenie .
Na wystawę złrożyły się wytwory
wszystoiki'ch !podistawowych techniik
arty.stycznychtego
'\vojewórdztJwa: tkianiny, odzież i \Strój, hafty i koronki,
• Kata!og CBWA. Wystawa Pamiqtkarstwa,
1954; T. T r o j a n o w i c z, Konkurs
pamiqtkarstwa
w Gdańsku, "polska
Sztuka Ludowa",
1954, nr 4.
• Kata!og. Wystawa Sztuki Ludowej
Bialostocczyzny,
1954.

�456

457

ceramika, rzeźba, pamiątki, obru::y i przedmioty zdobnictwa ludowego. Najbogac'iej tyło rE[I:!rezentowane tlkactwo i cerlam~ka - po&lt;w1sze'chne i rozwijające 'się dzi(ljziny twórczości lrt.lJdowej.
Z zebranych 6GO ek,slI:()[latów z'osiał,o pokl11ZJanena wystawie ponad 300.
WylS1awa otrzymała wyczerpującą
dokumentację
m,auJkową 5.
WYSTAWA

WOJEWODZKA

DZIESIĘCIOLECIA

W RZESZOWIE

22 Hpca w lQśrodku mueeal'nym
w Łańcucie
21Q·stała otwarta WOj/;!wódJzka WY'Eta'V.a Rzes·zlQwskiej 6 Sztuki Lu'dowej. Na wytsta'wie zgroma_
dzono 705 EikEI[:.c·natc.w,
z który'ch 1(\0 ek'S'Pozycji 'UŻyto 587. Wy'stawa reprezen1ov.ała uaj;l:;ardziej tYI:lQwe techmiiki teg'O województwa
zzaikresu
tikactwa, neRy,
malarstwa,
'Ceramiki, ikoHJmikalI1stwa,:plecion'kansiw.a i s-tolarstwa artystyc.ziIlego, zabarwka'Tstwa i zdobnictwa 7.
WYSTAWA

WOJEWODZKA

DZIESIĘCIOLECIA

W LUBLINIE

Wojelw6dzlka Wystawa SZJtuki LUJdO'\\CeJj
Lube1srzczyzny zClstała otwart.a
2Q H&lt;pca na 2iC.!lT.lku
w LUlblinie i włą'cz;ona do CentraInej'
Wystawy Ro'lniczej. 2ałcżEilliem tej wyst.awy byłoI:()kazanie
naj.lepszych osiągnięć róż_
nych ośrodków wytwórcZlQ&amp;ci Iudowej w :calkresietikactwa,
c,eramilki', wycinanek, strojów, hafciarstwa
i rzeźby w okresie
dziesięciolecia.
Wystawa
zgTC!Ir..ztizila 'V.iele c'e'nneglO n:a1€TiMu, ze wZlglę-du jednaik n:a o.graniozfQ'ne
możliwości organizacyjne
i loka'lawe nie mogła óać całkowitego
obrazrll
szt·uki llUdoVlej tak VI~'jątikov;o bDgatego regicmu 8. Wy.stawa' nie otrzymała
rówlllież dolkład:nej Idokumenta-cji w IPOstl11dlkJatal!ogu.
WYSTAWA

OGOLNOPOLSKA
SZTUKI
LUDOWEJ
W RAMACH
WYSTAWY ROLNICZEJ
W LUBLINIE

CENTRALNEJ'

Na 'terenie Centra1lllej WytStawy Rolniczej w LUlhlini'e, w rama'ch działu
"W n.aszej Wsi"z(]Is'tał urządzony mały pawilon ISZtuiki ludowej. Bawi,lon
ten miał 'za zadanie
poikazać w krótkiej
!synterzie na.jl~sze
osjągnięcia
wSlPćłczeS'llej lSetlUikiloolQ'v.;€'j w skali ogólll1Q1po1i:;kiej.Chodziło IQ to, aby
wśród zagadnień ,nurtujących
wieś współczesną
rza.sygnał-rzować bogactwo
aTtys~yczne 'pol~lkiej wsi i jej najnowsze os.iąg,nięcia.
Ze wzgliidu na sikTomllle i niedOIstosowane pcmiesZIC1Zenie ekspozycja
miała możliwośti ,baI"d.ro oglfa:nicoone. Całość wyst:awy ro1llliczej lIlarzuciła
• Z. S t a r o n k o w a, Wystawa
Ludowa", 1955,nr 2.

Sztuki

Ludowej

w Bialymstoku,

"Polska Sztuka

• Katalog.
Wystawa Sztuki Ludowej
WOjewództwa
Rzeszowskiego, Łańcut 1954.
7 F. K o t u l a, Wystawa
Sztuki Ludowej w Łańcucie, "Polska Sztuka Ludowa",
1955,nr 1.
• R. Rei n f u s s, Sztuka ludowa na wystawach w Lublinie, "Polska Sztuka
Ludowa", 1954,nr 5.

również 'Podział ekl&lt;l[:onatów Is'ztulki 'lJud()wej według województw,
co nie
ZJaw'.Szepokrywa
się z 1P0działem regionów
etnografkZ!nych.
Dos~-(onały
jednalk lPod wrz,glę.dem artystyczlllym
materiał
'wyrównał
broki systematyki i dz'iał ten postawiony
cel olsiągnął. Dał on zwiedzającym obraz bogactwa i pi~ikna n.aszej ISJztJukilud'owej. Orga'nizowani·e wY1stawy 'sztuiki ludowej, iktlór:a cl:lll:lQwilaoc1alalby
ścisłym kryteriom
'etn!ograficznym czy muzealnym w tych warunkach
i przy ogólnYlchzałożemiach
wystawy
rolin'iczej,
nie mil11łosenSJU ani celu 9.
WYSTAWA

PODLASKIEJ

SZTUKI

LUDOWEJ

W SOKOŁOWIE

Pierwsza wystawa w &amp;Q'kołowie PodlaISkim, obejmująoa 'SIwym zals.ięgiem
powiat ,sclkołowski, miałachl11rakter 'c&lt;ilkrywczy. Przygotow.ania do wystaw.,!
zost:ały [p()prz€'ÓJZl(Jne
'dokładną penetracją
terenu, przeprowadzoną
.przez Józefę Dąmbiką. Penetra-cja objęła ,nastlilPujące wsie: Bielany, Brzozów, Ceramów, :CeiElTzby, Jabłonna,
JabłClnna-ŚTednia,
Kowie'sy, KostkI, Lipiki,
Li'I:ika-Chrws'Z'czyńsikie, Łazów,
Niowill-Wieś , Pa'del'ewek,
Rytel'e-Olechny,
Rep:ki, Rybaki, ŚreÓJnie, S,ul(;hodół- :':,\krzeszew, Seroczyn, Stktbniew, Tchórznica, Wólka Rytelska, Wańtuchy,
Woje wódki Dolne, Zaków i Zambrów.
ZEbrane elk.su:;oiIl.atyze 'Zł:6dany,ch WISi mia'ły pow.ażne 'Z,nJa.czenienau~owe i 'S~ołec'ZIile,gdyż dotąd nie mamy Ż3ldnY'ch !P'Ublikowa!1ych materiałów współczesnych z tegIQ terenu . .E/pośrÓtd300 dosta'l'crzolfiych o-gółem eksp0_
l1JI11'tc.w,
glć;\\rue ZLJ&lt;;lktrelsutka'C'tiwa, na wystaw;e, 'ze wzg,lędu na iS'ZcZ!upłość
miejsca, zostało &lt;pclkazany·ch tyliko 160 pochoidzącYlch od 108 wytwórców. ZarÓWIllOocema komi'sji, jak i 'wylS'ta'wa wykilizały, że teren ten, .polkrewny
zres'ztą innym powil11l!omP,od'1asia, posiada w rzakresie tkaCtJWili!swój odrębny
k,olO1ryt i charakter.
iDo n.atiwybitniejlszych 'osiągJnię'ć :należą n.a wy's1Jawie duże wiellQni'Cielnico we tkaniny w formie narzut o kolorze czarno-czerwonym
lub białogranlatC'Wo_czerv;lQnym, RJl'iny
białe 1m.iane Jiulb 1mian'O-bawelJniane, wzorzyste ręczniki i obrusy oraz zapaski i chodniki tkane w pasy. Znalezione
zostały również w terenie' piękne okazy czepców z haftem na tiulu oraz
cemm.ika.

za IIlajl€lpsze lPTace zostały IPrzyzma.n.erJiagrody; c'zęść prac Illl&lt;l,grodzonych
zosńala zakU/piona do .cbiorów Ipaństwowych.
Do uświetnienia
wystawy,
jej urządzenia
i zorganizowania
zjazdów
twórców ludowych przyczyniły
się wybitnie władze miejscowe
i społeczeństwo sokołowskie. Otwarta 19 września, wystawa trwała przez okres
dwóch tygodni. Z ubolewaniem należy stwierdzić, że nie została dokonana
poważniejsza
dokumentacja
naukowa.
• R. R e i n f u s s, Sztuka
Ludowa", 1954,nr 5.

ludowa

na

wystawach

w

Lublinie,

"Polska

Sztuka

�458

459

r;
KONKURS

ZAMKNIĘTY

NA

TRADYCYJNE

HAFTY

ŁOWICKIE

::

i".k.···:.

W celu przepr'o\Vlaldzenia ćwiczeń praJktycznych i uI'iCltowania od zapomnienia zanilkającej tradycji 'Clav.mego haf1Juna &gt;odzieży został zorganizowany dla wytypowanych
16 hafciarek lud'owych ze ws'i MaIl3zyce, Kle\Vlkó'.v,
Złaków-Borowy
i Niedźwiada
specjalny,
zamknięty
konkurs hafciarski.
Przed rozpoczęciem prac hafciarki otrzymały stypendia i szczegółowe wy .•
tyczne. Z:adaniem ic'h było Uiszycie1Jradycyjnych
'kos·z,u'l ł&lt;&gt;wj,ckich i ozdo.
bieni'e ich odpowiednim haftem. W rewlta·c:e 20stlCl,łowy;kQnanych 16 ikoszuI
ZidOlbilQnychhaftem łań'Cu1szik'Owym,a 3 haftem
pł:a,~lkim o wZIOrach ,kwiatowych.

:

I
:1
~'

I

HAFcrARSKI

OPOLSZCZYZNY

iKoniku;rs'Zlamiknięty na hlCl,]tyopol'skie, poprzedzony atkcją .stypendia~ną
dla 10 'Uc2eS1t:nkze1k,mógoł dać przy włlClściwej realiJza1cji nowe próby w za_
kresie haftu współczesnego. Ze względu jednak na n:edostateczny
instrukta·ż aTty.stYlCznyw rez'lrJtacie ;przyniósł konkUlrs jedynie Telik,ty tra1dycyjnej
opolslkiej ,twÓI'CztOściludowej. Ogło'Szony w'póź;niejs'zej fazie konkurs otwarty
również nie d1ał rpQwaŻlniejszych wyn'lków. K'Omisja ocen potr.aktoOwałoa wyn'~ki OIbu 'klo,r.lkuI1sÓW
jako pierv,,1SZYetap i p(]l;,,!IClnowiłakonIkurs kontynuować rw 1955 r., łącząc .go z ogólnym konkuTlsem pamiątkarstwa.
WIECZOR

AUTORSKI

CZESŁAWY

•l
I

KONOPKOWNY

W 'ralTUJJchpodjętych zdlxYwiązań dla UC2!czenilCl
wyhorów 'dio Rad N'a'l'od'Owych z.esrpół pracowników
Wydzi.ału Sztulki Ludowej M:nisierstwlCl K'..lL
ilUlry'i SZJtuki 'wrganizował
dllClmieszikańców Hotelu Robotniczego w WarSZJawie,przy ul. F'O'd,sktCll1b'iń£lkiej
wiecZIQmicę artY'.:;iyc'Zną, połączoną ze 'spotkaniem młodzieży Tcbotnioc'zej z 'wY'bitną wycinankar1ką 'kurpioW15lką Czesoławą K1onopkóWlllą ze 'wsi Tatary, pow. Ostrołęka.
W szczelnie wY'r:'e'Łnionej sali świetlicQ\Vejzostały
wyświetlone
dwa
przeżro'cza 'z oOlPow'iedlnią I:o,ga'danką'O Isztu'ce ludowej i o wY'cinance. Czesława K'o!l1'o'r:'kóWIllIa,
w pięk'nym 'stroju ludowym, cpowi.edz'ała
młodzieży
o Iswym życiu, pra,cy tw6rczej i zademonstlI"O'wałoa ,sposób wyciruanila wyci_
nlClneik,które ofiaI'owa1a 'dlia ddkoracji świetlicy. Naza,kończenie
wieczornicy HaI:ulCl l'\OWOL\;,a'd
wygłc.siła 'W gwar,ze ikuTlPiowskiej kilka gawęd Lu1dowych. W wiecZ'O'I"nicywzięli Uldział paza mieszkańcami
Hotelu Robotniczego
dział:a\cz'€ ku~tura'lni i CZł'Nlkowie Warsza\V1skieg'o Oddz:alu Polski'ego Towarzystv,,-.a Ludoznawczego.

ARTYSTYCZNY

W ŁOWICKIEM

Kazimierz

Pietkiewicz

WAZN1I'EJSZE IMPREZY MIiNISTERSTWA KULTURY iI SZTUKL
W ZA.KRESilE SZTUKI LUDOWEJ W 19'55 R.

Jalklkolwiek przy wykonaniu
hartów haJiciarki wyJkazały pewne odstępstwa od ·traidycji, wpr'Ov"ladzają'C pewne CllITlianyw m'oltywach i koIorystyce,
na ogół prace (;'dzmaczały Isię d:oibrym 'poziomem arty.stycznym i techniczny;rn.
K'omi'sja przyznała hafciarkom
IllClgrooy i wYlróżni'e:ni~l.
KONKURS

INSTRUKTAŻ

W celu 'Pl'zyjścia z pomocą CPLiA na C1dcin1kJup.rodukcji wycirvanek
i wydmu'sz€'k 'Zc'sita.Jzorgani2.'Owany na tereni·e Lowic:k:ego specjaLny instruktaż artystyczny dla mł:odzieży. Pod \kierunkiem sił fachowych 'iinstI"uk_
taż przer:rowlCldzHy wybitne \Vycinanika'rki ,tego reg:'Onu.

l
i

I
t

Rok 19.5:5, po'CiClbniej.ak 'W wielu dzieidziol'lach tIlas'zeg'o życia, był również
w ·zoal1;Jr€'sie
Isztuki lll:ldo\\ej rclkiem .po'Cisum·owań dziesięcioletniej
IPra1cypowoj€[}mej, pracy, ,która 'Old1945 r. I1o'zwijałia s'ę w P&gt;o1sce w nowych woa'IUJfikl&lt;lJchspołeczny,ch, geos'r:odarczych i kulturalnych.
F'crwaźn.a roloa, j.s:ka r:T'Zy~tadła artystycz'nej
twórcz'ośei lud1owe:j w procesie ,t'worzenia ISooja&lt;!is·tycznejlkultUlry na'rodowej, zoobo'wiązywa'łla zarówno
11l2.rukę,jek i r:mlktykę 'do ·£rt:mier.nego s'r:&lt;&gt;jrzeni.an:a d.roogę prz'ebyią, IPrzeanaI1z'Ow3Ini'a z,arÓo\Vm'o
;Q1siCignięć,jak i błędów or·az do wytyczenia pel"Spel&gt;:_
tyw !l':1Cl
'Cl.a.]iEzą
I=T2ys'ZłcŚć.TiC.lkiteż 'chaNikter miała na 'cdc'inik'lltearetyczDym 11:1o.gólno]:'01I~ikaKOll1.'fmenojlCl
Nauikowa w ,sprawie badań nad :sztuką,
zorgan:z·owana w okresie od 30 V do 4 VI 1955 r. przez Polską Akademię
Nauk i Państwowy
Instytut Sztuki. Wygłoszone i przedyskutowane
na posiedzeniach Sekcji Sztuki Ludowej i Folkloru 4 referaty poświęcone sztuce
ludowej przyniosły zarówno naukowcom,
jak i praktykom
w:€le cennego
materiału. W wyniku obrad zostały zgłosz'one odpowiednie wnioski i dezydera·ty na przyszłość l.
Rok ten był ,równi'eż obii,ty w powalŻ1ne wyda'I'lZenia na odc~nlku proktycznej działJalmoości. Odbyły się 'dwie wielkie imprezy ochariakterz'e
:ogólno.
I=oklk'm, lCll1iawet miE;·dJzynarod'owym. które wymagały wiele !Wysiłku ad organi'zatoTów i 'twórców.
W 'Związiku z V ŚWiat&gt;owym Fe::ńiiwatlem Mł&gt;odzieży i Stuiden.tów został
zOl'gani;x:-wlClny Ogóol1nc,!=olslkiK'CInlk'llrs Sztuki LudlQwej. Najle;plslZ'e prace
z tego ikc&gt;r:d{'UT~U ·z'C'st.ao1y
ZJg{o.sz·cnedo 'konikuI'isu międtzyna:rod'owego. Odbyłoa
się rÓ'wni'eż iW jesieni tego roku Ogóln'oP&gt;Q-!lsk:a
Wystawa Sztuki LudO!Wei,
ekis'r:iC'ncwlall1a
rw FałiO.'cuKultury i Nauki. WcJkresie .oołego roku od:bywały
się Wojewódzkie Wy s,t:a\Vy DziesiędC'lecia w Olsztynie, Gdańslku, Wro'Cławiu, Łcdzi, Krakoowie, ClPvltU i w WiCl'r's'zawie.
OGOLNOPOLSKI

KONKURS

SZTUKI

L UDOWEJ

D1a uczczenia V Elwiatowego Festiwaolu Mł.cldzieży i Stu'Clentów oPdkój
i }-lrzJ~jażń Redla'k'cja organu śFMD, "Młcdzież Świa,ta", ogło~iła międzyDIClTcdowe iko;r;kuI'SY Illa twórczo'ść, w tym: również
na sztukę ludową.
1

i

•

"Materiały

do studiów

i dyskusji"

1955,nr 3-4,

s. 341-45'.

�461

460
WOJEWODZKA

I

l.·,

&lt;

W związku z ,piOwyż;szym zostałogłos'lony
przez Folski Komitet Org.aniz'acyjny Cgćl!EcI:o.1.:ikiKor.lkurs SlZluki Lu&lt;l&lt;owej. Konkurs ten, poparty akcją
sty.pmdialiną, odiPc'Wi£ooim zaopatr,zeniem surowcowym i inlstr\.llktażem tereUlowym, był Irealizowany na terenie kroju 'przez Ministerstwo
KJultuJ:y
i 8z't'lAlkiomz jego 'organy terenowe, OPLiA i ZSCH. K'O'n'kur,sem zostały
objęte wszy.stkie ,techniki artystyc2Jne sztUlki lwcirowej, które są dziś je.&gt;zcz,e
wprrawiane. W rezuLtacie ki]kumiesięc'znej
pracy organiZiCliCyjnej i tWÓ'l1CLej
zebrano ,na 'konkuJI1s ogółem 4;2'05przedmiotów 'sztuJki łudowej, które 'według
t(octni:ik [:rL~dlsta'wiały 'się naslę'pująco:
rzeŹJba, 'SIlycersltwo, ma,La'rstwo :3'62;,wycinanka - 1415; cerami'ka - 636; 'tiklactwo - 506; hafcia'rs,two i k'O,rorr-.JkaTlsiJwo
- 294; zdobnictwo - 105'2.
Specjalrne Komilsje Oeen w WIarszawie w 'okresie od20 Ido 28 V poddały
Qcenie calcść mat'eriału, kWIa'JifilkująiCautorów do rnaglf6~ oraz odiPowiedlnie
mtI:();natty na Kor.kuTs M':ę&lt;izynarcdowy . W zalkresie ItkJalCtWIil
IPrzyznano
187 nagród ma Isumę 413300 zł, w htafcianstwie
3G na,grody na 16900 eł,
IW :rizeźbie i mal'af'sltwie 42 nagrody
na 24 '800 zł, 'w wycinkar.s:twie 19 =g'lród
na 8000 zł, w zdobnictwie 40 nagród na 14950 zł, w ceramice 34 nagrody
lIla 19 '500 zł. OgółEmi prZYZinan10ni&lt;lgród lPienię1mych na 'sumę 127450 zł.
Fonć.&lt;1'to niektórzy
tWÓl'Cy 'otrzymali w fo'rm':e i!JJaglrody zapl'O,s'z'enie do
uidzila'1uIW Festiwalu. Ogólna ocena pro,c we wsz~stkich ,techni!k&lt;lch wypadła
iPcd wzgl~ld€m ,artytStyClZJnymi z&lt;lchov,,1&lt;Iuias.tylu 1udiowego n,ald'zwyczaj pozy1ywnie. Flra&lt;:e nagrodzone
,zolS'lały pakaZ2JDe na specj'alnym
;pokazie
w gma'chu Za,chęty.
Do KODIk!ufi5uMiędzyni&lt;lr'OdO'\vego zosi&lt;lły :zgłoszone prace 97' wytMrórców: 'w .tka'Dtwie .20, w hlli'CiarsLwie :i ikoronkarntwie 20, IW wy'CilD2JDki&lt;ll';stwie
9, w zdo,bnktwie 13, w TzeŹJbie,mta,larstwie i 'srnycers'iwie 12, w ceramice 23
wytwórców.
W Ikonkur'encj i międzynarodKllwej, w której Ibrali udzwł wytwórcy prlzedm:otów ,sz,tuki ludowej całego świ.ata, z Polaków uzy,sikaolinagI'(JIdy: Dominika
Bujn1o'Wls1kaz Węgl''Owa Z&lt;l tkan~nę
"Droga pr,zez iWieś" - złoty medal;
OlimlPiaJaf'Ols:zewkz z Janowa S'Ckólskiego za 'tki&lt;llninę ,,Korowód festiwalowy" - NGlglro&lt;lęJ€d:niOści; C!2esl.awi&lt;lKon~ikó'Wrna z Tatar :Ztawycinankę
"Pał.aic Kultury" - brąz'Owy m€.'dtal; Frondszek
Horak z Cieszyna 'M wyroby srebrne - srebrny medal; Janina Polak z Żywi,eckiego za hafty tiulo'W'e - brąZ'Owy m·e'd&lt;ll; Tarncrwslki e Krak'o'WIa ZJaSIz'opkę - Isrebrny meda,l; Józefa StryooaI1ski&lt;l z Lowi'C2&lt;l:za "pająki" - 'dyploam; Stanilsl'aWla Bogus'z z Łowi,cza 2&lt;l wydmuszki - dY'plom; Jan J,a,chimi,ak z 2.alkupćllnego ea
obroz n&lt;l &gt;szkle - Naglrodę Pokoju.
W tym konkursie Pol,ska uzySkała 'naj.większą ność nagród i wielkie
uznanie ze strony cudzoziemców 2.
'Katalog.
Międzynarodowa
Wystawa
Sztuki
Młodych,
[W:] Sztuka, Warszawa
1955; J. O r y n ż y n a, Polska sztuka ludowa na tle V Festiwalu
Młodzieży
i Studentów, "Przemysł
Ludowy
i Artystyczny",
1956, nr 1.

WYSTAWA

SZTUKI

LUDOWEJ

WOJ,

WARSZAWSKIEGO

2:5 IiI!I W ~i&lt;lliMPK w W.ars,zawie zQlSlta1.aotwtarti&lt;l W)'\S'ia'Wa Sztuiki Ludowej W'ojeW'ódziwa W.o.lrszaws'kiego, zorganizowana
przez WY'dział Kultury i ZSCH. WY's,tawa ze względu na krót,ki okresprzygo~lowa'Wczy
n:e reprezentowała
w dostateczny sposób bogactwa sztuki ludowej różnych regionów tego województwa.
Wię'kiszość jedn.ak dostarcz'onych
eksponatów
była
na &lt;lobrym poziomie .artystycznym 3.
W związku z otw&lt;lrci€m vl'yst&lt;l'wy zosia'ł zargarni'lowany przez ZSCH
zj&lt;lIZidtwórców Lu'dowY'ch, w czasie k,tórego wyróżnionym
uczestnikom 'zostały wręczone nagrody pienięźne i odznaczenia państwowe.
WOJEWODZKA

WYSTAWA

SZTUKI

LUDOWEJ

X-LECIA

W OLSZTYNIE

8 majta ,1955 '2!Q'srrałaO'l&lt;\vtartaw Muzeum Mazurskim IW Olsztynie Wy-stawa Sztuiki LooC'wej tego woajewód2ltwa. Na wy.Ts'tawie, która miał,a pokazać całokształt dorobku dziesięciolecia, zgromadzono główni,e mazurskie tka- .
niny i s,zmaciaild acr'tY'srrycz:noe.
iPo ra:z pierwszy nra wystawie 'zn&lt;llta'zły Isię
mazurskie wycinanki, ceramika oraz odtworzone kilimy i dywany, jako też
m'Odele zrekcnstI'U'Q.wMly&lt;ch m&lt;l!ZurSlkioch.strojów Ludowych, Iktóre z,o'S/tały
opracowane
przez tamtejszych badaczy i instytucje w oparciu o materiał
nauikowy'.
WOJEWODZKA

WYSTAWA

SZTUKI

LUDOWEJ

WE WROCŁAWIU

W r.ezuUacie działalności wrocławskiego
Zakładu Etnografii i pracowników n.aukowy'ch Muzeum, przy wlS&lt;pó~pr&lt;acyWydziału KruJiliury PreZyldium
WojewćJdzkieti Rady Narodowej .otwa:rto 8 VJ 195:5r. Wystawę SztuJ1d D01nośląskiej w gmachu Muzeum Śląskiego we Wrocławiu. Pierwsza tego 1'0dZ!aju wy]s:taWi&lt;Ina tym iereinie miałta chaTalkter odkrywlczy; zademCIll'51trowała 011JaIb()g::IJtymateTiał terenu, 's,zcZ'egó1Jniew d'zied7!inie s!przętÓlw, meblarr-lStwa, rzeźby (ule) i zdolbniotwa.
WY'Sitawa przy&lt;c,zyni1a się d'O bo:gatego wyeksponowania
działu etnogI'afilczll1eg,ow Muzeum 'i do przygotowania
przez !l1tau1kowców Qd'P'owiedm.i::h
. O,proc'Owań. Zebrnne mate'l"iały mogą mieć &lt;również znaczenie praktyczne dla
pamiątkarstwa
śląskiego.
WOJEWODZKA

WYSTAWA

SZTUKI

LUDOWEJ

W OPOLU

22 maja zolsita~;aotwarta w Muzeum w Opolu wojewódzka 'WYstawa reprezentująca
dorobek zarówno przeszłości, jak i dziesięciolecia sztuki ludowej Ślą'skta Oip'P1skiego. Szczegó1lnie ib()gaio pl1z00.s,tawiały .się 'stroje l'U'doO'We,
, C Y w i ń s k a,
G e r l a c h
i R o g a l a n k a, Wystawa Sztuki Ludowej
jewództwa
Warszawskiego,
"Polska
Sztuka
Ludowa",
1955, nr 3.
• Katalog
Wystawy
Sztuki Ludowej
Warmii
i Mazur, Olsztyn
1955.

Wo-

�462

463

cd'nale'z"lOne W terenie i lUZurpeffii'&lt;meeksp&lt;:lnat!ami z wystaw poprz'ednich.
W ciZasie wY'st&lt;lwy C'dbyły się WY'Sitęry zeE'r;cłów regi;Qna1lnych. Wys,tawa
mia.J'a poważne '~nlÓcze:nie ku}t.ura~ne i ,społeczne, 'a na o·dcinku naukowym
odkryW'Cze 5.
WOJEWÓDZKA

WYSTAWA

SZTUKI

LUDOWEJ

niej: iCeramilka, IElrtrzęt, wyroby r;łecklTlkarSlkie ,i iSiI1ycersikie,rzeźba, obrazy
oraz liUidiOv.
e stroje zrekons'truowane
'Przez CPLiA. Cal'ość wy,stawy U'systematyzcwana
hiSJtor)"czlnie, uzupełniona fotogiramami z zakresu architektury
i ekrall1ami problemowymi
wypadł,a dodatnio 8.

W ŁODZI

Wy.,talv\"IC1
wojewódzka
otwarta 8 maja w Mł.cidzieżowym Domu Kultury dzięki dobrej ekspozycji i bogactwu eksponatów
stała się poważnym
wydarzeniem
artystycznym
na tell"en'e Ł·odzi. Zorganizowa,ny
przez ZSCH
Zja.zd Twórców Ludowych przyczynił 'Się do wyjaśnien:a
wiełu 6p'l'aw art ystycwych
i or'gall1iza'cyj'nych.
Wyosi'awa objęła il=C1n",d4'00 ibapd'Z'o'dobrych eiks!ponatów i znaliazła podsrumo'Wl3n'iew c&lt;bE/zernym i dobrze opracowa'nym ,kl3talo,gu 6.
W oal'cści wystawę trzeba zaliczyć do najlepszych
wystaw tego typu
dziękdd'cbej
·zes[:ol'ctv.·ej 'Pracy &lt;!ziała'c;zykruLtury i CPLiA, plta'styków, muzeologów i 'etnografów naukowców. Ogółem ,twÓircom p'["zyzlI1I3no73 nagmdy
na sumę 2,5 400 zł.

,

OGOLNOPOLSKA
WYSTAWA SZTUKI LUDOWEJ
KULTURY I NAUKI W WARSZAWIE

W PAŁACU

W :sier'Pniu ,została 'Ot'Vv-artaw Gdl3ń'sku Wystawa Sztuki Ludowej Kas'zu1bskiej, 'ZIOrganizowana przez Wydział Kultury
WRN oraz W·ojewódzki
I;cm Tv. 6rczdci
Lu&lt;lcw'ej w Gdańs:ku. Na wystawie domLnował problem
haftów Ikaszll:lbs'kich, }:od&lt;hudowa!ny materiałem
zabY:ikowym, oraz pamiątkarstwo 'oZ poprzednich konkursÓIw l1Ia Wybrzeżu. POlnadt.o występowały
nd

4 VSitopada w sa1ach wJ'lS1tawowy,ch Pałacu K'u!tury i Nauiki pr,zy udziale
pl'lZedstaw';cieli władz }:aństwO'Wyoch otwarta ZJostala Ogólnopol&lt;s'k,a WySltawa
SztUki L'L:oGcw'€j.Ctre'lC'wała 'cl11adążenia w Okresie dz'iesięciolecia
Pols·ki
Ludowej w z",'kresie popierania, op'eki i u'P'owtszechn'iani,a sztuki ludowej.
F'lldzielcl11a na dzilały wedłu,g tech.nik i problemów, podib!llKlowana materiałem ł:iE\tcryczr~:m, w~~oazyv.ala 1;13przyls,złe kierunki rozwojowe s7Jtuki ludowej. Eksponowana
była na przestrzeni
900 m2 i składała się z ponad 700
ek.:[.c;r.atów, nie licząc fctogr~mów, map, wydawni'ctw itp. Wysta:w,a przygotov. ~ll1a zestała }:rzez ze'sfl:ół rod kierownictwem
naukowym prof. dr Tadeusza EEW€I~·r.a ('scE1r.oariu.sz).ElksiPozycję :plal3ltyczną przygot'owali
J. Sołtan i O. Hal11sen, }:'I'01e'SoI'owie Alkademii Sztuk Plalstycznych w Warszaw:e.
Ek.s'P'onaty zostały zgrcma-ctzone z różnYich inlstytucji zajmują'cych Isię sZJtuką
IU'd.ową Q'l"a.zz muzeów.
W 'otwla,rciou wy.sltawy u'CZestniczyli równieź twórcy Ludowi, 'Zaproszeni
przez Mim"1S1ens'tw'0KultuTY i Sztuiki, oraz Związek Samopomocy
ChłO\Psklej. Fięć-ctziesiędu t'WĆir,c'Cml~d'Owym wręc:Z'ono nagrody i wyróżnienia.
Wysla v.a IStałl3 lSię v. ażnym wydl3'rzeniem arty's'tycznym ,Sltolicy. Zwiedzały ją ,jj,cz:n·ewyo'ecL!ki z ikr2ju, szikoly, pralcav.l11j,cy 'ku,ltu'ry i 'sztuki, ins,tytuoji :naukowych oraz Isz,eT'olkierZ'€ls·zeSiPołE~c·z'eń,stwl3.
stała ,się onataokże
przedmiotem
zainteresowania
wieLu wybitnych
naukowców i dzi!ałalczy :Z'agranicznych
(NRD, Węgry, Firan,cja).
30 X:I zrwiedzHi w ylstoawę uczestnky
Zja'Zldu PO'lsikil€lg'O
Towarzystwa
Ludozra'''''czeg:o, 'Mó'l'Zy ~\rz~rc'W!ZdziIi
dyskUi,~ję Ina temat Wy·sltawy. Ze
względu na swą wagę, znaczenie i odmienność
ekspozycji
wystawa wywołała dyv. iClną dyls,ku'sję, 'sz'c'zególnie na temat eks'Pozycj'i, W oeLu przedy_
sku·tov. ania clSią!gnięć ,j bra'ków 16 XIiI zOoS'tał'a'wTgal11izowana przy udziale
artystów plastyków. etnografów, historyków sztuki i działaczy kulturalnych
specjal'nl3 dys'ku'sja '1113terenie wystawy. W pezultta'cie ,S'Dwierozono, że mimo
bEcików i l11iecClcią,gn':ęćzar6v.lLo w koncepcji, jak i w ekSJpozyoji, w~S1ta'Wa
mie.łla :rew"'żLe zr::a.c'zE'lliei IE[.:e!nił,aElw'oje zaJdania.
Wylsltawa została zamiknięt.a 31 XII. Zwiedził'o ją ponl3d 2'27 000 osób 9,

• D. B a z i e 11 c h, Wystawa
dowa", 1955, nr 4,
• Katalog.
[praca
zbiorowa]
Łódź 1955.

P r z e ź d z i e c k a, Wystawa
Sztuka LUdowa", 1955, nr 5.

WOJEWÓDZKA

WYSTAWA

SZTUKI

LUDOWEJ

W KRAKOWIE

Otwarta 12 czerwca Wystawa W Muzeum Narodowym w Krakowie została roł~&lt;:zc;r;13ze Zjazdem
Twórców
Luóowych
województwa
krakowskiego, ,zoorga.niz'cwal11ymiPl'2ez ZSCh. Zarówl1Io Wystawa jak i Zjazd nie dał.y
d'c.statecmego cd'zwier·ciadlenia
nlibrzymkh możJ'.wości tego wC'jewódmwa,
nieID'n'ej ,cibiete imprezy były w~xiarz'eniem p.cdsuffi'owującym
dotychczasową ,pracę w tej dziedzinie. Na Zjeździe w referata,ch i dyskusja'ch zastał
dobitniej
sformułowany
k:.erunek naszej polityki
kulturalnej
W zakresie
sZltruki ludowej. WJ~sta"\'a zaś, re!pT'eilentuj ąiCa dC'robek twórców i różnych
ins'tytucY, rul&lt;l3zał,adc,bre i 'złe ,strony różnych alk'Cljiw tym zakresie. Wydaltną rcrr:oc rrzy org~cr1izowani:u Wy'stawy ()ikazały Wydzi.ał'o'wi Kultury
PlIS, GPl.JiA, 2SCh oraz Muzeum Etnograficzne.
Na wystawie przyznano
35 ntagT6d ,n,a sumę 20850
zł 7.
WOJEWÓDZKA

7

Katalog

Kraków 1955.

CBWA.

WYSTAWA

wystawa

SZTUKI

Opolskiej
10 lat

la-lecia

LUDOWEJ

Sztuki
sztuki

Sztuki

W GDAJ.'&lt;'SKU

Ludowej,
ludowej

Ludowej

"Polska

Sztuka

województwa

Województwa

:1
:1

Kazimierz

Lu-

łódzkiego,

krakowskiego,

• M.

o Katalog.

ryc. 30.

Ogólnopolska

Wystawa

X-lecia
Sztuki

Sztuki

Ludowej

Ludowej

la-lecia,

Pietkiewicz

w Gdańsku,

"Polska

Warszawa 1955, s. 84,

�464
465
PRZEGLĄD

PRAC NAD FOLKLOREM MUZYCZNYM
W LATACH 1945-1955
TrudlIle
Il,ata

SLĄSKA

Pierwsze miesiące 193'9 r. były p.omyślnym okresem d~a plI1a'Cnl1idpieśnią
Ludową na Sląsiku. Lalt€m przeprowa!dzono f~na,nsowalIle przez PolJską A/kademię Umiejęt.noŚ,ci pierw's'Ze grupowe baJd.an~ etn&lt;J,graf'cZJne, w iktÓtrych
slk'ła'd wchod'Ziły również badalIlila nl1id1Judową' kuLturą mU'zycmą. Równocześni'e w Km'kowie w 'dlI''Ll~aTni Uniwelisytetu
JagiieHońskieg'o składano
trzeoi tom Pieśni Ludowych
ZJ PoLskliego ŚLo;ska. WytbU'ch l\VIojnybY'ł więc
·szczegó]mie dotkliwym dosem dla nau.kowych przec!lsięwzięć foBk,lorystów
śląs'kich. Wyniikiterelliowych
baldań nie zosia,ły opubliik'Owalne, po wkmczeIlliu Niemców do KroIkowa przerwano
druk zbioru pieśni. Odbitych j'ltŻ
16 arkuszy - co stanowiło mniej więcej jedną trzecią objętości tomu dim.t!karlnia UJ 'ZlI:;rclE'zur:ow.a~a
jtako pierwlszy zeszyt 1;rz'eciego ,tOJTllll1•
W okresie okupacji
przypusz.czalnie
najwyższą działalność badawczą
- O'czywiś'C'i'elnie terelIl&lt;Jwą - l10zwijał S. M. 'Stoińdki, IPNlClUjącynad ,tańcem 'ludolwym nl1i SIąsku w XlIX w. IIinlIli,interesuljący się ludowym aorobIkiem muzycznym (1ąlczlIlie'Ze mną), 2Jajmowali s:ę pracami badawC'zymi margines'Ow'O w chwila,ch wlolnych ()Id'Zajęć w różnyCh, zazwycza1j przygodnych
zaw'Cdach. r:c~i€ro o'S'W'CiIb&lt;Jdzenie
Istw'Orzyło możliwości i warunki do da'l.
SZlej 'Pr~cy, jlaik rÓ'Wmież otworzyło n'owe, niemal nie2'Jnane tereny SIą!S1ka
O!pD'I
s'k,:ego.
Reaktywowa,ny w 1945 r. ['nlS'tytut SląlSlki postawił rw programi'e .swej
d7iałalr.cści :szerokie rozwinięcie Ibadań nl1idcałlOklsrztałtem !kultury :I:utdowej
i Ipowoła,ł w tym ce~u :slp€lcja},nąK'om~sję Etnograficzną.
Jedną z 'Pie1rwszych
jej prate ibyłoz'OTglami'Z'Owl2.:n'e
w 1946 r. pelIlctrlacyjnej dwurt:ygodniowej wy&lt;prawy na Opollse'Czyznę. Knkuosob'Owa ekipa prZle'P'l'owad'zHa wówczas oOrie:J.tacyjne b,idania od pO'Wiatu ole:,lkie,go aż do liad,b'orskielgo. Nies'tety, nie
były one kontynuowane.
Instytut Śląski przyłączony do Instytutu Zachodniego przeniósł swą siedzibę do Wrocławia. Badania na Górnym Sląsku nie
biorąc plod U'wa,gę jeid'no,stkowycl1 przedisięwzięć, iSltlanęły. Były Ito - 'ogólnie
mówiąc - niedobT€ Lata dla badań Illau'kowych GÓrn·ego .S'ląs~ń:.a.Przes'nały
wychiCid'zić "Za~ranie Śląskie" i "Odra". Brakowało 'iiTl;Srt:YDl1'Cji
'organizującej
badlan:a lIlauk'owe ·omz możiUwoid publikacyjnych.
Obi'e'k&lt;tywnj.e :przyznać
jedrr:.a!knależy, iż działaJjąiCy lIla Slą:sku f'O'11k10rzyścinie oIkaiZyw.aHs'zerszej,
sarrcd'Zielor;ed przed'Si~lbiorczości. Jedyna Ipróba podjęcia akcji groroodzeni'a
pieśni ludowych
przy pomocy śpiewaczek i śpiewaków
należących
do
Z'Wiąz!ku Sląlsikkh Kół Spiewaczych nie dl1iła porważnilejs~yclh rezultatórw 2.
R'o,sło na tomia'Slt zapotrz'ebowl1inie na materiał
r:zecz:owy z wszy,gtlkich
1 J. L i g ę Z a
S. M. S t o i ń s k i, Pieśni Ludowe z poLskiego
Kraków
1939, z. 1.
'J. L i g ę z a, Kontynuujmy
rozpoczęte dzieło. Spiewak, Katowice

SLqska, t. 3,
1947, S. 11.

dziedzm twó'rczości 1u1dowej; :pla.styki, muzyki, tań10a i li,teratury. Z.apobrzehawanie wysuwane Ibyłl()prze'z setki zeslPołów a'rtystycznych, k,tóre '.3ZJuum·ły
go dla 'Powiązania lSJWych'Programów z wlartoś'Ciowym, ludowym dOT'olbikiem
regionu. M:ożna p&lt;JwieidJzieć,iż z rokJu na roik 1I'0iSł'O
parde społeczne w kierunku podjęcia badań nad foliklorem, wydobycie 'zeń wszys'tkkh wartościowy'ch, rpo,::;tęj]JowychItrady,cji. Ten poważny i c·enny wzrost faU zainteres'OWlań rpcid'sycał icly~Jkusję w&lt;JIkół koniecZ!l1l()śois'Zerokiej akcji 'Zibieraczej, badań lIlauKowych folkloru, 'CONl'ZlbaJrldziej mobHizując Q:pmię pubHczną.
Wyldarz€lniem przeł,oml()wym &lt;dla ba&gt;dań fo~kloru muzycznego był, jak
wiadomo, })esń;iwal P01slkiej Mu'zyki Ludowej w 1949 .r. Wa'l"tość artystyczna
z,aidemOil1,strowanego wówc:z:as dorobku
ludowEg'O przeważyła
wS'zy'S-tkie
op&lt;Jry i truidbOOoi. Pirzy Państwowym
Illisty;tude Sztuki !powołano s!p€cjalną
komórkę naiUKoOWą,
z z!ad"l'niem Z'Ovganizowarn.ia i kierowania alklcją zbieranj~
folkloru rnuzyc:znegl() na 'o&gt;hsza'Tzecałego Kraju. Tak pO'\VIstał&lt;a.aJkcjazbiera:nil1i,ktÓ'ra Iswym zalsięgi'ern objęła również SIą1slk.
iBiędolecie 19~5~19'50 oikreś'1iłem jako 'brudne ,llalta dla sprawy badań
f()i}ikl'Oruśląlslkiego. Jest 'to &lt;J!kresniezn.ail1eglo dotąicl Wlzrosltuzamteresowań
:Doliklore.ffii Tosnąleego nań zapQt~z·ebowania. MEo tego earóWlIJ.o rw akcji
1Jbiemm'ia, jak i w zaikresie !prac IbaidiaWiCzychpanuje :poza jeldnos tkowymi
przedLSięwziędiami zastój.
Now&lt;e

to["y

akcji

zhiera'czej

Na tym tle inicjatywa Państwowego Instytutu Sztuki rOL~poczęciasystematycznej akcji zbierania folkloru muzycznego nabierała szczególnego znaczenia. Stwarzała ona okazję do wyjścia z niepokojącego
stanu. Gdy PIS
zwrócił się do mnie z propozycją zorganizowania
ekipy śląskiej, zdałem
sobie sprawę, że należy wysuniętą inicjatywę jak naj rychlej wykorzystać.
Dążeniem moim było skupienie wszystkich, którzy czynnie zajmowali się
kiedyś zbieraniem pieśni ludowych. Oparcie się na terenowych współpracownikach, niekiedy z mniejszym wykształceniem
muzycznym, ale z terenowym doświadczeniem
i praktyką, było swoistym nawiązaniem
do żywej
na Śląsku tradycji ludowego kolekcjonerstwa,
w którym obok nauczycieli
i księży uczestniczyli również chłopi i robotnicy. Oczywiście obecnie nie
chodziło o akcję masową i do współpracy
wciągnięto naj wybitniejszych
zbieraczy, jak Stanisława
WaUisa, Jana Tacinę, Jana Brodę czy Edwarda
Makoszę. Grońo to uzupełniano młodszymi współpracownikami,
absolwentami lub studentami PWSM jak Adolf Dygacz, Ryszard Pi,erchała czy Ma-:rian Klimczyk. Energiczne prace organizacyjne
doprowadziły
do tego, iż
ekipa śląska pierwsza przystąpiła
do akcji terenowej.
\P&lt;Jdstawowe :założenia programowe
i metodyczne ulStallollle 'zostały dl1a
całej akcji w Instrukcji
w sprawie zbierania polskiej
pieśni i muzyki
Ludo~
wej, opracowanej
przez M.i J. Sobieskich
(Muzyka,
Warszawa 1950,
30 "Lud" t. XLIII

�467

466
s. 30-49). Dawała
ona zarówno
ogólne wprowadzenie
teoretyczne,
jak
i wytyczne d edIl'oli tej metC'dyki i techn:iki pracy 'tereIlJOwej 'Ob'Owiązujące
wszystkich
współpra'cowników
akcji. Sprawą
kierownictwa
ekipy było
o'Pracowlanie pLanu prac teretno'W):'ch ora'z 'CZlU/wlanienad właś·ciwym !prz~biegiem całej a1kicji.
Jeżeli chodzi o ekipę śląską, miała ona objąć teren trzech województw,
tj. lkatiOwiddego, 'Opolisikiego i 'wr'odaJWskie~o. R'ozległy to ObS'zaT i do tego,
z wyjątkiem Górnego Śląska, posiadający bardzo skąpe ilości opublikowanych materiałów. Ponieważ utrwa~ania zebranego materiału miano dokonywać nie przez zapis ołówkowy, lecz nagranie na taśmie magnetofonowej, faktycznie akąą zbieraczą należało objąć lcały ten wieJ.lki teren. Z uwagi na
to, ,iż większość pra,cO'wniJków iPochodziła z 'Woj. kialtowickiego, pralce rozpoczęto n,a tym 'tere'Irie 'oralZ w u;J'ow.clerslkim WiOj.opQ'liskiego. Poczy,n1ając
od ,19'51r. rozsZ€lI'Z&lt;lInoją na terenie WQj.opolJskiego, a od 1953 r. -objęto poszu'kiwan,iami woj. wrocławskie. M'O'ŻJna
'przeto powiedzieć, iż organizacyjnie
alkaja w lciiągu rtrzecih lat zaik'otwiocz,OIll&lt;J.
7Jos1tałlan,a całym terY'torium przydzielonym eikiiPie śląsIkiej.
Nim przejdę ido ·omówi·enia pięcioletniego
dorolbkJu, chciałbym 'wspomnieć o waru'nkach i ISJ'lsltemie'Pracy, jak lI'ówn;eż o współ,praoownilk,ach, których z.aslugą !są U1zyskane re zwtla ty.
Zasadnkz'o aikcja nie 'opiel'ała 'się na pracowniikaiCh eta:towych, 1e:z
pocz1łJtkDVv'O
wyłącznie lIla umownY'ch. DQpiero IWlPÓżniej,szym Qlkresie ekipa
uzyslkała dwa eta.ty, w tym j'elden adminljlst11acyjny. Umown.i pracownicy
mogli llrolCe terenowe iprowadzić jedYlIlie w w01nym czasie. Wpływwo to
oC'zywiście na tempo pell1etJnacji i rozmiar 'zebran~glo mateJJiału. Odgrywał
rolę ró\\Onież 'braik wla~nych środików l'Okomocji - poza rowemmi - 1ak
iż pracowni'Cy tereIl'owi od lliajhliŻJsz.ejls'ia'cji czy przy&lt;Sltaniku autotbUlSlOrwego
węd1"OwaH do dallszych 'wsi. pieSlZo. W następ'sńJwie tego peneimoja
terenu,
zwłaszcza tI:O'czątkowo, IOldbywałlasię wzdłuż i'Sitnie~jących linii IkomUlnikacyjnych, a dopiero później cr;),QlSlzuikirwa'l1i~a
poczęły d'ocied'ać głębiej w teren.
Właściwie akcja powinna się nazywać poszukiwaniem
a nie zbieraniem
:t1o~loru lffifUiZycznego.F'Olszukiwania bowiem 'Sltanowiły li ,stanowią 7la:7JWYczaj najfdłuższy i InlajŻ:mudniejszyoikreSo pracy teren'O'welj. !Ileż to trzeba przetrzymać zawodów, cierpki10h rozczarowań, by od'na'leźć dobrego wyk()lI1Jal\V'Cę.
Znacznie Łatwiej oiJnfolI'matona niż wylk'cnawcę. E1tnogra.fowie niejednokrotnJie narzeJkaiją lIliapodejrzliwą nieufność chłlOpów, na wielki wkład wysiłków, by ZJdJOIbyć
lZlaufanie i przyC'hylIliOść in1ormatO'ró1W. Z wywołaniem
czy uzyska.niem gotowości śpiewania jeSotS'praw&lt;l jeszJcze tr,udniejlsza. Starsi
1nforma1Jorzy _ D kt&amp;ryah 'nam 'sZ1Czegó1niechodozi1o - używaLi ca'łego arsenału wymóweik. A ,to zasłaniałisię
wiekiem, w którym jouż "za czym inInym &lt;l nie ś'piewaniem na'leży pa,tI1zeć", a to za1pomnien::em, braikiem zębów,
dychlawicą, ochrapoqialościq., zanikiem
nuty ·itd. Niektóre
z p(JIdawanycil

~rz~.czyn rzeczywiście 'Ultrudniają śpiewa.nie, lecz jeśli tY'liko pamięć
glos
.QPllsuJe, warto 'Przełamywać iCpory i wymówki.
Sl8.mo 'zibieranie, '~'. za~1s~anie
tek1stu i melodii,ch'oć
połączone z innego. rodzajU" trudnos&lt;o;aml,
Jest
lnajpI1zyjemniej'szym
etapem
p rac· t ereno. z1k'
..
v.:Y h D IQ CILCo'\\ilą.ow pracowlIlilka terenowegiO należało dokonywanie
zaplSOW w nutach I słOWIe, zbi,eranie dokumentacji,
tj. bliższych danych
o wykona:vcy: ~ego rep~rt~~rze oraz przygotowanie
go do nagrania. Z tym
by.wało. w,,:,tnlez \VneIe 'l 1T0znY'ch'kłopotów. Na przykllad naŚląsiku
OpOlI~:~ mekto~l"zy wyklOll1l8.WCY
nie chcieli śpiew&lt;lć do mikrofonu ,bo - jak pótmeJ'sze T'Clzmowy wykazały - u1ważaU 11.0za pewneglo rodzaJ'u pol·t
akt'
.'
.
I yczne
. ~w1,wlwan~e. Silę. Przełia:mu~jąc te 'opory 'VII'lSPółrpra-eownicy
terenowi przeprowadzalI meJe Il1Cikr'OtlIlle
Ip{)ważną pro1cę 'uświ'adamiającą.
iPDza (terenem
O~OVSiZlC'zymy
lIliec'hęć d·o milkrofonu powodowała ruowość prOlPOzycji iktóre'
meznJany&lt;ch S'~'U':U:ÓW ~Piewaj.'łcy mniej lub 'Więcej Isię OIJ)iawial.Waito pr:z:
tym za.~&lt;l~YC, .1ZP'O TIalg'ronlU,ku rzdumi-enilu 'otoczenia, odtwarzano ultrwa~'O~ep1es'm. Na.}barl~,ziej zdumiony wówozJals a przy tym nieco Zlaiklo'Potany
y. WYkona,w~a.. ~I.elokrotnie
bacznie się temu przyglądałem.
Niektórzy
byh wstr.ząsmęcI 1.Jl8.kibYz pewnym lękiem patrzyli na taśmę.
. Zebrony maltenlał przed nagraniem
przeg.ląidiClll1Y
jest przez kierownika
ebpy, .ik.tóry ~waUfitk.luj'etJo, eo zO's'tanJieutrwalone n.a taśma,ch, a rco :i"O'stanie
w zapllSl.e ołowik-owym.
W okresie pięciolecia
byli współpracownikami
akcji: Józef Besztak
(,pow: ~zęstochQ'Wa), Jl8.n Broda (iPow. Oies.zyn), K'lara .1 .A:doMDygacz (!pOw.
LuiblImec, ~tI1Ze~lce,?,plOle, ~Idniik,
Koźle, Zawiercie), Marian. K'limczY'k,
(pow. BędzlJl), FranCIszek Llgendza (pow. Oleśno, Kluczbork), Edward Mąkosza (pow. Częstochowa), Józef Majchrzak (Dolny Śląska), Ryszard PierC~&lt;lla (!pow. Rybniik), Ja.ru Tacina (pow. Cieszyn, Psrozynla, Ryibnik), St!amsław Wa1JlilS'('Okręg iPr.zemYlslowy).
A~ell'dy ard~iniJStr:acyjne i illIoohiwum p'I'OWIadZli~Józef Ma1J\lIsZ'Owicz.
całOŚCIą pra'c ,ek1lPYkl'er'o'VII;ałJózef LigęZa.
Praca terenowa była szkołą dla młodych folklorystów. Jedni z nich rośli
:nraz iZ rOZJWoj~ma.kcji, iiIlnJi- a byli i ltaey -:- nie OIkaza'li osc)bistego zamteresowama
l przechodzili do bardziej odpowiadających
im czynności. Fach'owe wyiksZltał1cenie . mUlzyoczne nie 'Okreś~a je.sZtCze .zbieracza. Decydują
o '~ym [lII'aca 'W !terenlEil i jej wyniki. Patrząc iZ tego puniktu widzenia na
Ulbll~głY'oikres należy !Stwierdzić, iż a:kcja ,przyczYnJiła 'się róWil1i.eżodDpomnozema kadry 'Pl'zyszłychbad!aczy
folkloru.

? ..

I

i

[
"

I

Wyniki
Przegląd rezultatów
uzyslkanY'ch przez a1k'cję 21bierania folkloru muzycznego rozpocznę od najbardziej
ogólnego zestawienia ilości pieśni ludow~h 'l1iagran~h w pos,zczegó1ny'ch powiatlaJcIh w Ilatach 1950-1955.
30'

�469

468

..I

Woj. ika tow'i&lt;:
pow. Bielsko
Będzin
" Bytom
" Cieszyn
Chorzów
" Ozęstochowa
" Gliwice
Katowice
Lublin:'ec
" p,sz·czyna
Rybnik
"

Zabrze
Zawiercie
Woj. katowidkie

Woj. op ohk

ki e
172

486
41
-

3137

-

1394

548
34

547
650
ł585

667
53
283

- 8707

ie

pow. Klu'czoork
" Koźle
Olesno
Opole
" PrudJn~k
Strzelce
Woj. opolslkiie
Woj. wrocław's'kie
pow. Bystrzy'ca Kłodzk1a
NamY'slów
Oleśni'ca
" Oławla
Sy'ców
TllZebnilCa
Woj. wrocławskie

W pogranicznych
powiatach
(Kępno, Rawicz, Wieluń) nagrano 224
pieśni ludowych.
Łą'cznie na,grano 10 961 pieśni lu1dowY'ch, Zesrtawienie stlatystyozne oddaje raczej dnteilllSywn()Ść aikc'ji Libieracze'j niż bogactwo s'talnU &lt;posiadania
poszczególnych
terenów.
Choć w przylSzł'ości zmienią się liczby, jednak
przypll'Erzc.zalnie ikdejncść IpDzostanie Va 'Eame\' iPowa·żnie mogą wzrosnąć
zasoJby opolskie, nic jednak nie zapowia'Cla WZr'Os'tu follklaru do1llloślą.skiego,
cczyrwiś'c:e rodzimego.
Nie u:'oZl[orządzam podobnym zestawieniem
Ili'c'zborwym wedle charakteru i treści zapi'sanych t€lk's1ów. Przyjąć jeclina,k można, iż zn\acrzną prze_
wagę ma liryka nad epi1ką - choć i 'Za'Slobyi odimiany tej ostatru:ej dzięki
szczególnie starannym p&lt;l'EZlUkiwaniQmzostały wyda'!mie zwięksZQ[le.
Zebrany materiał obrazuje rezultaty poszukiwań w zakresie powiązań
wokalistyki ludowej związanej nie tylko z obchodami dorocznymi i rodzinnymi, ale również z życiem społecznym i gospodarczym. Utrwalone zostały
resztki pieśni z okresu pańszczyźnianego,
pieśni czeladzi dworskiej i chłop.skiej, robotników sezonowych wyjeżdżających
,.na Saksy", emigrantów, górników itd. W zespole pieśni związanych z różnymi wydarzeni'ami historycznymi niewiele już udało się odnależć starszego materiału. Bogaciej występuj.e on I:oczynając mniej więcej 'od 1870 r., tj. wO'jny francusko-pruskiej,
.do czasów okupacji i partyzantki z okresu ostatniej wojny. Utrwalony został
ró\vnież wls'rółozesny dorobe'k twórczy nowej p:eśni.
Znajdują ,się one
.je's'lcze nieomal 'wyłącznie w re'rer1u&lt;arze kh ~mt(J1'ów, stanowiąc właściwie
prcje1kcje przys:złego folkloru. Ponad wszystkim - pod'O'bni~ jak w innych
regionach - góruje phośń liryc=a, !Szczególnie m:łosn.a.

Działalność

roz'gł'ośni

radiowej

PolSkie Ra1diD()Ik:azywało alk'cji od .samego pooząt1ku dUŻJOIzainteres'OWania i sł!Użyło jej 'p(Jm(Jcą w Ilc,staci oddawania w'ozów li studia do przepro~
wadzenia nagrtań. Szczególnie pomyś1nie ukŁadała się wSlpó~pfaiC'az rozgłośnią 'karowicką, iktórej d)'lrektor M. Kofta W}"datnie przyczynił 'się do przeprowe'&lt;1'zenia 'Szero'ki:ej akcji 'ltbiel1a&lt;lZ~jza pośreda1i'ctwem radi'Os~uchaczy.
,W 19'5&gt;3 i 1954 If. rQzgłoŚll1.ia1'a ogłClsi&lt;ładwa ikonkursy: pierw,szy poświęcony.
zbieraniu dawnych i nowy'ch pieśni ludlO'wych, drugi zbieraniu orpow.:adań.
Konik'llll'?y te Ida'ły niezv.'ykJle ,bogate wynrki. Omówię tu bliżej 'kionkurs
pieTw~zy z :1953 T. WZi'ęło w nim udzi'ał 1620 uczesl!ników (875 kobiet i 745
mężczyzn), iktó!'zy nadesłali 3'8123 :pieśmi, w 'tym pieśni dawnyIch 24845
i nowych 13 '2174. Najwięcej
'Uczestników, b'O 1153, lPocho'dziło z Górnego
i Cie's,zyńsikiego Ślą'Eoka,2:13 z Z'agł(.1bia Dąb:row,slk'ego, 145 ze Ślątska OpolSkiego, a reslz:ta z j,r,ll1ych:sltron PO'lski, je1k również z zagranicy (Zaolzila).
OClZywiś'cie Ispor'o nadesłany,ch rpieśni IfKJlWtarzaIo'SI:ę,nawet wielokrotnie.Mimo
tego wyu1Iiikisą niezwyikle bogoate i tym cieikaw,sze, że zgodnie
z 1reścią .a'Pelu km:ikutr's'Owegl()!IlIades'ła'no wiele tP'€śnd o tematyce 'Społecznej, dotąd zupełnie ni~ ,znanych. Wyniki konJkursu ;przyczymily się wydatnie
do i!={)mnoż€ll1iapos:ia'CioanegozalE'OIbtirpiefuJ.i lludiOwy'ch, a jednocześnde potwi'erod'ziły dobitni'e żywotność :zarówno &lt;pTlakty'ki woik'a~nej, j,ak i 'tradycji
twórclZych. Wielka Hość n&gt;adesł.anych nowy'ch pieś[)Ji otwiera
możliwość
badań współczesnego dorobku ludowej wokalistyki.
Oba VilSlP0'ffinianekonJkul"sy L1Wiązane są z regionalną a,wdycją Czeladki
Radiowej.
AudY'cja 'ta r.ada'Wlalna 'Cd 19'512 1'. zdobyła 'S'obie og;romną popu':
larnuść dzdęiki za'równo airak&lt;:yjnej fatbuJe, jak &lt;również muzyce ludO'Wejj
~tórą jest bogaroo nalsY'cKma.N-a tym 1O&lt;dl(Jinlku'
zawiąmła się w~ółpI'la(ja międizy €IkilPąśląlską artOlzgłoŚlI1lią.W audycji POlPua.arylZowanocieika\\Olszerpieśni
odnalezi'olt1e w terenie.
Od 1954 T. śilladem zainteresowań
fO'1lkJlQTem,posZila
([ównież Hoz;głośnia
Wrocłiawska' i tam :prace Zlbieracze a'ik'cji FUS popar'te ,zos'tIały ;pomocą 'lech ..•
rukzną, jak również wpI1owadzouo do IProgramu cylklkzną audY'cję Na śląskiej wsi przetrwa~a polska pieśń, Popularyzująca
miejscowy folklor.
ElkilPę aik&lt;:ji 'zb!:era'nia folkilmm iZ T'o'z.glośnizmi śląslkimi łączy 'więc lS'tała
WSlPÓł'PTaCa,
k&lt;tÓTejrezul'ta,tem !było poważne ożywienlie popularyzacji
folk •
loru. KonlkiUrsy zaś iPrzeproVv13.dz(J[leprzez Rozgłośnię KatowiCką 'były powtażinym ,wkłaldem w cał'ciks'2.tałcie prac zbieraczY'Ch dlOkooanY'Ch na Ślą.sku
w ubiegłym pięcioleciu.
.\
A,l"tykuły

i publiikacje

Najżywszą a1kcję pqpulary:2!acji 'wgadnień folkLoru muzycZJnego rozwijał mgr Ad'Olf Dyga'cz. Obclk liicznych notat zamieszczonych w "Trybunie
R'Obotnliczej" na wYTóimie'nie zasługuje 'aJrty'ktuł o pieśniach satyrycznych

�471

470
oraz o z'alk.a'Z.a&lt;:h
śpiewania. Zamieścił O'n pon.adto w miesięczmiku "Śląsk
LiteracIki" (195'2 'i 19,5,3.) ,trzy obS'ZeITIe,szkice: Szlaloiem opolsloiej pieśni; Pieś'l
górnicza na Sląsku; O śląskiej pieśni pańszczyźnianej.
Senior folklorystów śląskich, Stanisław Wall i s, opublikował w pracy
,I
zbiorowej pt. Pieśń zwycięska (Bytom 1948) artykuł Pieśi~ ludowa na Sląsku,
oraz w 1952 r. Sląskie pieśni górnicze. Józef L i g ę z a opublikował serię artykułówo pieśniach ludowych ("Radio i Świat" 1949), dalej Muzyczny folklor
Sląska ("Muzyka"
1951), Kilka
uwag o muzycznym
folklorze
górniczym
("Polska Sztuka Ludowa" 1952), oraz Prace badawcze nad folklorem muzycznym Sląska w pracy zb.i.orowej Województwo
katowickie
1945-1955, K'atowice 1955. Również Artur W y c i s k opublikował Niemieccy zbieracze górnośląskich pieśni ludowych
("Polska Sztuka Ludowa"
1954). Na terenie woj.
opolskiego w "Trybunie Opolskiej" zagadnienia folkloru muzycznego poruszał mgr Piotr Ś w i er Ć, na łamach zaś prasy wrocławskiej
("Słowo
Polski,s") mgr Józef M a j c h r z ak.
Wśród omawianych
zagadnień
zwraca uwagę podejmowany
kilkakrotnie prlOlblem gónIlic'zego f'Olkl!Orumuzycznego, 'wska,zujący, iż b"lldawc'ze
zaint€'r€1S0Wanilalsklerowane ibyły m. in. ,na tę nie opr.acowaną dotąd dziedzinę 1udowego d'oII'OIb'ku.D81s,zym zag.a&lt;dnien:emSiZerzej
·llra ktow.anym
w o[TlJoJwianych~n-tyk'Ułach ibyłJo odibkie~:połecZ'nej pI'Ohlematy,kii. Opuiblik'OJW'anewyniki IPl),sZJUkiwań,do'kJumentujące okres pańJS'zczyżni.any, dolę czeladzi czy dążenie wyzwoleńcze, były równocześnie zapowiedzią przyszłych
poważniejszych
pl'aic. Wszystkie większe publikacje
ogłoszone w omawianym okresie są edycjami
zbiorów pieśni, a ich ukazanie niewątpliwie
wiąże się ze w1spcmnulanym 'w,zrostem IzaplOiTzebowani,a walrtościpwego dorobku muzylki ludowej 3.
NajbalI1cliziejiPopu~anny 'charakter mają Idwa Spiewniki
~adiowej
Czelodki. zawierają
'one obok pieśni ludowych również pieśnli 'kiOIDIP'O'nOfwalIle
S1Pecjallnienla potrzeby audycji radiowych, ']JiO'Diadto
niektóre pieśni IUldowe
mają Idlodane !przez ,autora audycji, J.PiO'ni'tyc'k1iego, d'oda't\kowe zwrotki
te:kJSltU.Urw.agę ZWTaoo wiel\ki n.aikł.a\d, ho 3,0 tYlsięcy, .potwieroz)ajltcy ra'z
jesz1crze,zaiJnteresowanlie 'społeczeństwa ślą'skiego t1olk1lorem muzycznym.
Dwie publikacje, tj. Pieśni górnicze Górnego SląSika i Pieśni Ludowe
Sląska Opolskiego,
mają charakter wyłącznie
źródłowy. Pierws:lJa opiera
,się IPlrzewaŻll1.iena starszych 'zapisach, drugagłóWi!lie n'a me'teriale uzyskanym z .,kcj'i zibieracz·ej po 1950 r. Zamierzeniem
autorów dbu iPUJbliP.'{,acji
było 'd.anie lantlOlogiizalZnajamjaj~cej
'czytellIli\ka .przez lodpowiedrui wyibór
z całością dorobku. Zamierzenia te w różny sposób są realizowane. Tak na
przykłald an'llorogię .górnIczą Irozpoczynają iI1'OOWe
rpieśn~i, na,stępn.:e Z!amiesz-

I

t

1

'M.
z. 1 1 2,
1954; A.
J. M a j

K o f t a, A, D Y g a c z i J. P o n l t Y c k l, Spiewnik
Radiowej
Czelodkl.
Katowice
1953 i 1954; S. Wall
l s, Pieśni górnicze Górnego Slqska, Kraków
D Y g a c z 1 J. L 1 g ę z a, Pieśni ludowe
Slqska Opolskiego,
Kraków
1954;
c h r z a k, Dolnoślqskie
pieśni ludowe.
Wrocław
1955.

crono !St.aI"S1Ze
rpieśni O doli i wallCe Q jej [POlprawę, a wreS'Zcie plesm obramjące pracę i życie codzienl!1e.W SlUmie 62 pieŚiIliami zillus·toowano iIJIa~jbaTdziej ,tylPowy wachlar'z odmian pieśni, Jes't1JO pierwsza w TlJaJ5zejliteratUJrze edycja folkloru gómiczego.
Antologi.a 'O[:iC'lsika
iI10ZIPQczyDla
się pieśnliami rpna'cy, niedoli i :buntu, dalej są pieśni historyczne, żołnierskie i balladowe. Po tej grupie zamieszczono pieśni zalotne i miłosne, rodzinne, obrzędowe, żartobliwe i satyryczne. W tym u:k'ła1d,zie z,biór właściwie
niewielki, Ibo liczący 135 pieśni,
uwzględnia \Szewki zes'taJw ()dmialIl, 'będący - piOdi01bniejaik zbiór pieśni
górniczych - pierwszą próbą z;apoznania społeczeństwa z dorobkiem
muzyoznym Qpollan.
Ostatnia z wymienionych publikacji - Dolnośląskie
pieśni Ludowe opiera 'sJięgłólv"tnie 'n'a materialach !POchadJzących z po,granic.znyoh p(lIwia1ów
Sląslk.a Opoil£lkiego (KLuczlbol'lk,.syców) oraz Wielkopoilski (lKępno). Nadanie
talkiemu 'zesta'wowi tytułJu, Dolnośląskich
pteśni lUJdpwych jest rw ,pewnej
częśd ulzasadnione zlbieżnośdą 'tektstów z8tP\ils1any1chpr·zez Robema Fded:1era
w MiędzyborzlU w 1844 r. a lPieśll1.iiamiz.apisanymi WSipólc;ześnie na wymieiIlIianych teJren.ach (por. 's. Q5). llI1l11.e
,sugeroWał autorowJi wymieniony w tekśoie pieśni Wrocław czy .inna aluzja do terenu Dolnego Śląska, a resztę _ domniemanie. Dokumentacja proweniencji wymagałaby podstaw nie budJzących żadnych wąltJpliwoŚ'Ci,że 10 :is1totlruie:są domśląlskie
pieśni ludowe.
UW'a,gi

koń'clOwe

Inicjatywa Państwowego Instytutu Sztuki z 1950 r. wstała przez grupę
folklorystów szeroko wykorzystana.
Zbiorowym wysiłkiem stworzono archiwum nagrań mogące już dziś stanowić podstawę zarówno dla prac edytorskich, jak i badawczy,ch. Akcja zbieranila nie została zakończona i winna być
prowadzona dalej w kierunku systematycznego
uzupełniania
zbioru. Obok
1ego w szerszej niż dotąd mieI1ze Irozw::nąć 111.u,leży
prace nad edycj'ami źród3Iowyrni i cpra&lt;:owa1niami problemQwymi. .Byłby ,to dalS'Zy - drugi z ikJolei
etap, przed którym stoimy.
Józef

Ligęza

�o

p

L

E

ODPOWIEDZ

M

I

K

A

NA RECENZJĘ

473

~:

Prof. R. Gansiniec nie znajduje w mojej pracy prawie w ogóle wartościowych momentów.
Poza szeregiem drobniejszych
uwag negatywnych
lPrzeciwstalwia :się on w ikwe"ti'a'ch :zalsaJdnk.zyoh W Idiamettra1Jny slPosób moim
poglądom, uznając Ibrata Rudolfa za Niemoa ze śrooikowych Niemiec (s. 5,
w. 18; s. 6, w. 1; s. 10, w. U d *), a materiał etnograficzny zawarty w jego
p'r'Zeka'zie za n;iemdecki również z Itego 'terenu (IS. U, W. U). Jest to diOSłowne 'pO\\iitórzenie tezy A. Franza :sprzed 50 &lt;lat i tezy J. KliatPtPera slPI'1Zed40 lat.
Bost'alWienie tezy przeciwnej, u:patrującej w RrudJo'lfie nie_Niemca, a w jego
materiale 'eilinografi,cznym elemenity rs'łowiańlskd'e1ub polskie, uwaza prof.
.Ga'nsi,niec za "wyssane z pa,llaa" (,s. ,5, w.9d) i za "pomysły rwLszące ZJUiPełnie
w powiellrzu" (s. 6, w. 7). Jedyny pozytywny wik~ad ptjacy wid'zi GaJnsiniec
w tym, że "KLa.pper li FTanz &lt;'IaUdo dziełka Rruldo1facenne uwagi, niejednQ
,też KarWJO\t"Qs. U, w. ~) rw S€IlJsie ,/dowolinej g,losy !P'O~oni,stY'ClZJnej"
(s. U,

w.

,11).

Uwagi prof. R. Gansińca, wytrawnego
filologa, zasługują na uważne
~oZiPatrzenie. Pragnę jedmak 2Jwrócić uwagę na falkJt,że z powodu braku \kodeksu I Q 160 w Bibliotece Uniwersyteckiej
we Wrocławiu płaszczyzna dyskusji nad zagadnieniem, szczególnie od strony filologicznej, jest dosyć szczupła i wąska, gdyż nie może ona, wyjść na .sIZers.zetło porówna-wcze, pr,zyno'szące nowe stPiO'strzeżenia w 'QlpaI'ciu o be2Jpośreodni kon1takit z rękopiJsem.
W'obec teg'o dyslklUlsja&gt;ta jest w dużej mierze powtarzaniem
,starych sformu~owań. To było jedną z iP'rzyozyn, że zrezygnowałem
obecnie ,z &amp;zerokiego
,przedstawienia
strony t€kLsto\\o1O-fiłolQg'1C1Z1nej,
,U'war;iają'c, że &gt;dlla iI'ozważań
el1lnograficZIl1yeh może 'staJ11iO'Wić
dlO8ta'teczną podstawę i obecny Itelkst. Nie
znaczy ,to, żelb)'iIIlnie iUJznalwa'łw 'Ogóle 'konieczności nowego W)'ld;alni&gt;a
ikTytyCoZ'neg·o
rtelk,s
tu Rudolfa.
Uwagi

bieżące

S. 1, w. 11 d - "K:arwot twieTdząc, że dziełko Rudolfa jest nieznane ... "
Takiego 'twierd'zeni1a nie ma rw mojej pracy. Jeslt natomiast we wstępie powiedziane: Praca udostępnia po raz pierwszy czyteln'ikowi polskiemu źródło etnograficzne,
ktÓire ... ". W. Sd "nie z-awsze wymieniającsrwego
dO'brodziej&gt;a". Czę~,totliW'()ośćcytow&gt;an:ia 7Jaileży ,o&lt;c,zywiście,dd mdtywów subiektywnych. Niektórzy w ogóle nie cytują. Jedn'ak częste cytowanie przeze
• d -

od dołu.

"

mnie KLa.~!pera i otwarte
f;ltwieI1d,zenie'w tekście (s. 19), a nde w drobnej
uwadlZe, "jesteśmy £Idami na lwydanie K:la'Pipera", n'e może chyba być podstawą ,przyphsywani:a mi ,chęci 'UJmniejszaniaZ&lt;lJSług 'tego ostatniego.
Teksit
łarciński.
W. 4d - " ... bez apW'atlU krytycznego".
Oprócz
tego co wyżej powiedziałem, zakreśliłem pracy dużo skromniejsz.e rozmiary
i formę. W. 2d - " ... d'clWo'lne zmiany pisowni i błędy druikarskie". NieIk·tóre ;z tych zmian nl&lt;lleży 'Potożyć na k.arb błędów dr'uka,rslkieh.
S. 2, w. '2 - "Rękopis wroda'WIski n:e jest wolny 'od błędów". Właś'Ciwie należałoby mćrwić ręko'pis ru&gt;d:z.ki, a nie wrocławsIki. Błędy to TiZeoz
na~'raJJna w kaLŻldym,ręiko'Pisde średni,owiecznym.
R'mps rudzki ,nie je,g,t tu
gorszy ad .imll1Y'ch,
&gt;ale może lepos,zy.Spośród w:s'zys~kich rękopisów Rudolfa
,r.kIPsrudziki 'zawiera najmniej błędów.
DociE1mni&gt;a y·ecen.zenta na Item~t, co i jak było napisane w oryginale,
mogą o'C.Zywiś'c.ienaświ·etlić niejeden iszczegół i pogIęb'ć IZroZJUmienietekstu.
Nie n&gt;a1eżyjednalk zalpominać,.że ,są lOne Ikl(miek'tUJrą,a nie farotem filologicznym. StaJil,owią one 'bez rwątpienia 'cenmy materiał
'do wyzyskania w ,przyszł{)ści. Wyn:a2.1iQ:bym
mocne 'Za~trzeżenie wobec propozY'cji recenzenita, że
\diesdominioo nativitatis Iznaczy: 'dzień Bożeg'o N&gt;arodzenia. PrzytZnaję wyjąt!kową lrtieja'Soność,tege wyrażenia, jednakowoż w terminie Boże Narodzenie,
Nativitas
(natatis) Domini (Christi) przymiotnikowe
dominica jest niemożliwe. Przeciwargumentem
może tu zresztą być sam Rudolf, § 42.
PTzekład
polsk.i.
Ka:Ź:.dy,ktokolwiek mJa,ł do 'c,zymieni&gt;a;z tłumaczeniem, wie, c'o to z:nac:zy w:y'bór jednego Itermilnu c·zy wynażenia spośród
10 możliwyich. Uświadamiałem
SOobieiZ ,góry, że moje 'tltumaczenie nie Zlado,woli wszystk.ich, tym bardziej wyńrawnych f::}o1ogów. I tu urwa·gi prof. Gansińca :są 'Cennym materiał'em, zwr'Ćlcają'cym U'Wl&lt;logę
na inne możliwości :s£ownego wyrażeniJa pojęć. Mus.zę s-tvAerd!zić, że ,nieMóre propolZycje przekIadu
,prof. GanlSiń'ca 'z!IJ&gt;ajdowały s:ę 'w m10ilm maszYni(~pi'sie, np. § 8 ".' .s'oli,
z 'którY'ch ili,żą"; § 3'2 ,,&gt;podobnie !UŚmiercają kurę w ,pochwje ... " S. 3, 'W. 4d
- jednak li. tłumaczenie "Zabijają kurę w dołku ziemnym" nie jest tak bardzo illoIllSensem, jak ,pnz)'1:uiS'ZczaGaln.sini:ec. MJoże się ono !powołać 'na 'rlkps
[iIPski, 'W którym w tym miejscu jeg,t in ~acu inferiori ~a nie in ~oco' infer;ori)
~ 11Iażywą &gt;patI'&lt;ulelęetnl(Jgrafiiczną,z Bułg&gt;8lrii podaną pI'1Zez MOIszyńsok.iego
{Kuw1lu'raludowa Słowia'n, ,t 20,s. 671).
W 'stosunikJu do niek.tórych propozY'C'ji prof. G.a'Thsińca wyraziłbym
ZlaiStrzeżen'ie. Np. § 17 "W łażni wIkładają 'PO chrz,cie ... " zamia:Eit mojego "Do
kąpi:'!Li wlkła'd'ają po chrzcie ... " Cały Ikontelkis,tsąsiedJnich pamgrafów 'Wska;mje, że dizieok:o jest w centrum lp4l'alktykm.agicznyidh. Dlatego przeniesienie
ity'chże rpralkityk do ł&gt;aźni jest (Iderwaniem
i,ch od dziecka. Z 'UJ1Nagli
reCElnzenta o jednym orzeczeniu nie wynika nic konkretnego
dla samej sprawy.
Z tego 'samego względu (dziecko w 'centrum praktyk magicznych) uważam
lelkcję w § 18 amittit, inveni.at za sofws.=dejszą old proO/P'O'l1JO'wanej
amittitur,
inveniant .

�474
Tłumaczenie vulgus przez "gmin" (S. 4, w. 1-2) wychodzi prawie na to
samo 'co moje "P'0\\1s'zechnie". Obydwa zaś wY'rażenia są w terminologii
śr.edni'owiecznej dosyć nieścisłe. Gdy nie ,zn'ano diOkłaldnego żrÓdł.a, uciekano
się do ogóLnikowego wyraż~nia vulgus, ,pr1zyczym ta "masa tłumu" mogła
'SiPOkojlnieNczyć kilku lo.s'Obnilków.Vulgus nie jest przeto .aJbs:olu'tnym poręczycielem historycznych danych, jak przypuszcza recenzent (s. 10, w. 3 d).
{P. Du Call1Jge,t.6 1846, s. 897; Foncemni, It. 6 ,187:5, 'SI. 444). - ZUlPełnie nieuz.a,sadniOlne jes't th1m'aczenie recen'zenta retro larem pr·zez "za domem" lub
,,'za dlom", 'zamiast m'ojego "za !piecem". Las (Lar) IWz:n&lt;ł,czeniu "dom, mies.zkanie, oj'Czyzna" jest ,tYiPowe dla -la'oiny 'Masycznej (Forcel1i'ni, t. 3, 186'5,
s. 6197; Stowasl5e:r, 1936, 's. 4:51); w ł.adnieŚTeIdin~owiecznej wys,tępu'j'e TÓWnorzęd.ne ,zna;c'z,enie "ogień, 'ogniEik:o,,piec" (Du Calnge, 11:.5, '1885, ,5\. 30; Diefenbach, Gloss lat. -germ. med. et inf. lat., s. 319). Zresztą dalszy tekst 51 43
Rudolfa: Et de cibis suis muc (=retro la rem) quandoque proiciunt świladczy
przeciwko recenzentowi.
Trutdinosobie wyobrazić, I8Iby ,siedząc pl1Zy i'itole,
rzu,cać "za dom"ooś ze swoich polka.rmów; mOŻJnanatomia,st rzucać od stołu
'za piec" dla demonów domowych. W 'niektórych tłumae,zenilach IskrYiPtury~tylcZnYclhlub pl3Jtrys:tycznych 'popr,awiki recenzenta polegają na tym, że 'zastąpH on moje wyra,żen.ia IW1S!półozesne
wyrażenilami 'archaicznymi t1uma,czenia tradycyjnego. PrOipOzycja: (s. 4, w. 11 d) "chyba, że przez pO'kUttępQPrawilWiSzysię z Bogiem lPojedr.oa", zawiera jakiś 'stylistyczny ibr:a:k.W. 9 '&lt;1." ... cały sz'ereg 'Pytań, n.a":k1tórelSozulkamy!daremnie OOlPOwiedziu a'Ulrora".
AUttor tl1ie chciał bynajmniej d~w.ać 'OdpQw.iedZli'na wszystkie ,pyt.ani'a, jak
to we Iwstępiez.azna-ezył lOS.15): "Nie w,szystlkie ikJw~stie przedstawiają
się
równie ja:mo. UważiIlY czy;telJnik Siam ,SiPO~tTzeżemiejooa, domag,ające się
głębszego .zJb'adlanlia".W. 7 d - ",pod'łega ikompetencj,i fiJ101oga''. Nie znaczy
io olczywiśde, ż,e każdy etnogTaf mu:si być wszechstronnym
filologiem lub
palleografem. Od tego ISą filoloogowie, żeby przY'gotowsH tek'st dla badań
etnogr.afkzJllych.
IS. :5, IW.:5 - " ... d.altowl8lnynla T. 12715:".Nie wiem, slką!d względnie na
j'akiej podstawie doszedł R. Gansiniec do tej daty. Klapper doszedł na podstawie charakteru pisma do wniosku, że rkps rudzki pochodzi z drugiej połowy X!DI.I w. (KJ\ap!per, .s. 20). W. 11 - ,,Da'~~ der Codex Lm Klos.ter se~bst
a'bgeschtrieben wrurde, 'kl8lntl1
nicht erwiesen :werden". Dowod K!Larppera jest
ze Siwego 'zał:o,żenia faŁszywy; w wYlpa'd1kumHczeruila św,iadedw ihh~torycznych :należy zjawiskia tłumaozyć zgodinie z TI'orma~nymi wl3Jrulllkami hi,s.1;~rycznymi. Zresztą Kłapper mimio l1Jakieg)ozas'tr,zeżenia iP'rzyjmuje faiktycLJn!e
i zakłada we wszY'9tkilchswo'ich W}"w,odaoh napislanie kodeksu I Q 160
w BJuidalch.W. 15. - " ... że g'o napi'san,o z pożyczonego z mnego klasztoru
egZ€'lTIpLa'Tll'a".
A zatem j'edilllalknapisano go w Rudach. A czy można wiedzieć, z Mórego 'k1.asz,Uorun:emieckiego pożyoLJono ów egzernplarz? Brzecież
te klasztory (Pforta, Celle, Altenberg i in.) i ich związki z Polską bardzo
dobrze fImamy. W. 18 - "rozmiesz'czenie rękopisÓIW Rudolfa zdaje się wska-

h

475

~.

1,

I
I

'I

.L

zywać na popularność dzieł Rudolfa w Niemczech środkowych". Dziwna to
musiała być owa popularność Rudolfa w Niemczech środkowych, skoro się
po niej nie za'chował :najmniejszy ślad w poslta'ci choćby ułamka .ręk'opisu,
i to dLa dzieła, Móre jest znane z Ikilku ,odipiJsów.A jeżeli :n'aukowa pewność
R. Gansińca jest tak absolutna w tym względzie, to dlaczego się zastrzega
bardzo wygodnym wyrażeniem "zdaje się"? Jakie ma prof. Gansiniec dowody
na ,tę ipOIPul.alrnośćRudolfa w Ni,emczech .środkowych? Czy Ito, że !prace nad
rękopisami 'są u nas ,palącym dezyder,atem lub Ito, że 'Z tej rzekomo pierwotnej ,ojczyzny Ruidolf.a nie mamy i nie !posi.aJdamy lllajmniej,S'ze:go śladu jegio
rękopisów, a jeżeli (Lipsk, Hannover), to przywiezione tam kilka setek lat
później.,.
ze Śląska?! W. 9 d - ••.. , że Rudolf był w Rudach, io sprzeczne
z faktami". Sprze'Czne ll&lt;IJturoa!'nie
przede WlSzY9tk:mIZ.wieklOiPomny.mfaktem
hi:story'cznym, że KLa,pper przeniÓ'sl R'udolf.a do Niemiec śToolkowych. A dla_
czego ,to Gansiniec za' ,swO'iImIdrUJg.imuobrodziejem A. Franzem :nie przeniósł
Rudolfan:a odmianę do Bawairii?
.s. 6, '\v". 14d - "Naj starsze ito franikoński IlnJdi'oulUls".Od czasu Dionizego Małego i Mardna 'z Bralkary (VII w.) lbyło więocejtJaki'ch zbioTólw. W.
11-7'Cl - "Ce-SaJI'i&lt;L1IS
,z Are~ate ... 'l\tIartilllus de BracaTa". Oczywiście CezarilU:l'lz
z ArIes ... l\tIIa,rcin,'z BrakaTY.
S. 7, w. 5-6 - ••... ·obszer,na gałąź tradycji lHeraclkiej, ikltórej przedstawic.ielem jest Suma bra·ta Rud:ołfa". Typowo idealii&amp;tyczna ar.gumen1lacja
w zu,pelnym ()oerwaniu od ikoniklI'etnylChfaktów historycznych.
Po '00 tak
długi teoretyczny wywód? Wystarczyło, żeby R. Gansiniec, znający teksty
ma,gii ś'l'edJn.iowieoznej (oazywiślcie z okresu opr.zedRudolfem), zademonstrował IPOprostu kHka teiks,tówcy:towanych przez siebie a'llJtoTóWi dzieł, oraz
WIskazał: dto źródła literalckie R'llldo~fa. - W. '11 - "Tu R. BerwińJski już
sto lat temu lepiej widział i oceniał sytuację". Czy R. Berwiński, a za nim
R. Gansiniec przypuszcza, że plemiona słowiańskie i polskie musiały np. czekać 'na medy'cynę lu'dową aż do 'CZ.aISU,
gdy we Iw~zesnym średini()lWlieozu
ni epol.ski IMer był ła'olka'w ją do nkh importować? - W. 121- " ... rodzaj
literacki stlanowił nie ty!lklOIllormę i, wzÓ'r, aile i źródło". Pomies'zanie dwu
zupełnie różnych spraw i funkcji. Ze wzoru formy literackiej nie wynika
:za'leżność ź'rćldliOwa.Obydwa a Sipe'k1t
y daidzą się prześ~edzić i 'sbwierdzić na
konkretny,ch fa'1{Jtachfilologicznych: wzór w elementach formalnych, źródło
w elemen:tacih m.ateri:a'lnych. Stos.o'Wnie więc do Riudolf.a: jego dozielikoJako
suma lS;powi€dnicza, ,to znaczy 'jalko !pewna f,orm'a llitera&lt;e'l&lt;;a
jest 'wzorowalne
na wS'Półcze,snych dz.iełla'chliltem t'Ulry pen:tencja-1nej; że w tych Idziełach
zagralIlicznej liter'at'llry penitencjalnej
leży :również jego ź ród ł 0, naIeży
pokazać konK're,tnie, a prof. Gallllsiniec tego !b)'lnajmniej ll1ieczyni. W. 14 "Nie m.amy powodu przypisywać RudolfOwi więcej orygilnalności niż innym". Chylba nie chodzi w ,ogóle oto, czy mamy powody, &lt;Jzynie, gdyż wobec :f1aktów fi1'OlogiczniOh,istorycZtl1ychmuszą ulstąpić wSlzelikie .powody. Ale
owe fakty historycznofilologiczne
należy właśnie pokazać. W sposób bardzo

I:

~

Ii
I:II
lJ

ll:

~
I:

i!:

:i

I

,I

i

I

,:1

li

il
IIIIIIIIJ

�476
pr-osty: ten i ten ;paragr'af 'wziął RuciJo1fz CeZ&gt;aJri'Usza'z HeiSltenba'ch, ho ... ,
ten znO\\lU paragraf wziął Rudolf IZMarcina z Brakary, bo ... Proste wyliczen:e !kilku autorów czy 'dzieł, traktujących
o me:gii nie jes't zatd:nym dowodem, bo -o magii ,pisalii ludzie 'Od czasów paleolitu (oczywiście IZbr8.1ku pa_
pieru ,i pisma pilsaIi nla Islke:ła'chw Isymibolach myślowych). W. 16 "Porównać to można z naszymi gramatylkami 'szkiOlnymi". Argrument niezmiernie cieikawy, choć w jego pr.zebojową siłę sam .au'tor lnie wierzy. W. 118•.... u maluczkich j!ak 'brat Ruldolf". Chyba 'trochę niewyrównany
sąd ma
prof. Gansiniec o RlUdo1fie, którego raz na.zywa malucz'kim, a dI'ug i raz
(s. 2, w. 16d) "staTanniejlslZym pilsarzem". W. 1 d - "Nietrudno wykazać
zW'odnk:zość ,mbiek,tylw,nego Iwrlażenia luidowośC'i, któremu uległ Klapper".
Nie widzę w dalszych wywodach R. Gansińca tej prostej ewidencji argumentu wykazującego w tym wypadku błędne zapatrywanie
Klappera. A dalej nie rozumiem, dlaczego po tak radykalnym odrzuceniu elementów prawdziwej ludowości w przekazie Rudolfa Gansiniec powróci pod koniec swojej
recenzji (s. 10, w. 3 d) właśnie do "prostego ludu" u Rudolfa.
S. 8, 'w.8 - ,,'Dwierdzenie to (vidi mulięrem doctTic~rn hu,ius f(Ln,ta,siJae)
s·toi .anegtdiotą u Rudolfa". Co to .znaczy aneg1ddta? Jeżeli 'to ma Ibyć 'literaoka
powiastka
bez pokrycia w historycznej rzeczywistości, to nic nie stoi na
przeszkodzie, że podobną anegdotą są i inne tego typu przekazy Rudolfa,
a zatem i przekaz o vulgus, o stetewaldiu, o holdzie. Rzecz jasna, upadają
wtedy wszelkie uczone konstrukcje
recenzenta
o niemieckim charakterze
przekazu Rudolfa. Bajka o anegdoc1e nie jest rozwiązaniem kwestii i w jej.
dowodową wartość sam autor nie wierzy. W. 12 - "Anegdot tego typu marny
kHkanaście 'Vi Dialogu Cesa,ri'UJSla".By~bym n;ez:rni€lmie wdlZięc.zny za przytclC.ze'nli~lnie gołych IIl&lt;l.ZW1Slk
pi'sJarzy, ale choćby jednej aneg1dlOtyiZ cytowanych !przez rec€lDlZenta .auto'rów, oczywiście a,negdot teg,o typu co u Rudolfa.
Boomniesięw)"diaje,
że iwł.aŚllie 'typ ,it.akich anegdot"
jes,t Ibwr1dz'O
różny
u R'UJdl()lfai u tamtych pis.a:rzy. O:dnoŚ'ni'e do Ceze:riUJs:zaz HeilSlteI1baodhpor.
ohoóby 'Kauf.mann, Cae-s,adus von Hei!&gt;terba'Ch. W. 13 - "W. XLII to jeSlZcze
nie a;:iTIz€ŚladlOwande
'c2J3iI1OVv'TIic".
Twi~rdzenie ·tro1::hę iSlpr.zeczne z tw.ierdzeniem recenzenta na 'S. 6, w. 116: ",gdyż !Cd','.''Czesnego Ś1I'edni-owie~ prowadzono upaI'tą wa,llkę z zabobonem ... ItępionlOtradycyj1ne reslZJtkipogaństwa".
W. 15 - " ... bo kler podzielał ich wiarę". Wilarę w znaczeniu najbardziej
ogó&lt;lmejpostawy psy,chicznej przyjmu'jącej lSIiły pow pr.zY!I'ClIdą
materialną.
~cyfiez,nie
'były to wiary o ba,rozo różnych, niejak:o przeciwnych ZJIlIakach
rnatema·tycznych. Dliatego &lt;twier'dzen,ie recenzęl'lta nie jeSlt ścisłe. W. 17 " " . Rudolf -o wszy.s't!k.:c'h:zahoblOna'Chd'owiedlZiał .się .z ust kdbiet rudzkich".
T.akiegtOtrwiencltzenia nie ma IWmojej ,pracy. Na s. '61, w.5 jest powiedziane:
"Rudolf
zna również
Istawżytne,
!klasyezne formy
wi'erzeń i malgioi".
W. 17d - "Pewnie nie wykluczam, .. ' że Rudolf mógł to i owo podać ze
swej !praktyiki". A zatem wbrew ·wyżej rwymienionemu twierdzeniru o amegdocie i o zwodniczości subiektywnego wrażenia ludowości miałoby owo spot-

477

,
.

~

,I

kanie Ru1do1fa :z rk.obietą oZlou1du jednak pewien WVływ ll!a jego pI1Zekaz.
W. 15 ti "... :zasadnilczy !Zrąb tego '~!pi.9u".Jakie są ,grani'Ce ,i rozciągłości
tego zrębu? Czy :np. C'hodzenie z dzieckiem dokoła ognia IUJboHara za,kładzmo\v'a dla ;demonów domowych
też n.ależy clto Itego obooUter8.'ckiego
zrębu? W. 14 d - " ... ponieważ nic nam n:e wiadomo o takiej tra.dY'cji".
Najwspanialszy
dowód prof. Gansińca: ponieważ nic o tym nie wiemy, dlatego nie było tego pod słońcem. Dla ścisłości należałoby dodać: nic nie wiemy
ze źróideł rpisanych. A czy źródła pisane
to jedyne źródł&lt;a? Może źródła
&lt;tI1Cheolog,i'Czm.e
miały:by ,też !CoŚdo :powiedizenia? W. 13 d - ,,'" is,próbujmy
określić na ja1kie ośr()o!ki wierzenia wlskazują". Po IC'O próbować? Szkoda
truldu, sikoro 'się w tak .apodyktyczny ,sposóib .sltwierdził o, że cały '~iIs Rudolfa ma iS'Wojeżródło fQrmalne i mateda'1ne w tradycj'i obcej, niepols!k.iej.
W. 6-5 d " ... ludowym (terminem) jest więc mulier silvestris".
"W dicimus ibrzmi przeciwstJawienie ... " Czy recenzen't zdaje 'sobię .Sjpra1węz nie}ogiozmośociswoich ,skoków myś}owyah 'W oSltal1Jnichwiens.z'ach? P,o to konstJI'lul(}wałuprzednio IOWą'c.ałk'Gwitą, formailiną i roater,ia,l'llą liitera'c1ką obcość
przekazu Rudolfa, żeby teraz za jednym tchem wrócić do ludu, to znaczy
praktycznie
do owej "anegldotyoznej" kobiety z ludu.
S. 9, w. '2 - "Autur 'daje nlam diaJelkJtyczną d ys!k.ulS'ję".Moja dYl5kUisj:a
obejmuje 8 IWierSlZY,(,s. \'S:9, w. '1---.8) ;i chyba ta'kb8.lTdozo dLalelktyczmą nie
jes1t, sikoro nie zawiera nk innego jak wnioski, 'wynikające e; bezpośredniego porównania
tekstu
Rudolfa
i Burcharda,
umieszczone
w przypisku 3, j.a!k..,ię o tym mOŻJnaprzekonać. W. 3 - "Regina caeti jest wlaściwie litungicznym przyd()mkiem MatJki Bożej, że o niej myślał Rudolf,
jeSlt pewne". Pewne jest, że Rudo1.f myślał w tym wypa1dku :o wSlZystJkim,
tyllk:o nie () Matce Bożej, ja'k o tym świaidczą słowa jego tekSItu, mówiące
o demonie ,slalar,nym. W. 7 - ,,'" że \\Iśród l'UldJuiI'ola 'słoń,ca rwyrailała 51ię
w formach kultu widzimy z traktatu De superstitionibus
Mikołaja z Jawora
(1407 r.)". O kulcie 'słoń'Ca, oli ludu, potwi.erdzonym dla, EUlTopy ŚI'ddk'01Wej
od epdki ibrązu ,CJpor.presłowiańską
kulturę
łu&lt;ży'cką) ,przez lilCzme świadecbwa arche()logi,czn~, nde rpotrzebuje JllaS 'Pl(}ulCZlać
Mtkoł.aj z Ja'WlOI1a.Już
dawnl() !przed 'nim (pr.zeł.om]X i X rw.) ([:oświadezył :ten !kult dla Słowian
Ibn Rust rw swojej ,znanejcytade
(Labuldla, Slowiańszczyzn,a
pierwotna,
'S • .144). Cytata
z Mikołaja z Jawora
nie może być d-owQdem w ik1westii
hold:J, gdyż tegtO terrom,u IIlde zawjem.
Nie może też być aiI'gumen,tem
w s{prawie ntaświe'tl.ania genezy !katalogru magii Rudolfa, g&gt;&lt;!yż:1. między
występowaniem
Mikołaja z Jawor'a, a Rudolfa jest odstęp 'Czasu przes'z10
200 lat; 2. leży międlzy nimi fakt jak najbardziej
IirrteIlJsywnej koLonizacji
niemieckiej na Slą'sku, która chyba 'N'Ś zmieniłla w obHczu etnograf.i'cznym
ówczesneg,o Sląska. Ze Mikołaj z Jswora
jest dobrym świladectwem dLa
E!tnl()grafiiokreSiu 'kol1anizacyjnego Śląska, tego :nikt nie zaiplTZ~a, ale z tego
nic nie wyniika dla oklI'esu Rudolfu. Argrumen,tiacja prof. Gansińca
jest
tyrpową .projekcją wlSltecZlIląw historii zjawiisk. W. 18 - "BiIs got wil'kom ...

�479

478
holder her". Również i ta cytata niczego nie dowodzi w kwestii historycznogenetycz,nej k.ataLogu m.agii RUKiolfa. Jest natl()mi&lt;lJstdobrym stwierozeniem
fi:1c'I'o,gi'cznym('paitrz -na-slt.).Dziwne, że prof. Gansiniec, który [l.a podstawie
ułamkowej glosy ,niemieckiej u RudolJ1a buduje teorie .0 1udowym niemieckim podł'Ożu tego prze'kazu, ,tutaj m.ając przed Isobą całe telks!ty niemiedkie,
nie zadaje sobie trudu, by zapytać, czyje treści wierzeniowe przekazuje nam
Mikołaj z Jawora, czy jeszcze rodzimej ludności polskiej, czy kolonistów niemieckich a dalej z jakiej okolicy Niemiec ci koloniści Mikołaja z Jawora pochodZ'ili? Może znad Renu? W 18 d - "Z tego wynika, że hoLda jest pierwotnie przymiotnikiem,
który stał się przydomkiem słońca". Każde słowo tego
zdania zawiera nieścisłość: 1. Nie jest prawdą, że holda jest pierwotnie przymiotnikiem; por. tekst Labeo Notker.a z przełomu X i XI w. gdzie jest wyraźnie rzeczownikiem (Katalog s. 165). 2. Określenie to stało się przydomkiem
!lip. demonów domowych; por. (GUlt)hoLden. 3. Ze coś jest w XV w. u Milwłaja :z J.alwQrla,1Jon.ie Zlnla'czy,że tak Ibyło pierwotnie. W. 16 d - Ow gmin
(vuLgus), który
gościa nocnego na·zywał hoLda .'. mógł.być
ityllko niemiec;lki". Zgodnie z (pOprzednimi uwa,gami reoenzenta chyba n.ie nazy,.wano
1Jak .goślCi.anocnego (Iksiężyca). "Gmin niemieclk.i": 1. Recenzent przejaskrawia Ibez uz.a:sad:nienila realono-historyczne zna.czenie !VuLgus (populus,
pLebs, tU7'ba), 00 by w łaci:nie IklasY'cznej częściowo było możLiwe (Fm1Cel!i'ni, rt. '6, lln5, 's. 444), a'le aibsolu't'llie j€lSt to niemożliwe rw ł.acinlie śreidn.iowieoZlnej, ,gidzie vuLgus mla przeważnie znaczenie iPI"zysłówkowe: inordinate,
confuse ([)u Caruge t. ·6, 1846, IS. 89'1). Por. choćby anaIogię u BUl'C'handa,
który w tym miej'5'cu powialda: quam vnLgar:is stuUitia hooLdam voQ'at. 2. Nawet dato non ccmoessO jElst t&lt;&gt;Ib2lr'dw ważne ,stwiendzenie 'recenzenta; OZlnaC7,a
ono 'ohyba gm:ln ogólnoniemieclki, ,gdyż "hałda" (jlako wY'rażenie językowe)
była nie mniej IPO,pu1alma nad Renem, n.ad 'Dunajem lub w Szwaj,carii.
Na jlakiej podstalwie 'Powstały z tego gminu ogóJnoniemiec1kiego Niemcy
ś-vodkowe jalko nie()d'wloła1Jnie pierrwotna oj'czyzna Rudolfa (s. 6, w. 1;
5 IW. 118)?Czy -to ma być za'tem cały .argument prof. Galrusińca w !kwestii
niemieC!kiergo cha'I"a'kJtel'u RUldoHa i jego dzieła? W. Hd - "Uważał za
wskazane przytlQczyć terminy gm i,nu". Rudolf ch)'lba- woole nie przytacza
tenmi.nów gminu aiIli nie chce irch ,przytaczać. RJUdolf c.hice przytoczyć
pewne ,treści, pewne .grzeszne związiki treściowe z ży.cia i kJultury hidu,
które określa ró:lmymiclbcojęzycZlllymi
tevminami
(greckimi, ~acińJSkimi,
niemie'Cikimi, OIPisowymi) w :za·leżności od ip'otrzelby prawno_kanonicznej
(osądlZ€lnie po,stęrpow.ania człowieka), ,takimi jednak, 'kitóre w swoim zasadni,czym zna'czeniu !tllajba,rdziej zbliżają -się do {)IWej treści ludowej.
W.. 15-13 d "Nic -nie stało na J)rzeszJkodzie, aby Rudolf napilsał ilIp.
Świetlana". Porównanie jest hipotetyczne, a nie konkretno-historyczne.
Ze
Rudolf nie :na!pilsałtermin.u p,olsikie.go, nlawet w wY'P&lt;ł'd;k'ugdyby on jeszcze
istniał, ,starałem 'się wyja.śnić na s. 157-158 !Swoj.ej pracy. Nie twie-~d,lę,
że dowód -ten jest oprzekonu'jąJcy, .aI-ejest rea,rny. W. 12'd - ".. ' diis pena-

quos ~tetewaldiu
vuLgus apelLat".
Z równonzędnego
przy.porządkJwaniaobok siebie rzymskich penatów i niemieck.ich stetewaLdLu widać tylko
dobi,tniej to, co wyżej !powiedziałem, że Rudolfowi
nie chodziło 'Wcale
o !konkretny jęz)1kowy 'termin ludowy, lecz o oJwnklretną treść rzeczową~
okreś'laną ,przez niego róimymi terminami. W. 9d - "To ISą jedyne oczy_
wiste dane". Ani te dane nie są jedyne, ani oczywiste (p. nast.). W. 9 d "Analiza treś'ci d.aje OJodobny rezulitat". I1rzyioczclne naS'tępnie przez recenzenta JW ;3 wierszach -bardzo ogól'ne {ZlresZJtą w mojej pra'cy wy-mienione
i wylkorzystane) pfzylkłady 'stJaniOwią "żelazną" podsta·wę jego wszechświatowego migracjQnizmu e'tnogra-fi;cZlllego, IImzeczącego Tzekom-o maim zapatrywa.niom. - W. 3 d - "To wszystkra lPl'a'kJtY'kirpoł.udniowe". Czy dlatego
południowe, że na pohlJd'I1iu mamy je poświadczone w :źlró!dłaoh\pisanych?
A ponieważ u n&lt;lJS'
lnie było pisma, to i ŻJadiIlegożycila przepojonego m.a.gią
i 'wielrzoerniaminie było?! Tak, to właśnie dopiero pl() ,zdobyciu Krakowa
przez Cezara i piO zamieszkaniu OwidiUis,2Jaw Dawidgródlku na Polesiu zaczęli 's~ę Rzymianie Ipara,ć zaprowadzaniem
IPraJkltyk magiczny,ch u Pala_
Ików! Nieich żyje Misi1u~zWincenty! Oto 'w '3 słoWla'ch wyj.aśnił pmf. Ga,miniec nie itylJkJO.genezę lkatalog1u magii R'utdl()lfa,a1e w ogóle genezę lk·ul'tury
Ludu \poLskiego i Słowian. W. 2 d - "SpecyficiZJIl'iepolsik.iego ,lutb chociaŻJby
słowiańslkiego wierzenia nie -ZlllaUazłemw tym spisie". P&lt;lJtrz K.Moo:zyński,
Kulturo lud'Gwla Słowian, t. 2 j niekJtÓ're "ulotki prqpagam:1owe" na·sz.ej
archeologii o au'1Jochtom:izmie'nalSzej lku11Jury.
S. 10, rwo 9 - "W spisie z.albobonów mógłby kt&lt;&gt;ś uwa-żać głosy niemie'ckie za przejęte ze starszego żródła". Byłoby to tyllko pr;zesunięcie problemu, a nie jego TOIZwiązarn.ie,
gldyż z \kolei wyłooniłaby się ,va lSiClmaIkwestia
odinośnie Ido owego ,starszego źródła. W12 - "Glosa ta (crol) jest dla1tego
talk ważna ...
i świadczy o niemieckiości autora". Kto nosił ową modną
(niemi€dką?) ,,1,okę", RJudolifczy kler, Móreg,o wady piętnuje?
A zatem
o czyIm 'chlarakterze €'tn.i-czmymśw.iaJdczy nos:zen1e tej "loki", o niemiec'kości Rudolfa czy kieru? A czy 1k1Joko~wi€łk
_zaprzecza, że .za 'CWiSÓW
Rudolfa
Ikler n.a Śląsku Ibył przeważnie
niepolJslki, cho'Ciaż nie wyłąC2lnie .niemi.ec'ki? Ja ibY'najmn'iej (s. 1158}.D1ategQ argument prof. Garusiń-ca zbUlduWlany nla jeszciZe jednej glosie niemieddej
ni·e !posiada dla kJwestii na.rodowości Rudolfa absolutni-e żadnego znaczenia. W. 16 "W pierwszym
okresie klasztoru
tak zapewne było". O co innego mi też nie chodzi
jak o pierwszy okres. Jestem daleki od mniemania, że jeszcze w okresie Długosza (t 1480) Polacy nie mieli absolutnie żadnego dostępu do
szeregów barci w Jędrzejowie.
Między Długoszem a Rudolfem jest różn'ica :2/00lat. Rzutowanie Isytuacji z -cza:w Długosza .do o'kresu Rudolfa jest
gwa~ceniem tekstu Długo s.za. Sp:oradyczny Iprzyp.adek Kladłub!ka ni'czego nie
dowodzi. Dla jego .wytłumaczenia In.ależy pamiętać: 1. Kadłubek zn.alJ1Yze
swojej ·sympati.i do cystersów :był jednym ,z niajhojniej,szych uposażycieli
tibus

l

1

�481

480
l,lasztolru jędrzejo'\V'sk;eg,o, który z pewnoscrą poczU'~i'ał -się do obowiązku
v,"dzięczności w{)bec dawnego swojeg1O;protektora \biskUlPiego. 2. O zezwOlenie na wstą'Pienie do kla.szltoru mu.siał nawet Kadłulbeik 'Pisa'ć do samego
~aip.ieża. Wobec POlwyż'szego utrzymuję
pełną
ekskluzywność
narodową
"francul~lkichi włoskich Ibraci" w Jędrzejowie
w okresie R,wdoHa Izgodnie
ze słcwami Dł'\.igo,s
za. Podobne ,przywi1eje miały inne klasZJt'Oy,jak Łekno,
Wą,giI1owiec,Ląd (p. Zei.s,sberg, s. 46). W. !14d - "Nie Ibal1dzo się wY'znaję
w tym 'rozum&lt;Jwaniu (że dla strony merytorycznej przekazu sprawa narodowościowa Rudolfa nie ma ZII1a.cz.enia)".Czy Gall-AJnonim, Gwagnin
i ,wielu inlllych, pomimo obcegQ pochodzenia, .stworzyli d:zieła 'obce czy
polskie? _ W. 11d ..G1JOlsyllliemieakie w jego pisma'ch świadczą, że
jednak był Niemcem". Już tylJk·oNiemcem, a nie N.iemcem z Niemiec śwd:lwwych? W. 5 d _ "Nie zdradza K.aJrwQt a,ni .słówkiem, dwczego Rudoll
używa niemiecklkh nazw". Chyba2ldradza
(s. 15'B). Należy zauważyć, glos
niemieckich jest rlaptem 2 wobec B innojęzycznych. Nie mogą (przeto Olle
stanowić U'za&amp;aiÓnionej'I:-Q!d'stawydo jednostronnego sądu w tym względ,zie.
Termmów niemieckich użył Rudolf, bo pisał urzędową inJsltru1kcjędla klel"u,
który był w !poważnej części lIliemiee'ki, więc taka glosa ułla1Jwiał.a ZJI'OZUmienie u jego odbioflCów. Termin polSki mógł tego celu ni,e osiągnąć.
W 3 d _ ,,00 au,tentyczność kh :birzmienia poręcza mu vulgus, !prosty 1ud".
Pomijając
nieuzasadnioną
przesadę w leksykalnym
tłumaczeniu
pojęcia
vulgus (na co już zwrócono wyżej uwagę) można by zapytać, dlaczego Gansiniec powraca
do ludu jako ostatniej
bazy autentyczności
przekazu
Rudolfa li swojego rowmowa:nia), sikoro już dawniej (S'. 7, rwo 1 d) ,wszelką
oryginalną ludowość u Rudolfa uzmał za ,,\Subiektywną zwo:dlIli'czość", której uległ Klapper.
S. 11, w. 3 _ "... tylko ~opia jeg'o dziełaZlawędrowałla inIa Górny Śląsic
w drugiej rpołowie XIII,I w." Czy można się .zapytać, skąd ta kopia przywędirowała? Może tam 'w tej kolebce jesZ1cze'więcej takich kopii się ZJIlIajd:zi.e? (Nielstety, właśnie w tej ilczekomej Ilwlebce Rudolfa panuje
największa pUJsilka ręk·o'piśmienna). W. 12 - "Głosa 'ba:stilańsko szerokoowiatowa, prt.ezwyciężon.a w mojej młodośd".
Czy !prof. Gansiniec chce zarprzeczyć chaTlaMer og6-1nolud.zki wszechświatowego
zjaw'i-s1kJamagii? Podobieństwa wy'twc'rów kulturowych na świecie są faktem historycznym.
B&lt;JJstianu~ilcrv.ał \o\ytłurr,aczyć ten fakt :na rpodstawie swoi&lt;:h ISz'c:zególnych
założeń (wspólność konstytucji
psychicznej
ludzi). Prawo konwergencji
SLCirmuło~ane ];:J'ZezBal~'tiana, mirlllo że przez niego niedostalteczlnie wytŁumaczone, zachowuje nadal Slwoje zna'czenie, 'znajdująC :dzisiaj szersze, doskona1Jsze wytłumaczenie. W tym sensie zapatrywania
Bast'ana nie zostały
pl1zezwyciężone ani w młodości reeenzeta, ani w epoce ma,terializm~ hii5torycznego (por. J. Kulczycki, Metoda
badan:a
analogii
o-rch.eoLoglczn,ych,
historycznych
i etnograficznych,
"Światowit", t. 21, 1955).

Uwagi

.)

kol1.c&lt;Jwe

1. .osła1by.ch stwnach !pracy Katalog mag:i Rudolfa, takiej, j'aka ukazała s;ę obecnie w dru1ku, !nikt nie jest głębiej pr.zekonany niż sam .auror
Fakt, że praca nie .wyszła w formie doskonalszej, ma swoje przyczyny:
z których naj'waż,niejlsz!a jelst Ita, że fl:'I'Zezkilka lat leżała w s:zufLadzie.
Gdy następnie myśl jej publikacji
zaktualizowała
się, nie było znowu
warunków, aby przygotować zupełnie nową r,edakcję.
'2. Pragnę ipo'&lt;ilkrreślić
pI"os,ty flalklt,posial(jan:a przez n:as na Iliai5zych ziemia'ch, i to nie na Ziemia'ch OdzY'skarrych, 'lecz na terenie daWlllej ziemi
Il"acilborsko-'lybnk'kiej, m'imo wszystko ciekawego dokumen'1u etn:ogr'aficznegQ z XE![ w., o /którym, jak .się okazuje, WiSZYSCY
mało wiemy. WiJd'ać
że '0 niektórych zjaw.iska·ch kultury w Afryce jest nam łaltwiej mó'wić ni~
o problemach naszej własnej :ziemi. Przy,puszczam, że n:e jeslt ,pozba\v1ony
u.zas'adnienia dezy;derat dokła,dnego zbadania tego dokumentu.
3. Recenzję (prof.R. G.aT.siń'ca cbaraMeryzują
od strony forma~nej
(pewne właścilwośd metodyczne, :kJt6re częśdowa ujawniły się już w trakcie poprzedniego przeglą'c1Jubi·eżącego. a) Przy tłuma'czen:u tekstu Rudolfa
prof. Gamsill1i€c .gn::1witlUjew 'kierunku i5łownika łaciny klasycznej. Skrótowo można Iby powi€'Clzieć, Ż·e fawo'l'y,zuje Forcel1iniego na szkodę Du
Canlge'a. 'b) Ki'lka 'lazy :zd.ar:zasię (tYiPowa w taik&lt;ichwypadkach) niewłaściw!ość meo1:odyczna tzw. podSJUniętej małej ,przesłanki. ToO'zma'Czyrecenzent
tbUIDJaczyniektóre moje 'twierdzenia (r·ec. s. l, w. 1'1d; s. B, rwo 17; s. 9,
w. 2,; 'S. 10, w. 5 d) według upatrzonego :przez siebie sellJSU,niezupełnie ragC'dnego z moim, a nootępn;e je 2lwalcza jako fałszywe. c) Da'1szą cechą wywodów !prof. GanlSińcla to 'Oper'CIWanie:nazwiskami lautorów i tytułami ich
dzieł (.s. 6, w .. 11 d i 8 d; s. 7, w. 9), nie schronologizowanymi
cytaitami
(IS. '9, w. 8-18) .i nie s!Jwn:holowanymi :ogólniikami '(IS.8, W. 9; w. 12; ·s. 9,
w. 4') ibez kcmkretnego wejś,cia wsedll10 za,gadn:end'a. D.zisiaj nazywa Gię to
podejśdem idelalistyciZJnymIdo .iemaltu, dawniej nazywano to go~osłownym
twierdzeniem, a Engełs mówi nie bez racji o "Gemein{pHitze schlimms'ter
Art". d) Następną Iceohą recenzji ito brak historyzmu i brak chwnologii.
Cez;ariusz z Arl€'S', Jakub z Vitry, MaTdn z Bra1kalI'Y,CezarirUlsZz Hei-sterbach są dla RudlOlia źródłem i na.tchnieniem ty liko 'C1'1a'tego,
że też p~sali
o magii i zabobonach.
e) Rażący
j.est u recenzenta
brak
samodzielnego myślenia krytycznego, a zadowolenie się bardzo przeciętnym
·autorytetem naukowym Klappera czy Franza, przy równoczesnym ignorowaniu sądu innych badaczy naukowych. Aż dziwić mogą lekkomyślne,
omal że niepowaŻlle twierdzenia
rezenzenta,
który w 3 słowach: "to
wszystko z południa", upar'ał si.ę nie tylko z teoretycznym problemem,
ale z żywym zagadnieniem Ikulturry całego n'a,rC'du i społeczeńs'twa. - f)
Przy takiej me,todzie .nauikowej było rzoozą niemożliwą nie p;opaść w sprzeczności. Pomijam tu .sprzeczno·ści mndejszej wagi,zasygnalizowane
w po3r "Lud"

t. XLIII

�483

482

się wskazywać na popularność
Rudolfa w Niemczech środkowych, to nad
tJakim iwie,rdzeniem nie waTta się :zastanawiać.
,5. Do ,takich ;wynikćw dcszedł pr,of. G.aJ11!siniecmiędzy innymi dla,tego,
że przy kryty,ce mojej pracy nie &amp;aidał sobie :tI1udu samodzielnego przemyś'1E'nia ~Irobl€matyki RudoUa, lflle ,zadowolił się argumentami
KLalPpera
i częściowo Franza (ozęściowo, gdyż z powodu późmiejlszego uja'WlIlienia
rękQpLEu r'Udzlkie.go 'pogląd F'l'anza G!kazał 'się zbyt abó:u,rdalny). [gnoruje
natomiast rp'rof. Gans,iniec ,sY'stematycznie wy,powiedzi innY'ch licznych Iba1daczy niemiecikich w Itym zagadnieniu ,z oslta'tniegocz.asu (1935-1942') (,p. K~talog s. 14 uw. 2JO-..26).Badacze ci lIlie usiłują w .najmniej'slZym' S1tQpiniu
suge'l'ować niemiecik.iego 'I:ochc&lt;izer.lja Rudolfa ani niemiec'kiego charakteru
jego przekaziU etnograficznego.
Dla przykładu
pClI'órwnam twier;dzenia
pr.of. Helma (MalI1burg) i Kla,ppeI1a:

pl'z€,dnim '];:'l'zeglądzie. Zlwraoam na,t.omia:st uwagę naó:przeczności o? cha·
rakterl2.e podistawowym: a) czy według rozumowania
proOf... Ga,nsmca Ha
podstawie glos 'niemieclkioh, zawa.rtych w jego ka!baLogu magl'l, R:Udo1f pochodził z Niemiec ś\rodkowych (.s.5, w. 18; s. 6, 'w. l) a'lbo w ogole z NIe ..
o (10
11 d i '1 d' s. 11 w.3) Ib) Czy katalog magii Hudolfa ma
mIec . s.
,w.
"
.
oSltatecznie oparcie w kQnkretnych
f.aJkrtJa{)hŚrc'dowi.sika etnOg~aflCZnego
(s. '9, w. 5 i 16 d; 's. 10, w. 3 d) al'boc:zy ludQwe elementy ~tlIl.ografICz~e &lt;tego
Idzieła ISą tylko Utera,cką ane:g1dotą (:s. 8, w. 9) ,i "zv:o~tnlCZY~, sub;ekty,;",. °em " (s ., 7 w ., 1 d)?. Mimo całeJ' uczonOS'CI
nyrn wlrazenl'
. s'wolcho' wywodow
i aut'OTytetu profesora recenzenlt nie dał m'i &lt;te pytalIJ!l!aodiPowloedl2.l.
4. Do samego zagadnien:a podszedł prof. Ga'IlIsin.iec wył~cZinol~~d s,trony
filcologicznej. Flragnę podik:reślić, że ,nie wszyó:,tko w je~o reCenZJI. Jest. neg~·
tywne w stosunku do omawianego dzieła. Niejedne Jego uwagi .(mH~O z:
tego nie mówi) naświetlają
i pogłębiają moje i1;,:"ierdz:~ia. Z mek:oryml
propozycjami
wysuniętymi przez iI'ecel1Z€lIlIta.
(1k:on:l€CziIl'OSC
pr.zebad&gt;ama na.szych źródeł rękcpiśmi€'IlInY'C'h z !punktu 'wI;dzema etIllogr~fICZ~ego,. s'. 1o,
w. 17, izbió,r tychże dokumentów
's. 6, w. 3 d) Zig1adzam..slę tez naYlJU~ełniej i .dawałem im niejedlIlcik'rotnie wyraz. W .głÓ!wlIlychJe&lt;i&gt;na:kkwes,t1~ch
=jął prof. GalIlsiniec 'klrań'C'owoprzeciwne ISltalnowislkodo ~oic'h poglądow,
I\.l'siłując przepro'wadzić
dowód 'SłUISiZlIl1ośd
swojeg,o sb~nowlska W. opalr~lu
o wynik~ b~dań fikllogk:znych. Już &lt;ta ,szczupła !baza Jego :a0,:odorw, op~erająca się na 'założeniaoh tyl!ko j€&lt;lnej dyscy\plilIlY nau~oweJ, me m~gba do, rowadzić do 'P,ozytywDY'ch wyników i Ikons·ekwentlIl1e za'PT0:wadZlł.a ~rof.
~anlsińca lIlIaman'owce mi.gracjoni:zmu, i to pOldwój'nego: a) Ogo1nego m'lgracjonizmu 'kJult&lt;UTY
wywodizą'cego całą ikul&gt;turę ,:rudową Polski, ,a. n:awet S:~wian 'z grecko-1rzym"lkieglO południa (s. :9, w. Q. d) lub z zadh()ldmoeurop~J~
slkie~o impoll'tu w okresie wczelsneg'o średlnio'wiecza (s. 7,. w. 9). Wymk1
badań arche:clclg,ic:znych o.S'tatni'oh llat (nawet lat przedwoJennych),
wskarojące lIla niep'rzerrwaną ciągłość kult&lt;Urową i jej autoeh1Joniz:n na. :naszych
ziemiach cd OIkresu 'I1zymS1kiego(a na'wet dawniejszego)
~'o S'redn'~o:v~ecz:a,
zwalniają mnie od obowiąz11m 'Wy!k.azywani,a kompletnej '11.1eSłUSZinoscl
I fał'Szywośd rpoglądu prof. Gansiń'ca. Ib) CzY\Sto filologiczne ,zało~e~ila met~;y
recenzenta zaprowadziły go na manowce mi.gracjonizmu rękoplSow Rud.o 8..
Prostemu faktowi chronoloogii tych rękopisów i ich geOgra~lcznego rozmieszczenia w terenie przeciwstawia
prof. Gansiniec bliżej meo~reślone f~kt~,
które okazują się fantastycznymi
urojeniami. oto chronologIczna koleJnosć
rękopisów Rudolfa w terenie:
.
.
.
w. XliII 'rękopis Ru&gt;dO'lfa w HudaC'h (wedłu.g 1Wl5zyiStklchna]'SJtarszy),
w. XIV ręGwpi,s Rudvlfa 'W Lipsku (przywieziony 't.an: z ~ysy);
w. X,IV tl'ękopi.s Rudolfa 'W E1blągu (pochodzący z·e SląElka);
w. XV. ręikopils Ruduliia IWHanowerze.
.'
." .
cP··
. l'
f G~ns"nl'e'c wbrew !prosteJ logice ge,ografu ,I chron01o",1l
~ .
..'
•
.
J eze I IPro'.
rękopisów Rudo'lfa ,twierdzi (.s. 5, w 17), że ,rO\ZffiI€13Z'CZeme
Q'ękOplSOW:lJdaJe

I'
I

Klappel',
Deutscher
Vo!ksgL,
s. 28.
"Fra,ter
Ru1doUus ist deuts'eher
Zist€lrzieIllier und
wirk:t
in del'
Zeit ,zwischen 12'3~5und 12'50".

H e 1 m, Handworterb.
d. deutsch.
t. 7, s. 846.
"Der Bruder
Rudolf war nach
KlaJPiPer:s Unter.suchuD;g deutscher,
wohl
sC'h'!esi'scher
Zis!erziense'I"monch, tiber dessen Leben 'Wir in·
dessen nichts weiteres wi'ssen".

K lapper,
op. dl., 's. 53.
,,Es is! demnach wohl wahrs'chein_
lich, d.alss das Abergl'auJbenverzeichniss des Rudolfus d·en, in der B€i.chte
a:bgefragten, Schatz des Aberglaubens einer deu!schen Frau aU50dem
Vorke darstel1t".

H e l m, 'Op. cit., s. 847.
"Das vom Rudolf rosammenge,s-telIte Ma'teriaJ beruM, wie schon
Franz gesehen hat, auf eigener Beoba&lt;:htun:g Rudolfs,
Dach KlalPper
"der
in 'Ciel' Bekhte
aib.gefragte
Sch8.ltz des Aber,glau1bens einer Frau
au'S &gt;dem Volke".

Aberg!,

Uważam, że nie !potrzebuję zwracać uwagi na falkt, jak prof. Helm
(wbrew zalsa&gt;dom cytowania) ;powyrro'cał K1appero'wi z jego tekstu WSZYSltkie niemi€ckie elementy Rudolfa. Czy prof. Helm uClZynH to dla swojego
widzimisde? A sądy Moffmanna-Krayera,
Geramba, Ecksteina,
Milllera,
Weilsera £dą w tym slamym !kierunku; nie 'Wspominlają 'słowem o n.iemieckim !po'Chodzeniu Rudolfa. Jeżeli przeto ucz.ony tej miary co ;priof. Gansiniec pTzecllodzi nad takimi w)'1)owiedziami do porządG!:u dzieDlDegQ, jak
gdY'by ich 'W ogóle nie zauważał, a IZladowala się ooltwarzaniem średnio_
waTltościowych argum'entów, nie wnQls'ząc od ,siebi,e absQlu tnie nic nowego,
to móg~bym w tym miejs,cu ookoń'czyć da'1szą dys'klU'sję ja'ko bezcelową·
,6. Jest rzeczą oczywistą, że zagadnienia Rudo1JfJai jego !katalogu ma·gii
nie można nJZl5trzygnąć wyłącznie lIla podstaw.ie wyników ,badań filologicznych, ale w powią.zaJniu z wynikami nauk pcikJrewnych. Zres~tą prof. Gan-

�484
SlnleC przekrracZJa często nawet granice swoich wnio51ków filologioonych.
Dwie glosy niemieckie (obok 8 innojęzycznych) ws1kazują jedynie na ogólny
wpływ ,terminologii niemieckiej, 'który może =a'leźć racjonalne wytłrumaczenie. Ale przyjmowanie na tej podstawie Niemiec śT,odkowychza ojczyznę
Rudolfa wykracz\&lt;l.'dialeikopo,za dopuslzcza1ne ramy wnioskó'w filolog,icZIllych
i 'ckarzuje 'się cZy1stą fantasmag,orią. Niechybnie zgodzi się prof. Ganisiniec
z tym, źe pT'odukcja Uteracka w ikla.sztorach cysterskich w Niemczeoh
w owym cZJasLestała na wysokim poziomie, może wyższym niż w Jędrzeiowi'e, a z pE1wnością wy:ŻJSiZym
Illiż w Rudzie RadbarSlkiej. Czy wobec l1ego
możemy oczekiwać chociażby najdrobniejszego
śladu rękopisu Rudolfa
z terenu Niemiec, a tym bardziej Niemiec środkowych, gdzie Rudolf miał
być tak popularny? Dziwne, że z terenu Niemiec nie znamy żadnego rękopisu, natomiast wszystkie pochodzą ze Śląska! Czy prof. Gansiniec nie
zauważył tych faktów.
7. Całraa.r,gumenta,cja prof. GaIl's,ińca, ISiZeze,góI1nie
jego 'lwnstrulkcje mające udowodnić niemieckość Rudolfa i import jego dzieła z Niemiec środkowych, opierają się na nie:łna'jomości IProce'su fundacyjnego iklasrz10rów
rcyster,slkkh w ogóle, a rud2.1kiego w sz'czególnoś'Ci. Kla,sZJtor,w Rudach, jak
wiadomo, Ibył "SlPecjla'lną fi'1ią" klasztoru jędrzejowlsk:ego z rpostanowienia 'samej kapituły
,gElIleralinej w Citeaux GP. Canivez t. 2), a IklaslZJtor
w Jęd'I1Zejowie był dla k1laiSzto.ruw Rudach ikJlaS!ZtoTemmacierzYiS1tym. Co
to znaczy Iklas,zbor macierzysty dila filii, wysl1arczy zajrzeć do T. Mantewffla
(PaA~estwo i Cys1lersi, !1005, s. 71 in. ,i PQdiane tam źródła). Krótko, oznaczało to całkowitą opie!kę 'kla,s;ZJtorumacierzystego nad filią i to ipO sprawach materi~l'1ll1ych(prz'ede wszYiS'tldm opiekę li:teil'arClkąiW sensie oostateClZnegoza'Oplatrzenia
kilasz:toriU fill!alnego w najiband:ziej potrzebne dzieła
i iksią:żlki, .sz'ezególll1ie natury (praktycznej, jaik izb~o,ry klanonó'W, właśnie
takich jak Summa Rudolfa. A z'a,tem normalną drogą dostarczania dla Rud
Wisze}kiego materiału literackiego !był Jędrzejów. Dlaltego 'też wszelkie wyprowadze'l1ie inslPiracji i impulsów literaciktch RJuJd z JęrzejO'wa, nawet
w wylpad'ku :b'I'a'ku slPecjal'llych dowoo,ów na bo, ma zaws'ze ,za Iso'bą ,prawdopodobieństwo
faktu historycznego,
podczaiS gidy 'WyprowadZJanie tychże
sugestii ;z kla'sztorów cYiStersikich rw Niemczech 'wymaga kOIIl.krebneg.oudowodnienia, gdyż !praktycz.nie jelSt ono niere.aline. D[atego d~ó'ki prof. Gan_
siniec nie wskazał konkretnego klasztoru cystersów niemieckich, utrzymującydh ;z Rudlami literacki 'kOllltakrt (CIQ przy :z&lt;ałożonejpo(pularnośei Rudolfa
w Niemezech środ!kowych nie powinno być trudne), wszelkie jego twierdzenia ,o wypożyczeniu
czy przywędrowaniu
r~opisu
Rudolfa do Rud
z Niemiec ,pOlzrQlstanączystą 'mrzonką.
W przeciwieństwie
do suponowanych
przez prof. Gansińca
kontaktów klasZJtoru w Rudach z Niemeami 7Jnamy barldzo dobrze gospodarcze,
literackie i duchowe zrwiązJk.iklasztoru rw Ruda,ch o'd samego jego początku,
nie mówiąc już o 'Podsta'wowym fakcie .stwieroza'jącym, że cały 'Personel

. 485

~

..

!

'1dia.s,ztoruIpr,zyszedł do Rud z Jędrzejowa (,Cod. d~pl. Sil. t. 2, ,s. 2--5), co
przez nikogo nie jest pod,aWlane w wątpliwość.
Wiemy przec.ież, że plan
kościoła w Rudach opiera się nie na planach kościołów cystersów niemieckich, lecz na planach kościołów cysterskich w Małopolsce i w Burgundii,
co tak znakomicie wykazał J. Zanoziński (Kościól poeysterski
w Rudzie,
1950). To znaczy, że kościół w Rudach budowali bracia-laicy
(konwersi)
z Morimundu
na zlecenie z Jędzejowa.
To potwierdza
równocześnie
(wbrew wszelkiej
argumentacji
Gansińca). jak silna była ekskluzywność narodowa
Francuzów
i Włochów w Jędrzejowie
w okresie Rudolfa, skoro nawet braeia-Iaicy (rzemieślnicy) pochodzili z Franeji. Cała
architektura
Rud pochodziła
z Jędrzejowa
i z Francji,
mimo że
cystersi niemieccy byli tuż pod bokiem (Lubiąż). Czy prof. Gansiniee
widział wymowę tych faktów (chyba faktów, chociaż nigdzie nie zapisanych, leclz ndczytanych z Iplanu Ibudowili)? - Mało tego. My rwiemy, gdzie
k1a's:Z!t'Or
'Tu1dzki'lllabywał swoje ksiąiki, mamy n.a to wyr:aźne świadectlwo
pisane z r. 12715.Na mar,ginelsie rękopisu T'udzkieg,o po,chloidzącego z tego
II'Qklujest wymi'enionych
killka Ik,siąż,ek, o których
jest powiedziane, że
zostały kupione w Mvrimu'DIdz:e, oczywiście ,przy oikazji wizyta,cji !IDa'll,oniemych
opatów TudzUdeh w MorimulI1ldzie llUlb Citea'ux {Hother, Aus
Sehreibstube

~..

und

Biicherei

d~s ehemaL.

Zisterzienserklosters

Heinrichau.

I1Zeitschr. fiir Ge.sch. Schles.", t.61, 1927, s. 50). Oto droga, którą szły na
Górny Śląsk do Rud nlQwośd literackie czy nowe 'rękopisy. A czy prof. Gan'siniec mógł'by IPrzytoczyć choć sk,roll1'ny fakt o aln1al{):gicz'llY'ch
drogach dzieł
literackich z Niemiec na Górny Śląsk, i to nie przed I wojną światową,
ale w czarwch RudQlfa?
Wszystlkie te dro&lt;bi.azlgowe ,szczegóły p'Owiąz,ań żyóa
Htera,ckiego,
duchorwego, la narwet a'dmini'stracyjnego RU1dz Jędr.zejowem i z MO'rimundem we Flranc'j,i, z ~l()milIlięcielffiNiemiec, były nawet dla wybitnego znawcy
hils1'Orii ŚląsikJa K. Grfrnhalgena ,1aik wymowne i oczywiste, źe zmusiły ,go
do wyznania: ,/Polen ~eiidhte Frankreidh
tiher Deuts&lt;cł1land hinweg die
Hande" (WedłJug S. Iinglota Wieś i chlop śląSki na prz,estry::;eni wieków,
s. 156 [w:] Oblicze Zilem .odzysklan,ych t. 2). Jeżeli przeto warny tyle drobnych ~zczegółów historycznych
o źródłach życ:a Htecackieg.o !klasztoru
w Rudach i ich tmsa'ch komunikacyjnych,
to ·nie miałby się absolutll1ie
w.'Chować najmniejs,zy ślad ((JO wędrówce dziełka, reprezen1Jowa'nego bądź
00 bądź jalk na w. X!I:IiIiW licznych (;\dpilsach? Jest jasne, że jeżeli nie, posiadamy dorwoodów mówiących {) mLg,racj.archtego dziełika z N.iemiec, pozostaje do p&lt;r1zyjęda ty~ko droga z Jędrzejowa. Wtedy nie dziwi !brak S'PecjaInych ruotatek czy dowodów hi,story·cznych. II dla każdegQ, kto przynaj_
·mniej trochę 'orientuje ,się w zalgJadnieniu cysrteI1skim, są to zjawisrl&lt;a, dosyć
oczywils1e.
Wywody zatem Iprof. Gansińca o rzekomych wę'drów'kach rękopi'su Rudolfa z Niemiec środkowych na Śląsk nie mają najmniejszego prawdopodo-

�487

486
bieństwa. Droga wędrówek rękopisów Rudolfa była tylko jedna, a mianowicie odwrotna niż ta, jaką przyjmuje Gansiniec, to jest ze Śląska do Niemiec. Potwierdza to geografia i chronologia tego rękopisu. Z tego wynika
równocześnie, że francuskie pochodzenie Rudolfa, jego pobyt w Jędrzejowie,
jego przejście z częścią konwentu do Rud Raciborskich i napisanie tutaj
swojej Sumy spowiedniczej
to są wszystko realne możliwości historyczne,
nawet w wypadku gdy na to nie posiadamy specjalnych dowodów.
8. Stanowi'~lko kl.a:szt'OIrumacierz)'1stego wobec filialnego i wynikające
stąd konsekwencje
l;lter&lt;lckie, mianowicie :trudność [przenik/ania do k'lasz_
to-ru drzieł czy rękopisów z innego kl.a'sztmu obcej linii, były dla samego
K1an:era tak oczywiste, że dla 'uratc'wania nie-mieclkiego cha["a'ktel'u Rudolfa i jego dzIeła nie pozostało mu nic innego do przyjęcia, jak powiązanie jego oi5'Olbyi ,dzieła z ~{Qloniza,cjąniemieoką. Stąd owa kobieta z ludu
Rudolfa przedstawiooa
jako Ni-err.ika-1kolcni'st!kaprzez K1a'P!pera. Podstawy
histo.rylCz.ne tych wn'oków Kla,PlPera są7Jbyt
absurdallne (por. rozmiary
i ·chatr.akiter kO'lonizacji niemieckiej w tym c:w3ie na Górnym Ślą,sku), dla_
teg,o ,też prof. G.ansiniec nie chcąc ipOipaŚćw tę .zbyt wid'oczną niedo'rzeczność, C1d'Ciąłsię w tym 'Wypadku mdykalnie od swojeg.o [przemożnego dobrodzieja (IS. 11, rwo'1) i ... wpadł ak/urat w drugą, może jeszcze w-iększą
niedmzeczność, Ik.ons'truując migrację ,ręikopisów -o'derwanąod ludzi i życia.
Rękopisy wędrO'w:ały wtedy jedn.alk tyl'kQ z lu'ClŹ1ni,z ,personelem- k'1a,sz,tornym i ina u'£t&lt;llcmych ,szlJakach łączności kulturowej.
Cala przeto 'teoria
wędrówek rękopisów Rudolfa- z Niemiec środkowych n&lt;l Górny Ślą,sk jest
mało prawdopodobna.
9. Dla '[:odważeniawniosl:'::U () pobycie Rudolfa 'w Rudach i napis-a.niu
'tamże przez niego sWQjego dziełka przejaskraw~a i wyolbrzymi_a prof. Gan'silIliec pewne dyspr,clporcje w da,tach. MialnowilCie na .pods,tawie 'kryteriów
wewnętrznyc-h możemy datow.ać iPowstani~ 'autografiu Sumy
spowiedniczej na lata 1235-12;;0. Zbudowan.ie -zaś kla.sztoru w Rud.aah ;przypada n.a
,Lata 1215:2--'1255.
OCZYWiściejeżeli 'się Ibędzie podkreślało jedną granicę tego
term'nu C1235),to luik:acza'su w sto's'Uniku d'O daty powstania klasztoru
będzie Iwy,glądala ,nielr;okojąco. Nie należy przeto zapominać o dnugi'ej moż}i,woś'Citej daty (.1250)albo nawet o jakimś terminie po tym roku. Wtedy
6pQ'aWa nie przedstawi.a zoasa&gt;diniczych:t'I"Udncści, a daty napisania ,autog,rafu, ,powst.a'nia kla,sztO'r'U i dokonania -odpisu rę'kopiw II Q !HO zbliżają
s.ię w lWidocZlnys'posó:b do Isiebie. Kwes'tię tę dałoiby się rozwinąć szerzej.
10. Można by pr-zytoczyć jeszcze wiele argumentów
wykazujących
bardzo slabe i 'kruche podstawy Ipłasz-czyzny 'dowodowej prof. Ga'l1sińca.
\Vym.ag'ałcby to jednak s'zerszego zarys'owani.a tł:a hi'storycznego i kultu,ro'wego, na -co ,olhecnie nie ma miejs-ca. Np. tak hogate wyn'lki badań -archeiJlogi'cznych w Opolu dl.a X-XITI w., a zatem z tego samego cz:asu i ś'rodo,';j~lkakult.u.ro'Wego c-o Rudy, aż się proszą o ,uwz'ględnie-nie, potwierdzając
i uzupełniając się nawzajem
z relacjami Rudolfa. Abstrahuję
od przed_

stawienia tego zagadnienia,
gdyż odpowiedni
m:a,teriał można ZJIllale!ć
w pracy prof. HorubCJIwkza o Opal'll (S2Jkice z dziejĆM Slqs~, wy/d. 2, 19'50),
Jestem 'ciekaw,
czy prof. Gansi:niec wid,ząc to boga'ctwo IkuLtury Opola
XI:r czy X;l[,I w., począwszy od 'zaJb:awek dziecięcych aż do wytworów budo'wlD.ictwa i rzemiosła, 'powtórzyłby
sw,oje twierdzenie,
że to wszystko
z południa. Owsz-em, są pewne elementy kultury
i z poł~'dnia: pacio.rki
's~klane, jakiś nożyik ,z Syrii czy -ka""1ałek tkaniny jedwa:bneJ. Mozemy Jednak z;awsze dokładnie oznaczyć, co jest importem, a co wytworem tradycyjnej IkuJit;Ulryautochtonicznej.
A jalk jest. z p~zed~io.tami ~ultuTY materi'a!m'ej, tak 'było i ze zjawiskami w zak'resle wlerzen l ma-ga.
Edward

Karwot

WYOIĄG Z F1ROTOK:OŁU Z XXX WĄL.NJEGO ZGROMADZEN[A
POLSKJIEGO TOWARZYSTWA LUDOZNAWCZEGO
(218-3/0 XlI 19M, W:ars:za'wa, IPałac Staszica)
O b e c n i: J. Pogonowsk'i, J. P. Dekowski, W. Armon, Z. Bukowski,
M. Pri.ifferowa, O. Gajkowa, J. Gajek, Z. Czasznk:k:a, A. Czekanowska,
J. Czekanowski, T. Seweryn, Z. Reinfussowa" R. Reinfuss, M. ~ładyszowa,
A. Wali górski, J. Rybakowski, J, Klimaszewska,
S. NawrockI, A. Nasz,
Z Podkowińska,
K. Adamus, J. Cieszkiewicz, J. OptołowiCz, E. Karwot,
Delimat, M. Szyperski, J. Lewioki, W. Sobisi'ak, M. Ziemnowicz, T. zygler,
K. Koranyi
A. Kutrzeba,
W. Hejnosz, B. Jaworska,
K Pietkiewicz
- kl"
W.. Draid,rach, "J. K'Ucha'Tsk:a, K. Adamus, J. Eurszta,
J. Wa:sl'ł
orwSK~,
A. Lewicka, P. BurhaiI'd, B. Kuźmicz, A. -Matyniak, L. Zycki, J. stęszewskl,
J. 8'()bie~ika, M. Sobieski, Ho Górski, S. Świrko, A. Szyfer, L. S'Zrw€ln.grub,
J. Rudnicka, M. Mroczek, J. Hanczowski, F. Wokroj, Z. staszcza~0w.na.
H, Bittnerówna,
Z. Szewczyk, Z. T,oroń,siki, A. Gl,alpa, Cz, S:tanlloewl'cz,
A. Ły:srz;-czówn.a,B. Gary:ga, M. Kwaśniewska,
K. Kwaśniewski,
J. ~a~
strzęibs'ki, M. Su'b()czowa, K. Judenlko, M. Tu.n::zyno/wkzorwa, B. Rad:o'm~-u,
J. Herold, S, Deptus'zewsU;:i, A. EłochO'wski, 1. Hernilkowa, J .. Stankll~~lc'Z,
J. Ligęza, L, Dubiel, B. Bazielichówna, H. Nowos-ad, Cz. Kond~lk, H. TaJgeWianlkiewicz, W. Gawron, P. Kalecialk, A. Bielowa, T. Bryj:owa, P. Orzech owsika, P. Szewczyk, S. Gretschel,
J. Lu bow.ie'C'iki
, E. DomaTa-dzka,
H. SwiSltk,owslki, l. Kruźniewsiki, M. Meres, O.Mu'1kiewicz,
Z. Tomer~e,
H. Gorczyńska, J. Manugiewicz, K. Mrozówna, S. Górszczyk, A, Lechmo,
L. WitU;:owski, H. Ant.onowiczQlwa, Z. Potrac,
1. Kędzior, Z. Bawal'~(a,
B. Kaznowsik/a, M. Szuber, J. Gorzechowski, E. Fryczówna, A. SemenlU'l~,
M. Prz'eżdziecka, L. 1tman, H. Zwolalkiewicz, H. ~ikru.łows:k:a, MI' .Ha~eJ,
M. Mey,merówna, Z. Po c'Zdbutt, J. S'wieży, W. AntQllHEWICZ,J. Dudklewlcz,
H. Królikowska,
M. Kuczyń:9ka,M.
Blieherowa, Z. GrabowSIka, W. Kolago A. Wojewóldzki, E. Pelczar, M. Więcko, VT. Kosterski, J. SzymbaI'~,
,
.
.
L . M a l'e'ki
J. BO'gd'arnowlcz,
R. Sa'wI'cz,
B. GawI,n,
I
,. T Myzyk ,. J Kamodkl ,

T:

�488

489

A. Zamlbrzycka, M. :Podgól'~ka, M. F.ryczowa, M. Klimecki,
T. CieślaJk,
S. Błaszczyk, J. Kiełczewsl&lt;!a, J. Lech, Z. Mirosławska,
E. Sagan, N. Maniakórwna, T. Ba&lt;na'".zkowski, W. Gajzlerowa,
M. Po~'ro'Pek, W. ŁuCkoś,
T. Trojanowicz,
K.Prillowa,
C. Szczejpaniak, B. Baziń's~a, S. Koszyk,
S. Ulrich, J. Pawłowska, S. Łysik, H. Przesławska, J. Krajewska, M. Micińska, A. Zwolak, A. Klooncrw"lki,J. Przyby"zewski, E. Grygo, J. Zaremba,
I. Nechaj, S. Cybulska,
D. Łuczyński,
Z. Brzezińska,
W. Cichowicz,
R. Kukier, L. Skrzydło, A. Gawd·zik, A. Górzyński, T. Pu~ropp, Z. Churt_
kiewi'cz, J. Kamińlski, C. SpychaLski, S. Ohmielewski, J. Fab:ańS'ki, W. Dembińska, J. Miłotworska, W. Florczak, G. Radomski, S. Gonkiewkz, S. Limanowslka, Z. Rog.owska, E. StaTek, B. OI'Sz,owy, T. KarczewsIka, M. Klhnecki,
K. W.oL,,~i,B. Michalak, J. ZagĆif'rua,J. Patera, B. PaszkowSki, M. Polakiewicz, S. Kulesza, W. Drozdowska, A. Buczek, J. Rydzkowski, I. Lange,
W. BratklQwsika, J. Kaweclki, S. Tru",zU&lt;o\w;ki, W. Diering, S. Garzkowicz,
S. Czernik, A. Gerigk, J. Maliszewska,
S. Matuszewska,
B. Nowicka,
J. Maj1cihrzak. Z. Szyfelbejn.
Program
Pierw'szy dzień obrad, poniedziałek,
God'z.

28 listopada

1900

r.

iJ.()

1. Otwarcie XXX Walnego Zgromadzenia. Powołanie Prezydium. Uchwa\lenie ,po,rząd~'U'obra'd. Przemówienia.
2. Rola Polskiego Towarzystwa
Ludoznawczego
w polskiej
etnografii
w latach 1945-1955 - J. G a j e~.
3. Dyslk:rusj:a.
Godz. 15.30
1. Znaczenie etnografii
dla badań nad przeszłością
i współczesnością
K. Zawi:st:orwi'cz
- Adamska.
2. Znaczenie
etnografii
dla budownictwa
socjalistycznego
T. K a l ec iak.
3. DY's~usja.
Drugi dzień obrad,

wtorek,

2J9 listopada

195.5

1'.

Godz.9
1. Działalność
naukowa
C;óego w dziesięcioleciu

i wydawnicza
Polskiego
- A. N a .s z.

Towarzystwa

Ludoznaw-

2. Dyslk:usj!8.
Godz. 15.30
1. SIPcr:awozdania: z badań nad wi·erzeniami i magią - E. Kar wo t ; z badań nad lit€ll'laturą ludową - R. Gór 's ki, S. Ś w irk o; z [badań nad
muzyką h.udową - J. Stę.s·zewski,
A. Czekanow,slka;
z badań
nad tańcami Ludowymi - T. Z Yg l er.
2. Dyskusja.

3. Działalność
oddziałów
i zagadnienie popularyzacji
PTL w latach 1945-1955 - A. Kow-alska-Lewicka.

etnografii

w pracach

4. Dy.s~usja.

i·

..

Trzeci dzień obrad, środa, 30 listopada 1955 'r.
Godz.9
ZwiedZIanie Wystawy P;QI's~i€j Sztuki Ludowej w PaŁacu K'U!Ltury pod
kierunkiem
T. Seweryna
i K. Pietkiewicz!B.
Godz. !12 (Pałac Stalszica)
1. Odczytanie protokołu z XXIX Walnego Zgromadzenia i Sesji Kolbergowskiej 'w Jeleniej Górze.
.
2. Zmiana statu tu Polskiego TowarzyS'1:wa Ludoznawczego - K. K o T a n y i.
3. S,prawoz&lt;lanie finansowe i. Komisji Rewizyjnej - F. W Q kro j.
4. Wy'tyczn€ Zarządu do planu na 19156 r.
5. Preliminarz na roik 19515/56 - Cz. S ,t a n ~ ie w i c Z.
6. Dyskusja.
7. P.o.d&lt;sumowanie obr,ad Zjazdu. Z:amlknięcie XXX Wa.lonego Zg.romadzenia.
XXX Wal:ne Zgromadzenie otwo.r,zył prof. '&lt;h: K. Koralnyi, prezes Oddziału Wa'nszaws1kiego. Do 'PrezydiJum powołano: prof. dra Jana Wa·silkowskiego, sekretarza naukowego Wydziału I PAN, prof. dra Jana Czekanowsk:ego, prof. dra Romana Reinfussa, S. PrzybY's'Zews~ieg.o, posłankę Mela_
nię Mroczek i WalentegQ Gawrona z Lima:nowej. Przed iP0łtudniem przewodniczył !prof. K. Koranyi, 'ProtoJkotowaH mgr Haria Suboczowa i mgr
Adam Glava. Dwuminutową
cis'zą 'U'czczono pamięć zmarłych
czŁonków:
PTof. dra Stanisława Szczotkę, prof. dra Tadeusza Henda, mgr Zofię Malewstką, prof. dra Zygmunta Wojc;echowski~go i mgr Piotra Greniuika.
Prof. Jan Wasilkowski w dłuższym przemówieniu zanailizował rolę Polskiego Towarzystwa
Ludozn.a'w,czeg,o i w,s!ka'Zał na duże zasług.i, jakie ma
TorwaTzystWQ w ruchu .naulkowym, wydiawlniczym i badawczym. Prof. Wasilkowski ocenił 'P(Jzy,tyrwniepracę TowaTzys,twa w dziesięcioleciu i stwierdził, że Ptol'S~a Akatdemta Nauk będzie nadal ota-czać Towar-zystwo życzlirwą
opie!ką·
Z kolei prezes T,owarzystwa, prof. Józef G a j e k, wygłosił odczyt inauguracyjny pt. Rola Polskiego Towarzystwa
Ludożnawczego
w potskiej etnografii w 1945-1955 *.
W dyt3kusji 'ZaJbr:a'ligł(J·s: mgr K. Jud~o,
doc. A. Wa1iJgórski, !prof.
M. Prillferowa i in. Prof. M. Prillferowa w dłuższym przemówieniu zwróciła
uwagę &lt;naniEdociągnięcia w 'Pracy TorwarzylStwa, a w szczególn.ości stwierdziła, że &lt;zJbytmało uwagi iP(Jświęca To'warzystwo pracy oddziałów. Omawiają-c :szczegółowo &lt;lidualne potrzeby prof. Prilfferowa uważa, że ·za mało
uwagi ,!=oś1więcanogromadzeniu f.ołklo,ru ludowego, muzealnictwu
etnogra_
ficznemu, badaniom nad tańcami ludowymi itp. Prelegentka wslmzała, jak
• Referaty

oznaczone gwiazdką są drukowane

w 43 t. "Ludu".

�490
prace te są organizowane w Skandynawii, Szwecji, Norwegii, Danii i Finlia,rudii. PodlkreśIiła 'konieczność budzenia zainteresowań
i 'zrozumienia dla
spraw 'ludoznaws,twa u os6b stojących ina czele władz wojewódzkich
i powiatowych.
Rozwojowi prac etnografiC'zlnyah nie .sprzyja również kaSQIwanie \katedr
etnografii O!T!aZ wykładów w .alkademia'ch 'sztuk IPlasltycznych. Uzasadniając
ik'Oni€'c,mośćkoordynacji pra!cy wskaz:ała na !potrzebę zwołalIlia konferencji
naukowej i slkoI1dynowania prac Towiarzystwa z ,poracami In9tytutu Hil::ltorii
Kultu'TY Materia'lnej, P:ańsltwawego llIl'stytutJU S'ztuiki i Ionstytutu Badań Litera,c'kiah.
Obrady Ipopołudiniowe r02'Jpoczęła [prof. dlr Kazimiera Z a w i .st o w i c zA d a m s k a referatem pt. Znaczenie badań nad przeszłością i współczesnościq dla etnografii polskiej *.
Podczas olbrad popohldniowych przewodniczył prof. 'dr T. Seweryn, protokołowaH: mglr Zofia Stasz:c;zakówn:a i mgr Józef Jastrzębsiki. Z kolei mgr
Piotr K alec i a k wygłosił refera t [pt. Znaczenie etnogmfii dkL bu~ownictwa
socjalistycznego.

D y s k u ISja: prof. dr Józef B 'u l' s" t a nawiązując do referatu iProf.
Aiclamsikiejomówił .zagatdniE1nie :poszuikiwań historycZJlly,ch i metody historycznej w etnagr.afii. W dłuższej polemice prof. Bur.szta p&lt;Jd~ueśm 'koniecz'ność lW,stI=ółpracyhi.sto.ryków z etn&lt;Jgrafami. Badając
np. tbildo'Wl'1ictwo
e1mografowie zlbyt !pocho,pnie ,tYIPi'zują i 'WYprowadzają wnioski, historyk
natom;la'st szuka całego ciągu nawarstwień
i uzasa1d:nień hi:storY0znogos,p&lt;Jldarczych.
Pm£. Gaj·e 'k podikreś.J.a,że us,ta.ta.nie odrębnej metody historyczn",j
i etnograficznej jest p',e\\'lDym'ni,etI='orozumieniem, et:nografia jako nauka hL
storyczna musi się posługiwać metodą historyczną. Etnografowie doceniają
jedln:akże morfO'J.ogię z,jarwilsikikulturowych, nad którą histo'rycy przechodzą
IPrzewa'żnie obojętnie.
Z kolei mgr L. S z wen g l' U b rpr,zeprowaidziła krytykę refer.altu mgr
P. Ka'leciaka. Stwierdzhv1s:zy, że w 'zasadzie wS1zyst\k&lt;Jto, co ,pow'iecizi'ał referent jest słUiszne, lecz ma c'ha'Takter 2lbyt ogólniikowy i idekl:a1ratywny ~telegentk.a przeprowadziła
próbę naszkicowania
j1deowego profilu Towa;rzys&gt;twa. Najwię~sze zna:czenie mi~ło T&lt;Jwarzystwo w lata 1945&gt;--19'51, tj.
&lt;io czasu powołania ,Polsikiej A!kJa.demiiNauk, !kiedy to oWszełkie poczynania
etnograficzne wychodziły z T'Owa·rzystwa. Od &lt;:z:a'EU
powistania .JHKM charaktell' Towarzys:twa winien ulec zmianie. Prelegent'ka widzi daLszą działalność PTL w pracach o charakterze popularyzacji, którą rzutuje w trzech
:poziomach. Z mg.r L. Szweng~'ulb polemizuje !posłanika MeJ.ania M r o c z_
ik owa.
Z'wraca ona uwagę na wielką wartość 'nau'kowo-badawczą
prac
Towarzystwa i .apeluje o udostępnienie
materiałów
etnograficznych
działacz'om oświatowo-społecznym.
Aleksander O l e s z c z u k pOI"uszył Ispr.awę
z'€'S'P0łówpieśni i tańca oraz ocenił pnzytywnie pracę amatorów i miło3ni-

491
ków luiCloz'n'łoWstwa.M. M a t e j k:) .prz(ij.sta'wił działalność Instytutu
Budownictw:a Mies;1.'kani&lt;Jwegona wsi i wIsIkazał
konieczność współp.racy
z etnografami. Mgr K. J u de n k o wypowiedział
się na temat planu prac
w zakresie
popularyzacji.
Prof. J, C z e k a n o w s k i stwierdziwszy,
że
krytykJa d.ział:alności jest ła:t:wiejsza niż ,samo działanie, ,sikierował dyskusję
na tory nauk&lt;Jwe. Prof. Czekanowsiki u1waża, że 'Oderwanie antropologii od
etnografii i archeologii było krokiem wstecz. Prelegent jest gorącym zwoI'ennJikiem korzys:tani:a z cenneg.o dorobku obu ,tych dyscyplirii
:stosowania
w iSzeroki:ch 'T.amach wspólnyoh metod Ibada·wczych. Mgr W. J u d y IC k a
omawia zagadnienie współpracy etnografów z języikoznawcami. W,spółpracę
taką prowadzi pracownia di:alektologiozna w Warszawie.
W drugim dniu OIbra,dp.rzed pOłudniem pr:zewoidniczył1a prof. dr Kazimiera Zawilstowicz-Adamska,
:proto'kołowali mgr Krystyna Adamus i mgr
:Krzysztof Kwaśniewski.
Mgr Zofia Staszczakówna odczytała protokół z XXIX Walnego Zgromadzenia i Sesji KO'Lbergows1kiejw Jeleniej Górze. P.rotolkół przyjęto w całości,
[po czym nastąpiło dokoń,czenie dy~kusji z dnia popr,zed1niego. Prof. Roman
R e i n f li' S S W dłuż1szym przemówi·eniu omówił n.ajistotniejsze zagadnienia,
k,tóre obEcnie 'nurtują członków Tow&lt;I'rzystwa. "Wyczuwa się, że pOlw3talllie
nowej instytucji, ja~{ą jest IIHK:M, ma stać się przyc.zyną zejścia z areny
,naszego życia naukowego - Polskiego Towarzys,tlWa Ludoznawczego i spowodować prze'sunięcie jego dzi:alalności na tor !pracy wyłącznie po.pularyzator,Eikiej. Przyznaję się, że zostałem tym ;poważnie zan:epokojony". W czasie dy.skusji pa.dały wypowi·edzi na tema.t ewentualnej
kon!{)urelll'cji i konieczności unikania dublowania prac wspomnianych instytucji. W dalszym
przemówieniu !prof. Reinfusls 'Iwykazał, że .ani dzi,ałalność THKM, oraz IBL,
ani n.awet powołanie osobnego I,nstytutu Et:nc,gr.aficznego nie ztdoł.a z'abezp:eczyć
wszy,stkich dziedzin badmvczyc'h etnoglrafi.i. "Wyłączenie
PTL
z pI"acy na odcinku naukowo-badawczych
pociągałoby za sobą likwidację poważnej ilości wydawanych
przez PTL czasopism i wydawnictw, w naszej
zaś dyscyplinie, która ma tyle do nadrobienia w dziedzinie publikacji materiałów, likwida{:ja taka ;stanowiłaby szlk{)ldęnie do [powetowania. Prof.
Re~nfulss uważ:a, '{;O'lemizując z m,gr Szwengru.b, że ruch amatoI"siki w zakresie iLUJdozna1wstwa
jest nie tybko pożądany, ale i konieczny. Je"t to W1przęg.nię'Ciedo pomocy {:zynni'ka slpołecznęg&lt;J, toteż jednym z celów Tow,arzystw~:
jest ocr'tgani'Zowanie teg'o ruchu, Pre!eger..t omówił również 0ha,ra'kter naukowy Towarzy'sItwa i sprawę wyda1wnictw i nie widzi niebezpieczeństwa
d'lllbl'Owania prac. "Nauka rozwija ,się ni·e w !pojedynkę, ale wysiłkiem zbiorowym, \v atmosfe.rze szl!a'chetnego wyścigu pracy i uczdwej dyslkusji dążącej do wykrycia prawdy. Dublowanie .prac w azied.'zinie nauki nie je,t
wadą w organizacji, ale pod'stawowym warunkiem um&lt;J·żHwiającym S'prawdzenie
wyników".
Przemówienie
prof.
Reinfussa
przyjęto
gorącymi
oIkoJaskami.

na

;"

,,
,

I

�493

492
W dalszej 'dyskusjI prof. M. P T tif f e ,r o wa podaje przykłady ze Szwecji i mówi o konieczności decentralizacji b.adań etnograficzny.ch i organizowania /konferencji prohlemowych Ina wzór konferencji dla PAE, zwołanej
w czerwcu 19'5,5 we Wrocławiu. W dyskusji zabierali głos: profes(),I'owie:
Burszta, Adamska, Gajek i Kaleciak. Z kolei doc. Adolf N a s z wygłosił
referat pt. Działalność naukowa i wydawnicza PTL w dziesięcioleciu *. W dy,skusji mgt!:'B. J a w o r s 'k la IstwieJ1dza,że nie możemy rezygnować ze wSlpółpracy z ludźmi z terenu.
Mgr W. S o b i s i a k analizuje zagadnienie, jak kształtowały się badania
archiwalne w pracach PTL.
Mgr S. B ł a s z c z y k 'charakteryzuje bad:aniaetlIlOgrafkzne
na obszarze Wielkopolski. Mgr B. G a r y g a i mgr L. I t m a n omawia zagadnienie
badań na Ziemiach Zachodnich, Dolnego Śląska, prof. M. P r i.if f er {)w a na terenie Kujaw, M. P o kr a p e k scharakteryzował prace badawcze nad
Mazowszem, mgr M. S u b o c z o w a prace na Śląsku i Opolszczyźnie. Mgr
A. G[arpacmówił
zagadni€lnie badań nad przemi.&lt;mami 'Współczesnymi na
wsi IPols1kiej,po czym uzupełnił ISIPrawoZidani·esekretarza generalnego cy.:lirami .ilJustrującymi ruch wydl1ł1wniczy PTL. TowaJ1zystwo wydrukowało
w oIk,resiesprawodawczym prz.eszło 1200 arkiwszy w 3,5 tomach, gdy nIP. PTA
wytdrukował'O około 7010 ark., a P~)'znańskie Towar'Zylstwo Naukowe 13139 mk.

,Mgr J. F a ib i a ń slk i, reprezentańt
Zalkładu Narodowego im. Ossolińskich omówił sprawę przygotowania pmc i artykułów do druku.
W imieniu ,regionalistów i ama,torów Zlbieraczy przemówił Jan Z a r e m iba z kieIc. -Mlc1dzi etnografowie prowadzą !Swoje badania
n'eraz
dość poibieżnie, bez pogłębienia i hez wnikania w środowisko. Tam jednak
gdzie PTL ma pla'cówkę, regionali:ści i infOTmatOtrzyrosną w terenie, toteż
mówca zachęca do :zakŁadania oddziałów, do zasilania ruchu lamato,rskiego
litel'aturą fachową, badanie bowiem kultury i sztuki ludowej niekoniecznie musi 'się lodbywać na szczeblu ministerialnym
lUlb uniwersyteclkim.
Jest to dziedzilna umilowana wśród szerolkich rzesz w terenie. Przemówiel nice Jana Zaremby przyjęło Walne .zgromadzenie gorącymi oklaslmmi.
W dalszej dyslkiUsji mgr Bolesław Ku ź m i ICz pO'ruS'zył sprawę pro_
dulkcji naukowej i wydawnkzej,
OlPierając lsię na materi:ałach do bFlJliografii e1nografii wydanych w "Archiwum E1nograficznym". Mgr C i s z k i ew i c z !poruszył ISlprawębadania grup mniejszoś'Ciowych oraz s,pmwę współpracy z Bolonią 'Za granicą. PnJf. G a j e k dziękuje przedmówcy za wskazanie nowych dziedzin pracy, co w drugim dziesięcioleciu wejdzie pmwdopodobnie w st:adium realiza:cji. Prof. A Ida m's k a przytacza przykłady
z emigracji ,czeslkieji fińlslkiej.
W obradach popołudniowych przewodniczył prof. dr J'an Czeikanowski,
protokołowali: mgT Maria Kwaślniews!ka i mgr Walerian So'bisiak. Dr Edward Karwot poprzedził referat swój pt. Badania nad wierzeniami
i magią

1
t

,

w dziesięcioleciu * wstępem na temat konieczności prowadzenia badań na
Ziemiach Odzyskanych.
Z kolei mgr S. Świrko złrcżył krótkies%&gt;rawoztd:a.nie z 'działalności badalwczej fo~klorystów zgrupowanych w dwóch pracowniach
kierowanych
przez prof. J. KrzyżanowsIkiego. W dziale pieśni zgromadzono ok. 30000
Ikart, 'bibliografię piśmiennictwa ludowego i przygotowano publikację: Problematyka
społeczna
pieśni
ludowych.
Dział przysłów uzupełnia Księgr:
przysłów
Adalberga.
Referent zwrócił się z apelem o dostarczanie materiałów dl:a obu wymienionych pracowIni. W dyskusji mgr A. S z y f e [' poddała referat krytyce.
Mgr Jan S t ę s z e w s k i w referacie SprawozcLanie z badań nad muzyką ludową
w wydawnictw'ach
PTL w latach 1945-1955 stwierdza, że
wprawdzie dorobek wydawniczy PTL w tej dZliedzinie jest niewielki, lecz
żadna inna instytucj:a ,nie ma więk,szego. W opwblik1owanych rpracach wyróżnił 2 grupy. Artykuły i przy,czynki z h~storii etnografii muzycznej oraz
pmce i telk,sty muzyczne. Refer€lIlt omówił wady i zalety 'zaIPisów: Dekowskiego, Oleszczuka, Stopy' i Kamockiego, a także pracę Adama Riegera nad
leksykalnym
uporządkowaniem
melodii ludowych, oraz pracę Antoniny
W o z a c z y ń s k i e j Pieśni kurpiowskie,
oparte na zbiorach W. Skierkowskiego.
Referat mgr A. C z e k a n o w s k i e j dzięki szczegółowej 'analizie uzupełnił refeDat sprawozdawczy na temat dorobku PTL w zakresie etnografii
muzycznej *.
Prof. Taideulsz Z y g l e r przedstawił 'sprawę badań nad pollslkimi tańcami
lud awym i. Problem ten jest nada'l otwa,rty, niema !bowiem bibliografii 'łni
instrukcji, ani też nie ip['owadzi się badań terenowych.
Po krótkiej dyskusji dr Anna K o wal s k a - L e w i c k a om6WUa działalność oddziałów i zagadnienie popularyzacji
entografii w pracach PTL
w latach 1945 do 1955. Prelegentka
podd'ała krytyce pęd do ilościowych
osiągnięć i na przykładach z Nowej Huty wykazała błędność takIego podejścia. Nie ilość odczytów, lecz ich jakość winny być przedmiotem troski.
Referat dr Lewickiej uzupełnił mgr Bo'lesław Ku ź m i c z podając, że
w 19 55 r. wygłoszono w PTL ,1919 odczytów popularnych, prelegentami byli
e1Jnogr:afowie, 'krtÓ'r,zywygłaszali
odczyty w środowi:sikach roibotniczych,
chłopskich i młiodzieżowych. Część odczytów [Jowielono, a szersze prace
przeznaczone ISą dla Biblioteki PopulaJ1nej PTL.
W dyskusji mgr Przemysław B u r h a r d mówi o POlPUlarnym miesięczniku PTTK w Krakowie, redaktor LeonaTd Z y c ik i omlawia lSiPrawę czasopilsma et:nografi.cznego, mgr Baribara B a z i ńs k azaznajami:a
z planami
Centralnego Domu Twórczości Ludowej.
W trzecim dniu obrad uczestnicy XXX Wal~ego Zgromadzenia zwiedzili Wystawę Sztuki Ludowej. Zwiedzanie poprzedziła prelekcja mgr Kazimierza P i e t k i e w i c z a, Wycieczkę objaśniał prof. dr Tadeusz S e w e r y n.
1

�495

494
O godz. 12 wznowi ono obrady w Pałacu
Staszica. Przewodniczyła
doc. dr Jadwiga Klimasze'w.sika, protokowa1i: mg'r Bolesław Garyga, mgr
Halina BiU,nerówna i mgr Zbigniew Toroński.
Zgodnie z porządkiem
'dziennym prof. dr Karoi Koranyi p,rzeclista'wił
Walnemu Zgromadzeniu prace nad zmianą statutu PTL celem przystosowania go do ogólnie obowiązujących w tej dziedzinie przepisów. Po odczytaniu
nowego tekstu wywiązała się gorąca dyskusja nad niektórymi punktami.
W dyskusji brali udział profesorowie:
W. Hejnosz, M. Kosterski, B. Jaworska, L. Życki, K. Koranyi, J. Gajek, J. Klimaszewska,
A. Lewicka.
Prof. G&lt;ljeik wnosi, .aby slPlfawę statutu przeni·eść do n&lt;lstęp.nego WaInego
Zg rom&lt;l'&lt;i
zen i'a, jednakże wniosek UlP2dł, a statut uchw&lt;llono 'większością
głosów.
Prof. Franciszek Wok r o j złożył sprawozdanie
finan;sowe i Komisji
Rewizyjnej. Sprawozdanie przyjęto przez głosowanie, przy wstrzymującym
się jednym głosie. Z kole.i Czeslaw S t a n k i e w i c z przedstawił preliminarz
na 1955 r. Preliminarz został przyjęty.
W wolnyeih wnioska.ch ~owz;ęto uchwałę o '2Jwołaniu XXXiI Walnego
Zgromadzenia i Konferencji Podhalań,S'kiej we wr.ześniu 195'6 r. w zakop.anem. Zat'wierdzono oddziały i ikQIIlitety orgarniz1acyjne w apolu, ~i.edkach,
Gdańsku i Przemyślu.
Podsumowanie
obrad przeprowadził
Prof. Gajek, po czym zamknięto
XXX Walne Zgromadzenie o godz. 18.
O. G.
BILANS POLSKIEGO

TOWARZYSTWA LUDOZNAWCZEGO z 31 XII 1954 r.

AKTYWA
1. Ruchomości
Drobne sprzęty
2. Biblioteka
3. Kasa
1

Centrali i Oddziałów
Centrali
Oddz. Jelenia Góra
Kraków
" Lublin
" Łódż
Mszana Dolna
" Olsztyn
Poznań
" Katowice
Toruń
" Warszawa
Wrocław
Zakopane

57953,27
6056,86

64010,13
235328.72

245,03
0,04
649,30
282,31
403,04
128,28
500,418,90
597,20
373,23
142,411,25
571,40

Kasa Wydawnicza

Kraków

N.B.P.,

Poznań
Lublin
Łódź
Katowice
Toruń
Wrocław
P,K.O., Kraków
Warszawa

4. Banki

Odbiorcy
6. Dostawcy
7. Rozliczenia z pracownikami
z współpracownikami
8.

5.

"

Surowce
10. Gotowe wyroby - Wydawnictwa
11. Różnice kalkulacyjne
12. Wydawnictwa nieukończone (APSL)
9.

64,27

4847,05

13357,02
2535,46
1579.93
227,50
342,792,25
2254,99
3300,-

24389,15

----

7016,30
6018,72
18,95
37124,05
27925,61
394981,80
70687,44
137446.86
1009794.78

1i.
••

PASYWA
1.
2.
3.
4,
5.
6.
I,

Fundusz Amortyzacyjny
Fundusze własne z dn. 31. XII. 53 r.
Zwiększenie funduszy własnych w 1954
Odbiorcy
Dostawcy
Rozliczenia z pracownikami
z współpracownikami

55860,85
864156,07
31454,21
6111,72
36193,19
13.67
15995,06

1009794,79

Wrocław, 31 grudnia

Księgowy
(_)

Czesław

1954 r.

PTL

Stankiewicz

• Skarbnik
(_) z. prof. dr Franciszek

Wokroj

�496

497
RACHUNEK WYNIKOW
za rok 1954

SPRA WOZDANlE

STRATY
1. Rozchody wydawnictw (członkom, instytucjom itp.)
2. Wydatki Działu Popularyzacji
3.
Naukowego
4. Koszt przeprowadzki
i adaptacji lokalu
5.
własny sprzedanych wydawnictw
6. Rabaty udzielone
7. Podatek obrotowy
8. Koszt własny wydawnictw
rozpoczętych, a nie ukończonych
z tytułu umowy z Ossolineum (19. II. 1954)
9. Zwiększenie Funduszów własnych

43461,44
60838,29
74 150,47
166'20,19
50530,28
26465,45
617,95
143686,52
31 454,21
447824,80

ZYSKI
1.
2.
3.
4.

Subwencja P.A.N.
Składki
Inne wpły wy
Sprzedaż wydawnictw

350000,g 955,1,562,25
86307,55
447821,30

Wrocław,

SI

grudnia

1544 r.

J;łsięgowy PTL
( ~)

Czesław Stankiewicz

(-)

Skarbnik
z. prof. dr Franciszek Wokroj

Z SEMINARIUM POŚWIĘCONEGO
AFRYKANISTYCZNYM

ZAGADNIENIOM

Semin.a.rium afryk'C:lJ1i,s,lycznezorganizowane pr·zez Oddział Wrocławski
PTL odbyło się w dniach 9-11 kwietnia 1956 r. w lokalu przy ul. Nankera
4 we Wrocławiu. W semi'n.ar:.um udział wzięli: J. Cz.ekanowSlki, J. G.ajek,
A. Nasz, R. Stclpa, K. ZurawSiki, T. Milewski, O. Gajkowa, S. Ły,sik, H. Bittnerówn.a, Z. Staszcz.a'kówna, L. I1man, A. Maty'siak, B. GaTyga, T. Stasińska, B. Matuszewska, M. Meysnerówna, E. Karwot, H. Boczek, A. Glapa,
J. Bocheń,slki, B. Kuźmicz, K. Kwaśniewski,
Z.Trudzik,
J. Pawłowska,
B. 01szowy, H. Gorczyń.ska, Z. Toroń'ski, A. Łyszcz, M. T,rawińslk:a-KW&lt;lŚniewslka, Cz. Stanikiewicz, T. Podwińs!ki, J. Bohdanowicz, K. M:acewicz,
I. KielichowsIka, M.. Ma'cewicz, A. Nowak,L. Gabriel, W. Szn.ajder, M. AdamU1s,Z. Rajcher, A. Ziomecka, L. Zajdel, E. Ostrowska, S. :Qarzycki, B. Sikorska, W. Hermann, L. Szafran, K. Gądela, D. R6:mńska, W. Popławski.
A. Urbańska, E. Fischerowa, I. Wes.ołowsika, A. Wanlke, J. Slkotnic'ka.
Seminarium otwo.rzył prezes Oddz~ału Wrocła'wskiego PTL m~ A. Matyni.alk iPQwitaniem liczni·e zebranych człon1ków Oddziału Wrocławskiego
PTL, ,gośd craz ,przedstawicieli pra'sy i 'radia.
W imieniu zarządu Gł6w:nego PTL powitał zebranych prof. dr J. Gaj-=k.
W dłu~szym zagajeniu pl'of. dr J. Gaje'k specjalnie pod'k,reślił znaczeuie
badlańnad
za,gad[lieni&lt;:mi tafrykanist)"Cznymi w etnografii, wyjaśniając, i~
semin&lt;lJ;.ium.afTykani,styczne .zor:ganiwwane zostało nie tylko w celu zazna-,
jomienia zelbranych z tą egzQtycZlJ1.ąproblematylką, Iecz przede wszysVkim
po to, aby wzbudzić zainteresowanie do spraw lafrykanistycznych i skierowa&lt;: młodych etncgraf6w ku badaniom nad kuUurą ludów zamieszkujących
Afry!kę.
'
Z koIei prof." Jan C z eoka n o w s 'k i wygłosił r·eferat pt. Struktura
etniczna Afryki
a nawarstwienia
najmłodsze.
W referaClie. swym wskazał,
że b.adania 'ludoznawcze w Afryce !koncentrują się na wyj.aśnieniu stosun:a&lt;ów zachodzących między grupami e1:nicznymi wyrÓŻ1ll.ianymina pąds,tawie
różmic językowych, 'antropologicznych i kJulturowych. Następnie Il'eferent dał
przegląd archaicznych war.stw ludności Afryki, będący rezultatem hipote.
tycmej rekQ:nstrukcji opartej n:a wynikach 1J.adań antropologicznych
.i ję;
zykcrwnawczych, ta ta'kże re~ultatem analizy kultuTY, zwłaszcza materiaInej.
W dalszej części referatu odwołując się do map: 1. Typy domostw tu..,
bylczych (według I. Lohta) ; 2. Terytoria językowe Afryki (według Ą. Drexel);.,
3. Rozmieszczenie fęzykówAfryki
(według T. Milewskiego) dał przegląd najmłodszych nawarstwień, stanowiących osady kolejno po sóbie następujących'
ekspansji chamito-semickich
i indoeuropejskich. Na końcu omawiał zagad-,
nienie eksploatacji kolonialnej w Afryce i jej konsekwencje.
'
. W dyskusji nad Teferatem d'oc. R. Stopa 5twierdila, że język baskijski
wi4źe si~ z kaukaskim. Prof. K. Zurawski 'WYstąpił z ·propozycjąopraco;wa32 "Lud"

t. XLIII

�499
498

kultuxa koptyjsdoo. Specyficzną cechą Afryki w zakresie językowym jest
jej uwarsl1iwowienie. W EurQPie nie mamy tych warstw. Fiuropa, odi·zolowana od innych kcmtynentów, przedstawia 'Się dla językoznawcy dość zagadkowo. Rekonstrukcja
może tu przebiegać tylko w ramach podstaw jęzY'ków i1ndoelllTopejskich. Wyjątelk stanowi język Basków, w którym doszukujemy się warstwy kaukaskiej,
dalej innych orientalnych
elementów,
a wreszcie, ostatnie, wa'rstwy negTyckiej. Jest to okno EurQPY, odsuwająl:e
nas od indoeuropeistyki. W Afryce pa'leolitowi odpolwia'dają Buszmeni, :neolitowi - Negryci, a nowym kulturom, Semici. W Europie nie ma podłoża
dla drzewa genealogicznego il1'doeurQpejskieg·o. Ameryka też jest zrozumiała
typologicznie w swym -og'romnymzróżnicowalniu, ale jest zupe~nie niemożliws do ujęcia genetycznego z punkbu widzenia języ'koznawcy:
Prof. T. Milewski w odpowiedzi 1k,s.S. Ły,sikowi wyjaśnia, że najsta'rsza
warstwa na Madagaskarze to niewątpliwie Bantu, drugą grupą polinezyjską
jeslt vy:arsWva indonezyjska, trzecią - arabslk:a naniesiona przez kupców
arabskich, wreszcie czwartą - francuska. Grupa francuska jest ekskluzywna, aralbska ginie, a uzyskuje przewagę indonezyjska.
Madagasi są
trudni do zasymilowania.
Z kolei wysłuchano referatu wygłoszonego pr,zez dr E. Kar w o t a pt .
Historia
inwazji
dromadera
do Afryki
północnej. Referat był ilustrowany
-licznymi f.otografiami i rYiS'llnkami. W dyskusji głos zabra-li: !prof. J. Czekanowski, prof. J. Gajek, prof. K. Zuraws,ki, prof. Styś, prof. R. Stopa,
dr E. Karwot, mgr A. Matyniak, mgr E. Kuźmicz i inni.
W 'godzinach p'o'I;(lh-1dniowych prof. T. M i l e w s oki wygłosił refer:lt
pt. RoLa starożytnego Egiptu w ·dziejach kultury.
Prof. T. MHe'Wsikiw odlpowiedzi prof. J. Czekanowskiemui
prof. J. Gaikowi stwierdza, że ust.alenie kolebki pługa jest trudne. Jeżeli chodzi o wpływ
EgiJptu ma Azję i EUII'O[)ę.to mie był on wielki, ponieważ Egipt leży ja,k!by
'w 'Wlazie Izam!kniętej. Egipciamie mieli liczne uprzedzenia
'Odgmlniczające
Egipt od świata. DopieI:o od V. w. ,p. n. e. datuje się silny Zlwiązek między
Egiptem a Grecją. Egipt .i Ateny łąc·zą ,się przeciw Persji.
Po wyczerpanilU dy~usji
prof. J. Gajek przystąpił do podsiUffiowan;a,
6,twierdzając, że seminarilUm było ujęciem po'glądów na strukturę antropologiczną, etnograficzną i języ!knwą Afryki. Następnie podkreślił, iż semina'rium ElPe!lllizadlanie, jeżeli stanie się bodźcem I{Haetl110grafów do zainteresowania ,się ;pro:blematylką afryk1anilstyczmą. P'IlL -poczyni starania o wydanie prac polskich afrykanistów i tłumaczeń artykułów obcych, rozprOSZOnych w różnychczasopisma'ch
i zwartych działach *. Doe. R. Stopa dodaje,
że w krakaws!kim ośrodku orientalistycznym
jest trzech językoznawcó\"
interesujących się problem:atyiką afrykanistyczną.
'!Istnieje 'Więc konieczność

nia \bibliografii pozycji połs!kich poświęconych zagadnieniom Afryki. Podobnie prof. dr J. Gajek stwierdza, że literatura światowa posiada zasadniczy brak prac, które obrazowały by żywy proces kształtowania się i rozwoju kultury w Afryce.
DDugiego dnia w godzinach prze1dpołudniowych wygłosił referat doc.
R.
t o p a pt. Kulturowe
nawarstwienia
na terenie Afryki.
Prof. J. Cz.ekanowls!ki IplI'z€prow1adziłkrytylkę referatu
wylkazujączbytnie
,przecenianie
p~zez prelegenta 'Wpływu środowiska geograficznego ·na kształtowanie
się

S

języków.
.
Również zdaniem prof. J. Gajka prawie nie zachodzi związek między
strukturą
języlkową a środowi'skiemgeograficznym,
gdyż układ języ'kovvY
Afrytki mie liczy .się z układami
warunków
fizjografIcznych.
Nat~mia'st
stwierdza żywy związek strulk.tuTy językowej ze strukturą amtropologlcznorals'O'wąw Afryce, a śr&lt;JIdowislka,geogmficznegro z typami gospoda,rki i formami .gospodarczymi.
Po południu 'doc. Roman S t ()'Pa wygłosił

pt. Potskie bac:Lania
w 1935. Referent
!przedstawił dzieje p,nls1kiej wyprawy 'w 19315 T. do Afryki !połu~niowej,
. w której sam brał udział. Prelegent ilus,trował odczyt ,przykładami mowy
etnograficzne

i

językowe

u

Hotentotów

i

referat

Buszmenów

Hotentotów i Buszmenów.
.
W odpowiedzi dr O. Gajkowej referent wyjaśnia, że w czas,ie badań terenowych w Afryce południowej !pOIs1ugiwałsię języikiem angieLskim, burskim i dialektem
holenderskim,
zapisy zaś wykonywał
według zasad
fonetylki.
.
W trzecim dniu prof. T. M i l e w. sk i lwygłosił refemt ,pt. Uwarstw'enie jęz.yków Afryki.
W świetnym odczycie p,relegent przeprowadza klasyfikację języków negro-wTylkań~kich, biorąc za Podst~Wę ISy'stemy gram~~
tyczne jaiko Iba'rdziej zamkmięte itrudiniej
dopus1zczaJące obc,e formy 11IZ
mownic'two, I(:Ihłonące zewsząd nowe elementy. Następnie daje przegląd
języków negro-af.ry'kańskich
omawiając
ich zasięg ,przes,trzenny, za1kł'es
użycia .społecznego i granice cza'sowe.
W dyskusji !prof. J. Czeika:nowslki iPookreś1afakt,
iż Teferat wy'k.azał
szereg zgoldJnoE,:,;.
'W pOlglądach nla kulturę
Anryki ze ,strony różnych dY's-cYlplin
naukowych.
Osiągnięcia w tej dziedzinie świadczą, zdaniem dyskutanta,
o dużym postępie ty.ch naulk w okresie XX 'w. Dotyczy to sZ!czegó'lmieallitropologi~, język&lt;YLnawstwa i etnografii. Doc R. Stopa do:.zuca. do referatu
prof. T. MilewiSikiego kHkla ,szczegółów. Po~kreśla falkt, lZ ~"ilęg paleonegryclki jest zIlJacznie większy, niż tozakres-lił
referen,t. Wymka o~ z podłoża pigmejSko-bus-zmenoid:alnego, które miało niegdyc szerszy zasięg przestrzenny.
.
Prof. T. Milewski ~wiada,
ii lialkie wstawienie ,zagadnienia, Jak zawężenie zasięgU, wYl111lkło
z ostrożności ba'daw~zej. Z)a,sięg ten według P~o:i
T. Milewskiego Teprezen.tuje wal'istwę paleolltyczną. Dowodem tego ]eS'

"Realizacją
dziennik
podróży

32"

''''.''

tego
prof.

zamierzenia
jest
t.
J. Czekanowskiego.

VI

"Prac

EtnoJlbgicznych"

zawierający.

�500

501

dokształcania ich w zakresie etnografii i należ.ałoby walczyć o ich wyjazd
do Afryki.
Zarząd Oddziału Wrocławskiego PTL zamierza zorganizować w okresie
jesiennym
analogiczne seminarium
poświęcone zagadnieniom amerykani-

~ozdział o kadrac~ Instytutu nie przedstawia jasno, w jaki sposób wypos.azo~e są ~oszczegolne działy Instytutu w kadrę pracowników, a przecle~ oSlągn~ęc~a.w poszczególnych działach' i Zakładach pozostają w ścisłym
ZWiązku .~ llosclą kadry. Zakład Etnografii we Wrocławiu ma tylko 3 pro~ent etatow ~aukowych na ogólną sumę 181 etatów IHKM, nie posiada
zadnych etatow administracyjnych
na ogólną liczbę 43 etatów w IHKM.
Na ogólną ilość umów z 316 osobami w Instytucie - Zakład PAE zawarł
3,8% umów, tj. z 9 osobami. W świetle tych liczb widać j'asno, że Zakład
Etnografii we Wrocławiu w zakresie robocizny mógł partycypować z całej
puli Instytutu w skali 3% i 2,8c/o. Ilustruje to załączona tabela:

stycznym.
Fragmenty seminarium zostały 'nagrane na taśmę i były na'dawane trzykrotnie przez Polskie Radio.
HaHna

Gorczyńs/ca

UWAGI W SPRAWIE SPRAWOZDANIA DYREKCJI INSTYTUTU
HI'8TOREI KULTURY .MA'I1ER!IA!LN1EJ
ZA ROK 19'55*
Przedstawione
przez DY'rektora IInstytutu HKMsporawozdanie
roczne
zawiera szereg ogólnie zarysowanych
spraw. Wobec takiej generalizacji
zagoa.dn;eń ,gubi się szczegółowy ,tok pracy, jej jalwść i Hość, a w kaŻJdym
razie ,całokształt pra'c .Instytutu zarysowuje się niezbyt Iplastycznie, i wątpię,
alby 'członkowi·e Rady Nau1kowej .IHF!M mogli się IW świetle tego 5iPrawozda:nia zorientować w całokształcie osiągnięć :Instytutu. Z tego wła,śnie powoduchcia~bym przykładowo zilustrować i z;badać, jak te ogólne genel'alne
linie rozwoju pra'cy .Illlistytutu, przełamują się w konkretnych 'Wypadkach
w 'Pracach Zakładu Etlnografii we Wrocławiu.
W roz;dzi.ale T, Sprawy orga.nizacyjne, Dyrektor 'Jonstytutu omawia wzmocnienie słabiej dotąd wyposażonych ,placówelk; na s. zaś:3 w trzy i pół wierszowej w·zmiance stwierdza "roZlbudowano jedynie zgodnie z założeniami
planu [... J zakład Etnogl1afii we Wrocławi,u". Na czym to wzmocnienie po_
lega, Dyrekcja nie ookreśla. Czy 'w zakoresie organizacji !budżetu, kadry, wyposażen:a technicznego? Moim zdaniem Zakład Etnografii we WłOcławki
nic nie uzyskał, Iecz reallni·e stracił jeden etat, a uzys1kał pro'blematycz,nie
pół etatu w osobie mgr Jana Setkowicz.a.
Osobnego podkreślenia wymaga fakt,że
Zakład Etnog'rafii, w którym
wykonuje się praca nad "Polskim Atlasem Etnograficznym" nie posiada dotąd ani jednego aparatu fotograficznego, ani też maszyny do pisania. Stała
kadra, tj. pracownicy sez·cn()wi, pochłania cały § 3, co nie pozwala na p.rowadzenie 'pC'szukiw:ań w muzeach, uniemożliwia wykonanie odbitek fotogl"aficznych i ry"unków. Na Radzie Naukowej IHKM zwracał,em na te
sprawy uwagę, w rezultacie ·otrlZymałem obietnicę, że w !przyszłym, tj.
1956 r., 'stan teonulegnie ,poprawie. Jednakże w obliczu rprzydzi·elonego preliminarza jest to prawdopodobnie nierealne.
Uchwalono również przEmian()'wanie Za'kładu Etnografii we Wrocławiu
na Z:akład Polskiego Atlasu Etnograf;cznego. Wniosek ten dotychczas nie
zost.ał załatwiony.

Rodzaj
etatu

____~~__

ą

4: 1956.

Ilość Ilość --~-._-etaetatów
tów
.
i na w Dz.. I
,IłI i
iIHKM IV
po łr. po r. l

.

-I

Stan etatów

I

w Zakładzie
PAE31XI55

%

___~_.l -----··-1······własne
__·_--_···· ! pożycz.
-.-

Sam. prac.
etat,

29,0

Zast. prof.

3,0

Po·m. prac,
nauki

,105,3

Prac. techn.

i 44,0

---------

-

Utracono
w II półroczu

l

nie
jest
znana I

2

2

I

6

i

2

I

I

i
4.5

5,5

1~~-:~-1---._.._~.,~.-.7,5

4,2/5,2

3,5

2

5,5

2

O

I

Razem:

• Osobne wydanie
powielone.
Patrz
też: W. H e n s e l. sprawozdal1ie
Instytutu
Historii
Kultury
Materialnej
PAN za rok 1955, .,Kwartalnik
Historii
Kultury
Materialnej",

II

~l''''

, I

,...

j

1

Ilość !pracowników ,pA!: w st.osunku do ogółu etatów
30f0.
Dane DyrEkcji co odo ilości osób zatrudnionych w Warszawie, 'a umieszczone w ,osobnej 'l:albelce podającej pr'ocent pr,acowlIli'ków k.ażdego działu
n:ies~ikających w Warszawie, :nic nie mówią, jak fakt ten wpływa na rea~
l!zacJę 'Planu i jego j,akość. Dane te, ja'k też i 'zapowiedź zwiększenia ilości
pracGwników w Warszawie są podkreśleniem
centralizacyjnej
polityki
kulturalno-naukowej
Instytutu.
Nie moją rzeczą jest ocena tej tendencji;
niewątpliwie Rada Naukowa wypowie 'się w tej slp·rawie;pragnę
jednak
wyrazić niepokój, iż odebranie jednego etatu Zakładowi we Wrocławiu
jest przejawem tej tendencji. Jeżeli nawet Ra'da uzna słuszność tej pali.'
tyki, nie sądzę, aby przy realizji tej zasady nie liczono się z potrzebami
realnymi Zakł,adu, wynikającymi z nałożonychzactań .
W I:ozdziale III, ,ust. 3 jest mowa o wykonaniu bud~etu IHKM,ale spra~
wozdame ogranicza się do stwierdzenia wysokości budżetów i wykonania go

�502

"

503

99,92%• Sądzę, że bardziej interesująca byłaby anali7Ja r o z d z i a ł u t ej
s u m y n t8. d ,zi a ł y i n a II&gt;o s z c z e g ó l n e a k c j e iba d a w c z e. Taka
analiza winna przekonać, że budżet IHKM był celowy z punktu widzenia
badawczo-naukowego.
Nie jest prawdopodobne,
aby w tej dziedz.inie
wszystko było bezbłędne i najw~aści:wsze. Ujawnienie i przedyskutowanie
tzw. ptzegięć i potknięć
ułatwiłoby
Radzie
Naukowej
obrady
nad

W

datnej zmiany na odcinku wyjazdów za granicą". Sądzę, że to stwierdzenie
Dyrektora IIHKM należałoby roz,szerzyć również i IJllainne działy, a z:właS'ZC'Za
etnografię. Etll10grafia ogrGmiczona do badań nad etnografią Polski staje się
nauką okalec:załą o wysychającym nurcie.
Sprawozdanie Dyrektora IHKM porusza £rpTawy muzealne, a,Le dotyczą
one tylko muzEów archeologicznych,
a szkoda, że nie sprecyzowano tu
stanowisika 'Instytutu
w -,prawie mluzeów etnograficznych,
np. sp,rawy
Muze'um Kultur Ludowych w MłocinaC'h. Rezygnacja z omówienia tych zagadn:eń
jest r6wnozn:ac,zna z ograniczaniem
działalności'
Itnstytutu,
a zwła'szcza jego Działu IV.

budżetem.
Jest rzeczą niewątpliwą, że tyl!ko 'względy budżetowe, a lIlie ka,drowe,
organizacyjne czy naukowe spowodowały, że w ZakładZiie Etnografi.i we
WrocMwiu są ;nastętI:ujące ,bralki: Zakład nie dysponuje odpowiednią ilością
aparatów fotograficznych .(zakład otrzymał w lutym 19&lt;f~6 r. aparat); nie posiada środków finansowych na wykonanie odbitek; nie wyzyskał matel'iałów ZJawartyc!hw muzeach ze :względu 'na !brak funduszów na diety, 'kos'zty
przejaedu, lI1oclegi; nie mi,ał śł'odków na wykonanie kalkowy,ch map ,podkładowych w skali 1 : 2 i 1 : 4 mil., co wstrzymało tempo prac; nie posiada

Głos

ma'S'zY'TIY
do rpisimia.
Są top0l\.lczające przykłady, jak bazafin.ansowa
decyduje o wy.konalIlh\
p1Janu naukoweg,o i &lt;d'lJateg,o
nie można z:agadnień tych załatwiać w 5 wierszach, lecz należy je poddać szczegółowej analizie, w wyniku ~tórej unik··
nęłoby się niepotrzeb&lt;nY'ch zahamowań w :pracy.
W ['ozdzi/ale I, us. 5 - &lt;sprawozdania Dyre1reji omówiono syntetycznie
działa'lność Dyrekcji .IHK'M, zwrÓCOno uwa,gę na. udział kierowników
ZćIkładów i wizytację Zakładów. Muszę stwierdzić, że nie odnosi się -to do
Zakładu Etnografii we Wrocławiu, w którym Dyrekcja nie przeprowadziła
wizytacji, ze szkodą, być moż·e bowiem, że uniknęłoby się wiele przykrych
i niekorzystnych dla nauki sytuacji.
W slprawozdaniu z naukowo-badawczej
dział,alno'śd położono znaczny
nacisk, 'zwłlaszcza w 'zakresie enografii, na wizytowanie 'badań terenowych
w 195,6 !r. ('s. 10 i 12:). Mam pewne obawy, czy ak'c,ent położony na badania
nie opóżni opracowywania materi:ałów, :p.rzecież i okres przed powstaniem
IHKM cechował niedowład w zakresie opI'a£owań, a przerost "zbierania
materiałów do 'szafy i Inapółki muzealne".
Pragnę również wyjaśnić &lt;uwagę z:awaTtą ,na s. :12. otóż etnograficzne
,badania tereJl10we nie były zawężone, lecz nie wylkon:ano s'zeregu czynn.ości
zwią;ZJa.nych'z gromadzeniem materiałów ze względów budżetowych.
N'a s. 21 i 2,2 jest mowa o 'badaniach terenowych, stanowiących
podstawę etnograficznych
mon-ogr,ad'ii regionalnych.
Wydaje mi się rzeczą
~onieczną zwoła'nie kC1nferencji etnografic~nej, .na której
określono by
zak,res i zadania takich mon1og,raiii. Chodzi o jasne z,arysowa'nie teoretycznyoh ,podstaw takich monogI"!afii, ,bez 'których trudno ,sobie wyobrazić same
badania i dobó'r wł'aściwych metod ,badawczych w terenie.
Na s. 34 sprawozdania jest mowa o rozwoju międzynar,odowej współpMcy: "iż nie do pomyślenia jest !prawidłowy rOZJwója,rcheologii bez wy-

'w sprawie
Pols,kiego
Ludoznawc'zego

Towarzystwa

Sprawa Polskiego Towarzystwa LudO'znlawczego omówiona przez Dyrektora Instytutu na s. 40 w 13 wiersZach maszynopisu wymaga szeregu
wyjaśnień. Bardzo z,generalizowane isiką,pe wypowiedzi stwarzają
możliwość bardzo różnego interpretowan:a
działalności
tegoż Towarzystw&lt;l.
W związku z tym iPozwalam sobie zadać kilka pytań, które mogą stanQ-,
wić ,pod'stawę do dyskusji:
l. Dlaczego nie doszło do uzgodnienia
wSiPólpracy między IHKM
a PTL? Czy DYł'ekcja zwróciła się w tej 'sprawie do Zarządu PTL? Czy
przedstawiła kOlD.kretnepropozycje?
2. DyrEkcja Jn,stytutu .prowadzi rozmowy z niektórymi członkami Zarządu, aIe nie zwróciła się wprost i oficjalnie do Zarządu PTL. Równocześnie Dyrektor IHKM zapowia,da pełną i głęboką 'analizę działania tego
Towa,rzystwa.
3. Na s. 40, w. 8 DyrEkcja mówi o "dawnych czy też "dobrych" tradycjach Tozwojowych PTL. Jeśli o "dawnych" - urpTzejmie proszę o wy jaśniE1nie, czy "obecna" działalność PTL jest taka, że należy ją za,przepaścić.
4. W zakończeniu Dyrektor I'nstytutu 'wy:powiada się: "W oparciu o powtórną [przekreślone], o głębszą anaHzę działalności PTL" nast@i wytyczenie planów. Szkoda, że ani DYł'ektor :IHKM, ani Dyrekcja Instytutu nie
wzięła udziału w XXX Walnym Z,gromadzeniu Towarzystwa w Warszawie
i tam niez:ainicjowała
talk I:ożądanej dyskusji.
W związku z tym proszę o wyjaśnienie, na czym pologa: .a) niepełność
os;ągnięć PTL oraz b) ,brak głębi w dzi:ałalności Towarzystwa.
W związku z tym pozwalam sobie wypunktować wszys.tkie te zdarzenia, które ,były przejawem aktywności Ilnstytutu w stosunku do Towarzystwa. Były to:
1. Propozycja Dyrekcji przyjęcia "Ludu" przez I;stytut.
2. Pisma rozesłane do członków ·PTL i ,pracowników Instytutu ,z zapyt.aniem, jak g'odzą działalność w Towarzystwie z pracą w Instytucie .

.•.'.

�s

504
3. Negatywna
opinia Instytutu
o możliwościach
redagowania
popularne,go ąasopisma
przez Towarzystwo
(opinia
ta u.bocznie
wyrażała
s'ię
o kadrze).
Na za'kończenie
prag.nąłbym
zwrócić uwagę na istniejące
w sprawozdaniu porównania
między Polskim Towarzystwem
Archeologicznym
a Polskim Towarzystwem
Lud O'z,n.awczym , w !którym
pierwsze
przedstawione
jest jako wzór. Bez dowodów
- nie jestem o tym przekonany,
porównanie to ma tę wadę, że zakresy działani'a PTA i Działu I 'IHKM odpowiad,ają sobie w zupełności.
KryteJ:'ium zakresu stanowi tu archeologia.
Natomiast między dzilałaInością
Działu crv .IHKM az.akresem
działania
iPTL
jest znaczna różnica, wystarczy
przyjrzeć
się planowi
Działu IV, laby zauważyć, iż nie obejmuje
on szeregu zagadnień
etnograficznych
(dzialami
tymi zajmuje
się np. PIS, IBL, Pracownia
Przysłów
prof. J. Krzyżanowskiego itp.). Polskie Towarzystwo
Ludoznawcze
ma Ziasięg działania
dużo
szerszy niż Dział IV. Fakt ten czyni porównanie
zawarte
w sprawozdaniu
Dyrekcji
nieistotnym.
Dodam, że 'ogÓ'lna ocena dzialalnoś'Ci ,PTL przez Dyrekcję lHKM opiera
się 'r,aczej ma wrażeniach
i impresjach
i nie obejmuje
c.ałdkształtu
dzi.aliaL
ności Towarzystwa,
lecz wY'biera tylko te 'Odcin!ki, 'które odpowiadają
założeniom ,sprawozdania.
Być może, że niedostatki
te wynikają
z niezruajomości rroczmegosrprawoz:dania
PTL lub z faktu, iż 'nikt z Dyrekcji
IHKM
nie obrał udziału w XXX Walnym Zgromadzeniu
w Warszawie.
Jó;,ef

\

Gajek

T

R

E

•...'

s z

c

z

E

N

I

A

Pe310Me
IIOJIbCKOE

3THOrpAet&gt;J1LIECKOE
B 1945-1955 rr.

OBIIIECTBO

B HOR6pe 1945 rO,D,a3THorpaepJ1'-IeCKOe 06ll\eCTBO B0306HOBJ1JIOB JII06JIJ1Ile CBOIO ,D,eJITeJIbHOCTbno,l:\ Ha3BaHJ1eM «IIOJIbCKOe 3THorpaepJ1ąecKoe
06ll.\eCTBO».3TO 06CTORTeJIbCTBOnOTpe60BaJIO OT '-IJIeHOBJ1 OT IIpaBJIeHJ1R ypa3yMeHJ11I, '-ITO npHąJ1HbI II MJ1pOBOi1 BOi1HbI nepe~IepKHYJIJ1, npeJKHl1€
JIJ16epaJIbHO-KanJ1TaJIJ1CTJ1ąeCKJ1eCOL\J1aJIbHble YCTOJ1J1 'iTO B HOBbIX YCJIOBJ1lIX HayKa B Hap0,l:\Hof1 IIOJIbIlIe ,l:\OJIJKHanocneBaTb 3a peBOJIIOL\J10HHbIMJ1
H3MeHeHJ1lIMJ1,npOJ1CXO,l:\lIll\J1MJ1
B JKJ13HJ1.06ll\eCTBO nepeCTaJIO 6bITb JIbBOBCKJ1MMecTHbIM Y'ipeJK,D,eHJ1eMJ1 npJ106peJIo xapaKTep 06ll\e-nOJIbCKoi1 opraHJ13aL\J1J1,nOHOCRll\ei1 OTI3eTCTBeHHOCTb
3a nepeMeHbI, KOTopble ,D,OJIJKHbI
6bIJIJ1
np0J130i1TJ1 B CB1I3JiIco I33JITJ1eMB OCHOBy MeTO,D,OJIOrJ1JiI
,D,J1aJIeKTJ1'-IeCKOrO
J1 J1CTOpJ1'-IeCKOrOMaTepJiIaJIlil3Ma B npJ1MeHeHJ1J1 K nOJIbCKOM 3THorpaepJiIJiI.
3Ta OTBeTCTBeHHalI epYHKL\J1lI06ll\eCTBa npO,l:\OJIJKaJIaCb OT 1945 rO,D,a ,D,O
KOHL\a 1953 r., T. e. ,D,OBpeMeHJ1, KOr,D,aIIOJIbCKaa AKa,D,eMJ1lIHaYK OpraHJ130BaJIa J1HCTJ1TYTJ1CTOpJ1JiIMaTepJiIaJIbHOM KYJIbTYPbI J1 CBoe IV 3THorpaepJ1'-IeCKOeOT,D,eJI6HJ1e.C Tex nop nepBeHcTBo J1 Be,D,Yll\afl pOJIb B p'a3peIlIeHI1J1 MeTO,D,OJIOrJ1ąeCKJiIX
np06JIeM nepeIlIJIa K J1HCTJ1TYTYMaTep~aJIbHOi1
Ky JIbTypbI IIOJIbCKOM AKa,D,eMJ1J1HayK.
3'1'0'1' epaKT He YBOJIJ1JI O,D,HaKO
06ll\eCTBO OT 6,D,J1TeJIbHOCTJ1
B OCHOBHbIX Ha&lt;IlilHaHJ1RX J1 OT 061I3aHHOCTJ1
npJ1HJiIMaTb YąaCTJiIe B npOL\eCce MeTO,D,OJIOrJ1'-leCKOM
nepeCTpOMKJ1 3THorpaepJ1JiI. 3'1'0 6bIJIO TeM 60JIee He06xo,D,JiIMO,TaK KaK OpraHJ1'-leCKOe e,D,JiIHCTBO
3THorpaepJ1J1 KaK HaYKJ1 6bIJIO nO,D,OpBaHO,a 3THorpaepJ1'ieCKalI np06JIeMa'rI1Ka pa~,D,eJIeHa MeJK,D,yJ1HCTUTyTOM J1CTOPJ1J1MaTepJ1aJIbHOM KyJIbTypbI,
J1HCTJ1TyTOMJIJ1TepaTypHbIX J1cCJIe,D,OBaHJ1M
J1 rOCY,D,apCTBeHHbIMJ1HCTJ1TYTOM J1CKyccTBa. IIoJIbcKoe 3THorpaepJ1'-leCKOe 06ll\eCTBO, HJ1KOr,D,aHe OTp~KalICb OT CYBepeHJ1TeTa 3THorpaepJ1J1, ,D,OJIJKHO
6bIJlO nOTpY,l:\J1TbClIHa,D,pa3pa60TKOM ee TeOpeTJ1'-leCKJ1XOCHOB.
XapaKTepHalI
,D,JllI ,D,eClITJ1JIeTJ1lI1945-1955 ,D,J1CCeKL\l1R3THorpaepJ1J1,
flBJIlIlOll\aRCH BblpaJKeHJiIeM COMHeHl1M- caMOCTOlITeJlbHa JIJiI 3THorpaepnlI
RaK HayKa, npOlIBJ1JlaCb TaKJKe B OpraHl13aL\l1J1 YHJ1BepCJ1TeTCKOMy'-le6bI,
BbI3bIBalI 3aMe,D,JIeHl1e npoepeCCJiIOHaJlbHOrO 06y'-leHJ1f! MOJIO,D,bIX,nOJIHOL\eHHbIX 3THorpaepOB. TaKJKe J1 O,l:\HOCTOpOHHee,npeyBe.W-leHHoe
J1 MeXaHJ1'-leCKOe CBR3bIBaHl1e 3THorpaepnJ1 C apxeOJlorneJf, HaJIOJKJ1JIOCBOMOTne'-IaTOK
;'1 nOBJIl1lIJlO Ha nOHI1:JKeHJiIeJiIHTepeCa K l1CCJle,D,OBaHI1:IO
COBpeMeHHOCTJ1,

�506
a

507

TaKJKe

Bblpa311J10Cb

EOHa'JaJlbHbIX
OGluecTBLl,

B

l{aK

B

31'11

HOCTI1. IIPOTI1B

Ta Koro

oc06eHHO

rOJIOca,

3THorpa&lt;pl1'JeCKl1e

YHI1BepCI1TeTCKOM

C

CI1JIhHO
npl1

ypoBHe,

TaK

no

,lI,eHU;I1HM,

~OKa3aTeJIhCTBOM

31e B C Kor

O -

3Ta

Mepe

O"tep'KU

B nepl1o~

repHJIO

'Iero

o6~ezo

T. e.

AHaJ!113
06ll.\eCTBa

C MOMeHTa

KpOMe

HaYKoti:

06ll.\ero

-

6hlJIa

IIpaB~y
11 ~pyrl1e

u;eHTpbl,

'JI1Th

npl1HI1MaJla
B

O'IeHh

B

KOTophle

~O

60pe

TeMaTI1KI1.

KOTophle

nepeXO,ll

Te'JeHl1e
B

OHa

I1Hor~a

Oc06eHHO

KClMI1TeTOB

11

CJle~yeT
rpalil11.1ax
K

TpY,llaM,

ro~

r.lJaBHoti:

60TKe

C Y'JacTl1eM
scero

KaK

06ll.\ecTBO

OTpaCJIeti:

TypHble

B

no-

11 JII0611TeJIHMH

3TOM

OTHOilleHI1J1

B

.n;pyroM

Hay'IHble

06ll.\eCTBO

HBJlHeTCH

~O

BOtl:-

I1CTOpl1'JeCKotl:.

K

COCTOHHI1H Bell.\eJt

3BOJlWU;110HI13MY, &lt;PYH-

1.1eJIhlO KOTOphIX

&lt;POpMhl:

Hąnl1CaHl11O

OHa

CTaT€ti:,

npOHBJlHJIaCb

pe1.1eH311ti:, B

Ka&lt;pe~paMI1.

06ll.\eCTBa,

IIOJlbilll1,

a

TaKJKe

COBell.\aHI1H

TpY~OB,

Hapo~HhlX

Bhl-

KOTOphle"
3aCe~aHl1rr

Pe~aK1.1110HHbIX

3THorpa&lt;pl1'IeCKI1X
KOCTIOMOBI1

KOH&lt;pepeHU;I1H. Pa60TalOll.\aH

TpY~OB

oc06eHHo
B Te'JeHHe

pacnpOCTpaHeHHIO

cne~BYX

CBe~eHI1M

n:O~'JepKHYTb,

'ITO

pa3BI1BaJlaCb

I1MeIOU.\I1M xapaKTep

~eHTeJlbHOCTb
B

Te'IeHl1e

MeTO~OJlOrH'JecKI1X

06ll.\eCTBa
Bcero

B

3TI1X

~eCHTI1J1eTI1H.

paCCYJK,lIeHHti:

cJle~yeT

Bcero

CTaTbl1

)l; O f5 p O B O JI b C Kor

CKHX

3THorpa&lt;pOB

c~eJlaJl

O,

CTOJl61.10M Ha

IIOJlhCKOrO

KpI1TI1KOti:

npeHHti:

MeTo,gaM

Ha

B 1949

no

nOHHTHti:

06pa60TKI1

nOCTaBHJla

11 npe:lK~e

B

CTaThe,

HH&lt;popMa1.1I1H
npl1Ha~JIeJKaJlI1

O,

B

T.

illl1pOKl1e
11

Ky.nh-

HI1MI1.

6hIJlH
HHM

P Y 6 31e B-

Kpyrl1

nOJlh-

&lt;PYHK1.1HOHaJIhHOrO

H IIIMI1~Ta.

COBepWI1J1aCh

O 3THorpa&lt;pl1l1,

np06J1eMaTHKe,

I1CCJle~OBaTeJlhCKoi1

rOllY

MeJK,lIy

K

06pa-

ro,1\Y. 'tlpe3-

ony6JII1KOBaHHhlX

06ll.\ecTBa

nepecTpoti:Ka

y6e~I1ThCR

no

rpeBHepa

1947

JIa6Y,lla

a H K O B C Kor

11 MaTepl1aJIOB,

3THorpa&lt;pl1"leCKoro

OT'IeTJIi1Bo

r.

nCHXOJlOrl1'JecKoro

illKOJIhl

B

«JIlo~'a»

CTpaHax.

&lt;I&gt;p

O.

no

KOH&lt;pepeHqHH,

onpe,lleJlHIOll.\erO

pe1.1eH3l1H, 3HaKOMI1BillHe

11 I1CTOpl1'IeCKoti:

BJlI1HHl1eM

,gpyrHx

O,

.TeMY

OTHOilleHI1H

CTpaHI1u;aX

B

JKe nOCJle

Tpy~aM

11 apxeOJlOrOB
y:lKe

MeTO,lla,

H npOCTpaHCTBeHHhle

C

ny

Ha

ceti:'Jac

K

Oc06ble

yCTpaHBaTb

reorpa&lt;pH'JeCKoro

11 06CTOHTeJIbHhle

HanpaBJI€HHti:

nOCTaBI1J10 ce6e

H3bIKoBe,gOB

3aMe'IaHHR

K Y 31h 'J H' 1.1Kor

o

B

o 'leM

1136HpaeMoti:

113~aHHHX

Me,ll,J1eHHaH,

HO

MOJKHO 6hIJlO

aBTOpaMI1,

a

Tar{JKe

pa60Thl.
6-JleTHerO

KOJlJleKTHB

Hay'JHO-HCCJle):lOBaTeJlhCKoro

nOJlhCKI1X

3THorpa&lt;poB

nepe~

nJIa-

HOBbIMH

:la~a'JaMH.
IIepeJIOMHbIM

MOMeHTOM

3THorpa&lt;pH'IeCKI1M
19 &lt;peBpaJIH
rpecca

1951

rO):la,

B

1946-1952

rr.

K

nOJlbKO

MHoro

,lIJIH

6blJlO

II.

Hoe

,lIeCHTHJleTI1H,

y6e:lK~eHl1e,

,lIYIOll.\et1 KyJlbTypHble

HBJleHlfH

29

TOMe

):lO

KOHxapaK-

«JIIO):I'a».

6 ):IByx~HeBHbIx

H Tpex-

TeMaTHKe.

MHO-

KOMI1TeTOB BeJlH

TaKJKe

KOTOpoe

'IaCTO

u;eJlblO

HayKH.

nocJle

B

17

pe~aKI..\110HHbIX

np06J1eM,

'-ITO 3THorpa&lt;pI1R

OT

MeTO):lOJlOrl1'IecKoro

ell.\e

6blJl0

nOJlbCKHX
HO 31'0

q10pMy JIl1pOBOK,

nOJlhCKOH

IIoJIbcKHM

,lIJIH nepBoro

MeTO~OJIOrl1'JeCKot1

HO 11 ~J1H Bcex

11 CyXHX

KO Bpe,lly

B TeLJeHlle

,lIeHHH

O.,

11 HeCOrJlaCOBaHHbIX

npeJK,lIeBpeMeHHblX
OTpaCJlHX,

OpraHI130BaJlO

COrJlaCOBaHHIO,
3.

MaTepHaJI

~I1CKYCCHH

nOCBHll.\eHHbIX

C03BaHHaH

npO~OJlJKaBillaHCH

ony6JIHKOBaHHot1

Ha 3aCe,llaHHHX

nOJlOJKI1TeJlbHOMY

He

IIIHpoKaH

06ll.\eCTBO

rO'JHCJleHHbJ(~ npeHI1H

KpaKOBe,

npl1rOTOBI1J1a

lleKJlapa1.1I1eti:,

COBell.\aHHti:,

KOH&lt;pepeH1.1I1H,

B

KOTopaH

HayKYI.

3aKOH'JI1JIaCh

J.;1;eBHbIX

6bIJla

06ll.\erTBOM

nOJIbCKoi1

Tepa

llHM,

3THorpa&lt;pHI1.

H npe:lK~e

K.

npHcTynJleHHe

11 KapTorpa&lt;pOB,

3THorpa&lt;pHH

C Kor

I1CCJle~OBaTeJlhCKI1X. nJIaHOB.

C06paHI1H

ropo~e

06J1er-

~eHTeJlhHOCTb

CYHI1BepCI1TeTCKI1MJ.1

KOMI1TeTa,

H.

):IOKJla,ll,hl

nOJIO-

6bIJIO

O,

ATJlaca.

Ha'JaJlO

KOMTlJleKCbI

~OCTI1JKeHI1HX

6hlJl0

06ll.\eCTBO

He06xo):\HMOCTb

TąKoro

B "JIIO~'e»

11H C Kor

06ll.\eCTBO

JII06J1I1He,

3Ha'JeHJ.1e

CI1CTeMaTI1'IeCKaH

nOJIOJKeHl111 06ll.\eCTBO

CeK1.111Hcnoc06CTBOBaJla

CHCTeMaTI1'IeCKH

~eHTeJIbHOCTI1

n0311U;1111. 3Ta

06ll.\l1e

reorpa&lt;p0B

M

npoHe

,1\OKJla~bI
M O ill

3THorpa&lt;pl1'leCKOro

qeHHhle

IIo~

OT

pa3Hble

B

3THorpa&lt;pOB,

Bhl'Jati:Ho

O

K.

KOTOpylO

ero

IIOJIhCKOrO

onHChlBalOll.\eti:

11-

O,

3a~a'Jetl:,

BOCCTaliOBJleHHH

TeH-

TOJlhKO

3THorpa&lt;pl1'IeCKYIO

TaK

THrOTeJlI1

HeBhle

ony6J1HKoBaHHble

O H H T O B C Kor

raeKa.

MaTepl1aJll13Ma.

B nocTpoti:Ke

I1rpaJII1

IIoJIbcKI1X

COBeTcKoti:

oc060

H.

II

Cne1.111aJlhHhIM

onl1paJIOCh

TaKOM

3THOJlOrl1'JecKl1x

MeTO~OJlOrl1'JeCKaH

O ~OCTHJKeHI1HX

Ha

MCnOJlHI1TeJlhHOrO

I..1l1aJlhHO C03hlBaeMhle

neT

B

~eCHTI1J1eTI1H

pOJlh

ATJlaca

T.

O~HO

paccMOTpeHI1H

npeHI1HM,

BblpaJKaJIaCh

«JIIO~a»,

11 MaTepl1aJlOB,

3TI1M

Tpy~a

KOTopoe

3THorpa&lt;pI1H

B3aI1MO~eti:cTBOEaJnt

Ba:lKHyIO

np06J1eMaTI1K11.

B JII06JII1He.

BOMHhl

nO~CTpeKaHJ.111 K

np0I1CXO~I1J111 KaJK~hlti:
IIpaBJleHI1H

Tpe6yeT

OTJlI1'JaJII1Ch

MeTO~OJlOrl1'JeCKI1M

J.13~aTeJlhCTBaX,

11 ~pyrl1MI1

COTpY~HI1'{ecTBo

113~aHl1e

11 KPaeBe~aMI1.

OT I1CTOpl1'JeCKoro

He

3THorpa&lt;paM

6hIJIO

u;eJloe

KOTOpylO

'ITO

K1.1110HaJI113MY113111nCI1XOJIOrI13MY.
JKI1J10 Ha'IaJIO

Hnp.

113 ~pyrl1x

BOCC03~aHI1H

OCHOBa, Ha

~aJleKa

pa60TalOll.\l1e

npOTI1BO~eti:cTBOBaJIO

3Ha'JeHl1e,

~eCHTI1JIeTI1H

nOJIO:lKeHl1H,

rOBopH,

C.

TPa~I1U;1111 061l.\ecTBa.

ero

MeTO~OJIOrl1'JeCKaH

CJle~OBaTeJlhHO

06ll.\eCTBa,

C perl10HamfCTaMI1

nOCJIe~HerO

KOHcPepeHU;I1HX.

C H3hIKOBe~eHl1eM

BO e~I1Hoe

11 ~pyroe

cTaphle

~eH;eJlh-

npH'JHCJlHTb

Jt3bL'K06eae'ltUst.

CO cneU;l1aJII1CTaMI1

coxpaHeHhI

Hay'JHhIX

IIpepBaHo

6hlJIO

nep-

Tpv~ax

113~aTeJlbCKotl:

3THorpa&lt;pl1'{eCKoti:

&lt;PYHKU;I1H

TaK:lKe

KOHTaKTa

caM06hITHOCTJ-I,

Hbl,

~JIH

r.~CHTI1JIeTI1H CBH3hlBaJlO
I1MeJla'

a

KOHTaKT

Ha

K 3THorpa&lt;p1111 pa3~aBaJlI1Cb

Ha

B03MO:lKHOcTeti:

06'he~I1HI1TeJIhHaH

6JleMaTI1Ky,

6hlJII1

CBOI1X

ero

rIO~xo~a

MHCTI1TYTax,

BaJKHOe

06ll.\eCTBO

11 B

3THorpa&lt;pI1J1.

Ha.n; KYJlbTypOtl:

OTpa311J1I1Cb TaKJKe

3By'{all.\l1e

TepHJlI1

HaYKaMI1

aHTpOnOJIOrl1eti:,

TaK

O;(HOCTOpOHHero

H'Jetl:KI1

BcnOMOraTeJlhHhIMI1

I1CCJle~OBaHI1tl:

TeH~eHU;1111

I1CCJle~OBaHI1HX,

'{aCTO

Ha

npeKpall.\eHI1I1

06ll.\I1H.

MHOrO'-lHCJleIiHbIX
RBJlHeTCH

nOMOrJlO

KaKHe

)l;ocTHJKeHlleM,

HaM

cJly'-laJIHCb
H C'JHTalo,
npeHI1t1

I1CTOpH'-IeCKoi1

C TO'-lKH 3peHI1H

rJlaBHoi1

3THorpa&lt;poB,

COBOKyn~ocTH

'KOHe'-lH~
H36eJKaTb
B

~pyrI1x

BbIpa60TaH-

11 KOH&lt;pepeH-

HayKoi1,

HCCJie-

HX npOI1CXOJK-

11 pa3BHTI1H.

31'11

B033peHl1R

C

O):lHOi1

CTOHbI

CBH3aHbl

C

npeJKHHMH

B3rJlHllaMl1

�509
3BOJllOl..\110HHOrOHanpaBJIeHI1H,

a

C ,l(pyroti:

Iil1naMI1 I1CTop':I''leCKOrO MaTepl1aJIl13Ma.

Ha

CTOpOHbI COrJIacyIOTCH C npl1H-

KpenHYT

y6eac,l(eHI1R, "ITO npe,l(MeTOM
r

3THorpacPl1"1eCKI1X I1CCJIe,l(OBaHI1ti:
RBJmeTCR 06ll..\eCTBO 11 HBJIeHI1R 06ll..\eCTBeH:HOti: ac113HI1.a CJIe,l(OBaTeJIbHO KyJIbTypa

peJII1KTOB, yrHeTaeMbIX

BJilTI1I1KyJIbTyp.

3THorpacP

eCJII1 rJIa3a

06pall..\eHbI

HapOA

ero

11 ero

KyJIbTypy.

.npOBeCTVI rpaHI1l..\y

BO BpeMR I1CCJIeAbBaTeJIbCKoti: pa60TbI
TOJIbKO

MeacAY

TaKI1M 06pa30M

3THorpacPl1eti:

"II1T, "I'l'O MeacAY 3THorpacPl1ei1
c06cTBeHHyIO

OT ,Ilpyrl1x

ero

11 3TI1MI1 HayKaMI1

TaKoe

MeCTO, KaKoe

ei1 npeAHa3Ha"lJilJIVI

I03e¢

raCK

B ))a3-

Ha

BeCb

I1CTOpl1eti: Aepe-

AOJIacHbl npeKpaTI1TbCn
O,llHaKO, I1MeeT CBOIO

HayK.
He npOCTan

O,1J,HI1MnOKOJIeHJ1eM. OH

KOHTpOJII1pOBaHI1R c06CTBeHHoro

:KOTOpbIM ,IlJIR 60JIbWI1HCTBa
I10JIbCKOrO

paCKpbIBaR

I1CCJIe,l(OBaTeJIei1 cPOpMl1pOBaJICR B APyrl1x

3THorpacPl1'-IeCKOrO

nOJlbCKI1X 3THorpacPOB,

no-

BblAeJIReTCR B 113Aa-

06ll..\eCTBa,

11 pOJIb

AeCRTI1JIeTI1R 6bIJIa

HeCOMHeHHO TBOpqeCKaR
cJIa60e

OT 3THorpacPoB

I1CCJIe,llOBaTeJIbCKOrO annapaTa,

B npeO,IlOJIeHJilI1 3TI1X TPY,IlHOcTei1 B nepl10A
3TOM BbIpaacaJIaCb

Bell..\b VI He BCerl(a

Tpe6yeT

.JJI1TJil"leCKI1X11 COI.\l1aJIbHbIX YCJIOBI1RX.3TO nOJIoaceHl1e

B

3aHHJIa

3THorpacPl1'-IeCKJilX Hay'-IHbIX

OT AaJIbHei1WJilX YCJilJII1i1,'-lTO-

11 COI.\YIOJIorVIeti:.3TO He 3Ha-

11 COTPYAHW'leCTBO. 3THorpacPv!JI,

MOacHO np0l13BeCTI1

KOTopoe,

3THorpacPJilH

Kap,710BJil'-I 11 vlX npeeMHJilKI1.

Hac

HBJIReTCR B03MOacHblM

VI apxeOJIorVIeti,

ITepeXO,ll OT TeopvU! K HaY'fHoi1 npaKTI1Ke

TeJIbCTBaX

CBel\e-

I.\eJIb, cnel..\l1cPl1"1eCKl1e MeTOAbl I1CCJIeAOBaHI1R11 nepcneKTHBy,

OTJIWlaIOlqyIO ee

''fyTKoro

AocTl1rHyTbIx

MoaceT TOJIbKO TOr,Ila I1CnOJIHI1Tb CBoe 3a,llaHl1e.

BeHb, I1CTOpVIeti:TeXHI1KI1, VICTOpl1eti:Ky JIbTypbl
B3al1MHble .yCJIyrl1

KOJIb6epr,

3THorpacPVII1 paM-

nepeCMOTp

AJIR paCWl1peHI1R

łfJilti: o MeTOAOJIOrl1QeCKI1XOCHOBax 11 JilCCJIeAOBaTeJIbCKI1XMeTOAax. 06ll..\eCTBO

GbI nOJIbCKaR

KJIaCCOB, 3an03,I1aJIbIX

AeCRTvlJIeTI1R Heo6xo,llVIM

OT,lIeJIeHI1i1; O,llHaKo 3TO He oCB06oac,llaeT

CYll..\eCTBeHHoti:I.\eJIbIO 3THorpacPJill1 RBJIHeTCR

MCCJIeAOBaHl1e CneIJ,JilcPVIKI1HapO,l(a, MbI He OrpaHl1'łYIBaeM
KaMJil nepeacl1TKOB,

HOBoro

AJIR YBR3KI1 TeOpJilI1 C npaKTJilKot1,

Hai1AeT TyT HaBepHO nOMO&lt;.I.lbB TpY,IlaX APyrl1x

11 6bITOBbIe YCJIOBI1Honpe,l(eJIeHHbIX

3THI1'leCKJilX 06ll..\JilH (pOAOB, DJIeMeH VI HapO,l(OB).
I10CTYJII1PYH, "ITO Hati:60JIee

nopore

pe3YJlbTaTOB

AeRTeJIbHOCTb

06ll..\eCTBa

~ ••j

HeMaJIaR.
06ll..\eCTBa,

BJII1RHl1e cOBpeMeHHoi1 MeTO,llOJIOrJilI1Ha TPY,IlbI

npl1Hyac,IlaJIO V!XK 60JIee

rJIy6oKOMY 11 Kpl1Tl1qeCKOMY

I

OTHOWeHJilIOK .n;OCTl1aceHI1RM3THorpacPvll1.
MbI

y6eac,lleHbI,

CTapaHI1R,

"ITO Ha MHorl1X nonpl1ll..\ax

3aCTpeJIbll..\I1KOM KOTOpbIX

06Ll..\eCTBO, npl1HeCJII1 B nepl10A
KOTopbIe

HalllJII1

CBoe

xapaKTep,

oTpaaceHl1e

Bce

60JIee

,IleRTeJIbHOCTb,

CTal..\110HapHbli1, a nOTOM 60JIee

.n;JIR

CI1CTeMaTI1'-IeCKI1 npOBO,IlI1MaH

B nepl10,II

WI1POKV!j,j

MOJIOAbIX 3THO-

nonYJIRpl13aTopCKaH

06ll..\eCTBOM,

C03AaeT

nOA-

AJIR AaJIbHei1ll111X AOCTl1aceHJ1i1.

1945-1955

I10JlbCKOrO

3THorpacj:m'-IeCIWrO

He 6bIJII1 TOJIbKO JI03YHraMI1

CI1JIOI1,Mo6I1JII13I1pYIOll..\ei13THorpacPOB
HOMy nepeXO,lly

-

MeCTHble

I1CnbITaHl1eM, onblT-

MHOrI1X, oco6eHHO

3TO CBI1,I1eTeJIbCTByeT, '-ITO Tpy.n;bI

06ll..\eCTBa

3THorpacPI1QeCKCJe

ny6JII1Kal..\I1RX 06ll..\ecTBa.

yJIy'-IWaIOll..\l1eCR MeTO,IlbI TpYAa

XOARll..\YIO06CTaHoBKy
Bce

B

6bIJII1 HeO,IlHOKpaTHO nepBbIM

HbIM nJIal..\,IlapMOM 11 ynpaacHeHl1eM
rpacPOB.

I1CCJIeAOBaTeJlbCKOrO TpY,Ila,
I10JIbCKOe

AeCRTI1JIeTI1R 1945-1955 n0311TI1BHbIe I1JIO,llbl,

I1CCJIe,IlOBaHI1R,J1MeIOll..\116CHaQaJIa
npo6JIeMHbli1

6bIJIO

Ha n0311l..\1111
nepeAOBbIX

J1 CJIOBaMI1, HO

11 JII06I1Te.TJeti 3THorpacPl1l1
I1Aet1.

K aKTVIB-

I
I

I
I

1

I

~'

i

I

I

'l'I
I,

�511

Summary

THE POLISH ETHNOGRAPHIC

SOCIETY

194~1955
In November 194'5 the Ethnogra\I=lhic S&lt;Jciety Tesumed its activities i'1
Lublin under the nameof
the Polish Ethnograpihic Society. At that time
the members, of the Sodety and 'of its Board had to realize that in consequence of the .second world 'war the oM liberal and capitalist social 'structure ihad been overthrown alnd that under the new conditions (prevaHing
in Popular Poland social scienceswQlu1d have to keep in step with the
reyoliU'tionary changes in the life of the country. The Society now lost
the local character it h",d 'before the war andS(pread its activitioes over
the whole country. It .beca,me ~eslp&lt;Jnsible for developments, which were
to take place in ,Polish ethnography on the ba'sis of the methodology Qf
dialectica,l and historical ma'teriaHsm. The Society was ChaT,ged with this
'mportant
functien in H~45 and J\uHilled it tiU 195G, wlh,en the PoUsh
Academy of Sciences set up the Jnstitute of the Hi'story of Material Culture, and ~n particular the Section of Ethnography. From that date the
guiding Tole in the formation ,andsolrution of metho:dologic:al problems
was taken oveT by the Instituteand
the Polish Academy of Sciences. This
circumstance, however, did not les,sen the need for the Soci'ety's watchLul
attenu.on in the case of the more importa,nt problems, nor did it affect in
any wayits duty for partlcilpatie:n in the (process of reconstruding
ethnographic methodology. These a'ctivities were aliI the more important as the
integrity of ethnog.raphic investigaticln.s- was being undermined an:d the·
subject ef furely ethnographic studies was taken u(p by the ,Institute of
the Hist&lt;Jry of Material Culture, the 'Institute of Literary ,Investigations
,md the State Institute of Art. The Polish Ethnographic
Society never
abandoned the integrity of ethnography and centred all its efforts on working out the theoretical basis for thi,s branch of 'knowledge.
The tendendes of breaking up the fie1d of ethnogl'aphicstudy,
characteristic for the ten yeaTS between 194'5 and 19~5, 'resulted from the then
prev.ailing doubts on the 'status of ethnography a,s,an mdepen.dent branoh
of knowledge and had their r~ercui&gt;sions also in the organization of university teaching. The consequence of that situdian was the lac'k of trained

f

".'

J

ethnogralPhers. Moreover, the unwa-r-ranted and unjustifiable awroach
by
which ethnog.r&lt;IiPhy wa's forcibly .associ:ated with archaeology produced
'UJl'ldesirableeffects by dLvertmg the attention of ethnogr&lt;liPhers from present-day problems and from investLgations on thecultu~es
of primitive
societies. These tendencies were reflected in the proceedings' of the Society,
both in its ,researches and in its publications. The harmfulness of such &lt;H1
.approa'Ch to ethnography wa's .strongly opposed, di'ssatisfaction with the
state of affairs ibeing most forc~bly voiced during various cOlIlferences.
Ethnographic units at the ,particular ])nstitutes workin,g on highly complex
problems lost touch with linguistics and other fields of knowledge auxiliary to ethnography. Collaboratian with anthropology was discontinued
in spite of its s.i,gnificance for etthnogenetic 'P'TOiblems.The Society's efforts
w~re di'rected, within the limits of existing pos.siJbilities, .a:gai,nst the a'bovc
tendencies. Thi,s was 'shown, for instance, by the pu,blicatian' by the Society
of the Outline of GeneraŁ Lin{llAistics -of T. M i l e rws k i.
Hvwever, the integ,rating :activiti.es of the Society, whi'C'l1in the course
of the years under c'onsideration was the only ins,tltution wOI'kin,g on
ethnographic
problems asa
whole, had one ,important advantage: the
Society did not hreak -off its centacts with slpeciaHsts from other HeMs
of learni.ng a'nd lovers 'of folkIo,re land regional 'CIultures. !In thi's respe;::t
the Society comtinued ilts 'Old traditions.
If the pro'ceedings 0.£ the Society in the ten years covered ,by this
report are to be estimated, it i,s necessary to review its activities from the
moment the Sodety was reactivated in LUlblin. The methodologica'l principles generally acc€IPted 'by the memlbens of the Societybefore
the war !besides aOc€IPting the generall definiticlIl that ethno,gralohy bellQng,s to the
historical .fielid of knowledge - were very di,stant frem histori'cal materialism. !Ilnthis .resiPect, however, the Ethnogr&lt;lij;)hicSociety did not diverge
from the opinions prevailinlg throuighout the worM 'of -learning !before the
war a,s the opinions tended then iowa-Dds evolutionism, functionalism or
:psY~hOlogism.In such conditions the Poliosh Ethnographic Society initiated
methodological discus,sions w'hich :were intended to he~p ethnographem m
acceptilng 'new methodological positions. Jln the ten yea,r,s the e~f~rts; ~f
the Society in that direction as'sumed various forms, they were vlslble 111
the Society's publications, in its editorial policy, -in the choice of book
reviews and in the cho:ce of !p·roblems for invest1gation. Rese~rch plans
were prepared frequently with the coHaboration of university chairs. M.uch
importance wa's attached to the annuc&amp;l Gener,al Meeting of the Soclely
hel,d every year in a different town, &lt;l!nd the meetings. of the General
Board the Executive Committee and the editorial comnllttees of the Soc.
iety's 'publications:
"Lud" (The People), Prace Etno:g,rafic~ne (Ethnographic Papers), Prace i Materiały Etnograficzne (Etihnograpluc R~rts
and
Materials), and Atlas Polskich Strojów Ludowych (Atlas of Pollsh Folk-

•

~ !

l

,
I

�513·

512
Costumes). Much valuable work was done in .the course of the symposia
centring on definite problems. Thesectionof
methodology which existed
for two years did much to inform on the developments
of ethnography
ioh the Soviet Union.
I,t is to be stressed that the a'Ctivities of the Sodety in the fiE!vd of
methodology developed systematically during the years 1945-1955. Many
of the paper,s published in the "Lud" dealt with methodologic,a'l problems
and the most important are the papers by S. P o n i a t o w s k i, K. M os z y ń s k i, K. D o b r a w o l s k i and J. G a j e k.
The mai'll ta,sk of the Society on which 'work was started in Lublin
immediately after reactivation
was the ,preparation of the PoUsh Ethnographic Atlas. Conferences on this 'problem attended by geogr:aphers, ca'rtographers, linguists, archaeologists and, of cmus'e, ethnog,r.aphers were initiated by the Society as early as 1947. The most valualble coontrilbution to
the problem wa's made by G. Labuda in his paper 'dealing with thesi,gnif,cance of the geographic method in whichcuIturalcomrplexesand
the
geographic relationships ,between them are established.
The edito.rs' of the "Lud" attached much import.anee to informing theil'
readers on the progress ofethnogra!phy in other countries. lin this connection mention must be ,ma.de of the pa.pers by J. Kulczycki, E. Frankowski
and T. Wrólble~ski as well as of the detaHed reviews inlforming Polish
ethnographe,rs on cri tica'! estimations of the psychologka'land
functional
schools and of the historic:al 'Sichool of Graebner and Schmidt.
Under the influence of discussions initiated ;by the PoUsh Ethnographic Society and ,of its ,publications the prevailing ccncepts on ethnography
changedslowly
Ibut steadily, which is clearlyshown
by the problems
dealt with in the ,papersand reports as well as by the methods of ,research.
The need in 194'9of pre,p,aring the six-yea'r research plan placed befOt'e
ethnographers bf this country new problems which had to be solved. The
three-day
conference held in Cracow between the 17th and the 19th
of Febwary 1.9'51or,ganized by the Poli::h Ethnographic Society to prepare
the material
for the first Ccmgress of ,polish Science w,a's of cruci.:ll
importance at that s,ta,ge. The very exhaustive di'scussion at the confe.rence
centring conmethodologiea'l .problems resulted iln the declaration published
:.0 the "Lud" vol. 39.
Between 1946 and 1952 the Society organized :6 other conferences, which
were als~ concerned with methodological pro&gt;blems'. Similarly, f,requent
discussions at meetings ofeditorial
committees led to agreed definitions
which in many cases had the significance of directives not only for the
Society's members but also for all Polish ethnographers.
There were, of
course, many poi'nts on which agreement was not reached but this s,eems
rather fortunate, i'nasmuch as .premature and ul1'wa.rranted definitions were
avoided, although, in other fields such was not always the case with disas-

trous effects for the world of learning in this country. Undoubtedly, one
of the most significant achievements during the .period coveI'ed by this,
report was the acc€iPtance after numerous .discussions of the agreed definition that
,ethnography
is a, branch
of
history
dealing
with cultural phenomena from the point of view of their developmentand
origin in all their aspects.
The above definition was both connected with the traditional concepts
of the evolutional school and~n accord with the principles of historical
materialism. Consequently, the 9pinion has gained prevalence that ethnog-raphy i,s concerned in its investigations with societies and the phenomena
~f social life, i. e. with the cu1t'ure andconditions
of life of ethnically
defined societies (tribes, races, nations).
The statement
that the study of the specific traits of a nation is,
the prill1d.pal aim of ethnography does not mean that the scope of such
i'nvestigations is to ,be restricted to extinctor
relic societies, oppressed
class'es or back'ward cultures. Ethnographers
.achieve their aims only if
they take into account in their studies a nation and its culture as a whole.
Only in this manner it is possible to define the boundaries between ethnography on one side and archaeology, history of rural soai,eties, hi,story
of technology a,nd sociology on the other. Obviously, it does not folIoiI:
that c'O'l1'nect:on-sand cooperation ,between these ,specialities are to be
brdken, but ethnQgraphy,has
its own ~articu'la,r aims, oharacteristic
research techniques and prospects different from those of the other fields.
The transition from .theory to practkal
aJpplication is not an easyprocess arid' it seldo~;' ~curs
during the life time of one generation.
The process makes necessary the constant careful control by ethno-graphers of their research techniques whkh developed mainly in different
political and social conditions. That state is visilble on the proceedings
of the Polish Ethnographic Society and the part ~layed by the Society
in overcoming these difficulties is by Ino means negligihle. [n thi,s respect
the activities of the Society were undoubt,edly creative as by showing thewealkness of the influences of .modern methodologies
on the work of
ethnographers
in this country it end'orced a .more thorough and critic'_ll
estimation of previous results.
There is a deEp feeling that in many respects researches initiated by
thePolish
Ethnographic Society in the yea,rs 1945-1955 gave very satisfactory effects. Field surveys, stationary oat first, then centred on particularproblems, gave the occasion for many ethnogralpher,s ,paI'ti'cula,rly fro~ .the
younger generation of gaining valuable experience a'l1'dexceHent :ra 111
mg.
The efforts of the Society at popularizing ethnographY, the techmques' in
this line of work have been visibly improving, helped to develop favourable conditions for future progress.
All that has beEn said hitherto shows clearly that between 1945 and'

33 "Lud"

t. XLIII

•

i

,!

II

�514
1955 the proceedings of the Polish Ethnographic Society were far from
being only of verbal value but have done much in helping ethnographers
and lovers of this disciplin to move actively onto progres'sive pos.itions.
As to the future it is neces,s.ary to re-examine the eXlperiences as,semIbled so far in connecting theoretical principles with practical efforts and
in aqui.riong :a deeper knowledgeof methodological fundaments and research
techniques. It is to &lt;beexpecte'd that the Society wiU be helped in its work
,by other ethnographic centres of thiscountry
although, such eXlpectations
do not set the Society free from making all that is possible to ensure that
Polish ethnographers achieve the high standards set up by their eminent
,predecessors, Kolberg, KarIowicz and others.
Józef Gajek

Spis

rycin
str.

Ryc. 1 Muzeum Narodowe w Poznaniu. Oddział w Rogalinie. Budownictwo i rozplanowanie wsi w Wielkopolsce. Fot. L. Perz.
Ryc. 2 Muzeum w Rzeszowie. Wystawa pt. Rozwój narzędzi rolniczych, 1954 r.
Ryc. 3 Muzeum Kultur Ludowych w Warszawie (Młociny). Afryka
Ryc. 4 Muzeum Kultur Ludowych w Warszawie (Młociny). Oceania
Ryc.5 Muzeum Kultur Ludowych w Warszawie (Młociny)
Ryc. 6 Muzeum Kultur Ludowych w Warszawie (Młociny)
Ryc. 7 Muzeum Sląskie we Wrocławiu. Wystawa czasowa
Prof. dr Zygmunt Wojciechowski
Prof. dr Jan Mydlarski

•

382
392
399
401
403
404
412
424
435

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5912" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5892">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b61b0bee4f9e1e346641bd001ca48c22.pdf</src>
        <authentication>dd267a31c2413021a6fd5bda7065695b</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70493">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:161</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70494">
                <text>1959</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70495">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:137</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70496">
                <text>Spis treści / LUD 1957 t.44</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70497">
                <text>LUD 1957 t.44, s.2-6</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70498">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70499">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70500">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="70501">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70502">
                <text>L u D

ORGAN POLSKIEGO TOWARZYSTWA
LUDOZNA WCZEGO
ORGANE

DE LA SOCIETE
Z A Ł O
O G

O

Z

POLONAISE

O N Y W

ROK

L N E G O Z B lOR

U

D'ETHNOLOGIE
l895

U T O M XLIV

ZA ROK 1957

'(

PL

WROCŁAW

PQLSKIE

TOWARZYSTWO

LUDOZNAWCZE

WR OCŁAW 1959

,

\

I

�·~ó _{

KOMITET
It

REDAKCYJNY

ZA WISTOWICZ·ADAMSKA,
POJNAROWA,

J. GAJEK,

J. MATUSZEWSKI,

IK. MOSZYNSKI.I

M. ZNAMIEROWSKA-PROFFEROWA,
T. SEWERYN,

A. KUTRZEBAR. REINFUSS,

SPIS RZECZY

T. SZCZURKIEWICZ

I, R o z p r a w y
Jan C z e k a n o w s k i, Balticum a Skandynawia
Wacław P e t s c h, Powiśle i zagadnienie Prus Wschodnich na Konferencji pokojowej w Paryżu w 1919 r.
Herbert W i l c z e w s k i. Z problematyki
etnografii wybrzeży Bałtyku
Ryszard
G a n s i n i e c, Eucharystia
w wierzeniach
i praktykach ludu
Marian
G o t k i e w i c z, Walki religijne w pieśniach i podaniach
Spisza i Orawy ,
Wojciech H e j n o s z, Etnografia, a prawo.
Wincenty
S t Y ii, Motywy ekonomiczne kojarzenia
się małżeństw
chłopskich
Józef G a je k, Zadania i metody Polskiego Atlasu Etnograficznego

REDAI{TQR

JO Z E F

GAJE

K

l

II.

(Anastazja

Iw.

ETNOGRAFIJA

\~

•••..

---'

~~.'

'V·-'

'~J\A.~.
POLSKIE
Nakład
druku
Z~m.

TOWARZYSTWO

1819 egz.

Obj.

ark.

863 L-lI 0133

LUDOZNAWCZE

43,25. Oddano

17. L 1959. D1Uk l'J&lt;ończono

~e\
OA3

do

w kWletniu

składania
1959. Papier

WROCŁAW

1959

15. VIII. 1958. Podpisano
ilust.

kI. V. 70 gr.

do

61 x 86.

Cena

85.-

118·
130
137
153

205

ATLAS

AZJI

SRODKOWEJ

.

Historycko-narodopisny

238

Atlas

Ceskoslovenska,

Praha 1956 (Krzysztof
Kwaśniewski)
,
Kazimierz S t r z a ł a, Folklorystyka
radziecka na nowych drogach
1. C. C h i t i m i j a, Zagadnienie klasyfikacji i określenie literatury
ludowej w prozie
.
Jiri D a m b o r s k y, Stan badań folklorystycznych w Czechosłowacji
BANICKA DEDINA 2AKAROVCE, SA V, Bratislava
1956 (Tadeusz

~I

75

A. N. ZSRR, Moskwa 195'5, z. 1-4,

Kojdecka)

(Bolesław
Garyga)
D,
S t r a n s k a,

\

. ~.'

56

Spr aw ozda n ia i r ecen zje

HISTORYCZNO - ETNOGRAFICZNY

j'

47

i

SOWIETSKAJA

; \ł ..
11'-' '~,

'7

Delimat)

.

Marian G o t k i e w i c z, Ostatnia praca A. Kavuljaka o Orawie .
ANTHROPOS, Fryburg 1954, tom 49 (Tadeusz Wróblewski)
.
L'ETHNOGRAPHIE, Paryż 1952-1953,
nr 4'7, 48 (Tadeusz Wróblewski)
E. B u r g s t a 11 er, Das Fragewerk zu den volkskundlichen Karten
(Krzysztof

Kwaśniewski)

250
253
266
267
274
281
298
325
336

�A. F i e d l e r, R. Wei n h o l d, Das scho:&gt;e Fachwerkhaus
SlidThliringens
(Maria
Trawiitska)
Sebastian
F l i z a k, Sidziniarki
.
Walerian
S o b i s i a k, O budownictwie
wiejskim w Wielkopolsce
w XVII i XVIII w. (na marginesie recenzji) .
Jan M e ś k a n k, Serbskie narodne drasty. Drasty Katolskich Serbów, Budyśin, 1957. (Adam Glapai
.
III.

348

(Józef

Mitkowski,

Anna

(Ryszard

Kutrzeba-Pojnarowa)

.

351
391
453

481
poło XX w.
488
495
498
500

.

ebografii

za rok 195'5

.

.

541

VI. Róż n e
Streszczenia w jęz. niem. ang. i ros. .
Spis rycin
Józef G a j e k, Kwestionariusz
do budownictwa
Dodatek do XLIV t. Ludu

59!)
chłopskiego

w

y

BALTICUM A SKANDYNAWIA
Z dziejów badań. - Wyniki badań Zofii Ehrhardt. - Ekspedycja Bałtycka. - Materiał liczbowy i jego analityczne ujęcie. - Analiza wyników
prac dawniejszych.
-, Bałtowie .i południowi
Finowie nadbałtyccy.
Wyniki ogólne.

Z DZIEJOW
i

512
527

V. B i b l i o g r a f i a
G a w i n, Bibliografia

A

Ogłoszenie tej antropologicznej pracy w organie Polskiego
Towarzystwa Ludoznawczego uzasadnia nie tylko to, że jest ona
w znacznej mierze kontynuacją pracy N. N. Czeboksarowa (1954),
ogłoszonej w publikacji "Trudy Instituta Etnografii im. N. N. Mikłucho-Makłaja". Bardziej istotne jest to, że stawia ona sobie za
zadanie wyjaśnienie stosunków e t n o g e n e t y c z n y c h obsza-·
ru nadbałtyckiego w oparciu o syntetyczne ujęcie stosunków
antropologicznych.

477
479

Profesor Feliks Przyjemski
(Irena
Nizińska)
Inżynier Kazimierz M. Osiński (Krzysztof
Wolski) .
B,adania nad kulturą Podhala w latach 1951-1956
(Irena Nizińska)
Protokół z XXXI Walnego Zgromadzenia
i Konferencji
Podhalańskiej PTL (Zofia Staszczakówna)
.
Statut Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego .

Bolesław

R

I ..•

Kukier)

w pierwszej

p

JAN CZEKANOWSKI

ik a

historii

z

343

Maria Z n a m i e r o w s k a - P r li f f e r o w a, Muzea i działy etnograficzne w Polsce (Aktualne potrzeby i zarys stanu obecnego)
Tadeusz
S e w e r y n, Metody ekspozycji i struktura
ideologiczna
muzeum etnograficznego
Adam W r z o s e k, Przedwojenne
Muzeum Kaszubskie w Dębkach
Krystyna M i e r z e j e w s k a, Muzeum w Płocku.
Wanda J o s t o w a, Park Etnograficzny w Zubrzycy Górnej na Orawie

Profesor Bożena Stelmachowska
Etnografia
i nauki pomocnicze

o

340

Mu ze a

IV. Kron

R

338

BADAŃ

Badania antropologiczne ludności obszaru nadbałtyckiego rozpoczęto równocześnie z badaniami zainicjowanymi przez Komisję
Antropologiczną Krakowskiej Akademii Umiejętności. Był to
okres wielkiego
zainteresowania
zagadnieniami
antropologii
w Europie, łączący się z działalnością Pawła Broca'i we Francji,
Rudolfa Virchowa w Niemczech, Anatola Bogdanowa w Rosji.
i Izydora Kopernickiego oraz Józefa Maj'era w Polsce.
W okresie przedwojennym badań antropologicznych obszaru
nadbałtyckiego nie prowadzono z takim rozmachem jak w Polsce,
jakkolwiek posiadały one poważny punkt oparcia w katedrze
anatomii uniwersytetu dorpackiego, zwłaszcza w tym okresie,
gdy profesorem tego przedmiotu był wielce zasłużony Ludwik
Stieda, późniejszy profesor anatomii w Królewcu. Praca eksploracyjna ześrodkowywała się na ogłaszaniu dysertacyj inauguralnych, pisanych przez kandydatów, ubiegających się o stopień

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5913" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5893">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/4bb7e73277a9f79be7c049a8921d4bc8.pdf</src>
        <authentication>566ff2b3db71c7941fba7a999a9afee7</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70503">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:154</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70504">
                <text>1958</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70505">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:134</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70506">
                <text>Recenzje i sprawozdania / LUD 1956 t.43</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70507">
                <text>LUD 1956 t.43, s.192-358</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70508">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70509">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70510">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="70511">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70512">
                <text>RECENZJE

SOWliETSKAJA

I

ETNOGRAF1IJA, AN ZSRR, MOSKWA 1954, z. 3.

W. B e l i c er, G. M a s ł o w a, Protest przeciwantymarksistowskim
błędom w badaniach naukowych nad ubiorem. Badania nad kulturą materialną
a szczególnie ubiorem w ZSRR są prowadzone z wielkim rozmachem. Szereg
ekspedycji terenowych opracowuje 'kulturę ludności rosyjskiej, ukraińskiej
i bialoruskiej, ludów zawołża, krajów nadbałtyc~ich, północnoeuropejskiej
części ZSRR oraz wschodniej i środkowej Azji i Kaukazu. Rezultatem tych
badań są liczne monografie i pu'bli:kacje zbiorów muzealnych, a także przygotowane atlasy poświęcone ubiorowi. Autorzy poświęcają również wiele
uwagi metodologii badań naukowych;
wielu etnografów
radziec!k,icl1, jak
B. A. Kuftin, N. J. Lebedewa i N. W. Belicer w pracach swY{:h rozważają
zagadnienia klasyfikacji
i systematyki badań nad ubiorem. Interesującym
zagadnieniem staje się również zagadnienie :stroju ludowego w warunkach
wspólczesnych. W tym zakresie na uwagę zasługują prace T. A. Krjukowej,
L. P. Potapowa, M. N. Szmelowej i E. B. Semenowej. Obok tego powstał zupełn,i'e nowy problem !badań nad ubiorem robotników. W. J. Krupianska,
M. N. Lewison-Neczajewoj,
E. L. Kosickoj i Z. P. Papowa poczynili pierwsze
interesujące
próby w tej dziedzinie.
Autorzy zwracają uwagę na szereg 'prac powa:imych etnografów, na których ciążą błędy metodologiczno-ideologiczne;
szczególnie dotyczy to pr~c
zwolenników teorii marrowskich. Zas'adniczym błędem jest teza wywodzema
ubioru z pierwotnej magii czy chęci zdobienia. Podobne 'założenia cechują
również prace etnografów burżuazyjnych.
Na przykładzie prac A. K. Supinskiegoi
N. P. Grinkowej, poświęconych
badaniom nad pochodzeniem białoruskiej pon:ewy, tj. płachty, lub zapa&amp;ki
i pasa, Belker i Masłowa wykazują, jak błędna metodologia badań doprowadza do pomieszania dwóch różnych części ubioru o różnym zastosowaniu
praktycznym, i to wbrew oczywistym faktom potwierdzającym
ich pochodzenie i funkcję, jaką spełniały. A. K. Supinskoj jak i N. P. Grinkowa zakładają z góry magiczną rolę pa'sa w pierwotnym
społeczeństwie, a następnie stawiają znak równania między poniewą a pasem. Tymczasem najstarsze źródła pisan~ potwierdzają,
że poniewa była podstawową
częścią
ubioru kobiecego. Był to kawałek wełnianej tkaniny, którym owijano dolną
część tułowia \\ryłącznie dla ciepła. Pas natomiast u wszystkich
ludów
zawsze służył przede wszystkim do przytrzymywania
ubioru w talii i obciskania odzieży wokół ciała.
Do pasa przyczepiano amulety i używano go podczas niektórych obrzę.-

",ie'

193

SPRAWOZDANIA

•

dów, ale i inne części odzieży, takie jak obuwie lub wierzchnie ubranie,
były używane w różnych obrzędach, a pochodzenia ich i zastosowania praktycznego nie mogą zaprzeczyć zwolennicy magicznego pochodzenia ubioru.
Drugim argumentem magicznego pochodzenia ubioru, wysuwanym przez
zwolenników Marra, była paleontologiczna analiza terminów.
Teoria Marra o prelogicznym i całkowioie mistycznym myśleniu pierwotnego człowieka stała się powodem błędnych
wniosków o wyłącznie
magiczno-kulto\\rym
,pochodzeniu sztuki; haft i ornament,
nawet barwa
i wzór tkacki 'rnater,i!ału nabierały magicznego znaczenia. Talk. zwana "trudmagiczeskaja
teoria" Marra doprowadziła
do tego, że magiczne obrzędy
uznano za dzieło procesów, a działalność człowieka sprowadzono do ciągłego
szeregu czarów i magii. Wpływ tej teorL~ za.ciążył na pracach N. ip. Grinkowej i T. D. Krjukowej, poddanych zresztą gruntownej krytyce B. 1. Szarows~iej. Pożałowania godnym jest 'fakt, że teoria ta zostala wyłożona bez
krytyki i komentarzy w dużej i interesującej
pracy o zdobnictwie \bułgarskim, wydanej prz·ez Bułgarsiką AN w 19'51 1'. Również na pracach poświęconych lbadaniom ornamentu w sztuce ciąźą błędy koncepcji marrowskich.
Dowodem tego jest praca L. A. Dincesa, który poszukuje w sztuce rosyjskiej
dowodów mitycznego, stadialnego
myślenia i wyolbrzymia
w niej zna,..
czenie elementu religijno-kultowego.
Szereg pra'c na temat ubioru j ornamentu pod wpływem schematyzmu
N. J. Marra zostało napisanych w oderwaniu od konkretnego
środowiska
hIstorycznego, a fakty historyczne zastąpiono strukturami
abstrakcyjnymi,
jak np. teorią szeregu, w rezultacie której pas tylko drogą zmian formalnych prretworzony został poprzez ros,yjską poniewę w mordwiński pulagaj.
Schematyzm, formalizm i abstralkeyjność w praca,ch niektórych etnografów radzieokich są wynikiem anaHzy paleontolog,~c:znej iMarra.
Wiele zastrzeżeń metodologicznyoh budzi praCa D. K. Zelenina POSWH~eona wspólnym elementom w sztuce rosyjskiej i fińskiej .. W pracy tej aubr
chce dowieść, że wspóLne elementy tej czy innej sztuki mogą być tłumaczone wędrówką i przenoszeniem 'się mody, bez w2)ględu na grani'ce państ-.
wowe lub etni,czne. Belicer i Masłowa przytaczają szereg przykładów obalających tę koncepcję, wymazują m . .in., że moda noszenia żupana, który
wprawdzie przywędrował
do Rosji z Hiszpanii, zmieniała s.ię, natomiast
moda na sorokę nie jest znana poza wschodnią Europą itd. Koncepcja mechanicznego rozwoju mody w oderwaniu od środowiska historycznego ziaciera
odrębnośc.i narodowe
i obniża wartość 1J\vórczej inicjatywy
narodu, co
w konsekwencji prowadzi do kosmopolitycznych
idei burżuazyjnych .
Rzecz zrozumiała, że nie należy pomijać w badaniach wpływów kultury
narodów
sąsiadujących.
Materiały
porównawcze są pomocne, a czasami
roz'strzygają.ce w .badaniach tego 'Czy innego zjawiska - n.ie mogą jednak
stać się celem samym w sobie. Zasadą naukową każdego etnografa powinno
być dążenie do chronologi'cznego ustalenia dat badanego przedmiotu. Zagad13 "Lud"

t. XLIII

�194
nienie to przedstawia
nieraz poważne trudnośc'i, szczególnie w badaniach
nad ubiorem, lecz za pomocą materiału z pokrewnych dyscyplin, jak źródła
pisane i materiały
archeologiczne
i językowe, powinno się rozwiązywać
trudności datowania zjawisk. Zasadą radzieckiego etnografa jest zasada ścisłego historyzmu.
W końcu swej pracy Belicer ,i Masłowa podnoszą zagadnienie analizy
klasowej ubioru, dotychczas raczej pomijanej
przez naukowców. Autorzy
artykułu stawiają zarzut m. in. T. E. Simonence, że w pracy swej -o ludności obszarów zakarpackich
pomija zagadnienie
ubioru tamtej 5zej ludności i niJ€ przeprowadza analizy klasowej, choć w okresie przez niego omawianym podział ten występował jeszcze bardzo wyrażnie.
Praca
M. N.
S~melowej jest udaną próbą powiązania typu ubiorów z historycznym i geograficznym środowiskiem, lecz szkoda, że autorka nie przeprowad~:ła badań
nad zróżnicowaniem klasowym w ubiorze. Państwowe Muzeum Historyczne
wydało szereg prac uczestników ekspedycji. w których podjęto cenną p,'óllę
wykazania odbicia kla'sowego podziału wsi w ubiorze. Również w pra~y
W. J. Worobjewa ubiór kazańskich
Tatarów został do pewnego stopma
zróżnicowany wg grup klasowych ludności tatarskiej.
zagadnienie
badań
nad ubiorem w świetle analizy klasowej ma wielkie znaczenie teoretycznonau'kowe. zagadnieniem
tym winni zająć się nie tylko etnografowie
radzieccy, lecz i naukowcy
krajów demokracji
ludowych.
.
BelLcer i Masłowa podkreślają,
jakie znaczenie miały masy pracujące
w kształtowaniu
kultury materi'alnej i duchowej. Naukowcy burżuazyjni
natomiast
silą się na udowodnienie,
że masy są twórczo
bezpłodne,
że swą niższą kulturę przyjęły od 'klas panujących.
Zapominają
OIll:, że
wprawdzie
klasy wpływały
na siebie, lecz wpływ ten nie był jedno'stronny i klasy panujące
również przejmowały
pewne kulturalne
elementy od mas ludowych. Autorzy podają szereg przykładów
pochodzenia
ubioru klas panujących
z ubioru ludowego, m. in. sarafan pochodzący
od sukmany itd. Artykuł kończą wezwaniem do etnografów, by badając
historię ubioru nie zlapominali o stroju wspókzesnym.

M. M. jp l i s e c k i, Powiq21ania folkloru
dOliskiego i zaporoskiego
koza·(roo zagadnienia
rozwoju rosyjsko-ukraińskich
powiązań folklo~'Ystycznych). Artykuł
jest poświęcony analizie utworów
ludowych:
dum,
pieśni, i eposu kozaków dońskich i zaporoskich. Autor stawia 'E?bie za ~adanie udowodnienie
ścisłego
powiązania
twórczoścI
ludowej
narodow
rosyjskiego i ukraińskiego
jako wynik związków ekonomicznych
i politycznych obu narodów, poczynając od XV w.
DążeDl:e kozaków
dońskich i zaporoskich
do zjednoczenia
'się stało
się podwaliną
braterstwa
narodów rosyjskiego i ukraińskiego
i znalazło
równocześnie wyraz w ich twórczości ludowej.

r
:f,

'~.·I'.

;':
~,.

:'1

';

:i.4

TUW,.,::5

s. r. Waj n ," , i n, W'p"cze;na Muka "'źbi",'ka
Rzeźba ludowa Tuwińców, eksponowana
w wielu muzeach Związku Radziec~iego, budzi powszech~y zachwyt~recyzją
WYkonania, i. subtelnym
smakiem. Małe statuetki me przekraczaJące
25 'cm wysokoscl wykonane
są przeważnie
w kamieniu,
którego piękne
barwy
podnoczą
wdzięk
rzeźby. Sztuka ta jest głównie rozpowszechniona
w okolicach Kop-Sok,
u podnóża gór, gdzie stosunkowo najłatwiej
można wydobyć agalmatolit.
Jedyną pracą drukowaną,
poświęconą sztuce ludowej Tuwińców i ich
rzeźbie, jest artykuł l. M. M j a ob k o wa pt. Sztuka Tunnu-Tuwy.
W artykule tym scharakteryzowane
są tradycyjne
formy rzeżby ludowej.
S. 1. Wajnsztejn, nawiązując do artykułu L M. Mjahkowa, analizuje rzeźbę
współczesną, w Iktórej 'stwierdza dążenie do zerwania z pewnymi formami
tradycyjnymi, przy za.chowaniu innych. Tradycyjną formą tuwiń3kiej rzeźby
była jej statyczność, ponadto pozbawiała ona 'człowieka jego cech indywic:ualnych, podając ,go jako przedstaWliciela narodowej i socjalnej
gImpy;
z takiego stosunku do przedmiotu wynikał jej charakter umowny, uogólniający.

W sztuce współczesnych rzeźbiarzy Tuwińców występuje wyraźnie dążenie do stworzenia realistycznego obrazu przedmiotu i do opanowania zagadnienlia ruchu w rzeźbie. Na przykładzie szeregu prac jednego z najzdc&gt;lni.ejszych rzeźbiarzy Tuwy, Ch. K. Tajbu-chaa,
Wajnsztejn ilustruje Unię
rOZlwojoWą rzeźby tuwińskiej.

L J. P o d k o p a j e 'w, Przesz/ość i 'l.0spólczesność narodów
Indochin.
W stosunkowo krótkim artykule I,J. Podkopajew podaje szereg informacji
odnoszących się do historii ekonomii polityki i obyczajów narodów Wietnamu, Laosu i Kambodży. Zamknięte w 14 stronach informacje mają charakter encyklopedyczny.
Z narodów Indochin, Wietnam ma za sobą najdłu:ilszą drogę historyczną
liczącą 4 tys. lat wg starych kronik wietnamskich. W ]11 w. przed n. e. Z')stał wcielony do ,cesarstwa chińskiego. N:iepodległo.ść pełną odzyskał Wietnam dopiero w XV w., rozszerzając równocześnie 'swe terytorium do granic
staregu Wietnamu i części Kambodży.

ctwa.

,

Koniec XVIII w. i wiek XIX są okr'esem buntów i powstań chłopskich.
W rezultacie jednego Z naj dłuższych powstań, tzw. powstania Taiszonów
(1771-1802), ówczesny król Ige Anu za pomoc wojsk francuskich i sjamskich przeciw powstańcom oddał w użytkowanie Francji port Turan. Stało
się to początkiem kolonizacji Wietnamu przez Francję, która ~akończyła
się w 1893 r. protektoratem
nad Kambodżą. Zagarnięte tereny zosiały podzielone na trzy części: Tonkin, Annam i Kochinchina, z różną organizacją
administracyjną
w każdej z nich.
Walki narodowo-wyzwoleńcze
trwały. Utworzenie
się Komunistycznej
Partii Wietnamu i następnie powołana przez nią w 1941 r. Liga Niepodleg13*

�196
łości Wietnamu "Wietmin" skonsolidowała cały naród i pozwoliła na zorganizowanie Armii Ludowej, która w niedługim czasie uwolniła od okupantów
7 północnych prowincj'i. Klęska Japonii przyśpieszyła całkowite wyzwolenie
Wietnamu i 2 [X 1!}4'5 r. została ogłoszona Demokratyczna Republika Wietnamu ze stolicą w Hanoi oraz Komitety Narodowe w Gue i Sajgonie.
Wietnamczy.cy jako naród tworzą zasadniczo joonolitą grupę etniczną.
W całym kraju używany jest język wietnamski, podobny do narzeczy południowochiń,skich. Przez długie wieki Wietnamczycy posługiwaH się alfabetem chińskim obecnie w użyciu jest zlatynizowany alfabet wietnamSlld.
Język wietnamski posiada sześć tonów. W piśmie tonalność i akcent sł~v.:
są oznaczone specjalnymi znakami. W zależności od akcentu i tonalnoscl
słowo może mieć liczne i różne znaczenia.
Wietnamczy,cy jako typ antropologiczny :są przedstawicielami
południowych mongoloidów.
Najbardziej zaludnionymi terenami Wietnamu są delty rzek, gdzie stosunkowo najłatwiej sza jest uprawa ryżu, podstawowego produktu gospodarki rolnej Indochin. Ryby i ryż są codziennym poka'rmem ludzi pracy.
Sposób jedzenia i podawan~a potraw podobny jest zwyczajom chińskim
i japoń'S1kim.
Strój Wietnamczyków jest jednakowy na całym obszarze kraju. Składa
się on z długich szerokich spodni, uszytych z brązowego, czarnego lub
białego materiału bawełnianego. Do tego są noszone kurtki niezapinane,
z długimi wąskimi rękawami. Męż,czyźni noszą na głowie kapelusze w formie stożka, kobiety - okrągły strój głowy, z szerokim rondem opuszczonym.
coś w rodzaju przewróconej tacy.
Domostwo wietnamskiego chłopa jest zazwyczaj bardzo skromne, składa
się przeważnie z jednej izby a bambusowych ścianach, z dachem krytym
liśćmi palmowymi. Bardzo często dom jest wzniesiony na palach [pośród zalanego wodą pola ryżowego. Domostwa trzyizbowe są budowane beZipośrednio na ziemi, bez fundamentów.
Ściany w tym wypadku są lepIone
z gliny pomieszanej ze słomą. W reprezentacyjnym pokoju na wprost drzwi
znajduje się ołtarz przodków, na prawo i lewo od niego znajdują się drzwi
prowadzące do iZJbmieszkalnych. Stół, ławki, wałeczki pod głowę i maty,
sporządzone własnoręcznie 'przez członków rodZJiny - to ,całość sprzętów.
Natomiast stół-taca i stół-ołtarz, na którym znajduje się ozdobna skrzyneczka, w której przechowuje s&amp;ędeseczki z imionami przodków, wykonane
są przez specjalistów-stolarzy.
Kult przodków jest tu najbardziej rozpowszechniony. Powszechne są
również wierzenia animistyczne, jak kult tygrysa, który jest wyobrażany
jako bożek zła, itp. Ponadto każda gmina ma swego ducha opiekuna, jest
to najczęściej któryś z legenda'rnych bohaterów starożytności. Do nich są
zanoszone modły i organizowane na ich cześć święta.
Wiele świąt łączy się ze zjawiskami przyrody. Święta religijne są naj-

197

ił

częściej święcone wg kultu buddyjskiego i konfucjuszowskiego. Natomiast
święta zwiąZJane z uprawą roli, z.biorami itp. są raczej związane z ludowymi karnawałowo-pantomimowymi
przedstawieniami.
Nowy rok jest
święcony dwukrotnie, wg 'słonecznego (1 stycznia) i kSiężYcowego kalenda'rza (koniec stycznia lub początek lutego), przy czym kSIężycowy nowy
rok jest obchodzony bardzo uroczyście jako święto wiosny.
Kult przodków sprzyja zachowaniu patriarchalnych
stosunków w 1'0dzil1lie wietnamskiej. Głowa rodziny do niedawna posiadała n,emal absolutną władzę nad żoną i dziećmi, ograniczoną tylko prawem obyczajowym.
Prawo obyczajowe działające w gminie wiej'~kiej służyło faktycznie bogatej warstwie
rządzącej i feudałom, choć nominall1lle gmina stanowiła
komórkę niezależną.
Poza uprawą roli chłopi uprawiają różnorodne rzemiosła mające charakter użytkowy lub artystyczny. Często całe wsie specjalizują się w jednym rzemiośle (np. wyrób papieru, ubiorów głowy, przyborów myśkwskich itd.). Państwo ludowe popiera usilnie drobny przemysł
wiejsJd.
Wie;tnarn jest krajem
starożytnej, wysoko rozwiniętej
kultury,
któ:-a
rodziła si'ę w Ikontakta,ch 'Z kulturami Szam i Kohmer, pod silnym wplywern sztuki indyjskiej ok'resu przedbuddy}skiego.
Poza Wietnamczykami, północny i centralny Wietnam jest zamieszkały
przez plemiona Tai. Wśród pó'lnocnych Tai należy rozróżnić plem:ona
Toho, zgrupowane na lewym brzegu Czerwonej Rzeki, oraz Tai - białych,
czerwonych i czarnych (nazwy wg koloru odzieży narodowej), zamieszkałych na prawym brzegu. Niektórzy naukowcy twierdzą, że ludy Tai pochodzą z Tybetu. W staTożytności Taj, wraz z Tybetem tworzyło królestwo
Nańczżao trwające do XlII w. Prawdopodobnie
w II w. n. e. Tai zaczęli
osiedlać się na terena,ch wschodnich Indochin.
W chwili obecnej Tai
stanowią 5010 ludnośd Wietnamu. Na terenie północnego Wietnamu spotyka się rozrzucone niewiel'kie grupki plemion Mjao i Jao. Na południu
centralnego
Wietnamu i na północy południowych
połaoi spotyka się
plemiona Tiam. W centralnym Wietnamie wielką część terytorium zajmują mdonezyjskie
plemiona Moi, ekonomicznie i kulturowo
ba'Tdziej
zacofane od innych ludów Wietnamu; ioh głównym zajęciem jest myślistwo. Szereg innych plemion językowo indonezyj'skich zamieszkuje w góra,ch północnego i 'centralnego Wietnamu. Obok nich spotyka się równie21
'Malajczyków, a dUżą stosunkowo grupę miesz&lt;kańców Wietnamu stanowią
Chińczycy (500 tys.). Wg danych z 1937 r. II:ndochiny zamieszkiwały
42
tysiące Europejczyków.
W długoletniej walce Wietnamu przeciw najeźdźcom udział brały również narody Laosu i Kambodży.
Dwie trzecie 'Z 3 milionów ludności La'Osu stanowią Lao i bliskie im
plemiona Lu, Fuon i in. ludy Tai. Plemiona te mówią podobnym ję!.ykiem i mają podobną kulturę i ,byt. Pozostała 'część ludności! składa się

�199

198
z małych .grup z językiem mon-kchmerskim
znanych w literaturze
pod
ogólną nazwą - górale Kcha. Prawdopodobnie
są to naj starsi mieszkańcy
starego Laosu. Wszystkie te plemiona i ludy są e'konomicznie i ,politycznie z dawna ściśle ze sobą związane. Lao, od których pochodzi nazwa
kraju; stworzyli już w XUI w. 'scentralizowane
feudalne państwo.
Laos jest krajem rolniczym c gospodarce w dużym stopniu naturalnej. Glównym produktem
jest ryż, obok tego Lao zajmują się hodowlą
bydła,
Oficjalną religią Laosu jest buddyzm, jednakże wśród ludu są 'szeroko
rozpowsze&lt;.'hnione wierzenia animisty,czne.
Największy rozkwit państwa Laosu przypada na XI:rr w. O wysokim
stopniu kultury 'starożytnej i średniowiec'znej
w Laosie świadczą p·ękne
architektoniczne
zabytki, które przetrwały w miastach o'kręgu Wien-Tjan,
'oraz ,pagody w królewskiej rezydencji Luan Proban.
Państwo Kambodża zamieszkuje ponad 4 miliony ludzi - przeważnie
Kchmerów (3,5 miliona),300
tysięcy Chińczyków, 350 tysięcy WietnamcZY'ków oraz niewielkie grupy ludów Tszan, Tai i in.
Oficjalną
reHgią Kchmerów
j,est buddyzm.
K:raj wybitnie
rolniczy
(!r5% mieszkańców żyje z uprawy roli). Uprawa obejmuje przede wszyst,kim ryż, kukurydzę i bawełnę. Kambodża, jak zresztą i inne kraje Indochin posiada drzewo ~kauczu'kowe bardzo cenny i pożądany produkt
na rynkach zagrani'czonych. Przemysł jest bardro słabo rozwinięty, a co
za tym iciz;'e klasa robotnicza prawie nie i.stnieje.
Wg sta'rych kronik państwo kchme'Pskie powstal'o w początkach naszej
ery. W V w. występuje jako wasal Chin, w VIiI w. staje się krajem nie.podległym. Przy końcu XV'III:I w. znowu płaci daninę
Wietnamowi,
a w rezultacie wojny pomiędzy Sjamem 'a Wietnamem
staje się lennikiem obu. W czasie ok u'pacjl francuskiej
Kchmer upada ekonomicznie,
obniża Isię też poziom kultury. Kchmer w walka,ch wyzwoleńczy'C'h jednoczył się z Wietnamem i J...aosem. (Po upadku zachował się jedynie sławny
halet narodowy.

A. W. S m o l i ak,
pierwsze

badania

Eksp,edycja

etnograficzne

NeweIskiego

w XIX

'UJ

latach

w. na terenach

1850-1854

O'Nl·Z

PrzyamurZ1a,

Przy-

morza i na, Sachalinie.
Do XIX w. wiadomości a ludach i plemionach zamieszkałych w dolinie
rzeki Amur były bardzo skąpe. Pierwsze informacje o tym kraju pochodzą
od podróżników: W. Poriakowa, E. Chabarowa, Stiepanowa i in.
Z chwilą przyłączenia kraju Amul'skiego do Hosji w połowie XlIX w.
rozpoczynają
się zorganizowane
badania ludności i plemion tam zamieszkałych. Za jednego z pierwszych badaczy tego kraju uchodzi rosyjs~d
uczony, akademik L. 1. Szrenk - mimo że już przed wydaniem
jego

,c

, I
!

,
!

,

\

wielkiej pracy monograficznej
ukazało
się szereg
notatek, arty'kułów
i opisów, o.publi'kowany&lt;.'h przez podróżników, urzędników,
przedstawi,cieli f'iTm handlowy.ch itp.
Najpełniejsze badania naukowe w XIX w. ludów Sachalinu i wybrzeży
AmuTu przeprowadziła AmuI"ska Ekspedycja pod kierownictwem
G. 1. Newelskiego w latach H~50-1854. Nie należy jednak pomijać i innych ekspedycji, które miały miejsce w latach pięćdzie,siątych,
po ponownym
przyłączeniu kraju Amurskiego do Rosji. M. in. w 1855 r. Wschodnio-Sybirski Wydział Rosyjskiego Towarzystwa Geograficznego wysłał na te tereny
przyrodnika B. Maaka, który w swej pracy podał wiele szczegółów z życia
Oroczan, Goldów, Manganów i 'in., .załączając do tego b. interesujący atlas.
Cenne również są mated?ły
zebrane przez rosyjskiego botanika 'Mak'symowicza, który pracował
na wY'brzeżach Amuru w latach
1854-1856,
deleg'Owany przez Rosyjską Akademię Nauk wraz z iSzrenkiem. Szrenk
zajmował się przede wszystkim
fauną
Przyamurza,
obok tego jednak
zbierał materiały
etnografi,czne.
Re'zultatem jego prac !było trzytomowe
dzieło wydane w języku niemieckim (188\3 r.), przetłumaczone
później na
język rosyjski O tubylczych
plemionach
kraju
Amurskiego.
Szrenk wykorzystał w 'swej' pracy wszystkie materiały
opublikowane
i nie opublikowane przez jego poprzedników. Praca jego jest jakgdyby encyklopedią
różnych naśw;etleń
zagadnienia plemion kraju Amurskiego. Stworzył on
bogaty i stosunkowo pełny obraz życia ludów Przyamurza i nie można mu
odmówić tytułu pioniera badań etnograficznych na tym terenie.
Jak już wspomniano, najpelniejsze
badania przeprowadziła jednak ekspedycj,a Neweiskiego, 'który zorganizował
grupę z oficerów marynatki,
delegowanych
do prac kartografkznY'ch
i iP{)szukiwania !złóż mineralnych na tych terenach. Młodzi postępowi ludzie podjęli dodatkowy 'Ob0wiązeik zebrania materiałów ożyciu ludnośd tubylczej. Ek'S'pedycja Newel,skiego objęł.a -badaniami: wyspę Sachalin, amurską odnogę morską, orzekę
Amur, dopływy
nizinne Amuru Gorin i Amgun,
wybrzeża
Tatarskiej
Cieśniny od północnej części do ,cesarlskiej (radzieckiej) granicy.
Wśród U'czestni'ków ekspedycji wielką pracowitością
!i skrupulatnością
wyróżniał 'Się Czkhaczew.
On te' pierwszy
odkrył ,drogę z Amuru poprzez jezioro Kizi 'do Zatoki de Kastri 'i na Sachalin, jak również pierwszy
określił granice zasiedlenia Goldów i Manganów. Cenne są również materiały zebrane przez ,pol'Ucznika N. K. Boszniaka. Z notatek jego opracowano prawie pełny obraz 'zasiedlenia doUny Amm'u, Przyamm'za i Sacha!inu. N e w e l-s k i wykorzystał
w pełni te materiały,
a ponadto notat!;:]
zostały wydane w zbiorze pt. Ekspedycja na Sachalin. iBoszniak nawiązał
bezpośrednie
kontakty
z GiUakami, Manganami,
Goldami, Negidalcami
i Samagirami, co pozwoliło mu opracować obraz ich osiedli, dróg komunikacyjnych, obyczajów i zajęć. Materiały zebrane przez Boszniaka są tak
szczegółowe, że nie dorównuje mu ani ,Szrenk, ani później'si badacze.

�200
Podporuc~nik D. J. O I' l owokazał
się również jednym z a,ktywniejszy&lt;:h
uczestników ekspedycji, a opracowane przez niego opisy wybrzeża Morza
Ochockiego, iPrzyamurza 'Oraz Sachalinu z;ostały opublikowane pt. Amurscy
Oroczonowie i bauntowscy i angarscy Tunguzi.
Do prac ekspedycji włączyła się również grupa pracująca na 8ach&lt;1linie pod kierownictwem
N. W. B u s s e 1(1'. 181513),
który świetnie znał
życie Ajnów 'i wydał pra·cę na ten temat pt. Wyspa Sachalin.
Uczestnik ekspedycji
Rudanowskij
również interesował
się życiem
Ajnów. Objechał en wszystkie osiedla Ajnów i sporządził ich spis oraz
wykaz ludności. Ponadto o,pracował słownik Ajnów składający się z ok.
4GO słó'w, który do dziś jest cennym źródłem dla lingwistów i etnografów.
W notatka,ch uczestników znajdują się również uwagi na temat cięż'kiej 'sytuacji ludności wyspy Sachalin, wyikorzystywanej,
oszukiwJJ.ne'j
:i źle tra:ktowanej przez Japończyków, ,chociaż, jak to pierwszy stwierdził
NeweIski, niezależnej prawie od Japonii.
G, 'I. N e weI s k i w oparciu o materiały :swokh współpracowników
wydał pracę podsumowuj ącą wynlli:i oadań pt. Bohaterskie
czyny rosyjskich oficerów -marynarki
na krańcach ~schodniej
Rosji.
Ekspedycja G. I. NewelS'kiego pierwsza
odkrYła Cieśninę Tatarską
i przyłączyła tereny Przyamurza, Przymorza i sachalinu do Rosji, pierwsza
,przeprowadziła poważne badania n,au-kowe tych terenów, pierwsza dała
dokładny o'oraz zasiedlenia ludnośd, ich 'bytu i współczesnego położenia,
oraz stworzyła
fundamenty
przyjaźni
J;omiędzy ludnością
miej,scową
.a narodem 'rosyjskim.
Jub.ileuszowa
wystawa
w Państwowym
Muzeum
Etnografii ZSRR, poświę.cona '300-leciu zjednoczenia Ukrainy z Rosją została
.zorganizowana w opaf(Jiu o materiały własne i wypożyczone 'z następujących muzeów Leningradu:
Państwowego Ermitażu (dział kultury rosyjskiej), -Muzeum Rosyjskiego, Muzeum Rewolucji
Październikowej,
Woj,sko\vo-Historycznego Muzeum Artylerii, Muzeum Teatralnego,
Muzeum
,Teatru, Opery i Baletu im. S. M. Kiirowa, Muzeum Małego Teatru Operowego, Muzeum W'szechzwiązkowej Akademii ,Sztu'k, Muzeum Historii Religii i Muzeum Literatury Akadem~i Nau:k ZSRR 'oraz Państw. iPu.blicznej
Biblioteki
im. Sołtykowa-Szczedrina,
Naukowo-Badawczego
Instytutu
Teatru i Muzyki i LeningradzkJiego Konserwatorium.
Udział tak Hcznych
instytucji w organizacji wystawy zapewnił bogaty i wyczerpujący materiał historyczno-etnografkzny,
na !którym zastał oparty s'cenariU'sz wystawy. Podstawowym założetlliem 'wystawy było wykazanie nieprzerwanej
jedności l wielowiekowej przyjaźni
narodów rosyjskiego i ukraińskiego.
Wystawa została zorganizowana w ,centralnej sali Muzeum, podzielonej ekranami na 12 części. Każda z części mieściła ,pewien okres 'z (historii

201
Ukraińskiej
Repu1bliki. J?ierwsza częsc została poświęcona materiałom
Rusi Kijowskiej jako !kolebce ~arodów: rosyjskiego, ukraińskliego i ,białoruskiego IX-XI
w. W drugiej 'części znajdowałY się mateTiały ilu'strujące
sytuację Ukrainy
do momentu
zjednoczenia
z Rosją, poczynając od
chwili oddzielenia się narodowości ukraińskiej
od rosyjskiej
(XIV w.)
i włączenia ziem ukraińskich przez polską magnaterię do królestwa polsko-litewskiego, Trzecia część jest poświęcona materiałom z okresu walk
,narodowowyzwoleńczych
ludu ukra,ińskiego (wojny z 1648-1654 'r.) pod
dowództwem Bohdana Chmielnickiego i Perejasławskiej
Rady. Część 4
i5 'są zatytułowane "Ukraina w składzie Państwa Ro,syjoskiego". Podkreśl'ono tu znaczenie, jakie miało zjednoczenie Ukrainy z Rosją dla rozwoju
ekonomicznego, politycznego i !kulturalnego narodu ukraińSkiego. W części
16 znajdują się materiały dotyczące zwycięstwa Wielkiej Rewolucji
Październi!kowej. Część 7 zawiera mateDi,ały i eksponaty z okresu walk narodów rosyjskiego !i ukraińskiego z cudzoziemskimi najeźdźcami w latach
1918-1920. Część 8 poświęcona jest administra-cyjnym granicom Ukrainy
Radzieckiej z zaznaczeniem granic z 1939 r. Tu również znajdują się mapy
ekonomiczne i wykresy iJustrujące socjalistyczne przeobrażenie
Ukrainy
w państwo przemySłowo-kołchozowe na bazie współczesnej techniki przemysłowej i zmechanizowanej
gospodarki
koł,chozQwej. W części9
i iU
znajdują Isię materiały aotyczące rozwoju nauki i sztu1k,i, kultury i bytu
w warunkach ustroju socjalistycznego Ukraińskiej SRR. Część 11 wystawy
została poświęcona przyjaźni narodów ZSRR i ich walce o pokój. Koń'cowa część 12, zawiera materiały dotyczące przodującej roli Partii Komunistycznej Związku RadzieC'kiego w budowie komunizmu .
Na galerii obiegającej salę umieszczono uzupełniającą część wystawy.
Zostały tam eksponowane, wg określonego planu wystawy, materiały doJwmentujące ś,cisłą więź historyczną narodów 'rosyj-skiego i ukraińokiego.
Materiały są podzielone na na'stępujące działY: l) starożytne pierwiastki
związków kulturalnych narodów rosyj'skiego i ukraińskiego, 2) literatura
uikraińska, 3) sztuka plastyczna Ukrainy, 4) ukraińska fematyka w rosyjskiej literaturze i 'sztuce, 5) a'rchitektura, ,6) teatr, 7) muzyka, 8) tematyka
w rosyjskim
teatrze i muzyce, '9) u'kraińs'ka literatura
radziecka,
10)
sztuka pla'stycz:na, 11) ukraińska tematyka w twórczości malarzy i pisarzy
rosyj's!kidh, 12) architektura
Radzieckiej
Ukrainy, 13:) U'kraiń'ski teatr
radziecki, 14) muzyka, 15) ukraińska
tematyka
w radzieckim
teatrze
i muzyce.
Wystawa odznacza się różnorodnością i bogactwem eksponatów (obrazy,
sztychy, mapy, wykresy, wydawnictwa,
rzeźby, 'stroje ludowe, ddkumen ty itd.), a równocześnie budzi głęboką wiarę w nierozerwal~ość braterskiego związku 'narodów ZSRR.
Ekspozycja została dobrze zorganizowana; materiały historyczne i etnograficzne prawidłowo zestawione.

�202
E. P. B u s i g i n, Badania
etnograficzne
1'osyJskiej
środkowego
Powolża.
Badania

203
kultury

materialnej

ludno.~ci

ek'spedycji w 1953 r. ob;ęly
okręgi położone na prawym 'brzegu Wołgi, poczynając od Syzrani do .s~ratowa. Busigin zbadał ponad 10 osiedli; niektóre z nich były położone
ll1a brzegu Wołgi, inne zaś wysunięte w głąb stepu na 3D i 40 km.
W okręgach
stepowych
O'siedla zajmują
przeważnie dna 'szerokich
jarów i położone są na brzegach 'rzeczek i ruczajów. W'sie ,są zazwyczaj
duże, podobne osiedlem iPołudniowowielkoruskim
(np. Sosnowa Maza _
7:30 zagród). Zagrody 'Okręgów stepowych ciągną się po obu 'Stronach ulic,
nieraz całymi kiIometrami.
Wsie na brzegach Wołgi mają plan bardziej złożony. Wieś rozpo,czyna
się cd linii wysokiego zalewu, zajmuje całą po'chyłość brzegu rzeki i nawet część działu wodnego. Również i tu główna ulica jest zabudowana
po obu stronach i ciągnie się wzdłuż brzegu rzeki na kilka kilometrów.
Plan równoległy lu'b prostopadły
ulic bywa 'czasami jednostronnie
zabu'dowany, z 'Oknami zwróconymi
w stronę rzeki lub wąwozu. Szerokość
ulic waha się od 40 do 60 m. ,Zadrzewi€'nie Wsi jest małe.
Dom mieszkalny
jest zazwyczaj 'cztero- lub pięciozrębowy,
poszyty
tarcicą· Spotyka się również, szczególnie w okręgach stepowych, budynki
z ubitej gliny. Zrąb 'składają na miejscu budowy, w odróżnieniu od górnydh okręgów środkowej Wołgi, gdzie zrąb jest ,składany naprzeciw domu
lub na skraju wsi, następnie rozbierają go i przewożą na miejsce ,budowy.
Przy wznoszeniu domu na jego węgłach wbijają cZtLraki (okrągłe słupy)
na głębokość 1 m. Na 'słupy, wznosząces,i,ę ponad ziemią od 6Dcm do 1 rn,
kładą zastawkę (pierwszy wieniec). W drugim ,(czasem nawet w pierwszym) wieńcu wyciosane są wgłębienia do 'położenia podłogi. W górnych
okręgach środkowej
'Wołgi, powyżej KUj'byszewa, szczególnie w Tatarskiej ASRR, słupy pod węgłami domu zrobione 'są "pod lico"; w ten sposób powstaje wrażenie, że zrąb znajduje się bezpośrednio na ziemi. Przestrzeń między ziemią oH pierWlszym wieńcem
zamyka ,się kamieniami,
cegłą lub cienkimi słupkami, które stawia się szczelnie jeden obok drugiego i oblepia gliną. W odstępie 10 do 12,cm od ściany domu znowu
wbija się słupy wysokości od 1 do 11/2 fi i poszywa się je tarcicą lub opłotkami, a powstałą przestrzeń .zapełnia 'się ziemią lub opiłkami. W ten sposób tworzy się nie:szeroka, lecz dostatecznie wy.s'oka przyzba, podcza's gdy
w północny.ch okręgach środ'kowego Powołża przy~by są niskie i szerokie.
Zrąb s'kłada się z 10-12 wieńców. Ostatni wieniec zrębu nazywają "cz€repnymi drewnami";
do niego są przymocowane krokwie dachu.
Dachy domów mieszkalnych
i zabudowań gospodarczych są wyłącznie
o konstrukcji
krokwiowej.
Dachy domów mieszkalnych
są dwuspadowe
(konikowe,
fligerowe)
lub walmowe.
Konikowyoh
dachów 'spotykasię
znacznie
więcej.
Według
słów starych
kOłdhoźników,
ongiś prawie
wszystkie domy posiadały dachy dwuspadowe
(fl'igery);
walmowe
dachy

zaczęto stosować w końcu XIX w. przewazme u ludzi zamowych. Równocześnie spostrzega się tendencje do przeróbki dachów dwuspadowych
na
walmowe. Dach jest pokryty przeważnie tarcicą lub dachówką.
Dla całego okręgu charakterystyczny
jest podział domu na dwie izby
(izba - sier,). Nie spotyka się 'zupeł'nie komory, tak charakterystycznej
dla północnych
okręgów
środkowego
Powołża. Nie stawiano
komór
i ongiś - za sienią bezpośrednio znajdowały się zabudowania podwórzowe.
Jeden z najstarszych
domów w Czarnym
Zatomie jest zbudowany
z grubychsosnowydh
bierwion o średnicy 42'---44 cm. Zrąb składa się
z 9 wieńców. t2.'ba !posiada typowe dla północnej Wielkorusi rozplanowanie. Naprawo
o,d wejścia znajduje się piec, który zajmuje znaczną część
izby. Piec jest ustawiony
na drewnianym
podpiecku
i paleniskiem
jest
Ziwrócony do frontowej ściany. Na prawo, w kącie frontowym znajduje się
stół. Wzdłuż ścian biegną masywne drewnian.e ławy i półki..
W latach władzy radzieckiej
w wielu domach 'stare rozplanowanie
wnętrz zaczęło zanikać. We w9:ach pojawilo się wiele pięciościennych
domów. Prirub
zajmuje miejsce ,sieni, a sień jest przystawiona
z bdku.
Pomieszczenie mieszkalne dzi?li Isię obecnie na dWieczęś'cr: kuchnię i pokój. W kuchni zachował się plan północnowielkoru,skiego
wnętrza, a "ezysta
po10wa", tj. kuchnia i pokój, jest urządzona IPO miejsku. W zWliązku z podniesieniem
,się stopy życiowej chłopstwa
kołchozowego
obserwuje
się
dążenie do podziału wnętrza mieszkalnego na kilka izb (sypialnia, pokój
dziecinny, pokój do pracy itd.). Zmieniły się również sprzęty pomieszczenia mieszkalnego. W izbach kołchoźnitków pojawiły się etażerki 'zkJ5!iążkami, radioodbiorniki, elektryczność, kanapy itp.
Sciany domów .są z reguły poszyte tarcicą. W stepowych osiedladh
.domy są bielone i dlatego muszą być oblepiane gliną. W n!iektórych domach fasada i boczna ściana są poszyte opłotkiem.
Ozdoby domów są dość ubogie - znacznie U'boższe niż w pół-nocnych
okręgach
środkowego
Powołża.
Domy są ozdabiane
plaskorze:bbą
lub
rzeźbą wykonywaną
dłutem. J'ła~korzeźbę spotyka się dziś rzadko,choć
ongiś była ona bardzo rozpowszechniona.
Drewniana
"koronka"
otacza
futryny okienne, gzymsy domów itp. Ornament
rzeźby jest podobny do
'ornamentu stosowanego na całym środkowym Bowołżu. stosują
również
coraz częściej rzeźbę nakładaną.
Wypiłowane elementy ozd'obne "naszywają", tj. przybijają gwożdziami do fasady domu.
Dcmy miesz!kalne wraz :z zabudowaniami
,gospodarczymi
nazywają
zagrodą lub sadybą. Określenie
"sadyba"
obejmowało
ongiś i działkę
przyzagrcdową
przeznacz!Oną na ogród warzywny. Od strony ulicy znajduje Isię dom i stodoła oraz wjazd (wrota). Przestrzeń między zagrodami
wynosi ok. l m. Po drugiej lub trzeciej zagrodzie 'biegnie szerszy zaułek
(6-7 m} łączący równoległe ulice wsi. Grupa zagród oddzielonych za'.lłki,em nazywa się gniazdem.

�204
Często spotyka się na terenie jednej zagrody po2 i 3 domy. Jest to
wynikiem nie'ctost.atecznydl nadziałów ziemi w przeszłośoi, i syn, który
oddzielał się od ojca, nie miał miejsca na budowę domu poza terenem
zagrody oj~a.
Budynki

go.~podarcze i ,domy mieszkalne w zagrodzie są rOZ'plan'Owane
litery P. Okalają one teren podwórza, pozosbwiając
środlkową część podwórza wolną.

w formie rosyjskiej

'Na za-budowania gosp'Odarcze ,składają się: chlewy, stajnie, piwnica
i szopa-podcienie. Przybudowlie szopy używano soch - słupów o średnicy
do 20 cm, wysokich ok. 3 m. Na sochach układano piereklady
(poprzeczne
O'krągłe belki), do ni.dh zaś umocowywano krokwie. Na krokwiach umieszczano !kwtę, zwaną reszoto, !którą poszywano drobnym chrós·tem a następnie .słomą. W osiedlach stepowych śro.dkowączęść
podwórza /poIkrywają często płas'kim dachem, tzw. plaskuchoj,
który pozostaje przez cały
rok, a zimą chroni podwórze przed za:spami śnieżnymi. Dach nad podwórzem jest w:zno:szony również na soch&lt;:lJchi pierekladach.
Pod podcieniem
urządza się powieć, tzn. płaski pomost 'z żerdzi do składania siana.
Zabudowanie podwórza w formie litery n znika powoli, gdyż przy
ikołchozowej orga,nizacji wsi szereg budyn'ków gospodarczych staje 'Się
niepot'rzebny '(np. stajnie, wozownie). Na 2lw01nionych w ten sposób miejscach :za1kłada się O'grady warzywne lub sady. :Ohlewy :są najczęściej z ciosanych bierwion, !Spichrze z cegły, szopy natomia'st mają ściany po&amp;zyte
opłotikami. Piwnice i spichrze są budowane
najczęściej z ubitej
gliny,
wznoszone na kamiennym fundamencie, na którym ustawia się podwójne
dre\\'lliane ściankJi. Przestrzeń między ściankami zapełnia .g,ię!Suchą słomą,
którą zalewa się płynną gliną, starannie wymieszaną i ubijaną nogami
lu!b specjalnymi międlarkami.
&lt;Po wy:;chnięciu gHny drewniane
ścianki
'rozbiera się.
Go:spodarczebudynki
kokhozowe znajdują się na skraju wsi i zaL'JWYczaj [budowane są z cegły lub ciosanych bierwion, kryte blachą, tawi.::ą,
dachówlką, a czasami słomą.
Wśród zabu.dowań gospodarczych brak zupełnie pomieszczeń do su.szenia ziarna. W XIX w. były jednakże na tym terenie budowane stodoły
podobne do stodół Środkowego Powołża. P,rawdopodobnie ludność rosyjska, która przybyła z północnych okręgów gÓI1nejWołgi, ,siłą tradycji utrzymała Istodoły jako nieodzowną
część gospodarczych
zabudowań. 8topniiowo jednak stodoły pazni'kały, gdyż dostatecznie suchy klimat nie 'Wymagał ,specjalnych pomiesz'czeń dla suszenia ziarna.
P ra c e B a ł t Y c ki ej
K ompl elks owej
Eksp edy.c j i
Ant r o p o log i c z n o - E t.n o g r a f i c Z fi e j w latach 1953 i 1954. W ciągu
laba 1953 r. Bałtycka Kompleksowa Ekspedycja Antropologiczno-Etnograficzna pod kierownictwem
prof. N. N. Czeboksarowa kontynuowała
swe
prace na terenach Litwy, Estonii i Łotwy.

205
Zebranie materiału antropologicznego,
które było podstawową
pracą
oddziału w ciągu dwóohsezonów,
zostało zakończone w 1954 r.; zaplanowano tyłko prace uzupełniające i kontrolne. Zadaniem bieżącym jest opracowanie ma'teriałów z 195[2i 1953 r. Zostanie przygotowany do druku tom
prac Bałtyckiej Ekspedycji, poświęcony problemom etnicznej antropologii
tego terenu.
Prace etnograficzne podobnie jak w 1952 r. były skierowane na badania kultury materialnej Ło,tylS'Zów,Litwinów i Esto-ńczyków ,celem 'wyjaśnienia ich historii oraz oharakteru z'\NIiązkówkulturalnych
z narodami
są'Sie.dnimi. Równocześnie w większym !St&lt;l'pniu niż w pierwszym
roku
zwrócono uwagę na badanlil8 socjalistyICZlllyc'hprzeobrażeń w bycie i 'k'Jlturze chłops,t1wa kołchozowego.
W 19!5i3r. naj szerzej rozwinięto prace etnograficzne
na terytorium
Łotewskiej SRR, gdzie równocześnie pracowały dwa oddziały etnogra'fi,c~ne: Oddział IInsty'twtu Etnografii AN "ZSRR w :Składzie 7 osób (kierownlik oddziału L. N. Terentiewa) i Oddzial Instytutu Etnografii i Folkloru
AN Łotewsikiej SRR w składzie8 osób (kierownik oddziału M. K. ISlawa).
Pod·stawowe badania iter.enowe obu oddziałów były prowadzone na obszarze Widzeme, .centra1nej i północno-wschodniej
części ŁotewJskiej SRR
w {)kręgach Cesiss'kim ii Ałuksneńskim. Oddział [nlS'tytutu Etnografii AN
ZSRR pracował także w gauieńskiej dzi,eluicy, i w innych okręgach marszruty antropologów.
Es,toński Oddział Etnograficzny, podzielony na trzy .samodzieLne grupy,
liczą'ce razem 7 osób, kontynuował rozpoczęte w 19·5r2. r. badania na terenie w.sdhodniej Estonii. Jedna IZ grup pod kierownictwem
A. Ch. Moora
pracowała na Iterenie północno-wschodniej
Estonii, druga pod kierunkiem
·L. Treesa - na terenie połUldniowo-wsahodniejEs,tonii,
trzecia pod kierunkiem E. W. Richtera w peczor,sIkim okręgu dzielnicy pskoWiskiej.
Oddciał lltewOlki, liczący 13 osób, pracował ·na terenie Litwy ~ntralnej, w ok~ęgach: Doinuwskim, Dad\\liili-szskim i Kiejdańskim
'Sąsiadującymi z rejonami ZJbadanymi przez ten oddział w 195,2r. Niektórzy z ucz.estników ekspedycji przeprowadzili Ibadania UlZupeŁniające.
Praca na wymienionych
trzech terytoriach
:była' /prowadzona wspóliI1li·ez oddzialem rosyj.skiej ekspedycji !powołanym przez In:s,tytut Etnog.rafii AN ZSRR w 1953 r. pod !kierownictwem O. A. Ga.ncki~j. Do za~
kresu prac tego oddziału naJeżaly badania !kultury matenalneJ
ludności
rosyjskiej zachodnich dzielnic RSFRR, (Smoleńsk, Wielkie Łuki, P:~ów),
również w przyległych okręgach wschodnich Łotewskie:' SRR, w zWlą~m
z przygot.owaniem atlasu etnograficznego.
Próba współpracy
oddzla~ow
Bałtyckiej i Rosyjskiej Ekspedycji w pasie etnicznych granic narodow:
rosyjskiego, białoruskiego, łotewskiego
i estońskiego
udała się z~akomicie. Pozwoliło to, mimo dość 'szybkiegoposuwania
.się ekspedYCJI, na
odkrycie pewnycih nowych zjawisk, oharakteryzujących
drogi przenika-

�206
nia elementów kultury materialnej
i duchowej do sąsiadujących
ze ,sobą
narodów, co świadczy o historycznlie utrwalonych
związkach przyjaźni
i ścisłym powiązaniu bytu sąsiednich lub współżyjących z sobą narodów.
Wszystkie
o&lt;1działy etnograficzne
specjalnie
starannie
badały budownictwo chłopskie, ubiór rodowy i tradycyjne narzędzia do uprawy ziemi.
Leżało to w z'amiarachekspedycji,
by na tych trzech odcinkach prześledzić etniczny rozwój wschodnionadbałtydkich
narodów oraz 'charakter ich
związków 'kulturalnych
z .sąsiednimi narodami.
Najwięcej materiałów
zebrano z zakresu budownictwa.
Wyniki dwuletniej pracy Bałtyckiej Ekspedycji i zbiory zachodniego oddziału Ekspedycji
Rosyjskiej pozwalają w pełni określić typ domostwa ludnościWlschodnich
okręgów nadbałtyckich
r€lpubliik, jak również ~enrtralnych i północnych
okręgów Łotwy i Litwy. Uściślenie granic rozprzestrzeniania
się domostw
zachodnich okręgów zostało włącwne do planu prac terenowych 1954 r.
P,race terenowe w zakresie materiałów o ubiorze były głównie skierowane na badania
ubioru
w-"lPółcze1snego, gidyż ubiór
tradycyjny
tych
okręgów jes't bogato reprezentowany
w kolekcjach muzealnych.
Stosunkowo mało uwagi poświęcono
badaniom
nad narzędziami
do
uprawy :ziemi. K,ierownictwo ekspedycji, zdając ,sobie spra'wę ze znaczenia
tych materiałów
dl.a roz;strzygnięcia problemów etnogenezy, wywalczyło
zgodę na rozszerzenie ,slkładu ekspedycji i ,zaangażowanie dodatkowyeoh
pracowniu(ów, którzy zajmą ,się wyłącznie 'badaniami narzędzi do uprawy
ziemi.
Wi'ele pracy poświęciła ek.'ipe!dycja badaniom chłopskich osiedli, ~_
jaśni:eniu Ich typóW i form, określeniu czasu powstania pos:zczególnych
punktów zasiedlenia i historii ich rozwoju. Równocześnie były prowadzone badania zasadniczych przeobrażeń typu osiedli i wyglądu zaisiedlonych punktów w związku e rozpoczętą akcją przesiedlania
kOłchoźników
z chutorów do osiedli kołchozowych.
Celem zbadania pl'Ocesów przeobrażeń
socjalistyczmyc&lt;h bytu i kulturychłcpstwa
ikołchozowego oddziały ekSlpedy,cji przeprowadzały
,stacjonarne obserwacje.
Oddziały Litewski i Łotewski pracowały wg programu lnstytutuEtnogra Hi AN ZSRR, 'badając całokształt życia chłopstwa kołchozowego, życie
społeczne i kulturalne
wsi, zwyczaje domowe isbosunki
rodzinne. W łotewskich kołchozach współpracowali
z etnografami
folJkloryści.
Estonia 'posiada ilościowo najbogatszy
materiał
etnograficzlny, gdyż
w lartach burżuazyjnej
dyktatury,
jak też w okresie przed Rewolucją
Październikową,
'Prowadzono
intensywnie
zbieranie
mater,ialów.Prace
organizowało Muzeum Etnograficzne
w Ta,rtu, które posiada dziś najbogatsze kolekcje i wielkie archiwum n&lt;lJukowe. W:ększa część tych materiałów wymaga krytycznego O'praeowania i uzupełnienia, niemniej ,posiadają one wielką wartość.

207
Drugie miejsce co do ilości zbiorów ,etnograficznych z-ajmuje Łotwa.
W latach burżuazyjnej
dyktatury
najbaifdziej
opracowanym
tematem
etnograficznym
Łotwy było budownictwo.
Najgorzej
przedstawia
się
sprawa materiałów
etnograficznych
na Litwie, specjalnie w tej części,
która w okresie międzywojennym
należała do państwa polskiego. Materiały zebrane 'W latac'h 19120do 1940 r . .są bardzo skąpe, a prac etnograficznych w tych latach nie prze,prowadzaro ,S'ię na Litwie. Najbardziej
z'badanym okazuje się .strój ludowy. W muzeach w Tartu, Rydze, Wilnie,
K'o'WInie zg,wmadzone 'Są bogate kolekcje ludowego stroju Estończyków,
Łotyszów i Li'twinów. Większa ich część wstała zebrana jeszcze w okresie !przedrew olucyj!nym iJrzy udziale lub z pomocą cerut'ralnych instytucji
etnograficznych Moskwy i Petersburga.
Wielką wartość !posiadają rówiIl,ież
kole!kcjestrojów
Państwowego Muzeum Etnogrrafii Narodów ZSRR iw Leningradzie.
W Estonii dobiegają ;k'ońca Plrace nad A~bumem Ludowego
stroju,
który jest przygotowany do druku przez Instytut HiSitorii ,~Muzeum Etnograficzne AN Es:tOll,skiej SRR. Autor,ami albumu 'są uczestnicy Bałtyokiej
Ekspedycji.
A. Zarynja,
pracownik
Instytutu,
przeprowadza
interesujące badania nad ubiorem i tkaniną il1a podstawie ar,cheologiczillych mat.eriałów wykopaliskowych.
Nie mniej interesująca
jest praca M. K. Sławy
o kobiecym stroju łotewskim w c.kresie od XVli! w. do cza,sów współczesnych.
W badaniach nad architekturą
ludową przoduje w Latach ostabnich Litewska SRR. Materiały o budownictwie
ludowym zbierane
w terenie
w przeciągu kilku lat posiadają wielką wartość. W chwili obecnej zespół
katedry przygotowuje do wydania cztery albumy o budownictwie ludowym.
Badania nad budownictwem
ludowym w 1954 r. zostały włączone w plan
naukowo-badawczy
prac Instytutu Architektury
i Budownictwa Akademii
Nauk Litewsk!ej SRR.
BadaiIlia naukowe nad narzędziami
do uprawy
ziemi dotychczas nie
były pro'\\adzone przez .radzieckich etnografów Ło+wy i Estonii.
Dalszy rozv-:ój pra,c etkspeoycji 'W dużym stopniu będzie zależał od tego,
jak !dalece włączą srię w jej p,race :s'PecjalEci nauk pokrewnych (historycy,
archeologowie i językoznawcy), do czego należy usilnie dążyć. Na uwagę
zasługujer;rćba
e:stoń,skich folklorystów zbadania ustnej twórczości ludowej w związku z rozl\V,iązaniem ,problemu etnogenezy na;I'lodu estońslkiego.

i
"

l

~

l

:1,,
,I

F e r g a ń s k a Ek :sp e d y c j a E t n o g r a f i oczn a została zorganizowana 'w 1950 r. Pods,tawowym zadaniem ekspedycji 'są badania procesu
tv,crzenia się kultury narodu uzbeckiego.
Eksor;.e-ctycjazos'tała podzielona na trzy grupy. Grupa pierwsza przeprowadzała badania stacjonarne w kołchozie im. Stalina, okręgu czartakskiego, dzielnicy
namańgańskiej.
Je,st to jeden z wy'Sokourodzajnych
;;

�208

209

cśrcdków ruprawy bawełny. Grupa druga ekspedycH przeprowadzała
badania kołchozów .zasiedlonyM przez Kilpczaików (półnoana
ozęść doliny
fergańskLej). Zasadnicze badania grupy obejmowały tematy: a) pochodzenie
Kipczaków Fergany, b) proce~ ikształtowall1ia ,się współJczesll1ej kultury
socjalistycznej
u ludów
na pół koczowniczych,
których
gospodarS'tw'V
w przeszłości opierało ;Się głó'Wnie na hodowli bydła, zaś uprawa roli ,stała
na ni-sk!m poziomie. Trzecia grupa rozpoczęła ,swe prace w 19512 r. na
terenie jednego z największych kołchozów im. Stalina okręgu taszłakskiego.
J,eid:nym z głównych problemów Qpra,cowanych przez Ekspedycję FergańlElką jest )problem hisiorii o;ocjaillych stosunków; gru-pa trzeciazajn;owała się nim specjalnie.
Wnioski opracowane
na podstawie
rnaltenałow
zelbranych na terenie dwóch największych
ośrodków kołchozowych 'Fergany .są c'harakterystyozne
dla całego UzbekiS'tanu.
W pracach Fergań-skiej Ekspedycji wiele mLejl&gt;ca zajmowały b~dania
nad zagadnieniem
rcdziny i stosunków rodzinny'ch. Zebrane
materiały
dowodzą, że ekonomic'zne
wyzwolenie
kobiety
spowodowało
zer:vani:
z patriarchalną
rodziną kiszłaku, ustala się zaś forma małej, oddzrelneJ
rodziny.
Druga g-rupa ze:brała interesujące
materiały
za1gaidlIlienie pochodzenia
Kipczaików fergańskich,
dall1ej grupy etnicznej.
,

I1Zucające
dotychczas

A. K. Pi s a

A. I. S o b c z e n k o, Afryka
we współczesnej
literaturze
etnograficznej
A. 'I. So'bczenko rozróżnia !dwa okore-sy w etnografii amerykm'lskiej: 1) cd połowy XlIX w. do drugiej wojny światowej .~2) od początku
drugiej wojny i1wia-towej do chwiJi obecnej.
·Ameryki.

światło
na
mało ?Jba-

O. A. Sucharewa podsumowując stawia następujące wnioski: 1. istnieje
IDonieczność badań IstacjonarnYJCh na terenie jednego obiektu; '2. kołchoz,
a nie osiedle, powinien być obiektem monograficznych
badań; 3. istnieje
konieczność chronologicznego
pogłębienia
badań
mono,gTaficZll1ych, gdyż
porównania 'są wa:imym eloementem każdego badania i pomagają we właściwej ocenie zjaw1s'k.

c z y k i B. Ch. K a r m y SlZ e wa.
Proce ,etnograficzne
w latach
1952~lg53.
Oddział Etnograficzny,
zorganizowany przy Instytucie
Hi-storii, Archeologii i Etnografii
Tadżyckiej AN
SRR przy,stąpił do pTac w dzielnicy Ga.rmskiej.
"
W latach 1952-1,9'5(3 przY'stlllPiono do badań na terenie basenu rzek
Su.rchoba-Wachsz'a.
Rezultatem podjętych prac są szczegółowe materiały
do historii kształtowania
się zasiedlenia, przesiedleń,
toponimiki, kuLtury
materialnej,
bytu rodzinnego i ,stosunków :socja1nYICh 'W okresie przedrewolucyjnym.
Kierownikiem
prac na terenie dzielnicy Garmskiej
jest
N. A. Kisliakow.

w

Poza tym oddział prz€lprowa:dzil -badania iI18d kulturą i bytem robotników LEnir,'tadskiego kembinatu
jed'wabnicz€lgo. W trakcie prac oddział
,wY'sLukiv.ał i zbierał eks1=ona:ty etnograficzne
dla Muzeum Archeolog1cznego i Etnograficznego im. M. S. Andrejewa. Wśród zebranych eksponatów
największe zainteresowanie
budzą hafty złotem szyte.

I'

Tadżykistanie

Obok badań etnograficznych
przeprowadzono
również pomiary antropologicZJ!le nad Tadżylkami i innymi ludami p~d. Tadżykistanu
pod kierunkiem L. W. Oszanina.
Wynikiem
prac jest przy;gotowany do druku
materiał pt. Materiały
o etnogenezie ti'UrkojęZlycznej ludności Tadżykistanu.

,

'".

Od polc&lt;lwyXIX w. do 19120 r. amerykańskIe
:prace etnograficzne ograniczały się do wydawania słowników i gramatyk języków plemion afrykar1s:kich. Mniej wiĘlcej ok. 1920 r. p'race nabierają więks,zego rozmachu, O'rganizuje
'się ekEpedycje
Ipod kierownictwem
takich
etnografów,
jak
G. Schwab, W. Hambly, M. Herskovits i in. Ruch ten wiąże się ściśle z. okresem inwestowania kapitałów ,amerykaóskich w krajach Afryki.
Prace etnograficzne
tego olo'esu ,są pis,ane 'Wyraźnie z pozycji idealislycu:ych. Fed '\[!:ływem teorii lCleterminizmu i niemieckiej 'Szkoły kulturowo-historycznej
etnografia amerykańska stwarza swoją t e o r i ę k u It u r o w y c h a r e a łów
lub kulturowych
kompleksów, która w zasadzie
niczym się nie różni od niemieckiej teorii kręgów kulturowych.
Pierwsze
opracowanie w duchu koncepcji kulturowych areałów wydał M. Herskovits
pt. Wstępna analiza kulturowych
areałów
w Afryce
i Kompleks
hodowli
bydła

we Wschodniej

Afryce.

A. L ScbClzenko .c.onali.zUjącteorię kulturo'Wych areałów wykazuje, jak
wieje zapożyczyła ona z pc,glądów Frcbeniu,sza na zagadnienie kultury.
Zwolennikiem
teorii kuHurowych a'realów jest Hambly. Niewiele zresztą
wniósł Oul nowego do opracowań ludów Afryki.
Drugą teorią niezmiernie popularną wśród etnografów amerykańskich
i dziś jest t e o I' i a a k u l t u r a c j i - zlepek ni-emieckiej koncepcji kulturowych kręgów i amerykańskiego
etnopsychologizmu
oraz angielskiego
funkcjonal'zmu
itd. R. Redfield, R. Linton i M. Herskovits wydali wspólnie
pl"a'cę pt. Podstawa badań akulturacji,
z której wynika, że etnograf przeprowadzając badania powinien mieć na uwadze stale cel swojej pracy, który
nie zawsze musi być czysto naukowym, lecz powinien równi,eż służyć pomocą administracji
w przeprowadzaniu
określonej polityki.
Teoria akultwracji je,st bliska szkole B. Malinowskiego. Spośród innych
prac możGa wymienić pracę M. Herskovitsa o Dahomeyach, S. M. Harleya
i() t.ajnym
.sojuszuPoro
i Literii, zawierają bowiem one obszerny i cenny
materiał etnogpaficzny. Wg A. I. Sobczenko drugi okres etnografii amerykańskiej rozpoczął się w chwili przystąpienia USA do drugiej wojny światowej. Wzrasta zainteresowanie
rządu amerykańskiego
Afryką, co z kolei
wyraża się we wzroście publikacji wszelkiego rodzaju. Znany amerykański
14 "Lud" t. XLIII

�211

210

~
f

Ii

i

I
\

etnograf W. Cline, autor prac o północnej Afryce, dru~owanyCh prze: wYdawnictwo General Series of Anthropology, nie stara SIę nawet ukryc celu
swoich etnograficznych
badań i wyraźnie oświadcza, że jego opracowania
mają służyć do celów wojenno-strategicznych.
Do katege'rii usługowej litera tury etnograficznej,
amerykańskiej,
należy
zaliozyć I:.rzewodniki zebrane ,w jedną serię, a wydane pt. African Handbooks. Muzeum uniwersytetu
PensylwanH (dział afrykanistyki)
w latach
1943-1947 wydało 7 serii poruszających
zagadnienia:
językowe,
składu
ludności, zasoców eikoncmicZll1Y'ch, admini.stTacji kolonialnej
i tubylców
jako siły roboczej i in.
. .
Charakterystycz.ną
cechą prac badawczych
nad Afryką po 111 ~oJme
ś'\dato\\ ej jest takt, że bicrą w nich udział przed,stawiciele
dyscyplm me
związanych
bezpośrednio z etnografią, a etnografowie.
~ążą .~o objęcia
całego rI:roblemu Afryki iop-racowują
zalgaclJnienia admlmstra,cJI koloUlalnej, ru,chów na'redowych i in.
AmerykańSlkie Towarzystwo
Antropologiczne
(Wenner Green Foundation for Anthropological
Research Incorporated),
do którego należą etnografowie
(Ea,scem, Herskovits),
językoznawcy,
socjologowie
~ psychologO\\ ie, :I:racuje obecnie nad rozwiązaniem
tzw. problemu węzło~ międzynarodowych. W stosunku do kontynentu afry1kańskiego węzły mlędzynarodowesą rozumiane np. jako zagadnienie rozpowszechniania
tkalnin 'na .ter~:
nie Afryki Wschodn'ej. Z wydawnictw, które mogą służyć przy real1zacJl
pkt. 4 programu Trumana,
należy wymienić przewodnik
bibliog~afiCzny,
wydany w Waszyngtonie w 1951 r. pt. Point four Near East and Afnca.
Reak,cyjna rola etno'grafii amerykańskiej
najbardziej
jaskrawo Wystę~
puje w pracy R. E. A n d e l' s o n a Liberia, afrykański
przyjaciel
,,:merykt.
Spośród postępowych
etnografów
amerykańskich,
którzy., W. SWOIch pr~cach rozwiewają mit niezależności Liberii, 'należy wymlemc Je,dnego z naJpoważniejszych ekonom'stów
i historyków W. E. Du Bois. Prace jeg.o poświęcone Afryce: Black Folk, Than and Now i The World and. Afnka są
oparte na systematycznie
opracowanym materiale. W. E. Du BOIS zwalcza
różnego rodzaju reakcyjne wystąpienia
o niezdolności samodzielnego rozwoju ekonomicznego i kulturalnego ludów Afryki.
. .
.
Również E. G. R o b e s o n, znana działaczka społeczna, w IkSlązce swej
African
journey
(194,5 r.) demaskuje
niedorzeczność
teorii Tasistlow,s~iej
o prymityv.mości rozumowania
ludów Atryki oraz wskazuJe~a~trasZ~I~y
z !każdym dniem pr,otest przeCIW
Impenal1u cisk kolonialny i wzrastający
.
.
stycznej polityce metropolii. post~powi d~',ałacze ~mery~'anSCy zorgamz~wali Radę do spraw Afryki (CounCIl of Afncan Affairs), ktora ma za zadan.e
prostowanie kłamstw rozs;ewanych przez reakcyjnych etnogl'3.fóv: i przedstawicieli innych dyscyplin oraz podtrzymywanie
ruchu wyzwolenczego ludów Afryki. Czasopismem Rady jest "Freedom" ("Wolność"). Na czele Rady
stoi P. Robeson i W. E. Du Bois.

E. E. B ł o m k w i's t, Wspólne cechy budown:ctwa
w:ej:skiego
Rosjan
Pochodzenie narodów rosyjskiego i ukraińskiego z jednego pnia
,przejawia się w podobieństwach
języków i kultury jak Tównież we wszystki,ch innych fmm.ach i'ch życia i bytu, m. in. w bud'ownictwie.
i Ukraińców.

r
j

.t'

i

I

Współcze"'ne demo,stwo chłopskie - rosyjskie
i ukra'ińskie - przedstawia dziś zjawisko wielce złożone. Autor w swym artykule ogranicza się
do trzeah zagaónień }:cd-s'!awowych budownictwa
wiejs,kiego: a) .l'ozwoj'u
star'OŻylnych fo'rm dcmostwa
chłopskiego,
b) rozplanowania
wnętrza
j U'rzc,dzenia dawnego
dcmostwa,c)
nie'ktÓ'rych metod dawnej
techniki
budowlanej.
NajbaTdziej prymitywnym
budownictwem
mieszkalnym
był
dom jednoizbowy bez sieni. Wg danych archeologicznych z VIII i IX w. była
to podstawowa forma budownictwa wschodniosłowiańskich
plemion, a według wszelkiego
prawdopodobieństwa
charakterystyczna
również i dla
okresu wcześniejszego.
Jednoizbowe ogrzewane domostwo jest często wzmiankowane
w stlarorosyjskich kronik'3.'Ch pod nazwą istopka, istobka, ystobka (nazwa związana
,ze słowem istop:ti - napalić) lub pod synonimami:
ystba, iśćba, .stba,
przekształcone
następn',e
w słowo "izba". Nazwy
te przetrwały
do
dziś - istopka, stopka, w okręgach nowogrodzkim, wołogodzkim i kirowskim to Jjieduża izde'bka lub na terenie zachodniej Białorul,i - maleń!ka
chata. W okręgu wołogodzkim nazywane są tak chatki stawiane w le,ie
przez myśliwych na ckTes polo'wań lJi'llowych. Leśna "istopka" była niedużym zrębem, wpuszczanym na kilka wieńców w ziemię. z ogniskiem pośrodku, z niskimi drzwiczkami
i malutkimi
okienkami w tylnej ścianie
i nad drzwiami. Pod tylną ścianą wyściełano tzw. polati (legowisko), zaś
u bocznych ścian stawiano ławki.
Termin istopka znany jest również na terenie płn. Ukrainy i B:ałorusi.
Zachowały się do dziś w ob:rębie zag,rody chłopskiej jednoizbowe zrębo'we
budowle z ~cdłcgą ubitą 2l :1.iem~,z piecem lub cgniskiem, służące dio przechowywania wa'rzyw w czasie zimy. Istopka -zachowała się również w okoliC8.llh, gdzie z powodu wilgotnego gruntu ,nie można kopa.ć piwni'c. Istopka
Ibudo\\ar:a jest niekiedy z ·sufitem, czasem pokryta tyl,ko ,da'chem; w czasie
mrozów ogrze,\\,'ana jest pie,ce'll, najczęściej 'kurnym, albo też ognisk:em
,wkładanym z kamieni rośr0dku
izty, a czasem ro pros'tu przyniesionym
z chaty garnkiem z rozżarzonymi węglami; oświetlona jest maleńkim zasuwanym okienkiem.
Istopka o tym samym przeznaczeniu
zna'na jeGt u Wielklorusów z okręgów pskowskiego i wielkołukskiego
pod nazwą mszanik, gdyż budowana
jest dla większego ciepła na mchu.
Wszystkie
typy isto]::Ek należy uważać za staTe formy budownictwa
ruskich plemion. Na uwagę zasługuje wyrażenie
na istopke, oznaczające
,wszystkie miejsca ponad sufitem, pod dachem; wyrażenie
to odpowiada
,rosyjskiemu na czerdakie (na strychu).

�212
213
W XIV 'W. jednoizbowe mieszkania :spotyfka się jluż :bardzo .rzadko. Była
to zazwyczaj samotna izdlebka lub ohałupa bez zagro1dy, w której dożywali
swego wieku samotni 'sta'rcy (np. chiżka u dońSlkkh kozaków) lub wyr?~,nicy wiejs1cy. W okre1sie późniejszym
jednoizbowe domostwa .,spotykaslę
iI1aterenach nie zago.spodarowanych, jako pierwszy etap budowmctwa no'Wo~
osiedleńców;
w okresie przedrewolucyjnym
domy takie stawiali chłopI
biedniacy lui!:&gt;też nowożeńcy. Dom bez ~sienj; z rza'dka tylko :był Ispotykany
w płn. Rosji, Syberii i Ukrainie.
Następnym etapem 'rozwoju budownictwa
wiejiskiego był dwuizbowy
.dom składający się 'z ogrzewanej iZby miewkalnej
i nie og'rzewanej s'ieni.
Wielkorusowie nazywali sień sieni, na południu - sency; Białorusini - seney
.lub senkl, a Ukraińcy - sini.
DWlUizbowe mieszkanie jest !dość wczesnym zja'Wi1skiem na terenach zamieszkiwanych przez w'SdlOdn.ich Słowian; ,spotyka się je już w Xl i XlIIIw.
Wzmianki IQ sieniach w miejskich domach drewnia'nych spot)'ika 'się wielokrotnie w starych kroniikach z XI i XII w. W wieka,ch od X:VIIILdo XIX
dwuizbowe mieszkanie stało ,gię zjawiiskiem pow'szechnym.
W środ1kowej i płd. Rosji spotyka się formę przej,ś'Ciową mi'ędJzy domem
jednoizbowym a dwuizbowym. W miejsce ,sieni stawianlo lekkie ogrodzenie
,bez ścian, bez pokrycia lub z pokryciem; cza'sami }:osiadało pokryde i ściany.
Taką odmianę sieni Ukraińcy nazywali chalabuda lub zachiszcz; sporząictzona /była ona z słoCImylub trzciny 'W form,ie Is'załasu.
W olkręgu tulskimi
na Bialoru,si w Gr,oclizi;eńSikiemj; Moło'Ciecznia,ńskiem
sień przybiera nazwę pristen i tristen; obie nazwy podkreślają wtórny, dod,atkowy charakter
tej części tdomostwa.
Z czasem lekka przybudówka
z }:odcieniem przed weJsclem do domu
przeobraziła się w nie ,ogcr:zewaną; najczęściej bez sufitu siel1, która stanowiła część składową domu i była pokryta wspólnym z nim dachem.
stare
budownictwo
trzyizbowe,
kryte wspólnym
dachem,
składało
się u Wielkorusów
z ,izby, sieni i kleci, u Ukraińców z chaty, sini
i komory. Kleć i k&lt;lmora były to nie ogrzewane 'Pomieszczenia służące
przeważnie do przechowywania
dobytku ,rodziny, obok tego służyła za
sypialnię now,O'żeńców odpTQIwadzanych tam P&lt;l olhrzędzie ślubnym ,przez
swacię. Młoda para sypiała w kleci nie'Za:lWilie od pory roku aż do momentlU przyjścia na świat dziedka, następnde sypiała tam tylko latem.
Trzyiiz'bowe domostwoQzostało
odkryte przy wykopali'EIrl:ach z XI'll w.
w Suzdale. Poszczególne
izby były tam cd siebie OIdgrodz'one glinianymi
przepierzeniami.
Wg pisanych źródeł trzyiz'bowe domos1two. znane. bylo j.uż
w końcu X w. na Rusi Kijowskiej jako mieszkanie członkow druzy n kSIążęcych. Z biegiem czasu, zależnie od wzrostu członków rodziny lub dobrobytu
w gOEI=cda'rstwie, kleć-komora
zaczęła przeobrażać
:Elię~ ;pomies~c~eni~
mieszkalne. W ten 5P&lt;lsóh powstał późniejszy typ hudowll, tzw. swwz, tJ.

dwa miesZJkalne 'pomieszczenia powiązane 'sienią. Przy liczniejszej Todzi:nie
były to dwie chaty lub i~by; natomiast u Ibogatszych gos,podaTzy 'były to
czasami zimowa izba i letnie pcmieszczenie
(nazywane 'letnia lub 'biała
izba" gorniJca, Ś'wietloca, przez Uk'raińców świetlica, kimnata).
TrzyizbowIe dcmostlWO feudalnej szlachty Rusi KijowIskiej, Istało się
z 'biegiem czasu typowym dla bojamkich dw&lt;ll'óW i boga'tych mieszczan staroruski'ch miast. PojaJwienie [~ię cegły w,XV w. nie wyrugowało tradycyj_
nych fC'rm !budownictwa
!drewnianego.
Za'chowane
murowane
domy
z XVII w. bogatych mieszkańców Pskowa, Jarosławia, Gorochowki i in. są
budowane według ;planu typowego dla torzyizbowego układu.
TrzyJz'bowe domy przetrwały najdłlUżej w IbUJdownktlv."iewiejskim, Iszczegó'lnie na Ukrain:ie {[l'ró,cz.jej :płn. części); charak1terystycznebyły
one również :dla całej IpId. części WielkoTUlsi oraz dla za,chcdnich terenów rosyjskich (Srnoleńsk, Psków).
Na terenach Górnego Powołża i na Północy ,w :ośrodk.cllchzamieszkJiwanych przez WieIkefusów tflzy,izbowe dcmo'stwoz
tzw. kleciq zniknęło od
dawna. Kleć Losf-ala tam wchłonięta
przez ,kryte pC1dwórze, charak,teryst.yeme dla tych teTf:'nów. W tien ,sposób kl,eć ,stała Is,ięczęś'cią skł&lt;1dciwą podwórza, a nie mieszkania. Późniejsza forma trzyizbowego domostwa, tzw.
dom na dwie izby, spotyka się na tych terenach tylko w postaci zabytku.
Trzyizi:::cwe domoiStwo datuje ISlięz ciluesu Kijowskiej
RUIsi, w Iswej
dawnej formie: izba (chata) + sień + kleć (komora) przetrwało do dnia dzisliejszego u Ukraińców i WielkoI1UsÓw.
Najbardziej
ŻYlNym dowodem 'W's'pólnoty pOdhC'dzeni,a domOiStwa rOisyjskiego i ukcr:aińskiiego jest jego układ wewnętrzny
i urządzenie. W jednym kąci,e izby lub chaty :stał ogromny piec, za,b'ierający nieje'dnokrotmie
1/4 'Powierz'chni miesz'kalnej.
Na przekątnej od pieca zn.ajdował się kąt reprezentacyjny, tzw. perednij
lub czerwony, gdzie wisiały ikony i ustawiony
był IStÓł.Piec umielszczony 'W kącie oddalonym od węjści.a z kątem re&lt;pcr:eze,n1aICyjnYmkoło dr&lt;zwi jest charakterYISJtYICzny dla domootwa połwdJniowych Wielkorw5Ów.
PrzYistępując do r&lt;J'zpatrzenlia P&lt;ldstawowych elementów urządzenia domostwa, w pierwszym rzędzie należy wymienić piec. Tzw. duchowaja piecz
jest pochodzenia wschodniosłowiańskiego.
Badan!,a archeologiczne na terenie Ukrainy
stwierdzają
jego istnienie już na początku 3 tysiąclecia
przed n. e.; prototyp jego z,ostałodkryty
przy wykopaHskach iZ okresu IkultlUry rolnej u plemion trY1&gt;oIEkioch.
Kwadratową ą:;odis'tawę pie,ca Isporzą'&lt;1zaIsię z drzewa (:zrąb albo tardce
'na s'tojakach), ubija Isię 'Z gliny lub układa ,się z ceglieł. Na podstawie układa
'slię z gliny lub cegieł pale:ni'sko, 'nad kw'rym wznosi się tsklepienie pieca.
W glinianej powierzchni pieca robi się niewielkie wgłębienie służące do
p,rzeohowywania zapałek, $&lt;lli, ISl1lSzeI1lia
rękawic itp.
Prz€ldnia część :podstawy pieca jest wysunięta

przed paleniskiem

i two-

�215

214
rzy tzw. szestok (u Rosjzm) Lub pripicwk(u
UkraJiń&lt;:ów). W tzw. czarnych
lub ikurnych riec&lt;l;ch 'rrzypiecek był otwarty, natomiast nad pÓŹIlJiejlszymtzw.
b,alym p.ecem urmoco"vano nad przypieckiem
kożuch (u Rosjan) lu'bkomin
(u UkraińcćlV.'); ,tył to okap, który roohłaniał
i odprowadzał
dym do ,koJTllina - znane Eą równ:eż krmy rośre&gt;dnie.
Na'jprymitywniejszą
fc!'mę pół:kumego pieca spotyka ,się w niektórych
wsiach Zakarpackiej
Ukrainy.
Nad przewodem
pieca umocowano
kisz
(pochlani&lt;lcz dymu).
Później ,piec olm.ymuje jue: trwały komin, 'sporząd.Z!oilYz guiny lub cegieł,
z horyzontalnym
I:r:iewodEm odprowadzającym
dym do sieni. Ten tY'P
pieca jEi3't.róv;Il1,ież"Znany na Zakarpaciu;
,spotyka ,się go także w okręgu
wo.rcl!:€:l!.skim.aż rdo H20 r. Znac.znie lepsze są ,piece "Ztzw. wyvJodem rob
dymCIrem (1=0ukra;ńsku
też bov:dur), nnpoWiSzechnicm:e na całej praw.ie
Ukrainie i w wielu Clkxęgach ,płd:n. Wie1korusi. Dymar 'był ustawiony na.
,ziemi, a w jego dolnej części Ukraiilcy urządzali kab.eju, tj. niewielki gli.Iliany piecyk, na któ.rym można bylo gotować bez rozpalania ognia w &gt;dużym
p'ecu w chacie. C;zalsami dymar nie ,sięgał zliemi; w tym wypadku był Zibija/nyz de:nki,ch del3ek ,i rO:Zlpoczynałsię od otw'oru kcrminowego; u dołu ,był:
zarr:ykacr-:yzasuwaną
zalstawką d'rewnianą. Piece letnie, stawi2.lne na podwórzu lrub w cgrcdzlie rO'L'powlSzecihnionesą :na Ukrainie wśród dońlskiJch,
kubańsk';ch i uraj,s'kich Ko.zaków, 'jak też wśród
przesliedleńców
rUlskich
i uikraiń1skich w środkowej Aizji, aż do Dalekiego Wschodu.
Należy I:cctkreślić, że piece letnie, które ISą c1dmianą [pIiec.aku'mego, były
-stalwiane przez '1U1dzli,
iktórzy nie .zn&lt;:lligo i je.ctyni1e mcgli słyszeć o nim:.
Piece letnie mają formę podobną kształtom pieców z okresu wczesnotSlowiańskich grc-dów w VIII-X w.
Wa'żną C'zęśdą domCls'twa jelst tzw. przedni (czerwony lu'b wielki) kąt
izby, który znajduje się w 'chata:ch uk'I'aińskich i wielkoruskich,
naprzeciw
wejścia, między śc'anami posiladającymi
okna. Święty kąt południowych
Wielkorusów różni 'się tym od q:ós&lt;::nego, że jelst umieslz,czony u drzwi wejściowych i jedna z jego ścian p.rzylega do ,sieni, wc'bec ,czego :pozbawiona
jest okien, Ukraińcy nazywają przedni kąt: pokut, pokuć, pokucia lub pokutcia, rzadziej kut i zakuto
W 'zależno£Cii od nadawanego 'zmaczenia ,słowu kut, można podzielić teren
na dwie strefy:
rierwlsza - to centralna
&lt;c:zęść wielkoruskiego
abslzaru
(Górne F'Owclże, !kraj lI:riok~ki oraz kraj wiatiski), gdzie 'słowo kut lub kuć
i kutn'k oznacza wolny kąt c'bok drzwi. W północnej zaś Rosji, tj. w Archangiellsku, Woło~dzJie, we w'!slc'hcdnichczęściq'ch
okręgów
leningradzkiego
i nowo,grodzkiego maz w okręgach mołotowskim,
swiendłowskim i Ina Syberii u ludów l'CI°yjskich z dawien dawna tu asic..ctłyoh, słowem kut określają kąt przed paleniskiem pieca, a babi kąt - przestrzeń za przepierzeniem lub za:s!c'ną,gdzie
cdbywa 'się gotowanie. Granica między obu zna'czeniami !przebiega za Wołgą na terenie do1nej Karmy.

, I

!

•I

Przystępując
do rOZ1PatTZenia sprzętów domostwarulSkiego
;i ukraińskiego, należy Jla wstępie l:odkreślić, że 'Prawie wlszy&gt;S'tkie meble, prócz
\Stołu i paru ław, były nierulchome. Podsta'wowe urządzenie domol3'twa budowano li ciosa'no wra'z z domem. Na urządzenie wnętrza ,składały się: Jlie&lt;I1uchome ławy, 'I=ółki, polaty (legcwiska), ISlk'rytki na naczynia i in. WykoTZytS'tanie ikażdeg'O kąta i Ikamej ławy było śdśle
ustalome !przez wielowliekową pl'aktykę.
Wokół ś'c:an biegły przymocowame do nich ławy {po ukraińsku
lawi),
'Ponad o:kr:c.mi, wzdłuż ścian umies'ZlCzono pow.woszniki
Iu'b poLcy (półki),
'nieco niżej maJeń.k,ie policzki (półecZlki) dla drobny,ch pr"Zedmiotów; um:eISlZ'CzonaCicek otworu pieca na ścianie 'I:ó~ka, dwu lUlb trzyrzędowa, służyła
ido przechowywania
naczyń; nazywano
ją sudnik,
bludeszn~k,
Ukraińcy
&lt;nazywali ją m;snik. ,Pod półką oz naczynrlami, w m:ejsce nieruchomej
ławy,
w mon towano rcdzaj szafec"Zki na naczynia 'kuchenme 'zwane sudn :ca tub
zalawok. W iZlhach WielkoruIsów północnych
i ś'rodikowych ma1sywny zalawok wraz z sudnikiem
,był umieslZczo:ny na 'bocznej śc:ianie od wejśd.o.. 'za
piecem. Nieruchorne ławy i legowiska do spania znane były już w VIII-IX w.
w'I:ółziemiankoch
Słcwi.an; były one wydęte w gruncie.
Na terenie
wlielko-rulskim krótka
ława u drzwi wejściowY'ch nosiła
:nazwę konik. W bardzo ,starych izba'ch konik był rodzajem /Skrzynki, której
bocm.o. ścianka iko~o drzwi, z,robiona z grubej taTci.cy w pozycji pionowej,
wys'tępowała (poza l.awę; górny ko'niec tej deski 'był wyci01sany w ks'ztałCJie
końskiej głowy. Ława z koń.ską głClwą była przez Wielkorusów
uwa'żallla
'7.0. ławę p-rreznaczoną dla mężczyzn; w przedniej
ściance tej ławy-slkrzynki
były zrobione rozsuwane drzwiczki; mężczyżni składali tam swoje robocze
na'rzędz.ia. Ongiś, w oikresie zimy, prz,echowywano tam ja,gnięta lub koźlęta
i ptactwo domowe i WÓWCZ.alS rozlsuwane drzwiczki
były zamieniane na
-kratę. W płd. Wielkorosi na'Zywali świętym konikiem taką \Szafkę, gdy Ibyła
urmiels'zczona w św:ętym kąc:e :pod obrazami; w takich wYp2.1dkach zawie,gzano nard U'lią daszek na /slli!1Urlkachi pr:zechowywano w niej chleb i jadło
pozostałe z obiadu. Konik dawno już stracił rzeżbę w kształcie końskiej
głowy, .zachC'wując 'I:cczątkowo okrągły rzeźbiony WYlstęp, później lS'tał się
gładką ławą-sk'r"Zyn:ią, by w końcu XIX w. zamienić rsię na 2lwyczaj,ną ławę,
wciąż jednak zachowującą
swą pierwotną nazwę.
W 'literaturze naukowej o istnieniu konika na Uk'rainie n:espotyka
się
wzmianek, lecz w latach 192·0 etnografowie uikratiń·scy odnależli w okręgu
&lt;:'zemidlo\\olskim konika wkSltałcie
długiej deski, iktóra odgradzała krótką
:lawę od drzwi wejściowych.
Półka z naczyniami ku&lt;:hennymi "ZI!lajdowala 'się zaws.ze na sOlanie koło
otworu 'Pieca, ażeby była .pod ręką ,gClspodyni; natomiast inne pól.tki były
Tóżnie 'rozmieszczone. Na północnej £danie obok drzwi umieszczano wielS'zaki na ubranie, przy południowej zawieszano w kącie ikony.
Drugim z kolei elementem urządzenia
mieszkania
jest tzw. pol, nie

�216

217

w znaczeniu po,dłogi, lecz !Szerokiego legowiiska umi€lszczonego między
boczną ścianą pieca a prostqpadłą
do niego Ś'ci&lt;ll11ą
domu. Pol zastępuje
łóżko. Szerokość jego wY'nc1si'zaI2.wY'cz.ajl-Ili2 metra, wysokość ok. 7;5 cm;
składa 'się z kilku de~€,k, jednym ke'l1cem je~'t opa·rty ·na dw'ce 'spoczywającej na dwóch d,rewniany.ch Istojakach lub glinia!Ilych pootumentachzwanej
priwalok,
drugim ·zaś końc€m pol wspiera się na ławie 'umieszczonej .przy
;Prostora&lt;lłej do pieca £Icianie. Pod polem umi€l3zczanoskrzynie
li kufry
;z.domowym mjeniem, zimą zaś trzymano tam jagnięta, ciel.c.1ki,prosiaki
i ptactwo domowe, dołem z przodu cza&amp;3mi odgradzano pol kratą; od czasu
do czasu, ażeby powiększyć pojemność przestrzeni pod polem wykopywano
dół na głębokość 3{)e-40 cm. T€·go redza'jru legowisko znane było na Ukrainie, na Białorusi oraz zach. i płd. okręgach Rosji.
W północnej i środkowej Wielkorusi pol nie miał zastosowania w izbach,
I~dyż drzwi \były umi€'sz,czone w 'ścianie obok ścianki pieca, w mieji3cu,
gdzie przy innym rozplanowaniu
wnętrza, znajdował się pol. Należy tu
podkreślić, że wi,ejskie łaźnie w !północ'nej Rosji i na Powołżu miały ,roZJkład
wewnętrzny
odpowiadający
całkowicie
rozkładowi
wnętrza
mieszkań
,ukra,ii.~ko-lbic.loru~lkich i zad',cdiniorru~ik:ich, tzn. kolo drzwi był ustawiony
,piec z kamieni, z t:al€n;,~kiem zwróconym do bocznej ściany; 'za piecem
mieściła isię Iszeroka ława zwana polek (czasami ,dwu- i trzY's'tOJpniowy);
wokół pozostałych ścian biegły ławy do mycia s'ę. Rozkład wnętrza mieszkań
czy łaźni terenów zachodnich jest chJarakterystyczny dla całego wschodniosłowiańskiego terytorium. Z chwilą gdy można stwierdzić, że rozkład wnętrza łaźni jest oparty na rozkładzie staroruskich
mieszkań, staje się jasne,
że ukraiński, białoruski i zachodnioruski
układ wnętrza jes,t pochodzenia
staroruskiego,
który przywędrował
poprzez rosyjską
równinę na północ
i północny wschód.
Pol jest charakterystyczny
dla tego obszaru, gdzie było rozpowsz,echnione budownictwo naz:emne, tzn. budowanie bezpośrednio na ziemi, bez;
podmurówki,
z ubijaną podłogą ziemną lub glini.alną.
NieodzOlWną częEcią u,rządzenia miCl3zkań ulkraiń£ktch i ruskich są półki,
umi€lSzczane nieco j;:owyżej wz'rclslu cozłowieka. P'ró~z półek biegnących
wzdłuż śaian, lI:on&lt;3.dranzmi cki€!Il,zawies:za·no również .półki tzw. griadki,
Jlajczęściej między piecem a frontową ścianą. Określenie gr;ada jes't pochodzenia Istaroruskiego, znane już o.d XIiIII IW. W znaczeniu poprzecznej
belki na odzież pod ,sufitem.
W chacie ukraińskliej długie cienkie żerdzie zawi,esza'no tuż .po.d sufitem
,n8ld polem, rozw;e,szall1OlTIa nich odzież, obieli:t:ll1ęi przędzę. Podolboną żer-d#
zawieszano nad pie'cem, do Isuszenia cebuli. W środókowej Uk'rainie zaWiie:szone żerdzie nazywa'ją żerdki, na Zakarp.a'CiuUl'chowała
się .dawna nalZIWa
gredci; Huculi Z1dcbią gredci rzeźbą :izazwyczaj
wiesozają na nich koł.dry.
W b. Galicji terminem gr:,adki określają żerdzie l\JJITIieszczaone
w spichrzach,
na kt6rych rozwiesza się ubraIllie i konopie.

Ze starodawnego
urządzenia
mieszkań
ukraińskich
i ruskich przetrwały do chwili obecnej różne rodzaje schowków na ubranie, płótna,
.przędzę itd. NajstarlSzego pochodzenia jest !kadź lIla odzież d. ,płótna, z lipowych klerek zcddziellIlym
wierzchem i u'sZJkami, zamyka!Ila dreW1I1ianym
drążkiem. Ukraiń·cy, południowi Wielkorusowie d. dońscy Kozacy nazywają
ją bodnia - Wielkorusowie z zachodnich okręgów oraz Białorusini _ kub el
,lub kubiel. PÓŻQliejlS'ząfo,rmą je/st szeroka kadź ,(70 cm. :szer. 01',&lt;.60 cm.
WyIS.), :1:ednarsk,iej rClcoty z Ik'lepek 'z oddzielnym
wierzchem, zamy&gt;kana na
Z8. s'uwkę z wiszącym skobelkiem. Była ona dość rozpoWlSZechniona w polowie XIX w.; w 'drulgiej połowie tego wieku zClstała zastąr iona kufrem
lub Skrzynią na odzież. Do chwili 'WY'buchu lPierwlszej wojny świa'towej
kubly (bodn:e) można było lS!potkać u Hucułów IUlb Białorusinów.
PCldlstawowym materiałem
budow'lanym narodów rUlskich bylo drzewo,
charakterystY'czne
prawie dlacalego
terytorium
pró'cz południowego
jej
krańca. B,t;idownictwo drewlIliane było wlaś'ciwe nie tylko dla wsi,ale
i dla mia's't. Techni'ka wZll1o:szenia z'rębu !była już 'W X li XI w. doprowadzona do wysokiego stopnia specjalizacji.
l

"o

Utarło się mniemanie,
że chata ukraińska
jest zwykle lepiall1ką, tzn.,
'że ściany jej \Są plecione i oQlb'lea;;liane
gliną. Zaprzeczeniem
tego ISą domo:stwa całej póŁnocnej Ukrainy ze zrę&lt;bami z bierwion. Obsz.ar, 'na którym
wy:stęI:ują IC.iolSar:e
drewniane chaty z drzewa .ciolSa·nego, obejmuje znaczną
część Czerni'cho.v.lS·zczyzny i ICZęŚĆKijowISZCZYZIl1Y,
również wlięks.zą część
Pc&lt;ilkarą:acia w okręgach Lwowa, Stall1isławowa, Drohobycza i Z8karpacia.
Chaty zrĘJ1;owe Ispotyka Isię cza,sami również Ina terenadh południowych,
:gdlZiedominuje lI:;udc'Wll1lictwo"na zalkłaJd1kę".Granica ty.ch terenów przebiega od Lwowa do uosto'VolSkiego okręgu i na !pó~noc od Krzemieńca 'do
Kremenczu:ga.
W Gkręga·ch &lt;doniepropietrdwskim i woroozyłowgro.dzkim
w strefie 'chat lelpianych z gliny również ~potyka ,się wysepki ,chat z'rębowylc'h. W dalekiej przetSzłości,!5'dy laiSÓW,było znacznie więcej, granica chat
ciosanych przeobiegała o wiele bardziej na iP'0łudnie od obecnej. Na Siczy
Zaporoskiej
kureń
w dolnym biegu Dniepru była z drzewa ciosanego.
natomiast na granicy Polesia zręby pozostają nie oblepione i nie bielone.
Ukraińcy z górzystych terenów karpackich,
również ni.e lepią gliną i nie
bielą swoich chat.
SI:csób woiązania bierwion
w horyzontalne
'wieńce i wy!prowatdzania
z nioh z·rębu je&lt;s't najstaI1szym sy&gt;stemem konstrukcyjnym
a jednocześnie
wspólnym dla Wielkc'YVlsÓW,Białorusinów
.i Ukraińców
oraz ula wielru
inny1Ch 'r:lemicll1 'Wschodnicsłowiań.skich.
SpOi5Ób wrąlbywania w bierwiona
celem połączenia ich w wieniec był różnorodny.
Na podstawie zabytków
architektury
ruskiej można określić ich liczbę na ok. 5'0.
Zr·ęby wielcikątne 'stosowano do ostatnich czasów ,p.rzy bud{)wie wia'traków. W przeszłości 'budownictwo wielokątne ,było przeważnie
stosowane
przy 'Wz'lloszeTIliuwałów obronnych i cerkwi. Na terenach zachodniej Ukra-

�218

r
..

,

,
rzetrwalo do dziś na Hu,culszczyźnie; dr;-,~le
tuccv.dctwo
\\'leloką,tne 'P
,
'h
koLiby tzn, chaty szesClOl'ny
.
"
d
na z' me w gorac,
.
i flisacy budowah do me awna
,t',.
, e 'wprost na mchu, z pi,raml"
,
.
t
dwulIlastokątne
UiSaV\lOn
osmlO- lub ,naV,e
,'
"
tworem na iSlZczycle,
dallnym da·eihem z dran,c z o
,
byla Tównież stosowana
,
. h'tektura drewn.ana '
Na Ul,{rainie wlelckc.,tna arc l,
,.
f
a zachodnio-ukraińskich
, "
k ć "e nym
WlelczrętoV\a
orm
, '
w tc:cic'V&lt;'mCLv,le' o_c, ',
'"
ta. ' tne)' a,rchitektury
rUl:ikleJ,
, '
'e'V&lt;ątpllwle
ze s rozy
cer~i.\\ i v.y'V&lt;
edzl iSlę n.
.
d'
była budowana
już w 9~9 r,
,
.. ' t ; Zo-fii w Nowogro Zlie
'/ 'h'
_
'plerW'5z,a s'" lą yn"a
t '
.kładala Isię z 12 wYsok.c
zrę
z dęt u i I c:EiHl.&lt;.la13 ló·z.czytow; SV\lą yma oS .
t~~zały zrąb
Icentralny.
, "
k"
.,
' dre'wniane
z Clloba.bów , 'lore o ~~
"dzie zachowa l Y Slę
.,
NasiĘ;jf:nym z kclel terenem, G
,
' a~chitekturze
jest półnolcna
,
l 'ej
d UiIczmal'Cone),·'
,
nego drzewa cerkiwIe o z .cz~n "
. 'ledżić śd&lt;słą więź mi:ędzy ar'chl'ik ' .e tak l tu mC2lIl·alP'rzes
k '
RCi:&gt;ja.Jak
Ina "li ·ram:
',hł
,
k ,. , dcmo"twa
c ,cp_&lt;kI'ego . Forma starych cer WI'
tekturą drewni&lt;:lIlych cer 'V\ l l, ' • ~ h
gląd zewnętrzny,
większa częsc
na północy Rosji i na Ukra'm~,
IC
w~
wC'Pólnoty alrchitektonicznej
d
t
.
"
'l
t·
J'e&lt;t SW1&lt;JeC
w€IDlJ
,. '
~zczytow 1 m. e €'IT,enow
-,
'
.' t, hru'ki ROlsjan i UkrallnC')\v.
,
, .-' _ ootCv.o-blerwlOnO",eJ
eo •
,
o
i cie:'ie]lsklCh rr.elC'U Ll'" .
.
k o Ow bierwion
z wlencoW,
,
' wysuwame
onco
Szczególnie
często stosuJe i'&gt;lę
wal' ąc Istopniowo końce 'bierk t
o
jak -np wysu
co h,\c·rzy rcdzaj krel sz ynGw,
'o:
rębu tworzy się podporę okapu
o
t
h górnych WlencOW z
,
wion dwoch lub rzec
0'.-'
Końce bierwion
są obClO. t g pooza SClanę 'U&lt;cmu.
,
dachu daleko wysUnlę e o
nazwę wypuski, pomocZ'l.
,
_obą
Końce te nos'Zą
.
csalIle, 'czasem o.zdcblcne rLez "
:
.
ti ostrybini
lUlb koniki ;(gdyz
.o
o nazywają
Je V),pus ,
o o
.i powały. Ukramcy
zas
'l
'. kloń'skieJ') WYlsuwanie koncow
'.
ik&lt;ztalcle g 0'1'\Y
.,
,o,
&lt;ą czę~to ct&lt;:1C~yv.ar,e IW k o 'ach zrębu i słuzylo roznym
,ożnvch wyso OSC1'
o
'
bierwion bylo stosowane na ro..
k
c'ik-ręin)1ch .galerii, balkonow ltid.
celcm, 11:::8;dż
do [CdtrzyroywaT.&lt;la, gan u,
są stosowane
glównie w bu,
..'
a Syber'l wypus t
ol '
W północnej ROS)l l n
•
h N Ukrainie osiągnęły szczego me
,
k l
h'
gospodarczyc,
a
,
dynkach mlesz a nyc
lob
d
nl'a maJ'ą okap dralIlilcowego
10
ktorych za li' owa
piękną formę u Huc'll ow,
,
h t'
ypusti w .cerkwiacih 'zachodni-o,dachu daleko wysunięty 'Poza ŚCldan~,c ·a' 'kV)I'egO
piddasz~zia
(okapu), który
o'
l'
a podporę
osc wąs
ukrainsklch
s uzą z ."
.
. bud '\I1ek przed deio·z;czem.
bieEnie (1cekcła cerklv,ll l !Chrcm
)
,l
brzeg Dniepru) w.związku
'Uk
'y (prawy l ewy
,
Na ierena,ch IcentralneJ
ram.
. o d ewa J"alkomateriału
budo,
'o
z,re ylS'J1O'1"acz rz
,
z z.anik,8niem la'ww 1TlU51an
formy drewnianej
archlt ' czego zamkały rowmez
wlanego, w nas.tęps Wle
,
o'
'h
ateriał-ów bu'dowlanych, drzewo
'
z"c.zęto Uzywac IliliIlYC ID
, h
tektu'l'Y. S,t o[mc'V&lt;'O.
d'
h gC1spodar.czych, "jak 'SplC rze,
lk
Y zabIJ. c,wamac··
,o
.
t
zaś :st050V.ar:o y o [rz
.
tal'
się świadectwemzamoznoscl
,
Ch t
c'osa'l'lego drze"',a IS . a I
.,','.
k
młyny lid.
a a z .
, L'
ch~'ty-m.a'zan'k1 zmlemła Się, () ap
'
'konstrukCJa
.:&gt;ClanI ~
h t
gC'~lPcdarza. M,lmO ze . .
k 'k'
n'g tl'2Jd),cyjnej formy ,a a
dt YmY'Wany .0Uil lem .,
dachu je~t il'ada-l 'rc .n, .
'l 'one a u góry związane są do
I&lt;ą IPeCl I . ,
,
S '~ny ctaty
z drzewa cicsanegO.C1G
,wy,'unięte końc.e !bierWion
, .'
.
h nazwę zrub lub oszczep, a
"
2 WlenCOW, ncs.zącyc
tWOTZą tradycyjny
konik.
o

1

.,"!

,
) i

o.'

o

o

o

I
\

I

t

219

k:

n

L

Co

,

.'

,

I

I

••

Sirefa drewnianego
ciosanego b'lldownictwa w£1chCidn.iejEuropy obejmuje
wszystkie
w.ielkoruskie
i ibialoruslkie okręgI, j&lt;:lk rÓ'wnieżpółno·cną,
zachcdnią i 'Więklszą część cent.ralnej "Gkra.:lIly, Natcmia'st ,porudniowa Ukraina
leży w strefie słupowego budownictwa,
Dom wiejski w epoce Rusi KijowskJej był JI:ółziemi&lt;:nką 'Z piecem. A~heologowie
jesz,cze ,nie rozwiązali
w pełni zagadnienia konstrukcji
śc:an tego okresu, lecz biorąc pod uwagę,
że domy te .są rozrzucone na pograniczu la,SU i li'1tepu oraz w Istepie, można
prZYIPUSZlCzać,że nie istniało tam budownictwo
zrębowe. Najprawdo,podobniej przeważał
prototyp
współczesnych
ukraińskich
chat na sochach,
tzn. mazanek.
W miejscu wybranym
na chatę wbijano w ziemię 'w roga'ch i n.a przestl'zeni miĘdzy nimi sochi, tj. d·oŚć gru:te pnie, rQlzw,idlC1nena kC'ńcaC'h (jeżeli nie I:c~ic.d.ały TC'zwidlenia, 'Wyrąltywarro wgłębienie). GÓrn·e końc·e ISlo'ch
łączo-no poło'żonymi na nlich je,dnym lt.:lb dwoma wieńcami bierwion.
Na
zręb:,e umocowywano krokwie dachu. Sochy WI'aZ z wieńcami i poprzecznymi
bellk.ami \3tanlowily szkielet chaty, do k)tć&lt;l:e-goprzymoC'owylwano poszycie,
obl€\pia-ue nast&lt;;lpnie gLiną z oit'll stron. FCl5zy,cie mogło być plecione z łozy,
i sitowia lub I&amp;!cmi&lt;:'nyc'h[p·o'w'rÓ!s.eł
orall 'Plot IZkrótki·ch bierwion lub żeridzi
kładzicnych
pooziomo i wpU'sz'czanY'ch w wydrążone w Isocha.ch w;glę'biell1.1ia.
W chacie na sochach cały ciężar krokwiowego
dachu spoczywa na słupach
rusZ'towania ścian .
Technika slu];:cwego budownk,twa
wraz z krokwiową konstrukcją
dachu
była Etclsowar.a na !='oł1.'dniowych ka-ańca'ch wielkor'll5'kI:ego terytorium
przy
wznoszeniu
domów mieszkalnych
i zabudowań
gospodarczych,
Była ona
sk5cwana
przez -wE'.zystkich wSlChcdnich Słowian. Bi&lt;:lłorosini i Wielko,flUJ3i
śrcdko'V&lt;ych ,i czarnoz:emnylCiłl 'cikręgów ~tc~:owaJl.i ją przy tzw. poweti, tj.
szoI:ach przylegających
do d(mu li otwartych
cd Istrony ,podwó-rza.
Na terenie cenkalne'j
Ukrainy nieodzowmą Iczęścią Is~{ładową 'Podwó-rza
jest powitka, która jest a-łbo otwa·rtym z boków podcieniem
na sochach,
albo czymś w rodzaju szopy z wyplatanymi
ścianami i słomi.anym dachem,
w kilćrejstoi
'bydlo lt.:lb ~l1ZelChowuje lsdę ~Iprzęt gcq:cdariSk,i. W okręga·ch
·woTonelskim i orłowskim powetka, nazywają
umies'ZJczoną na pctdwÓ·rzu
plecicną kcmorę [a-zeznaczoną dla synowej, w Iktóre'j sypia latem i przecho'wuje 'swój dobY'tek,
Slurowa
technika
gC€pcda'rczychzabudowań
jelst rozpowszechniona
również dalej na 'l:dncc, w ·\StreIie Ikrytelgo iPo,dwórza.
Na terenach zachodnic,rusk:ic'h okręgów maSy;wna słu'P0wa ko-ns'trukcja
ścdanI:0lączc.na
z krckwiową
techniką
drwus'Padowego Idachu stosowana
jest przy bt.:dowie IkrY't}'lCh gumien
'I:Cisiadających wewnątrz
su.szarnię
zboża (okręg Pskowa); przeciwstawne
slupy ścian powiązane są kladiami
(belkami), na końcac'h których 'są wpuslzczone krokwlie,
Konstrukcja
na stolbach (na słupach) jest najbardziej
charakterystyczna
dla środkowo ·ruskiego jednopiętrowego
zabudowania
podwórza;
na niej

�221

220
spoczywa całe j:ok,rycie :podwórza. Na sikutek dużej 'szerc~ości 'POdwórza
każda belka łącząca parzyste słupy umiesz·czone w przeclwległych
dłu.gich ścianach podwó,rza je'st jes'z:cze lPodparta jednym lub dwoma !Słupaml.
DW'UJPię:Uowekryte podwórza na północy są również bu'dowane s::,stemem słupowym, jest on tu jednak bardziej złożony. Na krytym p~dwor~u,
jedn'C't:iętro\\ym .czy d'wup.iętrowym,
w oddalonym
od domu kącle, mlędzy 's,łupami, 's.taw:a Isię 'Ciepłe na mchu chlewy; /PQzostał.ą w~lmą przestrzeń miE;dzy :słl''I:zilT.dog'rzdl.a się bierwionami
1\lI;':ładanyml POZ~o~lO.Te~
Tod'Laj zz,budO'wania t:,c&lt;io\.\
órza coma,cza sJę 'Wielką praktycznosclą~
.g,dyz
cały dężar da·chu n.ad ~odwórzem s'{:cczywa na sn.:'Pach, a nie. na Ślclanac~
eh1ewów, ,p&lt;Jza·tym IChlE-wy,któ,re ulegają S'z)'bszemu z:n~szC'ze~~u,mogą bye
poprawialne Lub zmieniane cez naru1sz,enia całośCIi ko~'s:tr~kc~l.
.
.
W'sparte na /słupach j:cddenia,
właściwe
dla u!kramsklch
l ~lałoruskkh tHer,ów, ddy I:·oczątek t:ółnC!cnej poweti (drugie ptęt~o. PO'dWOI:za).
Na skuteik wędrówki Słowian w ki€lrunlkiu 'półn.o,cnym, obfltoSoCl ma't.erlału
bu,dowlane.go c,raz sUTC'vl:ego klin:8Jtu pcdcienie
l()trzymalo na polnocy
ściany i dach, tworz~.lc drugl:e ~iętro podwónla.
J'odci€nie na Is·ochach lub słupach, tzw. paw et, bez wątpienia jes,t pochodzenia ~tarorm;kiego i cecbu,je wsrzy/stkie zag'rody ws.cho,dnI1ch Słowian.
Jedną z najstars·zY'ch form kons·:.riUk,cji da,ehu 'dcmów ,słowiańsk~ch j€ł3,t
da'ch na '50chz/ch ll'lb na .slurach. Pod,stawą 1aikie,go 'lia,chu były dWie ·s-oC'hy
'WTyte wziem:ę
na środkowej osi ·budynkru; w Toz,,:id:e~i~ Isoch U!kłada'no
'hieI'wioT.a, które służyły za I':,zczyt dZlchu. Na SL1C'lyciel s'clana'ch, przy dowolr.ej kCJ'J.strlU&lt;;cjity.eh oEl&lt;i':ni&lt;:n, l;Jr.c,cC'wywano p{)lszycie dwuspadow~~o
dachu. Ta hard"-o 'Eta-ra f'Orma dachu z pogranicza la'su i is,tepu
Ukral,nców i u lI:ołvdnic'V\ych WielkorUiEów przed stu laty zOistala 'lastą'piona lekKą
k-rok'V\io'V\ą kClwln.Jkicją, na obszaTach zaś lesis,tych rozwinął (się złożony
dwuspadowy dach na sancach.
Da,ch na słupach 'za'chował 'sdę w stodołach ukraińskich
,i bia~o,ru13kkh
oraz u PQłudniowych
WielkormÓ'W. Ukraińcy
ua-zytwają go klun,a lub
polownik,
Białorusini
gumno, południowi
Wielkorusi ~lunia lub .ryga.
Stodoły są wielklie i J,:ojemne, :przechowuje G·ję W nich z.'boze oraz 'słuzą do
mł6ciki w zimowe :i .słolne dnie.
Ogromny, :stromy daich 'Wspiera 'się na sochach (masywn.y,~h. ,słupaich)
i pokryty
jest słomą. Sochy są stawiane
w jeden rząd, Jezeh. stod~ł~
je'E't 'WEparta na ni·e więcej niż pięc:iu sochach, natomialE't prz~ n.aJbardzleJ
rC1zpows1z€'chnionej formie
cztE'J10- 'i ,s'ze~,ciclSochowych stodoł :sochy 'są
uS~1Wiane w dwa rz~'dy. Czterosochcwa
stod-oła jest budowana w ksz,ta.łcie kwadratu z dachem o prawie stożkowatej formie. Sześciosochowa klunt,1.
(s1Jodoła) jelot raczej pro1s,t.cikątna. W litera lurze
s/potyka się wzmianiki
a dwunasto- lub nawet czternostosochowych
stodołach.
Sciany kluni ,są rabione z -różnego materiału;
n.a północy Ukra1iny. są
z ciosanych bierwion układanych
'w paz; na terenie
centralnej
Ukramy

:r

'W większej
częŚCi rOlSyj"lkichc'larnoziemnych
okręgów pleci'One 'z wierzbiny luib iPrętów leszczynowych;
w okręga,ch woroneskim,
orłowskim, tul ..
skim i riazańskim robią je 'z opłotków -na
terenie południowej
UlI:orainy
lepią je z gliny lub układają
z kamieni. Bardzo często stodoła nie rna
w ogóle ścian, WÓWCZ8.'S
jej d.ach /sięga do 'samej ziemi. W długich śdanach
s'to'doły umieszcza się s!Zerokie i wysckie w,rota wjazdowe;
na k-ró1Jkich
(scll.: ~cianach) ukłc.'da .się 'snopy; iEzeroka prwstrzeń
przejaZJdu na przestrzał' p-o zwiezieniu zboża słu·ży do mł6ckd - jes't ona wyrównan,a i ubita
jak klepisko. stary sposób stawiania dachu na słupach znany jest również
przy krytym jednopiętrowym
podwórzu w środkowej Rosji. Dach na słupach, spotykany obecnie tylko w zabudowaniach
gospodarczych, jest bardzo
starą formą, charakterystyczną
dla trzech wschodniosłowiańskich
narodów.
Artykuł zestał ogranic"-cny lylko do trzech węzłowy,ch 'la.gZldil1:ieńświadczący'ch o W'slpólnc'cie ruskiej i ukraińskiej
kultury
ludowej.
Problem
ten c'bejmuje
szere,g dallszy,ch zagadnień,
'któ-rych opra,cowanie &lt;lałoby
daJ.sze dowody w'5J,:6lnc,gQI:0chodzeni.a zagrody ukraińE1kiej i rosyjskiej, jak
rozwój okn.a i związanych !Z nim Isrzczegół-ć'W,kons'trukcja
sufitu i dachu,
materiał i technika budowlana pokrycia, szczegóły ciosania i obróbki drzewa, rzeźlba na archlileklonocznych
elcmen.ta'Ch, galerie
o'taczające dOlIny
j iCerkwie, różnor.cdne
za'cudowania
gO"~Qodarcze, proces rO'zwoju planu
i wnętrza mieszlkalnego &lt;JTazterminolClgia 'ZJWią'zanaz mieszkalnym
i gOG'Podarczyanbudownktwem.

i

A ..Pe,r'sz i c, O artykule G. J. Stelmacha "Zagadn'ien~e przedmiotu etnoW recenzowanym
tomie Zapisek Naukowych Instytutu sztuki, folkloru i etnografii AN ZSRR szczególne miejsce zajmuje drugi z kolei artykuł G. J. Stelmacha, zamieszczony w części dyskusyjnej,
wymagający specj-alnego roq:&lt;'Ar1zenia. Artykuł ten zatytułow.any
Zagadn;enie
przedmotu
etnografii
nosi chąrakt.er polemiczny,
autor występuje
z ostrą krytyką
.przyjęloE'j ~'IZez r&lt;'.d~ie(kkh unony·ch definicji elnog.rafioi ja:]w gałęzi nauk
hilstorycznych,
Lajmującej
się Iba'dani&lt;;mi e'tnicz,nej ~'recyfiki, na-rodowych
właściwoś,oi kultury i bytu róinych narcdćw IW ich hi,slorYiCznym mzwoju
oraz problem.c.mi etncgene'Zy i e'!ni,c'znej hiGtorili ludów. G. J. Stelmach za17:UCaradzie,c'kim etnografom S. P. Toł;:·towowi, P. 1. Kuszner'o'wi i L. P. Potar C\\ C\\ i r utlik c"VI
.m:ie lego To,czaju ckreślenia
etnograf.ii, której przedmiotu i zadań nie rozumieją. Równocześnie podobny zarzut wprowadzenia
niejasności do zagadnień specyfiki etnograficznych
badań spotyka centralny
organ etnografów ZSRR, czasopismo "Sowietsk'aja Etnografija".
FO'dislaWl()we twierdzenie
G. J. Stelmacha
można Istre~dć na'stępująco:
etniczna, narodowa specyfka
kultury i bytu tego lub innego narodu nie
może być tylko przedm:ot.em badań etnograficznych,
ponieważ jest właściwa wszystkim zjawiskom życia kulturalnego,
wobec czego zajmują się nią
różne dyscypliny
naukowe
(s. 157). Zakres etnografii
powinien
zostać
grafii".

�222
zasadniczo
zawężony.
Zdaniem
autoI"a do okresu Rewolucji
Październi'kovvej należy v;ykreślić
\:;a,clania ustnej i muzycznej 'tvvórczości 1JUdowej,
po RewoJucj,j - badania domosh~'a i jego urządzenia ,oraz ubioru (s. 162).
Etnograf }:o'winien zajmować się tylko kulturą narodową, której naj'cenniejszym pn.ejawem
j€l3t kole'ktywny
charakter
twór,czo3ci i empiryzm.
Empiryzm okazuje się specyficznym
objawem narodolWej kultury :przedpaźdz:ernili!owego okresu ~s. 158), a w pewnym Isto'pniu powstałchara1kte·rystyczny dla niektórych
zjawisk twórczości ludowej w okresie porewolucyjnym ('5. 158).
Dru.gim z kolei ważkim przejawem na.rodowej kuLtury jest wielka ilość
reliktów
pozostałych
z poprzednich
okresów
(s. 159). W okresie porewolucyjnym
zakres badań etnograficznych
Zinacznie zwęża się, wobec
czego w;ielezjaw,is1k Ikultury narodowej
O'Party,ch jeS't tylko na teorii, co
z kolei I:ozbzwia jecharakteryso1yczny,ch
cech kultury ludowej (13. 1(0).
Wobec powyż,sze-go przedmiotem etncgrafii vvopółc'zesne,go okresu powinny
być n.astępują,ce zj.awiska byt.owe: l) rad-zieckie, rewolucyjne ŚlW:ęta i uroczystości poświęcone najbardziej
wybitnym zdarzeniom życia narodu radzieckiego, poszczególnych kolektywów lub rodzin; 2) zjawiska "tradycyjnej
lu.dcwej kUlltury ,bytowej", które z.a,chowały dę W pełni lub w zm:enionej
i o innym znaczeniu formie; 3) relikty o charakterze zabobonów i wreszcie
4) wzajemny wpływ na siebie kultur ludowej i zawodowej (s. 161 i n.).
Jak wynika z tvvierdzeń G. J. S.telmacha, najważniej,s,ze 's'taje się zawężenie
przedmiotu etnografii tylko do badań tradycyjnych, empi'rycznych, przeżytkowych itp. form kultury i bytu.
Swobodna dyskusja
nauko'wa jest niewątpliwie
dźwignią
pCl3tępu
nauki ra'dz:eckiej. Nie k.ażda jednak -dyE1kU'sjapr'zynosi korzyści. Dyskusja
jest celowa tylko w tym wypadku, ,gdy ohie strony :prowadzą 'spór z prawidłowych metodollQgiocznie po'zycji. Nie moźna tego niestety ,powiedzieć
o dyskusji na temat przedmiotu etnografii otwartej przez G. J. Stelmacha.
Należy podkreślić, ź'e punkt widzenia G. J. StelmaiClłla w recenzowanym
artykule n.a temat przedmio·tu etnografii nie jes-t oryginalny. Wśród mnóstwa C'k,reśleń rrze&lt;:!mi'Otu etnCtgrMH przyjętych przez burżuazyjnych
nauIko'wców nie'I:OŚlEdnie miej'Ece 'z.ajrr.uje ter:dencja
traklowan'a
etnografii
jako nauki zajmującej
się oI=i'sem i badaniami
tylko tradycyjnych
form
bytu" przeżytków
zjawisk lUlb za'cofanymi w r,ozwoju ludami, k,tór'e są
poz'baw:l(me kul'iury "zawodowej"
(wg vvyrażenia G. J. Stelmacha). Zrozum,iałe jest, źe ,radzi€&gt;cki etnogr.a,f, jakim jest G. J. stelmach,
nie 'solidaryLUje :się \\1I:rost z tego rcdzaju teoriami. A jednak przeciwstawia
on
narcdową (tr,dycyjną,
empiryczną) 'kul·turę kulturze zawc&lt;iowej, tj. tworzonej przez zawodowych architektów,
kucharzy, artystów, kompozytorów
itd. To I:rzec:wstawienie
jes't 'z gruntu f.ał,szyvve. "Muzykę tworzy lud,
a my, ar:yści, tylko ją aranżujemy"
- ,!=orvviadałwielk.i rosyjski kompozytO'f M. 1. Glinka. Twórcami całej narodowej kultury są masy ludowe,

223
one tworzą ibezp&lt;Jśrednio materialne
i duchowe wartośd
wykorzys'tywane
przez najbardziej
utalentowanych
"zawodowców".
Klasy panujClice przyS'wajająsoibie
lepsze os:ą,gnięcia, lepsze dzieła ludowego geniuszu, przeciwstawiają
swoją ideologię ideologii narod wej, l£,cz jedynym
twórcą
narodowej kultury ~ozcstaje za'ws,ze loud. T'Vv'ier'Cizić,że kuLtura narodowa
jes't empiryczną, I:.rzecJ\\'stawiać ją "teoretycznie
uwarunkowanej
kulturze
zawo&lt;iowej" - oznacza "lać wodę na młyn zwolenników reakcyjnej
teorii
Naumana, który dovvooził, źe kulturę tworzą wyższe warstwy 51połeczeń'stwa, a szerokie masy 'społeczeń,stwa obniźają ją.
W artykule
G. J. Stelmacha
fałszywe
twierdzenia
w dziwny sposób
przeplatają
się z pr.avvidłCtwymi k&lt;Jnce'pcjami, zaczerpniętymi
z prac krytykowanych pl'zez niego S. P. Tołstowa, P. li:. Ku.szniera, L. P. Potapowa
i in. r,dzieckich
etnCtgr.afów. Nikt nie przeczy, że etnografia
nie jest
w s't.anie objąć całokształtu współczesnej kultury i bytu narodów, źe etnograf powinien pozostawać w ścisłym kontatkcie z przedstawic,ielami
innych
dyscyplin history,cwych
i szeroko wykorzystywać
maleriał nauk specjalistycznych, bad'ających różne strony kultury. Nikt nie zaprzecza powszechnie
przyjętej przez radzieckich etnografów tezie, że kolektyw - cały naród jest
twórcą kultury narodowej. Nikt nie zaprzecza, źe w kulturze i bycie narodu
zawsze trwają przeżytki róźnych okresów historycznych. Wobec tych prawd
powszechnie
zn.anych staje się niezrozumiałe,
dlaczego
autor wywala
otw.arte drzwi i z takim zapałem opolemi.cznym do'W'Odzi prawdy ogólnie
przyjętej.
Kategoryczny sprzeciw budzi próba G. J. Stelmacha zawężenia, "okrojenia" etnc,grafi,cznych -cadań wspólcze'sno\Ści, ograniozenia
jch do takich
zagadnień, jak święta, tradycje, zabobony itp. Nie bad.aniami przeżytków
~choći to jest jednym z ważnych
zadań naukowców),
lecz badaniami
ws}:ółcze"i1lej kultu'!y i bytu narodu radz iecikiego , ich formowan:a się i rozwoju, ich narodowej formy i socjalistycznej treści przyczynia się radziecki
etnograf -do budowy komunirstycznego społeczeń'stwa.
Artykuł G. J. Stelrr.acha, przeładowany cytatami, napisany jes't mgliście
i wykrętnie.
Na pierwszy rzut oka nie łatwo zrozumieć nawet podstawowe twierdzenia
autora. Stelmach nie zgłębił nawet takich elementarnych dl.a etnografa pojęć, jak kultura i byt ("narodowa kultura w przedrewolulcyjnym okresie przeds,tawiała sobą w zasadzie byt", s. 161); zaprzecza.
'sobie, gdy twierdzi, że "nie cała kultura narodowa jest przedmiotem etnograf:i" (s. 157) i I:lLec.iwnie, wskazuje, źe tylko etnografia "bada zjawiska
kultury
narodowej
w całokształcie"
(s. 160 is. 164). Niezrozumlałe
jest
określenie pn:ecmictu
etnografii, wynikające
z założenia artykułu,
jako
badań nad "kultur.alno-bytową
kolektywną
twór·czością mas pracującyc~
tego lub innego nórodu na różnych eta'I:ach ich hilstorycznego rozwoju"
(s. 164), gdyż autor, który wykreśla
z 'przyjętego przez naukę radzieC'ltą
zakrecsu etnografii c'adania etni&lt;:zne, '1::adania narodowej spe1cyfiki kultury

�224
oraz bytu i który zawęża ramyetnogra

f"'
11,w końcu wbrew

225

sobie rozszerza
riały;ponad-t'O
Ikla'syfikuje
pora'z
materialnej (tY'PYdomos,tw, odzież).

je znacznie,
,
ł giwałby na 'szczegółową analizę,
Nieduży artYku,ł St~lmacha Dle,:~ U COTazrzadszych o,statnimi czasy,
gdyby nie okazał S,lęprobą, zresztą ~
ą. z
. , d badań tradycjonalsprowadzenia etnograficznych
badan wspołczesnosCl
o
nych zjawisk kultury i bytu,
.,
Konstantmowlcz

Dymitr

Pierwszorzędne

Posiada

niektóre

materiał

zjawk,ka

faktograficzny

kultury
zebrany

i wydany przez D. K. Zelenina w pracy pt. Kob~ece ubiory głqwYUJ,schodnich Słowian
(119216-192,7),a w 'zakresie techniki u,prawy ,roli _ w pracy

pt. Ruskaja socha (19'07). W tej ostatniej pra,cy autor prześledził historię
różnych t'orm tego narz~zi:a. szczegółowo objaśniając jego przezna,czenie
i miejscowe nazwy. Nagromadzen.ie bogatego materiabu o tym mało znanym
odcinku techniki gospodarki rolnej, a także dane lingwistyczne s,tawiają tę
pra,cę o wiele wyżej od prac wydanych 'za granicą na ten temat.
Ostatnimi laty D. K, Zelenin pracował nad słownikiem geograficznym
terminów
zaOipa-irzonychszlczegółowymi
komenta·rzami
etnograficznymi
pt. Etnografo-geograficZJeskij
słowar.

l e n i n Dnia 31 sierpnia 1954 r, zmarł
Z ed t AN ZSRR doktor etnografii, profesor

~:ir:e::;~~~a~~ił~;;:d::i:~:~~~~tr
Konstantinowicz Zele~in.,
.
"
. dzierniku 1878 r, we WSI Lmk w pow,
,D. K. Zelenm uro.~Zlł, Sl~,W. ~;z1904 l' ukończył historyczno-filologiczny
sarapulskim w guberml WI~C leJ., .
o ~z m został delegowany do Akafakultet Uniwersy,tetu JUf]ewSklego, p
,Y
k.
'k'
F F Fortuna'
'al pod kierunkIem a aueml' ow
. .
demii Nauk, gdZie praco~" W 1915 l' obronił swoja dysertację na stopień
t
'A A Sza'chmatowa.
'
.
b
owa I ','
.
"
i 'słowianoznawstwa,
po czym, zOls.tałwy rany
magilstra Języka IosYJsklego.
,
d'
wykładał
w ciagu 10915tetu Peterburskiego,
g, Zle
.
.
U '
docentem
mwer'sy·
..'
d '.nh W l' 1916 został miano'
, k 'kraJow
S~I",lenk'
.
.
q
1916 r. etnografię rosYJs ą l,
t d - 'ę yka rosYJ'skiego a po obrolIlie
dzwy-czaJnym ka' e ry J z
,
wany profesorem na '"
t 'e' doktora (1917 r,) _
ta..
Uniwersytecie
M'O's'klewsklffi
na
IS.
o
:In
n
dY'ser 'CJl na
Ch k
'
,
Uniwersytetu
w
ar! OWle.
profesurem zWY'czaJnym ,
'
a y członkiem korespondentem
25
D K Zelenm został mlanow n
W 19
r,
.
"
ł 'ę do Leningradu
gdzie pra'cował bez
AN ZSRR. W tym czasie przemos SI
.. '..
'.
ł
racami
d
t tniej chwili w ln.'stytucie Etno.grafn l kleI owa p
przerwy
o os a .. U '
tetu Leningradzkiego.
katedry etnograf11
mlWers~
Z l 'a
ukształtowały
się j,uż we
Naukowe za,ilIlteresowa'ma, D. K.
e enln ,
"oa e w okresie
• ,
TY
.
'egc- pra'ce drwKowane, :napl., n
wczesnej młodoso.
lerwsze J
'b. ..
'a'ckiej gdzie spędził dziet . kich doty,czą b. gu erna w,
, I
,
studlOW umwersy ec
,
'to.nl'e
Z tego okre.su nalezy
d'
t dio ał n~ unlwersy """ .
ciństwo, i Jurj€wa, g Zle s li'. W
-a
t'
goworie
ruskich
krestjan
..
t·'
e pra'ce'
Osobennos L w
,
wymiemc
nas ępuJąc,
"
b."
(1901) Prewodniki
Kama i WJatka
"
ast' WJatskoJ gu ernH,
,
J
jugo-wastoczn-tJ
cz
t
'.'t
t
(1904) Welikoruskie
naro~.' ,
, JurJ'ewskomu
untWerSL e u,
, ..
oraz Po ' JUTJewu
t
,
f.' " (1905), poza tym wielką 110sc
,, k k
a+ieriat dlJa etno gra ~Jt
nyje pnslowtJa
a m..
'.
h wy-d'awanych we Wjatce,
Ttykulow w czasopIsmac t
notatek, recenZJI, I a·'
.
opiśmie
Istoriczeskij
WiesRydze i Petersburgu,
wychodzących w czas
"

zna,czenie

pierwszy

l

'o

.'

I

; I

I

:i
'CI

o.

Twórczość naukowa D. K. Zelenina była bardzo 'bogata. Opublikował on
ponad 120 !książek i artykułów, nie Ucząc ipómniejszylch notatek i recenzji.
Większa część jego prac ukaza'ła się 'w następujących czasopismach: "Ziwaja
Starina", "Etnograficzeskoje
O'bozrenije", "I'stoil'iczeskij Wiestn.ik", "Izwie_
stija Otdelenija Russkogo Jazyka i Słowestnosti".
"Sowietsikaja Etnogr.afija", "Kra-jewedenie", poza tym w "Zapi'skach Towarzys'twa Geograficznego" w iClziale etnografii, w "Trudach
lnstituta
Etnografii AN 'ZSRR",
"Izwiestijach AN ZSRR", w wydziale nauk .społecznych itd, Obok tego
wiele artykułów D. K. ,Zelenina zos.tało opublikowanych
w czasopismach
za,granieznych: "Ar,chiv fUr Slaviis-che PhHologie", "Zeitschrift fur Slavische
Philologie", .,Internationales Archiv fUr Ethnographie", "Ethnos" (Stokholm),
.,Lud Słowiański" (Kraków), "SLavi:s'che Runds·chau", "Slavia" (Praha).
Anastazja

Kojdecka

er.

'o

"

"

S. A, WYSZNIElPOLSKIJ,
iMirolwyje
morskije
c h o d s t w o (Oczerki), Moskwa 1953.

'o

'sudo-

Rozprawa Wyszniepolskiego ma ,charakter pracy z dziedziny .geografii
gospcdarczej, z wszystkimi, dla historyka
kultury
b.8rdzo i·stotnY'mi konsekwencjami.2alpowiadając
w swoim tytule syntetyczne ujęcie całokształtu
dziejów światowej żeglug.i morskiej daje ona w rzeczywistości
obraz powstawania sieci wielkich ;mol'1s&gt;kich
dróg hand1owy;ch i rozwoju transportu
morskiego wspókzesny'ch
krajów
kapitaIistyczn)\ch.
Rozdział o żegLudze
rosyjskiej i radzieckiej, zamieszczony na końcu rozprawy, został potraktowany w podobny :sposób.

&lt;

nik" i in.,
'
K Z l nina ow pierwszym rzędzie należy
Wśród dZIeł etnograficznych D, . l"6 ,e 1 e) Volkskunde
która stanowi
t RuSs~sche \Osts av~sc ~
,
wymIemc !pracę
&lt;"
, , k' . f'lolog"i
,; h;storii
kuLtury.
Praca
.
Encyklopedii
slowwns
.eJ t
o,,·
t
jeden z omow
,
.
k'
kultury materialnej
rosyjskiego na, 't
'.
"zym zbIOrem z za lesu
,
d d"
ta Je', plerw_
.'
h bł dów metodologicznych posiada
o z.s
rodu i mimo ·szeregu powaznyc
ę
ł w teJ' pracy własne spostrzet ś'
kową Autor podsumowa
.
wielką w~r o'c na,u
'.
'
. ublikowane rękopisy i muzealne mateżenia posiadaną literaturę,
me op
'

puti

••••

Koncentracja uwagi na geogra'ficzno-gOlspodarczYCh zagadnieni.alch tranS'portu morskiego krajów
[kapitalistycznych
nie pozwoliła autorowi
na
równomierne potraktowanie
innych problemów mieszczących się w temacie,
Pomin.ięte tu "Zostały zupełnieza,gadni-enia
początków żeglugi morskiej i jej
techniczn&lt;J-konstruk1cy,jnego obrazu w naj wcześniejszym
okresie nawet

,j

15 "Lud" t, XLIII

�226
227

w kraja'ch objętych aktualnymi zainteresowaniami
autora (historię żeglugi
otwierają w rOZlprawie Wyszniepolskiego dopiero osiągnięcia starożytnych
potęg morskich), a rozwój jej w dobie przedkapitalistycznej
został przedstawiony ogólnikowo i pobieżnie.
Hi'storyk kultury, poszukujący
w pracy Wy'szniepolskiego materiałów
do interesujący,ch
go zagadnień,
'Zil1ajduje tu właśc.iwie jedynie znane
z innych źródeł, popularnie ujęte inf.ormacje ogólne. Odnosi się to do obu
rozdziałów Wlchodzących w raehubę:
pierwszego - obrazującego rozwój
morskich dróg handlowych i komunikacyjnych
świata, i ostatniego - dotyczącego analogicznych
zagadnień z terytorium
obecnego Związku Rad ..
Rozdział ostatni, w części odnoszący 'się do odleglejszej przeszłości, opiera
się głównie na pracy M a w r o d i n a Naczało moriechodstwa
na Rusi.
Najwięk,sze zainteresowanie
etnografa budzi ustęp o ludowych źród.łach.
dotyczących źeglugi rosyjskiej, roz,poczyn.ający ootatni rozdział pracy. Omówił tu autor poszczególne etapy rozwojowe źeglugi rosyjskiej, zwraeając
szczegóLną uwagę na stare i liczne szlaki morskie łąJczące Ruś KijowSką
i Nowog.rodzką ze światem oraz znaczenie technicznych
i nawigacyjnych
uzdolnień rosyjskich ma6 ludowych dla powstania i ugruntowania
się rosyj,skiej, a następnie ra'dzieck.iej siły morskiej.
Tu właśnie uzys'kać można
stosunkowo sporo jeżeli nie nowego, to 'w każdym ra'zie na nowo 'zinterpretowanego materiału
porównawczego dla 'badań nad przeszłością ,słowiańskiej żeglugi morskiej (m. in. wz'bogacone -o przesłanki przyrodniczo-geo~
graficzne .i ekonomiczne dowody dawności i samodzielności rosyj's'kkh poczynań na morzach).
Tadeusz

CESKY UD,

CSAV, R. 41, PRAHA

i Folkloru, podkreślając,
że najeży badać
klasyczny, lecz również kla'sy rdbotniczej.

j lk
y o folklor

muzyczny

_ Oldfich S i r o vat k a ~apisał artykuł Za delnickou pisni na Oslavansku
(z. 1, s. 4-11) na podstawie wyników ,badań i dośw;~dc.
.
1953
,.'
.a
zen poczymonych
w,
r. w terem e Roslcko.OslaYansko,
przypominając,
że grównym zada~lem In:stytutu Etncigrafii i Folkloru w Brnie jest systematyczne badanie
tel enu Roslcko-Oslayansko
(zamieszkanego
przez rolni'ków i górników)
c~le~ uzyskania wszec~stronne~? obrazu folklorystycznego
w tym okręgu
g~r~~zym. A~tor op~suJe techmKę oraz wyniki lbadań. ,Przytacza, niektóre
PJesn~ ~o~kreslaJ~c, ze obok pieśni ludu -rolniczego uzyskano ,cenny mateI lał pIesm robotmczYlch, i kreśli hi'storię
tych pieśni Na za'ko·
.
d.
. k·
t '"
.
.,
.
nczenle po ale
wmos I me ouologIcZne, które uzyskano w czasie bada'
.
,
n oraz opracowywa'l1Ja zebranego materiału.
Tematem a,rtykułu Hanny L a u d O'W e j, Nowe vlastenectvi
SOUbOTU
ZK RDR Setuza z Usti nad Labe
(
1) ,
..
, .
m z.
,Jest
'IH'zemkame 'Ilowych wartOSCIdo pracy artystycznej zespołu, ludowego pieśni i tańca W·
" F 't'
waj L d·
. T .
.
,czaSie e,,· lu u owej
worczości Artystycznej w Brnie w 1-953
. d
.
leps
h'
'b
'.
r. ,le nym z naJ.zyc
l naj' ardzIe.1 charakterystYlcznych
był występ pogranicznego
7~_
społu ludowego pieśni i tańc&lt;b ZK RDR Setuza kt·,
. -.
,Olego
nowym dorobkiem
~racy ~rtysjycz~eJ b'yło stwor:enie nowych tal1cÓw obrazujących ,pracę po..zczegolnych zawodowo W tancach tych zespolili charakterystYlCZil1e cechy
ludowe całego kraJ'u co d ł t'
..
.
.•
.•
.•
.
'
.
° a o
worczoscl tego pogranicznego zespołu chalaktel .ogolnocz€'skl. Ze8poł ten wykazał zrozumienie swej roli na terenie
pogranIcza.
'.

Detimat

z~

Zorka D o 1 ~
1 o v a ,w artykule
Pokus o novy kroj v souboru ZK
(z. l)'~I~UJe,
w jaki sposób ZeSPÓł ZK Setuza próbował
rozWlązac zaga,dmeme dostosowania
nowego stroju do tańca
W
l
cz"
Z·· Ol
'ta·
.
" ese e gornLe.
espo pOS Wił sobie za zadanie wy,tworzyć stroje, które harmonizo,:,,"ały?y ~ ~Il'undU'r~m gór~iczym. Autorka podkreśla trudnOŚCi, jakie poko~ac mUSiał zespoł, dodając na zakończenie, że zadanie tworzenia stroju
w~ma~a eałego szeregu doświadczeń, a tego rodzaju problem nie da się rozWIązaC od razu.

1954.

"Cesky Lid" założony w 1891 r., redag{)wany obecnie 'Przez Olgę Skalnikową, wydawany przez CzechosłowaCką Akademię Nauk CCSAV) wychodzi jako dwumiesięcznik.
Czwa'rty ro'cznik "Ce'skiego 'Lidu" obejmuje artykuły poruszające
szereg zaga'Ciniell , jak folklor kla'syczny i robotniczy,
ludowe ;budownictwo
oraz wytwórczość, hi,storię ludu czeskiego oraz jego stosunek do innych
ludów słowiańskiich.
W artY'kule K otazkam hudebni totkLoristiky
{z. 1, s. 1-4), dotyczącym
zagadnienia folkloru muzycznego, autor, Józef S t a n i s l a Y, wylicza bogactwa zbiorów pieśni ludowych
zawartych w archiwach
oraz wydanych
w zbiorkach i uważa materiał ten za fundament czeskiej folklory'sty'ki muzycznej. Zdawało s.ię,że prÓiby ożywienia i zachowania
,pieśni ludowej
były bezskuteczne, okazało się jednak, że nie ,było rezultatu u ludności wiejskiej, która niegdyś była twórcą klasycznego folkloru - nie zwrócono natomiast uwagi na klasę robotniczą, wśród której pieśń ta żyla. Autor podaje plan metodycznego ujęcia tego zagadnienia przez. Instytut Etnografii

nie

S~tuz~

o.

Z zagadn~eniem pieśni ludowej ściśle łączy się zagadnienie tańca ludowego. W ZWIązku z rozwojem tańca ludowego konieczne J'e-st opracowan;e
metod )e"o
t
".
..
no owama l oprac,ov.'sma zebranego materiału. Zagadnienie to
omowlla Ol.ga S z e n t p a l o v a w artykule
Methodologicke
otazky lido
veho tance (z. 1, s. 18-28). Autorka opisuje dwa systemy notowania tańc;
~.L:do,~ego przytaczając
zapisy tańca wĘ'gierskiego i czeskiego. Omawia
,owmez prOjekt metodycznej kartoteki do notowania tańca ludowego opraCowany ~~'zez kol:ktyw OśrOdka Twórczości Ludo',,vej. Artykuł zao~trzony
;es1 w te"sty plesm tanecznyoh, nuty do pieśni, wzory kartotek oraz licz'1e
otografie ilustrujące
ludowe tańce wykonane przez węgierskie i czeskie
zespoły ludowe.
•

•••

.'

b

"

�229

228

z

Artykuł Petiłtvrtni
Vratislava V y c p a l k a (z. l, s. 29-32), czyli pięć
czwa,rtych taktu pieśni taneczmej,zawiera
opis tańca zwanego ,;petictvrtni".
Autor opisał najpierw
taneczną, a następnfe historyczną stronę tań;::a
"petiCtvrtni" pl.'zyta,czając odpowiednią literaturę z zaik,rMu historii i biblio·
grafii muzyki.
Jaromir Je·c h, Tvurci
priklad
Josefa Stefana Kubina (z. 5). Arty·
kuł napisany w ZJwiązku z dziewięćdziesiątą rocznicą urodzin Stefana Kubina cibejmuje chafalktery,stykę całoks·ztałtu pracy jubilata.
Josef Stefan Ku tb i n, największy czeski zbieracz prozy ludQwej, aut,ol'
licznych prac etnograf.iczlIly'ch, słowników, bajek, napisał z okazji swego
jubHeus'zu a.rtykuł pt. Mój folklor (z. '5), w !którym mówi o s'woich pra'cach
badawczych w d~iedzinie folkloru i dialektolGgii. zazna'cza on również co jest zwłasz;cza 'dla nas, w.ażne - że I()prócz kultury
ludowej w Czechach 'ba.dał również język i kulturę duchową Czechów miesz;kającyc'h na
Śląsku w powiede kłodzkim oraz strzeleckim.
Fxantis-ek Van c i k, Novy z'ivot na Horsovhotynsku
ve verSich druzstevniku
(z. 15). Artykuł omawia zagadnienie
twórczości poetycikiej robomików lIla Horsovhotynsku, która to twórlczość zrodziła się w czasie ich
pracy i nie jest dotąd znana ani z występów arty'stycznych, ani z rOZigłośni
'Czy czasopi'sm. Autor przytacza przytkł.ady tego rodzaju twórczości wiejoskiej.
W artykule
O promenlivosti
lidoveho,
prozaickeho
podćmi. Rozbor
o Turcich lidojedech
(z. '5) piszą o zmienności prozy w podaniach ~udowych Jaromir J e c h i Dagmar R y c h n o w a, podają rozbiór bajkiłudowej o turkach ludojada·ch, którą przedstaWiają
w czterech wariantach
notowanych w Gkresie trze,ch lat, a opowiadaną przez dwie wieśnia,ciki.
Jifi H o l' a k, Hra "Zalman".
Vynatek
ze studie o stari naśich lidovYch. pisni (z. 5). Autor opisuje grę "Zalman",
obejmującą pieśni i gry.
W której OO2iał biorą chłOlPcy i dziewczęta.. Zgodnie z historycznym rozwojem społeczeństwa pieśni zespołowe są naj starszą poezją ludową· Zawa'rte w grze "Zalman" pieśni i widowiska miały powstać na Ukrainie i stąd
przeniknąć do Polsiki, Czech, SłowaCji i na Morawy. Autor przypu'szcza,
że przyszły te pieśni z pas·terzami wołoskimi.
Jar-omir D o l e a l w artykule Prvni
cesty Ludvika
Kuby
za slovanskou pisni,
ve svetle jeho korespondence
s Edvl(lrdem Jelin"-em (z. l,'
s. 33-'3.7) opisuje na podstawie korespondencji Ludwika Kuby, znalezionej
w Literackim Arohivum Muzeum Narodowego w Pradze, początek działalności Ludwika Kuby (autora dzieta Slovanstvo we swych spevech) i trudności, z jakimi musiał walczyć dążąc do !wytkniętego celu.
Ludwik B a r a n napilsał adykuł z okazji 'sześćdziesiątego roku życia
prof. Karola .Plicka. Karol Plicek, nauczyciel oraz muzyk i teoretyk muzyki,
zajmował się gorliwie czeskim folklorem muzycznym.
Zebrał on 40000
tekstów pieśni ludowy,ch wraz z melodiami sto'sując metodę syntetyczną·

z

Juri V y s lou
i l w artykule Hynek Bim (z 2) w z.wiązku z osiemdziesiątą rGcznicą urGdzin tego pisarza i zbieracza pieśni ludowych podaje
studium o jego życiu i działalności.
Vilem P l' a Z a k w ZWiąz1kJu
z osiemdziesiątą rocznką urodzin J. F. Svobody, wybitnegoC'leskiego
muzeologa, badacza, etnografa i badacza archiwum, redaktora
i pracownika regionalnego, napisał artykuł pt. Vspominame na J. Swobodu
(z. 2). Autor przytac,za tu najważniejsze
zasady
robocze, którymi tposługiwałsię w swojej pralcy F. Svoboda.
Frantisek
B o n u IS opisuje rozwój twórczości ludowej na Hanel1a
podstawie spostrzeżeń poczynionych w czasie krajowych obchodów dożynkowych w Namesti .pod Ołomuńcem, Igdzie wykonano pieśni i tańce 1udo'we
hanackie.
Otokar N a h o d i l w a·rtykule
Sedmdesatiny
zaslouzileho
badatele
prof. dr Otokara Pertolda ('Z. 3) mówi o życiu i działalności tego orientaUsty, historyka religii, etnQgrafa, antropo1oga i podróżnika.
Twórczość ludowych autorów, ważną dziedzinę artystycznej
twórczo~ci
ludowej, opracował Pavel Va v r u c h w artykule Tvorba lidovych auroro
(z. 6). Omówił on całoksztaU za·gadnienia 'twórczości autorów ludowych
w okresie po 1945 r.
Vera H a s a 10 v a w obszernym studiUm Cesky lid a narodopis v dile
Mikol.ase Alse (z. l, 2, 3, 14, '6) opisuje życie i całOkształt twórczości mala't'skiej M~kołaja Aleśa, podkreślając
zwłaszcza wartość jego pracy dla
etinogrMii 'c'zesikiej. Jego obrazy zamieszczone w zeszytach tego rocznika
posłużyły do przedstawienia c'zytelnikom życia ludu czeskiego, dając równocześnie możność :poznania jego twórc:z,ośd.
KaTol Vet l e rl i ZdeiJ:ka J eH n ik o va
zaznajamIają
czytelników
w swym artykule Ukoly a vyhledovy plan brnenskeho Kabinetu pro etnografii a folkloristiku
z zadaniami i projektem plantU praocy :Instytutu Etnografii i Folkloru w /,Brnie.
Z oikaizji 70roku życia 'prof. uniw. dr J. Ho.raka Julius D o Ja tIlsk y napisał artykuł Ipt. Prof. Jifi Horak ućitel dejin slovenskych literatur.
Pro.f.
J. Horak poświęcił życie swe pracy nad zagadnieniem kultury ludu czeskiego i tradycji słowiańskiej.
Jaroslav Kra m li l' i k w pracy O poznani dejin ceskeho lidu (z. 2)
zwraca uwa,gę 'czytelni!ka na fakt istnienia opracowań etnograficznych dotyczących życia, i kUltUTYludrlQści wiej,skiej, przeważnie 'tyLko z XIX i częściowo XX w., i to nie naświetlonych
od strony hrstorycznej - oraz na
prawie zupełny brak opracowań z okresów starszych, j.ak również brak
chronologicznego datowania, AUltGrpodkreśla waTtość historycznego a,spektu,
.laki powinien cecill()wać materiał etnograiiJCzny.
W obszernym artykule Antonina V Gr l i c k i e g o pt. Ze zivota Antonina

Nyvlta~Rychetskeho

autor zaznajamia

vudce

selskeho

povstani

na'S z czołowym uczestnikiem

roku

1775

(z. 3, 4, .5,)

i !Wodzem chłopskiego

po-

�230
231
wstania w 177'5 r., które miało na celu u wolnienie chłopa z ucisku feudalnego. O życiu uczestników
tego powstania dokumenty
his-toryczne dają
skąpe informacje;
historia
bowiem burżuazyjna
niechętnie
wSipominała
o ludziach, którzy wa.1czyli o wyzwolenie ludu czeskiego. Z tego 'też powodu artykuł A. Vorlickiego, który :pierwszy zajął się dokładnym badaniem życia A. Vyvlte-Rychetskiego,
ma ważne znaczenie.
Vera O l i v o va, Prosinec 1920 ve ved:ch pł'oletafskych
basniku (z. 6).
Autorkalopisuje
bogaty zbiór utworów poetyckich, które powstały w okresie prześladowań i aresztcrwań działaczy proletariatu
po zajściach grudniowj"Ch w 1920 r.
J·ako przyczynek do ,historii 'przemarszu wojska Suworowa przez Czechy
w latach 1798-1800 napi'sał C. A m o l' t artykuł o rosyjskkh żołnierzach
we wspomnieniach ludu czeskiego (z. 5). - Przyczynek do historii wzajemnych stosunków czesko-ukraińskich
napisał Jil'i H o l' fi k według pracy
F. Rehora, który położył wiele zasług na polu opracowań etnograficznych,
zwłaszcza dotyczących kultury
ukraińskiego
ludu zamieszkującego
byłą
Galicję.
Na podstawie materiałów doty'czących osiedli rosyjskich napisał mIody
uczony rosyjski M. W. W i t o wipracę pt. O klasifikacji
sider.
Ważne zagadnienie Z1Wiązanez p()lwstarwaniem elementów
kapitalizmu
w okresie feudalizmu, wykorzystanie
w XVI-XVU
w. wolnych sił najemnych w róŻinych gałęziaich wytwórczości opisał Miroslav J a l' os w artykule K otri.zce namezdni
prace v ćeskern hornictvi
w XVI stoleti (z. 2),
na podstawie sytuacji w jednej z najważniejszych
dziedzin czeskiej wytwórcwści
przemysłowej,
w kutnohonskim
górnictwie, "'I dru,giej połowie XVI w.
Vaclav Ś o l c, O voroplavbe i vorafich
(z. 3). Autor podaje we 'Ws,tępie historię spławu, który pClcząwszy od połowy dziesiątego wieku aż do
wprowadzenia komunikacji kolejowej oraz -tran,sportu autami ciężaTowymi
Ibył jedyną możliwością taniego 'trans,portu, zwłaszcza drzewa IW ikłodach
z nieprzebytych lasów południowych
Czech do ośrodków przemysłowych.
Następnie daje Qpi&gt;s technologii 'SiPławiania, opemjąc terminami
używanymi przez flis.aków w ostatnim stuleciu. Opi.suje również ubiór flisaków,
ems 'Sij)ławiania oraz sposób rzarobkowania w zimie.
Jako przyczynek do -studiUm ludowych środków transportowY1clh napisał Ludwik B a l' a n artykuł Krkonosske
krusne. Krusne
służą do piesz..ego tr.a'll'sportu na plecach i znane są, według podania ustnego w Karkonoszach, już więcej niż 150 lat.
Olga

pt. Pfispevek
k poznani nekterych
opisuje \vylwórczość drwali na Zd'arsku, w górzystej okolicy wyżyny czesko-morawskiei,
oraz ich ciężkie
warunki socjalne i materialne w okresie l republiki.
Ivan B o l' k o v s k y omawia w 2rtykule Obytne
stavby
slovanske

technik

S k a l n i k o v -a w artykule

dfevafske

prace

na 2d'arsku

archeologickych
objevech
(z. 2)nowo odkryte budowle Słowian
ws.chodnich i zachodnich: a) w ZSSR odkryte w lataah 1928-1933 (podkreśla fakt, że Słowianie w X-XI w. w budowaniu ulic i urządzeń wodociągowych przewyższają ówczesne ludy Europy zachodniej); b) w .Polsce __
odkryte w związku z badaniami nad powstaniem państwa polskiego oraz
c) Czechów - odkryte IWczasie ostatnich 'badań prowadzony'ch w Czechach.
Zagadnienie _czeskiego budownictwa ludowego poru'sza Emanuel B a l fi s
w a-rtykule Theoreticky
a prakticky
vyznam
studia
lidovych
staveb {z. 4).
Autor omawia historię badań arohitektury ludowej i podkreśla konieczność
współpracy w tej dziedzinie między historykami sztuki, etnografami i architektami. Uwzględnia również 'sposób ż)'cia na wsi i kulturę ludową oraz
przemiany 'socjalno-ekonomilczne zachodzące w obecnej wsi.
Jaroslav Va j d i s wadykule
Nektere zasady tvorby na vesnici (z. 4)
daje api'S ludowego budownictwa ,czeskiego rpocząws'zy od budynków gUnianych i drewnianych do kamiennych i mlliI'o'wanych.
Emanuel B a l a s i ¥1adimir K ,li ma. VeSnicke stavby v okrese 'Votickem (z. 4). Artykuł
obejmuje przegląd współczesnego stanu budynków
wiejskich ze s2iczególnYm 'llwz,ględnieniem naj starszych do1tąd z:aJchowanych
budynków. Artykuł oprac-owany został na pod-stawie badań nad architekturą ludową w 195e r.
których brano pod IUwagę sta-re, ginące j'.lŻ
budynki ludowe j najbardziej godne uwagi poligonalne
s10doły. Dobrze
przemyślana konstrukcja
budowy tydh stodół świadczy o dojrzałości rzemiosła ciesielskiego na ziemia'ch czeskich już w XViII IW.
Josef Sc h e y b a l, O otazkach studia lidoveho nabytku. Atlas lidoveho
nabytku
(z. ,3). Autor mówi o konieczności opracowania zagadnienia me_
blanstwa, następnie daje projekt podawania
wyników
tych opracowań
w atlasie czeskiego, morawskiego i ,śląskiego meblavstwa
w poszczególnych tomach lub zeszytach, z których każdy obejmowałby materiał zebrany
w oznacz.onym regionie etnograficznym. Zadaniem alia-slUmeblaTstwa ludowego byIoby: a) pokazanie bogactwa form i dekoracji, które !Cechują meblarsbwo czeskie, b) naŚ'Wietlanie nie opmcowanego
dotąd zagadnienia
tY'Pów mebli ludowych, e) omówienie rozwoju mebli ludowych, iah form
oraz odchyleń regionalnych. Autor wyraża przekonanie, że praca ta znalazłaby na pewno za'interesowanie nie tylko w kraju, lecz i zagranicą.
Vladimir S c h e u f l e l' w artylkule O vyznamu
stud:a remesel
pro
poznani kultury
naseho Udu (z. 2) podaje krótki
zarys historii rzemiosła
od zarania cywilizalcji aż do dnia dzisiejoszego podkreślając
wpływ rzemiosła na życie i kulturę ludu.
v novych

,l

w

•

Maria

L fi b k c va
i Ladisla v L a b e k poruse;aj ą w artykule
pt.
(z. 2.) na wstępie ,problem powstania artystycznej wytw6rczości ludowej, po czym opisują genezę chust pilzneńskich, ich techniczną
i stylisItyczną stronę wykonania oraz :podają przegląd nazwisk najważniej.szych hafciarek.
Plznenske

."

pleny

�2J2

233

W związku z wystawą
bułgarskiej
sl1tuki ludowej, która odbyła SIEi'
w Pradze na prośbę redakcji "Ceskego Lidu", napisała bułgarska etnografika Maria Wei e wa .artykuł Q bułgars·kiej wytwó"oczości .Ludowej.
Hana H y n k o w fi pisze o folklorystyczny,ch badaniadh w Albanii na
podstawie sprawozdania z &lt;lIbańskiego czasopisma InstytU'tu Nauk 'w Tiranie, "Buletin per shkencat shoqerore" t .2: 1953, s. 80-81.
Uwagi na temat przed,s'tawień teatralnych i filmowych, których fabuły
oparte są na życiu ludu, zawarte są "Ceskim Lidzie" w dwóch wnikliwych
recenzjach: iI. K ,r o va k a, Barevny s!ovensky film "Rodna zem" i tegoż
autora Nasi furianti
w Narodnim
Divad!e
(przedstawia
obraz wiejskiego
życia czeskiego).
W dziale literatury i 'bibliogmfii ,czytelnicy znajdują recenzje i wiadomości dotyczące nowych wydawnictw
czeskich, .radzieckich, niemieckich
i polskich, l1wiązanyah z zagadnieniami etnografii i etnologii.
Podkreślić należy zamieszczenie w czasopiśmie "Cesky Lid" bog.atego
materiału ilustra'cyjnego barwnego oraz fotografii jedno- i wielobarwnych.
Emilia

Fischerowa

"ZEI':DSCHRIFT FUR OSTF'0RJSCHUNG. LANDER UND VOLKER
OSTIJICHEN :MLTTEiLEUlROPA", R. 1!!54, z. 1. Marburg.

1M.

Czasopismo "Zeiotschrift fiir OsHorschung"
wychodzi w Zachodnich
Niemczech od roku 1~~2 i jest organem prasowym Rady Naukowej im.
J. G. Herdera. Redakcja (Hermann Aubin,Erich
Keyser, Her:bert Schlenger) zgrupowa.ła wokół czasopisma szereg uczony.ch naj różnorodniejszych
dziedzin nauki (hi'storil polity1cznej, gospo.darczej, sztuki, arahitektury,
muzykologii, archeologii i in.) biorąc za podstawę lokalizację przestrzenną
ich zainteresowań, ograniczoną do regionów wschodnich Europy środkowej.
Terminem
"Lander
im ostlichen
Mitteleuropa"
obejmuje
się przede
wszystkim ziemie, do których rościły so'bie pretensje hHlerowskie Niemcy.
Historyk, etnograf, a szczególnie badacz zajmują.cy się problematyką
Ziem Odzyskanych znajdzie w tym czasopiśmie wiele nowych i cie'ka'wych
danych, których interpretacja
przez naukę zachodnioniemieoką
wymaga
'stałego dementowania ze strony naszych badaczy.
Rocznik 3, zeszyt 1 niniejszego czasDpisma nie odbiega swym ukla'dem
od numerów poprzednLch. Po dziale roz:praw następują sprawozdania z badań, doniesienia i bogaty dział omówień, r.oZJpada,jący się na zbiorowe (dotyczące jakiegoś zagadnienia w świetle literatury) i jednostkowe (recenzje). Całość zamyka zestawienie literatury dotyczącej Śląska za rok 1953
(15 s. bibliografii).
W dziale 'pierwszym mamy 4 rozprawy. Erich Wei s e w artykule o tematyce historycznej zatytułowanym
Pod.stawy państwowoprawne
drug'~ego
pokoju t01'uńskiego i granice jego mocy pl"awnej na'świetla w 'specyficzn;y

sposób stosunki między Polską a Zakonem Krzyżackim. Autor obala pogląd na s-tosunek mistrza ZakoDtU &lt;lo króla polskiego jako na stosunek
lenny. Argumentacji dla swoich sformułowań doszu'kuje .się między innymi
w pracach hi'storykÓ'w polskich (Kutrzeby, Vetulaniego, Pociechy). Za pomocą swoistej interpretacji
terminów regnum i corona Polon:ae do.chodzi
autor do wniosku, j·ż inkorporacja Prus do Polski nigdy nie miała miejosca
inkor,porowaoilebyły tylko ziemie podległe Zakonowi.
E. L e n d l w artykule pt. Zm~any k'l'ajobrazu kulturowego
w regiont:1ch
wschodnic1J, Europy Srodkowej
W dobie współczesnej
wy,chodzi od kon'cepcji krajobrazu
kulturowego
nie definiując
tego()pojęcia, ·co w dal'szych
częściach artykułu pozwala na, szereg 'dowolnych interpretacji.
Na marginesie 'warto zaznaczyć, iż pojęcia krajobrazu
kultur,owego, naturalnego
i wariant trzeci - pojęc,ie krajobrazu
historycznego, warto byłoby poddać
gŁębszej analizie ze względu na ich wieloznaczność i małą precyzję, kryjącą
pod nowoczesną postacią zdyskredytowane
w nauce ujęcia idealistyczne.
Mówiąc o rozwoju ,krajobrazu kulturowego aU'tor wymienia jako czynniki tego rozwoju zróżnicowane formy ,prawne, doświadczenia w dziedzinie
tedhniki i życia ,gospodarczego oraz różnice postaw ,psych~cznych ludzi
tworzących na danym terenie kulturę. Miernikiem
intensyfikacji
krajobrazuk!ulturowego
je'sit dla, autora narastanie
warstwy ludzi związanych
z ziemią i coraz mocniejsze wiązanie się tej grupy z określonym terenem.
E. L e n d l o'&lt;lcina ,się od koncepcji determin-illmu geograficznego, zajmując stanowi'sJw, które można by nazwać antropogeogr8Jfiicznym, i upatrując główne czynniki rozwoju rw działalności ludzkiej, w energii przekształcającej krajobraz naturalny w kulturowy (autor nie wyróżnia pojęcia krajobrazu hi'storycznego).
W świetle takiego stanowisika I~rzy wyżej przytoczonym ujęciu czynników rozwojU' i miernika
intensyfikacji
krajobrazu kulturowego)
przeprowadzony podział Europy pozwala s,charakteryzować Euro.pę wschodnią
i środkoWQwschodnią w sposób ogólnikowy i - wyrażając się oględnie przynajmniej problematyczny.
Zdaniem autora, Europa wschodnia nie zna struktury ,krajobrazu kulturowego Zachodu. Krajobra'z kulturowy ws'Chodni odznacza się wyspowością osadnictwa. brakiem połączeń komunikacyjnych
między ośrodkami
starego i nowego osadnictwa, oraz ogólnie biorąc, nii:s'zym ,stopniem intensyfikacji. W tej o'statniej dziedzinie w dobie współczesnej mimo r,ozwoju
innych dziedzin w zakresie wiązania ludzi z ziemią widzimy regTes.
Bez bliż,sze,go uzasadnienia, w oparciu jedynie o autorytet H. Hassinger.a l, upatruje autor w Europie zachodniejsamod'zielny
twór geograficzny, odrębny od Europy środokowowscho.dniej. Wiele trudności nasunęło
'H.
H a s s i n g e r: Das geographische
Wesen Mitteleuropas.
Mitteilungen
der'
geographischen
Gesellschaft
1917: t e n ż e: Geographische
Grundlagen
der Geschichte,
Freiburg
1953.

!.

�235

234
określenie granic Europy środkowowschO'C!n.iej, a jeszcze więcej ustalenie
granicy między częścią zachodnią
i wschodnią w ramach poprzednieg0
podziału. Autorowi nasuwały 'się dwa sposoby podziału uwzględniające:
a) przecięcie linią podziału od Gdań'ska 'przez Pressburg do Fiume, b) miejscezamieszkania
plemion starogermań&amp;kich. Granica ta - zdaniem autora
- przesunięta zo'stała przez osiągnięcia naj młodszej przeszłości, a "żelazna
kurtyna" p&lt;Jgłębiła różnice między dwoma częściami Europy środkowej.
Przez pojęcie "ostliches Mitteleuropa"
rozumie w końcu autor obszar
leżący między Morzem Bałtyckim na północy, Dunajem na południu,
na
'wschodzie ograniczony Bugiem i starą granicą prusko-litewską.
Roz'ważania autora nie mają za podstawę dociekań historycznych,
nie
opierają się na pracach typu hist&lt;Jr)'1cznego, jednak ucieka się on do materiału dowodowego, jakiego dla przeprowadzonego
podziału EUTopy może
dostarczyć retrogresja historyczna.
W świetle tej retrogresji Europa środkowa jest terenem ścierania się
wpływów wschodnich i zachodni'ch, o różnym nasileniu w poszczególnych
okresach hi'storycznych. Autor widzi ,cztery okresy: pierwszy od roku 900
n. e. do XV w. charakteryzuje
rozszerzanie się osadniJcitwa na Wschodzie
oraz reoepcja form prawny,ch i goslpodarczych umożliwiających
intensyfikację gospodarczą na Zachodzie. Działalność
osadnicza miała charakter
raczej spontaniczny, nie wszędzie więc 'Przyjęły się postępowe formy rolnictwa w ,wielu regionach
pozostały
formy af'chaicznego
nomadYZJmu.
W drugim okresie, trwającym do XiI:X w., 'li -schyłku XV~I w. zaczyna się
planowe -osadnictwo miej-skie organizowane na wzór zachodni oraz wkraczają nowe formy rolnidwa
(ulepszona trójpolóW1ka, nowe kultury} .i budownictma (szczególnie O'bronnego). W tym s,amym kierunku
idą zmiany
'W trzecim okresie, tm. w XIiX w. W tym też ol&lt;resie Etw:opa śr,odkowowschodnia
najwięcej
zawdzięcza
wpływom
niemieckim
(wprowadzenie
płodozmianu, uprawy chemicznej, zanikanie ugoru). Czwarty okres obejmuje wojny i O'kres międzywojenny.
W okresie międzywojennym
dzięki
zmianom 'struktury agrarnej, rozbudowie przemysłu i 'zmianom -struktury
zawodowej Europa środkowa zbliżyła się i upodobniła do Za!chodu. Po
I'I wojnie światowej cała EurclPa środkowa znalazła się w strefie oddziaływania wpływów ws!chodnich. Pociągnęło
to za sO'bą ogromne zmiany
krajobrazu kulturaweg&lt;o. Po stwierdzeniu, iż reforma rolna miała ogromne
znaczenie np. zmiany w ukł,adzie grunt&lt;orwym, kształtach zagród, rodzajach
zabudowań), autor wyraia sąd, iż nie jesteśmy w 'stanie ocenić wyników,
jakie dały te przeobrażenia dla rolnictwa. Charakterystyczne
jest to uchylanie się od oceny, jakkolwiek w innych miejscach pracy ,oceny są aż nalby1; drobiazgowe. Zainteresowania
autora nie skupiają 'się bynajmniej na
całym obszarze Europy środkowej, a &lt;iotyczą przeważnie, jak się wyraża
sam autor, "deutscher Bewohnerschaft
berau:bten SiedlungSigebieten" (s. 37).
Jakie zmiany widzi E. Lendl na tych terenach? W pierwszym rzędzie

zmiany
gionów
upadek
ref?rmy.

-

'.

osadnictwa: ziemie 'będące w zasięgu wpływów niemieckich z reprzemysłowych
przeksztatciły
'się w pastwiska,co
znamionuje
rolnictwa (szczególnie tereny nadgraniczne).
Czyżby to była ocena
~O~~j? Narzucające ,się jednak z 'Całą bezwzględnością i'nne fakty
umemozllwIa]ą podobną o,cenę znnian w ,przemyśle. W -całej Europie środkowO'wsClhodniej industrializacja
poczyniła wielkie postępy. Autor wyraża
się z a~robatą nie tylko o takich osiągnięcia{:h, jak Nowa Huta, ,Dun,apentele (nIedaleko Budapesztu) czy FUrstenberg (nad Odrą, NRD.), ale nawet
? odbudowie "minimalnych zniszczeń wojennych" w przemyśle Dolnego
Sląska.
Wśród dalszych zmian dostrzega autor zmiany rw strukturze zawodowej
i ,,:,y.znaniowej ludności. Oznacza to - jegoZJdaniem - &lt;umocnienie pozycji
kOSCl?ła prawosławnego
na wschodzie i na poł'Udniu a ",spychanie kościoła
ka'tollckiego i ewangeliJckieg,o w życie katakumb". Dostrzega także upadek
kla-syśredniej
(mieszczaństwa) w ZJwiązku ze zmianami struktury społeczno-gos'Podarczej,eliminującej
inicjatywę prywatną:
"handel w myśl doktryny wschodniej ,skazany na wym,arcie". Kłamliwie informuje autor, iż
wszystkie pomniki przeszłości niemieckiej, świadczące o 'Powiązaniu z Zachodem, a wśród tego 6'0.00 zabytków gotyku i ibaroku, mają być w najbliższych latach zlikwidowane na terenie Polski (s. 3e).
Powyższe 'stwierdzenia
są tak 'wymowne dla każdeg&lt;o, nie tylko nau'kowca, ale przeciętnego obywatela na'szego kraju, że ocena ich tu jes1t bezcelO'wa. Na uwagę zasługuje jedynie funkcja, rola tego typu artykułów.
Kursują &lt;one na Zachodzie jako podstawowe źródło kłamlirwych informacji
o Ziemiach Odzyskanych, w szacie pozornie naukowej, &lt;uma,cnianej przez
propagandę. Opierając się od strony metodologicznej na pods'tawie pojęć nie
uściślonych, jak ,pojęcie 1crajobrazu kulturowego
w ujęciu ahistor)'1cznym,
umożliwiają ogólnikowe -opisy, pozwaiają na 'swoistą interpretację
szeregu
faktów. Niniejszy artykuł jesit przykładem typowym dla tych metod nauiJd
zachodnioniemieckiej.
Co przeciwstawiamy
tym pracom pretendującym
do
zobra,zow_ania przemian kulturowych
na Ziemiach Odzyskanych?
Artykuł następny W. S a l m e n a Znaczenie Norymbergi
dla życ'i:c. muzycznego Europy ś7'Odkowowschodniej
w XV i XVI wieku jest pracą 'specjalistyczną, rozpatrującą
życie muzy-czne Norymbergi jako centrum średniowiecznej kultury muzycznej. Omawia on znaczenie Norymbergi jako ogni-ska
sku,piającego przybyszów z całego Sląska i Europy wschodniej.
Zdaniem
autora 'było to poważne centrum życia muzycznego, ale i poważny ośrodek
gospodarczy, przez który rozprzestrzeniała
'się kultura za,chodnia.
Ostatni artykuł H. G. F l' a n z a, Studia nad budownictwem
XVII i XVIII
wieku w Czechach o'dnosi się do budownictwa
kla-sztornego, kościelnego
i zamkowego, ze sZlczegó1nym omówieniem
postaci dwóch budoWiIliczych
tego okresu: Ch. Dientzenhofera
i J. B. Mathey3-.
Po artykułach
następują
dwa interesujące
spra1woZ&lt;!ania z badań W.

�236

237

~
K l a w i t e r a O poczqtkach
czasopiśmiennictwa
s c h e nk a Dane statystyczme o przesiedlanych
światowej

niemieckich

grupach

ślqskiego
w

czasie

i T. B i e rdrugiiej

wojny

narodowych.

W dziale recenzji figurują prace polskie M. P l e z i Greckie i łacińskie
źródm do najstarszych
dziejów Słowian i nowe wydanie kroniki Thietmar&lt;?
przez M. Z. J e d 1 i.c k i e g o.
Bibliografia dotycząca Śląska za 195'3 r. zawiera2\34 pozycje z literatury
po1."kiej, czeskiej i niemieckiej. Poza działami og&amp;lnymi opracowano rolnictwo, osadnictwo, etnografię, historię, historię poszczególnych miejscowości,
nauki społeczne, zagadnienia kulturalno-oświatowe,
sprawy kośdoła, języka
i literatury.
"Zeitschrift fur Ostforschung"
ze względu na rodzaj problematyki
hi'storycz:nej i 'wS1pÓł1c:resnej,
ważnej dla badacza po'lskiej kultury, oraz sposób jej opracowywania,
właściwy dla przerostów nacjonaHstycznych
n.auki
niemieckiej
okresu międzywojennego,
zasługuje na stałe, sys'tematynne
omawianie krytyczne ze 'strony wielu zainteresowanych
tą problematY'ką
dys.cy.plin.
.
Maria

Trawińska-Kwaśnie'wska

"DEUTSCHES JAHRBUCH FUR VOLKJSKUNIDE" R. 1: 1S5!5, z. 1 i 2,
ol1gan I[1stytutu Etnogra,fii Niemieckiej Akademii Nauk, ini'cjujący wydawn1ictwa periodyczne tegoż 'Ins'tytutu, zasługuje na szczególną uwagę. Przełom
jaki się dokonuje w etnograNi niemieckiej, oraz program przebudowy tej
dys'cypliny omówiony na Kongresie w 1003 r. znajdują tu !Swoją pełną
dokumentację.
Na podstawie
przedmowy
reda'kcji, licznych sprawoZidań
i doboru tematyki artykułów można ,prześledzić zainteresowsnia
u'czonych
niemieckich rozwój ich metod badawczych, telchnik pracy i wytyczne etnografii niemieckiej na prz~szłQ.ść. Rozważania nad tymis'PralWami nasuwają
szereg analogii do .sytuacji w innych krajach, sytuacji :bynajmn~ej IlIie o charakterze przypadkowym. Przełom w naukach humanistyczny'ch i ujęcie etnografii jako nauki historycznej dokonują się w tych kraj'ach w oparciu o różne
tradycje w sposób specyficzny, ale i nas'uwający uwagi o niewątpliwych
prawidłowościach.
Sprawozdawczy charakter niniejszej recenzj'i j€lSt umotywowany dążeniem
do zobraZiowania rw miarę możliwości peŁnego tego przełomu, jaki obecnie
przeżywa etnografia niemiecka.
W 1953 r., w d,niach od 4 do 6 sierpnia, odbył się Kongres Etnograficzny
Niemieckiej Akademii Nauk w BerliJnie, z udziałem licznych etnografów
Niemieckiej Republiki Demokratycznej,
Niemieckiej Republiki Federalnej
i Czechosłowacji. Wśród 20 wygłoszonych referatów referatem zasadniczym,
zawierającym podsumowanie dotychczas'owej działalności etnografów i prQgram, był referat prof. W. S t e i n i t z a. Proca etnograficzna w Niremieckiej
RepubUce Demokratycz'nej.
Na wstępie referent zaznaczył, iiż .p.race etnogra-

iiczne w NRD mają za ,sobą przeszłość dopiero dwuletnią, gdyż dopiero dwa
.Lata temu podjęto prace etnograficzne, tak s!kornpromitowane w poprzednim
okresie przez ra.s~zm. Powyższy stan wysuwa, jako ,podstawowe zadanie ·TehabilJitację niemieckich badańetnagraficznych.
Referent podał przegląd hist&lt;Jrii etnogr&lt;'iii niemieck'iej, ujęty w r&lt;imy trzech ckresów, z wykazaniem
nurtu ,postępowego i reakcyjnego. Odcinając Isię od nazistowskich
ujęć H.
Nauman.a·,podkreślono wpływ 'Pozytywny dwóch niedawno zmarłych badaczy: A. Spamer.a i J. Meiera.
W części programowej referent wysunął problemy wynajdywania
wszelkich tradycji !postępowy,ch, demokratyczno-wolnościowych
w dziedZlinie
sztuki ludowej, które ,były w dotychcza:sowych badaniach zaniedbane, oraz
ścisłego wiązania ich z życiem kulturalnym
mas pracujących, szczególnie
przez po:dejmowaruiez,adańbadawczych,
odp'owiadających potrzebom zespoŁów amatomkicih i nowemu życiu kulturalno-oświatowemu.
Podkreślił potrzebę podejmowania
badań nad :strojem ludowym, meblarstwem,
formami
gospodarki i narzędzi,ami pracy.
Wśród zagadnień Qgólnoteoretycznych porulszył :sprawę przedmiotu etnografii ,tpQjęcia ,Ilud,") oraz 'spraw'ę l~cyfic2ll1ą dla nau'ki niemieclciej stosunku pojęć V'olkerkunide i Vol'klskuulde. Referent stanął na stanowisku
marks~:sltoWlskim, liż przedmiotem
badań etnografa
jest kultura
duchowa
l materialna
mas ,pracującYClh. To stanowisko referenta
nie wykluczyło
współpr,acy z uczonymi NiRiF, choć w.dalszej
części referatu odniósł się
z dez'J:prohatą ·do zachodnioniemieckich
badań nazywanych V'olkskunde der
Heimatvertriebenen,
podejmowanY'ch ze w~lędów
poliitycznych, wzbudza. jących nienawiść międzynarodową,
rozbij.ających przyjacielis'ką 'współpracę
między narodem niemieckim a narodami poIskrm, czechosłowackim i radzieckim.
W referatach i sprawozdaniach uzupełniają,cych szereg referentów wskazywało na możliwości w.iązania etnQgrafii :z praktyką społeczną; wśród referatów .specjalistycznych przew,ażała tematyka folkIOll·J~styczna.
Na Kongresie palstanowiono założyć czasO[:&gt;i'smoetnogra.ii,czne "Deuts,ches
Jahrbuch fUr VQlkskunde", organ IIn:stytutu oparty o k'rąg współpracowników i czyteln1ików z całych Niemiec, dostępny dla uCZionych innych krajów,
o roli pośrerlnika
między Zachodem i WIschodem, gdzie szczególnie
w Związku Radzieckim i krajach Demokracji Ludowych - są wysoko rozwinięte metody pracy badawczej.
Rocznik I tego cZaJsopi:sma{1955) :informuje na's o pracach Instytutu Etnogra1fii. W wyniku programowego referatu prof. W. Steinitza i dyskusji ;kongresowych 'Podjęto w lin1stytucie prace w !Sześciu k:erunkach: 1. Kontynuacja
prac J. Meie'ra w dziedzinie magii (formuły przysiąg). 2. Opracowanie zagadl1lienia tradycji demokratycznyCh w ipieśni, podaniu, bajce, przysłowiach
i sztuce ludowej. 3. S)'\Stematyczne badania na.d kulturą materialną, a 'szczegó1nde nad dziedZliną rolnictwa. W ramy tej problematyki wchodzi Niemiecki

�239.

238
Atla,s Etnograficzny.
4. Badania nad kulturą robotn~czą (Arbeiter- Volkskumie) - 'kręgiem zagadnień niezwykle aktualnym, jednak nie opracowanym metodol&gt;Qgicznie. Specjalna
uwaga poświęcona będzie monQgrafiom
zawodowym (górnicy - Drezno). 5. Badania histor.ii etnografii, wyŁawiaU'ie
niemieckich tradycji demokratycznych.
6. WlJ:ączenie 'planu 'badawczego
og,raniczonej terenowo ,placóW1kibadawczej, jaką jest Wossidlo-Forschungs_
stelle-Rost&gt;Qck.
Ramy przedtstawi'onego programu :badawczego stały się trzonem problematyki c:za:sopisma "Deutsches Jahrbuch fUr Vol'klskunde", wokół którego
slwpiłymę uzupełniają.ce arty'kuły uczonych z kra1jów ościennych. Roltl pośrednika między uczonymi claisOlpismo spełnia przez ,podawanie bibliografii
i &lt;l'pcracowań!Stanu badań od 194151'. Wydano bibliogra1lię prac radzieckich,
a w na1stępnych numeracih kolejno zostaną omówione :badania etno,gr.aficzne
w Polsce, Bułgarii, Czechosłowacji, Szwajca-rii, Skandynawii.
Pierwszy rOC'Zlnlikcza:s'opilSma ,zawiera 12 rOZJpralW,liczne doniesienia
i sprawozdania
(dane biograficzne o etnografach niemieekich, sprawozdania ze zjazdów, 'Wystaw, muzeów), p.rzegląd piśmiennictwa
etnograficznego
w Związku Radzieckim, Austrii, Niemczech oraz rorz;w1iniętych w la'tac;h
ostatlnicih publlikacji z zakresu etnografii Łużyc. Całość zamykają 3~ recenzje.
Tnzy począt'ko\ve artykuły
mają charakter
poszukiwań
historycznych.
Erich L. S oD
h m lid t w artykule Od Niem~ec Tacyta do N.iemiec humanistów
zajmuje slię początkami hilstoriogra:fiii terenów niemieckich od czasÓIWstarożytnych do roku 15120,roku ukazania się dzieła J. B P 'h ma F:undgrubedel'
a!!gemeinen VoLkskunde,
omaWiiając zarówno źród1a (opisy miaslt, l'Odów,
pielgrzymek, 'Podróży), jak i czynniJkli rozwQju Zl3interes'Owańsprawami
Niemiec (l'Ozpad Śiredniowieoznej 'WisIpólnoty 'chrześcijaństwa,
różnicowan~e się
go:srpodarcze i narodowe Europy).
Artykuły Ericha K u n z e i Gi.intera V 'olig t a 'dotyczą
zainteresowań,
ja'kie okazywali późniejlsli kl~JJsycymarksizmu w okresie studenekim, pieśnliom i piśm,iennicitwu ludowemu.
Następna grUJpa artykulów
łąozmie z artykułem
pośmiertnym
Adolfa
S p a m e r a 2 nawiązuje do silnie rozwiniętych na Zachodzie, a szczególnie
w Niemczech w ,okresie przełomu XIX i XX w., badań nad wierzeniami ludowymi. W przeciwieństwie
do idealistycznych podstaw i deskryptywnego
charakteru poprzednich prac z tego za'kresu artykuły te wyka'Lują tendencję
do nowatol1Stwa metodologicznego. A. Spamer postuluje badania wierzeń ludowych w rozwoju historycznym, w całokształcie ich przemian społecznych
i ;podstaw psychologicznych.
Zwraca uwagę na z,wiązek wszelkiich zjawisk
kultury duchowej, powiązanie wierzeń z wiedzą, a nieraz niemożność odl E.
K u n z e, Die drei jinnischen
Runen in der Volksliedersammlung
des jungen Marks, Helsinki;
G. V o i g t,
Friedl'ich
Engels und die deutschen
Volksbii,cher. Berlin.
'A.
S p a fi e 1',
Zauberbucl,
und
Zatlberspruch;
F.
P f i s t e 1',
Von
den
Wundern des Morgenlandes;
H. F e h 1', A/tes Strajrech t im Glauben des Volkes.

dzielenia np. modlitwy od formy przysięgi czy zaklęcia. S;pojrzenie .ł:cistoryczne n,ie pozwala często Dla rozróżnienia {pojęciowe, k'tórymi nauka odot~chcza;s operowała, a lktóre nasuwały i nasuwają srzereg wątpliwości (np.
A:beflglaube, Widerglaube,
Uberglaube,
Glaube, Nachglaube). Nasuwa się
pytanie, .do czego zaliczyć, jalóm pojęciem objąć niesłychanie żywotne zjawiska współcze.."«le, ja'k rozpowszechnienie
ksiąg cudoow:nych, amuletów,
poszu:kliwań skarbów - czy tylko pojęciem przesądów?
tu, 'mimo wszelkich postulatów
na początku artykułu,
dochodzi do głosu dziewiętnas'towieczny p.sychologizm. Zdaniem autora na czoło interpretacj'i,
motywacji
.,przesądów" wysuwają się czynniki IPsychiczneo charakterze poIJLgenetycznym, jl1llkbezradność wobec życia, IStra,ch i nadziej.a 3. Dalsza część artykułu
to rozważania his'tDrycznolltefalckie nad dawnymi tekstami .zawierającymi
zbiory przysiąg i nad ich losami w ,okresie XX w.
W płCzeciwieństwie do poprzedniej pracy roz,prawa F. IP f i iSt e r a kładzie nac:isk na mom.ent historycznego przekazywania· wia'&lt;iomości o Daleikim
Wschodzie. Przedmiotem badań autora jest .proces narastania wiedzy OiPartej
na różnorodnyah przekazach "z drugiej ręki" i postęp poszukiwań własnych,
przede 'wszystkim o ludności W",chodu - wiedrzy, która wraz z szeregiem
wypaczeń weszła dClnarodowych Sikarbców wierzeń, bajek ,i lPodań ludowych.
Krolejno omówion&gt;Q rw ,porządku chl'OnolQlgicznym pOlSzczególne typy źródeł
zawierających relacje o monstrualnych
ludziach, zwierzętach i cuJdow.nych
wydarzenia,ch, o'd mitologii greckiej do czasów Miin!C\hohaulSena.Ze względu
na Iswój historyazny Isposób ujęcia 'Praca może lSt&amp;1ow1ićwzór dociekań genetycznych w zakresie wyobrażeń i wiel1zeń ludowych.
Trzeci artykuł tej grUiPYma cha!fakter programowy. Celem jest ,tu dążenie do skłonienia
historyków
prawa
do wykorzystania
różnoro,dnych
żródeł m. in. wierzeń ludowych. Zdaniem autora historia ,prawa niesłusznie
jest d~ tej ,pory prawie tylkl() hdst&gt;Qrią:inlStytucji i kierunków prawa, a nie
ukazuje działania prawa w życiu. SHa.mi współtworzącymi prawo są ~rz~konania, wierzenia ludowe, a zadaniem nauki jest odkrywać wyobrazema
lu.dzk,ie w działaniu prawnym. Nawet gdy nale'żą one do ikategorii przesądów, miały ;swą silę dlZiałania. Ten ~sób
.podejścia 'wymaga rozpatrzenia
żródeł tzw. lipozl1lprawnych (w tradycyjnym
uję.ciu zajmowano się jedynie
źródłami ar,chiwalnymi),
szczególnie dla prawa
karne~o,
powiązanego
bardzo !Silnie z wierzeniami
ludowymi. Źródłami te.go .ty,pu są: podainia,
bajki, legendy, przysłowia Ol1aZ materiały
ikonograficzne.
Auto~ ,roz,patruje !kilka wybranych za·g.adnień z zakresu wyobrażeń średni'OwlecznyC?,
jak IPorządek świata, człowiek i dia'bei. upiory - śledząc przechodze~le
wyobrażeń ('obyczajowyoh) w poglądy prawne i zwrocając uwagę na ,Ich
ogromne rozpowszechnienie
w dobie wspóŁczesnej. Na szczególne podk,resle-

;r

••I

\

' ••Die Erkenntnis
der
der historische
Motivverfolg.
nicht
in vage Spekulationen

psychologi3chen
Faktoren
abel' ist uns wichtiger
doch setzt sie dessen KUirung voraus,
wolten wir
verlieren".
s. 111.

ais
uns

�241

240
nie za1sługuje wykor,zy.stanie mateIliaŁu iIkonograticznego.
Obraz, jaki
autor roztacza, przed ,czytelnikiem, jest bardzo ciekawy i barwny, pos'iada
jedna'k ten mankament, iż nic nie mówi o miej's'cu i czasie występowania
opisywanych zjawi's'k, co do peWInego stopnia u~prawjedliwić można pro,gnamowością artykułu.
Do gru'py prac pośV\llięconych !kultur,ze materi!alnej wcho.:l:zą dwie ,prace:
Hermanna
G l e i s b e r g a Stud'ia nad etnografią
dotyczącą
mlyn/l1'za
i młyna
o1"az Karola B a u m g a r t e n a, Problemy
badań budownictwa
do!nosaksońskiego
w Mek!emburgii.
Obie prace ujmują zagadnienia historycznie, z omówieniem kanteikstu społecznego porus'zanyah spraw i w oparciu zarówno o źródŁa !archiwalne, jl8.lki wła.sny mateI1iał terenowy. Artykuł
pierwszy podkreśla upIlzywilejowane stanowisIDo młyna.rza wśród różnych
zawodów od okresu średniowiecza.
Młynarz, choć pozJbawiony pewnych
przywilejów, jakie miał rzemieśln,jk (wolność), oieszył 'się uznaniem spo,łecznym z racji IOlbs,ługim1as:zyny,jedynej przez długi 'czas w,śród urządzeń
tecooicznych. Po re'M'oIO:lPek'cji
'dziejów młyna na terenie Niemiec (młyna
wodnego li IpOruszanego ,siłą wiatru) Dmówiono zagadnienia
konstrukcji
młynów, organizacji praoy w młynie, zagadnienie miar i transportu zboża,
stroju młYiIlaI1skiego, wierzeń, przesądów, S!Z.tuikii zdobruictwa związanych
z młyna'I1stwem. Tęs.zerOlką pI1o'blematykę uzupełnia świetnie dobrany
materiał ikonO!grla.ficzny ze 'starodruków.
Pracę Baumgartena charakteryzuje
również dynamiczne ujęcie. Sprawy
zmian w konstrukcji, analizę mOI1fologiczną podbudowuje autor ma'teriałarni a'rchiwalnymi,
uWZJ!?)lędniając takie czynniJki rozwoju budownictwa
gospodarczego ilia wsi, jak intensyfikacjta
I'Iolnictwa i prądy mody oraz
zmia.ny wSitr'Ulkturz'e z,awodowej g,rupy budowniczych wiej'ski'ch.
Powstałe
4 artykuły
,poświęcone są 'zagadnien.iom ~ecjaliistycznym
z ZJakresu sztuki 4.
W dziale doniesień i :sprawozdań znajdujemy spl'awozdanie z Kong'resu
Etno,gnaficznego Niemliec:kiej Aka'demili Nauk w Berlinie z 1953 r. i 'Wyjątki z referatu zasadniczeglO W. S ,t e i n i t z a o stosunku nauk, które
w Niemczech nazywa .się Vol~skunde i Vollkel~kunde.
Historyków kultury materialnej
lZ1aiinteresować .może obszerne sprawozdanie H. K o t h e g o ze zjazdu badaczy nar,zędzi rollllli'czych w Kopenhadze, 1954 r., ora'z R. P e e:s C h .a, Kwestionariusz
w sprawie
narzędzi
rybackich.
1. Web er - K e J l e r m a n n daje ta,kże sprawozd&lt;:mie z wy:stawy. wycinanek polS1ki'chw Bel'lil1lie.
Dział recenlzji cbar,akteryzuje dobór prac na wysokJim Ipoz,i'omiemetodologicznym, o różnorodnej problematyce
etnograficznej.
• W. F r a e n g e r, Der Teppich von Michelteld:
G, Kra f t, Die biiu.erlichho,ndwerklichen
Grundlagen
der thilringischen
Musikkultur;
A. S c h ID i d t, Ein
Strelsunder
Fund zu den Quellen des Wunderharll;
F, H a e r b u r g e r, Schwert
11,
Trammel
als Tanzgeriite,

Krytycznie ujęty przegląd zawartości
opracowań
i materiałów,
jakie
przY'nosi pierwszy rocznik czasopb:ma "Deutsches
J.~hr'bu,C~ f~r. VDłk:skunde", bezspornie w,skatzuje n.a przeł,om w etnografll lllemleckleJ. Znamienne dla tego przełomu ISą na'stępujące :sprawy:
1. Ujęcie historY'czne IPrchlematyik:i e1nogrlafiaznej, (prowadzące do jej
rozszerzenia i pogłębienia.
2. Nowe ujęcia zagadnień cpra.cowywanych dotychczas
przez etnDgrafię niemieoką (zagadnieruie narzędzi rolniczych,
budownictwa,
.folkloru)
w powiązaniu
z 'szeregiem ntajróżnorodniejSlzyc:h zjawisk bazy l nadbudowY, a 'nie tylko ch3Jrak&gt;tery,styc:znych dla etnografii
niemieckiej analliz
morfologicznych i drohia'zgowej systematyki.
..
3. Dążenie do wykorzystania
naj różnorodniejszych
źródeł, tak zrodeł
wywołanych, iZ'dobytych drogą :badań terenowych, jak i źródeł p;isany~h
doty&lt;chcz:asowej domeny zainteres'owań
h:is,toryków. Ogromne znaczeme
zy.skują źródł.a ikonografiozne.
.
4. Nawiązywanie :kontaktów z nauką krajów ościennych, wyrazające SIę
uZinaniem dla dorohku naukowego etnografów radziedkich i badaczy z 'krajów demokracji ludowych (obce prawie zupełnie nauce niemieckiej okresu
międzywojennego.
5. Trudności w zakresie Ibadań nad Ikul&lt;turą .duchową, 'brak opracowanych wzorów badawczy,ch w zakresie magii, IPrzelsątdów i wierze~ ludo~
""Ych. Na Ipodkreślenie jedntak Iza,słu,guje rakt, iż nie ma tu u:cieczkil od .teJ
problelna't)'lki, ale mamy usi.!owalllia w kierun'kiu nawiązywania.
do Ja'k
najl€\pszych t-nadycji folklor)'lS'tów niemieckich (A. Spamer, J. Me!~er).
'6 Wia.zanie badań etn'ognaficznych z prakty.ką społeczną. WyKorzy&lt;s,tanie ~te~iałów
etnograficznych
dla życia kulturalno-ośWliatowego
mia'st
i wsi.
Biorąc pod uwa,gę dotychczl3.sowe osiągnięcia etno,grafii niemie:ckliej, j~k
i !plan 'Instytutu ,Btnc&gt;grafii Niemieckiej Akademii Nauk (OO &lt;czym:ln:formUIJe
nas nioniejs.zy rocznik) należy :się m;odziewać, iż następne roczrukl ozaso-,
pis.ma "Deutsches Jahrbuch
fik Vollksik'UIIlde"'Przyniosą wliele cennY'ch
rozprlaw i materiału

informacyjnego.

Maria

Trawińska-Kwaśniewska

K. H. OTTO, A,rchaologische
Kul,turen
und
die
ErfortS c h u n g
d e l' ik:o n k l' e t e n
Ge s c h i c h t e v o n
S ota m m e n
und
Vol 'k e l' s c h a ,f t e n. ;"Ethnographi.sch_ArchaologiSJche
For~ch'Ung", Berlin IS'53, nr 1, s. ,1~27.
Autor rozpatruje
stosunek archeologii do historii. Będąc jej cz~ścią
archeologia ma takie same cele co rozumiana po marksistowsku
hIStOria, której naczelnym zadaniem jest ~rywanie
praw rozwoju społ.ecznego .
Specyfika archeologii polega na odmieności źródeł i metod szc.z~gOłOWych.
Głównym zaclianiem archeologii jaiko dyscypliny historyczneJ Jest bada-

�242
nie Istruktury ekonomicznej i przemian produkcj'i jaJko klucza do poznania
procesu rozwoju społecznego. 2.rÓ'dla archeolog.iczne wprowadzają
nas bezpośrednio w zagadn:enie produkcji dóbr ma-terialnych
i pozwaiają
wnioS1k'owaćo stanie i rozwoju srił wytwórczy,ch
oraz o stosunkach
między
ludźmi w procesie produkcji. ŚWliadc2ą one takźe o warunka,ch materialnego bytu danego slI:ołeczeńJstwlCl,a cha'rakterze
ustroju
społecznego oraz
zjawi:sikach nadbudowy.
Drugie waźne zada,nie archeologii przy ws,półpracy z etnografią polega
na wypraoowaniu
perliodyzacji epoki ,s'PołeczeństWiCI pierwotnego.
Wiąże
się to ściśle 'z badaniem
etnDgenezy i najdawniej'szych
dziejów plemion
i narodowości sló:bo łub wcale fJIieoświetłonych źródłami pisanymi. Przy
rozwiązywaniu
ty'ch zagednień wyłania
się konieczność
etnicznej interpretacjli ,kuHur archeologicznych;
interpretacja
ta nie jes't jednak jedynym
zadaniem archeologii, lecz tylko jedną z wiełu dróg badawczych, któr~
wiodą do historycznego wykonzystania
materiału al'cheologiczmego.
Następnie przechodzi oao do kJrytyki metody G. K o S IS ,i n n y. Uznanie
Konrieczności etni.cznej interpretacjI!
źródeł ar,cheologicznych
nie oznacza
bowiem przejęcia stoS'Owa.nej dotychczas
w tym za'kresie me~'ody, 'która
w sf'ormułowaniu Koslsinny brzmi: "ostro wyróżniające
'się archeologiczne
prowincje
kulturowe
poikrywają
slię zaws'ze z ohe.ślonymi
lu·dami lub
szczepami". Metoda ta, zwana "osadniczo-archeologiczną"
lub "osadniczohistoryczną", rozszerzyła się poza granice Niemiec i od początku miała swych
gorących zwolenników i przeaiwni'ków. Po 40 latach @cię:ych ,s,porów, k~óre
na terenie Niemiec osiągnęły duże natężenie w okres,ie powojennym, można
stwierdzić, że sprawa wstała [:lrzesądzl()na na niekol12.yść tej metody. DotychczasoWiCI dys'kusja przyczyniła się do łepszego ,poznania meto'dolog:cznych tr·udnośd problemu i uła·twiła zro.wmienie granic poznania naukowego wynikających
z ,charakteru
źródeł archeologiciznych.
Odslłoniła ona
jednak
także ograniczone
możliwości
poznawcze archeo;ogów
s':'ojących
na ·gruncie idealistycznej ko·ncepcji dziejów. Potwier-dziła ~ię slu·c.zność :uarzutów pTze&lt;Ciwko naciąganym wywodom opartym na przesadnych
wniO'skach typologiclZnych i kons·truowalliiu "prowincji
kulturowych"
na pO'd!Stawie nielicznych, wyrwanych
z całości elementów
kulturowych,
co byro
s,zczególnie charakterystyczne
dla szkoły Ko·s'sinny. Uznano powszechnie,
że przecenianie lub f'Ofmalistyczme stosowanie typologi'i prowadzi do błędnych wnioSlków. 20s'tała też podważ,ona zasarda kOllJieC21nejzgodnośd archeologicznych ,,'Prow,incji kultwrowych"
IZ terenami
o'sadniczymi
określonych
ludów j szczepów.
Te słuszne argumenty
ze strony niemiecikich i zagranicznych
(głÓ'Wn~e
radzliec'kich) 'badaczy nie przelkonały jednak zwolenn1ków Kos·sinny. J~den
z nich, A. K i e k e b u s c h, w ·artykule pt. Siedtungsarchiiotogie
zamieszczonym w encyklopedii
Eberta (t. 12, s. 103) 'U's.prawiedliwia różme potknięcia Kossinny, dochodząc do wniosku, że nawet gdyby wszystkie jeg()

243
dotychczasowe wyniki były fa~szywe, to jednak metoda jest słuszna. Przeciwk·o silnym zarzutom hi·storyka E. Wahle w 1941 r. wziął Zlaraz tę metodę
w obronę M. Jahn, który wypowiedział
się w tym samym duchu jeszczE;
w 195'2 r. pisząc: "To, co Kosslinna nakreślił w geniaLny.m za.rysie, pI1zY'sz~e
'badania pow;inny I5prawdzić w!szczegółach i ukształtować".
J ednaik c?'ła dotychczas'Owa 'krytyka do,tknęł.a tylko niektórych
stron
konce'pcj,i Koslsinny, nie ulkazując - przY'najmniej w Niemczech - isto,ty
tego k'erunku.
Faszyzm niemiecki wy:k'Orzystał pracesZJkoły
K'Os'sinny do
"na·ukowej" l:cdbudowy Iswojej ideolQgii i zamiarów Ipol1tycznych. Mógł
on v.rykor.zystać metodę Kos1sinny dla,tego, 'Ponieważ :była Ona imperialistyczno-szowi-lliistyczna w swych pod~tawa.ch i celach. T.rzon teori'i KO'ssi,nny
tworzyła bowiem błędna. nienaukowa doktryna ra'sistcwska, która zależnie
od potrzeby "udowadniała"
autochtonizm
lub wędrówki ludów, aby wykazać wyższość "kultury ,nQrdycznej" . dla poparcia
ikierunlku nacjonalistycznego, 's'przeaznego ;z :prawdziwymi
interesami
narodu niemieckiego.
Autor nie odmawia Kossinnie pewnych zasług, jednakże stwierdza, że
jego ~'posób hLstorycznego wykorzystani.a źródeł archeologicznych
nie może
służyć dal'szemu rozwojowi nauki. Biętrząc hipotezy na hipotezach. krocząc
lod jednych nie udo'wodnicnych tw.ierdzeń do drugi,ch, jeszcze dalej sięgających przygotował on grunt do niena·\viś.ci rasowej, pychy nacjonalistyc.znej i fa!szoWian'a faktów historycznych,
które faszyzm wykorzystał
do
oSlzukiwa'nia narodu niemieokieg'o. W ten ·s:posób błędne teor.ie KOIssi1nny
pomago.ły obiektywnie
faszyzmowi
niemieckiemu
w podbijaniu
obcych
ziem. Autorytatywna
obron.a tw.ierdzeń Kossinny przeciw wszelkiej krytyce
powstl'zymywala
pos.tęp archeolo·gti niemieC'kiej w kierunku
prawdziwie
historycZJl1ej met·ody badań. Ra's'is,t'owskie podejście postawiło .interpreta.cję
etniczną i rozprzestrzenianie
'się "kultur" na pierwszym planie jako główny
cel badawczy. Ku.lturom arc.heologiczmym przY'pisywano cechy hiologiczne,
lud i sZJCZ€'Pokreślano fałs.zywie jako twory trwające po wSlzysblde ozasy
z ich 'przyrodzonymi cechami ra's'owymi. Wskazując na te fakty Ott-a słusznie zauważa, że nie można mówić o jalkimś "geniU'3ZJu" Koss.inmy, a tym
hardziej
o traiktowanriu jego dorobku
jaklO funiClamentu gmachu nauki
&lt;1 rcheologicznej.
Ta strona dokt;:oyny Kos'sinny nie ,była dotychczas w Niemczech dyskutowana i pr,zeważnie nie została nawet rozpoznana, aczkolwiek w Zwią;!1ku
Ra'dzieckim dawno doczekała się należytej
oceny. Autor zwraca .się stanowczo przeciiw wszelikim gło'scm dopuslczają,cym
'stosowanie
metody
Koc'sinny bez jej wypaczeń i błędów, stwierdzając,
że "między konc€lP'cją
Kos1si.nlnya naukowym,i próbami historycznej inter;pretacj;i materiału archeologicznego nie m'Jże być i nie ma w rzeczywistcści żadnego związku" (s. 11).
S'amo .porównywanie kultur archeolcgicznych
z różnymi tworami etnicznymi nie zawiera według Artamonowa,
w :zasadzie nic falszywego.
JednaJcie ten sposób bada.ń nie jest w archeologii niemieckiej zdobyczą Kos&gt;-

�244
s·inny, lecz K. Schumachera,
który ISws()wał go z umiarem.
Natomiast
KO~lsinna rozbu:dował tę metodę w &amp;pos'ób przesadny i jednostronny,
wykr.acz.ając poza dopuszcza1ne granice naukowe. Trzeba więc odróżniać poprawną intel'pretację
etniczną kultur archeologicznych
od tego, ooszkoła
Kos:sinny zwała archeologią osadniczą. Celem wybrnięcLa z obecnego ohaosu
terminologicznego
wyjaśniam, że pod ,pojęciem arche·010gij Q·sadniczej powinno s,'ę rozumieć tylko badanie najdawniejszych
dzriejów osadnictwa
danego obsearu.
Przechodząc do omówienia metody interpretacj,i etnicz.nej w archeologii
zastanawia się aut&lt;Jr nad (pojęCliem ,;k,ultura archeologicZJna". Określenie to
nie jest równoznaczne z terminem "prowincja kulturowa" używanym przez
szkołę Kossinny, przez który rozumiano szereg współczesnych sl~bie form
różnych zabytków (broń, cer.amika, ozdoby, 'Clrnamenty~a i in.), które przeważały na pewnym obszarze. Była to więc suma pojedynczych, często nie
powiązanych z sobą funkcyjnie elementów kulturowych.
Takiemu formalis,tycznemu przedstawianiu
zagadnienia przeciwstawia
autor charakterystykę ,,'kultury archeologicznej"
w ujęciu badl8czy radz.ie,ckich. Rozumieją
oni 'pod tym pojęoiem jedność zabytków ar.cheol0,gicznyoh występujących
na zwartym obszarze w określonym eza,sie, Iktóra to jedność znajduje swój
wyraz w pokrewieństwie
narzędzi, sprzętów, broni, &lt;JzdÓlb,w podobnym
ty,pie budown:iC'twa, obrzędów itd. oraz w równomiernych
przemianach
tych form na skutek rozwoju doświadczenia
przekazywaneg·o z ,pokolenia
na pokolenie (Briusów). Przy wydzielaniu kultury archeologicznej decydują
specyficzne cechy kultury materialnej i duchowej, które w różnych ro-dzaja ch źródeł archeologicznych
odz'wierciedlają
s'zczegółnie typowe rysy
zwyczaJowe będące wynikiem tradycji ł1is,torycz'nej; tylko wj~ksza Hcz'b&lt;l.
takich cech w powiązaniu z wszytstkimi innymi elementami gosipodarczymi
i kulturalnymi
danego kompleksu
określa kulturę
archeologiczną.
otto
zgadza się z BriUlwwem, że kultura
aroheol&lt;ogiczna odzwierciedla
różne
strony źyc;;ia pewnej grupy etnicznej; przypomina jedna1k, iż podobieństwo
form wytworów materialnych
w obrębie jakiejś kultury .archeologicznej
n~e zaws'ze oznacza, że nosiciele tej kultury tworzyli etniczną wspólnotę.
Charakterys.tyczne
cechy danego ,SlZczepuczęsto r·ozchodzą się daleko poza
jego gTanice. Kultura archeologiczna nie może też być pozostałością wszystkich szczepów jednej grupy językowej wbrew niedorzeoznej konstrukcji
Kossinny, usiłującego wykryć za pomocą swej metody praojczyznę "indogermanów".
Otto wskazuje, że podobnie j.a'k w języilwznaws,twie tak też w archeologii
burżUlazyjnej przenoszO!no zjawiska właściwe społeczeństwu klasowemu na
stosunki pierwotne. Tymczasem wyniki ba·dań archeolog:cznych,
etnograficznych i językoznawczych
od Morgana i Engelsa do c,zasów obecnych
wykazały, że rozwój form organizacyjnych
społeczeństwa
postępował od
rodu do plemienia i poprzez związek plemion do narodowości. W neolicie

245
i częściowo epoce brązowej rozszerzanie się plemion odbywało się w dużej
mierze drogą naturalnego
s,tapiania, następnie
z.aś - przed początkiem
rozkładu .społeczeństwa rodowego - znów miał miejsce podział poszczególnych plemion na sk;utek wzrostu ludnośc:i. Tak powstała duża ilość plemion o podobnyoh dialektach lub językach plemienny,ch. W okresie rozkladu 'w'spólnoty pierwotnej
tW'Clrzą się na etapie demokracji
woje,nmej
związki plemion. Wojny i podbój jednych plemion przez drugie nasunęły
konJeczność tworzenia
większych jednostek
organizacyjnych,
w których
drogą asymilacji języJki ,ple,mion ,siln:iejszych brały górę nad innymi. SZJkola
Kos:s~nny nie zwracała zupełnie uwagi na różnice 'zachc'dzące międ'zy kolejnymi etapami procesu etnog(lnezy i tra'ktowa·ła st'o;sunki etniczne w neolicie
tak samo, jak stosunki z pierwszych wieków n. e.
Autor stwierdza dalej, że wł.aściwości rasowe nie odgrywają żadnej roli
w kJs'ltałtowaniu się charok,teru danej kultury, ani też dla historycznego
rozwoju 'określonej gr'upy etni.cznej. Badania antropologiczne
dostarozają
wprawdzie cennego materiału dla ,zagl8dnień etnogenetycznych
z 'biologicznego punktu widzenia, ale chara1ktery.styczne cechy kulturowe danej wspólnoty etnic'zmej nie są zjawiskami biologicznymi, lecz społecznymi.
W końcowej p.artii swego artykułu zajmuje się otto ro-zważaruiami na
temat współpracy archeologii z etnografią. Pisze on, że określanie stopnia
I'ozwoju sił wytwórczych,bazy
i nadbudowy
dla poszc7ególnych
kultur
archeO'log:icz:nych jest rzeczą możliwą, jednaJ~że zadan.ia kgo nie .rozwiąźle
archeologia Ibez IPomocy etnogra:fii, a w miarę możności także języ;k'o!znaws'twa. Problem ten jest s'zczególnie palący dla archeologii niemi2Jckiej,
która nigdy nie miał.a nic wspólnego :z etnognafią morganowSlko-m.ad~)sdstowsiką. Opalrcie wE~ółpTacy między obiema dys.cyplinami na bazie mate.rializmu :hi,st'orycz,nego uchroni cd niebez~:ieczeństwa
Q.perowania s,chematycznymi, ah:storycwymi
analogiami.
Otto referuje daIej wyniki badań etnogra,fów rad.zieckich, głównie Toka':'
rewa i Czebok:sarowa, na temat ."typów g'0.spodarcz'O-ku1tu&lt;rowych" ,i "obs'zarów historyczno-,kulturowych".
Pod pierwszym pojęciem rozumieją oni
spuściz,nę kuiltuI'c·wą ludności Izć:mieszkującej ;pe\v:ien naturalny
obszar
geograficzny. Każdy typ ,goslpcdarcz'0-ku1tu.rowy wy!kazuje okre§lone 2nam:cma Ikultury materialmej, ;powiązane z bazą €Ikcnomi,czną· Typom tym
wca,le nie mUiS'ząodpowiadać je&lt;lnostki etniczne, :gdyż jeden obszar może
być 'zć:mieszkiwany przez kilka grup etnicznych i odwrotnie. Ta,kie ujęc'ie
różni się :zasadnicz'o 'nd nie IPowiąZJ3'nychz grupami etnicznymi "kompleksów
kUJlturowych" etnografii
burźuazyj:nej.
Typy gospodarczo-kulturowe
są
bcwliem systemem wzajemn.ie :pc"N:iązanych zjawis!k, które istnieją i rozwijają się ty~ko n.a określonej bazie ekonomi,aznej pc,szczególnych ludów.
W wyp.ad'ku przesiedlenia się danego ludu w inne środowisko geogI1af.iczllle
zachDwuje on cechy typu gOEIPodarczo-lmlturowego, które zaczynają jednak
ulegać zmiancm. staje
się w.ięc lI'Zeczą jas'ną, że kultury
archeologiczne

�246
247
rozciągają się niekiedy ,daleko poza granice poszczególmych plemion ozy
ludów, a gosj:odarcZQ-kuHurowe
grU'py etniczne mogą :się przedstawiać
rozmaicie w świetle mater,iału archeologicznego.
Gdy podobne typy gospcidarczo-kulturowe
mogą występować na odległych od siebie terenach, obszary historyczmo-kulturowe
obejmują
tyhko
jednolite terytori:a zamies21kane pr.zez ludy złączone wlięzami gospodarczymi
i kulturowymi, Takimi ob.szarami ·były prawdopodO'bnie
neolityczne strefy
ceramiki grzebykowej, ,pucharów lejowatych .i in., w których ,sklad wchodziły lokalne kultury powiązane z pewnymi grupami etnicznymi. Obszary
historyczno-kulturowe
są 'terenami wykształcania
się tradycji i orga;nizacji
etnicznych; w -ich .zasięgu plemiona łąc.zą się w związJki, a następnie stapiają w narodowości.
W zakończeniu Otto po'dkJreśla, że hi.storyczne zadania larcheologii wymagają wykorzystania
wszelkJich do~tępnych źródeł i metod .szczegó~owych.
Zródła archeo.J'o,giczne pow~nlIlY być wszechstronnie
wykorzystywane
do
badani,a ws'zystkich ,dziedzin źycia E/Połeoznego danyoh grup ludzkich. N'3
podstawie tych źródeł trzeba wyprowadzać
typy gospodarczo-kulturowe
i ob.sza&gt;t'y historyczno-ikulturowe.
Badanie dch dziejów przy pomocy etnografii i lingwistyki !pro'wadzi ido rozwiązywania
z'a,gactnień etnogenetycznyah craiz rekonstrukcji
Ikonlkretnej historii plemion i narodowości.
Omówiony artykuoł posiada podstawowe .znaczenie dla dalszego rozwoju
a.rcheologii niemieckiej.
Jest ,to bowiem ,pierw.sza w ,dziejach tej nauki
dogłębna krytyka błędnej metody Ko.ss1nlIly, któm tak fatalnie z.aciąźyła
na archeologii niemiec:kiej ostatnich40
lat. Oparcie krytyki na podstawach
materializmu
historycznego
,pozwoliło autorowi nie tylHco ukazać rnienaukową istotę omawianej metody, lecz przedstawić drogę wyjścia archeoIogii
niemieckiej z jej obeonego imlPa~u.
Jerzy

G. R. GAYRE, Teuton
London 19'54.

&amp;

Slaw

o·n

the

Polis'h

Wielowiejski

Frontier,

A D,iagn'Os'is of the Radal Bas1s on the Germano-Polish
BOI1derlands
with Su.ggestions for ,the Settlea11'ent of Germans and Slaw Claims. G. R.
G a y r e, M. A. L. L. D. Formerly visiting Profesor to Berlin, Hanseatic
and Kiel Unive1"sHies; Secretary of the Interna,tional Congres For Folldore
Lund University,
1935; Editor of Folk, International
Journal fo'r Ethnology and Folklore, 1936; and Editor Proceedings of the Scottish Anthropological Society 19,34~3,6. Eyre and Spottiswo-ode. London 1944.
W siedmiu rozdziałach tej ciekawej ksiąŻJkiomawia lautal' granicę polskoniemiecką z punktu widzenia .geografii, sikła&lt;iu rasowego ludności, stosU!1Jków demograficznych,
etnograficznych,
językowych, wojskowyc.h i gospoda'rczych, aby wysunąć na końcu dzie~a ,propozycję jej zmiany, rewizji
na korzyść Polski i Czech.

Trudny i pas}onujący temat, granica polityczna państwa, moźe być 1:'OZpatryv.'any z wi,elu Ipunktów wi'Ci:zen:a. Można brać za punikt wyjścia polityczny układ sił, interesy jednej lub drugiej strony, albo też starać się po.
szczegółowym z&lt;llP·oznaniu się z faktami zaproponować
jakieś rozwiąz1anie
z punktu ~idzenia nie zainteresowanego
badacza. Pragnieniem
większości
wy])owi:adających się jest uchodzić za autora tego drugiego ty;pu, jednak
opinia publiczna
słusznie wymaga, aby udowodnić to naukową
metodą
pracy oraz wystarczającym
bogactwem wszechstronnej
argumentacji,
Wydaje się, że autor móglby, nie bez racji, pragnąć być zaliczonym właśnie do
drugiego typu pisarzy.
Pr·of. Gayre wychodzi ze .słusznego założenia, że do zamierzchłej przesz'łości naleźą czasy oTIdeliczenias-ię ani z narodowością
mieszkańców, ani
z ich wolą pr,zy wlącz1aniu i.ch do !państw, których mają być obywateLami.
Uznaje zatem przyjętą już dziś zas'adę, źe każdy naród ma prawo do odrębnego, niezależnego bytu państwowego
(zasada samostanowienia
narodów)
oraz zasadę granic op'artych na zasięgu etnicznym
narodu. Przyjmuje
przeto te same zasady ideowe, które miały być podstawą
wytyczenia
sprawiedliwych
granic na konferelIlcji ,pokojowej w Wersalu w 1919 r.
Przyjmując jednakże te ,same zalożenia proponuje inne rozwiązanie,opierając się na boga,t,s;zYmi wszechstrOlIlniejszym materiale :fiaktycznym, którego
dosta,rczylanauka
idwudzriestolocia.
Wydaje się tedy, źe książkę, wydaną w 25 lat po tych historyczmych
decyzjach
i dotyczącą problematyki
rozstrzyganej
na konferencji paryskiej, należałcby oceniać z ,punktu widzenia jpOstępu, jaiki 'ona pr·zynosj
w stosunku do poglądów i decyzji z 1919 r.
Punktem wyjścia mogłoby tu być ,s·f-ormułowanie zastr:zeżeń teoretycznych i rpraktyczlnych w stosunku &lt;lo osiągnięć Konferencji w zakresie ustalen:a :r;odstraw teoretycznych,
będących
podstawą
rozstrzygnięć
grani,cznych oraz samej teohniki przeprowadzanria ustaleń ,gTanic. Olbrzymie znaczenie
prac Konferencji
polegało na tym, źe oficjalmie, pierwszy raiZ
w historii uznano, wysunięte przez siły postępowe
ludzkości, zasady sta!low:enia narodów i ustalenia granic politycznych w oparciu o granicę etnograficzną - jako podstawę decyzji politycznych konferencji.
Uznając jednak teoretycznie (nie bez żadnych ograniczeń), że o przynależności tery'torium d-o &gt;państw rozstrzyga narodowość jego miesZJkańców,
napotkano na 1=ewnych ·obszarach Europy (przeważnie na wschodzie) trudności w ścisłym określen'u tej ne:l'C'do'wośd. Miano ją ustalać '-- z jednej
strony za ,pomocą tzw. cech obiektywnych,
jak język, rasa (interpr'etowana
szerzej i sens·owniej, niż czyniły to później Igkompromitowame naukowo doktryny hitlerowskie),
wielokrotnie
utoźsamiana
z narodowością
i religia
(która, choć zasadniczo j'ako kryterium
pomocnicze, była bardzo pomocna
przy ustaleniach odrębności narod'owej
na dużych polacia'ch terytorium

�248

249
I'

Europy wschodniej) - z drugiej zaś strony ,za [pomocą ustaleńśw.iadomości
narodowej w tzw. 1P1€Jb~scyt.ach.
Praca ta nie mogła, rzecz jasna, 'być beZihłędna i można już obeanie [po
doświadczenIu 37 lat s.f'ormułować p€'\\lne za,st.!'zeżenia ·co do jej wartości.
Zastrz·eżenia te są dwojakiego rodzaju: zm:adnicze, teoretyczne _ odnoszą,ce s-ię do sformułowania
eaóiCliCl
wyzna-czania .granic państw, oraL; techniCZine,prakty'czne - odnoszące ,się odost&lt;lSQwania tych zasad w życiu.
Do pierwszych na'leżałyby moim zdaniem:
a) n'ehi,storyczna .interpretacja zasady etno,~raficznej (granice Polski 'lliP.
ustalone wg danych spisów ludności z 1910 i 1897 f.);
b) niedialEiktyczne tmktowanie
zasa'dy et.nograficznej, tj. pomijanie lub
branie pod uwagę w sposób niewystarczający
nakazów geog'rafii, historii,
obronności i związków gospodarczych pewnych terytoriów;
e) brak 1JC'wózechnośc'i .zastQwwaJlia zasad samostanowienia
[JJarodów
i zasady grani,c etnograficznych;

Po omówieniu tYPo~I'la,fii ,grani.cznego OIbszaTluw rozdziale opierwszY'ffi
prof. R. G. Gayre );:oświęca rozdz,iał odrugi ,problemom rasowym Niemiec
iPol'siki. Us,tc.sunkowanie .się do tych wywodów rprzekQ'acza moje kompetencje; wydaje się jednak, ż€ koncepcja narodu jako tworu historycZJneg'o
wspólnej kultUlry odsuwa na dalszy plan doci€Jkarnia tego typu.
Ciekawe· dociekania odnośnie do wpływu ethnographic
faktory,
a jak
my to 'byśmy nazwali, obiektów hd,storii lkuoJtury materialnej,
na granice
,pań.stwowe Niemiec i PoLski doprowadzają może autora do wniosków zbyt
daleko idących. Nie ISą one, z drugiej sirony, wystarczająco wsze-chstronn€.
Bardzo ciekawe był&lt;lby zape\V"TIe zestawienie
omawianego
tu materiału
z d,8Jnymi, jakimi rozporządza Il11s1. Rist. Kult. Materialnej odnośnie do prac
nad "Polskim
Atlasem Etnograficznym".
Zadanie
to jednak
wybiega
z pewnością poza r&gt;amy krótkiej recenzji książki, którą postanowiono omówić.
Na &lt;pewno jużobecl1ie możn'a powiedzieć, że dane odnośnie do typów osiedli,
form a.rchitektonicznY'ch budowli (cparte na żr6dlach
niemieckich)
oraz
kształtu nakryć głów kobiecych (też ze źródeł niemie,ckich) mogłyby byq
uzupełnione dużo S'zers,zym wachlar:zem obserwacji naukowych (jak wSikazują pl,any .badań naukowych w dz.iedzinie etnografii ,l Wydz. PAN za lata

d) decY'dowa'nie w tyoh ,ólpI13wachrprzez niewy,slpecjalizowany org.alITspołecz,nośai międzynarodowej,
to jest przez Radę Najwyższą, która uWZiględniała w pierwszym rzędzie interesy wielkich mocarstw zwycięskich.
Zarzuty odnośnie do technicznej
strony ~ac Konf.erencji Pokojowej
można by sformułować nast~pująco:
1. Wadliwość d,anych cyfrowych mających odzwierciedlać za,sięg narodowości na spornych terenach (pochodziły one przeważnie z aparatu państwowego narodów, którego klasy panujące uciskały narody wcielone).
2. Nieuwzględnienie
(w wystarczającym
stopniu) na terytoriach
badanych tendencji
rozwoju
demograficznego
ludności
oraz jej struktury
klasowej.
3. Niewłaściwość
biscytach.

metod kontroli

świadomości

1953-19'56)

nal'Odowej przy tzw. ,ple-

W świetle tak sfQrmułowanych zarzutów w ,stosunJku do dorobku konferencji paryskiej trzeba stwierdzić, że prof. G. R. Gayre w omawianej tu
książce, przeprowadza
słuszną korektę wielu anachronicznych
koncepcji
i rozstrzygnięć do'konanych przed laty. Jes't to zatem pr.aca twóQ'cza i tym
ciekawsza, że duża część autorów angie],sildch w dwuidzie,stoleciu, opierając się na żródłach i inspiracjach
n!iemieckich, zajmowała
zdecydowanie
nieprzychyl.ne stanowisko nie tylk'o w stosum,ku odo aspiracji
pol9kich
w,spl'aw,ie granicy 'PolS'ko-miemieckiej na' konfe,ren-cjipok.ojoW€j w 1919' r.,
ale i w stosunku do niezadowala,;ący'eh rozstrzygnięć ,traktatu wersa-lskiego.
Z pewnośdą n'elicz,ne, lecz wartościowe opracowani.a po,1sk,ie, [poświęcone
tej problematyce w dwudziestoleciu
oraz podcz'a,s wojny, na em;,gracji były
dużą pomocą dla autora pracy. Autor nie wymienia jednak ani prac Sroikow.s.kiego, ani Wakar&gt;a, a'ni Smog'orzew.skiego. 'Wymienia jedna'k wi pr;zedmowie nazwisko .polskieg'o ucZOtnego (g.eografa) pr&lt;lf, Bogdana Zabors'k'iego,
dziękując mu za jego udział w opracowanym dziele.

.

Do.syćciekawa
jes,t obserwacja autora (s. 47), że &lt;ldmienne właściwości
dial'ektyc:zne języka niemieckiego pokrywają
się z odmiennymi formami
bUdownictwa (o Ipochodzeniu sł'owiańskim). Przytoczona mapa nr 30 terytorium nare.doweg&lt;l q&gt;użyc:kiegoopiera ,się na dany,ch z 1919 r . .j jest &gt;di'Ś
już prz€starzała, gdyż w 1945 r. Komitet Łużycki wydał bardziej szczegółowy
i !ba,rdziej ak,tua,lny ,atla,siik wra'zz mapą etnograficzną, 'przy,g'otowywany
na konferencję pokojową po drugiej wojnie światowej. Trzeba tu także dodać, że właśnie !po drUtg'ej 'Wojlnie światowej dynamizm demograficz.ny tej
ludności wzrósł .znacznie dzięki ba'I"dziej sprzyj'ającym war&gt;Ull'komporitycznym, ,i należy ,pr••y'Pu.sz,cz.ać,że ob~zar narodowy 'łużycki przedsl.awia ,się
dziś bardziej okazale aniżeli na mapie z 1919, a nawet
1945 r.
Swoje uwagi odnośnie do etn'ogr'aficznej ,charakterystyki
obszaru ,granicznego w 1S44 ,1'. zamyka autor następują.cym stwielr'Cize,n:em: "Odra ]est
,grani,cą po.dzi.ału między Ni€mcami i tymi Słowianami na w,schód od E)~by,
którzy byli wcześnie zgermanizowani
i stanowią dziś część niemieckiej
ludności Prus, oraz Polakami i tymi innymi Słowianami, którzy długo opieraLi się wpływom niemieckim" (s. 43).
Zajmując się w lIV rozdziale swej pracyzagadnieni,em
rozmieszczenia
lu!dności slowi'ań,s,kiej ,na ,pog,raniczu niemieoko-p01,:'kim poddaje prof. G. R:
Gayre analiz,je dwie zamieszczone w pracy mapy (24 i 25) przedstawiające: pierws'za - ludność nieniemieC'ką wewnątrz granic Rzeszy (z podkreś'leniem et.a'pów zmian XVII, XVrTII i ~lX w.) oraz druga - przebiElg
słynnego "Drang na ch Osten". Jest rzeczą godną podkreślenia poprawność
i ści,słość przedstawienia
faktów, znanych z,resztą w Polsce rpowszechnie.

z

,

"!lo
. '\

�250

251
zostały

zaczerpnięte
z dzieła De M a r t o n n e Geographie
Universelle,
vol. IV, 1930; z roczników:
"Statistik
des Deutschen
Reiches", z pruskiego Gemeindelexikon
oraz monografii słynnego Friedricha
B u r g d o r f e r a Bevolkerungsentwicklung
im Deutschen Reich Berlin
1935 i Volksdeutsche
Zukunft,
Berlin 1939, a także Wernera W i t t a Atlas
von Pommerni
innych. R. G. Gayre konfrontuje
tu fasadową sztuczność
sloganu "Das Volk ohne Raum" z następującymi
danymi:
1. odpiywu 1udności niem:eckiej
z obszarów wschodnich N.iemiec przedwojennych
mimo kolosalnych
propagandowych
i finansowych
wysiłków
rządów (przez 100 lat z górą), aby teren ten skolonizować. (Warto tu może
pOQKresllc, że zagadmeniu tE.mu pcświęc.ił w Polsce cenną rOL.!prawę .JÓ.!le~
S z a t l a r s k i pt. Ruchy ludnosciOwe na pograniczu
polsko-niemieckim
w ciągu ostatniego wieku, Instytut Bałtycki, 1947). 2. różnicy w przyroście
namra1Jnym .1-'ola'kówi Niemców. 3. różnicy w gęstoś.ci zaludnienia na 1 ikJm
kw. te-renow g,ran.cznych niemleckich ,i .sąsiadujących z nimi pols'kich.
Jest dość c_,ekawym szczegółem, że publikacja The Future Population
of Europe and the Soviet Union, autorstwa
Franks N o t e s t e i n i innych, (League of Nations, Geneve 1944, s. 56), przewidywa,ły, że w 1960 r.
ludność Niemiec będz;e wynosiła 71 800 000 ludzi, a Polski (w przedwojennych granicach 4040000'0 ludzi. Toteż rozważania swe k011cZYprof. G. R.
Gayre uwagą: "It is evident that lebensraum is an urgent need for the
Slaw but not for the Germans".

Uderzają nazwiska znakomitych
uczonych Słowi",n (slawistów), których
prace wykorzystano do tego opracowania, jak np. Muka, Niederle, Kozier.ov"ski, Lehr-Spławińs'ki,
Milewski.
Niesłycha.nie ważną na konferencji
[lary,slkiej 'kwestię, a mianowicie
g,ra,nicę na·rodową i językową polsko-niemiecką
w końcu XlIX i na ,początku
XX w., ustaLa autor na podstawie diieł zmanych już w c~kresie konferencjol
przedstawicielom polslkim: J. Pa r tiS c h - Schlesien, t. 1, Breslc;u 1895 (ważny
zasięg polskości z 1790 r.), oraz dr Paul L a n g h a u s, Deutsche Erde, 1906.
Natj'onaliten-Karte
der P,rovinz Schlesien. Sł'UlSznie też podkreśla autor
(na s. 52), że chociaż większość ludności, wg danych naturalnie
niemieckich, na spornych terytoriach,
częściowo przyznanych
Polsce, była narodowości niemieokiej, t·o 'w;iększość dz,ieci (także kryterium języka) 'było narodovvości polsk'iej.
Dowodzić tego twierdzenia mają dwie mapki reprodukowane
z książki
Roberta M a c h r a y a, The Polish-German
Problem (London 1941), (s. 18
i 19). Z wyliczonych tu przez autora powiatów ,szereg zo,stało !po.za gmnicami POISlk,i,a wesz'ły w ."'kład państwa !pc!s'kiego jedynie ich sokrawki; są
to Kwidzyn
(Mar:·enwerder),
Złotów (Flatow),
Czł'uClhów (Schlo,:hau),
Wschowa (Fraustadt).

Europe

Uwagi !poświęcone !przebiegowi :i wyn~kom plebiscytu na Sląsku 'kończy
autor słowami potępienia metod bezwzględnej
propagandy
i zastraszenia
zastosowanych przy ich przeprowadzaniu
"Since 1921 the world has travelled a long way, and seen much of German plebiscites, and the intensive
regimentation
of the peoples to obtain desired ends with a show of legality
and there will be very few to day, with these facts in front of them, who
will dare to the plebiscite figures wihout a fee1ing of intense distrust",
i dalej na tej samej (54) stronie: ,.In the plebiscyte we have, we have seen,
many reasons to believe that a mixture of propaganda and fear has produced an entirely erroneus picture".
Stwierdziw.szy, że w Prusach Wschodnich granica 'Polityczn.a 'odc.ieła _
wy,kazaną przez stronniczą przecież .statystykę niemiecką z J 910 r. - :iiczną
ludność 'polską i litewską 'cd swy.ch pańlstw nar'odowych,
autor 'konkludUje: "There is consequently no linglListic justification for the present fu"ontier. U'is on b{)th ~ecgroiphical and langu.a,ge ,grounOis a bad fruntler. 'I,'he
natural fmntie.r as .dictated by ,\peech and the Ea'S'tPrussian
Heights and
!aike.s lies aleng the zone where PoHsh gives way to German in the heart
'of East Pruss:i,a" (os.:!Y5).
Rozdział VI ipoświęcaprof.
R. G. Gayre omówieniu
"Lebensraurn"
i "Drang nach Osten". Prze.ciwstawia tu znane frazesy nacjonalizmu niemieckiego wyraźnemu
i niewątpliwemu
znaczeniu
materiałów
demograficznych i opracowaniom,
również przeważnie
niemieckiem,
odnoszącym
się do określenia tendencji
rozwojowych
ludności niemieckiej na obszarach wschodnich Rzeszy. Bibliografia tego zagadnienia i strona graficzna

,.

,f

o'

Centrale,

Rozdział VI ,pracy poświęca autor omówieniu zagadnienia obro,nności
Bo1sKl w granicadl prL.yL.nanych jej ,przez traktat wensalski oraz zagadnieniu więzów gospodarczych obszaru Polski i Czechosłowacj i. Wychodząc tu
zzal1ożenia, że cele oLronne Cz€Chosłowacjii
P01s!k.isą identycz,ne (opiera
się on tu na ówcLe's'nej ,deklaracji dr Benesza i gen. Silkorskiego 00 do
zwiąL:ku p.oJ.i1yczr.egQ nawdów p{)lskieg.o i czechos'łowackiego po wojnie),
uwaŻJa on, że ,kIin Śląsha niemieckiego, ,oddzie:ający oba kraje, je.st nonsensem z punktu widzenia obronności, geo,gra£ii i z punktu widzenia goslpodarcze.go. Te:i.ę odnośnie 'CIoobronności ilustruje aut'or danymi z pracy ge·n.
N. N o r w i d - N e u g e b a u e r a The Defence of Poland 1939, Londyn 1942.
Czyte1ni'kowi pol,sikiemu nie ma chY'ha :potrzeby streszczać wywodów
autora w tej kwestii, toteż ograniczę się jedynie do końcowego, podsumowującego ustępu pracy, który przytaczam (s. 69): "B e f o r e, t h e r e f o r e, a ss u r e d p r o s p e r i t y c a n b e a c h i e v e d f o r e a s t e r n C z e c h 0słowiakia,
Poland
and S·ilesia,
the whole
mu.st
become,
a s t h e y a r e g e o g r ,ap h i c a l l y, one e c o n'O m i a u n i t, w i t b a n
a s s u r e d o u t l e t f o r t h e i 1" g o o d s a t S t e t t i n, D a n z i g u n-d
K Cin i g s b e r g" (s. 69).
W ostatnim (VII) rozdziale pracy z:1ajduje się podsumowanie poprzednich wywodów i ·sfo.rmułowanie wniosków odnośnie do koniecznych, zdaniem uczonego, zmian ,gr-aniczny.ch po wojnie. Pierwotny, słuszny naszym

�252

253

",daniem wniosek sf'ormułowany jako akcent kończący poprzedni rozdział
os'Łabia on jednak i modyfikuje. Post.amlwia przyznać Polsce jedynie .skrawek wschodni Fomorzl8 zachodniego, część Ziemi Lubu5'kiej i część S1;pka
(cały SJąsk Opolski i prawy hrzeg Odry na Sląsku Średnim i Dolnym) oraz
całe Prusy Wschodnie. Pozostałą
część Sląska Gayre pragnie przyznać
Czechom. Łużyce weszłyby w tej koncepcji w skład państwa czechosłowackiego połączonego związkiem wojskowym i gospodarczym z Polską.
W przyznaniu Polsce całego Pomorza na wschód od Odry widzi aut.or
dwie przeszkody: 1. wątpi, czy Polska jest w stanie zagospodarować l zaludnić cały ten obszer i 2. uważa, że obszar ten jest wyraźnie nordycki co
do składu rasowego ludncści, a .]:,rzeto, zgo.dnie z jego stanowiskiem w tej
sprawie, winien przypaść raczej Niemcem, ponieważ Polsce przyznaje on
skład ludncśCii o typie śródziemnomorskim.
Przystępują.c ,do szacunku Ludności, która może być przesiedlona (Niemców), G. R. Gayre prze;prowa'dza następujące ,rozumowanie:
Ludność
z r, 1925

Prusy Wschodnie
Pomorze całe
z czego część dla Polski
Niem. prow. graniczne:
Poznań, Prusy Zachodnie
Sląsk

2306938
1878782

Niemcy
do przesiedl.

1500000
500000

352 485 chyba 300000
4511 606
4000000

Przyjmując
liczbę Polaków w Niemczech przedwojennych
na 1500000
autor uważa, że liczbę Niemców, których mogłoby dotknąć przesiedlenie,
można w zaokrągleniu
ocenić na 6500000 osób. Ogólne rozumowanie i jego
efekty szacunkowe są słuszne, szczegóły przesłanek jednakże są wyraźnie
przestawione: w Prusach Wsch, nie było 85000'0 Polaków i Litwinów lecz
około 600 000 Polaków, na Sląsku zaś ilość Polaków obliczona według 'spisu
1925 r. jest zupełnie wadliwa. Było na tym terenie (przed wojną) 900 000
Polaków.
Granica na Odrze i Nysie Łużyckiej, 'ust'al'ona w 19'4'5 r., zwiększyłaby
ocenioną na 6 500 000 osób liczbę Niemców, którzy mogliby ulec przesiedleniu - ,gdyby nie straty woje'nne oraz 'QPus.zczenie maSOwe tych terenów
przez ludność niemiecką 'przed nadej-ściem f,rontu, a co najważniejsze, zredwkowanie obszaru, który autor uważa za mający przypaś·ć PoLsce w Prusach Wisch., a co zatem i'dzie, i ]'kzby ewentualnych
mieszkańców Polski
mający·ch ulec ewakuacji (Niemców) -o
około 1000000 ludności. Faktycznie w granicach polskich z 1945 r, znalazlo się około 4 (}OO000 Niemców, których przesiedlono do Niemiec w latach 1946 i 1947, (Ziemie Odzysk'ane zaludniało zatem w r. 1938 - wraz z obszarem GdańSka - około 8000000
ludzi, w tym 1 500 000 Polaków i 6 500 000 Niemców, W 1955 r. wg Rocznika

statystycznego
GUS 1955 było tam: 7000000 ludzi, w tym około 1500000
autochtonów i 5500000 innych - repatriantów
i przesiedleńców).
Autor apeluje do państwa poLskiego 1 czechosłowa.ckiego, aby starały
się ·z,atrzymać tę obcą narodowo ludność ze względów na jej pochodzenie
słowiańskie G['az ra,sę śródziemnomorską.
Ludność ta przeniesiona do Niemiec stanowHa&gt;by element obcy rasowo, a :r.rzez to zakłócający har,monię
jednOllitego składu nordyckiego pań·stwa. Chociaż ta część wywodów pozostaje poza zasięgiem możliwości oddziaływania na naszą świadomość, trudno
oprzeć się pokusie przytoczenia tej argumentacji, która opiera się przecież
na .podstawowym mic;e ITI Rzeszy, że państwo powinno być ra,s'Owo jednolite.
Przechodząc do oceny ca'loś'ci ksiąŻlk.i wydaje Isię konieczne :podkreślić,
że wartość jej nie leży w precyzyjnym :przewidywaniu nadchodzących zmi,an.
To nie było i być nie mogło zamiarem autora. Ważne jest wypowiedzenie
naukowe uzasadnionego prrzeikcnani,a w 1943 r., w którym ją ukończono, że
zmiany granic są niezbędne, oraz w jakim powinny iść kierunku. Dodatkową zaletą jest gruntowność U'zasadnieni'a potrzeby zmian, których ,szczegóły ustaliła historia. Specjalnie ważne jest także wypowiedzenie w 1943 r.
przekonania,
że właściwym rozwiązJaniem byłaby granica na Odrze, 7.8:strzeżeniaolkazały się dziś ju:ż nieistotne.
Wartość i znacz~nie tej ciekawej publikacji podnoszą licznie reprodukowane z wielu wydav.midw mrapy i wykresy. Warsztat .naukowy i wysokie kom,petencje autora stanowią, że praca ta nie jest zwykłą pozycją publicystyczną (nawet w kmju, gdzie publicystyka osiąga ,bardzo wysoki poziom), lecz ma charakter pracy naukowej na niezwykle ważny dla nas
i trudny temat.

Wacław Petsch

LEOPOLD
SCHMIDT,
Vol,k's'k und e
zw i s ch en
Wi'l.'ts c h a f t s g e s c h i c h t e u n d iKu l t u r g e o g r ,ap h i e. "Osterrei&lt;chische
iZeitschr,ift fUr Volkskunde", N. S. B. 19, Gesamtserie
B. 518. Wien 19'55,
Heft 1-'2.
W 'ObEczu przemian, jakim ulegały i ulegają po·glądy na przedmiot
i zakres etnografii, autor artyku'łu postawił sobie za cel 'Określenie, jakie
'st'anawisko zajmuje w,spółczesna etnografia wobec dyscypl.in pokrewnych.
Uważa on, że specjalistom 'nastręczy niewiele wątpliw'Oścl określenie znaczenia i Iprze·dmiotu 'badań etne-graficz'l1ych. Potrzeba ponownego omówienia tych zagadnień wynika według niego raczej ze współczesnych prądów,
dla których etnografia, jako naul,a zwracająca od dawna swe zainteresowanla ku konkretnym
przedmiotom otaczającego nl8s świata, może mieć
duże znaczenie.
Autor wskazuje na specyfikę :problematyki etnogiraficznej na przykładzie ludowego zwYczaju wróżenia z ,rzucanych na wodę 'krzyżyków drew-

�/
J

255

254
nianych, opisywanego przez GriHparzera.
Specyfika
ta polega, podobnie
jak w języikoz:nawstwie, na generaliz«Kji zjawióka w ujęciu przestrzennym
(np. badania
porównawcze
nad rozprzestrzenieniem
zwyczaju) i na jego
specjaliza'cji przy badaniu historycznego rozwoju i genezy danego faktu (np.
badanie hist'orii zwyczaju w jednej miejscowości).
Autor uważa za rzecz zUI:ełnie oczywistą, że &lt;przedmiotem e:nografii
są zespoły tradycyjnych
e1ementów kulturowych
(ilberlieferte
Ordnu.ngen).
Podkreśla on jednak, że celem etnografii
nie jest badanie samego tylko
wystę'r;-owania tradycyjnych
elementów ku:Uurowych, lecz zbadanie, jaka
jest ich rola w ży.ciu ludu, jak utrzymują się one i oddziaływają
wz,ajemnie. Schmidt stoi na sbanowisku, 1. że: tradycji jako zjawiska społecznego
nie można badać wyłącznie z punktu widzenia jednostki; 2. że: zespoły tradycyjnych elementów
kulturowych,
przejmowane
w specyf'cznym
stanie
opodświadomooci, nie mogą też być dostatecznie poznane od strony uwarwnkowań psychicznych;
i 3. że: w związku z tym powinny one być badane
w pierwszym rzędzie w swym szerszym, ku1tu'fowym uwarunkowaniu.
Badanie określonych czasowo i przestrzennie
tradycyjny.ch
zjawisk kulturowych w ich konkretnym,
integralnym
uwarunkowaniu
kulturowym
uważa
autor właśnie za przedmiot etno,g,rafii, wymżając się krytycznie o oderwanych rozważania.ch w rodzaju rozważań Bastiana.
W Cip~H'ciuo te zlalożenia autor .chara'kteryzuje
drogi rozwojowe etnografii. Począwszy od zainteresowania
człowiekiem i jego kulturą, które rozbudził
humanizm,
[:oprzez zainteresowanie
ku1turą
ludową.
związane
z osiemnastowie.cznymi
teoriami powrotu do natury,
etnografia
stał,a się
nauką dopiero w oka:-es.iercmantyzmu.
Wywa.rły na nią duży wpływ filologia i archeologia klasyczna oraz niemieckie badania nad starożytnościam.i
(bracia Grimm). Przez nawiązywanie
do tradycji ludowych etnograLa stanowiła w nauce od początk·u nurt postępowy, przeciwstawiają'cy
się historii
władzy politycznej. Wyrosła w łonie filo!c,g.ii, etnog,rafia przejęła od n'ej
część materiału źródłowego (ustną literaturę ludową) oraz niektóre metody
porz8ldkują·ce (pojęcie mctywu, wariantu
itip.). Od,rętność swą ujawnUa.
etnograf:a w porównawczych
badaniach nad mitologią. Drugimk:orzeniem
tkwiła etnografia w angiels'kiej etnclcgii, wyrastając
zresztą razem z nią
z przyrodniczego
ducha badań XIX w. Od etnologii też przejęła. ona szerokie ujęcia przestrzenne
c:raz dążność do pogłębiania
interprela,cji
i unikania oderwanych uogólnień - wynikające
z obfitości ma~eriału źródłowego. Za przykładem etnologii rozszerzono znacznie zakres źródeł, wychodzą·c 'poza wzorowane na filologii tadania
tn:-dy·cj.i ustnej.
Okres następny, okres badań Iliad sztuką ludową i groma·dzenia mate.riału muzealnego,
był okresem przepI'owadzania
naukowej
klasyfikacji
i interpretacji
zebranego materiału rzeczowego i tradycji. Autor podkreśla,
że dla etnografii tego ak,resu charakterystyczne
jest posłougiwanie się teoretycznymi zdobyczami psychologii i socjol,ogii.

W okresie obecnym zarysowują się - według niego - przed etnografią
dwie drogi. Pierwszą jest posługiwanie się metodologicznymi
os,iągnięc.iami
historii, a zwłasz·cza hist,or·ii gospodarczej. Droga ta oznacza położenie szczegóLnego nacisku na genezę zjawisk, rozszerzenie .bazy źródłowej :prz,ez wykorzystywanie
źród.eł archiwalnych
i możliwości pogłębiania badan przez
dodatkowe studia nad osadnictwem, stosunkami własności itp. Drugą drogę
stanowi dro.ga ujęć przestrzennych,
tj. geografi,i 'kulturowej. Wybranie tej
drogi umożliwia systematyczne
opracowanie większości posiadanego materiału etnograficznego oraz rozs-zerzenle zakresu badań na badania nad k.rajobrazami kulturowymi
poszczególnych obszarów osiedleńczych.
AJutolr zastrzega się, że uważa te metody tylko za najbardziej
dotąd
zbliżoin.e do dokładnośd,
ale nie sądzi, by mogły ·one uchwyc.ić całą z1ożoność zjawisk badanych przez etnografię. Szczególnie trudny do uchwycenia
jest wzajemny stosunek faktu tradycyjnego
i ,człowieka jako nosicieLa tej
tradycj.i; ogólne sformułowania
psycrologii
i sccj'ologii niewiele w tym
mogą pomóc. Mimo tych braków w meto·dach badawczych etnogr1afia wykaza.ła zdaniem Schmi·dta w dągu
swego rozwoju samodzielność
i specyfikę swego przedmiotu badań.
.
Z przytoczonych
poglądów Z!astrzeżenia budz.ić może sformułowame,
że zespoły tradycyjnych
elementów
kulturowych
są oczywiście jedynym
przedmiotem
etnografii.
Zastrzeżenia
te pogłębia oli czytelnika
polskie.g~
fakt, że sprawa przedmiotu
i zakresu etnografii
jest w nauce polskiej
wciąż problemem dY£Jkusyjnym. W klażdym jednak razie zastrzec się można
przeciw temu. że podane przez autora artykułu określenie przedmiotu etnografii nie obejmuje badań nad powstawaniem,
ut'rzymywaniem
się i tendencjami
rozwojowymi
wspólczesny·ch nam zjawisk kulturowych.
Zbyt
ostre wydaje się też przeciwstawienie
ujęcia kulturowo-geograficznego
ujęciu historyc2.'llo-go.sr;'odarczemu, tym bardziej że i przy ujęciu. przestrzennym zjawiska mogą i powinny być ujmowane w dużym stopmu dynamieznie. jako rezul1G.t historycznej
współzależności
szeregu czynni'ków.
Niemniej jednak artykuł stanowi ciekawą próbę sformułowan:a
i rozwiązania niektórych
najważniejszych
problemów współczesnej
etnografii.
Krzysztof

Kwaśniewski

SPRAWOZDANIE
Z PRAC ETNOGRAFICZNYCH
W NIEMIECKIEJ
REPUBLICE DEMOKRATYCZNEJ
ZA LATA 1945-1955.
"

.

Po Zlakończeniu II wojny światowej prace etnog,raficzne w NRD były
początkowo zupełnie zaniedbane. Instytut Etnografii Uniwersytetu
w Berlinie który dzięki zas·ługom prof. Adolfa S opa m e.r a był kiedyś jednym
z najważniejSzYCh ośrodków badań etnograficzny,ch, uległ podcZlas działań

�256
257
wojennych zniszczeniu. Katedry w Berlinie, jak też i przy innych uniwersytetach były opuszczone; ,profesorowie ,i studenci rozproszeni a prof. S:pamer z. iPowo.du choroby oraz warunków wojennych osiedlił się w Dreźnie.
J,ako Jeden z czołowych etncgrafów niemieckich przetrwał on tam ciężki
okres. powojen.ny. Pod je,go kierunkiem powstały nowe etnograficzne pracowme. Przy mtemywnej
,i energicznej w~półpracy dr K. E. F l' i t s c h a
~t,:orzono z ruin Instytut
Etnograficzny,
posiadający
bogatą :bibli-otekę
.1 hczny
materiał archiwelny,
stanowiący bazę dla rozpoczętej !przez prof.
Spamera pracy nauczyci-elskiej na WydzIale Pedagogicznym przy Politechnice
w Dreż-nie. W Berlinie pracowała też w tym czesie dr l'llgeborg WeberKell.ern:ann.' wspó~prac?wnica
prof. Spamera,
nad realizowaniem
pla'nu
załozema blbhotekl, ktorą po przezwyciężeniu
dużych trudności założono
i dołączono w 1947 r. do Komisji Etnograficznej przy Niemieckiej Akademii
Nauk w Berlinie.
Z początkiem 1952 r. z powodu ciężkiej choroby prof. Spamera funkcje jego objął obecny wiceprezes Niemieckiej Akademii Nauk w Berlinie, prof. Wolfgang S t e i n i t z najp'erw jako zastępca, a od czasu śmierci
spa~er~,
tj. od 1953 r., samodzielny kierownik Komisji Etnograficznej,
z ktoreJ powstał w 1953 r. Instytut Niemieckiej Etnografii (Institut f Lir
deutsche Volkskunde). Odtąd rozszerzył się krąg współpracy
oraz praca
w dziedzinie nauki o ludach, prowadzonych
wg zasad nowoczesnych badań etnograficznych.
W maju 1952 r. powstało w NRD Archiwum Pieśni Ludowych (Volksliedarchiv) pod kierownictwem
dr H. S c h e we, przy współpracy dr Ericha i Doris Stockmann. Archiwum współpracuje z Niemieckim Archiwum
Pieśni
Ludowych
w Schwerin,
kierowanym
przez Hansa Erdmanna
z Archiwum w Greifswald (dr Arno Schmidt) i w Dessau (dr Alfred Wirth):
Erich Stockmann zajmuje się organizowaniem
kartoteki materiałowej,
która ma służyć do opracowań niemieckich muzycznych instrumentów
ludowych. Prócz prac systematyczno-porządkowych
nad materiałami pochodzącymi z dotychczasowych
zbiorów przeprowadzono
nowe badania terenowe. Ukazały się drukiem:
nowe wydanie
H a u p t a i S c h m a 1e r a
:'olkslieder
der S01'ben in der Ober- und Niederlausitz,
pierwszy tom z proJektowanych 6-8 tomów pt. Deutsche
VolksEeder
demokmtischen
Charakters
aus
6 Jahrhunderten,
wydany
przez
S t e i n i t z a. Obecnie
H. S c h e w e przygotowuje do druku krytyczne nowe wydanie Das Knaben Wunderhorn.
1. Web e l' - K e II e l' m a n n zakończyła prace związane z wydaniem zbioru pieśni Parisius z XIX w. Tom ten zawiera 782
pozycje. Praca je-st zestawiona wg nowoczesnych zasad tego rodzaju opracowań etnograficznych.
Poza tym dr K. Schulte-Kemrninghausen
wraz
z dr H. Schewe opracowują
pieśni ludowe zebmne przez braci Grimmów
natomiast opracowanie zb:oru pieśni ludowych meklenburskiego
zbieracz~
Richarda Wossidlo powierzono dr H. Erdmanowi.
Badania nad muzyką

ludową prowadzi Instytut przy Wyższej Szkole Muzyki w Weimarze pod
kierunkiem prof. G. Krafta.
Badania nad podaniami
ludowymi prowadzi ośrodek badawczy im.
Wossidla w Rostoku przy Instytucie
Etnografii. Dr P. Beckmann wraz
z prof. G. Hannsem pracują nad zbiorem bajek. Zagadnieniem legend zajmuje się Ingeborg Ml.iller pod kierownictwem
dra P. Beckmanna. Dr Paul
Nedo z Lipska wraz z Instytutem Sorbskim w Budziszynie i Paulem Nowotnym prowadzi prace nad bajkami sorbskimi, tj. łużyckimi.
Prace związane z zagadnieniem gwar ludowych prowadzone są przez
6 ośrodków badawczych, mianowicie:
Brandenburg-Berlinisches
Worterbuch w Poczdamie pod kierunkiem
jego założycielki dr Anneliese BrettSchneider; Mecklenburgisches
Worterbuch
- założony przez prof. Richarda
Wossidla i kontynuowany
przez dr H. Teucherta
w Rostoku; Pommersches Worterbuch
pod kier. prof. H. F. Ros~mfelda w Greifswaldzie
Wymienione redakcje słowników gwar ludowych należą do Niem:eckiego
Instytutu
Mowy i Literatury
przy Niemieckiej Akademii Nauk w Berlinie. Natomiast turyński Słownik
gwar ludowych,
którego kierownikiem
jest dr H. Hucke, jest kontynuowany
w Instytucie dla Badań Gwar Ludowych w turyńskim
archiwum
(Flurnamenarchiv)
przy jenejskim
uniwersytecie im. Friedricha
Schillera. Prace nad Słownikiem
okolic
środkowej
Łaby
pod kierownictwem
założyciela prof. K. Bischoffa zbliżają
się ku końcowi.
Instytut
Etnografii
w Berlinie od chwili przejęci,a spadku po prof.
Spamerze stoi przed nowymi zadaniami. Czekają na opracowania
wspaniałe zbiory prof. Spamera w zakresie wierzeń ludowych. W 1914 r. zapoczątkowano
zbieranie
materiałów
dotyczących
formuł błogosławieństwa
i zaprzysiężenia.
Dzięki apelowi Spamera materiał
nadsyłało cale społeczeństwo. Przy współpracy LUi Struve i 1. Weber-Kellermann
powstała
dokumentacja
nadesłanych
materiałów,
zawierająca
ponad 22000 pozycji.
Kontynuację tej pracy jak też przygotowanie do druku rozprawy Romansbuchlein powierzono dr Johannie Nickel.
Zwyczajami
ludowymi
zajmowała
się 1. Webe-r-Kellermann,
która
stworzyła bogate archiwum zawierające materiał ilustracyjny. 1. Web e fICe 11 e l' m a n n wraz z dr Wilhelmem H a n s e m przygotowuje
obecnie
do druku Rodzinne i doroczne zwyczaje ludowe (Volksbr&lt;J.uch im Jahreslauf und Lebenskreis).
W ramach akcji zbierania materiałów dotyczących
obyczajów wielkomiejskich
dr Reinhard P e e s c h przeprowadził w 1955r.
badania w 22 podstawowych szkoła,ch na terenie Berlina, w czasie których
zanotował ok. 50'00 gier szkolnych. W ten sposób zebrany materiał został
usystematyzowany
i przygotowany do druku w pracy pt. Kinderspie!e in
Berlin.

Prof. dr Wilhelm Fraenger prowadzi od 1953 r. naukowe badania nad
sztuką ludową. Dąży on do przedstawienia
sztuki ludowej w okresie re17 "Lud"

t. XLIII

�258

259

formacji z uwzględnieniem
takich prac, jak Diirera, Weidnitza, Ratgeba.
Boscha i Bruegela.
Dr Friedrich
S i e b e r, kierownik
Instytutu
Badawczego w Dreźnie
przy Akademii Nauk, wydał w ramach publikacji
Instytutu
pracę pt.
Bunte

Mabel

der

Oberlausitz.

Zagadnieniem
badania
strojów ludowych
zajmuje się od kilku lat
dr K. E. Fritsch i dr Waltraud
Koenig, pracownicy
Instytutu
Etnografii
w Dreźnie. Instytut
Etnografii
zamierza
wydać
ilustrowane
dzieło
Deutsches Trachtenleben,
do którego część ilustracji
opracował Wolfgang
Liicking. Tom I zatytułowany Die Lausitz - tom II Schaumburg-Lippe
znajdują się w druku. Dr M. N o w a k - N e u m a n n i dr P. N e d o wydali
w 19M r. naukowe opracowan'e Die Tracht der Sorben um Schlei.fe. Popularne opracowanie
przeznaczone
dla szerszego ogółu wydał Erich F i ed l e l' pt. Deutsche Volkstrachten.
Dalsze prace nad strojem ludowym
prowadzi Zentralhaus
f tir Volkskunst oraz Instytut Sorbski w Budziszynie.
Centralny dom sztuki ludowej roztacza przede wszystkim opiekę nad
regionalnymi
artystami ludowymi, dla których zostały zorganizowane specjalne punkty informacyjne,
lektura zawierająca
zbiory pieśni ludowych,
tańców itp.
Arch:wum
materiałów
ilustracyjnych
pod kierunkiem
drezc1eńskiego
Instytutu Etnografii posiada ok. 15000 eksponatów, zamieszczonych w regionalnych muzeach na terenie Saksonii; analogiczny instytut pod kier.
dr J. Nickel znajduje
się na terenie Brandenburgii.
Istn:eje tendencja
do utworzenia
takich instytutów dla innych reg'onów NRD.
Podczas wojny zbiory niektórych muzeów uległy zniszczeniu, lecz np.
Muzeum w Stralsund posiada już skompletowany
zbiór narodowej sztuki
ludowej, Muzeum im. Oskara 8eyfferta zachowało do dzisiaj swoje wspaniałe eksponaty. Z dawnego Muzeum Etnograficznego
im. Konrada Hahna
w Berlinie została uratowana
tylko skromna
część eksponatów
przez
Friedricha Somotja; zb'ory te są obecnie uzupełniane, a opiekuje się nimi
Centralne Muzeum Sztuki Ludowej (Helena Ebner von Eschenbach i dr
Ulrich Steinmann).
W NRD do 1954 r. kultura materialna
nie była przedmiotem specjalnych badań, dopiero Instytut
Etnografii
w Berlinie prowadzi badania
nad rolnictwem i rybołówstwem.
Prof Kothe zajmuje się m. in. zagadnien'em narzędzi rolniczych typu bezpłużnego. Dr Reinhard Peesch prowadzi
badania z zakresu rybołówstwa;
wydana w 1955 r. jego praca zawiera
bogaty zbiór gwary rybaków z Kietz (Berlin-Kopeniek).
K:erownik'em
naukowego
archiwum
zbiorów byłych ośrodków Atlasu Etnograficznego
jest dr Peesch. Bogaty materiał atlasowy znajduje s:ę w Berlinie; Instytut Etnograficzny
zamierza wznowić i kontynuować
znacznie poszerzone
prace kartograficzne.

Etnografia niemiecka zajmuje się również środowiskiem robotniczym,
pierwszą monografię zawierającą
opracowanie
na temat życia górników
(Berufsmonograph:e)
przygotowuje
ośrodek etnograficzny
w Dreźnie.
Dotychczas katedry etnografii NRD nie są jeszcze dostatecznie rozbudowane. Na Uniwersytecie
Humboldta w Berlinie są prowadzone wykłady;
w zakres'e
etnografii
wykładają:
R. Peesch, E. Stockmann,
G. Voigt
i 1. Weber-Kellermann.
Na un:wersytecie
w Lipsku wykładają P. Nedo
i E. Fie:J.ler; na uniwersytecie
w Rostoku P. Beckmann. Katedrę Slawistyki na Uniwersytecie
w Berlinie prowadzi prof. E. S c h n e e we i s,
autor pracy Feste und Volksbrduche
der Sorben, wydanej w 1953 r.
Przedstawicielem
etnografii
powszechnej
jest prof. Gertrud
Ptitsch,
która od 1952 r. jest kierownikiem
Instytutu
Etnografii przy Uniwersytecie w Berlinie. E. Lips reprezentuje
Instytut przy Uniwersytecie w Lipsku, Prof. B. Struck kieruje Instytutem
Antropologii i Etnologii w Jenie.
H. Damm, kustosz Muzeum Etnografii
w Lipsku jest autorem
działu
"Oceania". Istniejący zbiór w Muzeum Archeologicz:nym w Weimarze jest
pod opieką prof. G. Behma. Zniszczone w czasie działań wojennych w 1954 r.
Muzeum Etnograficzne
w Dreźnie, z którego część eksponatów została zachowana, czeka na odbudowę.
Współpraca m:ędzy naukowcami NRD. NRF a zagranicą została ożywiona dzięki następującym
sesjom: Sesja Etnografów w kwietniu 1952 r.;
3-dniowy Etnograficzny Kongres w Berlinie w 1953 r.; Etnograficzna Sesja
Specjalna z okazji rocznicy Niemieckiej Akademii Nauk w Berlinie we
wrześniu 1955 r.
W 1952 r. przy Akademii Nauk w Berlinie powstała Sekcja Etnografii, zrzeszająca
czołowych naukowców.
Sekcja odbywa w półrocznych
okresach posiedzenia w celu przedyskutowania
ważnych problemów, dotyczących zarówno badań, jak i organizacji etnografii.
O naj nowszych wynikach
pra'cy informują
wydawn'ctwa
Instytutu
Etnografii
Niemieckiej Akademii Nauk w Berlinie. Poza już wymienionymi ukazały się następujące
prace: John M e i e l' Ahnengrab
und
Rechtsstein. Przyczynek
do historii badań etnograficznych
i historii prawa,
A. S P a m e r - Przyczynek do zagadnienia przekazu gwary ludowej; Referaty Sesji Etnograficznej
przy Uniwersytecie
im. Humboldta w Berlinie
z dn. 25-27
IV 1955. Leopold S c h m i d t - Niemiecki
ludowy
dramat
w

świetle

zachowanych

świadectw.

'

za lata
1937-1938 opracowana
przez
R. W i l d h a b e l' a znajduje się w druku. Pod redakcją F. Siebera przygotowujo się podręcznik etnografii, stanowiący pomoc dla nauczycieli oraz
miłośników ludoznawstwa.
Wydawane w Lipsku czasopismo "Volkskunst"
oraz "Natur und Heimat", stanowiące organ Towarzystwa
Demokratycznego
Odnowienia Niemiec, jest przeznaczone
dla szerszych
kręgów
czytelników;
natomiast
Bibliografia

17·

etnograficzna

�261

260

nych wprowadzono
wykłady
dotyczące życia ludu szwedzkiego, początkowo w ramach docentury, zaś od 1925 r. katedry (Nordisk och jiimforande
folklivsforskning),
obejmującej
również
całokształt
ZJagadnień kultury
ludowej, ze szczególnym uwzględnieniem folklorystyki. Piastują ją prof. Dag
Strombiick,
kierown:k
Archiwum
Dialektów
i Folklorystyki
w Upsali
(LandsmiHs och folkminnesarkivet).
Docentami są: Acke Campbell, kierownik działu folklorystyki w tymże Archiwum, i doc. Johan Israel Ruong.
W Lund katedrę
tej samej nazwy i o podobnym
zl3kresie (Nord:sk
och jiimforande folklivsforskning,
sarskilt etnologisk) piastuje prof. dr Sigfrid. O. Svenson. Docentem jest dr Anne B;rgitta
Rooth, omawiająca
w wykładach
zagadnien;e
m'tów azjatyckich
i północno-amerykańskich,
oraz docent dr Jan Ojvind Swahn.
W Goteborgu istnieje Katedra Etnografii
Ogólnej
i Porównawczej,
którą zajmuje prof. Karl Gustaw Izikowitz, kierownik Muzeum Etnograficznego w Sztokholmie.
I n s t y t u t y, a r c h i w a, t o war z y s t w a i m u z e a. W Sztokholmio w 194·2 r. powstał Instytut
Naukowo-Badawczy
łączący wysiłki
dwóch instytucH; nosi on rnj'3110 Instytutu
Muzeum Nordycznego i Uniwersytetu
w Sz.tokholmiedo
Badania Zycia Ludów (Institutet
for Folklivsforskning
Vid Nordiska Museet och Stockholms Hogskola). W 1943 r.
powstaje też Towarzystwo
Ludoznawcze (Samfundet for Svensk Folklivsforskning), pomagające Ins,tytuto'wi w jego pracach. Dzięki niemu i pomocy
z innych żródeł Instytut
ten wydawał
trzy publikacje:
Laos, FoLk-Liv
i rocznik "Liv och Folkkultur".
Instytut ten oprócz prac naukowo-badawczych
i związanych z organizacją
gromadzenia
m3teriałów
w terenie,
opracowywania
kwestionariuszy, szkoli studentów w zakresie b'bliografii,
techniki pracy terenowej
i arch'walnej
oraz w analizie materiałów przywiezionych
z terenu.
Należy też dodać, iż Nordiska
Museet posiada największe
szwedzkie
Arch;wum Kultury Ludowej, obejmujące już w 1948 r. ponad milion stron
opisów, ponad 300000 zdjęć i tysiące rysunków 1.
W 1931 r. zawiązuje się w Sztokholmie w Muzeum Nordycznym Towarzystwo Etnologiczne (Etnologiska Sallskapet); ma ono na celu międzynarodowe zrzeszenie badaczy. studentów i hików zainteresowanych
etnologią. Działa pod przewodnictwem
prof. Sigurda Erixona, organizując opracowywania i dyskusje na zebran'ach etnologów szwedzkich i zapraszanych
etnologów zagranicznych
na tematy dotyczące badań etnologicznych
i antropologicznych, metod badawczych w różnych krajach. wybranych problemów z zakresu kultury ludowej i w szczególności folkloru oraz na tematy
obejmujące
sprawozdania
z międzynarodowych
kongresów etnologicznych
oraz zagadnienia
ogólne, wymagające
dyskusji w skali międzynarodowej.

"Deutsches Jahrbuch
fUr Volkskunde"
jest wydawnictwem
ściśle naukowym Intytutu Niemieckiej Etnografii w Berlinie pod k;er. prof. W. Fraengera (1 tom wydany w 1955 r. - 2 tom w druku). To ostatnie wydawnictwo przeznaczone jest dla etnografów w kraju i za granicą.
Johanna

Nickel

PRZYCZYNEK
DO ZNAJOMOŚCI
LUDOZNAWSTWA
W SKANDYNAWII, DANII I FINLANDII
Szwecja
W Szwecji zainteresowania
etnologią wraz z folklorystyką
rozwlJaH
się na tle badań dotyczących
dialektów
i już od 1878 r. skupiają
się
w Upsali w obecnym Archiwum
Dialektologicznym
i Folklorystycznym
Landmals och Folkminnesarkivet,
które prowadzi szeroką folklorystyczną
działalność naukowo-badawczą
na terenie całej Szwecji.
Z tego ośrodka wyszedł słynny Arthur
Hazelius, tWórca Muzeum
Nordycznego
Skansenu,
przyczyniając
sią walnie do stworzenia
jedneO'o
z największych
i naj poważniejszych
ośrodków ludoznawczych
badań na~kowych w Europie.
K a t e d r y u n i we r s y t e ck i e. W Sztokholmie
w 1919 r. w Muzeum Nordycznym
utworzono
katedrę
obejmującą
badania życia ludów
nordycznych
Szwecji oraz badan'a porównawcze
(Nordisk och jamfi::irande
folklivsforskning).
W 1933 r. Uniwersytet w Sztokholmie otrzymuje prawo
przeprowadzania
egzaminów
przez katedrę w Muzeum Nordycznym. Od
1934 r. katedrę tę na Wydziale Humanistycznym
piastował prof. Sigurd
Erixon, od 19·55 r. prof. John Granlund.
W latach 1943-1945
Uniwersytet
w Sztokholmie
posiada przy katedrze, obejmującej
całokształt zagadnień kultury ludowej, czterech docentów (dr C, G. Liungman,
dr A. J. Eskeri::id, dr O. Hassli::if i dr G. Rank).
Prace ich związane z udziałem w wykładach
i seminariach
uwzględniają
problemyetnosocjologiczne
i folklorystyczne.
Prace dyplomowe na tytuł magistra, kandydata
filozofii lub doktora
obejmują problemy dotyczące całokształtu
kultury ludowej wr'az z folklorem, z mniejszym
lub większym uwzględnien;em
zagadn'eń
gospodarczych, ,etnosocjologicznych,
a w szczególności rozwoju kultury w perspektywie historycznej.
Również na Wydziale Humanistycznym
istnieje w Sztokholmie
Katedra Etnografii Ogólnej i Porównawczej
(Allman och jiimforande
etnografi), którą p:astuje prof. Sigvald Linne, kierownik
Państwowego
Muzeum Etnograficznego
w Sztokholmie.
Przy tej katedrze
docentem jest
Karl Gosta Montell.
W Upsali

już

w 1909 r. pod auspicjami

Katedry

Języków

,.~

A. Z arę b a, Zastosowanie
"Lud",
t. 41 : 1954, S. 830.

1

cji,

Nordycz-

,
.'

kwestionariusza

do badań etnograficznych

w Szwe-

�262
263
Przed kilku laty powstało w Sztokholmie Szwedzkie Archiwum P:esm Ludowej (Styrmansgatan
4) jako ośrodek centralny do badań szwedzkich i w ogóle nordycznych pieśni ludowych.
W Muzeum Nordycznym
istnieje
Towarzystwo
Szwedzkiej
Historii
Kultury
(Foreningen
fOr Svensk Kulturhistoria).
Jedne z największych
w Europie etnograficzne
zb:ory posi'ada Szwecja, skupione przede wszystkim w Muzeum Nordycznym
(Nordiska Museet) i w Skansenie w Sztokholmie, poza tym w Muzeum Historii Kultury
(Kulturhistoriska
Museet) w Lund oraz wokoło
30 większych
muzeach
prowincjonalnych
miejskich,
wśród których
należy wymienić
Muzeum
w Varberg.
Oprócz Skansenu
w Sztokholm'e
wspaniałe
muzea na wolnym powietrzu znajdują się w Bunge (Gotlandia), Vasteras, Harnosand i &lt;Jstersund. Szwecja posiada około 700 lokalnych
muzeów regionalnych,
przeważnie o charakterze
muzeum-wnętrz.
W Sztokholmie
również znajduje się ogromne Państwowe
Muzeum
Etnograficzne
(Statens Etnografi,ska Museum), skupiające pra.ce i zbiory
dotyczące ludów pozaeuropejskich
(dyrektor prof. dr Sigurd Linne, dyrektor-asystent
dr Stig Ryden i in.). Tematu tego n'e omawiam szerzej,
gdyż został on obszernie potraktowany
w artykule A. Z arę b y pt. Uwagi
o muzeach skandynawskich
("Lud" t. XLI, s. 1134-1163).
W Upsali czynne jest wielkie Archiwum Dialektów i Folkloru (Landsmals och Folkminnesarkivet),
stworzone przez nie żyjącego już dr Hermana Gejera. Ma ono charakter
instytutu badawczego i jest ściśle związane z pracą katedry uniwersyteckiej.
W Lund w 1920 r. powstał Instytut Etnologij i Folkloru Uniwersytetu
(Institutionen
for Folklivsforskning
vid Lunds Universitet,
tzw. Folklivsarkivet). Założył go C. W. VOn Sydow; w 1946 r. Instytut został wcielony do
uniwersytetu.
Dyrektorem jego jest profesor skandynawskiej
i porównawczej etnologii i folkloru prof. Sigurd Svenson. W Instytucie odbywają się
wykłady i sem'narh,
a prace obejmują całokształt
zabytkowej
kultury
ludowej łącznie z folklorem. Praca nad gromadzeniem
materiałów, szczególnie z zakresu kultury materialnej, obejmuje głównie najbardziej południową prowincję Szwecji.
Archiwum
Instytutu
(Folklivsarkivet)
obejmuje
rękopiśmienne
materiały uzysk'ane z wywiadów studentów i stałych terenowych
zbieraczy
w liczbie około 187 OOOarkuszy, ponad 8000 fotografii i ponad 2 000 opisów
zagród, domów i ich urządz·eń oraz ponad 17000 ilustracji, głównie fotografii obiektów ułożonych systematycznie, ponad 4·5000 arkuszy prac seminaryjnych, wyciągów, przekładów
itd., ponad 1800 przeźroczy do użytku
oświatowego oraz pewną ilość filmów. Biblioteka zawiera 150(}0 pozycji,
szczególnie z zakresu folkloru.
Do swych studiów

In.tytut

korzysta

ze zbioru Kulturhistoriska

Museet

w Lund. Oprócz tego istnieje w Lund Archiwum

Gwarowe (Lands~alsarkivet) posiadające również materiały do znajomości kultury.lud?weJ.
W Goteborgu istnieje Instytut Ludoznawczy przy WyzszeJ Szkole, po~
iadający równi'eż Archiwum Ludoznawcze (Folkminnesarkivet).
ProwadzI
~n badania w zachodnich prowincjach
Szwecji, szczególnie z zakresu folkloru. W Goteborgu istnieje też Zachodnioszwedzkie
Towarzystwo ~udoznawcze (Vastsvenska Folkminnesforeningen).
Istnieją też w ~zwecJi Towarzystwa
Ochrony Kultury Rodzimej (Hembygdsforening),
1Jczą~e około
125 000 członków, oraz Towarzystwa
dla Spraw Kultury Ludow~J (Hen:bygdsfOrbund), w liczbie 20 oddziałów. Oba te towarzystwa
wspołpracuJą
z muzeami kierowanymi przez specjalistów.
.
P u b l i k a c je. Muzeum Nordyczne i Skansen w Sztokholmie wydają:
1. Nordiskm Museets Handlingar - obszerne, bogato ilustrowane monografie, dotyczące zagadnień kultury ludowej Sz~ecji~ uj~o~anej
.w perspektywie historycznej z uwzględnieniem
śro~owlska l.zrozmcowama
form
wytworów ujętych kartograficznie
(ukazało Slę 48 tomow).
2. Etnologiska Udersokningen - prace porównawcze z zakresu kultury
ludowej Szwecji.
3. "Fauaburen" - roczniki związane z pracami Skansenu.
.
4. "Svenskt liv och Arbete" - pisma poświęcone w znac~n~m. stop?~U
autobiograf'.cznym
opowiadaniom przedstawicieli
różnych specJa1Jstow WIeJskich i miejskich.
5. "Rig" - zawiera prace z zakresu etnologii i historii kultury. Kierownikiem jest dr Mats Rehnberg (od 1918 r.).
.,
6. POZla tym Institutet
for Folklivsforskning
w Sztokholmle wydaje
od 1937 r. "Folk-Liv"
("Acta Ethnologica et Folkoristica Europaea"). pismo poświęcone nordycznej
i europejskiej
etnolo~ii. Red~ktorem
Jest
prof. Si&lt;1urd Erixon. Nordiska Museet wydaje co miesląc pOWielane komunikaty ~.Meddelanden
fran Etnologiska Undersoknin~e~")
do~y:~ące terenowych badań etnograficznych, kwestionariuszy,
techmkl badan l m. zagadnień ujętych w przystępnej formie 2.
•
Państwowe
Szwedzkie Muzeum Etnograficzne
(Statens Etnograflska
Museum) w Sztokholmie, posiadające zbiory pozaeuropejskie
zgrom.adzo?e
w czasie licznych ekspedycji badawczych,
wyd1aje w języku anglelsk~m
pismo "Ethnos", bogato ilustrowane
i zaopatrzone w :na.py. Prace v: ~lm
zawarte dotyczą wyłącznie kultury ludów pozaeuropeJsklch,
podobme Jak
wydawane przez to samo Muzeum "Smarre Meddelanden".
. .
Tematy związane z kulturą ludową i materiałami muzealnymi oma~.vlaJą
też czasopisma: "Svenska Museer", "Nordens Museer" .~raz wYdawmct,,:~
poszczególnych muzeów na terenie Szwecji, jak np. "Goteborgs Museum.
Institutet
for FolksJivforskning
vid Nordiska
Museet och Stock~olms
Hogskola wydaje pismo "Liv och Folkkultur"
pod kier. prof. S. Enxona.
I

A.

Z arę

b a,

Uwagi

a muzeach.

skandynawskich.,

"Lud",

t.

4l: 1954, S. 1136.

�• ~,II.

264

265

W Sztokholmie wychodzą "Acta Lapponica" (ukazało się już 7 tomów)
W Upsali Królewska Akademia do badań kultury ludowej wydaje roczniki:pt. "Saga och Sed" (Saga i obyczaj red. prof. Japan Sahlgren) i pismo pt.
"Arv" (Dziedzictwo, red. prof. Dag Strombiick). W Upsali u~azują się z druku
obszerne i bogato zaopatrzone w mapy serie prac w wydawnictwie. "Studia
Ethnographica
UpsaEens:a". Tematyka tych prac obraca się w kręgu zagadnień kultury ludów pozaeuropejskich. Muzeum w Lund (Kulturh:storiska
Museet) wydaje pismo "Kulturen", poświęcone głównie zagadnieniom etno.'
logii. Od 1879 r. wychodzi w Upsali czasop:smo do spraw dialektologii
,
i ludoznawstwa pt. "Svenska Landsmalen" (pod red. prof. Dag Strom1Jiick).
Dawny tytuł jego brzmiał: "Svenska Landsmal och Svenskt Folkliv".
Liczne prace etnograficzne dotyczące kultury ludowej Szwecji ull lzUją
się w takich czasopismach, jak: "Hembyggden" i "Ymer" wydawane prz~z
Svenska SalIskapet for Antropologi och Geografi i in. Prace dotyczące
kultury ludów pozaeuropejskich
drukowane są w "Meddelanden fran Geografiska Foreningen i Goteborg".
Spośród periodycznych czasopism etnograficznych,
które w ciągu ostat.,.'
nich kilku lat i w bieżącym roku przestają wychodz:ć, należy wymienić
"Laos" - pismo wydawane przez CIAP w Sztokholm:e, o charakterze międzynarodowym
(1951-1955); "Folkminnen och Folktiinkar" - pismo o zagadnieniach folkloru (1914-1944), wydawane w Goteborgu, zostało obecnie
wcielone do pisma "Arv"; ,.Folkkultur" - organ Archiwum Folklorystycznego Uniwersytetu
w Lund (1941-1946), wcielone do pisma "Rig".
Mówiąc o zagadnieniach
ludoznawstwa
należy dodać, iż w Szwecji
w Muzeum Nordycznym, m. in. dzięki prof. S:gurdowi Erixonowi, znajduje
.'~F
się jeden z naj poważniejszych w skali świ'a:towej ośrodków inicjatywy w zat'~
kresie międzynarodowych
prac etnologicznych. Tu też w Sztokholmie odbył
:,1
się w sierpniu 1951 r. pierwszy po wojnie Międzynarodowy Kongres Euro.;:'v:
'':.~
pejskiej i Zachodniej Etnologii.
Jedną z naj poważniejszych,
szeroko zaplanowanych
prac badawczo'It
naukowych w Szwecji stanowi Atlias Szwedzkiej Kultury Ludowej (Atlas
over Svensk Folkkultur),
rozpoczęty przed około 15 laty pod auspicjami
Królewskiej Akademii Gustawa Adolfa do badania kultury ludowej w Upsali (Kungl. Gustav Adolfs Akademia for Folklivsforslming).
Atlas ten
obecnie opracowywany jest wysiłkiem kilku instytucji, jak Instytut do Badania Zycia Ludu, Institutet for Folklivsforskning
vid Nordiska Museet och
Stockholms Hogskola), Samfundet for Svensk Folklivsforskning,
Landsmalsoch Folkm'nnesarkivet
w Upsali i Archiwum Ludoznawcze (Folklivsarkivet)
w Lund. Atlas ma głównie objąć okres od 1850 do 1900 r.
~~J
To bogato ilmtrowane
dzieło ma się ukazać w czterech osobnych to"
mach, z których pierwszy będz:e poświęcony materialnej kulturze ludowej
. ~
(narzędzia rolnicze, hodowla bydła, typy budownictwa,
zwyczaje zw:ązane
z mieszkaniem,
meble, sprzęty gospodarcze, narzędzia i in.). Drugi tom

.nl

~il

,

.

obejmie kulturę duchową (ludowe wierzeni'a i obyczaje, bajki, legendy).
Ostatnie dwa tomy będą poświęcone zagadnieniom językoznawstwa, jeden szwedzkim d'alektom, a drugi - nazwom miejscowym.
Prof. S. Erixon traktuje to przedsięwzięcie jako eksperyment na wielkq
skalę. Podkreśla on, iż zostało jeszcze wiele problemów nie rozwiązanych,
którymi 2J3.jmiesię inny przyszły atlas. Do takich zagadnień należą zjawiska
socjalne o tyle, o ile dadzą się one ująć kartograficznie.
Brak środków
i czasu przeszkodził gruntownemu
opracowaniu zróżnicowania społecznego,
które obecnie sporadycznie tylko uwzględniają komentarze do map. Atlas
ten był pomyślany jako praca, w której wezmą udział wszystkie kraje nordyczne; w tym celu utworzono Nordyczny Komitet Kartograficzny.
Na marginesie dodać można, że niewątpliwą stratą dla polskich etnograficznych
prac atlasowych była nieobecność przedstawiciela
Polski na
międzynarodowej
konferencji CIAP w Namul' we wrześniu 1953 r., na której
w skali europejskiej omawiano sprawę kooperacji przy mapowaniu zagadnień kultury ludowej, a następnie brak przedstawicieli
Polski na posiedzeniu Komisji Kartograficznej
CIAP w Paryżu 1 i 2 lipca 1954. *
W Namul' zotały prz·ez CIAP wyłonione następujące komisje: Komisja
do Spraw Międzynarodowej
Kartografii, Komitet Organ'zacyjny
do Spraw
Międzynarodowej
Konferencji dot. Badania Narzędzi Rolniczych i Komisja
do Spraw Gospodarstwa Domowego.
Na konferencji
Komitetu Wykonawczego CIAP w Namul' w 1953 r.
oraz w Paryżu w 1954 r. została też powołana komisja, której zadaniem
jest badanie budownictwa ludowego i stworzenie atlasu tej dziedz'ny kultury. Prof. S. Erixon (Sztokholm) i dr M. Maget (Paryż) wysunęli szereg
problemów dotyczących budownictwa ludowego (jak: spichrze na słupach,
budynki z galeryjką na piętrze, łażnie. piece, ogniska, typy zagród, współmieszkanie ze zwierzętami) w celu zehrani.a· danych do ich skartografowania.
Spośród doniosłych wydarzeń o charakterze międzynarodowym
należy
wymienić powstanie poa przewodnictwem
prof. Sigurda Erixona Nordycznego Komitetu Wydawniczego (Erixon, Lid i Vilkuna) w celu opracowania
lVI'ędzynarodowego Słownika Regionalnej Europejskiej Etnologii i Folkloru,
z dr Ake Hultkrantzem
ze Sztokholmu jako głównym wydawcą.

Norwegia
W Norwegii w ubiegłym stuleciu silnie było rozwinięte gromadzenie
folkloru, a w szczególności bajek i pieśni jako dokumentów historycznych,
jednak szersze badania ludoznawcze, opierające się na metodzie uwzględniającej charakter środowiska i tło, na ldórym rozwija się kultura ludowa,
• Polskie Towarzystwo
teczne (przyp. Red.) .

Ludoznawcze

czyniło wówczas starania,

niestety bezsku-

�266
musiały sobie dopiero wywalczyć należyte miejsce. Znajduje t~ swe odbicie
w norweskich pracach muzealnych o charakterze
naukowo-badawczym.
1. K a t e d r y u n i w e r s y t e c k i e (Oslo). Od 1866 r. istnieje tu na
Uniwersytecie Katedra Norweskiego Folkloru (Norsk Folkeminnevitenskap),
pośw'ęcona przede wszystkim kulturze duchowej. Obecnie piastuje ją prof.
Reidar Th. Christiansen. Profesorem norweskiej etnologii (Norsk folkelivsgransking) jest prof. Nils Lid. Uwzględnia on prz.ede wszystkim kulturę
materialną.
Norweska etnologia wykładana jest w duchu dawnych tradycji. Jako
nowy element wprowadzono zagadnienie socjolog:i klasy robotniczej i chłopstwa. Profesorem ogólnej etnografii jest dr Gutorm Gjessing, który w 1955 r.
wykładał etnografię Australii. Etnografia ogólna oscyluje w kierunku socjologicznym. Studia specjalne dotyczą kultury i społeczeństwa Lapończyków.
Terenowe prace prowadzone są w Iraku, Pakistanie i Meksyku.
W Bergen nie ma k'atedry etnografii, wykłady tego przedmiotu prowadzi
konserwa,tor mgr KjcH Falck. Poza tym zagadnienia zwyczajów i wierzeń
ludowych wykłada dr Svale Solheim.
2. I n s t y t u t y, a r c h i w a i m u z e a. W Oslo w Bibliotece Uniwersyteckiej
znajduje się, prowadzące prace naukowo-badawcze,
Norweskie Archiwum Folkloru (Norsk Folkeminnesamling),
którego dyrektorem
jest prof. Reidar Th. Christiansen.
W Oslo istnieje Instytut do Badania
Kultury Ludowej (Instituttet for Folkelivsgransk'ng).
Prowadzi on terenowe
prace badawcze przez specjalistów, a także drogą rozsyłania kwestionariuszy. Oprócz niego udział w pracach etnograficznych bierze Muzeum Kultury Ludowej (Norsk Folkemuseum) w Oslo wraz z Muzeum na Wolnym
Powietrzu w Bygday, stanowiącym jego część składową. Zebrano już materiał do niektórych zagadnień, jak naczynia do noszenia wody, ns.'czynia
do masła, drewniane cz·erpaki do mleka, motywy sztuki ludowej i in. Prace
badawcze wiążą się w zna'cznym stopniu z poszukiwaniami
Instytutu
do
Badania Dialektów (MalfOre-Arkiv) w Oslo, który m. in. opracował nazwy
narzędzi do młocki. Istnieje w Oslo Instytut do Porównawczych Badań Kultury (Instituttet for Sammenlignende
Kulturforskning),
posi.adający sekcję
folkloru.
Wśród muzeów etnograficznych należy wymienić bogate w zbiory Uniwersyteckie
Muzeum Etnograficzne
(Universitets
Etnografiske
Museum).
Dyrektorem
jego jest prof. Gutorm Gjessing. Również wspaniałe zbiory
posiada Muzeum Ludoznawcze w Bygday, w Oslo (Norsk Folkemuseum),
którego dyrektorem jest Reidar Kjellberg. Czołowe miejsce zajmuje Norweskie Muzeum Ludoznawcze (Norsk Folkemuseum) w Oslo, posiadające bogate zbiory etnograficzne
z całej Norwegii, W Bergen istnieją również
bogate zbiory etnograficzne w Uniwersyteckim Muzeum Historycznym (Universitets Historiske Museum Bergen). Dyrektorem jego jest prof. Johs Bae,
zaś kuratorem Działu Etnograficznego mgr KjeH Falck. Muzeum w Tromso

267

"~I

poświęca się szczególnie studiom kultury Lapończyków. Kustoszem Działu
Lapońskiego jest Ornulv Vorren. Poza tym istnieją zbiory etnograficzne
w Stavanger, Trondhcim i Tromsa, a oprócz tego w szeregu muzeów regionalnych i specjąlnych.
Spośród towarzystw naukowych należy wymienić Norweskie Towarzystwo Etnologiczne w Oslo (Norsk Etnologisk Samfunn).
3. P u b l i k a c je. Instytut Ludoznawczy (Instituttet for Folkelivsgranskning) wydaje pismo "Norveg" (dawne "Ord ogSed")
i "Studia Sep tentrionalia".
Norweskie Archiwum Folklorystyczne
(Norsk Folkeminnesamling) wydaje Norsk Folkeminnelags Skrifter (kolekcje materiałów),
Studia
Norvegica i Fra Norsk Folkeminnesamling.
Etnograficzne
Muzeum Uniwersyteckie w Oslo wydaje Nordnorske Samlinger, biuletyny, pisma, podręczniki i in. Norsk Folkemuseum wydaje: Norske Bygder, By och Bygd
i Samiske Samlinger.
- Dania

I'

Zainteresowania
ludoznawstwem w Danii w znacznym stopniu wyrastają
ze starej tradycji gromadzenia folkloru w postaci bajek i ballad. Stały się
one sławne dzięki H. C. Andersenowi, który w wielu wypadkach bajki swe
opierał na autentycznych materiałach lud07illawczych. Folklorystyczne prace
terenowe pobudzają społeczeństwo do poszukiwań w zakresie kultury materialnej i sztuki ludowej.
K a t e d r y u ,n i w e r s y t e c k i e. W Danii przy ogromnym rozwoju
badań naukowych, związanych przede wszystkim z pracami Muzeum Narodowego w Kopenhadze, z badaniami ludów pozaeuropejskich,
o których tu
tylko wspom:namy, studia uniwersyteckie
ogDaniczają się jeszcze w 1954 r.
do lektoratu
z zakresu historii kultury ze szczególnym uwzględnieniem
Skandynawii.
Stanowisko to zajmuje dr Axel Steensberg, kustosz Duńskiego Muzeum Narodowego, który swe wykłady poświęca w dużej mierze
szkoleniu pracowników
muzealnych
w wymienionym
zakresie. Na razie
nie ma Katedry Etnografii i Etnologii na Uniwersytecie,
ani też egzaminów na stopnie akademi'ckie. Stworzenie takiej katedry jest zaplanowane.
2. I n s t y t u t y, t o war z y s t w a, m u z e a. Wszelkie naukowo-badawcze instytucje
ludoznawcze w Danii koncentrują
się w Kopenhadze.
Czynne wśród nich są: Oddział Badań Etnologicznych przy Muzeum Narodowym (Nationalmuseets
Etnologiske (Unders0gelse), Archiwum Dialektów
(Udvalg for Folkcmal) w B:bliotece Uniwersyteckiej
i Duńskie Archiwum
Folklorystyczne
(Dansk Folkemindesamling)
w Królewskiej Bibliotece.
Z inicjatywy zgłoszonej w 1946 r. przez C. M. von Sydowa na ósmej
Skandynawskiej
Konferencji Ludoznawczej, odbytej w Oslo w 1949 r., powstał w Kopenhadze Międzynarodowy Instytut Bajki (International Folktale
Institute), który po międzynarodowej
konferencji folklorystów krajów pół-

�268
nocnej Europy przyjął miano Nordycznego Instytutu Porównawczego Folkloru (Nordisk Institut for Folkediktning).
Instytut ten ma działać jako
ośrodek studiów i udzielania pomocy istniejącym
narodowym instytutom
przy gromadzeniu i studiowaniu folkloru. Nie jest jego celem gromadzenie
materiałów,
lecz koordynacja
prac różnych archiwów folklorystycznych
i wzmocnienie nliędzynarodowych
stosunków na tym polu. Zamierza on
stworzyć archiwum kopii bajek, legend i w pewnym zakresie ballad (transkrypcji fotograficznych,
kopii i w niektórych
wypadkach
m:krofilmów)
oraz ośrodek informacyjny dotyczący folkloru i jego studiów. Głównym jednak zadaniem Instytutu są prace nad folklorem obejmujące bajki, legendy
i ballady krajów nordycznych.
Muzeum Narodowe w Kopenhadze koncentruje
nie tylko zbiory pozaeuropejskie, gromadzone przez duńskich badaczy, podróżników i in .. lecz
również zbiory duńskie zebrane w trzecim Dziale Muzeum NaTodowego pt.
Dansk Folkemuseum.
Zb:ory etnograficzne
Muzeum Narodowego są najstarsze w Europie. gdyż zostały udostępnione społeczeństwu już w 1841 r.
Bogate zbiory kultury materialnej zebrane są w Muzeum na Wolnym
Powietrzu w Lyngby, 40 km od Kopenhagi, oraz w i·nnych muzeach o charakterze regionalnym.
Poważny ośrodek badawczy, jakim jest Muzeum Narodowe w Kopenhadze, przyczynia się do powstania tam ośrodka studiów specjalnych z zakresu kultury mater:alnej.
W dniach 1-5 czerwca 1953 r. odbyła się w Duńskim Muzeum Narodowym w Kopenhadze międzynarodowa
konferencja w sprawie badań dotyczących narzędzi do orki. Celowo odbyła się ona w Danii, zapoczątkowując
dalsze prace w skali międzynarodowej,
gdyż rolnictwo
duńskie zajmuje
w Europie stanowisko czołowe. O wyborze miejsca zadecydowały też wieloletnie duńskie studia b2Jdawcze dotyczące roln:ctwa, których rezultatem są
nie tylko liczne publikacje,
lecz przede wszystkim
ogromne, największe
w Europie zbiory dotyczące historii rolnictwa, chemii agrarnej. botaniki
historycznej oraz wspaniałe kolekcje materiałów archeolog'cznych
i etnograf;cznych
ilustrujących
rolnictwo,
zebI'ane w Muzeum Narodowym
w Kopenhadze, w Lyngby oraz w wielu muzeach prowincjonalnych.
Poza
tym odnośne cenne materiały posiada Dział Badań Etnologicznych Muzeum
Narodowego oraz Archiwum Folklorystyczne Królewskiej Biblioteki w Kopenhadze.
Do zadań omawianego tworzącego się ośrodka należą wstępne prace,
mające na celu opracowanie klasyfikacji narzędzi do orl{i dla Międzynarodowej Komisji Atlasu, aby ustalić pewną ograniczoną liczbę typów tych
narzędzi oraz aby na podstawie zebranej w różnych krajach nomenklatury
narzędzi do orki również ustalić międzynarodową
ich terminologię.
Ze
strony Danii zgłoszono propozycję stworzenia w Duńskim Muzeum Narodowym w Kopenhaidze stałego sekretariatu, który by zorganizował odpowied-

269
nią bibliotekę i archiwum do międzynarodowego
użytku pracowników naukowych badających narzędzia do orki.
Na wiosnę '1952 r. odbyła się w Odense w Danii Inter-Nordyczna
Konferencja Etnologów i Folklorystów.
P u b l i k a c j e. Dania, a w szczególności Kopenhaga, jest jednym z poważniejszych ośrodków pozaeuropejskich
badań etnologicznych, prowadzonych na obu półkulach dzięki ekspedycjom przywożącym obfite materiały
muzealne. Są one stopniowo opracowywane
w obszernych monografiach
publikowanych
przez Muzeum Narodowe w Kopenhadze w "Nationalmuseets Skrifter" oraz przez różne wydawnictwa o charakterze etnologicznym
i geograficznym w wielu innych krajach; wymienimy tu np. słynne pra,ce
a kulturze Eskimosów Kai Birket Smitha i inne.
Spośród duńskich wydawnictw
etnograficznych
należy wymienić publikację Towarzystwa
Duńskiego Folkloru (Foreningen Danmarks Folkemin der) pt. Danmarks Folkeminder. Obejmuje ona w sumie ponad 64 pra'ce
z zakresu całokształtu duńskiej kultury ludowej łącznie z folklorem.
Wspomniane tu publikacje nie wyczerpują prac, sz,czególnie z zakresu
folkloru, ukazujących się w druku w innych wydawnictwach.

Finlandia

I.

K a t e d r y u n i w e r s y t e c k i e (Helsinki). W Helsinkach od 1921 r.
istnieje samodzielna Katedra Etnologii (Finno-ugryjskiej
Etnografii), szczególnie uwzględniająca
zagadnienia kultury materialnej.
Zajmował ją pierwotnie prof. U. T. Sirelius, który już od 1906 r. był docentem w zakresie
tej dyscypliny. Obecnie, od 1950 r., zajmuje ją prof. Kustaa Vilkuna. Profesorem nadzwyczajnym jest prof. E. A. Virtanen, (docentem Niili Valonen).
Siedzibą Katedry jest w Helsinkach Muzeum Narodowe. Oprócz tej Katedry
istnieje w Helsinkach
Katedra
Folklorystyki
(Finnish and Comparative
Folk Fict:.on Research). Piastuje ją od 1949 r. prof. lVIa.rtii Haavio. Egzamin
z; folklorystyki
obowiązuje przy kończeniu studiów języka fińskiego. Już
od 1888 r. była tu wprowadzona docentura obejmująca ten przedmiot i od
1898 r. profesura nadzwyczajna;
stanowisko to piastował Kaarle Krohn.
Obecnie przy katedrze tej jest dwóch docentów: Jouko Hautala i Matti
Kuusi.
W Turku od 1920 r. na Szwedzkim Uniwersytecie istnieje Katedra Historii Kultury i Etnografii, uwzględniająca
szczególnie zagadnienia kultury
materialnej. Piastuje ją prof. Helmer Tegengren.
W Fińskim Uniwersytecie w Turku od 1953 r. istnieje docentura w zakresie socjologii i folkloru. nie ma jednak studiów samodzielnych. Dr Niilo
Valonen prowadzi wykłady z etnologii, a miał ją przejąć dr Toivo Vuorela.
Już od 1890 r. istniała na Szwedzkim Uniwersytecie w Turku docentura

�270
socjologii. Od 1919 r .. w ramach praktycznej
filozofii wykłady prowadził
prot Edvard Westermarck, a następnie prof. Rolf Lagerborg, zaś w Fińskim
Uniwersytecie
w Turku prof. R. V. Wikman. Obecn'e na Fińskim Un:wersytecie w Turku wykłady socjologii łącznie z etnologią prowadzi Prof. Esko
Aaltonen. Projektowane
jest utworzenie tu Katedry Etnologii lub Folkloru.
I n s t y t u t y, a l' c h i w a, fi u z e a i t o war z y s t w a. W Helsinkach istnieje Towarzystwo Literatury Fińskiej (Suomalaisen K'rjallisuuden
Seura), posiadające
Archiwum
Folklorystyczne,
którego przewodniczącym
jest profesor na Katedrze Folklorystyki.
Towarzystwo to zostało stworzone
w 1831 r., a w 1859 r. ustalono, iż celem jego będzie wielostronna praca:
gromadzenie
materiałów
historycznych.
archeologicznych,
filologicznych,
etnograficznych
i folklorystycznych
oraz opra-cowywan'e ich i publ'kacje.
Zbiory tego ponad 100 lat liczącego towarzystwa
należą do największych
na świecie. Archiwum Folklorystyczne jest szczególnie bogate; jednym z poważniejszych
motywów
stworzenia
tego towarzystwa
było dopomożenie
E. L a n n l' o t o w i w jego publikacji fińskiego folkloru pt. Kantele. Toteż
pierwsze 100 lat pracy tego Towarzystwa poświęcono gromadz·eniu folkloru.
Obecnie Archiwum to posiada około 1 25{)000 pozycji obejmujących:
s·tare
runy, współczesne pi.eśni, inkantacje, przesądy i wierzen:a, tradycyjne gry,
lamentacje, bajki, legendy, przysłowia, zagadki. muzykę ludową etc.
Ogromną ilość materiałów, bo 133000 pozycji, przysporzył towarzystwu
ogłoszony konkurs obejmujący całą Finlandię. Znaczna część materiału jest
już usystematyzowana.
Towarzystwo skupia poważną część ludoznawczych
publikacji Finlandii.
W Helsinkach istnieje Szwedzkie Towarzystwo Literatury
w Finlandii
(Svenska LitteratursalIskapet
i Finland). Wydaje ono mapy dotyczące kultury ludowej terenów Finlandii z ludnością mówiącą po szwedzku (R. Ah1back, Kulturgeografiska
Kartor over Sverisk-Finland).
Przy Szwedzkiej Akademii w Turku istnieje Zakład Historii Kultury
prowadzący badania na terenach Finlandii, zasiedlonych przez ludność mówiącą po szwedzku.
Fińsk:e Muzeum Narodowe (Suomen KansalIismuseo),
posiadające wyjątkowo bogate zbiory w Dziale Etnograf'cznym.
oraz Muzeum na Wolnym
Powietrzu
(Seurasaaren
UIlkomuseo)
stanowią
naj poważniejszy
ośrodek
naukowo-badawczy
w Finlandii, noszący charakter
instytutu
naukowego ..
Muzeum wydaje liczne publikacje.
Powojenne prace atlasowe w Finlandii obejmują przede wszystkim regiony zasiedlone przez Szwedów. W 1945 r. ukazują się kulturowe map)'
geograficzne szwedzkiej Finlandii (Kulturgeografiska
Kartor over Svenskfinland).
Przy gromadzeniu
i opracowywaniu
licznych materiałów
i map zasięgów wytworów w Finlandii najczynniejszy
udział brały następujące
instytucje: Instytut Słownikowy (Sanakirjasalitio),
Fińskie Archiwum Folk1ory-

271
styczne (Suomen Kirjallisuuden
Seuron Kausanrunousarkisto)
i Archiwum
Kultury
Ludowej
Szwedzkiego
Towarzystwa
Literackiego
w Finlandii
(Svenska LitteratursaIlskapets
i Finland Fo1kkulturarkiv).
.. P u b I i k a c je. Towarzystwo
Literatury
Fińskiej (F'nska Litteratursa.lIskapetJ w Helsinkach
drukuje: "Studia Fennica - Revue de Linguistlque et d'Ethnologie
Finnoise",
które zawierają
prace dotyczące całokształtu
kultury
ludowej a także pismo pt. ,Suomi". Roczniki Towarzysb.~;a K~lewa1a ("Kalevalaseuran
vuosikirja")
Poświęcone folklorowi fińsk-:r:n~_ .~."WYd~w~ne prze~ ~owarzystwo
Popierania
Rodzimego Języka
"VlrlttaJa , ~Os.wlęcone tez hteraturze,
językowi, kulturze ludowej i ogólnym zagadmemom
etnologicznym
(wyszło już 36 tomów do 1956 r.). Poza
tym Tow~rzyst:vo; Finno-Ugryjskie.
(Suomalads Ugrilainen
Seura) wydaje
"Suomalals-UgnlalSen
Seuran Aika Kausk'rJ'a"
(...Journal
d e l a S OCle"",
.•.. ,
F'
m~o-Ougr'~~n~"),
poświęcony
pracom
dotyczącym całokształtu
kultury
lUd?W ugrofmsk.l;;h, o~az ,Suomalais-Ugrila.isen
Seuran Toimituksia"
("MemOlre de la SocI·ete Fmno-Ougrienne").
~iń~ki Związek Ochrony Zabytków
(Suomen Muinaismuistoyhdistys)
pubhkuJe "Arch-wum Ludoznawcze"
(Kansatieteellinen
Arkisto) w znacznym stopniu poświęcone kulturze materialnej,
lecz również językowi i folk~oro.wi. .W wydawnictwie
tym ukazują się obszerne monografie w języku
memIecklm, bogato zaopatrzone w ilustracje i mapy.
To~arzystwo
Fińskiej Literatury
(Suomalainen
K'rjalIisuuden
Seura)
w Hel~mkac.h w~daje serię pt. Suomi. Ukazało się już 107 tomów, z których
ostatme pos~'adaJą streszczenia w obcych językach.
.
Fińska Akademia Nauk wydaje "Suomalaisen Tiedakatemian
esitelmat
Ja Poyt~kirja~"
i.. ,Suomalaisen
Tiedeakatem'an
Toimituksia"
("Anna1es
Academlae SClentlarum Fennicae").
. W krajach skandynawskich
wśród dyscyplin związanych blisko z żyCIem całego narodu badania ludoznawcze zajmują czołowe miejsce zarówno
w zakresie badania
kultury
materialnej,
jak również w zakresie tZ\v.
folkloru 3.
.~
"

,.

Wcześniej
, Przy

tam już n:ż w innych

opracowywaniu

krajach

Europy

obudziła

się świado-

tego artykułu
korzysta,am
z następujących
źródeł:
Jouko
Collections
of the
Finnish
Literature
Society
Studir:t
l, cnnzca, t. 6 e, Helsinki
1947. Sam Owen J a n s O n, Die Vo!kskund1iche
Tiit:gke't
'n
Schwed't
.
,
.,
.
en se, 1939, Schwelz,
"Archiv
fur Volkskunde",
t. 14: 1948. "Lacs",
CIAP,
t. 3.
Stockholm
- Artykuły
i sprawozdania.
ze Szwecji
(prof. dr Sigurd E r i x o n,
Sztokholm),
z NorwegiJ
(prof.
dr Reidar
C h r i s t i a n s e n i prof. dr ave
Arbo
H a e g, Oslo), z Danii. (prof. dr Louis L. H a m m e r l c h j dr Axel S t e e n s b e r g,
Kopenhaga),
z Fmland,j
(prof. dr Kustaa
V i l k u n a, Helsinki)
i z Francji
(dr Marcel
M a. g e t, Paryż).
Maszynopisy,
listy, druki i uzupełnienia,
jakie w 1955 j 1956 r. nadesłali: z Oslo - prof. dr Gutorm
G j e s s i n g i prof. dr Christian
S. S t a n g; z Helsmek - doc. dr Sulo H a l t s o n e n; ze Sztokholmu
- dr Bjorn
H a 11 e r d t oraz
z Lund. prOf. dr Sigurd
S v e n s o n, którym
za nie serdecznie
dziękuję.
Spisy
wykładow
umwersyteckich
na rok 1955/56.

~ a ut a l a, The Fo1k!ore

�272

273

mość wartości kultury ludowej w jej wszelkich przejawach jako dokumentów naj pełniej ilustrujących
życie warstwy, w znacznym stopniu stwarzającej oblicze danego narodu. Konsekwencją tej świadomości było obudzenie
się ruchu, który miał na celu zgromadzenie wytworów kultury ludowej poczynając od czasów naj dawniej szych aż do chwili obecnej.
Dzięki temu ruchowi powstają gigantyczne, bezcenne zbiory Muzeum
Nordycznego wraz ze Skansenem w Sztokholmie, Muzeum Narodowe wraz
z Lyngby w Kopenhadze,
Uniwersyteckie
Muzeum EtnograLczne
wraz
z Bygdoi w Oslo i Muzeum Narodowe wraz z Seurasaari w Helsinkach oraz
wielkie archiwa folklorystyczne 4.
Maria Znamierowska-Priifferowa

i prasłowiańskich
i cech rÓżnicujących
języki nowosłowiańskie
dokonano
podziału języków słowiańskich na 5 głównych grup językowych, mianowicie
na język rosyjski, polski, czeski, słowacki, jugosłowiański, bułgarski. Cronia
kwestionuje taki podział jako oparty "na coraz bardziej rozbieżnych kryteriach". Nie znajduje też jego aprobaty obszerny i schematyczny zarys _
jako zbyt suchy przegląd - konsonantyzmu
i wokalizmu prasłowiańskiego.
Całkowicie odnowiona i poszerzona jest ostatnia część wstępu, poświęcona zagadnieniom
etymologicznym,
przede wszystkim kształtowaniu
się
i strukturze
słów, a pojęta w sposób taki, że etymologia słowa daje nam
zarazem jego historię. W porównaniu
z poprzednimi wydaniami słownika
powiększono ilość jego haseł, szczególnie tzw. haseł naukowych, czyli terminów technicznych i obcych.

Liczne są również hasła uwzględniające
ostatnie osiągnięcia etymologii.

"RICERCHE SLAVISTICHE",
t. 2, Praha 1953, s. 208-210.
Arturo
C r o n i a (rec.) J. H o l u b i F. K o p e c n y, EtymoLogicky sLovnik jazyka
ćeskeho, Praha 1952.
Słown:k ten, wydany po raz pierwszy w 1933 r. i liczący wówczas zaledwie 294 stronice, został w wydaniu trzecim przeredagowany
i powiększony do objętości podwójnej. Współpracowało
nad nim oprócz wymienionych dwu autorów (J. Holub - F. Kopecny) szereg wybitnych konsultantów, jak: prof. Havranek,
Travnicek i dr Vaclav Polak. Zarówno nowe
wyposażenie słownika. jak i jego przeredagowanie
wpłynęły niewątpliwie
na zwiększen:e jego wartości, może on bowiem służyć za wprowadzenie do
studiów gramatyki
historycznej
i prasłowiańskiej
w ogólności, a cz·eskiej
w szczególności. Można też przyjąć, pisze Cronia, iż stanowi on "pierwszy
kompletny słownik etymologiczny słowiański".
Pięćdzies'ęcio-stronicowy
wstęp słownika zawiera genealogię i klasyflkację języków indoeuropejskich,
w tym również języków slowiańskich.
Ujęcie jest tu nowe i aktualne - podkreśla Cronia - ponieważ nie od razu
zaczyna się oi językoznawstwa
czeskiego jak w pierwszym wydaniu, lecz
wprowadza
stopniowo poprzez praindoeuropejski
w zagadnienie
kształtowan'a się na zasadzie cech zbieżnych i czynników natury społecznej, ekonomi·cznej i politycznej, elementów genetycznych i chronologicznych preindoeuropejskich, a także i poz;aindoeuropejskich,
jak kaukaskich, ugrofińskich,
semickich. Po naszkicowaniu
cech wspólnych języków bałto-słowiańskich
• Artykuł ten miał na celu podanie niektórych ważniejszych faktów z zakresu
ludoznawstwa w Skandynawii. Niestety, z powodu technicznych trudności wydawniczych ukazuje się on z dwuletnim opóźnieniem, nie uzupełniony nowszymi danymI.
Nierównomiernie wyczerpujące
materialy posiadane przeze mnie nie pozwoliły na
dokładniejsze opracowanie tematu, który niewątpliwie powinien być szerzej ujęty
ze względu na wagę ogromnych osiągnięć i doświadczeń tych krajów w zakresie
ludoznawstwa.
Szczególnie uderzające jest upowszechnienie
tej dZiedziny wiedzy
w omawianych krajach, w których ośrodki badań ludoznawczych skupiają się przy
muzeach etnograficznych lub przy archiwach folklorystycznyCh.

,

~.

i .odzwierciedlające

doskonale

Najwięcej uwagi poświęcono w słowniku chronologii. Tu jednakże widzi Cronia pewną niekonsekwencję
w tym, że o ile w czeskich hasłach odróżniają autorzy formy archaiczne od nowoczesnych, to pod hasłem obcym
rejestrują
rozmaite formy i odmiany. Pewne zastrzeżenie budzi jego zdaniem, również poświęcenie z;byt wiele uwagi analogiom. Z predy{ekcją włącza się bowiem do słownika przykłady z indoeuropejskiego,
'a nieraz i pozaeuropejskiego,
a przy paralelizma.ch słowiańskich
podaje się analogie do
rosyjskiego, polskiego, serbokroackiego - "a więc do języków, które reprezentują trzy, a nie pięć głównych grup języków słowiańskich",
zauważa
Cronia. Tymczasem nie analogie są sprawą najważniejszą,
lecz samo pochodzenie słów, słusznie podkreśla recenzent. Wadą, szczególnie pierwszego
wydania słownika, było to, że uwzględniono tam przede wszystkim właśnIe
analogie, a nie pochodz·enie słów. Drugie wydanie jest pod tym względem
już nieco lepsze. Mimo wszystko jednakże
słownik Holuba jest jeszcze
niestety, daleki od tego, by zastąpić słowniki będące w użytku. Nawet bo~
wiem trzecie jego wydanie ma "punkty ciemne". Do nich zalicza Cronia
hasła i interpretacje
sporne lub błędne, stanowiące zwykłą bolączkę wszystkich słowników etymologicznych
(a które po części powstają na skutek
błędów w korekde) - oraz niedociągnięcia natury metodologicznej.
Do ostatnich należy bez wątpienia brak w słowniku dokumentacji
historycznej i bibliograficznej
dla poszczególnych haseł - stanowi to błąd
zasadniczy, występujący już w pierwszym wydaniu słownika. Został tu całkowicie pominięty
"Ottuv slovnik naucny", który, jakkolwiek
już nieco
przestarzały, służyć jednakże może w tej dziedzinie jako dobre źródło informacji.
Przechodząc do konkretnych przykładów wykazuje Crania m. in. błędne
Postulowanie,
jakoby ~apożyczenia leksykalne
greckie w języku czeskim
dokonały się bezpośrednio, nawet bowiem neologizmy greckie w czeskim
powstawały pod wpływem języków europejskich.
Chcąc zatem uwzględnić
18 "Lud" t. XLIII

�275

274
w etymologii słowa również i jego historię, nie wystarcza powiedzieć, pisze
Cronia, że takie słowa, jak energia, epidemia, epigon itd., pochodzą z greckiego, skoro wiadome jest, że dostały się do Czech pośrednimi drogami.
którymi były: łacina, włoski, niemiecki, francuski i in. Odległości geograficzne i chronologiczne między Grecją a Czechami są zbyt duże, by można
było postulować bezpośrednie zapożyczenia.
Inna sprawa z zapożyczeniami z łaciny, które oczywiście dokonywały
się w sposób bezpośredni. Lecz i przy nich należy brać pod uwagę histOł"ię
i chronologię, rozróżnić słowa starożytne od typowo średniowiecznych,
kościelne od innych. Absurdem jest, zdaniem recenzenta, twierdzenie, że np.
słowo "opat", a za nim "abatyse" pochodzą z klasycznej łaciny, skoro instytucja i funkcja opata jest pochodzenia chrześcijańskiego
i skoro słowo "opat."
przedsta\\'1a wypaczoną łacinę średniowieczną·
W podobny sposób kwestionuje Cronia upodobnianie wielu słów pochodzenia międzynarodowego,
jak gaz, gobelin i in., do odpowiednich homofonicznych i homologiczJllych słów francuskich. Należy, jego zdaniem, :przede
wszystkim prześledzić prawdziwą drogę, jaką przebył jakiś termin ob.cy,
zanim przybył do Czech, przy czym uwzględnić całość licznych kontaktow,
które Czechy miały z poszczególnymi narodami, językami i cywilizacjami
europejskimi.
Wśród dalszych spraw spornych wymienia Cronia dysproporcję w traktowaniu poszczególnych słów, z których jedne uwzględniono pobieżnie, inne
potraktowano
z przesadną pedanterią,
dalej - historycznie biorąc, zbyt
mało syntetyczny indeks w dodatku i wreszcie stosunkowo zbyt ograniczoną
ilość słów zawartych w słowniku. By się o słuszności tego zarzutu przekonać, wystarczy skonfrontować słownik Holuba ze słownikiem języka czeskiego Vasa-Tnlvniceka
z 1946 r. lub dla słów obcych z Klenota "SLovnik
cizojazycnych
slov" z 1922 r.
Cronia kończy swą interesującą
recenzję następującą uwagą: "jakkolwiek znaczny jest postęP. który Słownik zrobił od czasu swego pierwszego
wydania z 1933 r., z drugiej strony zna'c:wa jest jeszcze droga, którą winien
przebyć, by stat~ się pierwszym kompletnym etymologicznym
słownikiem.
słowiańskim" .

Helena

Przeslawska

L. DUMONT, L a T a l' a s q u e. Essai de description d'un fait local d'un
point de vue ethnographique.
Gallimard, 4e edition.
Bogato ilustrowana rysunkami i fotografiami, interesująca praca o Tarasce składa się z następujących
części: wstęp, obrzęd, legenda, ikonografia i zakończenie. Autor przedstawia
w niej zwierzę urojone, które jest
ostatnim przeżytkiem smoków rytualnych we Francji. Opisywane monstrum
jest związane głównie z Taraskonem, niewielką osadą położoną w południo-

, ..

wej Francji, w dolnym biegu Rodanu, \V Prowansji. Taraska występuje
w ceremoniach łączących się z uroczystościami Zielonych Świąt i z pocesją
św. Marty (29 lipca). Jest ona także przedmiotem miejscowej legendy i stanowi treść wyobrażeń plastycznych tego regionu.
AutOl" we wstępie zastanawia się, czy poruszane zagadnienie posiada
charakter etnograficzny.
Odpowiedź twierdząca, jaką uzyskujemy w toku
rozważań autora, odnosi się nie tylko do samej treści opisywanego zjawiska,
które jest przedmiotem żywej i niezmiennej od wieków tradycji ludowej.
Autor stosuje etnograficzną metodę badawczą i przeprowadza po pierwsze
szczegółową analizę zagadnienia w celu uchwycenia istoty zjawiska ba,danego, po drugie - bezpośrednią obserwację badanych przedmiotów materialnych, nast~nie
uwzględnia związane z nimi praktyki i wierzenia przy
równoczesnym
historycznym
naświetleniu
omawianego
zagadnienia',
po
trzecie - stara się uchwycić związek między badanym zjawiskiem ludowym
a współczesnym środowiskiem taraskońskim.
Jak widzimy, autor nie dąży do wyjaśnieni,a powstania Taraski, do ustalenia jej pochodzenia, gdyż jak podaje: "jej specyfika wymyka się jeszcze"
(s. 14). Badania nad Taraską idą w trzech kierunkach. Na pierwszym miej-'
scu i naj obszerniej (133 s. oraz na 253 s.) potraktowany
jest obrzęd 2 jako
czynnik najbardziej zachowawczy, o charakterze ludowym i miejscowym, tj.
ściśle związany ze środowiskiem.' Dalszla część .pracy poświęcona jest legendzio o św. Marcie i ujarzmionym przez nią smoku oraz ikonografii, tj. tym
wyobrażeniom plastycznym, które przedstawiają
Taraskę samą lub wraz ze
świętą. Te dwie ostatnie składowe badanej całości wykazują mieszaninę
cech lokalnych i obcych. Po omówieniu t.rzech rodzajów wyobrażeń ostateczne wyniki zamyka autor w konkluzji,
w której wykazuje
związek
między obrzędem, legendą i ikonografią.
O b l' Z ę d obejmuje obszerną monografię na temat rytualnej
postaci
(cffigie) zwierzęcia. Na początku autor wyjaśnia nazwę Taraska. Ta nazwa
dotyczy trzech przedmiotów
materialnych:
rytualnej
postaci służącej do
biegów Taraski, która została dokładnie zbadana i opisamJ. przez autora;
postaci małej Taraski, marginesowo tylko potraktowanej
i stanowiącej dodatek do pierwszego opisu; obrazuprzypomina.iącego
bądż rytualną postać
bądź monstrum mityczne. To ostatnie wyobrażenie bada autor w ikonografii 3.
Pierwsza wzmianka o postaci rytualnej pochodzi z 1465 r. Sama nazwa
potwierdzona była daleko wcześniej (o czym mówi legenda) na określenie
zwierzęcia mitycznego. Opis bezpośredni Taraski, którą autor widział pod1 Badania
tekstów
i dokumentów
nie przekraczają
XII\\'.
~ Do określania
całości
świąt
związanych
z Taraską
l.Iż,\'\va autor
słowa
tj. obrzęd.
:: Ta nazwa używana
jest również
da określenia
nal'zęd7..ia gospodarskiego,
i.i1cego do nakrywania
węgli Vl popiele.

'"itt:"
sIu·

�277

276
czas świąt w 1946 r., uwzględnia: a) części składowe jej postaci; b) materiał,
z jakiego jest zrobiona; c) dokładne wymiary poszczególnych części: głowy,
tułowia, ogona i podwozia 4; d) sposoby łączenia tych części; e) ozdoby;
f) kolory; g) napisy; h) wyrób i konserwację
postaci obecnego zwierzęcia
i dawnej jego postaci.
Mała Taraska stanowi prawie trzykrotne pomniejszenie dużej Taraski.
W szczegółach posiada liczne odrębności, jak pęk włosia przyczepiony do
końca długiego ogona i in. Według pewnych danych zrobiona była do celów
rozrywkowych, a dopiero w ostatnich latach służyła w procesji św. Marty.
Autor oparł opis Taraski na źródłach literackich i ikonograficznych.
Źródła literackie podlegają surowej krytyce autora, gdyż opisy Taraski pełne
są fantazji i zapożyczeń. Liczni autorzy dążyli w nich do wyjaśnienia pochodzenia zjawiska taraskońskiego, źle przez nich zaobserwowanego i mało
znanego. Źródła ikonograficzne nie wykaJZują tej różnorodności w odtworzeniu postaci Taraski. Zachowują pewną stałość, tak jak stały i niezmienny
jest kształt Taraski związany ściśle z jego użytkowaniem. Obok przyczyn
funkcjonalnych,
dotyczących stałości wizerunku, istnieją przyczyny ideologiczne, co potwierdza dokument z Awinionu z XVII w. Autor w dalszym
ciągu rozważań przyrównuje
Taraskę
(kształt i funkcję) do pewnych
maszkar karnawałowych
zbadanych i opisywanych przez A. van Gennepa 5
oraz do zwierząt ze stanu Herault 6, jak również wspomina o podobnych
zjawach w Katalonii (Hiszpania), które noszą nazwę dracs. Obszerny rozdział poświęcony jest Tarasce biorącej udział w biegach w czasie Zielonych
Świąt. Tu omawia autor personel, tj. liczbę i funkcję tragarzy i taraskerów.
Pierwsi noszą nazwę "ludzi trudu" (hommes de peine), drudzy - rycerzy
służących (chevaliers
servants).
Dalej opisuje autor kostiumy taraskerów,
podaje datę, miejsce i przebie,g, uroczystości. Mówi o czynnościach Taraski,
wyrażeniach aktorów, melodii itp.
Zachowanie się Taraski w okresie tych świąt było następujące: trzykrotne jej biegi (courses) odbywały się w drugi dzień Zielonych Świąt. Na
placu merostwa i w wąskich uliczka,ch Taraskonu
przy biciu bębnów,
zgiełku i wrzawie tłumu Taraska poruszała się i kręciła na wszystkie strony,
atakując przechodniów, zwłaszcza obcych, w ten sposób, że wpadała na
chodniki i zadawała uderzenia długim ogonem. Widzowie dotknięci i powaleni przez zwierzę byli przedmiotem śmiechu i żartów otoczenia. Publiczność oklaskiwała brutalność zwierzęcia. Starała się sama zbliżyć do Taraski
i dotknąć, gdyż dotknięcie przynosi szczęście, podobnie jak wyrywanie włosów z ogona byka w czasie abriwado lub z ogona smoka w czasie jego ewolucji w Mons (Belgia). Tegoż samego dnia po biegach odbywały się zabawy
• Podwozie dodano dopiero między 1942-1943r. w celu sfilmowania Taraski.
• A. van G e n fi e p. Notes comporatives
sur
Le ChevaL-Jupon,
Paris-ToUlouse 1945.
• Opracowanie na ten temat znane jest autorowi tylko z manuskryptu Herbera.

I

(jeux) poszczególnych zrzeszeń. Występowali wtedy właściciele winnic ze
sznurem i banią, tragarze z św. Krzysztofem i "pijaną beczką", pasterze
z Matką Boską Pasterzy, ogrodnicy, gospodarze z guet oraz marynarze z jesiotrem. Wymienione zabawy poza charakterem
korporacyjnym
zawierają
moment agresji lub pułapki, a więc ten sam, który charakteryzował Taraskę
w czasie jej biegów (agresja).
Według Mourena, autora z końca XVIII w.', tegoż dnia szli także
szewcy, krawcy, murarze i inne bractwa z dwoma doboszami na czele
i z młodym chłopcem niosącym sztandar - oznakę rzemiosła. Każdy z członków bractwa idąc w pochodzie trzymał kij, na którego górnym końcu
tkwiło ciastko plecione w kształcie korony, zwane tortil!ade.
Na końcu pochodu szli przeorzy z ks'ążką bractwa pod pachą.
Ciasto obrzędowe, tortil!ade,
występowało także w czasie posiłku. Spożywali je taraskerzy po nieszporach w niedzielę Zielonych Świąt. Istniał
również zwyczad zawieszania tortitlade
na chomątach zwierząt zaprzężonych
podczas uroczystości ku czci św. Eloi, wierzono bowiem, że ich obecność
chroni zwierzęta od choroby. Widzimy więc, że rola ciasta obrzędowego
znana była w Prowansji. Do dziś powszechnym zwyczajem jest ofiarowywanie chleba biednym w czasie poniedziałkowej
uroczystości. W 1946 r.
rozdano wielką ilość bułek i kiełbasy w przytułku dla biednych.
Czynności wykonywane w czasie obrzędu przez członków poszczególnych stowarzyszeń posiadają moc magiczną. Obfite polewanie widzów wodą
chroni prawdopodobnie od suszy; naśladowanie pracy w ogrodach i plantacjach winogron zapewnia obfity urodzaj, tak jak rzucanie ziaren szpinaku
czy marchwi na młode dziewczęta ma zapewnić płodność (to ostatnie twierdzenie autor podaje w formie przypuszczenia). Tak więc poprzez gesty rytualne przebija dążenie do osiągnięcia korzyści gospodarczych, do zapewnienia bogadwa i dobrobytu.
Dalsze wspólne cechy biegów i zabaw poza agresją - to znaczna szybkość, farandola
taniec stary, prowansalski,
spożycie wina, które jest
zresztą integralną częścią każdego święta w Prowansji. Pijaństwo łączy się
z agresją i wprowadza aktorów w podniecenie i szał, zapewniając w ten
sposób skuteczność ruchów, czy to Ta,raski niesionej przez tragarzy i kierowanej przez taraskerów, czy też "pijanej beczki" niesionej przez bractwo
tragarzy itp. Z konsumpcją wina łączyło się polewanie (aspersion) 8 wodą.
Zjawisko to, jak i zanurzanie osób lub posągów, prawdopodobnie wiązało
się z obrzędami deszczu na obszarze. i to nie tylko Taraskonu i jego najbliższego sąsiedztwa, ale obejmowało także całą Prowansję. W czasie zabawy
w 1946 r. obfite polewanie publiczności i ulic przez marynarzy było jedyną
atrakcją święta. Ono jedno przetrwało spośród wszystkich zanikłych już
zabaw .
7 W XVIII w. święto Taraski odbywało się dorocznie, w XIX w, odbyło się trzy
razy, tj. w 1846,1861i 1891r., gdy w XX w. zaledwie jeden raz, tj. w 1946r.
• Doslownie znaczy «pokropienie».

�278

279

Udział małej Taraski
'. .
.
.
w procesji sw. Marty opisuje autor następująco'
,SW. Ma~ta Je.st czczona 2~ lipca: Jest to data odpowiadająca
według przy~
p~szcz.en . pewnych autorow koncowi jarmarku
w Beaucaire, miejsowości
lekząceJ medaleko Taraskonu. Procesja, która jest żobrazowaniem
legendy
u azuJe Jak ś
M t
.
.
,
.'
. w.
ar. ~ :lJ~rZmlła zwierzę czyniące wielkie spustoszenia
:r ok?l1~Y. ŚWIęta kro~I Je SWIęCO!1ąwodą (według innych autorów robi znak
. zyza 1 przewiązuje .lego szyję swoim pasem). Przebieg tej procesJ'i różni
SIę bardzo od cerem on"
. d .
.
.
.
11 panIe
zIałkowej. Pierwsza uroczystość jest insceni~~~~ą, przekładem; forn:alnym legendy, druga - o charakterze
religijnowym ~. ~rzeJ.aW1U]ą wieczną troskę o pomyślność czy też płodność
grupy wspołzYJąceJ.

silnie na formy legendarne i ikonograficzne pomimo że formy te posiadają
pewne swoiste cechy. Cechy legendarne
to genealogia, miejsce zamieszkania,
nazwa
smoka oraz interwencja
świętej. Cechy ikonograficzne posiadają
jeden ważny rys bestii, a mianowicie lwa ludożercy.
Cechy rytualne
stanowią
masywność
ciała monstrum,
rozwój
zwierzęcia, w którym widzimy dążenie do zastąpienia głowy lwa głową człowieka, a więc uczłowieczenie Taraski w obrzędzie, oraz agresja i podobieństwo z bykiem. Autor z całą stanowczością podkreśla zgodność takich
cech, jak agresja, spustoszenia i ludożerstwo; pierwsza jest odpowiednikiem drugiej, występującej w legendzie, i trzeciej, charakterystycznej
w ikonografii. Analogie do byka (Tara ska ziejąca ogniem i Taraska dotknięta
przynosi szczęście) oraz cecha lwa ludożercy wprowadzają składnik południowośródziemnomorski,
który wyróżnia monstrum taraskońskie od smoków
z innych okolic francuskich.

.Autor .badając l e g e n d ę oparł się na żródłach ustnych i pisanych.
DWIe ankIety
wpro",,:a~zone do zbadania
tradycji
ustnej
dostarczyły
danych dotycząCYC~ mieJsca zamieszkania monstrum, określiły jego charakte~ (kro~Od}:I,. wą~. amfibia, stonoga) oraz wypowiedziały
się na temat
dZlałalnoscl SWlętC].
. Źródła Pis.ane łącz~. św. Martę z życiem Marii Magdaleny i Łazarza,
ktorzy przySzl~ z Betanll do Prowansji, by szerzyć tutaj ewangelię w czasach aposto.l:"klch. Re:ikwie św. Marty odnaleziono w Taraskonie w 1187 r.
Nowy kOŚCIOłbył poswięcony
. 1197 . l'1T' d
.
.
.
. .
w.l.
nlę zy rokiem 1187 a 1212 albo
1221, pOJa w13 Się .J~den ·opis życia św. Marty - drugi między 1250 a 1300 T.,
prz) Pis~wany mIejscowym pisarzom taraskor.skim. Najstarsza legenda poc~o~zeTI1a taraskor.skiego (początek XIII w.) dostarczyła portretu zwierzęCIa l danych dotyczących działalności świętej.
Analiza wszystkich tekstów, po·czawszy od XIII waz' d XX
t . d"
.
.
o
w. poWIel" zlła fakt, ze Taraska różni się swoim wycrlądem od smoko'w c
' ..
'"
.
b
.
.'
eremonlJnyc h pozasrodzlemnomorskich
co potw;erdza
tak'
.k
.
Tarask'
t·
..'
,,
ze l - o n o g l' a f l a.
a "'?S .ępuJe w rzezble, w malarstwie i w grafice bądź sama, bądź
razem z~ SWlętą. Je] wyobrażenia zachowały się również w medalionach
ta~askerow, w ozdobach noszonych na łańcuszku przy zegarku, w przedmIOtach z bazaru oraz na monetach, pieczęciach i herbach z pierwszej
połowy XIIIw.
.

:

.

1

Omówie~ie wyobrażeń Taraski w sztukach plastycznych stanowi cieka'Wą pO~YCJę omawianej publikacji
i podkreśla fakt istnienia w sztuce
Prowa.ns]1 pewn.ego .tyPU lokalnego Taraski, który ulegał silnie wpływom
postaCI rytualnej zWIerzęcia. Znamienny rys wyobrażenia lwa pożerającego
czło':leka łąc~y Taraskę ni~. tylko ze sztuką romańską. DalszYch związków
nalezy sz~ka.c w archeolog\1 Prowansji oraz innych ziem leżących wokół
Morza Środzlemnego.
Po yrzeprowadze~iu
badań nad obrzędem, legendą i ikonografią autor
podkresla
w z a k o n c z e n i u łą
...
k
.
..
.
."
. . cznosc, Ja a IstmeJe między postacią
l ytualną,
OpIsamI legendarnymi
l wyobrażeniami
plastyczny
. T
k'
Po t·
t l
mi
aras l.
s ac ry ua na, niezmienna w ciągu ostatnich kilku wieków, oddziałała

.~

..
.:.

Taraska, jak wynika z powyższego, jest istotą złożoną, syntezą trzech
wyobrażeń występujących
w obrzędzie, w legendzie i w ikonografii, tj.
człowieka, smoka i lwa. Następnie Dumont wspomina a interpretacji
smoków u autorów dawniejszych, którzy szukali niezgodności między obrzędem
i legendą, .gdy tymczasem on sam wykazuje związek między nimi i rozpatruje obrzęd i legendę jako całość.
Istnieje pozorna sprzeczność między Taraską w obrzędzie a Taraską
w legendzie. Cechą zasadniczą Taraski legendarnej jest jej siła niszczycielska, gdy natomiast śV'{ięta uosabia dobro. W obrzędzie święta nie odgrywa
żadnej roli, a Taraska kryje W sobie dwoistość. Ta dwoistość polega na
wyzwoleniu poprzez cechę negatywną (brutalna agresja) cech pozytywnych
i dzięki nim staje się Taraska istotą przynoszącą dobro. Ten związek można
wyrazić w następującej formule: Taraiska rytualna = Taraska legendarna +
święta legendarna.
Pomimo że obrzęd i legenda nie przeciwstawiają
się
sobie, autor nie wie, jak wytworzyła się badana całość; nie wypowiada się
ostatecznie na temat pochodzenia Taraski, przyjmuje bowiem w pracy pevvne
granice chronologiczne, poza którymi kończy się jego etnograficzne ujęcie.
Historię topograficzną
i hydrograficzną
wraz ze studium toponomicznym
włącza autor do prehistor.ii badanego zjawiska.
W psychologizmie
i w teorii przeżytków magiczno-religijnych
szuka
autor czynników powodujących przetrwanie
form badanego zjawiska tradycji ludowej, zjawiska będącego dawnym obrzędem agrarnym. Natomiast
promieniowanie
i rozpowszechnienie
folkloru Taraski poza granice Francji,
do Włoch i do Hiszpanii, łączy z drogami pielgrzymek i jarmarków w Beaucaire.
Praca Luis D u m o n t a La Tarasque jest cennym przyczynkiem
do
znajomości etnografii Francji.
Wanda

Gajz!erowa

�280
ENQU8TES DU MUSEE DE LA VIE WALLONNE,
naire Janvier-Decembre
1954, tome VII - 310 Annee,
60 ilustr., l mapa.

281
Bulletin-QuestionN0s 73-76, s. 128,

Czasopismo wychodzi w Liege, nakładem Musee de la Vie WallO'llne.
Dzieli się ono na dwie zasadnicze części: pierwsza zawiera większe artykuły
i opracowania, druga - notatki materiałowe, oparte częściowo na nadesłanych już. materiałach,
a wskazujące
korespondentom
tematykę dalszych
informacji.
Czasopismo jest bowiem głównie przeznaczone
do utrzymywania kontaktu z siecią korespondentów-informatorów
w terenie. Wysoki
poz:om artykułów wskazuje, że są to raczej zbieracze-amatorzy,
a nie informatorzy terenowi; ich informa·cje uzupełnione
poszukiwaniami
archiwalnymi i literaturą
stanowią główną bazę źródłową prac. W opraco,waniach
największy
nacisk położono na stronę językową
zagadnień,
wnioskując
przede wszystkim z ustalenia zasięgów i etymologii nazw miejscowych.
W dziale pierwszym (Pożywien:e.
Sztuka ludowa. Drobne przemysły
lokalne) Maurice A. Arnould w artykule Zdobienie bulek pieczonych na Boże
Narodzenie w Hainaut (Les Gateaux de NoeL et leur Decoration
en Hainaut),
s. 1-74. zajmuje się zwyczajem wypiekania i spożywania specjalnych bułek
na Boże Narodzen:e. zwyczajem zdobienia tych bułek jedną lub trzema
.plakietkami polichromowanymi
z glinki oraz techniką wyrobu tych plakietek. Zwyczaje te, obecnie z:anikają'ce, datują się z ok. XVII w. Artykuł
ustala zasięgi występowania
tych zwyczajów oraz zasięgi i pochodzenie
związanych z nimi nazw na terenie Walonii i opisuje technikę wyrobu
plakietek
służących do zdobienia omawianych
bułek. Autor porządkuje
nazwy bułek w kilka zasadniczych grup i ustala ich zasięg na tle zasięgów
występowania
zwyczaju
spożycia ich. Wskazuje
przy tym na rozbieżność wynikłą z przeniesienia
nazwy wytworu na inne treści o pokrewnym
znaczeniu społecznym lub wskutek nadawania wytworom nazw wtórnych,
pochodzących od ich cech zewnętrznych.
Tradycyjne
bułki (cougnou) wypierane są ostatnio w związku z upowszechnieniem
się pieczywa pszennego
przez bardziej luksusowe pieczywo świąteczne. Mechanizacja
i stand art yzacja piekarń przyczynia się do zaniku antropomorficznego
kształtu tych
bułek, nawiązującego
do wierzeń, związanych z Bożym Narodzeniem.
Jeżeli chodzi o plakietki służące do zdobienia tych bułek nazwy ich
łączą się albo z tym, co przedstawiają,
albo z ich kształtem. Nazwy plakietek służą czasem do określania całych bułek.
Następnie. autor opisuje technikę wyrobu i zdobienia plakietek, omawia
rynki zbytu i ich zapotrzebowanie
pod względem ilościowym i estetycznym,
wskazując na uzależnienie wytwórców od ciągnących głó\\''1le zyski kupcówgrosistów. Fakt ten, zarówno jak i chałupniczy, w minimalnym stopniu zmechanizowany
charakter
produkcji,
prowadzi
do zaniku tego przemysłu
mimo utrzymującej
się w dość dużym stopniu popularności
jego wytworów wśród ludu.

Praca, oparta głównie na materiale
językov;-ym, rzuca mało światła
na rozwój zwyczaju w jego historycznym
uwarunkowaniu.
Wyjaśnienie
genezy zwyczaju oparte jest prawie wyłącznie na etymologii nazw. Nie
rozwinięte pozostają problemy zaniku tych zwyczajów wskutek industrializacji i centra,uzacji oraz problem, o ile tego rodzaju rękodzieła przechowują
stare elementy sztuki ludowej w dobie industrializacji.
W dziale drugim, - Uroczystości, mieści się praca Josepha R o l a n d a,
Wojskowe
eskorty i procesje (Escortes mHitaires
et Processions, s. 75-93) ..
Autor omawia zwyczaj eskortowania
procesji przez honorową asystę wojskową lub uformowaną w tym celu straż honorową (znany do dziś w wielu
krajach). Zwyczaj ten wywodzi się ze średniowiecza,
kiedy tego roozaju
wystąpienia stanowiły jedyną rozrywkę. "Liczne, najbardziej ludowe i malownicze zwyczaje współczesne
zrodziły
się z końcem
średniowiecza
w epoce, w której życie wspólnoty ludzkiej osiągnęło taki stopień rozwoju,
że człowiek miał realną wartość tylko o tyle, o ile należał do grupy społecznej ...
(s. 75. Świeckie
elementy
rozrywkowe
wchodzące
w skład
obrzędów religijnych giną w XVI-XVIII
w. wskutek krytyki reformacji,
jansenizmu i ośw~ecenia, a nawrót ich łączy się dopiero z romantyzmem.
Autor zwraca uwagę na nierozwiązalność
problemu genezy takich zwyczajów, a w jeszcze większym stopniu - ioch znaczenia. Twierdzi, że relacja
uczestnika daje tylko jednostkowy, subiektywny
obraz, a próba wyjaśnienia
ewolucji społecznego znaczenia takiego zjawiska w czasie, choćby najbardziej logiczna, pozost1anie zawsze h'lpotezą. Omawianemu
zwyczajowi przypisuje autor znaczenie głównie honorowe - a nie obronne, związane z walkami relig:jnymi
w XVII w. Bliższe źródła zwyczaju widzi on w formie
oddawania honorów przez wystrzały i przebieranie
się oraz w kulcie Napoleona, którego mundury
noszą przeważnie
straże honorowe.
Zwyczaj
utrzymuje się dzięki chęci wyróżnienia
się młodych, a nostalgii za mundurem starszych.
Na marginesie
bogato ilustrowanego
zestawienia
opisów źródłowych
sformułowanych
zostało kilka ciekawych uogólnień. Uderza w nich jednak
idealistyczne przypisywanie
zbytniego znaczenia faktom świadomości i brak
rozpatrzenia
szerszego kontekstu
czynników
historycznie
warunkujących
istnienie zwyczaju.
.
W części - Zawody i Rzemiosła - zamieszczona jest praca Willy B a l:
Wyrób lańcuchów
w JamiouLx
(La Fabrication
des Chaines ó. JamiouLx,
s. 94-104). Jest to dokładne, ilustrowane zestawienie opisów i nazw lokalnych urządzeń, narzędzi, wytworów i technik ręcznego wyrobu łańcuchów.
Dane uzyskane zostały od jednego z ostatnich przedstawicieli
starej dynastii miejscowych tchinneti,
tj. rzemieślników trudniących
się wyrobem łańcuchów. Praca ta, prawie pozbawiona dociekań genetycznych
i historycznych, ma głównie charakter materiałowy.
Interesująca
rubryka
Nasze Ankiety (Nos Enquetes, s. 105-127), daje
H

�282

283

pojęcie o kontaktach czasopisma ze zbieraczami i informatorami
w terenie.
Są tu publikowane wzmianki podsumowujące pewien etap badań nad jakimś
zagadnieniem.
Wskazują one problematykę
i zwracają się do informatorów w terenie z prośbą o wypełnienie
dostrzeżonych
luk w materiale
źródłowym. Każda ze wzmianek, podobnie jak i artykuły, zaszeregowana
jest wyraźnie do jakiegoś działu kultury. Ciekawa jest zwłaszcza wzmianka
o kiju z kolcem, służącym do poganiania wołów, który w niektórych okolicach zaopatrzony bywa na &lt;lrugim końcu w łopatkę do oczyszczania odkładnicy z oblepiającej
ją ziemi, spełniając funkcje tzw. w niektórych
okolicach Polski istyka.
Zeszyt kończy się apelem do informatorów o nadsyłanie opisów wszelkich zaginionych lub ginących zjawisk kulturowych,
zwłaszcza znanych
im beZipośrednio.
Krzysztof

Kwaśniewski

PAUL RIVET et GEORGES DE CREQUI-MONTFORT,
B i b li o g r ap h ie de s l a ng ue s a ym a r a et ki c ua, \Col. 2 (1876-1915), ipublie
avec Ie concours du Centre National de la Recherche Scientifique. Paris.
1952, s. 656. - VoL 3 (1916-1940), publie avec Ie concours du centre National de la Recllerche Scientifique et avec l'aide de l'Unesco, sous les
auspices de l'Union Internationale
des Sciences Anthropologiques et Ethnologiques. Ouvrage honore par l'Academie des Inscriptions et Belles-Lettres
(Prix Loubat), Paris. 1953. s. 783. - Universite de Paris. Travaux et Memoires de l'Institut d'Ethnologie, LI. - PaTis Institut d'Ethnologie, Musee
de I'Homme, Palais de Chaillot, Place du Trocadero (l6e).
Pierwszy tom monumentalnej
bibliografii druków i rękopisów dotyczących języków aymara i kicua (kiczua) omówiłem już w t. XLI "Ludu"
(1954, s. 961-965). Tam scharakteryzowałem
również znakomitą metodę
naukową autorów, która na tym samym poziomie utrzymana jest w dwóch
następnych
tomach dzieła, obejmujących
bibliografę
z lat 1876-1940.
W -okresie tym uderza gwałtowny wzrost ilości pozycji bibliograficznych
w porównaniu z okresem poprzednim, co uwydatnia następujące zestawienie:
Okres
1540-1800
180.1-1875
1876-1900
1901-1925
1926-1940

Ilość pozycji
bibliograficznych
190
296
523
903
1090

Postęp ten jednak jest raczej ilościowy niż jakościowy, prace bowiem
z lat 1876 do 1940 mają na ogół ten sam charakter co druki z lat poprzed-

,'I'

ł

,"

nic~ .. ~amy tu więc teksty wydawane w języku kićua lub aymara, w lwiej
CZ~SCIJednak są to tylko przekłady różnych opracowań ka'tolickiego katech~zmu. oraz .kat.olickie pieśni i poezje religijne. Od początku XX w. zaczynaJą Slę pOJawlać w większej ilości przekłady Ewangelii
i innych części
Nowego Testamentu,
wydawane przez Sociedad Biblica Americana (NewYork). W 1901 r. ukazał się w Buenos Aires przekład na język kicua Ewangelii św. Jana i św. Łukasza oraz List św. PawIa do Rzymian,
w 1904 r.
wydano Ewangelię św. Mateusza, a w 1917 r. Ewangelię św. Marka. W 1923 r.
uk~~ał! się wszystkie cztery Ewangelie razem w języku kicua. Pojawiły się
dose llczU1e nowe wydania i przekłady na różne dialekty kićua. Gorzej
przedstawm Slę sprawa przekladów na język aymara, którego znaczenie
W. XX, w~ coraz bardziej
się zmniejsza wskutek ekspansji kićua i języka
hlszp~nsklego.
Tłumaczenie
Ewangelii
św. Łukasza z 1829 r. zostało ponaWDle wydane 'W latach 1898, 1910 i 1921 a w 1929 r. wychodzi przekład
aymara Ewangelii św. Marka. Inne teksty to broszury polityczne (np. przekład kicua przemówienia prezydenta Republiki Peru Leguia z 18 styczniu
1930 r.) oraz broszury i powiastki antyalkoholowe.
Ważniejsze od nich są
~eksty ludowe (pieśni, bajki, legendy) spisane w języku kicua i aymara
I wydane przez etnografów.
Drugą wielką grupę stanowią prace naukowe pisane głównie po hiszpań~ku a ~otyczące języków kićua iaymara.
Są to liczne gramatyki, słowniki
l rozmowki
o celach praktyczno-dydaktycznych.
Przedstawiają
one różne
dialekty tych języków, do dziś dnia bowiem nie wytworzył się ogólny (literacki) język kicua, nie mówiąc już o aymara. Wspomnieć trzeba o cennych
pracach. poświęconych naze\\1Jlictwu Ekwadoru, Peru i Boliwii, wywodzącemu Slę w ogromnej części z kićua i aymara, o pracach omawiających
wpływ tych języków na słownictwo języka hiszpańskiego Ameryki Polud.niowej, o Hcznych pracach bibliograficznych
oraz o rozprawach filologIcznych dyskutujących
głównie problem powstania dra,matu Ollantay.
~aton:iast .~a ogół bez wartości są prace poświęcone problemowi powstania
Językow kIcua i aymara.
Na .po~st~wie ~ej niezmiernie sumiennej, wszechstronnej, pełnej i precyzYJneJ blb~lOgraf1i zestawionej przez P. Rivet i G. de Crequi-Montfort
(cenne są zwłaszcza krótkie streszczenia i omówienia prac podawane przy
~ażdej niemal pozycji) możemy stwierdzić, że do 194'0 r. nie było właściwej
~Iteratury kicua iaymara,
ani też opartego na nowoczesnych podstawach
Językoznawstwa badającego te języki.
Tadeusz

Milewski

"PAPERS OF THE MICHIGAN ACADEMY OF SCIENCE ARTS AND
LETTERS" L. A. WHITE, E t h n o g r a p h i c n o t e s o n S ~ n d i a p u eb l o, 'N e w M e x i c o, vol. 31: 1945, Published 1947, s. 215-222.
Jest to garść luźnych informacji etnograficznych
dotyczących puebla
Sandia znad Rio Grande. Osada ta, która w 1930 r. liczyła 115 mieszkań-

�284

285

ców, zamieszkana jest przez Indian Tigua. Obok Sandia tylko puebla Isleta,
Taos i Picuris mówią jeszcze obecnie językiem Tigua.
Sandia już w XVI w. weszła w styczność z Europejczykami
- obok
niej założył w 1540 r. swój obóz zimowy Coronado, w 1598 r. stała się kolonią hiszpańską, następnie wraz z Nowym Meksykiem włączona została
w obręb USA. Obecnie niedaleko osady przebiega linia kolejowa i szosa
automobilowa. Mimo tych starych i bliskich kontaktów z białymi, Sandia
jest naj zupełniej nieznana etnograficznie. Powodem tego jest w dużej mierze tajemniczość, z jaką Indianie znad Rio Grande, a szczególnie mieszkańcy Sandia, otaczają swoje obyczaje i wierzenia.
Autor prowadził
badania etnograficzne w pueblach Keresanv i tam
zebrał nieco danych odnoszących się do Sandia - sam w niej zresztą nigdy
ni.e był. Ponieważ jednak. jak dotąd, nie ma żadnych wzmianek w literaturze na temat kultury tego pueblo, zdecydował, że nawet te wyrywkowe
informacje mogą stać się pożyteczne dla nauki. Zebrane przez White'a
dane etnograficzne dotyczą organizacji społecznej wsi oraz częściowo jej
obyczaj owości.
Najciekawsza może jest dwoistość władzy w Sandia. Właściwe bowiem
rządy spełnia tu kacyk władający dożywotnio wiejską społecznością. Spełnia
on wszelkie funkcje zarówno religijne, jak i świeckie, łączące się ze starą
organizacją indiańską. Obok niego, urzęduje zarządca wyznaczony przez
kacyka na okres roczny, który zajmuje się sprawami, jakie wynikły dla
Indian w związku z przybyciem białych. Jest on niejako ambasadorem swego
pueblo w kontaktach
z białymi (władzą administracyjną.
kościołem, handlarzami itd.), równocześnie zaś reprezentuje
władzę białych na terenie
wsi. Zarówno kacyk, jak i rządca mają swych pomocników, wśród których
największym znaczeniem cieszy się wódz wojenny, główny pomocnik kacyka
wyznaczany przez niego również na rok.
Wśród ceremonii, o których pisze White, naj obszerniej omówione jest
organizowane przez wodza wojennego zimowe uroczyste polowanie na króli1d, w którym bierze udział cała osada, bez względu na płeć i wiek.
CH. S. BRANT, P r e l i m i n a r y da t a o n T e s u q u e
N e w M e x i c o, vol. 34: 1948, Published 1950, s. 253-259.

puebl

0,

Artykuł Branta jest przygotowaniem do dalszych studiów nad pueblem
Tesuque. Autor stwierdza, że jakkolwiek znajomość etnografii południowozachodnich Stanów Zjednoczonych znacznie postąpiła, to jednak są tam
jeszcze spore luki. Do najmniej znanych należy region Rio Grande, gdzie
dotąd żyje wiele jeszcze zupełnie nie badanych szczepów i istnieje wiele
przez etnografa nie odwiedzanych osiedli.
Jednym z nich jest pueblo Tesuque, którego mieszkańcy mówią językiem tewa, używanym prócz tego jeszcze w 4 pueblach: San Juan, Santa

Clara, San Ildefonso i Nambe. Tesuque leży na wschodnim brzegu Rio
Granda, 9 mil na północ od miasta Santa Fe. Zostało ono zupełnie zniszczone w 1680 r. w czasie powstania Indian przeciw Hiszpanom i następnie
odbudowane w odległości 3 mil od poprzedniego położenia.
Autor zadał sobie trud zebrania wszelkich wzmianek w literaturze i archiwach, jakie dotyczą tego pueblo. Na ich podstawie udało mu się z grubsza naszkicować dzieje Tesuque, zmiany populacyjne od 1790 r. i przyczyny
wahań (epidemie), główne zarysy struktury gospodarczej i społecznej, kontakty z białymi.
Podstawą
gospodarki
jest tu uprawa
roślin, głównie
kukurydzy.
Rozwinęło się tu również garncarstwo, które z czasem uległo skomercjalizowaniu (Indianie dostarczają
na wielką skalę swych naczyń do Santa
Fe i turystom zwiedzającym Nowy Meksyk). Mimo tych przemian gospodarczych wszyscy autorzy podkreślają ogromną zachowawczość tej grupy.
Opierając się na dotychczasowych wiadomościach autor wyznacza niejako problematykę dla przyszłych badań. Twierdzi on, że ciekawe rezultaty
powinny dać szczegółowe badania terenowe nad komercjalizacją
garncarstwa w Tesuque, wkraczaniem pieniądza, nabywaniem
i przyswajaniem
różnych przedmiotów
wyrabianych
fabrycznie oraz nad wpływem tych
czynników na strukturę społeczno-religijną,
obyczajowość i ogólny system
wartości u Indian.
R. N. ADAMUS, Half
house:
a pithouse
in
n yon, vol. 35: 1949, Published 1951, s. 273-295, tabl. X.

Chaco

Ca-

W 1947 r. autor prowadził wykopaliska
archeologiczne
w kanionie
Chaco. VI urwisku podmytym przez wody, na głębokości ponad 5 m pod
dzisiejszą powierzchnią odkryto w połowie zniszcz.on':! ziemiankę. Na podstawie
badania
radioaktywności
węgla
wiek
został
określony
na
'100-740 r. n. e.
Po ustaleniu stratygrafii
autor przeprowadz.a analizę ZJl1alezionego wewnątrz ziemianki materiału; ceramiki, artefaktów z kamienia, muszli i kości,
wreszcie polepy ze ścian i dachu chaty. Niestety, omawiając ceramikę podaje tylko jej typy wedle nazw i symboli ustalonych w nie znanej nam
nomenklaturze
archeologicznej
amerykańskiej.
Opis materiału,
z wyjątkiem ceramiki, uszeregowuje autor nie wedle typów, lecz wedle poziomów,
na których go znaleziono, przy czym poziom najn!ższy stanowi podłoga ziemianki. Obszernie an.alizuje on również polepę z odcisków drzewa, wnosząc,
z jakich bierwion zbudowana była chata (opisywane bowiem pomieszczenie
było półziemianką). Pracę zamyka podsumowanie wyników i analiza znalez;ska z punktu widzenia jego nawiązań do innych osad i ziemianek z tego
samego kanionu.

�287

286
B. J. ]\lliGGERS, The
Beal-Steere
f l' o m M a raj ó
i s l a n d, B r a z i l,
s. 193-213 + tab!. IV.

collection
vol. 31: 1945,

of
pottery
Published
1947,

Gdy archeologiczna przeszłość Andów i wybrzeży Pacyfiku jest stosunkowo dokładnie opracowana, atlantycka
część Ameryki Południowej
stanowi teren niemal nie tknięty przez archeologa. Głównym powodem tego zaniedbania
jest dziewicza wilgotna puszcza, pokrywająca
nieprzerwanie
ziem:e od stoków Andów po wybrzeże
Atlantyku
puszcza, która
zakrywa
wszelkie
pozostałości
dawnych
osiedli czy
cmentarzysk, uniemożliwiając jakiekolwiek badania powierzchniowe, a tym
samym natrafienie na stanowiska kulturowe. Tu i ówdzie podróżnicy i etnografowie natknęli się na dawne naczynia i przedmioty kamienne, najczęściej wymyte z brzegu rzeki. Są to jednak z zasady znaleziska pojedyncze
o nie dającej się uchwycić chronologii czy przynależności etnicznej.
Nieliczne prace wykopaliskowe
prowadzone były na terenach bezleśnych, ale i te poza kolekcjami, najczęściej ceramiki, nie przyniosły szczegółowych danych o życiu miejscowej ludności, nie pozwoliły ustalić chronologii (z wyjątkiem tych stanowisk, gdzie znaleziono przedmioty europejskiego pochodzenia - a więc wiadomo, że są to czasy po konkwiście) ani
powiązań dawnych kultur z dziś żyjącymi szczepami. Wykopaliska te prowadzili bowiem niefachowcy, bez znajomości nowoczesnych metod archeolo-·
gicznych.
Najbardziej znane. głównie z ceriuniki, dwa centra kulturowe dorzecza
Amazonki to Santarem u zlewu Amazonki i Tapajoz oraz wyspa Marajó
u samego ujścia Amazonki do Atlantyku.
Marajó leży prawie na samym równiku, ma 14000 mil kw. powierzchni
a w porze suchej wzniesiona jest zaledwie ok. 1 m nad poziom wody. Dlatego też w porze deszczowej bywa niemal w całości zalana, w porze zaś
suchej wysychają tam wszystkie strumienie i tylko większe rzeki i jezio·ra
zachowują swe wody. Jej północnocentralna
część to bagna; na zachodzie
pokrywają ją lasy, resztę porasta step parkowy, tu i ówdzie poprzerywany
wzniesionymi pagórkami.
Te właśnie, długie nieraz na paręset a wysokie na kilka metrów pagórki, stanowią przedmiot zainteresowania archeologów. Ich budowniczym
był lud, który tutaj wznosił swe osiedla i umieszczał cmentarze, chroniąc
je w ten sposób przed zalewem. Do dziś nie udało się ustalić ani jego chronologii, ani przynależności etnicznej, ani wreszcie powiązań z innymi ludami
przeszłości. Brak znalezisk europejskich świadczy, że kultura Marajó kwitła
przed przybyciem białych. Próbowano wiązać ją zrazu z Karaibami, potem
z Arawakami. ale obie koncepcje pozostały w sferze hipotez. Wreszcie porównanie ceramiki tutejszej z innymi znaleziskami dorzecza Amazonki
wskazuje wprawdzie na silne wpływy czy pokrewiel'Jstwa, ale nie daje
jasnego obrazu tych kontaktów. Porównanie kultury Marajó z kulturą San-

tarem wykazuje jednak duże rozmce między nimi. Marajó charakteryzują:
sztuczne pagórki, pochówek w urnach, naczynia bogato zdobione, figurki
gliniane, których nos i brwi mają kształt T lub Y, oraz tzw. tangas. Te
ostatnie to gliniane malowane trójkąty noszone przez kobiety jako odzież spełniające rolę "listków figowych". Natomiast Santarem nie ma sztucznych
pagórków ani pochówku w urnach, różni się też znacznie kształtem i sposobem zdobienia ceramiki.
W artykule swym Meggers, najlepsza dziś znawczyni tej kultury, daje
szczegółowe opracowanie bogatej kolekcji ceramiki
z Marajó, zebranej
jeszcze w 1871 r. przez uczonego Steere. Kolekcja licząca 50 całych naczyń,
60 skorup i fragmentów
naczyń, 12 części figurek i 5 tanga s zebrana
została na Pacaval, w jednym z najsławniejszych sztucznych pagórków znad
jeziora Arary (dziś już przeszło 100 pagórków jest znanych, na żadnym
jednak dotąd nie przeprowadzano systematycznych prac wykopaliskowych).
Po wstępie, w którym jest mowa o miejscu i sposobie znalezienia kolekcji, następuje jej opracowanie, wresz.cie próba powiązania z innymi znaleziskami ze wschodniej części Ameryki południowej. Ponieważ kolekcja
została zebrana bez uwzględnienia stratygrafii, autorka ogranicza się wyłącznie do jej opisu i klasyfikacji, przy czym określa je wedle sposobu
wykończenia i zdobienia powierzchni naczyń. Ceramika Marajó odznacza
się bogactwem technik zdobniczych. Obok naczyń malowanych występuje
ryt, którego linie są albo jednakie, albo głębsze i płytsze, szersze i węższe,
co daje ciekawe efekty artystyczne, ozasem tło ornamentu bywa usuwane,
przez co sam rysunek wychodzi plastycznie i robi wrażenie reliefu. Stosuje
się również żłobkowanie tła, a w rowki rytu wciera się barwne glinki.
W ceramice Marajó spotyka się kombinowanie różnych technik zdobniczych na tym samym naczyniu lub inną techniką zdobienie powierzchni
zewnętrznej, inną wewnętrznej.
Najczęstszym i najbardziej
charakterystycznym motywem jest spirala okrągła lub łamana, zamknięta w kwadracie, trójkącie, kole lub eHpsie. Relief i modelowanie antropomorficznych
i zoomorficznych głów spotyka się w zdobieniu kraJwędzi otworu naczynia
lub jako aplikację na jego powierzchni. Natomiast elementów roślinnych
nie spotyka się zupełnie ani w Marajó, ani w pozostałym rejonie Amazonki.
Niestety, kolekcje Steerego, jak i inne kolekcje przechowywane w muzeach Europy i Ameryki, ograniczają się prawie wyłącznie do ceramiki,
tak że o życiu i zajęciach ludności kultury Marajó dotąd nic pewnego powiedzieć nie można.
L. A. WHITE, M i s c e 11 a n e o u s n o t e s o n
p u e b los, vol. 32: 1946. Published 1948, s. 365-373.

the

Ker

esan

Autor, który szczegółowo i w ciągu wielu lat pracy terenowej badał
Pueblo. Keresan, publikuje tu luźne materiały, jakie nie znalazły miejsca

�288

289

w dotychczas przez niego wy{}anych monografiach i artykułach. Zebrane
one zostały w pueblo Sant.a Ana.
Są to częściowo materiały językowe, nazwy liczb, nazwy miejscowe,
terminy związane z chronologią (pory dnia, roku itd.), terminy związane
z wiekiem i płcią - częściowo językowo-etnograficzne.
Do tych ostatnich
należy najobszerniejszy
dział obejmujący wykaz minerałów rozróżnianych
przez Indian wraz z ich nazwami w języku Keresan oraz danymi co do ich
zastosowania w kulturze Indian, a więc np. nazwa minerału, jego przeznaczenie - dajmy na to do wyrobu farby, którą maluje się ciało wczasie
pewnych uroczystości, sposób spoTządzania tej farby itd.
Artykuł uzupełnia obszerny wykaz literatury przedmiotu.
Anna

Kowalska-Lewic/en

FUNK &amp; WAGNALLS, Standard
Dictionary
Of Folklore,
M y t h o log y, &amp; L e g e n d, v. 1, 1949, v. 2, 1951, New York.
Ogromny rozwój wiedzy i daleko posunięta specjalizacja w zakresie
poszczególnych jej dziedzin stworzyły w ostatnich dziesiątkach lat konieczność rozbudowy apara,tu informacyjnego. \V warunkach stale wzmagającej
się produkcji naukowej i z roku na rok rosnącej ilości publikacji pojawiła
.się potrzeba systematycznego
i możliwie wszechstronnego
informowania
uczonych o stanie i wynikach badań na całym świecie z dziedziny ich specjalności. Powstały specjalne czasopisma referatowe, coraz częściej zaczęły
się pojawiać drukowane bibliografie, encyklopedie, słowniki - już nie tylko
.obejmujące swoim zakresem daną wiedzę, ale poszcz.ególne jej gałęzi.
Gdy w 1846 r. antykwariusz
angielski William John T h o m a s użył
po raz pierwszy terminu Folklore, by zastąpić nim niezbyt udaną nazwę
starożytności ludowe (popular antiquities),
ówczesny stan ludoznawstwa nie
wskazywał na to, że 100 lat później nauka o wiedzy ludu rozwinie się do
tego stopnia, że w 1949 r. ukażą się w dwu różnych krajach na kuli ziemskiej dzieła encyklopedyczne o identycznym niemal tytule. W Holandii K. Ter L a a n, Folkloristische
Woordenboek,
w U. S. A. - F u n k &amp; Wag n a II's Standard
Dictionary
Of Folklore, Mythology,
&amp; Legend. Liczne
archiwa i muzea etnograficzne na całym świecie gromadzą dzisiaj w swoich
zbiorach przebogate materiały, setki towarzystw
naukowych zajmuje się
badaniami folkloru. W samych Stanach Zjednoczonych istnieje 25· towarzystw folklorystycznych,
a wydaje się około dwadzieścia
periodyków,
w pewnych zaś ośrodkach uniwersyteckich, np. przy Uniwersytecie w stanie
Indiana, dyskutuje się nad ułożeniem programu studiów obowiązującego
do uzyskania dyplomu doktorskiego z zakresu folklorystyki.
Słownik folkloru, mitologii i legend - F u n k &amp; Wag n a II's Standard Dictionary
wydany pod redakcją Marii Leach - jest ostatnim słowem
amerykańskiej
wiedzy o folklorze. Prace przygotowawcze nad słownikiem
trwały 12 lat. Wśród współpracowników,
którzy weszli w skład zespołu

redaktorskiego
znajdują się najwybi\.niejsi etnografowie i folkloryści Stanów Zjednoczonych.
W liczbie tej na czoło wysuwa się kilku uczonych o rozgłosie światowym; dwaj z nich Stith Thompson i Archer Taylor są dobrze znani w Europie dzięki pracom, których przedmiotem jest literatura ludowa i folklor
krajów europejskich. Nad badaniami obydwu uczonych zaciążyła tradycja
szkoły fińsk:ej z jej formalistyczną metodą badawczą. Stith T h o m p s o n,
autor artykułów: Fairy tale (baśnie), Finnish Folklore, Folktale (opowiadania ludowe) Motij, type - jest kontynuatorem badań Antti-Aarnego nad
systematyką zasadniczych typów literatury ludowej. Przetłumaczył
i rozszerzył
oryginalną
pr'8cę fińskiego
badacza
(S. T h o m p s o n: The
Types of the Folktale.
A CLassification
and Bibliography.
Antti
Aarnes,
Verzeichnis
der Miirchentypen
translated
and enlarged,
Helsinki 1928),
a cztery lata później opracował
indeks wątków
literatury
ludowej
(S. T h o m p s o n: Motif-Index
of Folk-Litemture,
a classification
of narrative element in folk-tales,
ballads, myths etc., Helsinki 1932). Obecnie można
jnź mówić nawet o szkole T h o m p s a n a. Uczniowie jego skupiają się
w ośrodku uniwersyteckim
w Bloomington (Indiana University). Prace,
jakie wydali, interesują
nie tylko folkorystów, lecz również historyków
literatury:
'wystarczy wspomnieć: Motif-Index
of The Italian
Novella
in
Prose (Indiana University PubHcations, Folklore Ser'es, nr 2 Bloomington
1942), opracowany przez D. P. R o t u n d a, oraz pracę Thomasa E. S eb o e k nad zestawieniem wątków literatury irlandzkiej wczesnego okresu
(Motif-Index
of Early Irish Literature,
Indiana University Publications Folkloro Series, nr 7. Bloomington). Artykuły opracowane przez S. T h o m p_.
s o n a w pełni odzwierciedlają formalizm tkwiący w metodzie badawczej
szkoły fińskiej Karla Krohna i A. Aarnego. Opierając się na swoich oryginalnych badaniach nad motywami ustnej twórczości ludowej autor traktuje opowiadania ludu w oderwaniu od ich życiowego i historycznego kontekstu, poddając bogatą w swoich przejawach
emocjonalnych
twórczość
sztucznej klasyfikacji. Swoją systematyką
szufladkującą
bogaty i różnorodny materiał w cyfrowo oznaczone działy, poddziały, grupy i podgrupy,
autor nie tylko oddala nas od ideowego rozumienia utworu, ale często
uniemożliwia zorientowanie się w. tym arytmetycznym
labiryncie. Klasyfikacja T h o m p s o n a została przyjęta w słowniku jako podstawa przy
oznaczeniu wątków prozaicznej literatury ludowej.
Archer
T a y lor,
profesor
Uniwersytetu
w Berkeley
(California
University) jest obok S. Thompsona drugim wybitnym badaczem znanym
również w Europie. Badania jego nad zagadkami i przysłowiami zyskały
mu szeroki rozgłos, szczególnie Bibliography
of Riddles, Helsinki 1939; The
Literary
Riddle before 1600, Berkeley 1949; The Proverb, Cambridge, Mass.
1931 (Index F. F. Communication nr 113).
Jako współautor słownika Taylor zamieścił w nim artykuły: Germanie
19 "Lud" t. XLIII

�290
291

o dużej wartości ze względu na przejrzyste opracowanie i bogatą
bibliografię do poszczególnych zagadnień, oraz Proverb
(przysłowie). Do
przysłów autor włącza: cliches (zwroty utarte),priameL,
blason populaire
(terminy i zwroty symbolizujące lub charakteryzujące
narody, kraje i ich
przedstawicieli - np. Merry England, La belle France, Bache, John Bull,
Marianne
itp.), oraz bardzo ciekawą odmianę, tak zwane welleryzmy.
Termin wywodzi się od nazwiska jednego z bohaterów powieści Dickensa _
Sama Wellera. Ci, którzy czytali Klub Pickwicka, przypominają sobie pełn&lt;:'1
humoru Wellerowskie ,powiedzenia w rodzaju: "Wszystko jest dobre, co się
dobrze kończy" - rzekł paw spoglądając na swój ogon: "Karzę ją dobrymi
słowami' - jak powiedział mąż ciskając Biblię w swoją małżonkę. Cechą
tej odmiany welleryzmu (autor odróżnia kilka typów) jest ich dwuczłonowy
układ, przy którym całość wywołuje efekt komiczny przez niestosowne
zestawienie poważnej sentencji z jakimś nie oczekiwanym zgoła obrazem
lub czynem. Na wzmiankę zasługuje rzadki i bardzo ciekawy typ przysłowia, tzw. priamel, o którym Taylor wspomina w kilku zdaniach. Gatunek
ten był szczególnie popularny w piętnastowiecznej
Norymberdze. Specjalną
monografię poświęcił mu Karl E u l i n g, Das Priamel bis Hans RosenpZiit,
Breslau 1905. Najprostszym przykładem priamelu jest powiedzenie hiszpańskie: "Italia para nacer, Franci'a para vivir, Espania para morir" _ Urodzić się we Włoszech, żyć we Francji, umrzeć w Hiszpanii!). Przesłanką,
z jakiej wywodzą się te trzy odrębne frazy, są optymalne warunki, jwkie
stwarzają wymienione kraje w trzech kolejnych okresach ludzkiego życia:
w dzieciństwie, w okresie dojrzałości i starości. Zakłada się tutaj łagodny
klimat Włoch, wesołość Francji i pobożność Hiszpanii. Innym przykładem
priamelu jest powiedzenie: "Anglia jest rajem kobiet, piekłem koni i czyśćcem służących".
folklore

słownika pochodzenia nieamerykańskiego.
Przebywał na Litwie do ostatnich
lat drugiej wojny światowej. W 1941 r. został wybrany na członka przybranego do Litewskiej Akademii Nauk, w 1942 r. był docentem folklorystyki
przy Uniwersytecie Wileńskim. W 1944 r. przeniósł się do Niemiec, gdzie
pracował między innymi (w 1946-1947 r.), jako profesor etnologii i folklorystyki przy Bałtyckim Uniwersytecie
dla "Dipisów" w Hamburgu.
Od
roku 1948 Balys przebywa w Stanach Zjednoczonych. Z bardziej znanych
w Europie
autorów
można by wymienić:
Melvilla
H e r s k o v i t s a,
znanego afrykanistę;
Boggs'a Ralpha
specjalistę
folkloru
iberyjskiego
i lahno-amerykańskiego
(artykuły: Materia.ls, Science &amp; art of folklore,
Types and Classification
of folklore);
E s p i n osa
A u r e l i o,badacza
folkloru hiszpańskiego
i historyka
literatury
(artykuły: Spanish
ballad,
Spanish foLklore). O folklorze i mitologii
słowiańskiej
pisze Jak o b s o n
S vat a v a P irk ova. Od 1942 r. jej badania koncentrowały
się nad zagadnieniami folkloru czesko-słowackich
imigrantów w USA. Owocem tej
pracy było założenie przez nią Archiwum Folkloru Amerykańsko-Słowiańskiego i przygotowanie publikacji o folklorze czechosłowackim na terenie
Nowego Jorku i okolic.
Dłuższy artykuł o tańcu zamieściła Gertruda Kurath, o grach i zabawach Jerome Fried, o zagadkach Charles Francis Potter. Oprócz wspomnianych 5·0 "survey articles" na zawartość obu tomów składa się około 8 ty_
sięcy drobniejszych
artykułów.
One to głównie stanowią
o wartości
Słownika.
W jakim stopniu spełnia on zadania encyklopedii? Czy wyczerpuje w dwu tomach (1200 ss.) materiał, jaki od lat nagromadziła historia
kultury, etnografia, religioznawstwo?
Czy wreszcie ujmuje w sposób wyczerpujący całokszta,łt samej tylko wiedzy o folklorze? Odpowiedź stanie
się jasna, skoro zważy się trudności innych tego rodzaju encyklopedycznych
publikacji, które ukazały się w przeszłości. Jerzy i Alicja Gomme'owie
musieli zrezygnować z ambitnych planów wydania powszechnego słownika
folkloru. Po czterech latach uciążliwej pracy ich wysiłek został uwieńczony
wydaniem dwutomowego dzieła wypełnione.go tylko wiadomościami o zabawach dzieci w Angli:i i Irlandii (Alice B. G o m m e, Traditional
Games
of England, ScotLand ·and Ireland, London 1844-1898). Czterotomowy słownik wierzeń, obyczajów i folkloru ludów germańskich zajął H. F. Fei1bergowi 28 lat (M. F. F e i l b e r g, Biodrag til en Ordbog over Jyske Almuesmal,
Copenhagen 1886-1914), a świetny, lO-tomowy słownik Hanns B a c h t o l dS t a u b l i und Eduard
von H o f f m a n n - Kra y e r, Hand1Vorterbuch
des deutschen Aberglaubens
ogranicza się tylko do zabobonów niemieckich.
W przedmowie do Standard Dictionary
główny redaktor, Maria Leach.
zaznacza wyraźnie. że wydawcy nie stawiali sobie za cel danie wyczerpuJącego przeglądu zagadnie.t1. Przy wyborze przedmiotów kierowano się _
z jednej strony ich znaczeniem, popularnoŚCią, rozpowszechnieniem
_.
z drugiej zaś starano się dobrać rzeczy mniej znane, jedyne w swoim ro-

Artykuł A. T a y lora
zaopatrzony jest w bibliografię zbioru przysłów.
Na pochwałę zasługuje fakt, iż nie pominął w niej Katalogu
Ignacego
B e r n s t e i n a wydanego w Warszawie w 1900 r. Specjalną bibliografi,ę
dołączył Taylor do osobnego artykułu o welleryzmach; _ można by do niej
obecnie dodać jeszcze jedną ważną pozycję: pracę Karola Speroni o welleryzmach włoskich do końca XVII w., która się ukaz'ala dwa lata po wydaniu 22 t. słownika. (Charles S p e r o ni: The Italian
Wellerism
to the
end of the Seventeenth
Century,
University
of California
PubliClations.
FolklOl"e Studies, nr l, Berkeley &amp; Los Angeles-London
1953).
Ogółem w obu tomach słownika zamieszczono 50 większych artykułów
kluczowych (Survey articles), których autorami jest 34 naj wybitniej szych
w swojej specjalności badaczy. Największą ilość artykułów napisał etnograf
i folklorysta litewski Jones B a l y s (Cheremissian
folklore,
Estonian folklore, Estonian
mythology,
Finnish
folklore
wspólnie z Thompsonem,
Finno
folk

_ .. Ugric peopLes, Latvian
song

and

mythology).

folklore

and mythology,

Balys jest bodajże

Lithua11ian

jedynym

folklore,

,

ze współautorów

II

�293

292
dzaju i niejasne. Źródłami, na h.-tórych si~ oparto, były naukowe periodyki,
monografie, pamiętniki, antykwaryczne
książki, rękopisy, zapisy etnografów i relacje ustne. Zawarte w przedmowie credo metodologiczne wyraźnie
zakłada eklektyzm, który będzie nadawał ton całemu słownikowi. "Książka
ta nie nawiązuje do żadnej folklorystycznej
szkoły, nie wypowiada się za
żadną metodą i nie zaleca żadnej teorii. Stara się reprezentować wszystkie
szkoły, wszystkie metody, wszystkie teorie przedstawiając
ich osiągnięcia
i dylematy".
Artykułem węzłowym, ilustrującym
poniekąd eklektyczne stanowisko
wydawców, jest zbiorowy artykuł o folklorze. Pisany przez dwudziestu autorów, podaje dwadzieścia różnych definkji. Wyraźnie zaznacza się tutaj
rozbieżność zdań w sprecyzowaniu priedmiotu
badań, i zakresu, jaki powinien on obejmować. Rozpiętość w określeniu folkloru rozciąga się od definicji szerokich, włączających również wytwory kultury materialnej (Barbeau, Taylor, Thompson), do folkloru rozumianego sensu stricto jako ustnej
twór·czości ludu ("przez folklor rozumie się różne formy artystycznego wyrazu, którego środkiem jest mówione słowo" Bascom). Przy podobnym
określeniu pozostają 'również G. Foster, G. Herzog, G. Kurath, R. Waterman. Smith Marian wyłącza z folkloru muzykę i tańce. Stanowisko "maksymalistów"
najlepiej
wyrażają
słowa M. Barbeau, który twierdzi, że
o folklorze również można mówić, "gdy matka pokazuje córce, jak szyć,
tkać, haftować [... J piec starodawny gatunek placka, [... J gdy wieśniak
idąc w ślady swoich ojców uczy syna, jak ma rozumieć znaki na księżycu.
orientować się w kierunkach wiatru, jak przepowiedzieć pogodę w okresie
zasiewów lub żniw [... J, gdy rzemieślnik na wsi pol{azuje czeladnikowi
sposób budowania stodoły, podkuwania koni [... J". Możemy mówić o folklorze, twierdzi Barbeau, ,.kiedykolwiek wi·edza, doświadczenie, umiejętność, mądrość, zwyczaje i praktyki czerpane z przeszłości są przekazywane
młodszemu pokoleniu przez starsze, bez odwoływania się do drukowanego
słowa lub wskazówek wiejskiego nauczyciela". Inny zwolennik tak szeroko
pojętej definicji folkloru, A. Taylor, włącza również ubiory, formy domów,
kształt narzędzi itp. Przy określeniu z&lt;adań folklorystyki najwyraźniej
na
stanowisku formalistycznym
stoją A. T a y lor
i T h o m s o n. Do zadań
folklorystyki wg Taylora należy zbieranie, klasyfikowanie i interpretacja
przekazanego przez tradycje materiału. Już klasyfikacja materiałów częściowo zawiera - jak utrzymuje Taylor - ich interpretację.
Celem interpretacji
bowiem "jest wykrycie
źródeł pochodzenia,
sposób używama
i historia tych materiałów,
aby następnie określić i wyjaśnić drogi ich
rozprzestrzeniania
się i opisać ich stylistyczne
odrębności". Jest rzeczą
charakterystyczną,
że większość autorów zwęża pojęcie ludu i odnosi je
tylko do ludności wiejskiej. Typowym przykładem jest wspomniany Barbeau. Niektórzy z nich uważają folklor za forma inferior
w stosunku do
sztuki i tradycji uczonej.

·.is,'

11

...

E s P i n o sa widzi w folklorze przejawy mentalności człowieka pierwotnego (primitive).
P o t t e r podkreślając
inacjonalne
cechy folkloru
umieszcza go w sferze intuicji i instynktu. Artykuł o folklorze jest znamiennym przykładem
trudności. jakie n2ipotyka folklorystyka
amerykańska w określeniu swoich czołowych pojęć. Mimo niewątpliwych
osiągnięć
na drodze gromadzenia
i klasyfikowania
materiałów
rozmaitość często
sprzecznych z sobą i błędnych zaJożel1 uniemożliw;.a badaczom przedstawienie syntetycznego ujęcia zagadnień, nie mówiąc już o ich jednolitej
interpretacji.
Dlatego też artykuły metodyczne i zawierające interpretacje
są słabą stroną słownika. W przeważającej części artykułów autorzy ograniczyli się jedynie do opisu. Można by tu na przykład wysunąć zarzut, że
a,rtykuł o micie jest zbyt słabo opracowany i za krótki jak na słownik folkloru, mitologii i legend. Spośród wielu. uczonych, którzy przyczynili się do
badań nad teorią mitu, cytowani są jedynie Gemme i Lang. Ze zdziwieni·em
stwierdzamy brak niewielkiego choćby artykułu informacyjnego o etnografii
i religii. Szczególne niedociągnięcia Standard Dictionary
objawiają się przy
ocenie jego wartości ja.ko źródła informacyjnego o stanie folklorystycznych
badań. Wykazy ważniejszych pozycji bibliograficznych
są w wielu wypadkach niekompletne,
a najczęściej, zwłaszcza w drobniejszych
artykułach,
wcale ich nie ma. W artykule o folklorze estońskim Balys pominął ważnq
pozycję: Oskar L o o r i t s, VoLkslieder der Liven. Verhandlungen
der GeLehrten
Estischen
Gesellschaft,
28, 1936. Gertruda
Kur a t h w długim
19-stronicowym artykule o tańcach nie zamieściła ani jednej notatki bibliograficznej. W FoLkLorze Slowian, stosunkowo dobrze zaopatrzonym w bibliografię, ni·e zauważyłem monumentalnego,
blisko 4Q-tomowego zbioru
O. K o l b e r g a, Lud, jego zwyczaje ... Jest zaledwie podany pierwszy tom:
Pieśni Ludu polskiego.
Również nie włączono do bibliografii Pieśni ludu
Z. G log e r a (Kraków 1912), jednego z największych zbiorów pieśni polsldch. Wydawcy podnieśliby wartość Słownika,
gdyby poświęcili osobny,
większy artykuł folklorystyce,
ilustrujący
stan badań w poszczególnych
krajach, w którym umieściliby spis ważniejszych periodyków. podali wykaz ośrodków folklorystycznych,
zbiorów i bibliotek
specjalnych.
Jest
wprawdzie specjalny artykuł o muzeach, ale o dużych brakach i problematycznej aktualności (Odnosi się to do stanu z 1951 L, w którym został
wydany t. 2).
Stan polskiego muzealnictwa
ludoznawczego jest oparty na danych
z 1935 r. Do wiadomości o muzeach w ZSRR wdarła się pewna nieścisłość.
W a.rtykule jest wzmianka o Muzeum Ludów ZSRR w Moskwie. W 1948 r.
zbiory wspomnianego Muzeum zostały przeniesione do Leningradu, a Muzeum, wzbogacone o zbiory leningradzkie,
ot.rzymało nazwę: Państwowe
Muzeum Etnograficzne Ludów ZSRR. Przeglądając dane o muzealnictwie
inrtych krajów napotykamy luki nieraz ba·rdzo poważne. W jedena~~ostr~nicl&gt;wym artykule obejmującym w porządku alfabetycznym 58 kraJow me

�294

295
znajdujemy
ani jednej wzmianki
Należało by wSDomniec' przy
, o, muzeach ludoznawczych
we Włoszech
&lt;
naJmmeJ o dl. 'h
"
.
w Palermo, założonym przez Giuse
,~oc
n~Jw~ększych: o muzeum
sycylijskie), i o muzeum we FI
,~pe Plt~e (zaWIerającym bogate zbiory
,
orenCJl W spISIe zb"
,
me Uwzględnił Museum fur V"lk k'
1Orow szwajcarskich autor
unde
Volkskunde
w BaZYlei, które o
k
U~d Schweizerisches
Museum
Oceanii i Indonezji iest na 'd
ę l specJalme rozbudowanemu
działowi
Wydawcy nie p;winni
z oczo:O;V"'.ICh
miejsc w Europie.
wych ośrodków, jak archiwa B kP mlJac tak waznych dla badań naukosię jaskrawo w porównaniu'
ra kosobnego artykułu o archiwach odbija
Można by VI takim artykul
z ,sz:ro o opracowanym artykułem o muzeach,
,
e uJąc wykaz ważnie'
h b' .
ml,ędzy innymi archiwa pieśni ludow'ch'
,Jszyc
Z 1Orow specjalnych,
ChlV we FryburO"u czy M' d
),
Jak np. Deutsches Volksliederarlę zynalrodowe A h'
Muzeum Etnograficznym
w G
'
rc l\Vum Muzyki Ludowej przy
enevlle
Wybór szkków biograficznych
'bl'
'
rystach jest daleki od reprez,entat
o .I~ko ~tu najwybitniejszych
folklołalności obejmują
w przewa'
, y~nOSCl, WIadomości o ich życiu i dziu-k'
zaJąceJ wlekszośc'
bad
k'
.
t; Ich, skandynawskich
Nj.e~;
F
.. ,,I
aczy
raJow anglosa,
".."ec, rancJl Kraje
ł
"
k'
wane bardzo ubogo ~
.
'
s OWIans Ie są reprezentoz naZWIsk wybitn"
h
spotykamy ani jednego Nie
'd'
leJszyC folklorystów polskich nie
'
'
,ma za neJ wzmIank'
O K lb
sk lm, A. Fischerze i innych. Z b d
' : o , o ergu, S. Ciszewzamieścić notatki o Mikłucho Ma~ł:~ZY rOSYJskIch wydawcy ~owinni byli
czonym w badaniach nad C k
JU, Bogoraz-Tame
(szczegolnie odznazu czami) o ba'
l
rosyjskich
A. N, AfanasJ'ewie'
k&lt;, '.
,aaczu udowych bajek i legend
,
, z u ramslnch o W H t'
WIelotomowych Materiałów .d t
"
.
,na
lUku ,redaktorze
o e nagrafIl Ukramy
k'
Bogactwo materiału
zgromad
- z czes Ich o J, Polivce.
zwala na jego dokładne prze
l~onego ,w obu tomach słownika nie poana lZowame Nie
"
przeglądnięciu
nasuwają się p
,",
mmeJ nawet po pobieżnym
że autor artykułu
o legendaerWnynehu~atgtlnatury krytycznej,
Wydaje się,
c
IS o ach ludzki h
'
(J. Balys), Dogheaded
people
' t
'.
,c
o pSIch głowach
miocie - lokalizuJ'e baWI'
'Jdes , l1ledos~atecznle zorientowany
w przedem po ame o pS1OO"łow h"
Łotwie (częściowo również na Litwie) " . '" , cac,
wyłącznie w Estonii,
rów, gdy tymczasem już Hez' d
' p~rownuJąc Ich do greckich centa u, ,
JO wspomma o hemik
mIenIa kynokephaloi
Starożyt ' G
' , ,
ynes, a Hekateus
wyKtesias dał nawet d~kładn'
n: r:cy umIejscowili ich w Afryce i Indiach,
loi (P a u l y S _ nr '
y OpIS połnocno-zachodnioindyjskich
kynokephaV&gt; I S S O w a Real
Enc
l
..d'
wissenschaft
t. l : 1924 art 17. k'
yc ~pa Ie der Classischen Altertums-

d:t

~:e;:C:

WI'

b

,

q

,

,

.•..
yno

ephalOI)

Przeglądając
artykuły
związane
tem'a
.
"
o Fauście, IzoldZie, Królu Lirze Ri
,tyczme
z hIstOrIą literatury:
len~Pieglu i o wielu innych po~tacfa;:n k~~nkle'U' Rob~n .~oodzie, Till EuweJ, możemy żywić do autoró
t'"
e weszły do llteratury światahatera ludowego, jak Garo"an~U~reN~nsJe, ze pon:i~ęli tak popularnego bo'"
,le
ma rOW111ezwzm'
k'
'.,
Iegen d arnego Ossjana, Z rodzajó
1't
k'
,
Jan I o plesl1lach
w I era c tch nalezałoby umieścić artykuł

(

(} eposie (tym bardziej że poswlęcono osobne mIejSCe bylinom, balladzie,
noweli), a do artykułów
o baśniach
fabliau
czy moralizing
tales dodać
osobną, chociażby krótką notatkę o średniowiecznych
exempla,
Można by
uczynić jeszcze szereg innych, mniej lub więcej istotnych uwag, jak np,
że w porównaniu z tańcami gry i zabawy potraktowane
są mniej dokładnie, że wśród licznych artykułów o tańcach nie dostrzegamy kankana ani
gavotte, że w mitologii babilońskiej
pominięto takie postacie, jak Enkadu
i Etanu, itd" itd, O wiele istotniejszym
zarzutem, jaki nasuwa się przy
ogólnej ocenie Standard Dictionary,
jest nierówność i często rażąca dysproporcja, z jaką lautorzy potraktowali
folklor poszczególnych krajów i ludów,
W przedmowie
Maria Leach nadmienia,
że mitologia i religia grecka
i rzymska zostały potraktowane
bardziej powierzchownie
z uwagi na to, że
są ogólnie znane,
Nie dziwimy się też zbytnio, gdy w Słowniku
nie spotkamy Hekuby
czy innych postaci mitologi'cznych, Natomiast ze słów zamieszczonych przez
redaktora na samym początku wstępu wynikałoby, że jakkolwiek
słownik
nie wyczerpuje ogromu zagadnień, to jednak jest reprezentatywny
i w tym
znaczeniu uniwersalny,
Niestety, nawet po pobieżnym przejrzeniu
zawalrtości obu tomów musimy stwierdzić niedokładności
i luki. Folklor niektórych ludów potraktowano bardzo powierzchownie,
innych zaś opuszczono, Poważny brak stanowi pominięcie kultury ludowej narodów kaukaskich, folkloru ludów zamieszkujących
Syberię, rejony podbiegunowe
i obs~ary środkowej
Azji.
Gdy o Baskach Maria Leach napisała dłuższy artykuł, nie ma w ogóle
wzmianki o Ainosach - ludzie niemniej
ciekawym z punktu widzenia
etnografii i antropologii.
Najdokładniej
i najwszechstronniej
jest opracowany folklor Ameryki Północnej, zarówno ludności białej, jak i Murzynów
oraz Indian. W sz,eregu artykułów zaznacza się jednostronność,
z jaką traktowany jest dany przedmiot - np, artykuł o rymowanych
kołysankach
(nursery
rhymes)
obejmuje tylko materiał Stanów Zjednoczonych,
a zbiorowi bajek murzyńskich,
Wuj Remus (Uncle Remus), poświęca się trzykroć
więcej miejsca aniżeli Baśniom z tysiąca i jednej nocy, Folklor słowiański
potraktowany
jest mniej dokładnie od germańskiego, nie mówiąc już o tym,
że nie zamieszczono osobnych artykułów dla poszczególnych krajów, Ciekawa jest proporcja pod względem ilości miejsca poświęconego artykułom
syntetycznym:
folklor hiszpański zajmuje 11 s,, francuski 9 s,, fiński 7 s"
litewski 2, germański 6, słowiański 3112 s, plus 21/2 s, bibliografii. W Folklorze słowiańskim
autor nie wspomina ani słowa o folklorystyce radzieck;ej,
której podstawy stworzyła materialistyczna
konc,epcja Gorskiego t, a wg której twórczość ludowa powstaje w ścisłym związku z pracą i jest w swej
istocie realistyczna,

g

\ Maksym G o r k i, O titieraturie,
Moskwa 1935, s. 366; patrz
k t, Etnografia radziecka,
Lud t. 39 : 1952, s. 10.

te~ E. F r a n k o w-

�296

,
\

.

297

W obu tomach poloników jest tak niewiele, że można wyliczyć wszystkie według kolejnych haseł słownika: Bogarodzica, Chelm ("miasto w pobliżu Lublina, którego mieszkańcy - W folklorze żydów europejskich _
cieszą się tradycyjną
sławą głupców, por. Gotham"), Kujawiak,
Mead
(miód : legenda o Piaście) Mazurka, Polka, Szopka, Turoń.
Niektóre wiadomości o tańcach polskich są błędne, np. w artykule
Dance w spisie narodowych
tańców polskich figuruje kamari1iskaja
jeden z najbardziej
popularnych
tańców rosyjskich.
Zbójnicki
'albo tzw.
drobny,
tańczony przez górali na Podhalu, został zaliczony do tańców
ukraińskich. Obok tak dobrze znanych i popuhrnych
tańców, jak kujawiak,
oberek. krakowiak, mazurek, znalazł s:ę również tajemniczy rejdovak. Mazurek potraktowany
jest na szerokim tle porównawczym - według autora
wpływ jego wyraźnie zaznacza się w niektórych tańcach meksykańskich (!).
Mimo licznych większych lub mniejszych niedociągnięć i braków Standard Dictionary
jest użytecznym źródłem informacji nie tylko dla etnografów, ale również i dla historyków kultury w ogóle. Bogactwem swoim obejmuje szeroki zakres wiadomości o rozmaitych wierzeniach
i podaniach,
o bóstwach, demona'ch i istotach nadprzyrodzonych,
o pieśniach ludowych,
balladach, rymach, uroczystościach,
obrzędach, czarach itd. Wiadomości
a folklorze różnych ludów obejmują swym zasięgiem 'przedmioty codziennego użytku, części ciała, zwierzęta, rośliny, minerały, gwiazdy itd., itd. Dla
mieszkańca Europy słownik może przedstawiać dużą wartość jako kopalnia
wiedzy o folklorze Ameryki Północnej. Szczególnie interesujące i cenne są
wiadomości o folklorze klasy pracującej w USA (zwłaszcza artykuł ,.industrial lore"), lud!1Ości m'ejskiej i Murzynów. Artykuły napisane są jasno,
interesująco, często w tonie gawędz.iarskim, a bogata treść zawarta w Słowniku sprawia, że wypełnia on warunki utile cum dolce. Szkoda tylko, że nie
posiadamy indeksu, który ukazał się osobno jako uzupełnienie do 1 i 2 t.
Standard

stać na pierwszy plan. Według Brahmanów
jest on początkiem wszechrzeczy; stał się ofiarą i z ciała jego powstał wszechświat. Kim jest Pradżapati,
jakie jest jego pochodzenie? Tymi problemami zajął się w ,powyższej rozprawie Macdonald. Punktem wyjścia dla niego było stwierdzenie
przez
Paul Musa w dziele Borobudm,
Hanoi 1935, że Pradżapati
wywodzi się
z niearyjskich
warstw Indii i początku mitu należy szukać w obrzędach
agrarnych. Macdonald zajął się tym problemem. oparł się na bogatej literaturze porównawczej, wykazując, jak głęboko w kręgu austro-azjatyckim
tkwi mit, że z ofiary ludzkiej bierze początek nowe życie. Przytacza mity
z Indonezji, Nowej Gwinei i Polinezji, według których z ofiary ludzkiej
powstalo życie roślinne. Według mitu birmańskiego
ród ludzki powstał
z zab'cia i poćwiartowania
dziecka, jedynej pary ludzkiej, jaka pozostała
po potopie, brata i siostry. U lVIiao mamy również podanie, że z jednej pary'
ludzkiej pozosta,łej po potopie, brata i siostry, rodzi się dziecko w postaci
jaja. Z cząstek pokrajanego
jaja powstały dzieci w liczbie nieskończonej.
W ten sposób ziemia s:ę znowu zaludniła. W Chinach nie mamy mitu łączącego powstanie świata z ofiarą jakiejś istoty ludzkiej, ale późniejszy tekst
anty taoistyczny z 570 r. n. e. opisuje, jak Lao-tseu wzmocnił świat przemieniając swoje ciało. Oko prawe stało się księżycem, lewe słońcem, głowa
górą, broda planetami, kOŚci smokami, c:ało czworonogami itd. Na obszarze
himalajskim
w Sikkhimie spotykamy się z legendą o zamordowaniu
demona, który prześladował ludzi. Z ludzi, którzy brali udział w zabiciu jego
i ćwiartowaniu jego ciała, powstały rodziny szlacheck~e. Z kawałków ciała
i kości rÓŻnego rodzaju muchy, osy i moskity. W Tybecie zachodnim
mamy legendę o demonie, po zabiciu którego z części ciała jego powstały
zamki, góry, ziemie itd. Stwierdzen:e więc Musa, że początków mitu o Pradżapatim trzeba szukać poza obrębem aryjskim, znajduje peIne potwierdzenie.
Przekonanie, że ofiara ludzka przynosi z sobą nowe życie, istniało nie
tylko w sferze wiary, ale realizowano je w praktyce. Jeszcze sto lat temu
wśród niektórych pierwotnych
szczepów Indii Centralnych
istniała ofiara
meriah. We wsi na placu ofiarniczym
przywiązywano do słupa człowieka
i każdy z mieszkańców wyszarpawszy kawał jego ciała, biegł z nim szybko
na swoje pole i zakopywał tam. Celem ofiary było połączenie z.iemi, która
jest pierwiastk:em
żeńskim, z ciałem mężczyzny i wzmożenie w ten sposób
jej urodzajności. Jedn3k Macdonald kwestionuje
twierdzenie, że obrzędy
agrarne mogą nam wyjaśnić ten mit. Według niego należy sięgnąć o wiele
głębiej niż w obrzędy agrarne, mianowicie do obrzędów związanych z polowaniem. W nich główną rolę gra akt poćwiartowania
ofiary (ofiarą jest też
Pradżapati w Indiach). Istota obrzędu polega na tym, że ofiarę dzieli się
międzY' członków wspólnoty według pewnej hierarchii. Mamy szczegółowe
studia dotyczące tego zwyczaju z terenu Afryki i Birmy. Przez spożycie
ofiary dochodzi się do identyczności z nią. Pradżapati jest ofiarą, z którego

Dictionary.
Ryszard

Szczepański

A. W. MACDONALD, A p r o p o s d e P l' a j a p a t i, .,Journal Asiałique", t. 240 : 1952, s. 323-338.
Najstarszym
dokumentem
historycznym
dotyczącym
religii indyjskiej
jest Rig Veda. Obejmuje ona okres indoeuropejskich
Ariów. Jednak w ciągu
kilkuwiekowego pobytu Ariów w Indiach religia ich uległa ewolucji, współżycie z masą ludno,ści autochtonicznej
nie mogło pozostać bez śladów.
W ostatnich księgach Rig Vedy spotykamy się z ewolucją pewnych pojęĆ'
relig:jnych i nowymi bóstwami, Wśró1 nich główne miejsce zajmuje P l' ad ż a p a t i. Zjawia się on w okresie przejściowym między Rig Vedq, a Brahmanami (literatura
religijna
pcwedycka).
Występuje
on już wprawdzie
w naj młodszych częściach Rig Vedy, ale nie jako jedyny bóg, lecz jeden
wśród wielu. We wspomnianym okresie przp.jściowym wybija się jego po.~.

�298

299

substancji powstały wszystkie stworzenia. W Vpaniszadach i Brahmanach
figuruje on jako pożywienie najwyższe, pokarm kosmiczny. Jest on kosmosem jako pożywienie, a uczestniczą w nim wszystkie stworzenia według ich
zasług.
Praca Macdonalda jest nie tylko cenna dlatego, że rozwiązuje
mit
o Pradżapatim, ale też i z tego powodu, że jest przyczynkiem do badań nad
pochodzeniem cywilizacji indyjskiej. Problemem jest,' ile w niej autochtonizmu, a ile aryjskości. Rozprawa oświetla wprawdzie tylko jeden punkt, ale
ważny tym bardziej że były zakusy anektowania koncepcji Pradżapatiego na
rzecz "potężnej myśli aryjskiej" (J. H a u e r, Glaubensgeschichte
der IndoGe1'manen, Stuttgart
1937). Szczegółowa analiza jednego tylko mitu wyka.zuje, w jakim kierunku powinno iść badanie nad genezą cywilizacji indyjskiej. Najgłębszymi
swymi korzeniami
tkwi ona w kręgu azjatyckim,
M'yjskość w niej jest tylko epizodem.
Ludwik

Skurzak

G. F. ILIN, Szudry.i
raby
w drew.nieindijski'ch
sbo·rnik a c h z a k o n o w, "Westnik Drewniej Istorii", 1950, nr 2, s. 94-107.
Nim przystąpimy do omówienia rozprawy lUna, należy podać znaczenie
słowa śudra. Śudrowie stanowią czwartą klasę społeczeństwa staroindyjskiego po braminach, kszatrijach
i vaiśyach. Indianiści przyjmują, że śudrowi e są to autochtoniczne plemiona indyjskie podbite przez Ariów wedyckich i sprowadzone przez nich do stanu niewolnictwa, chociaż niektórzy, najpoważ,niejsi, jak Senart, wykluczają, istnienie klasy śudrów niewolników. Ich stosunek prawny w społeczeństwie był płynny. Raz występują
oni jako pełnoprawni
obywatele, zajmujący się rzemiosłem, rolnictwem
i kupiectwem, kiedy indziej uważa się ich za stojących niżej od zwierząt.
Po dzień dzisiejszy brak wyczerpującej
pracy o niewolnictwie w Indiach. W dziedzinie tej, jak zresztą w wielu innych dziedzinach indianistyki, trzeba zacząć od studiów szczegółowych, od opracowania poszczególnych problemów. Charakter taki nosi rozprawa !lina, przemyślana i silnie
udokumentowana.
!lin zakwestionował twierdzenie niektórych histo'ryków,
że śudrowie byli to niewolnicy. Historycy opierają się na dwóch sutrach
(paragrafach), kodeksu prawa Manu (redakcja jego w okresie n. e.), w których mamy przeciwstawienie
śudrów trzem klasom wyższym. Manu VIII,
413, wyrażnie mówi, że "śudra kupiony lub nie kupiony ni,ech spełnia pracę
niewolniczą". Manu VIII, 414, "śudra, nawet wyzwolony przez swego pana,
nie jest wolny od stanu niewolnika, bo stan ten jest jemu przyrodzony".
Dwa te paragrafy są odosobnione. bo we wszystkich innych jest wprawdzie
mowa o obowiązku służenia śudrów innym klasom, ale nigdy jako niewolnicy. Tym dwom sutrom autor przeciwstawia szereg innych z tego samego
kodeksu, w których śudra jest określony jako wolny człowiek, który może
zajmować się rzemiosłem, rolnictwem i kupiectwem. Dla udowodnienia, że
~ówią one o śudrze jako o wolnym człowieku, podstawia w nich autor

1
I.

słowo niewolnik pod śudra i wykazuje przy takiej zmianie całą absurdalność tekstu. Np. Manu VII, 138, mówi: "król może nakazać pracować na
siebie jeden &lt;:lzień w miesiącu rzemieślnikom
i śudrom, którzy żyją ze
swego zawodu". Gdy zmienimy słowo niewolnik na śudra, tekst wtedy nie
ma sensu. M·anu IX, 79: "Syn śudry i niewolnicy mogą za zgodą ojca dziedziczyć na równi z innymi jego dziećmi urodzonymi z żony należącej do tej
samej klasy co on". Wyraźne rozróżnienie między śudrą jako wolnym a niewolnikiem. Zmiana znowu słowa śudra na niewolnik pokazałaby cały nonsens tego paraigrafu, tak samo jak i Manu VIII, 416, który mówi: "Wszystko,
co zarobi niewolnik, jest własnością pana", Kautilya 11, 13 - "postanawia:
krewny sprzedający do niewoli śudrę wolno urodzonego podlega następującej korze". Znowu dowód, że śudra był człowiekiem wolnym.
Wobec tych tekstów, które wykluczają
równanie
niewolnik-śudra,
maJmy dwie sutry Manu wyżej wspomniane, które postana-wiają, że śudra
jest od urodzenia niewolnikiem. Autor chce wybrnąć z tych przeciwności
i tłumaczy oryginał tych sutr inaczej niż Buhler (klasyczny tłumacz kodeksu
Manu). Problem cały opiera się na interpretacji
terminu 'dasya'. Znaczenie
zasadnicze tego słowa to 'niewolnictwo', choć może mieć i pokrewne znaczenie, jak 'stan służebny', 'służba', 'pokorne poczucie zależności'. !lin tłumaczy sutrę VII, 413 w następujący sposób. "Śudra kupiony lub nie kupiony (zamiast tłumaczenia
Buhlera:
'niech spełnia pracę niewolniczą')
niech będzie zmuszony do spełniania niskiej posługi". A Manu VIII, 414,
śudra (niewolnik) w tłumaczeniu Buhlera: "nie jest wolny od niewolnictwa", w tłumaczeniu !lina "nie jest wolny od obowiązku służenia". Na
upartego tłumaczenie to można przyjąć, ale czy to konieczne, czy nie mamy
innego, bardziej logicznego rozwiązania problemu? Dla mnie, jak dla wielu
indianistów tłumaczenie Buhlera nie podlega kwestii. Sprzeczność paragrafów w tym samym kodeksie staje się zrozumiała przy uwzględnieniu
historii tworzenia się poszczególnych kodeksów. Datowanie poszczególnych
kodeksów jako pochodzących z tego lub owego, jak to czynią niektórzy
historycy literatury indyjskiej, nie odpowiada rzeczywistości. Kodeks staroindyjski nie jest dziełem jednej ręki. Jest to zbiór sutr, które powstały na
wiele wieków przed redakcją i rozpowszechnieniem
danego kodeksu, jak
i ze sutr z okresu jego redakcji. Mamy tylko prawo mówić, że ta a ta redakcja ukazała się w danym wieku. Ale chcąc rzeczywiście określić wiek danego
kodeksu, musimy każdy paragraf
osobno przeanalizować
i umiejscowić
w odpowiednim czasie. Gdy ktoś zada sob'.e trud wyłowienia poszczególnych sutr, które wędrują po różnych kodeksach i zawierają nie tylko te
same pOjtanowienia, ale i te same słowa, i złoży je, będziemy wówczas
mieć pra~dziwy obraz rozwoju prawa w Indiach starożytnych. Kodeks Manu
jest również zbiorem sutr z najróżniejszych epok. Wśród przepisów dotyczących śudrów znajdujemy przepisy starsze i nowsze. Dwi.e sutry: VIII, 413
i 414. są przepisami, które w pewnym okresie odpowiadały rzeczywistości,

�300

301

czasowi, w którym śudrowie rzeczywiście byli niewolnikami.
Zagadnienie
śudrów po dzień dz'siejszy nie jest rozwiązane, ale coraz częściej badacze
widzą w nich plemię lub frakcję jakiegoś plemienia autochton:&lt;cznego podbitego przez indoeuropejskich Ariów. Wtedy zostali oni rzeczywiście sprowadzeni do stanu niewolnictwa. Ślady tego mamy w wym'.enionych sutrach.
W miarę posuwania się Ariów na wschód plemiona ich zostały zmajoryzowane przez ludność autochtoniczną. Wtedy oczywiście nie mogło być mowy,
by ludność tę sprowadzić do roli niewolników. Odbiło się to i na ustawodawstwie, gdz'e śudrowie występują już jako ludzie wolni, ale nie należący
do świata aryjskiego.
Prócz tego jednego zastrzeżenia rozprawa IEana oświetla w pełni jedno
z zagadnień w problematyce niewolnictwa indyjskiego.
Ludwik

Skurzak

UWAGI DOTYCZĄCE MAKIETY I TOMU HISTORII POLSKI opracowanej przez Instytut Historii Polskiej Akademii Nauk pod redakcją profesora dra Henryka Łowmi.ańskiego.
W listopadzie ubiegłego roku otrzymałem pierwszy tom Historii Polski:
ż wkładką o następującym brzmieniu: .,Do Czytelników Makiety Historia
Polski. Opracowana zespołowo publikacja, którą Instytut Historii PAN oddaja do rak czytelnika, stanOwi pierwszą obszerną marksistowską
syntezę
naszych dziejów. Historia
Polski nie jest podręcznikiem
uniwersyteckim
w ścisłym tego słowa znaczeniu, gdyż rozmiary jej przekrac'lają ramy przewidziane dla tego rodzaju pomocy naukowych. Mimo to może służyć za
tymczasowy odpowiednik tego typu podręczn'ka.
Niniejsze wydanie ukazuje s'ę w ograniczonym nakładzie, jako makieta przeznaczona do dyskusji.
Na skutek tego jest ona wyłączona ze sprzedaży księe:arskieji
rozsyłana
jedynie adresatom przez Dział Rozpowszechniania
Wydawnictw PAN. Instytut Historii PAN publikując
makietę pierwszego tomu Historii
Polski
oczekuje od czytelników krytyki i uwag niezbędnych
dla udoskonalenia
całości przed udostępnieniem jej szerszemu ogółowi. Przewidziana na przełom stycznia i lutego 1956 r. konferencja robocza miała podsumować uwagi
i wpr~wadzić popr.~wki do tekstu ostatecznego wydania Historii Polski. Pon'eważ jednak zaproszenie na powyższą konferencję wszystkich czytelników makiety jest rzeczą niemożliw~, Dyrekcja Instytutu
Historii PAN
zwrócih sie o organizowanie zebrań dyskusyjnych na temat przestudiowanej publika'cji i o nadsyłanie przed styczniem 1956 r. ocen i uwag zarówno
zesDołowych, jak indywidualnych
pod adresem Instytutu
Historii PAN
w Warszawie (Dyrekcja Instytutu Historii PAN .. Warszawa, dnia 3 października 1955 r.)".
Oczywiście zastosowałem się do tego wezwania. stanowiącego dla mnie
zaszczytne wyróżnienie, i w dniu 19 grudnia 1955 r. wysłałem żądaną ocenę·
Ponieważ mi na tej sprawie zależało, nie otrzymawszy poświadczenia 00-

bioru mojego rękopisu sprawdziłem osobiście w Instytucie, że poczta W')'wiązała się poprawnie ze swoich obowiązków i rękopis doszedł do rąk właściwego adresata. Wobec tego, że nie należałem do liczby zaproszonych na
konferencję
roboczą, która się odbywała w dniach 6-9 lutego 1956 r.,
a chciałbym uniknąć zarzutu zaniedbania, po porozumieniu się z najbardziej zainteresowanym
oddaję moje uwagi do druku. Jest to zresztą dosyć
poważny wkład pracy, który chcę w ten sposób udostępnić przede wszystkim najbliższym kolegom.
Moje uwagi ześrodkowują się na części pierwszej, napisanej przez prof.
Aleksandra
G i e y s z t o r a, gdyż jedynie w tym dziale uważam się za
kompetentnego.
Dotyczą one jednak przede wszystkim map opracowanych
przez J. Humnickiego. Niestety, jestem zmuszony do nadania moim uwagom następującej postaci krytycznej:
1. Nieliczenie s·ię z wynikami
badań językowych, przede wszystkim
polsk;ch.
2. Nieuwzględnienie
wyników badań antropologicznych, również przede
wszystkim polskich.
3. Podawanie
przypuszcze!'l, jak gdyby były wynikami pewnymi, co
musi w krytycznym czyteln'ku budzić uczucie niepewności, a nawet i nieufności w stosunku do tekstu. Dotyczy to przede wszystkim etnograficznych ekskursów reprezentujących
poziom wiedzy drugiej połowy zeszłego
stulecia.
4. Jednostronne
ograniczenie się do archeologii, jakkolwiek jej uwzględnienie stanowi wielki postęp. Rekonstrukcja
dawnej przeszłości winna się
opierać na możliwie równorzędnym uwzględnieniu wszystkich tu wyliczonych działów.
Bardzo cenne uzupełnienie tekstu stanowią załączone mapy zasięgów
plemiennych. Upra'szczają one uzasadnienie krytycznej oceny całości.
Mapa dotycząca końca III tysiąclecia p. n. e. budzi następujące
zastrzeżenia: O ile mi wi,adomo, kultura fatjanowska jest datowana obecn.ie
dopiero na pierwszą połowę II tysiąclecia, anie na koniec III, jak to czyniono pierwotnie co do grupy moskiewskiej.
Grupa jarosławska
przypadałaby na koniec pierwszej ćwierci II tysiąclecia, czuwaska zaś nawet na
jego połowę. Wyn;k badań 3ntropologi,cznych przemawia za tym późniejszym datowaniem
archeologów radzieckich. Przypuszczalnie
stanowi ona
rezultat nawarstwienia
się ekspansji aryjskiej (indoira~ski.ej) ~a po.dł~że
ugryjskie,
co prawdopodobnie
spowodowało
wyodrębn:eme
SIę Fmow.
W każdym zaś razie obszar kultury fatjanowskiej
odpowiada domniemanej
praojczyźnie Finów, jak na to wskazują wyniki badań nad nazwami zwierząt i roślin. Obce temu obszarowi nazwy są reprezentowane
w językach
Finów nadbałtyckich przez pożyczki późniejsze. Reliktem antropologicznym
ludnOści o kulturze fatjanowskiej
byli poturczeni Bułga:rzy nadwołżańscy,
obecnie zaś są nim zapewne Czuwasze. Resztę "plemion północnych leśnych"

f,1
"

&lt;,

�303

302
tej mapy stanowili niewątpliwie Lapończycy i szczepy ugryjskie. Owcześni
Lapończycy musieli mówić jeszcze jakimś zapewne samojedzkim narzeczem,
gdyż z tymi szczepami zespalają się dotychczas ściślej pod względem antropologicznym, swoje zaś teraźniejsze narzecze przyjęli dopiero stosunkowo
późno od Finów. Przypuszcza się, że Finoi, lokalizowani przez P t o l em e u s z!a gdzieś na wschód od dolnej Wisły, byli Lapończykami, a nie
Finami. Moim zdaniem wchodzi tu w rachubę skupienie ,elementu laponoidalnego w średni'owiecznej części dorzecza Niemna, jak to wykazały badania
Jana M y d la r s k i e g o (1928) oraz Ekspedycji Bałtyckiej zorganizowanej
przez Akademię Nauk ZSRR.
Drugie zastrzeżenie
dotyczy obszaru plemion jutlandzko-skandynawskich i zasięgu ich rz,ekomej ekspansji na kontynencie.
otóż o poglądzie
reprezentowanym
przez autora mapy dowiedziałem się przed kilku laty
od Konrada Ja ż d ż e w s k i e g o. Liczył się on z ewentualnością,
że do
kultury ceramiki sznurowej nawiązują tylko plemiona grupy północnoindoeuropejskiej, korekturę zaś dawnego poglądu, polegającą na przypuszczeniu,
że resztę szcze.pówindoeuropejskich
należy łączyć z kulturą ceramiki wstęgowej, traktował wtedy jaJko możliwość wiele obiecującą. Było to przeciwstawienie się dawnemu poglądowi, opierającemu
się na założeniu, że
ekspansja
ceramiki sznurowej stanowiła archeologiczne
odzwierciedlenie
ekspansji indoeuropejskiej.
Ten nowy pogląd jest zapewne słuszny, lecz
przypuszczalnie dopiero co do II tysiąclecia p. n. e., i to - być może nawet nie samego jego początku. Wobec tego jednak, że do grupy północnoindoeuropejskiej,
prócz Germanów, tu na mapi,e wyodrębnionych,
należeli
jeszcze Bałtowie i Słowianie, zasięg rzekomej ekspansji plemion jutlandzkoskandynawskich
na kontynencie wyznaczałby po prostu strefę zajętą przez
szczepy później wyodrębnione z grupy północnoindoeuropejskiej
jako bałtosłowiańskie. Tak wczesne wyodrębnienie Germanów z grupy północnoindoeuropejskiej jest chyba lingwistycznie nieuzas'adnione. Mogą za nim przemawiać względy archeologiczne, Właściwsze wydaje mi się wyodrębnienie
wspólną sygnaturą obszaru szczepów jutlandzko-skandynawskich
łącznie ze
strefa ich rzekomej kontynentalnej
ekspansji jako obszaru grupy północnoindoe~ropejskiej,
oddzielając te dwie części składowe tylko hipotetyczną
linią graniczną, wyodrębniającą
późniejs,zych Germanów.
Obszar plemion nie przynależnych
do grupy północnoindoeuropejskiej
został rozbity na dwie części - jedna obejmuje resztę szczepów indoeuropejskich Europy środkoweJ', druga zaś plemiona trypolskie i dolnodunajskie.
Należałoby zatem wnioskować, że plemiona aryjskie (indoirańskie) zostały
tu już umieszczone w kategorii plemion stepowych, które tu nie graniczą
z obszarem kultury fatjanowskiej.
Ta lokalizacja szczepów aryjskich przemawiałaby raczej za II tysiącleciem p. n. e. niż za końcem III. Jednakże
pierwotni Indoirańczycy musieli sięgnąć w głąb stepów jeszcze przed wyodrębnieniem
się kultury
fatjanowskiej
i ta zapewne będzie stanowiła

l

,.J

l

podstawę umożliwiającą datowanie ekspansji aryjskiej (indoirańskiej). Licząc
się z tym powiązaniem wydaje mi się wskazane zwrócenie uwagi na to, że
pozostawienie smugi plemion leśnych na rubieży oddzielającej obszar kultury
fatjanowskiej od strefy ludów stepowych najprawdopodobniej
tłumaczy się
przypuszczeniem, iż tam przetrwali lapońscy autochtoni. Badania antropologiczne stwierdziły bowiem, że Lapończycy wykazują zupełnie nieoczekiwaną
domieszkę elementu armenoidalnego,
a tę mogli wchłonąć tylko w strefie
promieniowania
Kaukazu, zatem na dalekim południu, gdzieś na rubieży
lasów i stepów.
Obsz,alTplemion południowo-wschodnioeuropejskich
wyznacza niewątpli-wie zasiąg ekspansji ludów azjanickich. Stan podany na mapie dotyczy zatem
okresu, gdy nie sięgnęła ona jeszcze obszaru zajmowanego przez Basków,
lecz objęła już część obszaru zajmowanego przez Ligurów. Wchodziłby tu
zatem w rachubę jakiś wczesny okres III tysiąclecła p. n. e., w żadnym
zaś razie nie jego koniec, jak to podaje mapa. Ze względów antropologicznych wydaje się wskazane wyłączenie ze strefy ekspansji azjanickiej dawnego obszaru trackiego (obecnie bułgarskiego i wschodniorumuńskiego)
i dołączenie go do obszaru plemion trypolskich i dolnodunajskich,
jakk?lwiek
w okresie eneolitycznym wykazuje ślady nawarstwienia azjanickiego. Swiadczyo--tym
poważna domieszka elementu armenoidalnego,
stwierdzona na
czaszkach z Bilcza Złotego nad Seretem, reprezentujących
niewątpliwie ludność o kulturze ceramiki malowanej (trypolsklej). Pierwotna antrop.ologiczna
przynależność wschodniej części Półwyspu Bałkańskiego do obszaru kultury
trypolskiej nie zostałazata!rta
ani przez przesunięcia Traków, ani nawet
przez ekspansję Słowian, powodującą tak głębokie przeobrażenia stosunków
etnicznych Półwyspu Bałkańskiego.
Dokonany tu przegląd mapy, ujmującej
syntetycznie bardzo wczesną
fazę ekspansji indoeuropejskiej,
przemawia z,a tym, że należy ją odnieść
do II, a nie do III tysiąclecia .p. n. e., zaznaczywszy oczywiście, że dla Azj-anitów zrobiono wyjątek przez uwzględnienie
stanu z III tysiąclecia, gdy
znajdowali się w fazie swojej pierwszej, jeszcze nie zakończonej ekspansji.
Za bezwzględnie konieczne uważam wprowadzenie poprawki wyodrębniającej grupę północnoindoeuropejską,
to znaczy zespolenie graficzne ter~~
torium plemion jutlandzko-skandynarwskich
ze strefą ich rzekomej ekspanSJI,
oczywiście przy zaznaczeniu granicy oddzielającej te dwie zespolone części.
W mapie dotycz\cej połowy I tysiąclecia p. n, e. bardzo poważne zastrzeżenia musi budzić jej część dotycząca Słowian i Bałtów. Resztę można
uważać za uzasadnione uzupełnienie mapy Hermana H i r t a (1907), którą
zmodyfikowałem co do Słowian (J. C z e k a n o w s k i, 1927, s. 91) i co tu
zostało, moim zdaniem, dosyć nieszczęśliwie przedobrzone.
Przede wszystkim nie są mi znane podstawy, które upoważniałyby do
twierdzenia, że Słowianie już Yo.' tak wczesnym okresie sięgali do górnych
części dorzeczy Wołgi i Oki z górnej części dorzecza Dniepru, dotarłszy do

�304
niego dwoma szlakami: bliższym, lewym brzegiem Prypeci - i dalszy!Il.
obchodzącym bagna Polesia od południa. Dotychczas uważano, że do kontaktu Słowian z Finami doszło dopiero w okresie praruskim, a zatem o cał,~
tysiąc lat później. Mapa przeciwstawia się bardzo kategorycznie solidnemu
dorobkowi nauki fińskiej w dziedzinie badań nad chronologizacją pożyczek
w językach fino-ugryjskich.
Przypuszczam, że szlakiem wzdłuż Prypeci
przesunęli się do dorzecza górnego Dniepru dopiero Radymicze j Wiatycze
w wędrówce do swoich późniejszych historycznych siedzib, przy czym na
nadprypeckim
szlaku pozostali, według A. A. S z a c h m a t o w a (1916,
s. 677), im językowo naj bliżsi Dregowicze. Nastąpiło to zaś zapewne dopiero
w okresie zagospodarowywania
północnych rubieży obszaru opanowanego
przez Chazarów, którzy widocznie ściągnęli tam ostJatnią falę Słowian wschodnich, ustępujących z dorzecza Wisły zapewne wskutek naporu JadŹwingów.
Byłoby to ściągnięcie ro.lników (rąk roboczych) na urodzajne pustki. Przemawia za tym wzmianka Latopisu (964), że Wiatycze płacili Chazarom
daninę od radła. Być może, analogicznym ściągn:ęciem rąk roboczych była
ekspansja Słowian na Ukrainę, przypadająca na drugą połowę I tysiąclecia p. n. e. Mogli ją zainicjować Scytowie, którzy rolnikami nie byli,
a przecież niewątpliwie zbożem płacili za artykuły luksusowe sprowadzane
z Grecji. Ta ekspansja przodków późniejszych Ukraińców nie została na
mapie zaznaczona, 'choć rozpoczęła się przypuszczalnie o wiele wieków wcześniej od ekspansji przodków Słowi,enów Nowogrodzkich i Krywiczów, przodków Wielkorusów Północnych. Wzdłuż Prypeci przesunęli się przypuszczalnie
dopiero przodkowie późniejszych Wielkorusów Południowych i Białorusinów - Radymicze i Wiatycze. Przemawia za tym powtarzanie się nazw
grodów wiatyckich na Podlasiu i na prawobrzeżnym Mazowszu, na co już
dawno (1927, s. 114) zwróciłem uwagę. To stwierdzenie poparł Franciszek
B u jak
(1948) wykazaniem powtarzania
się nazw wiatyckich osiedli na
całym prawobrzeżnym Mazowszu, łącznie z Ziemią Chełmińską, aż po Torul1
nawet. To było chyba głównym uzasadnieniem włączenia przez profesora
G j e y s z t o r a (s. 114) Ziemi Dobrzyńskiej do Mazowsza.
Drugie zastrzeżenie dotyczy Bałtów. O ile mi wiadomo, nic nie wskazuje
na to, by Bałtowie Zachodni, to znaczy Prusowie lub Jadźwingowie, dochodzili do Bałtyku między Niemnem a Dźwiną i nawet przekraczali ją w średniej części jej biegu. Na tej północy do Bałtyku doszli jedynie Bałtowie
Wschodni - to znaczy Łotysze i Litwini (Żmudzini), i to stos1.mkowo bardzo
późno, gdyż ponoć nie przed VIII w. n. e. (K. B u g a, 1924, s. 25). Dochodzimy
zatem do drażliwego zagadnienia Neurów.
Hipotetyczne siedziby Neurów zlokalizowano
zgodnie z wzmiankami
rr El r o d o t a. Przedmiotem sporu może być tylko, czy słusznie zostali objęci
sygnaturą oznaczającą Słowian. Większość dawniejszych uczonych, a te;'
i wielu teraźniejszych
uważało i uważa Neurów za Bałtów. Za Słowian
uznał ich natomiast S z a f a T z y k, tego poglądu bronił później N i e d er 1e,

305
u nas zaś ostatnio reprezp.ntowali go Tadew';: L e h r - S p ł a ....
v i ń s k j (1946)
T y.m i e n i e c k i (1951). Ja zaś przeciwstawiłem
się czeskim
autorytetom i ich polskim zwolennikom, zwracając uwagę na to. że zachowanie w nazwie Neurów indoeuropejskiego eu wskazuje na to, że wchodzi
tu w rachubę szczep mówiący jeszcze nie zróżnicowanym bałto-słowiańskim
narzeczem (1927, s. 90). Podtrzymał mnie w tym sporze znakomity znawca
języków Europy północno-wschodniej
Valentin K i P a r s k y (1939, s. 52),
obecnie profesor uniwersytetu w Birmingham. Dalszy nie zakłócony rozwój
językowy musiał zatem przeistoczyć Neurów w Bałtów, oczywiście wschodnich. Ten wniosek popieraj ą świadectwa pisarzy starożytnych. H e r o d o t
podaje, iż po uderzeniu Dariusz,a na Scytów (513-512)
Neurowie odeszli
w puszcze północne. Gdzie się zaś znajdowały te puszcze, podają natomiast
w I w. n. e. P l i n i u s z ("Neurae, apud quos Borysthenes oritur", Natur.
HisI/;. IV, 12, 8H) i w IV w. n.e. Amrnianus M a T c e 11i n u s ("Borysthenes
a montibus oriens Neuriorum", XXII, 8, 40; "Neuri mediterranea inc01unt
Ioca, uieini uertibus celsis, quos prearuptos gelunque tir;pentes aquilones
adstringunt", XXXI, 2, 14). Oczywiście tymi górami u źródeł Dniepru mofe
być tylko Wyżyna Wałdajska, z której wypływają tak wielkie rzeki, jak:
Wołga, Dniepr i Dźwina, a zatem wyżyna, która z tego właśnie powodu musiała się starożytnym wydawać baI1dzo wyniosłą, jakkolwiek Marian P l ,ez i a
(1952) utożsamiał górny bieg Dniepru z Prypecią. Jeśli się jednak doda że
znakomity bałtysta Kazimierz B u ga (1924) lokalizuje siedziby Litwi~ów
w połowie I tysiąclecia n, e. w górnej części dorzecza Dniepru aż po górny
b~eg Dźwiny na podstawie wyników badań toponomastycznych, zupełnie nic
blOrąc w rachubę świadectw pisarzy starożytnych,
to mamy tu wprost
wyjątkową ciągłość źródeł historycznych, obejmującą całe tysiąclecie. Wykazuje ona, iż nie ma podstaw do kwestionowania bezpośredniej łączności
Bałtów Wschodnich z Neurami, tak samo jak nie ma powodu do podawania
w wątpliwość późnego ich przesunięcia się ku wybrzeżom Bałtyku. Wobec
tego umieszczanie Bałtów na obszarze między Niemnem a Dźwiną w połowie
I tysiąclecia p. n. e. należy uznać za niefortunną modYfikację mapy Hermana H i r t a (1907).
i Kazimierz

Sumiennego sprawdzenia wymaga część mapy, która sugeruje, że już
w połowie I tYSiącleCi, p. n. e. Celtowie zajmowali Czechy aż po Dunaj.
Dotychczas uważano, że Czechy zostały przez nich zajęte dopier.o w wieku
IV p. n. e. Ze względów antropologicznych jest natomiast wielce prawdopodobne, że przed tym najazdem był to jeszcze obszar szczepów ilirskich.
Znacznie prawdopodobniejsze wydaje się zaś zaznaczone na mapie sięgnięcie
Słowian na północne rubieże Czech i na Morawy. Znajduje ono bowiem
uzasadnienie w zasięgu kultury łużyckiej. Byłoby to odzwierciedlenie..l'Jl
slawizacji pierwotnie zapewne iliryjskich Lugiów, jak na to wskazują stosunki antropologiczne strefy sudeckiej, a też i przez źródła historyczne po26 "Lud" t. XLIII

�306
307
świadczone ich przesunięcia

do dorzecza Dunaju,

niewątpliwie

przez Bramę

Morawską.
..
.._
Wreszcie należy jeszcze podkreślić, iż jest zupełme me~rawdopodobne,
by Finowie osiągnęli wybrzeża Bałtyku w połoWi~ I tysiąclec.la. p. n ..e. P:ZY~
puszczalnie w tym wczesnym okresie, tak samo Jak I dawnIeJ, docIeralI .~(
morza tylko Lalpończycy, i ,to zapewne nie mówiący jes~cze narzeczem fmskim. Natomiast FinowLe dotarli do niego zapewne dopIero około poc~tku
I tysiąclecia n. e., jeszcze przed z.różnkowaniem się .Fin~w ~adbałtyckIch ..
Jednym z dwu głównych niedociągnięć mapy UjmuJącej systemat~czme
stosunki etniczne na przełomie I w. p. n. e. i początk~ n .. e. je~t. to, ze me
bierze w rachubę obszaru Bałtów Wschodnich w g.or~eJ CZęSC.Idorze~z~
Dniepru, od Prypeci na południu aż po górny bieg Dz,:my na połnoc.y, Jth.
to wykazały ba.daJIlia toponomastyczne Kazimierza Bugl (1924). DalekIe s ęgnięcie tego obszaru ku wschodowi, stwierdzone przez Maksa Vas m e T.a
(1932-1936), a tak pięknie zadokumentowane przez to, że~r~ez Tułę płyme
Upa, co po litewsku znaczy - rzeka, przypada niewąt~lIwle ~a czasy p~
. . .się Finów Nadbałtyckich
na pół:nocny-zachod.
MUSIałor o.
przesumęcIU
. , ..
"
.
ktnoBzas
łnastąpić w czasach poprzedzających ekspansję słowlanską, skoro re I
:ci
tów przetrwał aż do czasów historycznych w. dorzecz~ por?t:vy w post.
Golędzinów póżniej wchłoniętych przez Słowilan, a nlla~OWICle prze~ Wlatyczów. Ni~ ulega wątpliwości, że przesuwanie się Bałtow. WschodnICh. ku
wybrzeżom Bałtyku było spowodowane przez napór Sło:"lan Wsch~dm~~
wypieranych
zapewne przez Awarów z żyznego połudma l, ustęPUJąCY.
wzdłuż osi Dniepru ku północy. Zapewne w analogiczn~ ~posob ~ą~zYło SIę,
o przypuszczalnie pół tysiąclecia wcześniejsze, przesumęcle .prafmow. Nadbałtyckich ku wybrzeżom Bałtyku z ekspansją Bałtów, sięgaJącą w głąb dorzecza Wołgi.
Powyżej omówione fakty i ich hipotetyczne pOWIązania unaoczniają,
iż drugie wielkie niedociągnięcie mapy polega na włączeniu c~łego obs~ar~
Bałtów Wschodnich do terytorium
Słowian Wschodmch, ktore przy .y
sięga poza jego granice na północy, i to w okresie ~koło po~zątku n. e~ ~ n~l~l:
prawdopodobniejsze
wydaje mi się przypuszczeme FrancI~zka D v.
_
(1949) że migracja Krywiczów i Słowienów NowogrodzkIch nas~ą~)lła do
.
' w IV w ...,n e być może - jak to on mniema .. - w łącznoscI
z podplero
d
oy
bojami Hermanaryka,
króla Gotów. Jeśli się zwazy, ze te
wa ~zcze..
złożyły się na Wielkorusów Północnych i zac~owały ~ewne nawlązan:
lingwistyczne do Słowian Połabskich, przesuwaJ~c~c~ SIę. w t~n: samy o
k
. ku zachodowi a ponadto jeśli się uwzglęam, ze pOZYCZkIJęzykow~
o reSle,
.
d'
a wczeświadcza o kontakcie słowiańsko-fińskim,
przypadającym
ople~o n
.
sny okr~s praruski (V. K i p a r s k y, 1952), to mam~ fakty dosyc wymown~~
mawiające na korzyść przypuszczenia
FrancIszka D v o r n I k a .. Je
przel
dopodobne że Krywicze i Słowienie Nowogrodzcy przeszlI na
wIe ce praw,
.
h d . h
d
północny wschód pustką rubieżną, oddzielającą
Bałtow Wsc o mc
o

Zachodnich, dalej zaś na północy obeszli Finów Nadbałtyckich od wschodu.
K i p a r s k y przypuszcza, iż na północ od Dźwiny Słowianie przeszli na
wschód od rzeki Wielikaja, południowego dopływu jeziora Pejpus, na zachód zaś od rzek Łowati, wpadającej do jeziora Ilmeń, i Wołchowa, łączącej je z jeziorem Onegą. Poświadczają tę wędrówkę kurhany okolic Wielkiego Nowogrodu (Nowgorodskije sopki), datowane na wielki VI i VII,
i ślady osadnictwa słowiańskiego w Starej Ładodze, datowane na wieki
VII i VIII (W. W. M a w r o d i n, 1945, s. 81-82).
Rzecz znamienna, na mapie właściwie nie została uwzględniona bardzo
wczesna w głąb stepów Ukrainy sięgająca ekspansja przodków późniejszych
Ukraińców. Nie wzięto w rachubę też i drugiej ewentualności, polegającej
na włączeniu obszaru między Dniestrem a Dnieprem do terytorium Traków.
Uznano ten obszar za przynależny do strefy alano-scyto-sarmackiej.
Niewątpliwie była to warstwa panująca, i ,to nie tylko nad rolnikami tego
obszaru. Tymi rolnikami mogli być zaś tylko Trakowie lub Słowianie _
ich następcy. Jak się przedstawiał proces zastąpienia Traków przez Słowian,
o tym nie wiemy. Wiemy jedynie, że Słowianie musieli poz.ostawać w ścisłym
kontakcie z Trakami, skoro od nich przejęli nazwy wielkich rzek Ukrainy,
na przykład Donu, Dniestru i Dniepru. Przecież później Traków tam nie
było. Byli rumi zapewne wspomniani przez H e r o d o t a Scytowie-oracze.
Scytyjskie nazwy rzek ukraińskich przejęli natomiast Grecy, pozostający
w stosunkach handlowych ze Scytami.
Kończąc te rozważania należy jeszcze zwrócić uwagę na fantastyczne
granice terytorium słowiańskiego na wschodzie i południu. Tak na przykład
nie zaznaczono, że w tym wczesnym okresie Kal'paty, nie tylko wschodnie,
zajmowali jeszcze Trakowie, zaś Celtowie (Kotmi) sięgali chyba do górnej
części dorzecza Wisły. Bardzo zagadkowy jest też klin sięgający daleko ku
południowi zachodnim brzegiem Dniepru. Zawiera on nader wątpliwe twierdzenie, że w stepach na zachód od niego Słowian nie było, wzdłuż Dniepru
zaś wdarli się w głąb stepów od Polesia.
Po tak 'wyczerpującym
krytycznym przedyskutowaniu
map ograniczę
się do zaledwie kilku uwag dotyczących tekstu. Nieomal wszystkie najistotniejsze zagadnienia, dotyczące poprzednich tysiącoleci, a uwzględnione
w omawianych rozdziałacA, zostały już poruszone w tej dyskusji poświęconej trzem mapom. Pozostają jedynie uzupeŁnienia, jednakże dosyć ważne
przez wzgląd na ich dalsze nawiązania.
Profesor G i e y s z t o r wspomina (s. 46): "w VI-VII
w. plemiona słowiańskie ze związku Antów, najwybitniejszego
zjednoczenia wschodniosłowiańskiego". O ile mi wiadomo, pierwsza wi·adomość o tym szczepie dotyczy roku 376. Wówczas Vinithar, następca Hermanaryka,
króla Gotów,
zmógł kroI a Antów Boza i zamordował go łącznie z synami i 70 władykami
słowiańskimi. Antowie są przy tym związani z Wołyniem, gdyż znikają ze
żródeł bizantyjskich po roku 602, jakoby po wyprawie Awarów na Wołyń

2.·

�308
prze&lt;:iwko Dulebom. W łączności z tym należy nadmienić, że A l - M a s u d i
pisząc o Słowianach podaje: "Oni tworzą liczne narody. Otóż między nimi
jest jeden, przy którym od początku była władza; jego król nazywał się
(był zwany czyli nosił tytuł?) Magak (Madżak). Ten naród zwie się Walinjana i temu narodowi zwykły się były podporządkowywać
pozostałe plemiona słowiańskie, ponieważ u niech była władza i inni królowie ich jej
ulegali". Zawarte w nawiasach przypuszczenie
Gerarda L a b u d Y (1948,
s. 101), że wyraz Magak nie jest imieniem własnym pewnego władcy, lecz
jego tytułem, jest bezspornie słuszne. Świadczy o tym fakt nie znany nie
tylko naszym historykom, lecz też i Franciszkowi D v o l' n i k o w i (1949),
jakkolwiek bardzo poważnie uzasadni'ałby jego hipotezę, że Antowie byli
szczepem alańskim, panującym nad Słowianami. Otóż Rene G l' o U S s e t
podaje (1939, s. 173), że sogdyjski wyraz modżak oznaczał u Ujgurów głowę
"kościoła" manichejskiego. Moim zdaniem fakt, że Słowianie wołyńscy mieli
władcę o tytule irańskim (sogdyjskim), upoważnia do wniosku, że Antowic
byli alańską (irańską) formacją polityczną, jednoczącą południowych Słowian Wschodnich jak to przypuszcza Franciszek D v o l' n i k (1949). Uważam
natomiast za pomysł chybiony włączanie przez niego do tej formacji politycznej Radymiczów i Wiatyczów, gdyż ich wtedy w dorzeczach Dniepru
i Oki jeszcze nie było, zaś ich domniemane macierzyste siedziby w dorzeczu
Wisły leżą poza granicami hipotetycznego państwa Antów.
D v o r n i k włącza do państwa Antów Białą Chorwację (Chrobację podka.rpacką i podsudecką), obejmującą też i południowe stoki Sudetów objęte
później państwem Slavnikoviców, natomiast Białą Serbię (łużycką) uważa
za równorzędną, jakkolwiek również alańską formację polityczną. Miała
ona przylegać do Białej Chorwaicji od zachodu, sięgała bowiem po Nysą
Łużycką. Czyżby, ta sugestia miała spowodować u profesora G i e y s z t o r a
(s. 137) wzmiankę: "Państwo polskie nie stykało się bezpośrednio, jak wiadomo, z granicami Niemiec, mając za sąsiadów wzdłuż Odry i Nysy Łu··
życkiej Słowian połabskich". Czyżby istniały jakieś względy umożliwiające
uważ'anie Łużyczan Górnych za szczep połabski? Powinowactwa językowe
nie pozwalają na to w sposób kategoryczny. Jest nim jedynie wzgląd antropologiczny, a mianowicie przypuszczenie dosyć zresztą prawdopodobne, że
przez Łużyce Górne się.gnęła ku południowi ekspansja połabska, której
przypisywać należy wytworzenie się państwowości Przemyślidów w Czecha,ch. Jeśli się zważy, że Levy Hradec był pierwotnie ważniejszym ośrodkiem niż Praga, gdyż Przemyślida Borzivoj tam właśnie wybudował pierwszy kościół w Czechach, to szczególną wymowę musi posiadać fakt, że czaszki w tym grodzie wydobyte a datowane na wieki VIII-XII
posiadaj C!
identyczny skład antropologiczny z teraźniejszymi pomorskimi poborowymi
powiatu Starogard (J. M y d l a l' s k i, 1928) i z czaszkami z Ostrowia Lednickiego, datowanymi na wiek XlV, ponadto zaś są bardzo podobne do czaszek połabskich, datowanych na wieki VI-XII
(R. A s m u s, 1902). Są to

309

l"

fakty nader ważne i tak wymowne, że pozwalają na obstawanie przy połabskiej czy też pomorskiej, w każdym zaś razie lechickiej genezie państwowości Przemyślidów (J. C z e k a n o ws k i, 1951). Zresztą ten wniosek
antropologiczny został już potwierdzony przez wyniki czeskich badań archeologicznych. Zdenko Van a (1952) stwierdził bowiem połabski, brandenburski czy też pomorski, a zatem lechicki charakter czeskiej ceramiki grodziskowej z okresu 800 do 950. Podkreślił przy tym, że nie nawiązuje ona
do dawniejszej autochtonicznej ceramiki czeskiej i w ten sposób poświadczył archeologicznie le&lt;:hickie nawarstwienie. Mogło ono dotrzeć przez Łużyce, gdyż mniej pra1wdopodobny wydaje się bardziej wschodni szlak, skoro
zachował się na nim hipotetyczny relikt dawnej Białej Chorwacji w postaci
państwa Slavnikoviców. Co prawda, należy się też i liczyć z tym, że ekspansja lechicka ogarnęła cały obszar polski, a jej dotychczas żywy ślad
stanowi niezawodnie nazywanie Polaków Lachami, Lęchami przez ich południowych, wschodnich i północno-wschodnich
sąsi'adów.
]=&gt;Y0fesorG i e y s z t o l' (s. 141) oddziela Włślan od Lędz.ian i tych lokalizuje na Wyżynie Sandomierskiej, "nad Wisłą opodal Sandomierza, Zawichostu i Zmigrodu (Opatowa)", jak to zaznacza w innym miejscu (s. 115).
W łączności z tym pozwolę sobie przy,pomnieć, że przy przeliczeniu materiału dotyczącego geografii wyrazów, ogłoszonego przez Kazimierza N it s c h a (J. C z e k a n o w s k i, 1927, s. 151-153),
zwróciłem uwagę na ko:nieczność wyodrębnienia podówczas jesz,cze nie uwzględnianego narzecza
sandomierskiego. Zaznaczyłem wtedy, że nawiązuje ono szeregiem wyrazów
raczej do narzecza wielkopolskiego niż do małopolskiego. Przemawiałoby to
na korzyść przypuszczenia, że narzecze sandomierskie stanowi dialektologiczny ślad ekspansji pallstwa wielkopolskich Piastów, rozpoczynającej się
w drugiej połowie X w. Państwo WillIan mogło być reliktem jakiejś dawniejszej organizacji politycznej obszaru małopc.lskiego. Tadeusz L e w i c k i
(1950, s. :32) komentując
A l - M a s u d i e g o bierze w rachubę państwo
"Wiślan-Chorwatów".
Byłby to zatem analogiczny szczątek, jak państwo
Slavnikoviców w Czechach. Oddzielenie Wiślan od Lędzian miałoby bardzo
wymowne uzasadnienie, gdyby się okazało, że Lędzianie stanowili ongi analogiczny relikt politycz,y, jak państwo Przemyślidów w Czechach, to znaczy że są osadem pozostałym po hipotetycznej ekspansji lechickiej (połabskiej, pomorskiej, a nie wielkopolskiej-piastowskiej),
przypadającej
przypuszczalnie na pierwszą połowę VII w., gdyż łączyłbym z nią exodus Serbów
i Chorwatów na Półwysep Bałkański.
W dyskusji po ostatnim odczycie Zygmunta Woj c i e c h o w s k i e g o,
poświęconym Zapisce Karolińskiej,
czyli tzw. G e o g l' a f o w i B a w a rs k i e m u, Tadeusz L e h r - S p ł a w i ń s k i zwrócił uwagę na to, że nazwa
szczepu Lendzaninoi, wspomnianego przez P o r f i l' o g e n e t ę, jest normalnym greckim pluralem wyrazu Lędzianin. Wobec tego, że P o l' f i l' 0g e n e t a zmarł \V roku 959, nie ulega wątpliwości, że wzmianki pochodzą

�310
z okresu poprzedzającego ekspansję wielkopolskich Piastów, włączającą do
Polski Grody Czerwieńskie, utracone w roku 981. Lechickiego, to znaczy
polskiego charakteru
etnicznego Lędzian-Lachów
oczywiście nie sposób
kwestionować; zresztą bardzo ostrożny Teofil M o d e l s k i (1920, s. 26) zaznacza, że Lendzaninoi "odpowiadają nazwie wschodniej i południowowschodniej Polaków", tzn. Lachom. Czy można Lędzian utożsamiać z Sandomierzanami, jak to czyni Henryk Ł o w m i a ń s k i (1954, s. 97-116),
to
inna sprawa. Nasuwać się tu muszą pewne zastrzeżenia. Otóż Lędzianie
(Lendzaninoi) reprezentowali
formację dawniejszą od Sandomierzan późniejszych, tak przeobrażonych przez ekspansję wielkopolskich Pi,astów, że
odzwierciedliła się ona w ich narzecz.u. Ponadto, jeśli nawet pierwotnie nie
było różnicy szczepowej między Lendzaninoi a Sandomierzanami, to przecież ich obszar musiał sięgać daleko w kierunku południowo-wschodnim,
skoro przez Porfirogenetę zostali wymienieni łącznie ze szczepami ruskimi.
Co najmniej musieli oni stanowić pierwotną ludność Grodów Czerwieńskich. Zdają się za tym przemawiać wyniki badań antropologicznych. Wykazują one bowiem ostro zarysowaną gra!nicę, sięgającą od zachodu i północy po dawny powiat lwowski, który do tego obszaru (lechickiego) nie
należy. Są to co prawda wyniki badań nad ludnością teraźniejszą i wymagają sprawdzenia na dawnym materiale kraniologicznym, którym niestety
nie rozporządzamy jeszcze.
Jest wielce prawdopodobne, że historyczna polsko-ruska granica etnograficzna ustaliła się dopiero w ciągu X w. na całe tysiąclecie na linii przesuniętej ku zachodowi pod naporem mas ukraińskiej
ludności rolniczej,
która uchodziła ze stepów czarnomorskich przed Pieczyngami. Antropologicznie odzwierciedliło się to w charakterystycznej
domieszce właściwej
ludom fino-ugryjskim,
a obcej Słowianom pierwotnym. Nie stwierdzamy
jej bowiem u Słowian Zachodnich i u Litwinów. Nieuwzględnieniem tego
przesunięcia, wyraźnie zasygnalizowanego przez brak przejściowych gwar
polsko-ruskich, tłumaiczy się poniższy ustęp pióra profesora G i e y s z t o l' a
(s. 140-141): "W pierwszej połowie X w., po upadku państwa wielkomorawskiego, Grody Czerwieńskie przeszły zapewne pod zwierzchnictwo Rusi,
jakkolwiek utrzymywały się w nich załogi złożone z Lachów-Lędzian, którzy według przekazu Konstantyna P a l' f i r o g e n e t y płacili dań książętom kijowskim. Jednakże osłabienie ośrodka kijowskiego po śmierci Światosława (973) spowodowało odpadnięcie tego obszaru od Kijowa. Stojący tam
załogami sandomierscy Lędzianie uznali, jak się wydaje, nad sobą zwierzchnictwo czeskie lub też osiągnęli na krótko samodzielność". Ze wzmianki
w Zywocie św. Metodego dowiladujemy się o podboju państwa Wiślan przez
państwo wielkomorawskie (w drugiej połowie wieku IX), które wtedy opanowało zapewne cały szlak podkaxpacki i podsudecki, jeśli nie całą dawną
Białą Chorwację (Chrobację). Po katastrofie państwa wielkomorawskiego
szlak podkarpacki musiał się znaleźć w sferze wpływów Rusi Kijowskiej,

311
skoro Chorwaci uczestniczyli w wyprawie Olega na Bizacjum, jak podaje
Latopis, wzmiankę zaś A 1- M a s u d i e g o, który miał pisać w roku 943,
można interpretować
w ten sposób, że Ruś Kijowska graniczyła z Czechami w Karkonoszach (F. D v o l' n i k, 1949, s. 300). Jednakże pisze on
dalej (303): "one cannot at any rate use it as evidence in favour of a Russian occupation of White Croatia after the Moravian catastrophe". Krytyczną dyskusję tego zagadnienia zamyka (s. 304) następujące sformułowanie: "After the fall of Moravia only the Croats of Bohemia and of the
upper Dniester definitely rema~ned outside Whithe Croatia. It carried
on a more or less independent existence round Cracow as its capital and
other important centres lmown us as Przemyśl and Czervien until it was
again subjugated by the Czechs who looked upon themselvesas the trustees
of Great Moravia and by the Poles who under Mieszko were bent on
gathering all the Polish tribes into one State. The Poles secured for themselves the lands round Sandomierz and the Red Cities, and it was this
part of White Croatia which became the object of the contest between the
Poles and the Russians of Kiev". Nastąpiło to zaś zapewne po klęsce
Węgrów nad Lechem w roku 955, gdy Światosław kijowski był uwikłany
w walki z Chazarami, których pańs,two zniszczył w roku 965.
W tym bardzo krytycznym ujęciu czeskiego historyka nie ma zupełnie
miejsca na braną przez. profesora G i e y s z t o l' a w rachubę supremację
czeską na obszarze sandomierSikich Lędzian. Jest tylko mowa o pretensjach
czeskich, wynikających z tego, że Bolesław I uważał się za dziedzica państwa wielkomorawskiego, czego wyrazem był akt fundacyjny biskupstwa
praskiego, któremu Otton I, ze względu na Bolesława II, nakreślił granicl:;
sięgającą po Bug i Styr (F. D v o l' n i k, 1949, s. 89). Był to piewątpliwie
zasiąg dawnego państwa wielkomorawskiego. Wspomniani przez profesora
G 1 e y s z t o l' a "stojący załogami sandomierscy Lędzianie" byli zapewne
wczesnymi odpowiednikami polskich folwarków na Rusi, które po rozbiorach płaciły dań do rosyjskich urzędów skarbowych. Wreszcie należy zazna:czyć, że w tekście profesora G i e y s z t o l' a nie ma wzmianki o tym,
jak i kiedy znalazły się Grody Czerwieńskie w granicach państwa wielkopolskich Piastów, jakkolwiek na mapie w wyjaśnieniu zostało podane:
Grody Czerwieński.e, bełlkie i przemyskie w składzie państwa polskiego
do roku 981 oraz od 1018 do 1030 i 1031 r.

i'

-,
:.;'
I

--I

Dla mnie największą satysfakcję stanowi stwierdzenie, że nowy podręcznik Historii PoLski, opracowany przez miarodajną instytucję Polskiej
Akademii Nauk, opiera się na lokalizacji praojczyzny Słowian w dorzeczach Wisły i Odry. Uzasadniłem ją w książce Wstęp do historii Słowian
(1927), dobrze znanej slawistom, gdyż została bardzo pozytywnie oceniona
przez podówczas najbardziej autorytatywnego
Lubora N i e d e l' l e g o, jakkolwiek przeciwstawiłem się niektórym jego poglądom. Została ona w Hi-

I

i

:~

�313

312
całkowicie pominięta, choć w niej po raz pierwszy na mapie
umieszczono praojczyznę Słowian w dorzeczach Wisły i Odry. Była to zaś
zasadnicza modyfikacja cieszącej się największym uznaniem mapy Hermana
H i r t a (1907), jednego z ówczesnych czołowych indoeuropeistów.
Nie
mniej dziwi mnie, że wśród dzieł wymienionych w przeglądzie źródeł nie
znalazł się Tadeusza M i l e w s k i e g o Zarys językoznawstwa:
ogólnego
(1948), choćby przez wzgląd na jego liczne mapy zasięgów językowych,
bardzo życzHwie przyjęty przez naukę obcą. Gdyby uwzględniono te dwa
dzieła, zaoszczędzono by sobie tu z.estawionych uwag kry.tycznych. Są one
wyrazem troski a to, aby dzieło wydawane przez tak poważną instytucję
nie spotkało się z zupełnie zbytecznymi zarzutami, zwłaszcza że w kwestiach dotyczących I tysiąclecia n. e. zajmuje punkt widzenia tak bliski zajmowanemu przeze mnie od lat przeszło trzydziestu (T. Lehr-Spławiński,
1924).
Nasuwą się tu pytanie, czyżby naszym historykom nie było wiadome, że
reprez.entowane przeze mnie, razem z Józefem K a s t r z e w s k im i Leonem
K a z ł a w s k i m, stanowisko było początkowo przeciwstawieniem
się podówczas miarodajnym, czołowym przedstawicielom
nauki polskiej, jak na
przykład Jan Michał R o z wad a w s k i, prezes Polskiej Akademi,i Umiejętności? Lokowali oni bowiem praojczyznę Słowian na jakimś ściślej nie
sprecyzowanym wschodzie, ustosunkowując się do całego zagadnienia bardzo sceptycznie. Podręcznik Historii
Polski stwierdza, iż z biegiem lat, po
mozolnych wysiłkach Dsiągnęliśmy pełne zwycięstwo. Stało się to zaś nie
tak dawno, skoro nasz teraźniejszy czołowy slawista - Tadeusz L e h r S p ł a w i ń s k'i - zdeklarował się jako autochtonista dopiero w roku 1946.
O całym dorobku mojej trzydziestoletniej
pracy slawistycznej - gdyż
dawniej byłem afrykanistą - w Historii
Polski
znajduje się tylko taki
passus (s. 22): "Na ogół poglądy burżuazyjnej, a potem faszystowskiej nauki
niemieckiej napotykały
uargumentowany
sprzeciw, choć sprawa pobytu
Gotów na naszych ziemiach bywa'1a ujmowana z błędnych pozycji, uznających jakąś domniemaną szczególną ich rolę w rozwoju kulturowym, a nawet politycznym (W. Antoniewicz, J. Czekanowski)". Nauka obca oceniła
znacznie życzliwiej mój dorobek, nie tylko afrykanistyczny,
lecz też i slawistyczny. Co zaś do zagadnienia Gotów, to mogę powiedzieć z pełnym
poczuciem odpowiedzialności,
że badałem je sumiennie i bez' uprzedzeń.
Za wielkie zaniedbanie redakcyjne uważam niezaopatrzenie
makiety
w skorowidze. Przecież sumienny luytyk musi je sam zrobić lub też nauczyć
się omawianego działu na pamięć. Niestety, nie jest to wypadek wyjątkowy
w nader ważnych publikacjach polskich historyków. Tak na przykład nie
posiada skorowidzów tak dla nas ważne dzieło Gerarda L a b u d y o państwie Samona. Przypuszczam, że nie zostanie mi wzięte za złe, jeśli wyrażę
nadzieję, iż najważ·niejsze pozycje podane w poniższym spisie bibliograficznym zostaną uwzględnione w zapowiedzianym wydaniu Historii Polski.
storii

BIBLIOGRAFIA

Polski

Jan Czekanowski

A S m u s R.: Die Schadelformen
der
altwendischen
"Archiv
flir Anthropologie",
t. 27: 1902, s. 1-36.

Bevolkerung

Mecklenburgs.

B U g a K.: Die Vorgeschichte
der aistischen
(baltisChen)
Stamme
Ortsnamenforschung:
\V. Streitberg,
Festgabe
1924, s. 22-35.
13u jak
F.: Skąd
1948, s. 59--114.
Cze k a n o w

przybyli

kiJ.:

S

Radymicze

Wstęp

i

do historii

Wjatycze

Slowian.

na

Ruś?

Lwowska

im

Lichte

"Światowit",

Biblioteka

der
t.

20:

Slawistyczna,

1927, t. 3, s. XII, 1-327.
_ Różnicowanie
się dialektów
praslowiańskich
w świetle kryterium
ilościowego
[w:]
I Sjezd Slovanskych
Filologóv
w Praze
1929, t. 2, Praha
1931, s. 1-20.
_ Polska synteza slawistyczna
w perspektywie
ilościowej.
Rozpra\vy
Wydz. II PAU.
1947, Seria 2, t. 46, s. 105-154.
Konsekwencje
syntetyczne
czeskich

_

badań

antropologicznych,

pOlogiczny",
t. 17: 1951, s. 320-338.
D v o r n i k F: The Making of Central &amp; Eastern
G

I'

H i

o U S s e t R.: L'Empire
I'

t H.:

des steppes,

Die Indogermanen,

K i p a r S k Y V.:
s, 48~59.
_ The Earliest

Die

Strassburg

Baltische

Contact

of the

Russians

Księgarnia
A!,ademicka.
L e h r - S P ł a w i 11 s k i T.: Kilka

T.:

Państwo

und
with

w.:

M i l e w s k i T.:

Zarys

+

1949, ss. IV

1-350.

Volker.

the

Baltische

Finns

and

Balts,

Lande,

1939, t.

"Oxford

l,

Slavonic

słowiańskiej
Vi
świetle
żródeł
i tradycji
histo-1948, s. 181-227.
Państwo
Samona.
poznań
1949, ss. VIII .•. 357.
uwag

o praojczyżni0

Wiślan-Chorwatów

wozdania
PAU 1950, t. 49, s. 32.
L o w m i a ń s k i H.: Lędzianie,
"Slavia
M a w r o d i n W.

Londyn

1939.

Naukowego
we Lwowie
1924, Nr 2, s. 62-65.
O pochodzeniu
i praojczyźnie
Słowian.
Poznań

L e w i c k i

]I{

Europe,

Antro-

1905, t. 1, 1907, t. 2.

Sprachen

Papers",
t. 3: 1952, s. 67-79.
L a b u d a G.:
Okres
"wspólnoty"
rycznej,
"Słavia
Antiqua"
t. l:
_ Pierwsze
państwo
słowiańskie.

_

Paryż

"Przegląd

Obrazowanije

w

Antiqua",

4:

"Spra-

1954, S. 97-116.

gosudarstwa,
Prace

Tow.

Zachodni.

A l - M a s u d i e g o.

t.

ogólnego,

Tow. Ludoznawcze,
Lublin-Kraków
1947-1948.
O d e l s kiT.
E.: Z onomastyki
i tcrminologii

sprawozdania

1946. Instytut

opisie

drewnierusskogo

językoznawstwa

Słowian.

Leningrad

Etnologiczne,

średniowiecznej,

t.

1945.

1. polskie

"Kwartalnik

Hi--

storyczny",
t, 34: 1920, S. 26.
M Y d l a r S kiJ.:
przyczynek
do poznania
struktury
antropologicznej
Polski
i za··
gadnień
doboru
wojs!ł&gt;wego,
"Kosmos",
t. 53: 1928, s. 195-210.
)1 i e d e r l e L.: Manuel de I' Antiqiute
Slave, Paryż 1923, t, l, t. 2, 1926. R. Champion.
N i t s c h K.: Z geografii
wyrazów
polskich,
.•Rocznik
Slawistyczny",
t. 8: 1918.
p I e z i a M.: Greckie
i łacińskie
żródła
do naj starszych
dZiejÓW Słowian.
Prace
Etnologiczne,
1952, t. 3, s. 1-202.
T Y m i e n i e c k i K.: Ziemie polskie
Poznańsl,ie
Van a Zdz.:

Tow. Przyjaciół
Nauk.
Ze soucasne
problematiky

w starożytności.
evropskeho

poznań

1951, ss. XXIV

praveku

..• Archeologicke

-'- 834,
Roz-

hledy".
t. 2: 1952, s. 436-442.
Vas m e l' M.: Beitrage
zur
historischen
Volkerkunde
Ostem'opas,
l-IV,
iw:]
Sitzungs-Berichte
der Preussischen
Ąkademie
der Wissenschaften,
phil.
hist.
Klasse.
1932, 1934-1936, [rec.] J. J. M i kko I a Baltico-Slavica
1936, s. 356-368.

�315

314
E. KARWOT, K a t a log
m a g i i R u d o l f a. Ź ród ł o e t n o g r at i c z n e XIII w i e k u, z przedmową Józefa Gajka (polskie Towarzystwo
Ludoznawcze. Prace Etnologiczne, tom IV), Wrocław 1955. 191 s. i 8 rycin.
W 1906 r. ogłosił prałat śląski A. F r a n z studium pt. Das Aberglaubenverzeichnis
des Frater Rudolfus ("Theol. Quartalschrift" t. 88, s. 411-436)
z rękopisu lipskiej Biblioteki Uniwersyteckiej
z początku XIV w. , fol.
1-18V,
stanowiącego w XV w. własność dominikanina Konrada z Nysy.
Franz dał przedruk spisu wierzeń i czarów i w przypisach do nich cenne
objaśnienia i materiały ludoznawcze, które byłyby się przydały autorowi,
gdyby był łaskaw zajrzeć do tego studium. Autora szukał Franz wśród
minorytów, np. Rudolfa z Bibrach ok. 1360 r., który jednak już przez datę
rękopisu jest wykluczony. Dnia 5 marca 1915 r. wygłosił wrocławianin
dr Józef K l a p p e r w Śląskim Towarzystwie Ludoznawczym odczyt pt. Das
i:ilteste Denkmal schlesischer Volkskunde, wydany w czasopiśmie "Mitteilungen der Schlesischen Gesellschaft fur Volkskunde", 17: 191 5, s. 17-57, pt.
Deutscher Volksglaube
in Schlesien in altester Zeit. Rozprawa kończy się
słowami: "In Rudolfs Werk besitzen wir das alteste DenkmaI deutschen
Volksglaubens in Schlesien". Studium to niezmiernie pracowite, oparte na
rozległych badaniach rękopisów śląski/ch, daje łaciński tekst wykazu zabo-bonów Rudolfa, oparty na odkrytym przez Klappera rękopisie wrocławskim
I Q 160 i lipskim; poza tym stwierdził Klapper istnienie księgi I dziełka
Rudolfa w hanowerskiej Bibliotece Miejskiej, nr 7, fol. 148-157v, będącej
widocznie kopią rękopisu wrocławskiego. Już po wydaniu odkrył on dalszy
rękopis w BibHotece Miejskiej w Elblągu. Wydanie swe opatrzył Klapper
apaJratem krytycznym, niemieckim przekładem i bardzo cennymi objaśnieniami wierzeń i czarów z rękopisów śląskich. Obszerne i wyczerpujące wywody o dziele, autorze, rękopisie, miejscu i czasie powstania dzieła, o źródłach i wiarogodności brata Rudolfa itd. uzupełniają całość. Karwot twierdząc, że ta praca względnie dziełko Rudolfa jest
nieznane (twierdzenie
dziwne choćby dlatego, że praca Klappera ukazała się w fachowym piśmie),
'podjął się tego samego zadania, ale w części podstawowej swej książki podaje właściwie tylko paraf'razę lub przekład pracy Klappera niezawsze wymieniając swego dobrodzieja. Jedyna różnica to zastąpienie tezy a niemieckim ,charakterze tych zabobonów przez tezę głoszącą ich polski 'cha-rakter.
T e k s t ł a c i ń s k i jest prostym przedrukiem tekstu podanego przez
Klappera, niestety, bez jego aparatu krytycznego. Zauważyłem nieuzasadnione opuszczenie, s. 20 po w. 5: Ait namque sibi diabolus: Eritis sicut dij
scientes bonum et malwm, przenoszenie końca rozdziału X na s. 60, potem
dowolne zmiany pisowni i błędy drukarskie, jak: 20,2 circumeunt
zamiast
·circueunt,
21,7 crudi zamiast crudo, 25,28 scapulis z-amiast scapulas. Ale
tekst podany przez Klappera-Karwota,
tj. rękopis wrocławski, nie jest
'wolny od błędów, np. czytamy s. 22,15: ori eius i m p o n u n t, manum eius

gdzie autor na pierwszym mIeJscu zapewne napisał: apponul',t
(kładą na usta), a nie imponunt (kładą do ust). - 22,17 gaHinam nigram sub
caLdario ponunt, c o n t r a q u a m. '. coream faciunt:
czytać należy circa
(tak ma rkp. lipski) quod, gdyż tańczą dokoła kotła - 22,18 trufant,
ut
omne, quod a m i t t i t, i n v e n i a t poniewa'żkobiety,
a nie dziecko, robią
te czary, czytać należy z rękopisem wrocławskim amittitur
i z lipskim inveniant "aby wszystko, co się gubi, one znalazły", - 23,21 mulierem siluestrem,
q u o d taunam dicimus: czytać należy quam Faurwm dicimus. - F a u n i:
czytać z rękopisem lipskim Faune. -24,
26 (lapides) incendunt et postmodum f r i g i d a t o s iniciunt
aque: nie studzone, lecz rozżarzone kamienie
rzucano do wody, a b y je ostudzić, więc frigidandos.
- 26,37 Alie sapientiores, u t p u t a n t in hQ;earte -diabolica - powinno być: Alie sapientiores,
utputa in hac arte d. "Inne bieglejsze, mianowicie w tej sztuce diabelskiej".
_ 26,38 ponunt sub se a l i q u o s digitos - czytać należy aliquot digitos,
gdyż kładą pod siebie nie jakieś palce, lecz kilka palców. - 27-41 b: c o nt raillam
materiam
invenies tu contra (przeciw) jest bez sensu, autor
pisał circa (por. nr 17). - 28,43 koniec: Q u i d hoc non ydolatriam
appeIlemus? quid w wykrzyknikach
lub zdaniach pytajnych ma często znaczenie quam (jak), więc ostatecznie jest tu możliwe. Staranniejsi pisarze i takim jest może brat Rudolf - używają jednak qui (=qui jakim sposobem,
jak), i to byłoby tu odpowiedniejsze. - 48,46 puerum die d o m i n i c a
natiuitatis
super vaccarn ponunt wydawca tłumaJczy to za Klapperem:
"W niedzielę po urodzeniu sadzają dziecko na krowę". Chodzi tu o przejęty z kultury rycerskiej zwyczaj sadzania dwuletniego chłopca w dzieJ',
jego urodzin na rumaka. W sielskich warunkach sadzano chłopca na krowę,
jako przyszłego pastucha i gospodarza. Ale oseska dopiero co urodz,onego
chyba nie posadzono tak (chociaż rękopis lipski pisze: n a t u m, tj. "dziecko
urodzone w niedzielę"). Poza tym - i to wydaje mi się ważniejsze - die
dominica
natiuitatis,
znaczy "w niedzielę urodzenia", zwrot to nie tylko
niejasny, ale właściwie nic nie znaczący. Sądzę więc, że autor napisał
dom~nice "w dzień Bożego Narodzenia", kiedy to różne zwyczaje i obrzędy
były w użyciu.
Karwot dodał do te~o przedruku, tak jak Klapper, p r z e kła d p o Is k i. Wyznaję, że przeklaidem tym się nie zachwycam, gdyż w znaczniejszej mierze jest to przekład niemieckiego tekstu Klappera niż oryginału
łacińskiego, więc par-afrazą, a to pa'rafrazą już interpretującą
i dlatego
mniej obiektywną. Ale poza tym są w tym przekładzie (jak też u Klappera)
nieścisłości, np. (podaję tylko moje sprostowania) s. 20 "Już Ewa przekazała jad bałwochwalstwa. wsączony przez ... węża, mianowicie więcej
wiedzieć niż trzeba, przede wszystkim swoim córom, głupim kobietom" a -nie znaj ac siebie samych w wielu próżnościach, przez nie uprawianych,
~obią sobie bogów obcych" .:....."przez mądre badanie przekopaj ścianę, a ty
zobaczysz wiele gadów i największe obrzydliwości" - 20,2 "Chodzą z dzieimponunt,

1

l,

�316
317
ckiem d~ko~a og~ia". - "Rysia i lisa i zająca śpiącego." Także komentarz
s. 104
o wilku zamiast o lisie, s. 106 o lisie, wiI:ku i zającu. _ 21,4
"aby dZiecI odpoczywały" - "pilnie też o słowa" . - 215
, . " P oza t ym g d y
pro:adzone
są z. miejsca porodu do łóżka". - 21,8 "soli, z których 'liżą;'.
~1,1? ,:odgryzaJ~ zębami trzy kawałeczki, które sproszkowawszy dają". _
21,13 :,z.~z~łem węzlastym". - 22,15 "obrusem ołtarza (bo ołtarz jest w kulcie
chrzescIJansklm
mensa, stołem) pocieraj a jego twarz"
- 2917 Wł"
kł d .
h"
.
.
-'"
aznl
w , a aJą po. c rzcle, ... zelastwa, czarną kurę pod kocioł, dokoła którego
tan~zą zapahwszy
swiatła".
Klapper
i za nim Karwat
tłumacza'
Do
kąpieli po c~rzcie", co jest możli\ve, ale tu nieprawdopodobne,
po~ie~aż
ma~y tYIl~OJedno.orzeczenie kładą, odnoszące się do ziaren, żelastwa, kury.
-. _2,20. ,.1 w~zelk~ch chorób'.'. - 23,21 "aby dziecko Fauny płakało, a ich
milczało, l. wiele mnych lekow pełnych nierozsądku robią dla dzieci aby
był! .spokoJne lub uczone". - 23,IX "Poza tym dziewczęta, przez n.iegodziwe
mysh zbyt oddalone od Boga, które wyobraża dziewczyna, umarła w domu
wskrze~zona p~zez Jezusa, ... napisane
(Ps. 52,6): "Którzy się IUdzio~
po~obaJą, pohanbl~m są, bo je Bóg wzgardził". - Powiedzenie Augustyna
WZięte z Enarrat, m Ps. 21 Migne. PL XXXVII .p 1631 _ A F
)
23 22 P t·
. .
'
, .
. ranz.,
". o o Więc wy.m.awlaJą nad wodą kąpieli pewne słówka". _ 23,23
.,Nad. zlOłaml . :. mawiają pewne nie, jak twierdzą, błog,osławieństwa
lecz
:acze:1 przeklenstwa".
- 24,24 "Jakimiś słowami zwracają się do ksi~życa
I gWiazd" . - 2424
"
l'Iczne I". rozne czary" - 24 25
,." .b' up ra,WlaJą
k"
.
,,,w
nocy.
pas I ... , mczego tej. nocy". - 24.26 "imiona i rozżarzą je w ogniu i potem
w c~lu Ich s~udzem~ wrzucają dó wody, i który wtedy wyda jakiś syk"
(nawiasem .m~wląc, Jest to świadectwo dla gotowania za pomocą rozgrzanyc,h kamlem,
tzw. stone-boilers).
25,28 "Aby były kochane
robia
mezom
z• wy d Zk
'''1'III wspo
·'1' ne] swej , chuci krzyż na pleca'ch". _ 2531
'
.
d .
pokarmu
'n'" apoJu. _. 25,32 "Podobme" usmlercając
.
'
"o
.'
~
serce kury w pochwie

n:0':1

I pr~szkUJąc dodawają
mężom do pokarmu".
Nonsens swego przekładu
przeJał Karwot od Klappera
2534
P
,
".':
,
"oza
tym pokrzywę ochrzczoną
wł~snym moczem
(wlęcspozywano
pokrzywy). - 2637 b: Te obrzydliwosci w tym
d"·'
.
'"
, ,
,prze' mlOCle I Wiele Innych znajdziesz, o cherubinie,
je.~li
ostrozme badaJąc przekop as z ścianę przy spowiedzi" _ 27 42 dla 'kr 'l
.'
. b kt·
.
.
'"
o owe]
me a,
orą gmm nazywa pania ~ Holda"~ . - 2843
.
"~ domowych ,okt·ry c h gmln
nazywa. stetewaldiu . " a czasem za domem, garnki ... nigdy za dom niczego me wylewać" . " "Jak tego nie mamy nazwać bałwochwalstwem?"28,45 ."drz~wka. tak że słusznie można by powiedzieć takiemu kościołowi,
co,. megdys powiedziano
bałwochwalczej
bóżnicy (.Jeremiasz 2,20): "Pod
kaZdYn:,drzev:em gałęzl~tym. pokładałaś się ty, nierządnico". - 29,52 "Poza
:ym ,~toz wyhczy zaklęCIa merządnic, bluźniercze błogosławieństwa
starych
b~b? - 29,53 ",Poza ty~ chcą~ jak Bóg znać przyszłość uważają na sny,
wlerzą w znakI, o.gląda~ą ogme. leją kipiący ołów". _ Także przekład
l11nych mIeJsc proSI o wIększą ścisłość, np, s. 60: "wie bowiem, że (l Cor.

,

'

5,6=Gal. 5,9) "trocha kwasu wszystko ciasto zakwasza". - 61 (Psalm. 24,4:)
"Niechaj będą zawstydzeni wszyscy, którzy nieprawość czynią bez przyczyny, podobnie też oszukujący przy pomocy sztuki magicznej". - ,,0 nich
mówi Augustinus: Ta płochość sztuk magicznych panowała. " w przeciągu
bardzo wielu wieków na całym świecie: i dzięki ich wynalazczości
są
haruspi6a, to jest obserwowanie ołtarzy, auguria, to jest zgadywalllie przyszłości z głosów ptaków, 'Pyromancja, to jest obserwoW1anie ognia, aeromancja - powietrza, hydromancja
- wód, od hydor, co znaczy woda, nigromancja, i wiele innych". - s. 63 "ten niech wie, że wykroczył przeciw
wierze chrześcijańskiej
i chrztowi i jako poganin, i odstępca, i wstecznik,
i wróg ściągnął na siebie ciężki gniew Boży .na wieki, chyba że przez
pokutę poprawiwszy się 'z Bogiem pojedna".
Tekst ten nasuwa cały szereg pyta'ń, na które u autora daremnie szu'kamy odpowiedzi. Położenie bowiem jest takie, że tekst brata Rudolfa,
jak każdy pomnik literacki, - pod względem formalnym podlega kompetencji filologa, który go odczytuje z rękopisów, ustala jego brzmienie.
określa rodzaj literacki, czas powstania, źródła hterackie itd. Dopiero tak
przygotowany tekst może służyć za .podkład pod dalsze badania naukowe,
Sumarycznie
z wkładem znacznego trudu zrobił to Klapper i dla przygodnej rozprawy to mogło wystarczyć. Ale z chwilą, gdy temu tekstowi
nadaje się wyjątkowe znaczenie, podbudowa dokumentarna
musi być odpowiedlllio solidniejsza i daleko staranniejsza.
Dla ,krytyki tekstu wchodzi
w Tachubę w pierws7.ym rzędzie rękopis rudzki (=wrocławski
I Q 160), ponieważ jest najstaTszy: ale sumienność naukowa naka;z,uje uwzględnienie
wszystkich znanych rękopisów i okre,ślen:ie wzajemnego ich stosunku, wynotowanie ich różnic.
naj starszym rękopisie, datowanym według pisma
na rok 1275, wiadomo nam, źe nie jest oryginałem (autografem) dzieła brata
Rudolfa, ponieważ zawiera znaczną ilość błędów tekstowych: p07JW1alato
na dalszy wniosek, że obok tego rękopisu nie było w Rudach drugiego
rękopisu tej Summa de confessionis discretione, w szczególności, nie autografu, gdyż zwyczajem klasztornym popraJwiono by kopię tę według oryginału. Klapper (s. 57) s'kłonny jest p.rzyjąć, że kopia ta powstała w samych
Rudach, ale przyznaje: "Dass łIer Codex im Klaster selbst abgeschrieben ist,
kann nicht erwiesen werden". KalI'wot wie więcej (s. 11): "Rękopis ten ...
został bezsprzecznie napi,sany w Rudach" - 'bezsprzecznie' dlatego, że nie
ma na to cienia dowodu. Zostaje jedynie możliwość, że go napisano, tzn,
z pożyczonego z innego klasztoru egzemplarza, wtdocznie też już wadliwego,
przepisano w Rudach. W każdym razie praca nad rękopisami jest palącym
dezyderatem, tym bardziej że rozmieszczenie rękopisów zdaje się wskazywać na popularność dzieł brata Rudolfa w środkowych Niemczech.

°

°

a u t o r z e i c za s i e
p o w s t a 11 i a dzieła mówi Karwot szczegółowo. Autor przedstawi,a siebie sam w wierszowanym dystychu rękopisu
lipskiego (Franz s. 413):

�318

319
Oro Rudolf1ls
ego, ut pro mercede
labarum
Quod sedile rago michi se des in arce polorum.

Ze był cystersem, wnioskujemy z faktu, że z predylekcją w kazaniach
cytuje Bernarda (Klapper s. 28 = Karwot s. 8 z przyp. 18, bez wymienienia
~lappera) .. Ch~~ Karwot przyznaje (s. 8), że "o jego osobie, poza imieniem
l przynaleznoSClą
do zakonu cystersów, nie wiemy prawie nic" twierdzi
ni stąd, ni zowąd: "Jednym z przedstawicieli pierwszej generacji ~ystersów
~udzkll:h był brat Rudolf". Dowodzeniem tej tezy jednak się nie trudzi _
l słuszme, bo to tylko postulat w jego systemie magii polskiej. Otóż twierdzenie, że Rud.Olf był w Rudach, jest nie tylko wysslane z palca, ale i sprzeczne z f~ktaml. Autorowi zależy oczywiście na tym, aby wydrukowany spis
zabobonow udokumentować
jako materiał etnograficzny,
zebrany w samych Rudach, i dlatego mu potrzebny Rudolf w tym klasztorze. Ponieważ
klasztor ~owstał
1252 r. (z przywilejem 1258 r.), Rudolf musiałby tam być
~ drugieJ połowIe XIII W. i tam napisać swoją Summa; ale wskazaliśmy
JUŻ na to, iż nie może być mowy o tym, że w Rudach był autograf. Skoro
tam nie było autografu, nie było i brata Rudolfa. Nawelt nie pomaga komPli:kowanie sobie chronologii, żeby polską magię zrobić starszą o kilkadZI.esląt lat. Na podsItawie bowiem zupełnie innych założeń (że brat Rudolf
to :ysters w środk:owy,ch Niemczech, który swe kazania pisał jeszcze za
zyCla cesarza Fryderyka II) Klapper (s. 24-26) datował powstanie dziełka
m~ędzy 1236-1250 r. - dla Karwota założenia ,te są bez znaczenia, ale
mImo to przejmuje jego wnioski (s. 12 z przyp. 4,1 z Klappera
ale nie
wymieniając go), lecz równocześnie przenosi Rudolfa z Niemiec 'do Rud
gdzie wtedy jeszcze nie było klasztoru, i ewentualnie do Jędrzejowa.
'
Wszystko to są pomysły wiszące zupełnie w powietrzu, albowiem teoretyczna możliwość jeszcze nie jest argumentum, nawet nie cieniem faktu.
Przeto zwracamy się znów do tekstu tych zabobonów. J ę z y k i e m tego
zabytku jest lacina kościelna, będąca w XIII wieku sztucznym językiem
Hterackim, na którego ukształtowanie, prócz nieprzerwanej
tradycji szkolnej, wywierały przemożny wpływ dwa czynniki: łacina Pisma świętego
i liturgii oraz języki narodowe, zwłaszcza romańskie, ponieważ główne
ośrodki oświaty mieściły .się we Francji i Włoszech. Poza tym wykład,
mający za przedmiot spowiedż, przesiąknięty
jest terminologią kanonistyczną, gdyż od wczesnego średniowiecza prowadzono upartą walkę z zabobonem, i to w dwóch kierunkach: tępiono tradycyjne resztki pogaństwa
(nazywano je paganiae) oraz nowotwory, krzewiące się szczególnie silnie
na gruncie sakramentaliów
(np. święcona woda, święcone, krzyż, błogosławienie), ale i sakramentów
(woda do chrztu, chryzma, eucharystia itd.).
Spowiednikom, którzy w pierwszym rzędzie prowadzili tę walkę z racji
swego urzędu, ułatwiono to zadanie przez sporządzenie zestawienia ZJakazanych wierzeń i praktyk. Najstarsze to frankoński lndiculus superstitionum
et paganiarum synodu w Liftinae (r. 743 lub 745): tę inicjatywę kościelną

'!'

"

I

podjęła potem też administracja państwowa, jak o tym świądczą Capitularia
Karola W. (r. 769-771). Takie zestawienia wespół z polemiczną homiletyką
(jak Cesariusa z Arelate: "praedicationes
contra sacrilegos et aruspices,.
contraque augures, lignicolas, fonti,colas fecit", zachowane jako ps.-augustyńskie Sermo 198 De calendis lanuariis, Sermo 278 De auguriis itd. Martinus de B r a c a r a Correctorium
rusticorum,
potem Homilia de sacrilegiis
itd.) weszły jako żelazny trzon do podręczników kanonicznych (libri penitentiales) i spowiedniczych
(tzw. confessionalia), ułożonych w części praktycznej według dekalogu: więc przy pierwszym punkcie włączono egzemplifikację wziętą z literatury
i rozszerzoną
dowolnie nowymi przykładami
życia. Brak nam dotąd corpus dokumentów tej walki, które dla etnografii
europejskiej
zawierają
hardzo cenny materiał. W późniejszym średniowieczu, w miarę mnożenia się podręczników dla księży, było tych wykazów
coraz więcej: z chwilą objęcia przez inkwizycję dominikańską
kierownictwa w prześladowaniu czarownic weszły te spisy zarówno do podręczników
inkwizytorów kościelnych, jak i świeckich, gdyż im powierzono egzekutywę
w tej akcj,j.
Jest to więc osobna i niezwykle obszerna gałąź tradycji literackiej,
której przedstawicielem jest Summa brata Rudolfa. Etnograf przypadkowo.
natrafiwszy na taki tekst, skłonny jest do wyolbrzymienia jego znaczenia.
bo nie zna morza tej liter,a\tury i jej charaikteru międzyczasowego i międzynarodowego. Tu Ryszard Berwi'ński już sto lat temu lepiej widział i ocenił,
sytuację, przypisując klerowi i w ogóle elementowi niepolskiemu doniosłą
rolę w imporcie cz.a,rów, zabobonu, lecznictwa ludowego itd. Ten moment
wiekowej tradycji literackiej dlatego jest tak ważny, ponieważ w średniowieczu rodzaj literacki stanowił nie tylko normę i wzór, ale równocześnie
też był źródłem materialnym
nowych utworów, mało różniących się od
swoich poprzedników.
Nie mamy powodu przypisać Rudolfowi więksrej
oryginalności niż innym: porównać to można z naszymi gramatykami szkolnymi, różniącymi się objętością, rzadko nowym układem, jeszcze rzadziej
nowymi
paradygmatami.
Oryginalność
najwybttniejszych,
jak
np.
Alberta W., Tomasza z Akwinu, jest bardzo względna, u maluczkich jak
brat Rudolf ceniono zdrowy sąd w kompilowaniu.
To nas prowadzi do zagadnienia
ź ród ł a i a u t e n t y c z n o ś c i
spisu zabobonów brata RuJolfa. Jest to zagadnienie centralne, bo ono rozstrzyga o wartości spisu dla ludoznawstwa. Dlatego też Klapper (s. 52-55
Quellen und Glaubwiirdigkeit
des Frater Rudolfus) i Karwot (s. 57-66
Rozdział V, Oryginalność
i wiarogodność
Katalogu
magii
w bardzo
ścisłej zależności od Klappera) omawiają je szeroko. Klapper stwierdziwszy.
że tematowe styczności z Dekretem Burcharda (Holda, Fauna, trzy rybki)
z powodu istotnych różnic o niczym nie świadczą: tylko ofiara dla trzech
sióstr (nr 47) jest możliwym, choć mało pra'wdopodobnym
zapożyczeniem
z Burcharda. W ogóle .,ma się wrażenie, że cały spis zabobonów jest opo-

ii,

i

�321

.320
wieścią człowieka, który doskonale znał i sam praktykował
zabobon
ludowy. Za tym przemawia porządek wierzeń i czarów odnoszących się do
urodzenia, chrztu, małych dzieci, urody kobiecej, małżeństwa i miłości,
niepłodności, szczęścia w domu, do nierządnic i starych bab. otóż autor
podaje, że spotkał taką kobietę i z nią mówił. Rozmowa musiała być
szczegółowa: kobieta twierdzi, że anioł uczył ją wszystkiego. Zatem spis
zabobonów Rudolfa jest prawdopodobnie ska;rbcem wiedzy tajemnej, wypytanym w spowiedzi od Niemki z ludu, wiedzy jeszcze żywej przed połową
:X;In wieku". Ludowość tych czarów potwierdza Klapperowi fakt, że Rudolf
od rozdziału X zupełnie odrębnie przedstawia uczoną, romańską tradycję
magiczną na podstawie Dekretu Gratian.a. Nietrudno wykazać zwodniczość
subiektywnego
wrażenia ludowości itd., ,~tóremu uległ Klapper. Karwot
przedstawia to samo obszerniej i wymowniej. Jak Klapperautor
nie przyjmuje źródeł literackich dla tego -spisu, lecz twierdzi, "że u Rudolfa występują rzeczywiście konkretne fakty, praktyki ,ludowe bez przeróbki literackiej. Tu ma swoje uzasadnienie autentyczność i wiarogodność przekazów
Rudolfa. Owo bezpośred~ie czerpanie danych materiałowych z otaczającego
środowiska stanowi o wartości źródłowej Katalogu magii dla kultury polskiej Xln wieku" (s. 60). Ta obrona auto'chtonizmu polskiego wymienionych przez Rudolfa wierzeń i praktyk jest bardzo wymowna, ale i goło.słowna. Twierdzenie to stoi anegdotą podaną przez Rudolfa w rozdz. X
(vidi feminam doctricem huius fanta,sie itd. - widziałem nauczycielkę tego
urojenia, którą diabeł pod postacią anioła stróża ucżył tego zabobonu), mówią'cą o spotkaniu Rudolfa z taką czarow:n&lt;icą. Anegdot tego typu mamy
kilkanaście w Dialogu CeslaTiusa, Jak u b az V i t r y i in. - XIII wiek
bowiem to jeszcze nie era prześladowań czarownic, które nie musiały się
ukrywać i w najlepszej kOi1'Il~tywie'z klerem popisywały się swą umiejętnością, bo kler podzielał ich wiarę, jak widać z Antipocras
dominikanina
M i koł a j a z Polski. Jakim prawem wolno wnioskować z tego spotkania,
że Rudolf o wszystkich zabobonach przezeń wypi'sanych dowiedział się
dopiero z ust kobiet rud.1Jkich, jemu się przyznających? Pewnie, nie wykluczam, że stary spowiednik jak Rudolf, który teraz poucza młodego, o co
.i:jak ma pytać kobiety w konfesjonale, mógł to i owo podać ze SIWejpraktyki - ale zasadniczy zrąb tego spisu ma źródło swe w tradycji literackiej;
źródło formalne i materialne, a to - ponieważ nic nam nie wiadomo
o takiej tradycji rodzimej - w tradycji niepolskiej. Zresztą spróbujmy
określić, na jakie ośrodki kultury wierzenia i czary wskazują - ograniczamy się do ośrodka polskiego, niemieckiego, romańskiego. Taka wstępna
analiza treści jest pouczająca, bo orientuje badacza. Bezspornie niepolska
jest glosa s. 23.21 (mulierem siluestrem quam Faunam dicimus): oczywiście
Fauna nie odnosi się do żadnego ludowego języka, lecz jest dotąd nie
spotykanym femininum do Faunus, zjawiającego się w wiekach średnich
tylko w uczonych spisach bóstw starożytnych. Tak i Fauna jest terminem

:'

,

..

.\\, ,
I.'"

wybitnie uczonym - ludowym więc jest mulier siluestris. W dicimus brzmi
jakoby przeciwstawienie:
.,którą my, mianowicie uczeni i inteligenci mówiący po łacinie, nazywamy Faunę". Dlatego też nie ma co wspomnieć
o Faunigenae poetów rzymskich (Ovidius, Statius) mogących potwierdzić
wierzenie w dzieci Fauna. - Bezspornie niemieckie jest s. 27,42 (regine
celi quam dominam
holdam vulgus appellat,
ut eas ipsa adiuuet):
autor
(s. 59) daje nam dialektyczną dyskusję o różnicy Holdy Burcharda od HoJdy
Rudolfa zamiast rzeczowego komentarza. Regina celi jest właściwie liturgicznym przydomkiem Matki Boskiej: i że o niej myślał Rudolf, jest pewne.
Ale pierwotny zwyczaj ludowy tu opisany odnosi się w rzeczywistości do
słońca, którego równanie przypada według pierwotnego kalendarza
na
dzień Bożego Narodzenia i które odtąd zbliża si.ę ku ziemi. Że wśród ludu
rola słońca wyrażała się w formach kultu, widzimy chociażby z traktatu
De superstitionibus
M i koł a j a z J a w o r a (z r. 1407, Franz s. 170):
"Sic noui unam vetulam que credidit solem esse quasi deam vocans e'am
slanctam dominam et alloquendo solem benedixit per cum sub crehs verbis
cum obseruancia quadam supersticiosa: que dixit se plus quam 40 annos
credidisse hoc et multas infirmitates curasse" (tak znałem jedną staruszkę,
która wierzyła, że SłOlke jest jakoby boginią, a nazywała je "świętą Panią"
i wzywając Słońce błogosławiła jego imieniem pewnymi słowami wymawianymi z jakąś czcią zabobonną: twierdziła ona, że w to wierzyła ponad
40 lat i wiele chorób tak leczyła). Zapewne nie ona jedna tak wierzyła.
I zabobon analogiczny o księżycu (na widok nowiu czczą go klerycy i nawet
m8Jgistri na kolanach i mówią: Bis got wilkom
newer
mon holder her,
mach mir myns geltes mer, tj. Bądź pozdrowion, miły panie Nowiu, pomnażaj moje pieniądze): panuje prawie do dziś dnia -: z tego wynika, że
holda jest pierwotnie przymiotnikiem
(do żeńskiego sonne, tak jak holder
do męskiego mond), który stał się przydomkiem Słońca. Ow gmin (vulgus
prosty lud), który gościa nocnego nazywał Holda, mógł być tylko niemiecki: bo nic nie stało na przeszkodzie, skoro już Rudolf uważał za wskazane przytoczyć terminy gminu powiedzmy polskiego, pisać np. Swietlana.
Bezspornie ni,emieckie jest wreszcie s. 27,43 (diis penatibus, quos stetewaldiu vulgus appellat):
Rudolf d,je tu obok siebie dwa teTminy oznaczające
bogów domowych, klasyczny i uczony di penates i ludowy stetewaldiu, niewątpliwie niemiecki; na polski termin nie natrafił.
To są jedyne oczywiste dane. Anailiza treści daje podobny rezultat.
W przedmowach
czytamy mądre słowa o metodzie retrogresywnej:
stosowana do tego tekstu wskazuje na zwyczaje południowe, np. s. 20,1 oseski
w workach do dziś, aby je chronić od much i komarów, 2 okrążenie ognia
z dzieckiem na rękach - amphidromia, jako przyjęcie dziecka do grona
rodziny, 5 prowadzenie rodzicielki z podłogi, na której rodziła, do łóżka,
6 dotyk żelaza jako ochrona przed demonami, 7 ligarnentum, zwykle czerwonego koloru itd. To wszystko praktyki południowe, sięgające do staro21 "Lud"

t. XLIII

�322
żytności klasycznej.
Specyficznie polskiego lub chociażby słowiańskiego
wierzenia lub praktyki nie znalazłem w tym spisie.
Zostało jeszcze zagadnienie n a r o d o w o Ś c i brata Rudolfa, które oczywiście wszystkich najbardziej
pasjonuje. Mamy przed sobą trzy umotywowane wypowiedzi. Pierwsza to A. Franza (s. 413): "Seine deutsche Nationalitiit bekunden die in dem Traktate stehenden deutschen Worte: holda
und stetewalden".
Drugą wypowiedź zawdzięczamy
Klapperowi (s. 27):
"Bewiesen wi1rd seine Herkunft auch durch die deutschen Glossen", więc
tak jak Franz. Ale Klapper pomnożył liczbę glos o jedną z kazań: brat
Rudolf zarzuca księżom, że dbają o modne loki, zwane erol, ale nie o tonsurę (s. 27). Glosa ta jest dlatego ważna, ponieważ w spisie zabobonów
mógłby ktoś uważać glosy niemieckie za przejęte ze starszego źródła, w kazaniu zaś wyszydzającym
modne przywary kleru takie twierdzenie jest
niemożliwe. A ponieważ autorem kazań i spisu jest jeden i ten sam brat
Rudolf, to i glosy niemieckie pochodz.ą z jego pióra i świadczą o niemieckości autora. - Trzecia wypowiedź, Karwota (s. 9), opiera się na świadectwie Długosza (um. 1480), że cystersi ,.z Jędrzejowa
(ufundowane'go
1140 r.) byli pochodzenia francuskiego i włoskiego", jak Długosz dodaje,
"bez wszelkiej domieszki Polaków". W pierwszym okresie klasztoru tak
zapewne było, ale już w początku XIII wieku Polak Wincenty Kadłubek
jest tam zakonnikiem: że już dość dawno przed Długoszem Polacy wolny
mieli dostęp, wynika ze słów Długosza: .,prawie do naszego czasu". Karwot
jest zdania, że "naj słuszniej będzi.e uznać Rudolfa za potomka ziemi francuskiej, z wykluczeniem
niemieckiej...
Zresztą dla strony merytorycznej
przeka~anych przez Rudolfa materiałów etnograf'cznych
sprawa jego narodowości nie posiada znaczenia istotnego. Jędrzejów pomimo francuskich
i włoski.ch zakonników był polski i niemniej polskie były Rudy i brat
Rudolf". Nie bardzo się wyznaję w tym rozumowaniu ale to ostatecznie też
"nie posiada znaczenia istotnego": bo już wiemy, że brata Rudolfa nie było
w Jędrzejowie ani też w Rudach i poza tym glosy niemieckie w jego pismach
świadczą, że jednak był Niemcem. O tych glosach mówi Karwot s. 161 n.
i stwierdz.a, że Rudolf "wobec braku rodzimej nazwy dla demonów domowych
wybrał dla nich określenie [stetewaldiuJ, które nie jest imieniem własnym,
lecz nazwą ogólną, gatunkową". Analog::cznie "połączenie wiadomości [nr 42
;laJstawiania stolu dla królowej niebios] z terminem holda jest przypadkowe
i nieistotne" itd.: że tak nie jest, pokazalem w swej uwadze o numerze 42.
Natomiast nie zdradza Karwot ani słówkiem. dla'czego Rudolf używa dla
określenia tych istot właśnie n i e m i e ck i.c h nazw i za autentyczność'
ich brzmienia poręcza mu vulgus, prosty lud. Nie mówi Karwot o tym, bo
możliwy jest tu wniosek tylko jeden: ten prosty lud, którego praktyki
Rudolf opisuje, to lud niemiecki; i Rudolf sam jest Niemcem, jak o tym
świadczy glosa ero!. Nic nie wskazuje na to, że ci Niemcy byli kolonistami
na gruncie polskim lub że brat Rudolf był zakonnikiem w polskim ldasz-

323
torze. Działał on zai)ewne w rodzimych Niemczech i tylko kopia jego dzieł
zawędrowała na Górny Śląsk w drugiel łJo1()wie XIII wieku.
Tak okazuje się cała konstrukcja
tu omówiona "u.ornkiem z kart".
Ograniczam się do uwag tych o samym tekści.e, o samym więc obrazIe·
reszta książki daje do tego obrazu tylko ramę. Tekst zapewne zasługuje
na dobry komentarz, bo jeszcze nie jest dostatecznie rozszyfrowany
cenne uwagi dali Franz i Klapper, niejedno też Karwot. "Analiza etnograficzna Katalogu magii Rudolfa" (s. 61-168) jest przy obecnym stanie
naszej wiedzy o dziele Rudolfa tylko dowolną glosą polonistyczną
do
utworu z pewnością niemieckiego. Glosa to zresztą ba!'dzo ogólnikowa,
bastianowsko szerokoświ'atowa: dziwię się temu odrodzeńiu prądów, przezwyciężonych w mojej młodości.
Ryszard

J. BURSZTA,
Szk ic e
Wydawnicza 1955, ss. 239.

z

d ziej ów

w s i, Ludowa

Gansiniec

SpóŁdz.telnia

Wymieniona publikacja
obejmuje plęC szkiców, będących samodzielnymi rozpI'1awkami, poświęconymi dziejom wsi - i to właśnie stanowi pewną
spójnię wewnętrzną,
pozwalającą na uzasadnione złączenie ich w jedną
całość, pod wspólnym ty,tułem. Są to istotnie tylko s~klice, gdyż autor rozpatruje w nich poruszone zagadni.enia tylko pod pewnymi aspektami i przeważnie tylko na podstawie fragmentarycznego,
niejako przygodnego materiału źródłowego. Ponadto prawie wS'zys·1lkie te rozprawki
(a zwłaszcza
dwie ostatnie) noszą jeszcz.e pewien szczególniejszy charakter, mianowicie
są nacechowane naturalnym, zdrowym regionalizmem, biorącym swe źródło
w tym fakcie, że omawiane w nich stosunki odnoszą się w większej lub
mniejszej mierze do wsi ojczystej autora (Grodzisko, pow. Łańcut).
Pierwsza rozprawka omawia ciężary feudalne chłopów związane z dawnym spławem wiślanym. Jest to zagadnienie bardzo doniosłe, a w dotychczasowej literaturze naukowej w małej tylko mierze zbadane i omówione 1. By unaoczmić ważność tego zagadnienia, wystarczy wskazać na
wielką rolę, jaką spław wiślany odgrywał - począwszy od XV w. w życiu gospodarczym Polski a której to sprawie już znacznie więcej
uwagi poświęcano w badania;t
naukowych. Flisactwem natomiast zajmowano się raczej od strony obyczajowo-technicznej
i z tego powodu było
ono glównie przedmiotem zain.teresowań etnografów, a także innych pisarzy, nie wyłączając poetów, których pociągał pewien - jak autor trafnie
określa - "romantyzm" tego zawodu.
Na te okoliczności zwraca autor uwagę we wstępnej części swej rozprawki, a następnie przechodzi do omówienia samego spławu wiślanego,
zaznajamiając czytelnika z różnymi techni'cznymi stronami tego transportu,
1

Należałoby tu uwzględnić także pracę:

Studium
21·

z historii

prawa

polskiego,

PAU.

P. D ą b k o w s k i, Przewóz
S. 2, t. 32, s. 196 i n.

wodny.

�324

325

jak przystanie ("pale"), tratwy, spław dr cwa, statki, ich budowa i obsługa
itp. Następnie przedstawiono
cit:zary spławne feudalnego chłopstwa, zwracając zwłaS71&gt;2auwagę na ich wielką różnorodność. Obejmowały one główHl~ trzy kategorie
posług: udział flisaków w spławie, prace związane z przygotowaniem przedmiotów, potrzebnych do spławu i obowiązek dowozu do
rzeki zboża i innych towarów, które miały być spławiane. W dalszym ciągu
omawia autor sprawę najmu do flisu, który bywał bądź przymusowy
(z własnych poddanych) bądź też wolny. Ten ostatni był nawet dość szeroko
stosowany (także z własnych poddanych), zapewne ze względu na szczególną
"fachowość", jakiej flis wymagał.
Jako główny teren obserwacyjny
służy autorowi z jednej strony latyfundium sieniawskie, obejmujące dobra Sieniawskich położone w dawnym
województwie ruskim, na wschód od Sieniawy, nad Sanem, gdzie też znajdował się główny port rzeczny tych dóbr, z drugiej zaś latyfundium
arcybiskupstwa gnieźnieńskiego,
obejmujące różne kompleksy dóbr położonych
zarówno w Wielkopolsce, jak na Mazowszu i w Małopolsce. W końcu
(s. 44 i n.) autor zwraca trafnie uwagę na okoliczność, że te ciężary
spławne mogły być i były swobodnie przez feudałów zwiększane, gdyż
zazwyczaj nie były one w inwentarzach
tak szczegółowo opisane, jak inne
powinności poddańcze.
Drugi szkic dotyczy dziejów własności gromadzkiej, wśród której autor
wyróżnia trzy rodzaje: lasy, pastwiska i tzw. "gminne". Tu bierze się pod
uwagę głównie ten ostatni rodzaj, tj. "gminne", które obejmowało różne
wspólne grunty gromadzkie, leżące bądź wewnątrz osady, bądź też obok
zabudowań wiejskich. Najczęściej stosowaną naZiwą - szczególnie na terenie Polski południowej - na określenie
"gminnego"
był termin nawsie.
Nawsie występuje już od naj dawniejszych
czasów we wsiach polskich,
gdyż było ono związane z dawnymi sposobami gospodarowania
wiejskiego.
Głównie bowiem było ono reprezentowane
przez wolny plac, położony
w środku wsi, na którym znajdowały się zbiorniki wody do pojenia bydła
i.tp. i na którym ponadto wykonywano wiele różnych czynności gospodarczych. Autora interesuje
szczególnie sprawa własności "nawsia", zarówno
w czasach średniowiecznych, jak i w dobie póżniejszej, oraz wpływ folwarku
pańszczyźnianego
na tę własność gromadzką. Kończą tę interesującą
rozprawkę uwagi o gospodarowaniu
"nawsiem" w Małopolsce, gdzie niejednokrotnie na "nawsiach" wyrastały miasteczka (np. we wspomnianym
wyżej
Grodzisku) 2.
W inne okolice a mianowicie w górzysty teren Zywiecczyzny, przenosi
nas autor w trzeciej rozprawce, poświęconej rozpatrzeniu
zagadnienia we2

'Na s. 59 znajdujemy wzmiankę o sądzie grodzkim w Przeworsku. Zaszła tu
omyłka, gdyż w Przeworsku grodu sądowego nie bylo, tylko odbywały się tu sądy
ziemskie 1 z akt tego sądu informacja odnośna została zaczerpnięta (Zob. A., G. Z.
XIII, s. 215).

wnętrznego rozrostu wsi. Jest to niewątpliwie bardzo interesujący problem,
w literaturze
dotychczasowej
tylko mimochodem
poruszany.
Chodzi tu
o zorientowanie się, jakie czynniki decydują o rozroście wsi, o jego formie
(zagęszczaniu, rozszerzaniu lub przedłużaniu
się wsi, powstawaniu
nowych
osiedli obok głównej osady itd.). Sprawy te śledzi autor na dwu głównie
przykładach - najpierw na wsiach Zywiecczyzny w okresie od XVII do
końca XVIIIw.
- a następnie (w sZikicu czwartym) na wspomnianej
już
wyżej wsi Grodzisku, gdzie ten proces jest rozpatrywany w okresie późniejszym (od ok. 1850 do 1940 r.). Odnośnie do wsi żywieckich autor stwierdza
(s. 128), ż'e roz,rost tych wsi jest "wyrazem [... J rozdrobnienia, pauperyzacji
i przeludnienia
w warunkach
schyłkowego feudalizmu".
Inaczej układały
się stosunki w Grodzisku (które autor uważa za typową "wieś łanów leśnych"), gdzie rozwój wsi poszedł głównie w kierunku powstawania
przysiółków, położonych w z'asadzie na peryferiach
terenu właściwej wsi.
Ostatni szkic zajmuje się wychodźstwem - i to znowuż z Grodziska,
w ramach czasowych od końca XVIII w. do 1940 r. Najdawniejszą
formą
wychodźstwa
było zbiegostwo poddanych, które i w Grodzisku musiało
przybierać pokaźne rozmiary, jeżeli wolno wyciągać wnioski z tego, co
działo się w pobliskiej okolicy. Po rozbiorach rozwija się tu wychodźstwo
sezonowe za pracą, a to bądź pod postacią tzw. bandochów czy na flis, bądź
teź na tzw. balarkę. Później rozwija się tu wychodźstwo sezonowe do krajów
(przewaźnie) sąsiednich (Saksonia, Prusy, Czechy, Rosja), a następnie do
Ameryki. Poważnie przedstawia się także emigracja osadnicza z Grodziska
na inne tereny Polski. Końcowe uwagi zostały poświęcone omówieniu in.,
nych jeszcze kierunków wychodźstwa z tej wsi w okresie międzywojennym.
Trzeba tu jeszcz,e nadmienić, źe te dwa ostatnie szkice zostały przeważnie
opracowane metodą etnograficzną, na podstawie ankiety terenowej.
W z,akończeniu zaznaczymy, że te bardzo pobieżne uwagi mają na celu
raczej tylko zwrócenie uwagi na tę ze wszech miar interesującą pracę niż
jej dokładniejsze
omówienie. A trzeba nadto dodać, że tekst tej publikacji
jest wzbogacony wielu pracowicie zestawionymi
tabelami oraz kilkudziesięciu pouczającymi
ilustracjami.

,

STANISŁAW
CZERNIK, Chłopskie
1954 Państwowy Instytut Wydawniczy.

Wojciech

Hejnosz

il:,
~'

,

I
::,

i~i

J"I','I'
,II!,

I

i,,',Ii,I';"
I

'II'
I

"I!ii'

:'I:!I'Ij,
":'1'"

I"

,!I
dl
I

;i
i;

I' "

i:I,'

'I'

pisarstwo

samorodne,

Na półkach księgarskich pojawiła się ciekawa książka, która stanowi
pierwszą u nas próbę ujęcia historii literatury ludowej czy - jak to inaczej
nazywa autor - historię twórczości samorodnej chlopa polskiego. Czemik
podjął się bowiem w swoim opracowaniu pierwszej re\vizjonistycznej
próby
nowego spojrzenia na literacką twórczość chłopską z pozycji materializmu
historycznego,
omawiając samorodną literaturę
ludową nie w oderwaniu,
ale w powiązaniu z rozwojem stosunków społecznych w Polsce. W dotych-

I

.

',I'1'1":

,I
"

":1
II
I,

I!
III
"

�326
czasowych bowiem sporadycznie spotykanych opracowaniach przygodni badacze pisarstwa ludowego, wychodząc z błędnych założeń metodologicznych,
dawali spaczony obraz jego rozwoju. Tak bowiem Koniński (pisarze ludowi),
jak i Pigoń (Główne probLemy Literatury
Ludowej, Zarys nowoczesnej
literatury
Ludowej, Wybór pisarzy Ludowych)
omawiając samorodne pisarstwo
chłopskie traktowali je jako coś egzotycznego i oryginalnego, wciągając je
do "schowka curiosów". Czernik po raz pierwszy traktując
ten problem
w związku z histO'I'ycznym rozwojem stosunków społecznych, omawiając
społeczne podłoże jego rozwoju i jego funkcję ideową, doszedł w swej pracy
do przekonania,
że tego rodzaju twórczość mogła istnieć u nas tylko
w ustroju przeciwieństw klasowych (oczywiście w różnej formie) i tezę tę
stara się w swojej książce w sposób przykładowy udowodnić i przeprowc.'·
dzić. Udało się to autorowi tym bardziej, że jest niczłym znawcą tego zagadnienia i dysponuje niemałą wiedzą w tym zakresh:.
Chłopskie pisarstwo samorodne Czernika, jest w praktyce próbą nowej
oceny samorodnej twórczości chłopskiej w zakresie literatury
z czasów
dwóch formacji ustrojowych, feudalnej i kapitalistycznej,
oraz jego sytuacji w Polsce Ludowej, tj. od początku jego rozwoju aż do zaniku w ustroju
Polski Ludowej. Cztery ogromne rozdziiały Chłopskiego
samorodnego
pisarstwa, z których składa się !I:siążka Czernika, to omówienie literatury
ludowej na poszczególnych 'etapach jej rozwoju, począwszy od epoki polskiego
feudalizmu, poprzez formację kapitalistyczną, okres międzywojenny (będący
w zasadzie jeszcze kontynuacją kapitalistycznego) do jego funkcji w Polsce
Ludowej. Patrzenie i ujmowanie literatury chłopskiej nie jako jakiejś efemerydy, lecz ukazywanie jej zawartości poznawczo-ideowej
i artystycznej,
włączanie go w nurt rozwoju literatury ogólnonarodowej cechuje nie tylko
założenie, ale też i wykonanie pracy Czernika.
Czernik stara się w swej książce pokazać, że samorodna
twórczość
chłopska nie była wytworem dopiero (jak twierd~ili dotychczasowi badacze)
ustroju kapitalistycznego,
wytwoil'em wieku XIX, lecz istniała od samego
początku państwa polskiego, ale na tle tej formacji feudalnej przybierała
zupełnie inną formę i charakter - formę twórczości ustnej, anonimowej,
przekazywanej
zbiorową pamięcią z pokolenia na pokolenie, związanej
z ówczesną obrzędowością, zwyczajami i praktykami
religijnymi
itd. Ze
taka twórczość w okresie feudalizmu istniała w Polsce, stara si.ę Czernik
pokazać, cytując różne źródła historyczne, jak Długosza, Bielskiego, Reja,
Górnickiego czy naj cenniejszą pozycję w zakresie badań tego problemu Pieśń świętojańską
o sobótce Kochanowskiego. Jest winą naszej historii
literaitury, że nie zajęła się szerzej opracowaniem tego typu twórczości ludowej, poprzestając jedynie na próbie jej częściowej inwentaryzacji
w postaci olbrzymich zbiorów Kolberga. Owa kolekcja pieśni ludowej czeka
dopiero na swego historyka i badacza, który wydobyłby z niej nawarstwienia ró;i;nych wieków i napisał na jej podstawie .pierwszy rozdział historii

327
literatury polskiej, jakiego dotychczas brakuje. Według 'autora samorodna
twórcz.ość ludowa chłopa polskiego, jego pieśń ludowa, a nie mało znani
nam poeci wierszokleci polscy, rozpoczynają rozwój naszej poezji narodowej. Czernik nie próbuje wprawdzie udowodnić w sposób należyty postawionej przez sieb'e tezy, ale wychodząc z analizy Sobótki dochodzi do wniosku, że "nie Ładysław z Gielniowa i inni wierszopisarze piętnastowieczni
przygotowali grunt pod poezję Jana Kochanowskiego. Instrument językowy
dla mistrza z Czarnolasu przygotowała polska poezja ludowa. Toteż od niej
powinny się zaczynać dZ1eje literatury polskiej". Twierdzenie to nie jest
już dla nas nowością, 2lwłaszcza po studiach Rymarkiewicza, Dobrzyckiego,
Ziomka i Krzyżanowskiego - ale za to faktem bardziej przekonywającym.
Omawiając na podstawie dzieł Kolberga pochodzącą z okresu feudalizmu chłopską twórczość pieśniową i streszczając swoje wywody ze swej
poprzedniej pracy (Poezja chłopów poLskich),
ukazuje Czernik jej przemiany w dziedzinie ideowo-artystycznej,
zachodzące w związku z dokonywającymi się w Polsce procesami społecznymi. W obrębie literatury ludowej chłopa pańszczyźnianego widzi Czernik dwa nurty formalnie odrębne,
ale oba zaliczające się do poezji: realistyczną pieśń i fantastyczną
baśńklechdę. z których pierwsza jednak stanowiła nurt główny i zasadniczy,
powodując stopniowy zanik drugiej. Ta realistyczna pieśń ludowa okresu
feudalnego wypracowała
swój bogaty zasób środków artystycznych,
swój
system wersyfikacyjny,
od podjęcia których w przyszłości zależeć będzie
wartość nie tylko samorodnej twórczości literackiej chłopa polskiego w późniejszej formacji ustrojowej, ale także i poezji narodowej. Rozumowanie
Czernika w zasadzie słuszne. oparte jest na 2lbiorach pieśni ludowej Kolberga, zinwentalI'yzowanej dopiero w pierwszej połowie XIX w., a odbijającej stan o dwa lub trzy wieki wcześniejszy. Trzeba jednak zaznaczyć, że
te pieśni były zbierane przez szlachecko-mieszczańskich
kolekcjonerów, co
nie bez echa odbiło się na jej zawartości poznawczo-ideowej. Czy nie należałoby w tym wypadku sięgnąć także do bogatej liryki lit€il'atury mieszczańskiej XVII w., owych pieśni, tańców i padwanów odwarstwionych
przedtem z konwencji i naleciałości poezji szlacheckiej, w których obok
pieśni weselnych i miłosnych znajdują się równocześnie Lamenty chłopskie
na pany?

,

Ale niestety, samorodna twórczość następnej formacji kapitalistycznej
nie przejęła tego bogatego zasobu konwencji realistycznej pieśni ludowej
i to stało się jej klęską, zadecydowało
o niewielkiej
i błahej wartości
ideowo-artystycznej.
W tym okresie literatura ludowa przybrała już form~
nową, bo stała się literaturą pisaną. ale literaturą małowartościową,
marginesową, usiłującą naśladować wzory czwarto- i pięciorzędnych pisarzy
klas panujących. Pierwsi pisarze chłopscy, pojawiający się jeszcze w okresie pańszczyźnianym w pierwszej połowie XIX w., musieli sami w ciężkich
warunkach materialnych nauczyć się czytać i pisać, by w ten sposób wejść

�328

329

do literatury. Świadczą o tym - jak stara się udowodnić Czernik _ pamiętniki samych pisarzy chłopskich, Magrysia, Szarka i in., albowiem "dojście chłopa do literatury
było w XVIII wieku wielekroć trudniejsze
nii;
dwieście lat przedtem, w czasie Klemensa Janickiego". Ale twórczość (Janickiego, czy Karola Skopa, chłopskiego poety) osiemnastowieczna
była rezultatem nie samodzielnej pracy, lecz wynikiem opieki mecenasów, z czego
wynikała w ich pisarstwie rezygnacja z reprezentowania
interesów klasy
chłopskiej. Nie zaliczymy także do przedstawicieli
twórczości chłopa polskiego takich synów chłopskich, jak Kazimierz Deczyński czy Piotr Ściegienny, którzy w swojej twórczości wyrażali ideologię swojej klasy, ale
byli przecież chłopami już częściowo wykształconymi.
Prawie wszyscy pisarze ludowi tego okresu tworzyli w sposób oderwan)'
ulegając wpływom literatury szlacheckiej. Stąd wartość ich
poezji (z nielicznymi tylko wyjątkami) na tle literatury
ogólnonarodowej
jest minimalna. Ci tylko, którzy nie ulegli konwencjom i wpływom oficjalnej literatury
klas panujących
i nie dali się wodzić na pasku ideologii
swoich protektorów,
byli poetami ·chłopskimi.
Pierwszorzędne
miejsce
wśród nich zajmuje Jan Rak z Rusowa, którego wiersze dzięki zawartemu
W nich reaJizmowi i pójściu
w ślady kanonów bogatej poetyki ludowej,
dzięki humorowi, stały się rzadkim zjawiskiem na tle całego okresu i mogą
dzięki tym zaletom być zaliczone do literatury
narodowej. Gorzej jednak
było z twórczością takich utalentowanych
poetów chłopskich, jak Szarek
czy Kuraś, których poezja była wyrazem narzuconej im przez ich opiekunów
ideologii klas panujących, od której usiłowali się z czasem uwolnić i stać się
wyrazicielami interesów klasy chłopskiej.

i partyzancki,

Cały rejestr poetów tego okresu, więcej lub mniej zdolnych, którego
jednak nie sposób za Czernikiem przytaczać, jest świadectwem, że poezja
ich redukowała się do rymowanej publicystyki, nabrała charakteru
wierszowanych listów, odezw, przemówień, co stało się przyczyną jej degeneracji. Brak opieki nad chłopskimi pisarzami, brak centralnego pisma chłopskiego, zmuszał pisarzy chłopskich do partyzantki
literackiej, do umieszczania swoich utworów w pismach oficjalnych, za cenę ich kompromisów
ideowych. Większą wartość posiadają pochodzące z tego okresu pamiętniki
chłopskie. Wynikało to z braku gotowych do naśladowania w tej dziedzinie
konwencji literackich i w nich na plan pierwszy wybijała się autentyczna
rzeczywistość. Dotyczy to całej twórczości publicystycznej
Bojki, pamiętn~.ków Magrysia i Słomki. Donioślejszą także rolę spełnili chłopscy pisarze
tego okresu działający na terenach Śląska i Mawrów, jak Ligoń i Kajka,
którzy stali się przez swoją twórczość literacką głównymi obrońcami zagrożonej i prześladowanej na tych ziemiach polskości.
Odzyskanie niepodległości
przez Polskę i okres powojenny niewiele
zmieniły w tym zakresie. Jeżeli "do czasu pierwszej wojny światowej chłopska twórczość pisarska mimo różnych odchyleń nosiła charakter nurtu wy-

II
)
•••

I

raźnie kierunkowego", bo w niej zawierała się walka z reliktami pofeudalnymi, nie zawsze świadoma i pełna, w części partyzancka i przygodna", to
w okresie powojennym sytuacja jej jeszcze bardziej się pogorszyła. Przedtem przynajmniej znajdowali pisarze chłopscy opiekę w pismach klerykalnomieszczańskich,
teraz zaś podejmowane
kilkakrotnie
próby zjednoczenia
pisarzy chopskich w odrębnym Związku Literackim Pisarzy Ludowych spaliły na panewce. Upadł projekt J. Kapuścińskiego
założenia Towarzystwa
Przyjaciół Ludowej Literatury, referowany w "Twórczości Młodej Polski",
czy krótkotrwałe
efemerydy w rodzaju "Siewu Woln.ości", "Tajfunu" itd.
NajdłuŻ5zy stosunkowo żywot miała z nich wszystkich "Wieś - jej Pieśń",
która będąc organem literatów ludowych, stanęła na stanowisku wspólnego
frontu chłopsko-robotniczego,
wprowadziła
do literatury
ludowej czynnik
klasowy, społeczno-kulturalny,
z uwzględnieniem ideałów państwowo-narodowych. Ale i ten organ musiał upaść w wyniku walki i starć ideowych.
W okresie dwudziestolecia
międzywojennego
zaznaczyły
się próby
wtargnięcia pisarzy chłopskich do literatury narodowej, zdobycia sobie nowego, inteligencko-mieszczańskiego
odbiorcy. Oczywiście - jak zaznacza
Czernik - nie chodzi tutaj o pisarzy pochodzenia chłopskiego, którzy mając
wykształcenie opuścili wieś i przeszli do pracy zawodowej w mieście, wchodząc równocześnie do klas intel1gencko-mieszczańskich,
bo "ci przestali być
chłopami, chociaż często manifestowali
swą łączność uczuciową ze wsią",
lecz o pisarzy, "którzy nie tylko pochodzą z chłopów, ale łączą rzeczywiście
pióro z pługiem". Postawienie takiego kryterium przynależności pisarza do
samorc.dnej literatury chłopskiej sprawia, że nie będzie należeć do niej
twórczość Kasprowi,cza, Orkana, Wiktora, Dunarowskiego,
Gożdzildewicza
czy Kowalskiego, podobnie jak przedtem Deczyńskiegoczy
Ściegiennego,
bo ci przestali już być chłopami. Pracującemu i łącz.ącemu swoje pisarstwo
z pracą na roli chłopu trzeba było wielkiej cierpliwości i nie lada wysiłku,
aby pokonać napotykane trudności i wedrzeć się do literatury narodowej.
Tylko niektórym to się udało (np. Nędza Kubiniec).
Najlepsze osiągnięcia samorodnej twórczości chłopskiej w okresie dwudziestolecia jak i w czasach przedwojennych
osiągnęło pamiętnikarstwo
chłopskie, spopularyzowane
zwłaszcza przez konkurs Instytutu
GospodalI's-twa Krajowego, reprezentowane
seriami pamiętników
chłopów czy pamiętników emigrantów, które - mimo że prawdopodobnie zostały okrojone,
zawierają
najwięcej materiału poznawczo-dokumentarnego
o sytuacji tej
klasy społecznej w danym okresie. Stanowią one niejako wielką powieść
chłopską, pisaną zbiorowo przez autentycznych
chłopów. Mniej~~e ~aczenie mają pod tym względem, opracowane przez Józefa Chałasmsklego,
również zainicjowane przez Instytut, Pamiętniki
młodego pokolenia chłopó~,
pisane przez ludzi młodych i mniej doświadczonych. Widoczne w okresIe
mied~ywojennym tendencje wdzierania się pisarzy chłopskich do literatuI")'

�330
narodowej nie dały rezultatów, gdyż pisarstwo to nie stało się pisarstwem
chłopów dla chłopów.
Okres powojenny, okres kształtowania
się w Polsce nowego ustroju,
w którym ulegają likwidacji resztki nierówności klasowej, przyczynia się
również do zaniku samorodnej twórczości chłopskiej w literaturze. Dawniej
pisarz chłopski, nie uznawany przez naród, w którym głos miały klasy panujące, miał ciężkie warunki startu literackiego i rozwoju. Dzisiaj warunki
egzystencji pisarstwa ludowego zmieniły się zupełnie, gdyż talenty chłopskie mają wszystkie szanse do pełnego rozwoju. W Polsce Ludowej nie ma
miejsca na egzotyczną twórczość chłopską. Ci pisarze chłopscy, którzy
jeszcze tu i tam piszą i dzialają w sposób partyzancki, są już tylko reliktami
dawnego ustroju. Dotyczy to zwłaszcza pisarzy pokolenia starszego, gdyż
młodsze, dzięki Siprzyjającym warunkom w formie opieki nad młodymi pisarzami chłopskimi, ma otwartą drogę do normalnego kształtowania swego
talentu i rozwoju. Błędem i anachronizmem
były podejmowane w pierwszych latach powojennych próby utworzenia Związku Zawodowego Literatów Polskich, który.ch twórczość związana i poświęcona była zagadnieniom
chłopa i wsi, czy Oddziału Wiejskiego Związku Literatów Polskich, gdyż
grUIPował on nie tyle literatów chłopskich, ile raczej "chłopów z miasta",
tj. pierwsze pokolenie inteligentów pochodzenia chłopskiego. Ci ostatni oraz
błąkający się jeszcze tu i ówdzie samorodni pisarze chłopscy, działający
w nowych warunkach, to niejako ostatni Mohikanie dawnego ustroju kapitalistycznego. Ze inaczej być nie może, stara się Czernik wykazać na przykładzie J. Aleksandra Króla, który był ostatnią przystanią samorodnych
literatóW chłopsl{j'ch, i który otwierał im wrota do literatury narodowej.
Nawiązując do tego, cośmy już na początku powiedzieli, pokazał Czernik
na rozwoju pisarstwa ludowego, że "talent samorodny - to specyfika krajów zaniedbanych pod względem' gospodarczym i kulturalnym", to człowiek
odtrącony przez ustrój, gubiący się w chaosie iJdeologicznym; w pełnym
ustroju socjalistycznym
nie może być miejsca na samorodne pisarstwo
chłopskie, jakie istniało w ustroju feudalnym i kapitalistycznym.
W naszym
ustroju może rozwijać się "tylko świadome pisarstwo robotników i chłopów.
często również twórcze, jak pisarstwo zawodowych literatów".
Książka Czernika poruszająca
i rozwiązująca
problem samorodnej
twórczości chłopskiej stanowi próbę rewizji samorodnego pisarSJtwa ludowego. Jest ona książką ciekawą, zapładniającą, zmuszającą do myślenia nie
tylko badacza twórczości chłopskiej, ale i historyka polskiej literatury narodowej, historia bowiem literatury
polskiej bez samorodnej twórczości
literackiej chłopa polskiego byłaby niekompletna. W literaturze ludowej odbija się przecież jego walka o prawa i sprawiedliwość społeczną na tle różnych okresów historycznych.
Z książki Czernika wynika jasno postulat
wyciągnięcia chłopskiej twórczości literackiej ze "schowka curiosów" i zaprezentowanie jej w ramach literatury narodowej.

331
Może to nastąpić dopiero po nowym opracowaniu twórczości samorodnej chłopa polskiego. Ze udział pisarstwa chłopskiego w rozwoju literatury
ogólnonarodowej nie będzie w;elki, to sprawa inna, ważne jest jednak to,
że chłop polski był jednym z jej współtwórców.
Chłopskie pisarstwo
samorodne
Czernika wyjaśnia bezpłodną a tak
częstą w latach powojennych dyskusję nad literaturą
ludową i stawi'a jej
problem w sposób zdecydowany.
Aleksander

Zyga

W. CICHOWICZ i J. ORAŃSKA, Wielkopolska
w grafice
K. W. K i e l i s i ń s k i e g o. S t r o j e l u d o w e, kra j o b raz.
Kórnik
1952. Nakładem Biblioteki Kórnickiej, s. 19, w tym 7 rycin + 16 rycin na
papierze kredowym.
Wydawnictwo popularne, zaznajamia czytelników nie tylko ze strojami
ludowymi i krajobrazami, utrwalonymi przez Kielisińskiego przed przeszło
stu laty;, ale również przypomina szlachetną postać Kajetana Wincentego
K i e l i s i ń s k i e g o (1808-1849), który już przeszło sto lat temu godnie
reprezentował
postępowy nurt w ówczesnym społeczeństwie polskim. Wypowiedzi j(&gt;go: "Nie zegnę karku przed możnym ani go podle pochwalę",
"Musi przyjść sprawiedliwość i my jej doczekamy", "Z takim ludem naród
upaść nie może, choćby się większe nań zwaliły nieszczęścia", dobrze charakteryzują
Kielisińskiego jako społecznika i dobrze świadczą o autorce,
Józefie Orańskiej, która w krótkim żYdo~ysie jasno i wyraźnie, przedstawia
jego bliskie nam cechy charakteru i równocześnie wprowa.dza nas w okres
walki i wiary ludu wielkopolskiego
w ostateczne zwycięstwo uzyskania
wyzwolenia narodowego i społecznego.
Wiesława Cichowicz, w oparciu o dane zawarte w opisach K o l b e r g a,
w przystępny sposób opisuje akwaforty Kielisińskiego, które dla łatwiejszego uchwycenia kształtów i szczegółów zostały kilkakrotnie powiększone.
Ryciny te odbite są z klisz siatkowych. Wydaje mi się, że powiększenia te
są trochę za wielkie i lepiej by niektóre z nich wypadły, gdyby klisze wykonano kreskowe. Akwaforta się o to prosi. Wykonane w ten spoSób klisze
byłyby wyraźniejsze, mniej miękkie i mniej zamazane.
Przeglądając
reprodukowane
ryciny widzimy poważne zmiany, jakie
zaszły w okresie stu lat. Wiele charakterystycznych
typów dla dawnych czasów zanikło już bezpowrotnie. Szczególnie dobrze ilustrują to ryciny zatytułowane: Z okolicy Trzemeszna, Iskanie głowy, Kobieta z podmiejskich wsi
Poznania, Mala.rz obrazów, Izraelita w Poznaniu i in.
Szkoda, że autorki nie uwzględniły w swym zbiorku przedstawień Kielisińskiego znajdujących się w Gabinecie Rycin PAU w Krakowie i innych
opublikowanych
w Albumie wydanym przez Zupańskiego, a niewątpliwie
dotyczących Wielkopolski.
Wydawnictwo skromne, opracowane jednak estetycznie, sądzę, że będzie'

i:
"

, i

l

I
I,

,I:

i ,

�332

333

nie tylko reprezentować
działalność Biblioteki Kórnickiej, ale przyda się
wielu zespołom świetlicowym i teatralnym
do odtwarzania
scen z okresu
Wiosny Ludów w Wielkopolsce.
Adam Glapa

jedna z ciekawszych pozycji muzyki instrumentailnej
(nr 61 Do ślubu). Jest
to rzadko spotykany przykład beztaktowej melodii instrumentalnej.
Wspomniana melodia odznacza się piękną, majestatyczną
linią, bogactwem rytmiki i ozdobników.

J. i M. SOBIESCY, S z l a k i e m k o z ł a l u b u s k i e g o. Pieśni
zyka instrumentalna
Ziemi Lubuskiej, Kraków 1954.

Nowością zbioru jest umieszczenie przed każdą grupą pieśni tanecznych
krótkiego opisu choreograficznego
z objaśnieniem i charakterystyką
tańca.
W omówieniach niektórych
tańców pominięto istotniejsze różnice. Chodzi
tu o tańce "okrągłe" i "walcerki". Zróżnicowanie tych tańców tylko na podstawie rozmieszczenia
akcentów nie jest wystarczające.
Różnica między
nimi polega przede wszystkim na odmiennym układzie rytmicznymi raczej to należało podkreślić. Na marginesie zaznaczam, że prawdopodobnie
przez przeoczenie
w grupie "walcerki"
umieszczono pieśń należącą do
"okrągłych" (nr 46 - "A ty, dziewulo, coś tak z:bladła").
O ile omówienie poszczególnych tańców ogranicza się do ogólnikowego
podania sposobu tańczenia, o tyle "zabawy taneczne" zostały opracowane
szczegółowo. Opisany jest przebieg zabaw z uwzględnieniem
ruchów i kroków tanecznych w obrębie całej melodii. Strona graficzna śpiewnika opracowana przez A. Darkowa stanowi prawdziwą ozdobę zbiorku. Wykonane
piórkiem rysunki są trafne i oddają wiernie treść i nastrój tekstu, uwydatniając stronę humorystyczną
śpiewek.

i mu-

Pod powyższym tytułem ukazał się w 1954 r. nakładem Polskiego Wydawnictwa Muzycznego w Krakowie zbiór pieśni i melodii instrumentalnych
z pogranicza Wielkopolski i Ziemi Lubuskiej, zawierający 54 pieśni i 16 melodii "kozłowych" oraz bardzo starannie opracowany wstęP.
Jest to jedyna obszerniejsza publikacja pieśni z tego regionu, tym cenniejsza, że traktująca
o sztuce ludowej regionu pozostającego pod silnym
naporem germanizacji
do roku 1945. Tym samym publikacja
ta stanowi
jeszcze jeden dokument świadczący o polskości i polskiej kulturze
tych
okolic.
Materiał zawarty w śpiewniku zosta,ł zebrany i nagrany na płytach
przez autorów po II wojnie światowej, w latach 1946-1948. Nagrania te
pozwoliły na dokonanie precyzyjnych transkrypcji,
uwypuklających
z dużą
dokładnością elementy wykonawstwa
ludowego, jak tempo, akcenty, ornamentyka. Sposób odczytywania
zapisów melodii wokalnych i instrumentalnych, publikowanych
w śpiewniku,
został omówiony szczegółowo we
wstępie, który podaje również wzmianki historyczne o koźle oraz cechy
charakterystyczne
folkloru lubuskiego. Na szczególną uwagę zasługuje fakt,
że publikacja ta zawiera pierwsze zapisy melodyczne kozła, podane w formie zbioru przeznaczonego
do celów użytkowych,
kompozytorów,
ruchu
amatorskiego.
Sobiescy w wyborze pieśni i melodii instrumentalnych
kierowali się cechą charakteryzującą
muzykę Ziemi Lubuskiej, jaką jest wpływ
kozła i oddziaływania
skali tegoż instrumentu
na melodykę wokalną. Ten
punkt widzenia zadecydował o zakresie tematycznym
i układzie zbiorku.
Należy tutaj podkreślić oryginalność układu melodii w śpiewniku, gdzie
zamiast najczęściej spotykanego podziału według incipitów lub treści tekstowej zastosowano podział muzyczno-taneczny.
W ramach takiego układu
melodie wokalne i instrumentalne
jednego typu tanecznego zestawiono obok
s,iebie w ten sposób, że tańce "chodzone" umieszczone są w jednej grupie,
"wiwaty" tworzą drugą grupę, "szocze" trzecią itd. Słusznie więc podkreślają autorzy we wstępie, że "taki układ uchroni od stosowania nieodpowiednich melodii jako podkładu do tańców i zapewni stylistyczną czystość
wykorzystania
melodii".
.
Oddzielną grupę stanowią pieśni weselne. Wyodrębnienie ich i ułożenie
w kolejności, w jakiej wykonywane są w czasie wesela, może służyć za wzór
do inscenizowania wesel. Oczywiście układ melodii potraktowany
jest przykładowo i nie wyczerpuje wszystkich znanych pieśni śpiewanych podczas
tego obrzędu. Nawiasem dodam, że w grupie "weselne" zamieszczona jest

,.,

to

I
i

Pisownia tekstów słownych opracowana
kreśla najistotniejsze
cechy gwary regionu
i nie utrudnia odczytania tekstu.
Śpiewnik
ukazały się w
cyficzne cechy
starannością i

Sobieskich należy bezsprzecznie do najlepszych, jakie dotąd
druku. Wybrane pieśni w całej pełni ukazują piękno i spemuzyki Ziemi Lubuskiej. Zbiorek opracowany został z wielką
stanowi cenną pozycję w literaturze muzycznej.

I
I
: I

i

·1

I

przez dr Sobierajskiego
pod"kozła". Jest ona przejrzysta

Aleksander

Pawlak

"WIERCHY",
rocznik
24, Kraków
1955. Dwudziesty
czwarty
tom
"Wierchów" przynosi bogatą tematykę bądź ściśle etnograficzną, bądź z nią
bliżej czy dalej związaną. Wśród licznych artykułów i notatek da się wy_
różnić kilka grup tematycznych. Jedną z nich będą dane dotyczące dziewiętnastowiecznych
badaczy, którzy między innymi interesowali się ludem
podhalańskim.
Pierwszym,

jest artykuł Walerego
(s. 7-18). Z okazji
rocznicy urodzin Staszica autor, jak sam to zapowiada, pragnie
sylwetkę jako taternika, posługując się cytatami z Ziem'iorodztwa".
artykuł składa się w większości z dosłownych cytatów, z których
wiera wiadomości natury etnograficznej, jednakże bez omówienia
wydawcy.
Stanislaw

wedle

Staszic

-

układu

pierwszy

czasopisma,

polski

taternik

Goe t la
dwusetnej
"dać jego
Istotnie,
wiele zaze strony

�334

335

Nadmienić należy, że Walery Goetel wydał w 1955 r. reedycję dzieh
Staszica Ziemiorodztwo
Karpatów,
zaopatrując ją w komentarze.
Ciekawy przyczynek do historii etnografii polskiej zawiera rozprawa
Juliusza Z b o r o w s k i e g o Swiętopełk
i jego podróż do Tatr (s. 7~3).
Dowiadujemy się stamtąd, że Żegota Pauli przekazał testamentem rękopisy,
jakie znajdowały się w jego posiadaniu, W. Wisłockiemu, kustoszowi Biblioteki Jagiellońskiej, gdzie do dziś pozostają pod nr. 5373. Wisłocki wyodrębnił ze zbioru dwa rękopisy pisane tą samą ręką: Moja podróż do Karpat
i Dziennik
podróży
podkarpackiej
odbytej
do Krakowa
i jego okolicy
przeze mnie. Autor ich ukrywał się pod pseudonimem
Świętopełk. Zrazu
przypisywano je bratu Żegoty, Józefowi Pauli, dopiero po przestudiowaniu
pamiętników Jana Kantego Andrusikiewicza,
Świętopełka zidentyfikowano
z ks. Michałem Głowackim wikarym z Poronina, jednym z przywódców
powstaniachochołowskie.go
(ur. 1804, zmarł w więzieniu w 1846 r.).
Michał Głowacki należał do tych ludzi swej epoki, u których zainteresowania ludoznawcze, zwłaszcza folklorystyczne,
miały swe podłoże polityczno-społeczne
Jeszcze jako student uniwersytetu
przewędrował
Podole
zbierając pieśni ludowe; w roku 1830 młody kleryk odbył swą pierwszą
podróż do Tatr. Z tego czasu pochodzą wspomniane rękopisy, które obok
opisu podróży zawierają zapis gwarowy kilku piosenek góralskich.
Drugi zapis folklorystyczny
Głowack'ego to zebrane w 1843 r. opowiadania górala Makucha, spisane gwarą, o śpiących w Tatrach Bolesławowych
rycerzach. OpubliJkował je w 1851 r. W. A. Maciejowski.
Mało stosunkowo znana bohaterska postać młodego wikarego nabiera
w świetle rozprawy Zborowskiego żywych barw, a historia etnografii zyskuje w nim nowego przedstawiciela
epoki kolbergowskiej.
Do tejże grupy da się zaliczyć zamieszczona w Kronice krótka notatka
A. K o wal s k i ej - L e w i c k i e j, Podhale
w tekach
Oskara
Kolberga
(s. 160-161), gdzie autorka stara się zestawić tematycznie i poddać ocenie
zawartość teki Kolberga, która nosi tytuł: Górale, Nowy Targ, Nowy Sqcz,
Jasło, Spisz.

Zarówno z archaicznym typem gospodarki, jak i walką klasową
pów pańszczyźnianych
łączy się artykuł Józe:a B l' o d y, Chłopskie
czunki

wypaleniskowe

na Żywiecczyźnie

w okresie

gospodarki

chłokar-

folwarcznej

(s. 19-42). Jest to skrót studIUm, jakie ukazało się kilka lat temu w "Slavia
Antiqua" (Józef B l' o d a, Gospodarka zrębowo-wypaleniskowa
w Beskidzie
Zywieckim,
"Slavia Antiqua", t. 3 : 195111952.s. 209-288), a którego recenzja
pióra Tadeusza Lalika znajduje się w "Kwartalniku
Historii Kultury Materialnej", Warszawa 1953, s. 236-237. Dlatego też omawiać go tu bliżej nie
będziemy.
Przyczynki
do dziejów turystyki
w Sudetach (s. 116-122) pióra Tadeusza S t e c i a, znanego etnografom z interesującego odczytu na zjeździe PTL
w Jeleniej Górze (czerwiec 1954), wśród licznych wiadomości historycznych,

krajoznawczych
i turystycznych zawierają również ciekawe dane o początkach osadnictwa Karkonoszy i Gór Izerskkh. Początek osadnictwa łączy sit;
tu z odkryciem i eksploatacją rud kruszcowych. Autor mówi też o środkach
transportu
i komunikacji
używanych zimą przez górali, wreszcie o przekształceniu się charakterystycznych
sanek transportowych
w sanki sportowe i tym samym o początku sportów zimowych na tych terenach w XIX w.
Niewątpliwie
najbardziej
interesujący
dla etnografa
jest artykuł
Wandy J o s t o w e j, Wędrówki
górali podhalańskich
(s. 141-153). Autorka
porusza tu zupełnie nowe zagadnienie. Zajmuje się ona sezonowymi wędrówkami chłopów na roboty rolne, w czasie od ok. 1875 r. do pierwszej
wojny światowej. Istniały dwa zasadnicze szlaki wędrówek, jeden z nich
wiódł na południe, na Węgry, drugi na północ, do Królestwa i Galicji. Specjalnością górali była kośba. Często do robót żniwnych zabierano kobiety,
które podbierały zboże.
Dzięki żywości opowiadania i stosowaniu licznych dosłownych cytatów
wyjętych
z relacji informatorów
M'tykuł Jostowej
przy niewą1Jpliwych
naukowych walora.ch nabiera świeżości reportażu dziennikarskiego.
Na tym wyczerpałyby
się artykuły
o treści związanej z etnografią.
Wiele ciekawych wzmianek zawiera jeszcze Kronika. Trudno uszeregować
je wedle jednolitego kryterium. Postaram się jednak połączyć je w pewne grupy.
Kilka notatek dotyczy Śląska. Są to: podpisane inicjałami W. K. Przysłowia ludu Slqska Cieszyńskiego
(s. 165-166), gdzie mowa o dotychczasowych publikacjach
i zbiorach rękopiśmiennych
przysłów oraz o współczesnym zbieraczu przysłów Józefie Ondruszu. W artykuliku podpisanym W. O.,
Czy Istebna doczeka się monografii?
(s. 179-180), znajdujemy dane o licznych, głównie rękopiśmiennych
pracach dotyczących Istebnej i o potrzebie
zebrania ich w jedną, pełną monografię tej niezwykle ciekawej wsi Beskidu
Sląskiego. Wreszcie Władysław O s t w Slqskich zespołach pieśni i tańca
(s. 173-176) omawia historię powstania, repertuar
i walory artystyczne
trzech zespołów: jabłonkowskiego
"Górala", powstałego niedawno Zespołu
Pieśni i Tańca Ziemi Cieszyńskiej, oraz naj młodszego, lecz najlepiej znanego Państwowego Zespołu Ludowego Pieśni i Tańca "Śląsk".
Dzięki M. Cz. C h o l e w i e znajdujemy
szereg wiadomości z terenu
Sącza i ziemi sądeckiej: Wystawa Sztuki Ludowej Zi,emi Sądeckiej (s. 176)
została otwarta w Nowym Sączu w kwietniu 1955. Znalazły się tam obrazki
na szkle, rzeźba, ceramika i haft. Na wystawLe tej po raz pierwszy zaprodukowała swe obrazki o tematyce ludowo-choreograficznej,
malowane temperą
na szkle, Jadwiga Kosalowa, która dotąd znana była ze swych pisanek
i lalek (Obrazki na szkle Jadwigi Kosalowej, s. 176).
Dowiadujemy
się następnie
o zgonie wiejskiego krawca i hafciarza
i jego wybitnym talencie twórczym (Zgon Jana Bulandy z Zabrzeży, s. 176177), jak również o zgonie prof. Józefa Zbozienia. Pochodził on z chłopskiej
rodziny również z Zabrzeży. Zasługą jego było odtworzenie wielu zapomnia-

!I

i:

j:
I,

i:i
,I

I
I

,I

�336
337
nych melodii ludowych. Zajmował się produkcją skrzypiec i basów, rzeźbą
i malarstwem. (Gęśliki nowosqdeckie, s .177-178).
Dzięki artykułowi Hanny P i e ń k o w s k i e j pt. Z aktualnych
zagadnień i prac konserwatorskich
(s. 157-160) dowiadujemy się o dalszym postępie prac w terenach podgórskich. Niestety, dalsze roboty zmierzające do
realizacji parku etnograficznego przy ul. Kościeliskiej w Zakopanem wstrzymano z braku funduszów. Natomiast ukończono remont dworku Moniaków
w Zubrzycy Górnej na Orawie. Oddany pod opiekę PTTK dworek zostanie
zamh:miony na muzeum wnętrza orawskiego i sztuki regionalnej.
Autorka
nawołuje do współpracy między krajoznawstwem
i turystyką a ochroną
zabytków. Wysuwa szereg postulatów tej współpracy.
O uroczystym otwarciu
dworku
Moniaków 11 wrzesma 1955 pisze
M. G o t k i e w i c z: Dworek Moniaków - Krajoznawczym
Ośrodkiem KuL··
tury Orawskiej
(s. 170-171), zaś Wanda J o s t o w a (Z dzialalności Podhalańskiej
Komisji
Opieki nad Zabytkami,
s. 172-173) przedstawia postulowaną przez Pieńkowską współpracę konserwatora
ze społeczeństwem
od
strony organizacji społecznej, jaką jest powstała w 1951 r. w Zakopanem
omawiana Komisja. Szczególne znaczenie dla badań nad architekturą ludową
będzie mieć założona przy tej Komisji kartoteka zabytków powiatu nowotarskiego zaopatrzona w fotografie' i opisy. Ze sprawozdania Jostowej dowiadujemy się również o przeprowadzeniu przez Komisję szczegółowej inwentaryzacji 4 wsi orawskich i 2 nowotarskich.
Jeśli już jesteśmy na Podhalu, wspomnieć
należy o sprawozdaniu
z Uroczystości
Sabalowych
w Zakopanem
(s. 178-179,
podpis W. K.)
w czerwcu 1955, które zgromadziły ponad 100 zespołów muzycznych i tanecznych z całego Podhala.
Notatka o powstaniu Muzeum regionalnego w Krośnie (s. 180), gdzie
między innymi znajduje się również dział kultury ludowej, jest ostatnią
z serii związanych z etnografią.
Z nauk etnogralfii pokrewnych mamy tu E. M o s kał y Przyczynki
do
nazewnictwa
ludowego w Beskidzie Wyspowym
(s. 166-169); autor podaje
toponomastykę
trzech głównych szczytów tego pasma: Łopienia, Śnież
nicy i Cwilina, starając się, gdzie to możliwe, dojść drogą historycznych rozważań do początków danej nazwy.
Drugi artykuł z dyscypliny nam bliskiej to Andrzeja Żak i e g o Początki osadnictwa w Karpatach
Polskich (s. 99-116). Jest to skrót większej
pracy pt. Karpaty polskie w starożytności i wczesnym średniowieczu, jaka
ukaże się w niedalekiej przyszłości. Na podstawie głównie własnych badań
archeologicznych kreśli autor historię osadnictwa północnych stoków Karpat
od paleolitu do mniej więcej XIIIw. n. e. Stwierdza on zgodność rozwoju
osadnictwa tych terenów z resztą ziem polskich; łańcuch Karpat nie
dzielił - jego zdaniem - grup ludzkich żyjących po obu jego stronach
i ni.e był przeszkodą w kontaktach jak na ogół mniemano.

Materiałowym uzupełnieniem artykułu Żakiego są w Kronice notatki
Wacława S t a d n i k a
Dalsze badania
grodziska
Wietrzno-Bóbrka
(s. 161-162) i Heleny Z 011 Ó '1/ i'l Y -Jeszcze
o grodzisku w Brzezówce
(s. 162).
Biorąc ogólnie, "Wierchy" z 1955 r. przynoszą szereg artykułów, przyczynków i notatek z dziedzin interesujących
etnografa oraz są i to
przede wszystkim - kroniką wydarzeń, prac i wydawnictw związanych
z życiem ludności góralskiej.
Nadmienić tu jeszcze należy, że w omawianym tomie "Wierchów"
znalazła się obszerna recenzja "Ludu" t. 41 (s. 230-232).
Anna

ATLAS POLSKICH
Ludoznawcze.

STROJ6W

LUDOWYCH

Kowalska-Lewicka

*

Polskie

Towarzystwo

Atlas Polskich St.rojów Ludowych, którego pierwszy zeszyt ukazał się
w 1949 r., jes,t jednym z ważniejszych wydarz.eń na polskim rynku wydawniczym w pierwszym dziesięcioleciu istnienia PRL. Do chwili obecnej
ukazało się 20 zeszytów, a więc przeciętnie
dwa rocznie. Stanowią one
dopiero cząstkę wielkiego zamierzenia, które w swoim czasie podjęł~ i nadal
realizuje Polskie Towarzystwo Ludoznawcze. Zważywszy, że w ciągu pięćdziesięciolecia kilkakrotnie próbowano wydawać różne seryjne opracowania
i niemal z reguły po pierwszych dwu lub trzech zeszytach wydawnictwa
te zamierały, zasługa PTL oraz Komitetu Redakcyjnego, z J. G aj k i e ID
na czele, jest tym znaczniejsza. Wagę podnosi okoliczność, że decyzja
wydawania Atlasu zapadła w okresie, kiedy etnografia polska, podobnie
zresztą jak i inne działy kultury polskiej, dotknięta została dotkliwymi
zniszczeniami tak w zakresie materiału źródłowego, jak i kadry pracowników naukowych.
Wyjście każdego zeszytu jest w pewnym sensie rewelacją, gdyż ukazują one coraz to nowe możliwości perspektywy
badawczej - z drugiej
strony dają pole do żywej dyskusji. Właściwie jest paradoksem, że Atlas
dotąd nie doczekał się rozleglejszego omówienia w prasie naukowej 1 lub
że nie podjęto dyskusji
na szerszym forum. Opublikowanie
materiału
dyskusyjnego mogłoby dać interesujące wytyczne do dalszych zeszytów 2.
• Recenzja została napisana po ukazaniu się 10 zeszytów i nie obejmuje dalszych
zeszytów (Przyp. Red.).
I J.
R o s e n - P r Ze w o r s k a, J. Swiqtkowskiej
Strój
łowicki,
[rec. w:)
•.Kwartalnik
Historii Kultury Materialnej
PAN"; J. R o s e n - P r z e w o r ska.
A. Clapa. Strój dzierżacki
[rec. w:), tamże.
, W momencie, kiedy prof. J. Cajek zaproponował mi omówienie Atlasu jako
całości, ogarnęło mnie zakłopotanie. Temat bowiem, jakkolwiek trudny, był jednak
niewątpliwie pociągający. Zaczęłam ponownie przeglądać wielokrotnie widziane zeszyty
Atlasu, co stało się sprawdZianem reakcji, jaką odczuwam każdorazowo, gdy biorę
22 "Lud"

,.

t. XLIII

�~38
Należy podkreślić fakt, iż plan wydawniczy Atlasu Polskich strojów
Ludowych, jest zakrojony na nie spotykaną dotąd skalę. Obejmuje on ziemie
rdzennie polskie i dzieli się na V części: I - Pomorze, II - Wielkopolskę,
III - Śląsk, IV Mazowsze i Sieradzkie, V - Małopolskę.
Zmusza też do intensywnych badań terenowych. Grupy badawcze bądź
też pojedynczy pracownicy
naukowi nie trzymają się utartych
szlaków
w poszukiwaniu materiałów, ale odkrywają zupełnie nowe lub zapomniane
regiony. Często ratowane
są od zupełnej zagłady ostatnie niemal ślady
oryginalnych
ubiorów, nawet miejscowej tradycji, która zanika wraz ze
śmiercią starszych ludzi. Względnie szybkie (jak na nasze stosunki) publikowanie wyników badań czyni ten materiał dostępnym tak dla naukowców,
jak i szerszych kręgów ludzi zainteresowanych
ojczystą kulturą. Atlas
spełnia bowiem niewątpliwie
podwójną rolę. Chodzi o to, czy wypełni ją
właściwie.
Atlas powinien być podstawowym kompendium materiału źródłowego
z terenu w zakresie zachowanych oryginalnych ubiorów (które poznajemy
z opisu, fotografii i rysunku dokumentalnego),
zebranej ustnej tradycji
(relacje starszego pokolenia), wszelkich dostępnych źródeł ikonograficznych
i pisanych (archiwalia) i wreszcie możliwie pełnej literatury. Ale w tym
wypadku zeszyty Atlasu wypełniają tylko częściowo to zadanie. W każdym
zeszycie mamy wybór materiału
dokonywany
do pewnego stopnia pod
kątem zainteresowań poszczególny&lt;:h autorów Nie daje to jednak gwar.ancji,
że możemy tu spotkać się z możliwie najbardziej kompletnym materiałem.
Oczywiście nie będzie on nigdy pełny, luki spowodowane działaniem czasu,
zniszczeniami wojennymi itp. niekiedy są bardzo znaczne.
Atlas spełnia również zadania wydawnidwa
w pewnym sensie popularyzującego wyniki badań. Jeśli chodzi o drugą grupę odbiorców, posiadających słabe przygotowanle, dla których Atlas spełniać powinien rolę podręcznika, doradcy fachowego, a nawet żurnala, jest on zbyt trudny i zbyt
szczegółowy. Operuje terminologią nie zawsze zrozumiałą dla laika, jak to
niżej wykażę. Nie zawiera wskazówek praktycznych, według których można
by było sporządzać stroje nie tylko dla świetlic, zespołów amato.rskich.
ale i dla teatru zawodowego. Rozmiary poszczególnych form i wykrojów,
zwłaszcza w pierwszych sześciu zeszytach nie przekraczają
często 1 cm2
i są stłoczone na jednej lub dwu tablicach. Są one trudne do wyzyskania
nawet przez zawodowych
krawców. Inaczej, znacznie bardziej realnie,
nowy zeszyt do ręki. Obok radości, że znowu wyszło z druku coś z bliskiej ml
dziedziny, że ocalone zostały od niepamięci takie czy inne materiały żródłowe, miesza
się pewna doza zawodu, iż nowa publikacja nie odbiega wiele od pierwszych zesz:,tów. One bowiem posiadały zalety, które zatarły się \V następnych, oraz wady,
które nie zostały całkiem zlikwidowane. Nie znaczy to, aby wydawnictwa nie cecho-o
wało wyraźne dążenie do udoskonalania tak treści, jak i szaty zewnętrznej poszczególnych zeszytów.

339
s~rawy te zostały rozwiązane w czeskiej publikacji B.
S o t k o w ej:
Ltdove Kroje, Wysehrad 1951, której praktyczne
cele
są wyraźnie
kreślone na niekorzyść problematyki naukowej.

N ase
pod-

A przecie~ w li~raturze
radzieckiej
i zachodnioeuropejskiej
istnieją
prace zawIeraJące naJnowszy dorobek - materiały źródłowe tez . . .
,
t k d t
. ..
,
Y l uJęcIa
pIsane a
os ępme, ze mogą służyć zarówno naukowcom jak i laikom.
, Zbyt duży fo~mat :Vyda:vnict:va wymaga specjalnej półki bibliotecznej;
b~łb! ~~ usprawled~lwlOny Jedyme wtedy, gdyby zawierało ono znaczniejszą llosc powlększen ,~ragmentów odzieży, podobnie jak w zagranicznych
wydawmctwach
(Marn Wel e w e j Bułgarski
Narodni Nosii i Szewicii,
Wy~. Nauk~ l Is~ustvo, SofIa 1950; Blażeny S o t k o ve j. Nasze Lidove
Kro)e :' zblOroweJ pracy pod redakcją J. P a l a k a i T. S n a j d r a L'art
pop~latre slovaque, Wyd. Tatran, Bratislava 1951, i wreszcie O. S r o n k 0v eJ Dte Modo. der gotischen Frau, Artia, Praha 1954.
ytuł: Atlas Polskich Strojów Ludowych, zawęża jego istotną treść;

:r

wybIega ~na poza tę nazwę, zwłaszcza w nowszych zeszytach. Omówiona
.lest. w mch także odzież codzienna, robocza męska i kobieca, zimowa,
let.ma, z~wodowa. BYł.o to jednym z podstawowych
dezyderatów
nowej
Instrukc)t, opracowaneJ przez J. G a j k a i wydanej po ukazaniu się pierwszych sześciu zeszytów, w 1952 r.

,.

,

':.'."",'

I,

li

;:1

I

,I
,I
, 'I

:1
,~

.,,
r'

l

;;

Jas~a okład~a układ~ Młodzianowskiego jest ni'epraktycznJa przyczęstym uz.ytkowamu zeszytowo Zastrzeżenie budzi motyw dekoracyjny, który
Ją zdobI. Jes~ ~n każdorazowo wybrany z regionalnych
haftów i wyszyć.
Ale w ~łasklceJ, plakatowej
technice gubi się charakter
motywów, ich
funkCJa Jako ozdoby stroju, wreszcie surowiec i technika wykonania.
Ta sama plakatowość razi w większości tablic barwnych. Wprawdzie
wykonanie ich powierzane jest plastykom (,J. Karol:tko'Wi, M. Koch, W. Manteuffel" A. Mieszkowskiej, Cz. Lewandowskiej,
M. Orłowskiej i A. SzymcZakOwI), ale nadal nie są one .postawione ilia właś-ciwym poziomie. Tablice
barwne obok fotografii i poprawnych
rysunków spełniają bardzo ważną
r~lę. wzoru. W sy.nt~ty.zującej formie podawać mają drugiej grupie czytelmkow obraz mozhwle Jak najbardziej odpowiadający rzeczywistości. Tablice
są bowiem ważne dla tego licznego odłamu czytelników, który nie ma możności oglądać autentycznych ubiorów w terenie bądź też w muzeach etnogra~icznych. Czy te postaci o tępawych rysach twarzy i to.pornych ruchach,
odZIane w kiecki przypominające
papieroplastykę,
i w sukmany wycięte
z blachy oddają rzeczywistość? Myślę, że nie. Ta upraszczająca
manieryCZ~OŚć,która - niestety - jest modna obecnie w świecie plastyków, ma
l1lewlele wspólnego z realizmem
malarskim,
a jest często spodowana
brakiem rzetelnej umiejętności rysunku j operowania kolorem. Na dobitkę
brak odpowiednich farb i niedociągnięcia techniczne naszych poligrafików
Pogłębia jesz,cze bardziej te trudności. Nie są także dość wyraźnie uplastycznione kroje oraz gatunki t.kanin (samodziały, wełny i kretony fa22·

�340
341

bryczne, skóra, tiul, aksamit, atłas itp.). A jednak w wydawnictwach. czeskich, słowackich i bułgarskich efekty takie są wydobywane. WYdawructw~
te operują ponadto wspaniałymi
fotografiami .czarnymi or.az barwnym!.
Fotografia kolorowa jest wprawdzie słabsza od Jednobarwnej, ale prawdopodobnie w latach najbliższych technika ta zostanie u~oskot'llaIon.a. Wte~y
będzie mogła zastąpić grafikę w tych wypadkach,
kIedy ta me będzIe
stała na wysokości zadania.

który to układ dawałby nam już na pierwszy rzut oka pewne perspektywy
rozwojowe. Wraz z niedostatkiem materiału historycznego w tekście (o czym
będzie niżej mowa) jest to jeden z większych niedomogów wydawnictwa
jako całości, nie zaś poszczególnych zeszytów. Rozkład ilustracji na stronie
jest nieco tradycjonalny.
Tu może bardziej nowoczesnym wzorem mogłaby
być wspomniana L'Art populaire
slovaque.
Układ, treściowy zeszytów na ogół trzyma się instrukcji,
które były
wydane dla współpracowników
Atlasu. Zważywszy, że jest ich spora liczba,
a każdy reprezentuje
inny typ umysłowoŚci oraz różne metody pracy,
instrukcje te były niezbędne. Szczegółowy plan instrukcji był niewątpliwie
pomocą dla jednych autorów, ale hamulcem dla innych. Zeszyty nie mają
równej wartości, mimo niewątpliwie
znacznych wysiłków ze strony Redakcji, by je zestroić w harmonijną
całość.

Posiadamy przecież nie najgorsze wzory w zakresie ilustracji dokumentalnej,
począwszy od J. P. Norblina poprzez F. Preka, W. C:rs~na.
K. W. Kielisińskiego, K. Kietlicz-Rayskiego,
J. pieniążka,. w,. Borat~ns~lego
i in. Jakkolwiek mamy tam pewne echa klasycyzmu, secesji I impresJomzm~,
posiadają one względnie dużą dozę wierności i umożli",:,iają odtworz~rue
dróg rozwojowych, jakimi szły poszczególne
typy regIOnalnego
ublO'ru
w Polsce. Są one częściowo, lecz może niedostatecznie 'wyzyskane, szczególnie w zeszytach A. Glapy, M. Mikułowskiej, R. Reinfussa, T. Se~e~yna.

Jedni autorzy, jak A. Glapa, F. Kotula, T. Seweryn, H. Mikułowska,
dają retrospektywny
zarys rozwoju ubioru na danym terenie, uwzględniając
tak materiał ikonograficzny, jak i źródła pisane. Inni, jak np. J. Świątkowska, Dekowski, E. Starek, wzmiankują o nkh tylko ubocznie. Przy tym
A. Glapa sięga aż do starszego okresu żelaza, wspominając o znaleziskach
kultury łużyckiej, T. Seweryn podaje materiał z XIV w. (Kodeks ostrowski
św. Jadwigi
z 1353 r.) i późniejszy, F. K o t u l a w Stroju rzeszowskim
wzmiankuje
źródła osiemnastowieczne
(obraz z kościoła Bernardynów
w Rzeszowie oraz akta sądowe), podobnie jak i Reinfuss; H. M i k uł o w s k a w Stroju
kujawskim
daje starannie
zestawione źródła ikonograficzne z XIX w. Natomiast E. Starek wspomina wprawdz.ie o istnieniu
tryptyku w kościele św. Katarzyny w Sromowcach Niżnych z XV w., na
którym są wy,obrażeni górale w miejscowej odzieży, ale nie podaje jego
siedemnastowiecznych
fresków na chórze drewnianego
kościoła w Orawce
w pow. nowotarskim,
gdzie mamy przedstawionych
górali w charakterystycznych dla nich strojach. J. Świeży przytacza
wypis z akt sądowych
z 1'. 1617, ale wypis ten nie wnosi w treść zeszytu hie istotnego, podobnie
jak w Stl'oju dzierżackim
A. G l a p y materiał archeologiczny, dla którego
brak powiązań ze współczesnością.

Większość zdjęć we wszystkich zeszytach jest wartościowa. Odblt~1 z~pewne były bardziej kontrastowe, czyste i ostr~. ~eśll zaś ~WYdawmctw~~
wypadły blaido, szaro, częściowo zamazane, to me Jest .to wmą tak dosko~
łych fotografików, jak Bułhak, Photo Plat,. Franko",:,skl, KamYk~wskl~ Re~n~
fuss, lecz niezbyt odpowiedniego papieru IlustraCYjnego ora; m~ocl~~lęC
poligrafii. Niestety, niewiele jest takich, któ~e by mogły do~ownac zdJęCIOm
spotykanym w wymienionych
już wydawructwach
zagralll,lcznych. stos.unkowo najlepsze znajdują się w pierwszych zeszytach (np. Go~ale szczawmccy
R. R e i n f u s s a). Pewien procent fotografii, wręcz fatalme. WYko~anY?h,
gdzie sylwetka ludzka niemal wcale nie wycina się z tła, me moze WIęc
spełni'ać roll dokumentu. Takie zdjęcia mamy w pracy E. Starek.
Co gorsza, między fotografiami
dającymi gwaranc.ję a~tentyzmu, do
których można zaliczyć i dZiewiętna,stowieczne fotogra~le Kr,legera z. Kr:kowa (a także i Bayera z Warszawy), plą,c.zą się i. takle, ktore. ~adaJą ~ ~
. d . do albumów rodzinnych
jako mIła pamIątka.
Do tailnch zdJę
Je yme
. ł
. k'
zaliczyć trzeba ryc. 37, ryc. 56 na s. 41 i ryc. 59 na :s. 42 v: Stro!u
OWIC Im
J. Ś w i ą t k o w s k i e j. Autentyzm
tych fotografIi moze, .byc tak sam?
kwestionowany,
jak fot. 2 w pracy J. Ś w i e ż e g o: StroJ krzczon~wskl.
Przedstawia
oną artystów-amatorów,
grających w Weselu Lubelsktn:
na
początku bieżącego wieku. Grupka upoz~wana ~o fotografii n~si k~stlllI~):
częściowo projektowane
przez autora. NIe negując g~~towneJ
znaJomosc
zagadnień terenowych J. Świeżego, nie jestem całk?wlcle przekonana,. czy
jest to materiał dokumentalny,
jakiego Atlas wlmen nam dostar~z~c .
h b . podobne ilustracje byłyby opatrzone wyjaśnieniem w tekscle, ze.
c y a ze
. t ..
taka
'&lt;&gt;A
praw·dziwą chłopską odzieżą a kostiumem teatralnym IS meJe
.
ml'iUzy
.,.
k'
któ
'"
,. 'ca , J'ak między budownictwem
WiejskIm .a de oracJą,
ra J~
sama rozm
przedstawia,
nawet jeśli ta jest najbardziej
naturalIstyczna.
.,
W żadnym niemal zeszycie fotografie nie są ułożone chronologicznie,

1

. Powoduje
to pewne niejasności.
Brak definitywnie
ustalonej daty,
do której powinni byli sięgać autorzy opierając się na znanym ma'tel"iale. /'
Rozumiem, że ustalenie takiej daty nie było rzeczą łatwą, byłaby ona oczywiście tymczasowa, jednakże przyczyniłaby
się do przejrzystości
tekstu.
W treści niemal wszystkich zeszytów spotykamy niejednokrotnie
nawiązania do dawnych źródeł, do prymitywnych,
dawno już zarzuconych form
i krojów, np. koszul, płótnianek i guni typu p o n c h o podłużnego (F. K ot u l a, Strój rzeszowski,
R. R e i n f u s s, Górale szczawniccy),
jest mowa
o dwu zapaskach, które zostały zastąpione przez spódnicę, o pierwotnej
formie portek nie krojonych, lecz dartych (F. K o t u l a), o rańtuchach,
łoktuszach, rąbkach, zapaskach, pstruchach (A. Glapa, F. Kotula, R. Rein-

�343

342
tuss, J. Swieży), pierwotnym obyczaju noszenia koszuli na portkach (F. Kotula, J. Swieży), ale nigdzie nie ma wzmianki, jak dawne są te formy, kiedy
i dlaczego zostały zastąpione przez inne, bardziej skomplikowane. Gdzieniegdzie zagadnienie to samo dobrze uplastycznia się w cytowanym materiale. Np. w Rzeszowskiem darte portki, płótni'anki o kroju kimonO'Wyrn
i takież kożuchy baranie poprzedzały w czasie sukmany, o bardziej skomplikowanym kroju, oraz spodnie sukienne szyte przez zawodowych krawców.
Na Lubelszczyźnie, zwłaszcza w Biłgorajskiem i koło Włodawy, roi się po
prostu od prasta.rych, neolitu niemal sięgających form odzieży tak kobiecej, jak męskiej. Niektóre z nich są na nowo odkryte dopiero w okresie
powojennym i dałyby piękny retrospektywny
materiał, ciekawszy od dziewiętnostowiecznego, raczej nietypowego stroju kszczonowskiego, a są w tym
zeszycie wspomniane ubocznie.
Wyczuwa się także brak wyraźnej definicji, co rozumiemy pod terminem
"strój ludowy", skoro w treści zeszytów mowa jest także a odzieży codziennej roboczej. Czy nie prościej byłoby dać tytuł: Atlas Odzieży Chłopskiej.
tj. tej, która wytwarzana
była na użytek ludności wsi i przez nią tylko
noszona w różnych okolicznościach specyficznych dla życia wiejskiego. Nie··
kiedy używała jej" cała społeczność wiejska. Innym razem ograniczona byla
tylko do jednej warstwy ludności wiejskiej. Ale czy pod tę definicję możemy także podciągnąć ubiory teatralne, komponowane bądź to przez jednostkę, bądź teź przez zespół, tam gdzie z góry mamy założenie kostiumu,
rekwizytu widowiskowego? Czy dokumentem jest zdjęcie mieszkanki dużego miasta, inteligentki,
która dla zabawy przebrała
się za chłopkę?
Wydaje mi się, że nie. Czyż zdanie, iż "twórcą rzeszowskiego stroju był
bliski krewny Bomby urodzony w 1868 r." (F. K o t u l a "Strój rzeszowski",
s. 38), przyczyni'a się do rozjaśnienia
problemu
ubioru rzesz.owskiego.
Jak z tekstu wynika, istnieje tam dużo starych oj prymitywnych form.
.'
Podobnie płynna jest granica między odzieżą codzienną a strojem,
który podniszczony staje się nią właśnie. Niemal każdy zeszyt Atlasu daje
ciekawy materiał do rozważań genetycznych. W szeregi genetyczne i typologiczne dałyby się ująć także i najbardziej typowe motywy ornamentalne.
związane najczęściej z pewnymi określonymi technikami Zidobniczymi (tkackimi, hafciarskimi
itp.). Jedne z nich sięgają niewątpliwie
zamierzchłej
przeszłości (motywy geometryczne przewlekane, tkane, a nawet haftowan~l
krzyżykami). Inne są naleciałościami ostatniej doby, jak roślinny haft barwnymi koralikami. Zagadnienie to ustawił w pewnym sensie S. B r o n i c z
w Stroju PszczY71skim, powołując się zresztą na dawniejsze prace A. i T.
Dobrowolskich.
Problemy te są może łatwo uchwytne dla naukowca obeznanego z materiałem, ale wcale nie takie proste dla niefachowca, zwłaszcza gdy brak odpowiednich objaśnień. To tak bardzo różnorodne ujęcie wprowadza pewien

4·

:',1"

chaos do Atlasu jako całości i utrudnia korzystanie z niego drugiej kategorii czytelników, znacznie liczniejszej od poprzedniej.
Dobrze, że w późniejszych zeszytach Atlasu została zmieniona kolejność omawiania poszczególnych części odzieży. W pierwszych bowiem zaczynała się od uczesania i nakryć głowy, które składają się na końcowe
momenty w czynności ubierania. Nie ustalone zostały wytyczne odnośnie
do nazewnictwa - a tym samym terminologia, jaką posługują się poszczególni autorzy, jest nieco płynna. Tak np. w Stroju rzeszowskim
F. K ot u l i mamy w tekście wspomnianą katankę, z powołaniem się na fotografię
z 1902 r., podpisaną jako lejbik. Tamże podaną mamy nazwę ki klik bez
wyjaśnienia, iż jest to prawdopodobnie nazwa pochodna od kitla. E. Starek
cytuje nazwę kartun bez podania icnteresującej wiadomości, iż nazwa ta jest
podana przez J. S. Bandtkiego (J. S. B a n d t k i e, Wiadomości
a języktt
polskim
w Sląsku i o polskich
Slązakach
1821, Reedycja, Wrocław 1945,
s. 41), a korzeniami sięga XII w., kiedy al kattun al rumi, bawełna, zaczęła napływać do Polski. Nie są należycie objaśnione wyrazy wyszłe
z mowy potocznej i znane tylko specjalistom. Nie wyodrębnione są dostatecznie staropolskie i prasłowiańskie
terminy, jak: kiecka, portki, gacie,
part, parcianka,
duchenka,
czechlo,
gunia,
łoktusza
(mylnie chyba przez
Bri.icknera uważana za pochodną od Lacktuch). Brak wyjaśnienia
słów
cudzoziemskich, jak np. dybet od tybetu, batys od batystu, kaźmirkowe
od
kaszmiru, mulinowe od muślinu. Wiele z nich można zupełnie łatwo związać
z ustalonym okresem historii, z rozwojem stosunków handlowych, zwłaszcza
ze Wschodem we wczesnym średniowieczu. Innym razem są one odbiciem
wpływów i oddziaływań z Z.a'Chodu. Oczywiście są i takie, których pochodzenie trudno dziś ustalić, jak np. (półsukno, me zza lana) ząany nam już
w piętnastowiecznych
źródłach, jak podaje A. Mączak. Cytuje ją S. Bronicz
jako używaną po dziś dzień w Pszczyńskiem w potocznej mowie, gdy natomi'ast w języku literackim nazwy te wyszły już prawie zupełnie z obiegu.
Nowsze pochodzenie posiadają nazwy: jakla, bruszlak itp. Są one zrozumiałe
tylko dla tych czytelników, którzy znają język niemiecki.
Płynna jest także granica górna występowania ubiorów ludowych w róż- '\
nych regionach. W Rzeszowskiem chłopska odzież zatraciła dziś swą żywotność, jest raczej w stanie zaroi.erani·a. Użytkuje się dawne ubiory na
uroczystości państwowe, ale nowych młodsze pokolenie już nie sporządza.
Są one za kosztowne, brak odpowiednich surowców, brak krawców i hafciarzy. Podobny stan rzeczy widzimy w Szamotulskiem.
Są tereny, gdzie ubiór ludowy przeobraził się w rodzaj munduru zawodowego, jak np. u górali szczawnickich. Posiadanie jego było w okresie
międzywojennym
warunkiem przyjęcia do Bractwa Flisaków Pienińskich
(R. R e i n f u s s, Strój górali szczawnickich).
Do pewnego stopnia zjawisko
to występuje także u górali zakopiańskich
(fiakrów), ale już tylko sporadycznie.
Są także regiony, gdzie nie tylko jest ten strój żywotny w swoich

�,&lt;

344

345

tradycyjnych
formach, ale powstają nowe jego formy, przystosowane
do
nowej rzeczywistości - do reprezentacyjnej,
poniekąd narodowej już funkcji społecznej. Proces ten widzimy w pełni w Łowickiem, na Kurpiowszczyźnie, do pewnego stopnia na Podhalu, w Wielkopolsce (Biskupizna).
, I tu jest problem, który nie dość wyraźnie
został uplastyczniony
w Atlasie. Mam wrażenie, że tu właśnie, a nie gdzie indziej naukowcy
mają możność wypowiedzieć się, czy mamy tu zjawiska regeneracji, czyli
odradzania się dawnych form, czy też tu i ówdzie nie zachodzi w niektórych
ubiorach zjawisko, które określić możemy jako degenerację, wynikłą z nieprzemyślenia, z nie dość dokładnej znajomości istotnych regionalnych ubiorów, tradycji miejscowej. Tak np. strój łowicki, jak wynika z opracowania
J. Swiątkowskiej,
odbiegł daleko od tego ubioru, jaki znany był na początku XIX w. sztucznie poszerzone sylwety kobiece, przeładowanie w linii,
barwie oraz wyszyciach, widoczne także i w męskim ubiorze, uczyniły
z tego steatralizowanego
kostiumu - formę bogatą, która jednak zatracila
niemal zupełnie dawne, może surowe, piękno ubioru mazowieckiego. Podobne zbarokizowanie
stroju kurpiowskiego
uwidacznia
się w zeszycie
M. Z y w i r s k i e j, Strój kurpiowski.
W obu tych zeszytach, zwłaszcza
u Swiątkowskiej,
brak rozgraniczenia
między odzieżą noszoną istotnie na
wsi a tymi elementami, które są wynikiem nowej roli, narzuconej przez
życie, zmienione warunki bytu ludności chłopskiej. Elementy te niekiedy
oparte są na miejscowej tradycji, niekiedy jednak są obcą naleciałością.
. Strój dzierżacki w Wielkopolsce jest stosunkowo może najskromniejszy,
jeśli chodzi o efekty zewnętrzne, ale i tu w najnowszej formie występuje
nylon i kolorovv)' haft atlasowy. Te najnowsze formy "ludowe" stroju są
niewątpliwie ciekawe, jeśli chodzi o historię ogólną ubioru, ale w Atlasie,
moim zdaniem, winny stanowić jeden z rozdziałów
w poszczególnych
zeszytach, względnie powinny być opracowane
w oddzi:elnym zeszycie,
natomiast nie powinny wypełniać całej treści monografii. Ponadto dla nieetnografów winny być jaJkieś kryteria, wyznaczniki, gdzie i kiedy można
mówić o regeneracji ubioru ludowego, a gdzie jesteśmy świadkami procesu
degeneracji.
Dlatego te zjawiska uwidaczniają
się w jednych regionach
słabiej, w innych silniej. Pozwoliłoby to uniknąć tandety kostiumowej czy
kostiumologicznej,
która teraz tak bujnie się pleni.
Mimo tych zastrzeżeń, jakie się nasuwają, trzeba przyznać, że w sumie
Atlas przewyższa pod wieloma względami tak nasze przedwojenne
publi··
kacje, jak i współczesne
zagraniczne, któreśmy wymieniali.
Górują one
szatą zewnętrzną,
natomiast
zawierają
znacznie mniej materiału
dokumentarnego
względnie materiał ten jest bardziej jednostronnie
potraktowany. Atlas, będący owocem zbiorowego wysiłku, dlugo będzie stanowił
podstawowe dzieło w swoim zakresie, którego nie będzie można pomijać
w badaniu kultury nie tylko ludowej, ale narodowej.
Janina

Rosen-Przeworska

"POLSKA SZTUKA LUDOWA", dwumiesięcznik wydawany przez Państwowy Instytut Sztuki, R. 8: 1954 W'a'fSzawa, numery 1, 2, 3, 4, 5, 6.
.

··,~~·;

'"

I
,

•.'t

.J

!

•

I

') .. '1

Sztuka ludowa jako przedmiot badań przechodziła różne koleje. Od
czasu ogloszenia artykułu B. S t e l m a c h o w s k i ej ("Lud", t. 36), omawiającego dawne poglądy na sztukę ludową, upłynęło prawie lat dziesięć.
Była to bodaj pierwsza
wypowiedź
powojenna z tego zakresu. Artykuł
streścił dawne poglądy i w ~akończeniu zwrócił uwagę na potrzebę odnowienia badań w tej dziedzinie.
W Polsce Ludowej sztuka ta znalazła się w nowych warunkach
rozwojowych; sztukę ludową uznano za wartość narodową i jako taką potraktOWlano prav,lie równorzędnie ze sztuką warstw wykształconych.
Naukowe i społeczne zainteresowania
sztuką ludową znalazły swe odbicie i w ruchu wydawniczym. Powstalo czasopismo całkiem nowego typU "Polska Sztuka Ludowa" (PSzL"), które obecnie wchodzi w dwunasty rok
wydawniczy. Dotychczas jest ono pozycją o największym ciężarze gatunkowym w tym zakresie. Poza tym w dorobku jest i kilka osobnych pozycji
problemowych,
że wymienię: T. S e w e r y n a Rozdroża, sztuki ludowej
(Warszawa 1948), K. P i w O'C k i e g a a historycznej
genezie polskiej
sztuki
ludowej
(Wrocław 1953), A. Woj c i e c h o w s k i e g o - Elementy
sztuki
ludowej
w polskim
przemyśle
artystycznym,
(Wrocław 1953). Z poszczególnych zagadnień ogłoszono nieco więcej prac. Polskie Towarzystwo Ludoznawcze jest przodującą instytucją również i w zakresie wydawnictw z dziedziny sztuki ludowej. W "Ludzie" opublikowano:
M. C h o l e w y Stroje
ludowe Ziemi
Sądeckiej
(t. 36) i wspomnianą pracę B. S t e l m a c h o ws k i e j, Na drodze do teorii sztuki ludowej (tamże), T. S e w e r y n a Ikonografię etnograficzą
(t. 37, 38, 39, 41), J. K r z y ż a n o w s k i e g o Morfologię
bajki (t. 37), A. C h ę t n i k a Przemysł i sztukę bursztynia1'ską
nad Narwią
(t. 39), L. M a l i c k i e g o Drukowanie
pŁócien na Śląsku (t. 41); F. K ot u l i Z muzeum miasta Rzeszowa (Prace i Materiały Etnograficzne, t. 6),
A. D o b r o w o l s k i e j Strój Jacków Jabłonkowskich
(t. 7), M. Ż y w i rskiej Garncarstwo
Puszczy Białej
(tamże), G o t k i e w i c z a Pieśni
śląskich gÓ1'ali [ ... J na Bukowinie (tamże), J. D e k o w s k i e g o Z Muzeum Regionalnego
w Tomas.zowie Mazowieckim
(tamże), J. C h e ł m i ńs k i e j - Ś w i ą t k o w s k i e.i - Wycinanka
łowicka
(t. 8) i in., a przede
wszystkim:
Atlas Polsldch Skvjów Ludowych, którego dotychczas ukazalo
się 19 zeszytów monograficznych poświęconych regionalnym strojom ludowym. Jest nieco monografii specjalnych,
wyszlych z różnych pracowni.
m. in. B. S t e l m a c h o w s k i e j Zdobnictwo
ludowe
Ziemi Pyrzycki •.;j
(Poznań 1946). Z Zakladu Badania Plastyki Ludowej wymienić należy prace
ruchliwego badacza R. R e i n f u s s a: Polskie druki
ludowe
na płótnie
(Warszawa 1953), Ludowe skrzynie malowane (Warszawa 1953), Garncarstwa
ludowe (Warszawa 1954). Ostatnio ukazaly się: J. G r a b o w s k i e g o Wycinanka
ludowa (Warszawa 1955) i wydawnictwo
zbiorowe - Haft i zdo-

�347

346
"l

bienie stroju ludowego (Warszawa 1955). Do tego dodajmy nieco wydawnictw
popularyzatorskich
o stroju ludowym, o wykorzystaniu
plastyki ludowej
do celów artystycznych
itp., szereg przewodników,
katalogów wystaw cz..'
wreszcie artykułów
skupiających
się głównie w "PSzL" i rozprószonych
po różnych periodykach
- oto niepełny obraz wysiłków publikacyjnych
ostatniego okresu. Zostały one częściowo unaocznione w retrospektywnej
Bibtiografii
Ludowej plastyki,
opracowanej przez G l' Ze g o l' CZ y k a, i uzupełnione przez A. R y s z k i e w i c z a i J. C h m i e l i ń s k ą ("PSzL" 195U.
1951 i 1952).
W dorobku tym ma poważny udział i "Polska Sztuka Ludowa", co
starałem się przedstawiać
w moich poprzednich recenzjach. Tu podkreślam
żywotność tego czasopisma. W innych warunkach
podzieliłoby los wielu
wydawnictw z okresu przedwojennego
i uwiędło z braku poparcia. W obecnych warunkach "PSzL" rozwija się dalej, utrwalając swą pozycję naukową
i popularyzatorską.
W czasopiśmie zaznacza się daLsze rozwinięcie poglądów na problematykę sztuki ludowej. Zauważamy tu usiłowania przeprowadzenia
prób i doświadczeń metodologicznych.
Można je ująć i przedstawić w trzech fazach
rozwojowych, akcentowanych
w dyskusji: w nawiązaniu do przedwojennych
sformułowań
w świetle idealistycznych
poglądów, uznających autonomiczność sztuki ludowej; w przejęciu przez "PSzL" ideologii marksistowskiej
i we wprowadzeniu
do metod badawczych sztuki ludowej perspektyw historycznych.
Pierwsze powojenne wysiłki nawiązują do poprzedniego okresu dwudziestolecia, wiążąc sztukę ludową ze sztuką tradycyjną
wsi, samorodną
i prymitywną. Głównie zajęto się cechami sztuki ludowej, pojętej statycznie.
Poglądy z tego okresu sprowadzały się do stosowania kryteriów formalnych
i uwzględnianiu
psychologii procesu twórczego. Główne zainteresowania
skierowano na aspekty stylowe sztuki ludowej. Stąd dzieło artysty ludowego
określano pierwszoplanowo.
Próbowano zestawić
cechy stylu ludowego,
a istotę sztuki ludowej starano się ująć za pomocą definicji. Definicja P iw o c k i e g o była zbyt jednostronna.
Nie zdołano odpowiedzieć na pytanie:
czym jest, a czym nie jest sztuka ludowa, oraz jaki jej zakres? SkOlICZyło
się na początkowych prawie wypowiedziach dyskutantów:
J. Grabowskiego,
W. Dynowskiego i K. Piwockiego. Dyskusja wkrótce urwała się z braku
właściwego podłoża ideologicznego, miała jednak tę dodatnią stronę, że
rozpoczęła okres poważnego podejścia do problematyki sztuki ludowej, unikając .powierzchowności
i wulgaryzacji
propagatorskiej
czy też popularyzatorskiej.
Druga faza rozwoju dyskusji - to wejście czasopisma na tory materializmu dialektycznego.
Dyskusję zainicjował ówczesny redaktor
"PSzL"
R. R e i n f u s s, podkreślając, że w ujmowaniu problematyki sztuki ludowej
jedynie słuszna jest metoda historyczna. Czy istnieje odrębna sztuka lu-

')r

I

..

'~

'I

I

dowa? Nowa rzeczywistość nie uznaje podziału na sztukę ludową i nieludową. Jednak w praktyce istnieje osobne traktowanie
sztuki ludowej
mimo wspólnych
ze sztuką ogólną założeń. Sztukę ludową rozumie się
historycznie i objaśnia w powiązaniu ekonomicznym i społecznym. Ma ona
oblicza klasowe. Reinfuss dostrzega przejawy świadomości klasowej w twórczości ludowej. Stąd sztuka ta nie może być tylko obiektem muzealneg:J
zainteresowania,
lecz winna przejść do walki w służbie o socjalizm.
Występuje tu zatem współzależność zjawisk artystycznych
i historycz-·
nych, zarówno w sztuce ogólnej jak i w ludowej. W sztuce tej zmienność formy i treści jest zależna od w'arunków historycznych i społecznego
zapotrz.ebowania. Sztuka ludowa szerzej pojęta obejmuje także tzw. pogranicza, a więc poza twórczością artystyczną wsi występuje również miejska
i mało'miasteczkowa
sztuka amatorska i rzemieślnicza. Sama nazwa 'sz.tuka
ludowa' nie jest określona terminologicznie
i nosi piętno wieloznacznoŚcl.
Podstawowymi
zagadnieniami
są: pojęcie sztuki ludowej, jej zasięgi geograficzne i h~storyczne, jej zakresy przedmiotowe
i jakościowe. U Piwockiego sztuka ludowa obejmuje z'a'równo dzieła o formie prymitywnej,
jak
i techni,cznie rozwiniętej.
Decyduje
tu światopogląd
twórcy ludowego
w stosunku do otaczającego
świata i rzeczywistości
społecznej poprzez
treści zawarte w jego dziele. Jest to niejasne kryterium oceny. J a c k o wski
i
Woj c i e c h o w s k i starali się o interpretację
sztuki ludowej
ze stanowiska marksilstowskiego. Jackowski uważa, że sztuka ludowa swo,im
zasięgiem winna objąć sztukę robotniczą, rzemieślniczą
peryferyjną.
Ale
jaJ&lt; tego dokonać i jakimi środkami, pozostaje na razie w sferze teoretycznej. Ogólnie trzeba podkreślić, że dotychczasowa dyskusja zamierzała ukazać nowe oblicze sztuki ludowej. Miała charakter raczej jednokierunkowy.
choć mimo dużych niejasności rozwinęła i pogłębiła samą problematykę·
sztuki ludowej. Faza trzecia i ostatnia obejmuje okres wydawniczy ósmego
rocznika "PSzL" i jest przedmiotem niniejszej recenzji.
W teorii sztuki ludowej ambicje historycznego podejścia znalazły nasilenie u niektórych
badaczy.
Zapoczątkowana
dyskusja
dookoła książki
p i w o c k i e go
rozwinęła
problem
genezy
polskiej
sztuki
ludowej.
Piwocki ulokował ją w cechowym warsztacie renesansowym.
Tezy Piwockiego wywołały dyskusję. S e w e r y n, A b r a m ow i c z i inni unaocznili
szereg faktów historycznych,
pozwalających
na przesunięcie genezy sztuki
ludowej XIX w. do czasów poprzedzających
epokę Odrodzenia.
T. Seweryn w ostatnich czasach zajął się etnografią i sztuką ludową
w aspektach historycznych.
Penetracje
archiwalne
za zabytkową ikonografią etnograficzną
zwróciły jego uwagę na grafikę ludową i pół1udową
z wieku XVI-XVII, w wyniku czego ogłosił w siódmym roczniku "PSzL"
cenna studium z tego zakresu, ("Lud", t. 42). Artykuł S e w e r y n a pt.
Kultura
Ludowa Odrodzenia
("PSzL" 1954, nr 4) stanowi bazę wyjściową
do badań sztuki ludowej powiązanej z folklorem. Autor na początku stwier-

�349
348
dza, że imprezy naukowe, poświęcone Odrodzeniu, tj. Sesja PAN i Wystawił
w Muzeum Narodowym, popełniły zasadniczy błąd, gdyż nie zobrazowały
wkładu dolnych warstw społecznych w kulturę Odrodzenia. Zadaniem najbliższych badań prowadzonych w zespołach naukowych winno być wykrycie historycznej roli chłopa i rzemieślnika w zakresie sztuki. W związku
z tym autor nakreślił
plan prac; pokazał możność utworzenia
nowej
faktografii systematycznej. Na czoło wysuwają się przekazy zawarte w źródłach ikonograficznych, mało dotychczas wyzyskanych do celów etnografii.
Autor postuluje konieczność tworzenia archiwów historycznych z uwzględnieniem inwentaryzacji fotografi.cznej zabytków XVI-XVII w., jak również
i samych przedmiotów zabytkowych. Oficjalna opieka konserwatorska
pomija często relikty ludowe. Seweryn wysuwa potrzebę szerokiej akcji
konserwowania
wybranych
dzieł prowincjonalnej
sztuki· kośdelnej
i ze
zbiorów muzealnych na potrzeby sztuki ludowej i w ogóle kultury. Niemniej cenne są poszukiwania penetracyjne
samych zabytków rodzimego
rzemiosła i sz.tuki ludowej we wsiach i miasteczkach. W dalszym ,rozwinięciu planu badań Seweryn zwraca uwagę na ważność poszukiwań pisanych dokumentów.
Należą tu druki, szczególnie literatura
rybałtowska,
dawne dzieła o charakterze encyklopedycznym czy rękopiśmienne przekazy
źródłowe. Autor naświetla wybrane zagadnienia świetnie dobranymi przykładami z zakresu zabytkowego rzemiosła ,i sztuki ludowej, podkreślającymi
dobitnie istnienie własnego nuritu ówczesnej twórczości ludowej.
Niez:wykle interesujący
jest przegląd osiągnięć z zakresu .pogranicza
rzemiosła i sztuki ludowej z tego okresu, ukazujący ówczesny podział klasowy. Warto go przytoczyć: "obok architektury drewnianej, której szczytowym osiągnięciem są kościoły z wieżami i sobotami, także zdobnictwo
ciesielskie, wykonywane toporem oraz dłutem prostym i wklęsłym, rytowane i snycerskie zdobnictwo sprzętów, wypla:tanie kobiałek, tac i sakw
z korzeni, garncarstwo łącznie z ceramiką zdobioną, tkanie kolorowych pasiaków wełnianych,
kobi,ernictwo, wyrób mat słomiany'ch, połyskujących
jedwabiście, haftowanie
koszul, kołnierzy, rańtuchów,
zapasek, toczenie
drobnych przedmiotów z bursztynu, tr=ieliny,
rogu i racic, malowanie
sprzętów i narzędzi, rzeźbienie figur i malowanie obrazów do kaplic przyd.rożnych, zdobienie skóry nabijanką metalową, wyciskanie i haftowanie,
kunsztowne wiąz~nie drutu mosiężnego w łańcuszki, rytowanie obrazów
na ołowiu, wyrób pierścionków metalowych, kowalskie ornamentowanie
żelaznych szczypców do opłatków, kowalskie, okucia skrzyń i sepetów,
kratki do okien, zapadki do zamków itp., trybowanie blachy do bąków
(u dud), do obijania rzeźbionej głowy kbzy u dud, zalewanie ołowiem
i cyną ornamentów wyciętych w drzewie, drzeworytnictwo,
szpalernictwo,
wyrób form do odciskania pierników i papierowych kwiatów sztucznych,
wyrób marionetek do obnośnego teatrzyku kukiełek, rozlicznych przedmiotów obrzędowych, np. masek zwierzęcych. - turoni, wilków, jeleni, koni

,.

,.~,

i bocianów, wicie rózg weselnych, wieńców dożynkowych itp.' (tamże,
s. 207-208). Z. wytyczonego zakresu przedmiotowego
wynikają
wnioski
autora:
"l. wąskie było pojęcie sztuki ludowej lokalizujące ją na peryferiach z działalnością cechów;2. nie obejmowała ona jedynie architektury,
rzeźby i malarstwa; 3. w czasach feudalnych nie służy główn~e po~zebo~
Kościoła lecz świeckim potrzebom mas ludowych; 4. ludowosCi teJ sztukl
nie moż~a utożsamiać' z chłopskością". Artykuł ten jest poważniejszym
wkładem do badań kultury .j sztuki ludowej epoki Odrodzenia, wyjaśnia,
poszerza i wZJbogaca zakres badań nad sztuką ludową w oparciu o met.od,ę
dokumentacji, a jednocześnie jest punktem wYjścia do dalszych roz:wazan:
Poza tym unaocznia fakty konkretnie poszerzające zakres genezy sz~kl
ludowej. Jest to nowy głos w dotychczasowej dyskusji, charakterYZUJący
pogranicze zabytkowego rzemiosła i sztuki ludowej.
Drugi teoretyczny artykuł T. S e w e r y n a pt. Zakres przedmiotowy
sztuki ludowej
(nr 5, s. 259), będący jakby podsumowaniem dotychczaso~
wych spostrzeżeń autora, jest ,pracą, która wnosi nowe materiały ~o dotychczasowej dyskusji nad istotą sztuki łudowej. Przy ro~patr~wa~lU ~~jęcia sztuki ludowej wysuwaÓą się pro~le~y zakresu i .zaSl~gu,J:J zJawls •.;
Tu wraca się do podstawowego pytama: Jak daleko SIęgaJą zrodła sztuk
ludowej dziewiętnastowiecznej?
Należy przypuszczać, że odpowiedzi wyczerpująco wszechstronnej nieprędko się doczekamy. Na to trz·eba lat, p~anowej zespołowej pracy. Tymczasem sam pro?lem ~maga.nowe~o
OSWletlenia, Seweryn wraca do znanych tez Piwocklego, ktore - Jak wladomo -ograniczały się do pokazania wpływów uboczn.ych na sztukę lud~wą, do
wskazania właściwych jej źródeł w warsztacle cechowym epokl O~rodzenia. Seweryn uważa, że pogląDY te opierają się na słabym matenale
faktograficznym - żąda więc dokumentów.
,
Seweryn sygnalizuje również istnienie własnego nurtu sztuki ludowej,
a to na podstawie faktów występowania samych zabytków różnorodnych
i ich przekazów. Genezę sztuki ludowej przesuwa wstecz, poza XVI w.
Autor swoje dowodzenie opiera na ostatnich zdobyczach metody J. Krzy±anowskiego tz)w. "głębokkh wierceń" wykopalisk zabytków ze średnio,:
wiecza oraz na własnych spo'strzeżeniach badawczych, dotyczących :P~ki
Odrodzenia. A materiały faktograficzne
Seweryna są o nie byle Jaklm
ciężarze gatunkowym. Z ich próbkami mogliśmy się już zaznajomić w poprzednich artykułach.
.
Sformułowania
Seweryna dotyczą głównie zasięgu i zakresu sztukl
ludowej. Wyznaczenie zas·ięgu geograficznego tej sztuki ma ~~Pital~e. zn~czenie w pracach teoretycznych. Seweryn radzi przeprowadzlc dell11utacJę
zespołów dla osiągnięcia lepszych wyników teoretycznych i pr.aktycznych.
Celem rozważań autora, jak głosi tytuł artykułu, jest rozwiązame ?robl~U
zakresu przedmiotowego sztuki ludowej. W dotychczas?wej d'yskus~l zbytmo
operowano mało skonkretyzowanymi
ogólnikami, me maJącyml oparcia

�351
w wynikach
badawczych.
Zdaniem autora sprecyzowany
zakres sztuki
ludowej pod względem jakościowym pozwoli w dalszym etapie na klasyfikowanie jej jakościowe. Celowi temu służyć ma zestawienie inwentarza
z pogranicza sztuki ludowej i rzemiosła. W artykule autor przedstawia
go sposobem asortymentowym.
Obejmuje takie działy jak człowiek, kultura społeczna i sztuka kultowa. W każdym dziale autor podaje szereg
przedmiotów unaoczniających
powiązanie artystyczne z historycznym. Jest
to pierwszy tego rodzaju zestaw bardzo ważny dla dalszej dyskusji nad
pojęciem sztuki ludowej.
Dotychczas nie mieliśmy
podobnych
wyraźnie
określonych ujęć. Do zespołu pierwszego należy bogactwo stroju regionalnego, na który składa się odzież z płótna, sukna, skóry i futer, ozdoby
z plecionek i słomy, wycinaki ze skóry, aplikacje,
hafty, koronki, pasy
skórzane i metalowe, biżuteria
ludowa, spinki, pierścionki,
haczyki do
gorsetów, guziki, krzyże do korali, sprzączki do pasów itp. Piękno mieszkania określają typy regiona1lne chat, sprzęty rytowane, malowane lub
intarsjowane,
wyroby
ceramiczne,
tkaniny
do nakrywania
łóżek, ław
lub stołów, obrazy, malowanki,
ozdoby ścienne z naszywanych
łusel{
szyszkowych, skrawków
kolorowego
sukna: i prasowanych
kłączy piór,
wycinanki
z kolorowych
papierów
(a więc dopiero
po pojawieniu
się tego tworzywa w handlu, tj. po r. 1870), firanki z wystrzyganych
bibułek, dzbanuszki z wydmuszek itp. Zespół o charakterze
społecznym
obejmuje przeważnie sztukę obrzędową, a więc palmy wieLkanocne zdobione
plecionkami, kwiatami i wstęgami, rózgi weselne z orzechów laskowych,
wydmuszek z jaj, piór i kwiatów, jabłek, kolorowych papierów, korony
i czepce weselne, .pogrzebowe, wieńce dożynkowe
koliste, stożkowate,
koronowate
lub płaskie, podłaźniki, pająki wieszane u powały, światy
z opłatków, pisanki, przedmioty związane z zalążkowymi formami teatru,
maski, słomiane nakrycia głowy, poczwarne turonie, bociany, koniki i inne
maszkary o charakterze
magicznym, wieńce dożynkowe, wózki dyngusowe
z żywym kogutem &gt;ifigurkami par weselnych, drewniane tarcze zginające
się za pociągnięciem sznurka, podkoziołek, gwiazdy kolędnicze, szopki jako
teat.rzyki marionetek
oraz wi.ększoŚć zabawek. Zespół czwarty obejmuje
sztukę kultową, a więc kościoły, kapliczki, dzwonnice, bóżnice, rzeźby,
obrazy na szkle, drzewie, blasze, płótnie i papierze, drzeworyty oraz służące
kultowi feretrony i paramenty
haftowane, aplikowane lub malowane, na
tkaninach, albo też wykonywane z metalu lub drzewa. Bogaty ten zestaw
udowadnia istnienie własnego nurtu sztuki ludowej, izolowanej w masie
od sztuki zawodowej, a częściowo tylko jej podporządkowanej.
Ustalenie cech jakościowych sztuki ludowej daje możność określenia jej
walorów rodzimych, plastycznych i dziedzin przodujących. Niestety, artykuł
zatrzymuje się na tym stwierdzeniu i nie podaje dalszych rozwiązań w tym
kierunku. Bez odpowiedzi zostaje intrygujące pytanie: jak z masy wartości
rzeczy wyłowić te, które należą do sztuki ludowej? Oczywiście nie można

•

'.1

i

.

,.
'

mieć pretensji z tego powodu do autora. Niewątpliwie problem ten wymaga
osobnego rozwiązania. I tego będziemy oczekiwać od autora, jak również
i naświetleń ze strony innych autorów. W zakończeniu
swoich 'wywodów
Seweryn słusznie przestrzega: "nie zrobimy w poznawaniu sztuki ludowej
ani kroku naprzód, jeżeli charakterystyczne
dla niej przetwarzanie
form
narzuconych przez stulecia wyjaśniać będziemy wynaturzeniem lub zwyrodnieniem, rustyfikacją
czy barbaryzacją
[... J zatem trzeba zerwać z przestarzałą zasadą klasyfikowania
dzieł sztuki wedle stopnia odchylenia od
z góry przyjętych wzorów zachodnioeuropejskiej
sztuki".
Artykuł Seweryna odróżnia się swą konkretnością
rzeczową i dobrym
tonem polemicznym w podejściu do problematyki sztuki ludowej. Jego metoda posługiwania się materia:łem HU'stracyjnym jako współrzędnym
kompozycyjnie w wykładzie jest interesująca,
instruktywna,
miejscami wymagająca zmiany poglądów, korekty, np. w odniesieniu do wycinanki papierowej. Seweryn w wywodach swoich umie połączyć metodę etnograficzną
z uczuleniem na zjawiska formy sztuki ludowej.
Artykułem nawiązującym
do osiągnięć Seweryna jest R o s e n - P r z ew o r s k i e j Ubiór na ziemiach polskich w okresie średniowiecza (nr .1,
s. 14-35). W poprzednim roczniku "PSzL" autorka opublikowała
ar,tykuł
o ubiorze ludowym w okresie Renesansu. W pracy obecnej autorka cofnęła
się w czasy odleglejsze. Pierwszym celem artykułu jest pokazanie zbieżności
ubiorów pierwszych wieków n. e. z ubiommi polskimi, jakie podają wczesno-średniowieczne
dokumenty ikonograficzne. Drugim celem artykułu jest
przeprowadzenie
paraleJ.i związków odzieży słowiańskiej
ze współczesną
odzieżą ludową polską. Naświetlenie zagadnień w odniesieniu do celu pierwszego wypadło prawie zadowalająco,
cel drugi nie znalazł rozwinięcia.
Do pracy swojej Rosen-Przeworska
wykorzystaŁa wykopaliska archeologiczne różnej proweniencji,
źródła ikonograficzne
oraz nieliczne pisane
i zestawiła je w kilku grupach. W grupie pierwszej ('Wieki I-V n. e.) autorka rozpatrzyła porównawczo z przekazami ikonograficznymi z rzymskich
pomników nieliczne zabytki wykopaliskowe
odzieżowe obce i miejscowe.
Autorka 'spostrzegła, że istniejące wizerunki Słowian, szczególnie południowych, nie odbiegają od przedstawień odzieży chłopów w polskim malarstwie
odzieżowym. Jest to tylko spostrzeżenie
adnotacyjne.
W grupie drugiej
(wieki VI-X) autorka zgromadziła dalsze materiały, doszukując się powiązań z przekazami ikonograficznymi wczesnego średniowiecza. Tkaniny wykopaliskowe z Wolina, Santoka, Gdańska, Opola i innych, pasiaki wełniane
i kraty rodzimego pochodzenia nie odbiegają zbyt od znanych jeszcze z połowy XIX w. W grupie trzeciej (wieki XI-XII)
autorka podaje nieco więcej materiału ikonograficznego, występującego
częściej na przekazach, jak
np. na miniaturach,
iluminacjach sakramentariów
i ewangeliarzów, na patenach, kielichach, czarach liturgicznych or8.Z na płaskorzeźbach. rzeżb·~.~h

�.352
i ostatnio na odkrytych freskach ze Strzelna i Czerwińska. W .przekazach
tych m. in. występują i wizerunki ludności wiejskiej.
W tymże roczniku "PSzL" jest &lt;irugi artykuł tejże autorki pt. O ubiorze
chłopskim
od XIII w. do Renesansu, będący dalszym ciągiem poprzedniego.
W koncepcji nie różni się od poprzedniego. Autorka podała obfity materiał
ilustracyjny &lt;io artykułu jako uzupełnienie tekstu. Opieranie się jednak
prawie wyłącznie na źródłach ikonograficznych wytworzyło jednokierunkowe spojrzenie na odzież ludową.
Zgodnie z zamierzeniami
Rosen-Przeworska
usiłowała
przedstawić
odzież ludową w rozwoju dziejowym. Jednak stan wiedzy faktograficznej
w pokrewnych dyscyplinach tego zakresu nie pozwolił na należyte opracowanie tematu. Usiłowania Rosen-Przeworskiej
należy uważać za ambitną
próbę, wymagającą pogłębienia metody. Mimo tego niedomagania oba artykułyspełniły
swoją .rolę i ·wskazały na perspektywy genetyczne polskiej
sZJtuki ludowej.
A. A b r a m o w i c z, Uwagi o problematyce
nad sztuką ludową Polski
średniowiecznej
(nr 4, s. 209-213) - to nowy głos, tym razem archeologa,
naw.iązujący do dyskusji nad genezą sztuki ludowej. Artykuł ten w części
pierwszej porusza problem dwóch nurtów w sztuce wczesnośredniowiecznej:
pierwszy - to importowana
sztuka preromańska
i romańska w służbie
dworu książęcego i Kościoła; drugi - to miejscowa i tradycyjna sztuka ludowa będąca wyrazicielem ,szerokiego ogółu. Abramowicz lokuje zaczątkowe
istnienie tych nurtów w okresie pojawienia się klas antagonistycznych,
a więc w zaraniIU feudalizmu. Uważa, że w tym czasie należy liczyć się
z tzw. odskokiem sztuki tradycyjnej miejscowej, a więc ludowej, od -sztuki
oficjalnej (importowanej). Jaki jest z'akres sztuki nurtu rodzimego? Autor
wyodrębnia z niej dwie warstwy kulturowe w zależności od jej przeznaczenia. Pierwsza wiąże się z osobą człowieka iz jego domem: przedmioty wyrabiane przez niego i ozdabiane. Jest to sztuka zupełnie samorodna. Drugato zdobnictwo Z1wiązane z wydzielającym się rzemiosłem. Należą tu: zdobnictwo ceramiczne, przedmiotów z rogu, z&lt;iobnictwo zwiąZJane z szewstwem,
zdobnictwo prostych wyrobów kowalskich, później może i tkactwo. Z warstwy &lt;irugiej autor wydziela grupę specj.alną - zdobnictwo podnoszące
świetność człowieka, jak broń, cz·ęści rzędu, złotni'Ctwo. To ostatnie, zdaniem
autora, najbardziej Z1wiązanejest z miejscowymi tradycjami. Mimo rO:ljdziału
tych dwóch nurtów autor widzi w nich zazębianie się ze sobą w dialektyczną całość.
Abramowicz uzbroił się w te spostrzeżenia w związku z przystąpieniem
do dyskusji na temat genezy sztuki ludowej, a w szczególności w odniesieniu do tez Piwockiego. Autor również prezentuje poważne przekazy wykopaHskowe, zawarte w artykule pt. Sztuka rybaków i rzemieślników
gdańskich XI-XIII
w. (nr 6, s. 323-353). Artykuł ten poparty licznymi materiałami opisowymi i ilustracyjnymi, tak potrzebnymi w tym przedmiocie,

353

~

,I,
.:'

co prawda ogranicza zasięg do środowiska Gdańska, jednak wystarczająco
unaocznia możliwości przesunięcia genezy sztuki ludowej wstecz poza Odrodzenie. Podane tu fakty są znamienne. Autor dzieli swoją pracę na kilka
części. Omawia w nich rozwój badań archeologicznych w Gdańsku i jego
specyfikę, bogaty materiał wykopaliskowy wyrobów z drzewa (łyżki, czerpaki, trzonki bogato zdobione), zdobnictwo w rogu i kości (grzebienie i pochewki do nich), zdobnictwo na metalach (z ołowiu, cyny, brązu, srebra),
po czym ten obszerny materiał dokumentacyjny kończy w sposób następujący: "Czymże jest [... J sztuka rybaków gdańskich? Cechuje ją przecież
powszechność wśród szerokich mas ludowych, tradycyjność, tak zwane
zrośnięcie się z dziejami społeczeństwa, które ją tworzyło, bliskość codziennemu życiu człowieka oraz odrębność w s,tosunku do bardziej kosmopolitycznej sztuki romańskiej, służącej Kościołowi i 'Wielkim feudałom. Archeolog jest skłonny przeciwsta'wić się sformułowaniu
Piwock.iego i widzieć
w sztuce rybaków i rzemieślników gdańskich sztukę ludową - sztukę ludu
pracującego". Wypowiedź ta ma swoją wymowę - jaskrawo przeciwstawia
się statycznemu ujmowaniu sztuki ludowej.
Artykuł Stanisławy M T o z i ń s k i e j pt. Na marginesie badań n.ad kostiumem scenicznym w teatrze Odrodzenia
(nr 3, s. 131-147) jest pracą,
którą zaliczyć należy do grupy związanej z genetycznymi perspektywami
sztuki ludowej. Tendencjami wiąże się on z artykułami omówionymi wyżej,
tematycznie jest pokrewny pracom Rosen-Przeworskiej,
natomiast w metodzie nieco się różni od poprzednich. Praca ta należy do pogranicza badań
literacktch,
ikonografij
kostiumologicznej
i obyczajowości
plebejsldej
z okresu Renesansu. Od czasu o&lt;ikrywczych prac Badeckiego i .innych tzw.
literatura plebejska stała się przedmiotem badań z punktu widzenia zabytkowej kultury ludowej. Różne relikty ludowe z tego zakresu w powiązaniu
z zabytkami ikonograficznymi stały się nowymi obiektami badawczymi do
poznania ówczesnej kultury plebejskiej. Przedmiotem zainteresowań
autorki jest kostium sceniczny w teatrze renesansowym,
ze szczególnym
uwzględnieniem
ubioru mieszczańsko-plebej'skiego
i z pogranicza wiejskiego. Autorka badając rolę i zasięg oddziaływania renesansowego teatru
posługuje się metodą wiązania zabytków literackich z zabytkami sztuk plastycznych. Na tle tekstów dramatycznych i innych Mrozińska przeprowa&lt;iziła analizę kostiumologiczną wyobrażeń scenicznych popularnych bohaterów. Przed wyobraźnią czytelnika przesuwa się tłum Albertusów
klechów, dziadów, chudych kantorów, ciurów, szołtySÓW czy wyobrażeń' Marchołta, ożywionych piórem poetów i rozsławionych słowem powszechności.
Należy przypuszczać, że tradycje te sięgały daleko wstecz w nurt ludowy
tej sztuki. Wydaje się zatem słuszne umieszczenie ich w grupie artykułów
pro blemowych.
Oto prace publikowane w "PSzL", zaliczone do grupy skupiających się
wokół genezy sztuki ludowej. Poglądy Piwockiego, ujmujące wąsko pro-

';:-

2~

"Lud" t. XLIII

�354
355
blemy genetyczne sztuki ludowej, stały się tym rzadkim. zjawisk~em, które
wpłynęło zapładniająco
na dalszy rozwój myśli w tym kl,erunku I przyczyniło się do poważniejszych
osiągnięć u niektórych autorow:
.
Pozostałe dwadzieścia jeden artykułów drukowanych
w osmym roczmku
.
c:~asoplsma
m oz'na uJ'ąć w kilka grup. . Artykuły z. zakresu . stroju ludowego,
.
.
poza omówionymi wyżej, dotyczą czasów .ostatlllch. Stamsław P lOt r o w ~
s k i omówił Współczesne zagadnienia stroJu ludowego (nr 1, s. 3-13). Je~
to fragment większej całości, która ukaże si~ o~o~no. Autor przed~tawlł
zagadnienie stroju ludowego w nowej rzeczywIstoscl, str.oJu. o~gry:",aJąceg.~
nową rolę artystyczną,
społeczną i polityczną. Z dawnej ~leJsk:e~. funkcji
użytkowej, już zanikłej, strój odrodzony przeszedł do nowej ~~nkcJI o charakterze świąteczno-widowiskowym
i stał się ogólną własnosclą narodową·
Strój ludowy służy teatrowi amatorskiemu
i zawodowem.u, .towarz~szy zlo~
tom, manifestacjom
narodowym
i politycznym.
PodkreslaJ.ąc zml~nę roll
stroju, autor omówił jego rozwojowy charakt~r poprzez ~dmlany. reglOnalne~
.. od
I poczucia estetycz.
w za l·eznoscl
' warunko'w ekonomiczno-polltycznvch
.
.
nego ludu. Odradzający się strój powoduje wzrastanie jego zapotr~ebowallla.
Wykonuje się rozmaicie. Obserwacje z różnych. impr~z wYk~zUJą :'" stro~
jach różne ni.edomagania,. dowolności, ,anachrolllzmy I w og?le d~lw.olągl.
Pisano na ten temat niejednokrotnie.
Autor występuje pr~e:lw tej lllef~asobliwej dowolności, podkreśla
niesolidno~ć i br~k wł~sclwych efekt~w
scenicznych. Żąda sięgania do źródeł i wzorow, st~dlOwama Atlas~ PolsklC~
str . 'w Ludowych. Autentyczność
dokumentacYjna
stroJu pOWIllna, zda
OJOautora, występować tam, gdzie chodzi o po dk res'l'eme ~p.oki Wywody.
niem
swoje Piotrowski
zilustro'wał złymi i dobrymi przykładami
zastosowama
stroju

.
. (
3
w opracowaniu E. F r a n k o w ski e g o .nr ,
148-161) jest interesującą
pracą ze stanowiska
inwent~cry.zacYJnego
~. technologicznego.
Haftowane czepce kaszubskie wyszły z. uzycla od połowy wieku; znane są one częściowo z publikacji Gulgowsklego, Sewecryn.a,
Stelmachowskiej
i innych. Autocr, wytcrawny znawca artyst~c~nych tech~lk
ludowych i pokcrewnych, doskonale zobcrazował dokum~ntacYJme l~ cz.ep~~~
haftowanych
popie·rając szczegółowe opisy wzocrowyml repcrod~kc.Jarrl1 f .
graficznymi. ' Inwentacryzację samych ok'azow pop a crł autor omOWlelllem
..
. hlstorU zł;tej nici zabytkowej i współczesnej złotej przędzy hafcla~skleJ, ~arzedzi pracy zobrazowaniem
technik złotego haftu błyskotkami,
kładzlOne~o, wypukiego i haftu przekłuwaneg~.
Artykuł. j~st dob~ym .prZYkłade~
analizy rzeczowej wybranego zagadniellla plastyki 1 zdoblllctwa artystycz
nego na wpół ludowego.
. . ,.
.
Z
mik' prymitywnej
i rozwiniętej wymlelllc nalezy trzy artykuły.
pcraca Zcerca.
I e s; l' I - R e i n f u s s o w e j pt . Siwaki z Białej Podlaskiej f' (ncr 5,
s. 273-295) jest obszerniejszym
artykułem
o charakterze
monogra Icznym,
o prastarych
tradycjach
garncarstwa
podlaskiego z lewego brzegu Bugu.

I

~

ludowego.

Złotogłowie

kaszubskie

Autorka omawia poszczególne warsztaty garncarskie w tym ośrodku, wyliczając nazwiska garncarzy dziewiętnastowiecznych
oraz ich rzemiosło tradycyjne. Ośrodek garncarski
w Białej Podlaskiej,
produkujący
ceramikę
siwą, reprezentują
dwie pracownie:
braci Kazimierza i Ludwika Rogowskich oraz Jakuba Czeczelewskiego w Sielczyku pod Białą. Autorka podaje
też życiorysy garncarzy i opis warsztatów.
Warsztat Rogowskich wyrabia
przede wszyst.kim garnki przeznaczone na lokalny rynek zbytu. Jest to produkcja oparta na starych formach profilowych z zast.osowaniem tradycyjnego zdobnictwa. Wyrabia też i ce·ramikę z przeznaczeniem na zbyt do miasta. Rodzaj ten opiera s:ę na starych kształtach naczyń, lecz użyte zdobnictwo razi uczoną kompozycją jakiegoś przygodnego poprawiacza.
Szczególnie razi tu nadużywanie
elementu zdobniczego drzewka, jakby żywcem
przeniesionego z hafciarstwa lub pisankarstwa.
Pracownia Czeczelewskiego,
mało dotychczas znana, przedstawia
się szczególnie interesująco
dla badacza ceramiki ludowej. Czeczelewski wyrabia garnki na rynek lokalny i nie
potrzebuje kokietować klienta miejskiego zdobnictwem. Jego naczynia odznaczają się szlachetnością
form, czerepu i powiązania celowego zdobiny
z całością. Patrząc na jego dzieła odczuwa się powagę i szlachetność nawiązujące do prastarych
tradycji. Artykuł uzupełn'ono
licznymi przykładami
ornamentacyjnymi
w rysunku i fotografiach przeważnie dobrych.
Leszek D z i ę g i e l w artykule Malowane kafle z Rybnej (nr 2, s. 109118) omówił niedawno odkryte dzieło Jana Oksitowicza, garncarza i kaflarza krakowskiego
z drugiej połowy XIX w., przedstawiające
piec kaflowy
z bogatymi Scenami obyczajowymi, z motywami zwierząt i roślin. Drugi
artykuł z tego zakresu, w op.raCOWaniu Marii Przeździeckiej, pt. CeramikfL
pomorska
(nr 4, s. 214-232), zobrazował stylową ceramikę kaflarską, fa.rfurową i in. Artykuł umieszczono jako przykład możliwości powiązania kaflarstwa ludowego ze stylowym.
Z dziedziny

, I
i

I

I

••
I

I

&gt;}

tkanin

opubl'kowano

Z. C i e ś l i - R e i n f u s s o we j, Dy-

wany dwuosnowowe
braci Składanowskich
Kurpiach
(nr 1, s. 36-49). Bracia Stanisław

z Wyszkowa

na południowych

i Władysław wykonują dywany
sposobem rzemieślniczym,
nie stosują nowych wzorów, lecz ciągle posługują się starymi, odziedziczonymi po ojcu. Autorka n:e podaje samej techniki wykonania, lecz zajęła się wędrówką
motywÓW dywanowych
i ich
przetwarzaniem
w zasięgu dość pokaźnym. Wyszków, Węgrów, Sokołów
Podlaski, Bielsk Podlaski, Augustów i inne, a przede wszystkim prawie
cały obszar Mazurów północnych - to drogi rozwoju tej wspaniałej techniki dywanowej. Autorka reprodukuje szereg dywanów i fragmentów z motywami ornamentalnymi
z tych zasięgów.
Rok 1954 przyniósł w "PSzL" zaledwie jeden artykuł z zakresu rzeźby,
nie licząc opracowań twórców-rzeźbiarzy
ludowych, o których będzie mowa
na innym miejscu. Artykuł Michała W a l i c k i e g o, O nową interpretację
Chrystusa
Frasobliwego
(nr 2, s. 100-103), omawia popularną postać w pol23"

�356
skiej rzeźbie ludowej Chrystusa siedzącego i wspartego na ręku. Autor poszukuje analogii w plastyce wieków ubiegłych. Walicki zwraca uwagę na
drzeworyt A. Di.irera zamieszczony na karcie tytułowej Małej Pasji z lat
1509-1511. Autor znajduje paralele koncepcji diirerowskiej do dzieła rzeźbiarskiego Andrea Brosco, przedstawiającego
strudzonego robotnika z 1490r.
Malarstwo i grafikę omawiają dwa artykuły. Praca M. Wal i c k i e g o
pt. Ludowy refleks sztuki CaUota (nr 3, s. 178-188) omawia związki sztuki
tego artysty z XVII w. z grupą obrazów i grafik ludowych, m. in. i z płytą
ołowianą Jana Golisiewicza z 1678 r., przedstawiającą
Świętą Rodzinę przy
stole. Artykuł Romana R e i n f u s s a, Malowanki
ścienne z Chotyziów
(nr 1,
s. 50-54), odnosi się do zdobnktwa
z okolic Starachowic w Kieleckiem.
'Są to malowanki na papierze wykonane farbami akwarelowymi.
Jest to
sztuka młoda, rozpowszechniona
przez starsze dziewczęta szkolne. Sztuka
ta jest przykładem samorodnych talentów, niekoniecznie zmanierowanych
przez szkołę.
Pokrewne malowankom
są wycinanki. Młoda ta sztuka ma za sobą
sporo tradycyjnych
odmian regionalnych.
Zofia G ł Q W a w artykule pt.
a tak zwanych wycinankach miechowskich (nr 4, s. 251-252) sygnalizuje
nieznane odmiany wycinanek z powiatu miechowskiego. Są to naklejanki
prezentujące się dość oryginalnie. Zbiór wycinanek znajdujących się w Muzeum Etnograficznym
w Krakowie pochodzi ze Śladowa, z 1926 ·r. Naklejanki te były wykonane przez dziewcz.ęta z inspiracji miejscowej nauczycielki.
Wiązanie sztuki ludowej z zapotrzebowaniem
społeczno-gospodarczym
znalazły oddźwięk w artykule R. R e i n f u s s a pt. Aktualne
zagadnienia
przemysłu
pa;miątkarskiego
(nr 2, s. 67-78). Zapotrzebowanie
to stwarza
różnokierunkową
podaż - dodatnią i ujemną. Zalew tandety pamiątkarskiej w Zakopanem, Warszawie i innych miastach szerzy zły gust i krzywdzące wyobrażenia o naszej sztuce ludowej. Autor usiłuje wybrnąć z tego
impasu organizacyjnego
i społecznego, podając przykłady szcz·ęśliwszego
rozwiązywania formy przez kolektyw artystów i twórców ludowych. Robią
to szkoły artystyczne, zespoły plastyków i twórców ludowych w spółdzielniach, pracowniach, powstają impulsy konkursowe, wystawowe itp. Sporo
wytwarzają,
lecz dalej tandeta panoszy się zwycięsko, pozostawiając nas
w tyle w stosunku do zagranicy. Przykłady ilustracyjne w artykule nie
zawsze są szczęśliwie dobrane, jak np. ilustracja nr 14. Artykuł jest ważną
wskazówką do artystycznego
i gospodarczego uporządkowania
przemysłu
pamiątkarskiego.
Dział folklorystyczny jest również reprezentowany w czasopiśmie. Artur
W y c i s k w artykule pt. Niemieccy zbieracze górnośląskich pieśni ludowych
(nr 4, s. 242-250) opowiada o prześladowaniu
polskich świeckich pieśni
ludowych na Śląsku. Znaleźli się jednak Niemcy, jak Augustyn Henryk
Hoffman, poeta niemiecki z pierwszej połowy XIX w., i Juliusz Roger,
lekarz, którzy odczuli poezję śląskiej pieśni, zajęli się jej zbieraniem i pu-

357
blikowaniem.

ż a n o w s k i opracował tym razem Nasz najpieśń o szewczyku
(nr 5, s. 296-300),
a z obcych mamy w tymże numerze "PSzL" A. L. L l o i d a a angielskiej
pieśni ludowej w tłumaczeniu A. Morawskiej (s. 103-205). Z innych: Stanisława Wall i s a Slownik górnośląskich
wyrażeń
ludowych
(nr 2, s. 104108), zawierający wybór wyrażeń gwarowych dotyczących sztuki ludowej
i folkloru śląskiego. Juliusz Z b o r o w s k i w artykule
W poszukiwaniu
czorsztyńskiej
legendy (nr 3, s. 174-177) zastanawia
się, dlaczego Kostka
Napiers·ki i Stanisław
Łętowski, dwukrotny
przywódca górali, zaginęli
w pamięci góralskiej? Zborowski na podstawie spostrzeżeń i badań u innych autorów zestawia różne zaby,tki tekstowe, mówiące o wędrówkach
elementów legendowych bohaterstwa w obronie uciśnionego ludu podhalańskiego.
a twórcach ludowych są trzy artykuly. Relacja Anny L e w i c k i e j
o Józefie Janosie, rzeźbiarzu ludowym z Dębna (nr 3, s. 162-173) podaje
w opisie postać prawie tragiczną żyjącego w samotności rzeźbiarza i poety
prymitywnego
umysłowością
i środkami
wypowiadania
się. Autorka
wzmiankuje, że Janos nie korzysta z przysyłanego ml,! czasopisma "Polska
Sztuka Ludowa". Wypowiedź w tym kierunku samego twórcy ludowego
wydaje się nie zupełnie wystarczająca.
Adam G l a p ,a przedstawił Antodawniejszy

niego

Julian

taniec

Krzy

mieszczański,

Twardowskiego,

wielkopolskiego

rzeźbiarza

ludowego

z

Piasków

pod Grodziskiem
(nr 4, s. 252-253). Marta Z n a m i e r o w s k a - P r li f f er o w a przedstawiła
Prillową, artystykę
ludową z Pałuk, powiat Szubin
(nr 6, s. 354--374), mającą za sobą studia w Ognisku Kultury Plastycznej
w Bydgoszczy, irzeźbiarkę figurek ludzkich lepionych w glinie. Prillowa
jest również i wycinankarką.
Brak miejsca nie pozwala na omówienie osiemnastu sprawozdań z kon:kursów sztuki ludowej, z wystaw, recenzji. Cza'sopismo zwraca uwagę na
ten dział, odbijający życie sztuki ludowej w jej różnych aspektach. Z dokumentacji,
jest ważna nota Zofii G ł o w y o zbiorach archiwum Sekcji
Badania Plastyki Ludowej w Krakowie (nr 5, s. 315).Trudno też nie wspomnieć o doskonałej recenzji książki W. Borudzkiej - Malowane domy, dowcipnie i wnikliwie ujętej przez T. S e we r y n a (nr 3, s. 190-192). Podobnych pozycji jest więcej.
Strona zewnętrzna czasopisma wygląda dodatniu. Poprawiły się okładkl.
Zniknęły z nich nalepki ilustracyjne,
niepraktyczne
i żle związane z całością typograficzną;
wprowadzono
okładki wielObarwne wpływające
na
atrakcyjność wydawnictwa. Treść poszczególnych numerów pod względem
graficznym przedstawia się jednoliciej niż w latach ubiegłych. Ilustracje
na ogół są dobre. Szycie poszczególnych składów jest czasem fatalne. Na
sześć wydanych zeszytów dwa są szyte drutem. Drut niszczy poszczególne
składy i przyczynia się do szybkiego rozkładu i rozpadu kart drukowanych.
Drukarni nie zmieniano ani razu w ciągu roku.

�358

u

M

z

E

A*)

W. podsumowaniu
całości należy przede wszystkim
podkreślić
wyd~W~ICZY sukces redakcji - wydanie sześciu zeszytów oddzielnych, dwu~leslęcznych,
~godnie z obietnicą w podtytule czasopisma. Rozumie się, że
me zawsze moma dotrzymać tej obietnicy; jest czasem koniecznością wydan.le. numer~. podwójnego. Zdaje się, że ,.PSzL" w tym kierunku przezwyclęzyła sWOJ kryzys. Natomiast, nie przezwyciężono
trudności regularnego
wydawania czasopisma. Oczywiście odgrywają rolę i przyczyny niezależne
od redakcji.
Publikowane artykuły i sprawozdania w ósmym roczniku PSzL" mieszczą się zasadniczo w dwóch grupach: I - sztuka ludowa, "II - folklor,
nadto III - kultura ludowa w powiązaniu ze sztuką ludową i folklorem.
Artykuły ze sztuki ludowej występują - podobnie jak i w roku ubiegłym przeważająco,
zarówno ilościowo, jak również pod względem rozpatrywawanych problemów. Na czoło wysunęły się problemy teoretyczne ze szczególnym zwróceniem uwagi na genezę sztuki ludowej. Daje się zauważyć
stopnio:ve przesunięcie
zainteresowań
w kierunku
historycznym,
wstecz
poza WIek XIX. Artykuły w tym nachyleniu odznaczały się pasją wnikliwszego wejścia watomosferę
badanej epoki. Czasem dociekania te wybiegały
naprzód poza możliwości poparcia ich dokumentami.
W dalszym ciągu
daje się odczuwać zbyt mała ilość osobnych prac roz,wijających zag'adnienia
dokumentacji
historycznej i bieżącej. Bardzo mało j,est artykułów wprowadza~ąc~ch :v zasoby dokumentacyjne
zbiorów publicznych. Nie wiemy, CI)
znaJduJe SIę w zbiorach Państwowego
Instytutu
Sztuki
w Zakładach
Uniwersyteckich
dyscyplin pokrewnych,
w muzeach itp. ~ zasoby dokumentacyjne są bardzo poważne, że wymienię choćby środowisko krakowskie.
Występuje dalsze milczenie w zakresie bibliografii. Z folkloru jest niewiele
prac, brak zupełnie z zakresu tańca. Wytrwały w przyczynkach literaturoznawczych jest J. Krzyżanowski.
Natomiast wystąpił nowy dział kultury
ludowej, dobrze zainagurowany
przez T. Seweryna. Należy podkreślić
że
większo'ść artykułów w "PSzL" odznacza się podniesieniem poziomu na~kowego. Widoczne są tu wysiłki redakcji.

Woj.

MUZEUM PAŃSTWOWE

,.

Czasopismo ,.Polska Sztuka Ludowa" jest wa(Żnym czynnikiem w rozwoju myśli naukowej. Jest jednocześnie jedynym pismem poświęconym
Wył~cznie sprawie sztuki ludowej, przodującym
w Europie. Zyczyć mu
nalezy dalszego rozwoju, przy równoczesnym
ugruntowaniu
dotychczasowych zd.obyczy.
Henryk

katowickie

Zwolakiewicz

""l
~

"

W BIELSKU-BIAŁEJ

Muzeum Państwowe w Bielsku mieści się w zamku, w obrębie "sta~ego
miasta", położonego mniej więcej w centrum miasta. Gmach zamkowy był
wielokrotnie przebudowywany,
nie posiada jednolitego stylu i nie jest chroniony jako zabytek.
W gmachu tym mieści się kilka instytucji. Muzeum zajmuje pomieszczenia o powierzchni za~edwie 418 m2, co stanowi ok. 1/6 ogólnej powierzchni pomieszczeniowej
gmachu. Na wystawę jest przeznaczonych
5 sal,
o łącznej powierzchni
295 m2• Ta zbyt mała przestrzeń wystawowa jest
głównym czynnikiem hamującym
należytą działalność i rozwój Muzeum.
Stąd też wysiłek kierownictwa
skierowany jest na uzyskanie korzystniejszych warunków lokalowych.
Drugą trudnością hamującą pracę Muzeum jest nie odpowiedni rodzaj
zbiorów. Dorobek dwu przedwojennych
muzeów miejscowych, o treści historyczno-regionalnej,
na skutek działań ostatniej wojny został prawie całkowicie zniszczony. Po ostatniej wojnie sta1'aniem i znacznym wkładem pracy
organizatora Muzeum mgr Stanisława Oczki stan z,biorów został wprawdzie
uzupełniony
do ok. 2000 okazów obejmujących
przede wszystkim dzieła
sztuki oraz wytwory rzemiosła artystycznego,
lecz okazy te, pochodzące
głównie z opuszczonego mienia miejscowej burżuazji,
na ogół większej
wartości ekspozycyjnej nie posiadają. Zbiory z zakresu etnografii obejmują
zaledwie 60 pozycji własnych oraz 18 depozytów. Zbiory prawie w całości
są zinwentaryzowane.
Zakresowi i jakości zbiorów odpowiada biblioteczka naukowa Muzeum,
obejmująca prawie tysiąc pozycji zakatalogowanych.
Poza dorywczymi badaniami z zakresu historii i kultury regionu, prowadzonymi w związku z przygotowywanymi
wystawami,
Muzeum badań
systematycznych
nie przeprowadzało
ani prac nie ogłaszało.
* Pod redakcją
prof. dr Marii Znamierowskiej-Prtifferowej.
Zob. Część pierwsza sprawozdań
"Lud",
t. 42: 1956, s. 801_79.
Reszta sprawozdań
oraz artykuł
Marii
Znamierowskiej-Prufferowej,
syntetyzujący
je i poruszający
naj pilniejsze
problemy
muzealnictwa
etnograficznego,
ukażą się w "Ludzie",
t. 44. Sprawozdania
te obejmują okres do 1956 r.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5914" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5894">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b0b9cac84542791b7b8240fe84fc1549.pdf</src>
        <authentication>c3271b01fc90241a0af23006bb711e59</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70513">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:155</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70514">
                <text>1958</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70515">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:135</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70516">
                <text>Muzea / LUD 1956 t.43</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70517">
                <text>LUD 1956 t.43, s.359-423</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70518">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70519">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70520">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="70521">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70522">
                <text>358

u

M

z

E

A*)

W. podsumowaniu
całości należy przede wszystkim
podkreślić
wyd~W~ICZY sukces redakcji - wydanie sześciu zeszytów oddzielnych, dwu~leslęcznych,
~godnie z obietnicą w podtytule czasopisma. Rozumie się, że
me zawsze moma dotrzymać tej obietnicy; jest czasem koniecznością wydan.le. numer~. podwójnego. Zdaje się, że ,.PSzL" w tym kierunku przezwyclęzyła sWOJ kryzys. Natomiast, nie przezwyciężono
trudności regularnego
wydawania czasopisma. Oczywiście odgrywają rolę i przyczyny niezależne
od redakcji.
Publikowane artykuły i sprawozdania w ósmym roczniku PSzL" mieszczą się zasadniczo w dwóch grupach: I - sztuka ludowa, "II - folklor,
nadto III - kultura ludowa w powiązaniu ze sztuką ludową i folklorem.
Artykuły ze sztuki ludowej występują - podobnie jak i w roku ubiegłym przeważająco,
zarówno ilościowo, jak również pod względem rozpatrywawanych problemów. Na czoło wysunęły się problemy teoretyczne ze szczególnym zwróceniem uwagi na genezę sztuki ludowej. Daje się zauważyć
stopnio:ve przesunięcie
zainteresowań
w kierunku
historycznym,
wstecz
poza WIek XIX. Artykuły w tym nachyleniu odznaczały się pasją wnikliwszego wejścia watomosferę
badanej epoki. Czasem dociekania te wybiegały
naprzód poza możliwości poparcia ich dokumentami.
W dalszym ciągu
daje się odczuwać zbyt mała ilość osobnych prac roz,wijających zag'adnienia
dokumentacji
historycznej i bieżącej. Bardzo mało j,est artykułów wprowadza~ąc~ch :v zasoby dokumentacyjne
zbiorów publicznych. Nie wiemy, CI)
znaJduJe SIę w zbiorach Państwowego
Instytutu
Sztuki
w Zakładach
Uniwersyteckich
dyscyplin pokrewnych,
w muzeach itp. ~ zasoby dokumentacyjne są bardzo poważne, że wymienię choćby środowisko krakowskie.
Występuje dalsze milczenie w zakresie bibliografii. Z folkloru jest niewiele
prac, brak zupełnie z zakresu tańca. Wytrwały w przyczynkach literaturoznawczych jest J. Krzyżanowski.
Natomiast wystąpił nowy dział kultury
ludowej, dobrze zainagurowany
przez T. Seweryna. Należy podkreślić
że
większo'ść artykułów w "PSzL" odznacza się podniesieniem poziomu na~kowego. Widoczne są tu wysiłki redakcji.

Woj.

MUZEUM PAŃSTWOWE

,.

Czasopismo ,.Polska Sztuka Ludowa" jest wa(Żnym czynnikiem w rozwoju myśli naukowej. Jest jednocześnie jedynym pismem poświęconym
Wył~cznie sprawie sztuki ludowej, przodującym
w Europie. Zyczyć mu
nalezy dalszego rozwoju, przy równoczesnym
ugruntowaniu
dotychczasowych zd.obyczy.
Henryk

katowickie

Zwolakiewicz

""l
~

"

W BIELSKU-BIAŁEJ

Muzeum Państwowe w Bielsku mieści się w zamku, w obrębie "sta~ego
miasta", położonego mniej więcej w centrum miasta. Gmach zamkowy był
wielokrotnie przebudowywany,
nie posiada jednolitego stylu i nie jest chroniony jako zabytek.
W gmachu tym mieści się kilka instytucji. Muzeum zajmuje pomieszczenia o powierzchni za~edwie 418 m2, co stanowi ok. 1/6 ogólnej powierzchni pomieszczeniowej
gmachu. Na wystawę jest przeznaczonych
5 sal,
o łącznej powierzchni
295 m2• Ta zbyt mała przestrzeń wystawowa jest
głównym czynnikiem hamującym
należytą działalność i rozwój Muzeum.
Stąd też wysiłek kierownictwa
skierowany jest na uzyskanie korzystniejszych warunków lokalowych.
Drugą trudnością hamującą pracę Muzeum jest nie odpowiedni rodzaj
zbiorów. Dorobek dwu przedwojennych
muzeów miejscowych, o treści historyczno-regionalnej,
na skutek działań ostatniej wojny został prawie całkowicie zniszczony. Po ostatniej wojnie sta1'aniem i znacznym wkładem pracy
organizatora Muzeum mgr Stanisława Oczki stan z,biorów został wprawdzie
uzupełniony
do ok. 2000 okazów obejmujących
przede wszystkim dzieła
sztuki oraz wytwory rzemiosła artystycznego,
lecz okazy te, pochodzące
głównie z opuszczonego mienia miejscowej burżuazji,
na ogół większej
wartości ekspozycyjnej nie posiadają. Zbiory z zakresu etnografii obejmują
zaledwie 60 pozycji własnych oraz 18 depozytów. Zbiory prawie w całości
są zinwentaryzowane.
Zakresowi i jakości zbiorów odpowiada biblioteczka naukowa Muzeum,
obejmująca prawie tysiąc pozycji zakatalogowanych.
Poza dorywczymi badaniami z zakresu historii i kultury regionu, prowadzonymi w związku z przygotowywanymi
wystawami,
Muzeum badań
systematycznych
nie przeprowadzało
ani prac nie ogłaszało.
* Pod redakcją
prof. dr Marii Znamierowskiej-Prtifferowej.
Zob. Część pierwsza sprawozdań
"Lud",
t. 42: 1956, s. 801_79.
Reszta sprawozdań
oraz artykuł
Marii
Znamierowskiej-Prufferowej,
syntetyzujący
je i poruszający
naj pilniejsze
problemy
muzealnictwa
etnograficznego,
ukażą się w "Ludzie",
t. 44. Sprawozdania
te obejmują okres do 1956 r.

�360
warunki lokalowe połączone ze szczupłym stanem personalnym (kierownik,
siła biurowa i dwu wożnych) nie pozwoliły na owocniejszą działalność tej
placówki w zakresie wystaw i pracy dydaktyczno-społecznej.
W latach
1935-1954 działalność
Muzeum ogra,niczała się do częstego ZImieniania
wystaw (własnych i obcych, objazdowych), przy czym stale korzystano
z depozytów muzeów górnośląskich.
Z uwagi na wyżej wspomniane trudności już w roku 1950 wytyczono
Muzeum zadanie przeobrażania
się w muzeum rzemiosł. W pierwszym
rzędzie, dopóki korzystniejsze warunki lokaliowe nie pozwolą na realizację
tego zadania w szerszym zakresie, będzie urządzony dział włókiennictwa.
Postulat ten wypłynął ze specyfiki tutejszego terenu, znanego ze swej
produkcji włókienniczej. Głównie ze względu na ograniczone środki realizacja tego z.adania dopiero obecnie dobiega końca; lecz już od początku
1955 r. Muzeum w Bielsku posiada pierwszą tego rodzaju wystawę włókiennictwa w naszym kraju - wystawę zrealizowaną według współczesnych,
postępowych metod wystawiennictwa.
ZalCianiem wystawy jest pokazanie
zasadniczych etapów rozwoju prymitywniejszych
form produkcji włókienniczej, od surowego włókna do tkaniny, przy możliwie wyłącznym ograniczeniu się do przykładów polskich oraz podkreśleniu lokalnych stosunków
produkcyjnych.
Zakreślony kierunek rozwoju Muzeum wydaje się być słuszny; w miarę
spodziewanego polepszania się sytuacji lokalowej rozbudowa działów pójdzie po linii możliwie szerokiego uwzględniania specyfiki regionu. Właściwym bowiem terenem działania Muzeum jest samo mias,to oraz żywo z nim
związane najbliższe zaplecze wiejskie. Kulturę tego regionu wybitnie determinują tradycje tkackie.
Z pobliskim regionem górskim Bielsko związane jest właściwie tylko
jako dogodny punkt wyjściowy dla ruchu turystyczno-wczasowego. Tradycje
kultury Górali beskidowych w samym mieście jak i jego najbliższej okolicy
nie są popularne. Nadto, dzięki właśnie dopiero co wspomnianemu tradycyjnemu ruchowi turystycznemu
pierwotna kultura ludowa najbliższych
Bielska partii regionu górskiego jest już prawie zupełnie zatarta.
Odwrotnie sytuacja ta przedstawia się w odleglejszych od Bielska strefach Beskidu, mianowicie w okolicy miejscowości wczasowej Wisła. stosunkowo młody ruch wczasowy tego punktu nie Zidążył jeszcze przeobrazić
tradycyjnej kultury regionu w takim stopniu, jak we wspomnianych juź
partiach położonych bliżej Bielska. Wypływa stąd wniosek, że właśnie Wisła
winna stać się środowi,skiem nowego muzeum etnograficznego,
którego
zadaniem byłoby gromadzenie okazów kultury ludowej Beskidu. Zadanie
to jest tym pilniejsze, że i w okręgu wiślańskim tradycyjna kultura wałaska
ginie w szybkim tempie; resztki tej ciekawej kultury z łatwością dałoby się
uzupełnić okazami rozproszonymi po różnych muzeach kraju, przede wszystkim Śląska, gdzie zbiory te nie odgrywają prawie żadnej roli. Zebrane

361
w jednym, i to najbardziej właściwym punkcie - za jaki należy uznać
wspomnianą Wisłę - złożyłyby się te zbiory na ekspozycję, która nie tylko
odegrałaby poważną rolę naukową i popularyzacyjną, ale nadto stanowiącą
znaczną atrakcję wiślańskiego ośrodka wczasowego.
Zadanie utworzenia danego ,muzeum regionalnego ułatwione jest tym,
że powstaniem jego żywo zainte·resowany jest cały aktyw polityczno-kulturalny Wisły, z PRN na czele, czego dowodem jest odpowiedni wniosek
danych władz skierowany do Centralnego Zarządu Muzeum. Władze terenowe Wisły są skłonne oddać na cele tego muzeum dość znaczne zbiory
własne, odpowiedni budynek położony korzystnie w centrum i oferują
współudział w kosztach adaptacji budynku do omawianego celu.
Wskazane i możlliwe byłoby załoźenie w tej samej miejscowości choCoiażbyniedużego muzeum na wolnym powietrzu, gdzie skupiano by ginące
z dnia na dzień ostatnie okazy pięknego budownictwa beskidzkiego. I na
to jest już czas najwyższy. Już np. bezpowrotnie przepadły istniejące jeszcze
kilka lat temu foluszarnie wałaskie; jesZicze może .rokczy dwa, a przepadnie tak samo raz na za'wsze ostatnia z kilku już zaledwie jeszcze
istniejących chalt kurlawych Beskidu.
Stanislaw

DZIAŁ ETNOGRAFICZNY

MUZEUM GORNOŚLĄSKIEGO
(plac ThiHmanna 2)

Bronicz

W BYTOMIU

Muzeum Górnośląskie w Bytomiu posiada Dział Etnograficzny. Wystawa stała tego działu mieści się na pierwszym piętrze części wystawowej
Muzeum łącznie z działem archeologii stanowiącym podbudowę stałej wystawy pt. Etnografia Śląska. LokaJ, w którym mieści się wystawa stała,
posiada 420 m2 powierzchni i stanowi duże pomieszczenie biegnące wokół
wewnętrznej klatki schodowej.
Przeważna część zbiorów Działu Etnogralfii to zbiory pochodzące z dawnego Muzeum w Katowicach, Ziliwidowanego przez hitlerowców w czasie
okupacji, reszta zbiorów pochodzi z zakupów po 1945 r. Niewielka część
zbiorów pochodzi z dawnego niemieckiego Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu. Ogólna liczba eksponatów w dziale wynosi 4500. Trzon zbiorów
etnograficznych stanowią okazy ze Śląska, przede wszystkim Górnego, Cieszyńskiego i Opolskiego. W zespole tych eksponatów na szczególne wyróżnienie zasługują okazy ze Śląska Cieszyńskiego, obrazujące pasterstwo,
rolnictwo oraz sprzęt ludowy. Eksponaty górnośląskie obejmują starsze
narzędzia rolnicze, sprzęt domowy oraz strój. Słabo reprezentowana w zbiorach jest kultura materialna grup zawodowych, np. górników. Poważnym
zespołem są zbiory pochodzące zwłaszcza z terenów zachodniej Ukrainy
i Białorusi ZSRR; wchodziły one do zbiorów dawnego Muzeum Śląskiego
w Katowicach.
Z prac wykonywanych przez Dział w latach 1953-1954 wymienić należy

�362

363

,własne badania muzealne terenowe w 1953 r. przeprowadzone przez 6 tygodni w południowej części Śląska (Pszczyńskie, Cieszyńskie, Raciborskie)
nad budownictwem, strojem i folklorem przy pomocy studentów uniwersytetów w Krakowie, Warszawie i Poznaniu, odbywających
tutaj praktyki
wakacyjne. Ponadto w 1954 r. w ciągu dwu tygodni przebadano i zebrano
materiały do opracowania monografii wsi S:ołkowice Stare w pow. opolskim. W badaniach w 1953 r. wzięło udział 26 osób, w 1954 r. zaś 12 osób.
Te ostatnie badania przeprowadzono przy poparciu Zakładu Etnografii PAN
w Krakowie i przy współpracy Komitetu Badań Naukowych w Opolu.
W omawianym okresie uporządkowano zbiory w magazynach, przeprowadzono resztę inwentaryzacji
i rozpoczęto pracę nad katalogiem naukowym. Wykonano konieczne prace konserwatorskie
w ilości 168. Uzupełniono
planszami dział sztuki ludowej na wystawie stałej i sporządzono wystawę
objazdową pt. Od ściegu do haftu. W b:.bliotece muzealnej jest 450 pozycji
treści etnograficznej.
Z prac naukowych

i popularnych wydano w 1954 r. Spiewnik
opolski
(J. Ligęza i A. Dygacz). Przygotowano do
druku prace: Slqska sztuka ludowa (M. Głady,sz), Odzież ludowa na Slqsku
w opisach z pierwszej
l)ołowy
XIX
w. (J. Ligęza), Materiały
do wnętrza
domu chłopskiego
w Beskidzie Slqskim (L. Dubiel) oraz 26 artykułów popularnych z zakresu kultury ludowej umieszczonych w prasie śląskiej. Część
tych artykułów opracowali pracownicy Działu Oświatowego.
Wymienić należy współpracę Działu z Zespołem Pieśni i Tańca "Śląsk"
w przygotowaniu dla niego wzorów strojów ludowych oraz repertuaru; poza
tym kontynuowano współpracę z Polskim Radiem w Katowicach przy organizowaniu konkursów tzw. Czelodki Radiowej
pt. Zbieramy
stare i nowe
pieśni
ludowe
oraz Zbieramy
bery, bojki
i godki ślqskie. Ponadto podkreślić należy współpracę z PIS-em w zakresie zbierani'a folkloru muzycznego oraz współpracę z CPLiA przez udzielanie konsultacji
(70) głównie
w zakresie pomocy zespołom artystycznym
z terenu województw (katowickiego, opols'kiego i wrocławskiego), wreszc:e pomoc w opracowaniu odczytów wygłaszanych
przez pracowników
Działu Naukowo-Oświatowego.
Dział współpracuje z muzeami we Wrocławiu, Opolu i Raciborzu, zwłaszcza w zakresie organizowania wystaw.
Trudność zasadnicza w pracy to brak należytej obsady Działu. Do
1 XII 1954 r. Dział nie posiadał ani jednego stałego pracownika, a pracami
Działu dorywczo zajmowali się dyrektor Gładysz i wicedyrektor
Ligęza.
Dopiero od 1 XII 1954 r. obowiązki kustosza Działu Etnograficznego objął
mgr L. Dubiel, dotychczasowy
kierownik
Muzeum w Gliwicach, który
obecnie jest jedynym pracownikiem stale zatructniowym w tym Dziale.
W okresie powojennym
Muzeum zmieniło w Dziale Etnograficznym
swoją pierwotną koncepcję w eksponowaniu kultury ludowej Śląska na tle
syntezy ogólnopolskiej (co było programowym założeniem dawnego Muzeum
Antologia

:j,'

I~

j'

folkloru

opolskiego

Śląskiego), ograniczając
się do gromadzenia wytworów kultury ludo-wej
śląskiej i jej sąsiednich regionów. Zmierza natomiast Muzeum do objęcia
zasięgiem swych zainteresowań Śląska Opolskiego oraz kultury grup zawodowych, a w szczególności górni'ków. Kierownictwo Działu uważa, iż należałoby poważnie rozszerzyć akcję zbierania i skupowania eksponatów na
terenie województw katowickiego i opolskiego. Potrzebne były by na ten
cel poważniejsze kredyty umożliwiające nie tylko zakupy, ale i opłacanie
honorariów dla kolekcjonerów. Tylko przez przeprowadzenie
takiej systematycznej akcji zakupów można będzie w przeciągu krótkiego czasu istniejące jeszcze a coraz bardziej ginące wytwory kultury ludowej zakupić, a tym
samym uzupełnić luki w posiadanych zasobach muzealnych.
Jeśli chodzi o muzea typu skansenowskiego, to na terenie województwa katowickiego projektuje si-ę urządzenie go w woj. Parku Kultury i Wypoczynku, położonym między Katowicami, Chorzowem a Siemianowicami.
Ponadto w mniejszym zakresie skansen
ma -być urządzony
w parku
pszczyńskim.
Ludwik
Dubiel
MUZEUM GORNOŚLĄSKIE ODDZIAŁ
(ul. Lwowska 34)

W CHORZOWIE

Muzeum Górnośląskie w Bytomiu, Oddział w Chorzowie mleSCl się
poza centrum miasta w nieodpowiednim budynku porestauracyjnym.
Eksponaty działu etnograficznego znajdują s.ię w sali ze sceną i balkonami.
W tak trudnych warunkach
pomieszczeniowych
jedynym wyjściem było
urządzenie magazynów na balkonach, salę zaś ze sceną przeznaczono na
wystawy.
W 1954 r. Muzeum eksponowało w wymienionej sali wystawę kultury
materialnej i duchowej ludu śląskiego, obrazującą tkactwo, strój, gospodarstwo domowe, rzemiosło, rolnictwo, sztukę oraz obrzędy i zwyczaje ludowe
śląskie. Ogółem na wystawie zgromadzono 1400 eksponatów, co stanowi
około 2,5% ogółu zbiorów etnograficznych.
Przy urządzaniu wystawy brano pod uwagę istotne możliwości eskpozycyjne, dlatego zasto-sowano układ zbiorów według zasad porządku topograficznego, lecz nie w ścisłym tego słowa znaczeniu. W ujęciu topograficznym wystawa obejmuje obszar hig,torycznej ziemi bytomskiej.
Realizując wytyczne II Zjazdu PZPR na odcinku zagadnienia rolnictwa
przystąpiono
do przebudowy
i uzupełnienia
wystawy działu rolnictwa,
zwiększając przez to stopień zainteresowania
widza. Wystawę uzupełniono
szkicami rysunkowymi, wykresami i eksponatami. Tematycznie przedstawiono cykl pracy przy uprawie ziemi. W miarę posiadanych środków finansowych Muzeum zakupuje różne przedmioty zabytkowe w celu powiększania
zbiorów, stara się również o powiększanie ich przez darowizny i zapisy.
Zbieranie materiału do przysłów, pieśni, opowiadań ludowych - oto

�364

365

warsztat pracy naukowej. Opracowano wytyczne z za!{resu strojów ludowych dla Zespołu Pieśni i Tańca "Śląsk". Placówka muzealna ma fachowy
nadzór nad wytwórczością strojów ludowych CPLiA.
Przedstawiciel
Muzeum brał udział w jury konkursowym
na temat
stroju, pieśni i opowiadań ludowych śląskich. Współpracowano
też nad
utrzymaniem tradycji obchodu tzw. marzanny.
Zbiory muzealne były udostępnione zwiedzającym codziennie, również
w niedzielę i święta, przez 6 godzin. W okresie zimy 1954-1955 na zarządzenie Ministerstwa Kultury i Sztuki Muzeum było zamknięte ze względu
na niemożność ogrzania pomie,szczeń.
Do wiosny 1958 r. Kierownictwo
Muzeum zamierza przebudowę całej
wystawy etnograficznej.
W nowej wystawie mają znaleźć się eksponaty
z okręgu ziemi bytomskiej znajdujące się obecnie w innych placówkach
oraz dużo szerzej mają być uwzględnione fotografie i napisy objaśniające
zbiory.
Szczególna uwaga ma być zwrócona na przejrzystość ekspozycji i kompozycję w celu podniesienia
estetyki
wystawy.
Wystawa etnograficzna
zostanie uszczuplona pod względem przestrzeni z racji organizowania wystawy historycznej.
Janusz Modrzyński

MUZEUM W CIESZYNIE
(u1. Regera 6)
Muzeum w Cieszynie należy do starszych placówek muz,ealnych w naszym kraju. Dzisiejsze jego zbiory s.kładają się z kilku zespołów, oddzielnie
tworzonych, z których zespołem naj starszym są zbiory tzw. szersznikowskie,
datujące się. z przełomu wieków XVIII i XIX. Twórca tych zbiorów, cieszyni'ak Jan Leopold Szersznik (1747-1814), obok dużej biblioteki założył
również muzeum, będące według ówczesnych upodobań rodzajem gabinetu
pamiątek i osobHwości. Do tworzenia zbiorów obrazujących kulturę i historię Cieszyna i Ziemi Cieszyńskiej przystąpiono
dopie,ro z końcem
XIX w. Pracę tę podjęły prawie równocześnie dwie pla~cówki: miasto, które
zaczęło gromadzić pamiątki
miejskie i zabytki kultury
mieszczańskiej,
główną uwagę zwracając na niemieckość, a raczej austriackość tej kultury,
oraz Polskie Towarzystwo Ludoznawcze w Cieszynie, które uwagę swoją
zwróciło na lu.dową kulturę Śląska i dzieje jego polskości. Zasługi około
tworzenia zbiorów polskich przypisać należy przede wszystkim ks. Józefowi
Londzinowi (1864-1929). Obydwie placówki rozwijały się oddzielnie jako
Muzeum Miejskie i Muzeum Śląskie Polskiego Towarzystwa
Ludoznawczego w Cieszynie, kierując się wspomnianymi wyżej wytycznymi. Dopiero
w 1930 r. staraniem ówczesnego zarządu miasta Cieszyna doszło do połączenia zbiorów, do których w 1934 r. dołączono też zbiory Szersznikows'kie,
do tej pory umieszczone w osobnym budynku, zakupionym na pomieszczenie
zbiorów przez Szersznika.

'1

Na pomieszczenie scalonych zbiorów przeznaczyło miasto dwupiętrową
zabytkową kamienicę. położoną w śródmieściu. (u1. Regera 6), w której
obok zbiorów muzealnych znalazły też pomieszczenie zabytkowe księgozbiory cieszyńskie: Szersznikowski, Czytelni Ludowej (1847-1922) i J. I. Kraszewskiego (przekazany przez rodzinę pisarza cieszyńskiej Macierzy Szkolnej, która z kolei umieścHa go w Muzeum). Biblioteka Muzeum w Cieszynie
obejmuje łącznie około 50000 dzieł z różnych dziedzin wiedzy, z przewagą
jednakże dzieł dawniejszych, głównie z zakresu humanistyki.
Budynek mieszczący w sobie zbiory cieszyńskie pochodzi z końca
XVIII w. i stanowi typ prowincjonalnej
siedziby wielkopańskiej.
Gmach.
dziś już w stanie nieszczególnym, zachował cały szereg elementów architektonicznych i malarskich, stawiający
go w rzędzie ciekawszych zabytków
na terenie miasta.
Dzisiejsze Z'biory Muzeum w Cieszynie ujęte są w 4 działy: prehistorii,
etnografii, historii i sztuki. Muzeum ma charakter regionalny, poszczególne
więc jego działy dotyczą tylko kultury regionu cieszyńskiego. Dział prehistoryczny obrazuje w dużym skrócie pradzieje ziemi cieszyńskiej od czasów
naj dawniejszych po okres wczesnośredniowieczny,
przy czym głównym zrębem wysta~y prehistorycznej stały się znaleziska z Góry Zamkowej w Cieszynie, badanej w latach 1948-1951 w ramach prac nad tysiącleciem państwa polskiego. Najciekawsze wykopaliska cieszyńskie na razie nie pozostały w Cieszynie, zabrało je bowiem kierownictwo placówki cieszyńskiej
do Warszawy.
Na zbiory ludoznawcze, zajmujące korytarz i trzy duże sale, składa
się kilkaset eksponatów
z zakresu ludowej kultury mater,ialnej. Zbiory
umieszczone w korytarzu
ilustrują budownictwo
ludowe, posługując się
fragmentami
tego budownictwa (nalepa, rzeźbione tragarze itp.), obrazami
i modelami. Tu też mieszczą się najbardziej
charakterystyczne
narzędzia
pracy. W trzech salach tego działu przedstawiono
kolejno: w pierwszej
stroje ludowe, w drugiej meblarstwo i ceramikę, w trzeciej sztukę ludową·
Dział historyczny, najobszerniejszy,
otwiera pokój tzw. chiński, w którym zachowały się charakterystyczne
dla dawnej rezydencji magnackiej
malowidła ścienne. W salce tej, mieszczącej część najdawniejszego muzeum
cieszyńskiego (zbiór medali, miniatur itp.), zwraca się uwagę zwiedzających
na dzieje budynku, jego dawniejszą funkcję oraz na dzieje zbiorów cieszyńskich. Następnie sale tego działu poświęcono dawnym cechom cieszyńskim (godła cechowe, skrzynie, 'puchary, niektóre wytwory dawnego
rzemiosła), dziejom Cieszyna (najdawniejsze
plany miasta, dawne widoki,
pieczęcie, ważniejsze zabytki itp.), kulturze mieszczańskiej (stylowe meble,
zegary, portrety, ceramika, szkło) i Piastom cieszyńskim (model zamku,
portrety, mapy dawnego Księstwa Cieszyńskiego, monety cieszyńskie, medale itp.). Dzi,ał ten zamyka salka, mieszcząca w sobie część wybranych
militariów.

�367

366
Na dział sztuki składa się skromny pokaz kilku zabytków gotyckich,
z których na wymienienie zasługują "Assumpta" z Lesznej i tryptyki z Puńcowa i Kamienicy oraz nieco większy zespół ilustrujący sztukę renesansową
(duży tryptyk z Ogrodzonej, obrazy i epitafia pochodzenia cieszyńskiego).
Jedną salkę poświęcono nowszej sztuce cieszyńskiej, w której na plan
pierwszy wysuwa się twórczość Edwarda Świerkiewicza, malarza cieszyńskiego z drugiej połowy XIX w.
Zbiory sztuki barokowej oraz zbiory geologiczne są działami zamkniętymi. Duża biblioteka, o której była już mowa, jest w miarę możliwości
udostępniana, a także wykorzystywana
do celów wystawowych. Zbiory biblioteczne umożliwiły
Muzeum urządzenie
takich wystaw, jak mickiewiczowska, kopernikowska,
ku czci Kraszewskiego, książki polskiego Odrodzenia i kilku innych.
Do charakterystycznych
i najbardziej
wartościowych
zespołów wystawowych należy kolekcja ozdób metalowych do stroju cieszyńskiego, niektóre
obrazy działu etnograficznego, jak np. obrazy o tematyce zbójnickiej i kostiumologicznej
oraz niektóre rękopisy, z których szczególniejszą wartość
posiada pergaminowy
graduał średniowieczny
ze zbiorów Szersznika.
Muzeum cieszyńskie jako regionalne
muzeum podopieczne
(podległe
okręgowemu
Muzeum Górnośląskiemu
w Bytomiu)
nie jest placówką
naukową w ścisłym tego słowa znaczeniu, a charakter
jego określa się
raczej jako oświatowy. Z tego też względu nie zatrudnia kadry naukowf'j
i nie planuje pracy naukowej w terenie, a personel jego (kierownik, oświatowiec, kancelista, wożny i dwie sprzątaczki) zajmuje etaty administracyjne.
Zasięgiem swej działalności obejmuje jedynie powiat cieszyński, sąsiednie
bowiem miasta powiatowe (Bielsko-Biała, Psżczyna) mają swoje odrębne
placówki muzealne. W miarę potrzeby Muzeum nawiązywało i nawiązuje
współpracę z innymi instytucjami, takimi jak dawny Instytut Śląski w Katowicach, Biblioteka Śląs'ka w Katowicach, Zakład Etnograhii
Uniwersytetu Łódzkiego, Kierownictwo
Badań Wykopaliskowych
nad Początkami
Państwa Polskiego, Slezsky Studijni Ustaw w Opawie i in., pozostaje też
w kontaktach z sąsiednimi placówkami muzealnymi.
Ludwik Brożek
DZIAŁ ETNOGRAFICZNY MUZEUM REGIONALNEGO
W CZĘSTOCHOWIE
(Park Staszica)
Muzeum Regionalne w Częstochowie zajmuje niewielki budynek położony w Parku Staszica koło Jasnej Góry; mieszczą się w nim trzy stałe
działy, toteż na dział etnograficzny
przypada tylko jedna salka o wymiarach 73,5 m2•
Podczas działań wojennych zbiory Muzeum zostały zniszczone przez
okupanta i z działu etnograficznego zostały tylko szczątki.

W organizacji muzeum po wOJnIe wydatnej pomocy udzieliło Muzeum
Kultur Ludowych w Warszawie. urządzając tu z własnych eksponatów dział
pt. Kultura Ludowa. Ekspozycja tego działu ogranicza się do stroju i sztuki
ludowej Polski; ogólna liczba eksponatów wynosi 222, w tym stroju i ozdób
93, sztuki ludowej (ceramika, wycinanki)
117. Założeniem wystawy jest
szkicowy pokaz stroju i sztuki ludowej wszystkich regionów Polski, ze
szczególnym uwzględnieniem
zagadnień
regionu częstochowskiego.
Przewidziano jednak w ekspozycji rozszerzanie działu w miarę przybywania
eksponatów
regionalnych.
W ten sposób dział ten z czasem stanie się
regionalnym, a eksponaty ogólnopolskie stanowić będą tylko tło, na którym
zagadnienia regionalne wystąpią bardziej plastycznie. W magazynach muzeum przechowywane są eksponaty z zakresu częstochowskiego pamiątkarstwa ludowego, między innymi dzieła obraźników częstochowskich
wraz
z ciekawym pokazem miejscowej techniki nakładania
ozdób plastycznych
na deskę.
Wszystkie eksponaty etnograficzne są skatalogowane. Muzeum posiada
niewielką biblioteczkę podręczną, w której na dział etnograficzny przypada
16 egzemplarzy książek i 23 egzemplarze czasopism.
Muze~m Regionalne
w Częstochowie pozostaje jako muzeum podopieczne w ścisłym związku z Muzeum Górnośląskim w Bytomiu; nie traci
jednak stałego kontaktu z Muzeum Kultur Ludowych w Warszawie, które
w dalszym ciągu otacza opieką założony przez siebie dział etnograficzny
w Częstochowie. Muzeum częstochowskie nawiązało także kontakt z Muzeum Etnograficznym w Krakowie.
Tematyka dotycząca kultury ludowej zajmuje ważną pozycję w akcji
oświatowej Muzeum częstochowskiego i stanowi więź łączącą je ze społeczeństwem. Świetlice i zakłady pracy zwracają się do Muzeum z zapytaniami z zakresu stroju ludowego w organ'zacji zespołów tanecznych. którym
Muzeum w miarę możności udziela konsultacji. pogadanki na temat sztuki
ludowej ułatwiają pracownikom Muzeum zbieranie wiadomości o zanikających formach kultury ludowej regionu - drogą wymiany zdań ze słuchaczami.
Trzeba zaznaczyć, że w z,dobywaniu wiadomości dotyczących stroju
i sztuki regionalnej Muzeum częstochowskie przełamywać musi wiele trudności. W regionie częstochowskim nie były bowiem prowadzone żadne badania, na których oprzeć by można rozbudowę działu; teren ten nie posiada
w tym zakresie żadnego dorobku naukowego, który by wskazywał kierunek dalszych badań i ułatwiał ich podjęcie. Kultura ludowa przedstawia się tu niejednolicie,
wykazuje
daleko idące odmiany w różnych
kręgach terytorialnych
i skomplikowane
nawarstwienia.
Pracownicy Muzuem zdobywają
potrzebne wiadomości poprzez kontakty
ze społeczeństwem, głównie z młodzieżą szkolną, jak również ze świetlicami wiejskimi.
W ten sposób drogą indywidualnych
rozmów, powolnych dociekań ustala

�368

369

się zasięg poszczególnych form i ich chronologię. Wiadomości o sztuce
ludowej zbiera też Kółko Wiedzy o Sztuce przy Państwowym
Liceum
Technik Plastycznych
w Częstochowie na użytek Muzeum i pod jego
kierownictwem.
Dzięki tym kontaktom zostały skompletowane w 1954 r.
dwa stroje kobiece zupełnie już zanikające, rozpoczęto też kompletowanie
następnych.
W pracy tej, do pewnego stopnia pionierskiej,
Muzeum ma związane
ręce brakiem kredytów na wyjazdy w teren i na bliższe kontakty z działami etnograficznymi
i wystawami, a także bibliotekami większych ośrodków. Z drugiej strony in&amp;tytucje naukowo-badawcze
lub osoby finansowane
w tym celu przez państwo prowadzą na tym terenie akcję dorywczą lub
powierzchowną, nie powiadamiając Muzeum o swoich zamierzeniach, a tym
bardziej o wynikach prac; w najlepszym wypadku zgłaszają się w celu
zaczerpnięcia z Muzeum zebranych wiadomości na swój wyłączny użytek.
Muzeum Regionalne w Częstochowie, jedynie na terenie kilku powiatów okolicznych i przyszłego województwa, powinno stać się ośrodkiem
skupiającym wszelkie wyniki badań regionalnych - tutaj powinny znaleźć
miejsce zanikające fonny regionalnej kutlury w postaci eksponatów. Dopiero w ten sposób można będzie w całej pełni poznać i scharakteryzować
całokształt kultury ludowej regionu częstochowskiego, jednego z najmniej
zbadanych w Polsce. Należy przede wszystkim gruntownie i wnikliwie
przebadać powiat częstochowski i kłobucki, a także część radomszczańskiego aż po GidIe.
W dalszym ciągu należy dążyć do stworzenia w Częstochowie większego
muzeum, które odpowiadałoby potrzebom rosnącego z dnia na dzień wielkiego ośrodka przemysłowego,
jakim się staje dzisiejsza Częstochowa.
W takim muzeum etnograficzny
dział regionalny
miałby odpowiednie
warunki, aby rozwinąć się do właściwego poziomu.
h
Helena Ho enSlee

MUZEUM

GORNOŚLĄSKIE
(ODDZIAŁ W GLIWICACH)
(ul. Dolnych Wałów Sa)

Muzeum Górnośląskie, Oddział w Gliwicach mieści się w odnowionym
dwupiętrowym budynku willowym w śródmieściu Gliwic. Budynek posiada
ogółem 30 sal o przeciętnej powierzchni 20 m2• Dział etnografii zajmuje
II piętro łącznie z archeologią, której ekspozycja pomyślana jest jako
podbudowa wystawy etnograficznej.
Razem 7 sal wystawowych i 4 sale
ze zbiorami.
W odróżnieniu od pozostałych muzeów górnośląskich specjalizacją Oddziału Gliwickiego jest rzemiosło artystyczne - Dział etnografii prowadzony jest jako trzeci zasadniczy dział obok działu zabytków miejskich.
Zbiory etnograficzne
wynoszą 1414 eksponatów i pochodzą w większości

z Górnego, Opolskiego i Cieszyńskiego Śląska. W zbiorach tych poważną
grupę stanowią narzędzia rolnicze, rzemiosło ludowe i sprzęt ludowy. Na
podkreślenie zasługuje również bogaty zbiór sztuki ludowej Śląska, głównie
rzeźba i stroje ludowe. Zbiorami i wystawą oraz rejestracją i zbieraniem
zabytków etnograficznych
w terenie opiekuje się kustosz Działu Etnograficznego Okręgcwego Muzeum w Bytomiu mgr L. Dubiel. W ostatnich latach do akcji l'Jbierackiej zostały włączone szkoły. UcznIowie dostarczają
informacji o zabytkach etnograficznych
z terenu (ze swoich rodzinnych
miejscowości).
Biblioteka naukowa liczy ponad 2000 tomów. Z zakresu etnografii jest
ponad 500 tomów literatury polskiej i obcej. Do biblioteki dołączone będzie
również bogate archiwum zdjęć i klisz dotyczących zabytków etnograficznych terenu gliwickiego.
W zakresie pra:c techniczno-konserwatorskich
prowadzi się obecnie prawie wyłącznie
restaurację
i konserwację
zabytków
kultury
ludowej.
W okresie ostatnich dwóch lat pracownia konserwatorska
odrestaurowała
i zakonserwowała
6 szad: ludowych, 7 skrzyń, SO starych narzędzi użytkowych i 160 rzeźb ludowych (świątków).
Poważną pozycję w pracach o tematyce dydaktyczno-społecznej
zajmują
zagadnienia etnograficzne. Ostatnio opracowano odczyt pt. Śląska kultura
ludowa, który został wygłoszony w szkołach i świetlicach pow. gliwickiego.
W opracowaniu jest obecnie temat: Obyczaje i zwyczaje Śląsk.a.
Muzeum w Gliwicach nie prowadzi własnych badań muzealnych - badania te organizuje Muzeum Okręgowe. W ubiegłych latach i obecnie czynny
udział biorą w nich pracownicy tutejszego Muzeum.
Andrzej

Duma

ZWIĄZKOWE MUZEUM GORNICZE W SOSNOWCU
(ul. Zytnia 10)
Związkowe Muzeum Górnicze zostało założone decyzją Prezydium Zarządu Głównego Związku Zawodowego Górników na skutek 'mojego pisma
z grudnia 1947 r. Myśl zebrania i zachowania rozproszonych pamiątek przeszłości górnictwa narzucała się w czasie zapoczątkowanych badań nad kulturą górni'czą, której specyficzna odrębność zarysowała się już w pierwszych penetracjach terenowych prowadzonych wiosną 1947 r. Muzeum miało
więc udokumentować tę odrębność, miało podkreślić głęboko w dzieje sięgającą przeszłość górnictwa, naświetlić ją od strony pracującego w kopalni
człowieka, jednocześnie uzasadniając dumę i poczucie tej odrębności tkwiącej w każdym rodowitym górniku.
Na lokal muzealny przeznaczyło Prezydium całe trzecie piętro Domu
Górnika w Sosnowcu, składające się z 15 niedużych pokojów. Zbieranie
zabytków rozpoczęto poprzez organy związkowe w terenie; zwłaszcza zain24 "Lud"

t. XLIII

�370
371
teresowano akcją zbieracką koła emerytów, istniejące przy każdym Okręgu
Związku na terenie całej Polski, przez instruktorów
-kulturalno-oświatowych, wreszcie przez własną prasę.
Rezultaty nie dały na siebie długo czekać. Już po pierwszych apelach
zaczęli górnicy nadsyłać bądź przynosić swoje stare narzędzia, niekiedy
przechowywane po ojcu czy dziadku-górniku,
jak laski do wiertania
otworów strzelniczych, niecki, żelazne graJbie do zgrabiania urobku, puszki na
źdźbła, pyrliki,
czyli żelazka, wszelkiego typu lampki górnicze. Poza tym
w 1948 r. udało się nabyć poważniejszą kolekcję zabytków od inż. S. Majewskiego, część zaś zabytków wpłynęła z Technikum Górniczego w Katowicach, a część oddał w depozyt Zarząd Miejski Tarnowskich Gór. Kilka
modeli kopalń ofiarował Centralny Zarząd Przemysłu Węglowego, a kolekcję okazów geologicznych Zjednoczenie Kopalń Rud Zelaznych w Częstochowie. Z kolei likwidują'ce się w 1950 r. Kasy Brackie w Tarnowskich Górach i Wałbrzychu przekazały materiały statystyczne, roczniki-kalendarze,
stare brackie sztandary i tarcze z emblematami górniczymi.
Ilość zabytków Muz,eum wynosi około 4000 eksponatów. Wszystkie pozyskane zabytki poddano gruntownej
konserwacji
i inwenta,ryzacji przygotowując pierwszy rzut ekspozycji już na czerwiec 1950 r., kiedy w Domu
Górnika odbyło się posiedzenie Zarządu Międzynarodowej Federacji Górników z udziałem gOści ze wszystkich niemal części świata.
Na ekspozycję przeznaczono wtedy 13 pokoi; z pozostałych jeden obrócono na magazyn, drugi na pracownię i biuro. Długi korytarz biegnący
środkiem całego piętra wyzyskano na rozmieszczenie tam kutych w żelazie
herbów miast górniczych, stwarzając w ten sposób jak gdyby rys topograficzny polskiego górnictwa.
Pierwsza ekspozycja nie była w stanie zarysować nawet zasadniczej
linii historycznej, rozbijając się o szczupłość zasobów z.abytkowych. Na razie
więc cztery pokoje poświęcono dziejom i działalności Związku Górników,
a dwa ich amato,rskiej twórczości plastycznej. Okazy w pozostałych siedmiu
pokojach obrazowały przeszłość kopalnictwa rud ołowianych i srebrnych,
zwłasz'cza z okolic Tarnowskich Gór, początki i rozwój kopalnictwa węgla
oraz kopalń w Wieliczce i Bochni. Jednocześnie czyniono usilne starania,
aby zebrać i zabezpieczyć rozproszony w terenie materiał z'a1bytkowy i dokumentarny, w końcu gromadzono materiał informacyjny dotyczący przeszłości grupy zawodowej górniczej drogą kwestionariuszy
oraz ogłoszonego
w lecie 1947 r. konkursu na życiorys górnika. Nadspodziewanie obfity i ciekawy plon konkursu opracowany przeze mnie, opatrzony przedmową Gustawa Marcinka i szkicem socjologicznym pióra Józefa Chałasińskiego, wy_
szedł drukiem jako oddzielny tom wydany nakładem Związku Zawodowego
Górników w lecie 1949 r.
W tym samym roku udało się pozyskać do archiwum muzealnego niezmiernie cenny zbiór rysunków technicznych, składający się z ponad trzech

,

~.

tysięcy plansz, będący pozostałością wielkiego archiwum Wyższego Urzędu
Górniczego we Wrocławiu, :które spłonęło w 194511". Wśród nich znalazły się
niezwykle cenne i rzadkie sztychy Wi1helma Honl(:liusaz 1645 r. obrazujące
pracę górników Wieliczki or&lt;lz komplet (taJkże cztery) pl&lt;lnów BiO'rlacha
z XVI:IiI w. Tutaj także natrafiliśmy [la niezmiernie ciekawe litografie z polowy XIX w. dające obraz pracy w kopa:}ni węg1&lt;l w Zabrzu (Królowa
Luiza) w '1850 r. Całość zbioru o wiełki'ej wartości dokumentarnej
pozostanie niewyczerpanym
żródłem do poznania 'POstępu tecbnie&lt;mego w gónnictwie Śląska, zacząwszy od planów pierwszej na kontynencie maszyny parowej stosowanej w górnictwie, sprowadzonej do TannowSlkioh Gór w 1'7818 r.
Zinwentai'YZiOwaJny zbió'r stał !Się zaląż:kiem praCDwni naukowej przy
Muzeum, iktórą 'uruchomiono w 19'5:1 r. Składają się nań, .oprócz wyżej podanego zbioru rysunków, m.aJPy, niewielkla, podręczna biblioteka, archiwum
fotograficzne (około 2QOO slzt.) oraz zaJpoczątkowan-e w 1952 r. archiwum
i,konograficzne, wreszcie dział wycinków z prasy poLskiej, dotyczących
współczesnych zagadnień górnictwa, u'łożonych według najbardziej
typowych i aktualnych zagadnień.
Archiwum ikonog,raficlZJ1e j'est zbiorem fotokopii z zakresu górnic,twa,
uzyskanych z ma ter,iałów bibliotecZll1ych. Dotychczas molano przeszulkać
bibliotekę Głównego linstytUltu Gómictwa i Bi'bliotekę Śląska w Katowicach
oraz Bibliotekę Jagiellońską i BibHotekę ArChiwum Główll1ego w Krakowie.
Archiwum liczy obecnie już &lt;ponad 'Sześćset rpozycji.
Vvoparciu o te.n niewiel'kJ. na razie zbiór opracowano i przygotowano na
Święto Górnika w 19\512 r. wystawę pt. Osadnictwo górnicze w Polsce, dając
w niej obraz rozwoju nasilenia ruchu ludnościowego w górnictwie od końca
XVlmr w. aż po rok 1949. Wystawę Uzupełniały współczesne ilustracjom
teksty oraz zestawienia statys:tyc'zne zobrazowal!le przez m,apy.
Prowadzone w ciągu dwóch lat penetracje terenowe, w lecie 1952 i 1953 r.,
mające za zadanie wyszukanie z:abytków muzealnych na z~emiach polskich,
pozvVOiliływ najba,rdziej luźnych ramach dotk:nąć :najważniejszych terenów
kQpa'1nianych w PDłudniowo-lzachodniej i śTodkowej Polsce. Tak więc zapoznano się z naj ciekawszymi ośrodkami przeszłości górniczej na Domym
Śląsku (Złoty Stok, Złotory,i-a, Gi,erczyln, Kowary, Wałbrzych),
Wieliczki
i Bochni, S~ropolskiego
Zagłębia .(akoHce Starachowic, Kiek i Częstocho_
wy), dokładniej
na Górnym Śląsku, 'wreszcie 'w Zaglębiu Dą.browskim.
W ten sposób przebadano ponad 60 kopalni, zbierając poza zabytkami materiał info'rmacyjny.
W rez,ulta:cie zgromadzony mater.ial zarówno zabytkowy, jak i ikonograficzny pozwolil Muzeum przygotować ekspozycję dla
uczczenia dziesięciolecia iPań'stwa Ludowego, a jednocześnie Hl Kongresu
Zw,iązków Zawodowych, którego otwarcie I!las,tąpiło 5 maj.a 1954 r.
W nowejekslpozycji
zarysowały się -następujące działy: a) Hhstoria ruchów społecznych wśród górn~ków, b) Wkład poLskiej myśli naukowej w po_
stęp techniczny
górnictwa,
c) Kopalnictwo
zło,ta, Kopalnictwo
srebra

�373

372
i ołowiu, d) KopalnktWlO żelaza, e) Kopalnictwo
f) Kopalnictwo soli.

węgla i jego przerabka,

Wśród materiału ek'sponowanego 'Przewaroją narzędzia pracy 'ręcznej,
okołiO :200 pozycji inwentarzowych,
następnie środki tra!1lSlPortu ręcznego,
modele maSiZYJI1
górniczyah, zacząwszy od wykonanJ"ch jeszcze pnzy końcu
XVUlIIw. /kieratów z Ta.mowslkich Gór aż ;po modcle kopalń węgła zOIkresu
PTzedwojel1IleglO.Okazy geologi'cZlne raczej objaśniają typ narzędzi używanych do ich ek'SiPloata,cji. Materiał opisowy lomz ilUlStracyjny został ujęty
w "-'Zere.gplansz uzu,pełniającyClh całość wystawową. Starania o dalszy materiał zabytkowy ujęte zosltały obe.onie w ramy p1aalowej wSlpó~pracy .zlVrinisterstwem Górnictwa i Hutnictwa poprzez wydane zarządzenia ministrów
do WlszystJkichpodległych im instytucji wraz z ins'trulkcjami opracowanymi
przez kierownictwo Muzeum w sprawie pla1liOwego i .sySotematycmego gromadZJell1,iazabytków orazzabeZJI)ieczenia ich i kierowania do Związkowego
Muzeum Górniczego.
Wspó@raca zaczyna dawać pozytywne reZiUHaty,
czego dowodem jest wydobycIe pompy kopalnianej z XVII w. w jednej
z /kOipalń Dolnego Śląska', !plO uprzednim dokonaniu lpomiarów i rysunIków
terenu, gdzie została znaleziona. Przejdzie ona z czasem do skansenu górniczego,' zaprojektowanego przy nowym gmachu Muz'eum, który Zlostał z8IP'lanowa'ny w kompleksie budowli WJelkiego Wojewód2Jkiego Parku Kultury
i Wypoczyku, ·rozciągającego !Się;pomiędzy Chor,zowem a Katowicami. Wtedy
ZwiązkJowe MUlZeum Górni'cze przekształci się w Centralne Muzeum Gó,rnilcze.
Muzeum współpTacuje bądż uitrzymude kontakt z następującymi placów_
kami naukowymi: Kierownictwo Badań nad Początkami Pań,stwa Bolf:Jkiego
(przejęte przez Instytut Historii Kultury Materialnej PAN), GŁówny Instytut
Górnictwa w Katowic'ach, Instytut Mechanizacji w Katowicach, Muzeum
Ziemi w Warszawie, Muzeum Salinarne w Wieliczce, Muzeum Wojewódzkie
w Kielcach, Muzeum A1"cheologic:z.new Warszawie, Muzeum Ś1ą5lkie we
Wrocławiu, Akademia Górniczo-Hutnkza
w KT&lt;ikowie, poza 'tym z instytucjami kuLturalno-oświatowymi,
jak Departament
Sz,.1;:olenia ZWIOdowego
przy Ministerstwie GÓ'rnictrwa i Pałac Młodzieży IWKatowicach.
Maria

Zywirska

Woj. opolskie
MUZEUM

W BRZEGU

(Plac Zamkowy nr 1)
MU1zeUJm
w Br.zegu mieści :Się w oores·taurowaiIlych przez; Rząd Bolslki
Ludowej czterech salach jednego z trzech skrzydeł będącego w odbudowie !Zamku piastJowslkiego.
Na Wys;tawie HiS'torycz.nej Epoki Odrodzenia w 1954 T.znajdowało
się

3SO eksp&lt;matów; w magazynaoh

ok. 1200 własnych okazów przeznaczonych
na ekJpozycję !pOdalszej rozbudowie zamku .
Ze IW olmzów etnograficznych wymienić warto: s·ochę i stopę do karcwwania z XViI w. U); odzież (28 'Sizt.):Czepce, kołnierze, chUJstki, tkaniny,
haf'ty; 'ceramikę pOI1celanową i glinianą: 'talerze, kufle (46 isztuk), kafle
(:15 szt.); sprzęty domowe: szafy, skrzynie, Ikrzesła, kołyska (l4 szt.); z dziedziny tkactwa: wa~'\Slztat,kołowrotki, wrzeciona, krosna, przęśIiaz:ki (2:1 !sZlt.).
Przedmioty te pochodzą przeważnie z dawneglO miejskIego Heimatmuseum
w Brzegu i są ściśl,e lokalnego pochod.zenia. Kolekcj.a azja1tycklo-afrykańska
oddana została do Muzeum Kultur Ludowych w Młocinach. Muzeum oddało
kilkanaście przedmiotów na wystawę etnograficzną w Muz,eum Śląskim we
Wrocławiu. Bierze także udział w wystawach czas'owY'ch w Domu Kultury.
Wł'8JSrIlychwystaw urządzać mie może z bralk:ulokalu.
Badań etnograficznych Muzeum nie prowi8dzi.
Inwentarz z 194'9· r. obejmuje ówczesny Istan. Nowy kartkowy katalog
jest w przygotowaniu. Biblioteka obejmuje tylko podręczne pralce historyczne. Na cza·sqpisma nie ma kredytów. Archiwum posiada tylko akta.
Publikacji włas.rtych Muzeum nie wydaje.
W związku 'z ak'cją oświatową Izorga'niwwaJne przez Muzeum odczyty
wy.głaszane są w szkołach i fabrykaoh (miesięcznie 3 odczyty).
Muzeum w Brzegu podleg'a Dyrekcji Muzeum Śląskiego we vVrocławiu.
W związku z zabezpieczeniem zbiorów prowadzona jest walka z szerzącym Isię w Siala-=hgrzybem.
Zyczeniem ludności jest udostępnienie 'ekspozycji całej historii Brzegu
poczynając od prehistorii aż dio osią.gnięć w dziesięciole:ciu wolności. Mają
być też zilu6'trowane zbiory świeżo założonego Towarzys,twa Przyj.aciół
Muzeów.
Leon Polczyński

MUZEUlVl W NYSIE
(ul. M.arcin:kowslkiego 1)
Muzeum w Nysie istniejące od 18&lt;97 ,r. posiadało w 1945 r. w 'swoiCh
zhi&lt;Offichokoło 25'0 okazów etl11ograficznych, z czego połowa znajdowała Soię
w ekSlpozy'cji. Pożar Muzeum w 1945 r. spowodował z,niszczenie tej części
zbiorów, na którą składały -się całkowite urządzenie izby crhłopskiej z ki~kudziesięciu ludowymi obrazami ma1ow.anymi na -szjkle oraz liczne stroJe
lud·owe głównie kobiece. Druga c.zęść zbiorów, ewakuowana do !poblis:.1&lt;iego
prZYłę~u, na szczęście ocalała. Przeprowadzona w latach 1945-1948
akcja
zabezpieczając,a umoż1iwiła Muzeum w Nysie ZJdobycie Slzeregu cennych
przedmiotów z działu etnografii. Między il1Ilymi rzabez,pieczone zostały. pozostałości tego działu z Muzeum w Paczkowie, poza tym uzyskano kJlkadziesiąt obrazów na SlZkle,górno- i dolnośląskicth, stanowiących Tes~tIki naj.większej na Ślą'slku kolekcji obrazów na S2kle, należącej do dr Radlga z Ll-

�374

375

powej w p?w. g~odkO'Wskim. Akcja ta, ogranicwnaniestety
'brakiem śmdków
na !pokrycIe zWIązanych z nią /kosztów, umożliwiła powiększenie zbiorów
elnogrtahcznych ~uz~um w Nysie do 32'9 przedmiotów, z czego 274 ślskich
res'zta poza,euTope]sklch.
ą
,

wSlkazywać na to, że na tym terenie używana byłl3 JI'aC';rej&lt;konstrukcj,a szkieletowa drewniana, 'wypełniana, prawdopodobnie
zastępująca w XVIIDI w.
konstrukcję
wcześni'ejszą wieńoową, do której 'wykonania pot,rzebna jest
większa ilość drzewa,
Pozostałe 'w terenie res21tJkizabytkówruchomj"ch
i nieruC'homyoh 5ZJtuiki
ludowej Ziemi Nyskiej, których dalsze istnienie jest zag,rożone ll1a skutek
bmlku zrozumiienia ich wartości przez ludrność - w więk:sZJOścinapływową
- należałoby zabeZ1Pieczyć p1'Zez ;prze,prowadzenie odpowiedniej akcji, obejmującej całą Opolszczyznę. Wskazanym przy tym byłoby rozbudowanie
dr,r:iał6wetnograficzny.ch muzeów śląskioh oraz &amp;tworzenie muzeum bUJdownictwa dl'ew'l'liianegJona wolnym IpOwietrzu, w którym ma,Deźć się powinny
obiekty naj:bardziej charaikterYJstyczne, IPOZJbawiJoneobecmie opieki.
Wydaje się, że najbardziej wskazanym miejscem d[a tego rodz'aju muzeum był.abYOlPoIsika Pa,sieka, ikitórej ~eren wykopaUsikowy włączyć by można do projlektowanego muzeum.

Zor~a,~izlQwaJnYw 1948 r. dział etnograficzny E!kspozycji obejmuje 207
przedmlOtow z zaJkr,esu Isztuki [udowej śląsIkiej, -rozmieszczony,ch w 'trzech
salach muzealnyClh o łączne'
.
h'
..
'
] pOWlerzc ni 77,5 m2• Na ekspozycję skła,da się
~zereg stna]ow ludowych oraz CZE:lpców,
w~kazującYl\h :na silny wpływ stnaju
l enesansoweg,o na &lt;ks,taltowanie :się stroju
ludowego w'si ny;skiej 'Dra,zakcen_
~Ją~ych jego od.rębn~ć w :stosu,niku do ,stroju ludowego opolskie.go, pn.tdmckl:giO .'cz~ I-aCII~~llSkle.g.o.
'Znajdują,ce Isię w ekspozycji s:krzY'nie z motywamI pe]zazu .a~n.ltektonicznego,
tYlpowego dla ,skrzyń 'ludowych śląskioh
W~&lt;łZ~]~ na sll.m.eJsze tu'taj niż gdzieindziej oddziaływaniesztUiki
miesz~
czanSkIe] na WIes. Wi~oczne jest to również w podobnej dekoracji listwy
~a tal.~rze, pochodzącej ~ po:",. kozielskiego, wykonanej w formie swoistej
In~rS]I ze sł'~~y o,d;powI'edmo przyciętej i rnaklejonej na malowarne farbą
oJ.e}l1ą.,tło d:skl.Forma
ula figur&lt;łlnego z Trzebos:i'JOw.ickolo Nysy 'w którym. fIgu:ra sw. F1loriana związarnl3 jlest archi'tektoni'cznie LZ'eSlkrzy,~lką ula
tWOIZąlCJa1kby formę sa rkofa,gową, jest różna od swobodnie postawionej
w !przestrzem fOl'my uli ś'!ą'skich.
,Pra'wdlOlPodobrny'mwyda'
.
.
",
, Je lSJ.ęrowmez, ze hardzo wcześnie bo już z koń
cem X~']III~w., n.a.st~.ft)iłiO
wYJpiemnie wyrobów garncarskich 'T;'awsi nYSkiej
Pl'Z~Z ISllme ro:z'Wll}aJąCą,Się IPmdUJkcjębo'1esławi,eckich
gauncarzy, dos,ta'rc~aJą:cy~ 's:V'01'Chwy,robów także ,i Wisi dolnośląskiej.
Ciekawym również
z.JaW!:s:kIemJest fakt importowania do 'wsi nyskJich malowideł na szkle z 'Qlkohc Kłodzka wz,ględnie z GÓrme~oŚląSlka.

Stanislaw

DZIAŁ ETNOGRAFICZNY

?

ZachoWlane obiekty

budownictwa

wiej'Slkiego Ziemi

Nyskiej

zdają 'się

OPOLSKJI,EGO W OBOLU

(·ul.Św. Wiojdecha 7)

W.e~s~oz:c.ji ,~ziału,.e:n~gl'aficznego Muzeum w Nysie pdkazano również
fot.og.Iafle !koscł'ołow wleJ'sklCh, -kapliczek przydrożnych
oraz zabudowań.
Nalez.y przy 'tym 1P0dkreślić charakter)'lstyczny
dla w,si nyslki1ej moment
praWIe (Zupełnego b'I'aku drewniane,gobu!do"ViThiatwa klościelnego które ba'rdzo wcz.eś.nie z?stało wyparte przez liczne kościoły murowane. Są one tylko
sytuacY]'nIe zwIązane ze wsią, !POdabn1e ja1k i 'bardzo :Hcme k&lt;ł{Pliczki murowane, pochodzące p'rzeważnie z XVIII w. Ich fonna architektoniczna
świadczy
t~m: że s.ą 'to dzieła człornków cechu murarzy w Nysi,e, wykonane ll1a
zam,owleUle 'WISI.
Bar~zo nieliczne są także relikty dr,ewnianego budownictwa mieszkalnego, ktore w drugiej p,ołowie XViIlII w. zastąpione zostało budynkami murowalnymi, . na'wiązującymi
a-a1czej do form architektury
mieszczańskiej,
a zachOWUjących t~lko pierwotny układ zabudowy gospodarstwa,
skupionego woko~o po~worza oWYJdłużonej furmie prostokąta, z 'charakterystyczn~m Iroz~Iązamem
bramy wejściowej
;postawionej
asymetrycznie
obok
wJa.zdoweJ Ibromy,

!MUlZEUM śLĄSKA

Krwmarczyk

;.
•••••

Muzeum w Opolu zostało założone w 1900 r. Mi,eści się ono w zabytkowym jedn!O!piętrowym gma'chu da,wniejsrzego Kolegium 1P0jezuickiego. Budynek nie jest .przy,stosowany ido lPotrzeb ffi'uzea'lnictwa. SaLki, 'Zwł&lt;liSzcza
na par'terlie są ciasne, nieustawne
i żle ośw,ietlonę. Krążenie 'pUibliczności
po wystawach jest utrudnione. Zbiory, składające się z okazów archeologicznych, etnograHcznyoh, przemysłu artYJstycznego, miej,sikich i przyrodniczych, pomieszczono w 10 salkach. Z tego etnografia zajmuje 3 sale parterowe. Dawniejsze zbiory etnograficzne zmalały wskutek wypadków wojennych Iprawie do zera. Dzięki ener'gii i 1l:oIekcjonerski'emu zamiłowaniu w zakresie etnog,r.a.iii b. dyrektora MUlZeum Opolskiego Józefa Obuchowskiego
(zmarłego w stycmiu 1955 il'.) eikiSIPonaty'Zzakresu etnografii wzrosły w kilku
la1tadl 1P0wojenny.ch do :li,cz:by mo oryginaJnych IOkazów (stan ze stycznia
1953 r.). P[,2ieważająca Hość 2ibiorów pochodzi z ró:ilnych stro.n ŚląSIka &lt;)polskiego, a tylko nieliczne z Śląska Górnego, przy czym godne uwagi są liczne
darowiz'ny mieJscowych roln~ków, składane
za pośrednictwem
ich dzieci,
uczniów opolsikich szkół średnich, w których h. dyrektor Muzeum J.' Obuchowski był profesorem.
Wyliczając poszczególne działy, zbtory etnograficzne ,przedstawiają się
następują'co: rzbi'eradwo jest 'reprezentowane pr,zez grzebieniowate czerpaki,
jagodniiki, w tym 2 hardzo !Jadne oIkazy Cli drewnianych
zębach (z Jełiowej
i Nowych Siolkowic, !pow. opolski). Narzędzia te wyst~ują
jeszcze dość
często, zwłaszcza w lPóŁnocnej, za:1,esionej części WIOjewództwa.
Łowieckie narzędzia przedstawiają
drewniane slapki i paści na szkodEwe gryzonie oraz żelaza na kuny i tchórze.

�376
Z zakresu rybołówstwa poSliad,a MUZJeUm'PI'7JeSzło20 OSCl l oryginalny
drewniany nawijak, owijanek,
do wędek. Kolekcja ości jest sz'czególnie
wartościowlCl, zawiera 'bowiem dawniej,stze i nows'ze.
Plszczelarstwo reprezentują:
dQbrze U'trzymaJIly ul kłodowy z To 1828,
ul słomiany i liczne przybory, IW tym 4 ró:żme podkurzacze gUnial!1e, dziurkowany garnek gliniany, cedzitko do miodu, 5 odmian prymitywnych
klatek na matki pszczele, korytko do podkarmiania pszczół, dawne noże do wyrlZynania woszczyzny.
Z zakresu rolnictwa Muzeum posiada niemal wszystkie ważniejsze narzędzia: kołlkoware i łOlp;atlkiO'watesadzo ki do .sadzenia roślin, radła drewniane (~ sz't.), bronę 'beleczkową, sierpy, kosy {2 \Szt.), c€IPY (.3 szt.), babkę
stołeczkową do 'klepania kosy, oryginalne duże widły dwuzębne z łukowa_
tym kolcem do łUJbinu, widły trójzębne do nawozu, młot drewniany do of{lIZbijania grud (Narok, pow. Niemodlin), kołek do wiąZ!ania snopów, kolekcję
dreWillianyoh i rogowych baniek n(l. usolki, czyli lOSe1nikÓ'W,kłodę zbożową,
kosz be'c2kowatyna
'zboże i miavki zbożowe, tz.w. wirteliki
(w tym okaz
dłubany z pnia).
.
Równie liczną grupę stanowią przybory do przygotowania
pokarmów,
jak 'cha'rak;terystyczne kolis,t.e łyżki do ma'sła, chochelki, mątewtki, łopaty
do chrleba i koloców, grzebla drewniane, niecki na ciasto (używane także do
kąpania niemowląt), koliste i podłużne koszyki; plećki chlebowe wykonane
ze słomy lub korzeni sosnowyCih (ŻYlTkQwice, pow. opolski), czerpaki na
mąikę (w tym Ib. ciekawy duży okaz o łódJlwwatym :k,ształcie E GrUJdzic, !pow.
opolski), drabinkowe IPra'sy na ser, maselndca, dziew, stępy do tłuczenia
kaszy, poganki, żaDna i liczn.e zdobione furmy na masŁo (!prostoikątne i okrągłe), tzw. pólfontki.
Narzędzia do obróbki drzewa reprezentuje
kobylnica,
kilka różnych
strugów i aiosła, dlubouk, jeszcze dość powszechne na Opolszczyźnie.
Z zakresu obróbki włókna i tkactwa istnieje komplet narzędzi, a więc'
I:omka (międ,lica), ciel'lice (3), !Szczeci, przęśłJ;ce przysadkowe
i stolecilwwe
(także malcrwane), iSlPOra kooekcja wrzecion z ,plTzęślikami (m. iln. glinianymi - wrz,eciona były do niedawna używane na .Śląsku Opolskim), moto'widła (jedno z 1778 .r.), koło'\\llrotki, kołowroty do nawijania cewelk (2 ,szt.),
snowadło iZ 17,9'9 r., wreszcie warsztat tkaoki poiZiomy. Żywotne na O!polSiZ'czyźnie!plecionkarstwo jes,t r€ipreilentowane przez pLećki, miaJ'ki oraz
beczkowate kosze na zboże i pierze.
Naj'bardziej wa'rtośiCiowym i Irzadkim jest 2Jbiór strojów, obejmujący
pięć kompletów kobiecego stroju opolskiego, ze starymi SIP'Odnicamiraskami
lub mazeLonkami i haftowanymi ba,rv\i'll1ielajbikami,
opLeckami lub zwierilchnią jupką, szpencerem lub kabocikiem. Poza tym uwa,gi ,godne są osobne
częśd stroju, jak stary kabocik kobiecy (kaftan), rzadka czeJ'wona kamizelka męska itp. Do celów porównawczych posiada Muzeum komplet męskI
i ,kobiecy stroju Górzan z okolic Tarnowskich Gór, sąsiedniego terenu gór-

'377
nośląskiego. Tę nader rzadką, unikatową wprost kolekcję uzupełnia piękny
zbiór dobrze utrzymany'ch 7 ,barwnych CZ€ipCówopoLskich z kwadratowym
denkiem poty.li;cowym, 3 tiulowe CZ€lPcez białym haftem i 1 płócienny haftowany (te oS'tatnie z pow. Istrzeleckiego), dalej ,wianki weseLne druhny
i panny młodej oraz koffiiPlet bal"WllYoh'wstążek do czepców opolskich.
Ze sprzętów domowych Muzeum posiada łyżniki, 2 listwy na tulenze
i 5 polichromowych 51klT'zyń
wianowych.
Środki ik'Omunillmcyjnle iLustruje jedynie uprząż, mianowicie
jal'zmo
podwójne zdobione, jarzmi'ce pojedyncze na kirowy i jarzmiO POdusZlkowe
nowslZego typu dla wołu.
Przoomioty lObrzędowe są reprezentowane przez 4 'koirony żni1wne, cha_
ralkiteryls1tYCZ1l1·e
dla Slą:sika OpoLs1kiego, i Siporą kolekcję kraszanek, następnie pierników (w odlewach) oraz zdobnych form .piernikarskich.
Więlks'zośćokazów wysta'wiono, j.alk już ws!pomniano na początku, w3
salach, stosując ,zwylkly układ sysremaiJ"CZI!1Y.W pie,r'wszej :salce pokaz.ano
n:,a,rzędzia zbiera1ckde, łowieckie, rybackie, IpSlZczelarsikie, rolnicze, u(prząż,
przybory do przygotowywania pokarmów i Tlarzędzia do obróbki drz€IWu.
Druga zlawiera narzędzia do obróbki włókien i ,tkactwa, a 'w nawiązamu do tego :trzy kom!plety strojów Ikobiec)"lch oiP'oIskich, jeden GÓ~'zanUd
if·ragmenty O'cizi€żyopolskiej.
Sala trzecia obejmuje Ireslztę stI'ojów (w tym 2 kompUety kobiecych
strojów opcd&amp;kioh, .a J męskiego stroju GÓ1~zralna
z okolicy TarnowS'kich Gór),
dallej azepce, wstążki i 's,troikii weseLne, z Iko:lei następują obrzędowe korony
i:ni'W'ne i acroslZlOnki.ca~oś.ci do'pełni&lt;óljąmaliO'wane skrzynie wianowe, a na
ścianach Hstowice :z taler,zami (fabrY'cznego w)"lrobu) używanymi przez lud.
Na wYis1:a:wachbrak ma terialtt ilttstracyj;negQ, który by orientował mI!1iej
świadomY'ch .zwiedzającY'ch w f'UJn:k'cj,ach
lu:b rozwoju narzędzi, sprzętów Hp.
Zmagazynowano tylko nieliczną
i10ść eikJSIPOnra.tów,
bowiem Muzeum
nie posiaida od[JIowiedniego pomies.zczenia na magazyny.
Jak wynika z opisu, kultura, zwłaszcza materialna,
Opolszczyzny jest
w okazach dość wszechstronnie TepreZJ€'ntowana. Uderza jednak brak ceram1iki, !która na tych teren'ach jest, nie9tety, już bardzo rvwdko spotykana;
z dziedzinys.ztuki
ludowej braik okazów rzeźby i malarstwa, które jeszcze
znajdują się w terenie. Talk samo nie 'vv'szystkie 'I'elikity dawniejszych obrzędów ludowy,ch, występujące ,na ŚląSIku Op-olskim, są przedstawione
w Muzeum.
,Muzeum powdn&lt;no zalożyć all'ohiwum fotograficzne, rysunków i ilI'1l1ych
mater'iałów etnografi.cznych, które są 'potrz'ebne przy urzą'dzaniu w)'lsibaw,
nie mówiąc już o wartości naukowej
jaką przedstawiają.
Na iPodstawie
istniejącyeh już 'zbiorów moima by urządzić 'bardzo interesującą
'wY'S,tawę
tka'Ctwa i odzieży w rozwoju historycznym
na terena'ch .O,polszC'zyzny,
a dużą 'pomoc w tym względzie mogą stanowić znajdujące się w Opolu ekspona ty archeologiczne, dające świetną IPIOdbudO\vętakiej ekpozycj i. N'ader

�379

378
ciekawa była'by także w.l'stawa rozwoju narzędzi rolniczych, budownictwa
drewnianego
istniejącego jeszcze na tej ziemi itp.
Nadmii.enić wreszcie wypa,da, że wiele okazów kuJ.tury ludowej Śląska
OprolislkJego Thawiązuje ,tak fonnami użytkowymi,
jaik też artystyoznymi
do
kll!ltUlfYMałopols1kiczy Wielkopolski, a także do kulturyogólnQpolskiej
lUl':J
słowiańskiej.
'I1ezwiązJkii uwypulklone iIlia odpowiedniej
wystawie ujawniły
naocZJnie odwieczną łącmloŚĆ kultulI'a1ną 'śląska OpoLskiego z Macierzą. Aby
dział etnogmfiocz:ny mógł wy!koTIlać te zadania, musi 0iI1 otrzymać znJacz:nie
obszernliejStZe i dogodniej!sze IPOmieszczenia, a opiekę nad nim 'winien objąć
fachowiec etnograf.
Dobrze prosperujący
dzil&lt;łł et,rrografLczmy :spełniałby
wówczas także wiele innych ZJadań kulturaLnych
oświatowych
na terenie
woj. o~()lsk'iego.
Longin MaLicki
MUZEUM

W RACIBORZU

(uL Gimnazja1nla

MUlzeum w iRaciborz u :posiada dwa
d,rugie !piętlro () (pQw,ierzchni ,221 m2 jest
etn;ograJ'i'cmlą !pt. Kultuna Ludowa Ziemi
Ogólna :limba e:kiSIPonatów własnych

1)

budynki.
W jednym z nich całe
przeznaiczone
na stałą wystawę
Raciborskiej.
wynosi 5'(31, w tym wgzagadni.eń:

Obróbka
surowców
P.roly-gotowanie pdkarmu i przechowywanie
Sipr:zęty domowe
Pszczelnictwo
i bartnictWlO
Łowiectwo
i ry1bołówlSitwo
Uprawa roślin
TransIPort i komuniamcja
Ubiory ludowe
.
Sztulka ludowa .

9'5
żywności

1212

58
33
23

43
14
91
:J2

Więlksizość elkSIPonatów etnogra:fiiaznyah
ZI!1ajdujących się w Mu.ze~m
w Raciborzu została zakupiona w latach 1949-1955. Pochodzą one z powIatów: .radborskiego,
głuJbczyClkiego, rybnickieglO, kozieLsiki,ego.
Wł~snyC1h badańetnog1rafi'C'lXlych
Muzeum 'IlIie prowadziło,
jedy;n~e
brano udzi'ał w ekspedycjach
etnograficznych
organizowanych
na tereme
powiatu l'adOOl1sildego pr.zez prof. Mieczysława Głady'5iZ&lt;a.
.
Z racji urocrzystoś'ci dzieslięciolecila wyzwolenia Raciborza uruchomIOno
w maI'CU 19'515r. w glównym budynku Muzeum c,zęść wystawy pt. Kultura
Ludowa Ziemi Racibor,skiej, a mianowicie:
rolnictwo, fragmenty
izby raciborskiej, ubiory ludow,e i sztukę ludową. W kwietniu 1955 r. został opracOVv;anyprzeze mnie s'cenariuscz wystawy
czasowej pt. Budownictwo
lAA..
dowe na Sląsku celem eksponowania
jej, najpiervi
w Muzeum w RaCiborzu, później jako wystawy objazdowej.

Inwental'yza,cja
zbioró\v zostdła za,kończona w 1954 r.
Biibltioteka Muzeum posiada 5-6 t. z zakresu etnografii i sztulki ludowej.
Archiwum Muzeum nie pos,iada. Publikacji
nauikowych
również nie wydaw&lt;J.ło.
Między 19'53-1954 r. w Muzeum ro2Jpoczęto organizować wystawę stałą
Kultura Luidowa Ziemi Raciborskiej, do Iktór,ej Iscenariusz został opra:~owany
przez pI'of. Gładysza. Organizowanie
wystawy zostało .przerwane na skutek
prze(plrowadzonego kapitalnego
remontu MuzeUm. Wystawa obejmujie następujące Z/agadnJenia: a) Izbieractwo, łowiectwo i ry.lbołówstwo, b) ipSiZCzela&lt;rs,tWD,c) 1'1()1!l1ictwo,
d) przygobowywalIlie pokarmów,
e) hodowla zwiel'ząt,
f) ,obróbika SU'f&lt;O'wców;kowalstwo,
obróbka &lt;ireWlna, obróbka lnu i wełny,
przędzenie i tka'nie, g) buodoWlnictwo, h) ubiór radborski
i sprzęty, i) scztulka
ludowa.
Prace techJllicz:no-k1onserwatOl'rs/kie IProwadrrono we wlalSnym zakresie:
nalPrawiano 32 eksponaty or,a2 przeprowadzono
Ikonlserwację 11 eksponatów
sztuk,i ludowej. Dwa obr,a:zy otl1zymaly ikonserwację w PKZZ w Warszawie.
Prac dydaktyćzno.,s'lJiołecznycrh Muzeum nie prowadziło
ze względu na
brak pracowników.
Praktyki muzea~ne również nie odbywały się. WS(półpraca z innymi
muzeamI! obejmDwaba Muzeum Górnośląrs/kie w Bytomiu
oraz MUZJeum w Gliwicach.
Muzeum ma: duże trudności w pracy z powodu małej Hood iproacOWJlików. Brak pracowników
naukowych.
Brak kredytów na wyjazdy w teren
oraz na zakup 'eksponatów. Wadliwe jest przyłączenie Muzeum w Raciborzu
do Muzeum Okręgo'wego we WrocłaVv1iu, gdzie iostn'ieją olUipełJniehl!ne zagadnienia, choci,aŻlby ,pod względem składu ludności. Na ,terenie powiatu lI'acibarskiego ~ są;sliadujących z nim powiatów znajduje się ludnQŚĆ autochtoniczna. Historycz,ne !Ciążenie Ido ziemi Ikrakowslkiej 'i połącze!l1ie ha rdZ!o ścisł,e z GÓlrnym ,Śląls'k'iem decyduje o &lt;charakterze ,tego ,regionu.
Muzeum w Radbor~u 'Winno !przede wszy.lstikim &lt;dążyć do grUiIltownego
zapoznanJia 'się ze EIPOSOloomżyda i pracy obecnych i dawnych mieszkańc6w tuiej'szego powiatu; wil11iIli()
jak najlszybcjej :znależć fundu:SiZe na zaku_
pienie ginących
okazów cha~'akterystj'1cznych
dla kuiltu.ry luJdności miejscowej.
Halina

Urbanowicz

Woj. poznańskie
MUZEUM W KALISZU
«ul. KościUlszJk:Ii.
12)
Muzeum w Kaliszu było 'w lipcu .195'3'r. pl'zeniesJOiI1e rz;,gmachu Ratu:sza
do nowego budynku dwupiętrowego
przy ul. T, Kościuszki 12, który został
pl1zez Prezydium
MRN w Kali'sZ!u 'Przyznany na wła'sn'ość MuzeU!IIl. W budynku tym Muzeum w Kl&lt;łlis'zu obecnie zajmuje
część parteru i I piętro,
gdzie zm~gazynowane
są wStZystk;e jego zbiory. Od 'l maja 1954 r. Muzeum

�380
w Kaliszu w nowym budynku uruchomiło na parterze jedną dużą salę wystaw czasowych (ok. 100 m2), w której co pewien czas są urządzane wystawy
czaSCJlWe100 poka,zywane wystawy objazdowe.
lVIuzeum w Kaliszu ,posilada następujące
,zbiory etnograficzme:
Cerami'ka - ok. 2i5 ISizt.różny,cih naczyń glinianych z cr'óżnych stron Polski (Sie_
radzkie, Małopol'siki illp.). Odzież - kompletny ubiór dziewczęcy i kobiecy
z Dobrzeca pod Kaliszem (rekonstrukcj:a niezbyt udana) i 4 czepce z wsi
Kościelnej i Dobrzleca /pod KaJliszem. Inne - ok. 15 ,szt. pi\Sanek z \Podola
(ZSRR), 1 skrzynia wyprawna
z Sieradzkiego, 2 obrazy olejne na płótnie
w ramaoh, przedistawiające ch~a
z Dobrzeca pod Kaliszem w stroju ludowym :zimą i wnęwze 'chaty sieradz!kiej oraz dz;iewczynkę l~iec!Jzącąprzy koło-wro1lku.
Bada!nia muzealne w zakresie etnografii nie były dotychczas prowadz'One.
Wystawy. Od 1 czerwca do '3'0 lilPca llł5:4 T. gościła w Muzeum wystawa
objalzJd:owa państwowego
Muzeum EtnograficzJnego w Łodzi, pt. NlaczynJi&gt;a
w kultu,rach Ludowy,ch. Wysta'wa ta była C1Zynnaw Kaliszu '53 dni. Ogólna
ilość zwiedzający,ch wyno:slila 1B'95 osób.
Po,siadane zbiory etnograftczne 'zas,1Jały zinwa'1,tary:zowane !prowizorycznie jesz,cze przed kilkoma laty i nie posiadają kart katalogowych.
W ibibiliotece muzealJ.nej 'zmajduje się 2!aledrwie kil'kanaście pozycji' publikacji z !Zlakresu etnografii. Archiwum zzakITesU' etnogra:llii Muzeum nie
posiada, żadnych publikacji z tej dziedZ'iny MUlzeum :nie wydawało.
Prace o~'ganizacyjne, Mu'zeum w Ka1ilszu n-awiąmłio kOTlitakt z Zespołem
Pieśn i Tańca Ziemi Kaliskiej, który czyni poważne badania
na razie
w najbliższejokohcy
Kall's,za i 'poszukuj!e 'strojów, pieś'ni i tańców regionalnyah. Gd)'!by tutejsze Mueeum mogło otreymać chociażby ibardzo sk,romny
fundws:z na zalkup prze!dmi'otów etnoga-aficznych oraz niewielkie kredyty na
'\vyjazdy w ,teren, byłoby je3'zcze mOŻJliwe zehranie
resztek zani'kające.go
stroju ludowego w !powiecie kalJiskim, jak również p.ewnych sprzętów czy
narzędzi pracy. Sprawa ta jest pa1ląca i wymaga niez:włoezmego działania,
ponie'\vl&lt;lżocałałe relikty etnQgraficzne giną obecnie w bardzo szybikim tempie. Sytuacja na tutej'Szym terenie, jak i w sąsiednich powiatach jest biardrzo
poważna i bard'Ziej ,g,roŹillaallliŻieliw innych ciroliaach Polski, ~dzie jeszcze
w większej mierze występ.ują śl:ady kultury ludowej.
Prac techniczno-konserwatorskich
w, Muzeum nie wykonywano, W zakresie
prac
dydaktyczno - społecznych
zorganizowano
jeden publiczny
odczyt dla mieszkańców
K'alisza o ochronie zabytków kultury ludowej,
który Ibył wygłoszony w 'lipcu. 1954 r. przez ob. D. Mikołaj:czyka, instruk1oraspołeczno-oświatowego
Muzeum Etnografioznego
w Łodzi. Praktyki
muzealne w 1utejszym Muzeum nieorlbywały
się.
Muzeum w Kaliszu wSlpółpracuje z Muzeum EtnograficZ:l1ym w Łodzi,
które udz'iela pomocy w organizowaniu
skromnego działu etnograficznego
i stałej ekspozycji Muzeum w Kaliszu,

381
Obecnie Muzeum rw Ka'liszu zasięgiem 'swoim obejmuje 9 iPOwiatów:
:kaHs1k'i,turecki, kolski, konińSki, jamcińlski, ostrowski, krotoszyń'9ki, ostr:zeszowslki i kępiń'Ski.
Muzeum w Kaliszu jest 1J&lt;Tojektowane jalko muzeum regio:nalne w najszerszym tego :s~owa [pOjęciu, czyli iPOsiadać ma działy: archeologiczny,
e1mograj1jcZll1Y,
hJistorY!czny i przYiTodil1~ozy.
Wacław

Klepandy

MUZEUM W LESZiN1IIE
(R)"nek 1)

,
o'

Muzeum w Lesznie zajmuje za'bytkowy IbudyneJk dawnego RatUlSza lesznia'ńsikiego. Nie posiada 0:110jeszcze otw~rtego dzi:ału etnograficznego
lecz
!POukończeniu remontu budynIku jedno !piętro '(B:id:użych 'Sial)ma być 'przeZIlaozone dJ1a działu etnog,rafic:znego nalszego r,egionu. Ch'Wlilowo kierownictwo lVIuZ!eumjest zajęte gromadzeniem eJksponatów, gdyż zebrane dotąd
zamyikają 'się w skI10mnej Hc:zbi.enieoo ,ponad 2'(}O sztuk, (pochodzących z województ!\v!a poznańskiego i zielonogól~Sikiego, oraz 2: IsztuM z krajów pozaeuropejskich.
Eksponaty polskie dlatego pochodzą z dwóch województw,
gdyż tel1ein dlZiałalno.ś'ci na'S'zeg1OMuzeum obejmuje w województwie
po_
mańs:kim powiaty: leszniań'Siki, l'aWlic!k'i,,gostyń'Slki, koociański i wolsztyń~i,
a rw woj. zieloonogól'skim /PO'Wia;twS'CIho\~i1SJki.
Muzeum :nasze prowadzi na małą '9k'a1lęzakrojone etnograficzne bada-,
uia terenowe na obsza,rze wyżej wymienionych powiatów. Prace inwentaryzacyjoo-,kataIogowe
działu etnografioznego jeszcze nie są rOZJI)oczęte.Bibioteki etnografioznej I&lt;lniteż archiWUJlIl Muz'€um nie posiada. W kO!I1!pletowan'iu il1a'sz)"chzbiorów etnograficZllY'ch j'ednąz
najwięmszych trudności
stanowią zJbyt małe fundusze na zakup emslPOTIatóworaz ,na wyjazd w teren,
I tak na przY'kład powinnJiŚilTIymieć chociaż po j1ednym komplecie strojów
lUJdowychz !pięciu odmian występujących nJa nalS'zym terenie, latle nato :brak
środków - podobnie ma się nzecz z Za;KUi.0eminnyoh [POwa:im:iejlS'zych
eJmąoonatów. Sprawa rwyjaZldów w teren źle się 'Przedstawia, g!dyż suma na nie
przeZllllaczo:na stanowczo jest zbyt mała.
Muzeum nasze jest muzeum regionalnym i powinno reprezentować swój
region, a więc w n8JSzych '2Jbiorach etnografia na:s1zego terenu winna być
~ecjalnie
:liczmie ,reprezentowana.
Gro.madze:nie zabytków !kultUlry ludowej
na ·całym naszym tereni'e należy do 'spraw bardzo. pilnyoh, gdyż i,lość 'ich
gwałtownie maleje, tak że na przykład w niektórych miejscowościach
są
już 1yl1oowspomnienia,
że kilka lat temu parę osób nasilo jeszeze dawne
stI"oje ludowe.
Stanislaw

Chmielowski

�382

383
się &lt;:la}szem&lt;lgazyny etnografkzne
wierzchni 106 m".

DZIAŁ KULTURY I SZTUKI LUDOWEJ
MUZEUM NARODOWEGO W POZNANIU

oraz

. k
'pracowl1la
ustasza,

dkaz~biory e.tnolgraficzne Działu K-ultury 'i Sztuki Ludowej
ow orygma nych i 40 modeli, razem 0061 przedmiotów.

(Rogalin, pow. Śrem)
Dział Kultury i Sztuki Ludowej, jako jeden z działów naukowych Muzeum Narodowego w Poznaniu, mieści isię w Oddziale Muzeum Narodowego
w RogaIinlie, !pOW.Śrem. Oddzi:ał w Rogali&lt;I1ie:pod:lega Dy,rekcji MUizeum
Narodoweg'o w Poznaniu, Al. Marci;n!kows;kiego 9.

P o d z i a ł r z e c z o w y z ,b i {)rów
Zbieractwo
Lowiectwo
Ry;oołówstwo
Ho&lt;:lowla :zwierząt
•
.
Ba'rtnidwo li PSzczelarstwo
Rol&lt;11ictwo

Dział Kultury i Sztuki Liudowej iPosiada w RogaHnie magaz~ny i ekspozycję etnograficzną (Sprawozdanie 'Za 1953, 1954 r.). Ekspozycja ta mieści
się w wybudowanym w'1910 r. osobnym pawilonie (ryc. l), pr.zeznaczonym

Przygotowywanie
pokarmów

i przechowywanie

Obróbka drewna, kory, wici, sromy,
trzciny itp.
,...
ObróllYka włókna (l&lt;11u,!kmJopi, wełny itp.)
Obróbka SiU.rowców';zwierzęcyah (kości .rogu,
skór, włosia itp.)
Ohróbka gliny, !kamieni, Ikruszców
Fa nbiJa r stW1Q
Odzil€Ż, strój i ozdoby
Bu down ilctwo
Sprzęty doanowe (meble, ,przyrządy i-flp.)
Transport i ikomunika.cja .
Sztuka Iudowa {w tym hafty, koronki,
tkactwo, ganl1Cal1stwO}.
Instrumenty
muzyczne
Zabawk&lt;arstwo
Pnzedmi'oty obnzędowe
Miary li zn&lt;alki
Razem
Ryc. 1. Muzeum Narodowe w Poznaniu. Oddział w Rogalinie.
nowanie wsi w WIelkopolsce. Fot. L. Perz

o łą.ezneJ· po_

Budownictwo

rozpla-

oa pomiesZC'zenie dla galerii obrazów Edw&lt;H·da Raczyńskiego. Pawilon ekspozycyjny obejmuje5
sal z oświetleniem
górnym, o łącznej poWlierzchll1i
440 m", jedno -pomieszczenie magazy'nowe o powierzchni 14 m~ i prz-edsionek
o powierz-chni 48 m~.Pawilon ten iPołączony jest osobnym .k·oryiarzem z p.alacern, w którym mieśCi się ekspozycja rzemiosła artystycznego i dokumentów myśli Ipostępowej. W skI1zydle pałacu Dd strony dawnej galerii wajdują

P'odział

z WOjewództwa

zbiorów

poznańskiego
zielonogórskiego
wrocławskiego
opolskiego
katowickiego
krakowskiego
kieleckiego
łódzkiego

z'e

względu

obejmują

l
2

62
11
13
90

87
53
54
16
318
7

430
18
64
14

1392
26
1312
60
11

2861

n&gt;a IPo.chodzenie
1036
114
5
3
41

78
13
18

2821.

�384

385
bydgoskiego
warszawskiego
białiostookiego
luJbeLskiego .
rzeszowskiego
z miejscowości

18
114
8
8
2
81

bliżej ;nie znanych
Razem z Polski

z linny&gt;ohkJrajów słowiańskich .
z niesłowiańS!kioh krajów europejoSkicll
z krajów pozaeuropejS'kich
Razem

zbiorami, znajduje się artykuł o kapliczce
noga, należącej do .z·biorów rogalińskiah.

I

św. Rozalii z Grabo-

Jednoosobowa obsada Działu inie 'sprzyj,a więlkszemurozros'towi
ZJbiorów ,czy 'rozbudowaniu ekJsiPozycjlLCały wysiłek idzie w tej chwili w kierunku ujęcia izbiorów 'w katalogach i kartotekaich, żeby je uQJrzystępnić
nauce.

1i539
17!8
21
'1120
2858

Dział Ku1tury i Sztuki Ludowej IProwadzi włais:ne badania n:ad rzeżbą
ludową w Wielkopolsce.
:IDIDS&lt;pOzy,cja
rogaliń'sika obrailuje Ikulturę i 'Sztulkę ludową WieHmpoliski
i Ziemi Lubuskiej. W 1953 r. Dział zorganizował wystawę czasową "Wsp6ł'Cilesna Wycinanka Kurpiowska" dla muzeów podopiecznych woj. poznańskii'ego i zielonogóI1S1kieg,o.
Wszystikie eiksrponaty ujęte :są w rejestmch, a częściowo 'WlPilSanezostały już do kata·logu ,głównego. W kartotece rzeczowej zabytków ujęto dotąd 500 obie/któw. Praoo nad lkataU,ogQwaniem jest utrudniona z powodu
brakru wielu metryk do .z;biorów, rewindykowan)"Ch i przejętych.
Dział nie (pOsiad!3 własnej biblioteki, a tylko wydzielony z biblioteki
głÓwnej !kLS'ięgozlbiórpoda:ęozny. KlsiąiJki I() treś·ci etnograficznej
stanowią
w IbilbJiotece głóv.mej nikłą cząstkę {ok. ;200), gdyż bi'blioteka nastawiona
była na kompiletowanie wydaWlIlictw zzaIkresu sztuki. Wobec faktu powsiania w 194'9 r. działu Ikuliwry i Isztuki ludowej b'rblioteka na1stawiła się
na uzupełnianie również Iksię~o2!bioru etnograficznego. Dąży :się do zebrania
przede wszy;stikim publikacji
odnoSlZą;cych się do etnografii Wielkopolski
i Ziemi Lubuskiej. Z wydawnictw ciągłych kompletuje się ,,Lud", "Polską
Sztukę Ludową" i "Atlas Polskich Strojów Ludowych". Bieżących czasopism
zagrankzmy·ch Dzii3ł nie posiada.
Osobnego arohiwum Dział na 'razie nie prowadzi. Zgromadoono pewną
ilość Jotografi;i, głównie doty.azących ubiorów, ale ntie są one jeszcze ujęte
w rejestr. Negatywy lPl'zechowuje 'się 'oentrailnie w archiwum fotogra.ficznym Mu,zeum Na,rodowego ,w Poznaniu, gdzie &lt;prowadzi się ich rejestr 'Pozycji €tnografi,cZitly;ch jest około lOO.
W 1952 r. Muzeum Narodowe w Boznaniu w IserH przewodników po
Jego Działaich wydało ilUlstrowany przewodnik, iktóry Opr!3,oował ikus,tosz
DZJiału Kultury i Sztuki L'Uldowej, mgr Stanisław Bła1sLczyik.RozslPrzed,aż
prowadzona była w 1953 i 1954 r. Nakład w 1955 r. nie był jeszcze wyczerpany. W Studiaoh Muzeałn)"Ch w t. 2, IW wydaw&lt;nictwie Muzeum Narodowego w POIZrla.niu,zamie.szczającym QpraooWlania nauikowe związane ;z jego

słupowej

,

i:

'.
"

.:).

Stałą troską Działu jest konserwacja
zbiorów. Dział nie posi'ada
wła's[)ej rpmco\\lJli konserwaronskiej,
korzysta j'€dnak w sposób wydatny
z usług zes&lt;połu IPra'co\vni konserwatorsklich,
mieSizczących ,się w gma'chu
centrali 'W Poznaniu. W IPra·oowniach tyoh i na miejscu w Rogalinie, ,systemem ,zespołowy.ch wyjazdów konserwa torów różnych :5IPecjalności, dokon,ano konser&lt;wacji niektórych rzeźb prawie wszystkich obrazów i zmacznych ilości &lt;przedmiotów Ikultury materialnej. Z powodu trudnoś'ci teahniczny;ch ni'e została jeszcze należyoie pr:zeprowlaidzo&lt;nakonserwacja
tkanin.
W ,pa:a,~y'srpolec:zno-dydaktycznej stosu,je się oprowadza.nie po zbiorach
or8.lZodczyty i prelekcje, 'W tym względzie współpracuje ,się także z PTTK
w ramach 'slzkolenia &lt;przewodników terenowych i w ramach ochrony zabytków.
W Rogalinie odbywają praktyki studenci HKM Uniwersytetu PoznańsIkiego. Poikoje nocleg·owe umożliw/łają dłuż'szy 'Pobyt na miejscu.
Dział Kultury i Sztuki Ludowej utrzymuje !kontakt naukowy z Zakładem Etnografii UP i z Polskim Towarzystwem Ludoznawczym. Kustosz
działu ,bienze udział w badaniaoh terenowych, IProwadzonych celem gromadiZeIlliamateriałów dla P'o1skiego AUas.u Etnograf,jJcznego.
Praca Działu jes,t ograniczona nie tylko z powodu jednoosobowej obsa,dy. Hamująao na roz'wój dzi!3łu 'W[pływa też faikt, że Zlbiory mieszczą się
w Rogalinie, a nie w POZ1naniu.Utr'udnia to heZlpośredni kontakt z zainteresowanymi instytucjami naukowymi i IkulturaLnymi, które chciałyby rruieć
dostęp do [zbiorów dla celów naukowych czy dydaktycznych. Brak iZJbiorów
w P,oznaIlliu vdczuwają ,szczególnie studenci etnografia, kierownicy świetlic,
czy wreszcie CPLiA. Przeniesienia zbiorów do Poznania domagają się już
glosy SlPołe-czeństwa i znalaJZło to m. in. swój wyraz n-a przedwyborczym
zabraniu dyskusyjnym K'omitetu Frontu Narodowego w lis{opad'Ziie 1964 r.
Sprawa ta będzie mogła ,być rOZJWiązaiIlajedynie przez wybudowanie lub
adaptowanie odrpo\\riedniego ,gmaahu w Poznaniu.
ZbJo.ry etnograficzne rpoznańSlkdegoMuzeum Narodowego winny obrawwać kul:urę ludową całego poLskie.go obszaru e Lni'Cznego, ze szczeg61nym
uwzględnieniem regionu wie}kopoLs,kiego i lubuskiego. Zbiory o takim zakres,ie są w Po:zna:niu potrzebne choćby z uwargJ na tuteJsze środowisko
uniweI1syteckie, które posiaJda znacZlIli'erozbudowane Zakłady Historii Kul_
tury Materialnej. Poznań ,posiaida jedynie z;biory archeolog1iczme, odpowiadające wymogom poważnego środowi'ska naukowego. Zbiory etnograficzne
2,

"Lud" t. XLIII

�386
387
o 'charaGl:terze !regionalnym n,ie byłyby właściwym odpowied.nikiem zJbiorów
archeologicznyoh.
Poza Poznaniem zbiory etnograficzne, i to o charakterze
regionalnym,
winny posiadać muzea w Kaliszu i Les2Jnie, gdzie powstały już zaczątki
takich 2Jbiorów. Należałoby umożl~wić powstanie ple'cówek muzealnych typu
regionalnego również w Gostyniu, Szamotułach i Koninie 1ub Kole, zwłas'zc:za że w tych miejscowościach
występowano już z inicjatywą w tym kierunku. Muzeum !swego nie ,pos:eda GnieZiIlo. Zorganizowano
tam tyLko ek'spozycję ilustrującą
wyniki badań wykopali.skO'Wych Stacji Archeologicznej
Instytutu
Hi$t&lt;JrJ~ Kultury
Materialnej
PAN, prowadzony,ch w GnieŹJnie
iLednogórze,
Rezr{)zumiały jest fakt, że miasto {) bogatej tradycji, leżące
ne licznie uczęszceanym szlaku turystyczmym, nie wbiega się o posiadanie
muz,ea,lnegoz,tlioru, który by odzrwierciedlał problematykę
,hi;storyczną i etniC'zną reg'onu.
Dział Kultmy i Sl2ltuki L.udowej pozlIla:1isikiego Muzeum Narodowego,
który nastawiony jest na gromadzenie przede wseystkim e.&gt;ksponatów z terenu Wielkopolski i ziemi Lwbll'skiej, W:lIlien posi:adeć zbiory z całego obszaru obu tych ziem i w miarę możności w ,różnych ilośdaoh ze wszystkich
powiatów. Dotychcza1sowe zb:ory nie odpowoiadają temu postulatowi,
większość o'biektów r;Gchodzi z ,połudlIliowych i zachodnich powiatów województwa pomańskiego o'raz z pogranicznego ob=ru
ziemi Lubuskiej (pow. M-iędzyn.e'c:z, Sulechów, Głogów i Ws'chowa), Na taki LSIkładek:::IPonatów złożyły
się warunki pracy kolekcjonerskiej
roku 1949, roku powstania zbiorów, tego
roku, w którym dysponowano odpowiednią kwotą na zgromadzenie eksponatów. Późniejsze lata nie wyrównały dysproporcji.
Na terenie wojewóÓJztwa zielonogórsk.ego ma cenne :zbiory etnograficzne
Muzeum w Międzyrze,czu, ale tylko z ter'enu swego powiatu. Bralk zbiorów
etnograficznych
w Muzeum w Zielonej Górze jest poważnym manlkamentem. Muzeum tamtejosze powinno posiadać zbiór ilu:strujący cało.k'slztałt etnicznej problematyki
województv,&lt;l, ze Is:zczególnym uwzględnien'em
obszarów, zamiesZtkanych w zwartej mas'ie ,przez autoohton60w, którzy znani są
z przywiąza1nia do polskdej kultu,ry ludowej.
Postula't przebadania
etnograficznego
Ziem Odzyskanych podkreślano,
jak wiadomo, na zjeździe poznańSikm
PoLskiego Tow. Ludoznawczego
w roku 1950 i wydaje się, że rezultatem takkh ba.dań winny być nie tyLko
poważne ilości notatek terenowyoh
bada'czy, ,gromadzone przez redakcję
Pol'skiego Atl&lt;lJSUE)tnograficznego, ale również zbiory okazów, któ,re powstawać winny w muzeach równolegle z rejestrami wi'adomości o nich i o faktach.
.Test to problem, który domagIa się QJSobnegQ,wyczeI1Pującego omówienia. Tu
tylko chcę podkreślić, że nigdy nie będrziemy mieli dobrych wiadomości
n rpgionie, jeżeli ich nie będziemy
mogli kOlnt1'101owaćza pomocą materiałów rzeczowych,
zg1'1omadzonych w muzeach. Muzea Ziem Odzy,skanych
winny gromadzić poza tym przedmioty kultury materialnej,
;Pl~zywiezione

prz.ez pnzesliedIeńców, nieraz bardzo
teriały te Iskazame ISą na zagrodę.

cenn,e. W POdobnych

'
warunKach

ma-

Społecz.eństwo :poznańskie żywo interesuje IS'ę nie tyLko spraw
stępnienia z/bLorów reg,ionalnych lecz '
",
.
ą uprzyzeum n
l
.
,rowmez
siPrawą prOjektowanego mua wo nym powIetrzu (muzeum skansenowskiego)
Wiado
.
"
wotnie mówiło ' .
•.....
.
.
mo, ze pler.
SIę o UiLWorzen:u skans'enu w1ielkopolskiego w R g l' .
Pf1Zocrw!ko budowO
k
o a, tnIe .
. '
.
' Ie iS ansenu w Rogalinie
:przemawiają:
trudny
dojalZd
~ew~rUlnlkI tereno~e .(,zabytkowy chara,kter obj'ektów ,przyrodniczyoh, podgiaJąc.~ch ochJrome, l częste zal~wy terenu przez wody Wa,rty). Z olecen'a
dyrekcjI M~zeur.n Narodowego kustosz Działu zwrócił się w spr:wie w;bor~ o~po~Iedmego_ terenu pod skansem, z konkretnymi
propozycjami,
~o
w,oJewod;zk,ego kon",'erwatora zalbyt"ów i d k
;,
~k' h W
.
'"
A.
,o . ompe.en;.nych
władz miej_
.~.'.c.
Cz.aSlleWIZJI lokalnej w dniu l lipca 19,53 r. zwoł:aneJ'
.
".
serwato
.
'd .1,'
,
.
przez ••..
on.
. I'a wOJewo. z••..
Iego, na której byly reprezentowane
wład'
.
wodzkie i m' '&lt;k'
.
ze wOJe, .
leJ" Ie or,az :zamteresowane
instytucje
ja1k Zaklad E'
f"
Um.wersytetu Poznańskiego, Polskie Towarzystwo L~doznawcze i ~;~~~:J':
Mu,,-eum Narodowego
stw"e d
.
K 'tu
.
,
.
.,
. l 1'1zono, ze propono\vane
przez kustosza Dz:ału
UlI. ry : SZLu'kl LUldo'weJ tereny 'nad Cybiną, w granicach pa'I'ku kultury
pr,z~ JeZlOl';Ce M,altań,skim, na 'ocs'ZaHe prawobrzeżnego
Po;
i
_, ,
m'Cle nnd"
l I l'
_.nan.a, ZJnaKoQ,.
'a aJą SIę.na 'C!(a Iza,cję :sk.a1l'~,enu Tereny te Iro-"~no.w·
,
t
'..
o !.d'
lOno za rezer
wov:ac na ,en :e1. Publiczna
dyskusja na temat skansenu
rozwinęła si~
w llstopa.dZ:l'e 19;)4 r. Społeczeństwo pozmańsk'e dom~O'a się real'-"
. k'
to' n
1
'
'''''''
ll.aCJl prOle ,:'anego S.IK.an:senllW rama,ch ,r;Janu zagoóip'odarowania pI'zestrzenneO'.o budUJącego SIę p,rawQbrzez,nego PO'znania. Dyrek,cJ'a Muzeu
N
dO
w Pozna '
t·
t
I m
aro' 'oweO'o
mu w ej sy uacji zwróciła się w grudniu 1954 l' do C t l o
Z,
d M
.
.'
.
'
en ra nego
arzą~.
uzeow z Wl1w:::klem o przyznanie kre'dytu na opracowanie dokumentacJI przyszłego !skans'enu w,jelkopo.JosJdego.
StaniSław

MUZEUM

NARODOWE

W POZNANIU. MUZEUM
MUZYCZNYCH

Blaszczyk

INSTRUMENTÓW

.
Muz~~m Instru~entów
Muzycznych w Poznaniu posi'ada okazów
iJnform.acJ'I z DyrekC]'I Muzeum Narodowego 'w Poznaniu):
Instrumentów
Jl,ohkich ok.
50
"
'słowiańskich
ok.
3D
"
IZ innych krajó"'- ~uropej'5kjch ok.
25
"
z krajów i!'ozaeuropejs'kioh ok. .
120
Razem ok,
Do instrumentów
ludow"'ch
za:liczo,n·o
tk'
"
wlS'ZySIIe instrumenty
kirajów poeaeurOtpejskich.
Przemysław

25'

(wg.

2~5 okazów.
egzotycene

MIChałowski

�388
389
Woj. rzeszowskie

jarosła'wsikich, .strojów mies2Jczań·skich i pl1zedmiotów odnos'zących s'ię do
dawnego życ'ia mieszc'zańJslkiego. Muzeum zatrudniało wówczas dwóch pracowników: kilerawnika Jana Harlendera oj a!SYlSJte~lta
Kazimierza Gottfr.ieda.
Obok Mu:zeum utworzono 'W 193'8 r. Bibliotekę Miejską, jako placówkę związaną z Mu:zeum. Ukazały się takŻe w tym oza'si,e wydawnictwa
w 1P00staci
;monogiTafii z zakresu dziejów Jarosławia.
W tym stanie przetrwało Muzeum Miejskie do czasów drugiej wojny
świaltowej, :po czym nastąpiły duże zmiany. Zmarł we wrz€ŚJlJiu 1939 r.
twórca MUZ'ęum dyr. Jan Ha rleIllder, a Qpiekę nad zbiorami ,pl'zejął w trudnych w&lt;Xrunlka'ch dotj"chceasowy poracOWlItik Kalzimierz Gottfried.
Zbiory
mUiZealne zostaly na dawnym miejscu.

MUZEUM W JAROSŁAWIU
Poclzątki zbLorów muzealnych w Jarosławiu
,sięgają roku 19@, tzn.
C2Jasu od którego Iza!częto gromadzić w biurze sekretarza
óWCIZ€SIIlego
Magist~tu,
Papary, przygcdD(; prz'edmioty zabytkow:e i mi~jls:cOlwepamdą~i
prz·eszloś'oi, dotyczące miasta i powiatu jarosławskIego. Wsrod owych ZI~I~rów początkowych zna1lazly się t~kie przedmioty,
jak da'wne ~'~l:ęgl ffil.eJskie dWIl miec:z·e 'katoVl'sikie, m&lt;l[ly mia:Sta JarOlSławia iOlklohcy z konca
XVI:Ii w., nłl,ctawcze dokumenty pergaminowe. Przypad'kowe to zhieractwo
nie miało poazątikowo celu tworz'€lIllia muzeum i nie było 2Jnane ,szerszemu
ogóŁowi.
.
.
.,
.
Zbiory wymienione przeszły po ukończeniu pierwsze] 'WoJny swwtowe,]
pod opiekę ówczes1nego sekretarza
Zarządu Mliejlsikiego Ja~a I:Ia.rlend€'~a,
zamilowanego :lIb'era:cza !pamiątek przeszłości, który uznał l:StmeJące meliczne zbiory, 'w Hości nie przekra·czającej H02Jbystu, Iza :ZJa,czątEJk
przyszłego
Muzeum Miej'sikiego i nadał 'swej pracy ZJbierad~iej ściśle okreśLony ,cel
utJworzen:'a Muzeum. Dzięki popularyza:cji swej akcji wśród jarosławs'~iego
społeczeńs,twa !ZidołałsekiTetarz Harlender w ciągu zaledwie ki.lku ~at IPO'\:oj·ennych zebrać tyle ekiSlp:onatów muzealnych IZ miasta j okohcy, ze mozna
bylo już !przystaJPić do otwarcia Muzeum Miej~l~iego. Na'stąlPu,o t~ w r: ~925
z okazji obchodu 550 rooznicy nadania m:'astu prawa magd€lburskIe~o, kIedy
ówczesna rada miejska uchwaliła otwaraie Muzeum Miejskiego. Z:hlOry muzealne, slkladające ·się 'Wtenczas z :nielicznego ze.sp'Ołu obTazów. i. rzeźb o~arz
drobnych pI1zedmi'otów zabytkowych odnoszą'cycJh s:'ę przewazme do dlzae'ów miasta Jarosławia,
umieszczono w C'zterecih niewielkich salkach dru~iegO piętra gmachu ratuszowego. Frekwencja zwiedzających ,?yta niedu~a.
Z bieg1iem ·czasu Muzeul1TIzyskiwało dz'ęki umiejętnej rekl'amIe .coraz .WIękiszą popuJarność wśród jarosławian ci zamiejscowych i propor'cJon~'lme do
tego rosły darowilzny porwięk'szając ilość eksponatóv:. OSOlb~eg~ d~a:łuetnogr.aficme,go Mwzeum nie pos.'ada. LicZlba eksponatow z 'teJ dZQedzmy w.ynosi 77. Dotyczą one: rolnictwa, odzieży (gun.ie, lS'1eraki, kc,pelusz:e s:lomIa~
ne), budownictwa
(mo&lt;iele chat), 'SiPrzętów gQSlPodarsadch, sz:tukl ,1UJdow~J
(rzeiby, ob.razy malowane
na Slzkle, garncarstwo, !kafla.l~two). Wszys'tlcie
eks[:onaty 'I:0chodzą z najbliŻJSlzej okol'cy Jarosławia.
.
Władze miejskie doceniając znaczenie Ipla·cóWlk,imu'ze.a1ne] dla ku[tury
mi:a's'ta Ipr1zyznały Muzeum, kierowaJllemu przez Isekretarza Ha~'l'en~era,
sk1romną dota,cję, która umożliwiła sprawienie potrzebnych S;~I'ZętOWl zakup małej bibl:'ote'cziki podręcmej , uzupeł,n:ianej darami.
N:~ba,:e.m,. bo
w 1938 r. oddano na pcmie.szczenie zbiorów muzealnychozęsc
mIeJskIego
pudyn'ku (Rynek nr 5), gdzie ad tego czasu znajdowała się stał~ wysta~a
zbiorów, licząca w s'ześdu ,salaoh 350 eksponatów odno5'zących SIę ~o mlasta i okol::cy. Zebrano niezna'czną ilość ,strojów regionalnych z okohc pad-

',~,:

.~

..it.,

Po 'od:z)'l.5ka'D'iu
niepodleglośei Muzeum jarosławsiki'e zostało pOlnoWl!lie
otwarte już w.sierpniu 1944 r. Władze Polski Ludowej, w tros'ce o upowszechnienie kultury w:śród 'sZJerokkh m-as miejs'cowego i zam'ejscowego
społeezeńs1twa, przekaz,ały Muzeum, celem lepszego i obszerniejszego
IPOmieslz,czen,ja z:bio:rów mu:z,ealnych, dUlży, zabytkowy, renesansowy budynek
w Rynku z dirugli,ej połowy XVI w., 'zwany l:popu,l8Jrniekamienicą Orsett'clJ..
Opiekę nad Mu:zeum przejęło lVIinoilsterstwo Kultury i Sztuki przy równoczesnym siPrawowaniu kierownktw,a przez m,j'ej::&gt;cowąRadę Narodową. Odnowiono p:,erw's'Z'epiętro 'ws:pomlniall1'egogmachu.
W grudniu 1946 r. odn.owienie zostało wkońcwne i :zlbiory muzealne 20l
S taly lPrzeni€si'One do nowego J:JOmies1wzenia.Składafo
się 'ono z :sze3ciu sal,
dużego haUu, kan&lt;:elarii li małego magazynu. Powięk1Szony został także personel do 'Czterech iPracowników; :kierowniotIwoobjął
dr Kazimierz GotL
fried. Także ZJbio,ry muzealne zostały wYldatnie powQększone przez liczne
da1rowizny i zakupy ek'slPonatów z m'aslta i 'okolicy, piTzy czym zwracaino
uwalgę na (przedmioty zabytkowe,
dotyczące da,wnej kultury
miejskiej.
W związiku z tym wzmogła s·:ę wydatnie w lata'ch powojennych frekwencja
szczególnie młodzieży szkolnej, dla której eklSipozycja muzealna s&lt;tała się
żywą ilUlsltracją materiału historycznego - stąd Izna'ozn'e w:zrosła ilość wyciecz·ek sz,ko1nj"ch, ·uważających zwiedzanJie muzeum za dalszy 'Ciąg szkolnego nauczania. Pracownicy
Muz·eum· r~oczęli
także pracę popularyzatOI1ską II)II'Ze:z
ooozyty, ur1ządzanie spe.cjałnych wY'5itaw oświa1towych oraz
pra'cę naukową i w ten .sposób Mu:zeum .stało się coraz żywszą 'Placówką
nauko'W"O-badawczą, przeją'\Mszy rÓW1n'eżczynnoki pomocnicze przy ochro_
nie zabytków na terenie miasta i okolicy.
Z początkiem 1950 r. za,równosamo pomieszczenie, jak i zbiory 'z01sltały
caŁkowicie 'przejęte !przez MinisteI1s,two Kultury :i Sztuki, a Mu:zeum włączono do siec'i muzeów pańs,twowych o chaTiakterze regionalnym, podopiecznym Muzeum okręgowego rzeszowskiego.
Muzeum jarOlsławs'kie otrzymało wówczas zdec)~dowany kierunek ze s~cjalnym
zadaniem p.rzes1tawie_
nia dawnej kultury m:'ejskiej na pe:dlstawie :posiadanych eks'P0natów. Zbiory
Muzeum zOSitałyrułożone w ten :S!POsób,aby zwiedzają'cym dać obraz kul-

�391

390
tury mie3zczańJskiej w jej hi'storycznym rozwoju regionah1ym od czasów
naj dawniejszych aż po dni dz'siejsze na tle miejscowego krajobrazu i otaczającej mia'sio przyrody. Muzeum jarosławsk,:e jest dlatego muzeum hi,stol'yc,znyrn z I:0dbudową ,przyrcdniczą i archeologiczną oraz ze sz'czególnym
uwzględni'eniem etnografii.
Rozpoczęta w r. 1955 dalsza przebudowa i rozbudowa gmachu muzealnego włączyła do całości muzealnej gmach zabytkowy z piętrowymi oficynami, przez co pomieszczenie zostało wydatnie powiększone do 16 sal, przy
czym zbiory muzealne otrzymały estetyczną Z'abytkową oprawę.
Kazimierz

Czerwiec 1957

Gottfried

if.

MUZEUM W PRZEMYŚLU
(Plac Cz,a'ck:'ego 3)
l\II'uzeum od 'l I 195,0 r. n013!oficjalną nazwę Muzeum w Przemyś,1u (Ipojprzed,nio Muzeum Narodowe Ziemi PrzemysJkiej). Muzeum mieści się w du,żym, d!W'ulpiętr'owyrn, wła,snym budynku,
po'siada odipowiednio urządzo_'1e
magazyny, lecz obecn"e już zbyt cia'sne, gdyż z trudem mi€l3zczą posiadane
eksponaty. Kuba,tura bu'oynków muzealnych wynosi 4,~00 m3, w tym sal
wystawowych 27,57 m3• Z 15 .,al wysta'V\"Owy'chzajęto .na ek'spozycję działów:
historycznego - 4, ,a:fcheoIIDgicznego- 3, etnograficznego - 6; 2 sal'e przezna'czone są na wY'stawy zmienne, w 'których 'ZJnajduje IPomieslzczenie przeciętll1ie 7 wY's,taw czasowych rocZJnie. Roczna frekwencja
wynosi Okola
16 000 'oc,ób.
Eksl]Ccnaty d:ziału archeolog'cznego pochodzą ·Z terenów całego dorzecza
Sanu, historycznego z p.flzemyśla i najbliższej
okolicy; w dziale etnografk'znym zgromadzono przeróż,ne ekiSlponaty 'Po'chodzące z terenów średniego
dorzecz,a Sanu (aż po obszary zajęte dawniej przez Puszezę Leżajlską) i górnego S'trwląża. Dział elnografic ZUlY, który 'CIbecn;e najsilniej\ się rozrasta,
jest 'l1a'stawiony gł,6wnie na kulturę materiaLną regionu pogórza IPlfzemyskor7.es'Zow3kiego, choć ,są też dw:esale poświęcone sztuc,e Ludowej okolic Przemyśla.
Kulturę
materialną
reprezentują:
rybolówslrwo,
pszczelnktwo,
a w mn:'ejszej mierze uprawa rro,li, przechowywa'l1·ie ziemiopłodów i 'Przygotowywanie posiłków. Na zagadnienie ubioru poświęcono jedną dużą salę,
opierając 'się ,na bo,gatych zbiorach drU'ków ludowY'ch z terenu pogórza
i n:izinny.ch częśC'i pcw'atu.
Posiadane
deski drzeworytnicze
.pozwalają
przY's'tę:pniej PQ-zed:sitawićdaiwną technikę i produkcję druków ludowych na
płótnie. W kUku gabllJitach przed-stawi&lt;ono 'Zastosowanie tkanin drukowanych W regionalnym stroju ludowym ze szczególnym uwzględnieniem rozwarstwienia :]{,lasc'wego. Muzeum w Przemyślu posiada też piękny z:biór
.pisanek z regionu.

"

t

Muzeum przerp["owadza .,pec}alJne badania naid ku1turą ma'terialną pogórza przemY'sko-rzeszows'kiego, głównie naJd rpszczelnictwem, rybołówstwem
i uprawą roll:i, jak i nad architekturą
drewnianą
(tak gm,podarczą, mieszkalną, j,aJkisa'k:ralną), ma'teriały 'z tyah :badań są g'lromaJdzone w archiwUlm
etnograficznym
Muzeum.
Rówll100zeŚlniez badaniami prowadzona jes1tw ter€'Ilie akcja kulturalnoodczytowa, w której jedno z ,poCZJeśni
ej szych miejlscrojmuje
tematyka
ochrony zabytków zanikającej kultury ludowej.
,
Archiwum muzealne nie jest zbyt wielkie, składają s,ię na nie materiały z badań i ZJbi6r fotografii za'bytik6w terenu.
iPra'ce inwentaQ"}'za'cyjno.katalogowe
!prowadzone są stale, jednak na
ich tempoWlDływa 'poważnie Ibrak 'Ciostateczlnej ilośdetatów
pracowniczych.
,
Publikacji naukowych i pOIpularnych właSll1y&lt;:lh'Placówka .n,a razie 'nie
posiada - planuje się je na najbliższą przyszłość.
Praktykantórw Muzeum nie miało, jednak korzystając stale z pomocy
mrod'Z,ieży miejscowych 'SZJkółśrednich, ma z Iniej prawie taką sarną ,pomoc,
jak z praktykantów.
Muz,eum w Przemyślu wspóbpracujez
innymi muzeam'i woj,ewództwa
rzeszowskiego w dziedzinie organi'zowania wys&gt;taw, w szczególności etnograficznych, a mgr K. Wolski brał czynny udział w organizacji ekspozycji etnogra.fkznej w m'U'zea'oh'w Łańoude, Sanoku :i w Hzeszowi,e ("Rozwój Na:
rzędzi Roll!1ic:zych").
Muzeum w Przemyślu
przeprowadZJa działaLność naulkowo-badawczą
oraz akcję ku:Uuralno.odczytową
na terenie ,powiatów: Przemyśl, Ra,dymno,
Brzozów 'i Ustrzyki Dolne, s,pecjalizując :się w gl'omadzeniu
eksponatów
arcl1eologicZll1Y'0h,hi,storyoznych, agłówn-ie etnograficznych
z ter-enów dorzecza średniego biegu Sanu z tym nas'tawieniem, Iby 'Ci,aćw lS'Wejekspozycji
obraz kultury re,gionu.
Krzysztof Wolski
MUZEUM W RZESZOWIE

1

(Rynek 6)

'I

',A

Muzeum w Rzeszowie na terenie województwa
rz.eszowskioego jest
Muzeum Okręgowym.
W tej chwili mieści się w kamienicy zabytkowej
z XVIII w. w Rynku, jednak w najbliższym cZJas:e, po dokonaniu remontu
przeniesienie się do większego budynku z XVII w. (dawnego klasztoru pijarskiego), przy głównej ulicy miasta, tj. Trzeciego Maj'a 19. Powierzchnia
tegoż budynku po remoncie będzie wynosiła około 160'0 m2•
Muzeum w Rzeszowie w założeniu swym jest muzeum wielodziałowym,
jednakowoż dotychczas :z ·braku pomies'Zczenia i odpowied,nich pracowników
eks'Ponaty są podzielone tylko na 3 'działy, a to: kultura materia,lna, sztuka
ludowa, historia i sztuka ze szczególnym u\VzglGdnieniem regionu. W trze-

�,"

392

393

cim dziale znajduje się pewna ilość ekl;1pona'tów :po.chodzenia obcego, nieiPO~k.lego, jedcr1a'kzwiązanych z regiocr1eIn.
Liczba eksponatów 31 XIiI 1954r. wynoslila 11 5'93, bi,bboveka rpodręozna
obejmuje 422,7 tomów, w tym 30'1l tomów dzieł faohowych.
Czołowym działem w Muzeum w Rzeszowie j,est Dział Sztuki Ludowej
dotyczący kilku dziedzin, a to: garncarstwa, kowalstwa, sprzętarstwa, tkactwa - w dziedzinie którego specjalną uwagę zwrócono na hafty, stroje lu-

wiaków w widłach Wisły i Sanu (powiaty: kolbuszowski, tarnobrzeski, niski, część rzeszowSikiego, łańcuckiego i mieledkiego). W najbliższym czasie,
przy Isrpmyjających w8'run kach, Muzeum ma zamiar zająć się regionem na
połu&lt;inie od Rzes.z'Owskiego, tj. Pogór:z;em. I,lość eks'Ponatów w Dziale Etnografkznym
i SZltuk'i Ludowej wynosi łączmie ·ok. 16·00 ek'srponató'W.
Muzeum w Rzeszowie w 195,5 r. posiadało jedyn:e dwu pracowników
naukowych, z tego j-eden zajmuje 'się Działem Historii i Sz1uki. Z powod'll
małej Hośei ,pr8'CO'Wl11ików
badania muzeaLne w teren'e z konieczności są
ograniczone; dotyczą one kilku za.gadnień, a to: strojów ludowych, haftów,
kowa~stwa aI1tystycznego Ora'Z,garncarstwa.
Jeśli 'Chodzi o81troj.e i hafty,
ogram.i'C!Zono'się głównie do Rzeszow:a,ków i Lasowiaków; badan·iami nad
ga'rnc:lJrstwean i 'kowalstwem objęto wi~k'szą 'część województwa rzeszowskiego, a to dzięki współpracy z Prezydium Wojewódzkiej Rady Namdowej,
która umożliwia korzyst.a'nie ze środków lokomocj'i.
1

Do 'Ciekawych wystaw uI'ządzony'ch prz,ez Muzreum w Rzeszorwie w lata'Oh 1905G-19054na,leżą wystawy: Pochodzenie 'stroju Rz,eszowiaków, aDO-lecie Miasta Rzeszowa oraz Rozwój N.arzęd.zi Roln:czych.
W r. 1954 przY1padły w Rzesz'O'Wiedwie 'rooznice: nadania Rzeszowowi
praw miejislkkh oraz. 'ci'zies'ięc:olercia Polsiki Ludowej. W związlku z powyższymi rocznicami, wciągając do współpracy kilkanaście instytucji na terenie
mia1s'ta, Muz'erum w nowym .gma'oou (:przy ul. 3 M.aja 19) urządziło wielką
wys'tawę, 600-lecie Miasta Rzeszo'wa. Jednym 'Ze środków 'l:&gt;I1opagandowych
było urządzenie na dziedzińcu biudY1ll'kukHiku kOll'c'ertów. Wystawa obejm.owała eklslPonaty oraz Clpra'clQ'wanioagrafiCZJne ilUlstrujące dzieje mia:s,ta
i n:ajbNższej okubcy od czasów przedhistorycznych
a,ż do oS'ta'tniej chwili.
Przez pozyS'kainie nowego rpomies'zczeniaMuzeum
po NZ rpienMszy mogło wystawić Iswoje 'eksponartyz działu ikiultury materialnej
(ś'ciśle określonej części), dając pogląd na rozwój rnarzędzi roln~:czych (ryc. 2) począwszy
ad neoN:tu aż po dZlień dzisi,ejls'Zy (nowoczeSin.a zmechanizowana
technika
rolna).
iIl11wentarze ·zbiorów :prowadzone 'są na ibieżąco, ika'talag ogólny jest
w opracowaniu. Prowadzony jest również na bieżąco katalog specjalny strojów ludowych.

Ryc. 2.

Muzeum

w Rzeszowie.

Wystawa

pt. Rozwój

narzędzi

rolniczych,

1954 r.

.",

Muzeum :posiada· ,ar,chiwum etnogr.aficzne, iSpoleczne i foIklorystyczne,
które j03't stale uzupełniane.
\VyniikJi'emprac badoawc'Zych pl'owa·dzo.nyc:h przez praoowników muzealnych jest \Szereg publikacji, a m':anowicie: w ,slpecjalnym ll'Ulmerze odrodzeniowym "Polskiej Sztulki Ludowej" znalazł się ~rtY'kuł F. K o t u l i pt. _
Rzeszowska
majolika
ludowa; z okazji roku odrodzeniowego w "Biuletynie Historii Sztuki" ukazał się drugi artykuł tego autora, pt. Głogów _
renesansowe miasteczko, w L 1954 nakładem Muz'eum w Rzeszowie wy'szh
odrębna publiokacjapracy
F. K o t 'li l i pt. Poszukiwanie
metryk dla stroju
ludowego.

�395

394
Cały szereg prac organizacyjnych,
a przede wszystkim wysiłki w celu
z&lt;!obyda nowego budynku szły w ki,erunku podniesienia frekwencji, która
w 1953 r. '&lt;Vynosiła (2740:8,a w 19M r. 37095 osób. W tym czasie, 'ij. 19'5\319'54, Muzeum urząd2!iło 13 wy.ól~aw 'czasowY'cih i oświatowych a pmcownicy muzealni wyglCIsili 216 odczytów.
Mimo najleps'Zych chęci, m'mo zna,cznych wys'irków Muzeum w Rzeszow:e dotychcz,as nie mQgło 'stanąć na wloaśc&lt;iwym poziomie, realizować
swoich .t:.J.a.nów,'rozszerzać działaLności, a to z powodu obiektywnych
tt'udnoś,ci. Dotychczalsov..y budynek jeslt bardzo ci,asny, na Muzeum zu~ełn':e
nieodipowiedni, s'zereg rpomiesz'cz,eń nie ma światła naturalnego,
budynek
w dolnej partU jest zawiJ,gO'cony - po'za biu,rami w częśCJiadm':niJStmcyjnej
nie ma zU'reLrde pra'cowni, dlatego też nie mogły być dokonywane ża'dne
zabiegi kCil1'serwat'orslkie, ni,e mQżna przyjmować
ludzi na praktyki
muzealne, a co najgorsze, Muzeum nie' ma odpowiednich
etatów. Konieczne
tedy są pra:cownie, jak: 'stolar:sika, fotografkzna, ikoIlJserwatQDSika- w dziale
pel1solI1alnym kQnieczne :są daty dla dwu ku:stoszów, konserwatora
zabY'tków etnogr.aficz1nY'ch, 'sto1ar'za, fotQg,rafa. PrzYIPUJsz,czalnie ,sy!Jua'cja polepszyS"ę po dokonaniu remontu nowego gmachu, na ICO już są przewidziane
kredyty.
Mu:zeum w Rz,eszowie zamierza slpecjaIi'zować się w sztuce ludowej
w s'zerokimujęciu,
a więc i5ztUlkiwS'i i mia:stecZJka. Toteż w nowym budynlku
większość pomieszczeń przeznaczona jest na wystawę sztuki ludowej.
Zas':Ę,g dz:ałalnQlŚci Muz.eum :powinien być roz's'Zerzony zwłaszcza na
obszalry, 'które 'są zl:lp,eł:niezaniedbane - chO'd'zlitu 'o tereny na zachód od
Rzes'zowa, w powiatach mieleckim i dębiakim. Tereny te posiadają s.tarą
kUI1&gt;turę,a dotychcz.as nikt się nimi nie interesował.
Na terenie dużej grupy etnicznej, tj. Pogórzan, w ostatnim czasie powSltały trzy muzea PTTK, a mianowicie: w Gorlicach, Bieczu i Kroonie.
Ws'Zystk'e te muzea posiadające własne lokale, ni eS1tety, na 'skutek warunków materialny'oh z,amarly i nie :przejawiają żadnej żywotności. Ażeby
je uaktywnić, n,alleżałoby je wZiąć :pod opi€lkę państwa lub oddać nad nimi
opie1kę n.ajbliższym muzeom pańsItwowym, udzielić ,pewnej subwencji, aby
mogły grcmadzić ek's'J:onaty, przede wszystkim dotY'czące historii danych
miejiS&lt;:ow()ścii najbliż:szej oikolicy oraz Is'Ztuki ludowej. EksIPQnaty dla tych
muzeów mogą być zakupyv,'ane za pieniądze pań'5twowe i oddawane do
tY'ch mU2eów w f'ormie depozytów.
Fodkreślić
należy, że Pogórze jest
bardz.o c:€'kawym 'terenem i powi'nlllo być intensywn'e
€Ik!s!plo.atowane.
Zupełnie poz'ba'wiona jest jakieg,oikolwiek muzeum półlI1Qcna ,część woje'\v6dziwa rzes,zow'sikiego, a więc widły Wisły .j Sanu. na którym to terenie m'eszkabard'Zo
ciekawa grulpa e'tnkzna Lals'Olwia'ków.Na tym terenie
powinno pow:stać Muzeum Etnogra,fiC'zne zwni.ązane Is:pecjain'ie Z la's'em, bo
to dawny teren Puszczy Sandomierskiej.
Szybka urbanizacja tych terenów
budzi obawę, że w ni'edługim czasie pewne zabY'tki zupeŁnie zaginą. Po-

nieważ na tych terenach rozwija slię przemysł, oddal1'ie kla,sie :robotniC'ZJej
ta'kiej placówki jak Muzeum jest konieczne.
Na teTelni'e województwa nie ma Muzeum na wolnym powietrzu i dotychcmls nie było takiego muz.eum w planie. Ponieważ do nowego gma,chu
M,u'zeum w Rzeszowie należy dooć duży o~ród, ,i to w dobrym połQżeniu,
można by w olgrodzie ustawić aJewne obiekty, j.aik nip.. stary domek mieszczańJsiki, chałupę wiejslką o s,tarej Jimnstruk'cji,a, nawet kośdółek
drewni,any i w nioh p&lt;Jmicidć odlpQ'Vv'iednie ek'sponaty.
Byłoby to małe, ale
ciekawe muzeum na wolnym ipowietrzu.
Franciszek

Kotula

MUZEUM W SANOKU
(Zamkowa

"

,

J

2-4-4ta)

Muzeum w Sanoku powstało w roku 1934. Od pięrws'ZJej chwili zbiory
muzealne 'ZJoSitiClły
pomieszcz·one w częś'Ci zamlku Isa:nocklieg,owzniesi'onego
w połQlWie wieku XVI. W lata/ch 1953-1954 'Przeprowadzono w zam'k,u
sa'll'o'ckim ,pierwszy ,etap prac Iremontowo-ikonserwa,torsikich. 2lb:'ory muzealne
są pomiesz&gt;czone w 15 isalaoh wys;tawowych, o ogólnej lpowiel'z'chni 47!2m2•
Oprócz 'zamku Muzeum lPO'siada jeszcze jeden budytn€lk piętrowy admilI1ljstracyjny, w ~tórym m. in. znajdują się3 sale magazynowe, oraz budY1nek
g;Q.srpodiClrC'zy.
OgóLna powierzchnia maga,zynów wynosi 206 m2•
W Muzeum IsanCJ'Clkim
przeważają Zibiory etnogra:fkzne. Eksponatów tego
rodzaju jeElt 4\32 i [prawie 'wlszystkie iSąek'sIPonowalI1e. W rloiku 19'54 uzys'kan'O
dla 'z'biorów kompletne
wY'Posażenie ludowej olejarni z Baryczy, !pow.
brzoZ'OwtSlki.2lbio'ry etnograficzll'e ;poclz:elone są lila, następujące
grupy rzeczowe: zbieractwo, rybołówstwo, bartnictwo, uprawa ziemi, ludowe warsztaty (np. tkacki, garncarski, powrożniczy), olejarnia, dalej meble i sprzęty
domo'we i ,gD&gt;spodars;k&gt;ie,
stroje ludowe i harty, 'cera'mi'ka ludowa oraz zdo'bnictwo chat (pająki, :serca), wyroby artys&gt;tów ludowych (obrazki na s'z!kle,
drze'w'Oryty ludowe, dru'kowa:ne płótna). W Dziale Etnograficznym Muzeum
depozytów lI1ie:posiada - wlszysllkie ek SiPOnaty s'tatrlowią własność Muzeum.
Ek"ponaty 'Pochodzą 'z dawnej histQ['ycznej zi'emi Isanockiej, tj. z obecnych
powiatów: sanoCl.1{i€Jgo,
brzQzowskiego, laskiego i części krośnieńskiego.
W roilm 1954 Muzeum mZJPOCzęłoba:dania nad :strojem DoliJllian Sanoclkich, pragnąc tym ,samym zebrać materiał do Atla'su Polski'Oh SItrojów
Ludowych. W tym celu xo'Z'poczęto ,badania w terenie i kons'll'lta'cje ze
starymi ludżmi 'oraz 'skopiowano w Gabinecie Ryoin PAN 11 akwarel &lt;10tycząlcyC'h iS,trojów ludowych z oko,lic Sanoka, znajdujących się w tece KieliJs'iński,ego. W roku 1954 uik'Oń'czono inwenl.aryzację ogóLną z;biorów i rozpoczęto s:porządzanie kartoteki.
Bib[ioteika Muz'eum liczyła z koń'cem 19M r. 6872 pozycje. Przeważają
dzieła hist'Cryczne. Muzeum stara się kompletować
wydawniotwa
z zakresu ludoznaws,twa.

�396

397

Archiwum
Muzeum nie posiada. Ils1.niejące dawniej
przy Muzeum
zbiory archiwalne wstały [przeika'zane Ido Wojewódz;J{1iego Archiwum Państwowe,go w Przemyślu.
W roku 1954 Muzeum we własnym 'zakresie przeprowadzałiO prace zmierzające do konserwacji
.eiksponatów, zwłas2Jcza etnograHcZinych. Eksponaty
drewniane 'wstały nalprawione, brakujące 'częś'oi eksponatów Ziostały U'zupełin:o,ne.
Pod koniec 19:&gt;4r. MuzeUil11uzysikeło jeden etat dlapracownilka
OSWlatoweg'o. J€lSt nim aI1ty.sta-IP1alstyk.,przy jego pomocy 2Jmieniono rw Muzeum
wszystkie napi,sy i obj.aśnienia, urząd2Jono 1 gablotę propagandową
oraz
wykonano 5 af'i:szów prOlpagandO\",ych. Brak aparatu
projekcyjnego
nie
pozwala na rozwnięcie szerokiej akcj i odczytowej.
DUJŻą(przeszikodą w 'Pracy jest hrak w salach muzealnych (pieców lub
innej insia1ta'cji ogrzewalnej. Po'Wodujetoco
roku ikonieczność Zi8my:kania
Muzeum dla zwiedzających w okresie zimy.
Muzeum w Sanoku powinno
roz,wijać :srwą dzi.ałalność
kierunku
zdobywan'aekiE~onaltów
etnografiocznyoh i dawnego rzemi05ła.
Muzeum podlega ·orga,nizacyjnie ,Muzeum Okręgowemu
w Rzeszowie,
Skąd otrzymuje dużą pomoc ta'k w :S'Pr,awa·chorganizacyjnych,
jak i przy
zmianie ekSlpc'zycji oraz jej dal'szej rozbudowie.
Nowe mu'z'eum powinno ,powstać w Krośon'ie i to muzeum o 1:y,pi;emuzeum przyrod[lim:o-geolog:czJlo-[laf'towego,
'oraz z osobnym działem reprezentującym etnografię powietu krośnień's;kiego. Zaczątek takiego muzeum
już jest w pOIs'tad zbiorów ,g.romadzonych z dużym entuzjazmem
1PI1Z6Z
członków m;.ejlscorwoegoPTTK.
Konieczne był'oby wysłanie gflllPY etnografów
w (pOWiat leski celem
zebrania w opusz'czonych wsjac'h eksponatów
etnograficznych
i dawnego
rzemiosła Iudowego.

w

stefan

Wojew.

Stefański

szczec';ńskie

DZ,IAŁ ETNOGRAFLI

W MUZEUM POMORZA
W SZCZECINIE

ZAoGHODNliEGO

(ul. Janilslawy 2ft)
Dział Etnograofii w Muzeum PornoI'm Zaohodniego powstal jako kontynuacja Działu Kulturoznawczego
Muzeum M'oJ"skiego (pO włączeniu go do
Muzeum Pomorz.a Zachodniego w 1951 r. 'i był czynny do ikońc.a 19152r.
Od koń'ca 19512r. Dział Etnograiicmy
z.o:steł zamknięty a zbiory, nie używane do wy,stawy, zmagazynowane.
Z ,b i or y. Na zbiory Działu składają się okazy stanowiące spaidek po
dzialekuolturoznawczym
Muzeum Morskiego, a obejmujące głównie przedmjoty z zakr.esu rybo!ów:stvva mors,kiego i rzecznego w liczbie ok. 500

oraz 'zabytki :zgromadtwne w okresie IPrzedwoj-ennym prze.z b. Muzeum
Miejskie w Szczecinie, zabezpieczone przez Muzeum Pomorza Zachodniego,
aczęściorwo odzyskane z rąkprYV\'atnych.
ZJbiór ten, liczący również około
50,0 obiektów, zawiera IPrzedm'joty ;z zak1'esu całej niernaJ. kultury materi.alnej regionu o lekko zaznaczejącej się przewadze :sprzętu domowego i naczyń or,az (pewną, drobną ilość przedmiotów lZZi8ikreSIUkultury społecznej.
Zbiory U'zupełnia kolekcja etnografkzna
'zdeponowana po likwidacjli muzeum regionalnego w Białogardzie, o charakterze
podobnym do kolekcji
po b. muzeum niemieckim. Zbiory pozaeuropejskie
prof. Buschana, liczące
ok.9'OOobiektów, przejęło Muzeum K,u:ItUirLudowy'ch w WaI'szawie w 19:i'1r.
B a d a n i a. W związku ile zniszczeniem kJsiąg 'inwentarwwych
i ika'tal&lt;Jgów zhiory przedwojenne ,posiedają w ohwUi obecnej znikomą wartość
naukową. Próby przywróc€n'ia
im tej wartości 'za !pomocą zalOhowanego
częściowo archiwum fobograficZJnego, publikowanego
materiału
ikonograficz.nego oraz analizy forma1nej !stanowiły }edną z naczelJnych akcji hadawczy'ch Działu. Nie doprowadziŁa ona do 'zadowalających rezultatów, m. iln.
dla'tego, że wstała wcześnie przerwana. Orprócz badań nad przejętą k,o'leikcją
zabyVk6w, pozbawioną dokumenta'cji
naukowej, prowadził Dział 'badan:e
zmierzająee do o'pra,cowania rejestru reliJktów etnograficznych
na obszarze
Pomorza Zachoolniego, ,posłiUg.u;jącsię lZ&lt;l'równo metodą ankietowania,
jak
i badaniami w terenie. Akcja ankietowania. okazała się zawodna; badania
terenowe przyniosły materiał ciekawy, ale ilościowo skromny. Liczby badań
prowadZJonych iPI1zezdział dOlpełinialy prac.e nad prowiz&lt;Jrycznym wydzieleniem dawny,ch grulP etnograii'c.znych reg:onru 'i określeniem ich zarsięgów oraz [lad z.agadnieniami S'z.c:z·egółowymi (,s,trojezachodniokaszubs'kie,
wodne środki komunika,cji i transportu
na wybrzeżu, techniki
połowu).
B&lt;lJd.alniete, z wyjątrkiem badań nad środkami k'OmUinikacji wodnej, nie
wyszły rpoza fazę wstęp'ną.
W y s t a w y. Krótki o'kr;8S' i:stn;'€onia, zadania
organi:zacyjne, wres2!cie
prz·ewlekający się Temo'ilOtkapitalny budynku muzealnego nie pozwoliły ,na
ul'ządzenieekJslPO'zycji własnej Działu. Pra·ce w zaQnes·:·eekspozycji ogr,aniczyły się QO wmowienia
i drobnej reorganizacji
wystawy marynistycznej,
powstałej jes'zcze w Muz.eum Morskim, do urd:ziałJuw ol'g&lt;lJnizacji wystawy
h;rstorii rozwoju ~,poł€lCzeństw pierwotny.oh :n.aziemiaoh naszych, w ramach
której dział etnografii :zajął :slię opracow.aniem
w je'CLnejsali
ekspozycji
przedstawiają'cej
'kulturę ludową Pomorza
Zachodniego jako dziedzioZ!kę
tradycji kulturalnych
dawno milnionych wjeków, oraz do uporządkowania
wystaw
et.nograficznyoh
w muz'each [podopiecznych
(Słupsk, Darlowo,
Koszalin).
P r a ce
i n wen t a r y z a c y j n o - k a t a log o w e.
Dział
posiada
prowizoryczny inwentarz ·i Iprowi~orY'czny katalog ZJbiorów, nje obejmujący
jednak depozytu białoga·l'dzki'ego. V,"Y1siłkiemlPer,sonelu dztiałJu zostały opra-

�398

399

cowa&lt;Il:e także iJI1Iwentarze Z1biorów Z1Dajdujących iSię w muzea'ch lPodop:ecznych.
B i b l i o teka.
Księgozbiór etnQgraficzrny liczy kiIika:set pozycjizinweritaryzowanych
i ,skatalog:owanych (katalog autorski). Słabą lstroną Zibioru
j-est niemal zu,I:ełny braik prac z zakresu podstwowej etnograficznej
literatu:ry [k,rajowej i światowej.
A r 'c h i w u m. Do najcenniejszych
pozycji archiwum
działu
należy
ocalała część IprzedVv'Ojennego zbi'Oru rycin, wzbogacona i:l'USltr,a,cjamiIU'ZY_
skanymi w OlSiatn:ah latach, oraz zbiór ankiet na temat prawa zwyczajowego, I'(J'Z:Eyłanych w okresie [j,1'Zedwojennym. UW!I:ełnia to Archiwum
dość bogaty zbiór diapozytywów oraz negatywy, klocki drukarskie, wycinki
z prasy itp.
oPu b l i k a c j 'e. Pracowni'cy działu przygotowali i 'zamieścili w prasie
miejscowej kilka artykułów popularnych.
P r a c e lk&lt;O
in s e r wat ,o l' S ki e. Dział ,sios'Ował ty1ko kOllls'erwację.
zalPobiegawczą. Ilstnieje obawa, że brak opieki nad zbiorami przez dwa lata
mógł wyrządzić duże szkody.
s,z'cz,ec:,nnie posiada walorów punktu, w którym muzealnictwo
etnograf&lt;iczne miałoby !SzaJlse ,poważniejszego
rozwoju. Posiada je Muzeum.
w SłUlpsku, niezbyt ·oddalone od obszaru zamies'zikiwaneg'o przez Słowińców
i Kabat,ków i odzna'czającego się najlepszym na Pomorzu Zachodnim zachowaniem resztek kultury tradycyjnej.
Tadeusz

Woj.

pl~ zbiory po~aeuropejskie
(ok. 12000 obiektów). Przeważają wśród nich
Zbl'OfY z AfrytkI 7Jnad Zatoikri ,gwinejskeJ'
Sudanu (ryc ")
O"
,
'
."
oraz
ceann
( ł"own.le Melanez] ",l). NaJl1czniejszy
,g
jest zbiór afrykań'"kl' 'kt'
. d •
,
.
'"~,
ory Je 'ila'h:
u-s,ępu]e podw'zględem
wartości ZJbiorowi oce&lt;:micznemu zwłao'
,'
z obsr
M l
., (
,
''''liC'za zas
. . ""pu e anezJl ryc, 4). O wi,eIe słabiej są 'W Muzeum r""'"""reze'.t., '&gt;,
zbIory a . t k'
.. d' .
-,tJ
n ow",ne
.
. zJa' ye Ie l 111'Janstkie. Pod względem
przedmiotowym
lb
.
prz'ewagę (oik. 9/10 całości zbiorów ~ozaeu:poiI:ejskich) mają zabY~'k·pZymIą
tkrei"u
l Z za~ 'kult
, ury :SpD ł'eczneJ (ozdoby ciala , mai-kl'
"ln1s·t'l'umenty
-"
.
muzyczne,

Delimat

warszawskie

MUZEUM

KULTUR

LUDOWYCH

W WARSZAWlIE

,8/pra'WO'zdanieMurzeUimKultur Ludowych, umiesz,czone w t. 41 "Lwdu",
objęło okres od PO"wlstania Muzeum do 195Q r. włącznie. W spra'wozdaniu
tym zOrstała omówiona m. in. ogólna sytuacja placówki, jej warunki pomies:z'czeniowe i budżetow€. W bieżącym okresie sprawozdawczym
(1953~
1954) sytuacja ta n:e ulegla poprawie, w związku z czym Muzeum nie może
zanotować w tym 'ckre'sie osiągnięć o ,p&lt;;wa:imiejszym znaczeniu.
Mu'zeu-m mieści się na,dal w nie wyremontowanym
palacyku pobriih_
lowElkim w Młocinach (w północnej części obszaru wie'lkiej Wj;ll'Szawy), za
małym na potmeby muzeum reg:Qnalnego i przystosowanym
tylko prowizoryoznie do c-elów eksp(l'Zycji. W dalszym ciągu więc instytucja posiłkuje
się tymczasowymi, tanimi pawilonami wystawowymi
oraz również n:e wyremontowanym
ipałacykiem
(niegdyś Ossolińlskkh)
w Tarchominie
nad
W:słą, na wprorst Młocin, ale bez dog{)dnego z nimi połączenia (brak mostu);
Lokale te nie dają należytych możliwości ekspozycyjnych, ani też nie rozwiąozrują zagadnienia
magazynowania
zbi&lt;Jrów, których
liczba dochodzi
obecnie do 20 000, w czym przeważa materiał wartościowy.
Rod względem liiczebnym w &lt;ial:&amp;zymdągu wysuwają 'się na pierwszy

Ryc. 3. Muzeum Kultur

Ludowych w Warszawie (Mlociny). Afryka

rzeźba 's~kralna itd.). Zabytki 'z zaikresu egzotycznej
kultury
techniczne'
(narzędzla pra,cy, sprzęty domowe, broń', odzież) stanowią re"ztę
J
O~b.r~ymi"ąwi~kszość abecnychZJb:orów
polskich w Mu~eu~
Kultur
Lu~c~ych rsta~I()WInadal kolekcJa .strojów},u:dowych, trakt'owana jako po2Y:Ja ~ zalsa~l1lCZ~m znaczeniu.
Na tę ,stosunkowo bogatą kolekcję skla~aJą ,SJę st,ro~e memal wszystkich regionów polski,ch z okresu pom'ęj7Y
oomym dZIeSIątkiem lat ub' ł
. ,.
'
l_
wi,
"
,eg ego wlefCU a 'ChWIlą obeoną (ryc. 5). Ma
ę~ ~uzeum
'~troJe s.ro~:kowomaz'cwieckie (wilanowskie,
mińJ,tkie, opoczynskle, rawsilue, łowJckle,sanniC'kie,
kurpiowskie,
'Podlaski'e w różnych

�400
odmianach loij{alnych), bardzo zróżnicowane
stroje lubelskie, strole rzeszo'v,,13ikie,
świętokrzyskie, radomsko-kozienickie,
krakowskie, sądeckie, podhalańskie, wałaskie, do!lno- i górnoś'ląSJkie oraz !SJtrójz obszaru ziemi lubuskiej. Oprócz 'tego posiada Muz'eum ,pewną ilość egz'emplarzy rokokowego
stroju żywieckiego (mieJskiego). Najubożej,
jak dotąd prZiedstawia Isię
kolek,cja Istrojów śląskich i wielkopoLskich. Z pozlQlstałych regionów Muzeum jeszlC'ze nie zdołało zgromadzić ludowych
strojów reprezentatywnych. Brak również wielu lokalnych odmian (ryc. 6).
Oprócz strojów posilada Muzeum stosunkowo sporą liczbę tkanin (dywanów), zwłaszclza podlaiskich 1Jkamin dwuosobowych.
Interesujący
jest
Zibiór rzeżby 'ludowej, zwłas:zcza kolekcja
rzeźb Chrystusa Frasobliwego,
oraz zbiór wycinanek
kurpio'wlskLch, łowiCkich isannidkich.
TrudnośiC'i
lokalowe opóźniają również powięks'zenie dotychczasowych
zasobów ceramiki ludowej.
Zbiory z zakresu ~ultury technicznej !są na razie o wi'ele uboższe od
zbiorów z zakresu sztuki ludowej, liczą za,ledwie ok. 1000 obiektów. Wśród
nich przeważają
ISJprzę,tydomowe (oik. 5,00/0 całości :lJbiorów tego działu)
z pOPudniO'wej i południowo-zachodniej
Polski. Zbiory te w IIJHSJkiejprzyszłoślCi zlna'czln:iesię w:lJboga'cą.
Nieliczne zbiory słO'wiań:sij{iei europejskie - pomyślane jako zadatek
przy,szłego działu zbiorowego - uzulpełniają kolekcję z;najdującą się pod
opieką pracowni działów polskich, a liczącą ok. 8 000 obiektów własnych.
Depozyty, na które w działach polskich składają się głównie stroje,
tkaniny i rzeźby, a w działach pozaeuropejlskich broń i ozdoby, liczą łącznie ok. 2 000 obiektów.
Zbiory pozaeuropejskie,
które nadają warszawskiemu
Muzeum Kultur
Ludowych charakter specjalny powstały w olbrzymiej większości w wyniku
realizacji uchwały ogólnopolskiej konferencji etnografów odbytej w roku
1947, a zalecającej skoncentrowanie
zabytków egzotycznych w Młocinach.
Zgromadzone
zbiory polskie pochodzą prawie w całości z własnej akcji
kolekcjonerskiej
Muzeum.
Akcja ta łączyła sięśdśle
z badaniami w terenie. Badania objęły stokHIk.adziesiąt miejscowośd ,naobszarze
'c.a1ego kraju i przyniosły materiał
~,rawdzie
nie imponujący
Hościowo, ale cenny ize wz,g'lędu na genezę
i histor'ię zgromadzonych ,okazów ora'z ogólne wiaidomości o stanie zaicho_
wania s'ę kultury tradycyjnej w poszczególnyoh regionach kraj!u. Specjalnych badań tematycznych - ze względu na Iszczupłość personelu naukowego i przeciążenie
go bieżącymi praeami
us1ugowymi jeszcze nie
podjęto.
Niezm'iernie Is:zczupłe środki pien;ęzne, a przede wszystkim
ciasnota
lokaLowa nie pozwoliły
w 'okresie
sprawozdawczym
Ina znaczniejszy
wzrost liczlby wystaw. W okresie tym czynne były cztery stałe wystawy
w Młodnach:
!polsLkichstrojów
ludowych,
sztuki ludów
pierwotnych

401
Oceanii, POllELkichbadaczy 'i obrońców :'ud'
J. l
.. /k'
w
ow "'-'oorowych 'n,"", ta
ta
WlejE ICh wnętrz
mies:zkalmyoh
T
h
"
' "JS
wa s ta
rc
l'UJdowejw bUdynku muzeum y,egio:a1n:
om~me, ,wys~wa
ISU:ła sztuki
stawa obj:azdowa
pływaJ'ąca" n
b
go w CzęstochowIe oraz Jedna wy"
a
arce służącej do
'"
z tema:tem zzakreE'll 'S'ztulkiludow . Z ' ,"
, , przewozema plasku
J
nie udostępniono) czasową wysta: · k ~lrtg.a:mzlow~no~leczdo 1955 r. jeszcze
W
ę u ury udow pIerwotnych
ystawy te są pomyślane i urządzone
'ak
..
przeznaczone
do przero'bek l'
ł "
J o wystawy prOWIZOrYCZne,
'
uzupe men w miar
k"
n~ch środków rzeczowych. W latach 1953-19
ę ~zy~ Iwau,la pot.rzebkIlkakrotnie, zmieniały w pewny
t
.
54 przerabkI te mIały mIejsce
wadziły jeszcze do zadaWalający~
~e~~~:Ut.wygląd wystaw, ale nie doproa ow.

Ryc. 4. Muzeum

Kultur

Ludowych

W

WarszawI'e

(Młociny).

Oceania

Najwięk.szy wysiłek włożono w wyt-taw
.
charakter ,nowators,ki pod wz l dem
~"ę
!pływaJ~cą ze ~vz.ględu na Jej
ją zadań. Wys'ta'
b ł
g.ę
, wysc.aWTllczym l rodzaj ocz1ekUjących
wienniczej, ~r:z::ac;o;e
~o:nySlana J~ko .z~czątek ruchomej akcji wystaszych centrów c ''1'
'~oo
ohsługI mle}scowoś,ci od1da,lonych od więk'.
h
YWI l'ZacYJnych, a !położonyoh nad rz Elk.am
i z dala o'd
.
llleJszyesz1akĆiw
lado
h
.
.._
. .
.
,"
,waz. wyc,
tJ. mleJ'~C()lWOSCI,
.gdzIe obsroga kuJtur,alna
26 "Lud"

t. XLIII

�402

403

jest jeszcze niedv,state{;zna. Wystawa ta była jednocześnie eksperymentem
jako nawa forma wylstawnictwa, 'stanowiąca coś pośredni·ego pomiędzy wystawami stałymi a wYJstawami objazdowymi, ekonomicz:na i rprakt}"ozma
przez to zwłaszcza, że zmiana m;ejsca pobytu wystawy nie wywoływała
konieczncści
ustawicznego ;składania i rozkładania
eks!pozycji, której
w zwią2Jku z tym można było nadać na .stałe wygląd estetycZlI1y, możliwie
najbardziej stalranny. WYJstawa ta, mieszcząca się w n'edużym pawi'lonie
zhudo:wanym na barce, odbyła pierwszy rejs w rOku 1952. W tym rejsie:
e'kS[Jeryment8.Lnym chodziło m. in. o stwierdzenie celowości pomysłu oraz
o :zdobycie potrzebny·ch doświadczeń technicznych. EJksperyment ów przyniósł j'Uż w ,p;'erwszym rckusukcEls
pr:zeralstającyoczeikilwania,
co dało
bodziec ido wzn.awiania wys.tawy w lata.ah następnych. W la:tach ty'ch ('19!531954) tematyka wystawy, która początkowo obejmowała tylko s'ztukę Iludową
Mazowsza, uległa ,ZII1aczmemuwzbogaceniu. Objęła ona wszeLkie możliwe
do eJk:spcnowania w warun/kach tej wYJstawy dziedziny Is'z:tuki wi1ejskiej
całoślCi z!em polskich. W związku z tym musiała także ulec zmiaJnie iS'toso_
wana dvtąd teohniJka wystawiania. Po niezJbyt ·udanej iprólbie z roku 19'53
wystawa pływająca w roku 1954 roztoczyła przed widzem całe bogactwo
sztuki ludowej. Jak wykazują uwagi zamieszczane w księg3ch frekwencji,
zasadnicze intencje wystawy zostały na ogół dobrze zrozumiane i należycie
ocenia'me.
Uzyskanie ujednoliconych druków ksiąg inwentarzowych i kart kata·~
lo.gowyc'h umożliwiło [przySltąpienie do naukvwej inwentaryza1cji 'i kata[ogawa.nia zbilol'ów. W działach polski,ch, posiadających inwentarz 'prowizo~,
ryczny i zb'ory o wiadomej proweniencji, IPra'ce te posuwają się Il1aprzód
szy!bciej niż w działach po:zaeuropejskich,któI1e dysponują materiałem liczniejlszym 'i przeważnie nie ozmaCzonym. Akcja zinwentaryzowania
i Iskatalogawen'" zbiorów zajmie kilka lat.
Księgozbiór Muzeum liczy ok. 9000 woluminów. Tworzony po wOJme•.
głównie w oparciu
(pozycje 'przejęte ze zlbiorni1c,a więc w 'sposób raezej
przYJPadkowy i przygodny niż systematyc2jny i planowy, s't8Jnowion jednak
już olbe'cn'e dość poważną jednos'1lkę ibibilio1JecZII1ą,
zawierającą wiele wa'żniejszyc'h pozycj'i z zak'I'€su etnograficznej
literatury
'kl'ajowej i ogólno~
świato'we'j. Oczywiś'cie luki, zwłaszcza w 'zakrelsie takich lPoidsltawowy,ah.
czasopism, jak "Zei'tsehri,{t f. EthtnolQg'e" czy "Anthropos", dają się jesz:cze
dotkliwie cdczuć. W kS'ięgO'zbiorz€ wydzielony jest dział opracowań odnoszących 'się do hils,torii polskich podróży i badań crlaukowych. Biblio;ielka
posiada katalogautoró1ki i część katalogu 'I1zeczowe.go.
Szczupłość personelu nie ,pozwala jes:zlczeMuze'um na .stworzenie Q'sobnego działu archiwalinego. Zbiory archiwalne nie są jeszcze zbyt liczne
i zawierają ma,teriał 'przewaimie nowej daty (głównie iIlUstralcje i nega·tywy
zdjęć fotograficznych
WYJkonywany.chido kata'}ogów). Część archiwaQiówje1stón"';entaTyzowacrl.a i skatalogowacrla, opracowanie reszty trwa.

°

Ryc. 5. Muzeum
26'

Kultur

Ludowych

W

Warszawie

(Młociny)

�404

405

zaabsoI'lbowanie nieliczmego Ij:€:rsonelu naukowego
wdaniami
usługowymi, a w ,Slpecyficzmietrudnych warullkaah ;pracy naszej in~tytucji ta'kże
sprawami administra.cyjllymi,
n:e stwarz.ało warunków &gt;do przy,g,otowania
w dkresi'e 'SlPrawozdawczym IOpra'cowań naukowych i popularny oh w ramach
zajęć słuzbowych.
W ramach pra'c wewnętrzmoorgalnizacyjnych
Muzeum w okresie sprawozdawczym, stworzyło dział ~&lt;lipularyza:cji, uruchomiło
pracownię,graficzną, fotograficzną, modelarską '(modele i restauracja
zabytków drewnia-

~.
,

uszkodzeniem. Do momentu uruchomienia
tej pora,cowni stosuje Muz'eu'm
k'Onserwa'cję zaJPcbiega'wczą.
Zmganizowan'e działu pc,pularyzacjipozwol'ilo
MUl'eum na rozwinięcie
planow'ej ak'cji oświatowej. Dział ten, obsługiwany rp'rzez jedną, a obecnie
,przez dwie c:;:-e,by,:posiada już pewne osiągnięcia ('pc'ważna 1'ioC'Ziba
'PreleA:cji
w lokalu własnym i w teren'e, org,ani'zacja frek;wencji i oprowadzania). Do
ważniejszych osiągnięć Muzeum w zakresie prac dydaktyczno-społecznych
na.Joeżą również lic,zne, ahsorbując'e
konsultacje
udzielane pracownikom
szturki, o,raz ~'wi.adcz€'nia na rzecz ruchu wydawniczego.
Od dwu lat odbywają w Muzeum prarktykę 'Wakacyjną studenci Un'iwersytetu
Warszawskiego
(Studium
Historii Kultury Materialnej).
Ilość
praktY'k {)ochcdzi do trzech w rok'Ll.
Mwzreum K,ultur Ludowych, ~owołane 'Clożycia w miejs,ce zni,s'2iC'zonergo
doszC'zętnie Wansz.olw:;:kiego Muzeum Etnograficznego,
z zadan',em .na'wiązania do tradycji warszawskiego ruchu naukowego w zakresie etnografii
i zgromadzenia
zbiorów godnych hcgact.rwa wiejsikiego dorobiku kulturalnego w :naszym :kraju, winno rPl"zek.ształdć się w przyszłości w Narodowe
Muz,eum Etnograficzne. Do teeo zalC!ania przygoto'Wu,je rsię Muz·eum od począt:kus'wrego ils'1;ni€.nia:obejmuje
·swoim działaniem ohszar :całego k'raju
i 'Ulsiłuje c'krz€l[nąćna tyle, aby możliwie naj rychlej pI'zyjąć na siebie rozsrerzoną rolę. W wy,sił'ka'ch tych natrafia jednak Muzeum na poważne trudno~ci, rgłó\Vnie Tatury fir:a:n:scwej (kredyty na fundus'zosoboiwy
i na za'kuIPY) oraz uo'kalcwej. Od powcdzenia prób przełamania
tych trwdno'ści
zależy, czy Muzeum będzie mogło uczynić 'Pi'erwsz,e krolki na drodze do
objęcia zapl.arnowancj :roli. Na ra'zie u8karżasię
Muzeum na braki, od
j.akicrh wolne !są r:myet małe mUlzea terenowe. Braki te rutrudniają wykonywanie zadań rbieżących i uniemożliwiają
śm'els'ze ;pla.nowani.a na 'Przyszłość, a 'k&lt;mieczność !]:~zezwyC'iężenia ich clPóźnia reaHzację dawno już
podjętych zamierzeń.
Tadeusz DeHmat

Wa}. wTodawskie
Ryc. 6. Muzeum Kultur Ludowych w Warszawie (Młociny)

MUZEUM REGIONALNE
nych), zapCiczątkow,a~o organizację pracowni, :konsel'WatoI'sikiej oraz ma'gazYJnu strojów, ,tka,nin i rzeźby polskiej. Uruchomione prac'ownie technicZine
nie posiadają jeszcze należytego wyposażenia ani pod względem 'lokalowym, an( technk'z:nym, nie po'siadają też dostatecznie licznej obsady fa,chowej, ale stanowią dużą IPOmoc, 7:włas;z,cza na odcinku zad,ań usługowych.
Szczególnie dużą wag. przY'kłada Muz,eum do urządzenia pracowni kOI1s!ffi'watorslk:ej, którą czekają 'zadania tym ipuważniej'sze, Źle.większoŚć posiadanych zbiorów, to znaczy zhiory pozaeuropej,sikie, pochodzące
głównie
ze 'Zbiornic i muzeów na zachodzie kraju, uległy w lata,oh wojny znacznym

W JELENIEJ

GORZE

(ul. Matejki 28)
Muzeum Regionalne ,w Jeleniej Górze mieści ,się we własnym bUldynku
przy uu. Matejki 28 i jest jednodz:iałowe, mimo iż ,gromadzi 'Ws:?Jelkiego
tYPuz&lt;::'J::ytlki kuH.ury rr.aterial:nej.
Właściwym
regionem zainteresowań
jest zasięg Kotliny Jeleniogór&gt;s'kiej i zamylk:ające ją pasma górs.'kie: Karki():Dc,s'ze,Góry lz~mskie 'i Kaczaw·s·kie. Ogółem etnógrafia reprezentowana
jest w Muzeum liczbą ok. 2 000 eksponatów.
W zakresie ekspozycyjnym
(wysta,wy s:ałej) podporządkowane
zestały układo,wi Ikryteriów his,toryczrnosocjaLnych.

�407

40()
Główny ich zrąb lwcn:y kclc,kcja ok. 1300 malowanych na s,z'kle obrazów lu'dewych z XVIlII-XIX
\'v'. zd.aje się jedyny tego typu tak obfity
zbićr na ŚIE.sku. Twórczość ta 'W -wielu 'wyp&lt;'d(,.ach nc·si cechy warsztatowej,choć nie brak O'kazów o silnie zaz'naczcnym 'indywidualizm'e
anystycznym. Mat.eriał pod wz,ględEm ikoncgr.aficznym o.bejmuje tematykę sakralną.
Pochcidz€niE.m wią.z.ał .się pr;:'Eważnie z pasmem Sudetów Dd Kłodzka po
póry :Ilzer's'k:e, często z terenów\vys,u,n:"ętych
na ,północ. Zbiór daje dO~,ry
przeglE,d rćżr:crc,c;r.cEci wyr.azu .c:rtystyczneg'o, ~ec'hnik malarslkich (częste
eg!cmizacje), 's:pE'cyfi.ki delne'śląs:kiej
i wpływ'ów
p'estronnych
(Słowacji,
CZEch, Górnego Ślącika i Bawarii).
KclE.okcja la zasługuje na .szczegółe'we
.przobada:nie pcd w:·elu 'Względ&lt;O.mi.
Dru.gą co ,do ilości}:ozy.cją ;:'biorów (1~0 oka,zÓ'w)są regional'J1oe cwp,ce
kobiece. Występują wśród nich znane z literatury
ze względu na odmiany
kroju trzy zasadnicze typy: czepca jedno-, dwu- i trzyczęściowego.
Prze·waż.a CZEp'E1C odświętny 'z m,ai'er'ałów jedvvahnych, z '\V'Z'CrzystegobrCi:,atu,
"idobiony [Cajetami i kolmowym
haf1.em, z powtarzającą
się najczęściej
orm:men'tyką' ,drzewka
życi.a". Szereg egze.rr.:plarzy ze złotej
i sreb m·ej
lamety j-est typem raczej właEciwym Fcgórzu TzeEi'&lt;iemu.
W za'kresie 's-lrQju kobi'ecego :posLa.da Mu·z'eum szereg katanek
i pojedyr:ocze s'Zluiki z,c;pas'Ek oraz :nnegoprzycdziewlku.
Sporą grUipę s'tar'('wią E'ks,ponaty wiążące się z dziedziną le.cmic!iwa
ludewego, Iktór,e 'c.d wieków kwitnęŁo w gór.ach, mając 'owe oś-rodki w Karpacz'u i Miłkowi·e. Przedmi,o!y
pozOistałe ,po owy·ch wiej'okioh "lahora,ntach" - jak ich zwano - są przeważnie nowszej daty, z wieku ubiegłego.
dTe'W'niane p;!del'ka na !-Eiki,n.aczyn'a ka'mi("'n:kowe i gliniane, 'szklane flakony, moździ'erze 'Zielaroikie Hp., .a naleciałości kultury miejo,kiej i madnictwa 'obc'E@e(Tyro·l) widoczne .~ą tutaj w 'pc's'!aci ła'c:ń'skiej i niemieckiej
term[nolcgii elykie,t.
Wśród wytwo'rów~tC').ar:::kich
(£IP rzę ta r-s'tw,o) znajdują
się O'kazy ,szaf
(typow.a ,r-tp. dla Sudetów ~:zaf.irs;piżarniana), zydle, :pcdnóżki, ,pojedyncze
sztuki innego sprzętu chaty wiejskiej, szerg skrzyń - wszystkie te przedmic&gt;~yISą malowane, a w części :zdobione architektcnieznym
pwfilun'kiem
(n,p. :s'krzynie), rz.a,dziej 'snyc€Dką o motywa'oh geometryoznych.
Zabytki poohodzą z XX, XIX, a .nawet z XVJ.1I st,ulecia. Jedna 'ze -s:k&gt;rzyńn.osi datę
16,86 r.
Wśród narzędzi
pracy przewazaJą
przedmioty
związane z tkactwem
i I'flZf;dzalrniC'~wEm.Zaję.cia lie stćlinowily naprzoe:,trz'eni
wiekó,w główne
źródło zapctikowe na wsi i wśród d['c&gt;bne~o mi,e·,'zczańs·!&gt;wa.Kl'OtSlna,kol'owl'oi'ki, ,kE,dz'elnice, wrzeciona, międlice, przewijarki,'
maglownice
i drobniej,ozy rE'k'v.;lizyt tego gatunku
zd'ebione ·~ą .prz'€'ważnie lu.dową '~nycerką
o typie architektonicznym,
ozas'em s,ą tyLko malowane,
I tutaj pojawiają
się nieTaz ·v,.'Pływy drC'!:;,ncmie:,zczańs-·kich ś.roodowi:sk .kulturalnych.
Zb'ory etnograficzne
uzupełniają
pojedynoze Clkazy kowalstwa (figurk'i

.~

zwierzęce ,kute w żelazie), ceramika,
wyroby ko'!&gt;zykars'kie i drobniejsze
przybory czy narzędzia gospodarki domowej i hodowlanej, formy do pieczywa, wygn'iatania
iserów, robienia
masła, ,k8Jbłąciki na owee, .strzemiona - te osta1Jnie zdobione piękną snycerką o 'ornamentyce geometrycznej typowej dl.a miej1scowej 'Wsi.
CałO'Ść·zbiorów etnografioznyoh
zamykają ins'trumenty muzyczne, głównie trombity pa'S'tersikie różnego tYJPu i rzadk.i okaz tzw. tromptJa maria
(od "tr,omba marina"?), powszechny
w góra'ch od XVI w. instrument
jE,dnostrundwy pochodzący prawdopodobnie
z dalekich stron iIladmo.I'\Skich
Zachodu (Anglii?); wpesz,c'iekj,likanaśO'ie
Iswoistych wycinanek
ludowego
i ni€lPo1skieg'O artysty z połlowy ub. wiew
- czarne .sylwetki przedstawia_
jące obrazki z codziennego życia wsi. typy s,poł,eczne mieszkańców
wsi
bądź też fan't.astyczne oobra,Z'kileg€'l1darny'ah Kallkeonos'zy, np. ilwrowody duchów z Rzepiorem na czele.
Z omólWiO'nych '2JbJoró'w wekl9po-zycji 'znajduje się ok. 15%;
z czego
większość m'eści się w IdW60chiSa,la'cho prz.6strZleni 70 m2• History,cmo-s,po1eczny układ problematyki
ogólnej wystawy kazał etnografię umiejscowić
turż po archeologii, dla zobrazowania ciągłoś'ci osaldnictwa .stowi.ańsikiego [la
,rF'od,sudeciu i pI,zodują,cej rOIli WISi regio.nalnej w dziele zachowania
'5ł'O,wiańlskiej i polos'kiej 'kultury. Poszczególne ddc.iniki ty'ch za,gadni'eńUlgru,po;wanesą
w działy:. ulbioru, sztulki i 'Z1dobniC'twa, ~'eo;mictwa - nawią7Jując
każdorazowo
do prastarych
tradycji
słowieńskich
i polskich w kulturze
~·egionu. Pewną część ek~lPonatów e1Jn'ografi&gt;czmyehiPodlPorządikowa'no odrębn,ej problematyce
IS~lQłec'Zno-gclSpodapczej,ty\powej dla Sutdetó'W', ja1ką stan&lt;Jlwiło ,tlkaotwo ch ał'UJpni'C'ze.Są ro IPI'zewa:ilnie środik'i produkcji,
a więc
narzędzia, 'warsztaty i porzY'b"ry !pomoonicze, rOl2l1.akow.anena in:nym mieJscu
10 powierzchni
ok. 50 m2• Stała wY'sta'Vva:ogólna IMuZ€Uiffi,obejmując.a opisanąek"IPozy,cję et,nografii,otwaI't.a
została w marcu 1953 r. UZlUlpełnierriem
jej jest, jako przykład łużycko-słowiańskiego
budownictwa,
model ohaty
góraLskiej z kcmpletll1ym wY~()Isażeni'em wnętrza, oldtJworzony wedŁug oryginalne.go obielktu 'Z Kanpaoza.
Materiały
etnograficzne,
jak dotąd tylko zewidencjonowane
z ogólniJkowym opisem rQ'zpoznawczym. Nies'tety w Ucznych ,przypaldka,ch zaginęły metryki 'I::ocl1Qdzen"a za!bytlków. Do lpomocy 'W 'swych cZY'J1!nościach
znajdzie w tej chwili e1Jnogra,fok.
tysiąctomową
:bi,blri'otekę podręczną
il dziełami 'Z i'óżny'ch dziedzin, iW ezym ~oro
regionaHstyki
'i ki'l:k.a!I1aŚ&gt;CIie
programowych
wydalWil1iotw pc['s'kich i llliem,i'e,Cikichz zakresu etnografii.
Liczyć ,się należy ze macznym zwiększeniem
!Sta.nu posiadania dzi~kJi wYmianie depozytów i ikua&gt;nu. Duże zalsobyet.nogra:fii
wYmagałyby maczniejlS'lego IIXlwi«,;ik'szern&gt;i.a
licZlby Qpraco'wań
IElPecjalistyCZll1ych, :zwłasZICza
w dziedzinach najobficiej reprezentowanych
przez zabytki, jak np. malarstwo na szkle.
Region podsuldecki, &gt;który dochowa1 tak lic2Jne świadectwa
prastarej

�408
409'
iPols1kieji1mltury wsi, bybby wdzięc:?JIJ.ymterenem Id!la częstego tu lokowalIl.ia
czasowych, obja ZJdo'WJ'
ch wystaw etnografii rÓWiIlież innych terenów PoLski.
Po·rÓwnawoze
unaocznienie
mie}Sioowemu 'orpołeczeństwu jednorlQdności
kultu'ry wilejs'kiej Pol'olki centralnej z 'zabybkawą ku~turą ludu w zachodnich
Sudetach byłeby najbardziej wymownym i przekonującym
argumentem pols.koś'Ci tych terenów. Ale tego materialu wciąż brak. Wydaje 'się, że Cen_
traLne Biuro Wy'staw Adys,tycznych i Muzea Okręgowe cenkalnej
PoLski
w pierwszym rz·ędzie powinny te lulki wy:pełnić, wysyłając w t'eren przy,sudecki dobrze }:omyślane i zmontowa:ne w)'!stawy o tematyce 'z kręgu polslkiego ludo"'na'wJSo1wa,2wła's'zC'Zaże Jelenia Góra, jatko 'centrum :kulturalne
w 'PJl:zY'Szłości,a o·becnie żywotny ośrodek tury,stytki WlC'za,sów,posia1dająca
jw; ipOważne zasoby 'etno.graficzne regionu, nadawała,by się Ido d.a1s&lt;zejrozbudoIwy w tym kierunku. Uzulpelnień powaŻlIliejLSz)'!ahwyma,gatby również
dział tkactwa na wsi w zakresie zabytków wytwórczości, jak chałupniczo
drukowane
płótna, drewniane
klocki drukarskie, próbki płócień białych
i wzorzy:stych. Pow!nno Isię to staćchodażby
kosztem in:nych muzeów,
w dJrodlze wymiany łub pJl:zekazania w długotrwały depozyt.
Zbislaw Michniewicz
DZMŁ ETNOGRAE1!CZNY

MUZEUM

W KAMIENNEJ

GORZE

(Plac W'O!:ności24)
Muzeum w Kam'ienlIlej Górze jest l'egiona,Lne, o zasięgu działalności na
miasto i powiat kamiennogóDslki. Zbiory muzeaJ.ne jeid:na'k mąjązas,jęg 'szerszy, wy:ohodzą,cy poza za's:ęg działal1noś'Ci Muzel1m, gldyż (po.chodzą CZęśc'iOiWO'
i z sąlsiadujących [P owi a·tów. Muzeum mieśd Isię 'we własnym trzypiętrowym budynku znajdującym
się w śródmieściu, wybudowanym
w 1650 r.
OgóLna przybliżona Hość okazów oryginalnych i modeli etnog1raficznych
wł&lt;l.lsnych wynO'si &lt;Jkolo l()(}!. Katalogów dział'O'wyah Muzeum ,nie pmia,da.
Podział rzeczowy zbiorów ,PI1Z€,Q,s'tawia&amp;ię
na,stępująco: z:bieractwo - 6 okazów; . łowiectwo (myśl:ls'two) -5l2;
h'OdowIa zwi'€rząt 1; ba,rńniotwo
i pszczelarstwo - 3; rolnictwo - 3; przygotowywanie
i przechowywanie
'pokarmu - 19; I().bfró,b:kadrewma, kory, wici, ,słomy; trzoiny i.tp. - 51;
obró,bka włókna lIIlu, konopi, wełny Hd. -.lM; obróbka SUlrDiWICÓW
zwierzę.cych (lkości, rO,gu, 'slkór, 'włolS'ia,'Szczeciny, wosku) - 13; obróbka gliny, ikamieni, kruszców - 20; farbiarstwo - 2; odzież, strój, ozdobny - 189; budownictwo (w tym obrazy Htogr. z d'ziejów rozwoju mi aista) - 74; Isprzęty
domowe - 214; sL!tulka ludC'Wa (dJrzeworyty, obrazy malowane na ISlzkle,
zdOlbniC'two w zakresie tkactwa, garmcaretwo, kaflarstwo,
hafty, \koronki
itd.) - 148; instrumenty
muzyczne - 10; zabawkarstwo
_ 7; przedmioty
!Związane z obrzędami i zwyczajami - 46; ;prze&lt;imi&lt;Jtymagiczne _ 2; miary
J cznaiki !pochcdzące z twoj. wrocławsikiego - 14; cz niesłowiańskich
ikrajów

europejskich
(zegar i garnczek drewniany) ,(,pudełka drew[J'iane, Isz,tuc'ery myśUw,sil&lt;::ie'i
eskimosa) - 5; obu'wie śląskie - 7; 'stemple
,tkackie - 44; wytwory rzemios'm ślusaI1skiego
cbrazy tłoczlQne w blasze - 18.

.1

2; z krajów pozaeuropejskich
'skórzane chłopięce ubranie
cechowe i 'stemple znakowe
(zamki, kłódki, :!clucze) - 27;

Wła'mych badań Muzeum w teren'le nie prowadzd - na przeszlk,od1zie
'stoi 'szczupłość Iperosone,lumuzealnego 'i brak p["a'co'wniil&lt;::a
do spraw oświatoIWYch.B&lt;:ldania 'W terenie spełniałY1by don.iosłą rolę z uwagi na to, iż Dolny
Sląl:;:1kzachował 'w tSpadku 'z ubiegłych
stuleci po minionych
ipokolen:ach
wiele zabytków etnograficznych, które obecnie gwałtownie n:kną na skutek
rÓŻlIlY'Chza.szłyClhIzmian, m . .In. lJUdnościowych, O'I"azc\:ldawa'nia 'wielu cennych zabytlków przez ni-euśvv"iadomioną ludność do z;bi,or,rricodpadków wtó'rnyc'h, zubożając IW ten sa;:clsób.kuilt'UIę. llegionu. Akcja :badaWcza miała':)y
tu duże znaczenie ze względu na dalszy r02Jwój kultury regionu, ze względu
na wymi(i:;:zall1ie 1l:ldnoś1cli,iSiPowoddwane aik'c'ją osiedleńczą. Ludno'ść na,pływowa iP·rzyn'osła tu ze Isobą na,rzęd'zia pracy, 'zwyczaJe i trarlycje i zetl'-mręła
.się 'z ludulOŚiCiątu oLSiadłą aut'o'chtonkzmą i lZ jej kulturą i odwrotnie, ludność au'tochtoniczna zet:knęł.a ó1ię'z fkUlltuJl:ąludnośd przybYll€j, co w wy:n'iku
.zrcdziĆ mUiSi ina gruncie wiSpółJpra,cy i w:;:p6łżycia nową lkuJturę regiQlllu.
PO'znani(e tych przemian .stanowić będz'ie do'kumentację his,torycZlIlą ży\cia
obe1cnego jpokoJenia.
W roku 1952 była jedna stała wystawa. Posiadała ona działy: etnograficzny wraz z zabytkami
tkactwa, przyrodniczo-geologiczny,
historyczno,wojskowy i ,plrehlilstoQryc'Zill'Y.
Ostatnie dwa zostałyzamiknięte
w drugim półroczu 195:2 r.
Od 17 sierpnia .do 30 wI1Ześnia 19512 r. urządzono wystawę
czasową
Wła'sną pt. Czepce Śląskie li strój Wa:;:ellny. Na w)"s'1awie tej polkazano
60 eksponatów. Wys'tawa .stała w :poku 195,3 pozostała bez zmian.
Z:nw1entaryzowano
4546, azlewidencjQlllo'WalllO 4007 ,przedmiotów
(ze
W1szyst'ki.ctlrdz'iałów). E·widencjli ka'talogowej Muzeum .nie prow&lt;lJd'zi z po_
wodu licznych innych prac bieżąc)'!ch, jalk\ie mają do wy'konani.a pra.cawni'cy
muzealni.
Biibl!oteil&lt;::amuzealna ma ct!arakt'er [pOdręozny i ,p:rzem,aczOl11ajest do
prac samokształceniowych
i dydaktycznych,
w pierwszym rzędzie dla praOC'wInilkówmuzealnych.
Możliwoś'ci rozwojowe całkowi&lt;clie U'z.ależmione są
od przyzna'wania
kredytów
lub darów
Mini.siJerlstwa Kul'tury i :Sztuki.
Ilość pozycji wynosi 1026, ilość bieżących czasopism polskich 4, zagranicznych
,brak.
Archiwum ·zawiera akta 'z ilat po rozp-c·częciu polls'k'lej 'Organizacji Muzeum, od 1947 r., a wśród nich zapisy przekazania budynku Muzeum przez
Prezyidlium PRN, odbitkę planu zabudc'wy i plan isytuacyjny obJiektu Muzeum. Akt dawnych w archiwum brak.
Wła'sne pubUkacje p{)lpularnonau~kowe, do'tyczące zagadnień
muzeal-

�410

411

'I1Y1ch,zamieszozQno 'w "Kwarta1n;ku Muzeall11ym", w zeszycie 3 z 1949 r"
.s. 'lZ3; w "Wiadomościa&lt;lh Muzeum Zi1emi", oz 1948 r., tom 4, ·S. 3:28, or,az
oplI'aCQwano EiPrawozdanie z dZliałalności MU'zeum do ,wydanego Idruikiem
Sprawozdania

z

działalności

Muzeum

Slqskiego

we

Wrocławiu

l

za lata

1948-1953.
Muzeum w Kam:elliI1'ej Górze podlega oI1ga,nizacyjnie Muzeum Ś'ląs&lt;kiemu. Prace o'rganizacyjneM'uzeum
planowa,ne są po przeprowadzeniu
remotU-tJuk3!J)italIllego w budynku głównym i po opróżnieniu sal II piętra
w budynku, który obecn.ie 'zaJjmują Bibliot€lka Miejoska i Biblioteka
Powia1dwa.
Muzeum nie .podsiada żadnY'ch 'Pomocy do 'prac teohniczno-ikolns~atOI1ólkich.Prace kons'erwatoI'ók,i'e ,są prLlepI10wadizane mechanicznie
[przez
odlk'llrzanie, 'czyszczenie z ibrudu, rdzy oraz przez nadl~I·anj.e wa'zeliną części
żelaZiI1ych, 'także przez opylalnie PrQisikiem . A!zotox zbiorów 1d'rewniany.ch
przeciw kołatkO'Wi i Iprzez zakłada,nie dQZibi'orów odzieżowych gałek [przeciWIITIolowY'ch.
Z za1kJne9U
pra,c dyda'ktY'0zno-s-połecznych ii'nJstrUJktorzyBi'llra Społec'moOświatowego MUlL1eumSlą's!k:'ego z Wrocławia przy Ipomocy organizacyjnej
Muzieum wygłosili w ,latach '19~2 i 19'53 w ,różnychzalkłada'ch pra1cy, ilnl::;tytucjach i szkołach 58 odczytów popularnonaukowych.
W tym okresie w różnych Z!skladach pracy, instytucjach i szkołach pracownicy Muzeum wygłosili
29 odczytów z tekstów nadesłanych przez powyższ,e Biuro i 25 odciytów
własnego opracowania. Przy współpracy Muzeum został wygłoszony w miejscowej szkole ogólnokształcącej 1 odczyt o ochronie zabytków przez inspektora rzeczoznawcę z Urzędu Konserwatorskiego
z Wrocławia. Ponadto przy
opracowaniu wycieczek i większych grup zwiedzających Muzeum w powyższym .okresie kierownik Muzeum wygłosił 228 pogadanek w czasie oprowadzania
po Muzeum. Praktyki
muzealne dotychczas
nLe odbywały się
w Muzeum z powodu trudności loka'lowej, jak i niedostatecznej
licZJby
personelu.
N.awiązana z'Clstała 'Wlspó~p'ra'caz miejlscowymi fabrykami, dzi,ę'kd cZJemu
Muze.um uzy,skało w iamian za a~cję oowia'tową pe'Wne 'uslłUigi i daliy.
,W"IPółlPraca z innymi ino:;tytucjamii, jak Sana'tori'llm, Wydz!a'ł O~wialty, Od,dział Kultury i SzikQły była mni'ej owocna.
Trudności, ja1kie ma do chWlili obecnej, tutejls'ze Muzeum, to 'szczu[plość
~ulka,lu Ispowodowana zajmowaniem 'salI 'L piętra Iprzez wS[pOmnian1ebi'bl~ot€'ki. Sku/tJkiem tegu nieo:dwwna reorga'Dizacja wy,staw i lPOWięk'szenie dJ.ości
,eksponatów na 'Wytstawalch ,z jednej strony or,az orgalnizowande liczniejszych
wysta'w objazdciwy'ch i 'cza'sowych z drugiej 'strony uległy z'koniecL';nO\Ści
odraczaniu, 00 'W następ.stw,ie powoduje zmniejls'Z!eni1efrek'wencji w Muzeum. Trudność ta w najbliższym czasie winna ustąpić, gdyż Wojewódzki
Wydzdał Kultury i WojewódZJk;i Zarząd Bibliotek przeznaczyły już (pewien
kredyt na remont lokalu przewidzianego na pomieszczenie bibliotek.

Jako dotkliwe
braki należy wymienić brak odpowiedniego
sprzętu
do ekspozycji :i niedClsta1tec:zną obsa.dę p2rsonelu umy;słowE\go w Muzeum,
co w na's'1;ępst:wie I=C'wcduje Iprzeciążenie ;ró~norodnymi pracami aidmi'nistr8Jcyjnymi, goó~odarC'zymi i oś1wiatowymi 'kierow[]jika Muzeum. Dążeniem
..Mulzeum na najl:::,liż'szą Iprzysz'ło\Ść jE1st prze:prowaidzeni1e ·remontu kapitalnego w zabudowani'ach muzealnych i dostosowanie rozkładu wewnętrznego
Muzeum do jego potrzeb i wymagań. Wśród zbiorów muzealnych na czoło
ma 'srię wYlslUnąć dział etnog:raf'&lt;czny, a w sz'czególności zabytki Vkact'Wa
któr'e ma na tutejszym 'terenie d€lkawą pl'zes'Złość hi,storycmą, obecnie Q'.a~
rozwija Isię l tętl11i życiEm w l'icmych -za1kł.ada'chprzemylsłowylch tkackich
w mieście i pQlWliecie.
Geograficzny zasięg działalności tutejsz.ego Muzeum w najbliższej przy&amp;złości winien objąć prócz powiatu Kamienna Góra także i powiat Bolków,
gdyż w ubiegłym stuleciu oba powiaty stanowiły jeden obwód administracyjny iZ Isiedzibą w Bolkowie. W Bolko'wi'e obecnie znaljduje się w zamku
,oddział hilsto:ry'czny Muzeum Sląl~lkiego i pełni tam okrteś1one zad8Jnia, na'tomiast zb:ory €'tnograficene 'Z,grcmadzone w tymże zamiku zOl3'tały z pole,cenia Dyrd~c:ji Mu&lt;.\eul!TISlą.ólkiego przekaza'D€ tutejtszemu MUZIeum. Wy,daje :slię,slłus'zne, aby t'er'en powi.atu ho.l'kowlsikiego należał do Iza5iięgu działa,lnO'ś'ci tuitejls'L'eg'OMuzeum. Przemawiają
za tym wzg,lędy 'etnografic~ne,
.1~Jrizyrodnjcze,a także \dogcdna kcmuni'ka'cj.a.
Stanisław

DZIAŁ

ETNOGRARliCZNY

MUZEUM

Sabak

SLĄSK.lIEGO WE WROCŁAWilU

(ul. KazLmierza Wiel1ki'ego 33)

i
.j

Muzeum S'lą~INie 'W·e WrQI(Aawiu jalko muzeum wielodziałowe oi po.czątku .s'wego istniEnia Iprze'widywał·o w programie utJworzienie' działu etno(~rafi,C'znegoi w tym celu IPrzYlstąpiło już w 1948 r. do gmmadzenia odpo.wiedrniclJ. Zibiorów .
Dział E,\tn'Olgmf'icmyorganizuje się w Ilatach 1953-54 j.a1koOddział MuzeumŚ1ą,skiego Iwe Wr'ocl:.arwiuz s:edzibą w budYln'ku przy ul. Kazimlierza
Wielkiego 33, II p., gdzie zajmuje powierzchni około 340 m2•
.
W !ptCIsiadan1uDziału znajduje Isię '204!5zabytków p'o,chodzący,ch z terenu
Sląs'ka Dolnego, OpOliSkrie:gio
i Gómego, ,reprezentujących
następująoe działy
.kultury ludowej: zbieractwo,
łowiectwo,
rybołówstwo, hodowlę zwierząt
i tps'Zczelar.".'two,ulPrawę [oślin, obróbkę drewna, włÓik.n.ai m1eialu (:lloarzędZlia i wyt~ory), :sprzęty dcmowe i ,gJo'ólP,oda:fóik'ie,
od'zież i .szt'ukę 'ludową.
Dział Etnograficzny prowadził w latach 1953-1954 prace inwentaryzacyjne i ka·ta'logowe orazzorgan:zował
w Mwzeum Śląd-cim 'wY'stawę czaso'wą(,12 vm - 7' X -1953, ryc. 7) pt. Kuffitura Wsi Do,Lnośląlsljdej.W rama·ch
",'ólpó-liPr.acyz irunym i działami Muzeum 'Śląski/ego - Iprzy :reopgalliizacji
ekslPozy,cji w pod'cpieC'zny'ch mU(2)eac'hnegiona1nych - Dział przygotował
stałą ekó&lt;pozycję wybrany'ch przedm:&lt;Jtów z zakresu :sztuki ludowej 'w Mu-

�-----------------_.

"...
1\

413

412

!:

zeum w BolElgławcu (VU Hl'53) omz wytgtawę !Stałą J)t. Kultura
Ludowa
Ślą,s'ka Opols'kdego IW Muzeum w Opolu (15 X 19'54). W 'traJkcie organizacji
zll1ajduje się 'WY's'tawastała Działu w gmachu wł3Jsll1ym.

powięk,szać swoje zbiory. W o,t'OOnlejchw]i jeclnalkże ZVJlra·caon szczególną
uwagę na gromadzenie i zabezpieczanie zabytków z Dolnego Śląska, z uwagi
na silne pI'lZemiany kulturowe Wlsi dolnośląs!k1ej.
Leszek Itma-n

Dotychcza'EOwy zasiĘg działa,nia Działu ograniczał się przede WgzytgtMm Ido teTenu Dolnego Ślą:slka ora'z w pewnej mierze Ido Opolszc&lt;yz:ny. Specjal'eacja natcmia"t winna c.cejmować j€lS-lC'z'ew większym ndż dotychczas
zakresie nie tylko wspomniane tutaj regiony, lecz również i region górnośląE'ki. Tym. ,s'P0sobem umożli'\\ńłC'by 's,ię Ipows'tall1ie we Wrocławiu Muzeum
Etnograficznego,
reprezentującego
możHwie najpełniej
bogactwo polskiej
kultury
ludclwej Ziemi Ślą'skiej. Za :powstaniem
silll1'ego, muzealll1ego

Woj.

zieLonogórskie

MUZEUM W MIĘDZYRZECZU
~ldzamC'Ze

WllIELKOPOLSiKI'M

1--{3.)

M'Uizeumw Międzyrzeczu Wlik,p.,woj. zielonogórski'e, z.najdU'j-eIs'ię w d'wu
budyrrkach ,podwol13'ki'ch,w sąsiedztWlie ruin zamku pia'stoW1S1kiegoz XIV rwo
,Jest to Muzeum regionalne obejmujące
działy:
areheologi.czny,
etinograjjkz:ny, slZtuU\:d
i his'1ory=y.
Za,bytki gromadzone od 1945 r. liczą obeclIlie 3110 przedmiotów, w tym
clGl:zów etll1lQgrafi.cznych 4'30:z pszczelarstwa - 6, łowiectwa i ry,bołóWlstrwa
- 17, obróbki drlc'wna - .ID, rolnidwa
- 812, s:przę'tu domowego - JOD,
odzieży i o,brÓiblkiwłókna - '122, fa:rbiarl3twa - 134,zwyczajów i obrzędów
- 1]5, ,sZ'tt;lki- 4. Z lPowyżs,zy:ch przedmi'otów
eksponowa'nych
}€I3t 2:29.
Mies1z'czą się one w 4 ,salach i ułożo.ne ,są wg !powyższego porządku. Reszta
zabytlków jest zmagazynowana.
Omawiane eksponaty pochodzą z pow. międzyrzeckiego, głównie z Dąbró\\ki W1Ik[p.Zebrane wó'tały od ludll10ści :ro1dzimej.
Księgozbiór ~z zalkresu etnografii ~kzy o:~oło :50 pozy'cj i.
Kol'€.k1cjazabytków fa robiar'ski oh została O'P:ra'cowana ,przez prof. dr Romana R e i n f ill S 's a w pracy pt. PoLskie druki Ludd,we na płótnie (195'3).
A. KowaLski

MUZEUM

W Z'IELONEJ

GORZE

'\'Ul. S'z!koIna 3)

Ryc. 7. Muzeum

Sląskie

we Wrocławiu_ Wystawa

czasowa

Mwzeum w Ziel1c'nej Górze jest jednostką na1leżącą ido Muzeum Naro,dowego w Poznaniu. Znalazło ono pomieszczenie w budynku poniemieckiego muz'eum, nie nadają'cym lsię na ten cel. P,o dcikonaniu poważniejszych
remontów rw la'tach 1953-1954 d (pa zreorganizowaniu
-zostało ono otwarte
2.2 li'Pca 19'54 r. Równocz,eśndle ,podjęto Ista'rania o przyd1zielende innego, odp'cwiedniego gmachu ,do celów muzeaLnych w Zielonej Górze. W dzi'6Sięciu
salach e'klsponowano :2 wystawy stale: Bi.stJorię Ziemi Luibu.9k iej i Dzi'eje
winiarstwa.
Dział etnografi'C'zll1y włączony został Ido Działu BiG1torH Ziemi LUlbuS1ktiej,a ekJ£llCcll1aty
z€'brane 'iw rerg:o.llJieBabimo}sz,czyzny umieszczono w s.ali
s'PecjalThie do tego celu pl'Ziezn-a1cz'onej. N:'ewi'elką ilo,ść 14 ekspona'tów,
w tym: sprzęt, narzędzia, fragment architektoniczny
oraz tkaniny, wyło.żono w ,sali o powierzchni dwło 24 m2• Są to zbiory wlaJsne, [przed otwar1

ośrodka

'etnognlficznego

Iprzemawaag 'tak względy 'natu:ry po~HycZ'l1ej, jaik
NaLeży bowiem tutaj '\\ols'POmnieć,że jedyny ośrodElk uniwer/gytec'ki na teren'e Śląska, lkS'ztałlcący IkadryprzyszłYJCIh etnografów. znajdU'je E!ię we W-rocławiu.
Dział Etnograficzny mimo lS'zczu:płej obsady (dwóch IPraooW'rlilków naukowY'Ch) o'raz ogra,r;.kzonych środków finanlS&lt;Jwych sitara się systematy-cZll1ie
i na'll'ko'v,o-dYdaktycznej.

�414

415·
ZBIORY ETNOGRAGICZNE

oiem zgromadzone z terenu uajbb.1o'Zego rel51ionu,które stano'Wią zaczątek
działu etr.ografic.znego naszego Muzeum. Na p.rzestrze'rlJi 5 ,sal 'o łącznej powierzchni
280 m2 wYlSta'Wicnoekioponaty
'z d2iedziny
hodo'wli winorośli
i prz:emysłu· w~.n:ar"ikiego. Przedrn:ioty o wartości
zabY'tlkowej (lzę,ściowo'
własne, częściowo zdeponowane, jak i plansze oraz fotografie w układzie
chronologicznym
i.lu:strują rozwój tej gałęzi !przetwórst'Wa 'o,raz; hodowli
winoroś,li od pradZJiejów lud'L'kcŚJCipo 'dzień d21il;~ie}s&gt;zy,
ze ,sz;czegółnym
u wzglE;\dl11ioeniem
,opecyfi'ki roz'woju na terenie Ziemi LubulOlkiej i~ielon'ej
Góry z jej tradyojami 'W zakl"el;tie 'W&lt;inj.arntwa doskonale zalChlowanymi. Zaznaczyć naJeży, że więklSZOŚĆeksponatów
jest pochodzenia
miej.;:lcoweg'O,
nieznaczna zaś część to zabytki sztuki starożytnej lub eksponaty z innych
kJ'ajów e'uQ'ctpe)sikich,pnewaŻJnie w de'pozycioe. Wys'ta1wa w obecnej ,formie
nie jest o'stah:czna, a elk",ploatacja terenu i ochrona zabytlków w za'kres&lt;ie
winiarstwa nadal trwa. ·Plan €1~pO·zycyj.ny chu WylstalWje/siŁ'ta'k cpra,C'owany,
ażeby mógł spełnić zadania dydaktyczno-społeczne
Muzeum.

W GDYNI *

,is'tniał już zawiązek muzeum w Gdyni, pc.d kierownictwem
dr J. K raj e WiSk i e j. Obydwa więc 'z!biO'I'ymiano (połączyć, aby stworzyć regionaLne
mu'z'eum kultury kaszubiSlkiej nraz regionów 'są/siadujących.
Planowande' muzealne, crg.alIliz.a'oja ,i kontrola Z1najdO'Wałysię w rękach
nacze'lnilka Wydziału Kultu·ry dra ZawiJstoiwtsk:eg'O,J3 realiJzacją zajmowała
się dr J",idwig.a PTlzewon,lka, Tadea Mini.ste'l;'s'twa. Okazy 'Zi€brane ,przez
dr KJ]':aje'W/s~ą.sJ1w&lt;Jrzyłyll1iebawem 'nśrodek muzea,llny 'W Orłowi'e pod Gdynią, zbiory prof. dlr Stelmachows'kiej
roz'I"ais'ta1y S1ię'W Szikole MOloskiej
w Gdyni, za![:.'ełniając ~artero'We 'sa,le lszikoły. Alozkolwiek ,nie stworzyły one
mU'Let;m, Ibyły jednak odwied'za'11e ;przez 'wyciecz\ki ora,z stanO'V\i1y pomoc
naukową dla nauczycieli szkół podstawowych w czasie zj'azdów dorocznych
i 1Wll1SÓWdcikó'lztałcają'Cych 'w I~cu ,i S'~el'P'11iukażdego roku, O'rtganizo'Wanych prz€cz Min'lste:nstwo Oświalty.
W sa-laoh l.'e ,zlbiorami .odbywały lsię ćwjlc:zenia ora'z wy'kła!dy na 'temat
sztuki ludowej, wygłaszane przez ~prof. ;dr B. Stelmachowl:iką. Tym.sposobem nauczyciele z całej Polski (300 do 400 osób) zaznajamiali się z kulturą
IudowąPcmorza.
Ministerstwu Oświaty zależało ogromnie na pośpiechu w zbiellaniu okazów,etnografi1cznych
z tego'lPo'Wodu, że Mu'zeum we Wdzydzach - je1jyne
wÓW1c~alS
muzeum 'etnograficzne na całym Pomorzu -olP.łon:ło
clko~o,1925 r.
Ni€lk,tóre zabytiki uratowano, lecz LSiPa1lila
się ,chata podcl&lt;emowa ml€l:&gt;zC'ząc:a
muzeum, czyli fak1tycznie IPflze,gtałoOIno~stnieć.
Ka1szubi, balld'zo przywiązan.i do :swoioh zbiorów, domagali 'Się stwo1"Zenia nowego ośrodka muze3Jlnego ioh ik'u1tury, toteż na liC'z'11ewnioski kierowane do Minjstellstwa w 'tej Isprawie odpowiedzią miało być tlworzące SIę
nroiwe o'ka'zai'e muzeum w Gdyni. G u l g O'WS Ik i, niez:a.·lJeŻln:e
od aikJcji MinJiste;"itwa, ulSHował z-rekorns'trudwać d,'wny slwój zbiór, pl1zenió1sł jedną
z chat ,podcieniowych 'Z dkoHcy Wdizydz na dawne miej'Sice w wiO/SJCei rozpoczął &lt;nalIlOWO,gr'omadzić cikazy. Wśród tych 'jJwG z:a.:kończ~ł życie, a j~o
zbiory, zde'kcrnpleto'Wane, nie ,dds!Zły'już ,nd:gdy do p0iplrzedmego znaczenra.
Tym bardziej urastała /wartość obydwu :zb.iorów gdyńskich. Prof. dr B. 8t:lm,a'chc'wls'ka, ówC'ze:my 'dYl'€'ktor Muzleum Historycznego
mias'1a Pozmama"
od!woływana była 'przez Min~ster,ghV'o Oś'Wiaty lki,lika ra'zy do ł'o\kU ocaz ha
każde wakacje do prac dodatkowych w Gdyni i realizacja dużego muzeum.,

PC'zy'cji bihliOtgra,ficzmych 'z dzJia~u etnog.rafij w bibliotece muzea,linej
jest 8. Liczba ta powinna wzrosnąć. Kredyty na zamówienie odpowiednich
cZC:ISCl[JilSm
o.biecało Mu,zeum Nar'O'Ciowe'W lPC'~nanJiJu.
Oprócz wy,staw :stały'ch iw sali iopecja,lnie przeznaczonej
na wystawy
cza'sowe w sienpniu i 'W~'7:eś:niuHł54 r.€Jkspon'owlCltno wylstawę pit. Naczynia
w Kultura,ch Lud'Owych, zorga.nizowaną i nadesłaną przez PańJstwowe Muzeum Etnografic.zne 'W Łotdz'i.
Muzeum nals'ze je's't poza tym w Ista1ym kontalkc:'e.z MU'zeamJi ,re.giorualnymi wojew&lt;'~dztwa zielonogóriOlkri.egow Międ.zyrzeczu, Nowej Soli i Gorzowie Wlklp. Grcmadzemie 'zabY'tków w Inaj,bliż.szym pół,r1oczu powinno m~eć
miejsce pl'Zed'e v.:s'zys-t1kim w następuj~cych
miej,s'cowoŚic:ach pC'WiatlU sulechowsIkiego: Bab:mdst, Kramsk 8ta'ry, Kraml3k Nowy, Podmd-(,le W:iellkie
i Małe. Zabytkli 'z te,go regionuczęścio'Wo już znajd'Owały opiekunów w olkresie powojelllnym, jednakże 'zabeZipieC'ZJen:ePozQs'tałY'ch na,leży do najbardZJiej;
palących za'dań naszego zespołu.
I

Przybyl.ska

MORSKIEJ

W 1933 !l'. Wydział KuJ:tury ówczesnego Minilsterstwa
Oświaty wraz
z Departamentem
Nauki i Sztuki pod kierownictwem
prof. dr J. S. Bystronia przystąpił do 'orglanizowania Muzeum Kaszuibok"iego w Gdyni. PieriWls1zym
zadaniem
było zebranie pewnej ilości okazów etnograficznych,
którą to'
pracę rpowi'el'mno prof. dr B. 8 ,t e l m a c h ow s k i e j.

Ki'erowniJCtiwo tutejslzej pla'ców:ki, ~która ma 'charakter wybi1tnie regio'llalll1y, &lt;Jrbo'k€lkil"!p{;'11cwania
wystawy ilUlst.rując'ej roz:wój hod~w1i i przemy'słu wi'11iars!kie:gopostawiło ,sobie ,za ·cel 'l"ozszerzlenie i 'Szczegółowe opr.acowanie działu etnograficznego
i, co zatem idzie. grom3dzenie i uzupeł-.
'ni,\nie z'biorów :kurHu,ry mat'er'ial\nrej, ,w~'zy,s.tlk\:ego,co ma 'Wartość zabytkową
Hustrującą :opecyfilkę follkiloru Ziemi Lurbu:skiej, 'Ią,z'czególnie potblis[{iej Babimojszczyzny. Sekcja ta łączy się ściśle z powstaniem Oddziału Polskiego
To'war'zy'srtiwa Ludoz:nlClwlczegc, Ko1a P'rzyjaciół M,u'zleum i z pra1cą 'Zes,połu
'oświatowego przy Mu'zeum. W związku :z tym podjęto sta'rania o odpo'wie'dnie kredyty w MUl.'eum Narodowym 'W Poznaniu, rk'tóre jest jedndst'ką budżetową, finan-sują'cą naisze Ipoc:zynania, mają'ce na celu umożUw~en:e Ikon·taktów z terenem i 'zalku,!&gt;eko~pC'nató'W.

Maria

W SZKOLE

i

• Nie istniejące

muzeum

sprzed

1939 r. (1933-1939).

i

I

,j

I

I
I
'i

'I
.1'

Ii

Ii

I

I,·Ii.i
,,'Il;

�416
417
które miało oibraeować całość iku!l:tury ludowej Pomorza, a sz,czególJniej Kaszub, była już bUska, gdy w)'1buchła wojna.
Po ,zajęciu Gdyni ,przez Niemców hitle[1ov,iski 'zarząd mias'ta opróżnił
SzJkołę MOI1Skąw GdJ'1Uiz zaby1Jków muzealnych, przezna·ozając gmach na
inme cele.
EIUlogra:f!iczny zbiór w Szkole Morskiej w Gdyni oibejmdwał całd:~ształt
kultury materialnej i rZlem:osła ludowego z przełomu XVIII i XJiX w., m. in.
zabytki :z :zakresu rolnictwa, ,rybołów,sltwa, paJst,ers1:lwai .in. Duży na6sik: porożono 'wówczas na sztukę ludewą, którą r€lP'r'ezentowała najwięlkJsza ilość
e'kJsPOl11Jatów.
[nwentarz
za,bytków, prowadzony pI1Zez prof. "dr Stelma,chowSKą nie ·zachował się, gidyż na IskU'telkprzymusowego wy,Sliedlenia j'ej 'z Poznania lpJ:1Zezhitlerówlców w lS39 r. 'te dokumenty l'W[1azz i=ymi
:l)ot,tały
mi.s&gt;rozolllew jej mies'2.lkaniu w Poznaniu.
To co podaję obecnie, rekonstruuję
z pamięci oraz na podstawie mojej
.pra'Cy Sztuka Ludowa na Kaszubach (Poznań 1007).
R o l n i c t w o. Dział ten obejmował
narzędzia
rolnicze, np. radła
i !pługi, lI'ocihod:zące z lI'ołudnic'VVe.go regionu
Kaszub. Były rto radła (ok.
10 szt.) typu rarnow.atego, pmstQgrządzielow~ z 'rClsochatą rękojeścią, drewniane, jed)'1nie 'z metalowym
['ylcem. Płu,gi miały również konstrukcję
drewni'aną, a tylko okładnicę żelazną. Tak pługi, jak i radła umieszczone
były piętrowo na stojaku, tJa.k aby ich wszystkie części konstrukcyjne
były
dla zwiedzają'oego 'czytelne. Duża iwytsokość sal pozwalała na takie ekJSlPery.mellltowanJe, które iProwadziło downio~Jft:ów I£yntetyczuych w kultu:rze ma·
teri.a,lnej.
Z ilnnych na'I"zędlLlido u'prawy roU wymienię
jeS'zcze brony drewniane
belH'likel\o\e, wał dre'wl!1:zny or:az kul!tywatory ozęściowo drewniarn'e, a częściowo żelazne.
Spośród :na'rzędzi 'Słiuż~cych do obrÓił:lki cSurc.'wca byiło w 'z,biorze kJlka
stęp drew!rli.anych 'ze ,stęr:oramJ, ręc~a
isieczkar'nia, ża·rna kami·enne 'ze
Śmieclhcl\o\a trcd 'Wejherowem {cGlda,ne 'z zalstI"Z'eżeniem, ż'e "mogą je:s,z'cze
być potrzebne")
oraz drewniany
młynek z Kościerskiego
o prymitywnej
ikonlstn.:U{cj.i.
Z 'zakresu ISIP'l'Zętów.go:spDdarstwa domo'wego było tam 'koryto drew·
niane IWydłubane 'z :pnia dTzewne:go; kolekcja Ib'ezmiall1ÓWi innych wag;
żela~tne, Ikute dreblink,i, czyli trójnóżki, .na iktórychstalWda ,się garnek w czas:ego·towa'llia; duży, sta'ry IlvultyIsi-er:p!Z TU!jJadeł ora'z wiele innych 'drab·
nych przoe:dmiotów, jak prymitywne żela'zka do rpralsC'w81nia,[,U1sztydo pi·eczenia i ~p.
P a ISt e r ISt w 'o repr'ezentowalo
ni€'wiele ekJs;pol!1altów,gdyż hodowla
zwierząt była unowocześniona
(hcldowla owiec była w 'za,n.i\k'u),'Za,Clhowały
się jedl!1a1k bazuny, czyli trąby pa'ster:sk:e, 'ko!.atki d'rewniane dla krów oraz
plaskie dzwor.lki metalowe.
D z i a ł r y b o łów s t w a w zbiorach gdyńskich nastawiony był przede

./

"

Wsz)'1s~m 'na warunki morSki€. Jedm.a z!Sail.o dużej kubaturze ('Ok. 30XI0 m)
7~rpeł'lllOI!1abyła mOIlslkim sprzętem rybackim.
Mieściły się tu olbrzymie
m€wo~:: (ek\S~crn~~ne w części), pięcia obręczowe mO'l"::.kieżalki :na węgorze
oraz r.o~orakI~, SIeCI za~tawne, j.ak sieci do połowów fląder, śledzi i innych
ryb: SleCl rpotroJne, ozyli drygubtce, -na drobniejszą rybę ora,z !stare sieci na
~Ol{l,które ,IPTzypływają niekiedy z Ar1ktyku w oikoHC'ePółwyspu He~s'kiego
Jako do "cJepłego K,ra'ju", podczaIS 'szc'zegó1nJe !dotkliwyJch mrozólW na Pół~
n~cy. ~o.l'ek:ja pon:ocnic.zych narzędzi ż·eiaznych dOlpełniała całości. Były
Wuęc .oSiCJel1le,.czy1J bo~ory,v,1S'zy:s1Jkich ty!pĆJlwi wielkości, prymitY'wnie,
ręc,zme wyr~ibJćlJle, set~J haczytków, wędki, lkotwioce duże J małe o rÓŻll1ym
p::ze~a~zellllU:, .narzędzJa do wyrobu ;sZIlluróiW,kleszcz-ki i bierce do wiąza~a ISleCdoraz Jln:ne dTobrne narzędzia. Do komplletu Inależały Ikołowroty sru;;ą'Ce do wciągania
ło'dzi na ibrzeg ora,z 'kołowoo'tiki do ,przędzenia malIlili
czyli przęd'ly :S!p!l"o'wa!dza1nej
z wyJSlpyManiU, którą rybacy uważaJi za 'bard'Z~
sJlną d &lt;:hętnie używaU do wyrClbu żalkó1w i matn.i niewodu. P:r7Jedsta1wlone
b.Ył~ rÓWi!1,ieżw ISWym ewolucyj'nym rozwoju róiilnorakie odmiany obsady
SIecl, a więc !Ciężarlki i 'Pływaki - od 'Woreczków 'z pi.aslkiem i rpływalków
1io{Polowy'choraz z !k'OrydT2:ewnej po Ibutl€ Iszlk'1aneOtPlecJone i k'Orek.
iD~iał ['ybołówstlWa mon.&lt;lkiego ,btudził zaddwolenie u zwiedzających
go
ry,bakow Ika'szu'bisikich.Woźali S2ikoły Mor:sikiej - 'starz,y Ka,szubi '- na 'temalt tych ekspornatów Is.nuli opowieści oparte Ina da'WlIlyC'hmorskich baś.niach.
W Gai1i tej reprzentow~!lJ€ ibyło również rybołówlS'two jeziorne
śródlądowe, m. in. łódź-dłubanlka z p'OW. Ikościel'skiego, dałej więcierz'e' wilkolinO'VV1e
J Ipomniej.sze ~ied. ·Sa'd,ze i Ifóżne inne rezeI"WIua['y dOlpełniały 'całoś.c,i.
T.k a 'c t w o. W Zlbi()!fach gdyńs!kich mieścił się kOffi!P,let:ny wansztat
tkackl z kro~nami, wijadłem, szpularzem i innymi części'ami oraz narzędzia
do obróbki lnu, jak cierlice, Is'zczotki i,tp.
W ostatnich latach przed wojną kobiety same przędły wełnę na małych
kołowlfotlkach pi C1D:OW}1C'h,
lIla Ik'tór·e Kals'zubki mówią piesko Ob()lk małych
kołowrotków pionowych znajdowały się wśród zbiorów także kółka z siodełkiem, więklsze w 'rozmiara,ch, do przędzenia l/nu. Trz·eeim 'tY!PemkaoSZiubSlkic'h kołowrotlków były wSIpomniane wyżej Ikotew,pollki rY'bac'kie do przędzenia manili. Tkactwo Il!a Kaszubach było bardzo rozpowszechnione, przy
czym 't1imno talk materdały hieliżn.iaonSkie, jaiko też wełniane.
G a r iD 'Ca r s t Iw O. Dużą uwagę Zlwróoon,o n.a wyroby cerami'ozne. Obok
warsztatów
Neclów. Meissnera, Adamczyka
były jeszcze na K'aszubach
inne, ale mniej znane, nastawione
tylko na wytwórczość
użytkową.
W zbiorach (przeszło 100 okazów ceramicznych)
znajdowała
się rekonstrukcja pracowni Necla z kołem garncarskim
bezsponowym
oraz przejściowymi fazami ,produk'Cji cerami'c7JI1ej, po&lt;lząwszy odd bryły gliinian'ej poprzez slurowe, ni€'\vypal(jne naczynia do Ik'ompletnych, malowanych
wyrobów, 'któ're możemy już zaliczyć do sztu'ki ludowej.
p l e c i a n Ika r s t w o było bardzo 'ważną gałęzią wytwórczości w ka.

�418

419

,szUlbskich oS&lt;l.dach leśnych. Mężczyżni, !kobietyi
dzieci zajmowali L')ięwyrywaniem małych, miękikich pędów kor,zenia w resie iz tego l5urOW'CawyJllatali nie ,tyliko Ikoszyki, ale ,taikŻ'enaczynia, jak d~bany, misy, o~brzymie
naczynia w kształcie wazonów, filiżanki i podstawki. Przez gęste zaplatanie 'tworzyły się ścianJki 'naczyń tak szcza1Jne, że można je było używać
dQ .płynów, Większe wyroby tego typu Isłużyły za rezerwuary
'Ciopnzechowywania ziarna, mąki, krup itp.mniejsze, odpowiednio
plecione, za
m,i:ary 'na odisylpki, infl1'e, talerzykowate,
do skła'dania pi,elniędzy,
S z otu ik a 1u d &lt;&gt;wa na Kas'zuba,chdo
tej pory nie wyga'sła w niekW'rych ,gałęziach, np. w hafcia'I'stwi-e, ceramke i rzeźbie. JednaUde' w miarę
ulrlbanizowalni.a ISięIwsi kaszuibs'kiej za,ginęły meble ,ludowe,
Zbiory w Szkole M()l1olkiej w Gdyni zawierały ki~kadziesiąt Qlkazów
pięknego meblans,tw.a Ikas'z,wboiki'ego,tj. dwad:uieŚ'c.ia :ki,lika 'SIkrzyń, ta'kąż
il&lt;&gt;śćs,zaI, iStołki., ławy, łóżlka, k&lt;&gt;łyski itd, Nielktóre 'z ty/ch ek:s!ponatów zag'nęły 'co pr&lt;llwda w zam'ęcile wojny, ale o,stały si,ę w ilUIS'tra,cjach 'zamieszczonych jako obiekty 'S'ztulkiw lkis-iążceSztuka ludowa na Kaszubach. Meb1le
te nie są rekonstrukcją,
jak to ma miejsce przy hafcie kolorowym i przy
,ceramice, l'€oz :są prawd:ziwym'i, orylginalnymi wytworami ludowym'. Z tego
względu meblalis'two 'za,s'ługuje na żY'wą uwagę 'do d'z,iś dnia, Okazy, które
istniały w zbiorach w Gdyni, 'były już unikatami
i żaden nie powtarz,ał
się. Reprezentowane
były tam talkże rzeźby, przeważn1ie lkultelW1e,ale ,po,nieważ Kaszru.bi zdobni te'ż pr,zedmioty codzi'eIIllIl'ego użytlku, więc m. in.
znajdowała Isię w IZbiorach pięlIma drewn'i&lt;lJnas&lt;&gt;1n'icz'ka,z gołąbikami ora'z
formy do wyrobu masła i sera. W dużych ilościach zgromadzono eksponaty
z z:a.kresu ha.fcia!I"st1wa.OIbolk ory,gjnalnych !starych czepców, tzw. zlotogłowi,
zbiór zawierał kolekcję ha.ftów kolorowych, przeważnie rodziny Lewandowsikich z Koś\cierzYlny, Miejlsce pośre,dlnie między działlem slztuki i rzemiosła
lt.oIctowego,zajmował zibwrta,baiki'erak lS-iarY'Chi &lt;nowych WY'raJbianych z rogu
oraz z drzewa wiŚJlJowego. Nie!k'tór'edkazy
,cer.amic21ne 'Zaliczało 'się do
S'ztuki, ~)'l'zede wSlZyistkim :stare oka.zy ceramiczne 'Oraz dekorowane
naczynia F'I'alIllciszKai Leona Neclólw oraz M'e'isSlllera.
Wls:zYlL5tlkiclh
l€'klSip&lt;&gt;natów
zebranych p'rzez prof. :dr StelmachowlS'lką ,przy
pomocy mauiCzyciela Lewandow~kiego oraz innych osób było razem około
600 sztuk.
Oprócz lZb.ielra'Cttwateren'O'wego 1P'I'z'epro'wadzono !.a!kże przy pomocy,
stoiar,za S'zlkoły llVIorskJej kon:sel'wację '2Jbio-rów, Do ekJspozycji zoS'tały zaprojektowane
i wy!kOlllilłine
sprzęty IPomocnicze, .niP.w 'S&lt;l.1'i
dla rybołćJv.1stwa,
dzięki czemu przedmioty nabiJerały postawy funlkcyjnej.
Zapoczątkowano
wówdza's ,prace na,U1kowe'z dziedziny Ikultury 'kalszubtskiej, których wYlnikiem
była publikacja Sztuka ludowa na Kaszubach, oraz rozesłano kilka ankiet
terenowych, których część przed wybuchem wojny zdołała powrócić wyDełniona.
Bożena

PRZEDWOJENNE

MUZEUM

W GOLUBIU

, W 'zamku ,golLLbs'kim,'w pow. wąbrz~;s.kim, urząld~ili Niemc'
,
XłX w. mUzeum z eaikrelS'llh~stOT.ii i 'etnografii.
y przy 'koncu

••

, " MU1z,eum'w, GolulbJu POiSi~dało OkOło 1400 €łksponatów
Klllka pok
L b
azajmowalo
, . 'Ol. JCLIa przedmiotów
etnC'grafic21nYlChdochodziła
',}
,
tam, do 150. Z zabytków etnograficznych wysuwały się na ,~l' e iP&lt;łmlędo cbróblki lnu. BYły 'tam Cier&lt;lice, 'SZiCZOtlki
do 'C'z'eS&lt;l.nia.
ln:z~o
przyrządy
mocowaną do niej S-Z&lt;:tOl!ką,k1JelPadła i kolekcja ,tZJW k
~. wa z ~rzytam j.ako ochlice. Poza tym ibyły t
' ,
,ra.q
ow, c(Kres!ona
s'€ik-wallko'Wnic kijaiIllk.a taba/kle 1k~~ ~~epce l,.J'~dno złotogłOWie, kUka, de,,'
l I Z 'hory w'lsnwwej killka k
"
lych s!krzynek z malaturą miar d'
,IS
rzyn ol ma,
,.
. y. reWllllalne Ido zboża i płynó
Rb'
reprezell'tował bębenek.
' ,w.
yo OłlY\'v1S'trwo

~

Z iPOWia1ó:, ,pamiętam Iła'W'kęi Morąg, PJ'zerY'sowale
ppzechowywa1lJa zboża, 'wy1dłubaną z pnIa lipy.
m

..

.

~:'
..•.
ł~
'.•.
'.'.
....

.1:

:~~
.~

.

rup. kadź

Władysław

ZBIORY
ZARZĄDU

1.
",

Stehnachowska.

t

..•..

\ ,1
,

do

Prz E'dmlOt y etnogTaf,iCizln€ 'były ,zebrane nie t 11k"'
,
.!le talkże 'z innyoh okolic w d '"
.
y o z okollCy Golub'la,
, ,
, , ."
uzeJ mlerz'e z oU'v\'1I1y.ch
Prus Wschodnich
,
Dla ,nauikl I:olISline,J'zlbJOoryte nie przedlstalV:.i,ały wielki '
, "
.endencJ ą Ich. było Z'obrazować kult'ilrę nd'emieciką 'ter''e'no'w eJ v.:artkos,cl.-.
pl"
'N'
.
.
zamle5Z' anych
, z~z l€mCOW. Znaceenie Inau!kow'e 'tYC'hzbiorów
hn;' ł ~',"
.
l1leJ€dnoikrolnie brak :było metTyk .po:s.;zJtIzególny.c-h
:b~~~~w~lYv.mez to, ze
Łęga

WSPOŁCZESNEJ
SZTUKI LUDOWEJ CENTRALNEGO
SZTUK PLASTYCZNYCH
I WYSTAW MINISTERSTWA
KULTURY I SZTUKI

(Wallszawa, Kl'ako\\~~rń:ie Prz.edm. 15-17)
Zbiory isztu1ki lUdowej CZSP i W
'
, '"
,
rów muzealnych zarówno sw m h ,~Kl,S Io~mą S,lę od 'Wszystkich 'z.b'iodeeni€m. Puza nielicznymi ,;. ' .•~. al~'K'telem, Jak przeZiIlIaczeniem i pachoYJąó...alml 'są ,tu pl"z'€lważll"e I
t
l Udowej 'W~iPćłic,ze~lil1ej
Tenrez .t .
'
l e{l3pona y S'Z'tuki
,
~
en uJace dorobe'k art y-t I
'
, .
Z O~{J'€ISU
dziesięciolecia POlISki'L d " '
,
"yczny
WlS:lrpolskleJ
u' o'wleJ Do wYJą tlkó (""
' h
wyt1worćw) na.leżą niekt',
t.'
'..
w Jez'e"! c o'Cl'zi'O okres
,
are 51 oJe 'pochodzące z okr'€J-u
'd
.
J w(:?f'.~lI'1ieiiSzeg"
"r"',z '''yt·wo ry S'2Jt u'k'l iktó
.
v u &lt;."
k t ~, mię zywoJennego
rozwoju twórczości ludowe' mo ł,
'
,r~ w p na' ycznym współcz€is'nym
wujące realktywizację 'i 'Od~'odze~;e ~:~łuz;c za ,WYbitne wzorce, podbudopomnianych przez lud W' 'd t
hJn.~ zamkaJącyrch lub zupełnile za.
z Zi'€m Odzyls'kany'Ch ~t .,sro l ych ~stat~lch ,znajdują się rÓwnież zabytki
wyjścila do n~"'"
"
ore s uzyly 'lisłuzą m€lktórym ośroldkom 'za pU'll'kt
G~lązanla
zerwanej pl' e
;
, ,
twórczej (np Mazur
O' l
,z
z n.e ISlprzYJaJące warunki c'iągłOŚCi
,
y, po szczyzna) Większość
b"
t
w OikTesie IdzielsJęciolec'
',z
lOrow zos ala zakupiona
la na wYS!.awa'ch I IkoJ1lSJUI"S&lt;l.lCh,
org&lt;lJn'izowanych nla

�421
420
terenie całej Polls'ki, ozęść w \drodze z:amówień i akcji styipendialnej lub
w drddze ISlPecjałnyIChposzukiwań w celach ocltwórc·zyoh.
Z'e względu na 'to, że niektóre tereny kraju n'ie były 'w okresie międzywojennym przebadane,
a i po wojnie do tych terenów nauka dopiero dociera, illi€lh1tóre e\k,sponaty sztuki t1ucio'Wejz 'iy'ch .regionów są materiałem
odkrywczym (np. wydnlanki sa'11JIlilClkie,
tkaniny k'oł!b'ielS'kie, 0pobSlkie oj podlaskie, część strojów mazurskich
i opolskich, wycin'anki z okolic Mińska
Marz.).
Na ogół ełkJsipona1tylPosiadają najwyżSizy poz'iom arty,£lty&lt;.łzmy,ZJnajidlUj'etny
jednalk wśród :nich i t1akie, Ik'tóre \Są IPrzytkła1dami błądzenia artysty.cznego,
poszulkiwań illowych form i IUfeści lUib ~kisperymentowania
tWÓI1czego.
W zbiorach znajdują się tkaniny, stroje, części strojów, zbiory próbek
1Jkadkilch, hafty i k,oronki, ceramika, wycinanlki i lI1alklejanki, malowanlki
i IPrzedmi'C'ty ma1cM'ane, rzeŹiba 1ligurelna, 'wy,roby snyceI1Skie, za1ba'Wiki,pi's;anlki, wY~'oby \kowal!silde i biżuteria metalowa, sik'r·zyni·e i lSIpl'zęty i1udowe,
wyroby .pIlecionlkaI1::lkie,c1kazy pamiętnikarlS'twa regioruallinego, drobne przedmioty 'zza'kresuZJdolblll'ic'twa (pająk!i,Slprzącz:ki itp.).
Ogólna liczba eksponatów osiąga ponad 5000 pozycji " z czego (według
,podrziału rzeczowego)

l
!

w IPrzy&lt;bUżeniu:

.Tkactwo (tkaniny i ,strój ludOwy)
Cenimika (naczynia, fig.urki ii rprzeidm'ioty)
Wyoinanki i Illalldejlanki .
:Hafty .j Ikoronlki (cz€IPce, serwetki, próbki
;eksperymentalne
it;p.)
Snyc.er:stwo (główn'ie lPodhaiLań!S'klile)
Pleci(jn'kars,t:wo
za1bawikarlstwo
Wzol'ce ipamiątlkaI1Skie (Podhale i wybrzeże
morskie)
Mlalowanki zailmpiaMk!ie
Drobne .przedmioty (pająki, lkoTlce,miniatury
Islkrzyń, ISiprząc:zJki,mlamry, Jajiki I~tp.)
Rzeźba i lPłaiS'korz'eŹlba
MalarS'two na ;s1z'kle.

600
,1000
2000
500
50
50
100

t

I

400
200

/'
I'

• W 1957 r. liczy

już

ponad

10000 obiektów.

Kazimierz Pietkiewicz

WZOR.c0WNlIA KRAJOWEGO ZWJĄZKU SPOŁDZElJLN1!
PRZEMYSŁU LUDOWEGO I ARTYSTYCZNEGO
CPLiA
W WARSZA WIE
(ul. RU'tkowlsikiego 6)

100
150
60

Co najmniej 50% zb'orów znajiduje !się w depozytach w MUlZe'ach etnografic-z:nych, gdzie ląpełnia wlaśdwą
rolę, łu'b na wystawach
objazłdowych
krajowych
i zagranicznych.
Pozostała ilość zabezpieczona
jest w magazymach Miinisterstwa Kulitu'Ty i Szltulki. Ponadto niektóre lZ€lS'tawy lub posZiCZ€.gólnee'kiSiponaty !są "'-"'YIPOżycZOine
do deilmra'cji instytucji
lub do celów \SIP'eCjalnych. Ek'Sjponaty ze zJbiorów znaijdują !Się w depozytach nlalS'tę-

pujących muzeów: w Młocinach, Białymstoku,
Krakowie, Zakopanem, Lublinie, Kielcach, Sieradzu, Opo1u, Tor'l~niu, RogaHn1ie, O~sztynie.
Główny cel zbiorów to wystawy krajowe i zaigrlaniczne. Elkspo!f1aty Ize
Zibiorów Centralnego Zarządu SPiW od 1945 ido 1953 'l'. włącznie były elksponewall1e na 115 \wy:S'tawach 'krajowJlch i 16 zagrall1i'czlllyc11.Wz\,:łiązku
z wysta'wiami zdslało 'w ,tym clk'resie wY'ldanych 20 katalogów. Ze względu
na \SIWąfUcbJiwość i niedost,a'Uec'Lne przy'S'tciscowanie 'zbiory dla Ibadaczy ISą
udostępnione
w magazynach
jedynie w wypadkach
wyjątkowych.
Dodać
jednla1k należy, że są one prawie 'W całości sfotografowane
i dostępne w odb~ltkach w arch~wum FIS.
Zb'iory te Istanowią zatem z jednej Istrony (niejako wa,rst'1tat I'Ioiboczy
organu, który IS/I:lfa;v\iujecipie'kęIflad Ipla1stycZJną'twó't"czością lU1dową, z drugiej strony są odzwierciedleniem
tej opieki i obrazują drogi rozwoju nasz,ej
wSlPółlcze:snej 'twórc'zości Iludowej.
Wolbec tego, że Ipod 'W'Lględem liiiościowym zbiory z 'Toku Iflla roik WlZI1astają, :powstaje Iproblem da1Js'zego 'iCthlo"u. Utrzymanie lIbiorów pI'lZYi'l1lstytucji centralnej
Ministerstwa
Kultury i Sztuki, jakkolwiek posiada swoje
dobre s1rony, w};daje się Iw 'najbliżs'zej pl1ZYlszłości'TIliedo utrzymania.
Ze
wz,g,lędrunla Iswód charakter 'zbiory te nLe pOWinny ut1ec ró'Wni~ż w iadnym
wypadku ro'zll='rcl::lzeniupo iróż1nych muzeach etnograficznych.
Wydaje 'się., że Inaj.wła.ś'Cilwl"zym'WyjŚCiem byłoby s'iworzenie z ty.cih
7.biorćlw iSip€cja.Jnego id1Jiału ISIZJtu!ki
1udowej w. Cenitral1nym Muzeum Et:nogra.ficznym IW Warl~:lzawie l'Ulb nawet olwbnego Muz'€um Sztuki Ludowej.
Odrębność :pu/aiCów'kiuwarulllikdwana jest s'Pecjaunym cha-ra,'kterem 'ZJbiorÓ'W
i ich pl'zeznac::ueniem.

Krajowy ZJwiązek CPLiA pcsiwda w Waf1s'za.Wie,przy ul. RutkowSIkiego
g, W1zoTlcc'V.mię
Prz'emylsłru Ludowego i Ar1y1stycZJnego. Sztulka ludowa stanowi ,lIwią część zbio·rów, liczących 4000 pozycji, obUczonych dość slkromnie, gdyż au,bumy próbe'k uważane 'są 2la jedną pozy,cję.
Wzory gromadzone
pieczołowicie przez Dział Nadzoru Artystycznego
w ciągu pięciO'lt'lll1iej dtz1ałaJnO'ścl Ce'ntrau'i PreemJlsłu Ludc1węgo i Al'tY'stycznego stanowią dziś dość bogaty zbiór autentyków sztuki ludowej z zakrelsu s1rojć ••.•...
regi.o!flI8JlI1ych,tkan:n ludowych, ceramilki, wycinall1e1k, meta,lu Hp.
Jakkolwiek
Wzorcownia mieści się przy Dziale Nadzoru Artystycznego
w lo'kalu nie nadającym
się do eksipozycji t)'1ch zbiorów, odwiedzana jest

�422

423

często IPl1zez p1aS'tyików iS'zU1kająlCychiJnlspiracjido
projektów
przemysIu
alJ1.ySly,cznego Lub nawet przezcudzoziemc~w.
M'Ulzeum Kultur Ludowych
n:i'eści ~ię w dość on'da,lonyiClłlMłoC'inach i WaIisza'wa {środm1ieście) dotąd
nIe IP():slad~ Mruzeum Etnog'ra;fic'znego. Kcmitet
WS'Pó~pra'cy z ZaJgranicą
pI"zysyla nIekiedy miłc~\ników IsztUlkliIU1dc\wej,aby Isię ZJazrnajomHi'z Wzo'rcQwnią i telkiem Ipracy w CPLiA opartej na IZlbioracJ'l\Vzorcowni. Zwiedzali ją CZEis,i,NiEmcy, FranICU2łi,Wietlnamczycy i inni.
PrOiPalgam:la jeldnakże nie je~~t celem Wzc'wowni, będącej nacz'ej lalbora'torium !pOdręcznym CPLiA, bez Iktórego 'raicjon.alna praca w takiej inlstytucji jest nie .do pomyślE.'!1ia. Weźmy 'na, pr.zykł1ad dlzia! s'trojÓ'W regiIQll1.alnych. Strojl€ w IkcmJPIletacJ1lulb częś(.'iach wynclszą razem 437 Ipozycji. Odnajdziemy w nich ,nie ,ty1'ko 'stroje QPoc:zyńs'kJie,'kul1piowski'e, ,północne i po'łudnicMe I)·.al\\~lkie,IPj,otrIkO\\6kie, sa'r:ln'lekie, Isi€lr~dzłkie, 'K!ra:kovi'Slkie,rzeszowskie, podhalra'ńskie, cieszyńskie, nowosądeckie,
spiskie, górali istebn~ańslkich, a']&lt;e i rzad'kie IS1trojeolPollskie i Iwilamowi'c'kie. UZiulpełniają ten
zbiór plla'nlsze loor\wne ISltrojów i rich frargmentów w lilClzb'ierpona1d 121l. DZliałowi temu :s!użą a'Lbumy próbek
fkan1i'n oc!zieżOlwych samodziałowych,
a nawet 'tkanin faibrycZl11yc,huŻY'\~ialnychw tradycyjnych :skojach. Dzi,aJ:t€1n
do'sta'I1Cza rÓiWn,ież d Cikrumen.tacj'i :slpółdzie1niom CPLiA
wytwarzającym
:stroje świetlilcO'\\e. Wpnl'wd'zie ,~póld'Zielrnie 'te /wSlpó!pra,cują rbH~lko z odpowiedJnimi mlUfZe.ami,lalI€'żadnl€ IZ muzeów oHdemoże wytPożyczyć au:t€lntyików S'trojów, Ihaftów. wstążek, a'damal.5LJków- 'co jes,t zadaniem Wzor,cowlni.
Ha1f'ty 'i iklQl'OnkiwaU'tentY'cmych
czepca'ch, 'k,oszuilach itrp. służą TÓWillież jako d()kumen~a'cja do produlkcji :s,trojów reg.ionalnych, częściowo zal5
'Cloaktuaillnej prcd,dkcjoiha!ftów i koronek wykonywaną na potrzeby iw'spói/ozeslI1e(r,a'zem ,2:09 IPozycj:i). DcJlkumem'ta!cjado Istrojów regionalnych Isłu:ży 'za
/pomno naulk'olwą nla '1Ii'cIZJnych
Ikursaloh rprzywars'zta'towych
dla! pralcownic
konfekcji, Tkaniny ludowe w całOści liczą 437 pozycji. Do tego dochodzą
,O!Prawne allbumy z prÓrJJka'ffiii,tkanin liczącymi o'kolo 1500 pozyiCjri,'Zaopa,tl'lzonyeh Iw met'rylki, jalk v.iSlZY's,tk:ie
'zreSlztą ek.SlPonaty W'ZOf.C'owrii.ObOOne
wyd;:;.wnic'W'/ao ,tkan'ina'Ch polsiłikują :s,ięg;lównie 'tymi zlbiorami.
Ten bogaty dział służy przede wszystkim naszym spółdzielniom terenowym. Wiele zapomll1ianych teohni1k r€lgJianalnych zrekonlstr.uowano
na
;podstawie tych wzorów 'za pcmocą szkoloenńa pI1zylwal'5zta'towego przez twórczynie ludowe (ki'limy na cięciwach, kuloski, koziołki itp.). Zaopatrzenie
oril€n'tuje iS'ię w lpotrzebaC'h prrJdukcji na [)IQdJstalwietych wzorów. Z In'ieh
,rówa'l,ieżikor'zys'lają domy mody Ista'Ilając się 'WlPro'wadzić 'Pollslką tkantinę ,do
;stroju 'wS'półczElSlnego.
Na rpods'tawie tych wIzorów opracowuje 'Się Tównież palsiam,ki w Skali
IJ'la Jalek regiona[nyc'h, a raez'ej dlJa figurek etll1Q1grafiocznych,reprezEtntującj'lChnalsr.': ."trój 'za granicą. I'nne działy są reprezellto'Wane mniej !bogato.
,Ceramilka liczy 400 sztuik, jakkol:wiek liczba ta jest płynna, RePIJ·ezentowane
są różne formy ceramiki regional'nej ki'e1eC'kiej, rzeszowskiej, lbiałostOClkiej,

1l...
..

".
~1
I

·1

~'"

biellslkiej,LubeilJslkfej, ka,szu.bskiej, 'kujawskiej,sc{d€'okiej
itp. Według mej
Re,gicma1Jne Bim"a ,S;przed.a,ży (Izy też organiJZatorzy WY'staw uI1ien1tują się,
co [llależy zamawiać u 't/wórCÓ'wludowych Iw terenie.
Nadto zebraJne 'są wyroby z metaJ.u, j.alk: filigrany cie5"ZyńJski.e,iSlpinJki
pooihaJ.ań:skie itp. (ra'zem85 slZtuk). Wc'dług tych wzorów zamawia ,się wyroby do celów reprezentacyjnych.
Zg'l'cmadz\lno wzory wycinaJne'k róiJny;ch lautorek z Kur;pi północnych
i !południowych, Łcwicza, Sannik, Podlasia,
Rawy, OpO'Czna nurem ok.
200 s'Zt:uk
Ws:zy'stkie te WZOTy służą do pmdu!kICji, do hand1u, jalko 'POmoce do
organi2()v..,II1·ia \\yts':IaW,ClalS€m jalklQdekoracje ojjalJw pomoce do s7Jkolenia
prac'owlI1'i'ków CPLiA. S.łowem, iSpe:miaJją za'dania. rOlbocze s'ta.!e będąc
:w ruc'hu - w pl'zeciwstawien'iu do .zbiorów m:uzea'lnych. Jak'kOllwiek s'ta'n
,Wzo'l'cQlwni jest [l'ł)1nny i wiele 'wzorów jelst w wy:pożyczeniu, niemniej
!'potykamy w .niej stJale studiujących '1:kaJniny,~stroje czy ilnne 'Wzory sz'tuki
ludowej.
Janina

Orynżyna

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5922" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5902">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/4c6da4dc3c99abe6ae9c3dc6a2b49c29.pdf</src>
        <authentication>b569c1aa6674ac9107ea5e9c0bc1dc74</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70599">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2149</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70600">
                <text>1996</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70601">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70602">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1996</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70603">
                <text>Perspektywy Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego u progu drugiego stulecia jego działalności / LUD 1996 t.80</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70604">
                <text>LUD 1996 t.80, s.15-20</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70605">
                <text>Jasiewicz, Zbigniew</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="70606">
                <text>Kopczyńska-Jaworska, Bronisława ;</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70607">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70608">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70609">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70610">
                <text>Lud,

t.

80, 1996

I. MATERIAŁY Z KONFERENCJI "PRZESZŁOŚĆ
I TERAŹNIEJSZOŚĆ ETNOLOGII POLSKIEJ. W STULECIE
POLSKIEGO TOWARZYSTWA LUDOZNAWCZEGO"

[W()!\ JSł./\ W A KOPCZYŃSKA-M

WORSKA

"-atcdra Ltllo[ogii
I ni\\~lsyt~t \,('ld/li
IBICj:--JIJ:W.lASIEWICZ
[Ihl: tut Ltllologii i Alltropologii Kulturowej
t'nill'crsvtct im. Adamil Mickiewicza
POLllaó

PERSPEKTYWY POLSKIEGO TOWARZYSTWA
LU DOZN A WCZEGO
U PROGU DRUGIEGO STULECIA JEGO DZIAŁALNOŚCI
rozważaniach
tych chcielibyśmy
spróbować
odpowiedzieć
na trzy
podstawowe, w naszym mniemaniu, pytania:
I. Czym Towarzystwo powinno być dla swoich członków?
2. Jaką rolę powinno Towarzystwo,
zaliczane do naukowych,
pełnić w nauce polskiej')
:&gt; \lajakie
społeczne wyzwania Towarzystwo
powinno odpowiadać?
W

Towarzystwo

i .jego członkowie

Przystępując
do próby odpowiedzi
na pierwsze
pytanie
chcielibyśmy
(ldllolać się do opinii Aleksandra
Kamitlskiego,
najwybitniejszego
teoretyka
idei stowarzyszCl'l IV Polsce, nota bene członka naszego Towarzystwa,
w cza~ach jego pracy na Uniwersytecie
Łódzkim. Według A. Kamillskiego w cywilizacji \\spólczesnej,
w której obserwujemy
rozluźnienie
i zanik tradycyjnych
II spólnot, stowarzyszenie
ma służyć zawiązywaniu
swoistego "sąsiedztwa
z
II: boru",
a ti Iiacj i odpowiadającej
na potrzebę przynależności
do określonej
grupy. Ponadto powinno zaspokajać potrzebę ekspresji, powinno dawać swym
olonkolll sposobność do wyraj.ania własnych przemyśle!'l, sądów, upodoball.
\\reszcie spelniać funkcję integracyjną,
zespalającą,
stanowić pomost między
l\ldziną i społecznością
lokalną a narodem i wspólnotą
ogólnoludzką.
Ta
()slatnia funkcja powinna ułatwić pokonanie bariery oddzielającej
mały świat
"d II iclkiego .
.lak Towar/.yslwo
nasze spełniało
i spełnia,
w dawnych
i nowych
I'&lt;trunkach, powyższe oczekiwania?
Jakie cechująje
niedostatki działania i co
nakialoby zmienić')

�16
Otóż, jak się zdaje, Towarzystwo
Ludoznawcze,
podobnie jak wiele innych ..
odczuło skutki rozrostu, które tenże Kamillski określał jako zjawisko "olbrzymienia", którego może najwyraźniejszym
skutkiem jest słabnięcie więzi członkostwa dołowych ogniw Towarzystwa ze stowarzyszeniem
jako całością.
Często inspiracje działania szły tylko z góry, mało było działaó oddolnych.
słowem sąsiedztwo z wyboru przestało odgrywać widoczną rolę. Towarzyst\\o
odżywało na krótko w czasie dorocznych
zjazdów, coraz mniej licznych z
powodów finansowych
oraz niezrozumienia
idei delegatów (szeregowi członkowie uważali, że zjazd jest wyłącznie dla delegatów!).
Brak czasu i ciekawszych inicjatyw często powodował zbyt rzadkie spotkania członków woddziałach, często również wobec ogromnego rozwoju i zmian zachodzących
\\
naszej dyscyplinie zaczynało brakować wspólnych zainteresowall.
Wiązało się
to m.in. z rosnącym zróżnicowaniem
członków naszego Towarzystwa
grupującego profesjonalistów-praktyków
i teoretyków
oraz tzw .. ,miłośników'·
amatorów czy przedstawicieli
innych dyscyplin.
Nie bez znaczenia
była również obserwowana
nagła wymiana pokoleli
wśród nominalnych
członków Towarzystwa.
Z tym wiązało się z jcdnej stron~
odchodzenie
od aktywnego uczestnictwa
w pracach Towarzystwa
części starszej kadry uniwersyteckiej
i Akademii
Nauk oraz z drugiej, umiarkoV\ane
uczestnictwo młodszych pracowników naukowych.
Różnorodność
członków,
którą akceptujemy
i traktujemy jako bogact\\o
Towarzystwa,
wymaga zwrócenia
większej
uwagi na szczególne
potrzeby
odrębnych
ich grup. Ważnym działaniem
w tym zakresie hył rozwój ,.kół
zainteresowałl".
Jak się wydaje, Towarzystwo
winno zaoferować jcdnak szersze możliwości
działania
nie tylko "kołom
zainteresowaó",
ale ró\vnitż
sekcjom czy innego rodzaju grupom specjalistycznym.
Towarzystwo
nasze
może w ten sposób stać się konfederacją
mniejszych zespołów i pójść droga
wybraną już przez niektóre
towarzystwa
naukowe
na świecie.
.Jesteśmy
przekonani, że Polskie Towarzystwo
Ludoznawcze,
o utrwalonej tradycj i gromadzenia
ludzi o różnych zainteresowaniach,
może zagwarantować
zrozumienie dla indywidualnych
potrzeb a także orientacj i naukowych,
tworząc
atrakcyjną
płaszczyznę
dyskusji
oraz ponadinstytucjonalnej
i ponadśrodowiskowej integracji.

Rola naukowa Towarzystwa
Przechodząc
do rozważaó
nad naukową
rolą Towarzystwa
musimy
poświęcić
nieco uwagi ogólnym problemom
naszej dyscypliny.
Sytuacja \\
naukach humanistycznych
nie jest w tej chwili łatwa. Nie ma tu miejsca na
szersze jej omawianie, tym bardziej, że w ostatnich latach ukazało się wiele
prac podkreślających
przełom jaki się dokonał w nauce w ogóle, a w humanistyce w szczególności,
a co za tym idzie również w polskiej etnologii.

�17

Puszerzenic retleksji metodologicznej,
pokazanie nowych możliwości
pozIJa\\cz)'ch naszej dyscypliny,
prowokuje do zadania pytania, jaką rolę w tym
ożywieniu intelektualnym
powinno odgrywać nasze Towarzystwo.
Jak pogodzić tradycje poznawcze Towarzystwa,
w którym część członków od początkó\\ jego istnienia.
nawet bez przygotowania
merytorycznego,
gromadziła
I iezne i eenne obserwacje.
dążąc do pozytywistycznej
wierności obserwacj i,
I dzisiejszymi
wyzwaniami metodologicznymi.
Przemiany metodologiczne
przebiegają z niejednakowym
nasileniem w różnych środO\viskach (niezależnie
od ram organizacyjnych
i cezur wieku), stąd
różne S'l potrzeby i możliwości różnych osób i środowisk, nawet przy formalnie
tym samym poziomie podstawowego
wykształcenia
zawodowego.
W tej sytuacji ",vydaje się, że Towarzystwo
powinno podjąć szczególny
\\ ~silek nad rozwojem nowoczesnej
myśli etnologicznej
w pracach naszego
Tc)\\arzystwa i. nie bójmy się tego słowa, nad popularyzacją
tej myśli w środowiskach
polskich
etnografów
gdziekolwiek
by pracowali.
To przecież
\\ laśnie nasze 'rowarzystwo
powinno
stworzyć
warunki
szerokiej
krytyki
nauko\",ej i rozwoju myśli nowatorskiej,
i w ten sposób zaprzeczyć spotykanym
niekiedy opiniom.
iż jest ostoją naukowego
tradycjonalizmu
czy wręcz
konserwatyzmu'
Tl)Warzystwo powinno więc być forum etnologicznym
dla dyskusji, które
toczą się. jak powszechnie
wiadomo, w grupach nieformalnych,
czy też w ramach innych cial zbiorowych,
jak np. w Sekcji Antropologów
Społecznych
przy Polskim Towarzystwie
Socjologicznym
lub w Redakcji
czasopisma
..Polska Sztuka Ludowa.
Konteksty".
Co prawda,
również
wydawnictwa
naszego Towarzystwa
podejmują
wysiłki w tym zakresie (warto zobaczyć
niektóre tomy scrii "Prace Etnologiczne",
ostatnie numery czasopisma
"Lud"
CZ) od wielu lat publikowane
interesujące altykuły w "Literaturze
Ludowej"),
ale. niezależnie
od tego, widzimy ponadto potrzebę wypracowania
nowych
form organizacyjnych
dyskusji naukowych. Dyskusje te winny być inicjowane
\\ szczególnic zainteresowanych
oddziałach Towarzystwa
i przygotowywane,
być może. we współpracy z wymienionymi
powyżej grupami i instytucjami,
na
pe\\no \\' aliansie z Komitetem Nauk Etnologicznych
PAN, zawsze otwaltym
na różne potrzeby środowiska,
lecz z racj i statutowych
zrzeszającym
tylko
samodzielnych
pracowników
nauki, i to już w chwili obecnej nie wszystkich.
\!oże należaloby w lonie naszego Towarzystwa
powołać sekcje ~ tu wracamy
do poprzednio wyrażonej przez nas myśli - zgodnie z zainteresowaniami
poszczególnych
grup członków
i potrzebami
naszej dyscypliny
- sekcje,
sh.upiającc członków z różnych oddziałów Towarzystwa,
podejmujące
istotne
zagadn ien ia, bądź to metodologiczne,
bądź związane z ważnym i naukowym i
problcmami, np. regionalizmu,
zagadniel1 etnicznych czy też twórczości
alt ystycznej i wytwórczości
rękodzielniczej,
czy wreszcie obszernej dziedziny pogranicza religioznawstwa,
obrzędowości
i obyczajów.

:. L'hlt.

LXXI\'

�18

Myślimy, że taki ambitny plan przyciągnąłby
do nas szersze grono kolcgó\\.
którzy obecnie nie widzą dla siebie pola w Polskim Towarzystwie
Ludoznawczym.

Towarzystwo i jego rola w życiu publicznym
Przechodząc
do zastanowienia
się nad rolą naszcgo Towarzystwa
w j.yciu
społeczno-kulturalnym
kraju można zauważyć, że jedną z dziedzin działalności
Polskiego Towarzystwa
Ludoznawczego,
która rozwija się caly czas. pomimo
ogromnych
trudności
finansowych,
z widocznym
pozytyv,nym
skutkiem. to
działalność
wydawnicza
przekazująca
dorobek
polskich
etnologćm
oraz
prezentująca
istnienie tego środowiska na zewnątrz.
Wydawnictwa
naszego Towarzystwa
uwzględniają
różne przygotowanie
i różne zainteresowanie
odbiorców: od prac czysto materiałowych
(z dziełam i
Oskara Kolberga na czele) do rozpraw i wspomnianych
artykułów metodologicznych,
publikowanych
w specjalnych
seriach i czasopismach
oraz prac
popularnych
informujących
o strojach, twórcach
ludowych
itp. Szczególne
miejsce
wśród wydawnictw
Towarzystwa
zajmuje
,.Biblioteka
Zeslcillca".
wskazująca
na wartość tzw. dokumentów
osobistych
i jednocześnie
uzupelniająca naszą wiedzę nie tylko o nieznanych
obszarach historii narodu polskiego, ale również, w wymiarze uniwersalnym.
o życiu ludzkim w \varunkach
ekstremalnych.
Mankamentem
działalności
wydawniczej
naszego Towarzystwa
są jednak
zbyt małe nakłady, stąd nie tak wielki krąg odbiorców.
Mankamentem
są tej
związane z wielkością
nakładów dość wysokie ceny publ ikacj i. które pCJ\\Odują, iż nie wszystkich
zainteresowanych
stać na kupno tych wydawnict\\.
Najbardziej
istotne, jak się zdaje, niedostatki dystrybucj i naszych wydawnict\\
w szerszych kręgach społecznych nie sąjednak następstwem
wskaZ&lt;ln)ch wy żej
przyczyn,
lecz braku świadomości,
czym właściwie
zajmuje się etnologia'
Informacja o niej jest ogromnym obowiązkiem
Towarzystwa!
Ostatnio duże nadzieje wiążemy z obecnością
przedstawicieli
naszej dy scypliny przy pracach nad reformą programów szkolnych oraz z idei) rozwoju \\
szkole zainteresowat'i
regionalnych,
szeroko uwzględniających
problematykt,:
kultury tradycyjnej regionu. Za mały jest jednak ciągle udzial etnologów \v publicystyce
społeczno-naukowej.
Za mało jest komentarzy
ctnologicznych
dotyczących
różnych palących
problemów
życia współczesnego!
Potrzebny
byłby głos etnologa w dyskusjach
nad potrzebami
samorządu
terytorialnego.
problemami
ekologii czy planowania
życia kulturalnego
w mikro czy makroskali. Nie umniejszając
dorobku i potrzeby rozwoju różnych form studió\\
etnograficznych
i folklorystycznych
powinniśmy
uświadamiać
opinii społecznej, iż na nich nie kot'iczą się zainteresowania
naszej dyscypliny.
Pewny m
krokiem w tym kierunku jest powszechnie
występująca
zmiana nazw placlmek

�19
etnogralicznych
na "etnologiczne"
oraz "antropologii
kulturowej".
Z tym pozornie formalnym
zabiegiem
wiąże się też rozważana
w kręgach naszego
Towarzystwa sprawa zmiany jego historycznej (a zarazem archaicznej)
nazwy,
nie odpowiadającej
dzisiejszym
zainteresowaniom
dyscypliny.
Jakie znaleźć
\\ ~.iście, żeby uszanować
IDO-letnią tradycję a zarazem zakomunikować,
czym
się \\spółcześnie
etnolog interesuje?
KOllcząc to krótkie wprowadzenie
do dyskusji na temat przyszłości Polskiego Towarzystwa
I,udoznawczego,
która jest tak bardzo potrzebna u progu drugiego IDO-lecia jego działalności,
chcielibyśmy
podkreślić aktualność
i przydatlll)ść także niektórych tradycyjnych
wartości, od dawna obecnych w pracach
To\\arzyst\va.
Należą do nich m.in. łączenie przez Towarzystwo
celów badaw(z~ ch i popularyzatorskich,
poznawczych
i o praktycznym
znaczeniu społeczIlu-kulturalnym, szerokie rozumienie ludoznawstwa-etnologii,
bliskie koncepcji
antropologii
kulturowej,
akceptacja
wielości
szkół i kierunków
w nauce,
upowszechnienie
myśli o walorach kultury ludowej, stanowiącej przecież dobro
narodowe i ogólnoludzkie,
wreszcie przekonanie,
że nauka powinna się przeci\\stawić
postawom etnocentrycznym
i ksenofobii,
przekonanie
tak ważne
\\ okresie budowania
pomostów
międz/narodami
i kulturami. To właśnie
przed 100 laty, w pierwszym tomie "Ludu", współzałożyciel
naszego Towarzystwa Iwan Franko napisał, że prace etnologiczne
"mogą przyczynić się do
podniesienia nas w te jasne i czyste sfery tolerancji i wyrozumiałości",
w któr~ch n ieu {'ilOŚĆ i wro-gość etn iczna staną się niemożl iwe.
Tradycje Towarzystwa
mogą okazać się cennym czynnikiem stabilizującym
ctnologi~ - nauky, o której Profesor Anna Kutrzeba-Pojnarowa
powiedziała,
\\ tekście pośmiertnie drukowanym
w jubileuszowym
78 tomie "Ludu", że jest
stale ,jakby ill s/a/u nascendi". Dla dalszego
rozwoju etnologii
polskiej
i Towarzystwa oraz dla zajęcia przez nie należnego im miejsca w życiu nauko\\Ylll i kulturalnym, decydujące znaczenie będzie miał jednak wysiłek intelektualny i organizacyjny
nas wszystkich związanych z etnologią i Towarzystwem.
131\)l1i~la\\a KOPCZY(l~ka-.laworska. Zbigniew

.Iasiewicz

TIll: I'IWSPI':CTS OF THE POLISH ETHNOLOGICAL
SOCIETY
I\TlIlI:
I3ECilNNING OF THE SECOND CENTURY OF ITS ACTIVITY
(Summary)
The paper was lklivered as an address during the celebrations or the Centennial of the Polish
ethnological socicly in Wrocław on September 9, 1995. Considering desirable changes in the
.\ork or thc Socicly, the authors propose some modifications which may adjust it to the needs of
;peeitic groups of members pursuing various interests, turn it into a forum of scl10Iarly
Jiscussions. and help popularize t:thnology among the general public. On the other hand, the
lUlhors emphasize the filet that the traditions represented
by the Society are significant for
'cholars loda) as well.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5923" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5903">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/4d5afb7714fc37cd8312d7d1d61eb8d5.pdf</src>
        <authentication>158ff63e439952ec1b61026e73aac965</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70611">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2150</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70612">
                <text>1996</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70613">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="70614">
                <text>etnologia polska</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70615">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1997</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70616">
                <text>Kilka uwag o przeszłości i teraźniejszości etnologii polskiej/ LUD 1996 t.80</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70617">
                <text>LUD 1996 t.80, s.21-30</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70618">
                <text>Jasiewicz, Zbigniew</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70619">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70620">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70621">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70622">
                <text>Lud,

l.

80, 1996

IBIU'iILVv
Ji\SIEWIC/
111'1: tUL Elnologi i i i\nlropologii
Kulturowei
I ni\\ers: lei illl. 1\. MiekiewiC/&lt;1
PO/n&lt;lli

KILKA UWAG O PRZESZŁOŚCI
I TERAŹNIEJSZOŚCI
ET, 'OLOClI POLSKIEJ. W STULECIE POLSKIEGO TOWARZYSTWA
LUDOZNA WCZEGO

Zachęty do rozważall dostarcza nie tyłko IDO-lecie Polskiego Towarzystwa
Ludoznawczego.
kierujące uwagę ku przeszłości, ale również obecna sytuacja
etnologii polskicj. Przcmiany polityczne i społeczne w Polsce, a przede wszystkilll upadck komunistycznego
pallstwa, otworzył szersze niż dotąd możliwości
kontaktowania
siQ z nauką światową i uczestniczenia
w rozwoju tej nauki. W
ostatnich latach zwiykszył się znacznie zakres autonomii środowisk naukowych
i Illożliwości decydowania o kierunkach rozwoju nauk w kraju. Pojawia się też
pytanie jak postępować z wytworzonymi
w przeszłości,
w odrębnych
warunkach nie tylko ostatnich dziesięcioleci,
specyficznymi
cechami etnologii polskiej. Co zachować z rodzimej tradycji naukowej i jak wykorzystać
zdobyte
unikatowe doświadczenia,
a z drugiej strony w jaki sposób zmienić te cechy,
które tworzą bariery utrudniające wymianę poglądów i współpracę z badaczami
z innych krajów i z nauką światową?
W krótkim artykule pragnę jedynie zasygnalizować
uznane przeze mnie za
\\ażne sprawy dotyczące naszej gałęzi nauki. Spróbuję jednocześnie
odpowiedzieć na pytania:
I. Czym była i jest etnologia polska jako jedna z etnologii "narodowych"?
2. Jakie znaczenic ma obecnie historia polskich nauk etnologicznych
i studia
Ilad tą historią?
3. Jakic są ukształtowanc
przez historię cechy polskiej etnologii
i jakie
\\) nikają z nich konsckwencje
dla naszych prac dzisiaj?
4. Na czym polegały zmiany w etnologii polskiej?
:) .laki jest obecnic stan etnologii polskiej, lub - lepiej - nauk etnologicznych w Polsce? Czy są one pewną całością czy też niespójną konfiguracją
kierunków zainteresowall
i zbiorem w różny sposób pracujących badaczy?
Okrcślenie ctnologia "narodowa"
rozumiane jest przeze mnie jako zespół
ludzi i ich dzia/all: poznawczych,
organizacyjnych
i aplikacyjnych
osadzonych

�22
w ramach narodu - wspólnoty historycznej,
kulturowej i politycznej. Znanajest
wyjątkowa
wrażliwość
etnologii - jako dyscypliny
naukowej -- na warunki.
w których się rozwija. Warunki te tworzyło dla etnologii polskiej położenie
geograficzne
i historia Polski oraz wynikające z nich jcj cechy: kraju i narodu
usytuowanego
w Europie Środkowej,
przez długi czas głównie rolniczego. o
specyficznej
w przeszłości
strukturze
społecznej
z Iiczną grupą szlacht).
podlegającego
wpływom Wschodu, ale jednocześnie
o silnych związkach z kulturą Europy Zachodniej,
zapoczątkowanych
przede wszystkim
przyjęciem
katolicyzmu,
przez długi okres wieloetnicznego,
a po roku 1945 w zasadzie
monoetnicznego,
narodu pozbawionego
na skutek zaborów i najazdu nazistowskiego własnego paJ'lstwa, uzależnionego
w wyniku II \vojny światowej i umowy w Jałcie od Związku Radzieckiego.
Dla etnologii polskiej. jako jednej z
etnologii narodowych,
ważne były wszystkie z wymienionych
tu. a także inne
jeszcze okoliczności.
Jedną z najważniejszych
był jednak brak, przez długi
czas, własnego paJ'lstwa i w związku z tym brak poparcia dla nauki ze stron)
instytucji tego paJlstwa. Paradoksalnie,
brak tych instytucji, rckolllpenso\\an)
jedynie w części przez instytucje o charakterzc społccznym,
i inne jeszcl.e prz)czyny w okresie zaborów w XIX i na początku
XX wicku sprawiły. że
etnologia polska rozwijała się w tym czasie w ścisłych kontaktach z nauką \\
innych krajach. Wielu naukowców
pracowało w ramach instytucji naukO\\yeh
poza krajem lub utrzymywało
z nimi kontakty (Sokolewicz,
1973, s. 172 i n.):
wydano wiele dzieł ze światowej
literatury etnologicznej
i antropologicznej.
przetłumaczonych
na język polski, i to w krótkim czasie po ukazaniu si~
pierwodruku.
Sytuacja największej
izolacji nastąpiła w okresic po " wojnie
światowej, kiedy to na skutek przyczyn politycznych
i ideologicznych,
także \\
wyniku działania mechanizmów
samoobrony,
etnologia polska, podobnie jak
cała nauka, przede wszystkim jednak humanistyka,
zamknięta została na jakiś
czas w granicach jednego pallstwa. Charakter polskiej etnologii kształtov.any
był ponadto, podobnie jak etnologii gdzie indziej, przez wpływ wybitnych
uczonych - wielkich mistrzów, dostrzeżony w analizach rozwoju etnologii i antropologii kulturowej na świecie. Autorytet luminarzy nauki światowej wspóJwystępował
w ramach etnologii polskiej z poważną rolą wybitnych liczonych
pracujących
w kraju: autorów znanych prac oraz inicjatorów
bada{j i kien)\\ników instytucji naukowych, grupujących
wokół siebie zespoły współpracO\\ników i uczniów. Warunki uprawiania
nauki na ziemiach polskich, a także
wyraźne zamykanie się europejskich
etnologii narodowych,
szczególnie tych
skoncentrowanych
na studiach nad kulturą własnego ludu, w granicach jednego
paI'1stwa i jednej grupy narodowej,
sprawiły, że tylko nieliczni spośród etnologów polskich uzyskali możliwości
oddziaływania
wykraczające
poza ram)
nauki polskiej.
Historia etnologii
polskiej wskazuje na zmieniające
się relacje między nia
a nauką w innych krajach i w skali świata. Dlatego też nie można przcdsta'v'viać

�23

etIH)logii namdowych jako samych dla siebie i jednorodnych
wewnętrznie,
różn:- ch natomiast kategorialnie i izolowanych jedna od drugiej. Wręcz przeci\\nie. posługiwanie się koncepcją etnologii "narodowych"
zakłada nie tylko
odn;bności. niekiedy bardzo poważne, ale również przyjęcie wzajemnego
oddziaływania
tych etnologii
i istnienia szerszej etnologii
i antropologii
kulturowej, europejskiej
i światowej. To właśnie w ramach rozważaJl nad
relacjami między etnologami narodowymi, a etnologią lub antropologią w skali
kontynentu
lub świata, dostrzeżono
niekompletność
koncepcj i "centrumperyferie". absolutyzującej
twórcze cechy jednych i bezpłodność
naukową
innych regionów i grup ludzi (International. .., 1991, s. XXI).
Posiadanie przez etnologię polską statusu etnologii narodowej, uzyskanego
już dawno. bo w II polowie XIX wieku, wymaga wysiłku, aby ten status
roz\\ inąć. Potrzebne są dalsze prace pozwalające spojrzeć na etnologię polską
i slużące jej jako całości: syntezy poszczególnych
kierunków i całokształtu
badaJ1. podręczniki metod i słowniki, opracowania historii i inne. Podkreślam,
że myślę tutaj o etnologii narodowej jako pewnej całości korzystającej z osiągnięć i funkcjonalnej nic tylko wobec własnego śmdowiska narodowego,
ale
ró\\ nicż wobec calości szerszej jaką jest nauka światowa. Dlatego też konieczn) będzic slaly wysiłek przedstawiania
związków etnologii polskiej ze świato\\ ą etnologią i antropologią, i jej w nich miejsca.
Szczególną rolę w kształtowaniu
i funkcjonowaniu
etnologii narodowej
pelnią studia nad jcj historią. Pozwalają one nie tylko na śledzenie zmian w
problematyce badałl i rozwoju pojęć oraz koncepcj i teoretycznych,
a także
z\\ iązków z warunkami w kraju i z nauką światową, ale ponadto wskazują
t1adycję. do której można się odwołać, i w ten sposób wyznaczają współczesny
zakres przcdm iotowy dyscypl iny. Cenne są prace dotyczące histori i etnologi i
polskiej, które już powstały (m. in. Kutrzebianka,
1948; Historia. .., 1973;
Burszta. KopczY(lska-Jaworska,
1982; Damrosz, 1988). Potrzebne są jednak
no\\e opracowania.
które odpowiedzą
na pytania najbardziej
nas obecnie
interesujące. Jakie były relacje w historii etnologii polskiej między tendencjami
do uniwcrsalizacji dyscypliny a dążeniami do jej zamykania się i koncentracji
na kullurzc ludowej kraju') Dlaczego etnologia polska nie skorzystała
w
szerszym zakresie z możliwości otwarcia na świat, jakie pojawiły się po roku
19:;6') Jakie byly przyczyny ograniczonego zainteresowania
teoriami antropologicznymi w okresie powojennym - czy tylko polityczne lub ideologiczne, narzucone z zewnątrz. czy także wytworzone wewnątrz środowiska? Co spowodo\\alo silniejsze chyba \V etnologii polskiej, w porównaniu z innymi naukami
humanislycznymi,
manifestowanie
różnic międzypokoleniowych?
Jakie są
dal) chczasowe reakcje etnologi i polskiej na szersze obecnie kontakty z antropologią światową, w tym również z antropologią
postmodernistyczną?
Mam
nadzieję. że zapoczątkują one szerszą dyskusję nad przeszłością
i teraźniej-

�24
szością etnologii,
tak potrzebną dla dalszego rozwoJu refleksji nad naszym
kierunkiem badań.
W studiach z zakresu historii etnologii możemy przyjąć rM.ne założenia. \\
Europie Środkowej, w tym i w Polsce, upowszechnił
sil( obraz historii narodowych etnologii, który nakazuje widzieć stopniowe przechodzenie
w przeszłości
od opisowego
ludoznawstwa
czy etnografii
do zajmowania
się globalnym
wymiarem
kultury, właściwym
antropologii
społeczno-kulturowej.
8ardziej
waltościowa jest jednak perspektywa
inna. pozwalająca
dostrzec od dawna już
mające miejsce współwystępowanie
tych dwóch kierunków
zaintereso\\ali.
Patrząc z tej perspektywy, do dziejów i tradycji etnologii polskiej zaliczymy już
nie tylko opisy ludu, takie choćby jakie pozostawił z początku XIX wieku S
Staszic i programy
badal1 nad kulturą ludową, ze znanym programem
H
Kołłątaja z roku 1802, który jest często traktowany jako początek etnologii
polskiej (Kutrzebianka,
1948, s. 7; Posern-Zielillski,
19T1, s. :&gt; I). Wlączymy do
nich ponadto rozważania obydwu wymienionych
powyżej przedstawicieli
późnego polskiego Oświecenia
nad rozwojem kultury i powołaniem
ludzkości. \\
ramach uprawianej
przez nich "historii filozoficznej"
(Szacki, 1981. cz. I. :-..
147). Szczególnej uwagi godne jest niedocen ione dotąd przez etnologów dzido
S. Staszica Ród ludzki (1819-1820;
1959). Przedstawiony
został w nim nic
tylko ogólny obraz rozwoju kultury, ale również, przy pomocy materiałó\\
m.
in. z opisów ludów pozaeuropejskich
i metody porównawczej,
nie rÓ:i.ni'lcej Sl~
w zasadzie od stosowanej
przez ewolucjonistów,
geneza i charakterysty"i
poszczególnych
elementów
i dziedzin kultury. Podstawą rozwoju kultur: są.
zdaniem S. Staszica, coraz szersze możliwości poznawcze ludzi. Występują one
jednak w ścisłym zespoleniu
z ich działalnością
gospodarczą
i stosunkami
społecznymi,
wśród których wielkie znaczenie mają fonny gospodarowania
i
formy własności.
Wyrazem
rozwoju
kultury są poszerzające
się ,.związ"i
człowieka z rzeczami, zwierzęty i ludźmi" (1959, t. I, s. 230). S. Staszic stosuje
nowoczesne terminy: "fetyszyzm",
"politeizm";
przejęty tragedią Polski odróżnia cechy kulturowe
i związki społeczne tworzące naród: "naród Polakó\\ ...
całkiem
z jednego
języka
i z jednego
rodu już w jedno spoleczelist\\o
połączony" (1959, t.3, s. 257). Zadziwia ponadto, wprowadzając
do rozwaia"]
nad rozwojem ludzkości, rozbudowaną
koncepcję potrzeb stanowiących
o sposobie istnienia człowieka i zmianie tego sposobu: "Rósł człowieka rodzaj, rosi)
człowieka
potrzeby. Te były zawsze wodzem jego...
. Śledźmy czlowieb
potrzeby a pójdziemy drogą, którą postępował człowieka rodzaj" (1959. t. I. s.
77). Zadaniem historyka etnologii jest jednak nie tylko odnajdowanie
czasu i
sytuacj i, w których obok deskrypcj i pojawia się koncepcja teoretyczna a obok
zainteresowa6
kulturą ludową myślenie o kulturze w wymiarze globalnym
Winien on również podejmować
próby ustalenia charakteru
i wzajemnych
relacji tych dwóch sposobów postrzegania
świata. Przyjęcie dzisiaj szerszego
niż dawniej zakresu badat'l etnologicznych
i antropologicznych
poz\vala nam

�25

pO\\l'acać do przeszłości i poszukiwać w niej bardziej rozległych fundamentów
\\ spółczesnej etnologi i.
Tylko w szerokim
ujęciu historycznym
można rozpatrywać
przyczyny
pojawienia się i konsekwencje
dwóch cech, które traktuję jako charakterystyczne dla etnologii polskiej. Pierwszą z nich jest koncentracja
zainteresowai1
na
kulturze ludowej. Drugą - połączenie, w ramach etnologii, studiów nad kulturą
ludową, przede wszystkim na terenie własnego kraju, z badaniami kultur ludów
pozaeuropejskich,
tzw. plemiennych
lub prymitywnych.
W studiach
nad kulturą ludową uwagę skupiano na terenie tzw. "narodo\\ ym" - związanym z dawnym pai1stwem polskim, obecnym w umysłach
Polaków, jeszcze na początku XX wieku i pokrywającym
się z granicami
Rzeczypospolitej
sprzed zaborów, potem ograniczanym
do obszaru Polski z lat
1918-1939 i Polski w granicach po roku 1945. Przedmiotem
fascynacji
były
przedc wszystkim ziemie wschodnie, tzw. kresy, a obok tego regiony zachowujące odrębnc ccchy kulturowe, takie jak Góralszczyzna,
Krakowskie,
Huculszczyzna. Kurpie, w mniejszym nieco zakresie Łowickie, Kaszuby, Śląsk. Wybiórczość w badaniach osłabiona została jedynie przez przyjęty przez O. Kolberga zamysł zgromadzen ia materi::dów
etnograficznych
z całości
ziem
uznanych za .,narodowe" lub traktowanych jako historycznie związane z dawną
Rzeczpospolitą.
Etnicznie
polski charakter
grup regionalnych
nie był w
przeszlości na ogół ani zachętą, ani też nie odstręczał od podejmowania
badai1.
Decydował stopiell zachowania
tradycyjnej
kultury ludowej oraz jej oryginalność. Pewne różnice w tym zakresie wystąpiły w Galicji i na ziemiach
7aboru pruskiego,
na których w kulturze
ludowej
poszukiwano
nie tyle
archaizmów i cgzotyki ile potwierdzenia
odrębności
od kultury niemieckiej
i
znaków polskości (Jasiewicz,
1955, s. 13). Słowiai1szczyzna
tylko z rzadka
dostarczała ram dla programów badai1 etnologicznych.
Zainteresowanie
ludami
sllmiallskimi
odnajdujemy
oczywiście
już u Z. Dołęgi-Chodakowskiego
i 1818). w niektórych prezentacjach
zadai1 stawianych sobie przez O. Kolberga
(1965, s. 246) a później w pracach A. Fischera (1932-1934),
i przede wszystJ,.im w monumentalnym
dziele K. Moszyi1skiego
Kultura ludowa Sluwian
119:12-1934). Były tojcdnak,
z wyjątkiem pracy K. Moszyi1skiego,
zaintereSO\\an ia skoncentrowan ie na "bl iższych" ludach słowiai1skich, pozostawiające
na uboczu rosyjską kulturę ludową.
Kultura ludowa budziła zainteresowanie
głównie - albo w związku z zakładanym jej archaizmem - jako pozostałość z przeszłości, albo też ze względu na
jej odrębność od kultury środowisk nieludowych.
Ujmowano ją dwojako: raz
jaJ,.o właściwość
nieelitarnych
grup społecznych,
głównie chłopstwa
- jako
subhlturę
a nawet kulturę tych grup, a z drugiej strony jako nośnik wartości,
które w danym czasie ceniono: rodzimości, tradycyjności,
oryginalności,
prostoty. spontaniczności.
Dostrzegano
związek między zajmowaniem
się kulturą
ludową a ważnymi probłcmami społeczno-kulturowymi
i politycznymi:
uzyski-

�26
waniem podmiotowości
przez środowiska chłopskie. wlączaniem siC; tych środowisk do wspólnoty narodowej, rozwojem samorządu lokalnego. zapobieganiem alienacji i stresom w procesach modernizacyjnych.
Aksjologizującc
i instrumentalne traktowanie kultury ludowej prowadziło do jej mitologizacji. która
z kolei wywoływała reakcję w postaci demitologizacji.
Ma ona w etnologii
polskiej prawie ISO-letnią tradycję. Myślę tutaj o R. Berwiilskim ( 1854). który
odmówił kulturze ludowej walorów niezmienności
i niezależności od kultur~
warstw elitarnych i wzmocnił w etnologii nurt krytyczny.
Jak postąpić z bogatym dorobkiem studiów nad kulturą ludową') Współczesny etnolog powinien przede wszystkim zdać sobie sprawę z wiclo,vymiaro\\ości zjawiska i wieloznaczności
terminu "kultura ludowa". Oznacza on zar&lt;'mno
system kulturowy dawnej wsi, który należy już do przeszłości. jak i tradycję
przekazaną z przeszłości i kontynuowaną
przez wspólczesnc grupy rodzinne.
lokalne, regionalne i grupę narodową. Ponadto tym termincm określa się tradycję, której przekaz został przerwany a d() której się powraca. bo traktuje się ją
jako Wat10ŚĆ, albo wreszcie jako element polityki kulturalnej i spoleczncj. ;1
więc jako narzędzie mające pomóc w rozwiązywaniu niektórych spraw naszeg(1
współczesnego
życia. Prace etnologów nie powinny upraszczać obrazu tegl~
wielowymiarowego
zjawiska.
Cenny dorobek ze studiów nad kulturą ludową możc zostać wykorzystany. a
badania mogą być prowadzone w następujących,
moim zdaniem. glównych
kierunkach:
l. Studiów historycznych nad kulturą ludową jako systcmem kultLII'O\\ym
dawnych społeczności, przede wszystkim wiejskich;
2. Studiów nad kulturą ludową jako tradycją, nad mechani/.lllcm przekazu
oraz miejscem i znaczeniem elementów, i wartości tej kultury we \vsp&lt;'1lczesnym społeczellstwie nowoczesnym;
3. Studiów wykorzystujących
materiały i inspiracje związanc z badaniami
kultury ludowej do innych ujęć kultury, np. przedstawiających
kulturę ludo\\ "jako aspekt kultury traktowanej całościowo, zawsze w niej obecny, oraz do
rozważal1 nad teorią kultury, przede wszystkim wówczas. kiedy kulturę ludo\\ą
postrzegamy jako konstrukcję modelową.
Na europejskiej
mapie sposobów uprawiania etnologii. etnologia polska
znalazła się między terenem Niemiec, gdzie oddzielono badanic kultury \\Iasnego ludu i kultury ludów pozaeuropejskich
oraz Rosj i. w której te ch\ ił
kierunki zainteresowat'l
połączono w ramach jednej dyscypliny.
Etnologia
polska skłania się ku drugiemu z przedstawionych
tu rozwicvall, dlatego też
traktuję je jako jedną zjej cech.
N ie ma, jak dotąd, rozważaJl nad genezą tei kan iunkcj i. jej charakterem
i następstwami
dla całościowego
obrazu etnologii polskiej. Przyczyn tego
połączenia doszukuję
się w silnych w Polsce wpływach ewolucjonizmu.
poważnych różnicach społecznych i kulturowych odclziclaj&lt;lcych ..wlasny" lud

�27

od jego obserwatorów i badaczy, najpierw głównie szlachty a później inteligencji. \\reszcie w braku ideologii przeciwdziatającej
łączeniu tych dwóch przedIlliotóvv zainteresowal1 w ramach jednej dyscypliny naukowej. Inną przyczyną
byly warunki życia i możliwości
prowadzenia
badał'!. Raz skłaniały one
badaczy. w kraju o niezbyt dużej ich liczbie, do zajmowania
się ludem
\\ icjskim. a kiedy indziej. często wbrew ich woli - np. wówczas, kiedy stawali
SIC zeslal1cami lub emigrantami
- do zainteresowania
się ludami pozaeuropejskimi. przede wszystkim azjatyckimi.
i\astępstwem
połączenia zainteresowal1 kulturą ludową terenów europejskich i kulturą ludóvv pozaeuropejskich,
które znalazło swój wyraz również
\\ nauczaniu ctnologii. było przyjęcie w badaniach pewnego dystansu wobec
ludnuści wiejskiej wlasnego kraju, traktowanej na ogót bez egzaltacji. W związku I. tym w ramach etnologii polskiej "Iud" nie posłużył do wykreowania
i \\ zmocn ien ia idei nacjonal istycznych,
co stało się udziałem niem ieckiej
llJ/ksk/lJldc.
Innym następstwem było otwarcie na antropologiczne
koncepcje
kultlll"Y. tworzone przecież przede wszystkim na podstawie badal1 i materiałów
plvaeuropcjskich.
Obserwacja przeszlości i teraźniejszości
etnologii polskiej prowadzi do
\\ niosku o jej wyjątkowej zmienności i różnorodności. Zmieniał się i różnico\\el! przcdmiot zainteresowal'!, który uznawano w określonym czasie za najważniejszy kultura ludu wiejskiego terenów europejskich, niekiedy ograniczana do
L\\erbalizowanych przejawów kultury, kultury ludów pozaeuropejskich,
kultura
ludl)\\a obejmująca również grupy niechlopskie, przede wszystkim robotników,
kultury .jrodowiskowc. wreszcie kultura w wymiarze globalnym. Pewien dramatyzm towarzyszyl wym ian ie orientacj i teoretycznych, związanych z ideologiami i kierunkami w nauce. Zmienne były w Polsce, podobnie jak gdzie
indziej. warunki etnologii narodowej i jej relacje z najbliższym otoczeniem:
calością 1lC1lIkiw kraju. panującymi ideologiami, stanem społeczno-gospodar(7: III i sytuacje! polityczną.
Etnologia polska, tak samo zresztą jak etnologie
llail1do\Ve \\ innych krajach. pozostawała ponadto pod napięciem związanym ze
zmieniającymi się jej kontaktami z nauką światową. Odczuwamy obecnie silnie
to napi~cie w związku z szerszymi znowu możliwościami korzystania z dorobhu i uczestniczenia w rozwoju etnologii i antropologii światowej. Zmienna była
\\ reszcie nazwa dyscypliny: ludoznawstwo, etnografia, etnologia, antropologia
spoleczno-kulturowa,
antropologia.
Zmarła już profesor Anna KutrzebaPOJnamwa, zaslużona także w badaniach nad historią polskiej etnologii, zapylana przeze mnie czy nie denerwuje jej różnorodność i zmienność terminów,
~lórymi określamy nasz kierunek studiów, odpowiedziała:
"Nie peszy mnie
\\iclość terminów...
Jest ona, etnologia, zawsze jakby in sIalu nascendi w
Joszuk iwan iu własnej lo/samości i autonomiczności"
( 1995, s. 397).
Nauki etnologiczne w Polsce obejmują obecnie, obok etnologii, także inne
;al~zie studiów, takic jak: folklorystyka, etnomuzykologia,
etnoreligioznaw-

�28
stwo i szereg innych na pograniczu
z innymi naukami. Niektórzy badacze
przyjmują
nazwę antropologów
społecznych
czy kulturowych.
Najbardziej
ustabilizowana
w formalnej strukturze
nauki jest etnologia.
Po niedawnych
dyskusjach
utrzymano
odrębność
studiów etnologicznych
na uniwersytetach
i doprowadzono
do wpisania etnologii na obowiązuj,\cą
w naszym parist\\ ie
listę dyscypl in naukowych,
z których
nadawać
można stopn ie na ukC1\\c.
Ponadto etnologia ma dobre oparcie w wielu placówkach
uniwersyteckich
i \\
innych instytucjach naukowych i muzealnych, dysponuje licznymi czasopismami, a Polskie Towarzystwo
Ludoznawcze
i jego stuletnia historia jest potwierdzeniem trwałości dyscypliny. Różnorodne kierunki badaJl stara się integro\\ać
korporacja uczonych - działający od dwudziestu lat Komitet Nauk Etnologicznych PAN.
Co umożliwia poszukiwanie
tożsamości i autonomiczności
nauk etnologicznych w Polsce? Co wydaje się wspólne w morzu różnorodności
i rzece zmian·)
Tym czymś wspólnym
i stałym jest alternatywny
wobec innych dyscyplin
sposób postrzegania
i interpretowania
rzeczywistości
spoleczno-kulturo\\cj:
wybór przedmiotu studiów pozwalający
docierać do powszechników
kulturowych, swoisty historyzm, który umożliwia przekroczenie
granicy czasu konkretnego oraz kulturaiizm,
wnoszący
do badaó życia społecznego
wartości
kultury,
szczególny
uniwersalizm
dopuszczający
porównyvvanie
zjawisk z
różnych terenów, wreszcie dążenie do generalizacji
- tworzenia i poslugiwania
się teoriami kultury, wieloma zresztą, przy jednoczesnym
nakazie empiryzmu.
Wymienione
powyżej cechy nie mają mocy wyróżników
działających
samoczynnie. Uznanie tych cech za czynnik tworzący gałąź nauki czy zespól specjalności - nauki etnologiczne, jest w istocie sprawą wyboru. Określamy przecież
swoją przynależność,
opowiadamy
się za jakąś tradycją, którą stale zresztą
poszerzamy, a podejmując badania wyznaczamy granice dyscypliny i nadajell1~
jej określony status teoretyczny.
Możliwość wyboru wskazanego tutaj sposobu
pracy obejmuje
również
badaczy z innych środowisk
i 7 inną tradycją:
filozofów, socjologów, filologów, historyków. Niektórzy z nich razem z etnologami tworzą współczesne
nauki etnologiczne.
Tennin "nauki etnologiczne··
najlepiej obecnie oddaje sens różnorodności
i wspólnoty
w obrębie studió\\
folklorystycznych,
etnologicznych
i antropologicznych
\V Polscc.

I3IBLlOGRAFIA

Berwiński R.
1854
Studia a literaturze ludowej ze stanowiska his!OIycz/Jej i /Jol/koll'ej kn"il-ki.
BlIrszla J., Kopczyńska-Jaworska B.
1982
Polska etnografia (etnologia) po II wojnie ... LlId·· l. 66.

1'0111,111

�29
Dal1lros!
I 'iXX

/{o:II'(Jj pOj,i: podslawowych w polskiej na lice a kllllllrze ludowej do 1939 rokII.
Ossolineulll. Wrocław.
[)ok~a-Choclakowski
I.
IX IX () Slo\l'iml,ccF::llie I'r:ed chrześcljańslwem. "Ćwiczcnia Naukowe" t. 2, nr 5.
Fischer 1\.
1'&gt;.\2-1 'n-ł I-;/iwgru/ia slO\l'illliska, l. 1 Polabianie: l. 2 Lu:':yczanie: l. :1 Polacy. Ksią/nica Atlas. Lm'n\'- Wars/awa
/I/s/or;o ..
1')73
l lislm'io ellIop.rafii jJolskiej. pod rcd. M. Tcrleckiej, Ossolineum, Wrocław.
III/crl/o/iol/ol
I()')I
III/emoliollal dicliolllll:V of anlhropologists. pod rcd. Ch. Wintersa, Garland. Ncw
'{ork.
1&lt;)')5

('::,,~i' i ('([Io,vi: l'u::nOllski oó'rodek elnologiczny w elnologii polskiej, w: Etnologia
f1olsk({ /lIi,d::y luduzn{/\I'slll'em a antropologią, pod rcd. A. Posern-Zielil1skiego.
Prace Komitctu Nauk [tnologicznych
PAN nr 6, Poznal1 .
.Ia,;ic\\ iul. Slallery D.
1&lt;)')5
1-.'tI/l1ogralJhl'(/lui illllhropology: The Case of Polish Elhnology, w: Fieldwork and
Foo/lloles. SII/{/ies in Ihe History of European Anthropology.
pod rcd. H. r.
Venneulena i f\. i\. Rold(\I1a. Routledge. London - New York .
.1:1\\ or;;ki I:.. Ko;;ow;;ka L.
I')')-ł
.III/ropologio i hermeneutyka. O tekslach Józefa Ligęzy, Śląsk. Katowice.
"olhcrg O.
I&lt;)(,:i
/)Ztelu 11'.1'::1'slk;e,
KoreSIJondencja. 1.64. Cl.. I. Poznal1 .- Warszawa.
K UC/' lisk i i\.
IlJ,)-ł
I'olslde oliisolIiI' ,l'lI'iala. Sludia :o dziejów poznania kultlIr IlIdowych i plemiennych.
L I ./zjo I .J/rvko. Wydawnictwo
Uniwersytetu Wroclawskiego,
Wrocław.
Kutl'zcha-i'ojnarowa
A.
I &lt;)'):'i
"F/I/ologiujesl z(I\\-'sz('jakby in sialu nascendi ". OdpOlvied:oi lIa pylania Zbigniell'o
.lc:siell'ico. "Lud" l. 78.
['llllleblilnk&lt;l 1\.
l ')-łX
I&lt;o::wój elnograjii i elnologii w Polsce, Wydawnictwo
Polskiej Akadcmii UmieJc;tllości. Kraków.
\ 10;;7.Y(1;;kiK.
IlJ2')-193') kllllllra IlIdowo Slowion, L I - 3. Wydawnictwo
Polskiei Akademii Umiejętności.
Kr'lkó\\'.
I'o,;crtl-/lel iliski !\.
1')73
kszlal/Oll'(tnie .1'/&lt;: elllografii polskiej jako samodzielnej dysc~vpliny naukowej. w:
ł!is/oria etnografii polskiej. pod red. M.Terleckiej, Ossolineum, Wrocław.
Sokolc\\iCl I.
1973
.lliejsce eli/ograjii polskiej \l' nauce obcej, w: Hisloria elnografii polskiej, pod rcd.
M.Terleckiej. Os;;olincum. Wrocław.
Sw;;zic S
IX1')-1 X20 I&lt;lidludzki. l'oeil/a dvdaklycne, w: Dzieła. t. 7 - 9. Warszawa.
I'):")
i&lt;'ld IlId:k/. Wers/o hrlllionowa po ra:: pierws:oy ogloszona drukiem wedlug
:uch()\l'Olle.~o rękopisII. t. I - 3. Palistwowc Wydawnictwo
aukowe. Warszawa.
SLClcki.I
IlJXI
l lisiorio mldi
socjologicznej.
cz. I, Pal1stwowe
Wydawnictwo
Naukowe.
Warszawa.

�30
Zbigniew

Jasiewicz

SOME REMARKS ON THE PAST AND PRESENT OF I'OLlSII 1:IIIN()I.()(iY
ON TilE OCCASION OF TilE CENTENNIAL
POI.ISII ITIINOI.()(i!C/\1.
SOCII:IY

or

(Summary)
The lext is an extcnded version of a paper delivered dlll'ing a eonkrenee
Oil "The I)ast ,Inei
Prcsent of Polish Ethnology.
[A Scssionl 011 the Occasion
of' the Cerltenlli:il uf' I'ullsh
Ethnological
Society" in Wrocław on September 10. I')')'i. The autllOr lucuses un the past alld
present of Polish Ethnology as one of'the "national" ethnulogies in IĆlII'upe. all,ily/.illg its specitic
features determined by the history of Poland, considering the ratiollale uf' the sludies Oil the p:hl
of' the discipline, and discussing its presenl state. The article is related tu the ch,lIlgillg status ul
science in Poland, consisting in broader contacts with science in the world alld a \\ider rallge ul
academic autonomy.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5924" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5904">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/582a697506fa888c1af2f5caddae6d07.pdf</src>
        <authentication>46cfaf8cb2c0ccd7e1d2c452931504dd</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70623">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2146</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70624">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70625">
                <text>1995</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70626">
                <text>etnografia polska</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="70627">
                <text>Polonia - badania etnograficzne</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70628">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1994</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70629">
                <text>The Achievement of Polish Ethnology in the Study of Polish Community Abroad / LUD 1995 t.79</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70630">
                <text>LUD 1995 t.79, s.265-276</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70631">
                <text>Kantor, Ryszard</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70632">
                <text>ang</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70633">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70634">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70635">
                <text>Lud, vol. 79, 1995

RYSZARD KANTOR
Institute of Ethnology
Jagiellonian University
Cracow

THE ACHIEVEMENT
OF POLISH ETHNOLOGY
IN THE STUDY
OF POLISH COMMUNITIES
ABROAD

Introductory

Remarks

The study of Polish communities abroad has a long tradition in Polish
scholarship. Started before World War I, research was continued during
the Second Polish Republic (1918 -1939) both by individual scholars and
various institutions, such as Instytut Gospodarstwa
Społecznego [Institute
of Social Organization] and Instytut Naukowy do Badania Emigracji i Kolonizacji [Institute for the Study of Emigration and Colonization]. Another
institution involved in the research of Poles abroad was the Instytut Badań Spraw Narodowościowych
[Institute for the Study of Ethnic Groups]
(Boruta, 1985). Although the accomplishments of the pre-war scholarship
was no doubt significant, it was not until the 1970s that the studies of
Polish communities all throught the world gained a proper momentum
and were consolidated, and conducted according to the assumptions of
a single interdisciplinary program. The effort has produced a number of
significant achievements as well as a great deal of disappointment. Currently
the early enthusiasm of research centers and scholars appears to be waning
and studies - due to political changes. Contemporary research concentrates
largely on Poles living in the East (former Soviet Union), where they
constitute ethnic minorities, and not "Polonia", a term reserved for Polish
communities established as a result of economically - motivated migrations.
Given the shift in the area of study, it is a opportune time to summarize the previous scholarschip. My focus in this paper will be on
the research of the last two decades, and I will approach the problem
not as a historian of scholarship, but as a participant in certain projects
who, among many other scholars, has taken part in the more or less
successful attempts to deepen our knowledge about Polish communities
abroad.

�266
Research Programs
War II

and the Organization

of "Polonia"

Studies after World

In the years right after World War II the general conditions in Poland were
not favorable to continue "Polonia" studies. Only in 1959 was the Komisja
Polonii Zagranicznej [Committee for "Polonia" Abroad] established as a part
of the Committee for the Study of Contemporary
Culture of the Polish
Academy of Sciences. The "Polonia" committee was transformed in 1970 into
an autonomous
Komitet Badań Problemów Polonii Zagranicznej PAN
[Committee for the Study of Problems of Polonia Abroad of the Polish
Academy of Sciences]. This institution has become, and still is today, the main
research center, yet along with the decentralization of research in Poland and
the changes in financing research programs it has lost its dominant position as
the scholarly arbiter and coordinator of studies.
In general, the tasks of the Committee includes, according to the decision of
the Executive Board of the Polish Academy of Sciences: (a) initiating and
supporting research concerning Polish communities abroad; (b) reviewing
research projects in the field and coordinating studies nationwide; (c) popularizing the results of research; (d) evaluating research initiatives and programs
nationwide, preparing and publishing collectively authored materials; (e) organizing academic debates and conferences on the subject of Polish communities
abroad; (1)establishing regular contacts with foreign centers of studies on the
Polish communities abroad; (g) publishing a scholarly annual devoted to the
problems of Poles living abroad (Kubiak, 1975, p. 17). The range of the
Committee's activity turned it into a "dictator" in the field of research on
Polish communities abroad, which was both an advantage and - under some
circumstances - a weakness of this institution.
The annual, "Problemy Polonii Zagranicznej", started appearing already in
1960 (Bogusz, 1975) - in 1975 it was transformed into "Przegląd Polonijny"
which, first as a bi-annual and later as a quarterly, has been published until
today. The journal is not only a mine of information about Polish communities
all over the world, but it also brings information about the organization of
research on Poles abroad, the activity of particular research centers, their
evolution, programs, etc.
No doubt, the Committee deserves credit for encouraging studies on Polish
communities abroad, and particularly for creating a solid institutional foundation of such research. A principal role has been played in this respect by
Polonijny Ośrodek Naukowo-Dydaktyczny
Uniwersytetu
Jagiellońskiego
[Center for Polonia Studies of the Jagiellonian University], later renamed as
Instytut Badań Polonijnych [Institute for Polonia Studies] and then as
Instytut Polonijny [Polonia Institute]. However, it is important to mention
other research centers, such as Instytut Migracji Katolickiego Uniwersytetu

�267
Lubelskiego [Institute of Migrations of the Catholic University of Lublin]
(today: Instytut Badań nad Polonią i Duszpasterstwem Polonijnym KUL
[Institute for the Polonia and Polonia Pastorate Studies of the Catholic
University of Lublin]) and Zakład Badań nad Polonią Zagraniczną PAN
[Department of the Studies on Poles Abroad of the Polish Academy of
Sciences] in Poznań (today: Zakład Badań Narodowościowych PAN [Department of Ethnic Studies of the Polish Academy of Science], which for several
years has been publishing a journal "Sprawy Narodowościowe. Seria Nowa").
While Cracow, Lublin, and Poznań have not dominated Polonia studies, which
have been conducted in almost all academic centers in Poland, these
institutions have contributed the most.
A crucial problem was to develop a unified program of Polonia studies
which would encompass "all the research upon all walks of life and episodes
of the history of Polish exiles, their attitude to the homeland and nations
among which they settled down" ("Problemy ... ", 1960, p. 3). The best known
programs were the following: a project of Komisja Polonii Zagranicznej PAN
("Problemy ... ", 1960), of R. Bierzanek (1968), ofW. Szczerba (1973), and, above
all, of H. Kubiak (1975). The last proposal was particularly interesting, since it
provided basic theoretical assumptions for the comprehensive government
program MR Ill/to, "Transformations of Polish Communities Abroad" (later
called "Transformations
of Polish Communities Abroad in the Context of
the Evolution of Other Ethnic Groups in the Countries of Settlement of
Poles"), which was realized in 1976 - 1985, and then, after minor corrections,
in 1986 - 1990.
Putting forward his program, H. Kubiak started with the assumption that
Polonia studies had previously been inefficient. That was caused by a number
of factors among which he distinguished as the most important ones: "the lack
of an adequate research basis in most centers involved in the Polonia studies,
and in particular the lack of proper information and documentation background ... , insufficient cooperation with foreign centers for ethnic studies,
including Polish academic institutions abroad ... , little theoretical and methodological value of most studies determined by their journalistic rather than
academic character. .. , a tendency of most scholars to avoid, mainly for
objective reasons, difficult analyses of the present. .. and to focus on the past. ..
almost exclusively on the basis of sources which are already available"
(Kubiak, 1975, pp. 18 - 19).
In his "unified program of research tasks" Prof. Kubiak distinguished
22 general directions of research which, in most cases, had already been
pursued. However, the program mentioned - and this is its strongest point a number of neglected fields such as: "Transformations of the Polish Spoken by
Polish Communities Abroad", "The Stereotypes of Polish Immigrants, Poles,
and Poland in Foreign Art and Media", "The History of Polonia Studies in

�268
Poland", "The Methodology of Polonia Studies" or, finally, "The Protection of
Things Polish Abroad". One of the most neglected problems was the culture of
Poles abroad. Among others, Kubiak considered it essential to recognize the
mechanisms of transformation of cultural patterns and values as well as the
mechanisms of the preservation and transformations
of folklore in Polish
communities abroad. In an organic development of Polonia studies such tasks
were addressed to those disciplines of scholarship which focus predominantly
on culture, i.e. to ethnographers and ethnologists. Kubiak's program was
definitely an act of encouragement, an invitation of students of culture to take
part in the research on Polish communities abroad. Such research is sometimes
called a Polish version of ethnic studies (Miodunka,
1987, pp. 11-12;
Stankiewicz, 1994, p. 17). Still, before answering the questions of how far this
program was realised and what the effects of the ethnologists' work were, we
must say a few words about the origin and nature of the phenomenon called
"Polonia culture".
Culture of Polish Communities Abroad
The status of the culture of an ethnic community in a multiethnic country
of immigration has been and still is a controversial issue. A variety of ideas in
this respect may be reduced to three most important perspectives: (a) an
(emigrating) ethnic community preserves in the country of settlement its
original culture; (b) such a community adopts the culture of the country of
settlement; (c) an ethnic community develops a new type of culture which
cannot be reduced either to its original one or to the culture of the country of
settlement.
If we assume that the emigre community just preserves the culture of the
country of origin (even though, for obvious reasons, in an increasingly limited
form), then what remains as the only possible object of interest are the relics:
materialor mental remains of the cultural baggage that have been brought by
emigrants to their new place of settlement (Kantor, 1990b). That baggage is
suppressed by the culture of the country of settlement, and the immigrants
gradually adopt the culture of their new homeland. The degree of atrophy of
their original culture will correspond with the degree of assimilation (Symonolewicz-Symmons, 1982).
Adopting the assumption that in the country of settlement an ethnic
community develops a new type of culture which can not be reduced to either
the culture of their country of origin or to the culture of the country of
settlement, we gain legitimate grounds to recognize ethnic subcultures, including the subculture of Poles abroad (Babiński, 1981; Paluch, 1981). Since
the countries accepting refugees from Poland were culturally diverse, Polish
communities which developed abroad and adopted some elements of the

�269
culture of dominant groups also had to differentiate in terms of culture. This
means taking into consideration differences among the cultural baggage of
particular groups of Polish emigres, and that there is no unified "Polonia"
culture (if we admit, that "Polonia" as such exists at all), but rather a variety of
cultures of Polish communities abroad which are more or less varied in spite of
their common origin.
With respect to their culture of origin, Polish emigre communities could be
more or less unified. An example of cultural unity of Poles abroad are the
Canadian Kashubians (Jost, 1983), yet in most cases groups of Polish emigres
transforming into Polish communities abroad were internally differentiated
according to their regional descent. That regional origin or, more precisely,
regional differentiation connected with origin, was enormously significant for
the development of the identity of specific Polish communities abroad and their
culture. Most waves of emigrants were largely constituted by peasants who in
fact became the kernel of almost every Polish community abroad. The emigre
waves which founded Polish communities in the United States, Canada, Brazil,
France, and Germany did not carry high national culture (though at times
these immigrant groups did retain some of its elements), but specific regional
cultures - the folk traditions of peasants.
Polish peasants who constituted the majority of emigres acquired their
national identity only abroad, under new and in many respects unique
circumstances. The institutions which created that identity were Polish parishes
and social organizations, with books and the press also playing an important
role.
In the initial stage of its development, the culture/cultures of Poles abroad
might have seemed an amorphous cluster of peasant, regional as well as
national traditions. Still, very much due to the influence of the Polish parish,
the annual rituals and customs converged and evolved into one relatively
uniform and universally recognized canon of Polishness in every day life and
social activity. If not for the external influences of the dominant and other
ethnic groups, Polish communities abroad would have probably developed one
type of culture which could be called universal, yet in fact, from the very
beginning of the history of Polish communities they demonstrated great
diversity and specific features related to the country of settlement: American,
Brazilian, Canadian, French, etc. Thus, their culture should be defined in
precise terms as, for instance, the culture of Polish Americans. However in this
particular case the general definition does not suffice, as the differences between
a farming community (Kocik, 1990) and the culture of Polish urban communities are significant (Kantor, l 990a).
There is no doubt that the cultures of Polish communities abroad
continued evolve under the influences of the societies of their countries of
settlement, as a result of internal processes, and under the influence of new

�270
groups of emigrants coming from the mother country. The new waves of
emigrants culture as well as later waves of immigrants carried with them
a Polish version of mass culture. Joining and changing Polish communities
abroad, the newcomers would also impax their ethnic culture.
All the cultures of Polish communities abroad reveal features which result
from their common origin, even though specific differences among them may
be significant. In many cases those differences have not been recognized until
today, but this does not justify an atempt to apply any single common
denominator. Such a procedure might lead to neglecting one crucial fact: the
enormous impact of the local cultural environment on the evolution of any
given Polish community abroad, and the obvious fact that the circumstances in
various countries are different, at times even extremely so.
Polish Communities Abroad and Their Culture as an Object of Etnographic
and Ethnological Studies
The past and present of Polish communities abroad and their respective
cultures have been studied to a varying extent. They have been attracting the
attention of scholars representing various disciplines, and sometimes it is
difficult to set clear interdisciplinary boundaries. Most often, due to the
characteristics of the studied subject effective research requires a combination
of the approaches of history, sociology, and ethnology.
It has been a common opinion that the culture which is best known in all
its respects is that of Poles in the United States. It is indeed true that scholars
have accumulated a great deal of information about the Polish press in
America, Polish organizations, schools, and other institutions. However much
less is known about patterns of every day life, family and annual ceremonies,
social customs, emigre folklore (Kantor, 1994), etc. This means that our
knowledge of the culture of Polish communities in the United States is limited
to culture in a narrow sense of this term: to cultural activity in its
institutionalized forms or even to high culture, whereas very little is known
about popular culture as well as symbolic culture in general, even though
recently some progress has been made in this respect (Rokicki, 1986a; 1986b;
1992a; 1992b; 1994).
Moreover, as far as the culture of Polish Americans is concerned, scholars
have been examining mainly urban culture (Posern-Zieliński, 1982), while the
culture of rural, farming communities which make quite a large part of the
Polish American population in some regions of the United States still remains
virtually unrecognized (Kocik, 1990; Koliński, 1988; 1989).
Although the culture of Polish communities in the United States is
considered to be well known, in fact it has been only superficially understood.
Much less can be said about other Polish emigre cultures, such as, for example,

�271
the culture of Poles in Brazil which has been seriously researched only recently
(Knot he, 1985) and about which much study still remains to be done. Elsevere,
l have discussed extensively the achievement of Polish ethnography/ethnology
in the study of Polish communities abroad (Kantor, 1984; 1987). Having
provided a critical account of the hitherto practiced methods of research and
results, l have proposed a general approach to the cultures of Polish
communities in the world that would allow for the study of culture as such, and
not - as was done in past research - of the cultural heritage of Poles abroad.
This proposal was based on a critique of the conception of W. Sobisiak who
claimed that "what seems the most important is a through and comprehensive
account of the behavior of emigrants related to the maintenance and
cultivation of their original cultural heritage, and only then we should
approach such problems as acculturation, assimilation, and integration with
a new environment or, in general, develop the study of the contemporary
emigre culture or contemporary cultural model of the emigrant" (1975, p. 46).
The same author declared that, to meet the standards of knowledge, "the
concept of the original culture of emigrants should comprise the cultural
heritage of the country of origin, that is, all forms of human behavior which
gave rise to the objectified cultural elements of a given ethos - both material
and spiritual values and accepted demeanor - which has been adopted and
transmitted by its representatives who live abroad" (Sobisiak, 1975, p. 17).
l have already criticized on several occasions (Kantor, 1985; 1987) the
above conception of Polonia studies which leads to the model of research, data
collecting, and the presentation of results (Sobisiak, 1983) which is both
correctly pejoratively - referred to as "ethnographico-folkloristic"
and, in fact,
can be reduced to the time-consuming identification of ethnic characteristics in
the preserved elements of folklore, customs, language, etc. As a result,
ethnography and ethnology (as the latter is often associated with the former)
have been pushed to the margins of studies of Polish communities abroad.
While the results obtained on the basis of such a conception are not without
some merit (including the works of W. Sobisiak), I would argue that his
approach is problematic. Even Sobisiak's students have adopted a much more
comprehensive approach to culture reaching far beyond a narrowly defined
search for the relics of the original culture and symptoms of its cultivation
(Kaczmarek, 1991; 1992).
Another penetrating critique of the approach starting from the concept of
original culture was formulated by A. Posern-Zieliński (1987, p. 59). "In its
classic ... version, the concept of original culture favors the study of the heritage
of emigrants transferred to a new environment and of the ways of its
preservation in a culturally alien milieu. The student of the original culture is
not really interested in the transformation of Polish cultural patterns and
values in the process of acculturation or their selection and combination with

�272
alien elements to yield the elements of a totally new subculture, but in the
acknowledgement
of the relics brought in the emigrants' baggage and
identification of all those patterns which may be derived directly either from
Polish folk or high national culture. No wonder, then, that the favorite object
of study for that orientation, no matter if its proponents use the term 'native
culture' or replace it with other concepts, are folk customs, rituals, ceremonies,
superstitions, and other similar aspects of the so-called traditional folk culture
cultivated in Polish communities because of tradition or because of conscious
decisions to refer to the tradition of the country of origin".
As a substitute for such a conception, the author introduces another
essentially different paradigm. "An approach - continues Posern-Zieliński which is, in a way, opposite to the treatment of the culture of Polish communities abroad as a culture of diaspora, both in its elite and folk aspects,
is a conception of the 'Polonia' culture as a culture which is ethnically specific
as a part of the cultural reality of the country of settlement. It may be
considered as a result of acculturation and another transformations related to
the process of gaining roots in a new ground, and viewed as a new (though
transitory) and original phenomenon which is a complex of diverse elements,
including the culture of the country of origin adopted to the particular
conditions of the country of settlement, local patterns adjusted to the ethnic
identity of the group, and innovative solutions developed only in a given Polish
community" (A. Posern-Zieliński, 1987, p. 59).
In recent years, the approach stemming from the belief that the study of
Polish communities abroad should reach beyond the "folklore-ethnographic"
framework and give up the search for the traces of original culture to focus
instead on three basic perspectives: of the country of origin, the country of
settlement, and a given Polish community itself, has been widely accepted. Still,
it remains an open question whether this will result in concrete scholarly
activity: research projects and publications shedding new light on Polish
communities abroad and their cultures.
Any attempt to answer this question should begin with acknowledging
a book which in the context of "Polonia" studies in Poland undoubtedly
has played an inspiring and pioneering role. Even though the scope of
its subject was so wide that it could not satisfy the interested audience
(some questions relating to a variety of problems were dealt with in a rather
cursory manner), over the years the book A. Posern-Zieliński's, Tradycja
i etniczność. Przemiany kultury Polonii amerykańskiej [Tradition and Ethnicity.
Cultural Changes of American Polonia] (1983) has acquired more and more
value.
As it is obvious in the context of the aforementioned approach by the
author to the culture of Poles living abroad, Posern-Zieliński's goal was to
present the culture of Polish Americans not as a series of residues of the

�273
"original culture", which was a common practice at the time when the book
was published, but as "an account of the process of the rise, development, and
gradual reduction of the spread of the ethnic subculture of Polish Americans"
(p. II). The author also rightly claimed that "the original culture brought in the
baggage of the immigrants was replaced by new forms of culture which are
different both from the patterns of culture of the homeland, and from the
mainstream culture of the United States shaped by the Anglo-Saxon, Protestant ethos" (p. 12). Those new forms of culture became the object of Posern-Zieliński's close attention.
Posern-Zieliński's study included a number of important and seminal
conclusions, one of them being particularly significant. "Just as there is no
single and uniform Polish community abroad - writes Posern-Zieliński there is no definite culture of Poles abroad; for despite many common
characteristics, it takes various forms, depending on the moment in time and
the social background" (p. 288).
While the author showed these common characteristics in a convincing
manner, the variety of forms of culture of Polish Americans was hardly
delineated. The material available to the scholar indicated the similarities most
distinctly, and a thorough presentation of differences required more systematic
and profound studies and long-term and continuous contacts with the Polish
communities, including, e.g., Detroit and Chicago workers, farmers from the
area of Stevens Point, Wisconsin, the mountaineers from Passaic who maintain
close ties with the Old Country, and the progeny of pioneers from Panna
Maria in Texas.
Recently, the research on the origin of Polish communities abroad and their
culture have become considerably more advanced. Of particular importance
are the publications by 1. Rokicki from Zakład Kultury Polonijnej Instytutu
Polonijnego Uniwersytetu Jagiellońskiego [Department of Polonia Culture of
the Institute of Polonia Studies of Jagiellonian University]. In several works
J. Rokicki has dealt with the problematic of migration and cultural change in
the context of the study of Polonia culture (1986a), analyzed the role of religion
and language as the carriers of ethnic values and symbols of an ethnic group
(l986b; 1992b), and originally approached the so-called polka-masses, an
ethnic element of the Roman Catholic liturgy in Polish communities in the
United States (1994). Of particular value is Rokicki's work, Więź społeczna
a zmiana kultury. Studium dynamiki polskiej zbiorowości etnicznej w USA
[Social Bonds and Cultural Change. The Study of Dynamics of Polish Ethnic
Community in the U.S.A.] (1992), which combines general studies on the
Polonia culture as an ethnic subculture with detailed analyses of its particular
elements. No doubt, it may be put next to the book by Posern-Zieliński, both
for its outstanding academic value and inspiration for contemporary studies on
Polish communities and their culture/cultures.
lR -

Lud t. LXXIX

�274
Equally noteworthy are other monographs of Polish communities abroad
which, to a varying extent, have taken into account their culture in a way that
does not, in fact, considerably differ from the approach advocated here. Among
others, lately the object of research have included: a Polish American
community of farmers in Wisconsin (Koliński, 1989; Kocik, 1990), a unique,
century-old community of emigrants from one Małopolska parish in Chicago
(Kantor, 1990a; 1994) as well as the Kashubian community in Canada
(Kucharska, 1986; 1993). Unfortunately, similar studies of Polish communities
from other parts of the world still remain to be written.

BIBLIOGRAPHY
Babiński

G.

1981

Metodologiczne

problemy

w społeczeństwach
Specificity

badań

odrębno.fci

pluralistycznych

of Ethnic

kulturowych

zbiorowo.ki

[Methodological

Problems

in Pluralistic

Societies],

Communities

in:

Polish
Bierzanek
1968

Libraryand

Warszawa,

the Institute

of History

of the

pp. 6 - 23.

Stan i potrzeby

badań naukowych

on Polonia],

nad problematyką

"Problemy

Polonii

polonijnl[

[Current

and

Future

vol. 5, pp. 7 - 28.

Zagranicznej"

A.

1975

Spis

zawarto.~ci

of "Problemy
pp.
Boruta

by the National

of Sciences],

skupisk

Narodową oraz
Proceedings
of

R.
Research

Bogusz

Organized

Academy

Cultural

Kultura

polonijnych. Materiały z sympozjum zorganizowanego
przez BibliotekI'
Instytut
Historii
PAN [Culture
of Polish Communities
Abroad.
a Symposium

elllicznych

of Studying

"Problemów

Polonii

Polonii

Zagranicznej"

(t.

1-9)

(vol. 1- 9)], "Przegl"d

Zagranicznej"

[Table

of Contents
vol. l, fasc. I,

Polonijny"

191- 198.

M.

1985

Instytut

Spraw

Narodowo.kiowych

nad problematyką
History
of Polish

(1921 - 1939). Z dziejów

polskich

badOIi naukowych

etniczną [The Institute
of Ethnic Groups
(1921- 1939). On the
Research
on Ethnic Problems],
"Przegląd
Polonijny"
vol. 11,

fasc. 2, pp. 63 - 79.
Jost

I.
1983

Kaczmarek
1991

Osadnictwo

kaszubskie

Aktywno.~ć
Republice
cratic

Activity

Republic,

Kultura

Settlement

and

polonijnych

Communities

w Bulgarii,

Polonii

i na Węgrzech

Rumunii

of Polonia

Romania,

zbiorowo.~ci

of Polonia
Kantor

[Kashubian

kulturalno-oświatowa
Demokratycznej,

Educational
1992

w Ontario

in Ontario],

Lublin.

U.

in Bulgaria,
Hungary
Europy

in Central

IV

Cz£'choslolVacji,

latach

Czechoslovakia,

in the
Środkowej

Europe

Years
IV

in the

Niemieckiej

1945 - 1989 [Cultural
the German

1945-1989],

and

Demo-

Poznań.

latach 1945 -19X9 [The Culture
Years

1945-1989],

Poznań.

R.

1984

Etnograficzne
on Polonia.

1985

badania
Reality

Rev.: W. Sobisiak,
West
pp.

European
121 -125.

polonijne.
and

Kultura
Polonia],

i propozycje

Rzeczywistość

Propositions],

"Lud"

[Ethnographic

vol. 68, pp.

rodzima

Polonii zachodnioeuropejski£'j

Poznań

1983

-

"Przegl"d

Studies

197 - 215.

Polonijny"

[Native
vol.

Culture

of

II, fasc.

I,

�275
1987

1990a

1990b

Kocik L.
1990

O hadaniach kultury polonijnej krytycznie [On the Research of Polonia Culture
Critically], in: Dorobek i perspektywy badali polonijnych [Achievements and Prospects of the Study of Polish Communities Abroad], ed. W. Miodunka, Lublin,
pp. 47-55.
Między Zahorowem a Chicago. Kulturowe konsekwencje istnienia zbiorowości imigrantów z parafii zaborowskiej w Chicago i jej kontaktów z rodzinnymi wsiami
[Between Zaborów and Chicago. Cultural Consequences of Existence of the
Community of lmigrants from the Zaborów Parish and its Contacts with Native
Villages], Wrocław.
Folklor yrupy emigrującej. Etno{)raficzne wprowadzenie do za{)adnienia miejsca i roli
folkloru w kulturze zbiorowości polonijnych [Folklore of Emigrating Groups. Ethnographic Introduction into the Question of the Place and Function of Folklore in the
Culture of Polonia Community], in: O język i kulturę polską w środowiskach
polonijnych. Materia/y z 11 Konferencji Okrąg/ego Sto/u. Łańcut 1986 [Preservation
of the Polish Language and Culture in Polish Communities Abroad. Proceedings of
the 2nd Rounde Table Conference. Łańcut 1986], cd. R. Kantor, J. Rokicki,
Warszawa, pp. 31 - 37.
Polski farmer w Ameryce. Studium na przykładzie stanu Wisconsin w USA [A Polish
Farmer in America. A case study of the Wisconsin, the U.S.A.], Wrocław.

Koliński D.
1988
Zarys powstania i rozwoju osad polskich w środkowym Wisconsin [An Outline of the
Origin and Development of Polish Settlements in Central Wisconsin], "Przegląd
Polonijny" vol. 14, fasc. I, pp. 31 - 47.
1989
Przemiany obrzędu weselnego w polonijnej zbiorowości powiatu Portage, Wisconsin,
USA [Transitions of the Wedding Ceremony in a Polonia Community of the
Portage County, Wisconsin, the U.S.A.], "Przegląd Polonijny" vol. 15, fasc. 2,
pp. 31 - 42.
Knothe M. A.
1985
Polscy chłopi w Brazylii (1870 -1939). Materialna płaszczyzna ich asymilacji [Polish
Peasants in Brazil (1870 - 1939). Material Aspects of their Assimilation], "Etnografia
Polska" vol. 29, fasc. 2, pp. 163 - 214.
Kubiak H.
1975
O koncepcję hadań polonijnych w kraju [On the Concept of Polonia Studies III
Poland], "Przegląd Polonijny" vol. I, fasc. I, pp. 15 - 27.
Kucharska J.
1986
Kaszubi w Kanadzie. Mechanizmy identyfikacji etnicznej [Kashubians in Canada.
Mechanisms of Ethnic Identification],
"Etnografia
Polska" vol. 30, fasc. 1,
pp. 163 - 179.
1993
Poszukiwanie tożsamo.~ci kulturowej ludności kaszubskiej w Polsce i Kanadzie [The
Search for Cultural Identity of the Kashubian Population in Poland and Canada],
Łódź.
Miodunka W.
1987
Wstęp [Introduction],
in: Dorobek i perspektywy badań polonijnych [Achievements
and Prospects of the Study of Polish Communities Abroad], op. cit., pp. 5 - 13.
Paluch A. K.
Prohlematyka odręhllO.ki kulturowych grup etnicznych w społeczeństwach pluralistycz1981
nych [Thc Problcmatic of Cultural Specificity of Ethnic Groups in Pluralistic
Societies], in: Kultura skupisk polonijnych ... [Culture of Polish Communities
Abroad ... ], op. cit., pp. 24-35.

�276
Posem-Zieliński
1983

A.

Tradycja

a etniczność.

Ethnicity. Cultural
1987

Przemiany

kultury

Polonii

Changes of American

Polonia),

Amerykańskiej

[Tradition

and

Wrocław.

polonijnych
w zakresie
kultury
[Problems and
on Polonia in Terms of Culture); in: Dorobek
i perspektywy
badań polonijnych [Achievements and Prospects of the Study of Polish
Communities Abroad), op. cit., pp. 56 - 72.
Problemy

i perspektywy

Perspectives

badań

of the Research

"Problemy ... "
1960
"Problemy Polonii Zagranicznej" vol. 1.
Rokicki J.
1986a
Migracje i asymilacja a zmiana kultury [Migrations and Assimilations vs. a Change
of CultureJ, "Przegląd Polonijny" vol. 12, fasc. l, pp. 23-40.
Ohrzęd religijny jako symbol grupy etnicznej. Konflik/ o pas/erkę w diecezji Scranton.
1986b
Pa, II' latach 1935 - 1936 [Religious Ceremony as a Symbol of Ethnic Group. Conflict
over the Midnight Mass in the Scranton Diocese, Pa, in the Years 1935-1936],
"Przegląd Polonijny" vol. 12, fasc. 4, pp. 39 - 52.
1992a
Więź społeczna a zmiana kultury, Studium dynamiki
polskiej zhiorowo.~ci etnicznej
II' USA [Social Bonds and Cultural Change. The Study of Dynamics of Polish Ethnic
Community in the U.S.A.], Wrocław.
1992b
Język polski jako warto.~ć spo{eczna a proces asymilacji Polonii am('rykańskiej
[Polish
Language as a Social Value vs. the Assimilation Process of American Polonia].
"Przegląd Polonijny" vol. 18, fasc. 2, pp. 41 - 57.
Msza w rytmie polki. Etniczne
elememy
ludowe w liturgii ko.\:cielnej w Stanach
1994
Zjednoczonych
Ameryki [Mass to the Rhythm of a Polka. Ethnic Folk Elements in
the Church Liturgy in the United States of AmcricaJ, in: Kul/ura skupisk polonijnych.
Materiały
z 111 sympozjum naukowego [Culture of Polish Communities Abroad.
Proceedings of the 3rd Academic SymposiumJ, Warszawa.
Sobisiak W.
Emigracja jako przykład
badań etnograficznych
[Emigration as an Example of
1975
Ethnographic Studies), "Przegląd Polonijny" vol. 1, fasc. I, p. 29 - 51
Kultura rodzima Polonii zachodnioeuropejskiej
[Native Culture of West European
1983
Polonia), Poznań.
Stankiewicz W.
Motory
i hamulce rozwoju badań nad kulturą skupisk polonijnych
[Fostering and
1994
Inhibiting Factors of the Development of Studies on the Culture of Polonia
CommunitiesJ, in: Kultura skupisk polonijnych ... [Culture of Polish Communities
Abroad ... J, op. cit., pp. 15 - 26.
Symonolewicz-Symmons
K.
1982
Czy istnieje kultura
polonijna?
[Does the Polonia Culture Exist')J, "Przegląd
Polonijny" vol. 8, fasc. 2, pp. 109 - 113.
Szczerba W.
O atlas-encyklopedię
Polonii Zagranicznej
[On the Atlas- Encyclopedia of Polonia
1973
AbroadJ, "Problemy Polonii Zagranicznej" vol. 8, pp. 55 - 94.

Translated

hy Marek

Wilczyński

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5925" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5905">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/bf8a0506788ed619b26024d3534856e0.pdf</src>
        <authentication>95e9b563f00ff46844b8072efc532308</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70636">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2148</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70637">
                <text>1996</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70638">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1995</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70639">
                <text>Spis treści / LUD 1996 t.80</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70640">
                <text>LUD 1996 t.80, s.3-14</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70641">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70642">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70643">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70644">
                <text>L LJ D

Of{GAN

POI-SKIEGO TOWARZYSTWA
LUDOZNA
I KOMITETU NAUK ETNOLOGICZNYCH
POLSKIEJ AKADEMII
NAUK

TOM LXXX

ZA ROK 1996

WCZEGO

��L

u

D

ORGAN POLSKIEGO TOWARZYSTWA
LUDOZNA WCZEGO
I

KOMITETU

NAUK ETNOLOGICZNYCH

Oł{GANE DE LA SOCIETlt POLONAISE D'ETHNOLOGIF:
ET Dl! COMITE DES SCIENCES ETHNOLOGIQUES
ZALOŻONY

W ROKU

1895
PRZEZ
ANTONIEGO

KALINĘ

OGÓLNEGO

ZBIORU

TOM LXXX
ZA ROK 1996

PIT

1895

I' O I, S K I E
KOMITET

T O W A R Z Y S T W O

L U D O Z N A W C Z E

NAUK ETNOLOGICZNYCH
POLSKIEJ
POZNAŃ - WARSZAWA - WROCŁAW

AKADEMII
1996

NAUK

�KOMIT!":T

RI-:I)AKCYJ

Y

Maria Rićrnacka, Zhignić\\' Ja~ićll iCl ,- pr/ć\\'odniCl'le\.
13ronislawa Kopczyńska-Jaworska,
Anna KOllalska-l.clI
ieb,
Antoni Kuczyński - sćkrćlar/.

ZESPÓL

REDAKCYJNY

Rćdaktor naczćln)' -Zhignlć\\'
Jaslc\\'iCl
Zastępca redaktora naczclncgo
,.lacd: Ikdnarski
Sckretarz rcdakcji -, Monika l,cono\\'iCl

TIumaczenie
streszCldl
Marek Wilu)

angićlskieh
liski

ISSN 0076-14:1)

Puhlikacja

dolinanso\\'an:1
prl.('/. Komitet Bad:1I1 N:lllkollyeh
i Ministerstwo
Kultury i Sl.tuki

POI,SKIE TOWARZYSTWO

1.l!DO/'J\A

ADMINISTRACJA:
:'0-13') WROCU\
RU);\KClA
61-80') PO/,N/\N,IIJ

DRUK

Z/\I\.I./\D POUGRAFIC/,NO-WY[);\WNIC/Y

WC/I'
W, III

SW

.. W({Ol'I:\

\\

1')1)(,

S/L\\·SK.·\
;(,
\'1;\({II'.j 7X

M-lm!·I-..

w

\\/\l,({l

)\\(1;

�Tum 80. ..Luciu" zawiera
referaty
prezentowane
na uroczystości
juhilells/O\\cj
i konferencji .,Przeszłość i teraźniejszość
etnologii polskiej. W
srulcc ie Pnisk icgn Towarzystwa
Ludoznawczego",
zorgan izowanych
we
\\mc!&lt;miu nli 9 lin I I września 1995 roku oraz materialy z teki redakcyjnej
I Cleść rclCral\'l\·\ /.Oslala zamieszczona
w tomie 78. "Ludu").
Red.

��SPIS TREŚCI
'.[\ II!&lt; 1\1 \ I ,,(JNIII(I·Nl".II.I'IUIS/IOSC
I lL:J{iVNII',1S/0S(' ElNOIO(;[1 l'OI.S"ILI
I'()IS,,!I(;I) II JWAIUYSlW/\ I.UllOI.NAWCZU;(),"

\V

Sll JII.LII:

ll:'lni';/«\\a
K o p c z Y 1'1~ k « -.I a IV o I' S k a. i'bignicw.l
a s i c w i c z. Perspektyw)
1\ l1&gt;kiegP rO\\ arz: ~I\\'a l.udoz.nall'Cz.ego u progu drugiego slUlccia jego dzialalności
/hi~nle\\
.1;1 s i c \\ i c /" Kilka u\\ag o prz.esLlości i teraźniejszości
etnologii polskiej.
\\ 'iuiL'cie Pulskiqw TOIl'arz.yslll-a l,udoznawczcgo
!~"Ill«n
l', I r c z. i II. i'wi'Vki
uczonych
ukraillskieh
z Polskim Towarzystwel11
1.1Idp/na\\C/.: III
"Iep;ln l' « \\ I u k. Oks;lna S a p c I a k. i:tnogralia II' Galicji w k()/leu X I X i na pocz'ltku
\,\
\I ieku
\\ lklUl' I .. (, u s i c 11'. i-:tnulogia a badania nad 1'0lklorcl11II' naucc polskiej i rosyiskicj
[)1I~a:1 J) I' I I a ć a. KUlllakt: etniC/nc galicyjsko-bośniackie
w roku 18')S
! !Ia ./ h ;1 n s c n. i-:tnulugiC/ne badania nad arlcl~1ktal11i w k()/icu XX wieku
()iL'h II r \ n i \I. Ksz.laitOlvanie siy nowoczesnego
narodu ukrair'lskiego. Aspekt historyez.n\ i etnologiC/ny
R,)der: k l. ,I n g c. Roz.\\(·lj chorcologii w Polsce.
.!allles I l' c a c o c k. t\lllerykmiskic
Towarzystwo
Antropologicznc
i antropologia
;nner: kalisk&lt;!
I Ian I·. \. l' I' III C u I c n. Stowarzysz.enia
antropologicznc.
ctnologicznc
i elnograliczne.
Slh'jrz.I'nil' por(lIIna\\C/c.
(l

I:'

21
.' I
19
47
S)
67
77
8S
') I
99

II. STUDIAI I\1AlERI.-\I,Y

\mlrzcl /;1 p u r o w ski. (lito
Wittgcnstr:ln
religia.
ILIIlll;! II u r ~ z l a. WUIr:leeh !l u r s z t a, Wzglydność i univ,ersainość.
Rz"C! o uwiklaniu
\ larein \l I' o c k i. .I&lt;;Z.\kicialo.
() \\·za.l"l11nylll zwiąl.ku dwóeh systCJllÓW S"Jlliolycznych
/bi~nic'"
I. i h" I' a. !\dal11 I' a lu c h, Ślina - "sok" ciala
/: !,'Illunl K I o d n i c k i. lachodni"
wpływy kulturowc a ctnograliezne
zróżnicowanie
ohvaru Polski
\\"'icie'cll
I \ i a k. Stanislawa
Witkiewicza
myśl i realizacjr: przetworzenia
kultury
Itldo\\".i.
PIOlr K (i h I c r. lir:lnik Seweryna lldz.ir:li - dokuJllr:ntaeja pracy Rośliny", wier::eniacli
/1Ii/1I /,l'IIk())),.I'kicgo

\dall1 II &lt;l r t" s z. Problelllatyka cygaiiska \I' Jlluzealnietwic polskim
!\.;lro! !l u r d u n. I Jpad"k Jllr:tl:orytu "I,owiez" IV roku 19l) IV r"lacjach zdmmych ponad
plll" i"ku pl·Ji.nir:.i
\nn;1 11;1 I' s k a. (irobowc" Ś\\i&lt;;lych l11arahutów jako ośrodki kultu II' Tunez,; i i i\lgieri i
K'!llI;ld (J ,'l I' n y. Wd)r,1I1e elelllr:nly sZ.alllaóskich rytualów inicjacyjnych !\ltajczykólV.
./O;lnn;1 I, c " i c k ,I. Indialiski
światopogląd
ckologiczny
a kSZlaltowanie
Sly
p;1llil1di;ln iZ.lllll
1"&lt;11111«11;1 r. ()rgal1iz;lcJ'! r:ksp"d\'cji hadawczcj na kontynencie alj'ykaJiskim u progu XX
"idu n« pmbl«" ie rr:l;leji .lana Czckallllllskicgo.

IOl
II')
129
14S
1)7
1(,9
179
I X7
I'))

20 I
21 I
22l
237

�III. 1'0(jl.l\l))'

Rod/.ime

i obce diabły

Diabel

III

kulIlIce

PWN. Warszawa

IV dziejach

kultury

polskiej.

{Jolskiej.

I OJ'I

JI-

Na margin..:si..: praC' :VI i..:hala I{".ikd.
W\'llal\llirll\o
Ndllkol\c'

S::kice:: d::iejrl\l' IlIOIY\l"l/ i {Joslaci.
- Kraków 1991 (I\r::F.~::lof!JrtlcI/ll) .

2·1-

IV. RECEN/.I1

Carlo Ginzburg,
Hexensabha/.
/:'nl::il];'rllng
ell/er
niiclilliclwn
(;".\citlcli/e.
l'isrl1cI
Taschenbuch Vnlag. Frankfurt am Main 1991 (A:r::.I'.cl()jS::kllrla/(}\l'sl,ll.
Mi..:czysław Trojan, 11'IJrOlmd::enle do elnologii 1:·um/IF. Orlcn/ac/e. /Imh/ellll'. ::(fI(o'lI/U
hadawce.
Wydawnictwo
Uniwersytetu
Wrocl:l\\ski..:go.
AUd Ilni\..:rsit:lli.'
Wr,lti"LIvi..:nsis No 1634. J:thnologica 1. Wrocław 1')')4 (.Iacl!k !Jedllarski)
MIlologil! poplllal'l1e, S::klcl! :: alltropologii
\I!sl)(ilcesll().i-ci. red. I)drlllS/ C/:I.id ... I :nl\LTsitas". Kraków J9')4 (Malgor::a/([ Afacie/ell'ska: .·/llcja It'ascitla)
Andrzej Mirga, Lech Mró/. Cvganie. OdmieI1l1o.i-i' I III('/()Iel'llmja. W\ d:1\\ nlcll\o N:IlIkol\":
PWN. Warszawa 1994 (Wojciech ()/s::ewski)
Lva Davidov{j, Cesty ROllu/. Romano Dro/1/ 19-15-1C,)&lt;){).Ololllour 1995 (Idalll I/onoc)
.Ioseph and Yehlldit Shadur. jewish {JapaclIts .. ·1 hislor\' and gIlide . .Ill,l;,h I.. Magn..:s
Museum. Berkeley. California. GelCn Publishing
Ilous..: 1Jd ... krllsdklll
I'J'J·) (()I\!,a
Goldberg-

Nadia

Mulkiell'lc).

Zlatanova-Strenk.

!?odo\l!odv.
Idea lI'.\jJÓII/Oll' w pr::C'ka::ach rod(}\1'()d(IItTcit Inil
/1/aleriale slowiańskim),
Wydawnicl\\o
lJnilVersyletll Warv;l\\skicgo.
\\'&lt;lIszawa 1994 (Dorola ,':;wilala)
/'olacy w -".fa/dowie mówią o sobie. wybór i wsti;P ks. Ld\\ard Wak\\ ,uHkr. I.uhl in I')')"
wybranv/1/

(Rvs::ard

Teresa

(Ryszard

Barbara

KanIol')
Kulorowv

Lcwiilska.

KanIol')
.
Obyca/e

Jedynak.

(Rys::ard

.I-wial ::abawe/i.
domu

polskiego

/.aball'ki

w e::asach

Iwloll'e

II'

Ki..:lrc

I'J')5

ni('ll'oli

l -1)5- l 9 l 8. I.uhlin

I'J'J(,

I'ulsce.

.
l30gulllila S/,urowa. Pr::emiany osadniclwa
wiejskiego
na l\ieh'cc::.I'~lIle
ceniowej.
7.miallY uk/adu przestr::ennego
wsi. Kielce 1 ')')5 (l?)·.cortl

Elżbieta

-,--

Kaniol')

Kolarska.

/Irty.~cl spod
(/c\va I··ry,~-/)ielras::kowo)
Jer/y Litwin, Polskie szkulnictwo
Materio/v
do etnograjii
miasla.

slrzechv,

Wydawnictwo

I'TIK

\1' duhie Ilu/llr/os::A:olI/or)

"Kraj".

W;lr'/&lt;l\\;1

ludowe ):X wieklI. Cidalisk I')'J5 (!?l',CUrt/ "011/(11'1
red. A. Stawarz. Ośrodek Badanl&lt;l Kultury Miast,1 II'!
im. I'. Hulki-Laskowskiego,
Żyrardów 1992-1 ')'J4 (Mimslmm
/-ulll'l/uII'Ic::).
Jacek Kolbuszewski.
Talry. Uleracka
lradycjo molywlI ,~(jr, Krak,)\\
1 ')'J5: Witold PikSil.
SIJO/cenle na ralry popr::e:: wieki Od pierws::ych
w::miallek do (Ji·\tlt'ccllia.
Kr,lk,ill
Wroclaw 199) (Ryszard KanIol')
IVeih/wchtsgeschichlen
allS Oberschlesien,
HI'S!!,. Gundel
Paulsen. IluSUllI I)nlc"-und \'crlagsgcsellschatl,
Husum 1988 (Doro la .Ś·wil;;la)
Krystyna
Kossakowska-Jarosz,
Polskie
ka/endar::e
gumo,i-llIskie
S::kic lIullwgmjiC::1I1'.
Opok 1994 (Joanna Świtala-Maslalerz)
7i'adycyjne ::wycza/e i obr::ędy śląskie. Wypisy. wybór. oprac .. wst,,:p i uwagi wprowad.ć. T.
SllloJiilska, Opole 19')4 (Krystyna KossllkOltlska-Jaros::)
.
Dziennik
Józefa
opracowali

Kopcia brygadiera
wojsk polskich.
/. n:.kopisll Uihlio{ekl
i wydali
Antoni
I\lIczyński
I /.biglliew
Jrlijcik.
Polskie

L,udol.nawcze, "Biblioteka Zesłailca·'. Stowarzyszenie
.. Wspólnola Polska".
Wrocław 199) (Roman Karc::marcuk)
Bronislaw Piłsudski ... Dorogoj I,el' Jakol'/el'ic' .... (Usil' do I .. JS::/el'llher,\!,II.
red. W.M. Latyszew . .Iużno-Sachalinsk
1996 (.Joanlla nllr)

~XIJ

I')'n

('::ar{()rnkich

Towarl.: stl\ o
W'lrSla\\,\-·
1893- l I) l -i.

~(J()

�9
\/ięd:.l· H:I"c!wdelll a /.ac/iodem,
(j~stochowic.
Częstochowa

red. Piotr StawiJiski, Wyższa Szkoła Pedagogio:na
1995; "Rocznik
MozułmaJiski"
R.4, t.3, 1995,

r/yszenic
.kdność
MuzułmaJiska,
Instytut
iuk. WarS/awa 1995 (/.h(gniew
Wójcik)

MuzulmaJiski,

red.

immam

w
Stowa-

Mahmud

Taha
299

V KRO tKA
Sprali o/danić

l.

działalności

Zarządu

Glównego

la okrćs od wrzćśnia
1993 roku do września
\\Tześnia I &lt;J9'i (Magdalena
Rostworowska)
7(1
Walne /gromadzenie
Dclegatów
Polskiego

Polskiego

Towarzystwa

1994 oraz

Ludoznawczego

od września

1994

roku

~
do
:H)3

Towarzystwa

Ludoznawćzego,

Lódź,

29 \\TZćśnia 1994 (Maria Niewiadomska.
Jo/anta Koście/ska)
-:i. Walnć Zgromadzcnie
Dekgatów
Polskiego
Towarzystwa
Ludoznawczego.
Wrocław,
&lt;) \\T/.eśnia
199'i (.lo/anta Koście/ska,
Maria Niewiadomska-Rudnicka)
.
'ipra\\ o/danić I dzialalności
Ośrodka Dokumentacji
i Informacji
Etnogralicznej
Polskiego
TO\\'arzysl wa Ludo/.nawC/.cgo
za okres od września
1993 roku do września
1994 oraz
mi \\Tl:eśnia 1994 roku do września 1995 (Bronis/awa
Kopc::yńska-Jaworska)
'ipnl\\ll/danie
l. prac Redakcji
Dzieł Wszystkich
Oskara Kolbcrga
za okres od września
I 9(J4 roku do sierpnia J 995 (Hogus/aw Linette)
l'roC/\stośei
jubikusl.OWć
100-lccia Polskicgo Towarzystwa
Ludoznawczcgo,
Wrocław, 9-

311
314

315

318

I' \\T/.ćśnia 199'i (Magda/ella !?ostlvol'Owska, Paulina Suchecka, Zygmunt Kłodnicki)
i-"olll\;rcncp .. Pr/ćs/!oŚĆ
i tćraźnićjslOść
ctnologii
polskiej.
W stulecic Polskiego
Towa1'1:\ stila
LudoznawC/.cgo".
Wrocław.
I O-II września
1995 (Władysław'
Baranowski.
/.higlll('l,.
Jasiell-'ic.
Hrunisława
Kopczyńska-Jaworska.
Anna
Kowa/ska-Lewicka
.
. I/eklllllder /Josel'll-/.ieliński)

323

\1ięd/)'narodowe
Scminarium
,,0 wdrożcniu
»ZaleccJi ochrony
II c.l« IV krajach
Europy Ccntralnej
i Wschodniej".
Strażnice
19'J'i (//I'IJ11isła\lla f.:0fJc:y/1ska-Jaworska).

327

..Fkologia i folklor". Druga Miyd/ynarodowa
l.uk01l'ska. Uo/ella I'I':eremhska)
.

Konferencja,

Lódź,

320

kultury tradycyjnej
i ludo(Morawy),
18-24 czcrwca
3-6 czerwca

1994 (Maria
330

Sćsja popularnonaukowa
- "On;downiczko
nasza. Kult Matki Bożej w polskicj kulturze
ludo\\'l:j". Kraków, 24 paidziernika
1995 (A/ma Spiss)
\\yslalla
.. Polskic opisanie
świata" w Muzcum Etnogralicznym
we Wrocławiu,
wrzesicJi
! 995
\IT/.esicłl
1996: Konferencja
naukowa
- "Polskie
opisywanie
ś\viata.
Od
lilscvnacji eglOtyką
do badail antropologicznych",
Wrocław,
4-'i października
1996
(/lUlUlU (iolla) .
Seminarium polsko-slowackic
dotycz'lce etnologii miasta - .,Etniczne i społeczne
zróżnico\\anie miasta na prlykład/ic
Warszawy
i Bratysławy
(do 1939 roku)", Warszawa.
8-10
paidzicrnika
19'J() (.lo/al/ta Wiśniewska)
.

331

335

337

..Etnologia i antropologia
kulturowa a badania kultur regionalnych
i regionalizmu
w społcezeilstwacl1 nowoczcsnych"
konrcrencja
Uniwersytetu
Śląskiego - Filia w Cieszynie.
Cics/yn, :n-25 października
1996 (Gr:egorz Odoj, Andrzej Peć).
\ Kongrćs ;\!-,Er'vl;\M i II Konfcrencja
EURAMES.
Aix-cn-Provence,
4-7 lipca 1996
(.'/1/110
!/arska) .

341

D/ialalność
okresie

343

Kola Zaintcresowałl
Kulturą Asyryjską
przy PoznaJiskim
Oddziale
od paźd/icrnika
J 993 roku do maja 1996 (Michae/ Abdalla)
.

PTL

339

w

VI IN MEMORtAM

Krzysztof .Iamslaw Bro/i 19'i2-1996 (Zbigniew Jasiewicz)
Hemyk IlurzYllski 1912-199'i (Ma/gorzata
Wilbik)

347
349

�10
Maria FrankcJWska 1906-1996 (Maria f'af"lldo1l!ska)
Ernest Gellner 1925-1995 (lvIichał Bllchowslii)
Tadeusz Korzinek 1918-1996 (Kłemens J Kr:::ys:::/o{owic:.)
Anna Kunczyńska-Iracka
1934-1994 (Ewa F/y.f-f'ielra.ck()\l'(/)
Bożena Kural 1938-1995 (Ałicja Małew).
orbert Lippóczy 1902-1996 (Maria Jalllro::ik)

~(I

�CONTENTS
[ I'I~()(1I IJIN( is (II'TIII' (,ONI'I.:I(I'NCF ..Till:: PAST AND I'RE5FNT OF 1'0[,1511FTIINOLOGY
(II" 1111:CINTENNIAL OF POLlSII ETIINOLOGICAL SOCJETY"

13roni,Ia\\a I\. u p c z)' 1'1 S k a - J a \V o I' ska. Zbigniew J a s i e w i c z, Thc Prospects of
the Polish J-:lhnological Socicty at the Beginning ofthe Second Century of its Activity
/hl~ni..:\\ .I a s i ..: IV i c / .. Some Rcmarks on the Past and Present of Polish Ethnology on
Ihc' OCC&lt;lsion of the ('entennial of Polish Ethnological Society
R&lt;'m;m I\. \ I C / i \\, The Contacts of Ukrainian Scholars With the Polish Ethnological
:-'tlCl..:I\
"lep:ll] I' &lt;I\\ I u k, l Jksan;1 S a p c I a k. Ethnology in Galicia in the I.ate 19th and Eally
20lh Cenllll'i..:s
\\'iklOl I:, (i u s i c IV. The Relationship Lklween Ethnology and Folklore Studies in Poland
:md RlhSi;;
[)u';ln IJ Iii ;1l' a. (ialician-lIosnian
J-:lhnlc Contacts in 1895
I 11&lt;1.I o h a II s c' n. lćthnological Studies ol' Altefacts atthe End ofthe 20th Century
()kh II r \ n i \\. The Shaping of the Modern Ukrainian Nation. Historical and Ethnologie:i1 ,\speels uf the Proe\;ss ,
Rl)lkl\ k I. a n g e. Thc Ikv..:lopment ol' Choreology in Poland
1;lIl1c'SI.. I' e ;1c o c k. Amelican Anthropological
Society and American Anthlopology.
I Lin l, V c I In c u I C 11. /\nthropologicaL
Ethnological. and Ethnographical
Associations .
.\ ('o!llpar;i1i\ c Vic\\

15
21
] I
)CJ

47
55
Cl7
77
85
0I
99

II. STlJl)II':S AND MATERIALS

\!ldr/..:.I / a p o 10\\ S k i. Otto
Witlgenstein - Religion
1h1l1l1:113 II r s z I a. Wojciech II u r ,s / t a. The Relative and the Universal or. on Invol\eIllcni
\l&lt;llcin 1\ r o c k i. I,anguage and Body On a MUlual Relationship ol' Iwo Semiotic Systems
/hignle\\
I i h era. :\dam I' a lu c h. Saliva - Juice ofthe f30dy
1\ !,'I11Ulil I\. I II li 11I C k i. Western Cultural lntluenccs and EthnographicJI
Dilkrences
of
thc lellil'li'\' ol'Pobnli,
\\ ')Icicch I ) , i ;I k. The Idca ol' Trans!())'Illation of Folk Culture and its Implementation
\ccolcliI1!:l lO St:tl11SlaIV Witkie\\iel
!'[llli' I, li h l c r. The Ilcrhariulll ol' Seweryn Udziela, Documentation
of the Study "llcrhs
In Ih,~ llelielS lIf Ihc ('r'lww Peasants".
.\cI,tlll B a I' t o s z. l ivpsy Culture in Polish Museums
I\.drol Il u I' li U II. Thc 1-';111or the Meteorite "Lowicz" in 19]5 According to Accounts
C'lIlkckd 11:111'd ('enIul') Later.
\nn:1 Il a I' s k a, Th..: Tomhs of 11(1)' rvtarabouls as the Centres of Worship in Tunisia Jnd
,\ Igeri:l
[-.:"I]I;lcI II") r 11). Some Uements ofShamanlnitiation
Riles ofthe Altaians
Il):lnn,l I c \\ i c k .1. Indian l':cological Worlliview and the Rise ol' Panindianism
1,);lnI1:1 ll:l r. (lrgani/;llion
of an l':;.;pedition to Ali'ica in the Early 20th Century on the
IlaslS l)f an !\ccounl of .Ian CzekanolVski

10]
119
120
145
1"7
169
170
187
19"
20 I
211
223
2.17

�12

III. VIEWS AND DISCUSSIONS

Rodzime

i obce

diabły

w dziejach

kultury

polskiej.

Na marginesie

pracy

M ichala Rożka.
and Foreign
hy Michal Rozek).

Diabe/ w kulturze polskiej. Szkice z dziejów mo(vwu i postaci (Indigenous

Devils in the History ofPolish
Culture. On the Margins ofthe Study
Wydawnictwo
Naukowe PWN, WarszawaKraków 1991 (KrzvsztoflJraclw)

2-+7

IV REVIEWS

Carlo
Ginzburg,
Taschenhuch

Hexensabbat.
Verlag,

Entzifferung

Frankfurt

am Main

einer

ndchtlichen

Geschich/e.

Fischer

1991 (KrzysztofSzkllrla/()\l'ski).

Trajan,
Wprowadzenie do etnologii Ellro!JY OrientacJe. jJrohlem\' zalozem"
badawcze (Introduction
to the Ethnology
of Europe. Orientations,
Prohlcms,
Research

Mieczyslaw

Assumptions),
Wydawnictwo
Uniwersytetu
slaviensis No 1614, Ethnologica
l, Wrocław

Mitologie popularne.

Szkice z antropologii

on the Anthropology

(Ala!gocata

of the Present),

Wroclawskiego,
Acta IlniversitaIis
1994 (.facek Hedllarski)

WraII-

wspólc::esnw'ci (Popular
eel. Dariusz

Mythologies.
hsays
,,\ Jniversitas",
Krak(m
! 99-+

Czaja,

Maciejewska; Alicja Werschler) ,

Andrzej Mirga, Lech Mróz, Cyganie. Odmienność i nietoleranCja (The ('ypsies.
Di ITerencl'
and Intolerance),
Wydawnictwo
Naukowe PWN, Warszawa
1994 (Wojciech UrD'lIsj,,)
Eva Davidova, Cesty Romll. Romano Drom 1945-1990,
Olomouc
11)1)5 (.Idam nor/osz)
Joseph and Yehudit
Shadur. Jewish papercu/s. il historyand
gIlide, Judah
Museum,
Berkeley,
California,
Gefen Publishing
House Ltd., Jerusalem

I. Magncs
191M (()/:&lt;a

Go/dberg- Mulkiewicz),
Nadia

Zlatanova-Strenk,

wybranym

materiale

Rodowody !dea wspólnoty w przekazach
slowiańskim)
(Genealogies.
The
Ielea

rodowodowrch
ol'

('ommunity

lila
In

Genealogical
Uniwersytetu

Polacy

Materials lA Study Based on Selected Slavic DoeumentsJ),
Wyel,l\\nict\\o
Warszawskiego,
Warszawa
1994 (l)orota ,\'wi/alo)
w Mo/dowie mówią o sohie (Poles in MoiciclVa Speak ahoul Themselves),
eel

Edward Walewander,
Lublin 1995 (Ryszard Kantor) .
Teresa Lewii1ska, Kolorowy świat zabawek Zahawki lud()\l'(, 11' Polsce (('olol'!'ul Worlel ol'
Toys. Fołk Toys in Poland), Kielce 1995 (Ryszard Kantor)
Barhara Jedynak,
Obyczaje domu polskiego w czasach mewoli F'J5-/'J/S
(Mores ol the
Polish Household
in the Age of Partitions
1975-19 l X), Luhlin 19% (/(l',IZard Kall/Ol')
Szurowa, Przemially osadnictwa wiejskiego na Kielecc::v::llie \1' do/ue pO{I\I'!as::czeniowej. Zmiany układu przestrzennego wsi (Changes in Village ('olonization
in the

Bogumiła

Region

of

Arrangement

Kielce

after

of Villages),

the

Land

Kielce

Grant

Reform.

Trans!()J']llations

of

the

Spati,ti

1995 (Ryszard Kan/or),

Elżbieta Kotarska, Artyści spod strzechy (Artists f1'om Village Iluts), Wydawnictwo
!'TTK
"Kraj", Warszawa
1993 (£wa Fryś-Pietraszkowa)
Jerzy Litwin, Polskie szkutnictwo ludowe X)( wieku (Polish Folk noatbllilliillg
in the 20th
Century), Gdallsk 1995 (Ryszard Kalltor) .
Alloteria/y do etnografii miasta (Materials on the Ethnology of the ('ity), eel. /\ Stall,\lI
Ośrodek
Badania
Kultury Miasta TPŻ im. l'. lIulki-Laskowskiego,
lyr,\lell\IV
1')'J2-

1994 (i'v!iroslawa FoltYllowicz)
Tatry. Literacka tradycja motywu gór (I he Tatra

Jacek Kolbuszewski,
Literary Tradition

of the Motif

of Mountains),

no Tatrv poprzez wieki, Od pierwszych
thn).lghout
- Wroclaw

Centuries,
From the Earliest
1995 (Rys::ard Kantor)

Krak(m

1995/ Witold

w::mionek dlJ (h'wiecenia (Ihe
Accounts

through

2~1

2i\.~
Mountains.
The
!'iksa, ,)j)()JI'~('lIie

Tatra Mountallls
the !:nlightenll1ent),
KraK(m

�13
11l'I!I//IIchlsgeschichlen
aus Oherschlesien.
lagsgesellschafi.
Husum 1988 ({Jorala

Hrsg. Gundel
,,&gt;'wilała) .

Kr; styna

kalendarze

Kossakowska-.IarosL

Polskie

Paulsen.

górnoślqskie.

Husum

Druck-und

Ver288

Szkic

monograficzny

(Polish Calendars
in lhe Upper Si lesia. A Monografie
Essay), Opole 1994 (Joanna
.~H'ilii/O-"/oslo/erz).
li"(/(/\(\jne
ZWVCZilil' i ohrzędv .i'/ąskie. Wypisy (Traditional
Silesian Customs and Rituals).
cd. T. Sllloliliska. Opole 1994 (Krystyna Kossakowska-Jarosz)
Ozirllnd .I(izl'/iI A:opeia hrvgildirrcl
wojsk flO/skich. Z rękopisu
Biblioteki
Czartoryskich
o/)/"{/("()w{l!i i wydafi ,Imoni
Kuczyński
i Zhigniew
Wójcik (Diary of .Iózef Kopeć.
I~rigadier-(Jeneral
of the Polish Anny. On the Basis of the Manuscript
in the Czartol'; ,ki Library. !-:llited by Antoni KUCZyl'lSki and Zbigniew Wójcik). Polskie TowarzystII o Ludoznawcze ... Biblioteka Zcsłaliea".
Stowarzyszenie"
Wspólnota
Polska". Warszalla
Wrociaw 1')')5 (Homan Karczmarczuk)
.
Hronislall Pi Isudski ... f)orogoj /,l'V Jakovlevii' ..... (/,etters to L J. Szternberg,
/893-/9/7).
cd. W.M. LatysIew . .Il1i.no-Sachalinsk
1996 (Joanna Bar)
.\1Ię&lt;lz.\ WH-!lOdl'1II {[ /.achodel11 (l3etween
East and West), cd. Piotr Stawiliski.
Wyi.sza
Szkola Pedagogiczna
w c.:zystochowie.
Czystochowa
1995; "Rocznik
Muzulmaliski"
4.
lO!. 3. I (),)5. Stowarryszenie
.Iedność Muzułmaliska,
Instytut Muzllłmal;ski.
ed. immarn
VlahtllUd Taba Żuk. Warszawa

1')95 (/.higllll'w

Wójcik)

290
293

296
297

299

V. CRONIC!.F

Report on the activity of the Executive
Board of the Polish Ethnological
Society from
September
1')')3 lo Septembcr
1994 and from September
1994 to September
1995
i.1/agda/ellO Hos{Il"{I/'(}\l"ska)
-Oth (jeneral
/\ssclllhly
of the lklegates
of the Polish
Ethnological
Society,
Lódź.
Septembn

29. 1994 (Maria Ninviadamska,
Jo/anta Koście/ska)
.
Assembly
of the Delegates
of the Polish Ethnological
Society.
Wroelaw.
Septembcr '). 1')')5 (Jo/anta Ko.i'cie/ska, Maria Niewiadomska-Rudnicka)
Repon 011 the activity of the Ethnological
Doculllentation
and Information
Center of the
Polish Llhnoiogical
Society
li'om September
1993 to September
1994 and fi'om
"qllcmber
I 994 to September
1995 (IJronislawa
Kopczyńska-Jaworska)
Report lIn the II'ork of the Editional
Board of Collected
Writings of Oskar Kolberg from
Seplemb\.'r 1')')4 to August 19')5 (lJoguslaw Unelle)
rhe Centennial Celabrations
of the Polish Ethnological
Society, Wrocław, September
9-1 L
1')&lt;)5 (Magda/ella
!?o.l·twoI"OIl.'ska, Paufina Suchecka, Zygmunt Kłodnicki)

303
31 I

-I [11 (jeneral

Conference
on ..The Past and Present
Ftllnological
Society".
Wrocław,
/.hi,!!,lIie\l' ./osiewicz,
Hrollis/awa
.I/cksalldcl"

/'osL'm-/.ieliliski)

.Oh. Dut Intel"Cessor' The Cull nI' Iloly Mary in Polish Folk Culture" - a Session Open to
the (jeneral Public. ('racow. Octoher 24. 1995 (Anna Spiss)
ł.:\hibition .. Polish Description
of the World" in the Ethnological
Museum
in Wrocław.
September
1')&lt;)5 .- September
1996: ConlCrence
on "Polish Describing
of the World.
From f:xotic Fascinations
to Anthropological
Studies".
Wrocław,
October 4-5, 1996
(,'0//0)

3 I5

318
320

of Polish Ethnology.
On the Centennial
of Polish
Seplember
10-11, 1995 (Wladyslaw
Baranowski.
1I."upc::yńska-Jaworska,
Anna
Kuwa/ska-/,ewicka,

lntetllational
Seminar ..On the Implementation
of 'Directives
Concerning
the Protection
of
Traditional
and Folk Culture'
in the Countries
of Central
and Eastern
Europe".
Strażnice (f\10ravia) . .Iune 18-24. 1995 (Bronisława
Kopczyńska-Jaworska)
.
..Ecology and Folklore".
the 2nd International
Conference.
Łódź. June 3-6. 1994 (.Haria
LukOll"Ska. I'io/ella IJr:('I"embska) .

(/1011110

314

323

327

DO
33 I

»5

�14
Polish - Slovak Seminar on the Ethnology oflh.: City ,Jcthnic and Social DilTercntialion
or
the City on the Examples of Warsaw and Bratislava (unlil 1'rw)"". Warsa\\. Oclober x10, 199(, (Jolanta Wi.~niewska)
.. Ethnology
and Cultural Anthropology
in the Study of r.:gional CuIIUI'CS and Regionalism
in Modern Societies"
- a Confercnce
at tht: University
or Silcsia
Campus in (·ie\/.\ n.
Cieszyn. Octoher 23-25, 1996 (Gr=e~or= Oc/oj. Al1dr=ej I'ei:).
10th Congress orthe AFEMAM
ancl2ncl ElJRAMES
C:onlCn;nce. I\i:\-\:n-Pwvcncc
. .luh ../-

7. 1996 (Anna Barska).;-1
AClivity of the Circle of Intercst in Assyrian Cultun: al thc PO/l1,Ul Di\'ision
Ethnological
Society fi'om October 19')) to May 19% (Mic/iael.·lhdal/a)

.l.l

~~\)
J

of Ihe Polish
3../;

VI. IN MEMORIAM

Krzysztof Jarosław Bro7.i 1952-1996 (Lbigniew Jasiell'ic::)
Ilclll'yk Burzyriski
1912-1995 (Malgor=ata
Wilbik)
Maria frankowska
1906-1996 (Alana l'aradol1lska)
I:rncst Gellner 1925-1995 (Michal Huchowski)
Tadcusz Korzinek
1918-1996 (Klemens J Kr=ys=tojiIlFlc)
Anna Kunczyńska-Iracka
1934-1994 (Ewa Frv.I'-I'ietros=kli\l'a)
Boż.:na
Norb.:rt

Kural 1938-1995 (Alicja Maleta) .
Lippóczy 1902-1 ')96 (Maria JOl1lro::ik)

-l·1'1

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5926" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5906">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3fea90d35fefeb3e7d0d773b654c3b16.pdf</src>
        <authentication>2f82e0b39a6090bba71f362857cd46f2</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70645">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2144</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70646">
                <text>1995</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70647">
                <text>Cyganie - Romowie</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="70648">
                <text>Romowie - historia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70649">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1992</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70650">
                <text>Philistines, Gypsies alias Wałęsas/ LUD 1995 t.79</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70651">
                <text>LUD 1995 t.79, s.241-256</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70652">
                <text>Mróz, Lech</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70653">
                <text>ang</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70654">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70655">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70656">
                <text>Lud, vol. 79, 1995

LECH MRÓZ
Institute of Ethnology
Warsaw University

and Cultural

Anthropology

ON PHILISTINES, GYPSIES ALIAS WAŁĘSAS.
AN OUTLINE HISTORY OF ROMANY STUDIES IN POLAND

Gypsies (Romanies) are one of those communities about which is a great
deal of confusing or even outright false information. This refers there not only
to the Gypsies who live in Poland and Polish literature about them - confusion and misunderstanding in this respect are fairly universal. One reason is
the lack of source knowledge (both as regards documents of the past and the
results of present ethnological research), the other a certain stereotypical image
of the Gypsies deriving from the beginnings of their European history.
The 15th c. chronicles which recorded the arrival of Gypsies to various
towns and countries are usually quite favorable as the newcomers were treated
with curiosity as exotic guests. Very rare are entries that inform about cases of
theft or any unfavorable features of the Gypsies. This can be explained mostly
by the general situation in contemporary Europe and the prevailing social
tendencies. On the roads of medieval Europe one could meet all kinds of
wanderers - those who wished to go to famous schools and those who wanted
to improve their craftsmanship, runaway serfs, knights searching for fame and
a sovereign, mountebanks, robbers, monks wandering from one monastery to
another, and, above all, pilgrims going to sacred places or penitents who
wanted to repent for their own sins or the sins of their ancestors. Sometimes,
the roads were crowded with refugees who tried to escape plague, crusaders
who hoped to recapture the tomb of Christ from the Saracens or, finally,
flagellants, Beguines, Beghards, and others defined by the Catholic Church as
heretics. In such a crowd Gypsies were not unique, even though they were
different. The change of the attitude towards them occurred only in the next
century. The era of the Renaissance brought about a fundamental transformation in the approach to work and concept of good life. Holy Scripture, the
basis of knowledge and source of attitudes to the world and other people, was
reinterpreted and that interpretation considerably affected the approach to the
poor and loiterers - including pilgrims. The pilgrim, wanderer, ceased to be
treated as a holy man, as someone who may be Jesus Christ himself in disguise
and who, therefore, deserved hospitality. The evolution in scholarship - in
16 -

Lud t. LXXIX

�242
philosophy, theology, and the Renaissance humanities in general - led to
essential modifications of attitude toward strangers. The wanderer is no longer
a distinguished figure, a God-fearing pilgrim, but he has become transformed
into a bum who avoids work and lives at the expense of others. In the previous
decades Gypsies had not only acquired some rudimentary knowledge of the
lifestyle and cultures of particular European countries, but also learned about
the way of thinking and mental characteristics of Europeans. Most probably,
that was why they chose to claim that the reason for their wandering was
penitence imposed on them by the Pope or that their pilgrimage from one cult
center to another was caused by religious zeal (as it is clearly confirmed by
chronicles from various regions of the 15th century Europe). Historical
documents indicate that such stories were eagerly accepted and guaranteed the
assistance of local authorities and common people. A hundred years later even though Gypsies still wished to be taken for pilgrims - their stories bring
about the opposite effect. Persecutions that began at that time would last for
centuries, increasing the distance between Gypsies and non-Gypsies and
contributing to a negative image of the Romany community.
Biblical studies and the general development of knowledge resulted in
attempts to explain the origin of Gypsies. That was also the moment when the
idea of their Egyptian descent became so widespread - the annals and
chronicles recorded the word "Philistines" which, together with ''Tartars'' and
"Egyptians", became popular with respect to Gypsy wanderers. That latter
term was perhaps in the widest use both in the Catholic and Protestant part of
Europe. From the very beginning - the first records from Dubrovnik, the
Peloponnese, and Walachia - they have also been known as "Tsigane"
(obviously, the names have been phonetically different in various languages
and countries, yet they all derive from one and the same root). Along with the
changes in mentality and the new image of the wanderer, new developments
brought about a modification of law. From the turn of the 16th c. till the end of
the 18th (another major change anticipated by the works of French philosophers and the French revolution), Gypsies were subject to very strict laws. The
increasing distance gradually resulted in the image of Gypsies as permanent
outcasts of society - notorious loiterers, fortune tellers, thieves and confidence
men. Attention paid to this process is fully justified of information and quite
desirable, for it has been directly reflected in literature about Gypsies.
The first message from Poland about a man referred to as a "Gypsy" comes
from 1401 from Cracow. Since the mid-16th c. Gypsies became the object of
interest of the royal chancellery and parliament which issued the first decrees
ordering Gypsies to leave the country. In the 1630s they ceased to be the object
of attention of the parliament, yet until the time of partitions local councils and
administration officials reminded citizens that Gypsies must not be put up, and
courts examined charges against those who "maintain Gypsies in their estates",

�243
according to a 1736 citation recorded in the Cracow archive files [APK
(Wawel) Castr. Crac. ReI. t 16, pp. 115- t 18]. The oldest Polish publication
particularly mentioning Gypsies is Kronika, tho iesth Historya Świata
[Chronicle or, History of the World] by Marcin Bielski, originally published in
Cracow in 1564. This is how Gypsies are described in that work: "Idle,
cunning, mysterious, wild, black people ... with the language best suited for
theft, so that no one would understand what they say ... which makes them
master thieves ... they trade in horses, sell gilded copper and silvered iron, make
picklocks for thieves" (Bielski, ed. t 976, pp. 26 t - 262). Bielski's approach is by
no means original - the fragment on Gypsies is a fairly adequate transcription
of the content of Cosmographia universalis by Sebastian Munster, published in
Basel. In turn, Bielski's Chronicle became a standard reference source for other
Polish writers: it has no value for the history of Gypsy studies, being only
a manifestation of the attitude towards them.
In the context of the rise of ethnography, the most authoritative source of
knowledge about the 17th c. Polish village is the study by Jakub Kazimierz
Haur, Skład aho Skarbiec znakomitych sekretów oekonomiey ziemiańskiey
[A Collection or Treasury of the Most Precious Secrets of Land Economy]
(Kraków 1693). The same treatise contains the first Polish engraving showing
a Gypsy couple. In contrast to the description by Bielski, the value of Haur's
picture as an illustration documenting the Gypsy costume can be granted
(although it would be a mistake to assume that all the Gypsies wore such
clothes).
That is basically all that can be found in Polish literature about Gypsies
until the beginning of the 19th c., apart from brief notes occasionally included
in various studies. For an attempt to present the lifestyle, internal organization,
and culture of the Gypsy community the value of these notes is (apart from
Haur's engraving) indeed minimal - actually, they reveal much more about
their authors and the society in which Gypsies lived. Yet, some t 6th - 18th c.
source documents, such as safe conduct letters, privileges, and entries in town
and court files, contain very interesting information about the Gypsy community itself and its relations with non-Gypsies.
In that period the knowledge of Gypsies in Poland did not particularly
differ from the European standard. Only the discovery made by the Hungarian
Etienne Valyi in the end of the 18th c. that the speech of Gypsies was similar to
the languages spoken in India became a major stimulus to the development of
Gypsy studies and, by the same token, increased the number of relevant
publications. The studies published in Germany and France later would inspire
Polish scholars.
The first text which originated Polish Gypsy studies was a lengthy footnote
included in the fundamental work O litewskich i polskich prawach [On
Lithuanian and Polish Laws] by Tadeusz Czacki (Warszawa 1800- 1801).

�244
Several years later, Czacki - an outstanding personality, highly appreciated
by contemporary scholars both for his organizing abilities (he founded the
famous Liceum Krzemienieckie) and through and reliable historical knowledge - prepared a longer study called O Cyganach [On Gypsies]. The
author's death in 1813 considerably delayed the work's publication, and for
a long time the manuscript circulated only among a small group of readers.
Most certainly, it was known to and appreciated by Joachim Lelewel, which is
evidenced by the outstanding historian's correspondence with Ignacy Ołdakowski who was a professor in Liceum Krzemienieckie. Lelewel's interest in
Gypsies was not limited to his care for the legacy of Czacki - besides his
correspondence with Ołdakowski, he wrote on the subject in his letters to
another Vilna historian, Ignacy Daniłowicz, and then, already in exile,
corresponded with one of the renowned contemporary students of the Gypsy
culture, Paul Bataillard. One of Daniłowicz's studies indicates also Czacki's
work was highly appreciated by another outstanding humanist and philosopher, Hugo Kołłątaj. O Cyganach was finally published many years after
Czacki's death - it appeared in print in 1835 in Cracow, as a part of the
second volume of Pomniki historyi i literatury polskiej [Monuments of Polish
History and Literature] edited by Michał Wiszniewski. Later, in 1845, it was
included in the third volume of Czacki's Dzieła [Works] published in Poznań.
Czacki started working on his essay only after extensive research, and his
familiarity with foreign publications, including detailed knowledge of major
works such as the book by H. M. G. Grellmann, proves that he treated his
Gypsy studies very seriously. He was also the first to publish some source
records pertaining to the history of Gypsies in Poland. Czacki - as we may
infer it from his other works, e.g. the still valuable volume O litewskich
i polskich prawach, spent a lot of time studying ancient documents and in that
way he revealed much previously unknown information. Hence, there is no
doubt that he may be considered the founder or father of Polish Gypsy studies.
One of very few weak points of his study is the lack of precision in quoting
historical records. This is the reason why we cannot retrace the oldest of
Czacki's references (from 1501) which is important also because it contains the
name of a Gypsy leader mentioned in earlier Hungarian documents. In fact,
however, the fault may be not Czacki's but his editor's - at any rate, the truth
remains out of our reach and no verification of quoted information is possible.
In 1824 in Vilna a study was published called O Cyganach wiadomoH
historyczna, czytana na posiedzeniu puhlicznem cesarskiego uniwersytetu
wile/1skiego dnia 30 czerwca ]824 r., przez Ignacego Daniłowicza
[On Gypsies,

A Historical Message Read During a Public Session in the Imperial University
of Vilna on June 30, 1824 by Ignacy Daniłowicz]. The author of the study was
a historian and a professor of Vilna University, soon to be expelled from the
school after a trial of the student conspiracy (Towarzystwo Filomatów).

�245
Sentenced in the trial, he was ordered to move to Kharkov and then hired by
the local university.
For Danilowicz Gypsies were a minor subject, as he spent most of his time
studying the legal systems of Poland and Lithuania. A legal historian, he
undertook that research for reasons which are impossible to ascertain,
especially given that his approach to Gypsies is evidently very critical. It was
perhaps mainly due to the influence of Lelewel who became Danilowicz's friend
and who - as we know - was very interested in Gypsies. O Cyganach
wiadomo.fć historyczna is a kind of monograph - next to the chapters devoted
to the origin and history of Romanies, the author included an account of
the Gypsy customs, religion, way of life, costumes, and professions. The
most valuable and original section is the part focusing on the situation in
Poland and Russia and the legal status of Gypsies in these two countries.
Danilowicz's study is largely based on a book by the German author
Grellmann, Historischer Versuch liber die Zigeuner ... (Gottingen 1787). In 1823,
a translated fragment of Grellmann's work was published with a critical review
in the journal "Lech. Dziennik poświęcony literaturze. Dziejom ojczystym
i współczesnym" (vol. l, No 7, pp. 201 - 209). O Cyganach wiadomość historyczna appeared in the following year; Danilowicz disparaged the "Lech"
publication, but a comparison of both texts shows far-reaching similarities
(cf. Mróz, 1994). What is, however, most surprising, is Danilowicz's lack of
criticism and sometimes naivete, even though otherwise he was an inquisitive
and discriminating historian. Grellmann's study was published 30 years earlier,
and since then the knowledge of Gypsies was considerably extended. Danilowicz supplemented it with a few documents issued for Gypsy leaders. Apart
from one of them, a privilege of Karol Radziwiłł which was then published for
the first time, all the remaining ones had already been known from earlier,
foreign sources. Later authors, from Narbutt to the present accused Danilowicz
of a bias against Gypsies - partly was due the prejudice of Grellmann, but
also to some extent reflecting Danilowicz's own opinion about Romanies must
have been unfavorable as well.
Six years after the publication of Danilowicz's study, in Vilna appeared
a book by Teodor Narbutt, Rys historyczny ludu cygańskiego
[An Outline
History of the Gypsy People]. When Danilowicz delivered his lecture to his
academic audience, romantic ideas were already quite familiar the Vilna
scholars, yet, oddly enough, even though the author of O Cyganach wiadomość
historyczna had widespread local contacts, no trace of the romantic influence
may be detected in his reasoning. It was only Narbutt who adopted the
romantic view of the country people, Gypsies, and vestiges of the past. The
difference between Danilowicz and Narbutt comes out most distinctly when
we compare respective fragments of their opinions on particular issue
(cf. e.g. Danilowicz, 1824, pp. 30 - 31; Narbutt, 1830, pp. 78 - 79). Narbutt's

�246
book is also of a monographic character, yet the author's primary intention
was to modify the overly unfavorable image of Gypsies created by Danilowicz.
Rys historyczny ludu cygańskiego contains parts on the origin of Gypsies, their
European and Polish history, and various aspects of the Gypsy culture. Finally,
Narbutt presented an outline of the Romany language and a list of words, as
well as including several documents of the Gypsy history. Among them, the
most interesting is a safe conduct letter from 150 l, issued and signed by King
Alexander I. The problem is, though, that the date on the document does not
fit the reign of King Alexander. It is an open question whether Narbutt was
not aware of publishing a forgery (Gypsies were known to use forged letters
quite frequently), or forged the document himself? The answer may never
be provided. Narbutt has been commonly considered by other historians
unreliable - a fantast who would "supplement the historical lacunae" by
himself. It has been proved that employed this strategy frequently to validate
his own studies about the past of Lithuania. Narbutt was a true enthusiast of
Lithuania and Lithuanian antiquities, but so many documents were missing
(especially those from the remotest past - the beginnings of the Lithuanian
state and pagan times), that he could not resist supplying them. Many
contemporary authors mixed fantasy with real knowledge, but Narbutt was
above average in this respect. It does not necessarily follow, however, that the
fact that he "supplied" documents of Lithuanian history necessarily means that
he supplement the Gypsy past as well. There is no doubt, however, that the text
of the document quoted by Narbutt provokes serious doubts, and besides, it
has never been found in the files from which it had been supposedly copied
(cf. Mróz, 1988, pp. 305 - 322).
Regardless of all the weaknesses of the studies by Czacki and Danilowicz as
well as doubts concerning Narbutt, the first half of the 19th c. was most
important for the development of Gypsy studies in Poland. Later on, until the
most recent years, never again were so many wide-ranging works written in
such a short period of time.
Only after many years are a few studies about the Gypsy history published - these were all short articles, but they referred to an interesting chapter of
the Romany past. In 1900, Antoni Prochaska published in "Kwartalnik
Historyczny" (No 3, pp. 453 - 457) an article Przywileje dla cygańskiej starszyzny w Polsce [Privileges for the Gypsy Elders in Poland]. The author - an
outstanding historian, editor of many of the oldest documents from the Lvov
archives - included in that text two privileges: from 1652 (the oldest known
one) and from 1705, which he found during his archive queries. The privileges
were supplemented with an account of the very institution of Gypsy superior
appointed by the royal chancellery. Another publication on the same subject
appeared only thirty years later. In 1929, Teodor Modelski published in
"Ateneum Wileńskie" (No 1 - 4, pp. 583 - 588) his article Przywilej na starszeflstwo

�247
z r. 1703 [The Gypsy Authority Privilege from 1703]. Then, the
question of privileges for Gypsy superiors was examined by Józef Broda who in
1951 published in "Czasopismo Prawno-Historyczne" a short study Przywileje
nominacyjne dla króla cygańskiego w Polsce z 1731 r. i na wójtostwo cygańskie
z 1732 r. [Nomination Privileges for the Gypsy King in Poland from 1732
and for the Gypsy Village Head from 1732J (pp. 346 - 356). Even though
the ideological jargon and the class point of view make most of Broda's
conclusions entirely irrelevant, the essential value of that publication consists in
two documents which are mentioned in the title and which until then had
remained unknown. The historical aspect was also discussed by Jerzy Ficowski
(in the first edition of his Cyganie polscy [Polish Gypsies] from 1953), but the
author limited his scope only to a report from literature. Only later would
Ficowski's publications make valuable contributions· to the study of the
Romany past.
The next decades brought hardly any new information, even though many
articles about Gypsies appeared in the press. The second half of the 19th c., and
in particular the 1880s and 1890s which were so important for the development
of Gypsy studies in Europe as well as a time of the publication of numerous
works of lasting value, did not prove to be a particularly fruitful period in
Poland. Nothing significant was produced, with the one possible exception of
the study La langue des Tsiganes Slovaques by Antoni Kalina, published in
Poznań. Various periodicals contained articles about Gypsies, yet they were all
intended for the general public and contributed little to specialist knowledge many of them were actually reprints from the foreign press.
In the second half of the 19th c. several articles were included in various
calendars and in "Dodatek do Gazety Lwowskiej" ["Supplement to Gazeta
Lwowska"]. In 1851 Wincenty Pol published his Rzut oka na północne stoki
Karpat [A Glimpse at the Northern Slopes of the Carpathians]. Among other
things, it contains an interesting account of the author's meeting with a group
of Gypsies occupied with rinsing gold out of the Carpathian rivers. The same
fragment, next to another one featuring Gypsies living on islets on the Polesie
marshes, was later included in the second volume of Pol's works entitled
Północny Wschód Europy [North-East of EuropeJ and published in 1870. Since
the 1860s, much attention was paid to Gypsies by "Tygodnik Ilustrowany",
publishing reports about the appearance, costumes, and camps of the Lovari
and Kelderashi tribes that came a few decades earlier from Transylvania and
Walachia. "Tygodnik Ilustrowany", as well as "Praca", also contained a variety
of illustrations (especially in the issues from the late 19th c. and the years
preceding World War I). Many contemporary artists would draw pictures of
Gypsies: types, camps, fair and wandering scenes - it was a result of
a universally European vogue. The country and the life of the country people
were often represented in art and literature. But the fin-de-siede
bohemia and
cygańskie

�248
literary Young Poland treated the Gypsy subject in a special way, as
a representation of an idea, a symbol with often has little in common with
reality. Thus, only some of the engravings to be found in "Praca" and
"Tygodnik Ilustrowany" (as well as in "Wędrowiec", "Orli Lot", and other
journals) are of iconographic value - most of them just reflect the prevalent
fashion and freely develop inspiration, which is also the case of written texts.
Consequently, even though they undoubtedly enriched the general knowledge,
they cannot be considered as legitimate results of research on Gypsies.
The only ethnographic
periodical which more or less systematically
published various materials concerning Gypsies from its very beginnings was
Wisła. These often included folk tales and proverbs as well as, somewhat less
often, notes and descriptions of Gypsies themselves and their culture (language,
fairy tales, disposition, way of life, etc.). It was very important that "Wisła"
accounted for new interesting articles and books - the bibliography included
also publications on Gypsies.
In 1887 in Britain appeared the first issue of the "Journal of the Gypsy Lore
Society", a quarterly which has been very important for the development and
progress of Gypsy studies. The appearance of the periodical was acknowledged
in the second volume of "Wisła". The author of the account of the content and
objectives of the "Journal of the Gypsy Lore Society" was Izydor Kopernicki.
Kopernicki was the only outstanding Polish scholar who systematically wrote
about Gypsies (although usually in foreign periodicals).
Kopernicki had been interested in Gypsies already before; together with the
well-known French scholar, Bataillard, he wrote an article about the Gypsies
of Galicia making shepherd bells. In the first fascicles of the "Journal of the
Gypsy Lore" we come across several texts by Kopernicki, mostly presentations
of fairy-tales. Besides, he conducted research in physical anthropology, publishing the results in "Archiv fUr Anthropologie", but his primary interest was the
Romany language: both in the "Journal of the Gypsy Lore" (vol. 1, No 2) and
in "Wisła" (vol. 3), Kopernicki published short notes on the dialect of the
Gypsies from Bosnia. The most outstanding work of Kopernicki in the field of
Gypsy studies are Textes Tsiganes. Contes et Poesies published in Cracow in
1925 (vol. 1) and 1930 (vol. 2). The collection is fully bilingual - all the
included fables and tales are in the original Romany and in French. Kopernicki
was also working on a Gypsy language dictionary, but unfortunately he did
not manage to complete it - a small fragment was published in the "Journal of
the Gypsy Lore" and the rest of the manuscript is kept in the collection of the
Cracow branch of the Polish Academy of Sciences. "Wisła" also published texts
of several Gypsy fairy tales from Lithuania submitted by a collector of
Lithuanian folklore and co-worker of Jan Karłowicz, Sylwester Oowojno-Sylwestrowicz. Another author who, next to Kopernicki, published in the first
issues of the "Journal of the Gypsy Lore" and in "Wisła" materials about
Gypsies in Poland, Russia, and Hungary was Władysław Kornel Zieliński.

�249
None of the Polish etnographers of those times conducted any systematic
research on Gypsies - the subject was approached only marginally and was
related to other materials collected among the rural population (Kopernicki's
studies focused primarily on the Romany language). The largest number of
short notes on Gypsies may be found in "Wisła" and while "Lud" published
a brief account of Gypsies in Galicia only in its 6th volume, the editorial board
did not pay too much further attention to Romanies. Almost all the
publications from that period stem from the folklore passions of their authors
and it is virtually impossible to trace in them any methodological inspirations
or propensities. The only exception in this respect may be the linguistic studies
by Kopernicki written to meet the criteria of formal scholarship.
Another fruitful period which came a whole century after the successful
inauguration of the Gypsy studies in the early 19th c. were the years between
the two world wars. However, it was the Romany language and not history,
which became at that time the main object of scholarly interest. The first step
to examine the Romany language was taken already by Narbutt and Danilowicz who supplemented their works with grammatical paradigms and
vocabularies. Later on, the novelist Józef Ignacy Kraszewski used Narbutt's
word list in his novel Chata za wsią [A Cottage Outside of the Village].
However, serious research on the Romany language was begun at the end
of the 19th c. by Kalina and Kopernicki. The most significant studies in this
field appeared between the world wars in Cracow: that was the time of
publication of both volumes of Gypsy texts by Kopernicki (1925 and 1930).
In 1927 Edward Klich published two articles on the speech of the Gypsies from
the Rabka region and the influence of Polish on Gypsy dialects. An essential
part of another Klich's study - Cygańszczyzna w "Chacie za wsią" Kraszewskiego [Gypsy Elements in Kraszewski's Chata za wsią] ("Prace Filologiczne"
vol. 25, pp. 171 - 220) - was an introduction to the general knowledge of
the Romany language. Several years later still another crucial publication
appeared - Warterbuch des Zigeunerdialekt von Zakopane by Jan Rozwadowski (1936). Before that, together with Stanisław Estreicher, Rozwadowski wrote
a long entry, Język cygański i Cyganie w Polsce [The Gypsy Language and
Gypsies in Poland], included in Encyklopedia polska [The Polish Encyclopedia], vol. 3 from 1915. The decades between the two wars were an
exceptional period in Polish Gypsy studies: research in the field was conducted
by scholars with established reputation. Unfortunately, their achievements are
known only to a small academic audience.
World War II destroyed the academic centers and brought the initiated
projects to a halt. Right after the war, Gypsies became an object of interest
mainly of the administration and police, and only two scholars - quite
exceptional in an indifferent academic community - have been continuously
doing research on Gypsies: in Cracow Tadeusz Pobożniak and in Warsaw
Jerzy Ficowski. They are both outstanding specialists, for many years virtually

�250
alone in the field (a short text by Broda and casual press articles may be
legitimately ignored). Pobożniak, a linguist and orientalist (specializing in
Indian studies), professor of Jagiellonian University, continued the work of
Kopernicki, Klich, and Rozwadowski, but his achievement is thematically
more extensive and no less valuable. In the forties and fifties, Pobożniak
published several texts focused on some characteristics of the Gypsy language
and first names. Then he became interested in the Lovari, one of the most
interesting Gypsy groups widely scattered all over the world. In 1961, he
published an article Powstanie cygańskiej grupy Lowari [The Rise of the Gypsy
Lovari Group] (in: Sprawozdania z Posiedzeń Komisji P A N, pp. 127 - 129), and
a few years later the result of a more comprehensive research project, a highly
valuable Grammar of the Lovari Dialect (1966). A small booklet, O Cyganach
[On Gypsies], issued in 1972 as a volume in the popular monograph series of
the Polish Academy of Sciences, contained a brief account of the origin of
Gypsies, their culture, and the features of the Romany language. Volume 1
of a two-volume collective study Języki indo-europejskie
[Indo-European
Languages] (1986) includes a chapter on Indian languages (Języki indyjskie),
written by Pobożniak and also covering the Gypsy language. The chapter
indicates that its author, continuously working on the issue, was familiar with
the latest publication and achievements in the study of Gypsy origins and
language. It is remarkable that Pobożniak (even when retired) kept teaching
university seminars on the Gypsy language. Professor Pobożniak, who died in
1990, was one of the most eminent Polish linguists, an authority in the history
of Polish Gypsy studies.
The research on the Romany language is still continued, although on
a much smaller scale. Among the involved scholars, there are: Ignacy Ryszard
Danka from the University of Łódź, specializing in the languages of Anatolia,
who wrote a few studies on the Gypsy language, and Andrzej Lewkowicz. The
1983 volume of "Prace Komisji Językoznawstwa. Studia indo-iranica", prepared to celebrate the jubilee of Prof. Pobożni ak, contained texts by foreign
scholars doing research on the Romany language: Jan Kochanowski and
Marcel Courtiade. Those were not the only works of both authors which
were published in Polish - in particular, Courtiade contributed with his
studies, lectures, and organizing activity to a revival of the Polish interest in
Gypsies and their language. It was in Poland, in Jadwisin, where, during the
4th Congress of the Romani Union in 1991, Courtiade put forward his
proposal of the standardization
of the Gypsy language.
The only scholar to devote a unique effort to the Gypsy studies - he
learned the language living among wandering Gypsies and wrote down his field
observations - has been Jerzy Ficowski, the man who contributed the most to
the knowledge of Gypsies in Poland. In 1953, he published a study Cyganie
polscy [Polish Gypsies], and some time later, in 1964, Cyganie na polskich

�251
[Gypsies on the Polish Roads] - the latter work not only contains
much new material, but brings a thorough revision of the first book. Only
Cyganie na polskich drogach may be recognized as a magisterial wark, based on
long-lasting queries in libraries and archives, and, in the first place, observations and conversations with Gypsies themselves. It is a sizable monograph
supplemented with many photos and a chapter ~n the Gypsy language and its
grammar as well as a word list containing, apart from the vocabulary of the
Polska Roma, some expressions from the dialects of Carpathian Gypsies and
the Kelderashi. Ficowski is the first contemporary Polish scholar to have
recapitulated all the historical knowledge about Gypsies: he quoted from
documents (particularly the privileges concerning Gypsy elders) and added his
own discoveries and valuable analyses. The historical part of the book contains
also an account of the lot of Gypsies during World War II and the atrocities
committed in Nazi concentration camps. The most valuable and truly original
section of the stud y is that devoted to the Gypsy culture: the descriptions of the
lifestyle and ways of earning money, clothes, homes, and wagons as well as
customs related to such crucial moments in human life as birth, rites of passage,
marriage, parenthood, and death, and finally, the functioning of the Gypsy
community. Next, the author discusses the internal organization of particular
groups and their division, the social hierarchy, role of authorities, systems of
ethical norms, principles of the unwritten law, beliefs, and the practice of magic.
Additionally, Ficowski has written about Gypsy folk art, tales, and songs a unique achievement is the chapter on an outstanding Gypsy poet, Bronisława
Wajs, called Papusha. The book ends with fragments of 19th c. literature and
accounts of the Gypsy Holocaust.
In 1985 appeared - unfortunately with no illustrations - a new, expanded
(in comparison to the 1964 one) edition of Cyganie na polskich drogach. It did
not introduce any new problems, but particular chapters were enriched and
developed, and certain ambiguities which had been detected in the first edition
were eliminated.
Before Ficowski, many authors wrote about the Gypsy historyand
language, yet not a single study was a reflection of personal experience of the
Gypsy customs, way of life, and the attitude to non-Gypsies. The interested
audience had to wait for such an account for many years, until 1964. The
earlier literature on the subject lacked the ethnographic component (apart from
a few brief fragments) mainly because of the conditions of research. Czacki,
Daniłowicz, Narbutt, Klich, Kopernicki, Rozwadowski, and even Pobożniak
wrote about Gypsies with a kind of detachment - they examined the history
and language, but never approached their object of interest directly. It was only
after the World War II that Ficowski (and no none else) presented Gypsies as
they were. It is no exaggeration to claim that Cyganie na polskich drogach is the
fundamental Polish study in the field. Even if later other authors elaborated
drogach

�252
on specific issues and enriched the knowledge of many details, none has ever
produced a better global description of the culture of Polish Gypsies. The
achievement of Jerzy Ficowski is not limited just to one book, but includes also
articles in scholarly journals "Journal of the Gypsy Lore Society", "Etudes
Tsiganes") and Polish literary magazines as well as a translation and
publication of Pieśni Papuszy [Songs of Papusha] which is a truly major
accomplishment. (Besides, Gypsy motifs may be found quite frequently also in
Ficowski's own literary works).
The handful of the aforementioned names (and titles) constitute the achievement of Polish Gypsy studies in their best. Apart from that, there are a few
short notes and papers as well as some popular essays and articles, but their
value is either minor or nil - they were intended to impress the reader, yet
they do not count as proper academic contributions. The academic knowledge
about Gypsies started growing only in the seventies as a result of systematic
commitment of scholars from two universities: in Warsaw and then in Cracow.
Within a few years several M. A. theses wą.re written: two in Warsaw and
several more in Cracow. In fact, such theses usually do not affect the progress
of knowledge, but in this case their significance cannot be ignored. This refers
predominantly to the studies written in Cracow which focus on various aspects
of the same group of Carpathian Gypsies hitherto much less known than the
Polska Roma. Two authors particularly deserve honors: Adam Bartosz (who
wrote about the economic foundations of the life of the Spisz Gypsies) and
Andrzej Mirga (writing about the Gypsy ethnic stereotypes and the Gypsy
attitudes to non-Gypsies). Both have successfully established themselves as
Gypsy scholars with many academic publications. A study by Ignacy Marek
Kamiński (from Warsaw) may be regarded as a sort of supplement to the
works mentioned above, since it presents the results of research conducted in
the Slovak part of Spisz. The materials obtained on that occasion by a group of
M. A. students later provided the basis for articles included in a special issue of
"Etnografia Polska" (1978, fasc. 2). That issue was the first Polish publication
of its kind and it was favorably reviewed in foreign ethnographic periodicals
and books.
At that time, research was conducted by three institutions. The Department
of the Ethnography of Slavs of the Jagiellonian University continued the work
in Spisz, planning a special monograph of the Spisz Gypsies. The project was
abandoned after the death of its main advocate, Zbigniew Biały.
The Spisz research was continued in the eighties by Andrzej Mirga from the
same department (and a group of students). Then he approached the problem
of current changes in Gypsy communities (not only in Spisz) and the
phenomena related to social adaptation. The results of Mirga's studies were
published in several Polish periodicals [e.g. in "Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prace Etnograficzne" (1985), "Ethnologia Polona"

�253
(1987), "Polska Sztuka Ludowa" (1982)] and in a collection of articles by
various authors published in Germany. A few years ago Mirga has become
a socia-political Gypsy activist (he is now President of the Roma Association in
Poland), cooperating with several international institutions and organizations,
such as the Council of Europe. He left academic life and thus the Gypsy studies
in the Department of the Ethnography of Slavs in Jagiellonian University in
Cracow have been suspended.
In 1980 two scholars associated with the University of Warsaw earned their
doctoral degrees through research in Gypsy topics. Lech Mróz defended his
dissertation, which focused on general adaptation and assimilation processes
and a shift from the nomadic lifestyle to life in settlements, in Adam Mickiewicz
University of Poznań. Several months later, on the basis of a study of Gypsies
in Sweden and the immigration of Gypsies from Eastern Europe to Sweden as
well as an analysis of certain phenomena in the field of social ecology,
Kamiński received his doctorate at the University of Goteborg. In Polish
Gypsy studies, Kamiński's book, A Stale of Ambiguity.
Studies of Gypsy
Refugees, is the most original and interesting achievement. Most publications
from the same period reveal a collector's descriptive bias caused by a number
of factors: the reading of earlier literature, individual approaches to the Gypsy
research, and specific ethnographic education. Kamiński's study not only
introduces a different mode of thought, but also locates Gypsies in the context
of subjects analyzed by contemporary anthropology, which is a novelty in
Poland. It is a pity that Kamiński's book is not familiar to Polish ethnographers, including those interested in Gypsies.
In the University of Warsaw, in the Institute of Ethnology and Cultural
Anthropology, Romany research has been carried out for many years under the
supervision of M róz, in whose regular course students also participate in
various projects. At first, the study was focused on mutual relations between
Gypsies and non-Gypsies, ethnic stereotype, and internal divisions within
Gypsy groups as well as relations between the groups. In most cases, the object
of research were the groups Polska Roma and Chaladytka Roma - then other
groups were also taken into account (although to a somewhat lesser extent):
the Lovari, Kelderashi, and Carpathian Gypsies. After some time, when it
turned out that some issues could not be explained without recourse to history,
researchers started archive queries and became more interested in the past.
Partial results of that research were published in "Etnografia Polska"
(e.g. in the special Gypsy issue published in 1978) and in "Polska Sztuka
Ludowa" (1982). In 1984 and 1986, the studies were continued in India: the
focus of that project was on the origin of Gypsies and their ethnic and cultural
ties with India. The results of that, and earlier programs, were partly presented
by Mróz in various journals in Poland ("Etnografia Polska", "Polska Sztuka
Ludowa", "Ethnologia Polana") and abroad ("Etudes Tsiganes", "Lacia

�254
Drom", and "Roma"). In 1992 Mróz published in Warsaw his post-doctoral
dissertation, Geneza Cyganów i ich kultury [The Origin of Gypsies and their
Culture]. The most important objective of the book was to analyze and
reinterpret the available source records, starting with these from the most
remote past, and, in particular, to analyze the history of the Romanies in
Poland. At present, the Warsaw department is also carrying out research
among Gypsies in the Republic of Lithuania. This is being done as one of the
projects constituting a program of studies of ethnic groups and minorities in
Lithuania and represents continuation of earlier work, since the Lithuanian
Gypsies are closely related to Chaladytka Roma and Polska Roma - some of
them have family in Poland.
The third Polish institution which has been important for Gypsy studies is
the Regional Museum in Tarnów, with Adam Bartosz as its long time director.
For several years, it is the only museum in the world with a separate Gypsy
section and a permanent exhibition of Gypsy artifacts. Only much later, other
museums outside Poland started organizing (temporary) exhibitions of the
same kind, and a few years ago a Gypsy (Romany) M useum was established in
Brno, in the Czech Republic. The Tarnów museum now holds the largest
collection of iconographic materials, a rich library, and unique exhibits (such as
a set of items used by Gypsy women in the practice of magic and fortune-telling, and wagons used until the early 1970s by wandering Gypsy groups).
Apart from its exposition in Tarnów, the museum has prepared a number of
exhibitions in Poland and abroad. Its director, Adam Bartosz, is also the
author of many popular publications and catalogues.
The year 1994 was particularly good for the Gypsy studies in Poland, for
Polish authors published two books: Nie bój się Cygana [Do Not Be Afraid of
the Gypsy] by Bartosz, and Cyganie. Odmienność i nietoleramcja [Gypsies.
Otherness and Intolerance] by Mirga and Mróz. Both are intended for the
general public, and as such they discuss a wide variety of problems concerning
the Romany past and present (both in the aspect of historyand
culture.
However, the mode of analysis, number of references to source records and
literature on the subject as well as detailed presentation of particular issues
leads to a classification of Mirga's and Mróz's work as an academic study,
while Bartosz's work is more popular in character.
Finally, closing this account of the Polish interest in Gypsies, one should
pay some attention to the question of methodology of research which is
probably the most remarkable weakness of Polish Romany scholarship. The
number of books and articles (both academic and popular) which have been
published after the a war, and even in the last 25 years, has far exceeded the
sum total of all the earlier publications. However, the fundamental paradox is,
that the fewer Gypsies still live in Poland, the more research is actually

�255
conducted and the more material is produced. In fact, this phenomenon,
which became accute through the last few decades, pertains to ethnology in
general - what has developed, are the methods and institutions of research,
while the object of study is clearly waning. The speed of ongoing changes has
made the Gypsies gradually lose what is usually called tradition (the problem is
complicated and reaches beyond the scope of this paper). Gypsies are able to
adjust themselves to new circumstances - with no sense of connection with
a specific territory, relatives living in many different countries, many of them
(even whole Romany groups, with the exception of the Carpathian Gypsies)
live on the border area or the periphery of the non-Gypsy world and,
simultaneously, within it. This leads to such an enormous variety of paradoxes
and problematic situations, that the available methods of research prove
insufficient. The authors of the past did not supply us with enough descriptions
which would today serve as a ground for comparison. Hence, the contemporary students of the Gypsies face the necessity of working in many
directions: they have to account for and analyze specific situations, but also to
create a comprehensive data base of records and basic information. Another
crucial task is the completion of far too fragmentary historical knowledge of
the subject.
In the last few years, the image of the Gypsies and the attitude of the
authorities and the public towards them have considerably changed. For
centuries, they used to be called Philistines and Tartars - suspicious
vagabonds and walęsas, then just Gypsies [Polish "Cyganie" derives from the
verb "cyganić" which is a synonym of "to cheat" - trans.], in fact, more "Gypsy"
than human. That was the case until recently. Whenever the press would
write no matter if in the crime column or not - about a non-Gypsy (a Pole),
the last name or the initial appeared, while with respect to Gypsies the ethnic
identification was enough. Nowadays, for the first time Gypsies are identified
by their names, and not even as "Gypsies" but as "Roma" (this is how they call
themselves). It is an essential and very favorable change. Besides, Gypsies have
begun developing contacts with non - Gypsies. All this bears out certain
implications to be taken into account in future Gypsy studies. It would be
desirable to: (a) publish as soon as possible all the collected historical records
which are still not available to the public and continue archive queries,
(b) classify, analyze, and publish the results of fieldwork which have been stored
in the archives of the Cracow and Warsaw departments of ethnography as well
as the Tarnów museum, (c) develop methods of research useful in the study of
processes which are presently going on within the Gypsy communities. The
general situation of the country favors such projects, and there is a group of
qualified scholars ready to start the work. However, current financial problems
will most probably turn all these proposals into wishful thinking.

�256
BIBLIOGRAPHY

Danilowicz
1824
Mróz L.
1988
1994
Narbutt T.
1830

I.
O Cyganach

wiadomość

historyczna

[On Gypsies. A Historical Account],

Wilno.

Suplement do pocztu królów i starszych cygUllskich w Polsce [Supplement to the List
of Gypsy Kings and Elders in Poland], "Etnografia Polska" vol. 32, No I.
Geneza Cyganów i ich kultury [The Origin of Gypsies and their Culture], Warszawa.
Rys historyczny

ludu cygańskiego

[An Outline History of the Gypsy People], Wilno.

Translated

by Marek

Wilczyński

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5927" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5907">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/71d25cb6bf3d812395c3f2b8bf61b6c3.pdf</src>
        <authentication>061b756739c24b714ff80df0ba79f80b</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70657">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2143</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70658">
                <text>1995</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70659">
                <text>mniejszości etniczne i narodowe - Polska</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="70660">
                <text>Żydzi - Polska</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70661">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1991</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70662">
                <text>The World that Ceased to Exist/ LUD 1995 t.79</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70663">
                <text>LUD 1995 t.79, s.231-240</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70664">
                <text>Goldberg-Mulkiewicz, Olga</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70665">
                <text>ang</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70666">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70667">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70668">
                <text>Lud, vol. 79, 1995

OLGA GOLDBERG-MULKIEWICZ
Hebrew University
Jerusalem

REFLECTIONS

THE WORLD THAT CEASED TO EXIST.
ON THE STUDY OF CULTURE OF POLISH

JEWS

Studying a culture that an anthropologist has not had a direct contact with
is not a new phenomenon in our discipline. Already during World War II,
a seminar of Ruth Benedict inspired papers whose authors were drawing from
other, non-traditional sources, looking for materials that would replace a field
interview or observation (Mead, Matraux, 1953). The papers written in the
seminar concerned "inaccessible" cultures; the reasons why anthropologists
were not able to conduct their research in situ, i.e. among the people they were
interested, were of a political nature. The time of war created a specific
situation; on the one hand, it was difficult to cross the border, but on the other,
there was a need to acquire knowledge about societies that were either on the
enemy's side or that were conquered. Because of the post-war division of the
world, the methods applied in anthropological studies conducted at a distance
were for some time still continued and improved, despite repeated criticism
of the very essence of such studies and their purposes, and despite many
objections concerning the employed methodology.
In time, the methods developed in that period became outdated, and studies
conducted at a distance were discontinued. Nonetheless, it should be emphasized that they provided grounds for a discussion about the possibilities of
carrying out anthropological studies on cultures that ceased to exist at all as
a result of a disaster caused by the war. This refers also to the possibility of
studying the culture of Eastern European Jews.
The aftermath of the total extermination of Jewish people in the territory
of Eastern Europe during World War II was not only that the people were
killed, but also that to a large degree the material culture and the art that
represented that culture vanished too. The task that the anthropologists
interested in traditional Jewish culture had to face involved the development of
methods which would permit reconstruction of what had been destroyed
during the war. The task was the more difficult that in the period preceding
the Holocaust, studies on traditional Jewish culture had only just begun

�232
(Weinreich, 1959) l. The first thing to do was then to start an intensive search
for all kinds of materials scattered outside the Jewish ethnographic literature
on that subject (Goldberg-Mulkiewicz,
1988). Particular authors to a large
extent relied on fiction in Yiddish which possessed a fair share of authenticity.
The ethnographic photo archives were extended, and their goal was not only
to collect old photo albums and family pictures, but also to copy the already
published photographs that were of value for the ethnologist2. A campaign
for the search for preserved works of art and culture was also organized, and
is still continued by museums. Recently, a campaign for documenting the
artifacts related to traditional Jewish art has been launched 3. There is no
doubt, however, that of all those sources of information about the traditional
Jewish community the most essential is direct contact with respondents,
and - if possible - with the area previously populated by the community. It
should be emphasized that the Jewish community was closely linked with its
traditional place of living. Such links, strengthened by many historical and
religious reasons, on the one hand united the Jewish community, but on the
other, separated it from the non-Jewish neighbors. In Eastern Europe, and
primarily in Poland, all these processes led to the formation of a specific
provincial Jewish culture whose model has been classified as a characteristic
cultural unit among other traditional territorial groups. Hence, by using the
commonly accepted name shtetl, we mean not so much a geographical area,
a definite place, an Eastern European town, as it may be suggested by
a literal translation of the word, but rather a Jewish community that lived
there4, a community of a specific structure, governed by its own, strictly
defined laws which, on the one hand, resulted from particular historical
processes, but on the other, remained subject to the commandments of Jewish
religion.
A standard approach often taken by scholars interested in the Jewish
town - which actually still seems valid - involves referring to the memory of
those who survived the Holocaust. Such an approach, however, often faces
many of obstacles that the contemporaries are not always aware of.
l The publications
which I am quoting in the present paper are certainly not lhe only ones
pertaining to the problematic. I believe, however, that they are lhe most characteristic or contain
the most interesting data.
l The
largest one is in New York in the YIWO.
3 The center of Jewish documentation
of traditional art founded at Hebrew University in
Jerusalem has in its archives descriptions and photographs of individual artefacts of all the Jewish
groups of the diaspora and Israel, including Poland.
4 The term shtetl that
I am using here in reference to the Jewish town does not imply that
I exclude the existence on the same territory of a Polish population next to the Jewish one. Still,
such an approach is justified by the homogeneity of the Jewish community and separate laws lhal
governed it.

�233
Because of the tragedy of war only a few Jews from Eastern Europe have
survived. Those who came back to their homeland for a longer period of time
are exceptional, and we know only of few cases of Jews who decided to stay in
the same town in which, they had lived before. There are many, mainly
psychological, reasons for the above, which definitely reaches beyond the scope
of this paper. The research on the residual traditional Jewish communities in
Poland provides data about the mobility of Jews in the postwar period or
about the development of new local groups in which, however, one should not
look for traces of continuation of the tradition from before the war 5.
A large Jewish diaspora originating from the area of our interest to which
the anthropologist automatically refers does not constitute a group of uniform
cultural features - as it is assumed by most contemporary researches. On the
contrary, this community is highly differentiated, and the differences are of
various nature. It is very difficult to establish features that would unmistakably
identify those differences; nevertheless, I will try to indicate the aspects which
should not be neglected, especially since some of them are very helpful in
evaluating the material presently obtained from respondents.
For the contemporary researches, a crucial issue is the time when his or her
respondent left the area of our interest. Apart from such an obvious factor as
the age at which he or she left, it is also necessary to identify and take into
account the causes of displacement. Ideological reasons and involvement in
the Zionist movement highly contributed to a more objective opinion about
the Jewish population that stayed in Poland and its living conditions.
Departure caused by the growing anti-Semitism or by hunger left wounds that
were hard to heal and thus tinted the relations with subjectivism. The postwar
emigration - in particular its later waves of 1956 and 1968 - mostly
encompassed people engaged in the life of Polish society who only reluctantly
recollect the period under investigation. The problem of objectivism or of the
most often encountered idealization of the memories of one's youth, either
conscious or even unconscious selection of these memories (Goldberg-Mulkiewicz, 1991), will be left outside the scope of the present paper.
To properly define the research problematic and, as a consequence, to
obtain valid results, it is also important to take into account the place of
settlement of the contemporary respondent. For the most part, Jews that live in
the countries of diaspora, in particular in the United States or in South
America, observe the tradition inherited from their countries of origin 6 and in
5 This was proved by the field studies performed among the Jewish population
belonging
a local religious group in Łódź. M ost of its members settled down in this town after the war, yet
majority of them eame from the area that now is outside Poland.
ó Here we should
be very careful and distinguish the studies on the transformation
traditional provincial culture in groups of the diaspora from those which aim at reproduction
the traditions observed in the town.

to
the
of
of

�234
the first place, from the town they or their parents left behind. The communities
living in Israel are engaged in this kind of activity to a much lesser extent. The
reasons for rather ambivalent attitudes of the inhabitants of Israel to their past
in the diaspora should be sought in their involvement in the problems of the
state. Besides, already in the interwar period the Zionist emigration consciously
reduced its ties with the country of origin, thus obeying one of the fundamental
laws of its ideology which advocated breaking with the tradition, developing
a new society, and building up a new country based on new and completely
different laws. Such an approach to the past was continued in the period of
formation and development of the state of Israel, which favored the unification
of its inhabitants coming from many different parts of the world. The basic goal
of many compatriots from Eastern European towns who were very active in
Israel was to save Jewish communes from oblivion. This has been manifested
first of all by publishing a book commemorating the past life in Europe
(Goldberg-Mulkiewicz,
1991) and by organizing an event on the occasion of
any anniversary of the extermination of a particular community to commemorate those who were killed. The main concern of the compatriots is to
strengthen the ties among the former inhabitants of the town that presently live
on different continents and to pass down to the children and grandchildren the
memory of the native shtetl. However, most descendants are not interested in
studying their family past 7.
Taking into account the stratification of Jewish communities, we should
look for the traces of life in diaspora among the strata closer to tradition,
i.e. primarily among the orthodox Jews. They cultivate knowledge of the
language of diaspora, which is Yiddish, respect the traditional intragroup social
strafification, wear the old clothing of Polish Jews and observe some elements
of rituals brought from Eastern Europe. Without any doubt then it can be
claimed that the Hasidic groups, both in Israel and in other countries of
diaspora, continue some of the shtetl traditions contained in many aspects of
their culture. Still, we must remember that such Jews form self-contained
communities conforming to only one tradition, that of a definite Hasidic court,
which displaces other, no less important and sometimes even richer, components of the shtetl culture. If we rely on the Hasidic tradition only, we will
make an often committed mistake and overemphasize the importance of the
contribution
of the Hasidim to the global picture of life in the shtetl
community. It should be stressed that the popular image of a town inhabited
7 Evidence in support of a lack of close interest in the former town includes the fact that, when
asked about the place of origin of their parents, contemporary young people can often supply the
name of the town, yet in most cases they are not aware where it actually was or is, whether it was
big or small, etc. Only the recently started school trips of Israeli students to Poland have somewhat
strengthened their ties with the place of origin of their parents.

�235
exclusively by the Hasidim is simply wrong; in most cases it is based either on
postwar literature or on mass media which in this way try to reconstruct the
world of Polish Jews that perished. Undoubtedly, the Hasidic groups constituted the most distinct and colourful social communities, and as such they
remained in the memory of their former neighbors, yet they were not the only
inhabitants of a Jewish shtetl.
By referring to the memory of our informers we force them to reconstruct
the world of their childhood and youth. As regards the settled society or
immigrant groups that were for many reasons displaced some time ago, this
reconstruction seems to be a relatively easy task. However, studying the Jewish
community, we deal with a different problem. In this case, the recollection of
the world of youth implies both the resurrection and extermination of this
world, which is why it is not always possible. Right after the war many
anthropologists had to give up their studies among the Jewish immigrants
because the respondents were not able to recollect the world that had ceased
to exist. Reluctance to remember the tragic past has been encountered by
anthropologists even to the present.
Studying a culture that perished in reality, but exists in the memory
inevitably imposes some restrictions on the topic under consideration. We
must be aware of the impossibility of obtaining some data, of the deformations
resulting from an ordinary process of idealization of one's past, of the stereotypization of the Eastern European Jewish tradition, and of the assumption by
the respondents of the structural model of the Jewish town that was commonly
accepted by fiction (Miron, 1981; Weissenberg, 1930), mass media or some
anthropological studies (Zborowski, Herzog, 1953). A scholar should not
ignore a frequently occurring phenomenon of subjection of the respondents to
the influence of other traditional societies, which blurs the recollected picture of
their hometown. Under the influence of their new societies the respondents
tend to submit their own recollections to those derived from the stories of their
present neighbors who in the past lived in a completely different region of
Poland, yet now at the new place along with the respondent form a group of
former residents of Eastern Europe.
Another factor that should be taken into account in a attempt to base our
studies on a model most closely related to the Eastern European Jewish town,
is that we also are subject to the process of mythologization. As we know,
myths differ and they do not have to be complementary. The most common
myth refers to the supposed dominance of Hasidic culture and its overwhelming influence on all walks of life in a shtetl. The Hasidic culture as the most
colourful feature of the Jewish community that destinguished it most visibly
from the neighbors has been most perspicuously preserved - as it was already
mentioned - in the memory of non-Jews. A considerable charge of mysticism,
so characteristic
of the Hasidim, created in the Jewish tradition

�236
a unique picture of the Hasidic community. A direct consequence of the above
has been the myth of shtetl living in a state of ideal harmony, in accordance
with the law of the Hasidic tradition fixed in Jewish fiction and in other arts
such as film or theater. Beside this myth, there is also another one, widely
known from literature (Weissenberg, 1930), which shows the poverty of
a Jewish town and its hopeless life devoid of any prospects as well as the
necessity to rebel against such a situation 8. The third myth concerns the
picture of a town created by Księgi pamięci [Books of Memory] (Goldberg-Mulkiewicz, 1991) which overemphasizes the significance of the activity of
cultural and social organizations, in particular of youth groups cultivating the
ideology of Zionism.
Defying the commonly accepted mythologization of the traditional shtetl
and recognizing the need to collect materials from the respondents as quickly
as possible, a few years after the war studies on the atlas of Jewish culture and
language in Eastern Eurpe were launched; they were considered the most
important and also the most possible kind of studies to carry out (Weinreich,
1960). That implied a shift of focus from a local Jewish community to
a considerably larger group, including the core of the Ashkenazi Jewry as
a whole9.
The organizers of these studies, primarily conducted in the United States,
relied on a valid assumption that the language of immigrants remained the
most resistant to all kinds of influences that memory cannot resist. The results
of these studies have significantly extended the scope of knowledge about the
Jewish community in general. First of all, the studies provided grounds for
finding out and presenting on maps not only the difference in the dialects of
Yiddish, but also for formulating conclusions about regional differentiation of
particular cultural phenomena as well as about family and annual rituals and
traditional folk culture. Moreover, the results of the studies allowed the
formulation of a hypothesis suggesting a new division of the Yiddish society
into regional groups. They proved that the areas populated by Jews did not
overlap with the boundaries that marked cultural differences among the
non-Jewish inhabitants of the same area (Weinreich, 1962). It is regrettable that
contemporary anthropologists very rarely use in their studies the data from
this atlas, which are essential in research on larger areas. However, even
dealing with territories of a smaller geographical range, we should not forget
that the regional boundaries were often disturbed by the high mobility of the
Hasidic communities. The Hasidim visiting the courts of their saintly rabbis
which were sometimes very distant from one another met there inhabitants of
8 The conviction about common poverty of the Jewish masses in Poland before World War II
has been lingering on till today in many countries of the diaspora.
9 In time the studies have been expanded to include also the Askhenazi Jewry living in Europe.

�237
other, often equally remote regions. From their gatherings, especially those
related to holidays, they brought to their hometowns traditions celebrated in
the courts of the rabbis along with elements of culture borrowed from their
coreligionists from other parts of the country. This was manifested by
popularization
of traditional music of other regions, tales and legends
constituting oral folklore, and the acceptance of individual components of
different rituals or elements of traditional clothing, particularly of men.
Another field that was relatively slightly affected by outside influence and
cultural transitions was oral folklore. This has been corroborated by the results
of numerous studies conducted mainly by Jewish folklore scholars in Israel and
in all countries of the diaspora. The folklore of Eastern European Jewry has
been the subject of many papers and publications based on the preserved
material. The aforementioned difficulties may ais o be encountered in other
fields of research. For reasons already discussed, they become particularly
significant when studies are conducted in Poland. Actually, the possibilities for
studying the culture of Polish Jews are limited to just a few areas of research.
ln thc first place, it has been possible to study the stereotype of a Jew in the
culture of Polish peasants. Research on this subject is mainly based on direct
field studies, nowadays conducted among the non-Jewish population (Cała,
1987) or on available sources that were not yet processed by ethnologists.
(Goldberg-Mulkiewicz,
1980; Jastrzębski, 1989). We should, however, constantly keep in mind what is unfortunately not always respected in many
publications, that contemporary studies, and particularly field studies, are
implicated in the general conditions governing the process of stereotype
formation. Apart from the problem of emotional involvement of the anthropologists in the evaluation of material, scholars should not forget about the
many different factors that affect the process of stereotype development in
general, and in particular the stereotype of a Jew in Poland (Irwin-Zarecka,
1988).
Material-based studies whose authors aim at thorough examination of
specific problems of material culture or artistic handicraft have to draw from
former ethnographic publications, the already existing museum collections
(Frankel, 1975; Goldberg-Mulkiewicz, 1976) or from published or unpublished
field materials collected for other reasons, which contain interesting data
relevant to the conducted study (Goldberg-Mulkiewicz,
1983).
The centuries-long coexistence of the Polish and Jewish culture on the same
territory created conditions conducive to mutual borrowings. The first to show
interest in this problematic were folklore specialists on Polish and Polish-Ukrainian cultures (Franko, 1892) l o as well as on Jewish culture (Sadan,
la I do not think it is necessary to quote the all extensive literature
I consider I. Franko's work as the most representative in this respect.

on that subject, as

�238
1980) 11. Later anthropologists extended their interests to include rituals and
folk art (Fryś-Pietraszkowa, 1989; Goldberg-Mulkiewicz, 1989). Nonetheless, it
seems to me that mutual borrowings have not yet been fully explored.
Enriching our knowledge with more data will undoubtedly contribute to
a better understanding of many aspects of both cultures 12.
H is really surprising how few objects of the traditional Jewish culture have
been preserved. The limits of this article do not permit consideration of the
reasons for this phenomenon, yet we must be aware that the material basis that
a contemporary ethnographer has at his or her disposal is very scarce13. Quite
often the museum or private collections that ethnographers may use lack the
most fundamental documentation concerning the function of a given object, its
provenance, and the name of the maker and owner. One should also remember
that such objects were frequently moved from place to place, even at the time
when they still functioned in the Jewish culture. They often travelled even
outside the country where they were made, which was the case of elements of
the dowry or components of synagogue furnishing and decoration, often
ordered in faraway places. Most often even the prewar collections do not have
appropriate documentation. Coming after the war across a Jewish cult object
in a local antique shop did not necessarily have to imply that it came from the
local area.
The only valid exceptions are cemeteries and the remaining synagogues
bearing the traces of the original decoration or houses that are used for ritual
purposes or in which Jews dwelled in the past. That group of objects, however,
is predominantly the subject of interest of art historians. Particularly rich are
the collections of tombstones found in Jewish cemeteries which are now being
taken care of by restorers or individual museums. The preserved inscriptions
and bas-reliefs decorating the tombstones, which are often of great artistic
value, may provide a significant amount of information. Unfortunately, the
research in this field has practically just begun and thus far has not reached
beyond the initial stage of documentation.
The popularization
of basic
meanings of Jewish symbols related to the tombs undoubtedly fosters interest
in Jewish culture in general, which does not, however, equal a systematic study
of this culture.
11 The arlicle was writlen and published earlier in Hebrew, but I am quoting from its English
version. It is not the only article of this author who in all his works expressed much interest in the
problem of the Polish-Ukrainian·Jewish
cultural frontier.
12 This problem
has been thoroughly and in an interesting way covered by Eugenia
Prokop-Janiec (1992) who, in the basis of the Polish-Jewish literature produced between the world
wars, showed the richness of the problematic involved in the study of the cultural frontier.
13 The reasons for this state of affairs were discussed in my paper devoted to the beginning of
the studies on the ethnography of Polish Jews and to the Jewish problematic in studies writlen in
Polish (Goldberg-Mulkiewicz,
1986).

�239
In conclusion, we must agree with an assumption that the study of the
traditional culture of Polish Jews is possible, yet it requires both thorough
preparation and the compliance of the anthropologist with limitations that
cannot be surmounted.

BIBLIOGRAPHY
Cała Alina
1987

Wizerunek

Culture],

Żyda

w polskiej

Uniwersytet

kulturze

ludowej

Warszawski,

Instytut

[The Image of a Jew in Polish Folk
Socjologii, Warszawa.

Franko Ivan
1892; 1893 Wojna żydowska, przyczynek
do studiów nad literaturą
ludową [The Jewish War.
A Contribution to the Studyon
Folk Literature], "Wisła" vol. 6, 7.
Frankel Giza
1975

Little-known

Handicrafts

of Polish

Jews

in the Nineteenth

and Twelltieth

Centuries,

"Jewish Art" vol. 2.
Fryś-Pietraszkowa
Ewa
1989

Udzial

żydowskich
w kulturze
wsi [Contribution
of the Jewish
to the Village's Culture], "Polska Sztuka Ludowa" 43, fasc. 1 - 2.

rzemidlników

Handicraftsmen
Goldberg-M ulkiewicz Olga
1976

Jewish

Folk

Folklore
1980
1983
1988
1989

Art

and

Craft:

Textile

Printers

in Eastern

Europe,

"International

Review" vol. 2.

[A Figure of the Jew in Polish Folk
35, fasc. 3 - 4.
The Stereotype
of the Jew in Polish Folklore, in: Studies in Aggadah and Jewish
Folklore, cd. I. Ben-Ami, J. Dan, The Magnes Press, Jerusalem.
Problematyka
żydowska
w etnografii
polskiej [The Jewish Problematic in Polish
Ethnography, "Lud" vol. n.
Postać

ŻYlia

w

polskiej

Sculpture],

"Polska

Przenikanie

elemelItów

rzeźbie

ludowej

Sztuka Ludowa"

twórczości

ludowej

między

spolecznością

polską

a żydowską

[Penetration of the Elements of Folk Art between the Polish and Jewish Community], "Polska Sztuka Ludowa" 43, fasc. 1- 2.
1991
Księga pamięci a mit żydowskiego
miasteczka [The Book of Memory and the Myth of
a 1cwish Town], "Etnografia Polska" vol. 35, fasc. 2.
Irwin-Zarecka Iwona
1989
Neutralizing
Memory.
The Jew in Contemporary
Poland, Transaction Publishers,
New Brunswick and Oxford.
Jastrzębski Jerzy
1989
Żyd jako "obcy" ijako "swój" w kulturze wsi polskiej XIX wieku [The lew as "One of
Us" and as "One of Them" in the Culture of a 19th C. Polish Village], "Literatura
Ludowa" 33, fasc. 4 - 6.
Mead Margaret. Metraux Rhod
1953
The Study of a Culture at a Distance, The University of Chicago Press, Chicago.
Miron Dan
1981
Der image frm sztetl, I. L. Perec Verlag, Tel-Aviv.
Prokop-Janice Eugenia
1992
Międzywojenna
literatura polsko-żydowska
[The Polish-Jewish Literature between
the World Wars], Universitas, Kraków.

�240
Sadan Dov
1980

Plica Polonica", in: The Field of Yiddish, cd. M. I. Herzog, B. Kirsehenblatt-Gimblett,
D. Miron, R. Wisse Institute for the Study of Human Issues,
Philadelphia.
Weinreich Uriel; Wienreich Beatrice
Yiddish Language
and Folklore, "Janua Linguarum" vol. 10.
1959
Wienreich Uriel
Wegen a naje.~ jidiszen szprach un kullur-atlas,
"Di Goldene Kejt" vol. 37.
1960
1962
Culture Geography
at a Distance: Some Prohlems in the Study (if East European
Jewry. Proceedings (if 1962 Annual Spring Meeting in American Ethnological Society,
27 - 29, Seattle.
Weissenberg Icchak Meir
1930
A Shtetl, Emes Verlag, Moskva.
Zborowski Marek, Herzog Elizabeth
1952
Life is with People - the Culture of the Shtell, International Universities Press Inc.
"Koltn;

Translated

by Elżhieta

Wilczyńska

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5937" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5917">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/4866b75d77a9c9298c81727f612fe32b.pdf</src>
        <authentication>b7c783626731333388ddae08f71d5bcc</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70789">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1296</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70790">
                <text>1972</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70791">
                <text>kultura społeczna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="70792">
                <text>rodzina wiejska</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70793">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1196</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70794">
                <text>Rodzina wiejska na ziemiach zachodnich i północnych jako przedmiot badań etnograficznych / LUD 1972 t.56</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70795">
                <text>LUD 1972 t.56, s.35-57</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70796">
                <text>Jasiewicz, Zbigniew</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70797">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70798">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70799">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="70800">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70801">
                <text>Lud, t. 56, 1972

ZBIGNIEW JASIEWICZ

RODZINA WIEJSKA NA ZIEMIACH ZACHODNICH I POLNOCNYCH
JAKO PRZEDMIOT BADAŃ ETNOGRAFICZNYCH

Etnograficzne badania na ziemiach zachodnich i północnych, włączonych
po II wojnie światowej w granice państwa polskiego 1, zapoczątkowane
zostały pracami nad tradycyjną
kulturą ludową polskiej ludności autochtonicznej i poszukiwaniami
elementów słowiańskich
w kulturze ludności niemieckiej. Objęcie badaniami grupy osadników, dominującej
na
tym terenie, radykalnie
zmieniło" charakter
dotychczasowych
studiów,
wprowadzając
do etnografii polskiej problematykę
przemian społeczno-kulturowych,
ściśle związanych
na ziemiach zachodnich z procesami
migracji 2. W ramach tej autonomicznej problematyki,
uprawianej przede
wszystkim poprzez badania nad społecznościami lokalnymi, poważne miejsce zajęła rodzina. Zadaniem artykułu
jest przedstawienie
specyficznej
sytuacji rodziny osadniczej na ziemiach zachodnich, a co za tym idzie
swoistej problematyki
podejmowanych
na tym terenie badań etnografi-

l Ziemie
zachodnie i północne zwane będą dalej ziemiami zachodnimi.
; Etnograficl;ne badania terenowe w środowisku osadniczym, zaprogramowane
jako badania nad przemianami społeczno-kullturowymi, podjęte zostały w roku 1960
przez poznański ośrodek pod kierunkiem prof. dr Józefa Burszty i objęły wówczas
kilka wsi w pow. Koszalin. Problematykę tę badał również ośrodek wrocławsko-opolski (A. Nasz, K. Kwaśniewski i J. Pawłowska, prow.adząca obserwację wsi
osadniczej od 1945 roku) oraz ostatnio olsztyński (A. Szyfer). Przegląd etnograficznej i socjologicznej literatury z badań nad integracją społeczną i kulturową na
ziemiach zachodnich do roku 1967 przynosi .artykuł: Z. Jasiewicz, Issliedowanija

socjalnoj

i kulturnaj

intiegracii

"Sowietskaja Etnografija"

na

zapadnych

1967, nr 6, s. 70 i n.

i siewiernych

polskich

ziemljach.

�ZBIGNIEW JASIEWICZ

cznych. Opracowanie przygotowane zostało w oparciu o literaturę i własne prace terenowe autora, prowadzone w ramach zespołu prof. dr J. Burszty w wybranych wsiach województwa koszalińskiego i zielonogórskiego 3.
Odrębność rodziny na ziemiach zachodnich określona została jej uczestnictwem w ruchach migracyjnych. Przemieszczanie się ludności dokonywało się z reguły rodzinami. Również przenoszenie się ludzi samotnych
podporządkow:ane było najczęściej interesom rodzinnym; służyło rozeznaniu terenu i przygotowaniu warunków dla sprowadzenia rodziny. Rodziny
podstawowe i poszerzone były zatem jednocześnie grupami migrantów
i osadników, chętnie zresztą łączącymi się w zespoły krewniacko-sąsiedzkie rodzin pochodzących z tej samej wioski lub okolicy. Migracje zwartymi społecznościami lokalnymi należały do wyjątków i nie one kształtowały obraz społeczno-kulturowy ziem zachodnich.
Rodzinny charakter migracji pozwolił na przeniesienie rodzin z poprzedniego miejsca zamieszkania bez naruszenia w niektórych ich grupach
struktury i z zachowaniem poważnej części wyposażenia kulturowego.
Jednocześnie wędrówki rodzinami spowodowały daleko idące przemieszanie rodzin z różnych społeczności lokalnych i grup regionalnych. W tych
warunkach, na nowym miejscu zamieszkania, rodzina ujawniła się pod
postacią grupy reprezentującej odrębne wzory kultury regionalnej czy
etnicznej, z biegiem czasu dopiero zatracającej cechy kulturowe różniące
ją od innych rodzin społeczności lo}mlnej. Etnografia, zainteresowana
rodziną nie tylko jako grupą społeczną, ale przede wszystkim jako instytucją, jako konfiguracją określonych wartości, wzorów zachowań i wytworów, uzyskała tutaj niezwykle atrakcyjny obiekt badań. Rodzina bowiem, a nie społeczność wiejska czy raczej regionalna, jak na terenach
ustabilizowanych osadniczo, wystąpiła jako główny nosiciel odrębności
kulturowych i jednostka badań kulturoznawczych. Trudności w organizacji życia na terenach nowozasiedlonych i zniszczonych przez wojnę.
a także dystans społeczny, zrozumiały w warunkach osadnictwa przemieszanego, podtrzymywały status rodziny jako odrębnej grupy kulturowej.
Wyr,aziste uczestnictwo rodziny w procesach przeobrażeń narzuciło
3 Problem
rodziny na ziemiach zachodnich badany był w ramach studiów nad
grupami pochodzenia regionalnego lub społecznościami lokalnymi i nie doczekał
się specjalnych opracowań. Wyjątkiem jest tutaj artykuł M. Trawińskiej, Zmiany
modelu rodziny
chlopskiej
na Ziemiach
Odzyskanych
Pomorza Zachodniego.
"Lud",
t. XLIX, 1965. Fragmentom problematyki rodzinnej poświęcone są m. in. artykuły
M. Burszty i E. Stachowiak, Stare i nowe w gospodarstwie
kobiecym oraz A. Wojciechowskiej, Obrzędowość rodzinna. W: Stare i nowe w kulturze wsi koszalińskiej,
praca zbior. pod red. J. Burszty, Poznań 1964. W przygotowaniu znajduje się praca
Z. Jasiewicza, Dom i rodzina, przewidziana jako rozdział monografii o kulturze
współczesnej wsi lubuskiej, opracowywanej pod red. J. Burszty.

�Rod.zina wiejska

na ziemiach

zachodnich

i północnych

37

z kolei rozpatrywanie
rodziny na ziemiach zachodnich w kategoriach
zmiany społeczno-kulturowej.
Źródeł specyfiki procesu przemian również
szukać należy w migracji i jej charakterze.
Przemieszczenia
ludności,
które doprowadziły do rozproszonego osadnictwa wszystkich w zasadzie
grup ponadrodzinnych
na terytorium różniącym się wyposażeniem kulturowym (sieć osadnicza, budownictwo, wyposażenie w sprzęty i narzędzia),
uniemożliwiły odtworzenie poprzedniego systemu społeczno-kulturowego,
nie tylko w ramach społeczności lokalnych, ale również rodziny. Poszczególne rodziny czy zespoły rodzin bliskich sobie pochodzeniem terytorialnym poddały, w ramach nowo kształtowanych
zbiorowości wioskowych,
konfrontacji
wniesione przez siebie odrębne wzory kulturowe.
Wartości
nie będące wspólną własnością nowych społeczności lokalnych i ponadlokalnych, nie dostosowane do kulturowego wyposażenia terenu, podlegały
relatywizacji
i wycofywaniu.
Kontakt społeczny rodzin różniących
się
pochodzeniem regionalnym
i użytkowanymi
wzorami kultury był istotnym bodźcem przemiany
i wyznaczał początkowy
kierunek
procesÓw
integracyjnych.
Ostatecznej
platformy
integracji
kulturowej
w ramach
społeczności lokalnych i ponadlokalnych
dostarczyły jednakże ogólnopolskie procesy modernizacyjne, oparte na industrializacji
i powiązane z upowszechnieniem
socjalistycznej
kultury narodowej. Ta właśnie zmodernizowana kultura uznana została za model atrakcyjny dla wszystkich grup
pochodzenia regionalnego i do niej adoptowane
są dotąd utrzymywane
przez poszczególne rodziny pozostałości wniesionych
odrębności kulturowych. Procesy przemiany
rodziny wiejskiej na ziemiach zachodnich
polegały zatem nie tylko na jej przystosowaniu
do zmienionych warunków życia społeczności globalnych: narodowej i państwowej. Przywracają
one ponadto zakłóconą przez migrację jednolitość kulturową społeczności
lokalnej. Istotną cechą rodziny i społeczności wioskowej
na ziemiach
zachodnich, ukształtowaną
w rezultacie
specyficznych
tutaj procesów
integracji kulturowej, stanowi większa w porównaniu z terenami ustabilizowanymi osadniczo tolerancja wobec różnic kulturowych.
Tolerancja ta,
rodząc gotowość przyjmowania
innowacji, stanowi istotną cechę dla dalszych etapów procesu przemian 4.
Do badań nad procesami przeobrażeń społeczno-kulturowych
etnografia
wnosi zarówno swe przedmiotowe doświadczenia badawcze, jak i wypracowane założenia metodologiczne.
Etnografia nagromadziła
znaczny zasób
, Postawę tolerancji wobec odmienności kulturowych, a co za tym idzie, otwartości na bodźce przemiany idące spoza społeczności lokalnych, odkryła D. Markowska na terenie zróźnicowanych religijnie wsi Podlasia. Por. artykuł: Religijność
i laickość w modelach i wzorach rodziny
wiejskiej
na Podlasiu. "Roczniki Socjologii Wsi", t. VIlI, 1968, s. 127 i n. Podobne postawy, oparte na kontakcie rodzin
różnych kulturowo, są typowe również dla ziem zachodnich.

�ZBIGNIEW

JASIEWICZ

materiałów, użytecznych w badaniach nad zmianami rodziny, z zakresu
obrzędowości rodzinnej, powiązań rodziny z działaniami produkcyjnymi,
sposobów zaspakajania w ramach rodziny potrzeb ochronnych i konsumpcyjnych (dom i jego wyposażenie, pożywienie, odzież), niektórych zagadnień rodziny jako grupy społecznej. Problemy te nie utraciły 5wego
znaczenia, a badania nad nimi stanowią niezbędny element prac nad
syntetycznym obrazem współczesnej kultury wsi. Spotykane w niektórych
opracowaniach etnograficznych wyłącznie rejestry czy opisy faktów kulturowych, wyrwanych z kontekstu społeczno-kulturowego, mogą stanowić
jednakże w badaniach nad przemianą wyłącznie materiał pomocniczy.
wymagający uzupełnień i weryfikacji. Przydatny w studiach nad przemianą okazał się historyzm, bliski etnografii dzięki od dawna silnym
w jej ramach zainteresowaniom przeszłością kultury. Połączony z analizą
struktur.alno-funkcjonalną, również uprawianą na gruncie etnografii, dostarcza podstaw do ujmowania kultury jako procesu, w którym przemiana,
wywołana uwarunkowaniami synchronicznymi, otrzymuje wymiar czasu.
Pozycję wyjściową dla przedstawienia rodziny na ziemiach zachodnich
w procesie przeobrażeń stanowią próby rekonstrukcji wzoru spolecznokulturowego wniesionego przez poszczególne rodziny z terenu pochodzenia. Rodzina z jej wyposażeniem kulturowym w okresie bezpośrednio
przed włączeniem jej do ruchów przesiedleńczych prezentuje punkt
zerowy, do którego przyrównywane są późniejsze zmiany. Stan sprzed
migracji można odtworzyć wykorzystując literaturę i źródła z tegoż okresu
oraz materiały z wywiadów prowadzonych zarówno w nowym środowisku
migrantów, jak i na terenie i w społecznościach przez nich opuszczonych.
W warunkach, kiedy w ramach wsi osadniczej mamy do czynienia nierzadko z kilkunastoma zespołami rodzin, różniących się pochodzeniem
regionalnym, odtworzenie pełnego wzoru społeczno-kulturowego przez
nie wniesionego jest wręcz niemożliwe. Poszczególne rodziny łączymy
zatem w grupy regionalne, które z kolei wiążemy z określonym typem
społeczno-kulturowym 5. W zależności od celu badań i materiału uzyskanego w terenie, rekonstrukcją obejmujemy niektóre tylko elementy kultury i życia społecznego, rzutujące na za-chowanie się -osadnfków w nowym
miejscu zamieszkania. Kompetencje etnografii do odtwarzania wnoszonych
wzorców kulturowych są bezsporne. Należały one przeważnie do wiejskiej kultury tradycyjnej i stanowią klasyczny przedmiot etnografii.
Sytuacja rodziny sprzed migracji określa jej typ, wyznaczany przy
zastosowaniu kryteriów społeczno-ekonomicznych. Okazało siG, że przy5

Por. studium

społeczne

J. Burszty,

na Ziemiach

Kategorie

Zachodnich,

ludności

i ich typ

Poznań 1967, s. 132 i n.

kulturowy.

W: Przemiany

�Rn(fzina

wiejska

na

:.iwmiach

:acl/o(]nich

i pcJtnocnych

należność do odmiennych
typów rzutowała
na dalsze losy rodziny. Inną
pozycję startu dawała przynależność
do rodzin gospodarskich,
spotykanych przede wszystkim wśród repatriantów,
inną pochodzenie
z rodziny
małorolnej czy bezrolnej, szczególnie częste w grupach osadników
z Polski centralnej.
Przybycie np. Poznaniaków
- rodzin robotników
rolnych
i objęcie przez nich samodzielnych
gospodarstw
zaważyło niekiedy
negatywnie
na p&lt;'Jźniejszych losach gospodarstw.
Niektóre rodziny robotników rolnych z Poznańskiego,
chociaż obznajmione
z nowoczesną
techniką rolną, pozoslały w tyle w prowadzeniu
gospodarstwa
za rodzinami
kresowymi. Przyczyną
takiej sytuacji był brak nawyków
samodzielnego
gospodarowaniCl i zmysłu rywalizacji 6. Zmiana typu rodziny, związana
z przeniesieniem
sit; na ziemie zachodnie i późniejszym
rozv/Ojem tych
ziem, odegrała
poważną rolG w dalszych
przeobrażeniach
innych
sfer
życia rodzinnego. Wsp&lt;'Jlczesna wieś ziem zachodnich
wykazuje
rosnącą
ilość rodzin oderwanych
od bezpośredniego
gospodarowania
na roli. Jedną
z przyczyn łai wości zerwania z gospodarstwem
był tutaj brak ciągłości
osadniczej i dziedziczenia,
wiążący nadal na terenach stałego osadnictwa.
Migracja, nie naruszając
struktury
rodziny podstawowej,
w wielu grupach osadników wyrwała ją z szerszych zespołów rodzinnych.
Niezmieniona z reguły pozostała struktura
rodzin poszerzonych
u osadników-repatriantów oraz u bezrolnych
osadników
z ziem pozostałych
w granicach
Polski. Natomiast osadnicy pochodzący z rodzin średnio czy małorolnych
z tychże ziem' przenosili się na ziemie zachodnie pozostawiając
na poprzednim miejscu zamieszkania
część rodziny, w tym podeszłych wiekiem
jej członków. Struktura
rodziny interesuje
nas z jednej strony jako rezultat. a z drugiej jako istotny czynnik przemiany.
Rodziny poszerzone,
poddane autorytetowi
ludzi starych, były niewątpliwie
bardziej konserwatywne 7. Wniesiona
struktura
rodziny podlegała
dalszym dynamicznym
przemianom
już po przybyciu
na ziemie zachodnie.
Łatwość uzyskania
gospodarstwa
lub pracy i mieszkania
poza wsią sprzyjała oddzielaniu
się
rodzin podstawowych
od poszerzonych 8.
Udział w migracji zaważył poważnie
również na innych elementach
wzoru kultunlwego.
dotąd użytkowanego
przez rodzinę. Migranci, zmieG Związek
mi!;dzy umiejętnością pl'Owadzenia gospodarstwa a pochodzeniem z rodziny o określonym typie społeczno-ekonomicznym,
szczególnie wyraźnie wystąpił
IV Ołoboku w powiecie Swiebodzin.
Badania autora w roku 1965.
, Przybycie do lwięcina w pawiecię. Koszalin osadników z powiatu Wieluń w ramach rodzin trójpokoleniowych.
z ludźmi w podeszłym wieku, zaważyło na zachowawczości tych rodzin, wyraźnej m. in. w zakresie obrzędowości
oraz praktyk
i wierzeń magicznych. Badania autora w latach 1960-1962.
~ Przekształcenia struktury rodzin, na ziemiach zachodnich bardziej konsekwentne
w porównaniu z innymi terenami Polski, dostrzegła M. Trawińska, op. cit., s. 148.

�ZBIGNIEW

.TASIEWICZ

niając mIeJsce zamieszkania,
porzucili dotychczasowe
środowisko spoleczno-kultul'Owe i geograficzne, w którym osadzone były elementy kultury
użytkowanej
w ramach rodziny. Obrzędowość rodzinna, wieloma więzami
połączona ze społecznością lokalną, utraciła współuczestników
i spektatorów przyjmujących
te same konwencje.
Przestała być przydatna
wiedza
o dotychczasowym
środo\visku
geograficznym,
osłabł kontakt z wierzeniami czy literaturą ludową powiązaną z opuszczoną okolicą, pozostawiono
dotąd użytkowane
budownictwo
oraz część narzędzi i sprzętów. Wiele
spośród przewiezionych
sprzętów nigdy nie zostało zademonstrowanych
w nowym środowisku.
Ukryte w kufrach lub porzucone na strychach
stały się częścią utajonej kultury rodzinnej lub utraciły wszelką wartość
i wyłączone zostały ze współczesnej kultury 9.
Migracja, osłabiając kontakt z dawnym wzorem kulturowym.
nie stworzyła warunków, choćby z racji swojej krótkotrwałości,
dla jego trwałych
przekształceń.
Intensywna
przemiana
kulturowa
zapoczątkowana
została
już po osiedleniu się. Bodźców przemiany
dostarczył kontakt z innymi
rodzinami osadniczymi czy rodzinami ludności zastanej, wpływ kulturowo
wyposażonego
terenu
oraz rosnące z czasem oddziaływanie
ogólnopolskich procesów przeobrażel1 społecznych,
gospodarczych
i kulturalnych.
Rodzina w tak zarysowanym
procesie przemiany
uczestniczyła
zarówno
jako strona w międzyrodzinnej
wymianie dóbr kulturowych,
jak i członek
społeczności lokalnej, podporządkowany
działającym
na jej terenie tendencjom do ujednolicenia
kulturowego,
na koniec jako odbiorca dyrektyw
płynących ze społeczności globalnych: narodowej i paóstwowej.
W międzyrodzinnej
wymianie kulturowej
doniosłą rolę odegraly małżeństwa międzygrupowe,
zawierane między przedstawicielami
rodzin należących do różnych grup regionalnych
i prezentujących
odmienne typy
kulturowe 10. Dane ilościowe, zebrane przez autora na terenie Ołoboku
" Muzealnictwo
etnograficzne
sięgnęlo po wwiezione i \\'ytw{)J'I..om~ już na ziemiach zachodnich wytwory kultul"Owe należące do tradycyjnej
kultury grup osadniczych tworząc barwne
i interesujące
poznawczo ekspozycje. POl'. S. Blaszczyk.
Przemiany
kulturowe
wsi dolnośląskiej
w okresie XX-lecia
PRL. ,.Muzealnictwo"
1967. nr 14, s. 90 i n. Trzeba sobie jednak zdawać sprawę i: zamknięcia więkswści
wytworów
tradycyjnego
wzorca kultury w ramach
rodzinnych.
Miejsce w życiu
grup ponadrodzinnych
odnajdują
one niekiedy tylko popl'i:ez muzea i publikacj'~.
\V ramach
folkloryzmu,
stanowiącego
pl'óbę przeciwstawienia
się unifikacji kulturowej spoteczeństwa zmodernizowanego.
111 O
malżel1stwach
międzygrupowych
piszą m. in. K. Kwaśniewski,
Adaptacja
i integracja
kulturowa
ludności
Sląska po II wojnie
światowej,
Wroclaw 1969,
s. 23 i n.; J. Pawt{)wska, Dolnośląska
wieś Pracze w powiecie
milickim.
Cz. II.
Wrocław 1968, s. 161 i n. oraz H. Murawska, Małżeństwa mieszane pomiędzy polską
ludnością
rodzimą i naplywową
po roku 194.1. W: Przemiany
wsi na Ziemiach
Zachodnich i Północnych. Materialy seminarium.
Olsztyn 1970, s. 147 i n.

�Rod=ina

wiejsk.a

na ziellliach

zachodnich

i pór nocnych

\V pow. Świebodzin,
Santoka w pow. Gorzów i Stołunia w pow. Międzyrzecz. mówiq o stałym wzroście odsetka małżeństw
heterogamicznych.
WZl'tJst ten nie był jednakże równomierny.
Można wysunąć tezę, która
wymaga jednakże zweryfikowania
na podstawie poszerzonej bazy źródłowej, że po pierwszym
rocznym czy dwuletnim
okresie spontanicznych
kontaktów,
popartych
wspólnymi
dla rodzin polskich doświadczeniami

Ryc.

I. Rodzina robotniczo-chłopska
oparta o małżeństwo
międzygrupowe.
Mąż
pochodzą z województwa
poznańskiego,
żona z wileńskiego.
Ołabok
pow. Swiebodzin, 1965. Fot. Z. Jasiewicz

i jef20 matka

wojennymi
i poczuciem niepewnoscl
na nowym mieJscu zamieszkania,.
przychodzi okres poznawania
w trakcie współżycia odrębności
kulturowych i WZl"Ost rczerwy we wzajemnych
stosunkach.
Interesujące
są nie
tylko materialy mówiące o liczbie zawieranych
małżeństw międzygrupowych. Równie islotne są informacje
o aktywności
poszczególnych
grup
w nawiązywaniu
kontaktó\'/ przez małżeństwa
heterogamiczne
oraz proporcje, w jakich uczestniczyli
w tych małżeństwach
mężczyźni i kobiety.
Dane dla Ołoboku w pow. Świebodzin przedstawia
tabl. I. Wynika z niej,
że na terenie lej wioski najbardziej
aktywni w małżeństwach
mieszanych
byli przybysze z Nowogródzkiego
(70°,'0 uczestników
małżeństw
międzygrupowych),
natomiast
najbardziej
zamknięci
w ramach własnej grupy
byli osadnicy z Tarnopolskiego
(33();·o wstąpiło w związki heterogamiczne).
Poznaniacy, ludzie najczęściej młodzi w momencie osiedlania się, zawie-

�ZBIGNIEW

JASIEWICZ

rali małżeństwa
międzygrupowe
w 41%,
Łemkowie,
grupa pomawiana
o szczególny izolacjonizm
z racji odmienności
etnicznej, w 53" 'o, Szczególnie częste na terenie tej wsi były małżeństwa
nowogródzko-poznańskie
{lI małżeństw).
Dziewczęta
wśród Poznaniaków
zawierających
małż€r1stwa międzygrupowe
stanowiły 310;0, wśród Łemków 440o, Nowogrodzian

Ryc. 2. Rodzina

chłopska

pochodząca z powiatu Nowy Sącz, Ołobok pow. Swiebodzin, 1965. Fot. Z. Jasiewicz

570/o, Wilnian 880/0. Na terenie społeczności lokalnej przystąpienie
do małżeństwa międzygrupowego
jest zatem wynikiem nie tyle wyboru kulturowego, ile struktury
wieku i pIci w ramach grupy pochodz-enia regionalnego czy grupy etnicznej, a przede wszystkim
struktury
demograficznej
w ramach wioski i okolicy. Stwierdzono
różne uczestnictwo
poszczególnych grup pochodzenia
regionalnego
w małżeństwach
heterogenicznych
na terenie różnych społeczności wioskowych.
Odrębności kulturowe, nie zawsze w ramach wioski decydujące o zawieraniu małżeństw,
podkreślane
są w opiniach na temat zasad właściwego
doboru współmałżonków.
Obecnie zresztą zastrzeżenia
wysuwane
są już
nie przeciw małżeństwom
przedstawicieli
różnych grup pochodzenia
regionalnego, ale grup etnicznych
i wyznaniowych.
Nosicielami opinii preferujących
małżeństwa
w ramach własnej grupy pochodzenia
regionztl-

�Ruc/::ina wiejska

na ziemiach

::acllOdnicl!

i polnocnych

·13

nego są niektórzy ludzie starsi wiekiem. Ludzie młodzi wracają do tej
sprawy jedynie w refleksji nad nieudanym małżeństwem.
Zagadnienie małżeństw międzygrupowych
zanika jako przedmiot badań
terenowych. Od kilku już lat związki małżeńskie we wsiach osadniczych
zawierają ludzie młodzi, urodzeni na ziemiach zachodnich,
pochodzący
z rodzin o znacznie już ujednoliconych
wzorach kulturowych.
Etnografia,
która badania terenowe nad przekształc€niami
w środowisku osadniczym
rozpoczęła późno, bo w 15 lat po zapoczątkowaniu
tych procesów, zgromadziła jedynie luźne informacje na temat małżeństw międzygrupowych,
rozsiane po pracach poświęconych innym problemom. W spółczesne obserwacje małżeństw
międzygrupowych
i próby dotarcia w wywiadach
do
faktów sprzed Jat pozwalają zrekonstruować
jedynie fragmenty
interesującego procesu wymiany kulturowej
w ramach małżeństwa.
W życiu rodzinnym stroną narzucającą wzór własnej grupy była zazwyczaj kobieta.
Poważne znaczenie w przyjmowaniu
określonych
vvartości przez now()powstającą rodzinę miało oparcie udzielane małżonkom przez krewnych
i inne rodziny należące do tej samej grupy pochodzenia
regionalnego.
Dominację kulturową
osiągał łatwiej w ramach rodziny współmałżonek,
"'epl'ezentuj&lt;lcy z racji SWL'gopochodzenia regionalnego wzorzec kulturowy
względnie
nowoczesny,
zgodny
z kierunkami
przemiany.
Na koniec,
doniosłą 1'01&lt;; odgrywały cechy oSl)bis1E'współmałżonków,
decydujące o ich
pozycji w rodzinie. Większość z małżeństw mieszanych, bez względu na
indywidualne
rozwiązania kulturowe w nich zastosowane, przyczyniła się
do pogłębienia świadomości relatywności
regionalnych
wzorców kulturowych i sprzyjała modernizacji życia. Problemem badawczym nadal żywym
są małżeństwa mieszane przedstawicieli
grup, które utrzymały w ramach
społeczności lokalnych poczucie własnej odrębności. Zawarcie takiego małżeństwa wymaga przezwyciężenia
nie tylko dystansu kulturowego,
jeśli
taki istnieje, ale i przekroczenia uświadamianych
granic grupy 11.
Szczególnie konsekwentne
jest na terenie ziem zachodnich odejście od
zasad doboru współmałżonków
obowiązujących
na wsi tradycyjnej.
Zasada warstwowego
doboru par małżeńskich
podważona
została nadaniem
wsi struktury
średniackiej
i zatarciem w wyniku migracji dotychczasowych przedziałów
społecznych.
Interes gospodarstwa
przestał odgrywać
decydującą rolę w wyborze współmałżonka
z racji większej na ziemiach
zachodnich łatwości uzyskania pozarolniczego
żródła utrzymania.
Gospodarstwo, które przestało być "ojcowizną",
jest tutaj traktowane
instrumentalnie. Młodzi ludzie, jeśli nawet planują przejęcie gospodarstwa
1'0II Sytuacja
taka istnieje w mieszanych etnicznie małżeństwach
ukraińsko-polskich. Poczucie odrębności nadal stanowi przeszkodę w zawieraniu małżeństw heterogamicznych u niektórych grup polskiej ludności autochtonicznej.

�44

ZBIGNIEW

JASIEWICZ

dziców, z reguły, choćby na parę lat, wiążą się z pracą poza gospodarstwem, uzyskując
w ten sposób możliwość wyboru.
Zmalał również
wpływ rodziców na dobór małżeński. Nowe zasady doboru współmałżonków,
zwane w publicystyce
"romantycznymi",
znalazły na ziemiach zachodnich poparcie w zaawansowanym
tutaj całościowym
procesie przemian
społeczno-gospodarczych.
Różnice w dynamiźmie procesu przeobrażeń
ziem zachodnich i niektórych pozostałych
tęrenów Polski, a co za tym idzie dystans w celach
i wartościach reprezentowanych
przez młodzież wiejską, znakomicie ujawniły "Góralki", obserwowane
na terenie Ołoboku w pow. Świebodzin.
"Góralki" - dziewczęta z powiatu Sucha Beskidzka - przybyły w roku
1965 do miejscowego nadleśnictwa
jako sezonowe robotnice leśne. W krótkim czasie kilka spośród nich wyszło w Oloboku za mąż, przy czym wybranymi "Góralek"
stali się przed€ wszystkim kawalerowie
zatrudnieni
w gospodarstwach
rodziców i planujący
pozostanie w rolnictwie. Małżeństwa z "Góralkami"
wskazują, że wieś na ziemiach zachodnich nie
jest endogamiczna w zakresie zawierania małżeństw. Rozwinięte kontakty
młodzieży preferują dzisiaj raczej małżeństwa z partner€m spoza własnej
wioski. Zamążpójścia
"Góralek"
traktować
możemy również jako ich
aprobatę dla warunków życia w Zielonogórskiem.
Związki zawarte z "kawalerami z gospodarek", którzy na miejscu mieli trudności w znalezieniu
żon, można uznać ponadto za podporządkowanie
się zasadom, zgodnie
z którymi
wejście w gospodarstwo
było uznanym
c·elem małżeństwa.
Znamienne było przyjazne przyjęcie "Góralek" przez starszych wiekiem
ludzi we wsi. Mówiono o nich jako o dziewczętach
"pracowitych",
"chętnych do pracy w gospodarstwie",
"zacnych", "religijnych",
"nie pijących
i nie palących", "wstydliwych"
i przeciwstawiano
dziewczętom miejscowym. Odpowiadały
bowiem wzorcom sprzed okresu intensywnych
przemian, bliskim ludziom starszym. Wiele z wymienionych
zalet "Góralek",
w przekonaniu
miejscowej młodzieży, a szczególnie dziewcząt, było już
tylko wyrazem zacofania 12.
Pozycja mężczyzny i kobiety w małżeństwie
i podzial czynności między nimi poddane zostaly równie glębokim zmianom. Tradycyjny
podział
czynności na męskie i kobiece naj konsekwentniej
zaprezentowały
rodziny
pochodzące z ziem centralnych
Polski i kresów wschodnich.
Wzór ten
zaatakowany
został z dwu stron. Niezgodne z nim były zasady podziału
czynności wypracowane
w rodzinach innych, a szczególnie w bezrolnych
i maŁorolnych rodzinach poznańskich i pomorskich, w których mężczyzna
wykonywał
stale lub sporadycznie
niektóre prace kobiece. Decydujące
dla jego przełamania
okazały się jednakże
warunki
ukształtowane
na
l" Badania terenowe

autora w latach 1965-1969.

�Hotl:ina

w;cj:-;ka

IW

.z.iC7Hiacll

zacllodnich

i j)ólnocnych

.! .•

ziemiach zachodnich. Podobnie jak i na innych terenach Polski, odejście
od tradycyjnego
podziału
czynności
na męskie
i kobiece
najbardziej
zaawansowane
jest w rodzinach,
w których
jedno ze współmałżonków
znalazło
zatrudnienie
poza rolnictwem.
Uznanie
dominacfi
mężczyzny
w rodzinie właściwe było dla wszystkich
w zasadzie rodzin osadniczych.
Obowiązywało
ono jednak przede wszystkim
wobec grup ponadrodzinnych, natomiast
na terenie
rodziny stosunki
między współmałżonkami
kształtowały
się zgodnie z ich cechami osobistymi.
Równorzędna
pozycja
kobiety najsilniej
uzewnętrzniana
była w rodzinach
kresowej
szlachty
zaściankowej
oraz w wyrobniczych
rodzinach z terenów zachodnich
Polski międzywojennej.
W związku
oz rosnącym
znaczeniem
działalności
gospodarczej
kobiety i naciskiem wzorów płynących
spoza wsi, nastąpił
zwrot ku stosunkom
egalitarnym,
stopniowo
ujawnianym
również poza
rodziną.
Specjalnych
badań wymaga problem trwałości
rodziny w środowisku
osadniczym. Okupacja i migracja prowadziły
do okresowego
rozdzielenia
współmałżonków
w niektórych
grupach osadników i stwarzały
trudności
wznowienia życia rodzinnego. Nie ulega wątpliwości,
że mniejszy autOl'Ytet opinii wioskowej i oderwanie się rodziny podstawowej
od poszerzonej
~'ównież sprzyjał częstszym na tym terenie naruszeniom
zasad współżyda małżeńskiego i rozpadowi małżeństw 13.
Pozycja dzieci i młodzieży w rodzinie na ziemiach zachodnich
podlega
przemianom,
które obserwowane
są także na terenie innych ziem polskich. Dzieci uzyskały lepsze warunki
życia i nauki, a stosunki z nimi
nasycono większą dozą uczuciowości.
W środowisku
osadniczym
dzieclw
godne jest również uwagi jako członek rodzinnej grupy kulturowej,
uzewnętrzniający
jej cechy (język domowy, sposób ubier.ania się, stosunek
do starszych etc.). Dziecko odegrało ponadto ważną rolę łącznika między
własną rodziną a innymi rodzinami we wsi oraz grupami i instytucjami
pozarodzinnymi
14. Pośrednictwo
dzieci sprzyjało. przenoszeniu
elementów
kultury
i upodabnianiu
się rodziny
do innych rodzin na terenie
wsi.
Dzieci, ale przede wszystkim
młodzież, występują
z programami
zmiany
w sposobach życia rodziny. Pozycja młodzieży w grupach pozarodzinnych
skłoniła większość rodzin do respektowania
jej prawa do autonomii.
Ludzie starzy najsilniej
związani są z tradycyjną
kulturą grupy pochodzenia regionalnego
i elementy
tejże kultury
przekazują
młodszej generacji. Tracąc w podeszłym
wieku umiejętność
przystosowania
się do
warunków
ziem zachodnich,
w skrajnych
wypadkach
zamykają
się, czy
13 Próbę
zasygnalizowania zagadnienia dla wybranych
lonogórskiego zawiera praca Z. Jasiewicz, Dom i rodzina
14 Por. J. Pawłowska, op. cit., s. 153.

wiosek województwa
(w przygotowaniu).

zie-

�4()

ZBIGNIEW

JASIEWICZ

zostają izolowani w wąskich grupach rodzinnych czy sąsiedzkich. Ich
pozycja w rodzinie wyznaczona jest cechamiosabistymi, które reprezentują, a ponadto atmosferą życia rodzinnego. Nadal w stosunku do ludzi
starych ważną rolę odgrywają ich możliwości wykonywania prac przydatnych dla rodziny. W postępowaniu z ludźmi starymi dostrzec można dwa
wzory. Pierwszy, reprezentowany przez autochtonów i osadników z gospodarskich rodzin b. zaboru pruskiego, polega na szczegółowym określeniu obowiązków młodszego pokolenia wobec zachowujących samodzielność
ludzi starych w zamian za przekazane gospodarstwo. Zaopatrzenie ludzi
starych, zdających gospodarstwo, nosi na terenie wsi autochtonicznych
województwa zielonogórskiego nazwę "wydbanku" i jest oparte o umowę
spisaną u notariusza 15. Drugi wzór, przyjęty u osadników z innych regionów, zakłada utrzymanie ludzi starych przy rodzinie. Pozostawianie
losu ludzi starych wyłącznie w rękach rodziny, i to wówczas, kiedy opinia
społeczności lokalnej i autorytety wiejskie nie mają możliwości skutecznego działania, prowadzi niekiedy do sytuacji tragicznych. W tych warunkach poważnego znaczenia nabiera opieka organizowana przez państwo.
Uznanie wśród ludzi starych znalazła przede wszystkim możliwość otrzymania renty w zamian za zdane gospodarstwo.
Dla ziem zachodnich charakterystyczne jest znaczne rozszerzenie strefy
kontaktów familijnych. Obejmują one nie tylko krewnych i powinowatych, którzy osiedli w tej samej wsi lub przenieśli się do miasta, ale
również pozostawionych na poprzednim miejscu zamieszkania. Przyjazdy
krewnych lub wyjazdy do nich, praktykowane szczególnie z okazji świąt
rodzinnych, dostarczając możliwości konfrontacji warunków i sposobów
życia na odległych terenach i w różnych środowiskach, sprzyjają wymIanie i ujednoliceniu się wzorów kultury. Ziemie zachodnie, wyprzedzając
w zakresie przemian w rodzinie niektóre pozostałe tereny Polski, poprzez
kontakty rodzinne intensyfikowały proces przeobrażeń również na terenach ustabilizowanych osadniczo. Nikła początkowo w większości wsi
osadniczych sieć miejscowych powiązań familijnych rozwija się na skutek
rozrostu rodzin i zawieranym na miejscu związkom małżeńskim. Krąg
familijny na terenie wioski i najbliższej okolicy, dostarczający początkowo
ważnego oparcia w obcej kulturowo i społecznie zbiorowości, redukuje
swe funkcje. Scisłym stosunkom z częścią krewnych i powinowatych
nie towarzyszą równie intensywne kontakty z innymi. Powiązania rodzinne polegają na wzajemnym odwiedzaniu się i poradach, pomocy i współdziałaniu (np. spółki maszynowe i -sprzęganie się końmi), przy czym nie
są to kontakty oomienneod
tych, ja'kie zaobserwować można wśród
sąsiadów i znajomych.
15

Badania na terenie Stołunia

W

powiecie Międzyrzecz w roku 1968 i 1970.

�Roc1.?ina tVlejska

na ."?łem-iacll zacll0dnicll

-; pólnocnucl1

Obrzl:;dowość rodzinna prezentowała początkowo wzory przynależne
poszczególnym gl'upom pochodzenia regionalnego. Obserwacja wesela czy
pogrzebu ujawniała odrębności szokujące dla osadników z innych stron,
wywołując poczucie obcości. Podeszła wiekiem Poznanianka opowiada
o weselu osadników z kresów wschodnich: "Polecieli my do kościoła na
lo pierwsze wesele jak na jaki cud, bo czegoś takiego to my jeszcze rue
widzieli. W tych ich wozach pełno słomy, młode państwo wyłaziło z tej
słomy, konie we wstążki, panna młoda nie w białej sukni" 16. Obrzędy
rodzinne, do których dopuszczano na prawach współpartnerów przedstawicieli innej grupy regionalnej, przybierały formę zderZ€nia. Na weselu
Wielunianki z Lubliniakiem, w czasie przeprowadzania ;panny młodej do
mieszkania męża, goście pana młodego zaczęli chwytać sprzęty, aby zgodnie ze swoimi zwyczajami przenieść je "na 'Szczęście" za parą młodą.
Rodzina panny młodej stanęła w obronie swej własności: "Co robita, wy
nas ogołocita ze wszystkiego" 17. Znaczne już dzisiaj ujednolicenie obrzędowości ujawnianej wobec grup pozarodzinnych osiągnięto nie tylko
przez wymianę i redukcję elementów tradycyjnych, ale głównie przez
wprowadzenie treści kultury zurbanizowanej 18. Rzecznikiem zmiany była
lutaj społeczność lokalna, dążąca do sprowadzenia obrzędowości do form
porównywalnych w skali wioski i okolicy, natomiast oparcia dla tradycji
dostarczał zespól rodzin tego samego pochodzenia regionalnego. Jednocześnie daje się zauważyć tendencja do zamykania obrzędów, takich jak
wesele lub pogrzeb, w kręgu rodziny i bliskich znajomych, świadcząca
(j upodabnianiu się rodziny wiejskiej do miejskiej. Interesującym
nowym
zjawiskiem są formy obrzędowe narastające wokół aktów ważnych dla
rodziny, a organizowanych przez organa administracji państwowej. W badelnych wsiach zielonogórskich ślub w Urzędzie Stanu Cywilnego przestał
być rejestracją. Stał się uroczystością, w której uczestniczy para ubrana
"jak do kościoła" (ryc. 3), której towarzyszy liczny orszak weselników.
Ślub cywilny stal się istotnym momentem obrzędowości weselnej szczególnie dla tych par, które nie przystępują do ślubu kościelnego. Obok
(Jbrzędów uzewnętrznianych wobec grup pozarodzinnych, rodzina użytkuje również formy obrzędowe zamykane w jej ramach. I ta dziedzina
obrzędowości podlega zmianom, są one jednakże mniej gwałtowne. Dużą

Badania autora na terenie Oloboku w powiecie Swiebodzin w roku 1966.
J. Burszta, Z. Jasiewicz, Zderzenie kultur na Ziemiach Zachodnich i Północnych w świetle materiałów
ze wsi koszalińskich.
"Polska Sztuka Ludowa", 1962,
nr 2, s. 209.
18 A. Wojciechowska,
op. cit., s. 206. Przemianą obrzędowości rodzinnej zajmuje
się również B. Linette, Problematyka
folkloru
współczesnego
na tle rzeczywistości
kulturowej
Ziemi Lubuskiej.
"Studia Folklorystyczne", t. III, 1970, s. 196 i n.
16
17

�ZBIGN lEW JASIEWICZ

trwałość wykazuje np. obrzędowość Bożego Narodzenia, z zachowanymi
u wielu rodzin regionalnymi sposobami obchodzenia Wigilii, w czasie
której podawane są tradycyjne potrawy.

Ryc. 3. Ślub w Urzędzie

Stanu

Cywilnego. Santok
siewicz

pow. Gorzów,

1967. Fot. Z. Ja-

W trakcie migracji nastąpiła wymiana domu mieszkalnego - budynku,
tworzącego ramy przestrzenne dla życia rodziny. Rodzina nie była na
terenie osadniczym twórcą domu. Jej rola polegała na: 1. wyborze budynku, 2. sposobie użytkowania i konserwacji, 3. przekształceniach adaptacyjnych, 4. remontach i przebudowie. Możliwości wyboru określone
były stanem zasiedlenia wsi. Szerokie dla pi.erwszych grup osadników,
z czasem zostały ograniczone. Wybierając budynek mieszkalny kierowano
się nie tylko jego jakością, ale również przydatnością do uprawiania planowanego zajęcia, lokalizacją na terenie osiedla, sąsiedztwem z krewnymi
i znajomymi przybyłymi z tych samych stron. Rodziny rolnicze zwracały
uwagę na stan zabudowań gospodarskich, natomiast rodziny, które nie
zamierzały podejmować działalności rolniczej (inteligencja wiejska, rzemieślnicy, robotnicy, rodziny niepełne, niezdolne do prowadzenia gospodarstwa) wybierały domy nie połączone z gospodarstwem. Związek
rodziny z domem w poważnym stopniu określiło późniejsze użytkowanie

�Rodzina

wiejska

na ziemiach

zacho&lt;lnich

i północnych

19

budynku. Korzystanie z domu bez jednoczesnego
przeprowadzania
zabiegów konserwacyjnych
prowadziło do dewastacji - stanu często spotykanego na terenie wsi ziem zachodnich. N a zaniedbania
budynków
mieszkalnych złożyło się cały szereg przyczyn: brak uregulowania
przez długi
czas stosunków własnościowych
i zmiany w polityce w sto5Jnku do wsi,
brak umiejętności
i nawyków
wśród osadników
przeprowadzania
konserwacji zastanych
tutaj typów budynków,
na koniec brak i wysokie
ceny materiałów budowlanych
i niedostatek
rzemieślników
budowlanych.

Ryc. 4. Picc piekarski, służący róv,micż do gotowania pożywienia, z miejscem do
,;pania, wyhudowany
przez rodzinę z nowogródzkiego.
Ołobok pow. Swiebodzin,
1965. Fot. S. Kusza

Przeksztakenia
adaptacyjne
zdążały do upodobnienia
budynku do domostwa pozostawionego
na poprzednim
miejscu zamieszkania.
Polegały one
m. in. na zdj&lt;;ciu okiennic i wybieleniu
ścian zewnętrznych
budynku.
Ściany chałup szkieletowych,
w których slupy i rygle dotąd czerniono
4 -

Lud,

trJlll

LVI

�ZBIGNIEW

JASIEWICZ

smolą, a kwatery między nimi pozostawiano
białe, teraz w całości pobielono. dodając niekiedy
do wapna ultramaryny.
Zdarzały
się wypadki
bielenia,
w celu zeswojszczenia,
budynków
z ciemnoczerwonej
cegły,
budowanych
na początku XX wieku. Zmniejszano
lub usuwano z kuchni
wielkie piece do pieczenia chleba, przeznaczając
uzyskaną przestrzeń
na
spiżarnie.
W sporadycznych
wypadkach
budowano
w kuchniach
przeniesione z kresów pólnocno-\\ischodnich
"piece do spania" (ryc. 4). Remonty i przebudowy
domostw, rzadkie do połowy lat 50-tych, w ostatnich
latach znacznie się nasiliły. Obejmują one nie tylko naprawę fundamentów, wypelnianie
ubytków
w ścianach, tynkowanie
ścian, przekładaniE:
i wymianę dachówek, wymianę podłóg, drzwi i ram okiennych. Wymianie
podlegają rownież całe ściany, szczególnie zniszczone ściany szkieletowe
(ryc. 5), więźby dachów i stropy. ponadto przestawiane
są ścianki dzia-

Ryc. 5. Budynek mieszkalny z wymienioną
ścianą szkieletową i podmurowanymi
fundamentami.
San tok pow. Gorzów, H167. Fot. Z. Jasiewicz

lowe. Celem przesunięcia
ścianek dzialowych
jest cz(;'sto uzyskanie pomieszczenia
na łazienkę. Zabiegami modernizacyjnymi
są: powiększanie
ot\vorów okiennych i wstawianie okien tzw. weneckich Ol'az podwyższanie
ścian i stropów. W związku z nowymi potrzebami mieszkaniowymi
i zużyciem istniejącej
substancji
mieszkaniowej,
ogromnym
zainteresowaniem
cieszy się każdy nowo budowany
dom. Nowych dom{'Jw, wystawionych
przez rolników indywidualnych,
jest dotąd niewiele. Domy budują rolni-

�Ro(i"illa

wiejska

na ziemiach

zac/wdni,ch

51

i północnych

cy, zadowoleni z gruntów i zabudowań gospodarczych, zżyci ze wsią.
Nowy dom wystawiony jest ogromnym wysiłkiem całej rodziny i silnie
wiąże ją z terenem wsi.
Tab!.

I.

Pochodzenie

regionalne

z lat

współmałżonków

1947-1964.

Ołobok

pow.

Świebodzin,
Kobiety

Małżeństwa
w rama&lt;:h
grupy

Autochtoni

1.

Bialostockie

i

l

Krakowskie

i

I

. .+..",.
iI

!

.

..j.

iI····1
j

Lwowskie

--"i'

Lpmkowie

4
__

1-

i

L(;dzkie

,

'

I.

Lubelskie

i

i 1 1"-\--'1'

_-I __.__L...

Kieleckie

i

i

!

1

Ii

l

I

i

2

..I,-

. ..

l
i
!

i

I

I

)/owogródzkie
Pomorskie
Poznat'lskie
Śląskie
Tarnopolskit'
Warszawskie

1

, Wileńskie
Wol,vńskie
Żródl,):

księgi

Urzędu

Stanu

Cywilnego,

zweryfikowane

w

badaniach

terenowych.

Cechy rodziny wyraźnie oddziaływują na urządzenie wnętrz mieszkalnych. Do zupełnych wyjątków należą wyposażenia poszczególnych pomieszczeń nie zmieniane od momentu przejęcia ich w trakcie osiedlania
się na ziemiach zachodnich. Większość mieszkań zawiera w swym wyposażeniu sprzęty: przejęte po poprzednich' mieszkańcach, wwiezione
z poprzedniego miejsca zamieszkania oraz wprowadzone już w okresie

�52

ZBIGNIEW

JASIEWICZ

powojennym. Miejsce elementów wyposażenia, należących do wymienionych wyżej trzech grup, w ramach mieszkania, pozwala wyrokować
o charakterze i losach rodziny: pochodzeniu regionalnym i typie rodziny,
warunkach migracji i osadnictwa, wreszcie o sytuacji materialnej i strukturze wieku w rodzinie. Zmiany w wyposażeniu wnętrz postępują w kierunku wyeliminowania sprzętów poniemieckich i wwiezionych oraz zastąpienia ich sprzętami współczesnymi. Interesująca jest obserwacja dróg
wycofywania starego wyposażenia. Wprowadzenie nowych sprzętów wiąże
się z wyparciem starych do pomieszczeń mniej prestiżowych: sprzęty
poniemieckie do kuchni, korytarzy lub do mieszkań rodzin o niższym
standarcie materialnym, przywiezione kufry na strych lub do pomieszczeń
gospodarczych. Wymiana w mniejszym stopniu dotyczy przedmiotów,
związanych z kultem religijnym i służących do ozdoby. Kumulowane
w niektórych mieszkaniach tworzą zespoły, w których występują obok
siebie obr,azy, naczynia ozdobne, tkaniny dekoracyjne i inne przedmiot)·
zastane, wwiezione i wytworzone oraz zakupione już po osiedleniu się.
Wśród ozdób, przede wszystkim w mieszkaniach chłopo-robotników, pojawiły się ostatnio pierwsze wyroby cepeliowskie: malowane talerze
i maty ze słomy. Nabytkiem organizującym użytkowanie i wyposażenie
wnętrza mieszkalnego stał się telewizor. Ustawiony w "jadalce" czy
w jednym z pomieszczeń sypialnych, przekształcił je w miejsce gromadzenia się rodziny i gości. O wyposażeniu wnętrza decydują głównie
kobiety, przy czym poważna rola przypada dziewczętom 19. Młodzież
w rodzinie, poprzez potrzebę posiadania własnego kąta, jest też spl'awc&lt;l
remontowania i przywracania użytkowaniu pomieszczeń mieszkalnych
dotąd nie wykorzystywanych.
Przygotowanie pożywienia oraz organizacja jego spożywania pozostaje
nadal funkcją głównie rodziny. Wniesione przez grupy osadników z zachodnich terytoriów przedwojennej Polski nawyki przygotowywania
ciepłych obiadów oraz chlebowych śniadań i kolacji zwyciężyły jako
zgodne z wzorami kultury zurbanizowanej. Zderzenie się na ziemiach
zachodnich kuchni regionalnych, powodując wycofanie niektórych z potraw, doprowadziło przede wszystkim do stworzenia nowego ich zestawu,
zawierającego uznane za atrakcyjne potrawy różnych grup pochodzenia
regionalnego 20. Na taki kierunek przekształceń oddziałała również upol~

Wieś

Rolę młodzieży w przekształceniach
lubuska.

podkreśla J. Burszta.
W: SpoleczeJi.st'U:o
praca zbiorowa pod red. Z. Dulczewskiego, Poznań 1971, s. 130.
potraw między grupami osadniczymi piszą M. Burszta i E. Stas. 109 i n. Por. również R. Drewek, Pożywienie
ludności wiejskiej
olsztyńskim
po 1945 roku. W: Przemiany wsi na Ziemiach ZachodMateriały
seminarium.
Olsztyn 1970, s. 141.

Na

Ziem Zachodnich,
20 O wymianie
chowiak, op. cit.,
w województwie
nich i Północnych.

podstawie

badań

wsi

wnętrz mieszkalnych
Głuchowo

i Łęgowo.

�Rodzina wiejska

na ziemiach

zachodnich

i pótnocnych

53

wsz€chniana współczesna kuchnia ogólnopolska, zawierająca elementy
regionalne. Odrębność rodziny zachowana została w niektórych potrawach
obrzędowych (wigilijne, wielkanocne, weselne) oraz śniadaniowych, spożywanych w ramach rodziny. Przejmowanie funkcji przygotowywania pożywienia przez pozadomowe ośrodki wytwórcze, tak wyraźne choćby w prawie zupełnym zaniku wypieku chleba w rodzinie, widoczne jest również
\"1
stosowaniu przez gospodynie wiejskie innych gotowych produktów
spożywczych. Gotowość przyjęcia tego rodzaju produkcji, oszczędzającej
czas kobiety, wynika z intensywnego, towarowego charakteru gospodarki
rolnej oraz zaangażowania w zajęcia pozarolnicze.
Migracja na ziemie zachodnie przerwała u niektórych grup regionalnych tradycję wytwarzania tkanin i sporządzania w ramach rodziny
niektórych rodzajów odzieży, szczególnie bielizny i odzienia codziennego.
Grupom osadników, posługującym się tkaninami własnej roboty dla sporządzania ubioru, dostał się, w zetknięciu z innymi grupami, epitet
"zgrzebniaków" 21. W wyniku zjadliwej nieraz krytyki na terenie społeczności lokalnej wycofano części ubioru rażąco odstające od obowiązującej wówczas mody małomiasteczkowej (łapcie, kożuchy, czepki, kieleckie
pasiaki etc), podpatrując na terenie wsi sposób ubierania się osadników
z Poznańskiego i Pomorza. Ze stroju tych grup odrzucone zostały, nie
bez wpływu ówcześnie obowiązującej mody miejskiej, kapelusze noszone
przez kobiety. Jako nakrycie głowy kobiet utrwaliły się chustki wiązane
pod szyją, dopiero ostatnio wypierane odradzającą się modą na kapelusze
i przez upowszechniająces!ę miękkie czapki. Odzież fabryczna i rzemieślnicza ostatecznie ujednoliciły ubiór wsi na ziemiach zachodnich, upodobniając grupy ludności wiejskiej do, równoległych pod względem standardu
materialnego grup ludności w mieście. Jednolitości tej nie zagraża szycie
części odzieży (sukienki, odzież dziecięca) przez dziewczęta i młode kobiety w niektórych rodzinach. Jest ono bowiem oparte na wykrojach upowszechnianych w skali ogólnopolskiej. Rodzina, uwolniona od trudu 'sporządzania odzieży, nadal angażuje się w sprawę jej wyboru, przy czym
wybór odzieży nie obywa się .bez konfliktów między pokoleniami. Rodzinę
obciąża również obowiązek utrzymania odzieży w czystości. Niektóre
grupy już na ziemiach zachodnich przeszły w tym zakresie długą drogę
od kijanek, przez pranie w balii przy pomocy tarki, do pralki elektrycznej.
Ramy artykułu i stan badań nad rodziną i jej kulturą na ziemiach zachodnich pozwolił jedynie na zasygnalizowanie i to niektórych tylko problemów. W artykule nie omówiono np. kapitalnego zag,adnienia związków
między rodziną .a prowadzonym przez nią warsztatem pracy - gospodarstwem rolnym oraz wyborem i udostępnianiem treści kulturalnych
21

J. Burszta, Z. Jasiewicz, op. cit., s. 207.

�ZBIGNIEW

J ASIEWICZ

w ramach środowiska rodzinnego 22. Zadania artykułu były jednak inne.
Polegały na podkreśleniu konieczności uwzględniania w badaniach kulturoznawczych terenów osadniczych specyficznego charakteru rodziny. Nie
była ona tutaj grupą reprezentującą powtarzające się w ramach warstwy
społecznej zachowania i wartości, ale wyznaczała granice odrębności kulturowych.
Przedstawione materiały ukazują również odmienne tutaj uczestnictwo
rodziny w procesach przeobrażeń społeczno-kulturowych. Inspiracja przemiany przekazywana była, w pierwszym okresie po osiedleniu się, nie
z ośrodków spoza wsi, a przez kontakty między rodzinami w ramach wioski.
Siła oddziaływania owych kontaktów międzyrodzinnych
pot~żniała
w miarę kształtowania się społeczności wioskowej, dysponującej silą
opinii zbiorowości. Zachowania i wytwory uznane jako niepożądane (łapcie, piece do spania, pranie przy pomocy kijanek, lamenty pogrzebowe.
śpiewy dziewcząt na ulicach itp.) podlegały krytyce już nie tylko gl'UPY
sąsiedzkiej, ale szerszej grupy lokalnej. Konieczność współżycia społecznego rodzin o nie zatartych do końca różnicach kulturowych wykształciła
z kolei w ramach społeczności lokalnej cechę tolerancyjności, istotną
w dalszych procesach prz€miany. Rodziny na ziemiach zachodnich, wlączone do ogólnopolskich procesów przemiany, dysponowały z tej racji
szerszymi możliwościami wyboru nowych treści kulturowych, a ich opór
wobec innowacji został osłabiony zerwaniem kontaktów z tradycyjną
kulturą. Przedział między stanem przemiany w grupach rodzinnych
a pozarodzinnych, wyraźny w okresach gwałtownych ,przemian kulturowych, jest tutaj mniejszy w porównaniu z innymi terenami Polski. Nieco
odmienny rytm przeobrażeń w rodzinie i w grupach nierodzinnych odegrał na ziemiach zachodnich szczególnie ważną rolę stabilizacyjną. Integracja rodziny wokół użytkowanego wzoru kultury zabezpieczała wykonanie jej funkcji, dostarczała również jednostkom ochrony przeciwko
stresom związanym z okresami przyspieszonych przemian. Stopniowo,
wymieniając elementy swej kultury, rodzina utrwalała nowe struktury
społeczno-kulturowe w społeczeństwie globalnym.
Problematyka rodziny na ziemiach zachodnich i północnych wymaga
dalszych, szczegółowych studiów. Obraz społeczności wioskowej ziem
zachodnich, złożonej ze zróżnicow.anych kulturowo rodzin, zaciera si~
i zanika jako przedmiot badań terenowych. Jednym z istotnych celów
badań będzie ustalenie wpływu odmiennej pozycji wyjściowej procesów
przeobrażeń społeczno-kulturowych na dalszy przebieg przekształceń rodziny wiejskiej ziem zachodnich.
~2 Tu m. in. interesujący
problem podtrzymywania
w kręgu rodzinnym
cyjnych treści folklorystycznych. Por. B. Linette, op. cit., s. 189 i n.

trady-

�Rocl:"ina

wiejska

na

.:ienl-iach

:rac/u&gt;dnich

j

Tujlnocnych

ZBIG lEW JASIEWICZ

THE VILLAGE FAMILY OF WESTERN AND NORTHERN POLAND
AS A SUBJECT OF ETHNOGRAPHICAL
RESEARCH
Summary
The dominaling population group inhabiting
the Western and Northern
territories, which were returned to within the borders of the Polish state by decision
of the Potsdam Confel'ence, were settlers. They came fl"Om various regions, both
from areas remaining witllin the new national 1J.ordel·s and from outside them,
and formed scattered settlements here. This migration process had the effect that
the local community included families belonging to diverse regional groups, representing separate models of regional culture.
The specific situation of the family in the Western and Northern provinces. just
as the problems facing ethnographical
research,
were defined by the family's
role as a clistinct cultural group in the period after resettlement.
The author
describes the process of change leading to the uniformity of family culture within
the community as a wholeand
within the newly formed regions. In the initial
stage this process was conditioned above all by mutual contact. among families
and the cultural exchange resulting
therefrom.
A favourable
platform
for the
final stages of standardization
was provided by nation-wide
modernization
processes, which create conditions for the propagation
of new, attractive
models of
urban culture.
At present the families of lhe former settlers have preserved only a few elements of their traditional regional culture. Nevertheless the influence of the migrations is still noticeable. The processes of change within the family are more
advanced here than in some other comparable parts of Poland.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5938" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5918">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/de7b9e1e9098e1620395df66a0246c37.pdf</src>
        <authentication>c494da680f52876dcff954b536cb6ff9</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70802">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1294</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70803">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70804">
                <text>1972</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70805">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1194</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70806">
                <text>Spis treści / LUD 1972 t.56</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70807">
                <text>LUD 1972 t.56, s.3-7</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70808">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70809">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70810">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="70811">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70812">
                <text>LUD
TO~l LVI

��u

L
ORGAN
OBGANE

D

POLSKIEGO
TOWARZYSTWA
LUD OZNA WCZ EGO

DE LA SOCIETE

POLONAISE

ZAŁOŻONY

W

D'ETHNOLOGIE

ROKU

1895
PRZEZ
ANTONIEGO

KALINĘ

OGOLNEGO

ZBIORU

TOM LVI

WYDANO

POLSKIE

Z ZASIŁKU

POLSKIEJ

TOWARZYSTWO
W R O

C Ł A W -

AKADEMII

NAUK

LUDOZNAWCZE
P O Z N A Ill" 1972

�RADA WYDAWNICZA
JÓZEF BURSZTA (PRZEWODNICZĄCY RADY), MARIA FRANKOWSKA,
JADWIGA KLIMASZEWSKA, ANNA KOWALSKA-LEWICKA,
CZESŁAW
HERNAS, ANNA KUTRZEBA-POJNAROWA,
BRONISŁAWA KOPCZYŃSKA-JA WORSKA, KAZIMIERA ZAWISTOWICZ-ADAMSKA

REDAKTOR

JÓZEF BURSZTA

Sekretarz Redakcji
Konrad Wypych i Maria Iżewska
Okładkę projektował
Zbigniew Klimczyk

POLSKIE

Papier

TOWARZYSTWO LUDOZNAWCZE - WROCŁAW 1972
REDAKCJA, WROCŁAW, UL. SZEWSKA 36
REDAKTOR, POZNAŃ, UL. KANTAKA 4

Nakład
ilu5lr.

800 egz. Ark. wyd. 28.47. Ark. druk. 25. Format B5.
kI. III, 70 X 100, 70 g. Oddano do składania
22 lutego 1972 r.
Druk ukończono
w grudniu
1972 r.
Zam. 90/72 - F-lO - Cena zł 50,-

WROCŁAWSKA

DRUKARNIA

NAUKOWA

�Spis

treści

I. STUDIA ,I ROZPRAWY
Andl?ej W a l i gór IS k i, Początki etnografii 'W epoce Oświecenia
Zbigniew J a s i e w i c z, Rodzina wiejska na ziemiach zachodnich i ,północnych jako przedmiot badań etnograficznYIch .
Jerzy H e y m a 'n n, Kultura tradytyjwa i jej [proces roz;padu a polska etnografia .
Józef B u T S z t a, Współczesny folklor widowiskowy.
Maria P a radowsk
a, Niektóre elementy kultury Bambrów i ich (pozostałości w folklorze miejskim Poznania .
Janusz B o h d a n o w i c z, Skrzynie do przechowywania
ziarna w polskiej
kultu!"'&amp;' ludowej .
Antoni K u c z y ń s k i, Pneumatologia
pluralizm dusz w wierzeniach ludów
paleoazjatyckich
.
II. ARTYKULY,

OMOWIENIA,

PRZEGLĄDY

Millerowa)

.

57
83
103
123
145

161
189
198
213
221
235
251
264
276

WYDAWNICTW I CZASOPISM

Ziemie Zachodnie w polskiej literaturze
socjologicznej. Wybór tekstów. Poznań ,1970 (Andrzej
Brencz)
Między dawnymi
a nowymi
laty...
Wr()ICław~Warszawa-Kra'ków
1970
(Elżbieta

35

MATERIAŁY

Krzysztof W o l s k i, Uwagi nad rolnictwem środkowego Afganistanu
KazimiErz J a g i e ł a, Kilka uwag o szerokofrontowym domu ze ślepym pseudO!poclC'ieniemszczytowym
Edward P e r cz a k, Polski wątek folklorystyczny o św Jerzym na księżycu
Adam P r a n d a, 25 lat Instytutu Etnograficznego Słowackiej Akademii Nauk
w Bratysławie
Kole S i m i c z i .i e w, Z dziejów zbieralCtwa macedońsl,"ich ludowych pieśni
bohatel~kich
Kole S i m i c z i j e w, Konstanty i Dymitr Miladinowowie - entuzjaści i zbieracze macedoński,ch pieśni ludowych .
Edward Ozgowicz,
Józef Lurka - do:Lnośląskirzeźbiarz
ludowy
AndrL:ej P a r t y k a, Księga sądowa wsi J'aworsko .
Jerzy B u r c h a r d t, Kiedy powstała nazwa Hazacy? .
UL RECENZJE,

9

279
282

�6
Prace i materiały z badań etnograficznych Ośrodka Mokrzyszowsko-Grębowskiego w powiecie Tarnobrzeskim. Rzeszów 1968 (Kl'Zysztof Ruszel)
Jacek O ł ę d z k i, Kultura al'ty~ty-ezna ludności kurpiowskiej. Wrocław 1971
(Edward

Boguslaw

Ozgowicz)

G a l ę s ki,

lesław

286

Innowa&lt;:je a społeczność 'wiejska. Warszawa

1971 (Bo-

Januszkiewicz)

288

Religie wczoraj 'i dziś. Warszawa 1971 (Jacek Lapott)
.
Theodor-Wilhelm
D an z e l, Ethnologische Kulturkunde. Hamburg
deusz

291
1967 (Ta292

Wróblewski)

Rasy i narody.

Sovremennyje

(Aleksander

Vesillja. ~iiv
Rostisław W.
ksander

etniceskije

rasovyje

problemy.

Moskwa

1971
295

Posern-Zieliński)

1970 (Agata Skrukwa)
K i n ż a lo w, Kultura

300

drewnich

Maija.

Leningrad

1971 (Ale-

Posern-Zieliński)

301

Nowaja żizń naTooow siewiera. Moskwa 1967 (Antoni Kuczyński)
.
K. Cerbulenas,
F. Bielinskis,
K. Seselgis,
Lietuviu liaudie'i
menas. Maźoji architektura.
Vilnius 1970 (Edward Ozgowicz)
Arts et Traditions Populaires. Pari,s ,1968 (Bogusław Linette)
Ethnology. Pittsburgh 1970 (Mirosława
Posern-Zieli1/'ska)
Folk-Liv. Ada Ethnologica Europaea. Stockholm-Lund
1970 (Bernard
Piotrowski)

Folklor

'j

Tarko)

305
308
309
312
316

folklorystyka,

'tom 9-12

"Russkogo

Folklora"

(1964-----1971)(Medard

.

Glas'nik na etnoloskiot muzei. Skopje 1965 (Kole Simiczijew)
.
Kulturen 1970, 1971. Lund 1970, 1971 (Bernard Piotrowski)
.
bsterreichische
Zeitschrift fik VOlkskunde. Wiedeń 1971 (Walerian
Sobisiak)
Marek Al'pad K o wal s k i, Śladami świątkĆ1W. War5zawa 1971 (Edwa.rd
Ozgowicz)

Anna

284

317
325
328
330

332

.

C z e k a n ow s k a,

Etnografia

muzyczna.

Warszawa

1971 (Krystyna

Tubaja)

333

IV. KRONIKA
Sprawozdanie z działalności Zarządu Głównego PTL za okres od 20.lX.19703'O.VI.1971 (A. Nasz) .
XLVI Walne Zgromadzenie i Sesja Naukowa PTL w Gdańsku (K. Wypych)
Amel'ykanistY'=Tla Konferencja Historyków (Aleksander
Posern-Zieliński)
Festiwal i Sympozjum Folkloru Bałkańskiego (Kole Simiczijew)
.
Folklor a współczesność (Adam Pranda)
Konferencja redakcji 'czasopisma "Demos" (A. Kutrzeba-Pojnarowa
i S. Bias&gt;
czyk)

357

Międzynarodowe
(Mal'ia

Sympozjum

-

Ochrona

Zabytków

Architektury

Ludowe!

Znamierowska-Priiffe1'Owa)

Ogólnopolska
(A.

337
343
345
350
355

Konferencja

Kuczyński)

Muzeów

360

Parków

Etnograficznych

w

Opolu
363

Sprawozdanie z działalności Ośrodka Dokumentacji
Informacji Etno,£;l'afic7.nej (K. Selmowicz,
B. Jaworska)
.
364
Magisteria i doktoraty z zakresu etnografii w 1971 r. (Elżbieta. Putyńska)
365
Krajowe sesje, seminaria i konferencje
etnogmficzne w 1971 r. (Elżbieta
Putyńska)

.

367

�..M"..

7
Festiwale, ..dni" i konkursy w latach 1970 i 1971
Etnograficzne
wystawy czasowe e'ksponowane 'VI!
i Krystyna

Muzeum

Selmowiczowa)

(Zofia
197'1

PiO(1'ou;ska)

r. (Elżbieta

,

368

Puty/iska

369

.

rel:rionalne w Bl"Zezinach (Elżbieta

PutYJiska)

374

V. IN MEMORIAM
Prof. dr Bolesław Olszewicz
Dr Władysław Bogatyński
Kazimiera Maślanka .
Prof. dr Adam Wanke
Czesław Witkowski

(Kom'ad

Wypych)

377
378
378
378
378

VI. VARIA
Najważniejsze nabytki zagranicrzne Biblioteki
Indeks LVI tomu (J. Gerlach-Klodnicka)
Spis ilustracji i map ,
Spis treści w języku angielskim
.

PTL (J. Gerlach-KlodniCka)

379

384
397
399

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5943" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5923">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/f0361cebd5ea2867c422672a76e2612a.pdf</src>
        <authentication>4cf83c7e517d5392f7ece08046866da2</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70855">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1298</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70856">
                <text>1972</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70857">
                <text>folklor współczesny</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70858">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1198</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70859">
                <text>Współczesny folklor widowiskowy / LUD 1972 t.56</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70860">
                <text>LUD 1972 t.56, s.83-102</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70861">
                <text>Burszta,Józef</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70862">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70863">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70864">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="70865">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70866">
                <text>Lud, t. 56, 1972

J()ZEF BURSZTA

WSPOŁCZESNY

FOLKLOR

ZARYS POSTACI
NAUKOWE

I POTOCZNE

WIDOWISKOWY

ZJAWISKA

ROZUMIENIE

FOLKLORU

Zagadnienie
folkloru, jako części ogólnej kultury społeczeństwa,
jest
zawsze zlożone, a czasem i kłopotliwe, a to 'Z wielu względów.
.
Przed około 40 laty Stefan Czarnowski podkreślał,
że chociaż jest on
tworem historycznym,
to "folkloru
nie można rozpatrywać
wyłącznie
7. punktu
widzenia historii jego powstania. Folklor jest tworem żywym,
zlożonym z form, symbolów z działania i obyczajów, i nie będąc czymś
zurganizowanym,
obowiązującym,
koniecznym
czy popartym
sankcjami,
jest przecież uznawany, przestrzegany
i praktykowany
(...)", "Za tą zróżnicowaną całością, jaką jest folklor, kryją się pojęcia, wyobrażenia,
obyczaj i formy życia społecznego". "Nie ulega wątpliwości
- głosił Czarnowski dalej - że folklor polski jest bardzo zróżnicowany w poszczególnych grupach z których składa się społeczeństwo.
Istnieje folklor (czy
raczej folklory, jPgo grupy lokalne), który w miastach jest inny niż na
wsi, a na wsi ma nie tylko nierównomierny
stopień rozwoju, ale także
inny charakter ogólny - w zależności od tego, czy w grę wchodzi dawna
wieś królewska lub duchowna, czy też wieś, która była własnością prywatną Z drugiej strony, istnieje folklor klasowy, właśoiwy drobnej czy
średniej szlachcie, inteligencji
czy proletariatowi
miejskiemu.
Mamy też
folklor, który można by nazwać folklorem zakrystii (...)" 1.
Owa historyczna i aktualna wielopostaoiowość
folkloru stanowi jedną
tylko stronę złożoności zagadnienia. Druga powstaje w związku z różnicami w pojmowaniu zakresu folkloru. Istnieją
praktycznie
rzecz biorąc trzy różne jego rozumienia.
Pierwsze to takie, jakie przeważa

1

S. Czarnowski.

1956, s. 92-93.

Kształtowanie

się folkloru

polskiego,

w: Dzieła,

t. V, Warszawa

�84

.JOZEF BURSZTA

w folklorystyce, gdzie folklor utożsamia się z ludową twórczością literacką, czy - inaczej - z literaturą ustną, a badania obejmują przeważnie
tekstologię, z małym uwzględnieniem warunków środowiskowych oraz
tych sfer żyoia, z którymi ta literatura jest powiązana i z nimi współwystępuje (obrzędy, wierzenia i muzyka). Niezależnie od ukierunkowań
i tendencji metodologicznych panujących w folklorystyce 2, mamy tu do
czy.nienia z pojmowaniem folkloru w ścisłym :una'czeniu (sensu stricto).
W badaniach prowadzonych przez etnografów spotykamy się zazwyczaj
z szerszym rozumieniem folkloru. Prócz owej literatury ustnej wchodzą
tu stale pod uwagę także wierzenia, zwyczaje i obrzędy, dramat i muzyka,
a także tradycyjna wiedza, religia, magia, wróżby, gry i zabawy, taniec
i prawo zwyczajowe, "i to na tle całokształtu kultury, a zwłaszcza gospodarki" 3. Jest to więc rcyzumienie folkloru sensu largo, a więc rozszerzone.
W konsekwencji tego różnego pojmowania w dyskusjach (zwłaszcza interdyscyplinarnych) .uczestnicy muszą częstokroć określać, co pod pojęciem
folkloru rozumieją.
Oba powyższe pojmowania folkloru są - można rzec - wewnętrzną
sprawą nau'lrowców, którzy tą czy inną drogą zawsze dochodzą do porozumienia. Ale mamy jeszcre rzeczywistość 'Szerszą, mianowicie potoczne rozumienie folkloru, reprezentowane zwłaszcza przez prasę i działaczy kulturalno-oświatowych, słyszane w radiu i 'spotykl8.new telewizji, a podzielane dzisiaj ogólnie przez całe społeczeństwo - poza oczywiście folklorystami i etnografami. Tak jak i w innych krajach, tak i u nas, folklor stał
się współcześnie synonimem całej tradycyjnej kultury ludowej - tej
w~aśnie, omawianej w prasie i w radiu o'raz pokazywanej w telewizji.
Do folkloru zalicza się więc nie tylko występy kapel ludowych, obrzęd
topienia Marzanny i pokazywane na scenie wesele ludowe według h'adycyjnego wzoru i w strojach regionalnych, ale także malowane ściany
chałup łowickich, wycinankę kurpiowską, pisanki, glini,any garnek - siwak, ludowy kihm białostocki itp., a nawet dokonywany według recept
archeologów wytop żelaza z rudy darniowej (oczywiście w ubiorach
wczesnopiastowskich) w czasie dorocznych "Dymarek Świętokrzyskich",
ściągających, notabene, setki tysięcy widzów. Jest to więc najszel'sze
(sensu largissimo) pO'jmowalllie folkloru, odnoszone do wszystkich tych
zjawisk kulturowych w naszym życiu współczesnym, które mają jakiś
bezpośredni związek z ludową kulturą tradycyjną·
Można by tu pomyśleć, że fakt tak s~erokiego pojmowania folkloru jest
zwykłą pomyłką merytoryczną, a jego powszechne występowanie nale2 W tej sprawie
zob.: R. M. Dorsan, Current folklore theories. "Current Antropology", vol. 4, nr 1, luty 1963, s. 93-112.
3 J. Klimaszewska,
Pojęcie folkloru
tradycyjne
i wspólczesne. "Teatr Ludov.f·,
nr 1-2, 1966, s. 11.

�Wsp6lczesny

tolklor

85

Widowiskowy

ży - jak wiele temu podobnych - do kategorii potocznego myślenia.
Jako taki zatem może być on przedmiotem zainteresowania socjologów,
pozostaje natomiast obojętny dla folklorystów i etnografów, działających
w obrębie ściśle wyznaczonych swoich zakresów tradycyjnych zainteresowań przedmiotowych 4. O słuszności takiego stanowiska świadczyć mogłoby to, że u nas istotnie ogół przedstawicieli obydwu nauk - folklorystyki
i etnografii - przechodzi bądź z postawą negacji, bądź raczej obojętnie
obok tych zjawisk, które wyrosły i utrzymują się, i to w dosyć silnym
natężeniu, na styku kultury t~adycyjnej ze współczesnymi formami życia i kultury masowej, a które wstępnie, roboczo i skrótowo zostały
określone jako folkloryzm 5. Jest to - można rzec - nowa rzeczywistość
folklorystyczna, która notabene, wciąga w swe arkana wielu z etnografów i folklorystów jako specj.alistów z zakresu kulturowej tradycji, ale
już w roli arbitrów mających orzekać o szczegółach tej właśnie nowej
rzeczywistoś'Ci folklorystycznej. Zatem samo bieżące życie prZJełamuje
ustalone dotychczasowe bariery, stawiia jednak wspomniany'ch arbitrów
(jak właśnie piszącego te słowa) w sytuacji dość złożonej i trudnej. Jest
tak z racji po prostu braku jakiegokolwiek analitycznego rozeznania w zakresie tej "nowej rzeczywistości folklorystycznej". Niech więc taka właśnie sytuacja będzie uzasadnieniem niniejs:zego artykułu. Stanowi on tylko
wstępną próbę podejścia do zagadnienia na przykładzie współczesnego
folkloru widowiskowego, czy - w ujęciu węższym - scenicznego. Nim
jednak do tego przejdziemy, należy poruszyć jeszcze nieco spraw ogólnych, a to z tej racji, że folklor widowiskowy stanowi tylko część ogólnego procesu folkloryzmu.
TRZY NURTY WSPÓŁCZESNEJ

RZECZYWISTOŚCI

FOLKLORYSTYCZNEJ

Mówimy o nowej rzeczywistości kultul'Owej powstałej na styku współczesnych form życia kulturalrn.ego z k;ulturą tradycyjną. Na 'czym polega
ów styk i co skład:l się na tę nową rzeczywistość oraz jaki jest mechanizm
jej kształtowania się?
Istotę zjawiska można - wydaje się - przedstawić naj zwięźlej następująco: folklor - w jego potocznym, najszerszym rozumieniu - prze4 Ale nawet
i u etnografów sytuacja nie jest równoznaczna. Jak wiadomo, na zachodzie Europy całą kulturę ludową nazywa się najczęściej właśnie folklorem.
Trudno powiedzieć, czy miało to jakiś wpływ na upowszechnienie się takiego pojęcia u nas.

5

Folklor

znaniu
tura

w życiu

współczesnym.

1969. Wielkopolskie

ludowa

nr 4, s. 69-90.

-

folkloryzm

Materialy

Towarzystwo
-

kultura

z

Ogólnopolskiej

Kulturalne,
narodowa.

Sesji Naukowej

Poznań 1970; J. Burszta,
"Kultura i Społeczeństwo"

w PoKul-

1969,

�86

JOZEF

BURSZTA

jawia się jako żywa i aktywna część ogólnonarodowej kultury współczl:snej. Ostatnio znalazło to m. in. swój wyraz w ogólnej akcji Ministerstwa
Kultury i Sztuki, mającej na celu ochronę zabytków kultury ludowej,
a określonej znamiennym hasłem: "Kultura ludowa - dobrem narodu".
Stało się bardzo widoczne, że tej kulturze ludowej jako całości oraz jej
poszczególnym elementom przypisuje się programowo szczególne wartości
w ramach kultury ogólnonarodowej. Odpowilada temu zachodzący w społeczeństwie równoległy proces zarówno spontanicznego jak i refleksyjnego nawiązywania do poszczególnych elementów tej tradycyjnej kultury
w celu zarówno ich podtrzymania przy życiu w ich naturalnym środowisku (tam gdzie to jest możliwe), jak też ich wydobycia z różnych pokładów tradycji i wtórnego ożywienia już w ramach życia narodowego
i jego kultury. Właśnie ten drugi proces sprawił, że w opinii publicznej
nastąpiło rozciągnięcie terminu "folklor" na całą tradycyjną kulturę ludową w ogóle.
W owym procesie da się ustalić trzy stopnie a zarazem i trzy jego
nurty:
Pierwszy nurt procesu jest kontynuacją żywych jeszcze przejawów tradycji kulturowej, a polega na celowym ich podtrzymywaniu, a nav/eL
i ożywianiu. Chodzi tu zarówno a proces dalszego naturalnego trwania,
jak i o·wysiłki zmierzające do podtrzymania żywej jeszcze tradycji obrz(;dowej oraz twórczości ludowej, przejawiającej się w działalności autentycznych twórców ludowych w zakresie płastyki ludowej (wycinanka.
rzeźba, malarstwo na szkle czy papierze itd.), rzemiosła ludowego (tkactwo,
haft, ceramika, sliomkarstwo, koszykarstwo, kowalstwo itd.), czy twórczości poetyckiej i pisarstwa ludowego. Usiłowania te przybrały w znacznej mierze formę zinstytucjonalizowaną. Działa więc na części terytol'ium
Polski "Stowarzyszenie Twórców Ludowych" roztaczające formalną opiekę nad czynnymi twórcami i zmierzające ostatnio do ustanowienia dla
nich odpowiedniego statusu prawnego. Spółdzielnia Przemysłu Ludowego
i Artystycznego "Cepelia", w ramach swojej bardzo szerokiej działalności,
skupia wytwórczość artystyczną okola 800 &lt;:zynnych aktualnie twórców
ludowych. Odpowiednią działalność w tych zakresach rozwija Ministerstwo Kultury i Sztuki zarówno bezpośrednio, jak poprzez wydziały kultury rad narodowych, regionalne muzea i towarzystwa społeczno-kulturalne. Podobnym zainteresowaniem i opieką cieszą się ludowi instrumentaliści oraz kapele ludowe.
Druga postać omawianego procesu czerpie swe soki żywotne ze świeżej jeszcze pamięci niedawnych kształtów własnej tradycji. Jest tym sięganie dotychczasowych nosicieli folkloru po wybrane, po części tylko
funkcjonujące, przeważnie zaś zawarte już tylko w pamięci starszych elementy własnego folkloru w celu ich wtórnego ożywienia w postaci zre-

�wSjJulczeSl1/J

Jol/dor

,,,h/ow/skowy

87

konstruowanej
i w znacznej mierze zsyntetyzowanej
oraz w sytuacji .luz
raczej sztucznie
wytworzonej,
choć w znacznej
mierze
analogicznej.
W grę wchodzą takie gatunki folkloru autentycznego
(sensn largo), jak:
zwyczaje i obrzc;dy związane z pewnymi pracami domowymi (przędzenie,
darcie pierza. kiszenie kapusty itp.), z cyklem dorocznym (np. Andrzejki,
Katarzynki,
kolędowanie,
szopka, dyngus, przebierańcy
i maszkary
zapustne, kogutek, Marzanna,
gaik, sobótki, dożynki itd.), czy wreszcie najważniejsze
i najczęściej
wykorz)'lstywane
tradycyjne
obrzędy weselne. Przejawia
się to z jednej strony w życiu współczesnych
społeczności lokalnych.
gdzie można zauważyć celowe podtrzymywanie
niektóąch,
specjalnie
ulubionych
zwyczajów ,i obrzędów,
a nawet powrót dla celów I'OZJ'ywkowych do obrzędów
już wygasłych,
szczególnie
wspomnianych
wesel. Drugą formą organizacyjną
jest właśnie
folklor
sceniczny.
Powyższy proces folklorystyczny;
aczkolwiek
ma pewne odpowiedniki
\Ii ubieglych
dziesi,)tkach
lat, jest w swym glównym nurcie zjawiskiem
(Jstatniej doby. Da siC; on w krótkości
scharakteryzować
następująco:
a) naturalnym
jego środowiskiem
są nadal spoleczności lokalne, zwlaszcza
wiejskie. a jego nosicielami
są osobnicy znający
po części z autopsji
transmitowane
treści folklol'ystyczne,
stąd b) ma on bardzo ścisły związek
z folklorem autentycznym,
gdyż jest w części jego bezpośrednim
ciągiem
l ub przekazem. poprzez starsze pokolenie, reanimacją
czy już tylko rekonstrukcją na podstawie
autentycznych
źródeł, dokonywaną
przy pomocy
starszych. ale już zazwyczaj z udziałem jakiegoś kierownika,
przeważnie
inicjatora danej akcji; e) manifestowane
w ramach tego procesu folklorystyczne postacie (zwyczaje, obrzędy) po części tylko pełnią swą oryginalną
funkcję (obrzędową, magiczną itp.), po części zaś czy przeważnie
stają się już tylko kulturalną
rozrywką, praktykowaną
w formach tradycyjnych - S&lt;'l zatem refleksyjnym
nawrotem
do tradycji ze względu na
tkwiące w niej wartości,
stqd więc stoją one na pograniczu
folkloru
autentycznegu
i wtól'llego;
d) nawrót do własnych
tradycji
i ich manifestowanie prowadzi zazwyczaj do sformalizowania
organizacyjnego.
Tak
dochodzi dl) powstania
mniej lub więcej trwałych
zespołów amatorskich,
zwłaszcza pieśni i tańca, w obrębie sporej częśoi współczesnych
wsi, prezentujących
\v odpowiednich
sytuacjach
swój własny folklor "in crudo".
Przykładów można by przytoczyć tu wiele 6,
Mamy wreszcie trzeci nurt w omawianej nowej rzeczywistości
folklorystycznej, mający już wyraźny
charakter
folkloryzacyjny,
a więc z doG Zespoly
l&lt;lkie islnieją często zupełnie "na dziko", jak (o jest np. w wielu wsiach
krakowskich czy rzesz:Jwskich. Niektól'e z nich awansują z czasem do formalnego
zespolu przy jakiejś instytucji - kólku rolniczym, spółdzielni, fabrycznym zaldadzie
pracy itp.

�88

JOZEF BURSZTA

tychczasowych najbardziej odległy od swego natura:lnego źródła - folkloru autentycznego. Przejmowane tu z różnych źródeł elementy tradycyjnego folkloru (sensu largissimo) zostają przeniesione w zupełnie inne
środowisko (robotnicze, miejskie, inteligenckie), tam drogą wyuczenia
przyswojone i przetworzone w celu ich zużywania zarówno w masowych
śwdkach przekazu kulturalnego i w konsumpcji kulturalnej, jak też w wytwórczości względnie twórczośoi indywidualnej a charakterze artystycznym. Obiektami wykorzystania stają się zarówno wytwory czy wzory
autentycznej sztuki ludowej i jej zastosowania w przedmiotach użytkowych, jak też różnorodne postacie i gatunki folkloru słownego, muzycznego, tanecznego i obrzędowego.
Takimi właśnie drogami ukształtował się główny i najbardziej nas tu
interesujący nurt nowej rzeczywistości folklorystycznej, mianowicie folklor widowiskowy. Właśnie w nim można obserwować najwyraźniej różne
sposoby i stopnie wykorzystania przejętych elementów folkloru, dokonywane przez odpowiednich specjalistów, a narzucane wykonawcom jako
obowiązujące: od mniej lub więcej autentyzowanych, poprzez różne opracowania i dostosowania do wymogów masowego przekazu, poprzez aranżację i stylizację aż do wytworów zupełnie odrębnego rzędu, dla których
element autentyczny był tylko zaczynem czy iIT1&gt;piracją
(np. inscenizacje).
Jest to - jak dobrze wiadomo - proces dzisiaj bardzo 'Szeroki,angażujący w tysiącach zespołów setki tY'sięcy wykonawców, a stwarzający
folkloryzacyjne dobra konsumpcyjne dla wielu milionów 7. Z takim właśnie folklorem widowiskowym styka się pośrednio i bezpośrednio współczesny obywatel niemal każdego dnia. Ten proces folkloryzacyjny ma też
wiele różnych ośrodków kształtowania się i "rozmnażania", ma bowiem
wielu różnych organizatorów, opiekunów i mecenasów - od gminnych
spółdzielni począwszy, poprzed związki młodzieżowe, zakłady pracy, domy kultury, stowarzyszenia regionalne, aż po departamenty ministerialne
włącznie.
FOLKLOR WIDOWISKOWY

Można zatem teraz podać roboczą definicję interesującego nas przedmiotu. Otóż folklor widowiskowy stanowią te wszystkie formy i treści
wokalne, wokalno-taneczne i muzyczne, wykazujące merytoryczny związek z kulturą tradycyjną odnośnego zakresu, które są manifestowane
indywidualnie bądź zespołowo w odpowiednich sytuacjach na zasadzie
7 Faktyczna
liczba takich zespołów nie jest dzisiaj znana, gdyż nie ma instytucji,
która by je rejestr&lt;Jwała. Według danych z Ministerstwa Kultury i Sztuki z r. 1965,
zespołów kultywujących folklor było wówczas 1821. Były to zapewne tylko te, które
wchodziły pod jakimś względem w gestię tegoż Ministerstwa.

�Wspólczesny

folklor

widowiskowy

89

wyuczonego pokazu, stąd zorientowane są w swym wyrazie wymogami
sztuki scenicznej.
Jako charakterystyczne cechy folkloru widowiskowego można by więc
wymienić następujące:
1) w przeciwieństwie do przejawów folkloru autentycznego, żywego,
naturalnego, związanego ściśle z życiem kan'kretnej grupy ludzkiej - folklor widowiskowy "dochodzi do istnienia" w środowisku celowo zorganizowanym, sztucznym, jakim staje się scena czy specjalnie urządzony plener, w którym następuje ścisłe rozdzielenie aktorów od widzów; w wypadkach przywrócenia danej postaci folkloru w jego naturalnym środowisku (np. przy wiejskich zwyczajach i obrzęd:a:chdorocznych) - to zachodzi ono już raczej na zasadzie własnej zabawy - widowiska. Stąd:
2) naturalna wielofunkcyjność folkloru autenty,cznego (magiczno-religijna, społeczno-obrzędowa, ekonomiczno-prawna, estetyczno-rozrywkowa
itp.) zostaje tu sprowadzona w zasadzie do jednej tylko funkcji, mianowicie widowiskowo-rozrywkowej, a więc - od strony konsumentów do doznań estetycznych. Tej głównej funkcji podporządkowana zostaje
także wielotreściowa symbolika, jaka towarzyszy folklorowi autentycznemu 8;
3) zachodzi tu celowy dobór repertuaru, którym staje się wydzielony
jakiś gatunek folrkloru(zwyczaj, obrzęd, taniec, utwór muzyczny, tekst
gawędziarski itd.), lub też kilka złącz·onychz sobą na jakiejś zasadzie konkretnych tworów folklorystycznych. O ich wyborze, zestawie i sekwencji
decyduje kierownictwo zespołu wykonawczego, kierujące się już tylko
zasadami sztuki scenicznej;
4) sformalizowanie i ill'stytucjonalirecja wJkonawstwa pokazowego.
Wybiera się do pokazu formy ściśle ustalone, skostniałe, zamknięte
w określony tekst, z "rozpisaniem" ról dla poszczególnych "aktorów"
w ich wzajemnych układach ruchowych i innych. Dany "utwór" czy gatunek folkloru autentycznego, który jest podstawą wyjściową pokazu

8 W instrukcjach
dla aranżerów widowisk folklorystycznych
słusznie kładzie się
nacisk na zrozumienie przez wykonawców sensu konkretnej
symboliki zawartej
w autentyku, ale nie w celu przekonania wykonawców o życiowym znaczeniu tej
symboliki, ale właśnie z racji jej należytej interpretacji
scenicznej. Tak np. w jednym z takich "podręczników" czytamy: "Szczególny nacisk położony został na omówienie znaczenia poszczególnych zwyczajów po to, aby osoby przystępujące
do
opracowania widowiska o tematyce obrzędowej zachęcić do pogłębienia wiadomości
w zakresie wybranego tematu, gdyż b e z t e g o n i e m o ż e b y ć m o w y o p op r a w n e j i n t e r'P r e t a c j i &lt;!podkr. J. B.) w wydobyciu właściwego wy·razu
i przekazaniu właściwych wartości wychowarwczo-spolecznych widowiska". G. Dąbrowska, Obrzędy i zwyczaje doroczne jako widowisko.
Cz. l, CPARA, Warszawa
1968, s. 6.

�90

JOZEF

BURSZ TA

ulega odpowiedniemu
ścieśnieniu względnie rozbudowie, zależnie od okoliczności. Te wybrane i ściśle zakreślone formy stają się przedmi()lcm
uczenia się pod kierunkiem:
reżysera, inspicjenta,
choreografa,
kierownika muzycznego itd., czy - jak często w zespołach wiejskich - znaj'lcego daną postać z autopsji. Gdy w folklorze autentycznym
główna rola
przypada spontanicznie wyłonionym przywódcom czy wodzirejom o dużej
inwencji twórczej, to w folklorze widowiskowym
roll; tf,' pełni kierownictwo artystyczne
"z zewnątrz".
Poszczególni wykonawcy
zaś nie majel
prawie żadnej możliwości indywidualnego
wykonawstwa;
muszą podpiJrządkowaćsię
schematowi obowiązującemu
cały zespól wyKonawczy;

Ryc. 1. Zespół Pieśni

i Tańca "Biskupianie" z Krobi, pow. Gostyń,
w Przemęcie, 1971 r. Fot. J. Burszta.

na występie

5) czas trwania danego pokazu w większości wypadków rozm się od
czasu trwania danej postaci autentycznej.
Ujawnia się to najwyraźniej
w obrzędzie weselnym, który z dwu - czy trzydniowego
w rzeczywistości
zostaje skompresowany
do najwyżej 2 godzin, a często do 20 minut. Te
okoliczności wykonawstwa
z jednej, a konkretne orientacje
i tendencje
artystyczne
osoby czy osób kierujących
całością widowiska
z drugiej
strony sprawiają,
że wykazuje ono różną "odległość" od autentycznego
pierwowzoru.
Posługując się tym kryterium, można zespoły praktykujące
folklor wi~owiskowy uszeregować w kilka stopni czy gradacji.

�Wspólczesny

folklor

widowiskowy

91

Właśnie praktyka sceniczna i wieloletnia dyskusja (raczej jednak słowna) między etnografami,
folklorystami
muzykologami
i działaczami doprowadziły do zgodnego na ogół stanowiska, że trzeba się pogodzić z faktem istnienia różnych kategorii zespołów w zależności od merytorycznego
i formalnego stosunku pokazu do pierwowzoru,
w przeciwnym
bowiem
razie nie można by znalaźć żadnego wspólnego mianownika
ich oceny;
właśnie () c e n y, z punktu widzenia zarówno autentyczności,
jak i samego poziomu wykonawstwa
artystycznego.
Z tego też względu przyjmuje się stopniowo w praktyce zasada dopuszczania w ramach jednego
przeglądu zespołów mniej więcej j€dnej kategorii, lub też niezbyt zróżnicowanych 9. Gdy natomiast występują zespoły różnych kategorii - ocenia
się je według ich przynależności
do jednej z nich.
KATEGORIE

ZESPOŁÓW FOLKLORYSTYCZNYCH

Przyjęło się już na ogół - choć jeszcze niewyraźnie
- przyporządkovvywanie zespołów do trzech zasadniczych grup czy kategorii, niejednolicie zresztą nazywanych.
W braku lepszej terminologii
przyjmijmy
kategoryzowanie zespołów na: 1) autentyczne,
2) regionalne i 3) stylizowane.
Są to zarazem trzy stopnie dość szerokiej gamy zespołów, od prostego
wiejskiego - do zawodowego, jak "Mazowsze" czy "Sląsk".
1) Z e s p o ł y a u t e n t y c z n e określane są z punktu widzenia wykonawstwa programu jako "in crlido", a więc jako zespoły surowe, proste, prezentuj'lce
folklor niejako "na żywo". Są to istotnie z€społy, które
można obrazowo określić jako wyrastające
"na pniu", a więc w swym
lokalnym
środowisku,
złożone z ludzi znających
miejscowy
folklor
z autopsji i z praktyki. Są to przeważnie zespoły wiejskie, które w ostatnich latach wyrastają jak grzyby po deszczu. Wystarczy, że znajdzie się
we wsi ktoś zapalony do tej idei - może to być (jak przed kilkoma laty
w Bukowcu Gr. pow. Leszno Wlkp.) sołtys, czy miejscowy
pracownik
spóldzielni, nauczyciel czy instruktor
oświatowy
który rzuci hasło,
zgromadzi dokoła siebie ludzi - i zespół gotowy. Powstaje on zazwyczaj
na przyjaznym gruncie, a więc na zbiorowej chęci mieszkańców, aby to,
co znają, ożywić, przeżyć jeszcze raz i pokazać innym. Program powstaje
zazwyczaj samOl~zutnie dzięki uczynnej pamięci starszych, odtwarzających
dawne piosenki, tańce, zwyczaje i treści obrzędów. Tacy zresztą ludzie stają
się często członkami zespołu, a przy nich douczają się młodsi. Stąd też
9 Np.
na i'enomowanym
już IV Międzynarodowym
Festiwalu
Ziem Górskich
w Zakopanem (7-&lt;12. IX. 1971) przyjęto :podział występująlCych tam zespołów na dwie
kategorie: ..zespoly autentyczne"
i "zespoły prezentujące
folklor w opracowaniu
&lt;Jl'tystycznyrn". W dawniejszych
przeglądach
rozróżnień takkh
nie było. Nie ma
jednak dotąd jednolicie ustalonych i przyjętych ani kategorii, ani ich nazw.

�92

JOZEF

BURSZTA

ze&amp;połyte cechuje duża ro:?Jciągliwośćwieku ich członków (na scenie występują nieraz trzy pokolenia "aktorów"). Program folklorystyczny jest
tutaj oczywiście całkowicie własny, ze swojej wsi względnie też z najbliższej okolicy 10, W wykonaniu jest to rzeczywiście folklor "in crudo"~
zgodny we wszystkim z autentycznym (gdyż jest nim w rzeczywistości).
Autenty&lt;cZTIośĆ
podkreśla własna kapela z autentycznymi instrumentami
i melodiami.
Do takich zespołów - prócz wspomnianych wyżej - można przykładowo zaliczyć: znany z audycji radiowych zespól Klubu "Rolnika"
w Trzcianie pod RzeszO'Wem;ze&amp;pół Gminnej Spółdzielni "Samopomoc
Chłopska" w Gaci Przeworskiej, czy podobny z Krzemienicy pod Łańcutem; Regionalny Zespól Góralski Zw. Zaw. P;rac. Leśnych "Ujsoły" w Ujsołach (Zywieckie) - i wiele, wiele innych. Szczególnie lic~ne są one we
wsiach krakowskich i rzeszowskich.
2) Z e s p o l y r e g i o n a l n e, nazywane także "zespołami z opracowanym folklorem", można określić jako zespoły regionalno-autentyzowane. Na wszystkich przeglądach i festiwalach te właśnie zaspoły liczbowo
dominują może nie z racji, że są najliczniejsze, ale chyba dlatego, że
łatwiej przechodzą przez eliminacje, ODeteż mają szersze możliwości występów niż autentyczne, złożone z "ludzi od pługa". Członkami tych zespołów są zazwyczaj pracownicy większych zakładów produkcyjnych (zespoły
przyzakładowe), lub młodzież szkolna względnie reprezentująca różne zawody (np. w zespołach przy domach kultury). Stąd też zespoły te złożone
są zazwyczaj z ludzi młodszych, lub też wykazują niewielkie zróżnicowanie wieku swych członków.
W repertuarze folklorystycznym i w wykonawstwie zespoły regionalne
uwidaczniają wyraźną rozpiętość. Jedne ż nich graniczą z zespołami
autentycznymi, inne ~nów grawitują ku stylizowanym. Tak więc, gdy
pierwsze występują z kapelą ludową i śpiewają pieśni jednogłosowo, inne
10 Znakomitym
przykładem może być tu Zespół Górali Czadeckich "Watra" ze
wsi Brzeźnica pow. Żagań, występujący m. in. na V Ogólnopolskim Festiwalu Folklorystycznym w Płocku w czerwcu 1971 r. Zespół powstał samorzutnie przy zachęcie instruktora Powiatowej Poradni Kulturalno-Oświatowej
w Żaganiu, p. Lechosławy Ostrowskiej, we wsi, która w 900/0 zasiedlona jest repatriantami z Bukowiny
Rumuńskiej. Tam właśnie (do okolic Czerniowiec i Banilowa) wyemigrowali na
początku XIX wieku ich przodkowie, Górale Czadeccy (Cieszyńskie). Okazuje się,
że mieszJkańcy Brzeźnky z dawna :2lbierali się wieczorami u znajomych, śpiewali
swoje pieśni i Itańczyli swoje tańce (w których wiele jest wpływów bałkańskich)
a dawne swoje stroje góralsk.ie (również z nalecialościami ba~kańskimi) oraz instrumenty muzyczne ;pieczołowi'cie iprzechowywali. Wystarczyła niewielka zachęta, a zespół powstał samorzutnie, złożony z sąsiadów, krewnych i znajomych z ,tej samej wsi.
Prezentuje też - obok pysznych strojów - bardzo 'Ciekawy folklor górski polsko-rumuński. (Na ,podstawie informacji mgr Ireny Pujanek z WDK w Zielonej Górze).

�Wsp61czesny folkloT

widowiskowy

93

przy orkiestrze, a chór śpiewa pieśni sharmonizowane;
jedne z nich opierają się wyłącznie o folklor własnego regionu, lub też ten folklor preferują (stąd słuszna nazwa - regionaLne), inne sięgają także po folklor innych regionów a nawet i innych kmjów; pierwsze starają się a oddanie
-clanych postaci folklorystycznych
(zwłaszcza pieśni i tańców) możliwie
według pierwowzoru regionalnego z minimalną stylizacją, drugie za:ś uwidaczniają duży wkład kierownictwa
artystycznego
w rozbudowę kroków,
układów choreograficznych
i treści wokaLno-muzycznych.
Jednym słowem, różna jest ich "odległość" od surowego autentyku 11. Zależy to
właśnie od owego kierownictwa,
od jego ukierunkowania
artystycznego
i stylu, oraz - oczywiście od poziomu wiedzy e1mograficzno-folklorystycznej tegoż kierownictwa. W związku z powyższym istnieje tu sporo
problemów różnego rodzaju, o których jeszcze wspomnimy.
3) Z e s p o ł Y s t Y l i z o wan e odchodzą najdalej od form i treści
folkloru autentycznego. Występują zazwyczaj z akompaniamentem
orkiestry, a jeśli z własną kapelą, to z dość dowolnym zestawem instrumentów
{np. z gitarami eleMrycznymi,
z nalotem jazzu), pieśni zaś wykonywują
z reguły wielogłosowo. Rzadko też ukazują foil:klor w jego naturalnej
postaci, zazwyczaj zaś w sposób znacznie przetworzony.
Elementy folkloru zresztą stają się tu często tylko tworzywem do zupełnie nowego utworu scenicznego, muzycznego czy pieśniowego przy udziale zawodowych
11 Pod tymi
względami zespoły regionałne wykazują trzy gradacje, trzy stopniowania. Trudno jest je jednoznacznie zakwalifikować na stałe do któregoś z tych
stopni, gdyż wykonywują one różne programy, co rzutuje często na ich wykonawstwo. W świetle zebranych doświadczeń z przeglądów z r. 1969, 1970 i 1971, do najbardziej "czystych" regionalnie należałyby takie zespoły pieśni i tańca, jak "Kurpianka" z Kadzidła, pow. Ostrołęka; "Kaszuby" z Karsina, pow. Chojnice; Kaszubski Zespół "Bazuny" z PGR Leźno; "Szamotuiski Zespół Regionalny"; Zespół FWN
"Gerlach" z Drzewicy (Kieleckie); "Dziergowice" z Domu Kultury "Chemik" w Kędzierzynie; Zespół Regionalny przy Wiejskim Domu Kultury w Lużnej, pow. Gorlice; Zespół Pieśni i Tańca "Ziemi Cieszyńskiej" w Cieszynie; Regionalny Zespół
.,Lipowiec" Kółek Roln. w Lipowcu, pow. Cieszyn - i wiele innych.
Do zespołów, które ukazują folklor "bardziej opracowany i rozwinięty" oraz sięgają także po folkłor innych regionów, warstw społecznych (np. miejski) czy krajów, można by zaliczyć takie, jak: Zespół Pieśni i Tańca "Warmia" w Olsztynie;
"Żuławy" GS "Samopomoc Chłopska" z Nowego Stawu; "Silesiana" z Dzierżoniowa; "Echo Strun" z Bogumiłowic; "Piliczanie" z Tomaszowa Maz'owieckiego; "Tramblanka" z Opoczna; dalej "Krakowiacy" z Krakowa, czy "Beskid" z Bielska-Białej.
Do zespołów o jeszcze bardziej rozwiniętym sceni'cznie rwykona;wstwie należałyby:
Zespół Pieśni i Tańca ZZ Met. Stoczni Gdańskiej; "Wrocław" z Wrocławia; Zespół
Tańca Ludowego WZDZ w Lublinie; Zespół Pieśni i Tańca FSC w Starachowicach;
ZPiL ZZM "Rzeszowiacy" w Mielcu, czy ZZH "Lasowiacy" w Stalowej Woli i inne. Zespoły te zresztą nie mają często w swej nazwie słowa "ludowy" czy "regionalny", a w programach artystycznych wychodzą także poza folklor w ogółe.
Stoją one na pograniczu między zespołami regionalnymi a stylizowanymi.

�94

JOZEF BURSZTA

kompozytorów. Autentyczne zwyczaje i obrzędy ludowe są tu wielokrotnie okazją do dowolnej inscenizacji, lub" też do stworzenia zupełnie nowych sztuk scenicznych, ujmujących często motyw pracy ludzkiej.
Typowym przykładem może być tu Zespół Pieśni i Tańca "Dalmor"
w Gdyni. W 1970 r. wystąpił on m. in. w III Ogólnopolskich Spotkaniach
Folklorystycznych - Jarmarku Pieśni i Tańca w Mielcu, gdzi€ za'inaugurował uroczysty koncert. "W swoim repertuarze - czytamy w folderze

Ryc. 2. Zespół

Pieśni i Tańca "Wilamowice"
z Wilamowic, pow. Oświęcim,
Festiwalu w Płocku, 1971 r. Fot. J. Burszta.

na

festiwalu - posiada okolo 70 pozycji reprezentujących folklor morski.
rybacki, kaszubski w op r a c o wan i u Bronisława Zacha, 31 utworów
o tematyce morskiej s k o m p o n o wan y c h i opracowanych przez
współpracującego z zespolem kompozytora Adolfa Wiktorskiego, 18 tańców w opracowaniu choreografa Ryszarda Gamszeja. Zespól opracow.al
s w ó j s z c z e g ó l n y s p O'S Ó b o d t w Cli r z a n i a różnych utworów
(podkr. - J. B.). Jednym z najbardziej charakterystycznych jest taniec
rybacki przedstawiający tradycyjny powrót z udanych połowów. Taniec
ten jest fragmentem inscenizacji 'pt. "U rybaków" w opracowaniu B. Zacha, choreograficznym R. Gamszeja, reżyserii L. Rybickiego z muzyką
M. Krzyńskiego, A. Wiktorskiego i B. Zacha".
Podobnie czytamy odnośnie do Reprezentacyjnego Zespołu Tańca Lu-

�Wspólcz&lt;'sll!J tolklor

widowiskowy

95

dowego ZZ Pracowników
Przemysłu
Włókienniczego,
Odzieżowego i Skórzanego przy ZPB im. Szymona Harnama w Łodzi (w skrócie nazywanego
.,Harnamem"):
"Zespół przez 21 lat pokazywał piękno tańców ludowych
na dziesiątkach
estrad w kraju i zagranicą.
Przez 21 lat kierownictwo
artystyczne
sprawuje
Jadwiga Hryniewiecka,
choreograf
o wybitnej
pozycji, wyspecjalizowany
w
artystycznym
p r z e t war Zla n i u
tańców ludowych (podkr. - J. B.), umiejący w stylizacji zachować autentyzm pierwowzoru".
Na takich zasadach Z·espół Pieśni i Tańca Stoczni Gdańskiej im. Lenina
wystawił w Mielcu (1971 r.) program pt. "Barwy naszej Ziemi", w którym pojawiła si&lt;; seria pieśni inscenizujących
'PracG rybaka, napisanych
i skomponowanych
specjalnie
dla zespołu, tak jak w Łodzi (1971) Zespół
Taneczny Domu Kultury
Kolejarza
z Tczewa ukazał "Groteskę
marynarską".
zespc'Jl Łódzkiego
Domu Kultury
widowisko
"Nasza kochana
Łódź", zawierające
inscenizacje
na temat folkloru robotniczego,
a "Har:lam" insoenizację folklorystyczną
"Na wiejskim podwórku".
Należy z naciskiem podkreślić, że powyższa kategoryzacja
zespołów na
trzy stopnie
(pomijamy
tu dla uproszczenia
zespoły
zawodowe,
jak
"Śląsk" i "Mazowsze")
nie ma nic wspólnego
z gradacją
artystyczTICl
w tym sensie, jakoby zespoły o bardziej
opracowanym
folklorze miały
stać wyżej
pod wzglf;dem
artystycznego
wykonawstwa
1icenicznego.
Owszem, zdarza siG, że zespoły autentyczne
zdradzają
pewną szorstkość,
nieporadność,
sztywność - ale nie wynika to bynajmniej
z tego, że prezentują
one folklor autentyczny,
ale raczej z nieobycia
scenicznego.
Z drugiej strony jest faktem, że takie właśnie zespoły uzyskują
często
od widowni najwyższy aplauz. A znów -- przeciwnie
- program zespołów nazbyt wyszlifowanych
i wykonany
najbardziej
precyzyjnie,
często
wręcz nudzi i zniechęca.
Istota sprawy stopnia artystycznego
folkloru
widowiskowego
leży gdzie indziej i jest nieco złożona.
ŻRÓDLA HEPERTUAROWE

WIDOWISK

FOLKLORYSTYCZNYCH

Jak już wynika z poprzednich
wzmianek,
źródła repertua:rowe
widowisk folklorystycznych
tkwią zawsze w elementach
folkloru autentycznego, różnie jednak są one wydobywane
i wykorzystywane.
Najbardziej
powszechnym
źródłem, do którego sięgają wszystkie
zespoły niezależnie
od swej rangi, jest - powiedzmy - folklor "archiwalny",
a więc zadokumentowany
w piśmie, w ilustracjach
i na taśmach magnetofonowych.
Najbardziej
wykorzystywanym
źródłem stały się - jak to widać z ciągłych wzmianek prasowych
- Dziela wszystkie Oskara Kolberga z racji
zawartej tam bogatej dokumentacji
wszelkich gatunków
folkloru sprzed
około stu łat, a więc z okresu najlepszego
jego rozkwitu, a także stąd, że

�96

JOZEF BURSZTA

pochodzi ona z całego terytorium etnicznego Polski. Stąd do tego źródła
sięgają chętnie zwłaszcza te zespoły, które nie ograniczają się do folkloru
własnego regionu. A znów zespoły regionalne wykorzystują skwapliwie
wszelkie dawniejsze i nowsze wydawnictwa lokalne o charakterze etnograficznym i folklorystycznym. U jednych i drugich wielkim powodzeniem cieszą się nagrania magnetofonowe z ogólnopolskiej akcji dokumentacyjnej Polskiego Radia z lat 50-tych oraz takież nagrania wraz
z transkrypcją znajdujące się w Pracowni Muzyki Ludowej Instytutu
Sztuki PAN.
Drugim źródłem stały s,ię własne poszukiwania terenowe poszczególnych zespołów. Dokumentują one skwapliwie wszelkie żywe jeszcze przejawy tradycji w każdym z regionów, zachowane zwłaszcza w zwyczajach
i obrzędach dorocznych (często właśnie z tej racji przez samych ich nosicieli podtrzymywanych, czy nawet wskrzeszanych); zapisuje się je
troskliwie, ftilmuje, nagrywa i transponuje następnie odpowiednio na scenę. Bogatszym jednak źródłem jest folklor ukryty, nie przejawiający się
już w społecznościach lokalnych w swej oryginalnej funkcji życiowej,
lecz zawa'rty - jak wspomniano - jedynie w pamięci pojedynczych osób
i to starszego pokolenia. Spotykamy się tu z czymś w rodzaju "archeologii folklorystycznej", gdyż musi się tu istotnie "gn~ebać" w pamięci ludzi i wydobywać na wierzch formy dawnych obrzędów i zwyczajów, teksty
pieśni i przyśpiewek, informacje o strojach, a zwłaszcza rytmy i formy
taneczne; w sytuacji braku ich dokumentacji, czy dokumentacji pe~nej co szczególnie dotyczy tańców regionalnych i lokalnych - informacje takie stają się bezcenne i niezastąpione. Wiadomo, że tą drogą Sygietyński
wzbogacał repertuar "Mazowsza", a Hadyna zespołu "Śląsk". Taką też
drogą zespoły uzyskują bogaty repertuar piosenek obscenicznych i innych
humorystycznych, którymi tak często kraszą 'Swe występy. Tego też rodzaju poszukiwania doprowadziły do odkrycia nieznanych dotąd dawnych
lokalnych strojów ludowych czy ich elementów. Stąd co pewien czas zaskakuje nas na przeglądach "nowość" jakiegoś dawnego stroju ludow·ego.
Uwidacznia się zresztą charakterystyczna ogólna tendencja, że każdy zespół chce mieć swój strój ludowy, który by go wyróżniał choćby jakimś
szczegółem od innych, podobnych.
Owa "archeologia folklorystyczna" napotyka na podstawowe zjawisko,
jakim jest przestrzenne zróżnicowanie tradycyjnego folkloru. Odkrywa
się więc niewyczerpalne bogactwo zróżnicowań w 'Szczegółach - np.
w krokach tanecznych, w rytmie muzycznym, w układach rąk, w gestach,
w intonacji itd. - wszystko to, 'co składa się na "gatunek" czy "charakter" folkloru lokalnego, taki właśnie, który - jak to się mówi - jest ..nie
do podrobienia". I tym właśnie lokalnym charakterem danej postaci folkloru, ową lokalną specyfiką czy regionalną "egzotyką", zespoły "in crudo"

�Wspólczesny

folklor

97

widowiskowy

oraz regionalne (jeśli te ostatnie tej specyfiki nie zagubią)
górują nad
tymi zespołami, które bądź sięgają po folklor obcy, bądź tak autentyk
przetwarzają, że otrzymuje on zgoła inną postać, inny charakter gatunkowy. Nazbyt jednak często - wydaje się - nie zdają sobie spra'\.vy
z waloru widowiskowego lokalnej specyfiki folklorystycznej ani członko-

l

Ryc. 3. Reg'ionalny

l

l

p()I'~Kł FESrl'
i ,.~,.J"

Zespól Pieśni i Tańca "Podlasie" z
w Płocku, 1971 r. Fot. J. Burszta,

Siedlec

.

na

'. '.

Festiwalu

wie, ani - co gorsza - kierownicy zespołów; zamiast kłaść na nie nacisk, zbyt dużo wysił'ku wydają nieraz na sztuczne "wzbogacenie", często przez podpatrywanie i naśladowanie atrakcyjnych szczegółów z innych
zespołów. Okazuje się tymczasem, że najhardziej interesująca dla publiczności i najżywiej przyjmowana jest właśnie owa "egzotyka regionalna" jeśli oczywiście jest nie zafałszowana, a dobrze oddana.
W związku z wykorzystywaniem przez zespoły różnych źródeł folklorystycznych i z różnych okresów przeszłości powstaje inne zj.awisko a zarazem pewien problem. Rzecz w tym, że wszystkie te postacie, gatunki
i szczegóły folklorystyczne pochodzą z różnych okresów czasu, niektóre jak te z Dziel Kolberga - spl'Zed ponad stu lat, inne z ostatniego okresu,
zostają natomiast w widowisku oddane na jednej płaszczyźnie czasowej
przy użyciu strojów z jakiegoś jednego czasu. Powstaje stąd zjawisko,
7 -

Lud,

tom LVI

�JOZEF BURSZTA

które można określić jako p l' a e s e n s f o l k l o l' i s t i c u m jako
etnograficzno-folklorystyczna
jednopoziomowość
czasowa, jako swoisty
anachronizm.
J est to chyba jedna z głównych
i powszechnych
cech
folkloru widowiskowego - pytanie tylko, czy rzeczywiście nie do uniknięcia. Odmiennego
znów rodzaju praesens czynią zespoły stylizowane
poprzez łączenie elementów
tradycyjnych
ze współczesną
techniką wykonawczą·

KILKA

REFLEKSJI

I ZAGADNIEŃ

Przedstawiona
powyżej próba możliwie obiektywnego
l~, wsU;pnego zarysu jednego z przejawów współczesnego
życia, jakim jest zjawisko nazwane tu folklorem widowiskowym,
budzi różnego rodzaju skojarzenia
i refleksje oraz zawiera w sobie szereg pytań domagających
się pr&lt;;dzej
czy później odpowiedzi ze strony nauki. Ale jakiej nauki?
Jak widzimy, zjawisko ma charakter złożony i w swej całości nie może
"zmieścić się" w żadnej z dyscyplin, które wchodzą czy mogą tu wchodzić pod uwagę: w etnografii, folklorystyce,
socjologii, w historii sztuki
czy kultury. Na to zjawisko bowiem składają się takie rzeczywiste czynności grup ludzkich,
które mogą wchodzić w zainterescwania
każdej
z wymienionych
dyscyplin - i jeszcze niektórych innych - i w żadnej
z nich mogą nie zostać w pełni objęte. Jest to więc zjawisko interdyscyplinarne. Może właśnie dlatego nie zostało ono przez żadną z tych dyscyplin dotąd w pełni podjęte i omówione. Ale folklor ten-a właściwie
folkloryzm - jest także praktyką, wkraczającą
w różne dziedziny specjalności i umiejętności 13.
Jedną z nauk najbardziej
uprawnionych
do podjęcia ze swej strony
problemu folkloru stosowanego,
tu widowiskowego,
powinna chyba być
etnografia ze 'Spokrewnioną z nią ściśle folklorystyką
i z etnografią muzyczną, a to z kilku względów. Jak widzieliśmy, tworzywem widowiskowym jest tu folklor (sensu lm'go czy laTgissimo), ten, który jest klasycznym przedmiotem
badań etnograficzno-folklorystycznych,
ale - jak dotąd jest czy był on przedmiotem
w 'Swym naturalnym
środowisku
i w takichże przejawach.
Tymczasem
w omawianym
zjawisku zachodzi
12 Nie
chciałbym tu - może wbrew oczekiwaniu - ani zajmować konkretnego
stanowiska z postawy etnografa w sprawach folkloru widowiskowego, ani też sporządzać listy problemów spornych. W ograniczonym rozmiarami artykule chodzi tu
tylko o zaryso\l\'anie postaci zjawiska oraz o wskazanie na niektóre szersze pl"Oblemy, z którymi wiąże się czy może się wiązać folklor sceniczny.
13 Z natury
rzeczy więc w jury przeglądów i festiwali zasiadają z reguły przedstawiciele kilku specjalności naukowych i znawcy kilku wchodzących w grę dziedzin praktyki pracy kulturalno-oświatowej
i artystycznej.

�Współczesny

foLklor

widowiskowy

99

niejako "przelanie się" treści i fo'rm folklorystycznych
poza naturalne łożysko i ich znacznie szersza niż dawniej
"rozciągliwość"
przejawów.
Z jednej strony bowiem są one przedmiotem
zainteresowania
a nawet
treścią życia (przeważnie owego "odświętnego") nadal społeczności lokalnych - tych, które zdobywają się na refleksyjne nawiązanie do własnych
tradycji kulturowych.
Z drugiej strony zaś "żyją" nimi (od strony przygotowawczej i sukcesów pokazowych) zakłady pracy, organizacje, związki
itp., aż do polityki kulturalnej
różnego szczebla włącznie. Od strony zaś
konsumpcji kulturalnej
w grę wchodzi wspomniane
całe społeczeństwo
narodowe. Co więcej, folklor ten "przelewa się" za granice państwa, do
innych społeczeństw (przy czym nieobojętna jest tu zarówno strona polityczna, jak i ekonomiczna). Inny wzgląd to ten, 'Że przecież - w nasilającym si~ prądzie cywilizacji urbanistycznej
- klasyczne postacie folkloru żyć będą mogły nadal właściwie tylko w postaci wtórnej, widowiskowej.
Już dzisiaj ogromna większość społeczeństwa poznaje kulturę tradycyjną
tylko w ten właśnie, widowiskowy
sposób. I nie wiadomo, czy z tego
względu nie ma racji vox populi, który całą spostrzeganą tradycję kulturową określa właśnie folklorem.
Wydaje się też, że etnografia może być jedną z najbardziej przydatnych
dyscyplin służących wykonawcom konkretnym
doradztwem
i opracowujących w tym zakresie określone wytyczne. Potwierdza to zresztą bieżąca
praktyka. Ponadto owo "wtórne życie folkloru" staje się znakomitą okazją
dla etnografów do badań współczesnych zjawisk kulturowych.
Jednym z podstawowych
problemów byłaby konieczność wyjaśnienia
ksztaltowaniasię
samego zjawiska folkloru widowiskowego - jego niemal
żywiołowego rozwoju, jego korzeni, sił i czynników wprawiających w ruch
i utrzymujących je w życiu współczesnego społeczeństwa. Jest to szerokie
zagadnienie wymagające zarówno badań szczegółowych, jak i szerszych
analiz porównawczych. Nie można się chyba zadowalać poto·cznymi stwierdzeniami, powtarzanymi także często w prasie, że jest to kwestia mody, że
współczesne życie cechuje "modana
ludowość". Nie można przecież modą - która jest zazwyczaj przejściowa i zmienna - tłumaczyć zjawiska,
które istnieje od kilku dziesięcioleci, jest przejawem
trwałym i nawet
wzmagającym się. Zjawisko to ma niewątpliwie głębsze korzenie.
Folklor widowiskowy - jak i cały złożony współczesny prąd fo1kloryzacyjny ł ą c z Y się niewątpliwie
bardzo ściśle z p r o b l e m e m
i z j a w i s k i e m t l' a d y c j i i ze stosunkiem do niej społeczeństwa.
Wszystko, czym operuje folklorystyczna
widowiskowość,
jest tradycją,
wywodzi się z niej i jest przejawem jej przedłużania.
Ale szczególna to
tradycja. Gdy dawniej kultura ludowa związana była ściśle z życiem konkretnej warstwy społecznej (tutaj głównie chłopstwa), była jedną z kilku
konkurujących
w pewnym sensie z sobą tradycji klasowy.ch (szlachecki~&gt;

�100

JOZEF

BURSZ TA

mieszczańskiej, inteligenckiej, proletariackiej), z których każda stanowiła
odrębny system wartości - teraz, wydobyta z "archiwum historycznych
losów chłopstwa" i przenoszona na forum narodowe w sytuacji współczesnego narodowego egalitaryzmu, staje się społecznie i klasowo obojętna.
Nie jest już ona sama w sobie ani dobra, ani zła, ani konserwatywna, ani
postępowa. Nie jest konserwatywna dlatego, że przecież nie stanowi systemu tradycyjnych norm i wzorów społeczno-obyczajowych, które by można z powrotem wcielić w życie i nadać im ich naturalną funkcję życiową
(jak to myśleli jeszcze nie tak dawno przeciwnicy tego zjawiska). Tradycja folklorystyczna, o której tu mówimy, nie jest dziedziczeniem norm
społecznego zachowania się, ale transmitowaniem z przeszłości we wspólczesność okrcilonych - i to tylko niektórych, wybranych - wytworów
kulturowych w zupełnie odmienne od oryginalnego środowisko społeczno-kulturowe. Jako taka, nie jest to ani tradycja w pełni zastana, ani nie
"dorabiana" do aktualnych zapotrzebowań społeczno-klasowych czy innych, nie pełni więc funkcji społecznych derywacji mających uzasadniać
społeczno-klasowe uprzywilejowania czy też wykazywać ich brak: jest
tradycją przeważnie "odtwarzaną" głównie dla potrzeb konsumpcji kulturalnej i to już całego, egalitarnego społeczeństwa. Podstawą zaś transmisji z przeszłości i odtwarzania tych wytworów tradycji są przypisywane
im konkretne wartości same w sobie. Chodzi tu oczywiście o wartości
przede wszystkim estetyczne, o wartości sztuki. Jeśli współczesne społeczeństwo nawraca do swej kulturowej przeszłości, oznacza to z jednej
strony, że ze swą tradycją (ściśle - z niektórymi wydzielonymi jej elementami, wchodzącymi w zestaw pojmowany jako "tradycja dobra") nie
chce ono zrywać, a przeciwnie - zachować je w swoim współczesnym życiu, choć w zmienionej funkcji; z drugiej strony oznacza to fakt uznania
dawnych i współczesnych wartości tych elementów, niezależnie od ich klasowego pochodzenia czy dawniejszego powiązania. W swej funkcji zaś sublimowany do współczesnych potrzeb i zadań dawny folklor może być traktowany jako przejaw konsolidacji społeczeństwa na bazie wspólnej kultury, tkwiącej korzeniami właśnie w tradycji. To powiązanie z tradycją
ma - jak widzimy - charakter sel~ktywny, wartościujący i refleksyjny,
a to jest istotne. Znaną bowiem prawdą jest, że gdy dane społeczeństwo
trzyma się ściśle a bezrefleksyjnie całej swej tradycji - to kostnieje i staje się konserwatywne; gdy znów, przeciwnie, całkowicie ze swą tradycją
zrywa - ginie i znika z widowni historycznej 14.
H O tradycji
jako zjawisku społeczno-kulturowym,
o jej pojmowaniu, o jej historycznej i współczesnej roli itd. - wb. dwie cenne, nowe pozycje: J. Szacki, Tradycja. Przegląd problematyki,
Warszawa 1971; O. Nahodil, Menschliche Kultur und
Tradition.
Kulturantropologische
Orientierungen.
Aschaffenburg
1971. O znaczeniu

�Wspólc.?esny folIelor

widowisleowy

101

Tak jak powyższy problem może (i powinien) być przedmiotem szerszych analiz i syntez, tak następny wymagatby szczegółowych, ściśle
zakreślonych badań. Chodzi mianowicie o wyjaśnienie szerokiego udziału
młodzieży w tym nurcie folkloryzacyjnym. Młodzież przecież nie ma jeszcze takiego stopnia refleksji historycznej, aby powodowała się - jak starsi - wspomnianymi wyżej wartościami folkloru. Wydaje się, że wchodzi
ona w ten ruch z zupełnie innych względów; poza czysto utylitarnymi
i innymi można chyba dopatrywać się także pragnienia aktywnego uczestnictwa w kulturze, poprzez które dopiero może ona zdobyć świadomość
wartości form tradycyjnych, w których uczestniczy. Ale trzeba dopiero
zbadać, czy tak jest w istocie 15.
Nie ma dzisiaj wielu, którzy by negowali racje istnienia zjawiska folkloru widowiskowego. Stał się on w opinii społeczeństwa już czymś oczywistym. Wręcz przeciwnie, opinia społeczna przyjmować się zdaje jego
przejawy ze zwiększonym uznaniem (co zapewne nie pozostaje bez wplywu na rozwój tego ruchu po wsiach). Gorące spory natomiast wywołuje
w niektórych kręgach sam sposób wykonania widowiska, a więc owa
gradacja zespołów. Można by tu przytoczyć mnóstwo głosów z prasy i czasopism, zajmujących to czy inne stanowisko. Jest to jednak dalszy problem, który nadaje się do specjalnego zbadania i omówienia. To samo można powiedzieć o dalszych zagadnieniach, jak: adaptacja materiału folklorystycznego do wymogów pokazu; sprawa zapożyczania form i treści z innych regionów; zmienność programu a jednolitość wyrazu widowiskowego, co może się wiązać ze sprawą możliwości "rozwoju" folkloru widowiskowego; zagadnienie adaptacji i funkcji rekwizytów etnograficznych ze
szczególnym uwzględnieniem strojów; 'sprawa odbiorczości widowiSKa
przez konsumentów oraz wpływu na ich wyobraźnię estetyczną - itd.
Wszystkie te i inne zagadnienia są możliwe do zbadania i omówienia
tylko przy współpracy odpowiednich specjalistów, zarówno naukowców
jak i praktyków w zakresie działalności kulturalno-oświatowej.
Bo folklor stosowany jest istotnie 'zjawiskiem wielce zlożonym, interdyscyplinarnym, które nie zostało dotąd należycie poznane i zinterpretowane zarówno w swej całości, jak i w jego współczesnych dziedzinach.
Zarysowany tu folklor widowiskowy jest tylko jednym z nurtów wspól-

tradycji w naszym życiu al'lystycznym zob. zestaw referatów ze specjalnej sesji,
pt. Tradycja i współczesność.
O kulturze
artystycznej
Polski Ludowej,
Warszawa
1970.
'" Niektóre z tych zagadnień zostały poruszone m. in. w pracach: Sto Adamczyk,
Twórcy i współtwórcy.
Warszawa 1970; A. Tyszka, Uczestnictwo
w kulturze. O różnorodności stylów życia. Warszawa 1971.

�lO:!

JOZEF

BURSZ TA

czesnego folkloryzmu. A ten, z racji szerokiego środowiska, w którym
żyje i pełni określone funkcje, zaawansował już do rangi f o l k lor u
n a r o d o w e g o.

JÓZEF BURSZTA

CONTEMPORARY

FOLK

PAGEANTRY.

AN OUTLINE

OF THE PHENOMENON

Summary
In contemporary Poland and some otheroountries
it is possible to obsen'e a new
revival of folk pageantry. This phenomenon has not yet been analyzed. The present
ar-ticle is the first attempt at outlining the problems involved.
In practice there are thl'ee aspects of looking at folklore: in the narrow sense as in folkloristics; in the wider sense - as in ethnography; and in the widest sense - as happens ,colloquially (in the press, radio and TV), when folklore oecomes
a synonym for traditional folk culture and all related phenomena. Our times are
charactel'ized both by a great interest of society in folklOI'e in its widest sense, and
also by the development of organized forms of deliberate revival and reconstruct ion
of certain models of folklore. This is happening now with folk pageantry, i.e. wit.h
all those traditional forms and contents (musical, vocal, vocal and dance), which are
performed as a reheased show according to the requirements of scenic art.
There are three categories of ensemble presenting folk pageanitry: 1) authentic (in
crudo), composed of performers whose knowledge of IolklOl'e is based on direct
experience, and who draw exclusively on the folklore of their own group: ~) regional ensembles, whose members know folklore (either that of their own region or d
any other) only by learning it, and whose presentation has been artistically elaborated to some extent; :ł) stylized presentation,
showing folklore transformed, most
distant from the original model. Altogether there are several thousand such groups
in Poland. They draw their materials from written and other types of documentation, from the memory of elderly pe&lt;&gt;ple and also straight from living examples of
folklore, especially of the ritual type.
The existence of folk pageantry presents many problems, which can be studied
in full only by way of cooperation between several fields of research. The phenomenon itself is undoubtedly connected with the development in society of a positi\"~
outlook towards tradition,
especially of the folk variety. Folk pageantr.\' is thus
becoming part of the nation's folklore.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5956" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5936">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/f9ea6e558ddffafb0686c856372cc06f.pdf</src>
        <authentication>781554490b9f6103129662ccfb4c9e10</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71090">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4816</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71091">
                <text>1965</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71092">
                <text>wierzenia ludowe</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71093">
                <text>tradycja ludowa</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71094">
                <text>sztuka gotycka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71095">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4470</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71096">
                <text>Korale, sosulka i szczygieł/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1965 t.19 z.3</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71097">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1965 t.19, z.3; s.157-166</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71098">
                <text>Chrościcki, Juliusz Antoni</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71099">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71100">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71101">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71102">
                <text>II. 1. Madonna z Dembego,
stan po
konserwacji.

Juliusz

Antoni

tempera

na desce, wym. 67 X 52,5

cm

Chrościcki

K O R A L E ,

S O S U L K A
(Sztuka

I

gotycka a tradycje i wierzenia

Na p ó ł n o c n y w s c h ó d od Kalisza, we w s i Dembe,
w parafialnym kościele znajduje się gotycki obraz t a b l i ­
cowy Madonny z D z i e c i ą t k i e m .
1

I
Obraz ten o w y m i a r a c h 67 X 52,5 cm, o p r a w n y w ra­
m ę z epoki (90,5 X 75,5 cm) jest malowany t e m p e r ą na
drzewie l i p o w y m .
W 1959 r. W i l h e l m K u k l i s — konserwator Muzeum
Narodowego w Poznaniu — odsłonił obraz spod szczel­
nie z a k r y w a j ą c y c h go sukienek. Podczas tej konserwa­
c j i u s u n i ę t o powierzchowne malowanie o l e j n ą f a r b ą ,
o d k r y w a j ą c dawne złocenia r a m y na czerwonym p o l i mencie. Naprawiono uszkodzenia g r u n t u i m a l a t u r y na
lewej ręce, na czole i na szyi Madonny oraz u z u p e ł ­
niono partie kotary i f a ł d y płaszcza z lewej. W zgeomatryzowanych w g ł ę b i e n i a c h r a m y zachowano szkiełka,
założone tam prowizorycznie przez technika konserwa­
torskiego Karola S t o i ń s k i e g o . I I . 1 pokazuje obraz po
ostatecznym p u n k t o w a n i u i regeneracji werniksu. Po

S Z C Z Y G I E Ł
ludowe)

konserwacji n i e d o s t ę p n e dotychczas jego walory a r t y ­
styczne i ideowe zostały o m ó w i o n e po raz pierwszy
przez M i c h a ł a
Walickiego.
Szeroka rama obrazu, dzięki swej w y p u k ł o ś c i , jest
j a k b y oknem, przez k t ó r e w i d z i m y M a d o n n ę od p ó ł
figury, t r z y m a j ą c ą na p r a w y m r a m i e n i u nagie Dzie­
ciątko, nieco odchylone do t y ł u . Na w ą s k i m parapecie
oparcia t r o n u (?), nakrytego k o t a r ą , o p i e r a j ą ręce anio­
łowie. Spojrzenie M a t k i biegnie do D z i e c i ą t k a , k u jego
piąstce, o b e j m u j ą c e j p ó ł k o l i s t y przedmiot, o w i n i ę t y w
białą s z m a t k ę . Jest to sosulka. Na jej p ł a s k i e j powierz­
chni stoi m a ł y ptaszek, widocz;ny z p r o f i l u , p r z y w i ą ­
zany n i t k ą . iNa szyi D z i e c i ą t k a , na fcielonej tasiemce
są nanizane cztery czerwone paciorki, przedzielone ga­
łązką k o r a l u . D z i e c i ą t k o kieruje twarz k u lewej stronie
obrazu, ale Wzrok u t k w i ł o w dali, j a k b y nie dostrze­
gając M a t k i . Usta lekko rozwarte, w i d a ć k i l k a z ą b k ó w .
Palcami lewej r ę k i t r z y m a f a ł d u j ą c ą się b i a ł ą c h u s t k ę ,
w miejscu prawdopodobnego w y c i ę c i a d e k o l t u ciemno­
zielonej sukni, przepasanej wysoko w t a l i i z ł o t y m p a ­
skiem. L e w ą r ę k ę podnosi ona na połę płaszcza i do2

257

�tyka n ó ż e k D z i e c i ą t k a . P r z e s t r z e n n o ś ć obrazu jest w y ­
nikiem u k ł a d u trzech płaszczyzn. Na pierwszym planie
niski parapet, głębiej kotara, a p o w y ż e j tło złocone.
W ciasnej przestrzeni, z a m k n i ę t e j z jednej s t r o n y pa­
rapetem ceglanym, z drugiej k o t a r ą , stoi Madonna
z D z i e c i ą t k i e m . N a złocisty m u r e k o p a d a j ą ciężkie fał­
dy niebieskiego p ł a s z c z a Madonny, z o d s ł o n i ę t ą czer­
w o n ą 'podszewką. P o w y ż e j , na t l e złoconym, w o k ó ł gło­
w y Madonny i D z i e c i ą t k a p o d w ó j n e , trybowane, czer­
wone n i m b y zataczają p r z e c i n a j ą c e s i ę k r ę g i .
Stosunkowo c i e k a w y m elementem b a r w n y m obrazu
są postacie o b u aniołów. M a l a r z s t a r a ł Się je z r ó ż n i ­
cować odmienną gestyką, typiką twarzy a także kolo­
rem. Anioł po stronie D z i e c i ą t k a m a jasne w ł o s y ,
uczesane w l o k i . Z ł o t e s k r z y d ł a zostały w y o d r ę b n i o n e
z t ł a czerwonym k o n t u r e m . Jego zielona suknia z czer­
w o n y m k o ł n i e r z e m kontrastuje z. c z e r w o n ą szatą i zie­
l o n y m k o ł n i e r z e m drugiego anioła o ciemnozielonych
skrzydłach.
Na podstawie zachowanych (przykładów m o ż n a zre­
k o n s t r u o w a ć p i e r w o t n y stan r a m y . M i ę d z y r ó ż n o b a r w ­
n y m i p ó ł s z l a c h e t n y m i k a m y k a m i , z n a j d u j ą c y m i się w
owalnych w g ł ę b i e n i a c h , i s t n i a ł y w i ę k s z e romboidalne
powierzchnie p ł y t e k z r e l i k w i a m i .
Twarz Madonny en trois quarts, t y p rozlany, sze­
r o k i , o wysokim czole, z podniesionymi l e k k o b r w i a m i ,
o dość d u ż y m nosie, z m a ł y m i Ustami i zaznaczonym
p o d b r ó d k i e m . K r ó t k a s z y j a . Palce r ą k d ł u g i e , zgrabne.
Twarz D z i e c i ą t k a ujęta prawie k a r y k a t u r a l n i e , szcze­
gólnie: g r u b y nos, p o d b r ó d e k , d u ż e ucho oraz k r ó t k i e
k r ę c o n e włosy. Razi s k r ó t przedramienia Madonny, na
k t ó r e j spoczywa D z i e c i ą t k o — w relaCji do ciasnej
przestrzeni ponad parapetem kotary. A r t y s t a maluje
bardziej swobodnie draperie szat. Ł a g o d n y m ł u k i e m opa­
da p o ł a p ł a s z c z a , p o d w i n i ę t e g o n a p r a w e j r ę c e M a ­
donny. N a j ł a d n i e j s z y m gestem Madonny jest n a t u r a l n y
ruch p a l c ó w lewej r ę k i , c h w y t a j ą c y c h t k a n i n ę p ł a s z ­
cza i j e d n o c z e ś n i e d o t y k a j ą c y c h pieszczotliwie s t ó p Je­
zusa.
3

4

Malarz nie r a d z i ł sobie z p e w n y m i detalami, np.
koniuszkiem nosa Madonny czy szyją Dzieciątka, ale
w zasadzie kompozycja jego, poza d r o b n y m i n i e d o c i ą g ­
n i ę c i a m i , jest poprawna.
C h a r a k t e r y z u j ą c raczej p r z e c i ę t n e w a l o r y artystycz­
ne obrazu, a t a k ż e u m i e j ę t n o ś c i prowincjonalnego m a ­
larza w a r t o p o d k r e ś l i ć , że obraz jest nasycony specy­
ficzną a t m o s f e r ą e m o c j o n a l n ą . Jest t u pewien gatunek
liryki.
P r z y n a l e ż n o ś ć tego obrazu do malarstwa w i e l k o p o l ­
skiego p o l . X V w. zdaje się b y ć udowodniona b r a k i e m
p o d o b i e ń s t w stylistycznych z zachowanymi
dziełami
z terenu Ś l ą s k a , K r a k o w a i Mazowsza. M o ż n a p r z y ­
puszczać, że m a ł o zbadany zespół z a b y t k ó w ziemi sie­
radzkiej i w i e l u ń s k i e j d o s t a r c z y ł b y znacznie istotniej­
szych analogii. Stosunkowo bliskie p o k r e w i e ń s t w a t y p i k i t w a r z y i t r a k t o w a n i a szat znajdujemy w Drzeczkowie. Madonna w otoczeniu rodziny W i e n i a w i t ó w ,
namalowana po p o ł . X V w. przez k r ą g Mistrza Pol i p t y k u św. Barbary — jest, j a k pisze W a l i c k i , „ p r z e ­
j a w e m o d d z i a ł y w a n i a sztuki śląskiej n a miejscowe ś r o ­
dowisko". Z a ś sam P o l i p t y k św. Barbary nie dostarcza
m a t e r i a ł u do p o r ó w n a ń .
5

Malarz miejscowy, p o c h o d z ą c y zapewne z okolic
Kalisza, znał jednak Madonny czeskie z replik 1. p o ł .
XV w.
Ogólny t y p kompozycji, charakterystyka twarzy M a ­
donny jest d a l e k i m echem t y p u Roudnickiego, np. M a ­
donny K r ó l ó w A n g l i i z Buckingham Palace. J e ś l i j u ż
158

j e s t e ś m y przy szkole czeskiej, to w p o r ó w n a n i u z
Assiumptą ze zbioru Lanmova z 1450 r., obraz nasz
wydaje s i ę b y ć późniejszy i bliższy Madonnie z Cze­
skich Budziejowic ok. 1450 r., Madonnie z Jindfichov
Hradec ok. 1460 r. i Assumpcie z Destny po 1450 r.
Ł ą c z y je wszystkie t y p t w a r z y Madonny oraz schemat
ogólny
kompozycji.
Datowanie obrazu przez Walickiego na przed 1450 r.
n a l e ż a ł o b y p r z e n i e ś ć na ok. 1450 r. czy nawet nieco
po p o ł . X V w., ze w z g l ę d u na m o ż l i w o ś ć znacznego
o p ó ź n i e n i a w stosunku do ówcześnie o b o w i ą z u j ą c y c h
f o r m stylistycznych w warsztacie tego anonimowego
malarza.

T r e ś c i symboliczne omawianego dzieła sztuki są
0 w i e l e bardziej w a ż k i e od p r z e c i ę t n y c h w a l o r ó w a r t y ­
stycznych. P r ó b a zrozumienia sensu i genezy takich
m o t y w ó w symbolicznych, jak naszyjnika k o r a l i , soiski
1 szczygła na uwięzi, oparta została na poszukiwaniach
w l i t e r a t u r z e staropolskiej i na materiale etnograficz­
nym. Znana jest bowiem dobrze zależność w i e l u w ą t ­
k ó w l i t e r a t u r y X V I , X V I I i X V I I I w . od wcześniejszych
t e k s t ó w ł a c i ń s k i c h . Wierzenia i zwyczaje ludowe, k t ó r e
zostały zanotowane przez e t n o g r a f ó w w X I X i X X w.,
p r z e c h o w a ł y znaczny zespół t r a d y c j i jeszcze ś r e d n i o ­
wiecznej. P r z y k ł a d a m i z l i t e r a t u r y staropolskiej i etno­
grafii u z u p e ł n i m y b r a k u j ą c e ogniwa nie zachowanych
p r o t o t y p ó w literackich, adekwatnych dla p r z e d s t a w i e ń
plastycznych k o r a l i , soski i szczygła.
Osobnym zagadnieniem są t w ó r c z e i p ł o d n e w ą t k i ,
w c h o d z ą c e d o r e p e r t u a r u f o r m ikonograficznych sztuki
średniowiecznej,, za p o ś r e d n i c t w e m w y w o d z ą c y c h się
z l u d u jej t w ó r c ó w - r z e m i e ś l n i l k ó w , czy t e ż poprzez jej
f u n d a t o r ó w w osobach wiejskich p a r o c h ó w i w i t r y kusów.
I n n y problem to o d d z i a ł y w a n i e idei l i t e r a c k i c h za­
w a r t y c h w sztuce k o ś c i e l n e j na u m y s ł y ludzi epoki.
Recepcja samych dzieł sztuki sakralnej wraz z zawar­
t y m i w n i c h ideami i W ą t k a m i m u s i a ł a w z b o g a c a ć
w ą t k i t r a d y c j i ustnej naszego luldu.
Pisma o j c ó w kościoła, szczególnie w w ą t k a c h medyczno-magioznych i w i a d o m o ś c i a c h dotyczących przy­
rody z a l e ż n e b y ł y od powszechnych w i e r z e ń ó w c z e s ­
nych społeczeństw. U t w o r z y ł a się tradycja literacka m o ­
t y w ó w w z i ę t y c h j u ż w c z e ś n i e j z t r a d y c j i ustnej, k t ó r a
p o d l e g a ł a t a k ż e wczesnej, samoistnej ewolucji i c i ą g ­
ł y m , choć n i e w i e l k i m k o r e k t u r o m w ciągu w i e k ó w .
P r ó b o w a ł e m w tej części w s t ę p n e j r o z w a ż y ć ogólnie
problemy talk o d r ę b n e , jak tradycja ustna, literacka
i plastyczna oraz ich z a w ę ź l e n i a w p u n k t a c h z b i e g u .

8

Przy o m a w i a n i u nip. m o t y w u szczygła, p o s ł u ż ę się
s t a r y m i , jeszcze antycznymi legendami, p o l s k ą t r a d y ­
cją l u d o w ą i w ą t k a m i poezji staropolskiej d l a w y j a ś ­
nienia u k r y t y c h a s p e k t ó w t r e ś c i o w y c h i dla uchwyce­
nia c i ą g u p r z e d s t a w i e ń tego tematu w malarstwie
i rzeźbie.
S ą d z ę 'ponadto, że wprowadzenie t a k r ó ż n o r o d n e g o
m a t e r i a ł u rozszerzy znacznie możliwości i n t e r p r e t a c y j ­
ne gotyckiego dzieła sztuki. Opieranie analizy jedynie
na tradycji pisarzy ł a c i ń s k i c h p o m i j a ł o b y cały aspekt,
k t ó r y u m o w n i e m o ż n a n a z w a ć rodzajowo-ludowyrn.
U m y s ł o w o ś ć t r z e c i o r z ę d n e g o t w ó r c y , „ m a l u j ą c e g o dla
prostaczków", była niewątpliwie wykształcona w w ą t ­
kach hagiograficznych, nie obce j e j b y ł y i n i e k t ó r e
s f o r m u ł o w a n i a dogmatyczne, ale najlepiej w y r a ż a ł a się
w j a w n y c h aluzjach do k o n k r e t ó w ó w c z e s n e g o życia.

�III
R o z w a ż a n i a nad ikilkoma r ó ż n y m i
możliwościami
t r e ś c i o w e j interpretacji obrazu poprzedzimy podaniem
m a t e r i a ł u podzielonego na trzy p o d r o z d z i a ł y : 1. S y m ­
bolika teologiczna, 2. Przedstawienia plastyczne, 3. W i e ­
rzenia ludowe. P r z y j r z y j m y
się niewielkiej
postaci
ptaszka. Obecnie kolor jego jest ż ó ł t a w o z i e l o n k a w y i nie
ma t y p o w e j dla szczygłów żółtej p r ę g i na czarnym
skrzydle. Jednak po bliższych o g l ę d z i n a c h o k a z a ł o się,
że jest on .przemalowany, b o d a j ż e przez „ k o n s e r w a t o ­
r ó w z X I X w.", a na skrzydle ma ledwo dostrzegalny
j a ś n i e j s z y pasek. Ustalenie, że m a l a r z o w i chodziło w ł a ś ­
nie o przedstawienie szczygła, a nie np. czyżyka jest
istotne dla dalszych w y w o d ó w .
Szczygieł ma w i e l o r a k i e znaczenie symboliczne i po­
dobnie jak inne p t a k i jest m i ę d z y i n n y m i symbolem
duiszy, zmartwychwstania, ofiary, m ę k i i ś m i e r c i .
W a r t o t a k ż e o d n o t o w a ć jego specyficzne w a r t o ś c i .
W y s t ę p u j e b o w i e m jako zwiastun choroby, szczególnie
podczas plagi d ż u m y . Europa ś r e d n i o w i e c z n a dobrze
p r z y s w o i ł a sobie a n t y c z n ą l e g e n d ę o charadriusie czyli
żółtqj siewce (łac. Churadrius Apricarius). Pisarz j o ń s k i
Hipponax z V I w. przed Chrystusem w y r a z i ł stare
wierzenia, że ptak ten u w a l n i a ł spojrzeniem chorego
od żółtaczki. Arystofanes w Ptakach
pokazał scenę
t a r g u a t e ń s k i e g o , na k t ó r y m ptasznicy szczelnie o k r y ­
w a l i p t a k i , aby przyszli n a b y w c y nie w y k o r z y s t y w a l i
ich cudownych właściwości przed s p r z e d a ż ą . W ciągu
setek lat pisarze: Aelien, Pliniusz, Plutarch, św. H i e ­
r o n i m i Wincenty z Beauvais — zmieniali n a z w ę tego
ptaka. Nazywano go Ikteros, Galgus, Galbulus, K l a d r i u s
i t d . ; z czasem p o w s t a ł o wierzenie, że ptak ten o s ą d z a ł
chorego pod w z g l ę d e m m o r a l n y m . „ T a k j a k ten p t a k
czyni r ó w n i e ż Chrystus i kiedy chory człowiek ma
u m r z e ć w grzechu, gniewa się na niego i odwraca swoje
spojrzenie, a człowiek jest zgubiony. Jeśli zaś grzesznik
chce być uratowany, w i e l k a ł a s k a Boska sprawia, że
cierpienie jego jest u s u n i ę t e " .
7

T o co p i s a ł w swoim poemacie Meissner powtarza
i Ceceo d'Ascoli w Vita Acerba
z r o k u 1322: „Białego
c a ł k i e m Calandrella p r o w a d z ą do łóżka chorego. Z tego
co w a m m ó w i ę nie zapomnijcie niczego: Jeśli chora
ma u m r z e ć , ptak powraca do swojego gniazda, a jeśli
chora ma w y ż y ć — s p o g l ą d a na nią. Ptak w t a k i
w ł a ś n i e slposób pokazuje s w o j ą n a t u r ę . Niewiasta, na
k t ó r ą patrzy, o d ś m i e r c i do życia powraca. C a l a n t í r e l l o
w i d z i też dusizę i m a r t w i się, że jest ona w grzechu.
O, j a k wiele jest zawiedzionych nadziei na t y m świecie,
k t ó r e p o p r z e d z a j ą Odkupienie i niosą ś m i e r ć " .
8

W g E. M á l e ' a w i t r a ż z Kladriusem z X I I I w. w ka­
tedrze w Lionie jest inspirowany przez tekst kazania
Honoriulsa z A u t u n . Przedstawia on ptaka, k t ó r y za­
g l ą d a do oczu chorego. K o n t y n u a c j ą tej sceny w czasie
jest lot p t a k a ( i l . 6).
Identyfikowany
z Charadriusem szczygieł m i a ł te
same zalety. Na j e d n y m z o b r a z ó w Francesco di A n t o ­
nio da Viterbo szczygieł f r u n ą ł z r ą k D z i e c i ą t k a Jezus
do klęczącego donatora. W e d ł u g Friedmanna obraz ten
b y ł b y f u n d a c j ą d z i ę k c z y n n ą uzdrowionego mieszczanina,
a ptaszek b y ł b y b e z p o ś r e d n i m symbolem tego c u d u .
P o w i ą z a n o szczygła z jeszcze jednym znaczeniem, a m i a ­
nowicie z p ł o d n o ś c i ą . P ł o d n o ś ć s y m b o l i z o w a ł m i ę d z y
i n n y m i ptak Acanthis, dla k t ó r e g o kolejnym wciele­
niem s t a ł się szczygieł, w r ó b e l , sikora czarna itd. D l a
ludzi ś r e d n i o w i e c z a jedno byk&gt; pewne, że t y l k o liczne
rodziny m o g ą się o p r z e ć klęsce m o r u i d ż u m y .
9

10

Jak wiadomo, dla R i p y symbolem płodności jest
kobieta z gniazdem szczygłów na ł o n i e .
Ż ó ł t y kolor
1 1

II.

2. Dzieciątko

Jezus,

jragm.

Madonny

z

Dembego.

upierzenia, liczne i częste potomstwo b y ł y r ó w n i e ż
p o d s t a w ą skojarzenia szczygła z płodnością. To ostat­
nie znaczenie pozostaje w p e w n y m z w i ą z k u z przepo­
wiadaniem chorób, a szczególnie d ż u m y . Na marginesie
w a r t o p r z y p o m n i e ć , że krakowscy medycy z X V I stu­
lecia zalecają m.in, o d ż y w i a n i e się ptasim m i ę s e m , jed­
n a k ż e tylko tych p t a k ó w , k t ó r e żerują w polu lub
lesie.
Powszechny zwyczaj dawania dziecku do zabawy
ptaszka nie był też .pozbawiony m y ś l i symbolicznej.
D z i e c i ą t k o Jezus — tak jak inne dzieci — b a w i ł o się
ptaszkiem. A p o n i e w a ż Dziecko Jezus nie było zwy­
czajnym dzieckiem,- to szczygieł, k t ó r y znalazł się w Jego
r ą c z k a c h , n a b r a ł w i e l u nowych znaczeń. W ciągu w i e ­
k ó w n a s t ę p o w a ł a stale wymiana m i ę d z y realiami, w z i ę ­
t y m i z życia a t r a d y c y j n y m i p o j ę c i a m i teologicznymi,
„...średniowieczny cziowieu m y s i a i i czuł symbolami
i przechodził r ó w n i e często od symbolu do symbolu, j a k
od f a k t u do
faktu".
12

1 3

Trudno doszukać się konkretnych ź r ó d e ł literackich,
adekwatnych do obrazu z Dembego. W i a d o m o ś c i , na
k t ó r y c h Friedmann opiera swoje r o z w a ż a n i a , są bar­
dzo rozproszone. W k o ń c u X I V w . K o n r a d von Megenberg pisał w Das Buch
der Natur o szczygle, jako
o symbolu Dobrej N o w i n y . W Psalmie L X V I I I znalazł
Marcel Auber p o r ó w n a n i e gołębia do p i ę k n e j duszy i jej
cudownych k o l o r ó w . Tradycja apokryficzna zawiera h i ­
storię cudu o o ż y w i e n i u p t a k ó w z gliny przez Dzie-

259

�(przedstawionego z profilu) biegnie złoty p r o m i e ń , k t ó r y
nie dochodzi celu, r o z p ł y w a się w zieleni tła. T r z y ­
dziestoletni Chrystus nie ma k o r a l i k ó w , o b r o n i ł się
sam. D z i e c i ą t k o Jezus przedstawiano często z c h r o n i ą ­
cymi go amuletami w .postaci k o r a l i i a g n u s k ó w . Oczy­
wiście, przeniesienie z szyi w s p ó ł c z e s n y c h dzieci w ł o ­
skich naszyjnika k o r a l i na Jezusa m u s i a ł o m i e ć zna­
czenie symboliczne. Motywacja zapewne o p i e r a ł a się na
psychologicznych pobudkach, choć u podstaw m o g ł y
leżeć pewne elementy rozumowania, że Jezusowi jako
„ j e d y n e m u dziedzicowi" samego Boga Ojca n a l e ż y się
obrona przed złymi Ż y d a m i . „ W y m a g a ł " też tego p r a ­
w i d ł o w y r o z w ó j fizyczny i u m y s ł o w y dziecka.
1 5

IV

II. 3. J. B. Strachowski,
Madonna z Dembego,
ryt, 1766 r. Wl. Bibl. Semin. Metropolitalnego
szawie. Teka: Kopersztychy
II.

miedzio­
w War­

ciątko. Jednak ż a d e n z wymienionych p r z e k a z ó w l i t e ­
rackich nie jest na tyle adekwatny do p r z e d s t a w i e ń
plastycznych, aby m ó c p o d k r e ś l i ć jego w a ż n o ś ć .
D r u g i m zasadniczym m o t y w e m symbolicznym obra­
zu jest sosulfca, czyli smok, n a p e ł n i o n y p ó ł p ł y n n ą pap­
ką do ssania. Pokarm w r ę k u Jezusa nabiera znaczenia
„chleba wiecznego".
Do wiernych rzucił wezwanie: „ S t a r a j c i e się nie
o pokarm, k t ó r y ginie, ale k t ó r y t r w a na ż y w o t wiecz­
ny, a k t ó r y da w a m Syn C z ł o w i e c z y " .
I dalej: „ J a m
jest chleb żywy, k t ó r y z nieba zstąpił, jeśliby kto po­
ż y w a ł tego chleba, żyć będzie na w i e k i , a chlebem,
k t ó r y ja m u dam jest ciało moje za życie ś w i a t a " .
14

Dobór cytatu u z a s a d n i a j ą c e g o , że soslka jest m i n .
symbolem zmartwychwstania jest w t y m w y p a d k u ra­
czej przypadkowy. Istnieje znaczna ilość t e k s t ó w na
ten temat.
W zasadzie symbolika soski p o k r y w a się częściowo
z s y m b o l i k ą szczygła w w ą t k a c h Zmartwychwstania,
Ofiary
i Zapowiedzi Męki. Nagromadzenie
znaków
o w i e l u podobnych znaczeniach ś w i a d c z y o n a r a s t a j ą ­
cym powoli kryzysie j ę z y k a symboli. Podczas gdy w a r ­
tości jednych z n a k ó w z d a w a ł y się d e p r e c j o n o w a ć i za­
cierać w ś w i a d o m o ś c i ogółu, p o w s t a ł y inne, k t ó r e w cią­
gu niezbyt d ł u g i e g o czasu g u b i ł y swój sens.
W scenie Kuszenie
Chrystusa
na stosunkowo p ó ź ­
n y m — bo z k o ń c a w i e k u X V — T r y p t y k u Jerozolim­
skiego z kościoła NP M a r i i w G d a ń s k u w i d z i m y szatana
r z u c a j ą c e g o czar złym okiem ( i i . 7). Z oka złego ducha
160

Nie m o ż n a w ł a ś c i w i e p o r ó w n y w a ć powstania p i e r w ­
szych p r z e d s t a w i e ń w sztuce omawianych
motywów
i ich rozprzestrzeniania w Polsce czy Europie. K a ż d y
z nich m i a ł swoją w ł a s n ą d r o g ę rozwoju i zanikania.
K o r a l m i a ł t r a d y c j ę a n t y c z n ą , szczygieł też częściowo
znany b y ł ze swych w a r t o ś c i symbolicznych już przed
Pliniuszem. Geneza sośki jest najpóźniejsza.
Granice czasowe powstawania o b r a z ó w z tematem
szczygła są bardzo rozległe. Najwcześniejszy z zacho­
w a n y c h p r z y k ł a d ó w Madonny z D z i e c i ą t k i e m , t r z y m a ­
j ą c y m Cardellino — w y k o n a ł Maestro delia Maddalena
w 2. poł. X I I I w. Dwaj aniołowie i święci u z u p e ł n i a j ą
t ę k o m p o z y c j ę , p r z e c h o w y w a n ą obecnie we Florencji
w kolekcji Acton. W w i e k u X V I I I zupełnie zapomniany
temat n a m a l o w a ł Giovanni Battista Tiepolo. Z d a w a ł
sobie zapewne s p r a w ę z p o p u l a r n o ś c i szczygła we w c z e ś ­
niejszym malarstwie w ł o s k i m , ale nie r o z u m i a ł już jego
w a r t o ś c i symbolicznych. Jeszcze w p o c z ą t k a c h X X w .
w mieszkaniach mieszczańskich w K r a k o w i e spotykamy
reprodukcje litograficzne obrazu jednego z n a z a r e ń c z y k ó w , na k t ó r y m anioł podaje Dzieciątku ptaszka. Jest to
daleki refleks tematu bardzo rozpowszechnionego w całej
ś r e d n i o w i e c z n e j Europie. Można w y m i e n i ć kilkaset ta­
k i c h o b r a z ó w w malarstwie w ł o s k i m , h i s z p a ń s k i m , cze­
skim, niemieckim, flandryjskim, holenderskim, angiel­
skim i rosyjskim. Friedmann nie podaje p r z y k ł a d ó w
z terenu Polski.
U z u p e ł n i a j ą c tę lulkę o m ó w i m y w y n i k i p o s z u k i w a ń
prowadzonych przede wszystkim na zachowanym m a ­
teriale malarstwa tablicowego. Udało się t a k ż e udo­
w o d n i ć istnienie pewnej ilości o b r a z ó w , obecnie już
zniszczonych. I tak na p r z y k ł a d archiwalnie p o t w i e r ­
dzony został obraz Madonny z D z i e c i ą t k i e m „ t r z y m a j ą ­
cym gołębia w r ę c e " w kaplicy Anielskiej katedry poz­
nańskiej.
16

Z o d b i t k i graficznej w e d ł u g obrazu Madonny z Dzie­
c i ą t k i e m z Dobromila m o ż n a sądzić, że Dzieciątko t r z y ­
ma w lewej rączce ptaszka.
17

Analiza p r z y k ł a d ó w malarstwa polskiego prowadzi
nas do z a s k a k u j ą c y c h w n i o s k ó w . W y s t ę p u j e ł a t w o za­
u w a ż a l n y podział terytorialny. Grupa o b r a z ó w z K r a ­
kowskiego odznacza się jednolitością, są to w ł a ś c i w i e
kopie Madonny Z b r a c ł a w s k i e j . D w i e z nich datowane
są na koniec X I V w., pierwsza z T r z e m e ś n i , druga
z Muzeum Czartoryskich, zakupiona ze z b i o r ó w Z i e mienckiego przez hr. Badeniego. Do tego t y p u należy
Madonna z T y ń c a — polichromia ś c i e n n a , z p o c z ą t k ó w
X V I w. i obraz z K r a k o w a , w ł a s n o ś ć p r y w a t n a . N a j ­
p ó ź n i e j s z y m p r z y k ł a d e m z k o ń c a tego w i e k u jest obraz
z Odrzykonia, przechowywany w Muzeum Czartory­
skich. O d d z i a ł y w a n i e cudownego w i z e r u n k u ze Z b r a e ł a w i a najbardziej widoczne jest w w o j e w ó d z t w i e k r a -

�k o w s k i m . Na t y m terenie p o w s t a ł a j e d n a k ż e Madonna
ze ś w i ę t y m i z Ł ę k a w i c y , po 1500 r.
Madonna z K ł o d z k a na Ś l ą s k u , dawniej z Kaiser-Friedrieh Museum w Berlinie — p o w s t a ł a w pol.
X I V w. Otwiera ona śląską g r u p ę o b r a z ó w ze szczygłem.
O ł t a r z ze Zgorzelca 1440 r. i t r y p t y k z Ć w i k l i c
z 3. ć w i e r c i X V w . n a l e ż ą do p r z e d s t a w i e ń Madonny
w otoczeniu ś w i ę t y c h . Temat św. A n n y S a m o t r z e ć zna­
ny jest w trzech p r z y k ł a d a c h . Pierwszy to obraz z k o ń ­
ca X I V w . z Muzeum Ś l ą s k i e g o we W r o c ł a w i u . D w a
inne z 1. ćwierci X V I w . pochodzą z Zaeharzewic
i z K a t e d r y W r o c ł a w s k i e j (epitafium kanonika W a r t e n berga). Bardzo rzadkie przedstawienie Zwiastowania ze
szczygłem i m a ł p ą znajduje s i ę w Muzeum N a r o d o w y m
w Warszawie, a pochodzi z kościoła b e r n a r d y ń s k i e g o
we W r o c ł a w i u , z ok. 1500 r. Poza dwiema w i ę k s z y m i
grupami o b r a z ó w ze Ś l ą s k a i M a ł o p o l s k i — znane są
zaledwie t r z y obrazy z innych o b s z a r ó w . Malarz M i c h a ł
z Salzburga n a m a l o w a ł k w a t e r ę z Ucieczką do Egiptu
ok. 1510 r. — G d a ń s k , Muzeum Pomorskie. Dzieciątko
Jezus trzyma w lewej ręce sosulkę, a w prawej przy­
trzymuje na sznurku l a t a j ą c e g o szczygła. Na obrazie
z Dąjbrowic, p o w i a t k u t n o w s k i , ś w . Jan Chrzciciel po­
daje Jezusowi ptaszka (?). Na terenie Wielkopolski
Madoinna w Dembem jest j e d y n y m obrazem tego t y p u .
W scenach: Narodzin i P o k ł o n u trzech króli ł a t w o
z a u w a ż y ć na dachach stajenki betlejemskiej o b e c n o ś ć
p t a k ó w , t r u d n y c h jednak do zidentyfikowania. P o l i ­
chromia ś c i e n n a ze Strzelnik, powiat brzeski, jest
wcześniejsza od kwater, namalowanych przez Hanusza
w p o l i p t y k u o l k u s k i m i Mistrza Wniebowzięcia
z Warty
w t r y p t y k u z Warty, z n a j d u j ą c y m się w Muz. N a r o ­
d o w y m w Warszawie. Ucieczka do Egiptu z t r y p t y k u
X V I II-wiecznego św. Józefa z kościoła D o m i n i k a n ó w
w K r a k o w i e pokazuje Dzieciątko z ptaszkiem i jest
n a j p ó ź n i e j s z y m p r z y k ł a d e m malarstwa polskiego z oma­
w i a n y m symbolem. Zielonkawy, zgaszony kolor p t a k ó w
z Hortus Conclusus z Bzia Zameokiego jest prawdopo­
dobnie n a s t ę p s t w e m przemian chemicznych b a r w n i k ó w ,
nie mniej obraz ten m o ż e się znaleźć w omawianej
grupie jedynie ze znakiem zapytania.
U d a ł o się t a k ż e znaleźć k i l k a p r z y k ł a d ó w z innych
dziedzin sztuki, jak haft i m i n i a t u r a . N a l e ż ą one już
w ł a ś c i w i e do zupełnie o d r ę b n e g o zagadnienia i są ma­
t e r i a ł e m d o d a t k o w y m . W bordiurach g r a d u a ł u O l b r a c h ­
ta ł a t w o rozpoznać szczygły. Ten sam m o t y w znany
b y ł w hafcie. W scenach z d o b r y m pasterzem i w spot­
k a n i u ś w . Jana Chrzciciela ze św. R o d z i n ą (na k o l u m ­
nach o r n a t ó w ) z krakowskiego kościoła F r a n c i s z k a n ó w
i z klasztoru w Ż a r n o w c u wyhaftowano szczygły, da­
towane na X V I I w.

a w drugim ptaszka. Z o k o ł o 1470 r. pochodzi t r y p t y k
z Dilna — Mistrza Svatojirskeho o ł t a r z a , obecnie Praga,
Galeria Narodowa. Jan Gruningen w drzeworycie Salva
Regina ze św. św. K a t a r z y n ą i B a r b a r ą — ok. 1500 r. —
p r z e d s t a w i ł Dzieciątko b a w i ą c e się sosulką i ptakiem,
z r y w a j ą c y m się do lotu. Podobne są do niego drzewo­
r y t y i r y s u n k i Albrechta Dtirera, z t y m jedlnakże, że
jego obraz z Deutsches Museum w Berlinie Madonny
z Dzieciątkiem nie przedstawia szczygła, lecz czyżyka.
Oba te ptaszki m a ł o jednak różnią się t r e ś c i a m i sym­
bolicznymi.
Na „liście szczygłów" w y m i e n i ł e m już g d a ń s k i obraz
malarza M i c h a ł a oraz epitafium w r o c ł a w s k i e k a n o n i ­
ka P. Wartenberga. Jedynym p r z y k ł a d e m , j a k i uda­
ło m i się znaleźć na terenie Włoch, jest Madonna
z Loretto — Alessandro de Padova i Giovanni Maria
de Trevilso •— z Muzeum Bellomo w Syrakuzach. Nie
z a j m o w a ł e m się s a m ą s o s u l k ą w r ę k a c h D z i e c i ą t k a
Jezus, k t ó r a jest bardzo r z a d k i m m o t y w e m w malar­
stwie europejiskjm.
Przedstawienia plastyczne Dzieciątka Je3us z kora­
lami na szyi i ewentualnie na przegubach r ą k są bar­
dzo rozpowszechnione w polskiej sztuce od k o ń c a X I V w.
do k o ń c a X V I w. Na Ś l ą s k u w w i e k u X V i 1. ćwierci
X V I w. m o t y w ten był bardzo popularny, tak w rzeź­
bie, j a k i w malarstwie. Zasięg .jkorala" obejmuje
wszystkie dzielnice i wymienianie tak znacznej liczby
p r z y k ł a d ó w mija się z celem. (Przypuszczalna ilość ok.
70 sztuk.)
V
O ubarwieniu ptaszka w tradycji ludowej znsma
jest legenda, że kiedy Bóg rozdzielił p t a k o m kolory,
szczygieł przyleciał jako ostatni i w n a g r o d ę za p o k o r ę
o t r z y m a ł w s p a n i a ł e , r ó ż n o k o l o r o w e upierzenie.
Legenda w wersji polskiej, z Pomorza, jest do niej
bardzo zbliżona: „ K i e d y miły Bóg s t w o r z y ł p t a k ó w —
p o m a z a ł ich f a r b ą , by się różniły jedne od drugich.
Po szczygle, k t ó r y przyleciał ostatni, b r a k ł o j u ż S t w ó r ­
cy farby, więc ze wszystkich g a r n c z k ó w p o z b i e r a ł ostat­
k i i p o m a l o w a ł m u pierze, dlatego szczygieł jest tak
pstrokaty".
19

20

Z innego ź r ó d ł a dowiadujemy się o przyjaznym sto­
sunku ludzi do oswojonego ptaszka:
„ P i ę k n y ptak szczygieł i ś p i e w a nadobnie,
k t ó r e by ś p i e w a ł jemu podobnie.
Rzadko najdziesz, skąd go też chowają,
w klatkach ludzie i w n i m się k o c h a j ą " .

2 1

W sumie u d a ł o się znaleźć 20 o b r a z ó w tablicowych
z t y m m o t y w e m . „ P o s z u k i w a n i a s z c z y g ł a " w polskiej
sztuce nie p o w i n n y się jednak na t y m z a k o ń c z y ć .
Zapewne, m o ż n a by jeszcze nieco p o w i ę k s z y ć liczbę
o b r a z ó w i rzeźb, chociaż przebadanie pod t y m w z g l ę ­
dem wszystkich krajowych z a b y t k ó w — nie jest za­
sadniczym celem tej pracy.

I n n ą p o c h w a ł ą jest cytat ks. K l u k a , badacza fauny
krajowej z X I X w.: „Nie ma w Polsce, ani podobno w
Europie ptaszka, k t ó r y by p i ę k n i e j s z y m i o k a z y w a ł się
p i ó r k a m i i k t ó r y by, po s ł o w i k u p r z y j e m n o ś c i ą swego
głosu, zwłaszcza długo i statecrn'e się p o p i s y w a ł , jak
szczygieł.

Jedno z n a j w c z e ś n i e j s z y c h p r z e d s t a w i e ń plastycz­
nych sosulki n a m a l o w a ł malarz znany jako Mistrz
Ziem Zakonu (pod w p ł y w e m czeskim) ok. 1350 r. Obraz
Madonny T r o n u j ą c e j z D z i e c i ą t k i e m pochodzi ze zbio­
r ó w miejskich w K r ó l e w c u . Soska U k s z t a ł t o w a n a jest
z szaty Jezusa. Inne przedstawienia należą do k r ę g u
czesko-śląskiego. Św. A n n a S a m o t r z e ć ok. 1400 r. —
W r o c ł a w , Muzeum Śląskie. Szczygieł dziobie soskę.
Rzeźba Madonny, dzieło warsztatu M a d o n n na L w i e
ok. 1390 r. z Muzeum Narodowego w Warszawie przed­
stawia Jezusa t r z y m a j ą c e g o w jednym r ę k u soskę,

Chowany bowiem ś p i e w a od r o k u do roku, w y j ą w ­
szy czas k r ó t k i pierzenia... W klatce ż y w i ą się pospo­
licie tylko samym nasieniem konopnym. Z gniazda
w y j ę t e i wychowane, tak się wypieszczą, że z k l a t k i
wyleciawszy, siedząc na r ę k u , ś p i e w a j ą , aby się zaś
tak wypieściły nigdy więcej j a k jednego pojedynczo,
c h o w a ć trzeba..."
Ze wszystkich odmian szczygła najbardziej są ce­
nione szczygły g ó r s k i e i leśne, z powodu ich p i ę k n e g o
upierzenia. Dzieciom w w i e k u p ó ł t o r a r o k u dawano
już ptaszki do zabawy. Duże zapotrzebowanie na tego

18

22

162

�, -\

r

z włosia k o ń s k i e g o i stawia takie konopie gdzieś za
stodołą. Podobnie z a k ł a d a się oczka na ostach. Szczygły
s i a d a j ą c na nie, ł a t w o się łowią. W t y m w y p a d k u
jednak ł a p i ą c y szczygły u w a ż a na moment schwyta­
nia się ptaka i t u ż po z ł a p a n i u odczepia go, aby się
nie udusił. Szczygły bowiem, j a k o p t a k i
śpiewające
ł a p a n o dla trzymania i c h zimą w k l a t k a c h . . . " D o i n ­
nych n a r z ę d z i należą k l a t k i z potrzaskiem i p ę t e l k i
druciane.
Andrea Antonio Pucci, z m a r ł y w 1373 r., k r e ś l i ż y ­
w y obraz florenckiego targu na p t a k i podczas ś w i ą t
Wielkanocy.
24

„ Ą p r e s s o ą u a n d o vien la p a s ą u a gaja...
D i p i u region v'arrivano ucelłini
Si da tenere i n gabbia da cantare
E pe'fasiiciu'frusconi e passerini".
25

W ludowej t r a d y c j i w ł o s k i e j szczygła nazwano na­
wet „ p t a k i e m Jezusa". Powszechny zwyczaj dawania
dziecku do zabawy ptaszka nie b y ł w o l n y od myśli
symbolicznej. U w a ż a n o , że Dzieciątko Jezus — tak
jak inne dzieci — powinno b a w i ć się p t a s z k i e m .
H y m n y kościelne i p i e ś n i religijne p r z e k a z a ł y nam
c i e k a w ą t r a d y c j ę o szczygiełku. X V I I - w i e c z n e t ł u m a ­
czenie, dokonane przez Grochowskiego, W i r y d a r z a Ja­
kuba Pontany — zawiera r y m Szczygielek
ptaszek.
26

„Zbywszy próżnych myśli z głowy,
s z e d ł e m w gaj, b l i s k i l i p o w y ;

II. 4. Madonna z Dembego, staloryt,
Wt. Arch. oo. Kapucynów
w Krakowie.
skiego.

ok. 1880—2890 r.
Zb. o. Nowakow­

rodzaju zabawki w y t w o r z y ł o wiele r ó ż n y c h sposobów
chwytania. Najbardziej znany z nich b y ł tzw. pod
o b ł ę k „rozłożywszy sieć ofołąka w miejscu, gdzie b y w a
liczny ciąg (przelot) p t a k ó w , stawia ptasznik opodal
b u d k ę z gałęzi, w k t ó r e j zaczajony, .pociąga za sznu­
rek, trzymany w r ę k u , aby p r z y k r y ć siecią o b ł ą k u
ptaki na żer zleeiałe. G ł ó w n ą są p r z y t y m d l a ń po­
m o c ą dobre w a b i ę ; za w a b i ó w takich służą szczygły,
w r ó b l e , d z w o ń c e i t p . W zeszłym r o k u z ł a p a n e , prze­
chowywane przez zimę w d o m u i ocienione ( t j . t r z y ­
mane czas j a k i w ciemności, by lepiej ś p i e w a ł y i w a ­
biły, gdy b ę d ą wyniesione na ś w i a t ł o dzienne) siedzą
one w klatkach, powieszonych na w i e r z c h o ł e k g a ł ę zisty [ k t ó r y ] zasłania k l a t k i i ś p i e w e m p r z y w a b i a j ą ]
l a t a j ą c e stadami po powietrzu ptaki swego gatunku,
k t ó r e zrazu p r z y s i a d a j ą na pobliskich drzewach ... s k ą d
z l a t u j ą pod sidła. Do w a b i ó w takich należy czasem
i ptaszek za nogę u w i ą z a n y do kija w ś r ó d ż e r u na
przodzie i p o d l a t u j ą c y w g ó r ę , o ile m u na to sznurek
pozwala, ptak t a k i szpanuje. Ptasznicy ł a p i ą takie na
poły, t j . p r z y r z ą d podobny do o b ł ą k o w e g o , lecz daleko
w i ę k s z y c h r o z m i a r ó w . D w a s k r z y d ł a siatkowe, czworo­
graniaste p o d ł u g o w a t e p r z y t w i e r d z a j ą na kołach niby
na zawiasach i r ó w n o l e g l e leżą na p a r ę łokci od sie­
bie, m i ę d z y n i m i jest posad z ziarnem. Za p o c i ą g n i ę ­
ciem sznurka, przytwierdzonego do o b u skrzydeł, skrzy­
dła te z a k ł a d a j ą na siebie i p r z y k r y w a j ą
złapane
ptaki".
2 3

„Dość powszechny b y ł w Wielkopolsce sposób ł a p a ­
nia na oczka szczygłów. Na główce dojrzałych konopi
z ziarnem w i ą ż e s i ę późną j e s i e n i ą szereg oczek
162

Ten szczygieł do m n i e p r z y l e c i a ł .
W i ę c gdy m i na r a m i ę w l e c i a ł ,
Pocznie ś p i e w a ć ; !w t y m do niego
Tak r z e k n ę ś p i e w a j ą c e g o :
Czego chcesz, ptaszku,
P ł a s z c z y k i e m p s t r y c h p i ó r odziany?
On t a k p o w i e : P r o s z ę , panie,
Niech to m a m za swe ś p i e w a n i e i —
W e ź m n i e , a zanieś do swego
Jezusa i M a t k i Jego
Z a n i e ś m a ł e g o szczyglika,
A oddaj mnie za muzyka,
Sam do Jezusowej r ę k i
B ę d ę l a t a ł i przez d z i ę k i
Pod stołeczkiem tej Dziecinki
B ę d ę z b i e r a ł odrobinki,
I (pić z kieliszeczka Jego
B ę d ę (się w a ż y ł u Niego.
A nie chcę isłużyć inszemu
Do mej ś m i e r c i , t y l k o Jemu.
C h o ć b y t e ż w czym u w a ż o n y ,
K a z a ł m i lecieć w swe strony,
W o l ę Go raczej p r z e p r o s i ć ,
Niźłi się indziej wynosić.
A tak, Jezu, ptaszka tego&lt;
Dajęć dziwnie powolnego;
Gdy chcesz, m i e j go za muzyka,
Gdy chcesz, miej za s ł u ż e b n i k a " .
27

Bardzo jest prawdopodobne, że d l a tego wiersza pier­
w o w z o r e m b y ł o dzieło plastyczne, np. obraz j a k i e j ś szko­
ły w ł o s k i e j , a nie wcześniejsze pisma. W k a ż d y m razie
wiersz ten ma d u ż ą w a r t o ś ć .dla znalezienia podstaw
literackich omawianego m o t y w u .
W noc Bożego Narodzenia — szczygieł ś p i e w e m chwa­
lił Boga — j a k p o d a w a ł y n i e k t ó r e kolędy. Czas ich po­
wstania jest idość r o z l e g ł y — od X V I I I w . aż do Pasto­
rałek
Tytusa C z y ż e w s k i e g o .

�S y s a ł k a czyli s y s o ł k a , inaczej sysółka, czumlik l u b
cycek t o w gwarze l u d o w e j — smoczek. „ K a w a ł e k chle­
ba z a w i ą z a n y w igałgamku d l a dziecka do ssania" —
s t a n o w i ł p o k a r m u z u p e ł n i a j ą c y k a r m i e n i e p i e r s i ą . Po
o t r z y m a n i u smoczka, dziecko z a c z y n a ł o s s a ć i przesta­
wało płakać.
2 8

N i e m o w l ę czyli osesek, sysek, sysun — o d ż y w i a n o
„prócz mleka k a r m i ą c e j . . . p a p k ą na naparze k m i n k u
z pszennej m ą k i z przetopionym ś w i e ż y m m a s ł e m . Tego
rodzaju p o k a r m , j a k r ó w n i e ż i sucharki W wodzie zago­
towanej s t a n o w i ą w y ł ą c z n i e [sposób o d ż y w i a n i a ] u na­
szych mieszczek" . 'Niekiedy dzieciom k r z y k l i w y m , n i e ­
spokojnym w nocy dodawano do z a w a r t o ś c i smoczka
o d w a r m a k u „ a b y dzieci spały". W d a w n y c h k o l ę d a c h
śpiewano o t y m tak:
29

„ p o mleczku, po imioduniu
d a m imaczeczku
ś p i j oczecaku,
śpij kochany — J e z u n i u " .
M

W obrazie z Dembego szczygieł jest zwiastunem cier­
p i e ń i ś m i e r c i . M a ł y Jezus, w y c z u w a j ą c p r z y s z ł e n i e ­
b e z p i e c z e ń s t w o z a p ł a k a ł , ale podany w sosulce m a k po­
w i n i e n go &gt;uspokoić.
W s t a r o ż y t n o ś c i m a k b y ł atrybutem w i e l k i e j M a t k i ,
Cybele — Demeter, Hery, A f r o d y t y i ś m i e r c i g r e c k i e j .
„ K w i a t m a k u przedstawia obrazowy znak d l a ś w i a t o ­
p o g l ą d u , w y n i k a j ą c e g o z filozoficznych t e o r i i . W dojrza­
łej główce maiku d r z e m i ą siły, k t ó r e w p ł y w a j ą j a k
o p i u m na m y ś l i i uczucia c z ł o w i e k a . Dla p e ł n e g o obra­
zu w a r t o d o d a ć , ż e czasami sosulka s k ł a d a ł a s i ę z o b c i ę ­
tej u szczytu g ł ó w k i m a k u , o w i n i ę t e j l n i a n ą s z m a t k ą .
Z a w a r t a w m a k ó w c e papka p o k a r m u nie r o z l e w a ł a się
na b o k i . Dziecko m o g ł o s s a ć g ó r n ą j e j część. T a k i jest
w ł a ś n i e t y p soski na obrazie z Dembego.
31

32

Jednym z najbardziej rozpowszechnionych s y m b o l i
t o w a r z y s z ą c y c h postaci D z i e c i ą t k a Jezus b y ł k o r a l . Dla
ochrony przed u r o k a m i od bardzo d a w n y c h czasów za­
wieszano dzieciom r ó ż n e g o rodzaju amulety ma szyi i na
przegubach r ą k . Do dnia dzisiejszego' w p e w n y c h regio­
nach istnieje zwyczaj z a k ł a d a n i a n i e m o w l ę t o m na r ę k u
p a c i o r k ó w i w s t ą ż e k czerwonego koloru. Znane b y ł y
r ó ż n e rodzaje a m u l e t ó w : pisane ma pergaminie, r y t e
w metalu, lane w o ł o w i u . Noszono t a k ż e zaszyte w m a ­
ł y c h woreczkach suszone rośliny, części z w i e r z ą t , k a ­
mienie p ó ł s z l a c h e t n e
oraz
m e d a l i k i w formie t z w .
agnusików.

11. 5. A.F. Dietrich, Madonna z Dembego, akwaforta,
1880—1890 r. Wł. Arch. oo. Kapucynów
w Krakowie.
o.
Nowakowskiego.

ok.
Zb.

3 3

W e d ł u g w i e r z e ń rozpowszechnionych w c a ł e j E u r o ­
pie — u r o k o w i (podlegały szczególnie matlki i n i e m o w l ę t a .
K a ż d a choroba dziecka jest w y w o ł a n a rzuconym przez
kogoś u r o k i e m . Przeciw m a g i i m o g ł a b r o n i ć skutecznie
t y l k o magia, same zaś lecznicze zabiegi, stosowane d l a
'uzdrowienia dziecka, niewiele r ó ż n i ł y się od c z a r ó w
i zaklęć. Talk inp. w y g l ą d a ł przepis na l e k a r s t w o prze­
ciw padaczce. „ W e ź m i ipereł preparowanych albo sub­
telnie utartych, kamienia szmaragdowego, korali
czer­
wonych [podkr. moje — J. Ch.] bursztynu, jemioły d ę ­
b o w e j , k a ż d e g o po ć w i e r ć funta, złota malarskiego przed­
niego l i s t k ó w p i ę ć " .
34

K o r a l b y ł u w a ż a n y za n a j w a ż n i e j s z y ś r o d e k zabez­
p i e c z a j ą c y p r a w i d ł o w y r o z w ó j dziecka. „Dziecinie trzeba
zawieszać na szyi i ramionach czerwone korale, aby
b y ł y wysokie i k r z e p k i e " .

diabelskie albo widzenia, albo sny straszliwe o d p ę d z a ,
grzmienie albo pioruny, w i a t r y i inne n a w a ł ó w k i oddala
i b r o n i od o k r u t n y c h z w i e r z ą t " ' .
Specjalnie p o d k r e ś l a n o t a k ż e s k u t e c z n o ś ć d z i a ł a n i a
k o r a l i przeciwko m o r o w e m u p o w i e t r z u i d ż u m i e . Wie­
rzono t a k ż e , że czerwone korale pod w p ł y w e m „fascy­
nacji" t r a c ą swój blask i b l e d n ą . Ł a t w o w t e d y p o z n a ć ,
że dany osobnik jest „ z a u r o c z o n y " . Dzieciom anemicz­
n y m zawieszano na szyi p u r p u r o w e korale, aby m o g ł y
one zyskać więcej k r w i . C z e r w i e ń b y ł a t e ż symbolicznym
kolorem zdrowia i życia. Dla c h r z e ś c i j a n kolor t e n b y ł
zawsze z w i ą z a n y z m ę k ą Chrystusa. W literaturze staro­
polskiej znajduje się ciekawe p o r ó w n a n i e : „Wschodzisz,
m ó j Jezus j a k szczep koralowy /Gdy jeszcze z morza nie
w y c h y l i głowy/ Lecz potem r ę k ą m o r d e r s k ą w y r w a n y /
Zejdziesz ze ś w i a t a jak k o r a l r u m i a n y " .
6

3 7

Dzieciątko Jezus z obrazu w Dernbem m a naszyjnik
koralowy, prawdopodobnie w z w i ą z k u z d o l e g l i w o ś c i a m i
okresu z ą b k o w a n i a . Powszechnie wierzono bowiem, że
z Dembego jest raczej s k r o m n y .
Zwyczaj p r z e t r w a ł do dnia dzisiejszego, u l e g a j ą c j e ­
dynie niewielkiej m o d y f i k a c j i .
Do d n i a dzisiejszego
chore dzieci, p r z y w o ż o n e do warszawskich szpitali z o d ­
ległych miejscowości, m a j ą na rączce bransoletki z czer­
wonych paciorków.

35

D l a innych k o r a l stopniowo stał się uniwersalnym
ś r o d k i e m przeciw w s z y s t k i m u d r ę k o m i cierpieniom.
„ K t o j i p r z y sobie b ę d z i e nosił, albo gdziekolwiek b ę d z i e
w d o m u , albo w łodzi, tedy wszelkie przynagabanta

VII
T w ó r c a M a d o n n y z Dembego m a l u j ą c poszczególne
znaki symboliczne z a w a r ł w nich bardzo r ó ż n e znacze163

�nia. Dlatego wymowa treści ideowych obrazu nie może
być jednoznaczna. Mijałaby się z celem (prezentacja k i l ­
ku różnych zupełnie w .założeniach interpretacji, opar­
tych na tym samym materiale. Uniwersalny program
samego malarza łączy tradycyjną wymowę obrazu Ma­
donny z Dzieciątkiem Jezus z treściami rodzajowymi,
łatwiej dostępnymi dla ogółu. Wiemy już o powszechnej
wierze w moc „złego oka", czytaliśmy o typowej za­
bawce dla dzieci w średniowieczu — żywym iszezygiełku,
wreszcie o popularnym zwyczaju dokarmiania sosulką.
Malarz właściwie oscyluje pomiędzy tym co nazwalibyś­
my dziś laicyzacją sztuki sakralnej a przybliżaniem
,prawd wiary do ludzi prostych,
Twórca obrazu nadał cechy ludzkiej miłości uczu­
ciom Madonny do swego syna. Chusta narzucona na
ramiona Madonny Odnosi się do jej zwykłych czynności
matczynych, karmienia i opieki. Korale bronią jej syna
przed „złym okiem złych ludzi". Szczygieł, a może jesz­
cze bardziej pierwsze bolesne ząbki są zapowiedzią
Przyszłej Męjki. Jezus jakby Isobie to uświadomił i szuka
u Matki schronienia, aie ona nie zdoła go ocalić. Jest
to powodem tajonego bólu, symbolizowanego siwym
kosmykiem włosów na iskroni. Pomimo ostrych tonów
barwnych medanoholijna rezygnacja jest treścią obrazu.
Te same symbole są też zapowiedzią Zmartwychwsta­
nia, a przyszły Dramat będzie zarazem radosnym odku­
pieniem świata .
Z kolei przypomnijmy terapeutyczne znaczenie ko­
rali, szczygła i sosulki. Realnym faktem stojącym iu ge­
nezy fundacji obrazu musiała być choroba dziecka i je­
go uzdrowienie. Dziecko Jezus mogło nosić koraliki,
bawić się Iszczygłem i karmić sosulką, podobnie jak nor­
malny chłopczyk. Ufundowanie obrazu było aktem po­
dzięki rodteiców .za. łaskę powrotu do zdrowia prawdo­
podobnie najstarszego Isyna w rodzinie.
W związku z ostatnią hipotezą rysuje się jasno- wy­
jątkowość Obrazu Madonny z Dembego. "W pewnych,
wąskich zresztą, iramach wykorzystano tradycję niektó­
rych wierzeń ludowych przy interpretacji wymowy ideo­
wej gotyckiego dzieła sztuki.

HLAMIVS

39

PRZYPISY
1

Opublikowany artykuł jest fragmentem monografii
obrazu Madonna eon cardellino z Dembego k. Kalisza,
napisanej w 1964 r. jako praca magisterska pod kierun­
kiem iprof. dr M. Walickiego w Katedrze Historii Sztuki
Średniowiecznej Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu
Warszawskiego.
Prof. dr Michałowi Walickiemu tą drogą pragnę
wyrazić głęboką 'wdzięczność za wskazany temat pracy
i podziękować za prawdziwie ojcowską opiekę podczas
jej pisania.
M. Walicki, Z problematyki malarstwa wielkopol­
skiego polowy XV wieku (1440—1475), „Wieki Średnie",
Warszawa 1962, s. 249^253.
W twarzy Madonny znajdujemy ipodobieństwa z ty­
pem Madonny z Epitafium Jana von Jerzen, kanonika
praskiego, zim. 1395 r., Wiedeń, kolekcja prywatna. Por.
J. Balogh, L'origine du istyle des sculptures en bois de
la Hongrie Médiévale, „Acta Historiae Artium", 1957,
z. 4, s. 233, i l . 16. Madonna ta należy do pięknych Ma­
donn iSitylu „suave" z terenu Wschodnioniemieekiego
i czeskiego. W rzeźbie odbiciem tego typu jest Madonna
z Kislomnlic (Łomnicko).
Gesty Madonny i Dzieciątka powtarzają w odbi­
ciu lustrzanym kompozycję po 1350 r. sieneńskiego M i ­
strza Ovile. Obraz ten znajdował się na rynku antykwarskim w 1954 r. Por. D. C. Shorr, The Christ Child
in Devotional Images in Italy during the XIV Century,
New York 1954, s. 159, typ 24, Siena 3.
M. Walicki, Z problematyki malarstwa wielkopol­
skiego..., s. 254.
Księdza Grochowskiego wiersze i insze pisma co
przebrańsze..., Kraków 1608 — cytuje wg A. Jastrzęb­
2

3

4

5

8

164

ski, A. Podsiad, Boże Narodzenie. Antologia poezji pol­
skiej, Warszawa 1901, s. 446: „.,. pierwej niechaj i naj­
lepszemu malarzowi ma za złe, którzy przy tym Dziecię­
ciu i Matuchnie jego nie tylko kolebkę ... ale .podczas
pokazuje naim na tablicy swej to święte Dziecię, kwia­
tek jaki w ręku, jabłko, albo pomarańczę trzymające,
albo na tejże rączce ptaszka jakiego (podkreślenie mo­
je— J. Ch.], na koniec i pieska Wedle nóg jego, bądź
i insze takowe rzeczy dziecińskiej zabawie przyzwoite.
A iż malarzowi nie ma nikt tego za złe, toż i mnie nie
masz się dziwować, gdy takie rzeczy nie tylko podobne
do wiary, ale owszem rzeczywiste w swych wierszach
jako- w żywych obrazach przed ludziom kładę".
Ks. Grochowski ptee o tematach rodzajowych wsztiuce sakralnej, zdającej sobie sprawę z ich „stosowności"
właśnie w oparciu o ich długą tradycję w malarstwie
tablicowym X V i X V I w. Do niewyrobionego czytelnika
apeluje niejako poprzez to CO nazywano wcześniej biblia
pauperum.
W (polskich warunkach historycznych na gruncie pro­
wincjonalnym proces łączenia się odrębnych tradycji: l i ­
terackiej, plastycznej i ustnej był na pewno bardzo za­
gmatwany.
* H. Friedmann, The Symbolic Goldfinch. Its Hi­
story and Significance in European Devotional Art, The
Bollingen Series, V I I , Pantheon Books, Washington 1946.
Poemat Meissnera ze zbioru F. H . von der Hagen,
Minnesinger
Leipzig 1838, t. 3, s. 9i2. Cyt. Wg. H.
Friedmann, op. cit., s. 12.
Francesco degli Stafoili (1257—4327) znany jako Ceoco
d'Ascoli w Vita Acerba napisał wiersz O naturze Chalandrello, Vita Acerba, Cap. X V I I , arkusz 55 verso —
8

�II. 6. Klaudrius, witraż w katedrze
w Lyonie (wg H. Friedmanna). II. 7.
Kuszenie Chrystusa, fragm. Trypty­
ku Jerozolimskiego, z kośc. N.P.M.
w Gdańsku, 1490—1497. Dolna Nad­
renia. Dep. Muz. Nar. w Warszawie.

o

56 recto. (Biibl. Laurenziiana, Plut. X I , cod. 52 in 8 ).
Tłumaczenie podaję na podstawie H. Friedmann, op.
cit., s. 17.
Honoriusz z Autan, Spec. Ecci. /In Ascens. Dcm.
col. 958, cyt. wg E. Mâle, L'art religieux du XIII« s. en
France, Paris 1923, s. 40. Por. H. Friedmann, op. cit.,
s, 17,1'—.172.
Tłumaczenie polskie podaje M. Walicki, Z problema­
tyki malarstwa, s. 254, łprzyp. 24.
Nie przesądzając wartości tej interpretacji Friedmanna, można podać i inne podobne przykłady. Prawie
każde dziecko na wsi bawiło się ptakiem uwiązanym
nitką za nóżkę, a uśmiechem witało próbę ucieczki ze
strony swojej żywej kolorowej zabawki. Takie jest pro­
ste wytłumaczenie psychologiczne.
Z końca XV w. pochodzi drzeworyt A. Kobergera,
przedstawiający Assumptę. Nagie Dzieciątko trzyma na
uwięzi odlatującego ptaszka. Z innych przedstawień la­
tającego ptaszka wokół ręki Jezusa warto wymienić':
obraz ze szkoły Lukki — Cambridge (USA). Fogg Art
Museum, J. Cabrera — Madonna z Dzieciątkiem sdoirowana przez aniołów — Muzeum Biskupie w Vieh oraz
J. Gruningen — Salve Regina ze św. św. Katarzyną
i Barbarą, drzeworyt ok. 11500 r.
G. Richardson, Iconology, or a Collection of Emblematic Figures (oparte ¡na C. Ripa, Iconología
Roma 1613), t. 2, 1779, s. L X X X , i l . 307. (Cyt. wg H. Friedman«, op. cit. s. 31).
F. Giedroyć, Mór w wiekach ubiegłych.
Zarys
historyczny, Warszawa 1899.
9

10

11

12

13

H. Ó. Tayior, The mediaeval Mind (b. m.), 191i,
t. I I , s. 69.
Ewangelia św. Jana, V I , 27—8, V I , 51—52.
S. A. Callisen, The Evil Eye in Italian Art, „The
A r t Bulletin", X I X , 1937, s. 450 i nast.
Por. J. Nowacki, Kościół katedralny w Poznaniu.
Studium historyczne, Poznań 1959, s. 339: „Według wizy­
tacji i spisu klejnotów z lat 1728 i 1781 przedstawiał
obraz ten M . Boską z Dzieciątkiem, trzymającym gołę­
bia w ręce. Ozdobiony był koroną srebrną z dwunastu
gwiazdami nad głową M. Boskiej, srebrne były oczy,
nóżki Dzieciątka, a w 1781 była także srebrna sukienka
NMPanny, promienie nad Dzieciątkiem i srebrny go­
łąbek ... jeśli nie pochodził z dawnego ołtarza fundacji
Rydzyńskich z 1410 r., czy 1521 — mógł być dziełem
malarza Korzeniowicza, który wykonał w latach 1664—
1665 obraz wielkiego ołtarza i portrety biskupów Szołderskich i Tolibowskich". Nie mając całkowitej pew­
ności, ale z dużym stopniem prawdopodobieństwa twier­
dzić można, że obraz ten należał do typu Madonny ze
szczygłem i pochodził z wieku XV. W związku z po­
stawieniem nowego ołtarza w roku 1834 — zniknął bez
śladu.
Sztych w zbiorach graficznych w spuściźnie po
o. Wacławie Nowakowskim. Archiwum prowincji kra­
kowskiej zakonów oo. Kapucynów w Krakowie. Pragnę
serdecznie podziękować o. K. Gadaczowi za umożliwie­
nie pracy w Archiwum.
Udało mi się znaleźć równie liczne przykłady w
rzeźibie polskiej. Z terenu Małopolski pochodzą trzy Ma­
donny z ptakami: Madonna stojąca z Mokrego (import
śląski?) — 1. ćw. X V w., Assumpta z Iwanowic i Piękna
14

15

16

17

18

265

�Madonna ze Skrzynna. Z terenu Ś l ą s k a pochodzi jede­
naście rzeźb. Wiek X I V : Madonna stojąca z
Dzieciąt­
kiem — Muz. Nar. w Warszawie, Madonna z Jawor a,
Madonna z Kassel Museum i Madonna z warsztatu M a ­
donn na L w i e — Muz. Nar. w Warszawie. W i e k X V :
Piękna
Madonna z Muz. w Legnicy, Madonna
stojąca
z Gładzkięgo. Wiek X V I : Assumpta — Olszowa, Madon­
na — Lubecko, Madonna z o ł t a r z a szafiastego — Skrzy­
szów, Madonna stojąca — Stare Miasto (pow. N a m y ­
słów). Wielkopolska i Pomorze. Wiek X I V : Madonna —
W ą b r z e ź n o . Wiek X I V : Assumpta
— T o r u ń . Wiek X V :
Madonna
tronująca
— M ą d r e , Madonna
tronująca
—
Muz. Nar. P o z n a ń , Madonna tronująca
— Grabów Kró­
lewski, Madonna z o ł t a r z a Czterech Dziewic — N o w a
Wieś K r ó l e w s k a , Hortus Conclusus
— stalle w Pelplinie,
assumpta — Janowiec. Polska centralna. Wiek X V I :
Madonna w Mandorli
— Szadek.
W sumie 22 r z e ź b y Madonny z D z i e c i ą t k i e m i ptasz­
kiem.
Na podstawie znalezionego m a t e r i a ł u w n i o s k i K ä s t ­
ners, d o t y c z ą c e tego m o t y w u w rzeźbie p o t w i e r d z i ł y s i ę
tylko częściowo. Por. O. Kastner, Die Gottes
Mutter
und das Kind mit den Voglein,
„Alte und Moderne
Kunst", 1961, nr 53.
19 Wiersz F. K i n d z pracy T. Echtermeyr,
Auswahl
Deutscher
Gedichte,
1872, nr 90, s. 120. Cyt. w g F r i e d ­
mann, op. cit., s. 17.
Ze zbioru podań, opowieści
i baśni ludu
kaszub­
skiego.
1. Podania
i opowieści
o zwierzętach,
„Lud",
V I I I , 1902, is. 303.
iM. C y g a ń s k i , Myślistwo
ptaszę
K r a k ó w 1584,
w y d . J. R o s t a f i ń s k i ,
O myśliwstwie,
koniach i psach
łowczych
ksiąg pięcioro z lat 1584—1690, K r a k ó w 1914,
s. 314.
K . K l u k , Zwierząt
domowych i dzikich,
osobliwie
krajowych
historia naturalis,
Warszawa 1879—1880, t. I V ,
s. 220—221.
O. Kolberg, Lud. Krakowskie,
Warszawa 1962,
t. I , s. 185—186.
J. Burszta, Łowiectwo
w Kultura
ludowa
Wielko­
polski, P o z n a ń 1964, t. I I , s. 351—352.
A. Pucci, La proprieta
di mercato vecchio.
Raccoltä di rime antiche toscane, 1817, t. I I I , s. 305. Cyt.
w g M . S o k o ł o w s k i , Spraw. K H S , t. V I I , C O C L X V I I .
T. Seweryn, Polskie zabawki
ludowe, Warszawa
1960, s. 8 i i n . Dzieci b a w i ł y się nie t y l k o ż y w y m i ptasz­
kami, ale i w y r o b a m i glinianymi. W ś r ó d rzeczy o b y w a ­
tela świdnickiego Kaspra Helwika, z a m i e s z k a ł e g o w
K r a k o w i e w 1634 r. zanotowano: ...Ptaszków dziecinnych
t u z i n ó w 5 k ó p y 5 t u z i n ó w po 6 gr. tuzin. Por. K o m u ­

n i k a t dr Gutkowskiej-Rychlewskiej, „Pol. Szt. L u d . " , X ,
1956, n r 2.
Jakub Pontanus (1542 — 1626), Wirydarz
Abo
Kwiatki
Rymów
Duchownych
o Dziecięciu
P.
Jezusie.
Na chwalebne
Narodzenie
iego. Uczynione
z
łacińskich
wierszow
Jakuba
Pontana Jezuity.
Przez Xiędza
Sta­
nisława
Grochowskiego
kustosza
kruszwickiego...,
1607,
1609 (tłumaczone
przez) Księdza
Grochowskiego
wiersze
i insze pisma co przebrańsze...,
Kraików 1608 (Cyt. w g
A. J a s t r z ę b s k i , A . Podsiad, op. cit. s. 179—180.
J. K a r ł o w i c z , Słownik
gwar polskich,
Kraków
1907. t . V, s. 277, szp. I I , s. 179, szp. I ; „Lud", t. X X X I I I ,
s. 81.
JM Zieleniewski,
O przesądach
lekarskich
ludu
naszego, K r a k ó w 1845. Cytat s. 19. O sosce pisze t a k ż e :
M . Udziela, Medycyna
i przesądy
lecznicze ludu nasze­
go, Warszawa 1891, s. 82—83.
P i e ś n i nabożne według obrządków
Kościoła ś. ka­
tolickiego,
samą prostotą
przyjemne,
dla naszego
nabo­
żeństwa
powabne, K r ó l e w i e c 1796, s. 169; K o l ę d a : Wo­
łasz Taty — X V I I I w. Cyt. w g A . J a s t r z ę b s k i , A . Pod­
siad, op. cit., a. 116.
E. Majewski, O maku, Warszawa 1903; J. Rosta­
fiński, O maku, K r a k ó w 1899.
C. A. Wertheum Aynies, H. Bosch, B e r l i n 1957,
s. 47—48.
M . B a r t h e l de Weydenthal, Uroczne
oczy, L w ó w
1921; S. Poniatowski, Uroczne oczy, Warszawa 1907.
S. Falimierz, Herbarz,
K r a k ó w 1534
(cyt. w g H .
Biegeleisen,
U kolebki,
przed
ołtarzem,
nad
mogiłą,
Warszawa 1929, s. 442).
J. Rueff, ok. 1559 (cyt. w g H . Biegeleisen, op. cit.,
s. 439).
H . S p i c z y ń s k i , O ziołach tutejszych
i
zamorskich,
K r a k ó w 1556. T ę s a m ą m y ś l w y r a z i ł J. K . Haur, Skład
abo skarbiec...,
K r a k ó w 1689, s. 450—455: „ K o r a l t a k ż e
czerwony i tynkfcura z niego wyprowadzona
przeciw
wszelkim czarom t a k ż e pewna obrona i z a s ł o n a " .
S. H . L u b o m i r s k i , Obraz męki Chrystusa
z niewczasów
jego narodzenia wybrany w Melodia
duchowa
o przesłodkiej
narodzenia
Zbawiciela
naszego,
Jezusa
Chrystusa
Tajemnicy
K r a k ó w 1682 (cyt. w g A. Ja­
s t r z ę b s k i , A . Podsiad, op. cit., s. 88).
H . Biegeleisen, Matka
i dziecko,
Lwów
1927,
s. 176. Przy b ó l u podczas z ą b k o w a n i a stosowano k o r a l
jako ś r o d e k u ś m i e r z a j ą c y cierpienie.
,
D. C. Shorr, op. cit., s. 159 w samym u k ł a d z i e ge­
s t ó w Madonny i Jezusa zawiera się aluzja do Męki
Zmartwychwstania.

Fot.: Autor

— iL 1, 2.

2 0

2 1

2 2

2 3

2 4

2 5

2 6

—

U. 3—7; Leon Perz,

Franciszek

Maćkowiak

2 7

2 8

2 8

3 0

3 1

3 2

5 5

3 4

3 5

5 6

3 7

38

3 9

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5957" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5937">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/9ddd0b3cb8266238bad4dac5f2cad14f.pdf</src>
        <authentication>0fc3e0b1d48d3b1e3ea603470594a9c1</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71103">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4822</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71104">
                <text>1965</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71105">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4476</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71106">
                <text>Summary of articles/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1965 t.19 z.3</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71107">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1965 t.19, z.3; s.178-179</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71108">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71109">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71110">
                <text>1

H

O

K

Q U A R T E R L Y P U B L I S H E D B Y T H E A R T I N S T I T U T E OF T H E P O L I S H A C A D E M Y OF SCIENCES
No. 3

YEAR BOOK X I X

1965

SUMMARY OF A R T I C L E S
Giza

Frenkel

J E W I S H PAPER CUTS

The article supplies material for an examination of
m u t u a l influences between Polish and Jewish paper
cuts, increasingly taken into account i n studies on the
origins of Polish paper cuts.
Jewish paper cuts were very widespread i n Poland,
certain parts of Russia, Germany and probably Holland;
certain varieties of them can be found i n Italy, countries
of the Near East and N o r t h e r n Africa.
The preserved material originates from the X l X t h
and early X X t h centuries. F r o m earlier periods, only
parchment cuts are s t i l l left. Jewish paper cuts have
always performed a cult function. They are characterized
by an abundance of forms and motives and almost
always an introduction of w r i t i n g .
Motives:
the central position is occupied by the
"menora" i.e. a seven-armed candlestick or a table
w i t h the Decalogue. Above them a crown, eagle, or
sometimes the shield of David can be found. A r o u n d
them — animal motives, vegetal and geometrical orna­
ments. A n i m a l motives have a symbolical meaning,
often connected w i t h the meaning of the inscription.
A r c h i t e c t u r a l motives and the tree of life can also be
found. The motives common i n paper cuts can also be
found i n other w o r k s of Jewish folk art: i n metal,
carvings and embroidery.
Types of cuts: The most impressive form of Jewish'
paper cuts is the "mizrach" — hanged on the eastern
w a l l of houses and temples. M i z r a c h is characterized by
its considerable size and rectangular shape. I t is made
from w h i t e paper, painted and framed under glass.
Other types include "szewuosl" and "rojzele", small
cuts for decorating windows on Pentecost. They could
be found only i n Eastern Europe, p a r t i c u l a r l y Poland
and neighbouring territories. This type includes t w o
forms: rectangular, w i t h typical Jewish motives, and
circular — a rosette. A separate group consisted of
cuts w i t h soldiers as the motive.
A common type of paper cuts were the flags for
Simchat-Tora, carried i n the parade behind the Tora.
They were two-sided, made from colored paper and
pasted onto a colorful background.
Another type is represented by cuts used as charms,
the so-called "Kimpetbrieflech", hung on 4 walls i n
the delivery room to offset the evil power of the w i t c h
L i l i t h . Other types of paper cuts included timetables
for the period between Pascha and Szewuoth and cuts
for decorating shacks and lanterns i l l u m i n a t i n g various
festivities.
The makers of paper cuts were always men: pupils
and teachers of Jewish schools, sometimes older persons.
The technique:
the paper cut was made by first
drawing the design on paper folded i n two, then i t was
fastened to a board and cut out w i t h a sharp knife,
the asymmetrical motives being cut out separately. I n
the beginning of the X X t h century, Jewish paper cuts
began to vanish and during the war whatever was left
was almost completely destroyed.
I n paper cuts from Africa and the Near East, t w o
groups stand out. They are both called "menora", but
the first group is a counterpart of the mizrach and the
second includes smaller paper cuts used as charms.
The motives are the same as i n European paper cuts
but they have a specific oriental style.
Origins:
The origins of Jewish paper cuts should
be sought for i n the Far East. The art of cutting,
w h i c h probably derives from shadow acting, expanded
its scope and spread out w i t h time through China,
Java, Persia and T u r k e y to N o r t h Africa and from
there i n the X V I I t h century to I t a l y and Europe.
Jews i n the East must have therefore k n o w n the
art of paper cutting already in very old times and
preserved materials show the existence of Jewish paper
cuts i n Europe i n the X V I I t h century.
Jewish paper cuts therefore have old traditions,
carried by Jews to different corners of the w o r l d and
178

everywhere ancient tradition was shaped i n accordance
w i t h local customs and requirements.
The question of influence between Jewish and Polish
paper cuts can be considered only i n relation to the
group of paper cuts posted on windows d u r i n g the
Pentecostal period, since they were the only ones w h i c h
the Polish population could k n o w . Some motives of
this group of cuts l i k e the rosette, birds, certain vegetal
and geometrical ornaments show a certain resemblance
to Polish paper cuts. The possibility of influence is
supported by reports that the f i i s t Polish paper cuts
were made from w h i t e paper i.e. the same as Jewish
ones, and also the i n i t i a l range of Polish paper cuts
i n the X l X t h century corresponds to the range of
Jewish paper cuts (Congressional Kingdom, the regions
of L w ó w , Tarnopol and S t a n i s ł a w ó w ) . M i g r a n t Jewish
craftmen and merchants could have served as m i d d l e ­
men i n the art of paper cutting.
Marek
CENTER

Arpad
Kowalski
OF F O L K S C U L P T U R E

THE

SIERPC

Sierpc county i n the Mazowsze region presently
ranks among the most active centers of f o l k sculpture.
Twelve sculptors w o r k there. The center was formed
only i n recent years and the first sculptures by Rusz­
k o w s k i , S k i r z y ń s k i , D e r c z y ń s k i , W. K r a j e w s k i and D u ż y ń s k i appeared at exhibitions and competitions i n 1958,
taking up the declining t r a d i t i o n of sculpting. Demand
was decisive i n the formation and development of this
center — p a r t i c u l a r l y interest expressed by C P L i A ,
competitions, exhibitions (also abroad i n B r o o k l y n and
Santa Fe) and the creation of possibilities for selling
sculptures at home and abroad.
I n 1962, Ruszkowski's grandson — K u r o w s k i , W . K r a jewski's son — Jan as w e l l as H . Wierzchowski and
later his brother M i r o s ł a w followed the example of
their predecessors and tried their hand at sculpting.
The number of sculptors steadily increased, but many
of the less talented were eliminated, after failing to
pass the selective screening set up by CPLiA, Neigh­
bouring residence, frequent contacts, common interests
and j o i n t undertakings on bigger projects l i k e the
altar (fig. ) or the m u l t i - f i g u r e historical composi­
tion "The K o ś c i u s z k o Insurrection" are factors w h i c h
tend to consolidate the group. M u t u a l influence can be
detected i n the characteristic features of a m a j o r i t y
of sculptures from the center. These include: compact
shaping of the block, a schematic approach to the figure,
scarce ornamentation and an expressiveness of the face.
A p a r t from the group of sculptors from Sierpc and
Zawidz stands Helena S z c z y p a w k a - G o ł e b i o w s k a , whose
p r i m i t i v e sculptures failed to gain the approval Df
local authorities and the CPLiA. I n the author's opinion,
her sculptures at least m e r i t the attention of the
Ethnographic Museum i n Warsaw and are w o r t h y of
separate discussion.
Next, the author discusses the advantages and dis­
advantages of C P L i A patronage. The advantages include
the v e r y fact of the center's creation, its development
and the high salaries of the creators. The disadvantages
— the danger of a transformation of the sculptures
into mass production, advance suggestions on the themes
and artistic shape of the works, a mercantile attitude
resulting i n creative activity stemming not from need
but f r o m orders.
The successes of the artists from Sierpc have caused
that they are respected i n their environment but there
is no demand for their sculptures, they do not conform
to the present esthetical tastes of r u r a l areas. Hence,
a sort of a sculptor's vocation emerges, w i t h the
sculptor w o r k i n g i n the village to meet city and export
demands. The county authorities assist the artists, plans
are being d r a w n for a regional museum i n Sierpc,
a studio has been b u i l t for Ruszkowski and he has
been awarded a scholarship.

�J u l i u s z A. C h r o S c i c k i — BEADS, N I P P L E A N D
GOLDFINCH (GOTHIC ART A N D F O L K BELIEFS)
Problems of ideological content have come
out
considerably more sharply than the artistic f o r m i n
the monograph on the p o r t r a i t of the Madonna from
Dembe. The anonymous painter f r o m the middle of
the X V t h century depicted the V i r g i n M a r y and
the
I n f a n t Jesus w i t h a necklace of beads, a nipple in
hand and a goldfinch on a string. I n the l i g h t of
H . Friedemann's studies on the role of the goldfinch
in European devotional art, the Madonna f r o m Dembe
appears to have a unique position. Unfortunately, this
researcher omitted Polish painting and failed to deal
i n adequate p r o p o r t i o n w i t h paintings f r o m
Bohemia,
M o r a v i a and Southern Germany. Another part of the
article deals w i t h plastic presentation of the n i p p l e
and discusses its symbolic meaning.
The m a i n thesis resulting f r o m an analysis of the
various elements of the painting is the presumption
that the plate was donated because of the illness of
a child of some s t i l l u n k n o w n donors. The i n d i v i d u a l
motives: goldfinch, nipple and
bead are
discussed
against the background of preserved examples of X I V —
X V I I t h century sculpture and painting and confronted
w i t h t r a d i t i o n a l folk beliefs and more recent l i t e r a r y
texts f r o m the X V I t h and X V I I t h centuries.
I t was attempted, in a l i m i t e d scope, to take into
account folk beliefs in interpreting the ideological mean­
i n g of Gothic plate paintings.

n O J l b C K O E
KBAPTAJIbHblïï
jVu 3

JKYPHAJI

Anna
Kunczyńska-Iracka
F O L K FLOWERS (comments after
hibition)

ARTIFICIAL
Warsaw
ex­

A r t i f i c i a l flowers are produced i n almost every region
of Poland and are among the most dynamically ex­
panding fields of contemporary folk art. They
are
m a i n l y used for decorating rooms. I n the areas of
Częstochowa, Kielce and Cracow they are also used
for decorating graves on A l l Saints Day.
The flowers are
them mainly for
there are several
and Siedlec D u ż y
flowers for m a r k e t

mostly made by women. They make
themselves or for neighbours
and
large centers, such as K o z i e g ł o w y
near C z ę s t o c h o w a , w h i c h produce
sale.

The materials most commonly used i n the production
of flowers are colored tissue and paper. Flowers f r o m
feathers are mostly produced i n the regions of C z ę ­
stochowa, Opoczno and K u r p i e , f r o m shavings around
Częstochowa
The most numerous and artistically most interesting
flowers are produced in centers w i t h a strong t r a d i t i o n
of folk decorative art, such as K u r p i e , the Ł o w i c z and
Kielce regions.
The exhibition of a r t i f i c i a l flowers held in Warsaw
in January 1965 by C P L i A was the f i r s t of its k i n d
and a great success. A l l the exhibits were sold to
viewers.

H A P O A H O E
M3flABAEMbIÏÎ

—
the

H C K Y C C T B O

MHCTIÍTyTOM HCKYCCTBA
FOfl M 3 f l A H M H X I X

IIOJIbCKOlï AKAflEMMIf

HAYK
1965

PE3IOME
maaOpoHKCJib -

EBPEÍÍCKAÍI

„BblllHHAHKA"

ÜKCiib

pacnpocTpaneiibi

Ghinu

cbaaatKH

H

a

CnMxa T

-Topa, KOTOPŁ]C O Ó b F n i O HOCHJIM 3a C B H T K O M T 0 b I BO
BpeMH npaSflHHHHblX UJCCTBHÍi. *JiajKKH 3 T H 6b!JIH flByP

B

-waTepuajibi n o
nccjiOAOBaHHio
nOJIbCKHMH II e B p e Ü C K H M H B b i p e 3 K 3 Mii M3 Syiiara, TaK H a 3 . BŁiuwnaHRaMW. 3 r a B3anM0CBH3Ł
Bee l a m e n p w H H M a e T C f l b o BHiiMamie npn j i c c j i e f l O B a H í m
craTŁe

coopaHbi

B3ailMOCBH3M MCJKfly

r e H e s H c a n o j i b C K i i x BbnrwHaHOK.
E e p e ü c K a H B H U H H a H K a t j b i j i a oie-Hb pacnpocTpaHena
b n o m i n e , b HeKOTopbix p a i í o H a x P o c c h h , r e p i n a ™ u ,
n o B c e i î BepoHTHOCTH, b r o j i J i a i w i n . H e K O T o p b i e
bi^m
9 T H X BbIO.IlHaHOK B C T p e H a i O T C H B Ü T a j I H H ,
B
CTpaHaX
BjiMJKHero B o c T O K a w ceBepHofl AobpKKH.
CoxparoiBuiHÍícH Mareptiaji AaTiipyeTCH X I X
b. h h h ' l a j i O M X X b . C 6ojiee paHHero n e p u o f l a o c r a j i H C b t o j i b k o
nepraMeHTHŁie BbniHHaHKH. EBpeiicKiie BbiuHnaHKH
scerfla B b i n o j n i H J i H K y j i b T O B b i e c p y H K u , H J i ; o h m o T J i H H a W T c a
Sora-rcTBOM c p o p M m m o t h b o b h h o m t m Bcer^a conposojKflatOTca
HaflnHcaMH.

Moï-iiBbi: i^eiiTpajibHoe M e c r o 3 a H J i M a e x ,.MeHopa", T.e.
ccMHCBeiiibin m a H A a n , j i h ô o cKpîijKajiw. Hafl h u m h m 3 0 6pajKe bi K o p o i i a linn o p e n , n H o r a — i h h t ftaBiifla. B o H

f l

K p y r — 3BepHHLie m o t u b ł i , pacTMTejifaHbiń jitiâo reoMeTP M H e C K H f i OpHQMeHT. 3 B e p n H b i e MOTHBbl IIMËEOT C H M B O J I H HecKoe 3HaneHHe h n a c x o c B a a a H M c coflepMcanneM HaflnwcH. B c T p e i a i o T C H T a K i K e apxnTeKTOHH&lt;iecKiie
mothbm
H
flPeBO
JKH3HH, M o n - l B h l
BblUHHaHOK BblCTyimFOT H B
flpymx
H3ACJIHHX
CBpciicKoro
HapoflHoro
TBopiecTBa:
G H 3 e j I H H X H3 MÊTajIJia, B p C 3 6 e M B B M U I H B K a X .
i « n u BBiivHHaHOK: Cainow G o r a T o w cpopMoü e B p e í í c K o f i
A

H o T n M e m l f

B

,

I

n

e

T

C

n

^

T*'

I,

-

M

"
5

°

H

3

P

j

I

b

o

a

m

X

"
O

H

K

0

T

0

P

M

Í

*

o

5

w

H

-

PacKpauieHHbiw

B ™ L»™îî?v v «
°
-&lt;&lt; y°
,.POH e ,
»n
p a s M e p o B . Mmii y K p a m a j i u
oKOinibie
creKJia b n p a a w H H K T p o H i p i . Onu HcrpenajiKCb t o j i b k o
fłiłŁf
r-.n r i f i n r &gt;
CTTTin
n T i n T I T H T . . r i s*f\nO. TT i r u V
rrnHuVJ ^
'
Hojlbine H COCeflHHX
y

M

H

a

H

K

meB

K

T

CJI

n

3 e J I

P

j ! , B p 0 n O

o c o 5

e H H O

B

p

Bon w
P
MinHUHbix enpeHCKHX motm„ " „ 3
P°
&gt; - OTfle^bHyto r p y n n y n p e « dHjiHioT B b i q n n a ¡ i K n c m o t h b o m , H300pa«iaroLLfnM cojiflaT.
H

r

J

I

w

3

e

o

e

B

a

B

H

3

f

K

l

e

e

!

r

l

l

C

M

3 e T (

K

CTopoHHHe
K

us

imeTiioń 6yMarn,

na

hpkom

cboHe.

flpyrowy

r u n y nptiHafljieataT B b n r H H a i i K M , w c n o j i H H winne pojib a i w y j i e T O B , t k H a s . „KmineT6pjicbjiex". Mx
B e i u a n i i a 4 c T e n a x b KOMHHTe p o j K e H m i b i jym
npefloX p a H C H H H OT H e i H C T O M CMJIŁI K O J I f l y H H H J Í H ^ M T . BcTpeHa3

H

Jincb TaKíKe B b q i i H a H K H b BHAe T a 6 j r a i j , Ha K O f o p b i x b w C H H T b m a j i o c Ł B p e M H o t ITacxH flo U l e B y o T , ji H 6o b m u . h H3HKH y K p a u i M B a B U i M C L u a j i a u i w u . ™ ate t p o H a p w , k o t o pbie 3 a j K n r a j i H B 03HaMeH0BaHiie pa'3JinHHbix r o p x c e c T B .
ABTOpaMM BblUHHaHOK SblJIH oSblKHOBeHHO
MyKHHHhi:
y M e H H K H M yHMTCJIH X C f l C p O B , MHOTfla n O J K H J I b i e JIKlflM.
TexiiMKa HcnojiHeHun: BbiuwHaHKM flejiajua, pwcyn CHa^ajia y 3 o p n a b a b o c c j i o í k c h h o ü SyMare, Koropyro 3 a T e n
npHKpenjiHJiu k a o c k c h Bbipe3MBajin
ocTpbiM
hojkom,
npHieM a c c H M C x p H i e c K H e m o t h b ł i
Bbipe3bmajincb
otl

Aejibiio.
B
Hanajie X X b. MCKyccTBo e B p e ü c K M X EbruwHaHOK
a r . i o x j i o , a b o BpeüH b o m h w B e e c o x p a i i H B n i e e c a j\o3

CTOHHHe B b l U H H a H O K SblJIO nOHTM U e j I H K O M yHHHTOSKeHO.
B BbmwHaHKax CeaepHoíi AcbpuKH m BjiwwHero B o c t o K a BbicrynaKiT ^ B e rpyniiw. 06e
Ha3biBatoTcH
„MeHOpa-

MM", n o nepsan rpynna o T B e n a e r „ M n 3 p a x y " , a k o b t o p o m

npnHafljieüíar

noMeHbiue, Koropbre

pOJIb TSJIMCMaHOB.

MOTHBbl 3 T H X BblUHUaHOK a H a j I O r M H H b l

eBponeücKKH,
OTJIHMaiOTCH C B O e o 6 p a 3 H Ł I M BOCTOHHblM CTHJieM.
reiie3Hc: P o a h h o u eBpeifCKofł BbruwnanKH ABjificTCfl ^ a j i b HMM B O C T O K .
HO

McKyccTBO B b i p e 3 b i B a H H H M3 6 y M a r w , H a n a n o K O T o p o iay a e p o H T H o n o J i o a í M J i T e a T p Teneu, c T c n e H H e M
BpeMCHM s e e
GoJiee pacnpocTpaHfiJiocb, o x B a T b i B a n
Kuraü,
HBy, nepcHM II TypuHio, o T T y ^ a npoHHKan b CeBepnyio
AeppuKy, a 3 a e M b X V I I b. b M a . i n K &gt; u 3 p y ™ e CTpaHbi
T

T

Enponbi.
OieBHflHO
HCKyCCTBO
BbIpe3ŁIBaHHH
6btJI0
3HaK0MO
BOCTOHHbIM C B p e f l M C flaBHHX H O p , n p u n i e M C O X p a H M B U I H e CH MaTepnajibi C B H f l C T e j i b C T B y w T o t o m , HTO
o h o cyine-

CTBOBajio B Enpone y ^ e b X V I I b.

179

�M 3 storo
c a e f l y e T , H T O e n p e t ł e K i i e B b u i H H a H K W HMeioT
CTapyK) TpaflHUiiio, c o n p o s o H i f l a B i u y i o e B p e e s B pa3JiHHCBeTa. TpaaMUMH s r a BiiflüK3MeHHjiacb c o w i a c HO MeCTHŁIM O O b l H a s M M nOTpeÖHOCTHM.
O

B3aHM0CBH3H

MeHîfly

eBpeHCKMMH

IIHHaHKaMtl MOîKHO rOBOpHTb

M nOJIbCKHMH

TOJIŁKO

a OTHOLLieHHM

BblTOM

r p y n n b i BbíUHuaHOK, KOTopbie
iiaKJieHBaJincb
Ha oKHa
B npa3flHHK T p O W I I b l , n O C K O J l b K y TOJlbKO T 3 K M 6
6ŁIJIH
3HaKOMbr n o j i b C K O M y
Hacejieiraio.
HeKoropbie
MOTMBBI
3 T O H r p y n n b i , K a K p c a e T K H , rrrHUbi, orjtejibHbie p a c T H T e J i b i i L i e H r o o M C T p j i H e c K H e o p n a M e H T b i flo n 3 B e c m o i i C T e n e H H
CXOaCH C n O J I b C K H M H .

O cymecTBoaaHHH EaaiiMHoro B J I H H H H H
CBHfleTejibC T a y e r T O H T O n e p r a e n o j i b C K H e BbiiiMHaHKii
BbmojiHHJiMCb n o o 5 H o e e p e H C K M M , M3 D e j i o K 6 y M a ™ . Kpowe T o r o
B X I X B . nojibCKHe
fibimmaiim BcrpeHajiiicb Ha T O M TKS
T e p p i i T o p m i , r e espeMCKMe, T . e B K o p o J i e B C T a e
iiojibC K O M , B OKpecTHOCTHX JlbBOBa, T a p n o n o j i a u C r a H M c ^ a B O B a . H a « « n o j i a r a T b , H T O HOCHTejtHMM M c K y c c T B a B H I J K H 3 H 0 K 6ŁUIH C T p a H C T B y i o u i n e pOMGCJiCHHMKH Jin5o e B peMCKWe T O p r O B I J b l ,

ycnexH c e p n e i r K H x x y a o i K H i i K o B B b i 3 B a J t H y B a s i e H w e
OKpyjKaiouiMX, H O M X e x y j i b n T y p b i He HaxoflflT n o K y n a T e jieii, T a K - K a K H e c o o T B e T C T B y w T s c T e T H i e C K M M B K y c a n
TenepeiuHeñ
jiepesHM.
TBKUM
o6pa30M
co3flaeTCii K a K
6yaTo 6 m npocbeccMH cKyjitnTopa, K D T O P M M paSoraer B aepeBHe RJix HyjKa ropowa, fljia ¿ K c n o p r a . D o B H T O B b r e B J i a CTM y f l e j i H K ) T x y f l O H t H H K a i n M f i o r o BHMMâHHH,
npoeKTMpyÏOT
flasce O T K p H T b B Cepnqe p e r H O n a j i b U b r i i
My3eii.
CKyjiLnxopy P y n i K O B C K O M y n o c T p o r i J i n MacTepcKyw M a 3HaHMJIH CTHIieHflMfO.
H

K J j i M y u i A. X p o c T M ^ K t ^ — KOPAJlJIbl, COCKA
M niErOJI ( r O T M H E C K O E MCKycCTBO M HAPOAHBIE BEPOBAHHH)

i
!

.

J

f l

f l

MapeK
Apnaji
KoBajibCKK
—
U.EHTP HAPCylHOM C K y j I b l T T y p B I

CEPIiEUKMil

H

B n a c T o a m e o B p e i i í t O ^ H I I M 113 c a M b i x
oJKHBjienHbix
Ł i e i i T p o B Hapo,i(í-iofí C K y j i b H T y p b i H B J I H C T C H cepneuKuü
noBHT
(MasoBiiie).
T a M p a 6 0 T a i o T 12 C K y j i b n T o p o s .
3TOT
u e H T P B03HMK jïMiiiL E n o c i c n H i i e r o a b i : n e p B t i e C K y j i b n T y p b i P y n i K O B C K o r o , CtftDKMHbCKoro, ß e p M H H t c K o r o , K p a npe^CTaBJieHb] n a B b i c T a s Kax
H K o i i K y p c a x B 1958 r . T H K M M o C p a a o M C T a j M B O S powcflaTbcn
OTMiipaBiinie
Stuio
Tpannu,HM HapoaHoii
cKyjibnTypti.
B O S H H K H O B e H H e H P 3 3 B H T H C C C p n e U K O r O U e i l T p a 6bIJIQ
B L I 3 B S H 0 CnpOCOM H a 3TOT BHfl T B O p H O C T B a , T O H H e e M H T e p e c o M , K o T o p w i á n p o H B H j i a B M O M O T H o m e H H H UenejinH
( H e E I T p HapOflHOM
XyflOSieCTBetlHofi
IipOMbllUJieUHOCTM),
a T a K J K E K O H K y p c a M M u B w c T a B K a M H (He TOJibKO B n o j i b u i e , H O u sa e e n p e o e J i a M n B EpyKJimie w. C a m a * e ) ;
3 T 0 C03flajJO B O 3 M 0 &gt; K H O C T b C O b l T a K H K B I l O J I b l l i e , T a x M 3 a
pyGcîKOM,
B

1962 r. B u y s

PyujKOBCKOro —

K p a e E C K o r o — A H , T. B e ^ c x o s C K H ,

KypoBCKti,

M,cnyejH

B MOHorpacpMH, n o c B a m e H H O M M3o6paHieHwio MaflonH b i H 3 fleiiée, r o p a 3 f l o o x H e x J i i i B e e H 6 M x y f l o i K e c T B e i m a i i
opopiaa, B b i c T y n a i o T
npo6jieMb(
waeMHoro
coflepacaraiíi.
A l t O H H M H M Í t BejIHKOnOJIŁCKHH x y ^ O Ä H H X ; CepeflMHbl X V B.
npeflCTaBHji
ßeBy Maputo B Kopa.iJioBOM
oatepejibe
c MJiaflemieM H a p y K a x . Ma^OHHa a e p j K K T B p y K a x c o c K y
u mewia H a H H T O H K C B CBOTe HCcjienoBaroíÉí &lt; î &gt; p n J ï e M a H H a , K a e a i o i n M x c H 3 H a i e i i H n ruerna K e s p o n e ö c K O M K y j i Ł TOBOM H C K y c c T B e MaaoHiia us fleMoe a a m i M a e i M C K J I E O HHTejitHoe
Meero. K coaca^eHHio
&lt;&amp;p!i eMaHH
oSoiiieji
M o j i n a H M e M n o j i b c s y i o H i w s o n n c b . a T a K î t t e flOJiJKHbiM o5p a a o M H e y ^ e j i a i M B o n w c H Hexwii, M o p a s M H
u EOHCHOH

ctm

repMamtw.
B APyroíí H a c T i î c T a T t M n p e A C T a s n e H b i
H3o6pa»teHHH

cocKH

u

roBopiiTCH

o

ee

ruiacTHiecKwe
cHMBOJinnecKOM

3HaHeHHM.

rjiaBHbiM

TesHcoM, BbiTeKaromriM H 3 aHaJTMsa O T ^ e ^ b -

Hbrx sjieHeiiTOB, H B J I H G T C H n p e a n o B O K e i m e , - I T O
noHjnoBaroraraprjfflM
™ ™ J ,

,

flCHŁ

p

K 0 P a J 1 J I

X™XVlï
BepoBaHHH
l T T.e.
e
ep Xfla,

owjia
0

f

l

P

W

T

e

j

l

e

6OM3HŁ
w

-

a c C M a T

P

nptiHiiHOfi

peoenKa

OTflejibHbie
H B a K ) T C H

H

a

HeM3-

MOTMBM:

*

0

H

0

™-

^^^T^O^T^mnJL^Í^S^

8B

a
X
X Vv l u
ï R
AV
v iI -A
K o M e H T H p y f l iweimoe c o f l c p w a H H e

nosflnero ne¬

R

Kap nH b i , a s T o p c T a T b M r i b i T a j i c n ao H 3 B e c r H O ö c r e n C H H n c n o j i b 30BaTb H a p o Ä H b i e BeposaKWH,
TOTHHOCKOM

T

B.

HeKoropoe

T

C T e r , H O M e H e e c n o c o e H t i e B 3 H a n-iTe Jib H O Ü M e p e O T n a flaiOT,
H e O T B e n a í i c r p o r w M T p e S o e a H K H M H ¡ e n e j i t m . Cep^ e ^ K H Í í KOJiJieKTHB C K p e n j i a e T TaKûii ¿ a s T o p , K a K 6 J I M 3 K o e coeeflCTBo, n a c r b î e KOHTaKTbr, oömne H H r e p e c w H n o p o ü coBMecTHLie ô o j i e e K P v n H b i e o a ö o T b i K a K HanoMnieD
a j r r a p f c (H.iJi.) H a u r p y n n o B a a H C T o p M M e c i a a
KOMMAS
„KoeiMuiKOBCKan
HiicyppoKHHH".
BaaMMHoe
BjiHaKiie
MOJKHO 3 a M 6 T H T Ł B X a p a K T C p H W X H e p T a X , CBOÜCTBeHHbrX
GojibUiMHCTBy C K y j i b n T y p c e p n e q K o r o qoHTpa, a H M Ë H H O .
cnoco6 c p o p M H p o B a H M n
rabiSbi,
cxeMaTHnecKan TpaKTosKa
rpHryp. CKyuuii opHaweHT, B w p a 3 M r e a b H w e n e p T b i H 3 0 G p a i K a e M u x nunJ

B cTopone OT r p y n n b i cepnei^Kiix w 3aBHfl3Knx C K y j i b n T o p o s flepjfCHTCii E j i e H a I H n n a s K a - r o j i e M O M O B C K a . E e n p t i MMTMBHbte e x y j i b n T y p b i H e n o J i b s y i o T C H o a o o p e H i i e M M e c T iibix BjiacTefi H IíeiiejiMw. T e w n e Menee a s T o p CTaTbii
HaxoAMT, H T O e c pa6oTbi
flocTotiHbi
oQcyjKfleKHÄ i i H T O
n o Kpaiinen M e p e B a p w a B C K O M y 9 T H o r p a * K H e c K 0 M y M y a e i o e j i e f l o B H J i o ñbi V ^ M I I T L H M B H H M a H w e .
^ a j i e c a B T o p ni-imeT o ^ o c T o w H C T B a x
u HeflocTaTKax
l l e n e j i H i r B OTHOiiieHHH e e 3 a 6 o T o n a p o f l H b i x y i n e n b i ^ a x .
flOGTOHHCTBOM
H B J l i i e T C H COM HO CCGC O^iaKT B O S H K W H O B e HMÍI c e p n e ^ o r o ueHTpa, e r o pa3BHTłie, 6 O J I Ł U I H C jj,oxo«bt
(CKyjibnTopOB). H e a o c T a T K O M J K 0 Haflo c H i i r a T b T O , H T O
B03HHKaer onacnocTb npeBpameHMH TBopnecKoii
paSorbi
B MaCCOBOe n p O H 3 B 0 a C T B 0 , H a B H 3 b I B a H I t e T e M a T H K H I I X V W x e c T B e H H w x * o p M . MepKaHTHJibHOCTb, KOTopaH n o o y i ne r í o BHyTpeHHeMjr BCJierono, a n o
3aKQ3y.

A H H a K y H H H H b C K a - M p a ą K a — MCKyCCTBEIIH b l E I I B E T b l . 3 A M E H A H M H B CBH3M C B A P I H A B CKOH BblCTABKOH
I I o H T M B O s c e x p a í i o H a x . nojibuiM A e j i a r o T M C K y e c T s e H H b i e U B C T M n 9 T O T BMA iiapofliioro T B o p i e c T s a
npnHa jieJ K H T K Pflfly
T 6 X , KOTOpbie B HaCTOTmee B pCM« OTJIHHaÍ O T C H OCOBOM flHHaMMKoa P Q 3 B H T H H . H e K y c C T B e H H b i e q e f l

B

y

K

P

a

Ü

i

e

H

OK^HorT
x
^Hr
n°r
^
K ^
™
BoeabflCTBax, M
yxpauiaioT T a K ™ ™
¡ f s ^ T
MHiiOBaHMH yconuinx.
B

Ł

B

n

e

r

o

P

e

n

M

H

HßeTbi, KaK irpamwo, W J I B I O T n e w i ^ , nauje Bcero
AJiH c e o f l M JIM w i n o j i H i K a i r u i M X c o c e a o K K p o M e T o r o c y mecTByeT
iiecKOJibso
Kpynnbix
^earpos
npoHSBOflcroa
B C K y c c T B e H H b i x uBeTOB aa* n p c w a x H H a H p M a p K a x n a np
ep, K03erj Bb
M Cernen. ^ y í K b i
6 J I H 3 Heiicroxosa.
H M

I O

I

q e e T b i rjiaBHwM oGpasoM
flOJiawr
H 3 oObiKHOBeHHOW
w qaeTHoíi naniipocHOÜ
Oywarw. M 3 n e p t n u e K
flejiawT
UBCTbi npeMMyiuocTBCHHu
nofl H C H C T O X O B O W , B O H Q H M H C K O M u K y p n e a c K O M p a i i o n a x . B oKpecTHOCTHX H e n e r o xoBa
flenaiOT
TaKHte U B C T U M S crpyjKeic.
B

Bojibuie B c e r o u s e T O B , n p H T O M c a M b i x n n T e p e c u b i x
xyaoHtecTBeHHOM OTHOiueHi™, s e J i a W T B p a w o H a x 6 o r a -

Tbix TpaflwuwHMH
E

HapoflHoro

KypneBCKOM, JIOBMUKOM

npiiKJiaflHoro

HCKyccTBa:

M KeJiei;KOM.

B H H B a p e 1965 r . U e n e j i K H ( I l e H T p H a p o f l i i o i i
xy«oJKecTBeHHOH npoMbiujjieHHocTH),
ycTpOHjia
nepByio B W C T a B K y HCKyecTBeHHbrx u s e T O B , KOTOparj
noJib3DBajiaci.
r p o M a ^ H b i M y c n e x o M . Bee S K C n o e a T b i 6 W J I H p a c n p o a a i i b i
noCC'l-HTCJIHM.

;

�r

CZASOPISMA

INSTYTUTU SZTUKI

PAN

wydawane przez
P.P. W Y D A W N I C T W A A R T Y S T Y C Z N E

I FILMOWE

B I U L E T Y N H I S T O R I I S Z T U K I , k w a r t a l n i k , ponad 100 str. d u ż e g o
formatu, o k o ł o 100 ilustracji. Cena 24 zł, prenumerata p ó ł r o c z n a 48 zł,
roczna — 96 zł.
P O L S K A S Z T U K A L U D O W A , k w a r t a l n i k , 64 str. d u ż e g o f o r m a t u ,
bogaty m a t e r i a ł ilustracyjny. Cena 18 zl, prenumerata p ó ł r o c z n a 36 zł,
roczna — 72 zł.
P A M I Ę T N I K T E A T R A L N Y , k w a r t a l n i k , ponad 170 str. druku, o k o ł o
100 ilustracji. Cena 18 zł, prenumerata półroczna 3U zł, roczna — 72 zł.
M U Z Y K A , k w a r t a l n i k , o k o ł o 130 str. d r u k u , liczne p r z y k ł a d y
Cena IB zł, prenumerata p ó ł r o c z n a 36 zł, roczna — 72 zł.
Wszystkie czasopisma n a b y w a ć
meracie.

można

regularnie

jedynie w

nutowe.
prenu­

K W A R T A L N I K F I L M O W Y — w roku 1966 przestanie się u k a z y w a ć ;
zeszyt 4 za rok 1965 będzie ostatnim numerem tego czasopisma.

W A R U N K I PRENUMERATY
„POLSKIEJ SZTUKI LUDOWEJ"
P r e n u m e r a t ę na k r a j p r z y j m u j ą u r z ę d y pocztowe, listonosze oraz O d działy i Delegatury „ R u c h " .
M o ż n a r ó w n i e ż d o k o n y w a ć w p ł a t na konto P K O Nr 1-6-100020 —
Centrala K o l p o r t a ż u Prasy i W y d a w n i c t w „ R u c h " Warszawa, u l . W r o ­
nia 23.
Prenumeraty przyjmowane są do 15 dnia m i e s i ą c a p o p r z e d z a j ą c e g o
okres prenumeraty.
Cena prenumeraty: p ó ł r o c z n i e zł 36, rocznie zl 72.
P r e n u m e r a t ę na z a g r a n i c ę , k t ó r a jest o 40% d r o ż s z a — przyjmuje
Biuro Kolportażu Wydawnictw
Zagranicznych „ R u c h " Warszawa,
ul. Wronia 23, tel. 20-46-88, konto PKO Nr 1-6-100024.
SPRZEDAŻ
Egzemplarze n u m e r ó w zdezaktualizowanych m o ż n a n a b y w a ć w P u n k ­
cie W y s y ł k o w y m Prasy Archiwalnej „ R u c h " , Warszawa, u l . N o w o w i e j ­
ska nr 15/17, konto P K O N r 114-6-700041 V I I Oddział Miejski Warszawa.
A k t u a l n e numery czasopism I n s t y t u t u Sztuki P A N posiada
Rozpowszechniania W y d a w n i c t w Naukowych P A N w P a ł a c u
i N a u k i w Warszawie.

Ośrodek
Kultury

S t o ł e c z n e Z a k ł a d y Graficzne,
Z . I. W - w a , P o d c h o r ą ż y c h 39. Z a m . 502/65. P a p .
i l u s t r . k i . I I I , 120 g A l + k a r t o n b i a ł y k l . n i . 220 g. B l . N a k ł a d 1271) egz. E - 7 5

i
!
I
j
\
i

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5958" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5938">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/9051ffad2f1631df8cb90612e64008e6.pdf</src>
        <authentication>158b538e7427bfbfc6bb10513af5c2f4</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71111">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4824</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71112">
                <text>1965</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71113">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4477</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71114">
                <text>Spis treści/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1965 t.19 z.4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71115">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1965 t.19, z.4; pierwsze strony</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71116">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71117">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71118">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71119">
                <text>�T R E S C

Miroslava

Ludvikova,

Brno

Morawskie ludowe d r u k i b e z p o ś r e d n i e na
ninach

tka­
183

Maria Paradowska

Strój bamberski

Ewa S n i e ż y ń s k a - S t o l o t
Stefania Krzysztofowicz

Malarz

Maria Ż y w i r s k a

Panorama Józefa W i ą c k a

Wanda Gentil-Tippenhauer

Stanislaw Fatla, najsłynniejszy krawiec ludowy

Jędrzej

191
Mazurkiewicz

201
205

Podhala
Jan Setkowicz

213

Andrzej Bierowiec, ś w i ą t k a r z z Kasinki .

.

.

223

Rzeźby młodzieży góralskiej z Jurgowa .

.

.

226

Stanisław Skibiński

S a w i ń s k i ośrodek garncarski w ś w i e t l e dokumen­
t ó w archiwalnych X V I I - X V I I I w

230

A d a m Glapa

Wystawa ludowego haftu

233

Helena Sredniawa
Z

ARCHIWUM

HISTORYCZNEGO

WSPOMNIENIE

wielkopolskiego .

.

POŚMIERTNE

*

Dr Maria P r z e ź d z i e c k a 1919-1965

237

RECENZJE

Maria P r z e ź d z i e c k a

ChWalisław Zieliński: Sztuka sakralna .

Anna Dobrzańska-Pawlicka

Ukrainske narodne
riżba ta rozpis

Zbigniew Jasiewicz

Etnograficzeskie kollekcii w muzeach SSSR .

Zofia Cieśla-Reinfussowa

Max Kislinger: A l t e b ä u e r l i c h e K u n s t .

dekoratiwne

.

.

238
.

.
.

241

OF

ARTICLES

PE3IOME

Na okładce:
Swiderski.
w Krakowie.

239
240

KRONIKA

SUMMARY

238

mistectwo —

Kobieta
Na stronie
Wyk.

w czepcu-kopce,

hajt

tytułowej:

z ula.

Józef

Mazur,

Głowa

Bobrowa,

na tiulu.
Biały
pow.

*

W,

Sułkowice,
Bór,

Dębice.

pow.

pow.
Mielec,

Fot.: Michał

Gostyń.
obecnie

.

242

.

243

Fot.:
Muz.

Maśliński.

Jan
Etn.

�w

—

KWARTALNIK

INSTYTUTU

SZTUKI

POLSKIEJ

——

AKADEMII

polska sztuka ludowa

NAUK

•

ROK XIX 1965 NR 4

�KOMITET

REDAKCYJNY

M g r Aleksander Jackowski,
dr Kazimierz Pietkiewicz,
prof, dr Ksawery P i w o c k i ,
prof, dr Roman Reinfuss,
prof, dr Tadeusz Seweryn.
ZESPÓŁ

REDAKCYJNY

Redaktor
naczelny:
mgr
Aleksander Jackowski, za­
s t ę p c a redaktora naczelne­
go: prof, dr Roman R e i n ­
fuss,
sekretarz
redakcji
i redaktor d z i a ł u : m g r Jad­
wiga
Jarnuszkiewiczowa,
współpracownicy: mgr A n ­
na K u n c z y ń s k a - Iracka,
m g r W a c ł a w S u ł k o w s k i , re­
daktor techn.: M a r i a K l u kowska, u k ł a d graf.: Jad­
wiga
Jarnuszkiewiczowa.
Tłumacze:
D.
Ronowicz
(ang.), N . S t a s i ń s k a (ros.).
Red.: I n s t y t u t S z t u k i P A N ,
Warszawa, u l . Długa 26.
W y d . i adrninistr.:
P.P.
Wydawnictwa Artystyczne
i Filmowe, Warszawa, u l .
K r a k . P r z e d m i e ś c i e 21/23.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5959" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5939">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/429452a96c5a4a248330bc8cb7600536.pdf</src>
        <authentication>ff7ddbd5670d13d89aec452714d40e94</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71120">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4821</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71121">
                <text>1965</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71122">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4475</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71123">
                <text>Kronika/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1965 t.19 z.3</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71124">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1965 t.19, z.3; s,177</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71125">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71126">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71127">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71128">
                <text>K

R

O

N
za

D n i Twórczości L u d o w e j Opol­
szczyzny organizowane są od sied­
m i u lat przez Muzeum Ś l ą s k a Opol­
skiego w Opolu oraz Wydz. K u l t .
W R N . W r o k u b i e ż ą c y m na uro­
czyste ich z a k o ń c z e n i e w d n i u 4
kwietnia złożyły się, podobnie jak
w latach u b i e g ł y c h , pokazy ś l ą ­
skich l u d o w y c h o b r z ę d ó w wiosen­
n y c h : chodzenie z gaikiem, z n i e d ź ­
wiedziem, topienie Marzanny, a t a k ­
że k o n k u r s y ludowych kapel, ś p i e ­
w a k ó w i g a w ę d z i a r z y oraz p o c h ó d
ulicami miasta. O d b y ł się r ó w n i e ż
k o n k u r s w y k o n y w a n i a pisanek, roz­
strzygnięcie k o n k u r s u na s z t u k ę l u ­
d o w ą oraz — na z a m k n i ę c i e i m ­
prezy •— koncert l a u r e a t ó w p o ł ą ­
czony z ogłoszeniem w y n i k ó w wszy­
stkich k o n k u r s ó w . Opolska impreza
rozrasta się w y r a ź n i e i poziom jej
w porównaniu z latami ubiegłymi
znacznie się podniósł. W ostatnim
konkursie uczestniczyło ponad 200
osób, w t y m ok. 90 pisankarzy.
S p o ś r ó d e k s p o n a t ó w plastyki l u ­
dowej do najbardziej
interesują­
cych n a l e ż a ł y pisanki, z a r ó w n o ś l ą ­
skie skrobane „ k r a s z o n k i " , j a k w y ­
konywane t e c h n i k ą b a t i k o w ą przez
repatriantów z terenów Litwy, Bia­
ł o r u s i i U k r a i n y . Większość pisanek
zdobiona b y ł a m o t y w a m i t r a d y c y j ­
n y m i , nawet w w y p a d k u gdy w y ­
konawcami b y l i ludzie młodzi.
Zespoły o b r z ę d o w e ze wsi Raszowa, pow. Opole i R e ń s k a , pow.
Koźle r e p r e z e n t o w a ł y b. i n t e r e s u j ą ­
ce s ł o m i a n e k u k ł y „ n i e d ź w i e d z i " .
Na pokazie sztuki ludowej w y r ó ż ­
niły się ponadto p a j ą k i kuliste i
krystaliczne. B y ł y one r e k o n s t r u k ­
cjami t r a d y c y j n y c h f o r m zapomnia­
n y c h od około 30 lat. Pokazano też
zabytkowe fragmenty s t r o j ó w k o ­
biecych. Hafty w s p ó ł c z e s n e —
na
serwetkach i fartuszkach, chociaż
wzorowane na tradycyjnych, b y ł y
nieciekawe. Podobnie nieliczne eks­
ponaty z zakresu rzeźby i malar­
stwa r e p r e z e n t o w a ł y b. p r z e c i ę t n y
poziom twórczości amatorskiej.
*
11 kwietnia, w Niedzielę Palmo­
w ą , odbyło się w Rabce rozstrzyg­
n i ę c i e k o n k u r s u na palmy w i e l k a ­
nocne, ogłoszonego przez Muzeum
i m . Orkana w Rabce i Wydz. K u l t .
W R N w K r a k o w i e . Na konkurs
zgłoszono ogółem 150 palm. Przy­
znano 11 pierwszych i 24 drugie
nagrody. Zainteresowanie k o n k u r ­
sem ze strony ludności Rabki i wsi
okolicznych było duże, a poziom
e k s p o n a t ó w dobry i w y r ó w n a n y .
*
W y s t a w ę pn. „ K u l t u r a wsi d o l ­
n o ś l ą s k i e j 1945—1965" zorganizowa­
ło w swych salach Muzeum Etno­
graficzne we W r o c ł a w i u . Wystawa
czynna była w maju. Problematyka
jej dotyczyła przemian k u l t u r o w y c h
na wsi d o l n o ś l ą s k i e j , jakie d o k o n a ł y
się tam w w y n i k u zderzenia się na
t y m terenie o d r ę b n y c h k u l t u r l u ­
dowych p r z e s i e d l e ń c ó w i r e l i k t ó w
dawnej k u l t u r y miejscowej.
Całość eksponowanego m a t e r i a ł u
zgrupowano w
trzech
częściach.

I

okres IV - V I

K

A

1965

Pierwsza o b e j m o w a ł a wybrane eks­
ponaty tradycyjnej k u l t u r y m i e j ­
scowej. Pokazano meble X I X - w i e c z ne: szafy, kredensy, skrzynie. T a k ż e
drobne przedmioty zdobione, j a k
formy do m a s ł a , kosze ze słomy do
chleba, n a r z ę d z i a tkackie i rolnicze.
Część druga u k a z y w a ł a typowe
przedmioty przywiezione ze sobą
przez p r z e s i e d l e ń c ó w , w u k ł a d z i e
o d p o w i a d a j ą c y m poszczególnym g r u ­
pom regionalnym. Reprezentowani
Dyli repatrianci z Wileńszczyzny,
okolic L w o w a i S t a n i s ł a w o w a , Gro­
dna oraz reemigranci z J u g o s ł a w i i
i Rumunii, n a s t ę p n i e n a s i e d l e ń c y z
tzw. Polski centralnej (Wieluńskie,
C z ę s t o c h o w s k i e , Kieleckie, K r a k o w ­
skie i Rzeszowskie). W ś r ó d ekspo­
n a t ó w p r z e w a ż a ł y t u t k a n i n y i frag­
menty s t r o j ó w oraz meble, przede
wszystkim skrzynie; w grupie r u ­
m u ń s k i e j s p r z ę t y pasterskie.
Część trzecia o b r a z o w a ł a k u l t u r ę
dzisiejszą wsi d o l n o ś l ą s k i e j . Z i l u ­
strowana została jej urbanizacja i
przemieszanie tradycji regionalnych,
r Jako n a j w y r a ź n i e j zachowane re(' l i k t y dawnej k u l t u r y ludowej po| kazano p l a s t y k ę o b r z ę d o w ą : prze­
brania i maski „ h e r o d ó w " , pisanki
i palmy wielkanocne.
Wystawa posiada katalog opra­
cowany przez M a g d a l e n ę Roztwor o w s k ą . Zawiera on obszerny a r t y ­
k u ł w p r o w a d z a j ą c y oraz zestawienie
w a ż n i e j s z y c h pozycji
bibliograficz­
nych.
„Kultura
Wsi
Dolnośląskiej.
1945—1965". Przewodnik po wysta­
wie.
Muzeum
Etnograficzne
we
W r o c ł a w i u , W r o c ł a w 1965, s. 48
nlb. ilustr. w tekście.

*

15 maja otwarta została w M u ­
zeum Ziemi Ż y w i e c k i e j w Ż y w c u
wystawa pn. „ S z t u k a ludowa Ż y ­
wiecczyzny i możliwości jej roz­
w o j u " . Organizatorami wystawy b y l i
Muzeum oraz Wydz. K u l t . W R N w
Krakowie.
Wystawa
pokazywała
eksponaty z zakresu
tradycyjnej
twórczości ludowej regionu oraz
możliwości jej adaptacji.
W ś r ó d e k s p o n a t ó w pierwszej czę­
ści wystawy z w r a c a ł y u w a g ę rzeźby
Jana Ficonia, nowo odkrytego r z e ź ­
biarza, ur. w 1933 r. Są to nie­
w i e l k i e drewniane postacie lub g ł o ­
wy, p r z e d s t a w i a j ą c e ludzi wiejskich.
Pokazano też rzeźby Englerta, Boczka, Kowalczyka oraz ł a d n y zestaw
tradycyjnych zabawek ż y w i e c k i c h :
k o n i k i , ptaszki, taczki. W ś r ó d adap­
tacji z n a l a z ł y się p u d e ł k a ryzowa­
ne i malowane na w z ó r zabawek.
Wyroby drewniane reprezento­
w a ł a bednarka: konewki, „gielety"
na m a s ł o ( n i e k t ó r e zdobione w y p a ­
laniem), łyżniki oraz zestaw meblo­
w y : stolik i zydle.
Pokazano też barwne
wieńce
k w i a t ó w sztucznych. Wycinanki, j a ­
kie znalazły się na wystawie, m i a ł y
być p r z y k ł a d e m rozbudowania f o r m
s ł u ż ą c y c h do ozdoby gwiazd k o l ę d ­
niczych. Eksperyment ten trudno
jednak u z n a ć za udany. Dział przed­
s t a w i a j ą c y możliwości adaptacyjne
sztuki ludowej w tkaninie, meblar­

stwie i p a m i ą t k a r s t w i e
zawierał
eksponaty p r z e w a ż n i e mierne i po­
zbawione w a r t o ś c i z a r ó w n o etno­
graficznych, jak artystycznych.

*
W czasie obchodzonych w maju
D n i O ś w i a t y , K s i ą ż k i i Prasy M u ­
zeum w L u b l i n i e przy w s p ó ł p r a c y
Wydz. K u l t . W R N w B i a ł e j Pod­
laskiej, P u ł a w a c h , B i ł g o r a j u i C h e ł ­
mie Lubelskim
zorganizowało
w
tych miastach w y s t a w y w s p ó ł c z e s ­
nej sztuki ludowej poszczególnych
p o w i a t ó w . Pokazano m . i n . t k a n i n y ,
fragmenty
stroju,
plecionkarstwo,
c e r a m i k ę , rzeźbę i w y c i n a n k i .

*
5 czerwca odbył się w Z a l i p i u
konkurs malowania d o m ó w i w n ę t r z
izb, zorganizowany przez
Wydz.
K u l t . W R N w K r a k o w i e . Uczestni­
czyło w n i m 36 malarek z Zalipia
i okolicznych w s i : K u z i , Ś w i e b o ­
dzina, Niwek. Wszystkie m a l a r k i zo­
stały nagrodzone. Obok nazwisk
znanych w y s t ą p i ł y nowe, w ś r ó d k t ó ­
rych w y r ó ż n i ł a s!ę zwłaszcza Stefa­
nia Ł ą c z y ń s k a .
W y s t a w ę pn. „Dziś b i a ł o s t o c k i e j
sztuki ludowej" z o r g a n i z o w a ł o w
S u w a ł k a c h miejscowe muzeum re­
gionalne wraz z b i a ł o s t o c k i m od­
działem Cepelii. Pokazano t k a n i n y
dekoracyjne (dwuosnowowe i w i e lonicielnicowe), plecionki ze słomy
i korzeni, naczynia d ł u b a n e w dre­
wnie (ich tradycyjne f o r m y zapom­
niane od lat kilkudziesięciu Cepelia
stara się obecnie r e a k t y w o w a ć ) , p i ­
sanki, palmy, rzeźbę i c e r a m i k ę .
*
W y s t a w ę pn. „Leon K u d ł a —
wystawa p o ś m i e r t n a " zorganizowa­
ły w czerwcu i lipcu w Warszawie
(w sali Kordegardy) ZPAP, P a ń ­
stwowe Muzeum Etnograficzne i
C B W A . Pokazano 80 r z e ź b K u d ł y
p o c h o d z ą c y c h ze z b i o r ó w muzeal­
nych i p r y w a t n y c h . Z n a l a z ł y się na
niej wszystkie najcenniejsze prace
K u d ł y , o b r a z u j ą c e c a ł o k s z t a ł t jego
twórczości,
a także
autentyczny
warsztat artysty wraz z kompletem
d ł u t i n a r z ę d z i oraz k i l k a figur do­
piero zaczętych, o b r a z u j ą c y c h p r o ­
ces powstawania rzeźb. E k s p o z y c j ę
wystawy z a p r o j e k t o w a ł Jerzy Star­
czewski. W y s t a w ę i katalog zawie­
r a j ą c y a r t y k u ł w s t ę p n y , spis eks­
p o n a t ó w oraz ilustracje o p r a c o w a ł
doc. dr Józef Grabowski.
„Leon K u d ł a — wystawa po­
ś m i e r t n a " , czerwiec — lipiec 1965,
Warszawa 1965, s. nlb. 32, i l . 16.
Muzeum Ś l ą s k a Opolskiego w
Opolu z o r g a n i z o w a ł o przy pomocy
krakowskiego Muzeum Etnograficz­
nego w y s t a w ę polskiej zabawki l u ­
dowej. O t w a r t a b y ł a ona w m a j u
i czerwcu w salach Muzeum Opol­
skiego. Najliczniej
reprezentowane
były zabawki z t e r e n ó w p o ł u d n i o wowschodnich oraz w o j . k r a k o w ­
skiego i samego K r a k o w a .
177

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5960" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5940">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/d7f4cdeecf9cc5120d50cb0eef699834.pdf</src>
        <authentication>4cb1fb9c514673127cbbf1759221099e</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71129">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4674</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71130">
                <text>1971</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71131">
                <text>budownictwo ludowe</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71132">
                <text>Kieleckie - budownictwo ludowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71133">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4340</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71134">
                <text>Z badań nad budownictwem ludowym w województwie kieleckim / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1971 t.25 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71135">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1971 t.25, z.2; s.67-78</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71136">
                <text>Reinfuss, Roman</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71137">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71138">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71139">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71140">
                <text>П.

1. U l i c a . W y s o k i n , p a w .

Opoczno

Roman Reinfuss
Z

BADAŃ

NAD

BUDOWNICTWEM

P o ł o ż o n e w e w s c h o d n i e j części w i e l k i e g o
sły

dzisiejsze

skrawka
w

w o j . kieleckie, z

niewielkiego

a Pilicą, l e ż a ł o

obrębie g r a n i c M a ł o p o l s k i *. W i ę z y

kreślała d a w n a
obszar

zakola W i ­

wyjątkiem

n a północy m i ę d z y R a d o m i e r z ą

całości w

organizacja

województwa

krakowskiej .

Mimo

2

kościelna, g d y ż

wchodził
więzów,

do

łączyły

z południem, w o j . k i e l e c k i e p o d w z g l ę d e m
n y m jedynie w swojej

części p o ł u d n i o w e j

te pod­

niemal

pierwotnie
jakie

LUDOWYM

cały

diecezji

te

tereny

etnograficz­
nawiązuje

M a ł o p o l s k i , p o d c z a s g d y j e g o część północna b a r d z o

do
wy­

W

WOJEWÓDZTWIE

KIELECKIM

r a d o m s k i m i dalej p o Wisłę. Pozostałe t e r e n y
g l e b y słabe, często p i a s z c z y s t e ,
siejszy
ki

posiadają

n a k t ó r y c h p o dzień d z i ­

z a c h o w a ł y się r o z l e g ł e o b s z a r y , s t a n o w i ą c e

d a w n y c h puszcz, z których

największą

była

R a d o m s k a . Jeszcze w w i e k u X I V , j a k w y k a z a ł y
1
i

km

2

miały

Opatowa. W

okolice

Wiślicy,

Książnic,

c e n t r u m województwa

Koprzywnicy

(obszar

Gór

nocnym

zachodzie

między

średnim

biegiem

Kamiennej

północy M a z o w s z a .

łe i p r a k t y c z n i e b e z l u d n e

częściowo w
renów,

dziejach

częściowo

kontaktów,

o s a d n i c t w a interesujących

zaś w

która

k o n f i g u r a c j i sieci

inaczej

a inaczej po południowej

układała
części G ó r

się

nas t e ­

wzajemnych

po

północnej,

szczególności

z

Tereny,

które już w e

obszary

wzdłuż

południowych

województwa
łącznie
zachodu

lessowe,
od

ciągnące
i

się

z pow. opatowskim

po

kieleckiego

pe-

średnio­

szerokimi

i przyległymi

s k r a w k a m i powiatów

bez­

płatami
granic

Sandomierz,
do

niego

iłżeckiego.

W i ę k s z e o b s z a r y g l e b średnich w p o ł u d n i o w e j

części w o ­

i

Chęcinami, w

północnej

l a r n y m i płatami w

zaś —

a Chmielnikiem

układają

Potkańskiego

w

zasiedleniu

lesistych

tereny
Według

obszarów

m o g l i brać udział p r z e d e

wszyst­

się

5

n y zachód o d r z e c z k i D r z e w i c y
z u r z y , część zachodnią
resztę zaś t e r e n u —

nieregu­

p o w i a t a c h opoczyńskim, p r z y s u s k i m ,

po Iłżankę o s i e d l i l i M a ­

od strony Pilicy —
Sandomierzanie,

Sieradzanie,

którzy

ze

swych

siedzib w południowej i w s c h o d n i e j

części

posunęli

Świętokrzyskich

się p o

obu stronach Gór

województwa
na

zachód, n i e m a l p o P r z y s u e h ę i K o ń s k i e .
8

od

i

j e w ó d z t w a ciągną się m i ę d z y S t a s z o w e m

zaludnione

s z y m zaś s t o p n i u z p o ł u d n i a . W z w i ą z k u z t y m p ó ł n o c ­

wczesnym

Wielkiej

gęściej

Małopolski o d t a k i c h sarnych terenów M a z o w s z a .
Karola

rolę

4

wpływającym

południowo-wschodnich

Kazimierzy

dzielącego

rozleg­

l e ś n e , pełniące

k i m o s a d n i c y nadciągający z z a c h o d u i północy, w m n i e j ­

w i e c z u były s t o s u n k o w o s i l n i e zasiedlone, stanowiły
leśne

izolacyjnego,

obszary

intere­

talk s i l n i e n a r o z w ó j o s a d n i c t w a układem stosunków
dologioznych.

pasa

północnej K i e l e c c z y z n y

Świętokrzyskich.

Z a g a d n i e n i a o s a d n i c z e w i ą ż ą się z f i z j o g r a f i ą
sującego n a s t e r e n u , a w

szukać

Świę­

t o k r z y s k i c h ) , n a północy ( t e r e n y w z d ł u ż P i l i c y ) i n a p ó ł ­
a ujściem P i l i c y d o W i s ł y ciągnęły się w ó w c z a s

tego s t a n u należy

bada­

8

n i a Ł a d o g ó r s k i e g o , najgęstsze z a l u d n i e n i e 20—30 osób n a

raźnie w s k a z u j e n a s i l n e o d d z i a ł y w a n i e sąsiadującego o d
Przyczyny

reszt­

Puszcza

Zarówno osadnictwo spontaniczne okresu

przedkolo-

n i z a c y j n e g o , j a k i późniejsze, p r o w a d z o n e p l a n o w o w c z a ­
sie

kolonizacji

na prawie

niemieckim,

omijało

zwarte

t e r e n y leśne, k t ó r e p o s t a r e m u p e ł n i ł y funkcję s u b e k u meny, w y k o r z y s t y w a n e j głównie przez

bartników i

ców. Dopiero p o d koniec X V I I I w . r u c h osadniczy

łow­
obej-

67

�muje

tereny

puszczańskie

i

1

wzmaga

się

wybitnie

w w i e k u X I X . W t y m czasie t e r e n y p u s z c z p o k r y w a j ą
siatką

nowych

osadnictwem
lonie
w

wiosek.

pojawiły

niemieckie

dzisiejszych

W

związku

z

się n a t e r e n i e

,które

ułożyły

powiatach

się

XIX-wiecznym

województwa

ko­

się

większymi

grupami

Opoczno,

Kozienice,

Zwoleń,

R a d o m , Iłża i K i e l c e . P ó ź n e w s i e k o l o n i z a c j i X I X - w i e c z 8

nej

wyróżniają

kształtami

się

od

starszych s w y m i r e g u l a r n y m i

j a k o ulicówki

Badania

kształtów

względnie

rzędówki.

osiedli na terenie w o j . kieleckie­

go, p o d o b n i e j a k w całym d a w n y m z a b o r z e r o s y j s k i m , są
niesłychanie u t r u d n i o n e ze w z g l ę d u
stralnych.

Główną

podstawą

na brak m a p k a t a ­

tego r o d z a j u

badań

stano­

w i ą t u s z c z e g ó ł o w e m a p y t o p o g r a f i c z n e , n a k t ó r y c h oparł
się

w

swym

kształtów

syntetycznym

wsi w

Polsce

opracowaniu

—

Bogdan

niego n a j b a r d z i e j rozpowszechnione

dotyczącym

Zaborski.

Według

na terenie w o j . kie­

l e c k i e g o są w s i e r z ę d o w e . W p o ł u d n i o w e j części P o w i ś l a ,
między

Kazimierzą

Wielką

a Sandomierzem,

występuje

w i e l o d r o ż n i c a często s p o t y k a n a n a s t a r y c h t e r e n a c h o s a d ­
n i c z y c h z n a d górnej Wisły. Poniżej S a n d o m i e r z a

ciągnie

się w z d ł u ż W i s ł y w ą s k i pas w s i u l i c o w y c h , które

mniej­

s z y m i l u b większymi p l a m a m i występują również w
nocnej
i

części

ówdzie

województwa,

owalnie

obok

i wsi typu

zdarzających

jącymi w p e w n e j
stronach

zagrodami

u l i c y , w i ą ż e się z akcją

komasacyjną,

prowa­

czasie l i k w i d a c j i s t o s u n ­

k ó w pańszczyźnianych i uwłaszczania w ł o ś c i a n . W
w

związku

następowało

z wydzielaniem

często

wyznaczone

przenoszenie

gruntów

całych

owym

chłopskich,
na

nowo

m i e j s c a t a k , że s t a r y układ z a b u d o w y

ulegał

całkowitemu zniszczeniu. W i e l e

wsi

w s i rzędowych

powstało

t u j e d n a k i wcześniej, w

okresie pańszczyźnianym

czas

włościan

akcji

©czynszowania

Zagadnienie

10

tutu

Poza

budownictwa ludowego

krótkimi

Sztuki PAN,

Ludowej"
pach

w

na terenie w o j .

i

1 1

sprawozdaniami

publikowanymi w

artykułem

Kalinkowie

1 2

Piotra

opraco­

z obozów

Insty­

„Polskiej

Sztuce

Dekowskiego

literatura

pod­

.

k i e l e c k i e g o n i e d o c z e k a ł o się d o t y c h c z a s p e ł n e g o
wania.

sto­

o d s i e b i e odległości p o j e d n e j l u b o b u

dzoną iprzez w i e l k ą własność w
czasie,

pół­

się t u

przysiółkowegoZnaczna

ilość w s i r z ę d o w y c h , t z n . z a b u d o w a n y c h

dotycząca

o

chału­

tego

przed­

m i o t u o g r a n i c z a się do mało z n a c z n y c h w z m i a n e k . P r z e d ­
stawiany

tu w

Kielecczyzny

zarysie

opiera

problem ludowego

się

więc

głównie

budownictwa

na

materiałach

t e r e n o w y c h z e b r a n y c h przez Zespół D o k u m e n t a c j i S z t u k i
Ludowej Instytutu Sztuki P A N
w l a t a c h 1968—1970 w

l s

, j a k również

zebranych

czasie badań p r o w a d z o n y c h

M u z e u m Świętokrzyskie w

Kielcach. Badania

przez

prowadzo­

n e w s k a l i ogólnopolskiej p r z e z Z a k ł a d P o l s k i e g o

Atlasu

E t n o g r a f i c z n e g o I H K M P A N zostały u w z g l ę d n i o n e w t y m
zakresie,

w

jakim

znalazły

one w y r a z

w

dotychczaso­

w y c h publikacjach. Nie wykorzystano natomiast materia­
łów Urzędu K o n s e r w a t o r s k i e g o
inwentaryzacji
Architektury
dzących

w

znajdujących

Polskiej

znacznej

w
się

K i e l c a c h , j a k również
w

zbiorach

Zakładu

Politechniki Warszawskiej,
mierze

z okresu

pocho­

międzywojennego.

W ś w i e t l e p o s i a d a n y c h m a t e r i a ł ó w m o ż n a stwierdzić,
że n a t e r e n i e całego w o j . k i e l e c k i e g o w y s t ę p u j ą
wadze zagrody

typu

wielobudynkowego,

w

dla zwierząt

ukształtowane są najczęściej
leżności

od

rozmiarów

podobnie

i stodoła. Z a g r o d y

w

formie podkowy. W

działki

budowlanej

takie
za­

budynek

m i e s z k a l n y u s y t u o w a n y j e s t dłuższą l u b szczytową
ną do d r o g i ( i l . 1). P o p r z e c i w n e j

prze­

których b u ­

d y n e k m i e s z k a l n y s t a n o w i całość w y o d r ę b n i o n ą ,
j a k pomieszczenie

w

s t r o n i e podwórza

ścia­
stoi

stodoła, a p r z y j e d n y m z b o k ó w — s t a j n i a i o b o r a , p o ­
łączone j e d n y m

dachem

( i l . 2). Z d a r z a

się j e d n a k , i t o

g ł ó w n i e w części p o ł u d n i o w e j w o j e w ó d z t w a , że

68

11. 2. T y p o w y układ b u d y n k ó w g o s p o d a r s k i c h . Radzłce
Duże, p o w . O p o c z n o . I L 3. P ó ł z i e m i a n k a w k o p a n a w less.
J ó z e f ó w , p o w . O p a t ó w . I I . 4. O k n o p ó ł z i e m i a n k i .

pomiesz-

2

�I I . 5. B u d o w n i c t w o

czenia

d l a z w i e r z ą t i stodoła n a k r y t e są w s p ó l n y m

chem, względnie
mieszkalnym,
Zagrody

że

obora

połączona

a stodoła s t o i

jest

z

w

których zarówno

część

dla inwentarza i

doła,

dachem,

głównie w

się

pod

jednym

południowo-zachodnich

Szaniec, p o w . B u s k o .

spotykano

a tylko raz w

zawaliska

Józefowie,

opuszczonych

p o w . Opatów,

spotyka

powiatach

sie m i ę d z y w o j e n n y m p r z e z 6 - m o r g o w e g o

sto­
się

(Włoszczo­

Materiałem
na

terenie

budowlanym

w o j . kieleckiego

wylesionych,

ale

jest

mających

w

pienną

spodarstwach

stajnie), a czasem i m i e s z k a l n e

ustawione
bokieru
pują
w

mniej
typu

są w

formie

zamkniętym

na terenie

powiatach:

zamożnych.

okólnego,

gdzie

zwartego

zadaszonym

Gór

terenów

powiatów

z

jednym

„pod-okołem",

wystę­

oraz

Wielkiej

olkuskiego

i

liczne.

Posiadali

Poza

miechowskiego,
te nie

najzamożniejsi

w

i I I wojnie

waną

czasie

z kamienia

jest

I I wojny

światowej

biedota

wiejska,

b y ł o stać n a b u d o w ę chałupy, mieszkała w
l u b półziemiankach. Występowały

której

nie

ziemiankach

one n a t e r e n a c h

wa­

(obory,

także z k a m i e n i a

(powia­

światowej. Wsią

t e n znalazł

szersze

zniszczonych

niemal w

Szaniec

t y m na terenach

obszarach

miękką,

gospodarcze

odbudowy
w

lessowych

za­

wsi

całości

po

zbudo­

p o w . B u s k i m ( i l . 5).
zdarzają

o ścianach b u d o w a n y c h z g l i n y m i e s z a n e j

się

chałupy

ze słomą ( i l . 6).

S p o t y k a n o j e w p o w . p i ń c z o w s k i m (Dębiany, Złota, M ł o dzawy

Małe, N i e p r o w i c e ) i b u s k i m (Mikułowice).

c j a t a k i c h chałup w y s t ę p u j e
towskim, sandomierskim

gospodarze.
Do

I

południu

Zagrody

je jedynie

stosowanie

Na

podglebiu

t y : Busko, C h m i e l n i k ) . Materiał

pińczow-

i Wiślicy, gdzie

u

jednak

na

jędrzejowskim,

należących już do w o j . k r a k o w s k i e g o .
były

budynki

czworoboku

Świętokrzyskich

włoszczowskim,

s k i m , a także k o ł o K a z i m i e r z y
sięgają

wszystkie

powszechnie

drewno.

„ o p o k ę " b u d u j e się b u d y n k i

na

okre­

gospodarza

stosowanym

w a , Jędrzejów, Pińczów), gdzie wyraźnie występują w go­
Zagrody

ziemianek,

natrafiono

zamieszkałą p ó ł z i e m i a n k ę ( i l . 3, 4), w y b u d o w a n ą w

osobno.

jednobudynkowe,

renach

budynkiem

m i e s z k a l n a , j a k też p o m i e s z c z e n i a
mieszczą

da­

kamienne.

z

gliny

mieccy

mieli
18

, k o z i e n i c k i m (Czarnolas).

budować

m . i n . ubożsi

opa­
Domy

koloniści

nie­

.

Starzy

les­

Trady­

również w p o w i a t a c h :

i n f o r m a t o r z y wspominają

t e ż o chałupach

ze

sowych w powiatach: opatowskim, s a n d o m i e r s k i m i piń-

ścianami p l e c i o n y m i z c h r u s t u i o b l e p i o n y m i gliną ( p o w .

czowskim.

jamowego,

bądź

Kazimierza

w k o p a n e w z b o c z e z i e m i a n k i w n ę k o w e , posiadające

jedy­

jałowca

(Bronisławów,

nie wykonaną z d r z e w a

znaj­

strukcji

ramowej

dowały

Budowano

ścianę f r o n t o w ą , w k t ó r e j
1 5

w

mianki

wkopane

Kamieniu
w

d w u poziomach.

również obory
W

typu

się d r z w i i o k n o . W e d ł u g

skiego
w

ziemianki

Plebańskim

Tadeusza

koło

Dybczyń-

Sandomierza

zbocze l e s s o w e spotykało się
Prócz

i stodoły w

izb mieszkalnych

zie­

t e n s a m sposób w y k o n a n e

czasie badań p r o w a d z o n y c h

w

roku

„lassa" występują
wództwa w

nawet

były t a m

Wielka).

W
ma

ze

budynkach

pow.

ścian u ż y w a n o

Radom).

ścianami

Stodoły

wypełnionymi

wzdłuż wschodniego

dolinie

konstrukcja

Do plecenia

czasem
o

kon­

plecioną

pogranicza

woje­

Wisły.
drewnianych

węgłowa.

W

zdecydowaną
najstarszych

przewagę
i

już

dziś

.

b a r d z o r z a d k i c h o b i e k t a c h s p o t y k a się w ę g i e ł n a „ o b ł a p "

1951 n a t y c h t e ­

( i l . 7). P o w s z e c h n i e w y s t ę p u j e w ę g i e ł n a ,,'*ybi o g o n " , który

u

69

�70

�w

starszych

dziesiąt

chałupach

centymetrów

Na lessowych

m a również

nierówne

terenach w

części w o j e w ó d z t w a

wystające

o

kilka­

południowej

i

wschodniej

obok k o n s t r u k c j i węgłowej

na jest równolegle sumikowo-łątkowa

P o w s z e c h n i e występującą
w

o s t a t k i ( i l . 8).
stosowa­

k o n s t r u k c j a ścian

Kieleckiem

gdzie

w

konstrukcja

konstrukcją

dachów

krokwiowa.

t r a d y c j i zachowała

się

Jedyną

pamięć

o

jest
wsią,

budowie

sochę i ślemię, była D o b r o w o d a , p o w . B u s k o . S i a d y
strukcji

sochowo-ślemieniowej

znajdujemy

też w

na
kon­

powia­

( i l . 10). K o ł o O s t r o w c a i S a n d o m i e r z a , j a k r ó w n i e ż w p o ­

tach: jędrzejowskim i włoszczowskim, podczas gdy w p o ­

w i a t a c h : Pińczów, K a z i m i e r z a

bliskim

się

wsie,

w

strukcja
są w

których

prawie

Wielka

i Busko,

wyłącznie

sumikowo-łątkowa.

znajdują

występuje

Słupy s u m i k ó w

ramę p r z y c i e s i ; n a t o m i a s t według zachowanej

dębowe)

wkopywane

były

bezpośrednio

j a k t o dziś jeszcze w i d z i e ć
pow.

wschodu
wowych

można w

krasnystawskim

na

w o j . lubelskiego.

Chronologia
trudna

(zwykle

ziemię t a k ,

starych

terenie

systemów k o n s t r u k c j i

w

chałupach

sąsiadującego
obydwu
jest

ległych

od

podsta­

do u s t a l e n i a ,

W

wiowo-płatwiowe,
w

pionie

Krakowskiego

również k o n s t r u k c j a

belek

młodsza,

Gdy

porównamy

sumikowo-łątkowego

w

związek tej k o n s t r u k c j i
lessowymi
Z

występuje

wyjątkiem

warstwę

starszą.

w

woj. kieleckim
z pozbawionymi
sposób

budynków

budownictwa
z mapą

lasów

najstarszych

na

obszarze

to m a miejsce

w oprawie

II.

8. W ę g i e ł

o k i e n ( i l . 9), p o d o b n i e j a k

n a rozległych o b s z a r a c h

lasia, Lubelszczyzny,

„na

Kujaw

rybi

ogon"

znaj­

Mazowsza,

i gdzie indziej.

.

dachy

krok-

umieszczona

jest

natomiast, i

połowy

j e d n a k , że w

domach płatew

krokwdowo-belkowa,

której

Oglądany

z końcami

w

szerszym

jako forma

przypada

zasięgu

20

naj­

n a czasy
rozrzut

do i n t e r p r e t a ­

wskazuje

n a t o , że

ze z j a w i s k i e m , k t ó r e n a

m a p najstarszych

dachów w

tereny

to jest m . i n .

i najnowszych

Polsce, o p r a c o w a n y c h

przez

kon­

Jadwigę

.

Najstarszym
na

krokwi

i współczesne. J e j r ó w n o m i e r n y

t u do c z y n i e n i a

Klimaszewską

Pod­

jednym

p r z e z zrąb końcach

( i l . 11/4), w y s t ę p u j e
rozpowszechnienie

p r z y porównaniu
strukcji

na

starych, nie istnie­

u s y t u o w a n a była w

na t e r e n i e w o j e w ó d z t w a n i e daje p o d s t a w
cji.

sze­

zrębem.

pułapowych

mamy

to

X I X w . , pła­

szerokość, s p o c z y w a j ą c

p o l s k i e nasunęło się z z a c h o d u . W i d o c z n e

wyraźny.

w y s t ę p o w a n i a k o n s t r u k c j i w ę g ł o w e j s u m i k i łątka
dują z a s t o s o w a n i e

gleb,

terenami

19

b e l k a c h p o w a ł y ( i l . 11/3). W w i e l u m i e j ­

międzywojenne

zasięg w y s t ę p o w a n i a

płatew

( i l . 11/1). P o w s z e c h n i e

Konstrukcja

cji

t y c h t e r e n a c h stanowią

których

w s p i e r a j ą c y m i się n a w y p u s z c z o n y c h

sumikowo-ląitkowa i t o j a k o ustępująca w o b e c k o n s t r u k ­
w ę g ł o w e j , można przypuszczać, że s u m i k i łątka n a

w

scowościach pamiętają
ze

terenach

zrębu

wypuszczonych

pionie

występuje

krakowskiego

t e w wysunięta jest p r z e d l i c o zrębu o p o ł o w ę s w e j

Jeśli j e d n a k u w z g l ę d n i m y , że n a p r z y ­
lessowych

woj.

b u d y n k a c h występują

rokości ( i l . 11/2), l u b o całą

już

o d południa

terenie

również w b u d y n k a c h z p i e r w s z e j

jących

wśród S t a r y c h o b i e k t ó w

olkuskim na

najstarszych

terenie

zwłaszcza że z b i e r a n e n a t e n t e m a t i n f o r m a c j e w
bywają sprzeczne.

tra­

pow.

k o n s t r u k c j a t a zachowała się jeszcze d o dziś

wpuszczone

d y c j i w d a w n i e j s z y c h b u d y n k a c h słupy s u m i k ó w

w

kon­

Kielecczyźnie

i pierwotnie
był

z w y s t a j ą c y m i o s t a t k a m i . R u d n i k i , p o w . Staszów.
w słupy. Jastrzębia, p o w . R a d o m

dach

j e d y n y m kształtem

czterospadowy,

I I . 9. K o n s t r u k c j a

który

okna

dachu
i

dziś

ujętego

71

�1

2

3

4

И. 10. Chałupa о s u m i k o w o - ł ą t k o w e j k o n s t r u k c j i ścian. N o w y K o r c z y n , p o w . B u s k o . I I . 11, S c h e m a t y k o n s t r u k c j i
d a c h u : 1 — p ł a t e w w p i o n i e zrębu, 2 — p ł a t e w w p o ł o w i e wysunięta p r z e d zrąb,, 3 — p ł a t e w c a ł k o w i c i e w y s u ­
nięta p r z e d z r ą b , 4 — k o n s t r u k c j a k r o k w i o w o - b e l k o w a

kryje

stare

budynki

n a obszarze

całego

województwa.

F o r m ą nowszą, która weszła w m o d ę w o s t a t n i c h l a t a c h
ubiegłego
w

wieku,

chałupach

są

dachy

bogatszych

naczółkowe

( i l . 1). Często

występujące

pionowe

s z c z y t o w e t y c h dachów b y ł y o b i j a n e d e s k a m i w
układach

ściany
różnych

kształtuje

się

dachu w

stosunku

najczęściej

jak

do

1:1

r z a d k o 1 : 1,5, a z u p e ł n i e w y j ą t k o w o

wysokości

lub

1 :1,3,

zrębu
bardzo

w

obecnie

obserwowanego

żenia

się

Włoszczowa) porównane

z mapą

opadów

nie

wykazuje

(1 : 1 l u b 1 : 1 , 3

o d kilkudziesięciu

l a t również

K r a k o w s k i e m ) procesu

obni­

J a k o m a t e r i a ł d o k r y c i a chałup w i e j s k i c h s t o s o w a n a
Pokrycie

pow.

dachu

dachów.

Opoczno;

Kosów,

proporcje

na i n n y c h terenach (np. w

j a k 1 : 2. R o z m i e s z ­

Starachowice;

ludowym,

w s t o s u n k u d o w i d z i a l n e j części z r ę b u ) b y ł y b y w i ę c r e ­

była p i e r w o t n i e

pow.

budownictwie

z chałupami s t a w i a n y m i około p o ł o w y W i e k u X I X . R o z ­

c z e n i e w y s o k i c h dachów ( A l e k s a n d r ó w i P o ś w i ę t n e , p o w .
Pawłowice,

dawniejszym

że w e w s z y s t k i c h p r z y p a d k a c h wiążą się o n e

powszechnione
zultatem

dekoracyjnych.

Wysokość

wiązujących
zwłaszcza

łach

n a całym

terenie

gontem, wspominane

źródłowych

województwa

sporadycznie

z wieku XVIII,

w

występuje

słoma.

materia­
w

rejonie

współzależności. Ś r e d n i e s u m y o p a d ó w w p o w . o p o c z y ń ­

Gór Ś w i ę t o k r z y s k i c h i n a t e r e n a c h p r z y l e g ł y c h . J a k w y ­

skim

nika

wynoszą

550—600

m m , we

650 m m , n a t o m i a s t o b s z a r
największe

opady

—

włoszczowskim

650—800 m m , w c a l e

nie

wyróżnia

się o d i n n y c h t e r e n ó w wysokością i stromością
W k o n k r e t n y c h przytoczonych
dachu

n i e jest również

Wysokie

d a c h y znalazły

600—

G ó r Ś w i ę t o k r z y s k i c h , g d z i e są

zależna

dachów.

przeprowadzonych

przez

P i e r w o t n i e mieszkańcy w s i p o ł o ż o n y c h w l a s a c h ś w i ę t o ­
k r z y s k i c h t r u d n i l i się dość p o w s z e c h n i e

o d szerokości

budynku.

tów, d o s t a r c z a n y c h

zarówno

n a chału­

wysokości

nale­

do K i e l c

skutkiem rozpowszechnienia

i

miast

produkcją

okolicznych.

gon­
Gdy

się w m i a s t a c h i n n y c h m a ­

t e r i a ł ó w d o p o k r y w a n i a dachów, a w i ę c dachówki,

papy

da­

czy b l a c h y , spadło z a p o t r z e b o w a n i e n a g o n t y , zaczęły o n e

c h ó w stanowią r a c z e j r e l i k t o w e p r z y k ł a d y p r o p o r c j i o b o ­

p r z y j m o w a ć się p o w s i a c h , w y p i e r a j ą c p o s z y c i e słomiane.

72

przykłady wyjątkowej

Andrzeja

n o w s z y m , datującym się o d 2. p o ł o w y ubiegłego s t u l e c i a .

wysokość

się b o w i e m

mgr

się g o n t u j e s t z j a w i s k i e m r a c z e j

t u przykładach

p a c h j e d n o - j a k i p ó ł t o r a t r a k t o w y c h . Przypuszczać
ży, że z a n o t o w a n e

z badań

Szurę, r o z p o w s z e c h n i e n i e

�П. 12. P l a n y częściej s p o t y k a n y c h t y p ó w chałup w w o j . k i e l e c k i m : 1 — Gnieździska, p o w . K i e l c e , 2 — R e m b i e s z y c e ,
p o w . J ę d r z e j ó w , 3 — D ę b o w a W o l a , p o w . Opatów, 4 — S t a n o w i s k a , p o w . W ł o s z c z o w a , 5 — R o k i t n o , p o w . W ł o s z c z o w a ,
6 — P i o t r k o w i c e , p o w . J ę d r z e j ó w , 7 — Bejsce, p o w . K a z i m i e r z a W i e l k a , 8 — P o ś w i ę t n e , p o w . O p o c z n o , 9 — B l i ­
żyn, p o w . K i e l c e .
begcnda:

S — sień, J —

izba, K. — k o m o r a , S T —

stajnia

_4-

+ + — H -

7 &gt; &lt;

J

I / K

-f+

— H J

j

ST

- f +6

•+-1-

к

/ :

i
J

I
/t

- M

i

\
\

i
\
\
/
/

i
У.

^

I
I
\
\
\

\
1

/
'
/

I I . 13. Zasięg
występowania
chałupy z izbą
umieszczoną
centralnie. I — granica pańsiwa, I I — granica w o j . k i e ­
l e c k i e g o , I I I — zasięg w y s t ę ­
p o w a n i a chałupy
wąskofront o w e j ( i l . 12/1), I V — zasięg
w y s t ę p o w a n i a chałupy s z e r o kofrontowej
( i l . 12/2)

73

�П. 14. Chałupa w a s f c o f r m r t o w a z p o d c i e n i e m w s p a r t y m
n a w y p u s t a c h . B r z u s t o w i e c , p o w . O p o c z n o . I I . 15. C h a ł u ­
p a s z e r o k o f r o n t o w a z c e n t r a l n i e umieszczaną izbą. D ą ­
b r o w i c a , p o w . J ę d r z e j ó w . I I . 16. Chałupa z c e n t r a l n i e
umieszczoną izbą i d w o m a w e j ś c i a m i
do s i e n i .
Niedziałki, p a w . Staszów.
cie z a g i n ą ł , g d z i e i n d z i e j w y s t ę p u j e
31

Kielecczyzna
rezerwat,

stanowi w

gdzie

chałup

już b a r d z o

rzadko.

pewnego

rodzaju

t y m zakresie

wąskofrentowych

zachowało

się

najwięcej.
Na

całym w s k a z n y m

o b s z a r z e chałupa

wąskofronto-

w a w y s t ę p u j e bez p o d c i e n i a , bądź p o s i a d a p o d c i e n i e
pustowe, t j . wsparte na wypuszczonych
zrębu

l u b n a słupach.

W

wy-

górnych b e l k a c h

woj. kieleckim, jak

również

n a t e r e n a c h sąsiednich, p o d c i e n i a słupowe zanikły w c z e ś ­
niej.

W

woj. kieleckim

chałupę z p o d c i e n i e m
rzów, p o w . Przysucha,
w

roku

natrafiłem

słupowym

zbudowaną

( i l . 14) trafiają

się

jeszcze

i Piskorzeniec,

Natomiast

typy

rozplanowania

1) chałupa
morą

z sienią

usytuowanymi w

2)

chałupa

występują

trzy pod­

wnętrz:

szczytową,

jedną dzbą

amfiladzie

( i l . 12/1—3);

z sienią

oraz

ko­

umieszczoną

centralnie

(il.

komorą

jednej

12/4—6);
3)

chałupa

szczytowej
układzie

i

z

sienią

jednym

i

lub

równoległym

Każdy z tych p o d s t a w o w y c h
jący j e s t t y p p i e r w s z y ,
izba

i

komora

l i n i i . Jest to f o r m a
nictwie

ludowym

Kitowicz
w

w

w

typów posiada swe o d ­

D l a nas n a j b a r d z i e j i n t e r e s u ­

w którym

—

trzy pomieszczenia

usytuowane

są

wzdłuż

n i e w ą t p l i w i e posiadająca
odległą

XVIII

ścianie

pomieszczeniami

( i l . 12/7—9).

miany i f o r m y rozwojowe.
sień,

przy

dwoma

tradycję,

skoro

w. przeciwstawia

—•

jednej

w

budow­

już

Jędrzej

chałupy

chłopskie,

których „sień j e s t z czoła, za nią i z b a , a w t y l e k o ­

mora",
środku

dworkom
2 1

szlacheckim

z sienią

Chałupy

tego rodzaju

występują

na terenie

całego w o j . k i e l e c k i e g o

szeroko-

wąskofrontowej.

i

rozrzucie

nym

po­

na

zagęszczeniem

terenie
w

(lub występowały)

w

dwóch

Odmiana

( i l . 12/1) j e s t f o r m ą zanikającą.
kim

umieszczoną

.
odmianach,

wąskofrontowa

Występuje o n a w

całego

województwa

powiatach:

koneckim,

szero­

z

pew­

kieleckim

i k o z i e n i c k i m . J e s t t o f r a g m e n t w i ę k s z e g o t e r e n u ( i l . 13),
który

ciągnie

Wschodnie

22

się o d w y b r z e ż a

,

Kaszuby,

(Poznańskie- ,
1

Kujawy

2 5

),

luńskie , P i o t r k o w s k i e ,
27

2 S

obejmując
ujścia

Łowickie

przez
23

nadbrzeżny

pas

n a północy

p o ujście S a n u

znalazł
okolicy

chałupę

o

Kolbuszowej,

a Tanwią .
3 0

74

N a niektórych

Wie­

2 6

woj.

też

w

Pomorze

Wielkopolskę

(Nieborów ),

aż p o t e r e n

lubelskiego

kieleckiego,
Powiśla

2 9

.

od

Kazimierz

t y m układzie

(jako

wspomina

również,

występuje ona (rzadko) na bubelszczyźnie
rach

,

Wieprza

Moszyński
jątek)

Bałtyku

Tucholszczyznę

między

wy­
że

Sanem

terenach, j a k np. na M a z u ­

czy K u j a w a c h , o p i s y w a n y

t u t y p chałup

całkowi-

wy-

czasie

1969 p r z e z M u z e u m

z

przejściami

pomieszczenia

i z drugim

p r z e z k o m o r ę n a dwór, u m i e s z c z o n y m
znacznie

Świę­

p o w . Końskie.

t u chałupa w ą s k o f r o n t o w a

n i e dłuższej, j e s t — j a k p o w i e d z i a n o

stawowe

dziś. W

w roku

wyjściem

z sienią, n a t e r e n i e w o j . k i e l e c k i e g o

do

1836, k t ó r a

podcienia

j e rap. w e w s i a c h M i e d z i a n k a , p o w .

łączącymi w e w n ą t r z w s z y s t k i e

któ­

roku

tokrzyskie, znaleziono
Opisywana

f o r m y b u d o w n i c t w a biedniackiego, w

zaledwie

badań, p r o w a d z o n y c h
Kielce,

Pomijając

w

1949 uległa r o z b i ó r c e . N a t o m i a s t

pustowe

r y m b u d y n e k m i e s z k a l n y z a w i e r a izbę bez s i a n i l u b izbę

n a jedną

( i l . 17) w e w s i S m o g o -

bardziej

wyżej — w

rozpowszechniona

w

ścia­

zaniku.
jest

od-

�I I . 17. Chałupa w ą s k o f r o n t o w a z p o d c i e n i e m s ł u p o w y m
Smogorzów, p o w . Przysucha.

miana

szerokofrontowa

wnętrz, t y l k o z

( i l . 15) o

wejściem

do

tym samym

sieni w

( i l . 12/2). P r ó c z całej K i e l e c c z y z n y

układzie

ścianie

dłuższej

występuje o n a na t e ­

Drugim

typem

rozplanowania

j e s t chałupa z umieszczoną w

z r . 1836.

domu

mieszkalnego

środku sienią, która

izby, a czasem
przybywa

r e n a c h sąsiadujących z nią o d z a c h o d u , a w i ę c w

Piotr-

izbę

kowskiem,

Mały,

mieszczeń p r z e z podział i z b y czy t o p o p r z e c z n y

pow.

Sieradzkiem,

Łowickiem

Ł o w i c z ) , j a k również

od wschodu

3 2

belskie).

W

w swej

czystej

głównie

kierunku

południowym

formie, jak i w

braku

(Zabostów

przejścia

(Powiśle L u ­

schodzi

odmianach

między

izbą

Już

Puget

wskazywał

z

chałupy

tej

na

komorą,

że
się

w

uważał

postaci

Moszyński

nie

wykluczał

na

wówczas

izby

jęte

w

potwierdzenia

dowodów

okresie

okazało

się,

ostatniego

że

jeszcze

dostarczyły

n i e było.

skim

,

sądeckim ,

a

wąskofrontowe

nawet

na polskim

35

jewództw

i

3 S

istnieją

ponadto

równo

od s t r o n y

one b o w i e m

szczytu,

jak i

wejście

ściany

przej­

do sieni za­

dłuższej

( i l . 16,

Występują

form

wiąże

Olkusz;

Targowisko,

Współistnienie
skofrontowych,

pow.

Bochnia;

na t y m s a m y m

szerokofrontowych

netyczny tych trzech odmian, przy czym
leży

jako

Wieś,

o b s z a r z e chałup
z

sienią

posiadającą

uważać z a postać

wyjściową.

wą-

szczytową
związek

ge­

chałupę w ą s k o -

n a j rozlegle jszy

w

zasięg,

na­

podobny

jednej

równoległym,

położone p o o b u

Układy

środku mają

jedno-

i pół-

t u odległą

trady­

województwa

nie twerząc

żadnych

w

zupeł­

możliwych

się

jedynie

ze

stratygrafią

leckiem

n a ogół

r o z w o j u b u d o w n i c t w a , k i e d y przez

ilości

rzadsze

pomieszczeń

Trzecim

dwutraktowe

dążono

wreszcie

( i l . 12/7) są w

i reprezentują

raczej

do w i ę k s z e j

typem

do
tych

majątkową

sze f a z y

w
Kie­

później­

powiększenie

wygody.

występującym

na

terenie

w o j . k i e l e c k i e g o j e s t chałupa z sienią szczytową, w

prze­

dłużeniu k t ó r e j

tylko

stronie

izba

równoległym

znajduje

w

dwie

( i l . 12/9). Chałupy

budownictwie
i

się k o m o r a , a p o j e d n e j

( i l . 12/8), w z g l ę d n i e

obszarze w o j . kieleckiego,
Warmii

3 9

mają

izby

w

te, rozsiane
analogie

ludowym
, Kurpiach

przede

północnej
4 0

układzie
na

całym
wszyst­

Polski,

, Podlasiu ,
4 1

w

na
pół­

n o c n e j i ś r o d k o w e j L u b e l s z c z y ź n i e , a także n a w s c h o d ­
42

nim

i f o r m przejściowych p o t w i e r d z a ostatecznie
frontową,

Stara

i inne).

układzie

w s i . Układy

Mazurach

pow. L i m a n o w a ;

w

obrębie

kim

pow.

dwie

kalenicy

u c h w y c e n i a zasięgów czy zagęszczeń. Z r ó ż n i c o w a n i e

Kosin,

Załęże,

do

półtoratrakt, g d z i e p o

one n a t e r e n i e

przemieszaniu,

Odrowąż, p o w . Końskie; S w i ę p o w . Kraśnik;

równoległy

na terenie w o j . kieleckiego.

ciechów,

Bełżyce;

jednej

podzielone.

Miedzianka, pow. Kielce;
pow.

po

reprezento­

Na

wsiach w o ­

chałupy z sienią szczytową, reprezentujące f o r m ę
ściową ( i l . 12/3), mają

też

, limanow­

Spiszu .

j a k i w niektórych
lubelskiego,

kiedy

występują

terenie w o j . kieleckiego,
krakowskiego

pod­

dwudziesłopięciolecia,

chałupy
37

Przeko­

badania

w woj. krakowskim, w powiatach: olkuskim
38

W

też

i komora

wane

sa­

monumentalne

dopiero

izba

i

i komora, względnie

W s z y s t k i e z w y m i e n i o n y c h t u m o ż l i w o ś c i są

cję.

takiego

jest

zachowany

po­

( i l . 12/5),

sposób

nym

dzieło,

czy

rozwoju

względnie d w u t r a k t , g d y pomieszczenia

cza­

nywających

—

s t r o n a c h s i e n i zostaną

cha­

swe

amfiladzie

zostaje

t o r a t r a k t o w e z sienią w

3 4

przygotowywał

w

jej

się i z b a

ona po­

odmianach wąsko- i szerokofrontowej .
Moszyński

jednotrakt

( i l . 12/6), a w t e d y p o w s t a j e

łupy w
gdy

dalszym

s t r o n i e s i e n i znajdą

m y c h t e r e n a c h (a w szczególności w r e j o n i e K a r p a t )
sie,

W

tych

j e d n a k , że w y m a g a

współwyistępowania

a

od stajni.

stronie

prawdopodobieństwo,

3 3

ewentualności,

lub

( i l . 13/IV).

z sienią szczytową w y w o d z i

wąskofrontowej .

twierdzenia

(dotyczących

a

z a m i a n y k o m o r y n a stajnię), aż p o T a t r y
chałupa s z e r o k o f r o n t o w a

zarówno

roz­

d z i e l a izbę o d k o m o r y ( i l . 12/4) l u b d w i e

Mazowszu,

Kielecczyzny

co m o g ł o b y

poprzez

wskazywać

na

Mazowsze z terenami

powiązania
północnymi.

D o m y o t y m r o z p l a n o w a n i u są w w o j . k i e l e c k i m n a ogół
nowsze,

pochodzą

o n e g ł ó w n i e z bieżącego s t u l e c i a , p o ­

dobnie j a k t o m a miejsce
czy

w południowej

na terenie Krakowskiego.

Niemniej

Lubelszczyźnie

j e d n a k i na t e ­

r e n a c h P o l s k i p o ł u d n i o w e j zdarzają się s t a r s z e

przykłady

75

�I I . 18. O z d o b n y n a d o k i e n n i k . Jastrzębia, p o w . R a d o m . I I . 19. Z d o b i o n y g a n e k . N i i e z n a m i e r o w i c e , p o w . P r z y s u c h a . I I . 20. D r e w n o z r z e ź b i o n e j chałupy p o d p i e c e m
wapiennika.
L i p i e , p o w . Włoszczowa.

chałup o t y m r o z p l a n o w a n i u , sięgające p o l o w y
s t u l e c i a ( n p . chałupa

z roku

ubiegłego

1861 z n a l e z i o n a

przez

g u m i ł ę D z i k i w J u r g o w i e n a S p i s z u ) , co m o g ł o b y

Bo­

świad­

czyć o n i e z a l e ż n y m o d t e r e n u północnego p o w s t a n i u t e g o
typu

chałup w

więc

czasu

środkowej

i południowej

i dróg, j a k i m i

dostał się

na

i

jeszcze

wymaga

tereny

Najstarsze

Kielecczyzny,

jest

nadal

prze­

otwarta

badań.

nowią

piece

z

ogniowe,

paleniskiem

czeluścią p i e c a

prowadzającą
z piecem

dym

jakie

zachowały

nalepie,

do

komina.

Tradycji

urządzeń

Zachowały

się
sta­

ku

znajdowało

pamięci

nie

infor­

ognisko, płonące

n a środ­

izby.
Zdobnictwo

budownictwie ludowym

Kielecczyzny

jest z j a w i s k i e m stosunkowo młodym, które

rozpowszech­

niło się w
ozdobnie
cyjnie

w

ciągu

bieżącego

stulecia.

Wyraża

się

taflami

d r z w i oraz

zdobinami na­

c z ó ł k o w y c h i d w u s p a d o w y c h dachów. N a l e ż y też
nieć o z d o b n e s z a l o w a n i e
nice,

ono

p r o f i l o w a n y m i n a d o k i e n n i k a m i (11. 18), d e k o r a ­

rozwiązanymi

śparogi,

grzebienie

sizczytów, p r o f i l o w a n e

sterczyny

dachowe,

wycinane

na kalenicach gontowych
g a n k i ( i l . 19). D e k o r a c j a

dachów

ozdobnie

w

Święto­

Stare

typy

i szerokofrontowe

chałup,

pochodzą

a r c h i t e k t o n i c z n a wiąże

się g ł ó w n i e z o s t a t n i o o m a w i a n y m t y p e m
chałup.

wspom­
wiatrow-

k r z y s k i m . Z t y c h s a m y c h m n i e j w i ę c e j czasów
zdobione

rozplanowania

szczególnie

wąskofrontowe

z sienią szczytową, są i c h p o z b a w i o n e

zupełnie.
Przedstawiony
twa

wiejskiego

w formie

wskazuje,

skrótowej

zarys

że K i e l e c c z y z n a

lormy

architektoniczne

na

część p o ł u d n i o w ą ,

graficznym
dłużenie
w

nawiązującą

etno­
prze­

odbijający

się

ubiorów, n i e z n a j d u j e

można

by

wskazać,

krzyżują

niej i południowej

76

prze­

województwa

p o d względem

budownictwa. Jedynie

niejszymi

zupełnym

n a w s t ę p i e podział

kresie
dowym

w

terenem

chronologicznie

do Małopolski, i północną, stanowiącą

Mazowsza,

dziedzinie

występują

budownic­

jest

w y b i t n i e p r z e j ś c i o w y m , n a k t ó r y m różne
mieszaniu. Wspomniany

że

w

w

tak

wyraźnie

np.

odpowiednika w

za­

sposób

tutejszym

się s t a r s z e

elementy

bardzo

ogólny

budownictwie l u ­
wspólne

zachod­

P o l s c e (chałupa w ą s k o f r o n t o w a ) z p ó ź ­

elementami,

które

wiążą

pół­

szczycie i jedną l u b d w i e m a

izbami w

układzie

Chałupa o p l a n i e s y m e t r y c z n y m

z sienią

w

środku

j e s t t u formą starą. Z e w z g l ę d u n a s w ó j zasięg, o b e j m u ­
j ą c y całą P o l s k ę , n i e d a j e o n a p o d s t a w

do i n t e r p r e t a c j i

stawia

te t e r e n y

z

Polską

się

problem

szerokofrontowej

chałupy

szczytową ( i l . 12/2). Jest t o n i e w ą t p l i w i e f o r m a

izby

wentylacyjnych

się n a t o m i a s t w

się o t w a r t e

p ł a t e w ) , a także

równoległym).

kapę o d ­

kurnej

m a t o r ó w o d o s o b n i o n e w y p a d k i , k i e d y w chałupie z a m i a s t
pieca

samym

umieszczonym

c h l e b o w e g o , posiadające

pozbawionym

zanotowano.

na

(wysunięta

w obrębie w o j . k i e l e c k i e g o . Interesująco n a t o m i a s t p r z e d ­

w pamięci informatorów n a t e r e n i e w o j . k i e l e c k i e g o ,
przed

i wschodnią

nocną (chałupa a s y m e t r y c z n a z sienią i k o m o r ą p r z y t y m

Sprawa

ten typ rozplanowania

dalszych

urządzenia

Polsce.

środkową

19

z

sienią

pochodna

�chałupy w ą s k o f r e n t o w e j

( i l . 12/1). O g r a n i c z o n y

j e j zasięg

obejmujący w o j . k i e l e c k i e , k r a k o w s k i e o r a z t e r e n y
ległe

do w o j . k i e l e c k i e g o

graniczny

skrawek

że p r o c e s

przemiany

kofrontowa

mógł

Wyrazem

od zachodu,

lubelskiego,

j a k również

pozwalały

po­

przypuszczać,

chałupy w ą s k o f r o n t o w e j

odbywać

przy­

n a szero­

się n a t y m w ł a ś n i e

terenie.

n o w y c h w p ł y w ó w , przenikających n a t e r e n

Polski

od zachodu,

dachu

(dach

są z m i a n y

dwuspadowy,

w

formie

i

konstrukcji

konstrukcja krokwiowo-bel-

dynków
ków

Na

zagrożenia.

tradycyjnego

wego na terenie w o j . kieleckiego.
wadzonych

W

remontu

dopuszczają

pryzmy

nie

łaciński,
z roku

chałupa
1836 w

chałupa

na siestrzanie

ze s z c z y t o w y m

Smogorzowie.

datę

Bielinach

dzięki
w

z

t e m u , że

Smogorzowie,

strzeni
w

kilku

końca

XVIII

urządzono
stanowiący

województw,

w.

w

niej

został

pro­
napo­

rając
ców

pierw­

chwili

obecnej

prezentujących

słupowym

takich

można

wszystkich

typach

i

małe m u z e u m . D o m
zabytek

jak wiemy

ilość doskonałych
tutejszego

przekrojach

konserwowiane,

po w s i a c h wykupują
domy

Ruch

ludzi

starych

przeprowadzenia

postępującej

bo i t a k w

ruiny,
te

najbliższej

opuszczone

na

prze­

rozebrany

znaj­

obiektów, r e ­
terenu

społecznych.

we

Istnieją

W

budowlany

na w s i

niesłychanie

kieleckiej

intensywny.

jeszcze

zanotowania

mieszkań­

w

obecnej

jest w

Wioski,

rezerwatem

starego

chwili

które

przed

budownictwa,

o b l i c z e , że w

czasie

ciągu o s t a t n y c h t r z e c h l a t z d a ­
ani jednej

chałupy

( i l . 22).

s y t u a c j i j e d y n ą drogą, j a k a p r o w a d z i

zachowania najcenniejszych
nianego,

przez

drewniane.

rzało się, że w e w s i n i e z n a l e z i o n o
godnej

chałupa

zabezpieczona

na terenie w o j . kieleckiego

budownictwo

są

dziś do t e g o s t o p n i a z m i e n i ł y s w o j e

bytków, nie w i a d o m o .
W

stanu

badań p r o w a d z o n y c h

napis

r o k u 1949. J a k i j e s t l o s i n n y c h w y m i e n i o n y c h t u z a ­

d u j e się jeszcze p e w n a

do

1774 i

jedynie

została

unikalny

je

modrzewiowa

podcieniem

Przykładów

b y mnożyć więcej. Z w y m i e n i o n y c h —
w

do

właściciele p r y w a t n y c h w a p i e n n i k ó w ( i l . 20), którzy s z p e ­

czasie badań

20 l a t y b y ł y

szerokofrontowa

one

wodne.

najwyższego

cegieł i p u s t a k ó w n a n o w ą b u d o w ę . B u d y n k i

łupy w ą s k o f r o n t ó w e z B i e l i n , noszące d a t y 1789 i począ­
posiadająca

należą

młyny

stanie

przyszłości ulegną r o z b i ó r c e ( i l . 21). K u p i ą j e n a p a l i w o

n a p r z e s t r z e n i l a t przeszło d w u d z i e s t u

w.,

albo

czy

w

a l b o — p o d ścianami z a b y t k o w y c h d o m ó w piętrzą się już

obecnej

XIX

jednak

u b o g i c h , którzy n i e mając możliwości

s z y c h dziesięcioleci w i e k u X I X . P r z y k ł a d e m t e g o są c h a ­

z Sukowa,

wiatraki

są

Słupia), b u ­

a także b u d y n ­

na te­

t y k a n o o b i e k t y d a t o w a n e , sięgające w i e k u X V I I I i

tek

jak

obiekty

Bowiem

(Stara

budownictwa ludo­

zakończenie n a l e ż y p o w i e d z i e ć p a r ę s ł ó w

stanu zachowania

te

okołów

i gospodarczych,

przemysłowych,

Wszystkie
i

przykłady

mieszkalnych

również

kowa).
mat

nieźle z a c h o w a n e

jest b u d o w a

skansenowskiego.

do

obiektów b u d o w n i c t w a d r e w ­

na terenie

województwa

muzeum

M y ś l n i e j e s t n o w a , m ó w i ł o się o t y m

już p r z e d k i l k u n a s t u

l a t y , jednakże

realizacja

projektu

n i e posunęła się a n i o k r o k . M u s i m y pamiętać, że
n a m . Jeśli b u d o w a

w

czasie, za p a r ę l a t m o ż e m y stanąć w o b e c

najbliższym

faktu,

że

na terenie

cenniejszych
z dymem

województwa

obiektów,

które

muzeum

czas

działa p r z e c i w

n i e nastąpi

n i e będzie

ulotnią

się

w

już

naj­

powietrze

wapienników.

20

77

�11. 2 1 . S t a r e

domy

n i e k o n s e r w o w a n e zamieniają
siejsze b u d o w n i c t w o w i e j s k i e .

się w ruinę. K o b y k i i k i , p o w . K a i z i m i e r B a
Sędaieszowice, p o w . K a z i m i e r z a
Wielka

Wielka.

I I . 22. D z i ­

PRZYPISY
Z. Natanson-Leski,
Rozwój
W a r s z a w a 1964, m a p a : P o l s k a
w
Królestwa.
1

terytorialny
Polski,
dobie przywrócenia

S. A r n o l d , Terytoria
plemienne
w ustroju
admini­
stracyjnym
Polski
piastowskiej,
„Prace K o m i s j i dla A t l a ­
s u H i s t o r i i P o l s k i " , zesz. I I , K r a k ó w 1927, s. 74. i n a s t .
T . S z c z e p a n i k , Województwo
kieleckie,
zarys
geograficzno-ekonomiczny,
W a r s z a w a 1967, s. 42 i n a s t .
T . Ł a d o g ó r s k i , Studia
nad zaludnieniem
Polski
w
XIV
wieku,
W r o c ł a w 1958, m a p a :
Gęstość z a l u d n i e n i a
d i e c e z j i k r a k o w s k i e j Ok. r . 1340.
K . Potkański, Puszcza
Radomska
( w : ) Pisma
po­
śmiertne,
t . 1, K r a k ó w 1922, s. 109.
'
I b i d e m , s. 112.
I b i d e m , s. 164.
V. Kauder,
Das Deutschtum
in Polen,
Leipzig
1940, m a p a : A . B r e y e r , K a r t ę d e r d e u t s c h e n
Siedlungen
im Mittelpolen.
B . Z a b o r s k i , O kształtach
wsi w Polsce,
Kraków
1926, m a p a .
I b i d e m , s. 68.
R. R e i n f u s s , Badania
terenowe
w rejonie
kie­
lecko-sandomierskim,
„ P o l . S z t . L u d . " , R. V I , 1952, s. 35
i n a s t . T e n ż e , Z badań nad sztuką ludową
w
Radom­
skiem,
„ P o l . Szt. L u d . " , R. I X , 1955, s. 23 i n a s t .
J . P. D e k o w s k i , Najstarsze
budownictwo
w
Kalinkowie,
„ Ł ó d z k i e S t u d i a E t n o g r a f i c z n e " , L ó d ź 1962, s. 43
i nast.
Jednomiesięczne o b o z y n a u k o w o - b a d a w c z e Z e s p o ­
łu D o k u m e n t a c j i S z t u k i L u d o w e j I n s t y t u t u S z t u k i P A N :
p o w . opoczyńska — 1949, r e j o n k i e l e c k o - s a n d o m i e r s k i —
1951, r e g i o n r a d o m s k i — 1953 o r a z k i l k a
tygodniowych
o b j a z d ó w p e n e t r a c y j n y c h w l a t a c h 1954—1965.
M . Trawińska,
Zagroda
chłopska
w Polsce
na
przełomie
XIX
i XX w., W r o c ł a w 1968, s. 73 i r y c . 1 1 .
K . M o s z y ń s k i , Kultura
ludowa
Słowian, t . 1, K r a ­
k ó w 1929, s. 4 6 1 .
T . B a n a c h , Półziemianki
w Sandomierzu,
„Orli
L o t " , R. V I , 1925, s. 43; T . Dybczyński, Kraina
puszczy
jodłowej,
L w ó w b . d., s. 82.
R. R e i n f u s s , Badania
terenowe...
s. 38.
T e n ż e , Z badań nad sztuką ludową..., s. 29.
J . C z a j k o w s k i , Z badań nad budownictwem
wiej­
skim
w powiecie
olkuskim,
„Rocznik M u z e u m
Etnogra­
f i c z n e g o w K r a k o w i e " , R. I I , 1967, s. 89.
J . Klimaszewska,
Dach
chaty
w Polsce,
„Lud
S ł o w i a ń s k i " , R. V I , z. 1, K r a k ó w 1938, s. 128 B .
2

3

4

5

7

8

9

1 0

1 1

1 2

1 3

1 4

1 5

1 6

1 7

1 8

1 9

2 0

^'ot. autor.

J . K i t o w i c z , O p i s obyczajów
za panowania
Au­
III,
W r o c ł a w 1951, s. 522.
L . Puget,
Studia
nad polskim
budownictwem
drewnianym,
K r a k ó w 1904, s. 25.
K . M o k ł o w s k i , Sztuka
ludowa
w Polsce,
Lwów
1903, s. 267.
T . W r ó b l e w s k i , Dom i zagroda
( w : ) Kultura
lu­
dowa Wielkopolski,
t . 1, P o z n a ń 1960, s. 19 i n a s t .
O . K o l b e r g , Kujawy,
t . 1, W a r s z a w a 1967, s. 79.
K . M o k ł o w s k i , o p . c i t . , s. 265.
Z . N e y m a n o w a , Wnętrze
chaty
w Załężu
Wiel­
kim, „ P r a c e i M a t e r i a ł y M u z e u m A r c h e o l o g i c z n e g o i E t ­
n o g r a f i c z n e g o w L o d z i . S e r i a e t n o g r a f i c z n a " , n r 5, Ł ó d ź
1961, s. 76, 77.
A r c h i w u m Zespołu D o k u m e n t a c j i S z t u k i L u d o ­
wej Instytutu Sztuki P A N w Krakowie.
Tamże.
K . M o s z y ń s k i , o p . c i t . , s. 550.
M . Pryczowa,
Tradycyjne
budownictwo
ludowe
na Kujawach,
T o r u ń 1961, s. 66.
A . Świątkowska,
Wnętrze
chałupy
księżackiej
XIX
i XX w., „ P o l . Szt. L u d . " , R. X X , 1966, s. 26.
2 1

gusta

2 2

2 3

2 1

2 3

2 8

2 7

2 8

2 9

3 0

3 1

3 2

L . P u g e t , o p . c i t . , s. 27.
K . M o s z y ń s k i , o p . c i t . , s. 5 5 1 .
J . C z a j k o w s k i , o p . c i t . , s. 8 1 .
A r c h i w u m Zespołu D o k u m e n t a c j i S z t u k i L u d o ­
wej IS P A N w K r a k o w i e .
Z. K u r k o w a , Wąskofrontowe
chałupy w
Sądeczyźnie, „ P o l . S z t . L u d . " , R. I V , 1950, s. 126. W r . 1970 M . B r y l a k s t w i e r d z i ł a i s t n i e n i e chałup w ą s k o f r o n t o w y c h w P o ­
d e g r o d z i u , p o w . N o w y Sącz.
3 3

3 4

3 5

3 8

37

B . D z i k i , Budownictwo
ludowe
na Spiszu,
pra­
ca m a g i s t e r s k a n a U J p o d k i e r o w n i c t w e m p r o f , d r M .
Gładysza, m a s z y n o p i s .
3 8

A . F. K l o n o w s k i , Drewniane
budownictwo
wiej­
na Mazurach
i Warmii,
O l s z t y n 1965, s. 139.
M . P o k r o p e k , Materiały
do historii
budownictwa
ludowego
z terenu
kurpiowskiej
Puszczy
Zielonej,
War­
s z a w a 1962, s. 134, 137, 139.
3 9

skie

4 0

I . T ł o c z e k , Formy
architektury
ludowej
wego Podlasia,
„Zeszyty N a u k o w e P o l i t e c h n i k i
s k i e j " , n r 52, W a r s z a w a 1961, s. 17, 18.
4 1

środko­
Warszaw­

R. R e i n f u s s , Sztuka
ludowa
na pograniczu
Lu­
belszczyzny
i Podlasia,
„Studia i Materiały L u b e l s k i e " ,
L u b l i n 1962, s. 116, t a b l . 1, 3, 4.
4 2

Bysował Krzysztof Kelm według szidcu Marli Czarneckiej — 11. 11; wg szkicu Zofii
wg oprać. Bomana Reinfussa 1 szkicu M. Czarneckiej — 11. 13

deśli-BelnfussoweJ

— 11. 12;

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5961" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5941">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/f3814777472094f964c816527b7c99a6.pdf</src>
        <authentication>7d014774c17d02192d7b7758f996501e</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71141">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4675</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71142">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71143">
                <text>1971</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71144">
                <text>bohater ludowy</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71145">
                <text>Podhale - legendy ludowe</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71146">
                <text>zbójnik podhalański</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71147">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4341</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71148">
                <text>Zbójnik ludowy w kulturze polskiej / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1971 t.25 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71149">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1971 t.25, z.2; s.79-98</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71150">
                <text>Kroh, Antoni</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71151">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71152">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71153">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71154">
                <text>Anłoni Kroh
ZBÓJNIK
Ludowa
jeszcze w
lańskiej

legenda

czasach

terackim,

stu

bardzo

sobie

się

różne f o r m y ,

prób p r z e t w o r z e n i a
się

przedstawić

form

różne

j a k i e u t r w a l a ł y się w
Goszczyńskiego

do

modele

zbójnika

innych

cech

w

dodatnich. Przypisuje

sprytu

się

i

wielu

zbójnikom

silne

siły z b r o j n e j , p o s p o l i t e g o

coś

ruszenia
powszech­
życie

dla

świata"

szli

współziomków,

bez

wahania

pochłonięci

narażali

ideą

swe

„równania

w bój, a i c h czyny, pełne szlachetnego

altruizmu,

nały i m s ł a w ę , powszechną s y m p a t i ę i w d z i ę c z n ą

zjed­
pamięć

przyszłych pokoleń.
Tu

jednak

r o d z i się

Największe

nasilenie

na Podhalu

p a d a n a w i e k X V I I i pierwszą połowę X V I I I ,
konkretne
rze

dane

duchowej
Nie

n a temat

Podhalan

jest zatem

obecności

poza

przy­

natomiast

zbójnika

n i e wychodzą

wykluczone,

pieniędzy.

W z i ą ł , obłupił j e j n o g i p o
— Kazałem
masz b u t y

ci buty

toś

mogła

kupić;

teraz

darmo!"

I n n y przykład
przez

kolana.

kupić,

Tetmajera .
2

—

opowiadanie

Zbójnik

przystał

Sabały
zimą

do

zanotowane
gazdy

za

p a r o b k a , ale n i e z a m i e r z a ł p r a c o w a ć ; g a z d a w o b e c t e g o
n i e chciał go k a r m i ć , za co został s r o d z e
nik
dę

ukarany. Zbój­

uciekł wiosną, l e c z w r ó c i ł , o k r a d ł d o k u m e n t n i e g a z ­
i jeszcze d l a n a u c z k i zlał m u w r z ą c y m sadłem

brzuch. Oto inne opowiadanie

goły

Sabały

„ R o z s e d se k l e r y k bez g r a n i c e — i trafiół n a z b ó j ­
n i k ó w . O t o c i l i go dookoła — a n o s t a r s i m u p a d o :

wątpliwość.
zbójnictwa

— B o m i żal

odwa­

nie

—

— N i e kupiła.

cza­

p r z e c i w chłopskiej k r z y w d z i e . Z b ó j n i c y — j a k
wiadomo

się

—&gt; C z e m u ?

dzielności, zręczności,

góralskiej

buty.

— Kupiłaś b u t y ?

współczesności.

s p r a w i e d l i w o ś c i społecznej, r o b i się z n i c h

rodzaju

pieniędzy.

(5 reńskich), k u p se f a j n e

po drodze z J a n o s i k i e m .

podhalańskiego,

sów j e s t w f o l k l o r z e podhalańskim ucieleśnieniem

poczucie

piątkę

kupiła b u t ó w i szła d o chałupy bez b u t ó w . P o t k a ł a

społeczeństwie p o l s k i m o d czasów

Sądzi się n a ogół, że zbójnik o d n i e p a m i ę t n y c h
g i , siły f i z y c z n e j ,

—

B a b a zaszła n a k i e r m a s z , p i e n i ę d z y j e j żal b y ł o ; n i e

nawar­
Staram

1

— P o co?
— N a b u t y , ale m a m mało
— Naści

zbójnickiej.

powtó­

Podhalem :

— Na kiermasz.

służyło

a d a p t a c j i , s t y l i z a c j i , różnych

Wrześniowskiego,

A K ) : g d z i e idziesz?

przeciwstawnym.

ludowej legendy

przez

z n a n a także p o z a

Szła r a z b a b a n a ( k i e r m a s z . P y t a ł się j e j ( J a n o s i k

zbójnika

W a r t y k u l e n i n i e j s z y m c h c i a ł b y m prześledzić
s t w i a n i e się różnych

o Janosiku, zanotowana

środkiem
na

POLSKIEJ

rzona przez Tetmajera,

pięćdziesięciu

bywa

KULTURZE

można

jest t w o r z y w e m l i ­

Powoływanie

przybierało

wręcz

około

w

W

podha­

szczątki

muzycznym,

politycznej.

nieraz

od

dywagacji,

plastycznym,

podhalańskiego
celom

ludowej,

do różnych

propagandy

której

współczesnych o b s e r w o w a ć

kulturze

l a t daje p o l e

zbójnicka,

PODHALAŃSKI

w

kozanie,

coby

się n o m w i d z i a ł o ,

kultu­

wiek

że i s t n i e n i e

— Abo n o m powis

abo c i e uśmiercimy... K l e r y k się z d r y g n ą ł , a l e se m y ś l i :

XIX.

idealistycz­

П. 1. J a n K r z e p t o w s k i Sabała. Z d j ę c i e z końca X I X w .

n e g o , n a d l u d z k i e g o zbójnika w l u d o w e j l e g e n d z i e n a l e ż y
łączyć z z a n i k i e m z b ó j n i c t w a j a k o z j a w i s k a
Materiały

folklorystyczne,

jakimi

się d o czasu, k i e d y c z y n n i e

społecznego.

dysponujemy,

uprawianego

odnoszą

zbójnictwa

już

w z a s a d z i e n i e b y ł o , k i e d y z b ó j n i c t w o pozostało co
wyżej
w

w

formie

pamięci

szczątkowej,

górali.

Zachodzi

zmienionej,

więc

albo

p y t a n i e : czy

wiście z b ó j n i c k i f o l k l o r z X I X w . j e s t t a k i
Czy

pozytywny,

tak

samo

idealizujący

dawny

być m o ż e —

jak

stosunek

samo

idealizacja

Niesposób n a t o p y t a n i e

tylko
rzeczy­

odwieczny?

do zbójnika

zbójnictwo?

zbójnictwa

się w r a z z z a n i k i e m s a m e g o

naj­

w

Czy

jest

też

folklorze

zaczęła

zjawiska?
udzielić

jednoznacznej

od­

powiedzi.
W sąsiedniej S ł o w a c j i l u d o w a s y m p a t i a d l a zbójnika
sięga co n a j m n i e j

połowy

p o d o b n e , że z n a c z n i e
w

X V I I I w., a bardzo

dawniej. A l e analogii

t y m wypadku nie wolno, jako

nictwo

miało

parciu

zbójnictwa

mogą

charakter

drzeworyty

i

wieś

obrazki

z X V I I I w . Dowód to jednak
ikonograficzne,
ze

Słowacji.

czającym
powy

a

często

Taniec

dowodem,

że n a S ł o w a c j i

odmienny.

przez

same

O

na

szkle,

niepewny,
obrazki,
także

gdyż męski t a n i e c

dla wszystkich

grup

etnicznych,

zbój­

pradawnym

podhalańską

„zbójnicki"

prawdo­

wyprowadzać
po­

świadczyć
pochodzące

gdyż

motywy

przywędrowały

n i e jest
orężny

wystar­
jest

ty­

zamieszkujących

Karpaty.
O dawnej
pieśni
XVIII

i

apologii zbójnictwa

opowiadań,

sięgających

w. Istnieje jednak wiele

świadczyć może

opowiadań,

przedstawia­

j ą c y c h zbójnika, j a k o o p r y s z k a , zbója, b a n d y t ę
z wszelkich

ludzkich

wiele

najprawdopodobniej

uczuć. O t o d l a p r z y k ł a d u

wyzutego
legenda

79

�Przejawy

Jak

legendy

Sabały.

nie powiem

cichutku

I I . 2. U p o z o w a n y n a Sabałę. Z d j ę c i e z o k . 1910. I I . 3. P r z e b r a n y za Sabałę p o e t a i d z i a ­
łacz r e g i o n a l i s t y c z n y A d a m P a c h . Z d j ę c i e współczesne.

,to m n i e

do świętego

uśmiercą...

Bartłomija,

Pomodlił

patruna

od

się

nio skóry — w y l o z

n a p n i o k a , j a k n a kozanicę, a

nicy

kapeluse

pozdyjmowali
Kleryk

i

po

obdzierazbój­

zicie, t o

bardzo

locegos?

— Locego?

i

urodził

—

do

ubogo

—

i wy

świętemu

tyz p e w n o

ucieseni

pado

życia

Ponie-

zbójnicy.

kleryk —

t y z niebogato;
Józefowi

bo

na miejsce; Poniezus
Poniezus

wymigocie;

był

—

'i w y

bicowany

Poniezus

—

ostoł

— Zje, jakozby

ludowej legendy

zbójnickiej

i

boby

wy

wstąpił

worn

ociec

z

się

o d tego

—

i

nie

worn

do p i e k i e ł —

odpedzieli

worn

jednego

się

i wy

zbójnicy,

a no­

złota...

nie

pedzioł!...

obyrtnął
Poniezus

a w y j u z n i e wstąpicie!..."

Skłania także do r e f l e k s j i l e k t u r a p a m i ę t n i k ó w
Brzegi

4

Zakopanego,

stwierdzają
wymysłem

obaj

Chramca .

urodzeni

„pańskim".
sobie,

których

że

Ani

aby

Obaj

5

kategorycznie,

przypominają
w

i Andrzeja

około

Brzega,

Zakopianie

zbójnicy

1860

apologia

—

Woj­
górale

roku,

obaj

zbójnictwa

jest

a n i C h r a m iec
powtarzali

dokonywali

nadludzkich

Śmiało w i ę c m o ż n a s t w i e r d z i ć , że s t o s u n e k górali do
zbójników

literackim.

podróży

do

Konkretne

informacje

zawiera

Pierwsze jego

Tatr ów .
s

b y ł z n a c z n i e b a r d z i e j s k o m p l i k o w a n y , niż się
zbójnika

były

nie jest

wcale

polskiej

jed­

wydanie

1853 г., j e d n a k l i c z n e f r a g ­

publiczności

literackiej

już

zna­

w

latach

W a r t o w t y m m i e j s c u przypomnieć f r a g m e n t y

Dzien­

trzydziestych .
7

p o ś w i ę c o n e zbójnictwu. Z n a j d z i e m y

nika
w

literaturze polskiej —

dowej. Pochylmy

t u -— p i e r w s z ą

ocenę z b ó j n i c k i e j

się więc n a d t e k s t e m

legendy l u ­
Dziennika:

„ Z a p a t r y w a n i e się górali n a zbójecitwo z n a c z n i e
się o d naszego. Z b ó j e c t w o w
czą

t a k obrzydliwą

i

różni

o c z a c h górala n i e j e s t

hańbiącą,

jak

dla nas;

rze­

zbójnik

d l a górala n i e j e s t t a k i m z b r o d n i a r z e m , j a k w e d ł u g p r a ­
wa

być p o w i n i e n . W i e m

t o z doświadczenia,

dotknąłem

się t e j s t r o n y g ó r a l ó w ; p r z y ś w i a d c z a j ą m i c z y n y . P r a w d a ,
że

zbójnicy

dzisiejsi

(1832 —

AK)

okrutni, k r w a w i , straszni, j a k b y l i
najmniej

wyobrażamy

i c h sobie

nie

są

to

zbójcy

dawniejsi, t a k przy­

wszystkich z

powieści

o niektórych, z niektórych w y d a r z e ń ; a l e t a okoliczność
najmniej

nie
sobie

czynów.

o t y m n a o g ó ł sądzi. A p o l o g i a

ne

miejsca

się k u z b ó j n i k o m i z a w o ł a ł :
— Jescech

utworze

Dziennik

i

ukazało się w P e t e r s b u r g u w

(Kie j u z — w i c i e — k l e r y k odseł k a w o ł e c e k ,

w s t ą p i ó ł d o niebiosów —

—

przetworzyć

m e n t y , p u b l i k o w a n e w f o r m i e osobnych artykułów,

ukrzizowany

nie... —

Polsce

—

tyz lotocie

s t a r s i zamiót m u j e s c e przygaście

80

w

za

t a m w s t ą p i c i e ! ... N o cos? W i d z i s i e w o r n ?

legendy,

jako pierwszy

Poniezus

ostoł p o i m o n y — i w y t y z o s t a n i e ­

subienica patrzy...; Poniezus

z

t e m a t podhalańskiej
w

Poniezus

k a ż d e m u skórę w y g a r b o w o ł ; P o n i e z u s , s k o r o podrós, p u ­

ciecha

zbójnickiej.
Goszczyński —

t r z o s k i strugać

n i e próżnowali,

ścił s i e n a w a n d r ó w k i

Pamię­

podał do p u b l i c z n e j w i a d o m o ś c i k o n k r e t n e i n f o r m a c j e n a

podobne

pytajom

Lotego —

pomogoł

wyście

cie;

do t e j s p r a w y .

do p o c z ą t k ó w k a r i e r y i n t e l i g e n c ­

nocześnie j a k o p i e r w s z y p r ó b o w a ł tę l e g e n d ę

— Zje

młodu

kiej legendy
Seweryn

zusa...

sie

tając o t y m , p r z e j d ź m y

słuchajom.

p r z e z e g n o ł sie i z a c ą ł :

— Wase

wyłącznym s t o s u n k i e m Podhalan

Góral
nie

wpływa
może

brzydzi; w

n a pobłażanie g ó r a l i
się

jego

obawia
obawie

swego
jest

temu

zbójcy,
więcej

rzemiosłu.

a l e się n i m
poszanowania,

j a k w s t r ę t u . M o ż n a b y p o w i e d z i e ć , że z b ó j e c t w o

między

góralami

szkoły,

jest uważane'

jiako r o d z a j

rycerskiej

p r z e z którą góral n i e w z d r a g a się p r z e c h o d z i ć ; n i e t y l k o
n i e w z d r a g a się, ale n a w e t j e s t r w a n y p ę d e m
nym.

(...)

Sam

napotkałem

bardzo

zacnych

wewnętrz­
z

innego

�P r z y k ł a d y współczesnych p a m i ą t e k z m o t y w e m s t a r e g o
górala. I I . 4. Płaskorzeźba, d r e w n o m a l o w a n e . I I . 5. S p i n ­
ka metalowa odlewana.

w y w a r ł n a przyszłych p o e t ó w „ t a t r z a ń s k i c h " duży w p ł y w ,
kształtował s p o j r z e n i e
Jak

wyglądał

polskiej inteligencji na Podhalan.

główny

bohater

Sobótki,

zbójnik

Ja­

nosz?
„Janoszu, d z i e l n y g ó r a l u !
Skąd t y w z i ą ł się n a P o d h a l u
T a k i rosły, t a k i w d z i ę c z n y ,
T a k i s i l n y , t a k i zręczny?
T y w y s o k i , j a k Łomnica —
Jak lawina, t w a prawica,
Jako Tatry, twoje barki,
Jak l o t gwiazdy, bieg twój szparki.
Z a t r z y m a s z orła w obłoku,
Gdy m u u t k w i s z oko w o k u ;
T y obejmiesz t e n b u k w borze,
Co go objąć t r z e c h n i e m o ż e .
J a n o s z u , d z i e l n y góralu
Skąd t y w z i ą ł się n a P o d h a l u ?
N i e k o b i e t a , a l e skała
Z r o d z i ć n a m c i e b i e musiała."

5
4

w z g l ę d u górali, którzy, p o ś w i e c i w s z y

t e m u przejściu l a t

k i l k a , w r ó c i l i z n o w u m i ę d z y s w o i c h i są dziś
niejszymi gospodarzami
cunku swoich
(...)

krajowców.

Zbójnik

się o n z w y k l e
wiającą
w

b i e g u , gibkością

wainy

Jest

na

rodzaj
w

ideału

rzucaniu

w

tańcu

o n jeszcze

wszelkie

śmierć, w r ó g
w

jest

d l a górala.

okazałą postawą, niepospolitą

zręcznością

fizycznymi.

najporząd-

i n i c p r z e z t o n i e tracą n a sza­

charakterze

toporkiem,
jako

górala,

a zbójnik

zaletami

człowiek, o d -

n i e b e r . - l e i - z o i l s ;\va,
uległości.

zadzi­

szybkością

i t y m podobnymi
ideałem

jakiejkolwiek

Odznacza

silą,

clr.ijętny

Jest

najpełniej

na

to

wszystko

to

objawia.

M o ż e ż góral potępiać go za t o ? "
Zbójnik

—

j a k go

widzi

Goszczyński

cech b o h a t e r a r o m a t y c z n e g o .

Wyrasta

Jest

szlachetny,

n a d l u d z k i , niesłychanie

—

ma

wiele

z rodzimej
można

gleby.
powie­

dzieć — p o n a d p o z y t y w n y , m a szereg p r z y m i o t ó w ,

spoty­

kanych tylko w bajkach.
Zbójnik
kujące l a s y
w

podhalański,
w

podobnie

j a k duchy

zamiesz­

o k o l i c a c h Łopusznej, j a k d i a b i y

grecie p o d Wcisłową

skałką, j a k l e g e n d y

Tatarów w d o l i n i e Kościeliskiej

— w

pełni

o

siedzące
prgromie

trafił

Gosz­

czyńskiemu do p r z e k o n a n i a . M o d e l tego zbójnika — j a k
to

starałem

się

powyżej

wykazać

u p r o s z c z o n y m . Goszczyński

—

jest

modelem

był n a P o d h a l u z b y t

a b y zapoznać się z r ó ż n y m i w a r i a n t a m i l u d o w e j

krótko,
legendy.

J e g o spostrzeżenia b y ł y rzecz j a s n a z d e t e r m i n o w a n e
bowością

autora —

Jeszcze w

poety

1832 г., w

czasie p o b y t u n a P o d h a l u , z a ­

brał się Goszczyński do p i s a n i a w i e l k i e g o
poematu

o góralach, ze z b ó j n i k i e m
Poemat

Kościelisko.
Jeden
Sobótka

z jego
8

w

t e n n i e został

fragmentów

oso­

romantycznego.

opublikował

romantycznego

roli
nigdy

głównej, p t
ukończony.

Goszczyński

pt.

.

Sobótka

zyskała

sobie

wielką

popularność

—

tylko

w X I X w . w y d a n o ją co n a j m n i e j o s i e m r a z y . W i e r s z t e n

82

�"1

�„ A l e , c z ł o w i e k u , co z tobą się stało?
Gdzie t w o j a chata, gdzie t w o j e koszary?
G d z i e ś s w ą majętność p r z e m a r n o w a ł całą?
Straszysz p o n o c a c h , p o d o b n y do m a r y —
J a k zwierz, rozbijasz po t w o j e j dziedzinie,
N i e w i n n y c h l u d z i k r e w po t o b i e płynie —
W i e ł e ż ócz t r u p i c h p a t r z y z t w e g o o k a
D u s z a — j a k piekło, serce — j a k o p o k a ! "

A w i ę c w y s u n i ę c i e n a p i e r w s z y p l a n cech f i z y c z n y c h .
J a n o s z j e s t p i ę k n y , s i l n y , zręczny. S t o i n a c o k o l e ,

wy­

idealizowany, obmyty z k r w i . Do takiej interpretacji po­
s t a c i J a n o s z a j e s t e ś m y upoważnieni p o p r z e c z y t a n i u

So­

bótki.
J e d n a k — rzecz c i e k a w a —
glądać

zupełnie i n a c z e j .

nasz b o h a t e r m i a ł

Dowodzi

tego l e k t u r a

wy­

wierszo­
N a p r z y k ł a d z i e J a n o s z a m i a ł o się okazać w

w a n y c h szkiców, które w z a m y ś l e a u t o r a m i a ł y stać się,
jak

Sobótka, f r a g m e n t a m i w i e l k i e g o

s k o ». S t a n i s ł a w P i g o ń
boczych

1 0

poematu

Kościeli­

n a p o d s t a w i e t y c h szkiców i r o ­

n o t a t e k Goszczyńskiego

ustalił zamierzoną

p o e m a t u i rolę, j a k ą m i a ł w n i m odegrać

treść

Janosz, z w a n y gdzie i n d z i e j Garaszem, przeżywa d r a ­
mat:

utracił

bowiem

którą p o r w a ł y
szanowanego
Wtedy
znajdują

swą

dziwożony.
pasterza

to

To

Janosz

na Podhale

się w

ukochaną

dziewczynę,

powoduje,

z

się

Kasię,
dobrego,

w

zbója.

tatarski.

Górale

niebezpieczeństwie.

Kasia,

spadł n a j a z d

śmiertelnym

że

przeistacza

b y r a t o w a ć w s p ó ł z i o m k ó w , u k a z u j e się s w e m u

kochan­

k o w i w e śnie, n a m a w i a j ą c g o d o w z i ę c i a udziału w o b r o ­
nie Podhala
łunkiem

przed

i daleko

T a t a r a m i . P r o ś b ę swą

popiera

idącymi o b i e t n i c a m i . Janosz

w

poca­
decy­

dującym m o m e n c i e p r z y c h o d z i n a p o m o c góralom. R a t u j e
wszystkich,

s a m (tracąc życie, b y

się ze s w ą

ukOchaną-dziwożaną.

Aby

udzielić

skutecznej

(po

pomocy,

śmierci)

do J a n o s z a

jego

O t o n p . słowa,

ukochana

Kasia:

połączyć

rzecz

być J a n o s z rosły, s i l n y , zręczny. A l e n i e o z n a c z a
zbójnictwa!

rowość.

Jednak

czytelnik

nika

z

tego,

zbójnika,
Sobótce

Rzecz w a r t a podkreślenia, p o n i e w a ż

a głównie T e t m a j e r , tworząc idealnego

jakimi

jasna

to jesz­
dokonuje

rwraca

się

Wy­

pozbawienie
przypadko­

w i e l u autorów,

się n a G o s z c z y ń s k i e g o .

Niezwykle
zbójnickiej

zbio­

zbójnika-herosa,

1 1

powoływało

za

fragmentu,

„supergórialem".

że w y i d e a l i z o w a n i e

go w s z e l k i c h u j e m n y c h c e c h j e s t w
we.

walce

małego

Sobótki,

gwałtowny

zaczyna

się

rozwój
w

inteligenckiej

latach

legendy

siedemdziesiątych

X I X w . , co w i ą ż e się ściśle z p o c z ą t k i e m k a r i e r y Z a k o ­
panego

i z w i e l k i m z a i n t e r e s o w a n i e m , j a k i m zaczęła się

cieszyć k u l t u r a
Zjawiska

te

ludowa
są

Podhala.

dostatecznie

wiele razy i nie m a potrzeby w

znane,

pisano

o

nich

t y m m i e j s c u dłużej

się

n a d n i m i rozwodzić. W a r t o n a t o m i a s t zwrócić uwagę na
skład społeczny k l i e n t e l i zakopiańskiej w

musi

cze b y n a j m n i e j , że Goszczyński bez zastrzeżeń
apologii

s z l a c h e t n i e j e , p r z e i s t a c z a się m o r a l n i e w
ma t y l k o do czynienia z pięknym

Janosz.

poema­

cie — pisze S t a n i s ł a w P i g o ń — j a k rozbójnik i m o r d e r c a

latach siedem­

dziesiątych i osiemdziesiątych X I X w . O t ó ż w t y m p i e r w ­
szym o k r e s i e przyjeżdżała
gencja,

szczególnie —

do Zakopanego

twórcza. L u d z i e

wości

a r t y s t y c z n e j , entuzjazmujący

lami,

wprowadzili

zbójnika

głównie i n t e l i ­

c i , pełni

wrażli­

się T a t r a m i i

podhalańskiego

do

góra­
swoich

83

�utworów i , w

konsekwencji,

części społeczeństwa
Europejski
domości

do

świadomości

znacznej

polskiego.
rozwój

Sabała.

W

dziejach

inteligenckiej

kultury

się ś w i a ­

regionalnej

Ody

zyskał

ową

niezwykłą

popularność,

już n i e z b ó j o w a ł , a l e znał d o b r z e

stwa, w

bił się p o p i s y w a ć

narodzie

ruch

niegdyś p o t ę ż n y m ,

regionalistyczny

był

a obecnie

jedną

uciska­

z nielicznych le­

g a l n y c h f o r m m a n i f e s t o w a n i a odrębności n a r o d o w e j ,

dziej

Polsce r u c h regionalistyczny
na Podhalu.

Hipoteza

górale — t o n a j b a r d z i e j
z powodu
stępności

warunków
terenu

w najczystszej,
cona

przez

tem

fizjograficznych,

zachowała

się

wpływy

—

z powodu

t u staropolska

niedo­
kultura

tu

niepoślednią

— Muszę
łubiński

Polacy

n i e m i e l i pojęcia, k o n t a k t ze
głębokie w z r u s z e n i e .

dla przybyszów

„szczęśliwymi

Zakopane,

z Kongresówki, wydawało

swobody.

Warszawiacy

poczynek

czy l e c z e n i e , p r z y j e ż d ż a l i

przed­
wszyst­

czasu.

Mogli

więc

pieśni

także

się

9

S4

(Sabałą

—

żeśmy

n a świat

nie

może

przyszli

razem

i

oba

„poza

za żebro n a h a k u , j a k J a n o s i k , ale z a w s z e

oazą
ży­
swo­

organizo­

—

O

h e j (a t a k ) rzecze, śmiejąc

aż się o c z y z a i s k r z y ł y ,
nych

naglących

Bardzo

zainteresowa­

turze. Był

w i e k u był J a n

Krzep-

Cha­

się

ze

sto l a t

buczki
kiedy

szkoda.
J a n , któremu

i p o t a r ł n o s r ę k a w e m , bez

powodów,

ale

wy­

zawiśli

t a k sobie,

z

żad­

przywyk-

nienia."

wolne­

zakopiańskich

pisze

AK)

jesteśmy s t o s u n k a c h .

wcześniej. B y l i b y ś m y

w
dziewiętnastego

czytelniku —

j a k a to

byłym

postaci

Jasiem

ludzkiej

— O j , J a s i u , J a s i u — m ó w i ę m u kiedyś —

łej E u r o p i e .
Jedną z n a j p o p u l a r n i e j s z y c h

z

się

dużą ilością

oddawać

c i się przyznać,

s k o c z y l i " . M o ż e b y ś m y co p r a w d a i r a z e m

także „oddychać

patriotyczne,

t e n to dopiero

bardzo

n i o m l u d o z n a w c z y m , t a k m o d n y m w o w y m czasie w c a ­

ostatniej ćwierci

—

szczegól­

c i e m n a r o d o w y m " — można b y ł o się w Z a k o p a n e m
b o d n i e w y g a d a ć , śpiewać

śpiewając:

w

szkoda,

przyjeżdżali t u n i e t y l k o n a w y ­

wać odczyty. P r z y b y s z e d y s p o n o w a l i

z tkliwością:

•— ż e

1 3

życzliwych
u c i s k u narodowościowego, o j a k i m

ko, wywoływał

go

a goście słuchali
k r w i utoczył...

f o r m i e , n i e zniekształ­

odegrała

dziećmi n a t u r y " , k t ó r z y w o l n o ś ć s w ą c e n i l i n a d e
nie

O j , S a b l i c z e k zbójnicek,
oj, siekierecka siostra.
Niejedna dusyoka
Bez n i o m w n i e b o posła

że

rolę.
W okresie

gawędami.

p o l s k i e z p o l s k i c h p l e m i o n ; że

najszlachetniejszej

obce

Potkańskiego ,
1 2

dawna

da­

r o z w i n ą ł się n a j b a r ­

Karola

od

zbójnicki f o l k l o r i l u ­

Szedł s t a r y Sabała z , y p a n a m i " w góry,

w a n i a światu znać, że „jeszcze n i e z g i n ę ł a " .
W

zbój­
zresztą,

dużą rolę.

trafiły

w P o l s c e n a g r u n t b a r d z o p o d a t n y . W n a r o d z i e bez p a ń ­
nym,

legendy

n i c k i e j człowiek t e n spełnił, p o części b e z w i e d n i e

ruch regionalistyczny, budzenie

narodowej,

towski

doniosłą rolę spełnił Sabała w p o l s k i e j
eksponatem,

myśliwym,

prawdziwym

autentycznym

sposób b e z b o l e s n y

pragnienie

rasowym

zbójnikiem.

kul­

góralem,
Zaspokajał

„zbliżania się do

ludu".

K o n t a k t z Sabałą n i e groził niebezpieczeństwem. B y ł o n
na

tyle

szorstki,

aby

stać

się

obiektem

zachwytów
10

�R ó ż n e w e r s j e p o s t a c i górala. I I . 9. D r z e w o r y t W ł a d y s ł a ­
w a Skoczylasa.
I I . 10. Współczesny strój podhalański
prezentowany n a imprezie f o l k l o r y s t y c z n e j . I I . 11. Re­
klama domu towarowego
w Zakopanem

Z b ó j n i c t w u poświęcone j e s t w i e l e
Poruszając

przełęczy.

czątku z a s t r z e g a
przypadkiem

fragmentów w

to zagadnienie

już

się W i t k i e w i c z , a b y n i k t

sobie

czegoś

brzydkiego

Na

na samym
z

o

po­

czytelników

zbójnikach

nie

pomyślał:
„Zbójnika

trzeba

odróżnić

o d rozbójnika

d z i e j a . C i o s t a t n i są z w y k l i r a b u s i e , k r a d n ą c y
owce, mordujący
wszelkich

Tymczasem
siebie

ludzi

dodatnich

zbójnik

przeciw

wstrętnym,

jest

bohaterem,

przymioty

sile

którego

podli i

wyzuci

ze

wcielającym

w

przymiotów.

najpiękniejsze

wanym

dla rozboju,

i zło­

pieniądze,

rycerstwa;

jest

j u n a k i e m , dla którego
się o n

dopuszcza

zbunto­

mord

tylko z

jest

ostatniej

konieczności — w o b r o n i e życia. J e s t o n w s p a n i a ł o m y ś l ­
ny, s i l n y , mężny, h u l a k a i w i e r n y towarzysz.
zdobyte
nie

na bogaczach,

n a p a s t u j e . (...)

bodnego,

śmierci

czar

bił

niebezpieczeństw

h o n o r n y c h chłopów

dziedzinie

do

ze

Wieszano

biedaków

od tego

życia,

i

czynów

i c h za

swo­

ciągnął

spokojnej

awanturniczych

na haku.

Pieniądze,

Ubogim i nigdy

Niepokonany

pełnego

wszystkich
w

rozdaje

zagrody

i

strasznej

^pośrednie

ziobro",

zostawiając n a p a s t w ę długiego k o n a n i a .
— A l e n a s u b i e n i c y wisieć t o h o n o r n a r z e c ! B o t a m
dziadów

n i e w i e s a j o m , i n o chłopa! T a m d z i a d a

łajom, i n o co najtęzsy
T a k streszcza
cała l e g e n d a

11

przedstawicielem

krzepkiego

p r y m i t y w u , na t y l e

stą, a b y się chętnie p o p i s y w a ć

przed

dobrze

pokazać

wychowany,

stosunku. Nic tedy

aby

nie

dziwnego,

larność, że u w i e c z n i o n o
n a c h , że j e g o z w r o t y

„panami", na t y l e
swego

do

że zyskał o g r o m n ą

można znaleźć w

i

ryci­
czy

Krzyżakach
i

kiewicz

repor­

całej
polską

ło Stanisława W i t k i e w i c z a
danie książkowe,
w

z

Na

przełęczy

drzeworytami

u

którego I w y ­

,

a u t o r a , ukazało

się

1890 r o k u . K s i ą ż k a t a doczekała się w i e l u w y d a ń i do

dziś pełni r o l ę s w e g o r o d z a j u podręcznika w i e d z y o
halu i Tatrach. Napisana
gestywna

Pod­

jest wspaniale. N i e z w y k l e

i b a r w n a , siłą s w e g o

artystycznego

jakiejś b a j e c z n e j

su­

spojrzenia

n a r z u c a tysiącom czytelników wizję P o d h a l a i T a t r

jako

H e l l a d y , r e s z t k i z a n i k ł e g o świata, i d e a l ­

n i e p i ę k n e g o zakątka. T a k ż e g ó r a l e w Na przełęczy

kulturą.

chowe

i jego mieszkańcami,
Podhalan

zachowaną,

Polsce, pozbawioną

to

jest

ongiś

obcych

Przyjmując

Wit­

szczęśliwym

powszechną

naleciałości
założenie

p o w i n n o przyjść

n a r o d u . T a k i e było teoretyczne

n i a t z w . „stylu
Styl

c h y b a popularności przyniosło S a b a l e d z i e ­

kultura

okoliczności

jest

zbójników."

Podhalem

że

w n i o s k u , że o d P o d h a l a

taży, j e d n y m z n a j p o p u l a r n i e j s z y c h chłopów p o l s k i c h .
Najwięcej

sądził,

zbiegiem

nich
popu­

go n a w i e l u f o t o g r a f i a c h

że stał się b o h a t e r e m w i e l u książek

Popiołach,

arty­

nie w o -

wisieć!

Sabała t e n u r o k , k t ó r y m o t o c z o n a

tatrzańskich

Zafascynowany
i

chłop t o m u s i

w

typowo

doszedł

do

odrodzenie d u ­

założenie

powsta­

zakopiańskiego".

zakopiański, w

rozumieniu Witkiewicza

do s t a r y c h , t y p o w o p o l s k i c h f o r m , m a n i f e s t a c j a

nawrót

polskości,

stał się w b a r d z o k r ó t k i m s t o s u n k o w o czasie niesłychanie
modny. Kiedy wiadomo
piańskie, t o nasze,
produkcja

przedmiotów

suknie balowe,
żanki

b y ł o już n a p e w n o , że co

narodowe
w

—

rozpoczęła

stylu

zako­

masowa

zakopiańskim.

fortepiany, m a k a t y , fasady

do k a w y ,

się

Szafy,

domów,

noże d o p a p i e r u , u m y w a l k i —

się f a n t a s t y c z n y m w p r o s t p o w o d z e n i e m .

fili­

cieszyły

Witkiewicza

r z u c a n o l i s t a m i prosząc o z a p r o j e k t o w a n i e

różnych,

za­
cza­

mają

s e m n a j b a r d z i e j zaskakujących p r z e d m i o t ó w w s t y l u z a ­

c e c h y h e r o s ó w czy b a ś n i o w y c h p o s t a c i . D r o b n y p r z y k ł a d :

kopiańskim. N a d a r z y ł a się wspaniała o k a z j a . M o ż n a b y ł o

„Sabała m ó w i z p o d z i w e m
— O
kiej

t e l i m kęsku

piersy

zleciał!
o swoich

r a z za

Zdaje

o swojej

moskala

kozami

się, że

powietrznych

poleciał!

się

słyszy

u

na Krzywań.

Mateja

«ryktara» n a L i p t o w i e

na rano b y l i

I

orła,

wypłatać

stery

patriotyzm

kiełi

jus powyżej

z

l e c i e l i

to

światy

się

przysłu­

p o d Krzywań,

towarzyszami

o północy,

d n i latał,

opowiadającego

podróżach, i l e r a z y

c h u j e t e j opowieści. O n i z a w s z e
albo

(placek)

młodości:

«a n a

zabrał

kasę

dzieWiątom,

„Wygląda

jeden

baca... I

do naszego życia m i e j s k i e g o ,

bajki:

za g ó r a m i , za l a ­

rzeczywiście, w s t o s u n k u
życie n a t e j p o l a n c e

zielo­

n e j , słonecznej, życie t a k p i e r w o t n e i p r o s t e w y d a j e
kartą

z

jakichś

w i e k u ludzkości."

bajecznych

opowiadań

o

zaborczym,

manifestując

się n a r e p r e s j e ,

a

swój

jednocześ­

n i e p r o d u k o w a ć — l u b m i e ć — r z e c z modną, nowoczesną
i

narodową. T e l i s t y

do W i t k i e w i c z a , t a k ś w i e t n i e i l a ­

p i d a r n i e ilustrujące z j a w i s k o r o z p r z e s t r z e n i a n i a się .ystylu
zakopiańskiego",
zachowane,
skiego
wilii

t o j a k początek

władzom

bez narażania

w

szczęśliwym

znajdują

się w

Zakopanem.

trafem

w

spoirej

archiwum Muzeum

D l a przykładu

cytuję

części

Tatrzań­
fragment

l i s t u J a n a G w a l b e r t a P a w l i k o w s k i e g o , właściciela słynnej

Kościelisk, n a u p ł a z i e * " .

I n n y przykład:
sami, był t a k i

figla

się

szczęśliwym

„Pod

12 m a j a

J e d l a m i " , do Stanisława W i t k i e w i c z a , z

dnia

1897 r o k u :

„Pytał
carskiej w

mię

Kl.(Łmaszewski,

dyrektor

szkoły

Kołomyi — A K ) o figuralne m o t y w y

szły m i n a m y ś l

owe obrazy

góralskie

garn­
i

na szkle

stawiające J a n o s i k a skaczącego p r z e z ogień, a o b o k

przy­
przed­
niego

t o w a r z y s z e , k t ó r y c h m i r a z Sabała w s z y s t k i c h p o i m i e n i u

85

�I I . 12. D r z e w o r y t S k o c z y l a s a o t e m a t y c e zbójnickiej. W p ł y w y S k o c z y l a s a n a u t r w a l e n i e się
s t e r e o t y p u z b ó j n i k a : I I . 13. D r z e w o r y t b a r w n y E d m u n d a B a r t ł o m i e j czy k a p r z e d s t a w i a j ą c y
zbójnika. I I . 14. W y c i n a n k a n a w z ó r d r z e w o r y t u S k o c z y l a s a

p o n a z y w a ł . [Powiedziałem o t y m K I . , k t ó r y sądzi, że d a ­

dzając stąd z b y t d a l e k i c h i z b y t o p t y m i s t y c z n y c h

wnios­

łoby się t o w z i ą ć i dać n a k a p i e p i e c a , a l b o n a k a f l a c h

ków

jednak

Okładających

przyznać, że t a k i w y n i k o d r o d z e n i a

k o m i n , k t ó r e stanowią

czyznę, n a k t ó r e j
Grunwaldem
by

dałoby

dużą r ó w n ą

się cały o b r a z

umieścić! C o S z a n o w n y

powiększyć

P a n n a to?

d o n a t u r a l n e j wielkości

c h ł o p c ó w " n a t ę ścianę
Wojciech

Brzega

jego s u r o w y

krytyk

płasz­

jak Bitwa pod
tych

kaflową?"

—

uczeń W i t k i e w i c z a , a

—

zarzuca

następnie

Witkiewiczowi

d y l etan -

t y z m i k o m p i l a t o r s w o . S t a w i a n o też często z a r z u t

Wit­

15

k i e w i c z o w i , że p r o j e k t o w a n e
n i e f u n k c j o n a l n e , n i e nadają
są w a ż n i e j s z e

od funkcji

przez niego

przedmioty

się do użytku, że

p r z e d m i o t u . Pomijając

t e w z g l ę d y , t r z e b a s i l n i e podkreślić, ż e s t y l
był wspaniałym

środkiem

świetnym sposobem
kowanym

budzenia

1900 r . p o d t r z y m y w a ł

jednak

zakopiański

agitacji narodowościowej,
d u c h a polskości w

i germańizowanym

narodzie.

przekonanie,

że

są

zdobienia

rusyfi-

Zbójnik
n i e jest

był

około

latach

między

tury

przepaścią,

„niższymi

która

l u d o w e j . Mało k t o j e d n a k

skiej XllX-wiecznej
niące się m i ę d z y
wet

b u d o w l a , która n a powrót

j e d n a k i szczyt,

był

róż­

choćby n a ­

identyczny;

powstały

zaspokajają

powyższe jest

mem

i że n i e m a p o t r z e b y

niech przyjedzie

do

zjawisko

truiz­

r o z w o d z i ć się n a t e n t e m a t ,

Zakopanego.

Jednocześnie z r o z w o j e m
we

zupełnie

stylu

— kultura

zakopiańskiego,

Podhalem,

w

r o d z i się n o ­

neoluidowa. P o d t y m t e r m i n e m

zespół w y t w o r ó w

kulturowych, wzorowanych

wairsitwami, wznosi

się

odbiorcy.

c a ł y naród

M o r r i s , t u się stało:
n a d chałupą
którego

i

jednym
biedny
potrzeb

n a d pałacem

sterczy

j a k k w i a t z wierzchołka góry — pazdur. N i e
86

to d w a przedmioty

sposób z a s a d n i c z y ,

n a k u l t u r z e t r a d y c y j n e j , ale powstałych dla n i e - l u d o w e g o

obejmuje

z

że

się

wiekami

i b o g a t y zbliżają się do s i e b i e w s f e r z e w y ż s z y c h
się

chałupy —

sobą w

p l e t n i e różne k u l t u r o w e e k u m e n y ,

Jeden z p i e r w s z y c h przykładów zbójnictwa
zrobić

wznosi

sprawę,

i n n e p o t r z e b y . K t o sądzi, że z d a n i e

starał s i ę u r z e c z y w i s t n i ć
—

sobie

kul­

„Pod J e d l a m i " i pazdur z chłop­

i c h wygląd zewnętrzny

wego

sferze s z t u k i

zdaje

się,

dawnej

z p r z y c z y n d i a m e t r a l n i e różnych, o t o c z o n e są p r z e z k o m ­

d a c h e m , jednaką kulturą. T o , o c z y m m a r z y ł R u s k i n , co

duszy, w

utożsamiało

otwarła

przed

i wyższymi"

zakopiańskich

kultury

narodowego".

do dziś, z r e n e s a n s e m

pazdur na dachu w i l l i

rozumiem

stanowisko:
„Nad

wzorów

utożsamia zresztą

się d a w n e j

d l a życia

miarę w z r o s t u zainteresowania

jeszcze r a z u z a s a d n i a s w e

16

Popularność
i

jeszcze

t a k źle. M o ż e m y być jeszcze s i l n i , śwarni, h o n o r n i .
W i t k i e w i c z w Po

stosunków społecznych, t r z e b a

m a o g r o m n e d o d a t n i e znaczenie

Może

„śwarnych

dla rozwoju

w

niebo,

wyprowa­

opisuje

Wojciech

przyjemność

Brzega .
1 7

Modrzejewskiej,

do Z a k o p a n e g o

furkę

„napadli zbójnicy".

s i e m b y ł Sabała. S t a r u s z e k p r z e j ą ł s i ę s w ą rolą
f u r m a n a , ale w s u m i e b a w i o n o

się

by

zorganizował d l a

n i e j atrakcję — n a p a d z b ó j n i k ó w . N a jadącą z
rówki

neoludo-

O t o Chałubiński,

wspaniale.

Jaszczu­
Harna­
i

pobił

�14

�18

E s t e t y z a c j a l e g e n d y z b ó j n i c k i e j . I I . 15. D e k o r a c j e r e s t a u ­
racji „Jędruś" w Z a k o p a n e m .
I I . 16. T a l e r z d r e w n i a n y
z intarsją i p r z e d s t a w i e n i e m zbójnika. I I . 17. N o ż e „ z b ó j ­
n i c k i e " , n a w z ó r d a w n y c h noży podhalańskich, w y k o n y ­
wane
dla Cepelii
przez m i e j s c o w y c h
rzemieślników.
I I . 18. N ó ż do p a p i e r u z postacią zbójnika — p a m i ą t k a
współczesna. I I . 19. „ Z b ó j n i k " współczesny n a i m p r e z i e
f o l k l o r y s t y c z n e j w Sądeckiem

Kazimierz

Przerwa-Tetmajer,

jeden

z najwybitniej­

szych p r z e d s t a w i c i e l i n e o r o m a n t y z m u polskiego, a j e d n o ­
cześnie

najpopularniejszy

skiego

piśmiennictwa,

autor

czerpał

w

dziejach

szeroko

z

podhalań­

legendy

zbój­

nickiej.
Tetmajera

u t w o r y prozą

Skalnym

Pc:lhr 4

Bajeczny

świat

i

Janosik

na temat

(1903, następne

:1

(1906),

Tatr

Nędza

zbójnicki, t o : Na

wydania

Maryna

poszerzane),

(1910). D w i e

Litmanowski

ostatnie

zycje w y d a n e

zcstaly

w

Legenda

Wśród

„podhalańskich" w i e r s z y

ra

Tatr.

znajdujemy

bohaterem

i c h jest

to Śmierć
kowym

sporo

Jadwidze,

Pieśń
Ballada

Legenda
Tetmajera,

Twórczość

Marsz

d w u t o r o w o : miłością

i

wytworem
nymi

była

Jak

Janosik

chyba

znany
Podhala.

inspirowana

i prądami

się t o szczególnie w Na

W i e l o k r o t n i e zaznacza T e t m a j e r ,

halu.

Janosi-

Skalnego

Tetmajera

do f o l k l o r u

nich,

O

śmierci,
ze

ogół

z

Szalamonównie

najbardziej

zbójecki

Na

znane

zbójniku,

o Janosiku

po­

tytułem
Tetmaje­

zbójnickiej.

o Jaśku

i wreszcie

„zbójecka"

epoki. Przejawia

tematyce

o Janosikowej

z cesarzową,

utwór

1912 r . p o d w s p ó l n y m

Janosik. Najbardziej

Janosika,
turnieju,

tańczył

o

(1909)

z Hrubego

literackimi

Skalnym

Pod­

że u t w ó r t e n j e s t

j e g o w y o b r a ź n i , że o p o w i a d a n i a n i e są s p i s a ­

gawędami

l u d o w y m i . Jednocześnie

s t a r a się

Tet­

m a j e r , a b y o p o w i a d a n i a w y g l ą d a ł y t a k , „jak b y się stały
naprawdę
dwojakie

i

opowiedziane

źródło

były

przez

inspiracji powoduje,

chłopów" .
I S

że

Na

Podhalu

stało się p o p u l a r n e z a r ó w n o w ś r ó d

polskiej

j a k wśród P o d h a l a n .

z najpopularniejszych
wszedł

do f o l k l o r u

Tetmajer

inteligencji

stał się

twórców polskich, a

Owo
Skalnyin

jednym

jednocześnie

neoludowego.

J e d n a k — t r z e b a t o s i l n i e podkreślić — zbójnik t e t majerowski

różni się z a s a d n i c z o

od ludowego.

Tetmajer

w i d z i zbójnika w sposób — j a k t o się z w y k ł o uważać
„impresjonistyczny":

88

wychwytuje

jego

cechy

—

zmienne,

�ulotne, chwilowe.
Tetmajera;

Podkreślało

znajdziemy

w

ten fakt wielu

jego

twórczości

biografów

To

szereg n a to

wpływ

dowodów.
np. w

Bajecznym

— było piękne p r z e z niesłychaną

Tatr

brazu

i

warunków,

za b a j e c z n y
kryjący

wśród

których

zupełnie m o m e n t

z sobą

z szałasu,

dwunastoletniego
jaka
i

krajo­

żyli.

ten Wojtek

gdzieś

wówczas

n a polankę

bębna,

to była

wówczas

gdzie z daleka

puszcza

Mateja,

s m u t n e , j a k stare

gęśli

góralskie

były,

i

sobie,
usłysz­

monotonne
podpatrzmy

g d z i e z p o m i ę d z y gałęzi n a p o l a n c e słońcem z a l a n e j
chłopię
czoło

góralskie

włosach,

olbrzymiego

długich,

grające
chłopa,

„noszącego

się"

być p o d o b n y
Inny

o

świecącego

drukowane

opowiadanie
w

do

„Tygodniku

który
lotu"

Jak

chanki
gdzie
i

porzuca
zabija

aby

bezpieczną

1 9

.

wzieni

Wojtka

Illustrowanym"

utworze

kryjówkę,

a

dobrowolnie

o pokazanie

jej

także

ślizgając

t y m fabuła

sprawiedliwości,

n a wieść

najdroższą,

adoratora,

Następnie,
wreszcie

tylko

opowiadania

swą

znajomych

piów.
W

Bohater

się

spojrzenie

się

dzikiego

malowniczo

paru

do

się

na plan

górala

karczmy,
krewnych

przygodnych

krwi,

oddać

schodzi

idzie

tańczy

ga­
sobie,

„zian d a r o m " .
dalszy.

o swoistym

ustawionego

ko­

na

planie. Po b o k a c h , d l a ozdoby, t r u p y i m u z y k a

Chodzi

stałego

wywarło

ujemny

społeczeństwie

polskim

odnosił w r a ż e n i e , że —

z pierwotną

przez cywilizację,

obdarzonych

i

fizyczną,

nadludzką

bardziej

siią

do

starożytnej

polskiej X X

przyrodą

wielkimi

zupełnie

Hellady,

„Gdyby

zbójnicy

chlebniejsze

tkniętych

do

zbliżonych

rzeczywistości

m i e l i swego

Homera,

jako

p r z y d o m k i byłby on i m dawał:

najpo-

wysokoska-

czący i szybkobiegający.

B o zaiste, ż e b y w s k o c z y ć

małe,

okienko

dawnej

pośrodek

izby",

wysokie

góralskiej

„na

d z e n i e być
z

gibkim i chybkim.

Pardołówki

za

wielkie

stół w y s k a k i w a ł ; W o j t e k
żelaznym

wy­

namiętnościami

innych,

niż

na

—

w.

w

Kuźnicach

palce
Mateja

za

ucho

chałupy,

albo

przez

karczmy

trzeba

było

I

tacy

też

byli.

nadprzyro-

u nóg

się

ująwszy

Kośla

po c e t n a r o w y m
wziąwszy,

na

ciężarze

iprzez

przy­

kopę w o d n ą skakał. J a s i e k N o w o b i l s k i « j a k fciał, p r z o d ke, boke,
drzewa

zadke,

równymi

nogami

ze z i e m i e

na

sionge

wyskocćł».

O W a ł o w y m Jaśku K u l i , który z o j c e m
t e i , J a n i e k i e m , z b ó j o w a ł , opowiadają,
b o w a l i do m e t y

i Wałowemu

Wojtka Ma­

że k i e d y

kapelusz

się

pró­

spadł, podjął

go

i J a n i c k a w b i e g u p r z e z g ł o w ę przeskoczył, oraz że k i e d y
m u znów kapelusz k i e d y indziej w i a t r zerwał, g d y
chodził kładkę, skoczył

prze­

za n i m n a d w o d ę , s c h w y c i ł

go

i n a kładce z p o w r o t e m stanął, to z n a c z y , że zatoczył łuk
w

powietrzu".

poczuciu

Tetmajer

pierwszym

podhalańska

góralska.

kontaktu

w

rosło p o d T a t r a m i iplemię „ d z i e c i n a t u r y " , n i e

Skalnym

o zdradzie

adoratora,

we

albo
musiał

z 1902 г., n r 3 1 , w ł ą c z o n e następnie d o t o m u Na
Podhalu.

na

leżącego

mosiądzu,

tańcem,

do p o d r y w a n i a się orła
—

a obok

od

ciupagi

małe

spadających

na skrzypcach,

dookoła

przykład

Chrońca,

jasnych,

skutek

Obrochtę,

Tatry,

dzikie,

nuty

zabie­

Wyobraźmy

odwieczna

brzęczenie

Cóż

śródleśną,

Bartka

i każący m u s o b i e grać n a gęślach. (...)
my

poezję

złodzieje

poezji

świe­

się p r z e d pościgiem ś m i e r t e l n y m n a h a l i ,

rający

n a kształtowanie

s t e r e o t y p u górala. C z y t e l n i k

„ T o złodziejstwo — c z y t a m y
cie

„impresjonistyczne"

2 n

zastrzegał
nie jest

(tzn. z początków

się w i e l o k r o t n i e , że

opisaniem

XX

górali

w . ) , lecz poetycką

jego

proza

współczesnych
wizją

czasów

iii

м -

«V-

89

�P r z e t w a r z a n i e l u d o w y c h m o t y w ó w i k o n o g r a f i c z n y c h . I I . 20. S t a r y o b r a z e k
n a szkle o t e m a t y c e zbójnickiej. I I . 21. F r a g m e n t w y s t r o j u wnętrza „Domu
Turysty" w Zakopanem

�91

�minionych
można

bezpowrotnie.

Z

tą

deklaracją

t y l k o częściowo. B o h a t e r o w i e

zgodzić

się

Tatr,

jak

Legendy

na p r z y k ł a d K r z y ś , S a b l i k , M a r y n a — m i e l i s w o j e
wiedniki

w

rzeczywistości.

t r u d u można r o z s z y f r o w a ć
w i , które pozowały
wy

XVII

myśloną

połączenie
stościami
obraźni

w

jeden

„miastowych"

postaci

stosunki

„ W e m g l e , poniżej, w
c i a m i trzymając w z a j e m
szli,

snadź

przynapici,

poprzek
zarzucone

stary

z poło­

realiów

góralską

społeczne
wiek

uboczy,

z

z

i

osobi­

że w

na P o d h a l u ,
n a d przepaś­
karki,

Janosik

Nędza

Minęli

Mary­

L i t m a m o w s k i z r u s z n i c a m i n a p l e c a c h . (...)

nę poniżej p o m g l i s t y m s t o c z y s k u góry n a d przepaściami
idący

J a n o s i k z S a b l i k i e m , a ona wbijała

oczy w

tego

h e t m a n a , j a k b y się w n i m całe góry i cały l u d z b i e g a ł y .
O n i (...)
ry

śpiewali, zataczając się w e m g l e p o upłazie, s t a ­

Sablik

ny."

i białorucy

h e t m a n zbójecki

złotem

malowa­

21

j a k to z w y k l e

del,

Sabała,

świat

jest

Poezje

bywa,

rzecz

upraszczał.

że s t a r y h e r o s , g ó r a l - m o -

chodził p o d r ę k ę z J a n o s i k i e m ?

bajkowy,

nie warto

„zbójnickie"

spierać

Tetmajera

mają

się

o

nieco

Gdy

cały

szczegóły.
inne

ce­

chy

niż p r o z a . J a n o s i k (bo o n t u j e s t najczęstszym, p r a ­

wie

jedynym

bohaterem)

jest

postacią

tak

zmitologizo-

waną, baśniową, że t r u d n o tu m ó w i ć o a n a l o g i a c h z g ó ­
ralską

codziennością.

wy­

XVII.

ręce n a s w o j e

Sablik

wy­

mitologią,

mitycznych

k u l t u r a podhalańska n i e w y s z ł y p o z a

bez

pisarzo­

panoramy

Polsce powodowało,

odpo­

Tatr

współczesne

rzekomo

obraz
całej

Legendę

podhalańskich

Tetmajera

znanymi

postacie

do podhalańskiej

w. Pomieszanie
przez

Czytając

Czytelnik,

W końcu cóż w t y m d z i w n e g o ,

„ P i e r w e j c h w y c i ć n i e d ź w i e d z i a za kudły,
z podkrzywańskich w y w l e c c i e m n y c h lasów;
p i e r w e j w b i e g u W a g zatrzymać w a r t k i ,
a l b o w i c h e r stłumić p o ł u d n i o w y :
n i m w o k o w y spętać J a n o s i k a ,
n i m powstrzymać jego orle chody,
n i m p r z y t ł u m i ć j e g o m o c zuchwałą.
S i e d m l a t ssał o n n i e d a r m o pierś m a t k i :
c h w y c i b u k a d o potężnych r a m i o n ,
jak w y r y w a dziewczyna konopie,
tak on w y r w i e z k o r z e n i a m i buka.
C h w y c i k a m i e ń do potężnej dłoni,
k a m i e ń duży, j a k o s i e d i n g ł ó w l u d z k i c h ,
k i e d y s z n u r e m o b w i ą ż e go s i l n i e ,
r z u c i w okno strzelistego z a m k u ,

26

25

92

I I . z5. Z b ó j n i k — p r a c a u c z n i a S z k o ł y P r z e m y s ł u
D r z e w n e g o z l a t t r z y d z i e s t y c h . I I . 26. Z b ó j n i k —
o d z n a k a f e s t i w a l u „ T a t r z a ń s k a Jesień". I I . 27. D e ­
koracja ulicy Krupówki w Zakopanem z okazji
festiwalu

�choćby o k n o b y ł o j a k w i e r c h s m r e k a ,
w p a d n i e kamień, o n w e j d z i e p o s z n u r z e . "
W

okresie

czyna

coraz

nicka.

największej

gwałtowniej

Jednocześnie

popularności

go i Taniec

Tetmajera

zanikać l u d o w a t r a d y c j a

przyjeżdża

do

Zakopanego

za­
zbój­
coraz

w i ę c e j „ p a n ó w " . W y c h o w a n i n a podhalańskiej l i t e r a t u r z e
i sztuce, żądają p o t w i e r d z e n i a n a m i e j s c u s w y c h

wyobra­

żeń

związku

z

o Podhalu

t y m obserwować

przeznaczonej
i

i gotowi

do d n i a

Władysław
artystów

można

rozwój

dla

podtrzymywanej

neoludowej,

nich

przy

życiu.

urodzonej
Legenda

dzisiejszego.
Skoczylas,

polskich w

jeden

okresie

dził n a szerszą skalę zbójnika
iSkoczylas

legendy

dla „miastowych",

z ich przyczyny

t a żyje

są za t o zapłacić. W

był

twórcą

z najpopularniejszych

międzywojennym,
jako temat

wielu

prac

o

wprowa­

plastyczny.
tematyce

pod­

o tematyce

Skoczylas,
nawoływał
ganie

Jana Kasprowicza.

zbójnicki

także k i l i m y

5 2

jeden

z założycieli

Stowarzyszenia

do s t w o r z e n i a s z t u k i n a r o d o w e j

„Ryt",

poprzez

sięgnął

jednak

tetmajerowskiego.
drzeworycie

robota

silni,

zacznie

Jezus

zbójnika

jak w

Legendzie

Maria! —
niebawem,

idą

zbójnicy

zgrabni
ale

podziwiając

dwie

teki

zbójnicką
w a ł Bajdę

drzeworytów

o tematyce

w 1918 i Tekę

podhalańską

o Niemrawcu

podhalańskiej:

Tekę

w 1922 r . Z i l u s t r o ­

Jana Gwalberta

Pawlikowskie­

od

Mokra
obrazek

m o ż e m y o t y m n i e myśleć.
Prace Skoczylasa
czesnych
i

widzenie

i

wywarły

potomnych.

wielki

Widzenie

plastyczne Skoczylasa

wpływ

na współ­

literackie

Tetmajera

s p o w o d o w a ł y , że

zbój­

n i k podhalański w o c z a c h większości P o l a k ó w — t o s y m ­
nym

Wydał

na

więksi

niezwykle.

b o l n a d l u d z k i e j siły i w i e l k o ś c i , postać w i d z e n i a w

Zakopanem.

lecz

Tatr,

hydropatycznym

w

nie

ludowego,

idą zbójnicy g i b c y , piękni, g r o ź ­

zdecydowani,
się

t e m a t y k i zbójnickiej

do

Podobnie

Skoczylasa

surowi —

smreków,

wypadku

Skoczylas

halańskiej. P r o j e k t o w a ł w n ę t r z a , m . i n . s a l o n w zakładzie
dra Chramoa

się­

do twórczości l u d o w e j . S a m starał się także speł­

nić t e n p o s t u l a t . W

ni,

Projektował

zbójnickiej.

tylko momencie.

m i m o zmieniających

To

„impresjonistyczne"

jed­

widzenie,

się p o g l ą d ó w n a l i t e r a t u r ę i sztukę,

m i m o p o w s t a n i a n o w y c h dzieł l i t e r a c k i c h i p l a s t y c z n y c h
o t e m a t y c e podhalańskiej, t r w a do czasów współczesnych.

93

�Ś w i a d c z y O t y m wystarczająco
Prawie
kim

wszystkie

motywem,

p i e r u , talerze,
wtarzają
czylasa.
polskie

w mniejszym
po

dziś

do p a ­

stopniu po­

stworzone
dzień,

zbójnic­

noże

l u b większym

ikonograficzne,

t e n sposób

naśladowców

pamiątkarstwo.

j a k k a s e t k i , płaskorzeźby,

motywy
W

dzisiejsze

współczesne n a m p a m i ą t k i ze

przez

poprzez

i kontynuatorów, oddziaływa

Sko­
swoich

Skoczylas

na

społeczeństwo.

Okres dwudziestolecia
bitnie

estetyzujący

międzywojennego

stosunek

do

cechuje

góralszczyzny.

w a n o w y d o b y ć z ludowości p i e r w i a s t k i e s t e t y c z n e ,
wszystkim urok p r y m i t y w u . Jan Kasprowicz
Taniec

s t a r a się o n a j d a l e j

zbójnicki

kulturowe

Stąd, n i e k i e d y ,

góralską.

wiersza,

się

jakby na­

Stąd w y r a ż e n i a

całe f r a g m e n t y

przede

w poemacie

idące zbliżenie

do b o h a t e r ó w . Stąd r y t m

śladującego m u z y k ę

wy­

Próbo­

gwarowe.

są c y t a t a m i z pieśni l u ­

dowych.
„ H e j ż e , chłopcy, h e j !
Z wichrów, h a l i k n i e j !
Potokami,
Jeziorami,
Wirszyczkami,
Turniczkami,
Z a orłami,
Kozicami,
O d k r z a k a do k r z a k a ,
Z buczaka na pniaka!
Posiejemy strach! H e j !
Z a t r w o ż y się L a c h ! H e j !
L i p t a k skrzydła s t u l i ,
Jak trafion od k u l i
Scierwożerczy p t a k ,
G d y nas w a r i i szlak,
Z pałaszem n a p r z e d z i e
Janosik powiedzie!
Ach!
D z i ś n a m tonąć w łzach:
J a n o s i k n i e żyje,
C z a r n y dół go k r y j e ,
A pałasz t e n r d z a w y
Co wiódł o d O r a w y ,
Na wysokiej borze
Z a c i ę t y w j a w o r z e —•
Hej!..."
Estetyzujący

stosunek

do góralszczyzny c e c h u j e

że p l a s t y k ę o k r e s u m i ę d z y w o j e n n e g o . J e d n y m

z

tak­

najbar­

d z i e j c h a r a k t e r y s t y c z n y c h p r z y k ł a d ó w j e s t twórczość Z o ­
fii

Stryjeńskiej. Ż y w y

ka

wyraźnie

k o l o r y t , rodzaj

nawiązują

do

stylizacji, tematy­

folkloru,

do

jego

wzorów

plastycznych.
Utrwalony

na dobre

w

społeczeństwie,

w w i e l u u/bworach s t e r e o t y p

nadludzkiego

sprawdzony

zbójnika, stały

p o p y t na tego r o d z a j u b o h a t e r a i s e n t y m e n t a l n y
do

Podhala

olbrzymich

rzesz

n i k i , k t ó r e s p r a w i ł y , że w
jawia
na

się w i e l k a

bardzo

to

czyn­

ciekawy,

na temat

Tatr

pasjonujący

i

i

Podhala

M a r z e n i e m piszącego t e s ł o w a j e s t znaleźć
kopiańskiej. N a p r z y k ł a d z i e
rało
stwu

społeczeństwo
lekturę
w

widziało T a t r y

pisarzy

wydawcę,

powodzenie,

przekonany,

widać

i Podhale,

podhalańskich,

literaturze na temat

dziej. Jestem

grafomanii

Podhala

co

się

jak

najbar­

niezwykłe

a być m o ż e dałaby początek b a d a n i o m n a d

narodowej.

W

t y m miejscu

sca — p r z y t o c z ę t y l k o k i l k a
np.

wiersz

Tańce: *
2

94

odbie­

społeczeń­

podobało

że r z e c z b y miała

za­

najlepiej,

g r a f o m a n i ą w o g ó l e , zupełnie zapoznaną dziedziną
literatury

to

pouczający.

k t ó r y b y się z d e c y d o w a ł w y d a ć antologię g r a f o m a n i i
jak

po­

tatrzańisko-podhalańskich

poziomie.

poetycka

temat niezwykle

stosunek

—

l a t a c h międzywojennych

ilość w i e r s z y

niskim

Grafomania

czytelników

Zofii

—

naszej

z braku miej­

d r o b n y c h przykładów.

Kośeiszewskiej

Zbójnicki

z

Oto

cyklu

�„ U r o d z i ł się n a śniegu, a m o ż e n a h a l i ,
Słuchał s p o w i e d z i s m r e k ó w i s z u m u s i k l a w y
A d l a c z e g o n i e p a l i t e n t a n i e c górali?
Dlaczego jest żywiołem ognisty i k r w a w y ?
J a k b y z a c z a r o w a n y ręką
Skoczylasa,
O r l i , d u m n y , z płomieniem i g r a koza dzika —
I któż n i e z r ó w n a n e g o doścignie zbójnika,
G d y l a t e m n a p o l a n i e nocą srebrną h a s a ? "
Oto i n n y przykład: f r a g m e n t
wiersza
E . S k o k o w s k i e g o Zakopiański
Farys.

Stanisława

24

„ — H e j , precz m i z drogi, p o t o k i !
W h u r a g a n o w y m rozpędzie
M i j a m przepaści k r a w ę d z i e ,
Prześcigam b y s t r e obłoki!
Już w n a d z i e m s k i e lecę s z l a k i ,
G d z i e słoneczne krążą p t a k i ,
T a m , g d z i e o r ł y mii z z e n i t u
K r z y c z ą : zgiń, a pędź do s z c z y t u ! "
I n n a f a l a g r a f o m a n i i t o u t w o r y w g w a r z e podhalań­
s k i e j . W i e l u działaczy r e g i o n a l i s t y c z i n y c h , p r z e j m u j ą c
apelem
za

o stworzenie

pióro.

a priori

Żywość

literatury

ruchu

podhalańskiej,

regionalistycznego,

d l a dzieł p i s a n y c h g w a r ą

się w i e l e

utworów

Jednym

z

układaczy

generał, działacz

ruchu

życzliwość,

sprawiła, że

o zdecydowanie

miernej

wierszy

był

Ukazało

wartości.

Andrzej

regionalistycznego,

się

chwytało

Galica,

znana

postać

n a t e r e n i e P o d h a l a . O t o f r a g m e n t j e g o u t w o r u Janosik
Z b ó j n i c y , klęczący p r z y

zwłokach J a n o s i k a ,

przysięgają:
Z b ó j n i c y n a usługach r e s t a u r a c j i zakopiańskich. I I . 2 8 —
31. W y s t r ó j r e s t a u r a c j i „ J ę d r u ś " . I I . 32. R e k l a m a b a r u
„Poraj"

„Ślubujemy u t w y c h zwłok
Bronić g w a r y ,
Naskiej wiary,
N a s z y c h p r a w i ślebody...
Choćby z nas d a r l i pasy,
W kipiącej k ą p a l i s m o l e ,
K o ś c i łamali n a k o l e ,
Szubienic wyrastały lasy,
Przysięgamy!
Że w y t r w a m y !
A ż padną z a m k i i g r o d y . . .
( u d e r z e n i e trąbit, p o m r u k g r o m u ,

Podobne

u t w o r y , będące

kulturowych,

świadczące

odczytywania

—

jak

w

o

odbiciem

w y b i t n y c h poetów

przypadku

powyższym),

—

zbiorków

neoludowej

kładu m o ż n a w y m i e n i ć

poezji

sum.
W

Rozwija

się

roku

1937 —

Stanisława
—

chowej
Jest

zbójnik

występujący
chłopskiej

w

bajkowe

osadzoną

wyzyskiwanej

gdzie

Zachemskiego

Wysokich

poezji

t o zbójnik

wprawdzie

także

—

wiaterny
poematu

Janosik

zbójnik

z

Tar-

nowego

na tle sytuacji
krzywdy.

przymioty,

silnie

Gęśle

Tater

z opublikowaniem

zbójnik-mściciel
ziemską,

często

podhalańskiej,

Dobrowolskiego
się w

się

Wyszło

neoludowy.

wraz

Ryszarda
.pojawia

Z

prądów
sposobie

tematyką. D l a p r z y ­

Antoniego

czy Jana M a z u r a

i

(np. Wyspiańskiego,

często s p o t y k a m y się n a zbójnicką
z jawora

orszak
wstaje) "

przewijały

p r z e z polską prasę l a t m i ę d z y w o j e n n y c h .
kilka

32

różnych

popularności

typu.

społecznej,
Wyposażony

ale będący

w • t l e stosunków

w s i . Z a b i j a bogatych, rozdaje

postacią

społecznych
biednym

—

pde -dla s ł a w y , l e c z 'dla ulżenia d o l i l u d u . P o j m a n o

Jano­

sika nie t y l k o na skutek zdrady

ludo­

wej

legendzie,

a l e także

się w k a r c z m i e . I w r e s z c i e
h i s t o r i i , niż dotychczas
mściciela n i e ż y c z l i w a ,
Inlteligenicka

31

.

25

dlatego,

kochanki, jak w
że

nasz

bohater

upił

— zupełnie i n n e z a k o ń c z e n i e

— g a w i e d ź ogląda śmierć

swego

szydząca.

i neoludowa

tradycja

zbójnicka

warła b a r d z o s i l n y w p ł y w n a kulturę ludową

wy­

Podhalan.

N a przykład strój. Z a m i a s t być, j a k w X I X w., p o p r o s t u
u b r a n i e m , staje
zamanifestowania

się o b i e k t e m

podziwu, koniecznym

„góralskości".

Michalina

dla

Cwiżewłcz,

95

�II.

33—36.

Współczesne

pamiątki, s p r z e d a w a n e w p r y w a t n y c h s k l e p a c h i n a t a r g u w
d r e w n i a n y talerz, wieczka kasetek d r e w n i a n y c h .

Zakopanem

�i społeczniczka

nauczycielka
wspomina
Bukowian,

z Bukowiny

Tatrzańskiej,
namawiała

j a k p o d koniec l a t dwudziestych

2 6

a b y wystąpili

p u b l i c z n i e ze

swymi

tańcami.

W y w o ł a ł o t o konsternację. T a ń c z y ć po góralsku n a s c e ­
nie? A

cóż w

ośmieszenie.

t y m ładnego?
pierwsze

stroju

męskim

zbójnickiej. O b s e r w u j e m y
trzydziestych,

znaczne

dość

długo.

strój —

Kiedy

już n i e t a k i

wyraźnie

wpływ

inteli­

z niej neoludowej —

legendy

n a przykład, począwszy od l a t

rozpowszechnianie

się

„zbójnic­

k i c h " opasków. O p a s k i , w X I X w . w ą s k i e , sięgają
nie od bioder po pachy
bione,

są

obecnie

( i l . 10). W t e d y

nabijane

końca

XIX

ozdobami

rozmiarów,
sadniczo

sięgając

ze

srebra

opowiadania

o

do m o n s t r u a l n y c h

i

się

też

funkcja

pasterzom.

zbójnikach

atrybucie

zbójnika,

Często

pracy,

spotykane

wywijających

spowodowały,

ciupagami,

że

niezbęd­

ciupaga

za­

częła slię cieszyć w i e l k i m w z i ę c i e m j a k o p a m i ą t k a z
h a l a , a g ó r a l o m służy n a dobrą
zbójnickiego.

Ponieważ

sprawę t y l k o

zmieniła

się

Pod­

do

funkcja

tańca

ciupagi,

z m i e n i ł się też j e j w y g l ą d . M o s i ę ż n e l u b m i e d z i a n e
by, w

j a k i e wyposażona

jest

neoludowa

za­

ciupagi.

o ciupadze cudownej Janosika, o ciupadze j a k o
nym

c i u p a g a , są p o

Po

koronacyjnym.
I I wojnie

światowej

Zbójnik

narodem

przystąpił

do b u d o w y

z całym

rzeczywistości.
6-letniego

Pomagał

walnie

( i l . 24). G r a ł w

Pamiętam pewien

w

podhalański

wraz

zrębów

nowej

wykonywaniu planu

filmie Podpole w

ogniu.

zespół podhalański, który w

( i l . 17). I c h f o r m a

d a w n y c h noży —

jest

nieomal

noże

identyczna

eksponatów m u z e a l n y c h .
—

prócz l o g i k i —

Ro­
suge­

r u j e , że są a u t e n t y c z n e . A i n t e l i g e n t , kupując

regionalną

pamiątkę, w y m a g a

mają

autentyku.

Autentyczne

o b r a z k i n a s z k l e o zbójnickiej
Słowacji, które przestano
i

tematyce

malować

X I X w . ; a u t e n t y c z n e mają

n a przełomie

J a k starałem się w y k a z y w a ć

Goszczyńskiego

w

niniejszym artykule,
się legendą

wartości n a t u r y

był

korzystają­

o d piękna.

k a ż d y z w i e l k i c h t w ó r c ó w posługując
Zbójnik

ze

XVIII

b y ć zbójnickie noże, z a k u ­

cego s t a l e z k o n s u l t a c j i f a c h o w c a

nicką d ą ż y ł do p r z e k a z a n i a

być

przynoszone

p i o n e w 1970 r . bezpośrednio o d p r o d u c e n t a ,

samotnym

zbój­

ogólniejszej.

romantycznym

b o h a t e r e m , zbójnik W i t k i e w i c z a рта-Polakiem o w i e l k i c h
duchowych

wartościach,

abójnik

Skoczylasa

—

silnym,

potężnym l u d o w y m b o h a t e r e m o n a d l u d z k i e j m o c y .
zbójnik współozesny n i e j e s t n i k i m , n i e w y r a ż a

Otóż

nic, nie

służy n i c z e m u — a r t y s t y c z n e p r z e t w a r z a n i e go g r o z i
uchronną

plajtą.

O s t a t n i niewypał

E r n e s t a B r y l l a Na
nie wnosi

szkle

n i c , zupełnie

malowane,

tego

Zbójnik,
treści
czy

który

dotychczas

artystycznych,

estetycznych

—

treści
służy

r e k l a m o w y m . Z n a l a z ł się w

był

typu,

denerwuje

nic nowego —

p ó ł s ł ó w e k i rżnięcie n a pseudoswojską

ozdo­

pros&lt;tu a f u n k c j o n a l n e . Przestała być narzędziem, stała się
mieczem

auienltyku.

b i o n e są n a m i e j s c u . W s z y s t k o

i mo­

była p o p r o s t u narzędziem

wszystkim

zdo­

„krzesiwek"

kolan. Zmienia

zewnętrzny

ciupaga

przede

obecnie

prawie

wygląd

XlX-wSeczna
służąc

w . , dochodzą

obec­

dość u b o g o

siądzu. P a r z e n i c e n a p o r t k a c h , o d m a l e ń k i c h
z

i miłośnicy p l a s t y k i l u d o w e j , ż ą d a m y

T o t e ż go n a nasze życzenie produkują. N a p r z y k ł a d
z formą

widzimy

genckiej — i wypływającej

prawdziwi

trwały

sukcesy,

Sztuki Ludowej".

to czy­

My,

zbójnickie

j a k d a w n i e j , l e c z p a r a d n y — zaczął się rozpowszechniać.
W

znawcy

„Polskiej

G ó r a l e b a l i się narazić n a

Przekonywania

j e d n a k przyszły

33—36). Ś w i a d c z ą o n a s . O c z y w i ś c i e n i e d o t y c z y
telników

banałem,

nic, tylko gra

nutę.

nosicielem

różnorodnych
dziś

nie­

sztuka

—

różnych
ideowych

pamiątkarstwu

zupełnie i n n e j

i

celom

płaszczyźnie.

Ongiś p a t r o n o w a ł r o m a n t y c z n y m b u n t o m , dziś r e k l a m u j e
dom
21,

towarowy
28—32),

( i l . 1 1 , 23), l o k a l e

papierosy,

kiełbasę

z

zakopiańskie
rusztu

i

raid

( i l . 15,
moto­

c y k l o w y . Zbójnik zdobi Krupówki w czasie „Tatrzańskiej
zbój­

n i c k i m " śpiewał:
„ N i e c h a j żyje w s o m e j r z e c y
s o j u s chłopsko-robotnicy!
H e j ! F e e góralska c h a t a
p o k o j u lo świata!"
co w

zestawieniu

z poprzedzającą

36

pieśnią

„ O d sałasa d o sałasa,
fboro pićkno, będzie nasa!
H e j ! P ó d ź m y do U r s u l i
co śpi bez k o s u l i ! "
robiło w r a ż e n i e

potężne.

M o ż n a o g ó l n i e p o w i e d z i e ć , że współczesność w
jach

legendy

zbójnickiej,

uproszczonych

t o okres

pastiszów,

dzie­

t r y w i a l i z a c j i , okres

artystycznego

pustosłowia.

Z b ó j n i k w s p ó ł c z e s n y n i e j e s t już — b o być n i e m o ż e —
natchnieniem

idla

artystów.

Nie

d a się go

przetworzyć

w sposób n o w a t o r s k i , g d y ż s t a n o w i s y m b o l m a r t w y , a r t y ­
stycznie n i e p r z y d a t n y . Zbójnik współczesny
cją, o z d o b n i k i e m , pamiątką

jest

z Zakopanego

—

dekora­

nie wnosi

już żadnych n o w y c h wartości. N i e m a n o w y c h , o r y g i n a l ­
n y c h dzieł z w i ą z a n y c h z t e m a t y k ą zbójnicką —
jest pastiszem: proza
stwo

K a p e n i a k a , poezja

na szkle.

Współczesny

zbójnik

pięknie kwitnącym
miątek, p o d o b n i e

przejawia

się

pamiątkarstwie.

społeczeństwa.

także

grafomanii

przeważająca

Stwierdzić

silnie

N a przykładzie

j a k n a przykładzie

prześledzić, j a k w i d z i P o d h a l e
skiego

wszystko

Kubińca, m a l a r ­

należy

Wielka

świadectwa
Kupujemy

t o szkoda,
naszych

je,

bo

gdyż

gustów,

są

bo c e n n e

upodobań

n a m odpowiadają

i

pol­

smutkiem,

że n i k t w P o l s c e n i e p r o w a d z i d o k u m e n t a c j i t y c h
bów.

można

część

ze

w
pa­

wyro­

dokumenty,
stereotypów.

( i l . 4,

5,

16, 18,

97

�J e s i e n i " (il. 27). N a j p i ę k n i e j

jednak wygląda n a p e w n y m

plakacie. J a k z w y k l e , n o g i m a skrzyżowane w p o d s k o k u
i

zamierza

się

ciupagą,

jakby

chciał

wyrżnąć

w ł e b ; n a d n i m zaś w i d n i e j e zachęcający n a p i s :
LA

widza

VISITEZ

POLOGNE!
W a r t o jeszcze r a z s i l n i e p o d k r e ś l i ć : z p u n k t u

widze­

n i a wartości a r t y s t y c z n e j dzieła j e s t rzeczą obojętną
bohater

jest zbójnikiem,

przodownikiem
brany

pracy.

krwi,

raczej:

bohater

korsarzem,
musi

być

czy
czy
do­

sposób m o ż l i w i e najpełniejszy

ukazy­

w a ł w a r t o ś c i , j a k i e a u t o r dzieła chce przekazać.

Bohater

winien
dzieła

tak, aby w

A

księciem

służyć

dziełu, n i e dzieło

o zbójniku

tylko

dlatego,

bohaterowi.

Tworzenie

że publiczność

p o s t a c i j e s t o d kilkudziesięciu l a t p r z y z w y c z a j o n a
artystyczny

fałsz, w y w o ł y w a n i e

do
—

tej
to

duchów.

PRZYPISY
A . W r z e ś n i o w s k i , Tatry
i Podhalanie,
„Ateneum"
t. I I I , 1881, s. 226.
K . T e t m a j e r , Bajeczny
świat Tatr, W a r s z a w a (1906).
Sabałowe
bajki,
W a r s z a w a 1969.
W. B r z e g a , Żywot górala poczciwego,
K r a k ó w 1969.
O pamiętnikach O h r a m c a w :
Wł. W n u k ,
Moje
Podhale,
W a r s z a w a 1969.
S. Goszczyński,
Dziennik
podróży
do
Tatrów,
W r o c ł a w — K r a k ó w 1958.
N a t e n t e m a t dokładne d a n e b i b l i o g r a f i c z n e w e
w s t ę p i e S t . S i e r o t w i ń s k i e g o , tamże.
S. Goszczyński,
Sobótka
(w:)
Dzieła
zbiorowe,
L w ó w 1911.
Tamże.
S t . P i g o ń , Uwagi
o genezie
i zakroju
kościeli­
ska"
S. Goszczyńskiego,
„ P a m i ę t n i k L i t e r a c k i " R. X X j V I ,
1921 ,z. 1.
K . T e t m a j e r , S t a r a książka i stara
pieśń ( w : ) Na
Skalnym
Podhalu,
K r a k ó w 1970.
K . P o t k a ń s k i , Podhale
(w:)
Pisma
pośmiertne,
t . I , K r a k ó w 1924.
T . Chałubiński, Sześć dni w Tatrach.
Wycieczka
bez programu,
„ N i w a " R. V I I , 1879, t . 15.
S t . W i t k i e w i c z , Na przełączy,
( w : ) Pisma
tatrzań­
skie, K r a k ó w 1958, t . I .
Brzega, op. c i t .
S t . W i t k i e w i c z , Pisma
tatrzańskie,
op. cit.
"
Brzega, op. c i t .
T e t m a j e r , Na Skalnym
Podhalu,
op. cit.
T e t m a j e r , Bajeczny
świat Tatr,
op. cit.
Tamże.
K . T e t m a j e r , Legenda
Tatr, K r a k ó w 1959, t . 1—2.
K . T e t m a j e r , Śmierć
Janosika,
( w : ) Poezje
wybra­
ne, K r a k ó w — W r o c ł a w 1968.
Z . K o ś c i s z e w s k a , Tańce, W a r s z a w a 1929.
S t . E . S k o k o w s k i , Zakopiański
Farys,
Zakopane
1921.
A . G a l i c a , Janosik.
Pieśń dramatyczna
w 4 aktach,
W a r s z a w a 1922.
2o W y w i a d a u t o r a artykułu z M i c h a l i n ą C w i ż e w i c z .
Tekst w y w i a d u w posiadaniu autora.
1

2

3
4

5

0

7

8

9

1 0

1 1

1 2

1 3

1 4

1 5

1 8

1 8

1 9

2 0

2 1

2 2

2 3

2 4

2 5

F o t . : B i b l i o t e k a U n i w e r s y t e c k a w W a r s z a w i e — i l . 13; C A F —
i l . 19; K r y s t y n a G o r a z d o w s k a — i l . 8; A n t o n i K r o h - i l . 10, 11.
23; Stanisław E l i a s z - R a d z l k o w s k i — i l . 1; B o h d a n S a w i l s k i —
i l . 24; R o m a n S e r a f i n - i l . 3, 7, 9, 12, 20, 22; J a n Świderski i l . 4 - 6 ; 14-18, 21, 26-36, 38
Zdjęcia a r c h i w a l n e ze zbiorów: M u z . E t n o g r a f i c z n e g o w K r a ­
k o w i e — i l . 1; M u z . Tatrzańskiego w Z a k o p a n e m — 11. 2; H a l i n y
K e n a r o w e j — i l . 25; M i c h a l i n y Cwiżewlczowej — i l . 37
E k s p o n a t y z e z b i o r ó w : M u z . Tatrzańskiego w Z a k o p a n e m —
i l . 17, 20; Państw. M u z . E t n o g r a f i c z n e g o w W a r s z a w i e - i l . 24.

II.

37. G ł o w a

górala. F o t . z 1939 г. I I . 36. Z b ó j n i k
pamiątka z M H D

—

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5962" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5942">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/583e9ac16e397a71c53bf4ce47abf03a.pdf</src>
        <authentication>d6eaabc53cd38387ef2ae2d46f28895e</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71155">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4676</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71156">
                <text>1971</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71157">
                <text>twórcy ludowi</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71158">
                <text>rzeźba ludowa</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71159">
                <text>Wrona, Józef - rzeźbiarz ludowy</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71160">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4342</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71161">
                <text>Józef Wrona - rzeźbiarz ludowy z Tokarni / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1971 t.25 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71162">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1971 t.25, z.2; s.99-102</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71163">
                <text>Furdyna, Józef</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71164">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71165">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71166">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71167">
                <text>Józef

П. 1. Chrystus

Wrona:

na

drewno

osiołku,

polichr.

Józef Furdyna
JÓZEF

Józef

WRONA

1943 r . w

W r o n a u r o d z i ł się w

-

RZEŹBIARZ

Tokami

koło

Myślenic. M i e s z k a t a m stale, pomagając r o d z i c o m w

nie­

LUDOWY

Nad

rzeźbą

Chrystusa

Z

TOKARNI

bardzo

się p o d o b n o

t a k odrobiłem,

i spełniając r ó w n o c z e ś n i e

funkcje

zdjąć

kościelnego. Skończył 7 k l a s szkoły p o d s t a w o w e j

i odbył

z jednego pnia, podobnie

w i e l k i m gospodarstwie
już służbę

i

wojskową.

W szkole, j a k m ó w i , b a r d z o lubił malować, n a t o m i a s t
n i g d y n i e sądził, że m ó g ł b y
r a c h 'do rzeźbienia
figurek."
niej,

nie myślałem

Zainteresowania

zupełnie

r z e ź b i ć : „ o żadnych
a głównie

te przyszły

niespodziewanie.

„Tak

w

zamia­

o struganiu

kilka

l a t póź­

podobała

mi

k u p i o n a w z i m i e zeszłego r o k u (1968) w Z a k o p a n e m
wa

jelenia,

że

postanowiłem

odrobić

s a m taką

Wrona

nabrał

jednak

chęci

do

ciółka

drewnianego,

bione i pomalowane
cał go d o d a l s z e j
naturalnej
Temat

wokół

którego

wyrzeź­

p r a c y . Następną rzeźbą była

wielkości

f i g u r a C h r y s t u s a j a d ą c e g o n a osiołku

ten, niespotykany
w

poustawiał

koś­

n a zielono świerki. Proboszcz zachę­

w

tradycyjnej

w e j , został p r z e z W r o n ę p o d p a t r z o n y
dowym

zado­

rzeźbienia

i wkrótce p o t e m wykonał mały m o d e l miejscowego

Krakowie

(Kamienica

w

inne elementy

chromii

( i l . 1).

jest ona w

dwie

ją

w

„Postać
potrzebie

drewnie

lipowym

j a k t u ł ó w osła, k t ó r e g o

anatomiczne

dominują

namęczył.

można

są w m o n t o w a n e .

zasadnicze

barwy:

nogi

W

poli­

biel

szaty

C h r y s t u s a i szarość osła. F i g u r a u s t a w i o n a j e s t n a w ó z k u
przystosowanym
nych w

do ciągnięcia w czasie p r o c e s j i

Niedzielę Palmową

się monumentalność

gło­

samą".

P o t e j próbie, z k t ó r e j n i e b y ł w p r a w d z i e w pełni
wolony,

się

z osła". W y k o n a n a

żeby

Po

i wówczas

t e j rzeźby

w

i jej wymowa

u p o r a n i u się z tą największą

w

odbywa­

pełni

ujawnia
kultowa.

dotychczasowej

p r a k t y c e pracą rzeźbiarską, a u t o r j e j , m o ż e d l a o d p r ę ż e ­
nia, wykonał k i l k a f i g u r e k k i l k u c e n t y m e t r o w e j

wysoko­

ści. Są

osiołku,

to: Chrystus

Modlitwa w
w

Frasobliwy,

na

O g r ó j c u , C h r z e s t C h r y s t u s a p r z e z św. J a n a

J o r d a n i e ( i l . 2) — w s z y s t k i e

Żołnierz powracający
wym

Chrystus

polichromowane

—

z niewoli niemieckiej — w

oraz
suro­

d r e w n i e . Z t e g o o k r e s u p o c h o d z i też z d o b i o n a m o ­

t y w e m w i n o g r o n i liści s z a f k a , mieszcząca

duży,

stojący

rzeźbie

ludo­

zegar. P r ó c z w s p o m n i a n e j , b a r d z o m a ł e j r z e ź b y C h r y s t u ­

Muzeum

Naro­

sa F r a s o b l i w e g o ,

Szołayskich).

r e p l i k i tego

nieco

p ó ź n i e j zostały w y k o n a n e

t e m a t u . Jest

i c h k i l k a , o wysokości

dalsze
prze-

99

��4

5

ciętnie ок. 20 c m . N i e k t ó r e —
re — pozostawione
rzeźb

autor

w

zdradza

„realnych". Chrzest

polichromowane,

surowym

drewnie. W

upodobanie

do t w o r z e n i a

Chrystusa odbywa

się w

z wodą imitowaną l u s t e r k i e m , M o d l i t w a w
miejsce

w

otoczeniu

drzew,

niektó­

grupie tych

co daje

sytuacji
zbiorniku

Ogrójcu

urozmaicenie

ma

środ­

ków, swobodę rozwiązań z j e d n e j

strony, a z drugiej

ujawnia

dążenie

prawdziwości

walorów

c z y s t o rzeźbiarskich, co dało się z a u w a ż y ć

do m a k s y m a l n e j

—

kosztem
już

stawiającej
kiej.
na

żołnierza

powracającego

Żołnierz siedzi p o d p n i e m

kolanie

i podtrzymującą

podniszczony
cach

głowę.

na nogach, siedzi

Skojarzenie
rza polskiego

pozie

wyrażającej

mającej

mającej

starannie i

wiejskich

głównie

zilustrowanie

na tle przykładowego

się t a k d a l e k o , że f i g u r k i
Chrzest w

dawnych

starego

domu,

zajęć

posunął

zaczął ubierać.

J o r d a n i e jest kompozycją

runkiem

imitującym

ekspozycji

w

owalnym

z b i o r n i k u , sięgając

głową

Polskich

do niej

oraz

świętych, w y k o n a n a

złożoną z C h r y s t u s a i św. J a n a . C h r y s t u s s t o i n a l u s t r z e
wodę

autor jest

wyjątkowo

proboszcza,

kościoła

ta, po­
bardzo

przywiązany.
duży

cykl

świeckich.
i niejako

pod kie­

przeznaczona

( i l . 3).

Figury

do
być

dolną

umieszczone

brze­

Pomysł jest niewątpliwie c i e k a w y , n i e m n i e j j e d n a k rzeź­

w

zbiornika w
lewej

jest w

z

nieco

wodą

długą, przylegającą

k i m i rękawami.
ciwieństwie
Twarz

postawie

i naczyniem

w

prawej

F a k t u r a szaty
obfity

krzyżem

b i a r z został t u p o d d a n y p e w n e m u , choć

Odziany

naciskowi,

do ciała szatę z b a r d z o
imituje

do C h r y s t u s a , postać św.

pokrywa

z

ręce.

pochylonej

zarost

włosie. W
Jana

pomalowany

krępa.

na

czarno,

d r e w n i e , lecz w

podobnie

jest

modelo­

glinie. M a ­

Wrona

wykonał

stało m u jeszcze
mniej

więcej

Jacek,

Kazimierz,

wiga, Andrzej

bek, J a n Sankander

słonięte części

ciała z

niemal

rzeźbiarza

uwłosieniem.

z Tokarni

ujawnia

się n a j l e p i e j w m a ł e j , k i l k u c e n t y m e t r o w e j rzeźbie

przed­

a kilka

Wszystkie

jak

—

pozo­

rzeźby

są

o k . 70 c m ,

Stanisław b p . , J a d w i g a ,

Salomeą, A n d r z e j

c i e m n y m b r ą z e m szat J a n a , a j a s n e
czarnym

wymiaru

W s z y s t k i e — oprócz św. Stanisława K o s t k i — są stojące,

stuje z bardzo

prac

18 f i g u r

wysokości

a m i a n o w i c i e : św. św. W o j c i e c h ,

j e s t p o l i c h r o m o w a n a : b i e l szat C h r y s t u s a s i l n i e k o n t r a ­

klimat

niezamierzonemu

tematu,

dotychczas

jednakowej

oraz

Liryczny

wyborze

d o skończenia.

teriał n i e m a n i e m a l ż a d n e g o w p ł y w u n a fakturę. R z e ź b a
od­

w

drzewach.

też i f o r m y .

prze­

jest

g ł o w a wciśnięta j e s t w r a m i o n a . B r y ł a r z e ź b y ,
jak w e wszystkich innych pracach Wrony,
w a n a miękko, j a k b y nie w

krót­

zarówno

na

jest
mają

do rąk św. J a n a . Górną ozęść ciała m a obnażoną,
gu"

kapliczkach zawieszonych

Seria

okrywa

m a l o w a n a biało s z a t a . Chrzczący s t o i „na

w

rzeźb

na zamówienie

miejscowego
wokół

kilka

eks­

żołnie­

jest

W o s t a t n i m o k r e s i e Józef W r o n a w y k o n a ł
Świętych

dwupostaciową,

los

p o k a m p a n i i wrześniowej. Rzeźba

zostawiona w drewnie s u r o w y m , modelowana

celu

zmęczenie,

potęguje

ilustrować

w s c e n k a c h z w i ą z a n y c h z makietą d o m u . A u t o r t e j p r a c y
na

w

onu­

Frasobliwego.

może niezamierzone,

rzeźby

wspartą

ubrany

n a głowie, a w

układ p o s t a c i C h r y s t u s a

t o , być

i wymowę

w

niemiec­

z ręką

Żołnierz

m u n d u r w rogatywce

a przypominającej
presję

z niewoli

drzewa

błogosławieni — Czesław,

Bobola,

Szymon

Jan Kanty

z Lipnicy, Jad­

Żurawek, J a n z D u k l i , W i n c e n t y
( i l . 6), J a k u b S t r z e m i ę

d o k ( i l . 4). P o d s t a w o w y m

Kadłu­

( i l . 5), S a -

źródłem i k o n o g r a f i c z n y m , k t ó ­

r y m p o s ł u g i w a ł się W r o n a p r z y r z e ź b i e n i u w y m i e n i o n y c h
świętych,

są

ilustracje

zamieszczone w

książeczce

ks.

101

�S t . Ł. Zawsze

żywi, w y d a n e j w K r a k o w i e w 1931 г., o r a z

ustne i n s t r u k c j e zamawiającego.

a

C y k l świętych p o l s k i c h z d r a d z a tendencję
tyzowania i monnmentalizowania formy,

do s y n t e ­

jednak

założe­

i efekty

wprawa

uznanie

sta —

„było

czasu

d a n t y c z n i e szczegółach i b a r d z o

stawieni".

Twarze

świętych

i zastygłe, p o s t a w a
mane

przez

są

i gesty

powierzch­

jednakowo

dostojne

skonwencjonalizowane.

postaci

wieni,

w p r o w a d z a gest b a r d z i e j d y n a m i c z n y , co j e d n a k n i e j e s t

dencję

ujęcia.

Czasem

w s t a n i e przełamać m a r t w o t y postaci. Z k l a s y c z n y c h
rzeźby

ludowej

pozostaje

hieratyzowanie

tu

frontalność,

postaci, charakterystyczne

zdecydowanie
zamówienia,
Wrona
powym,

w

kręgu

proporcje

pomiędzy

a s a k r a l n y m i byłyby

stroju.

pracuje

wyłącznie w

przygotowanym

zdecyduje

się

szczegóły,

a następnie z a z n a c z a

proporcje.
oczami

na temat,

Mówi

o n , że

t e n wzór,

p o t e m uchwycić

te

ustala

wyrównane.

i

zwłaszcza l i ­

wysuszonym.

wielkość

rzeźby

na klocku

„najważniejsze

proporcje,

świętych

podstawowe

jest

pozycje,

jej

uchwycić

całą

długość,

to w e wszystkich k i e r u n k a c h " . Podsta­

które

—

prawdopodobnie

podobne

z

pod wpływem

„upiększenia" z a s u g e r o w a l i

Bogdanówka,

Józefowi

Chcąc n a j o g ó l n i e j

ten­

szatach
nie­

należałoby

doradców,

też

rzeźbia­

o d T o k a r n i położonej w s i

Słoninie.
scharakteryzować
że

Wrony,
jest

nierówny, a indywidualność

a u t o r a jeszcze n i e j e s t

wy­

r a ź n i e ukształtowana. Z b y t

duże rozpiętości w

sposobie

f o r m o w a n i a b r y ł y i łatwość u l e g a n i a w p ł y w o m

świadczą

niedojrzałości

i c h poziom

prace

artystyczny

o pewnej

podkreślić,

twórczej.

C y k l świętych r e p r e z e n t u j e
równo o d s t r o n y f o r m a l n e j
nego. I c h treść

p r a c e m a ł o dojrzałe

j a k t e ż ładunku

działa n a z a s a d z i e czysto

z n a r z u c o n y m , rzemieślniczym
cyklu. Dowodem

umownej, po­

podejściem

znużenia t a k ustawioną

po r a z d o k o n y w a n y

w

k i e r a : „od r a z u idę do tego, b y wyciosać najwięcej w

rzeźb reprezentujących

w

do

powrót

raz
do

prawdziwy

charakter

łości s i e k i e r ą " . P r z y o b r ó b c e s z c z e g ó ł o w e j k o r z y s t a z n o ­

twórczości W r o n y . Są t o f i g u r k a F r a s o b l i w e g o ,

Chrystusa

ża i „ d u t k a " a do o s t a t e c z n e g o w y g ł a d z a n i a

jadącego

powierzchni

— z o s t r y c h k a w a ł k ó w szkła i p a p i e r u ściernego.
Z właściwymi p r o p o r c j a m i i w y p r a c o w a n i e m
rych

szczegółów

rzeźbiarz

ności: „ m y ś l a ł e m " —

zwierza

n i c zrobić, a n a j g o r z e j
głowa n i e trzymała
gdy

jest ochota,

miał

początkowo

się —

było* z r ę k a m i

się, a l e t e r a z

to idzie

już

duże

niektó­

znalazł, z o s t a n i e
Józef

trud­
bo ta

trochę l e p i e j ,

nie tak trudno".

tematy

puszczać, że i m p a s , w

„że n i e d a m r a d y
i szyjami,

n a ośle i

bo

Wzrastająca

Wrona

świeckie, co

pozwala

którym się początkowo

korzystnie
jest swej

przy­

rzeźbiarz

przełamany.
p a s j i rzeźbienia

bardzo

od­

d a n y . J e g o m ł o d y w i e k p o z w a l a r o k o w a ć , że d a l s z e p r a ­
ce będą u z e w n ę t r z n i a ć w sposób b a r d z i e j p e ł n y
jego dojrzewanie

plastyczne

wość.

Józef W r o n a : I I . 7. F r a g m e n t m o d e l u t r a d y c y j n e j chałupy

Fot.

ogół

związku
realizacji

pracą j e s t

trakcie jej przebiegu
na

za­

emocjonal­

p r z e z r o d z a j k u l t o w e g o s y m b o l u , co p o z o s t a j e

w o w y m narzędziem obróbki wstępnej jest d l a Kiego sie­
ca­

miesza

rzowi l u d o w e m u z niedaleko

Gdy
i

jajowe,

Prace z ostatniego
barwnym

czego

konkretnego

drewnie,

wcześniej

spoiwo

którzy

prac

w nim

do

cykl

mała

lokalnych, a w

bez­

zainteresowaniami

bez

kolorów

czer­

ma

o k r e s u p o k r y t e są l a k i e r e m

religijnym,

go pominąć, j a k o r e z u l t a t

dominujących:

mentem.

są

atrybu­

tematyczny

się w s p o m n i a n y

żywe, przy

sto­

zawsze uroczystego

przyczynia

polskich. Gdyby
świeckimi

się

suro­
zesta­

pig­

Józefa " W r o n y p o z w a l a s t w i e r d z i ć , ż e p r z e w a ż a j ą
mieszczące

Wrona w drewnie

p o l i c h r o m i i stosuje

z i e l e n i , brązie, b i e l i i c z e r n i . R z e ź b i a r z
do s t o s o w a n i a

s'trate

odpowiednim

p i e c z o ł o w i c i e . D o t y c z y t o zwłaszcza f a ł d ó w szat,

tematy

bardzo

i

do m n i e n a ­

suje

wypracowane

zakres

barwne

o bałagan

n i e są o s t r o

osób b o s k i c h i ś w i ę t y c h —• u m o w n y c h , z a c h o w u j ą c

cięż­

Rzut o k a na dotychczasowy

do

m a l z a w s z e pełne natężenie b a r w i k a . D o m a l o w a n i a

skłonność do s y m e t r i i . R z e ź b y odznaczają się bryłą

t ó w świętości, e l e m e n t ó w

siebie,

do

podnietą

cech
oraz

wygładzonej. Realia

się

schematyzm,

proporcje

ką o p o w i e r z c h n i

zaufanie

staje

gwałtu

inne polichromuje. W

wienia

takiego

d o m u dużo

Niektóre rzeźby pozostawia
wym,

bardziej

banalność

a t r y b u t y jeszcze

Trzy­

w

do dłubania, ale t e r a z

rzeźbiarz

potęgują

niektóre

wygładzonej

poważne,

wzmagają
otoczenia

d a l s z y c h w y s i ł k ó w . „Z p o c z ą t k u " — p o w i a d a m ł o d y a r t y ­

n i e t o rozprasza się w n i e i s t o t n y c h , a t r a k t o w a n y c h p e ­
ni.

pracy

najbliższego

autor

j a k też

artystyczną

zarówno
wrażli­

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5963" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5943">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/192a3e95f94afa301bc2517151f92428.pdf</src>
        <authentication>5696faa04794ffb9c8f9e378e8cf7e01</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71168">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4677</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71169">
                <text>1971</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71170">
                <text>budownictwo ludowe</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71171">
                <text>Małopolska- budownictwo ludowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71172">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4343</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71173">
                <text>Budownictwo ludowe z okolic Częstochowy w połowie XVIII wieku / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1971 t.25 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71174">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1971 t.25, z.2; s.103-116</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71175">
                <text>Czajkowski, Jerzy</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71176">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71177">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71178">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71179">
                <text>Z

A

R

C

H

B U D O W N I C T W O

I

W

U

M

WIEJSKIE

Badania prowadzone

W

O K O L I C Y

(ilość

i wiek)

obiektów

wiadomo

—

nie wszędzie

ilościach

umożliwiających

b l e m u . Przyjmując
we

w

od stanu

terenie,

przetrwały
właściwą

tym

te —

m a małe możliwości

j a k a nastąpiła w
feudalnym

budownictwie

a

jak

ludo­

zgłębienia

pomiędzy

zniesieniem

pro­

zajmujących

się

ewo­

późnym

pańszczyzny.

S

T

czych.

O

R

ale

Jest

Y

W

C

Z

N

POŁOWIE

E

G

XVIII

opisach zagród

do t e g o z a g a d n i e n i a
Inwentarz

bydła

dwudniowych
wrócę przy

brzeziński

i sprzężaju,

nie

jaka

nych gospodarstw.

i

w

wyraźne

trzydniowych,

omawianiu

precyzuje

była

O

WIEKU

O t y m , że t a k i s t o t n i e b y ł o , p r z e k o n u j ą

różnice w

odpowiednich

za p u n k t wyjścia b u d o w n i c t w o

zagadnieniem

okresem

zacho­

interpretację

z 2. poł. X I X w . , większość b a d a c z y

lucji,

a

w

I

C Z Ę S T O C H O W Y

n a d t r a d y c y j n ą architekturą l u ­

dową uzależnione są p r z e d e w s z y s t k i m
wania

H

zagród.

niestety

posiadaniu

ilości

poszczegól­

P r z y k a ż d y m z n a j d u j e się t y l k o n o t a ,

że chłop p o s i a d a w ł a s n e b y d ł o l u b w ł a s n y zaprząż i b y d ­
ło.

N i e mając

tych

z innych wsi. W
wójtostwa

danych

posłużymy

Siedlcu w

posiadali

się

przykładami

1778 r . p o d d a n i należący d o

po 2 własne

woły

l u b konie;

tyle

oczywiste,

że z m i a n y w s z ę d z i e musiały zajść i n i e w j e d ­

s a m o m i a ł w 1746 r . S t a c h J a k u b c z a k w Ż u r a w i u , n a t o ­

nakowym

nasileniu. Siedzenie

miast Mateusz

nalnych

obiektów jest j e d n a k

łem

wcześniej .

Najbardziej

jest

wyszukiwanie

1

materiałów

XVIII-wiecznych

opisach

i c h na podstawie
t r u d n e , n a co

orygi­

wskazywa­

do u c h w y c e n i a

zawartych

2 woły,

w terenie

i

jeszcze w

wej

są p r z e w a ż n i e f r a g m e n t a r y c z n e .
się

jednak

dokumentację

Przykładem

na inwentarze,

porówny­

etnograficzną

artykułu w

podajemy

chwili

obec­

Przystajń!

w

parze wołów

bliżu

Brzezin

których

znajdu­

pewnych

Brzezin

ze

czasu
wsi .
2

Wielkich

względu

n a swą

n a końcu

niniejszego

całości, z p o m i n i ę c i e m p i e r w s z e j

części p o ­

dania

niejednakowe

który
twa

umożliwia

dość

chłopskiego

w

dobre

Oprócz t e g o d y s p o n u j e m y
fragmentarycznymi
wsi

w

okolicy

poznanie

Brzezinach

w

Stanu

połowie

jeszcze m n i e j

ilości c h l e w ó w w

Częstochowy

(Żuraw,

Kiedrzyń,

k a , P r z y s t a j ń ) , k t ó r e zostaną p o t r a k t o w a n e

l u b j a k o uzupełnienie do d a n y c h p r z e k a z a n y c h

w

t a r z u brzezińskim. N i e k t ó r e z n i c h , z a w i e r a j ą c e
niejsze

opisy

extenso

po

Wyżej
składa

zabudowań

inwentarzu

chłopskich,

dokład­

przytoczymy

z

in

brzezińskim.

Dane

zawarte

d w u części:

w

omawianym

pierwszej,

będącej

stanie

głównie po j e d n e j , zachodniej
w

stronie

z południa

ogólnym k i e r u n k u

że i w o d l e g l e j s z y c h

czasach

wieś była p o d o b n i e u s y t u o ­

W

X V I I I w . regułą

dynkowych.

było s t a w i a n i e

Wprawdzie

w

czterech

zagród

wskazują, że p o d d a c h d o m u w p r o w a d z o n o
wy

przybudowując

sada

je

wiem

w

skład

zagród

n i e zastawała
wchodziło

Brzezin

żej

opisem

łup,

wspomnianych
a w

szeregu

pomieszczeń
dalszych

wykonany, czyli 2 stycznia
podarstw, w
że

w

t y m jedno

1827 x.

w

którym

on

1766 г., w e w s i b y ł o 27 gos­

bez zabudowań. Jeśli

34 g o s p o d a r s t w a

na

został

w

zważymy,

Brzezinach

było

zagrody

n i e była

kilka

gospodarczych

ograniczała

z komorą, w

no,

z t y m , że mieszkający

5

w

dużym

połowie

prawdopodobieństwem

XVIII

w . wieś

Część z n i c h m o g l i
oni

wykazani,

można

zamieszkiwało

przyjąć,

iż

o k . 215 osób.

stanowić k o m o r n i c y , a l e n i e z o s t a l i

prawdopodobnie

z

braku

własnych b u ­

dynków.
gospodarstwa

w

owym

czasie

były

typu

W

praw­

Na

trzymać

podstawie

w

sieni.

opisów można p r z y j ą ć , że w

dwudniowe

były

słabiej

obowiązywała

pańszczyzna

znaczenie, gdyż

dwudniowa.

ilość o d r a b i a n y c h

Ma

ilość

bydła

będącego

a w konsekwencji

na

gdyż

oprócz d o m u stały t a m c h l e w y z b o i s k i e m , s z o p a i

budynków.

Najczęściej

d n i rzutowała

bezpo­

b u d y n k ó w , a z d a r z a ł y się i t a k i e , w Których b y ł o 9—10

gospodarstw,

n a ilość i jakość b u d y n k ó w

chłopskim,
gospodar­

obiektów.

W

skład

wchodziły: d o m , k i l k a

się

Gospodarstwa

istotne

utrzymaniu

znajdowało

(cho­

to

średnio n a w i e l k o ś ć areału poszczególnych
na

pięciu

zasadzie

rozbudowane,

ciaż n i e z a w s z e ) b r o g i w ilości 1—2 s z t u k .

z

związku
bydło,

t r z y d n i o w e z r e g u ł y posiadały w i ę k s z ą l i c z b ę

a jedynie

całość

mieszkalnego

a jeden również „zaprząż" czyli woły, m u s i e l i j e
dopodobnie

tych domach

oszczędno­

z nich

rych

3 d n i pańszczyzny,

wy­
cha­

poszczególnych

zagrodniczego, p r z y c z y m większość stanowiły te, z k t ó ­
odrabiano

do

posiadali

zagrody

Wszystkie

w

jednej

d r u g i e j zaś b y ł jeszcze bróg.
w

innych

łączenie ze sobą

się t y l k o do b u d y n k u

277 m i e s z k a ń c ó w , a w i ę c p r z e c i ę t n i e p o 8 osób n a j e d ­
z

W

za­
albo­

dostawiania

przypadków

jednakowa.

chle­

jednak

naruszona,

jeszcze

W s p o m n i a ł e m , że ilość b u d y n k ó w
zagrodach

opisy

jeszcze

do s i e n i l u b k o m o r y ,

wielobudynkowości

wielobu-

wypadkach

ści materiału d r z e w n e g o .

dniu,

więcej

wana.

nym

W

drogi

przypuszczać,

w s z y s t k i c h zabudowań d w o r s k i c h oraz d r u g i e j , p o d ogól­
„poddani".

za­

n a pół­

terenu i mniej

d o d r o g i p ł y n ą c y p o t o k można

i n n y c h o b i e k t ó w i n w e n t a r s k i c h , było k w e s t i ą

hasłem

posia­

wskazywałyby

i n w e n t a r z u nie mówią

b u d y n k ó w . M o ż n a sądzić, że p r z y c z y n ą

n a d m i e n i ł e m , że d o k u m e n t dotyczący

się

inwen­

po­
więc

też n i c n a t e m a t c h a r a k t e r u w s i . D o n i e d a w n a b y ł a o n a

Błeszno,

porównawczo

w

zinwentaryzowanych

noc. Z e w z g l ę d u n a konfigurację

Dźbów, Siedlec) i Kłobucka (Dibidza, Przybyłów, Kuźnicz-

po
Po­

utrzymy­

samym

n a co

zaś

mieli

wsiach

Tym

gospodarzy,

równolegle

dokładnymi l u b

we

jednakowy.

XVIII

materiałami z tego o k r e s u z szeregu

zagrodnicy

chłopów

budownic­
w.

trzymał

1 krowie,

g r o d a c h ( o d 0 d o 5).

przebiegającej

inwentarza,

po

m o g ł y być duże różnice w

pojedynczych

zabudowana

l

tego

nie był

i w Brzezinach

Sam

do

również

1753 r . n i e k t ó r z y

poszczególnych

święconej o p i s o w i b u d y n k ó w d w o r s k i c h i f o l w a r c z n y c h .
artykuł s t a n o w i k o m e n t a r z

nich

w y ż s z e p r z y k ł a d y dowodzą, że i n w e n t a r z ż y w y

O d czasu

do

z

dworskich i konia, inni tylko woły'.

przez

inwentarz
3

moż­

w

a jedenastu

wany

w

z 1766 r . , k t ó r y

w

architektury ludo­

budownictwa

tego może być

p o d Częstochową
wartość

dotyczące

całego

dworskiego;

źródłowych

Informacje

natrafia

prawdopodob­

w L i b i c z y w 1756 r . k a ż d y chłop (oprócz k o w a l a )

nej.

jemy

Kiedrzyniu,

rozwiązaniem

inwentarzowych

źródłowe

w

właściwym

w a n i e i c h ze s t a n e m b u d o w n i c t w a X I X - w i e c z n e g o
liwego

Młynarczyk

n i e kmieć, t r z y m a ł w 1780 r . 4 s z t u k i b y d ł a

tak

t a m 6—7 o s o b n o

silnie

rozbudowanych

stojących
zagród

c h l e w ó w i s t a j n i a , stodoła, szopa,

k i l k a b r o g ó w , a w sześciu w y p a d k a c h r ó w n i e ż sołek c z y -

103

�l i spichlerzyk. Ponadto

do z a g r o d y

należy

również

wli­

czyć s z e r e g r a z y w y m i e n i o n y s a d ( p r a w d o p o d o b n i e
łu

chałupy)

i osobno

„pszczelnik".
wentarz,

dwukrotnie wykazany

Interesujące,

zwracali

że

uwagę

c i , którzy

na takie

była

zagroda,
otoczona

której

środek

sporządzali i n ­
j a k zawie­

pszczelniku

zajmowało

płotem, przeważnie

płoty b y ł y c z ę ś c i o w o p l e c i o n e ,

z „akszteli

dartych" .

W

budynków
Na

okresie

skomentuję
w

sieki

dom.

do

pierwotnie

domów.

i 2 boiska. W

w

Nieliczne
zują,

że

chlewy

i

boisko

W

ośmiu

i 2 boiska,

środku,
3 są-

druga

stodoła

składała

chłopów

posiadała

chlewa.

W

jednosąsie-

było

XIX

wyłącznie

w . przyjęła

w B r z e z i n a c h pośrednia f o r m a , w której z j e d n e j
boiska
XVIII

był

chlew

czy

obora,

z

stawiano

z

drugiej

drzewa

i

niemal
przy

płotów,

w

nieznana.

budynkach

Tylko

b o i s k u sąsiek

ze

zaś

sąsiek.

W
na

stosowano p r z y w y ­
gospodarczych

1 zagrodnik

ścianami

była

dwudniowy

plecionymi

z

miał

chrustu.

P r z y i n n e j zaś chałupie b y ł a z t a k i e g o s a m e g o m a t e r i a ł u
szopka

na wóz

dostawiona

do s i e n i d o m u

Poza n i e l i c z n y m i wyjątkami
1 parę w r ó t
zamiast

były

bieguny

Jeśli c h o d z i o konstrukcję
w

kilku

stodoły

(il. 1j).

wypadkach

miały

podano,

tylko

których

l u b obłąki .

dachów stodół, t o

W

konstrukcję

jedynie

one krokwie.

Po­

źródle

wska­

do

chałup

krytą

z desek

żelaznych

rzad­

(wyszcze­

powszechnie

stosowano

zdecydowanej

więk­

dzo

ozęsto r ó w n i e ż

i podłogę r o b i o n o

z podobnego m a ­

d l a bydła, ozy

też świń. D o d a j m y ,

chlewów

wszystkie

i

stajni

jednak

był

przeznaczony

że w e w n ę t r z n e

stanowiły

pomieszczenia

żłoby

były

i

w

t e n sprzęt

zaopatrzone.
Szopy-wozownie

wymieniono

w siedmiu gospodarstwach.

'inwentarzu

tylko

N i e świadczy t o j e d n a k

wca­

l e o t y m , że i n n i n i e p o s i a d a l i
Charakterystyczny

rys

w
wozów.

obrazu

wsi

stanowiły

Brze­

z i n a c h do c h w i l i o b e c n e j ,

ilości.

Z

materiałów

aczkolwiek

archiwalnych

w

mniejszej

dotyczących

innych

że n i e m a l w k a ż d y m g o s p o d a r s t w i e
sie

znajdowała

w omawianym

się stodoła, p o w s t a j e

pytanie,

gólnych z a g r o d a c h .

okre­

do

czego

poszcze­

Sądzę, że współczesne u ż y w a n i e b r o -

gów przede wszystkim

do m a g a z y n o w a n i a

siana, a w d a l ­

też i słomy, m o ż n a odnieść

również

w

dolnej

części b r o g u urządzano c h l e w i k .

Tego

rodzaju

okolicy

wiowa

( i l . 2).

inwentarzu
z

brzezińskim

„sąsiekami".

a z materiałów
stochowy
czenia

Podobnie
w

chodzie

od

zawsze

było

w

Siedlcu

w y n i k a , że w

że

z terenem

obszary

lub

z w i e r z ę t a , z w a n e są w
z i n a c h często n a z w y

Żurawiu,

d a c h t r z y d n i o w y c h . Sołek b y ł z b u d o w a n y

Czę­

„zapole"

ozna­

(Błeszno,
oddzie­

9

trzymano

i n w e n t a r z u najczęściej

chlewami,

j e d n a k u ż y w a się w B r z e ­
z terminem

„ c h l e w " n a o z n a c z e n i e b u d y n k u d l a bydła, zaś
d l a k o n i . Z określeniem

obory
się

jako

spotykamy

z Bystrzanowic

z 1762 r . W y s t ę p u j e

wszechnie

opisach

„stajnia"

osobnego b u d y n k u

również

w

X V I I I w . sołek. Z a r e j e s t r o w a n o

po­

a co c i e k a w s z e ,
czenia

słowa

budynku
w

mieszkańcy

„sołek".

zaprzestano

Brzezin

Wynika
używać

z
i

do c h w i l i obecnej

zboże d o s t a w i o n e j

w

postaci

do obory.

często się spotykało, g d y ż

powszechnie

współcześnie
Skiego

12

brzezińskiej
w

niektórych

104

upowszechniło

się w

okresie

póź­

na

trzymano
„sołek"

występuje

powiatu

wieluń- *

.

Wspomniany

wyżej

sołek

z

XVIII

w.

w

żadnym

w y p a d k u n i e daje się p o r ó w n y w a ć z „sułkiem" s c h a r a k ­

obora

.

zboże

jed­

niezbyt

d o chałupy

wsiach

zna­

rodzaju

najpóźniej

^przystawce"

w a l i t y l k o t e r m i n u c h l e w i s t a j n i a , zaś określenie
10

tego

A l e i ten element

na s t r y c h a c h domów. P r z y b u d o w a n y
odpowiadający

że

tzw. „przystawki"

jej mówiący

niejszym

miał

sołków,

solka przetrwały

t e r y z o w a n y m przez Marię Trawińską

na ten sam desygnat

z drzewa,

konstruować

2. poł. X I X w . R e m i n i s c e n c j e

uży­

folwarcznych.

6 zagro­

n i e rozumieją

tego,

Stąd

budynków

spełniał

go t y l k o w

w i ę c sądzę, że w X V I I I w . chłopi brzezińscy s t a l e

przy

wi­

obecnej

c h e m . O b e c n i e n a w e t s t a r z y l u d z i e n i e pamiętają

inwentarzu

ono n a t o m i a s t

chwili

dobrą p o d ł o g ę o r a z p o w a ł ę i n a k r y t y b y ł słomianym d a ­

nak

wschodzie .

gospodarczego

do

1 1

i

okolicy

„obora" równoznacznej

i

w

których

r z a d z i e j zaś s t a j n i a m i . O b e c n i e

Brzezinach

stodołach

pogranicznym

w

w

o

u ż y w a n i a słowa „ s ą s i e k " n a z a ­

pomieszczenia,

się

Oprócz stodoły i b r o g u f u n k c j e m a g a z y n o w e

w

Jest t o j e d n a k zupełnie n a t u r a l n e , g d y ż

t e r m i n u „zapole" n a

Budynki

uwagę,

mowa

a mianowicie

t u do czynienia

lającym z w a r t e

zwrócić

t y m czasie r ó w n i e ż i n n e g o

desygnatu,

Bystrzanowice).
mamy

jest

źródłowych

używano

tego

stodół.

do

okresów d a w n i e j s z y c h . W a r t o z w r ó c i ć u w a g ę , że n i e k i e d y

duje

jeszcze

wsi

w i e m y , że b r o g i b y ł y t e ż w Błesznie. W z w i ą z k u z t y m ,

s o c h y ) m o ż n a sądzić, że i d a w n i e j p a n o w a ł a t y l k o k r o k ­
trzeba

w

X V I I I w . b r o g i , k t ó r y c h b y ł o 40. U ż y w a się i c h w

o różnym przeznaczeniu

marginesie

wy­

drabiny.

połączenia d w u b u d y n k ó w

k o n s t r u k c j a dachów

da­

obrzeżoną

n i e w a ż w t r a d y c j i n i e z a c h o w a ł a się i n n a f o r m a ( n p . n a

Na

dla

drobiazg".

zrębową

na zawiasach

się

j a k „chlewy

z dolną k r a w ę d z i ą

W

w.,

miewały

t o pojawiające

l u b przybudowane

drewniane.

roz­

XVIII

zwierząt

omawianym

ich miejsce

l u b obłąki

szej kolejności

8

że mają

zawieszano

każdym

służyły b r o g i , i t o często w ilości 3—4 s z t u k w

posiadały

(z desek, t a r c i c l u b d y l i k ó w ) , p r z y

zawiasów

połowie

teriału, b e z w z g l ę d u n a t o , czy c h l e w

się

strony

prawdopodobnie

w ę g i e ł . P l e c i o n k a , którą p o w s z e c h n i e
konywaniu

w

określenia
w

w

szości c h l e w ó w powała w y k o n a n a była z „ ż e r d z i " , a b a r ­

s t u l e c i u z a r ó w n o stodoły j a k i pozostałe b u d y n k i

gospodarcze

stajnie

gólnione 5 r a z y ) .

d w u gospodarstwach
do

stojące

wy­

siedmiu zagrodach

dostawione

osobno

b u d y n k i niemieszkalne
posiadała stodołę.

c i , którzy

stajni

d l a ś w i n i " czy też „na

ko kiedy

Nie

W

i

Potwierdzają

dane zawarte

cha­

bieguny

1778 r . większość

tylko

chle­

związku

strony o znacznym

Brzezinach

chem słomianym, n i e k i e d y

cu

stodoły.

w

inwentarzu takie

posażenie

w

chlewów

zaś o t y m , iż r ó ż n e r o d z a j e

się t y l k o z j e d n e g o sąsieka z b o i s k i e m . R ó w n i e ż w S i e d l ­
kowe

ilość

z drugiej

omówienia

miała 2 sąsieki

ją

d e s k a m i . D r z w i do chlewów w y k o n y w a n e

dokładniejszego

pokrótce

mieli

hodowli

bydła", „chlew

zwykle

że

winięciu

możemy

(2. p o l . X I X i pocz. X X w . ) p o ­

gospodarstw

jedna

ogół

nie

danych

z n i c h b y ł y stodoły d w u s ą s i e k o w e z b o i s k i e m w
ponadto

sądzić,

części s i e n i . W

świadczy z j e d n e j

i n w e n t a r z u zasadniczo

inwentarzu.

Większość

na

gospodarstwie

często

drogi ustawiano

s i e d l i s k u b u d o w a n o więcej

mienione

Duża

by

po­

pewnych

rzadko,

konie.

o d siebie

rządek t e n został już zakłócony i n a j e d n y m
przejdę

t y m można

utrzymywali

zaś

zależności

w

podstawie

przypuszczać, że najbliżej

Zanim

z

osobne p o m i e s z c z e n i a .

szczególnych

W późniejszym

w e m , albo też jest w y d z i e l o n a w

częściowo

i wzajemnej

znajdujemy.

łupy,

kilku

7

układu

W X V I I I w . w Brzezinach stajnia występuje

a l b o w f o r m i e o s o b n e g o b u d y n k u , w połączeniu z

były u l e .

„podwórze",

plecionym.

wypadkach
Opisu

ogrodzony

szczegóły

szenie d r z w i , a n i e p o d a l i , czy w
Każda

z ty­

wia

wyciągnięcie
Chałupa

grodzie,

1S

. Zresztą s a m o p i s

o „urządzeniu", a n i e b u d y n k u , uniemożli­
wniosków.
stanowi

najistotniejszy

z a p e w n e też d l a t e g o

element

inwentaryzatorzy

w

za­

opisywali

�ją b a r d z i e j

szczegółowo

niż i n n e b u d y n k i .

nas j e s t , iż z t y c h m a t e r i a ł ó w m o ż n a
rzyć

plany

Wszystkich

kontrowersyjnym
czym

zajmę

chałup,

mogą

Trawińska

podaje

jedynym

być d r z w i

się jeszcze

częstochowskim

a

Ważne dla

dokładnie

wejściowe

w

swoim

występują

w

z

w

Brzezin
W

tylko

jednej

d r u g i e j zaś i z b a

w

była

rece­

n a m dowodów
chałup

wyłącznie

złożona

sień

i

i k o m o r a (bez s i e n i ) , p r z y
z dwoiru. W

ubóstwem
Druga
i

w

z

z d o m u , maleńkiego
samej

szopki

stosunku

do

wymienionych

komorę

stała

oraz

na gruncie

к
na

1

.J

К
b

с

J

CH

CH

s

sr

g

izba,

czym

do

pierwszym

к

s

J

к
с

jego

chlewika w

jednego

J

h

złym

brogu

I

razi

trzydniowych.

posiadająca

zagrodnika

к

5

s "

J

dwudniowego

gospodarstw

chałup

CH

całkowicie

c z y l i bez w ą t p i e n i a uboższego r o l n i k a . Zresztą cała
i takiej

CH

ST

rozpla­
1 4

p r z y p a d k u chałupa należała do z a g r o d n i k a
zagroda

CH
a

etnograficznej .

dwóch

i z b y w c h o d z i ł o się bezpośrednio

stanie

5

rejonie

wprawdzie

dostarcza

t y m czasie

prymitywnych.

J

do s i e n i ,

a r t y k u l e , że w

obecnie,

n o w a n i a wnętrz, znane w l i t e r a t u r z e
Inwentarz

К

szerzej.

syjnej f o r m i e , n i e m a l w s z y s t k i e zasadnicze f o r m y

istnienie

CH

odtwo­

szczegółem

tylko

К

izbę

.

.

s

J

CH

1

trzydniowego.

_ J

_

W z w i ą z k u z t y m m o ż e m y się domyślać, że z a m i e s z k i w a ł
ją p r a w d o p o d o b n i e
W

komornik.

S i e d l c u n a 13 o p i s a n y c h w

jedna

miała

wyłącznie

sień

1746 r . k o m o r n i c a M a g d a
sterniku

pańskim

—

Stach

".W

nastowieczne
Brzezinach

jednej

należało
dominował

(aneks,

chałupki
w

której

z

w

jednej
będę

c h l e w i k l u b stajenkę ( i l . 1 b ) , m i m o

iż w z a g r o d z i e było jeszcze k i l k a i n n y c h w o l n o
X I X w . stajenka w

stojących

s i e n i przekształcała

n i e r a z w małą izdebkę z o k n e m z a j m o w a n ą

1

W

wszechnym
wentarze
się,

XX

stulecia.

w

z Siedlec, B y s t r z a n o w i c

że w

i Błeszna, a

t e n s a m sposób s t a w i a n o

rzadka

spotykało

się w

budynki

bogatsze

1B

Z

po­

o k o l i c y Częstochowy, c o p o t w i e r d z a j ą i n ­

ne , chociaż t e z r e g u ł y m i a ł y
w

budowano

X V I I I w . chałupa c e n t r a l n a była z j a w i s k i e m

owym

o k o l i c y Częstochowy bardziej

centralnej.

jedną" ,

chałupie

zaś w

1 6

„o

2 izbach

Krakowskiem
budynków,

by w

G r u s z o w n i n a f o l w a r k u była w

„chałupa, w k t ó r e j i z b 2 i k o m o r a , d e s z c z k a m i

sienią
1756 r .

izby po­

takich samych

17

łup z 2. poł. X I X w . s p o t y k a

się

np. w

cha­

do d z i ś " .
Na

Z m a t e r i a ł ó w a r c h i w a l n y c h n i e d a j e się w n i o s k o w a ć ,

u w a g ę zasługują

których

I I . 1. a — j : s c h e m a t y c z n e
plany domów w
Brzezinach
W i e l k i c h w 1766 г., k : p l a n chałupy z B y s t r z a n o w i c w
1762 г., 1 — ł : p l a n y chałup z końca X I X w . w B r z e z i n a c h
W i e l k i c h . L e g e n d a : S — sień, J — i z b a , К — k o m o r a ,
S T — s t a j n i a , C H — c h l e w , S Z — szopa, W o z — w o ­
z o w n i a , O — o b o r a , S D — stodoła.

g r o d y mają p r o g r a m r ó w n i e b o g a t y j a k i i n n e , zaś i c h
r o z p o w s z e c h n i e n i e w K r a k o w s k i e m i częstotliwość w y s t ę ­
p o w a n i a p r z e z cały w i e k X I X i 1. poł. X X s t u l e c i a
w s k a z u j ą n a akceptację t a k i e g o r o z p l a n o w a n i a w n i e k t ó ­
r y c h regionach j a k o najdogodniejszego w p e w n y m o k r e ­
sie czasu.

1778 r . k o m o r n i c a
z komorami,

b i t e , a k u m o r a słomą" . Przykłady

1

chłopów

m ó w , być m o ż e zresztą r o z w i n i ę t e z chałupy
w

1

_

rozplanowanie.
plany do­

mieszkała

J

J

s

1

zdarzało

czasie u

K i e d r z y n i u (na Podwalu?) w

s

i

к
о

-

folwarcz­

rozbudowane

Np. w

1

К
О

5D

się

przez r o d z i ­

c ó w g o s p o d a r z y . T e g o r o d z a j u d o m y z izdebką
jeszcze ma początku

^ s

n r 5).

ją n a z y w a ć w skrócie chałupą centralną). N i e k i e d y z c z ę ­

chlewów. W

j

sieni,

s t r o n y i z b y b y ł a sień, z d r u g i e j zaś k o m o r a ( d a l e j
ści s i e n i w y d z i e l a n o

к j

J

osiem­

dwuwnętrzne,

t y p chałupy,

К

izbie

bez

na stosunki

d o rzadkości

wspomniane

sz

półrolnik

chałupie

co n a w e t

w

okienko

tymże s a m y m Żurawiu

i komory,

Pomijając

o

i k u m i n k i e m białym;
starej

tylko

Żurawiu

chałupkę n a p a -

p o d deszczkami,

J a k u b c z a k mieszkał w

złożonej z i z b y

zaś w

posiadała

z sionką małą, z p i e c e m
małe dobre

1778 r . chałup

i izbę,

również

część mieszkalną

4 opisy

połączono

p o d wspólnym

w
da­

r e j o n i e Częstochowy

budynkowe

(gdzie

występowały

chałupa

zagrody

centralna

jest

jednc-

połączona

c h e m z c h l e w a m i mającymi wejście o d podwórza. W j e d ­

z k l e p i s k i e m i sąsiekiem), które

nym

w i ń s k a — t r z e b a uznać za n a j s t a r s z y t y p b u d o w n i c t w a

wypadku

chlew

dostawiono

do s z c z y t o w e j

ściany

—

j a k sugeruje

Tra­
2 0

.

k o m o r y ( i l . 1 f ) , w t r z e c h i n n y c h d o ściany s i e n i ( i l . 1 g, i ) .

M o i m z d a n i e m tego r o d z a j u z a g r o d a

Fakt przybudowywania

w y n i k i e m pauperyzacji wsi okresu kapitalizmu, powodu­

chlewów

do ściany s i e n i w

ł o w i e X V I I I w . j e s t d l a nas w a ż n y , g d y ż p o t w i e r d z a ,
chałupy t e g o r o d z a j u , p o w s z e c h n e w n i e k t ó r y c h
(np.

Krakowskie ),
1 9

rozwinęły

się

z

typu

po­
że

rejonach

centralnego

i ż e stało się t o w X V I I I w . , jeśli n i e w c z e ś n i e j .
Z
mogły

g ó r y n a l e ż y założyć, że p r z y c z y n y
iść w

parze

z ubóstwem, gdyż

mych

niejednokrotnie

za-

regres

społecznych. W i d a ć
Brzezinach,

gdzie

dziewiętnastowiecznych

tego z r o s t u n i e
wspomniane

jącego
warstw

na t y m terenie

kulturowy

t o zresztą

zachowało

jest

biedniejszych

wyraźnie

się k i l k a

domów j e d n o i z b o w y c h

w

sa­

starszych,
ze

stajnią

i stodółką po d r u g i e j s t r o n i e s i e n i ( i l . 1 1 , 3). B u d y n k i
n i e mają

odpowiednika w

materiale z X V I I I

te

w.

105

�Wracając d o chałup o p i s a n y c h w i n w e n t a r z u b r z e z i ń ­
s k i m inadmieńmy, ż e p r z y k a ż d e j z n i c h p o d a n e
ilości d r z w i w poszczególnych
kąd
do

one prowadzą.
sieni,

które

przeszkodę,
ściowych

właściwe

decyduje

wąskofrontowy.
riału
i

nych

i

chałup

natrafiamy

sięgnąć

ale

wej­

szeroko-

mate­

zamieszkałych

Na tych podstawach

(może

c e n t r a l n y c h , n i e posiadających
w

s z c z y c i e s i e n i , była

żad­

wąskofrontowa.

Z n a m i e n n e , że o b e c n i e s t a r z y l u d z i e w B r z e z i n a c h
do d r o g i

i pozbawioną

d r z w i , podczas

się w

dłuższej

okreś­

zwróconą

g d y otwór

ścianie

wej­

skierowanej

na

południe.
że

w

bez b o c z n y c h

XVIII

w.

dobudówek

w ścianie dłuższej, t y m b a r d z i e j
tej

okolicy

wejścia

domy

mające

do s i e n i : j e d n o

w

część
mogła

domów
mieć

cen­

wejście

że są p o ś w i a d c z o n e d l a

omawianym

z podwórza,

okresie

drugie

od

dwa

szczytu

( a n e k s n r 3).
domy

centralne

chlewami zarejestrowane

w

oraz

z

dobudowanymi

Brzezinach

w

1766 r. m i a ł y

w e j ś c i e z s i e n i d o i z b y o r a z z i z b y do k o m o r y . Większość
nich

powszechnie konstruowano powałę z „dyli"

czyli

okrągłych, w s p i e r a j ą c ją n a j e d n e j l u b t r z e c h
tj.

tragarzach.

W

z t a r c i c , zaś w
że w

rejonie

jednym

z

mieszaniu

na d w u belkach

.w

Brzezinach

domów

była

izbie
drzew

„belkach",

już

powała

„ l e ś n e g o " pułap w s p i e r a ł

ułożonych n a k r z y ż . T r a w i ń s k a

częstochowskim

pułapu n a d sienią i k o m o r a m i
twierdzenie

do
2 1

dziś

zdarza

się

podaje,

się

brak

. W o d n i e s i e n i u do k o m ó r

jej nie znajduje

uzasadnienia

nawet dla w i e k u XVIII.
Szczegółem

a r c h i t e k t o n i c z n y m najczęściej

n y m w i n w e n t a r z u są d r z w i . W y k o n y w a n o

wymienial­

je z tarcic l u b

„deszczek". T e d r u g i e były p r a w d o p o d o b n i e

deskami

t y m i . Skrzydła d r z w i z a w i e s z o n o n a z a w i a s a c h

dar­

żelaznych,

b i e g u n a c h d r e w n i a n y c h l u b n a obłękach. O s t a t n i e

stoso­

w a n o najczęściej p r z y d r z w i a c h do s i e n i (12 r a z y ) i p r z y
drzwiach

wyjściowych

z komory

n a zewnątrz

(9

razy),

niejednokrotnie również p r z y drzwiach z izby do k o m o r y
Na

biegunach,

miała

również

drugie

drzwi

z

komory

na

podobnie

j a k n a obłękach,

d r z w i do s i e n i (13 r a z y ) , r z a d z i e j
czeniach.

Natomiast

zawiasów

mocowano

zaś w i n n y c h p o m i e s z ­

używano

przede

wszyst­

k i m p r z y w e j ś c i u d o i z b y (19 r a z y ) i do k o m o r y (13 r a z y ) ,
a sporadycznie
zaś p r z y
Z

Wszystkie

z

nie było

12 chałupach

(5 r a z y ) , a w y j ą t k o w o t y l k o p r z y wejściu d o i z b y (1 r a z ) .

Niewykluczone,
tralnych

o p o w a ł ę , to w

Jeśli c h o d z i

j e j w s i e n i , w n i e k t ó r y c h zaś była t y l k o p o ł o w a . W

może­

w . duża część

lają j a k o „ f r o n t " chałupy j e j ścianę szczytową
ściowy z n a j d u j e

czy

choćby

do w s p ó ł c z e s n e g o

XVIII

nie

drzwi

rozwiązać,

respondentów

że w

wejściowe

n a poważną

d o m był

ten problem

Brzezinach.

dobudówek

drzwi

wymieniali,

umiejscowienie

relacji

wniosek,

większość)

stanowią

t y m , czy

musimy

terenowego

wysnuć

o

Chcąc

urodzonych w

my

Wyjątek

tym wypadku

gdyż

hipotetycznie,

o b i e k t a c h o r a z skąd i d o ­

inwentaryzatorzy

zlokalizowali. W

zostały

z komory

drzwiach

wszystkich

na podwórze

(3 r a z y ) ,

nigdy

najbardziej

inte­

do s i e n i .
rodzajów

zawieszeń

resujące j e s t n a obłękach, g d y ż szczegół t e n n i e b y ł d o ­
tychczas

znany

jeszcze, że w

w literaturze etnograficznej.
Brzezinach

w

XVIII

Nadmieńmy

w . a n i razu nie zo-

ze­

wnątrz; j e d y n i e w 6 b u d y n k a c h było i c h b r a k . Zewnętrz­
ne d r z w i k o m o r y p r o w a d z i ł y b ą d ź t o n a p o d w ó r z e , bądź
też do s a d u . S z c z e g ó ł t e n j e s t o t y l e i s t o t n y , że

pozwala

z d u ż y m p r a w d o p o d o b i e ń s t w e m przypuszczać, iż

chałupy

z

drzwiami

m.

komory

prowadzącymi

in. usytuowane

równolegle

na

do

podwórze

drogi,

a

były

w

Brzeziny

W i e l k i e : I I . 2. B r ó g w

d o l n e j części

tym

w y p a d k u w e j ś c i e d o s i e n i m o g ł o być z a r ó w n o w s z c z y c i e
j a k i w ścianie dłuższej. Jednocześnie n a s u w a się m y ś l ,
iż t e g o r o d z a j u k o m o r a mogła, a n a w e t musiała, spełniać
funkcję

komunikacyjną

ułatwiającą

przejście

z izby

na

p o d w ó r z e , a w i ę c do c h l e w ó w , stodoły l t d . P r z y k ł a d t a ­
kiego
w

domu

rfjudowanego

Brzezinach

jeszcze w

Natomiast

w

1911 r .

chwili

można

zobaczy-

obecnej.

osiemnastowieczne

chałupy,

w

których

d r z w i k o m o r y p r o w a d z i ł y d o s a d u , musiały stać sączyłem
do d r o g i . W t y m w y p a d k u f u n k c j a k o m o r y
znaczna,
malną
w

rolę

gospodarczą

tym tkwi

klucz

w t y m samym
mającą
żyć
XX

( i l . 4, 5).

niemal

spotykało

do

rozwiązania

wszędzie,

się o b o k

bardzo

zagadki

gdzie w

siebie,

rzadko

Brzezinach

a ponadto

spełniały

swą

i 1. poł.

zewnętrzne
właściwą

wiadomo,
zrębowe

drzwi

funkcję,

że w X V I I I w .
(„sręby"), n a

n a narożach

zwane

„dylami"

systemu obłapowego. W izbach

na tzw.

inwentarzu po­

d a n y , m o ż e m y się go domyślać n a p o d s t a w i e
dziewiętnastowiecznego, w

cha­

przycie-

węgłowane

obłap. M i m o , że t e n szczegół n i e j e s t w

okrąglaki

nie

zauwa­

na podwórze.

były

siach, p r a w d o p o d o b n i e

wyłącznie

się

2. poł. X I X

że

istnienia

chałupa c e n t r a l n a , i ż o b a w a r i a n t y

Z szeregu w z m i a n e k

downictwa

mini­

czasie d o m ó w c e n t r a l n y c h z k o m o r ą

gdy n i e były skierowane

łupy w

jedno­

Niewykluczone,

d r z w i z e w n ę t r z n y c h ( i l . 1 c, d ) . D a j e

w . występowała

komory

była

zaś w y j ś c i e z n i e j n a z e w n ą t r z spełniało

analizy b u ­

którym
łączone

nie było w

stosowano
węgłami

ogóle

podłóg

d r e w n i a n y c h , n a t o m i a s t w s i e n i została o n a w y m i e n i o n a
w

pięciu b u d y n k a c h , zaś w k o m o r z e

p o m n i j m y , że w
w i s k i e m częstym.

106

chlewach

podłoga

w

dziewięciu. P r z y ­

d r e w n i a n a była

zja­

i

obudowany

�stała p o t w i e r d z o n a n a z w a „kołowroty" n a o z n a c z e n i e b i e ­

taikich mogły być również

g u n ó w , kitórą z n a j d u j e m y

w

t y m okresie

w

Bystrzano-

nia. Trawińska w

w

urządzenia

źródłowego

wkadh.

ność

Opisane
do

drzwi

zamykania.

zaopatrywano

Z

reguły

zawsze

były

to wrzeeiądze

kominów

kominy murowane

ogóle n e g u j e

sztagowychco

nie w y t r z y m u j e

kamie­

z

na t y m terenie
w

pierwot-

świetle

krytyki.

materiału

D l a przykładu

po­

i

1 lub

d a m , że i n w e n t a r z s t a r o s t w a olsztyńskiego z 1774 r . w y ­

2 s k o b l e żelazne, a w w y j ą t k o w y c h

razach haczyk,

klam­

mienia

k a żelazna i r y g i e l . N i e s t o s o w a n o

zaś żadnych

zamków

i zapór d r e w n i a n y c h .
Jedynie

2 2

w

były

w

tej

samej

ścianie

dwa

nach

przeciwległych.

To

drugie

raz inwentaryzatorzy

okienko

było

p o d a l i , iż

ścia­

zwykle

jest

ono

„na

zachód słońca", c z y l i — j a k w y n i k a z dalszego o p i s u

—

z w i d o k i e m na sad.
materiałów

Z

wspomnianych
skie
w

miały

dotyczących i n n y c h

w s i w y n i k a , że w s z ę d z i e

Brzezinach

dworskie,

folwarczne

Wobec takiego

budowali

kominy w

swoich

a najwyżej

okna

były

wyżej

chałupy

d w a okna.

konstruowane,

O

chłop­

tym, jak

i l e miały

szyb,

nie m a k o n k r e t n y c h d a n y c h . M o g ł y t o być zarówno o k n a
o sześciu, j a k i o dziewięciu s z y b a c h .
dziewięcioszybowe były Wtedy

Niewątpliwie

już s t o s o w a n e ,

domach.

W s p o m n i a n y piec z k o m i n k i e m w izbie jest w
piecem p i e k a r s k i m z trzonem
m o j e d n a k , którędy

do g o t o w a n i a .

przy

istocie

Nie

wiado­

d y m m ó g ł uchodzić do k o m i n a

jącego w s i e n i . G d y b y

była t u w y m i e n i o n a

sto­

również k a ­

p a , s p r a w a b y ł a b y o c z y w i s t a . J e d y n ą w z m i a n k ę z 1756 r .
na

(aneks

z

Błesz-

n r 4), p o z a t y m z a r ó w n o z i n w e n t a r z a

brze­

zińskiego j a k i i n n y c h w s i w i e m y

t y l k o , że piece w

bach

l u b lepione

były

Jedynie

budowane

w

Błesznie

z

Jednym

z

kamienia

wymienione

k a m i e n n e , w połowie

okna

skoro

stanu

sposób chłopi

o „kominie k a p i a s t y m z o g n i s k i e m " p o s i a d a m y

źródłowych

jedno,

budynki

r z e c z y można przypuszczać, że w p o d o b n y

okna,

trzech i n n y c h również 2 okna, ale po j e d n y m w

mniejsze;

wsiach

2 8

skierowane

często — m o ż n a się d o m y ś l a ć — n a p o d w ó r z e .
d w u domach

10

sztagowe nad dach w y w i e d z i o n e .

Większość chałup posiadała t y l k o 1 o k n o
w

w

i k a r c z m y , w których wszędzie były k o m i n y p l e c i o n e l u b

z

są 2 p i e c e w

iz­

gliny.
połowie

kaflowe.

ciekawszych

punktów

inwentarza

brze­

zińskiego j e s t t o , iż w y m i e n i a o n r ó w n i e ż sprzęty

znaj­

o p i s i e j e d n e g o z n i c h p o d a n o , że 6 s z y b b r a k u j e . W d r u ­

dujące się w każdej z o p i s y w a n y c h i z b . P r z y ścianie p o d

g i m zaś w y p a d k u p o w i e d z i a n o ,

oknem

że „ o k n o 1 d o b r e ,

drugie

m a l e ń k i e o c z t e r e c h s z y b a c h " . O k n a o dziewięciu
poświadcza

również

z Kuźniczki

23

opis

chałupy

Ignacego

. Z inwentarza z Bystrzanowic

dowiadujemy

się, że s z y b y

Niewątpliwie

zarówno

w

były

w

l i c y inaczej szyb nie oprawiano

w

(aneks n r 3)

„drzewo

Brzezinach

oprawne".

jak i

całej

rzadko

w

budynkach

tylko,
były

na temat

że

był

zapewne

poświadcza

konstrukcji

t o układ

w inwentarzu

dachów

czterospadowe;

domów.

tę f o r m ę

tradycja.

dachów

W

było

dachy poszywane w

całości słomą.

Siedlcu

Sporo

których

dolny

brzeg

dachu

Podobnie

otaczano

„ s z a r e m " , c z y l i r z ę d e m desek. T o s a m o

jednym

występowało

słomą, drugą zaś część

w

całości

w

Żurawiu, G r u s z o w n i i L i b i d z y

kowo

pobijano

najrzadziej

deskami,

deskami,

co Zostało

używano

2 4

się, że s t o s u n ­

do k r y c i a

dachów.

Pojedyncze egzemplarze takich domów zanotowano
w e n t a r z u w s i Siedlec i B y s t r z a n o w i c e

(aneksy

K i e d r z y n i u podano,

„Mateusz

chałupę

Młynarczyk

szorami

tów, reszta
Dalsze

ma

nową

ze

informacje,

poszyta..."
jakie

2 5

w in­

że

chłop

wszystkim,

g o n t ó w pobitą o d dołu, k a l e n i c a

snopkami

z

gon­

czerpiemy

z

inwentarza
Składały

na nie k o m i n w sieni, a piec z k o m i n k i e m w izbie.
że w e

jednego, k o m i n y były

wszystkich

domach, z

wyprowadzone

posiadały

kominy,

stąd

Więc

się

Cha­

wyjątkiem

ponad

logicznie w szeregu i n n y c h w s i , o których
chałupy

dach.

Ana­

wspominałem,

nie

można

się

dziwić, iż o b e c n i e mieszkańcy t y c h o k o l i c n i e pamiętają
kurnych
wano

domów .

I n w e n t a r z n i e podaje,

2 e

kominy

w

Brzezinach

oprzeć n a m a t e r i a l e
Wieach

opisany

dziony

deszczkami

w

w

XVIII

z czego

w.

1780 r . w chłopskiej

z

dyla.

Prawdopo­

podano,

informacja

jest

o

tyle

że

zrobiony

stolarską

jest

z

robotą".

interesująca,

że

tarcic,

Ostatnia

określa

czas

p r z y j m o w a n i a p r z e z wieś nowocześniejszych m e b l i . Z d r u ­
był

jeszcze

w użyciu sprzęt poprzedzający stół, a m i a n o w i c i e

giej

osobna

strony —

jak wynika z

inwentarza

—

j e g o f u n k c j e . Została o n a

zanotowana

czterokrotnie, w t y m tylko raz w

chałupie należącej

zagrody

jeszcze, że

dwudniowej.

z Błeszna

podaje

w

Dodajmy
chałupie

„stół

do

inwentarz

prosty

bez

w k t ó r y m m o ż e m y się domyślać stołu w s p a r t e g o

nóg",

n a pień­

k u d r e w n i a n y m . N a t o m i a s t w B y s t r z a n o w i c a c h został z a ­
notowany w t y m samym

czasie „stół d u ż y n a strągach",

c z y l i n a kozłach.
Oprócz

wymienionych

w Brzezinach
do

mebli

w

większości

chałup

b y ł y ł a w y około p i e c a , k t ó r e m o g ł y

spania. T r a d y c j a

t a k a jest

d o dziś ż y w a

w

służyć
okolicy

C z ę s t o c h o w y . W 17 chałupach i n w e n t a r z w y k a z u j e
29

f ę l u b szafkę, p r z e w a ż n i e o t r z e c h półkach,
zaś o dwóch l u b c z t e r e c h ,

a w

sza­

sporadycznie

Błesznie n a w e t

o pięciu

półkach. B y ł y t o z a p e w n e p r o s t e , o t w a r t e o d f r o n t u s z a f ­
ki

n a naczynia,

mieszkaniach

jakie i

obecnie

widuje

się w

starych

wiejskich.

Sporadycznie

zdarzało się, że w i z b a c h

lub w

sieni

b y ł o „ z a p i e r z e n i e " zasłaniające w e j ś c i e n a s t r y c h . Z w y k ­
l e z n a j d o w a ł o się o n o j e d n a k w k o m o r z e . Z l a k o n i c z n y c h
wzmianek

n i e można

w

wywie­

Kuźniczce

chałupie i w K i e d r z y n i u n a

w a r k u był „komin w stagi u l e p i o n y " . Oczywiście

W

niestety

fol­

oprócz

powyższym

wszystkie
które

ustalić, j a k w y g l ą d a ł o .

komentarzu

zagadnienia

można

było

dotyczące

poruszyć

z B r z e z i n z 1766 r . oraz
a pochodzących
podstawie

na

zostały
podstawie

ludowej,

inwentarza

d a n y c h dotyczących i n n y c h w s i ,

z l a t 1746—1780. W

uzyskaliśmy, w i d o c z n e
kontrasty

obrazie,
są

jaki

znaczne

niekiedy

obrębie t y c h s a m y c h g r u p społecznych, j a k i e t w o r z y l i
zagrodnicy

trzy-

i

pomiędzy

na tej
różnice,

a

wówczas

nawet

wyczerpane

architektury

w

gospodarstwami

dwudniowi.

W y j a ś n i e n i e t y c h różnic p o z o s t a j e z a p e w n e w

się

Bystrzano-

został w 1762 r . „ k o m i n w g ó r ę
o b i t y " , zaś

budo­

Musimy

p o r ó w n a w c z y m . Otóż w
wewnątrz

ława

.

brzezińskiego, dotyczą urządzeń o g n i o w y c h .
rakterystyczne,

dwukrotnie

„stół z szufladą

n r 2, 3),

zaś w o p i s i e b u d y n k ó w w
trzema

albo

zarejestrowane

. Zdaje

gontów

też

połowę

się z a w s z e

a raz jako

j e d n a k było d o ­

w P r z y s t a j n i , Kuźniczce i Przybyłowie. N i e k i e d y
dachu p o k r y w a n o

do

zróżnicowane.

b y ł o też w
w

dachy

najstarszą

Przeważały
mów,

Wiemy

przeciwieństwie

domów

i Przystajń!.

brze­

a

jako

prosty;

ł a w k a spełniająca

krokwiowo^platwiowy,

miejscowa

kształtu, p o k r y c i e

spotykało

poddanych.

Niewiele informacji znajdujemy
zińskim

oko­

chłopskich chałupach,

g d y ż s t o s o w a n y w X V I I I w . do t e g o c e l u o ł ó w
się n i e z w y k l e

szybach

Bochniaka

znajdowała

d o b n i e o b o k n i e j stał s t o l i k określany w i n w e n t a r z u j a k o

k u z osobą fundującego b u d y n e k . W X V I I I w .
nie

zabudowania

chłopskie

Z tego względu właściciel
był stawiać
siłami

chłopom

opłaconych

stanowiły

własność

d w o r u najczęściej

budynki

fachowców.

mieszkalne

i

związ­

powszech­
dworu.

obowiązany
gospodarcze

Potwierdzenie

tego

dla

107

�o k o l i c Częstochowy z n a j d u j e m y w spisie w y d a t k ó w w
1780 r . w K i e d r z y n i u . T a k i s t a n r z e c z y d o p r o w a d z a ł do
u j e d n o l i c a n i a w y g l ą d u z a g r ó d w poszczególnych g r u p a c h
społecznych.
3 0

Z

inwentarza

właściciel
starczał

dworu
im

brzezińskiego
n i e stawiał

jedynie

wynika

jednak,

poddanym

materiału

że t a m

budynków,

budulcowego .

do­

Chłopi

3 1

m i e l i w t e n sposób większą m o ż l i w o ś ć r e g u l o w a n i a
gramu

zagród

przez

nich

zamieszkiwanych,

ale

pro­

należą­

Najprawdopodobniej

również

część

najńiezbędniej-

s z y c h sprzętów w i z b i e n i e była bezpośrednią
chłopa i d l a t e g o

własnością

s p i s a n a została w i n w e n t a r z u . P o z o s t a ł e

w y p o s a ż e n i e w n ę t r z a w p o s t a c i łóżek (jeśli w o g ó l e b y ł y ) ,
s k r z y n i , naczyń k u c h e n n y c h i t p . musiało stanowić

osobi­

stą własność chłopską. U w i d a c z n i a się t o zresztą w
sunku

do bydła,

sprzężaju

i

zasiewów,

które

sto­

tylko

w z g l ę d u n a znaczną wartość pieniężną zostały u

ze

wszyst­

k i c h p o d d a n y c h w y p u n k t o w a n e j a k o własne, c z y l i chłop­
skie.

c y c h do d w o r u .

ANEKS

1

izbie

A P K r . , Castr. Crac. rei.,
t.

Brzeziny

199, 1766 r .

Inwentarz

dóbr w s i B r z e z i n , b u d y n k ó w

daństwa i i c h p o w i n n o ś c i p r z e z W
z Rogowskich
Łowczego
spisanej

śjp. W

imci

inowłodzkiego

odebraniu

w

Wielkie

p o w . Częstochowa

swoją

p.

w Brzezinach

Tomasza

pozostałą

posesję

dworskich, pod­

Jejmość

p. Barbarę

Otfinowskiego

Robi 3 dni w

min

wywiedziony

rzenie

żelaznemi.

przyciesi

ponagnione

W

tej

trzechdniowej.

do s i e n i d r z w i z desz-

wrzeciądz

dwiema

żłób, p o w a ł a

dobre.

Z

z dwiema

dobra,

tej sieni

i z b y w c h o d z ą c , d r z w i z deszczek n a z a w i a s a c h
żelaznych, u których

zgniła. Z t e j

drewnianych. W

t y m budynku

ko­

1 złe,

przepie­

n a górę z d y l i k ó w , d r z w i z deszczek n a

biegunie

drewnianym. U

na dach, dobry. O k n o
tych

d r z w i wrzeciądz

i s k o b l i 2 żelaz­

dylików

na biegunach

małych.

W

tych

drewnianych.
chlewach

Chlewów

podłogi

dobre,

2 na
żłoby,

d r a b i n y . T e c h l e w y p o d j e d n y m p r z y k r y c i e m bez p o w a ł y .

sieni

[ s ] , ściany

na tej komorze

na biegunach

p o s z y c i e . Stodoła o 1 sąsieku n o w a , d o b r a . W r o t a do n i e j

czek na b i e g u n a c h d r e w n i a n y c h z wrzeciądzem i
skoblami

drzwi
komory

drzwi

z

na zagrodzie

tydzień. W c h o d z ą c

izby

skoblami. Powała

Do t y c h chlewów
siedzi

tej

n y c h . T e n b u d y n e k cały słomą p o k r y t y , w p ó ł przegniłe

Poddani

Kuśnierz

pogniłe. Z

dwiema

bydło

Błażej

przyciesi

po

wdowę

d n i a 2.1.1766.

ss. 2145—2157

dobre,

kondescensyi

małżonkę

i zakończony

ściany

do k o m o r y n a b i e g u n a c h , u których w r z e c i ą d z z

i

belce.

że­
Pod­

drzwi dwoje

Brogów

plecione, miejscem

z deszczek n a b i e g u n a c h

2 starych. Płoty

około

z żerdzi, złe. S z o p k a

podwórza

na wóz z

stu upleciona przystawiona do sieni. Zasiewy

chru­

jego własne

i bydło.

do

czopach

skoblami

l a z n e m i . P o w a ł a n a d izbą z d y l ó w , o j e d n e j

drewnianych.

Wawrzyn

Drozd

siedzi

n a zagrodzie

R o b i 3 d n i w tydzień. W c h o d z ą c
czek n a b i e g u n a c h
łogi n i e m a s z ,

trzechdniowej.

do s i e n i d r z w i z desz­

drewnianych z jednym skoblem,

ściany z s t a r e g o

drzewa.

pod­

N a d sienią p o ­

łogi n i e masz. Ł a w a p o d o k n e m , stół prostą robotą, szafa

wały n i e masz, t y l k o k i l k a dylików. K o m i n

wywiedziony

o 3 półkach, p i e c

nad

z tarcic

prosty dobry, kominek dobry. W

Brzeziny

108

Wielkie:

tejże

dach,

dobry. Wchodząc

I I . 3. Chałupa z końca X I X w . z p o m i e s z c z e n i a m i
j e d n y m dachem

do i z b y

gospodarskimi

drzwi

pod

na

�zawiasach

i czopach

żelaznemi.

W

żelaznych

izbie

szafa

z haczykiem

prostą

robotą,

ława p o d o k n e m z dyla, s t o l i k p r o s t y
ławka

około

z dylów

pieca,

piec

dobra, belek

ł o w ę złe. Z t e j i z b y
sach

i

czopach

dwiema

3, o k n o

do k o m o r y

żelaznych,

z

żelaznemi. W k o m o r z e

dobra. Z tej k o m o r y
gunach

zły,

skoblami
3

półkach

mały, ł a w e c z k a 1,

kominek
jedną

dobry,

połową

powała

dobre,

d r z w i z tarcic n a
wrzeciądzem

i

po­

zawia­

skoblami

podłogi n i e m a s z , p o w a ł a

czek. T e n b u d y n e k

słomą

j e d n y m szarem.

n a g ó r ę złe z

pokryty,

o d dołu

desz­

deszczkami

Stodoła o 1 sąsieku s t a r a , zła,

p r z y c i e s i ugniłe, d r z e w o z d r o w e w ścianach. W r o t a z d y l i k ó w złe, słupy n a c h y l o n e ,
Poszewka
podłoga

na

w

stodole

u wrót s k o b l i 2 i

stara.

Chlewy

żerdzi; d r z w i

małych

3. P o s z e w k a

szarem

deszczkami

na tych

opasana.

dwoje

wrzeciądz.

2 małe,

pół przegniła, ściany z s t a r e g o

wała z d o b r y c h

D r u g i c h l e w ze s t a r z y z n y ,
kich

w

nich

drzewa,

po­

z deszczek, ż ł o b ó w

chlewach

dobra,

Płoty plecione

żerdzi,

podłoga

płatew

i przykrycia.

cione

n a około,

Zasiewy

jego

własne

3 dni w

tydzień. W c h o d z ą c

Robi

3 dni w

tydzień.

Wchodząc

do

na

dach

wywiedziony,

czek
W

na

biegunach

izbie

szafa

z

prosta

chlew.

W

chlewie

jedną

masz. T e n b u d y n e k

dobry. Z
W

sieni wchodząc do izby,

drzwi

drewnianych z haczykiem

z deszczek n a

i dwiema

skoblami.

izibie s z a f a o 3 półkach, p o w a ł a z d y l ó w o

ława p o d o k n e m

dobra, stolik prosty

Drzwi z tej komory

powała

duży n a p r z e c i w k o

na t y m c h l e w i e

z aksztełi

dartych.

w pół przegniła, p r z y c i e s i

Brzeziny

Wielkie:

dylików

skoblami. W

wchodząc,

komorze

Z komory

n i e masz,

Stodoła

U

tych

z

drzwiczkami

drzwi

o 1 sąsieku

wrót

2 dobrych. Powały

i

1, d r u g i m a ł y . Sołek

nie

szarem

dobra;

wrzeciądz

sieni

także

wrota

skobli

na tych

w a c h d o b r e , d r z w i d w o j e z deszczek n a b i e g u n a c h
n i a n y c h , żłób duży

po­

na podwórze

przy

2.

chle­
drew­

chlewach
chlewami

i

Płoty

i czo­

deszcz­

sieni

do­

jedną

Poszewka

poprzegniały.

sołkiem

słomą p o s z y t e . B r o g ó w

2 dobrych.

z

wrzena

około p l e c i o n e l i c h e . Z a s i e w y i b y d ł o w ł a s n e j e g o .

dobra.

biegunach

b r y ; d r z w i na biegunach. Podłoga w t y m chlewie
częścią. Ż ł o b ó w 2, p o w a ł a

oknem

ciądzami i s k o b l a m i żelaznemi 2. T a stodoła z

d r e w n i a n y c h . T e n b u d y n e k cały p o k r y t y , p o ł o w ą
k a m i , p o ł o w ą słomą. C h l e w

skoblami.
pod

z podłogą i powałą. D r z w i do n i e g o n a b i e g u n i e

o 2 belkach

do s a d k u z deszczek n a

ława

czterech

d r z w i z deszczek n a z a w i a s a c h

p a c h żelaznych. W k o m o r z e

dwiema

1 belce,

1, o k n o ,

s z y b b r a k u j e , o k i e n k o 1 n a zachód słońca, p i e c [ i ] k o m i n
dobry. Do komory

dobre,

cały słomą p o k r y t y , o d dołu

Chlewów p r z y stodole

biegunach

sieni

i wrzeciądzem. W e d l e

podłogi

n y d o b r e , p r z y c i e s i pogniłe. K o m i n w y w i e d z i o n y

n a dach,

w

n a górę p r z e p i e r z e n i e

z skobla

opasany.

wrzeciądzem

i

2 półkach,

wała d o b r a , b e l k i p o p o d p i e r a n e .

dobre.

z

Ściany

haczykiem
o

z dwiema

deszczkami

drewnianych

dobry.

b r y , powała z dylów dobra. Z izby do k o m o r y

z

deszczek n a b i e g u n a c h

Robi

z deszczek

z d y l a , o k i e n 2 d o b r y c h , s t o l i k p r o s t y 1, piec, k o m i n d o ­

i s k o b l a m i d w i e m a . W s i e n i p o w a ł a d o b r a , b e l k a 1, ścia­

z

ple­

ogrodzony.

próg zgniły z przyciesią. W c h o d z ą c do i z b y d r z w i z desz­

oko­

drzwi

tyczkami

na biegunach d r e w n i a n y c h . Powała w sieni dobra, k o m i n

złe n a

sieni

skobla­

dobra. Płoty

do s i e n i , d r z w i

d r z w i na biegunie

trzechdnio-

bez

3 sąsiekach

i bydło.

dołu

na zagrodzie

o

J a k u b D r o z d siedzi n a zagrodzie t r z e c h d n i o w e j .

d r z w i na biegunie,

wej.

dobra, poszewka

złe. P s z c z e l n i c z e k

na biegunie

siedzi

poszewka

j e d n a ; w r o t a z deszczek z w r z e c i ą d z e m i d w i e m a

aksztelowego. Zasiewy

Wiewiórczyk

deszczek,

3. Stodoła

od

jego własne i bydło.

zgniły, p o w a ł a z całz

drzwi

Brogów

m i , powała z dylów

ło. B r ó g 1 d o b r y . C h l e w i k n a ś w i n i e zły. Płotu 3 przęsła
Antoni

przyciesi

zła,

m i e j s c a m i n o w a , m i e j s c a m i s t a r a . Sręby 2 n a c h l e w y

d r z w i do s a d k u z deszczek n a b i e ­

drewnianych, przepierzenie

opasany,

i

o

Piotr
w

Drozd

tydzień

drewnianym.

Sień

połowy. K o m i n
do i z b y ,

siedzi

n a zagrodzie

d n i 2. W c h o d z ą c

drzwi

do s i e n i

dobra. Powały

na dach

w

wywiedziony

na biegunie

dwudniowej.
drzwi

na

tej sieni
dobry.

drewnianym

z

Robi

biegunie
nie masz
Wchodząc

wrzeciądzem

i jedną s k o b l a . W i z b i e szafa mała 1, ł a w a 1 p o d o k n e m
z d y l a , o k n o 1, dwóch s z y b b r a k u j e , s t o l i k p r o s t y

I I . 4. Chałupa c e n t r a l n a z X I X w . z w r ó c o n a

szczytem

sieni

do

1, ła-

drogi

109

�z deszczek n a biegunie

z wrzeciądzem

w e c z k a mała 1, ł a w k i około p i e c a . P i e c z k a m i e n i i k o ­

drzwi

min

s k o b l a m i żelaznemi. Płoty plecione

dobry, powała z d y l ó w

wchodząc
i

drzwi

wrzeciądzem

dobra, belka

na biegunie
dwiema

1. D o

drewnianym

żelaznemi.

W

ze

komory
skoblami

komorze

Zasiewy

powała

z d y l ó w s t a r a . D r z w i n a p o d w ó r z e z k o m o r y z deszczek

Robi

na

gunie,

biegunie

miejscami

drewnianym.

dobra,

Poszewka

miejscami

zła.

na t y m

Chlewów

2

budynku
miernych,

i bydło własne

Jędrzej

na

ściany
drzwi

i dwiema

kiem

i

s k o b l a m i żelaznemi. W c h l e w a c h
drzwi

dwoje

na biegunach.

podłogi i p o ­
Na

tych

w a c h p o s z y c i e d o b r e . B r o g ó w 2. P ł o t y n a około
s t a r e , złe. Z a s i e w y
Maciej
Robi

i b y d ł o własne

Woźniak

siedzi

chle­

plecione

jego.

czterech

trzechdniowej.

sienią

drewnianych. W sieni karmniczek

słupach. W

tej sieni

podłoga

dobra, k o m i n w y w i e d z i o n y

zła. P o w a ł a

n a d a c h , zły,

dwiema

na

1 z

pieca,

dyla,

piec

stół

z tarcic

z kamieni

zły,

nad

potrze­

o 3 półkach,

drzwi

na biegunie,

Z

drzwi

do s a d u

komory

ława

prosty

mały,

ławki

kominek

dobry,

okno

1 z ł e , powała z d y l ó w d o b r a , b e l k a 1. Z i z b y
wchodząc,

powała

z

na biegunie

zły. Z

i czopach

skoblami

dobry,

sieni

i klamką.

W

Z komory

do

komory

dylów

dobra.

drewnianym,

na

skoblami

n y c h . T e n b u d y n e k cały słomą p o s z y t y ,
w

około o p a s a n y ,

stodole
gunie

jedną

dobra. W r o t a
jedne,

z

nemi. Chlewów
złą, żłób

dobre,

i skoblami

jedna.

Na

jednym

miejscami

pogniły. P r z y chałupie s t a j e n k a

łogą i p o w a ł ą dobrą. W

tej stajence

dobra z

pod­

żłób, d r a b i n a , d r z w i

drzwi
słomą

dwoje

o 2 sąsiekach

dobra, z d w i e m a

boiskami.

d o t e j stodoły z t a r c i c n a obłękach

drewnianych

z wrzeciądzem i s k o b l a m i żelaznemi; do drugiego
w r o t a z dylików z wrzeciądzem
laznemi.

Ta

stodoła

nowo

i skoblami

poszyta.

Chlewów 3 pod j e d n y m

przykryciem,

gami

troje

i powałami,

drewnianych.

drzwi

Sołek

Wrót
boiska

dwiema

Brogów

3

że­

starych.

dobrych, z podło­

z deszczek n a

z szopą, d o którego

drzwi

biegunach
na

bie­

g u n a c h . W t y m sołku podłoga d o b r a , p o w a ł a t a k ż e d o b r a ,

Brzeziny

110

Wielkie:

I I . 5. Chałupa

ścianach, p o ­
częścią

d a r t y c h , niezgorsze.

żelaznemi. Z a s i e w y

skob­

i b y d ł o własne j e g o .

A n t o n i U j m a siedzi n a zagrodzie t r z e c h d n i o w e j .
d n i 3 w tydzień. W c h o d z ą c
drewnianym.
dziony

N a d sienią

i dwiema
oknem

do sieni, d r z w i

powała

dobra,

na

i czapach

komin

żelaznych z

wywie­

s k o b l a m i . W i z b i e szafa o 3 półkach, ł a w a p o d

z dyla, okno
belce. Z

na jednej
komorze

centralna z X I X w . z w i docznym
sadu

drzwi

haczykiem

1 dobre,

s t o l i k mały

prosty,

około p i e c a , p i e c [ i ] k o m i n d o b r y , p o w a ł a z d y l ó w
W

Robi

biegunie

n a dach, d o b r y . Z s i e n i wchodząc do izby,

z tarcic na zawiasach

ple­

Zapierzenie

n a górę, w k t ó r y m d r z w i z w r z e c i ą d z e m i d w i e m a
lami

n a b i e g u n i e z w r z e c i ą d z e m i d w i e m a s k o b l a m i żelaznemi.
Stodoła

podłogą

drewnianych. Te chlewy

s t a r a , zła. P ł o t y

częścią z a k s z t e l i

bie­

żelaz­

chlewie

cione,

o d dołu

stara.
na tej

2 n a bydło, t r z e c i n a świnie z

z deszczek n a b i e g u n a c h
na niej

zła,

dwiema

N a t y m . b u d y n k u p o s z e w k a zła, zgniła i d e s z c z k i

lecz

żelaz­

do t e j stodoły z deszczek n a

wrzeciądzem

1, p o w a ł a

dobra.

poszewka

n a około

dobre,

żelazne­

u dołu d e s z c z k a -

o trzech

tym budynku

dobra,

i czopach

stroną p o s z e w k a

o 2 sąsiekach, d r z e w o

oknc

biegunie

podłoga z d y l ó w , p o w a ł a z d y l ó w

szewka

w

szafa

1, ł a w y

wchodząc, d r z w i n a

d r z w i do s a d k u n a z a w i a s a c h

do

haczy­

tej izbie

p o s z y t e . S z o p a n a w ó z bez w r ó t

Ściany

z

półkach, ława p o d o k n e m z d y l a ,

p r z y c i e s i n a [ o j k o ł o p o g n i ł y , aż d r z e w o w z i e m i ę poszło.

górę przepierzenie.

komin

wchodząc

żelaznych

d r e w n i a n y m z wrzeciądzem i d w i e m a
m i . W komorze

Stodoła

oknem

złe, p o k ł a d

bardzo

b e l k a 1. Z i z b y d o k o m o r y

mi

około

trzechdniowej.

1; 3 s z y b y w y b i t e , s t o l i k z t a r c i c y p r o s t y , m a ł y

b u j e r e p e r a c j i . Z s i e n i do i z b y w c h o d z ą c , d r z w i n a b i e ­
pod

płatwy

na zawiasach

prosta o czterech

gunie, skobel

1 żelazny, szafa p r o s t a

są.

na zagrodzie

około p i e c a , p i e c [ i ] k o m i n d o b r y , p o w a ł a z d y l ó w

na zagrodzie

w t y d z i e ń d n i 3. W c h o d z ą c do s i e n i , d r z w i z desz­

czek n a b i e g u n a c h

dobre,

dach w y w i e d z i o n y

izby,

dobre,

jego

siedzi

dwiema

d n i 3 w tydzień. W c h o d z ą c d o s i e n i , d r z w i n a b i e ­

p r z y k t ó r y c h b o i s k o ; w r o t a złe z deszczek z w r z e c i ą d z e m
wały

Banasik

i

n a [ o j k o ł o s t a r e , złe.

powała

wyjściem

izby

do k o m o r y

dobra. Z k o m o r y

z komory

do

drzwi

na

ławy
dobra

biegunie.

n a ogródek

drzwi

�B r z e z i n y W i e l k i e : I I . 6. Chałupa z 2. poł. X I X w . , p i e r w o t n i e

na

biegunie.

pogniły.

Pod

Ten

tym budynkiem

budynek

słomą

przyciesi

poszyty,

na

[ojkoło

ale poszewka

ze

z dyla, okno

1 d o b r e , s t o l i k z szufladą

lów na jednej

wrota

drzwi

dzem

i skoblami dwiema

drewnianych

2, c h l e w ó w

wrzecią­

żelaznemi. N a t e j s t o d o l e

k w i e złe i stodoła p o c h y l o n a . P r z y c i e s i
Brogów

z

3, c z w a r t y

p o d nią

mały.

kro­

pogniły.

Drzwi

do

nich

stolarską

robotą,

ł a w y około p i e c a , p i e c d o b r y , k o m i n d o b r y , p o w a ł a z d y ­

w s z y s t k i m zła. Stodoła o j e d n y m sąsieku. D o t e j stodoły
z dylików n a biegunach

karczma

belce dobra. Z izby

na zawiasach

i czopach

do k o m a r y

żelaznych z

wchodząc,

wrzeciądzem

i d w i e m a s k o b l a m i żelaznemi. W k o m o r z e p o d ł o g a d o b r a ,
powała
na

z

dylów

biegunie

dobra.

Drzwi

drewnianym.

z

komory

Wedle

na

komory

podwórze

chlewów

c z w o r o n a b i e g u n a c h d r e w n i a n y c h z w r z e c i ą d z y 2, s k o b ­

z podłogami i powałami. D r z w i do t y c h chlewów

li

na biegunach

4. P r z y

chlewach

przybudowana

p o d ł o g i złe, p o w a ł y z żerdzi. T e

szopka.

chlewy

W

p r z y c i e s i złe pogniłe, ściany s t a r e . C h l e w i k
d r z w i do niego n a b i e g u n i e

chlewach

słomą

poszyte,

n a ś w i n i e 1,

d r e w n i a n y m , podłoga

w a ł a d o b r a . T e n c h l e w i k słomą p o s z y t y .

i po­

Izdebka

mała

z komorą bez s i e n i i p i e c a i k o m i n a ; p o w a ł a j e s t ,

drzwi

mały

d r e w n i a n y c h . Przy* t y c h c h l e w a c h

z powałą.

Te

które b u d y n k i w
wierzchu

budynki

pod jednym

poszyte.

Stodoła

o

do n i e j w r o t a j e d n e

na biegunach

ciądzem

dwiema

i

skoblami

chlewik

przykryciem,

około o p a s a n e d e s z c z k a m i

słomą

o d dołu, o d

2 sąsiekach

dobra,

drewnianych z

żelaznemi.

2

dwoje

wrze­

Brogów

3 do­

złe. T a i z d e b k a s t a r a słomą p o s z y t a . P ł o t y w s z ę d z i e s t a r e .

b r y c h . Szopa n a w o z y ;

Zasiewy

p o s z y t a . W e d l e s z o p y c h l e w d o b r y . D r z w i do n i e g o z t a r ­

i b y d ł o j e g o własne.

J a k u b Ślęzak s i e d z i n a z a g r o d z i e d w ó c h d n i o w e j . R o b i
dni 2 w

tydzień. W c h o d z ą c

drewnianym. W
wywiedziony

sieni powały

zły. W c h o d z ą c

drewnianym z haczykiem
W

tej

izbie

do s i e n i , d r z w i n a

ława

n i e masz,
do i z b y ,

k o m i n na

drzwi

na

i skoblami dwiema

pod oknem

z

dylika, okno

1

dobre,

n i e masz.

p o g n i ł e . P o s z e w k a n a t e j chałupie zła. C h l e w i k

m a l e ń k i zły. B r ó g 1. S z o p k a
plecione

dach

biegunie

żelaznemi.

s t o l i k m a ł y 1, p i e c [ i ] k o m i n e k d o b r y . K o m o r y
Przyciesi

biegunie

stare,

Kazimierz

mała 1, zła, bez w r ó t . P ł o t y

złe. Z a s i e w e k
Masztalerz

i

bydło

jego

cic

na

zawiasach

i

dwiema

i

powała

od g ó r y

słomą p o s z y t y .

plecione,

siedzi na zagrodzie trzechdnio­

żelaznych

W

Górski

tydzień

podłoga

jego

pobity,

żłób 1 i

z akszteli

własne.
trzechdniowej.

do s i e n i , d r z w i złe n a

b i e g u n i e d r e w n i a n y m . P o d ł o g a w s i e n i zła. P r z e d
nowe,

d r z w i na biegunie. Powała

dobra. Z sieni wchodząc

do i z b y ,

drabi­

d a r t y c h , częścią

n a zagrodzie

d n i 3. W c h o d z ą c

wrzeciądzem

deszczkami

t y m chlewie

i bydło

siedzi

z

t y m chlewie

o d dołu

n a około częścią

stare. Z a s i e w y

Andrzej

zapierzenie

własne.

czopach

żelaznemi. W

dobra. Ten chlew

n a 1. P ł o t y

Robi w

i

skoblami

do n i e j w r o t a z deszczek, słomą

piecem

n a d sienią

d r z w i z tarcic n a za­

w e j . R o b i w tydzień d n i 3. W c h o d z ą c do s i e n i , d r z W i n a

w i a s a c h , c z o p a c h żelaznych z s k o b l a m i żelaznemi. W i z b i e

biegunie

szafa p r o s t a o 3 półkach, ł a w a p o d o k n e m

drewnianym. W

sieni powały

s i e n i c h l e w i k mały. K o m i n w y w i e d z i o n y
Z
i

n i e masz.
n a dach,

s i e n i do i z b y w c h o d z ą c , d r z w i z t a r c i c n a
czopach

żelaznych z d w i e m a

s k o b l a m i , z klamką. Szafka

wrzeciądzami

W

tej

dobry.

zawiasach
i

czterema

o 2 półkach, ł a w a p o d o k n e m

n a południe 1 złe, stół p r o s t y
dobry,

k o m i n dobry,

powała

1, ł a w y
dobra. Z

wchodząc, d r z w i z t a r c i c n a z a w i a s a c h
nych

z

wrzeciądzem

i

dwiema

z dyla,

około p i e c a ,
izby

do
W

piec

komory

i czopach

skoblami.

okno

żelaz­

komorze

111

�powała
z

i podłoga

tarcic

dobra. Z

na zawiasach

i

komory

czopach

na podwórze

żelaznych.

c h l e w i k ó w 2, j e d e n z powałą, d r u g i bez p o w a ł y .
w

jednym

niezła. D r z w i

nach. T e n budynek
góry

słomą

poszyty,

żelaznych.

chlew

od

dołu

poszyty.
z

lecz słoma
Drzwi

Powała
na

chlewa.

deszczek.

U

Podłoga

na

biegu­

pobity, od

ny

podłogi

opasany,

świnie

n i e masz.

od góry

mały,

przystawiony

o 2 sąsiekach;

wrzeciądz

Ten

snopkami

z

wrót

dwiema

skoblami

dołą z podłogą

drzwi

dobrą;

dobre

na

zaporami.

Ten

sołek

sto­

słomą

dwie­

łem i z a s i e w a m i

j e g o własne.

zły. Z

Drozd

siedzi

stołu, p i e c
obłęku
Z

trzechdniowej.

d n i 3 w tydzień. W c h o d z ą c do s i e n i , d r z w i n a b i e ­

Robi

gunach

d r e w n i a n y c h z wrzeciądzem

żelaznemi. W

s i e n i podłogi

i skoblami

i powały

n i e masz.

wchodząc do izby, d r z w i n a zawiasach
nych z haczykiem
okno

1 dobre,

na trzech

z wrzeciądzem

Płoty

[i] k o m i n dobry. Z izby
obłęku. W k o m o r z e

do k o m o r y

z dylów,

złe.

Zaprząż

rze

d r z w i n a obłęku. B r o g ó w

Do

tego c h l e w i k a

drzwi

piec

3, c z w a r t y

na podwó­

z

chlewikiem.

n a obłęku. P o d ł o g a

z

dylików

i p o w a ł a . P ł o t y n a około z chrustów. Z a p i e r z e n i e

n a górę

d o b r e i d r z w i n a obłęku z w r z e c i ą d z e m i d w i e m a
lami. Zasiewy
Wojciech

skob­

i zaprzęże i bydło j e g o własne.
Ciura

siedzi

na zagrodzie

drzwi

trzechdniowej.

zamiast

drzwi na

komorze

n a obłęku;

powała.

okno

i bydło z z a s i [ e ] w e m

na

dwiema

1 złe.

własne

jego.

Biróg 1.
M i k o ł a j W o ź n i a k chałupy n i e m a , t y l k o c h l e w i k p o d
brogiem.
Antoniowa

Cacanina

trzechdniowej. Robi

na

na

wdowa,

siedzi

na

Powały

w

sieni

nie masz;

n a dach, d o b r y . Wchodząc
z

zagrodzie

d n i 3 w tydzień. W c h o d z ą c do s i e n i ,

obłękach.

zawiasach

czopami

żelaznemi,

komin

do i z b y ,

klamką

drzwi

i

ryglem.

W i z b i e szafa o t r z e c h półkach, ława p o d o k n e m z d y l a ,
złe, ł a w k a

do k o m o r y
wała

zamiast

stołu, ł a w k i

około

d r z w i na biegunach. Chlew

z żerdzi,

drzwi

na biegunie.

pieca,

piec

belce. Z

izby

1; podłoga i p o ­

Brogów

3. P ł o t y

na

o k o ł o złe. Z a p r z ą ż z b y d ł e m i z a s i e w y j e g o .

wchodząc, d r z w i n a

powała dobra. Z k o m o r y

i skoblami. W

na podwórze

[i] k o m i n dobry, powała z d y l i n a j e d n e j

żelaz­

drzwi
i

do k o m o r y

okno

i czopach

belkach powała

do i z b y ,

Z

i s k o b l a m i . W i z b i e ława p o d o k n e m ,

drzwi

wywiedzio­

żelaznych z w r z e c i ą d z e m

dwiema
sieni

trzechdnio­

do s i e n i ,

komin

wchodząc

na

własne.

n a zagrodzie

Wchodząc

[i] k o m i n dobry. Z izby

komory

drzwi

n a zagrodzie

sieni

i czopach

wywiedziony
Walenty

tydzień.

plecione

jego

s k o b l a m i . W i z b i e ł a w a p o d o k n e m , ł a w k a mała

poszyty.

B r ó g 1. P ł o t y n a około p l e c i o n e s t a r e , złe. Z a p r z ą ż z b y d ­

Wiewiórczyk siedzi
dni 3 w

na dach,

zawia­

s a c h i c z o p a c h żelaznych z w r z e c i ą d z e m i s k o b l a m i
i

do

dwoje

i k r o k i e w . Płoty

n a obłęku. W s i e n i p o w a ł y n i e masz,
zawiasach

d o b r a . Sołek p r z e d

żelaznemi

Robi

Chlew

żelaznemi. P o s z e w k a n a s t o d o l e

ma

Mikołaj
wej.

i czo­

Stodoła

i powałą

n i e p r z y k r y t y bez p o w a ł y

około złe. Z a p r z ą ż z b y d ł e m i z a s i e w y

s t a r a , przegniła.

dobra,

jednych

sieni

do n i e g o n a z a w i a s a c h

deszozkami

Chlewik

wielkiego

chlewików

cały o d dołu deszczikami

stary naprzeciwko.
pach

do t y c h

drzwi

Przy

Walenty
wej. Robi

Kubaczka

siedzi

na zagrodzie

dwóchdnio-

w tydzień d n i 2. W c h o d z ą c d o s i e n i d r z w i n a

biegunie. W

sieni powały n i e masz,

n a d a c h , d o b r y . Z s i e n i wchodząc

komin

wywiedziony

do i z b y

d r z w i na za­

w i a s a c h i c z o p a c h żelaznych z h a c z y k i e m i d w i e m a s k u b l a m i . W t e j izbie ława p o d o k n e m , o k n o 1 dobre,
okienko

małe

jedno, piec

komory

d r z w i na zawiasach

dobry.

Z

z wrzeciądzem

do

i skoblami.

W komorze

k u z w r z e c i ą d z e m i s k o b l a m i d w i e m a żelaznemi. W s i e n i

D r z w i d o t e g o c h l e w i k a n a obłęku, p o s z e w k a

zła n a c h a ­

łupie i

i

i podłoga. N a d sienią p o w a ł a , k o m i n

wywie­

d z i o n y n a d a c h , d o b r y . Z s i e n i w c h o d z ą c do i z b y ,
na zawiasach

i czopach

żelaznych z h a c z y k i e m

drzwi

i skobla­

m i żelaznemi. W i z b i e szafa o 3 półkach, ł a w a p o d o k n e m
z

dyla,

około

1 bez

okno

pieca,

piec,

sześci
komin

szyb,

stolik

niezły,

prosty

powała

z

1,

ciądzem

i dwiema

skoblami. W

komorze

na

Stajenka

i zaprząż

Grzegorz Woźniak siedzi n a zagrodzie
przykryta,

masz. Z t e j s i e n i w c h o d z ą c d o i z b y , d r z w i n a

zła, z d e z e l o w a n a . K o m i n a

zamiast

stołu, p o w a ł a

dobra

i czopach

i

ale p o g n i ł e . Z

n i e masz.

1. Stodoła o j e d ­

n y m sąsieku; w r o t a z deszczek złe, p r z y c i e s i
zła. P r z y

komorze
w

skobli

2 i

zgniłe, po­

wrzeciądz.

Przy

srąbek n i e n a k r y t y , bez d r z w i i p o w a ł y .

Płoty

około p l e c i o n e

wrotach

Po­

s t a r e , złe. O b s i e w y

z zaprzężą

i

byd­

ł e m j e g o własne.
Mikołaj

powała,

siedzi

na zagrodzie

trzechdniowej.

s t a r a , zła. Z

obłęku. P r z y c i e s i ,

zawiasach

na trzech

tej izby

belkach,

do k o m o r y

żelaznych. W
komory

tej komorze
drzwi

z

komin,

drzwi

deszczek n a

2.

Chlewów

2, w

jednym

i powała, w d r u g i m n i c nie masz. T e c h l e w y

podłoga

słomą p o ­

k r y t e . Stodoła o 2 sąsiekach. D o t e j stodoły w r o t a
wrzeciądzami

i skoblami.

i bydło z z a s i e w a m i

R o b i w tydzień 3 d n i . W c h o d z ą c d o s i e n i , d r z w i n a o b ł ę ­

Marcin

Woźniak

Płoty

stare,

złe.

dobre

Zaprząż

jego własne.
siedzi

na zagrodzie

trzechdniowej.

k u . W s i e n i p o d ł o g a zła, p o w a ł y n i e m a s z , k o m i n n a d a c h

Robi

wywiedziony,

obłęku złe. W s i e n i p o w a ł y p o ł o w a , k o m i n n a d a c h

dobry; zapierzenie

n a górę z

drzwiczkami

n a obłęku. W c h o d z ą c do i z b y , d r z w i n a z a w i a s a c h
p a c h żelaznych
lami dwiema

z klamką, r y g l e m , w r z e c i ą d z e m

żelaznemi, z h a c z y k i e m

i z b i e szafa o t r z e c h p r z e g r o d a c h ,
okna

2 dobre,

komin

stół p r o s t y

d o b r y , powała

z skoblami. W

około

na jednej

d o k o m o r y wchodząc, d r z w i n a z a w i a s a c h
laznemi, z wrzeciądzem i d w i e m a
powała

dobra. D r z w i

z podłogą

i powałą,

bez wrót. Strzechy,

112

na podwórze
stajenka

skob­
tej

ława p o d o k n e m z d y l a ,

1, ł a w y

z dylów

i czo­
i

przy

pieca, piec

[i]

belce. Z

izby

z czopami

że­

skoblami. W

komorze

n a obłęku. C h l e w
chlewie.

k r o k w i e złe. B r o g ó w

Szopka

2. Srąb

1
zła

nowy

w

tydzień

wiedziony
do i z b y
Ława

zły.

drzwi

d n i 3. W c h o d z ą c
Ściany

d r z w i dobre

pod oknem

d o b r a , ściany w

w

do

sieni,

i czopach

z d y l a , stół, k o m i n , p i e c
izbie

na zawiasach

komory

pogniły.

i czopach

na podwórze

Z

tej izby

żelaznych

d r z w i złe.

Srąb

o 2 sąsiekach, 1 p r z y k r y t y , d r u g i

raźniejszej p o s e s j i p o s t a w i o n y ,

na który

tej

na
wy­

sieni

żelaznych.
zły,

powała

do

komory

z wrzeciądzem

bez p r z y k r y c i a , c h l e w ó w 3 złych, p o s z e w k i
Stodoła

drzwi

s i e n i z g n i ł e , złe. Z

n a zawiasach

i d w i e m a s k o b l a m i żelaznemi. W k a m o r z e
Z

na

podłoga

płatwy zgniłe, k r o k w i e złe, p r z y k r y c i e

zgniłe, o k i e n złych

z

Drozd

wywiedzionego nie

i c z o p a c h żelaznych. W t e j i z b i e ł a w a p o d o k n e m , ł a w k a

zawiasach

szewka

trzechdniowej.

przez

mały;

n a c h l e w a c h zła, pogniła. B r ó g

własne.

wrze­

n a g ó r ę z d y l i k ó w , d r z w i c z k i z desz­

boisko
2. P ł o t y

R o b i 3 d n i w tydzień. W c h o d z ą c d o s i e n i , sień p u s t a , n i e

piec, szafa

szewka

jego

z

na

drzwiami

chrustu,

z deszczułek. B r o g ó w

czek. T e n b u d y n e k s n o p k a m i p o k r y t y . C h l e w ó w 2, t r z e c i
d r z w i troje na biegunach, powały

i podłogą.

z pokładem

o 1 sąsieku z

[ s ] . Stodółka

s t a r e złe. Z a s i e w y

mała

z powałą

podłoga

połowę, powała dobra. D r z w i n a podwórze z k o m o r y
obłęku. Z a p i e r z e n i e

chlewie.

obłogu

p r z y t y m sąsieku. W r o t a

ławy

dylów

3 b e l k a c h . Z i z b y do k o m o r y d r z w i n a z a w i a s a c h

na

dobra. C h l e w i k

drugie

izby

R o b i d n i 3 w tydzień. W c h o d z ą c d o s i e n i , d r z w i n a o b ł ę ­
chlewiczek

powała

[i] k o m i n

powała

dobra.

stary

zgniły,

na nich
nowy

dwór

dał

złe.

za t e ­
drze­

w a , k r o k i e w i łat. W r ó t d o t e j stodoły d w ó j e s t a r y c h n a

�obłękach.

Płoty

z bydłem

jego

w

około p l e c i o n e

stare,

złe.

Zaprząż

d r z w i n a obłęku. P o w a ł a w s i e n i zła, k o m i n
ny

własne.

J a n B a n a s i k siedzi n a zagrodzie trzechdniowej. R o b i

n a d a c h , zły. W

kiem i skoblami.

N a d sienią p o w a ł a z d y l ó w , k o m i n w y w i e d z i o n y

1

dobry. W

t e j s i e n i s t a j e n k a z podłogą

i powałą.

Drzwi

żłób i d r a b i n a . Z s i e n i d r z w i d o i z b y z

pogniłe.

W

tej izbie

ława

d o b r e , ł a w k i koło p i e c a , p i e c

s t a r a zła z d y l ó w n a j e d n e j

haczy­

pod oknem,

zły, k o m i n

belce.

z

zły,

Z tej izby

okno

powała

d r z w i do

tej

k o m o r y n a zawiasach i czopach z wrzeciądzem i s k o b l a ­

tarcic

m i . W k o m o r z e p o w a ł y m a ł o co, a l e zgniła. Z t e j k o m o r y

do s t a j e n k i n a obłęku z w r z e c i ą d z e m i s k o b l a m i . W
stajence

wywiedzio­

złe, p r z y c i e s i

Z s i e n i d r z w i do i z b y n a z a w i a s a c h i c z o p a c h

w t y d z i e ń d n i 3. W c h o d z ą c d o s i e n i , d r z w i n a obłękach.
na dach,

s i e n i ściany

na zawiasach i czopach żelaznych. W izbie szafa o 3 pół­

n a p o d w ó r z e d r z w i ma obłęku. P r z y c i e s i

k a c h , ława p o d o k n e m z d y l a , o k n o 1 dobre, d r u g i e małe

m o r ą [ i ] sienią ze w s z y s t k i m zgniłe. W ścianach

drzewo

złe, stół m a ł y z t a r c i c , ł a w y około p i e c a , p i e c

poprócbniałe.

powały

[i] k o m i n

d o b r y , powała n a 3 b e l k a c h , z t a r c i c , dobra. Z t e j
do k o m o r y d r z w i z t a r c i c n a z a w i a s a c h

i czopach

izby

żelaz­

Chlewów

2 z

p o d izbą i k o ­

podłogami

złemi,

z żerdek. T e c h l e w y słomą p o s z y t e , l e c z p o s z e w k a
zła.

Stodoła

o

1 sąsieku

s t a r a , zła;

wrota

z

stara,

deszczek

n y c h z w r z e c i ą d z e m i d w i e m a s k o b l a m i żelaznemi. W k o ­

n a obłękach. B r o g ó w 2. P ł o t y n a o k o ł o z ł e . S o l e k

m o r z e p o w a ł a i podłoga d o b r a . Z k o m o r y

z powałą, d r z w i a m i n a zawiasach

dwórze z tarcic n a zawiasach

i czapach

drzwi na po­
żelaznych. T e n

b u d y n e k przez połowę poszyty, przez połowę

deszczkami

p o b i t y . C h l e w ó w 3 d o b r y c h z p o w a ł a m i , żłobami,
nami. W

d w u c h l e w a c h podłogi, w

masz. P r z y t y c h c h l e w a c h c h l e w i k mały n a świnie. S t o ­
doła o 2 sąsiekach; w r o t a z t a r c i c n a b i e g u n a c h

drew­

n i a n y c h z wrzeciądzem i d w i e m a s k o b l a m i . Solek z p o d ­
łogą i p o w a ł ą ;

d r z w i n a zawiasach

i

czopach

żelaznych

z w r z e c i ą d z e m i s k o b l a m i d w i e m a . P ł o t y w około
Stawiączki koło o b o r y d o b r e . P s z c z e l n i k

dobre.

tyczkami opar-

c h a n i o n y &gt;[s] w około d a b r z e . Z a s i e w y i o b s i e w y i zaprząż
j e g o własne. B r o g ó w 2 za stodołą.

z

mały

wrzecią­

d z e m i s k o b l a m i d w i e m a . T e n s o l e k słomą p o s z y t y . Z a ­
siewy

drabi­

t r z e c i m podłogi n i e

i czapach

i zaprząż z b y d ł e m

Bartłomiej

Ochocki

jej

własne.

siedzi

n a zagrodzie

trzechdnio­

w e j . R o b i w tydzień d n i 3. W c h o d z ą c do s i e n i , d r z w i n a
obłęku. W s i e n i podłoga, p o w a ł a n a d sienią, k o m i n
wiedziony

ma d a c h

d r z w i n a zawiasach
i

dobry.

Z

sieni

i czopach

s k o b l a m i żelaznemi.

W

do

izby

żelaznych z

tej

izbie

ława p o d o k n e m z d y l a , o k n o

wy­

wchodząc,

wrzeciądzem

szafa

o

3

półkach,

1 d o b r e , stół m a ł y

pro­

s t y 1, p i e c [ i ] k o m i n d o b r y , ł a w y o k o ł o p i e c a , p o w a ł a d o ­
b r a n a 1 belce, z a p i e r z e n i e

n a górę. W

t y m zapierzeniu

d r z w i n a obłęjku. Z t e j i z b y d r z w i d o k o m o r y n a z a w i a ­

A n t o n i Woźniak n a zagrodzie siedzi d w u d n i o w e j . R o ­

s a c h i c z o p a c h żelaznych. W t e j k o m o r z e

powała

dobra.

b i w t y d z i e ń d n i 2. W c h o d z ą c do s i e n i , d r z w i n a obłęku.

Z t e j k o m o r y d r z w i n a p o d w ó r z e n a obłęku, z deszczek.

W sieni komin wywiedziony

Pakrycie

n a d a c h , zły. P o w a ł y i p o d ­

łogi w s i e n i n i e m a s z . Z t e j s i e n i d o i z b y w c h o d z ą c , d r z w i
stare n a zawiasach
i

skoblami

mały

a czapach

dwiema.

1, p i e c

Ławka

[i] k o m i n

żelaznych

z

pod oknem

wrzeciądzem

z

dyla,

stolik

l i c h y , powała d o b r a . D r z w i

do

na t y m budynku

słomą

poszyte.

Chlewów

2

bez p o d ł ó g ; p o w a ł y z żerdek, d r z w i n a obłękach, ż ł o b y 2,
d r a b i n 2. T e c h l e w y słomą p o k r y t e . S z o p a n a w ó z
komorze.

Stodoła

o 2 sąsiekach. D o

t e j stodoły

n a obłękach z w r z e c i ą d z e m i s k o b l a m i . S o l e k z

przy
wrota

podłogą

k o m o r y n a z a w i a s a c h i c z o p a c h żelaznych z w r z e c i ą d z e m

i p o w a ł ą dobrą. D r z w i do t e g o sołku n a obłęku z

i s k o b l a m i d w i e m a . W k o m o r z e podłoga i połówką stara,

ciądzem i s k o b l a m i d w i e m a żelaznemi. B r o g ó w 2; p l e w -

powała

dobra. Z k o m o r y

d r z w i n a oborę

n a obłękach.

N a t y m b u d y n k u p r z y k r y c i e s n o p k a m i i deszczkami, lecz

n i a k p o d j e d n y m b r o g i e m . Płoty w około stare.

złe. Z a s i e w y

i zaprząż z b y d ł e m w ł a s n e

jego.

Zasiewy

i zaprząż z b y d ł e m własne j e g o .

t o p r z y k r y c i e złe, s t a r e . C h l e w 1 z p o w a ł ą z żerdzi. P r z y
c h l e w i e b o i s k o m a ł e , słomą o b o j e p o s z y t e . P ł o t y n a o k o ł o

wrze­

Józef O c i e p i a k s i e d z i n a z a g r o d z i e d w u d n i o w e j . R o b i
w

tydzień

d n i 2. W c h o d z ą c

do s i e n i , d r z w i n a

obłęku.

W s i e n i p o w a ł y n i e m a s z , a n i podłogi. T a sień n i e p r z y ­

Kasper Masztalerz siedzi n a zagrodzie t r z e c h d n i o w e j .

kryta.

Z [tej s i e n i w c h o d z ą c

do i z b y ,

drzwi na

obłęku

R o b i w tydzień d n i 3. W c h o d z ą c d o s i e n i , d r z w i n a o b ł ę ­

z wrzeciądzem i s k o b l a m i d w i e m a żelaznemi. W t e j izbie

k u z w r z e c i ą d z e m i s k o b l a m i żelaznemi. W s i e n i p o d ł o g a

ława p o d o k n e m , o k n o

i

powała

p i e c , k o m i n , p o w a ł a d o b r a . Z t e j i z b y do k o m o r y

W t e j s i e n i s t a j e n k a , w której podłoga i powała

dobra.

n a obłęku. W

do

na

zamiast stolika,

dobry.

izby

wywiedziony

1 dobre, ławka

dach,

Drzwi

(dobra, k o m i n

t e j s t a j e n k i ma b i e g u n a c h . Z

n a zawiasach

i

czopach

żelaznych

i s k o b l a m i d w i e m a . W t e j izbie szafa

sieni
z

drzwi

do

wrzeciądzem

o 3 półkach, ł a w a

pod o k n e m z dyla, okno 1 dobre, drugie maleńkie o czte­
rech

szybach,

piec

[1] k o m i n

dobry,

ławy

koło

Z i z b y do k o m o r y d r z w i n a obłęku. N a g ó r ę
W
i

t y m zapierzeniu

drzwi

skoblami dwiema.

Ten

Chlewów

ma

obłęku

b u d y n e k cały

z

chlewy

pogoirzałych z b u d o w a n y . P o s z e w k a n a t y m b u d y n k u n o ­
wa.
szej

kach z wrzeciądzem

słomą

z szopą

Wizja

słomą

na
tych

l .
n

po­

1, d r u g i

n a chałupę, t o j e s t sień,

i p o b i c i a ; d r z w i żadnych n i e m a s z , k t ó r y srąb z a t e r a ź ­
posesji

postawiony

po

kondescensyi.

Płoty

o k o ł o s t a r e , s t a w i ą c z k i d o b r e . Słupina s t a w i a n a
łupana, d o b r a . W r ó t n a p o d w ó r z e
tych

n a obłękach. Z a s i e w y

dwoje

i zaprząż z

dębowa,

z aksztełi
bydłem

na

własne

U z n a l i niżej
rocznich

bydło

lasu M u r o w a n a
podpisami

nazwanego

IchM przy

Woźnym

auten­

pniaków

w

t y m lesie

wyciętych,

drzewka

m i e r n e g o , s z t u k 23.
2°.

Tegorocznich

p n i a k ó w n a różną p o t r z e b ę d l a p o d d a ­

n y c h brzezińskich

n a k r o k w i e , b r o g i , płatwy,

mier­

n e g o d r z e w k a , s z t u k 28.
3°. D l a t y c h ż e p o d d a n y c h n a ł a t y i ż e r d z i e
4°.

Za

asygnacją

Imci

pana

Aleksandra

kop

3.

Otfinowskiego

w y w i ó z ł z t e g o l a s u p o d d a n y j e g o n a Suboczynę

dar­

jego.
Józefowa

i

t y c z n y m J a n i e T w a r d y m , j a k o z n a j d u j e się p r z e s z ł o -

i z b a , k o m o r a z p ł a t w a m i , b e l k a m i bez p o w a ł y , k r o k i e w
niejszej

i brogu nie ma. Zasiewy

p o s e s j i p ł o t ó w , p r z y c i e s i , k r o k w i e , łat.

poszyty.

i s k o b l a m i dwiema. Bróg
Srąb n o w y

stodoły

zapierzenie.

s z y t e . Stodoła o 2 sąsiekach s t a r a ; w r o t a s t a r e n a obłę­
n o w y bez p o s z y c i a .

Chlewy,

jego własne. D o tego b u d y n k u dodał dwór za teraźniej­

wrzeciądzem

2 z podłogami złemi, t r z e c i mały, c z w a r t y
n a wóz. Te

drzwi

drzewek

pieca.

d r o b i a z g , z p o w a ł a m i , d r z w i a m i n a obłękach. P r z y
c h l e w a c h szopa

k o m o r z e powała. T e n b u d y n e k z

na

ł a t y s z t u k 30.
5°.

Na

potrzebę

Imci

pana

Aleksandra

Otfinowskiego

w y w i e z i o n o z t e g o l a s u n a łaty s z t u k 24.
Wiewiórowa

wdowa,

siedzi

na zagrodzie

t r z e c h d n i o w e j . R o b i w t y d z i e ń d n i 3. W c h o d z ą c d o s i e n i ,

6°. N a

potrzebę

Imci

pana

Pawła

wieziono z tego lasu, miernego

Otfinowskiego

wy­

d r z e w a , s z t u k 16.

113

�Leśnego
Wchodząc
W

do

sieni powały

wywiedziony

sieni

drzwi

a n i podłogi

dobry. Z

drewnianym

pomieszkanie
na

ulepione. Do

obłęku

n i e masz.

sieni drzwi

z

Komin na

do i z b y

z wrzeciądzem i d w i e m a

deszczek.

na

dach

biegunie

s k o b l a m i żelazne­

m i . W t e j izbie ławka p r z y o k n i e , o k n o

1 dobre,

powała

z 'dylików ' d o b r a , b e l e k n a k r z y ż d w i e . Z i z b y do k o m o r y
d r z w i n a obłęku z w r z e c i ą d z e m

i dwiema

l a z n e m i . W komorze powała na jednej
nek

częścią

poszyty

słomą,

częścią

częścią m a k o w i n a m i p o s z y t y .

s k o b l a m i że­

belce. T e n b u d y ­

deszczkami

Bróg

pobity,

1. P o d t y m b r o g i e m

chlewik.

t e j chałupy

111. J a k u b C y g a n

m a żonę,

s n o p k a m i poszytą, w k t ó r e j

A P K r . , Castr. Crac.
t. 208, 1778 r .

bardzo
zem

z ojcem

chałupę
i

Proban

m a żonę

jednej

chałupie

w

starą,

złą, słomą

wójtostwa

Poddani

1. W o j c i e c h
mora. To

wszystko

t e j jest

we

wsi

do w ó j t o s t w a

Walkowicz
z

okno

Siedlec

komora. W

izbie

2. M a c i e j

której

tartego,

1 dobre.

Włodarz

okno

koło

karczmy

dwoje,

swoich

za

dzień

tylko

za

n i e m a . Chałupę

izbie o k i e n

złą, w

2, p i e c

i

ma

żonę,

s n o p k a m i poszytą, złą. W n i e j

dzieci

czworo,

chałupę

j e s t sień i i z b a , o k n o 1.

poszytą,

starą.

D o miej

i z b a i sień. W

izbie

okno
o

drzwi

1, p i e c

1 sąsieku

M a wołów parę d w o r s k i c h •
6. A u g u s t y n S i e r a d z k i
złe,

1, chałupę
dwoje.

i kumin

starą,

złą

W

tej

jest

z gliny

ule­

i chlew

zły.

żonę m a , d z i e c i c z w o r o ,

piec

Sieradzki

ma

żonę,

cha­

n i e j j e s t sień, i z b a

i kumin

gliniane.
dzieci

łupę s n o p k a m i poszytą n o w ą z d r z e w a

•.
s i e n i , dwóch

m a dzieci czworo,
izbach

i

dwóch

komorach

n o w o postawioną, s n o p k a m i

poszyta.

ona mieszka,

jednej

połowie

a

w

drugiej

Józef k o w a l . W t y c h i z b a c h j e s t p o j e d n y m o k n i e . W k a ż ­
dej piec i k u m i n dobre. T a K a l a c i n a m a k o n i parę

swo­

.
9. Józef k o w a l m a żonę, d z i e c i

dwoje, siedzi w

łupie w y ż e j o p i s a n e j . M a stodołę o 1 sąsieku
wójt

m a żonę, d z i e c i ę

p r z e s z ł y m r o k u ożenionego, w

kającego.

Ma

chałupę

1 i syna

cha­

•.
starszego

jednej

chałupie

miesz­

i

komorze,

starą,

o sieni, izbie

s n o p k a m i poszytą. W i z b i e o k n o 1, p i e c

114

wchodząc

do

tradowanej

izdebki wyrażonej

jest

sień

z

zaporami

drewnianemi;

wrzeciądz i s k o b e l
wywiedziony
dachem

przy

żelazne. W

deszczkami
deszczki

jednych

wewnątrz

poodpadały.

i skoblem

a 4 szyby

obity,
Z

masz.

Te szyby

gach, piec

ławka. P o w a ł a
do
1

w

drzewo

komory

i podłoga

na

wrzeciądzem

górę

którego

t e j s i e n i są

drzwi

drewnianych,

żelaznemi. W

tej

oprawne.

nie

okna

dostaje,

deszczkami
kawałka nie

Stół duży

którego

dobre,

izdebce

d r u g i m 2 szyby

k a m i e n n y , około

w

koło

od d r z w i kawałka szyby

poprzetrącane, w

podwórza

tej sieni k u m i n

i z d e b k i n a kołowrotach

są 2; w p i e r w s z y m

n a strą­

ławki, p o d o k n a m i

d o b r a . Z t e j i z d e b k i są ' d r z w i

kołowrotach
żelaznemi,

drewnianych

n a d którą

i sienią d a c h d o b r y , m i e j s c a m i

z

skoblem

izdebką,

komorą

t y l k o gonty

powybijane,

a o s o b l i w i e n a d o k n a m i . S t a j n i a , obora, p i w n i c a wspólna,
dlatego
się.

i nawozu

Stodoła

na g r u n t trądowy p o m i e r n i e

d l a złożenia

zboża

z

naznacza

zapolnicami

i boiskiem mniejsza

i o d d w o r u idąc p i e r w s z a

wej

drzwi dwoje

ręce, d o k t ó r e j

nych, poszewka

n a obłąkach

dwiema
po

pra­

drewnia­

s t a r a , zła.

4
A P K r . , Castr. C r a c ,
t . 189, 1756 r .

rei.,

Błeszno
p o w . Częstochowa

i kumin

z gliny

villa

Błeszno
ss. 573—575:
Chałupa p u s t a n a w s i Błesznie w
Szymona

Chrościńskiego

między

mająca p o d w ó r c e , d o k t ó r e j
chałupa

10. Józef

Bystrzanowice
p o w . Częstochowa

chałupę

p r z e z teraźniejszego p o s e s o r a
W

rei.,

O b i . actus t r a d i t i o n i s sortis m e d i e t e t t b o n o r u m

Kalacina wdowa

dobrą o j e d n e j

Crac.

cha­

[przez] teraźniej­

m o r a . O k n o 1. M a stodołę o 1 sąsieku, c h l e w y t r z y , w o ­
8. Z o f i a

poszyta,

.
czworo,

szego p o s e s o r a p o s t a w i o n a , w której j e s t sień, i z b a i k u ­
łów parę swoich

M a r c a k u przez

Stodołę

o 2 sąsiekach i c h l e w . M a k o n i parę s w o i c h
7. I g n a c y

snop­

.

łupę s n o p k a m i poszytą starą, złą. W
1 kumora. Okno

sto­

.

S a t a n m a żonę, dziecię

M a stodołę

ule­

p o k r o k w i o n a , połaoona i

małemi zabite, t r z y przetrącone, w c z w a r t e j

.

Piec i k u m i n z g l i n y ulepione. Do t e j chałupy jest
doła o 1 sąsieku, zła

gliny

2, j e d e n . n i e

z

do t e j ż e

chałupą

Satan

z

Ma
sień

drewnianych

z haczykiem

jest k u c h n i a d e s k a m i p o b i t a

5. M i c h a ł

Najprzód

nad

m e j chałupie, co i W ł o d a r z m i e s z k a — — . Z a tą

w

i kumin

—.

izba,

0 d w o j g u d r z w i a c h d o b r y c h na kołowrotach

której

t e j sa­

4. M a r c i n

Castr.

kumin

komornica w

ich

której

ss. 1685-41686:

chałupy

wołów

pobitą, starą,

3. F r a n c i s z k a J a n k o w a w d o w a

pione.

1, p i e c

w

O p i s a n i e i z d e b k i , k o m o r y i stodoły

niej

z g l i n y ulepione —.

kami

mieszkającego

13

cha­

na

do t e j

ma

nic nie robi,

gontami

m a p a r ę •—.

I n w e n t a r z części dóbr w s i B y s t r z a n o w i c

poszycie

Stodoła

Walkowicz

j e s t i z b a , sień i k o m o r a . W

tej

skończony — .

j e s t sień, i z b a i k o ­

zapłatą posługę c z y n i . M a żonę, d z i e c i

tyle

Ciołków

t . 195, 1762 r .

parę —.

w

i komora. W

p i o n e . M a stodołę o 2 sąsiekach, c h l e w ó w

należący

m a żonę, d z i e c i

drzewa

1 sąsieku, s t a r a . T e n

.

starą

i syna Franciszka r a ­

poszytą,

Siedlec
p o w . Częstochowa

łupę n a p a s t e r n i k u starą, w

ma

1, chałupę

sień, i z b a

złą, z c h r u s t u postawioną.

12. T o m a s z

APKr.,

ss. 349—352:

stara,

do której stodoła o 2 sąsiekach p o s t a w i o n a n a l e ż y ; p u s t a .

rei.,

Inwentarz

w

dziecię

[ 1 3 ] . J e s t t a k ż e chałupa p o G r z e g o r z u

2

0

o 2 sąsiekach,

o k n o 1, p i e c i I k u m i n z g l i n y u l e p i o n e , d a l e j m a stodołę

teraźniejszego posesora

złe;

stodoła

c h l e w ó w 2 i szopa n a w o z y . M a w o ł ó w p a r ę s w o i c h - :

ma

wywiedziony
kumin

ściankę

części i m c i

drugiemi

w c h o d z ą c są d r z w i złe. T a

z przyjścia.

W

tej

dobry. D o izby wchodząc

kapiasty

z

pana

chałupami

ogniskiem,

piec

ścianie

kumin

drzwi nie

prosty,

pół

masz,

większe

k a m i e n n y , a mniejsza połowa k a c h l o w y ; stare, złe k a c h le, a 1 w y b i t y , Z

tej izby

a n i podłogi, a n i o k n a
szewka

słomiana

[.]

dobra,

do k o m o r y

I powały
ale bez

drzwi nie

i ściany

kalenice.

masz

dobre, po­

Przy

tej

zaś

�chałupie

jest

chliwik.

Na

tymże

póirolku

jest

druga

gim

zapolem

złe. W

tych

zapolach

są podłogi.

Ściany

chałupa s t a r a , d o k t ó r e j w c h o d z ą c są d r z w i n a b i e g u n a c h

s t a r e . O g r o d z e n i e t e j chałupy częścią tyniną, częścią

z w r z e c i ą d z e m i s k o b l a m i żelaznemi, z k l a m k ą

drewnia­

d z i a m i , częścią n i e dostaje.

ną. W t e j s i e n i j e s t k u m i n

wylepio-

win

ny, powała

stara

dobrze

wywiedziony,

przegniła

gliną

i sztuki

powały

nie

śliwowych

drzewkach

d o s t a j e . D o i z d e b k i w c h o d z ą c są d r z w i p r o s t e n a z a w i a ­

jeszcze

s a c h , h a k a c h żelaznych. P r z y

nym

tych drzwiach

k a p i a s t y z o g n i s k i e m prostą robotą, p i e c
ny,

w

stara
Z

pół k a c h l o w y
jeszcze

tej izby

stary,

dobra,

okna

podłogi

jest

kumin

w pół k a m i e n ­

n i e masz,

bez s z y b ,

tylko

powała

ramy

w c h o d z ą c są d r z w i p r o s t e n a z a ­

hakaCh

wrzeciądzem

i

Podłogi

n i e masz.

z

Ściany

i

jednym

t e j chałupy

stare,

ław w

tej izbie

dwie.

Poszycie

n a d sienią i k o m o r ą p o części p o w y d z i e r a n e ,
szycia

nowego trzeba.

zła. O b o k

t e j chałupy

ze

drzwiami

U

dwóch

i

powały

na

trzy

szego k o n t r a k t u

poszewka
chlewach

na tych

t. 1 7 5 , 1 7 4 6 r.

dobre.

W

ciwko

od izby

t y c h chlewów

gunach

n a d tymże

strzechą,
dobra
chlewie

podłogi p o zła.

Naprze­

n a bydło, d r z w i

na bie­

d r e w n i a n y c h z s k o b l a m i i wrzeciądzem

żelazne­

m i . Ten chlew

stajenka

chlewem

stara

skoblami.

jednym

j e s t żłób z drabiną, w e d w ó c h zaś c h l e w a c h
gniłe. R y n n a

chałupie

chlewach

z g r u n t u zły, s t a r y , oprócz j e d n e g o żłobu,

który jest d o b r y . P r z y t y m c h l e w i e jest stajenka, w któ­
rym

ściany, p o s z y w k a

chałupy

ogrodzenia

i wszystko

żadnego

s t a r e , z l e . Około

n i e masz.

Do tej

Na

l e w e j s t r o n i e t e j stodółki j e s t

przykrycie

s z a r iguntów b a r d z o z ł y i w y d a r t y . P r z y k r y c i e

tej

chałupy

j e s t stodółka o 1 b o i s k u . W r o t a s t a r e , złe, d w o j e

z łąkami t r z e m a
oddaje

się, p r z y

trojgu

stara, ale
z

posieczo-

którym

pół-

5

Oblata

193—194:

w

którym

zapola.

dobre, ale

Naprzód
piec

oddaje

się —

n i e mieszka

budynek

nikt,

i k u m i n e k biały prostą

budynek
na

Żuraw
p o w . Częstochowa

actus t r a d i t i o n s sortis b o n o r

ss.

jednak po­

i

po

.

A P K r . , Castr. Crac. r e i . ,

p o d jedną

drewnianych

bróg

poszywka

t a m jejmość p a n i B o r z ę c k a bez n a j m n i e j ­

skoblem.

bez nóg, stępa

chlewy

biegunach

chlewów
na tych

Stół p r o s t y

d o b r a . T ę chałupę

reperacji

na tej

stodółką

ogrodzony,

sianem, pastwiskami

r o l k u mieszka

będą p o t r z e b o w a ć . Szafa p r o s t a w i z b i e o pięciu półkach
dobra,

Przed

spodu

żer­
drze­

gołe.

do k o m o r y

wiasach

kilka.

od

O k o ł o t e j chałupy j e s t

imię

dobry
Stacha

to

pusty

jest

przy

pod

drodze,

deszczkami,

robotą, o k n a 2 d o b r e . T e n

ze w s z y s t k i m ,
Jakubczaka,

Ż u r a w —• —

także

który

chłopa

półrolnika

m a wołów

pańskich

młodych p a r ę jedną i i n n e r e k w i z y t a należące do g o s p o ­
darstwa

. Chałupa

j e g o już s t a r a

o jednej

izbie

i k o m o r z e ; p i e c i k u m i n e k d o b r y biały, o k i e n k o 1 , d r z w i
dwoje

na biegunach

drewnianych.

Chlewik

t e j chałupie, stodółka o 2 s o m s i e c z k a c h
w

poszyciu

nowej

potrzebuje

mornicę n a imię M a g d a
na

p a s t e r n i k u pańskim

izbie

z

sionką

małą,

okienko małe dobre

nad dru­

reperacji

oddaje

się

mały

— — . Także k o ­
. Chałupkę m a

p o d deszczkami
z

piecem

i

przy

mała. T a chałupa

kuminkiem

o

jednej
białym;

.
Jerzy

Czajkowski

PRZYPISY

J . C z a j k o w s k i , Budownictwo
Włocławek)
w 1787 roku,
„Pol.
1

1 9 7 0 , n r 2 , s.

wsi Kolomia
S z t . L u d . " , R.

(pow.
XXIV,

109—119.

P o r . i b i d e m o r a z J . B u r s z t a , Budownictwo
wiejskie
w kluczu
runowskim
w I połowie
XVII
wieku,
„Kwar­
t a l n i k H . К . M . " , R. I I , 1 9 5 4 , n r 1 — 2 ; B . B a r a n o w s k i ,
J . Bartyś,
Źródła
do historii
budownictwa
wiejskiego
z początku
XIX
w.,
„Łódzkie
studia
etnograficzne",
R. V I I I , 1 9 6 0 , t . 2 ; B . B a r a n o w s k i , J . Bartyś,
Inwentarz
dóbr heźnica
Mała w Łączyckiem
z 1811 roku,
„Kwar­
t a l n i k H . К . M . " , R. V I I I , 1 9 6 0 , n r 4 ; T . L a l i k ,
Zagroda
na Mazowszu
w
XV wieku,
„ K w a r t a l n i k H . К. M . " ,
R. V , 1957, n r 3 — 4 .
'
A P K r . , C a s t r . C r a c . r e i . , t . 1 9 9 , ss. 2 1 3 7 — 2 1 5 7 .
2

Ibidem,

4

ss.

2137—2144.

Słownik
geograficzny
Królestwa
Polskiego
i in­
nych
krajów
słowiańskich,
W a r s z a w a 1 8 8 0 , t . I , s. 4 1 6 .
A P K r . , C a s t r . C r a c . r e i . , t . 2 1 1 , s. 3 0 7 4 : O p i s a n i e
b u d y n k ó w d w o r s k i c h w K i e d r z y n i e ; i b i d . , t . 1 8 8 , s. 1 6 8 6 :
I n w e n t a r z dóbr w s i L i b i d z a ; i b i d . , t . 1 8 5 , ss. 1 5 8 4 — 1 5 8 9 :
I n w e n t a r z dóbr w s i P r z y s t a j ń oraz a n e k s .
Z a k s z t e l i w y k o n y w a n e b y ł y też p o w a ł y . T e r m i n
ten nie jest j e d n a k znany obecnie a n i w Brzezinach,
a n i też n i e f i g u r u j e w ż a d n y m słowniku.
W r o t a n a obłękach b y ł y r ó w n i e ż w s t o d o l e w B y s t r z a n o w i o a c h w 1 7 6 2 r . N i e w y k l u c z o n e , że i w i n n y c h
w s i a c h obłęki s t o s o w a n o , t y l k o b r a k o t y m w i a d o m o ś c i .
P o r . J . B a s a r a , Terminologia
budownictwa
wiej­
skiego
w dialektach
polskich,
„Prace
Językoznawcze"
n r 4 3 , W r o c ł a w — W a r s z a w a — K r a k ó w 1 9 6 5 , cz. 2 , s. 2 0
oraz m a p a 7.
P o r . M . T r a w i ń s k a , Z badań nad
budownictwem
wiejskim
w rejonie
częstochowskim,
„Rocznik m u z e u m
w C z ę s t o c h o w i e " , t . 2 , 1 9 6 6 , s. 1 0 4 i p r z y p . 2 6 .
I b i d e m , s. 101.
s

6

7

8

9

1 0

1 1

Z . N e y m a n o w a , Wnętrze
chaty
w Załęczu
Wiel­
kim, „ P r a c e i m a t e r i a ł y m u z e u m a r c h e o l o g i c z n e g o i e t n o ­
graficznego w Łodzi. Seria etnograficzna", n r 5, Łódź
1 9 6 1 , s. 7 9 , r y c . 5 a, c; p o r . też p r z y p . 3 n a s. 7 8 .
M . T r a w i ń s k a , o p . c i t . , s. 1 0 2 .
I b i d e m , s. 9 0 .
W i n w e n t a r z u części w s i Błeszno z n a j d u j e m y t a k i
opis z 1 7 5 7 г.: F o l w a r k p o d g o n t a m i o j e d n e j s i e n i , i z b i e
i k o m o r z e , d r z w i d w o j e do i z b y i k o m o r y n a z a w i a ­
s a c h — . O k i e n w i z b i e 3 , d w a o d w s c h o d u , t r z e c i e od
z a c h o d u słońca, p o d ł o g i w i z b i e a n i w k o m o r z e n i e m a s z ,
k o m i n i p i e c z g l i n y r o b i o n y , n a d d a c h e m tegoż f o l w a r ­
k u k o m i n n i e p o b i t y , c h l e w bez d r z w i j e d e n — . ( A P K r .
C a s t r . C r a c . r e i . , t . 1 9 0 , s. 2 2 1 9 ) .
A P K r . C a s t r . O r a c . r e i . , t . 2 1 1 , 1 7 8 0 г.: O p i s a n i e
b u d y n k ó w d w o r s k i c h w K i e d r z y n i e , s. 3 0 7 5 .
A P K r . . C a s t r . C r a c . r e i . , t . 1 8 8 , 1 7 5 6 г.: I n w e n t a r z
dóbr w s i L i b i d z a , s. 1 6 8 6 .
J . C z a j k o w s k i , Z badań nad budownictwem
wiej­
skim
w powiecie
olkuskim,
„Rocznik m u z e u m e t n o g r a ­
f i c z n e g o w K r a k o w i e " , t . 2 , 1 9 6 7 , s. 8 5 o r a z r y c . 2 3 / 1 0 , 1 1 .
Ibidem.
го M . T r a w i ń s k a , o p . c i t . , s. 8 5 .
I b i d e m , s. 9 4 .
W Chałupie A n d r z e j a G ó r s k i e g o o k n o b y ł o n a p o ­
łudnie, zaś d r z w i z k o m o r y n a p o d w ó r z e . T e szczegóły
p o z w a l a j ą dość ściśle określić, że chałupa stała b o k i e m
do d r o g i .
I g n a c y B o c h n i a k — •— m a chałupę n o w ą z s t a r e j
stodoły zbudowaną, z n o w e g o d r z e w a dołożona, d a c h o d
dołu d e s k a m i o b i t y , r e s z t a s n o p k a m i p o s z y t a , o k n a 2
w t a f e l e k 1 8 , p i e c i k o m i n prostą robotą, zaś d a c h o w y
k o m i n w s t a g i u l e p i o n y . Stodołę n o w ą m a p o s t a w i o n ą
z starego d r z e w a ( A P K r . , Castr. Crac. r e i . , t. 2 1 1 , 1 7 8 0 r.
1 2

1 3

1 4

1 5

1 6

1 7

1 8

1 9

2 1

2 2

2 3

s. 3 0 7 9 ) .

115

�-&gt; A P K r . , C a s t r . C r a c . r e i . , 188, 1756 г., s. 1686: I n ­
w e n t a r z dóbr w s i L i b i d z a : Z a temiż stodołami ( d w o r s k i ­
m i ) jest owczarnia
, n a b o k u tejże — j e s t chałupa
dla owczarza deszczkami pobita
, Folwark Gruszown i a r z e c z o n y . N a t y m f o l w a r k u j e s t — chałupa w k t ó r e j
izb d w i e i k o m o r a , deszczkami izby pobite, a k o m o r a
słomą
.
2

25

APKr.,

2 6

M . T r a w i ń s k a , o p . c i t . , s. 97.

2 7

I b i d e m , s. 98.

Castr. Crac.

r e i . , t. 2 1 1 , 1780 г.:

s. 3074.

Fot. J a c e k Kubiena.

2 9
3 0

3 1

A P K r . C a s t r . C r a c . r e i . , t . 205, 1774 г.: I n w e n t a r z
s t a r o s t w a olsztyńskiego. C h o d z i t u o następujące m i e j ­
2 8

scowości: P o c z e s n a , N i e r a d a , M ł y n e k , Własna, B o r o w y ,
C i e c i e r z y n , Kusięta, J a c h y m ó w , Z a r ę b i c e i P r z y r ó w .
M . T r a w i ń s k a , o p . c i t . , s. 95.
A P K r . , C a s t r . C r a c . r e i . , t . 2 1 1 , 1780 г.: R e g e s t r
i n t r a t y dóbr w s i ó w Kuźnica, p o ł o w y K i e d r z y n a i części
K a m i e n i a —. „ Z a d e s z o z k i n a p o p r a w ę chałup 9 zł., o d
p o s t a w i e n i a chałupy K l u s k o w i i za t a r c i c 3 n a d r z w i
29 zł. 10 gr., o d s t a w i a n i a chałupy w K i e d r z y n i e z cegłą
30 zł. 11 g r . " (s. 1171).
P o r . W . U r b a n , Poddani
szlacheccy
w
wojewódz­
twie krakowskim
w drugiej
poołwie
XVIII
wieku
i ich
opór
antyfeudalny,
W r o c ł a w — K r a k ó w — W a r s z a w a 1953,
s. 35.

R y s . opr. autor,

wyk. Krzysztof

Kelm

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5964" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5944">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/4406752659714b21cbd5ef3cfc1f0fcc.pdf</src>
        <authentication>03be3630db627e7247eefe97b3712cd6</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71180">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4678</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71181">
                <text>1971</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71182">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4344</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71183">
                <text>Recenzje / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1971 t.25 z.2 /</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71184">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1971 t.25, z.2; s.117-124</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71185">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71186">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71187">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71188">
                <text>I I . 1. L u d o w y

R

Zaspół Pieśni i Tańca z G r a b o w n i c y , p o w . B r z o z ó w , p r z e d
nictwa Ludowego w Sanoku.

E

C

E

występami

N

na

Z

terenie

Muzeum

J

Budow­

E

A n n a Pytlińska-Spiss, P R Z E G L Ą D W Y B R A N E J L I T E R A T U R Y Z Z A K R E S U M U Z E A L N I C T W A S K A N S E N O W S K I E G O ,
S a n o k 1970.

Omawiana
w

czerwcu

pozycja,

której

downictwa Ludowego w
kreślić n a l e ż y ,
cenne,

że

pożądane

skansenowskiego
siada

swą

druk

ukończony

1970 г., Ukazała się nakładem

S a n o k u К Już n a w s t ę p i e

opracowanie
i na

t o jest

czasie.

na ziemiach

przeszło

ze

Historia

bowiem

polskich, pomimo

siedemdziesięcioletnią

tak
cy

ale n a w e t

pokrewnych
sztuki,

w

znacznym

Chwilą, g d y w

naszym

ruchu

s z u r y ułatwiają
2000

zaspokojenia

kręgom

spo­

wolutą

naukowcom

W

history­

etnografów,

intensywniej,

zdecydowanym

Władz

poparciu

centralnych

i opracowania

t e n t e m a t l i t e r a t u r y o d c z u w a ł o się coraz
inicjatywa

spotkać

się m u s i

przy

Konserwa­

istniejącej
bardziej.

jęta w i ę c p r z e z M u z e u m B u d o w n i c t w a L u d o w e g o w
noku

To­

skansenowski

z pełnym

na

Pod­

parafinowaną

się

format

t o dalsze p l u s y

tego

przeze m n i e

w

zorientować

Równocześnie

i

dla

z ob­

nakładu.

latach

1400 t y t u ł ó w

zabytków

o n a , że „ d y s k u s y j n a

trzech

bro­

„403 p o z y c j e b i ­

i muzealnictwa

drukowane

ogólnie

okładka

skanse­

1902—1969.
z

zakresu

etnografii,
we

które

wspomnianym

antycypując k r y t y k ę ,

przy­

m o ż e się w y d a ć s e l e k c j a

ze­

materiału".

O p u b l i k o w a n e pozycje bibliograficzne zebrane
w

włas­

wystarczającym

Autorka wymienia

ochrony

mogą
2

oraz

Sztywna

n a temat muzeów

zagadnieniu" .
branego

być

potrzeb.

&gt;na świecie,

Ze zgromadzonych
całości

bibliografii

wydaje

obecnych

muzealnictwa,

Sa­

zrozumie­

wydanie

opracowaniu

nowskiego

znaje

—

do t e g o p r z e d s i ę ­

p o s ł u g i w a n i e się i k o r z y s t a n i e , a n a k ł a d

egzemplarzy

bliograficzne

w

tego t y p u M u z e u m

było n a j b a r d z i e j

predestynowane.

Broszurowe

jest

zaczął się r o z w i j a ć n a szczęście coraz
t o r s k i c h , potrzebę z e b r a n i a

wzięcia

po­

c i spośród
ruch

wydawnictwem,

iż

stopniu

kraju

nym

miar

którzy bezpośrednio n i e są z t y m r u c h e m z w i ą z a n i .
też z

j ą c e zresztą — j a k o j e d y n e

tradycję,

sobie d y s c y p l i n , j a k h i s t o r y c y ,

a r c h i t e k c i czy n a w e t

pod­

wszech

s t o s u n k o w o mało znana n i e t y l k o szerszym
łeczeństwa,

został

Muzeum B u ­

następujących

rozdziałach:

zostały

I . Bibliografia; I I .

n i e m i u z n a n i e m , t y m b a r d z i e j , że p o d j ą ł ją i z r e a l i z o w a ł

Opracowania

„skansenowski

szczególnych k r a j a c h . T e n o s t a t n i rozdział j e s t o c z y w i ś c i e

nem

określa

Muzeum

poligon

doświadczalny",

się często

Budownictwa

Sanocki

Ludowego

którym

Park
w

to

mia­

Etnograficzny.

Sanoku,

dysponu­

ogólne;

najobszerniejszy.
Ameryki, Azji

I I I . Muzea

Wymieniono

skansenowskie

t u 25 k r a j ó w

z

w

po­

Afryki,

i E u r o p y , a wśród n i c h Polskę. „ Z e z r o -

117

�118

�zumiałych
zawiera

względów

najobfitszą

ЗЭ2 p o z y c j i
dziale
dzie

—
i

pisze

Autorka —

różnorodną

b i b l i o g r a f i c z n y c h , które

Ш , n a Polskę p r z y p a d a

znaczna,

chyba

jednak

zebranie

związanej
jest

w

i przedstawienie

chwili

obecnej

w

88. Ilość t a j e s t

nie tylko

z muzealnictwem

Polska
Spośród

znajdujemy

z a g a d n i e n i a , ale n a w e t p o m i j a p e w n e
cież

hasło

literaturę".

nie

roz­

wpraw­

wyczerpuje

problemy. A

całokształtu

skansenowskim

najistotniejsze.

prze­

literatury
w

Polsce

Wydaje

się,

słuszniejsze b y ł o b y w y o d r ę b n i e n i e z t e g o rozdziału
„Polska"

w

osobny

czwarty

rozdział,

jego rozbudowaniem i podzieleniem

z

iż

hasła

równoczesnym

n a osobne

podtytuły,

Orzechowskiej,

chociaż s a m o o p r a c o w a n i e , w k t ó r y m

stały

one zamieszczone,

Taka

niepełna

informacja

rozeznania

w

drobniejsze

niejasności

żałoby w

jest

podanym

nawiasie

cytowane

n i e daje

jako

przecież

materiale.

Są

też

zresztą

P o l s k i e j . P.W.

.

inne

303 n a l e ­

informację,

podob­

n i e j a k t o u c z y n i o n o p r z y p o z y c j i 274, ż e z a w a r t a w
Wzmianka dotyczy

1 0

właściwego

i omyłki. P r z y p o z y c j i

podać d o d a t k o w ą

zo­

рои. 6 7

niej

S t u d i u m p r z y Zakładzie A r c h i t e k t u r y

nad

patronował

Oskar

mieszczona

pozycja

skansenami-ogrodźcamd,

Sosnowski .

Jeżeli

n

już

224, t o p o p i e r w s z e

któremu

została

należało

za­

raczej

z a c y t o w a ć ją n a p o d s t a w i e „ M a t e r i a ł ó w M B L w S a n o k u " ,

k t ó r e s t a n o w i ł y b y poszczególne s k a n s e n y . W t e n sposób

g d y ż w „ O c h r o n i e Z a b y t k ó w " są p u b l i k o w a n e j e d y n i e j e j

uzyskano

opubli­

fragmenty ,

i

wadzić

3

b y niewątpliwie

kowanego

materiału

łalności m u z e ó w

oraz

do

„orientację

skansenowskich w

sowaniu proponowanego
ne

większą przejrzystość

pominięcia

w

historii

dzia­

Polsce". Przy

zasto­

t u układu n i e doszło b y z a p e w ­

niektórych

dotyczących p r z e d w o j e n n y c h

pozycji

bibliograficznych

inicjatyw, takich jak organi­

z a c j a skansenów w K r a k o w i e , K a t o w i c a c h , W i l n i e i

Lwo­

a p o d r u g i e należało do Przeglądu...

1 2

konsekwentnie

inne

tego

typu

M o ż n a m i e ć także zastrzeżenia,
zagadnienie

zakresie

dotyczące

1 3

iż p o m i n i ę t e

w i n n e być

skansenu . W

chyba

uwzględnione

zaplecza, „kuchni" s k a n s e n o w s k i e j ,

n i c z n y c h zagadnień dotyczących k o n s e r w a c j i

jedynie w

bytkowego.

niemniej

muzealnictwa skansenowskiego
trwałą

pozycję .

To

4

inicjatyw
i w

oraz

skansen
zbytniego

1 Nowym
Z

już

—

również

po

historii

wojnie,

tzw. skansen

swą

niektórych
a

w

Kra­

podhalański

lub

(np. skanseny

—

zrealizowanych
w

Ciechanowcu

Sączu) .
nie

bibliograficznych
artykuły

temu

m.

drewna

Dla

Michała

Sanoku"

1 5

pełnego o b r a z u

rozwoju
w

i prac
w

n a d organizacją

P o l s c e należało

również prace

pozostające

w

do b i b l i o g r a f i i s k a n s e n o w s k i e j

odniesieniu

wymienionych

przykładowo

o charakterze

podać

ogólnym,

szczególnych skansenów

powojennych
można

j a k też

czy n a w e t

pozycji
zarówno

dotyczące

pojedynczych

po­

obiek­

rarda

maszynopisach,

Z

podać

t a k j a k to
woj. kra­

uczyniła M a r i a M a j k a . B y ł y b y t o w i ę c m . i n .

Ciołka, a także

Niezgody

był

Czajnika .

m u z e a l n i c t w a skansenowskiego

kowskiego

za­

i n . poświęcony

c y t o w a n e p r z e z nią p r a c e S t e f a n a S w i s z o z o w s i k i e g o

5

szeregu

Zagadnieniu

prace

tzn. tech­

p r z e c i e ż cały j e d e n n u m e r „ M a t e r i a ł ó w M B L w
z rozprawą

czasowo

(np. skanseny

w o j . warszawskiego)
rozgłosu

w

P o l s c e posiadają

zaniedbanych

Zakopanem

bez

w

dotyczy

podejmowanych

z różnych p r z y c z y n
kowie

samo

jednak

prze­

szerszym

1 4

w i e . S k a n s e n y t e bądź zaczęto r e a l i z o w a ć , bądź pozostały
sferze projektów,

zostało

„ r e g i o n a l n y c h i z b p a m i ą t e k " , k t ó r e są

cież r ó w n i e ż jakąś m i k r o f o r m ą
znacznie

wpro­

sprawozdania .

i Stanisława

k o l e i podając

Hanny

Pieńkowskiej,

i Ge­

Waldemara

Szczęka .

literaturę

l e

dotyczącą

i n n y c h k r a j a c h należało b y p r z e d e

skansenów

wszystkim

w

uwzględnić

tów . W ś r ó d t y c h p o z y c j i b r a k o b s z e r n e g o , b o aż 92 s t r o ­
e

n y liczącego i n f o r m a t o r a o k u r p i o w s k i m s k a n s e n i e w N o ­
wogrodzie,

k t ó r y został w y d a n y

najnowszych
formator
sława

a pominiętych

o muzeach w

Brzostowskiego

drukiem w

wydawnictw

1969 r .

należy

Polsce, o p r a c o w a n y
i

Stanisława

7

Do

też i n ­

przez S t a n i ­

Orysiaka.

Zawiera

on d a n e h i s t o r y c z n e i charakterystykę w s z y s t k i c h i s t n i e ­
jących

w

danym

momencie

Opublikowany
wybranej
od

przez

polskich

Annę

skansenów .
B

Pytlińską-Spiss

skansenowskiej

literatury...

obejmuje

1902 do 1969 г., j a k należy r o z u m i e ć

Wprawdzie

w

„wyborem",

intencjach A u t o r k i

niemniej

fakt

—

okres

włącznie.

jest

Przegląd

ten nie

Przegląd

jedynie

usprawiedliwia

po­

minięcia n i e z w y k l e ważnej i i s t o t n e j p o z y c j i . W t y m sa­
mym

bowiem

miesiącu, k i e d y

tzn. w

„Przegląd...,

grudniu

do

druku

1969 г.,

oddany

ukazał

się

został
kolejny

2 zeszyt „ M a t e r i a ł ó w i sprawozdań k o n s e r w a t o r s k i c h w o ­
jewództwa

krakowskiego"

p o d redakcją

Mariana

Kor­

n e c k i e g o . T e n b o g a t o i l u s t r o w a n y i z a w i e r a j ą c y 226 s t r o n
t o m , poświęcony
nowskiej

na

został w

terenie

całości p r o b l e m a t y c e

woj. krakowskiego

i

skanse­

zawiera

aż

12 a r t y k u ł ó w n a t e n t e m a t , a w ś r ó d n i c h w o p r a c o w a n i u
Marii

Majki

zestawienie

bibliografii z

57

N a l e ż y żałować, iż a r t y k u ł y t e n i e zostały
w

czasie k o r e k t y
Nie

została

pozycjami .
0

uwzględnione

Przeglądu...

wymieniona

jeszcze

jedna

bibliografia,

a w r a z z nią k o m u n i k a t y K s a w e r e g o P i w o c k i e g o

i Hanny

M u z e u m B u d o w n i c t w a L u d o w e g o w S a n o k u : I I . 2. D a w ­
na c e r k i e w p a r . g r . - k a t . z G r ą ż l o w e j , p o w . U s t r z y k i D o l ­
ne, 1732. I I . 3. F i l i a i M B L w D o b r e j S z l a c h e c k i e j , p o w .
S a n o k . D z w o n n i c a - c e r k i e w , z a p e w n e X V I I w . I I . 4. D a w ­
n a c e r k i e w p a r . g r . - k a t . z Rosołina, p o w . U s t r z y k i D o l n e ,
1750. I I . 5. M u z e u m W s i O p o l s k i e j w B i e r k o w i c a c h . K o ­
pia d z w o n n i c z k i z A n t o n i o w a , p o w . Koźle, z d z w o n e m
o d l a n y m w 1790 r . p r z e z J a k u b a Z a r e m b ę .

119

�120

�Muzeum

W s i O p o l s k i e j w B i e r k o w i c a c h : I I . 8. S p i c h l e r z d w o r s k i ze Sławięcic, p o w . K o ź l e , 1610 (?), d a c h X V I I I
I I . 9. Z a g r o d a
o l e s k a z K a m i e ń c a , d o m n r 55, o r a z k o p i a gołębnika z S i t k o w i c , X I X w .

w

121

�pełny

zestaw pozycji,

w języku p o l s k i m

1 7

jakie

na ten t e m a t

gę na małe n i e d o p a t r z e n i e ,
Przeglądu...

Zamieszczony

Ksawerego

Piwockiego

uwzględniony
Wskazuje

przy

które w k r a d ł o

w

leźć

Wreszcie

winien

duńskich

treść

sie

być
i

również

szwedzkich.

komunikatu
obcej

wydawnictwa,

łamy

komunikat

j a k 1 sam

n i e został p o d a n y w

z literatury

się t e w s z y s t k i e

się n a

ogólnym

(poz. 61)

na to zarówno
l s

dziale

skansenach

tytuł, k t ó r y w Przeglądzie...
brzmieniu .

pojawiły

. W t y m m i e j s c u należy zwrócić u w a ­

pełnym

powinny

które

zna­

były

bądź

w sprzedaży n a n a s z y m r y n k u księgarskim, bądź t e ż r e ­
cenzowane w

naszych

Oczywiście
w

przypisach

pują w

czasopismach

powyższe

uwagi,

uzupełnienia
pewnych

.
zwłaszcza

bibliograficzne,

całości z a g a d n i e n i a .

sygnalizowanie

19

a

I c h celem

podane

nie

jest

wyczer­

jedynie

za­

niedokładności i w y s u n i ę c i e p o ­

stulatów, k t ó r e m o g ł y b y zostać u w z g l ę d n i o n e w

następ­

n y m , uzupełnionym i p o s z e r z o n y m

wydanie

t a k i e w i n n o się
tylko wybór

ukazać

literatury,

wydaniu. Bo

i obejmować

całokształt,

zwłaszcza t e j traktującej

chu sikansenowskim w Polsce. Przyszłe w y d a n i e
zawierać również s k o r o w i d z

nazwisk

n y c h , bez k t ó r y c h k o r z y s t a n i e

i nazw

z każdej

poszczególnych

wydaje

'się l e p i e j

działach

układ

w

Sanoku

rozpoczyna

serię wydawniczą
budownictwu

oraz

parkom

tej drodze j a k najlepszych

jest

zastosować
który

problematyki.
Budownictwa

omawianą

poświęconą

geograficz­

chronologiczny,

ilustrować r o z w ó j

N a l e ż y przypuścić, że M u z e u m
wego

o ru­

powinno

bibliografii

znacznie u t r u d n i o n e . Wówczas też można b y
w

a nie

Ludo­

broszurą

drewnianej

etnograficznym

nową

architekturze,
i życzyć

na

wyników.
Ryszard

Brykowski

etnograficzne
i muzea
pod otwartym
niebem,
„Biuletyn
I n f o r m a c y j n y M B L w S a n o k u " 1964, n r 1. I . T r y b o w s k i ,
Skansen
na Mazurach,
„ Z i e m i a " 1956, n r 2; R. B r y k o w ­
s k i , O cerkwiach
„Bieszczadzkich",
„Tygodnik Powszech­
n y " 1968, n r 3; H . P o l i t o w s k a , Przeniesienie
do
skansenu
w Sanoku
i konserwacja
zabytkowej
cerkwi
drewnianej
z Rosolina,
„Ochrona Z a b y t k ó w " R. X V I I , 1964, n r 4 (zob.
też R. B r y k o w s k i , Drewniana
cerkiew
z Rosolina,
„Ochro­
na Z a b y t k ó w " R. X I , 1958, n r 1—2); T . S z y d ł o w s k i ,
Dwo­
rek Moniaków
w Zubrzycy,
Kurier Literacko-Naukowy
d o d a t e k d o I K C n r 237, z d n . 3 0 . V I I I . 1 9 3 7 ; M . G o t k i e w i c z ,
Dworek
Moniakóu) k r a j o z n a i o c z u m ośrodkiem
kultury
orawskiej,
„ W i e r c h y " 1955; Z . Z w o l i ń s k a , Park
przy
za­
bytkowym
dworze
Moniaków
w Zubrzycy
Górnej
(Natu­
ralny
Park
Etnograficzny
Ziemi
Orawskiej),
„Chrońmy
P r z y r o d ę O j c z y s t ą " 1955, z. 4; K . E s t r e i c h e r ,
Przeniesienie
zabytku...,
op. c i t . .
Kurpiowskie
Muzeum
na wolnym
powietrzu
w Nonym powietrzu
w Nowogrodzie
Łomżyńskim.
Informator
muzealny,
Ł o m ż a — N o w o g r ó d 1969.
S t . B r z o s t o w s k i , S t . O r y s i a k , Muzea
w
Polsce.
Przewodnik.
Informator,
W a r s z a w a 1968.
Materiały
i sprawozdania
konserwatorskie
woje­
wództwa
krakowskiego,
K r a k ó w 1969, z następującymi
a r t y k u ł a m i : H . P i e ń k o w s k a , Aktualne
problemy
organi­
zacji
parków
etnograficznych
województwa
krakowskie­
go;
W. Jostowa,
Podhalański
Park
Etnograficzny;
T . S z c z e p a n e k , Niektóre
założenia
etnograficzne
i
urba­
nistyczne
Sądeckiego
Parku
Etnograficznego;
M . Kornec­
k i , Materiały
do założeń parku
etnograficznego
w
Tar­
nowie;
W. Jostowa,
Orawski
Park
Etnograficzny;
H.
Pieńkowska,
Orawski
Park
Etnograficzny
w
Zubrzycy
Górnej. Z notatnika
konserwatora;
M . Kornecki, M. Maj­
k a , Materiały
do założeń
parku
etnograficznego
w
Li­
powcu;
J . K l i m e k , Projekt
Parku
Etnograficznego
Ziemi
Czorsztyńskiej;
M . M a j k a , Bibliografia
parków
etnogra­
ficznych
województwa
krakowskiego;
A.
Kydryńska,
Regionalne
izby
pamiątek
województwa
krakowskiego;
W . N i e w a l d a , Przegląd
i próba wartościowania
szałasów
tatrzańskich.
7

8

9

PRZYPISY
Redaktor: A n n a Kisielewska. Redakcja
technicz­
na: Z y g m u n t K l a t k a . P r o j e k t o b w o l u t y i okładki: Z d z i ­
sław Beksiński. D r u k o w a ł y R z e s z o w s k i e Z a k ł a d y G r a ­
ficzne. F o r m a t B .
T e n i w s z y s t k i e następne c y t a t y ze
Wstępu
do
Przeglądu.
F a k t y c z n a ilość p o z y c j i b i b l i o g r a f i c z n y c h z a ­
m i e s z c z o n a w Przeglądzie
j e s t m n i e j s z a , g d y ż niektóre
z n i c h są c y t o w a n e d w u k r o t n i e w różnych działach.
» N a początku t e g o działu m o g ł y b y się r ó w n i e ż z n a ­
leźć o p r a c o w a n i a o C h a r a k t e r z e o g ó l n y m i b i b l i o g r a f i e ,
dotyczące r U o h u s k a n s e n o w s k i e g o w P o l s c e .
T . S e w e r y n , O polskie
osiedla
muzealne
w
Kra­
kowie
na wzór sztokholmskiego
skansenu,
„Ilustrowany
K u r i e r C o d z i e n n y " z d n . 24.IV.1936; M . Z n a m i e r o w s k a P r u f f e r o w a , Muzeum
na wolnym
powietrzu
w
Wilnie,
„ B i b l i o t e c z k a W ł ó c z ę g i " , W i l n o 1934, n r 2; T . D o b r o w o l ­
ski,
Wspomnienie
o muzeum
którego
nie ma,
„Twór­
czość" 1946, n r 1.
M . i n . : К . E s t r e i c h e r , Przeniesienie
zabytku
drew­
nianego
z Komorowie,
„Ochrona Z a b y t k ó w "
1952, V ,
n r 1; E. R u d z k a , Muzeum
etnograficzne
pod gołym
nie­
bem [o p a r k u e t n o g r a f i c z n y m n a W o l i J u s t o w s k i e j ] , „ O d
A do Z " 1953, n r 17; W ł . B o g a t y ń s k i , Idea
skansenowska
w P o l s c e , t a m ż e , n r 19; J . R o g u s k a - C y b u l s k a ,
Skansen
w Zakopanem,
„Tygodnik Powszechny"
1953, n r 1;
W . J o s t o w a , Praca
nad organizacją
podhalańskiego
par­
ku skansenowskiego,
„ W i e r c h y " R. X X V l I I I , 1959; W . J o ­
s t o w a , Stan
prac
oraz założenia
metodologiczne
Podha­
lańskiego
Parku
Etnograficznego,
„Biuletyn I n f o r m a c y j ­
n y Z a r z ą d u M u z e ó w i O c h r o n y Z a b y t k ó w " 1960, n r 3 1 ;
Z. J . L e n a r d , Zagadnienia
ochrony
zabytków
budownic­
twa drewnianego
[ w województwie w a r s z a w s k i m ] , „Biu­
letyn Konserwatorski",
W a r s z a w a 1958; K . Uszyński,
Społeczne
inicjatywy
tworzenia
Muzeum
Rolnictwa
im.
ks. Krzysztofa
Kluka
w Ciechanowcu
pow.
Siemiatycze.
R e f e r a t w y g ł o s z o n y n a Ogólnopolskiej k o n f e r e n c j i p o ­
święconej n o w o c z e s n y m m e t o d o m k o n s e r w a c j i d r e w n i a ­
n y c h o b i e k t ó w z a b y t k o w y c h w d n . 15—18.V.1967 w M y c z k o w c a c h ; St. B r o n i c z , Etnograficzne
problemy
w
mu­
zealnictwie
Śląska
Opolskiego,
„Biuletyn
Informacyjny
Z M i O Z " 1963, n r 48.
1

5

8

1

5

J . E.
Dutkiewicz,
Czy
problem
narodowy?,
„Ochrona Z a b y t k ó w " 1966, X I X , n r 1: K . P i w o c k i ,
Parki
8

122

10

�11

I I . 10. M u z e u m W s i O p o l s k i e j w B i e r k o w i c a c h . F r a g m e n t p a s i e k i , X X w . I I . 11.
M u z e u m W s i Górnośląskiej w C h o r z o w i e . S p i c h l e r z d w o r s k i z B u j a k o w a , p o w . R y b ­
nik, X V I I I w.

K . P i w o c k i , Muzea
w plenerze
(oraz)
H . Orze­
c h o w s k a , Przegląd
ośrodków
muzealnych
budownictwa
ludowego
w Polsce
(z bibliografią),
[w:]
Sprawozdanie
z 5-letniej
działalności
Centralnego
Ośrodka
Informacyj­
nego powołanego
w sprawie
koordynacji
prac
naukowo-badawczych
w dziedzinie
architektury
i
budownictwa
ludowego,
W a r s z a w a 1902.
P o d o b n i e p o t r a k t o w a n y został Memoriał
w
sprawie
ochrony
budownictwa
drewnianego
w Polsce.
Program
organizacji
parków
etnograficznych,
Warszawa
1966
(Przegląd...
p o z . 57), z którego z a c y t o w a n o j e d e n k o m u ­
n i k a t (Przegląd...
p o z . 236), pomijając następne, a p r z e d e
w s z y s t k i m [ W y k a z ] Istniejących
i organizowanych
par­
ków etnograficznych
i punktów
muzealnych.
Tymczasem
j e d e n z p o m i n i ę t y c h k o m u n i k a t ó w m ó g ł być p o p r o s t u
zaznaczony przy a r t y k u l e tej samej a u t o r k i i p o d ana­
l o g i c z n y m t y t u ł e m , t y l k o że o p u b l i k o w a n y m w i n n y m
czasopiśmie (zob. Przegląd...,
p o z . 40).
J . Zachwatowicz,
Oskar
Sosnowski
[wzmianka
o S t u d i u m skansenowslkim przy Z A P PW],
„Biuletyn
H i s t o r i i S z t u k i i K u l t u r y " 1946, V I M , n r 1 ^ 2 .
R. B r y k o w s k i , A . K i s i e l e w s k a , Sprawozdanie
z po­
siedzenia
Rady
Muzealnej
Muzeum
Budownictwa
Ludo­
wego w Sanoku
w dniach
24—25 maja
1968 г., „ M a t e r i a ły Muzeum
Budownictwa
Ludowego
w Sanoku"
1969,
n r 9. W e f r a g m e n t a c h d r u k w c z e ś n i e j w : „ O c h r o n a Z a ­
b y t k ó w " R. X X I , 1968, n r 4.
A. Kisielewska,
Sprawozdanie
z prac
MBL
za
rok 1964, „ B i u l e t y n I n f o r m a c y j n y M u z e u m B u d o w n i c t w a
L u d o w e g o w S a n o k u " 1965, n r 2; T a ż e ,
Sprawozdanie
z prac
Muzeum
Budownictwa
Ludowego
w roku
1965,
„Materiały M u z e u m B u d o w n i c t w a
L u d o w e g o w Sano­
ku"
1966, n r 4; J . M a l i n o w s k a ,
Sprawozdanie
z
pracy
Muzeum
Budownictwa
Ludowego
w Sanoku w roku 1966,
t a m ż e 1967, n r 5; L . K r z y ż a n o w s k i , Streszczenie
refera­
tów, komunikatów
i dyskusji
z konferencji
w
Myczkowcach, 15—18 maja
1967 г., „ O c h r o n a Z a b y t k ó w " R. X X I ,
1968, n r 1. A . R y b i c k i , Otwarcie
części ekspozycji
Parku
Etnograficznego
MBL
w Sanoku,
„Materiały
Muzeum
B u d o w n i c t w a L u d o w e g o w S a n o k u " 1966, n r 4 ; E. G i l ,
Sprawozdanie
z posiedzenia
Rady
Muzealnej
Muzeum
Wsi
Opolskiej
w Opolu
w
dniu
9 kwietnia
1969 R.,
„ O c h r o n a Z a b y t k ó w " R. X I I , 1969, n r 4; H . P i a s e c k a ,
Sprawozdanie
z działalności
Muzeum
Budownictwa
Lu­
dowego
w Sanoku
w dniach
24—25 maja
1968 г., „ M a ­
1 0

1 1

l s

1 8

Fot.: autor -

teriały M u z e u m B u d o w n i c t w a
Ludowego
w
Sanoku"
1969, n r 9.
S t . O r y s i a k , Regionalne
izby
pamiątek
—
ich
rola
i zadania,
„ B i u l e t y n I n f o r m a c y j n y Z M i O Z " 1968,
n r 79; A . K y d r y ń s k a , Regionalne
izby...,
op. cit.
M . C z a j n i k , Badania
nad zastosowaniem
żywic
syntetycznych
do zabezpieczenia
drewna
przed
rozkła­
dem powodowanym
przez
grzyby,
„Materiały
MBL w
S a n o k u " 1968, n r 8.
S. S w i s z c z o w s k i , Szkic
koncepcyjny
i
założenia
projektowe
skansenu
wojewódzkiego
w Krakowie
(na
Woli
Justowskiej),
( m a s z y n o p i s w P r e z y d i u m R. N . m .
K r a k o w a ) ; G . Ciołek,
Podhalański
park
etnograficzny,
projekt
wstępny z opisem,
(masz. u W o j e w ó d z k i e g o K o n ­
s e r w a t o r a Z a b y t k ó w ) ; H . P i e ń k o w s k a , Rezerwat
Etnogra­
ficzny
w Zubrzycy
Górnej
na Orawie
i Park
Etnogra­
ficzny
w Zakopanem,
(masz. u a u t o r k i ) ;
[St. Szczęk]
Skansen
cerkwi
w Bieszczadach.
Koncepcja
założeń
bu­
dowy,
(powielacz w M u z e u m Państwowym w Łańcucie);
W . N i e z g o d a , Opinia
na temat założeń budowy
skansenu
cerkwi
w Bieszczadach,
opracowanych
przez
Muzeum
w Łańcucie,
(masz. u W o j e w ó d z k i e g o K o n s e r w a t o r a Z a ­
b y t k ó w w R z e s z o w i e ) ; T e n ż e , Skansen
cerkwi
w
Biesz­
czadach,
praca magisterska wykonana na Wydziale A r ­
c h i t e k t u r y P o l i t e c h n i k i Wrocławskiej.
1 4

1 5

1 6

Sit. B r z o s t o w s k i , Muzealnictwo
Rumuńskiej
Re­
publiki
Ludowej,
„ B i u l e t y n I n f o r m a c y j n y Z M i O Z " 1962,
n r 4 3 ; R. B r y k o w s k i , Ochrona
zabytków
kultury
ludowej
a skanseny.
Muzeum
Wsi w Bukareszcie,
„Ochrona Z a ­
b y t k ó w " R. X X , 1967, n r 4; A . K i s i e l e w s k a , Parki
etno­
graficzne
na terenie
Jugosławii,
„Materiały M B L w Sa­
n o k u " 1968, n r 7. S. M . S a w i c k a , Skansen
—
Szwecja
w miniaturze,
„ A r k a d y " 1939, n r 1; J . M a l i n o w s k a ,
Mu­
zeum
w Bardiowie,
„Materiały M u z e u m
Budownictwa
L u d o w e g o w S a n o k u " 1967, n r 6; J . Górak,
Rumuńskie
muzea
na wolnym
powietrzu,
.^Muzealnictwo"
1999,
n r 19.
K . P i w o c k i , Konferencja
w sprawie
muzeów
pod
otwartym
niebem.
Kopenhaga,
A a r h u s , S t o c k h o l m . 5—9
lipca 1957, „ B i u l e t y n H i s t o r i i S z t u k i " R. X I X , 1957, n r 4.
Russkoje
derevjannoje
zodczestvo
[m. in. o skan­
s e n i e w K i ż i ] , M o s k w a 1965; G. F o k s z a , Muzeuj
seła w
Bukareszt
je, B u k a r e s z t 1967; K . S l a s k i , „ K w a r t a l n i k H i ­
s t o r i i K u l t u r y M a t e r i a l n e j " 1955, n r 2, [ r e c . z:] F a t a b u r e n , Nordiska
Museets
och Skansens,
„ A r s b o k " 1954.
1 7

1 8

l e

i l . 1, 3, 5-11; J e r z y L a n g d a

— i l . 2, 4.

123

�PR;O.FES;O;ROWI

RO;M;ANOWI

D O K T O R O W I

REINFUSSOWI

wieloletniemu R e d a k t o r o w i naszego pisma,
Kierownikowi Pracowni Badania Sztuki Ludowej
Instytutu Sztuki PAN, wybitnemu badaczowi,
któremu sztuka ludowa i „ P o l s k a S z t u k a
L u*d o w a " zawdzieczajq tak wiele
z okazji sześćdziesięciolecia urodzin
życzenia dalszej ^owocnej pracy i wszelkiego
powodzenia
składa
REDAKCJA

Profesor

R o m a n Reinfuss przy pracy
renie. F o t . J a n Świderski

w

te­

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5965" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5945">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/f6672233258a31a20ca0784d38432650.pdf</src>
        <authentication>c8f766a4ad2668974e3fa2dec11bf79d</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71189">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4679</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71190">
                <text>1971</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71191">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4345</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71192">
                <text>Kronika / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1971 t.25 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71193">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1971 t.25, z.2; s.125</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71194">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71195">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71196">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71197">
                <text>K

R

O

N
za

W s i e r p n i u zmarła Z o f i a P i a c h ,
znana h a f c i a r k a kaszubska z Żu­
kowa.
Jeszcze
przed
II
wojną
ś w i a t o w ą z a j m o w a ł a się o n a p r o ­
pagowaniem narciarstwa w okolicy,
organizując — w r a z ze swą siostrą,
J a d w i g ą — szkółkę h a f t u d l a m ł o ­
d y c h dziewcząt.

D n i f o l k l o r u , festiwale
II
ogólnopolski
festiwal
kapel
1 śpiewaków l u d o w y c h w K a z i m i e ­
r z u n a d Wisłą t r w a ł w d n i a c h o d
2 do 5 l i p c a . Z e s p o ł y w y s t ę p u j ą c e
podzielone były na 5 k a t e g o r i i : k a ­
pel „autentycznych", k a p e l s t y l i z o ­
w a n y c h , śpiewaków, i n s t r u m e n t a l i ­
stów o r a z m i e j s k i c h o r k i e s t r p o d ­
w ó r k o w y c h . Spośród k a p e l „ a u t e n ­
t y c z n y c h " pierwszą nagrodę zdobył
zespół „ H e r ó d k i " z L i p n i c y W i e l ­
kiej, pow. N o w y Targ.
R ó w n o c z e ś n i e o d b y ł się d w u d n i o ­
wy
kiermasz wyrobów
ludowych,
a M u z e u m Regionalne
zorganizowa­
ło w y s t a w ę s z t u k i l u d o w e j .

V I I Tydzień K u l t u r y Beskidzkiej
o d b y w a ł się w d n i a c h 19—26 l i p c a
w Wiśle, p o w . Cieszyn, i w d n i a c h
2—в
sierpnia w
Szczyrku,
pow.
Bielsko.
W M u z e u m B e s k i d z k i m w Wiśle
otwarto
wystawę
„Współczesna
sztuka l u d o w a B e s k i d u Śląskiego"
— p o k a z a n o 131 n o w y c h e k s p o n a ­
t ó w z z a k r e s u rzeźby, m a l a r s t w a ,
koronkarstwa, ceramiki, wycinanek,
zdobnictwa stroju ludowego. W Wiś­
le
wystąpiły
zespoły
regionalne,
także z zagranicy. Cepelia z o r g a n i ­
zowała w y s t a w ę p r a c twórców l u ­
d o w y c h . Imprezę zakończyły
uro­
czystości d o ż y n k o w e .
W Szczyrku również o t w a r t o w y ­
stawę
dzieł
twórców
ludowych
z d z i e d z i n : m a l a r s t w a , rzeźby, h a f t u
oraz c e r a m i k i regionów
bielskiego
i żywieckiego. Wystąpiły regionalne
zespoły z k r a j u i z a g r a n i c y , czę­
ściowo t e s a m e , co w W i ś l e .

W d n i a c h 21—23 s i e r p n i a t r w a ł
I I I Festiwal Folkloru Ziem
Gór­
s k i c h w Ż y w c u . Uczestniczyło
w
n i m 26 zespołów. R ó w n o c z e ś n i e w
m u z e u m c z y n n a była w y s t a w a rzeź­
b y l u d o w e j i z d o b n i c t w a bibułko­
wego z p o w . żywieckiego.

*
I V D n i F o l k l o r u Pogórza D y n o w s k i e g o r o z p o c z ę ł y się 30 s i e r p n i a .
Rozstrzygnięto
konkurs na malo­
w a n k i l u d o w e , pająki i k w i a t y w s i
rzeszowskiej.
Przyznano
nagrody
M i n . K u l t u r y i S z t u k i oraz o t w a r t o
pokonkursową wystawę. Z o r g a n i z o ­
wano kiermasz wyrobów sztuki l u ­
d o w e j . „ D n i " z a k o ń c z y ł y się 6 w r z e ­
śnia uroczystościami
dożynkowymi.

*
Główną imprezą „Tatrzańskiej J e ­
s i e n i " (6—13 I X ) b y ł I I M i ę d z y n a ­

I

o k r e s VII -

IX

K

A

1970

rodowy
Festiwal
Folkloru
Ziem
Górskich, k t ó r y o d b y ł się w d n i a c h
7—10
września
w
Zakopanem.
U d z i a ł w i m p r e z i e w z i ę ł o 8 zespołów
zagranicznych
oraz
11 k r a j o w y c h ,
wyłonionych u p r z e d n i o n a przeglą­
dzie w Ż y w c u . W k a t e g o r i i z e s p o ­
łów „autentycznych" I miejsce zdo­
b y ł zespół „ L a c h y " z N o w e g o Sącza,
a w k a t e g o r i i zespołów s t y l i z o w a ­
n y c h — zespół rumuński z S a t u
Mare.
O d b y ł a się w y s t a w a r z e ź b y g ó r a l ­
skiej. W sali B W A otwarto wysta­
w ę „Region współczesny", gdzie p o ­
k a z a n o w y r o b y powstałe z i n s p i r a c j i
podhalańską sztuką l u d o w ą . O d b y ł
się k i e r m a s z
wyrobów
ludowych
oraz pokaz strojów r e g i o n a l n y c h .
I V Tydzień S z t u k i L u d o w e j
w
Ł o d z i t r w a ł w d n i a c h 12— 19 w r z e ś ­
nia. Cepelia zorganizowała wystawę
t k a n i n y , rzeźby, k o w a l s t w a ,
zdob­
n i c t w a b i b u ł k o w e g o i w y r o b ó w ze
słomy. Przez tydzień c z y n n y
był
kiermasz wyrobów l u d o w y c h twór­
ców.
1

D n i F o l k l o r u P o m o r z a Gdańskiego
rozpoczęły się 20 w r z e ś n i a . W m i e j ­
scowości S u b k o w y , p o w . T c z e w , o d ­
b y ł y się w o j e w ó d z k i e
dożynki
i
Ш
Regionalny
F e s t i w a l Zespołów
Pieśni i Tańca Z i e m i
Gdańskiej.
W P D K w N o w y m Dworze otwarto
wystawę sztuki l u d o w e j . D n i F o l ­
k l o r u t r w a ł y d o 1'8 października.

*
W ramach Bydgoskich D n i Sztu­
k i o d b y ł się 20 września Dzień F o l ­
kloru Ziemi Bydgoskiej.
Występo­
w a ł y r e g i o n a l n e k a p e l e i zespoły
pieśni i tańca. O d b y ł się k i e r m a s z
s z t u k i l u d o w e j . Podczas „Dni S z t u ­
k i " w s a l o n i e B W A o t w a r t o też w y ­
stawę obrazów T e o f i l a O c i e p k i .
W d n i a c h 21—27 września t r w a ł
w Zielonej Górze I V Międzynarodo­
w y F e s t i w a l Pieśni i Tańca. U c z e s t ­
niczyło w n i m 9 z e s p o ł ó w z z a g r a ­
n i c y i 3 polskie. Równocześnie o t ­
w a r t o w y s t a w ę s z t u k i l u d o w e j oraz
plastyki
amatorskiej.
Odbył
się
kiermasz wyrobów Cepelii.

*
Podczas D n i F o l k l o r u i S z t u k i
Ludowej
Dolnego
Śląska
otwarto
26 w r z e ś n i a w L u b a n i u Ś l ą s k i m w y ­
stawę rzeźby l u d o w e j „Swiątkarze".
Pięciu r z e ź b i a r z y p r e z e n t o w a ł o p o ­
n a d 50 p r a c w d r e w n i e .

Wystawy, konkursy
W lipcu otwarto w Zagrzebiu (Ju­
gosławia) wielką wystawę
malar­
s t w a „ n a i w n y c h " . W ś r ó d dzieł 116
twórców pokazano obrazy N i k i f o r a
i Teofila Ociepki.
*
W w y n i k u k o n k u r s u pamiątkar­
s k i e g o ogłoszonego w w o j . koszaliń­
s k i m jedną z d w ó c h p i e r w s z y c h n a ­

g r ó d zdobyła M a r i a G r o c h a l z K o ­
szalina za w y c i n a n k i . A u t o r k a p o ­
chodzi z okolic R a w y
Mazowieckiej.
W k o n k u r s i e b r a ł y t e ż udział j e j
cztery w n u c z k i .
W lipcu zorganizowano
I Woje­
wódzkie T a r g i S z t u k i L u d o w e j
w
Zamościu.
Lipiec. D o m Sztuki w Rzeszowie:
w y s t a w a p n . „Współczesna rzeźba
l u d o w a wtoj. r z e s z o w s k i e g o " ,
zor­
ganizowana przez M u z e u m Okręgo­
we i B W A .
Dom Abrahama w Gdyni: wysta­
w a p n . „Kaszubska sztuka l u d o w a " ,
zorganizowana przez gdyński W D K .
Waszyngton: wystawa sztuki l u ­
dowej
z okolic Łęczycy,
Opoczna
i Rawy Mazowieckiej,
zorganizowa­
na przez Łódzkie M u z e u m A r c h e o ­
logiczne i Etnograficzne.
Muzeum
Regionalne
w
Żywcu:
pokonkursowa
wystawa
rzeźby
i
ozdób bibułkowych.
P D K w Wągrowcu: w y s t a w a sztu­
k i l u d o w e j Pałuk w r a m a c h i m p r e ­
zy f o l k l o r y s t y c z n e j „Lato na Pału­
kach".
Dożynki w o j . warszawskiego o d ­
b y ł y się 30 s i e r p n i a w C i e c h a n o w i e .
Rozstrzygnięto k o n k u r s na wieńce
dożynkowe z t e r e n u województwa.
N a k o n k u r s nadesłano 39 w i e ń c ó w
z 18 p o w i a t ó w . P r z y z n a n o
nagrody
M i n . K u l t u r y i S z t u k i oraz W y d z i a ­
łu K u l t u r y P W R N . B y ł t o p i e r w s z y
tego t y p u k o n k u r s n a t y m t e r e n i e .
Równocześnie
w
ciechanowskim
P D K otwarto wystawę sztuki l u d o ­
w e j ; e k s p o n o w a n a b y ł a rzeźba, ce­
r a m i k a i haft z terenu wojewódz­
twa.

*
PDK
i T o w . Przyjaciół
Sztuk
P i ę k n y c h w N o w y m Sączu ogłosiły
k o n k u r s n a prace plastyków-amatorów i twórców l u d o w y c h z t e r e n u
powiatu. Temat
k o n k u r s u : piękno
Z i e m i Sądeckiej.

*
N a t e r e n i e całego k r a j u i n s t y t u c j e
opiekujące się sztuką l u d o w ą i r u ­
chem
amatorskim
organizowały
k o n k u r s y n a pamiątki regionalne.

*

Sierpień. B r a m a
Krakowska
w
L u b l i n i e : w y s t a w a 37 i k o n ze z b i o ­
rów Muzeum Z i e m i Przemyskiej.
D o m Chłopa w W a r s z a w i e :
wy­
s t a w a rumuńskiej s z t u k i u ż y t k o w e j ,
wykorzystującej m o t y w y l u d o w e .
Wolski K l u b MPiiK w Warszawie:
w y s t a w a obrazów n a i w n e g o m a l a r ­
stwa M a r i i Korsak.

*

W d n i a c h 12—15 w r z e ś n i a p o d ­
czas i m p r e z y „ D y m a r k i 7 0 " w Słupi
N o w e j odbył się k i e r m a s z s z t u k i l u ­
dowej
oraz
konkurs na
melodie
i przyśpiewki l u d o w e . Występowały
zespoły r e g i o n a l n e z
Kielecczyzny
i w o j e w ó d z t w sąsiednich. O t w a r t o
też w y s t a w ę s t r o j ó w l u d o w y c h .

*
125

�Stowarzyszenie
Twórców
Ludo­
w y c h z o r g a n i z o w a ł o 25 i 26 w r z e ś ­
nia w
Gutanowie, pow. Puławy,
zjazd
ludowych
artystów-kowali.
Na
ogłoszony
wcześniej
konkurs
32 k o w a l i nadesłało p o n a d 130 p r a c .
Po
dokonaniu
eliminacji
druga
część k o n k u r s u polegała n a u c z e ­
s t n i c t w i e w 'pokazie k u c i a . P i e r w s z ą
nagrodę zdobył p r e z e s S t o w a r z y s z e ­
nia, k o w a l Bronisław P i e t r a k z G u tanowa.
Otwarto
też
wystawę
ceramiki
l u d o w e j z p o w . puławskiego.
N a V Wojewódzki Przegląd Pla­
styki
Amatorskiej
zorganizowany
przez wrocławski
WDK
wpłynęło
ponad
4300
prac
280
autorów.
Otwarcie
wystawy
nastąpiło
30
września w M u z e u m
Etnograficz­
n y m w e Wrocławiu.
W e wrześniu podczas D n i K u l t u ­
r y Z i e m i K o n e c k i e j o d b y ł się p r z e ­
gląd k a p e l i śpiewaków l u d o w y c h .
P D K w K o ń s k i c h z o r g a n i z o w a ł też
kiermasz-wystawę wyrobów
garn­
carskich, tkackich, wikliniarskich.
W e w r z e ś n i u odbyła się w O p o l u
ogólnopolska k o n f e r e n c j a p o ś w i ę c o ­
na p r o b l e m o m ochrony k u l t u r y l u ­
dowej tego r e g i o n u . K o n f e r e n c j i t o ­
w a r z y s z y ł a w y s t a w a p n . „Sztuka l u ­
dowa n a Opolszczyźnie".

U

M

Kurpiowska
wycinankarka
Cze­
sława K o n o p k ó w n a uczestniczyła w
ekspozycji
w y c i n a n k i polskiej
w
Tokio.
-Wrzesień. Pałac K u l t u r y w
Po­
znaniu:
I I I Wojewódzki
Przegląd
Plastyki Amatorskiej.
Pałac Opatów w Gdańsku-Oliwie:
w y s t a w a współczesnej s z t u k i l u d o ­
wej
Polski
północnej;
eksponaty
w y i b r a n o spośród d a r ó w Z r z e s z e n i a
„Art-Lftegion" d l a gdańskiego M u ­
zeum Etnograficznego.
'Klub M.BiK w Kielcach: p o k o n ­
kursowa wystawa
sztuki
ludowej
południowo-zachodnich
powiatów
Kielecczyzny.
M u z e u m Regionalne
w Łęcznej,
p o w . L u b l i n : w y s t a w a p n . „Bednar­
stwo ludowe".
Gmach
CRZZ
w
Warszawie:
wystawa
plastyków-amatorów
pn.
„Warszawski Wrzesień".
Pokazano
m i n . obrazy Stanisława Dobiasza.
Dom Metalowca w
Grudziądzu:
wystawa malarstwa, grafiki i r y ­
sunku
plastyka-amatora,
Zenona
Zaremby.
P D K w Chojnicach: wystawa prac
artystów l u d o w y c h — głównie h a f ciarek — z terenu powiatu.
M u z e u m Regionalne w
Limano­
wej i park w Mszanie D o l n e j : w y ­
stawy sztuki ludowej z okazji D n i
Ziemi Limanowskiej.

Muzeum
w
Sieradzu:
wystawa
malarstwa,
rzeźby
i
wycinanek
twórcy l u d o w e g o , Stanisława K o r p y .
Zabrze: wystawa zdobnictwa l u ­
d o w e g o n a G ó r n y m Śląsku.
Z D K H u t y im. Lenina w Nowej
H u c i e : w y s t a w a dzieł rzeźbiarza l u ­
dowego, J a n a Staszaka.
'Dom Chłopa w W a r s z a w i e :
s t a w a świątków Z. Oleksego z
l o n e j Góry.

Ratusz w N o w y m T a r g u : w y s t a w a
c e r a m i k i Jana RecZkowskiego,
ot­
warta z okazji D n i Ziemi Nowotar­
skiej.

Inne
23 w r z e ś n i a o t w a r t o M u z e u m W s i
Opolskiej w Bierkowicach k. Opo­
la.
Udostępniono
do
zwiedzania
19 o b i e k t ó w spośród o k o ł o 70, j a k i e
mają s i ę znaleźć w s k a n s e n i e p o
Ukończeniu b u d o w y , p r z e w i d z i a n y m
n a r o k 1990. W p a r k u e t n o g r a f i c z ­
n y m p o m i e ś c i ć się m a oprócz s t a ­
łych e k s p o z y c j i s z t u k i l u d o w e j t a k ­
że
ośrodek
gastronomiczno-hotelarski.
Zdjęcia niektórych obiektów n o w o
o t w a r t e g o s k a n s e n u 'ilustrują r e c e n ję b i b l i o g r a f i i piśmiennictwa o r u ­
chu
skansenowskim,
zamieszczoną
w t y m numerze.

Ю

M

wy­
Zie­

M

S U M M A R Y OF ARTICLES
R o m a n
Reinfuss
BUILDING IN KIELCE

—
RESEARCH
VOIVODSHIP

ON

FOLK

K i e l c e V o i v o d s h i p is a t r a n s i t i o n a l a r e a w h e r e t h e r e
is a m i x t u r e o f f o r m s o f r u r a l b u i l d i n g t h a t a r e c h r o n o ­
logically differentiated. T h e d o m i n a n t type of f a r m a l l
o v e r t h e v o i v o d s h i p is t h a t m a d e u p o f a n u m b e r o f
b u i l d i n g s . T h e y are u s u a l l y a r r a n g e d i n t h e shape of
a horse-shoe — r e s i d e n t i a l quarters on t h e side f a c i n g
t h e r o a d a n d , o p p o s i t e t h e m , t h e b a r n . O n e o f t h e sides
o f t h e h o r s e - s h o e is f o r m e d b y t h e s t a b l e s a n d c o w s h e d s .
T h e r e a r e also o n e - b u i l d i n g f a r m s a n d s o m e w h e r e t h e
b u i l d i n g s are a r r a n g e d i n a rectangle.
B e f o r e t h e S e c o n d W o r l d W a r , i n loess areas, f a r m s
b u i l t b y the clay technique occurred here a n d there.
Today they are a r a r i t y .

126

T h e u s u a l b u i l d i n g m a t e r i a l is t i m b e r . I n p a r t s o f
t h e r e g i o n w h e r e t h e r e a r e n o f o r e s t s , s t o n e is u s e d
f o r b u i l d i n g houses, o r c l a y m i x e d w i t h s t r a w , a n d i n
s o m e cases t h e w a l l s a r e b u i l t o f p l a i t e d t w i g s w h i c h
are t h e n covered w i t h a clay m i x t u r e .
T h e q u o i n c o n s t r u c t i o n is m o s t l y u s e d i n b u i l d i n g
w o o d e n h o u s e s . T h e r e a r e also a f e w o t h e r b u i l d i n g s
of e a r l i e r t y p e s o f c o n s t r u c t i o n .
T h e oldest b u i l d i n g s have hipnroofs. I n t h e last
years of t h e 19th c e n t u r y , t h e j e r k i n head roof became
w i d e s p r e a d . T h e u s u a l m a t e r i a l used to cover roofs
was s t r a w . I n t h e second h a l f of t h e 19th c e n t u r y ,
shingle began to be used f o r c o v e r i n g roofs.
I n t h e K i e l c e v o i v o d s h i p t h e r e are t h r e e basic types
o f i n t e r i o r l a y o u t : 1) c o t t a g e w i t h g a b l e c o r r i d o r o n e
l i v i n g r o o m a n d a closet b e h i n d t h e l i v i n g r o o m ( f i g . 12)

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5967" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5947">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c1d8803e546fd2d10f14bb96f5293b5d.pdf</src>
        <authentication>2958a002bb0fcb6018d6e8565a9a52e2</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71208">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4682</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71209">
                <text>1971</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71210">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4347</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71211">
                <text>Strony tytułowe i spis treści / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1971 t.25 z.3</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71212">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1971 t.25, z.3; s.129-130</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71213">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71214">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71215">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71216">
                <text>INSTYTUT

SZTUKI

POLSKIEJ

AKADEMII

N A U K • ROK X X V • 1 9 7 1 . NR 3

polska sztuka ludowa

�TRESC
S t a n i s ł a w Błaszczyk

Drzeworyty wielkopolskie

131

Zofia Rozanow

Iluminacje r ę k o p i s ó w klasztoru Benedyktynek
w S t a n i ą t k a c h z p o ł o w y X V I I Wieku .
.
.

155

Wystawa i sympozjum polskiej g r a f i k i ludowej
w Muzeum Etnograficznym w K r a k o w i e
.
.

165

K i l k a słów o n i e k t ó r y c h częstochowskich r y s u n ­
kach Adriana Głębockiego

177

Trzy miedzioryty ze z b i o r ó w
zjalnego w Sandomierzu

184

Anna Kunczyńska-Iracka
Ryszard B r y k o w s k i
Anna K u n c z y ń s k a - I r a c k a

KRONIKA
SUMMARY

Muzeum

Diece­

187
OF ARTICLES

РЕЗЮМЕ

Na

okładce:

Na

stronie

190
192

Kolenda, drzeworyt dawany na k o l ę d ę , 80 X 56 cm. Wł. B i b l .
J a g i e l l o ń s k a , K r a k ó w . Fot. S t a n i s ł a w S t ę p n i e w s k i
t y t u ł o w e j : Sw. Rozalia, drzeworyt kolor. 45 X 34 cm. M ą c h o cice, pow. Kielce. Fot. St. S t ę p n i e w s k i

�INSTYTUT

SZTUKI

POLSKIEJ

AKADEMII

NAUK

• R О К XXV • 1 9 7 1 • NR 3

polska sztuka ludowa

W R O C Ł A W
ZAKŁAD

NARODOWY

-

W A R S Z A W A
IMIENIA O S S O L I Ń S K I C H ,

-

K R A K Ó W

-

G D A Ń S K

W Y D A W N I C T W O POLSKIEJ A K A D E M I I

NAUK

�REDAGUJE Z E S P Ó Ł : Aleksander Jackowski (red. nacz.),
Jadwiga Jarnuszkiewiczowa (z-ca red. nacz.), A n n a K u n ­
c z y ń s k a - I r a c k a , Jacek O l ę d z k i , Ksawery P i w o c k i , Ro­
man Reinfuss (z-ca red. nacz.).
Sekretariat redakcji — W i t o l d K a l i ń s k i . Redaktor tech­
niczny — Zbigniew Cieślik. U k ł a d graficzny — Jadwiga
Jarnuszkiewiczowa. T ł u m a c z e n i a — Doris Ronowicz (ang.)
i Natalia S t a s i ń s k a (ros.).
Redakcja: I n s t y t u t Sztuki Polskiej A k a d e m i i Nauk, W a r ­
szawa, u l . D ł u g a 28, tel. 31Э2 71, w e w n . 20 l u b 84.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5984" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5964">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/d61fa91b156ffeb763e61e28ca5e6954.pdf</src>
        <authentication>c2f43f8ecd6e0da73727d6e2c15b0302</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71386">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1825</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71387">
                <text>1982</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71388">
                <text>kultura</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71389">
                <text>badania etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71390">
                <text>teoria kultury</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71391">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1691</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71392">
                <text>Teoretyczny aspekt etnograficznych badań nad kulturą / LUD 1982 t.66</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71393">
                <text>LUD 1982 t.66, s.31-44</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71394">
                <text>Buchowski, Michał; Burszta, Wojciech</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71395">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71396">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71397">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71398">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71399">
                <text>•

.....
MICHAŁ BUCHOWSKI, WOJCIECH BURSZTA

Lud, t. 66, 1982

TEORETYCZNY ASPEKT ETNOGRAFICZNYCH BADAŃ
NAD KULTURĄ *

Rr.zede wszys;tJkim wy;pardar074&gt;QC.Ząć
od kilku uwag odnośnie do charakiteTU prezenst'OWanego tutaj tełkstu. Powstał· on ja'ko próba zaipisu
WSipólmej il"·efleksji nad rzeczY1WistOOciąbadawczą IW ;ramach WlSipółczesnej etnolgcr-afiipo1s1kiej, re:file:ksji, która za swój lwntek:st miała ooozar
wspókzesnelj humalfiilSltylki;jak się zda:je, takie ustawienie !p~as;zczyzny
naszych roz,ważań ipo'zwailanieco inaczej spoj!I'Zećna ~jawiska, z którymi
stykamy się na gruncie etnograficznych ,badań nard kulturą.
SIWiadiomienadaliśmy również prezentowanemu
tutaj itelksrt;,c)wi
charakter na :poły 'eseiiStycrz:ny,stąd nie zalWsze być moiie pełna weryiikowalność trw,ieTr&lt;izieńi dbałość o "logicmość" konselkiwencji - aae tak
właśnie być miało; - nic tnie U!pI'l3lWlnia
nas do :występowania w rOili
"jaśnie oświeconych", którzy wska'zują "jedynie słuszny" punkt widzenia i model rozwiązań. W 'Sumie więc jest to rodzaj propozycji i tez do
dy.sikusji.
I

Nauka, a w jej obrębie dyscy;pli&lt;ny srezegółOlWe i ich !kompleksy,
przechodzi ;różne Oikl-esysw:eg,ort&gt;~o:jupowsta'je i rozw~'ja się IW określonYJID :czasie, rpełniąc przy tym wyznacwne jej OibiektylwlIlie:funkcje
wobec calokSzt'a'ltużycia Slpole'C~nego(całok!szrtaUu prakitylki 'Społecz,nej).
W miarę rozwoju historycznego il"ola danej gałęzi wiredzy rÓW!Ilteżodpowiadać mUsi nowym wymog-arn, musi "dopal'&gt;QWaćsię" .do nowych warunków, by fUJI1Ikcj,o&lt;IlJować
'w nich IW ~(jsób efekty;wny (jej Z1bylteCZiI'liOŚĆ
musi tpIl"owadzićdo ohwma:rcia).
Równolegle z tymi zewnętrznymi
(ohiekrt)'iwnymi) dr€lt€lliIIlinantami
ro~O'ju naruiki, mamy do czynienia z wewnęitrmyimi procesami IW joej
obrębie - ciągle nalstępuje IW niej 'diaSkonallenie, dOj:rz'elWaniei precyzowanie me:tod, weryfi!ka~cja wyników badawczych, fonrliowanie się nowyeh współczynników te'or~yrc,zno-mletodl()]jogicznychitp.
Całokszta'łJt nalUJkZlwykło się dzielić na nauki przyrodnicze i hwmaniSltyczne - zagadnienie istoty tego podziału do dziś skulpia uwagę filozofów nauki, met'Oc1d1ogówipnze!dswwicieli PrOlS~zególnych dyscyplin
* Wiele wątków niniejszego tekstu inspiTowanych było koncepcją
pracowywaną w poznańskim środowisku kulturoznawczym.

kultury

wy-

�MICHAŁ BUCHOWSKI, WOJCIECH BURSZTA

32

szczegółowych 1. Pomijając tutaj różnice w metodach badawczych i przeclnniocie badań (a więc wetWlnęt'1"ZIle
:niejako), można podział ;ten uza:s.adinić W\SIpomnianyunijuż funkcjami nauki ·wohec hiell"alrcihicznieustrrukturyzowanego całloikszta'ł:ttupraik.tylki społecznej. Jak pcmcza nas matetrialitzm hisboll"yc.zny,,po;d!stalWowymtypem :pmk:tylki SipOł'ec:zme1j
jest zawsze
praktylka materialna (iprodukcji, wymiańy i !konsumpcji) - na jej to wła.
śnie zajpotrze!bOlwaniebeZipOŚil"'eidrrio
odpowiadają nauki pIl"zYIl"oldnicze,
dostarczając pr~esłalIl€lk dla efektyIWnego .dzi'a1ania w je'j obrębie. PrzyrodoznalWstwo pełni więc fuI1kcjępll"a:1ctyc:DIl'o"'poznawC'zą
ta ,właśnie
:funJkcja jem dlla .nauki jailro talk:iej specyfi:ozna i powoduje, rże możemy
w ogó1e m6wić o oidll"ębnymtYiPie praktyki społecznej - nauce właśnie.
Rrzedstaiwiciele "teorii kryTtycznej" mówią o ,przyrodozna'Wlstwie, że realizuje inJtelrelS\Władania przyrodą i spoleczeńStw1em2.
Z barid.ziej z'łożoną sytuacją mamy do czynienia w ptr'zy:padku humanisty1ki. Również i ,tutaj spotY1lmmysię, rzecz jasna, z :funkcją tpraiktyc:zm'CHpo.znawczą
{ika!ŻJdy
humanista tak określi cel swO'wh działań), ale
istnieje coś, co lIlie \pO'ZIWa'la
np. Anglosaoom mówić o humanistyce jako
"science", a oIkIreślać ją mianem "knowłedge". Ozęsto b)'l,wa bOiwiem
tak, że funilocja czysto poznawcza w:eale .nie jest 'nacz'elna - sZCizególnie
uwidac:zmia się to w przypadkach słabiej :z:.aawalIlS'Qlwanych
teoretycznie
. dyscyplin. Obok więc funkcji (1) praktyczno-'poznawcze.j, moiŻna wymienić specyct:icznie humanistyczne funkcje: IC2) .światopoglądo!wą oraz (3)
ku1turowo-dyclaktyczną.
Spróbujmy funkcje te omówić na prlzykła!dJzleetnografii, Ibędzie to
jednocześnie ;wY1godnew;pI'owadzenie w sedno niniejszych rOZlważań
dzień dzisiejszy tej dyscypliny i problemy jakie się z tym wiążą.
II

W momencie SlwlOi:ch
na,rQldzi:netnOlg;rafiapOllska sterowana była p:rze- '
sł-ankami .natuTy światopoglądowe'j. Mówiąc inacz·ej - działalność etnograficzna pełniła f'llnk,cję Slpecyfic~ej
walaryzacjiświaJtopog:lądowej
OIkreślOluych f:ragmentów rzeczY1wistości, rozpo'ZJna1wanychjako "chłopskie", ,,}ludowe", "tYlPowo poLskie". Wiąż'e się to beZlpoŚTednioz powstaniem nurtu "socjologicznego romantyzmu", w ,przeświadczeniu którego
plf:zyszł'ośćwyrasta z kOT'zeni pTlZ€iSzlO'ści,cospralWia, że ,nale'ży s.'wJkaĆ
tlrad)'lcji Iwłasnego :narodu tam, gdzie posiada ona jeSlzc:ze.nie.s:każonąpoZob. np. K. ·P,opper, Logika odkrycia
naukowego,
do metodologii ogólnej nauki, Poznań 1973.
2 J. Habermas,
Technika
i nauka jako "ideolvgia",
gii?, Wartslza',wa 119'77,'ss. 342 - 395.
1

Warszawa

1977; J. Such,

Wstęp

W:

Czy

kryzys

socjolo-

�Teoretyczny

aspekt

etnograficznych

badań nad kulturą

33

stać - wśród społeczności chł'opskiej. W związkIu Z urtratą niepad:ległego byJtu !państwowego zaistniala pobr'zeiba dosta:rcZieniaprzekonań, kitóre
IlIogłJ1byrewaloryzować autentyczność polskie'j kultury naroo.'OlWej.Klasę chłJop6ką starano się włączyć ,w nurt spraw narodowych, a jedną
z dziedziin tego działania byiło rOZJpoznaniei wlkooniponowaniejej kiUlitUlly
w całokisZJtałrt
sprI'aIW
p'O'lskich.
W ślad za pOl~ępującymi coraz szybciej zmianami cywilizacyjnymi
zJwiąrz.anymiz rozwojem kaJpitahzmu sądzono, że nastą!pił .ostatni moment uchwycenia tej czystej polskiej kultury, jaka zachowała się na
wsi. Stąd wśród badaczy XIX-wi·ecZJnYc'htak wielka pasja zbierania starożytności sJowiańSikich, zapisu i rejestracji m,łej niema'l uchwytnej rzecZ)'1WistoŚ'ci
naszej wsi. Najlepszym wyrazem tego rodzaju dążeń jest
ocrz;ywiścietytaniczna wręcz dzia'ła'1nośćO. Kolberga.
Ta funkcja rewaloryza'cyjna k:onS'tytuo wala etnografię jako naukę
(etnografia dostarczała prze:słanek wykorzystywany:ch
głównie przez
dmeclzinę'prawlll'o-pollitycZ'nątego okuel5u).W płas,~zyŹinie czysto badawczej doo,złiojednocześnie do wypraoowania metod, których zadaniem było
slrodyfil!wwaći uśoiś1ić pOls.trzeganą ,rzeczywi!sItośćempiryczną, oddzielić to, co za kiulturę ludową się U!waża od tego, C'O nią nie jest. W ten
sposób Ikrystahzował się ~ wolnaza'kres przedmiotowy etnografii.
Okres międzywojenny przyniósł już więc·ej dociekań ściśle poznawczych. Falkt .istnienia w rnialTęspójnych teorii etnoi10gi:cz,nychw Europie
miał tutaj znaczenie podstawowe. Wątek wal{)Tyza:cjiśiwiartopogiJ.ądiowej
przewijał się jednak niemal cały czas, długo jeszoze dominujqc, a i dzisiaj odgrYlWani'ehagatelną rolę. Swoją drogą olwa wa~oryza:cja nie opierała .się na całkowicie :nieuzasadnionych przesła,nka'ch. Wiadom!o bowiem,
że nurt kultury chłopskiej znalaJzł duż·e odzwiemiedlenie w ramach kultury polskiej; nie chodzi przy tym ty1ko o tZJw. i.mpirracje ludowe
w twó.rczośC'iartystyc.znej, czy wąsko rozumianej kU'ltU!r'ze,ale o św.iadomość spoleCizmąi jej genezę (choć wydaje się, ż.e jest ona w tym względzie hardziej pluralistyczna niźli kultura ościennych narodów - zawiera wątki ludow'e, szlacheckie i mieszczańskie). P'l'zy .tym wszystkim doszło jednakże do znacznej "mitologizacji" kultury ludowej, o czym będzie jeszc'ze mlOlWa.
Okres po II wojnie światowej ma niezwykle istotne zmaczenie dla sytuacji etno:grafii ,w naszym kraju. Ot·o bowiem zmienia się os.ta'tecznie
badana rzeczywistość, a odmienne warunki gOSlpodarcrzo-społecmesprawiają, Że prakitylka społeczna (.poLs.zc'zególne
jej typy) nie wyLSIt;ępujejuż
z dJOftychczalSOlWyun
rodzajem zalpOtrzeihawania :na przesłanki światopoglądowe i ,po.znalWczo-praktyczmew doty:ohczasowym kształci'e. Okres
odTodzenia słowiańskiego już minął, na'sza krul1JUTa
naiTodowa ma własną
samoświadomość i usilnie ,walo:ryzować przeszlości nikt nie musi. Je1

3

,.Lud" -

tom 88

�34

.

,MICHAL BUCHOWSKI, WOJCIECH

BURSZTA

d!nocześnie 7lIlli'elIlianarzeazywiStość badawcza (zanik tzw. 'kultury ludowej) .~a:wia, że etnografia nie j'est w stanie pełnić Siwej funkcji poznalWczej.
'NY konselkwencji dOS1!łowięc (i Sltan t,en iU~zyrrnUij'esię) do sytuacji,
że nacze1lIlą funkcją, jaką peŁni tOIboonieetnografia, jest funkcja edukacyjno-kil'1tuTO'Wa.W czym się to przejawia? OtÓŻ chodzi o to, iż ustalenia etnogrr-aificznewykm-zystuje się w dzia'łalności dydalktyc'znej [ub artystycznej ;priZYwtlTażaniu do pa!rtyc)'!pacji w "ludowości". NIP. z etnogira'ficznych alI18..łizt:raidycyjnydh wesel chłopSkich IW różnych re'g'ionach
kra;ju wyidOlbY1Wa
się te elementy, które ,wykoYzylStujesię .później' w folldoryza:cyjnej już dzia'la.]Jnościróżnych zes~łów relgionalnyrch, odtwarzających na scenie ,weslela luclOlwe.Etnografów powołuje się IWchaJ"alkter.ze e/kspe!rtóiw do oceny stopnia arutentyczności wytwolfÓW "ludoiwych"
(np. na ta~alCh SzJ1Julki).
Je:dnyrrnsł.owem etnografdwie ,pe!rswald1l!jąniejako spclec:zeństWIUco ,1;10 znaczy "llUdQWOŚć",jak w niej ,pa'liycYJPOwać,
"uczą" elI?oclj'Onalnejidentyfikacji z okr-eślonyrmiobszatrami kultury, które roZl{)O'2'JnaSlięja~o
je
1Uidowe.
N&amp;t tu oC'zytWiStcie
nie twierdzi, że owa fiwnkcja eduJkacyjno-,kulturowa sama w soIbie jesi czymś złym lub nienomnalnym. Rzecz jednalk
w tym, że idzie ona w parze z nioooWładem pOlZnalwczej.penebracji etnograficznej, co dotprO'waJ&lt;fizilo
do IfzeczOlnej "miJtologi'zacji" lUidnowoścl ,w
życliu społecznym współc~esnej PQl1ski.PrzejdŹlmY więc teraz do za1garlnień ZJWiązany:chz t ror etYl:ZJnymi podstawami etnograf.ii. P.owinno dać
1lonam .odpawiooź na pytani-e: d:laoze.go doszło do oWYl:h edu:kacyjno-kJulłUirOłWych
nadUżyć względem tej nauki?
i

III

Okres .niepokoju ,etnografów o przys'zło'ść ich na'ulki ulw~dro'ClznH
3lę
dość ostm 'W latach 60-tych. Doszło do .postawienia kwe\s!tii wprost: czy
kryzys etnOlgrafi.i? Z czaSfflr1jednak sprawa UlCichłai tylko a'kcydentalnie Wtraca na łamy czasopismetnlcYgraiicznych, w dyskusja'c!h i na zJazdach 3. A przecież w zasadzie zniknęło to, CeJ uwaŻlano za kulturę ludową. Podczas g.dy Ulprzednio nie miano wąrtu)liJwo'ści,ż,e plf,zedmiotem
badań etlnOtgtrafliijest wZJg'lędnie iwlowana kultura warsrt:wy clhłopskiej,
teraz takie !rozróżnienie byłoby :zjbyt jaskrawym schematyzmem. Gdzie
więc iznaleźć kryterium ludowości, na czym miałaby ona polegać, co
I W laJtach 6O-tych
zaporc:z.ąt'k.owa.łten nurt refl.elcs.j.i m.im . .T. Burs.zAa artykułem Czy kryzys wetnografi?,
"Studia MeltIJJogi,c:zme" 11Ir l, 1965, s.s.. 91 - 10~. W tej
kiWesltii rob. też J. Heymann,
Etnografia
na rozdrożach,
"W,spókzeSlność"
1970,
nr 7; A. P06ern-Ziel'iński,
Optymistyczna
wizja
etnogrrafii,
"WSPÓłCZ€lSfiO;;Ć"
1970,
rur 13.

�Teoretyczny

aspekt

etnograficznych

badań nad kulturą

35

w mej badać it!d., itp? Pogniły już ostatnie radła, cepy zawędrowały na
strych, ka1żdyoglądalł telewizor, jechał na rowerze, i nie ucieka na IWidoksamolotu; dury i ga'jdy są natomiast równie egzotyczne dla młodego miesZikańca wsi, co clilamie:s,zc~ucha.Jeśli zaś naty:lmmy się dziś na elementy kultury ma1Jeria1nej tY'powe dla ubiegłowie'cZfiej wsi, lub pelWne fragmenty kultury symlbohrc~nej (IlIp. z zal~resu świardlorruoŚici
magicznej),
nikt nie będzie OIPoncxwał,że nie są już one składnikami "tradycyjnY1Ch
struktUr". Podsumowując - nie można od da1wna mówić oz,waT'terj kulturze l:udDiWejrOl~umialn€'jw jej tradycyjnym sensie. W dużej mierze
całe społeczeństwo partycypuje ,w kuI,tuITze ogólnona!TodOłWej, pracuje
w prz,emyś[e, pi~dróżuje itp. A więc etnografowie zostają bez pracy?
Wcale nie! Owo zaprzeezenie nie odnosi się jednak w naszym mni'emaniu do dotychczasowych poczynań - nie chodzi 'O to, by wykIPić się
badaniami nard wzpadem tradycyjnej kultury chłopslkiej, przemianami
zwyczajów ludow)'lch, kultuiTą roibotniczą itp. Chodzi o to, by spróbować
n a IIIo rwo r o z iwa żyć
k we s t i ę r o l i t e o r i i w k IS Z t a łt o wan i u p ITZ e d m i o t u b a d a ń danej nauki - IW naszym plI'zypadku - e t IIIo g r a f i i. SplTobujmy pójść tIl"0IPemA. Asnyka, który
pouczał: "Trzeba z żyrwymi naprzód iść IBo życie sięgać nowel a lIlie
w uwiędłych lauróiw liść/ Z up'orem stroić głowę" 4.
Zasadiniczym pr obIerrnem, jaki się w tej s;praiwie rylsuje, jest sposób
traktolw'ania i ujmolWania :lml!ltury.Generalnie rz,eez biorąc, dotychczasowe jej definicje fO!Tmułoiwanena ,gruncie etnologii (antropologii kiulturowej) mają chalI'akter n\ominalisrtYC'Zlny
lub ,psycho'1ogistyozny. Pi'erwszy
z rod'zajów definicji dkreś'la kuJturę jako zbiór lWyt,wQ!rólW
(przedmiotów), zarówno o cha!Takterze materia!1Jnym, jalk i poZamaterialnym.
Takimi kilasycz:ny:midefini:cjami są definicje stwoTZOlIleprze1z Tylara,
Czarl1owskiego, czy MOSlzyńskiego.Nat:OImiastded'rnicje drugiego rodzaju nakazują uj:mować kulburę jako zespół zachowań i roo 'wytlWorÓiW,
będących rezUiltatem procesów o charaWterze psychologicznym 5. Zostawiając na później 1~wesrtię,o ile teoretyczne deklamcje polkry:wają się ~ykle z p!Talktykąbadawczą, wskarŻJmytylko na pe'Wlnekonsekwencje, jakie pociąga za sobą omeślone pojmOlwanie ku'Itury (nieistortmy jest ;piTZY
tym fakt, że jeŚ'li pozoSita!jesię na ,giI"Uincie
jakiejś definicji kultury, trudno jest zaulWalżyćjej isłabości "od werwnątrtz"). Gdybyśimy dOIsłownie
traktowali kultJurę ako ~biór wytwOT6w, to np. roz:przestiTzenienie się danego typu oibyozaju [U!b zespołu narzędzi byłoby wynilkiem oddziałYlwania na sielbie obyczajów i przedlmiotów (traktor wypaiTł konia), co jest
A. Asnyk. Daremne żale.
Zob. A. Pałubicka, O dwóch pojęciach
kultury,
W: Wartość, dzieło, sens.
Szkice z filozofii
kultury
artystycznej,
J. Kmita (red.), Warszawa
1975, ss. 60 - 61.
4

5

�MICHAŁ BUCHOWSKI,

36

WOJCIECH

BURSZTA

OCZ)'IWiStym
Głbsurdem, gdy wziąć to d~łownie. Jeśli nllitomiast ujmuje
się kw1tuTę jakla zespół zachowań, także dojść more do w'ie[u nieścisłoś·
ci i nieporozumień. Je\dno\Slt'kiwylkonyrwać bowiem mogą te same czynności, lecz ucze:st'Iliczyć w odmiennych dziedzinach kIUltury. Przykładowo, oibchodzący BoŻie Narodzenie głęboko wierr-zący ch!rześci'janie oraz
ateiści: - pierwsi z nich paa:"tycypują w praktyce relhgijl!1ej (i najwyżej
wtórnie Oib)'lC'zIRjowe'j),
drudzy tylko w obyczajowej. Mamy więc te same zacholWania,in'Ile jednak przyświecają jednostlkom cele, realizowane
są inne war:tości, towarzyszą więc im odmienne stany świadomości.
I odwil'o1mie.BYlwa i tak, że w tralkcie wykonywania róż'nych czynności
biaid.anepodmioty uczestniczyć mogą w tej samej sferze kultury, lub inaczej: alktualiWlwać te same stany świadomości. Np. czytający książke
i rozmyślający nad jej treścią osobniJk, który akurat rąbie dirzewo. Poza tym istnieją zalWiszeTO'71bieżnoŚ'ci
między czynnościami "pomyślanymi"(zamiemonym~), a ich wykonaniem.
UWlZiględniająt wszystlkie powY:Źl9ze'Uwagi, z k&gt;onJi.e:cZIIlOŚCi
tyJko za·.
sy:gnalizOlwame,postulować można ,odmienny sposób patrzenia na kulturę - jako pew:ną "rzeczywistość myślową". Z tendencją do takiego jej
ujmowania spo!tykamy się COTa'Zczęściej na gruncie ws:półczeSJTlejhumanistyki. Taiki zdetytdowanie charnkter posiadają badania nad językiem prowadzone p.rrzezN. Chomslky'ego, jego właśnie koncepcję kompetencji lingwiSlty'Cznejpróbuje uogó1Jnićna całość kultury R. Keesilng i inni przedstawiciele współezelS'nej antropologii ameryikańskiej ,(mowa jest
tam o kOlmipelencji kultuTOwej) 6. "Struktura1i:znn" Levi-Slraul5:sa również stanowi slwoisltą odmianę takiego sposoibu patil'zenia na kulturę,
przy czym w przypadku tego badacza występuje
jeszeze dodatkolwe
"rwZlloicnielnie"teoiTi'ikultury przez uslainowienie wrodzonych strUiktur
myśl{)wych, krtór-esłużyć mają w tej koncepcji siiworzeniu uni'wersalnej,
ogórnie ważnej te&gt;OTiiezlowie'ka. W. Goodenough, jeden z twórców elnosemantyki, prezentuje jeszcze inną z kolei .wer:sję teorii tego typu, która zawęża pojęcie kultury do ideacyjlIlyah kodÓiWimmanentnie przynależnych pO'szczegółnym jednostk'Om paT'tycyfpującym w życiu społecznym
swoich wspólnot 7.
W sygnalizowanym przez nas ujęciu kultura byłaby OIkreślonym zespołem form świadomości społecznej, zespołem p.owszechnie respekt 06

in

R. M. Keelsing, Toward a ModeL of RoLe AnaLysis, in: A Handbook of Method
AnthropoLogy,
R. Naroll and R. Cohen (ed:s), New York 1973, ss. 423-

CuLturaL

- 353.
W. H. Goodem.ough, Cultural
Anthropology
and Linguistics,
in: Language
and Society, D. Hymes (ed), New York 1964, ss. 36 - 39. Tegoż C'-l.lture,
Language and Society, Massachusetts
1971.
1

in Culture

�Teoretyczny

aspekt

etnograficznych

37

badań nad kl.lUurq

wanych przeikonań regulujących w trybie subi'eiktywno-'Slpo1eoznymczynności podejmorwane w ramach różnych praktyk społelc'zmych - religijnej, obyczajowej, językowej itd. Nie je,st celem tego arty\kułu pre'zentować s'zczegół1orwo
ffi!oililw1019ci,
jalkie rysują się przed takim pojmowaniem
kultury (iwymagałoby to wpTowadzenia szeregu ustaleń ,wstępnych, określenia podsta1wowych pojęć w rodzaju praktyki społecznej, Slpołeczno-slUibiekityrwnego
regulatora praikityki, przeikionań nO['lffiaitywnyCIh
i dyrektywnych itp.). Nadmieńmy więc jedynie, że UlIllożliwia ono odmienne
Slpoj!fzeniezarÓlWnona (1) tradycyjną kulturę ludową, jak i (2) wspólczesny stan "łuidowości".
Jeśli chodzi o kwestię (1), wymaga ona oczy:wiście starannYich analiz hi'Sitoryczno-teoretycznych, kitóre musiałyby UJSitaJ.ić
w pierwszym rzędzie zak!fes występujących w obrębie tradycyjnY'ch w6lpómot wiejskich
prakitylk i ,vwiązków deitermina1cji funkcjonalnej między nimi. RÓiwnocześnie byłoby niezbędne określenie procesu wyodręhniania się iPoszczególnych sfe:r świadomości "ludoiwej" (poszczegMnych dziedzin kultury
właśnie), które regulowały we wspomnianym trylbie suhielktyrwno-sipołecz;nym dany typ praktyki. Wydaje się, że można zasadnie t/wiierdzić,
iż brak było w kulturze chłOpSkiej wyraźnie wyodrębnilOnej praktylki
artystycznej, tzn. na pewlno nie pełniła ona funkcji porlobnY'ch "oświeco·
nej" sztuce - była ściś[e powiązana z religią li. obyczajem i w tym senslie nieautoIllomiczna 8. Zwrócić warto też uwagę na wyją1tkową pozycję
języka, spełniającego szczególnie wyraźnie integrując1o.cróŻlllicującąfunkcję w Slpołeczności wiejskiej. Funkcja komunikacyjna języ!ka, zawsze
podstalworwa, także posia!dała swoisty charakter
(np. zryitualizowanie
pewnych komunikatórw o treścii obyczajorwej lub rehgijnej).
Pojęcie tradycyjnej kultury ludowej można przy tym rozpatrywać
w zmaczeniu szerszym, tj. uw:zględniającym technkzno-użytilmwą sferę
kultury (potoczne doświaidczeni'e regulujące działalność maiteria'lną), lub
skupić się jedynie na kultmz,e sym;bdlieznej, ,tj. na zespole sądów normatywnych od[:Jowiadających pos2Jczególnym dziedzinom kultury symbolicznej, czy to o charakterze ,komunilm.cyjnym (obyczaj, języik), czy też
światopoglądowym (religia IZ elementami marg1i,k,osmologiia).
J eŚilichodzi o symboliczną kulturę spofeiczności .wiejsikiej, to przeciwnie niź;1idzieje się to oibe'cniew kuJJturze ogólnonar:odorwej, nikła była rola jednostki w rozwoju rp.oszczergólnYich
dziedzirn kuQltury. Falkt powszechnej akceptacji danego zespołu Imzekonań nie wymagał zWy1kle up!rzedniej indyrwidua/Inej iJch artyikulacji. Rola jednostek, t~.
autoryt,etów
wiejskich w rodzaiju księdza, pol'egała jedynie na "wzmacnianiu" już wy8 J. Górecki,
Nowe perspektywy
poz.ael'iitamnych (malsizynJo!P1s).

etnologii

w

świetle

problemu

tzw.

"sztuk

�38

MICHAŁ BUCHOWSKI, WOJCIECH BURSZTA

kJształconych sądów, na podikreślaniu ich zasadności i niezbędności akeeptacji i relS!pek!tolwalrua.
PodsumolWując ten fmglment rOZlważań powiedzieć należy, że sygnalizowane powyżej ujęcie tra1dycyjnej kultury ludowej UJwzględlniaćmusi
na równi składnik genetyc~ny (proces wyodręlbniania się posZJczegÓ'1nych
pralkltyJk i odipolwiadającyJch iJm form świadomoŚici), jak i fU'llkcjona'lny
(wzajemna determinacja poszczególnycll dziedzin ku[1;ury w ka'żidym
okJresie histor)l1c2illym). Jak łatwo za,ll'ważyć, dopiero ;po SiZlczegółowej
anahzie geneityc:zno-funkcjonalnej mQlżna będzie zasadnie usrtalić znaczenie teifminów "ludQ\WY" (co decydowało o "luidQlwośei" przekonań),
"tradycyjny" ("trodyrcyjny" wcale nie musi oZinacmć "statyczny", "niezmienny" ittp. - a talkie właśnie rozumienie tego terminu zakłada się
zwykle w ertnografii i przeciwstawia "wLSrpółc"lesmemu").
Co się zaś tyczy punktu (2) - wLSrpókzesnegostanu ,,}udlowości", wydaje się om być konsekwencją punktu poplI'zedniego. Mając scharakteryzowaną "rzeczyiW'iJstośćmYJślolwą" tradycyjnej kulitury ludo1wej, można
poslZulkiwać we wrspółc:aesnym społecz,eństwie polskim e,lementów przekonań (ho chyba nie są to już zwarrte ich zespoły) właśnie o tarkim ,,}udowym" chamlktterze. Nie jest przy tym absolutnie istotne, czy badać
się bęidzie wieś, miastec:zJko, czy wielkie miasto przemysłowe; pyrtanie
może bowi'em mieć pOIstać następującą: czy wrspókzesnym tyJPom praktyk społec7Jnych w grl,{)ibałne
j Slkarlispołeczeństwa odpowiadaiją typy przekonań, znajidow1alny'chkiedyś w tradycyjnej kulturze chłopskiej, jaka jest
ich roJa w reguJlowaniu np. proildYJki relirgijnej "cywilJ..i'z{)lWanego"
miesZiCzucha?
Proponowane ujęcie badań nad kulturą rOZlwiązuje talkże problem
wielu zachOiWań"styliL'Jowa'llych", pomaga zawsze je rorzpo'znawać. W tym
kieT'Ulnku poszlli już zresztą etnografowie
wprowadzając
roz:różni.ernie
foliklOTu od f:()il.kloryzmu.Uczestnicy autentycznego
wesela ŁOlwicik:iego,
uczestniczący w kulturze religijnej i obyczajowej, reahzują niby ten
sam zakres kulitury co członkioiwie zespołu regionalnego, - ale pirzerciee
ci drudzy partYJcypują tylko w kulturze a!rtystycznej!
Jaik już podlkreślaliśmy, nie jest naszym celem b~żerj wchodzić w prezentację wlslzystkiich możr!iwoś:ci, jakie rysują się przed badaniami kultury w porwyżs;zyJmujęciu. To, że akurat zalwarliśmy tutaj szereg uwag
odnośnie tej teorii kultury, miało służyć niereo innemu celowi niż wy~nalczenie zaikresu badań, uzasadnieniu semsawnoś;ci takiej a nie innej
lmllcepcji, ukazaniu stopnia jej prawomocności, odmienności spojrzenia
lrtp. Chodziło nam bowiem o rzecz w naszym mniemaniu gerneralnierjszą o rolę teorii w wyznaozaniu możliwego pola pene'tracji poznawcze j etnografii.

�Teoretyczny

aspekt etnograj,icznych

badań nad kultu,rq

39

IV
Mówihśmy już o tym, że ba:r'dzo ezęs;bo dzieje się tak, że zauwazyc
moima nikły (lub żaden) stopień pOlkry'wania się delkJ.a'racji teoretycznych P'o6!zcrzergó\lnych
badaczy (werbalizowan)l1ch w postaci odpowiednich
beozdotyczących kultury jako przeidmi'otu badań) z reahzacją praktyczną tych założeń, tj. w rzeczywisItym postępowaniu ba1dalWczym.WystalI''czy sięgnąć do wieilu oprracOlWań,aby upelwnić się w tym wzgdędzie. Oto
bowiem z jednej SItrony częstuje się czyteWll'ikateoretyczlll)l1ffiwyrwodem,
kJtÓlI'y usil;ala, co na'leży rozumieć pod określonymi pojęciami, jaki przyjęto model ro:zumienia ba1darny!chzjawisk, jaki jest
ich charakter,
w czym zasadza się istota problemu itd., ,po Cizymna'stęipuje empiryczna
część pracy, w której zalwieS'zasię jak g'dyby pierwotne u:stalernia i rejestruje w ZJwyjkłymopri'siepostrzeganą naoezni'e rzeczyiw:istoŚć. Jeslt to
na jozęściej p!TolSIta
indUlkcja faiMów, które ,poddane pottem uogóa:nieniu
prezentuje się w ost'at'niej ezę'śoi pracy jako koń'colwy re'zultat anahzy,
jako chall'a:kiterysty!kęi wy;ja'śnienie !procesów Składają!cy!Chsię na obraz
danego zjalWil9ka(danej dziedziny ku1tlury lub jej £ragmentu).
Na czym zasadza s'ię podobny spolSób pOrstęlp&lt;YWania?Rzecz chy!ba
głównie w ciągle pokutującym pr!zel1mnaniuo fenomenalistyC':zme'jnaturze świata kulitury, danej bezpośrednio ka'żdemu śmierrteilni'kowi; każdy
może jerdy;niewyciągnąć rękę, pooibserWolwać,etolkonać pewnej systematyzacji i UIPor:zą'C1lkowania,
po cz)I1lffi
poklalSyfikować dbse!I'lwacjena różne
typy i już mamy ,,'O!biekJt)'lwny",nauikolwo widziany Sltan rzeezy. SądZl
się (najczęśóej w Slposób nieuśw!iadamiany, tak jak nikt nie zal9t,ana,wia
się w rozllllrowienad regułami gJ"amatycznyrrni), że fak!ty ist~nierjąw sposób naturalny, że są zaw'sze da'ne, wystar:czy posiadać odpiowiedmie narzędzia (iW posita'C'iprocedur ba!dalWczych),aby je ogarnąć i poznać. Te~
oria nie pełni więc wł,aś:Ciiwieroli ek,splalnac~jnej, plI'zy'wołuje się ją dla
jej heuryrsrt:YClzJno-errud~cyjnych
waxtoś:Ci. Sprzeciw budzą poezy;nania,
którre nie są zgodne z takim zdmworozsądkO'wym oibrazem świata (a tym
samym badająoej go nauki).
Nie tlTzeba ZJbyt wyrafinoiWanych rozwa'żań, by ukazać bezzasadność
obstawania przy przekonaniu o "niewzTuszalno'ści nagich faktóiw". Histocria nauki ciągle dostarcza przyikładów na to, :źleokreślony fakt w ramach jednej teorii jest zupełnie innym faktem, gdy stanie się na gruncie teorii odmiennie charakteryzuąiCej rzeczy1wisto:ś,ć.Weźmy choci8.'ż,by
antropologię kulturową. Znana jest ,powszechnie rozbieżność poglądów
na temat istoty rozmaitych zalka'zórwslpołe'cznych. Wszyscy, kitórzy wychodzą z potoczno-doś:wiadczalnergo punktu widzenia, odTÓ'żniają starannie egzogamiczne stosunki seksualne od stosunIków S'eiksua~nycho cha-

�40

MICHAŁ BUCHOWSKI,

WOJCIECH

BURSZT A

ra!kte:rze nieikazirodczym (inne efekty ciaj'e zaikaz kazirodzibwa odnoszący
się do seksu, inne :zalkaz endogamii, regUJlująJcy sprawy maolżeoot'Wa).
A więc np. dla MaJ:in'Owski€igO
były to różne pojęcia, denatu;jące rÓŻJIlefakty z życia Slpo'leozueglo.Już jednalk dla Levi-Sitraussa, którego iDJteresują nie zacholwamia, ałe ustruiktuxyZOlWanesystemy 'reguł, Moce leżą
u padlStaw zachOlWań,stOlSUnk.iegizo- i €'ndogamiczne są przejawami tego samego inwariantu strukt'Urelln'€lgo. Mamy więc klas)'Ic'zny przylkład
impregnacji faikJtów przez prz)7ljmOiwa:nyzespół tez odnOŚlnie kultury.
Przykład too dotyczył interpretacji faktów uprzednio już ro,zpoznanych,
jest jednak kwestia inna, dużo is1iol1miejsza
w ro.Zlwojunauiki.
Przyjęai1e odtp(}wiedmich założeń względem charaikiter'U badanej rzeczyw:li&lt;;.t
ości, zachodzą;cych w niej relacji - tzn. w pewnym seIlJSliepowołanie jej, um01Żliwiaro~poznanie wielu nowy,ch 'problemów, :postawi-enie hipotez, które na gruncie wcześniejszych zapatrywań eliminowalosię
jako co najmniej nieuzasadnione lub wręcz nieistniejące. I znowu odwolajmy się do najbliższej nam dyscypliny ~ tym razem w amerykańskim
wydaniu.
Ba'rciZlOdynamk'Zlnie ro'zwijają się tam badania nad z:wiązkami determinacyjnyrrni między językiem (iIraiktowanyrrnjako integra!IJna część kultury - inaczej jej dziedzina), a całokształtem kultury {sumą jej poszczególnych dziedzin). Reprezentanci talk uikielI'unkowamych badań powołują się zwyikle na F. Boasa, który m~ał dokonać w tym wzgllędzie pierwszych rozpoznań. Jalk się wydaje, rola Boasa zaiWiera się przede wszystkim w UJwydaJ1mieniupotrzeby palrtykulalrystYIc!znegosplojr,zenia na kulturę, a to ze wz;ględu na stwie'I'dzone w ramach długoletnich badań terenowych, tiI'zy charaikJterystyczme ce'chy zjaiwislk kulturOIwych: (1) ich
etniczną pairJtykulHrn'Ość,(2) ,.kolllteikstowycharaikter i (3) znamiona systemowości. Te s'j;.wl'eT1dzenia,
dziś już oczywiste, miały decydujący
W1płYlW
na moe;Uwość poo1;awienia pytalIlia o wzajemną relację języka
i kultury (a byto to nieuno~hwe na gruncie unilWersalistycznych docie!kań
eWlOlucjonllsrt;ólW
i s2lkoły kul:t.urOlWo-hist'OTyczne;j).
Sam Boas jedJnaik,mimo 'P'OId:kTeiŚila!I1ia
wagi, jaką mają badania językowe cNa "psychologii ludów świa,ta", nie zrobił w tym w~ględzie nic więcej; replrezentowalIly
przez niego zespół za'łożeń odnośnie kultury, ściśle ZTe'sztą respektowany, kazał mu 'Za jedynie sŁuszne u:mrać twierdzenie, że: " ... Nie wyda~
je mi się więc prralWrdopordohne,
by istniał jakiś bezpośredni związek między Ikulturą plemienia a jego języikiem, poza tym, że forma języka
ksztaŁtuje stan kultUiry; natomiast olkreślonego stanu kultury nie warunkują bynajimfI1iejmodologiczne cechy języka" 9.
JUQ: jednalk E. Sapir, mająlC za podłoże dorobek emprin'yczny Boasa,
g F.
Boas, Introduction
hiJngton I911, s. 67.

to

Handbook

of American

Indian

Languages,

Was-

�Teoretyczny

aspekt

etnograficznych

badań nad kulturą

41

dokonał zdecydowanego przełomu w dotychczasolWym sp'osobie ujmowania owej relacji «język a kultura». Skłonił się on, p'o pi'e["w~ze,do peIWnego za:wężeuia dort;~chiC'zasol\Veg1o
pojęcia kultu["y i sikoncellitrolwał się
na kultU!I'lZesym'bolic:zmej, identyfikując ją ze wzorami i SlpiOlSoibami
myślenia s!PO'łecznościbadanych' ku1Jtur. Z drugiej strony, jako clZołowy liingwista stru:k:turainy, p'Osiadał o,dlpoIWiednizespół na:rzędzi badawczych,
pozwałający mu precyzyjnie ogaT'niać zjawiSka języftmwe. Stąd bie:rz,c
się fakt, że mógł Sapir .postawić !problem aktywnego IWipływu struktury języtk'Olwej(składnia, semantylka, ale także f'Onologia) na spolSoibypercY'Powania rzeczylwil9to'ści przez &lt;kuną grupę k1UlItura.wąbędącą "na las-'ce" swego jęrzy1ka.Tak narodziła się etnolingwistyka; rozważania Salpj,ra
kontynuował w zradyka'lizowane.j postaci B. L. Wharf, jego z koleiśladem (&lt;ł'lejuż w umiartkowanej formie) pos:zJliH. Haijer, D. Lee, C. Kluc'khohn i i,n. 10 W ramach e1molin:gwistyki język trwkIt·owany był jako jeden z systemÓiw kulturowych, Sizlczególnie istoilny ze względu na możli1wość"przenilkania" za jelg'Opomocą w pozajęzykowe dziedziny kultury
symbolicznej, !których taką a nie i.nną poISItaćdodatikowo on właśnie warUn!kuje. "Z anty,()lpOilogicznegopUJ1lktuwidzenia i.stnieje talk wiele różnych światów na ziemi, ile jest języków" - powiada C. KllUakhohn 11.
Przed&amp;ta:wiciele najnowS'zych trendów w amery(kańSkieoj antropologii
kultuTQlwej, nawiązując do osiągnięć e.tnohUl@wilStyc~nych
i ada\ptując pewne tezy dotY1czące języlka i kultury wypracowane w ramarc:h tamtych
badań, zawężają z ko'lei pojęcie kultu;ry do poznawczych systemów stanowiących jej zawarlość "myśłolwą". "K'ultura - pisz'e W. Goodenough
- nie jelgt zja!wisbem mat'eTiaWn~, nie składa się z rzeczy, ludzi, zachowań albo uczuć. Jest raczej OTganizacją tych rzeczy. Jest formą tego, co ludzie mają w umysłach, ich modeli postr,zegania, kiojarzenia i inte'rpLr€lto1waniaty;ch rzeczy" 12. W podobnie ideacyjnym duchu def1ntują
etnosemantycy język - jako składający się z tego, co ,jednostka musi
wiedzieć w celu odpowiedniego komunikowania się. Z epistemologicznego więc punlktu widzenia, język należy do tej samej dziedziny, co kultUJra - jest bo'wiem zespołem ideacyjnycih kodów, niedos.tępm.ych bezpośredniemu oglądowi i i:nterr;preitacji. E1Jnosemantycy zakładają jedno,cześnie, iż ideacyjnie pojęty język ma fundamenta'Lne znac:zenie clila kultUJry, jego badanie po:zolwalaodkryć S'ernantye:zmy świat, w którym żyNp. H. Hoijer, The Relation
of Language to Culture,
in: Anthropology
A. L. KPoe1berr (ed), Ch.kago 1'953, śs. 554 - 7'3; D. Lee, Being and Value in
a Primitive
Culture,
un: Readings in Anthropology,
E. A. Hoebel, J. D. J€lnnliJngs,
E. R. Sm1tJh (edJs), New Yor:k 1955, 'Ss. 2-83-,295; C. KluckhQhn, Mirror
for Man.
The Relation of Anthropology
to Modern Life, New York 1949 oraz inne.
11 C. Klwckhoh:n,
'O,p. cit., s. 1060.
12 W. H. Goodenough,
Cultural
Anthropology
and Lingui·stics ... , s,. 36.
10

Today,

�MICHAL

42

BUCHOWSKI,

WOJCIECH

BURS,zTA

ją Jej C'złonJkolWie. SyI5temy semantyICzne
są implicite
zawarte
w języlw, stan'O!W!ią jedne z najtbaTdzi,ej 1JJlaczących cech 1udz:ki'ej [komunilkacji.
Ich od!kTylWania i opiiS'u dok&lt;llnU'je się za pomocą najr'07JTIlait6zych ,proced!ur, z których
na'jibaroziej
'I'O'zrwin,ięta jeSlt, stwOlI"'ZOna prZelZ Goddenougha i LounsibUJry'.ego, analiza SlkładniklQlWa (componentiaL
anaLysis) 13. Prakrtyka badalWcza et:nos'emantyik6w
sprowadza
się de facto do alIlaliz pos:zx:zegÓ'lnych systemów
term'i'nolog1i:cznych
kultury
- z nich to wnioskuje .się o po1JJlalWc.zyro Ś1Wiecie jej uczeSltnikó:w.
Talk więc, porlczalS gdy e,tmo~i'ngwllstylka lat 30 i 40-ltych tralkrtowała
język
jako modelujący
obraz iku'lltUIry, et;in&lt;)IselInantyka kcmoontruje
się
na analizach
języUm jako źródła informacji
o tyro, jak społeczność
myŚJli.
PO'ŚłWięciliŚ1ńy nieco uwagi
jeiCllnemuz
nwrtów
antmpo'logii
amerykańskiej
po to, by wskazać
na pelWien hieratrchiczny
Ulkłaid zależności
wyznac·zenia
pola badań i możlilwości
f.ormułowania
twierdzeń,
z jalk.im
spotykamy
Isię w poznaniu
nakowyun.
Chotl:zi o to, że odJpowieldnie przesłanki,
dotyczące
tearii
kultury,
wyznaczają
'zakres
mo;żtliWych
ujęć
s:zx:zegółoJWych problemów.
W omaJW1ianych prz)'lPadlkach
umozl.iwiły
OIlle
badania
powiązań
determinacyjnych
między
językiem
a resztą kJultutry.
W kOiIl\seklWeneji ·zaś us1aliły rolę badań nad językiem
w po:zmaniu istoty z'jawis\k kuJLtu'I'OIwych.
OczYJWiście, pomijamy
tu:taj aibsod.utnie kwes1ię ptraworn'Ocności
takiego ak'lllraJt ukieru:nll{'Qwania
badań,
zasadności
przesłanek
i spralWdizaJności oS'tall;'ecznych w!IlioSlkó'W. POJWieidzmy tyle ty1lko, że nie jest to oczywiście dominująK::1e stanolwisko,
na:wet w ramach
alllltrop'olog'ii amerykańskiej. Na,dał ptrze1waża tralktoIWanie
języka
jalko zespołu
zjawisk
odrębnego od inlIlych faik'tów kuatuT'OJWych; rezygnuje
się za['órwll10 z do'ciekań
gene.tycemy!Ch, jak i stawia!Ilia
hipoJtezco
do chara[klteru
stO'sun!k:u zjawrisik z m!Me\5u ku1tUTY syrnbol~;:zmej
(w tym języka
w szc~e:gól.ności)
do zjalWislk z technologlcZll'O~uży\tikOlwej
("ma.teiI'ialnej")
sfery kuiltutry. Jalk
mówią Ziółkowski
i Piotrowsiki:
"SymiboHczne
aspekty
kultury
oraz te
zja'wislka, kJtóre nie są zwią!zane .z tworz·eniem
i przelkazywa.niem
znaków, trakJtJUje się wtedy jako równoczęrdne
i odrębne podzbiory
ogólnego
terminu
«kultura»"
14. Obojętnie
jeidnalk jak definiuje
się kultuTę,
potwierdza
się wl~P'omniana impiI'eg'nacyjna
właś:ci;wość twiero'zeń
o charakJt€rze teoretycznym
wzg[ędem
"nagich
faktów",
względem
postrzeganej
TzeczYJWiSltości. I tutaj
właśnie
docieramy
do sedna nalSzych rOZ1Ważań.
W. Goodenough'a
Comin: Explorations
in
W. H. Goodenough (ed), Chicago 1964, ss. 221- 238.
14 A. PiilQ/trowoo, M. ZiółkowSki,
Zróżnicowaniejęzykowe
a struktura
społeczna. W.an;rz;a)Wa1976, s,. 27.
13

PrzYikładem

ponential
Cultural

zastosowania

Analysis
of
Anthropology,

tej

analizy

KOOTl;kama Lapp

jest

Kinship

artykuł

Terminology,

�Teoretyczny

aspekt

etnograficznych

badań nad kulturą

43

v
Mając w pamięci poiwy7;sze Ulwagi, raz jaszore 21W!róćmysię w ltierUD!k.urodzimej etn()lgra:i)ii.Mamy tutaj do czynienia z S)'ituacją na pewno kryz.ysową ('OIoojętnie jakie był)'iby deiklamcje samych eltnQgTafów),
ale cizy pies pO!gT'ZeibalTIy
jest jedY111iew zrnienionej rzeczyrwasitości,w _q;ani:ku traciycY'jneg'op1rzednl1'iotubaidań?
OtÓŻsytJUacja jest niec~ baTd.ziej zł00ooa. R'zecz w tym, że zmieniająta się rzeczyTwiL9tO'Ść
(;pl'oces piQlstl'zegalny dla ka:idego, nie tylJko etnografa) unaoczniła tylko pozna.wczą słabość dotychcrzasowego modelu
urpTa'wiania eltnOlgrr-afii.
Uparte Qbs1;aJWanieprzy dotytchczasOiWymmetodolQJgiczno-teOlreiycz.nymwspółozynniku humanist)'iCznym (!które spraiWi:a,
że ciągle widzi się rzec'ZYlwi'Stośćprzez pryzma't p:r~zeszłości,że konLrOlTItuje się "tradycyjność" ze "współozesnością" nie mają1c narzędzi ujęcia
w nOlwy Slp06óibtej ostatniej) sPYlchaettnO!grafię na pelI'y!feryjne pozyc'je,
pozooitawia jej za'jmowanie się prze'żytkami (w klasycznym, nie struktura,lli5tycznYJIll
sensie) i zmU!szado rejestracji niewiele znaczących zjawisk
- niewiele znaczących wporównalni!u z plrolhlemami ogólnoiku'lituro,wymi, w których partyc)'ipują wS'zYlscy.Nie7Jmienny bowiem zespół założeń odnośnie do .przedmiotu badań sprawia, że ciągle patrzy się tak samo na wsze[lkiezdarzenia, że nie .wydolby.wasię istotnie nowych zjawisk,
adJbo też nie ma się odmiennego Slpojrzenia na ddtyc'hciZaeowy dOI"QIbeik.
Etnografia, jeśli chce się naprawdę wyzwolić :ze sposobu XliX.,wiecznego traktowania i siebie, i zjawisk, którymi się zajmuje, musi przede
wszystkim pogłębić refleksję nad swoimi podstawami teoretyc7mymi (mówiąc zaś ściślej - nad prawomocnością dotychczasowego sposobu uprawiania etnografii). Thwba zarzucić dotychczasowe podziały, które dokładnie wyodręibniały gdzie zaczyna się, a gdzie kończy pole działania etnografów. Nie jest bowiem żadnytrn wyjściem koncentrowanie się na doskonaleniu p&lt;Yswzególnych technik bada1wczych. Dobrze ujmU!je tę sprawę jeden z naukoiWcóW amery1kańs!k'ich twieridząc, że "ko'llcentr&lt;Jiwanie
się na technilkaClh,zarówno w nauce, jak miłośici, prowadzi nieuchronnie
do impotencji" 1:'.
Nie jest też wyjściem w!pwwadzanie nOlWinelktenninol'Olgicznych; co
da na,zywanie naszej naulki etnologią (:ogodnie z tradycją podziału nauk
- dyscypliną nomotetyczną) - miast etnografią? A ku temu zdają się
zmierzać wysił1kupewnych ooób.
Jest naSlzą telZą tego wystąpienia, że ty~ko teoretycznie odmienne rozpoznanie badanej rzecz)'lWilstości i roli etnografii w jej ogarnianiu, może zmienić syltuację naszej nauki w dobie wSlpółczesnej. A więc: naj15

P. L. BergeT, Invitation

to Sociology,

Chic'3,go 1962.

�MICHAŁ BUCHOWSKI, WOJ,CIECH BURSZTA

44

pierw właooe samOOlkT€Slenie,potem spory o prawomocność danych koncepcji, OiSiągJIlięćetc. W innym bowiem wypaidku cią,gl'e stać będziemy
"na poiboc·z,uwie1lkiej polityki" w tym sensie, że z mO'żhwości jakie tworzy pl'ooes dziejOIWysami wybIerzemy wboczne miejsce.

MICHAŁ BUCHOWSKI, WOJCIECH BURSZTA
THEORETICAL

ASPECTS

OF ETHNOGRAPHIC

RESEARCH

ON CULTURE

(Summa,ry)
The preseJIllt a,rtdJC1.e
a,ims at aJna1ys'iJnga par:ad~gm hiJthel'to ex'istinlg in Po'Usn
ethnogjraphy. AC'C'O!l1d.ing
to the au'thoI1S thbs paJI"adigm hard met the reąui:remen'ts
of the social reality of the 19th century. Nowadays, however, it is impossible to
ca1rry on an ethnographic
research f,ollow,ing the assumptions
of those days, for
various fundamental
changes have occurred in the social practice of present-day
PoJ.amid.
The ClonJt,tIllUalbon
of that s'cientif~c model would lead inevitaibly to a deglralda,tiOlnalf c~itive
fU'nd~on of elthl1Jogra.pthy~n f.avor of its dlidaiCtiocand cultural functa-ons. Thus, the present article aims at presenting
indispensability
ot
theo:r-e.t.tcal and methodO'loQlgicalred'le1CiLion
on presant ethnography.
The authors'
commeruts and remalr'ks r.egalDd mai-ru1y the role od' theolry in
appointing a possible scope of scientific research of our discipline. The examples
dr,a;w,n fil'o1lTI
wOTlld anthr,opolngy aJre to demonstrate an im,pregna'tory role of theoJ·e'tica1-aSls.urrnplti()(l1lS
in relethon to aln &lt;observed reality. 1m conC&lt;!us'ion, it is elear
that only an elaboration of new theoretical principles of ethnography
will enable
our discipLine 11;'0
play a cognll~ive fwructi'Onin new ciI"cumstalnlces,

•

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5985" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5965">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/8f1e1a3c26031890fa1cef86ce9780ed.pdf</src>
        <authentication>3846d7cae1ddc1b820a4f3b537fcb1b6</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71400">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1827</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71401">
                <text>1982</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71402">
                <text>biografie</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71403">
                <text>Malinowski, Bronisław (1884-1942)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71404">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1693</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71405">
                <text>Bronisław Malinowski - szkic biograficzny / LUD 1982 t.66</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71406">
                <text>LUD 1982 t.66, s.61-100</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71407">
                <text>Kubica - Klyszcz, Grażyna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71408">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71409">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71410">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71411">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71412">
                <text>GRAZYNA KUBICA-KL YSZCZ

BRONISŁAW MALINOWSKI -

Lud, t. &amp;0, 1982

S~IC

BIOGRAFICZNY

RoZJpO'C'zęcie
prz'ez PWN edycji Dzieł Bronisława Ma1linOlWskiego spo~woduj,e zapewrne wz·rootzainteresowania
jego 1wórcz,ością. Z inic'jatyiWą
w tej drz:iedZJi'l1ie
!Wyszło krakowsk:ie środowisko socjologie'zrne 0lPracO\Wując lmiążlkę pit. Antropologia społeczna B7'onisława Malinowskiego pod. redakcją A. K. P.alucha i M. Flis. W 1I9i81r. wydano monogra[ię o Malinowskim na'Pisaną przez ,A. K. Palucha dla serii "Myl§li i Ludzie"
wydanej \przez Wiedzę Powszechną. Wymienione QlPTacolwamiaomaw~ają
głóvm1e tlwórcYlJośćnaukową M.alinowskiego, mniej mieljlsca 'POOwięcając
jemu samemu. JaJk dotychczas, brak oIoS'zeI'Ill'iejszeji zadaIWałającej mografli Malinowskiego, choć probleunaty\ką tą za,jmolWało się już S1pocobadaczy 1. Nilniejszy szkic stanQwi !podsumowanie ddtychc,zasowe'j wiedzy
Malinowski
Browisław
Kasper, w: Polski Slownik
BioW;I1ocłaJw 1'974, s. 332 - 330; E. HOIl1aw1Ska,Lata polski'ej młodości Bronisława
Malinowskiego,
praca magisterska
1971, Uniwersytet
Jagielloński; Commemoration
of Professor Malinowski,
"Bulletin of the Polish Instit'ute of
Arts and Scien-c·e5 'of Amer:i-ca" 1942 - 3, t. 1, s. 18'7- 2.12; R. F.i:rlth, Bronislaw
M.alinowski,
w: S. S'ilvermam (ed.), Totems and Teacherr.~. Perspectives
on the History of Anthropology,
New Y·aI1k: 1981, s. WO - 137; tenŻie, Professor BronisLaw Malinowski,
"Man" 1942, t. XVII, s. 661 - 662; tenże (ed.), Man and Culture.
An
Eval.uation
of the Work of Bro,nislaw
Malinowski,
LOII1.dOirl
W5·7; F. GrOls.s, Bronisław Malinowski,
"Lud" 1'948, t. XXXVIII, s.. ',.,'77~ 288; P. Ka.berry, Bronislaw
Malinowski
a Citizen of the Worrld, "Social HmLwnls"
1943, s. 91; A. K'ar:diner,
E. PirebIe, They Studied Man, Cle'V'el.a:nid 1961, 5. 160 - 1,86; C. Klu~kho'hn, Bronislaw
Malinowski,
1884 - 1942, "Jol\.l'I~na,lof American
F'O~ądore" 1943, t. LVI, s.
208 - 219; E. KoitalT:ska, Joyce antropologii,
"K()D{ty;nenity" 1~}i73,nr 1;1, Ś. 26; A.
Kuper, Anthropologist
and Anthropology.
The British
School
1922 - 1972; L(){J1dan 19'7,3; C. M. Law:rEll1!ce, Wspomnienie
o Bronistawie
Malinowskim,
"Wiadomości" 1951, '!1ll'13, s. 2; E. R. LeaJch, Int'Toduction, w: B. Mwlioo!WlSlki.,
Coml Gardens and Their Magic, t. 1, B1oominghton
"1965, wy.d. II, s. VII - XVII; M. F. A.
Mon1a.gu, Bronislaw
Malinowski
(1884 - 1942), "II5is" 1942, t. XXXIV, s. 145 - 150;
G. P. MUJrIdacik,Bronislaw
Malinowski,
"Amer.i!can A.nthr:o!pal.OIgisit"1'943, t .. XLV,
s. 441- 451; A. K. Paluch, Malinowski,
War,szawa 1981; tenże., Wstęp, w: B. Malinowski, Dzieta, t_ l, Wall1SizalWia
1980; L. PaJSi7Jkows,J&lt;ll,
Malinowski
i Witkacy
w Australii,
"Wiadomości" 1972, r. XXVII, nr 41, s. 2 i nr 43/44, s.5;
Piotr, książę
Grecji i Danii, Wspomnienie
o Bronislawie
Malinowskim,
"Wiadomości"
1953, r.
VIII, nr 25, s. 1; Professor Bronislaw
Malinowski.
An Account
of the Memorial
Meeting Held at the RoyaL Institution
in London on JuJy 13th 1942, London 1943;
A. RLchalf'ds, Bronislaw
Kasper Malinowski:
Born 1884 Died 1942, "Ma:n" 1'943,
t. XLIII, s. 1 - 4; K. Syunm'0'IlIs-SYl!TI'onoI,ew.1cz,
Bronislaw
Malinowski:
Formative
1

Por. np.: W. Armon,

graficzny,

t. XIX,

�62

GRAZYNA KUBICA-KL YSZCZ

o życiu i osobowo'sci Bronisława Malinowskiego, wykorzystuje także no_
woodikryfte materiały archi!walne. Z tego ipdWodu SI1;OSlUiIlkOlwo
więcej
mi'ejsca poświęcono poilskiej młodości Mahn:owskiego oraz jego kootaktom z poilSkoimiucwnymi po QPuszcze'Iliukraju.
S'ZJ~icniiIliejszy ma 'na celu IprzY1b:Hżenie
polslkiemu czyte1nikowi postaci BronilsłalWaMalil11,owsbegoi 'POIdlkreśl:enie,że warta jest uwagi nie
tylko jego twórczość, lecz również ks~talłtująca ją i wywierająca lwieLki
wpływ na QI1;oczelni'e
osobowość tego /Uczonego.
PrOf.esOlr anljn-opooogjjspołeczJnej Uniwersytetu
Londyńskiego i Uniwensytetu Yale IW New Hav'en, twórca kierunIku funlkrcjonalneg:o JW antropologii, wyJbitmy badacz społ'elCzeństw piel'lwotnych - Bronisław Malinowski, urodził się w Krakowie 7 IV 1884 w rodzirri1e językoznawcy,
profesQira U~).'iJwersytetuJa.giellońskiego - Lucjana Malinowskiego i Józ,efy z Łąckich.Wychowywał
się w atmasferze młodolp()llskiegoKrakowa i Zakopanego w kręgu Stanisława
Ignacego Witbewicza,
Leona
Chwis1:ika,Józefa Litwi!nis'zyna, młodość spędził z Jerzym i ZJ"gmuntem
Zuławs.kilmi, Janem Kasprowiczem, Tadeuszem Boyem Zeleńskim, Tadewszem Szymberskim, Tadeuszem Nalepiń:skim i innymi. W biografii
Chwisltka, pióra Karola EoSJtreichera,znajdujemy taki oto ohraz Malinowskiego i jego stoSJun'kÓtwz kolegami - Chwils1kiem i Witikacym:
"Bronisław Malinowski, wątle,go zdrOlwia, ,był synem młodo zmarłego
Lucjallla Mahnow:~kiego (... ). Bronisla:w był pilnym, nie dbdarwnym
fantazją ch1Olpcem, uczącym się dobrze, ale z trudnością o'bjaJwiającym
swe 'zamiary. (... ) Malinowski nie mówił CoO
myś:h, był Qstrożny, by później postąJpić siaJnowczo, zrzucając z siebie od!pCJlwieJdz,ialność.
Dochodziło
do częstych kiOOlfhMów.(... ) Wszyscy trzej czytah sobie .nawzajem dramaty, wiersze lub pisali wyimaginowane traktaty naukOlwe. Tak opowiadał to ChJWliJst'ek
.w trzydzieści łat później. 1.. .1 Literacka imaginacja
chł-otpców była pobudzona, ;podniecona zmieszana z eroty~mem o typie
młodopolskim, będącym wtedy 'li szczytu triumfu. Sny IQ !pOiWonzeniu,potędze, sławie łąc:zyły się ~zma~enia'ffii o miłoś'ci, do'ść naiwnie pojmo-,
wanej, jako.o 'ZmY'slOlwym
:szaler1l&lt;&gt;t!wie"
2.
and Thęoretical
Evolution
"The Polish Review" 1959, t. IV, nr 4, s.
17 - 45; tenże, Bronislaw
Mal·inowski:
Individuality
as a Theo.nest,
.,The Po. !ish Review" 1960, .t. V, nr 1, s. 53 - 65; tenże, Bronislaw
Malinowski:
An Intelectual
Profile,
"The Polish Review" 1958, t. III, DIr 4, s. 53 - 76; tClnrie, Bronislaw
Malinowski
in the Light
of His Diary,
"The Polish Review" 1967, t. XII, nr 3, s.
67 - 71; A. Waligórski, Poslowie do przekładu
polskiego, w: B. Malinowski, Argonauci Zachodniego
Pacyfiku,
w: Dziela, t. 3, WarS'zruwa 19;81, s. 605 - 645; M. L.
Wax, Tenting with Malinowski,
"Ameri.caJn SOiciolog;icaJ Review" 1972, t. XXXVII,
s. 1 - 13; C. Znamierowski, Etnograf i socjolog, "Marchołt" 1936, r. III, t. 3, s. 539- 543,.
2 K. Estreicher,
Leon Chwistek
biog.rafia artysty, Kraików 1971, s. 7 - 8.
Influences

�Bronisław

Malinowski

~

szkic biograficzny

63

Naybhższa przyjaźń łączyła Malinowskiego z Witkacym, który przebywając rw Kraik{)lwi'eczęsto mieszkał u MaHnowskich, co Illie'~byt podoba'ło się Stanisławowi Witkiewiczorwi :re w.zglęidów "hiJgienicmlych", choć
i on ten dom {)Idwiedzał3. Wakacje spędzali przyjaciele najczęściej razem
w Zakopanem. Ich wzaJemne stosunki były dla nich czymś bardzo ważnym, s.prruwądo kJtórej przytwią'z)'lwali duże znaczenie. DOiwIOdem
tego może być list Stanisława Witkiewicza do syna: "W jednym ,z listów piJsałeś
ż,ebym Ci coś pOIwiedział w kwestii Bronia. Ściśle biorąc, ja go znam
bardzo p{)lwi€!rzchownie.~nam zewnętI'lZną fOO'TI1ę
jego inteHigencji,. oriootUją'cą się łaibwo w bar!d:zJoróżnych s:pra:wach i pol5ługującej się ba,rdzo
S'pra,wną dialelktyką. Rohi on wrażenie człowi,~ka, który zachowuje zupełną niezależmość myśli i wymowy' i od wpływówzewnęrt:r:znych, i od
wplywó,w samego siebie, swoich uczuć, tego ja, które s'ię nalrzuca i ta,k
często pods1;a'wiasię pod słowa i (... ) myśli, bez ~wiadounOiŚCi
tego który
mówi. Oto są zelwnętrzne wrażenia. Po.za tym znam parę cynicznych
IistÓIW z Afryki. Ten cY'ni~m u C'złowielkataibego, jak się Bronio wydaje
pOlwi
er wholwnie, może być również czystą diałelk.'tyką,k1tóra jemu nie zawadzi w życiu pojętym jako pewna suma dohrobytu. (... ) Ja, wi'esz, jak
poiważnie szanuję Twoje przywią'zania i jak dbam o to, żeby ich nie
naruszyć, więc i na Twoją sympatię do Bronia patrzę z szacunkiem.
'l.. ,) Jeżeli Wasza harmonia i bliskość ,poJe:gana Z&lt;godnoś:ci
wyższych potrzeb .duszy, ll1awspólności dążeń umyslo.wych,ria podobnym tonie uczuć
- zawsze wyższej skali, tym ,lepiej i niech ta harmonia trwa ... " 4.
O taki właśnie model przyjaźni im zap€lwnecihodzilo. Witlkacy problem
ten podjął w SIWejmłodzieńczej, autobiograficznej pOIWa:eści
622 upadki
Bunga, czyli demoniczna kobieta, pisanej w laltach 19D9 - B. Jest to
w warstwie fabularnej zaJpj,swielikJiejnamiętności do "demonic~ej" pani
Akne - Ireny Solsk1ej, a także dokument e!P'OIki
-'- życia klrakow3lkiej
b0hemy i aS'pirującej ku niej młodzieży. Wśród gł6wny!dh bohaterów
p()lwieści odnajdujemy: satmelgo Witkac(O'go (Bungo), Chfwistika (baron
Brummel) i Malinowskiego (Książę Nevermore), a {)Itofragment opi:sujący tego ostat:nieg.o: "Nevermore .zapaliwszy cY'ga~orozglądał się po pokoju. Głowę miał ostrzy.żoną krótko maszyil1iką; twierdził, że z tą fry3 S, Witkiewicz,
Listy
do syna, opracowały
B. Danek-Wojnowska
i A. Micińska, WarslZa,'W,u1'969, s, 83 'i 87. DezarproJbatę Stalt1isŁa.W1aWiltkiewiJClZa dla mie~
szkallria lVlahnolWlsIkJichilu!s/trują na'stępujące
f'rwgm€lnty li:g~ólWdo sylt1a: "Bafldw
mnJie niepokoii to, ż,eś zamie5lzka'ł u BI'on'ia. Boję się telgo domu" BalI1dzo, bairdizo
Cię PI'O!5'zę.uwa;L,.aj iI1U siebie, a za na'jlżej'Szym ś}adem niezd;rolWia ulc.iekaj do
Zakopahego"
(list z Zakopanego
z 30 I /1903), "U Bronia byłem, Orgia smrodu
i bunza brodu" (li3itz Kr:allrow.a z 29 V 1903). Te Q/sibreSJformuł'owam!ia mo'gły być
r~zej
wynikiem tY!PClwej dla Slcho'I"owamych ludzi "higienicznej
matrui'i" niż opisem rzeczywistego stanu rzeczy.
• Ibid., s. 280 - 282, list z 17 VI 1905.

�64

GRAZYNA KUBICA-KL YSZCZ

najWiększe robił WTai.enie na kobiety, szczególnie w kLra1jachpołudniowych. Jego zielone, zimne j'aik u gada oczy, p:r7;eszytwające szikła siedemnasboidri.opitl'iowych binokli staiIlJowiły nie\Pd~ojący kontrast z dzieciJl'lnym uśmiechem ogromnych, czerwonych, pmeiŚlicznie zarysolWanych
waug. (... ) Brummell patrZ)"ł wylupionymi ocza!Ini, stara;jąc się na prÓŻno znaleźć zasadniCiL)' ton swoioh po1lworni!e zaJWiqyc!huczuć i zapanQwać
nad komp1ilkującą się sytuacją (... ). S:postr:z.egł, że Bunrgo ~ócz
!tego,
że miał monopol na wY1prowadmnie ~ięcia z równOlWagi przy pomocy
naJPrędce ~nsceni.Wwan~h przeżyć artys.ty,C7lIlych, znalazł wreszcie sposób istoUnegiDzachiwiania tym :pr:z.edzi1wnymmechani'ZInem do wyilJWar.zanm siły żyrciolWej,jalkim był poiJerany przez siedettn chronire.:z.nychchorób
Nevermore" 5. W iiIIDyrehmi'ejsctWh 1lIlajidujemy również następującą ciharaJkJte,rystyk.ę: "Nev.emIDore \Wypięty jaik struna, booo (lIlog.i. miał jaik
u gredkich JPOSągów),w kakowych spodniach i SZJty1llpach,
stąpa'ł pewmym,
miamwym Ikrdkirem i patTZył w dal, pdkonU!jąc astyg'matyZlIIl lekkim
ptr:ZIegięciemgł,owy, a bwalI"zjego, pełlna stifaSlZ1iiwewoli,
1j
wyrażała tęsknotę za nasyc€1Illiean W'szys1JkilChajpetyrtów życiowyicli, CIZIe'ffiU sprz.eciJWiało
się jeg{) nadiw,!!1J1oneod 'trzydzi1e'Sl;.usześciu iPOOt!oleńzdirawie" (s. 7.5).
"Książę miał chrolIliczną chorobę ocZ/u, jedno ·Z najpotwK&gt;'1'niejszych widm,
z ktÓlI"ymi walczył" (s. 78). "Książę si,edzia! na łmnapie, TIOiZlWtl'lOIIlY
z tą
nieuchwytną nO'nsm1.ancją, :ktÓlI"ąbez skutku staralii. się lIlaśladować preedstalwiciele wy:z:sz,egotowarzystwa. NaJWet,w tej pO'zie nie trr-acił 0IIljednak
wy;g.~ądu pewrnej S1iebi,esiły i rdbił wmżenie odipolCzywa'jącego tygrysa"
(s. !ilJ7). "Sceptycmly~ią'żę
nauczył się nawet Ułpadać swiadomie. Zboczenia jego z raz powziętej drogi były jedyrnie świadomym OIt!wierani·eIffi
weIIltylru bezpi'ooze'ńSltWla,kiedy lIlieistotna żądza żyreia pOd Zibyt wySOlkim
znajdo!Wała się oiśnieniem" (s. 88). Witkacy scharaikterylzowa'ł talkże łąazące ich wzajem uczucia: "Przy'jaźń ich, umooniona wallJką, wyma'gała
trwalszych, baro z:iej iidealnylC.n pieczęci. NevarmOTe !poza tytrn, że był
przyjaciełem Bunrga, Móry dopełniał jego natuiię, tak jak kolor czer;wony
dOipełrniaodipolWi'edniziel&gt;OIly,wywte:rał dotąd zasadniczy wpływ lIla jego
życi;OIW€poglądy i Bunrgo, mim'O ciągłych kłótni z Edgarem, był z nim
au fond coraz lelplie'j.Umiał bra'ć z nie:go to, 00 by'lo w nim na'jlepszego,
ponieważ kochał go naprat~dę. Kl5iążę był dla niego najisrt:otniejszy;m
'd~pingiem' w chwilach życiowej depresji i symlboliziO!Wałw tej wake
wewnę1;rzmej BUIIl!gaelement dążenia do jednolirtlości w życiu." (s. 76),
71Ull'ą

5 (Z k,ry:tycznoliterackiego
punktu
w1dzenia nie można tej powieści traktować jako dokumentu,
jednakże
wszystko
wydaje
się świadczyć
o tym, iż była
ona sfabularyzowanym
pamiętnikiem
a zawarte w niej opisy bohaterów
odpowiadały OlpilnJiW:1'tkaJcego.na temat jego przyj'&lt;łlciół)
S, L WlitkLe'W'ilC'Z,
622 upadki Bunga czyH demoniczna koiJieta,
opr,acOlwa1a A. Micińska, W:aIl1SIZalWa
197:8, s.. 6&lt;1.

�Bronislaw

Malinowski

-

szkic biograficzny

65

"BUJrlgowierzył be'llW:aglę!dniew spryt życiowy i niew71l':uszonądiaJektyikę księcia." (s. 67). W pQWie&amp;:iznajdujemy także orpi1shomoseksualnego aktu Bunga ,z Nervermorem 6, który poflJOĆmiał mdejsce w rzeczywistO'ści i który wedbug autoriki wstępu - Alllny Micińlskiej - był nie
"wyzwani'em arJtyLsrty,lecz jednorazowym eksperymentem psychologicznym" i. Porwieść Witkacego w wa:rsfwie pozmfaibularnej jest glóiwlI1ie
obrazem młodzieńczych r:o:zterek bohaterów, p:vezentorwaniemróżnych postaw w kwes1Ji,isensu życia, samookreślenia się, szulkania swej tożsamości. Jalka była postawa Malinowskiego wohec tylch prQblemó1w? Stał
on na stanowisku, że mOŻlnai należy świadomie !kształtować 3wiat mocą
włal'lnej woli i eneTlgii "tworząc niejako życie z siebd'e samego, w sobie
samym odkryrwrając źródło potęgi i mocy, a w ni!ch o!dnajdując wartości
nadrzędne, ceil i środelk zarazem - osiąga w re21u1tacJie(... ) upragnioną
'jedność w wielości': cel niedosięimy dla inm.ych" 8. Stan ten nie był
kJwestią wI'QIdwnyoh pmdyspozyICji Malinowskiego, lecz efektem wytęŻOinejIpracy nad sobą, lO czym świadczą np. W!spomnienia Ka:zJimiery Żułarwskiej o zalkopiańskiej młodoślci MalinOIWsldelgo',
spisane przez póżniejszego jego uc:zmia- prof. Walilgórskiego: "cechą wąHego Mali&lt;nOlWsikiego
był~ wyrabianie ,w soibie siły i spralW!lliośd,siły woli p["zede wszystkim,
naw)'Ików niemal jogistycznych, co osiągnął wspinając się sam na niebezpi'eczne skaił:ki czy kominy. Toteż (... ), gdy Mahnow,ski miał wyznaczony czas na pracę, nie było ta!kiej siły, która by go ~ 1'gła oderwać.
Te narwyki, w)'iroib~'Orne
podczas młodości .zakopiańskiej, oddały nielWą,tpliwie nie'jedną us1ugę etnografowi podczas jego wypraw Kula, na które
udawał się 'WII'azz kraj-awcami."9 Również Wi'iJkacy .w swej IPowi'eści w rozmowie BUinga z księci'em -zwracał
uwaigę na :listnienie "tej siły
twórczej, którą tytiworzysz przy pomocy pr:zJeZlWy:cięŻJalnia
siebie i ciągłej drobiazg:orwejpracy nad sobą ( )" (s. 79) omz w słowach Tym!beu~
sza (Tadeusza Szymberskiego): ,,( ) jest to człowieik piękny. Nie jest
figurą dramatu, jest napra1wdę TYM, który móghby tworzyć życie. Tworzyć z Niczego (... )" (s. 65). Młodzieńcza powieść Witikacego t.o także
próba zajęcia sta'll{)rwcłs!ka
w istotnych k:westiach filozoficznych ogniskujących się wokół problemu jednmst1kiludzJkiej. Polemikę m~ędzy Malinowskim i Wittlkacym w tej kiwe!stii można naj'ogólniej przedstarwić jako
polemiikę uC7Jcmego
i art)'lsty - pierwszy wid:zJialzalws:zejednostkę w jej
kontekście spoleClznym, drugi nat'Omiast skłaniał się kuindylwidua1i:zJIDowi. Iillnym spolmylIDproiblemem była rola i znaczenie sz:tukli w życiu

:;

8

Pat,~z iib'1d., s. 149 - 152.

7
8

A. Midńska,
Ibid., s. 32.

9

A. WalLgór"ki, op. cit., s. 675.

.,Lud"

-

tom

66

Wstęp,

w: ibid.,

s. 37.

�66

GRAZYNA KUBICA-KL YSZCZ

cZ!łowieka, dla Witkacego ibyła ona czymś zupełnie od życia ddeTlWanym,
dla Malinowskiego była "środkiem do Z!dobyciasiły -życiowej" (s. Wił).
Nie wEW'omniialIlo
dio tej POTYo .za'interesowaniach naulkolWychprzysz~
łego UCZOOle&lt;gO.
Proces ich :ksztalł1taWlalIlia
nie był prosty i na sylwetkę
naukową Malinowskiego złożyło się wiele czynn~ków_ Głównym były
niewątpliwie studia w Uni:wersyteci'e Jagiellońskim, które podjął po
ukończeniu gimtnazj:u:mim. Sobieskiego i elkS'term.i&amp;tyciZłnym
zdaniu matury z wyróżne:niem w W02 roiku (do szkoły nie mógł UCzęsDczaćnormalni'e ze w.zglęidJuna stan zdrowia, przez .pewielIl okres czasu nie mógł
nalWet nic czytać, ,wtedy mart;ka służyła mu pomocą jako lektor'ka). Ma1inow~i ipOCijąłstudia na Wydzia1leFil1ozofi'Cznymwybierrają:c jako przedmiot główny nauiki ścisłe, a z bi·egi'em lat posw.ięcał coraz więcej czasu
naukom humaIllistyczmym. Na Uniwersytecie Wy1kładali w owym czasie
uczeni wie1Jki,'egoformatu, tacy jak: K. Żorawski i S. Zaremba - matematycy; A. Witkowski i W. Na,talTISon- fizycy; S. Heirurich - psycho'~org;L. Kuczyński - pedagog; S. Tarnowski i S. WindakJi€lwiczhistorycy ht'erartrulryoraz M. Stra,szewski i S. PalW1ic!ki- filowforwie.
Na kształtowanie się postawy
naUlkolwej Ma1lilI1Owskieg
o szczególny
Wipływ miał ks. Stefan Pawlicki (:pozytywilStai teolog), prowadzący wykłady i seminaria z historii fi1ozo:fiii,w ,których uczestniczyli Malinołwski i ChWli.stek.Ot:rzymaili oni tam nie tylko sDeroką wiedzę his-toryc7illą,
lecz taikże u\WTażlJ..iwiienie
na 'szukanie :prawdy. O zainteresowaniach filozoficznych Ma'1ino'\\7'Ski'ego
moliiemy .się dowiedJzieć z jego listów do
milst'rza - ks. Pawlicikiego: "Ja prz,erabirum obeonie piłnie historię fi10'Zofii.O Arystotelesie czytam z książki Piata, którą mi Oj'ciec polecił
i pożyc,zył. Przeglądam też ZeHera. Czekam jelclmalkna Ojca, pragnąc
rozjaśnić sobie parę punktów wątpliwych, których nigdzie nie znajduję
wyraźnie sfOlrffiuł01wanych.Poza tym czytam Schopenhauera w oryginale, co sprawia mi 'Wieliką przyjemność i z ·trudnością pT'Zeciskam się
poprzez Grundriss Uelberwe:go. Uczony Niemiec potrafi z ka:7Jdejrzeczy
~robić coś talk nudnego, jałowego, niestrawnego!" 10, "Z wiel1ką niecierpliJwością oczekuję chlWili, kiedy Ojciec na stałe już do na'S !powróci
.i kiedy będę mógł moje fi1ozoficZill'ewą1Jp1Jiw.ości
i niepokoje u żródła zaspokoić. Na razie oddaję się pr:zy:czynowości, c.zyitając Kausalproblcm
10 List
z 1 IX 1'906 (i następne Hs:ty do PawliiCIki,e,go)Bilbho-ie'ka .Jagielloń;.o;,k,a.
sygn. R:kp 8698, t. 3 (Cytowane niżej Hslty, pI"Zy których nie podano miejSlca opublikowania, pomieszczone są w zebranej i opracowanej przeze mnie korespondencji Malinowskiego
w aneksie do Antropologi
społecznej
Bronisława
Malinowskiego, pod red. M. Flis i A. K. Palucha
(w druku)). Malinowski pisał w tym
l,iśde o na5-tęputiący;ch pOIZy;cjach: C. Piat, Les grands philosophes, Paris 19{)3; E.
Zeller, Die Phi1osophie der Griechen in ihrer geschichtlichen
Entwicklung,
Til,bingen 1856 - 1-1162; F. UebeI'weg, Grundriss
der Geschichte
der Philosophie,
[3eTl~n 1-876 - 1880.

�Bronislaw

Malinowski

-

szkic biograficzny

67

Langa omz ostatnie dzieŁo Macha, z którego praglnę Ojcu zdać dQkładnie
spraiWę. DowiadylWalem się nadto, !kto będzie brał udział w tegmocZil1ym
seminarium. Kilku kolegów l'o,z,ebrało między siebie parę pierwszych
il"ozdziałówHume'a (... ), talk, że pieT!wS'zeposie:dz,enia będziemy mieli
zapełnione." 11 Zaint'eresowania fi'loz'ofi.czne MalinowSkiego oscylowały
,woikółIlJtu,tuziWa.negiO
empil'i'OIkrytycyzrnem,o czym świadcrzy .jego praca
doktorska pit. O zasadzie ekonomii myślenia 12, stan-awiąca krytyikę poglądów Avenari.usa i Macha.
.
Malinow!ski :plozostalWałtakże pod znacznym wpływem ,przyjaciół ojca, ppof'esorów: L. Darguna, S. Estreichera (praWlIliJk6w)i K. Potkańskiego (historyrka). Ich wspólną cechą było zainter,ooowanie etnologią i socjologią, iktórymi starali się wzbogacić badania pra!Wllicz,e:i histOTyczne.
Wśród mistrzów Malinowskiego naJeży wymienić również W. Matlakowskri.ego (lekarza i etnografa), M. ZdzieoholWskietgo (slawistę) oraz
K. Ni,tscha i J. M. RexlIwadowskiego(języko'znarwców).Gdy czyta się biografie tych wiełkich uczonych, .nieodparcie na,rzuca się sikojarzenie, że
Malinowski nie tylko pozosta'wa:ł pod ich wpływem intelektualnym, lecz
że jako człc)lwieiki jako uczony mał się do nich bardzo podobny, ślwiadczy o tym zalrólWnogłęboka wiedza, jak i wysdka kultura osobista, któru
ich cechowała. O wpłYJwie tym pisał .po latach sam Malinowski:
"W pamięci staje mi Slzer,eguczony,ch, p~sarzy, artystólW. Wspomnę tu
tyłkJo tych, z kJtórrymida!nYJillmi było zetkinąć S'ię osdb~cie i zaczerpnąć
tych pralWrdziw!iewielkich wartości kulturalnych, jakie reprezen.tolWali:
talkie Po;91;acie,jak prof. WitkowsIki, Karol Potkański, Marian Zdziechowski, St. Witlkiewicz, Ks. Pawlicki, Matlaikow.ski. DZJiś,patrząc z pelWnej
perspektyrwy, widzę, jak wielką i jak napralWdę dobrą była ta poilska
kultura, sklulP'iającasię na tym lIliewielkim odain(lm życia narodo'we'go." 13
Momentem przełom'OiwYJm
w za'irnteresowaniach naukoJ\.vych Malinolwskiego było przeczytanie Złotej gałęzi Frarzera w latach 11904 - 1B05, co
wspominał w 1:925 roku w przeanówieniu wygłoswnym ku czci sir Jamesa F.razera na Uni:weTSYJteciew Liver.poolu: "Gdybym posiadał moc
wskrzeszam.iaipTzeszlości,chcia'~bym przenieść Pana o jalkieś dwadzieścia
lat wstecz, do starego słowiańskiego. miasta unrnwersyteckieg.o - mam
tutaj na myśli Kraików, dawillą stolicę Polski oraz sied~iibę najsta'rs.zego
11 List z 1 XI 1906. W tym liście Malinowski
pisał o następujących
książkach:
A. Lang, Das Kausalproblem,
Koln 1904 i prawdopodobnie
o: E. Mach, Erkenntnis
und Irrtum,
Skiźzen zur Psychologie
der Forschung,
Leipz.ig 1905.
l! Po
ra:z pieTiwszy wydana zo/:iJtała drukiem dopiero w obecnej edy,cji Dziel
w tom.ie 1, WaJrsJZawa'1'980,s. 359 - 39,h
13 B.
M:J!lilnoiw:slki,Przedmowa
do wydania
polskiego,
w: Zycie
seksualne
dzikich,
w: DZiela, t. 2, Wmszawa
109'80,s. 109 - HO. Tekst t,en pochodzi z 1937
roku.

�GRAZYNA KUBICA-KL YSZCZ

68

uniwersyltetu w Europie \WSchodniej. Mógłbym wórwczas wskazać Panu
pewnego studenta opuszerza'jącego jeden Ze średniOlWiecznych budynków
kolegium. Młody człowiek, 2lllaijid'Ująicysię w stanie w!iJdocz.negoprzygnębienia, ni'estie pod lP'alCihą
lklsią'2ikębędącą jego jedyną pociechą w strapiem.iu - trzy 'Z'ie1Jone
.tomy z talkznanyrn złotym nadrukiem i pięknym
rysUlI1kiremjemioły - symbolem The Golden Bough. Wówczas bowiem
z powoidu mego stanu zdrowia kazano mi pr~e1"Waćna jakiś czas studia
w zakresie fizy1ki i chemii. POOlWdlonomi j'ednaik kontynuować moje
uiLuibionestu:dlium uiboczne, toteż postanowiłem dokonać pielriWszejpróby
prz.eczyrt;allliawaryginale
angieUskiego ancydzieła z tej dziedziny. (... )
Mbowiem &amp;kiOTO tylko T'OZJpocząłemczytać to wi€liki'e dzi'eło porwało
mnie i zniewolilo .bez reszty. ZrOlzumiał'em wÓWIC'Zas,
że antropologia.
tak jak ją pTlZedstawia Sir James Frazer, jest wielką nauką, go'dną takiego samego oddatnia, jak któreikolwi,etk ze :,iarszychi bardziej od niej
ści:słychSltud.iów pokrewnych. Talk to wstąJ,pilem na służbę frazeT'Olwskiej
an1:rqpo:log.ii."14. Analizując ,przyczyny zmiany zainiteresowań narUikiowych
Ma'hnorwskiego na'leży wziąć pod uwagę rÓW1nieżosohisty wrpływ jego
nauczyrcieli i znajomych profesorów, wśród których tego typu problematyka była barid2lOpopularna, oraz sytuację społeczną, w jalkiej wzras.tał.
Sytuację tę stlwoT!zyły:z jednej skony bra!k nieza'leżności państwowej
narodu 15, a z driU;giej- pozycja społeczna samego Malinows'kiego, umożliwiająca mu oh6€llwowani·e różnych klas i waTSItwspołecznych: od ziemiaństwa i arySl1iolkracji,poprzez inteligencję i bohemę artystyczną, !pO
egzotyczną góralszczyznę. Wszystkie te Iczynniki razem wzięte mogły zrodzić potI'1Z€bęs'ocjologicznej i antropo,logicznej ,refle'kJs'ji,któr:ej teoretyczny wyraz znalazł Malinowski w dziele Fraz·erra.
Wracając do biografii: pracę doktorską ulmńc1zył MalilllOlwislkiJUż
w Hl06 roiku, zaraz po ukończeniu studiów. Promotorem w przewodzie
doktorskim był Stefan Paw,:hcki.Opiniowali: Pawlicki i Shaszewstki, uznając ją za znakom!i,tą. Podobnie {lC·enionotakże rJ71gorJ71za
z filozofii ścisłej
i fizyki, odbyte 5i 10 X 1906. ObT'OOlępra:cydolkto'l'Sikiejmusiał jednak
Malinowski odł.o'żyćaż do 1908 roku ze wZlględuna stan zdrowia. W międzyczasie prwbywał z matką na Wyspach KanaryjSkich, skąd donosi!
ks. Pawlickiemu: "Oddaję się teraz mianowicie zupełnie kuracyjnemu
trybowi życia, przede wszystkim więc dużo jem i śpię, 'poza tym biorę
kąpiele morskie i słoneczne, cały dzieil siedzę nad brzegiem morza, jed14

;"Iit

F.ra.gme-nit tego

w psychologii

wykladu

ludów

jako

pierwotnych,

dedykacja
zam~'e6zczorny Z (}"tJ.l w książce
(wyd. pol.) w: B. Malinowski, Szkice z te-

WaTsza:w:a 1958, s. 469.
Co znalazło wy,raJz np. w spo:s.obie podejśC"ia do problematyki
nar.octu i oddzielanie jej od pojęcia pal1stwa, patrz B. Malmows.ki, Freedom and Civilization,
New York 1944, s. 252 - 263.
orii

kultury,

15

�Bronisław

Malinowski

-

69

szkic biograficzny

nym słowem jesi'eIillspOkojny, szczęśliwy i próżnujący. Mieszkam z mamą w małej wini, ładnie nad .br:zeg,ielillmorza, za miastem połioiżonej.WarunJki z.naleźliśmy tu idealne: klimat doskOl11ały,nieporówna.ni'e ;równiejszy i c.i€iplle'jtszy
n'iJżna wyłJlr,z,eżalCh
Morza Śród~i:elIDnego;wieillki spokój,
00 CUdZOZ1ecrncÓW,
p'olza nami, na całej wyrspie absollutnie nie ma, ludność zaś m~ejscowa, talk, jak jest cofnięta
jakie 100 la'\; pod względem kulitury, tak z ,drugiej strony odznacza się oralkiem z,wpeiłnym temperamentu i życia, nie jest więc deneI"lwującym środoiwiskiem." 16
Po powrocie MalinQwskiego do KraikpJWa,odbyła się jego uroczysta
promocja na srtorpieńddkto:ra filO71ofiisub aUiSpic!iisIm:pff'a,toris (7.xU908)
- co stanowiło wielkie lwyróżnienie dla dokt'oTanta 17. Z tej oikaz.ji świeżo
upiecwny dolkitnr wydał bal dJla prnyjadół, opiSalllY pr~ez WJirtJkacego
w 622 uplLdkach Bunga 18. PraJWdo!podJoibrrie
nie udał się on zbytnio,
o czym świadozy opis stanu ducha Malinowskiego po jego zakończ,eniu:
"Stalowy ks'iążę był ,w sialllie talkiego raztrzęSliernia, że Bu.ngo poznać go
prawie nie mógł, Neverm,ore wynagradzał sorbi'e wszystJkie sku!pienia
i aske,zy w sposób spotęgowany." (s. 146). Jedną z przy'~Y1n tego stanu
były s/kom!plilkiowallle
,,1ove affairs". Na ich ślad napoltyikamy w :pamiętniku :pall1J1yHeleny Czerwijowski'ej, której Malinowsiki w tym czasie
pomagał w nauce: "Po palI"lUwizytach młodego fi'lozo.fa 'zauwa,żyłam, że
cel jego pomocy w mej pracy leży w młodej i pięk:ne:jżorri'e muzytka,
Mórą u mnie widuje. (... ) Na szczęście talk ,się zl{)1żyło,Ż€ pięikna dama
muSliała wyjechać do Warszalwy, a fHo,zofna daliS1Ze
studia do Lipska." 19.
Ową damą była prawdopodobIllie żona pianisty i dyrygenta Karola Szustera - Felicja Ciszewsika. Po kilku lata'oh w il.iśiciedo panny Hedeny
uspra,wiedliwiał się ze swego ,pO!stępowania: "Ja obecnie j-estem znacznie
przY1Woitrszyduchowo niż wrtenez,as, kiedy mnie Pani znała. Były to
smutne czasy wewmękzne:gollipadJku." 20. MalindWSki zaltem, chcąc uciec
bid swych probdemÓ!W,poszedł w ślady co :zkldlniej\Szychaibsoliwen:tów
krakowskiej wszechnicy i udał się na da'lsze sltJUdiaza'gralllicę. Decyzja
ta nie spotkała się jedlllak z a,pTtobatąks. Pawlickiego, na co w~azuje
list Malinowskiego z LiJpska: "KO'chany OJcze, radzi mi Ojciec abym zdał
egzamin profesorSki i zaczął uczyć w g,imnazjum. Niewą:tphwie mam zacrnialTtalk zrobić i zrobię talk w przyszłośd, aile otwRr'Cie się przyznaję,
że wolałbym, aby to byŁo tylko począ,tkiem mojej kariery, a to ponie-

°

11
17

LLsrt z 4 I 1907.
p.allrz A. H'i's, Krakowski

doktorat

Bronislawa

Malinowskiego,

w:

Antro-

polo,gia ....
18 S. I. Witkiewicz,
op. cit., s. 141 - 145.
l' F~agmet1lty w: Listy Stanisława
Ignacego
Witkiewicza
do Heleny
Czerwi;owskie;,
OIpIiaJc.OfWała B. Dane:k-WQljm)lwska, "TwóJX'ZOŚć" 1971, nr 9, &amp;. 46.
ze Lis.i z 12 VIII 191'1 w: j,bri'd., s. 46 - 47.

�GRAŻYNA KUBICA-KL YSZCZ

70

waż 'zajęcie to jest .bardzo męczące, a ja mam bardzo slaby 'głos i ciężko
ani durżomówić. Waiżnym jest ta~że do tego, aby móc mieć dobry iWipływ
na mł'Odzież,aby samemu być wykształconym i UIffi'iećwi~€'j lIliżdotychczas urnie iPrzeciętny nauczyciel galicyjski. Chciał,e'ill też konieC!Zlniechoć
na rok pojechać do Anglii, gdyż tam o ile mi się zdaje kultura jednak
najwyżej stoL" 21. Co też zresztą w!krótce uczylIlił po spędzeniu trzech semestrów w Lipsiku, gdzie słuchał wykładów W. WundJta (fiIl'Ozofai psychologa) i K. Biichera (€Ikonomisty) i pozostając w kon:ta'!ct;achz Feliksem Kri.1gecr-em(ucz:niem Wund:ta, p.r:zeds.taJWicielem
tz:w. psychologii postaci) zajmował się głównie psychOllogią, nie Z3Ipiominająco naukach ścisłych. W cytowalIlym wyżej liście prosił talkż,eMalino'wsikiiks. Palwlicikiego o poparcie w uzyskaniu stypendium habilitacyjnego, krt;óre, po początkowych nieptorolzumieniach, otrzymał i pobierał je w latach 19'10- 109,14
wniewieJ:kiej kwocie 600 koron rocznie 22.
List z LipSIka z 5 I 1910.
Dokumenty dotyczące pobierania
przez Malinowskiego stypendiów
znaJdują
się w zbiolra&lt;ch Anch~wum UJ syg·n. WF II - 94 i 96. MalimolWski raz;polCzął \ch
pobieranie będąc na II roku studiów w 1905 roku, było to stypendium szla che ckLe z fuondacji Poitockiego w kwocie 315 kotr.en Te,cznie, w n.as:tQpnY'm f(~ku zamieniono je na stypendium
szlacheckie z fundacji Barczewskiego z 600 koronami roczn:ie. któne pobierał t'a:kż·e w 1907. p.o pOlwroóe z Wysp Kan:aryjskkh
starał się o nie ponoWInie w 1909roku,
jednak Wydzial Kr.ajo'wy (wykonawczy organ galicyjskiego
Sejmu Krajowego),
który był dysponentem
tego stypendium,
nie przyznał mu go 1U'zaJ5alc!'niając,
że Malinowski ".nie jest już obc."Cn:ieuczniem
(. .. ) Uniwersytetu,
uk'ończył bowiem '(... ) przepisany
okres 4 letnich studiów
filOiZOfic.znyoh w raku szkolnym 1'90617, jako ilaś dalWlniejszy sitYlpClnidy.st.a
z tej
fundacji utl'ac.ił prawo pobiel'ania
stypendiiUm z pow·oelu zani,edbania zglo:.izenia
się z początkiem roku szkolnego 1907/8 o pozostawienie
mu tego stypendium na
czas habilitacji.
(... ) nie mógł uzyskać w myśl ogólnych przepisów żadnego ze
stypendiów
obec:nie przez Wydział Ka-ajowy p_ad:awamY'ch" (piSImo z 31 III 1909).
.Mimo takiej decyzji Grono. PTofesorów Wydziału Filozoficznego
na posiedzeniu
3 XII 190B ponoiWnie wY'typowało Broni's'lal\'I7.aMa,Linolwslkic'Wo,"który już n'i,egdyś posiadał stypendium
szlacheckie z funelacji śp. Barczewskiego i tylko z powodu przerwy wywołanej
chorobą je utracił. Dziś wedlc załączonego świadectwa lekarskiego
jest już zdrów i odznacza się wybitnymi
zdolnościami (o czym
świad.czy promocja sub auspiciis)". Wydział KrajOl\vy przychylil
siG. do de&lt;2y:zj'i
Wydziału (pismo z 10 I 1910). lntel'Wencja ks. PawHc,kicgo o:kaza-ła siG n:i'epo:tnebna. Malinowski pobierał to stypendium aż do roku 1914. W 1910 wystąpił a podwyższenie jego kwoty, lecz Wydział Krajowy nie mógł tej prośby zrealiz(}wać "dla
bra,kuodpowiedniego
f.unduszu" (piJsmo z 18 II Hlll). Op.rócz sILtu·,ni.a s'iq o stypendium
Barczewslkiego,
MalinQJW,s.ki wystąpił
w 1909 ro:ku o pI'zyzrunic
mu
stypendium
"z fundacji jubileuszowej
im. Cesarza Franciszka Józefa II (w Archiwum UJ zachowało się podanie Malinowskiego
w tej sprawie). Było to bardzo
wysokie (2 tys. koron), roczne stypendium
dla absolwentów
uczelni galicyjskich
na studia za,graniczne. Rocznie przyznawano
tylko dwa, ó&gt;tąd b'l.rdzo s.iln:l kon.kurencja, .w wyniku której kandydaturę
MalinowsIkiego odrzucono.
21

22

�Bronisław

Malinowski

-

szkic biograficzny

71

Jeszcze w 1910 rOlktu,po krótJkicrnpobycie w kraju, MalinOiw~i wyjechał do Londynu i tam rOZlpocząłsię nowy okres w jego żyeilU współpraca z London School of Economics and PIoli:ticaI Science (częśclią
Un~wersyrt;'et:uLondyńskiego). NajpteTW WY1stępowałjako "pos1:-~adJualte
student" (do 19112), !pracując pod kierunkiem E. A. Welstermarcka (socjologa, f.iloz'Oifa
i a1n11I'OIpo'loga,
wykładowcy L.S.E. i Uniiwensytetu w He':Lsinkach), a w latach 1'913 - 14 był łektiorem przeclmi,01ów specjalnych, wykładał za,gardini1enia
socjologii rełigii i psy,cholagii społecznej.
Malinowski nie od razu pr:zy7.1wycza.ił
się do Aing1i'ii jej mie.srzikańcÓ'W,
ezęsbo cwł się sam'otny i opuszczony, po:zostawał mu wtedy ty~o korespondemcyjny k'OI1tak,tz przyjaciółmi, pisy.wał t,eż naJWeil:do niezbyt bliskich mu lud z'i, aby dać upust swej melanchoJiJi. Ef€lktem tego był liJsit
do Heleny Czepwij'owskiej, której udzielał kiedyś ikoreqYetycji: "Ja dziś
właśnie cielI'pię na atalk silnej ,nas1alg.i,i,kitóra dawniej calikiem mi nie
znana, tera'z eOTazezęś:eiej zaczyna się pojawiać. (... ) Niech Pini mi wybae;zy, że piszę talk dużo i talk bez;wSitydnie o sobie. Ale c,zasElillnajbardziej skryty i dyskretny C'złowielk(a tym ja nie jestem!) cZiuje po&lt;tlI'z€lbę
wynurzenia się przed kimś. Ja wówczas Iprzypominam s'obie jalkieg:ośdalelkiego przyjaciela - naprawdę pr:zyjacielai naprawdę da1eikiegto;w tym
wy,padku można być szClzerym nie nara'żając się ani na pewne :ziwichnięcie s&lt;tosunków,kt6ry sprowadza nagły wybuch poufałości zezłOIwiekiem,
którego się wildzrico dzień, ani na 'śmiesznlQśći Iwewnęibr'ZiTIe
zawstydzenie, które się odczuwa dając siebie zbyt laitwa. Na koniec uci'eklerrn
z Londymu i 'od paru Idni jestem już nad mcu-z'emi iwypoczy(wam. (... )
Cale wybrzeże IwprlOs:tusiane kąpielowcami, kitórzy, gdy słońce zaświeci, ;wyłażą jalk kraby, alby się wygrzefWać. Ja j·es&lt;temtIU IZJulPełnii€
sam
i zwłaszcza wobec wielkiej sZity,wności Anglilków CZiUjęsię dosyć 0!Samotniony, a raczej właśnie opuszczony nie mając dosltatecz,nej samotności. (... ) Na jesieni będę mo:Ż€ w kraju. Tęsknię do tego, aby być
w górach oWZakopanem. Jest to jedyne miejsce, oWktórym czuję się naprawdę dobrze" 23. W dalszym ciągu utrzymywał bhskie kontakty z Witkacy:m i w 19,'1!l zapraszał go do Londynu: "Przyj'eżdżaj więc albo natychmiast mi 'Odpisz, kiedy przyjedziesz. Obecnie jestem trochę wolniejszy i nauka minie stoi w ,dir1odze,co zaś do '!kohi,ety' to by to nie
było zawadą, z,r,esztą nie ma niestety nic! PrzyjecŻdżaj za tydzień lub
dwa (.. } Będę się starał dać Ci najwięcej czasu ile mogę" 24. Witlkacy 'Skorzystał 'z tego zaproszenia, odwiedził przyjadela w Londynie w połowie lipca i SlpędZiiłtam dwa tY1godnie.W tym samym czasie był tam
2~
N

Cyt. list w: Listy

Stanisława Ignacego Witkiewicza ... , s. 47.
List z 16 VI 1911, Muzeum TGitT'z:ańskre,sygn. AR/No W-l!.

�72

GRAZYNA

KUBICA-KL YSZCZ

rówm.ież ich wspólny kolega - poeta Tadeusz Na'1€1pińskioraz matlka
MaJ.inO!Wski'ego
25.
W lutym 19!1i2roku Malinows!ki Iprzyjechał do kraju i przebywał
tu cały rok - dio ma:rca 1913. Podczas tego potby1Juspędzał wi,ele czasu
z Wi1Jkacym w Zakopanem. Tych hraters1kJichstosunków nie była w stanie Z!buTtzyćnalwet iklohieta, ktma pojawiła się w życiu oibu przyjaciół.
Była nią wZIIl1ianilmwanajuż He!lena CzertwijQlws1ru,urt:r!zymującado tej
pory hliJsk,ieslbosunlki'z Wi:ttkacytm.Po przy'jeź,clJzieMalinowskiego przerZilUciłanań swe uczucia 26.W li:ście doWi1Jkacego, mspralWiedhiwiającsię,
pisała: "Za Panem 'był BI'onio"27,co mogłoby świadczyć o lWieHtim
wpływie, jaki na niegto wywierał Malinowski, a co stalWało się lWidoczne, gdy bliżej poznawa'ło się ich obu. Ta skomplikowana syituacja nie
trwała zbyt dł1wgo, gdyż zainteresowanie "B["onia" było tylko przel'otne. ZnoM7uIWróc'iłymiędzy nim a' "Stasiem" dalwne stosUIll'ki,które
jednak przechod:zJiły lTóżne koleje losu, ponieważ WirtJkacy w· stlo'SunKu
do swycih iplI'!Zyjaciółbył zmienny 'w uczuciach. P.odobini,e jak !parę lat
wcześniej Stanisław Witllkiewicz rad:z;ił syn'Owi 'wspraM7ach osobistych:
"Poza Twoją twórcz.ością obchodzi mnie bail'"dJZiO
T,wój stosunek do ludzi.
Na przyikład to, co mówisz ,o Broniu. Czy moiletszsformułolwać, na czym
opiera się T,woje przeświadezenie,ile
to jedymyTwój
istotny przyjaciel, i jak teraz Ci się przedstawia iSltota ~ud:zjkaBronia. On był na pochyłości do zupełnego utonięcia w zupełlny:m egoiZJIl1ie.Jego antyspołeczne teorie były i ciasne jako 'pojrmlowalnieży1Cia,
iWYlTażały ciasnotę własnych jego !Uczuć. Co lSię z niego ostate'cznie wyrobiło? Jaką jest jego
umysłowość? ,(... ) Bronio inteI'esuje mnie jako zagaidnienie życiowe, ale
głównie dlatego, że Ty maszgto za IPTzyjaciela" 28, Tę niezbyt p~zychylną
opinię można chyba wytłumaozyć intrOlwertye~nym naSltalWieniemMalinowskiego, ja[m neurotJllcznym 'zajmowaniem się własną osobą i własym
,wnętrzem, co przesłaniało mu resztę Śiw,iata'i moigło rodzić opinie jak
powyższa. Również Witkacy 'dostrzegał w Maliinowskitm celchy, które
go raziły, mimo iż dalej miał do nielgo wiei]ki sza'Cunek i przyjaźń. Ambiwalencję tę dobrze ilusItrują :llls.tydo H. Czerwijolwsikiej ('już po oktresie nief.ortlUnnego trójkąta): "BrOlnio jeden ma 'W s·obie wJllższe wartości
i nie ma tegozyciiowego rchałujlst:Wa,którym ordznaczają się robi iruni
25 S. Witkiewicz,
Listy do syna, s. 507 - 510. List z 15 VII 1911 to pierwszy
list adresowany
do Londynu, ostatni pochodzi z 24 VII 1911.
20 Ni,e był
to w życiu pIiZyjaiCliół pier'WslZy 't.rójkąt tego md~ajru. Podobna sytU'aicja miała mie'jlslce w 1'906 !l1oku i dOltyrC'zyłaZod'ii Dem:JJbowyskiej.P:atr:z fr3!gmenity
l1stów DembolW'sk:iej do MalimiO'W1S'kiego
w: E. C. Ma:rrtJinek, Wstęp, w: S. L WWkiewicz, Listy do BTonis~awa MaUnowskiego, Wa,nszatw.a 19'81, s. 13 - 16.
27 Cyt.
za: Listy Stanislawa Ignacego Wit'kiewicza ... , li:slt z 5 V 191,2, s. 25.
28 S. WitkievTicz, Listy do Syna, list z 10 XII 11'912,s. 571 - 572.

�BronisŁaw

MaLinowski

-

szkic

biograficzny

73

'przyjaciele'" 29, "Bronia jest nadZJwyazajny" ,(s. 3(0), "Btrooio, w istotnych rz.€Czacih głęboki, cza-sem C'OŚ talk oibrzyclliwego zrobi (a małeg,o)
i talkie coś pdkaże, że wstręt :mnie 'W\Str:ząsa" {s. 32), "Jest 'tu Bronia
i 'WzdYJChateraz lIla \kanapie da1jąt mi dozrozmmienIa,
ż,e mu spać nie
daję. Są 'W nim dr'obne rzeczy, które mnie peszą, a poniewatŻ, stosując
się do jego żądania, :stCJISuję
do ni,ego j'ego ,włalSną metodę, więc mnie Va
trochę w stosunIku do niego zatruwa" (s. 3i3). Było to zapewne efektem,
charaktery3tyoznego dla nich obu, 'POIdwyższania sobie i i1nnyIDpoprzeczki - rówmież w pTacy nad sobą. MaliJnowski w tym ceil'llstoso'wał metodę wn1'khwej anaili:zy własne&lt;go 'Postępowania li jego mOity'wów, aby wynajdy,wać swe słabe strony i wa1C'zyć z nimi, co cza:salITlirobiło wraż'enie
cynizmu ,posuniętegG do najdalszych ,granic - 'własnej 19iod:noŚiCi.
J,edJnak
zar6wno dla artyst6w, jak i dlauczonY'Ch, ,kltórzy za przeldmiot swoich
badań mają czł'owielka, tego t)'lpu "wiwilsekcja" jest ni'8Zibędna jalko Inarzędzie poznania. Właśnie metodę infu'o!srpeikcyjnąwyk!or,zysltał Malinowski w Wierzeniach pierwotnych, allla!li:zującge1nezę rel&lt;irg'ii.
W okresie pobytu 'w Anglii Ma'lino,wski uitrzymywał talkż,e kontakty
z Akademią Umiejęj;no'ści w Kralkowi'e, na której 'PO'sie!dzeIll'iacih,
w c'zasie odwiedzin 'W ikrajiu, 'wygłosił dwa referaty: Plemienne związki mężczyzn w Australii (18 III 1912) ,i Stosunek wierzeń pierwotnych do form
organizacji społecznej. Teoria totemizmu (12 X 1(913) 30. W HlrH roiku
rozpD&lt;:zął puhh!lrowalllie w "Ludzi~/' swej pierwszej TO'z;pTa:wyTotem.izm
i egzogamia, będącej krytycznym stTes'Z!czeniem dm,eła FTezera \POd tym
samym tytułem 31. W cza'sie jej o.praco'Wy:wa.niapisał do ;redalktora "Ludu" Adama Fischera: "PrzY'PusZiczam, że ido tego czasu II część mojego
artykuŁu jest już wydrukowallla. Jeżeli tak, to będę W\dzię'clZnyje'Ż&lt;81li
mi
ją Pan zechce przysłać. Obecnie iDrpracoiwujęIII część i mam ją już prawie cabkJiem goVOIwą.Aile 'W trakcie ,roQbOlty
odjęitość jej \tak się zwięk!s~yła, że przypuszczam trzeba ją ibędzie druk&lt;owa&lt;:wv 2 luib 3 porcjach, chyba żeiby Sz. Pan zechciał poświęcić jej !Znaczną część Z!eszyrtlu'ptr"ZylSzłego.
PrzY1Puszczam, że będzie ,około 1:20 stron dTu!ku, moiŻe nawelttmchę
więcej. C:zęść ta pOl'&gt;iadajednaJk niepoT6w.nanie ,wię\ksze znaczenie teoretyczne, niż to co dotąd druikowanebyło.
Jest to próba posrtawienia i TOZ,wiązania rpIiOiblemutotemiiZimu nazUipełnie innej drodze .niż to dotychczas robiQlllo, (... ) czy mógŁbym mieć nardZlieję w)'ldJ:'lukowania tego w to
przeciągu 6 miesięcy. Gdyby Sz. Pan nie 'Chciał mi tego giwarallltOlWać,
u Listy StanisŁawa
Ignacego
Witkiewicza
... ,
Ja Stre&amp;'?Jczenia tych odczy:tów
ukJazaly S'ię w
Posiedzeń Akademii Umiejętności w Krakowie"
1913, t. XVIII, nr B, s. B- IB.
11 "Lud"
1911, t. XVII, z. 2, s. 3'1 - 5,6; 1'912, t.
s. 163 - 17'1.

s. 31, list z pa:£dzier:nika 10912.
"S~a\Wo'l;daJl1I~adh z CiZY;nT1lOści
1912, t. XVU, nr 13, s. 5 - 13;
XVIII,

s. 14 -

5q;

HH3, t. XIX,

�74

GRAŻYNA KUBICA-KLYSZCZ

3 c,zęść slkrócę (;zamieszczę krytykę Fcr.-a'Z€Ta
i og. zarys mojej teorii)
A !resztę ogqoszę gdzie indziej. Wolałbym jednak pozostać wiernym ,Ludowi'. Gdyby S. Pan wolał możnaby tę 3część drukować w ,Ludzie'
osobno pod nowym !tytułem" 112. Ostateczme tTz.ecia C'l.ęść mieściła ty1lko
k!ry;tyikę FTaz.era, a !w pa"zy;pisi'eMalitnowski wspominał, że jego punkt
widJzenia :zmajdzie C'zyte'lrriik.w pracy o "wier:zieniach pierwortnych i różnirc:zkowaniu ;pierwotnym". o zamiarze habili,tacji na jej piodsrtalwiepisał
do swego dawnego lkiar€lpetytora, przyjaciela ojca, pI'ofelSOra Kazimierza
N:itLscha:"Moja Mama miałaby ochotę, abym jaik :najprędzej habilitował
się wv Krakowie. Otóż mam już :gotl0WYrpol:skimanus.kTyJpi !pt. Pierwotna
religia i zróżniczkowanie
społeczne. Studium o wierzeniach i organizacji
totemicznej.
Tyrt:uł ten przetłumaczyłem 'z angi'eils1kiego Primitive religion and social differentiation.
A study of totemic beliefs and its social
organization. {. .. ) Jast to rzecz, która wy:nikla ·.Z TO:zJSzerzanianieOigranicwnego 3:. crzęści arlytkułu do "Ludu". A:ż na koniec 7)dec~clJOiwałem
się :przec,iąć w peiWU1ytrn
miejscu Illi,ć łączącą ,te dwa niesklooTJdynowva.ne
hliź..niacze płody mojoeg,oducha, !ku ,zobopólrrej ilch !korzyści. Sam jestem,
do pewnego stlorpnia, ;zadowolony z tej rzeczy :i 'Uważam ją 'Za fit fm
pubhcation i chcę rprzet'1umaczyć na alllgie:I!.c:;ki
'piol1Rm"
33.
Nie'St'ety do
hahilitac ji Mal:jJnow~kie:gow Uniwersytecie Jag:i,eH1ońs.lktim
lIligldy ni'e doszłQ, !nie rprzertłJu:maczył,t'eż ~wej ksiąŻ!ki na angielSlki. Po rpolisiku!Ukazała się ona wv roiku 1/91t5nakładeim A:lka:demiiUmiejętności i nasiła tytlJuł
Wierzenia pierwotne i formy ustroju społecznego 34. Pra'cę redakcyjną
l korektę przerprowadzH prof.
Stanisłam
E'st.re'i'CIher.W liście doń
z czerWiCa 11911(4 ł10ku Malinowski pisał: "Wyjeżdżam {JibeClDlie
na Nową
Gwineę celem ba·dańetnografilClzny:ch na przeciąg mrnie'j 'więcej dwóch
lat. PratglIląłbym '!bardzo, ażeby pra'Ca moja pollJs.ika,tkltÓ'rąPan Pr'OfeSOT
zna z referatu w :Akademii Uimiejętn'ości, została wy1dr'lllkowa1nateraz
zaraz, gdyż za rpowrcx1emnie będę mógł zapeWU1'ezająć się jej druikliem,
mając :materiały do {)Ipra'oowania. Druk 'odwle1ka'~bysię nieotg'raniczenie
i IffiIO,ż,e
ZlUipełnielIlie doszłoby do Sk,'u:1!ku"
115.
Deibiut lksią~ko,wy MahnCiwskiiego nastą!pił jesZicze Iwcześniej - w T'O-ku 191.3, był lIlim The Family among Australian Aborigines, monografia uikQńC'zanajuż IW1:gn.:1 ;r,ok'll,Qpa.nta 'wyłąQZlni'ena źródłach zastanych
('raporty, 'Oipilsy),w której autor Iwystąlpił przec-iiwko tezi,e o hraiku in32 Li,sil; z 29 V
1913, AirchiW1Um Pols:kiego T{)'W.aJ1zy.siltw.a
Ludoznaiw~"zc,go we
WrC'cł.:llwiu,nr irnw. 578,
33 List
z 30 VI 1913 (i następne
do K. Nitscha) Oddział Archiwum
PAN
w Krakowie, sygn. K III - 51, jedno 197.
34 Praca
ta została przedrukowana
w pierwszym tomie Dziel.
35 F,ragmemt
liJ9tu z 7 VI 1:.114 z.najdującegu s,ię w an:hiwum l'od;zinnym prof.
K. EJ31ureiche:ra,podaję za: W,alilgó.rslki,op. cit., s. 678 - 679.

�Bronislaw

Malinowski

-

75

szkic b.iograficzny

styttu:jonalne'j To!d~iny wśród !pierwotnychplemion
Austrałii. K!sią'ż,ka
,ta spotkała się z wiewkim umalTIiem ze strony autoryteaJt6w naukowych,
o czym pisał sam Malino'wlski do p~of. Jana Rozwadowśkiego: "Załączam
revie!W:mojej ikJsią~ki,Ikltóry lukazał się w najibaiI"dziejmia:ro!da'jnym piśmie angielis!k'im'Atheneum'. Pisamy j'elst pJ'lzez Frofesora MaTetbta'z OxfO!r'du(zastępca na ka,tedrze antropologii socja'lne:j Edwarda B. Ty'lora).
Revie!W jest balT!dzodobry, taik że myśla'ł'em że facet nie miał w ręku
książki. Ale !Wczoraj byłem w OxfOTdzie i ,pokazywał mi ikisiąŻlkęcałą
poznaczoną - widać czytał! poza tym miałem parę reviews w 'prasie
dzienne j, lpodolbno,bardzo dobre ale s.am ich nie wid!ziałem" 36. Do pracy naid
tą książ,ką nawiązywał Ma'linowSki IWiele lat ,późmoiejw ,przedmo!Wie do
mOITIografui
s,wego uczn-ia - Feliiklsa Grossa : "Ja równie'ż !bylem :ZJwiąizany ni'egdyś z na'szym sta,rym Uniwersytetem JargieHoń'S1kim.Ja również
jak dr Gross Ibyłem !W mej 'pracy lns,pir'owany naukami i osobistymi
wskazówlkarni prof. Stanisława Estre~chera. Ja ró!Wnież rozip'o'cząłem swe
studia nad prymitylwnymi :społeC'zeńS'1Jwami
,w h~blJi.i()Itęlce
i dOlPi,eropóźnj'ej wYT'U'Szyłem
iW teren" 37.
Było to ko11&gt;kI"etniew 1914 roku. Wyjazd. do Auskałii iPOprz·edziły
prace przygotowa'~ze, w których wydatnie 'pomógł Ma'linO!WlSlkiemu
prof'esor ertmologii Uniwersytetu Londyńskiego C. G. Sehgman. Wyprawę
zdecydował się z.f'inans:ować przemysłowiec Roib€rt Momd, praJwdopodobnie pod wpłylwem Se&lt;bgmana I(który już wC1Ze:Ś'niej
hewwocnie starał
się znaleźć fundusze na iWY'pra:węMalinowskiego :do Sudanu). Samą podróż uła1:wHo mu British Association ·for the Advancement of Science, które w 191M ,roiku miało swój :kongres 'w Melibourne 38. Mahino'WsKl
został członlkiemtego
towarzystwa dzięki lpopaa-ciu Marii Czap~ickiej,
która wykładała wówczas etnografię w Oxfordzie, a ja'ko SJe'kretarzowi
kieTownilka sekcji antropologj'cznej - R. R. Matretta, przysługUwał mu
wolny prz'eja:dd .na koozt rządu Austra1hi 39. W ,pOIdrÓżytowariy!SZył mu
Stanisła!W Ignacy Witkiewicz,kJtóry taJkż·e został c'złonkiem TOłWarzY'stwa,
Bezpośrednią oprzyczy,ną.wyjaZJdu Witikaceg'o była samobójcza śmierć
j'ego narzeczonej, Jadwigi Janczewskiej. Fakt ten tak nim W 8itI1ząsnął,
że prz2z lki'l:kamiesięcy nie OIpusz.czałag.o chęć pozbwwieniasię życia.
Chcąc przyjść 'z pomocą (przyjacielowi, Ma'linowski pod~unął
projekt
wspólnej wyprawy do Au:stra:lii (być może ,za nalffi'Ołwą
ma,tIkiiWit!ka,cego).
I

mu

36 List
z 18 VII 1913 (i następne
do J. Rozwadowskiego)
Biblioteka
PAN
w Krakowie, sygn. 2571, t. L
87 B. Malinowski,
WS,tęp, w: F. Grass, Koczownictwo,
\Varszawa
1936, s. X.
38 Pabrz R. Firth, Introduction,
w: B. Mahnowski,
A Diary in the Strict Sence
of the Term, LOIrud,on1967, s. XIII.
89 R. R. Marett,
w: Professor Bronislaw Malinowski ...• S. 'l.

�GRAZYNA KUBICA-KL YSZCZ

76

Cały ten okres naj::Lepiejilustrują liisty W1t1kacegodo Ma1ih~sIk.iego pochodzące z 19'114 TIO!ku:"Kochany Broniu: Spotkało mnie na:jsiraszmiejsize nieszczęście, jakie być może. Nies:zJczęlslIla
panna Jadwiga popełJniła
samobójstwo.Wie[e było IW tym, co zasZJl0od początku tego roku, mojej winy. Czułem się ib. zle, ona brała tlo '&lt;iosiebie i wy:niJkłystąd rzeczy, krtólre [przy fatalnym zbiegu dkoliezn:ości doprowadziły ją do tego.
Gdyby nie MartJkajuż bym dawno nie żył. (... ) Widzenie się z Tobą
byłolby dla mni'e iSzczęsc1emw ItymokrOlpnym apUlSzeZJeniu"
40. "Jestem
bardz.o głęboko !W:zlruszonyTwoimi hstami. Ta myś'l, że jesteś~e !lnną,
i to w talki sposób, jest dla mnie ,czymś InieZiffiiernieważnym" (s. 5(7),
"Stan mój z dniem karżdym eorarz okrOlpniejs'zy. Nie mogę się opanować
wobec Matlki, !dila!której niby 'żyję, a k:tórejżycie zatruwam i niszczę
2Jdrorwie.(... ) J,edy11iiemyślI o 'Podróży z Toibą IW jalkiś :kraj dziki coś
przedstawia. Jakaś 21miana tak rady:karlna, Żelby wszy:stko w)'lwrócić do
góry nogami" {:s. 57), "Napisz, i'le trzeba t'eraz, a :potem ile mniej więcej miesięcznie. Czy nie mógłbym ,pełnić funk1cj:ifotografa i rysownika?
Rysuję szybk,o i podoibnie" (s. 7 0), "Co do ja'zdy trzecią !klasą to niemożliwe. Muszę :się tą podróżą odrestaurować, abY'm do czegoś był
ZJdolnyna miejscu. (. .. ) Chciałbym jechać razem 'z Tobą. Nie narzucałbym Ci się już z moimi stalIla!mi psychi:c2mymi, ale mOigliJbyśmymówić
po angielsku, 'czytał!bylm'coś takiego, co mogłoby mnie wykształcić w kierunku pomocy dla Ciebie. Nieodirzelkam się od tej pomocy i wszystko,
co będzie w mojej mocy, zrohił!bym, aby Ci tam być pożytecznym"
1

(s. 7(2).

Przyjac.iele wyjechali w SIWą,wielką podróż w czerwcu HU4 roiku
z Londynu. Writ'kacy pełnił funikJcję fotogiI'afa i 'Tysowniikaekspedycji.
Po drodze zatrzymali się ,na Cejloini'e. O tym, że Witkacemu podróż ta
nie na wiele się zdała, świadczy list do władz Cejlonu, w którym uspra_
wiedlilwia się z decyzji odebrania sobieżyCli:a (na szczęście list nie mUJsiał
zostać dCX5ltarc.zony
ofdresaltom): "Ja jednak widzę, że poidróżolWaniezamiast poprawiać mój stan spra'W1iami {)kropn~ cierpie:nrie. (... ). Piszę ta
z pełną odpowi,ed:zialnośdą, :Żelbymój najdr'o'żsizy \przyjacid dr Malinowski nlie :miał :żadnych iJ.doportĆffl
IW Z!wią!2'!ku
'z moją śmriercią (... )" H.
Do Austiralii dJotarli 21 1iJpca l~M Iroku i wysiedh ze srtatiku "Orontes"
w porcie Frema.nt[e wra,z z kiillkunast'&lt;jmainnymi uczesrtnri!kamikongresu. PI~zyjaciele SpędZl1liraze:m tYlko kilka tygodni hiorąlc udział w kongresie: Ulcq;es,tnic'ząc
w ofilcjalny:ch banlkietach, słucharjąc wykładów, po·
dróżując li. ~wieidzając tereny zamie'szkalłe przez pierwoli;nych twby[ców u.

40
41
41

S. L Wi:tkJietWiJcz,Listy do Bronisława
Ib~d., s,. 77'Paltrtz Pasrz1k{)wski, op. cit.

MaLinowskiego,

s. 52.

�Bronislaw

MaUnowski

-

szkicbzografi,czny

77

Oficjailmie7.ja·:zrlzakończył się 19 sierpnia. 25 tego miesiąca Małi:n&lt;JIWski
wygłosił odcz)'lt na Uniwer:sy;1Jeci'e
·w Sydney pt. Fundamental Problem
of Religious Soc.iology 43.
1 lWcr"iZ€śnri.a
drogi przyjalCiół się rozeszły, pawOO€lffibył wyibuch WOJny";~iatowej.
Witkacy piootanowił .wracać, 'O c:zym d!OlIlmsił
rodzicom:
"Dziś otrzymaliśmy wAlbarny fata'1ne wiad'OU11ości
co do wojny. Jeśll
to 'O!ka~ się \pll"alWaą,
to ,wracam zaraz z Frerrna'l1'Uerpie!f!\VlSlZY1mpaTffiVcern. Jeszcze jedyna foo-ma, w jakiej mogę być uiyrt;eeznym i coś 'zrobić" 44. Decyzję o rpolwroci'emogło .przyspieszyć ochłodzenite się iPTzyjaciet1sich si1;osuIlIkówz MahnOlWskim (("Bronio jest cora,z ibairldziej obcy
dla mnie" (s. 7190; "Rady Bronia, pozornie dobre, ,wychodzą zawS'Z€ na
źle" (s. gil)) oraz niespełnienie pokładanych w wyprawie nadziei ({"Zmusiłem się gwałit·errndo tej podróży, a j·echałem eią:gl€ z myślą o śmierci"
(s. 83)). W końcu doszło do osta;teczmej sprzoo~i i zerwania stoounków.
Be:zJp'ośrediniąprzyczyną mogla być nalstęJPująca sytuacja: Mahnawski,
jako poddany a'llJStriacki,czyli oIbywa1telwrogiego ,państwa, miał :poc'zątkowa kłopoty, ,w których p;rawdopod.obnie chciał mu porrn&lt;'&gt;cWit!kacy.
sugerując przyjęcie obywate1sbwa brytyjskiego .i wszC'zynając IW tym
'kierUJlllku pewne staramia u znanego fizyka sir OlivieTa Lodrge'a. Mallinowski ll1iec!hciał !przystać na tę prop'oozycję i uznał ją .za afront. Jest
to tylko hiporteza. Równie dobrze powodem Elprzeczki mogło być coś
innego (np. pieniądz'e) 4;;. W kaildym razie dr'agi przyjaciół lSIięrozeszły.
chociaż o:baj tego ża'łowa1i. Witkacy ro~ał !Się :z. Mahnowskim 1 września, a piątego wsiadł na \State!k"Morea". Już 2 IX pisał: "OkJwestii ,naszego stosunJku .nie piszę, bo (dodać nic nie mogę) na razie nie mam me
do pOłWied:oenia.W Papui będziesz miał :Wlie'1'eczasu na Tomnyśla.nia
i moi'e wiele :r:zeczy zrozumiesz, jak cię na nie z dalerka ri z samO'tności
popatrzysz. Jeśli nie będzie ,zapó7mo i jeśli mnie będziesz lubił rnapra,wdę (czego 1eTa'zdQpatrzyć się nie mogłem), może kiedyś na OIczy będziemy i'naczej o tyrrn mówić. Chciałbym bardzo, abyś sięmnienil,
zanim Cię źy'oie nauczy różnych rizeczy w .sposób hardziejokrultny '!liż dotąid. Za 'Pewne rzeczy mam :dla Ciebie głębo!ką wd~ię:czność. Jeśli nie
byłó skutku, to dla tego, że jestem człowiekiem koOil11'P'letnie
'załamanym,
którego jedynie śmierć uleczyć może." 46, a w dwa tygodnie później
"Chcia1byrmabyś się zastanowił mad SWONn charakterem. Nie dla mnie.
43 Streszczenie
tego odczytu ukazało się w; "Reports
of the British Association for the Advancement
of Science" 1914, t. XXXIV, s. 534 - 535.
« S. 1. Wilt'bewicz, Listy do Bro'Tllis/,awa Malinowskiego,
s. 79.
u hllterpreitalcje talk'ie pnOlP()ln'l.ljePaszkO'WIski, op. cit .
•e S. 1. WitkiewiJcz, Listy do Bronisława
Malinowskiego,
s. 95. Olcza to obecnie
dzielnica Zakopanego.
Matka
Malinowskiego
posiadała
tam
lub
wynajmowała dVlIn, w kJtórym spt;:dzali wa'kacje.

�GRAŻYNA KUBlCA-KL YSZCZ

78

tylko dua sLeiOO'e
samego. Może Ci ,być Ikiedyś baTidzo przyikro. Można
popełniać błędy i staiI"aćsię je o:dpokutQwać. A'le lIlie ffi'o'ż'nana samego
siebie patTz,eć z cynizmem. Droga do pra'Wldy Je:sl1W1tedyzamknięta. Muszę się prizyznać, !Żena ra:zie nie iWieTzęw Ciebie" (s. 9'7). "M~mo IWszystko mam lW)'lTzu:ty:sum~,enia,że tam sam zostaleś. Ale postępowanie
T:wo'Jeze mną nie (byłozac'hęcające. Piszę do 'Dwoj.ego dawnego ducha.
Malinowski lIlie istnieje dla mnie zUlpełnie i muszę pr'zyznać,że allli raw ·za nim lIlie tęsknił'e:m. Tęslmilffin będąc .z TClibąza Broniem i teraz
myślę o naszych dawny,ch dobrych czasach, kiedy dIalektyka pustki
i hełkotanie 'i&amp;totnych 'kłamstw 'zakrywa'łonędzę ,czynu. (. .. ) Jaikże Ty
st&lt;raIszniekłami'el'&gt;zmówią'c,że ja Ciebie nauczyłem cynizmu. To Ty mnie
nauczyłeś patrzenia na wszystkb i na lsieibie z cynizmem. P.omyśl .nad
tym chwilę. StalIlowiSko wygodne zupe}nego hrailm 'wia'1'y 'W jakJj'ekolwiek szlacheitne \porywy i Twój zimny uśmieszeik, i to &gt;przekona'nie, że
na dnie Jest zaIW13zepodłość. Jeśli się chce talk widzieć życie, to jest
bardzo łatwo. Na błocie rosną 'kJwia:ty.Moż,na :paikzeć na nie a nie !Wtykać no'S 'W .błato. {. .. ) Wybacz 10, 00 piszę. Nie myśl,że Cię ni'enalWidzę. Ty]Jk,oMalilIlo~.i nie istniej&lt;e 'dla minie zupełnie. Piszę do Bronia
o Mahnowskiim :i o tym, !który przestał być 8rtalsiem, a nie stał się niczymi.nnym" (s. 1:02 - 104). Nat'omia1'3tMahnowslti 'W pierwszej notatce
swelgo australijskiego dziennika zapisał: "Pierws'zy września 'zapoczątkował :nolWąepolkę ,w IDDim życiu, ca~kOlwiciesamodzielną wypra1wę w tropiki. We wtorelk 1..09.14 d::&gt;tarlem (Z Bry1;yj'skim Towarzystwem aż dD
ToolWo'Om:ba.
Poznałem sir Oliviera i lady Lodge. Pogadałem z nimi, a on
zaofiarował pomoc. Fałszywość mojego położenie i próba ze strony Stasia, by 'to wyjaśnić', mOj'eroz,stanie z Desire Dickinson, moja złość na
Stasia, która się \przerodziła w głęboką urazę, niewygalSłą !po dziś dzień
- Wls.zysvk,o
to należy do mi:nionej epoki (... t 47. "Dręczy mnie problem
stasia. Jego zachowanie w stolSunku do mni'e było dopra"vVdynie dopuszczalne. W OibercnościLodge'a nie powi'e'dzialem 'ni'Ctaikiego; nie ;po,winien mnie poprawiać. J'ego zarrzuty są bezpo&lt;istalwne, a sposób wyrażania !Wyklucza 'WISze'1ką
możliwość ,~gody. Finis am'icitiiae. Zakopane bez
Stasia. Niet~sc:he zrywający w Wagnerem. Szanuję ,1 podz:iwiam je-go
inteligencję, CZc.zęi!11łdyw~dualnO'ść,
ale cha,ra'kberu "niieść nie mogę" 48.
"Li!st Stasia stra&amp;znie mine ziry.1:o'Wał.Jednocześnie robiłem sobie wy~
rzuty, ż.e nie zachowałem się całkiem nie nagannie, a jego zachowanie
w st'Olsunikudo mnie budziło głębdką n.iechęć i urazę. Swoim lis.tem niemal
do szczętu zniszczył me uczucie. Nie widzę 'pralwie żaidnej moż1iwo~ci
pogodzenia. Wiem te~, że n1-eJZa'leżnie
od 'li'czby POipełnionych przeze mnie
47
48

Ma1ilrLo,wlSiki, A Diary ...• s. 3, iIlJo,tallJka
Ibrd., s. 34, notatka
z 2 XI 1914.

Z

20 IX 1914.

�Bronislaw

Malinowski

-

szkic

biograficzny

79

błę&lt;iów .postępował !Z&lt;emną bardzo bezwzględnie; sta!l'e .pr.zyibiera g'esty
i ,pozy prześ.ladowanej wielkości moralizuje sławami przepojonymi głęboką, dojrzałą moralnością. Odnosił się do mnie bez cienia życzliJwości.
Nie, obiektYIwnie &lt;rzecz biorąc, !Szala dobra i 'zła przechyliła się na jego st'ronę... Jestern okropnie zide:prymowa:ny i pITzyibitybankr:uctwem
najlniezbędniejsz,ej dla mnie przyjaźni. Górę bierze pierwszy odruch winienia siebie za wszystko i C'zuję capitis diminutio -człowiek
:pusty
:o ;pomniejszonej wartości. Przyjaciel nie jest jedynie wielkością dodaną, jest czynnikiem, pomnaża naszą wartość jednostkową. Stra:szna s~oda - winę za zerwant.ie pono:si 'w :pieT!wszymr:zędzie jego lnieustępliwa
duma, jego bez:pzględn'O:ść,niezdo1ność do wybaczenia czegokolwiek innym, chociaż sobie bardzo dużo potrafi wybaczyć" 49.
Nawet po zacytowaniu tych obszernych fragmentów listów i zapisków trudno orzec, co właŚ!C'twieostatecznie zadecydował.o o zeTlwaniu.
Pew,ną możliJwość i'n:ter.pretacyjną nasuwa porównani'e z Nietzschem
i Wagnerem. Wszakże mogło to ibyćcoś więcej &lt;niżtyLko powierzchowna
metafora obrazująca zerwanie dwóch widbch przyjaciół. Warto może
się zastanowić, czy lnie ma tu głębszych analogii .. Nietmchezarzucał
Wagnerowi m. in. nacjonalizm, ahsolutyzację wartości jedn€lgo narodu
oraz dekadencję w sztuce i w życiu, postalwę pozbaiwi,ooąstałych miernilków i trwalszych kry:teriów walTt.ośc
i, co rodzi ta'kie przesadne pr;zy;pisywanie znaczenia pewnym Slpra'wom50. Witkacy w swyrrn stanie ducha
popadł na pewno ,w euforię palt:ri'otYiCZOą
i chęć udziału w vlojnie przesłoniła mu inne :spra'wy, któl'e akurat d.la 'pcr-zyjacielabyły Tównie ważne
lub 'nawet waŻlI1u.ejsze.
Trzeba wziąć pod Jl\iwagętakże nastęopujące okohczności: Malinowski planował swą wyprawę na okdło diwa lata, a w
mQll1lencie'wybuchu wojny jeszc:ze :nawet nie rozpoczął badań - w tej
sytuacji lPolWróts1a'nawilby ka:ta:strofędla jego przedsięwzięcia; poza tym
był poddalnym aU3tria'ckim, czyli obywatelem wrolgiego kraju i dlatego
nie mógł wyjechać z .Ńu:strahi - UlWażał·za,pewn'eza OIporotuni'Zllzmia!Tlęobywatelstwa 'w takiej sytuacji; trzecia okoli,czność to zdrowie - a
raczej jego bmk, które Uiniemo:żJl~W'iało
MahnowSikiem'Usensowny udział
rw woJni,e. Czynniiki te na pewno głę;boilw różmiły przyjaciół: Witkacy
nie był be:z;pośrednioi pro£esjona'lnie związany z ekspedycją Malinowskiego - miał mu tylko pomagać; 'był poddanym rosyjskim - kraju sojusznicZiego Wie'Ekiej Brytanii; zdl'owie ,po'Zwala&lt;łomu Ina Cizynną wallkę.
Uczepił się tej ewentua'lnoŚ!Ci 'Z determilnacją czł'owi'eka pnzibawionego
poczucia SH11Iso'VJlIlości
swego istnienia. "Przyszedł czas, że O'£OIbisterzeczy ,trzeba by odłożyć, wyrzec :się myśli samobójezyoh, które są głup49

Ibid.,

50

Po'r. Z. KuderQwi'C'z,

s. 219- :30, notUJtka

z 29 X 19]4.

Nietzsche,

WaJr.szawa 197H, s. 24 - 25.

�GRAZYNA KUBICA-KLYSZCZ

80

s.twem wo.bec teg,o co się Idzieje, i Mobić nareszcie coś ze swego życia,
rz. resztiki sił, ,które Z{)IStaly"
51 pisał ido I'ddziców. SfonnułolWania takie jak "Og;ląd.a:niemśhneik. aUlstrallijski'ch,kiedy tam wy:padJkiitak straszme,ż.aidJnegosensu nie ma" (s. 19 - 80) - musia'ły ,ranić MałiJnawslkiego,
dla którego mo~e nie oglądanie ro:śliJnek, ale praca naukowa w ogóle
miała wielkie :nnamenie. Różriice te spotęgowaJy rodzący się między nimi dystalIlS. Dawno mi:nęły ezalSy,!kiedy ich osobowośc'i dopebniały się
wzajemnie, Z czasem stawali się wielkimi indywidualnościami: artysty
i uczonego, zby!\:może wIelkimi, aby się nawzajem znieść. Rozstanie nastąpilOlby,wcześnJ.ejczy późmiej.
Mimo nieforrtullllI1egoepilogu wspólnej wyprawy mia'la ona dla obu
wie1kile zmaozenlie.Wspomnienia z tej podróży opublilk.Qlwał Witkacy
w "Echu ZaIkQIriańSki:m"w 19;19 rdku 52 a jej ślady moima także znaa.eżć:
w trz'ech jego ISztuka,ch:Mister Price czyli Bzik Tropikalny,
1920; Bezimienne dzieło - cztery akty dość przykrego koszmaru poświęcone Bronislawowi Malinowskiemu,
19.21; Metafizyka
dwugłowego
cielęcia. Tropikalno-australijska
sztuka w trzech aktach, 119121. W tym o.:rtatnim
utwo:rzeZlna'jidu'jemy taką oto kwestię doty!czącą Malinow:skiego hezpośredinio, IWYlPowiaidaną
przez !króla klanu ApaiI"Ura:"Mój przyjaciel
umiera. W'ci go na swoje łono, Iwiclka złocista żabo Kapa-iKa1pa.To nic,
że zbaldał na.s Malinowski, ten 'PI'zeiklęty anglez'owany, niepoSkromiony
marrz:ycieJ.Totemy są prawdą. Wszystko jedno, eo piszą o nich uczenli" 53. Fragment ten ulkazuj-estoounek Witkacego do poglądórw Ma!linowsiki.egona temat religiJi. Polemika mi~dzy nimi dotyczyła głównie problemu genezy religii. Witkacy zna'ł poglądy MaliJnowskiegow tej kwestii
zawarte w Wierzeniach
pierwotnych
(w 'Przedmowie Malinowski dziękuje mu za korektę rę.kopisui uwagi krytyczne). Au:tor WierZe1L ...
utrzymywał, ż,e ,,-elementarne akty wiary" tkwią w .postawie emocjonalnej wywoła.nej ;waflUJIlikamiżycia,nat'omiastWitikacy twierdził, że pierwotne uc,zucia religijne pojawiły siię wraz z r·ef;leiksją fi1o'Z'Oficznąpnez uświaidOiillien~esobie przez jednostkę własnej odrębności w świecie 54. M.imo ł'ozluzni'enia się kont'aiktów między przyjaciółmi Witkacy
talk pisał po la'tach o wpływie, jaki nań mieh Ohwistek i Malinowski:
"Ale co s:zJkoidzi
mnie np. (... ) przyZ'llać wyżs:wść intelektualną nad sobą takiemu np. LeOlI1owiChwistkowi, którego estetyki li teorii wieloścl
.1

S. L Wiltkiewi!cz, Listy

PJ'IZe!druk w: Bez
w~ 1976, s. 48:5 - 493.
52

do BronisŁawa

kO'tnpromisu,

~3 S. L Wii:kioawic'z, Dramaty,

pisma

Malirwwskiego,
krytyczne

5l

81.

i publicystyczne,

War.sza-

t. l, Wa['sJLalWa 1972, wyd. II, s. 553.
S.. L Wiiliew!i'Cz, O stosunku
religii
do filozofii,
przedruk
w: Bez
kompromisu
... , s. 68 - 73. SZeI"Ziej na temat tej po1em'iJkJi w mojej rocen:z.j'i z Listów do BronisŁawa
Malinowskiego,
S. L Witkiewicza,
"Kultura
i Spolc'C'Zeństwo"
1982, nr 1.
54

Piatrz

�Bronislaw

MaHnowski

-

szkic

biograficzny

81

rzecrzyrwistości nie UJzmajęi z którą, mimo całego pddzi:wu dla tego wspaniałego mózgu, !Walczy~bym (... ) do 'Uipadłeg? - albo 'U'Zmaćwy7i5zość takiego Broni\5łalWaMalino:W'skiiego (obecnie j~
docentem londyńSkiego
UIIliwersytetu), Ilctórego teorię :powstawania uczuć re'li&lt;g.i'jnychziWalozałbym bezmiłosiernie, gdY'bym mógł się z 'nim zmierzyć. Mimo, że są to
wrogowie, szczęśliwy jest'em, że z nimi to spędz.iłem ,pierwszą mł·odość,
i wiem, ile tym pierwlSz·Oldaoowym łbom 'za!Wldzi~zam, wi'em, w ilu
ciem!nych lzakamaI1ka'Chmyśli błądziłbym
jeszcze, gdylby nie &lt;mi" 55.
WipłylWMahno:wskiego .na !przyjaciela opisywał również J. M. Rytard:
,,(... ) walkacje HlJ1'4roku spędził Wi:tikacy w tak zwanych przez siehie
'l1Jropikach' (... ). Poldróż ;tę ,odbywał w towarzystwie swego przyjaciela
profesora Bronisława MahnOlWskiego. Był 'on już wówczas jednym z asow (... ) angie1:skiego śWJiata nau!kQW'eg'o.MallinOlWlskiperegrynując po
najdzikszych ostępach 'izaikamarikach globu ·zbi'e.rał materiały do badań
nad ipierwOltnymi kultami religijnymi, 'pasjonując się w wygrZiebywan.iu IPraan:haicznych pojęć i f.orm,zacholwa:nych jesZiCz'edo dzisiejszego
dlrria wśród szczepów, stojących na najni:ższym stopnriJu rozwoju cy.wilizacyjno..Jkulturalnego. Sądząc z teg,o, co mi ni'ejednokrotnie wspominał
o nim Witlkacy, :przyjaźń ta odegrała dużą rolę IW fo:rTIl'OlWa:niu
się jego
inteiektu, wpłytwa'jąc niezawodnie lIla rozległość i wrrelolSttl'OIIlIIlOŚĆ
artystycznych, naUJlkowych i ś:wiatopogl~dowych zailllteI"es-owań.Gdy poznałem
Małilnowsbego iW jakiś ezas .późni,ej po -opisywalIlych tu wydarzeniach,
roUlSZęrzeozywiście tprzy:zmać, że c2'Jlowiek ten mógł 'iJStatnie 'Wy:wierać
w:płytw na!Wet na taik wyibitną i'n:dy'Widua1Jność,jaką był W,iitlkiew~C'z"
56.
Powróómy jednak do hi,ografii io\bu aus.tra'1ijski:ch peregrynatorów:
'Witkacy iPrzedosta'wlSzysię do Petersburga, wstąpił do woska rosyj'skiego, o c.zymzalWia!damiał Malinowskiego: "Od dwóch dni Jestem w 'Petrogradzie' i roibię starania o przy!j~i'e mnie do wQljSlka(... ). Był'em sam
w moich my'Ś'ladh lORosji li :k'o:niecznościwalc::z.e.niaz nią pl"ze.ci1W
Niemoom (... ). Teraz ruah sbrzelecki iW Galicji iklalpnął 'zupe'łnie i Ilm~dy Polaik moż·e z czystym sumieniem iść prl"z'ecilW
tna1SZe\IIl'U
jeidy;neIlliuisto1:nerou wrogowi, przeciw Niemc0In" 57.
NatomiaSIt Ma1inow.ski pozostał w tTO'pilkachi kontynuował swe studia i PQldróże. 1i2 wr.wśnia !Wylądował na Nowej GAAninei
'W Port Moresby. Na:stępny miesią1c spędził na :nawiązywaniu ikonta~tólW ,z hia'łymi
55

O poLemice

i wrogach,

M J. M. Ryt:amd, Witkacy

przedruk

w: Bez kompromisu
... , s. 333.
po drugiej
strQ&lt;Tl,ie rozpaczy,
w: Sta-

czyLi o życiu

nislaw
Ignacy Witkiewicz,
człowiek
i twórca, WaI''i'JZarwa 1957, So 2179- 28{). Malin&lt;JIW5kin~e był Wltedy jesZlcze prmesorem, iW L. S. E. pelnił fł\ltIlikJc!je
wykładowcy
Hecturer), przes.aJdą jeSlt talk71e stlwieI1di:z.enie,że był jednym z asó!w - tym stlał się
dopiero po pOlwrOlc'iez Anlty!podów.'
57 S.
L Witktiewi'cz, Listy
do Bronisława
Mali1Wwskiego,
s. 101. Decyzja ta
spOltkała się z de=pmba:tą StarrfułaJWa W:'iltlkiewic~'
41 "Lud"

-

tom

66

�GRAZYNA KUBICA-KLY'SZCZ

82

i czarnoskórymi mieszkańcami osady oraz na nauce jęzYka tubylców
Motu, 116 października dopłynął do wytS'py Mailu, gdzie Slpędził .ponad
trzy mielSiące, bardzo duto w tym czasie podróżował, zwiedzając wyspę
i jej okolice. 24 styc~nia odpłynąło:d :Portu Moresby, a stamtąd 27 lut~go do AustraLii, IWmiędzyczasie prz-eprowaldził jeszc~e badania wśród
krajowców w górach Rigo orazZJwi,edzał wytbrzeże NO:we'jGwilllei58. Tak
zakończyła się p1erwsza wyprawa Malinowskiego, pierwsze dłużS'zewtknięóe się ;z ludami, Iktóre stanowiły przedmiot jego badań. O tym, ja:k
trudne były te po/c!ząrtJki,
pisał Ipó.Ź'niejIWArgonautach Zachodniego Pacyfiku: "Wyobraź sobie czyte.1ni'ku, że ~nala,złeś się nagle z całym ekwipUlIlkiem, sam na ,tropika:l.nej pla'Zy w pobliżu wioSki tubylczej, podczas
gdy statek czy łódź, która cię tu przywiozła, o!dpłYiwaiznilka na widnokręgu. Boni€!Wa!żzapewne zamies~asz w domu jakiegoś białego cztowielka, kupca ozy misjonarza, nie pozostaje ci 'nic innego, jak przystąpić
od razu do swoje'j et:nografic:nnej Ipracy. Wyobraź sobie ponadto, że jesteś badaczem tpiocząitikująicym,nie masz żadnych uprzednich doświadczeń aniniclZego, co m'Qglaby ci służyć jako prz·ewadnik, am ntkogo,
kto mógłby ci pomóc, biały człowiek jest ,chiwlilowo:nieobecny, lub też
ni,e może, czynie ,chce, poświęcić ci ani dlwi'li czasu. Talk właśnie wyglądały początki mojej pracy terenowej. Doskonale parrniętam &lt;owedł\fg[e wi.zyty, w !pOIszcizegó1nych
wi'OISkaehpodczals pierwszych tygodni, to
U'c~ucj,ebeZiIladziejności i rozpaczy po wielu uporczywych usiłowaniach,
które wcale nde dOiPI'O'wadziłydo nawiązania rzeczyJWistego kontaktu
z tubylcami, ani też niie dostarczyły rrni żadnego materia'łu. Miałem okresy zniechęceIllia, !kiedy to pngrążałeun się w czyrtaniu :powieści ja1k czi'Owiek, który zaczyna ,pić w napadzie tropikalnej depresji i apatii. Wyobraź sobie dalej, że wkraczasz po raz pierwszy do wioski, sam lub
w tawar:zySt1wie tiwojego białego przewodnika. Niektórzy tubylcy tłoczą
się wokół cliebie, zwłaszcza jeżeli tp'oezują tytoń. Inni, bardziej dosto'jni
i starsi Ipozosta'ją na swoich miejscach. T,wój biały towaJI"zysz ma już
swój T'utym{iWanysposób trakt'awania tUibylców i nie rozumie ani .też
2'Jbytnionie int'er'e:suje go sposób, w jarki ty, jako etnograf, będu,esz do
nich lPoddholdzil. Ta pierwsza 'wizyta pO'zostawia ci pdne ,nadziei uczucie, ż·e kiedy wrócisz tu sam, wszystko pójdZJie ła:tlwiej. Taką prilynajmniej nadzieję miałem ja. PowiTócilem ,zgodnie z planem, i 'wlkrótce zebrała się wokół mnie grupa ikra;jOlwców.Kilka .1wmpł'emell1Jtów
w pidgin-E1nglish z obu stiI'o!n,trochę tytoIl!i.uwymienianego z rąk do rąk s'tworzyło atmosferę wzajemlll~j ZycZJ1iwości"
59. POZJwolilaona Mahnawsbemu na we'j-śic.iew baldane śroidowi:s1ko,jegooibser'wację, co dostarcza'ło
P:aiŁr:zPaszkow:ski,
op. cit.
B. ,MalinoQlWski, Ar~wnauci
wa 19811.s. 31 - 312.
6S

50

Olraz

Ma1i11JolWs,'ki,A Diary ....
Pacyfiku.
w: DzieŁa, t. 3, Warsza-

Zachodnie{)o

�Bronislaw

MaUnowski

-

szkic biograficzny

83

coraz bogatszego mater,iału i coraiZ ,bardziej wartościowego. Na tej podsta'wie pOlWS1;ała
monografia The Natives of Mailu 60, ibędąca pier.wszym
studium krajowców Mailu.
Następną wyJ)rawę podjął w czer,wcu 1'915 r&lt;Jku. Jej celem ,były Wyspy TrobriaIllda, a bazą - wieś OmaTatka:nawpół'l1'ocnej części najwi~szej wyspy arch~pe1agJu- K'iriwiny. Przebywał tam niemal rok - do
maja 19,16 r. Z :początkiem czerw.ca po:wróci'ł do MelhoUI'!le i powstał
tam ,cały roik następny, oprac:Qwując materiały praoując iW Bitbli'Otece
PwbhcZlnej i MUlzeum. W Melbou:me pOlzna'łswą przyBzlą ŻIOnę- Elsie
Masson, pielęgn,iaI"lkę, cór.kę profesora chemii :tamtejszego uniwersytetu DaiWida OTme Ma'ssona. Za,p:r~yjaźnił się ró'wnież z aiUs'bria'Ckimmałżeństwem - Paulem i Hedwigą Khunerami. We wstępie do ,Argonautów pisał, że wiele skorzystał z krytycznych uwag SlWelgo"przyjaciela,
pana Khurnera z Wiednia, będącego zarówno Slpecjalistą w k'westiach
praktycznych nOiWoczesnegoprzemysłu, jak też wysO'ce kompeten.tnego
myśliciela w zakre'sie teoretycz,nyoh problemów ekolIlomii" 61. 27 październjlka 19116 roiku został powołany przed ikomisję do ~raiW hamldIu na poluidniOlw)'lmPacyfiiku, gdzie opisy\wał zachowanie, zwyczaje i pracę kra~
joW'cówna ,plantacjach 62.
19 września }9,1'7 wytruszył w swoją trzecią eik:s;pedycję,2 grudnia
wylądował znowu na Trobria'11:dalCh,
gdzie przebY'wał do marca .19118 w tym czasie węUrował od wioski do 'Wioski, f.otografował i obserwował
tubylców, uikładał sł{),wn~k1l1arzec,za.1.3 .marca odipłynął do arch~pelagiU
Amphle:tt, gdzie przez trzy tygodni'e intensywnie prowadził sweobserwacje. W kw.i.'e.t!lJiu
P'Cllwrr-óciłnaWyspy Tr()lbria'l1ldai przebywał tam następne pięć miesięcy do września 119118.Październiik 5pędzi'ł w Samari na
N'ow'ej Gwinei. W hs:topadzie powTócił do Melbourne ;i pozostał tam
przez 16 mies,ięcy. 6 marca 1~U:9 oiJenił się z Elsie, Mórej rodzice prawdopodobnie nie byli tym zachwyceni 63. Ki1kanaśnie miesięcy w Melbourne Sipędził MaililIli()iw~ki
na opracowywa'Il~u· wyników
'elkispe:dycji,
przyg'otowywaniu do drulm ma:teriiałów Ora'Z ikoIlliPleitowa.niuekspozycji dla National Museum of Vict'orr"'ia.Pracę tę ukończył 20 lutego 1920
roku. Ko'le/keja liczy 97 przedmiotów i 33 fotografie, część tych pTz~dmiotów jest wySita'Wiamado dJzrilsiaj.Z dyreiktolI"'eilllmuzeum Jamesem
60

B. Malinowski,

The Natives

of Mai/u.

Preliminary

ResuLt of the Robert

Mond

"Transactions
and Proceedings
of the
Royal 80iciety of SoUJth Aifriica" 1915, t. XXXIX, SI 494-706,
11 Malinawski,
Argonauci ... , s. 24.
12 Relacja
ta uJk3lzała s'ię dru!ltiem w "Brit1sh a;nd Aus&lt;tr.aliJalll Trade in the
Sou:th RacJfiJc", Ra,port 11'0. 66, 1918.
13 P.attr.z Pas.zlmwsi1D,
o,p. cit. Ze 2'JWiązku teg.o miał Mall.m'O!WSik:i trzy córki:
Józefę, Wandę i Helenę.
Research

S·

Work

in

British

New

Guinea,

�84

GRAZYNA KUBICA-KL YSZCZ

Kershaw bliżej się zazna1jomil, o czym świadczą li:sty wysyłane Juz :po
wyjeździe Malinowskiego z Australii, który nastąlpi1ł28 iliut'ego192064•
Lata f'ą)ęidzoneiW AUiStraJ.i'ii Nowej Gw~nei miały dla iMalli.rl!Owsikiego
znaczeruie zasaldni'OZe.Nie tyJ!ko zresztą dla niego samego. Chociaż :przesadą jest sąd (głÓwnie inspirowany przez samego Mal~nowskiego), że
antrotpologia społeczma nal'odJziła się na Trobrian!dach, to jednak !tam
właśnie miał począrt,eiklIl'owy tJ'1Pprowadzenia badań terenowych, który
iW istocie zrewolucjouiwwał
ant!r,~ologię, socjologlię i et1nograiię. Uczeń
Mailinowski€lgo, Edmund. R. Leach (którego jednak nie mOlŻnaposądzać
o stronniczość w stosUi11iku
do mtsbrza) tak poTÓWIIlywałjego wpły'w na
dortychczasOIwą'llaufkę: "Badania MahnCiW,s'kiegona Wyspach Trabrianda
zmieniły to wszystiko. Najoor:dziejzasad'll'rczą innowacją było to, że on
naprawdę ustawił swój namiot w śriodIkuwioski, naruazył s.ię języka krajowców w jego forunie potocznej i zaczął obserwować bezpośrednio, jak
jeigO sąsied:z,i tr'Oibriandcy zachowują się w ciągu dwudziestu cZlterech
godzin codziennego życia i pracy. Zaden Europejcz)'lk nigdy przedtem
nic talkiego nie JZrofbiłi etnografia, iktóra z tego \powstała, była czymś
zUlpełnie nowym. S1;a,łasię ona antropologią Slpołeczmą,tj. socjologią systemów /'W0łecznych o małej skali" ?5. Z drugiej strony niezmiernie ważna była prawrdziwie humanistyczna ,peropek1tywa z jakie1j MahnowSlki
podejmował baldan'ia nad "dz!i:kim", a co najlepiej 'wyraża następujący
fragment pamiętnika badacza: "Co jest najgłę:bszą istotą moich badań?
O&lt;::1kryćjaikie są jego 'główne pasje, motywy jego zachowania, jego cele ... Jego istotny, 'lla'jgłębszy spdsó:b myślenia. W tym punikcie konkontujemy się z naszymi, własnymi 'Pl'Olblemami:Co jest isltoltnegow nas samych?" 66. Pamiętnilk talkże mówi o tym, jak trudny był to dla niego
okres, jest on z:alPi's'emżycia Iwewnętrznego badacza oidcięteg.o'od swego
otoezenia, żY'jąc'egow tTludnych waruIljka~h, CJlbira.caljącego
się w "ma'leńkim światku niezb)'lt ciie'kawych białych i bal'~O prymitywnych siemnoskórych mieszJkańców wysp" 67 jak p'isa.ł Lech Paszlkowsiki. ZwrócH on talkże uwagę na inny fakt: "Bronisław Malinowski miał wietkie
dane by stać się wybitn)'IID profesorem, ale jed}'lll~edzięlki :przypadkowi
'internowania' go na zaigubionych wyspach Pa.cyfilku :za1wdzięczaswoją wyjątkową po'zycję w antr~ologicznej literaturze świata. Czy w normalnych warunkach, ze swoją !kapryśną i dmżliwą naturą, wytrzymałby trzy lata między dzikusami - jest mocno Wątpliiwe" 68. Być może
rzeczywiście dzięlki \PI'Zypadkowizrodził się 'zupełnie TI'owysposób upraIbidem.
es E. R. Leach, ap, .cit., s. IX.
M MaHnolWski,
A Diary ... , s. 119.
e7 P.aJSlzk'()(wSlki, op. cit.
es Lbidem.
M

�Bronislaw

MaUnowski

-szkic biogra!icznll

S5

wiam:ia a'IlitTQPO'logii.
Ma'Hnowsiki począ1Jkowo zamierzał spęJdzić na antypodach tylko około dwóch lat i nic nie wskazuje na to, że wyjechał
z Anglii z postanowieniem zrew'ołucjiQiIli::mwaniaantrOtpoUogi'ii pokrewnych dysc)'lpdin. Wydaje się ra'ozej, że miała to .być talka sarna wYlPmwa
jalk inne, coraz częściej wówc'zalS podjecrnQlWane{\powodem było często
stanowisiko rządów państw za,interesowanych coraz szernzyrrn sprawowaniem kontrolli naid podległymi koloniami) . .DQlpiero na mie'jscu Malinowski st'wierdził, że zdobywanie materiału źródłQlWegotradycyjną metodą nie spełnia wymogów dobrego warsztat!u naulkowego (do te1jostrości sądów przyczym.ilo się zapewne jego' pozy:tYIWiStycznenastawienie
wyniesione z ikraikowskiej wszeohni&lt;:y). iPrzErlbuiJanie się pobytu dało
możliwość gT1IDtowniejszego poznania badanych społec:lID'Ości,wstępnego opracowania zebranego mate:riału i 'Uzwpelni.enia
.
luk. Tej m1ożliwości pozbaiW,ieni bylli badacze, kltórzy opracowytWali materiał z dala od
badanych społecxnoślci :bez szansy spraiwdzenia czy dopracowania zebranych źródeł. Talk więc faiktycznie mozna mówJć o przypa:dlku, lecz
nie ZI1l1IIliejsza
to j€ld!nalkznaczenia .uzyskanych pI'zez MalinOWl'5lkiegowyników i dalsze'j jego 'e'W'olucjitwórczej.
W końcu jeid..naik nadszedł koniec wypra'wy. BT'onisłaiW Mai],iJnowski
wraz z żoną 28 lutego 11920 l'oIku lila statku "Borda" opuścili Melibourme
i AJmrtraJię na zawsze 69. Z palIniętników i koresponidencji wynilka, że
MalinOIWSiki
chJcia'ł wrócić do 'krra:ju. W liście .z Melbourne do swej cilOitki Józefy Łąc'kiej pisał: "Ja oczywiście pragnę jak na'jtprędzef wTócić do
kraju i p!rawfdopOdo:bniebędę mógł tam zaWitać w lecie (eurapej3kim)
roiku !przyszlego. Ale obecnie trudności !paszportowe, koszt podróży morskiej i koszt ~ia w Europie są talk odstraszające, 'ż,ewyidaj'e mi się IOZsądinie'j ,trochę poczekać. Z moich wiadomości mam cioiC'ido doniesienia, że ożeniłem się pT'zed paru miesią:cami z Miss Elsie Masson - której ojciec jest .pl'orfesorem chemi'i w tutejiSzym Uniwersytecie. Mamy zamiar osta:tecZIDieosiąść ,w Polsce. Poza tym wiodło mi się :w mej pracy
i ,w spraiWach pi'eniężnych 'nieźle, gdy.ż moglem odbyć trzy wyIPrawy
lI1auikowedo Nowej Gwinei z rloolronałym rezultatem naukowym (mówiąc .bez fałszyiwej skTomnośc'i), a .był'em i jestem finans'owany .z Anglii
- quite comforlta,bly" 70. Równi,eż w i'P'amiętrr~kuznajdujemy de~larację
,powrotu do kraju {"W:rócę przecież do Polski i moj,e dzieci będą Polakami"; "W Polsce miolgę7JTealiizowaćmoje ambicje lepiej lIliż gdziekolwieik i,oozi'ej"). Potwierdzeniem tyoh słów był,o rozpoczęcie wstępnych
pertraktacji z Uniwersytetem Jagiellońskim. Jednak ,gdy Ma~inorwskiemu
m'proponowano ikatedrę etnologii i etnografii, odmówił. Powody tej deIt

Ibidem.

7' Liist z 6 III 1919, cyt. za: ibidem.

�GRAZYNA KUBICA-KLYSZCZ

86

cyZJji'PrzeiClstawilł
w liście dod.zieikana Wydziału Filozoficznego UJ: "Przed
paru tygodniami dowiedziałem się, że Wydział Filowficzny ,był tak dobry
i przedstawił mnie Ministerstwu Oświaty jako kandydata na nadzwyczajnego profesora etnologii. Przede wszystkim pragnę wyrazić, jak głęboiko
wdzięcznym i wzruszony'm jestem tym zaszczytnym uznaniem mojej, bardzo sze'ZUJPłejjeszcze, pra'cy naukowej. Z prawdziwymżale'm tedy mu:szę
oświadczyć, że żadnych nowych obowiązków nauczycielskich obecnie przyjąć nie mogę, gdyż mam bardzo duży zapas materiałów etnograficznych,
,kJtóremuszę bez .ZJwłokiopracować. {... ) Z drugiej strony (. .. ) pngnąłbym raz jeszcze odbyć wyprawę (... ). Wobec teg.o żadnych nowych obowi~ków lnie mogę IPnyjąć, poza skromną pozycją a raczej syneikurą,
:którą posiadam w Lemdynie jalko 'lecturer in Social Anthropology' (... ).
Pozycja ta zabiera mi bardzo mało czasu, gdyż wykładam ty1Jkoprzez
9 tygodni roczni'e, a dochód z :niej wy&amp;taI1Czami na skromne całoroc:me
utTzymanie :się za 'granicą. (... ) Na zaikończenie chcia'~bym wszalkże zaznaczyć, że odmowa moja nie jest powodowa'na niechęcią powrotu z krainy funtem i P€'ill3eIll 'płynącej do ,bądź co bąidź rozcieńczonych st'Osunków materialnych w Kraju. Na dowód tego lW)lImienię,że w kwietniu
bieżącego roiku ofiarowano mi - i to nalwetni'e bez pressji - stałą
poz)lIcję w LondynLie z pełną płacą i całoroczmym zajęciem, i że oferty
tej nie przyjął'em 'z wymienionych tu powodów" 71. Jednak po pewnym
czasie, jak donosił w liści'e do Kazimierza Nitsc:ha: "Z LondY\l1uofiarowano mi jesienią Readerschip (odpowiada katedrze nadzwyczajnej) postawił-em ten sam lWaTuneikco w Kraikowie, tzn. że dO\Pieroza dwa la-.
ta zacznę wykłady - a także inne warUnJki (finansowe i co do liczby
wykładów i urlopów). Przyjęli więc i ja przyjąłem" 7~.
Trudno obecnie orzekać o tym, jakie były rzeczywiste przyczyny
wybrania przez Mahnowskiego "angielskiej", a nie "polSkiej" drogi życia. Jedną z haJ"dz:iejistotnych była na pewno śmierć jego matki w 1918
!roku. Ma:tka była bowiem dotąd nabliŻ5zą oso:bą, 'kttóra łączyła go z !krajem. Gd)'lby żyła w momen.cie jego powrotu z antypotdów, prawdopodobnie zdecydowałby się ostatecznie na osiedleni,e IW' Polsce. I.nną pTZyczyną mógł być wpływ' jego angielskich przyjaciół i współpracowników.
Hipotezę tę~daje się potwierdzać fragment 'listu Mailinowskiego do Ja:na RozwadowSkiego: "Gdy wysłałem ostatni list do Pana równocześnie
napisałem dó mego przyjaciela, helfra i impresaria po'ur a,insi dire Seligmana. Żyd angie1Jslkii.,
pJ'ofesor etno'logii w Londynie i na-j'przYZlwoit'Szy facet pod słońcem, dla mnie zaś przez cały czas naszej znajomości
był jak starszy .brat. Seligman tll'ochę się speszył moim polskim planem
71
72

List z 12 IX 1922, Archiwum
List z 18 VII 1923.

UJ, sygn. WF II -

133.

�Bronisław

Malinowski

-

87

szkic( biograficzny

i :prosił mnie nic nie postanowić przed jego powrotem do Londynu
w maju tego raku, kiedy się z nim zobaozę i rOl:lJffiówię"
73. Wydaje się
całJkiem ,prawdopodobne, że S~liigman pnelktoo1ał Malinowskieg,o i ten
ooecydowal się pozostać w London Scho:oI of Economics. Skądinąd wia,dorrno,że Seligman usi1nie () to za1biegał u rektora tej ucz.elni o,Harawując nawet część swych poborów w celu u1Jworzenia stałego miejsca dJla
Mahnowskiego 74. Inną przyczyną mOigłabyć również ,obawa przed ogromem pracy ,w organizowaniu katedry i w:pływie t'egoiŻna własne badaInia. Mal'i'nows:ki pisał o tym w cytowanym wyżej liście do RozwadowSkiego: "W spralWie 'kateciTy, serdecznie dz.ięk!uję za zajęcie się tą sprawą. Jeżeli jeszcze 'kiwestia nie roztTzy.gnięta na Wytdzia~e, chciałJbYlffi
iPanu 'Przypomnieć szczegóły, w moim poprzednim liście wymieni,one:
,ja obecnie wciąż jeszcze pracuję nad obmbieniem mego materiału i dopÓlk,inie skończę Magnum Opus, nie mógłbym podjąć się pracy, która
by wymagała prawie wszystkioh mych sil, gdyż niewątpliwie trzeba
by zOI'lgani1zowaćkurs studiów pT()lpeid€lutyc:mw-ibumall1istycznych.
'Zor~
gan:i'rować' - eufernistycZJne wyrażenie, które thy trzeba po prostu sformułować: ja sam. Będę musiał obkuć się porządni'e, gdyż jakik'o1wie:k
praca etnologiozna sama w sobie trochę mi we łbie rozjaśni!ła; jak!kolwiek pracowałem nad teorią (... ) - niemniej trzeba by to W'szystlkoodpucować, bo tu i ówdzie bardzo zardzewiałe" 74. \Vreszoie ostatnia hiJpoIl:eil:yc;;ma
dkohcZJlloŚĆ- mOŻe odwiedziwszy Poilskę w, lecie 1922 roku,
r07.C'zarowalsię ,do swej wolnej i :lJupełnie innej Ojczyzny niż ta, kiórą
OIpusz'Czałw 19Ji4 roku. Może jeszcze ten .pogląd wzmocniony zostal
(ZłymsamQPocZJUci:em
w tym czasie, bo jak pisał do N:i,tscha: "Ca'ła moja
ipO'Ckóż
do Polski i Iwlzyta w Kraju popsuta była brakiem zdrowia. Czułem się fatalnie i dQpiero teraz trochę zaczynam się popraiwiać" 76. Na
decyzję związania się z Anglią QddziałaJy zalPewne po trochu wszystkie wymiendone tutaj okoliczności. Trudno ocenić, czy w o:.9tatec'ZiIlym
rozrachunku zadecydowały motywy działania dla dobra nau'ki, czy partylkular.ne dążenie do ,ka'Tiery, jedll1ó'jest raczej pewne - motywy te
były ZlWiąza'ne'z nauką.
W owym czasie, wyjąwszy pobyt w kraju jesienią 1922 roku i krótkl€ wyjazdy do Londynu na wy1kłady, Malrnowski oddaje się bez reszty
opracowywaniu materiałów z wyprawy: najpierw na Wyspach Kana73

Lis,t z 7 I 1922.

a Patrz wspomnienie
SłcL.". Malinowski.,.,
s.

o Malim:aw:s:kim sir W. Beveridge'a
w: Professor
Broni5. Posadę
dla l'v1alinOlWskioego,utworzono
bez k,on1ecz-

nose] ofiary ze S:Lrony Seligmana,
w)'Ieh d ota,cj i.
7~ Cyt. list z 7 I 1922.
76 Li.;t z 10 XI 1922.

gdyż L. S. E, po wojnie

OltnymaŁa sporo

no-

�GRAZYNA

88

KUBICA-KL YSZCZ

ryjskich, późnie!j w południowej Francji, a od końca 1922 roku w półnoonych Włoszech, ~dzie kupił dotmeik,w którym ,spędzał wszystkie waikacje. W 19t21 r. ulkończył swe pierwsze d:nieło, któr,e ulkazało się drukiem
w l"oku następnym - Argonauts of the Western Pacific ze wstępem
samego F,razera. Później na:stępowały dalsze: Crime and Custom ih :';avage Society, 19126; Sex and Repression in, Savage Society, 19Q7; Sexual Life of Savages in North-Western
Melanesia, 19~9; Coral Gardens
and Their Magie, 193'5. Po ukończeniu Argonautów tak piiSał do ROZlwadowskiiego: ,,(... ) mam zamiaer na przyszły roik p'O'święcićcały czas pracy lIlad mat'eruałelm, Móra to praca, jak ':nwykle przedłuża się bezlkreśnie.
Miałem nadzie1ję, że skończę dzieło pod koniec 1,922ale teraz myślę, że
może i 11923 nie WY'staTczy!Biszę niezmiernie szybko dylkbując ilonie,
Móra także mój styl poprawia - nie tyle kiepską a:ng,iellSzczyznę,gdyż
jęzYlkioemtJ'lffi władam obecnie dość dobrze - iJ.ezawi!kłany sposób myślenia i wysławianlia się, który także chaTalMeryz.owa'łmój styl kiedy
pisałem po poiJ.sk,u"77. W dkreśleniu terminu ukończ·enia Siwego dzieła
pomylił się o 10 lat, gdJ'IŻostaitnią, i jego zdaniem najIepszą, monOigra:fiię- Coral Gardens - ukończył dopiero w 1'93,4roku.
Chociaż w i]JÓźniej:szymokresie Malin'owski nie był z Pi()1sikązwiązany be~erliniio,
jednak kontakty między nim a i,nnyrrniuczonymi polSkimi oraz Polską Akademią Urmiejętości nie wYlgasły. Prowadził korespondencję m. in. z Kazimierzem Nitschem, Janem RO'zwadowskim,
SitefalIlemEtTeichereIIl, Stalll'iisłaiwemKutTZ€lbą,Adamem Fischerem. W roku Hl126 nawo utwoTlZDIIla
KomiSja Etno.grafie'zna ,pAU mianowa,ła Malinowskiego swoim !WSlpółtpracownikiem,w 1931 r. został członkiem koreS1poI1JdentemPAU, w 1938 - członkiem czynnym. KillkalkTotm.iereprezentował Alkademię na kongl'esach ,zagranicznych, a plI'Opozycjew tym
zakresie prz'eważnie wychodziły od niego. W liście do Rozwadowskiego
pisał: "W przJ'lSzłyan roiku jest jubileusz uni'wersyrteJtiuw NeapoJu. Ja
chciałbym tam :pojeohać - OCZYiWiście
na mój własny kosz,t. Bez trudności także mógłbym zostać wyznaczony przedstaw,icielem Uniw. Londyńskiego. Ale wolalbym pojechać jako Polak" 78. Oprócz konta1któw naukowych Mahuawskiego warta podkreślenia jest również jego troska
a przyjaciół i xnajO'ffiych w kra'ju, także pod względem matelf'ialnym 711.
Jak wSlpomilnał Felikis GToss: "Mimo pozorów Malinowski siln~e był
związany z Polską. (... ) Kraju ani tej przyjaciół nie zapomniał i rni.e
77
78

Cyt. lislt z 7 I 1922.
List z 7 VII ,1'923. W tym

przypadku

nie

~kolrzysiano

z oferty

1\1a1i:n;lIW-

••kiego.
71 Jak
wynika z listów do Nitlsicha i ROlzwadOlwsikiego,Malinowski pomagał
p. BrooislaJWlOIwej Św1der.skbej, lecz rue udało się nieStte!ty ustalić kim byłajla
MalinQWslJd'ego ta "stara kQbiety w nędzy".

�Bronislaw

Malinowski

-

szkic biograficzny

89

porzucił w u:ezuciach swoiah. W domu jego w lJondynle •.na Oppi.daJn.s
Road 6, jeden jedyny obrazek zdoibił ściany - 'Tani€C Zbójnicki' Stryjeńskiej. Przypominał mu on starego Tebmaijera z Brcmowic, starego Witkiewicza, a przede wszystkim Tatry i Zakapane. (... ) Rozmowy też łondyń.sk.iezaczynały się od spraw dotyczących lkiraju i przyjMiół, a wię&lt;:
d-opytywał się o Stanisława Estreichera, o Zygmunta Żuławskiego (... )
i ,tu zaczynał 'Wspomnienia, na przemian - ra'z krakowskie, to znów zakopiańskie, wspomnienie minionych czasów, dyskusji i ludzi. Brześć
i Berezę odczuł dotkliwie. Nie mógł pogodzić tej rzeczywistości ze
wsporni·eniami świetnego 'środoWiska polskiego, k;tóre znał przed .pierwszą wojlną światową" 80. Mahm)wsiki odwiedził Polskę jeszcze 'W 1913iO
roku. Obywatelstwo brytyjL5kie przyjął dopiero w 1913'581. W .rakm 1&lt;938
PQlska Akademia Umiejętności, a konkretnie Iprof. Kukzeba, }ej sekretarz Generalny, pomogła MatliuowSkiemuw ba:Ddzo przykrej sytuacji.
Otóż w tymże roiku we włoskim 'piś'mie "Gmr!iera delIa Sera" ukazał
się artykuł prof. L. Ciprianiego Z-aitytułowany n problema semitico,
w którym znalazł się następujący passus: "DZilwnezjawisiko, że problemy
życia seksualnego są aktualnie badane prawie wyłącznie JPTZ'€'Z Żydów:
Fl1"eud, Adler, MalinoWSki (... )". Na monity samego Mahnoiwi.s\lciego
redaJkcja nie od!po,wiadała,wohec czego prof. Kutrz€lba, po konsultacji
z profesOTem antropologii fizycznej K. Stołyhwo, wystosował liSt do
Akadem~i Włoskiej, w któ'Tym prosił Q wpłynięcie na redaikiCję"Corriel1"e
della Sera", aby opuhliikowała ~prOiStowa·'llie.
Akademia Wło~ka prue.słała Est do MinisteT'stwa Kultury i dopiero wobec takiego nacisku redaktor tego pisma opu:blikował notę wyjaśniającą
w numen,e z 27. X.
19:38 82. W tym samym l'oku MaEnowski zwracał się do seikr-eta["zageneralnego prof. Kutr~eby i prezesa PAU .prof. Wróblewts'kiego także
w i.nJnejs:pra,wie, już nie dotyczącej go osobiście, lecz związanej z przyjacielem z lat mł'odości Tadeusz'em SzymbeTs:killm,
poetą, który pracował
GrOlSls,Bronislaw Malinowski, s. 2:&amp;.,)
- 286.
Z liniorma'cji u zy.skanej od pr-of. F. Gross-a wy:nika, że bezpośred:nią
pl'ZYozy:ną zmiany obyw.aJte}stw:a było h:'k,ceważąc'e i bliurok:ra,tyczne portrek'tuwan~e
Malinowskiego w ambasadzie polskiej w Rzymie. Fakt ten tak go zirytował, że
natychmiast
udał się do ambasady
brytyjskiej,
gdzie złożył podanie a nadanie
mu ·oby,watełstw,a a,ngielskiego.
82 Patr:z na ten temat
kO'I'espondell1JCjiz PAU, Odidz:ial Archi,wum PAN w Krakowie, sy~.
tymcz. PAU I 167. StOSlllTlek MaliJnOlW1Slkiego
do falS:zyrmnu był
jednoznaczny .. ,Jako liberał i humail1lista (. .. ) był niepiI"Zejedn.alrlym w.f1Ogiem narodowego socjalizmu, czemu dawał wyraz w wielu swych publikacjach
czy wystąpi€Jniach. Jego książk!i znajdowały
się na GoebbelsolWlS'kim indeks'ie, a pocliCz:aiS
Kongresu Arut.ropologicznego w Kope;nh&lt;l&gt;dzew 1938 r. - ja:k z raidoś&lt;cią opow:iadał - uczeni niemieccy unikali go jak trędowatego."
- pisał prof. Waligórski,
op. elL, s. 652.
80

81

�GRAŻYNA KUBICA-KL YSZCZ

90

Old Hl31 roku jako bilbh&gt;otekarzw Bibliotece Po~skiej w Paryż,u, będącej placówką PAU. Fasadę tę pmwdopodOlbnie otrzymał za wstawiennictwem Mahnow'sikiego, z k!tórym w tym oikl'esie był na powrót w bardzo blislkJimkonta~cie. Mallinowski dedykował mu polski przekład Zycia seksualnego dzikich, 'Móre ukazało się w Po:Lsoew 19316 roiku, a we
w,stępie pisał: "Pamiętam Go jalko świetnego mówcę, który swym darem słowa, bystrą .i 'subtelną inteHgencją, talentem literackim, szczerością przeikoInań omz umiejętnością wczucia się w psychikę ludzką wybija'ł się w naszej młodzieńczej społeozmości akademickiej. Jego dwa dzieła poeityoki'e: Atessa i Sądy - ostatnie wydane zaledwie parę miesięcy
temu, ni'e doczeka'ły się jeszcze takiego uznania, jakim nie1wąr1:pliwieobdarzą je nalStępne pokolenia. Wytrącony wojną z normalnego tmu pracy
twórczej, dziś zmuszony jest zarabiać w warunkach bardzo utrudniających Mu tę działalność a,rtystyczną. Niech ta dedytkacja będzie słabym
wyrazem uznania i pooziękowan'ia za to, co ja o:sobiślilie,grono Jego
najbliższych przyjaciół OiTalZ
całe społeczeństwo Mu zawdzięeza" 83. Twórczość Szymbolr'skiiegorównież u następnych poko'leń nie znalazła zrozumienia. NiewykluczcJIlle, że Ma'l,inowski napisał tę dedylkację, chcąc
podtrrzymać na duchu sfrustrowanego brakiem powodzenia przyjaciela.
Stan ten na pewno pogłębiło ,zwolni,enie go z posady w Bibliotece PoJskie:j, gidy z początkiem 19,318 roku ze wZJględulila coraz bardziej naiptlętą
sytuację mięązynaToidową odwołano całą obsadę Biblioteki. Właśnie w tej
sprawie Mailin()(Wskiinte!I'fWelniowałw PAU, chcąc spowodować ponowne przyjęcie Szymbeirskiego. W odtpowiei&lt;lziseKretarz genera:Lny zapewniał, ż,e jeżeli stosunki międzynarodowe ulegną pOilepszeniu, ZJewszystkimi 'Pracownikami Biblioteki zostaną podpisane nOlwe kontrakty 84,
do czego oczywiście nie dOBZło.Nie wiadolffioO,
co Szymberski robił w czasie wojny, zmad w 11943 \foku.
Lecz wróćmy do kariery naukowej Malinowskiego w Londynie. Jeszcze w czasie jego pobytu w A:ustralii, w 19i16 roku, Uniwersytet Londyński przyznał mu stopień doktora (D. Sc.) na podsItawie plI'acy o rodzinie australijskiej i The Natives of NIailu. W 1923 r., co już wzmiankowano, został Realderem w tejże uczeLni. W 1'9';27 ot!I'zymał tytuł profesora i specjalnie dla niego ut'WOT'wuąkatedrę antro!p&lt;Ylogiispołecznej
(katedrę etnologii zajmował jego przyjaciel prof. Seligman). O okolicznościach erygowania tej katedry pisał :sir BeveT~dge:,,(... ) kiedy w 1926

Ma;hnoiwsiki, Dzieła, t. 2, s. 110.
Doikumen,ty dOltyczące tej spralwy w Oddziale Archiwum
PAN w Krakowie, sygn. tymclZ,. PAU 1 - 167. W kwestii kont.aJk:tów Malino'wsk'iego z PAU
pa:trz mój artykuł pt. Malinowski
i Akademia
Umiejętności,
"Przegląd Humanisty'czny" (zgłoszone do druku).
8~

84

�Bronisław

Malinowski

-

szkic biograficzny

91

Fundacja Rockefellera ofiarowała Szkole wspaniałą dotację, jednym
z pierwszych użytków zrobionyoh z tej dotacji, .było st'wo!l"zenieKat€id.ry
Antropologii SpołelCzneji mialIlawanie na nią Mali:nows'kiego" 85. W 19'26 r.
po raz .pierwszy wyjechał do Stanów Zjednocwnych na :zaipl'osze:nieFundacji Rockef.ellera, wykładał wteldy na Uniwersytec~e Kahf.orni'jSkiJffioraz
odwiedził Indian Hopi. W roku a'kademidkim 1.9131/32 spędził raczmy urlqp
od zajęć dydalktycznych (tzw. sahbaJtical year) w TamaIris w południ'Clwej Francji. W Hl33 wyjechał ponownie do Stanów Zjednoczonych z cyklem odczytów, które wygłos,ił w Cornell University w Ithaca. W 1934 T.
przebywał w Afryce południowej i wschodniej, .gdzie odwiedził swych
uczniów i proiwadził własne badania wśród plemiOiJlSwazi, Bem!ba, Dżaga,
Massajów, Kikujów i MarangaUi. W 1936 reprezentował PAU na uroczyst'ościacn setnej roc'Znicy Uniwersytetu Londyńskiego, w tym samym
roku został zaproszony na obchody 3'OO-leciaUniwersytetu Harva'rida, na
których wy:srtępował jako delegat Uniwersy&lt;tetu Londyńskiego i PA U,
otrzymał wtedy doktorat honorowy Uniwersytetu harvardzkiego. W 1,93,3
wygłosił odczyty na II Kongresie Na'wk AntrOlpolog'icznych i Einologicznyeh w Kopenhadze oraz w Rzymie na VII Kongresie "Volta" poSwięconym sprawO'm afTykJcłlllistyczmym.
Lata trzydzieste stanowią trzeci etap w rO'~oju naUtkowym Malinowskiego. Pierwszy - do roku 1!U4 - mo:źma by nazwać ,,przygotowawczym" (studia, rooibywanie wiedzy, pierwsze własne koncepcje). DrugI
etap - "empiryczny" (zbi'eranie materiałów i ich opracowywanie) to lata spędwne w Austrii i Nowej Gwi:nei oraz kilka la,t po powrocie do
Euwpy. Następny 'Cl'kres,który moima W)'ITó:źmić
w rozwoju nauikoWych
zainteresowań Malinowskiego, to o.kres "teoretyc:zny". "Prace Malinowskiego ostatnich lalt :mają chara!k.ter syntetyczdy, poświęcone są problemom teoretyC'znym w zwiąlzku z wypraco.waną przez niego teor'ią kultury,
której U'siluje on nadać szersze, fi~ozoficzne znaczenie. Jest to ,problem
nauikowejhumanistyki, ~zawierają:cejsię w pytaniu, czy mo'ŻQiwajest taka
prawdz,iwie naukowa humanisty1ka - pytanie, jakie stawiało i nadal staWla niemal kaŻJdepokolenie badaczy. Ale ,podczas gdy poprzednie polkolema szukały na ,nie odpowiedzi w historii pojętej jatko historia magistra,
Malilnow~k,iszuka jej w szer'oko pojętej humanilstycznej Nauce 00 Człowieku, rozbudowanej wokół kluczowego pojęcia 'kultury'" 86. O teorii
kultury MaJ.inowsikipisał m. in. w: Culture as a Determinant of Behaviour 87 oraz opracowanym przez siebie haśle Culture w Encyklopedii NaBeveridge, c,p, dt., s, 5,
Wahgórs,ki, a,p. cit., s. 656 - 657.
87 Artykuł
w: E. D. Adriam i in. (ed.), Factors Determining
Human
BehavUYI.r, Cambridge, Ma~s., 1-937,Humaczenie polskie: Kultura
jako wyznacznik
zach(;:vani,a się, "Ruch Prawniczy,
Ekonamic.zny i Socjologiczny" 1936.
~5
M

�92

GRAZYNA

KUBLCA-KL YSZCZ

uk Społecznych 88. NajopełniejSiZYwykład swej teorii zaJprezento.wał
w A Scientific Theory of Culture 811.
Opróc'z pracy naUJkowej MalinOlW\Slki
poświęca'ł się głównie dydaktyce,
wYkształcił wielu uczniów i stworzył szkołę. Jego studentka i w~półpmcownica, Marg'ery C. LawI1ence, ,tak wspominała ten oikT'e'S:
"W ciągu lat
swej profesury w London School of Economics Malinowski I"'za1dlko
wykładał. (... ) Thacę profesorską prowadził w swoim seminarium, które odbywało się diwa ralzy tyg'Oldniowo.(... ) Ta'lent towarzyski Mahnowskiego
był jednym z jego wie1lk,ichdarów i on niewątpliwie pomógł' mu łączyć
w jedną grupę tę róż'11orodnąmieszaninę stuidEmCiką,
która uczęszczała na
j,ego semina:rium. Na naczelnym miejscu przy długl;m stole zasiadał MalinowSiki, otoczony ścisłym gronem swych wSlpóbprac'owniików,zło\żonym
głównie z przymłych .badaczy w terenie i asystentów. Wzdłuż ściall1stały
pI"'zygotowane rzędy krze:seł dla inylch słuchaczy. 'C ... ) Byli to ad:ministratOlI'Zykolonialni, misjoMlfze, socjologowie itp, Wi'ele narodów i ras miało
tu swoich przeds1:awibeli. (... ) Im więcej narodowości było relPrezentowanych, tym bardziej był profesor zadowoLony, gdyż wiedział najlepiej,
iż jego przedmiot badall1ia jest talk rozległy jak ludzkość i czuł, iż z tego
bogactwa indywidlualności może zawsze wydobyć w dyskusji coś waTtościowego.' {... ) Cały zespół żywo reagowal na niezwytk1le:bystry i ootry
zmysł humoru Malinowskiego" 90. Seminarium Malinowskiego opisywał
również inny jego uczestnik książę Grecji i DaJI1ii- Pi-ok: "Zasiadłszy
u góry diłitligiegostorłu, łustrowa-ł nalS oc:zyma kro1Jkowidza, by po chwili
obrzucać swych słuchaczy stekiem obraźliwych uwag w rodzaju: Moje wykłady przeznaczone są tylko dla rozwiniętych i dojrzałych umysłów, jestem pew,ien, iż niektórzy z was nie mają warunków, aby się
tu znajdować. A potem znac'ząco rozglądał się dodkoła, wymownie zatrzymując wzrolk na jakiejś nieiszczęśhwej ofierze. (... ) Zazwyczaj .ktoś -odczytywał jalkieś klfótlkie opracowanie, po czym przez dwie godziny rozwijaŁa
się nad nim swobodna dyskusja. MalinowSki tu i ówdzie wtrącił jakąś
uwagę, ale prze'Cle'Ws-zystkimkierował dyskusją, wzywając tego lub tamtego, aby coć do niej donucił, posumo1wując jej wyniki na zakończenie. Roz.koszował się atakowaniem tych z nas, którzy studiowali dawniej u iII1nych profesorów należących do szkoły ewol'Ucjon~stycz;nejczy
dyfuzjonistycznej (historycznej). (... ) Pospolity kij do kOlPania był jego
wuPiJony1ffioikaOZ€m
etnograficzny1ffi; opisywał nam, jak zmiell1iała się
jego isi-01:a,zaielŻnie od czy,nn-ościktóre spełniał. N:i:bymagik przemieniał
Encyclopaedia
of the SociaL Sciences, N~
Yo:.rk 1931, t. IV, s. 621 - 646
P:.raica wyidalI1!a pośmiertnie
w: A Scientific
Theory
of CuLture and Other
Essays, Chapell HiJI 1,944, pallski,e tłum·alczemie w: Szkice z teorii kuLtury,
Wa~·;.za88

Sf

WIa

1958.

" Lawrence, op. cit.

�Bronislaw

Malinowski

-

93

szkic biograficzny

go przed naszymi zd.umionymi oczami z narzędzia db kapania w laskę
do pOdpaTCia, żerdź do wiosłowania, ca&lt;rO'dziejską.różdżkę dootojeI1stwa,
broń, spnęt ceremlonialny, lub WI'eszoi,ezwykły eksipOl11art
w muzIeum" Dl.
"Styl pracy seminarium wynikał ocz)'lwiście ze szcrególnej konstytucji
psyohofi'zycznej Malinowsikiego, uOZJonego dbdamonego
niestpotykaną
sprawnością umysłową, szybkością oralnego refleksu i parnię,ci słuchowej. (... )"92. "Seminarium miało chara!kter terenowy, a więc wYIPmc'Owywano tu podstalwy meiodologic'zue techniki badań w społeczeństwach
prostszych, metJody analizowania, klasyfi'kacji oraz budowania konstrukcji
opisu naukowego na podstawie ma,terria'łu teren'wego. Czyniono to zawsze pod Ikątem i:stniejąoej t'eor,i,iantropologicznej, którą materiały te alibo
potw iel"'d m ły, albo uZJUJpełniałyna pewn)'lCh odcinkach" 93 - pisał prof.
Wahgórski. Materia/łu empirycznego dostarc'zał na początJku sam Ma1in.owski ze swych dośiwiadczeń trobriandJ1Jkich, a z biegiem czasu cora'z wlięiksza
gru:pa uczniów mających za sobą doś'wia!dczenia terenowe (,których MalinOlWS!ki
nazywał "ma.ndalTynami"), a także inni etnologowie i afryłkaniśCii
uczestniczący w seminarium, atdminilStratorzy, Mry'kanie i Aimery1kanie.
Ta różnorodność doślwiadcZJeńba'dawczych pochodzących z I'OZJffiaitychkultUr umożliwiała szerolkie porównywanie oma wil:łnegioma1eriału. Z kolei
uchodżcy z Niemiec, którzy mieli doskonałe p1iZylgotowanie fi'lozof.iczne
i soc'jooog,iczne, w:zJbtogacaliserninari'um pod względem teoretycznym.
"Nowa antrOlpologia zało:żonapr~e:z Polaka w nieikonwencjona'lne1j London School of Econlomics iPrzyeiąignęła niezwyikły zbiór studentów. Domi'nowali obcoJkrajowcy, którzy byli w większości ekspertami w innych
dziedzinach i już byli uznanymi, dojrzałymi uczonymi" 94. Z .9em~narium
Malinowrskiego wyszli m. in.: R Firth, M. Fortes, S. F. Nadel,. L Schapera, A. I. RichaI"1dJs,
L. Mair, M. Willson, R. P~d:dington, E. R. Leach,
J. Kenyatta, prZJez'Pe'Wtienczas brali w nim również udział: E. E. Evan:s-Pr,1tcharo, T. Parsons, C. K. Ogiden, Weste:rmamn, Lahour€it, KOppers.
W seminarium du:ż,eznaczenie odgrywali Po'lacy, zaTówno uczniowie Malinowskiego: F,eliks GrOo""'S,
Józef Obrębski (\któremu wY'je1dnałstypendium
RockefeHera na !pobyt w Anglii) i A.nidrzej Wa1iJgómki, jak ,i i,nn.i rpO'1s'Cy
uczeni: Kazimierz DohrowolSki, Miłria i Stanisław Ossowtsey, J. Kmyłowicz. ,,(... ) Polacy, ucz~sZJczający na jego wylkłady i seminaria, należe1i zawsze dio tych .niewielu, którzy cieszyli się przywilejem zaprooZJeń
do Primorse Hill na prywatne, swobodne ro'zmowy" 95. Tych ,niewielu,
Ol

Pioltr, olp, &lt;:11;,

D2 Wali'gÓlI1ski,

oa Ibiid"

S,

Op.

ciit.,

&amp;.

667.

666.

OIl). cit., :s. 90.
alP. cit., na Pdmome
Ma'lLTlIolw:s:lclego,.
04

Ku.per,

05 Piotr,

Hilll pnz.y ulicy Oppiidal!1ls iI1Ir6

mieśdl

się dom

�GRAŻYNA KUBICA-KL YSZCZ

94

stanowiących najbliższy krąg uczniów i wspóbpTaicownikówMailiniowskie.•
go, łączyły z nim bardzo bhsikie stolsuniki, które następująco scharakteryzował j'ego ch~ńfs'kistudent: "Mailinowski jest jalk orientalny nauczyciel - jest ojcem dla swych uczniów. Ma nas w swym domu, używa
nas do PJ"izesyłania wiadomości, czasami nawet gotujemy dla niego.
I my lubimy towszyst:ko dla niego robić" 96. Jego uczni'O'wie spędzali
z nim nawet wa:kaicje.Gdy Malinowski bawił w swym tyroLskim domku,
oni pracowali w g'QIsp10dzie,
a wieczorem brali udział w nieformalnych
seminariach. Co do tego skłaniało tych ludzi? "Sekrete'In charyzmy Malinowskiego było to, że myślałeś, iż dano ci zupełnie nową rewelację,
o której wiedzą ty]ko nieliczni uprzywilejowani i która rozwiąże wszystJ:kie,p,mbilemy - możesz poprawiać ekspertów w każdej dziedzinie" 97.
Jaki był więc :profesor Malinowski? Określenie sylwetki na uko1wej
Malinowskiego i wskazanie głównych cech jego osohowo\Ści jest zadaniem niezwykle trudnym. Był bowiem indywidualnością wielce kontrowe:rsyjną i wzhudzającą często sprzeczne opinie: od uznania do niechęci,
od zachwytu po pogardę. W każdym razie każJdy, kto się z nim zetknął,
!'lie mógł pozostać wobec nielgo obojętnym, był pod jego urokiem lub
z nim walczył. Wielu spośród jego uczniów i znajomych orpublikowalo
przy różnych olkazjaich wspomnienia o Malinowskim. Spróbujmy więc
odtiworzyć z nich jego wizerunek. Na początek Udajmy się z iPierwszą
wizytą na OiPpidans Road z cytowanym już wyżej księciem. Po krótikim
oczekiwaniu gości w salonie "wszedł profesor. Byl śr'edniego wzrostu,
gladlko wygolony, o del,ika1mych rysach - pamiętam, uderzyła mnie filigranowość jego nosa. Nosil dkulary o grubych szkłach, zdradzające
krótkowtdza, i byl lysy - łysy w calym słowa znaczeniu. - Niech
panowie usiądą - powiedział bez ślaldu akcentu w wymowie - i napiją
się heTlbaty. Proszę wybaczyć Że nie będę wam towarzyszyl, ale ja wolę
mójSlpecjalny rodzaj pożywienia. I - podczas gdy my angie,1skim zwyczajem piliśimy hmbatę - on zabrał się do wyc'iągu z jarzyn, który jadl
IYŻJkąWlp["ostze sł:oiika, i wyc.iągu z wątroby, który pil z but ełki , nie
używając szklan'ki. Było to eks'centryczne, ale mial on w sobie pewien
'styl', który pozwalał mu zrobić podobne rzeczy, ibez narażania się na
śmłeszność. Po helI'bacie zaczęliśmy mówić o wykładach i organizacji studiów w {)Igóle.BOPrQ'silem o program, chcąc się d!owielcizi,ećczego będę
się uczyl w pi'erwl'5zymsemestrze. Kiu memu zdumłenjju, Malinowski wyda,l się obrn,żony - Program - Izawoła'l - Nie mamy tu nic taikiego!
Będziemy razem prneowa1i i razem będziemy się uczylli jeden od drugiego. Niech Pan nie myśl,i że cała na!Ukabędzie pochodzila ode mnie. Dam
98

za: R. Firtth, Malinowski
as a Scientist
and as Man,
s.9.
Wypowiedź Lucy Mair, cyt. za: Kuper, op. cit., s. 36.

Cyit.

and Culture,
!11

w: Firth,

Man

�Bronisław

MaLinowski

-

szkic

95

biograficzny

Panu wSlkazówki zgodnie z tym co wiem, rzec'zą Parm będzie iść za niml l uczyć mnie tego czego jeszcze nie wieo:n w pewnydi dziedzinach.
Jakże mogę z góry wiedzieć, do jakich studiów się Pan nadaje? Dowiem
się tego, pracując z Panem, a jeśli ,nie U's1JoSlunllmje
się Pan pozytywnie
do mego kierownictwa, tym gorzej dla Pana. - Bylem naprawdę pod
wrażeniem. Zu:pełnie :rue w ten sposób pracowano na wydziale prawa
w Paryżu" 98. Czyli cechy MalJ;nO'w,skiego,które narzucały się 00 razu,
to ekscenltyczność i niepoddawanie się schematom. Lecz z drugiej strr-ony:
"Ma1inows bemu brakowało tej surowej dyscYIP1i:ny,którą odznaczał się
Boas '" Był on naprawdę często nieodpawie:dzialny w swych pismach
i często talkże .w sposób j'eszcze bardziej denerwują!cy na zebraniach naukowych. Mógł wyJmzywać przec:wł'enie, być kłó&gt;Vli\vy,błyszczeć i;IlJteligericją lub pOZi09tawaćw sprzecznośCi ze samym sobą. Był on czasami
zbyt szczodry w ,pochwałach dla prac swoich sbudentów i przyjaciół, ZJb:yt
zawzięty w dysputach, zbyt zdolny w p:mktyko'waniu aklI'obaltyki logicznej. W sumie brakowało mu niezaehwianej równowagi uC"ZJuciowej"
99
- pisał Clyde Kluckhohn. Mamy ,więc następne cechy jego OIsobov{'Ości:
niezrÓow;noważeniei brak obiektywizmu w wypO'Wia:danychsądach. Z tą
oceną koresponduje wYiPowie.dźgłównego antagonisty Malinowskiego A. R. Radcliffe-Bro'wna: "Profesor Malinowski pozwala sobie niekiedy
na zabawę budowania chochoła, aby mieć przyjemnO'ść 'wyśmiania go
i zniszczenia. Ozasem nazywa tego chochoła 'Elrriile Durkheim'. Tym razem :'taLwal go 'RadcliffE:-Brown'. Podobieiu~two tego chochoła do jego
:lruE:m,ika Jest mniej więcej tak bliskie, jak pomiędzy kukłą paloną
w dniu ;) listopada, a historycznym Guy Fowksem" 100. Manierę tę tłumaczy prof Symor..olewic'Z-Symmon.s pewnymi cechami stylu polemicznego IV!alin-o',v:;klcgo8,
zasaodzaj'icymi się 100 potrzebie uWYlpuklenia omawianych poglądów, co często ro1dz:iloprzerysowania 101. N a inny aspekt
tej sprawy zwracał uwagę E. R. Leach "Fun!kcjonahzm w ręku Malinowskiego stał się czymś w rodzaju kultu religijnego. (... ) MalinOiWski
miał wiele c-ech proroka, był on liderem oharyzmatycznym, ~aś ta.cy ludzie zaWSLewyrażają swą wiarę w sloganach (... ). Uważał się za twórcę
nowej zu,pełnie dyscypliny naukowej. Całe pokolenie jego zV/lolennikÓ'w
było wychowanie na wierze, że antTopQllogiaspolłecmla zac1zę-łasię na Wyspach Trobrianda w r. 1914" 102. Z t0g0 opisu lwylania się postać Ma111

98
99
100
tOt

PioJUr,op. cJrt.
K1uckhohm., op. ci:t., s. 21'1.
A. R. Radcliffe-Brown,
Primitive
Law, "Man" 1935, t. XXXV,
K. Symmons-Symvno!ewicz,
Osobistość
twórcza
Bronisława

go, w: AntropoLogia

s. 47.
MaLinowskie-

...

t02 E. R. Lealch, The
EpistemoLogicaL
w: F.i:rih, Man and CuLture, .s. 124.

Background

of Malinowski's

Empiricism.

�96

GRAŻYNA KUBICA-KL YSZCZ

nowskiego nie uczonego, lecz ideologa z całym dobrodziejstwem inwen,tarza. A oto wYlp.owledżkrańcowo odmienna Czesława Znamierowskie'glO:
"Dopiero od lalt mn.tej więcej pięódziesięciu badania terenowe prowaidrzą
ludzie przygotowani nauk.owo. Wśród nich Malinowskri zajął przodujące
stanoW\is1&lt;.oz pa,::u różnych racji. Po pierwsze przygotoi\vanie matematyczne i filozoficzne dało mu wysUibtelnioną precyzję myśli i jaooą ŚWliadomość metod01lQlgiJclzmych
zamlierzeń. Tę ku!lturę filoZioficzną widZ'i:my
na każdym kroikJu w jego !pismach; ujawnia się ona między innymi
w wie'1kim powŚiCią,gui ostrożności, z jaką wchorlm w sferę uogólnień syntetycznych. Po drugie - wa,żnym regulatO'I',em w reflelkisji Malinowskiego jest jego 7Jd:rowyrozsądeik, nie dający się wo:dz,ićna mano~e. Nauka,
według jego wyraźnej wypowiedzi, jest tworem zx:łrowegorozsąidku, wysubtelni&lt;:mego i doprowadwnego do na'joo!ej idącej jasności ipojęciowe'j.
Po ff1zecie - kult 'zdrowego rOZlSądlk,u
wiąże się u MalinowSk..i,ego,a może WlI"ęczwyn~k:a, z jego artysty,azmej .postawy wobec badanej rzeczy_ w:istości. Jest to wie'lka pochwa'ła dla uczonego, je'żeli mama o nim powiedzieć, ż,e wirdzi rzeczywistość nie popI'zez schematy parpiemwej konstrukcji, lecz w plastycznym aglą&lt;izie, w jakim poznaje je artysta" 103.
Mamy tutaj z kolei Ma1i'now'Skiego jako pozytywistycznego nalUk&lt;YWca
z artystYCZlIlą duszą. Niektórzy wracali UJWa,gęna inny nieco rys jego
osobowości i poczymań ha'U!kowych, np. uczeń ~ kontynuator Malinowski'€go - RayrrncmdFmth pisa,ł, iż "nie był on systematykiem", miał "niewielkie zali'I1Jtereso'wani,e
dla dr{)l1)iazgowychbadań iPorownawczych", niecierpliwił się "scMurd'nymi defirrtcjami słoWlnymi" i wolał "znaJeźć pię!kno swoich naulrowych tez w nieregularności, gdyby regularność mia'ła
O'znaczać wtłaczanie jego wiedzy !rub intuicji w jakieś sZJtuczne formy" 104. W'iąlŻesię to z przY'2JnalWall1ym
mu powszechnie talentem lite.rackiun, który uanailiwia'ł mu op:i:sywanie najbaTtdziej te'chmc:zmy,ch prac
w sposób interresująlcy i nadający im posmak ,przygody. Poido!bnie całe
badania w jego relacji U'zytSkiJwałySWIOlistą
dramaturgię. Talent ten birał
się z geniusza posialdalllego zaz'Wyc.zaj przez ludzi sZ'tu1kioraz umiejętnmki "dojlI"'zewania i UitOŻlSamieniapowszechnośc~ w zjaw'iskach jednostkowych" 105 piisał Robert Redfield. Często zwracaTIiOuwagę na jego
pol1lskiepacho/drenie jalko iLSt~ny element jego osolbowości: "Urodzony
w Krakowie, za rządów alU1Sftriarckieh,
pewnie głęibolkocierpiał z powodu
t€igo stanu rzeczy. Ujawnialo się ,to wyraźnie 'W je-g,oskłonności do traktowania wSlzystkich plemiQln s~CZiepowychjaklo uci'śniooych mnieJszości
i oikazyiwaiIliaim sympatii pcmaid mvykłą mialI"ę.Kto wie? Może to właloa ZlllJalmrerOlWlsk.i,
QP. dt., S. 54l.
104 Firth, Professor
Bronislaw
Malinowski,

s. 66l.
R. Redifllie'l'd, Intr·oductiton,
w: B. Malrnows.ki,
and Other Essays, Bos.ton 1,948, $. VII.
105

Ma,gic,

Science

and

Religion

�Bronisław

Malinowski

-

szkic biograficzny

97

SIlle był&lt;l :istotnym początkiem jego antropo1ogiCZllelgo powołania. Choe
p:rrzyjął oJby.wait1elSit'wo
brytyjlSkie, w głębi serca powstał Polalkiem. Nawet sposÓlbbycia, mający w sdbie coś z 'grand seilgneura', :zm.atdmł jego
narodowość" 106. "Byk&gt; coś specyfiCznie p&lt;&gt;lSkiegow jego geniuszu, powściągniętym iście angielską lronlkretmością ujmowania spraw i rzeczy.
Intelektualmie był on dOSkona-łą mi€lSmni'l1ą diwóch kul-tur. (... ) CzuŁo
się nieral'L, jak swe gorące uC7JUlCia
ob}eka'ł w k\s~tałt zamnej, berzosobowej teorii" 107. Ozyli obrazu diQpebnia:pewna dwoistość mająca swe źródło w oddziaływaniu na osobowość Malinowskiego dwóch, 'zupełnie różnych kultur. Natomiast inny jego uczeń, G. P. Murdock, upatrywał tych
źródeł w warstwie psychologicznej: "Klucza do zrozumienia osobowości
Malinowskiego jak również jego twórczości naukowej szukać należy w jego wysoce wrażliwej naturze. Zasadniczo skl-omny, Ipdd :powierzchnią próżności szukał cxnciepła i u:zmania i mW'S'zebył gotów QdipO'Wieidz~eć
na nie
tym samym. Było mu trudno jednak ści€'llPieć niepr:zyja,:zmą .krytykę.
Cecha ta wplątywała go czasami w zajadłe dy~puty" 108. Jednak najbardziej chyba trafnie ocemł sylwetkę MalinO!Wskiego, jalko czloM'elka
i naukowca, książę Pi,otr, który zriOzumiał go bodaj najlepiej (czyżby
odegu-ało tu rolę szlacheckie pochodzenie Malino~i'ego,
czy raczej psychoanalityc:zmy talent księcia?): "Kiedy wsp.omlin:am mego miStrza (... )
nie mogę niJgdy oprzeć się uc~uciu, że w granicach swojej specjalności
lZaJW{)Iaowej
ujawnił on błysk genius:lJU. Był to neurastenik i dziwak,
mający swoje koniiki i man~e, depresje i nagłe wyibwohy sza leńlstiwa, któ:re ni,eraz każą się dziwić, jak mógł z tak'im (powodzeniem stworzyć sobie imię w wJ'lbra&lt;ll€'jprzez sieme dz'ied:z;inie.Aile wiidać talkJiwłaśne jest
grunt, na którym geniusz rozkiwita. Człowiek 'nor:rna1!ny' nigdy nie doszedłby tak daileko i mo'że właśnie ta ekscentryczność natury 9tala się
przyczymą jego or)'lgi!na,lne:gomY'ślenia i twórc'Zośc,i, urrnie1jętnoiŚ:Ci
współczucia i rozumienia, jego O'dwagi'i UJporuIW szerzeniu własnych idei wbrew
sil!nej opozycji kół bardziej konserwatywnych
i ortodoksyjnych" 109.
W ocenie Malli nowskiego należy również wziąć pdd. uwagę, ~e cale życie
walczył z roz1ic:zmymichOTOibam
i, a od 1:927 roiku z nieuiJecza'1ną chor&lt;lbą
żony, zakończoną jej śmiercią w 1'9315 rokJu. Dodajmy do tego lic:zmewypra(Wy (Afryka, Ameryika PółnO'cna i Ś!rodkowa, a wcze1ŚiniejA'Ust'rarlia),
illb.ał w kolnferencjach i kongr~ach, oddanie Slię pracy dydaktycznej
ora~ imponujący dorobek naukowy, 'a będziemy mie'1i pelny obraz tej postaci. Trudno uwierzyć, że ten schorowany człowiek miał tyle energii,
l

1.. Piotr,
117
liS

I"

,

alp. ci,t.
Law:renc e, op. dL
,MurdClick, O!p. cit.,
P.iotlr, op. cit.

,,l&gt;ud" -

tom ••

;j.

442.

�GRAŻYNA

98

KUBICA-KL YSZCZ

aby przeciwS&lt;ta'Wiiać
się lasowi, który - jak pisał Firth - "dając mu
kielith powodzenia, wypełnił go jednocześnie goryczą" 110. Czyż nie widać tutaj jego młodzieńezej pasji, waH i siły w kształtowan.iu siebie,
a zarazem stwarzania świata?
Pr,zeżyW15zyw;ięikszość życia w :E1wapi-e,dok'ończyć mu je przyszło
w Ameryce, dokąid wyjecłill.ł w llł38 rok'll. Miał tam Stpędzićroczny ur'lap od zajęć dydak'tycznych, lec'z wytbuch wojny przedłu'Żył jego pobyt
,w Stanach Zjedlll'oooOlI1ych.
W 1[940 r. oż-enił się po 1'3'Z wtóry - z małaTkę Violelttą B\l'ante (pseudonim alrtystyczny Swann). Pmcował
w Yale Universifty, najp~eTWjako Vilsiti'll!g-Professor,później ja!ko BiSkop
Museum Vlisiting Profesor, normalny etat profeosonsikimiał otrzymać
w jesieni 1942 roku. Ten Amery1kańsiki okres w żylCiu Malinowskiego
opisywał Feliks Gross: "Ze Stanów wbił częste wypady do Meksyku,
tam t€'Ż,prowaidził badania nad górskimi szczepami indiańskimi. Zdrowie
jego nie było wówClzas najtęisze. Kiedyś. w rOZlffiowiedotlknąłem tej
sprawy, na!ppmlkmą'łem,że góry w Meksyku znacznie wy'ŻSzeniż Tatry,
bo przecież swlica - Meksyk jest bodaj na wysokości Gietwo'll!tu,że
może nie jetst wskazane by na wakacje do owego meksytkańskiego ZakOipalI1€1go
wY'j'e~dżałi drapał się po przepaś'Ci&gt;sty.chmelksykańskiJChperciach. Chw1lę wówczas Malinowski podumał - uśmiechnął się: 'IJubię
Mekisylk - powiedział - b~ mi tę starą Galkję pTlzypomina. Talk ,właśnie Galicję. Inidiani'e jak chłopi - miasteczJka ma1e, star'e jak nasze.
No i wreszcie bk&gt;to, pralwdziwe błoto, a nie te cholerskie, nudne asfalty" 111.
Od moment'll wybuchu wojny Mahnowsk i wiele cza'su i energii poświęcał ojczyźnie, nastąpiło w nim ja'kby odrodzenie pa'tr'i'otyzmu. Pisał
o tym Firth: "Zachow:ując za'Wiszeuczuciowe sentymenty
dla Polski
j życzliwe Slpo'j:r'Zlenie
na sprawy polskie, Mal1inowski nigdy nie wydawał się być szczególnie świadomy swej polskości w sensie po'htycZJnym
i narodowym. Brutalne wy.dar:zenia II wojny śWia.towej jakby obudziły
w nim nowe zainteresowania w)"wolane według wszelkiego prawdopodobieństwa przez wyraźną identyczność interesów PQl}slkichz intere:sami
ca,łe-gowolnego świata. Jego żona WSlpominała,że napaść na PoJskę dotknę1a go bardzo ho'leŚIlie oraz 7ida!Wałasię w~budzać w nim na nawo
poczucie całkawitej soHldarności z narodem polskim. By'ł on bardw czynny we wstępnych ,pracach Polskiego Instytutu w USA i okazywał wiele
pomocy znajdującym się na Wyignaniu ,polskim uC1zonylffi.
Był to jeden
ze sposobów w jaki mógł i chciał on ,popierać t'O co odczuwał, że było
naj1stotn~e,j!sząsprawą wolności i cywilizacji wszystkich narodów" \12.
110
111
112

R. :F1irth, w: Professor Bronislaw Malinowski
Gross, Bronislaw Malinowski,
s. 286.
Finth. Introduction
... , s. 14.

... , s. 21.

�Bronislaw

M ahnowski

-

99

szkic, biograficzny

Podobnie wspornihał Gross: "Na Si~awy ,pol!Sk:iepatrzył Malinowski
zalWSzepoprzez sprawy świata. Polska była dla ni'ego częścią cał'ości,
nigdy zaś krajem zamikniętym, proble.rnem samym dla siehie. SpralWy
p&lt;llskiierro'~trytwał w świetle ,piI"{)I1Jlemów
SwiartJowych,nie w;idział tej
mO'Ż1iw&lt;Jści
zapewnienia kiraj&lt;Jw'ibeiz;pieczeństwa bez radykalnego uporządkowania stosun!ków międzynarodowych. Malinowski był ;przede wszystik'im wielkim humanistą, gralIlii&lt;:ejednego kraju za ciasne były dla
jego szerokiego poglądu. Rozumiał człowieka, i to równie dobrze polskiego góraJa, jak Me'lanezyj'czy!ka i Murzyna Bantu z połuldniowej Afryki,
Amerykanina czy Indianina Meksyku. (... ) Na dnie duszy tklwiło przy
tym zawsze głęiholkoprzywiązanie i selThtymentdo kTaju rodz'ilIluego i rodzinnych miejlsc" 113. Sam MahnowSki swój stosunek do kraju przedstawił na5!tępując&lt;J:"Pracować mi pr'zyszl0 w obcym środowlis'ku i nauce
!polskiej służyć tylkio pośrednilo. Czyż jednak przeistałem jej służyć rzucając swą twórczość nauikową na te['en międzynarodowy i pracując w warunkach pozwalających 'mi &lt;Jsiągnąć pomyślniejsze r€'zul~aty? Nie sądzę. Służyłem polskiej nauce zawsze, nie mniej niż inni, tylko inacz'ej.
I ta'kich usług na obczyznie wymagała ona. Po'łakieun zaś nigdy czuć się
nie przestałem i zawsze, jeśli zaszła tego potrzeba, p&lt;JtITaf'iłemto podkreślić" 114.
)
Malinowski zmarł nagle 115, w dzień po pieTlW'szymzebraniu Po~kiego Insttytutu NauJk i Sztuk i wybralItiu go pieTWmym je:go prezelS'eirn16 maja 1942 ro}w w New Haven w Stanach Zje:dnoczcmych, przeżywszy 58 lat. Do ostatniej chwili intensywni'e pra:Cdwał. Pozostawił wi·e:le
rękopiJSów,które .po jego Ślm~erciwstały wydane wpOOtalCi następujących ks.iążek: A Scientific Theory of Culture, 1'944; Freedom and Civilization, 1944; The Dynamic of Culture Change, 1\9'45 oraz pisana razem
z J. de la Fuente, La Economica de nu Sistemade
Mercados en Mexico,
196!7.
Dla uc,zcze'Iliajego pamięci od 19;5'9 roku w LOI!ldonSchool ,of Ec&lt;Jnomks odbywają się coroczne wykłady pt. "Malinowski Meunoria'1Lecture".
113
114
115

~a.

7"

GrOISs, Bronislaw

Malinowski,

s. 2&amp;7 - 288.

Malinowski, Przedmowa do wydania polskiego, s. 109,.
I3io,grafo,wie podają dwie różne przyczyny zgonu: udaif

mózgu

atak

ser-

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5986" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5966">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/d31dee2a720163d15d18c952c2148de0.pdf</src>
        <authentication>f2aca0d3a8f2f70ae6b7452215020a32</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71413">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1826</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71414">
                <text>1982</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71415">
                <text>etnologia - metody</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71416">
                <text>etnonauka ( ethnoscience)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71417">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1692</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71418">
                <text>W świecie ideacyjnych kodów - propozycje Warda Goodenough'a / LUD 1982 t.66</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71419">
                <text>LUD 1982 t.66, s.45-60</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71420">
                <text>Burszta, Wojciech</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71421">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71422">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71423">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71424">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71425">
                <text>WOJCIECH BURSZTA

Lud, t. 66, 1!8~

W SWIECIE IDEACYJNYCH KOD6w
PROPOZYCJE WARDA
GOODENOUGH' A

Artylku'ł niniejszy będzie próbą prezentacji
j'edneigiO z odłamów
współczes-nej antropologii kultrulrowej w Stanach Zjednoczonych A.P ..
odłamu, którego współit'wórcą i głównym reprezentantem jest Wa'1'd Goo:denougih.Jego też poglądy teoretyC'LJIlei zalecenia m~rt;odologiczne stanowić będą zasadniczą część te'kJstu, postaram się również zrelkooSitruować w zasadniczych ZJrębach podSl1:awOlW~
tezy odnośnie pojęcia kulItu:ry.
ja!l&lt;iezdaje się wysuwać ten badacz. Ze w:oględu na stolSunk1o!wo
niewielką znajomość w Polsce nurtu antropologii, który rejpr€zentuje W. Goodenough, artykuł 'będzie miał charakter głównie informatyjny, dopiero
na drugim zaś miejiS'Cu(w końcowej swej części) kry'tyczno-anali'tyczny.
I

Początlki O'l'ientacji, o której mowa, sięgają połowy lat 50-tych, kiedy to grupa młodych antropologów amerykańskich, i jednocześnie doskona1e wyszkolonych lingwiStów struikturralnych, postanowiła wykorzystać do:robek ję.zylkoznawczy przy analizie innych dziedzin kultury
i stworzyć w ten .sposób nowy jaJkościowo mo'del analizy 'ZjaWisk kulturowych. GłóWlIlYwkład w rozwój badań włożył właśnie W. Goodenough,
absolwent unirwe!r:sytetuYale,uczeń znanego liJngwisty, G. TTalgera. Niezależnie od Goordenorugh'a pracowali dwaj inni twórcy nolwego ulkierurukJOwania- F. Lounsbury i H. COlllk1iin.W. Sturtevant, auto,r omówienia celów i zasa:d nowego kierunku,' na:ował go ".nową etnogTafią"
(new ethnography)
1. Pow:sz'e'chnie plrzyjął się jednak termin
inny, chociaż bardzo wiiel,o'znaezny- e1Jnonauika (ethrlOscience).
MÓ1wiącnajikrócej i odczytując intencje jego 'bwóIiCów,wslkazuje on w swym pierwszym członie (ethno) nazainter~sowanie
badaezy analizą system6w kulturowych w ich właooych termlinach, drugim zaś (science) sUige'1"uje,iź
tubylcze systemy kulturowe nie są jakimiś nieidoskonałymi, mętnymi
wersjami "racj&lt;mailnej" wiedzy Zachodu, a'le logicz:nymi, czasem niez,wykle SlkoIIl!phlkowanymiproduiktalmi kategoryzOlWania doświadczenia przez
kultury ,tubytleze.
1

s. 99.

W. Stu.rkvant,

Stu.dies

in Ethnoscience,

"American

Anil1Jropologis't" nr 3/1964

�WOJCIECH

46

BURSZTA

Wraz z roowojem tak UikieTUJIlIIW1wanych
badań zaezęto stosować inne
olkreŚJleniana nOlWYkierunek, stąld pojalWiły się taiide na21WY,jak: "analiza formalna", "ana1J!za składtni!korwa", "taksonomia lrudOlwa","eitnoserrnantytka" i in. OstartIrio waje się diooninOlwaćOI1creślenie"anJtT'O'pologiapoznawcza" (cognitive anthropology), rotóre OibeJjmujeswoim zasięgiem poprzednie 2. Poza wymi'enionymi już badac'zami (Gooidenorugh, Lounsbury'
i Conklin), przeldistaw~cielami tego kierunku są: Oh. Fraike, A. Wallace,
J. Atlkins, A. Kimball Romney, R. G. D'Alfi'drade, S. A. TyileT i in. Swego czasu oolrdZ'Oblisko antrOlpologów kognitywnych był znanyantropol'og, trwórca oryginailnej i głośnej obecnie "etnog:rad'ii mówienia" (ethnography of speaking), Dell Hymes - spod jego zresztą pióra wyszły najcieikalWszeomÓlWieniai krytyczne anahzy tego kierunku 3.
Antrorpo'logta koign~tyW!naod samego p'o'oząitJkunie była kieT'Unikiem
jeJdno:rodnym. Najpierw istniał dychotomic~ny podział w jej obrębie na
badaczy skupionych na semantyce kultur (idh poszczególnych dziedzin,
talkich jak poik:reiWień'sbwo,religia) oraz tych, których bardziej interesowały wewnę!t'l"1Z'Ile
stany psychologiczne (,były to poszukiwania tzw. realności psydhol'ogic:zJnych w kuilltu'Tze).W lata'ch 70-tych badania uległy
da1s~emu zróżn~c'olwaniu, rOZiwinięto wiele nowych technik badalWczych,
zarzucono inne - słowem trudno byłoby dzisiaj :nnaleźć wJ'ITaźne krytell"ia wyodrębniające "iko:gnitywistów" jaikozwaiI'tą grupę. Nie je51t to
z:reslZJ!;ą
zadaniem tego takJstu, prr-zejdŹ1mY
więc do prezentacji poglądów
W. Goodeno.ugh'a, k'tóry naj.peł&gt;niej ze wszys'tkich wymienionych wylożył i udokumentował swoje stanOlwiSkobatda.wcze.
Jest cechą charaikte:rys,tYIC:znądoro,łjku W. Goodenou:gh'a, że od sw\&gt;jej pierwszej większej pracy, Property, Kin, and Community
on Truk,
poprzez Cooperation in Change, aż do ostatniej - Culture, Language,
and Society 4 - pozostaje on wierny swoim poglądom, tematyce badawczej i nie UISta.jew źalf'liwości OIm.onyprezentowanego stan'OlWiskate:oretyc.zno-me101dologicznego. Całość Jego drogi badawczej odznacza się konsekwencją, mimo iż p1"zychodzi mu stawiać cZ'oła coraz to nowym zarzutoon i wąitplilwościOiIIlze strony antropologów - s:wzególnie tych reiPrezeiIlltujących krańeowo odmienne spojr.zeni'e na pooo.ta'wowe !kwestie teorii kulibury ;;.
Zoob. S. A. Tyl€'r ('ed.), CogniNve Anthropology.
New YHrk Hlfi9.
s P,o,r. ohoćby, D. Hym.es., Linguistic
Method in Eth7wgTaphy: Its Development
m the United Sta,tes, w: Method and Theory in Linguistic, P. L. Garvin (ed.), The
HaJUge Inl,
SIS. 249 - 3126; tegoi
A Perspective
for Linguistic
Anthropology,
w:
Horizons of Anthro'])olo'gy,
London
1965 S'S'. 92 - l07ora:z
wi'cle iinnych.
4 W. GoodffillOlUgh, Property,
Kin, and Community
on Truk, New Haven
1951:
tegoż Culture, Language, and Society, New York 1971 amrz; Cooperation in Change,
Naw Y'Oirk 1963.
5 Tutaj
szczególnie
charakterystyczna
jest polemika
Goodenough'a
z "histo'2

�W świecie

ideacyjnych

kodów

47

Zdaniem Goodenough'a, wiele nieporozumień w hilstorii antropologil
Śiwia,f;(»wej,
szczególnie w odniesieniu dozaidań jakie :powinna spełlIliać ta
nauka, wypłyTWało(i wY1Pływanadal) z niez:byt starannego oddzieolania
dwóch porządJków rzeczywistości, które zamien:nie nazywa się kuLturą
i poddaj'e Oip~()Iffi i in.teI"pr,e1;acj'oon.
Piwwszy z nich, to f,enomena1ny porządeik oibserwDlwany:chZ'darzeń Wł"aiZz ich regularnościami. Dla wielu
badaczy ten porządek materialno-zachOlWaniowy tażsamy jest z kulturą
dalJ1ejspołeczności. Zakłada się tyrrn samym, że kultura to tyle, co "sp'Osób życia" czy też chatrakterYiSty1kaspo'łecznośiCi6. Badacz jest w .:&gt;tanie
bezpośreidnio doświadc1zać zjalW'iskaz lrręgu danej ku'ltury, ()łp1s)'lWać
je
ptrzy użyciu listy anatomic:zmych cech i instyttu'Cji, ta!kich jaik t)'1p domu, typ rodziny, tJ'lP pokrewieństJwa, typ ekonomiczny itp. W przeikona'llliu Goodenough'a, kultura nie może być utożsamiana z porządikiem
fenomena'lnym, który, jego Zldaniem, składa się na Sltrulkturę społecz&lt;eństwa pojmowaną jako artefakty uśWiadamianych bądź nieuŚ'Wiadamianych działań zespołów l/udzi w rama'0h danej wspó1noty i.
Istota kultury w ujęciu Goodenough'a zawiera się więc nie w statystycznym uwzo'I"Cnvaniu
społeczności 8, ale tKwi w ramach porządiku ideacyjnego {ideCLtional order). Porządek ten to za'ś nic innego jak zbiór idealnych £ocr-mistniejących w ludzkich umysła,ch, porządkujący całość doświadczenia i stanOlwiący podstawę organizowania i inteIip['etowania świata, w tym rówruież zjawisk, które z zastanym doświadczeniem nie są
zgodne 9. Jako tak/ie, owe f{)Tlffiysą immanentnie przyna1eżne poszczególnym uc:uestnilkomkult,UTy,ka'zda jednostka posiada więc indywidualny i swoisty obraz swojej kultury. Goodenough :pisze: "Kultura nie jest
zjawiskiem materialnJ'lm, nie składa się z rzeczy, ludzi, zachowań lub
uczuć. Jest racz'ej organi'za'cją tych wszystkich składni!ków. Jest formą
tego, C'O ludzie przechowują w swoilm umyS1e, ich modeli postrzegania,
kojairzenia i interpTet'owania śwliata" 10. Kultura - kontynuuje autor
Cooperation
in Change - będąca tyim, czego ludzie się uczą, w o:dtrÓ'żnieniu od ich dziedzidwa biologicznego, musi składać się z końcowego
ryc:z.nym
story

m&lt;Jit'er:iali~ą"

M. Hair,rris,em. Ostatln:io

and Significance
of the
pooQ'gy" nr 511'967, ss'. 3'29 - 350.

Emic/Etic

glos

Distinction,

z~b1'"&lt;JłHa,r:n,s wartyrKule
Hi,.AnJl1ual Review
of Anlthro-

8 W. G oOldenou,gh,
Introduction,
in: Explorations
in Cultural
Anthropology,
W. G'OOIdeJ1lo.ugh(€Id.), New YOO"ik1964, ss. 11 -12.
7 Por.
W. Goodenough,
Description
and Comparison in Cultural
Anthropology,
Ch'ic:ago 1970, s. 103.
B W. Goodenough,
Introduction
... , s. II.
9 Loid em.
lO W.
G'&lt;JIodenolU:gh, Cultural
Anthropology,
and Linguistics,
w: Language in
Culture and Society, D. Hymes
(ed.), New York 1964, s. 36. Po 'faz pierwszy
artykuł ten ulkarz.ał się w 1957 ro'ku.

�WOJCIECH

48

BURSZT A

efektu uczem.ia się, a więc wi'eidzy, pojmowanej t'llltaj w najibardziej
ogólnym se'ooie tego terminu. Winnym
miejscu GooidenoUlgthdodaje.
że " ... kuJt'ura społeczeństwa składa się z tego wszystlkiego, co jednostka powinna wiedzieć, a'lbo w co .pQWinnawierzyć w celu działania w tym
społecz;eńSitwiew mojlliwy do akc$tacji .dla jego członków sposób; czyni
talk w każdej roli, którą ono przYlPisuje kaidemu czło'rlkowi" 11.
W .swoich ost'atnichpracach Goodenough coraz częściej posługuje. się
pojęciem stand.arclu def'~ni!ująckJulturę wła'śnie jako 2Jbiór (zespół) indy"
widualnych standaroów, które umożliwiają człon:k:oiwidanego Sipołeczeń~
s:tiWapostrzeganie, ocenianie, kamuillJkowanie się, dziiałania itd. "Te standardy konstytulują kultucr-ę, którą j€'&lt;inosbkaprzytpi:suje drugiej jednostce" - czytamy w Description and Comparison in Cultural Anthropology 12. W jalki sPQsób powlstają Oiwestandardy? Goodenough tłumaczy
to fa!krtem, że rudzie mający często ze sobą do czynienia wyttlwarzają
w sobie oc~ekiwaill.ia odnośnie SipO'sohukierowania tymi kontaiktami.
NieikJtórez tych oczekilwań pTzytbie,rają fomnę reguł lub zasad zachowania się. Je'&lt;inOiStik,i
nie formułują tych reguł w Sip06óibświadomy, lecz
reagują na ich niedotrzymywanie, co odczy:ty'wane jest jako na!l"uszeme
stand'a~du oc1pO'WiedniegozaehO!Waniasię. OczYlwiŚ'Cie
nie jest tak, że pozostająlcy ze sobą w kontakcie ludzie mają a:bsolUllmiejednakowe oczekiwania względem innych. Goodenough ,podkreŚila jednak z naciskiem,
że owe indyiwi'Cliualnewarianty (niezgodności) oczekiwań nie mogą być
sprzeczne z OlgMniepa'nującytrn sy1&amp;temem13. lrunytrni solowy, w każdym
spoJeczeństwie wymagana jest pewna unif·ikac:ja standardów, którym
podpQrząrdkO'Wująsię jego członkowie. W wielu dziedzinach kultury niezgodność indywidualnych standardów zredukowania jest do milnimum,
najlep3zytrn przytkładem w tym względzi,e jest oczyw:iś.ciejęzyk - tutaj
jednostka musi rozumieć innych i sama być zrozumiałą. Dlatego też sprowadza do minimum możliwość nieporozumienia. W szczególnie istotnych
dla społeezeńsbwa kwestiach standairdy przY'hiera'ją postać nakazów (precepts), 'olkreŚllająicychwzajemne prawa i obowią:ziki różnych kategorii
osób i grup. Z jednego jeszcze w!zględJunieZJbędny jest mały stopień niezgodności pO'dsta;wowych standa,rdów społecznych (tzw. law "ariance);
otóż ludzie wchodzący w życie nie posiadają jeszcze wiedzy o standardach ZJac.holwaniasię, wiary, oceniania, pos.trzegania, działania, czy też
komunikowania się - uezą się tych standardów od starszych lub, szczególll1iew odniesi,ooiu do ezo:terycznej wiedzy, od loikalnych autorytetów.

11

W. Goodel1JOugh, op. cit., s'. 3'6.

]2

W. Goodenough,

]3

Ibiidem, s. 9'8.

Description

.. "

s. 99.

�W świecie

ideacyjnych

kodów

49

A więc i z tego powodu ustalony zespół stabilnych standardów jest niezbędny tł.
Jak moina domyślić się z doty:chczasowych wywooów, o.pi:s danej
kultury to dla Goodenough'a sformułowanie zbioru staJIldaTldówtej kultury i krytyczne ich sprawdzenie. "Jest to więc określona i zaIWężona
definicja kultury" - dodaje autor Culture, Language, and Society. Zohaczmy te:raz, jakie są zalecenia Goo.denough'a dla praikJtyki badawczej
etnonau'kowców.
WY'Padatutaj ro'ZlpOC'ZąĆ
od pewnej uwagi natury o.gó1niejszej, chodzi
mianowicie o cechę chara!kteryzującą antropoilogów poznalWczych generalrrie. W ich działalnoś'Ci można za;uwa'żyć pokrywanie się założeń teoretycZlnych (charakteryzujących przewl1'iot badań) z rzeczywistym pastępoiWaniem pralktyczno...badaIWczym. Także w przytpad!lw Goodeno'Ugh'i;l
jego zapatryWania na teorię kultury, opowioozenie się za określoną jej
wersją, steruje p:mktyiką badawczą; jeśli istnieje 'W tym wzglę'dzie rozdźwięk, to wyniiKa on raczej z niedostatków i słaibóści teorii - do kwe .•
stii tej jeszcze zresztą pOlWrócę.
Dla Goodenough'a głównym zadaniem an1TOtpolQgicZlnym
jest zawsze
adekwatny o p i s określonych kUl1tur, do niego tei sprowadza s'ię cała
reszta pmblemów tej nauki. Opisem zajmuje się etnografia, która w ujęciu etnonauikowców staje się, jak widać, najistoimejs'zym momentem postępolWania badawczego. Opis danej kultury, jak wynika z zadeklarowanego rozumien.ia tego pojęcia, a więc traktowania jej jajko zespołu ideacyjnych no·rm i zasad zawartych "wewnątrz głów jej uczestn~ków" 15,
ogniskuje się na od!krY'waniu,w jaki spoisÓbróżne ludy organizują i używają swoich kultur. Jest to przy tym nie tyle ,próba znalezienia kilku
ogólnych jednoIStek anaHzy behawioralnej, ile próiba ZTO'zumieniai opisania ukrytych zasad regulujących zachOiwania. Chodzi tu więc nie tyle
o wydobycie reguł zachowań kulturowych, ile o ustalenie reguł «dla»
odpowi,edniego w danej kulturze postępowani-a.
Adaptując na swoje potrzeby zrupatry1WaniaSapira i Whorfa, GoodenQugh zakłada jeidnocześn:ie, iż każde społeczeństwo posiada jedyny
w swoim rodzaju system postrzegania i por:ządikmvania zewnętrznych zjawisJk- stąd nie ma sensu szukania w tym w.zględzi'e jakieg:oś ogólnego
wzoru dla kultbury jarko takiej w ogóle (pr:zynajmni'ej do czasu, gdy nie
wyikona się wi,eLuporó'wny1Walnychopi:sów poszczegóLnych kułtur) 16.
10\

l bi'CIem, ss.. 100 - 101.

Właiinie ja'k.o z;baldamńe, co dzi.eje się wewnątnz głów uc:ze;slt.ników danej kultury, określił 'Cel eino;na;u:k'i Ch. Fmke. Zob. jego aTtyikuł, The Ethnogmphic
Study
of Cognitive Systems, w: Anthropology
and Human
Behavior,
T. Gladwin
and
W. L. Sturtevant
(eds), Washington 1962, ss. 72 - 85.
JG POIf.
W. GOIodenQlU'gh,Cultural Anthropology ... , s. 3,6.
15

4

••Lud"

-

tom

86

�50

WOJCIECH

BURSZTA

Zdaniem etnonaukowców , ku1tUirYróznią się między sobą me tylko
spOiSOibem
wLSlpomnia:nejorganizacji zjawisk, ale i tym, że różnice uwidacznia1ją się taikJże w rodzajach zjawisk podlegających poznawczemu
upO'nządkO!Waniuw różnych ku'l:turach. Na dodaitek .często bylwa tak, że
te same zjalwiska mogą być rO'ZJffiaiciezOTlganizowanew obrębie tej samej kultury, IlIP.przez różne klasy ludzi, w rÓ2mych kiornite/ksJtach
społeczo)'!ch, itd .. - Etnonaukowcy mówią .wtedy o tZiw. różnilcach intrakultuT'OIWych(w odróżnieniu od, leJpiej ich zdaniem ZJbaidanych,różnic interkuliturnwycih). Temu zagadnieniu poś'więdł się między inn)'!rni Goodenough
pracy Cooperation in Change.
Wszystlko po'wyżs'ze prowadzi an1JTlapalogówpo·znawc.zych do wniosku, że nie SIp!Osóbopisać tak rÓŻllioUijącyohsię -kultur posługując się
jednym, uniwersalnym ZJbi-oremorganizujących zasad. Wra·cając zaś do
celu opisu etnografic2'Jnego i wyra·żając się nieco inaczej, powiedzieć
można, że Goodelliough'a i innych r€\pre'zentantow podobnego podejścia
interesują ustaJenia, jak ludzie jakiejś kultury myś1ą o niej. W s1rookTetyzowanej pOSltaci adekwatny opis ka1roej ku1tury musi dać odpowiedż na dwa zasaidnicz,e pytan~a: (1) jak się to dz:iejo2,że akurat te
a nie inne zjawiska ma&gt;teria1ne (artefakty porządku ideacyjnego) są zml.czące dla członl(ów jakiejś kultury oraz (2)w jaki sposób organizują
oni te zjawiska 17.
Aby do:brze zr,oLU!mieć istotę
opisu etnograficZll1ego w wydaniu
Goodenough'a, niezbędne jest odJwolani,esię do hist''}rii .powstania i wykorzystarna wantropologi amerykat1'Skiej pary pojęć sLwoTzonych swego
czasu pr3ez K. Pi-ke'a, a upowszechnionych wla~nie przez "antropologiG
lingwistyczną", jak nazwał kiedyś interesującą nas oT!ientację D. Hymes18• Pojęcia, o których mowa, to «etics» i «emics», po'wstałe 'od afiksów phon-etic i phon-ernie. Pike chcia,ł przy ich pomocy oddzielić w ramach sw-ej "tagm~iki"
elementy pozajęzylk'owe (e:tJlcz.ne)!Od języko~
wych {'emicznych); pojęe&lt;ia te grały zres~tą wiełką ro1ę nie tylJk:o,w odniesieniu do języka, Bike uogó1nił je na całość swej teorii zachowania
kulturowego 19. W bandzo krótkim c'zasie t'erminy porwyższe zrobiiły zadziwająq karierę iW a:ntropolo@ii kulturowej Stanów Zjednoczonych głównie ZIl"€S'ztą
'za sprawą etnJonaukorwców. Nigdy też nie zostały dokładni.ezdefiniowane, co doprowadziło do lWi-ellunieiporozumień i podiwa-

w

Wg S. A. Tyler, op. cit., s. 3.
D. HymelS, A perspective for ... , s. 94.
19 Zob. K. Pake, Language
in Rdation
to a Unified
Theory of the Structure
of Human Behavior, The Ha:gu.e 1967 (wydanie 3-tamO'We wyszło w 1954 T.). Hrak
miejsca nie pozwala na omówienie poglądów Pike'a. Na polskim gruncie przybliżył
tę pooitać M. CiZ1elI'wińskiw pracy Kultur.a i jej badanie, War'StzJalWa1971.
17

18

�W świecie

ideacyjnych

kodów

51

żenia zasadności ich stosolWania. OpieTając się na nich dokonano jednaik
podziału całości antTopologii na jej wersję etyczną i emic2ll1ą.Postępo~
wanie o charaktelI'ze elty;c:z:nymmiało być próbą stworzenia uniwersalnejtYlPologii ma!jącej zastosowanie do wszystkich !znanych 'kultur ś'wia~
ta. Hrzerdstawiciele tak pojmJowanej' nauikii posługiwali się takiimi teJ.m1li.~
nami, jalk: jądro kultury, norma !k1ul1JUTowa,
Iwzór kU'lturowy, struktura
modalna, tyip osobowości i in. Nacisk kładziono ni'e tyle na OIp~Sjakiejś
konkretnej kultUlI'y, ile na porównylwanie między :so1łą wie/lu :kuLtur
według określonego 'schematu Iteoretycznego. NatomJia:st postępowanie
etnonauikolWe ma dla Goodenough'a naturę emiczną i odnosi srię·zawsze do jednego społeczeństwa - może się pTZy tym Iposi~kować pojęciami etycznymi, aile zawsze" konkTetyzlOwanymi w ramaóh o!kreś1onej
kultury. Mówiąc słowami Sturtevanta, każdy opis emiczno-€'tnonau!kowy jest sprawdzeniem, jak zaehowują s'ię :kulturo!wo-lwo~ne terminy
etyczne badane w lokalnym ,wymiarze 20. PiI'zykładem może być w tym
względzie np. klasyfikacja kolorów w różnych kulturach, sprawdza się,
co dla uczestn~ów tej a nie innej kultury oznacza term'in "odcień", czy
rzeczywiście :znaczy on dla nich ,to sa'lll!O,co my z'wykliŚimy !pod słowem
"odcrień" rozumrieć.
Goodernough, móiwiąlc o opisie emicznym, zalwsze powołuje się na
przyikład lingw'istyki strukturalnej, gdzie dwa rodzaje operacji "fonemika" i "fonetyka" są istotne i nierozłączne. Talk jak "fonemiika nie j-est
tautologicznym IOlpisywaniem podstawowych elemerntów języika poprzez
same te elementy, tak dla Goodenough'a emiczny opis kultury
musi
opierać s'ię na niezależnych (a więc kultUr owolnych !) !famach !pojęciowych. JęzY'ko~nawshwo strukturalne, S'zc'zegĆY1!llIie
'w wersji
amerykańskiej, jest ~resztą icHa Goodenough'a i innych etnonaulkowcÓiw absolutnym wzmem ścisłości i precyzji naukowej. Pragnieniem autora Description . " było 'Uczynienie z niego modelu dla badań antToplo~Qrgicznych;
mÓ'wiiącściŚlIej, chciał on metody wYlpraoowane na gruncie analiz językoznarwczych przenieść również na .inne dziedziny kulitury (badane przez
antropologię) i stworzyć 'Oipierającą się ,naemicznych olpisach 'tZIW.g r am a t y k ę k li lit u r y 21.
Aby tego dokonać, musiał jednak GroodenO'ug!h!poczynić odpowiednie
założenia odnośnie relacji łączących język z kulturą.
Tyłko bowiem
20 Porro W. Sturntev:alnt, op.
crt., ss. lal - 102. P,I1Ob1ematy,ce stolsunku opisów
emic:zmych do etycznych pośw,ięcił ulwa(gę GOiOldenough w swej Oist:a:tniej książce,
Culture, Language, and Society, CaQ.ifQlM~a1,981 ('II W;y'd.),
21 Zob.
A. DUI'bin, Linguistic
Models in Anthropology,
"AlllJlual R&lt;ervie;w of
Anithl1opolorgy" nr 1/197'2, SIS. 383 - 410. SzeI'oki przegląd probLematyki
języikorz.ma:wczych inspiracji antropologii
amerykańskiej
daje D. Hymes w artykule
Linguistic

Models ... ,

••

�WOJCIECH

52

B"URSZTA

znalezienie tutaj parale1ności stwarza sytuację, że lingwistyczne założenia i metody lbadalWczemogą 'Wstać efe1ct)'lwnie wylkorz)"Sltane także
i na innych OIbszarach lmltury. :ArÓlbąokreślenia ow~h !Współzależności
języka i kultury był, często tutaj przytaczany, artykuł Cultural Anthropology and Linguistics z 195'7 roku. Jego autor staje !Wnim genera'lnie
na stanowisku, iŻemo~iJwe i u!praWiIlionejest ZJdeiirniowaniejęzylka w termilIlach, kitórymi popr:zedlIlio chara;kiteryzO'wał ~u%urę ja1kocałość. W ten
sposób pOiWs:taladefinicja języka jako składa'jątego sli.ę z tego, co jednostka mlli'li wiedzieć a:by móc odpolwiednio komwniJkować się w obrębie swojej 'W\SIPólnoty,
przy czym m'llSi ona ·znać język !Wsto!pruiuUillOżliWliającym alkc€fPtację ze strony 'W1Spółuczesi.nikÓlW
kultury (tzn. wiedza o języku tej jednostki musi !korespondować z umiejętnościami językowymi innych). Jeśli określa się język w zaprezentowany powyżej sposólb i /porówna jego rozumienie z definicją całolkształtu IlmlJtury MdeklarOlWaną !prze'z Goodenough'a, widać, że język jest parale:Jiny z !kulturą,
stanoiWi je'j nie~ylkł.e istotny aspekt 22. Z tegD właśnie faktu Goodenough wyciąga prarwomocny, jego ZJdani'em,wnioselk, że teoria i metoda
stosowana do jedlI1ej z dZiiedzm kw1tutry, jaką j,esrtjęzyk, musi mieć swoje impdilkacje dila dzi'ed.zinpowstałych.
Etnona:udrowcy zgadzają się, że przy opisie kultury anrtropohg srtyka
się z tymi samymi problemami, .z \którymi ma do czynienia jęzY'koznawca opisujący jakiś nie:zna~lY sohie język. Talk jak ten drugi musi
w pierlWs.zyrrnrzęidz.ie 1.llPoTlZądkować
Sltr&lt;U
rniel'l dŹJWiękówwydobywanych
..
pnez móiWcę, talk antropol'og usiłuje wy:dzi-e1i.ći zdefiniolWać "podstarwy
emiczne" danej sp oleczności, alby móc następnie wyitłumaczyć, jak te
najffilIliejsze !kulturowo-znaczące elementy (jakby odp'orw~'edniki fonemów) łączą się ze sobą tworząc \bardziej .złożone formy społeczne. Goodenough ceni sOibieibal'dzo i uważa za jedyni'e słuszny indulkcyjny sposób postępowania lingwistów skUiktura1;n~h - sam chciałiby :również
przetworzyć oIbserwowane :zjaiWislkaIW taikli sposób) by moc na drodze
indukcji skons:tT'U&lt;Y.Wać
teo:rię mówiącą o i)'lffi, jalk czlon'lwwrie określonej
kultury ikonceptualiZ'Ują świat materialny. TW1O;rZ'eIIl~e
owej teorii, która
w rozumieniu Goodenough'a jest jednocześntie prawomocnym
opisem
e:tnogra:£icznynJ.,musi dok,onywać się "od Iwewną,trz", a pielr1W\Szym
krokiem do pozJnania kultury innych ludz·i jest ;PQ;znanieich standardów ję:zyikolWych.Talk zdaniem autora Cooperation...
/postęplowaH au.torzy,
spod którycih. tręki !Wyszły najlepsze opisy etnografiICzne - byli to jego zdaniem MTówno etnograf'CW',ie{Malinowski, F,irlh), misjonaTZe (Junod), jak i adlmiJn:istratorzyrządowi (Rattray) 23.
22
23

W. Gooder1JOugh, Cultural Anthropology
Tenże, Description ... , s. Ill.

... , s. 37.

�W świecie

ideacyjnych

53

kodów

Dodajmy w tym miejscu od siebi'e, ż·e mając na myśli zarpoZinawanie
się z tubyłczym językiem jako :I»e'r!W'Szym
etapem po~nawania kultury,
Goodenough ma na myślti nie tyJJko praktyczmą j,e:goznajomość {co jest
już dzisiaj silwiierozerrriembanalnym - nauka języka ekisrplorowanej kultury to standard badań antr'Qpologicznych), ale równi,~ż, a może nawet
głównie, badawczo..,teoretyczną 'znajdmOOćItej dziedzilIly. I t·Ultaj dochodzimy do nie~y1kle &lt;istotnego mom'€lI1.wanltrOlp!dlogiipoznalWczej, nie
tylko ;zresztą 1W lWersji GooidenoUlgh'a.
Zdotychczasawych rozważań wynikają naSJt~piującew:nJioski:(l) ikultura jest dła Goodenough'a tożsama z \poZln~zyuni standardami jej 'uczestników, a więc ni'e jest rzeezyw,iSl1;ościąbeZlpośreidJniodaną badaczowi; (2) języik, jako a'sp'~t ikultury,zalwiera w sobie część oJWYChS1tandardów - dodajmy - część niezwykle istotną orarz (3) prawomoone jest
wlięc stosowanie anaili'z typu lingwistycznego w ibadaniach poszczególnych dLD.edzinkultury. Po:wsta'je 'ZalSCliClnicze
pytanile: w jaki sposób dotrzeć do tych zako:dOiWanych"wewnąrtrz głów infOlr!Ila:torów" s.tanriaJl"dów? W jaki SlPosó:bo nich WlniJookować,skoro nie można ich he.ZlpOśrednio zaobserwować? Mówiąc słowami Goo'd:enough'a, jest to problem,
jak przejść od otbie:lct:ywnegoświata materia'lirlości, do suibiektywnego
ŚWliataform egzystujących w lud7Jki&lt;:humysłach. Etnonauko!Wcy odpowiadają tutaj, że jednym ze spOlsoibó1w
"przejślma" jest badanie znaczenia terminów tU!bylczy&lt;:hjęzyków, które są przewodniikami mówią&lt;:ymi
o tym, jak różne ludy struktUJ1"ytzująI5WiOj'edO'Świaidcz·enia
z otaczającego je świata 24, Właśnie poprzez języ1k uzyskuje się najłatWlie1jlSzy
dostęp
do !Wiedzyo k&gt;ultu:rze- etnogra.fia zaś staje się po prostu rodzadem semanrtyki opisOlWie'j.
Sam Gooden{jU;ghpoświębił się głównie badaniom nad
pokrewieńsi!Wem, za-ło~enia których om6wil z słaJWlnymarty1kuleopubltikowanym w "Language" 25, P'odS1;awatyoh badań opiera się na 'założeniu, że iW\5zysilkie
rrec'zy, zdarzenia lub zjawiska denotowane przez wyraz tiWOT'zą
7Jbiór, który kontrastuje z wszystkimi rzeczami, zdarzeniami
lub zja!Wiskami, Mórych wyra'z ni,e denotuje. Pozwala to ucz.estni:kJOlwi
ku1tury uŻYJWać!Wyrr:a:zów
IW sposób Ip~rawny.
Jest teraz sprawą badacza systematycznie przeciwstawiać sobie denotaltywne zbiiory wyrazów
w celu uzyska1nia hiJpotez o rodza,jach kryt!:eriówzbiory te odróżniających. Kryterium :pralWomocnościIkaidej hipote.zy stanowi zalWsze rzeczywiste zachowanie językowe. Następnym /krokiem jest ok!reślenie wzajemnych zaleimości siruJkturalnych między różnymi rodzajami kry;1;.eriów. W tym wypadku mówi się o tzw. składnikach semantycznych, skąd
u Terui:e, Instroduction ... , s. 10.
!5 W. Goorlenoug,h,
Componential
guage" n.T 3211956, ~S. 195 - 216.

Analysis

and

the

Study

of Meaning,

"Lan-

�54

WO.JCIECH BURSZT A

zresztą nazwa całej analizy
składnikowa (componential
analysis).
Okazuje się, że w dzliedzilIliepoll®ewieństiwa (gidzie pTowadmno najintensywIlliejszebądania
i osiągnięto największe wyini:ki) termilIly, którymi o,znacza się stQpnie pokrewieństwa, można analizować na rozmaite
sposoby. KaŻidy z tych sposQbów jest niesprzec:zny, kaidy o.dróżnia określone elementy syst'emu leksyka'1nego od innych elementów tego systemu, każdy również :poZ/walabadaczowi (przy użyciu odmiennych kryteriów) zadecydować, jak się nazywa w danym' systemie leiksykaJJnym
relacja między palrami kf.E~lwnych.I tak np. relacja "brat" : "siostra" zawiera \Wspólny składnik "potome!k w linii beząx&gt;śI'edn~ej"- równocześnie jednak relację tę mOŻJnaroz,patrywać ·Z pUin:ktuwidzenia "współ1i·ni·()IWoŚ!Ci"
.
ZdalIl'i'ernGoodenoug.h'a, różne systemy lpokrewieństwa wymagają
różnych mode1Jije opisujących, a wspólny mianownik ty~h badań nie zawiera .się w formal1JnejzawaTtośai różnych systemów, ałe w operacjach,
dzięik:iktórym ibwdujemy model zalwarr-tościsystemu 26.
Swiat kU'1t'Uiry
w ujęciu etnonauki rozpada się na ,szereg d z i e d z i n
semalI1ltyczmych,anahzuje się je 'POiprz.ezsystemy terminologticzne tuby lczycih społeczeństw. Sema:ntyka języków natuxalnych zys!kuj'e 'Więc
fundamentalną waŻ'I1o'ść- ka.tegorie kulturowe są reprezentowane w terminach językOWYIchi właśnie z wY'ników docieikań w posz1czególnych
dziedzinach semantycznych wnioskuje się o poznalWczym świecie uczestników ku1Jtury, o tym, jak konceptualizują oni ów materialJl1Yświat
zjaiWisk. Poza badaniami nad pokrewi'eństwem, które rozpoczął G()()deno'Ugh, analizami typu etnonaukorwego objęto także: choroby i medycynę ludową (Frake, Metzger i Williams), religię (Frake), prawo (pospisil), kolory I(Conklin), poży;wieni'e(Berlln,
FriSch), rośliny (Berlin,
Breedlove, Price) i in. - we wszystkich tych przypadkach są to dziedziny semantyczne.
Szczególnie cie!kawe były wyniki badań H. Conklina nad nalJWami
barw u HanUJIloona FUipinach. Odkrył on,że rozróżniania batfw dokonuje się tam na zupełnie innych zasadach niż \W świecie europejskim.
Ana1iza Conklina wykazała, że system barw o!pieiI'asię w języku hanunoo()na dwóch wymiarach dośw;iadczenia - jeden jest kolorometryczny
("ciemny" : "jasny"), drugi nie ("wilgotny": "suchy"). Stąd wniosek autora, że pojęcie ba:I'1WY
w sensie ,właściwym Zachodowi wcale nie jest
26 Jest
to o~;zy·wiście tylko za.rys określonych
problemów an.al'izy sk·bdnikowej
Na tein temat Zlob. szerzej chociażby w cytowanym
artyrkule Goodenougha,
Componential
Analysis
... ; zob. także R. Burling, Cognition
and Componential
Analysis:
God's Truth
or hocus-pocus?,
"Ameri.can Anthropologi:st"
nr 66/1964, ss.
20 - 28. W literaturze
polskiej o analizie składni.kowej można dowiedzieć się z prac
językoznawczych.

�W świecie ideacyjnych

55

kodow

uniwe~sa~ne, a to, za pomocą jakich opo,zycji oikre:ś'lasię substancję barwy w różnyrch kJulturach, zależy główn~e !Oldkulturowej ważnośrci cech
przedmiotów 27. KJonkluZija'powyż.sZJajest jalk gdyby zawęi10ną wersją
tezy relatYlwizmu języ1koweg.oWhorfa, zawężloną, bo odnoszącą się do
wz.gil.ędności.semantycznej.
GoodenoUigh talkiże u1Jrzymuje, że ni'e rna diwóch kultur, iktó:re posiadałyby ten sam zbiór dZiieldz]nsemantycznych. Twierdzi [plrzy tYlill, że
m1lffio'zawierania się sYISitemówsemantYCZillych danej kuiltury głównie
w jej języku, wpł)'IW na okTeśl!onyobraz tych dziedzin ,ma takż,e ikontekst komunikacji - ;sposób komunikowania (werba/lny i pisany), położenie społeczne oraz językowe zasolby nadawcy i odbiorcy. 'W praktyce
jednak wlSzy,stlkiie
analizy GoodenoUigh'a mają ohaTakter stricte fmmalny, tzn. zbiór danych odnoszących się do jakiejś dzied:z'ilIlysemantycznej
jest zawsze wy jaŚiniany 'Poprz'ez zależności między jakościami zalWartymi
w tej dz,iedzinie. Abstrahuje się więc Ziupełnie od determinant zewnętrznych. I tutaj zno'WiUmamy analogi'e z języ1koznawstlwem. Eitnonaukowcy
zakładają, że tak, jak gramatyka języka nie musi tlumaczyć procesów
rozwojowych, podobnie gramatyka kultury nie mlJsli się z nimi borykać. S. A. Tyler ujmuje to następująco: "AntiI'opoltogik'ulturowy (t'zn.
poznawczy - W. B.) interesuje się ty1lkJotymi zidarz,eniami, Móre są
wyrazami ukrytych myśli. Jego celem jest przenil1mąć poza ma'terialną
reipl'ezentację do logicznego 'Z;wiąJzku
pojęć" 28.
Pozos.taje jednak oiągle pytanie: jak sprawdzić słulSzność i prawomooność dOlkonywanych analiz? Czy wS'zystkiie one, niez'Wyilde skoomplikowall1e i operujące pojęciami ,w rodzaju "dyst!I'y:bucja ~omp[ementarna",
"składnik semantyczny", "poziom !kontrastu", ,,:paraidygmat" ibp., pozostają w jaikim!lmllwiiekZlwiąz!kuz rzeczywistą za'wart'OśiCiąmyślową infOTTl1atorÓiw?
Goodenough wYlszczególnia dwa etapy spralW1dzaniazade\klarowanej
teorii (ii jednooze&gt;śillli€
prawamoonoś1ciOlpisu etnograficznego). P'ier;wszym
etapem jest możnO'ść interpretowania i przew~dywania wydarzeń w badall1ejspolecznoś:ci. Dalszym testem jest sprawdzenie się bądź niespralWdU'ni'e rodzajów reakcji ze strony członków spolecznośiCii,na które oczeklujemy na podstawie teorii-op~su 29. W póżniejszej 'Piracy Goodenough
mówi a alkceptacji opisanych zbiorów standardów przez lokalne autory-

27

H. Conklin, IIanunoo

nr Jl/1955,
28

SIS.

Terms,

S. A. Tyler, op. cit., s. 14. Jest

The Idea of History,
29

Color

"Southwestenn

Joulmal

of AnthrorpolrO!gy"

339 - 344.
New

York

W. Go'O'dEmough,Cultural

to parafraza

zdania

1956, s. 217.
Anthropology

... , s. 36.

Collingwooda

z książki

�WOJCIECH BURSZTA

56

telty 30. Nieco inaczej, ohociaż w ipoidoibnymduchu, wypoWliada 'się w tej
samej kwestii Ch. Frake: "Koncepcja Qpisu kulturowego zakłada, 'Że
etnogTafia powinna być teartią zachowania k'UltUJrOlWeigO
właściwego danej społec'ZJ!1ości,
trafność któl'ej jest oceniona pTZle'Z:zJdolmośćobcego danej lkulrtUJrze(którym może być 'eitnograf) użyciatJwier:dzeń etnograficznych jako iru;rt;rulkrcjidla właściwego antycypowa[lia obrazów społeczeństwa. Używam sformułowania "wła'ściwie antylcy:pOlwać"'zamJiast prze,widywać, ponieIWa1żbłąd s1JwierldzelniaetnograriciZnego w zalktresdepra~
,widłowego odgadYlWania nie!kiool'iec'ZJnie
rwskaizuje na IllieadekJWaitnośćopisów, szczególnie wtedy, gdy qpil&lt;;ywanespołeezeńStMr.ojest :lJdzJiwione
tym
,błędem taik samo jaik e:tJnograf. Test na opisową adekwatność musi zaw~
sze odnosić się do interpl'etacjli wypadkówpTizez i:nformatoca, a nie po
prostu .do występowania wypaldków" 31. FaktJlcznie wię:c sytuacja wygląda talk, że .tulbylec nie ma ,pojęcia o regułach generujących jego wie~
dzę w okreŚllonych Sprawach, ailoeetnonaulkowcy !pneprolWadzają tzJw.
.test adekwatności, Ik~óry potwierdza intuicyjneopeTacje
myślowe tubyl~
ca zgadinie z tymi Telgu·łami. Goodenough uważa dodaltkowo, że tra finość
opisu mOiŻll1a
sprawdzić na samym sobie - poIPTZ€zodpowiedniie zachowywanie się etnografa «jak tuby1oec».
Jak łatw:o lZauwa1żyć,FJ.'ake, ConlkJin, czy te.ż Goodenough nie mów:ią
tutaj nic nowego; .w historii antropologii kulturolWej temat prawomocn&lt;&gt;ści anahzy naukowej obcego SpG1łec;zeńsruwa
powraca regularnie i każda
z istniejącYICh "szkół" próbowała się doń UJSt'OS'UlnUWWYlW3Ć.
Z rnajibardmej
ZIllanych an1Jr'opolOigówwy;powiada'1i gję w tej kwesti~ m. in. E. Sapir,
C. Kluckhohn 32, !Wi~lemiejsca tego iyipu m:nważaniorn !.pO'święciłB. Malinowski, głównie w swoich Argonautach. Go'Ode'I1Jou:gh
utrudnia sohie dodattkowo zawmi'e przyj'Jnując, że za'saJdniczym prOiblemetrn nauk 'O człowi~u jest owo 'prrejśaie "od obiektywnego świata .przedmiotów materialnych, z ich niekończącą s·ię !różnorodnością, do subieGclywll1egośiwiata formy, którą z braku leplS!zegQsłowa nazwać musimy umysłamitu~
dzi" 33. WIIlli.'OsKowanie
o "świecie formy" odby:wać się mUlS:i'zawsze pośrednio - poprzez rzeczYlwilitez1aohowanie ku1tulrowe: Tak więc w przekonaniu tego ba:dacza ~zjawi!skaspołeczne (w rama oh porzą'dku fenomenalnego) TelpTeozenitują
Teahzacje '~dealnych 'Wzorów życia danej kultury.
ks~ąice, Description ... , s. 102.
Ch. F T a k e, A Structura~ Description

aG W

of Subanum "Re~igious Behavior",
w: Exp~orations in Cultwra~ Anthropo~ogy, W. Goodenough (ed), Chicag·o 1964,
s. 1:12.
32 C. Kluckhohn
podkreślał np., że "AntiI'opolog w pi,eT'Wszym rzędzie odpow;ied·zialny jest za takie przedstawienie
faktów, jakimi widzą je ludzie, k:tórych
bada", Mirror for Man. The Re~ation of Anthropo~ogy to Modern Life, New York
31

1949, s. 300.
u W. Goodenough,

Cu~tura~ Anthropo~ogy

... , s. 39.

�W świecie

ideacyjnych

57

kodów

III

Jak byaa już mOlwa na wstępie tego arrty1kJubu,koncepcja

k:ultUlI'Y

w wersji GO{)jdenoU!gh'a
od samego powstania spotykała się .z dość ,zasadni-

czą krytylką. Jej stopień i charaik1te:r ści1śle za,letżny jeSit, rzecz jalSna, od
załoiŻ;eńtelQlI'eltytcznych
reprezentowanych ptrZiezplos'Ziczególnych adwersarzy. Aibsolut'niezaneglowah sensowność i prawomocność takzOlri'entowanych !badań wszyscy ci, którzy CZiUjąsię :zJwiązaniz rOZJffiaiciepojmowanym "malterrializmem kulturowym". Klasyc:zmym przy/kładem jest M.
Harris, który uważa, żeobiekrtywną wartość nau1kiolwąmają jedynie 00da'l1Iiao charakrteTL~eczysto ohserwa1cyjlnym; ca'łość etmonaulki, usiłującej przecież badaćUJkryt,e kody pCIDzą,dku~deacyj'fiego, ma dla niego wydźwięk idealistyczny 34. Dla Ha,rrisa nie ma 'właśei:wie r6żniJcy między
idealizmem helgJowsikim, niemiecką filozofią humaniE:tyki, neoikantyzmem, Levi-Srbraussem, a rodzimą e1monalUlką.
Pomijając już w tym miejscu ahistorY1czność spojrzenia tego autora
na rozwój ref1e1ksji nad kUltUTą w dziejach humanistylki, roziważania wymaga sam termin - liidealiZJffi.
POiwied:zJieć,że ktoś jest ideaHstą, to jeszcze niewide znaczy. Z jakiego rodzaju ideahZJffi,emmarny do czynienia w przypadku etnonauki? otóż w przypardJku Goodenou,gh'a sprnwa
wydaje się wyglądać w sposób następują1cy. Z czysto epiJstemologicZlIlego'
purukt:u wadzenia można by go naZlWać idealizmem nieikonseikwentnym.
Dopuszcza się tutaj bowiem mo:żJhwośćdeterminacj'i poznawczlega świata
uczestników danej !kultury przez zjawis:ka materialno-iprzyrodnicze (głównie o cha'rakterze klimatycznym i geografie:zmym). Tak więc "idee
w ludzkich umysłach" ezęśeiowo tłumaczone są illllgeTencjąwarunków wwnętrmlych w idealny świa.t form. Można się dOllllyŚilać,żlepTzyjęcie przez
GoodeI1lough'a tego rodzaju założenia było pró\bą unillmię:cia dylematu
pocho.dzelI1iaindywJiduaJinych kodów poznawczych - próbą uniknięcia
załOlżerniao ich apriOTyC':zmyrm
hądź fizjologicznie uwarunkowanym eha,rakterze. K,iedy jednaik przyjrzeć się praktyce postępowania naukowego etnonarukowców widać wyraźnie, że "za1wie!sza"się problem Ulwarunkowań wliata kUlltury .(a 'więc pOTząid:kuiJdeacyjnergo)i postępuje w spos6b, który wyraźnie zaik,łardajego odrębność i samoistność. J.est nawet
jakgdJ71by na odwrót - to właśnie ów porządek ideacyjny determinuje
fizyczllIie :zaistniałe wytworyokreśllonego
tylpu lub czystozerwnętrZlIlie
opisyiwane regularnoślci zachowań społee:zmych akreślon ego typu.
Na
margineslie powyższyoh uwag dodać można, iż GoodenlOugh'a zupełnie
nie interesują doc,ieikania o charaikterr-zegenetycznym, zakłada on to wyr

S4

M. Ha~rilS, The

Rise

of

Anthropological

Theory,

pt. "EmiJcs, Et'ks, a;nd the New Et hoo(g'I'laphy", ss'. 568 - 642.

Chicago

1968, ro,zdział

�.wOJCIECH

58

BURSZT A

ł'aźnie iWswej (koncepcji k,ulJtury, jak i w pmyjętych metodach badawczych. Swaat pO'Zna:wezybadanych przedmiotów jest statyc:ZJIlyi możli-'Wy do ana1:.izowalrliaw rótl3lych kultu'l'aeh i róiŻnych przedziałach cza&lt;SOIWych
pirZy użyeiu jednego zespołu stałyICh założeń i metod. Ma rację
M. Ha!I"Tiskiedy tiwierd2ji, że w etmonauce l~ultuTa jest pooadczasowym
systemem logic'znych kategorii. Inny 'Z krytyków, M. Hammer, idąc śładem ana[~tl Goodenough'a i innych, pOiWraca do sta:rego proiblemu antropologii, t'j. różJnicy jaka istnieje pomię\dzy sltrukturyzowani'em rzeczywistości przez b~dane podmioty, a danymi analityka. Twierdzi, :if&gt;
forrmalny charaikter pToceidu'l' odkrywczych
etnOlJ1a:ukfiniewiele ma
:wspólnego z "alIla[iiząelIl1IT'ilTyczną"
(ibl,i'Żejni'e definiowaną) 3".
Warto się przy tej kWestii na dhwilę zatrzymać. Całość analizy typu
emi.czno-etnonaulkolwego składa się z brwch etarpów. Pierwszym z nich
jest 'Pozy;~wanie materiału empirycznego za pomocą techniki tz.w. controlled eliciting. Celem tego typu ujal\vniania danych jel.st nauczenie się
przez etnografa języikolwych zachowań zma'Czący:chw da1nej ku,ltutr:Ze.Zgodnie bowiem z ,założeniami, właśnie poprzez jęrzyk wchodzi się w poznwwe·zy świal1;iTIlIlychlutd&lt;ZJi
i posługując się ich języ1kiem mOŻlIlauzyskać dane o wiedzy, za pOlIIlOCąktórej struktuTyzują oni rzeczywistość.
Zdaniem badacza jest tak postępować, 'by de(:~zje o poiW·iązaniu różnych
zjaiwisik, ith chalTaikJterze,wychddzHy od infOTmatora.
Uzyskany w ten sposób wyjści·owy malteriał poddaje się na:stępni.e
obróbce formalnej. W tym momencie pr:wstają liczyć się ludzie, konteklst
kulturowy itp., a zaczyna świat dziedzin semaiIlltycznY.Ch.których zawartość wyjaśnia się poprzez załeinooci pomiędzy jednos1:kami weiWnątrz
danej dZli,edziny. Formalna analiza w rodzaju analizy składnikiOiWejjest
całkoiWita, kiedy opisane zOIStaly wszystkie możHwe relacje ;pomiędzy
jecLnost1kamli
zaiWartytrniIW dZl'edzi'niesemantycznej 36.
Całość poSltępoWiania iWcieńczywspomniane już sprawdzanie iPralWo~
,mocności anafti:z fOlI"ffiailnychpoprzez Ikonf.rOJlitacjęz rzeczywilstymi za~
chowaniami ku1turowymi, które regulowane są 101gicz1ną
wiedzą podmiotów. Dla porządku dodać 1;rzeba,że jalk dotąd autrarpologowie :poznawczy nie bardzo wiedzą, jak spraWldzić swe analizy. Goodenough zresztą
35

M. Hammer,

Semantic

Chicago
36 Por.
oj

Some

Comments

Systems, w: Theory
1968, SIS. 523 - 5i30.

Konkama

choćby
Lapp

logy ... , ~s; 221-

in

on

Formal

Anthropology,

of

Grammatical

and

R. Ma;nJnetrs and B. Kaplan

Analysis

(eds).

TOizważaJrna Goodenoug.ha

w artykule

Componential

Kinship

Explorations

in

Terminology,

w:

Cultural

Analysis
Anthropo-

2J3'2. Lil1!gwiści amery'kaJlS\Cy podkJreślają na ma.rgines,j,e Oipea-acji fOlrmail.ny,ch etnonau!koW'ców, że mimo opaIrlCi:a na mode!lu językazmawc;z;ym.
nie zawsze są to operacje rz.nim zgodne. Kontrowersje
wzbudza na przykład s·U:Js{)lwalll;j'eprzez ,Goodenougha pojęcia .,dystrybu.cja kOIlTIiplemerutarna", wo. A. Durbin, op. cit., ss. 390 - 395.

�W świecie

ideacyjnych

kodów

59

ba,roZiiej jest zainteresowany rygol'em i Iprecyzją swoioh opisów etnograficznych niż ro~a'żaniami, czy rzeczYlwi'ście jest tak, że jednootka
w taki właśnie sposób "pomyślała" d1m'eślonądziedziinę semantyczną. Nie
bardzo też jest w stanie wyjaśnić, jaki jest właściwie status owycih dziedzin. Czy t1:OOwią
ClInew umy.sła'ch Iposzczeigó'linychluidzi, czy może telŻ
posiadają charakter ponadjednostkmvy? Jak właściwie wyglląda owa
wewnętrzna struktura kultur jako systemów poznawczych.·W tym momenC'iedochodzimy do ostatecznych konkluzji odnośmiiekO!l1oepcjibadań
-nad !kulturą W. Good-enogh'a.
Reduikcjonizm ;poznawczy, któremu hołduje ten badacz, stwa,rza nie-:
przekraczalne granice dla odpowiedzi na wiele istotnych pytań o istotę
kultury. Talk rozumowania Goodenough'a można przeid.staw,ić'następująco: ludzie uczą się kultury jako jednostki, skorro zaś zaikładaqny, że kultura jest przeka'Zywana w procesie uczenia 'Się, jej miejsce ,0lSlaiteczne
jest w jednolstlkach.Tyle Goodenough. Można więc właściwire rpOlWiedzieć,
że istnieje tyle kultur, ile jednostek. W jaki więc sposób 1:wmzy się struktura danego społeczeń:stwa, sko'To opiera się ono jedynie na zbiorze indywidualnYlCh!kompetencji pozna'wczych swoich członków? Wydaje się,
że przy powyższym ujęoiu dochodzi do sytuacji, kiedy samo pojęciJekultury traci .swój sens. Goodenou~h jak gdyby nie zauważał wielu tych
momentów swojej ,k'oncepcji kultury, faktu, że poznawczy św:iat jednostek "wisi w powietrzu".
Wszystkie,zasy.gnaliz()Wane tutaj jeidymie, wątpliwości pOltw~e:rdzają się na płaszczyźnie pra:ktyki badalWc:l!ejetnonaukowców. Zaistniała
następująca sytuacja: wszyst'ki'e braki i ograniczenii:l teoI'ii ikJultury, 1;0,
ŻE' nie je.st ona !w stanie dynamicznie sterować badaniami sprwwia,Ż€
zamiast ich meryttorycZlI1egoro,Z)wojumalIny do cZ)'lnienia jedYlI1iez dos!&lt;onalemem i dalszą formalizacją procedur, które .stosuje się jedna,k
ciągle do !tych samych prohlemów. Okaz,ało się, że !kulturowa gramaJtyka
Goodenough'a jest nieproduktywna, nie określiła nawet w !przy'bliżeniu zależno'ś'ci pas:zczególny'Chdziedzin semantycznych, pamija kluC'zowe
zagadnienia teorii kultury, np. stOlS
u neik: świadomości jednostkowej do
świadomości społecznej. Przede 'Wlszystkrimzaś niewieile powiedziała nam
a tym, jak myślą członkowie różnych kultur - a to było celem badań

�60

WOJCIECH

BU'RSZTA

WOJCIECH BURSZTA
IN THE WORLD OF IDEATIONAL CODES PlOSITIONS

WARD GOODENOUGH'S

PRO.

(Su mma,ry)
Ward
Goodencl!Ugh is a co-ori!§rrmtor and a malin representative
of ethnoscienoe - a mooern trend in American cu),tJural ail1:thropoIQgy.The present paper
ain1S a,t presenting some elements of the theory 'of culture and its methodology
as elaboifaJted by Wialr.dGoodenough.
The basis for the elaboration of ethnoscience was a desire for precision and
'innprovem€łl1't of 'amhropol.o:gj,ca~ resJeaJrch methods; an Amer'icaln vers,hm of SitwctUiTal linguistics 'became an example to be fonowed by the ethnoscientist.
Assuming a parallel relationship between language (as a domain of culture) and
culture itself, Goodenough h&lt;łJSrmpl·emen1.ed CI usage ad' ling'\.risJtjjCmeiJhods to lnv.est·iigate oJther spheres of culture. Thus, S'ellmnt1Jcs ad' natulra'l langua1g·es became fundamentally
valid and culture wa·s 'recognized as a set of semantic realms; e.g. klnship system, color k!assification, religious behavior and so on.
The s'elcOOldpatrt of the a!l':dlClepresents several cd:tical a,rgumen!ts regarojng
Goodenuu~h':s c,on&lt;lelpbs;these argument's are t'O dem'OlIlsirate h'a:p; a.wai:tJingel!h:1.o·
scient.il'k a/PPTOaoh.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5987" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5967">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/e86bcd51fdf316a25280cf9399051e69.pdf</src>
        <authentication>8827bc817aafa0a070600c6cf3ca2656</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71426">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1829</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71427">
                <text>1982</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71428">
                <text>demonologia ludowa</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71429">
                <text>wierzenia ludowe</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71430">
                <text>Małopolska</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71431">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1695</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71432">
                <text>Wierzenia demonologiczne we wsi Obidza (region sądecki) w świetle badań empirycznych / LUD 1982 t.66</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71433">
                <text>LUD 1982 t.66, s.113-150</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71434">
                <text>Lehr, Urszula</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71435">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71436">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71437">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71438">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71439">
                <text>URSZJUiLA LEHR

WIERZENIA

Lud, t.. 66,1.982

DEMONOIJOGIGZlNE WE WSI OBłDZA (&lt;REGiON SĄDECiKI) W ŚWIETLE BADAŃ ffiMP:IiRYCZNYCH

Wierzenia i nierozerwalni'e z nimi związane życie duchowe mieszikańców wsi, wykazują znacznie wnększą zachowa'WC'z'Ośćwe wsiach peryferycmych, leżących z dala od ośrodków podilegających wpływom współczesnej ,kultury. Żywym teg'O przykładem jest wieś Obidza, w któr-ej
zachowało się wiele tradycyjnY'ch wątków wierz'eni'oWych 1. Krótki rys
geograrficzno"';histolrycznypozwoli na wSkazanie pO'diStawowych elementów, determinujących zach'Owawczy charakter tej wsi w za'kresie ,kulflury duchowej.
Wieś Obidza należąca do gminy Łącko w woj. nowosądeckim, położona jest w Beskidzie Zachodnim, na północ:nym stoku pasma Radzie::
j6wej. Z pun'k1u widzenia osadniczego, posiada olna charakter wsi zarębnej, zacho'wany po dziś dzień prawie w niezmieniouej postaci. Kon:fiigulracjatelrenu (:strome stoki gÓTskie) i występujące tu gleby charakteryzujące się niską klasą i dużą ilością nieu:żytJk6w, uniemolŻliwiły
rozwój intensywnego roilJnictwa. Niska jakość gle1b i wynikająca z tego
powoounędza, prr-zyczyniły się do migracj.i mieszlkańców wsi w poszukiwaniu dodaitkowego źródła dochodu z,a'równo do większych miast i miasteczek, jak też poza granice kraju (Węgry, USA). Nasilenie ,ruchów miglTacyjnych datuje się na okres międzywojenny. Mimo migracjii i związanych z tym .kontaktó'w kUllturowych, Obidza poZO'staławsią zaehowawczą, której start ·ekonoonicZlllo-spolecznyzostał wyraźnie opóźniony.
Zasygnalizowane powyżej determinanty spowodowały, iż baTdziej tu
niż w innych badanych ws'iach teg'o re,gionu, wlSipółczynnilktra'dycj'i za-'
chował swą stosunkowo pi'erwotną pOIstać. Odnosi się to między innY'mi
ta:kże do większości wątkaw wierzeniowych tam zal':ltanych.
Świat nadzmysłowy warstwy nieellitalruej cechowała nriezwy'k.łaróżnorodność wątków wiecrzenio'wych, ucllwytnychnawet
i współcześnie. Wiąże się to z jednej strony z czynnikiem natury isubiektywnej, a więc samymi nusicielami kultury ludowej, jak też z elementami w zalsadniezy sposób warunkującymi ich powsianie i ukształtowanie w określonej formie,
z drugiej strony. Wielrz'enia, jak podaje J. Krzyżanowski to "poglądy
1 W latach
1976- 77 i 1980 prowadzono we wsi Obidza badania terenowe i ani&lt;:iet""'ie d()ltycz~lced-emono1o;;ifi ludowe}. Opracowane mate:r'k1ły zna'jodują się w Archiwum Pracowni Etnografii
IHKM PAN w Kra~owie
pod nr inw. 1512176,
1555/77, 1mO/l~Oora:z ankietowe 1554/77.

8

"Lud"

-

tom

68

�URSZULA LEHR

114

i ptrZ€'konaniao występowaniu yvprzytrodZiiei życiu ludzkim zjawisk nad-

przyrO'dz.o:nych"2. Wyni1ka z tego nierozerwa'lnyich związek z WS7lellkimi
poczynaniami jednostki, w niektórych nawet wypadkach do tego stopnia
silny, :żJe powodujący zaskakujące reakcje u osób uważających się i uważanych ,prz'ez .innych za po-zbawione przesądów. Jakie'ż są zatem czynniki w sposób talk kat'egoryczny implikujące postawę jednotstlki, zachowanie i ptrze111wani'ewąrt!ków wier:z,elniowych?Dzie!lą się one na dwie grupy, subiektywną i abi'eiktywlną. W grupie pierwszej, do podstawowych
naJleż.ećbędą przede wszys1&lt;kim€I1emenJtypsychologiczne. W pojęciu tym
zawierają się stany emOlCjonal1ne,
podatność na wISzelkiegorodzaju bodźce
zew.nętrzne .będące jedynie hallucynacjami słuchowo-wZlfokowymi, nadwradiwość czy w końcu wyobraźnia, wykraczająca poza ramy Iracjonalizmu. Pomilnięte tu zostały stany chorobowe powIStałe przede wszystkim
na tle nerwicowym, które w zasadniczy sposób mogą przyczyniać się
do twoiTz'eniafantastycznych wizji.
Do grupy drugiej zali'czane są następujące czynniki: ekonomiczny,
społeczny, historyczny i ogólnokUJlitruTowy,które to określają pozycję
jednostki i wY'znaC'zająjej rolę jaką pełnić będzie w danej społeczności
wioskowej. We wspomn'ianej grupie WLSzystikie
te elementy są jednallwwo
wa'żne.
Ludowe pojęcia o istotach nadprzyrodzonych obejmują: demony, istoty demoniczne, ludzi o wiedzy iTlracjo,nalnej oraz inne, a więc różnego
rodzaju duchy, strachy itp.3. Podział ten pozwaaa na ogólne zorientowanie i u'Sy:st€lilla'tyzowanietej mnogości istot jalkie występują w ludowych
wierzenia'ch. Jednakże dla bardziej operatyWnego i bliższego przedstawienia tychże, jak też ukazania ich stosunku do człowieka - co w końcu
J. KrzyżaJl'0'W1ski, Slownik
jolklaru
polskiego,
Warszawa
1965, s. 436.
Przyjęty tu prileze mmie podział je3&lt;t umo,wny. Różni się tei. od podziału
pnda.neg.o przez K. Mo~zyńsk'ieg.o, ktary u wilględnia jedynie dwie gru.py: demony
i p61demoalY. Wychodząc z założenia, iż 'S'klasyfli.koiWanie .iJsrtort'nie bGdący,ch bóffiwam·i .nIie jest pPOiffiei jed:ruozm.a,C'zneprzy ich g'fUpo.warruitu,ze \'vzglr:du cho::ia,;:by
na z;m,ieszanie s.ię w kalejnyc.h prrz,e'kaZla'ch wątków wierzeni·o,wy;c,h, przeto zasitosow,mo kilka .g]rup. za kryt.erium prrzyję'to bzyczną pMtać jaką mngą pl'ZYb.ierać te istmy. Tak w,ięc I - demo'Dy to i'St,orty:niemat'eTiail'IJ-e,ale posria,d,ające
właściwości materializowania
się pod różnymi po.staciami f.izycznymi, w tym także
ludzkimi, II istoty demoniczne postacie zmaterializowane
lub realizujące swą
fizyczną egzystencję poprzez namacalne
działanie, III ludzie
wiedzy magicznej
(irracjonalnej),
a więc będą to osoby żywe, ludzie, posiadający
umiejętności
zadziałania magLc'zTI&lt;egona otaczającą TilOCrzywist-o'ść,
IV grupę srtaTIio:wiązjawisika nie
mieszczące się w kategoriach
trzech wymienionych
wyżej grup, a będące wytwo[·am.i wyohr.a.Ź:rui,nie wynikające
z ,traidy·cyjny,ch wi,erzeń czyli: duchy, sl1;.rachy
różnego f'odzaju widma itp.
Poróiw,naj .podział K. Moszyński'e&lt;go, Kultura
ludowa Slo wian, 't. II, cz. l, Warszawa 1967, s. 598 - 599.
2

3

°

�lIS

Wierzenia demonologiczne we wsi Obidza

jest najistotnie'jlSze - dokonano w obrębie głównegb podział'li rozbicia
na mniejsze pod.gll"upy.Po:ni!żej zamieszczona taJoola, wyjaśnia przyjęty
na pO'dstawie kryterium funkcjona1nego schernalt próbnego podziału, pogrupowania i:s1:otnadprzyrodzonych, występujących w wątkach wierzeniowych, zachowanych we wsi Obiidza.
Schemat klasyfikacji istot nadprzyrodzonych
Działalność
Podgrupa

--Gru.p~J~~
Demony

Rodzaj

wg kryterium funkcjonalnego

I
I

Grupa II-. _
Grupa III
Grupa [~
Ludzie o wie-i
Istoty_ demo- d zy trraCJo.
.
lnne
i nieme
_ naJnej
_

__II_

I

i------I-------I-------pozytywna, m. in. ochronna, przynosząca korzyści
materialne

A

diabeł
pośrednio

negatywna - szkodząca
diabeł (3)
\v różnym stopniu od 1) , topielec (3)
drobnych, przejściowych I boginka (2)
dolegliwości fizycznych
czasami (I)
poprzez 2) stany choro- li południca (I)
bowe, aż po 3) zgon
śmierć (3)
-;:'egaty-wno':;:;wtralna--:.:.:
--I-i&gt;oroniec-----

!:

II

płanetnik

iI

-1----------

'Ii

B
I

E-

I

(np.

stras?:enie, drobne

~~~!!.~ości, psoty)

I
I

zmora (2)
strzyga (I)

czarownica
(I, 2, 3)

diabeł

I ?~~~y_ ognj~_

Jak wynika ·z zamieszczonej tu tabeli, na ogół kaj)da z istot nadprzyrodzonych mana z przekazów tcr-adycyjnych na terenie badanej wsi, daje
się podporządJkować określonej grupie i podgrupie za wyją'tkiem diabła.
Jak przypuszcza się, wynikać to może z fakitu, iż istota ta była bardziej
znaną, której to istnienie i wiarę w nią podtrrzymywał Kośdół.
WŚiród zachowanych w Obidzy wąrtkówwieTZeniowych o demonach,
a więc przynaileżących do grupy I, a zalmasyfi'kowanych wedle zamieszczonego wyżej schematu zarówno do pod~upy A (pośrednio) B i e, należy jedna tylko istota, a mianowide diaheł. Nieujednolicony charakter
działania tego demona jest wynikiem - jak można przypuszczać - kolejnych etapów metamorfozy tej istoty, trwa;le zapisanej w chrześcijańskim systemie wierzeniowym, aż po dziś dzień. Wprowadzona jako
uosobienie zła przez chrześcijańlstwo, została cwtakiej postaci zaadoptowana do świata wi€1I"zeniowego.Diabeł był zatem tym, który porywał dusze
nielSzczęsnych grze:sznik6w do piekła, w którym to podlegały one naj'wy~
myśln:iejszyrn i najokrutniej:szym torturolffi. Taka wizja przyszłego życia
po śmiea'ci, odstraszała wie!lu od popelniania grz'eiChów,a także sprzeciwiania się .na1ka'zomKościoła ,i ws~e1]iki'mzarządzeniom duchownych.
W miarę upływu czasu, władza kościelna ingerująca VI tak zarsadniczy

••

�URSZULA LEHR

116

sposób prwcle wszystkim w życie duohowe chłopów, straciła na swym
znaczeniu, powodując tym samym złagodzsnie form działalności tego demona, ja!k i ,bardziej sympatyczne przedstawianie jego postaci. W okresie
powojennym jeśli gldzi,eik'Olwiek
moźjna było się spol11kaćz wiarą w diabła,
przedstawiany był on jako nieszkodliwy na ogół pso!fmi'k.WiSpókz.eśni'e,
jest on nielled'wie postrachem dzieci zarówno w społeczności wiejskiej
jak i mie'j15kiej. Wąt1ki wi€lI'zeniowe dotyczące tej istoty, pochodzące
z Obidzy, uwzględniają wszystkie wymienione tu etapy ewO'lucji, przez
które przeszedł ten demon.
Wśród wię'kszośei mieszlkańców Obidzy ni'e przetrwała w wierzeniach g·eneza pochodzenia tej istoty, niemniej Jednak zetknięto się zaró'wno z tą pierwotną znaną z lilteratUiTY,jak terż i bardziej współczesną.
Obie są wynikiem nauki Kościoła. Wersja pierwsza podaje, że diaib'ły
"som strącone z nieba, bo się Panu Bogu sprzeciwiły" (1556/77) 4. Bar~
dziej popularną i nowsz'e'gopochodzenia genezą tej istoty jest przekonanie infOO'matorowo tym, jakoby ty:l'ko złe duchy mogły być diabłami,
a takimi S'tają się po ~nieTCi dusze ludzi niewienzących w Boga.
W zachowanych wąt:kach diabeł mógł przyibierać postać człekokształt~
ną, a więc występował iraz w postaci małego, nagiego dziecka, okopciałego cZYJliusmolonego w wie1ku do dwóch lat {rys. 1), a~iboteż przybierał postać dorosłego mężczyzny częstokroć przypomi'na'jącego swym wyglądem sylwetkę znajomego. Jego dialbe1l"lkie
pochodzenie zdradzać miały
ogromne pazury i większy niż u ,normaln€lgo człowieka nos (rys. 2)1
a także - jak podano - "głowa rochmata, duzy, corny łeb" (1610/80).
Ludzie opowiaidali, że palił fajkę, "no ,brał mech i t10m pahł fajke"
(1610/80). Podany w tej wsi, jeden z opi'Sów postaci diabła SJuge[,ujeaż
nazbyt wyraźnie jego nieludowe, a bardziej rebgij'ne wyobrażenie 00 nim:
"taki czarny i tu mo pełno ognia w pysku, śmieje sie, woła, takie białe
zemby, a tom mu "ie pali, jarzy mu sie ... " (1555/77). z'nane są również
na tym ,terenie ślady zoormofizmu pTzejaw'iające się w przybieraniu
przez diabła pOlstacikozy, psa lub "bycka" (1610/80).
Diabła można ,było spotkać wszędzie, aile najczęściej w lasie, w ,górach czy w krzakach. Ulubionym miejscem jego pr.zebywania i uwalŻa4 Jest
to wersja podobna do podanej przez J. Święt'ka, z tym,' że bardzi·ej
szczegółowa: "Kiedy Pan Bóg na pO'C'Zątku świata ~1trąc;ił z nieba do piekła złyc.h
aniołów, którzy !pod wodzą Lu·cype:ra podnieśli rokosz przeciw swemu s,twórcy,
nie wszyscy oni potrafili w przeciągu 40 dni i nocy dolecieć do piekła. Niektórzy
lZ nich
pa,dli na ziemię i tu pO'ZoQsta,jl
na pokusę dusz" (J. Święt·ek, Lnd nadrabski .
.od Cdowa
po Bochn.ię, Kraków
13!}3, s. 453). POTów.naj także pracę S. Udzie.li,

Swiat

nadzmysłowy

Warsza,wa

ludu

krakowskiego

micszlcajqcego

po

prawym

1900, s. 23 - 30, jak tci inną ciekawą wC'rsję podaną
Krakowskie,
t. 7, cz. III, W'focław 1962, s. 40 i 42.

brzegu

Wisły,

przez O. Kolbe:rga,

�Wierzenia

Ryc. 1. Diabeł

-.

Ryc. 2. Diabeł

-

demonologiczne

rysował Józef Owsianka,
Etnogr. w Krakowie,
rys. Anna

Tomasiak.

117

we wsi Obidza

UT. w 1885
nr 1613/80/1/1

lat 76 Arch.

r. A,rchiwum

P. E. w Krakowie,

PTacowni
nr

1613/

/80/III1

nym powszechnie - nie tylko w Obidzy, ale i na znac~nych obszarach
Polski - za siedzibę diabła, był jedłlak krzak czarnego bz:u (Sambucus
nigra L.)

5.

Wedle ,pa:nującej powszechinie opinii mieszkańców wsi uważa się, że
za sprawą dia'bdską mOliJna!było się wzbogacić poprzez uzyskanie tzw.
jn'kluza. Był to pieniądz posiadający tę właśówość, że przechowywany
z innymi pO'wodował, iż zawsze pi€'ll.iąd!zewracały do właściciela. Uzyskać i'nkluza można było w sposób następujący: "Thzeba było chodziĆ
przez 9nie'dziel do kościoła i pieniądze w bucie mieć i patrzyć stojąc (nie
walno było klękać) przed ołtanzem t)"lko mówić w duchu, że się wyrzeka
(wiary). I jak wyjął tego piełniądza to patem. do niego pieniądze szły.
Staile nosił tego pieniądza i .stalleprzychodziły do niego pieniądze. I mówili, że taki człowiek ma i,nklursa"(1512/76).
Nieco inaczej przedstawiony został sposób uzyskania inkluza w innych regionach Polski 6.
5 Patrz
m. in. E. Kolbuszowski,
Ro.~!iny w wierzeniurh
ludu,
.,Lud" t. 1,
Lwó,w 1895, s. 120, F. Kotula, Po Rzeszowskim
Podgórzu
?&gt;łą.dzqc, Kraków, 1974,
s. 35, 3,9..
G Na przykład
.w Kra:kow9kiem, aby uzyskać i:nlduza nad·eżało włożyć do lewego buta monetę i tr.zyunać ją tam prZiez 9 dni. W tym czasie nic mo:7.:nabyło
wyk-onY'wać żadnY'ch pdktyk
relig;ijny.ch, a nad1;o nie było w5(ka~ar-{m myć się,'

�118

URSZULA LEHR

Z innymi formami pozytywnej działalności dialbła nie spotkano się
w tej wsi. Jest rzeczą powszechnie znamą, że dem&lt;m ten namawia ludzi
do złego, kusi do grzechu, by tym samym pozyskać sobie duszę taikiego
człowieka. Wedle mniemania miesZkańców Obidzy i ogólnie przyjętego
w literaturz.e rysu działalności diaibła, roia'ł on prawo tylko do grzeszników i tacy też ludzie, nie podlegający ochronie ze strony środków
religijnych, musielli mu ulegać. Stwierdzono !bowiem, że "jak w Boga
wierzy, modli się, to ,żadna pokusa do ni'ego nie ma prawa" (1557/7;7).
Owo złe, do którego namawia człowieka diaJbeł to między innymi odebranie sobie życia, a więc samobójstwo, uW31żaneprzez Kościół za jooen
z cię:żJkichgrzechów. Stąd też uwa'żano do niedawna, iż samobójcy nie
należy się chrześcijański pog.rzeb, ani też pochówek.
Na potwie:rdzenie słów, iż diabeł namawia między innymi do odehrania sobie życia, przytoczono mające miejsce w Obidzy następująoe zdarzenie.
KiIiku pastuc&lt;hów pasło bydło i jeden z nich dla żartu postanowił się
powiesić, co później zinterpretowano jako zdradziecki podszept diabła,
Byłby zapewne się udusił, bo "piane jus tocył", gdyJby nie szybka interwencja jednego z nich. Potem opowiadając swoje wrażenia, niedoszły
wisielec mówił, że widział diabła, który "chytał za garło i chciał go udławić" .(1555/77).
Na ogół jednak w większoś'ci wypadków działa'1ność tego demona
sprowadzała się do czynienia złośliwych ża!Ii\)w i psot ludziom pijanym,
ale także i trzeźwym, którym owe złośliwości wyczyniał na wezwanie
w przekleństwie, gniewie lub ,na życzenie człowieka, który chciał drugiego za coś ukarać, względnie działalność jego sprowadzała się jedynie
do straszenia.
Stosunkowo najwięcej opowieści krążyoprzyJgodach
jakie spotkały
nietrzeźwych. Często powtarzający się motyw w tego typu opowiadaniach to pijany chło,p idący pod górę, z któTej to, gdy był już pod
szczytem, coś (czytaj diabeł) ściągało go ustawicznie na dół, lub - jak
podaje nieco odmi'oony wariant tego ~motywu - d:ialbełpo prostu siadał
na grzbiecie nietrzeź'wego chłopa i kazał mu zjeŻ'dżać~ gÓlry (na siedzeniu oczywiście) tak długo, aż zdzierał sobie spodnie. Dopi'elI'owypowiedziane słowa modlitwy, jeśli człowiek zdołał sobie przypomnieć w takim
momencie i ochłonął na tyile, uwalniały od tego demona.
czesaćitd,
Po spełnieniu powyższyrch warunków
pieniądz ów nabier,ał Wł:.łSln,O,Ś(;1
mag~:::zmych, stawał się inkluzem, a więc ;tym, który przyciągał i,n.ne, (;zyli przyczyniał s'ię do wzbogacenia czł.ow.ieka pOIsia.d,ającego in'kluza (M. Brylak, Wi0Tzenia ludowe
(w:] Monografia
pow. myślenickiego,
t. 2, Kraków 1970, s. 301 - 302)
Jesu:ze inny slpolSób zdobycia in'k:1uza podaje O. KoJbel'g, lvTazowJze t. 42, cz, VII,
Wrocław 1970, s. 371.
'

�Wierzenia demonologiczne

we ws,i Obidza

119

P['zed II wojną światową miało miejsce w Obidzy zdarzenie innego rodza'ju, wska'zujące na kolejny waTiam.t działalności dialbła. Otóż rozgniewany na swą 2:onęchłop, któremu owa k6bieta odmówiła wypełnienia oIbowiązkó\vma'!'ż'eńskich "jak się zaibieTał na wojne", wypowiedział
życzeni'e, by wobec takiej jej postawy przez cały czas jego nieoibecności
przychodził do niej diaibeł w jego zaJstępstwie: "to ni,ech cie diarbeł gniecie" ,(151217-6). Tak też się staro. Nieszczęsna kobieta prooiła sąsiadów
o radę i pomoc. Ci przychodzili, czuwali po nocach, ale diaibel chował się
wtedy do pieca. Nie widząc innego wyjścia z sytuacji, wlali do pieca naftę i podpalili. Wytbuch rozwalli-ł piec, dia!beł wyUecial przez okno, ale
czatował nadal nieopoda'l domu. I tak do końca wojny i powrotu męża.
zgodnie z jego wolą df'mon ten ,nie op.uszczał kobiety, wypełniając wypowiedziane w złości przez jej męiŻażyczenie.
Diabeł przyjść może i wtedy, gdy nieopaitrzmie wezwi'e się go w pyzekileństwi'e. Poa-ywa on wtedy tego na kogo ono zostało rzucone. Przed
I wojną św,iatową w tej wsi - jak opowiadają jej mieszkańcyna
weselu kiioś po,wiecizriałw przeil&lt;lIeństwie,żeby jakąś 'kiolbietędiabli wzięli. Natychmiast po wYipawiedzeniu tych słów, zja'wić mi'a'ł się diabeł
i "Ją porwał w powietrze" (15 112/7.6). Dalsze losy tejkioibiety n~kQmu
nie były 'znalne.
Diabeł 'znany był takż.e z licZlIlych złośl~ych ż.aTltówcZ)'lnionych
ludziom. O jednyrrn z takich zdarzeń ~TJZ.edI wojny 0pOI\viadanorównież
w tej wsi. Jeden z jej mieszkańców, wracając od swej dziewczyny przez
las, spotkał si,e:dzącego przy ognis;k!u i palącego fajkę mę~zyznę. Pnysiadł się do niego, a ponieważ tamten miał ładniejszą fajkę przeto wymienili się nimi. Przysz,edłszy do domu chciał się pochwa:lić lIlowym nabyVkiem, ale znala,zł w kieszeni tylko suchą gałązkę i końskie "gówno".
Powrócił szyhko na to samo miejsce. Męż.czyzny już nie było, a na pniu,
na którym siedział leżała jego fajka.
Inne zmów opowiadanie mówi o tym, jak diabeł przybrawSlzy postać
dZIecka, a potem rosnącego w 'o:czach do d1brzyrrnich!roZillliarówmężczyzny, nie !pozwolił jednemu z mies7Jkańców tej 'Wsi iść do narzeczonej.
Przybierając tak dziwną postać IPOwlodował,iż tamten tak się wystraszył, że musiał zawrócić z drogi i do narzeczonej nie poszedł.
Cza'sami jednak diabeł nie poika'zywał się ludziom, lecz słychać było
tylko gwizdanie: "gwizdał diabeł w potoku, tu na osiedlu. (... ) Koło
półruocy,tak jakby ktoś gwizdał :na paka,ch" (1610/80).
Jak więc wynika z powyż.ej przytoczonych przykładów istota ta
w podśmiadomie wypowiadanej opinii za,wa-rte'jIW przekazywanych treściach wierzeniowych, pełniła kilka swO'istego rodzaju funkcji. Była to
zatem funkcja S'połeczno--dyda~ty:czna,wychowawcza, będąca naturalnym - wykorzystującym naiwność ludzką - probierzem trzeźwości, jak
1

�URSZULA LEHR

120

też i w lPeWlI1ytm
sensie stała na straży moraloo!ści. Ze społecznego punktu wid~enia wyimaginowana postać diahła 'WY'wi'erała pozytywny
wpływ na tę waIist1wę społec,zną, choć środki jakie do swych celów
przedsiębrał ów demon - jak wynika z przekazów tradycji i literatury
- bywały ICizęstokroćdra\Sty~zne.
Istota ta na poły lokrutna, na poły złośliwa, nie była jednak aż tak
strasznym demonem, przed którym nie można by się było jakoś obronić. Z racji relPI'e'zellitowaniasobą sHy nieczystej, stosQwano p.rzeciwko
niej te apotropeje, symbole czy okr'eślone sposoby zachowania, które
stanowiły ich przeciwwagę. Były to więc: święcona woda, 'znak krzyża czy reJ.igijny tryb życia, bo wtedy "do takiego czł'Cl'wieika
diabeł nie
ma dostępu" {155M77). Sipotkano się również w tej wsi z formułą, której wypowiedzenie miało równielŻodpędzić diabła. Brzmi ona następująco: "Abraham prosił i uprosił, a ja nie mogę ulPrlolsić"(1512/76). Należy
tu dodać, ż,e postać diabła, która stosunkowo talk żywo przertTlwaław Wierzeniach ludowych w Obidzy, a także i w warstwach chłopskich lllnych wsi, by !!lie mówić szerzej, że również wśród niektórych przedstawicieli waI'Sltwy elitarnej, p!rzema,wia za tym, że diabeł był jednym
z tych demonów, którego uznawał, respektował, malo - "lansoiwal" Kościół. Przyczyną takie@o stanu rzeczy może być Istwierdzenie, ;iż diabeł
uważany za bóstwo zła stanowił przeei&gt;wieństwo bóstwa dobroczynnego - Boga. Nadto przyta'C'zając tu słowa A. Kasi, które dopełnią ohrazu przY1czynegzystencji tej istoty w czalsach współczesnych należy d0dać, że diabeł "był w Ikażdejepoce jalk gdyby alienacją ludzkich pojęć
i wyobrażeń
złu, był on niejako kwintesencją i personifikacją zła,
które właśnie ~udzi gnębiło, zarówno zła społecznego jak i i,ndywidualnego 7.
Demonem znanym z racji Siwego wybitnie negatywnego charakteru
działalności wobec człowieka jest topielec, kt6ry to pod taką nazwą znany jest w Obidzy. Sporadycznie tylko występuje nazwa wodnika. Wywodzić się miał - jak podają infolimatOiTzy- z nie1nal'odzonegodziecka,
które zglinęło wraiZ 'z mart:kąw wodzie: "z kobiety w eiąży, co sie utopi
to były OOpieke" (1161O/80). Dotyczy to najczęśC'iej kobiet niezamężnych,
co wielokrotnie podkreślano. Odmienne wersje na temat pochodzerua
tego demona znane na innych terenach, jak i z hteratury, nie występują
tutaj 8. Podawana plTzezmies.zkańców Iwsi geneza tej istoty zdaje się być

°

A. Kaslia, Metamorfozy
diabla, WarszalW&lt;l 1977, s. 13·.
We w:sli Łą!cko poloż.Q'nej w tym samym regionie podają m.in., że gdy ktoś
umrze w grzechu to może stać się po śmierci topielcem (1596/79). Wersję tę należy przyjąć jedna,kże krytycznie
jako, że jeslt OIna przypadkiem
sporady,c.znylR
H. Biegeleisen natomiast zwraca uwagę na biblijny rodowód tych is10t pisząc,
że "toiPielce wedle wyobrażeń ludu JJJadra:bski,ego to pyszni aniolowie, któ.fzy s{orą7

8

�Wierzenia

demonologiczne

121

we wsi Obidza

stosunkowo starą, jako że współcześnie spotykane przekazy topielcem
nazywają zarów11JO
takiego czło!W~eka,który utopił się przypadkowo, jak
też i samobójcę.
./
Topie'lec zamieszJkLwaćmiał ty.}lkoi' wyłącz·nie obszary 'Wodne, a więc
miej'sca, w których został "zrodrony". Były to głębokie jeziora, a także
miejsca pod br.zegami rzek.
Opis postaci tego demona jest nia:o zró:żJnicowany i raczej nieścisły. Niektórzy ilnformatol'lzy podają, że ukazywać się miał w pootaoi
dziecika, ilJJI1i,że miał wygląd dorosł'ego człoW1ieika(rys. 3), ewentualnie

..

-

Ryc. 3. Topielec
Ryc. 4. Południca

rys.

-

-

Anna

Tomasiak, lat
1613/80/II/3

rys. Franciszka Jasińska
nr 1613/80/1/5

76 Arch.
lat

56

P. E. w Krakowie,

Arch.

P. E.

nr

w Krakowie,

ceni z nieba na ziemię pa,dli w wodę, gdzie d.o-dziś palzostają ... " (H. BiegeleiserJ,
U kolebki. Przed ołtarzem.
Nad mogiłą,
Lwów W29, ·s. 521). PO'rórw.naj także inn·e
wersje różniące się 'od wyżej wymienionych jak np. wersja mówiąca o tym, że
topi·e1ec jeSJt synem bog,inki (S. Polaczek, Wieś Rudawa, Bibliolte'k.a "Wisly", t. IX,
Warszawa 1892, S. 98), czy 'też ma s'ię wywodzić zoży;wiomych przez diabła s&lt;lirnobój1Ców lub uiop;iomych przy,padko-wo (O. KolherJg, Krakowskie,
op. cit., s:. 59).

�122

URSZULA

LEHR

pół-r)T1by,:pół-czlQlWiek.a(patrz :przypis 37). Jetdoo z dokładniejszych
opisów podaje, ~ Ibył 1.0 "niedUlŻYchłopak, włosy takie wielkie (mial).
'że jak siadał to się nimi OIkrył, bielutkie włosy" (151Q/76). Przedstawianie wItem tolPielca iW postaci d2ji&gt;eclka
joes:tbardziej adekwatne z jego pochodz,eniem li wS'kazU'jena reliktową fOiI'męIt-egowierzenia.
DzialaJność tego demona sprowadzała się do ~powodowall1ia śmierCI
czło,wielka pOlpT'zelZ
jego ut.opienie. Ten głóWIl1Ymotyw wątku powtarza
się we wszystkich znan)'lch z terenu i literatury przekazach. Zdarzały
się ,wypadki - na ogół siporadJ71czne-że
topielec wyrządzał jedynie
drobne szkody, lOp. wyjadał groch na polu. Z większości jednakże przekazów pochodzący~'h z Objjdzy Iwynika, że była to istO'ta niebezpieczna,
ale dla oikreślOłl1ejgrupy osób, a mianowicie "takiich, którzy się nie modlrili, nie chodzili do Kośdoła to wciągał topielec" (1555/77). POIdkreślany przez informatorów - w IprzYlpadikutego demona, a ta!kże innych JTIort)'lwTehg:ij:ności czł'Owielka determinujący jego bezpieczeństwo wobec istniejących rw,wierzeniach demonów,przemawia
za występ:ującym
wyrażni€ synkreityzrnem chrześcijańiS1ko-magic;znym. Inne wyjaśll1ienie
tłumaozące, iż "topielec wciągał tych, którzy kąpa'lri się w głębokiej wo:'
dzie"(1,555V7;7),polS'iadajuż cechy racjonalne.
Wątki wli·erzeniowe ZTIaJnew tej wsi nie zawierają jedna1k dokładnych S'zc7iegółów.oooośni;e mochanizmów d2jialania tj. sposobu w jaki
demon ten wabił swą ofiarę ido wody, a następnie topił.
MiesZJkań-cyObidzy są prz e!kona ni co do tego, że osoba wybrana
,przez topiielca illa ofiarę nie mogła w żaden spooób przed nim się wybronić. Uważano to niejark,o za przeznaczenie, kJtórego człowiek nie jest
w stanie uniknąć. Iluskuje to następujące opowiadanie jednej z ,informator;ek:
..Jeden ... opawi8!dał co inny ma siC; utopić, - bk:ie przeznaczeni-e. Pirzelatuje taki (chłopak) ku Dunajcowi,
a ci co na tratwach
południowali.
widzieli (tego
chłąoalk,a) 'i g10iWętOiPielca ja'k gadał:
- już pół god&gt;z:iIny:czek,am
- jes7Jcze go nile ma
- dZieslięć miil1&gt;utprz.eszł-o
- jes,ZlclZego ni-e ma
- j-e:':ZJczedrzi.esi.ęćminut p'I'!Zeszł.o
-.i nie m&lt;.l
;;ikrył się do wody. Zaraz potem leci chło'pak di) wody. do tego miej;,x:&lt;.Ico siC;
skrył topielec. Flisa-cy go zatrzymali,
że tam coś w wodzie siedzi: jak sie bedziesz kąpał to zginiesz. Zabrali go na kieliszek do karczmy. Wypili pod zdrówko, a on udłalWH S1ięwódką na śmierć. Sta;w'iają gn na nogi, a on jes1 bezwładny
I powiadają:
,chcieli my go zatrzymać, a i tak śmierć po niego przyszła w tej wodzie" (1512f7.6).

�Wierzenia

demonoLogiczne

we wsi

123

Obidza

l choć panuje 'Olpinia,iż demon wodny jest ,tak "mocny", że człowiek
m.usi mu ulec '(w Ityrrn wypadku pr:cez działanie pośrednie) jest to wypowiedź jedyna li pełna za!razem odnośnie tej rkJwetstii.Panuje 'bowiem
pr'zelkoalanie, że mo'Żna się p!rzeld topielcem obronić znając odpowiednie
sposoby zachOlW&lt;lnia
z tym związane i stosowane aIPotrropeje.
WŚ!rÓrd
znanych 'We wsi sposobów iObrony przed tym demonem, dają
się wyróżnić dwi'e ich grupy wskazujące na ich odmienny icharakter. Są
to środki i sposoby o charakterze religijnym starnowiące pierwszą grupę OTaz ślwieckie tworzące grUlpę drugą. Podstawową
oibrioną przed
wszelkiego rodzaju ,siłami nieczystymi, a więc także i topielcami Jest
modlitiwa wypowiedziana w momencie sport:kania z nim, ś1więcona woda, którą krolpiono mającego zamiar się kąpać, iltp. przedmioty zlwiązane z kultem, rlehgijnym. Daje się tu zauważyć wyraźna ik:melacja dwu
przejalwów kultury icluchowej: religii i traidycyjnY'ch wierzeń, gidzie ten
pierwszy zdaje się górować nad drugim po.przez swoje atry!buty (modlitwa, woda święcona) przeoiwdziałające istotom demonicznym. W grupie
drugiej na uwagę zasługuje jedyny, znany z IprlzekazÓrwtLradycyjnych
sposób zachowania, czynna obrona przed topielcem. NajleiPszą ilustracją
tego będzie egzemplifikacja dwu wypowiedzi pocho'dzących z tej wsi.
"ZDobili buta i pos'taIW.iJli.Topielec włożył jedną nogę, n!ie udawało mu się.
,I poltem dwic (w jeden but, nic mógł więc uciekać) i g,o złapali i bili, a on mówił: siostrzyczko nie powiadaj na co białe ziele i dwoisty owies. Tak mówił do
drugieg-o, a1e go nic widzieli".

n51'2/76)

10.

..Był grO!ch w palu i one ze rz.clki p!'zycholdzili na groch
złapać. Bili, a topielec mówił do tego miesiączka:
- ~lwieć, świeć
- świeciłbyś
- nie biłbyś" (1512/76).

(ludzie) chcieli

Je

W ostatniej cytowanej !wypowiedzi informato-ra występuje niezwykle
Istotny elememt; słowa topielca skierowane do księżyca, który jak pisze H. Bieg:ele·isenmiał być jego "Bogiem", do którego Z1aw:sze
się zwracał 'w taikich prz)'lpadkach 11. Szczególnie podkreślono tutaj tę wypowiedź, ponieważ jest ona jedyną, jalką udało się uZYSlkaćw trakcie ba10 Białe
ziele o jalkim wspomina topielc&gt;c 'to pI'zestęp (Bryonia aLba L.), a dwoisty olwies to podwójny 'kłos zboża. Przes'tęp uŻylwany był do czar,owa.nia, ściągania k]1owom mleka, natamia9t klm poidlwój,ny .- jakmni,emano
-- przynoslić mial
szczęście. Nie uzyskano jednakże wyjaśnienia
dlaczego właśnie te dwie rośliny
były a.ż tak: ważne. Być może chodzUo tu () za'chowacflie 'W tajemnilcy prz.ed ludżm: ich magim:n)'lch właśc'iwości.
11 P,.trz H. Biegeleis,en, U kolebki
... alp. cit., s. 525.

�124

URSZULA LEHR

dań prowadzonych we wsiach karpackich, a Móra Ito Ipodaje niezmieruoną do 'dnia d:zilSiejs'zegoformułę "modlitwy" d€lIllOIlawlodnego dio księżyt:a.
,
Na k'OO1fi·ec
waTlto 'WSIpomniećo jeszcze jedm.ym ciekawym moonencie
znanym nie ty1JkoIW ht'eraturze, a mianowicie, że jeśli człowi€'kowi udało się IW jakiś sposób \WytdOlStać
'z wody, do ktocej wciągał go topielec
i stanąć na gruncie ornym był już wówczas heZiPieczny12,
PrzedstaWlione demony reprezenJtO'wały .sobą płeć męską i jako takie ZiIlaJI1€
są w literaturze dotyczącej innych terenów Bols!ki13. Pozostałe demony występująee w tradycyjnych wierz,eniach ludolwych w Obidzy (patrz tabela s. 1'1&lt;5), wyobmżane są jako istoty rodzaju żeńskiego loa
wyjątkiem jednego .- pOlrońca (niechrzczeńca) - 'Przedstawianego'N postaci dziecka.
W grupie żeńskich demonów istotą, któlra s'tosunkowo najmlllej
krzywdy miała wyrządzać ludziom jest południca. Niektórzy utożsamiają
tę .istotę z boginką wyjaśniając, że "potnice to 'PTZ€zwa boginek"
(1610/8D).

Nazwa tej 'istoty - ja'k moma mniemać - wywodzi się stąd, iż ukazywać się miała w południe wśród lpól14.
Mieszkańcy wsi nie znają pochodzelnia tego demona względme
,w tradycji usrtne'j nie ,zachowały się wzmianiki na ten temaL J. S. Bystroń
wyjaśnia, iż jest to klasyczny daemon meridiamus będący uosobieniem
nagłego wiatru 15. Podczas \badań terenowych ni·e slpo;1;ika:no
się jed'Ilak
z najmniejszą wzmianką na ten temat, która mogłaby .sugerować takie
pochodzenne.
W Obidzy w)'Iobrażająsobie tego demona w postaci kobiety na ogół
starej i brzydkiej, nieidbale ubranej z długimi, Irolocloochranymi\Włosami,
posiadającej IW nich wse.y (rys. 4). Ten ostatni element charakte1rystyki
znajduje na':1PTawdOipo
dobnie j wytłumaczenie w ich specyficznym dzia_
łaJI1ilU
w stosunikJudo ludzi, !k&lt;tórepolegać miało na zm.'ll5zall'iuich do wylaPY'wania i zaJbijall1iainsektów. Niektórzy 'podkreślają, ż·e południca nllJala posiadać bardzo duże, obwisłe piersi. P1oda'wanatu również inna cePa'brz materiały
tereno.we z Obidzy (1555/77), a tak?e
ibidem, s. 526.
Mcri..na jedna'kże ~p()lbkać w literaturze
wąt'k.i uWZJgl~dniają;ce pleć ż.ep',;~ą
demona wodIDoe-gio.
Patrz m. i'll. A. Fis,c.her, Lud
polsIki, Kraków 19'2'0, s. t )~.
O. Kolberg, Góry i Podgórze, t. 45, C'Z. II, Wrocław 1968, s.. ~ll, G. Morcinek, Ziemia Cieszyńska, Katowice 1962, s. 134.
14 W.a,nto tu
naJdmienić, iż ten s.am demon lub bardzD podobny na terenie
Walr.mii i Maiwr przyjął ncuzwę m. illl. Żyt.niej Baby . .Tak można przypu.sz,cl.ać
nazwa jego wywodzi się od stałego miejsca przebywania, a więc żyta (A. Szafer,
12

13

Ludowe

obrzędy,

wierzenia

Wrocław 11976, s. 431).
li J. ByS't!roń, Etnografia

i wiedza
Polski,

[w:] Kult1ira

ludowa

Pozna!1 1-947, s. 141.

Mazurów

i Warmiabiw,

�Wierzenia

demoT!ologiczne

125

we wsi Obidza

coo .południcy: jej zdolność przemieniania się 'w 'postać ZJwiecr:-zęcą,
w ,tym
kon/kretnym prz)'lpadku w konia, jest jedynym i niezbyt jaiSnJ'lffiśladem
WLSIkazującym
na cechy 'z'oomorfiewe tego demona 16.
Południce ulkazywały się rw poŁudnie wśród 'pól uprawnych, a więc
mlejsc, gdzie znajdowali się i pracowali ludzie. Do dziś d'rlia zachował
się 'w tej wsi i .nie tylko tam - na ogół przestrzegany - nakalZ przerwania pracy a godzinie 1200. Uzasadnienie tego nalkazu znajduje wytłumacZJeniez jednej 'stro:ny w wierze -- 'kiedyś bardz&gt;osilnej - 'w istnienie południc, (które napastowały ludzi pracujących przez południe, z drugiej natomiast st'T&lt;:myjest poniekąd
usankcjonowany
pTIez Kościół.
O godzinie g~oowieT!Iliodmawiają knioł Pańs\ki co wymaga skupienia,
a przede 'Wszyl5tkimprzerwania na czas modlitwy wS'zel1kitehczynności.
Stąd też nie wypełnienie owej c'zyIllnościTeligijnej - jaik :wieliZlol11o
narażało człowielka na spotka;nie z·ezłym duchem, w tym wJ'lpadku z południcą 17. Demon ten jak kaida inna siła niecz)'lsta miał prawo do takiego człowieka, 'bo nie chroniła go modlitwa. Najczęściej zmuszał on ludzi, by Z1ahija'liwszy, \które posiadał, nie czyniąc. im przy tym nic złego, choć na terenach nie tak od:1e'głychmiał on rozszarpy.wać swe ofiary 18. Zakaz .pracy w południe i grożące z racji nied'oS'tosowa:niasię do
niego k'Onseklwencje, jest ,podkreślany przez infOO'ffia:1;·orów
s,t'OS'l1lnlk.owo
wyraźnie: "w południe nie 'wolno było pracować prz,ez conaijmniej pół
godziny, a jak lnie to t,rzeba było ją (południcę) iskać" (1-5111217,6). Częstokroć człowiek "iskający" połud:nicę, znuż&gt;ony jednO'stajną czynnością zalSY'piałna 'S'ł&lt;Jń'Ou.
Bowodowało to bóle głowy, a nieraz mOlgłodOiprowa,dZJićdo uiclaru słonecznego. Nie prz)'lpisY'wano jednak iY'ch 'Oibjawów
działaniu siLnych r;v południe promieni słonecznych, lecz południcy, co
rpod!k&lt;reślano
mówiąc, iż "zdrowie rnrszczyły" (1&lt;51,2/716). Tak więc działanie tego demouabez.pośrednio - wedle opinii miesL'Jkańcówwsi - było
rpnyczyną st'osunkowo niewielJkich dCJileglirwQlści
fizycL'JnY'ch.Poza tym
- jak wyżej :wspomniano - demQn ten nie podejmował innego rodzaju
wrogich 'w sibosunikudo {:'zławielkaakcji. Mało, zaart;akowa'l1Yprz·ez istotę ludzJką, która o:cllwa'żyłasię stanąć oko rw {)ikoz demO'nerrnpo prostu
uciekał.
W zwiąr~U z zarysawanym iu profilem działawności p olurdnicy s.posoby obrony przed nią były nie~wY'kle Ipraste i logiczne, sprowadzające
r

Ie Jeden

z mic'3zkańców Obidzy padał, że zaaitaJkowa·na przez c~lo:wi.ek.a połud"w konia się zamieniła i ud·ekŁa" (16'1.2176).
17 Za godz~n&lt;:, w którcj
działają złe dUichy u,waża się ni'e tylko 1200 w !1O'.cy,
ale takż.c 12m w południe.
18 W okoilricarch ,nad Rabą,
gdy olfiara n,arparsto:wana przez prrzypołudnrcę nie
poslucha jej Jlo,zkarzu tj. nie zechc'e jej is!kać, .wtedy "rozdziera OO1a[... ] Dcl części i we:&gt;pół z psami pożera" (J. Świętek, Lud .,. op. cit., s. 472 - 473).
nka

�]26

URSZULA

LEHR

się do iprrzeT)'lWania
pracy w okresie jej Ipoja·wiania się tj. 00 godzinie 12°°.
a nadto ,oidmawiania oWtym czasie modlitwy "Anioł Pań'Ski".
przetTlWała zaltem IW tradycji [ludowej mieszlmń'cólw Ohidzy postać
'ipobudnicy zarówno \pod w~ględem iS'tO'SUI1kO'wo
łagodnych form aktywilloścti'wobec człowielka jak i nie na1jgOlI''Szejpowi·eTlZchO'wności
(np. oWporównaniu z opisami z ]Il'nych terenów) 19,zdaje się być zaleidiwie przyozynJldem do falkit~clZin€'j
działalności !złych ,ciuchów.
Remimisoell'cjąż}'lwej dawniej wiary w tego demona jesi przestrzegany po dziś d~j.eń zakaz Ipracy w :południe. Przerwa zJU'żyJtllwwana
jest na
odmówi,enie modłitwy i południ'owy posiłelk, jak też i przecz.ekanie okresu, kiedy to słońce najmocniej grz.eje.
Bardziej niebe~i.ecznym demonem przede wszystkiim dla ko.biet
i dzieci jest bOlgi·nka.NieZJbyt jasnego pochodzenia i za'Pornnia:nego już
dzi'Siaj, IpOltrafi:przyspoT'ZYć
wi·e1u ntieszczęść.
Uważana jest w Obi.dzy bądź to za 'Prz.€Iklętegoducha, b~dź też tylko :za złośhwego, występująoego :zawsze w postaci kobiecej. Jedna z inteTlpretacjizawa:rlych w lite'f'a.turze :przedmiotu podaje, że bogi'n!ką stawała się kOibieta, która była Izłą za życia, względnie zmarła przy porodzie bez salkramentów świętych 20. Wynika z itego, że illUlSiała rto być
dusza poikrutująca, a więc zasadnicza myśl została .zachowana w przekazie ludowym, 'choć po'z.bawionym wyraźnie bliżsizych sZ'cz'egółówna ten
temat.
Bogi'IlJkęprzedstawiano jako istotę pk,i żeńskiej, której cechą charakterystyczną mia'ły być nielzwylkle "dŁugie", "wOłfikowa'te"piersi, oraz
"ręce, nogi suche jak kijaki" (rys.5). Czasami - jak podano - "taikie
małe były te bogin:ki" (1610/80).
Mia/no je wi:dywać kuło głębokich potoków, w Mórych rzekomo mieszkały, w ipOib1iżurzek, a na\wet iW lesie. P:rz.ebywanie demonólw W tych
miejs'cach, Szc~E'gólnie w blislmrści wody (Bwko/wy Port'ok), tłumaczono
tym, że często ;prały w niej pieluchy swoich dzieci. Słyszano baw,jem wieleIkroć stuk ort ik,/ija:nek;najczęściej C'zY'niłyto w porze nocnej, ale czasa·mi także i rarno. Jak uważają niektórzy inf.ormartor:zy,hogi/nki miast kijamek używały do prania własnych piersi. To pa-iologi'czne za,cholWanie
uwz.ględniane i mocno 'W}'Ipunktowane w wątku wierz.eniowym ma na
celu - jak lSięIprzypuIYZcza- pOid!k'f'eślenie,iż wbrew pozornym cechom
ludzkim (zewnętrznym) była to liSto/ta nie z te-go ś!wiail:a.Uzupebnienie
19 Jak
np. podaj,e J, Swiętek, południcą miała być "postać niewieścia, biało
ubra.na, nad'zJWyre:za'jbrzydka
z kłami śWlińs'kiani p=d
wa~'gami wY~ltają·eymi,
z ogr,orrnnerni 'k&gt;rOlwiemi oczami, z pazurami
u rąk i nóg jak :radce by'dlęce"
(J. Swięt.ek, Olp.ciLtL,s. 472).
20 J. 8kJoiWfQineJk,
ZWY'C'zajei obro:ędy l'od'zirnne [w:] Monogr,aJia pow. mysleniockiego, op. cit., s. 256.

�Wierzenia

Hyc. ,l. Boginka

-

rys. Anna

demonologiczne

Tomasiak,

127

we wsi Obidza

lat 76 Arch.

P. E. w Krakowie,

nr 16131

18D!II/2

Ryc. 6. Smier('

-

rys. Franciszka

Jasińska,

lat 36 Arch.

P. E. w Krakowie,

nr

1613/80/117

charakterystyki tego demona stanowi przypisywana hoginkom 'zdohlOŚĆ
znikania w momentach dla nlch krytyc,znych, np. zbyt b1i~kie podejście
człowieka, czy przy;bieranie postaci znajomej są:sia'd!ki,albo dziecka, co
.'izczególniemiało im 'pomagać w dręczeniu kobiet.
W działalności tych demo'nów uwa'ża'nych za nie'be.ZJpiecznedają się
wyodręhnić dwa kierunki :pieI'Wszy, 'ZJwiąlzaJlyhezopśreidnio z iPo1oż.nicą,zagrażający
jejżydu,
oraz idrrugi, wią1żący się z filowonarodzonym
dzieckiem. Naileży tu na wstępie wyraźnie zaiZnaczyć, że bogin!ki zainteresowane ,były tylko takimi kobietami, które nie były jeszcze - z różnych względów - na wywodzie o1'a,zdziećmi, ktć'rych nie ZidąiJonoochI"Zcić.
Wiadomo, że kobieta po urodzeniu dziecka była uwa'żana za ni.eczY'stą,
aż do wywodu - obrządku religijnego zmywającego z niej grzech nie.czystości. Okres pomi~dzy poro:d€!Illa wywóde:m traikltowany j'e'SIt; w chrreścijańskim sySttemi!e rehgijnym jako moment przejścioWy; w :krt;órym
to kohie1a-poło'ŻJIlioapo'Z'bawioQlla
łask oo·żych, nara'żona bywa na działanie złych duohów. Podobnie tralktowane jest no'WonarooWiI1edziecko od momentu :swych naro:dzin do 'chrZitu wprowadzającego go w świat

�URSZULA LEHR

128

chrześcija ńslci, a tym samym polddającego go o:cłux&gt;niereligijnej, w.ajduje się w !Okresi,eprzejścia i podlega tym samym mocy "zła". Naj.bardziej więc ożywioną działa'l'llość Iprzeja'wiają boginki w tych właśnie
okresach. Stąd też ;zachował się - kiedyś baTdz&lt;oprzestr:uegany - zaka~zmówiący a tym, .że "za miedzę nie mogła wyjść, aż Ido wywodu,
aż dziook.o ochrzciła" ('1610/80), /bowiem "póki na IWYlwód
nie iposzła do
sześciu dni to przyszła (iboginika)i Iprzyniosła swoje (dziecko) i ulkrad~a
tamto" (1~10/80).
Przybrawszy postać dziecka "ssa'ły mańkę tak długo, aż ją prawie całą wyssały i uciekatly" (1 5ił2/76). Potem dopieTO taka k&gt;oIbietamiala się
zorientować, że to !była przemieni'o:na w dziecko boginka. Nie potrafiono jednaJkże wytłumaczyć powodu, dla kitórego tak są'dzHa. MoŻ'Jnapr·zyp'USZC'Zać,.
iż 'Zibytt'rrieosłahienie po 'karmieniu ta!kiego "dziecka" mogło
nasunąć mrode1j i :prze'sądnej ma:1Jcetaką myśl, a w rzeczywistoś.ci było
tylko i ,wyłącznie IPr'zyczynąchwilowej niedY61pozycji.
Kobieta, któTa 'nie poszła lIla lwywód nara!żona była takż·e nazwadzelIlie jej prze1ziboginkę, która - jak podano - "stała za oknem. Zielona chustka 'na głowie. Przybrała postać kogo innego. Miesiąc świecił
i gada stojąc plOdokn€iIIl:chodź-ze, chodź-'ze. Wyszła na po'1ei uwi!&lt;1ziala, że nilkogo mile było i zemdlała. Ta kobieta nie poszła na wywód"
(16112/716).
Na ·ogół jedJna'k zwraca 'się uwagę na tradY'Cyjny motyw wierzenia
zwią~zanegoz tynl demonerrn, a mialnowicie na porywanie nieochrzczonych dzieci MimzJkańcy Obidzy znaleźli tu 'proste, logiczne wytłumaczenie tego faktu. Uwa'żają oni, że boginki choć posiadały własne dzieci,
porywały jednakże, a właściwie zamieniały Ina ludzkie z tej racji, że
ich własne były "nieidorajdawarte", lub też ihrzydkie i 'ułomne, "inne
na oer:ze", a nalde" wszystko placz&lt;liwe. Fa'k't przypisywania boginkom
tego I!"Odzajudziała'lnoś:ci tj. zamiany dZJieci,stanowił również dla niektórych i:nfo:rmatoróiw,tłumaczenie '~darzających się uyQldzindzieci nienormalnych.
Celem zamienienia dzieCka, hogtnki uciekały się częstokroć do podstępu, który :po~'egałna wywoływaniu położnicy 'z domu, by podczas jej
chwilowej nieobecności zCłmienić dziecko. Zamienione klz.ieckonazywano tuodmieńrcem, a 'Po~nać go ffi'O'Ż'Jnabyłoni~ tylko 'Po brzydo'Cie czy
kalectwie, ale takźe po wielkiej żarłocznoś'Ci!i nienasyceniu, ora'z umiejętnoś'Ci cho'Ctzenia i mówienia zara'z po ur,oidwniu: "udawało, że nie
umie chodzić, wychodziło z kołyski jak kto nie widział" .(115112/716).Aby
Uipe,VIIlić
się co do tego, że dzieclkowstało faktycznie odmienione, należało rozpa'1ić ogień, !rozbić jajka, do skoruipe'k włożyć jedzenie i o.bse'rwować. Wtedy odmi,eni,ecmiał wyJść z kołyski i powiedzieć: "tu mało,
tu malo, tu sie nie Illahaju" (15112/76). Oba więc fakty: :zdolność parui

�Wierzenia

demonologiczne

we wsi Obidza

129

szania się i umiejętność mówienia były niezaprzeczalnym dowodem, że
dzieckonaileżydo boginki.
W,edług optni,i mieszJkańców wsi, młoda matka chcąc uniknąć spotkania z .tym demonem, pOw'inna jak naszybciej ochrzcić dziecko, a sama pójść Ina wywód. Jak stwierrdzono:"ochrzcić dzieako to najlepiej
jest, a też przy chrzcie te modlitJwy są dobre" (li61Of80).Jeżeli jednak
nie uczyniła tego w stosunkowo krótkim czasie - boginki jako duchy
wiedziały przecież, gdzie urodziło się dziecko - musiała Ipi:1nieje strzec.
Gdy mimo to boginkom udało się podmienić dziecko, kobieta zmuszona
była uciekać się do drastycznych posunięć w stosunku do odmieńca.
Najbardziej skutecznym działaniem w celu odzyskania dziecka było bicie odmienionego. Czyniono to w ,ten sposób, że "bili dzieck,o bogrrJiki
rękami, scapami", ailbo też radzono "wynieść na kapę i święconą palmą
(wie!lkanocną) bić" 1610/80). Usłyszaiwszy ikrz~k odmieńca, boginka przybiegała natychmiast oddając zabrane dziecko i mówiąc przy tym z wyrzutem do matkii: "Na mas 'oddaje ci, ja sie nad twoim nie znęcam jak
ty nad moim" (1512/76).
Dziecko ludzkie, które trzymała u siebie bog'inka" suche było i zabiedzone jak oddała i na trzeci dzień umarło" (115'12f7r6).
Informatorzy
tłumaczą ten fakt w sposób ,następujący: "zabiedzone było, bo to był
duch, a duch mleka nie ma" (1512/76).
MieszJkańlcyObiJdzy przekona'llri są co do szczególnej mocy rośliny
-nwanej zwonkiem (Hypericum
perforatum
L.), czyli posiadającego lecznicze właścilwo,ścidziurawca 21.Miał on skuteczmie chronić napastowaną
przez boginkę ,położnicę. Wystarczyło bowiem, że dotknęła ona tej rośliny, a demony te uciekały w popłochu pozostawiając koibietę w spokoju.
O tyrrn, że roślina w sposób ,tak skuteczny przerciwdziałała boginkom
miała się dowiedzieć od nich samych. Jak podano: "boginie tak wołały:
Połonlka, trzymaj się zwonka" (Hii55/77)22.
Istoltą, która z racji tego, iż kończyła ludzkie życie, a więc zawsze,
od wieków tOlwarzyszyła człowiellmwi i towarzyszyć będzie, a zdecydowanie jednym 'kierunku działania i to na niekorzyść człowieka - zgon,
a także dlatego, że nigdy istota ludzka nie mogla się jej przeciwstawić
21 Na temat
dziurawca patrz mój artykuł pt. Ro'śliny jako magiczne śl'Oidki
apl~tropeiczne w polSlkiej demonOl!ogii ludowej i magii (artykuł w druku).
22 Poda,ny tu
wątek dotyczy wywiedzionej
prllez boginki położnicy. Jest to
przekaz zniekształcony,
uwzględniający
jedynie matkę, względnie drugi wariant
tego wątku. Pełny przekaz znany z literatury
mówi a porwaniu przez boginki
dzi·('('ka. PlJdaje także Clko,licznoś('i w jakich gOlniąca je maltka, a nie porwana.
dowiedziała
się () cudowny,ch właś'Ciwoś'Cia.ch dZlwonka (J. Ś'Wię:tek,o'p.
cit.,

~. 474).

Porównaj ta'kże O. Kolberg,
Krakowskie,
op. cit., s. 46 - 47.
9 "Lud" -

tom 66

Góry

...

op. cit., s. 503 - 509 i 510, tegoż autora

�130

URSZULA LEHR

jest śmierć. Wybitnie negatywne funkcjono'wanie tej is,toty, jak też
jej nie mają:ce :zJwiązkuz człowiekiem pochodzenie, poiwoliły zaklasyfiktOWaćją do grupy demonów i podgrupy B, którą to podgrupę zamylia!.
LudOIWawersja rodowodu demona zwanego 'śmiercią poldaje co następuje: "jak się aniołowie zbuntowali to jedni poszli na jedną stronę,
a drudzy na drugą. Jeden nie wieldział gdzie iść i został na ziemi śmiercią" (1:5&lt;112176).
Jest to :postać ucieleśniona, żywa, 'widzialna przez człowieka nie ty lIko końc:zącego swoje iŻy&gt;Cie,
dokitórego przychaidzi, aile t,eż i przez mnych. Przyibiera postać kobiety, jak niektórzy informatorzy podkreśiają
"wielkiej baiby, suchej w łoktusie białej" (161&lt;0/80), czasem z koszykiem
w ręce lub z kosą (ryc. 6), przy czym cz,ęsto miewa zasłoniętą twarz.
Przychodząc natlQlmiast do konającego ma nieść w ręce "jakisi kielich
i daje cosi do wypicia" (1151217i6).
Głównym ceilem jej działalności jest odebranie człowiekGwiżycla,
co wszyscy uważają za naturalną kolej losu. Przychodzi więc do konających, by wypełnić swą misję, bo takie jest główne zada'nie tego demona, z czym się na ogół godzą. Oba1wia'jąsię jednakże spotikania z nim
ludzie zdrolWi i slprawrni. Nie spotkano się jednak z t'wierdizeniem, by
śmierć mogła zaszkodzić w jakikolwiek sposób tym, którym rychły z.gon
nie jeslt prze:Zlnarczony.Pojawienie się tego demona zwiastuje śmierć
w poib~iżurnie1jlSca,
w którym go widziano.
"Prr:z.ecież chłop wió,zł śmierć w Jazolwsku. No sła baba pięknie ubrana. c'ws~'eiCz:kana głowie no i przybrał babę. Weszła pOltem do domu jakiegoś, gdZie
chło,p leżał i u:mie[1ał. I we5zła i :.;'traciła slię" (1610/80).

Ujrzenie natamialSit tego demona przez j'akąś osobę bywa talkiŻezalPorwied:ziąjej zgonu.
"Na roik przed śm1ercią widziała matka moja
łolktl.:us'iąn.a plecarch. Wieczorem w'idz;~ała" (11610/80).

śmierć.

Z

jak wierzą -

płachtą

białą.

tJiką

Czasami zdar:za się, że zagadnie człowieka pytając czy w dalnym ohejściu, do któreg,o ,zmielTzasą psy, które wyC'zuwają tego demona będącego przeoież duchem mimo cielesnej powłoki.
"Sed chło!p i śmierć sła z nim. I on rOIZJma:wiał(ze śmi'crdą). Pó:'.ni pTzesz.li
kawałek drogi i ona nie pyto tego chłopa: a pan w tamtym osiedlu? - ono t1lLalo być bhsiko - a w tamtym osi,edlu po,wiązane óum psy? A pOlWiązalne.pOlWiazanc. No i podziała się" (1555/77).

Demon ten zaezerpia człowielka nie tylko w ce'lu uzyskania jaktejś
informacji. Nieraz prO'S'i'O jakąś przysługę, zaOldldanie której potrafi się
odwdzięczyć - jak podano - iW dwojaki sposób; może przedłużyć życie lub też powiedzieć po kogo idzie. Poniżej zamieszczone krótkie opowiadania najlepiej to zilustrują.

�Wierzenia

demonologiczne

131

we wsi Obidza

"Deńko sta.ry chlap przechodził pr.zJez Dunajec. Ja'kaś kobieta podeszła i gada: pflZeni,cś mni'e. A ,on s'ie bał, ż'e SJle wY'Wlró.ci,a ona gada: przenieś mnie,
bede ciężka jak gęś. A potem podziękowała i gaJda, że będz~ie żył długo, 102 r:Dki bedzies żył. To była śmierć" (1;51217&lt;6).
"Majerski szed z roboty i spotkał ją (śmierć) i niosła koszyk.
mógł i na końcu powiedziała mu gdzie idzie i po kogo" (1512176).

On jej

po-

Bywa też, że śmierć może niechcący kogoś przestraszyć s'Woją os-obą, wtedy 'l1'jawlIliacel swegozj'awielIlia :się, uspokajając poprzez podanie
powodu S'wej orbeonośd.
"Idzie dziwka po IWode, a smi'erć ją zadągnęl.a za rl;kę, a
na) gada: śmierteczko mojaś ty, nie bier mnie. A śmierć: ja
po ciebie. I jak ta dziwka wróciła to gazda już nie żył" (15112/76).

(dziewczypo górala, nie

0Iillł

Ale ZJdarzają się wypadki, iż jej nagłe pojawienie się powodujące
strach u człowieka, który ujrzał t~go demona jest celOlwe.W tym wypadku doty:czyć to miało - jak podkreślano ...•
takiego "c,o wódke pił, pije, a mało chodził do spowiedzi, to ta:kiemu sie traf~o śmierć zobaczyć"
(155,5/77). Ów strach zatem
wywołany
niespodJzi'ewanym ujrzeniem
śmierci ma być niejako przestrogą, patrząc na to p'1,z€'zpryzmat wierzeń ludowych. Tego rodzaju "nauczka" może wywrzeć - jak uważają
mieszkańcy wsi - (pozyty1WlIly
Iwpływ na takiego człowieka, albowiem
strach jaki się wówcza\S u niego zr'odzi, w)'lwołany oWYIIDspotkarniem
jest IPonoćokropny.
"To idzie w nocy ze smlerciom rozmawia, a ta śmierć leci koło niego, żeby
ten człowiek ją nie widział, żeby ją nie poznał. Lezie taka biała kobieta z chłopem
i rozmawia z nim. A łon niby to widzi, że to kobieta idzie. Późni ona zniknie,
podzieje się i chłop zostanie i późni chłop nawróci we swoją strone, a to zniknie
na miejscu, że tego wiency nie widzi. No i późni go biiClre~trach, t.ak go ogarn~ic
strach i on sie okropnie boi. Jak zaleci do domu to słowa wtedy nie może wyp:)wiedzieć tak mu ~micró stra~ha dał,a" (15'5.';/77).

Przerl demonem tym nic, ani też nikt nie jest w stanie się obronić. Co prawda ·literatura podaje szereg ciekawych przypowieści o przechytrzeniu śmierci, na których to kanwie powstało wiele bajek, ale tu
raczej traktuje się tę istotę pawa'żnie, z należytym szacunkiem dła spełnianej przez nią misji. Poja1wienie się tego demona jest nieubłaganym
wyJ.'lcikiem,
a :na!wet kIQniec'z:nością.Zrozumienie tego fakrtu spowodowało,
że nie starano się 'nawet wYlIDyślaćsposobów mających na celu odwrócenie losu czy pokrzyżowanie planów tego demona. Zresztą byłoby to
bezce-lowe, albowiem nic nie zdziałałyby ani ŚTodlk:imagi:czne, a .tym
więcej rehgijill&lt;e.Dem·on ten stoi ponad nimi. Jest posłańcem Iwyk1ollliującYIIDpolecenia Istoty Najwyższej, której człOlwiek WlieTlZący
nie będzie
i nie jest w stanie się przeci'wstawić i talk le'ż rOZJUmianajest przez
mieszkańców Obidzy spełniana przez niego funkcja.
II·

�132

URSZULA

LEHR

Przedstawione dotychczas wątlki wierzeniowe wiązały się ze światem
dorosłych i ich to głównie dotYCizyły.Istnieją jednak zachowane - choć
w pO'staci :znac~nie zubożonej - przeka'zy o demanaich wywodzących
się z rpoJmtujących dusz dzieci, które takimi stawały się za sprawą swych
matek. Mowa Ituo ,porońcach, Z1wanych wymiennie w Obidzy niechrzczeńcami z racji zatarcia ,różnic pomiędzy nimi w kolejny.ch przekazach
ustnY'ch. Znany tu wątek wierzeniowy o demonie dziecięcym łączy w sobie dwa ba:I1dz.oZ;ohżone, których rozid:zie1enie na etapie jedynie fragmentarycznego przekazu jest niemożliwe. W związku z tym potraktowany został jaiko jeden i tak przedstawi,O'tly23.
Wedle iPolWszechniepanującej qpinii, pokutuje dusza dziecka, które martka zabiła Irozmyślnie to jes,t poprzez sztuC'znie wywołane poronienie, wzgilędnie uśmiercenie go zaraz po urodzeniu. NajlczęśCliejczyniły
to kohiety niezamężne, aby ukryć O'wocswego ,grzechu. Ponie'waż działanie talkiej matki okryte było tajemnicą, przeto embrion lub zahite
dZliecko :zakOlpYIW:ała
w jakimś usironnym miejscu. Tak więc z niezależnych od niego ,przyczyn dziecko, awłaś'Ciwie je.ga dusza musiała po
swej śmierci pokutować; po pierwlSZerl1atego,że Ziginęło śmiercią glWałtOWiIlą,a po drugi,e zmaTło bez salkrame.ntuchrzDU. Stawało się więc jak podają wierze'I1ia ludowe -z
tych dwu powodów dem'onem w pasiaci najczęściej bliżej nieokreślonej.
Funkcja jaką pełnić miał ten demon przejawiająca się w jego negatYlWno-neuiralnej działalności (podgrupa C), a więc w sposób fizyczny nie krzywdząca ludzi, to rodzaj wyrzutu :sumienia, w tym kOlllikretnym przypad!kudo pewnego stopnia zmaterializ'O'wanego, wywołującego
wizje. Przejawiać się miał dojącym się słyszeć głosem płaczącego dziecka, lub nawet widywaniem jego postaci tak przeiZ ludzi obcych, ale nade ws.zystko przez matk,i w godzinie ich śmierci.
Jak podano niechrzczeńce "som tam, gdzie je matka zakopie" (1612/
/76), a więc mogą być zaTówno IW kTZakach, w lesie, a nawet wodzie.
W każdym razie w miejscach odludnych. Mimo toZ'b['oidnia zostaje odkryta dzięki ingemncji sił Iwyższych. A dz,ieje się t'o w następujący sposób: "zawsze jak talkie dziecko jest gd:zJiepochowane, to biją pioruny
i deszcze leją, ,żefby:g~ wyrzuciło i aby woda spłukała" {l5,l,2/'ii3).Zdarza się, że nie zawsze za pierwszymrozem woda wymyje dziecko, wtedy
to tak długo pada, aż w końcu ukaże się ono na poiwiel"zchni.

23 Zasadnicza
ró,żnica tkwi w poc.hodzeniu tych is~·o&lt;t.Po-r-Ollcem "taje siG dusza
dziecka poronionego umyślnie, niechrzczeńcem
natomiast
dusza dz.iecka zmarłego
lub zabitego bez chrztu. Ale talk w jBdnym jak i w drugim przypadku
elementem łączącym obie 1ó&gt;1Q1;y
jest bra'k sa!k,rementu chr:z.tu.
Porównaj K. MO'szyński, op. ciA., s. 674.

�Wierzenia

demonologiczne

we wsi Obidza

133

"Ta!k bije w dzieck.o zakcxpaTI'e, nieochrwz,o.ne, m.ałe. Biło kiedyś i ulikt nie
wiedział o tym (-o dziecku tam leiącym). Przyszła powódź, była pod korzeniem.
ale go ni,e wy.rz,udlo. Drugi raJZ prlzyszla i jeSlZlC1Ze
nie wY'niosło, piO'rUlny biły
i nic. Trzeci dzień, pioruny wY'w;rócily gr:us.zkę i .dz.i,eoko się pO:k.azał,o i u:-ltało" (151~176).

Na ogół mielszJkańcywsi wiedzą jaka jelSrtprzyczyna tych gwał,townych ulew, a już na pewno bijących w Jedno miejs'ce piorUil1ów,co wyjaśniają w spooób na:stępujący: "jak jednym pasem idzie bur.za to znaczy,
iż coś tam jest sohowalIle (w .obrębie tego pa'sa). Zawsze jak pioT'ulIlybiją
w jaikieś miejsce to dziecko wyniesie" (1'512/716) 24.
Dziedw wymyte przez desze·ze chrzczono i chowano na omentaTzu.
W przypadku, ,gdy słyszalIlo jooynie .płacz dziedk.a, za poradą ,księdza postępowano w taki oto sposób:
"Przyszli na to miejsce z księdzem i za-ezęlichrzcić:
jakeś panna, to niech
będzie Anna i kropi święconą wodą. Ale zaczęło jeszcze bardziej płakać i wtedy paiwiedzieli: ja1keś pcm to niech będzi,e Jon. W:tedy za'klalskalo i udSlzylo s.ię.
I nigdy już nie p.htkalo w kj kępie" (1512176).

Z przytoczonego :tu cytaltu wynika, że dem()lIlten (potrzebował dla swego wybawienia sa;kramentu chrztu, Iktóry to wy!pełmionynawet oW takich
okolicznościach Izwatniał go od pollmty.
Jak już wspomniano, zabite d·ziecko mogło ukaiZywać się swojej matce
w godzinie ·jej śmierci pOIwodującprzedłiużalIliek'onani.a. DOIpietropo wypelni€lniuodpowiednich czynnośó talk.magicZ'nych j'aik i religijmych znikalo, a matka mogła spokojni'e umrzeć.
"Jedna taka we wsi zgubiła siedmioro dzieci. Jak umierała
to nie mogła
Clmrzeć, bo t.e d'zioci latały ko'lo ni·ej. Musilała uszyć s'ied-em su:ld'enek, poświęcić
je i ochrzcić i n,lr:zucać na ka:i-de dzi.et:Ko i wtedy już ~pok,O'jnj.euIDalrł,a" (1512/76).

Do demonów liteTatura przedmiotu zahcza także tak zwane błędne
ogniki. Mają to być duchy pDllrutujących .geometTow, którzy za swego
życia niesprawiedliwie wymierzali :granice pól, krzywdząc tym samym
ich właśció€lli. UikalZYlwa'ły
się w postaci światełek. W badanej wsi,
w wątkach wierzemiowych ,zachowały się jedynie:zmaczoniezu:bozone przekazy sugerujące jednozmac~nie przynależność tych istot do poikutujących
duchów. W związku z :tym wyjątkowo, odnośnie materiałów doitycZących
tej wsi, błędny ognik :został pr:zemiesionydo 'grupy IV.
Drugą grupę stalIl'owią istOltydemoniczne. Wśród nilch niezwylkle ci€ka'wą istotą z pUinktu widzenia ,etno-medycznego jest zmora, która wedle przekonania inf.ormatorów ~ co prawda sporadycznie, ma się uaktyw,niać jeszcze obearrie. Uzasa'dniono to następująeo: ,,'ej teraz i tak będzie, ho ludzie grzeszmi" (1610/80).
24

Poró"\VInajK. Moszyński, ,o!p.cit., s. 677.

�134

URSZULA

LEHR

Zmora uważana w tej wsi !Zaniewidzia·1nego ducha, przychodzić ma
do czlowielka rw nocy, podczaISsnu najczęściej - jak podano - o 1200
godzID.ie.Na ogół i'nf.OII'matorzytwierdzą, że siada przeważnie Ina piersiach
śpiącego dowieka i dusi go. Przejalwiać się ,to ma IW ten sposób, że albo
gniecie swyan ciężarem powodując 'Uczillicie
'dusznośoi, \Względni'edusi poprzezw\kładanie ISwoj~g()języka - tak to odczuwano - do ust śpiącego
i ssie krew. Celem obezwładnienia ozlOlwieka,co ma jej ułatwić jego dręezenie, zmora ma chwytać go za duży palec li Illogi. Podkreślano tu również fakt, ~ zmora ma .napastować tylko tak'ich ludzi, którzy śpią na
wznak.
"Dusiła, nie można było oddychać. Na wznak jak ·kto leżał to pr.zychodziła.
Najbardziej jak leżał w stodole pod strzechą" (1610/80).

Opisany wyż,ej ze&lt;spółobjawów wywoła,nych przez tę ist'otę wskazuje
jednozna,cznie na dolegli'wo'ści 'związallle z sercem i układem Ik:rą:żooiowym, które to nie uŚWliadamiane,!przypisywano izmorize.Pot,wierdzeniem
takiej htpotezy są sposoby o charakterze mag.icznym i magiczno-religijnym mają'ce na celuobrO'nę przed nią jak' i jej rpozJbyciesię.
Przede wszystkim zalecano, ,aby człowiek udający się na spoczynek
"położył Tęce na piersiach na krz)'lż, itO 'W-tencZ'as
go zmora nie napadła"
(1,5.57/77), lub skny,żował nagi. WskamnYJffi było również nie spać na
wznalk, :bowiem "jaik się inaClzej poł'Oży to nie dusi :nmoca" (1:5J.:217i6).
Jeśli człowiek nie 'Zas'tosowałsię d,o powyższych wskazań i zmora przyszła w nocy, należało 'Za'W1szel:kącenęprzezwyciężyć ów bezwład ~powodawany jej dzialaniem i przewrócić się na bok, lub przeżegnać się, albo
też "jak zmora dusi to poruszyć palcem u nogi" (1151\2/76).
Przedstawiiana w przekazach tradycyjnych Ipochoidzą'cychz tej wsi
postać zmory wskazuje bardziej na fizjologiczne źródła pochodzenia tej
istoty, aniż,ełi - mówiąc ogólnie - demoniczne.
Nie jest tu między innymi :ona1na,a przytPi:syiwanazmorze zdo,lność
dręczenia przez nią zwierząt, a nawet rQŚ'lin25.
Inną istotą, Iktórej działanie w 'sto:SIJ.,nku
do czł01Wiekaposiada charakter zdecydowa,nie negatywny jest strzyga, strzygoń. Są to na;:nwyokreślające jedną istotę, a wynikające zró:żmicowa'Uiegramatycz'ne ma wskazywać na jej płeć.
Wywodzić się rna znieochrzczonego
ducha ezłO'wieka, który to po
swej Śmierc.i,chodził i I?-a'pa'stowałludzi. Wiąże się to przekona,nie z wiarą, iż niektórzy ludzie mieli po:siadać dwa duchy. Dawniej nie było tak
rozpowszechnione bierzmowanie, jak też nie było zwyczaju dawania :przy
25 Wspomina
nowski, Kultura
1971, s. 198)..

o tym-B.
Ludowa

Bara.no.wo:tkiodn:o~nie ziem Polski
XVII

i

XVIII

w.

na

ziemiach

środkowej

PoLski

(B. B:naŁódź

środkowej,

�Wierzenia

demonologiczne

we wsi Obidza

135

chrzcie dwóch 'W iOlI1
, pr..zeto je/den z tych dUlchów jak wierwno
nie poskromiony
pTZ€Z saikrament
chrztu lub ibie:rzmowa.nia stawał się
złym duchem.
Z przekazów 2malIlYlChw t'ej wsi, istota ta była niewidz'ialna, ałe za to
można .było poz,nać czlO'wieka, po śmierc.i którego duch chodził, a mianowicie: "rodzi się z zębalffii",. a "dorOlSrłego strzygonia
poznać pOZJTO'śniętych brwiach" (1/511:2/716).Tak więc oooiliniki rodzące się z 'Pewnymi adchyl00'iami od normy (zęby, ni€'1:ypowy wygląd zewnętrzny),
a nawet zpewnymi ohjawami chorooowytmi tuż 'Po UI'odzooiu nip. powszechna u mały~h
dzieci p~eśnia:wka, były uważane za potencja'lnych nosicieli diwóch duchów,
a co za tym ~dzie kandy;datów na strzygi i strzYlgO'nie. Z tym, że naJeży
tu podkreślić raz jeLsZClze,że to jeden z dwu duchów po śmierci takiego
człowi€lka, a nie 'on sam, stawał się :s'trzy.goniem.
Można jednak było w porę z&lt;łJpobiec zwcizeniu
się tak~ej istoty.
Zorie~ntowawszy się - po cechach wyżej wspomnia,nych
- tnelba było
jak najszY1bciej ochr2Jcić dzie~ko nie jednym lee.z dwoma imi,onami.
Strzy,goń pojalwiał się w nocy i jak powiadają nie da\wał spać. Szczególnie miał przychodzić
do tych osób, a nawet domo'WIni'ków, 'którzy mu
mieli za życia wyrządzić jakąś krzywdę. "Po śmierci przychodził
do domu i straszył"
(1.6W/80). Bliższych danych na temat jego działalności
mieszkańcy wsi nie umieli padać.
Aby uchrolIlić się od tej istoty, gdyby 'ni,e zdołano w porę tj. nadać
jej za życia dwóch imion należa'ło: "rtaki jalk U1IlXlzeto się go chowa twarzą do ziemi, aby chodził pod ziemią" (1512/76). Irnni n:atmp.iagt podali, że
trzeba było posiadać ,,&lt;palmy wie1Jkalnocme i tymi palmami się ludz·ie bronili, bili" (15:55177), lub też ,)uid7ie się m od:l11i i na msze da.wali. To
miało pomóc." (1:61&lt;0/80).
Talk 'więc te dwa, jakie prze.tpwały w wierzeniach
o tej istocie archaiczne elementy rt:u wskazane,
a mianowicie
posiadanie
dwóch duchów
(dusz), rodzenie się z zę'bami lub zrośnięt'e brwi, a także specyficzny
rodzaj pochówlku, ułatwiają
identyfikację
,tej istoty jako strzygi, a równocześnie wskazują na 7Jna,cZJnezubożenie ,wątku wierzeniowego.
PiTzedsta&lt;wione Idotychczas demony i istoty demoniczne
występujące
w wątkach wierzeniowych
w Obidzy charakteryzowało
wyohrażanie
,ich
jalko istot człek.dkszta łtnych, wywodzących
się od duszy człowieka, ale
ukazujących się w ludzkiej i częścio,~o ludzkiej postaci, wL)ględnie :niewidzialnych. Inne za,noto,walD€ w tej wsi przekazy traktują
o ludziach posiadających szczególne predyspozycje
i wiedzę irracjonalną
(płane1milk, czarownica), które to upoważniają
do umieszczenia
ich w osobnej grrupie tj.

nI.

Jak wynika z zachowalnych 'w Obidzy przekazów,
płalDetlIlikiem był
człowiek "ży:wy nie duch, :wyglądał jak chlap s.tary", wzg'lędnie "siwy

�136

URSZULA LEHR

dziadek z ksiątżką taką" (1:5'1217-6). Była to więc osoba i to wyłącznie
mężczyzna, w starnzym wieku, a więc posiadająca jakieś doświadczenie.
Musiał to być człowiek znający się na zjawiskach zachodzących w Iprzyrodzie, a nade wszystko stosUlnlmwobiegły w meteo[,o'IOlgiiludowej. Na bazie tej wiedzy potrafił p['zewidY1waćmające nastąJpić ZJmia'nykJimartyczne.
Umiejętność ta a:ni lnie była ZJnanąwe wsi, ani też tym więcej praktykowaną przez wi'e'le osób. Posiadana na ten tem'at wiedza przez pojedynczego człowieka, stwarzała lwokół niego mitY0ZJnąotoczkę, czyniąc go
kimś innym, wyższym, przy!pisując mu właściwości nadiprzy['odzolnei nadając mu miano płanetnilka. Uważa się nadto że posiadał on zdollność
nagłego znikania lub "wciągania" przez ,chmury 26.
J ak podają ludolwe przekazy, ipłaUletnik różnił się Old iI1lnych ludzi
także i tym, że oprócz szczególnego posłannictwa jakie mu zostało dane,
urodzić się miał w tzw. "czepku", który to zasuszony lnosił zawsze przy
sobie, a nadto "zaWiSizez jednego raga kabata kapała woda" (15112/';"6).
Niektórzy zlwracają uwagę, że "miał taką pła1chtę lnialną", w Mórej to
"nosił się" (1,512/76).
Wszyscy indagO'wani twierdzą zgodnie, że była to istota dobra, której
działanie sprowadzało się do ochrony wsi od deszczów i burz. Wspominają, że we wsi miało być dwóch płanetników; jeden z 'nich żyjący
około 100 lat temu Mróz lub Bil Qnaz.wi.skadoikładnie nie pamiętają),
oraz drugi niejaki Warzecha. Podany przez infoirmatorów profil działalności płanetników bazuje na Slposohie.zachowania się pierwszego z nich.
Zakres działania tej istoty jest ściśle określony i ogranicz.ony jedynie
do ingerolwania w momencie niekorzystnych układów atmosferycznych.
Tak więc, gidy zbliżała się burza - a czym płanetnik wiedział znacznie
wcześniej - wtedy znikał ,gdzieś na jaikiś czas, a potem "wracał cały
mokry i zmor,oowany, ale nie chciał się przyznać gdzie był" (16012/76).
Nagłe znikanie plainetnika wytłuma'czolno ,w sposób następujący: "chmury
prrzychodzą i wynorszą .go w powietrze - taka mgła go przesłaniała"
(1512/76), lub "mgła spadała na niego. Unosił Slięw powietrze do chmur"
(1610/80). Wyrnika z tego, iż "pTalcę" swą wylkon)7IWał
wśiTódchmur, a nie
na ziemi. Polegała ona na odganianiu burz, co przejawiało się w podtrzymywaniu chmur i IprzEmosz1en1iu
iJchnaj'czę.ściej na oibszary neutra,lne np.
lasy, dlat,ego też "un~LSiłsię w powietrze i rozganiał je" (1)610/80). Ale
bywały i takie 'WY1padki,·żepłanetnicy "bili się między sobą w odganianu
chmur. Ten od swego odganiał, tamten od swojego pola czy wsi" (m1l2/
17.6). Gdy naitorrnialstw powie!trzu s'ły,szano szum mówi'ono, "że zmalwiały
się - te płanetniki - żeby te chmury trzymać" (l,5ilI2/76).
W ObiJdzy panuj'e powszechna orpiJnia,że "płall1letnikisą dobre" (15l!21
2G

Porólwnaj K. MOiszyńJski,op. dt., s. 649.

�Wierzenia

demonologiczne

we wsi Obidza

137

/76). W związku z tym nie tyl.ko nie urni!kano ich czy obalwialIlo się, ale
nawet usiławano
im pomóc. Wierzono,
że &lt;płanetnicy
bory1kają,cy się
z chmurami potrzebują
dla wzmocnienia siebie pokal'mu, a za talki uważano dym. W tym celu sypall1JOmąlkę jęczmienną
(żytniej nie używano, ale
dlaczego ni'e potrafiomo wytłumaczyć)
"z chleba lPieczonego na Boże Narodzenie" (11610/80), na żarzące węgieliki UilllieszC'zone na łopacie chlebowej czy pokrywce. Mąka tląc się wydzielała
tak potcr:zebny:płanetnikom
dym. Czyniono to na ogół na z8W1I1ątrz dOffiU. Czasami mąkę sypan-o
wprost na blachę pieca, a wtedy dym wychodził 'przez rkom1n, c·o wcale
nie umniejszało
jego wartości "odży;wczych".
Zamiast mąiki "smeJldzono"
nieraz "cetynkę"
lub "ziela święcone w wiąza'nkach
alho w wialnkach"
(1610/80). Niektórzy informatorzy
Iwyraz'!llie podikl'eś1ają, że dym miał być
pOIkarmem dla pła1netni:ków, i'llII1ina'tomiast uważa'li, że sam ,w sobie posiadał zd·O!lność odpędzania chmur 27. Do dziś dnia w czasie gwaltow.ny{;h
burz, względmie ulewnych deszczów, przynajmniej
starsi mieszkańcy
wsi
wykonują tego rodzaju zabieg m3Jgiczny, uzupebniany częstokroć ślwleceniem ipoświęccmy;ch w dniu MaiJki .Moskiej G:['l()mnicznej (2 II) gromnic
lub świec.
Obok wiary wopielkuńczą
ro'lę płanetnika
chroniącego
wieś przed
skutkami gradobicia i podobnego typu zjawiskami atmOlSlerycz:nymi, mane
były inne sposoby z3IbeZlpieczające, .sto:sowalIle już przez samych ludzi,
bez udz'iału tej istoty 28.
Przedstawiona
tu dŹJiałalność płanetników
wSikazuje na cechy archaiczne tego wątku przez podkreślenie,
iż istota ta zabiera'na była przez
chmury i walczyła z nimi w ,powietrzu, a nie ogralIliC'zała się do wykonywa'nia tylko i wyłącznie
magi'CZlny:ch gestów i iWypo'Wiadaill'ia zaklęć,
jak to miało miejsce na ;przyiklad w innych W1siach ikanpaekich 29. ZreSiztą
S:lill !przekaz
mówiący o istnieniu
tego rodzaju
ist'ot jest świadl€ctwem
przetrwania
,tradycyjnych
'Wi~rzeń, za którym przemawia
także i to, że
wiara ludz·i w istnienie
pła,ne1m1ków była niej€ldmokrotmie wykOlrzystyPaitTz mat. terenowe nr inw. 15,12176.
8:pos·oby te wskazujące
na ich arc'haiczl1iOoŚćpoleg.ały mi'ęd'zy innymi n:a
1) obOlrY'w&lt;lmrugranic
pól ciolętami-bhźniakrumi,
2) zakopy:w,Wi~U czy cholwa,iliu
do -ctl1zewsciojqcyoh na gra'Il'i1calchpól lub wsi CIClpoIWiedrllkhwers'etó\W przepisywany.ch z Ewangelii, co czyniono 'We wrześniu (1555/77).
Do innyich, zn&lt;l'nych i pawszed],nie ·9to.si()\w.amy.ch
ob ec'nli'e spos()Ibó\\,v nale'LY:
1) "kl1Zyżyk albo pasyjkę
wy.st&lt;llwiaU .pr.zed dom ·i ter.az jak shalS'zna burza:',
2) "na Zielone Swiątki jak brzezinę z ołtarza urwali
to w burze smendzili to
wy ja.śniało sic", 3) "albo n:iemowlę wynoSiili i da'WaJi dO' rękii grad .j to też przechodziła bU.l1za", 4) przechawywanie
naiomias.t w d.omu "l;&gt;'Slki" po'święc'o'Uej, zapewniało, że "pioruln nie bije w taką chałUlpe" (HHO/80).
Zł PatI'Z po'rów.nawczo mat.
terenowe z Lądka .(1575178) Oira·z Istebnej (156317!/
i. 1:556n7).
27

28

�138

URSZULA LEHR

wana przez IOOJnegoirodzaju oszustów podszywających
o czym opowiada j'erlen z inf.ormatorów:
"Kabat llJaJm{)crw,nyw rzece, wchodzi do iJzby i g,aida: 00
dzie mÓ\wią, a on: to za:ra:z betdzie s,łYiChać burze-lWied:ział,
Wiet7.OIT,emto bedzie burza. I gaJ.a: jak mi dacie co żreć
Masła, jedzenia, kawe mu naszykowali, on to wziął i wyśmiał

się pod nich,

słychać? Ano nic Luże czer.wona chmu;r.a
to bede wa,s bronił.
się w lesie" (1512176).

iWykOTJzys1Jujący
naiwność ~Uidzką oszuści 'wi,edzie1i doibrze, że płanet'niikowi nie 1W0~no,nie godzi ':się odmówić iPOCzęs.~unku,bo ohrażony
złYJ11rtrakowaniem nie ibronrŁiby,wsi pr~ed iburzą czy deszczem.
Kole'jny, zaichowany IW tradycji :1u!d!Olwej
wąt,e(k wierzeniowy dotyczy
isto1ty, której pÓ'jawienie się na air'enie dziejów wywołało niemały zamęt w umysłach lud'zlkichz wszelkimi najibardziej dramatycznymi MiI1sekwencjami dla niej. MOWiatu o czarownicy, której 'wiele prac nauko_
wych i pseudona'll!kOlwych:poświęcono, a prz,edst'awiającY'ch świadec,tlwa
tragicZlnych losów osóib :padejrzanych o zajmowanie się czarami. Owa
swoistego mdmjiU p:sychoza, Mó.rej podłożem ibyły walki religijne, nie
ornim;ła i Polski 30. Przetrwał e w Ohi~dzyprzeka'Zy mówiące o czarownicach, odbiegają ,:z:natC'zmie
.od htt'€lrackiego pieTlwowzoru na co między
innymi zł,ożyły się talkie czynnilIDijak: z:nietkształce:nie przelkazYl'vvanych
z pokolenia na pokolenie u:s1mychre'lacji, modyfiJkacja postaci do rodzimej kiUltiUJrY,
czy w końcu działalIlie czasu.
CzarOlwnircebyły. Co do tego mieszkańcy Ob~dzy nie mają żadnych
wątrphwości. Mi€lSikały w tej wSi trzy kobiety u:nnalne za czarolWnice.
Wszystkie zmarły mniej więcej przed II wojną światową. Jedną z nich
ibyła "taka mała baba i mi'ała z:a:pa1trzeiIliec
na twa['Zy" (1512/76), a dwgą ikobieta zwana "ś!wilniką",która "mag'll1e miała w oczach" (1512/76).
O trzeciej bralk bliiższych danych. Były to więc kobiety, kltóre zewnętrznymi cechami fizyc,zmymi lub wyglądem różniły się od innych łudzi, co
dawało mieszkańoom wsi - wedle kh mniema'Il'ia - prawo do różnego
rodzaju podejrzeń skierowanych pod adresem tych kobriet (patrz przypis 37).
ZaTzuty jaki'e w'Zględem ,nich kierowano to· przede wszystkim szkodzenie iby1dłlupoprze'Z ozary jaikie miały wykonywać oraz rzucanie uroków między innymi także na ludzi. Dniem, który uważano za szczególnlie ni'ebeZlpiecZlny,'albowiem wtedy to czarownice najwięcej szkód wy30 Pi.szą na ten temat
m. in .. J, KeHcr, Zt!)yrzaje,
obrzędy
i symb9le
religijne
w chrześcijaństwie
(w:) Zwyczaje,
obrzędy
i symbolc
religijne,
War;.z;.\IW:l 1!J74,
s. 45.6 - 457, A. Fis'cher, Opowieści
o czarownicach
z doliny
nowotarskiej,
"Lud"
i. 25, Lwów 1926, s. 78 - 94, R Bugaj, Nauki
tajemne
w Polsce Ul douie Oc!ro:lzenia, r'odz. 6, Pro/cosy o czary i praJktyki czarno.J&lt;~ięskic, W:r-odaw 1976, B. BaTaJnolWski,Poslowie
[w:] K. Ba'schwibz, Czarownice.
Dzieje
procesów
oczary,
WroGlaiW1971.

�Wierzenia

demonologiczne

we wsi Obidza

139

rządzały był dzień św. Wojde&lt;:ha .(23 IV). Na1leżało zart€ID.pilnie strzec
swego bydła. Nie na wiel'e je.dna\k to się zdawało ja!ko, że ich coory
oparte były na magii homeopa!tyezmej. Talk więc przed dniem ś!W.Wojciecha lub wczesnym rankiem tego!ż dnia, .czarownica chodziła po polach
sąsiadów i z,bi'erała ,,'T'Osęz gówien, ła'jtna i to do garczka li Ludziom :kirzYlwde robiła, ona miała mleko, a inni nie" (11512/76),względnie "ZJbierała rosę
do ,podołka, pt"zynosiła do domu i ten z którego pola zbierała to nie
mieli mleka" (H&gt;j,2176).Po takim zabiegu magicZJlYlffi,ałbo kr.OIWysąsiadów mleika w ogóle Jllie da/wały lub też "klagało im się, ściina'ło słodkie"
.(Hi/12/76), względnie "ikr&lt;liwykrwią sie doiły" (talO/80). We wlSzy.stkich
wymienionych tu przypadkach taki stan rzeczy bezapelacyjnie przypisywano czaTownicy. Miały OInetakże podobno .posiadać umiejętność rzadlko
spotykaną, "ze wszystkiego co żyło, co się doiło ściągały mleko, z żaby,
węża" (1511 217:6).
Czarownice mtały hodować przestęp (Bryonia aLba L.).
Była to r,oślina, Mórej korz'eń kształtem swym przypom~nający sylwetkę
lUJdzoką,podohny był do śr'edniOlwiecznej mandra,gory lub cizrwo&lt;strrętu
(Mandragora sp.). Wedle przekonania informatorów "przestęp ziele jak kto
zada krowie to traci mleko" ,(1,6110/80). Roślina ta, jak w,ier,zą mieszkańcy
Obidzy, p0't['af&lt;iławydawać gkJlsna widok człcwlieka abc,ego chcąc.ego ją
dotknąć. Były to nasrtępujące sł&lt;;iwa:"nie biel' mnie, bo to mO'je, nie bieli'
mnie, bo to moje, to mnie drze" (1.511:2/76).
W tejże WlSi podano magiczny
sposób na wyhotdoJwalllier.ośliny ~walllej przestępem, polegający na tym,
że IWwigilię Św. Woj'Ciecha należalozabić węża i ,wyjąć jaąowity ząb tZiW.
żądło. Następni'e żądło M'lkładano do czosnku i zaikopywano do ziemi. Wyrosłej z tego rośliny nie wolno było ruszać aż przez 9 lat. Po upływie
tego okresu czasu lI1adawać się miała do praktyk magicznych.
Dzi,ałalność cza'roiwlllicnie ograniczała się tylko do jednego dnia w roku, w.tedy jedYiI1i'e;najba:r\dziej się nasilała. NieiheZjpiecznebyły przez cały
roik. Szczegó~nie na'leżalo się wystT'Z'e'gać koibieity, która przychodziła
w dniu ocielenia się krowy. Mogla być bowiem czalI'ownicą, choć nie zawsze świadczył a tym jej wygląd ze.wnętrzny.
Jak już wspomniano wyżej, czar;owlllica mogła rówlllież rzucić urOlk
tak na bydło i inne Ziwierzęta domowe jak i na czł,oiwie'ka.Wysltarczyło,
aby ty~ko spojrzała, a było to rÓWIllOZ'llaICzne
z przykrytrni tego spojrzenia
konsekwencjami np. chorobą, a nawet padnięciem w pTzy,padku zwierząt,
bólami glo'wy czy na/gły.m zasłahnięciem w 'wYJpadkuczłowielka.
W celu za'beZJpieczeniabydła prz·ed czaTami, urokiem, masowano sposoby i środki o profilu magicznym, 'Wz,ględllliemagiczno-rehigijnym. Za
najS'kuteczniejiSzy sposób o chara:ktelI'ze z3.ró'W'no profilaiktyc7Jlly:rD jak
i leczniczym uważano olkadzalI1iebydła ziołami. Były to między innymi
takie zioła jak: ruta (Ruta graveolens L.), barwilllek (Vinca minor L.), kłosyzbóż, koniczyna, a talkże luhczyk (Levisticum
officinaLis Ko'ch.), len
1

�URSZULA

140

LEHR

Matki Boskliej (Linum usitatissimum L.) 31 przywJIXltnik (Alchemilla silvestris Schm.) 32. Zbiera!I1o je w wiJgIliędnia Mai1JkiBoskiej Zielnej i święcono IW tym dmu. Za:suiszOlnew pOlStalciwiązanki, ~wanej także zielem lub
wianus2JkÓiwz ziół świę:co.nych w oktaiwę Bożego Ciała 33, wytkorzys:tywm€
były później do oelów magiczmych. Gdy na przykład "kmwa krew daje
zamiast m!le1kato kadzą wiankiem święcOlnym pod kOlI1ieco!ktalwy - to
jest środek radykalny" (1511:2n6). Chcąc natomiast zabezpieczyć krowy
przed Ctlarami to jaik ,,!VJychodzHy,pieTWszyraz w pole i kadzili ziołami"
(16/1:2/716). Przed wtaTg.nięciem czaif'owni'cy do stajni miały ch:ran~ć nakreś10ne na Jej drzwiach święcOIną kredą krzyżyki lub poikropienie pomieszczeń dla bydła ŚiWięconąwodą. RÓi\\lmieżziołami święconymi na Matkę
Boską Z'ietLnąkadlZono tk-rowy, a talkże "kładziOlIl'Opod próg, aby krowa
pTZesżła przez niego. To sie roibiło, żeby nie było uroków" (1,5.12/7 6). "Krowy ikadzih zielam/i z wialników a'l\bo z;iela w wilię św. Wojciecha, bo czaro,wniiki chodziły i mleko odbierały. TI'lochę z wianka, trochę z ziela sie
dawał'o do kadzenia. Też jak by:dlo szło pierwszy raz w raiku na wypas, to
też kadzili" (16110/80). Przestrzeganie nakazu "żeby jeden od drugiego nic
nie pożyczał w wiHię św. Wojde!cha" {16liO/80) miało talkże uchronić przed
.odeb["aniem kro.wom mleka. Niektór;zy starsi infOTmatorzy czynią te zabiegi magicZlne po dzień dzisiejszy.
J eŚih bydło wstało poczarolwane mimo podjętych uprzednio środków
zabezpieczających, .należało je raitować. Albo udawano się w tym celu do
zna:chora, albo też zdawano się na wla:,me umiejętności. Oikadzano więc
bydło podobnie jak w celu pro'fi1a'ktycznym luib też czasami ucieikano s·ię
do zabiegó,w bardziej skomplikowanych, o jakim w~pomi.na jeden z Lnf ormatO'I"Ó'w:
1

'.1

"W Obidzy służy! ja u jednego. Miał trzy krowy, dobrze mu sie doiły. Bab(goopod.yn,i) na,składała mleka, a tu nie ma śmiet.any j,na woda. To wziela to
:111eko do wiadrów i do pola (pala).Gdzie był pierwszy pol, tak go wyjęła i wy-

).;:~l

31

J. RO'stafil'Ls'ki, Przewodnik

do

oznaczania

roś1in,

Wał~s.z.awa 19-62. s.

110,

l;,)fl, 120, HJ7~

L. ŚwiejkOlW:;.ki, K~ucz do oznaczania po~skich roś~in ~eczniczych i przemyKr&lt;llkólw 1932, s. 341.
33 W skład
wianuszków
święconych w o.MalWę Bożego Ciała wchodziły następujące rośliny: ł-Ilopytnik zwany kopelnikiem
(Asarum
ewropaeum L.), rozchodnik
(Sedum acre L.), śmietanni·k, ruia (Ruta graveolens L.), bar,w~nek (Vinca minor L.),
rumianek
(Matricaria
chemomiL~a L.), dziuraw.iec (Hypericum
perforatum
L.), koniczyna (Tr,ifolium
prat.ense L.) 1555/717, biały bez (Syringa
vu~ga ,is L.), przy,w,rotndlk (ALchemi!!a
vu~garis 1..), kode
pa,z;du:ry, ziele kukułki,
żabie oc.zka ~na:z:wy
nie ilidentyftlwlWane) 1,610/80).
S'kład. wią'za.rrki czyli ziela wyglądał na'stępująC'Q: "kłosia z:boża ro.zm31te", po
gałązce z dT'zew O(WCJ!C'Otwy'c.h,
oOIrzoch, bób, dzwonek
(Hypericum
perforatum
L,),
ma:eiotka (Thymus vulgaris L.), śpiolcrh ('11610/80),' lubczyk (Levisticum
officinale L.),
len M3Itlci Boskiej (Linum usitatisimum
L.l, ruta, bar.wiJnek (1512176, 1556n7).
32

słowych,

�Wierzenia

demonologiczne

we wsi Obidza

141

lała mle:lm, albo do wychOidka. P,o dwulllillSiej godzini'e zbiCIT'ała gałęzie i !uople
we młyrnie co wracały z powrOltem. Zaparzyła te wade i myła nią gaTki co w nic,h
było mle'ko. Frz'ez trzy mJes-iąee ta,k parzyła. Potem byl0 cZY'ste mleko" ('1610/30)

Czarawnicom przYJpisYlwanotailde zardulwanie u[,OIków,choć w :zmac:zmie
mni'ejS'zym stopniu l11:iżczarów, !k.l1:óre
stanowiły ich domenę. Na urok podatne były przede wszystkim kOlnie,ale 'także - jalk zam1a~zono - ludzie.
Ta sfera magicznego działalIlia czyli urok jest szeroko r01JPOwszechniOl11a
w Obidzy i można się spotkać z jego odczynianiem nawet po dziś dzień,
na przykład z jego odmianą będącą rodzajem pierwszej pomocy 34.
Ze 'Względu na TI!ieZJWy;kłą
"popularność" tego rodzaju działalności nie
tylko - jak podlkreslono - cZRirOiwnic,
ja!k też :dosyć mocną wiarą w urok,
zachowały się we wsi stooun'kowo dokładlIl·e spols'Qlbyodclzyniania oraz
formuły ja'he należało w talkich okolicznościach wJIIPowiadać. A ot'O dwa
nieco odmienne w swym charakterze "przepisy" odczynial11iauroku zadanego koniowi, podane przez osoby, które czyniły t-ooiS'obiŚJciei to kilika
lat temu .
..W~d:z:ia!C'Jm
takiego Iwnia (zauTO'cz'onego) i chci.dlenn mu po,móc, a robiłem
t'o tak: wzi'1łem przetak, co s'ię zboiŻe przesiewa i mi'et!ę do zam1atal1'ia poło,żyłem na pr.zE'itak. Do tego miałem zwykłą wodę z węgla,mi S)'cizącyrni, gorejącymi,
wypa}(JInymi.w gar:l1luS/zk:u.Lałem wodę przez przet.a'k i mietłe, tr;zymając' to n.ad
kon:iem, nad gł'Ową i lalem mówiąc: oczy urz,ekly, ooCzy uzdrowią,
Bóg Ojciec,
Syn Boży, Duch ŚwiQty. Tak mówiłem do t,rzeoh r.a;z.ólw. I koni'owi przeszło,
otJ2epa! się i już" (J512176) .
..Przypn~w.adzUi ko;nia. Fra,wie zdyc,hal. Trząs się, makrusieńki,
z:imni,utki pot
na nim. W,pPC1wadzilina bO!i:s'lw,koń padł. G.a'Claji1,że uroki, a ja, że ni·e, że trz-eba po weterynarza,
a jak nie pomoże (weterynarz) to uroki odczyniać. Ale stary
czlowiek powiedział, że to uroki to i musiałam odczyniać. Wzięłam ogień jarzący
z drzewa (ch,ociJz,io węgiebki), zimną wode do gaiI"ka i te wom.gl·e puś.cilam na
wade. Wongli ma być nieparzyście 5 lub 9. Rzuciłam. na wode po jednym wonglu i mówiłam: jeden cie urzek, trzech cie uzdrowi, Bóg Ojciec, Syn Boży, Duch
SWi(,'ty. Potem po trzy r&lt;rz.y "Zdro\waś Maria" i "Oj1cze Nas'z". POltem wl·ałam
prz.c:z nozdrza koniowi te wode, dalej pot.arŁam człcn'kami (pakami)
do trz.eciego razu po c;z.()·le(knn.i:a) i przelaŁam prze'z siebie (wedę) w stronę dl7Jwi. Ja:k
tr()'~hu uroki to zaraz pomoże, a jaik s,tral";'zne to do ·t,rz(Y:h ra'zó.w tlrLeba (po'Wta'!':wć całą pw~edun; magicZJną)" (1555177).

Jak podano najlepiej było do tego I"Odzajuzahiegów brać wodę z prądem rzeki i to "za prą.dem do hrz-ec'i,eg'O
razu", przy cQ:ym "nu·e wolno
sie 'ohzi,erać" (15,12/716). Na ogół po zabiegu wodę przelewano Iprz-ezpróg.
Celem uchronienia koni "kaiJdy fUrman u uzdy ma c,z,erwOinąszmatkę
przeciw urokom" (1,5112/76).
Jeśli urolk zadano człDwiekowi wystarezylo, aby popluł pake i trzy
34 O uroku,
jego rodzajach i s,toS'o'wa'ny'chfOlrmula,ch pi:szę w artykule pt. Urok
u; aspekcie dziaŁań magiczno-religijnych,
"Lud" t. 65 W'roe!aw 1981, s. 91 - 105.

�142

URSZULA LEHR

razy pneń:arł po czole mówiąc: "oczy urzekły, oczy uz:drowńą, Bóg Ojciec,
Syn BOfŻy,Duch Śiwięty i ~'zeszŁo" (151:2176).
poza wymieni{)lIlymi tu slpos'OibalIll'i
działania czaro!WlIlic,szeroko roz-'
powszechini()lIlei prak!ty!kowlllnebyło czarowanj,e OIparle na magii homeopatyc2lIlej, stOGowalIleprzez ludzri znających się na tym, nielkoniecznie przez
cz:aT'Ownice.Byh to na ogół męż.czy:Zmi.Ilustracją tego są następujące diwa
przelkazy:
"Jak murz.y!kanty grały na wes-ela:ch, jak jeden miał złu;:ć na dru.gi0g.o tu '.ak
rz.robił, j,a:k Z3lcUą,gnąłsmy;c&lt;zki to struny zleciały. A ten co mu pOlps.QIw'lłs!kII-zypee, związał struny na węzełek i szpilkę wbił we środek, a ten zaczął z płaczem
prosić, żeby prz~s~ał, bo tak mu jakby miał we Halkach j'głę. A ton rozwiązał.
a tamten zapłacił koszta wszystkie" (1512176).
"Raz jech.ał funna'n, a chłopy stawiali dom i konie nie pu;&gt;zły. A cm (furman) gada: chłopy puśćcie mnie, a oni nie chcieli. To wziął bat i prosił: puśćcie
m:nie, a oni ś,mi-eją się. A on gada: nie pUs-Cltle =ie?
l wziął bat, zło:i.ył tl&lt;l
cztery części
przerżnął ,chłopu flaki i ten zma'rł. Za starych ludzi tak było" (1512/
/'ifJ).

Magia i zwią!zaJne z nią czary, urok itp. praktyki nieZIwykle silnie
egzystowały w środowisku wiejskim o czym świadczą zacholwal11eprzekazy, a nawet praktyki, jak to ma miejsce w przYlpadku uroku, wykonywane - co perawda - ,~p.Q[radyc'znie,
aż do dnia dzisiejszego. Pirzyczyny
tkJwią nie tylko w irracjonalnym tmkto'waniu zja'wiJsk, ale i ta!kże w zacofalnuugospooarczym tej cz,ęści regionu.
Pr:zedsta'W'ionew niniejszym opracowaniu posta'Cie świata nadzmysłowego,a więc delIno'ny,istoty demoniczne oraz ludzie o wierdJzymagiczaej,
wskazują na w,zglę1dnążywotność tego rO'dz.aju w'ttlków, wierr-zenio1wych
w badanej wsi. J,edne z nich w f.ormie większego za,nilku, inne stosunkowo dobrze zachowane, stalIlawią grupę tradycyjnych wierzeń właściJwych
kulturze lurdolwej, a także charaLkteryzująsię pewną odrębnością regionalną·
Osohną grupą IV są natomiast wszelkiego rodzaju duchy, zjawy,
strachy będące monirtanli w:rażeń :słucho'Wo-wzrolkolWych,powstałe bądź
-to w stanach chorOibOlWych,w trakcie popełniarnia czynów niezgodinych
z prawem, bądż t,eż u os'Ohników o zbytniej wrażliJwośc'i 'Psychicmej i wyolbrzymionej wyoJbra:zmi,jak też uSa''l1kcj,o'n'owa'ne
wierz.eniarni religijnymi
o pokucie za ,grzechy popełniane za życia. Częstokroć też perce,pcja zJawisk natu.ralnych, a nie :zmanych czy też w porę nie uŚlwiadamianych
przez mies:zlkańców wsi, t1umacz,Otnabyła IW sposób irracjo'nalny.
Anah~ując zeiJjTainymateeriał, wśród opowieści o duchach i tym podohnych zja1wilSikach,dają się wy'rÓ'~nićcztery niejalko erodr.':ajetychże biorąc
za p'Odstalwęich wyodrębnienia padane przez mie:szkańcó,wwsi motywacje

�Wierzenia

demonologiczne

we wsi Obidza

egzyste&lt;IliCji
tych i:stot. Są to więc. n~tępujące
- duchy: 35
1. Straszące

2. Pokutujące z własnej
winy
I

3. Pokutujące nie z własnej
winy
4. Wywołane

-

143

nazywając je ogólnie

a. 'icientyf]kovo.:ane z ogólnie 'pojętym
"złem"
a. za kradzież QlWiec
b. 'za zbrodnię
c. za czary
d. za niewykonaną za życia, a opłaconą
pracę
e. 'za niesprawiedhwą działalność
f. za targnięcie się Ina własne życie
a. dusza zamordowanego człolWi·eka
a.
b.
c.
d.

chorobą
nadużywaniem alkoholu
strachem przed karą za przestępstwo
sugestYWInym pra·gnieniem ujrzenia
izmarłej osoby

Duchy czy te·ż strachy, które ludzie mieli v&lt;.ridywaćmogły przybierać
różne postacie (patrz przypis 37). Widywa'no' zatem małe dzieci na biało
ubrane, przybierały postać olsoby L'jmarłej, a więc mogła to być postać
kobiety lub mężczyzny, względnie jedynie o zarysach ciała ludzkiego.
Częstokroć duch nie wkazytwał się ludziom, lecz głośnym zach'J&lt;waniem
się na przykład trżaskalnieim, szuraniem, przesUIWalni-emgarnków, człapaniem, a nawet wyda!waniem głosu, datwał znać o swojej obecności.
Mógł równiież przybierać ksztalty zwi.erzęcenajC'zęściej kO'zy, a także
możlna było widzieć światełko wL'Jględniemgłę. Najbardziej adekwatną
egzemplifikacją wspomnianych kategOlrii duchów będą wypOIWiedzisamych ~nformal\;orów,'Zamieszczone poniżej i Ulsystemal1yzowalllewedle
wymienionych uprzednio kategorii.
la ... Na Chudotbówce g.adali, że ~tra!slzylo. \VarzElcha tam chadzal. Wid;ljiai capy jak hipkały w stodole. Raz kiedyś pO'5'&lt;.edld'O Sttodoły. Tam było coi; t:l'kil'
małe i wymłócił cepem i już nie było" (inf. M. K. UL 1928, arch. pryw. autora)
35 Pod tym
popu:larny;m pojGciem. w tym ko:nte:kś'Ci-er.a!ZluiTTliet
.na.leży wSl:wlkie
zjaJWi5ka b1iiej nie-dkreślcme. Moż'na by pr.zyjąć, zgo.c!Jni.ez wierzeniami
ludu. iż
duszę posiada człowiek żyjący. Po jego śmierci, jeśli za życia czlowie'k nie spełnił
pewnY'ch waru:nlków, .przede wszy,S:ŁtkiJnnatury reliJgJij.nej, duch (już nie dusza)
tego czławieka .odl;&gt;ywapO'ku1ę tu na ziemi,- wŚ&lt;ród żyją'c}'lc,h.

�144

URSZULA LEHR

za. "Pastuch niemy pasł wdowie owce. W św. Trójcę owca zginęła. Wziął
koszyk taki stary dziadek i porwał owce i zabił. Do tygodnia zmarł. Pochowano
go i sltira1slZyło.Widziały tego du'c:ha w postad kozy" (inf. F. .J.. ur. ).922, &lt;lorch.
plfy,"". aut.)
&lt;Nale'ży tu zwrócić Ulwagę ITa fakt .podJkreślalny przez informatorów,
że chodZLilogłównie a k'rad'zi.eż dwi~,co
się wią'że z następującym ich
wyjaśnieni'em: "Olwca to jest jak barranelk na of!iarę był złożony. To może wyjrś'ć jak kto ukradnie OWCie, jalk inne zwierzęta to nie wy;chodzi"
(ilni. T. K., ur. HJO.2, arch. pryw. autora).
2b. "Wystawili dom i przenosili, ale znów straszyło. Fucało koło pieca. I pytają się: co r()b~s? (duch) na to: obuwam sie, a gdzie idz:iC's? (duc'h): za wami
do nOlWej chałupy. Przenosili' stół i S!pytałi: po co?, a (m ga.da: pl'Zy tym &lt;to,le
,zabiłem brata. I wyrzucili stół i nie ~"1raszyło" (i.nef.F. .J., UL i9-2,2,arch. I)ryw.
autora).
2c. "W 1939 roku s'z!y my na KalwaJ·i(~. Nocowali my w Przyslowie i tam
straszyło. Umarła mait'ka, rodzina priZenliol,ła się do innego domu, bo nie wytrzymywali, tak ~tra'szyło. My z sąsiadką tam nocO!wały. Była kuchnia i pokój. O 1200
przYPl1owad:zili czarną babę. Dwóch 'chłopó,w był·o. Przypalili (~gie11choć nie było
zapałek. Dudniło. Nagotowały olbrzymi gar mleka, ją posadzili na piecu i lal~
jej mleko, aż wypiła wszystko i poszU jak minęła północ. Kobieta była podłużna,
czarna na twarzy. Matka czarowała mleko i dlatego w nią lali mleko po śmierci.
To taka pokuta" (inf. E. R., UL 1910, arch. pryw. autpra).
2d. "Chodził taki ,duich i sąsiad po'łożył S'obie ziemię
Iw~'Zelki ,dwch Parna Boga ·chw.ali, a on oo&lt;].&gt;owi'eidział:ja tC'L.
trzebujeSlz?, a duch mu taJk gada: rz WieT1chów ktO'ś mi dał
zr,ob~lem. To zrób ty wóz, albo pie&lt;niądizeO'ddaj" ('inf. B. S.,
auto,ra).

na gł'Jwie .i Ilzekł:
To on pyt.1: co pozard.a:tek i wozu n.ie
ur. 190 I, a,mh. pryw

2£'. "Któryś pr]je'kupnie mierzył, rOlzgralfl'i'czałto po śmiercichordzi
po miedza'ch świ.a,tełk,o jego dU5iZa. Błędny ognik, to mowili, że geomelt.ra pokutuje
(1555177).
2&gt;£. "KO!bieLa.co Slie powie3ila, ,chodziła po :nocy i talk sp'i'e'wała:

Po .pa.gÓI'kach'Wy,wiało
hOlp ciup wywiał,o
bo .mi żle sie zasiało
horpciup ,za.siało
po dolirn'k.ach wymokło
hopciu:p wymokło
bo mi sie źlezawlOlkło
hop ciup z&lt;JJwlOlkło"(1nf. F .. T., ur.

1922, arch.

pryw.

autora).

3a. "Jak weźmie okropa (strach) to ani sie człowiek nie może modlić, ani prz£'żegn"ć, aż chuś'cinę ;wyJ)f(~ży.Słyszałam j,ak neką szło i -cłapało, plus'kalo - tam
zahito parotyzalil.ta i to j-ego duc'h chodzi!" (i·oJ. F. J., ur. 1!t22, arch. pryw. autora).

4.'1. "W,tedy sta.wja.Ji krzyż na M·igootOIWie.Nie pOIs:zła.mdo kościo'ła, bo noga
byLl Zinies-i·ofi&lt;a.
Za'częłam się modhć do d'U'sz, aby tn:niie nie puściły do s:zpitala.
Ciupa'c:ki (duSiZyczkii) w świetle księżyca taką pr{)lccsjąsły
i przysłydo
łól..kJ

�Wierzenia

demonoLogicz.ne

145

we wsi Obidza

i tak mi się ciężko zrobiło. Zaczęło skrzypieć. Tak przycisnęły
pierzynę, że ni
mogłaun Slię 'fIU:sIZyć.
Bije 1121lO• wtedy ja sie osa.'lała (,aprzytOO'TlJniala).Potem ooraJZ
lekcej, \ekcej, aż sie całkiem zlekcyło. Pachnęło (wrzód pękł)" (inf. F. J., ur. 1922,
at'Oh. pryw. aUltora, rys. 7).

Ryc.

7. Duch

Ryc. 8. Widmo

rys.

-

-

Bronisława

rys. Franciszka

Słowik, lat
1613/80!Il8

76 Arch.

Jasińska, lat 56 Arch.
1613/80/1/9

P.

E. w Krakowie,

nr

P. E. w Krakowie,

nr

4b.. "W :ziJrnie UiWliJdzJiał
Tomasik 'podipity dziecko na dradme. Gada Oln: jakaś
franca ,c-ie cisnęła, j,aka chabra cie wy,rz:udła. RDlZipiął'\wltUlch i ,chce glo WlZiąć,
aJe takie dziecko cięż'kie, że g,o nie mÓlgł po:dJnieść :i przY'Polllmial s,obie, że tu
straszy oj kopnął je i zrobiło się z niego koń. Potem przewiJdziJało mu s,ie, że idzie
ze Starego Sąc;z.a oj uwidział 'taIkielglo chłopa Toz'klraozOlnegO\dużego. Zgiął sie
i przeszedł między nogami. Potem zdawało mu się, że jedzie furmanka
z deskami wyg!.ającym.L Siadł s,e na tej pasoance, a to była ~ojó;wIka, a to dz:iecko s.ie
znów paki&lt;J!wło,i mówi: "lkqpnąleś mnie, to se ltetrarz sie!dź w tej gn'o,jó/WlCe"(inf.
E. S., UL \'910, &lt;lioch.pryrw. 'aJU,tQTa).
4c. "Wd,dZJiał= takie widmo czyli ducha 'W lWiCy k,olo HOlI g'o:d:ziny, w lesie
w Obidzy ';Vol ,!'oIku W3'9. Sło z góry i wołalo: Filip CoOc.hwilla, aż ku 'I'zece taką
pr:zepaś,c,ią, że lu&lt;di:zJka
,noga nie prne5'Iaby, aż do na,s ,gdiZJiemy byE z hratem sta,rmym ist.ało
przed 'nami ,i wołało daU'eoj,aż brat oikr;z.Y'c:załi otbiecal 'zjbić. Tak
uCliekło i poszło tą pnzepaścią z powr,otem w górę, ale jaik wiidzi,a:łam to sie 'robiło coraz rwiękSlze, aż miZJnikło z Ólez bez 'slo,wa'. CaŁe byŁo biale jalk e,złO'wieok
do :ramio,n (głorw,a i rClimiona) tyTko zarys t'wa,r'zy, restwa c:z3'ma, pOlwłólClzyst'e,'brz~są'Ce jakby 'SIz,aty" (inf. F. J., ur. 1'9'22, aneh. IPryw. aJUllJora,rY's. 8J,.

Należy tu dodać dla wyjaśni,enia, że ~nfoMlaJtorka udała się wt'e'dy
z bratem do lasu, alby u:Icr-a:ść
trochę drewllana ;podtpałkę.
4d. "P'oszetdlem na strych

z małą .cÓIl".ką.Żona, kJtÓ'1&lt;lzmarła pr:zy5rz.łado mnie
przy mnie, a ja nk .ni~ wildiz:iał. P,otem

w .nocy. Ta'k baiI'dZJozilffino było i leżała
10

"LUd"

-

tom 66

�]46

URSZULA LEHR

przyszłe1 pod okno ·i pod oknem siedziała. Była j.ak żywa, na biało ubrana, p.Jd
ogródkiem siedziała. Nic nie było słychać, jak szła. Nic nie robiła, ani nie mówiła. Tak byl0 dwa ,razy" (inf. J.O., UL 1885, arch. pry'w. autora).

. Jak wy,niika z zamieszczonych tu kategO'I"ii duchów, najhc:nniejSiZą
grupę stanowią duichy pokutujące lUJdzi, którzy przekroczyli ok!I'eślone
normy talk społeczne, 'llsankcjo!I1D1WalIle
przez prawo jak i rehgijne, normowa:ne przez Kościół. Zarówno w jednym jak i w drugim przypadku
rezultatem ich naruszenia były skutki w postaci pokuty duszy po śmierci człowieika, który się takiego cZJIIlu dopuścił za życia. Dusza jeg.o błąkała się po świecie nie mogąc za:nnaćspokoju .i nękała innych ludzi. Zróżnicowany cha,rakter działalności duchów został zd~teTmiJnolWanyw większości wypadków naika:zami Kościoła i 'wiaiTą chrześcija11s!ką. Rz·ecz
ja.sna, iż w niektóry;ch wy;padrka!chokreślOllla działalność człowieka może
być wynikiem obawy przed restrykcjami natury prruwnej na przykład
zabicie człowieka, a nie religijnymi, jednakże jak moiJna mniemać, ten
rodzaj sankcji jest bandziej respeiktowany. Jest Ito wynikiem bardzo głęboko zakorzenionej IW świadomości wiejskiej religijności.
Prz.edstalWione w niniejszym 0piTa'cowaniu wą.tJki wierzeniolwe składają się Ina przetrwały do czasów iw:spókzesnych Olbraz jednego 'z fragmentÓowtradycyjlnej kultury duchowej. Miejscami widać wyraŹJnie lUiki
w ma,ter·iale faktograficznym, lub przemiesza'nie się róiJnych wą,t'ków, będące ,wynibem jeidynej drogi 'prze\kalzu - rela,cja ul5ltma,ja!k i działania C'za.s.u- pamięć i'nfoTmatorÓiw.Zachowane 'wierzenia uŚ1wiadamiają,
iż pJ'oees zanikamia tego rodzaju treści' kultuTOlwych jest niezwykle powolny w st:oSUJnkudo zmian zachodzących na przykład w dziedz,i.:nieikultury materiaill1'ej. Ostatnimi nosicielami daVv'll1ychwierzeń są bo'wiem
O'sobystaT'sze, w opfulii to których, głównymi przy&lt;Cizynamizainiiku tychże była sze~ca
się oświata oraz ożywio.na działailJnośćKQścio-1a.A zatem istlIli'eIlie daIW1Il'ie'j
wszelkiego .rodzaju duchów, a s'Z'Czególn:iesiLne
przekonanie o i'Ch wrogim na!StalwienilUdo człowiieka, było wynikiem
ciemnoty, co motyiwują sami w taki oto spolSób: ,.dzi'Sri.ato j,esi oświata.
Tera:z ni ma'ją &lt;teduchy !siły, taki .mocy 'do ludzi" (11555/717),
czy też "byli
dawni ludzie głupi" (1\611O/8D).
KQ~dół naiJomias.t, przez wzmo,żelIliesIWej
działal1ności; pOŚlwięcuil1'ie
domów, l'eJmolekcje,hierzmo'walIlie, a naweit jak
uwafżu'ją - misje, w opinii mieszkańców wsi przyczynił się do tego, 'Że
"to zł,€, co bywaŁo to j€lSzatm6wiOllle i Iteraz tego ni. ma" (11555/77).
"Przódy nie było bieTZIl10lWaniato więcej strachów bylo. Teraz ksiądz
jeździ to sie modli pod:r{)ldz1e'" T'eraz ludzie chrzCiZOlne(-). To tea.-az
tego ni rna. Już bedzie 80 ~oków jaik t'ego ni ma. Ptrzed pieuwszą austriacką wQjną toprzesło już. Teraz to nie s'lychać o tym" 1(116'10/'80).
Tak więc uŚlWii.adomi.eniu
spolec'znemu poprzez podniesienie poziomu
kulturalnego (sz:kd1Jniti1Jwlo)
ora'z ingerencji Kościoła w spmwy duchowe,

�Wierzenia

dcmono!ogiczne

we wsi Obidza

147

przypisywano w tej wsi zni'lrnięaie tych wszystkich istot, zarównQ demonów,istO't demonicznych, ludzi o wi-edzy ma,gicmej, 'a także duchów
wszelkiego rodzaju, które przez długie wieki gnębiły ludzi :nieomalże
na każdym kToku.
Uwolnienie od przeISądów i roznego rodzaju zabobonów, daje się
zauważyć w opiniach dzieci szkolnych 36. Pr2iede wszys1Jkim nlie wykazują one przywiązania do tradycji, a w przY1padkukultury
duchowej,
wiele wierzeń nie jest im po prostu znanych. Co pTawda pOlk'Q!lenie
starsze prz.ekazuje dzieciom w formie już tylko 'opowiadań da:wine wątki
wierzeni,olWe lecz traktowane są one jako bajki. Naj'Siini1ejszy wpły.w
przekazów tradycyj:nych daje się zauważyć u dziec'i w wieiku mniej więcej 11 - 12 lat, a potem stopniowo u wyższych rocznikóJW zatnrilkająone
prawie zupełnie. I &lt;tak na :przykład, gdy IW obrębie tej piwwszej grupy
wieku dz,ieci po,trafią cokol,wiek powiedzieć na temat i:st:otnadprzyrodzonych czy nawet przytoczyć jakieś 2idarzenie z nimi związane, to w grupach starszych ni'e zmają ich w ,ogóle, lub też działa tu już czynnik samokontroli. Ogólnie rzecz ujmując można stwierdzić, iż w maeznym
stopniu 'przeważają tu wierzenia o treści wybitmie reiligijnej, a llie magicz,nej. Zami'e'Szczona tabela ma na celu zilustrowanie I\V'spółczesnego
sta.nu wier2ień odnośnie demonologii ludOlwej i ukazanie Sltoplrliamajomości wątków tradycyjnych w odniesieniu do wieTzeń religijnych, na podstawie wypOlWiedz:iuczniów szkoły podstawoiwej w Obidzy z klas V - VIII
(przeciętna ilość dzieci w klasie około 20 uC&lt;7JniÓIW).
Na prodstawlie ilościowego prz,edstawienia wypOiWied:zi,widać wyraźnie, iż maj'omość iWą:tlkówtradycyj1nych w klasie V i VI w stosumku
do ogólnej liczby uczniów w danej klasie jest znacznie większa
niż
w klasach 'WyZszych tj. VIIi VIII, ale ;tylko mimima'lna liczba ue~niów
we wS'zystJlcichczterech klasach wierny w istni,em.ie istot nadprzyrodzonych. Najiwliększą pojp-ularnością cieszy się diaheł, .natomiast o innych
istotach słyszało niewielu, a o nie wymienionych 'tutaj jak na przykład
południca, pDlToniec,zmOTaczy s1Jrzyganic nie wiedzą.
St'OSowane środki o chalTaik:terzepro.filaiktycZJnym,i obIiOnnym, a więc
taklie akcesoria jak na przykład: kTzyżyk, szkaplerz, woda święcona czy
~eślO1ne zacho'wamia (znak krzyża), modlitwa itp., mają poldł'oiległównie
religijne. W sporadycznych tytlkio wYIPadkach wylkaza'Ilo stię znajomością
stosowania czeTIWonegok!alol'1Ujako zabezpiecza,jąc€lgO przed UT'okiem.
POIWyżJsze
uwagi nasuwają wniosek, że wialTa chrześcijańska jaką wy38 Opinie
dzielc.i na temarl; wiemeń
UJZyskano w opa.I'lC'itu
o przeprolWadrzoną
w Ob~dzy w 1976 1'. W 'k1lais·a'ChV, VI, VII i VIII ankJ.etę·. O:gółelln badalI1iami IJ'bjęt,o
87 dziecL Malteriał
ariklieitOlWY znaijdu:j-e się w Anchi'wllm
P.rawwni
EtrJiolgr.afii
IHKM PAN 'W Kir ak,OIwie, fiT iIllW. /1;554/77).

�148

URSZULA LEHR
Wierzenia demonologiczne w opinii uczniów szkoły podstawowej
znajomość
wątków tradycyjnych

Klasa

charakter
sposobów
obrony

najbardziej znane istoty
nad przyrodzone

Ilość
uczniów

i

I

&lt;U

'2

;;

VI
VII
VIII

12

3

11

11

4

11

7

5

14

3

3

5

9

5

17

5
17

12
3

I

4
6
5

12
9
4

2

1
7

----'-----'-----'----'----'----'----'-----'-------'---'----

1

"O

.~

..&gt;o:

l

1

2

2

3

1
3
12

1

----

4

1
2

o

...

&lt;IS

...

oD

2
9

4
13

7

12
10

Q

N
U

18
22
22
23

11)

.s,

~
o

V

o.

u

12

._---_._---

znaje młoda geneIra,cja jest na tyJe 9iL1nąi jednoznaczną, że ni,e dopuszcza
narwet współi:stn:ioeniawieTZeń kadycyjnych i zalbi'egówo cba,ralkteiI"zemagic:unym, w pi":oeciwieńsltwiedo osób starszych. Wyrazem tego jest na
przykład stwierdzenie wielu uC:m1iÓiW,
mot)l'wujących swą n~erwliaręw inne istoty IlIiż Bóg, Matka Boska czy alll.iołowi,etym, że są katiO'lilkami,
względnie prarwdziwymi chTześeijanam~.
Przekazane ipr.zez uczniów opowiadania 37, na 'podstawie relacji osób
starszych, stano'wią minimalny procent 'w stosunku do ogólnej liczby
ucznió'wz wszystkich klas i charakteryzują się dU!Żąnieścisłością. iWskazuje to na lbralk zahrteresowania tego Toci'za'juprzekazami ~ lbacrdziejracjonalny stosunek Ido 'tego ty/pU zjawisk. Najlepszym tego pr:zykładem
maże 'być jedna z wY!powieidzi:"Sądzę, że jest to zwykły przesąd i uroJenie o istnieniu czegoś takiego. Myślę, 'że istoty nadprzyrodzone ibiorą
się z ;wyo'braźni człowieka. Jeśli ktoś umie fantazjować, to zarnz wymyśli iStotę nadprzyrddwną" '(kI. VIII)(li51514J7~).
27 Pondż.ej zamies~czane
relacje ulcZi!1iówdotyczą bądź to be:zpo.śretdniego sp,o.tkania z duchem, diabłem itp., względnie ich 'bliskich lub też są to opowieści zasłysa.a:ne.
"Spotkałem się w nocy z istotą nadprzyrodzoną.
Był to taki człowiek bez głowy. Był niżej drogi i mówił tak do mnie: skąd łuni, skąd łuni, skąd łuni. Ja nie
mógł uciekać, ani wołać, bo mi wszystko, że nawet nic w ogóle. I dopiero zrobiłem znak krzyża świętego, wtedy mnie opuściło" (kI. V, 1554/77).
"Mama spotkała się z wodnikiem. Szła w nocy szosą i płynęła rzeka i zobaoczyła wodnika. pół-ł"yby, pół-człowieka. Miało wielgie włosy. Było to po II wojnie
światowej w roku 19'47 w Piwnicznej" (kI. V, 1554/77).
"Był wieczór, gdy dziadek wracał do domu. Zobaczył kozę czarną i zaczął ją
chwytać, a to zniknęło, bo to był diabeł" (kI. V, 1554/77).
"Czarownica ma wygląd kobiety; jest duża, włosy czarne, rozczochrane, dość
wysoka, .owinięta w pot'argane łachmany,
wykonująca
dziwne ruchy" (kI. VI,
1554/77).

�Wierzenia

demonologiczne

we wsi Obidza

149

M021namlni€lIllać,iż to pokolenie, gdy dorośnie rui.ewiel1ebędzie mogł,o
pOIWioomećlIla t€mat tradycyjnych wierzeń swoich dziadków, czy w SIjJiOradycznych wY1Padkachrodziców; względnie nie bę'd2lie o nich nic wiedziało. Tak więc wlSzysrt;lkie
te relacje uzyskane w ibralkciebadań terenowych, stanowić 'będą ostatni wyraźmy 'ślad JulCiowychwierzeń demono:l:ogtic2lDychwe wsi Obidza, jaik. i w innych wsiach karpackich, p!rzetTlWały
do końca lat 7()~tych XX wi'eku.

URSZULA LEHR
DEMONOLOGICAL

BELIEFS IN THE VILLAGE OF OBIDZA
REGION). AN EMPIRICAL APPROACH

(NOWY SĄCZ

(S u m m ar y)
The present article concerns maintenance
of demonological
plots in beliefs
and views of elders and school children (5 - 8 grade).
The prGblcm is discussed in r·ela.t:ilOnto dalta coile-eted dwr;in,g a fielid research
carried ou;t in the village of Obidza {N·OiWySącz COUill,ty), where traditional
belie.fs have been preserved
in their ()lrigilfl3l fOI1ffis mairrlly due to penLpheJ'ic
location 'of the village.
Beliefs roga'rding supe-rna.tural be-ungs are- presented fol1Q&lt;\v'i!n.g
a classification
es.'tabl·is,hed accQ;pding ,to fandona'!
criterion.
Thus, thre-e- caJtegOlI'ies of aJotivity
of supernatural
beings have been distingui·shed. They are: a) advantageous activity
(i.e. pm,tection or ,J,divities yielding
pJ'ofi,t), b) disadva.nitage-oiUls aictivity (L.e.
activity hurting s,omebody or some/thing), and c) :neutral adivLty (eg. hal\1nJting).
Dem·onu.lolg.ical plots presented
in the ariticle ·nclcur in fragmClIlitary farms.
HOiWcver. a va.riety Oil Sll'pel'lllatuTal bein;gls a,nd magkal ceremolnies pro'ves a cons.iderable pre:;ervaJlion and vivaC'ity of them. Magical adivities
refled.ing
old
belief.s in supcnna'lural beings or cO'lllcerrung cC'.rtain phenomena, C'S\peciaJly t.hese
which man could not ·dcal with ra:tiolna&gt;l1y (i.e. pr·otection ·of hous.eholds from
rain O,I' sto,pm) serve as a good example.
A,ccofiding to the oldest generation, the lack of edl.{cation and church activity,
in a broa.d sense of the word, deterrn;j,ned main;tenance of old belieh. Well-educated school ,children, however, seem not to believe in supernatural
forces their
grandparents talk about.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5988" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5968">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/93545d16d59c7ca1a3a7ec672322a918.pdf</src>
        <authentication>bedd3cce3633db064dcce77298541da4</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71440">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1828</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71441">
                <text>1982</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71442">
                <text>obrzędy rodzinne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71443">
                <text>rodzina</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71444">
                <text>obyczaje - przemiany</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71445">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1694</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71446">
                <text>Obrzędowość rodzinna jako wyraz przemian obyczajowości wsi / LUD 1982 t.66</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71447">
                <text>LUD 1982 t.66, s.101-113</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71448">
                <text>Staszczak, Zofia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71449">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71450">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71451">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71452">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71453">
                <text>II. STUDIA

ZOFIA STASZC~

OBRZĘDOWOŚĆ RODZINNA J,AKJO WYRAZ PRZEMIAlN OBYCZAJOWOŚCI WSI.

Często spoty1ka się dążenie do W'liany lub 1lworzeiI1iaform obrzędQwych w pr~elk'Onalniu,że pociągnie to za s:abą zmiany oibyczajo(we i światopogłądowe. Wydaje się jeid:naik,~e nie obrzędowość ksz1Jałituj'eobyczaje,
lecz .zaakceptowanie jakiejś obrzędowości jest doipiero wyrazem pewnych
przemian orbyozajowych. Zadaniem niniejszego opracowania jest więc
określenie mecohani7lffiui tendencji przemian OIbycza'j'Owości
wsi, w świetle .zaniku, pojalwue'nia się i Iprz,emia,n elementów obrzędowości rodzinnej 1. Je'Sl1;to próbazgromadzema
prwsłanek dla określenia tego, w jakim stopnilu i za'kres:ie stan i przemiany obrzędów rodzinnych mogą służyć do wniookowaniia o starriie i przemianach o,bytzajowośd. rolaziIllnej,
tj. czy obrzędy mogą być uważane za wskaźinilk OIb~zajo'Wości rodzinnej 2.
ObrzędOIwość i obyczajowość ni,e stanowią Wlprawdzie w etnografii
nowych kategorii badawczych, niemniej nadal są podejmowane próby
defin,icyjne zmier:zające do wyjaśni~ia różnic .zaikreoowych tych pojęć.
Wyczerpującego przeglądu i podsumowania istni·ejących propozycji badawczych dokonała K. Kwaśniewic'Z w ostatnio wydamej pracy, w której wskazała na istnilejące w tyttn zakresie róŻ/nice oraz ,p:'Unktystyczne 3.
Są to zagadmienia ndezmiernie :z:łożonei trudne do jed:nJoznac~nego ujęcia. W literatll1rZ€ prze1dlmiiOtunadal podnosi się, że podejmowa·ne próby
TOlZI"6żnieni'a
pO'jęciowego "obrzędu" od ,,~wyc'za'iu" i ,,'Obyczaju" nie są
wystarczająco precyzyjne i że w teorii kultury i społeczeństwa funkcjo1 Opracowanie
powstało w związku z realizacją tematu nr fi "Przemiany
oby~
eza'jowo'§c'i rodzinnej na wsi w P'oJ!s,c'ePółnOlcIllo-Zalchodniej" w ram.ac·h problemu międzyrcslO.rtOlWego MR III/18 koo;rdynolw.anego przez Il1ISI1:ytutSocjo1'ogi:i DAM,
w rama,ch III grupy tematyc'Z'nej, Oipracowylw31I1€j w Kat,edJ1Ze Ebniolgrefii DAM
pod kierunkiem prof. dra J. Burszty.
! S.
Nowak, Metodologia
badań socjologicznych.
Zagadnienia
ogólne,
W:asrs.zawa 1970, s. 102; pOiI'.też M. Mis:ztal, Problematyka
wartości
w socjologii,
WaJrSZaIW&lt;J.
1980, s. 19.
s K. Kwaśniew'1cz, Doroczne i rodzinne zwyczaje na tle wspólczesnych
prze-

obrażeń

•.Prace

wsi

podkrako.wskiej

Komisji

Socjologicznej

(studium

PAN"

wsi

Niegoszewice

nr 44, Warszawa

w

woj.

krakowskim),

1979, s. 12 - 27.

�ZOFIA STASZCZAK

102

nują rozne konc€!pcje zależne od sta'I1!owiskmetodoIlogicznych reprezentowanych przez poszlczeg6Lnych halCia:czy
4. Wskazuje
s'ię przy tym, że
w praktyce badalwc~ej próby rom-óżniania znaczenia pojęcia "obrzędu"
od ,,~YlCizaj'll" czy "olb)'lczaju" szły w dwóch kierun1mch. Jedni badacze usił'owali wyodrębniać i polCikr!eślaćceremoniał czy rytuał towarzyszący zachowaniu się ludzi w o!kre:ślonych sytua!cjach społecznych. Podkreślano przy tym, że in&lt; baJ"diZJiej
rozhudowany jeSl1:ceremoniał, tym
wyraźnie] obJ"zęd nabiera cech wicdowiska dramatycznego. Reprezentanci dr!ugiej dr'Ol~irozgrarriezenia pojęciowego obrzędu pOdkreś:lali znaczenie w pewnych określonych ramach cza!sowo...•
przestrzennych mot)'lWacji religijnych lub magicznych. Obrzędem w tym ujęciu były więc wszelkie przejawy gI'U!powegoza'chowania się ludzi, zwią'zane z wykonywaniem kultu r:elliigijnego lub zabiegów ma!giciZlnyJch
5. Obie wymienione
~onceiPcje nie są zdaniem K. K'waśni!ewicz wystarczająco precyzyjne.
W toku szczegółolwych uzasadnień autorka wnosi, że w obecrwm stanie
teorii etnografircznej wskazana jeslt raczej pewna rezerwa w operowaniu term~nem "Olbrzęd", zwłaszcza wobec fa1k'tu, że jego definicja posi!ada wszystkie podsita'wOlwecechy, które K. KwaśnielWicz przYlpisuje
przede wszystkim Zlwyezajowi ja:ko ogólnej kategorii pojęcilowej przyjmując, ż.e "zwyczaj jest rodzajem zachowania się jednostek lub grup
ludzkich - najczęśdej o charakterze slpo'ntanicznym - podejmOlwanego w małych społecZJnościachw sposób celowy w określonych sytuacjaich
społeeznych, na gruncie uznanych w darnej Slpołeczności tradycyjnych
norm i wzorów, na stJ"aży których stoją głównie sankcje obyczajowe" 8.
W tym kontekście "ZJwyczaj" - "obyczaj" autorka ustala z ko[ei taką
definicję obycza'j6w, w myś'l której "są one po'zaill'stytucjonalnym systemem obejmującym normy zachowania się uznawane przez daną społeczność i wyrażone w kątegoriach moralnych, a więc poprzez stosunek danego czynu do wyobra'żeń "dobrego" lub "złego" postępowania" 7.
K. Kwaśniewicz wyraźnie jednak zaznacza, że pewne formy zwyczajowego zachowania się, oceniane jako mało znaczące pod kątem widzenia
interesu danej społeczności, mogą być !abojętne z punktu widzenia obyczaju 8.
Ogólnie rzecz biorąc, autorzy def.inicji "obyczaju" dość .zgodnie ak,centują no:rmatywny charakter obyczaju, który traktują jako zespół dytamże, s. 12 - 22.
tamże, s. 23.. paT. też R. Tomi,cki, Zwyczaje
i obrzędy. Uwagi na margine.sie artykułu
K. Kwaśniewicz,
"Etnografia
Polska" t. 18, 1974, z. 2, s. 57 - 63.
e Kwaśniewlcz, op. cit., s·. 21 - 22.
7 tamże,
s. 27.
8 tamże,
s. ~2.
4

5

�Obrzędowość

rodzinna

103

rektyw zachowania się 9. W koncepcjach Wielu badaczy przyjmuje się,
że obyczaj jest "zwyczajem pewnej sp0l1eeznoIŚci,
lecz posiada zawsze :bo,
czego brak zwyczajowi - charaiktetr normatywny. Stosowanie się do
obyczaju nie jest sprawą indywidunallną, 'Obyczaj ma sankcje przymusu
mora/mego, kitórego jednostka nie może zlekcelważyć bez szkody dla
siebie" 10. Definicje wiążące pojęcie obyczaju z jego normartywnym chara'~terem nie wyja'śnialją jednak 'w spoiSóbjednoznaczny charakteru tyclh
noT'lIl,tj. ich z!wiąz:kuz mOlfallnością.Zalgaldnienie to nadalI wywtołuje rozbieżności. Np. ,M. Ossowska poświęciła wiele miejsca w swoich pracach
na poszuki'wanie kryteriów służących kJlasyfilkac'ji nOTm na mmalne
i obyczajowe, nie dochodząc w tym zakresie do jednolznacznych rezu1tatów 11. ,Mimio,braku wytraźnych rozstrzygnięć w tym ostatnim zai~resie,
normatywny charakter obyczaju siJwarza podsrtawę do biliJżJszego
splrecyzowalIlia pojęciowego i stanowi 'zarazem prZie:słan:kędo przyjęcia pewnej
konwencji znaczeniowej ustalając€j ,relację między 'termiJnem "zwyczaj",
"obrzęd" i "obyczaj". Ma to szczególne zna'czenie dJla podjętej tu próby
wyjaśnienia wzajemneg'O st10lSuniku
(relacji) obr'zędu i olbyczaju, tj. wskazania, o ile obrzędy mogą służyć do wnioSkowania o Istanie i plrzemia
uach obyczajawośei. W nawiązaniu do przytoczonych wyżej delfinicji
zwyczaju i obyczaju wydaje się, i:ż właśn'ie zwyczaje należy rozumieć
jako regularności postępowania społecznego powiStałe tylko wiSKJUlteik
nawyku, czyli jako społeczne prawidłowościzaehowań, dla których nie ma
specjalnych mechanizmów kontIrolnych zapewniających ich jednohtość 12.
W tym ujęciu zwyczaje stanowią najbardziej pierwotny sposób odzwierciedl~nia rzeczywistości przez śW~ladomośćiludzką i stanlowią hezTed'leksyjne sposoby zachowania !się13. Dopiero wytlworz:enie zwyczajów pociąga
za sobą powstanie dwóch skal wartośei: 1 -od
1epszego do gOTszego
zrealizowania danego sposobu postępowania; 2 - wyboru sposobu postępowania przez dany podimiOit,'W danej 'Sytuacji, wobec danego przedmiotu. Sfera pierwsza jest sferą obyczaju w sensie ;ŚCiŚII€ijszyrn
tego słowa
i powstaJe wówczas, gidy zachowania stanowiące hezremeksyjne zW)'lczaje
poprzez konfrontację z dyfuzją innego zwyczaju wytworzonego przez
inną społeczność, winnych warunkach geograrf!iczn)'lchi historycznych,
J

Elementarne
pojęcia
socjologii,
Warszawa 1970, s. 220 - 22,1.
L. H. Gray, Cu.stom, w: "Encyklopedia
of Religion and Ethic", Edinburgh
1911, vol]. 4, .s. 374 - 377, cyt. za: Cz. Roboityd{ii, Tradycja
i obyczaj w środowisku
wiejskim.
Studium etologiczne wsi Jurg6w, W'rocław 1980, s. 96 - 97.
11 M. Os:,olwsika, Socjologia
moralno.ki,
Walrs:zalwa 1969, s. 251 - 256.
12 Lexikon
zur Soziologie, HambUll1g 19'7'5,CiZ. 1, s. 108 - lO9.
13 Szczepański,
op. cit., s. 219; por. też K. Kwaśniewski,
Zderzenie
kultur.
Tożsamość kulturowa
aspekty
konfliktu
i tolerancji,
maszynopis pra:ey s. 13- 34.
9

10

J. Szczepański,

�ZOFIA STASZCZAK

104

przeTadzają się rwe wskazan:ia wy1boru zachowania się, a więc stają się
obyczajem. W tym miejscu należy podkreślić, że obyczaj tym różni się
od normy społ€C'Zniej,iŻe jest ty11kowaTtościowa'I1~empewnego zwyczaju.
natomia!St norma społeczna stanowi samą 'Zasadę, według której ów zwyczaj musi !być wartośoiowany i przemienia się w ob~'zaj 14. Wsikazana
wyżej sfera Muga, związana z wyborem sposobu pO'siępO'waniaprzez dany podmiot w danej sytuacji wobec danego .przedmiotu, two:rzy system
wartości i nOlrm specy!ficznych dla danej kultury, we właściwych jej
odirębnośóach [ IIJIwarunkowaniachspołeczn~h.
Licząc się z powyższymi usta'leniami mOŻlIlaz kolei przyjąć, że obrzęd tworzą te obyczaje, któ:re prz~"jm'Ują za kryterium WaTitośóOowa'Ilia
lepsze luib gOT'szepTaktyikowanie ~wyczaju. Tworzą one sfeil"ędośWiadczeń mniej be71pośrednio egzystencjalny,ch, lecz związanych z prawdziwymi lub domniemanymi egzystencjalnymi konsekwencjami sfery drugiej,
tj. wyiboru samych zachowań w związku 'zprzyję'tymi wart'ośóa'mi i normami. D[atego obil"zęd,w zależnośoi od źródła norm, może mieć challakter rodzinny, loka;lny,związany z dziennym 'lub rocznym cy1kilemprzyrody, a także może mieć charakter pań:SltwQlWoprawny
i nie przestaje być
zarazem ·zwyczajem i obyczajem. Zatem 'włączenie czegoś do sfery obrzędowości, jaJko czegoś godnego obrzędowego ujęcia, jest jużpI"zejawem
wyeksponowania jakiegoś o.bycza'ju, który może być rozpatrywany talkże
w kategoriach zmi€Jl1'ności(pojawian1ia się, utrzymywania i zaniku). Dla
sformułowane'j wyżej 'tezy istotne zna'C'zeniema zatem przyjęte tu założenie, że zail"ównooibrzęd jak i obyczaj są pewnymi sposobami wysublimowania zwyczaju a następnie .fakt, 'ż'e obyczaj nie przybiera tak sformalizowanej postaci jalką prz)"biiera obrzęd. W lwnsekwencji ze sformalizowanego opisu obrzędu można wnosić, dlaczego ta a nie inna warstwa
obyczajowa została wyeksponowana jako godna obrzędowego ujęcia i Co
spowodowało, że przyjęto taikJiewłaśnie zacholWaniaza si.pO\Sób
wyek'S,pono
wania społecznego znaczenia tych .fakWw. Inaczej mówiąc chodzi o to, że
sublimacja nOlfTIlatywnazwyczaju w obrzęd przYbiera na tyle sformahzowaną postać, re 'w pełni nalda'je się do etnograficznego opisu. Naltomiast sublimacja normatywna zwyczaju w obyczaj występuje wprawdzie
paralelnie,· a'le nie przylbiera j'Uż tak sformaJhzawanych form.
W praktyce badawczej przy wyróżnianiu zw~za'ju rfoil"ffiułowanowięc
pytanie: jak to się dz,ieje, że w danym kontelkście krulturowo-ihistor~znym
ludzie ukLształt'owalisobie takie ceohy za,chowania? Naltoffi'iastprzy obyczaju pytanie to formułowano inaczej, a mia'llo'wicie: jalk to się dzieje, że
w danym 'kontekście kultllrowo-hi:s.toTy:cznymi :1clalsowymIud-vie ukształtowali :sobie takie za'saidy wart'ościowania sposobu zachowania? Przy
J

14

K.wa&gt;Śniewsk'i, op. cit., s. g.a

�Obrzędowość

]05

rodzinna

obrzędzie natomiast formułowano _pyttaniepodwójne, a mianOwtlCle: jaki
kontelks't kulturoWlO-hiStO'ryczny i klasowy spOwodował, że właśnie te
elementy, tj. ta walI'Stwa o:byczajowa zostały wyekspO!nowane, jako godne
o:bI'"Lędow€lgo
ujęcia? I po drugie, co ,waTunkuije, że przyjęto talkie właśnie zachowania za sposób wyekisponowania \SpOlłecznegoznaczenia tych
fak.tów?
Trzeba tu także dodać, że obrzędy rodzinne na wsi .łączą w sobie
elementy obrzędu pody1ktowallleigos)'lSt1'!merilwartości i norm .grUlpyrodz~nnej, tj. związanych z cyk/lem życiowym człowieika li rodziny. Są one
jednak talk:że zaalkceptowane przez społeczność lo:krulną, ktÓTa bieTZe
loN nich udział, są skorelowane .z rocznym cyklem -pracy na iTOIli,
a t~e
z systerri,em norm prawnych obowiązujących w o:kireślonych państwach
i związkach reli.gijnych. Wypada tu talkże dodać, że ,w tradycyjnej ku'1turze ludo'wej istniał wyraźny podział między obrzędowośc.ią d'OToczną
związaną z rytmem rocznym, uksi~tałtowa:nym w nwwiązan~u do cyk,lu
w€lgetatywnego, a obrzędo'Wością iTodzinną, związaną z tokiem ludzkiego
życia. W nawiązaniu do tego podziału i 'w pralktyce badawczej ograniczano .o:ię w segregowaniu ceTe'm'Olnia!1nych
fOlTmodś,wię't;ności do redukowania ich do dwóch kategOTii, tj. obrzędów dorocznych i rodzinnych. Wypracowany w tym zakresie system p'0-rządkujący zaczyna się
jednak 'zaburzać, gdy z-ostał wprowadZJony cykl óblTzędów rodzinnych
także w skali roku (imieniny, urodziny). Powstała bowiem w too sposób grupa obrzędów dorocznych, ale i rodzinnych. Następnie, zarówno
oibiTzędydoroczne jak i rodzinne są staile wZJbogacane o nowe eilementy.
Przy nowej ohrzędowośei dOToczne'jmamy do czynienia najczęśc~ej z el'ementami ś'wieckimi, bardziej oderWa:nymi od. C)'lklu wegetatywnego (np.
Święto Kobiet, Dzień Nauczyriela). Natomiast w cyklu rodzinnym pojawiają s'ię uroczystości bardziej tradycyjnie związane z etapami życia,
a jedynie uzupełniane 'W nowy sposób i w Zlwiąizkuz nowymi cezurami
w życiu je'C1no~ki(dzień rozpoczęcia i zakończenia nauki w sziko'le,dzień
przysięgli 'WojskD'Wejo'bchodZJOnypoza śflodowiskiem wsi). Czynnikiem
sprawczym .tych ostatni'ch zmian jest indywiduaJlizacja jednOlstki w rodzinie oraz poszerzanie się zakresu spolecznego uczestnictwa, gdy ważne
dJla jednostki wydarzenia coraz baTdziej aThga'żująi czł'Onlkówr'Oci:nilIly
15.
Dla uchwycenia całokształtu współczesnej .obrzędowoŚci rodzinne&lt;j, któiTa
przeżywa na iWsi wielJkopo'1slkiellietwą'tpliwy
j
rO'zkwi't, zga-omadzone materialy próbowano wstępni'e zana'lizować przy pomocy wpriowadzenia
pewnej syGtematyzacji w Illawiązaniu do stadiów rozwojowych rodziny,
które układają się w ,okJreślone fazy. Za podstawę ich wyodrębnienia
1

11

D. MaorkQWISka,

W3Ir.szawa

1976, s. 223.

Rodzina

w

spoleczności

wiejskiej,

-

ciiHllość

i

zmiana,

�106

ZOFIA STASZCZAK

przyjęto proste kryl1:er:iumdemografic~ne, tj. zwiększanie się lUibzmniejszanie liczebn'ości rodziny.16. Przy .pomocy wymti.enionej systematyzacji
pTóbowano -także ana'lii'zowaćwyróżnione typy i odmiany zjawisk w powią'ZalIliu,z określonymi ka1:egoriami ISpa.ł€C'Znymi
OlSóib,ktÓire udzielały
iruformacji o!raz osób, ,októrych udZiielano imo'rmacji' 17.
iP&lt;Ydejmującpxó'bęinterpretacji zgromadzonych wyników badań empiryC'znych wypa'da Ina Iwstępie zauwa'żyć, [ile przemiany obrzędowości rodzilnnej jako wylfaz prnemian obyc.zaj'OwoiŚCi
WISi mogą być roz:patllJTlWane ze względu .na to, .że:
l - pefWl1esytuacJe rodziinne znajdują wyrarz.oihrzę!dowylub go nie roajdują oraz ,ze wz'ględu na falki, że poszczególne obrzędy rodzinne pojawia'ją się, zanilkają lub zmieniają;
2 - obrzędy iSąwyrazem pewnych ·oC'ze'kiwańspołecznych oraz społecznych uprawnień i oJbowiązków, które kszJtałtują zaTÓ'Wnorol'e i pozycje
społeczne jak i OIbycza'jowość,ale dbrzędy potrafią tallde stać się źródłem nowych oczekiwań, uprawnień i oibowią'zkó1wspołecznych {np. nazwy określające polkTewieńs1:Jwo
i powinowac1:wo za!równo poddają ich nosici~1i pe.'wnym ,normom społecznym, jak i nadają im moc ograniczonego
tworzenia takich ll1orm);
3 ..:.- obrzędOIwość skorelowana jesrt z cyklem rodzinnym i produkcyjnym cykllem rocznym, co jelst szczególnie istotne w społeczności wiejsbej;
4 - zachodzi r'elacja .i sprzężenie zWlfotne pomiędzy taik określoną obrzędowością a normami prawnymi i religijnymi {można alIla'lizować, o Be
nIQrmy,te modydJilku'jądbT'zęcioW'ość
i na odwrót);
5 - cza'sami takż-e mogą 'być rozpatrywane ze w~ględu na to, czy występują interf€!rencje pomię'clzy T'óżnymi olbI1zęrdamiukształtowanymi
w różnych regionach i narodowych kontekstach kulturowych.
Opracowa'nie niniejsze nie podejmUJe trady.cyjnej problematyki etnograficznej związanej z pun'ktem piątym, gdyż badania prowadzone
były tyl!k'o w wytbranych wS'iach jednego regionu 18. Traktując obrzęd 01&amp; Z. Tys·z:ka, SocjoLogia
rodziny,
W,an;zawa I:974, s'. 140; A. Dodz~uk-Lityhslk';,
D. Markowska" Współczesna
rodzina
w PoLsce, W,a'I1s.'ZalWa
1915, s. 117 - 119.
17 Baidania
~Ditensy.wne prawadz.ono w opalilCiu o krwe.srt.i{)lnaT~u5lZ
wywiadu.
Dobór inf.o,I'maitOlfó'Wzostał cliQlkoirranyna podstawie próby cel-olwej. przy dążeniu
do równomiernej
reprezen:t,CLc:)i na.iwari:[l,iej'S'zych~a!1.(Jg.QIfiis:po·łecznych. Zgodnie
z wytYlPclwaJnymi 16 ka,t'egariauni ind'o.rma~'Oró.w prze'Plwwadzolno poglęb'io&lt;!l'~, obszerm'e wywiady z 9'1 osobami. W badaniach wzięli udział studenci Katedry Etnografii UAM w Poznaniu. W roku 1977 i 1978: I. Kukawska, B. Wojtowicz, A. Piasecka, Jż Wiedeman; w roku 1979: A. Jankowska, M. Gorbaczewska, S. Schulz.
18 Badania
tererliClwe przeprowadzono
w 7 wsi.ach WielkopOils'ki rÓŻJniący'ch
się elemen!1.ami stlfuiktury 'iPoleczno-zarwordo,wej. \V ten sposób wy t ypOiwano do badań wieś ch10iPSiką (KrOlbia Domacho;wo), spółdzielczą (By:tyń) i o mieszanej
s.trukotUlrze zalYv;odolW-ej
ludIllooc.i: robOltników T'olnych i chłopów (Go~a); robO'tIlli-

�Obrzędowość

rodZinna

1:07

wość jako p:rzeja:w przemian w obyczajowości konceni1'uje się ono natomiast .na wydobyciu różni,c pomiędzy ka'teg'oriami społ€Croyuni w jednej i tej samej kul'tul're regionalnej i narodowej, co wiąże się z pierwszymi czterema WYlI"óżni'onymi
zagaidni'eniami.
Na obecnym etapie ,badań 19 przedwlC'zesnabyłaby jednak pełna int'elrpretacja, zatem d'la ziJlulSitrowaniaosiągniętych wyników można tu jedynie przytoczyć przykłady r'eilacji wynikłych z faJkJtuzazębiania się określonych elementów obrzędowości i obJl(:za'jowOlŚCi
w zakresie: a) ~ wychowania i opieki starszych nad młodszymi; b) - wzajemnej pozycji
mężczyzny i kobiety w rodzinie; ,c) - opieki młodszych członków rodziny
nad stalrszymi.
Analiza danychempirycroych
dotyczącyoh pierwszego wyTóżnionego
zakresu wskazuje, 'ie da'wna zwyczaj'Cl'wapostać zachowań Zffl1ieniasię
pod presją środowiska lokalInego, które uruchamia w róinej postaci sankcje obyczajowe. Na tej zasadzie powlsze'chnie apr'dbuje się np. przejście
od pogłębionego dawniej traktowania oibowiązJkówchlr'zestnych rodziców
do .ich demonstrowania. Następnie przy wy.borz'e chrres1mych rodziców
Cl'glranicza
się rozszerzenie ,więzi przez .nawiązywanie kontaktów z obcymi,
gdyż obecnie powierza się tę Tolę młodym ludviom i to z kręgu rodzinnego. Nastąpiła zmiana idei wych'awania prrez przestawi:enie się z postawy konformi1stycznej na 'WyTóżnienie społeczne. Spe!k'ta!lmlarność wychowania przez wyróżnienie za'znacza się w .nadawaniu dzieciom imion
o'bcych tradycyjnej kulturze, w ceremonialnym dbchodzeniu dnia pierwszej komunii d'ziecka, pierwszej rocznicy uro'd:z;indziecka tzw. "roc?Jka",
imienin, dnia przysięgi wojskowej syna. Akceptacja wymienionych wyiej
wzorów zachowań zwyczajowych stanowi przej.ście, ,od widzenia cz10wieika przez pryzmat iToli społecznej, do &lt;widzenia go jako jednostki.
W efekcie stanowią one takie symptom zmieniających się waiTUII1!ków
egzystencji oraz ,potrreib i aspiracji społecznych.
Relduikcji uległy również obrzędowe sankcje przeciwko ciąży przedmałieńskiej, a jeślli nawet występują to stanowią raczej wyraz elkspiacji
wobec społeczności przez rodziców w tej fOTTIl'ie,
.że częściowo lub .nawet
całkowicie wyłączają się oni z obrzędu ślulbu kościellnegio. Postępowani,e panny młodej przestaje bowiem być związane .z jej odpowieidziaG.kó.w, chłopów, robotników ro1ny,ch i c.hłopo-r'OhO!tników (Kot'l'iJn, Orne&lt;cholWo);chłopów, rohotn.rkó\w i chbopo..,r.obtnJ:ków (Chojno). POII1:ad'towyil;ypO!Wano do badaó
Wles o składzie lU'd:nośei-owym mie9zanym, ze względu na pochctchzerrtie n:~gi·oln.arrTIe, wsi'"u1e'k za.sli·edleni.a przez nowyc·h OIsaKinikó;w·po II wojnie (OIoIboik, woj. Zi'eł,OIll:a
Góra) polożoną na peryf.eria!ch hist=y'c:zmE'j W.iellmpolski.
19 Wyniki
b&lt;lJdań zoSltaly opralcow:ane w formie rapor.tu: Z. StaSfZJczaik,Obrzędowość rodzDnna jako wyraz prz,emian obycz,a,j-oMllo'śC'i
wsi.
MaSlZyTlJopiss:s. 99,
AI1chiwum Kaltediry Etnografii DAM.

�lOS

ZOFIA STASZCZAK

nością ,wobec !kawa'lera ,i społeczności, a staje się związane z odpowiedzialnością wychQlWawcząrodziców. Zaznacza1jące się ltakże piOwszechnie złagodzenie sankcji obrzędowych wobec matki nieślub:nej jest nie tyle wyrazem aprobaty samego faikrtu urodzenia dzi·eldka nieślulbn~g.o, co wyrazem je'szcze silniejszej de'zapr'O'baty nie urodzenia dziecka. Obecnie coraz powszechniej dopaS'Owuje się liczbę dzieci do roli kobiety ,(pracującej zawodowo) i dowięlk:szych wym~gań pielęgnacyjno-opiekuńczych. Jakkolwiek podstawową rolą kobiety w obyczajowości wiejskiej jest nadal
posiadanie dzieci ,lecz uważa się, że nie .na'leży ic'h rodzić wiele, gdyż zagraża ,to innym rd10m kOlbiety.
Na ~uncie przyjętych u1staleń moima zauważyć, że w badanych społecznośc:iachwiejskich podatna ,na zmianyo'kazała się równieIŻ sfera obyczajów z'wiązana z wzajemną pozycją kobiety i mężczyzny w rodzinie.
Zgromadzony materiał empilTycny wyikazał w Itym zakresie, że np. pozootały po "zrękowinach" ich elemen.t tj. "zmówiny" stanowią rodzaj 1'O~
dzinnej narady organizacyjno~gospodarczej dotyczącej wesela. PocłJkreślają one IaktU'trzymywania się w obyczaj'owości wagi wejścia do społeczności wiejskiej jako połączonych rodzin, które ~g.odn:iea'plToibująplanowane małżeństwo. Pacryt'eitw ponoszeniu ko~sztów wesela (ustalanych
w czasie zTnówin) jest przestrzegany prz,ez obyidwie rodziny, a jego naruszenie jest odczyrt;ywane w obyczajowości wiejskiej, jako wyraz za!leżnośCi jednej .strony 'od drugiej. Decydujący nada'l chara'k1etr ,,'2Jmówin"
wO'pinii lokalnej §wiaciczy o utrzymywaniu się w Q1byczajowoś'ciwi'ejskiej
zma.czenia gospodarczej fu.nkcji irodzi;ny. Zatem jeżeli nawet mężczyzna
i kobieta nie są sobie równi w ma,łżeństwie, to uważa się, że są sobie
równi jako reprezentanci ,rodiin. Zaznaczająca się ostatnio tendencja do
przewagi na weselu gości ze Ist~ony panny młodej jelSt odczytywana
w opinii 'wsi jalko chęć zdomiJIlOIwaniamężczyzny .przez kobietę. Być może, że w ten spQlSÓ\b
wyTaiŻasię egoaiMaryZJffi
kompensujący kobiecie mniejsze p'rzy'Wiileje w jednelj dZiedzinie, większymi ptrzywiilejami w drugiej
, dziedzinie. Po'WS'z€chneapTooowanie prz'ez społe,c7Jnośćwiejską W1Spólne'j
zaiba'wy i poirozumienia się obu rodzin w czasie wesel1a je1st wyrazem
u"brzymującego się w obyiCzajo'wości pT'zekonania, ,że małżeństwo jest
ztwią'zlkiemnie dwóch osób, ale dwóch rodz~n i pociąga za sobą konsekwencje nie tylko dla małżonków, ale i ich rodzin.
Utrzyhmjący się więikszy rygoryzm obyczajowy w stosunku do dziewcząt :niż chilOlpCówwyra'ża się w tym, że nie do pomyślenia w opinii wioskQiwej jest Z€Twan'ie umowy po "zmó'winach" przez pannę, a zerwanie
przez ka1waJ:eraTó1wnieżobciąża pilotkami ibaT'dziejpwnnę. To samo wyraża
się także w tym, że w dkresie narzeczeństwa dziewClZynamUisi stosować
się do narzeczonego w związku z udziałem 'W zabawach, uroczystościach
i przy doborze towarzystwa. Pirzywiązywanie natomiast przez opinię wsi

�ObTZędowosć rodzinna

mJliejsZ€\goni'ż dawniej znacze'Il'iado odwiedzin 'kawalera w domu panny,
jest wyra'zeim ~e&gt;jsz€'go rygorY7illlu dbyc'zajowego. Szanse małJżeńskie
traktuje się obecnie jako sprawę jednakowo inlteresującą, zar6wno dla
dziewcząt jak i chłopców. Po oczepinach dawniej tylko panna młoda
podrzucała welon a inne panny starały się go pochiwycić, obecnie i pan
młody podrzuca mus:zJkęmiędzy kawalerów.
"P'oprawiny" są nadalI wyrazem integracji nowospowinowaconych rodzin wobec opinii wiejskiej, stanowią ,bowiem oikazję do sformułowania
diagnozy, jak zostało przyjęte w opinii wiejskiej weiSele oraz służą ustaleniu ,taktyiki rodziny woibec głoszonych, zwłaszcza ujemnych 'Opinii. Są
wylranem solidarności, współpracy małżonków wobec społeczności WiSi.
Utrzymywanie się większej aprobaty dla preZ€lThtówrzeczowych niż pieniężnych dąwodzi utrzymywania się tendencji zdobycia przez .nową rodzinę hardziej życzliwości, niż ikorzy'ści ekonomicznych. Coraz mniej określone wymagania odnośnie do posagu i jego zróŻinicowania na elementy,
które miała wnosić kOlbieta względnie m~żczyzna, stanowią wyraz przemian obyczaju w kierunku zrównania ról spo1ecznych w małiżeńs't'wie
oraz zmniejsze.nie znaczenia ekonomicznych funlkcji rodziny. Dowodzić
to też może przedłużenie ekonomicznej odpowiedzia~ności rodziców za
dzieci.
Jeżeli chodzi o ostatni wyróżniony wYlŻ€jzalkres dbycza'jowości związanej z OIpieikąmłodszych nad stars'zymi, to materiał empiryc1Jny pozwala m. in. stwielrdzić, że zanikł na WIsiwielkopolskiej zwyczaj sporządzarnia
przez rodziców z dziećmi umowy tzw. "wymiaru", co moie dowodzić
przejścia w obycrojowości wiejskiej ohowią'ików wobec staT'SiZyiCłl
ze sfery
ekonomic'znej w sferę mora1ną. Coraz bardziej upowszechniający się zwyczaj przejmowania niesienia i prz)'lgotowywania zwłok do pogiI'zehu prr-zez
rodzinę jest dowodem tego, ż'e obawią7Jki wotbec starców są uważane
mniej za obowiąZki społeczn€, a bardziej za otbow1ązkirodzinne. PodOibnie zwyczaj rzucania na trumnę kwiat6w, zamiast garści ziemi, może ibyć
uzna.ny za przejaw 'oddania zmarłemu haroziej czci, niż posługi. Rosnąca
zaś staranność w budowie i konseTiwacji nalgrobków jest przejawem tendencji do bardziej demonstracyjnego okazywania szacunku dUa :mnarłych
i w ogóli,edla starszy:ch. Równiocześnie zaznacza się mniej'szy rygoryzm
i skrócenie okresu żałolby, co jest przejawem obyczaju e'1ianinowania takich form demv.nsbracji, które O'glranicza'jąudział w życiu społecznym,
zwłas1JCzamłodzieży.
Dla iSformułowa'niabardziej ,generalnych wniosków podjęto tak:ż€ próbę po'Clsuffilowania
'zgrom;ldzlonych maiteria16w, ze wzgl1ędu na zachodzące w obrzędowości zmiany oraz stopień ich akceptacji. W ten spos&amp;
można wyróżnićkij,JIlm kategorii Obyczajowości obowiązujących w badanych WISiach.Niewątpliwie istotne znacze'nie ma'ją nadalI te foTmy

�110

ZOFIA STASZCZAK

ZWj7lczajowe,które trwają w st'OsUJnkowo
trwa'łej postaci i które są nada~
akceptO'wa'ne przez ogół badanych społ€lcznoś·ciwiejiskich. Znamienną cechą tej iformacji obyczajowej jegt jej tradycyjność przejawiająca się m.m.
sfeT:ze ceremonialnych furm oibrzędowoiści i życia towarzyskiego oraz
w sd'erz€ rY'goryzmu wychowawczego. I chociaż ogó'lna tendencja przeJawia się w ubOiżeni'u zakresu przejawów tradycyjnych zachowań zwyczajo'wych, jednakże utrzyimywaillie się tych elementów wynika z tendencji do zachowania formal:nej stabiJhzacji po:rządku społecznego w obrębie społeczności loika'lnych i ich podgrup. W powy:ŻJSzymzakresie przeważa akceptacja wliejs1dch wzorów postępowania, które są ciągile pod
silną kontrolą lokalnej opinii. Wzory postępowania są bowiem zde'terminowane przez loka'lną opinię, a ta z kolei ksz.tałtowana jest głównie
przez trraidycję, ale roz:sądnie modyfikowaną do współczesnych warunków,
co pOIwoduje pewne przelkształoenie w oibyczajowości rodzinnej.
Nalstępnie moŻna wyróżuićelementy
~mi€niające się, nowe, które są
włączane w obręb tradycyjnego zasobu ku'lturowego a które także są akceptowane przez ,ogół społeczności wie'jskich. Te zmiany wiążą się głównie z r'Olbotni!kami(zatrudnionymi poza obrębem wsi), pracownikami rolnymi oraz ,chłopo-robotnikami, którzy odgrywają główną TOllęw przekazywaniu nowoczesnych postaw, upodobań i zachowań zbiorowych. Zaznaczają1cesię pr'zeno'szenie miejskich wzorów cywilli'zacyjno...!kU'~turallnych
ma jedna'kże większe znaczenie w ,sferze warunków materiailnych, mi
w stferze WZ'orrÓIW
postępowania, które sąciąlgle
pod silną kontrolą
lokalnej opinii. Dlatego ogólną aprobatą cieszą się zwłaszcza te elementy,
które nie są uznawane przez pozostałych mieszkań'ców (głównie rolników) za "konkurencyjne" i mogą 'być przez nich bez większych przeszkód
przejmowane. Szczególnie szybko upowszechniają się wszel1k,ieinnowacje
prestiżowe, którr-epozwalają na dodatnie wyróż:nienie z ogółu społeczności
wiejskiej.
Wreszcie wypada wskazać te ~lelffienty obyczajowości rodzinnej, które
są w różnym sitopniu _akcep'towane. Rysujące się w tym zakresie różmce
dotyczą starszej .i młodszej generacji badanych wsi oraz kategorii ro1111ków indywidualnydh i pozostałych kategorii zawodowych. Starsze poko/lenie badanych wsi odnosi się krytycznie zwłaszcza do tych nowych
wzorów postępowania, które w ich mniemaniu stanowią zagrożenie dla
dotychczas orho'wiązująicych i sprawdzonych norm postępowania. Chodzi
głównie o teelellTIenty obyczajowości rodzinnej, które mogłyby godzić
w aultorytet ludzi starych. Starsi mieszkańcy hadanej wsi nie tolerują
. także zachowań, ktÓtre z punktu widzenia tradycyjnej oibyczajowo'ścibyły
uznawane za dewiacyjne lub nawet patologiczne. Młodsze pokoleme
mieszkańców W'.sibuntuje się przeciw:ko działającej w środowisku kontroli społecznej. Dlatego wszelJkie obiekcje i nacisiki wyrażane pod leh

�Obrzędowość

rodzinna

111

adresem przez członków rodziJn winny być w ich mnilemaniu wysuwane
dylSkretnie i nie pOlwiJnnyabsorbować uwa,gi społeoznoŚ:Ciwiejskiej.
Rohotnicy i robotnicy rolni rekJrutujący się ze środowisk badanych
wsi buntują się przeciwko narzucanym niekiedy sztucznym rygorom
obyczajowości rodzinnej, np. pTzere:iJwko
przyjętemu podzi'ałowi zadań i ról
małżonków w rodz~nie, iczęściej przeiCiwstawiają się za'leżnooci ekonomicznej obowliązującej przy zawieraniu małżeństw. Rolnicy indywiduailni nat'Omiast z trudnością aprorbowali iruspirującą rolę robotników rolnych
i robotniików, jaką odgrywają w 'środowisku w zakresie wzbogacania obrzędowości rodzinnej o nowe €'1em8'Ility,niez:nacne w tradycyjnej kulturze.
Jako wyraz nieptrzystos.owania się rocl.zJinrolników d'O szerszego uczestnictwa społecznego należy uznać deklarowaną przez nich niechęć do poszerzania udziału w obrzędach rodzinnych osób spoza kręgu rodzinnego.
Wskazany antagonizm w sferze obyczajów nie ma jednak większego
wpływu na charakter stosunków międzylud:zJkichna wsi. Jeslt to bowiem
w grunoie rzeczy konflikt pomiędzy dzi'ennym cyklem pracy najemnej
a cy1klemt)'lgodniowym i rocznym odgrywającym wię:kszą rOllęw społecznościach rolniczych, w wyniku którego dochodzi czasem do rozwiązań
kompromi'sowych. I tak np. rOilnicy indywi'dua!lni dostosowalli dniodbywanych wesel do tygcdniowego cyklu pracy, natomiast pozostałe kategOTiiespołeczne dość często porę odbywanych wesel uzaileżniają nadal
od rocznego cyklu wegetatywnego. Na tym tle można zauważyć, że je'żeli
chodzi o układ odniesienia rodziny, to ginie uk'ład klasowo-warstwowy,
natomiast nie ginie układ lokallny. Inaczej rzecz ujmując można stwierdzić, że więzi klasowe zanikają nie na rzecz innych więzi, lecz na rzecz
styczności, czyli zanik różnic klasowych zachodzi drogą wzmocnienia
się roJi styczności. Demokratyzacja obrzędów wbrew pozorom nie zmierza jednak do OOTazwięikS'zejprostoty. W związiku z przeprowadzonymi
badaniami można za'uważyć że w obecnej rzeczywistości mamy do czynienia nie tyle z egalitaryzacją przez prostotę, co z egahtaryzacją właśnie
I'0przez upowszechnienie i dostęp do CDł"azbardzie'j wyszukanych form
obrzędowych i ceremoniailnych. W dZJieidzi1nę
obrzędów rodzi.nnych coraz
silniej bowiem wkracza element prestiżowy, wyrażający się w dążeniu
do manifestowania sytuacji bytowe-j i podkreślenia wobec społeczności
lokalnej swojego powodzenia ma'teriallnego. -Toteż wiele wytworzonych
form obrzędowO'ś,cirodzinnej jest stale modyfikowanych wraz z przemianami obyeza'j6w we wsikazanym zaikre~ie. W ten sposób powstaje wiele
l'epszytch lulh gorszych aile skutecznych recept na to, jak uczestniczyć
w życiu Iszerszych społeczności i to nie jednostkolwo, w osamotnieniu, ale
jalkozinteglrowalna grupa rodzinna.
Obrzędowość przez swoją powszechność, nie wymagającą statystycznego potiwiel'dzenia, okazuje się dobrym źródłem do badania kryjącY'ch

�112

ZOFIA STASZCZAK

się w mej przemian obycza'joiW'ości.W badaniach ohrzędowOŚC1akcent
główny może bo'wi'e'ffibyć położony na obserwację przejawów rzeczywistych zachowań zwyczarjowych. Ponadto istnieje możliwość uchWycenia
ró7lnic pomiędzy rzeczywistym prw'biegiem dbrzędu, a deklarowanymi
wzorami zaooowań. Obrzędy rodzinne .na wsi, mimo postępurją'cego stał:e
proce~u prywatyzacji, aliieulerga'jązarrtiJkowi, chociaż przY'bierają czasem
nową postać, lecz wiele ~jawis:k nadal utrzymuje się w dawnej formie,
tyJl'ko nadaje im się nowe znalc'zenie. Sam fakt zaś u1rrzY'llywania się,
mimo zmian w tY'll zaikresie, llitotnej J'oH i znaczenia obrzędów rod7.imnych wydaje się stanowić wyraz tego, :lie :JIbyczajowość ulega przemianom harmoni!jnY'll i unika załamań i dezol'gall1izacjJizwią;zanej z OIkTeseJm całikorwiiteju:uraty jednej, a nie wykształcenia j'e'Szczenowej toz.samości kU'lrturow~j. Taiką tezę możJnaprzynarjmniej wypowiedzieć o przebadanych śr0do'w'ilsikach.

ZiOFIA STASZCZAIK.
THE RITES OF A FAMILY CYCLE AS THEY EXPRESS CHANGING
IN THE GREAT POLAND'S COUNTRYSIDE

,(Summ

ar

MORES

y)

The presUlpposition of this paper is, that family ,rites consist of a result and
arn expres.s.ion of changiJI1Igfa'mily mores, not theirr grorund. Inv'e.stigahoI1lSin ,:.even
villages of Major Poland in 1978 - 1979 aimed at showing the degree and the extent of the change. They all-owed to forward following conclusions:
1. The conformity of local communities is ,preserved in family rites, but connec;ted wiJth a ljberal rten:derrcy c'OllIc'el'ning children aloo womelJ1 ;um w~th an
'i,ncreas.ing .srtJr,eSlS
t.o re~peat (JIJrd people.
2. New, urban norms and attitudes are accepted when connected with a higher sodal prestige and rejected when they turn aside the old people's authority or when the Tesulting social ·contacts seem too large.
3, NelW m();res arroeaocepted in nelW elements of family rirtes, w.hen they ar\low
an adjustment
of different cycles of leisure or when they are connected with
the ex1el1iS'ionof mwe refiJtliednOO1m.s
and cultural fmmn5.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6036" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6016">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/bf5b282ae27572bb030250b0e4ed95c2.pdf</src>
        <authentication>090f520146a45dcdabffc977d4f4b637</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72024">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4137</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72025">
                <text>1958</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72026">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3859</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72027">
                <text>Sprawozdania i recenzje / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1958 t.12 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72028">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1958 t.12, z.1 ; s.55-57</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72029">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72030">
                <text>Państwowy Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72031">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72032">
                <text>K R A K Ó W
Sprawozdanie

Z N A K I E M

P O D

z X I i X I I powojennego k o n k u r s u szopek.

D o X I powojennego k o n k u r s u w 1956 r . zgłoszono
z a l e d w i e 27 szopek. J u r y k o n k u r s o w e przyznało d w i e
równorzędne p i e r w s z e nagrody obu t r a d y c y j n y m już
współzawodnikom: Zdzisławowi D u d z i k o w i i F r a n c i s z ­
k o w i T a r n o w s k i e m u . P r a c e i c h n i e osiągnęły j e d n a k
p o z i o m u d a w n i e j s z y c h . D u d z i k , który j a k o s z o p k a r z
z n a n y j e s t z tego, że od szeregu l a t s t a r a się stworzyć
własny, i n d y w i d u a l n y s t y l s z o p k i k r a k o w s k i e j , w 1956
r o k u dał szopkę o bardzo p o p r a w n e j k o m p o z y c j i , pię­
k n y c h smukłych p r o p o r c j a c h , a l e n i e wnoszącą n i c
nowego i o d k r y w c z e g o Interesującą jej cechą j e s t b a r ­
dzo bogaty wystrój zewnętrzny, m i m o w o l i n a s u w a ­
jący porównanie z s z o p k a m i T a r n o w s k i e g o . T e n o s t a t n i
zgłosił n a k o n k u r s d w i e szopki, bardzo s t a r a n n i e w y ­
k o n a n e i do siebie podobne, jednakowoż w ogólnej
k o m p o z y c j i słabsze od d a w n y c h p r a c . E l e m e n t e m n o ­
w y m , który T a r n o w s k i zastosował po r a z p i e r w s z y ,
była śmiała k o l o r y s t y k a , daleko odbiegająca od jego
d a w n y c h , r a c z e j p a s t e l o w y c h zestawień b a r w n y c h oraz
sposób rozwiązania p o d s t a w y : zapożyczone z szopek
D u d z i k a t r a p e z o w a t e n a c h y l e n i e krawędzi b o c z n y c h ,
n a wzór przyporów u s t a r y c h murów k r a k o w s k i c h k a ­
m i e n i c . Z s z o p k a m i D u d z i k a i T a r n o w s k i e g o godnie
konkurowała s z o p k a W ł a d y s ł a w a T u r s k i e g o , będąca
najlepszą c h y b a z d o t y c h c z a s o w y c h jego p r a c . N a w i ą ­
zując W p e w n y c h szczegółach (gotycki s z c z y t kościoła
Dominikanów, z a s t o s o w a n y j a k o e l e m e n t c e n t r a l n y )
do d a w n y c h szopek T a r n o w s k i e g o , stworzył T u r s k i
interesującą całość, doskonałą w p r o p o r c j a c h i w spo­
sobie w y k o n a n i a d e k o r a c y j n y c h detali. J e d y n y m m a n ­
k a m e n t e m było t u może z b y t monotonne pod względem
k o l o r y s t y c z n y m w y k l e j e n i e s z o p k i złotym s t a n i o l e m .
S z o p k a T u r s k i e g o otrzymała drugą nagrodę, podobnie
j a k s z o p k a A n t o n i e g o W o j c i e c h o w s k i e g o , który w 1956
r o k u porzucił powtarzaną przez siebie od s z e r e g u l a t
formę o s i l n i e podkreślonych podziałach p o z i o m y c h
i zbudował szopkę wysoką, smukłą, z szeroką, pustą
nieco podstawą g o t y c k i m krużgankiem n a p i e r w s z y m
(

54

S Z O P K I

piętrze i t r z e m a smukłymi wieżami. Przestrzeń mię­
d z y środkową wieżą a b o c z n y m i wypełnił W o j c i e c h o w ­
s k i m o t y w e m b r a m y Floriańskiej i f r a g m e n t a m i p r z y ­
ległych murów. S z o p k a W o j c i e c h o w s k i e g o , najpiękniej­
sza, jaką d o t y c h c z a s wykonał, n i e dorównuje j e d n a k
b o g a c t w e m zewnętrznej d e k o r a c j i s z o p k o m poprzednio
omówionym, chociaż przewyższa j e Śmiałością z e s t a ­
wień k o l o r y s t y c z n y c h
smiatoscią
Z p r a c i n n y c h autorów zasługuje n a wyróżnienie
(również n a g r o d z o n a drugą nagrodą) s z o p k a w y k o n a n a
przez J a c k a K o r d k a , reprezentująca r z a d k i n a o b e c ­
n y c h k o n k u r s a c h t y p szopki ze scenką d l a p r z e d s t a ­
wień kukiełkowych. Duża, pięciowieżowa, stanowiąca
d a l e k i e echo t z w . t y p u e z e n e k i e r o w s k i e g o , w y k l e j o n a
wyłącznie b a r w n y m i p a p i e r a m i , bez błyszczących m e ­
t a l o w y c h folii i d r o b n y c h d e k o r a c j i z n a k l e j o n y c h w a ­
łeczków, przypominała s z o p k i b u d o w a n e p r z e d I wojną
światową d l a jasełkowych przedstawień.
W r o k u 1957 ilość p r z e d s t a w i o n y c h p r a c była z n a ­
c z n i e większa. Zgłoszono i c h b o w i e m w s u m i e aż 48,
z czego sąd k o n k u r s o w y przyznał t r z y równorzędne
nagrody s z o p k a r z o m : Zdzisławowi D u d z i k o w i , F r a n ­
c i s z k o w i T a r n o w s k i e m u i jego s y n o w i T a d e u s z o w i
T a r n o w s k i e m u . S z o p k a D u d z i k a doskonałego m i s t r z a
od w y r o b u kukiełek i doświadczonego reżysera p r z e d - ;
stawień s z o p k o w y c h , posiadała scenkę do przedstawień,
oraz duży zespół kukiełek. A r c h i t e k t u r a szopki, w y s o - .
k i e j n a około 180 c m , o t r z e c h smukłych wieżaćTT"
z tradycyjną u tego s z o p k a r z a podstawą o n a c h y l o n y c h ,
s z k a r p a c h , w y k l e j o n a była b a r w n y m i s t a n i o l a m i w k o - l o r a c h p a s t e l o w y c h i zwracała n a siebie u w a g ę p i ę - k n i e w y k o n a n y m i witrażami.
\
F r a n c i s z e k T a r n o w s k i zbudował szopkę o t r z e c h !
zwężających się k u górze wieżach g o t y c k i c h , n a k r y - 1
t y c h hełmami w z o r o w a n y m i n a kościele M a r i a c k i m . ?
W szopce tej j a k o nowość z w r a c a u w a g ę r o z b u d o w a n a !
w k i l k u planach podstawa.
Wyklejona
staniolami,!
u t r z y m a n y m i w ciepłych b a r w a c h , p o s i a d a d e k o r a c j e *

�którym kształtował się s t y l szopki k r a k o w s k i e j , z n a ­
lazło się n a wystawie k i l k a szopek ze scenkami d l a
przedstawień
kukiełkowych,
pochodzących
sprzed
I w o j n y światowej i z okresu międzywojennego. W ś r ó d
szopek najnowszych - „konkursowych" największą
uwagę zwiedzających zwracają wykonane przez F r
T a r n o w s k i e g o , Z D u d z i k a , W ł T u r s k i e g o o?az Z d z i ­
sława S z e w c z y k a obecnego kustosza M u z e u m E t n o g X z n e g &lt; T który w r o k u 1945 Jeszcze
tekostudent
cwhoe&gt;m
i
i
UJ?'brał
udział
w
n
i
e
r
w
s
z
y
r
n
k
r
a
k
u
nnym
p i e r w s z y m k o n k urras ti ee po

bogate, a l e n i e przeładowane. S y n T a r n o w s k i e g o , T a ­
deusz, który po r a z p i e r w s z y stawał w t y m r o k u do
k o n k u r s u , wykonał szopką w ogólnym s t y l u n a w i ą ­
zującą" do d a w n y c h szopek ojca. Posiadała o n a obficie
zdobiony fronton, p o t r a k t o w a n y w sposób w y b i t n i e
światłocieniowy i dosyć n i e s p o k o j n y . K o l o r y t j e j był
r a c z e j pastelowy, detal zbyt przeładowany, z zastoso­
w a n i e m różnych świecidełek n i e wyłączając s z k l a ­
n y c h korauków
Wśród szopek n a g r o d z o n y c h drugą nagrodą w y r ó ż ­
niała się s z o p k a W ł a d y s ł a w a T u r s k i e g o o pięciu s t r z e ­
l i s t y c h wieżach g o t y c k i c h , a k c e n t c e n t r a l n y p i e r w ­
szego piętra stanowił również g o t y c k i szczyt kościoła
Dominikanów. W szopce tej zasługuje n a podkreśle­
nie doskonała k o l o r y s t y k a i s t a r a n n i e w y k o n a n y detal.
J e d y n y m j e j błędem były zbyt płaskie k o l u m n y ,
u r n k s z c z o n e n a p i e r w s z y m piętrze P o d s t a w a t r a p e z o w T t T n a c h y l o n a j a k w stopce Dudzikai P o z a T u f s k i m
S i e
nagrody o t r z y m a ć J a n Jedrszczyk M a r i a n
F r z f w o r s k i i j e g o syri J a n (lat 16) Zbfgnfew G r z e c h
Antonr^icieehowsM

r

Oprócz szopek k r a k o w s k i c h pokazano d l a porówna­
n i a skromne, niekiedy i p r y m i t y w n i e wykonane szopki
wiejskie. B a r d z o interesujące są d w i e „stajenki" z f i ­
g u r k a m i rzeźbionymi, z których j e d n a stanowi dzieło
zmarłego w okresie międzywojennym
doskonałego
rzeźbiarza Jędrzeja W a w r y z G o r z e n i a Dolnego w p o w .
w a d o w i c k i m d r u g a zaś J a n a L a m e c k i e g o z D ą b r o w y
Z i e l o n e j w p o w R a d o r n s k , T e n ostatni b a r d a u t a ­
l e n t o w a n a rzeźbiarz którego f i g u r k i o prostej b l o k o ­
w e j formie posiadają ] ^ i i ^ y
Sjf^k^msta iesiTnią 1 9 5 ^ ? przez C ^ A l L s a n a r r ^ s z k o w a
w c z a s e ob,azdu
penetra^yLego " o r t a n i r a w M « o
prze2^ekcję^adanta P l a a ^ ^

ostatni ^ S ^ ^ ^ o t i k u ^ z J o ^
tóedo^owa
w t k a "
dostosowana do n r &amp; a w i e r T f c u k i e ? '
kowvch
F i e J r k i jasełkowe u m i e s z c z o n e w e wnęce
™ nowszymDiefra
rzSbU
sTkodHó.kl
? T iszneT % S w Biała P o d l a ł a ) I t m i J ^
*
I3ń
7pWdowAlpV « o/,H^ ^
n n t ^ ^ l , W^"
wat-cSecką
W t y m s a m y m czasie, k i e d y w M u z e u m H i s t o r y c z ­
n y m organizowano
pokonkursową wystawę szopek,
w M u z e u m E t n o g r a f i c z n y m o t w a r t a została „Wystawa
historii s z o p k i " , dająca r e t r o s p e k t y w n y przegląd od
f o r m n a j d a w n i e j s z y c h po s z o p k i w y k o n a n e n a o s t a ­
tnie k o n k u r s y . W y s t a w a
pokazuje
zrekonstruowane
na podstawie z n a n e j r y c i n y N o r b f n a jasełka kukieł!
kowe, odbywające się n a t l e płasko m a l o w a n y c h ]kulis
szopkę z połowy ubiegłego w^ekri o ^ ł a C r o z b u d o w a n e ? a ? c h i t e k t m - z e odtworzona n a
^
z r o k u 1862 publikować
oraz c a ^ ^
Wśród n i c h n a plan p " e r ™
nektórów z przełomu x 7 x i X X w i e k u
zŁiona
"darowana
d . Muzeun^EtnoemfiTzn^eo
^ r z e z St
Estreichera autora Ł
W
S
S
J
^
,
afri
K r u p s k i ) kkfżki o
r
E z e n e W e r ó w ^ ^ ^ 1 ^ 0 ^ ^
wzorem na
3

™ r

Wśród
publiczności k r a k o w s k i e j
zainteresowanie
szopkami było olbrzymie. W czasie k o n k u r s u , który
zgodnie z tradycją odbywał się n a R y n k u u stóp p o m ­
nika M i c k i e w i c z a , napierający tłum w i d z ó w u n i e ­
możliwił członkom j u r y dostęp do szopek.
W y s t a w y w o b u M u z e a c h cieszyły się bardzo oży­
wioną frekwencją. S z o p k a m i interesowało się zarówno'
P o l s k i e R a d i o , j a k f i l m i prasa.
O b s z e r n y artykuł poświęcony szopce k r a k o w s k i e j ,
pióra Przemysława B u r c h a r d a , znalazł się w ostatnim
numerze z 1957 r. „Ziemi", zaś „Tygodnik P o w s z e c h ­
n y " z dnia 19 I . 1958 umieścił bardzo interesujący
artykuł dyskusyjny Michała M a l i ń s k i e g o
. „Król
H e r o d bezdomny" w którym autor zwraca u w a g ę n a
ruebezpieczeńTtwo wypaczenia sią tradycyjnego s t y l u
szonki k r a k o w s k i e ! T c ^ w t o n e i townei f m k c U i w i o ­
dącej otecnte ż ^ o t ^ 3 l o ^ T r z y m w a n y pTzez
akcTe
Sursowa
T d a l i S T S
w K r a k o w i r w v d S ' e kritóta o s i o n c e krakWŚklef
p t

i ; s z ! i ^

r z y S

licznych

N
SIEGFRIED SIEBER:

"

i:

D I E S P I T Z E N K L O P P E L E II M E R Z G E B I R G E

K o r o n k i k l o c k o w e należą do tej grupy w y t w o r ó w
a r t y s t y c z n y c h , które z k u l t u r y w a r s t w e l i t a r n y c h róż­
n y m i drogami przedostały się do l u d u i t a m dały
początek wytwórczości chałupniczej, produkującej w y ­
roby k o r o n k a r s k i e n a potrzeby
r y n k u miejskiego,
a czasem i d l a ludowego odbiorcy.
T a k przedstawiała się n p . u n a s h i s t o r i a k o r o n e k
klockowych w y r a b i a n y c h w Bobowej czy dawniej
w Chorkówce, Z a k o p a n e m l u b Kańczudze. C z y k o r o n k i
te naieay uważać z a p r o d u k t s z t u k i l u d o w e j ? J a k i jest
własny wkład a r t y s t y c z n y k o r o n k a r e k ? O ile pod w p ł y ­
w e m miejscowej t r a d y c j i zmieniły się zapożyczone
d^mle m i m l
* P w i e d ź n a te p y t a n i a mogą dać j e ¬
1 7 7

O c

0

'^^"^^^^„E^S^^ ^
20

X ,, °
p

-

szcze

a n a l i z y formy
p r U Z £
równawczym.
^ w a u z o n e j n a s z e r o k i m t l e po¬
•
" ' P r z y c z y n k i e m , który n a p e w n o z a i n t e r e s u j e osoby
zajmujące się k o r o n k a r s t w e m , j e s t książka S i e b e r a ,
«*»M;wląca ononograficzne o p r a c o w a n i e jednego z w a ż "wSPSti 0 6 ^ ? 6 w
n k a r s k i c h w skali europejZ.:'•
£J«
•
. \
^ t p l i w i e tereny Gór Harcu.
^
^
" d n i e n i e k o r o n e k harceńskich
głównie z p u n k t u w r z e n i a historycznego. Znaczną
k o r o

b

y

n i e

J
L i p s k 1955, str. 120, ilustr.fot. 2 3 , t a b l . r y s . 3

j e j część poświęca autor omówieniu r o z w o j u k o r o n k a r ­
s t w a k l o c k o w e g o n a terenie E u r o p y i w N i e m c z e c h .
K o r o n k i k l o c k o w e powstały p r a w d o p o d o b n i e w X V
w i e k u w I t a l i i . Z początkiem następnego s t u l e c i a
w y r a b i a n e już były masowo w W e n e c j i , zarówno p r z e z
k o b i e t y z l u d u traktujące tę pracę w sposób z a r o b ­
k o w y , j a k i p r z e z d a m y ze s f e r e l i t a r n y c h , które z a ­
jęciu temu oddawały się d l a przyjemności. D l a t y c h
ostatnich o p r a c o w y w a n e były s p e c j a l n e w z o r n i k i do
wyrobów klockowych (najstarszy z r
1529) które
przyczyniały się do s p o p u l a r y z o w a n i a teł n o w e j E c h !
niki koronkarskiej. S e
z na^ainie^zyc^womik ó w włoskich1 opracowat w L S i n F ^ d e r i e o WnTolo
którego n a swój d w f a - p o w o ł a ł a E t o ™
M ? f e S
ska.
Prócz k o r o n e k w e n e c k i c h p o w s z e c h n y m u z n a n i e m
cieszyły się również k o r o n k i k l o c k o w e
wykonywane
w G e n u i , z w a n e g i p i u r a m i : był to wzór w postaci w i ­
c i , występujący n a siatce, złożonej z sześcio- l u b
ośmiobocznych oczek.
Dzięki k o n t a k t o m h a n d l o w y m t e c h n i k a w y r o b u k o ­
r o n e k przedostała się z I t a l i i do B r a b a n c j i i F l a n d r i i ,
które z czasem wytworzyły s w e własne l o k a l n e for­
m y . K o r o n k a r s t w o objęło również Hiszpanię i P o r t u 55

�galie. W e F r a n c j i zasłynęły k o r o n k i k l o c k o w e z V a lensiennes, gdzie poprzednio w w i e k u X V w y r a b i a n o
k o r o n k i igiełkowe. W N o r m a n d i i produkcją k o r o n e k
k l o c k o w y c h zajmowały się m a s o w o dziewczęta z w i o ­
s e k r y b a c k i c h . Ilość k o r o n k a r e k pracujących n a t e r e ­
nie N o r m a n d i i w r. 1692 obliczano n a 22.000. W B e l ­
gii stolicą w y r o b ó w k l o c k o w y c h było w połowie w i e ­
k u X V I I Malines.
P r o d u k c j a w s p o m n i a n y c h wyżej ośrodków k o r o n ­
k a r s t w a k l o c k o w e g o n i e pozostawała bez w p ł y w u na
N i e m c y . T e c h n i k a w y r o b ó w k l o c k o w y c h pojawiła się
t a m w drugiej połowie w. X V I , zaś w r. 1568 ukazał
się p i e r w s z y w z o r n i k koronek k l o c k o w y c h , który w y ­
dał N i c o l a u s B a s s e u s w e F r a n k f u r c i e n a d M e n e m .
Początki k o r o n k a r s t w a klockowego w Górach K r u s z ­
c o w y c h ( R u d a w y ) wiąże podanie l u d o w e z osobą B a r ­
b a r y U t t m a n , która według t r a d y c j i miała być p i e r w ­
szą w ogóle wynalazczynią k o r o n e k k l o c k o w y c h . B a ­
d a n i a źródłowe inaczej j e d n a k określają j e j rolę.
B a r b a r a U t t m a n , urodzona w r. 1507, żona b o g a ­
tego m i e s z c z a n i n a , który przeniósł się ze Śląska i z a ­
mieszkał w miejscowości A n n a b e r g położonej w G ó ­
r a c h K r u s z c o w y c h , nie t y l e wynalazła technikę w y r o b u
k o r o n e k k l o c k o w y c h , i l e umiała wykorzystać i c h w a r ­
tość handlową, organizując zbyt, co przyczyniło się do
bujnego rozwoju k o r o n k a r s t w a zarówno w mieście,
j a k i okolicy. W s a m y m A n n a b e r g było w drugiej p o ­
łowie X V I w i e k u około 900 k o r o n k a r e k . W c z a s a c h
późniejszych w y r o b e m k o r o n e k zajmowały się n i e
t y l k o k o b i e t y ale i mężczyźni, szczególnie zaś w ó w c L s g d y przestoje w k o p a l n i a c h pozbawiały górników
z a r o b k u P o w s i a c h chałupniczy w y r ó b k o r o n e k był t a k
rozpowszechniony, że z początkiem w. X V I I pojawiły
się n a w e t zarządzenia władz zabraniające chłopom z a j ­
m o w a n i a się k o r o n k a r s t w e m , gdyż odrywało to i c h od
zajęć r o l n i c z y c h .
S a m i wytwórcy k o r o n e k n i e w i e l e ze s w y c h w y r o ­
b ó w mogli korzystać, u s t a w y p r z e c i w z b y t k o w i w s t r o ­
j u zabraniały b o w i e m służbie i chłopom zdobienia
ubioru koronkami.
P o r e w o l u c j i f r a n c u s k i e j , w związku z nową modą,
redukującą w s t r o j u n a d m i a r ozdób, k o r o n k a r s t w o
znalazło się W s y t u a c j i k r y t y c z n e j , poprawiła się o n a
dopiero p o d k o n i e c X V I I I w., gdy h a n d e l k o r o n k a m i
wzięli W s w e ręce bogaci h u r t o w n i c y , organizujący
eksport k o r o n e k do P o l s k i , R o s j i , C z e c h , D a n i i , Włoch,
Szwajcarii a nawet F r a n c j i . O zbycie koronek decy­
dowały w i e l k i e targi, odbywające się w e F r a n k f u r c i e
n a d M e n e m i n a d Odrą, Z u r i c h u , B r u n s z w i k u i L i p s k u .
Gotówkę która w związku z w y r o b e m k o r o n e k napły­
w a ł a w Góry K r u s z c o w e obliczano n a 700—800 t y ­
sięcy talarów r o c z n i c P o d k o n i e c pierwszej ćwierci
X V I I I w z T c z e t o t a m w sposób d o t k l i w y odczuwać
skutki konkurencji koronek francuskich, belgijskich
i h o l e n d e r s k a . Z m u s i ł o to m i e j s c o w y c h w y t w ó r c ó w
do p o ^ u c a n a własnych t r a d y c y j n y c h wzorów i n a śladowlnia z r o b ó w o b c y c h M i m o ciężkiej s y t u a c j i
m a t e r i a l n e ! l e s z c z w r 1860 żyło w Górach K r u s z ™ ^ c h w ł ą c z n i e z k o r o n k a r s t w a ponad 20 000 osób,
drugie
z S t y l e trudniło się t a m k o r o n k a r s t w e m
w s p o s ó b uboczny
W. drugiej połowie X I X w i e k u ilość zajmujących się
koronkarstwem
z a c z y n a spadać. Jedną z p r z y c z y n
tego z j a w i s k a jest k o n k u r e n c j a k o r o n e k
wykonywa­
n y c h n a t i u l u m a s z y n o w y m . Ludność, którą n i s k i e z a ­
r o b k i zmusiły do p o r z u c e n i a k o r o n k a r s t w a , znajdowała
z a t r u d n i e n i e w rozwijających się w t y c h s t r o n a c h d u ­
żych zakładach przemysłowych. Przejściowo popyt n a
ręczne k o r o n k i k l o c k o w e wzmógł się w czasie d e ­
w a l u a c j i po I w o j n i e światowej, ale i to n i e trwało
długo, gdyż pojawiły się n a r y n k u tańsze k o r o n k i
a u s t r i a c k i e , a n a w e t chińskie i japońskie, które dopiero
po nałożeniu 2 000-procentowego cła ochronnego d o równaiy w cenie w y r o b o m z Gór K r u s z c o w y c h .
P o d k o n i e c o k r e s u międzywojennego władze h i t l e ­
r o w s k i e próbowały ratować upadające k o r o n k a r s t w o
k l o c k o w e , dostarczając np. zamówień n a p a s m a n t e r i e
do mundurów itp. Zmieniło się to całkowicie w okresie
wojny, kiedy wytwórców koronek zatrudniano w p r o ­
dukcji wojskowej,
a t y m , którzy w d a l s z y m ciągu

56

usiłowali wyrabiać k o r o n k i , k o n f i s k o w a n o
potrzebne
do p r a c y p r z y b o r y .
P o I I w o j n i e światowej umiejętność w y r o b u k o r o n e k
k l o c k o w y c h o d r a d z a się dzięki działalności szkół k o ­
r o n k a r s k i c h , których w r. 1948 było n a terenie G ó r
K r u s z c o w y c h ok. 40 z d w o m a tysiącami u c z e n n i c .
W związku z produkcją k o r o n e k rozwinął się r o z g a ­
łęziony i zróżnicowany w s w y c h f o r m a c h h a n d e l . B y l
to w z n a c z n e j m i e r z e h a n d e l domokrążny. H a n d l a r z e
s w o i i obcy (wśród t y c h ostatnich n i e brakło również
Szkotów) z a k u p y w a l i w y r o b y k l o c k o w e n a t a r g a c h
W A n n a b e r g , B u c h h o l z c z y S c h n e e b e r g i roznosząc j e
w c h a r a k t e r y s t y c z n y c h pudłach d o c i e r a l i do N a d r e n i i ,
A u s t r i i , C z e c h , P o l s k i (Przemyśl). Podróże t a k i e trwały
z a z w y c z a j około 20 tygodni, a l e przedłużały się n i e k i e d " i do 2 lat. W wędrówkach s w y c h h a n d l a r z e p a ­
d a l i "często ofiarą kradzieży a n a w e t
rabunkowych
m o r d e r s t w . Prócz k o r o n e k s p r z e d a w a l i domokrążcy
•
również różne l e k i d l a l u d z i i bydła. J a k d a l e c e r o z ­
p o w s z e c h n i o n y b y t w Górach K r u s z c o w y c h domokrąż­
n y h a n d e l k o r o n k a m i , świadczy fakt, że n p . w m i e j :
scowości Jóhnstadt, liczącej w p i e r w s z e j połowie X X X
wieku
2 000 mieszkańców, wyruszało
z
towarem
w świat 400 domokrążców, a w i e c 1/5 całej ludności.
Oprócz d r o b n y c h wędrownych h a n d l a r z y
zajmowali
się h a n d l e m k o r o n k a m i również bogaci h u r t o w n i c y .
Dostarczał' oni t o w a r poza g r a n i c e k r a j u ( S z w a j c a r i a ,
A n g l i a , H o l a n d i a , Włochy B e l g i a , P o l s k a
utrzymy­
w a l i składy w od egłych m i a s t a c h a n a w e t z a t r u d n i a l i
domokrążców.
Położenie społeczne i e k o n o m i c z n e chałupników t r u ­
dniących się w y r o b e m k o r o n e k k l o c k o w y c h n i e było
•
k o r z y s t n e . W p r a w d z i e dochody stąd płynące stanowiły
,
ważne i często j e d y n e źródło u t r z y m a n i a , n i e m n i e j
j e d n a k w y z y s k nakładców i hurtowników zmniejszał
te dochody bardzo z n a c z n i e . Około * k u 1840 całodnio­
w y z a r o b e k k o r o n k a r k i pozwalał z a l e d w i e n a k u p n o
t r z e c h funtów c h l e b a . Plagą społeczną związaną z s i l ­
n i e rozwiniętym chałupnictwem była p r a c a d z i e c i . C i ą 9
głe p r z e s i a d y w a n i e p r z y w a r s z t a c i e k o r o n k a r s k i m p o M
ciągało z a sobą różne z a w o d o w e choroby. O b e c n i e
9
w N i e m i e c k i e j R e p u b l i c e D e m o k r a t y c z n e j położenie
9
k o r o n k a r e k uległo w y d a t n e j poprawie. H a n d e l k o r o n M
k a m i n i e j e s t upaństwowiony. N a t e r e n i e G ó r K r u s z 9
c o w y c h istnieje 20 zakładów nakładczych, w których
9]
n a s t a n o w i s k a c h i n s t r u k t o r e k z a t r u d n i o n e są n a j w y W
bitniejsze koronkarki. Pracownice wynagradzane
są
9
a k o r d o w o , otrzymują s t a w k i p r z e w i d z i a n e d l a z a t r u S
d n i o n y c h w przemyśle t k a c z e k , wykonujących p r a c e
9 ]
0 szczególnej wartości i 10*A&gt; d o d a t k u d l a chałupników.
9 ]
W y r o b y i c h w y c e n i a n e są i n d y w i d u a l n i e przez komisję,
9 ]
w której biorą udział p r z e d s t a w i c i e l k i chałupniczek.
M
W s z y s t k i e k o r o n k a r k i korzystają z płatnych urlopów
9 |
1 świadczeń społecznych.
&lt;i9|
P o omówieniu s z k o l n i c t w a k o r o n k a r s k i e g o i t e c h n i k i j 9 |
w y r o b u k o r o n e k j e d e n z o s t a t n i c h rozdziałów s w e j
9 |
p r a c y poświęca S i e b e r p r z e k a z o m f o l k l o r y s t y c z n y m , 9 J
które w ciągu c z t e r y s t u l a t r o z w o j u k o r o n k a r s t w a
9 f
narosły dookoła tego z a w o d u . O k a z u j e się, że k o r o n H
k a r s t w o , które n a t e r e n i e G ó r K r u s z c o w y c h stanowiło
B
,ak ważny c z y n n i k gospodarczy, znalazło s w o j e odbicie 9 9
w m i e j s c o w y m folklorze, szczególnie zaś w z w y c z a j a c h ^
d o r o c z n y c h i każdej n i e m a l dziedzinie l u d o w e j t w ó r S
czości l i t e r a c k i e j . Pomijając bogate słownictwo doty^ ^ 9 f
czące w y r o b ó w k l o c k o w y c h , którego i s t n i e n i e samo | 9 J
przez się jest zrozumiałe, aluzje do różnych d z i e d z i n - 9 9
k o r o n k a r s t w a s p o t y k a się w przysłowiach, d r o b n y c h
u t w o r a c h w i e r s z o w a n y c h , opiewających życie i p r a c ę ł B
koronkarek, w piosenkach i utworach p r o z a i c z n y c h ; : ^
których przykładem są o p o w i a d a n i a o p i e r w s z e j k o r c U ^ B
karcę, B a r b a r z e U t t m a n .
1 9 9
N a zakończenie s w e j p r a c y s t a r a się autor r o z s t r z y - ; : ^ 9 J
gnąć p y t a n i e , c z y k o r o n k i k l o c k o w e z G ó r K r u s z c o - J B B
w y c h należy uważać z a dzielą twórczości l u d o w e j ?
Z d a n i e m jego t a k . N i e było to przecież wyłącznie m e - A |
c h a n i c z n e p o w t a r z a n i e d o s t a r c z o n y c h wzorów, u p r a ~ « 9 J
wiane w celach zarobkowych. Koronki w y k o n y w a n o B B J
także n a własny użytek, do d e k o r a c j i mieszkań, w ż r ó - ; « 9 J
dłach s p o t y k a się w z m i a n k i o „tysiącach w z o r ó w " p o - ^ ł B J
mysłu k o r o n k a r e k , co m a w e d ł u g S i e b e r a potwierdzać « •

�również bogata lokalna terminologia, iaka łączy się
z poszczególnymi elementami i motywami zdobniczymi.
O tym, że koronkarki czuty się głęboko ze swą pracą
związane, świadczy fakt, że pozostały przy swoim
zawodzie nawet wówczas gdy bujnie rozwinięty prze­
mysł mógł im zapewnić lepsze i pozbawione ryzyka
utrzymanie O ludowości omawianych koronek świad­
czyć ma również zTsób S
K
h T m o ^ r t *
który jest różny od tego jaki spotykTsię w k o r o n k a c h
klockowych ^ h o d ^ y c h z S ^ o ^ k i m
RozwS

MIKALINA
wykrojów).

GLEMŻAITE:

„LIETUVIU

TAUTINIAI

l a ł ó

y

T

e

Rss
DRABUŻIAI"

W 1955 r o k u w y d a n a została w W i l n i e książka o l u ­
d o w y c h s t r o j a c h l i t e w s k i c h . C e l książki, j a k z a z n a ­
czono n a wstępie, jest czysto p r a k t y c z n y : dać c z y t e l ­
n i k o w i do ręki k o n k r e t n e materiały i wskazówki o d ­
noszące się do w y k o n a n i a strojów l u d o w y c h c h a r a k ­
t e r y s t y c z n y c h d l a różnych regionów e t n o g r a f i c z n y c h .
P r a c a została p r z e z n a c z o n a n a użytek zespołów i u c z e ­
stników „Święta pieśni".
Autorką j e j jest l i t e w s k a etnografka, M i k a l i n a G l e m żaite, -uczestniczka bałtyckiej e k s p e d y c j i etnograficznoantropologicznej, z której materiały o p u b l i k o w a n e z o ­
stały w X X I I I tomie „Trudy I n s t i t u t a E t n o g r a f i i " (nie­
stety b r a k t a m rozdziału o s t r o j u l u d o w y m ) . O m a w i a n a
książka o p a r t a j e s t w dużej m i e r z e n a materiałach
a u t o r k i , a także n a z e b r a n y c h w czasie wyżej w s p o m ­
n i a n e j e k s p e d y c j i , częściowo zaś n a z b i o r a c h m u z e a l ­
n y c h i p r y w a t n y c h , skąd zaczerpnięto materiał i l u s t r a ­
c y j n y występujący w książce w formie zdjęć i p l a n s z
barwnych.
Książka dzieli się n a d w i e części: historyczną i współ­
czesną, z wyraźnym i świadomym przesunięciem a k c e n ­
tu n a tę drugą. Cześć h i s t o r y c z n a zacieśniona została
do m i n i m u m : poszczególne części stroju ludowego
s c h a r a k t e r y z o w a n o pokrótce raczej przy pomocy foto­
grafii (86 i l u s t r a c j i ) niż t e k s t u , bez dokładniejszego
wgłębiania się w zagadnienie z m i a n h i s t o r y c z n y c h c z y
zróżnicowania
regionalnego
względnie
społecznego.
Część druga, z n a c z n i e s z e r s z a , z a w i e r a opisy strojów
7 ważniejszych regionów oraz większą ilość materiału
ilustracyjnego, m . i n . b a r w n e p l a n s z e projektów s t r o ­
jów d l a zespołów a m a t o r s k i c h . W o p r a c o w a n i u t y c h
ubiorów uwzględniono
specyficzne
wymogi
sceny,
a więc lekkość i strojność ubiorów oraz i c h z h a r m o ­
nizowanie kolorystyczne.
A b y zwiększyć p r a k t y c z n e z n a c z e n i e książki dodano
aneksy z k r o j a m i i b a r w n y m i p l a n s z a m i 56 wzorów
t k a n i n p r o d u k o w a n y c h przeważnie ze sztucznego j e ­
d w a b i u przez przemysł f a b r y c z n y , a p r z e z n a c z o n y c h
na sporządzanie zastępczych strojów l u d o w y c h . W z o r y
U t r z y m a n e są w ogólnym c h a r a k t e r z e t k a n i n l u d o w y c h
z poszczególnych regionów, a zarówno m o t y w y t k a ­
ckie j a k i h a f c i a r s k i e oddano p r z y pomocy t e c h n i k i
d r u k u . Każdy materiał może być w y k o n a n y w p i " c i u
w a r i a n t a c h k o l o r y s t y c z n y c h . D l a ułatwienia d o k o n a ..Bia zamówień oznaczono j e s p e c j a l n y m i
numerami
...fabrycznymi. N a końcu książki podano z e s t a w i e n i e
według o w y c h numerów a także informacje, j a k i e t k a ­
n i n y powinny być użyte p r z y sporządzaniu p o s z c z e ­
gólnych kompletów.
O m a w i a n a książka nosi wyraźny c h a r a k t e r podręcz­
n i k a do masowego p r z y g o t o w y w a n i a strojów l u d o w y c h
zbliżającym się j u b i l e u s z o w y m „świętem pieśni"
•- ' H g ™ t^ka- jest bezwzględnie potrzebna i pożyteczna.
' ^ H S S S n a r i ? j e d n a k zastanawiać, c z y słuszna jest l a n s o ~
[ k o n c e p c j a m a s o w e g o w p r o w a d z e n i a do s t r o j u
^?£ :
w j e d w a b n y c h z a m i a s t t k a n i n wełnianych
™~AT7, i,
.
materiał zastępczy m a się przyczynić
1

k l o c k o w y c h stałyby się niewątpliwie b a r d z i e j
prze­
konywające, gdyby autor poparł j e należycie p r z e p r o ­
wadzoną analizą o r n a m e n t y k i , występującej w k o r o n ­
k a c h z G ó r K r u s z c o w y c h . Niestety j e d n a k n i e uczy­
nił tego, dając w r e z u l t a c i e książkę o h i s t o r i i k o r o n e k ,
technice i c h w y k o n a n i a i folklorze ale p r a w i e n i c n i e
mówiącą o s a m y c h w v r o b a c h .
B r a k u tego o z n a c z e n i u z a s a d n i c z y m n i e z m n i e j s z a
szata i l u s t r a c y j n a , stosunkowo uboga, w której n i e
s p o t y k a m y właściwie s t a r y c h k o r o n e k m i e j s c o w y c h .

n

V i l n i u s 1955 (206 str., 269 i l . +

arkusz

c h a r a k t e r u s t r o j u ? Materiał j e d w a b n y j a k o b a r d z i e j
w i o t k i n i e p o z w a l a n a odtworzenie t a k i e j s y l w e t k i ,
j a k a jest c h a r a k t e r y s t y c z n a d l a noszących cięższe
i s z t y w n i e j s z e materiały wełniane i l n i a n e . N a d t o j e ­
d w a b j a k o bardziej płynny daje o d m i e n n e
efekty
w tańcu, zmieniając w pewnej m i e r z e jego c e c h y r e ­
gionalne Z a s t o s o w a n i e i dobór materiałów^zastępczych
to zagadnienie t r u d n e i p o d j e c i e T k s p e ™
rozlefłą skalę jest k r o k i e m może trochę ™ odważnym
R y z y k o w n e w y d a j " s i c również
K
r
t
ó
S
S e
S u
maUcego imitować wzór k a n y L
ha-

o r S t a K Z S r i a K ^
~

n X

„

1
D

ta P o s a d o

= n ń H n K nn

r

v L S

7

hęaą przyozdobione
ffi,

laorycznymi nadrukami.

Zachodzi

Tn? l v K
v
Wprowadzenie
£ £ « w ™
przypuszczalnie m e
rozwiąże s p r a w y w dostatecznej m i e r z e , n i e u s u w a
poważnych obaw, z e zespoły będą wyglądały j a k u m u n ¬
durowane.
P r z y równoczesnym b r a k u wskazówek b i b l i o g r a f i c z ­
n y c h ( w z m i a n k o w a n e są tyiko w opisie i l u s t r a c j i d w i e
p o z y c j e : 1) T e t z n e r F r a n z . „Die S l a v e n i n D o u t s c h l a n d " ,
1902 1 2) M . Glemżaite, E . D u l a i t e n e , „Kupiskio a p y l i n k e s y y r u i r moteru r u b a i , v i l k o t i X I X i m ż . I I p u seje"
1948) c z y t e l n i k chcący znaleźć uzupełniające
wiadomości odnośna t r a d y c y j n y c h ubiorów l u d o w y c h ,
pozostawiony jest całkowicie własnej i n w e n c j i Zastać
nawfafąeyjest t u b r a k " ż y w s z a z a c h e i i ^ s t r o n y a u ?ork doutizyirlnia^autentyczncTci s t r o j u W w a r u n ­
k a c h żywotnifi n T L i t w e t r a d y c H t k a c t w a nie naZnlłoby e r ^
e

nróhek Iphranwh

^ ? ^
v

k

q v

l

=

Z

n

i

C

a

b

^" "
y

!

h

e t

m

™ d c z a f eksoedvc7i
bałtyckie^
tvm w y o a d k . i no^tawa autorW kto '

Z Ifi,™
1

Ji l \

y

™f«

y

J£

o k a z j a c h opuszczają p o d i u m s c e n i c z n e i mieszają się
z publicznością względnie wychodzą n a ulicę. B e z p o ­
średnie zetknięcie się, zwłaszcza w w a r u n k a c h światła
dziennego, z d e m a s k u j e tę imitację s t r o j u ludowego,
a n a w e t może stworzyć wrażenie m a s k a r a d y . Tego
r o d z a j u niebezpieczeństwo z d r a d z a n p . p u b l i k o w a n a
w omawianej
książce biała „siermięga"
dyrygenta
(Ryc. 192 i 193. s. 134). Z a m i a s t s u k n a użyto tu w i o ­
tkiego materiału, który u s z t y w n i o n o wkładkami n a
r a m i o n a c h , co w połączeniu z opadającymi gładko p o ­
łami uwspółcześniło całą sylwetkę nadając j e j r y s obcy
t r a d y c j i stroju ludowego, a n a w e t l e k k o k a r y k a t u r a l n y .
Dzięki p r a c y M i k a l i n y Glemżaite przestaje być p r o ­
b l e m e m zaopatrzenie zespołów świetlicowych w stroje
l u d o w e , a l e estetyka i c h a r a k t e r r e g i o n a l n y t y c h k o ­
stiumów mogą budzić zastrzeżenia.
M a n a PrzeździecJca
M . Glemżaite, „Domasznaja obrabotka I n a i s z e r s t i
w Litowskoj S S R " — T r u d y Instituta Etnografii
t. X X I I I , M o s k w a 1954, s. 60,
1

** EJ***?,? i J *

kość u z &gt; ś k

1 ,

an8

* $ « z e g ó l n i e w w y p a d k u , gdy o w a l e k ­
je
i
S t

k

o

s

2

t

e

m

p

e

w

n

e

j

z

m

i

a

n

y

o

g

o

n

e

g

o

57

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6037" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6017">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/d7c0df069d511f31d0452a9e50f1dabd.pdf</src>
        <authentication>93808cfc35313e314da68228bea400a9</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72033">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3930</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72034">
                <text>1953</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72035">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3679</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72036">
                <text>Strona tytułowa i spis treści / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1953 t.7 z.4-5</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72037">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1953 t.7 z.4-5;s.197-198</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72038">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72039">
                <text>Państwowy Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72040">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72041">
                <text>POLSKA SZTUKA
DWUMIESIĘCZNIK

WYDAWANY

PRZEZ

LUDOWA

PAŃSTWOWY

INSTYTUT

SZTUKI

T R E Ś Ć :

str.
Juliusz

Starzyňski

O ludowości
polskiego

Tadeusz
Julian
Janina

Witold

Krzyżanowski
Rosen-Przeworska

Krassowski

R O K 1953

Kotula

.

.

.

.

staropolska

199
201

L u d o w o ś ć w poezji
Kochanowskiego
Z zagadnień
renesansowego
ubioru ludowego

257

Chałupa polska n a przełomie
X V I i X V I I wieku

281

Rzeszowska

303

LIPIEC

P A Ń S T W O W Y

ludowej

Odrodzenia

L u d o w a grafika

Seweryn

Franciszek

i sztuce

I

majolika

245

ludowa

PAŹDZIERNIK
N

S

T

Y

T

U

T

NR 4 5
S Z T U K I

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6038" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6018">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/4d0caa747e5b0f5ad63e3d091e5b161a.pdf</src>
        <authentication>767076df5a2aa9567d57ef19d158bc07</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72042">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3927</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72043">
                <text>1953</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72044">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3678</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72045">
                <text>Sprawozdania i recenzje / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1953 t.7 z.3</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72046">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1953 t.7 z.3 ; s.178-196</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72047">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72048">
                <text>Państwowy Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72049">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72050">
                <text>W Y S T A W A SZTUKI I RĘKODZIEŁA L U D O W E G O
WOJEWÓDZTWA ŁÓDZKIEGO

MARIA

W styczniu b.r. otwarta została w Łodzi w O ś r o d ­
ku Propagandy Sztuki wystawa „ S z t u k a a Rękodzie­
ło Ludowe Woj. Łódzkiego". Celem wystawy było
zapoznanie s p o ł e c z e ń s t w a robotniczej Łodzi z dorob­
kiem k u l t u r y plastycznej wsi oraz pokazanie m o ż ­
liwości zastosowania r ó ż n y c h dziedzin twórczości pla­
stycznej w miejskich w n ę t r z a c h mieszkalnych.
Komisja selekcyjna, w k t ó r e j s k ł a d wchodzili przed­
stawiciele: Ministerstwa K u l t u r y i Sztuki, Wydziału
K u l t u r y Wojewódzkiej Rady Narodowej, Polskiego To­
warzystwa Ludoznawczego, Z w i ą z k u P l a s t y k ó w oraz
Centrali P r z e m y s ł u Ludowego i Artystycznego, doko­
n a ł a starannego doboru m a t e r i a ł u . S p o ś r ó d ponad
500 zebranych z terenu p r z e d m i o t ó w wybrano do

йус. 1. Dzban gliniany. Średnica 9,5 cm,
wiecki). Ryc. 2. Dzban gliniany. Średnica
178

wysokość
11 cm, w

PRZEŻDZIECKA

ekspozycji około 370. Wystawa, k t ó r e j scenar usz
i opracowanie plastyczne w y k o n a ł
artysta-plastyk
R. Jackowski, b y ł a p r z e g l ą d e m dorobku twórczości
wiejskiej. Pokazano komplety u b i o r ó w ludowych, w i e ­
le r ó ż n o r o d n y c h tkanin, w y r o b y ceramiczne w a ż n i e j ­
szych o ś r o d k ó w garncarskich w o j e w ó d z t w a łódzkiego
oraz wycinanki, zdobione wydmuszki i p a j ą k i u ż y w a ­
ne do ozdoby w n ę t r z izb wiejskich. Z n a l a z ł o się też
k i l k a współczesnych rzeźb w drzewie.
Szereg plansz i fotografii z a p o z n a w a ł widza z r o ­
dzajami tworzywa, t e c h n i k ą pracy i z samym arty­
stą (na wystawie umieszczono 11 zdjęć portretowych
z k r ó t k ą c h a r a k t e r y s t y k ą zasłużonych a r t y s t ó w ludo­
wych w o j . łódzkiego). T e c h n i k ę t k a n i n demonstro-

cm.
kość

Wykonał
Józe/
16,5 cm. Wykonał

BudWewí'cz (Tomaszów
Hieronim Muszyński

Mazo(Sieradz).

�Ryc. 3, 4.

Wycinanki

łowickie.

Wykonała

wała tkaczka z Rzeczycy t k a j ą c a na wiejskim w a r ­
sztacie pasiak „ w koziołki". Duża mapa o b r a z o w a ł a
rozmieszczenie czynnych o ś r o d k ó w garncarskich i wycinkarskich oraz rzeźby i tkactwa ludowego. Inne
plansze d a w a ł y k r ó t k ą c h a r a k t e r y s t y k ę instytucji i or­
ganizacji z a j m u j ą c y c h się badaniem stztuki ludowej
oraz roztaczających nad niią o p i e k ę ( P a ń s t w o w y I n ­
stytut Sztuki, Muzea Etnograficzne, Polskie Towa­
rzystwo Ludoznawcze, Uniwersyteckie Z a k ł a d y Etno­
graficzne, Wydziały K u l t u r y W R N , Centrala Przemy­
słu Ludowego i Artystycznego).
U wejścia do sali umieszczono h a s ł o : „Chcesz poz­
nać wieś — poznaj jej p r a c ę i twórczość". W y m i e ­
nione w y ż e j eksponaty i plansze z n a j d o w a ł y się w
pierwszej części sali. W drugiej części zaś pokazano
w y b ó r w y r o b ó w C P L I A (przeważnie tkactwo i strój)
oraz p r z y k ł a d w n ę t r z a miejskiego u r z ą d z o n e g o este­
tycznie przez racjonalne zastosowanie dekoracyjnej
tkaniny, ceramiki i w y c i n a n k i ludowej. Przeciwsta­
wione m u zostało identycznie umeblowane w n ę t r z e ,
ozdobione w stylu d r o b n o m i e s z c z a ń s k k n z okresu m i ę ­
dzywojennego. W głębi sali mieściło się stoisko C P L I A
sprzedające w y r o b y p r z e m y s ł u ludowego i artystycz­
nego, zaopatrzone szczególnie obficie w c e r a m i k ę i k i ­
limy oraz t k a n i n y dekoracyjne.
W szczegółach wystawa została opracowana r ó w ­
nie starannie jak i w o g ó l n y m założeniu. Pokazano
12 skompletowanych s t r o j ó w kobiecych i m ę s k i c h z róż­
nych części w o j e w ó d z t w a : z powiatu brzezińskiego —
kobiecy, łódzkiego — kobiecy, rawskiego — kobiecy
zwykły i weselny, dziecinny oraz m ę s k i , sieradzkie­
go — kobiecy letni i zimowy oraz m ę s k i , skierniewic­
kiego — kobiecy, łowickiego — kobiecy i m ę s k i . Po­
nadto znalazło się też dużo efektownie u p i ę t y c h po­

Józeia

Strycharska

(Łowicz).

jedynczych części strojów, jak kaftany i gorsety ł o ­
wickie z barwnych p a s i a k ó w , zapaski w „bączki" oraz
białe czepce tiulowe noszone do malowanych chustek
jedwabnych. Dano też obfity i ł a d n y p r z e g l ą d t k a n i n
z p o w i a t ó w łowickiego, sieradzkiego, r a d o m s z c z a ń s k i e ­
go, rawskiego, piotrkowskiego, a więc w e ł n i a n e pasiaki
proste i tkane w „koziołki" czy w „bączki", oraz bar­
dzo ł a d n e kompozycyjnie i kolorystycznie k r a c l a k i na
„nospy". P r z e g l ą d o b e j m o w a ł tkaniny od starych do
najnowszych, ciekawe z a r ó w n o pod w z g l ę d e m techniki
jak i z e s t a w i e ń kolorystycznych. P o d k r e ś l o n o p r ó b y
nawrotu do starych t k a n i n przez wystawienie p r ó b n e j
tkaniny wykonanej przez A n t o n i n ę L e g u t o w s k ą z Rze­
czycy, tkanej w e ł n ą na lnianej osnowie w e d ł u g „ s t a ­
rej mody" (iz ok. 1860 r.) w kolorach czarnym i p ą s o ­
w y m na niefarbowainej osnowie.
Wśród e k s p o n a t ó w ceramicznych znalazły się p r ó b y
z n a j w a ż n i e j s z y c h o ś r o d k ó w garncarskich w o j e w ó d z ­
twa łódzkiego. Z Sieradza wystawiono w y r o b y H i e r o ­
nima Muszyńskiego, Juliana Petrykiewicza i Tadeusza
Tomali. Wyroby M u s z y ń s k i e g o w y r ó ż n i a ł y się bardzo
ł a d n ą i g ł a d k ą p o l e w ą . Dzbanki jego zdobione były
wokół b r z u ś c a ornamentem pasowym z grubo n a k ł a ­
danej p o b i a ł k i na ciemne tło. Ornament s k ł a d a ł się
przeważnie
z
drobnych gałązek l u b l i n i i falistej
z kropkami, ujętej w dwie proste linie p o d w ó j n e . W y ­
stawione w y r o b y Petrykiewicza były wszystkie czer­
wone, niepolewane, dekorowane ornamentem pasowym
z pobiałki. N i e k t ó r e z w y r o b ó w Tomali, na ogól bardzo
zbliżone do w y r o b ó w Petrykiewicza, p o s i a d a ł y p o l e w ę
b r ą z o w ą . O poszukiwaniu n o w y c h form świadczy t w ó r ­
czość Jana Wierzbickiego ze S t e f a n ó w k a Barczewskie­
go, pow. Sieradz.
Garncarstwo Tomaszowa Mazowieckiego reprezen­
towane było przez w y r o b y Jana Malczewskiego, Ka-

179

�WYCINANKI

Ryc. 7 wykonała

Antonina

Królikiewicz

(Zakościele).

Ryc.

8 wykonała

Józeia

Siwkowa

(Zakościele).

I

Щ

RAWSKIE

-

R

y

c

n

¡

1 ¿

w

y

k

o

n

a

¡

a

J

a

n

¡

n

a

p

r

z

y

b

o

[

k

o

w

a

( Z a k o á c i e ¡ e )

,

�Ryc. 14. „Zwózka

Ryc.
182

i piłowanie

¡5. „Orka".

drzewa".

Wyk.

W y k . Józeia

Stanisława

Bogusz

Surma

(Łowicz).

(Haurzyce).

�WYCINANKI ŁOWICKIE

zimierza A r k u s i ń s k i e g o , Józefa Budkiewicza i Edwar­
da A r k u s i ń s k i e g o . Dzbanki Malczewskiego posiadały
polewę b r ą z o w ą na całej powierzchni i nie by!y zdo­
bione. W wyrobach innych garncarzy oolewa, obej­
m o w a ł a g ó r n ą część b r z u ś c a i wylew, d e k o r a c j ę zaś
s t a n o w i ł podszkliwny ornament pasowy.

i 11 tematycznych), sieradzkie (kwadraty i koła), raw­
skie (donice z k w i a t a m i , koguciki, postaci ludzkie).

Z Bolimowa z n a l a z ł y się znane w y r o b y Konopczyń­
skich (Aleksandra i Stefana); b y ł y to dzbanki i ta,lerze w kolorowe k w i a t y i ptaszki na tle p o c i ą g n i ę ­
tym pobiałką.

Najbardziej r o z w i n i ę t e pod w z g l ę d e m technicznym
i kolorystycznym są w y c i n a n k i łowickie, k t ó r e w ł a ś ­
ciwie są naklejankami. Wystawione „ k o d r y " łowickie
były p r z e w a ż n i e bardzo dobre kompozycyjnie (lekkie
i r ó w n o m i e r n e w y p e ł n i e n i e przestrzeni). Pomimo swo­
jej szerokiej gamy kolorystycznej m i a ł y one dobrze
rozmieszczone walory,
co w y w o ł y w a ł o ogólne w r a ­
żenie pewnego stonowania kolorów.

Z zakresu zdobnictwa w n ę t r z pokazano wycinan­
ki, wydmuszki i pająki. Ogółem znalazło się na w y ­
stawie około 120 wycinanek: łowickie (koła, ,,kodry"

Ł o w i c k i e wycinanki tematyczne świadczą o coraz
śmielszym wprowadzaniu do sztuki ludowej nowych
z a g a d n i e ń i nowych t e m a t ó w , o coraz w i ę k s z y m

Ryc.

17. Wycinanka

łowicka

„Kodia".

Wyk.

Stanisława

Bogusz

(Łowicz).
183

�ñyc.

13 i 19.

Wycinanki

łowickie.

zainteresowaniu artysity ludowego wydarzeniami współ­
czesnymi i wprowadzaniu ich do swojej sztuki. Wśród
wycinanek tematycznych w y s t ę p u j ą takie, jak np.
„Szkoła dla dorosłych",
„ S k u p zboża",
„Wybory",
„Nowa wieś", „ O r k a p ł u g a m i i traktorem", „Zwózka
i p i ł o w a n i e drzewa". Spotyka się r ó w n i e ż ujęcia t r a ­
dycyjne,
np. „Izba łowicka", „Międlenie".
Zaletą
pokazanych wycinanek tematycznych jest p o p r a w n o ś ć
formy i kompozycji przy p o s t ę p o w e j ich treści.
Do zdobienia w n ę t r z a u ż y w a n e są w Ł o w i c k e m
dzbanuszki wykonane z „ w y d m u s z e k " z jajek. Na wy­
stawie łódzkiej pokazano około 30 takich dzbanusz­
ków, bardzo starannie wykonanych przez Józefę Stryc h a r s k ą i P r z y ż y c k ą z Łowicza. Dzbanuszki te m a j ą
d e k o r a c j ę g e o m e t r y c z n ą l u b k w i a t o w ą , w obu przy­
padkach bardzo d r o b n ą , p o w s t a ł ą przez naklejanie k o ­
lorowych wycinanek. „ W y d m u s z k i " Strycharskiej po­
s i a d a - wzory raczej geometryczne, podczas gdy Przyżyckiej p r z e w a ż n i e kwiatowe. Józefa Strycharska w y ­
konała również „ p a j ą k a " przybranego „ w y d m u s z k a ­
m i " , słomą i k r ą ż k a m i papieru kolorowego, ułożony­
m i w poziome pasy ( p o m a r a ń c z o w y , żółty, buracz­
kowy, ciemnożółty, niebieski i biały). Dookoła „ p a ­
j ą k a " obiega falbanka z r ó ż o w e g o papieru, ozdobiona
w p i ę t y m i r ó ż n o k o l o r o w y m i kokardkami. D w a inne
pająki łowickie wykonane były tylko z bibuły kolo­
rowej i słomy.

184

Wyk.

Stanisława

Bogusz

Na

wystawie

łódzkiej

(Łowicz).

została

również

pokazana

współczesna rzeźba ludowa w drzewie. Między i n n y m i
wystawiono dwie rzeźby Józefa S t r u g i ń s k i e g o z Rogoź­
na: „ S p r z ą t a c z k a " i „U kowala". W obu przypadkach
wyczuwa się pewne nieskoordynowanie między

treś­

cią a f o r m ą . Artysta, czerpiąc t e m a t y k ę z bezpośred­
niej

obserwacji

otoczenia,

waha

się m i ę d z y

ideali­

styczną f o r m ą n i e k t ó r y c h tradycyjnych ś w i ą t k ó w a na­
turalizmem i nie może zdobyć się na ujęcie

reali­

styczne, k t ó r e n i e w ą t p l i w i e stanowi jego zamiar. Rzeź­
ba „ S p r z ą t a c z k a " posiada płaskość i proporcje
ka (szeroka

w ramionach przy stosunkowo

świąt­

wąskich

biodrach); włosy i warkocze S t r u g i ń s k i traktuje sche­
matycznie i płasko, natomiast szczotka do zamiatania,
u k ł a d a n a spódnica i ściągacz na sweterku oddane są w
sposób naturalistyczny. W drugiej rzeźbie S t r u g i ń s k i e ­
go „U kowala" widoczne jest to samo wierne oddanie
szczegółów d r u g o r z ę d n y c h

(np. skrzynia z narzędzia­

m i kowalskimi) i zupełny brak p o d k r e ś l e n i a cech t y ­
powych. Obie rzeźby nie są zbyt szczęśliwie

rozwią­

zane kompozycyjnie, brak lim zwartości i p o d p o r z ą d ­
kowania g ł ó w n e j

idei. Przy d u ż y c h

wymiarach obu

rzeźb (1 —1,5 m) b r a k i te w y s t ą p i ł y t y m jaskrawiej.
Byłoby może wskazane,
zmniejszył w y m i a r y

gdyby artysta w

przyszłości

swych rzeźb, gdyż w ten sposób

�Ryc.

20 i 21.

Wycinanki

łowickie. Wyk.

łatwiej znajdzie d r o g ę do koniecznych uogólnień i t y powości, z p o m i n i ę c i e m zbytecznych szczegółów.
Rzeźba z a t y t u ł o w a n a „Kobieta murarz", wykonana
przez Kazimierza Ajsa z Sulejowa, jest bardziej zwar­
ta pod w z g l ę d e m kompozycyjnym, chociaż z p u n k t u
widzenia jedności treści i formy budzi r ó w n i e ż za­
strzeżenia. A u t o r nie potrafił przedstawionej przez
siebie pcstaci n a d a ć cech charakterystycznych dla te­
go ś r o d o w i s k a zawodowego.
S p o ś r ó d wystawionych rzeźb najlepsza b y ł a „ P r z ą d ­
ka" wykonana przez Józefa Grzegorego ze wsi Złotk ó w Borowy (роду- Łowicz). Przedstawia ona starszą
k o b i e t ę w i e j s k ą przy k o ł o w r o t k u . P o s t a ć kobiety,
jej wyraz twarzy, ruch r ą k uchwycone są bardzo de­
brze; artysta nie gubi się w szczegółach, określa w y ­
r a ź n i e ś r o d o w i s k o i wiek kobiety. Kompozycyjnie go­
rzej r o z w i ą z a n y jest k o ł o w r o t e k , a zwłaszcza kądziel,
k t ó r a niepotrzebnie jest zbyt duża i ciężka.
Ostatnia
w tańcu",
rzeźbiarza
rzeźby w
za, czysto

z wystawionych rzeźb, „ P a r a o p o c z y ń s k a
wykonana została przez W ł a d y s ł a w a Żaka,
wiejskiego, k t ó r y dokształcał się z zakresu
Łodzi i dlatego trudno jego p r a c ę Uważać
ludową.

Fotograiie

wykonał

Stanisława

Bogusz

(Łowicz).

Jak w i d a ć z powyższego, na w y s t a w i e zebrano, eks­
ponaty r ó ż n o r o d n e , dające w zarysie obraz całokształ­
tu twórczości artystycznej wsi w o j e w ó d z t w a ł ó d z k i e ­
go, z u w z g l ę d n i e n i e m w m i a r ę możliwości z a b y t k ó w
z r ó ż n y c h o k r e s ó w czasu (np. w t k a c t w i e z rozpię­
tością czasu blisko 70 lat).
Możliwość zastosowania sztuki ludowej w dekora­
cji miejskich w n ę t r z mieszkalnych pokazano, jak
w s p o m n i a ł a m , w drodze kontrastowego zestawienia
w n ę t r z a ozdobionego l u d o w y m i tkaninami, c e r a m i k ą
i w y c i n a n k a m i — z u r z ą d z e n i e m w guście drobnomieszezańskim z okresu m i ę d z y w o j e n n e g o . Wydaje m i
się, że tutaj p e ł n y efekt nie został osiągnięty, gdyż
w n ę t r z e , m a j ą c e na widza działać w sposób ujemny,
było właściwie za m a ł o brzydkie i z pewnością zna­
leźli się zwiedzający, k t ó r y m mogło się ono nawet
podobać.
W ekspozycji bardzo starannej i estetycznej w i ­
doczne było konsekwentne dążenie do uwypuklenia
podstawowego problemu, j a k i m dla o r g a n i z a t o r ó w w y ­
stawy bylo zagadnienie przemiany tradycyjnej sztu­
k i ludowej, zaspokajającej dotychczas potrzeby włas­
nego środowiska, w artystyczne rzemiosło, p r a c u j ą ­
ce dla szerokich mas ludności wsi i miasta.

Jerzy

Langda,
1S5

�R

E

C

E

N

Z

J

E

E L E M E N T Y LUDOWE W POKAZIE S Z K O L A R T Y S T Y C Z N Y C H POZNANIA

Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej — W y ­
dział K u l t u r y w Poznaniu, chcąc zaznajomić społe­
c z e ń s t w o z dorobkiem szkół artystycznych, zorgani­
zowało w dniu 18.IV.1953 r. „ P o k a z prac u c z n i ó w
szkół artystycznych miasta Poznania". Pokaz ten od­
był się w wielkiej auli Uniwersytetu P o z n a ń s k i e g o .
Udział w n i m w z i ę ł y : P a ń s t w o w a Podstawowa Szko­
ła Muzyczna, P a ń s t w o w a Ś r e d n i a Szkoła Muzyczna,
P a ń s t w o w e Liceum Muzyczne, P a ń s t w o w a Szkoła M u ­
zyczna, P a ń s t w o w a Szkoła dla I n s t r u k t o r ó w T e a t r ó w
Ochotniczych, P a ń s t w o w e Liceum I n s t r u k t o r ó w Świe­
tlicowych i Teatralnych, P a ń s t w o w a Ś r e d n i a Szkoła
Baletowa. Program „ P o k a z u " s k ł a d a ł się z d w ó c h
części. W pierwszej przedstawiono u t w o r y muzyczne,
wokalne, choreograficzne i recytacyjne, n a l e ż ą c e do
repertuaru klasycznego, w drugiej zaś, poza dwoma
u t w o r a m i o aktualnej treści politycznej, przedstawio­
no 20 u t w o r ó w o charakterze l u d o w y m i etnograficz­
nym. Wszyscy wykonawcy tej części programu w y ­
stąpili w wielkopolskich strojach ludowych. Ze wzglę­
du na t e m a t y k ę i f o r m ę wykonania u t w o r ó w drugiej
części „ P o k a z u " u w a ż a m y za wskazane umieszczenie
sprawozdania na ł a m a c h „Polskiej Sztuki Ludowej".
Elementem n o w y m w Poznaniu, k t ó r y przedsta­
wiono po raz pierwszy w „ P o k a z i e " na w i e l k ą skalę,
był ludowy strój wielkopolski, k t ó r y silnie podkre­
ślał regionalny charakter imprezy. Podczas wykony­
wania programu mieliśmy możność
obserwowania
s t r o j ó w z okolic Ołoboku, Ś r e m u , Buku, P a ł u k , K r o b i
i p r z e d m i e ś ć Poznania. Ogólnie je oceniając, należy
podkreślić dość w i e r n ą r e k o n s t r u k c j ę i staranne w y ­
konanie; w pewnych przypadkach zastosowano na­
wet oryginalne części stroju w y p o ż y c z o n e z terenu
(np. Dzierżaczka z okolic K r o b i w czepku i k r y z i k u ) .
Przyjemne w r a ż e n i e , jakie s p r a w i a ł efektowny strój
wielkopolski, osłabiały jednak d a j ą c e się z a u w a ż y ć
usterki, k t ó r y c h w przyszłych pokazach powinno się
u n i k a ć . Np. za imało z r ó ż n i c o w a n o stroje pod wzglę­
dem k o l o r y s t y k i w poszczególnych regionach, t y m sa­
m y m n a d a j ą c strojom l u d o w y m charakter swoistych
mundurów.
Inne niedociągnięcia — to niestaranne odtworzenie
n i e k t ó r y c h częśoi stroju: np. zamiast czarnych z po­
ł y s k i e m buty były siwe, zapaski bez haftu albo ze
stosowanym tak skromnie, że trzeba go było się do­
s z u k i w a ć ; Dzierżaczka ś p i e w a j ą c a solową p a r t i ę w y ­
stąpiła w p i ę k n y m oryginalnym czepku i k r y z i k u , lecz
przy t y m w koszuli o k r o j u o d b i e g a j ą c y m od ory­
ginalnego (za szerokie r ę k a w y ) i w zapasce r ó w n i e ż
niezgodnej pod w z g l ę d e m zdobienia i barwy z miej­
scowym charakterem.
Skromnie, a nawet mundurowo, p r z e d s t a w i a ł się
strój Bamberek, w k t ó r y przebrano m a ł e dziewczyn­
186

k i . Monotonia kolorów w y w o ł y w a ł a w r a ż e n i e nudy.
B r a k haftu na zapaskach t i u l o w y c h oraz wysokich
b u c i k ó w na wysokich obcasach p o w a ż n i e
osłabiał
efekt, w b r e w w o l i o r g a n i z a t o r ó w , k t ó r z y chcąc np.
z a c h o w a ć wszystkie szczegóły stroju oryginalnego, nie
zapomnieli m a ł y m Bambereczkom pod zapaski tiulo­
we p r z y w i ą z a ć barwnie haftowanych kieszeni. W
z w i ą z k u ze strojem bamberskim nasuwa się jednak
pytanie, czy w ogóle było celowe wprowadzenie na
s c e n ę zespołu w t a k i m stroju, czy celowe jest pod­
noszenie do rangi reprezentacyjnego stroju wielko­
polskiego u b i o r ó w b y ł y c h m i e s z k a ń c ó w czterech w i o ­
sek n a l e ż ą c y c h obecnie do miasta Poznania. Wiado­
mo przecież, że Barnbrowie, w p o c z ą t k u X V I I I w .
sprowadzeni w okolicę Poznania z k r a ń c ó w S ł o w i a ń ­
szczyzny, spod Bamberga, na gruncie s ł o w i a ń s k i m
bardzo szybko się spolszczyli. Pokazana odmiana stro­
j u bamberskiego posiada wybitne cechy stroju zachod­
nio-europejskiego.
Faworyzowanie więc tego stroju
i przedstawianie w n i m przebranych m a ł y c h dzieci
u w a ż a m za posunięcie niewskazane, t y m bardziej, że
mamy na obszarze Wielkopolski wiele innych stro­
jów, silniej z w i ą z a n y c h z historią i k u l t u r ą te"go re­
gionu.
Jeśli chodzi o t a ń c e ludowe przedstawione w opra­
cowaniu Jadwigi Szmidtowej to z uznaniem trzeba
zaznaczyć, że przygotowanie ich b y ł o staranne i po­
prawne, chociaż wykonany na nich retusz, jak i po­
stawa tancerzy, w pewnych wypadkach odbiegają od
charakteru t a ń c a ludowego. Niekiedy raził t e ż widza
sposób trzymania się tancerzy — zbyt prosty i sztyw­
ny — jak i chęć unoszenia się na palcach, co w t a ń ­
cach ludowych nie ma prawie zastosowania. Poza
t y m nieszczęśliwym p o m y s ł e m było ubranie dziewcząt,
w y s t ę p u j ą c y c h w t a ń c a c h ludowych — w czarne m i ­
niaturowej wielkości slipki. Pokazywanie w t a ń c a c h
ludowych gołych n ó g spod szerokich barwnych spód­
nic — nie n a l e ż a ł o chyba do efektów zamierzonych.
W z w i ą z k u z całą d r u g ą częścią „ P o k a z u " , a szcze­
gólnie z t a ń c a m i l u d o w y m i , k t ó r e t a ń c z o n o przy dźwię­
kach fortepianu, nasuwa się uwaga, że brak ludowego
wielkopolskiego zespołu insitrumentalnego jest nie­
zrozumiały. Posiadamy przecież liczne instrumenty
ludowe: dudy, kozły, siesieńki, mazanki, m a r y n y itd„
mamy m u z y k u j ą c y c h na tych instrumentach graj­
ków, m a m y w Poznaniu wybitnych m u z y k ó w , kompo­
z y t o r ó w i l u t n i k ó w , istnieje nawet p o w a ż n y zaczątek
takiego zespołu w Zbąszyniu. Niezrozumiałe więc jest,
dlaczego w p o z n a ń s k i m o ś r o d k u muzycznym, gdzie
istnieje, prócz Opery, tyle szkół muzycznych, gdzie
organizuje się m i ę d z y n a r o d o w e imprezy muzyczne,
Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej nie wpły­
nęło na odpowiednie instytucje, by z o r g a n i z o w a ł y re-

�prezentacyjny zespół m u z y k i ludowej. B r a k zaintere­
sowania w tej dziedzinie jest, moim zdaniem, za­
przepaszczeniem p o w a ż n y c h w a r t o ś c i k u l t u r o w y c h , wy­
tworzonych przez nasz lud w ciągu w i e k ó w . Orga­
nizatorzy „ P o k a z u " i miejscowe ś r o d o w i s k o muzycz­
ne zna przecież słowa B o l e s ł a w a Bieruta: „Twórczość
n a p r a w d ę wielka wyrasta z tego co ludowe i dzięki
temu staje się dorobkiem ogólnoludzkim".
Ogólnie o c e n i a j ą c „ P o k a z " , n a l e ż y stwierdzić, że
był o n p o w a ż n y m osiągnięciem k u l t u r a l n y m . Wresz­
cie społeczeństwo p o z n a ń s k i e z a i n t e r e s o w a ł o się war­
tościami l o k a l n y m i i p r z e d s t a w i ł o je choć w części
szerszemu ogółowi. Po t y m pierwszym k r o k u — na­

s t ę p n y m powinno być zorganizowanie wielkopolskie­
go reprezentacyjnego zespołu instrumentalnego, zespo­
łu takiego, k t ó r y poziomem artystycznym i popular­
nością d o r ó w n y w a ł b y „Mazowszu".
Jeśli chodzi o s t r o n ę organizacyjną, wydaje m i się
niesłuszne, aby i m p r e z ę z w i ą z a n ą t y l k o z miastem
Poznaniem o r g a n i z o w a ł o aż Prezydium Wojewódzkiej
Rady Narodowej. Skoro zaś Prezydium W o j . Rady
Narodowej — Wydział K u l t u r y — podjęło się organiza­
c j i „ P o k a z u " , to wydaje się, że do u d z i a ł u w popi­
sach powinny być zaproszone r ó w n i e ż szkoły i og­
niska artystyczne z terenu.
Adam

Glapa

A R C H I T E K T U R A P O L S K A DO POŁOWY X I X W I E K U (Album).
Wydawnictwo oprać, pod kierunkiem Jana Zachwatowicza przy współudziale Zygmunta
Šwiechowskiego i Jerzego Miłobędzkiego).
Warszawa 1952. P a ń s t w - Wydawn. Techniczne. 4° s. 25. tabl. 449. Z a k ł a d A r c h i t e k t u r y Polskiej Politechniki
Warszawskiej (Biblioteka Z a k ł a d u A r c h i t e k t u r y Polskiej Politechniki Warszawskiej, t. 9).

B o g a t ą część i l u s t r a c y j n ą poprzedza w s t ę p pióra m i ­
nistra Romana Piotrowskiego oraz zarys rozwoju ar­
chitektury w Polsce, napisany przez prof, dra Jana
Zachwatowicza.
Na część i l u s t r a c y j n ą s k ł a d a się 449 reprodukcji
zdjęć fotograficznych, p r z e d s t a w i a j ą c y c h zabytki ar­
chitektury i ich fragmenty. Ilustracje wykonane są
bardzo dobrze pod w z g l ę d e m technicznym i a r t y ­
stycznym. W albumie około 10% s t a n o w i ą zdjęcia
wiejskich i m a ł o m i a s t e c z k o w y c h b u d y n k ó w mieszkal­
nych oraz o b i e k t ó w p r z e m y s ł o w y c h (wiatraki, m ł y n y )
i sakralnych, k t ó r e w sumie s t a n o w i ą w o b r ę b i e w y ­
dawnictwa j a k gdyby osobny rozdział
poświęcony
architekturze ludowej,
wymagający
szczególowego
o m ó w i e n i a na ł a m a c h Polskiej Sztuki Ludowej.
J u ż sam fakt umieszczenia w reprezentacyjnym al­
bumie architektury polskiej p r z y k ł a d ó w budownictwa
ludowego ś w i a d c z y j a k najkorzystniej o zamierze­
niach Redakcji, k t ó r a nie u w a ż a ł a za stosowne ogra­
niczyć treści w y d a w n i c t w a do architektury monu­
mentalnej w a r s t w elitarnych, ale j e d n o c z e ś n i e posta­
nowiła w p r o w a d z i ć o wiele s k r o m n i e j s z ą i nie zawsze
tak e f e k t o w n ą , jednak dla historii naszej k u l t u r y bar­
dzo istotną — a r c h i t e k t u r ę l u d o w ą .
Redakcja włożyła sporo w y s i ł k u w wyeksponowa­
nie możliwie plastycznie tego działu architektury pol­
skiej, z u w z g l ę d n i e n i e m funkcjonalnego
i geogra­
ficznego z r ó ż n i c o w a n i a budownictwa ludowego. Jedna­
kowoż p o r ó w n u j ą c ze sobą obydwa działy dostrzega­
my, że nie są one w albumie opracowane w sposób
r ó w n o m i e r n y . Podczas gdy w części i l u s t r u j ą c e j ar­
c h i t e k t u r ę n i e l u d o w ą selekcja m a t e r i a ł u
dokonana
została w sposób wysoce u m i e j ę t n y i staranny, dając
możność zorientowania się w najcelniejszych zabyt­
kach architektury z r ó ż n y c h epok i różnych stron

Polski, w części w s t ę p n e j nie u d a ł o się Redakcji osiągnąć r ó w n i e p o m y ś l n e g o w y n i k u . Widoczne to jest
z a r ó w n o w doborze m a t e r i a ł u j a k i w jego u k ł a d z i e .
P r z e g l ą d a j ą c k a r t y tej części albumu, dostrzegamy
dążność do u p o r z ą d k o w a n i a jego treści w e d ł u g sche­
matu, k t ó r y ująć m o ż n a w sposób n a s t ę p u j ą c y : k r a j ­
obraz, budownictwo przeddziejowe, współczesne b u ­
downictwo p r y m i t y w n e , zabudowa wsi, c h a ł u p a w i e j ­
ska, w n ę t r z e , zagroda, b u d y n k i gospodarcze, b u d y n k i
p r z e m y s ł o w e , budownictwo m a ł o m i a s t e c z k o w e i sa­
kralne. W e w n ą t r z obszerniejszych działów
(chałupa
wiejska) widoczne s ą u s i ł o w a n i a w k i e r u n k u wpro­
wadzenia u k ł a d u typologicznego. Z a r ó w n o jednak w
ogólnym rozplanowaniu m a t e r i a ł u , jak i w o b r ę b i e
poszczególnych grup, w k r a d ł y się pewne niekonsek­
wencje, k t ó r e m ą c ą przejrzystość u k ł a d u .
Zgromadzony m a t e r i a ł , j a k k o l w i e k
dosyć
obfity,
nie zawsze daje w ł a ś c i w y obraz bogactwa polskiej ar­
chitektury ludowej. B r a k i dotyczą z a r ó w n o sposobu
zabudowy wsi (uwzględniono jedynie u l i c ó w k ę , i to
aż w d w ó c h zdjęciach), f o r m architektonicznych (nie
ma np. d o m ó w o konstrukcji p r z y s ł u p o w e j , charakte­
rystycznych dla n i e k t ó r y c h okolic Dolnego Śląska,
Krakowskiego i Rzeszowskiego), jak i ważniejszych
t y p ó w ludowego budownictwa
regionalnego
(brak
chałupy góralskiej ze Ś l ą s k a Cieszyńskiego, c h a ł u p y
krakowskiej, p o d h a l a ń s k i e j , sanockiej z w n ę k ą i w i e ­
lu innych).
P r ó c z b r a k ó w , o k t ó r y c h w s p o m n i a ł e m tu p r z y k ł a ­
dowo, obserwuje się w i n t e r e s u j ą c e j nas części albu­
m u nie zawsze w ł a ś c i w y d o b ó r m a t e r i a ł u . Bez w i ę k ­
szej szkody dla całości m o ż n a by u s u n ą ć jedno ze
zdjęć, k t ó r e się dublują, np. zdjęcie w i a t r a k ó w , s z a ł a ­
sów pasterskich, ulicy wiejskiej; n a l e ż a ł o b y w y m i e ­
nić słabe technicznie zdjęcie m ł y n a wodnego i ł a d n e ,
ale niewiele o ludowej architekturze m ó w i ą c e z d j ę ­
cie dziedzińca zagrody białostockiej, stodoły w Ł a z i -

187

�skach G ó r n y c h (budynek 8-boczny,
fotografowany
od ściany szczytowej, wskutek czego nie daje w ł a ś c i ­
wego pojęcia o bryle), kościółka w Sieniawie i S ę k o ­
wej. Zamiast na pół zrujnowanej karczmy w J e l e ś n i
właściwsze w y d a w a ł o b y się umieszczenie bogatej pod
w z g l ę d e m architektonicznym karczmy w Suchej.
Z a s t r z e ż e n i a natury bardziej zasadniczej
budzą
zdjęcia c h a ł u p , m a j ą c y c h r e p r e z e n t o w a ć budownictwo
ludowe Opoczyńskiego i Rzeszowskiego. W pierwszym
przypadku na 19 rycinie albumu widzimy jako jedyny
p r z y k ł a d z Opoczyńskiego fotografię c h a ł u p y z pod­
cieniem n a r o ż n i k o w y m z Kalinkowa. C h a ł u p a ta, nie­
w ą t p l i w i e bardzo pod w z g l ę d e m architektonicznym
i n t e r e s u j ą c a , nie może jednak być u ż y t a jako p r z y k ł a d
c h a p p y „opoczyńskiej". K a l i n k ó w jest bowiem daw­
ną kolonią n i e m i e c k ą założoną na p r z e ł o m i e X V I I I
i X I X w i e k u przez k o l o n i s t ó w niemieckich z Pomo­
rza, i z a r ó w n o w w y g l ą d z i e z e w n ę t r z n y m , j a k i roz­
planowaniu stanowi na t y m terenie f o r m ę obcą. Po­
dobnie budownictwo rzeszowskie nie m o ż e być i l u ­
strowane przez c h a ł u p ę z Lisznej, wsi położonej w
powiecie leskim, w głębi Karpat, zamieszkiwanej do
niedawna przez obcą etnicznie l u d n o ś ć b o j k o w s k ą .
Nie reprezentuje też należycie budownictwa rzeszow­
skiego nowsza i zupełnie przypadkowo wybrana cha­
ł u p a z Bratkowic.
Szereg wspomnianych wyżej dla p r z y k ł a d u usterek
s k ł a d a się na to, że zagadnienie architektury ludowej,
mimo n i e w ą t p l i w e g o w y s i ł k u ze strony Redakcji, nie
znalazło w w y d a w n i c t w i e w ł a ś c i w e g o wyrazu. P o m i ­
jając jednak takie p o m y ł k i , jak z w s p o m n i a n ą wyżej
c h a ł u p ą z Kalinkowa, czy Lisznej, k t ó r y c h m o ż n a by
ł a t w o u n i k n ą ć , gdyby m a t e r i a ł został przekonsultowa­
ny w gronie e t n o g r a f ó w , jako istotne pozostałyby dwa
zarzuty: pierwszy, że w w y d a w n i c t w i e u w z g l ę d n i o ­
nych zostało zbyt m a ł o r ó ż n y c h form architektonicz­
nych, i drugi, że poszczególne formy nie zawsze i l u ­
strowane są najlepszymi p r z y k ł a d a m i .
W obydwu
przypadkach odpowiedzialnością za b r a k i trudno by­
łoby obciążać R e d a k c j ę wydawnictwa. Jeżeli omawia­
na tu część albumu nie d o r ó w n u j e zasięgiem i cel­
nością w y b o r u części poświęconej architekturze nieludowej, przyczyna leży w y ł ą c z n i e w rodzaju mate­
r i a ł u j a k i m d y s p o n o w a ł a Redakcja, p r z y g o t o w u j ą c to
p i ę k n e i w a r t o ś c i o w e wydawnictwo.
Podczas
gdy
z zakresu monumentalnej architektury murowanej do
dyspozycji Redakcji stały otworem bogate zbiory ma­
t e r i a ł ó w ilustracyjnych, z a w i e r a j ą c e znakomite pod
w z g l ę d e m technicznym i artystycznym d o k u m e n t á r ­
ně zdjęcia najbardziej w a r t o ś c i o w y c h z a b y t k ó w , gdy
w ł a ś c i w ą selekcję i ujęcie u ł a t w i a ł y liczne prace o
charakterze monograficznym i syntetycznym, zadanie
zespołu redakcyjnego, p r z y g o t o w u j ą c e g o część w s t ę p ­
ną, było o wiele trudniejsze.
Przyczyny należy s z u k a ć w stanie naszych b a d a ń
etnograficznych, k t ó r e prowadzone od lat blisko stu,
nie dały jeszcze pełnej inwentaryzacji t y p ó w ludowej
architektury, nie d o p r o w a d z i ł y do precyzyjnego wy­
znaczenia ich zasięgów
i o k r e ś l e n i a historycznego
rozwoju. W ciągu ostatnich lat pięćdziesięciu prace,
z m i e r z a j ą c e do syntetycznego ujęcia zagadnienia p o l ­
skiego budownictwa ludowego, wyszły niedaleko po­
za pierwsze p r ó b y z czasów K a r ł o w i c z a i Pugeta.
P o w a ż n ą t r u d n o ś ć w opracowaniu na n a l e ż y t y m po­
188

ziomie ilustrowanego p r z e g l ą d u polskiej architektury
ludowej stanowi brak systematycznie prowadzonej
dokumentacji fotograficznej.
M a t e r i a ł fotograficzny
z zakresu ludowej architektury, k t ó r y m
rozporządza­
my obecnie, jest w 80% z u p e ł n i e przypadkowy, poza
t y m jest on rozproszony po r ó ż n y c h archiwach i zbio­
rach, często na poziomie technicznym i artystycznym
u n i e m o ż l i w i a j ą c y m jego wykorzystanie.
Obok t r u d n o ś c i w y n i k a j ą c y c h z b r a k u n a l e ż y t e j
dokumentacji faktograficznej i odpowiednich opraco­
w a ń naukowych, wysuwa się t u jeszcze zagadnienie
specjalne — wypracowania k r y t e r i ó w , w e d ł u g jakich
należałoby k i e r o w a ć się przy planowaniu i realizo­
waniu w y d a w n i c t w a m a j ą c e g o dać obraz polskiej ar­
chitektury ludowej.
Jednym z podstawowych p r o b l e m ó w , k t ó r y musi­
my r o z s t r z y g n ą ć na wstępie, jest problem ram chro­
nologicznych. P o ł o w a X I X w., p r z y j ę t a w omawia­
n y m albumie jako granica górna, znajduje p e ł n e uza­
sadnienie dla architektury w a r s t w elitarnych, nato­
miast w architekturze ludowej trudna jest do u t r z y ­
mania. W architekturze nieludowej I p o ł o w a u b i e g ł e ­
go stulecia stanowi schyłek ostatniego z
wielkich
stylów historycznych, w kulturze ludowej zaś jest to
jeszcze okres, kiedy na znacznych obszarach Polski
p a n o w a ł ucisk p a ń s z c z y ź n i a n y , kiedy masy ludowe
walczyły o byt w ciężkich warunkach materialnych
i moralnych, kiedy wreszcie, z w y j ą t k i e m n i e k t ó r y c h
części k r a j u (jak np. Karpaty) budownictwo ludowe
p r z e d s t a w i a ł o się dość Ubogo i dalekie było od tego
bogactwa f o r m dekoracyjnych, jakie p o j a w i ł y się w
n i m na p r z e ł o m i e X I X i X X w i e k u oraz w czasach
późniejszych.
Wydaje m i się, że dla pokazania architektury ludo­
wej w jej p e ł n y m rozkwicie n a l e ż a ł o b y jako g r a n i c ę
g ó r n ą p r z y j ą ć raczej d a t ę pierwszej lub nawet d r u ­
giej w o j n y ś w i a t o w e j .
Drugie w a ż n e pytanie, k t ó r e n a l e ż a ł o b y rozstrzyg­
nąć, łączy się z zagadnieniem, czy celem albumu jest
przedstawienie p e ł n e g o obrazu architektury ludowej
w jej historycznym rozwoju i klasowym u w a r u n k o ­
waniu, czy też pokazanie osiągnięć szczytowych, ze
ś w i a d o m y m eliminowaniem f o r m o mniejszej w a r ­
tości artystycznej. W zależności od tego, j a k rozstrzy­
gniemy p o w y ż s z e pytanie, zmieni się d o b ó r i tematy­
ka m a t e r i a ł u ilustracyjnego. W w y p a d k u pierwszym,
i l u s t r u j ą c budownictwo j a k i e g o ś regionu, należałoby
w serii zdjęć p o k a z a ć rozwój budownictwa w k i l k u
przekrojach chronologicznych, z u w z g l ę d n i e n i e m r ó ż ­
nych klas społecznych (kmiecie, zagrodnicy, c h a ł u p ­
nicy, służba folwarczna). Należałoby p o k a z a ć formy
najpowszechniejsze i najciekawsze w y j ą t k i , a poza
t y m budynki gospodarcze i p r z e m y s ł o w e . Wydaje m i
się jednak, że ujęcie takie, celowe i słuszne np. w a l ­
bumie budownictwa ludowego, czy w powiatowych
katalogach z a b y t k ó w sztuki, w w y d a w n i c t w i e t y p u
„ A r c h i t e k t u r y " nie byłoby n a j w ł a ś c i w s z e . O g ó l n y m
zadaniem omawianego tutaj w y d a w n i c t w a nie jest
danie p e ł n e g o obrazu architektury polskiej, ale prze­
g l ą d u jej n a j w y ż s z y c h osiągnięć. Toteż
w
części
p o ś w i ę c o n e j architekturze nieludowej p o m i n i ę t e zo­
stały zabytki, może nawet typowe dla naszego k r a j o ­
brazu, ale posiadające m n i e j s z ą w a r t o ś ć a r t y s t y c z n ą .
Podobne k r y t e r i u m należałoby r ó w n i e ż stosować w

�doborze m a t e r i a ł u o b r a z u j ą c e g o dorobek chłopa p o l ­
skiego w zakresie jego architektury. Należałoby w i ę k ­
szą niż dotychczas u w a g ę zwrócić na to, aby po­
szczególne typy reprezentowane b y ł y w albumie przez
zabytki najbardziej rozwinięte, najdoskonalsze
pod
w z g l ę d e m formy, proporcji i detalu architektoniczne­
go, aby obok form powszechnie w y s t ę p u j ą c y c h zna­
lazły się r ó w n i e ż formy rzadziej spotykane, ale sta­
n o w i ą c e w dziejach ludowej architektury p r z y k ł a d y
szukania nowych d r ó g i pozytywnych r o z w i ą z a ń . N i e ­
w ą t p l i w i e do u w z g l ę d n i e n i a w albumie k w a l i f i k u j e
się np. c h a ł u p a z w n ę k ą z okolic Sanoka, s t a n o w i ą c a

p r z y k ł a d ciekawego r o z w i ą z a n i a planu i bryły, czy
klasycyzująca c h a ł u p a podlaska.
Omawiana t u „ A r c h i t e k t u r a " , k t ó r a m i m o znacz­
nego n a k ł a d u została po prostu rozchwytana z półek
k s i ę g a r s k i c h i dziś j u ż p o m n o ż y ł a s e r i ę t r u d n o do­
s t ę p n y c h „białych k r u k ó w " , doczeka
się
zapewne
w k r ó t c e drugiego wydania, w z w i ą z k u z czym ł a t w o
będzie p r z e p r o w a d z i ć pewne korekty w doborze zdjęć
i u s u n ą ć usterki, tak by część w s t ę p n a , p o ś w i ę c o n a
architekturze ludowej, s t a n ę ł a na r ó w n i e w y s o k i m
poziomie jak dalsze partie omawianego dzieła.
R.

Reinfuss

MÁNESOVÉ NÁRODOPISNÉ STUDIE
(12 plansz barwnych z tekstem Mileny Freimanovy).
W y d . „Orbis", Praha 1952.

W listopadzie 1952 r. u k a z a ł a się w Pradze teka
z a w i e r a j ą c a 12 b a r w n y c h reprodukcji r y c i n Józefa
Manesa, p r z e d s t a w i a j ą c y c h typy ludowe.
Manes, k t ó r e g o twórczość przypada na połowę ubieg­
łego stulecia, gdy Czechy przechodziły okres swego
narodowego odrodzenia i w a l k rewolucyjnych z w i ą ­
zanych z W i o s n ą L u d ó w , wiele uwagi p o ś w i ę c a ł stu­
diom nad b o g a t ą k u l t u r ą l u d o w ą swojej ojczyzny.
W obfitej jego spuściźnie artystycznej znajduje się
seria podkolorowanych rycin, p r z e d s t a w i a j ą c y c h prze­
w a ż n i e c h ł o p ó w w strojach ludowych lub, rzadziej,
całe sceny rodzajowe.
P r ó c z w a l o r ó w artystycznych, prace te przedsta­
wiają dużą w a r t o ś ć d o k u m e n t a r n ą , jako źródło b a d a ń
z zakresu kostiumologii ludowej. Manes bowiem kładł
duży nacisk na i n w e n t a r y z a c y j n ą ścisłość swoich prac,
d o d a j ą c niekiedy na marginesie r y s u n k i detali i zao­
p a t r u j ą c je w ścisłe m e t r y k i .
Omawiana teka zawiera jedynie w y b ó r prac M a ­
nesa. Są to plansze p r z e d s t a w i a j ą c e głównie ubiory
z Czech p ó ł n o c n o - w s c h o d n i c h (stroje H a n a k ó w z Wo­
łoszczyzny morawskiej) i Słowaczyzny, a w i ę c te,
k t ó r e mogą i n t e r e s o w a ć społeczeństwo czechosłowac­
kie. Nie znajdujemy tam u b i o r ó w polskich, k t ó r e Ma­
nes m a l o w a ł w czasie podróży do Małopolski w r. 1847.
Dwie z tych plansz, p r z e d s t a w i a j ą c e m ę s k i i kobiecy
u b i ó r z okolic K r a k o w a , reprodukowane były w mo­
nografii z a t y t u ł o w a n e j „Dilo Josefa Manesa", wydanej
w Czechach w latach m i ę d z y w o j e n n y c h .

W z w i ą z k u z ukazaniem się omawianej t e k i M a ­
nesa, k t ó r a jest w y d a w n i c t w e m popularnym, przezna­
czonym dla szerokich rzesz odbiorców, a zarazem sta­
nowi cenne źródło naukowe, nasuwa się pytanie —• dla­
czego dorobek polskich a r t y s t ó w nie jest u nas w po­
dobny sposób u d o s t ę p n i o n y . Dotychczas z twórczości
licznych a r t y s t ó w , z a j m u j ą c y c h się w r ó ż n y c h okre­
sach studiami stroju ludowego, opublikowano serię
t y p ó w ludowych wykonanych przez Norblina, k t ó r ą
wydało w opracowaniu J. St. Bystronia Muzeum Et­
nograficzne w K r a k o w i e w r. 1934. Nadal natomiast
leżą w tekach, n i e d o s t ę p n e dla ogółu społeczeństwa,
cenne akwarele Ksawerego Preka (1801—1863), K a j e ­
tana Wincentego Kisielińskiego (1808—1849) i wielu
innych mniej znanych a r t y s t ó w .
P r ó c z systematycznego wydawania tek dotychczas
nie publikowanych, n a l e ż a ł o b y
pomyśleć
również
o zebraniu i w y d a n i u rozproszonego dorobku o war­
tości etnograficznej takich a r t y s t ó w j a k np. Gerson.
Wydawnictwa tego rodzaju ze w z g l ę d u na s w ą w a r ­
tość a r t y s t y c z n ą
zostałyby
niewątpliwie
życzliwie
przyjęte przez społeczeństwo, b u d z ą c zainteresowanie
strojem l u d o w y m w ś r ó d tych, do k t ó r y c h nie dociera,
ze w z g l ę d u na swój zbyt specjalny charakter, Atlas
Polskich S t r o j ó w L u d o w y c h , w y d a w a n y od k i l k u lat
przez Polskie Towarzystwo Ludoznawcze.
R. Reinfuss

K A T A L O G GARNCARSTWA LUDOWEGO WOJEWÓDZTWA RZESZOWSKIEGO.
Praca zbiorowa pod redakcją J . Krajewskiej.
Wyd. Muzeum Etnograficzne w Łodzi r. 1952, 84 str.

Staraniem zespołu p r a c o w n i k ó w Muzeum Etnogra­
ficznego w Łodzi opracowany został katalog, k t ó r y
obejmuje część bogatych zbiorów ceramicznych tego
Muzeum, a mianowicie eksponaty pochodzące z tere­
nu w o j e w ó d z t w a rzeszowskiego.

tekstu, 6 tabl. rys., 128 ilustr. na kred.

pap..

Katalog dzieli się na k i l k a części. Na p o c z ą t k u , po
spisie ilustracji tablic, podany jest wykaz u w z g l ę d n i o ­
nych w tekście o ś r o d k ó w garncarskich oraz spis al­
fabetyczny garncarzy p r a c u j ą c y c h w poszczególnych
ośrodkach.
Ш

�We wstępie, k t ó r y rozpoczyna w ł a ś c i w y tekst katalo­
gu, podana została ważniejsza literatura dotycząca
garncarstwa w Polsce oraz w i a d o m o ś c i ogólne o garn­
carstwie rzeszowskim, zebrane przez
pracowników
Muzeum na terenie w o j e w ó d z t w a rzeszowskiego w la­
tach 1948—51, a odnoszące się do poszczególnych
ośrodków garncarskich u w z g l ę d n i o n y c h w katalogu.
W dalszych częściach omawianej pracy m a t e r i a ł y
u p o r z ą d k o w a n e są o ś r o d k a m i ; znajdujemy t u wiado­
mości dotyczące techniki w y r o b u i zdobnictwa, w a r u n ­
k ó w produkcji, f o r m s p r z e d a ż y , a n a s t ę p n i e opisy po­
szczególnych e k s p o n a t ó w z danego ośrodka. Spośród
ośmiu w ten sposób opracowanych c e n t r ó w garncar­
skich najobszerniej potraktowany jest duży ośrodek
z n a j d u j ą c y się w M e d y n i G ł o g o w s k i e j , o m ó w i o n y
łącznie z pobliskim Zalesiem i Pogwizowem. Inne
ośrodki
(Sokołów, Kołaczyce, Brzostek,
Jodłowa,
Mrzygłód) opracowane są bardziej pobieżnie.
Cenne u z u p e ł n i e n i e katalogu stanowi jego bogata
szata ilustracyjna. Szereg tablic rysunkowych przed­
stawia typologię f o r m n a c z y ń ceramicznych, n a r z ę d z i a
garncarskie, r y s u n k i techniczne pieców do wypalania
Całość dopełnia kilkadziesiąt reprodukcji na papierze
kredowym, i l u s t r u j ą c y c h p r a c ę garncarza, jego n a r z ę ­
dzia oraz szereg w y r o b ó w p o c h o d z ą c y c h ze wszystkich
ośrodków u w z g l ę d n i o n y c h w katalogu.
Dla etnografa, i n t e r e s u j ą c e g o się t ą dziedziną t w ó r ­
czości ludowej, katalog stanowi cenny zbiór materia­
łów, k t ó r y pozwoli z o r i e n t o w a ć się w produkcji naj­
ważniejszych
ośrodków
garncarskich w o j e w ó d z t w a
rzeszowskiego. P e ł n e g o obrazu garncarstwa na t y m
terenie katalog jednak nie daje. Częściowo dlatego,
że celowo zostały p o m i n i ę t e mniejsze ośrodki, gdzie
p r a c u j ą pojedynczy garncarze (np. Żmigród, Leżajsk,
Domastawa), częściowo z a ś z tego powodu, że prze­

prowadzona przez g r u p ę badaczy ewidencja nie była
kompletna. Z tej zapewne przyczyny nie mamy w k a ­
talogu w z m i a n k i o p o w a ż n y m o ś r o d k u garncarskim
w P o r ę b a c h D ę b s k i c h i czynnym jeszcze w 1948 r.
o ś r o d k u w Niwiskach, gdzie obok glazurowanych na­
czyń wyrabiano t a k ż e „siwaki".
J e ś l i chodzi o ogólną ocenę katalogu, to pewne za­
strzeżenie m o ż e budzić ś w i a d o m e ograniczenie się do
przedstawienia stanu garncarstwa z czasów ostatnich
i to w y ł ą c z n i e na podstawie w ł a s n y c h b a d a ń tereno­
wych. L i t e r a t u r a , dotycząca garncarstwa w w o j e w ó d z ­
twie rzeszowskim, wprawdzie nie jest obfita, niemniej
jednak o o ś r o d k a c h wymienionych w katalogu pisa­
no już dawniej. W n i e k t ó r y c h z tych prac znajdujemy
ciekawe w i a d o m o ś c i historyczne (Stefan Koziarz:
„Cech garncarski w S o k o ł o w i e " L w ó w 1899), w innych
szczegóły techniczne (opis odnoszący się do M r z y g ł o du w pracy J. F a ł k o w s k i e g o i B. Pasznyckiego: „Na
pograniczu ł e m k o w s k o - b o j k o w s k i m " ) , w innych wresz­
cie opis dawniejszych sposobów zdobienia ( „ G a r n ­
carstwo w K o ł a c z y c a c h " L u d X ) , czy bodaj zdjęcie
p r z e d s t a w i a j ą c e dawne w y r o b y garncarskie (Fischer:
„Lud polski" str. 91, dzbany z Kołaczyc). Drobne te
wiadomości, k t ó r y c h liczbę m o ż n a by p o m n o ż y ć , uzu­
p e ł n i o n e informacjami z a c z e r p n i ę t y m i z t r a d y c j i ust­
nej, pozwoliłyby n i e w ą t p l i w i e na ujęcie zagadnienia
garncarstwa rzeszowskiego r ó w n i e ż w perspektywie
historycznej, na wskazanie zmian, k t ó r e W ogólnym
stanie r z e m i o s ł a garncarskiego zaszły w ciągu ostat­
niego półwiecza, i na ustalenie i c h przyczyn. Tego r o ­
dzaju ujęcie n i e w ą t p l i w i e podniosłoby w a r t o ś ć katalogu
i p r z y c z y n i ł o b y się do zwiększenia zainteresowania
losami garncarstwa ludowego w ś r ó d rzesz z w i e d z a j ą ­
cych łódzkie Muzeum Etnograficzne.
R.

Reinfuss

BŁASZCZYK STANISŁAW. DZIAŁ K U L T U R Y I S Z T U K I LUDOWEJ W ROGALINIE.
Przewodnik.
Poznań

1952 M i n . K u l t u r y

i Sztuki Centr. Z a r z ą d M u z e ó w 16" s. 102, tabl. 32, ilustr.

Do wybitnych osiągnięć w całokształcie naszego ży­
cia w okresie powojennym należy stały rozwój k u l ­
tury i sztuki, p r z e j a w i a j ą c y się m i ę d z y i n n y m i w roz­
budowie m u z e ó w , wzbogacaniu ich zbiorów oraz w
wielkiej ilości dobrze zorganizowanych wystaw. W wy­
niku wielkich przemian i osiągnięć Muzeum Wielko­
polskie, ongiś regionalne, zostało podniesione do ran­
gi Muzeum Narodowego, a pewne jego działy otrzy­
m a ł y nowe siedziby w zabytkowych budowlach.
J e d n ą z f i l i i Muzeum Narodowego w Poznaniu jest
Dział K u l t u r y i Sztuki Ludowej w Rogalinie, udostęp­
niony społeczeństwu do zwiedzania w 1949 r. Dział
ten, dzięki troskliwej opiece R z ą d u i fachowemu k i e ­
rownictwu, stale się rozwija.
Muzeum w Rogalinie
mieści się w k i l k u salach. I sala zawiera budownic­
two i rozplanowanie wsi w Wielkopolsce; I I sala —
zajęcia, podstawowe: 1) rybołóstwo, 2) rolnictwo,
3) pszczelarstwo, 4) kowalstwo.; I I I sala — p r z e t w ó r ­

2.90

stwo: 1) p r z e r ó b k a w ł ó k n a , 2) plecionkarstwo, 3) obrób­
ka k o r y i rogu, 4) p r z e t w ó r s t w o zbóż, 5) garncar­
stwo; I V sala — gospodarstwo domowe; V sala —
ubiory i stroje, s z t u k ę l u d o w ą i przedmioty o b r z ę ­
dowe (malarstwo i rzeźbę, hafty, t k a n i n y i ubiory, i n ­
strumenty muzyczne).
W celu u ł a t w i e n i a z w i e d z a j ą c y m korzystania ze
zbiorów, , Muzeum Narodowe w Poznaniu
wydało
„ P r z e w o d n i k Działu K u l t u r y i S z t u k i Ludowej". Prze­
wodnik ten o p r a c o w a ł S t a n i s ł a w Błaszczyk, większość
fotografii w y k o n a ł Leon Perz, o k ł a d k ę p r o j e k t o w a ł
Józef Skoracki. W s t ę p e m całość z a o p a t r z y ł prof, dr
Eugeniusz F r a n k o w s k i . Publikacja ta, poza drobnymi
usterkami, z w i ą z a n y m i z formatem fotografii, wydana
została w bardzo starannej i estetycznej formie gra­
ficznej i Stanowi zwięzły i cenny p r z e g l ą d w y s t a w i o ­
nych e k s p o n a t ó w , a zarazem pewne ogólne podsumo-

�z przytoczonej wyżej b ł ę d n e j informacji w Przewod­
n i k u wynika, że autor nie zwrócił uwagi na str. 49,
55 i 56 książki J. P i e t r u s z y ń s k i e j , gdzie jasno i w y ­
raźnie jest mowa o istotnych r ó ż n i c a c h m i ę d z y du­
dami a „kozłem". Wiadomości te autor Przewodnika
zupełnie p o m i n ą ł i żle określił tak ciekawy i n s t r u ­
ment, j a k i m jest „kozioł".
Pisząc o stroju, wspomina mgr Błaszczyk, ż? „nie
ша.-пу jednak m a t e r i a ł ó w ilustracyjnych z w i e k u
X V I I I , podczas gdy m a t e r i a ł ik one graficzny z X V I I I w .
znajduje się w Poznaniu w Muzeum Narodowym
i w P a ń s t w o w y m A r c h i w u m , a poza t y m jest p u ­
blikowany w Kronice G o s t y ń s k i e j . F a k t nieuwzględ­
nienia przez autora wymienionych p r z e d s t a w i e ń ikono­
graficznych jest niezrozumiały, zwłaszcza że autor o ich
istnieniu był przeze mnie informowany. Na str. 97
czytamy: „ N a z w y gwarowe podane są w Przewodniku
w cudzysłowie", jednak na str. 49 n a z w ę „ o p a ł k a " spo­
tykamy raz bez c u d z y s ł o w u (poz. 190 i 192), drugi
raz w cudzysłowie (poz. 191). Na str. 43 wprost od­
wrotnie — nazwa „ochlica" dwa razy jest napisana
w cudzysłowie, a raz bez cydzysłowu. Niekonsekwen­
cja utrudnia o r i e n t a c j ę czy są to wyrazy gwarowe
czy niegwarowe.

Яус. 1. Krój sukni „chłopka".
Reprodukcja
ze
„Sztuki
bractwa krawieckiego
Chwaliszewa".
Poznań
1593 r.
s. 28. Oryginał
w redakcji
Postępu
Krawieckiego.
Poznań.

W objaśnieniu do tablicy I I n i e w ł a ś c i w i e jest uży­
ta nazwa „ s t r u g " , k t ó r ą autor określił n a r z ę d z i e le­
żące na „kobylicy". W j ę z y k u technicznym i w ii-

wanie dotychczasowych osiągnięć w dziedzinie etno­
grafii na terenie Wielkopolski. W Przewodniku oma­
wia autor 496 e k s p o n a t ó w oraz w s p o m n ą margine­
sowo o szeregu innych, p o w i ą z a n y c h szczegółowiej
z o m ó w i o n y m i przedm.otami. Poza t y m podaje l i ­
t e r a t u r ę , indeks nazw e k s p o n a t ó w i spis ilustracji (32).
P o k a ź n a ilość niekiedy bardzo ciekawych z a b y t k ó w
ludowej k u l t u r y zgromadzonych w Rogalinie i o m ó ­
wionych w Przewodniku zasługuje na u w a g ę i uz­
nanie dla autora, k t ó r y jest r ó w n i e ż g ł ó w n y m orga­
nizatorem zbiorów ludoznawczych. Nie przypuszcza­
no, że w tak bardzo zurbanizowanej Wielkopolsce
z a c h o w a ł o się jeszcze do połowy X X w i e k u tyle god­
nych uwagi z a b y t k ó w k u l t u r y ludowej. Z tego też
między i n n y m i powodu Przewodnik stanowi w a r t o ś ­
ciowe dziełko, k t ó r e jednak nie jest, j a k i wiele
innych
poważniejszych
prac, wolne od
usterek
i błędów.
Na stronie np. 83 autor w pozycji 430 n i e w ł a ś c i w i e
nazywa c z a p k ę g r a n a t o w ą z daszkiem — „maciejów­
ką". W D ą b r ó w c e Wielkopolskiej t a k ą c z a p k ę nazy­
wano „ p o z n a n i o n k ą " i do dzisiaj ta nazwa jest tam
znana. Na str. 90 w poz. 476 autor b ł ę d n i e i n f o r m u ­
je, że „kozioł wielkopolski ma t a k ą s a m ą b u d o w ę
jak dudy. ale jest w i ę k s z y i ma miech ze s k ó r y b y ­
łego kozła z w ł o s e m na wierzchu". Istotna różnica
m i ę d z y dudami a „kozłem" nie leży w barwie i w i e l ­
kości, ale w ilości i wysokości t o n ó w , k t ó r a jest in­
na u „kozła" niż w dudach. A u t o r w spisie l i t e r a t u r y
wymienia p r a c ę Jadwigi P i e t r u s z y ń s k i e j pt. „Dudy
wielkopolskie" — w y d a n ą w Poznaniu w 1936 г., ale

Ryc. 2. Chłopka w stroju odświętnym
z XVII w. Frag­
ment wota z Białcza (pow. Kościan). Obecnie w Mu­
zeum Diecezjalnym
w Poznaniu.
191

�a „ s t r u g i e m " w gwarze wielkopolskiej. Zgodnie więc
z w y ż e j c y t o w a n ą f o r m u ł ą pisania, słów gwarowych,
nazwa „ s t r u g " powinna być umieszczona w cudzysło­
wie albo z a s t ą p i o n a wyrazem „ośnik".
Na str. 42 autor pisze, że ludność wiejska „ p ł a c h ­
ty, pstruchy i w e ł n i a k i t k a ł a pod koniec X I X w.
г w e ł n y kupowanej w mieście na osnowie lnianej,
roboty domowej". Ujęcie takie sugeruje, jakoby weł­
nę kupowano w y ł ą c z n i e w mieście, a m a t e r i a ł na
o s n o w ę przędiziono w domu. W świetle m a t e r i a ł ó w te­
renowych odnoszących się do w z o r ó w współczesnych
i drugiej połowy X I X w . — w i a d o m o ś ć ta wydaje
się bardzo w ą t p l i w a . W e ł n ę w ó w c z a s r ó w n i e ż p r z ę dziono na wsi, kupowanie jej w mieście b y ł o raczej
rzadkością.
Niezrozumiałe jest r ó w n i e ż , dlaczego w o b j a ś n i e n i u
d o t y c z ą c y m ilustracji na str. 5 nie podano nazwiska
autora fotografii, na str. 2 z a ś zaznaczono niezgod­
nie z rzeczywistością, że zdjęcie to w y k o n a ł znany
i ogólnie ceniony fotograf Muzeum Narodowego Leon
Perz, k t ó r y nie jest autorem zdjęcia.
Na marginesie recenzji nasuwa m i się myśl, czy
nie b y ł o b y celowe, aby w przyszłości przy w y d a w a ­
niu p r z e w o d n i k ó w w y m i e n i a ć i o p i s y w a ć nie t y l k o
przedmioty wystawione, k t ó r e prędzej czy później
przy zmianie wystawy zostaną u s u n i ę t e , ale r ó w n i e ż
ważniejsze eksponaty zgromadzone w
magazynie.
Przewodnik taki, o b e j m u j ą c y w y s t a w ę j p r z e d m o ł y
znajdujące się w magazynie, spełniłby w w ę k s z y m
stopniu funkcję informatora naukowego i b y ł b y nie­
w ą t p l i w i e bardzo w a r t o ś c i o w ą publikacją.
:

Ryc. 3. Ubiór chłopa z okolic Poznania. Kapelusz czar­
ny, koszula biała, kamizelka modrakowa, spodnie szaro-zielonkawe.
Fragment z obrazu Karola
Albertiego,
przedstawiający
widok Poznania z 1795 r. Muzeum Na­
rodowe w Poznaniu.

teraturze stolarskiej * „ s t r u g i e m " nazywa się n a r z ę ­
dzie do gładzenia
w a , s k ł a d a j ą c e się z p r o s t o k ą t ­
nego klocka drewnianego, w k t ó r y m mniej więcej
w środku, 'pod k ą t e m ostrym, ustawione jest żelazko
umocnione drewnianym k l i n e m (narzędzie zwane daw­
niej „heblerri"). Przedstawione na tablicy I I narzędzie
nazywa
się w
języku
powszednim
„ośnikiem".
a

* Patrz npj A . S.
Warszawa 1952 s. 78.

Ardańsk:

Stolarz

budowlany.

Inna uwaga, n a s u w a j ą c a się na tle o m a w a n a Prze­
wodnika, dotyczy ekspozycji zbiorów rogalińskich, k.óra nie jest zgodna z ogólnie stosowanymi ujęciami;
przejawia się to np. w zaliczeniu kowalstwa do zajęć
podstawowych (sala I I ) , a nie p r z e t w ó r s t w a (sala
I I I ) , przy r ó w n o c z e s n y m pominięciu istotnie podsta­
wowego zajęcia wiejskiego, j a k i m jest n i e w ą t p l i w e
hodowla.
Ekspozycja ta powinna ulec korekturze. Hodowla
na terenie Wielkopolski, jako zajęcie podstawowe, roz­
wijająca się obok rolnictwa od tysięcy lat, powinna
znaleźć oddźwięk z a r ó w n o w Muzeum jak i w przysz­
ł y m przewodniku. Dotychczasowy brak tego działu
w y n i k a m o ż e z ograniczonej ilości miejsca, n i e z a l e ż ­
nie jednak od tego choćby m a ł y „kącik" na t ę dzie­
dzinę gospodarki wiejskiej powinien się z n a l e ź : .
Adam

Glapa

M. P. SZTOKMAR. ISSLEDOWANIJA W OBLASTI RUSSKOWO NARODNOWO
STICHOSŁOŻENIJA. (Badania w dziedzinie rosyjskiej wersyfikacji ludowej).
Wyd. Akademii Nauk Z.S.R.R. — Moskwa 1952, str. 419.

Praca niniejsza jest p r ó b ą w y k r y c i a praw rządzą­
cych rosyjską w e r s y f i k a c j ą l u d o w ą i zastosowania
tych praw r ó w n i e ż w stosunku do współczesnej r o ­
syjskiej poezji.
W t y m celu autor pracy bada bardzo skrupulat­
nie bibliografię zagadnienia, referuje i ocenia p o g l ą d y
a u t o r ó w X V I I I , X I X i X X w . na temat wersyfika­
cji i wreszcie przedstawia również swój pogląd.

192

Praca s k ł a d a się z części historycznej, referującej
stan wiedzy o wersyfikacji ludowej od X V I I I do
X X w., oraz z d w ó c h części p o ś w i ę c o n y c h badaniom
nad tekstem i m e l o d i ą pieśni, a n a s t ę p n i e nad fone­
t y k ą j ę z y k a ludowego u z n a n ą za p o d s t a w ę r y t m u poe­
zji ludowej.
N a w s t ę p i e autor
p o d k r e ś l a znaczenie folkloru,
z k t ó r e g o wywodzi się z a r ó w n o muzyka j a k t e ż i l i -

�teralura, a przede wszystkim poezja. N a j w y b i t n i e j ­
si przedstawiciele klasycznej l i t e r a t u r y
rosyjskiej:
Puszkin, Lermontow, Kolców, Niekrasow, Ostrowski
i G o r k i obficie czerpali z rosyjskiego folkloru. Nic więc
dziwnego, że zagadnienie wersyfikacji ludowej już
od X V I I I w. stało się przedmiotem b a d a ń filologów
rosyjskich. P o w s t a w a ł y rozmaite teorie, najczęściej
wzorowane na badaniach wersyfikacji innych naro­
dów. Uczeni rosyjscy usiłowali z a s t o s o w a ć do języka
rosyjskiego i ludowej poezji rosyjskiej formy i przy­
k ł a d y w y j ę t e z j ę z y k ó w obcych i z obcych u t w o r ó w ,
od skandynawskich sag i starohebrajskiej poezji po­
cząwszy, od wersyfikacji łacińskiej i greckiej do nie­
mieckiej i w ł o s k i e j włącznie.
Nie ma chyba potrzeby dowodzić, że badania opar­
te na tego rodzaju podstawach m u s i a ł y doprowadzić
do fałszywych w n i o s k ó w .
Wersyfikacja ludowa musi b y ć oparta na specyfi­
ce, na właściwościach danego języka, nie m o ż n a więc
wtłaczać ją sztucznie w obce ramy. Wystarczy przyj­
rzeć się b l i ż e j - r o s y j s k i e j poezji ludowej, aby w y s n u ć
wniosek o b e z w z g l ę d n e j s a m o s t n o ś c i jej wersyfika­
cji — stwierdza autor.
F o l k l o r studiują przedstawiciele r ó ż n y c h dyscyplin
nauki, historycy, etnografowie, muzykolodzy i l i n g w i ś ­
ci; w y n i k i ich b a d a ń m o g ą znakomicie u ł a t w i ć p r a c ę
historykom l i t e r a t u r y oraz wszechstronnie oświetlić
zagadnienie. Najistotniejszą zaś s p r a w ą jest ścisła
w s p ó ł p r a c a historyka l i t e r a t u r y i muzykologa.
:

W pieśni ludowej bowiem r y t m muzyczny i r y t m
wiersza nie są takie same i badanie w kierunku w y ­
krycia tego co jest w s p ó l n e a co r ó ż n e przyczyniłoby
n ę n i e w ą t p l i w i e do w ł a ś c i w e g o postawienia zagad­
nienia. Należy p a m i ę t a ć , że w c h w i l i swego, powsta­
wania pieśń ludowa czy bylina są to teksty s ł o w n e
ściśle p o w i ą z a n e z melodią. Sztokmar dochodzi jednak
do wniosku, że w ciągu swego istnienia tekst często
odrywa się od melodii i oba te elementy p r o w a d z ą
dalszy żywot niezależnie od siebie.
Zdaniem autora j e d y n y m punktem wyjścia dla ba­
dań nad w e r s y f i k a c j ą l u d o w ą są drobiazgowe studia
i ścisła analiza fonetyki języka ludowego. Na tych
też p r z e s ł a n k a c h opiera Sztokmar swe studium.
Pierwsza część „ B a d a ń nad w e r s y f i k a c j ą l u d o w ą "
poświęcona jest p r z e g l ą d o w i i analizie l i t e r a t u r y przed­
miotu. Autor kolejno omawia liczne teorie wersyfi­
kacji, k t ó r e p o w s t a ł y w ciągu X V I I I — X X w.
i wskazuje ich zalety i b r a k i .
Na p o c z ą t k u autor omawia teorię „ s t o p o w ą " , we­
dług k t ó r e j wersyfikacja pieśni ludowych i b y l i n
opiera się na stałej kolejności zgłosek akcentowanych
i nieakcentowanych. A l e teoria ta bardzo szybko za­
wiodła, gdyż pieśń ludowa nie d a w a ł a się w c i s n ą ć
w ż a d n e o k r e ś l o n e formy rytmiczne.
Wobec tego w y s u n i ę t o n o w ą teorię, k t ó r a głosiła,
że metryka poezji ludowej jest n i e o k r e ś l o n a : wiersz
jest różnozgłoskowy, oparty na zasadach wiersza tonicznego. Jednak ta teoria r ó w n i e ż się nie u t r z y m a ł a
wobec różnicy p o g l ą d ó w rozmaitych badaczy w spra­
wie s t a ł e g o akcentu łączącego j e d n o s t k ę prozodyczną,
t j . t a k ą , k t ó r e j granice nie r o z r y w a j ą słów na części,
lecz b e z w z g l ę d n i e zbiegają się z p o d z i a ł e m słów. Jed­
ni badacze nie zwracali w ogóle uwagi na ten ak­
cent, i n n i nazywali go akcentem logicznym, i n n i znów
-

tonicznym, sk'adniowym, logiczno-gramatycznym. Brak
porozumienia w tej najistotniejszej dla koncepcji fo­
nicznej sprawie s p o w o d o w a ł w rezultacie odrzucenie
samej koncepcji.
N a s t ę p n i e p o w s t a ł a teoria „stopy syntaktycznej",
k t ó r a usiłowała dowieść, że s k ł a d n i a k a ż d e g o wiersza
w bylinie jest ściśle p o w i ą z a n a z r y t m e m , że naj­
prostsza niepodzielna jednostka, k t ó r a m o ż e s t a ć się
częścią s k ł a d o w ą k a ż d e g o wiersza w bylinie, powinna
posiadać n a s t ę p u j ą c e właściwości: m a być zespolona
jednym akcentem gramatycznym, ma s t a n o w i ć ca­
łość pod w z g l ę d e m s k ł a d n i o w y m (s. 76). Jednostka ta­
ka może z a w i e r a ć akcent logiczny. M i m o , iż teoria ta
najbardziej chyba zbliżona jest do rzeczywistości, nie
jest ona jeszcze dostatecznie opracowana i na razie
zostało jedynie postawione samo zagadnienie. Nie wy­
kryto natomiast z w i ą z k u pomiędzy m e t r y k ą a s k ł a d ­
nią wiersza.
Zupełnie o d r ę b n e od poprzednich są teorie muzycz­
ne wiersza ludowego. Założenia t y c h teorii są jasne
i logiczne, oparte na t y m , że wszystkie u t w o r y ludo­
we są ś p i e w a n e lub też wypowiadane ś p i e w n i e .
Wobec powyższego odpada zagadnienie r ó w n o ś c i zgło­
sek, gdyż m o g ą one być dowolnie skracane lub prze­
d ł u ż a n e przez w y k o n a w c ę , k t ó r y reguluje je w e d ł u g
zasad r y t m u muzycznego. Tak p o w s t a ł a teoria muzyezno-rytmiczna, k t ó r e j t w ó r c a ,
A . Kubariew, pisa)
w 1829 г., że metryka pieśni ludowej zostaje o k r e ś ­
lona nie ilością w y r a z ó w lecz melodią.
Teorie muzyczne wersyfikacji ludowej r o z w i j a ł y s q
w ciągu całego w i e k u X I X . Badacze-muzykołodzy pod­
kreślali specyfikę ludowej muzyki rosyjskiej, jej od­
rębność w stosunku do m u z y k i zachodniej. Toteż już
w połowie X I X w . jeden z najznakomitszych znaw­
ców pieśni ludowej, W. F. Odojewski, zaleca: „ N a ­
leży z a p i s y w a ć m e l o d i ę tak j a k j ą ś p i e w a l u d (zazna­
czając warianty) nawet wówczas, gdy wydaje się,
że są w niej n i e p r a w i d ł o w o ś c i w stosunku do r y t m u
lub ruchu melodii. W ł a ś n i e te (pozorne) nieścisłości
są specyficzne dla muzyki rosy* " " 4 j r ó ż n i ą c j ą od za­
chodniej" (s. 91).
N a s t ę p n i e autor omawia, rozmaite odcienie (muzycz­
nych teorii, k t ó r e p o w s t a w a ł y w ciągu X I X w. Okres
ten cechują niemal nieustanne spory pomiędzy filolo­
gami i muzykologami na temat p r y m a t u w t w ó r c z o ś ­
ci ludowej tekstu słownego czy t e ż r y t m u muzycznego.
Filolodzy tak f o r m u ł u j ą swe stanowisko: „Bylina
jest utworem p i e ś n i o w y m , u t w o r e m przeznaczonym do
śpiewu... R y t m wersyfikacyjny jest ściśle uzależnio­
ny od melodii" (s. 101).
Muzykolodzy zaś s t a w i a j ą k w e s t i ę w r ę c z odwrot­
nie:
„...jeżeli pieśni
taneczne są p o d p o r z ą d k o w a n e
w swym r y t m i e charakterowi t a ń c a , to r ó w n i e ż mu­
zyka t o w a r z y s z ą c a s ł o w o m musi być p o w i ą z a n a nie
tylko z t r e ś c i ą słów, lecz r ó w n i e ż z ich rytmem,
zwłaszcza tam, gdzie tekst słowny jest zagadnieniem
zasadniczym, k t ó r e wymaga ze strony słuchacza
szczególnej, jeśli nie w y ł ą c z n e j u w a g i " (s. 101).
Sytuacja staje się paradoksalna. Filolodzy są zwo­
lennikami muzycznego, muzykolodzy zaś filologiczne­
go opracowania r y t m i k i rosyjskich p i e ś n i ludowych.
Przyczyny — j a k się wydaje — s z u k a ć należy w nie­
powodzeniach b a d a ń filologicznych. B r a k i teorii filo193

�logicznych zrodziły m y ś l o konieczności szukana i n ­
nych jeszcze, poza filologicznym, r o z w i ą z a ń zagadnie­
nia wersyfikacji ludowej. W ó w c z a s filolodzy dokona­
li ciekawego odkrycia', okazało się, że teksty pieśni
u k ł a d a j ą się w teksty muzyczne.
Ale przecież k a ż d y tekst, nawet prozaiczny, może
być zastosowany do m u z y k i . T r u d n o ś ć polega t y l k o
na t y m , że przy t a k i m p o d k ł a d a n i u pieśni pod muzy­
kę, przy dopasowywaniu jej do t a k t ó w — zostaje za­
kłócony r y t m pieśni i traci ona swą specyfikę.
S t ą d . n i e w ą t p l i w y wniosek jest t y l k o jeden: zagad­
nienie r y t m i k i rosyjskiej poezji ludowej należy w i ­
dzieć w d w ó c h aspektach — muzycznym i filolo­
gicznym.
Obok wymienionych przez nas koncepcji wersyfikacyjnych istnieją ponadto liczne teorie p r o w a d z ą c e
do całkowitej negacji rytmicznej organizacji wiersza
ludowego.
Jeden z badaczy w X I X w., K . Aksakow, w r ę c z
pisał: „ L u d nasz nie zna w ł a ś c i w i e wierszy, tzn. nie
istnieją kanony, w e d ł u g k t ó r y c h należałoby pisać
wiersze rosyjskie. R o d z ą się one i k s z t a ł t u j ą w c h w i ­
l i , kiedy są wypowiadane; jest to harmonijny zespół
w y r a z ó w , harmonijny u k ł a d mowy, nie podlegający
ż a d n y m z góry narzuconym prawom."
I dalej ten sam autor stwierdza: „...Nasza pieśń
rosyjska (ludowa) nie jest wierszem, k t ó r y by miał
w y r a ź n ą m e t r y k ę różniącą ją od prozy. P o n r ę d z y r o ­
syjskim wierszem a p r o z ą nie ma tej w y r a ź n e j gra­
nicy, j a k ą spotykamy u innych n a r o d ó w . Nie posia­
damy osobnej, z góry przygotowanej wierszowanej
formy, do k t ó r e j m o ż n a by b y ł o dostosować tekst...."
(s. 105).
Jak z tego wynika, autor tych słów odrzuca istnie­
nie wszelkich praw wersyfikacji pieśni ludowej.
W ostatniej ćwierci w i e k u X I X S z a f r a n ó w wysuwa
odmienny pogląd. Głosi on teorię stylistyczną, k t ó r a
zaprzecza istnieniu regularnej wersyfikacji w pieśni
ludowej. Zasadniczą p o d s t a w ę u k ł a d u pieśni ludowej
widzi S z a f r a n ó w w muzyce, w melodii i rytmice pieś­
ni. Znaczy to, że wiersz sam przez się nie posiada
ani specyficznej budowy, ani m e t r y k i .
Oprócz
wymienionych
już
zasadniczych
teorii
Sztokmar wymienia również i teorie pomniejsze, k t ó ­
rych ze zrozumiałych w z g l ę d ó w nie m o ż e m y na t y m
miejscu o m a w i a ć .
P o d s u m o w u j ą c p r z e g l ą d istniejącej l i t e r a t u r y przed­
miotu, autor dochodzi do n a s t ę p u j ą c y c h w n i o s k ó w :
1. Zagadnienie wersyfikacji ludowej jest w chwi­
li obecnej problemem jeszcze nie r o z w i ą z a n y m .
2. Punktem wyjścia dla dalszych b a d a ń w tej dzie­
dzinie powinno być r o z w i ą z a n i e zasadniczej kwestii:
czy wersyfikacja ludowa jest problemem muzycznym
czy też filologicznym, tzn. czy istnieje w ogóle w e r ­
syfikacja ludowa?
3. Jeżeli problem wersyfikacji ludowej jest pro­
blemem filologicznym i wersyfikacja taka istnieje,
to należy u s y s t e m a t y z o w a ć prawa nią rządzące. Na­
leży przy t y m bacznie u w a ż a ć , aby nie n a g i n a ć wer­
syfikacji ludowej do j a k i c h ś z g ó r y ustalonych norm,
lecz w y k r y ć istotne zasady, na k t ó r y c h jest oparta.
Jest to zadanie bardzo trudne i odpowiedzialne,
wymagające
precyzyjnych b a d a ń , ścisłości zapisu
194

i wierności dokumentacji. Zadanie to p r ó b u j e Sztok­
mar r o z w i ą z a ć w dalszym ciągu swej pracy.
W części drugiej, z a t y t u ł o w a n e j „Tekst i m2lcd a",
autor omawianej pracy zajmuje się r o z w a ż a n i e m po­
stawionej przez siebie tezy o synkretycznym okresie
rozwoju pieśni ludowej, o rytmicznej jedności melo­
dii i tekstu i jednoczesności powstawania tych d w ó c h
e l e m e n t ó w pieśni ludowej.
:

Trzeba jednak p a m i ę t a ć — zaznacza autor — że
m a t e r i a ł dowodowy, k t ó r y m rozporządza nauka w
tej dziedzinie, jest fragmentaryczny i jednostronny.
Toteż należy k o r z y s t a ć z niego ostrożnie. Zasadni­
czą p o d s t a w ą s t u d i ó w w t y m kierunku są badania
współczesnych etnografów, prowadzone w ś r ó d ple­
mion a f r y k a ń s k i c h b ę d ą c y c h jeszcze obecnie na bar­
dzo niskim poziomie k u l t u r y . Uczeni s t w i e r d z a j ą , że
taniec, muzyka i pieśń p o w s t a j ą u t y c h plemion rów­
nocześnie, i w y s n u w a j ą stąd wniosek, że w zaraniu
dziejów ludzkości takie same zjawiska, zachodziły
w ś r ó d l u d ó w z n a j d u j ą c y c h się obecnie na w y s o k m
poziomie k u l t u r y . Wniosek ten nie u w z g l ę d n i a spe­
cyfiki rozwoju poszczególnych n a r o d ó w i dlatego też
jego w a r t o ś ć naukowa jest, zdaniem autora, nie­
wielka.
D r u g i m zasadniczym momentem teorii synkretycznych jest fakt, że obejmują one olbrzymie okresy
czasu, okresy, k t ó r e m o ż n a b y ł a b y n a z w a ć nie epo­
kami nawet, lecz erami w historii rozwoju l u d z k o ś ć .
Erom t y m o d p o w i a d a j ą fazy rozwoju sztuki ludowej
od pierwotnego s ł o w o t w ó r s t w a do pieśni o tekście
poetyckim, p e ł n y m treści. A u t o r zaznacza, że przy
d o k ł a d n i e j s z y m badaniu tych zjawisk napotyka s'ic
na znaczne t r u d n o ś c i , k t ó r y c h w y j a ś n i e n i e nie leży
w zakresie pracy, p o d k r e ś l a jedynie, iż w ciągu dal­
szego w y k ł a d u posługuje się terminem „ s y n k r e t y z m "
tylko dla o k r e ś l e n i a jedności e l e m e n t ó w pieśni. Oczy­
wiście chodzi m u w t y m przypadku nie o p o t r ó j n ą
jedność t a ń c a , muzyki i tekstu, lecz raczej o p o d w ó j ­
ną — tekstu i muzyki. P o d k r e ś l a przy t y m , że p i e r w ­
s z e ń s t w o ma b e z w z g l ę d n i e tekst.
Dalej Sztokmar daje obszerny w y w ó d na temat
s t o s u n k ó w , w k t ó r y c h p o w s t a w a ł a twórczość ludowa
i k t ó r e w p ł y w a ł y na treść tekstu słownego i two­
rzonej jednocześnie melodii. Omawia r ó w n i e ż p r o ­
blem w ę d r ó w e k w ą t k ó w s ł o w n y c h i muzycznych oraz
improwizacji wykonawstwa poszczególnych u t w o r ó w .
Należy bowiem zaznaczyć, że k a ż d y bajarz jest jak
gdyby t w ó r c ą byliny —• powtarza ją z coraz to no­
w y m i zmianami, z a r ó w n o tekstu jak i melodii.
W tych warunkach szczególnie t r u d n ą staje się pra­
ca badacza-zbieracza, Bez pomocy fonografu nie moż­
na m ó w i ć o d o k ł a d n y m zapisaniu pieśni ludowej.
Przy p o r ó w n y w a n i u zapisów daje się z łatwością
z a u w a ż y ć , że tekst słowny częściej się zmienia n ż
melodia. A u t o r stwierdza dalej, że po to, aby uzy­
s k a ć p e ł n o w a r t o ś c i o w y m a t e r i a ł dokumentarny, na­
leży dążyć do uzyskania d o k ł a d n y c h zapisów pieśni
oraz s t a r a ć się o p o w t ó r n e zapisy tych samych p i e ś ­
ni. Praca badawcza, nad m a t e r i a ł e m p o r ó w n a w c z y m
da, n i e w ą t p l i w i e w y c z e r p u j ą c ą odpowiedź na szereg
p r o b l e m ó w , k t ó r e są specjalnie w a ż n e , a mianowicie:
1. stosowanie r ó ż n y c h melodii do tych samych te­
m a t ó w epickich lub l i r y k i

�2. stosowanie jednej melodii do r ó ż n o r o d n e j te­
matyki
3. wariacje melodii i tekstu w ramach jednego
utworu, uwarunkowane zgodnością r y t m u
4. w y r a ź n e sprzeczności zachodzące w rytmice me­
lodii i 'tekstu, k t ó r e świadczą o w t ó r n y m ich po­
wiązaniu
5. kontaminacja, tzn. częściowe przenoszenie ludo­
wych t e k s t ó w poetyckich do innych u t w o r ó w .
Zagadnienie migracji melodii i t e k s t ó w bada Sztok­
mar na obfitym materiale zapisów fonograficznych.
P o d k r e ś l a przy t y m wielkie znaczenie dokładności
i ścisłości transkrypcji n u t o w o - s ł o w n y c h , k t ó r e po­
winny być dokonywane przez specjalistów — mu­
zyka i filologa.
Na podstawie drobiazgowej analizy posiadanych za­
pisów autor wykazuje, j a k często w ę d r u j ą
wątki
muzyczne i s ł o w n e z jednej pieśni lub b y l i n y do i n ­
nej, z drugiej zaś strony, p o d k r e ś l a j ą c zmiany, k t ó ­
re często zachodzą w t y m samym utworze, u tego
samego bajarza, omawia zjawisko zmian improwizacyjnych w twórczości ludowej.
Ciekawe jest zagadnienie kontaminacji tekstu słow­
nego i muzycznego, z k t ó r y m spotykamy się r ó w n i e
często. Kontaminacja zachodzi t a k ż e we współczesnej
pieśni ludowej, zwłaszcza w czastuszce.
Zjawiska te m a j ą duże znaczenie dla sprawy akcen­
towania, przez co. w p ł y w a j ą na u k ł a d wersyfikacyjny
utworów.
Jeżeli tekst s ł o w n y i melodia nie p o w s t a w a ł y jed­
nocześnie, to nie są też ze sobą p o w i ą z a n e organicznie
i m u s z ą być w ó w c z a s sztucznie dopasowywane. S t ą d
też w y n i k a j ą nieraz akcenty tak niedorzeczne, że w y ­
raz, a nieraz całe zdanie t r a c ą sens.
J e d n o c z e ś n i e daje się z a o b s e r w o w a ć fakt, że me­
lodie są ściśle p o w i ą z a n e nie z teksitem, lecz z oso­
bą bajarza; często zjawisko to w y s t ę p u j e zwłaszcza
w tekstach epickich a w i ę c przede wszystkim w b y ­
linach. Autor p o d k r e ś l a przy t y m , że w i ą z a n i e w i e r ­
sza z melodią nie powoduje zmian wersyfikacyjnych;
Wynika s t ą d wniosek, że nie istnieje nierozerwalna
więź p o m i ę d z y tekstem a m u z y k ą , że obydwa te ele­
menty żyją swoim życiem samoistnym, niezależnie od
tego, k t ó r y element ma p i e r w s z e ń s t w o i p r z e w a g ę .
„ P r z y tworzeniu się oraz s ł u c h a n i u pieśni ludowej
lub byliny nie wprowadzamy podziału na m u z y k ę
i tekst jako dwa osobne elementy sztuki, i ż a d e n
г tych e l e m e n t ó w nie jest zaciemniony lub p r z y t ł u ­
miony przez drugi" (s. 215).
L u d , w i e l k i realista, żąda od u t w o r u prawdy życia.
Dlatego też zwraca baczną u w a g ę na t r e ś ć pieśni lub
byliny, nie r a ż ą i nie n u d z ą go częste p o w t ó r z e n i a w y ­
r a z ó w lub też z w r o t ó w , s t w a r z a j ą c e pozory przebiegu
rzeczywistej akcji. L u d uznaje u t w ó r fantastyczny
(baśń) za o d r ę b n y gatunek poezji ludowej, natomiast
pieśń lub bylina m u s z ą być realistyczne. A w i ę c treść
u t w o r u ma doniosłe znaczenie z a r ó w n o dla wykonaw­
cy, jak też dla słuchacza.
Lapidarnie określa swój stosunek do u t w o r u l u d w
p r z y s ł o w i u : „Z pieśni n i słowa w y r z u c i ć ciię nie da".
Stopniowo jednak r y t m muzyczny i melodia zyskują
coraz to w i ę k s z e znaczenie, tak iż „...stopniowo w ro­
syjskiej pieśni ludowej p r y m a t tekstu zostaje w y p a r t y
przez prymat melodii. T ę okoliczność należy b r a ć pod

u w a g ę przy chronologizacji opracowania.. P o c z ą t k o w o ,
w okresie wczesnego synkretyzmu tekstu słownego
i muzycznego, p i e r w s z e ń s t w o m i a ł tekst s ł o w n y . Po­
tem stopniowo więź m i ę d z y s ł o w e m i m u z y k ą słabła
na tle migracji melodii i wiersza, aż muzyka zaczęła
g ó r o w a ć nad tekstem słownym... t a k i jest zasadni­
czy kierunek rozwoju rosyjskiej pieśni ludowej w
przeszłości" (s. 221).
„ S t r u k t u r a fonetyczna j ę z y k a ludowego jako pod­
stawa rosyjskiej r y t m i k i ludowej" — taki jest t y ­
tuł trzeciej części pracy Sztokmara, w k t ó r e j autor
dowodzi, że isnieje bezpośrednia zależność pomiędzy
systemem wersyfikacji i s t r u k t u r ą fonetyczną języka,
w k t ó r e g o ramach istnieje ta wersyfikacja.
„Wersyfikacji «w ogóle» wiersza oderwanego, unie­
zależnionego od bazy tego języka, do k t ó r e g o należy,
nie ma i być nie może. Z a r ó w n o proza j a k i wiersz
opierają się na strukturze fonetycznej, prawach mor­
fologii i s k ł a d n i danego j ę z y k a . Ż a d n y c h e l e m e n t ó w
fonetycznych nie i s t n i e j ą c y c h w j ę z y k u wiersz zawie­
rać nie m o ż e " (s. 226).
„Podstawy
w j ę z y k u " (s.
Ruchomość
skim w p ł y w a

zasad wersyfikacji ludowej zawarte są
227).
i r u c h l i w o ś ć akcentu w j ę z y k u rosyj­
bardzo wydatnie na folklor rosyjski.

W ramach nawet dość obszernej recenzji trudno
w y m i e n i ć wszystkie o m ó w i o n e w pracy rodzaje enk l i t y k i p r o k l i t y k , p a r t y k u ł i k o ń c ó w e k , dodatko­
wych w y r a z ó w o, specjalnym znaczeniu, k t ó r e służą
do celów wersyfikacyjnych. Warto jednak zaznaczyć,
że w rosyjskiej twórczości ludowej spotyka się bar­
dzo z n a c z n ą ilość tego rodzaju f o r m j ę z y k o w y c h . Z j a ­
wisko to, ś w i a d c z ą c e o n i e z w y k ł y m bogactwie i r ó ż ­
norodności f o r m j ę z y k a rosyjskiego, w y r a ź n i e jest
, p o d k r e ś l o n e w pracy Józefa Stalina „W sprawie mark­
sizmu w j ę z y k o z n a w s t w i e " .
„...im bogatsze i różnorodniejsze jest słownictwo,
t y m bogatszy i bardziej rozwinięty jest j ę z y k . " *
Folklor rosyjski posiada nie t y l k o bardzo bogaty
zasób słów, lecz r ó w n i e ż w i e l k ą żywotność. Intensyw­
nie przebiegają w n i m procesy słowotwórcze, dzięki
k t ó r y m p o w s t a j ą nowe wyrazy na bazie zasadnicze­
go zasobu słów. P r a ź r ó d ł e m d y n a m i k i rosyjskiej mo­
w y ludowej jest język staroruski, język pierwszych
p o m n i k ó w literackiej k u l t u r y rosyjskiej. B a d a ć to
zjawisko, należy na podstawie s t u d i ó w
porównaw­
czych współczesnego rosyjskiego folkloru językowego
i archaicznego j ę z y k a literackiego. A u t o r opracowa­
nia dochodzi do wniosku, że język u t w o r ó w ludo­
wych nie posiada nic sztucznego i n a g i ę t e g o do¡ po­
trzeb wersyfikacji i r y t m i k i wiersza.
Tak samo, o ile chodzi o r y t m i k ę melodii ludo­
wych, należy stwierdzić, że genezy jej s z u k a ć trzeba
w najstarszych utworach ludowych. W s p ó l n y m pra­
ź r ó d ł e m całej l i t e r a t u r y ludowej jest, j a k z tego w y ­
nika, struktura fonetyczna ludowego j ę z y k a staroruskiego. J ę z y k ten jest r ó w n i e ż w s p ó l n y m źródłem,
k t ó r e w y d a ł o współczesne pokrewne j ę z y k i : u k r a i ń ­
ski, rosyjski i białoruski.
Ostatecznie dochodzi Sztokmar do wniosku, że w e r ­
syfikacja ludowej twórczości jest ściśle p o w i ą z a n a
'•' J. \7- Stalin: W sprawie marksizmu
znawstwie. Warszawa 1950, s. 23.

w

języko­

295

�z dynamizmem u k ł a d u j ę z y k a staroruskiego. Z bo­
gactwa i r ó ż n o r o d n o ś c i form tego j ę z y k a wynika r ó ż ­
norodność r y t m i k i i wersyfikacji ludowej. „Obok ogól­
nych przyczyn natury społecznej, w p ł y w a j ą c y c h na
t r w a ł o ś ć form życia i narodowej psychiki ludu r o ­
syjskiego, jego « m e t o d a twórcza» m i a ł a swoje w y ­
magania, k t ó r e stały się p o d s t a w ą s ł a w e t n e g o « k o n s e r w a t y z m u » poetyki ludowej" (s. 409). P r a w d ą jest
że poetyka ludowa, j a k o okres'ony system p r a w i re­
guł, nie istniała. Najistotniejszym zaś probierzem
twórczości ludowej — prozaicznej i poetyckiej, epic­
kiej i lirycznej — było ż ą d a n i e od u t w o r u prawdy
życiowej. Forma zaś dzieła m i a ł a być ściśle p o w i ą ­
zana z jego treścią. Bajarz u ś w i a d a m i a ł sobie, albo
może t y l k o czuł, że o „ s t a r o d a w n y c h dziejach" moż­
na m ó w i ć „ s t a r o d a w n y m i słowami".
J ę z y k potoczny zmieniał się, rozwijał i u n o w o c z e ś ­
niał w r a z ze zmianami zachodzącymi w życiu na­
rodu, ale język epickich opowieści ¡ starych pieśni
ludowych z a c h o w a ł się niezmienny, z a c h o w a ł swó]
r y t m 1 r y m p o w i ą z a n y z treścią utworu.
Wersyfikacja ludowa nie opierała się na wzorach
obcych, w y k u w a ł a się w toku swego powstawania,

b r o n i ą c się od obcych naleciałości. To samo zacho­
dziło w sferze muzycznej. Dlatego też rosyjska pieśń
ludowa jest tak bardzo narodowa, posiada tak w y ­
r a ź n ą specyfikę. A u t o r k ł a d z i e na to z a g a d n i e ń ' e
duży nacisk, w y k a z u j ą c na w i e l u p r z y k ł a d a c h spe­
cyfikę rosyjskiej pieśni.
W s k a z u j ą c na konieczność ścisłej w s p ó ł p r a c y filo­
loga z muzykologiem, etnografa z historykiem lite­
r a t u r y — Sztokmar pokazuje drogę, k t ó r ą kroczyć
powinni badacze folkloru.
Pierwszym zaś etapem przygotowawczym jest opa­
nowanie marksistowskiej metody j ę z y k o z n a w s t w a , któ­
ra uczy w y k o r z y s t y w a ć w sposób naukowy podsta­
w o w y zasób s ł ó w języka ludowego.
Recenzowana na t y m miejscu praca posiada nie­
w ą t p l i w e znaczenie dla naszej folklorystyki, stano­
w i bowiem cenny w z ó r metodyczny dla pracy ba­
dawczej nad polską twórczością l u d o w ą . J a s n o ś ć
i zwięzłość w y k ł a d u oraz bogactwo m a t e r i a ł u rzeczo­
wego s p r a w i a j ą , że praca Sztokmara m o ż e być zali­
czona do najlepszych publikacji z dziedziny wersy­
fikacji poezji ludowej.

Maria

Grzeszczak

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6039" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6019">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/1442cd451a07024f507f08693db4a394.pdf</src>
        <authentication>fecc7f6f2ed51e57aa1465ebe0f658ba</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72051">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5184</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72052">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72053">
                <text>2007</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72054">
                <text>Sudan - muzułmanie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72055">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4809</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72056">
                <text>Między rzeką a pustynią / LUD 2007 t.91</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72057">
                <text>LUD 2007 t.91, s.169-180</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72058">
                <text>Kurcz, Maciej</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72059">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72060">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72061">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72062">
                <text>Lud, t. 91, 2007

MACIEJ KURCZ
Instytut Etnologii i Folklorystyki
Uniwersytet Śląski
Cieszyn

MIĘDZY R Z E K Ą A PUSTYNIĄ. KATEGORIA
GRANICZNOŚCI W KULTURZE LUDOWEJ
PÓŁNOCNOSUDAŃSKICH M U Z U Ł M A N Ó W

Każdy muzułmanin doskonale rozumie, iż świat, w którym żyje, nie jest jedno­
rodny. Zaczynem owej niejednorodności jest sam islam, który kategoryzuje rze­
czywistość na dwie wyraźnie odseparowane strefy: świętą oraz świecką. Podział
ten, choć nieraz nie dość precyzyjny w praktyce, determinuje życie wyznawcy
islamu. Pierwsza sfera — nazywana ogólnie haram — to świat absolutnie dobry
i czysty. To obszar uczuciowo najbliższy człowiekowi. Należy do niego tak prze­
strzeń prywatna (dom, wioska), jak i religijna (meczet, sanktuarium świętego),
naznaczone cechą sakralności. Wokół tego świata człowiek winien skupić swoje
życie. Głównym zaś zadaniem muzułmanina powinna być jego ochrona. Zagro­
żeniem jest natomiast świat nienależący do sacrum, publiczny, ogólnie dostęp­
ny — amm. Jest on na ogół neutralny, nierzadko jednak staje się niebezpieczny
i nieczysty. Może stać się przyczyną skalania, na gruncie ludowym zaś, źródłem
nadprzyrodzonego nieszczęścia. Ze względu na wagę tego podziału, uświęcone¬
go przez religię i obyczaj, szczególnego znaczenia nabierają miejsca graniczne,
stykowe — łączące i oddzielające zarazem obydwa światy.
Artykuł niniejszy został napisany w oparciu o spostrzeżenia autora czynio­
ne w trakcie etnograficznych wyjazdów badawczych do Sudanu, w latach 2003,
2004 oraz 2007. Zasadnicza część informacji wykorzystanych w opracowaniu
pochodzi z okolic Starej Dongoli, położonej mniej więcej w połowie dystansu
między trzecią a czwartą kataraktą nilową. Badania terenowe finansowane były
z grantu Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Rzeka
Granica ma zazwyczaj wymiar przestrzenny. Wtedy wytycza linię podziału
między tym, co znane i bliskie, a tym, co obce i dalekie. W ten sposób buduje
ramy ludzkiego mikrokosmosu. Od wieków północnosudańska geografia osadni¬
ctwa zdeterminowana była przez warunki ekologiczne. Te sprawiły, iż wszelka

�Maciej Kurcz

170

Fot. 1. Typowy krajobraz doliny Nilu (fot. M. Kurcz, 2002)

egzystencja na tym obszarze była związana z Nilem — rzeką, której Sudańczycy, tak jak ich północni sąsiedzi, zawdzięczali wszystko. Nie inaczej jest i dziś,
mimo nowoczesnych inwestycji i rozwiązań technicznych. Tylko w sąsiedztwie
rzeki człowiek znajduje optymalne warunki do życia oraz możliwość uprawy ro­
ślin. Tylko tu czuje się komfortowo i bezpiecznie. W dalszym ciągu mieszkańcy
doliny Nilu muszą tłoczyć się w jego pobliżu. Często, patrząc ze szczytu jakiegoś
wzniesienia, można ulec złudzeniu, że ciąg wiosek po obu brzegach rzeki nie ma
końca, a jedna łączy się z drugą. Schemat zawsze jest ten sam: pośrodku Nil, a na
obu jego brzegach pas intensywnej zieleni, który nagle przechodzi w wiejską
zabudowę, by w końcu zniknąć bez śladu w pejzażu pustyni (fot.1).
Rzeka oraz pustynia stanowią odwieczne, naturalne granice ekumeny społe¬
czeństw żyjących nad Nilem, oddzielając i otwierając je równocześnie na świat.
Najsilniejszą granicą w wyobraźni mieszkańców tego zakątka Afryki jest
Nil. To on, przede wszystkim, oddziela wieś (hilla) od otaczającego j ą świata
— nazywanego ogólnie khala, równocześnie silnie kształtując lokalną tradycję
i obyczaj. Pustynia to obszar ostateczny — bezkresny i bezludny — nieodparcie
nasuwający skojarzenie ze śmiercią (być może dlatego właśnie na rubieży wio¬
sek i pustyni mieszkańcy wsi nad Nilem grzebią swoich zmarłych). Tradycyjnie,

�Między rzeką a pustynią

171

od pustyni wieś oddziela dolina jakiegoś okresowego cieku wodnego (uadi czy
khor) lub wiejski cmentarz. Rzeka to natomiast strefa oddzielająca dwa realnie
istniejące światy, które trwają ze sobą w nieustannym kontakcie. Rzeczywistość
na przeciwległym brzegu, choć obca i tajemnicza, jest równocześnie potrzebna,
czy wręcz konieczna dla funkcjonowania świata określanego jako „swój".
Utożsamianie Nilu z granicą jest wciąż silnie odczuwalne, pomimo wzrostu
mobilności miejscowych społeczeństw czy przeobrażeń kulturowych na tym
obszarze. Przede wszystkim „podróżowanie" nadal zakłada pokonywanie rzeki.
I to nie tylko ze względu na geografię osadnictwa, ale głównie poprzez ludzką
wyobraźnię. Wyprawa na przeciwległy brzeg to wciąż wydarzenie nadzwyczaj¬
ne. Towarzyszy mu zawsze ogromne podekscytowanie, ale też i metafizyczna
obawa. Na wszelki wypadek, człowiek przeprawiający się na drugą stronę rze¬
ki odmawia surę Fatiha — otwierającą Koran. Udającego się na przeprawę od¬
prowadzają bliscy w rozśpiewanym orszaku. Ten sam rytuał będzie go witał po
powrocie. Pewne jest, iż przed rozpoczęciem i po zakończeniu podróży będzie
złożone w ofierze zwierzę.
Najbardziej sugestywny obraz rzeki jako granicy pielęgnują kobiety. Żadna
szanująca się kobieta nie będzie zbyt często wyprawiać się na jej drugą stronę.
I nie chodzi tu tylko o obowiązujący j ą system norm, ale o metafizyczny lęk zwią¬
zany z przekraczaniem granicy. Wtedy bowiem, według lokalnych przekonań,
grozi człowiekowi nadprzyrodzone niebezpieczeństwo. Dlatego też sudańska
kobieta nigdy nie uda się na przeciwległą stronę rzeki w czasie ciąży i połogu.
W badanych przeze mnie społecznościach jest to rytualny zakaz bezwzględnie
przestrzegany. Wiąże się z przekonaniem, iż człowiek przekraczający granicę na¬
bywa skazę „nieczystości". Dlatego też na przykład każdy, kto chce odwiedzić
ciężarną kobietę, a wcześniej przekraczał Nil, winien najpierw udać się do kogoś
innego, lub poleca mu się przeskoczyć przez gałązkę palmową, położoną na pro¬
gu domu ciężarnej.
Kobiety jako strażniczki domowego ogniska są niejako odpowiedzialne za
zapewnienie rodzinie duchowej ochrony. Jej częścią są regularne wizyty nad rze¬
ką i prośby składane na ręce istot rzecznych, o których piszę dalej.

Nil jako przestrzeń magiczna
Nil jest obszarem niebezpiecznym, tajemniczym i magicznym. Jego źródło
jest dalekie i nieznane. Pewne miejsca na rzece mają opinię niebezpiecznych
dla transportu rzecznego czy ludzi zażywających w niej kąpieli. W końcu nawet
życiodajna powódź może przerodzić się w kataklizm. Te i inne fizyczne niebez¬
pieczeństwa generują kolejne, tyle że związane ze światem nadprzyrodzonym.
W miejscowym folklorze środowisko rzeczne to świat licznych istot ducho­
wych. Nad rzeką spotkać można złą wiedźmę o imieniu Hambotija. Może stać

�Maciej Kurcz

172

się jej ofiarą nieszczęśnik, który zaśnie nad brzegiem rzeki. Ma ona lubować się
w ludzkiej krwi, którą wciąga przez nos. Podobnie makabryczne usposobienie ma
Sefera — żona krokodyla. Może przemienić się w kamień i tak czekać na swoją
ofiarę. Do kategorii złych istot rzecznych należy zaliczyć ducha Sahar. Przybiera
on postać ludzką bądź zwierzęcą (najczęściej krokodyla). Można go jednak zde¬
maskować, pytając, czy pije mleko, którym ten stwór brzydzi się szczególnie. Do
złych duchów rzecznych zalicza się także Baati . To zły duch człowieka, który po
śmierci, zamiast trafić do raju, powrócił na ziemię. W okolicach Starej Dongoli
szczególnie żywe są opowieści o ludziach z Naua — wioski zamieszkałej przez
„żywe trupy". Wieś ta położona jest parę kilometrów w dół rzeki, na północnym
krańcu Basenu Letti. Informatorzy opisywali te istoty jako ludzkie, z wyjątkiem
wyglądu oczu i uszu oraz ogona. Mówią one zniekształconym głosem, a ubrane
są w całun, w jaki przyodziewa się zmarłego do grobu. Wiodą nędzny żywot
między głębinami Nilu a ziemią. Mają być kanibalami i wielkimi czarnoksięż¬
nikami.
Wiara w tego rodzaju istoty występuje w całym Sudanie północnym (Trimingham, 1965, s. 173). Podobną tradycję zanotowali w Dolnej Nubii Grauer i Kenne­
dy (1978, s. 115-123). Ciekawe zwłaszcza jest to, iż wspominają oni o jakimś sta­
rym (nienubijskim?) szczepie, który przemieniony został jakoby w te stwory. Być
może jest to więc uniwersalny dla całej Nubii archetyp obcego — zohydzonego
i demonicznego. W badanych przeze mnie wsiach wierzenia związane z tymi
istotami zawsze występowały w kontekście jednej, konkretnej wioski — leżącej
kilka kilometrów w dół rzeki — wspomnianej Naua.
W nurtach Nilu mieszkają jednak przede wszystkim anioły, malaikat el bahr.
Są to istoty na wskroś antropomorficzne, jeśli chodzi o wygląd, płeć i wiek. Nie
są ani złe, ani dobre. To po prostu tacy sami ludzie jak my, tyle tylko, że miesz¬
kający w rzece. Ich świat pod lustrem wody odzwierciedla świat ludzki. Anioły
rzeczne są tematem niezliczonych legend i pieśni. Pamięta się o nich w czasie
przełomowych momentów w życiu człowieka (narodziny, obrzezanie, małżeń¬
stwo czy śmierć). Mają być szczególnie odpowiedzialne za los człowieka w cza¬
sie tych nader ważnych wydarzeń. Odwiedza się wówczas rzekę i wrzuca w jej
nurt jedzenie.
Rzeka to także obszar święty. W jej mocy znajduje się przecież los ludzi tu
osiadłych. Nie ma się więc co dziwić, iż według ludowych wierzeń zamieszkują
ją istoty niemalże boskie. Te, odpowiednio traktowane, mogą zesłać na człowieka
dobrodziejstwa i opiekę. Jednakowoż zaniedbywane, mogą stać się przyczyną
nieszczęścia. N i l od zarania symbolizował boską naturę — złowrogą i dobrotliwą
równocześnie. Tak samo jego mieszkańcy mogą wpływać na życie człowieka
pozytywnie: zapewniać urodzaj czy pomyślny poród. Niemniej, mogą także stać
1

1

MacMichael (1967, s. 103) jest zdania, iż istoty te mogą mieć związek ze środowiskiem niewolni­
ków Fur. Słowo nabati w ich języku to obraźliwe określenie człowieka, który po śmierci, zamiast trafić
do raju, powrócił na ziemię, by prowadzić nędzny człowieczy żywot.

�Między rzeką a pustynią

173

się źródłem tragedii — właśnie z istotami rzecznymi identyfikuje się wszelkie¬
go rodzaju nieszczęścia na rzece i w jej pobliżu. Ich działaniem tłumaczy się
też zmiany linii brzegowej, np. zatopienie lub powstanie wyspy. Ich sprawką
mają być albinosi, duchy bowiem także mają białą cerę. Wreszcie, rzeczne stwo¬
rzenia mogą stać się przyczyną problemów w przełomowych momentach życia
człowieka. Mówi się, iż karzą wtedy człowieka za nieprzestrzeganie rytualnych
zakazów.
Rzeka to miejsce wykonywania obrzędów i praktyk magicznych. W jej wo¬
dach ulegają neutralizacji przedmioty niepożądane, na przykład podejrzane
0 związek z czarną magią czy złowrogą muszaharą . Kobiety w czasie ciąży
szczególnie obawiają się innych kobiet, obwieszonych dużą ilością złotej biżu¬
terii. Wierzy się, iż może ona stać się źródłem tragedii: nagłej choroby a nawet
poronienia. Gdy jednak zły urok pada na kobietę, jednym z pierwszych ratun¬
kowych zabiegów jest zanurzenie niewiasty w wodach Nilu. Cudotwórczy efekt
może mieć także zanurzenie owej feralnej biżuterii w rzece. W jej nurcie usuwa
się też „nieczystości" związane z rytami przejścia, na przykład topi się po poro¬
dzie łożysko ciężarnej. Niesie je nad Nil babka dziecka, powtarzając na przemian
„idź" i „wróć" Podobnie dzieje się z rzeczami związanymi z czterdziestodnio¬
wym okresem kwarantanny kobiety i dziecka. Wszystkie, w uroczystym orszaku,
zanoszone są nad rzekę. Tym samym rytualne niebezpieczeństwo zostaje oddalo¬
ne poza granicę. W czasie tego obrzędu ma zawsze miejsce także ablucja kobiety
1 jej dziecka. Praktyka ta ma charakter oczyszczający — zmywana jest wtedy
rytualna nieczystość. Podobne praktyki odprawiane są na zakończenie obrzędów
towarzyszących obrzezaniu, małżeństwu czy pogrzebowi (fot. 2).
Rzeka i jej życiodajny muł posiadają właściwości uzdrowicielskie i „intensyfikacyjne". Tak jak wpływają na wegetację roślin, tak też mogą przyczynić się do
zwiększenia zdolności prokreacyjnych człowieka. Ablucja w wodzie rzecznej, to
tak naprawdę najczęstszy sposób pobudzania kobiecej płodności. Woda rzeczna
może także ułatwić poród. Gdy ten przeciąga się, ciężarna przygotowuje obrzę¬
dowe pieczywo asida , zanosi je nad rzekę i wrzuca do wody. Tym samym prosi
duchy zamieszkujące N i l o szybkie i szczęśliwe rozwiązanie.
Nad rzeką odprawiane są rytuały i praktyki magiczne związane z prywatną
intencją człowieka. Najczęściej składana jest tam ofiara ze zwierzęcia, którego
część jest następnie wrzucana do rzeki, dla jej „mieszkańców". Ma to na celu
zaskarbienie sobie ich pomocy lub ochrony (al-Guindi, 1978, s. 108,109).
2

3

2

Termin ten ma związek z arabskim miesiącem sahr, w którym pojawia się nowy księżyc (Kennedy,
1978, s. 126). W folklorze sudańskim odnosi się on do pewnych nieszczęśliwych zdarzeń dziejących się
w czasie przełomowych momentów w życiu człowieka: narodzin, obrzezania, ślubu i śmierci. Są one
konsekwencją nieprzestrzegania rytualnych zakazów. Zasadniczo zakazy te dotyczą kontaktowania się
z określonymi przedmiotami i substancjami (złoto, krew, żelazo) oraz wykonywania pewnych czynno­
ści (przeprawa na drugi brzeg Nilu czy kontakt z osobą rytualnie nieczystą).
Rodzaj „babki zbożowej" wyrabianej z sorgo.
3

�174

Maciej Kurcz

Fot. 3. Typowy cmentarz widziany z lotu ptaka. Sudan północny (fot. J. Poremba, 2003)

�Między rzeką a pustynią

175

Granica a obcy
Ze środowiskiem Nilu związana jest grupa ludności o obniżonym statusie,
w znakomitej większości posiadająca cechy „nietutejszości". We wsiach nad Ni¬
lem dużą rolę odgrywa rybołówstwo. Ryby stanowią ważne i cenne uzupełnienie
pożywienia, zwłaszcza w sezonie letnim, gdy jest o nie najłatwiej. Przez pozostałą
część roku wieśniacy lepiej sytuowani zajmują się rybołówstwem sporadycznie.
Inaczej najubożsi mieszkańcy wsi, w szczególności grupy o obniżonym statusie,
jak byli niewolnicy, zwani Sudanijja lub abid. Dla nich profesja ta jest formą zarob¬
kowania, a ryby są głównym składnikiem codziennej diety. Przedstawiciele grup
marginalnych zmonopolizowali także przewoźnictwo rzeczne. Dysponując blasza¬
nymi łodziami, najczęściej napędzanymi silnikami spalinowymi, przewożą ludzi
i towary z jednego brzegu na drugi. W transporcie rzecznym największą jednak
rolę w okolicy odgrywają Koptowie — chrześcijanie egipscy, należący — mimo
wysokiej pozycji materialnej — także do kategorii grup o obniżonym statusie spo¬
łecznym. W ich rękach znajdował się jedyny kursujący w regionie prom.
Patrząc na pas osadniczy od strony pustyni, także spotykamy nietutejszych
— napływową ludność do niedawna koczowniczą. Tworzą oni bardzo luźną, pro¬
wizoryczną oraz liczebnie małą zabudowę na rubieżach osad rolników, wyraźnie
od nich odseparowaną kilkusetmetrowym pasem pustyni lub doliną okresowego
cieku wodnego. Osadnictwo byłych nomadów stanowi, obok rzeki, kolejną strefę
graniczną, oddzielającą wieś od złowrogiej pustyni. Dawniej rolę tę spełniała doli¬
na jakiejś okresowej rzeki, uadi czy khor, lub wiejski cmentarz, lokowany, zgodnie
z muzułmańskim obyczajem, poza przestrzenią ludzkiego osadnictwa (fot. 3).
Kontakt ze światem zewnętrznym to zajęcie na tyle niekomfortowe, że po¬
wierzane jest ludności o obniżonym statusie, często naznaczonej piętnem nietutejszości. Ludzie ci żyją w przenośni i dosłownie na marginesie miejscowego
społeczeństwa. Z racji swojego pochodzenia, są niejako przypisani do obszaru
granicy, ciągłych kontaktów z innoziemcami. Innymi słowy, są mediatorami mię¬
dzy obydwoma światami.

Mury zagrody
Dom, obok meczetu czy mauzoleum świętego, to jedno z najświętszych
miejsc dla sudańskiego muzułmanina (fot. 4). Jest najprawdziwszym sanktua¬
rium — tyle że świeckim i prywatnym. W jego wnętrzu celebrowane są rytuały
życia rodzinnego, skrywane szczelnie przed światem zewnętrznym. Dom to prze¬
de wszystkim świat kobiet oraz dzieci. Wysoki mur zapewnia im maksimum in¬
tymności. Nawet jeśli znajdować się w nim będą wyrwy czy dziury, i tak nikt nie
odważy się obserwować przez nie, co dzieje się we wnętrzu domostwa. Byłoby to

�176

Maciej Kurcz

Fot. 5. Mur okalający dom - widok nocą. Sudan północny (fot. J. Poremba, 2003)

�Między rzeką a pustynią

177

wbrew dobrym obyczajom. Mur ten bowiem jest nie tylko murem w dosłownym
tego słowa znaczeniu, ale także osłania to, co według miejscowego obyczaju jest
święte i zakazane (fot. 5).
Sudański muzułmanin nie interesuje się tym, co dzieje się na zewnątrz, nawet
tuż pod murami jego domu. Z perspektywy zagrody mur to granica ostateczna.
Znajduje to odbicie choćby w stosunku do najbliższego otoczenia. I tak na przy¬
kład wyrzuca się śmieci po prostu za ogrodzenie, na ulicę. Sudańczykowi nie
przeszkadzają sterty śmieci czy rynsztok płynący tuż obok zagrody. Ten świat
jest już dla niego zupełnie obcy i obojętny .
Podobnie jak w wielu kulturach, tak i tutaj szczególną troską otaczane jest
wejście do domu. To niezwykle ważny punkt graniczny, przez który może wkraść
się do wnętrza zagrody zło. Dlatego nad głównym wejściem (niekiedy dodatko¬
wo też nad wejściem do żeńskiej części domu) umieszcza się szereg apotropeicznych przedmiotów, jak rogi bydlęce, amulety zwane hidżiab czy martwe zwie¬
rzęta. Wszystkie zabezpieczają dom i jego mieszkańców przed nadprzyrodzonym
niebezpieczeństwem. Szczególną funkcję oczyszczającą ma zielona gałązka pal¬
mowa. Do domu przynosi się ją, gdy ma pojawić się ktoś, kto podróżował na
drugi brzeg Nilu bądź brał udział w jakimś rytuale związanym z rzeką. Osoba ta
zobowiązana jest rzucić gałązkę przez próg lub położyć j ą na nim. Dopiero wtedy
pozwala się przybyszowi przekroczyć próg domu.
4

Przełomowe momenty w życiu jednostki
Życie wieśniaka północnosudańskiego nie jest jednorodne, lecz naznaczo¬
ne przełomami między różnymi etapami. Momentami wyznaczającymi koniec
jednego, a początek drugiego etapu są narodziny, obrzezanie, małżeństwo oraz
śmierć. Odczuwa się w ich trakcie jakby przekraczanie granicy. Faza przejściowa
jest okresem marginalizacji, w czasie której człowiek zawieszony jest między
obydwoma światami — etapami . To czas nader niebezpieczny. W tym przełomo¬
wym dla człowieka momencie czyhają nań duchy (głównie związane ze środowi¬
skiem rzecznym), gotowe przeszkodzić w przejściu, w szczególności gdy złamie
się obowiązujące wtedy rytualne zakazy. Z drugiej strony, to sam człowiek sta¬
nowi zagrożenie. Będąc zawieszony między obydwoma światami — okresowo
naznaczony jest „nieczystością". Dlatego też, w tym czasie, musi się izolować
i poddać rytualnej kwarantannie, trwającej czterdzieści dni . W jej trakcie kobie¬
ta po porodzie nie powinna opuszczać zagrody, a także myć się (między świtem
a zmierzchem), czesać czy nawet zmieniać odzieży (fot. 6). Przy jej łóżku leżeć
5

6

4

Więcej na ten temat piszę w: Kurcz, 2003.
Na temat obrzędów przejścia zob. van Gennep, 2006.
Czterdziestodniowa kwarantanna to bardzo stary zwyczaj, znany wielu kulturom, w szczególności
— basenu Morza Śródziemnego oraz Bliskiego Wschodu.
5

6

�Maciej Kurcz

178

Fot. 6. Młoda matka w czasie rytualnej kwarantanny. Banganarti (fot. M. Kurcz, 2003)

ma Koran i palić się kadzidło. Pod łóżkiem zaś powinien znajdować się jakiś ostry
przedmiot czy gałązka palmowa. Wszystko po to, aby chronić kobietę przed nad¬
przyrodzonym niebezpieczeństwem. Okres ten kończy ryt oczyszczająco-dziękczynny, ablucja w nurtach rzeki, połączona z obdarowywaniem pokarmami istot
rzecznych. W trakcie tego rytuału do rzeki wyrzucane są przedmioty „nieczyste",
związane z wypełniającym się właśnie okresem przejścia. Wizyta ta ma także wy¬
razić wdzięczność wobec aniołów z Nilu. Są one, jak pisałem, uważane za swego
rodzaju patronów każdej przełomowej chwili w życiu człowieka (Kurcz, 2005).

Granica a ludzkie ciało
Sudańczycy z lękiem podchodzą do pewnych części ciała: ust, oczu, uszu,
genitaliów, odbytu. Wszystkie otwory ciała są miejscami styczności z nie za¬
wsze życzliwym człowiekowi światem zewnętrznym . Szczególnie przesądni
obawiać się będą choćby ziewnięcia. Wtedy bowiem może w człowieka wstąpić
jakiś zły duch. Podobnie rzecz ma się w toalecie. Uważa się zresztą, iż miejsca
te w szczególny sposób upodobały sobie wrogie człowiekowi moce. Te i inne
ludowe wyobrażenia inspirowane są muzułmańskimi praktykami modlitewnymi.
7

7

Więcej na temat stosunku do pewnych części ciała — zob. Douglas, 2007.

�Między rzeką a pustynią

179

W islamie, osoba odprawiająca modlitwę musi znajdować się w stanie rytualnej
czystości. Przed modlitwą w pierwszej kolejności myje się twarz, płucze usta,
nozdrza i uszy, a następnie przystępuje do obmycia stóp i dłoni. Wszystkie te
czynności wykonywane są trzykrotnie. Po stosunku seksualnym czy wizycie
w toalecie winno się poddać bardziej kompleksowej ablucji. Ma ona zapewnić
człowiekowi stan rytualnej czystości, zagrożony przez pewne części ludzkiego
ciała, mające styczność ze światem zewnętrznym. Z tego samego powodu nie¬
boszczykowi przed pogrzebem zatyka się owe miejsca bawełną, aby po ostatniej
ablucji człowiek ten dotrwał w stanie czystości do dnia Sądu Ostatecznego.

Epilog
Graniczność postrzegana jest przez Sudańczyków w wielu różnych wymia¬
rach przestrzeni oraz czasu. W rezultacie rozróżnić możemy co najmniej kilka jej
rodzajów. Zawsze jednak granica to punkt krytyczny. Jest ona ważna, nierzadko
konieczna z punktu widzenia człowieczej egzystencji, ale zawsze skrajnie nie¬
bezpieczna. Integralnie przecież związany jest z nią świat istot duchowych, nie
zawsze nastawionych do człowieka życzliwie. Co więcej, człowiek przekraczają¬
cy granicę nabywa skazy nieczystości. Skutkuje ona okresowym ograniczeniem
jego praw — wyłączeniem z życia społecznego. Pewnego rodzaju matrycą kon¬
cepcji granicy w ludowej kulturze Sudańczyków jest N i l i związane z nim zwy¬
czaje i wierzenia. Jego natura doskonale buduje poczucie istnienia innego świata,
nieprzemijającego i transcendentnego. Równocześnie pozwala pełnić rolę grani¬
cy — fizycznie i symbolicznie wyznaczającej ramy mikrokosmosu.
Opisane wyżej zjawiska, choć dotyczą Sudanu północnego, w dużej mierze
znane są także w innych krajach muzułmańskich. Nie można się temu dziwić.
Silnemu odczuwaniu niejednorodności rzeczywistości sprzyja przecież sam is¬
lam. Nakazuje choćby swojemu wyznawcy waloryzować otaczający świat, czy
wystrzegać się pewnych kategorii pokarmów lub czynności.
Słowa kluczowe: Sudan, islam, Nil, granica

BIBLIOGRAFIA
Douglas M .
2007

Czystość i zmaza. Analiza pojęć nieczystości i tabu, przeł. M . Bucholc,
PIW, Warszawa.
van Gennep A.
2006
OObrzędy przejścia. Systematyczne studium, przeł. S. Szymański, PIW,
Warszawa (wyd. 1, 1909).

�Maciej Kurcz

180

Grauer A., Kennedy J.G.
1978
Evil River Beings, w: Nubian Ceremonial Life. Studies in Islamic Syncre­
tism and Cultural Change, ed. J.G. Kennedy, The University of California
Press and The American University in Cairo Press, Cairo, s.114-124.
al-Guindi F.
1978
The Angels in the Nile: A Theme in Nubian Ritual, w: Nubian Ceremonial
Life. Studies in Islamic Syncretism and Cultural Change, ed. J.G. Kennedy,
The University of California Press and The American University in Cairo
Press, Cairo, s. 104-113.
Kennedy J. G.
1978
Mushahara: a Nubia Concept of Supernatural Danger and the Theory of
Taboo, w: Nubian Ceremonial Life. Studies in Islamic Syncretism and Cul­
tural Change, ed. J.G. Kennedy, The University of California Press and
The American University in Cairo Press, Cairo, s. 125-149.
Kurcz M .
2003
Wiejska zagroda północnego Sudanu, „Lud" t.87, s. 267-289.
2005
Żywot zgodny z obyczajem i wiarą. Cykl życia
północnosudańskiego
wieśniaka — dzieciństwo i wiek młodzieńczy, „Lud" t.89, s.157-189.
MacMichael H.A.
1967
A History of the Arabs in Sudan, Frank Cass&amp;Co. Ltd., London (wyd. 1,
1922).
Trimingham J. S.
1965
Islam in the Sudan, Oxford University Press, London.

Maciej Kurcz
BETWEEN RIVER A N D DESERT. THE CATEGORY OF BORDER I N THE
CULTURE OF N O R T H SUDANESE MUSLIMS
(Summary)
Islam categorises reality into two clearly separated spheres; lay and sacred. This di­
vision determines nearly every sphere of the Muslim's life. Because of the importance of
this division, sanctified by religion and custom, borderline places, which both link and
separate both worlds, become particularly important.
The author discusses the problem of border as one of the most basic issues of the cul­
ture. He analyses it in the context of the rural environment of Northern Sudan, which he
learnt during his two study trips.
In Northern Sudan it is the Nile that serves as the physical and symbolic border area.
It is most strongly associated with the experience of border and sacrum. Because of this,
it is a model of the conceptualisation of all kinds of places or events, which give the im­
pression of border crossing. The phenomena described in the article, although strongly
connected with the North Sudanese context, are basically common to the other areas of
the Middle East. Simply, because they are integrally linked to Islam.
Key words: Sudan, Islam, Nile, border

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6040" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6020">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7fbfce6e4be5b248971a5feb9e49fe53.pdf</src>
        <authentication>56cc846ed79fddc2d4001ab56b6d5043</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72063">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5182</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72064">
                <text>2007</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72065">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4807</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72066">
                <text>Japoński uśmiech: orientalistyczna inwencja czy skrypt naukowy / LUD 2007 t.91</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72067">
                <text>LUD 2007 t.91, s.137-154</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72068">
                <text>Szarota, Piotr</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72069">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72070">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72071">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72072">
                <text>Lud, t. 91, 2007

PIOTR SZAROTA
Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej
Warszawa

JAPOŃSKI UŚMIECH: ORIENTALISTYCZNA INWENCJA CZY
SKRYPT KULTUROWY?

Pomiędzy orientalizmem a nihonjinron
Autorem pierwszej analizy japońskiego uśmiechu jest Lafcadio Hearn. Hearn
to postać niezwykła — ten pół-Grek, pół-Irlandczyk przyjechał do Japonii
w roku 1889 jako dziennikarz i autor dwóch powieści. Japonia oczarowała go
i zafascynowała. Zaczął spisywać swoje obserwacje i analizy kulturowe, aby po
paru latach wydać dwutomowe dzieło, które przyniosło mu rozgłos: Glimpses
of Unfamiliar Japan. Kiedy książka ukazała się na Zachodzie, Hearn był już
obywatelem japońskim, żonatym z córką samuraja, podpisywał się Yakumo Koi¬
zumi. „Japończycy mówią o «złych twarzach» cudzoziemców" — pisał w swojej
pierwszej wydanej w 1894 roku książce o Japonii. „Cudzoziemcy opowiadają
z wielką pogardą o japońskim uśmiechu; podejrzewają, że kryje się za nim nieszczerość (...) tylko nieliczni, bardziej spostrzegawczy, widzą w nim tajemnicę
wartą zbadania" (Hearn, 1976, s. 657).
Książka Hearna nie jest z pewnością książką naukową, widać w niej skłonność
do sentymentalizowania rzeczywistości i zbyt pospiesznych uogólnień, słabość
do forsowania niepewnych hipotez. Z dzisiejszej perspektywy widać jasno, że
pomimo ogromu erudycji i obfitego materiału faktograficznego pisarstwo Hearna
odbija dwie tendencje charakterystyczne dla większości analiz dotyczących Ja¬
ponii. Z jednej strony jest to celebrujący egzotykę mitycznego „Wschodu" orientalizm, z drugiej — przekonanie o wyższości i wyjątkowości japońskiej kultury.
Termin „orientalizm" wprowadzony został przez Edwarda W. Saida dla opisu
popularnego na Zachodzie prądu myślowego, który usprawiedliwia oraz propa¬
guje postawy uprzedzeń i wyższości w stosunku do mieszkańców części świa¬
ta zwanej w zachodnim piśmiennictwie Orientem. W wydanej po raz pierwszy
w 1978 roku książce Orientalism, Said (1991) koncentruje się na świecie arab¬
skim; interesuje go zwłaszcza zasadnicze przewartościowanie, jakie dokonało się
w zachodnim postrzeganiu „Orientu" na przełomie X V I I I i X I X wieku. Wtedy
właśnie Orient, który w wyobraźni Europejczyków stanowił ucieleśnienie boga­
ctwa, przepychu, kulturalnego wyrafinowania, potęgi militarnej i nieokreślonej

�138

Piotr Szarota

tajemniczości, stał się nagle przeciwieństwem tych cech. Mieszkańcom Orientu
zaczęto przypisywać lenistwo i intelektualny marazm, a jednocześnie poryw­
czość i uleganie namiętnościom. Orient stał się swoistym zaprzeczeniem Zacho­
du, miejscem symbolizującym to wszystko, czym na Zachodzie pogardzano.
Zachodnie myślenie i pisanie o Japonii wpisuje się w bogatą tradycję orientalistyczną. Jako pierwszy pisał o tym Richard Minear (1980). Zwraca on uwagę
na trzy podstawowe elementy obecne w myśleniu orientalistycznym: 1) posłu­
giwanie się abstrakcjami, takimi jak „kultura europejska" i „kultura orientalna",
2) przekonanie o wyższości tej pierwszej, 3) przeciwstawianie dawnej wielkości
kultury Orientu i jej obecnej degradacji. Wszystkie te trzy elementy odnajduje
Minear w zachodnim piśmiennictwie poświęconym kulturze japońskiej.
Jednak wbrew temu, co pisze Minear (1980), wydaje się, że dyskurs orientalistyczny wcale nie jest jednolity, a Japonia znajduje w nim miejsce szczególne.
Zwraca na to uwagę Pham (1999). Japonia, w przeciwieństwie do większości
krajów azjatyckich, nie została nigdy skolonizowana, a na początku X X wieku
stała się jedną z potęg militarnych i gospodarczych ówczesnego świata. Co wię­
cej, w okresie I I wojny światowej zagroziła bezpośrednio aliantom. Podziw mie¬
sza się więc w opisach Japonii i Japończyków ze strachem i pogardą, mamy tu do
czynienia ze znacznie większą ambiwalencją i zniuansowaniem niż w wypadku
opisów świata arabskiego. Z jednej strony widzimy zachwyt nad wyrafinowaniem
kultury japońskiej, estetyką jedzenia, utrzymywaniem harmonii z naturą, mistyką
buddyzmu zen, z drugiej — pogardę dla „konformizmu" Japończyków, strach
przed ich „fanatyzmem", „okrucieństwem" i „hipokryzją" (por. Rosen, 2000).
Znajdujemy tu jednak także elementy charakterystyczne dla szerszego dys¬
kursu orientalistycznego: Japonia postrzegana jest jako przeciwieństwo Zachodu,
a Japończycy jako dziwni i nieodgadnieni; zachwytowi nad przeszłością i tra­
dycją towarzyszy nieodmiennie wielkie rozczarowanie modernizacją. Te wątki
widoczne są również w mniejszym lub większym stopniu w dziełach Hearna.
Orientalizm nie jest jednak jedynym problemem, z którym spotykamy się,
pisząc o Japonii. Mało jest kultur, które opisywane były z równą konsekwencją
jako specyficzne i zupełnie odrębne od reszty świata, co nader często owocuje
swoistą mitologizacją rzeczywistości. Powstało nawet pojęcie nihonjinron, odno­
szące się do ideologii kulturowego nacjonalizmu, którego misją jest podkreślanie
i ugruntowywanie założeń o kulturowej wyższości kultury japońskiej (Burman,
2007). Można powiedzieć, że ideologia nihonjinron stanowi swego rodzaju od¬
wrócenie założeń orientalistycznych i jest odpowiedzią na etnocentryzm, obecny
(często nawet współcześnie) w zachodnich rozważaniach na temat Japonii.
Problem nie jest nowy, ale zaczęto go analizować stosunkowo niedawno (Gjerde, Onishi, 2000; Sugimoto, 1997). Co ciekawe, jest to przypadłość dotykająca
nie tylko samych Japończyków, ale również wielu piszących o Japonii zachodnich
autorów. Poszukując wyróżników „japońskości" pisze się na przykład o tym, że
wszyscy Japończycy posiadają pewne specyficzne cechy czy właściwości, nie bio-

�Japoński uśmiech: orientalistyczna inwencja czy skrypt kulturowy?

139

rąc pod uwagę, że występują tu znaczne różnice między jednostkami. Zakłada się
ponadto, że cechy te występują wyłącznie lub niemal wyłącznie wśród Japończy¬
ków i że występowały zawsze, niezależnie od kontekstu społeczno-historycznego.
Traktowanie kultury jako homogenicznej całości i programowy ahistoryzm
przypomina do złudzenia praktykę antropologii kulturowej rozpowszechnioną
w pierwszej połowie X X wieku, obecnie jednak traktowaną jako anachronicz¬
ną. Kiedyś przedmiotem zainteresowania antropologów były przede wszystkim
małe, z reguły izolowane społeczności, które wydawały się jednorodne w swoim
„spętaniu" wzorami kulturowymi i „zawieszone w czasie". Wojciech J. Burszta
(2004, s. 33) określa obowiązującą wtedy koncepcję kultury mianem „rafy kora¬
lowej", ponieważ „to, co raz w niej zostało zakumulowane, przechowywało się
w stanie nienaruszonym". „Margaret Mead, wracając w swoje ukochane strony
po dwudziestu latach, spotkała już innych ludzi, następne pokolenia, ale nie mia¬
ła wątpliwości, że obcowała nadal z «kulturą Samoa» jako społeczną ciągłością
wzorów uczestniczenia w życiu społecznym (...). Niewiele było tutaj miejsca
na transformację, przypadkowość, innowacyjność, niepewność i sprzeczności.
W bycie totalnym zniewolenie matrycą wzorców myślenia i działania zdawało
się pełne". Japonia — kontynuuje wywód Burszta (2004, s. 34), jest jednak no¬
woczesnym, złożonym i klasowo zróżnicowanym społeczeństwem, które wbrew
temu, co się często pochopnie zakłada, nie jest również jednorodne etnicznie.
Podsumowując te rozważania, trudno nie dojść do niewesołej refleksji, że pi¬
sanie o kulturze Japonii jest dzisiaj nieporównanie trudniejsze niż sto, a nawet 50
lat temu, a kto wie, czy w ogóle możliwe. Czy nie lepiej więc odłożyć pióro, niż
narazić się na miażdżącą krytykę? Niewątpliwie byłoby to znacznie prostsze, moż¬
na jednak spróbować przynajmniej częściowo obejść piętrzące się tutaj problemy.
W swojej krytyce poświęconych Japonii studiów psychologicznych Per Gjerde
(2001) zwraca uwagę, że podstawowym błędem popełnianym przez autorów jest
brak rozróżnienia pomiędzy poziomem wartości kulturowych a faktycznym zacho¬
waniem współczesnych Japończyków. Tymczasem wartości kulturowe, często nie
pozbawione konotacji ideologicznych (np. nacjonalistycznych), mogą tylko w nie¬
wielkim stopniu odzwierciedlać to, co Japończycy odczuwają i robią na co dzień.
Nawet jeśli związek pomiędzy wartościami a zachowaniem wydaje się wyraźny,
nie należy przyjmować tego a priori, lecz dokładnie zbadać.
W artykule tym będę się więc starał o ostrożność przy formułowaniu uogól¬
nień na temat zachowania; moim celem jest przywołanie japońskich wartości
i norm, które mogą wyjaśniać tradycyjne funkcje uśmiechu w tej kulturze.

Twarz i komunikacja niewerbalna
Uśmiech jest charakterystycznym i łatwo rozpoznawalnym wyrazem mi¬
micznym spełniającym ważną funkcję komunikacyjną. Anna Wierzbicka (1995)

�Piotr Szarota

140

zakłada, że uniwersalnym przekazem, jaki niesie ze sobą uśmiech, jest zdanie:
„W tej chwili czuję coś dobrego". Nie interesuje jej, czy to „czucie" będzie szcze­
re, czy udawane, bo nie zmienia to w niczym treści komunikatu, rdzeń również
pozostaje ten sam, niezależnie od tego, jakie intencje mu przyświecają. Czy bę­
dzie to appeasing smile (nieobecny w języku polskim związek frazeologiczny
— uśmiech uspokajający, łagodzący sytuację) czy revengeful smile (uśmiech bę­
dący zapowiedzią zemsty — przybliżonym polskim odpowiednikiem może być
uśmiech złowrogi), rdzeniem komunikatu jest dobre samopoczucie nadawcy.
W pierwszym wypadku (appeasing smile) Wierzbicka (1999, s. 175-176) pro¬
ponuje następujący komunikat:
(a) nie chcę, abyś myślał(a), że w tej chwili czuję coś złego;
(b) w tej chwili czuję coś dobrego;
(c) nie chcę zrobić nic złego.

W wypadku revengeful smile sekwencja będzie następująca:
(a) chcę ci zrobić coś złego (ponieważ ty zrobiłeś mi coś złego);
(b) mogę to zrobić teraz;
(c) z tego powodu czuję teraz coś dobrego.

Poszczególne kultury różnić się mogą od siebie pod względem sugerowanych
sposobów wykorzystania uśmiechu w życiu społecznym. Wierzbicka bardzo
wiele miejsca poświęca na przykład omówieniu znaczenia i funkcji uśmiechu
w kulturze amerykańskiej. Zrozumienie kulturowych norm związanych z wy­
korzystywaniem uśmiechu w Japonii nie jest możliwe bez wcześniejszej analizy
zasad związanych z komunikacją niewerbalną. Jeszcze w latach 60. Edward Hall
(1984) zaproponował podział na kultury wysokiego i niskiego kontekstu. W ko¬
munikacji o wysokim kontekście niewiele trzeba wyrażać za pomocą słów, po¬
nieważ większość informacji jest zawarta już w kontekście wypowiedzi. Ważne
jest, kto z kim rozmawia, w jaki sposób to czyni i gdzie odbywa się rozmowa.
Najprawdopodobniej więc uśmiech rzadko będzie tu traktowany jako sygnał spo¬
łeczny, którego znaczenie może być niezależne od tła. Odwrotnie, w kulturach
o niskim kontekście uśmiech interpretowany będzie raczej jako samoistny (pozy¬
tywny) komunikat, względnie niezależny od kontekstu, w jakim się pojawia.
Specyfikę komunikacji wysokiego kontekstu świetnie uchwycił Didier Cazal
w eseju poświęconym kulturze koreańskiej. „Koreańczycy posiadają szczególnie
rozwiniętą kulturową umiejętność pojmowania uczuć, emocji swych rozmówców.
Koreańczyk (... ) stara się uchwycić jedność, spójność w całym zachowaniu, mimo
zewnętrznych pozorów, widocznej swobody na twarzy i w mowie. Wszelkie pęknię¬
cie wizerunku będzie interpretowane ujemnie: źle ukryte oznaki nerwowości, skur­
cze twarzy, uśmiech z lekka usztywniony" — pisze Cazal (1996, s. 215-216).
Ta kulturowo rozwinięta umiejętność pojmowania emocji rozmówców, intui¬
cyjnego uchwycenia wewnętrznego nastawienia partnera w danym momencie,

�Japoński uśmiech: orientalistyczna inwencja czy skrypt kulturowy?

141

nazywa się w Korei nunchi. Przybliżonym odpowiednikiem koreańskiego nunchi jest japońskie omoiyari. Omoiyari oznacza przede wszystkim empatyczną
umiejętność wyczuwania nastrojów oraz gotowość do zaspokojania niewypowie¬
dzianych na głos życzeń i pragnień. Takie Sugiyama Lebra (1976) przywołu¬
je anegdotę o mężu, który wracając do domu, zwraca uwagę na brak harmonii
w stojącej przy wejściu kwietnej aranżacji. Na tej podstawie mężczyzna domyśla
się, że coś musiało zmartwić jego żonę i próbuje zrozumieć, co zaszło. Domyśla
się, że doszło do konfliktu z teściową, żonie nie wolno bowiem otwarcie kryty¬
kować zachowania matki męża, próbuje więc przekazać mu informacje drogą
pośrednią.
Podstawą omoiyari jest wielka koncentracja na nieistotnych pozornie infor¬
macjach kontekstowych. Interpretacja czyjegoś zachowania opiera się właśnie
na łączeniu ze sobą takich drobnych szczegółów. Dzięki omoiyari możliwe jest
przeniknięcie poza fasadę konwencjonalnego uśmiechu. Jest to umiejętność, któ¬
rej brakuje ludziom Zachodu, dla których japońskie uśmiechy z reguły pozostają
„zagadkowe".
Różnica ta wynika w dużej mierze z innego podejścia do komunikacyjnej
funkcji twarzy. W zachodniej psychologii, opartej głównie na amerykańskiej tra¬
dycji badawczej, przyjmuje się, że twarz ludzka jest najważniejszym obszarem
komunikowania stanów emocjonalnych, może odzwierciedlać postawy, być waż¬
nym źródłem informacji zwrotnych. Niektórzy badacze (por. Knapp, Hall, 2000)
uznają, że stanowi najważniejsze po mowie źródło informacji w kontaktach
międzyludzkich. „Prymat twarzy", czyli tendencja do przypisywania jej więk¬
szej uwagi niż innym kanałom komunikacyjnym, jest dobrze udokumentowany.
Może to wynikać z naszych przekonań, że twarz mówi bardzo wiele o osobowo¬
ści człowieka. Jest „zwierciadłem duszy" czy, jak pisał Szekspir: „istną tablicą,
na której skryte rzeczy można czytać".
Rzecznicy psychologii międzykulturowej (np. Markus, Kitayama, 1991) za¬
kładają, że kolektywistyczne kultury Dalekiego Wschodu nastawione są na da¬
leko idącą powściągliwość w wyrażaniu emocji i własnych pragnień, co wynika
z żywotności tradycji konfucjańskiej. Powściągliwość ta nie polega jedynie na
ograniczeniu bezpośredniości komunikacji słownej, ale również na ograniczeniu
komunikacyjnego znaczenia twarzy.

Komunikacyjne znaczenie oczu i ust
Najtrudniej kontrolować ekspresję oczu, stąd właśnie one uważane są na Dalekim
Wschodzie — w Chinach, Korei i Japonii — za nieporównanie ważniejsze źródło
informacji niż mimika całej twarzy. Tylko oczy zdradzić mogą to, co człowiek myśli
naprawdę. „To spojrzenie oczu uważane jest w Korei za zwierciadło duszy — pisze
Didier Cazal (1996, s. 216). — Zgłębiać je, to to samo, co zagrażać prywatności,

�Piotr Szarota

142

wręcz uchybić czci. Twarz można badać tylko ukradkiem, nigdy w sposób ciągły (...).
Patrzenie w oczy Koreańczykowi w sposób natarczywy wprawia go w zakłopotanie:
jest to pogwałcenie jego duszy, wdarcie się w jego prywatność".
Ta „wschodnia" koncentracja na oczach ma głęboki sens psychologiczny.
Skurcz mięśni okołoocznych mówi nam na przykład, czy uśmiech, który obser¬
wujemy, jest konwencjonalnym uśmiechem społecznym, za którym kryje się tyl¬
ko zdawkowa uprzejmość, czy uśmiechem faktycznie angażującym pozytywne
emocje. Autentyczna radość maluje się nie tylko wokół oczu, ale i w samych
źrenicach. Gdy przeżywamy radość, źrenice rozszerzają się. W wypadku złości
stają się mniejsze (Doliński, 2000).
Charakterystyczne, że Amerykanie i Japończycy w korespondencji za pośred¬
nictwem Internetu używają innych emotikonów dla oznaczenia emocji. Konwen¬
cja amerykańska zaadaptowana została na całym Zachodzie, :-) oznacza tam za­
dowolenie (schematyczna uśmiechnięta twarz), zaś :-( to smutek. Japończycy na
oznaczenie zadowolenia używają jednak zupełnie innego symbolu ( _ ) , inaczej
też symbolizują smutek (;_;). Widać tutaj, że o ile amerykańskie emotikony kon­
centrują się na okolicy ust, japońskie różnią się jedynie sposobem przedstawiania
oczu: wesołe albo zapłakane.
Podobne różnice, o czym autorzy już nie wspominają, występują w tradycyj¬
nej ikonografii japońskiej, zgodnie z którą usta były wyobrażane w znacznym
pomniejszeniu w stosunku do reszty twarzy. Konwencja ta wydaje się w Japonii
ciągle żywa, o czym świadczy specyficzny sposób rysowania przez dzieci posta¬
ci ludzkich (por. LaVoy i in., 2001; Szarota, 2006) oraz stylistyka mangi, czyli
bardzo swoistej, japońskiej odmiany komiksu, której początki sięgają X I I I wieku
(Perper, Cornog, 2002).
W mandze, jak również w jej animowanym odpowiedniku — anime, to właś¬
nie oczy przekazują najwięcej informacji o przeżyciach i intencjach bohaterów.
Jak pisze znawca mangi, Frederik Schodt (1996, s. 49):
A

A

Gdy obcokrajowcy po raz pierwszy oglądają mangę, ich uwagę przykuwają pro­
porcje twarzy, oczy wydają się nienaturalnie wielkie, kończyny tyczkowate, a dłu­
gie blond włosy sugerują, że bohaterowie nie są Japończykami. Rzeczywiście
przed okresem Meiji japońscy rysownicy ukazywali bohaterów z małymi oczami
i wąskimi ustami; wraz z otwarciem na kulturę Zachodu i pojawieniem się nowych
kanonów estetycznych, w rysunku zaczęły obowiązywać nowe proporcje.

Współczesna stylistyka mangi narodziła się pod koniec lat 50. zeszłego stule­
cia. Schodt twierdzi, że duże „europejskie" oczy jej bohaterów to wynik zachwia¬
nia kulturowej tożsamości Japończyków po przegranej wojnie i latach upokarza¬
jącej amerykańskiej okupacji. Choć wpływy zachodniej estetyki na kształtowanie
się mangi są bezsporne (uważany za ojca współczesnej mangi Osamu Tezuka
pracował przecież dla koncernu Disneya), powiększone oczy to jednak przede
wszystkim konwencja, która pozwala najpełniej komunikować stany emocjonal-

�Japoński uśmiech: orientalistyczna inwencja czy skrypt kulturowy?

143

ne postaci (Brophy, 1997; Perper, Cornog, 2002). Możliwości śledzenia (klatka
po klatce) subtelnych zmian mimicznych daje przede wszystkim anime, manga
posługuje się z reguły skrótem.
Różnice w symbolice emotikonów czy w obrębie zachodniej i japońskiej este¬
tyki komiksowej wzbudziły zaciekawienie psychologów. Wychodząc z założe¬
nia, że interpretując nastawienie czy stan emocjonalny drugiego człowieka ludzie
posługują się specyficznymi dla danej kultury informacjami, Masaki Yuki, Wil­
liam Maddux i Takahiko Masuda (2007) postanowili sprawdzić, czy Japończycy
i Amerykanie rzeczywiście różnią się pod względem częstości korzystania z oczu
i ust jako sygnałów niewerbalnych. W swoim eksperymencie pytali o interpre¬
tację fotografii osób wyrażających zadowolenie i smutek, zdjęcia spreparowane
zostały jednak w taki sposób, że górna część twarzy (oczy) i dolna (usta) wy¬
rażały co innego. Wykorzystano następujące kombinacje: wesołe oczy-neutralne usta, wesołe oczy-usta w „podkówkę", smutne oczy-neutralne usta, smutne
oczy-uśmiechnięte usta, neutralne oczy-uśmiechnięte usta, neutralne oczy-usta
w „podkówkę". Okazało się, że uczestniczący w badaniu studenci amerykańscy
częściej oceniali osoby z uśmiechniętymi ustami jako bardziej szczęśliwe niż stu¬
denci japońscy, niezależnie od tego, co wyrażały oczy. Z kolei studenci japońscy
większą wagę przywiązywali do oczu; jeśli były „wesołe", oceniali osobę jako
bardziej zadowoloną niż Amerykanie, niezależnie od kształtu jej ust.
Wyniki te uznać można za zbieżne z rezultatami uzyskanymi we wcześniej¬
szym badaniu Davida Matsumoto (1989), w którym Japończycy byli zdecydo¬
wanie mniej skorzy niż Amerykanie do tego, by uznać, że przedstawione im na
fotografiach uśmiechnięte osoby są szczęśliwe czy radosne (w tym wypadku pre¬
zentowane były zdjęcia nie poddane obróbce komputerowej). W jednym i dru¬
gim badaniu uśmiechnięte usta — które Amerykanom kojarzą się jednoznacznie
z wyrażaniem pozytywnych emocji — traktowane są przez Japończyków jako
znacznie mniej istotny komunikat.
Jeden, a nawet dwa eksperymenty nie przesądzają oczywiście sprawy, sądzę jed¬
nak, że to ważny głos w dyskusji o japońskich normach i wartościach kulturowych.
Yuki i jego współpracownicy twierdzą, że ich badanie do pewnego stopnia wyjaś¬
nia, dlaczego Japończycy postrzegani są przez Amerykanów jako nieemocjonalni
czy nieodgadnieni w tym, co myślą i czują (inscrutable) — to bardzo częsty motyw
„orientalistyczny", wyraźny choćby w Chryzantemie i mieczu Ruth Benedict (2003).
Wszystko wskazuje na to, że ludzie Zachodu mają skłonność do niedoceniania naj¬
ważniejszego kanału informacji, jakim są w wypadku Japończyków oczy.
Warto zauważyć, że wyniki badania kłócą się jednak z potoczną wiedzą od¬
nośnie do tego, jak wygląda codzienna interakcja ludzi w krajach takich jak Ko¬
rea, Japonia czy Chiny. Ludzie bardzo rzadko zaglądają sobie tam w oczy, pod­
czas rozmowy skłonni są raczej spuszczać wzrok. Pisze o tym Rie Hasada (1996)
w swojej analizie zasad komunikacji niewerbalnej obowiązujących w Japonii. Za¬
miast w oczy, rozmawiające ze sobą kobiety zdają się spoglądać na swoje szyje,

�144

Piotr Szarota

mężczyźni zaś podziwiają sposób wiązania krawata. Autorzy omawianego badania
zdają sobie sprawę z tego problemu; piszą że Japończycy, choć są w stanie dobrze
rozpoznawać ukryte w twarzy „sygnały diagnostyczne", niekoniecznie robią z tego
użytek. Być może jest to motywowane chęcią zachowania społecznej harmonii.

Kulturowe skrypty japońskiego uśmiechu
Anna Wierzbicka zakłada, że każda kultura dysponuje zestawem „central¬
nych znaczeń", które komunikowane są nieustannie zarówno poprzez język, jak
i niewerbalnie, a więc również za pomocą uśmiechu. Znaczenia tego rodzaju
mogą być uznane za swoiste „skrypty kulturowe", które kierują zachowaniem
ludzi w danej społeczności. Pojęcie skryptów zaczerpnięte zostało z psychologii
(Schank, Abelson, 1977), lecz tutaj uzyskało nowe znaczenie; w tym ujęciu są
to zindywidualizowane scenariusze zachowania, odzwierciedlające specyficzne
wartości kulturowe. Różne skrypty kulturowe mogą na przykład zachęcać do
uśmiechu i swoiście uzasadniać jego wykorzystywanie w tak odmiennych trady¬
cjach jak polska, japońska czy amerykańska.
Zdaniem Wierzbickiej (1997) — kulturę japońską opisać można najlepiej przy
pomocy siedmiu słów-kluczy, które nie poddają się przekładowi na inne języki:
amae, enryo, wa, on, giri, seishin i omoiyari. Sądzę, że w wypadku uśmiechu
kluczowe znaczenie będzie miała analiza wartości związanych z wa, które stoją
u podstaw japońskiej organizacji społecznej. W zachodnich analizach poświęco¬
nych Japonii wa tłumaczone jest z reguły jako harmonia. Wierzbicka podkreśla,
że chodzi tutaj przede wszystkim o harmonię w obrębie własnej grupy, poczu¬
cie jedności i całkowitej solidarności z innymi. Wa musi mieć oczywiście swoją
cenę, implikuje przedkładanie dobra grupy nad własne interesy, jest więc kwin¬
tesencją kulturowego kolektywizmu. Ktoś, kto będzie łamał grupowe normy, ob¬
stawał przy własnym zdaniu, musi liczyć się z wykluczeniem, jak głosi japońskie
powiedzenie: „Gwóźdź, który wystaje, zostanie przybity".
Tego rodzaju antyindywidualistyczne nastawienie budzi na Zachodzie z reguły
skojarzenia z totalitarnym podporządowaniem i bezrefleksyjnym konformizmem.
Stąd właśnie orientalistyczne wyobrażenia o Japończykach jako niezdolnych do
refleksji „bezdusznych robotach", a w najlepszym wypadku „pracowitych mrów¬
kach", podporządkowanych całkowicie celom swojej organizacji (por. Rosen,
2000). Wa nie implikuje jednak niczego takiego. Wierzbicka zwraca uwagę, że
harmonia jest tutaj wartością idealną, do której się dąży, a nie czymś, czego się
za wszelką cenę broni. Proponuje też, aby zamiast o naładowanym negatywnymi
konotacjami konformizmie, mówić o konsensusie, który jest wynikiem nie naci¬
sku czy siłowej konfrontacji, lecz kompromisu.
Edwin Reischauer twierdzi, że Japończycy próbują osiągnąć wa poprzez „sub¬
telny proces wzajemnego zrozumienia, niemal intuicyjnie, a nie poprzez precyzyj-

�Japoński uśmiech: orientalistyczna inwencja czy skrypt kulturowy?

145

ną analizę przeciwstawnych racji albo rozstrzygające decyzje, niezależnie czy
byłyby podejmowane przez jednego człowieka, czy głosy większości". „Ostatecz¬
nym celem jest konsensus, ogólne porozumienie, które ma być udziałem wszyst¬
kich — kontynuuje Reischauer. — Dekrety wydawane przez jednego człowieka,
niezależnie od tego, jak wielkim autorytetem rozporządza, przyjmowane są z nie¬
chęcią; za niesatysfakcjonujące uznawane są nawet decyzje przegłosowane przez
zdecydowaną większość" (Reischauer, 1988, s. 136).
Dla wyjaśnienia różnic pomiędzy funkcjonowaniem społecznym Ameryka¬
nów i Japończyków, Shinobu Kitayama i Hazel Markus odwołują się do konstruktu „Ja". Ich zdaniem, różne kultury kształtują różne koncepcje własnej
osoby. W kulturach kolektywistycznych, takich jak Japonia, przeważa „Ja współ¬
zależne". W tym ujęciu Ja spostrzegane jest jako pozostające w stałej wzajemnej
zależności od otaczającego je kontekstu społecznego, a relacje z innymi są cen¬
tralnym doświadczeniem człowieka. W kulturach indywidualistycznych częściej
spotyka się „Ja niezależne". Ja rozumiane jest tutaj jako niezależna od kontekstu
społecznego, autonomiczna całość, zawierająca pewne niepowtarzalne atrybuty.
Taka, a nie inna koncepcja własnego Ja ma doniosłe znaczenie dla zachowania
człowieka, wpływa na jego myślenie, procesy motywacyjne i życie emocjonalne.
Markus i Kitayama (1991) zakładają, że potrzeby i motywy są częścią niepowta¬
rzalnego, wewnętrznego rdzenia systemu Ja każdej osoby. Jeśli to prawda, to praw¬
dopodobnie inna nieco będzie natura motywacji osób charakteryzujących się Ja
współzależnym i tych, którzy mają Ja niezależne. Motywacje ludzi z Ja współza¬
leżnym koncentrują się bardziej wokół innych osób, są to więc przede wszystkim
motywy społeczne, związane najczęściej z utrzymywaniem społecznej harmonii.
Z kolei motywacje ludzi z Ja niezależnym wiążą się z samopotwierdzaniem, pod¬
wyższaniem samooceny i samorealizacją. Większość z tych założeń zyskała z cza¬
sem mocne potwierdzenie empiryczne (Kitayama, Mesquita, Karasawa, 2006).
Powróćmy jednak do kwestii zasadniczej: w jaki sposób ideały związane z wa
mogą mieć wpływ na kulturowe skrypty związane z uśmiechaniem się? Wydaje
mi się, że wpływ ten może być trojakiego rodzaju. Dwa pierwsze przypadki doty¬
czą sytuacji, w których uśmiech jest pożądany: 1) „uśmiecham się, mimo że dzie¬
je się coś złego, ponieważ mam na względzie dobro innych" (np. chcę oszczędzić
im swoich zmartwień) oraz 2) „uśmiecham się, mimo że dzieje się coś złego,
ponieważ chcę, aby inni dobrze o mnie myśleli" (np. chowam pod uśmiechem
swoją urazę). Trzecia sytuacja, to sytuacja, w której uśmiech powinien być po¬
wściągany: „nie uśmiecham się, mimo że dzieje się coś dobrego, gdyż może to
zostać źle odebrane" (np. nie obnoszę się ze swoim sukcesem).
Zacznę od pierwszego skryptu, gdyż to on najczęściej przywoływany jest
w celu wyjaśnienia istoty japońskiego uśmiechu. „Mieć poważne albo smutne
oblicze to wyraz złych manier, ponieważ może to wywołać lęk albo ból u tych,
którzy nas kochają, a u tych, którzy nas nie kochają, niezdrową ciekawość" — pi¬
sał Hearn (1976, s. 668). „Niekontrolowany wybuch płaczu w obecności przeło-

�146

Piotr Szarota

żonych bądź gości jest niegrzecznością i pierwsze słowa, jakie usłyszymy w tych
okolicznościach nawet od najprostszej wieśniaczki, to: «Proszę wybaczyć, że
byłam tak samolubna»". Podobnie jest w wypadku przekazywania złych nowin,
które muszą być zakomunikowane, takich jak informacje o śmierci najbliższych
i konieczności wzięcia udziału w pogrzebie. „Niezależnie od tego, jak bolesna
czy szokująca jest informacja, która ma być zakomunikowana, powinno to być
zrobione z uśmiechem" — dodaje autor (Hearn, 1976, s. 668). Uśmiech ten in¬
terpretuje on jako podwójny komunikat: 1) „przepraszam, że muszę być na tyle
nieuprzejmy, żeby w ogóle poruszyć tak przykry temat"; 2) „proszę nie czuć się
zobowiązanym odczuwać to, co ja teraz czuję".
Podobne spostrzeżenia znaleźć można w, późniejszych niemal o sto lat, teks¬
tach Donalda Richie (1987; 1992), amerykańskiego filmoznawcy, który osiadł
w Japonii w 1947 roku i , podobnie jak Hearn, uczynił z niej swoją drugą ojczy¬
znę. „Japończycy uczą się od dziecka, aby nie wyrażać emocji, które mogłyby
zagrozić, czasem bardzo chwiejnej i nietrwałej, harmonii społecznej — pisze Ri¬
chie (1992, s. 76). — Uśmiechy w obliczu śmierci ukochanej osoby są ciągle na
porządku dziennym".
Oczywiście, nie tylko ludzie Zachodu dostrzegają wyraźne powiązanie po¬
między wartością wa a imperatywem uśmiechu. Jak pisze Ranko Iwamoto,
w Japonii każdy uczy się, że jego obowiązkiem jest robić wszystko, aby utrzymać
się w stanie harmonii z resztą świata. Nie przypadkiem więc za najważniejszą cnotę
uchodzi w Japonii samokontrola. Każdy Japończyk uczy się od dziecka, aby przed¬
stawiać się światu z jak najlepszej strony. Japończyk nie chce wyglądać na zbyt po¬
ważnego czy nieszczęśliwego, jest to uważane za nieuprzejme, bo może sprawić
innym ból albo zmartwienie. Czy wszyscy nie mamy dość własnych problemów?
(Iwamoto, 1961, s. 10).

To empatyczne nastawienie na samopoczucie drugiego człowieka jest istotą
omoiyari, o którym pisałem już wcześniej w kontekście komunikacji niewerbal­
nej. Omoiyari nie tylko ułatwia komunikację, pozwalając na odczytywanie moc¬
no zakodowanych komunikatów, ale oprócz pragmatycznego ma także wymiar
moralny. Pisze o tym Lebra:
Dla Japończyków, empatia (omoiyari) jest jedną z najważniejszych wartości, dzię¬
ki niej człowiek osiąga dojrzałość moralną i staje się godny szacunku. Mam nawet
pokusę, aby nazwać kulturę japońską kulturą omoiyari. Omoiyari odnosi się do
zdolności oraz potrzeby odczuwania tego, co czują inni ludzie (...) i pomagania im
w osiąganiu tego, czego pragną (Lebra, 1976, s. 38).

Troska o samopoczucie innych zakłada także oszczędzanie innym zmartwień
i problemów, stąd kontrola niebezpiecznych emocji, które są bardzo zaraźliwe.
Markus i Kitayama (1991) oraz Kitayama, Mesquita, Karasawa (2006) rozróżnia¬
j ą emocje skoncentrowane na Ja i emocje skierowane na innych. To właśnie emo-

�Japoński uśmiech: orientalistyczna inwencja czy skrypt kulturowy?

147

cje pierwszego rodzaju, takie jak złość, gniew, smutek, lęk czy strach, stanowią
potencjalne zagrożenie dla harmonii społecznej. Autorzy sugerują, że tego typu
emocje, jeżeli w ogóle są przez Japończyków wyrażane, to wobec przedstawicieli
grupy obcej, wśród swoich podlegają kontroli i maskowane są uśmiechem.
Obraz doskonale empatycznych Japończyków nastawionych jedynie na czy¬
nienie dobra swoim bliźnim wydaje się jednak nieco skażony sentymentalnym
orientalizmem. W rzeczywistości omoiyari jest ideałem, do którego nie każdemu
dane jest się zbliżyć. Motywem, który spełniać może podobną rolę w kontrolo¬
waniu emocji, jest potrzeba utrzymywania pozytywnej autoprezentacji w rela¬
cjach z innymi ludźmi.
Rozróżnieniem, które ułatwia zrozumienie kultury japońskiej, jest podział na
tatemae i honne. Tatemae to fasada, którą pokazuje się najczęściej światu, ozna¬
cza ona postępowanie według kulturowych standardów uprzejmości. Honne to
prywatne, wewnętrzne przekonania, którymi dzielić się można tylko z wybra¬
nymi bliskimi osobami i to zazwyczaj tylko w pewnych okolicznościach. Nie
ma sytuacji, w której tatemae nie byłoby stosowane dla „zachowania twarzy",
uniknięcia konfliktów, sytuacji niewygodnych czy zawstydzających.
Ta fasadowa autoprezentacja jest więc jednym ze sposobów utrzymania po¬
zytywnego obrazu własnej osoby. Ilustruje to wypowiedź japońskiego terapeuty
Yuuho Asaki, cytowana w artykule Hasady. „Jeśli przydarzy nam się coś niemiłego
albo bardzo złego, chcielibyśmy zapłakać albo wpaść w złość, ale nie możemy
tego zrobić. Myślimy: «okażę się słaby, gdy zacznę płakać», albo «złość to ob­
jaw niedojrzałości» i powstrzymujemy łzy albo wybuch złości" (Hasada, 2003,
s. 50). Japończycy przywiązują ogromną wagę do tego, co myślą o nich inni ludzie.
Brak umiejętności kontrolowania emocji traktowana jest zwykle jako oznaka naiw¬
ności lub braku ogłady, powściągliwość z kolei zapewnia szacunek otoczenia.
Tatemae zakłada codzienne maskowanie swoich prawdziwych intencji i my¬
śli, wymaga więc ścisłej kontroli mimiki i innych zachowań niewerbalnych. To,
co pozostaje, to uprzejmy uśmiech, niezależnie od tego, czy ktoś jest zawstydzo¬
ny, został przez kogoś obrażony, czy po prostu fatalnie się czuje. Uśmiech ten
pojawia się nawet w kontaktach z cudzoziemcami, którzy nie znają zazwyczaj
reguł tatemae. „Rozmawiałem kiedyś z pewnym Amerykaninem i nie rozumiejąc
tego, co mówi, uśmiechnąłem się nieświadomie" — pisze Chie Iryo (1996). „Jak
myślicie, kiedy człowiek się uśmiecha? Myślę, że wtedy, gdy jest szczęśliwy (...).
Ale Japończycy mają kilka wyjątków od tej reguły. Jeżeli popełnisz błąd, co wte¬
dy robisz? My, Japończycy, zwykle się uśmiechamy. Nie jesteśmy zadowoleni,
tylko bardzo zawstydzeni, więc nasz uśmiech jest gorzki".
Pisząc o tatemae nie można nie wspomnieć o enryo. Enryo jest kluczową war¬
tością kultury japońskiej. Enryo to powściągliwość w kontaktach społecznych,
powstrzymywanie się przed otwartym wyrażaniem swoich opinii, pragnień, pre¬
ferencji. Zachodnia bezpośredniość w tym względzie traktowana jest jako prze¬
jaw „niedojrzałości" przypomina bowiem zachowanie japońskich dzieci.

�Piotr Szarota

148

Jednym z aspektów enryo jest manifestowanie skromności. W kulturze japoń¬
skiej, w przeciwieństwie do amerykańskiej, promowanie własnej osoby poprzez
demonstrowanie swoich sukcesów postrzegane jest jako zjawisko negatywne. Lu¬
dzie skromni, którzy po osiągnięciu sukcesu wycofują się w cień, zamiast chwalić
się i przypisywać sobie wszystkie zasługi, są w Japonii nie tylko bardziej lubiani,
ale również oceniani jako zdolniejsi i bardziej kompetentni. Mało tego. Japończycy
nie tylko nie wykazują tendencji do faworyzowania własnej osoby, ale zachowują
się często wręcz przeciwnie, próbując umniejszać własne dokonania. Jeśli badani
Amerykanie wypadną w testach gorzej od innych, będą mieli mniejsze zaufanie do
takich wyników niż w sytuacji, gdy wypadną lepiej. Japończycy przeciwnie. Będą
bardziej wierzyć w rzetelność wyniku, kiedy poniosą porażkę, niż gdy osiągną suk¬
ces (por. Markus, Kitayama, 1991). Zniekształcenie to przypisywane jest działaniu
normy skromności lub potrzebie wzmacniania pozycji innych.
Tego rodzaju nastawienie przejawia się również w kontrolowaniu mimiki.
Hasada (2003) pisze, że reagując na komplementy, Japończycy sprawiają wra¬
żenie zakłopotanych bądź zawstydzonych, co bardzo dziwi Amerykanów, którzy
spodziewają się po nich szerokich uśmiechów. Często odczytywane jest to jako
„typowa japońska hipokryzja". W kontekście zawodów sportowych rezygnacja
z otwartego manifestowania radości i tryumfalnych uśmiechów wynika często
z omoiyari. Hasada (2003, s. 53) cytuje wypowiedź zawodnika sumo: „Kiedy
udzielam wywiadu po wygranej walce, myślę o uczuciach swojego przeciwnika,
dlatego czuję się winny, kiedy pokazuję swoją radość. Aby nie zrobić mu przy¬
krości, mówię więc, że miałem szczęście, albo że to był tylko przypadek".

Uśmiech i socjalizacja
Kulturowe wartości, aby spełniać funkcję regulatorów zachowania, muszą zo¬
stać zinternalizowane za pomocą różnego rodzaju oddziaływań socjalizacyjnych.
Socjalizacja taka rozpoczyna się już we wczesnym dzieciństwie. Na rolę wycho¬
wania w uczeniu się kulturowych skryptów uśmiechu zwrócił już uwagę Hearn.
„[Dzieci] uczą się uśmiechać, tak jak uczą się ukłonu" — pisał.
Śmiech nie jest mile widziany, z oczywistych powodów. Lecz uśmiechu używa się
przy wszystkich przyjemnych okazjach, zarówno gdy rozmawia się z kimś wyższym
rangą, jak i równym sobie, ale także w sytuacjach, które nie są miłe; jest to pewien
sposób bycia, obejścia. Najmilsza twarz to ta, na której gości uśmiech, a ukazywa¬
nie takiego właśnie oblicza rodzicom, krewnym, nauczycielom, przyjaciołom i tym
wszystkim, którzy dobrze nam życzą, stanowi właściwy cel życia. Nawet jeśli serce
się kraje, twym obowiązkiem jest uśmiechać się mężnie (Hearn, 1976, s. 667).

Podobne spostrzeżenia znaleźć można w tekstach Donalda Richie (1987;
1992): „Lafcadio Hearn już dawno temu zwrócił uwagę, że japoński uśmiech

�Japoński uśmiech: orientalistyczna inwencja czy skrypt kulturowy?

149

jest nie tylko spontaniczną ekspresją; to także forma etykiety, której ciągle uczą
się japońskie dzieci" — pisze autor (1992, s. 76). „Próbowałem wyobrazić so¬
bie system wychowawczy, który był odpowiedzialny za ten fenomen: całe stule¬
cia, podczas których ludzie (... ) byli uczeni, że wyrażanie irytacji czy oburzenia
nie jest społecznie produktywne. Należąc do pewnej społeczności, trzeba sza¬
nować jej standardy. Własna reakcja powinna zostać stłumiona, tak aby można
było zachować atmosferę harmonii" (Richie, 1987, s. 117). „Dziecko uczy się
więc wcześnie, że powinno uśmiechać się, gdy cierpi — dodaje Iwamoto (1961,
s. 10). — Może się uśmiechnąć, gdy się poważnie skaleczy, a jego uśmiech ozna¬
cza wtedy: «Nie przejmujcie się. To nic poważnego»".
W literaturze przedmiotu mówi się niekiedy o „treningu omoiyari", dzięki
któremu dzieci uczą się przyjmować perspektywę drugiej osoby. Jak pisze Pa¬
tricia Clancy, powołując się na badania, które prowadziła w Japonii: „Wydając
polecenia, japońskie matki podkreślają wyraźnie, jak ważna jest wrażliwość na
potrzeby, życzenia i uczucia innych ludzi. Takie odwoływanie się do empatii, po¬
średnie bądź bezpośrednie, stanowiło 45% wszystkich uzasadnień, które wymie¬
niały matki jako podstawę własnych działań wychowawczych" (Clancy, 1986,
s. 232). Uczenie empatii może polegać początkowo na informowaniu dziecka
o potrzebach innych („Twoja siostra jest głodna"); bardziej zaawansowaną tech¬
niką jest przypisywanie obserwowanym ludziom słów, których w rzeczywisto¬
ści nie wypowiedziały, ale najprawdopodobniej myślą w podobny sposób. Na
początku dziecko słucha matki, później z większym lub mniejszym sukcesem
próbuje samemu „czytać w cudzych myślach".
Zabiegi wychowawcze zmierzają też do nauczenia dziecka, że jego zachowanie
powinno być zgodne z oczekiwaniami innych ludzi i że podlega ono ciągłej ocenie.
W tym wypadku Clancy (1986) pisze o „treningu konformizmu", choć lepszym
określeniem byłby tu chyba „trening wa". Matki często odwołują się do hipotetycz¬
nych reakcji innych ludzi, którzy obserwują bądź mogliby zauważyć zachowanie
dziecka, ucząc je strachu przed społeczną dezaprobatą i wykluczeniem. Dziecko
uczy się, że pewne zachowania są złe, nie z powodu implikacji moralnych, ale
z uwagi na ocenę społeczną: „będą się z ciebie śmiali", „będziesz wyrzutkiem".
Socjalizacja nie kończy się we wczesnym dzieciństwie, rozmaite reguły wdra¬
żane są podczas edukacji szkolnej, jak również w miejscu pracy. Szczegółowe
wskazania dotyczące godnego bądź eleganckiego zachowania są też kodyfiko¬
wane w formie rozmaitych podręczników dobrych manier, najczęściej mamy tu
jednak do czynienia z przepisami regulującymi zachowanie określonej klasy czy
warstwy społecznej. Niestety, nie udało mi się znaleźć odniesień do tego rodzaju
zapisów regulujących zasady „eleganckiego uśmiechu" w Japonii, wiadomo jed¬
nak, że zapisy takie istniały na przykład w Chinach. Wspomina o nich psycholog
Otto Klineberg (1938), w artykule poświęconym ekspresji emocjonalnej w litera¬
turze chińskiej. Oprócz literatury pięknej, Klineberg analizuje właśnie podręcz¬
niki etykiety, a w jednym z nich natrafia na takie rady: „Nie pokazuj zbyt łatwo

�Piotr Szarota

150

swojego niezadowolenia i nie uśmiechaj się za często" oraz „Kiedy się uśmie¬
chasz, nie pozwól, aby widoczne były twe zęby, innymi słowy, twój uśmiech
musi być tak powściągliwy, aby nie widać było zębów" (Klineberg, 1938, s. 519).
Z analiz Klineberga wynika też, że znacznie częściej niż w tradycji europejskiej
uśmiech stosowany bywał w Chinach jako wyraz pogardy i złości.

Podsumowanie
Dotychczasowe rozważania dotyczyły kulturowych norm i wartości, które
najprawdopodobniej regulują sposób wykorzystania uśmiechu w kulturze japoń¬
skiej. Nie twierdzę, że „etykieta uśmiechu" jest przyswajana w tym samym stop¬
niu i kształcie przez wszystkich Japończyków. Zapewne ulega ona historycznym
przemianom, a więc można się tu spodziewać różnic nie tylko środowiskowych,
ale i pokoleniowych. Nie jest też jasne, do jakiego stopnia opisane wyżej kulturo­
we zależności są specyficzne dla Japonii, a do jakiego stopnia charakterystyczne
są dla większości kultur kolektywistycznych Dalekiego Wschodu.
Wspominałem już o podobieństwach w podejściu do komunikacji niewerbal¬
nej, które łączą wyraźnie Japończyków z Koreańczykami i Chińczykami — cho¬
dzi przede wszystkim o kontrolę mimiki i kontekstową interpretację zachowania.
Na tej podstawie można przypuszczać o pewnych podobieństwach w zakresie sto¬
sowanej etykiety uśmiechu. Podobieństwa takie wynikać mogą przede wszystkim
ze znaczenia, jakie zarówno w Japonii, jak i w Chinach przypisuje się społecznej
harmonii. Analizując funkcję uśmiechu w kulturze chińskiej, Bifang Chen pisze,
że w wypadku Chińczyków o pojawieniu się uśmiechu decydują raczej czynniki
zewnętrzne niż wewnętrzne, jak zadowolenie czy sympatia dla kogoś.
Chińczyk, zanim się uśmiechnie, musi zbadać sytuację. Próbuje się zorientować
czy jego uśmiech nikogo nie obrazi i w jakim nastroju jest reszta grupy, i od tego
właśnie uzależni własną reakcję. Podczas przyjęcia zdarza się, że ktoś opowiada
z uśmiechem o swoich przykrych doświadczeniach. Uśmiech pojawia się na jego
twarzy w celu ukrycia prawdziwych uczuć, które nie pasowałyby do panującego
wokół radosnego nastroju (Chen, 2006, s. 17).

Chen pisze także, że uśmiech wykorzystywany jest również do łagodzenia
napięć interpersonalnych, towarzyszy on na przykład przywołanej przez autorkę
sytuacji, w której podwładny przeprasza za popełnioną pomyłkę. W obu wypad¬
kach widać wyraźne podobieństwa do scenariuszy japońskich.
Pisząc o chińskim uśmiechu, Chen zwraca również uwagę na doniosłość roz¬
różnienia na grupę własną i obcą. Chińczycy z reguły nie uśmiechają się do ob¬
cych; uśmiech ze strony nieznajomego oznaczać może, że ktoś zamierza prosić
drugą osobę o przysługę albo coś jej sprzedać (Chen, 2006). Rozróżnienie na
grupę własną i obcą jest bardzo istotne także w Japonii, jednak wydaje się, że
japońska etykieta uprzejmości często nie ogranicza się tylko do kręgu współpra-

�Japoński uśmiech: orientalistyczna inwencja czy skrypt kulturowy?

151

cowników, przyjaciół i krewnych. Wiedzą coś na ten temat turyści, którzy mieli
możliwość odwiedzenia zarówno Chin, jak i Japonii.
Podobieństwa pewnych zasad regulujących użycie uśmiechu odnaleźć można
nawet poza kręgiem bezpośredniego oddziaływania tradycji konfucjańskiej. Ze
zgromadzonych przeze mnie danych wynika na przykład, że sposób wykorzysta¬
nia uśmiechu w Tajlandii czy w Indonezji wydaje się dość zbliżony do obyczajów
japońskich (por. Szarota, 2006). „Jak to możliwe, że Tajowie mogą się uśmiechać,
jeśli ich uśmiech nie odzwierciedla ich prawdziwych uczuć" — pyta retorycznie
Marsi Paribatra z Uniwersytetu Chulalongkorn w Bangkoku.
Turysta, któremu uda się opanować kilka tajskich słów, na pewno zauważy, że pe­
wien zwrot powraca w rozmowach z zaskakującą częstością: Mai pen arai!, czyli
„Nie przejmuj się!" albo „Mniejsza o to!". To zaklęcie wypowiadane jest w obliczu
wszelkich codziennych problemów. Nie ma sensu złościć się czy trapić małymi nie¬
dogodnościami losu, po co zamieniać życie w dramat? Mai pen arai. Nawet jeśli
ktoś uśmiecha się, oznajmiając śmierć kogoś bliskiego, nie czyni tego z braku uczuć,
przekazuje tylko niemy komunikat, że to, co się stało, jest nieodwracalne. Uśmiecha­
jąc się, próbuje oszczędzić innym żałoby i nie odbierać im radości życia (...). Taka
postawa jest charakterystyczna dla Tajlandii, ale także dla innych krajów Dalekiego
Wschodu, od Sri Lanki po Laos, od Bali po Japonię (Paribatra, 1991, s. 26).

Czy zatem japoński uśmiech jest kulturowym skryptem, czy orientalistyczną
inwencją? Wydaje mi się, że przedstawione rozważania świadczą, że raczej tym
pierwszym. Wiele wskazuje również na to, że biorąc pod uwagę wszystkie kulturowe
uwarunkowania, którym podlega, jest też japoński uśmiech jakościowo wyróżnialny
spośród „uśmiechów Dalekiego Wschodu". Z drugiej strony, jego wyjątkowość za¬
pewne nie powinna być przeceniana.
Słowa kluczowe: uśmiech, etykieta, komunikacja niewerbalna, kultura japońska,
orientalizm, nihonjinron

BIBLIOGRAFIA
Benedict R.
2003
Brophy P.
1997
Burman E.
2007

Chryzantema i miecz. Wzory kultury japońskiej
Warszawa.

(przeł. E. Klekot), PIW,

Ocular Excess: A Semiotic Morphology of Cartoon Eyes, „Art &amp; Design"
vol. 53, p.7, s. 26-33.
Between Orientalism and Normalization: Cross-Cultural Lessons from Ja¬
pan for a Critical History of Psychology, „History of Psychology" vol. 10,
p. 19, s. 179-198.

�152

Piotr Szarota

Burszta W.J.
2004
Różnorodność i tożsamość. Antropologia jako kulturowa refleksyjność,
Wydawnictwo Poznańskie, Poznań.
Cazal D.
1996
Twarz, komunikacja międzykulturowa i etyka: przykład Korei, w: Komuni­
kacja międzykulturowa: zderzenia i spotkania, red. A. Kapciak, L . Korporowicz, A. Tyszka, Instytut Kultury, Warszawa, s. 205-218.
Chen B.
2006
Cultural Differences in Smiling, „US-China Foreign Language" vol. 4,
p. 4, s.15-18.
Clancy P.M.
1986
The Acquisition of Communication Style in Japanese, w: Language Socia­
lization Across Cultures, eds. B.B. Schieffelin, E. Ochs, Cambridge Uni­
versity Press, Cambridge, s. 213-250.
Doliński D.
2000
Ekspresja emocji. Emocje podstawowe i pochodne, w: Psychologia.
Podręcznik akademicki, tom 2, red. J. Strelau, Gdańskie Wydawnictwo
Psychologiczne, Gdańsk, s. 351-367.
Gjerde P.
2001
Attachment, Culture, and Amae, „American Psychologist" vol. 56, p. 2,
s. 826-827.
Gjerde P., Onishi M .
2000
Selves, Cultures, and Nations: The Psychological Representation of „the
Japanese" in the Era of Globalization, „Human Development" vol. 43,
p. 10, s. 23-33.
Hall E.T.
Poza kulturą, przeł. E. Goździak, PWN, Warszawa.
1984
Hasada R.
1996
Some Aspects of Japanese Cultural Ethos Embedded in Nonverbal Com­
municative Behaviour, w: Nonverbal Communication in Translation, ed.
F. Poyatos, John Benjamins, Amsterdam, s. 83-103.
2003
„Cultural Script": On Japanese Attitude towards Emotion. „Bulletin
of Japanese Language Center for International Students" vol. 29, p. 40,
s. 27-67.
Hearn L.
1976
Glimpses of Unfamiliar Japan, C.E. Tuttle, Tokyo (I wyd. 1894).
Iryo C.
Japanese Smile. „The Gaijin Gleamer Online", vol. 43, http://kyushu.com/
1996
gleamer.
Iwamoto R.
1961
What is Behind the Japanese Smile, „Thunderbird International Business
Review" vol. 3, p.1, s.10.
Kitayama S., Mesquita B., Karasawa M .
2006
Cultural Affordances and Emotional Experience: Socially Engaging and
Disengaging Emotions in Japan and the United States, „Journal of Persona­
lity and Social Psychology" vol. 91, p.13, s. 890-903.

�Japoński uśmiech: orientalistyczna inwencja czy skrypt kulturowy?

153

Klineberg O.
1938
Emotional Expression in Chinese Literature, „Journal of Abnormal and So­
cial Psychology" vol. 33, p. 3, s. 517-520.
Knapp M.L., Hall J.A.
2000
Komunikacja niewerbalna w interakcjach międzyludzkich, przeł. A. i L. Śliwa,
Astrum, Wrocław.
LaVoy K.S., Pedersen W.C., Reitz J.M., Brauch A.A., Luxenberg T., Nofsinger C.
2001
Children 's Drawings: A Cross-Cultural Analysis from Japan and the Uni­
ted States, „School Psychology International" vol. 22, p.11, s. 53-64.
Lebra S.T.
1976
Japanese Patterns of Behaviour, University of Hawaii Press, Honolulu.
Markus H., Kitayama S.
1991
Culture and the Self: Implications for Cognition, Emotion, and Motivation,
„Psychological Review" vol. 98, p. 29, s. 224-253.
Matsumoto D.
1989
Cultural Influences on the Perception of Emotion, „Journal of Cross-Cul¬
tural Psychology" vol. 20, p. 13, s. 92-105.
Minear R.H.
1980
Orientalism and the Study of Japan, „Journal of Asian Studies" vol. 39,
p. 27, s. 507-534.
Paribatra M .
1991
Smile, Smile, Smile, „UNESCO Courier" vol. 5, p. 3, s. 26-29.
Perper T., Cornog M .
2002
Eroticism for the Masses: Japanese Manga Comics and Their Assimilation
into the U.S., „Sexuality &amp; Culture" vol. 6, p. 98, s. 3-101.
Pham P.L.
1999
On the Edge of the Orient: English Representations of Japan, circa 1895¬
-1910, „Japanese Studies" vol. 19, p. 20, s. 161-181.
Reischauer E.O.
1988
The Japanese Today: Change and Continuity, The Belknap Press, Cam¬
bridge, M A .
Richie D.
1987
A Lateral View. Essays on Contemporary Japan, Japan Times, Tokyo.
1992
Different People: Pictures of Some Japanese, Kodansha, Tokyo.
Rosen S.L.
2000
Japan as Other: Orientalism and Cultural Conflict, „Journal of Intercul¬
tural Communication" vol. 4, p. 12, s. 123-135.
Said E.W.
1991
Orientalizm, przeł. M . Wyrwas-Wiśniewska, PIW, Warszawa.
Schank R.C., Abelson R.P.
1977
Scripts, Plans, Goals and Understanding, Erlbaum, Hillsdale, NJ.
Schodt F.L.
1996
Dreamland Japan. Writings on Modern Manga, Stone Bridge Press, Berkeley.
Sugimoto Y
1997
An Introduction to Japanese Society, Cambridge University Press, Cam¬
bridge.

�Zbigniew Szmyt

154
Szarota P.
2006

Psychologia uśmiechu. Analiza kulturowa, Gdańskie Wydawnictwo Psy­
chologiczne, Gdańsk.
Wierzbicka A.
1995
Kisses, Handshakes, Bows: The Semantics of Nonverbal Communication,
„Semiotica" vol. 103, p. 45, s. 207-252.
1997
Understanding Cultures Through Their Key Words: English, Russian, Po­
lish, German, and Japanese, Oxford University Press, New York.
1999
Emotions Across Languages and Cultures: Diversity and Universals, Cam­
bridge University Press, Cambridge.
Yuki M . , Maddux W.W., Masuda T.
2007
Are the Windows to the Soul the Same in the East and West? Cultural Dif­
ferences in Using the Eyes and Mouth as Cues to Recognize Emotions in
Japan and the United States, „Journal of Experimental Social Psychology"
vol. 43, p. 8, s. 303-311.

Piotr Szarota

THE JAPANESE SMILE: A N ORIENTAL I N V E N T I O N OR A CULTURAL
SCRIPT?
(Summary)
The author tries to answer the question to what extent the „Japanese smile", which is
so often described by Western authors, is an Oriental invention and to what degree it
is actually rooted in the traditional Japanese cultural values. A definition was adopted
according to which smile is a characteristic and easily recognisable mimic expression,
which performs an important communicative function. Individual cultures can be diffe­
rent with respect to how smile is used in social life. The specific „high context" commu­
nication, characteristic of the Far East, where not much has to be expressed by means of
words because most information is contained in the context of the utterance, has been
described. A hypothesis has been advanced that in such a situation smile will rarely be
treated as a social signal, the meaning of which can be independent of the background.
The most important part of the text is devoted to the description of hypothetical cultural
scripts, which encourage or prevent from the use of smile in specific social situations.
A relation between these scripts and the traditional values of Japanese culture, particu­
larly those connected with the ideal of wa, i.e. social harmony, has been discussed. The
author also tries to answer the question to what extent the etiquette of the Japanese smile
is unique. The author concludes that the Japanese smile fits well into the cultural context
of Japanese culture and stands out from other „smiles of the Far East".
Key words: smile, etiquette, non-verbal communication, Japanese culture, orientalism,
nihonjinron

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6041" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6021">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c32be050c9a7562c85d052453cc077f5.pdf</src>
        <authentication>4a315bff80dad65748082d42d3e22fed</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72073">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5181</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72074">
                <text>2007</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72075">
                <text>Zawistowicz-Adamska, Kazimiera (1897-1984)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72076">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4806</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72077">
                <text>Projekt "etnografii doświadczenia" Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej i jego wspólczesne zastosowania / LUD 2007 t.91</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72078">
                <text>LUD 2007 t.91, s.111-136</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72079">
                <text>Kafar, Marcin Andrzej</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72080">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72081">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72082">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72083">
                <text>Lud, t. 91, 2007

MARCIN ANDRZEJ KAFAR
Łódź

PROJEKT „ETNOGRAFII DOŚWIADCZENIA" K A Z I M I E R Y
ZAWISTOWICZ-ADAMSKIEJ I JEGO WSPÓŁCZESNE
ZASTOSOWANIA
1

Wstęp
Jakiś czas temu dotarła do mnie Społeczność wiejska. Doświadczenia i roz­
ważania z badań terenowych w Zaborowie Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej.
Książkę dostałem od kolegi, etnologa, który — czytając fragmenty notatek tere­
nowych robionych przeze mnie na potrzeby doktoratu — doszukał się zbieżności
form narracyjnych stosowanych w moim tekście i tekście Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej. Po zaledwie wstępnym przekartkowaniu paru wybranych na
chybił trafił rozdziałów, potwierdziło się to spostrzeżenie mojego kolegi, a po
głębszej analizie treści Społeczności wiejskiej stało się jasne, iż znajdę w tym
dziele także niezwykle cenne wskazówki dotyczące metody i — w nieco mniej¬
szym zakresie — technik prowadzenia badań terenowych pomocnych w realiza¬
cji mego projektu.
W dalszej części szkicu postaram się wyjaśnić, na czym polega zaproponowa­
ne przez Kazimierę Zawistowicz-Adamską podejście do problemu badania „spo­
łeczności wiejskiej" oraz zastanowię się, jak perspektywa badawcza założycielki
Katedry Etnografii Uniwersytetu Łódzkiego koresponduje z perspektywą, jaką
przyjąłem w moich własnych badaniach, dotyczących społeczności hospicjum
i Domu Pomocy Społecznej dla Przewlekle Chorych. Innymi słowy, spróbuję
pokazać, jakiego rodzaju „duchowe pokrewieństwo" (Wejland, 2001, s. 7) wiąże
mnie z Kazimierą Zawistowicz-Adamską i jakie inspiracje czerpię z wyłożonej
przez nią wizji uprawiania etnografii.

1

Niniejszy tekst prezentowany był po raz pierwszy w październiku 2006 r. w ramach seminarium
doktoranckiego odbywającego się w Zakładzie Teorii i Badań Kultury Współczesnej Instytutu Etnologii
i Antropologii Kulturowej UŁ. Chciałbym podziękować wszystkim uczestnikom seminarium (szczegól­
nie zaś prof. Grażynie Ewie Karpińskiej i prof. Andrzejowi Pawłowi Wejlandowi, promotorowi mojej
rozprawy doktorskiej) za wszelkie uwagi na temat tego tekstu. Osobne wyrazy wdzięczności przekazuję
prof. Bronisławie Kopczyńskiej-Jaworskiej za jej komentarze i poświęcenie cennego czasu na lekturę
roboczej wersji mego szkicu, a także Robertowi Dzięcielskiemu, dzięki któremu bliżej zainteresowałem
się Społecznością wiejską.

�Marcin Andrzej Kafar

112

Zapomniane dzieła i myśli, czyli o sile naukowej „skotomy"
Olivera Sacksa metafora

„skotomy"

Zanim przejdę do omówienia wskazanych wyżej problemów, chciałbym
przedstawić parę uwag natury bardziej ogólnej, które, jak sądzę, będą dobrym
wprowadzeniem w interesujące mnie zagadnienia. Rzecz dotyczy „skotomy",
czyli mroczka pamięci naukowej.
Metaforą skotomy w kontekście dyskusji nad dziejami nauki jako pierwszy
posłużył się brytyjski neurochirurg Oliver Sacks. W wydanym w latach 90. ubie­
głego wieku artykule Mroczek: zapominanie i pomijanie w nauce (Sacks, 1996b)
skotoma pojawia się jako zwornik kilkunastu historii, w których autor tropi za¬
wiłe drogi odkryć naukowych. Pomimo tego, że Sacks sięga po przykłady z nauk
ścisłych — medycyny, fizyki, chemii, to jego spostrzeżenia mają charakter uni¬
wersalny, odnoszą się bowiem do istoty myślenia naukowego jako takiego. We¬
dług Sacksa, kiedy zastanawiamy się nad
2

historią idei, możemy patrzeć wstecz lub do przodu: możemy tropić wcześniejsze
etapy, przeczucia bądź antycypacje dzisiejszych poglądów, ale możemy też skupić
się na ewolucji — skutkach i konsekwencjach — tego, w co wierzyliśmy kiedyś.
Tak czy inaczej, historia ta może nam się objawić jako kontinuum, postęp, rozwój
—jak w przypadku drzewa życia. Wszelako często okazuje się, że fakty nie mają
nic wspólnego z majestatycznym rozwojem i nie świadczą o jakiejkolwiek ciągło­
ści (...); historie (...) pokazują, jak osobliwe, skomplikowane, sprzeczne i irracjo­
nalne bywają procesy odkrycia naukowego (...). Lecz mimo to spoza meandrów
i anachronizmów, spoza przypadków i łutów szczęścia wyziera tu może jakiś ogól¬
ny wzór (Sacks, 1996b, s. 93).

Zdaniem autora Antropologa na Marsie, wzór ten najlepiej oddaje właśnie
metafora skotomy. Naukowe skotomy — co przekonująco stwierdza Sacks,
przedstawiając kolejne historie — to pewnego rodzaju, uwarunkowane kultu¬
rowo i społecznie, „dziury pamięci", ujawniające się nader często na różnych
etapach odkryć dokonywanych we wszystkich dziedzinach wiedzy. Należą do
nich wszelkie odkrycia „przedwczesne" i teorie odosobnione, pojawiające się
poza szerszymi odniesieniami i kontekstami obowiązujących w danym czasie
paradygmatów naukowych. Skotomami mogą być także, powołane do życia nie2

Decyduję się na używanie słowa „skotoma" zamiast „mroczek", odchodząc tym samym od ścieżki
wybranej przez tłumacza artykułu Sacksa (1996b). Sądzę, iż dzięki takiemu zabiegowi pozostaję bliższy
intencjom samego Sacksa, który odwołał się do angielskiego terminu scotoma, próbując wykorzystać
jego łaciński (scotoma: niewyraźne widzenie) oraz grecki źródłosłów (skotoma: zawrót głowy; skotos:
ciemność, cień; skotoun: zaciemniać). Współcześnie termin „skotoma" stosowany jest w nomenklatu¬
rze medycznej, gdzie służy określaniu zaburzeń wzrokowych, związanych z zamgleniami i plamami
(mroczkami) w polu widzenia. Tłumaczenie ang. scotoma na pol. „skotoma" zastosowano już w przy¬
padku innego tekstu Sacksa (1996a).

�Projekt „etnografii doświadczenia" Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej...

113

kiedy zupełnie przypadkowo, trafne intuicje, które, nim zostaną na dobre wpro­
wadzone w intelektualny krwiobieg, są z różnych przyczyn osobliwie pomijane
i przepadają na długi, długi czas, by później nagle i niespodzianie okazać się
głęboko odkrywczymi i znakomicie pasującymi do nowoczesnych ujęć określo­
nych problemów.

Społeczność

wiejska jako przykład

„skotomy"

w myśleniu

etnograficznym

Gdy przyjrzymy się bliżej losom Społeczności wiejskiej, skojarzenia z Sacksowską skotomą nasuwają się bardzo wyraźnie. Co za tym przemawia?
Jak dotychczas praca Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej pozostaje na grun¬
cie etnologicznym prawie zupełnie niezauważana, albo lepiej powiedzieć, że jest
zauważana w stopniu niewystarczającym w stosunku do możliwości wielości
odczytań, jakie daje. Kłopot polega na tym, że Społeczności nie uznaje się na
„salonach akademickich" za dzieło znaczące, nie czyta się jej na co dzień i nie
omawia „wzdłuż i wszerz", jak czyni się to obecnie choćby w odniesieniu do
prac Geertza, Clifforda, Hastrup i innych popularnych i uznanych za wiodących
przedstawicieli światowej antropologii. W bibliografii załączonej do dostępnych
w Internecie programów studiów dla kierunków nauk społecznych i humani­
stycznych (antropologii, etnologii, socjologii) na pracę Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej natrafiłem zaledwie dwa razy !
Szkopuł w tym, że owe dyspozycje programowe nie korespondują nawet
pośrednio z kwestiami, które, moim zdaniem, samej Kazimierze Zawistowicz-Adamskiej, gdy pisała Społeczność, wydawały się najistotniejsze.
O ile brak większego zainteresowania dziełem Zawistowicz-Adamskiej jest
stosunkowo łatwo wytłumaczalny, gdy patrzymy na programy kursów akademi¬
ckich (zależą one w dużej mierze od określonych profilów studiów i arbitralnego
doboru literatury, dokonywanego przez wykładowców), o tyle bardziej zastana¬
wiające może być pełne bądź częściowe pomijanie lub, jak powiedziałby Oli¬
ver Sacks, pokrywanie mrokiem treści Społeczności wiejskiej w rozważaniach
antropologów bliżej zainteresowanych na przykład metodą Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej . Katarzyna Kaniowska pisze o Społeczności dopiero w studium
teoretyczno-metodologicznym Opis — klucz do rozumienia kultury (1999). Wy3

4

3

Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Jagiellońskiego umieścił j ą — obok
obszernej literatury dotyczącej metody funkcjonalnej Bronisława Malinowskiego — w module „Metody
interpretacji w etnologii — funkcjonalizm", w drugim zaś przypadku I . Bukraba-Rylska wskazała na
fragmenty Społeczności wiejskiej poświęcone pracy w gospodarstwie, rzemiośle i migracji oraz pomocy
sąsiedzkiej jako rodzaju kapitału społecznego. Wspomniane tematy realizowane są w ramach zajęć semi¬
naryjnych zatytułowanych „Wieś i mieszkańcy wsi w badaniach socjologicznych".
Mam na myśli wydany w 1988 roku artykuł K. Kaniowskiej, zatytułowany Rozważania o meto­
dzie Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej (Kaniowska, 1988), w którym również nie znalazłem żadnego
odniesienia do Społeczności wiejskiej.
4

�114

Marcin Andrzej Kafar

powiada się o Społeczności wiejskiej w kontekście związków między opisem antopologicznym a typem świadomości badawczej i na tym tle poszukuje powiązań
tekstów antropologicznych z literaturą, dopatrując się w Społeczności cech gatun¬
ku dokumentu-powieści (Kaniowska, 1999, s. 162-163).
Propozycja Katarzyny Kaniowskiej jest godna odnotowania przede wszystkim
dlatego, iż należy do bardzo nielicznych prób krytycznego odczytania Społeczno¬
ści wiejskiej. W moich poszukiwaniach choćby śladów takiego podejścia odna¬
lazłem — prócz wspomnianego wyżej — zaledwie tylko jeden wart zaznaczenia
trop — artykuł Ewy Nowiny-Sroczyńskiej, wydany w zbiorze materiałów z sesji
poświęconej pamięci Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej (Nowina-Sroczyńska,
1988). W owym eseju trafnie ukazane są wymiary Społeczności wiejskiej, pozwa¬
lające sytuować tę książkę w płaszczyźnie dzieła literacko-naukowego. Ewa Nowina-Sroczyńska odnajduje w nim — sięgając do ustaleń Michaiła Bachtina — re¬
guły powieści dydaktycznej, skonstruowanej w oparciu o igurę „dojrzewającego
człowieka". Zabieg taki pozwolił Kazimierze Zawistowicz-Adamskiej wnieść do
tekstu niezwykle istotny element dynamiki, wewnętrznego ruchu narracyjnego.
Ujawnia się on zarówno w formie, budowanego w dłuższym odstępie literackiego
czasu, portretu autobiograicznego autorki, jak i w postaci „konstelacji ludzkich",
złożonych z portretów mieszkańców Zaborowa. Dla Ewy Nowiny-Sroczyńskiej
Społeczność to jednak nade wszystko przykład bardzo osobistego zapisu doświad¬
czenia terenowego. Jej zdaniem, „Powstawanie takich zapisów mogłoby mieć dla
naszej antropologii walor szczególny — choćby ukazywania zmagań z metodą,
z wątpliwościami" (Nowina-Sroczyńska, 1988, s. 31). Te zaś, co doskonale wie¬
dzą wszyscy uprawiający etnograię wspartą o badania terenowe, składają się na
naszą etnograiczną codzienność i decydują o tak ważkich kwestiach, jak tożsa¬
mość antropologiczna czy granice poznania antropologicznego.
Trafne spostrzeżenia Ewy Nowiny-Sroczyńskiej nie znalazły do tej pory od¬
dźwięku w kręgu polskich antropologów. Dlaczegóż tak się stało? Czyżby, po¬
dobnie jak sama Społeczność wiejska, pojawiły się zbyt wcześnie, czyżby były,
parafrazując myśl Clifforda Geertza komentującego doniosłe ustalenia Thomasa
Kuhna na temat paradygmatów w nauce, właściwym głosem wyrażonym w nie¬
właściwym czasie (Geertz, 2003, s. 200-209)? Kuhn w swym monumentalnym
dziele Struktura rewolucji naukowych przekonuje nas, iż „uprawianie nauki (...)
oraz dokonywane w nauce rewolucje są jak najbardziej związane z istnieniem
określonych społeczności" (Kuhn, 2001, s. 301) tworzonych i podtrzymywanych
przez naukowców. Ewa Nowina-Sroczyńska należy do pokolenia badaczy kultu¬
ry poszukujących inspiracji między innymi w lekturach z zakresu teorii literatu¬
ry i semiotyki — prądów intelektualnych jakże mozolnie torujących sobie drogę
ku uznaniu ich w antropologii polskiej przełomu lat 70. i 80. ubiegłego wieku
za prawomocne narzędzia opisu i interpretacji zjawisk kulturowych. Mieszczą
się one — obok strukturalizmu, fenomenologii, różnych odmian hermeneutyki
i antropologii symbolicznej — w nurcie „nowego paradygmatu antropologii", ku

�Projekt „etnografii doświadczenia" Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej...

115

któremu ciąży także autorka Podróży do Zaborowa. Swoim postulatem potrzeby
zwrócenia uwagi na „literacką strukturę" dzieła o Zaborowianach i ich relacjach
z etnografką wyraźnie łamała ona wcześniejszy, reprezentowany przez przed­
stawicieli „starego paradygmatu etnografii", schemat myślenia o Społeczności
wiejskiej jako pracy poświęconej w głównej mierze próbie nakreślenia „mapy"
stałych cech badacza terenowego (Nowina-Sroczyńska, 1988, s. 33). Kwintesen­
cję takiego wzoru myślenia na temat tej książki, a szerzej — myślenia o idealnym
typie badacza, znajdujemy w artykule Marcina Piotrowskiego Metoda badań te­
renowych Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej jako inspiracja dla współczes­
nego badacza (1988). Społeczność wiejska widziana w tej perspektywie to „va¬
demecum postaw badacza terenowego", służące „edukowaniu" kolejnych „rzesz"
młodych etnologów, noszących się z zamiarem wyruszenia w teren. To jednocześ­
nie, dodajmy, vademecum redukujące złożoną strukturę Społeczności wiejskiej do
poziomu podręcznika-świadectwa pisanego przez „bywałą w terenie", a przez to
wiarygodną etnografkę. Z takim dosłownym czytaniem Społeczności mieliśmy do
czynienia mniej więcej od początku lat 60. do końca lat 80. X X wieku, co wpłynę¬
ło na wykształcenie się jednostronnych, spetryikowanych sądów na temat pracy
Kazimiery Zawistowicz. Kolejna dekada przyniosła malejące stopniowo zaintere­
sowanie Społecznością wiejską, aż do niemal całkowitego jej zapomnienia .
Sytuacja macoszego traktowania tej książki trwa do dziś, a można j ą powiązać
z tendencją widoczną na gruncie współczesnej etnologii polskiej przynajmniej
w ciągu ostatnich dwóch dekad. Chodzi o proces (widoczny szczególnie wyraź¬
nie w dorobku młodych adeptów etnologii i antropologii) coraz częstszego się¬
gania ku źródłom zachodnioeuropejskim i amerykańskim, w celu odnajdywania
w nich nowych, atrakcyjnych, chwytliwych retorycznie ujęć kultury, sposobów
jej badania i opisywania. Tendencji tej towarzyszy jednoczesne zarzucanie stu¬
diów nad klasycznymi polskimi pracami etnograicznymi.
Wydaje się, iż postawa taka jest tyleż cenna (daje wszelako rozeznanie w róż¬
nych prądach umysłowych), co niebezpieczna, gdyż, jak dobitnie pokazują to
w celnych komentarzach Czesław Robotycki (Robotycki, 1995) i , w ślad za
nim, Katarzyna Kaniowska (Kaniowska, 1999, s. 140-142), nierzadko prowadzi
(w przypadku braku wystarczająco pogłębionej refleksji i koniecznej dozy kryty­
cyzmu) na poznawcze manowce. Dlatego też tak ważne są dziś głosy przypomi¬
nające, iż warto utrwalać i pielęgnować w sobie przekonanie, że
5

z twórczości klasyków mamy wciąż jakiś pożytek, (...) [gdyż — przyp. M.A.K.]
w swoim odczytaniu kultury zawarli już oni coś, do czego my — pamiętając lub nie
pamiętając o ich pierwszeństwie — po swojemu dochodzimy po latach, że przedsta­
wili coś, co w dzisiejszym antropologicznym horyzoncie wydaje się ciągle świeże
i inspirujące, a w każdym razie warte naszej uwagi (Wejland, 2001, s. 7).
5

W trakcie rozpoczętych przeze mnie w 1992 roku studiów etnograficznych nie omawialiśmy tej
książki na żadnych z zajęć kursowych.

�Marcin Andrzej Kafar

116

Być może pożyteczne zatem byłoby zastosowanie strategii pośredniej, pole­
gającej na połączeniu nowego ze starym, wejrzeniu w myśli klasyków etnografii
polskiej przy wsparciu współczesnej myśli etiologicznej, także tej o rodowodzie
zachodnim? I być może dopiero takie właśnie podejście spowoduje usunięcie owej
Sacksowskiej skotomy, którą naznaczone są, jak podpowiada intuicja, nie tylko —
czekające od ponad pół wieku na pełniejsze odczytanie (czyt.: twórcze wykorzy­
stanie) — idee zawarte w Społeczności wiejskiej, ale także inne niesprawiedliwie
zapomniane dzieła i ich twórcy .
W dalszej części opowieści o Społeczności wiejskiej postaram się pokazać,
na czym zasadza się specyfika rozumienia przez Kazimierę Zawistowicz-Adamską istoty badań terenowych, z centralnym dla niego punktem doświadczenia
badacza uwikłanego w kontakt z żywym człowiekiem (to bodaj najistotniejszy
rys etnograii Zawistowicz-Adamskiej) i zastanowię się, dlaczego ma ono szansę
wybrzmieć wyraźnie dopiero dziś, po bez mała sześćdziesięciu latach od prze¬
prowadzenia przez autorkę badań terenowych w Zaborowie i niemal pięćdziesię¬
ciu latach od ukazania się po raz pierwszy Społeczności .
6

1

O współczesnych możliwościach odczytania Społeczności wiejskiej
Słów kilka o konstrukcji pracy
Społeczność wiejska, sądząc po zamieszczonym w „Dodatkach" do niej „Pro­
jekcie opracowania materiałów Zaborowskich", początkowo miała przyjąć cha¬
rakter klasycznej monograii składającej się z następujących części:
I. Doświadczenia i refleksje z badań terenowych.
II. Zaborów jako środowisko.
III. Historia ruchu emigracyjnego z Zaborowa od 80. lat ubiegłego stulecia
[czyli X I X w. — przyp. M.A.K.].
IV. Wnioski ogólne.

Według pierwotnego projektu, części I I i I I I miały mieć charakter bardzo moc¬
no rozbudowanych faktograficznie opisów dotyczących środowiska zaborow¬
skiego, stanu gospodarstw, instytucji (szkoły, kościoła, samorządu), kontaktów
6

Bardzo dobrym przykładem twórczego czerpania z klasycznej wiedzy etnologicznej jest praca
R. Dzięcielskiego Ludowe obrazy miasta. Inspiracje bystroniowskie (Dzięcielski, 2001). Jej autor sięga
po koncepcje Jana Stanisława Bystronia, wykorzystując je do opisu i interpretacji zjawisk współczesnej
kultury miasta. Tym samym autor Ludowych obrazów miasta znakomicie wpisuje się w zapoczątkowa­
ną jeszcze w latach 70. ubiegłego wieku przez L. Stommę (kontynuowaną później przez C. Robotyckiego, Z. Benedyktowicza i in.) tradycję uprawiania etnologii w duchu „Bystroniowskim".
Społeczność wiejską wydano dwukrotnie: w roku 1948 i ponownie, po kilkuletnim trzymaniu jej
na indeksie, w 1957.
7

�Projekt „etnografii doświadczenia" Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej...

117

Zaborowian z sąsiednimi wsiami, miastem i zagranicą oraz historii ruchu emi­
gracyjnego z Zaborowa i wpływu emigracji na środowisko wiejskie. Część I sta­
nowić zaś miała wprowadzenie, w którym autorka przedstawia refleksje z badań
terenowych, dzieląc się wrażeniami dotyczącymi pierwszego zetknięcia z wsią,
kłopotów z adaptacją w terenie oraz współżycia z mieszkańcami Zaborowa.
Gdy jednak porównamy ów projekt ze spisem treści gotowej już książki,
okaże się, że proporcje zostały w niej radykalnie odwrócone. Mocno okrojona
zawartość części I I i III trafiła, razem z przypisami i załącznikami w postaci an­
kiet i kwestionariuszy, do „Dodatków". Na plan pierwszy wysunęły się natomiast
opowieści o doświadczeniach terenowych Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej
i to one stały się ostatecznie kamieniem probierczym Społeczności wiejskiej.
„Opowieści z terenu" pomieszczone są w dwóch rozdziałach: „Zdobywanie
wsi" oraz „Współżycie serdeczne", rozdziałach wyrosłych „z notatnika, prowa­
dzonego «na gorąco» podczas badań. Stąd ich nieco pamiętnikarski charakter "
(Zawistowicz-Adamska, 1948, s. 14).
8

„Opowieść

konfesyjna" i chronotop spotkania

Kiedy zagłębimy się w treść tych rozdziałów, zauważymy, iż organizująca
je zasada odpowiada regułom gatunku, który John van Maanen w głośnej pracy
o typach narracji etnograficznych, Tales of the Field, określa mianem „opo­
wieści konfesyjnej" (confessional tale) (van Maanen, 1988). Jest ona formą
narracyjną stosowaną w celu uwypuklenia w tekście osobistych odczuć bada¬
cza, jego zaangażowania emocjonalnego i szczególnej bliskości, jaką osiąga
w kontaktach z ludźmi napotykanymi w trakcie pracy terenowej. „Opowieść
konfesyjna" jest zawsze „bliska życiu" i może dlatego dominującym w niej
chronotopem, na co zwraca uwagę Martyn Hammersley, jest bardzo często
chronotop spotkania (Hammersley, 1998, s. 24).
Podług Michaiła Bachtina:
[motyw] spotkania jest jednym z najbardziej uniwersalnych motywów nie tylko
w literaturze (trudno znaleźć utwór zupełnie go pozbawiony), lecz również w innych
dziedzinach kultury, a także w rozmaitych sferach życia publicznego i prywatnego.
W dziedzinie nauki i techniki, w których panuje myślenie czysto pojęciowe, nie ma
motywów jako takich; przybliżonym ekwiwalentem motywu spotkania jest tu-

8

Można przypuszczać, że specyficzna literacka forma Społeczności została w pewnym sensie „wy­
muszona" koniecznością odtwarzania z pamięci tego, co znajdowało się w notatniku Kazimiery Zawi­
stowicz-Adamskiej. Zgodnie z informacją, jaką otrzymałem od prof. Marii Wieruszewskiej, oryginalne
zapiski z Zaborowa nie przetrwały wojennej zawieruchy, a tekst powstał za namową Marii Dąbrowskiej,
doceniającej pisarskie uzdolnienia ich autorki.

�Marcin Andrzej Kafar

118

taj pojęcie kontaktu. W mitologii i religii motyw spotkania odgrywa, rzecz jasna,
ogromną rolę: w sakralnej tradycji, w Piśmie Świętym (zarówno w chrześcijaństwie
— w Ewangeliach, jak i w buddyzmie), w rytuałach; łączy się też z innymi motywa­
mi, na przykład z motywem „objawienia" („epifanii"). Motyw spotkania ma istot­
ne znaczenie w pewnych nurtach filozofii nie mających ściśle naukowego charakteru
(na przykład w myśli Schellinga, Maxa Schelera, zwłaszcza zaś Martina Bubera).
W instytucjach organizujących życie społeczne i państwowe [chronotop — przyp.
M.A.K.] spotkania pojawia się nieustannie. Wszystkim znane są przeróżnie zorgani­
zowane spotkania społeczne i ich znaczenie (Bachtin, 1982, s. 295).

Wśród nieprzebranej liczby tych ostatnich wymienić należy niewątpliwie także
owe szczególnego rodzaju spotkania, jakimi są antropologiczne spotkania w tere­
nie. W przypadku Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej były to: pierwsze spotka­
nia z zaborowskimi kobietami; krnąbrną młodzieżą; spotkania z postaciami
wyjątkowymi — dziadkiem, ciotką; spotkania weselne i pogrzebowe; spotka­
nia w zaborowskim Domu Ludowym; wreszcie, nastawione przede wszystkim
na zbieranie danych etnograficznych spotkania codzienne w domach prywat¬
nych.
One wszystkie stały się — pod wpływem procesu „przetwarzania" przez Ka­
zimierę Zawistowicz-Adamską doświadczenia na tekst, przyjmujący wpierw for­
mę notatek terenowych, później bardziej skomplikowaną kompozycyjnie formę
książkową — głównymi, mówiąc językiem Bachtina, węzłami zawiązującymi
akcję, łączącymi rozproszone i zagmatwane w realnym życiu zdarzenia w pre¬
cyzyjnie zorganizowaną tekstową całość, obejmującą przestrzeń i czas „etnogra­
ficznego terenu".
Kazimiera Zawistowicz-Adamska w chronotopie „terenu" przedstawia siebie
w sposób niejednorodny — jest etnografką w tradycyjnym tego słowa znaczeniu
(ciąży na niej powinność zbierania materiałów empirycznych ), ale równocześnie
jest też, zaangażowaną w życie tytułowej społeczności wiejskiej, uczestniczką
odkrywanego i przeżywanego przez siebie świata: „często występują tu moje
własne przeżycia (...) trudno mi było uniknąć tego, skoro pragnęłam przedstawić
szczerze i po prostu dole i niedole badacza terenowego. Nie umiałam uczynić
tego bezosobowo" — tłumaczy autorka (Zawistowicz-Adamska, 1948, s. 15).
9

Posłużenie się chronotopem spotkania, w sposób, w jaki robi to Kazimiera Zawistowicz-Adamska, przełamuje, moim zdaniem, konwencje opowiadania sto¬
sowane w tradycyjnych etnografiach, takich jak, wskazane przez Vincenta Crapanzano, The Winnebago Tribe Paula Radina (1990) czy Divinity and Experience

9

Bardzo wymowny jest w tym względzie opis wciągnięcia badaczki we współuczestniczenie w pro­
cesie rekrutacji zarobkowej Zaborowian (Zawistowicz-Adamska, 1948, s. 102-104). K. Zawistowicz-Adamska w czasie badań terenowych stawała niejako na rozdrożu między koniecznością sprostania
wymogom nauki obiektywistycznej a moralną odpowiedzialnością za los ludzi, którzy obdarzali j ą
swym zaufaniem.

�Projekt „etnograii doświadczenia" Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej...

119

Godfreya Lienhardta (1961), których odpowiednikiem na polskim gruncie jest na
przykład praca Śladami Łemków Romana Reinfussa (1990).
Teksty tego rodzaju przedstawiają pozaczasowe obrazy opisywanego w nich spo­
łeczeństwa. Łączą w sobie odłamki i drobiazgi społeczno-kulturowego materiału
tak metodologicznie oraz teoretycznie racjonalizowanego, by odrzucić konwencje
literackie i ograniczenia, jakie one narzucają. Społeczeństwo, kultura stają się kon­
tenerami, w których umieszczane są mało skonkretyzowane zdarzenia — abstrak­
cje społeczno-kulturowych procesów. Odnajdujemy tam minimalną ilość narracyj­
nego ruchu, a jeśli już jakiś się pojawi, to zazwyczaj tylko po to, aby posłużyć za
przykład abstrakcyjnego procesu. Możemy powiedzieć, podążając za Bachtinem,
że w takich tradycyjnych etnografiach wymiar przestrzenny chronotopu (...) domi­
nuje nad wymiarem czasowym (Crapanzano, 1992, s. 207).
W wyraziście obecnym w Społeczności wiejskiej motywie spotkania widzi¬
my, iż nabiera on „rozmaitych konkretnych odcieni, między innymi emocjonalno-wartościujących" (Bachtin 1982, s. 294), pozwalających w pewnym sensie
zrównoważyć wymiar przestrzenny i czasowy „opowieści konfesyjnej" i dzięki
temu pchnąć ją, by jeszcze raz odwołać się do amerykańskiego badacza, z po¬
wrotem „ku życiu" (Crapanzano, 1992, s. 208). Spotkanie — zauważa Bachtin
— „może być chciane lub niechciane, radosne lub smutne, czasem przerażające,
może też być odbierane ambiwalentnie. (...) Należy zwrócić uwagę na ścisły
związek motywu spotkania z takimi motywami jak rozłąka, ucieczka, pozyska¬
nie, strata itd. ( . ) . Szczególnie doniosłe znaczenie ma ścisły związek motywu
spotkania z [chronotopem — przyp. M.A.K.] drogi («wielkiej drogi»)" (Bach¬
tin, 1982, s. 294).
Przez myśl przemknęły własne żałobne wspomnienia. Zgasły, odpłynęły. Stały
się dalekie i obce. Nieważne. Bo naraz poczułam się jakoś bezosobowo. Porwał
mię ten tłum, wciągnął, omotał jednością czucia. Wrosłam weń bez reszty. Zagu­
bił się własny świat. Wszystko, co się tu dzieje, stało się proste i zrozumiałe: że
można w jednej chwili zatracić siebie, że można cudzym bólem przepełnić serce,
że poprzez ten ból zbratać się można z całym, dotychczas obcym tłumem, aż stanie
się swój, bliski, tą bliskością jednolity i zwarty. Że zarazem będzie to wyzwolenie
z samotności.
W gromadce stojącej obok mnie zauważyłam jakiś niepokój. Starsi gospodarze
coś szeptali między sobą, naradzali się. Rozdawali uczestnikom pogrzebu długie,
woskowe świece. Trzymali ich całe naręcze. Spoglądali ku mnie i wyraźnie czu­
łam, że mówią coś o mnie. Aż jeden z nich nieśmiało podszedł do mnie i wręczył
mi świecę. Pamiętam jego wzrok: była w nim dobrotliwa, ojcowska serdeczność.
Nie bardzo wiedziałam, co mam z tym robić, ale jakieś troskliwe ręce w porę za¬
paliły tę świecę, osłaniały jej płomień i w odpowiedniej chwili wzięły j ą ode mnie.

�120

Marcin Andrzej Kafar
Z miejscowej inteligencji nikt więcej nie otrzymał tego daru, a przecież niektórzy
zadomowieni byli w Zaborowie od wielu lat. Dobrze odczułam, że w ten sposób
chcieli mię po swojemu uczcić, a zarazem zaznaczyć, że przyjmują mię do swojej
zbiorowości. Bo wręczenie takiej świecy jest uhonorowaniem uczestnika pogrze­
bu, a zarazem podkreśleniem jego bliskiego stosunku do rodziny zmarłego. Uznali
moją obecność pośród siebie w tym żałobnym dniu, który zgromadził wszystkich
i wszystkich jednym smutkiem połączył. Uczynili to z serdeczną prostotą, może
nie zdając sobie sprawy z tego, jak wielkim przeżyciem stał się dla mnie ten dzień
(Zawistowicz-Adamska, 1948, s. 62).

Po wyjściu z dusznej izby z trudem łapię oddech. Zachłystuję się mroźnym po­
wietrzem. Jestem przeziębnięta do szpiku kości, obolała i odurzona. Z doznanych
wrażeń, czy ze zmęczenia. W plecach doskwiera nieznośny ból. Do domu szmat
drogi — przez opustoszałą wieś i przez zawiane śniegiem błonia. I naraz zupełnie
nieoczekiwanie, jakby poza moją świadomością, zrywa się we mnie krzyk buntu:
że nie tak może wyglądać ludzkie istnienie! Taka starość! Czuję się jakby współ­
winna za to. Moje człowieczeństwo ugina się pod brzemieniem niedoli przytłacza¬
jącym tamto istnienie. Buntuję się przeciw pokornej determinacji tych nędzarzy
i z goryczą powtarzam zasłyszane słowa: „a człowiek musi żyć", Musi żyć! Gło­
dować i ziębnąć! Pracować do ostatniego tchu i leczyć się gnojówką! Nazajutrz idę
tam z małym zapasem „letkiego" jedzenia, choć wiem przecie, że to tak mało, tak
śmiesznie mało w porównaniu z tym, czego tam potrzeba, by umniejszyć nędzę.
Stara jest oszołomiona. Nie może zrozumieć. Tłumaczę jej raz i drugi, że to dla
niej. Naraz zaczyna szlochać. Rozdzierający, histeryczny płacz wstrząsa nią całą.
Obejmuje mię, czepia się moich rąk, nóg. Jest mi nieznośnie przykro. Wśród łkań
rozróżniam pojedyncze słowa i nic nie mogę zrozumieć:
— Że też na starość... taka łaska...
Myślę, że przyjęła to jak jałmużnę i płacze z żalu nad sobą, że na to jej przyszło
na starość. Z trudem wyzwalam się z jej objęć i zaczynam się tłumaczyć:
— Nie gniewajcie się! Weźcie to! Jak od córki, jakby to któreś z dzieci od sie­
bie Wam przysłało.
Uspokaja się powoli i ocierając oczy, mówi:
— Bóg zapłać! Niech też Pan Jezus wynagrodzi! Człowiek na starość doczekał
się pociechy! Pan Bóg łaskaw! Czym to kiedy spodziać się mogła takiej łaski... że
ktoś się nade mną biedną ulitował, że przecie ktoś zadbał litosiernie...
Zaczynam rozumieć. Więc o to chodzi! Przez całe życie nikt o nią się nie za­
troszczył, nie zaznała nigdy ludzkiej dobroci. Przypominają mi się słowa, zasłysza­
ne tu, w Zaborowie: „człowiek niezwyczajny, żeby do niego tak po dobroci".
Opowiadam o tym gospodyni, u której mieszkam, najzacniejszej powierniczce moich wsiowskich kłopotów. Ale ona się nie dziwi. Kiwa tylko głową i mówi
z przekonaniem:

�Projekt „etnograii doświadczenia" Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej...

121

— Tak, tak! Ludzie na wsi nie są przyzwyczajeni do miłosierdzia (Zawistowicz-Adamska, 1948, s. 51-52).

Przywołane cytaty są nie tylko dobrymi przykładami zastosowania konwen­
cji „opowieści konfesyjnej" wraz z charakterystycznym dla niej chronotopem
spotkania. Znakomicie odzwierciedlają też klimat, jaki odnajdujemy w całej Spo­
łeczności wiejskiej, klimat na wskroś przesiąknięty ideą uprawiania, używając
współczesnego języka, „zaangażowanej etnografii", etnografii, której rzecznicz­
ką w pełnym tego słowa znaczeniu (choć może jeszcze nie do końca świadomie)
była Kazimiera Zawistowicz-Adamska.

Doświadczenie

terenowe jako kategoria poznania

Wróćmy jeszcze na chwilę do wątku sygnalizowanego nieco wcześniej, a mia­
nowicie wykorzystania przez autorkę Społeczności wiejskiej dziennikowych za¬
pisków w celu opowiedzenia o własnych doświadczeniach terenowych.
O ile z dzisiejszej perspektywy zabieg taki wydaje się niemal oczywisty, o tyle
zastosowanie go w czwartej dekadzie ubiegłego wieku nie było czymś powszech¬
nym i z całą pewnością wymagało sporej odwagi i ufności w słuszność tego
przedsięwzięcia. Postawa mówienia w tekście naukowym w pierwszej osobie
łamała bowiem jedno z podstawowych praw obowiązującego wówczas obiektywistycznego modelu poznania, podług którego, przypomnijmy, wiedza naukowa
musi być obiektywna (badacz bada rzeczywistość wobec niego zewnętrzną i nie¬
zależną), racjonalna, a ponadto ugruntowana empirycznie (Kuligowski, 2003,
s. 221).
Wydaje się zatem, że Zawistowicz-Adamska, wyjawiająca przed nami szcze¬
góły uczestniczenia przez nią w życiu Zaborowa, stąpała po dość grząskim i nie¬
pewnym gruncie, o czym zresztą sama zdawała się doskonale wiedzieć. Stąd też,
jak sądzę, biorą się, wypowiadane jakby w tonie usprawiedliwienia, słowa, iż
„własne przeżycia" autorki pojawiają się zbyt często i są „słabą stroną opracowa­
nia" (Zawistowicz-Adamska, 1948, s. 15).
Czy jednak mogła Kazimiera Zawistowicz-Adamska mieć inne, pozbawio¬
ne jakichkolwiek wątpliwości zdanie na temat podejmowanych zabiegów, skoro
zastosowana przez nią forma doczekała się pogłębionej refleksji dopiero w siód­
mym dziesięcioleciu X X wieku? Dennison Nash i Ronald Wintrob, dokonujący
analizy prac zachodnioeuropejskich i amerykańskich antropologów wskazują na
początek piątej dekady X X wieku jako okres zalążkowych prób wypowiadania
się etnologów w trybie bezpośrednich odniesień do subiektywnych doświadczeń
terenowych (Nash, Wintrob, 1972). Początkowo są to jednak, należy podkreślić
za Judith Okely, zakusy znajdujące wyraz w literaturze najczęściej nie związa¬
nej z oicjalnym obiegiem akademickim, wykorzystujące pozanaukowe formy

�Marcin Andrzej Kafar

122

gatunkowe, takie jak dziennik, pamiętnik czy powieść, w którą często wplatano
elementy autobiograficzne w postaci zmienionych, sfabularyzowanych wątków
(Okely, 1992). Tymczasem w Społeczności wiejskiej mamy do czynienia z przy¬
kładem niczym nie zawoalowanego włączenia doświadczeń etnografki w przed¬
miot własnych badań.
Trzeba żyć nie tylko wśród nich, ale z nimi, by dotrzeć do surowej prawdy ich
życia. Stąd jeszcze dalej idący wniosek: trzeba odrzucić precz własny świat nawy­
ków, pojęć, reakcji. Nie mierzyć własną miarą tych ludzi „z innego świata". Zżyć
się z nimi tak, by przejąć ich miarę pojmowania otaczających zjawisk. Wydaje się
to na pozór trudne, ale tylko na pozór. Bo taką umiejętność wrośnięcia w środo¬
wisko zdobywa się z dnia na dzień wraz z postępem badań, które polegają nie na
suchym rejestrowaniu dostrzeżonych zjawisk, ale na ich przeżywaniu. Aż staną
się namacalne, żywe, pulsujące żywą krwią. I zrozumiałe (Zawistowicz-Adamska,
1948, s. 128; podkr. zgodnie z oryginalnym tekstem).

Powyższy fragment wskazuje na niezwykłą antycypację przez Kazimierę Zawistowicz-Adamską poglądów popularyzowanych w antropologii światowej do¬
bre 30 lat później, przez autorów zaliczanych do zupełnie innej formacji niż ta,
z której wyrosła.
Na myśl przychodzą postacie takie jak Victor Turner, stosujący w praktyce
badawczej metodę, mówiąc metaforycznie, „wsłuchiwania się w głos bębnów"
afrykańskiego plemienia Ndembu (Turner, 1995) i promujący, w oparciu o filo­
zofię Wilhelma Diltheya, ideę doświadczeniowego i rozumiejącego „bycia" w te­
renie (Turner, 1985); Kirsten Hastrup (pisząca m.in. o doświadczeniu immersji
kulturowej i jej wpływie na psychikę i ciało badaczki — Hastrup, 1990; 1995),
Judith Okely (obrazowo pokazująca w swoich tekstach proces wielowymiaro¬
wego, całościowego „wrastania" antropolożki w przestrzeń badanego świata
— Okely, 1992; 2005), by wymienić jedynie parę nazwisk z długiej listy badaczy
zajmujących się w większym lub mniejszym stopniu problemem doświadczenia
terenowego antropologów, rozumianego inaczej, niż proponował to kanon my¬
ślenia modernistycznego z kluczową dla niego kategorią „zaświadczającego Ja"
(Geertz, 2000) .
Katarzyna Kaniowska zauważa, iż „bodaj najistotniejszą zmianą w myśleniu
o doświadczeniu jest we współczesnej antropologii ( . ) przekonanie, że jest to
szczególna kategoria poznania. Samo doświadczenie staje się niejako swoistym
poznaniem" (Kaniowska, 1999, s. 69).
W podobnym tonie wypowiada się Kirsten Hastrup, która twierdzi, że dziś
10

fizyczna obecność w terenie nie jest już źródłem absolutnego autorytetu. Rodzaj
uczestnictwa potrzebnego do określenia zdarzeń i pisania kultur nie może być dłu-

10

2004.

Na temat złożonych procesów przekształceń terenowego habitusu antropologa por. Clifford,

�Projekt „etnograii doświadczenia" Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej...

123

żej pojmowany jako zwykłe „bycie" w terenie. To ostatnie implikuje proces „sta­
wania się" (becoming). „Stawanie się" jest metaforą oddającą ten rodzaj uczestni­
ctwa, które nigdy nie będzie dokończone (...). Nie znaczy to, iż antropolog staje
się identyczny z badanymi przez niego „innymi". ( . ) koncepcja „stawania się"
niesie ze sobą otwarcie się na odmienną rzeczywistość i dopuszczenie zmiany „ja".
Antropolog nigdy nie jest całkiem zatopiony w innym świecie, ale nie jest też tym
samym, kim był, zanim wszedł do niego. Zmiana jest czasem tak fundamentalna,
że trudno niekiedy postrzegać badacza terenowego jako tożsamego ze swym daw¬
nym „ja" (Hastrup, 1995, s. 19).

Jakże pokrewne, a zarazem nowatorskie, ze względu na dystans czasowy dzie­
lący je od ujęć współczesnych, są zatem myśli na temat doświadczenia terenowe­
go, jakie kilkadziesiąt lat wcześniej zapisała Kazimiera Zawistowicz-Adamska:
W gromadzie wiejskiej, gdzie jedni o drugich wiedzą wszystko, nowy przybysz
tym więcej uważany jest za kogoś obcego, im mniej o nim wiadomo. Życzliwe
zainteresowanie się jego życiem osobistym jest jednym z czynników zacierających
poczucie obcości. On tymczasem w miarę wrastania w nowe środowisko mniej

czy więcej świadomie zatraca własny świat, żyjąc nowymi wrażeniami, nowy­
mi wzruszeniami, wyrabiając nowy pogląd na zawiłości ludzkiego istnienia.
O bogactwie czy zubożeniu tak odmienionego własnego świata rozstrzygnie ciężar
gatunkowy doznanych przeżyć, jak o wrośnięciu w środowisko rozstrzygać będzie
malejące z dnia na dzień poczucie obcości i osamotnienia (Zawistowicz-Adamska,
1948, s. 134; podkr. — M.A.K.).

O „pokrewieństwie duchowym" i antropologicznym déjà vu
0 moim „pokrewieństwie
Zawistowicz-Adamską

duchowym" z Profesor

Kazimierą

Kiedy przystępowałem do badań terenowych nad społecznością hospicjum
1 Domu Pomocy Społecznej dla Przewlekle Chorych, nie znałem Społeczności
wiejskiej. Na tytuł ten natknąłem się parokrotnie przy okazji czytania innych
tekstów etnograicznych, ale ukontekstowienie w nich dzieła Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej nie zachęcało do bardziej gruntowego przyjrzenia się tej
książce. Gdy po prawie trzech latach od rozpoczęcia mojego terenowego przed¬
sięwzięcia zacząłem odkrywać myśli Zawistowicz-Adamskiej, odniosłem wra¬
żenie, iż pochodzą one od kogoś, kto etnograię rozumie na sposób szczególny,
a jednocześnie bardzo mi bliski.
Punktem wyjścia dla autorki Społeczności wiejskiej jest człowiek jako taki.
Tak zwani informatorzy etnograiczni nie są bezimiennymi nosicielami kultu¬
rowej wiedzy (Clifford, 2004, s. 155); oni wszyscy (choć wydawać się to może

�124

Marcin Andrzej Kafar

truizmem, wciąż wielu etnografów nie do końca to sobie uświadamia) są żywymi
ludźmi, mającymi imiona, chcącymi zaprzyjaźniać się z nami, dzielić codzien¬
nymi radościami i smutkami, chcącymi nierzadko, abyśmy stali się ich powier¬
nikami. Jak zatem odnaleźć się w takiej sytuacji? Czy mamy udawać, że sprawa
nas nie dotyczy, że nasza etnograiczna powinność kończy się w chwili „przepro¬
wadzenia wywiadu", zebrania „niezbędnego", „potrzebnego" do napisania pracy
materiału? Obcujemy wszelako z kimś, kto kontakt z nami często traktuje jako
coś więcej niż wypełnienie danej chwili dnia rozmową, choćby i najciekawszą,
ale nic za sobą nie niosącą, nie niosącą rzeczywistego zainteresowania osobą,
z którą rozmawiamy.
W pięknym passusie o potrzebie brania odpowiedzialności za relacje z ludźmi
współpracującymi z etnografami, Kazimiera Zawistowicz-Adamska mówi:
I gdziekolwiek jestem: na chrzcinach czy na weselu, u biednych wyrobników czy
u zażywnych gospodarzy, zawsze odczuwam głęboką radość, gdy danym mi jest
dostrzec prawdziwe oblicze tych ludzi. Bo i oni mają swe maski, które przywdzie­
wają za poszeptem podejrzliwej nieufności, czy zaciętości hardej. Ale pozbywają
się owych masek chętnie, gdy zwycięży w nich otwartość serca. Wtedy odsłania
się ich świat wewnętrzny w całej swej zawiłości i w całej surowej prostocie. Chcąc
wniknąć w ten świat, należy pieczołowicie rozważyć w sobie każdy odruch, każ¬
de słowo. Własną otwartością serca odwzajemnić otwartość serca tamtych. By ni¬
czym nie urazić, nie spłoszyć. I nie zranić. Bo wnikanie w tajniki duszy ludzkiej
nie może być korsarstwem, choćby dokonywało się w imię celów badawczych. Nie
wystarczy przyjmować zwierzenia, nie wystarczy czynić obserwacje, nie wystar¬
czy wydzierać duszom ludzkim ich tajemnice. Nie wystarczy brać. Trzeba umieć
wzamian coś z siebie dawać. Coś równie wartościowego, coś wszechludzkiego.
Dopiero wtedy taka wymiana stanie się przeżyciem dla obu stron. I należy dołożyć
wszelkich starań, by dla obu stron stała się przeżyciem wzbogacającym.
Właśnie takie stanowisko jest usprawiedliwieniem dla „wścibstwa" badacza te¬
renowego. Wiem, że w jakichkolwiek okolicznościach wnikać będę w życie wsio¬
we, stanę się jego uczestnikiem. Już nie potrafię być l i tylko widzem. Z dnia na
dzień, z miesiąca na miesiąc zdobywałam tę pewność. I ceniłam to sobie bardzo.
Stosunki zadzierzgnięte z wsią w myśl takich zasad nie mogą być czymś prze­
mijającym, jak nie może być przemijająca głęboka i prawdziwa przyjaźń. Wnikli¬
wość badawcza to jeszcze nie wszystko. Badacz terenowy nie może ani na chwilę
zapomnieć, że pakt przyjaźni nakłada nań poważne zobowiązania, zarówno w toku
badań, jak i przy opracowywaniu materiałów. Chodzi przecie o żywych, czujących
ludzi. Należy uczynić wszystko, by (...) ludzi wsiowskich „nie sponiewierać" (Za­
wistowicz-Adamska, 1948, s. 134-135; podkr. zgodnie z oryginalnym tekstem).
Kazimiera Zawistowicz-Adamska odnosi się co prawda do własnych doświad¬
czeń rodzących się w „terenie zaborowskim", dotyczących zatem przede wszyst¬
kim jej kontaktów ze społecznością Zaborowian, ale jej przesłanie wydaje się

�Projekt „etnograii doświadczenia" Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej...

125

bardziej uniwersalne, ogarnia swoim zasięgiem w równym stopniu etnograiczne
spotkania każdego rodzaju, przydarzające się w różnych, nie tylko wiejskich,
zakątkach. Autorka Społeczności wiejskiej daje nam dobrą lekcję tego, na co po¬
winno przekładać się etnograiczne „bycie" w „terenie". „Już nie potraię być l i
tylko widzem. Z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc zdobywałam tę pewność".
Słowa te wyznaczają bardzo konkretną ścieżkę postępowania dla tych idących
w teren „z dobrą wolą, ale bez należytego doświadczenia", jak i tych „przekona¬
nych o własnej rzekomej wyższości" i nie umiejących zdobyć się „na właściwy
«ludzki» stosunek do społeczności" (Zawistowicz-Adamska, 1948, s. 15). Jedni
i drudzy mogą zyskać, jeśli tylko dadzą coś od siebie, bo „nie wystarczy brać,
trzeba też umieć coś dawać" — wówczas właśnie etnograficzne spotkanie stanie
się z pewnością dla obu stron przeżyciem wzbogacającym.
Czy jednak przesłanie owo, jakże w pewnym sensie radykalne, bo wymaga¬
jące — przynajmniej na krótki czas, oderwania się od siebie i zerknięcia w stro¬
nę drugiego człowieka, wejrzenia w jego nieraz zupełnie odmienny od naszego
świat, jest przesłaniem odpowiednim dla wszystkich? Czy każdy etnograf ma
obowiązek brać sobie do serca szczytne nauki Zawistowicz-Adamskiej? Przeko¬
nania takiego nie mam. Utopią bowiem byłoby wymaganie stosowania tej samej
metody pochylania się nad człowiekiem i angażowania w cały jego świat przez
wszystkich zainteresowanych prowadzeniem badań terenowych. Oczywiste jest,
iż tonacja etnograicznej melodii wygrywanej przez autorkę Społeczności wiejsklej nie musi, ba, nie powinna wpadać w każde ucho, nie wszyscy wszakże mają
jednaki słuch i melodii powtórzyć, mimo nawet najszczerszych chęci, nie zdo¬
łają. Rzecz zatem bardziej, w moim przekonaniu, polegałaby na odkryciu w głę¬
bi własnej etnograicznej duszy, w jakich melodiach ona gustuje, jakie rytmy
i tonacje są jej bliskie i godne odgrywania wciąż na nowo, w takich lub innych
aranżacjach, przy użyciu przeróżnych instrumentów.
Gdy trafiłem do świata społeczności hospicjum i Domu Pomocy Społecznej
dla Przewlekle Chorych, w moim zamiarze było pozostanie tam z górą kilka mie¬
sięcy. Chciałem przeprowadzić badania i umknąć w zacisze domowego gabine¬
tu, by tam „opracowywać" zebrane materiały. Tyle tylko, że gdy już znalazłem
się na miejscu, odkryłem, iż zamiar mój nie może zostać zrealizowany zgodnie
z przyjętą wcześniej strategią, a ja miast rzeczonych paru miesięcy zachodzę do
hospicjum już niemal trzy lata. Przyczyną takiego obrotu spraw nie były wca¬
le, jak pomyślą niektórzy, kwestie techniczne, związane z niedostatkiem czy
ułomnością gromadzonej w terenie wiedzy, którą jakoś należałoby uzupełnić,
coś do niej dodać etc. Przyczyn mojego głębszego osadzenia się w Domu dla
Osób Przewlekle Chorych upatruję raczej w sferze mentalnej i związanym z nią
określonym typem mej osobowości (badawczej), nastawionej, jak powiedziałaby
Zawistowicz-Adamska, na „ludzkie" bycie w terenie z drugim człowiekiem. Po
paru tygodniach nie potraiłem być już li tylko widzem w teatrum życia domowohospicyjnego. Dość szybko przekroczyłem granicę czystej etnograicznej obser-

�Marcin Andrzej Kafar

126

wacji i stałem się rozpoznawalnym i świadomie zaangażowanym w codzienne
i niecodzienne zdarzenia ich uczestnikiem, wypełniającym różne role — począw¬
szy od bezimiennego młodego człowieka pomagającego ustawić w odpowiedniej
pozycji antenę telewizyjną, a skończywszy na roli przyszywanego wnuczka jed¬
nej z najbliższych mi w Domu osób, pani Irenki . Postępowałem zatem zgodnie
z zasadą, którą Clifford Geertz, wypowiadając się na temat etycznego wymiaru
badań antropologicznych, nazywa potrzebą fuzji między zawodową i pozazawodową sferą życia antropologa (Geertz, 2003, s. 55).
W pierwotnym założeniu moje badania odnosić się miały jedynie do obszaru
narracji o chorobie i cierpieniu, a docelowym punktem chciałem uczynić hospi¬
cjum (jest ono wydzieloną instytucjonalnie i przestrzennie częścią Domu Pomo¬
cy Społecznej dla Przewlekle Chorych). Wkrótce okazało się, że chorób jest wie¬
le, a i cierpienia pod dostatkiem, jednak wymiary, w których one się pojawiają,
nie są abstrakcyjnymi poziomami dyskursu, ale wpisane są wyraźnie w szerokie
konteksty Domowej powszedniości. Zaplatają się w złożone systemy znaczeń
dotykających na przykład motywów utraty rodzinnego domu, próby tworzenia
substytutu tego ostatniego, przewlekłych stanów choroby terminalnej, bliskości
śmierci. Jakąż zatem w obliczu owej różnorodności wypadało przyjąć metodę
gromadzenia wiedzy, by jednocześnie uniknąć wpadnięcia w pułapkę swoiste¬
go redukcjonizmu poznawczego, który w tym wypadku oznaczałby pozostanie
na poziomie suchego kolekcjonowania etnograficznego materiału? Postanowi¬
łem działać nieco intuicyjnie. Otworzyłem się na otaczającą mnie rzeczywistość
i próbowałem „zagarnąć" z niej tak wiele, jak to możliwe. Nastawiłem się na,
by sparafrazować myśl Normana Denzina, doświadczenie o charakterze epifanii
(Denzin, 1988), całościowe bycie w środku dziejącej się akcji, bez poruszania się
w wyraźnie z góry określonym polu teoretycznym. Teorie zostawiłem na margi¬
nesie, nie wiedząc, które z nich i w jakim zakresie da się później wykorzystać.
Szedłem tutaj tropem uznanym za słuszny choćby przez Victora Turnera, który
swego czasu powiedział, iż
11

pomimo tego, że antropolog zawsze wyrusza w teren z teoretycznym bagażem, to
jest on o tyle istotny, o ile oświetla społeczną rzeczywistość. Co więcej, okazuje
się, że bardzo często to nie całościowy system teoretyka jest tym, co go oświeca,
ale czynią to raczej dopasowywane do rozbitych danych, płynące z kontekstu roz¬
proszone idee, przebłyski i przeczucia. Takie idee mają wartość samą w sobie i są
w stanie naprowadzić nas na nowe hipotezy (Turner, 1978, s. 23).

Linię bardzo podobnej w istocie metody pracy w terenie proponuje Kazimie¬
ra Zawistowicz-Adamska. Według niej, najbardziej wartościowe pod względem
11

O rodzeniu się więzi między mną a panią Irenką piszę w osobnym tekście (Kafar, 2004). Pani
Irenka występuje w nim pod zmienionym imieniem „Stasia".

�Projekt „etnografii doświadczenia" Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej...

127

heurystycznym jest przyjęcie przez badacza postawy maksymalnej otwartości wo­
bec zróżnicowania i pewnego rodzaju, mówiąc metaforycznie, terenowej barw­
ności, z jaką spotyka się antropolog. Wobec tego:
Trudno tu narzucić jakieś recepty. Raczej należałoby wszelkich recept zaniechać.
Po prostu wyczulić zmysł obserwacyjny do najwyższych granic, by dostrzegać nie
tylko to, co jest namacalne, uchwytne, ale i to wszystko, co jest poza tym. Dopiero
wyczucie owych nieuchwytnych praw, rządzących duszą jednostki i duszą spo­
łeczności, utoruje drogę do dalszych osiągnięć. Na tym wyczuciu oprą się kontakty
z pojedynczymi ludźmi i kontakty z gromadą. Nie może tu być mowy o jakichś
szablonach, jakichś utartych normach postępowania. Z góry trzeba sobie odważnie
powiedzieć, że tego rodzaju pojęcia, jak: „wieś polska" czy „chłop polski", czy
„dusza chłopska" są pustym dźwiękiem. Nic nie mówią. Wystarczy wniknąć głę¬
biej w sprawy wsi, by pojąć, że każda wieś żyje swoim własnym życiem, układają¬
cym się odmiennie niż w innej wsi, tuż o miedzę. Że nawet w obrębie tej samej wsi
istnieje często daleko posunięta dzielnicowość, dzięki której stosunki społeczne od
wieków są pod każdym względem nader zróżnicowane (Zawistowicz-Adamska,
1948, s. 127).

I to właśnie na subtelnym wsłuchiwaniu się w szmery i szepty Domowe,
w próbie wyłuszczania z nich owych nieuchwytnych dla postronnego obserwa­
tora lub domownika (po prostu żyjącego, a nie myślącego, podług jakich praw
żyje) reguł, wyznaczających rytm życia danego miejsca i zamieszkujących je
ludzi, oparłem swój antropologiczny warsztat. Notowałem „na gorąco" swoje
odczucia i wrażenia, opisywałem zdarzenia, w których brałem udział i których
byłem świadkiem, wreszcie zbierałem opowieści o cierpieniu i chorobie, o ży¬
ciu w Domu, o przyjaźni z ludźmi i zwierzętami, o samotności, o miłosierdziu
i miłości do wyrodnych synów, o śmierci, i o tym, jak bardzo chciałoby się być
wolnym i móc decydować o samym sobie... Wsłuchiwałem się w te opowie­
ści społeczności hospicjum i Domu dla Osób Przewlekle Chorych i, jak zaleca
Arthur Frank, podążając za myślą Julii Cruickshank, jednocześnie starałem się
myśleć nimi (Frank, 1997, s. 23-24), próbując odnaleźć w nich moralne filary
myśli współczesnego człowieka, odczytać trwałe kulturowe motywy i wychwy¬
cić ukryte w nich „lokalne" konfiguracje znaczeń. Tak powstała antropologiczna
„Opowieść o społeczności hospicjum i Domu Pomocy Społecznej dla Przewlekle
Chorych". Integralną częścią tej opowieści jest historia antropologa, który po
skończonej pracy nie porzucił terenu swych badań, ale pozostał w nim pielęgnu¬
jąc zawiązane znajomości i przyjaźnie, wciąż regularnie odwiedzając tych słab¬
szych i mogących mniej od nas, uczestnicząc w codzienności i trudnej, i smut¬
nej, i radosnej, i . uczącej pokory tych „lepszych", bo zdrowych, wciąż jeszcze
zdrowych.

�Marcin Andrzej Kafar

128
Przykłady

antropołogicznego

déjà vu

Na koniec chciałbym pokazać, na kilku przykładach, które można by pomna­
żać, jak zbliżone odczucia związane z doświadczeniem terenowym mogą towa­
rzyszyć etnografom wykazującym się podobnym temperamentem badawczym
i zbieżną w dużej mierze wizją uprawiania nauki o człowieku, autentycznej an¬
tropologii, jak nazywa j ą Victor Turner (1978, s. 18).
Czytałem Społeczność wiejską zarazem z zachwytem (napisana jest bowiem
piękną polszczyzną), jak i zadziwieniem. W wielu miejscach praca Profesor Zawistowicz-Adamskiej jest bowiem dla mnie świadectwem, że każde z nas, pomi¬
mo tego że szło różnymi ścieżkami, w gruncie rzeczy dochodziło do tych samych
punktów, ocierało się o tę samą terenową materię i chwytało ją, co bodaj najistot¬
niejsze, w bardzo podobny, jeśli nie tożsamy sposób. Przedstawiam zatem niżej,
wspierając się metaforą „antropologicznego déjà vu", fragmenty tekstu Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej, łącząc je z fragmentami mojej „Opowieści o spo­
łeczności hospicjum i Domu Pomocy Społecznej dla Przewlekle Chorych".
I
Czuję na sobie wszystkie spojrzenia. Jeszcze mi nic nie mówią. Są obce, zastrasza­
jąco obce. Siedzę tu niby „na cenzurowanym". Stokroć gorzej jeszcze: wiem,
że w tej chwili waży się pierwsze odruchowe ustosunkowanie się wsi do mnie.
Nie zaufają mi, dopóki nie stanę się dla nich jakimś autorytetem. Trzeba uczy­
nić pierwszy krok. Trzeba najpierw zrzucić z siebie brzemię osamotnienia, by
móc odnaleźć jakąkolwiek nić porozumienia z tym obcym, nieznanym tłumem.
Trzeba się z nim zespolić, zjednoczyć, nie być poza jego nawiasem. To nade
wszystko. (...) muszę coś o tych ludziach wiedzieć. Zaczynam się im przyglądać.
Zatrzymuję wzrok na poszczególnych twarzach, chcę je zapamiętać. To tu, to
tam chwytam uśmiech, przyjazny, życzliwy. I odnajduję w sobie prawdziwą
głęboką życzliwość do ludzi, wśród których żyć będę długie miesiące. Ta życz¬
liwość toruje mi drogę do ich serc. Już nie widzę przed sobą obcego, bezosobo¬
wego tłumu (Zawistowicz-Adamska, 1948, s. 23).

Jest ciepły majowy dzień sprzed dwóch i pół roku. Z panią psycholog Domu
Pomocy Społecznej dla Przewlekle Chorych jestem umówiony na godzinę 10.30.
Spoglądam na zegarek, jest dopiero 10.10. Postanawiam więc odczekać jeszcze
kilka minut, spacerując po chodniku położonym przy miejskim skwerku obsa¬
dzonym młodymi drzewami. W Łodzi majowa zieleń ma najbardziej intensywną
barwę. Delektuję się nią, jednocześnie wdychając pełną piersią lekko wilgotne
powietrze. To proste ćwiczenie sprawia, że już po chwili jestem zupełnie wyci¬
szony i gotów na przekroczenie bramy Domu.
Powoli ruszam w jej kierunku, za wszelką cenę starając się odsunąć od siebie
myśli pełne obaw i lęków o to, czy podołam wyzwaniu. I oto nagle obdarowa-

�Projekt „etnografii doświadczenia" Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej...

129

ny zostaję posmakiem Domowej rzeczywistości: na schodach prowadzących do
przedsionka Domu wpada na mnie kobieta; łamiącym się głosem szepce „prze­
praszam", po czym niezgrabnie omija mnie i odchodzi. Jej policzki zalane są
łzami, w drżącym ręku trzyma chusteczkę, ociera nią twarz... Obraz ten na dłu¬
go zasiada mi w pamięci; jest namiastką tego, co czeka mnie w Domu (później
okaże się, że podobnymi zdarzeniami przepełniona jest Domowa codzienność
i że, na swój sposób, można się do niej „przyzwyczaić", albo lepiej powiedzieć
— „oswoić" się z nią).
Mija parę minut. Idę Domowym korytarzem i mam wrażenie, że każdy mi
się przygląda. Napotykam same kobiety, połamane spojrzenia, krzyk dochodzący
z sali, którą akurat mijam. Korytarz jest długi, czy nie nazbyt długi jak dla mnie?
Muszę przejść cały, by znaleźć się za plastikowymi drzwiami gabinetu psycho¬
loga. Wreszcie docieram tam. W pokoju prócz pani J. jest jeszcze jedna osoba.
Przedstawiamy się sobie. Wymieniamy kurtuazyjne ukłony; dowiaduję się, iż
nieznajoma zajmuje w Domu stanowisko „pracownika socjalnego". Wyczuwam
pewną sztywność sytuacji. Tak właśnie chyba to musi wyglądać. W końcu jestem
tu obcy, nie wiadomo po co przychodzący, nie wiadomo czego tak naprawdę
chcący.
Chyba wolę być na zewnątrz. Ale gdzie? Na korytarzu, w czyimś pokoju?
Jak mam rozmawiać z ludźmi, których nie znam? Jak mam się przedstawić, by
nie zrazić ich od razu do siebie? Okazja na przełamanie lodów przychodzi szyb¬
ciej, niż mógłbym się spodziewać. Któraś z opiekunek informuje panią psycho¬
log o przygotowaniach do wyjścia z kilkoma pacjentkami na spacer do ogrodu.
Chciałbym włączyć się do tych przygotowań, tylko czy mi na to pozwolą? „Tak".
A więc idziemy wraz z opiekunką do któregoś z pokojów. Kilka pań stoi w gru¬
pie na korytarzu i z wyraźnym zniecierpliwieniem czeka na pozostałe. Nie mogą
wyjść same. Powody są różne: część z nich zwyczajnie nie jest w stanie poruszać
się o własnych siłach, inne to pacjentki pozostające pod „specjalnym nadzorem".
Ponoć trzeba bezustannie trzymać nad nimi pieczę, aby nie zrobiły krzywdy ani
sobie, ani innym.
Trwa ubieranie kobiet w bluzki, swetry, buty. Wszystko to mocno przecho¬
dzone, wzory pamiętające lata osiemdziesiąte, może wcześniejsze.
- Czy pomoże mi pan założyć ten sweter i buty? Ta prawa ręka ciągle niedo­
maga - słyszę dobiegający z boku głos. Ktoś wyrywa mnie z rozmyślań prośbą
o pomoc, tyle tylko, że ja takich rzeczy nigdy wcześniej nie robiłem. Moją chorą
babcią opiekowała się mama.
- Niżej, niżej, o właśnie tak, już weszła. Teraz tego klapka na lewą nogę. Bar¬
dzo panu dziękuję. Jak pan ma na imię? - wszystko toczy się tak szybko, że nie
mam czasu wpaść w panikę, stchórzyć i uciec.
- Marcin.
- Marcin. Pięknie. Tak jak mój wnuczek. Idzie pan z nami do ogrodu?

�Marcin Andrzej Kafar

130

- Tak.
- No to chodźmy, póki słoneczko wysoko, troszkę się poopalamy, pospace¬
rujemy.

II
Trzeba odsłonić całe własne człowieczeństwo, by znaleźć drogę do człowieczeń¬
stwa innych, by móc stanąć wśród tłumu jak równy z równymi. Gdy wieś
obdarzy kogoś zaufaniem, powierzy mu wszelkie swoje sprawy na ślepo i bez
zastrzeżeń. Nie wątpi wtedy ani na chwilę, że wszystkie sprawy zostaną roztrzygnięte pomyślnie i sprawiedliwie, że możliwości tego kogoś, kto stał się
we wsi autorytetem, są nieograniczone. Po prostu wszystko może! Byle tylko
chciał, każdą sprawę zdolen jest wedle swej woli przeprowadzić.
Gdy więc badacza terenowego wieś obdarza zaufaniem, zawraca się doń
ze wszystkimi swymi bolączkami, wierząc w jego uczynną życzliwość i —
wszechmocność. Bo... „niech tylko pani zechce, niech tylko pani powie jedne sło­
wo", a już, jak za dotknięciem różdżki czarodziejskiej, wszystko pójdzie gładko
(Zawistowicz-Adamska, 1948, s. 132).

Jest późnojesienne przedpołudnie. Domowy korytarz wypełniają opiekunki,
pielęgniarki, salowe i domownicy. Gwar i melanż osób i dziejących się naraz
wielu rzeczy.
- Panie Marcinie, panie Marcinie, tutaj, tutaj jestem, niech pan zaczeka, mu¬
szę panu coś powiedzieć, muszę pana prosić o pomoc.
Pani Irenka podchodzi do mnie i chwyta mnie kurczowo za rękę.
- Niech mi pan pomoże, proszę pana.
- Pani Irenko, najpierw niech pani powie, co się stało, z czym ma pani pro¬
blem - próbuję j ą uspokoić, ale sprawa nie wydaje się zbyt prosta.
- Tutaj pod 15. umarła jedna kobita i ja chciałam się przenieść na jej łóżko.
Upatrzyłam je sobie już parę dni temu, a teraz dali je komuś innemu.
Na wskazanym łóżku siedzi starsza siwowłosa pani i na moje pytanie, czy nie
dałoby się coś zrobić, i czy pani Irenka mogłaby je zająć, odpowiada, że miejsce
dostała z przydziału, że zarządziła to oddziałowa i że ona (starsza siwowłosa
pani) nie ma zamiaru nigdzie się już przenosić.
Pani Irenka stoi za moimi plecami i uważnie przysłuchuje się całej rozmowie.
I co ja mam począć? Chciałbym jej pomóc, ale na razie nie mam żadnego pomy¬
słu, jak to zrobić. Tym gorzej dla mnie, bo sprawa zatacza coraz szersze kręgi,
już włącza się do niej ktoś z personelu. Postawna kobieta w okularach z grubymi
rogowymi oprawkami doniosłym głosem krzyczy przez pół korytarza: - Niech
pani nic nie miesza, trzeba było powiedzieć wcześniej, że chce pani tutaj się prze¬
nieść. Łóżko przez dwa dni stało puste, a teraz się pani przypomniało o nim, jak
już jest zajęte przez kogoś innego?

�Projekt „etnografii doświadczenia" Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej...

131

A więc to tak. Pani Irenka prawdopodobnie - przynajmniej do pewnego stop­
nia - sama jest sobie winna.
- Czy to prawda, pani Irenko? - dopytuję. - Czy nie mówiła pani nikomu, że
chce zająć to łóżko?
- Nie, bo czekałam jak oni opróżnią szafki po tej chorej, co umarła.
- No więc teraz chyba musimy poczekać, jak zwolni się kolejne miejsce
w innym pokoju, porozmawiam o tym z panią socjalną, zgadza się pani, pani
Irenko?
- Dobrze, teraz i tak już nie ma wyjścia, chciałam mieć to łóżko, ale jak się
nie da...

III
Dnie mijały szybko, na pozór jednakie. Ale każdy dom był nowym odkryciem.
Całym przeżyciem była każda opowieść o życiu pełnym trudów, twardej walki
0 byt i równie twardej wytrzymałości. Nie trzeba było natrętnie wydobywać wia­
domości: mówili sami, gdy raz zdołali przełamać wstydliwą nieśmiałość i nie­
ufność. Z niedyskrecji, z jaką wdzierałam się w życie ludzkie, rozgrzeszał mnie
mój własny stosunek do otrzymanych zwierzeń: starałam się odczuć wszystko
1 wszystko zrozumieć. Zwyczajnie, po prostu, po ludzku. Współczucie przycho­
dziło samo. I niejednokrotnie stwierdzałam z całą wyrazistością, że dla ludzi,
przytłoczonych pracą i troską, wynurzenia takie były czymś wartościowym,
czymś pokrzepiającym, więcej jeszcze: czymś odświętnym. Ich powszedniość na¬
bierała szczególnego zabarwienia z chwilą, gdy stawała się przedmiotem zainte¬
resowania dla kogoś z zewnątrz. Tę świadomość ceniłam sobie bardzo. Nie, nie
czułam się intruzem, który przemocą wydziera zwierzenia. I to mnie uprawniało
do przyjmowania najbardziej poufnych opowiadań (Zawistowicz-Adamska, 1948,
s. 30-31).

Pani Irenka w pokoju 05 jest od dwóch tygodni. Siedzę na jej nowym łóż­
ku, tym z przydziału. Łóżko było wybrane i zaakceptowane przez panią Irenkę.
Pierwszy tydzień przebiegł dość spokojnie. Pani Irenka dzieliła pokój z dwiema
współlokatorkami. Obie były przewlekle chore, jedna zmarła po paru dniach od
wprowadzenia się pani Irenki, na jej miejsce pojawiła się zaś inna kobieta, świe¬
żo przybyła do Domu. Dzień czy dwa dni później zaczął się koszmar.
- Panie Marcinie, ja od kilku dni prawie w ogóle nie śpię. Ta chora w nocy
wstaje i rzuca się na tę drugą. Kiedy j ą obudzi, to do rana nie można zmrużyć oka,
jęczenie i gdakanie, śpiewy i chodzenie z pokoju na korytarz i z powrotem. I tak
cały czas. Szafki też musiałam poprzewiązywać sznurkami, niech pan podejdzie,
pokażę panu.
Wstaję i przyglądam się z zainteresowaniem, ale i lekkim przerażeniem wy¬
myślnym supłom z bandaży zaplątanych na metalowych klamkach.

�Marcin Andrzej Kafar

132

- Po co pani to wiązała, pani Irenko?
- Zabronili mi używać takiej małej kłódeczki, na którą zamykałam swoje rze¬
czy. Do szafki ma teraz dostęp każdy, a ja się na to nie zgadzam, ja chcę mieć j ą
tylko dla siebie...

Zakończenie
„«Prywatność» w nauce, jeżeli narzucone są jej pewne reguły, nie powin¬
na osłabić naukowej ( . ) wizji opisywanej rzeczywistości. Pamiętnik i każda
inna forma autobiograficzna staje się ratunkiem przed anonimowością, jest także
sposobem przywrócenia indywidualnej odpowiedzialności za własny życiorys"
— pisała przed laty Ewa Nowina-Sroczyńska w komentarzu do Społeczności
wiejskiej (Nowina-Sroczyńska, 1988, s. 33). Dziś słowa te nie tracą nic na aktu¬
alności, byle byśmy tylko pamiętali, iż w praktyce pisarskiej i poprzedzającej j ą
życiowej praxis postępować należy z rozwagą, w sposób głęboko przemyślany.
Nawet najbardziej szczytne cele naukowe legną bowiem w gruzach, rozsypią się
jak domek z kart, jeśli nie będziemy potrafili rozpoznać granicy, poza którą nasze
dobre chęci stają się zwykłym wścibstwem, a „osobiste" mówienie całkowicie
przesłania obraz świata kreślony przez współpracujące z antropologiem osoby.
Nade wszystko jednak tym, co najważniejsze — z całą mocą postulowała Profe¬
sor Zawistowicz-Adamska — jest branie odpowiedzialności za siebie i za innych,
tak długo, jak pozostajemy w horyzoncie naszych wspólnych działań, i tak długo
jak jest w nas obopólna wola, by w nim trwać.
Zaproponowane przeze mnie odczytanie Społeczności wiejskiej jako „opowie¬
ści konfesyjnej" nie jest, co pokazują choćby wcześniejsze próby Katarzyny Ka¬
niowskiej i Ewy Nowiny-Sroczyńskiej, ani jedynym słusznym, ani tym bardziej
ostatecznym sposobem wydobywania z tej książki zawartych w niej znaczeń.
Mam wszelako nadzieję, że zachęci ono przynajmniej niektórych z nas do dal¬
szego namysłu nad wizją antropologicznego bycia-w-świecie podług Kazimiery
Zawistowicz-Adamskiej.
Słowa kluczowe: autobiografia, chronotop spotkania, hospicjum, dom pomocy społecznej,
doświadczenie, opowieść konfesyjna, skotoma

BIBLIOGRAFIA
Bachtin M .
1982

Problemy literatury i estetyki, przeł. W. Grajewski, Państwowy Instytut
Wydawniczy, Warszawa.

�Projekt „etnografii doświadczenia" Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej...
Clifford J.
2004

133

Praktyki przestrzenne: badania terenowe, podróże i praktyki dyscyplinujące
w antropologii, przeł. S. Sikora, w: Badanie kultury. Elementy teorii antro­
pologicznej. Kontynuacje, red. M . Kempny, E. Nowicka, Wydawnictwo
Naukowe PWN, Warszawa, s. 139-179.
Crapanzano V
1992
Hermes'Dilemma and Hamlet 's Desire. On the Epistemology of Interpreta­
tion, Harvard University Press, Cambridge M A , London.
Denzin N.
1988
Interpretive Interactionism, Sage, Newbury Park, London.
Dzięcielski R.
2001
Ludowe obrazy miasta. Inspiracje bystroniowskie, Polskie Towarzystwo
Ludoznawcze, Łódź.
Frank A.W.
1997
The Wounded Storyteller. Body, Illness, and Ethics, University of Chicago
Press, Chicago, London.
Geertz C.
2000
Dzieło i życie. Antropolog jako autor, przeł. E. Dżurak, S. Sikora, wyd. KR,
Warszawa.
2003
Zastane światło. Antropologiczne refleksje na tematy filozoficzne, przeł.
Z. Pucek, Universitas, Kraków.
Hammersley M .
1998
Reading Ethnographic Research. A Critical Guide, Longman, New York.
Hastrup K.
1990
The Ethnographic Present: A Reinvention, „Cultural Anthropology" vol. 5,
no. 1, s. 45-61.
1995
A Passage to Anthropology. Between Experience and Theory, Routledge,
London, New York.
Kafar M.A.
2004
Od spotkania do wspólnoty. Autobiograficzny raport z terenu, w: Codzien­
ne i niecodzienne. O wspólnotowości w realiach dzisiejszej Łodzi, red.
G.E. Karpińska, Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, Łódź, s. 79-101.
Kaniowska K.
1988
Rozważania o metodzie Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej, „Prace i Ma­
teriały Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi", Seria Etno­
graficzna nr 28, s. 156-165.
1999
Opis — klucz do rozumienia kultury, Polskie Towarzystwo Ludoznawcze,
Łódź.
Kuhn T.S.
2001
Struktura rewolucji naukowych, przeł. H. Ostromęcka, posł. przeł. J. Nowotniak, Fundacja Aletheia, Warszawa.
Kuligowski W.
2003
Kanon antropologii: heroiczny i heretycki, w: Nie-złota legenda.
Kanoniczność i apokryficzność w kulturze, red. J. Eichstaedt, K. Piątkowski,
Towarzystwo Przyjaciół Wnętrz Dworskich w Ożarowie, Ożarów,
s. 217-231.

�134

Marcin Andrzej Kafar

Lienhardt G.
1961
Divinity and Experience. The Religion of the Dinka, Oxford University
Press, Oxford.
van Maanen J.
1988
Tales of the Field. On Writing Ethnography, University of Chicago Press,
Chicago, London.
Nash D., Wintrob R.
1972
The Emergence of Self-Consciousness in Ethnography, „Current Anthro­
pology" vol. 13, no. 5, s. 527-542.
Nowina-Sroczyńska E.
1988
Podróże do Zaborowa, „Prace i Materiały Muzeum Archeologicznego
i Etnograficznego w Łodzi", Seria Etnograficzna nr 28, s. 29-37.
Okely J.
1992
Anthropology and Autobiography. Participatory Experience and Embo­
died Knowledge, w: Anthropology and Autobiography, eds. J. Okely,
H. Callaway, Routledge, London and New York, s. 1-29.
2005
Wizualizm i krajobraz: patrzeć i widzieć w Normandii, „Konteksty. Polska
Sztuka Ludowa" nr 4, s. 11-23.
Piotrowski M .
1988
Metoda badań terenowych Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej jako inspiracja
dla współczesnego badacza, „Prace i Materiały Muzeum Archeologicznego
i Etnograficznego w Łodzi", Seria Etnograficzna nr 28, s. 167-173.
Radin P.
1990
The Winnebago Tribe, University of Nebraska Press, Lincoln (wyd. 1,
1923).
Reinfuss R.
1990
Śladami Łemków, Wydawnictwo PTTK „Kraj", Warszawa.
Robotycki C.
1995
O banalizacji tekstów w etnologii, w: Etnologia polska między ludoznawstwem
a antropologią, red. A. Posern-Zieliński, „DRAWA", Poznań, s. 83-89.
Sacks O.
1996a
Stanąć na nogi, przeł. E. Mikina, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań.
1996b
Mroczek: zapominanie i pomijanie w nauce, w: Ukryte teorie nauki,
red. O. Sacks, J. Miller, S.J. Gould, D.J. Kevles, R.C. Lewontin, przeł.
A. Pawelec, Wydawnictwo ZNAK, Kraków, s. 93-123.
Turner V.W.
1978
Dramas, Field, and Metaphors. Symbolic Action in Human Society, Cor­
nell University Press, Ithaca, London.
1985
On the Edge of the Bush. Anthropology as Experience, ed. E.L.B. Turner,
University of Arizona Press, Tuscon.
1995
The Ritual Process. Structure and Anti-Structure, Aldine de Gruyter, New
York.
Wejland A.P.
2001
O Łodzi „po bystroniowsku", wstęp w: Dzięcielski R., Ludowe obrazy mia­
sta. Inspiracje bystroniowskie, Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, Łódź,
s. 7-14.

�Projekt „etnografii doświadczenia" Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej...

135

Zawistowicz-Adamska K.
1948
Społeczność wiejska. Doświadczenia i rozważania z badań terenowych
w Zaborowie, Polski Instytut Służby Społecznej, Łódź.

Marcin Andrzej Kafar

K A Z I M I E R A Z A W I S T O W I C Z - A D A M S K A ' S „ E T H N O G R A P H Y OF
EXPERIENCE" PROJECT A N D ITS M O D E R N APPLICATIONS
(Summary)
The article is an attempt at re-reading Kazimiera Zawistowicz-Adamska's book entit­
led Społeczność wiejska [Rural community].
The first part of the article is a critical review of the main positions adopted for a detai­
led exegesis of the book. Zawistowicz-Adamska's book is perceived as 1) a vademecum
of the researcher's field attitudes, 2) document-novel, 3) an autobiographic paraliterary
text. The discussion of the book is carried out within the framework of metadiscourse of
the history of scientific thought. A metaphor of Oliver Sacks' scotoma serves as the point
of departure. In the second part the author makes references to modern methodological
discussion on the role of an experienced field researcher and the linguistic forms used to
record it. Against this background the author studies the structure of Społeczność wiejska
as a „confessional story" and analyses the importance of the chronotopos of meeting. The
third part focuses on the identification of common features between Kazimiera Zawisto­
wicz-Adamska's project and the author's project, who conducts his research among the
community of the hospice and those living in the Aid Centre for Chronically Ill.
Key words: autobiography, chronotopos of meeting, hospice, aid centre, experience, con¬
fessional story, scotoma

��</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6042" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6022">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/501ea196ae73bc842b5f19cd79cce1fd.pdf</src>
        <authentication>456347174575321f31a40bf888bdc3e9</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72084">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5179</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72085">
                <text>2007</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72086">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4804</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72087">
                <text>Konsumenckie potyczki o "laur semiotyczny" / LUD 2007 t.91</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72088">
                <text>LUD 2007 t.91, s.77-94</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72089">
                <text>Jessa, Joanna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72090">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72091">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72092">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72093">
                <text>Lud, t. 91, 2007

JOANNA JESSA
Instytut Kultury i Komunikowania
Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej
Warszawa

KONSUMENCKIE POTYCZKI O „LAUR SEMIOTYCZNY"

Uczestnikom kultury popularnej i konsumentom często zarzuca się, że są
jednostkami manipulowanymi, poddającymi się reklamie i wpływom wielkich
koncernów. Obraz taki jest bardzo mocno utrwalony; powstał na samym począt­
ku badań nad kulturą popularną, które zainicjowane zostały jeszcze w pierwszej
połowie X X wieku. Po latach równie krytyczne opinie dalej dominowały nad
tymi, które dostrzegały potencjał semiotyczny członków popkultury. Obecnie
także zauważyć można dwa takie nurty refleksji i to pomimo tego, że pojawienie
się zaawansowanej, interaktywnej technologii zdecydowanie zmieniło oblicze
kultury popularnej.
W artykule tym chciałabym przedstawić niektóre z założeń badaczy, którzy,
jak sądzę, bardzo mocno wpłynęli na to, że na uczestników kultury popularnej
zaczęto patrzeć bardziej przychylnie, nie tylko jako na osoby sterowane przez
zjednoczone siły korporacyjno-medialne, ale także jako na jednostki, które mają
możliwość kreowania własnych znaczeń i obrony przez treściami im narzucany­
mi. Badacze, na których chciałabym zwrócić uwagę, to przede wszystkim John
Fiske i Michel de Certeau.

Populizm kulturowy
Fiske jest kontynuatorem tradycji badań zapoczątkowanych w Centrum
Współczesnych Studiów Kulturowych w Birmingham. Humaniści wywodzący
się z tego ośrodka analizowali przede wszystkim te obszary kultury popularnej,
które według nich można interpretować jako sfery oporu przeciwko dominującej
ideologii. Nie zaskakuje więc, że większość wczesnych analiz dotyczyła brytyj¬
skich subkultur powstałych wśród młodzieży wywodzącej się z klasy robotniczej
(Hebdige, 1979; Hall, Jefferson, eds., 1991).
Fiske urósł do miana jednego z czołowych przedstawicieli „populizmu kul­
turowego" (cultural populism), czyli nurtu rehabilitującego kulturę popularną.
Przedstawiając jego założenia, nie zamierzam spierać się o to, czy są one bardziej

�Joanna Jessa

78

słuszne niż te o charakterze elitarystycznym. Moim celem jest tylko wskazanie
pewnych interesujących tropów interpretacyjnych, które nadal są mało rozpo­
wszechnione w polskiej humanistyce. Perspektywa Fiskego była oczywiście bar­
dzo krytykowana. McGuigan stwierdził, że prezentowany przez niego „kultural­
ny populizm jest intelektualnym założeniem przyjętym przez niektórych badaczy
kultury popularnej, głoszących, że symboliczne doświadczenia i praktyki zwy¬
kłych ludzi mają większe znaczenie analityczne i polityczne niż tzw. kultura wy¬
soka" (za: Strinati, 1998, s. 202) . Uważał, że taka optyka powoduje, iż zawęża
się pole interpretacji oraz bezkrytycznie akceptuje poczynania członków kultury
popularnej, którzy traktowani są jako „autorzy" tej kultury, a jej kształt wynika
z ich zainteresowań, potrzeb, doświadczeń i wartości.
1

Tak rozumiane podejście populistyczne mogło powodować, że kultura popu­
larna była akceptowana bezkrytycznie. Jednak należy też docenić to, iż wpłynęło
ono także na postrzeganie jej jako pewnego rodzaju (i do pewnego stopnia) „gło¬
su ludu". Z pewnością ta perspektywa była bardzo potrzebna dla zrównoważenia
zdecydowanie negatywnych głosów, które dominowały w refleksji nad kulturą
popularną. Rzekłabym, iż populizm kulturowy zawiera w sobie coś z podejścia
antropologicznego, które jest nieoceniające i nieufne wobec wyroków ferowa­
nych przez tak zwaną kulturę wyższą, elitarną. Docenia ono i te wytwory kulturo¬
we, które powstają na najniższym poziomie codziennych interakcji międzyludz¬
kich, oraz dostrzega w nich próbę autonomicznego wyrażenia się uczestników
tych interakcji. Oczywiście, trudno bezkrytycznie podtrzymywać tezę, iż kultura
popularna, rozumiana jako wyraz zainteresowań i działań ludzi, nie podlega żad¬
nym wpływom. Są one znaczące, chociażby z tego względu, że każdy człowiek
— i ten częściej korzystający z zasobów symbolicznych kultury popularnej, i ten
częściej odwołujący się do kultury nazywanej czasami elitarną — ulega wpły¬
wom dyskursu, którego na co dzień się nie rozpoznaje, a któremu kształt nadają
między innymi siły medialno-korporacyjne. Zatem prawda o kulturze popularnej
mieści się pośrodku, a każda skrajna optyka jest błędna, choć żadnej zupełnie
odrzucić nie należy. Takimi skrajnościami są zarówno elitaryzm — który pro¬
muje przeświadczenie, że publiczność to naiwniacy, którzy biernie poddają się
wpływom ideologicznej kontroli i manipulacji, jak i populizm — według którego
publiczność jest świadoma i potrafi korzystać z zasobów kultury popularnej dla
własnych celów, treści tam zastane aktywnie przeinterpretowywać stosownie do
potrzeb i w ten sposób stawiać opór o charakterze ideologicznym.
Pamiętając o powyższych uwagach, można jednak przyznać, iż refleksja mię¬
dzy innymi Johna Fiskego przyczyniła się do rozpowszechnienia takiego podej¬
ścia do kultury popularnej, które podkreśla, że nie jest ona zupełnie bezkrytycz¬
nie (jak chcieliby elitaryści) i „ufnie" przyjmowana przez ludzi, ani też nie jest
1

Wojciech J. Burszta — autor tłumaczenia książki Strinatiego, z której pochodzi cytat — używa
określenia „populizm kulturalny". Dla potrzeb tego tekstu przyjmuję lepiej, moim zdaniem, brzmiące
sformułowanie „populizm kulturowy".

�Konsumenckie potyczki o „laur semiotyczny"

79

narzucana umysłom ludzkim przez siły ideologiczne. Fiske w swoich pracach
(1987, 1991, 1995) podkreśla możliwości konsumenta, jego umiejętność uni­
kania i zmieniania znaczeń dominujących, przeciwstawiania się takim treściom
oraz negocjowania sensów kulturowych. Każdy produkt popkulturowy może być
interpretowany na wiele różnych sposobów, jest on bowiem polisemiczny (w jed¬
nym tekście kultury może zawierać się wiele znaczeń, dostrzeganych i interpreto¬
wanych przez odbiorcę). Ponadto treści te często mają charakter intertekstualny,
a zatem wiążą kulturę wysoką i niską oraz tworzą sieć powiązań pomiędzy różny­
mi mediami i różnymi produktami kulturowymi. Dla Fiskego kultura popularna
jest warta doceniania, choćby ze względu na fakt, że jest ona powszechna i jako
taka odpowiada gustom ogromnej rzeszy ludzi, a tego, zdaniem autora, lekcewa¬
żyć nie można. Fiske odrzuca tym samym tezę Pierre'a Bourdieu o tym, iż kapitał
ekonomiczny dominuje nad kulturowym; uważa on, że konsumenci mają władzę
semiotyczną (choć nie zawsze wykorzystywaną) nad tekstami kulturowymi, są
autorami nowych sensów (Fiske, 1987, s. 126; Goban-Klas, 2001, s.139).
Tomasz Goban-Klas, który pokrótce referuje tezy Johna Fiske, nawiązując do
owej władzy semiotycznej odbiorców kultury, podsumowuje je uwagami:
Mimo takiej obrony kultury medialnej wiele dawnych zarzutów (...) pozostaje
w mocy. Treści kultury popularnej są przecież często puste, dziecinne, ideologicz­
nie obciążone. Są tworzone przez wielkie korporacje dla zysku, a nie dla rozwija¬
nia życia duchowego ludzi, których traktuje się jako rynek konsumentów i odpo¬
wiednio się nimi manipuluje (2001, s.139).

Na przykładzie tej wypowiedzi widać, jaką pułapką jest utożsamienie treści
z odbiorem, tak jakby treść, która jest dziełem producenta, była skrojona idealnie
na miarę odbiorcy i nie było potrzeby podkreślania różnicy. Oczywiście, taki jest
zamiar „ideologów", pragnących przekonać odbiorców do swoich produktów,
jednak to władza semiotyczna ludzi nad tekstami do nich kierowanymi umożliwia
odrzucenie lub negocjowanie dominujących znaczeń. Należy wyraźnie rozróż¬
niać konsumpcjonizm, a zatem treści kreowane przez wielkie korporacje, którym
zależy na czerpaniu jak największych zysków jak najmniejszym nakładem kosz¬
tów i sił, i kulturę konsumpcyjną, która wymyka się jednoznacznym, kreowanym
przez te firmy treściom. Daleka jestem od idealizowania tych możliwości; nie
uważam, aby istniało całkowite prawdopodobieństwo odrzucenia czy absolutne¬
go przedefiniowania tych treści, jednak dostrzegam szeroki obszar pośredni, na
którym te dwie siły się ścierają z różnym dla obu stron powodzeniem.

Taktyki versus strategie
Dla potrzeb swojej koncepcji Fiske rozróżnił ekonomię finansową, związa¬
ną z wartością wymienną, i ekonomię kulturową, dotyczącą treści, upodobań,

�Joanna Jessa

80

zbiorowych tożsamości. Przedmioty i treści kultury konsumpcyjnej poddawane
są siłom pochodzącym od obu ekonomii, które wszak są ze sobą ściśle powią­
zane. Jednak treści w ramach ekonomii kulturowej nie cyrkulują w taki sposób,
jak w ekonomii finansowej, gdzie przechodzą prosty cykl od produkcji do kon­
sumpcji i na niej kończą swoje istnienie. W ekonomii kulturowej treści mogą
przechodzić nieskończoną ilość transformacji; mogą swobodnie cyrkulować bez
jasnego wydzielenia etapu produkcji i konsumpcji. Istotne jest także to, że treści
te powstają w trakcie codziennych interakcji (dlatego też są tak bardzo ulotne)
i nie są wpisane w przedmiot, jak ma to miejsce w przypadku treści związanych
z produkcją (Fiske, 1987, s. 311-316; 1991, s. 26-32) . Posiadając siłę tworzenia
znaczeń kulturowych, konsumenci wpływają na ekonomię finansową, ponieważ
„głosują nogami", to znaczy wybierają lub odrzucają pewne treści. Producentom
trudno przewidzieć, co znajdzie tak oczekiwane uznanie konsumentów. Kapryśność konsumentów w tym względzie pokazują dość zaskakujące dane przywo¬
łane przez Fiskego, który podaje, że w Stanach Zjednoczonych aż 90%, a w Au­
stralii 80% nowych produktów nie udaje się utrzymać na rynku (Fiske, 1995,
s. 13-14).
2

Sprzeciw konsumencki może mieć nawet charakter społeczno-ekonomiczny.
Wówczas konsumenci odwołują się do idei solidarności społecznej i wywierają
na rynek nacisk o charakterze ekonomicznym. Z tego typu przykładami mamy do
czynienia w przypadku ruchu wywołanego przez słynny proces o McZniesławienie (w którym koncern McDonald's oskarżony był o nieetyczne postępowanie
wobec klientów, pracowników, przyrody, a także zwierząt przeznaczonych do
uboju), akcji bojkotowania produktów koncernu Nike (wobec praktyk wykorzy¬
stywania pracowników w krajach azjatyckich) albo faworyzowania tych produ¬
centów, którzy zwracają baczniejszą uwagę na ekologię (na tym czynniku swoją
popularność zbudowała brytyjska firma kosmetyczna Body Shop, która reklamu¬
je się, że nie prowadzi testów kosmetycznych na zwierzętach, wspiera małych
przedsiębiorców z różnych stron świata, którzy wytwarzają swoje towary według
tradycyjnych technologii, broni praw człowieka, dba o równowagę przyrody oraz
wpływa na harmonię psychofizyczną jednostki). W tym artykule chciałam się
jednak skoncentrować tylko na semiotycznym sprzeciwie konsumenckim, o któ¬
rym też pisał Fiske — tego typu sprzeciw jest częściej praktykowany w codzien­
nym życiu; jest „prostszy" (bardziej spontaniczny) i nie wymaga od konsumenta
świadomego zaangażowania o charakterze ideologicznym.

2

Producent stara się nadać produktom określone znaczenia, np. o charakterze prestiżowym, mło­
dzieżowym, seksualnym etc. Najprostszym sposobem „wpisania" tych znaczeń w przedmiot są slogany
reklamowe, np. „Coca-cola to jest to", „Podaruj sobie odrobinę luksusu", „Jak pięknie być sobą". Kon¬
sumenci decydujący się na taki produkt mogą, ale nie muszą „wierzyć" w tę treść i posługiwać się nią
jako semiotyczną charakterystyką produktu. Mogą nadawać mu nowe, subiektywne znaczenia, które
nie będą zgodne z oczekiwaniami producenta. Co więcej, znaczenia te mogą powstawać w dowolnym
momencie, nawet po zakończeniu się cyklu w ramach ekonomii finansowej, tj. po konsumpcji.

�Konsumenckie potyczki o „laur semiotyczny"

81

Według Fiskego ekonomia kulturowa przeciwdziała unifikującym siłom eko­
nomii finansowej przede wszystkim w ten sposób, że występuje przeciwko niej
z szeregiem taktyk, które autor zwie taktykami potocznymi (popular tactics ). To
one wywierają na ekonomię finansową nieustanny nacisk i powodują, że jej siły
muszą stale być na baczności i kreować nowe produkty oraz starać się do nich
przekonywać konsumentów — a to wszystko dlatego, że produkty starsze są już
zdezaktualizowane, konsumenci są do nich zniechęceni, gotowi są je odrzucić
albo nauczyli się je omijać, a ich znaczenia negocjować. Starcia tych dwóch eko¬
nomii oczywiście nie należy idealizować, jest to bowiem stracie słabego z silnym.
Właśnie dlatego członkowie kultury konsumpcyjnej uciekają się do „semiotycznej partyzantki", czyli do wspomnianych taktyk (Fiske 1991, s. 32).
3

Podział na strategie, będące udziałem silniejszego, i taktyki, stosowane przez
stronę słabszą, zaczerpnął Fiske od Michela de Certeau (1984). Zgodnie ze sło¬
wami tego francuskiego badacza, strategie to narzędzia wykorzystywane przez tę
sferę, którą nazwałam konsumpcjonizmem. Inaczej mówiąc, korzystają z nich ci,
którzy są silniejsi, których władza ma charakter scentralizowany, uporządkowany,
zorganizowany, którzy mogą swoje definicje próbować „narzucać", upowszechniać
swój dyskurs jako obowiązujący (taką władzą, o różnym charakterze, dysponują np.
korporacje, instytucje edukacyjne, naukowe, państwo). Tworzenie tego typu defini¬
cji ma charakter scentralizowany, ekspansywny, zracjonalizowany, spektakularny,
a nawet, jak mówi autor, zgiełkliwy. Strategie, mające charakter scentralizowany,
mają dla swoich przedsięwzięć wyznaczone własne miejsce (należące do danego
porządku) i z niego płyną przykazania dotyczące tego, jak ma wyglądać to, co znaj¬
duje się „na zewnątrz". Innymi słowy, strategie mają charakter panoptyczny i służą
do utrzymywania kontroli nad „zewnętrznością" przez porządkowanie, oddziały¬
wanie, włączanie w swoją strefę wpływów oraz widzenie, które pozwala z jednej
strony na przewidywanie przyszłych poczynań „przeciwnika", a z drugiej strony
na projektowanie swoich przyszłych działań. Centralizacja strategicznej wiedzy
umożliwia także przekształcenie przestrzeni nieznanej w rozpoznaną, „przeczyta¬
ną", a tak uzyskana wiedza jest warunkiem wstępnym przyszłego symbolicznego
zwycięstwa (de Certeau, 1984, s. xix, 31, 35-36) .
4

Taktyki natomiast są stosowane przez tych, którzy nie posiadają siły, a więc
wobec dominującego systemu pozostają nieuprzywilejowani. Ich próby wywie3

Tłumaczenie użytego przez Fiskego określenia popular tactics jako taktyk potocznych przyjęłam
za Storeyem (2003, s. 32).
Ten wątek przypomina rozważania Zygmunta Baumana o wysiłkach nowoczesnego państwa
w mapowaniu tych przestrzeni, nad którymi miało się zamiar przejąć kontrolę. Autor pisze: „czytelność
przestrzeni i jej przejrzystość stały się jedną z głównych stawek w walce nowoczesnego państwa o su­
werenność władzy" (Bauman, 2000, s. 39). Bauman twierdzi, iż „niewidzialni" obywatele rodzących się
państw stanowili zagrożenie swoją nieprzewidywalnością, mówiąc inaczej — byli nieczytelni dla syste­
mu. W innym miejscu pisze, a można uważać to za pewnego rodzaju wskazówkę w rozważaniach nad
kulturą konsumpcyjną i konsumpcjonizmem, że „największą władzę mają te jednostki, które potrafią
stać się źródłem niepewności dla innych jednostek. Manipulowanie niepewnością stanowi kwintesencję
zmagań o władzę i ich główną stawkę" (Bauman, 2000, s. 42).
4

�82

Joanna Jessa

rania wpływu na otaczającą rzeczywistość mają charakter rozproszony. Nie sta­
nowią rzeczywistej opozycji wobec systemu, ponieważ nie są zorganizowaną siłą
posiadającą ośrodek swego działania. Z tego też powodu nie mogą stworzyć dla
systemu przeciwwagi, która mogłaby stanowić dla niego wyraźne, dostrzegalne
zagrożenie. De Certeau pisze, iż stosujący takie taktyki pozostają w rozprosze¬
niu, a działania ich są fragmentaryczne i dlatego nie jest w ich mocy, a nawet
nie jest ich zamiarem przejęcie przestrzeni silnego. Słabi nie tworzą jakiegoś
wrogiego obozu, z którym można by się rozprawić. Z tego też powodu słabych
nie można trzymać na dystans — są bowiem cały czas wewnątrz systemu, który
chce ich podporządkować. Ich sytuacja jest ambiwalentna, ponieważ z jednej stro­
ny poruszają się w strefie należącej do silnego, a więc w jego polu widzialności, ale
też udaje im się umknąć panoptycznej sile „wszechobecnego" oka, którego słaboś¬
cią jest właśnie owa widzialność (można j ą przezwyciężyć za pomocą sprytnych
taktyk) (de Certeau, 1984, s. xix, 36-37). Tym konsumentom, którzy są zarazem
aktywnymi twórcami kultury konsumpcyjnej, udaje się uciec z pola widoczności,
wcale go nie opuszczając.
Taktycy nie mają możliwości opracowania generalnej strategii i dostrzeżenia prze­
ciwnika w całości, z jakiegoś miejsca (...). Działania ich są pojedyncze; jak uderze­
nie po uderzeniu. Korzystają z „okazji", i od nich są zależne, nie mają przecież bazy,
gdzie można by złożyć łupy, okopać się na pozycji i planować dalsze ofensywy.
Cokolwiek wygrają, nie mogą tego utrzymać. Daje to taktykom z pewnością mobil­
ność, lecz jest to mobilność, która musi korzystać z szansy w tej samej chwili, kiedy
jest ona oferowana, musi oceniać możliwości w mgnieniu oka, wówczas, kiedy te się
pojawiają (de Certeau, 1984, s. 37).

De Certeau mówi, że taktyki to inny sposób produkcji znaczeń, które w zamie¬
rzeniu producenta miałyby być odczytywane zgodnie z „instrukcją obsługi", tak
się jednak nie dzieje, ponieważ każdy akt odczytania jakiegokolwiek tekstu jest
jednocześnie aktem produkcji. Już zwyczajna lektura jest właśnie taką produkcją.
Jest to akt, który można uznawać za bierny i „voyerystyczny", jednak w istocie
następuje tu cicha produkcja znaczeń znanych tylko temu, kto czyta. De Certeau
twierdzi, że oto znaczenia czytelnika wślizgują się na miejsce znaczeń, które po¬
zostawił tam autor dla — wydawałoby się zwyczajnego — „odebrania" przez in¬
nych. Taki typ postępowania zauważalny jest w szeregu zachowań z kręgu kultury
konsumpcyjnej. Zresztą sam de Certeau o nich wspomina. Tego rodzaju „produk¬
cja znaczeń" następuje na przykład podczas wynajmowania mieszkania — nowy
lokator we wnętrzu należącym do najemcy przestawia jego meble, przemalowuje
ściany, zawiesza i rozstawia dekoracyjne drobiazgi, a zatem produkuje własne tre¬
ści, częściowo ze swoich, a częściowo z obcych elementów. Przeprowadza proces
produkcji znaczeń, czyli, w tym wypadku, proces zamieszkiwania. Podobnie rzecz
się ma w przypadku gotowania. Idąc do sklepu, zaopatrujemy się w szereg pro¬
duktów, które dostępne są także innym ludziom. Teoretycznie więc tego samego
dnia z danej placówki handlowej wychodzi wielu ludzi, którzy w siatkach wyno-

�Konsumenckie potyczki o „laur semiotyczny"

83

szą podobne produkty żywnościowe. Jednak to, co z tych produktów przyrządzają
w domach, różni się od siebie zdecydowanie — następuje zatem i w takim przypad¬
ku aktywny i wyjątkowy dla danego podmiotu, proces produkcji znaczeń z treści
ogólnie dostępnych, będących częścią systemu. Można by poczynić zastrzeżenie,
że zawsze w danym regionie czy kraju istnieją jakieś wzory żywieniowe, powta¬
rzający się zestaw podobnych dań, typowych dla danego obszaru. Istnieją jednak
drobne elementy, znane tylko autorom przepisów i osobom gotującym, które różni¬
cują pozornie takie same dania. Nie bez powodu w domowych kajetach z kulinar¬
nymi zapiskami istnieją osobne, wyróżniające nazwy dla — wydawałoby się — ty­
powych potraw (dajmy na to „sernik a la Irenka"). Można te praktyki przyrównać
do aktu mowy, który po pierwsze — jest użyciem języka jako pewnego systemu,
ale po drugie — jest także dokonaną na nim operacją. Analogicznie, wykorzystanie
elementów konsumpcjonizmu, indywidualne ich skonfigurowanie, oraz, co może
nawet ważniejsze, nadanie im subiektywnej wartości symbolicznej, jest twórczą
operacją wykonaną na tym systemie, która mimo że całkowicie od niego nie odbie¬
ga, nie jest z nim tożsamą (de Certeau, 1984, s. xxi, 33).
Wszelkie zwycięstwa odnoszone przez słabszego, posługującego się taktyka­
mi, mają charakter krótkotrwały, ulotny. Zorganizowane siły przeciwnika potrafią
szybko swoim stratom zaradzić, a nawet wykorzystać dla własnych celów wytwory
„taktyczne" (na tej zasadzie doskonałym produktem stały się style pierwotnie zro¬
dzone w sferach nieuprzywilejowanych, np. styl punkowy albo hippie). Zdobyte¬
go pola nie można utrzymać, gdyż wszelkie straty zostają skwapliwie nadrobione.
Czas w tej „wojnie symbolicznej" jest ważnym czynnikiem, ponieważ wszystko
— patrząc głównie z perspektywy słabszego — dzieje się tu błyskawicznie i nic
nie jest stabilne. Skuteczność taktyk zależy od szybkości decyzji, które muszą być
podejmowane w mgnieniu oka, bowiem dla osiągnięcia krótkotrwałych sukcesów
wykorzystywane są nagłe „sploty okoliczności", niespodziewane wcześniej „moż¬
liwości". Charakter tego, co powstaje na skutek takiej decyzji jest — jak twierdzi
de Certeau — heterogeniczny, ponieważ słabi dzięki taktykom potrafią sprytnie
wiązać ze sobą rzeczy dotąd sobie obce. Tworzą nową jakość z dotychczas odle¬
głych sobie elementów, kreują nieznane wcześniej formy. Taktyki wykorzystywane
w tym celu raczej nie stają się jakąś nową, stałą formą szerokiego dyskursu, lecz
są jednokrotne i powstają na mocy jednorazowej decyzji (tamże, s. xix). Na przy¬
kład taką taktyką była chwilowa moda wśród młodych ludzi na — jak mawiano
— „oldschoolowe" (czyli starego typu) rzeczy, pochodzące ze sklepów z odzieżą
używaną lub zapomnianych pawlaczy. Wiele z nich miało logo firmy Adidas, ale
takie, którego koncern wówczas już nie stosował. Adidas wykorzystał tę, godzącą
w interesy firmy fanaberię swoich klientów i wypuścił na rynek linię produktów
nawiązujących do dawnej stylistyki . De Certeau uważa, iż u podłoża tego rodzaju
5

5

Adidas do niedawna stosował tylko zmodernizowane logo przedstawiające trzy paski jeden nad dru­
gim: szerszy u podstawy, najwęższy najwyżej. Koncern powrócił jednak do swojego starego logo, opatru­
jąc nim kolekcję nawiązującą stylistyką do odzieży sprzed lat. To logo przypomina trójdzielny listek.

�Joanna Jessa

84

działań taktycznych stoi typ mądrości metis, a zatem takiej, która opiera się na
sprycie, przebiegłości, umiejętności wykorzystania fortelu. Konsument w tym
naciskającym na niego systemie musi „jakoś sobie radzić". Samotnie nie jest on
w stanie powstrzymać naporu sił, które na niego działają, tym niemniej wewnątrz
właśnie tego systemu „daje sobie radę", a taktyki przychodzą mu tu z pomocą (de
Certeau, 1984, s. xix) .
Metaforę semiotycznej wojny partyzanckiej zastosował w swoich książkach
także Fiske (odwołał się tym samym do tez de Certeau). Zwraca on uwagę na
umiejętność sprytnego przystosowania, którą muszą wykazać się zdominowani
wobec narzuconego im systemu. Taktyki, które stosują każdego dnia, wahają się
od spokojnej adaptacji, przez manipulację, aż po oszustwo i błazeństwo. Takie
sposoby podejścia do rzeczywistości mają uczynić j ą znośną dla tych, którzy są
w tym systemie poszkodowani albo tak się czują. Jest to tym bardziej koniecz¬
ne, że w dzisiejszym społeczeństwie, jak twierdzi Fiske, a trudno się z nim nie
zgodzić, każdy jest konsumentem, a rzeczy, które się wybiera oraz podejmowa¬
ne działania, komunikują innym, jaką jesteśmy osobą. Każdy akt konsumpcji
ma znaczenie semiotyczne, żaden nie jest neutralny znaczeniowo (Fiske, 1991,
s. 34). Większość ludzi zdaje sobie z tego sprawę, jednak nie każdy ma możliwość
kontrolować te znaczenia. Ci, którzy są w systemie konsumentami nieuprzywilejowanymi, mogą się uciekać do wybiegów, o których wspomniał Fiske. W ten sposób
dokonują tym bardziej natężonej produkcji znaczeń, bowiem akt konsumpcji jest
jednocześnie aktem produkcji o charakterze symbolicznym. Fiske zwraca uwagę
na to, że z chwilą sprzedaży wyczerpuje się rola przedmiotu w ekonomii finan¬
sowej, ale zaczyna się jego rola w ekonomii kulturowej. W tym wymiarze dany
przedmiot (działanie) może przechodzić nieskończoną ilość modyfikacji znaczeń,
w zależności od potrzeb i umiejętności interpretacyjnych podmiotów, których to
dotyczy. Dodać należy, że tego rodzaju kreatywność nie jest zarezerwowana dla
osób zamożnych; nieraz ci mniej uprzywilejowani wykazują się większą pomysło¬
wością w zabieganiu o znaczenia, które są dla nich istotne (Fiske, 1991, s. 32-36).
6

Taktyki — sztuka „bycia pomiędzy"
Fiske podkreśla, że „sztuka" kultury popularnej, to sztuka „bycia pomiędzy".
Przejawia się ona tym, iż ludzie tworzą (produkują) swoje znaczenia, posługując
się przedmiotami wytworzonymi przez innych i wykorzystując, modyfikując albo
wręcz porzucając znaczenia im wówczas nadane. W związku z tym, użycie jakie6

Umberto Eco w Semiologii życia codziennego (1999, s. 157-167) podejmuje wątek bardzo po­
dobny do de Certeau, tyle że on, przedstawiając swoją koncepcję partyzantki semiologicznej, zwraca
uwagę na to, iż jej działania są zwrócone przeciwko znaczeniom upowszechnianym przede wszystkim
przez środki masowego przekazu (de Certeau nie wskazuje tak jednoznacznie na jednego „winowajcę",
a opisuje raczej charakter takiego centrum, tym niemniej jego opis może dotyczyć także mediów).

�Konsumenckie potyczki o „laur semiotyczny"

85

gokolwiek przedmiotu jest równoznaczne z byciem pomiędzy „ich" znaczeniem
(znaczeniem nadanym przez producentów poszukujących określonego odbiorcy
— „targetu" — dla danego wytworu i w tym celu obdarzających produkt określo¬
nym, ich zdaniem optymalnym, sensem symbolicznym) a „naszym" znaczeniem
nadanym podczas aktu konsumpcji, czyli użycia danego produktu. Odwołując się
do wcześniej przywołanych przykładów de Certeau, można powiedzieć, że ana¬
logiczna sfera pośrednia rodzi się pomiędzy językiem a tym, co chcemy wyrazić,
albo pomiędzy produktami, które znajdujemy w sklepach, a naszym posiłkiem,
który z nich powstaje. Jest to „sztuka bycia pomiędzy", ponieważ użycie powo¬
duje zlanie się sfer produkcji i konsumpcji — znaczenia mieszają się ze sobą
i zwykle nie sposób ich oddzielić. Tak jest na przykład w przypadku znaczeń
wiążących się z modą, gdzie istnieją jakieś trendy wykreowane przez rynek, ale
kontekst ich odbioru jest subiektywny dla danej jednostki, która te systemowe
znaczenia indywidualnie przedefiniowuje (Fiske, 1991, s. 36-37).
Fiske, powołując się na de Certeau, piszącego o partyzanckich zachowaniach
konsumentów, pokazuje, iż niektóre z tych działań mają charakter partyzancki par
excellence. Taką „partyzancką sztukę bycia pomiędzy" uprawiają na przykład mło¬
dzi bezrobotni, obserwowani przez badacza w australijskich centrach handlowych.
Są to ludzie, którzy „konsumują miejsce i jego obrazy, ale nie same towary" (Fiske,
1991, s. 38). Wykorzystywali oni obcą i dość nieprzyjazną im przestrzeń, aby zade­
monstrować swoją opozycyjność, odmienność kulturową i specyficzną tożsamość,
która rodziła się z poczucia podporządkowania i ograniczenia przez system, a za¬
razem związana była z odczuciem wrogości wobec tych, którzy w tym systemie
byli uprzywilejowani. Tę tożsamość młodzież demonstrowała gromadząc się przy
szybach wystawowych i uniemożliwiając dostęp do nich tym, którzy mogliby sko¬
rzystać z propozycji handlowych. Klienci nie mieli dostępu do zaprezentowanych
towarów i obawiali się prowokacyjnego zachowania młodzieży. Jednak działania
członków subkultury były wymierzone przede wszystkim w pracowników ochro¬
ny, których traktowali jako przedstawicieli systemu. Miały one charakter raczej
prowokacyjny, podjudzały ochroniarzy do jakiejś reakcji. Młodzieży sprawiało
przyjemność omijanie zasad, które obowiązywały na tej przestrzeni. Na przykład,
skoro na terenie obiektu nie można było pić alkoholu, to młodzież wypełniała nim
puszki po napojach gazowanych i raczyła się nim pod czujnym okiem pracowni¬
ków ochrony. Gdy ci ostatni zorientowali się, co się dzieje i zarządzili kontrolę,
młodzież naigrywała się z nich dalej, pijąc już zwykłe napoje wówczas, kiedy pra¬
cownicy centrum handlowego urządzali swoje inspekcje. Podstępy to broń słabego,
bo pozwalają na natychmiastowe (choć zazwyczaj krótkotrwałe) zwycięstwo, które
możliwe jest wtedy, gdy strona podporządkowana w danym systemie zna charakter
strategii stosowanych przez silniejszego i wykorzystuje jego słabości dla swoich
celów (Fiske, 1991, s. 37-38).
Brytyjski badacz wyróżnia szereg taktyk z pogranicza prawa i bezprawia. Po¬
zwalają one na to, by w „partyzancki" sposób wejść w posiadanie przedmiotów,

�Joanna Jessa

86

których znaczenie (wykreowane przez system) jest obiektem pożądania. Zwykle
nie są to działania, które w znaczący sposób osłabiłyby system, ale nie można
nie zauważyć, że w pewien sposób wymierzone są przeciwko niemu. Przepro¬
wadzane są w taki sposób, aby przechytrzyć ograniczenia stawiane nieuprzywilejowanym — w ten sposób nawet tacy ułomni konsumenci wchodzą w posia¬
danie dóbr, które są waloryzowane pozytywnie. Do tej dziedziny taktyk należy
kradzież sklepowa (shoplifting) albo praktyka podmieniania metek sklepowych
z produktu tańszego na droższy. Fiske (1991, s. 38-39) zwraca uwagę na fakt,
że obok pobudek patologicznych czy też materialno-ekonomicznych tym dzia¬
łaniom towarzyszy także chęć oszukania systemu, a to związane jest z przyjem¬
nością, satysfakcją, podekscytowaniem, a także, chciałoby się dodać, poczuciem
„wyrównania rachunków", wzięcia sprawiedliwości w swoje ręce.
Te odczucia podzielane są przez polskich drobnych złodziejaszków sklepo¬
wych (jednak należy zaznaczyć, iż mieszają się one ze sposobami na łagodzenie
dysonansu poznawczego, który powstaje podczas kradzieży). Obserwacje i roz¬
mowy przeprowadzone przez dziennikarza „Gazety Wyborczej" Wojciecha Sta¬
szewskiego, który „wcielił się" w rolę złodzieja sklepowego, pokazały, że takie
poczynania bywają łatwo usprawiedliwiane, a „łupy" traktowane są jako coś,
co się z jakiegoś powodu złodziejowi należy. Spostrzeżenia dziennikarza mówią
o tym, że: kradziono rzeczy znanych marek, bo — jak się tłumaczył złodziej
— szef nie zauważał ubytku przy dużych obrotach (czyli jakby kradzieży nie
było); pewien ksiądz kradł długopisy, a potem usprawiedliwiał swój postępek
tym, że ma biedną parafię; wiele osób zjada towar będąc w sklepie, a niektórzy
twierdzą, że to, co spożyli, im się należy, bo przecież robią kosztowne zakupy
(Staszewski, 2004, s. 2-4). Do kradzieży towarów prosto z firmy można podejść
następująco: „Traktowałem to jako deputat, coś, co mi się należy" (Staszewski,
2004, s. 6). Jako uzasadnienie podobnego zachowania może służyć także poczu¬
cie pokrzywdzenia: „Pracowaliśmy [w drukarni - J.J.] w zaduchu, nie można
było okien otwierać, bo mieszkańcy skarżyli się na hałas. Wynosiłam (...) książki
bez wyrzutów sumienia" (Staszewski, 2004, s. 8). Rozmawiałam z osobą (nota
bene studentką prawa) , która twierdziła, iż w jej środowisku kradzieże sklepowe
to dość często stosowana praktyka. Towarzyszy temu miłe podekscytowanie, po¬
czucie „igrania z ogniem". Usprawiedliwia się takie postępki twierdząc, że duże
placówki handlowe i tak wpisują tego typu kradzieże we wcześniej przewidywa¬
ne straty, zatem korzysta się z czegoś, czego dany sklep już w dokumentacji się
pozbył, czyli de facto kradzież w ogóle nie ma miejsca.
Dość interesujące jest to, że przywołani przez publicystę znani historycy usi¬
łują doszukać się korzeni takiego postępowania w polskiej historii. Dodajmy
dla porządku, że shoplifting nie jest szczególnie polską przypadłością. Pomimo
tego przywołana przez Staszewskiego Elżbieta Kaczyńska twierdzi, że źródłem
7

7

Rozmowa nierejestrowana.

�Konsumenckie potyczki o „laur semiotyczny"

87

tych zachowań jest wpojone Polakom szlacheckie warcholstwo i niedostatecz¬
ne ukształtowanie etosu uczciwego, pracowitego i szanującego owoce tej pra¬
cy mieszczaństwa. Szlachta ponadto, jak sugeruje Kaczyńska, miała charakter
buntowniczy i nie respektowała władzy oraz praw, które ta jej narzucała. Z taką
tezą nie zgadza się Janusz Tazbir, który zauważa, że szlachta podważała tylko tę
władzę, której sama nie wybrała, a korzeni nieuczciwości, o której mowa, można
raczej doszukiwać się w postawie Polaków wobec zaborcy. Wszelkie nadużycia
oceniane były jako postawa patriotyczna, a kolejne formy zniewolenia naszych
rodaków — przez okupację i komunizm — znacząco wzmocniły taką postawę.
„Podkradanie" było oceniane jako, po pierwsze, osłabienie opresyjnego systemu,
a po drugie, wzmocnienie strony, którą uważało się za słabszą, poszkodowaną,
a poza tym szlachetniejszą (Staszewski, 2004, s. 2). Dodatkową ilustracją dla
tego wątku może być eufemizm, który zdobył w Polsce niezwykłą popularność
— mam tu na myśli słowo „kombinator", mające charakter ambiwalentny, bo
z jednej strony zawiera w sobie potępienie nieuczciwości, ale z drugiej strony
rodzaj pochwały dla tego, któremu udało się coś dla siebie „wyszarpnąć" od sy¬
stemu, który i tak jest silniejszy i dominujący. Pragnę zwrócić uwagę, że w opi¬
niach dwóch wyżej wymienionych historyków powtarza się pogląd, iż tego typu
nieuczciwość jest formą oporu stawianego systemowi i wynika z buntu, protestu
(przyznajmy, że o dość mało zaangażowanym i raczej egocentrycznym charak¬
terze). Mechanizm ten, zdaniem Fiskego, powtarza się współcześnie, z tym że
dziś opór stawiany jest systemowi kapitalistycznemu i wynika z postępującego
rozwarstwienia na uprzywilejowanych i upośledzonych konsumentów.
Opinię tę potwierdzają niektóre z komentarzy internetowych do przywołane¬
go tu artykułu Staszewskiego. Wpis o tytule „Naiwny redaktorzyna" (napisany
przez osobę o pseudonimie „pani Alutka", 18.10.2004), odnoszący się do posta¬
wionego przez dziennikarza pytania o to, dlaczego nikt nie reagował na popełnia¬
ne na oczach innych kupujących kradzieże, jest następujący:
Dlatego, że nikt nie będzie darmo robił dla wyjątkowych [tu wulgaryzm — J.J.]
z Geanta, Oszołoma, czy innych złodziei, którzy legalnie okradają pracowników,
dostawców, klientów czy społeczeństwo. W imię czego mam tracić mój czas?
W imię interesu wielkiej korporacji? Mam to robić na siłę? Przecież im na tym
nie zależy. To dla kogo mam to robić? Facet, kradnij sobie ile chcesz, to tylko twój
problem. Ani mnie, ani Geanta to nie interesuje.

Podobne rozgoryczenie, wynikające z opresyjnych praktyk systemu przebija
w wypowiedzi: „Złodziejstwo? JAKIE ZŁODZIEJSTWO?", „Czym «okradanie
burżuja» na papierze do ksero, okradanie pazernego hipermarketu z batoników
różni się od dowalania bogatym stawki [podatkowej — J.J.] 50%? No czym?"
(napisane przez „MDF", 18.10.2004). Zbliżony ton przebija z kolejnej opinii,
wysłanej przez „Antykwacha" (pt. „Skoro prezydent kradnie miliony, to szarak
grosze", 18.10.2004): „Wystarczy tylko poczytać o kosztach utrzymania naj-

�88

Joanna Jessa

większej organizacji złodziejskiej w Polsce — kancelarii prezydenta RP. Szkoda
się potem pastwić nad tymi nieszczęśnikami kradnącymi szczoteczki do zębów".
Tezę o wykorzystaniu słabości niesprawiedliwego i dominującego systemu po¬
twierdza także wypowiedź „Grzesia" (bez tytułu, 18.10.2004): „Sam nie jestem
święty, pracując jako student w jednym z marketów, wynosiłem drobne rzeczy,
czując się jak Robin Hood, bo tłumaczyłem sobie, że okradam bogatego. Dużo
czasu upłynęło, zanim zrozumiałem".
Tego typu praktyki są oczywiście nielegalne, ale zdaniem Fiskego, symbo¬
licznie niewiele się one różnią od szeregu innych, które nie łamią prawa. Jedną
z nich jest bezcelowe, pochłaniające wiele czasu krzątanie się, szperanie wśród
półek sklepowych (browsing) bez rzeczywistego zamiaru kupienia czegokol¬
wiek. Takie zachowanie każe „agentom systemu" być w pogotowiu (sprzedawcy
obsługują, pracownicy ochrony obserwują itp.), lecz ich zaangażowanie pali na
panewce. Konsument natomiast wprawdzie niczego materialnego nie wynosi,
lecz wychodzi z szeregiem nowych doświadczeń, z zasobem znaczeń, które rela¬
tywizuje do swojej osoby i w przyszłości je wykorzystuje (niekoniecznie zresztą
w sposób zgodny z intencjami twórców systemu, ale np. w sposób negocjowany
albo opozycyjny). Autor, opisując doświadczenia konsumentek, które tak spę¬
dzają czas w sklepach, pisze: „Przymierzają ubrania, konsumują skradzione im
wizerunki odbite w sklepowych lustrach i , w swoich oczach, zamieniają prze¬
strzeń butiku w swoją przestrzeń, którą obejmują w posiadanie podczas przerwy
na lunch i robią taktyczne wycieczki na strategicznie rozmieszczone wieszaki
z ubraniami, półki z butami i galanterią" (Fiske, 1991, s. 39). Można postrzegać
takie osoby jako zapalonych konsumentów, oddanych systemowi (są to między
innymi ludzie, którzy zapełniają centra handlowe w dni zwyczajowo wolne od
pracy, kiedy — jak twierdzą moraliści — powinno się inaczej spędzać czas),
jednak podobno tylko jeden z trzydziestu takich klientów dokonuje zakupu. Czy
więc faktycznie istnieją podstawy do tego, by podtrzymywać opinię o ich rzeko¬
mym oddaniu systemowi? „Szperacze", jak ich nazywa Fiske, mogą się oczy¬
wiście zamienić w zaangażowanych konsumentów, ale po pierwsze, jeśli nawet
miałoby się tak stać, to i tak ich konsumpcja będzie jednocześnie aktem produkcji
subiektywnych znaczeń, a po drugie, w przypadku jeśliby się takimi konsumen¬
tami nie stali, to i tak zabiorą ze sobą znaczenia zebrane w czasie podobnej krzą¬
taniny i mogą znaleźć dla nich w domu zastosowanie (np. uszyć sobie w domu
ubrania w fasonie, który przypadł im do gustu albo inaczej zaaranżować rzeczy
z ubiegłego sezonu).
Konsumenci wszelkiego autoramentu (ci uczciwi i ci balansujący na granicy
prawa) zmieniają przestrzenie konsumpcji w przestrzenie należące do nich. Tam
się spotykają, przymierzają ubrania, chodzą na przechadzki w zimowe, mroź¬
ne popołudnia. Przychodzą tam matki z małymi dziećmi, które można zabawić
na placu zabaw i tymi w wózkach, których nie muszą przy każdym wejściu do
sklepu rozbierać, a potem znowu ubierać. Ten sam walor centrów handlowych

�Konsumenckie potyczki o „laur semiotyczny"

89

szczególnie lubiany jest przez osoby starsze. Wszyscy doceniają także to, że są to
przestrzenie dość bezpieczne, nie tak nieprzewidywalne jak „świat na zewnątrz".
Fiske zauważa też, iż zwłaszcza podczas zimy centra handlowe służą niektórym
osobom jako miejsca wysiłku fizycznego (szybki chód, szczególnie popularny
wśród matek z dziećmi w wózkach). Reasumując — nie są to miejsca, gdzie
przychodzą tylko bezkrytyczni, zapatrzeni w towar konsumenci, ale także ci,
którzy wykorzystują je na szereg innych sposobów (oczywiście nie tylko tych
subwersywnych, ale także takich, które zostały przygotowane przez sprzedawcę
albo developera) nie przynoszących bezpośredniej korzyści beneficjentom tegoż
systemu. Rzecz jasna, cały blichtr współczesnego konsumpcjonizmu ma na celu
to, aby teraz albo za jakiś czas uwieść swym blaskiem konsumenta. Jednak, jak
słusznie pisze Fiske, podstępy te wywołują reakcję tych, którzy stosując różno¬
rodne taktyki, pragną uzyskać jak najwięcej korzyści dla siebie. „Uwodzenie"
więc pobudza tylko ich kreatywność (Fiske, 1991, s. 40-41). Rozwój arsenału
taktyk spleciony jest w swego rodzaju symbiozie z rozwojem strategii, jedne po¬
wodują tworzenie drugich, powstają jako opozycja wobec nowych treści. Korzy¬
stają z siebie nawzajem, czerpią pomysły do tego, by sprawniej funkcjonować.

Przyjemności kultury popularnej
Fiske zwraca także uwagę na wiążącą się z powyższymi kwestiami i niezwy¬
kle istotną kwestię przyjemności, której doznają ci, którzy zwykle są nieuprzywilejowani, a którzy stają z systemem do potyczki na znaczenia. Według autora, od¬
czucie przyjemności w kulturze popularnej powstaje zazwyczaj na dwa sposoby;
albo przez ucieczkę od znaczeń dominujących (wówczas zwykle odnosi się do
ciała), albo przez produkcję znaczeń nowych (i wtedy powstają one w odniesieniu
do relacji społecznych o charakterze dominującym). Odwołując się do Barthesa,
Fiske podkreśla, że przyjemności kultury popularnej rzadziej mają charakter plai¬
sir, która swe źródło ma w kulturze, a ta — pisana przez wielkie „K" — definio¬
wana jest przez twórców i depozytariuszy systemu, a zatem jest to przyjemność
„produkowana" społecznie i ma źródło w dominującej ideologii. W sferze kul¬
tury popularnej króluje doznanie przyjemności typu jouissance, która związana
jest z przyjemnościami ciała, odpowiada fizycznemu odczuwaniu przyjemności,
doświadczana jest przez zmysły, a jej charakter jest ekstatyczny, bliski rozkoszy.
Fiske twierdzi, że takie zatracenie siebie w tej przyjemności oznacza tym samym,
iż porzuca się podmiotowość skonstruowaną w relacji do zasad społecznych, co
zarazem świadczy o uchylaniu się od dominującego wpływu owych znaczeń.
W tym właśnie leży źródło przyjemnościplaisir (Fiske, 1991, s. 50, 54, 56).
Przyjemności kultury popularnej są o tyle wyjątkowe, że rodzą się dzięki mo¬
com twórczym uczestników kultury — nie są to treści przyjęte z zewnątrz, otrzy¬
mane od systemu dominującego i tylko przyswojone (w takim wypadku mamy

�Joanna Jessa

90

do czynienia z przyjemnościami typu plaisir, czyli przyjemnościami zrozumie­
nia, uczestnictwa, kompetencji). Przyjemność jouissance — jakkolwiek wyzwa­
lająca — nie ma charakteru trwałego i nie będzie prowadzić do zamiany systemu,
spowoduje raczej, że wewnątrz niego będą istniały obszary takich „popularnych
rozkoszy". Pojawianie się ulotnych, fizycznych przyjemności może uskrzydlać
ich głównego aktora, jednak niekoniecznie może wywoływać w nim ochotę, by
zmieniać rzeczywistość go otaczającą, a nawet by uważać j ą za niewłaściwą. Ta
sama jednostka może jednocześnie korzystać z obu typów doświadczania przy¬
jemności; może uczestniczyć w kreowaniu znaczeń na polu kultury popularnej
i być zwolennikiem dominującego układu społecznego. Jednak to, co szczególne
w doświadczeniu przyjemności jouissance, i co mocno podkreśla Fiske, to prze¬
konanie, że jouissance daje tyle przyjemności, ponieważ wywołujące je znacze¬
nia są tworzone bezpośrednio przez jednostkę, a nie są otrzymywane z zewnątrz.
Należy tu także dodać, że oba typy przyjemności są ze sobą mocno splecione,
ponieważ przyjemność kultury popularnej związana z unikaniem treści ideolo¬
gicznych albo z produkowaniem znaczeń nowych nie miałaby miejsca, gdyby
dana jednostka nie była na tyle kompetentna, aby odczytać znaczenia systemowe.
Zatem, jak mówi Fiske: „Umiejętność doświadczenia zatracenia siebie w jouis¬
sance jest powiązana z przyjemnością plaisir, przyjemnością wspólnej tożsamo¬
ści i znaczeń" (Fiske, 1991, s. 55).
Za najlepszy przykład może posłużyć postawa wielu konsumentów, którzy
lubią kupować w sklepach z odzieżą używaną. Czerpią przyjemność z osobistego
przedefiniowania rzeczy, które wcześniej przez kogoś innego zostały skazane na
porzucenie w lamusie. Potrafią za ich pomocą wywołać znaczenia zarówno opo­
zycyjne (np. subkulturowe), jak i te, które są bardzo podobne do tych upowszech¬
nianych przez dominujące mody — jednak w przypadku rzeczy z tak zwanych
lumpeksów są to znaczenia przydane wyłącznie przez tę osobę, która daną rzecz
wyszukała . Zacytuję charakterystyczną wypowiedź : „Lubię chodzić po ciucholandach. Wygrzebywać, wyszukiwać «czegoś innego» albo po prostu coś potem
z tego jeszcze innego zrobić (...). Lubię zakupy w ciucholandach i zawsze za­
zdrościłam mojej córce, bo ona miała taki zmysł. Ona wchodziła, mogła szmaty
8

8

9

Podczas przeprowadzonych przeze mnie badań zaobserwowałam, że pytanie o kupowanie rzeczy
w sklepach z odzieżą używaną budzi duże zawstydzenie i konsternację, zwłaszcza u osób uboższych,
które korzystają z oferty takich miejsc, bo zmusza je do tego konieczność życiowa. Kupowanie w skle¬
pach z używaną odzieżą w ich przypadku działa jak stygmatyzacja. Respondenci, którzy pod tym wzglę­
dem mają możliwość wyboru, mówią o tym raczej bez zażenowania, a dzielą się na przeciwników bądź
sceptyków oraz zwolenników, którzy cenią sobie możliwość kupienia rzeczy tańszych i nietypowych,
takich, których nie można dostać w sklepach z produkowaną masowo odzieżą. W tej ostatniej grupie
można znaleźć wiele osób, które czerpią przyjemność z kreowania nowych treści z rzeczy skazanych
na porzucenie. Dodam, że nie prowadziłam na ten temat systematycznych badań. Wypowiedzi, które
przytaczam, pochodzą z forum internetowego i z badań, które prowadziłam nad kulturą konsumpcyjną
w latach 2004-2005 wśród osób w wieku 18-48 lat w wybranych ośrodkach miejskich i wiejskich.
W sumie uzyskałam 207 wywiadów.
Przytaczam zapisy dosłowne, bez poprawek stylistycznych.
9

�Konsumenckie potyczki o „laur semiotyczny"

91

przerzucać na każdą stronę (...) i zawsze coś dla siebie wyszukała. Ma taki ta­
jemniczy zmysł [Co Pani lubi w tego typu zakupach? — J.J.]. Samo przegrzebywanie, że czasami mnie już ręce bolą, bo to przecież ciężkie rzeczy. Nie kupuję
ich dużo. Czasami jakieś spodnie, jakaś firanka, jakaś stara koronka, to może być
czapka jakaś śmieszna, której można na przykład jakiś wzór wykorzystać do cze­
goś innego... naprawdę różnie. Kiedyś na przykład znalazłam w ciucholandzie ja­
kąś rzecz, o której babka [sprzedawczyni — J.J.] w ogóle nie wiedziała, do czego
ona jest. Okazało się, że to było ubranko dla psa. (...) [Te zakupy] odstresowują
mnie. (...) Jest to też forma spędzania wolnego czasu" . Z powyższym cytatem
korespondują wypowiedzi, które padły w na jednym z forów internetowych na
temat „Ciucholandy" . „Ja też mam taką troszkę artystyczną naturę, uwielbiam
coś przerabiać, upiększać, szyć... Z tego wychodzą naprawdę niepowtarzalne rze­
czy... faktycznie tam można znaleźć «surowiec» na wszelkiego rodzaju domowej
roboty cudeńka" (napisane przez: „Jovanka", 12.02.2005).
10

11

Jeszcze jako nastolatka (dawno, dawno temu) te całe ciucholandy były strasznie
modne i kolejki pod sklepem (jak była nowa dostawa) dorównywały tym po papier
czy mięso w komunie. I byłam w takich sklepach dość często, nigdy nie miałam
zbyt wiele pieniędzy na kupowanie sobie ciuszków, a że umiem szyć, przerabiać
i mam mamę, która to robi dużo lepiej niż ja, umie też szydełkować i na drutach
dziergać, a babcia robi to jeszcze szybciej, więc dla mnie to był raj. Miałam su¬
kienki na imprezy tylko w pojedynczych egzemplarzach, piękne, niepowtarzalne,
wieczorowe kreacje i wiedziałam, że nikt takich nie będzie miał poza mną, wyko­
pałam kiedyś nawet bluzkę Diora i torebkę Valentino, spodnie Versace i Diesela.
Wszystko dawałam do pralni lub sama prałam jak się nadawało, a co najśmiesz¬
niejsze za te wszystkie zakupy miałabym czasem może jedną bluzkę lub tylko jej
rękawy („Monique", 15.02.2005).

„Ja czasem lubię sobie pobuszować w ciuchlandzie, tam naprawdę można zna¬
leźć fajne rzeczy, inne niż te w sklepach często szyte na jedno kopyto" („wiewi",
26.11.2004); „Według mnie te sklepy powoli stają się jedną z niewielu opcji dla
ludzi, którzy nie chcą wyglądać jak szara masa na ulicach" („Isia", 27.11.2005).
Łatwo zauważyć, iż osoby cytowane powyżej znajdują przyjemność w kilku
podstawowych aspektach związanych z zakupami w sklepach z używaną odzie¬
żą. Przede wszystkim jest to samo poszukiwanie, które — jak wskazują wypo¬
wiedzi — wiąże się z elementem niespodzianki, zaskoczenia, niepewności, oraz
aspekt „odzyskiwania" tej rzeczy, ewentualnego jej przerobienia, dostosowania
do oczekiwań danej osoby i użycia w nowym kontekście, z zastosowaniem no¬
wych znaczeń. Ta przyjemność — jouissance — nie byłaby możliwa, gdyby oso¬
by wypowiadające się nie były świadome znaczeń dominujących, a zatem, nie
znały przyjemności plaisir.
10

11

Wywiad przeprowadzony w Zakopanem w 2004 r.
Internetowe forum dyskusyjne: http://www.netwesele.pl/forum/.

�Joanna Jessa

92

Zapytane o opinie na temat swoich klientów (głównie kobiet) osoby sprze­
dające na Rynku Łazarskim w Poznaniu , gdzie zwykle jest kilkanaście stoisk
z używaną odzieżą, także dają do zrozumienia, że panie, nabywając taką odzież,
szukają swego rodzaju „wolności symbolicznej". Kupują bowiem nie tyle ze
względu na niską cenę odzieży (ta na większości łazarskich stoisk nie jest szcze¬
gólnie korzystna), co raczej szukają w rzeczach potencjału, który można zamie¬
nić na szereg nadawanych subiektywnie znaczeń. W oczach kupców klientki
są pomysłowe (tak stwierdziło 5 osób — 38%), szukają czegoś wyjątkowego
(7 osób — 54%), liczą na tzw. „okazję", coś niepowtarzalnego (8 osób — 61%),
lubią rzeczy używane, bo wiedzą, że są jedyne w swoim rodzaju — w sklepach
nie można takich znaleźć, więc nie ma prawdopodobieństwa spotkania osoby
ubranej tak samo (11 osób — 85%), szukają wśród tych rzeczy ubrań, które są
oryginalne, niebanalne i pomysłowe (6 osób — 46%). Wszyscy sprzedawcy oce¬
niają także (choć to wrażenie bardzo subiektywne), że co najmniej połowa ku¬
pujących to osoby średniozamożne, a zatem takie, które mogłyby robić zakupy
w typowych polskich sklepach dostosowanych do „średniego" klienta; cztery
osoby (31%) stwierdziły, iż ich klientami są także osoby zamożne. Zatem han¬
dlujący wskazują na postawę aktywną klientów, kreatywność i zaangażowanie.
Zaprezentowana w powyższym artykule perspektywa populizmu kulturowego
ma oczywiście dość jednostronny charakter. Przedstawienie rzeczywistości popkulturowej jako starcia dominującego systemu ideologicznego z wymykającymi
się mu konsumentami jest niewątpliwie znacznym uproszczeniem. Jednak sądzę,
że dla potrzeb analitycznych może być ono bardzo przydatne. Dlatego, mimo że
rzeczywistość nie jest tak prosta, warto pamiętać o perspektywie wypracowanej
przez „populistów" z Fiskem na czele.
12

Słowa kluczowe: kultura konsumpcyjna, konsumpcjonizm, kultura popularna, kon­
sumenckie taktyki i strategie, populizm kulturowy, studia kulturowe

BIBLIOGRAFIA
Bauman Z.
2000

Globalizacja: i co z tego dla ludzi wynika, przeł. E. Klekot, Państwowy
Instytut Wydawniczy, Warszawa.

Certeau M . de
1984
The Practice of Everyday Life, University of California Press, Berkeley,
Los Angeles, London.
12

Na Rynku Łazarskim w Poznaniu, w kwietniu 2005 roku, przeprowadziłam 13 ankiet wśród osób
handlujących używaną odzieżą. Ankietowani zostali uprzedzeni o tym, iż pytania mają dotyczyć ich su­
biektywnej oceny tego, jakimi kryteriami mogą kierować się ich klienci. Liczby odpowiedzi na przyto¬
czone w tekście pytania odpowiadają tylko stwierdzeniom: „tak myśli większość moich klientów" albo
„tak myślą wszyscy moi klienci"; pominęłam odpowiedzi, które wskazywały na mniejszość klientów.

�Konsumenckie potyczki o „laur semiotyczny"
Eco U .
1999

93

Semiología życia codziennego, Czytelnik, przeł. J. Ugniewska, P. Salwa,
Warszawa.

Fiske J.
1987
Television Culture, Routledge, New York.
1991
Understanding Popular Culture, Routledge, London, New York.
1995
Reading the Popular, Routledge, London, New York.
Goban-Klas T.
2001
Media i komunikowanie masowe: teorie i analizy prasy, radia, telewizji
i Internetu, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa.
Hall S., Jefferson T., eds.
1991
Resistance through Rituals: Youth Subcultures in Post-War Britain, Routledge, London.
Hebdige D.
1979
Subculture: The Meaning of Style, Routledge, London, New York.
Staszewski W.
2004
Raport o polskim złodziejstwie,
http://serwisy.gazeta.pl/df/2029020,34467,
2343165.html.
Storey J.
2003
Studia kulturowe i badania kultury popularnej: teorie i metody, przeł.
J. Barański, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków.
Strinati D.
1998
Wprowadzenie do kultury popularnej, przeł. W. Burszta, Zysk i S-ka,
Poznań.
http://www.netwesele.pl/forum/

Joanna Jessa

CONSUMER STRUGGLE FOR „SEMIOTTC L A U R E L S "
(Summary)
The article discusses the prospects of „cultural populism" (which was popularized
within the framework of cultural studies), with special emphasis on John Fiske's ideas.
This is a point of view, which helps to notice a creative or even subversive potential of
the members of popular and consumer culture. This article discusses the concept of stra­
tegies and tactics advanced by Michel de Certeau, which was used by Fiske. These strate­
gies belong to the area of activities taken by the dominant system, for example to persuade
the consumer to use specific proposals. The consumer can approach these strategies with
a number of tactics, which, although being temporary and not threatening the system,

�94

Joanna Jessa

can be considered an important area i n which the subjective semiotic creativity takes
place. By using these tactics the consumer can undermine system meanings, renegotiate
them and even use a stratagem to obtain signs (things) that have a high symbolic status.
Tactics are accompanied by the jouisssance pleasure, which unlike the plaisir pleasure,
is experienced by senses and generated when the dominant influence of social principles
is avoided.
Key words: consumerism, consumer culture, popular culture, consumer tactics and stra¬
tegies, cultural populism, cultural studies

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6043" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6023">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/03a7060144adb6f2e7f0b88ef74f5345.pdf</src>
        <authentication>b2ad563e9f90e81ed422db7a80651271</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72094">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5177</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72095">
                <text>2007</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72096">
                <text>antropologia ciała</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72097">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4802</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72098">
                <text>Kulturowy obraz ciala i jego współczesne przemiany/ LUD 2007 t.91</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72099">
                <text>LUD 2007 t.91, s.35-54</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72100">
                <text>Brocki, Marcin</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72101">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72102">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72103">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72104">
                <text>Lud, t. 91, 2007

MARCIN BROCKI
Katedra Etnologii i Antropologii Kulturowej
Uniwersytet Wrocławski

KULTUROWY OBRAZ CIAŁA I JEGO WSPÓŁCZESNE
PRZEMIANY

Wprowadzenie
Od początku lat 70. X X wieku badania nad ciałem jako konstrukcją kulturową,
nad społecznie ukodyfikowanymi sposobami wykorzystywania ciała w komuni­
kacji, stały się na tyle ważnym przedmiotem zainteresowań antropologii spo­
łecznej i kulturowej, że zaczęła się wyłaniać osobna poddziedzina badań okre­
ślana mianem „antropologii ciała". W swojej historii antropologia przeszła od
postrzegania ciała jako czystej fizyczności (antropologia fizyczna Blumenbacha),
zewnętrzności (Tylor), gdzie fizyczne cechy ciała służyły nie tylko jako podsta­
wa odpowiedniej klasyfikacji, lecz i kryterium oceny moralnej, przez zwrócenie
uwagi na procesy socjalizacji w odniesieniu do „technik posługiwania się cia¬
łem" (Mead, Mauss), dostrzegając ostatecznie jego seksualność (Malinowski)
i polityczny wymiar cielesności (Foucault) (por. Synnot, Howes, 1992, s. 147¬
-166). Współcześnie antropolodzy zajmujący się problematyką ciała interesują
się nim jako elementem kultury pełnym znaczeń, a fakt, że ciało ludzkie jest
czymś więcej niż tylko fizycznym organizmem, że ogniskuje wiele wierzeń i wy¬
obrażeń na temat jego społecznego i psychologicznego znaczenia, na temat jego
struktury i funkcji (często łączonych z innymi elementami rzeczywistości), jest
obecnie aż „podejrzanie" oczywisty.
1

2

Niewątpliwie jednak to, w jaki sposób myślimy o własnym ciele i doświad¬
czamy go, czy to na poziomie świadomym, czy nieświadomym, tworzy pewien
„obraz", który wymyka się prostej dychotomii: biologiczne — społeczne. Kultu¬
ra, środowisko społeczne, w jakim wzrastamy, uczą nas sposobów postrzegania
i interpretacji zmian w czasie, jakim podlega nasze ciało i ciała innych. Uczymy
się odróżniać ludzi starych od młodych, ciała chore od zdrowych, wysportowane

1

We wszystkich tych podejściach dominowało postrzeganie ciała przez pryzmat kartezjańskiego
rozdwojenia jako zewnętrznego przedmiotu wiedzy.
Dla Michela Foucault i strukturalistycznej etnologii to ciało kształtuje wiedzę, jest jej podmiotem
i przedmiotem jednocześnie.
2

�36

Marcin Brocki

i niepełnosprawne, uczymy się rozróżniać części ciała, które mogą być widziane
przez wszystkich i te, których widok rezerwujemy dla wybranych, a funkcje po­
szczególnych części ciała postrzegamy przez pryzmat społecznych norm i warto­
ści, niektóre akceptując, a inne uważając za moralnie nieczyste.
Ogólnie na obraz ciała składają się wyobrażenia dotyczące:
1) optymalnego kształtu i rozmiaru ciała jako całości i poszczególnych jego
części, oraz zewnętrzności ciała (ubiór, dekoracje, znaki na ciele),
2) granic ciała,
3) wewnętrznej struktury ciała,
4) tego, jak ciało funkcjonuje (Helman, 1995, s. 12).
W każdym społeczeństwie kształt, rozmiar i zdobienia ciała (części ciała) są
sposobami komunikowania. Przekazują informacje na temat wieku, płci, statusu
społecznego, zawodu, przynależności do określonej grupy społecznej, religij¬
nej, itd. W tym wypadku elementem komunikatu są też postawy ciała, mimi¬
ka i gesty. Również wszelkie próby manipulacji, zniekształcania i poprawiania
ciała są komunikatami. Na przykład, w społeczeństwach zdominowanych przez
kulturę „zachodnią", chcąc sprostać kulturowo zdefiniowanym standardom pięk­
na, sprawności i zdrowia poddajemy się zabiegom „regulacji" uzębienia (apa­
raty ortodontyczne, wybielacze), tak zwanej „korekty" plastycznej nosa, uszu,
twarzy, narządów płciowych, operacjom powiększania lub zmniejszania biustu.
Ulegamy reżimom diet, treningom poprawiającym sprawność fizyczną i umy¬
słową, ponieważ waga ciała i jego sprawność zostały związane z kulturowy¬
mi wartościami i moralnością. Na przykład, choć nie jest to uniwersalny wzór,
w społeczeństwach zachodnich „otyłość" jest postrzegana jako poważny problem
medyczny i jednocześnie jako piętno społeczne. Zauważono, że medyczne opisy
przyczyn otyłości (nadmierne jedzenie, niedostatek ćwiczeń i aktywności fizycz­
nej) są wersją moralnego potępienia obżarstwa, lenistwa oraz braku samokontroli
(por. Helman, 1995, s. 14-15).
Ciało jest zatem połączeniem tego, co indywidualne, z tym, co społeczne.
Ciało społeczne jest istotną częścią osobistego wizerunku ciała, daje nam ramę
do właściwego (w danym porządku kulturowym) postrzegania i interpretowa¬
nia własnych doświadczeń związanych z fizycznością ciała i psychiką. Znaczy
to także, że istnieje społeczna kontrola (władza) nad indywidualną fizycznością.
Władza ta (określana czasami jako polityka ciała) kontroluje ciało indywiduum
w zakresie „prawidłowego" kształtu, rozmiaru, ubioru, diety, postaw i zachowań
— choć występuje również oddziaływanie odwrotne.
Celem artykułu jest ukazanie konfliktu między współczesnym, zmedykalizowanym i zreifikowanym obrazem ciała, dominującym w dyskursie naukowym
i medycznym kultury zachodniej, i wizją integralnego, nasyconego znaczeniami
ciała, wizją obecną tak w dyskursie przedindustrialnym, jak i w codziennym,
potocznym obrazie rzeczywistości zachodnich społeczeństw.

�Kulturowy obraz ciała i jego współczesne przemiany

37

Ciało w „strukturze podobieństwa"
Kultura popularna, a w ostatnich latach także kultura profesjonalna wielu
dziedzin humanistyki, oswajają nas z myślą, że żyjemy współcześnie w „cieniu
ciała" (por. Libera, 1997, s. 8; Douglas, 1978, s. 293), w okresie swoistego „kul­
tu ciała". Jak każda redukcyjna formuła, również ta nakłada na rzeczywistość
społeczną zniekształcający filtr, który j ą karykaturuje. Karykatura nie jest jednak
czymś niepożądanym, wręcz przeciwnie — ujawnia rysy szczególne, najbardziej
istotne czy swoiste danego zjawiska, przez co pozwala na jego właściwe rozu¬
mienie. Tak samo jest w tym wypadku.
Związki ciała i kultury oraz tłumaczenie rzeczywistości społecznej i politycz­
nej za pomocą metafor i alegorii ciała, są podstawą klasyfikacji rzeczywistości
od wieków, a to za sprawą charakterystycznej dla myśli przednaukowej i tak
zwanego myślenia mito-logicznego struktury znaku. Znak w tym modelu jest
zawsze połączeniem strony znaczącej i znaczonej na zasadzie podobieństwa,
które ustanawia wszechobecną odpowiedniość rozłącznych elementów świata.
W strukturze podobieństwa ciało i człowiek są modelem całej rzeczywistości:
kosmosu, społeczeństwa, kultury. Szeregu przykładów odpowiedniości ciała
i różnych elementów natury i kultury dostarczają nam materiały etnograficzne,
prace filozoficzne czy mediewistyczne. Formuła Protagorasa: „Miarą wszyst¬
kich rzeczy jest człowiek" otworzyła możliwość myślenia o ciele w kategoriach
społecznej/indywidualnej konstrukcji, ponieważ Protagoras „nie szukał definicji
pojęć, przyjmując realne istnienie tylko ich desygnatów, każdorazowo w akcie
poznania określanych przez całokształt okoliczności dotyczących zarówno po¬
strzeganego przedmiotu, jak i postrzegającego podmiotu" (Gajda, 1989, s. 102).
Stwierdzenie, że istnieje jedno ściśle zdefiniowane ciało, jest sprzeczne z powyż¬
szą formułą, a co za tym idzie — w tym ujęciu istnieją wyłącznie indywidualne
i społeczne konstrukcje ciała.
Utwierdzeniem dla tego typu logiki starożytnych stała się też myśl chrześci¬
jańska, przez twierdzenie, że człowiek jest „stworzony na obraz i podobieństwo
Boga". W starożytności i średniowieczu myśl ta nie sprowadzała się wyłącznie
do tego, że człowiek jest obrazem Boga, lecz głosiła, że jest podobny wszystkie¬
mu w naturze: „jednoczy on [człowiek — M.B.] w swojej naturze to wszystko,
co przez Boga zostało stworzone" (Kurdziołek, 1971, s. 5). Dla średniowiecznej
teologii „ciało człowieka stanowi, samo w sobie, równowartość całego wszech¬
świata, całego kosmosu" (Kurdziołek, 1971, s. 6). Ponieważ kosmos jest efek¬
tem zespolenia przeciwieństw, zharmonizowaniem różnorodności, według zasad
harmonii i proporcji, człowiek jako obraz kosmosu jawi się jednocześnie jako
posiadający zapisane w ciele podstawowe, harmonijne zasady organizacji kos¬
mosu, jest zatem siatką znaków do odszyfrowywania, w celu poznania danego
fragmentu rzeczywistości.

�38

Marcin Brocki

Genealogicznie ciało jest więc prymarnym systemem semiotycznym, funk­
cjonalnie jest już wtórnym. „W związku ciała (człowieka) ze światem pojawia¬
jące się alternatywy: co jest modelującym, a co modelowanym, czy świat jest
opisywany za pomocą kodu antropomorficznego, czy też kosmologiczny kod
opisuje człowieka, obecnie są tak rozstrzygane: rolę źródła odgrywa człowiek
i jego ciało" (Toporov, 1983, s. 246; por. Wheelwright, 1990, s. 277; Lakoff, za:
Kardela, 1992, s. 15). To sprzężenie zwrotne, które daje ciału moc tworzenia
znaczeń oraz kultury (sieci znaczeń) kształtującej ciało, doskonale ukazuje Pa¬
racelsus w sformułowaniu: „Niebo bowiem to jest człowiek, a człowiek to jest
niebo, a wszyscy ludzie — jedno niebo i niebo — tylko jeden człowiek" (cyt. za:
Janion, Rosiek, red., 1984, s. 4). Myśl przedkartezjańska, tak jak myśl mityczna,
poszukując sensu zdarzeń, gestów czy zachowań znajduje punkt oparcia dla ca¬
łego systemu zgodności, analogii i symetrii w ciele, który to system w przypad¬
ku braku podobnej podstawy stałby się bezwartościowy, pozbawiony spójności
i logiki. Stąd to właśnie „z ludzkiego ciała wywodzą się wszystkie miary i ich
nazwy i w nim znaleźć można wszelkie te stosunki i proporcje, przez które Bóg
objawia największe tajemnice natury" (cyt. za: Janion, Rosiek 1984, red., s. 6).
Ciało, jego członki są idealnym odzwierciedleniem proporcji, wzorem dla sztuki,
architektury, a nawet źródłem arytmetyki (por. Ifrah, 1990, s. 34-40; Dziechcińska, 1996, s. 10), stąd cały świat może być wyrażony, opisany za pomocą miar
wyprowadzonych z ciała.
I tak za elementarne miary przestrzeni mogą być uznane: włos (jego grubość),
palec (jego szerokość lub długość), cal (długość członu jednego z palców), dłoń
(jej szerokość), piędź (rozpiętość dłoni), łokieć (odległość między końcami palców
a stawem łokciowym), sążeń (rozpiętość ramion), obwód głowy (miara długoś­
ci płótna samodziałowego), stopa (jej długość), krok. (...) Inne wyznaczniki miar
mogą być określone za pomocą wysokości człowieka i jej pochodnych (Ciołek,
Olędzki, Zadrożyńska, 1976, s. 85-86).
Jak pisze Luca Pacioli: „Natura, ten boski impuls, tworząc ciało człowieka
posłużyła się jego głową wyposażoną we wszystkie proporcje, które korespon¬
dowały z pozostałymi częściami ciała. Również i Starożytni mając na uwadze
trwałą strukturę ludzkiego ciała stosowali j ą do swych dzieł, a przede wszyst¬
kim do budowy świątyń, zachowując tam określone proporcje, to znaczy dwie
podstawowe figury, bez których żadna realizacja nie jest możliwa, a mianowicie
perfekcja koła i równowaga kwadratu" (cyt. za: Dziechcińska, 1996, s. 38).
Nie każda kultura czyni jednak z analogii ciała i świata podstawę klasyfikacji
rzeczywistości.
Ciało nie jest pojmowane jako element wyizolowany, jako całość oddzielona od
świata. Co tyczy się natomiast rozumienia relacji pomiędzy makrokosmosem a mi-

�Kulturowy obraz ciała i jego współczesne przemiany

39

krokosmosem, istnieje różnica kapitalna w mentalności — powiedzmy — orien­
talnej formowanej poprzez mity (jak to przedstawia np. Mircea Eliade) — a men­
talnością, którą można nazwać śródziemnomorską. Dla pierwszej ciało zawiera
wszystkie cechy charakterystyczne, które wskazać można w kosmosie, ciało jest
jedynie epizodem pomiędzy innymi, skazanymi na ten sam los. Dla drugiej, za­
chodnioeuropejskiej, ciało jawi się w pierwszym rzędzie jako model organizacji,
jako forma jednolita i pewien system. Oczywiście, pozostaje w relacjach z uniwersum, ale wyposażone jest pozycją centralną w świecie fizycznym, co z kolei wiąże
się z miejscem przysługującym duszy na „drabinie" bytu. W tym sensie bliskie,
zrozumiałe wyobrażenie ciała człowieka stało się bardziej sposobem wyjaśnia¬
nia, zrozumiałym schematem, aniżeli — fenomenem, który należałoby rozwikłać
(Dziechcińska, 1996, s. 38).
Ciało daje umysłowi gotową ramę klasyfikacyjną w postaci swoich części (co
Douglas nazwała „naturalnymi symbolami" — por. Ellen, 1977, s. 346; Douglas,
2004), przez co staje się sposobem opanowywania świata, a nie ostatecznym ce¬
lem poznania. Jak zauważa Raymond Firth, symbolika części ciała odpowiada
strukturze przestrzennej rzutowanej na rzeczywistość społeczną, jest jej „ana¬
logiczną" bazą: „Mężczyzna jest głową rodziny, kręgosłupem grupy rodzinnej.
Jednostka społeczna pojmowana jest jako coś analogicznego do ciała ludzkiego
w jego głównych częściach. Części ciała same w sobie mogą reprezentować całe­
go człowieka lub jego cechy abstrakcyjne. Może mieć małą głowę lub spuchniętą
głowę, co wskazuje nie na stan fizyczny, ale na wady charakteru; może nie mieć
kręgosłupa lub mieć mocny kręgosłup" (Firth, 1990, s. 242). Części ciała służą
też do interpretacji lub są podstawą klasyfikacji większych struktur (por. Kordys,
1991, s. 65; Paluch, 1995, s. 157; Toporow, 1977, s. 109).
3

Nieprzeliczona ilość tekstów z różnych tradycji kulturowych opisuje zależności
bądź identyfikacje między tym, co ludzkie, cielesne, i tym, co kosmiczne: cia¬
ło — ziemia, kości — kamienie, woda — krew, wzrok i oczy — światło, słońce
(i księżyc), oddech, dusza — wiatr (tchnienie boga), itd.; „sokom" ciała, tj. pokar¬
mowi, wydzielinom oraz krwi odpowiadają pierwotnie wyróżnione kolory: biały,
czarny, czerwony; różne części ciała i ich funkcje oraz ich hierarchia odpowiadają
podstawowym grupom społecznym, ich zadaniom, socjalnemu porządkowi oraz
uporządkowaniu obiektów przyrody. Człowiek i jego ciało są paralelni czy izomor­
ficzni w stosunku do otaczającej rzeczywistości. W takim kontekście ciało wystę¬
puje jako „przekład znaczenia" odpowiednich elementów społeczeństwa i świata.
Każdy element ludzkiego ciała, każda część społeczeństwa, każdy obiekt przyrody
mają podwójny sens. Wiedzę o człowieku i jego ciele ujętą w kod antropomorficzny ekstrapoluje się na cały wszechświat. W rezultacie ten sam zasób pojęć opi3

Dzieje się tak dlatego, że „definiujemy nową rzeczywistość w terminach metaforycznych, a potem
działamy kierując się tymi metaforami" (Lakoff, Johnson, 1988, s. 186), przypisuje się więc częściom
kulturowego świata cechy i funkcje związane z częściami ciała, których są analogonami.

�Marcin Brocki

40

suje człowieka i przyrodę. Antropomorfizacja jest jednym ze sposobów kodowa­
nia rzeczywistości: ujmowania jej w terminach motywacji, właściwości i działań
ludzkich, co objawia się w klasyfikacjach totemicznych, szerzej: mitologicznym
symbolizmie, w tym utożsamieniu człowieka jako „małego świata" z kosmosem
jako „wielkim człowiekiem" (Libera, 1997, s. 31-32).

„Utowarowienie" ciała — ciało jako rzecz
Jednak, jak zauważyła Nancy Scheper-Hughes (2002, s. 1), podczas gdy w ra¬
mach dyskusji akademickiej ciało jest traktowane na ogół jako tekst, trop czy
metafora ułatwiająca myślenie o danym elemencie rzeczywistości, to w ramach
potocznego dyskursu i globalnej ekonomii ciało jest postrzegane i traktowane jak
przedmiot. Teoretycznego wsparcia dla badań nad potocznym wizerunkiem ciała
dostarczyła w znacznej mierze teoria władzy Michela Foucault. Jego refleksje
dotyczące władzy odnoszą się w głównej mierze do technik i form funkcjonowa¬
nia „niewidocznych" i często nieuświadomionych władz w relacjach społecznych
oraz tych, które wcielone są w „samodyscyplinowanie się" indywiduum i które
podporządkowują sobie jednostkę poza jej wolą. Taka dyscyplinująca ciało wła¬
dza zamienia je w przedmiot, którym można manipulować, przedmiot, który jest
„ciałem uległym" (Foucault, 1993).
Powodem takiej zmiany w postrzeganiu ciała było wykształcenie się nowego
typu społeczeństwa w X I X wieku, społeczeństwa industrialnego, które dziedzi¬
cząc mechanistyczną wizję świata, wraz z nią otrzymało obraz ciała jako „orga¬
nicznej maszyny". Metafora ta jest znana już od X I X wieku, a sam organicyzm,
ustanawiający równoważność między „członkami" społeczeństwa a atrybutami
gatunku naturalnego, takimi jak części ciała, jest charakterystyczny dla wszyst¬
kich znanych kulturowych systemów myślenia. „Ciało-maszyna" to nie tyle efekt
erudycyjnej zdolności humanistów X I X wieku, co raczej diagnoza społeczna,
bowiem w tym okresie ciało staje się integralną częścią mechanizmu produkcji.
Człowiek nie jest już panem własnych narzędzi pracy, lecz ich niewolnikiem, jest
im podporządkowany. Ciało jest więc kształtowane tak, aby było maksymalnie
zdyscyplinowane i wydajne — wtedy jest produktywne, a zatem „pożyteczne".
Obecnie owe „władze", które kształtują ciało, są wcielone w jednostkową „wol¬
ną wolę" (pragnienie podjęcia diety, poddawanie się systematycznym badaniom
medycznym, chęć używania kosmetyków itp.).
Do języka potocznego i sposobów klasyfikowania ciała wkracza język mecha­
niki, technologii i nauki. Ciało, jego funkcje i struktura, zaczynają być konceptualizowane w terminach otaczającej nas techniki, na przykład jako system komór
(najważniejszymi są brzuch i klatka piersiowa), otworów i rur je łączących (jeli¬
ta, tchawica, żyły). W ramach tego modelu wierzy się, że zdrowie utrzymywane
jest dzięki swobodnemu przepływowi różnych substancji między komorami, czy

�Kulturowy obraz ciała i jego współczesne przemiany

41

też wnętrzem i zewnętrzem ciała (tu ważną rolę odgrywają otwory ciała). Sub¬
stancjami tymi są krew, powietrze, pokarm, mocz itp. Choroba jest postrzega¬
na jako blokada w obrębie systemu przepływu (Helman, 1995, s. 24-25). Ciało
bywa też ujmowane poprzez metaforę „wewnętrznego silnika spalinowego" lub
„zasilanej elektrycznie maszyny". Szczególnie popularny staje się ten sposób
konceptualizacji w ramach języka medycznego — dodam, że jest to język coraz
bardziej obecny w naszej codzienności, coraz silniej j ą kształtujący. Słyszymy,
że „twoje serce jest mało wydajną pompą", „masz awarię systemu nerwowego",
„masz niewłaściwy przepływ elektryczny w systemie nerwowym", „potrzebujesz
wypoczynku — musisz naładować baterie" (Helman, 1995, s. 26). Ciało-maszyna jest kolekcją autonomicznych i zamiennych części, fragmentów. Konsekwen¬
cje owej autonomizacji i fragmentaryzacji są ogromne — traktowanie ciała jako
zbioru zamiennych części, czemu sprzyja obecnie gwałtowny rozwój technik
medycznych i coraz większy wpływ dyskursu medycznego na kulturę, powoduje
robicie integralności osoby (por. Helman, 1988, s. 15), a zamienność części cia¬
ła i ich częściowa sztuczność przyczynia się do ich utowarowienia (por. Sharp,
2000, s. 27).
Wcielona w język codzienny mikrofizyka utowarowienia staje się częścią na¬
szej oczywistości, czymś, co jest postrzegane jako naturalne i pozytywne. Ciała,
które nie mogą być „darowane", „idą na straty", „marnują się"; w języku han¬
dlowym mówi się o „potanieniu" procesu przeszczepiania organów, a o ludziach
w stanie śmierci mózgowej coraz częściej nie mówi się „pacjenci", lecz „dawcy".
W konsekwencji wyobrażenia związane z „przetwarzaniem" ciała bagatelizują
znaczenie tego, że zwłoki stają się „medycznym odpadem" (Sharp, 2000, s. 27).
Ciało indywiduum jest w coraz większym stopniu ciałem industrialnym.
Implanty i transplanty włączają człowieka w świat zaawansowanego technolo¬
gicznie przemysłu i nauki. Jest on konsumentem, który dosłownie nosi w sobie
produkty przemysłu, stając się żywą reklamą ich skuteczności. Nowe części cia¬
ła mogą być masowo produkowane, mogą być wymienne, odpersonalizowane,
silniejsze od reszty ciała i wolniej się starzejące (por. Helman, 1988, s. 15). Po¬
nieważ autonomiczne części ciała zmieniły miejsce (znaczenie) w symbolicz¬
nej sieci zintegrowanego ciała, które dotąd zajmowały, zatem i ich hierarchiczne
zorganizowanie uległo zmianie. Nowe znaczenia nadaje częściom ciała kultura
konsumpcyjna, a uwaga kierowana jest ku tym częściom, które dotąd były irrelewantne. Co więcej, pojawiają się nowe części ciała — na przykład dyskutuje się
kwestię, czy traktowanie materiału genetycznego jako „części ciała" jest popraw¬
ne czy nie. „Mamy nową hierarchię jego [ciała, M.B.] części: miejsce szlachet¬
nych i nieszlachetnych organów zajęły narządy wartościowe i bezwartościowe,
drogie i tanie — cenę wyznacza rynek" (Libera, 1999, s. 28). Dialektyka wnętrza
4

4

Absurd sytuacji, jaką przedstawił Andrzej Wajda w filmie Przekładaniec,
przestanie nas śmieszyć w nieodległej przyszłości.

najprawdopodobniej

�42

Marcin Brocki

— zewnętrza ciała również ulega zmianie: „interesy społeczne skupiają się nie
tylko na ciele wewnętrznym (...), lecz w pierwszej kolejności na ciele zewnętrz¬
nym" (Libera, 1999, s. 30). Jednym z powodów takiego przesunięcia zaintereso¬
wań jest z pewnością wizualizm współczesnej kultury, który popycha w kierunku
poszukiwań analogii między naszym wyglądem, „językiem ciała", a społecznie
pożądanym stanem — na przykład perspektywą życiowego sukcesu.
Dane etnograficzne pokazują jednak, że nie ma powszechnej zgody na medykalizację oraz zmianę znaczeń ciała w kierunku jego utowarowienia. Pacjenci
klinik czy oddziałów transplantologicznych używają czasem języka „utowarowienia", mówiąc o sobie w trybie ironicznym, że „są tymi ze stołu", że „wyszli
spod noża lekarza". W tym samym trybie pojawiają się takie samookreślenia,
jak „mieszańce", „składańcy", wskazujące na niepewność, czy ciało w rzeczy¬
wistości nie jest kolekcją „części zamiennych". Ciało nie jest semantycznie neu¬
tralną „rzeczą". Serce nie przeistoczyło się wyłącznie w pozbawiony odniesień
kulturowych „organ do transplantacji". Znaczące jest, że pierwszym operacjom
przeszczepu serca towarzyszyły obiekcje, czy można „przemieścić" serce bez
jednoczesnego przemieszczenia cech dawcy. Do dziś pacjenci po przyczepach
często zgłaszają, że czują w sobie jakby inną osobę; zdarzały się nawet przypadki
kryzysu tożsamości biorcy.
Dyskusja nad fragmentaryzacją ciała i traktowaniem jego części jako „rze¬
czy" czy „mięsa" ma też swój wymiar polityczny, społeczny i historyczny. Na
przykład we współczesnych Niemczech pozyskiwanie organów do przeszczepów
napotyka na trudne do przezwyciężenia opory społeczne, związane z nasuwają¬
cymi się analogiami do nazistowskich eksperymentów medycznych i tak zwanej
„racjonalnej utylizacji zwłok". Innym przykładem niech będą rozpowszechnione
szeroko na świecie pogłoski na temat pozyskiwania organów od dzieci, biednych
lub bezdomnych pacjentów. Opowieści tego typu nie tylko odzwierciedlają po¬
wszechny lęk przed medykalizacją i technologią, która ingeruje zbyt daleko w in¬
tegralność osoby, ale wskazują na społeczną hierarchię ważności ciał. Jak pisze
Nancy Scheper-Hughes, podłożem tych pogłosek (tu autorka nawiązuje do swoich
badań w Brazylii) jest sposób, w jaki ciała ludzi biednych są traktowane w pla¬
cówkach medycznych. Nierzadko ciała te są mylone z innymi, gorzej traktowane,
pozbawiane w ogóle opieki; pacjenci nie są rejestrowani, a gdy umierają w szpitalu,
ich ciała „należą do państwa". Z tego powodu biedni unikają hospitalizacji, oba¬
wiając się, że ich ciała mogą być użyte jako element spłaty długu, jaki zaciągają
wobec państwa w czasie leczenia szpitalnego (Scheper-Hughes, 1996, s. 5).

Systemy kontroli nad ciałem
Z pozoru współczesna kultura, którą określa się jako hedonistyczną i narcy¬
styczną, posiada niezwykle pobłażliwe instytucje społeczne (szkoły, sądy, miej-

�Kulturowy obraz ciała i jego współczesne przemiany

43

sca pracy, instytucje medyczne), które nie mająjuż podobnej władzy nad naszymi
ciałami, jaką posiadały w X I X wieku. W rzeczywistości rzekoma pobłażliwość
tych instytucji kamufluje faktyczną surowość i głębokie oddziaływanie ich syste­
mów kontroli, skrywa tak zwaną mikrofizykę władzy, już nie tak widoczną i sku­
pioną w wyraźnie określonych instytucjach, ale przesączającą się przez ekrany
telewizorów i innych środków przekazu, reklamy czy dyskurs medyczny. W do¬
datku cielesność w ramach globalnej kultury konsumpcyjnej jest „produktem",
czyli tym, co się wytwarza, sprzedaje, reklamuje i o co się zabiega.
Takiej wizji ciała odpowiada typ społeczeństwa i kultury, jaki się współcześnie
ukształtował — kultury narcystycznej, w której jednostki zdeponowały znaczną
część tego, co do niedawna uchodziło za zdeterminowane intelektem (np. szanse
życiowego sukcesu) we własnym ciele. Nowy typ uczestnika takiej kultury cha¬
rakteryzuje chroniczna obawa o własne zdrowie, strach przed starością i śmier¬
cią, stałe poszukiwania oznak starzenia, ponawiane próby dobrego „sprzedania
się" (osobowość jest traktowana jako towar), fantazje o wszechmocy i wiecznej
młodości.
„Ciało w kulturze komercyjnej przedstawiane jest jako nośnik przyjemności:
jest przedmiotem pożądania i samo pożąda, a im bardziej zbliżone do wyideali¬
zowanych wizerunków młodości, zdrowia, kondycji i piękna, tym wyższa jego
wartość" (Featherstone, 1991, s. 177). Medycyna współczesna, przy sprzyjającej
jej mechanistycznej wizji ciała jako zbioru części zamiennych, dała możliwości
spełnienia tych ideałów nawet tym, którzy z natury nie mają na to szans. Pomimo
tego, że ciało ma swoje stałe parametry, takie jak wzrost i struktura kości, kultu¬
ra konsumpcyjna ma tendencję do ich uplastyczniania — przekonuje ludzi, że
za pomocą odpowiednich ćwiczeń, diet, zabiegów higienicznych, a ostatecznie
chirurgicznych, mogą uzyskać pożądany wygląd. Reklamy, artykuły i kolumny
z poradami w najpopularniejszych czasopismach namawiają ludzi, aby wzięli odpo¬
wiedzialność za swój wygląd. Natomiast oznaki naturalnego starzenia się zaczę¬
to interpretować jako wyraz lenistwa i niedbalstwa. Współczesne ciało stało się
obiektem niespotykanych na tak ogromną skalę w ubiegłych wiekach zabiegów
odmładzających, konserwujących, pobudzających jego witalność. Ciało zmieniło się
w przedmiot kultu.
Kult jest innym określeniem na mikrofizykę władzy współczesnej kultury
nad ciałem, której jednym z najważniejszych elementów stała się ideologia te­
rapeutyczna. Umacnia ona wzorce właściwego postępowania z własnym ciałem,
promowane przez kulturę konsumpcyjną, popiera normatywny schemat rozwoju
psychospołecznego i zachęca do samobadania i samoobserwacji. Ideał norma¬
tywnego rozwoju wywołuje strach, że jakiekolwiek odchylenie od normy ma
patologiczne źródło (por. np. Paluch, 1999, s. 122). Lekarze stworzyli kult ba­
dań okresowych i zaszczepili w pacjentach wyobrażenie, że zdrowie zależne jest
od wiecznej ostrożności i wczesnego wykrycia symptomów. Uczestnicy kultury
narcystycznej nie czują się już fizycznie ani psychicznie zdrowi, dopóki przeświet-

�44

Marcin Brocki

lenie czy inne badanie nie zapewni ich o tym. Medycyna umacnia wzór stwo­
rzony przez inne czynniki kulturowe, w którym jednostka stale obserwuje sie­
bie i szuka oznak choroby i starzenia, wad i słabych punktów, które mogłyby
zmniejszyć jej atrakcyjność; przy okazji zastąpiono zewnętrzny przymus do
podejmowania tego typu działań „wolną wolą" (zamiast przymusowych badań
okresowych, mamy „samoświadomość", która popycha nas w kierunku ba­
dań). Współczesna medycyna zwyciężyła wiele chorób, które kiedyś czyniły
życie niepewnym i nietrwałym, tylko po to, żeby teraz stworzyć nowe formy
niepewności, wskazując jednocześnie na samą siebie jako dostawcę (źródło) zba¬
wiennych rozwiązań (pewności).

Granice manipulacji ciałem
Redefiniowanie podstawowych figur myślenia o ciele jest zależne od związa­
nych z kultem młodości figuracji śmierci, starości i choroby. Niespójności w ob­
szarze tych zależności wywołują oceny moralne.
Bogusław Wolniewicz w jednym z programów telewizyjnych zapytywał pro­
wokacyjnie, dlaczego nie mamy puszkować ciał zmarłych i wysyłać w tej po¬
staci do biednych krajów, cierpiących na poważne niedobory żywności. W tej
wypowiedzi nawiązuje do swojej krytycznej oceny współczesnych manipulacji
ciałem (w szczególności transplantacji), które określa jako „neokanibalizm" (por.
Wolniewicz, 1993). Wolniewicz utożsamia konsumpcję w sensie metaforycznym
(„ciało konsumpcyjne", nastawione na stałe polepszanie własnego wizerunku,
trwanie za cenę wymiany swoich części), z konsumpcją dosłowną — metonimiczną. Jest to „celowy błąd", który, na przykład czytany w języku sztuki, wcale
nie miałby swojego „upiornego" wyrazu, ale wtedy moralna siła przesłania, któ¬
re Wolniewicz formułuje, byłaby znacznie słabsza. Gunther von Hagens znalazł
jednak sposób, aby sprowokować do zadawania podobnych pytań, jakie wywołu¬
j ą wypowiedzi Wolniewicza, właśnie poprzez język sztuki, dla której nośnikiem
artystycznej treści stały się „splastykowane" ludzkie zwłoki.
Plastykacja zwłok, jak informuje jej twórca, czyli von Hagens, polega na po¬
zbawieniu ciała zmarłego skóry oraz wszelkich płynów i wypełnienie tego, co po
tym zabiegu pozostanie, masą plastyczną (sztucznym tworzywem). Pozwala to na
uformowanie ciał w dowolne pozy — charakterystyczne dla żywych ludzi w róż¬
nych sytuacjach dnia codziennego, jak i pozy dość niecodzienne. Tak upozowane
ciała oraz części ciał wystawiane były na widok publiczny w muzeach i galeriach
Europy (Niemcy, Wielka Brytania, Austria, Szwajcaria) i Japonii w ramach wy­
stawy nazwanej „Körperwelten" („Body Worlds", czyli „Światy ciała").
„Plastynaty", czyli poddane plastykacji zwłoki ludzkie, i wywołana przez
nie dyskusja, podobnie jak wcześniej przytoczona wypowiedź Wolniewicza,
dobitnie uświadamiają, że jesteśmy w momencie gwałtownego redefiniowania

�Kulturowy obraz ciała i jego współczesne przemiany

45

fundamentalnych figur myślenia naszej kultury o ciele i śmierci (por. Libera,
1999) .
Wielu badaczy twierdzi, że społeczna konstrukcja ciała wskazuje na naj­
ważniejsze rysy danej kultury, że ciało jest najważniejszym ze wszystkich kul­
turowych symboli. Jak pisze Mary Douglas: „Jeśli jest prawdą, że wszystko
symbolizuje ciało, to jest również prawdą, że ciało symbolizuje wszystko poza
nim" (Douglas, 2004, s. 122), a jest to przywilej najbardziej „agresywnych" po­
jęć w kulturze, czyli pojęć dla tej kultury najważniejszych (por. Łotman, 1978,
s. 53). Współczesne kultury wykorzystują ciało jako model określonych wycin¬
ków rzeczywistości oraz kształtują wizerunek ciała w taki sposób, aby sprostał
on całościowej wizji świata — trudności z wygenerowaniem takiej totalności
uwidoczniają się w niespójnych obrazach ciała oraz w sprzecznościach dyskursu
na temat ciała. Jurij Łotman (1999) określił owe trudności jako „moment eksplo¬
zji" w kulturze, czyli miejsce porządkowania przypadkowego, nieregularnego
dyskursu w regularną całość. Eksplozja objawia się między innymi utożsamie¬
niem sprzeczności (co zostało celowo uwypuklone przez Wolniewicza), a to ro¬
dzi trudności z potoczną identyfikacją zjawiska.
5

6

Dyskurs wokół plastynatów jest tu doskonałym przykładem. W dyskusjach
na ich temat nieustannie przewija się motyw niemożności wyraźnej klasyfikacji,
z jakim typem zjawiska mamy do czynienia. Pojawiają się pytania: czy jest to
rodzaj sztuki, czy może pewien model edukacyjny, czy też wyłącznie makabrycz¬
na (sensowna — w przypadku dzieła sztuki lub bezsensowna — w przypadku
przedsięwzięcia czysto komercyjnego) manifestacja urzeczowionego stosunku
do człowieka ?
Sam von Hagens nie precyzuje w swych publicznych wystąpieniach, z jakim
zjawiskiem mamy do czynienia. Jego wypowiedzi na ten temat są w społecznym
odbiorze rozumiane jako pełne sprzeczności. Wielokrotnie podkreśla on, że ce¬
lem ekspozycji plastynatów jest szeroka edukacja w zakresie anatomii, pokaza¬
nie ciała od wewnątrz w działaniu, „danie przeciętnemu człowiekowi pełnego
wglądu w organizm ludzki w stanie zdrowia i choroby. Chodzi też o obalenie
pewnych przyzwyczajeń myślowych dotyczących śmierci i martwego ciała oraz
7

5

W tekście będę odwoływał się do publicznej dyskusji, jaka przetoczyła się przez Wielką Brytanię,
przed, w czasie i po wystawie plastynatów w Londynie (marzec 2002), a którą prześledzić można było
w serwisach BBC News dostępnych w Internecie pod adresem: http://news.bbc.co.uk.
Cecil Helman twierdzi, że współczesne, nowe ciało industrialne — zarówno w codziennej, jak
i zmitologizowanej formie — symbolizuje nowy typ społeczeństwa, i że istnieje wyraźny związek mię¬
dzy wyobrażeniami ciała jednostkowego i politycznego. Jako przykład podaje zachodnie wyobrażenia
ciała jako zbioru niezależnych organów, które związane są z ideą społeczeństwa jako zbioru autono¬
micznych, suwerennych jednostek. Stąd funkcjonujące w kulturze paralele między wymienialnością
części ciała i wymienialnością ludzi (np. w ich miejscach pracy) — nikt i nic nie jest niezastąpione
(Helman, 1988, s. 16).
Przy okazji komentarzy na temat współczesnego dyskursu ciała powtarzają się skojarzenia
z Auschwitz i Trzecią Rzeszą.
6

7

�Marcin Brocki

46

8

ukazanie piękna organizmu ludzkiego" (Wieczorkiewicz, 2000, s. 211) . Plastynaty, ukazując zwiedzającym wnętrza ciał schorowanych ludzi, chore organy
(np. płuca palacza, wątrobę alkoholika), przestrzegają, „są optycznym mostem
między zwiedzającym a wnętrzem jego ciała" (von Hagens, za: Wieczorkiewicz,
2000, s. 211). Innym razem von Hagens stwierdza, że jego plastynaty są dziełami
sztuki, ale zaraz dodaje, że ekspozycja jako całość nie jest wystawą sztuki, lecz
pokazem edukacyjnym (BBC News Online 9). Sam uruchamia do interpretacji
swojego „dzieła" dychotomię: sztuka (nieużyteczne) — edukacja (użyteczne),
która traktowana jest przez jego krytyków jako „sama-przez-się-zrozumiała".
Charakterystyczna jest tu wypowiedź przedstawiciela brytyjskiej partii konser¬
watywnej, Teddy Taylora, który pyta: „Jaki możliwy pożytek z oglądania mar¬
twych ciał może mieć normalny człowiek?" (BBC News Online 4). Oczywiście,
między użytecznością edukacji a nieużytecznością edukacyjną sztuki nie ma in¬
nej sprzeczności niż ta wygenerowana przez społeczny dyskurs — jest ona po¬
chodną kulturowego sposobu klasyfikowania zjawisk, który von Hagens stara się
postawić przed odbiorcą jako problem do rozważenia.
Plastynaty są zjawiskiem pogranicza i znajdziemy na potwierdzenie tej tezy
mnóstwo przykładów, między innymi językowych. Epitety i upraszczające ety¬
kiety, którymi opatruje się wystawy, wskazują na przekraczanie normy przez
twórców w ich dziele, które jest „szokujące", „niesamowite", „niesmaczne",
„kontrowersyjne". Anna Wieczorkiewicz pisze, że w „prezentacji praktyki von
Hagensa jest oczywiście motyw przekraczania pewnych społeczno-kulturowych
ograniczeń", że wystawa narusza tabu ludzkich zwłok (Wieczorkiewicz, 2000,
s. 214). „Siłą tej ekspozycji staje się właśnie «pograniczność» — komentarze
zamieszczane w prasie podkreślają trudność w zaklasyfikowaniu plastynatów.
Gdzie jest ich miejsce — w gabinetach horroru czy galeriach sztuki?" (Wieczor¬
kiewicz, 2000, s. 215) .
9

W ramach potocznego dyskursu na temat ciała i śmierci ów naruszany po¬
rządek właściwy funkcjonowaniu ciał zmarłych nakazuje, aby trup był ukryty
(grób), co jest traktowane jako naturalne z kulturowego punktu widzenia. Po¬
rządek niewłaściwy to wystawienie zmarłego na widok publiczny i praktycznie
nieograniczona czasowo jego ekspozycja w galerii, muzeum — w miejscach,
które radykalnie zmieniają charakter klasyfikacji „przedmiotu" w publicznym
dyskursie, które są traktowane w tym kontekście jako nie-naturalne. W jednym
z serwisów można przeczytać, że „jest coś dziwnego w oglądaniu zmarłych ludzi
wystawionych na widok publiczny w pozach przypominających żywych — nie¬
naturalnych dla zmarłych" (BBC News Online 8; por. też BBC News Online 7).
8

Jest to informacja powielana w niemal wszystkich serwisach na temat „wystawy trupów".
Komentarze BBC na temat „wystawy trupów" rzeczywiście podkreślają fakt, że lokuje się ona
na granicy między wystawą edukacyjną (nie polecaną jednak dzieciom) a pokazem dziwactw (BBC
News Online 6; BBC News Online 8), że anatomiczny pokaz miesza się w niej z horrorem (BBC News
Online 5).
9

�Kulturowy obraz ciała i jego współczesne przemiany

47
10

Nieodpowiednie miejsce i nieodpowiednie pozy . A trupy na wystawie wyeks­
ponowano w pozach „nieodpowiednich nie tylko dla zmarłych, ale w niektórych
przypadkach również dla żywych": jest jeździec na koniu trzymający mózg na
wyciągniętej dłoni, człowiek trzymający swoją własną, zdjętą z niego skórę czy
kobieta w ciąży z widocznym wewnątrz łona płodem, w dodatku ustawiona w po­
zie charakterystycznej dla modelek z rozkładówki Playboya.
Niemal w każdym komentarzu na temat plastynatów podkreśla się autentyzm
ciał (Wieczorkiewicz, 2000, s. 215; BBC News Online 8), to że nie są wyłącznie
sztucznym tworem, ale bazują na prawdziwych trupach. Właśnie ten fakt wydaje
się najsilniej naruszać tabu ciała i tabu śmierci. Pomimo sukcesów naukowej
medycyny, która w ostatnich kilkudziesięciu latach z problemów ciała uczyniła
problemy techniczne (por. Libera, 1999, s. 27), wciąż istnieje duży społeczny
opór przeciw traktowaniu ciała w kategoriach „mięsności", niezgoda na „odsemantycznienie" ciała.
Naruszone tabu domaga się społecznej dyskusji, a raczej silnej społecznej
reakcji. Reakcja odbiorców jest w tym przypadku podobna, jak wobec innych
zjawisk z pogranicza wyraźnych kategorii. Próbuje się zabronić organizowania
wystawy (w wielu krajach nie wydano na nią zgody), a gdy już się odbywa, po¬
szukuje się możliwości prawnych i pozaprawnych jej zamknięcia, lub nawet
wypracowania takiej sytuacji prawnej, aby w przyszłości podobna wystawa nie
mogła mieć miejsca. Uruchamia się autorytety moralne, które wypowiadają się
krytycznie na jej temat, poszukuje się rodzin dawców, aby pośród nich wyłowić
te, które nie zgodziły się na prezentację ciał lub fragmentów ciał ich bliskich (są
takie, a ich odnajdywanie daje pretekst do uruchomienia środków prawnych, któ¬
re „dookreślą miejsce wystawy w kulturowym porządku"). Odkrywa się historię
dawców, równie „upiorną" jak sama wystawa , aby móc jakoś sklasyfikować to,
co niezrozumiałe — dr von Hagens, w świetle tych danych, jawi się jako współ­
czesny doktor Frankenstein. Media zresztą od czasu do czasu wprost utożsamiają
te dwie postaci (por. BBC News Online 2; BBC News Online 1). Być może jest
to najlepszy dowód figuratywności von Hagensa, dowód na to, że jest bardziej
„bohaterem masowej wyobraźni" niż konkretną osobą, że wywołuje i produkuje
społeczny dyskurs, bez względu na to, jakie ma intencje i jaki jest sens całego
przedsięwzięcia.
11

12

Jednak nie tylko „niezdrowa fascynacja" (takie określenia znajdziemy w ko¬
mentującej wystawę prasie) społecznymi granicami i ich naruszaniem popycha
ludzi do obejrzenia tego typu ekspozycji, zatem określenie jej jako zjawiska po-

10

Trup jest „naturalny", ale nie taki, który został wyeksponowany w muzeum w pozie charaktery­
stycznej dla osoby żywej — von Hagens próbuje zatrzeć dychotomie, które rządziły do tej pory wy­
obrażeniami śmierci i ciała.
Działania te sprowadzają się do namawiania do kontestacji i oprotestowywania wystawy.
Wybuchła afera z dostawcą ciał, którym okazał się szpital psychiatryczny i akademia medyczna
z Syberii (BBC News Online 2; BBC News Online 3; BBC News Online 9).
11

12

�48

Marcin Brocki

granicza ani nie wyczerpuje interpretacji sposobów reagowania na plastynaty, ani
nie tłumaczy w pełni tego wielowymiarowego zjawiska.
Większość widzów identyfikuje ekspozycję jako zjawisko z zakresu sztuki,
a nie model edukacyjny. Dopiero przy takiej klasyfikacji staje się jasne, że plastynaty kwestionują potoczny dyskurs na temat ciała i śmierci. Mamy zatem kilka
poziomów narracji o plastynatach:
1) wtórna racjonalizacja zjawiska u von Hagensa — jako modelu edukacyj¬
nego (co można odczytać jako próbę „cywilizowania zjawiska", która jednak
wywołuje niezrozumienie, bo pomija jego istotę),
2) reakcja odbiorców i reakcja mediów (próby „oswojenia", „zrozumienia"
— nawet jako czegoś nie do przyjęcia, ale możliwego do zaklasyfikowania),
3) narracja krytyki, sytuującej zjawisko po stronie sztuki (tu dopiero jawi się
jako uporządkowane i sensowne).
Sztuka, w tym wypadku, przekształca to, co umowne (kulturowy wizerunek
śmierci i kulturową waloryzację ciała i trupa) w realne (plastynaty), to, co nie¬
regularne (niesprowadzalne do jednej formuły, wieloznaczne figuracje śmierci,
ciała i trupa), do tego, co regularne (dyskurs sztuki). W tych aktach działalność von
Hagensa komentuje przyrost wolności w obszarze, gdzie do tej pory tej wolności
nie było, przekształcając rzeczywistość na zasadzie „co by było gdyby", dokonując
rzeczywistego eksperymentu (w przeciwieństwie do większości intelektualnych,
niedosłownych eksperymentów nauki) poprzez sprawdzenie reakcji odbiorców
na fakt radykalnego przemieszczenia już uporządkowanych (choć rozproszonych
w kulturze i wieloznacznych) kategorii myślenia. To, w sposób oczywisty, rodzi
oceny moralne. Estetyczne wiąże się nierozłącznie z tym, co etyczne.
Według Łotmana (1999, s. 205-217), sztuka testuje obszary rzeczywistości,
w których obserwuje się gwałtowny przyrost wolności, gdzie stale wykracza się
poza to, co uchodzi za standard myślenia i postępowania. Sztuka sprawdza nie¬
naruszalność struktur świata oraz skutki eksperymentu w zakresie poszerzania
i ograniczania tej wolności.
Plastynaty są środkiem poznania naszego sposobu myślenia o ciele, trupie
i śmierci przez postawienie „odbiorcy" (bo nie tylko ci, którzy obejrzeli wysta¬
wy von Hagensa są uczestnikami społecznego dyskursu o plastynatach) w sytu¬
acji wolności (nawet niejako „poza prawem") i analizę wyborów. Transformacji
w dziele-plastynacie podlegają ciało i śmierć, czyniąc ich kulturowe wizerunki
„znaczonym" dziełem. Plastynacja jest kulturowym autokomentarzem, komenta¬
rzem z wnętrza kultury, o której się opowiada. Niemniej, aby w ogóle ta kulturo¬
wa refleksja była możliwa, należało umieścić trupa w obcym mu systemie relacji.
W tym przypadku jest to przemieszczenie go do muzeum, zanegowanie rozpa¬
du, pozbawienie zapachu, upozowanie w charakterystyczny dla żywych sposób,
przez co uwidacznia się i problematyzuje kulturową negację śmierci, chęć jej
ukrycia.

�Kulturowy obraz ciała i jego współczesne przemiany

49

Łotman twierdzi (1999, s. 214), że im surowsze są prawa tradycji (kulturowa
norma), tym swobodniejsze wybuchy improwizacji, co między innymi za pośred¬
nictwem dyskursu o plastynatach wskazuje na fakt (lub raczej potwierdza intuicje
wielu badaczy społecznych), że żyjemy w czasie szczególnie represyjnego sto¬
sunku do ciała i kulturowej negacji śmierci. Aby móc dostrzec taki status ciała
i śmierci we współczesnej kulturze, potrzebne jest „spojrzenie z oddali", ironicz¬
ny dystans do rzeczywistości, która jest przedmiotem refleksji. Taki ironiczny
dystans, obszar wolności, zapewnić może sztuka, która obecnie — w zgodzie
z neoromantycznymi figurami — utożsamiana jest niemal powszechnie z obsza¬
rem wolności w stosunku do zniewolonej rzeczywistości. Choć neoromantyczne
figury, przeciwstawiające sztukę życiu, są podobnie nieprawdziwe jak pozytywi¬
styczne postrzeganie sztuki jako odbicia rzeczywistości, wskazują jednak na jej
transgresywny charakter, na pozycję dogodną do komentowania rzeczywistości
spoza sztuki. Plastynaty von Hagensa znakomicie spełniają tę rolę, choć ceną
za lekcję samoświadomości jest etykieta „doktor Frankenstein", przyczepiana
autorowi „wystawy trupów", ucieleśniająca lęki przed „nad-manipulowaniem"
kulturowymi fundamentami człowieczeństwa.
13

Podsumowanie
Dla antropologów kulturowych ciało jest przede wszystkim elementem kul¬
tury i jako takie nasycone jest znaczeniami oraz wyposażone, w zależności od
statusu jednostki, w odpowiedni kapitał symboliczny. Inwestycja w ciało staje się
inwestycją w „jakość życia". W związku z tym rozwijają się specyficzne formy
społecznej kontroli nad ciałem, które swoim zasięgiem obejmują „prawidłowy"
kształt, rozmiar, ubiór, diety, postawy i zachowania. Władza nad ciałem, która
została zinternalizowana i zintegrowana z „wolną wolą" jednostki, narzuca re¬
żimy, których jednostka nie postrzega jako zewnętrznych przymusów — z tego
powodu oddziaływanie władzy jest znacznie bardziej restrykcyjne i głębokie niż
w przypadku władzy zewnętrznej. Co więcej, obserwujemy obecnie proces od¬
wrotny do procesu semiozy, czyli transformacji nie-znaku w znak, a mianowicie
— stopniowe „utowarowienie" i „urzeczowienie" ciała. Język codzienny asymiluje mikrofizykę utowarowienia, która stopniowo przenika do potocznego obrazu
świata. Jednak nie bez oporu. Jak wszystkim procesom zmian w kulturze, tak
13

Badacze społeczni zauważają, że obszary kulturowego dyscyplinowania ciała i manipulowania
nim współcześnie się rozrastają, jednocześnie ulegając rozproszeniu w wielu obszarach życia społecz­
nego tak, że oddziałują w sposób niezauważalny na uczestników kultury — jest to pozorna „demokra­
tyzacja ciała". „W «wolnym świecie» ciało nie wyzwala się spod kontroli społeczeństwa i państwa.
Wyswobadzając się z ciężaru dotychczasowej tradycji, popada ono w nową niewolę. Nowoczesne
społeczeństwo urabia sobie uległe ciało. Oto bowiem interesy społeczne skupiają się (...) na ciele ze¬
wnętrznym: wyglądającym pięknie, zdrowym, silnym i młodym" (Libera, 1999, s. 30; por. też: Bauman,
1995).

�Marcin Brocki

50

i temu procesowi towarzyszą napięcia i konflikty — przede wszystkim wciąż nie
ma powszechnej zgody na medykalizację oraz zmianę znaczeń ciała w kierunku
jego utowarowienia. Znakomitą ilustracją istniejącego konfliktu są „plastynaty"
i wywołana przez nie dyskusja, z której wynika, że przechodzimy obecnie szcze¬
gólny moment gwałtownego redefiniowania fundamentalnych figur myślenia na¬
szej kultury o ciele i śmierci, że ścierają się ze sobą na wielu płaszczyznach spo¬
łecznego dyskursu przeciwstawne poglądy na temat tego, czym jest ciało ludzkie,
w jakim zakresie stać się może ono przedmiotem tego dyskursu, gdzie są granice
człowieczeństwa, oraz poglądy na temat granic możliwości figuracji śmierci, któ¬
rej najwyraźniejszym „znaczącym" jest ciało zmarłego, trup.
Słowa kluczowe: antropologia ciała, obraz ciała, społeczna kontrola nad ciałem

BIBLIOGRAFIA
Bauman Z.
1995

Ciało i przemoc w obliczu ponowoczesności, Wydawnictwo Uniwersytetu
im. Mikołaja Kopernika, Toruń.
Ciołek T.M., Olędzki J., Zadrożyńska A.
1976
Wyrzeczysko, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Białystok.
Douglas M.
1978
Purity andDanger, Routledge, London (wyd. pol.: Czystość i zmaza, przeł.
M. Bucholc, PIW, Warszawa 2007).
2004
Symbole naturalne. Rozważania o kosmologii, przeł. E. Dżurak, Wydawni¬
ctwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków.
Dziechcińska H.
1996
Ciało, strój, gest w czasach renesansu i baroku, Wydawnictwo Naukowe
Semper, Warszawa.
Ellen R.F.
1977
Anatomical Clasiffication and the Semiotics of the Body, w: The Anthropo¬
logy of the Body, ed. J. Blacking, Academic Press, London, s. 343-374.
Featherstone M.
1991
The Body in Consumer Culture, w: The Body: Social Process and Cultural
Theory, eds. M. Featherstone, M. Hepworth, B.S. Turner, Sage Publica¬
tions, London, s. 170-196.
Firth R.
1990
Jednostkowe symbole i publiczne reakcje, przeł. I . Sieradzki, w: Symbole
i symbolika, red. M. Głowiński, Czytelnik, Warszawa, s. 216-264.
Foucault M.
1993
Nadzorować i karać. Narodziny więzienia, przeł. T. Komendant, Aletheia
— Spacja, Warszawa.
Gajda J.
1989
Sofiści, Wiedza Powszechna, Warszawa.

�Kulturowy obraz ciała i jego współczesne przemiany

Helman C.
1988
1995
Ifrah G.
1990

51

Dr Frankenstein and the Industrial Body. Reflections on „Spare Parts"
Surgery, „Anthropology Today" vol. 4, no. 3, s. 14-16.
Culture, Health and Illness, Butterworth-Heinemann, Oxford.

Dzieje liczby, czyli historia wielkiego wynalazku, przeł. S. Hartman,
Ossolineum, Wrocław.
Janion M., Rosiek S. (red.)
1984
Osoby, Wydawnictwo Morskie, Gdańsk.
Kardela H.
Gramatyka kognitywna jako globalna teoria języka, w: Język a kultura,
1992
t. 8, Podstawy metodologiczne semantyki współczesnej, red. I. Nowakowska-Kempna, Wrocław, s. 9-22.
Kordys J.
1991
Mózg i znaki, PIW, Warszawa.
Kurdziołek M.
1971
Średniowieczne doktryny o człowieku jako obrazie świata, „Roczniki Filo­
zoficzne" t. 19, z. 1, s. 5-39.
Lakoff G., Johnson M.
1988
Metafory w naszym życiu, przeł. T. Krzeszowski, PIW, Warszawa.
Libera Z.
1997
Mikrokosmos, makrokosmos i antropologia ciała, Liber novum, Tarnów.
1999
Dziedzictwo Frankensteina, w: Metamorfozy ciała. Świadectwa i interpre­
tacje, red. D. Czaja, Wydawnictwo Contago, Warszawa, s. 13-32.
Łotman J.
1978
Lalki w systemie kultury, „Teksty" nr 6, s. 46-53.
1999
Kultura i eksplozja, przeł. B. Żyłko, PIW, Warszawa.
Paluch A.
1995
Etnologiczny atlas ciała ludzkiego i chorób, Wydawnictwo Uniwersytetu
Wrocławskiego, Wrocław.
1999
Wizerunek nasz, czyli ciało na scenie ponowoczesności, w: Transformacja,
ponowoczesność wokół nas i w nas, red. A. Paluch, Wydawnictwo Katedry
Etnologii i Antropologii Kulturowej UWr, Wrocław, s. 119-130.
Scheper-Hughes N.
Theft of Life. The Globalization of Organ Stealing Rumours, „Anthropo­
1996
logy Today" vol. 12, no 3, s. 3-11.
Bodies for Sale — Whole or in Parts, w: Commodifying Bodies, eds.
2002
N. Scheper-Hughes, L. Wacquant, Sage Publications, London, s. 1-8.
Sharp L.
The Commodification of the Body and its Parts, „Annual Review of An­
2000
thropology" vol. 29, s. 287-328.
Synnot A., Howes D.
1992
From Measurement to Meaning. Anthropologies of the Body, „Anthropos"
vol. 87, s. 147-166.

�52

Marcin Brocki

Toporov V.N.
1983
Prostranstvo i tekst, w: Tekst: semantika i struktura, red. I.V Cyvjan,
Moskva, s. 227-284.
Toporów W.N.
1977
O kosmologicznych źródłach wczesnohistorycznych opisów, w: Semiotyka
kultury, red. E. Janus, M.R. Mayenowa, PIW, Warszawa, s. 103-131.
Wheelwright P.
1990
Symbol archetypowy, przeł. M. Fedewicz, w: Symbole i symbolika, red.
M. Głowiński, Czytelnik, Warszawa, s. 265-311.
Wieczorkiewicz A.
2000
Muzeum ludzkich ciał, Słowo/Obraz Terytoria, Gdańsk.
Wolniewicz B.
1993
Filozofia i wartości. Rozprawy i wypowiedzi, Wydawnictwo Wydziału
Filozofii i Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa.
Źródła internetowe:
http://news.bbc.co.uk
BBC News Online 1
2001
Meet a Latter Day Dr Frankenstein, 10 February.
BBC News Online 2
2001
Row over Siberian Body Exports, 29 March.
BBC News Online 3
2001
Russians Charged over Body Parts, 20 July.
BBC News Online 4
2002
Mps Condemn Body Parts Show, 12 March.
BBC News Online 5
2002
Corpse Show „Will be Educational", 13 March.
BBC News Online 6
2002
Corpse Show Opens to More Criticism, 20 March.
BBC News Online 7
2002
Corpse Show not Illegal, 20 March.
BBC News Online 8
2002
Corpse Show Leaves Sour Taste, 22 March.
BBC News Online 9
2002
Businessman Donates Body to Art, 25 November.

�Kulturowy obraz ciała i jego współczesne przemiany

53

Marcin Brocki
THE CULTURAL IMAGE OF THE BODY AND ITS MODERN
TRANSFORMATIONS
(Summary)

The human body is not only physical. It is associated with many beliefs and ideas,
which make it a cultural construct. The cultural image of the body is composed of beliefs
about its optimal shape and size, borders of body, internal structure, how it functions,
and about the attire, decorations and marks on the body. The image of the body offers us
a framework for the right perception (in a given cultural order), ordering and interpreting
corporeal experiences. It also means that it is a type of social control (power) over indivi­
dual physicality. This power, although scattered, invisible and embodied into our every­
day practice, controls the body of the individual so that it has the „desired" shape, size,
attire, proper diet, hygiene, health, attitudes and behaviours. At the same time this power
equips the body with a symbolic capital thanks to which „investment" into the body is
perceived as investment into the quality of life. Today we also observe how the body
is gradually becoming a „commodity" and how it is „medicalised". This is a process,
which is accompanied by tensions and conflicts. Despite the fact that modern culture is
considered to be very liberal, that a „cult of the body" dominates in it, systems of control
over the body (the „microphysics" of power over body) are more extensive and more
deeply hidden than was the case in the past.
Key words: anthropology of the body, body image, social control over the body

��</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6055" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6035">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/968ff31150738beb236d94e924aa017b.pdf</src>
        <authentication>3537a4dbc596f4f6a680c8ea7ede7f30</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72222">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:174</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72223">
                <text>1959</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72224">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:150</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72225">
                <text>Różne/ LUD 1957 t.44</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72226">
                <text>LUD 1957 t.44, s.599-632</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72227">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72228">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72229">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="72230">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72231">
                <text>598
WYKAZ WYDAWNICTW
Budownictwo
Architektura
(Warszawa)
Filmowa
Agencja
Wydawnicza
(Warszawa)
IHKM
Instytut
Historii
Kultury
Materialnej
(Warszawa)
Instytut
Zachodni
(Poz:lań)
Iskry (Warszawa)
Ks. i W. Książka i Wiedza (Warszawa)
Nasza Księgarnia
(Warszawa)
LSW Ludowa Spółdzielnia
Wydawnicza (Warszawa)
Oss. Zakład im. Ossolińskich (Wrocław)
PAN Polska Akademia Nauk
PIW Państwowy
Instytut
Wydawniczy (Warszawa)
PTL Polskie
Towarzystwo
Ludoznawcze (Wrocław)

I ICH SKRO TY

R

o

z

N

E

PWG Polskie Wydawnictwo
Gospodarcze (Warszawa)
PWM Polskie
Wydawnictwo
MuzYcZ::le (Kraków)
PWN
Państwowe
Wydawnictwo
Naukowe (Warszawa)

JAN CZEKANOWSKI

PWR i L Państwowe
Wydawnictwo
Rolnicze i Leśne (Warszawa)
PZWL Państwowy
Zakład Wydawnictw Lekarskich
(Warszawa)

BALTIKUM

PZWS Państwowy
Zakład Wydawnictw Szkolnych (Warszawa)
Śląsk przy Wydawnictwie
Górniczo-Hutniczym
(Katowice)
Sp. i T. Sport i Turystyka
(Warszawa)
Wiedza Powszechna
(Warszawa)
Wyd. Praw::l. Wydawnictwo
nicze (Warszawa)

Praw-

'.,

UND SKANDlNAVIEN

Die B'; l t i s c h e E x p e d i t i a n, das grosse wissenschaftliche
Unternehmen des Miklucho-Maklay
Etnographischen
Institutes
der Akademie
del' Wisse::lschaften - aus dem sich die Institute fur Geschichte und Recht
der Akademie der Wissenschaften
Littauens, das Institut fUr Ethnographie
und Folklore del' Akademie del' Wissenschaften
Lettlands und des Institutes fur Geschichte und des Eth::lographischen
Museums del' Akademie d~r
Wissenschaften
Est1ands beteiligt haben - hat ein so grosses und wertvolles anthropologisches
Beobachtungsmaterial
gesammelt
und in del'
Bearbeitung
von N. N. Czeboksarow veroffentlieht,
dass es moglich geworden ist eine allgemeine Orientierung bezuglich der anthropologisehen
Struktur der Bevolkerung
des Baltisehen Gebietes zu gewinne::l.
Bekanntlich
hat del' erste in dieser Richtung von Sophie Ehrhardt
gemaehte
Versuch
zu keinen exakt prazisierten
Ergeb::lissen gebracht.
E::st die Anwendung des analytisehen
Apparates del' polnisehen Anthropologie gestattete
die mit versehiedene:l
Methoden gemach ten Beobachtungen auf das Niveau der Schweizerischen
Aufnahme
zu reduzieren
und
die analytisehen
Ergebnisse zu prazisieren.
Die erzielten Ergebnisse habe:l gezeigt, dass die Esten und Val' allem
die Liven in anthropologischer
Beziehung so stark von den Skandinavischen Nordgermanen
beeinflusst worden sind, dass sie diesen :lahel' kommen
aIs die kontinentalen
Deutsehen. Das veransehaulieht
die beigefugte Karte
der Konzentration
des nordisehen
anthropologisehen
Elementes.
Die ganz unerwartete
Feststellung,
dass die Beimisehung
del' ftir die
fillllisehen Voeker charakteristisehen
palaoasiatisehen
Kompenente bei den
Letten starker ist, aIs bei den Esten sprieht dafi.ir, da ss die Periode des
letto-finnisehen
Kontaktes alter ist, aIs der Kontakt der Fi:lnen und Norclgermanen und noch im Inneren des KO:ltinentes stattgefunden
hat.
Nieht weniger wiehtig ist die Feststellung,
dass bei den Esten, dem
grossen A:lteile des nordisehen
Elementes
zum Trotz, die Beimisehung
des lapponoiden
(alpinen) Elementes starker ist, aIs die Beimischung
des
mediterranen,
wodurch
sie sic h von den Nordgermane::l
unterscheiden.
Das gestattet zu sehliessen, dass von den Esten autachtone Lappen assimi-

�600
liert wurden, we:1n auch die Hauptmasse
dieser Autochthonen
in slidlicher Richtung abgedriingt wurde.
Das Vorhandensein
der fruher
nicht priizisierten
anthropologischen
Unterschiede zwischen Littauer:1, Letten, Esten und Liven, und der enge
Zusammenhang
der letzteren mit den Skandinaviern
veranschaulicht
das
beigefUgte Diagramm. Es wird dart gezeigt, dass die Esten von de:1 Inseln
und die Letten aus der Umgebung von Libau sich in anthropologischer
Beziehung von den Liven :J.icht unterscheiden.
Die Ekspansion der Liven hat
sehr stark die west1ichen Letten und westlichen
Littauern
beeinf1usst.
Es unterliegt keinem Zweifel, dass die Lette:1 eine von den Finnen beeinflusste Randformation
des letto-littauischen
(baltischen) Volkes darstellen.
Die Anwendung der Methode der quantitativen
a:1thropologischen Analyse hat gezeigt, dass die anthropologische
Gegenwart des Baltikums aIs
ein Ergebnis des Zusammenprallens
der Fin:1en mit den Balten und Germanen aufgefasst werden muss, wobei die Ostseekuste von den Letten vor
den Littauer:J. und spiiter aIs von den Finnen erreicht wurde. Die strittige
Frage ob' die Finnen an der Kuste vor den Gennanen
erschienen sind;
werden erstei:1gehende
kraniologische Untersuchungen
entscheiden konnen.

..
WACŁAW PETSCH
THE VISTULA-DELTA
AND THE PROBLEM OF EAST PRUSSIA
THE PEACE CONFERENCE IN 1919

AT

The aim of this work is to show that a rigorous application of the
theoretic theses of the Peace Conference concerning the State frontiers
(principle of ethnographic
borders) can evoke catastrophic
conseque:1ces
and to draw attention to the faults of the method applied for a realization
of those. principles in practice.
The errors of the method consisted in the fact that data falsely repre~
se:1ting the demographic state of relations have been used as a basis. The
interpretation
of these data also evoked many doubts.
A typical example of a great political meaning (because it has been
connected with the problem of Gdańsk) was the question of the VistulaDelta.
The actual work gives details of the German demographic registration
in 1910 in the following districts: Kwidzyna, Susz, Malborg and Sztum interpreted in the light of the scientific conceptio:ls of Polish ethnography
between the two World Wars. (W. Wakar, K. Smogorzewski). The Commission for Polish Affairs (Cambon's Commission) which had to present the
High Council a project of the solution of above question calculated the total amount of Germa:lS in this territory to be about. 200.000 people. This
figure has no confirmation even in official statistics. Thus, the amount of
Poles in the Kwidzyna and Susz districts has been evaluated only as 700\l
agai:1st 73000 Germans. whereas the German registration
of 1910 gave an
amount of about 30.000 Poles, i. e. 23,291; of the whole population. A school
registration of 1911 quoted by the Polish Delegation evaluated the number
of Poles in that territory to be 37,000 people, i. e. 29,4:[; of the population.
A very important thing to form a proper idea of the demographic statistics
of that territory is th'e percentage of German population which was r:mplayed 1:1 the administration
service and therefore could not be considered
as permanent population. For the territory of Pomerania this percenb6e
umounted to 22,7 of the whole German population.
As we see, the interpretation
of statistical data plays a very important
role. We must also remember that the demographic registration
of 1910

�603

602
was tendentious and carried out in conditions of severe oppression of the
Polish population, as it has been known to the whole world. That is why
the author allows himself to quote the opinion of a scholar of world reputation, prof. dr Eugene Rome"r, representative
of the Polish Delegation at
the CO:lference: ••...all the above mentioned quantities
of Poles and Germans are based on official registrations
being more or less falsified .. "
Another expert, prof. dr Kazimierz Nitsch made the following statement: the war being lost by Germany the eleme:1tary justice requested to
joi:1 to Poland the Sztum district without any formalities ..."
Thus, a paradoxal
situation arose, both contradictory
suggestions in
1hc question of Vistula - Delta made at the Conference by the Commission
for Polish Affairs (supported three times) - to adjudge the 'listula-Delta
to Poland and by Lloyd George to make out of it a plebiscite territoryconcerned
an area vvith quite a different
demographic
configuration
th&lt;:n the one imagined by those who had to decide in that question. Now.
this very demographic
situation
had to be the decisive factor of the
expected . )lution. It is to be noted that the spec:ial1y important
for the
Polish independence factor of the geographic situation of that territory has
not been taken into cO:1sideration.
As example of tragic results due to wrong rigorous application of theoretic principles in the rna tter of fixing borders on the CO:1ference the problem of East Prussia has been chosen *). In this article the attention is drawn
to the contradictions
occurbg
between the consequences
of the right of
nations to self-determination
(of the ri~ht to a separate independant
organization of the State) and, on the other hand, between the ethnographic
principle of delimiting State boundaries which is sometimes carried Qut
too dogmatically.
When creating conditions of independe:1cy for a new
State one should not fix its frontiers in a way that would expose it to
constant da:lger from the side of its more powerful neighbours or to economic or transit restrictions,
implicitly paralysing its economic and politic
independence. This very element of the CO:lference activity - the disregard
of the security of small new- created States for the fiction of a quasi
common- security system was probably one of the most tragic faults in the
work of the Supreme Council. The cause mostly contributing
to the rise
of such shocki:1g errors was probably the fact that there wasn't any representation at the Conference, sufficiently powerful and authoritative,
which
knew a:1d could defend the interests of Eastern Europe, a dangerous disproportio:l in dealing with security- problems of West and East Europe
being the result of it.

* In an other work projects

cO:lcerning the
have been systematically
reviewed. That work
the Polish access to the sea and the principle
tiers on the Peace Conference at Paris b 1919
Przegląd Zachodni N. I in 1958.

Polish access to the sea
entitled: The que~tion of
of the ethnographIc
fronhas been published in the

The Polish Delegation at the Peace Conference being aware of the proper role and character of East Prussia-this
aggressive Germ~n colo.ny In
East Europe aimed to neutralize its offensive functions proposIng to ll1~orpora te same within the boundaries of Poland as an autonomous provInce
or to submit it to the sovereign power of the Ligue of Nations. The Delegation poi:1ted at the same time to the danger of halfway solutions in this
very question, because the cession of Pomerania (West Prussia) to Poland,
leaving East Prussia to Germany would create, no matter how right the
principle of ethnographic
frontiers could be, a permane:lt
fire- brand
territorial conflicts in this part of Europe. The Germans would constantly
aim to reconquer Pomerania
and to create a territorial
co:mection with
East Prussia. Besides, such policy has been unequivocally
announced 111
the Bemerkungen
del' Deutschen Delegatio:l zu den Frieclensbedingunge!1
in the passage conserning the solution of the Danzig problem. The danger
was so much the greater in view of the force disproportion
of both countries and because of the illusions as to the efficiency of the projected security system. Nevertheless, considerations
important for the Briti~h Empire
prevailed, that Power having the last word in this respect, as It became
elear later. The annection of the Germa:1 colonies, and of the German
commercial navy togeth'er with the reparations
seemed to be a more valuable acquisition than the stabilization
of relations in Eastern Europe. So
much the more that Lloyd George, being aware of the energy and expansion potential of Germa:ly, thought it would be more advisa?le to make
greater concessions in the East and to show more understandll1g fo~ German int.erests in this very region. In this way, the greatest aspIratIOn of
the il1ternational
community-the
World Peace became an object of play
betwee:1 the Great Powers representing
their own egoistic interests.
As trace of the historical attitude that Prussia should demilitarize
we
have the Report of the Commission for Polish Affairs dated February
12 th, 1919 a respective passage oI it being: ••...East Prussia ~ill be reconstituted under conditions guaranteed
by the League of NatIOns to secure
its complete demilitarization" ...
(D. H. Miller, V. VI, p. 350 and further).

:)f

H. WILCZEWSKI
ABOUT THE ETHNOGRAPHIC

PROBLEM

OF THE BALTIC SEASHORE

The postulate of the Polish naval ethnography
3:1? the. be~inning of
work as has been planned by the Committee for the ll1vestlgatIOn of the
development
of technics, science, art. tradition and socjal life of seamen,
for the elaboration of a naval ethnographic atlas with dictionary and ~r~ation of naval museumsi:1 other words- the realization
of the declslOn

�605

604
taken at the I. International
Congres of Naval Ethnography in 195'! at
Naples does not request a more ample explanation. Whe:1 scrutinizing the
existing literature about the art of building boats and ships, these most
important instruments of work and fight at sea, we must explicitly separate the Scandinavia::l schooners because according to A. Koster the German tribes settled in the delta of the Elbe employed till the first century
A. D. in navigation on the sea big hollowed boats and of course could not
challenge the Roman fleet. They also were not fishermen which stayed
teo long, because they prefered to lease the sea - take to a Roman comI;any. Kuster thought. that the continental navigation has been later taken
over by the Germans from the Roma::ls or perhaps from the Celts. As to
the Scandinavian schooner navigation it probably has a common genesis
with the Slavonic shipping on the Baltic sea. The Germa::l continental
tribes pressing forward towards the Slavonic population settled by the
Elbe were probably also taking over the Slavonic schooner joiners.
It is also known that after the defeat of the Veletic a::ld Obotritic federation the :3' wonic sea corsairy maintained oneself and developed further.
It is worth while to quote the remark of prof. K. Gorski (in his workPoland in the basin of the Baltic) that b Rostock there is even left a street
called Wokrenterstrasse
(the Slavonic word okręt, wokrent, meaning ship).
The Germans proceeded to develop their shipbuilding only in the Ha::lseatic period and in addition with the participation of Slavonic joiners.
Our most ancient naval schoo::1erbuilding developed on basis of our
native primitive forms which were known already since the neolithic period and the Łużyce maritime group was well acquainted with the sea as
well as the posterior groups of Vendic culture which administered almost
the whole southern coast of the Baltic leaving traces in the toponomastics
of ancient harbours and ports among which a very striking name is Lipa.
Lepa, connected not only with a name of a tree (lipa means lime- tree)
but rather with the adjective "Lepy-"
(feans, nice, beautiful). The presence of Kashubian fishermen stations on the Vistula-Mouth Shallow already
in the XIIIth century shows that the boats discovered eastward from the
Vistula mouth were rather Slavonic and the conception of their Prussian
ori~~in is not sufficiently proved, because it ~s known that there remained
a Slavonic populatio::l under the Prussian rule. The boats known from
Gdańsk-Orunia, discovered in 1933 and described by U. Lienau are in principle similar to boats previously discovered in Mechlinki, Charbrow and
Łeba and the way how their covering is connectad wita their coupling
aiso does not differ [raf that of boats found eastward from the Vistula.
The rivers Łeba and Radunia and the waters of the Vistula and the Nogat
deltas formed a comfortable communication system and the last investigations of VV. Lęga prm'ed that the old islands of these delts were constantly settled by Slavs.

It was Lienau who ::loticed that the discovered boats are different than
the ones used by the vikings. They ware not boats of open sea, rather continental boats adapted to navigation in protected waters, especially in the
waters of the delta and Vistula- bay. On the basis of materials elaborated
up to the present time, it is possible to state that the Pomera:lian sea and
Vistula-Delta fishing of the period preceding the Teutonic Order colonization, has been active in the Vistula Shallow. (It is worth while to quote
the words of a Gdańsk scientist, R. J. Selika, who admitted that even in
the beginning of the XXth century the inhabitants
of fishermen settlements eastward from the Vistula mouth had Slavonic features. At the
Vistula bay coast in small pictuI'esque fishnermen ports have been working
shooner joiners who built without drawings, in a traditional way, specific
boast and sailing- ships. (e. g. Modersitzki, the schooner-maker in Tolkmick)
which were carefully described by Szymanski, origbating
from Tolkmick
in his German works. In the material culture of the Elbląg province, as
well as in the whole Warmia province, many relics are still found, especially of village dwellings and it is know:l that the German scientist Dittrich stated that the Slavonic log-huts were cemmO:l on this territory
even in the XIXth century.

RYSZARD GANSINIEC
THE EUCHARIST

IN BELIEFS

AND PRACTICES

OF THE FOLK

The example of Eucharist is used here as a proof that the beliefs and
practices which were later believed to be superstitio::1s, have been originally
official church practices or at least approved by the main Christian circles, viz: monks, bishops, and clergy; these were their authors and from
them only they soaked through to the folk. Next is presented the creative
role of the, Latin mediaeval era during which became finally crystallized
the beliefs and folk practices ruling till to day.
The material is divided mio two big groups: L Church practices, thus
approved and reccomended ones, II. Practices prohibited by the Church
although exerted by monks, bishops and priests. The Eucharist for dead
people is applied in two ways: a) as a sacrament when the Eucharist was
put in the mouth of the dead. This practice is only known through the
prohibitio:ls of councils since the vth century; as those prohibitions wele
constantly repeated till the Carlovingian epoch we ca:l state that this custom has been deeply rooted and that the folk has been very attached to it.
It is undoubtedly due to the fact of late baptism because almost up to the
XIth century only adults prepared by catechumenical
schools had been
baptized. Therefore if somebody died suddenly he was baptized O::l the

�607
deathbed, confirmed and received the Eucharist as it was normally applied
to living persons. b) another functio~1 had Eucharist when it was put on
the chest of the dea.d as if it were a viaticum for the way to the other
world. This practice comes from the most ancient, antechristian
tradition
of Greeks and Egyptians to provide the death with food and dri:1k. We
find that tradition in the practices of Egyptian monks from which adapted
it for himself bishop Basil ordering to put the sacred host into his coffin.
The custom passed later to the Benedicti:1es and further to the high clergy
educated by them. This observance influenced the ceremony of altar consecration and outlasted here and there in the cerem:&gt;ny of Good Frida:".
More recent legends about people wanting to have the Eucharist in their
graves refer to the above mentioned custom.
2. The Eucharist
in Christian therapeutics:
numerous data prove that
sL1ce the II nd century, i. e. almost from the beginning of Christianity the
Eucharist has been used as medecine and amulet. Up to the modern times
a so called benediction of senses after the Mass has been recommended;
it consisted i'1 an overlaying of the corporale on the face. This custom
gave the beginning to folk-practices.
The largest expansion in medical
cure (as talisman against demons, sicknesses and vermin) had the Euch2.rist buried in garde:ls and fields to make everything grow well. It has been
given as drug not only to sick people but to animals also.

3. Purga.tio canonica is an eucharistic ordcal which did not come to life
before the Merovingian era. The bishop gave the Eucharist to the accused
who did not cO:lfess his fault, in a very ceremonial form, after a special
8dmonition- if the latter was guilty he died within a year. The Church
sanctio:led this ordeal by including it in the Ecclesiastical law as a disciplinarian means of justificatio::J. for monks, bishops and priests in case of
a serious charge.
4. The Eucharist protection of life and property. The talisman character
of the Eucharist is confirmed and emphasized by bishop Ambrose and by
pope Gregory the first; to those who are carrying the Host it secures safety. The fields which are consecrated by the Eucharist during a processio:1
are protected from damages like hail, drought, mice, insects etc. anel the
crop is secured. Against storms and thunders a priest with Eucharist is
aetive everywhere, the Eucharist or corporale casted into w3ter or fire is
a check for any calamity. This practice existed since the Xth century till
the modern times.
II. Practices prohibited by the Church. The authors and ad vacates of
those practices had also been monks, priests a::ld seminarists
from winch
they passed to the folk.
I. The Eucharist as talisman of property. Sewed into a dress the Eucharist protects from misfortune and guarantees success. Since the XIIth century shepherds having the Eucharist protect themselves and their flocks

a:ld herds against pest and wolves. The Eucharist sewed into a net always
secures a rich catch, thrown into a barrel of wine brings the publican ma~y
customers. Vegetables sprinkled with Eucharist grow better and are free
from caterpillars.
Foresters and hunters used the Host in order to be sure
to hit: this was a German practice.
II. The Eucharist in love magic is uninterruptedly
known since the
XlIIth century up to the present day in various form: kissing with Eucharist in the mouth, blowing in the face of the belowed person after having
taken the communion. 1:1 Italy and in other places the Eucharist has been
added to the food.
III. The Eucharist and foretelling: has been met o::J.lyin legends.
IV. The Eucharist as protection against the devil and witches: casted
into fire or water the Eucharist destroys machinations
and infernal delusio:1s and unmasks the witches.
V. The Eucharist in noxious spell: was applied in a decomposed state
(put under bed or treshold); powdered by means of a pestle evokes storm
and hail; added with feces to sheep food causes pest. (France). The possession of Eucharist was considered in France and less freque::J.tly somewhere
else, to be a proof against a witch.
Ale these practices and beliefs died out under a new intellectual
current- the deism, spreading from England (Scot) through Holland (Bekker,
van Dale) to France (Fo:1tenelle) and from here to other countries. From
the beginning of the fashion for occultism and magic (1450) originating
and cultivated in princely and ecclesiastic dignitaries' courts, and passing
afterwards to the middle class and folk- the i:lquisition court the confessional and the pulpit contributed in a high degree to the pop~larization
of
magic practics and beliefs. When the activity of above mention~d factors
ceased the magic mirage diminished and fi:lally stopped.

MARIAN

GOTKIEWICZ

RELIGIOUS

FIGHTS IN SONGS AND LEGENDS OF SPIŚZ AND ORAWA

The land between the chain of Magura Spiska and the Dunajec river
called Zamagurze Spiskie belonging today partly to Poland and partly to
Czecho-Slovakia
is bhabited
since the most ancient time by a Polish population of Roman- Catholic faith whose number is estimated to be 15.000.
Besides, there are in that place 3 villages inhabited by Lemki which are
of Greek- Catholic faith. Those villages lay on the Czecho-Slovakian
side
and have a population of about 2700 inhabitants
speaki::J.g the Ruthenian
dialect. They were founded in the XVth and XVIth centuries in con::J.ectio::J.with a wave of Wallachian colonization.

�609

608
The legends registered in Łapsze Wyżne in the Zamagurze Spiskie trents
of a contention which arose about the right to a village between its Catholic population and the Greek- Catholic Łemki. This would show that the
village being today quite Catholic could co:!tain for some time a group of
'Lemki new- comers who either assimilated with the Polish autochtons or
left the above village· migra ting somewhere else.
In the period of the counter- reformation
in some villages of the Zamagurze Spiskie which belonged at this time to Hungary it came to quarrels about the possession of churches between the Catholic populatio:! and
groups of protestants
protected by their feudal superiors. As an illustration of those relations we can quote a legend registered i:1 Krempachy,
a village in Zamagurze belonging to the Protesta:lt
family of Horwath
Stanchits de Gradec. According to this legend, on base of a mutual agreement of both disputing sides, the verdict had to proclame that the owner
of the church would be the part which first presented a new bar:! baby
of male sex. Luck was on side of the Catholics and they have got the
church. The religius antagonisms in the period of Reformation and Counter- Reformation found also reflectio:l in songs and legends of Garna Orawa which is a land between the Tatras and the Babia Gara where Protestantism was forced upon the Polish population by the lords of the Orawa
Castle. In the second part of the XVIIth century Catholicism won a defi:lite victory in Orawa. Most songs and legends based on the religious fights
date of that time. Some of those legends and songs outlasted till today;
their texts collected within the last few years are given in the present
article.

WOJCIECH

One of the disciplines that get much profit out of the investigatio:1s carried into effect by ethnology is the jurisprudence.
The latter gains when
ethnography investigates the history of law as well as when it deals with
problems of living law, applied today. It is easy to u:lderstand this connection when we think that almost every branch of law has its beginning
in the common law which contbues to playa more or less important role
even then, whe'n the written law is already developing, because then this
law appears mainly in the character of folk's common law. It is importa:Jt
to know this law when working at codification problems, or in normative
questions of law administration
a:ld it plays a certain role in the action of
"
.
colonization, especially when primitive folks are concerned. In our Junsprudence
the great importance
of ethnographic
i:!vestigations
for the
understanding
of the history of Polish law has been recognized a long time
ago because the latter had a prevaliant
common law character. To prove
this statement it is e:lough to quote the works of such connoisseurs of that
law as M. Borzyński, O Balzer, P. Dąbkowski, W. Abraham. Besides law
ćustoms have a meanbg not only for a better uderstanding
of the history
of law but they are also connected with living law and k:!owing them it is
ofen much easier to understand the conditions of today's life. this fact being
of great importance for the legal practice.
The author concludes with the observatio:! that a matter of interest for
the ethnographists
is also the problem ofsocial
and cultural phenomena,
such as proverbs, legends, fairy- tales, folk-songs etc, which often contain valuable information about ethical a:1d legal creeds, the proof being
the rich collection of O. Kolberg. Lawyers ought to pay more attention to
ethnographic
investigation than they do it now.
,

HEJNOSZ
ETHNOGRAPHY

AND THE LAW

The author begins with the remark that ethnography
has an ample
range of investigatio:1s and therefore is in a rather strict connection with
other sciences, especially with history. When dealing with remote past
ethnography meets with archaeology which in its turn bases the researches mostlyon relics of material culture rivalling, in a certain degree with
a:l actually developing new science, i. e. with the history of material culture. In spite of this competition with the above mentioned sciences ethnography reserves for itself almost exclusively a certain domain of social
life phenomena i. e. researches in the sphere of social ideology viz. beliefs,
superstitions, customs a:ld rites. We can state that such investigations interested the ethnology almost since the beginning of its activity, whereas
the methods of research work applied by this science secure the same a dominant role.

WINCENTY STYŚ
ECONOMIC MOTIVES OF PEASANT

MARRIAGES

This article is based on a:1 inquiry conducted in 20 villages of Southern
Poland in 1948, during which information
on 4950 married couples has
been collected. The area of land owned by men and wome:1 when marrying
was used as the criterion of their relative wealth. The manner they chose
each other was taken as the sign of their economic motives.
The average size of allotments give:! by the parents to their children at
the moment of their marriage was the same for both sexes. However, there
was a greater proportion of landless boys and a smaller proportion of girls
who have got the bigest allotments.
37,5;~ of men married women with allotments of the same size as the:i.r
own. 37,7 '1&lt;., married richer and 26,8 % poorer wome:J than themselves. But
only in 24,3 % of all cases the differences of property between the partners.

, I

!
-3Y.,Lud",

t. XLIV.

�610

611

were great. This proves that the policy of marrying people of more or less
the same standing predominated.
Anyhow i:l 62,59b of all cases smaller
or greater differences existed and acted as a levelling force on the agricultural structure, the more so, as poor people succeeded in many cases to
marry rich partners, whereas rich often ventured to marry poor but very
attractive perso:ls.

JOZEF GAJEK
AIMS AND METHODS OF THE POLISH

ETHNOGRAPHIC

ATLAS

The work on the Polish Ethnographic Atlas, which has been carried on
since 1954 by the IVth Department of the Institute of Material Culture History - Polish Academy of Ściences, (IHKM-PAN)
was initiated in 1947
by the Polish Ethnographic
Society, which settled the basic cartographic
principles of this publicatio:l. The years 1954-1957 proved to be a period,
of intensive work rn, the Atlas carried on in the Chair of Ethnography in
Wrocław under the supervision of Prof. J. Gajek. An atlas confere:lce has
been organized there in June 1955, over 40 ethnographes, philologists, historians and archaeologists taking part. About 170 maps, made by 17 authors
have bee:1 exposed in 7 rooms and the basic principles of the Atlas as weil
as methods of work were discussed during three days. Some maps will be
included in the trial issue and in further issues of the Polish Ethnographic
Atlas. This publication is at the present time one of the main problems
of the Polish ethnography;
as it is proved by the enclosed bibliography the
• problem of above Atlas has already a fairly rich literature.
The article e:ltitled "Aims and Methodes of the Polish Ethnographic
Atlas" deals in 9 chapters with the main problems connected with the
work on the Polish Ethnographic Atlas, viz:
1. basic thesises concerning the subject and the aims of ethnography,
2. problems and possibilities of the cartographiceth:lographical
method,
3. the carthographic
method and its relation to the system of cultural
facts,
4. the problem of time in the ethnographic
cartography
(the question
of dynamism),
5. Problem of quantitative
defining of cultural phenomena i:l the work
on the Ethnographic Atlas,
8. The question of the liaguistic
carthography
of the Ethnographic
(the complexity pri:lciple).
7. Problems of historical processes and of geographic environment
in
the work on the Polish Ethnographic Atlas.

3. The question of the linguistie carthography
of the Ethnographic
Atlas.
9. Some problems con:1ected with the cartographic technique.
I:l those chapters the author puts a stress on the necessity of givmg
a definition of ethnography,
stating that it is a historical discipline and
as such not 0:11y looks for general genetic laws and names them but is
also interested to investigate the evolution of these laws in respective conditions of folks and nations. Ethnography, defined i:l this way aims, like
history, to concrete investigations
concerning the developme:lt of definite
iolks and their culture. Such a standpoint gives in consequence the impulse
to researches whether a folk (or a tribe) differs b a given period from
its neighbours and what elements constitute a community binding a group
of people into a deffinite ethnic unit. When i:lvestigating contemporaneity
the ethnographer
does not limit his acti vity only to searches of relics and
cultural phenomena of relic character but investigates the culture i:l its
full context and by means of a quantitative
determination
of occuring
changes learns the directio:1 of its evolution. Thus the present is a point
of issue for ethnographic investigations of the past. At the same time, the
contemporaneus
material used for those investigations
ca:l provide suggestions to the reconstruction
of bygone historical processes, to the interpolation of materials in case of ambiguity or when sources are missi:lg;
the above material serves also to complete the picture of the development
of peasant and proletarian
culture, to evaluate contemporaneus 'processes
and to discover evolutional
tende:lcies in a culture of an investigated
nation In further chapters the author discusses the possibilities of elaboration and interpretation
of ethnographic investigatio:ls by means of a cartographic-ethnographical
method .

MARIA ZNAMIEROWSKA-PRUFFE.ĘWWA
MUSEUIvIS AND ETHNOGRAPHIC

SECTIONS

IN POLAND

1. Actual requirements
and summary of the present state. Protection of
folklore relics of the past. The authoress describes the actual requirements
of ethnographic museums and draws attention to the historical and social
value of folklore relices of the past and relics of art. She str~sses that they
are greatly imperiled, this state being especially dangerous in view of the
fact that Poland has bee:l much more devastated by the war than any
other country and is extremely poor as far as folklore relics of the past
are concerned.
The aim of the article is to analize the shortcomi:lgs and the requirements of the Polish ethnographic musem science in order to mobilize efforts
preventing
further irreparable
losses in that line. She makes appeal to
39'

•

�612
authorities, cultural and educational social insitutions underlining the i:J.significant investigation possibilities of ethnographic ce:1tres.
2. Summary of the present state a) the quantity of ethnographic
collectio:J.s is quoted in the review of museum assemblage amenable to the Ministry of Culture and Art; the above review deals with collections of Polish origin within the limits of 17 provinces, the quantitative
data being
of the year 1954 (because of editorial difficulties the article has been issued
with a delay of few years).
As per quantity of collections the first place belongs to the Ethnographic Museum in Cracow, which owed in 1954 over 21.000 objects against
about 22.027 L, 1958; next is the Museum of Culture and Folk-Art in Warsaw, owner of about 20000 objects in 1954 against about 21.339 in 1958; then
comes the Ethnographic
Museum in Lodź, which had about 11.000 items.
The enclosed map gives a certain

idea of the special dislocation

of the

ethnographic collectio;1s in Poland in 1954.
European and other continents collections in Poland are further described the greates .. number of the latter being, in the Museum of Culture
and Folk- Art in Warsaw.
The inventory of ethnographic collections of Polish origin gives a certain idea of the collection specification
according to such sections as:
hunting, fishing, shepherding, bee- keeping, cultivation of plants, mining,
architecture
(models of huts) sculpture, folk-woad-carving,
fretwork, all
sorts of implements, especially gingerbread forms, wicker-work,
netting,
furniture, painting on glass, cuttings a:J.d labels, tissues, printing blocks
for tissues, dyeing with dyer's weed and animal dye-stuff, embroideries
and lace-work clothes and folk-dress, decoration and workbg-up
of rawmaterial in the line of pottery, tile manufacture, working-up of skins, metals
and amber; next come articles of rite such as Christmas
marionettes,
mO:J.sters, Easter-eggs, pastry-products,
podłaźniki (spider~like ceiling decorations) toys, models illustrating
folk-dances, musical instruments, therapeutics, legal customs (measures, signs, emblems, fishermen marks).
Beside the collections ame:J.able to the Ministry of Culture and Art, ethnographic assemblage amenable to other institutions
are also described
here. c) Outdoor museums. Here are enumerated
the few remaining on
place or removed relics of folk- architecture
in the provinces of Gda:J.sk,
Cracow, Olsztyn and Katowice.
The administrative
structure of museums follows further and provinces
having the richest ethnographic collections of Polish origin or from other
countries of Europe are mentioned in successive order. (In 1958, i:1 CO;1nection with the new decentralization
policy, the majority of museums
in Poland is passing under the supervision of local administrative
authorities).

3. Requirements of the ethnographic museums in Poland. A coordination
of museum work with other scientific institutions is requested. It is also
necessary to specify as soon possible the character of museums and ethnographic sections and to define the range of their scientific i:J.vestigation
activity embracing a chosen region. Moreover, it is necessary to fix a plan
for the development of museums, taking in consideration their specifity
in particular branches of culture, e. g. hunting, fishing, folk-art or its chose:J. sections etc. At last, the matter of planned gathering of collectiorls has
been discussed, the question of scientific documentation
based on simultaneous i:1Vestigations, as well as the problem of difficulties and shortcomings, resulting
from unsufficient
credits for researches, money for
buying objects etc. Some museums have already proved to be successful
thanks to sporadic collaboration with various scientific institutions,
viz.
!:J.stitute for History of Material Culture-Polish
Academy of Sciences, Universities, State Institute of Ar1;- Scientific Societies, etc. A very urgent
matter of exchanging items with foreign museums and the necessity of
organizing or completion of Polish folk-culture
exhibitions abroad have
been emphasized;
It is also necessary to make a:1 inventory of ethnographic collections in
Poland as per special sectio:J.s and territories in order to complete them
in a planned manner. In connection with that, systematic catalogs of
exhibits and geographic catalogs should be introduced, if wanting. For
this purpose it is necessary to agree upon a conventional systematization
of collections. Very urgent problems for the majority of Polish museums
are those of adequate buildings, sufficient staff, tech:J.ical equipment of
laboratories
for conservation
and photography
and especially a great
shortage of technical foreign literature.
The after-war
difficulties in the
line of suitable premises make the question of organizatio:J. of display
storages particulary
important. (Written in 1955).

TADEUSZ SEWERYN
EXPOSITION

METHODS AND IDEOLOGICAL
STRUCTURE
ETHNOGRAPHIC MUSEUM

OF

AN

RESlJME
Three main types of museum expositions' developed in the XXth century: the storage type, the decorative type and the sC2ntific one. The first
system wants to impose O:J.the visitor by the multitude, the second by the
decorative arrangement
of exhibits. Both types of exposition are obsolate
today, although the fashion for decorativeness has not been yet everywhere
surmounted. The characteristic
feature of the scientific method of expo-

�614
stion is the priority of essence before the form. This essence is assigned
by the social aim of the museums. The scientific exposition ought not
avoid beauty.
We consider to be beautiful
such system oi exposition which being
organized in a matter-of-fact-way
gives the visitor also an aesthetic satisfaction.

615
of photos successively presel)ting a plastic head of a mannequin
clad in
a folk- dress was a trial demonstration
of the principle that the main purpose of presenting such non- individual uniform shape of the head is to
turn away the attention of the spectator· from the face of the manequin
towards the very object of the exposition, i. e. towards the dresses. The
voices of specialists at the conference organized by the Board of that
museum voted for the trial head III. The problems how to expose figured
folk-carving
(socles, columns, shelves, grates, niches), embroideries, tissues,
and pottery has been later discussed, as well as the problem of construction of show- cases for a permanent
exhibition of folk- dresses and their
rhythm in the system. It has been stated that standard museum implements of universal application
do not exist, because they are subject to
changes in dependence of the object and character of the exhibition (which
can be permanent, temporary, touring, representative).
Finally the problem
of labels and inscriptions
has been emphasized, their laconism, intelligibility to everybody and strict connection with the theme of the object
being postulated.

~

Projectors of exhibitions in museums arranged in a modern style have
to their disposition principles of symmetry, equilibrium
and uniformity of
the order; they can also apply a system of interpenetrating
and intercutting
forms by means of colour, dynamics of line and gravity of lump, examples
of such methods being found in objects of modern art. On the other hand
no innovation system should be applied which would be unconvincing for
the spectators or distroing the matter- of- fact- order by advancing aestetic factors to the first place.
An important aim of expositions in an ethnographic museum is to teach
how to think historically.
In the Ethnographic
Museum in Cracow three
elements of folk- material culture have been presented in a historic order:
I} how a ma;]. got his food 2} how he dressed and 3} how he dwelled. A supplement to the presentation
of the material culture is the exhibition of the
history of villages showing the development of social and production relations in a Polish village. Only after taki:lg notice of production tools, productive forces and relations in production in historical scale the spectator
passes to the exposition of folk- art, one of the main features of which is
a strict co:&gt;tact with everyday life requests. The range of such a structure
of exhibitions depends of the special plan, the latter being not an improvisation but a product of a long creative work ..
This plan regulates the possibilities of fulfilling the fundamental
problems of the museum, the rational circulation of the public in the premises of the museum the social function of the storages which should be
accessible not only for the scientists, the best administration
of the space;
the avoiding of improvised lavishness in dislocation of exhibits etc. In the
realization of exhibitions all sorts of problems are combined: the style of
work of the museum staff divided into working sections and the participation of country manufactures
in the arrangement
of exhibitions,
e. g.
such as joiners, potters, fullers, ove:1- fitters, oilmakers etc.; the Skansen
type exposition fitted in the museum building and performed by the conservator, architect and joiner a:J.d the exposition of folk-dances
made by
the sculptor, costumer and choreographer;
appeal to the sense of sight
and to the sense of smell in the perception of the objective truth of the
expositions as well as problems of light and of engagbg naturalistic
elements (pulled out of nature) to modern exposition- to say the truth in a definite proportion - to the space occupied by the cultural products. An important problem IS the question of exposition of folk costumes. The series

.~

�617
11. IiI.

(1937) -

Ay:lb

C OCTpOBa BOp~IC.
12. H. rll:Ib
BBII)l;y
Jl Hoca,

IlPHBA:ITHK_-\
Bn:I'I'I1ll:cKaH

m!.

rp.aq)l1J{

c

SriCn8;\HlIlIfl,

II aH'rpOrrO::IOrIlII
H.

H.

Mya88M

peay:IbTaTbl

AllTpono.'IOrlneCKlBl
cllIH B

.il WT

18

OB II e n

HepeTCI\O~I,

512,

aa)l;a'lH

II Be.1IOpYCOB
Pa60Ta

Tome

100,
CTO n

COiflllH

(1939),

JlIITepaTypLl,

TbllliCKllX

)l;OBoeHrrJ,IX rry6mUWI.\llit,

12
1.

cJle.lYJOIl\IlX

IiI.

EP

°

npIIBO;{II'T

cepllit

H H a OII

516,

B

pafloHax:

He

HO nil

IlcKOBCI\oJt

06:IacI'1l

BHalOll\OH: rrOt[bCKott
HeMellIOlX,

aHTpOrrO:lO-

aCTOIICHIIX II ;;Ia-

;1J\HJlble nOBBO,LRIOT lIcnO.Lb30BaTh

ua6:IIO;:{OHlItl:

(188:1) -.60

:mTOJJlle13

Hono-Ai1eHCaH;:\p013CIWrO

yea!!;a.

2. Bo6ep
(1810) - 60 :r,n-blllieH
3. H. Hepy}l
II '1'. _\1. BIlTO:IbC

H3 OIipeCTlIOCTeit

(HJ28)

-

143

JI1l6aDhl.

:IUTMlIlett

H3 3eCBereH

B BeH ;::(eHcriO}1 yc:qo.

4. II.
5. C.
Clwro

6.

BII:Ib;.{O
Srprap;\T

Renno.

(DC.TIllJ['

820 :)CTOlIql'H (DC.L:llIHCI:Ofl) ~'c:ua.
114,) ;)eI'OHIIOH (:'ly;'j"IHll Il ;~ieHLlIIlH)

aHulIa

OCTpOll'\

KO

rJIa3a

13 -16

-O.

T.

II

AY:lL

(1n:32)-

]:38.i

SC':'I:nllil

(.\I.\';'.h'IHH

II

ai'.'JIIl\IlH)

OCf1I1'JH

II. P.

Bll.L,Ll'\IC

(192(j) -

(q'W,LO ]:LjO

:lCT')IICliIlX

nplDbIBHI&gt;IX

c

~[;lTt'-

10. P.

B][:I:InIc

(1~)2Il)

_. 1.ifl ::Wf(l][Ch][X

IlI'Jl:ibIJJllhIX

e l'CTpOBOB.

Ta6.

'ITO

Ba:ITHi"ICIW.fl

II IIBeT

a

c.2:30),

B a Uli C,

'ITO Bu:r'rniicliaH

pa60Ta:III

1J1lleill\&lt;lpcrm([

lIClIpaBIlO,

a

R,

nTopoH

'I'O:lb·

ć\ WI'Opot'I -

nOilaHHble

IIpllMelleHllII

no

A

B Ta6.

HOHCTaHT

;::(JIH IllBell:lIap-

PC~3YJIbTaTaJl
pcay.LbTaTbl

Slicne;:J;Ill\HR

yponellb

a,

Pa·

TO;R;.{eCTJJeHHOCTI&gt;orrpe):leJle.

06p,:V10~1 YTocIlIHIOIl\IlX

HaCOi1CIllUl

(I) II III e p

D TO~I, 'ITO CBe·
a,

onpeilo.LeHHblx

nO'-ITn rrOJlnurr

3TIlX

onpo):\e.1Ill:la

IllHa:rO

coc'rom'

nplI

onyÓJH1-

IIO OT IIa3IlOHa.

:'ITO OTTeH!&gt;1l A -

npOJleHllO

TO
HLUle

(1928)

6bI.~U 1I0,Ly'-IeHbl peay.l.bTC(TbI,

oECIDlal\l!eH

paape-

CpanHeHllc

1\1apTlIH

nIl,aabl

;:I.o BaHll tt,

C'he~IKa

C'beJu.;H

BapeHCJ{oro,

cTapott

6ponot!,

nepe·

HCIIO:Ih30BaIl0

II

C'bihmot'l

16

nepnoH

IlOJIY'IOHHaH

cml):\eTe:lLC'TnYCT,

TaM

S Kcne;VlllllH

nOJIOC no
lipaR

12 -

no.'IOCLl

HeO;J;IUIanOBIDI

I.

Gbemm.

COCTaBa

" nonpoc

;~BYX nCCJle·
CIW li X

u IlOJII,CKaH
nepenoilU

paapPIlICIl

BnO:lHe

Ha6:l10-

AHTporro-

IlX cIIlC:rOBblX
Y.lOn:IeTBOpIl-

I'e:'IbHO.
Tao.

IV

II VII

Ha

Haill -

'l'.

l~eIlTb['

;:{aHbl ]H~ay.Lf,T,\Tbl

OCIlOnalIlllIl!

;J;eiflOp~IIlpoBaHhl

npJDICCIl

I,ll J\ i.l.

no-

AII'I'pOnO:lornqec·

HH Mhl!!;;;IHpcr;lIit

II liInollllapCI;ott

annp

rrpIIBbIBnblx.

:l,~eCb Ha

.\Iooll.

no-

aTIIX pe.lYhl\IIll

-BelllfeHCliOrO

OT HIl;RHero

(1954,

Ha

Ha

:JTa p T II H OM

tITO Tpy;{HbIM: nonpoc

AIITpOnO:lOrlI'leclioH

:'IT)' paaHIIl~r,

BhI'lIIC:lenhl

:rorIl'IeCIiaH

pCIlleHlle

HCC:l8;::(onalllI(1

npOlpeccopOM

Hurt C(IITpOnO;JOrI-I'IeCHOro
.leHllii,

PC3YJlb'

'Yil.a'lHOe

AIlTporrO;;IorlltleCliOll:

SClIeilHlIlloll.

B y Ha E a

CBeT,LhIe

'IeliaHoDcRoro
CHIlX

V.

II IIO:lbCIWioi

JIBJlHeTCJl

paltoHOB

IloJlbcKoi1

IIo:Ihcfioit

'YqUTbIBaH
OHU

):\JlH

nepBOM: :'ITO HO:'Iepa

IllBCiIl1apIl"I3
II.

qTO

CXeJ'le

Melli;!;y

VIble

BbICO'!'Y :llllla

n BO:'lOCLI, nplllliJlOCb

Bcex

Toro,

S[;CnejJ;IlllIlIl

mBCIIl~apCnOii:

JIIII.\a 1[:J}lcpR:Ia

H3Be;l;CIlHhlX

;) le:ll&gt;.

8.

.;

B

(103;») -AY:I l&gt; (H12fl)

ypoBellb

BaJITlIttcJ{ot\:

no

II

2/5).

amTe:IeiI

Ha6:I10;::(eHIl(r.

D Ta6.

pe3Y:lbTaTbl

):\OIiaaaTeJlbCTBO~1

OC:'IO;'KHeHO TeM,

rJIf\a

BhlCOTy

;r8,llHbIX

(1924) - 189 II:YP:IHIU:CnllX i1HBOB.
(1!):~:1)- lO! ,)CTOlllpn npllxoJ,,\
B.

y03"a.
H. AY:lb

'i. II.

a

FhIXBI1CKOM II IlJIp-

pai10He

peayJlbTaTbl

lIB8T

SCTOI!-

r:laaa

HUO:IJO,J;PHlltt. PeayJILTaThl

BaJlTHitcKot-i

JWB&lt;\JI pe3YJlbTaThI
pcayJlbTaTOB

CBeT:IbIe
nO;Iall

(ncex

1l3)lOpR.Lll

cTaGllJIIl3HpOBaHHotl

Yil.ODJIeTBOpHTeJlbHO

IlCC:lep;OBaHHbIX

Kam;J;an:

II BH:IRHCIiOM;

BnOJIHe

OÓCTOHTeJIbCTBO,

BBpOC:IbIX ~lym-

patlORe.

C~lOprORCKO)I

IIlell

PYHe

SCTOHIUI

II VI.

HarJIfl;J.JIbnl

IiOll: Cbe~1HH Ha

alITpO-

:JfapHa.}lllO:'lbCIWM,

JI aTblIlleH

III

BO)l;f\ HaO:lIO)J;eHIlJI

(1954).

'[enOneli

TarracKoM,

OCTpOBCI{O}[

SI' p I' ap).lT

1845

CTa

BapeHCKO~[,

TapTycr{OM,
n

rll'leCIWll

:IlIllib

MeHee

PaKI1lliKCKOM;

EH

l.J:e6oKcapoBblM

06XBa'-IeHO
Ile

O'lOIlb

BHCT-

oCTpoBa

a.HTpOnO:lOrll'I8CliIIX

rrepenecTII

rrplI~leHeHllll

cencpo-3ana;::(1l0ll.

paa:IIl'lHO

pa60Tbl

aUTpono:rorll'leCKIIX

;.(aHbI B Ta6.

COBMeCTHO

cep,

IllBe;IbI

B TeXHlllie

rr03Bo:rIlJIO

npl1

TeXHIlKH

HHCTH'TyTOM !feTopuH

II

)J;06eJlbClwM,JIuM6amcHoM

IletlOpcKoM,

BemmopycoB

6bl!IO

CCCP

SCTOHC/iOi1 CCP.

H.

H.

no S'THorpa-

HHCTIITyTO}1 STHO-

JIu'roBcKott

CCP

HaYK

HnOH'leHeKOM,
II

pa60Tbl

Hayri

Hayr.;

JIa.TnHiłcKOtl

'1IICJlJUlIlIX

Re:Ib~leC[,;o~1

AtlCnyTcHo"l,

n paflOHax:

ByCRO;\!;

AK,~;!;emlH

ony6mnwBaHbl

B pail0.:ax:

nO:I8BhI8

opraHllaoBaHa

Af{age:HIlll

06C:'le!!;OnaHIIeM

615,

cnOll

6bI:Ia

AI{a)J;8~mH

MeCTHblX rpynnax,

HpeTIlHI'CHO;\I,
l\en

II ITpana

II iflOJIlmopa

II S1'HOrpaiflH'IOcr';!D1
1l0::I0l'rPleCIUle

r.,

:JTlm:lyxo-l\1a.K;:rafl

HHCTHTyTOM HeToplHI

'T.n'O~1 STHorpaqnm

IIa'laBlliafl

1952

:I81'OM

1(926) -

IlCC:Ie;IOBaTe:lII

paaHIn~u

,LyqaeMble

qnm

~(elI
'ITO

STOt'! nOil.rOTOBIl1'e.Lbllot1

:noil:

II CRAH;J;HHABBIT

IUJJO;rOB 1I3

a TO;Re HeO;::(lllIal{OnO BbqO:lH:l1l

BbIJICHIITb
TaT

Toro,

117

;{aHlibrX

BC:IeilCTBUC Toro,

He

llbL'!,,:1![:l

cpe;:J:Hae)1IlL)~I')PC1;l!i\
SrID!

y

OO'bRCIlfleTCH
:I [\Tblllieii.

IH13Ha'lIITl'.l:bl'lI.l

n

Y1.

rHO([CTnl'Hllol[
UU,IbChOit

m.I'IllC:IeHUH,
OIllI

110 Heil,

IH1a)(rpLI

nPJ'lOHTIIOCTll He

Ii aH[\:rH3Y
On

S.LP}ICHT, nOBbIlIHlJI

IIOBblIUeHIlC.

rr:ICMc"
pH3;:1.C:ICH
IlX npo·

cpC,J;Jr:3e)lHcnropCnOll

na.Lroa:JIlUTcliofr

ill)X(l;(flT

lIpO'

H03Hf\'1IlTeJlhHO

yrpO'lpIlllChlDI

~~llTpOnO:JOrllll.

II :lRrr.)1l011;J:HLlit
JHraJ;O'IHOC

C,\';lR

II 110 Hcri\

TIm,\

III

'iTO :,ICTO;.{,npncnocoó:rCHHblii

npIDll'CJT.

IT. na:reOU31I&lt;nCnl'!fU

alla.l.llTI!'[OChlIX

Tao.

;:1.0. G.

npllMeeIl

TC'}1 Ile

~leHe8

�619

618
OHa

npOIlD:IReTCI1

paCIlHlpeHI1C)1

BOCTO'lHOli: paCCbl
CBpOnl1~Hoft

11.

lleBeI.\nHMI1

Il0&lt;ly'leHl1e
TJtl%cKue

a

nOJlOrll'leCnOMy

CTp:n;Type

nOha':lblBąeT

aJlCMeHTa.

COBceM

y

~leHee

llenTa:'lbHoro

THna,

npe):lrrOJIaraTb,

T.
8TO

TeCHUlI

'1a,IOTCR
'lCCHlItI
'rOM

)leiHiJ,y
OHa

JlaTblIUłI

Ha

OT JllIBOD.

ROTopalI

O ,l\1llaX,
ełl\e

Ha O'leHb

CBH):leTejJb-

;::\0 HX allTponoBl&gt;ICOlmi1 npOl\eH'r

:JaIWIO'IlITb,

\popMal\1111

npUMeCb

'ITO

OHH

JIIłTOBl\aMlI

OHpeCTlIoCTCH

MO;HHO rrpu

JIaTblllll1

TOBl.(eB Ił IT03me
ItJlM

OaJl'raMn,
~lIHHOB.

tPIUllIbl,

KpaHHO:JorM'IeCHOrO

JIUTDlIlI
oOJlee

II

mBeAaMH

npll'leB

aCTOHl\aMH
O'leHb

rrOBJllIRJla

JHl,TbIWn

~lIIICKlIM

OCTpO-

He

OTJIHnpl1

\popMa-

;::IJlI1 Il0.'bum

nepBoro

KacaeTCfI
hO}lIIccnett

3Ha}IPJIHTOII

19.

1919

He

rrO:Jy'lHJIU,

ITI

IIOJIbCliott
Mepe

.TJ:e•• eral\IlH,

TeppllToplIR

6h1.'1a HeMO~H,\lI,

CQlITU:Ja

R3hIH,

O):(Hal;O,

;J:a;HC :)I&gt;CrrepTbI

reorpu\p,

TCpplITOpUH

B

'lTO

CTOJlKHOBeHIIR
3aHI1JI

Il0.'bCnan:
):I06lfTbCR
He

rOllopn

;::Ie"eral~IHi

npH"lHalłlllI
npo

ee

Ha

Talmx

.:\IHpHot"!
rpaHHl\

IlCTO!)J[4BCt;lle

IlPYCCl1lI
B

hOH\pcpeHl\UII
HU

npaIla,

3arra;::le,
IlacyIl{HbHI

HI19

rrpo~.

H.

E.

onn pa"IICb

CITIICHaX

IVf(~pbI

II rrOJlflHOD

O

n

Ha

HO

a

IipafiHett

'ITO Óy :lTO

CTopOHa

HH3hIBa.'.!o,

pO;J,HbIM.
'ITO IIPYCC-

3IIa~IeJIHTbIli:

CI;a3aTh,

'ITO

HOJlH'IeCTBe

Hace ••eHI1II

He TaIIJlII,

HUlli

Bce

y'leHUtt

rrplllleAeHHbIe

npOIKI1BalOIl\HX

OO.'IbHICI1 H:JH

MeHblllett

BceM
ObI aTU

ropMunCHaH
li

OHa

3liCrrepTOB

'ITO 60'lbllIIUICTBO

HOH\pepeHI.\HII

lIMe.'.! CMeJlOCTb

O)J.lllI

Il0'lblIle

j,pHTepHeM

Ha

COBe-

CrrpaBe;.l:JHBOCTII.

nO:lb:30BaJlOCb

COI03HIlhOB

BC:Je;:J;cTBHe

:)'fHX :W)IC.'b

łH~ (PanTe,

BC;;JO):lCTDue Toro,

I1aCeJleHUe

POMep

npl1'łIIaHlIlO

BepXOBIIoro

I1HTIlI,

rrpll3HaHne

;:J;UHHbIe TeH;:J;eHl\1I03Hbl,

HeMl\eB

TepplITopnll
IlOJlbCROrO
8eMenb

Il0BIICJIlłfl

rOCY;:J;apCTBB

1919

B

npooJleMy

r.

oopaaOM

ero

6bl

B cny'lae

rryoJlll'lHoro
Ha

RpOMe

'roro

aHa'leHIIO

nOCTUBltJlO

):lame

opraHlIaMa

31Iłl\IIM

HMeJla

orpO)tHoe

Il0JlbIIle

r;:J;UHCRU,

'leCKOrO

qTO

UIl-

(~lIHHOB

paHbIUe

JlIT-

rrooepemlle,

OOCTOI1Te:IbHOe

IIAPHlliE

COneIl\ąHIHI
rrJIeOIlCl\ltTa,

06-bCETHBHbDI

HOTOpblM

Ha));

HU aToli:

cTerreHIl

\paJIb-

ClItPlI~HpOBaHbI.

H:~Y'leHl1e

ra~lIfI

HacaeTCfI

yTo'lHHJIa

;::\:Ifl

llOTOMY,

H

D03pOiK):\aBlliel'oCII

'ITO

COBepllleHHO

ycTaHoBaeHl1lI

rrpana

UHTHllOJIbCHHe

IIA

:Ml1PHOtl

l'.

rrpll:maHHe

B .IlpyroB

B He~1 oc060ro

IIeCOMHeHHO

aTHX

oCDeIl\eHHII

BJIlIlIJlO

IOpll):llI6bI

TOpMO-

110JlbCI&gt;afl

,Il;eJle-

TeH;(eHl\I1I1.

):(pyruM

BOCTO'lIIOtt

IlpYCCUI1
MlIpa

C ee

lIymJ:H)1

THBOf!:

He

CMorna

OTBe'la:'l1{
al&gt;oaomncc-

ObI,

IIH'IeCEOe
BeHHhl~I
•

HI1X

'ro

'ITO

rrpUBHJIbHOe

npHHI.\UrraUJlbHOe

II ):lJJR oeaorraCHOCTlł

TyT

HOT II Me.\IOpHa:JOD,

rrO;J;'1epnHBąJlOCb,

aa.IlU'IaM,

MMeeT

Il0JIbCKOM:

D

HOTopble

pa3-

rrpOTUBOrrOJIOm-

pa:JpemeHl1e

3Ha'leHHe

EDponbI,

He.}lel\J;Oro

II Il0J\lOpbll
)lllJlJlllOHOD

rropaOOIl\eHlIe
KOHTpO:JeM

C"aH;:J;I1HaDUH,

Ae:Jeral\HI1

KOMrrpO~IlICCB,

rrpuHflTHeM

25- 30

B

crropHblM

B \popMe

I)

r.

IlpyCCllH,

B plIAe

rrp06J1eMbI

).J;JIfI coxpaHeHHII

a ;::InR Il0JlblllH

CBflaaIIO

rrplI-

cyIl\eC'!'BOBaHHe}1.

MHeHlIlO

HOf! IlpyCCIUI

BOCTO'IHOtl

rrocTyJlaTbl

1917

C

BOCTb BceM

llhIBąfl

B IluplIiHe
I&gt;OTOpble

Bonpoca
cnoll

PUOUTbIBaJlHCb

Ilo

hOHll&gt;EPEH~l1H

HeJlIl\aMII.

rrpo\p.

'ITO BOrrpel;I1

Obf:JO aKTO~1 a::Ie)leIITapHOn

ceÓlI

CTaTHCTlI'IeCI&gt;lIe

Ila

óe30rOBOpO'lHOe

yea;::la

C'łlITa&lt;lO

RHe

Dbljla3\1J1CfI

ITO-

cyBepeIIII'reTa

::IC:Ja}1 :Hol% TeppI1TOpHII,
Il0:Jbluett

'ITO apr yMeJIT bI I1e~(l\eB

Bce06łl\ero

BOCTOŁIHOtl

XOTfI, I,al;

repMUllllef!

oopaTHO

60:JbIllOtt

llpyccllel1.

IIpeMbepa

H npOHrpaHł\OrO

Il1TYMCJ;OPO

paapelllUTb
11 IlPOBc1IE:MA

r.

rrO:1~"IHTb

Ca}!Oll

TO II:IBeCTHO,

nO:lbCI&gt;łl}l

;l,1'aJ;1! 6pll'r&lt;UICEoro

Ta

:Ja

II BOCTO'lHol1
ITYlłn1'a,

no

Y;::Ia:JOCb

n06epcmbR.

OCTUB:1emle

qTO

MO-TaHU

Il0Bl1C.J1l1E

Obl:IO

IloBHC:Jl1e.}1

1l0JIbllIe

1I0pfl;:(I'a.

)IOpCHOro

DJlHflHlIeM.

rrOHaaaJlO,

e

MBTepl1aJIa.

BOCIIIloro

OTpeal)I;

npaB06epemHhHI

ITOKa-

-

nOAJlemllT

;:J;OIUJIlI ;J:o MOplI

anWb

I{ .'1ł!-

RCHO

Oa'lTl1ttcRylO

I;TO paHbIUB

pa'·1peWI1Tb

YTO-

HU aHTpOnOJlorHHe

aHaml33,
peayJIbTaT

CITOpHblH: Bonpoc
MOiKe'!'

He

II

lle60:JbIUoi1

B o\plIl\lIaJlbIIbIX

eIl\e

aHTpOnOJIOrłl'leCKlI

ApeBIIHM

Ilpll6uaTHKH

HblHe

II lliMYAH.

KOJIH'IeCTBeHlIOro

llaCTOI1łl\ee

AO

COCTUBJlRIOT py6emHylO
nOA

MeTO;(a
It

JIHBOB ClIJlbllO

'rOM

'ITO D aTOM

ilU TO, 'ITO aCTOH~bl

JII10aDhl

aana~Holi:

oopa30Ba'laCb

repMaHl\aMIł

BHIIMaHlIe

cpe-

BJleMeHTU.

II o'UTbIIUaMH

rrOC:Je).J;HIIX CO

CHJIbHOC

rroToMy

:Ja,noHOllAHoro

KOHTH-

UCCHMHJlHpODaml

1I3 JIonapett.

aHTpOrrOJIOrU'IeCI&gt;ott,

8nCnaHCI1R

'ITO

TpOrrOJlOrll'lechoe

repMUHl\bI

O'leHb

nailcoa311aTCJwtl

J; Hop;J,lI'1eCKoJt

COCTOflIl\erO

oopUłl\ueT

COCTaD HaCeJleHlIlI

IlpllMeHeHHe
c

1'0BOpR

neCMOTpIl

rrpOl\eHTU

CDR:.3b aTHX

COMHeHlIlO,

~HIO,

He

aTO

J10p;J,lI'1eCIWrO

6ojJbwel1

I1IIX :JanOHOU;J,HalI

rrOaBOJlflCT

CYłl\eCTDdHHOłI·

):IlIarpaMMOłI.
Ił

y

P~CTYT

IlO:JIITH'IeChOro

H3BeCTHo,

llaCeJlelIlIl1,

paaHMl\bI

BHTHRC

'ITO

Horo,

1'0:11.&gt;nO

UHTpO-

H blHe WHt:'ii

He~ll\eB.

J;OHl\eHTpaI.\I1It

BJlUI1HUIO (~lIHHOB

npllHa):l:JemaT

e.,

CHJlbHO

Ha:JM'Il1e
II

aCTOHI~eB,

CBoett

'ITO OOJIbWHUCTDO OblJlO OTTCCHeHO H lOry,

Ha,rrpUBJleHlIlI

DUMI{

y

TO, 'ITO aCTOIIl\U,

3:JeMeHTa,

aDTOXTOHHoro

'lJIeHHoit

J;apTa

nplIoa:l-

CH:JbllOMy

no

O:JlI;He

06Happhemle

nO;J;Bepr:JllCb

Baamo

JlHaeMHOMopCIWli:.

sano

HCiKe&lt;l1l

'ITO

MIIorll~1

'ITO

Ta"

Cl,aH;::IH HaBII3al\.Ur.

HOp):lIt'leCKOrO

'1aCTb

OHII IBl

HeOiKI1;J:aHIIoe

jJaTblweii

nOJlorH'reclwf!

06HapyaalBaJOT,

repBaIIl\eB,

npll.'O;HeHHaR

'ITO :JiJ,TbIWlI

He

pe:JyCJbTaTbl

B:JHIUIII lO ceBepHblX

IIa,rjJR;:\IIO

BbI;(e.'1enllR

HCJH BOCTO'lHO-

Tepet"!

B OCOOCHHOCTII :JI1Bbl nO~Bepr:JIlCb

aHTponO:Jorll'leCnOtt

cTByeT,

npll'HlHoi1

BOCTO'lHo·ÓaJlTI1JtCI\OI1

UKTponO:JoraMH.

a,Ha:JlITlt'leCnlle

\pI1HIIbl,

npHMeCH

:lI1I.\a II HOCa II 6hl:Ja

::::J: e H II n e p O)1, a

Jl:JH:

Borrpoc,

IlpyCClllt)

nOJIbCKIIX
Il0:JbIIly

2)

aToT

II

h CO;HaJIeHlIlO,

c;:re;:J;yeT BblOIlPUTb

npe;J,aoiKeHHR,

(3ana::lHotl

repMaflllel1

a

rpaiR;::IaH
Ba:JTHttcI·aIe

OT MOpfl

rrO.'bCI;oro

BOCTO'i-

py"ax,

oTpe-

II OT;:J;aBafl B 3ROHO-

rocy;:lupCTBa
Te3aca.

HeJlb3f1

aJIbTepH&lt;\-

T. C. oc'raB:JeHIIfI
B repMaHCI;I1X

DOCTO'IHOI1 TCpplfTOpllU

npllHRTHe

Mem;\y

POCCllIl,

B

C rrocpe;J,CTBe'lopyccIIII

aTO)1

c&lt;ly'lae

(\T

�...

.'

G20
repJlaHIlII
6LI:Ia

j
j'

Obmo

cnpaBe;:VIHBoCTL,
l.lTo

RacaeTCH

1I10pbfI ITo;rbllIe,
Gbl 'lpeBaTO

a

HeTpy;J:Ho

OTJIlI'lHO

oTilaBa:m

coauaBafI

rp03fII..I.\YlO

TpaKT:J.Ta.

C ilpyrorr

TIInHOrr

OlleHJwl"1

oopaaOBaHIHI
II rrOCTORHHoro

K
TeJIeJ:!

GbITh

nce

opHTaHCHoit
OHH

B

TaHyJO

l.\CHy

llTore

IIorpyiHeIlllOc,ly

TaR

CH:I

I;a,H OHO Obl:W

ITO,TIbllllf

HOHepJlHR'fa
H

rrpOel\Ta

rOplllaHHH,

TalWI'O

cor:raCHbI

npH3HauafI,

ITO.

OOl..l.\eCTBeH-

rrO.'ILCHOro

nOIlHlłCamlfI

1I11lpHOrO

C TaHot!

Hera·

'lTO peweHIIe

npe·

C no.1bCHHM

:J.pryMcHTbl

IWTOpblll1

HlIIe:nI

a'fllIOcepepbl

U HaJ:!oOJIee

,TIOrWleCl\He

H HeycTyrr'lI-IllOCTH

pyKOBO;:lIf-

npHHf\!\JIeJRaJI

'rTO

B rreperOBopaX
repMaHIIH

HCK!II-O'IlITeJIbHO

CO CTopOllbr

OhIJIa

npeJRile

3ąII:'IaTUTb

nO':HI1'lIHa

DTOpoli

DCJWpe

pe-

IlHTOpCChl

yMHpoTBoperUIO

H 3rOIlCTIltleCI;CUI

D Tpare;J:HJO

'PY.

OhI:I1I omI,

MomOT

caaoeiłwHX

Bcero

npIIlle:Ią

CBoet\:

ITOJIhllIa.

B HOHetIHOM

pacrr:ra'IHBaTbCH

BceMy

lI1I1pODOt1 BOttHLI.

peHfI:Irr

'lTO

n08iHe

I1I1HaBCHOe
OCHonallll'l

TIIl-~H 8THOrPACDIUr
B 44 TOJIE I13;']:AIUIH

rrOBEPE'rhbH

BAJITMKM

"HAPO,'l."

no:rbclWlr

1I10pCI;oii

3THorpaqJIlII

no

BOpOfITIIOC1'II,

8.'lbOOrr,

mr OT-HIInon-cy

TaHil,e,

HaBeC1'HO

salIpOl'hTJ1pOIletllHLrx

J\OJI1lTeTOllI

llcr;y':cTBa,

TP'UHl.\1lI1

rr cOlJ;lla.-rblloii

qlll'leC;-;OI'O

~ll)pCliOl'O

rlT:roca

u;:(][]m

C.'OBOllI.

1I10pCI;oii

::lTHOrp,,-,pllll

(II

He

TpeoyC'l'

1l&lt;llllICaJ[HJ,le

:'(0 IIąr:TOfIlllel'O

:1O;rOh ]f r;np~l(;:reii,
}IOpe,

C'rpllllTe:ILC1'no,
YCThl1

S,Tr,Oh!

~O.IU.-I'-'JlhIllJn

c:loBapc:u
rU;ly,

uO:Ioe

I;.,

t'l..I.\e B
.10;\ha}[!J

no

l

B.
II,

OT'l(:T.'1llBO
lI11H'J111łOA.
H.

Il

Haylul,
wIHorpa·

~lOpCI,JlX

I1lci"ilyHapo;:(lloro

Heallo:lc.

noJ,

1Ilyaeen,

IWllrpecca

nOJ;ponn'ce:lbCTnOlll

apry_\reIlT'~l.\lllJ,

]Ja60Tbl

PaCClIraTplwafI

I) J[CI;~-CCTBO CTpOllTc.:rbCTBa

DI'l.\e.'lllTh

OpY._UlIIlI[][ TpY;J:a II
c:;alIJ,JllIaBCl,oe

hOCTepa,

~). no:rLaOB&lt;l:mCb

Iwrrt'tIHO.

'rexIuIRIl,

MOpJ1, COSi'laJlHe

II opI'aIlHSal.1JlH
1-]'()

lI[l[pnlwii

npClIleJlJI

paSBIlTJln

:rIo;:(ett

HI3.'1HI-OUJ;IlXCH
C&lt;llllhDllI BaaanDIH

llC(,GXlJ;:(IDIO
T.

ilm'mrr

pClIJeHllti

HI54

IOHECl':O),

OLI na

co

pea:ma'1,l.\HH

HCc..:,c;:(oBaIIHfI

nO;J;'biS1la paooT,

npHBeCTH

Sallre'iaHlIe

CTBO nOilY'Il1JIO
el..l.\e C :moxrr

OCBOII:r!! n04TH
ila.:rbHIIX

D r:racla

Ha3BaHIIe

lleKO

H'plllaHCI·me
n

:ro;:(c)'lHoe

Hapo;.rbl

lIropen.::ran'IllHlI

GOpb'
Dos:re

G'.I:lhII.lJDm

H,) 1I101'.11lnpOTIlL.:UCTOHl'b PIDIl'I;O.\IY

Ij):ro-

c

o

CHopee

B

19:33

oaccetiIlhI

i'leJIbTbl

HOMlIlyHHHal.\I10HHyl-O
O.

ITeHay

aa,lIlC'rU:I,

::iTO Ile

JlOi\HII

npIIcnocoo;rellHble
aa:rHlly,

Ha

n

a

;j0

P.

H.

BHC:IeHcr;yl-O
Ce:I:rlwro,

pblOal.\lillX

;ro;:jlm

CBlIe

'lepThi).

Ha;J;

Ha

ocooeHIIO

BUC.,enCRlllll

aamIBOM,

JleJHJl

no,IJ;-

i'leJIhThr.

OT .::rO;:lOK BH'

B ):\eJTbTe II BHC:IeHCI{OMY
lIIaTe]HlaJIOB

;j0 BpeMeH
Sallle'laHlle

'ITO ~laiHe

B.

OCTpOllon

JIO;:lHH liOHTIIHOHTa:rbHble,

HaCTOl1l..1.\erO IlpeMeHII

npllaHae1',

II Pa):lyHJI,

OJTarOnpHH'fHylO

OT:III'larOTCH

a chopoe

BOCTOK OT yCTbfI

i'laBHIIX

OT:Illtlal-OTCJI

JI30a

HCC:IegoBaHlIfI

aaCe:IOHIIfI

KOCy (CTOIIT npHBeCTH

HI)TOphlit

nocc:reHllit

Perm

H3

noxomu
Xap6pOBe

He

rrOCJIe/lHHe

BOllaM,

JIOilKJ1

B MeX;rUHI.;aX,

rrpei'lCTaBJIJ1.:rII

l\IOpCHOe II aa,TIHIlHOe phIOOJIOUC'fBO ITpH~lOpblI
ThIlla:IO

O HX IIPYCC-

O. rreHayoM,

H HoraTa

MOpR,

el..l.\e

BOCTOH OT yCTbH

lIanec'rHhre

II OmICaJIHbIe

'ITO Hatl:AeHHble

goo·

Hoce

T. l;. HaBeC'CHO, 'ITO n rrpYcc.

paHbllle,

c:raDIłIIClwro

aaliphl'CbIllI

lIa

npC;:IlIo.::romemro

nOCTOK OT BHCJIb!.

OTKphIToro

1I0:rry'leHHhIX

XOpOWIIM,

OOWIIBHII CO wnaHrOYTa~fH

BIIC:Ibl

cHcTeMy,

HenpophIBHOCTb

a

HO CTO,TIhKO C

-

BHc.::reHCHot\:

HaCeJTeIUIC.

rOAY

JIO):\KH, oOHapymeHHbre
BpOnJIemur

Ha

1\0TOphle

CJlO;J;bI B Tono-

eCT'b 6pOCalOl..l.\CeCH

,,:renI,r"

oOocHomi.no,

c.:rallfIHCHoe

OTlipl,['rLle

KO'IOphIX

Ha.i'il1eHllble

c:raBl1HCHlIe,

HaXO,\IIJrOCb

oCTaB.'HfI

CTa,Hl.\lli1

OCnOllJH\Ch

J;yJIbTyphI,

:'lT0 coellllHH01'CH

TOM, 'ITO CYAHa,

He;rOCTaTO'lllO

nrrOJIHe

BeHe):\Cl-wit

npI'IJlaraTeJIbHhDI

11 TO

CY,'10CTpOllTeJIb
(POplI'!, l1snOC1'HbIX

rpynna

Ba;rTHnll,

oaccetl:He

CY;10CTpoeHlle

nepnOHa'laJrbHhIX

cpe):\H

nrrpaTCTno.
B

"BOl;peHTepIlITpacce".

paal3ImaTb

rpyrrna}l

phIOHbrx

H oóo;:(mllll"Orr

npanOllIOpcr;oe

Jlymlll.\liafI

HaaBaHlIe

OT' JIO;:jOH, HaH:;:J;eHHhrx Ha

HIIHrOB.

BOIITH'

c:raBJ1HCKIIX

("ITO:IbllIa

i'lame

Hame

H rropTOB,

CEOJlhJW

a cnocoóO~1

TBep;J;IIJIlr

II

Be:rel.\lw!i

rypcJwro

Ha'laJIH

rrOOepeltlbe

],awyocHlrx

OCHOBHOJI Ha

YiHe

rrOS):\HIBI

JInna-Jlerra.

OhIJIll

'HOM B:r&lt;lileHHII

K.

rreplIog

lIpHCTaHet1

rOllopuT

1'aBiHe

a TaHme

OOl..l.\I1l1tII

rrpoilmnaIOI..I.\HX

c.::raBJ1HCROO l\lOpCROe

01' pOi'lIIMhlX

ÓO:Iee

gęPOBa'

H a.mI 'l Ile

II nOCJTe rra;jeHllfI

a rrpIDfOpC1iaH

BCe IomlIoe

HHMHJ,C

U JI::Joe,

TaI,iHe

rrJlOTHIIROn.

pa.:,mH'we

Hoo.::rIlTa,

rrOi'loGlIo

XIII

rropeXBaThIl3a.'II

POC1'ORe COXpaHll:IaCb

CJIf\nl1HCHIIX

HaaBaHIlo-'r

c:raBHH,

npocp.

TO.::rbHO B raHsenChHioi

C lIrope}I,

C

replllaHcHlIe

lIa

H paaDllBaJIOCh

'lTO Il ropo!\o

C Yt1aCTIlelll

TalOHe

'ITO ;J.amc

COXpaHl1JTOCb

BaJI1'IlRll"),

CBIł'lhrBaeTCH

ne·

CHaH'

.lOCTp OllTeJTeJt.

epe;J;epal.\1lfi,

HellIl.\bI

Bcell:

;J;e:IaeT

HapO;:lhl

B CBOI-OOtlepe;:(b,

IWpaOJIeCTpoeHlIlł.

'.la

rAaHbClw.-OPYHJ.I,

II lIOCTy:rWl'

BepoflTHocTrr,

OHa8hIllal-OI..I.\110 ;J;aB:reHIle

n
rrOCTy:raT

ncetl:

OaJITllllcKOro

I\OC1'ep

replllallCWte

He:IbTOB.

lIapo;J;hl,

BHC.'lhl,

lIPOB21E1!:\.

no

y

II

T. 1-,. rrpe.lnOtIJlTa,TIlI

TOBaprrl..l.\eCTBa.

n:raBaHHe

a BoalllomHO

CYilocTpoemIo,
C:IaBlIIICłwro

KOliI npolIcxorrqeHlI1l

113

HOIlTHHeHTa:IhHOe

P IIlII:I Ił II ,

y

phlÓal-WlIlIl,

Y pIIlIICnOro

HeH1'a:IblIble

pbIit.

BH:lh'lenclmii.

O;:lHaHO, 3aClI.leBIlIIBllICIł

~IOPCnYIO :rOB:I1-O B apeHi'lY

npeJ:no:romeHlle,

B
r.

He

opaTb

CyBOpCHH·

1l0eHHol1

B BH;:IyUCH:I.lO'IIITeJIbHO

C'IHTamr,

621

,I

CJIe,J;yeT

H TOMY, 'ITO '.la llX OIlIHOHH rrpHIlI:rOCh

lIrHpy,

aBTopbl

ObI:rlf

ynO.pCTBa

)~OJImJJa

VIx HegaJIbHOBII;:J.HaJ1

npeilOCTaBJleHIlH

liC ;laCT,

ropo;:(-nopT

c&lt;"nlLIC BeCRHe

OWHOOtJlIO

cTopoHe

DOCTOhO.

IlC.'C/lCTBH8
nOJllITHHH,

c.

nOBOil01l1 1-; coa)J;aIlHI-O

;:(OCTJUHyTO l.\OHOn 'ycTynoK

napTHepOll.

C:Iy'lae

peWCIIlffI,

Ha

rOJIOC H IWTOphIe

'ITO

HOllIl.\LI 'foa;e

Oy"OT

HaHpmł,eHHfI

'lheii

HCTO'IHIlHOllI HeyracalOl..l.\erO

n IIoaaBlICHMhIii

;J:c:rax,

ITo

TO no.'lbCI-We

H1l'lerO

HopaDHOCTH

onaCHOCTb

paaOHBaJIIICh

IhmopIIlI.

B

ROllmpOlllllCCHoro

COJRa:reHlII-O,

malol..l.\Hłi

OT'leT

CTOpOHLI,

r;r:J.HCI;a

TeTOM DO DHeWHHx

BblBOAbI

fIU:rRfICb

T.

replllaHIIll,

,il;OJIO D TOllI,

ceoo

rpaJR/laH.

pewcHlHI,

'ITO Tal-We peWCHlle

CTpaHall!ll.

ce

yra;J:aTb.

BOCTO'ilIOI"I ITpYCCHH

noc;re;:(CTBHRMH,

ooeIBlH

lIllfJI;rHOHa

IWlImpomIccIIoro

HOO lIlHOHIIe C'lIrra:ro,
lIleil\,IJ;y

2

OhI oTpe3aHo

r/laHbCBOro

n Ha'iaJIe

BIIc:rbr

BU;:J;HO, 'ITO

BpeCTOHOCl.\en
XX

BeHa

06HapyiHIIIlaJIH

B HOOOJIbWIIX

OXBa-

y4eHoro
iHH1'OJIH
C.,aBJIH·

iKIIBOIIHCHhlX

phI-

�622

623

6a,IVUl:X
meM,

1l0pTaX

paOOTa:IM

rrocpe,[(CTDOM

ll:IOTIUII"m·cy;:(OCTpOHTe:IM,

YHa,crre;J;OBaHHOH

JIO,[(łUI H rrapycHHhM

.(Harrp.,

Tll\aTeJII.HO

nx

OOTax

Ha

B

OIlHca;r
HeMeUI-;QM

CTpOHTeJlhCTBa.
H30

'lepTe-

)J.HHTHlIueB

lIhIMaHcliK

COXpaHUJICJl

B pa-

BbIe

'ITO

a

3e~IJIn,

ocooeHHO

repMaHCHHI1

XI X BeKa

I,ah

li

nCCJlc,[(OBaTeJIh

hOHCTaTHpOBaJl

DO Bcen

rraMRTIUIIWB

B CBH'lIl

C 8T1DI ~. IlIlX

OOI.I'Jai'l

rrOIl.'I1H:[

Il pllTya:!c

paCCHa::lI.[,

Bap-

,!l;HTTpHX

rrOBceMeCTHOCTh

2.

Ce:IhCIWrO

crBa

cll\e

o

na

BocrrUTaHO

pHTya.,

BC.,IHWit

Jl IO):IJlX,

CJIaBRHChHX

BTOI1 TeppMTopllH.

,

raHCMHeu.
EBXAPMCTI1FI

B

11

BEPOBAHI1FIX

OBPFI,!l;AX

EnxupllcTHH

rOBopR1',

CTBa,

l

PWIIap,[(

"

BeHCTBO. 8T01'

B TO,TlI.hMHUKe).

TC•.'hhMUUlia

B:IOJIOHrCholl

rra~IRTHIlI;oB,

M3BeCTHO,

Ha

MoAcpCHT3KH

ua

Oe3

crreUJIl(IIf'leCI&gt;He

BblCOfwrrOCTaBJleHHOe

IWllcclipaUHIl

IIRTIllll[hI.

C nIlM

HaRanbrBalOll\HX

a.'ITapH

AYXO.

"

MeCTaMll

COOTHOCJITCR OO:I&lt;'e HO-

nO.,omUTb

EBxapUCTHIO

Ii

ceoe

B MOl'l[:!Y.

Hy.'I.Type
MHoro

BO BTOpOI1 rrOJIOBHHe
Cpy60B

CY;J;OCTpOHTe:Ih

rrpOHCXO;J;Rll\H(r

I-WTOpI.Ie

CTpOHJlII

R3bIhe.

MaTepUaJII.Hol1

MUU, coxpaHU;;IOCI.

Tpa;VU.\IUI

H APO,!l;A.

;'\0

n XpllcTllallclw~1

l['ro

Ha'lliHaR

EBxapHCTHIO

HOBoro

ąyBCTB
HJIH

:!eąCHllll:

2-ro

rrpMMeHl1:IH

BpeMeHll

rryTeM

OOpfl)l;LI.

D ]W'IeCTBe

B JleąeOHol1

rrpaKTHKe

(B

IIepBeJ;t),

ee

3aharrI.IBaJIM

ypomalt.

EDxapHCTUIO

fi

II

BrrJIOTb

OJIarOC:lOBeHJłe
B03HH-

EBXapUCTlIH

rrpOTHB

Il rrO:le,

D J(a'IeCTBe

XpHCTfIaH-

aMYJIeTa.

Ha JIHUO, H3 ąero

rrpllMeHeHlle

Ta:lHC~IaHa

oropo;:[e

rro;:raBaJIlt

H

Ha3hIBae~iOe

corporale

CIlH;:Ie'!'eJIL-

AO Ha'lana

JIeHapCTBa

lUHpOlwe

Ha'IeCTBe

rrO'iTIl

Taj(

HaJlOmeHUR.

CaMOC

MIlorO'łl1c:rCHHble

Bel{U, T. e.

peHOMeIl;J;OBaJlOCb

rrOCJlC ooe,lHH

HapOAHhle

co

ąTOObI

JleKapCTBa

HMeJIa

AeMOHOB,

OOJIe3HeJ;t,

rronYąHTh

XOpOlIIHfl

He TOJIbl\O

60JIbHbIM

;T1O)J,flM, HO H iHIIBOTHbIM.
Ha

rrpuMepe

pR,[(hl,
JIJiCh

EBXapUCTJHl

BllOCJIC,[(CTBHU
OtPHI[uaJII.HhIMM

o,[(oopeHbI
JlRJlHCh
po,[(.

)J,HeBeKOBhH,

hOTOpOM

BLIO;

BTopaR

HReMhle
JlleMy

OOPR;:Ihl,

BImlO'laeT

MOHaxaMH.

l 1.

BpeMR

rrOAalOT

T.

npH1racTHe

yKopeHHJICR

JTHIIIh
Bomhero.
Ha

(lTO )J.eJIaJIl1
q,ylIJ(UfUI,

IlOpMaJIhHO

hor;J;a

Ha Aopory.
OHa

rrepeHHJI
rrOJIOamTh

;:IJIR ceOH

1\ ceoe

Ho

OHOH'laTeJlI.HO
Ił

rpynllJ,l:

srrOXH

rrpHMe-

rrpOCBHpy,

rron,rOToDKy

Talwro

y'leHMha

lIIKOJIaX

HaCT:ltraJIa
AaBaJIn

BhlcTyrraeT
Ila

rpYAb.

errmeTCIUlX

yMepJllerO

MOHaXOB, OT

H OCBRll\eHHOe

rrpMąaCTJte

B.

;)TO HeKpeCTUJTK

y'lHTeJIetl:

cMepTh,
eMy

ero

3aKoHa

CTBue.

I

H B

Kalt

)J,pyrolł

II.

06pR::J;bl,

OHH rrepClII:lIl

1.
C

XII

aUlIIHTaR
BeKa

,[(OxpHCTuaHCJ(I1M

oOeCrre'lHBaeT

OOpR:BbICTY-

KOTOphIX eIUICKOII BacHJIldł
("TeJlO

XpHCTOBO")

Talime

Op;J;eH

pacTyT

reoprłll1

Dea;:[e

II 6hIBalOT

flIOl' EBxapHCTIlIO,

EeHe·

HTHKa.

ml13HH

ąeJIOBeHa

IIOJIfI,

xpaIIII'('
II

DbIcTyrraeT

H

J(ceHA3

B BOAY IIJlH
C X

BeHa

MOHaxIl,

OCBRll\eHHylO
BO

rpa-

ypoman.

C EBxapHCTneti.

EBxa-

BOa)];epmllBaeT

AO HOBoro

BpeMH

HaHOCIIMI.[X

rapaHTl1pyeT

oronh

oe)];-

BpeMeHH.

C03;:1aTeJIJIMH
HceH,[(3hI

aUIBOT-

0;:r06pRIOT

OCBRll\eHHI.Te

OT "yObIThOB,
T.rr.

II

II

TeM, KTO HOCM'!' C coGot!:

uepKoBhlO.

HBnfllOTCfI

H rrOJ(pOBIlTeJIRMH"

II cc~mHapHC1'hI,

OT KOTO-

n HapO;:l.
liali

TaJIlICMaH

B O):lem;.! \-,

óoraTbIH
ąIIC:lO

I:

HaCel{OMbI~1lI

3anpelI.\elIHbIC

rracTyxu,

BeJleJl

fi HaHOHIł'leCI\Oe

rrO)];TBepma;J;I01'

6eaorraCHOCTh.

CYll\eCTByeT

Ił C({OT 0'1' aapa3I.I

Ha6aT'lIIKy

oxpaHeHKR

6pomCIIHalI

sTa

EBxapHCTHR.

pIlCTHJI,

ero

EBXa-

B Te'leHHC

MOHaXOB, CI1lICHOnOB U hceH-

EBxaplIcTHIl

EBXapJICTIIR.

II MOJlIlUi't

3THX OOpH):[OB Tal,me
phlX

cpe;:J;c'!'Bo

MI.IlIIaMH,

IIpaKTHna

ceOR

M IUITber.l.

npoI.\eccIIH,

Oypb

AaBaJl

1'0 OlI yMllpaJI

BKJIlO'laJI

OąlllI.\eHHR

TOJIhKO

rrpllaHalOlI.\eMy

II C HaCTaBneIIIIRMll

ObIJI BHHOBeH,

3TOT 06pR;:(,

Xapal(Tep

(HJlH" corporale),

CJTylłUl:JIa "rrpOBU3HeU"

rrHll\etl:

OOpR;:!; aTOT rrepelllD13eT

'\1

({ali

rapallTupyeT

3acyxolt.

pllCTHR

l,peCTUJIH

rrpH'laCTHe,

EBxapHCTIIR
OHa

BTa COOTHOCHTCH C rrpaAaBHHM
CHaOmalOll\UX

AO XV

~OM,
IlpoTlłB

aarrpe-

;)TO rrOCTO-

CBfl3blBaeTCfI

rrOąTH

B
II

Ha

'!

I~epKOBHbIX

BoaHllhlIIllii

oOBMIleHHII.

AMBpOCIIM: H rrarra
OlIa

OOpR):l,

nO,[(CYAHMO~-[Y, He

TopmeCTBeHIIO

CUHHuIlomlpOBaJla

TaJlJICMallHI.lit

errHCKorr

BMAHO, 'ITO OOPR;J; BTOT

rrpHBR3an.

lIblX.

eBXapHCTJI'ICCE;UM:

eCJIH rroAcy,[(IIMblfi

EBxapucTuR

UepKO-

B AByX tPOP:'1UX: Iwr;:J;a YMep-

errHCJ{orr

c.rrY'iae,

;~BOB OT TRmHHX

oxnaTbI-

no

Cpe;:lHeBeIWBhR.

KUl&gt; )J,IICL\lm.TrMi-rapHhIH crrocoo

4.

XOTH n

mIIlII.

B

IJ;epKoBL

rrpaBO,

rocrro,[(-

nepBaJI

'ITO 3anpelI.\eHHe

DHIIOBłIhIM,

rOAa.

cpe-

canonica

McpOBUHrCKoro

pHc'rHlo.

OOPR.;:II.I.

uepKOBI.IO,

Toro,

ceol1

RBB Ha-

:"IaTIIHClwro

PUJ'gatio

B :moxy

OI.IJlH

rrpOHIIKaJIll

OOPR;:!; IIaBeCTeH

na

MHporrOMaaallHe

B Monmy.

Mepe,

emIClwrrI.I

rrporraraHilupyeMI.le

Kpell\eHHJI:

;:[JIfI mHBhIX.

II erUIITHH,

B rrpah"TIlKe
ero

81'OT

ee KJTa.'IH yMeplIIeMy

IIpaHTuKa

):10M a."IJlHOB
rraeT

hOI;J;a

n

BhlcTyrraeT

ObIJl K HeMy

noaAHero

COBepIllaJTM

;:J;Be OOJlhlllUe

AO KapOJIUIHChofi

rrpOJlleAUlHX

B c.'lyąae,

HOCHJThaX,

OOpR;:IbI
Xapal{Tep

3arrpell\eHHLIe

B YCTa.

H HapoA

Kpat1:11cll

MOHaxu,

3.

II 00HBJlfI-

hceH,[(saMH.

C V DeKa.

C rrpahTuHot1:"

B3pOCJIbIX,

no

BepOBaHlłR

o;:[oopReMhle

AJIH yMepIIIHx

JlHHO rrOBTOpl1JTOCh, BrrJIOTb
rJTyooKo

e.

OOPR;J;Ll,

ll\eHMii: COOOpOB, Ha'lIlHaH

COMHeHHO

Ha

errHCHorraMU,

EBxapucTHR

3TH

TBopąeCH1l1t

HapOAHbIe

nO,1\paaAeJIJIeTCR

UepKODHbIe

nJIU,

HpyraMM:

0'1' HIIX

BepOBaHJW

rrepBOHa,ąaJIhHO

fiblKpUCTaJIJUl30BhIBalOTCR

B HaCTOJIll\ee

MaTepHaJl

Ha

'ITO

cyeBepMRM,

06pHAaMH

H TonI.HO

yKaabIBaeTCfI

B

AOHa3bIBaeTcH,
h

xpUCTMaRCliMMM

HX C03,1\aTeJIRMH

CTByIOll\lle

BaeT

J'))PHOBJlbIMU

rrepe,1\OBbIMH

BO-BTOpbIX,

3;:1eCh

rrplIąlICJlReMble

HOC~

oxpaHbl

xpaHHT
rrplI

ceoe

H BO:IHOB.
yJIOB;

rocTett.
aall\Hll\eHhI

;:(OMalIIHero

OT neC'laCTllli
EBxapHCTUIO,

EBxapUCTHH,

opOllIeHHaR
OBOll\K,

60'lKy

JIecHHHII

rrOllaCTI.

oxpaHIORT

rrpHIllHTaR

rrOCI.IlIaHHbIe

OT ryceHllu.

ąTOObI Hellpe~leHHO

n

IIMYll\CCTBa.

EBxa-

II 06ecrreąUBae-r

ycrrex.

TeM

caMbIM

l{ ceTlI,

C BIIHOM,

BcerAa

YBe:lUąMBaeT

EBXaplłCTJlett,

XOpOlIIO

n OXOTHHKII yrrOTpeOJI-

B 1.\e.,b.

OTO HeMeUhaJI

rrpa·

�625

624
1.
BeKa

EnXaplICTlIlI

rro

B yCTax,
II n

;:lhIXaHlle

AP~TJIX

3.
4.

naThlO,
IIO~I,

;:(aBa:I1I

B &lt;HIlla

EBxaplICT1I1O

nar-;

rrepc;:(

n

BO;:(y

oxpaHa

EnxapHCTHfl

pa'loG:Ia'lae1'
n

rro;:( rroporo~l,

paC1'epTaR.

C'I'paHax)
Bee

BJI;J;e

rOJIJlaH;J;HIO
cTpaHbL

.D:a:Ie)

npn

caHOBHlHWB,

a

C BpeMeJlII

r-;OHel',

?1apIIaH

no

3amlpalOT
~leU'nIa,

;r;nopax,

(peale

ll;J;yll(CrO

]l;eIITe:IhHOCTH
Ylarlol'leC rmll:

BeKe

(1450

a

Tar,ilee

CTOpOH,

BOOpOC

B ;:(py-

J-;OCTe:Ia

ÓY;J;eT Ta

3TllX

(CKaTT)

B03IlllKLIler'ł
;r;Bopax

aMnOH

II

Hat'loo:rce

nepOBaI-lJlit
IlCTO'1Hln:on

~lallIlII

'lepea

Hapop;,

al,THBHO

II

Bo

Y~leIIblllII:ICfl

;:(aHllit,

crro-

HaRl(eM

MO-

neceH

H,

Ila-

paHHhle

3a

llotll(ex

l'citno

paCrrO;IOaleHHbln
a

CC'rh

'laCTU'lllO
TaM

EaTOJllI'leCnOrO

B

ITECHflX

~Iem;:(y ropHoli

3a~larYiReM

CmICWHl,

'IexOCJlOBam1l1.
Jle~l:nOBCKl1e

II HaC'IHThlBaI01'

:MarYPbI

HLIHe

I13;J,aBIla

BepOUCrrOBeiJ;aIlHFl;
TpH

l.\errblO

'1I1cao

rrpllIla;:(JIeil\UT

OH aaCeJIeH

HaCe..-reHHhle

gepeBHIl

3TH

OHO:rO

2700

II XVI

nocaC;::\lUle

paCCHa3blBalOT
ee

3arrucaHHhle
O cnope,

i1HlTenelt,

n

J1anLllax

I\OTOpbltl:

m.;oór,r

BLlmHhlx
n03HII/\

pIDlClCO-KaTOJllł'leCr,Oro

15000.
Ha

rOBoplII.l\I1X

CBfl31l

Haqa;r8
InleeT

puett.

pUM-

pIl~ICKO·haTO:II'!'leCI,oit,

Ila

3a~larY;f{y

Ha rrO'lBe

rrpana

~IOrJIa

KpOMe

eTCH

rpelW-

copeBHyeTclI

'leXOCJIO-

T. e.

Ha PYCC-

JIeT,

3a!'.lHa

OpaBbl,
ri"[e

rrooe,ąllJI

Ha'I'O-

'1HCJIO rreceH

OOpbOhl.

HeHOTophIe

BpeMellU.
n

rronb-

rrpoTeCTaHTJWM.

OHOH'laTeJIbHO

npI1BO;J;IITCH

IWCTeJI.

KOHTppe~op-

ropOR,

HallOOJIbmee

;1,0 HaCTOlIllwro

HS

Ter,CThI

;r;aHHoii

11 npe-

lIX,

3T11X
coo·

CTaTbe.

11 ITPABO.

Ha )l;epenlllO

'ITO

II rpCKo-r-;a-

npe;J,~rCT

OHa

Ha

::lTy

cyeBepl1fl,
BII;la

t. XLIV_

paJlHero

HaynaMl1
rrepIloiJ;a

peJlUnThI

coooi:t
II

IICC,leJ(OBaHIlH

rap&lt;lJlTJlpyIOl'

'ITO

H B ocooeHHOCTIl
HCTOpUU,

3THorpa\f&gt;111I

r-cyJlhTyphI,
HhIHe

HOBOR

na-

C HCTO-

B HCCJlep;OBaHI1I1

MaTepUaJlbHoll:

::lTHO-

'lero

clipeonl1pa-

ROTopafl
HayHoii,

nyJIbTyphl.

a;u3I1ll,
HpaBhl

TOT (paKT,

B pe3YJIb'l'aTe

C pa3BI1BalOI.l\ettcfl

EOHr-;ypeJll.\l1lO
aa

Ha

B CBOIO O'lepegb

Mepe

ilTHOl'paIIJII'ICCr;oii

oÓ:raCTII.

C ;J,pyrIlMł!

MaTCfHla.:rbHoti

061.l\eCTBellHott

aToro

40 "Lud",

Ha

BHUlI1aHlle

llcc::re;a;OBallllll:,

KOTopafl

COx.paHlIeT

IICC.ll';J,onaHlIH

.-

oo;;rec

IIeJ-;OTopot'I

C HCTopllerr

l3epOBaHIIII,

orrpeiJ;CJIeHHorO

IWHTar-;Te

oopa30M
B

06pal.l\ael'

;:(uaila:JoH

C apxeo.:IorJorer'ł,

HeCMOTpfl

CrrUCKOM,

anTop

llIupo/\uti

rJIaBHhlM

Haynamr,

O TO~I, 'ITO B 3TOll: p;epeBHe,
B Te'lCHIIe

paóoTLI

B IICCJle;J;OBaHHH

I.l\I1BaeTCH

C nO.:IHot1: nonolli-

ncpOlIcnOne;J;aHI1II

neMKa:loUI. cI&gt;anT ::lTOT MOaleT rOBopllTb

rrOJIHOCTbIO

B
rpalilIlH

oo.laCTb

JnHTe:Ifl~Ul

TOJIJI'leCKllMU

OpaBe

peJIHrHo3Hor'ł

Hecr-;OJIhJ-;O

Ił

ropnoti

Eaohett

opaBCHoro

MymcKoro

rrepemeJI

m.

XOi"[IlTCII fi TeCHO~l

'laCTH'lH!l

alIITeJIfl~nl

pacrrOJIOmeHbI

n. n. B

Jl Ay-

rrOJIflHaM1I

HX COCTanJIlIe1'

;:(epeBIIll,

B03HUr-;211I OHlI B XV

CmlcKott

CKOll: KorrOH1l3aQIII1.
JIerell;:(LI,

Ha

H

'ITO X03JIUHOM

peoeHOK

11 rrpegaHllflx

TaTpa~m

rOpBaT

Crropfll.l\llX

11 ITPEgAH.HflX

11 OPAllhl

BepOHCIIOBe)];aHlllI.

CTopOHe

KOM ]l;Ua:reKTe.

nO'lBe

oopaaOM,

POI\IITCII

;J;epeBHe

ceMbe
ooellX

pe\f&gt;opMal.\llU

:::lTHOfPA&lt;1&gt;I1f1

CHO-KaTOJllI'1eCHorO

HhlHe

Ha

B

B rrepHOp;

naHaMI!

coxpaHlI;IIlCb

BepXYUlliI1.

II B UX pyKU

neCHflX

rrpana

rpyrrrra:'&gt;lll

\f&gt;eoAaJlbHoti

HaTo..-rIlKaM
n

Bel.;a

'l'aKUM

u

3anl1CaHHOM

c COLllaCllf1

paHbme

CrrHCJ-;O-

113-3a

rrpOTeC1'aHTclwl1

::JTHM npeMeHe:lo1 ;:(a'rłlpyeTcfl

npeJ(aHlIrt

cnoeR

pemeH

~l:ea;;:(y

XVII

3TY

~lHpaac.

BOPhE.A

II HaShInaC~l:blt'l:

ITOJIbllie,

Obl'£h

y EOTOpOt'I

OU;I Ila6pOllIeH

B03HIIHUIIIX
u

ObD

3aMaryma

pacrrpl1
Hace..-reHl1fl

rrpe;:(aIUUl:,

npe;:(aHIIIO,

OTpaa;eHIIe

rOT L,eBlI'l

Kpan,

MeiRiJ;y

Tanme

rrO.lOBlllIe

C

OÓplI)J;OB.

:noMy

paClIo.lomelllloit

BTOpOr'ł

B

BepOllcnOBe;:(aHRfl

..-rIlUIl3~L HMeHIlO

-

ITo

CTopOHa,

CJ-;O~IY HaCe:IellIllO

H HyJlh-

TIo;:(gepmKoR

ó:rarOrrpl111TCTBOBa;IO

Hame:I

~leCTJlOCTH,

l.\eplCOBHhIX

Mel.l\allCTBO

C'laCThe

'laCTblO

rrpHHa;:(:Iemal.l\er'ł

;:(O:ImeH

AJlTarOIIH3M

II OTClo;:(a B IIPyrue

rrplI

Ha

II

r.),

;J;e rpa;:(cą

i(epeBHflX

B03HIIr-;aJIH

na1'O:'Iu'1ecJ-;ofl

01'pameHUe

3a~IarYiRe,

3apasy

rro;::\ B;rHR.HHe~l

ua AuI':rHll

n

CTaHXIlTcon

C rpa-

nhI3LlBae'r

(cI&gt;oHT0HenJIb)

Ma,rU'1eCKIlX

CW1IIlA

Bal.\Eotl

6ypll

cDpaHlIHIl

B XlVII

II ~larllH

HOHlpeCCIIOna:I

nony:IlIpHaal(HH

PEJIl1rI103HAfI

Toro,

no

Rpe~llIaxIl,

HpO-

Hallf.'Tl1

BrrOCJIe,:{CTnl1e

TO :'II{ OCTaBll21a

MeCTO.

BeHrplI1I

Mea;;:ly

KOTopafl

aBTOXTOHaMU,

B HeJ-;OTopblX

Tor;la

rrO:IbaOBaBLIlIIXCfl

oTHoureHlHl

rrOJIa·

cI&gt;paHlIHIO

HHfla;eCHlIX

co !:lCCyl HC'le3

rrog

B ;lpyroe

l';OH1'ppetllOIHlaUIIII

r-;OC1'e:Ia~lH

rrp Ił LIIe:'I hl.\e B,

C nO:lbCJ-;I{MH

rrplllla;:(.-lea;aBLIlero

npOTCCTaHTOB,

Hanaa;AeHllfl

DhI3hIBae1'

r-; TIHI.l\C oneI'

OTCIO)];a pacrrpoC'rpaHlIIOl.l\ell:Cfl

rrpeI,paweHUfł

Jl

rrO~lel.l\eHHafl

C'IIlTaeTCrr

OIiYJIbTl1aMa

HHKBII3I1l(HH

COOCTBOBa:lH

rrpIFlp;lI&gt;JI

..-rem,oBcrmx

nepeCe:IIIBWIICb

B..-ra;leHIllI

opOllleHHafl

lWJI;~YHblr.

C rrOflB:IeUIIell1

THBllpoBaHHotl:

Jl EO:I;:(YHLfl~lll:

n' rropolllor.;,

,mc"pe~leJll'On

Hanpan21eHIUl,

(EenIWp,

1'0,

aTU

rrec'rrrHO~1

rpynna

aCCIIYlll.1UjJ0l3a;TUCL

)J;epeBHIO,

HcrraHHK

n rrpe;:(aHlIflx.

lW:I;:(oBcTnax,

&lt;JTH OOPH;:(hl H nepOBUIlIll1

IIOBOI'O yMcTBeHHoro

B

a;IITb

TO :III

B ncpllo;:l

TO:IhnO

'lOpTO~1

EnxapHc'rrreii

rrpIOICTOii

B03:IIOÓJIeHHhlx.

ylIn'lTOalaeT

3:IOUpeI\JlhIX

B

Bpe~lellIl

C XII

C EBxapHCTllen:

nO:IIIYHlltL

EnxapHC1'HJ1

Oó:r3;J;aHH8

HerrpephlBHO

rrOlle:Iyit

B IIl1l.l\Y·

EnxapllcTlIfl

rrpllOan:IeHIlalI

MeHTa

rrpH'IaCTJIfl

1I3BeCTHa

BH::Iax:

BhIcTyrraeT

(cI&gt;paHlIHFl).
I'IIX

'lapo;:(eitcTBe

B pa3:III'lHhIX

B ra;:(aIlllflX

1'al,ale

5.

rrOC:Ie

~leCTax

Jl:IJl

a

Bpe~lfl

EBXapJlCTlllI

B orOHh
a;:la,

B :r1060BHO~1

HaCTOfll.l\ee

::JTHorpa~UI1

rrO'lTII
a

}HleHHO,

OOhI'1au.

BhIllleyHa3aHHhIMU

COCTaB:IIIIOT,

onpe;a;eJIeHHyLO

OOl.l\eCTBeHHyIO

He06xop;uMO

aaIlIlTcpeCOBaHłIOCnl:,
aTHorpa(pllll

C

oecrrpeTeH):(eHTHO
Tar-;iRe

rrolleaayR,
a

l1p;eOJIOrJlIO:
nOp;'lepKHyTb,

caMhlll:

npUMeHfleMhIe

;J;O~llnmpYIOI.l\YIO

p021b

p;peBHHll:
MeTO):(hI
B

3To/ł

�627

626
h

p;HCl.(rllIRHHaM,

J-WTopble

'leCIiI1X

HCC;re)l;OBaHlitt,

rrpHHa)l;ReamT

B OTHOIlleHlm
ił&lt;UBOrO
J1enw

HCCRe)l;OBaHHii

npaBa,

u:m

ec:ul

l1paBO

MeHee

3HaqUTeJIbHYlO

Yił&lt;e pa3BJIBeaTC:I
naeT

aToro

H npH

qeHHe

npana

IOTCR rrepB06!&gt;1THhle
HaIlleH

HCTOpUH

M.

ux

3HaQeHUe

B

::JTHorpatPOB
haK

Iiali

npaBa.

oOJlee

hOriJ;a

l1pei1;MOTOM oe RBZIlI-

B H3yqeHUU
6blTOBOii

3HaTOIWB
B.

,noro

TaRme

D opal&lt;

00

3aUHTepeco·

lIpe06JIa,[lalO~eit.

;'l;OJImHbl npOflBJIflTb
CpaBJlE'HIlIO

U npaBoBblx

60.'lbIllC

C Tt'~l.

l&lt;yJIbTypHbIe

lIeCHU U 'r. n.,

8TIPleCKllX

!;ar;

nOTopble

nar:Ul;J;ax,

O.

ROJIb6epra.

llHTepeca

CHJIbl Ha

ae:\leJIbll'YIO

,60raTble
HO aaTO

iHIMble

I&lt; 3TłlOrpa·

8TO 6LTJIO ):lO HaCTOfl-

CTbICh

penHHx
HLle

WaHCH
6hma

IOa;Hott

o 4950

CTaTLH

RPECTbHH·

TIOJIbWH

c06crDeIIIIOCTblO
npUHHTa

n06yit&gt;p;CIIUn,

B 1948

cynppnccKllX
B

'10Tax.
~lya;'lIlII

Ra'leC'rne

IlO J;QTOphDl

r.,

aHKere,

BO BpeMR

II a;eIl~IlH
HX

110;\ÓIlpa:IIlCb

rrpODe)l.CHHott

hOTOpOjj:

6hl.:rll

aeMe:lbllOrO
B MO)ICHI'

c06paHLI

y'lacTHa,

no)];

,[Ie-

a,lI{:IIO'IeHllH

a 26,8

Ha FI(eH~HHax

cllyl.JaeB,

6bma

60JIbIllafl

I;a'leCTBe

nJIll

HlmeJIUpYIO~etl:

JIIOAHM 6e)l.HbIM

;J;pyraR

6pal&lt;oco-

COCTOflIlue

C

y,[lanaJIOCb

,[Ipyrott

CTopOHa

CTOPOHb!

6hIJIa

)l.aHIlBJIlIB-

3aiWITOqHOCTII.
iipal;a,

nOJIbCHotl:

6C;J;llaH,

U

npotP.

B

nOCJO):\YIO~ne

STOT H Ha.CTOH~ee

rrOJIbCROłl

1I0 STO~lY Bonpocy
6u6JIuorpaiIJuR,

6bIJIU
40'

CTaTbe
aT.:raca"

nop;

'reTpagH

TIO:IbClWrO

B OOJIaCTn
,,3a;J;aqu

paa;J,e;rax

OKono

HapT

BOH;r.yT

;J;aHHott
n

~feTop;bI

paOOT,

HapT,

B IIpOO'
aTJIaca.

BamHblX

O 'leM

CBb!·
Tpex

MeTO;J,y

170

):\OBOJIbHO 3Ha'!łlTe:rbHoe

3aTparJlBalOTCR

copra-

STJlOrpatPU'IeCHOrO

ITJlCbMeHHblx
n

OblJIa
yqaCTUe

TaK H no

O;J;HOH Ha HaiiI60JIee

yme

3THO'

B TeqeHHe

ATJIaCa,

3TllX

HBlfJIUCb

BO BpOl.(JIaBe

rO,[la

npHHRJIO

II apxeOJIorOD.

H3

flB;UleTCH

IhleeTcfI

3arJIaBHeM

1955

ro;::(y

OCHOBHble
r •• r

rrpogeMoHcTpHpoBaHo

rrpll;roa;elUIaH

B 9-TH

B łllOJIe

lICTOplIKOB

B 1947

l1pOBO,[lIfMOtt

KyJIbTypbI

B KOTOpOtt

HenoTopble

BpeMH

3TllOrpatPH1L

melIne
B

E~e

lIpono·

MaTepHaJIb-

e~e

1954-1957
aTJIaCa,

OCHOBHblM TeałlCaM

aBTopaMu.

Ha'laTbl

MaTepHaJIbHotl:

raMKa.

aTJIaCa,
HCTOplIU

pa3pa60Tallo

H3galUlfl.

coap;aHUIO

DblCT:\BOQHbIX 3aJIaX
17-10

6bIJIH
Horopoe

HOHtPepeHl.(UJ1,

fl8bIKODe,[lOB,

€TByeT
CHoro

10.

;J;UCI';yCCllfl Haf{ no

B ceMH

no

MHcTnTyTa

3,[1eCb aTJIaCHafl

BellaCb

Hayl&lt;,

8Toro

pa60Tbl

OT,[IeJIeIlUeM

MHcTHTyTa

o6~ecTBoM,

npe,[llIOCblJIlHl

ATJIACA

8THorpaqnl4ecHoro

OTp;eJIeHlleM

ARa):\e~mu

Hal1pflmeHHoff

8THorpaiIJoB,

3THOl'PA&lt;DWIECROrO

nOJIbCI&lt;OrO

qeTBepTbIM

3THorpa&lt;pu'lecHuM

pyHonO,[lCTBOM

JIeM

HX ópal';OCO'leTaHlllI

OI'1I0CIlTC:lbHOil:

;:r.:o

B 20

C03;J;aHUIO

rO,[la

rpatPUqeCKHM

HylO

nOBepXHOCTb

I,;pIITepIlII
OlIn

Ha

1I0

COCTaBJIeHllblX

nAP

OCHOBblDaerCI1

'ITO

Hap;eJIbl.
Ha,[le:rraMH,

COCTORHue BCTynaBllIux

n a pTHepa~lH:

Kor).\a

DU..lbCROI'O

11 :YIETOgbI

HapTorpaiPll'leCnHe

ATJIaC
HaCTOR~aH

rrpUBJIeI;Ure.'lbHalI.

nOJIbCI&lt;UM

gHeH

CRUX

D

TeM 60ace,

O'leHb

HOJ!: KyJIbTypbI

pa60TbI.
BPAROCOQETAHMH

n:IHfI:ra

C 60raTLDm

60JlbllIe,

'ITO 'i'eHp;eHl.(UH

Dcex

cucTeMy,

6bIJIO
a;e

O,[lIlHaKOnoe

62,5%

U

meHUTbC'I

60raTblx,

i~e·

O,[lHHaKoBa.

60:rbllIlle

TaHu~m

c:ry4aeB

)leHCe

cy~ecTBOBaJIa

peIllUJIllCb

C

)l;OHaablBaET,

lWU

c;ryqae,

qaCTO

C 1954

IlIe 40

l\IOTMBbI

DCflnO}!

Hcex

3TO

60JIee

caMble

a;eH~UIIax
Ha 60Ree

pO,[llITeJIRMIl
nOJIOB

MYił&lt;qłlH

1I0JIyqH;rTI

24,3%

opaKOCO'leTaTbClI

HH30BaHa

3ł\OHOMWIECHME

Bo

paaHHl.(a

rrepuop;oM

Bpe~IOIIll.

BHHl:\elITbl

B

pa8H1010Cb.

MeHbIllafl
aa qacTylO

Ha

:.nemmOCb

TO:IbnO

J11O)J;el:ł, J1MelO~lIX

Pa60TbI

l.(eIIHhIO IWJlJIeI'l.(UH

35,7%

Ho

p;a,BaeMbIX

P;JIR 060HX

Oe33MeJlbHbIX

r;oTopble

ił&lt;eHll.:rO~h

811aqUTCJTbHO

3_\..JJ:AQl1

'ITO npe,[lMOTOM
06~ecTBoHIlO-

31&lt;0HOMlI·

npaBOM,

opueHTupOBne
'lpeaBblqatt-

II TaHHe

H3

TOJIbKO

'ITO lBIceT

CKa3I&lt;U, HapOP:Hb!e

JlJI{IJOpMa~llu

6e,[lHblx.

6bIJla

'ITO

a;eH~IUI,

~lymqHH

Ha,[leJIOB,

6pa1WM,

rrOhaaaJIa,

MCHbIlle

HUX ca\lMX,

'leTaHUfI

rrpanTHKe.
BHUMaHue,

BhITel;alO~H~1

'1T06bl

Ile

C a;HBbll\1

l1paBUJIbHott
iI-aBRIl,

l1paBa,

A6paraM

HMeIOI' 3Ha'leHue

cnRab

COBpeMeHHOIl

no

I; BbIBO,[lY, 'ITO

aHa'leHUe

IIpe06JIal\al0~uH

I'aKIlX

OObl'laI1

J1nJlflIOTCH Xv TfI 6u

UCCJIep;OBaHI1IIM

npHIlI,m

BamHoe

y

IIpnIIl~HnOM,

3eMeJIbHblX

COQeTallllCb

CTaTIICTHha

37,5%

BbICTy-

aHa-

Te

6bmo

6blTOBoro

I;QI\I1tPUl&lt;al.(HOHHOH pa60Te,

cnoc06cTByeT

O,[lHaKO
3aTO

~TO l1paBo

ero

OHH IlMelOT

06paIllaeT

c:re,[lOBa'reJIbHO,

tPll'leCl~U)f

60rree

Tor)J;a

n • .JJ:oM6KOBCRI1it,

J1B;r1110TCII Taf{a;e

l.(eHHble
'lero

nU)l;y

npaBoBble

1I0CJIODJn~bl, :1ereH;~bl,

CO,[lepmaT

IOpH'

arpaeT

DellHQUHa

hor;J;a

llapO;VIOro

l\aBHO

pa60Tbl

B cy~e6HoH

aBTOp

flBJIeHUH,

llwro

B

BaJIbl.(ep,

npaBa,

H 6c06eHHo

3almlO'leIlue

10płlCTbl,

O.

OTHOIlleHURX

CBlliJ;eTeJIbC'rnOM

BCflłWe

1i0Topoe

PYROBO,[lCTBYIO~IDlll

co06paa;eHHł!:.

Cpel\HHfI
TflM,

1&lt;0rAa

oc06elIHO,

1\0BOJIbHO

lUlefl

OP;HaKO

BaHHOCTU
'1aCTO

1104TU

OC06eHHO

a TaJ-OIW HMeOI' HeHOTopoe

UMelOT O'leHb

Heo,[lHOHpa'rHO

B oo~eCTBeHHhIX
Hoe

yme

UpaBa,

UCTOpHH

u3yqeHHe

mu&lt;

rrepuo)J;,

Kal&lt; npn'

na~Il1aHUU,

l1paBa

B061IUHIbCJ-mii,
y6ep;uTbcJ1.

,[IJIR H3yqeHHR
a

3IIatfeHlle,

'1eCRUX

CBfl3b

rr031J;IIllii

MMeHHo

IIa3blnae)IOrO

• .JJ:OCTaTOtfIIO l1pUrrOM:HUTb

B aTOM

H B 60Jee

a,wra, l1paBOCYP)lfl,

UCCJIOp;OBaIlIIR

nO.TIbCnOrO

xapanTep

STY

'1'['0 Be)l;b

rrpaBo.

1IJ1¥i3IIaHb!

paBHo,

HapO;IJ:bI.

HayI;e

3THOrpa(pU4eCInre

Kan

HMee'r

B I\OJIOHU3aTopCnoii

B

TaKa;e

B BH;:(e Tali

HOp)IIIpOBaHHU

Bpe)lfI.

n 6bITOBO~1 l1pane,

3aKOHO;J;aTeJlbHOe

npeuMy~ecTBeHHO

MayqeHUe
Ta},

pOJIb

aTHorpatPH'

HayHa,

TaE H B OTHOIlleHHH H3yqeHHR

BO nHU)laHUe,

CBoe Ha4a:IO

~TUX

U rrpaBoBaR

B HaCTOjUI~ee

n03bM:e~1

6epeT

pe3Y:1bTaTLl

TaHa;e

rro UCTOpHH rrpaBa,

npUMeHfle)IOrO

rrOHI1Tb,

p;nqeCI&lt;Oe

UCrrOJb3ylOT

npo6P;OCTH'

CBU;J;eTE'.'1b·

CTaTbe.
no.rlbCHoro
Ca)lbIe

STHorpatPUqe,

BaiIUlble

BOIIpOCbl,

�628

629

CBIl3a,HHbIC
a

c paooTol1

no

coa;:J;aHIIIO

I10:rbcr;oro

::lTHOrpaqJlltreclwro

:.l'l'.laca.
MapuH

HMeHHO:

1.
2.

3a,p;atllł

3.

RapTorpaIjJH'-Iecl·mlt

OCHOBHbIe

I\e:rH,
Ił

ha,ca,IOll\HeCIl

B03MOr!-(IIOCTlI

npe;:J;1IeTa

II I\eJIII

31131I('pOncr;a,·n

pIOcjlljlcpoBa.

::lTHOrpaljJlIll.

KapTorpa,(IlIItlecr;0-3THorpaIjJHtlecl·;oro

8THOfPA&lt;!Jlfl-IECRI1E

'I[e-

J;I

~[Y3EI1

OT;J:E.JE

B

HlUI

I10.lLIIIE

To;:(a.
MeTO;:( II ero

OTIlOllleHlIC

r; CIICTe1I(\TllliC

(Tehymue

tJJi\hTOH

hy:rbTypbI.

4.

I1p06:reMa

npe1[CIIJI

n

3TIlorpa,IjJiI'lecr;oi'r

hapTorpaq)][J[

(nonpoc

1. OxpaHa

;:(I!_

aI{Tya:rbHbIe

IHlMH'-IHOCTH).

5.
no

I1p06JIeMa

r;O;'IH:tIeCTBcHlIott

3THorpaljJHtlecKoMy

6.
"Hn

IlB:reHllil

l;y:rbT~'pbI

Typ],!

aT:la,cy.

I1pOOJICMa,

B3allMOOTfIOlllelIH:tt

ljJar;ToB

II fIB"eUHlr

7.

I1p06JIeMa
no

I1p06JIeMa

c.'lOBapHolt

HeKoTopbIe

BonpocM

B

3THX

6bIT3,

Ił MCTOpl{fl,

Hapop;OB

'łeJIOl3e'-leeI\nrr
HyJIbTypbI
H,

MOiIlHO

oeHOBe

C;l;e;(aTb
rro

He

llCJIell:Y~Moro

aT:lacc.

Hayholt

H l;ah

OOmeCTI3"HHoro

li Tal;01I

3H a '-Iel!l'll1,

Ta·

IIO pa:)lJIlTIlIO

HeJIRIOTCH

B ( lpep;eJIelIHbIil

H

"al;

(cTaTbR

rr0110l!\1I

ooaope

J13;:r:c(Te:rbefHlx

;1e::!c,
O

nOTepb.
lIa

AnTop

HHtITOmlIbIe

oT;Ie:reIIIlii

KOJIll'lOCTne

hO,;lJIeJ;I\llil,

MyaecIl.

3THorpaIIlIf'lecIHlx

NhIHłIe1'epCTBY

Hy:rbTypbI

npOI1eXO;:IRmHX

hOJII1'-1eeTBeHlIble

aaTpY;J;HcHHit

MOOIlJ1H3:J,I\HII

1\8:rblO

YI;a3hmaH

IIO;J;fle;J;O.\leTHeHHOM

Myaci1Hblx

napOIl;Hołi

';y:rb'l'yplIo-npoeIlCTIITe:rbHbnI

B aTOM
a)

nOToM\',

II8;\OeTaTlm

]Wfi03MeCTlIMLIX

::J'rHOrpa.1jlwlecfmx

COCTORHHn
B

Ha

r;y:rb-

oco6eIl~0

rraMRTIlIIhaMII

1IY:3CCB e

06UICC'I'BemIbI:l1

nO:HIOflOloeTH

[\HTya,;rbIIOrO

na-3a

COBpeMeHHbIl1

MaTepna:r

liy:rbTypM.
rrpll

rrOllCHRX

or;.

rrC'laTaeTcn

CTBenHoe

1I31I"-

npOlllC;:J;l.llllX

ChlIX

IICC.le;J.o-

1I3

;:r:allllbIe

TIOJIbIlln
C

1954

r.

c orrO:J;:J;aI-IHe'vl B IIeCl\O::!b

;J.OIIO.l:HHt'T
a Tana&gt;e

r;&lt;~I)THHY pa313HTIIH

IIe06XOJIlM

TelqeHI\1l1l

pa:JBlITIlIl

IIpn

OI\eHHe

anTO p

3THorpa.pll'-leermX
~I"TO;J,a,.

06eya&gt;;:J;aCT
llee.l:e;J.OBaHuil

D03~IOa&gt;H(lCTb
IIplI

n01IOII\1I

I':-I.pTO·

oObel;ToB,

a

20000

•

r;aI&gt;

oxoTa,

(11O;'.IeJllI

]

Hble

;:J;acTefl
fi

Te.lbHbIX

Il

ooaop

)0[:)

Hap0;J.HoLi

a fi r.
B

19fiS

BapmaIle,

pe:JbÓa,

a

Ta,I.;a&gt;e

II I1cr;yccTBa

°

KO:lII-

B BaplJlaBe.

1\ ,l:JI!' KI\lI ii, npOHeXO;(Rll\HX
no

pbl6aI\n:HC

GaqJhI).

ropHoe

HapO;J.II3,1l

Tal;lnl

naeTólIllJ;lIoe

llbIlJl1[l3Inl

rrpnr;:ra;J;Hoe

a fi ocooelllloeTIl

Jl hpya;el3a,

XO·

eTpolITe:rbCTBo

HCH.'lOrpalPlIH,

rrpe;:J;1IeTbl,

II3

rro;'.lpaa;r;eJIaM,

;:J;c:ro,

II3;J.e. IlIl,
}Pl;&lt;e:rIlH
GilT, HIIBellTapb,
'
DblpcaWI
li Ha I\:r" iI I-\Il, TI\aHIl,
H3;J;e.1IIe

II r1{JlBOTIlLIX np0Il:YI;1'OB,

BHeeBporref!-

rrOCJIe ;:J;I-llle IJ nanoo:rbllleM

rr:reTeHLIC
CTeh::!",

rrpocTpall-

19.'&gt;4r.

nOJI,lenl\IIit

paCTCHl1elJo;:r;CTBO,
x03HiteTBeHHbI('

llJIJIIOCTpupyeT
n

ł\y.lb'I'yphl

c)THOrpałIIH'leCI;ax
(oc06eHHO

Mepe

eJlpOneltcl;Hx,

J;OTOpl,IX

CneI\HljHlI,al\HH

.plIrypa:rbHaR

pa:JJIIItIHb!e
Ha

II I1cr-;yecTua

fi nO::Ibllle

xapawl'eIHlcTHJ;a

I10:lblJle,

pLIOOJIODCTBO

xaT)

ETlIOrpalVll'leemIfr

oO'behTon,

1958 r. OH. 21389: ;'.Ia,;:ree c:re)J.yeT
1954 r. OIW:rO 11 000 oObeHToB.

HeI&gt;OTopot'1

RO-TIJIel;I\llfl

rr'-le:roBo;:J;eTllo,

(POP1lb!,

BaHHbI!'

l;apTa

;:J;aeT r;apn!HY

HRlreTBO,

B

)lCCTe

21000

r. cnhlJlłe

1lY:3eil n JlO;~'3II, llMCIOll\HJ1 n

o) ,],eJ10Bolt

"y:lbTypbI
oGpaCOThlI

I-i:y:rbTypbI

IIaXO;:J;HTCH B ~Iy:~ee

lIehyccTBo,
pa3;J;eJIRX

Hapo;:r;Hojj:

pacno:roa&gt;enne

IIO:rbIlllI

H.11I He;:J;O-

Hel lIepHO)I

19fi4

MY3eit

r.

"oJIJIeKI\uJl

'-IeeTBe

nCTOpJltIcen:nx

HeHCHOCTH

1954

eTOIIT

HMe:I IJ

:W.TeM

B CTaTLe

conpeMeHHOCTb

B rro)];0611 bIX lIce.'!" ;:J;OBaHIlRX
B e:ry'-lae

lWJIJIeKI\Hrl
IWTophrtl

I1pHJIOmeUIIan

Il "C rrOJIHO~l

3THorpaqlwlecKHX

22027;

oTHorpaifJH'leCKIIjj:

pe:Uln:TOB

Hpouexo;:r;Rll\HX

nOJIlI'IeeTBy
B Rpal\OBe,

IBl e IOIlIJ1ii B

ObIT. I1CC.l: ;:(yR

rrOlrel{R~U1

C:le;J.OBaTe:rbHO

BocrrpOHClBe;:J;eHIlIO
MaTeplIa.'lOB

I10
MY3et'I

OT

eoe;J,lIHHIO-

I'YJIbTypy

OIWllhH

MaTepHa:ra

rpa&lt;IIH1}~ChO-3THorpaifJntIeCHoro

H

orraolOe
nOiiHoi1:,

npoaHa:rn&lt;JlIpoaTb

;laJIblIei1l1THX

B:raCTRM

oco6eHHO

e'l'paHa1Ili,

RU.:rRe1'cn

IlHIIMaIlIł"

II3,po;:J;Hoii

onycToIIICHH:J,R

17 -TU BOCI30.'\CTI3, y'IlłTbrnafOII(HX

D pa'vIl(ax

HapO;(a.

llHTeprrpeTaI\łIJl

p;pyrHMIł

xapahTeplI:JyeT

,0opaIl.\aR

naMRTHlłlwn

3THorpacjJI1'reCr;HX

COOÓJI\aWfCR

HCI;yccTna

BonpoebIrrepJ!O:l

06mHoe'rb,

a lIee:re;:J;yeT

cOBpeMeHHoro

II rrpOJIeTapCHorr

;:\a::!bHeAllllIx

C

:\Iepe

AnTop

My:-)eeR

HX nOJIOiIlellllC,

CTaTbH

C n!)(Jebuoil

2. O'-lep"

hOHlipeT-

Ha

Orrpe~(e.l:eHHbItt

J1lIlIIh

pa3BlITIIH.

OTBCTa

3THIFIeermlt

OrpHlIQlIBaeTCH

peTporpa;J.lIbIX

H

B

elwa;:J;bIBaeTeR

Ho:rH'-IeCTneHHoJi

BbIBO;:J;bI rro

nOllcrm

oTJIn'-laeTCH

n

rrpOI\eeCOB

E

Jw:r:rernIHii

~-e:ro-

Ha

eOCTORlIIIn)

r;y.lb'rypbl.

lICHHOCTb

npC;lOTnpamelHlfI

uCC.le;IOIlaTe:rhcl'He

paaBIl-

Talia&gt;e

a Tal;&lt;I,e

J1()jIbCJ;IIX

;:r;:rn

y'lperH;:r;eUIIHM
3THO-

Hap0;:(Hoil

:llIa'fJfTeJIbHoit

3a;:J;a'-lct'I

oópaII~aeTcn

nOHRTHR

13 orrpe;:J;eJIeIIllbIX

lICC,l:8;~OflaHllmI

B BHp;e 06JIOMI\OB,

llHTepnO;rRI\llH

HCTO'rHIII\OB.

COBpeMeHHbIX

rrpORB:rRIOTCH

3JIe1IelITOB

lIanpaB.TIeHlle

hpeCTbRHCHOA

B

rr:leMR)

JICXOP;HbL\I rrYHKT011

IIpOlleCCOB,
CTaTI&gt;a

(nJIH

nocpep;CTBOM

n03HaeT
Ha

3al,OHbI

yClIJIIIil

[\1;l'yR,lbHoro

31'llorp(\fllłl'-lecl-;Hx

Cp:J,IJHl'HIIIO

II no'rpeÓlIoeTII

Otleph

hO JIeT).

KOJIJIeHTHB

hOłlTeReTe

BaHHRX.

B pa-

TeXHIIIiH.

OlIpe~e:leHHe

HeTopHtleeKolt

oTHorpaqlHR

rrO;J;XO;l;a

3THorpa.p

H HBJIelIMtt

RBJIRe'fCR

na

OOll\ue

3TH 33,IWHbI

H H3 haHllX

eOBpeMeHHoeTb

HOHMlt,

l;apTOrpa&lt;lJJltleChoit

RB:lRCTeH

I&gt; 1-\0HI;peTHLIM

Talwro

OP;HH llapo;J;

CBOMX eocep;elt,
maR

OHa

Il 3THorpa.pH'-leCI'OM

yrrop

II orrpegeJIReT

cpe;&lt;bI

no

II

oGmeel'neHHyIO

n

l;y:rbTypLI.

H J1X J;yJIbTypbI.

PeayJIbTaTOM
IJ '-leM

OÓJ1aCTII

~e:laeT

H HaI\uit.

CTpeMHTCR

HapOIl:On

H3

tiTO
naK

II reorpaqJHtleCl;olt

I1o'lbma,

6e;:J;Ha,

aT:racy.

l{apTorpaJ(lIIIl

aBTOp

He TO.TIbIW llll\eT

HO II llcc:rep;yeT,

IHIflX
HbIX

paap;CJIax

IWHCT3,THpyR,

HOBaR

npOI\eCCOB

3THorpa.pH'-IecIwMy

8.
9.
rpaqHlH,
'nUl,

HCTOpJ{\{CCJ'HX

I10JIbCr;oMy

n

II IIcl,yeCTTla,

tiTO

I1 P IIII-

r;y.lbTypbI.

na1IRTIlllliOIJ
nOTpeoHocTH

HCTopwlecl;yIO

B paUOTax

COBOKyfIHOCTH.

OOTax

u

OI\8HIH1

nOTpeoHoeTH

npHHlI'I-

l{apTllllhI,
r;pae01'

Ba,.'hll

Ila

PIlCOpaeTIl'

;:J;.ln IIahaT(,I'

�630

631

naHUII

yaupon

Ha TRaHlI.

CTno Ił 06pa60THa
60THa

I·wm,

BepTerr,

MeTaJIJIa

~aCI;H,

mlIpaHgOJIII,
HaJIbHbJC

II

RHTapJl;

KOCTIOMbI, rrpUKJla;:J;IIOO IICHyC-

rOHl£apHoro

):IaJIee

11 llapaal..\Onoro

06pJlgonbIe

!Ie'IeHlIe,

IIpaBOBI,le

geJIa,

rrpe,J,MeTbl

paCHpaIlIeHHbIe

HapO;:J;HW:

nOhIl£alI

(Mepbl,

I,al,

II'~XO,:.(HI.I.\HXCR II He ;leJlllH

oxapaKTeplnOBaHbI

HOJIeHI..\IIlI,
:Yfyseu

Ha OTKpUTOM

'I11CJIe Ha

CTpOHTe:ILCTBa

Tal;mo

HaXO,J,Hl.I.\lleCII

Tarrl..\bl,

Myabl-

;:lOnaIlHH,

3IIaKU,

rep6br,

U

B03;J:yxe.

'\leCTax

JlOCBOi-\CTBax

,J,pyrJlx

Y"&lt;J,:JaHbl

H.'11I iKe

:Y!IlI-ll1CTepC'rna

3a'reM

c0061.1.\aeTCH

mo YHa3blBIOTCfl
60raTLIMH

rrOpH)I,Ke

naMflTIlI1KU

n He-

HapogHoro

O:lbIJlTUHCKOM,

aTHOrpa(IIH'leCIUOllł

H lIS APyrJ1X

eBporrettCl-iHX

60JIbIIIHHCTBO

M13eeB

MeCTHbIX

HOJI:IeKI..\HH.IlH,

C.leAye'l'

TC\Hme,

MY3eeB U 3TJlorpaq,H'łeCHHX
HymHo

yCTaHoBHTh

11X CrreI..\H$U1;y

OXOTa,

phI60JIOBCTnO,

HHH H gp.

3aTeM

II Hayl.lHoll:

];al;

OCHODaHHort

łl HeAOCTaTnon
npe)l,Ha3IIa'IellHLIX

'leMHH

HaYH,

ylł;e

COTpy)l,lIHl.IecTBy

I1HCTHTyT

UCTOpllH

yHHBepcuTeThI,

rocy

Ha

rrplłHH~laH
ero

lWTophIe

06'bOKTaMll

C 3apyGeiHIIbBm

n0l10JlHeHHH

CJIOp,yeT
$1ł'łeCKIIX
plIfi,

TaHme

C lleJIblO

BeCTH, TaM,

onpenemlTb

HCCJIOAOBaHUH,
lIeHoTopylO

lU

nm\HOnOrO

1I0gpasAcJle·

rroHynr{y

nOJIb3y,

06'bOh-

6JlarO;J;apH

Hay'IHbIMll

yl.lOeil\AeHHHMU,
IIOJlbCKoll:

B03l1UHaeT,

nO:IbcKol,1

UHCTUTyT

uCRyccTBa,

l'AC li.'\. CUle lIOT, rrpe;:lMeTbIC

B

Borrpoc

rroTpe6HOCTh

HapO,J,Hoil:

Hy:IbTypbl

lBlOIOU\IlXCH

Cnel..\i1a:JbHbIX

rrorromleHHIJ.

r

060py-

(VOl'orpa&lt;jiHl£ecKHX

TPYAHOCl'U

U (1TIl01lIC-

XpallllJIHl1..\

HJl:leReTCfl

..,iipiHllonblx

cnH:311 C aTlDl

CIlCTe~laTI1\łeCI;UC

Hayl.l-

I1,I:(Eo,rrOrl1qECHAH

1

n 06.1aCnI

)1O)],a Ila

apHI'e:J1O

XapaH'I'CpCH

I1IJJIileTCH

afllITC'110

ucrrO:IF,JOBUTI,

HlIH
Hlle

J1bTPl1m('Jlllbl('

H:Ill

Bbl,.lBH;T;cllHfl

ii;e

He06xoiJ;HMO

Il reorpaq)lt'leClme

3a-

pHfl

;iepeBllll",

Ha

pWlecr;O:1I
n~BeJIHhI.IIII

Hayl£llaH

HO HalueMy
B paM-

,J,OC-TalJ.TlHeT

2.

n n&lt;.l:IbC!;'!i1

11.1&lt;tJIf' c ('Py,IIlIDlll

Hal;

li

HepecelWIO-

BeCOl\! (POP)I H I..\lJel'O~L OgHJlonal'OpCrnHl

y~;:rai-\],r,

il.e~IOHc'I'pHpYlOl.I.\lle

TpI[

H 0)1,-

IJ II!WH3B(',""\OIlHHX

IlpOHllI;cUOI.I.\IUm

;!IWIl&lt;\

My:JCe

a.

MY3ee
1i«lwe

(pahl'Opa.

flIJJIHCTCfI 06Y'łe-

~U\Teplfa:ILHUM

o,:.(ena;ICfl,

llel\OM-

CHC'rC"'!y pa3Mel.l.\C-

aCTO'l'H'leCI,Oro
B

I-\pahone

liy;lb'rypbl:

lIm·.~1 ;h!I.1HU\C.

l;y:I bTYP bl HB.1HOTCH BI,IC1'aBli&lt;\: "I'ICTOOiil.l.\CCTBeHHblX II JIpOllilIJU;ICTBCll-

'1'0.1[,1;'.1 rroc:le

'rp'" ;1'1, npll:;IlO;"llf'l'e:IblIhDIH
:.l1'1I'!"':lh

p;\IJHOnCCIlH

HO;U·IO'ICHllhle

HIll;aliHC

pa3BlITIle

;il'pl·lllle.

rro-COnpC)leHHoMy,

CJOrMCTprlll,

8THoL'pa'VH'leCFOM

n:mHC

;J:O(ihIB:Ll I1Jllf\Y,

1''i'Hulllt."·IIIlIBIIl

CO;J;epi!\a-

;\IY3eeB.

H:J,T,aH

XOTfl
MeToga

HOTOpOO HMeeT

upra,HIFlal..\lIlO,

IICjJI!OC ~[CCTO

B

MbllII.:TeHlIIO.

JIpe;:lCl'al!:llIIOlJ~"H

HhlX OTlIOmCJIllil

qJOpMOtl.

npaCI1BbIM,

B ;Jl'HOI'pu(I'11'rcclw"'l

I.

TeppHTO-

HpaCOThl.

;.I,IlH&lt;J."'IHI;oii .111HIIii, '\ T,\I-;me

11('1'opJl'leCliO:-I

'le,IOBCIi

Hepeg

yCTapCJIlI,
Hay'lHOrO

B Myc1UHX. YCTpOOllIlblX

~~on OJIlICIIIlC~1 h !lU lia:J~- :IIi.\Tepll&lt;"I,lbllOit

Tahme

l;aH

l!

yme

JI:Jlfl

1!a3HU'!CHHe)[

nIHIH~l'lH(,[

HO If nplI1lCpbI,

11€'.lblO BblCTanEIl

HCTOpll'l('(',Fn~IY

nOlwactllO

Hll TOJIbHO

;(:TIT ::JpllTe:rH

rrocpe;~CTnO~1
BamHoii

CTpe~lUTCR

y;J;OBO.'1bCTBUC.

He ;:(O,li-KHbl npH:III:'IIHThCH

~lYIlHHaTllBHhIO

Uhlc'rano'!-

ITepBhIM

i\eHOIH\I..\HOHHbIM pa3Me-

:H;crrOHUTon,

TaHylO

IJhIC1'aIJOI\

IIcr;yccTBio\,

ll\UMl-lCH (I)opMa~lll,
a[1O B MY3ee

pa3)leU\Cl-ure

HO'\lHJICr;Ca

pa,l)ll'II(eHHfl,

COBpOMer·mOI'O

cop,epmaIl1-IH

iPR

r:IaBllblX

cerO).(Hfl

HP llC3i-\e rrpeo;:J:o.:Iella.

CTpOllTLCH

H 3CTCI'Il'leCIWC

BTOpOI1: -

061.1.\eCTUeHlIblM

Tal;oe

lIpoel'TllpOBl.I..\lIRH
1I0pOiJ,HOCTII

\ :

eU\c

TpI!

II Hay'lHbIH.

3KCrr03HI..\IHl

IIpIWpl'lTeT

;:J;oaama

nCl.I.\eCTBCIlHoro

~lOrYT

;:J:Ba Tlma

06YCJlOH.:nlB,~eTCfl

)1J[CIlIllO
Iiax

oGoalla'lH:JlIcL

CBOHM 06'beMO~l,

8TIl

;:J:elWpaTIlDIIOCTb

::JHcrrOJnl..\Hlł

me

My;;een

aa

py6emOM.

C:TPYnTYPA

MY3EH

ger{Opal..\HOHHhlIT

opraHH3al..\llH

MeCTHbIX 3THorpa-

OT;J.e:JOIJ, a

nelic

xpaHłWHUJ,lIblti,

U\eHHO'\1 rrpei-\MCTOB.

Aha06MeHa

11

BTHOrPA~l1qECKOrO

Hue

H3

HyJIbTypU

iJ,apCTBeIIlIblIT

8T-\Crr03HUI1H

1D1II0HHpOBa'rb

HOJIJIeKI..\UH

C pa3JII1'IHhIMll

HOJlH'leCTBO

HO.1J.1JOKI..\Uil:
B paMHax

liar;

MaTepnaJIbHOH

My3eHMll,

BbICTaBOI;

DO BHI{-

npOHc'reRalOT

lI, bI

3Hcrr0311111l11 He

HpoMe

I'aKHX

HaHanJlHBaHllfl

:YIETO

B XX

O,J,OOBpOMeHHOM HCCJle;:J:OBaHIIH,

Ha

06peJIa

CYl.I..\eCT-

paMOH.

Hue 061.1.\eCTBa I{ T. n. IIO;J;HUMa,eTCI1 Ta,Kme O'leHb ar;CTpeHHbIH
HJlH me

B BO;:(ł1H1Ie

HX Hayl£HO-I1CC.Tle-

My3eeD,

3THX My3een,

JIeXBaTKa

CeBeplIlI

HMX TUlIa:

Hayl£HbBIH

OT;:J;CJlOB l\yJlbTypbl,

BOrrpO(";! rrjJaHOBoro

MY3eeB

HaK

pa;:(llyc

IICHyCCTBO !lJIH Ils6paHHLle

Hpe)l,HTOB,

'PaHHMll,

paaBIiTUH

coxpaUHOCTH,

rrOC!IeBOeHHbIe

OpraHll'łar[Ilfl

flBJIfleTCH
l'eXHH'leCHOrO

!

YCTi"lHODUTb xapawrep

HapOi'lIIOe

g.

CrrOpa)l,H'lecHOMy

CHopee,

Ta;:leYlII

l

IIOJIblllll

1I0JIbIIIe.

C ;:lpyrHMH

pa3JIH'lHbIX

TOB łl

qacTb

MomHO

HarrpaBJIeHHe

CHy)l,HUX
T.

PU60Tbl

n

B 06JIaCTU

'lOKyMeHTaI..\I{H,

łl3

Mepe

OXBaTl&gt;lD&lt;J.lOl.I..\eHOrrpeAeJIellllhl.lt

06cymAalOTcH

a TalHKO TPYAHocTe:i1

a TaI;-

j

C ;.t:el~eHTpaJIH3aI..\Hell:,

MyaeeBe;:r;eHHfl

OT,J,eJIeHH.lt, onpe;J;eJIHH

geHTeJIbHOCTH,

MaHHe

B CBHall

B BJlal.lllT0.'1bHOlf

Myse.ltHott

Y'lHTLlllaH

me

Myaecn

rrepCOHa:Ja,

06eCrrClJellHII

I;O:I:leKI..\Hfi.

H I-Ie;J;OCTaTHOB, caMblM

aKTyaJIbHol1:.

CaMhBm

B.:I&lt;ICTei1).

HOOPAHHal..\lUl

yl£pem):leHłlHMU.

MyJeeB,

pacrrO!IaralOl.I.\He

rrpoHcxogHI.I..\HMll

r.,

rrepeXOi-\IlT

3THorpa$Ul.Iecl-wro

1l0Tpe6HocTb

AOBaTeJIbClwti

(B 1958

CTpaH,

B 110Jlbllle

aAMllHUC'I'pąTłIBHbIX

l1oTpe6HocTll

pacrro:IOił;elIHu

BOeBO,.lCTBa,

~IJIfl

ClICTOMa,THEy

~THOl'pa$lI-

:JiJ;eCh COXpąHHllWHeCII
1''lalIbCIW'''l,

06 a;:J:MIIHllcTpaTHBHoM

B Ol£epe;:(lIO"'l

rrO:JbCliIIX

)J.OC1'aTO'lHOrO

:IHTTcpaypbI.

rrOMel.l..\eHIl.l'l, nce

yCJIOIJHylO
nOl'pe6JIoCTcl'l

y'lpeiK;:J;HeUIT.

rrOpOHeCeRHbIC

Kpal,oBCK'Hl.

IIpUHflTb

B 60jJbWHllCTIJe

3,J,aHHlI,

:Ia60paTopn.l'l

naMHTHlll;Qn

"yJIbTypbl

HYiimo

OT:IaraTCJIbCTBa

HeiJ.OCl'aThO~1

COOTneTcTnylOl.I.\llX

KaTOBI1I..\KOM.

Toro,

mry'łHM

TeCTa,

B H&lt;J,CTOHl.I.\eMpa60Te

B negeHlIll

,I:(:I11 aToro

lIeTeprrHl.I..\ux

lIS

JlJOI

J;O:J:lehąl1ii.,

60JlbIIIOM

ByeT

Cpe)"l

MCTKU).

H IICKYCCTlJa

3.

r;aTaJlOrH.

06pa-

Tal-me,

Hil:l..\a, 1I3,J,e:HlfI

MO;:J:eJIU, H:IIOCTpllpy101.l..\11e

IIHCTpy~eIlTu,

l\po~e

n)

Ił HapO,J,Hue

n 06JIaCTI1

xygOrKeCTBemlO

urpyIIIKl1,

phI6al..\l;Jle

"~CKlIe

O)l,em,J,a

CLIpbJl

lIepl':\O;lIrT

li

O;jJla,hO~I:reHIlH
CJI:Iaml

H].lc'raIJIiC

H HCTO-

1! npII3nO;(-

lIilpO:lIlt.".\·O

lIC·

I'

�632
RYCCTBa,

O;:(HoH Mól OCHOBHbIX OC06CHHOCTeH

C nOTpeOHOCTflMM
Anana30H
n:IaHa.
Holi

OH

TBOp'leCHoi1:
MY3eJi:HOM

oy;:(eT

11 n03BOJIlIT

l\ycTapeI1::

~

II C;:(CJlalUlafl

Hapop;UhIX

'leCHHX

pe'lh

ClJIeMeHTOn

B rrpOCTpaHC1'BO,
npOOJIel\lotł

ITpeACTG\BJIeHHhIC
nJIaCTII'leCKOrO
B

CJTlIorpalfJl1lIeCKOM

'ITO IIeJIbIO
MaHllH

ooru;efi

3pH1'CJIH

l\IY3~e
.pOpMhI

OT JIHIIa

R COOTBeTcTBylOIL\eMy
'rOKOB

Ha

OT;r;aHbI

Tpencti

3aTeM

TKaHeti,

CTG\Tbe

HHHHOil,

;J,,\leT3.

npe;r;MeTHotł
:&gt;Kcn03l!IIHIO.
:}TłlX

HyJIbTyphI.
HapO~lIh!X

onhlTbI

nOCT'IOMon.

peIIIeIHIll

HapO;.\HhIX

YKa3aHłleM,

OTBJIeQCHMC BHH·

rrpHKOBaTb
My3efl

norrpoca
ROC'I'IOMOB

OhlJIH

flBJIHe1'Cfl

ero

1'. C. H nOC1'IOMaM,

rrpoO.rreMi,1

HOJIOHHbI, rromUl,

BHHMaHne

rOJIOca

KOH.pepeHIIIUI

aHa6blJIH

a Talline

3Kcrr03HIIHl1

peIIIe1'lm,

HOHCTpyKI.\IUI

HapOp;IIOn

HHIIII1)~ BUCTaBnl!

Bl!TpMHK

nOCToflHHOi'I

KOCTIO)IOB II .l!X pl11'M B pacno.rrOa\eHl!H.

nO,:J;'lepliI1BaeTClT,

Bpe~[eHlloti,

,'1aKOHIl'IHLIl"

'lTOOhI
noro

oxapanTepM30BaHbI

IlIIBeHTapH,

Ha

C TeM,

H xopcorpałpOM.

BRJIIO'IeHMfl

rrpO;r;I1KTOBalIhI

AlIpeKI.\MeJi

(IWI'OJIfl,

IlMeIOru;ero

ClI 011 BC,'.Ih B aaBIlCHMOC'fU
BHI1MaHUe

nporropqHH

MaHeKeHOB

MY,

3Kcn03HL\łll-!

BBe;u;eHl1e .HaTypaJI.lfCTłI·

MalIeHelIOB

ClRCn03HL\I1H,

Kepa~IIIKH,

BhICTfl,BnC HapO):lHblX
B

MaHeKeH;)·.

B 3;r;aHMe

npooe.
pe3bOhI

MY3eHHoro

l\palwne

npe;J,MeTy

B paOO1'e

I~IłrypaJlbHoti
BbIIIII1BKII,

B

rOJIOBI&gt;I y

1IfUCJIOOOHru;llKOB

anCpL\enL\HH

npep;Me1'aMl!

y

,rJ;epeneHCKllX

B COBpeMeHHyIO

O'lepe;J,HbIe

rOJIOBhI

copraHH30naHHofi

B

a TamKe

3HCrr03l1L\Hll

B BI1P;C .pOTorpaqllIli
nOCC03;:J;aHI1H

llG\ Tpyp,O·

BbICTaBOI,

KOCTIOMepOM

onpc&gt;(eJIeHHoJi:

HBJIfleTCH

COOOM pa3JIJI'lHble

H nJIOTHHKOM,

OClIaaIlllIO

3aHMMae~lOe

Mem

rrop;pa:łp,eJleHHOro

BaJIflJIbDJ;I1KOB,

C HaT'ypbI)

ITJIaH

B ;J;HCJlOliaL\I1I!

cRyJIhn1'OpOM,

00

Xpallll:Il1ru;aM,

He:HWHOMHOCTH

apXHTeInopOM

(BhIXBa'IeHHhIX

CBOli
rrYOJlI1KH

paOOTHHnaM.

BMOHTHpOBalIllafl

OCBeru;ellHH,

;:(.11!1'eJIh.

rrpocTpaHCTBa

TaKHX

TMrra,

II

a rryTe)[

HCnO.:Ih80BaHHIO

nepCOHaJIa,
rre'lHHIWB,

3peHIITO

!-OI;01' ;Il1llib

Balł\Hotł

C'leT

B yCTpalIBaIHlH

C;r;eJIalIIlafl
K

CBFFIb

peaJlMaonaTb

lfJYHI\L\l1IO

Hay'lHhIM

npepeKperu;IIBaIOTCfl

ROHccpBaTopOM,

3JIeMeHTOB

KOHe'lHO,

3a

My3eJiHoro

BbICT'aBOK II npOOJIeMhl

TeCnafl

L\UpKYJIl1pOBaHHe

TOJIhl{Q

.

rOlI'lapOB,

ArreJIJIlIpOBaHIIe
npaBp;h!

He

CKaHceHOBCHoro

TaHL\eB,

MY3eIO

ooru;ecTBeHHyIO

BbICTaBOK

rrJIOTHllKOB,

OT npOCTpanCTBeHHoro

paL\l10HaJIbHOMY

11 y'laCTIIe

CJncn03HL\l1fl

aaBMCI1T

I1MrrpOBI133L\HI1,

nOaBOJIlIT

IBmpOBH3aL\HIl

C'I'HJIb paOOThI

lTlllUleTCfl

paL\110HaJIbHOe

rrpu;:(aCT

pe&lt;lJll13aL\Hl!

1,0JIJICHTHBhl,

11 T. n.

n.:IaH

OhITh ;:(ocTymlhl

1130eiKaTh

npOOJIeMbl:
Bue

a;J;amm,

H 1', H.

ITpu

;:hoT

cnOCOOCTBOBaTb

npe~MeTOB

He nyTeM

OOeCHe'lHTb

p;OJlrImhI

TaKa\e

BbIC'faBOI,

CÓ3;J,all

paOOTbI.

I\OTOpOtt

a\H8HIL

CTpYlnypb[

OhlTb

3a~a'Il1,

IWTophIe

aelI

Tal\Ott
MOineT

ocnOBHhle
D

nOBCei\HeBHOH

IlOJfll1'hIC

He

H3--\nHcef!
;:(,'111 ncex,

CYIL\eC'I'Bye1'

YIll!Bepca.rIhHoe

O'f npe;~~IeTa

nepe;J,BHlHHoti,

I1pOOJlCMy

'ITO

11 xapaKTepa
OOpa3I.\OBofi).

II

nO&gt;(lllIceJi:.

C'I'a11p;apTII30Bfl,IlHorO

npl'lMeHeHlIe.
ca)lOfi

l1aMeIIHe1'·

BhICTaBHI1 (nOCTCI'

11 HaKOlIelI,

06palIIaeTC-H

Pel\OMeH;r;YIOTCR

II 1'CClIO CBiI3aHHhIO

IlO;J,HHCIl

C CO;r;eplliG\IlHe)[

JfpC'

t

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6056" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6036">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a97ebd412739ea42f66a614de0b8a3ab.pdf</src>
        <authentication>d7cb17996199f74eff4b61d3758dab67</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72232">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:176</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72233">
                <text>1960</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72234">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:151</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72235">
                <text>Spis treści / LUD 1958/59 t.45</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72236">
                <text>LUD 1958-59 t.45, s.2-12</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72237">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72238">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72239">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="72240">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72241">
                <text>()RGAN POLSKIEGO TOWARZYSTWA
LUDOZNA WCZEGO
ORCANE

DE LA SOCIETE

POLO~AlSI;:

w

Z·AŁOŻONY
OGÓL~EGO

HaKU

ZEIOHU
ZA ROK

D'ETH~OLOCIE

1895
TOY!

XLV

1958/59

.'

PL

WROCIJAW

(I

POLSKIE

TOWARZYSTWO
W R O C ł. A W

LUDOZNAWCZE
I9bO

�KOMlTET REDAKCYJNY
K. ZA WISTOWICZ-ADAMSKA,
POJNAROWA,

J.

J. GAJEK,

MATUSZEWSKI,

PRUFFEROW

A,

A. KUTRZEBA-

M. ZNAMIEROWSKA-

R. REINFUSS,

T. SEWERYN,

SPIS RZECZY

T. SZCZURKIEWICZ

L Rozprawy

REDAKTOR

jOZEF

GAjF~K
.f

C z e k a n o w s k i, Struktura
etniczna Afryki a nawarstwienia
naj młodsze .
Stefan Ł y s i k, Pigmeje afrykańscy i zagadnienie ich języka .
WaCław Kor a b i e w i c z, Makonde - wielcy rzeźbiarze .
Edward
B u l a n d a, Czy kryzys etnologicznej
szkoły wiedeńskiej'!
.otMaria T r a w i ń s k a-K w a Ś n i e w s k a, Studia
nad zagadnieniem
zbiorowej trójpolówki
we wsi Hruskie
(pow. Augustów) w XI:&lt;
i XX wieku .
.•Bolesław
G a r y g a, Literatura
rolnicza XVIII i XIX wieku jako
źródło badania historii narzędzi uprawy roli
.
Krzysztof K w a Ś n i e w s k i, Uprawa bru w Małopolsce w XX wieku
Tadeusz S e w e r y n, Łowieckie sposoby wabienia
.
Maria F r y c z o w a, Zwierzęta w chacie. Analiza polskiej bajki zwierzęcej
.
Witold K li n g e r, Jeszcze o rusałkach i pokrewnych postaciach demonicznych i ich zależności od tradycji grecko-rzymskiej
.

Str.

Jan

II.

POLSKIE

TOWARZYSTWO
Redakcja,

LUDOZNAWCZE-WROCŁAW
Wrocław, Nankcra4

1960
_

Nakład 1819 egz. Obj. arkuszy wyd. 43,25 arkuszy druk. 4[,75 + 3 wkl, Oddano do składania L VIII. 1959. Podpisano
do druku 4. IV.1960. Druk ukończono
w kwietniu 1960.
Papier
ilustr.
ki III. 80 g, 6lx86. Zam. 535170. L-l.
Cena zł 88,DRUKARNIA

UNIWERSYTETU

IM. A. MICKIEWICZA

-

POZNAN.

FREDRY

1"

13
35
70
91

125
158
203
223
263
307

Sp r aw ozd a n i a i r e cen zj e

SIBIRSKIJ ETNOGRAFICZESKIJ
SBORNIK II (Trudy Instituta Etnografii Akademii Nauk ZSRR im. N. N. Mikłucho-Makłaja
t. XXXV
Moskwa-Leningrad
1957 (Włodzimierz
Zajączkowski)
. 315
SOWIETSKAJA ETNOGRAFIJA A. N. ZSRR, Moskwa 1956 z. 3
(Anastazja
Kojdecka)
.
. 320
Jan R e y c h m a n, Z węgierskich wydawnictw
etnograficznych
. 334
Sz. Judit
M o r V a y, Asszonyok
a nagycsaladban,
Budapest
1956
(Maria
Trawińska-Kwaśniewska)
. 340
S. Georgieva S t o j k o v a, Ogniszczeto v b'lgarskija
byt, Sofia 195G
(Maria
Trawińska-Kwaśniewska)
. 342
Florea Bobu F lor e s c u, Opincile la romini, Bucuresti 1957, Studii
de arta populara si etnografie t. I (KrzysztOf Wolski) .
. 347
ANTHROPOS, Fryburg 1955-1956, t. 50, 51. (Tadeusz Wróblewskt).
. 348
BULLETIN INTERNATIONAL DES SCIENCES SOCIALES t. IX (1957)
nr 3, UNESCO (Krzysztof Kwaśniewski)
. 368

.~,

�7
Str-.

6
Str.
DAS INTERVIEW. Formen. Technik. Auswertung.
Praktische
Sozialforschung.
Herausgegeben
von Rene Konig unter Iv!itarbel~ '1011
Dietrich Riischenmeyer und Erwin K. Scheuch. Kain 1957 .
. 370
BEOBACHTUNG UND EXPERIMENT
IN DER SOZIALFORSCHUNG.
Praktische Sozialforschung
II. Herausgegeben
von Rene Konig unter
Mitarbeit
von Peter R. Heinz und Erwin K. Scheuch, Kain 1!J:1G.
(LEi Maria Szwengrub)
Julius E. L i p s, U źródeł cywilizacji. Wiedza Powszechna, Warszav,'&lt;).
1957 (Krzysztof
Kwaśniewski)
. 373
Jan C z e k a n o w s k i, Wstęp do historii Słowian. Perspektywy
antropologiczne, etnograficzne
i językowe. Wyd. II na nowo opracowane.
Instytut Zachodni, Poznań 1957 (Valentin
Kiparsky)
377
Hill~ka V i l p p u l a, Das Dreschen
in Finnland,
K'msatit!teellinen
Arkisto X, Helsinki 1955 (Zofia Staszczakówna)
.
. 382
J. P. D e k o w s k i, Wnętrze chaty' jasieńskiej. Prace i Materiały Mu··
zeum Arch. i Etn. Seria etno nr 2, Łódź 1958. (Zofia Staszczakówna)
384
Władysław
K w a ś n i e w i c z, Nowe publikacje
z dziedziny
budownictwa
wiejskiego
386
Stefan
N o w a k o w s k i, Adaptacja
ludności
na Sląsku
Opolskim.
Instytut Zachodni, POZnal) 1957 (Liii Maria Szwengrub)
.
397
Władysław
Z i e m a c k i, Materiały
do historii odzieźy z lat 1818-1863. Archiwum Etnograficzne
nr 10, Wrocław 1956. (Irena TUTllQ7:) 399
Stanisław
C z e l' n i k, Polska epika ludowa, Biblioteka Narodowa. Seria
I, Wrocław 1958 (Aleksander
Zyga) .
. 402
Jan S. l' Y c z e k, Chłopskim piórem. Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza.
Warszawa 1957 !Aiskwnder
Zyg1) .
.406
Stanisław
C z e l' n i k, Humor i satyra ludu polskiego. Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza. Warszawa 1956 (Aleksander
Zyga) .
. 407
III.

o n ik a

Kazimierz
N i t s c h jako dialektolog,
badacz
znawca
dowej (Stanisław
Bąk)
.
Ludwik Chomii;ski (Euzebiusz Łopaciński)
.
Krzysztof K w a ś n i € W s k i, Z działalności etnograficznych
naukowych
zagranicą

Kaznowska-J(~recka)

(Adam

Glapa,

Sprawozdanie
(piotr

kultury

lu-

towanystw

. 427
·458
. 460

Jadwiga

517

Kucharsk(~,

z działalności

Orzechowsk

(Janusz
(Jadwiga
(Sebastian

lu belskiego

PTL

(Stanisław
(Tadeusz

PTL .
. 547

PTL w Mszanie Dolnej
549

.

Klonowski)

Oddziału

olsztyńskiego

PTL .
553

.

Oddziału

opolskiego

PTL .
556

.

z działalności
Wróblewski)

Sprawodanie

łódzkiego

Oddziału

z działalności
Bronicz)

Sprawozdanie

Oddzialu

.

z działalności

(A. Franciszek

Sprawozdanie

Oddziału

poznańskiego

PTL
558

.

z działalności

Oddziału

toruńskiego

PTL .

Antonowiczowa)

Sprawozdanie
(Wanda

Oddziału

545

z działalności
Fliza.k)

560

z działalności
Lubowiecki)

Oddziału wałbrzyskiego

PTL .
564

.

z działalności
Jostowa)

531

544

Kucharska)

Sprawozdanie

;;19

PTL .

i)

z działalności

Sprawozdanie

(Kalina

Kużmicz)

Optolowicz)

Sprawozdanie

.1

Boles!aw

Oddziału limanowskiego

Sprawozd anie z działalności

(Lesław

fiprawozdanie
z działalności
działu etnograficznego
Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego
w Łodzi (Maria Misińska)
.
. 411
Ekspozycja zabytków sztuki ludowej Powiśla w Muzeum w Kwidzynit!
(Hel'beri
Wilczewski)
.
. 418
Krystyna
C z e r n i e w s k a, Z pobytu w Museum fUr Voelkerkunde
w Lipsku
. 421
l'

(Barbara

Protokół z XXXII Walnego Zgromadzenia PTL w Szczecinie
w dniach 6-8 września 1957 r. (Adam Glapa) .
Protokół z XXXlII Walnego Zgromadzenia PTL w Cieszynie.

Sprawozdanie

Iv! u z e a

IV. K

/.

Dymitr
Kra n d ż a J o w. Z dyskusji
"karpackiej",
przeprowadzon(;'j
podczas XXXI Walnego Zgromadzenia
P.T.L. we wrześniu
1956 1'.
W Zakopanem
472
Sprawozdanie
z udziału w V Kongresie Nauk antropologicznych
i et~;o'
logicznych w Filadelfii w dniach 1-9 VIII 1956 1'. (Roman Stora)
485
Uwagi o zeszycie próbnym Polskiego Atlasu Etnograficznegu
(Zofia
Staszczakówna)
494
Pole'nika

Oddziału

zakopiańskiego

PTL
566

.

Róźne
Streszczenia w jęz ang. i ros. - Eugeniu.5z Jeleniewski
Indeksy XLII, XLIII. XLIV i XLV t. LUDU (wyk. O. G.)
Spis ilustracji
.
Spis treści Vi jęz. ang. i w jęz. ros.

571
613
660
663

�-~

-~-~----.

�PROF. KAZIMIERZ MOSZYŃSKI
profesor i kier·Qwnik katedry Etnografii Słowian Uniwersytetu
Jagiellońskiego w Krakowie,
profesor Uniwersytetu Stefana Batorego w Wiln:e,
prezes Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego w latach 19 !7-1953,
członek rzeczywisty Polskiej Akademii Umiejętności,
członek rzeczywisty Polskiej Akademii Nauk, i przewodniczący
Rady Naukowej Instytutu Historii Kultury Materialnej P. A. N.,
członek honorowy Węgi·erskiego Towarzystwa Etnograficznego,
członek korespondent Słowackiej Akademii Nauk,
członek korespondent Ukraińskiego Towarzystwa Naukowego im.
Taras'a Szewczenki we Lwowie,
członek korespondent Ugrofińskiego Towarzystwa Naukowego
w Helsinkach,
kawaler Krzyża Komandorskiego Orderu Polonia Restituta i Krzyża Walecznych. odznaczony Medalem U. S. B. w Wilnie i Medalem Dziesięciolecia,
najwybitiniejszy współczesny etnograf Polski i Słowiańszczyzny,
twórca kierunku ewolucyjno-krytycznego w etnografii,
autor "Kultury Ludowej Słowian", "Atlasu Kultury Ludowej
w Polsce" i wielu innych prac,
współzałożyciel i redaktor "Ludu Słowiańskiego",
Urod-z·ony w 'Warszawie 5 marca 1887 r.
zmarł w Krakowie 29 marca 1959 r.
f

,t
"

�R

z

o

p

R

A

w

y

PROF. DR RYSZARD GANSINIEC
profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie,
b. profesor i organizator studium filologii klasycznej na Uniwersytecie Warszawskim,
b. profesor Uniwersytetu w Poznaniu,
b. profeSiOr Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie,
b. profesor Uniwersytetu Wrocławskiego,
członek Polskiej Akademii Umiejętności,
członek Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego,
członek Polskiego Towarzystwa Filologicznego,
członek Polskiego Towarzystwa Archeologicznego,
członek Towarzystwa· Naukowego we Lwowie
członek Towarzystwa Naukowego we Wrocławiu,
redaktor Wydawnictw Polskiego Towarzystwa
Filologicznego
"Eos", "Eos Supplementa" Kwartalnik Klasyczny,
założyciel i redaktor "Filomaty" Przeglądu Humanistycznego,
"Palestry" oraz wyd awn idw: Biblioteczka Filomaty, Hermaion,
Teksty FHoma.ty, Zbiór pisarzy klasycznych, Scriptores Latini
et Graeci, Przekłady pisarzy greckich i łacińskich, Parnasos,
Zbiór pisarzy polsko-łacińskich.
Urodzony w Si-emianowicach Śląskich 6 marca 1888 r.
zmarł w Krakowie 8 marca 1958 r.

JAN CZEKANOWSKI

STRUKTURA ETNICZNA AFRYKI
A NAWARSTWIENIA NA.JMŁODSZE
Wytyczne
i założenia. Podstawy
nawiązań
chronologicznych. Hipotetyczne warstwy archaiczne. ·Nawarstwienia
późniejsze. Eksploatacja
kolonialna
i jej konsekwencje.
WYTYCZNE

I ZAŁOZENIA

Zadania badań ludoznawczych w Afryce ześrodkowują się na
wYJasmeniu stosunków
zachodzących między wyróżnianymi
grupami etnicznymi, zarówno obecnie, jak i w przeszłości. Podstawy ich wyróżni-enia nie staiIlowi pr,zy tym wyłąeZTlie język, l-ea
wszelakiego rodzaju przejawy i konsekwencje ściślejszego współżycia grup ludzkich.
Język, umożhwiający dokładne porozumiewanie się, jest niewątpliwie najłatwiej dającym się stwierdzić przejawem odr~b~
ności; jednakż,e w Afryce środkowej zawodzi on najzupełme.l
tam, gdzie uprawiają-cym rolę Murzynom przeciwstawiają
si(~
Pigmeje lUib olbrzymi pasterscy Bahima ,i Batutsi. Nie tyl~(J
Pigmeje, żyjący z myślistwa i zbieractw.a, nie posiadalją własnych języków, lecz mówią wyłącznie narzeczami swoich murzyńskich sąsiadów, bądź teraźni-ejszych, bądź też dawniejszych.
Również i pasterscy Bahima i Batutsi, tworzący bardzo ekskluzywną, arystokratyczną
warstwę panującą, mówią wyłączniC'
językami swoich rolniczych poddanych. W tego rodzaju prz~~
padkach podstawę wyróżnienia grup ludzkich muszą stanowIC
szerzej ujęt-e kryteria kulturowe a zNłaszcza antropologiczne,
gdyż pod tym względem mamy tu możność stwierdzenia najjaskrawszych kontrastów jaki-e w ogóle można obserwować nn
obszarze całej ekumeny. Kryterium lingwistyczne zawodzi tu

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6057" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6037">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b8bb946bb017fda2ed54ca533e3b4c2a.pdf</src>
        <authentication>32e5e152aa377a9ac1d2881e9ce4d0b0</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72242">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:183</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72243">
                <text>1960</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72244">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:158</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72245">
                <text>Uprawa bru w Małopolsce w XX wieku / LUD 1958/59 t.45</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72246">
                <text>LUD 1958-59 t.45, s.203-222</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72247">
                <text>Kwaśniewski, Krzysztof</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72248">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72249">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72250">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="72251">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72252">
                <text>202

I

I:

w rozwoju dziejowym" (Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza 1959).
W podrozdziale tej pracy pt. "Opis pługa z połowy XVIII wieku"
(s: 183-189) autor omawia opis i rysunek pługa z "Uwag Tygodmowych 'Warszawskich", będący przedmiotem niniejszego artykułu. Rysunek (Ryc. 21) zaopatrzony został objaśnieniem: "Model
pługa z okolic Warszawy z połowy XVIII w!eku: ... ". Zatem odpowiednie fragmenty mego artykułu odnoszą się również i do tego
rozdziału nowej pracy Wł. O c h m a ń s k i e go.

••

KRZYSZTOF

KWASNIEWSKI

UPRAW A BRU W MAŁOPOLSCE W XX W.

•

•
,

I

Badania terenowe dla Polskiego Atlasu Etnograficznego prowadzone w 1954 r. pi'zy pomocy Kwestionariusza nr 2, (Rolnictwo
i hodowla) objęły także zagadnienie "Ber i jego uprawa", do którego kwestionariusz napisał Józef Gajek. Tradycje o uprawie bru
st'wierdzono jednak tylko w 9-u spośród 332-u przebadanych wsi
stałej sieci badań PAE. Poza tym w kilkunastu wsiach stwierdzono
tradycje o występowaniu chwastu zwanego ber, berek, browe
proso lub podobnie, a także występowanie nazwy tej w piosenkach choć znaczenie jej jest już informa,torem nieznane. Ponieważ z łącznej lknby 22-u punktów badań PAE z których uzyskano)
jakiekolwiek dane o brze, prawie wszystkie punkty skupiły się
w Małopolsce - postanowiłem przebadać ten obszar szczegółowo,
zarówno pod wZlględem techniki uprawy tego zboża, jak i przyczyn utrzymywania się i zaniku tej uprawy w gospodarstwach
chłopskich w XX w. Materiał uzupełniający uzyskałem w drodze
własnych badań terenowych oraz w wyniku ankiety rozesłanej
do ośmiu szkół średnich i 21 szkół podstawowych z powiatów:
Bochnia, Brzesko, Brzozowa, Busko, Dąbrowa Tarnowska, Dębica, Kazimierza Wielka, Krosno, Mielec, Pińczów, Ropczyce,
Staszów, Strzyżów. W ten sposób uzyskałem 63 odpowiedzi
z 56-u wsi.
B e r (Setaria Itc.lica Beauv., Panicum ita[icum L.) określany
jest przez badaczy różnymi polskimi nazwami: proso pałkowe t,
1

Encyklopedia

Rolnicza,

Warszawa

1890.

�205
204

it.

proso włoski~ (wlośnica ber) 2, włośnica włoska 3, a wspomniane
są też nazwy szarłat 1 i szczypanki ó. Encyklopedie wymieniają
nazwy: ber (czeska), Borstenhirse (niemiecka) u, względnie Fench,
Fuchsschwanz, Fenchelhirse (niemieckie), bor (rosyjska) 7, siao-m:,
lub siao-miza chińska, (stąd nazwa importowanej później ni.=kiedy do Polski czumizy), sok, lub czy-o (koreańska) 8. W rozbieinośd, co do niemieckiej nazwy po stronie słownika Lindego stoi
Encyklopedia Brockhausa, podając nazwy bru: der Fennich,
Fench 9. Wzmianki o brze u autorów łacińskich zestawia już
Marcin z Urzędowa Jl!. Zielnik Jakuba Wagi It wymienia wzmiankt:
o brze z pomnika języka czeskiego z 1202 r.12, zaś wzmianki
i nazwy łacińskie bru z XV i XVI w. zestawia Syrennius (Elymus, Helymus, Pankum, Panica, Melyne, Melinus, Mel frugum) 13,
a następnie wyczerpująco Rostafiński (Milium, artimilium, pannicum, iocus, iognerus, iencis i warianty tych nazw) 14. Wzmianki
2 M o w s z o w i c £: Jakub:
Z dziejów roślin uprawnych:
L Zboża, Warszawa 1948, s. 56.
3 T y n i e c k i Wł.:
O zbożach, Tygodnik Rolniczo-Przemysłowy.
Warszawa 1874, t. XV s. 221.
• R o ~ t a f i ń s k i Józef: Prowincjonalne
polskie nazwy roślin XVIII
w. z Prus Książęcych, głównie z rękopisu Andrzeja Helvinga, opracowa!:e
przez .... Rozprawy Akademii Umiejętności, Wydziału Filologicznego, seria
II, t. XXV (40), Kraków 1905, s.216.
e R O S t a f i ń s k i Józef: Symbola ad historiam naturalem
Medii Aevi
Kraków 1900, s. 110.
e Ottuv Slovnik Naueny.
7 L i n d e S. B.: Słownik
języka polskiego, Lwów 1854-60.
~ Mowszowicz j.w., s. 56.
o Brockhaus'
Konwersations
~exicon, Leipzig.
10 Z Urzędowa
Marcin: Herbarz Polski, Kraków 1595, s. 233.
.Il Wag
a Jakub:
Flora polska w ograniczeniu
do jawnokwiatowych
rodzajów. Warszawa 1847. t. II, s. 97.
12 Wg
S a f a j' ikr.
P. - P a I a c k y F.: Die Alteste Denkmaler
d·",
bóhmischen Sprache.
lO S y l' e n n i u s
S i m o n: Zielnik .. Kraków 1613, s. 1009.
"Rostafiński,
Symbola ... j.w .. t. II, s. 32, 64,84,100,108,127,
134. 142, 152, 156, 17.5,234, 248 i 254. Por Kar low i c z .Jan: Łacińsko-polski
słowniczek roślinny z zabytku przemyskiego.
Prace filologiczne II, Warszawa 1888, s. 145 i 153.

•

"

Rys. 1. Ber-Seta,'ia

Italica B.ok.az ze wsi Wyży·ce, pow. Bochnia
Fot. K. Kwaśniewski,
1959 r.

o brze, zawarte w najważniejszych europejskich opracowaniach
ootanicznych zestawia również Jakub Waga 15.
Ber pochodzi ze wschodnio-azjatyckiego,
chińskiego ośrodka
roślin uprawnych 16. Znaleziono go już Vol nawodnych budowlach
Wag a J., j.w., t. I, s. 251.
Por. H o o P s J.: Die Walćbaume und Kulturpflanzen
im germanischen
Altertum. Strassburg 1905, s. 323, 326: Va v i I o v N. L: Centry proischożde15

Je

�207

206

r

wspominają też niektóre podręczniki rolnicze XVII-XIX
w. ~5.
Dwa z nich wydane zostały w Krakowie. Tym niemniej istniej4
dane wskazujące, że uprawa bru nie ograniczała się dawniej do
rvlałop-olski. Z początkiem XVIII w. ber był znany jako zboże
uprawne w tzw. Prusach Książęcych ~G. l\lazwa "ber" występujE:'
\'1 przysłowiu
śląskim jeszcze w drugiej połowie XIX w.2'. Istnieje też wzmianka o uprawie bru w mazowieckiej wsi Łukowiec
'IV XIX W.,
ber nie był tam jednak uprawiany przez chłopóvl
lecz tylko znany im z dworu ~8 .• Jeszcze na przełomie XIX i XX w.
ber b:vł uwzględniony w drukowanym wykazie zbóż folwarcznych ksiąg obrachunkcwych
na Mazowszu '!!'. Tradycje chłopskiej uprawy bru poza Małopolską stwierdzono w badaGiach PAE
tylko w jednej wsi Zdunek pow. Ostrołęka, zaś w kilku wsiach
pogranicza podlasko-lubelskiego
stwierdzone występowanie nazwy "ber" w piosenkach, choć chłopi nie znajc~ znaczenia tej
nazwy. Przemawia to za twierdzeniem, że jeśli chłopi tamtejsi
znali uprawę bru zarzucili ją już oddawna a tylko przykład
dworu mógł spowodować w sporadycznych wypadkach powrót

szwajcarskich, odnoszonych do epoki kamiennej 17, a następnie
w wykopaliskach z okresu przejścia z epoki żelaza w epokę brązu
w mieszance z prosem i innym:, nasionami 18. W starożytnym
Egipcie ber był meznany 19, natcmiast w Chinach był przed ok.
2700 Jaty jednym z pięciu zbóż zasadniczych. Do Europy zbożl~
to dotarło poprzez Ukrainę i Austrię, a według de Condolle znanE'
było jako zbiór dziki wcześniej niż uprawa roli 20.
Archeologia uwaŻa jednak Dunaj za północną grCinicę najdawniejszej uprawy bru 21 nie stwierdzono też występowania bru
w wykopaliskach z terenu Polski 22. DawnO'ść jego uprawy przyjmowano na podstawie ogólnosłowiańskiej i wspólnej wszystkim
Słowianom nazwy tego zboża 23. Hostafiński widzi jednak analogię
z arabską nazwą "jakiegoś zboża" - bor, stawiając hipotezę
błędnej lekcji Abu Bekhra w ustępie mówiącym, że w państwie
Mieszka hodują proso i orkisz: przypuszcza on, że mogła tu być
mowa właśnie o prosie i brze 24. O brze, jego uprawie i konsumcji
nia kulturnych
rastenij. Trudy po prikładnoj botanike, Leningrad 1926, XVI
2.; S z a f e l' Władysław:
Zarys ogółnej geografii roślin, Warszawa
1952,
s. 145; Mowszowicz j.w., s. 56.
" Wg. Mowszowicza, j.w., s. 56.
'" N e u wei l e l' E.: Die pri'ihistorische
Pflanzenreste
Europas. Vierteljahrliche Schriften Naturforschungs
Gesellschaft~. Zurich 1919, t. 64, s. 642,
cyt. wg. M a u l' i z i o A.: Pożywienie w rozwoju dziejowym, Warszawa 1926.
ID Wg. de
C o n d o 11 e, relacja Mowszowicza j.w., s. 56.
~o Za Mowszowiczem,
j.w., s. 56-57.
21 N e t o l i t z k y F'.: Unser
Wis sen von den Alten Kulturpflanzen
Mitteleuropas,
Berichte
der Romisch-Germanischen
Komission,
1931, XX,
(14-76) s. 21 ryc. l, cyt. wg Clark J. G. D.: Europa przedfiistoryczna,
War~zawa 1957, s. 134.
.2 Por. K o s t l' Z e w s k i Józef:
Kultura
prapolska,
Poznal1 19,19 s. 32;
K i e l' s n o w s k i Ryszard: Rośliny uprawne i pożywienia roślinne w Polsce
wczesnofeudalnej.
Kwartalnik
Historii
Kultury
IVlaterialnej
Warszawa
1954, r. II, nr 3, s. 358.
2:1 M o s z y it s k i
Kazimierz:
Kultura
ludowa Slowian, Kraków
1929,
t. I, s. 210; por. N i e d e l' l e Lubor: Zivot starych Slovanó, di! I sv. I,
Praha 1911, s. 179.
N R o s t a f i it s ki,
Sym::;ola..
j.w., s. Ill; por. też relację PseudoMaurik'.osa odnoszącą się do Slowian balk. wg P l e z i a l\larian:
Greckie i laciitskie żródla do najstarszych
dziejów Siowian cz. I, Poznal1-Kra-

•

ków 1952 str. 91. O brze, jako zbożu uprawianym
dawniej często na wypaleniskach przez Wałachów morawskich wspomina K u n z Ludwik: Jak hory
Zivily lidi na Rajnochovsku.
Nase Valassko XIII. Brno 1950, z. 1-2 str. 55.
2.; K l' e s c e n t y n Piotr:
O pomnożeniu i rozkrzewieniu
wszelakich !=,Q~ytków. Kraków 1571 s. 184; K l u k Krz:-'sztof: Roślin potrzebnych, pożytecznych, wygodnych, osobliwie krajowych
albo które w kraju użyteczne być
n-:ogą utrzymanie,
rozmnożenie
i zażycie. Warszawa
1802, t. III, s. 136
i 357-8; G u t k ow s k i Wojciech: Katechizm
dla włościan, Warszawa 1306
s. 308; P i e k a l' s k i Franciszek:
Ziemiaitstwo krajowe, Kraków 1809, t. II
rozdz. XIX; E k i e l s k i Napoleon: Nauka rolnictw'.!. Wyklc&gt;dy nauk dla ludu
staraniem
\Vydziału Oświaty Tcwarzystwa
Naukowego
z Uniwersytetem
Jagiellońskim
złączonego, III. Kraków 1850 s. 123.
"I; Rkp.
z Królewca, dodatek Andrzeja Helvinga z 1726 r. wg Rostafióskiego: Prowincjonalne
polskie nazwy ... j.w" s. 216.
eo C i n c i a ł a Andnej:
Przysłowia
ludu polskiego na Sląsku w Ks.
Cieszyńskim, Cieszyn 1885 s. 11.
!. U l a n o w s k a
Stefania:
Niektóre
materiały
etnograficzne
we wsi
Łuko\vcu. Zbiór wiadomości do antropologii krajowej, Kraków 1884, t. VIII,
dzi al etnologiczny s. 256.
", Wiadomość tę zawdzięczam uprzejmości prof. dra J. Czekanowskieg,J.

�208
209

na pewien czas do tej uprawy. W braku odpowiedniej ilości rąk
do pracy, wobec dużej pracochłonności uprawy bru 30 uprawa
dworska była zapewne uprawą pastewną - być może była b)
odmiana pastewna bru, mohar ~1. Wnioskowanie to przeprowadzone zostało w drodze analogii na podstawie wiadomości z niektórych wsi małopolskich (np. Dębie pow. Dębica). Przypuszczać
też należy, że gospodarstwa dworskie kierowały się w dużej mierze wskazówkami np. Encyklopedii Rolniczej, która pisze o brze,
jako o uprawie obcej: " ... wymaga klimatu cieplejszego, niż
nasz ... dałby się i u nas zaaklimatyzować ... wyłącznie tylko
na pokarm dla trzody chlewnej i drobiu 'Jżytym być może ... " a~.
Mniej stanowcza jest inna relacja: " ... gdzie tylko ziemia nie
za lekka, a rolnik pracy się nie obawia wDlą, przyu8.jmniej li nas,
uprawiać prDso zwyc7:ajne, a nie ber 33. Współcześnie jednak
prasa donosi, że "kaszę jaghną oraz pośledniejszych przymiotów
brzaną dostarczają (do Skały p. mój KK) z Nowego Miasta i Wiślicy"14. Należy przypuszczać, że choć kasza z bru jest jeszcz:~
wtedy przedmiotem obrotu handlowego - producentami jej są
już wyłącznie chłcpi, skoro w samym centrum Judowej uprawy
bru w Tarnowie czasopismo rolnicze pisze, że "ber i sorgo ...
wymagają klimatu cieplejszego a u nas mogą być zasiewane
tylko na paszę zieloną" 35.
Niemniej jednak w ośrodku małopolskim wyodrębnionym prZ2Z
badania terenowe PAE, a przebadanym dokładniej przeze mnie
uprawa bru utrzymała się dość długo w gospodarstwach chłopskich, w trzech zaś wsiach (Grobla pow. Bochnia, Łoniowa pow.
Brzesko i Kipszn.a pow. Tarnów) uprawiano go prawdopodobnie
jeszcze w okresie wypełniania ankiety (1956 r.). Ze ber uprawiano także na wchodzie poza granicami Polski, zwł.aszcza na
j.w., s. 221 (o prosie).
rolnicza, j.w., i Ottó.v Naucny Slovnik, j.w.
;]2 Encyklopedia
rolnicza, j.w.
33 Tyniecki,
j.w., s. 224.
'" Gazeta Kielecka, Kielce 1877 (r. VIII) nr 91, s. 1, dział: "Jarmarki
targi kieleckie".
35 I w s k i: Proso i jego uprawa,
Głos Rolniczy, Tarnów 1901, nr 8, s. 117.
30

Podkarpaciu
świadczą o tym wspomienia informatorów
z okolic Buczacza, Sarn, Kołomyi i Ołyki (na Wołyniu), uzyskam'
od nich w ramach badań PAE już po ich przesiedleniu się na
Ziemie Zachodnie. Oprócz tego n&lt;l uwagę zasługuje fakt, że "bor"
znany był, jako "gorszy gatunek prosa" w Nowogrodzkiem i Ihumeńskiem (mińskie) 3b. Relacja ta uzupełnia tradycje o brze z Kurpiowszczyzny i pogranicza podlasko-lubelskiego, z drugiej jednak
strony zielnik flory litewskiej wymienia tylko proso nie podając
żadnej wiadomości o brze Si, a w językach litewskich nazwa ber
jest w ogóle nieznana 3B. Występowanie tradycji ludowych o brze
i jego uprawie w Małopolsce obrazuje załączona mapka. Wynika
z niej m. in., że w górach nie przechowały się żadne tradJlcje
o nim - nawet nie znana jest jego nazwa. Tym ciekawsze są
powtarzające się relacje z obszarów uprawy bru, że siano g)
więcej w górach. Przy tej rozbieżności faktem jest jedno: że be:
daje się uprawiać w okręgach górskich, w Himalajach rośnie na
wyso'kości ok. 800 m, zaś jego dzika odmiana Setaria viridis (L.)
P. B. do wyookości ok. 3300 m 39.
Wyróżnione na mapce etapy czasowe przyjęte zostały na podstawie dat zaniku uprawy bru podanych przez informatorów.
Chronologia ta ma na celu jedynie zmniejszenie prawdopodobieństwa błędu tkwiącego w określeniach zachowanych w tradycji ludowej. Ostateczne zarZ'.lcenie uprawy bru wiązało się
szczególnie często z pierwszymi latami po wybuchu II wojny
światowej -a
więc z latami dość dobrej koniunktury gospodar-·
czej na wsi małopolskiej. Ciekawie przedstawiają się, uzyskane
z niektóry-ch wsi informacje a w p l' a wad z e n i u uprawy bru
za pamięci żyjącego pokolenia. W większości z nich data wprowadzenia łączy się z wybuchem I wojny światowej. Ponieważ

Por. np. Tyniecki,

al Por. Encyklopedia

"" Kar ł a w i c z Jan: Słownik gwar polskich, Kraków 1900, t. I, s. 64.
'37 J u n d z i ł ł B. S.: Opisanie
roślin litewskich wg układu Linneusza.
Wilno 1811, s. 22-23 wymienia
tylko chwasty:
Panicum
verticillatum,
P. glaucum, P. viride i P. Crus Galli oraz P. Miliaceum (proso).
'" B r li c k n e r Aleksander:
Slownik etymologiczny
języka polskiego.
W&lt;lrszawa 1957, S. 21.
3!l Mowszowicz,
j.w. s. 57.
14 .•LUd",

t. XLV

�211

...

II

j

~
1~

j

~j
,.:

r'

'~
"
~

l~
·
.. ·· ~
~~

..
...

~

~~
~
~
~~

~;~
.:

..

~~ ~
c

; 3
Pl ~
g; '"

I
~
e-.

. . ~!
·· .~ ..-.
~:
. ~:]~

~
~
" ..
~
~ ""
"
u

&lt;J

I?

O)

e-.

o

'O

-

...,

e-.

lO

'"

OD

o

"

~~
11~ _.
~~ 'a ~
;--; :'" ~~ ~~,~
~~~~
~

&lt;!l

&lt;l

o

tl~

"

3~

c

C"

.

d

•
a

c

~

""

to

&lt;o

V)

'n

'"

'Q

lO

,
~

i

•..

O;

....

&lt;Il

Ol

;:J

.,

bIl

:;2

;U

~
e

I~

.,e-.

'O
Ol

:&gt;;

o,

e-.

.,
e-.

.,
e-.

"e-.

~

aJ

co

a lG
'"

'O

e

O-

&lt;;;

...,
e-.

.•.e-.

'o
'q'

e-.
O&gt;

e-.

o

to

O;

'"

to

'"

lO

-IX

'&lt;'

'"

V)

In

..,
'O

"...,

;&gt;,
g.

::i}2

•..•• V&gt;

'O •...•

o

&gt;,p.

;: .~

a:::
::l o

•

H

~I

tU

Q)

'O.
rts
tU...,
N.!&lt;:
"''O

.o O

00.

&gt;,
c-i Po
Ol
co
S

.,

e-.

"

::l
V&gt;
ro
Cll:;j

~ ~~ El
s:i
'u;&gt;,
~
c
;:
'C
&gt;,.
~

co

I

..

C'l

~ Cti&lt;
~ o
e C/J
~

ap..

O;

'"

H

;:l

e

&lt;Il

:.:li

tU

c

f;i

~ k
e-.

'H

o b.(}
o o

0.5
g~

bO

- :g

'"

C

N

.~

.•..;:: o
Ol

~I

lO

f

e

bIl

...,
"

o

.~

.,
N

,~--"

I

o

'o(J
&lt;V

c

~

i

C

o

¢

&lt;El

'O
lO

k

a,
o

.o •..• ::J

§

to

~
~~
~
~
~: ~

o

e-.

N

J

;1
:1

U

zarówno tradycje z innych wsi jak i archaiczność stosowanych te&lt;::hnik uprawy i samej uprawy bru zdają się przema\viać za tym, że
ber uprawiano na tym terenie od niepamiętnych czasów - nasuwa się przypuszczenie &lt;::zyowo "wprowadzenie" uprawy bru
nie było tylko nawrotem do uprawy tego zboża w związku z głodowymi latami I wojny. Nawrót ten usprawiedliwiony dużą plennością bru jest tym prawdopodobniejszy, że dla okresu 19141919 r. tj. dla lat głonowych istnieją także relacje o nawro&lt;::ie
do tak prymitywnej formy zdobywania pożywienia, jak zbiera··
nie dzikkh odmian bru (Setaria gIauca i Setaria verticillata)
40.
Powiązania bru ze zbieradwem podkr€Śla też przytocz,ona już
opinia de C o n d o Ile, że ber znany był jako pożywienie wcześniej
niż uprawa roli. Można tu również przypomnieć nazwę szczypanki,
którą Rostafiński tłumaczy: "Trzebaby przypuścić, że ber (prawdopodobniej, jako proso) obszczypywano,a pozostałe obsadki kłasów do czegoś używane nazywano w XV w. sz&lt;::zypankami" 41.
Sprawę tę wyjaśnia w dużym stopniu Kluk w ustępie: "Ber ... nie
dojrzewa razem, więc się tylko d()jrz.ałe wier&lt;::hy po &lt;::zęścipozrzynają i na czym rozścielą, a po zebraniu wszystkiego zaraz się
wymłócą, ziel·e zaś bez w1erz,chów zbierze się, wysuszy ,j zda się
dla krów" 42.
Śladami dawnej uprawy bru może też być występowanie chwastówo tej nazwie w prosie. Wiadomośd o uprawie bru są cz.asem
dość chwiejne a rozmiary tej uprawy były już za pamięci ży.iącego pokolenia bardzo niewielkie. Przed 1900 r. uprawiano ok.
5-8 ha bru we wsi liczącej ok. 200 gospodarstw, zaś rozmiary
uprawy bru w poszczególnych gospodarstwach wahały się w granicach 0,5-5 a. Ber uprawiali przeważnie małorolni 43, jak brzmią
rela~je z większości wsi: tylko w niewielu wsiach stwierdzono,
że ber uprawiali wszyscy bez względu na stan majątkowy. W kilku
40
41

14'

Maurizio j. w.
Rostafiń~ki:

Symbola ... j. w. s. 110.

42

Kluk j. w. t. III s. 136.

43

Por. TY!liecki, j. w. s. 221 o prosie.

�212

!
f

l
l

Il
I

innych wsiach uprawą tą zajmowali się przeważnie bogatsi H.
Z nawyku w niewielkich rozmiarach siali ber zwykle na własne
potrzeby gospodarze starzy. Tradycje okazywały się nieraz żywsze niż sama uprawa: często nie znajdowano bru u gospa:larzy,
którzy wedle innych informatorów mieli go jeszcze uprawiać.
Tylko w dwóch wsiach (Wyżyca pow. Bochnia i Brzozowa pow.
Tarnów) uda lo się uzyskać kło.'&gt;ybru.
.
Sposób uprawy bru jest bardzo podobny do uprawy prosa.
Charakteryzuje
go w większości relacji wybór dobrej, niezachwaszcZ{)nej ziemi, konieczność plewienia oraz troska o drobne
ziarno, które mogło być łatwo niszczone przez ptactwo lub rozsypywane przy zbiorze. Większość relacji podkreśla, że ber udaJe
się najlepiej na ziemi "wypoczętej" (nowiny ,ugory) 45, a w ogóle
wymaga ziemi dobrej, dobrze uprawionej i oczyszczonej. W zdecydowanej mniejszości są opinie, że ber nie potrzebuje dobrej
ziemi, że wystarczają mu gleby piaszczyste i kamieniste 46a kilka
relacji podkreśla tylko, że nie wymaga on tak dobrej gleby, jak
proso. Rozbieżne są opinie - i to zarówno chłopów rolników,
jak i zawarte w piśmiennictwie - co do wytrzymałoś.ci bru na'
wilgoć. Niektórzy twierdzą, że jest on wytrzymały na nadmiar
wilgoci 47, inni - że lubi wilgoć w miarę 48, jeszcze inni - że
nie lubi zbytniej wilgoci 49a nawet jest wytrzymały na posuchy 50.
Aby uzyskać dobry urodzaj i oszczędzić pracy przy plewieniu
siano ber przew,ażnie po roślinach okopowych ("na ziemniaczyskach") albo na ziemi zleżałej po ugorze. Na "nowiznach" trzeba
było w jesieni, z końcem wrześrria, lub z początkiem października
.,spokładać" cienko ziemię, "zeby te kotury przeschły, potem
rozwlic te kotury bronami", z końcem października zaorać, a na
4ł C y b u l s k i Napoleon:
Próba badań nad żywieniem się ludu wiejski:;!go
w Galicji, Kraków 1894 s. 1.31-132 pisze też o pro~ie że uprawiali je przeważnie zamożniejsi.
M. Por. Syrennius
j. w. s. 1010.
46 Por. Syrennius
j. w. s. 1010, Kluk j. w. s. 136.
•• Por. Ekielski, j. w. s. 123.
'F
Por. Encyklopedia rolnicza j. w.
4' Por. Syrennius,
j. w. 5. 1010, Kluk j. w. s. 136.
&gt;lI Por.
Tyniecki j. w. s. 224.

wiosnę z początkiem maja spulchnić radłem lub kultywatorem
j zasiać. Przy jesiennej
orce nawożono pod ber przeważnie obornik, chyba że ziemia była uprzednio dostatecznie nawożona pod
okopowe lub wypoczęta przez ugorowanie. Siano ręcznie rzutem
a ponieważ ziarno bru jest bardze· małe -- rzucano nie garścia
lecz szczypty ujęte w trzy palce, stąd siew bru należał do czyn':
nOści trudnych i wymagał pewnej sprawności. Znana była tylko
polna uprawa bru; tłumaczono to tym, że ber zasiany przy domu
w ogrodzie zostałby zniszczony przez dzikie i domowe ptactwo.
Tylko w jednej wsi (Szufnarowa paw. Strzyżów) stwierdzono, że
Ler uprawiano w polu lub w ogrodzie, a w jednej (Bogucice pow.
Bochnia) - że siano go w polu, ale blisko domu by móc go oganiać od ptaclwa. Nie stwierdzono nigdzie rozmyślnego zasiewania
mieszanki bru z prosem, zdarza się jednak że w miejcowościach,
g:lzie zarzucono już uprawę bru pojawia się on w p.rosi-ei wtedy
przeważnie nie jest wyrywany ani odrzu'cany, lecz zbiera się go
i przerabia wraz z prosem. Plewiono ber w miarę potrzeby
j w zależności od zachwaszczenia
ziemi 1-3 razy. Sprzątano go
z p·ola za pamięci żyjącego pokolenia zawsze sierpami, nawet już
wtedy, gdy inne zboża koszono. Informatorzy uzasadniają to tym,
że ziarno bru łatwo wysypuje się z kłosów i koszenie spowodowałoby znaczne straty - zresztą bru było zawsze niewiele, tak
że zżęcie go nie stanowiło zbytniej straty czasu. W pow. bocheńskim do ok. 1914r. utrzymał się zwyczaj suszenia bru "na pasy"
tj. poukładanego pasami na zagonach. Później zaczęto wiązać
ber w "kawiarki" i stawiać w kopice zwane "chłopami". Stawiano ich razem tyle, ile dało się postawić uważając tylko, żeby
był między nimi przewiew; ustalonej ilości "kawiarek" w jednym "chłopie" nie było. Każda taka kopica była nakrywana "chocholem" zrobionym jednak nie z bru, lecz ze słomy żytniej lub
pszennej, gdyż snopek z bru byłby zniszczony przez ptactwo.
Po przeschnięciu w polu zwożono ber do stodoły i od ra/w młócono
l·ekko cepami, by nie zmiażdżyć dość mi~kkiego ziarna.
Prace związane z uprawą roli, siewem, nawożeniem zwózką
ł .
..
'
,
m ocemem oraz obrobką przy pomocy stępy wykonywali mężczyźni, kobiety zaś plewiły, żęły, niekiedy młóciły.

�214
Rozmiary

215
i zanik uprawy

bru przedstawiają
z dwóch wsi:

przykładowe

zestawienia

Wyżyce pow. Bochnia:
nrów 94, użytków rolnych 289 ha
Łoniowa pow. Brzesko:
przed 1900 r.
8,5 ha
nrów 250 użyto raIn. ok. 700 ha
ok. H1l4 r.
2,5 ha
ok. 1890 r.
" ha
ok. 1920 r.
1,5 ha
ok. 1914 r.
.5 ha
ok. 1!ł39 r.
0,5 ha
ok. 1956 r.
1 na
(dane szacunkowe wg. oceny informatorów).

¢

.'i

I

t.

i

\I.

Zbiory bru były przechowywane i - jak stwierdza znakomita
wi~kszość relacji przerabiane w miarę potrzeby na kaszę
s~uząc.ą jako poży.wienie 51. Tylko w jednej wsi Dębie pow. DębIca, Jak wspommano poprzednio uprawiano ber za przykładem
d.wor~ i w związku z tym używano go wyłącznie na paszę, za-o
siewaJąc w mieszance z wyką. W kilku wsiach informatorzy
podali, ~e ber służy też jako pożywienie ptactwa domowego 52.
NarzędZIem do przeróbki bru na kaszę była w większości wsi
stępa ("stepa", "stempa") nożna (w pow. Bochnia, Brzesk,o, Dąbrowa Tarnov\lska, Strzyż ów) lub ręczna (pow. Brzesko, Dąbrowa
Tarnowska, Przemyśl). Kaszę z bru nazywano przeważnie "kaszą
br~~ną" 53,. "b:z.a~ką", lub "szarą kaszą" odmieniając nazwę
:oslm~ naJczęsCle] "ber, bru" a nie "ber, beru" ;34. Nazwa "ber"
Je~t. uzywan~ w~z~dzie, gdzi.e zachowały się tradycje uprawy tej
rosImy. ObOk me] występuJe czasem nazwa "browe proso", lub
(raczej żartobliwie) "kocie ogony" (por. niemieckie "Fuchsschwanz"). K.aszę z bru nazywano też niekiedy - ,podobni'e jak
kaszę z prosa "jagłami"; znana też była nazwa "prażoki". Ta
ostatnia nazwa jest być może znów reminiscencją dawnych zbiorów niedojrz~łego ziarna jako pożywienia głodowego, które sual Por. też Gutkowski
s. 136.

j. w. s. 308; Syrennius

j. w. s. 1010, KI k .
u J.

W.

Por. Kluk j. w. s. 136; Encyklopedia
Rolnicza j. w.
Tak nazywa ją też Syrennius, j. w. s. 1010.
M Jak. podaje
też Bruckner j. w. s. 21, a nie jak podaje Karłowicz: Słowl!ik
gwar, J.. w. t. I s. 64; K o s i ń s k i Władysław: Słowniczek Prowincjonalizmów
z okolIc Krakowa, Bochni i Wadowic, Materiały
do Słownika Prowincjonalizmów Polskich L Kraków 1876, s. 38.

szono następnie na słońcu lub w piecu na tzw. praż,mo, nowe
krupy 55. Wydaje się to tym prawdopodobniejsze, że ber dojrzewa
nierównomiernie. Większość informatorów ocenia kaszę z bru,
jako pożywienie niesmaczne, względnie mniej smaczne od kaszy
z prosa, ostre, wodniste i mało pożywne 56. Lubili tę potrawę
przeważnie ludzie starzy, przywykli do niej; mówili że ma przyjemny "przykwaskawaty" smak i że jest zdrowym pożywieniem.
Kaszę z bru "tajono", tj. gotowano na wodzie, na gęsto, a następnie jedzono w kawałkach zalanych serwatką, wodą, mlekiem
lub omaszczoną. Oprócz tego gotowano tę kaszę na rzadko, na
mleku. Były to potr;awy powszednie.
Kaszę z bru spożywano też i przy okazjach świątecznych, np. na
weselach podawano "tajoną" kaszę z bru, zalaną rosołem z "flakami" tj. pokrajanymi kawałkami mięsa 57. Potrawami wigilijnymi
były: kasza z bru, ugotowana na rzadko na wodzie lub na mleku,
nieomaszczana, okraszona suszonymi śliwkami i gruszkami, a na
Wołyniu także pierogi i gołąbki z kaszą z bru.
Sloma z bru była według opinii informatorów dość ostra i nie·zbyt wysoko ceniona jako pasza, niemniej jednak przeważni-e
używana była właśnie jako pasza względnie jako ściółka. W kilku
wsiach stwierdzono tradycyjne wyrabianie z tej słomy - podobnie jak ze słomy z prosa - szczotek do bielenia chałup.
Mniej więcej na lata 1900-1925 a zwłaszcza na lala po I wojnie światowej przypada pojawienie się w większości przebadanych
wsi lub w ich sąsi.edztwie pi-erwszego młynka do omielania kaszy.
Były to specjalne urządzenia przy młynach lub młynki robione
własnym przemysłem i poruszane kieratem, a nawet ręcznie.
Określano je czasem nazwą gwarową jagielniki.
Podkreślić należy, że we wszystki'ch wsiach z których uzyskano dane data
wprowadzenia młynka do obróbki kaszy jest wcześniejsza, niż
data zarzucenia uprawy bru, a Vol kilku wypadkach stwierdzono

a2

53

Maurizio, j. w.
Podobnie ujemną ocenę podają też Syrennius,
j. w. s. 1010, Kluk,
j. w. s. 136.
57 "Kaszę
z flakami"
(ale nie wiadomo jaką) podaje, jako potrawę
weselną we wsi Wola Dżwińska pow. Bochnia Cybulski j. w. s. 147.
55

56

�217

216
dalsze posługiwanie
się stępą, specjalnie
przy obróbce bru, mimo
jstnienia
w okolicy młynka. Wielu informatorów
podkreślało,
że
ziarno bru jest bardziej miękkie i łatwiejsze
do obróbki niż ziarno
prosa ós. Fakt ten przy tak prymitywnym
narzędziu
obróbki
jak
stępa mógł być jednym
z czynników
utrzymywómia
się uprawy
mimo, że był on oceniany
niżej od podobnego
w uprawie,
ale nieco
t wardszego
do obróbki
prosa. Wprowadzenie
młynków
uwalniających
chłopa od pracy przy obróbce
kasz mogło być jednym
z czynników
zarzucenia
uprawy
bru.
Ziarno
bru do siewu
i do omielenia
było podobnie
jak
proso specjalnie
przygotowywane
przez
przepalanie,
luh
moczenie.
"Odmi,etllo
sie na osiecllu i palili sUomą takie mau~
ognisko
i przepalali
ber do siewu,żeby
sie nie zaśniecili".
Robiono to w ten spl)sób, że do kupki ziarna
przytykali
płonący
wiecheć
słomy
i sypali
ziarno
garściami
przez ogień,
aż cała
kupka
się rozgrzewała.
Do siewu wybierano
też ziarno sypiąc
je na wodę i pozostawiając
na ten cel tylko ciężkie, tonące we
wodzie ziarna 59. Także przed obtłukiwaniem
w stępie ber moczono
lub prażono
w "brytwannie,
w piecu po chlebie",
żeby łaski
łatwiej
odchodziły,
zaś po obróbce
oddzielano
"jagły"
od "mątolin"
przy pomocy
sita, lub przez "opuwanie"
(podrzucanie),
uzyskując
czystą "kaszę brzaną".
Przepalaniu
ziarna bru nadawano
niekiedy
znaczenie
magiczne,
okadzając
ziarno
siewne
mirrą
i kadzidłem
święconvm
na święto
Trzech
Króli
żebv
wróble nie zdziobatty,
żeby ~ie nie śnieciUo" 60. Kasza z br~, p~_
dobnie jak i kasza z prosa była czasem potrawą
obrzędową,
spożywaną
w wigilię
Bożego Narodzenia.
Kłosy bru święcono
też
w wiązance
z innymi
zbożami na ś\vięto Matki Boskiej
Zielnej.
Omaszczoną
kaszę z bru przykładano
czasem na stłuczenia,
luh
na "oberwanie"
61.

t

I
i

Choć odmienną opinię wyraża Tyniecki j. w. s. 224; Kluk j. w. s. 130.
Oba sposoby podaje też Ekielski j. w. s. 123.
60 Lubasz pow. Dąbrowa
Tarnowska.
HI
Zawada Uszewska pow. Brzesko. Por. znaczenie sClągające i tamujące krew, przypisywane
kaszy z bru przez Syreniusza, j. w. s. 1010; Marcina z Urzędowa j. w. s. 233, choć brak wzmianek a leczniczej mocy oru
5S

50

Niewiele
udalo się uzyskać ludowych
powiedzeń
i gadek, dotyczących bru: znane jest życzenie,
aby ktoś miał tyle dzieci, "ile
ziarnek
w klIosiu bru" G?, powiedzenie:
"ta kasa smakuje
jak
brzano" I):J. Na
Śląsku
Cieszyńskim
zanotowano
przysłowie:
"Dzisia tego jako ber, jutro tego jako źber" 61. Podkreślenie
plenności bru zawarte
jest też w przysłowiu:
"Kto sieje proso, ten
chodzi boso, kto sieje ber, ten będzie żer" 55. Z piosenek
o brze
najbardziej

znana

jest:

"Poleciała przepióreczka
'to proso, w proso,
a ja za nią nieboraczek boso, boso,
Uciekla mi przepióreczka
w ber, w ber,
a ja za nią nieboraczek
pa7'ę butów zder, zder!"
N a terenie

Małopolski

znana

jest

piosenka

61

podobna:

.,W polu ber, w pol'u ber,

W polu ber, w polu ber,

Na porębie proso,
Kup mi Jasiu buty
Niech nie chodze boso!

Na porębie manna,
Kup mi Jasiu buty
Niech ja będę panna!"

Powiązanie
l:;odkreśla

uprawy

bru

ze starszym

pokoleniem

i jej

~i

dawność

powiedzenie:

"Bab cyna. kasa, dziadków ber,
Dobre jedzenie niby hej!" O~
w pracach lekarskich, takich jak S p i c z y ń s k i H.: O ziołach i mocy ich,
Kraków 1556, lub S z a r f f e n b e r g M.: Herbarz, Kraków 1568.
62 Strzelce
Małe pow. Brzesko.
fl3 Stawiany
pow. Pińczów.
fl' Cinciała
j. w. s. 11 nr 185.
6" Zdunek
pow. Ostrołęka.
66 KrE;gi Stare
pow. Pułtusk, Gostkowo pow. Pułtusk,
Swierże pow.
Ostrów Mazowiecka. Łyniew pow. Włodawa, Zdżary pow. Dąbie; piosenkę
wa też repatriant ze wsi Sośnik pow. Sarny (Wołyń) i on jeden zna znaczenie nazwy "ber".
67 M a z u r
Józef: O miłości u ludu w życiu i pieśni. Lud, Lwów 1902
t. VIII s. 231 (z wsi Trzęsówka pow. Kolbuszowa); K a l b e r g Oskar: Lubel~kie, Kraków 1884 t. II s. 50 nr 47 (ze wsi Frampol k. Dzwoli): Lipnica
Dolna pow. Bochnia.
68 Jadowniki
pow. Brzesko.

�218

219

Powtarza się też ctoszukiwanie się w pomruku
"Mru, 7nru,
Wory owsa, miarka

bru!"

kota słów:

69

T.a ost~tnia gadka jest a tyle ciekawa, że zawiera powtórne
sk.oJa.rzeme. bru .z kotem (por. nazwa "kocie ogony"). Poza wymle~lOnyml - mnych funkcji obrzędowych, leczniczych, czy
maglcznych bru nie stwierdzono. Ciekawe skojarzenie nasuwa
nazwa "kasza brzana": "brzana" to także gatunek bardzo ośdste~
~yb~ (ba1rbus), pospolitej w dorzeczu Wisły, a powia,rlza się okre~
slelllle ka:szy z bru, że je.st to kasza "osha"; "brzana" Oiln,al(::za
t€~ w gw.arze wsi małopolskich i przedmieść Krakowa ładną
dZlewcz~nę (por. określen'ie gwarowe "ra:zówka" w tym samym
zlnaczemu).
Jeżeli chodzi o czynniki utrzymywania się uprawy bru w gosp~~arstwach chłopskich w Małopolsce, to chyba na pierwszym
mle~scu trzeba wymienić jego dużą, większą niż prosa plenność.
Zarowno uprawa bru, jak i prosa były pracochłonne. Nie odgrywało t-o chyba większej roli w przeludnionych i rozdrobnionych
gospodarstwach
chłopów małopolskich, których największym
p~oblemem było uzyskanie z karłowatego gospodarstwa jak najwlększych plonów, aby wyżywić rodzinę. Oba zboża udają się
dobrze na ugorach i nowinach, a więc w zupełnie prymitywnych
warunkach uprawy. Jednakże według opinii większości informatorów ber odznacza się nie tylko większą jeszcze niż proso plennością, ale jest też mniej wymagający, jeżeli chodzi 00 warunki
glebowe i daje się łatwiej obrabiać na kaszę przy pomocy stępy,
gdyż ma miększe ziarno. Niektórzy starzy chłopi uprawiali też
ber z nawyku. Z drugiej jednak strony kasz'a z bru uchodził2
'Za o wiele mniej smaczną i pożywną, niż kasza z pros:a. Dlatego
ber uprawiali przede wszystkim ludzie ubodzy - ze względu na
plenność tego zboża, (którą podkreślają m. in. nawet gadki i przysłowia). Z pomiędzy prosa i bru wybór padł już oddawna na
69 Dziewin
Przemyśl.

pow.

Bochnia,

Łoniowa

pow.

Brzesko,

Nienadawa

pow

proso, i dlatego najczęstszym uzasadniem€m zarzucenia uprawy
bru podawanym przez informatorów jest to, że kasza z bru jest
mniej smaczna, niż kasza z prosa. Dlat.ego też trudno mówić
a jakichś przyczynach zarzucenia uprawy bru: po prostu zmieniły
się warunki, które stanowiły rację bytu tej uprawy. Wystarczyła
trochę lepsza koniunktura gospodarcza wsi, by plenność tego
zboża i jego małe wymagania, jeżeli chodzi o glebę przestały
być argumentem
decydującym dla produkowania tego mniej
smacznego i pożywnego od prosa pożywienia. Wielu małorolnych,
spośród których rekrutowali się głównie rolnicy, uprawiający
ber - znalazło zarobek w miastach. Uprawa bru, przeznaczona
wyłącznie na własn-e potrzeby ustfwow,ala rozwi:jrującej się oor,az
bardziej i ogarniającej nawet drobne gospodarstwa rynkowej
kalkulacji. Postęp techniczny rolnictwa wypierał zboże, wymagające posługiwania się sierpem, cepem i stępą. Jednym z czynników zarzucenia uprawy bru było też chyba wprowadzenie
młynków do obróbki kasz, które umożliwiły otrzymywanie bez
dodatkowego nakładu pracy lepszej kaszy z prosa.
Reliktowa uprawa bru w gospodarstwach chłopskich w Małopolsce w XX w . .stanowi jesz,cze jeden przyczynek do dziejów'
ich tradycjonalizmu,
gospodarczego zacofania i specyficznego
prymitywnego dążenia do samowystar'czalności.
Zebrane materiały nie pozwalają jednak na stwierdzenie, czy uprawa bru jest
na ziemiach polskich nieprzerwaną kontynuacją zwyczaju archaicznego, czy też stanowi jeden z jego nawrotów.
Wykaz

1.

miejscowości,
S.

P.

24

29

2.

24

31

3.

24

32

4.

24

37

5,

25

35

6.

26

29

p.
XVI
XII
XVI
XII
XIII
XIV

z których zebrano dane a uprawie
tur PAE (por. mapka)

bru

wg. sygna··

Januszewice
pow. Włoszczowa (PAE, B. Olszowy,
H. Gorczyńska)
Słupia pow. Jędrzejów
(PAE, B. Bazielich)
Wola Podleśna
pow, Miechów
(PAE, A. Zambrzycka)
Obidowa pow. Nowy Targ (PAE)
Kornatka
pow. Myślenice
(PAE)
Promnik pow, Kielce (PAE, B. Olszowy, H. Garczyń ska)

�220
7.

26

31

XI

8.

26
26
26

31
32

XII
IX
XIV

9.
10.
11.
12.
13.
14.

26
26
26
26

32
33
33
34
34

IV
XI
VI
XI

15.
16.
17.
18.
19.

26
26
26

34
34
34

XII
XIV
XV

20.
21.

25.

26
26
26
26

35

26.

26

36

27.

36

28.

26
26

29.

27

30

30.
31.

27

31

27

34

IV
III
IV
XIII
IV

Z2.

27

34

V

22.
23.
24.

35
35
35

37

II

VIII
XII
XVI
III

33.
34.
:i

r

I!.'••.,.·.

35.

27

34

X

36.

27

34

XII

37.

27

34

XV

38.

27

35

I

40.
41.

27

35

IX

27

35

X

42.

27

35

43.

27

35

44.

27

35

45.

27

37

XIII
XIV
XV
XI

46.

28

31

V

39.

Borszowice
pow. Jędrzejów
(PAE, B. Olszowy
H. Gorczyńska)
Kije pow. Jędrzejów (ankieta)
Węchadlów pow. Pińczów (ankieta)
Dzierążnia pow. Kazimierza
Wielka (PAE, B. Olszowy, H. Gorczyńska).
Łęka Zabiecka pow. Kazimierza
Wielka (ankieta)
Kazimierza
Wielka (ankieta)
Grobla pow. Bochnia (ankieta)
Wyżyce pow. Bochnia (PAE, bad., ankieta)
Bogucice pow. Bochnia (bad., ankieta)
Mikluszowice
pow. Bochnia (bad.)
Bratucice
pow. Bochnia (bad., ankieta)
Baczków pow. Bochnia (bad.)
Gawłów pow. Bochnia (ankieta)
Gawlówek pow. Bochnia (bad.)
Dziewin pow. Bochnia (ankieta)
Proszówki pow. Bochnia (bad.)
Jasień pow. Bochnia (ankieta)
Leksandrowa
pow. Bochnia (ankieta)
Lipnica Dolna pow. Bochnia (PAE)
Bytomsko pow. Bochnia (ankieta)
Iwkowa pow. Brzesko (ankieta)
Łukowica pow. Limanowa
(PAE)
Wilków pow. Kielce (PAE, St. Bronicz)
Stawiany pow. Pińczów (ankieta)
Otfinów pow. Dąbrowa Tarnowska
(ankieta)
Strzelce Małe pow. Brzesko (ankieta)
Strzelce Wielkie pow. Brzesko (bad.)
Szczurowa pow. Brzesko (ankieta)
Borzęcin pow. Brzesko (bad.)
Wola Radlowska
pow. Brzesko (PA E M. Pokropek, bad.)
Bielcza pow. Brzesko (ankieta)
Mokrzyska pow. Brzesko (ankieta)
Jadowniki
pow. Brzesko (ankieta)
Uszew pow. Brzesko (ankieta)
Łoniowa pow. Brzesko (ankieta)
Zawada Uszewska pow. Brzesko (ankieta)
Tworkowa pow. Brzesko (ankieta)
Filipowice pow. Brzesko (ankieta)
Frycowa pow. Nowy Sącz (PAE, I. Nizińska)
Głuchów pow. Chmielnik
(PAE, J. Furdyna)

221
47.

28

33

I

48.

28

33

IV
VI
VII
VIII
XIII

49.

28

33

50.
51.

28
28

33
33

52.

28

35

53.
54.

28

36

I

55.

28

36

II

56.

29

29

57.

29

31

XIV
VI

58.

29

32

59.

29

32

60.
61.

29
29

33
34

62.

29

34

63.

29

36

II

64.

29

37

65.

30

29

66.

30

31

VII
XVI
XII

67.

30

34

68.

30

34

V

69.

30

35

70.
71.

30
30

34
34

VII
IX
XIII
VI
XII

72.

30

35

73.

30

35

I

XIII
III
X

XVI

II

74.
75.

30

35

76.
77.

30

35

XV
XVI

78.

30

36

III

80.

30

36

IV

81.

31

33

I

82.

31

34

V

83.

31

35

84.

31

36

85.

32

29

IX
X
XV

36.

32

31

X

87.
88.

32
32

32
34

XIV

79.

X

Welnin pow. Busko-Zdrój
(PAE, J. Furdyna)
Świdrówka
pow. Dąbrowa
Tarnowska
(ankieta)
Otmęt pow. Dąbrowa
Tarnowska
(ankieta)
Lubasz pow. Dąbrowa
Tarnowska
(ankieta)
Dąbrowica
pow. Dąbrowa
Tarnowska
(ankietd)
Brzozowa pow. Tarnów (PAE, M. Pokropek)
Siemiechów
pow. Tarnów (ankieta)
Kipszna pow. Tarnów (ankieta)
Ciężkowice pow. Tarnów (ankieta)
Nosów pow. Opatów (PAE st. Bronicz)
Bogoria pow. Staszów (ankieta)
Rytwiany pow. Staszów (ankieta)
Biskupice pow. Busko (ankieta)
Łysaków pow. Mielec (PAE M. Pokropek)
Jaźwiny pow. Dębica (PAE M. Pokropek)
Dębica (ankieta)
Szerzyny pow. Jasło (PAE, I. Nizińska)
Bartne pow. Gorlice (PAE, L Nizińska)
Potok pow. Opatów (PAE, O. Mulkiewicz\
Bogoria pow. Sandomierz
(PAE, O. Mulkiewic7.)
Dąbie pow. Dębica (ankieta)
Bobrowa pow. Dębica (ankieta)
Ocieka pow. Ropczyce (ankieta)
KazIów pow. Dębica (ankieta)
Gawrzylowa
pow. Dębica (ankieta)
Brzeziny pow. Ropczyce (ankieta)
Niewodna pow. Strzyżów (ankieta)
Szufnarowa
pow. strzyżów
(ankieta)
Cieszyna pow. strzyżów
(ankieta)
Kozlówek pow. strzyżów
(ankieta)
Kalembina
pow. Strzyżów (ankieta)
Twierdza pow. Strzyżów (ankieta)
Glinik Dolny pow. Strzyżów (ankieta)
Łęki Strzyżcwskie
pow. Krosno (PAE, A. Kowalska Lewicka)
Komorów pow. Kolbuszowa (PAE O. lVIulkiewic;:)
Czarna pow. Dębica (PAE, M. Pokropek)
Obrzechów pow. Strzyżów (ankieta)
Krosno (ankieta)
Wyżnica pow. Kraśnik (PAE I. Nizińska)
Jastkawice pow. Tarnobrzeg (PAE, A. Zambrzycka)
Jata pow. Nisko (PAE A. Zambrzycka)
Łąka pow. Rzeszów (PAE, A. Zambrzycka)

�222

Il

89.

32

35

XV

90.
91.

32
32

36
37

XIV
XI

92.
93.

33
33

30
34

IV
VIII

94.

33

35

XV

95.
96.
97.
98.

33
34
34
34

36
31
32
37

XIII
V
XIII
III

W nawiasach
podano nazwiska

Futoma
pow. Rzeszów (PAE, A. Kowalska-Lewicka)
Górki pow. Brzozów (ankieta)
Niebieszczany
pow. Sanok
(PAE A. KowalskaLewicka)
Stawce pow. Krasnystaw
(PA E 1. Nizińska)
Gniewczyna pow. Przeworsk
(PAE, A. Kowals1caLewicka)
Nienadawa
pow. Przemyśl
(PAE A. KowalskaLewicka)
Ulucz pow. Sanok (ankieta)
Zdzisławice
pow. Janów
(PAE, A. Zambrzycka)
Potok pow. Biłgoraj
(PAE, A. Zambrzycka)
Pacław pow. Przemyśl
(PAE A. KowalskaLewicka)

podano nazwiska badaczy terenowych
- badania prowadził autor.

PAE.

Gdzie

T ADEUSZ SEWERYN

ŁOWIECKIE

nie

,

.j.

i

I
i

J

li

;

,:

.~

.•. ....

"

SPOSOBY

WABIENIA

Sztukę rozfoznawania i naśladowania gł0Sów zwierząt wykorzystywał człowiek do celów łowieckich już od naj dawniejszych
czasów. Ukryty w gęstych zaroś.lach, wykrotach, plątawie gałęzi,
dziuplach lub jaskiniach czyhał na przywabianą zwierzynę albo
podchodził ją, grał na jej nerwach, na popędach erotycznych,
społecznych i innych lub kusił zdradliwymi głosami - by potem
ubić ją z bliska.
Pierwotnie posługiwał się w wabieniu jedynie głosem własnym .
W sztuce tej jeszcze niedawno niektórzy łowcy ludowi i pasterze
dochodzili do zadziwiają~ej wprawy i z doskonałym efektem potrafili naśladować głosy różnych zwierząt: kwak dzikich kaczek
wszelakich gatunków, syczący bżyk kaczorów, świstanie kuliga,
ciurkanie dzięcioła, kokanie cieci-orki, hukanie sowy, bek sarniątek, gdziukanie dzików, wycie wilka z wszelkimi ponurymi falowaniami, kniazienie zajęcy, przeróżne leśne śpiewy, niesamowite
skrzekoty, zawodzenia i kwileni.a. Lud dawno już rozróżniał
dobrze te głosy przyrody, jeśli wiedział, że czajka kiwita, żuraw
grduka, słonka chrapi, kawka pIegata, sroka szczegoce lub
krzekce, puh:::.cz woła. lub huka, sowa pódżka, włochatka wiwa,
a karliczka pupa, kuropatwa ciryka, skowronek dzwoni lub prZ2pieruje, dudek duda, wróbel ćwierka itp.
Wabienie ustami
Pierwsze mIeJsce w tej sztuce zajmują tak zwani w języku
łowieckim n a t u r a l i ś c i czyli wabiący ustami, bez pomocy
specjalnych instrumentów.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6066" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6046">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3ca9f60eed5683041ca7ce5e7b939e00.pdf</src>
        <authentication>791322add0a5da80547dad3b239b9ee9</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72330">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1302</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72331">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72332">
                <text>1972</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72333">
                <text>Afganistan - rolnictwo</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72334">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1202</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72335">
                <text>Uwagi nad rolnictwem środkowego Afganistanu / LUD 1972 t.56</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72336">
                <text>LUD 1972 t.56, s.161-188</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72337">
                <text>Wolski, Krzysztof</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72338">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72339">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72340">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="72341">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72342">
                <text>II. A R T Y KUŁ

Y,

O M O W I E N I A,

M A T E R I A LY

Lud,

t. 56, 1972

KRZYSZTOF WOLSKI

UWAGI

NAD ROLNICTWEM
NA PODSTAWIE

ŚRODKOWEGO

BADAŃ TERENOWYCH

AFGANISTANU
Z ROKU 1969

Poniższy artykuł, będący wynikiem
obserwacji
terenowych
z późnych
letnich miesięcy roku 1969, nie rości sobie pretensji do wyczerpania wszystkich zagadnień związanych
z rolnictwem,
zwraca jedynie uwagę na niektóre problemy silniej rzutujące na charakter
afgańskiej
specyfiki agrarnej. Marginesowo zostaną tu potraktowane
zagadnienia
hodowlane, pomimo że ta dziedzina narodowej gospodarki wysuwa się w Afganistanie
na
miejsce czołowe, a niektóre gałęzie hodowli zwierząt dostarczają
produktów mających
pierwszorzędne
znaczenie
w handlu
światowym.
Może
właśnie dlatego, że chów zwierząt w Afganistanie
i oparty na produkcji
zwierzęcej
eksport dywanów,
kilimów i futer (karakuły)
predominuje
\V obrazie
ekonomicznym
i jest powszechnie
znany, zajęto się dziedziną
inną, dziedziną upraw roślin, jako zapoznaną domeną rolnictwa
Afganistanu.
Badania nad rolnictwem w Afganistanie l przeprowadził
autor jako kontynuację swych wcześniejszych
poszukiwań
terenowych
w Beludżystanie,
Sindzie, Bahawalpurze
i Pendżabie
(Pakistan Zachodni) oraz Gudżeracie,
Radżastanie, Pendżabie i Kaszmirze (Indie) i Nepalu w latach 1960-1961,
1964 i 1967. W Afganistanie
przebywał autor latem 1969 r. w następują1 Wypadnie
mi złożyć serdeczne podziękowanie
p. mgr. Mieczysławowi Ptaśnikowi, dyrektorowi Zal7.ądu Muzeów i Ochrony Zaby.tków oraz p. mgr. Bogusławowi
Płazie, vicemini'strowi Kultury i Sztuki za ułatwienie mi wyjaz:du na badania terenowe do Afganistanu. Wyrazy wdzięczności muszę przeka'zać p. ambasadorowi
Janowi Petrusowi i p. radcy Leonowi Kopcińskiemu
z Ambasady PRL w Kabulu
za żyezliwąpomoc
i serdeczną opiekę w Afganistanie. Osobno muszę rpodziękować
moim informatorom
tel'enowym p. Yunusawi Abbosi z Kolangar, p. Mirowkhanowi
Sa fi z Kolangar, p. Aszrafowi Szarif z Gul Bahar i p. Gulam Faruk z Pol-e-Alam.

II -

Lud. tom LVI

�162

KRZYSZTOF

WOLSKI

cych prowincjach: Kabul, Parwan (Czarikar), Bamiyan, Baghlan, Wardak,
Logar, Ghazni. Są to tereny Hindukuszu Centralnego, gór Koh-i-Baba oraz
gór Logar, tworzących północne przedłużenie Sefid Koh (Spin Garh). Badania terenowe przeprowadzono w następujących miejscowościach: Seraj-e-Amir Abdur Rahman Chan, Dar-ul-Aman (przedmieście Kabulu), Paghman, Ghazni (2220 m n.p.m.). Pol-e-Alam i Kolangar w dolinie rzeki
Logar, Czarikar, Gul-Behar i Dżebel-us-Siradż w dolinie Pandżiru, dolina
rzeki Salang i tereny przy przełęczy Salang, Khindża w okręgu Pul-e-Chumri. W dolinie rzeki Ghorband: Czardeh Ghorband, Siahgird, Szehali
u stóp przełęczy Szibar (3000 m n.p.m.) i w kotlinie Bamiyanu. Wszystkie
te miejscowości leżą powyżej 1800 m n.p.m. Najwyżej wzniesione są
Salang (przełęcz leży na wysokości 3660 m n.p.m.) i kotlina Bamiyanu
(ok. 2500 m n.p.m.)
Ludność Afganistanu nie jest jednolita. Południe i południowy wschód
zamieszkują rdzenni Afganie, zwani niekiedy Pasztunami lub Patanami.
Mówią oni wschodnio-irańskim językiem pasztu, dzielącym się na kilka
dialektów poważnie zróżnicowanych. Pasztuni od stu lat osiedlani są przez
władców Afganistanu na obszarze całego kraju (głównie na zachodzie) i mają stanowić element, na którym opiera się obecnie rządząca dynastia,
wywodząca się z pasztuńskiego plemienia Durrani z okolic Kandaharu. Na
zachodzie mieszkają Persowie, wśród których występują niewielkie skupienia Beludżów. Na północy kraju żyją ludy grupy tureckiej: Kirgizi,
Turkmeni i Uzbecy oraz irańscy Tadżycy. Srodek zajmują Tadżycy i ludy
mongolskiego pochodzenia Hazara; jedni i drudzy, podobnie jak Persowie
z zachodu (z okolic Heratu), używają języka farsi czyli perskiego, współcześnie w Afganistanie nazywanego językiem dari 2. W górach wschodniego Afganistanu mieszkają drobne grupy mówiące językami należącymi
do pośredniej grupy pomiędzy językami irańskimi a indyjskimi. W Afganistanie występuje około dwudziestu pięciu języków z licznymi dialektami
na większych obszarach językowych. Kulturowo można Afganistan podzielić na obszary przynależności do kręgów: centralno-azjatyckiego na
północy, irańskiego na zachodzie i południowym zachodzie, a indyjskiego
na południowym wschodzie.
Dzięki takiemu układowi etnicznemu, tradycyjne nazewnictwo narzędzi
produkcji przedstawia prawdziwą mozaikę. Trudno dostępne i odseparowane od reszty kraju doliny górskie powodują jeszcze większe zróżnicowanie; dialektowe w nazewnictwie, a techniczne w szczegółach narzędzi czy
w sposobie wykorzystania i pracy.
2 Ze względów
politycznych podtrzymuje się nazwę dari starając się wycofać
z użycia nazwę farsi, a przeforsować sugestię, jakoby dari mial być innym językiem, niż farsi. W obrębie farsi w Afganistanie występuje sporo lokalnych różnic
dialektalnych.

�Uwagi nad rolnictwem

srodkowego

Afganistanu

163

Prawie 90% ludności kraju jest zawodowo czynna w rolnictwie. Nawet
ludność niewielkich
miast zajmuje się głównie uprawą roli i sadownictwem, a dopiero ubocznie innymi zajęciami, jak rzemiosło, handel czy
pośrednictwo lub transport. Do ludności rolniczej zalicza się koczowników 3
będących w przeważającej
większości hodowcami
zwierząt. Hodowcami
zwierząt są pełni nomadzi 4 (wielcy nomadzi), prowadzący wędrowny tryb
życia i nie zajmujący
się rolnictwem.
Seminomadzi
prowadzą
również
wędrowny tryb życia, lecz przy swych obozach uprawiają
role (ubocznie
trudnią się też zbieractwem). Ludność półosiadła ma swe stałe siedziby we
wsiach, a wędrówki odbywa tylko w określonej porze roku. Dwie ostatnie
grupy zajmują się zarówno hodowlą zwierząt, jak i rolnictwem. Niekiedy
nomadzi wykonują
usługi rzemieślnicze
dla rolniczej ludności osiadłej,
np. trudnią się zakładaniem,
naprawą i czyszczeniem urządzeń irygacyjnych 5, lub sezonowo wynajmują
się do prac rolnych w polach i ogrodach.
Nomadzi uprawiają przeważnie grunty suche 6.
W większych miastach mieszka sporo ogrodników, kupcy zaś i rzemieślnicy posiadają
swoje gospodarstwa
podmiejskie.
Nawet
tak wyłączni
i tradycyjni
kupcy, jakimi są Sikhowie w Kabulu, mają swoje ogrody
w Szamali.
Powierzchnia
Afganistanu
nie jest ani pomierzona dokładnie, ani obliczona. Przyjmuje
się na ogół, że wynosi ona około 650000 km2, z tego
wzniesione do 300 m n.p.m. jest 5600 km2 (0,9%), od 1800-3000
m
210000 km2 (33,1%), a ponad 3000 m 66900 km2 (10,5%) 7. Badane obszary znajdują się w grupie przedostatniej
i ostatniej.
Tereny użytkowane rolniczo zajmują obszar około 120000 km2 co w stosunku do powierzchni kraju wynosi około l81i/o 8. Według innych źródeł
tereny użytkowane
rolniczo (zajęte pod uprawy) zajmują 78000 km2, to
0
jest U,9 /o powierzchni
kraju. W tym tereny nawadniane
wodą z rzek
"rud-i-bar" zajmują 3,38 mil. ha (5,2%), nawadniane wodą ze źródeł i stuW środkowym Afganistanie koczowników określa się słowem kuczi (f.) (a w paszpochodzącym od perskiego kucz podróż, wędróWka. W obrębie
kuczi rozróżnia się: 1. żniwiarzy (wędrownych rolników) deraugar
(f.) czyli Zogar
(p.), 2. kupców tenżar (f. i p.), zwanych też powindah (urdu), i 3. hodowców zwierząt maldar (f. i p.).
4 Por. K. Ferdinand,
Nomadism
in Afganistan
with an appendix
on milk products. Viehwirtschaft und Hirtenkultur. Budapest 1969, s. 127-160.
5 Zob.
K. Wolski, Powindah,
patańscy
koczownicy
Afganistanu
i Pakistanu.
"Etnografia Polska", t. VII, 1963, s. 363-396.
6 Ludność
koczowniczą Afganistanu można szacować na około 2-3 milionów.
7 J. Humlum,
La geographie
de Z'Afghanistan,
Etude d'un pays aride. Copenhague 1959, s. 17; K. Wolski, Afganistan.
Geografia Powszechna, t. IV. Warszawa
1967, s. 336.
8 K. Wolski, op. cit., s. 339.
3

tu

kuczej),

�164

KRZYSZTOF

WOLSKI

dni "czeszmeh sar" 0,87 mil. ha (1,3%), a wodą z kanałów podziemnych
"karizi" 1.06 mil. ha (1,6%), zaś uprawy suche "lalmi" zajmują 2.49 mil.
ha (3,8%). Naturalnie
nie wlicza się do tego łąk i pastwisk zajmujących
3,20 mil. ha (4,9%) 9. Prawie 90% powierzchni
uprawnej
przypada na
zboża. Zasiewy pszenicy obejmują największe obszary. W produkcji pszenica znajduje się także na pierwszym miejscu l0.
Gleby środkowego Afganistanu
przeważnie są ciężkie, ilaste o znacznej
spoistości, co w suchym klimacie powoduje szybkie twardnienie
i zaskorupianie się powierzchni
(grunty te są jednak urodzajne). Wichry nanoszą
tyle urodzajnego, lekkiego pyłu, że stale powstaje less. Wprawdzie znaczna
część tych nawianych pyłów bywa spłukiwana
przez ulewne deszcze, ale
to co pozostaje, dostatecznie użyźnia glebę. Spłukiwane cząstki wody nanosi na pola leżące niżej i tym samym również je użyźnia. Większość gleb
górskich zawiera spore ilości dużych kamieni. Kamienie znajdują się w glebach zboczy dolin, w ziemi na płaskowzgórzach,
a także na polach na
dnie wąskich dolin rzek Ghorband, Khindżan i Salang. W szerszych dolinach zostały już usunięte w czasie wiele wieków trwającej uprawy ziemi.
Są to wszystko poważne utrudnienia
przy uprawie mechanicznej
(radłowaniu i bronowaniu).
Klimat posiada wszystkie cechy ostrości charakterystycznej
dla górskich
regionów suchych tej części Azji Środkowej. Występują tu ostre, mroźne
zimy i suche, gorące lata. Opady, głównie późnojesienne, zimowe i wiosenne, latem trafiają się wyjątkowo podczas gwałtownych burz. Ilości opadów
w poszczególnych
latach bywają różne. Przeciętna
roczna (wyliczona za
lat szesnaście) opadów Kabulu wynosi 300 mm 11. Ale już w leżącym
w pobliżu Paghman jest prawie dwukrotnie wyższa. Zresztą, gdy w dolinach jest sucho, na pobliskich wysokich górach pada deszcz lub śnieg.
Specjalnie zimą duża amplituda dobowa daje się we znaki rolnictwu. Nie
tyle dochodzące do - 20° mrozy nocne, co wysokie (do + 26° w słońcu)
temperatury
dnia powodujące szybkie znikanie pokrywy śnieżnej na polach, szkodliwie odbijają się na ozimych zasiewach. Porywiste
zimowe
wichury północno-zachodnie
wysuszają glebę, odsłaniaj q korzenie pszenicy
i powodują jej wymarzanie. Silnie odczuwa się skutki wichury w szerokich
i długich dolinach, pozbawionych
naturalnej
osłony terenowej. Te cechy
klimatu środkowego Afganistanu
zmuszają tutejszego rolnika do wznoszenia wiatrochronów.
Latem wieją porywiste wichry południowe i połud-

9 D. N. Wilber,
Afghanistan,
its people. its society, its culture. New Haven
s. 281.
lU U. N. Statistical
yearbook
1968. New York 1969, s. 116, 1:.l4, 144 i 151.
11 E. Stenz,
The climate
of Afghanistan,
its aridity,
dryness and divisions.
York 1946, s. :.l.

1962,

New

�Uwagi

nail

Tolni&lt;:twe111

środkowego

165

Afganistanu

niowo-zachodnie, osiągające największą siłę we wczesnych godzinach popołudniowych. W okolicy Czarikar, Begram, dolinie rzeki Pandżir i w dolinie rzeki Ghorband, a także w kotlinie Bamiyan są to wiatry zachodnie,
szalejące popołudniami i ustające wkrótce po zachodzie słońca. Wichry te
wytrącają ziarno z kłosów, otrząsają owoce z drzew, łamią gałęzie w sadach, a łodygi kukurydzy na polach.
Dlatego sady, ogrody i pola muszą być specjalnie osłaniane. Roli wiatrochronów nie mogą spełniać lasy. gdyż środkowy Afganistan nie posiada
prawie zupełnie szaty leśnej. Jako wiatrochrony
stawia się murki gliniane
lub kamienne oraz sadzi różnego rodzaju żywopłoty. Z tym jednak, że nie
są to żywopłoty niskie, a żywopłoty-ściany
z topoli ahar 12 i wierzb bied,
a czasem morw tut. Żywopłoty sadzi się wszędzie tam, gdzie pobliska woda
umożliwia wegetację drzewom. Rosną te osłony od wichrów nad każdym
prawie rowem nawadniającym.
Drzewa są sadzone tak gęsto obok siebie,
że już same ich pnie tworzą zasłonę ogrodu. Topole podkrzesuje się wysoko,
pozostawiając jedynie na czubku drzewa wiechę gałęzi i liście. Trzeba tu
dodać, że żywopłoty i niewielkie gaiki baghczia n rosnące na obszarach
sztucznie nawadnianych,
to główny zasób drzewnego materiału budulcowego i przemysłowego
w środkowym Afganistanie.
Topola i wierzba dostarcza drzewa budulcowego, a morwa i orzech ciesielskiego i kołodziejskiego.
Te wiatrochrony-żywopłoty
rosną nie tylko na skrajach poszczególnych
posesji, lecz i wewnątrz większych ogrodów lub winnic. Doskonale można
obserwować te układy w Szamali, to jest na terenach położonych na północ
od Kabulu. Liczne gliniane mury pandżiara-e-bagh (ogrodzenie ogrodu)
i żywopłoty osłaniają rozległe winnice. W żywopłotach
spotyka się też
drzewo sindżit, obok topól i wierzb. Morw w żywopłotach
widuje się
mniej, drzewo to rośnie raczej w sadach lub nad potokami.
W Afganistanie
środkowym przeważają
gospodarstwa
niewielkie, jako
średnią przeciętną należało by przyjąć powierzchnię około 8-10 dżerib 14.
Afganistan środkowy prawie nie ma gospodarstw obszarniczych, wielkich,
jakie można spotkać na północy w afgańskiej Turkmenii. W Logar bywają
gospodarstwa o powierzchni
60 dżerib, ale też małe mające 4-5 dżerib.
Oczywiście bierze się pod uwagę obszar ziem ab,i, to jest gruntów nawadnianych sztucznie. Inne tereny uważane są za pustki, w których można
(jeżeli się tylko do tego nadają) zasiać sobie jakieś pólko lalmi i jeżeli rok
będzie wilgotny, zebrać plon. Niektóre takie pólka ulegają stałemu zawła-

13

się ahar Populus
piramidaZis
i czinar
występuje rzadziej.
Baghczia i cieniste ogrody, to miejsca świątecznej siesty.

14

1 dżeriba

12

Z topól spotyka

Pandża czinar -

=

Platanus

0,195 ha.

-

Populus

alba.

�166

KRZYSZTOl"

WOLSKl

Ryc. 1. Sady w dolinie l-leki Ghorband.

szczeniu. Jednak obszar pustek i gór uważa się nadal za tereny niczyje,
za wspólną własność najbliższej osady. Jest to teren wypasu zwierząt
danej osady i zwierząt koczowników podczas ich przechodu przez daną
okolicę. Trafia się, że niektóre przedsiębiorcze jednostki usiłują zawłaszczyć część takiego terenu; reakcja grupy jest specyficzna, gdyż takiego
człowieka uważa się za nienormalnego, a jego czyn nie może mieć trwałych skutków i jest traktowany jako niebyły. Bywają gospodarstwa,
w dolinie Salangu i Ghorbandu, które posiadają tylko 2 dżeriby ziemi
uprawnej i niewielki sad przydomowy. Gospodarze tacy miewają grunty
upraw suchych, a także utrzymują się z rzemiosła, pracy najemnej 1;; i pasterstwa bliskiego zasięgu.
Jedną z klęsk rolnictwa Afganistanu jest rozdrabnianie gruntów. Sprzyjają temu zwyczaje spadkowe; w Logar uznają one podział gruntów po
śmierci ojca pomiędzy wszystkie pozostałe dzieci. Wprawdzie nadziały synów są dwukrotnie większe od nadziałów córek, jednak wielodzietne
rodziny stanowią trwałe zagrożenie dla stałości areału gospodarstw rolnych.
15 W Pol-e-Alam
młody miejscowy chłopiec pracujący przy bydle u sąsiada
zarabia r{){:znie:30 ser pszenicy, 30 ser kukurydzy, otrzymuje całkowite wyżywienie.
pagTi (zawój na turban), k'Oszulę,szarawary i buty oraz 200 afgani.

�Uwagi

nad ro1.n.ictweln ,i;rod/~'owego Afganista.nu

Ryc. 2. Arat w gospodarstwie

ogrodniczym

H;7

pod Kabulem.

W tej trudnej sytuacji pewną ochroną areału gospodarstw stanowi zwyczaj (istniejący np. w okręgu Logar), że siostry nie zabierają należnej im
części roli, lecz pozostawiają ją braciom lub bratu. Wzajem brat ma moralny obowiązek pokrycia połowy kosztów pogrzebowych w razie śmierci
siostry. Zabranie przez siostrę należnej jej części z gospodarstwa
rodzinnego powoduje zerwanie wszelkich kontaktów
z pozostałą rodziną. Na
innych terenach (okolice Gardezu lub Kandaharu), córki nie dostają ziemi,
tylko rzeczy osobiste.
Niejednokrotnie
większe gospodarstwa
są de facto podzielone przez
wydzierżawienie
części gruntów. Oczywiście w grę wchodzą w takim wypadku ziemie sztucznie nawadniane, czyli abi. Istnieją różne typy dehkhani
czyli dzierżawy. Zamindar czyli właściciel ziemi daje ziemię i wodę, zaś
robociznę i sprzężaj, narzędzia i zboże na zasiew daje dehkhan; w takim
wypadku plon po zbiorach dzieli się na trzy części, z których zamindar
bierze dwie, a jedną zatrzymuje dehkhan. W wypadku gdy zamindar daje
ziemię, wodę, sprzężaj i ziarno do zasiewu,plon
po żniwie dzieli się na
cztery części, z których tylko jedną zatrzymuje
dehkhan. Jeszcze innym
typem dzierżawy jest tzw. idźiara; czynsz dzierżawny bywa tu ściśle określony i oddawany w ziarnie lub pieniądzu bez względu na urodzaj i wysokość uzyskanego przez dzierżawcę plonu. Są to warunki dzierżawy obo-

�168

KRZYSZTOF

WOLSKI

wiązujące w okręgu Logar. W okolicy Gardezu występują warunki nieco
korzystniejsze dla dzierżawców. Niekiedy trafia się grawi, czyli zastaw
ziemi, jako zabezpieczenie pożyczki pieniężnej.
Dla celów sztucznego nawadniania rzeki Ghorband, Pandżir, Salang,
Kabul czy Logar, podobnie jak i inne na terenie całego kraju są zamykane
licznymi jazami, które chwytają część nurtu i odprowadzają wody do poszczególnych partii pól lub sadów czy ogrodów. Jazy, daka, nie są ani
zbyt mocne, ani zbyt trwałe. Buduje się je w rzekach z dużych kamieni,
które na odpowiednie miejsca dociągają woły. Konstrukcja nie jest spoista,
choć dziury pomiędzy wielkimi głazami utyka się mniejszymi kamieniami,
czasem (jeśli ten materiał jest dostępny) podsypuje żwirem. Tak wyglądają
jazy np. na rzece Ghorband. Na mniejszych rzekach widuje się w konstrukcji drzewo. Jednak i tam przeważnie stosowane są zastawy. z głazów.
Tak jest np. na rzece Khindżan w okręgu Pul-i-Chumri (rzeka ta wypływa
z północnych zboczy Hindukuszu koło przełęczy Salang). Jazy przeciekają
i znaczna część wody rzeki, początkowo uchwycona, ucieka przez kamienie i wpływa z powrotem do głównego nurtu, reszta zaś płynie osobnym
kanałem - strumieniem zwanym naher. Po każdej ulewie czy większym
deszczu woda uszkadza jazy roztrącając kamienie. Wtedy natychmiast
trzeba naprawiać jaz, a raczej budować go na nowo, zbierając rozrzucone
głazy. Prace takie przebiegają szybko z uwagi na to, że pola i sady nie
mogą pozostać bez wody. Niektóre naher i dźiuj (rowy nawadniające) dziesiątkami kilometrów biegną zboczem dolin i doprowadzają wodę do oaz
leżących wysoko na stokach wzgórz. Dźiuj doprowadzają wodę na pola
należące do różnych właścicieli 16. Ludzie ci mają prawo do pobierania
wody w pewnym określonym czasie. Stąd na naher i dźiuj są liczne tamy
i rozdzielnie wody zwane ab bahsz. Jeżeli w związku z pobieraniem wody
powstaną jakieś spory, rozsądza je mirab lub mirau, to jest "sędzia wody".
W środkowym Afganistanie rozróżnia się dwa zasadnicze typy upraw
w zależności od rodzaju nawadniania. Pierwszy typ to uprawy suche znane
pod nazwą lalmi lub barani, zależne wyłącznie od opadów deszczowych,
a także ilości wilgoci nagromadzonej w ziemi z topniejących śniegów
z opadów zimowych. W typie lalmi występują uprawy zbożowe, a na północy kraju także dyniowate (melony, arbuzy, dynie, tykwy). Uprawy
lalmi spotyka się wszędzie tam, gdzie wody jest zbyt mało lub nie można
jej doprowadzić kanałami nawadniającymi (wyższe zbocza dolin, płaskowzgórza). W pobliżu przełęczy Szibar uprawy lalmi wspinają się na zbocza
Hindukuszu na wysolrość około 3300 m n.p.m., zaś na płaskowyżu masywu Koh-i-Baba i wysoczyzny Hindukuszu Centralnego wchodzą prawie

16

Ter€n nawadniany

przez wspólny dżiuj

nazywa się dżiujbor

w Pol-e-Alarn.

�IJW(Jgl nad rolnictwem.

,&lt;!;rodkowego Afganistanu

169

na wysokość 3400 m n.p.m. sięgając bez mała do granic wiecznych sm.egów. Na polach lalmi czyli barani pojawia się tylko jeden zbiór w roku;
stosuje się na nich też jednoroczne lub kilkuletnie ugorowanie. Wyjątkowo
tylko przez kilka lat z rzędu zasiewa się stale jeden i ten sam kawałek
roli. Na polach lalmi stosuje się rzadszy wysiew zboża, a poza tym role te
mniej chronione niż pola abi (otoczone murkami kamiennymi lub glinianymi) narażone są na częściowe wypasienie przez zwierzęta należące do koczowników. Skutkiem tego na polach lalmi zboże rośnie bardzo rzadko.
Natomiast zboże to formuje kłosy mocne i grube, a ziarno twarde i wybitnie dorodne 17. W Logar lalmi to zasiewy jare czyli behari. W górach
Koh-i-Baba i Hindukuszu bywają one także ozime czyli tirmahi. W Logar
bywa siana (choć rzadko kiedy) pszenica ozima na gruntach lalmi i takie
zasiewy noszą tam miejscową nazwę kauzi. Na północy Afganistanu zasiewy suche noszą nazwę bogar i taką nazwę określa się także pszenicę pochodzącą ze zbioru na polach suchych. Często jare zasiewy lalmi należą
do koczowników, którzy posiawszy pszenicę na wiosnę, dopiero w sierpniu
prz'ybywają do pól na żniwa.
Drugi typ to uprawy abi, czyli nawadniane: wodą z rzek, potoków i źródeł, czy też wodą zaskórną lub źródlaną przy pomocy podziemnych kanałów zwanych karcz lub wodą ze studzien, wydobywaną
przy pomocy kieratu z kołowrotem (arat - perski młyn). Na badanych terenach stwierdzałem istnienie karezu tam, gdzie wodę można było sprowadzić z przedpola skalistych wzgórz na pola leżące w szerokiej dolinie. Karez występuje
w okolicy Ghazni, a także w najbliższym sąsiedztwie Kabulu w Szamali
(Daku, okolica Czarikar) 18. Arat widuje się u ogrodników w Dar-ul-Aman,
przedmieściu Kabulu. W uprawach alJ,iw Afganistanie
spotyka się przede
wszystkim ryż, warzywa, okopowe, strączkowe, kukurydzę,
pasze zielone
(koniczyna, lucerna, wyka) i zbożowe. Na grutach abi rosną również sady
i ogrody.
Dodatnimi stronami upraw abi są: możliwości stosowania płodozmianu,
uzyskiwanie kilku plonów w ciągu roku i regulowanie
nawadniania,
zaś
ujemnymi: utrudniona
uprawa, kłopotliwa niwelacja pól, niewielkie powierzchnie poletek uprawnych,
konieczność intensywniejszego
nawożenia
oraz zależność od zapasu wody w urządzeniach
nawadniających.
Do tego
jeszcze należy dodać koszty utrzymania
urządzeń nawadniających
i sŁabszą wydajność zbóż.
17 Z wyżej wymienionych
powodów nie ceni się pszenicy z pól abi i najchętniej
się ją zbywa, zakupując na swój własny użytek domowy (na mąkę) pszenicę lalmi.
Nie wszyscy rolnicy posiadają oba rodzaje pól, choć przeważnie bywa, że właściciel
ról abi ma też rolę lalmi.
18 K. Wolski, Tradycyjne
techniki
sztucznego nawadniania
w krajach
irańskich.

"Lud", LIII, 1969, s. 196-224.

�170

KRZYSZTOF

WOLSK[

Technika uprawy pól abi jest dosyć zawiła i kłopotliwa. Dwie rzeczy muszą być zawsze brane pod uwagę: po pierwsze, aby ziemia nadto nie
przeschła, a po drugie, aby zbytnio nie zaskorupiała.
Obydwa problemy
występują
W rolnictwie
w Logar, na glebach cięższych. Lekkie ziemie
afgańskiej
Turkmenii
nie nastręczają
takich trudności.
Przygotowanie
pola pod zasiew pszenicy składa się z następujących
czynności: pierwszą
jest lekkie zalanie wodą wypasionego do cna wyschłego ścierniska, polal,
aby po wsiąknięciu wody można je były po czterech dniach płytko zradlić.
Po zradleniu
(radło espar) wyrównuje
się powierzchnię
pólka przy
pomocy brony, mala. Następnie przez 10-14 dni zostawia się rolę, aby
chwasty mogły skiełkować i zacząć róść. Po dwu tygodniach trzeba podjąć
dalszą uprawę, gdyż w przeciwnym
razie rola mogłaby się zaskompić.
Teraz następuje
głębokie radlenie. a po nim dokładne niwelowanie
powierzchni pola przy pomocy rhokhol. Zniwelowane pole nawozi się mierzw~~
bydlęcą lub fekaliami z ustępów. Osły nanoszą nawóz w workach na kupki.
Rozrzucanie wykonuje się szuflawą łopatą, cziori. Tak przygotowaną
rolę
zasiewa się ziarnem z płachty, palau, przewieszonej pr:;:o;ez
ramię lub z podołka, doman (w pasztu - laman), ręcznie, siewem rzutowym. Siewników

Ryc. 3. Drewniane

radło płozowe "espar".

Pol-e-Alam

",. okr. Logar.

�Uwagi

nad

rolnictwem

,,:;,.ndkowego

Ryc. 4. Brony "mala" i "kheszawal".

A[gonis!nnu

171

Pol-e-Alam w okr. Logar.

nie używa się. Po siewie następuje bronowanie pola broną zębatą, kheszawal.

Specjalnie pracochłonne jest przygotowanie roli pod warzywa. Zniwelowane pólko zostaje podzielone na liczne grzędy, pulwan, przy pomocy
cziori. Grzędy są wąskie, a wyglądem przypominają raczej przypłaszczone
grobelki. Układ grzęd bywa dowolny. Rzadko widuje się grzędy równe
i równoległe, przeważnie są one wielopalczaste. Funkcja bruzdy jest zdecydowanie odwrotna niż w wilgotnej Europie środkowej. Służą one tutaj nie
do odwadniania grzęd, a do nawadniania. Bruzda jest najmniejszym i ostatnim kanałem irygacyjnym, którym doprowadza się wodę do roślin. Układ
grzęd zależy od rodzaju upraw. Uprawy typu przemysłowego, jak np. ty':'
toń czy bawełna, przeważnie sadzi się samodzielnie na równych i równoległych grzędach. Warzywa takie jak dyniowate, pomidory, papryka, bakłażany, kalafiory a nawet kapustę sadzi się wraz z innymi na grzędach, które zależnie od potrzeby bywają nierówne i wielopalczaste. Wszystkie wyżej
wymienione uprawy są nawadniane przez napuszczanie wody do bruzd,
dżiujcza. Następnie woda podmaka na grzędy oraz przesiąkia do korzeni.
Pędy roślin nie zostają zalewane. Inaczej ma się rzecz przy uprawie na
płaskich, niskich grzędach, np. marchwi, cebuli, porów. W czasie nawad-'
niania zalewa się też i grzędy, choć na nich woda stoi i płyciej i krócej niż

�172

KRZYSZTOF'

WOLSKI

w bruzdach. Ziemniaki sadzi się na grzędach w dwu rzędach, a każdy
nad bruzdą, z której woda zasila wilgocią rośliny.
W środkowym Afganistanie podstawowym i najważniejszym
narzędziem
uprawy jest drewniane
radło płozowe, espar 19 z żelazną radlicą, phal,
ciągnione przez parę wołów w jarzmie, joh. Cały zaprzęg nazywa się
J.cholba.Ten typ radła występuje w Pol-e-Alam i Kolangar w dolinie rzeki
Logar, a także w dolinie rzeki Kabul. W Afganistanie istnieje sporo regionalnych różnic w wyglądzie całości i poszczególnych części radła. Wydaje
się, że nie można mówić o dwu typach radła 20, gdyż jest ich kilka znanych, a należy dodać zastrzeżenie, że mogą jeszcze występować typy dotychczas nieznane w literaturze.
Radło z Pol-e-Alam
w Logar ma trzy
zasadnicze drewniane części: 1) płozę a zarazem niską słupicę - khunda,
w którą wpuszczony jest 2) grządziel - tiir, z trzema dziurkami, - kiliak
na drugim końcu, służącym do regulowania
głębokości pracy narzędziem
i 3) czepigi - matgir umieszczonej prostopadle z tyłu khunda. Matgir ma
u góry jeszcze poprzeczną drewnianą
rączkę - dastgirak. Radło to jest
jednoczepigowe. Innym nieco jest rylcowe radło z kotliny Bamiyanu. Radło
z Bamiyanu składa się z dwu części: jedną stanowi czepiga i plaza, khunda,
a drugą grządziel - tiir. Jeden i drugi typ posiada żelazną radlicę - phal.
Typy radła płozowego i rylcowego występują także w Nuristanie (Kafiristanie). Jeden i drugi typ posiada żelazne radlice, a także ma pojedyńcze
rączki-czepigi.
Radło jest jedynym
narzędziem
rolniczym służącym do
głębokiego spulchniania ziemi (przez rycie).
Rolnicy Afgańscy uważają, że spulchnianie ziemi radłem jest wystarczająco głębokie. Głębokość można regulować
i pogłębiać. Bliskość bruzd
zapewnia spulchnienie i należytą uprawę roli. Pługa nie spotyka się poza
pokazowymi
fermami państwowymi,
i inne nowoczesne maszyny rolnicze.

w których

widuje

się też traktory

Narzędziami rolniczymi o podobnie ważnym znaczeniu jak radło są brony i szufle służące do niwelowania gruntów abi. Bez dokładnie i bezbłędnie
zniwelowanej
powierzchni pólka niemożliwe jest stosowanie nawadniania
przez zalewanie. Niwelowanie takie musi być wykonane tak pod zasiewy
zbożowe (np. pszenicę czy kukurydzę),
jak i pod jarzyny czy okopowe.
Dokładne zniwelowanie
jest jedną z najważniejszych
czynności rolnika
uprawiającego
grunt abi. Jeżeli czynność ta nie będzie zrobiona precy'9 Nazwa
ta i następne podaje się w języku tarsi. Są to nazwy narzędzi rolniczych z Pol-e-Alam i Kolangar w dolinie rzeki Logar.
20 J. Humlum,
op. cit., s. 191-192.
Stwierdza występowanie
dwu typów radIa,
podając radio z Hindukuszu (podobne, choć prymitywniejsze od radia z Bamiyanu _.
ryc. 192 a) i drugie z południowo-zachodniego
Afganistanu.
Na terenie Nuristanu
spotyka się oba typy radeł, tj. pIozowe i rylcowe, zaopatrzone w prostą (bezskrzydłową) radlicę - Narody Mira. Narody Pieriedniej
Azji. Moskwa, 1957, s. 137.

�Uwagi

11(/.(t

rolnictw

en] środkowego

Afganistanu

173

zYJme, to przy nawadnianiu
poszczególne części pola otrzymują
rozne
dawki wody, a to z kolei odbija się na roślinach i plonach. Do równania
bruzd i rozbijania grud, a także bronowania po siewie, służy kheszawal drewniana zębata brona ramowa. Spód jej jest okuty, jak również okute są
zęby. Kheszawal ma około jednego metra wysokości. Trzy łańcuchy zaczepia się do trzech kółek (dwa u dołu, jedno u góry) i doprowadza do jarzma
ciągniętego przez woły. Ziemię równa się mala - broną-deską.
Jest to
narzędzie proste formą, ale funkcjonalne
i wydajne w użyciu. Mala jest
deską grubą na 5-8 cm, szeroką na około 25 cm i długą na około 180200 cm: w połowie długości są umieszczone dwa haki (w odstępie około
40--50 cm) trzeci zaś w środku między nimi. Do tych haków przymocowane są żelazne łańcuchy, doprowadzone
aż do jarzma. Mala robi się
z twardego drewna morwowego, rzadziej z miękkiego topolowego. N a glebach lżejszych poganiacz idzie za broną; zwykle stoi na mala i tym samym ją obciąża. Czasami dla obciążenia mala przywiązuje
się na niej
kamienie. W Pol-e-Alam i Kolangar poganiacz jest wystarczającym
obciążeniem mala.
W dolinie Ghorbandu widuje się mala w postaci topolowego okrąglaka
z dwoma zaczepami. Oczywiście obciążenie kamieniami takiego klocka nie
jest możliwe. Niekiedy poganiający woły staje na takiej belce. W oazie
Pirzada w południowo-zachodnim
Afganistanie
mala (deska) ma dyszel
doprowadzony do jarzma wołów 21. Grobelki, band, potrzebne do zatrzymania wody usypuje się przy pomocy dużej brony-szufli
zwanej rhokhol.
Broną tą niweluje się grunt i przesuwa ziemię. R/1J,okhol, podobnie jak
i kheszawal, posiada trzy kółka, do których przyczepione są trzy łańcuchy
doprowadzone do jarzma. Dół rhokhol jest okuty grubą żelazną blachą,
zaostrzoną, służącą do podgarniania
ziemi. Powyżej znajdują
się dwie
deski, które zatrzymują
podgarnianą
ziemię. Praca tym narzędziem
jest
ciężka, gdyż trzeba je utrzymywać
pod odpowiednim
kątem a następnie
podnosić, gdy dogarnie się ziemię do grobli. Rhokhol jest zawsze ciągnięty
przez parę wołów. Z mniejszych narzędzi są w użyciu: rydel żelazny, beel,
i cziori, łopata-szufla,
którą usypuje się grzędy. Szufla ta bywa gładka,
jak w Logar lub zębata. Taką szeroką i zębatą (o czterech zębach), zwaną
andża, usypuje się pulwan (grzędy) w Gul Behar. Narzędziem tym pracuje
dwu ludzi. Jeden trzyma andża i wbija ją w ziemię, a drugi ciągnie sznur
zaczepiony na dwu końcach dolnej, poziomej części narzędzia.
W Gul Behar z innych narzędzi rolniczo-ogrodniczych
posiadają:
kulang - kilof do rozbijania twardych grud i wyrywania kamieni z ziemi
oraz tesza, motyczkę - bardę żelazną, o ostrzu szerokim na 8 cm. Tesza
ma długości 12 cm, a drewniany trzonek do niej 45 cm. W Gul Behar jest
" J. Humlum,

op. cit .. s. 233.

�174

KRZYSZTOF

WOLSKI

w użyciu sierpek, daskala, w okręgu Logar nazywa się on też aradas. Jest
to narzędzie ogrodnicze służące do podcinania korzeni chwastów podczas
plewienia i przy uprawie warzyw. Daskala ma ostrze zaokrąglone. Długość
sierpka wraz z drewnianą rączką wynosi ok. 30 cm. Do sprzętu zbóż służy
mały półkosek, das, zaś do sieczenia lucerny i koniczyny używa się dużego
półkoska zwanego też das. W Gul Behar do sprzętu zbóż używa się małego
półkoska das, tego samego typu co w Logar. Narzędzie to ma 42 cm długości (wraz z drewnianą rączką, dasta), zaś ostrze ok. 22 cm. W dolinie
Ghorbandu i kotlinie Bamiyanu sierp jest innego kształtu 22. Ostrze jest
półokrągłe, a samo narzędzie nieco mniejsze. Ostrze sierpów nie jest
gładkie.
Do sprzętu kukurydzy, do podcinania jej grubych łodyg, używa się
tawar, topora - tasaka żelaznego, umieszczonego na trzonku o długości
około 1 m.
Narzędzia rolnicze wyrabiają kowale, ohangar i stelmachowie - nadźiar.
Drobne uzupełnienia do części żelaznych; jak trzonki czy rączki drewniane,
są wykonywane przez gospodarzy. Kowale wiejscy obok wykonywania
swego rzemiosła posiadają niewielkie gospodarstwa rolne.
Omłot odbywa się na polach, na specjalnych (przeważnie okrągłych)
klepiskach, hermandżioi mających 5-8 m średnicy. W Pol-e-Alam klepiska
leżą wśród pól, lub na czas młocki przeznacza się na nie część ścierniska
i tam udeptuje się ziemię. W dolinie rzeki Ghorband hermandżioi znajduje
się tuż przy polach, ale już poza terenem abi na nieco wyższych miejscach. Są to stałe hermandżioi. W gospodarstwach uprawiających (odległe
nieraz) grunta lalmi, hermandżioi są lokalizowane w pobliżu domów (tak
domy jak hermandżioi leżą poza obrębem cennych abi). Snopy zboża (wiązane sznurem z koziej wełny) transportuje się z odległych górskich pól
lalmi na grzbietach osłów. Transport odbywa się natychmiast po żniwach.
Zdźbła pszenicy czy jęczmienia, np. przy przełęczy Szibar wyrywa się
z korzeniami. Całodzienny plon nakłada się na osły przybyłe ze żniwiarzami z dolin i wieczorem zabiera na hermandżioi w pobliże domów do osady.
W Hazaradżat koczujący rolnicy, którzy swe pola abi mają nieraz bardzo
odległe od miejsca zamieszkania, przybywają na nie podczas żniw z namiotami. Namioty ustawiają na ścierniskach, a obok uklepują hermandżioi.
Zżęte zboże leży na pomieci czasem nawet kilka dni, aż całe pole zostanie
uprzątnięte. Potem dopiero następuje młocka. W Ghazni i okolicy zboże
w okłotach zwozi się z pól (tak lalmi jak abi) na grzbietach osłów, mułów,
lub wołów na poszczególne hermandżioi, leżące tuż poza opłotkami osady.
W Ghazni na środku okrągłego hermandżioi znajduje się rodzaj stogu,
w którym zmagazynowany jest plon. W koło tego stogu układa się war22

Kształt

tego

sierpa

jest

podobny

do ksztaltu

sierpów

używanych

w Polsce.

�Uwagi nad rolnictu;em

śroGkowego Afga.nistanu

175

stwy zboża (o grubości od 40 cm do 1 m) kłosami ku środkowi. W dolinie
rzeki Ghorband zboże układa się nieregularnie 23 obok hermandżioi, gdzie
oczekuje na młockę. Ziarno z kłosów wydeptują woły. Drepczą one w kółko
po warstwie zboża rozłożonego na hermandżioi. Woly na pyskach mają kagańce, puzband, z włókna palmowego, nie tyle aby nie pożerały zboża, co
żeby nie najadły się ości i nie zachorowały. Nieraz woły ciągną czapar.
Niekiedy czapar bywa ciągnięty przez osły (Ghazni). Czapar jest to wiązka
patyków w ramie lub bez. Niekiedy jest to mata słomiana w drewnianej
ramie różnego kształtu. W Ghazni widywałem prostokątne czapar z wielkim dyszlem. Ciągnęły je osły zaprzężone w jarzmo. Wybija ono ziarno
z kłosów. Czapar jest prymitywnym typem tribulum, znanej z terenów
bałkańskich, a w Persji z Azerbejdżanu, brony do młocki. Czapar używa
się powszechnie do młocki w okolicach Ghazni 24. W dolinie Ghorbandu
używa się do młocki kija, ale tylko w czasie wytłukiwania ziarna z kłosów
pozostałych po odsianiu. Kijem, dabaj, młóci się w Logar zawsze kolby
(szulki - pałki) kukurydzy, fasolę, groch i bób.
Kupy ziarna, plew i trzyn odkłada się na uboczu, podczas gdy na hermandżioi układane są nowe snopy pod racice wołów. Słoma kruszy się
szybko; kłosy opierają się dłużej racicom wołów niż źdźbła wysuszone
i przepalone przez słońce. Gdy jeden z ludzi pogania woły, drugi zrusza
warstwy przy pomocy zwykłego kija lub też wielozębnych drewnianych
wideł zwanych czarszah (cztery zęby). Widły czarszah mają zęby przymocowane do trzonka drewnianymi kołkami i rzemieniami. Czyszczenie omłotu odbywa się na hermandżioi lub obok. Do podgarniania zboża na hermandżioi używana jest drewniana łopata - szufla, raszbyl. Od plew i drobnych trzy n oddziela się ziarno, wykorzystując wiejący w lecie wiatr
południowo-zachodni. Odpowiednią ilość nabiera się na trzcinową (bambusową) szuflę, czadż, a następnie wznosi na całą długość rąk powyżej głowy
i wysypuje zawartość czadż. Wiatr unosi plewy i trzyny, a ziarno pada
u stóp przesiewającego. Ponieważ wiatr nie jest w stanie oddzielić czystego
ziarna od ziarna w plewce (łusce), więc skrąża się je na przetaku (sicie),
rharbal. Ziarno w łusce ponownie zostaje wysypane na hermandżioi pod
racice wołów. Trzyny i plewy przewozi się do obejścia gospodarskiego na
grzbietach zwierząt 25 (woły, osły, wyjątkowo konie) w nosidłach ze sznurów (trangal) lub koszach czy olbrzymich kilimowych worach guni. Nastę23 W okresie
żniw w lecie nie padają deszcze, więc nie musi się troszczyć o zabezpieczenie zboża przed zamoknięciem.
24 W Ghazni
widziałem zamiast drepczących wołów i czapar jeżdżący w kółko
po hermandżiOi
ciągnik. Protektory na oponach spełniały rolę wygniatacza ziaren
z kłosów.
25 Przy mbotach
rolnych nie używa się wozu. Wozy widuje się w Kabulu, a na
prowincji jedynie bryczki - dwukółki jednokonne.

�17t)

KRZYSZTOI"

WOLSKI

pnie są przechowywane
w specjalnych pomieszczeniach (krytych) zwanych
leahdan. Trzyny (leah) są cenioną paszą zimową dla bydła.
Zboże przewozi się w worach wełnianych, dżiowal, na grzbietach zwierząt, a następnie składa w komorach zajmujących
część domu mieszkalnego. Rzadziej trzyma się zboże w osobnych spichlerzach. Pomieszczenie
na przechowywanie
zboża w okręgu Logar zwane jest gandzina lub amborchana. W komorach stoją czasem gliniane beczki, kandu, (owalne lub
czworokątne), w których przechowuje się zboże 26. W afgańskiej Turkmenii,
w okolicach Mazar-i-Szerif,
zboże jest Składane w specjalnych
dołach
wylepionych
gliną lub wymoszczonych
słomą, a następnie
przykrytych
słomą i zasypanych ziemią. Strony tamte są bogatsze i mają więcej ziarna
niż górzysty Afganistan środkowy.
Zboża - rhaladżiat - to główne uprawy Afganistanu,
one to zajmują
większość obszarów rolnych kraju. Określeniem rhaladżiat objęte są również strączkowe i pastewne motylkowe, proso, kukurydza i ryż. Rhaladżiat
jest pojęciem przeciwstawnym
dla sabzidżiat, czyli warzyw ogrodowych.
Ze zbóż uprawia się głównie pszenicę - Triticum vulgare - gandam,
gółkę lub częściej ostkę, która jest łatwiejsza do omłotu. W Logar sieje się
pszenicę odmiany zwanej khaldżiau,
jest to pszenica gółka, czerwona
lub biała, miękka do omłotu, lecz na polu łatwo się wysypuje. Twardsza
do omłotu i mniej sypliwa, jest pszenica ostka, sugdar. W Afganistanie
występuje sporo odmian lokalnych. W Logar zwracano mi uwagę na wprowadzanie pszenicy argentyńskiej,
która jednak szybko się wyradza. Wysiew (ręczny) wynosi w Logar około 7 ser 27 na dżeribę. Jest on wysoki,
lecz liczy się, że sporo ziarna wyzbierają
ptaki i sporo roślin wymarznie
zimą. Zbiór dochodzi do 100 ser ziarna z dżeriby. Przeważnie bywa dużo
niższy. W roku 1969 w Logar zbiór dochodził do około 80 ser z dżeriby
(około 28 q z ha) 28. Są to jednak wyjątkowe
optima i maxima. Pszenica
jest przeważnie kulturą ozimą, czyli tirmahi. Jarą czyli behareh w dolinie
rzeki Logar spotyka się bardzo rzadko. Jęczmień - Hordeum - dżiau
sieje się tylko na paszę dla koni lub osłów. W Logar panuje przekonanie.
że jęczmień
wyjaławia glebę. Jako chwasty w pszenicy w Logar najczęściej
trafiają się: żyto, dżiaudar, wyka, masz i dziady, mordandom. Podobnie do
chwastów zalicza się owies. Częstym chwastem w pszenicy bywa powój
polny, pecziak - Convolvulus
arvensis. Trafia się on i w marchwi. Na
brzegach pól na band (grobelkach - miedzach) widuje się nieraz bieluń
cI; Mąkę
przechowuje
się w koszach starannie
oblepionych gliną, a następnie
wygładzonych. Niekiedy w dużych naczyniach glinianych a rzadziej (podręcznie)
w metalowych.
~7 1 ser
7,066kg = 4 szarak.
28 W
okolicy Kandaharu (pirzada) wydajność z ha wynosi od :1-1:1 q, (J. Humlum, op. cit., s. 231).
O~

�Uwagi nad rolnictwem

"rodkowego

177

Afganistanu

dziędzierzawę - Datura stramonium - dantura. W zbożach lub na brzegach rowów rośnie mak polny, gul-e-ridi - Papaver rhoeas - o delikatnych, czerwonych kwiatach. Również na brzegach grzęd i rowów ściele
się ślaz tik hali, a wśród traw, koniczyn i lucerny rośnie babka wąskolistna,
zubon-e-bara i mniszek - Taraxacum officinale - szir gaya. Zyto - Secale cereale - dżiaudar w Logar i Ghazni trafia się jako chwast w pszenicy ~9 abi, czyli z pól sztucznie nawadnianych.
Głównie występuje w zbożach ozimych. Występuje
tam odmiana Secale cereale var. afghanicum,
ta sama w swej odmianie jarej znajduje się w zbożach jarych. Zyto, wystrzelające swymi pędami ponad niższą pszenicę, zrzyna się na polu sierpem lub półkoskiem. Usuwa się je jeszcze w stanie zielonym. Owies Avena fatua (owies głuchy), woilak, widywałem w Bamiyan rosnący wraz
z pszenicą. Nie uważa się go tam za chwast ale za uprawę samosiewkę ~O.
Również na Lamtym terenie bywa w jęczmieniu. W Logar owies rośnie
w pszenicy, nazywa się on tam gulkajak i uważany jest za chwast. Na
niektórych polach w Bamiyan owies z pszenicą rósł w stosunku pół na
pól. Kukurydza, dżiowar, zajmuje poczesne miejsce w uprawie, jako druga
po pszenicy. Kukurydza bywa uprawiana samodzielnie lub z wsiewem soi
(Glicine ma:r:) lub rzadziej soczewicy (Lenes esculenta), albo fasoli (PhaseoZus) pieszej. Wysiewana jest w Pol-e-Alam (Logar) ręcznie, później plewiona z chwastów. Kukurydzy
się nie obsypuje.
Zbiór następuje
ręcznie,
a łodygi wycina się za pomocą długiego tasaka, tafar. Wydajność przy
uprawie samodzielnej w najlepszym wypadku dochodzi do 120 ser ziarna
z 1 dżeriby, tj. około 42 q z 1 ha. Mąka kukurydziana
służy do wypieku
placków. Często mąkę kukurydzianą
miesza się z pszenną. Kukurydzianka,
kasza kukurydziana,
dalda, często występuje w miejscowej kuchni. Proso,
arzan - Panicum miliaceum - sieje się wyłącznie na karmę dla ptaków.
Ryżu - Gryza sativa - w Pol-e-Alam prawie wcale się nie uprawia ze
względu na jego duże zapotrzebowanie
na wodę. W Khindżan, gdzie wody
nie brakuje, większość gruntów a1Jlizajmuje uprawa ryżu. Podobnie jest
w wzniesionym na 2 200 m n.p.m. Paghman. Spotyka się ryżowiska w dolinie Ghorbandu
i Pandżiru,
ale tylko tam, gdzie nie brakuje
wody.
W uprawie znajdują się dwie odmiany: lok') o ziarnie krótkim i grubym
(mniej cenionym) i mahin a ziarnie długim, cienkim i twardym. Ten ostatni, wysoko ceniony w handlu,
jest mniej wydajny w uprawie. Mahin
uprawia się w rejonie Dżelalabadu. Oprócz wymienionych
dwu głównych
odmian istnieje sporo pośrednich. Odmiany te różnią się nie tylko kształtem i wielkością, ale i barwą bryndż, czyli ryżu łuskanego. Ryż jest siany
29 Por.
J. Humlum, op. cit., s. 171-172. Zyto w Afganistanie
chwast w pszenicy aż do wysokości 2500 fi n.p.m.
30 J. Humlum,
op. cit., s. 172, wymienia też owies jako chwast
leżącej pomiędzy Kandaharem a Girisk.

12 -

Lud, tom L VI

występuje

jako

w oazie Pirzada

�178

KRZYSZTOF

WOLSKI

ręcznym siewem rzutowym wprost na rolę. Najlepsze i naj droższe odmiany ryżu są wysiewane gęsto na rozsadniku, a następnie flancowane (wysadzane) na polu. Ryż jest wydajniejszy niż pszenica.
Na polach spotyka się strachy na wróble i inne ptaki. Są to kukły, sijai,
lub snopy czy wiechy, albo wstążki na żerdziach. Niekiedy widać szałasy - budy strażnicze, czapari, stojące na polach i w sadach. Bywają też
specjalne ochrony przeciw urokom. Takie ochrony pól miałem możność
(8 VIII 1969) obserwować w Khindżan. Na kwitnącym polu ryżowym
umieszczono nazarband przeciw urokom. Na jednym kiju stała wiecha ze
słomy, a na drugim przywiązana była ośla szczęka. Czasami na grubym
kole ustawia się oślą lub końską czaszkę.
Koniczyna perska - Triofolium resupinatum
- szajtal ~l lub szabdar
i lucerna - Medicago sativa - reszka są spasane przez bydło, owce i kozy
jako zielonki lub też suszone na zimę. Specjalnie lucerna reszka jest cenioną uprawą z tego względu, że trwa na polu po 8-9 lat, a w odpowiednich
\&gt;"'arunkach,przy dostatecznej ilości wody i ciepła, daje w ciągu roku 6 pokosów. W Afganistanie centralnym, wysoko wzniesionym, gdzie okres
wegetacyjny jest krótszy, reszka daje 4-5 pokosów rocznie. Szaf tal, biało-różowo kwitnąca koniczyna perska, jest delikatniejsza od czerwonej
koniczyny europejskiej. Jej łodygi są cieńsze, liście i kwiaty drobniejsze.
Zapach ma bardzo silny, przypominający zapach groszku pachnącego i wanilii. Szaf tal bywa uprawiany jako roślina dwuletnia. Daje 3-4 pokosów
delikatnego siana.
Osobno wypadnie nieco uwagi poświęcić kaniance - Cuscuta - której
kilka odmian pasożytuje na różnych roślinach w Afganistanie. Kanianka
znana jest pod miejscową nazwą szereszak (Logar, Ghazni, okolice Kabulu)
i namatak (kotlina Bamiyanu). Najczęściej widuje się tę grożną roślinę pasożytniczą na lucernie, koniczynie i marchwi, lecz także na drzewach
i krzewach: na głogu, wierzbie, iwie i topoli, jak również na winogradzie.
Najgroźniej przedstawia się na marchwi, gdy całą grzędę pokrywa różowo-seledynową czapą. Podobnie bywa na lucernie. Walczy się z kanianką zrywając jej pędy wraz z łodygami żywiciela. Przeważnie jednak kanianka
pozostaje nieusuwana i powoduje poważne straty gospodarcze.
.
W Pol-e-Alam uprawy motylkowe pochłaniają wszelkie nadwyżki wody
i większość gospodarstw nie może z braku wody pozwolić sobie na uprawę
warzyw. Przy nagminnym braku wody do upraw, gospodarstwa warzywnicze pod Kabulem starają się uniezależnić od dostaw wody z dżiuj. Ogrodnicy, baghban, budują arat. Mając dosyć wody mogą sadzić w swych
bostan (ogród warzywny) wodochłonne uprawy.
,31 W dorzeczu
rzeki Logar na wiosnę z liści i pędów "szaf tal" robi się szpinak,
a zimą ze suszonych liści i łodyg, po rozmoczeniu, nadziewkę do pierogów (z tłuszczem).

�Uwayi

narl

rolnictwem

Ryc. 5. Ogórki "tara"

.':;roci.kowego Afga.nistanu.

na targu

179

w Kabulu.

Warzywa - sabzidżiat - uprawia się w Pol-e-Alam jedynie w niewielkich ilościach na potrzeby własnego domu. Z warzyw uprawianych powszechnie wymienić należy: ziemniaki, marchew, pory, cebulę, pomidory,
kapustę i ogórki oraz melony, arbuzy i dynie. Nie znaczy to jednak, aby
płodów gospodarki warzywniczej nie zbywano do Kabulu. Ziemniaki, kaczalu - Solanum tuberosum - wysuwają się na pierwsze miejsce w gospodarce warzywniczej. Coraz też pocześniejsze miejsce zaczynają zdobywać w kuchni afgańskiej. Występują już nie tylko w pobliżu wielkich
miast lub w dolinie Ghorbanclu 32. W ostatnich dwudziestu latach zrobiły
karierę i dotarły wszędzie w górach na najwyżej położone pola. W uprawie
dochodzą do wysokości 3300-3500 m n.p.m., co zdołali zaobserwować
w Hindukuszu Wschodnim czlonkowie polskich wypraw wysokogórskich.
Granica uprawy ziemniaka przesunęła się poważnie powyżej 2 600 m
n.p.m.33. Ziemniaki rosną na polach abi. Marchew, zardak - Daucus carota - jest podstawowym warzywem. Spotyka się tak czerwoną, jak
i białą. Pietruszka, gaszniz - Petrosilium sativum - podobnie jak selery - Apium graveolens - używane w kuchni jako przyprawa, uprawiane
32 Por. J. Humlum,
op. cit., s. 181. Badacz ten spotykał z końcem lat czterdziestych ziemniaki jedynie w okolicy Kabulu i dolinie Ghorbandu,
uprawiane
na
niewielką skalę.
33 J. Humlum,
op. cit., s. 189 (podaje górną granicę uprawy ziemniaka na 2600 !li
n.p.m. wig Wawilowa).

�KRZYSZTOf'

180

Ryc. 6. Kabul,

bazar -

WOLSKI

sprzedawcy

melonów.

są w niewielkich ilościach przeważnie dla cudzoziemców. Gaszniz czyli kolendra - CoriandTum sativum - używana jest na zielono do przypraw
mięs, jarzyn i napojów. W niewielkich
ilościach uprawia się ją w każdym gospodarstwie.
Selery są tu nie korzeniowe
a łodygowe
(naciowe). Wśród warzyw Afganistanu
znajduje się też pasternak - Pastinaca sativa
uprawiany
w ogrodach.
Buraki,
lablabu 1,1
Beta
vulgaris nie odgrywają
poważniejszej
roli wśród warzyw.
Buraki
ćwikłowe
są ciemnoczerwone
i podłużne.
Niektóre
dorastają
do znacznych rozmiarów.
Brukiew,
szalgham Brassica napus var. rapifem - pojawia się częściej. Kapusta, karam - Brassica oleracea jest powszechnie uprawianym
warzywem. Rzadziej widuje się kalafiory,
gulpi - Brassica oleracea botrytis - a wyjątkowo na rynku w Kabulu
kalarepę
Brassica olemcea vaT. gongoloides. Częściej spotyka się
rzodkiewkę, mul-isurchak - Raphanus sativus var. sativus - i rzodkiew,
muli lub torb, białą, długą, rzadziej o fioletowej skórce. Także bardzo popularne są pomidory, badandżian rumi - Solanum lycopersicum - czerwone i żółte, o owocach dużych a także zupełnie drobnych. Z jarzyn wypa34 W latach
po drugiej
stanie i kolo Dżelalabadu

wojnie
uprawę

światowej wprowadzono w północnym Afganiburaków cukrowych dla celów przemysłowych.

�Uway;

nad "o1nictwem

środkowego

Afgani.stanu

181

dnie jeszcze wymienić bakłażany, badandżiansiah - Solanum melongenaa owocach długich około 20 cm (naj dłuższe dochodzą do 30 cm) i kolorze ciemnofioletowym,
rzadziej purpurowym.
Badandżian siah są bardzo lubiane
i popularne w kuchni afgańskiej. Dużo widzi się cebuli, piaz 35 - Allium
cepa - różneso kształtu i smaku, podobnie powszechną jarzyną są pory,
gandana - AlliUJn porum 36 i czosnek, sir - Allium sativum. I, naturalnie,
papryka, murcz - Capsicum annuum - w różnych odmianach od drobne)
i wąskiej do olbrzymiej, znajduje się prawie w każdym ogrodzie.
Osobno należy wspomnieć dyniowate, gdyż ich znaczenie gospodarcze
jest znacznie większe niż poprzednio wymienionych warzyw (za wyjątkiem
cebuli). Melony - Cucumis mela - są znane w kilku gatunkach. Do najpospolitszych należą: kharbuza, duże do 40 cm długości, podłużne, barwy
zielono-żółtawej, w okolicy Kandaharu i Turkmenii uprawiane na eksport
do Pakistanu,
oraz khatakaj, okrągłe, niewielkie,
żółto-pomarańczowe.
Znane są też dastambul zupełnie małe, silnie aromatyczne. Melony Afganistanu odznaczają się plennością, a owoce doskonałym smakiem, słodyczą
i aromatem. Niektóre melony (np. khatakaj) bywają w całości suszone i tak
przechowywane
na zimę. Takie suszone melony spotyka się w handlu krajowym. Arbuzy, tarbuz - Citrullus vulgaris - rosną w Afganistanie również dziko. Z uprawianych
są znane o miąższu różowym, i żółtawo-zielonym. Podobnie jak i melony są eksportowane
do Pakistanu Zachodniego.
Dyń, kadu - Cucurbita maxima - uprawia się mniej
środkowym Afganistanie, obfituje w nie głównie północ kraju, gdzie ziarno z dyń jest surowcem oleistym. Ziarno dyni, tochm-i-kadu, jest spożywane głównie na
północy kraju. Kadu nazywają się też kabaczki i podłużna dynia zwyczajna
(Cucurbita pepa). Dynia ozdobna (z naroślami) nazywa się khurma kadu.
Ogórek, badrang - Cucumis sativus - spotykany bywa jako pospolity,
oraz rzadszy, wydłużony (do około l m), często powyginany, tara. Wymienione warzywa widuje się w każdym ogrodzie. Tykwa, sorahi kadu - Lagenaria vulgaris - trafia się w ogrodach, ale jej ograniczona użyteczność,
w większości wypadków przeważnie zdobnicza, nie przyczynia się do rozpowszechnienia uprawy 37.
Podobnie ważne dla wyżywienia ludności są uprawy fasoli, lubio - Phaseolus - grochu, nakhud - Pisum - i bobu, bokuli - Vicia jaba -

v.:

35 W Ghazni
widziałem ciekawe nawożenie grzęd 'cebuli. Mianowicie zbierano
proch na pobliskiej drodze, a następnie w koszach noszono go na grządki cebuli,
podsypując nim rzędy roślin. Po podsypaniu tym nawozem pólko zalewano wodą.
3G Pory
zbiera się kilkakrotnie wycinając nacinę. Pozostawiona w ziemi cebulka
odrasta. Liście zbiera się dwukrotnie lub trzykrotnie. Następnie 'Plantacje porów
likwiduje się, radłując grzędę.
37 Tykwę widuje się pnącą na drzewa. Niewielkie
owoce tykwy kształtu butelkowatego po wysuszeniu i ozdobieniu są używane na tabakierki na naswar (do miejscowej tabaki do żucia).

�182

KRZYSZTOF

WOLSKI

a także sOji, masz - Glycine max - peluszki, kulul - Pisum arvense _
(groch błękitno-purpurowy) oraz soczewicy, nask - Lens esculenta. Ta
ostatnia specjalnie na dużą skalę jest uprawiana w Pakistanie, choć nie
brak jej w południowym Afganistanie. Uprawia się dwie odmiany soczewicy: soczewicę dużą - bakuli, muszung i małą - daal. Specjalnie ta
ostatnia jest ceniona, ze względu na doskonały smak. Uprawia się też
fasolę urd - Phaseolus mungo. Bokuli to drobny bób (bobik), z ziarnem
a czarnej łusce. Suche ziarno jest mielone a mąka dodawana do pszennej.
Z tej mieszanki wypieka się placki.
Z roślin przemysłowych na pierwszym miejscu wymienić należy mak.
koknar - Papaver somniferum - uprawiany głównie na opium w zachodnim Afganistanie, we wschodnim w okolicy Dżelalabadu oraz na północy
w Badakszanie. W centralnym trafia się też na polach. Z używek uprawia
się konopie, czar - Cannabis indica - głównie na haszysz a ubocznie na
ziarno oleiste, oraz tytoń tanbaku - Nicotiana tabacum - Nicitiana rustica 38. Z oleistych spotyka się w okręgu Logar len, zehrer - Linum usitatissimun - uprawiany wyłącznie dla oleistych nasion. Tylko siemie jest
wykorzystywane, zaś słoma używana na opał. Niekiedy widuje się rzepaki
i gorczycę. Z oleistych sieją tu w ogrodach słoneczniki, aJtobparast - Helianthus annuus.
Bawełna, ponba, jest rośliną od naj dawniej szych czasów zadomowioną
w Afganistanie. Odwiecznie uprawianą jest odmiana Gossypium herbaceum
na północy i południu kraju, zaś Gossypium aJ'boreum var. indicum w okolicach Dżelalabadu. W latach dwudziestych XX wieku została wprowadzona odmiana amerykańska Gossypium hirsutum, początkowo na północy
kraju a następnie rozprzestrzeniona na całym obszarze. Ta odmiana posiada włókno dłuższe i nieco cieńsze. Główne regiony uprawy bawełny to
Afganistan północny (90%). Widuje się bawełnę na polach w okolicy
Czarikaru, w dolinie Ghorbandu i w okręgu Logar, jednak uprawa bawełny
w Afganistanie środkowym nie odgrywa poważniejszej roli gospodarczej.
Bawełnę uprawia się na polach, abi, choć zdarza się też uprawa bawełny
na polach lalmi. Trzcina cukrowa, najszakar - Saccharum officinarum nie znosi mrozu, więc nie jest sadzona w środkowym Afganistanie. Uprawia się ją koło Dżelalabadu.
Z przypraw są uprawiane koper, anyż, kminek, papryka, rzeżucha, mięta
i chrzan. Z nowszych upraw, dostosowanych do kuchni międzynarodowego
konsumenta, widzi się na rynku kabulskim: szpinak (od dawna uprawiany
38 Liście tytoniu
używa się do palenia a także są one podstawowym składnikiem
afgańskiej tabaki naswar. W handlu spotyka się dwa rodzaje naswar a) lżejszą
(skłaoającą się z tabaki i popiołu z kory platana), b) mOC'lliejszą (z tabaki z domieszką wapna). Naswar żuje się.

�Uwagi nad rolnictwem

środkowego Afgani.'tanu

183

w Afganistanie),
sałatę i szczaw ogrodowy, dostarczane
przez podkabulskich ogrodników. Tylko na rynku kabulskim trafia się tut-e-zamini morwa ziemna) czyli truskawki.
Pewne rośliny uprawiane
są w ogrodniczych
gospodarstwach
pod Kabulem, na pozostałym obszarze kraju należą do dziko rosnących.
Taką
rośliną jest rabarbar - Rheum rhabarbarum. W okręgu Logar rośnie dziko
i znany jest pod dwoma nazwami: rawosz - większy o smaku delikatnym
oraz cziuk1'i, mały kwaśniejszy. Na bazarach pojawia się jako jarzyna sezonowa na wiosnę. W okolicy Kandaharu koczownicy i pastusi wiejscy w marcu i kwietniu zbierają rabarbar
podczas wypasów i przynoszą do osad.
Oni również dostarczają rabarbar na targ.
Sadownictwo,
baghdari, odgrywa poważną rolę w rolnictwie.
Owoce,
mewadżiat, w wyżywieniu i eksporcie kraju zajmują niepoślednie miejsce.
W latach 1956-1959
wartość eksportu świeżych owoców stanowiła 10%
całego dochodu z eksportu. Zaś owoce suszone grały w eksporcie jeszcze
poważniejszą
rolę stanowiąc
27,5% wartości
całego eksportu.
Ogółem
wartość owoców w eksporcie była znacznie większa niż wartość karakułów
(25,4%), a wynosiła 37,5%, zaś ilościowo stanowiło to 60800 ton (owoce
suche 27 000 ton a świeże 33 800 ton) 39.
W sadach w Pol-e-Alam podobnie jak w wielu innych miejscowościach
spotyka się głównie morwy. Owoce morw spożywane są w stanie świeżym
i suszonym, zaś drewno stanowi doskonały materiał ciesielski. Liście morw
są podstawą hodowli jedwabników.
Jedwabnictwo
grało dawniej poważniejszą rolę niż obecnie 40. Z hodowli jedwabników
słynął Afganistan
zachodni. Od kilkunastu lat prowadzi się wysiłki mające na celu odrodzenie hodowli jedwabników
w okolicy Heratu, Dżelalabadu,
w Baghlanie
i Kunduzie 41. Morwa, tut - Morus alba - jest cenionym w Afganistanie
drzewem. Sotatut posiada duże, białe owoce. Odmiana Brahichani ma owoce mniejsze, czarno-białe.
Obie te odmiany po dojrzeniu dają owoce niezmiernie słodkie. Odmiana zwana Szahatut - Morus nigra - jest najwyżej ceniona, ze względu na najlepsze owoce, spożywane na świeżo. Szahatui
są duże, czarne, soczyste i lekko kwaskowate.
Suszone owoce morw 42
służą do produkcji mąki, talchan, używanej do wyrobu ciastek. Podobnie
jak w środkowym Afganistanie
suszy się morwy i inne owoce w TurD. N. Wilber, Afganistan ... op. cit., s. 284.
Napływ tkanin z włókna syntetycznego oraz wszelkiej taniej tandety na bazary Afganistanu poważnie podważył opłacalność hodowli jedwabników.
H D. N. Wilber,
op. cit., s. 233-234.
W roku 1953/4 pod egidą FAO sprowadzono
5000 sadzonek morw z Japonii. W 1960-1961
zasadzono w samym Kataghan (prowincja) milion sadzonek morw.
42 Sady morwowe
podcza-s dojrzewania owoców są starannie zamiatane. Z ziemi
wyplewia się trawę. Gdy owoce zaczynają opadać i nieco podsychać (w suchym
39

40

�184

KRZYSZTOF

WOLSKI

kmenii.
dawaną

Suszy się w Turkmenii także i dziko rosnące jeżyny, na mąkę dodo pszennej 43. Następne miejsce zajmują śliwy, alu - Prunus
domestica - występujące w kilku odmianach. Zwykłe alu podobne są do
śliwek węgierek. Renklody określane są nazwą alu balu. Najbardziej ceni
się odmianę dużych ciemno-żółtych renklod, zwanych alu-i-bochara, które
w odmianie mniejszej używane są przeważnie
do suszenia. Ściąga się
z nich skórkę, a następnie suszy w cieniu. Aluczi są niewielkie, żółte, okrągławe lub lekko podłużne, podobne do mirabelek lub ałyczek. Spożywa
się je świeże. Do suszenia się nie nadają. Morele, zerdalu - Prunus armeniaca - i brzoskwinie, szaf talu - Prunus persica - znajdują się prawie przy każdym domu w Pol-e-Alam. Morele rosną też w wysoko położonej (2400 m n.p.m.) kotlinie Bamiyanu.
Owocem pośrednim pomiędzy
morelami a brzoskwiniami jest zardalu-i-kajsi, dojrzewający w tym samym
czasie. Owoc ten kształtem i wielkością przypomina morele, lecz miąższ
ma białawy a skórkę karminowo-czerwoną.
Do suszenia nie nadaje się.
Wśród moreli występują dwie odmiany; większe o morelowej barwie i płaskiej pestce, uważane za szlachetniejsze
i mniejsze, bardziej okrągławe,
żółtawo-cytrynowe,
o pestce okrągławej i mniejszej. Ta druga odmiana
moreli nazywa się gholengh. Podobnie zerdalu i szaf talu rosną w dolinie
Ghorbandu, choć tam raczej powszechnie spotyka się migdały, badam Amygdalus communis. Jest ich kilka odmian o ziarnie różnej wielkości,
o drobnych odchyleniach w kształcie. Zasadniczo rozróżnia się dwie odmiany migdałów: badam-e-kuraki, migdał twardy, posiadający grubą łupinę i badam-e-karazi, czyli migdał papierówkę o delikatnej łupinie, kruszącej się lekko w palcach. Migdały uszlachetnia
się przez oczkowanie 44.
W ten sam sposób uszlachetnia się morele i brzoskwinie.
Migdały są mniej wymagające, a jako łatwiejsze do transportu od brzoskwiń dają lepsze dochody. Migdały są najwyżej
cenionym
owocem
w sadach Afganistanu,
gdyż dochód jaki w razie urodzaju może dać poszczególne drzewo, przewyższa dochód z kilku drzew moreli. Morele suszy
się i dopiero zbywa 45; suszone morele nazywa się kistta. Zerdalu suszy się
powietrzu Afganistanu następuje to szybko), zamiata się je miotłami na kupki.
Następnie zbiera i przesusza na słońcu (często na płaskich dachach domów). Gdy
pod drzewami jest czysto, otrzymuje się czyste suszone owoce. Transport tych
suszek odbywa się w workach. POT. analogiczne obserwacje B. Grąbczewskiego
(B. Grąbczewski, W pustyniach Raskemu i Tybetu, W-'Wa, b.d. s. 33.
43
W. Konig, Zur Wirtschatt
der Turkmenen,
w: "Jahrbuch des Museums £tir
Volkerkunde zu Leipzig", XX, 1964, s. 225.
44
Cytrusy (szlachetne odmiany) rmmnaża się w Dżelalabadzie iPrzez 'Sztubrowanie, a uszlachetnia oczkowaniem.
45 Drewna
moreli, brzoskwiń i migdałów nie ceni się. Są używane na opał, lub
do budowy. Z moreli i brzoskwiń zbiera się pestki, a ziarna zbywa jako gorzkie
migdały lub wyciska z nich olej. Łupiny służą na opal.

�Uwagi nad rolnictwem

środkowego

Afganistanu

185

gdy są już dobrze dojrzałe. Z rozpołowionego
owocu usuwa się pestkę.
Suszenie odbywa się w cieniu. Morele żółte, gho,lengh, w których pestka
jest trudna do usunięcia, nie są wyłuskiwane
i suszy się je wraz z pestkami.
W dalszej kolejności wypadnie wymienić jabłonie, seb - Pirus malus.
Jabłek jest sporo odmian, lecz wszystkie przeważnie
jednakowo
słodkie
po dojrzeniu, choć wyglądem znacznie różnią się między sobą. Do cenionych odmian należy seb karazi, czyli papierówka
(właściwie "jabłko papierne"), o czerwonej skórce. Seb karazi jest bardzo słodkie. Kadu seb jest
to równie słodkie, duże jabłko kompotowe. Odmiany późniejsze są również
przeważnie słodkie. Na południu i południowym
zachodzie jabłoni w sadach jest mało. Jabłka tamtejsze są przeważnie niewielkie, zielone, słodkie,
ale twarde i mączyste. Jabłonie spotyka się w sadach w kotlinie Bamiyanu
na wysokości 2500 m n.p.m. 46. Owoce tamtejsze nie są tak dorodne i duże
jak w dolinie Ghorbandu, okolicach Czarikaru lub sadach podkabulskich.
W okręgu Logar słynie z najlepszych
jabłek miejscowość Mahmadagha.
Stamtąd pochodzą najlepsze seb karazi o delikatnej
skórce. Inna znana
odmiana seb-e-nozokbadan o czerwonej skórce a białym miąższu pochodzi
z miejscowości Modara, koło Gardezu. Jabłka eksportuje się do Pakistanu
w stanie świeżym i suszonym.
Grusze spotyka się w sadach. Gruszka, nok - Pirus communis - jest
w Afganistanie owocem rzadszym, choć bywa dużym i smacznym. Różne
odmiany dostarczane są latem i jesienią na bazary Kabulu. Za najlepsze
uważa się jesienną odmianę nok istalifi o owocach zielonkawych, małych,
soczystych i słodkich. Gruszki przeważnie nie bywają suszone. Widuje się
też zagraniczne odmiany, które zaaklimatyzowano
w podmiejskich sadach.
Jabłonie i grusze są szczepione wysoko, często dopiero na konarach.
W przydomowych sadach na jednym drzewie bywa kilka gatunków owoców 47.
Czereśnie - Prunus avium (cerasus avium) - i wiśnie - Prunus cerasus (Cerasus vulgaris), - te ostatnie w odmianie czarnej - Prunus austeTa widuje się w środkowym Afganistanie
rzadko. W dolinie Logar,
czereśnie, gelas, spotyka się w ogrodach jako pojedyńcze drzewa. W rejonach, gdzie prawie każdy owoc jest przechowywany
i zbywany w postaci
46 Zob. N. I. Wawilow, D. D. Bukinicz, Agricultural
Afghanistan. Supplement 33
to the Bulletin of Applied Bot-any, of Genetics and Plant Breeding. Leningrad 1929,
s. 551-552.
47 W tej
dziedzinie można obserwować niezwykle pomysly ogrodników. Często
trafia się, że na morwie zasz'czepia się morele, winorośl i inne odmiany morw. Szczepienie uważa się za zabieg doskonalszy od oczkowania. Szczepi się jabłonie, grusze,
śliwy, morele, brzoskwinie, morwy a nawet winorośl. W rozpędzie szczepienia zdarza
się, że na topoli jako podkładce zaszczepia się róże.

�186

KRZYSZTO~'

WOLSKl

suchej, wIsme, jako nie mające dużo miąższu, nie kalkulują się w gospodarstwie. Po prostu nie wytrzymują konkurencji owoców większych i bardziej wydajnych. Zresztą owoc kwaśny na obszarach, gdzie ceni się przede
wszystkim owoce słodkie, nie ma racji bytu.
W całym Afganistanie, lecz nie powyżej 2200 m n.p.m. rosną pigwy,
bui lub bihi - Cydonia oblonga. Owoce mają duże i aromatyczne, kształtu
tak okrągłego jak i podłużnego, podobnego do gruszek. Pigwy używa się
na kompoty, konfitury i spożywa obsmażane w cieście. Pestki z pigw są
suszone i używane jako lekarstwo. Wywar pije się przy chrypkach i bólach
gardła.
Afganistan środkowy, wysoko wzniesiony, nie jest terenem występowania granatów. Granaty, anar - Punica granatum - można wprawdzie
spotkać i \V ogrodach Kabulu, lecz rosną one tam jako krzew ozdobny,
ze względu na swe ciemnoczerwone, dekoracyjne kwiaty. Owoc ich bywa
niewielki. Anar rosną głównie w Maszriki (okolice Dżelalabadu) a także
w słynnej odmianie anar-i-Kandahari w okolicach Kandaharu. Ta ostatnia
odmiana odznacza się dużymi owocami. Wczesne anar są koloru białego,
późniejsze różowego a najlepsze, późne, są ciemnoczerwone. Anar spotyka
się też w dolinie Ghorbandu i niższym północnym Afganistanie. Owoc ten
nie znosi przechowywania, a przejrzały pęka i musi być szybko spożyty.
Sok uchodzi za specjalnie zdrowy i jest polecany do picia rekonwalescentom.
Figa, andźir - Ficus carica - nie rośnie w środkowym Afganistanie.
Jest tam dla niej zbyt wysoko i chłodno. Spotyka się jednak czasem w sadach pojedyńcze drzewa, które prawie nie 'Owocują. W okolicy Dżelalabadu, Kandaharu, Farah i Heratu jest ich więcej, a w Seistanie spotyka się
figi dziko rosnące o owocach gorzkawych.
Orzechy włoskie, czarmars - Juglans regia - należą do naj częstszych.
obok morw, drzew w obejściach. Rozróżniają: kurak o grubej, twardej
łupie i karazi (papierowe), miększe o łupinie delikatnej. Kurak niekiedy
bywa~-ą mniejsze, choć przeważnie jedne i drugie są tej samej wielkości.
Orzechy rosną jeszcze na wysokości 2500 m n.p.m. W kotlinie Bamiyanu
widuje się ładne i duże okazy tego drzewa. Orzechy są dorodne o ziarnie
dobrze wykształconym i słodkim. Stanowią one jeden z poważniejszych
produktów eksportowych kraju 48.
Osobno wymienić należy winorośl właściwą (winną latorośl), tok - Vitis
vinifera - występującą w licznych odmianach o owocach przeważnie białych, choć niekiedy spotyka się i czarne. Te ostatnie nie są cenione jako
odmiana handlowa. Spożywa się dużo winogron angur w stanie świeżym.
4"

Orzechy

i Iranu.

eksportuje

się przeważnie

do Pakistanu

i Indii. a

lakże

do ZSRR

�U·WG.gi

na({

roln-ictwenl

środkowego

187

Afganistanll

Odmiana husaini jest biała, o owocach podłużnych, dużych, walcowatych.
Jest ona doskonała i delikatna w smaku. Tej odmiany sporo sadzi się
w Szamali i w dolinie Ghorbandu.
Najwyższą wartość posiada odmiana
biała o owocach drobnych, bezpestkowych
zwana kiszmiszi (tj. rodzynkowe). Na rodzynki suszy się je dwojako: w cieniu, wtedy pozostają żółto-zielonawe, albo na słońcu, wtedy owoce czerwienieją, ciemnieją i nabierają słodyczy. Tereny uprawy winogradu
posiadają specjalne suszarnie
rodzynków. Są to przewiewne gliniane wieże z licznymi otworami, przez
które gorący podmuch wichru dostaje się do środka. Wieże przybudowane
bywają do domów mieszkalnych.
Takie wieże można oglądać w Szamali
na północ od Kabulu. Na nieświadomych
przeznaczenia, te budowle robią
wrażenie wież obronnych ze strzelnicami.
Winograd prowadzi się: 1) na puszta czyli grobelkach ziemnych (np.
w Ghazni, Logar, Kandahar), 2) na rusztowaniach
tok-e-swara w sadach
lub przy domach. Często takie rusztowanie
stoi na płaskim dachu domu
(np. w Czardeh Ghorband w dolinie Ghorbandu, Gul Behar), 3) W okolicy
Mazar-i-Szerif
puszczają winograd na drzewa migdałowe, jabłonie. Odmianę tę nazywają angur-e-drahti (winograd drzewny), owoce ma czarne,
z licznymi pestkami i bywa bardzo słodka. W uprawie używa się do przycinania grubszych pędów piłki am, a cieńsze przycina się sekatorem me-

kraz-e-tokburi.
Winogrona w stanie świeżym eksportuje się do Pakistanu przez przełęcz
Chajber. Transport odbywa się samochodami. Winogrona obkładane liśćmi,
pakowane są do podłużnych wiklinowych koszy kadżawa. W koszu takim
mieści się około 7-10 kg owoców. Winogrona spod Kandaharu znoszą doskonale transport do Kabulu, ale muszą być przewiezione w ciągu kilku
godzin, aby (będąc dojrzałe) nie zepsuły się podczas upału. Z Kabulu bezpośrednio wiezie się je dalej do Peszwaru (do Pakistanu). Głównym produktem eksportu rolnego z Afganistanu
są kiszmisz czyli rodzynki. Na
eksport idą tak drobne, jak i olbrzymie kandahari kiszmisz. Wywozi się
je głównie do Pakistanu i Indii i stamtąd dalej do krajów azjatyckich.
Kiszmisz są również eksportowane do Iranu i ZSRR. Transport odbywa się
tak samochodami jak i karawanami
wielbłądów.
Hodowanie zwierząt u ludności osiadłej w Pol-e-Alam czy w Gul Behar
odgrywa rolę drugoplanową.
Do najważniejszych
zwierząt
domowych
należy

zaliczyć

bydło,

gdyż

woły

stanowią

podstawową

siłę

pociągową

w rolnictwie, a kl'Owy są głównym dostarczycielem
mleka. Latem bydło
przebywa w obrębie podwórza, gdzie pod gołym niebem, -lub pod lichym,
ocieniającym daszkiem z gałęzi stoi przy glinianych żłobach. Terenem wypasów są okoliczne ziemie lalmi oraz ścierniska. Nieco zielonej i treściwej
paszy otrzymuje w żłobach. Zimą też stoi na podwórzu, a w okresie naj-

�188

KRZYSZTOF

WOLSKI

chłodniejszym
l smeznym
bywa zapędzane do pomieszczeń zamkniętych
i krytych. Bydło jest przeważnie drobne, lecz silne i wytrzymałe. W roku
1966-67 szacunkowo obliczano pogłowie na 3700000 sztuk 49. Kóz hoduje
się sporo. Pierwsze miejsce wśród zwierząt domowych Afganistanu zajmują
owce. Hoduje się owce zwyczajne i tłustoogoniaste.
Karakuły są częstsze
w Turkmenii i północnych rejonach środkowego Afganistanu. Welna owiec,
wielbłądów
i kóz jest podstawowym
surowcem w tkactwie dywanów.
Dywany i kilimy oraz skórki karakułów i koźląt należą do najważniejszych
towarów eksportowych
kraju. Na rynku zagranicznym
cenione są także
afgańskie owcze i kozie kożuchy. W roku 1966-67 pogłowie owiec w Afganistanie szacowano na 20100000 sztuk 50. Owce często wraz z trzodami
koczowników wysyłane są na odległe miejsca wypasów letnich. Koni prawie się nie hoduje, uważając je za zwierzęta luksusowe (domeną hodowli
koni jest Afganistan północny). W okręgu Logar spotyka się konie (jako
wierzchowce) 51 w większych gospodarstwach
mających około 50 dżerib
ziemi. Pogłowie koni w Afganistanie jest nieliczne, w roku 1966-67 szacowano je na około 227000 sztuk 52. Konie Afgańskie nie są duże, lecz
mocne i odporne na twarde warunki klimatyczne i terenowe. Osioł jest
pospolitym (obok wołu) zwierzęciem jucznym. Widuje się też sporo mułów.
Wielbłądy w gospodarstwach ludności osiadłej widuje się w okolicach Ghazni; w innych rejonach środkowego Afganistanu wielbłąd jest zwierzęciem
koczowników.

Gospodarstwa

hodują

niewiele

drobiu;

kształtem przypominają
polskie zielononóżki.
W rolnictwie i hodowli w środkowym Afganistanie
idzie przeważnie

starym,

tradycyjnym

porządkiem.

kury

są nieduże,

wszystko

Pojawiają

jeszcze

się już nowe

odmiany roślin, bardziej wydajne od odmian uprawianych
tu od dawna
(np. groch, kukurydza, pszenica), jednak nie wszystkie dobrze się tu aklimatyzują (pszenica) i po pierwszych latach lepszych plonów, degenerują
się. Są też usiłowania w kierunku
wprowadzenia
szlachetniejszych
ras
zwierząt domowych. W gospodarstwach
państwowych
hoduje się krowy
ras wysokomlecznych.
Powstają fermy hodowli drobiu. Jest to, jak dotychczas, przysłowiowym
ziarnkiem piasku w morzu potrzeb olbrzymiego kraju. Nowoczesność wkracza do rolnictwa Afganistanu wraz ze stosowaniem
nawozów sztucznych, a na fermach państwowych z maszynami rolniczymi
i traktorami.
U. N. Statistical Yearbook 1968, New York 1969, s. 125.
Tamże, s. 125.
51 W Logar, w Kabulu
czy Ghazni konie w pojedynkę są zaprzęgane
dwukolnych pojazdów (baggi - pakistańska tonga).
52 Tamże, s. 125.
49

50

do lekkich

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
</itemContainer>
